O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

niedziela, 25 czerwca 2017

Dobrze, że jest tylko prolog, czyli "Kiedy zgaśnie słońce.".

 

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

* -  Brother Blood

() - Reed

To opowiadanie, z tego co pamiętam, nigdy nie zostało skończone. Jest jeszcze gorzej niż w przypadku "Ataku robotów", gdyż tutaj jest tylko prolog. Nie, nie żartuję, tak jest naprawdę, no ale chcę kartkę z tym prologiem już wypierdzielić do kosza, więc postanowiłam to zanalizować. Jednak, mimo prologu, znajdują się w nim

hipernierealistyczne sytuacje.

*Ty chyba byłaś mistrzynią pisania hipernierealistycznych sytuacji.*

~*Fakt, to jak i wymyślanie bzdur na bieżąco było moją domeną.*~

(Boże, co było z tobą nie tak? ;-;)

~*Wszystko. ;_;*~

Zaczynajmy!

____________________________________________________

Prolog

Jednego razu, na świecie, a dokładniej w Polsce, ~*Nosz do cholery.*~ (Dlaczego każde twoje opko musiało dziać się w Polsce?) ~*Chciałam dać powiew świeżości w, wtedy, blogosferze, ale nieco przesadziłam. ;_;*~ *Help ;=;* ~*TA EMOTKA! XD*~ *:>* żył chłopak o imieniu Grzegorz. (Czy w twoich dawnych opkach każdy główny bohater wabił się Grzegorz, a bohaterka Andromeda?) ~*Tak ;-;*~ (Boże ;_;). Miał on normalne życie, kochających go rodziców i przyjaciół. *Przyjaciele go kochali?* ~*Nie. Chodziło o to, że miał kochających go rodziców oraz po prostu przyjaciół, ale zdanie zostało zjebane.*~ *A.* Jednak, któregoś dnia, poznał on dziewczynę, ~*JEZU! PRZECINEK PRZED "KTÓRA"! *Mdleje**~ *<Łapie nieprzytomną Ramoninth.>*  która nazywała się Andromeda Lopez. (No i oczywiście, angielskie nazwiska przy polskich imionach. -.-) ~*Kiedyś myślałam, że wszystkie polskie nazwiska są chujowe. Potem poznałam nazwisko "Horodecki".*~ Chłopak w każdej wolnej chwili się z nią spotykał. ~*Stalker*~ Po roku, z kolegów stali się przyjaciółmi, *Tak szybko?* ~*Po tym prologu przekonasz się, że wszystko pędzi jak pendolino.*~ *;=;* a po trzech latach najlepszymi przyjaciółmi. (Okej, to jest już bardziej realistyczne.) Po dwóch latach od tego, Grzegorz postanowił powiedzieć dziewczynie, że czuje do niej coś więcej, niż tylko przyjaźń. ~*Na Juliusza Słowackiego ja kiedyś pisałam tutaj historię Gary'ego Stu?*~ *Magiczny Licznik Słów...* ~*A, no tak.*~ Wyznał jej miłość.

*

*

Od teraz ~*Aż przecinek uciekł.*~ byli oni szczęśliwi. *Ach, ta sztuczna słodkość. Jak na końcu każdego odcinka "Szpitala". <Rzyga>* Czuli, że byli dla siebie ważni. Niestety, po dwóch dniach... *DUN DUN DUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUN!*

 

Po dwóch dniach, ludzie na Ziemi zaczęli zauważać, że ze Słońcem zaczęło dziać się coś złego. Zaczęło się ono powiększać i spalać Ziemię.

(

W którym my kurwa roku jesteśmy? To się stanie za ok. pięć miliardów lat. -_-)

~*Chciałam być oryginalna. Cóż...*~

*;=====================;*

Wszyscy, aby przeżyć, zaczęli szukać schronienia, jednak niektórym się nie udawało i umierali poprzez spalenie. ~*Z logicznego punktu widzenia, z każdą istotą żywą w tym momencie powinno się to stać.*~

 

Tymczasem, Grzegorz chciał zejść do schronu, który przygotował sobie wcześniej (i o którym nie było mowy, bo po co wprowadzać takie rzeczy wcześniej). Jednak, w czasie drogi, ujrzał kątem oka, że Andromedzie nie udało się uciec, zemdlała z gorąca i spalała się. *ONA KURWA POWINNA SIĘ ROZTOPIĆ PO PARU SEKUNDACH!!!* Od razu wybiegł po nią na zewnątrz. ~*Debil. Ja ratowałabym własną dupę i, najprawdopodobniej, w takiej sytuacji miałabym gdzieś nawet najlepszego przyjaciela.*~ (Każdy by tak zrobił.) *No, ale nie Gary Stu.*  Choćby zginął - nie mógł pozwolić, aby coś jej się stało. (No, ale jeżeli Gregory by zginął, to to samo stałoby się z (G)Andzią.) Po podniesieniu jej, pobiegł z nią do schronu, ~*trotzdem*~ *...* ~*No co? xD*~ *Nic, nic. ;-;* mimo tego, że sam mdlał z gorąca. (Ja rozumiem, że śmierć głównych bohaterów na początku opowiadania byłaby głupia, ale to jest tak...tak hipernierealistyczne, że aż chcę iść się powiesić.) Kiedy się tam znalazł, położył dziewczynę na jednym z łóżek, zamknął właz schronu i ciężko oddychając położył się na drugim łóżku, gdyż czuł się naprawdę bardzo słabo... *No ciekawe kurwa dlaczego...*

 

Godzinę później, gdy Andromeda obudziła się, ujrzała nad sobą Grzegorza, który widząc, że ta otworzyła oczy, rzekł:

(- Jakim cudem nie spłonęłaś, cziterska kurwo?)

