_____________________________________________________________________________________________________
Oceniają:
~* - Ja
<>
- Tristitia
* - Brother Blood
Ło Jezu, to łopatologiczne łopko zaczyna
kolejną, debilną serię, która jest debilna. Miało ono w zamierzeniu być
popierdolonym łopkiem z popierdolonym psychopatą, ale jak zwykle, coś nie
pykło. No, może poza jednym zajebiście zajebistym bohaterem.
~*TRZYTRZYTRZYTRZYTRZYTRZYTRZYTRZYTRZY!!!*~
<A tej
co?>
*Tróję z
fizyki na koniec roku dostała. ;=;*
~*TRZYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!!!*~
*<...>*
~*I właśnie dlatego coś analizuję. :3*~
*<..........................>*
Zaczynajmy!
________________________________
Okropny brat
~*Jego Fordowska Wysokość Mustafa Mond jest zdegustowany
tym tytułem.*~
*O Boże, a ta znowu. -_-*
~*:D*~
Pewnego razu, w Polsce ~*No do
cholery!*~ żyli sobie Andromeda i Grzegorz. Mieszkali ze sobą. Od
dawna chcieli przejąć świat, ~*O, odmiana.*~ *<OOOO.OOOO>*
jednak nie wychodziło im to. Pewnego dnia, do Grzegorza zadzwoniła jego matka.
Powiedziała mu:
*- Seven
days...*
~*- TRZYTRZYTRZYTRZYTRZY!*~
*- Ramoninth
jest pojebana.*
~*EJ!*~
*:D*
- Słuchaj, chciałam Ciebie <NIEEE!
Znowu wielkie litery nie tam, gdzie powinny byyyć! ;_;> poprosić,
abyś na miesiąc przyjechał do nas, pomóc nam w remoncie mieszkania.
~*- Spierdalaj - Odpowiedział kulturalnie
Grzegorz.*~
- No dobrze, tylko będzie problem z
Andromedą, gdyż ona nie lubi samotności. – Powiedział Grzegorz.
- Nie ma problemu. Przyślę Twojego brata,
Dawida, ~*OMG MÓJ BYŁY HUSBANDO!!! :*****************~ *Którego
sama stworzyłaś...* ~*Ranisz :<*~ *:-)* <Czy
to był uśmiech nienawiści?> *Tak :-)*
aby z nią mieszkał przez ten miesiąc. – Powiedziała jego matka.
- W sumie dobry pomysł. – Powiedział
Po tej rozmowie, Grzegorz powiedział
Andromedzie o tym, o czym rozmawiał przed chwilą ze swoją matką. Powiedział jej
również o tym, że jego matka postanowiła przysłać tutaj na ten miesiąc jego
brata, czyli Dawida. ~*:*******************~ <Ech
-_->
- A skąd Twoja matka wie, że nie lubię
samotności? – Spytała się Andromeda.
*A jak
myślisz, pierdolcu?*
- Powiedziałem jej o tym. – Powiedział
Grzegorz.
- Aa, to wiele wyjaśnia. – Powiedziała
dziewczyna.
~*A ten ambitny dialog został wam
przedstawiony przez głównych boCHaterów.*~
W dzień wyjazdu Grzegorza do ich domu
przyszedł Dawid. ~*:**************************~ Grzegorz
powiedział mu:
- Pamiętaj, aby wykonywać Moje obowiązki*,
ty leniu jebany.* ~*NIE OBRAŻAJ MEGO BYŁEGO HUSBANDO!!!*~ *...*.
I nie męcz Andromedy, tym, czego nie powinna robić.
- Spokojnie, nie martw się o to. –
Powiedział ~*Dejwid Koperfild*~ Dawid.
Po chwili Grzegorz wyszedł. Dawid pomyślał:
„Oj Andromedo, Ty nie wiesz, co stanie się
jutro... Hehe!"
