O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

niedziela, 25 czerwca 2017

Dobrze, że jest tylko prolog, czyli "Kiedy zgaśnie słońce.".

 

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

* -  Brother Blood

() - Reed

To opowiadanie, z tego co pamiętam, nigdy nie zostało skończone. Jest jeszcze gorzej niż w przypadku "Ataku robotów", gdyż tutaj jest tylko prolog. Nie, nie żartuję, tak jest naprawdę, no ale chcę kartkę z tym prologiem już wypierdzielić do kosza, więc postanowiłam to zanalizować. Jednak, mimo prologu, znajdują się w nim

sobota, 24 czerwca 2017

Ach te marzenia o wydaniu książki, czyli "Atak robotów".

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

\/ - Rivienna

To opko jest tak głupie i przepełnione hipernierealistycznymi sytuacjami, że aż głowa mała. W Wordzie zaś, rozdziały zajmowałyby jedną stronę, gdyby nie fakt, że

Co to miało być, czyli mój szósty *ekhm* "pamiętnik".

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

| - Slade

Jezu, co to jest. To nawet nie zasługuje na miano pamiętnika, gdyż w ponad dziewięćdziesięciu procentach w owym *ekhm* *ekhm* pamiętniku *ekhm* *ekhm* powklejane są różne kartki i karteluszki. Dlatego ta analiza w ponad dziewięćdziesięciu procentach składać się będzie ze zdjęć.

~*Boże, co ja wtedy ćpałam. ;=;*~

|Nie wiem, ale to musiało być mocne. ;-;|

~*Heeelp ;_;*~

Zaczynajmy! ;___;

________________________________________________

~*Dałam tu zdjęcie, bo na Wattpad nie da się robić przekreślonego tekstu.*~

|Co to jest to magiczne "ZRT"?|

~*Właśnie nie wiem. Może "Zakład Rozpierdalania Tamponów"?*~

| x""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Skisłem x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

________________________________________________  

O Mnie

|O Jezu! Format dobry! MATKO BOSKA!!! OOOOOOOOO.OOOOOOOOOO|

~*Miałam dwanaście lat jak to pisałam.*~

|Oł noł...|

Imię:

piątek, 16 czerwca 2017

Okropny idiota, czyli "Okropny brat".

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

<> - Tristitia

* - Brother Blood

Ło Jezu, to łopatologiczne łopko zaczyna kolejną, debilną serię, która jest debilna. Miało ono w zamierzeniu być popierdolonym łopkiem z popierdolonym psychopatą, ale jak zwykle, coś nie pykło. No, może poza jednym zajebiście zajebistym bohaterem.

~*TRZYTRZYTRZYTRZYTRZYTRZYTRZYTRZYTRZY!!!*~

<A tej co?>

*Tróję z fizyki na koniec roku dostała. ;=;*

~*TRZYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!!!*~

*<...>*

~*I właśnie dlatego coś analizuję. :3*~

*<..........................>*

Zaczynajmy!

________________________________

Okropny brat

~*Jego Fordowska Wysokość Mustafa Mond jest zdegustowany tym tytułem.*~

*O Boże, a ta znowu. -_-*

~*:D*~

Pewnego razu, w Polsce ~*No do cholery!*~ żyli sobie Andromeda i Grzegorz. Mieszkali ze sobą. Od dawna chcieli przejąć świat, ~*O, odmiana.*~ *<OOOO.OOOO>*  jednak nie wychodziło im to. Pewnego dnia, do Grzegorza zadzwoniła jego matka. Powiedziała mu:

*- Seven days...*

~*- TRZYTRZYTRZYTRZYTRZY!*~

*- Ramoninth jest pojebana.*

~*EJ!*~

*:D*

- Słuchaj, chciałam Ciebie <NIEEE! Znowu wielkie litery nie tam, gdzie powinny byyyć! ;_;> poprosić, abyś na miesiąc przyjechał do nas, pomóc nam w remoncie mieszkania.

~*- Spierdalaj - Odpowiedział kulturalnie Grzegorz.*~

- No dobrze, tylko będzie problem z Andromedą, gdyż ona nie lubi samotności. – Powiedział Grzegorz.

