O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Help me, czyli "Choroba" część 1 i 2.

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

To opowiadanie jest tak głupie i hipernierealistyczne, że wszyscy inni analizatorzy odmówili zanalizowania tego gówna, chowając się przede mną. Z założenia miało ono opowiadać o

dziewczynie, która zachorowała na coś tam oraz o tym, że nie została sama ze swoją chorobą, ale wyszło tak nierealistyczne gówno, że pozostaje tylko rzucić się z mostu.

~*Boże, jaka ja kiedyś byłam pojebana. ;_;*~

Zaczynajmy!

_____________________________________________

CHOROBA  

_____________________________________________

Choroba

~*Najambitniejszy tytuł we Wszechświecie, nie ma co.*~

Jednego razu, na świecie, a dokładniej w Polsce, ~*Nosz...*~ żyli Grzegorz i Andromeda. Lubili się oni, oraz mieszkali ze sobą. Mieli również takie samo marzenie. Chcieli zniszczyć świat. ~*Na szczęście nie da się zniszczyć świata zdaniami pojedynczymi.*~ Niestety, nie udawało im się to, gdyż codziennie przeszkadzali im w tym ich wrogowie. Ich życie codziennie wyglądało tak samo. Niestety, któregoś dnia zmieniło się. Na gorsze... ~*Nadal nie wiem, dlaczego w każdym moim opowiadaniu pierwszy akapit wyglądał tak samo.*~

 

Jednego dnia, gdy Andromeda wracała od koleżanki, źle się czuła. ~*Dobrze, że Slade'a i jego zboczonego humoru tu nie ma.*~ Bolało ją całe ciało, było jej zimno, mimo iż był sierpień, kręciło jej się w głowie, oraz świat zamazywał jej się przed oczami. Gdy chciała ona otworzyć drzwi do mieszkania, nie udawało jej się trafić kluczem w zamek. ~*Upiła się i tyle.*~ Po chwili, postanowiła ona zadzwonić do mieszkania za pomocą dzwonka. ~*W który dziwnym cudem trafiła.*~ Po chwili, drzwi do mieszkania otworzył Grzegorz. Gdy zobaczył stan Andromedy, zapytał:

- Co Ci się stało?

~*- No kurwa wróciłam z Krainy Grzybów, ale odnalezienie grzybowego światła było bolesne, ty downie jebany. - odpowiedziała kulturalnie (G)Andzia.*~

- Źle się czuję... - Odpowiedziała Andromeda.

- Może to jaka choroba? Na razie się połóż do łóżka. – Powiedział Grzegorz.

~*Captain Obvious zawsze czuwa.*~

Po tej rozmowie, Andromeda weszła do mieszkania, zdjęła buty, i poszła się położyć. Gdy dziewczyna leżała już na łóżku, Grzegorz zapytał ją:

- A tak dokładniej, to co Ci jest?

- Boli Mnie ~*I znowu wielkie litery nie tam, gdzie trzeba. Dlaczego mnie to nie dziwi. ;-;*~ całe ciało, jest Mi zimno, kręci Mi się w głowie, i na dodatek jeszcze świat zamazuje Mi się przed oczami... - Odrzekła dziewczyna.

- Hmm. Ja nic na to nie poradzę, wiesz przecież, że nie znam się na medycynie, ale może Damian będzie wiedział, czy to jakaś choroba, czy po prostu zwyczajnie się źle czujesz. – Rzekł Grzegorz, po czym krzyknął do służby:

~*Za niedługo będzie w chój (błąd specjalnie) nierealistyczna sytuacja! ;_;*~

- Damian! Chodź tu na chwilę!

~*- Spierdalaj! - odkrzyknął kulturalnie Dejmian.*~

- Idę! – Odkrzyknął Damian.

Gdy chłopak znalazł się już w pokoju, w którym był Grzegorz i Andromeda, zapytał:

- O co chodzi?