~*
*~
Po chwili Andromeda zaprowadziła Dawida do
pokoju, w którym miał spać przez ten cały miesiąc. W nocy, Andromeda poszła
pierwsza spać. Dawid podszedł do niej, i zdjął jej z szyi naszyjnik, dzięki
któremu dziewczyna miała nadprzyrodzone zdolności <i o którym nie
wspomniałam, bo po chuj.>. Poszedł po drabinę, i położył naszyjnik
na półce, do której mogła doskoczyć tylko Andromeda, gdyż jej staw skokowy
pozwalał jej na podwójny skok.
*
Jaki w tym
sens?*
~*Zaraz się dowiesz.*~
Następnego dnia, kiedy Andromeda obudziła
się, poczuła, że nie ma na szyi naszyjnika. Kiedy zobaczyła, gdzie on jest,
powiedziała:
- Oj Dawid, Dawid..., <CO TU
KURWA ROBI PRZECINEK?!> ~*Oto jak się kończy bezgraniczne
zaufanie do autokorekty w Wordzie.*~ *;=;* Co
to z Ciebie będzie?
Podeszła do półki, i właśnie wybiła się w
górę, gdy chłopak złapał ją za nogę, i zaczął ciągnąć w kierunku ogromnych
śrub, które z łatwością mogłyby zabić człowieka. Andromeda próbowała się
wyrwać, jednak nie udawało jej się to. Bez naszyjnika była bezbronna wobec siły
Dawida. ~*Taki łopkowy Slade.*~ Kiedy chłopak dociągnął
dziewczynę do śrub, włożył ją do środka, ustawiając ją w taki sposób, aby śruby
niszczyły jej tylko nogę ze stawem skokowym. Kiedy to zrobił, włączył maszynę.
Dziewczyna na początku nie chciała krzyczeć z bólu, aby nie dawać chłopakowi
satysfakcji, jednak po chwili nie wytrzymała. Jej staw skokowy był najbardziej
czułym na ból miejscem z całego organizmu. ~*OK*~ Kiedy śruby
do niego doszły, dziewczyna zaczęła krzyczeć z bólu. Po chwili, która trwała
dla niej wieczność, dziewczyna zemdlała z bólu. Kiedy się obudziła, zobaczyła,
że znajduje się na swoim łóżku, a wokół jest ciemno. *( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)* <Błagam -_-> *:D*
Wyjrzała za okno. Była noc. Andromeda spojrzała na swoją nogę. Kiedy to
zrobiła, prawie zwymiotowała z obrzydzenia. <AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
PRZESADZONE ZDANIA POJEDYNCZEEE!> *...*
Jej nogi nie można było rozpoznać. Skóra była
zniszczona aż do końca, gdzieniegdzie można było zobaczyć złamane kości, i staw
skokowy. Wokół tego widniały nieaktywne żyły.
*JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!*
~*Boże, jaki zaciesz. xD*~
Andromeda na początku wzięła bandaż, i
zaczęła obwiązywać nogę. <Zawsze lepsze to, niż wyglądanie jakby
się wróciło z Syrii.> Kiedy to zrobiła, chciała zasnąć, lecz
nie mogła. Bała się tego, co będzie jutro. Mówiła sobie w duchu:
„Błagam, niech ten miesiąc już minie!"
Następnego dnia, Dawid powiedział
Andromedzie:
~*Przeczytałam "Auschwitz" zamiast "Andromeda".
;_;*~
<Boże, co
jest z tobą nie tak. ;-;>
-, *PO CHUJ TU TEN PRZECINEK?!* ~*Autokorekta...*~ *;==;* ~*TA
EMOTKA XD*~ *:>* Jeśli powiesz cokolwiek
o tym, co tu się dzieje Grzegorzowi, to więcej już go nie zobaczysz.
Andromeda powiedziała ze strachem w głosie:
- D-dobrze, nic mu nie powiem.
Od tego momentu Dawid zaczął torturować
dziewczynę wszystkimi możliwymi maszynami, jakie kiedykolwiek zostały stworzone
w tym domu <i o których wcześniej nie było mowy, bo po chuj.>.