- Nie ma problemu. Przyślę Twojego brata, Dawida, ~*OMG MÓJ BYŁY HUSBANDO!!! :*****************~ *Którego sama stworzyłaś...* ~*Ranisz :<*~ *:-)*  <Czy to był uśmiech nienawiści?> *Tak :-)*  aby z nią mieszkał przez ten miesiąc. – Powiedziała jego matka.

- W sumie dobry pomysł. – Powiedział

Po tej rozmowie, Grzegorz powiedział Andromedzie o tym, o czym rozmawiał przed chwilą ze swoją matką. Powiedział jej również o tym, że jego matka postanowiła przysłać tutaj na ten miesiąc jego brata, czyli Dawida. ~*:*******************~ <Ech -_->

- A skąd Twoja matka wie, że nie lubię samotności? – Spytała się Andromeda.

*A jak myślisz, pierdolcu?*

- Powiedziałem jej o tym. – Powiedział Grzegorz.

- Aa, to wiele wyjaśnia. – Powiedziała dziewczyna.

~*A ten ambitny dialog został wam przedstawiony przez głównych boCHaterów.*~

W dzień wyjazdu Grzegorza do ich domu przyszedł Dawid. ~*:**************************~ Grzegorz powiedział mu:

- Pamiętaj, aby wykonywać Moje obowiązki*, ty leniu jebany.* ~*NIE OBRAŻAJ MEGO BYŁEGO HUSBANDO!!!*~ *...*. I nie męcz Andromedy, tym, czego nie powinna robić.

- Spokojnie, nie martw się o to. – Powiedział ~*Dejwid Koperfild*~ Dawid.

Po chwili Grzegorz wyszedł. Dawid pomyślał:

„Oj Andromedo, Ty nie wiesz, co stanie się jutro... Hehe!"

~*

*~

Po chwili Andromeda zaprowadziła Dawida do pokoju, w którym miał spać przez ten cały miesiąc. W nocy, Andromeda poszła pierwsza spać. Dawid podszedł do niej, i zdjął jej z szyi naszyjnik, dzięki któremu dziewczyna miała nadprzyrodzone zdolności <i o którym nie wspomniałam, bo po chuj.>. Poszedł po drabinę, i położył naszyjnik na półce, do której mogła doskoczyć tylko Andromeda, gdyż jej staw skokowy pozwalał jej na podwójny skok.

*

Jaki w tym sens?*

~*Zaraz się dowiesz.*~

Następnego dnia, kiedy Andromeda obudziła się, poczuła, że nie ma na szyi naszyjnika. Kiedy zobaczyła, gdzie on jest, powiedziała:

- Oj Dawid, Dawid..., <CO TU KURWA ROBI PRZECINEK?!>  ~*Oto jak się kończy bezgraniczne zaufanie do autokorekty w Wordzie.*~ *;=;* Co to z Ciebie będzie?

Podeszła do półki, i właśnie wybiła się w górę, gdy chłopak złapał ją za nogę, i zaczął ciągnąć w kierunku ogromnych śrub, które z łatwością mogłyby zabić człowieka. Andromeda próbowała się wyrwać, jednak nie udawało jej się to. Bez naszyjnika była bezbronna wobec siły Dawida. ~*Taki łopkowy Slade.*~ Kiedy chłopak dociągnął dziewczynę do śrub, włożył ją do środka, ustawiając ją w taki sposób, aby śruby niszczyły jej tylko nogę ze stawem skokowym. Kiedy to zrobił, włączył maszynę. Dziewczyna na początku nie chciała krzyczeć z bólu, aby nie dawać chłopakowi satysfakcji, jednak po chwili nie wytrzymała. Jej staw skokowy był najbardziej czułym na ból miejscem z całego organizmu. ~*OK*~ Kiedy śruby do niego doszły, dziewczyna zaczęła krzyczeć z bólu. Po chwili, która trwała dla niej wieczność, dziewczyna zemdlała z bólu. Kiedy się obudziła, zobaczyła, że znajduje się na swoim łóżku, a wokół jest ciemno. *( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)* <Błagam -_-> *:D*  Wyjrzała za okno. Była noc. Andromeda spojrzała na swoją nogę. Kiedy to zrobiła, prawie zwymiotowała z obrzydzenia. <AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! PRZESADZONE ZDANIA POJEDYNCZEEE!> *...*

 

Jej nogi nie można było rozpoznać. Skóra była zniszczona aż do końca, gdzieniegdzie można było zobaczyć złamane kości, i staw skokowy. Wokół tego widniały nieaktywne żyły.

*JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!*

~*Boże, jaki zaciesz. xD*~

Andromeda na początku wzięła bandaż, i zaczęła obwiązywać nogę. <Zawsze lepsze to, niż wyglądanie jakby się wróciło z Syrii.>  Kiedy to zrobiła, chciała zasnąć, lecz nie mogła. Bała się tego, co będzie jutro. Mówiła sobie w duchu:

„Błagam, niech ten miesiąc już minie!"

Następnego dnia, Dawid powiedział Andromedzie: 

~*Przeczytałam "Auschwitz" zamiast "Andromeda". ;_;*~

<Boże, co jest z tobą nie tak. ;-;>

-, *PO CHUJ TU TEN PRZECINEK?!*  ~*Autokorekta...*~ *;==;* ~*TA EMOTKA XD*~ *:>* Jeśli powiesz cokolwiek o tym, co tu się dzieje Grzegorzowi, to więcej już go nie zobaczysz.

Andromeda powiedziała ze strachem w głosie:

- D-dobrze, nic mu nie powiem.

Od tego momentu Dawid zaczął torturować dziewczynę wszystkimi możliwymi maszynami, jakie kiedykolwiek zostały stworzone w tym domu <i o których wcześniej nie było mowy, bo po chuj.>. Oczywiście Grzegorz dzwonił spytać się Andromedy jak tam żyje jej się z Dawidem, jednak ona odpowiadała ciągle:

- Dobrze...

Pewnej nocy, kiedy Dawid spał, do Andromedy zadzwonił Grzegorz. Spytał się jej:

*- Lennyfaceujecie się tam?*

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

*No co? Słowotwórstwo. xD*

- I jak tam się żyje z Moim bratem?

~*- TRZYTRZYTRZ-*~

*<Zatyka Ramoninth usta, aby ta nie mogła drzeć się jak pojebana.>

:>*

~*

*~

*:D*

- Ehh. Muszę Ci powiedzieć w końcu prawdę. Tak naprawdę to z Twoim bratem nie żyje Mi się nawet średnio. Jest okropnie! Cały czas Mnie torturuje różnymi maszynami, które Ty kiedyś zbudowałeś. O tych wielkich śrubach wolę już nawet nie mówić. Na dodatek nie mogę nic poradzić, gdyż Dawid zabrał Mój naszyjnik, wziął drabinę i położył go na najwyższej półce, a ja nie mogę tam doskoczyć, z powodu nogi. Przez niego nie śpię już 30 dni, ~*<*JAKIM CUDEM JESZCZE NIE ZDECHŁA?!*>*~  gdyż boję się, że Mnie we śnie zabije. – Powiedziała Andromeda.

- Oj, jak ja wrócę, to mu się dostanie! 

~*

*~

Na szczęście wracam już jutro. – Powiedział Grzegorz.

- Nie wiem, czy do tego czasu Mnie nie zabije. – Powiedziała Andromeda.

- Na pewno nie. No, ale ja już kończę, bo znowu mama coś ode mnie chce. – Powiedział Grzegorz.

- No, ja też już kończę. – Powiedziała Andromeda.

Następnego dnia, Dawid ściągnął Andromedę z łóżka, i zaciągnął ją do drewnianej, dużej deski, naprzeciw której stał duży dezintegrator. 

*

*

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

Przypiął ją metalowymi pasami do tej deski i właśnie chciał uruchomić dezintegrator, gdy Andromeda spytała się:

- Ej, za co to?

- Tak naprawdę wczoraj w nocy nie spałem, i słyszałem Twoją rozmowę z Grzegorzem. Teraz przyszedł czas, abym Cię za to zabił! – Powiedział Dawid.

Tymczasem Grzegorz dochodził *( ͡° ͜ʖ ͡°)* <ECH -_-> j uż do drzwi wejściowych do pomieszczenia, w którym byli Dawid i Andromeda. Zanim otworzył drzwi usłyszał krzyki:

- Nieee, błagam! Tylko nie ten dezintegrator! Nie zabijaj Mnie!