- Andromeda mówi, że źle się czuje. Sprawdź, czy to jakaś choroba, czy nie. – Odpowiedział Grzegorz.

~*I sprawdź też, jak daleko postąpił debilizm Gregory'ego.*~

- Najpierw, to ja muszę wiedzieć, co dolega Andromedzie. – Rzekł Damian.

Po chwili, Andromeda, która z powodu, iż było jej bardzo zimno leżała skulona na łóżku, opowiedziała, co jej jest. Gdy skończyła, Damian powiedział:

- Na początku trzeba Cię przykryć kołdrą, bo nam tu zamarzniesz.

~*Ja tylko na to czekam.*~

Gdy wypowiedział te słowa, podszedł do leżącej dziewczyny, ~*Przecinek, spierdalaj bo cię Hunterem poszczuję!*~ i okrył ją kołdrą. Kiedy to zrobił, powiedział:

- Teraz trzeba Ci zmierzyć temperaturę.

Po chwili, Damian wziął termometr. Gdy po chwili zobaczył, ile wynosi temperatura Andromedy, zbladł ze strachu. Po chwili termometr wyleciał mu (Damianowi) ~*Bo nie skapnęliśmy się, o kogo chodzi.*~ z ręki. Gdy Grzegorz to zobaczył, zapytał:

- Coś się stało?

- Termometr pokazuje, że Andromeda ma 50° temperatury...

~*

To tylko idealny dowód na to, że głupoty nie da się wytępić. ;___;*~

a mimo wszystko żyje...kim lub czym ona jest? – Odpowiedział Damian, który nadal był przestraszony tym, co zobaczył.

Grzegorz również był zdziwiony tym, co powiedział Damian. Nie mógł uwierzyć w to, co powiedział Damian, ale przecież Andromeda ciągle była żywa. Po chwili Grzegorz ujrzał, że Damian, który nadal był przestraszony był bliski omdlenia. ~*Warum?*~ Gdy Grzegorz to ujrzał, podbiegł do niego, i przytrzymał go (Damiana), ~*BO KUWA NIE WIEMY, O KOGO CHODZI!!!*~ aby nie upadł. Gdy to zrobił, powiedział:

- Damian, tylko Mi tu nie zemdlej. Usiądź na razie, to Ci ~*A te wielkie litery trzeba poszczuć Manhackami.*~ przejdzie.

Chłopak zrobił tak, jak poradził mu Grzegorz. Po chwili, gdy już jego (Damiana) ~*WIEMY, KUFA!*~ stan się polepszył, powiedział:

- Ale jak to możliwe? Przecież jeśli temperatura Andromedy utrzymywała się przez całą drogę do domu, to dziewczyna powinna paść w połowie drogi! ~*Jaki spec.*~

- No ja też nie mogę do niczego dojść. ~*( ͡° ͜ʖ ͡°) Sorki, musiałam. xD*~ Coś dziwnego się z nią dzieje. – Powiedział Grzegorz.

Po chwili, gdy Andromeda, która dotychczas spała, ~*Co z tego, że nie było o tym wspomniane.*~ obudziła się, i gdy Damian powiedział jej, ile wynosi temperatura jej ciała, dziewczyna powiedziała:

- Okej, ale czy nie powinnam już być martwa?

~*Głupoty nie wytępisz. Tego to nawet Combine Elite nie pokona.*~

- No teoretycznie powinnaś, ale praktycznie jeszcze jakimś dziwnym cudem trzymasz się przy życiu. – Odpowiedział Damian.

Po tej rozmowie, ich życie codziennie wyglądało podobnie. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Jednak, gdy któregoś dnia, Andromeda wyzdrowiała już, powiedziała do Grzegorza i Damiana:

- Dziękuję Wam za to, co wtedy dla Mnie ~*Kuźwa...*~ robiliście.

- Oj, nie ma za co. – Odpowiedzieli Damian i Grzegorz.

Jednak, nie wiedzieli oni, co stanie się niedługo...