Oczywiście Grzegorz dzwonił spytać się Andromedy jak tam żyje jej się z
Dawidem, jednak ona odpowiadała ciągle:
- Dobrze...
Pewnej nocy, kiedy Dawid spał, do Andromedy
zadzwonił Grzegorz. Spytał się jej:
*-
Lennyfaceujecie się tam?*
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
*No co?
Słowotwórstwo. xD*
- I jak tam się żyje z Moim bratem?
~*- TRZYTRZYTRZ-*~
*<Zatyka
Ramoninth usta, aby ta nie mogła drzeć się jak pojebana.>
:>*
~*
*~
*:D*
- Ehh. Muszę Ci powiedzieć w końcu prawdę.
Tak naprawdę to z Twoim bratem nie żyje Mi się nawet średnio. Jest okropnie!
Cały czas Mnie torturuje różnymi maszynami, które Ty kiedyś zbudowałeś. O tych
wielkich śrubach wolę już nawet nie mówić. Na dodatek nie mogę nic poradzić,
gdyż Dawid zabrał Mój naszyjnik, wziął drabinę i położył go na najwyższej
półce, a ja nie mogę tam doskoczyć, z powodu nogi. Przez niego nie śpię już 30
dni, ~*<*JAKIM CUDEM JESZCZE NIE ZDECHŁA?!*>*~
gdyż boję się, że Mnie we śnie zabije. – Powiedziała Andromeda.
- Oj, jak ja wrócę, to mu się dostanie!
~*
*~
Na szczęście wracam już jutro. – Powiedział
Grzegorz.
- Nie wiem, czy do tego czasu Mnie nie
zabije. – Powiedziała Andromeda.
- Na pewno nie. No, ale ja już kończę, bo
znowu mama coś ode mnie chce. – Powiedział Grzegorz.
- No, ja też już kończę. – Powiedziała
Andromeda.
Następnego dnia, Dawid ściągnął Andromedę z
łóżka, i zaciągnął ją do drewnianej, dużej deski, naprzeciw której stał duży
dezintegrator.
*
*
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
Przypiął ją metalowymi pasami do tej deski i
właśnie chciał uruchomić dezintegrator, gdy Andromeda spytała się:
- Ej, za co to?
- Tak naprawdę wczoraj w nocy nie spałem, i
słyszałem Twoją rozmowę z Grzegorzem. Teraz przyszedł czas, abym Cię za to
zabił! – Powiedział Dawid.
Tymczasem Grzegorz dochodził *(
͡° ͜ʖ ͡°)* <ECH -_-> j uż do drzwi
wejściowych do pomieszczenia, w którym byli Dawid i Andromeda. Zanim otworzył
drzwi usłyszał krzyki:
- Nieee, błagam! Tylko nie ten dezintegrator!
Nie zabijaj Mnie!
- Hahaha! Możesz sobie krzyczeć, ale nikt Cię
nie usłyszy!
~*
*~
Grzegorz szybko trzasnął drzwiami. *JEBUDU!*
Zobaczył w pomieszczeniu Andromedę przykutą do dużej drewnianej deski. Ze
strachu zamknęła oczy. Widział również Dawida, który właśnie chciał włączyć
dezintegrator, i zabić Andromedę. Jednak tego nie zrobił, gdyż zobaczył
Grzegorza, który powiedział:
- Dawid! Zostaw Andromedę w spokoju! Co ona
Ci zrobiła?!
Po tych słowach wziął pilot, który był
odpowiedzialny za metalowe pasy, którymi Andromeda była przykuta do deski, i
nacisnął czerwony przycisk. W tym momencie Andromeda była wolna.
- Ja też nie wiem, co Ci Dawid zrobiłam.
Przecież ja nawet Ciebie nie znałam! – Powiedziała
<-
Zajebałaś mi kosę z CS-a! - Krzyknął Dejwid Koperfilc.>
~*To napisanie nazwiska. xD*~
- Ej, a tak w ogóle, to, co Ci się stało w
nogę? – Spytał się Grzegorz.
- Naprawdę chcesz zobaczyć? – Odpowiedziała
Andromeda pytaniem na pytanie.