- Hahaha! Możesz sobie krzyczeć, ale nikt Cię nie usłyszy!

~*

*~

Grzegorz szybko trzasnął drzwiami. *JEBUDU!*  Zobaczył w pomieszczeniu Andromedę przykutą do dużej drewnianej deski. Ze strachu zamknęła oczy. Widział również Dawida, który właśnie chciał włączyć dezintegrator, i zabić Andromedę. Jednak tego nie zrobił, gdyż zobaczył Grzegorza, który powiedział:

- Dawid! Zostaw Andromedę w spokoju! Co ona Ci zrobiła?!

Po tych słowach wziął pilot, który był odpowiedzialny za metalowe pasy, którymi Andromeda była przykuta do deski, i nacisnął czerwony przycisk. W tym momencie Andromeda była wolna.

- Ja też nie wiem, co Ci Dawid zrobiłam. Przecież ja nawet Ciebie nie znałam! – Powiedziała

<- Zajebałaś mi kosę z CS-a! - Krzyknął Dejwid Koperfilc.>

~*To napisanie nazwiska. xD*~

- Ej, a tak w ogóle, to, co Ci się stało w nogę? – Spytał się Grzegorz.

- Naprawdę chcesz zobaczyć? – Odpowiedziała Andromeda pytaniem na pytanie.

- Tak. – Powiedział Grzegorz.

- No dobra, ale jeśli zwymiotujesz na ten widok, to żeby nie było, że nie ostrzegałam. – Powiedziała Andromeda, po czym usiadła na krześle, i zaczęła rozwiązywać bandaż.

Kiedy to zrobiła, powiedziała:

- Proszę. Oto, czym kończy się wsadzenie Mnie przez Twojego brata do tych wielkich śrub. Na szczęście już za miesiąc ta noga będzie wyglądać normalnie. <Bo to jest logiczne.>

Kiedy Andromeda zakładała nowy bandaż na nogę*, który lubił się materializować*, Grzegorz powiedział do Dawida:

- Dawid! Czym zawiniła Tobie Andromeda, że tak ją męczyłeś?!

- Po prostu jej nienawidzę. – Powiedział Dawid.

-, <KURWA!> Jeśli można wiedzieć, to, ~*<*CO TU ROBI TEN PRZECINEK?!*>*~ dlaczego? – Spytał Grzegorz.

Nastała cisza. Po chwili Grzegorz powiedział:

- Widzisz? Nawet nie wiesz, dlaczego jej nienawidzisz! Aby kogoś nienawidzić trzeba mieć powód.

~*Nie trzeba. Ja dopiero niedawno znalazłam powód, dla którego nienawidzę Francji i Francuzów.*~

*Czyli?*

~*Te chuje pierdolone po zakończeniu I wojny światowej najbardziej dopilnowały, aby Najcudowniejszy Kraj Świata (czyt. Niemcy) ucierpiał!*~

*<................................>*

- A tak w ogóle to jak można nienawidzić osoby, której się nawet nie znało? – Powiedziała Andromeda.

- Właśnie. Przecież poznałeś Andromedę dopiero miesiąc temu! – Powiedział Grzegorz.

Podyskutowali na ten temat jeszcze chwilę. Potem Dawid sobie poszedł. ~*Jakby nic się nie stało.*~ To, że próbował zabić Andromedę trafiło do sądu. Oczywiście chłopak dostał 20 lat więzienia. ~*Tak naprawdę ta liczba była wstukana losowo. Nawet nie robiłam researchu.*~ *...*  Oczywiście dowiedzieli się o tym także rodzice Grzegorza. Byli naprawdę, naprawdę źli na Dawida, za to, co zrobił. Od tego czasu, Andromeda i Grzegorz nie mieli już tego typu problemów... ~*Aż do drugiej części.*~ *COOOO?!* ~*To ma ponad pięć wersji.*~ *<Płacze>*

--------------------------------------------------------------------------------------------

Zakończenie 2:

*<Płacze>*

~*<Pociesza>*~

Warunek: Andromeda nie odbierała telefonów od Grzegorza. Chłopak zaczął się martwić co się z nią dzieje. Dziewczyna tym czasem była coraz bardziej męczona przez Dawida.

