Oceniają:
~* - Ja
To opowiadanie jest tak głupie i hipernierealistyczne, że wszyscy inni analizatorzy odmówili zanalizowania tego gówna, chowając się przede mną. Z założenia miało ono opowiadać o
dziewczynie, która zachorowała na coś tam oraz o tym, że nie została sama ze swoją chorobą, ale wyszło tak nierealistyczne gówno, że pozostaje tylko rzucić się z mostu.~*Boże, jaka ja kiedyś byłam pojebana. ;_;*~
Zaczynajmy!
_____________________________________________
CHOROBA
_____________________________________________
Choroba
~*Najambitniejszy tytuł we Wszechświecie, nie ma co.*~
Jednego razu, na świecie, a dokładniej w
Polsce, ~*Nosz...*~ żyli Grzegorz i Andromeda. Lubili się oni,
oraz mieszkali ze sobą. Mieli również takie samo marzenie. Chcieli zniszczyć
świat. ~*Na szczęście nie da się zniszczyć świata zdaniami
pojedynczymi.*~ Niestety, nie udawało im się to, gdyż codziennie
przeszkadzali im w tym ich wrogowie. Ich życie codziennie wyglądało tak samo.
Niestety, któregoś dnia zmieniło się. Na gorsze... ~*Nadal nie wiem,
dlaczego w każdym moim opowiadaniu pierwszy akapit wyglądał tak samo.*~
Jednego dnia, gdy Andromeda wracała od
koleżanki, źle się czuła. ~*Dobrze, że Slade'a i jego zboczonego humoru
tu nie ma.*~ Bolało ją całe ciało, było jej zimno, mimo iż był
sierpień, kręciło jej się w głowie, oraz świat zamazywał jej się przed oczami.
Gdy chciała ona otworzyć drzwi do mieszkania, nie udawało jej się trafić
kluczem w zamek. ~*Upiła się i tyle.*~ Po chwili, postanowiła
ona zadzwonić do mieszkania za pomocą dzwonka. ~*W który dziwnym cudem
trafiła.*~ Po chwili, drzwi do mieszkania otworzył Grzegorz. Gdy
zobaczył stan Andromedy, zapytał:
- Co Ci się stało?
~*- No kurwa wróciłam z Krainy Grzybów, ale
odnalezienie grzybowego światła było bolesne, ty downie jebany. - odpowiedziała
kulturalnie (G)Andzia.*~
- Źle się czuję... - Odpowiedziała Andromeda.
- Może to jaka choroba? Na razie się połóż do
łóżka. – Powiedział Grzegorz.
~*Captain Obvious zawsze czuwa.*~
Po tej rozmowie, Andromeda weszła do
mieszkania, zdjęła buty, i poszła się położyć. Gdy dziewczyna leżała już na
łóżku, Grzegorz zapytał ją:
- A tak dokładniej, to co Ci jest?
- Boli Mnie ~*I znowu wielkie litery
nie tam, gdzie trzeba. Dlaczego mnie to nie dziwi. ;-;*~ całe ciało,
jest Mi zimno, kręci Mi się w głowie, i na dodatek jeszcze świat zamazuje Mi
się przed oczami... - Odrzekła dziewczyna.
- Hmm. Ja nic na to nie poradzę, wiesz
przecież, że nie znam się na medycynie, ale może Damian będzie wiedział, czy to
jakaś choroba, czy po prostu zwyczajnie się źle czujesz. – Rzekł Grzegorz, po
czym krzyknął do służby:
~*Za niedługo będzie w chój (błąd specjalnie)
nierealistyczna sytuacja! ;_;*~
- Damian! Chodź tu na chwilę!
~*- Spierdalaj! - odkrzyknął kulturalnie
Dejmian.*~
- Idę! – Odkrzyknął Damian.
Gdy chłopak znalazł się już w pokoju, w
którym był Grzegorz i Andromeda, zapytał:
- O co chodzi?
- Andromeda mówi, że źle się czuje. Sprawdź,
czy to jakaś choroba, czy nie. – Odpowiedział Grzegorz.
~*I sprawdź też, jak daleko postąpił debilizm
Gregory'ego.*~
- Najpierw, to ja muszę wiedzieć, co dolega
Andromedzie. – Rzekł Damian.
Po chwili, Andromeda, która z powodu, iż było
jej bardzo zimno leżała skulona na łóżku, opowiedziała, co jej jest. Gdy
skończyła, Damian powiedział:
- Na początku trzeba Cię przykryć kołdrą, bo
nam tu zamarzniesz.
~*Ja tylko na to czekam.*~
Gdy wypowiedział te słowa, podszedł do
leżącej dziewczyny, ~*Przecinek, spierdalaj bo cię Hunterem
poszczuję!*~ i okrył ją kołdrą. Kiedy to zrobił, powiedział:
- Teraz trzeba Ci zmierzyć temperaturę.