- Tak. – Powiedział Grzegorz.
- No dobra, ale jeśli zwymiotujesz na ten
widok, to żeby nie było, że nie ostrzegałam. – Powiedziała Andromeda, po czym
usiadła na krześle, i zaczęła rozwiązywać bandaż.
Kiedy to zrobiła, powiedziała:
- Proszę. Oto, czym kończy się wsadzenie Mnie
przez Twojego brata do tych wielkich śrub. Na szczęście już za miesiąc ta noga
będzie wyglądać normalnie. <Bo to jest logiczne.>
Kiedy Andromeda zakładała nowy bandaż na nogę*,
który lubił się materializować*, Grzegorz powiedział do Dawida:
- Dawid! Czym zawiniła Tobie Andromeda, że
tak ją męczyłeś?!
- Po prostu jej nienawidzę. – Powiedział
Dawid.
-, <KURWA!> Jeśli
można wiedzieć, to, ~*<*CO TU ROBI TEN PRZECINEK?!*>*~ dlaczego?
– Spytał Grzegorz.
Nastała cisza. Po chwili Grzegorz powiedział:
- Widzisz? Nawet nie wiesz, dlaczego jej
nienawidzisz! Aby kogoś nienawidzić trzeba mieć powód.
~*Nie trzeba. Ja dopiero niedawno znalazłam
powód, dla którego nienawidzę Francji i Francuzów.*~
*Czyli?*
~*Te chuje pierdolone po zakończeniu I wojny
światowej najbardziej dopilnowały, aby Najcudowniejszy Kraj Świata (czyt.
Niemcy) ucierpiał!*~
*<................................>*
- A tak w ogóle to jak można nienawidzić
osoby, której się nawet nie znało? – Powiedziała Andromeda.
- Właśnie. Przecież poznałeś Andromedę
dopiero miesiąc temu! – Powiedział Grzegorz.
Podyskutowali na ten temat jeszcze chwilę.
Potem Dawid sobie poszedł. ~*Jakby nic się nie stało.*~ To, że
próbował zabić Andromedę trafiło do sądu. Oczywiście chłopak dostał 20 lat
więzienia. ~*Tak naprawdę ta liczba była wstukana losowo. Nawet nie
robiłam researchu.*~ *...* Oczywiście
dowiedzieli się o tym także rodzice Grzegorza. Byli naprawdę, naprawdę źli na
Dawida, za to, co zrobił. Od tego czasu, Andromeda i Grzegorz nie mieli już
tego typu problemów... ~*Aż do drugiej części.*~ *COOOO?!* ~*To
ma ponad pięć wersji.*~ *<Płacze>*
--------------------------------------------------------------------------------------------
Zakończenie 2:
*<Płacze>*
~*<Pociesza>*~
Warunek: Andromeda nie odbierała telefonów od Grzegorza. Chłopak
zaczął się martwić co się z nią dzieje. Dziewczyna tym czasem była coraz
bardziej męczona przez Dawida.
Kiedy Grzegorz wracał do swojego domu, ciągle
się zastanawiał, co mogło się stać z Andromedą. Gdy wszedł do mieszkania,
zastał tylko swojego brata, Dawida. Zapytał się go:
*- ( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)?*
~*ECHHH! -_-*~
- Gdzie jest Andromeda?
<- W
Zadupiu Górnym. - Odpowiedział Dejwid.>
- W swoim pokoju. - Odpowiedział Dawid.
Chłopak poszedł w kierunku pokoju, w którym
przebywała Andromeda. Kiedy wszedł, zobaczył, że dziewczyna ma twarz zasłoniętą
nogami. Słychać było ciche szlochanie. Podszedł on do niej i usiadł obok. Kiedy
to zrobił, zapytał się:
*- ~*NIE!*~ EJ! To moja kwestia! ~*xD*~*
- Hej, co Ci się stało?
- A-a, to Ty. Już się bałam, że to znów
Dawid... - Odpowiedziała dziewczyna.