Kiedy Grzegorz wracał do swojego domu, ciągle się zastanawiał, co mogło się stać z Andromedą. Gdy wszedł do mieszkania, zastał tylko swojego brata, Dawida. Zapytał się go:

*- ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)?*

~*ECHHH! -_-*~

- Gdzie jest Andromeda?

<- W Zadupiu Górnym. - Odpowiedział Dejwid.>

- W swoim pokoju. - Odpowiedział Dawid.

Chłopak poszedł w kierunku pokoju, w którym przebywała Andromeda. Kiedy wszedł, zobaczył, że dziewczyna ma twarz zasłoniętą nogami. Słychać było ciche szlochanie. Podszedł on do niej i usiadł obok. Kiedy to zrobił, zapytał się:

*- ~*NIE!*~ EJ! To moja kwestia! ~*xD*~*

- Hej, co Ci się stało?

- A-a, to Ty. Już się bałam, że to znów Dawid... - Odpowiedziała dziewczyna.

- Ale dlaczego bałaś się, że to Dawid? Coś Ci złego zrobił? - Zapytał Grzegorz.

~*- A jak myślisz, karakanie ty? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie (G)Andzia.*~

- T-tak. Torturował Mnie na wszystkie sposoby, przez niego nie mogłam spać, gdyż bałam się, że we śnie Mnie zabije. Raz nawet chciał użyć dezintegratora, ale na szczęście nie działał. *Bo aŁtoreczkeł wszystko utrudni.* Dzień po Twoim wyjeździe torturował Mnie też za pomocą tych wielkich śrub. A telefonów nie odbierałam, gdyż Dawid zagroził, że jeśli to zrobię, to mogę się pożegnać ze światem żywych... - Odpowiedziała Andromeda.

W tej chwili zapanowała cisza. Po minucie Grzegorz powiedział:

- Słuchaj, Ty tu zostań, a ja z nim ostro pogadam.

~*- Ty hultaju! Ty karakanie!*~

*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

- Dobrze. - Odpowiedziała dziewczyna.

Po tej rozmowie chłopak wyszedł z pokoju. Andromeda po chwili usłyszała krzyki, *( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*<Do izolatki.>*~ *;=;* lecz nie doczekała się ich końca, gdyż ze zmęczenia usnęła...


- Jak Ty mogłeś jej coś takiego zrobić?! Co ona Ci zrobiła?! - Krzyknął Grzegorz

~*A ja spodziewałam się rozlewu krwi...*~

*Me too. ;'-<*

W tym momencie nastała cisza. Po chwili Grzegorz znów powiedział:

- Widzisz? Nawet nie wiesz co Ci Andromeda zrobiła!

- No...ale... - Zaczął Dawid, jednak Grzegorz nie dał mu dokończyć. <Cwel niekulturalny.>

- Żadne ale! Zrobiłeś to po prostu z czystej chęci męczenia kogoś! A teraz wyjdź, i nie wracaj! - Krzyknął

Po tej rozmowie Dawid sobie wyszedł z domu, *Jakby nic się nie stało.* a Grzegorz ponownie wrócił do pokoju w którym była Andromeda. Kiedy do niego wszedł, zobaczył, że dziewczyna śpi, najprawdopodobniej już od parunastu minut. ~*A ten skąd to wiedział?*~ <Magia łopek.> Chłopak przeniósł ją na łóżko, a potem cicho wyszedł.


GODZINĘ PÓŹNIEJ

Andromeda obudziła się. Zobaczyła, że jest na swoim łóżku, zamiast na kanapie. Postanowiła, że wyjdzie z pokoju. Kiedy to zrobiła, zobaczyła Grzegorza który czytał gazetę. Chciała cicho przejść do kuchni, aby mu nie przeszkadzać, jednak on już zobaczył, że dziewczyna wyszła z pokoju.

- O, już się obudziłaś. I jak się spało?

~*- Chujowo - Odpowiedziała grzecznie (G)Andzia.*~

- Dobrze. Nawet bardzo dobrze. A jak tam u Ciebie?