Po chwili, Damian wziął termometr. Gdy po
chwili zobaczył, ile wynosi temperatura Andromedy, zbladł ze strachu. Po chwili
termometr wyleciał mu (Damianowi) ~*Bo nie skapnęliśmy się, o kogo
chodzi.*~ z ręki. Gdy Grzegorz to zobaczył, zapytał:
- Coś się stało?
- Termometr pokazuje, że Andromeda ma 50°
temperatury...
~*
To tylko idealny dowód na to, że głupoty nie
da się wytępić. ;___;*~
a mimo wszystko żyje...kim lub czym ona jest?
– Odpowiedział Damian, który nadal był przestraszony tym, co zobaczył.
Grzegorz również był zdziwiony tym, co
powiedział Damian. Nie mógł uwierzyć w to, co powiedział Damian, ale przecież
Andromeda ciągle była żywa. Po chwili Grzegorz ujrzał, że Damian, który nadal
był przestraszony był bliski omdlenia. ~*Warum?*~ Gdy Grzegorz
to ujrzał, podbiegł do niego, i przytrzymał go (Damiana), ~*BO KUWA NIE
WIEMY, O KOGO CHODZI!!!*~ aby nie upadł. Gdy to zrobił, powiedział:
- Damian, tylko Mi tu nie zemdlej. Usiądź na
razie, to Ci ~*A te wielkie litery trzeba poszczuć Manhackami.*~ przejdzie.
Chłopak zrobił tak, jak poradził mu Grzegorz.
Po chwili, gdy już jego (Damiana) ~*WIEMY, KUFA!*~ stan się
polepszył, powiedział:
- Ale jak to możliwe? Przecież jeśli
temperatura Andromedy utrzymywała się przez całą drogę do domu, to dziewczyna
powinna paść w połowie drogi! ~*Jaki spec.*~
- No ja też nie mogę do niczego dojść. ~*(
͡° ͜ʖ ͡°) Sorki, musiałam. xD*~ Coś dziwnego się z nią dzieje. –
Powiedział Grzegorz.
Po chwili, gdy Andromeda, która dotychczas
spała, ~*Co z tego, że nie było o tym wspomniane.*~ obudziła
się, i gdy Damian powiedział jej, ile wynosi temperatura jej ciała, dziewczyna
powiedziała:
- Okej, ale czy nie powinnam już być martwa?
~*Głupoty nie wytępisz. Tego to nawet Combine
Elite nie pokona.*~
- No teoretycznie powinnaś, ale praktycznie
jeszcze jakimś dziwnym cudem trzymasz się przy życiu. – Odpowiedział Damian.
Po tej rozmowie, ich życie codziennie
wyglądało podobnie. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Jednak, gdy
któregoś dnia, Andromeda wyzdrowiała już, powiedziała do Grzegorza i Damiana:
- Dziękuję Wam za to, co wtedy dla Mnie ~*Kuźwa...*~ robiliście.
- Oj, nie ma za co. – Odpowiedzieli Damian i
Grzegorz.
Jednak, nie wiedzieli oni, co stanie się
niedługo...
~*DAM DAM DAAAM!*~
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Zakończenie 2
~*<Cicho płacze.>*~
Grzegorz również był zdziwiony tym, co
powiedział Damian. Nie mógł uwierzyć w to, co powiedział Damian, ale przecież
Andromeda ciągle była żywa. ~*A ja już brechtam z tego, co stanie się
niedługo. XDDD*~ Po chwili Grzegorz ujrzał, że Damian, który nadal był
przestraszony właśnie upadł nieprzytomny na ziemię.
~*
To jest tak głupie, że jedna ikzdakowa
klawiatura nie wystarcza. XDDD*~
Gdy Grzegorz to zobaczył, od razu do niego
(Damiana) ~*No co ty kufa nie powiesz...*~ podbiegł. Gdy już
był koło niego, potrząsnął Damianem, i krzyknął:
- Damian! Damian! Obudź się!
~*- Pierdol się! - odpowiedział nadal
nieprzytomny Damian.
- Nie mam z kim. Andromeda jest chora,
padalcu. - odparł Grzegorz.*~
Niestety, nie przyniosło to skutku. Damian
nadal był nieprzytomny. Grzegorz podniósł więc Damiana, i położył go na łóżku
obok Andromedy, która jeszcze spała. ~*Co z tego, że nic nie było o tym
wspomniane.*~
Kilka minut później, ~*Chociaż jedna
realistyczna sytuacja. Zawsze to coś.*~ Damian obudził się. Gdy wstał,
zobaczył Grzegorza, który, gdy ujrzał, że Damian się obudził, powiedział:
- Nareszcie się obudziłeś...
- Co...co się stało? – Spytał Damian.