- Ale dlaczego bałaś się, że to Dawid? Coś Ci
złego zrobił? - Zapytał Grzegorz.
~*- A jak myślisz, karakanie ty? -
Odpowiedziała pytaniem na pytanie (G)Andzia.*~
- T-tak. Torturował Mnie na wszystkie
sposoby, przez niego nie mogłam spać, gdyż bałam się, że we śnie Mnie zabije.
Raz nawet chciał użyć dezintegratora, ale na szczęście nie działał. *Bo
aŁtoreczkeł wszystko utrudni.* Dzień po Twoim wyjeździe
torturował Mnie też za pomocą tych wielkich śrub. A telefonów nie odbierałam,
gdyż Dawid zagroził, że jeśli to zrobię, to mogę się pożegnać ze światem
żywych... - Odpowiedziała Andromeda.
W tej chwili zapanowała cisza. Po minucie
Grzegorz powiedział:
- Słuchaj, Ty tu zostań, a ja z nim ostro
pogadam.
~*- Ty hultaju! Ty karakanie!*~
*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
- Dobrze. - Odpowiedziała dziewczyna.
Po tej rozmowie chłopak wyszedł z pokoju.
Andromeda po chwili usłyszała krzyki, *( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*<Do
izolatki.>*~ *;=;* lecz nie doczekała
się ich końca, gdyż ze zmęczenia usnęła...
- Jak Ty mogłeś jej coś takiego zrobić?! Co ona Ci zrobiła?! - Krzyknął
Grzegorz
~*A ja spodziewałam się rozlewu krwi...*~
*Me too.
;'-<*
W tym momencie nastała cisza. Po chwili
Grzegorz znów powiedział:
- Widzisz? Nawet nie wiesz co Ci Andromeda
zrobiła!
- No...ale... - Zaczął Dawid, jednak Grzegorz
nie dał mu dokończyć. <Cwel niekulturalny.>
- Żadne ale! Zrobiłeś to po prostu z czystej
chęci męczenia kogoś! A teraz wyjdź, i nie wracaj! - Krzyknął
Po tej rozmowie Dawid sobie wyszedł z
domu, *Jakby nic się nie stało.* a Grzegorz
ponownie wrócił do pokoju w którym była Andromeda. Kiedy do niego wszedł,
zobaczył, że dziewczyna śpi, najprawdopodobniej już od parunastu minut. ~*A
ten skąd to wiedział?*~ <Magia łopek.> Chłopak
przeniósł ją na łóżko, a potem cicho wyszedł.
GODZINĘ PÓŹNIEJ
Andromeda obudziła się. Zobaczyła, że jest na
swoim łóżku, zamiast na kanapie. Postanowiła, że wyjdzie z pokoju. Kiedy to
zrobiła, zobaczyła Grzegorza który czytał gazetę. Chciała cicho przejść do
kuchni, aby mu nie przeszkadzać, jednak on już zobaczył, że dziewczyna wyszła z
pokoju.
- O, już się obudziłaś. I jak się spało?
~*- Chujowo - Odpowiedziała grzecznie
(G)Andzia.*~
- Dobrze. Nawet bardzo dobrze. A jak tam u
Ciebie?
- Też dobrze. Powiedziałem Dawidowi, aby tu
więcej nie przychodził.
Po tej rozmowie ich życie wyglądało już
normalnie, i nie mieli tego typu problemów.
<Fascynejting.>
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zakończenie 3
*<Płacze
głośniej.>*
~*<[Pocieszają]>*~
Warunek: Po powrocie Grzegorza Dawid został w ich domu jeszcze
przez miesiąc. *Warum?* ~*Ja nicht know.*~ W
tym czasie Andromeda była dziwnie wesoła. Jednak po dwóch tygodniach do
Grzegorza przyjechała w odwiedziny jego kuzynka, która powiedziała mu prawdę na
ten temat... ~*DUN DUN DUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUN!*~
Kiedy Grzegorz wrócił do swojego domu, Dawid
zapytał się go, czy może zostać tu jeszcze miesiąc. Chłopak zgodził się, gdyż
nie widział w tym żadnego problemu. <DEEEBIL!> W
tym czasie Andromeda zaczęła być dziwnie wesoła. Na początku Grzegorz nic nie
podejrzewał, gdyż wydawało mu się, że to normalne. ~*<*DEEEBIL!*>*~ Jednak
tak nie było. Kiedy w nocy nikt nie patrzył, dziewczyna w swoim pokoju płakała
ze strachu, gdyż tak na prawdę bała się, co może jej następnego dnia zrobić
Dawid...
DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ...
~*Było już puzyno i to bardzo puzyno.*~
*.........................*
Kiedy Dawid był w pracy, do Grzegorza
przyjechała w jednodniowe odwiedziny jego kuzynka. Oczywiście została zapoznana
z Andromedą. Dziewczyna była wesoła jak zawsze.
"Ona coś ukrywa. Coś bardzo złego."
- Pomyślała kuzynka.
<Ale
szybko wysnute wnioskeły.>
Oczywiście poszła do pokoju wraz z
Grzegorzem, a Andromeda zaczęła przygotowywać im herbatę. Kiedy Grzegorz i jego
kuzynka zostali sami, dziewczyna zapytała się go:
- Ty ją do końca znasz?
- Co za pytanie! Pewnie, że znam! -
Odpowiedział Grzegorz.
- No coś Mi się wydaje, że niezupełnie.
Wydaje Ci się, że jest wesoła i ma łatwe życie, prawda? - Spytała kuzynka.
- No, raczej tak. - Odpowiedział zmieszany
chłopak.
- Nie prawda. Ona jest wesoła za dnia, a w
nocy płacze, kiedy nikt nie patrzy. Albo ze smutku, albo ze strachu przed czymś
lub kimś. - Powiedziała dziewczyna.
~*Bo była w rzeczywistości stalkerem. Ta
kuzynka oczywiście.*~
W tym momencie nastała cisza. Grzegorz
postanowił, że pójdzie dzisiaj w nocy do Andromedy, i zapyta się jej, co się
dzieje. I tak też zrobił. Po wyjściu kuzynki poczekał do nocy.
Kiedy Dawid już spał, chłopak wstał z łóżka,
i udał się w kierunku pokoju dziewczyny. Nim był coraz bliżej, tym bardziej
słyszał szlochanie. ~*Chyba "Im był bliżej.", ale
co ja tam wiem.*~
"Kuzynka miała racje! Ale jakim
cudem?" - Pomyślał. *CO TU ROBI KROPKEŁ?!* ~*Wegetuje*~
Kiedy wszedł do pokoju, usiadł koło
dziewczyny, i zapytał się jej:
- Co się dzieje? Boisz się czegoś? Dawid Ci
coś zrobił podczas gdy Mnie nie było?
<Zajebisty
zapłon, nie ma co.>
- T-tak. Gdy Ty byłeś u swojej matki, Dawid
Mnie torturował. Na różne sposoby, za pomocą tych wielkich śrub na przykład.
Raz chciał nawet użyć tego dużego lasera, ale prąd na szczęście padł. <No
oczywiście.> W ogóle, to chyba niedługo zginę, bo powiedział Mi
on, że jeśli cokolwiek Tobie powiem, to on Mnie zabije. - Powiedziała
dziewczyna ze strachem w głosie.
Grzegorz spojrzał w stronę drzwi, po czym
powiedział:
- Spokojnie. Jeśli tu wejdzie i będzie chciał
Ci coś zrobić - ja się z nim rozprawię.
Po chwili drzwi pokoju się otworzyły, i do
pomieszczenia wszedł Dawid. Powiedział:
- No i wykrakałeś. A Ty, Andromedo, szykuj
się na śmierć. Powiedziałaś to, czego powiedzieć nie powinnaś.
Po czym chłopak wyciągnął pistolet. ~*Który
pojawił się znikąd. Zważywszy na kraj akcji.*~ Andromeda miała
przerażenie w oczach. Nie mogła wydusić z siebie żadnego słowa. Po chwili
Grzegorz, także wyjmując pistolet *Kolejny pojawił się od tak.* powiedział:
- Nie waż się jej nic zrobić, albo skończysz
marnie!