- Też dobrze. Powiedziałem Dawidowi, aby tu więcej nie przychodził.

Po tej rozmowie ich życie wyglądało już normalnie, i nie mieli tego typu problemów.

<Fascynejting.>

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zakończenie 3

*<Płacze głośniej.>*

~*<[Pocieszają]>*~

Warunek: Po powrocie Grzegorza Dawid został w ich domu jeszcze przez miesiąc. *Warum?* ~*Ja nicht know.*~ W tym czasie Andromeda była dziwnie wesoła. Jednak po dwóch tygodniach do Grzegorza przyjechała w odwiedziny jego kuzynka, która powiedziała mu prawdę na ten temat... ~*DUN DUN DUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUN!*~

Kiedy Grzegorz wrócił do swojego domu, Dawid zapytał się go, czy może zostać tu jeszcze miesiąc. Chłopak zgodził się, gdyż nie widział w tym żadnego problemu. <DEEEBIL!> W tym czasie Andromeda zaczęła być dziwnie wesoła. Na początku Grzegorz nic nie podejrzewał, gdyż wydawało mu się, że to normalne. ~*<*DEEEBIL!*>*~ Jednak tak nie było. Kiedy w nocy nikt nie patrzył, dziewczyna w swoim pokoju płakała ze strachu, gdyż tak na prawdę bała się, co może jej następnego dnia zrobić Dawid...

 

DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ...

~*Było już puzyno i to bardzo puzyno.*~

*.........................*

Kiedy Dawid był w pracy, do Grzegorza przyjechała w jednodniowe odwiedziny jego kuzynka. Oczywiście została zapoznana z Andromedą. Dziewczyna była wesoła jak zawsze.

"Ona coś ukrywa. Coś bardzo złego." - Pomyślała kuzynka.

<Ale szybko wysnute wnioskeły.>

Oczywiście poszła do pokoju wraz z Grzegorzem, a Andromeda zaczęła przygotowywać im herbatę. Kiedy Grzegorz i jego kuzynka zostali sami, dziewczyna zapytała się go:

- Ty ją do końca znasz?

- Co za pytanie! Pewnie, że znam! - Odpowiedział Grzegorz.

- No coś Mi się wydaje, że niezupełnie. Wydaje Ci się, że jest wesoła i ma łatwe życie, prawda? - Spytała kuzynka.

- No, raczej tak. - Odpowiedział zmieszany chłopak.

- Nie prawda. Ona jest wesoła za dnia, a w nocy płacze, kiedy nikt nie patrzy. Albo ze smutku, albo ze strachu przed czymś lub kimś. - Powiedziała dziewczyna.

~*Bo była w rzeczywistości stalkerem. Ta kuzynka oczywiście.*~

W tym momencie nastała cisza. Grzegorz postanowił, że pójdzie dzisiaj w nocy do Andromedy, i zapyta się jej, co się dzieje. I tak też zrobił. Po wyjściu kuzynki poczekał do nocy.

 

Kiedy Dawid już spał, chłopak wstał z łóżka, i udał się w kierunku pokoju dziewczyny. Nim był coraz bliżej, tym bardziej słyszał szlochanie. ~*Chyba "Im był bliżej.", ale co ja tam wiem.*~

"Kuzynka miała racje! Ale jakim cudem?" - Pomyślał. *CO TU ROBI KROPKEŁ?!* ~*Wegetuje*~

Kiedy wszedł do pokoju, usiadł koło dziewczyny, i zapytał się jej:

- Co się dzieje? Boisz się czegoś? Dawid Ci coś zrobił podczas gdy Mnie nie było?

<Zajebisty zapłon, nie ma co.>

- T-tak. Gdy Ty byłeś u swojej matki, Dawid Mnie torturował. Na różne sposoby, za pomocą tych wielkich śrub na przykład. Raz chciał nawet użyć tego dużego lasera, ale prąd na szczęście padł. <No oczywiście.> W ogóle, to chyba niedługo zginę, bo powiedział Mi on, że jeśli cokolwiek Tobie powiem, to on Mnie zabije. - Powiedziała dziewczyna ze strachem w głosie.

