Oto święty rysunek, który będzie chronił nas podczas tej drogi przez piekło:
___________________________________________________
1. Żeby mi ktoś w komentarzach nie zaczął bóldupić, powiem tyle, że tak, w tej analizie jest w pizdet obrażania aŁtora tego gniota, ale przekonacie się, że skurwiel sam sobie na to zapracował.
2. Ta analiza jest specjalem na trzynaście tysięcy wyświetleń, dlatego z całego serca dziękuję za te wyświetlenia, za siedemset dziewięćdziesiąt cztery gwiazdki i cztery tysiące komentarzy. Cieszę się, że tu jesteście i to czytacie, bowiem dzięki temu wiem, że analizy nie są pisane jak do ściany. :*
3. Nie zmuszam was do niczego, ale polecam podczas czytania tej analizy włączyć nutę z medii, gdyż moim zdaniem bardzo pasuje do całokształtu analizowanej książki. Taka mała rada, jakby ktoś nie miał czego słuchać. ;-)
___________________________________________________
Oceniają:
~* – Ja
| – Slade
\/ – Rivienna
~ – Grzegorz Antychryst
Dzisiaj to naprawdę mamy ciężki orzech do zgryzienia, bowiem zdecydowałam się, że jako specjal dam wam analizę poradnika „Naucz się uczyć" autorstwa Sebastiana Leitnera, który jakby ktoś nie wiedział, był niemieckim publicystą. Jego poradnik, z założenia, miał nauczyć ludzi jak się...uczyć, a także, z tego co widzę w przedsłowiu tejże książki, mogę wywnioskować, że drugim celem Leitnera było danie nadziei oraz pomoc uczniom przeciętnych szkół na całym świecie w tym, aby oprócz faktu, żeby nauczyli się uczyć, również przestali czuć się debilami, jak to po przeciętnej lekcji w szkole można się poczuć. Cele były szczytne, ale autorowi coś wybitnie nie wyszło i kuźwa mam niezbite wrażenie, że gościu tak na serio chciał