Dawid nacelował pistolet na Grzegorza, po
czym powiedział:
- Ach tak?
~*
*~
W tym momencie nastąpiła cisza. Jednak
przerwał ją głos Andromedy:
- Chłopaki, czy wyście poszaleli? Nie
zabijajcie się! To nie ma sensu.
*Ty dziwko.
Wszystko psujesz.*
- W sumie masz rację. - Powiedzieli obaj
chowając pistolety.
~*Jej! Hipernierealistyczne sytuacje!*~
Po tej rozmowie Dawid przenocował jeszcze w
ich domu, po czym wrócił do siebie. <Jakby nic się nie stało.> Od
tej pory życie Grzegorza i Andromedy wyglądało już normalnie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zakończenie 4
*<Płacze
jeszcze głośniej.>*
<[Pociesza]>
Warunek: To samo co w zakończeniu 3, jednak broń została użyta.
*JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!*
~*Boże, jaki zaciesz. xD*~
Dawid i Grzegorz nacelowali na siebie
pistolety. Andromeda ze strachu nie mogła temu zapobiec, gdyż nie umiała
wydusić z siebie ani słowa. Po chwili Grzegorz i Dawid wycelowali. Andromeda
zamknęła oczy. Słyszała tylko strzały pistoletów. Kiedy wszystko ucichło,
otworzyła ona oczy.
Wokół było pełno k<*hhhhhhh>r<*ffffffffffffffffffffff>wi.
Grzegorz i Dawid leżeli nieprzytomni. W ogóle nie można było rozpoznać, czy
żyją, czy są martwi.
Dziewczyna od razu chwyciła telefon, i
zadzwoniła po pogotowie. Karetka przyjechała dość szybko, *Ta
sytuacja jest nierealistyczna, zważywszy na kraj.* i zabrała
obu mężczyzn. Tej nocy Andromeda już nie zasnęła...
Następnego dnia, do dziewczyny zadzwonił telefon. Odebrała go ona, gdyż mogło
być to coś ważnego.
- Halo*, policja.*? -
Powiedziała
- Nazywam się Damian Turner, ~*I
znowu te angielskie nazwiska przy polskich imionach...*~ *;=;* i
jestem lekarzem pobliskiego szpitala. Czy dodzwoniłem się do Andromedy Miller?
- Spytał mężczyzna.
- Tak, to ja. Coś się stało? - Zapytała
dziewczyna.
*- Grzegorz
zdechł. Właśnie świętujemy. - Odpowiedział lekarz.*
- Wczoraj dzwoniła Pani po pogotowie dla
dwóch mężczyzn. Nie żyje jeden z nich, niejaki Dawid Morgan.
~*
*~
*<Przytula>*
~*<Odwzajemnia>*~
Drugi z nich, Grzegorz Morgan żyje, <KURWA!> jednak
na razie jest w nie najlepszym stanie. - Powiedział Damian
Po tych słowach rozmowa zakończyła się.
Andromeda miała pewność, że Grzegorz żyje, jednak trochę się o niego bała.
Postanowiła, że pojedzie do szpitala go odwiedzić. Kiedy tam jechała, zaczęła
myśleć:
"Co mu strzeliło do głowy, żeby zabijać
własnego brata!"
*Pewnie ten
wrodzony debilizm.*
Kiedy dojechała, po wejściu do budynku
została zaprowadzona do sali, w której leżał Grzegorz. Dziewczyna zobaczyła, że
nadal jest ~*O, hej zmiano czasu. Dawno cię nie widziałam.*~ nieprzytomny,
ale mimo wszystko postanowiła tam wejść.
GODZINĘ PÓŹNIEJ...
Grzegorz obudził się. Kiedy się odwrócił,
zobaczył Andromedę.
- Nareszcie się obudziłeś. - Powiedziała
dziewczyna.