Grzegorz spojrzał w stronę drzwi, po czym powiedział:

- Spokojnie. Jeśli tu wejdzie i będzie chciał Ci coś zrobić - ja się z nim rozprawię.

Po chwili drzwi pokoju się otworzyły, i do pomieszczenia wszedł Dawid. Powiedział:

- No i wykrakałeś. A Ty, Andromedo, szykuj się na śmierć. Powiedziałaś to, czego powiedzieć nie powinnaś.

Po czym chłopak wyciągnął pistolet. ~*Który pojawił się znikąd. Zważywszy na kraj akcji.*~ Andromeda miała przerażenie w oczach. Nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa. Po chwili Grzegorz, także wyjmując pistolet *Kolejny pojawił się od tak.* powiedział:

- Nie waż się jej nic zrobić, albo skończysz marnie!

Dawid nacelował pistolet na Grzegorza, po czym powiedział:

- Ach tak?

~*

*~

W tym momencie nastąpiła cisza. Jednak przerwał ją głos Andromedy:

- Chłopaki, czy wyście poszaleli? Nie zabijajcie się! To nie ma sensu.

*Ty dziwko. Wszystko psujesz.*

- W sumie masz rację. - Powiedzieli obaj chowając pistolety.

~*Jej! Hipernierealistyczne sytuacje!*~

Po tej rozmowie Dawid przenocował jeszcze w ich domu, po czym wrócił do siebie. <Jakby nic się nie stało.> Od tej pory życie Grzegorza i Andromedy wyglądało już normalnie.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zakończenie 4

*<Płacze jeszcze głośniej.>*

<[Pociesza]>

Warunek: To samo co w zakończeniu 3, jednak broń została użyta.

*JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!*

~*Boże, jaki zaciesz. xD*~

Dawid i Grzegorz nacelowali na siebie pistolety. Andromeda ze strachu nie mogła temu zapobiec, gdyż nie umiała wydusić z siebie ani słowa. Po chwili Grzegorz i Dawid wycelowali. Andromeda zamknęła oczy. Słyszała tylko strzały pistoletów. Kiedy wszystko ucichło, otworzyła ona oczy.

 

Wokół było pełno k<*hhhhhhh>r<*ffffffffffffffffffffff>wi. Grzegorz i Dawid leżeli nieprzytomni. W ogóle nie można było rozpoznać, czy żyją, czy są martwi.

 

Dziewczyna od razu chwyciła telefon, i zadzwoniła po pogotowie. Karetka przyjechała dość szybko, *Ta sytuacja jest nierealistyczna, zważywszy na kraj.* i zabrała obu mężczyzn. Tej nocy Andromeda już nie zasnęła...


Następnego dnia, do dziewczyny zadzwonił telefon. Odebrała go ona, gdyż mogło być to coś ważnego.

- Halo*, policja.*? - Powiedziała

- Nazywam się Damian Turner, ~*I znowu te angielskie nazwiska przy polskich imionach...*~ *;=;* i jestem lekarzem pobliskiego szpitala. Czy dodzwoniłem się do Andromedy Miller? - Spytał mężczyzna.

- Tak, to ja. Coś się stało? - Zapytała dziewczyna.

*- Grzegorz zdechł. Właśnie świętujemy. - Odpowiedział lekarz.*

- Wczoraj dzwoniła Pani po pogotowie dla dwóch mężczyzn. Nie żyje jeden z nich, niejaki Dawid Morgan. 

~*

*~

*<Przytula>*

~*<Odwzajemnia>*~

Drugi z nich, Grzegorz Morgan żyje, <KURWA!> jednak na razie jest w nie najlepszym stanie. - Powiedział Damian

Po tych słowach rozmowa zakończyła się. Andromeda miała pewność, że Grzegorz żyje, jednak trochę się o niego bała. Postanowiła, że pojedzie do szpitala go odwiedzić. Kiedy tam jechała, zaczęła myśleć:

"Co mu strzeliło do głowy, żeby zabijać własnego brata!"

*Pewnie ten wrodzony debilizm.*

Kiedy dojechała, po wejściu do budynku została zaprowadzona do sali, w której leżał Grzegorz. Dziewczyna zobaczyła, że nadal jest ~*O, hej zmiano czasu. Dawno cię nie widziałam.*~ nieprzytomny, ale mimo wszystko postanowiła tam wejść.