- Zemdlałeś... - Odpowiedział Grzegorz.
- A...a no tak... - Rzekł Damian.
~*Najambitniejsza rozmowa roku 2k17.*~
Po tej rozmowie, Grzegorz zapytał Damiana:
- A tak w ogóle, to czy Andromeda się kiedyś
obudzi? Ciągle śpi.
- Obudzi się, na pewno się obudzi. Wystarczy
dać się jej wyspać. – Odpowiedział Damian.
~*Mimo iż od dawna powinna gryźć piach.*~
Po paru minutach Andromeda się obudziła. Gdy
otworzyła oczy, i gdy odwróciła się, ujrzała Damiana i Grzegorza. Kiedy ich
zobaczyła, zapytała:
- Coś się ciekawego działo, gdy spałam?
- Nie, nic. – Skłamał Grzegorz.
Od teraz, Grzegorz i Damian opiekowali się
Andromedą. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Kilkanaście tygodni
później zaś, gdy Andromeda wyzdrowiała, powiedziała do Grzegorza i Damiana:
- Dziękuję wam za to, co dla mnie
zrobiliście...
- Oj, nie ma za co. To dla twojego dobra. –
Odpowiedzieli Grzegorz i Damian.
~*Oszukujcie się dalej...*~
Od tego momentu ich życie znów wyglądało
normalnie i nie miało tego typu problemów...
~*Dzięki Bogu, że następna część ma tylko dwie
strony w Wordzie...*~
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
~*Do dziś nie wiem, dlaczego na końcu prawie
każdego one-shota robiłam taką linię. Ma ktoś jakąś teorię?*~
_____________________________________________
CHOROBA, CZĘŚĆ 2.
~*Dzięki Bogu, tylko dwie strony...*~
_____________________________________________
Choroba, część 2.
Kilka dni później, po wyzdrowieniu Andromedy,
gdy Damian szykował sobie coś do jedzenia, poczuł, że jest ~*Nie ma to
jak zmiana czasu w pierwszym zdaniu. I już wiemy, jak zajebiste będzie łopko.*~ mu
duszno. Jednak, zanim zdążył on otworzyć okno, poczuł, że zrobiło mu się słabo.
Po chwili, upadł on nieprzytomny na ziemię... ~*Jej. <- Kropka
neutralności.*~
Tymczasem, do kuchni przybiegła reszta
służby, oraz Grzegorz i Andromeda, gdyż usłyszeli oni dźwięk upadającego
ciała. ~*W rzeczywistości mieliby to w dupie. W końcu są Polakami.*~ Gdy
znaleźli się już w kuchni, zobaczyli tam nieprzytomnego Damiana.
- Co mu się stało? – Spytał Michał, czyli
jeden ze sług.
- No właśnie nie wiem. – Odpowiedział
Grzegorz.
- Może jest chory, czy coś... - Rzekła
Andromeda.
- No w sumie tak też może być. – Powiedział
Paweł, czyli kolejny ze sług.
~*A może zamiast debatować jak politycy w
sejmie, pomoglibyście mu?*~
Po tej rozmowie słudzy rozeszli się. ~*Chamy
niewychowane.*~ W kuchni zostali tylko Grzegorz, Andromeda, oraz
nieprzytomny Damian. Po chwili, Grzegorz wziął Damiana na ręce, i zaniósł go do
pokoju, w którym były jego (Damiana) ~*Bo zapomnieliśmy, o kogo
chodzi.*~ sprzęty medyczne.
Po paru minutach, ~*W końcu trochę
realizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.*~ Damian obudził się. Gdy
wstał, ujrzał Grzegorza, ~*Przecinek, won!*~ oraz Andromedę.
Gdy Grzegorz ujrzał, że Damian już się obudził, powiedział do niego:
- Nareszcie się obudziłeś... Tak w ogóle, to
powiedz Mi, ~*No do cholery!*~ dlaczego wtedy tak nagle
zemdlałeś?
- Zrobiło Mi się duszno. Jednak, zanim
zdążyłem otworzyć okno, poczułem, że robi Mi się słabo. Po chwili upadłem
nieprzytomny na ziemię. – Odpowiedział Damian.
~*Właśnie zadowoliłeś licznik słów.
Szczęśliwy?*~
- Może po prostu jesteś chory. – Powiedziała
Andromeda.
- Nie sądzę. Zdarzyło Mi się to pierwszy raz
w życiu. – Rzekł Damian.
Jednak, gdy sytuacja powtórzyła się pięć dni
pod rząd, Grzegorz zadzwonił po pogotowie. ~*Chuj jebany. Chciałam, aby
ktoś padł, jak przystało na rok 2k17!*~ Po chwili, Damian, który leżał
na łóżku, gdyż nie miał siły wstać, spytał go:
- Dlaczego to zrobiłeś?