- Kochanie...Ty żyjesz...

*

*

Po czym nachylił się nad nią i ją przytulił. Chwilę później, dziewczyna spytała:

- Co...Co się stało?

W tym momencie (Oddawaj przecinek!) opowiedział jej on o wszystkim. Gdy skończył, nastała cisza. Po minucie, ~*STOPER*~ *O Boże, a ta znowu. ;=;* ~*:D*~ Andromeda powiedziała zdziwiona:

- Ryzykowałeś życiem tylko po to, aby mnie uratować?

~*Też nie możemy się nadziwić, jakim był debilem.*~

- Tak. Nie mogłem pozwolić, abyś zginęła. - Odparł

*Debil*

- Oh, dziękuję ci... - Rzekła

- Nie ma za co, kochanie. To tylko dla twojego dobra. (Taaa, jasne.) - Powiedział

Po tej rozmowie, pogadali jeszcze godzinę, ~*Bo po co pisać, o czym gadali.*~ po czym dziewczyna wstała i oboje czymś się zajęli.

 

Ich tydzień wyglądał normalnie. Codziennie się czymś zajmowali i nie narzekali. (A skąd brali jedzenie i wodę? Wcześniej nie było nic o tym, że Grzegorz zgromadził jakiekolwiek zapasy.) ~*Niespójności to to, co lubimy. -_-*~ Jednak, po tygodniu, dowiedzieli się, kto był odpowiedzialny za apokalipsę. *A jak tego się dowiedzieli, to nikt nie wie.* Była to niejaka Ziruacash, (Jakie imię...) ~*To opowiadanie w zamierzeniu miało być fantasy w świecie postapokaliptycznym.*~ (Brzmi ciekawie.) ~*Ale tak nie było. Było chujowe, ale ostał się tylko prolog.*~ (I dobrze.) obecnie przebywająca na Grenlandii. *Dobrze, że nie znowu na Antarktydzie.* 

- Pewnie Amerykanka. - Rzekła Andromeda po poznaniu jej imienia.

- Czemu tak sądzisz? - Spytał Grzegorz.

*- Bo tak. - Odpowiedziała nonszalancko Andromeda.*

- Po pierwsze, tylko w Ameryce można nadawać takie imiona, ~*Sądzę, że nawet tam są jakieś limity.*~ a po drugie, tylko Amerykanie mają fisia na punkcie zagłady. *Po pierwsze, "mają fisia" to idealne słowo do opowiadań, a po drugie, to że tworzą filmy katastroficzne, nie znaczy, że mają fisia na punkcie zagłady.* - Odpowiedziała dziewczyna.

- W sumie masz rację. Ale nic. Trzeba ją pokonać. - Rzekł

(Cóż za nierealistyczne podejście do sytuacji.)

Po tej rozmowie, wzięli potrzebne rzeczy, wyszli ze schronu na ciemny, zimny świat *Chyba "w ciemny, zimny świat"*  i ruszyli w podróż na Grenlandię...

~*Koniec. Kurwa.*~

*Dzięki Bogu...*

__________________________________________________

Naprawdę, z tego opowiadania ostało się tylko tyle. Jak widzicie, więcej tutaj naszych komentarzy niż akcji, no ale co mogę poradzić na taki łopatologiczny prolog, który zajmował dwie strony zeszytu A4? Jednak chciałam to zanalizować, aby wreszcie pozbyć się tej kartki z mej szuflady. Jednak teraz, standardowo, mała analiza od nas. Lecz, jako iż prolog jest tak krótki i niewiele się w nim dzieje, analiza będzie połączona, gdyż oddzielnie paplalibyśmy o tym samym.

~**(W tym opku najbardziej denerwowały nas nierealistyczne sytuacje. Tak, rozumiemy że w zamierzeniu ta historia miała także podchodzić pod fantasy, ale nawet w tym gatunku musi występować choć trochę podstawowego realizmu. No, bo jak to jest możliwe, że przy takich temperaturach, jakie panowały po powiększeniu się słońca do takich rozmiarów, że zaczęło spalać Ziemię, wszyscy nie wyparowali w sekundę? To jest niemożliwe, aby ktokolwiek przetrwał, gdyż wtedy temperatura jest taka, jak w epicentrum wybuchu bomby atomowej, no może większa - płoną nawet kamienie. We wszystkim powinien być choć podstawowy realizm, bo wychodzi takie gafno jak tu.)**~

 

Wspólnie: Ale jeżeli napisać ten prolog od nowa oraz lepiej pociągnąć całe opowiadanie, to mogłoby być ono całkiem fajne!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^