- No tak, ale gdzie ja właściwie jestem? I
czy Dawid jeszcze żyje? - Spytał
- Jesteś w szpitalu*, ślepa pało.*.
A Dawid? Nie, okazało się, że nie żyje. - Powiedziała
- Zabiłem go? - Spytał Grzegorz
<No a jak
myślisz, padalcu?>
- A kto się wczoraj z kim chciał pozabijać? -
Odpowiedziała pytaniem na pytanie Andromeda.
Po chwili ciszy dziewczyna spytała się
jeszcze:
- A tak w ogóle to co Ci odbiło, żeby
własnego brata zastrzelić?
- Nie mogłem pozwolić, aby Ciebie
zabił. ~*DEEEBIIIL!*~ A to, że chciał zabić i Mnie, to już
inna sprawa. - Powiedział
W tym momencie nastąpiła cisza. Po chwili
Grzegorz i Andromeda pogadali ze sobą jeszcze chwilę, <Jakby nic
się nie stało.> po czym dziewczyna musiała iść już do domu*,
w LOL-a grać.*.
TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ...
Grzegorz został wypisany ze szpitala.
Oczywiście po tygodniu odbył się pogrzeb jego brata. Po tym Grzegorz i
Andromeda nie mieli już podobnych sytuacji w swoim życiu. ~*No ciekawe
czemu...*~
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od Autorki
Uh, ale długie opowiadanie Mi wyszło! Ma w
sumie ponad... 1100 znaków! ~*Teraz piszę dłuższe rozdziały. A poza tym,
czym się tu chwalić? To opko było chujowe.*~ Wiem, że w jednym
momencie jest trochę psychiczne, ale cóż poradzę. Tak miało być. :-) *Nie
będziesz fajna, udając psychola.*
--------------------------------------------------------------------------------------------
_____________________________________________________
Uch, w końcu przez to przebrnęliśmy. Opko
było naprawdę chujowe i przepełnione hipernierealistycznymi sytuacjami jak
Librus ocenami przed radą zatwierdzającą, ale udało się przez nie przebrnąć.
No, ale teraz, standardowo, mała analiza od nas:
~*W tym opowiadaniu wkurzały mnie
hipernierealistyczne sytuacje. Ja wiem, że to była domena moich starych
historii, ale to zawsze wkurza tak samo. Serio, skąd u Andromedy wziął się
naszyjnik, który dawał jej nadprzyrodzone zdolności? Nie zapomnijmy o fakcie,
że później nie został wspomniany ani użyty. Albo dlaczego w trzecim zakończeniu
Grzegorz nic nie podejrzewał i pozwolił Dawidowi zostać w jego domu jeszcze
miesiąc? Sytuacji nierealistycznych było jeszcze więcej, ale niemiłosiernie
denerwowały.*~
<Mnie w
tym opku wkurzały błędy interpunkcyjne. Naprawdę, widać było, że przecinki były
stawiane losowo. Na dodatek te przecinki wstawione przez autokorektę Worda. Ja
rozumiem, ona jest przydatna, ale później należy zawsze sprawdzić jeszcze raz
dane opowiadanie, aby potem nie wyszła taka interpunkcyjna patologia. Najlepiej
zostawić opowiadanie na kilka dni i po tym czasie je popoprawiać, jeżeli komuś
zależy na jakości.>
*Mnie w tej
historii, co pewnie większość zdziwi, denerwowały zakończenia. Serio, czy ktoś
widział jakieś porządne opowiadanie bądź książkę, w której jest kilka
zakończeń? Nie? No właśnie. Każdy rodzaj literacki oraz gatunek epiki, nie
ważne jaki, ma jedno zakończenie, bo tak jak w tym wypadku, to głupio wygląda.
Ja rozumiem, że autorka miała kilka pomysłów na zakończenia, ale należało to
albo jakoś połączyć razem, w jedno zakończenie, albo wybrać jedno z najlepszych.*
Wspólnie: Ale po porządnej edycji, to opko mogłoby być naprawdę dobre!







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^