GODZINĘ PÓŹNIEJ...

Grzegorz obudził się. Kiedy się odwrócił, zobaczył Andromedę.

- Nareszcie się obudziłeś. - Powiedziała dziewczyna.

- No tak, ale gdzie ja właściwie jestem? I czy Dawid jeszcze żyje? - Spytał

- Jesteś w szpitalu*, ślepa pało.*. A Dawid? Nie, okazało się, że nie żyje. - Powiedziała

- Zabiłem go? - Spytał Grzegorz

<No a jak myślisz, padalcu?>

- A kto się wczoraj z kim chciał pozabijać? - Odpowiedziała pytaniem na pytanie Andromeda.

Po chwili ciszy dziewczyna spytała się jeszcze:

- A tak w ogóle to co Ci odbiło, żeby własnego brata zastrzelić?

- Nie mogłem pozwolić, aby Ciebie zabił. ~*DEEEBIIIL!*~ A to, że chciał zabić i Mnie, to już inna sprawa. - Powiedział

W tym momencie nastąpiła cisza. Po chwili Grzegorz i Andromeda pogadali ze sobą jeszcze chwilę, <Jakby nic się nie stało.> po czym dziewczyna musiała iść już do domu*, w LOL-a grać.*.

 

TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ...

Grzegorz został wypisany ze szpitala. Oczywiście po tygodniu odbył się pogrzeb jego brata. Po tym Grzegorz i Andromeda nie mieli już podobnych sytuacji w swoim życiu. ~*No ciekawe czemu...*~

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Od Autorki

Uh, ale długie opowiadanie Mi wyszło! Ma w sumie ponad... 1100 znaków! ~*Teraz piszę dłuższe rozdziały. A poza tym, czym się tu chwalić? To opko było chujowe.*~ Wiem, że w jednym momencie jest trochę psychiczne, ale cóż poradzę. Tak miało być. :-) *Nie będziesz fajna, udając psychola.*

--------------------------------------------------------------------------------------------    

_____________________________________________________

Uch, w końcu przez to przebrnęliśmy. Opko było naprawdę chujowe i przepełnione hipernierealistycznymi sytuacjami jak Librus ocenami przed radą zatwierdzającą, ale udało się przez nie przebrnąć. No, ale teraz, standardowo, mała analiza od nas:

~*W tym opowiadaniu wkurzały mnie hipernierealistyczne sytuacje. Ja wiem, że to była domena moich starych historii, ale to zawsze wkurza tak samo. Serio, skąd u Andromedy wziął się naszyjnik, który dawał jej nadprzyrodzone zdolności? Nie zapomnijmy o fakcie, że później nie został wspomniany ani użyty. Albo dlaczego w trzecim zakończeniu Grzegorz nic nie podejrzewał i pozwolił Dawidowi zostać w jego domu jeszcze miesiąc? Sytuacji nierealistycznych było jeszcze więcej, ale niemiłosiernie denerwowały.*~

<Mnie w tym opku wkurzały błędy interpunkcyjne. Naprawdę, widać było, że przecinki były stawiane losowo. Na dodatek te przecinki wstawione przez autokorektę Worda. Ja rozumiem, ona jest przydatna, ale później należy zawsze sprawdzić jeszcze raz dane opowiadanie, aby potem nie wyszła taka interpunkcyjna patologia. Najlepiej zostawić opowiadanie na kilka dni i po tym czasie je popoprawiać, jeżeli komuś zależy na jakości.>

*Mnie w tej historii, co pewnie większość zdziwi, denerwowały zakończenia. Serio, czy ktoś widział jakieś porządne opowiadanie bądź książkę, w której jest kilka zakończeń? Nie? No właśnie. Każdy rodzaj literacki oraz gatunek epiki, nie ważne jaki, ma jedno zakończenie, bo tak jak w tym wypadku, to głupio wygląda. Ja rozumiem, że autorka miała kilka pomysłów na zakończenia, ale należało to albo jakoś połączyć razem, w jedno zakończenie, albo wybrać jedno z najlepszych.*

 

Wspólnie: Ale po porządnej edycji, to opko mogłoby być naprawdę dobre!