- Po prostu i ja, i Andromeda chcemy, aby
żyło się tu Wam w miarę dobrze, więc chyba rozumiesz... - Odpowiedział
Grzegorz.
Po tej rozmowie, przyjechało pogotowie, ~*Ło
chuj, tak szybko? Chyba jesteśmy w alternatywnej rzeczywistości, bo w
prawdziwej Polszy to niemożliwe.*~ i lekarze zabrali Damiana do
szpitala.
Gdy któregoś dnia, Grzegorz oraz Andromeda
pojechali do szpitala aby odwiedzić Damiana, lekarz powiedział do nich:
- To jest już choroba. ~*No nie
pierdol...*~ Co prawda jest uleczalna, jednak to leczenie jest
naprawdę drogie.
- A ile ono kosztuje? – Spytał Grzegorz.
- Milion* ~*Pytanie do kogoś, kto się
zna: Czy leczenie czegokolwiek może tyle kosztować? A poza tym, przypis widmo.
Ewidentnie, na dole nie ma nic wyjaśnione.*~ złotych. – Odpowiedział
lekarz.
Po tej rozmowie, gdy Grzegorz i Andromeda
znaleźli się już w sali, w której leżał Damian, pobyli przy nim trochę, po czym
musieli jechać do domu. ~*Jej.*~
Gdy już się w nim (domu) ~*No, bo się
nie zorientowaliśmy...*~ znaleźli, postanowili razem złożyć pieniądze
na leczenie Damiana. Po chwili poszukiwań, Andromeda powiedziała:
- Ja mam tylko 30 tysięcy złotych.
~*TYLKO?! Ja bym za tyle wszystko dała!*~
- Hmm. To trochę mało. Poczekaj, może znajdę
te brakujące 70 tysięcy złotych u siebie. – Rzekł Grzegorz.
Gdy po chwili szukania, znalazł on
(Grzegorz) ~*WIEMY, KURWA!!!*~ to, czego szukał, powiedział:
- Mam te pieniądze.
~*Burżuj*~
Następnego dnia, gdy wpłacili już odpowiednią
kwotę, zaczęło się leczenie Damiana. Gdy po miesiącu mógł już on (Damian) ~*Tylko
spokój nas uratuje...*~ wyjść ze szpitala, powiedział do Grzegorza i
Andromedy:
- Dziękuję Wam za to, co dla Mnie
zrobiliście.
Po czym odwrócił się w kierunku Andromedy, i
powiedział:
- A najbardziej dziękuję Tobie, gdyż podobno
wpłaciłaś na to wszystkie pieniądze które na razie miałaś.
~*Debilka. Ja bym taką kwotę dała mamie, aby
wcześniej skończyła spłacać kre...Chwila...Za niecałe trzy tygodnie mama
skończy spłacać kredyt i bank będzie mógł się wypchać! \O/*~
Po czym, Damian pierwszy raz przytulił
Andromedę. Gdy Grzegorz to zobaczył, uśmiechnął się do siebie, i pomyślał:
~*"( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)"*~
„Cieszę się Twoim szczęściem, Damian."
~*Okłamuj się dalej...*~
Po chwili, wszyscy troje, ruszyli w kierunku
domu.
Od teraz ich życie wyglądało normalnie, i nie
miało już tego typu niespodzianek...
~*Dzięki Bogu, nareszcie koniec.*~
_____________________________________________
Ło Jezu, nareszcie przez to przebrnęłam.
Pomyśleć, że tyle nierealistyczności można upchnąć w, łącznie, siedmiu stronach
Worda. Po prostu byłam w tym mistrzynią, tak samo jak w wymyślaniu bzdur w
locie i nie jestem z tego powodu dumna. Jednak teraz, standardowo, mała analiza
ode mnie:
~*W tym opowiadaniu najbardziej denerwowały
mnie hipernierealistyczne sytuacje. Już pal licho te wielkie litery tam, gdzie
nie powinno ich być, błędy interpunkcyjne i zmiany czasu, ale kuźwa, to że
główna bohaterka przeżyła mając temperaturę pięćdziesięciu stopni Celsjusza już
nie daruję. Naprawdę, już przy czterdziestu stopniach białko w ludzkim i w
sumie nie tylko, organizmie zaczyna się ścinać. NIE DA się
dożyć takiej temperatury! Z lżejszych spraw, wkurwił mnie fakt, że Grzegorz i
Damian przyjęli to tak, jakby to było coś normalnego oraz to, że nie było
wspomniane to, iż Andromeda zasnęła. Przez to, opowiadanie było jeszcze
bardziej pojebane.*~
Reasumując: Gdyby napisać te dwie części od nowa i z pomysłem,
mogłyby być nawet fajne!
_____________________________________________
Wkrótce:
"Dialogi time, czyli "Dziwny wilk" [One-Shot]"





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^