~*DAM DAM DAAAM!*~

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Zakończenie 2

~*<Cicho płacze.>*~

Grzegorz również był zdziwiony tym, co powiedział Damian. Nie mógł uwierzyć w to, co powiedział Damian, ale przecież Andromeda ciągle była żywa. ~*A ja już brechtam z tego, co stanie się niedługo. XDDD*~ Po chwili Grzegorz ujrzał, że Damian, który nadal był przestraszony właśnie upadł nieprzytomny na ziemię. 

~*

To jest tak głupie, że jedna ikzdakowa klawiatura nie wystarcza. XDDD*~

Gdy Grzegorz to zobaczył, od razu do niego (Damiana) ~*No co ty kufa nie powiesz...*~ podbiegł. Gdy już był koło niego, potrząsnął Damianem, i krzyknął:

- Damian! Damian! Obudź się!

~*- Pierdol się! - odpowiedział nadal nieprzytomny Damian.

- Nie mam z kim. Andromeda jest chora, padalcu. - odparł Grzegorz.*~

Niestety, nie przyniosło to skutku. Damian nadal był nieprzytomny. Grzegorz podniósł więc Damiana, i położył go na łóżku obok Andromedy, która jeszcze spała. ~*Co z tego, że nic nie było o tym wspomniane.*~

Kilka minut później, ~*Chociaż jedna realistyczna sytuacja. Zawsze to coś.*~ Damian obudził się. Gdy wstał, zobaczył Grzegorza, który, gdy ujrzał, że Damian się obudził, powiedział:

- Nareszcie się obudziłeś...

- Co...co się stało? – Spytał Damian.

- Zemdlałeś... - Odpowiedział Grzegorz.

- A...a no tak... - Rzekł Damian.

~*Najambitniejsza rozmowa roku 2k17.*~

Po tej rozmowie, Grzegorz zapytał Damiana:

- A tak w ogóle, to czy Andromeda się kiedyś obudzi? Ciągle śpi.

- Obudzi się, na pewno się obudzi. Wystarczy dać się jej wyspać. – Odpowiedział Damian.

~*Mimo iż od dawna powinna gryźć piach.*~

Po paru minutach Andromeda się obudziła. Gdy otworzyła oczy, i gdy odwróciła się, ujrzała Damiana i Grzegorza. Kiedy ich zobaczyła, zapytała:

- Coś się ciekawego działo, gdy spałam?

- Nie, nic. – Skłamał Grzegorz.

Od teraz, Grzegorz i Damian opiekowali się Andromedą. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Kilkanaście tygodni później zaś, gdy Andromeda wyzdrowiała, powiedziała do Grzegorza i Damiana:

- Dziękuję wam za to, co dla mnie zrobiliście...

- Oj, nie ma za co. To dla twojego dobra. – Odpowiedzieli Grzegorz i Damian.

~*Oszukujcie się dalej...*~

Od tego momentu ich życie znów wyglądało normalnie i nie miało tego typu problemów...

~*Dzięki Bogu, że następna część ma tylko dwie strony w Wordzie...*~

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

~*Do dziś nie wiem, dlaczego na końcu prawie każdego one-shota robiłam taką linię. Ma ktoś jakąś teorię?*~

_____________________________________________  

CHOROBA, CZĘŚĆ 2.

~*Dzięki Bogu, tylko dwie strony...*~

_____________________________________________  

Choroba, część 2.

Kilka dni później, po wyzdrowieniu Andromedy, gdy Damian szykował sobie coś do jedzenia, poczuł, że jest ~*Nie ma to jak zmiana czasu w pierwszym zdaniu. I już wiemy, jak zajebiste będzie łopko.*~ mu duszno. Jednak, zanim zdążył on otworzyć okno, poczuł, że zrobiło mu się słabo. Po chwili, upadł on nieprzytomny na ziemię... ~*Jej. <- Kropka neutralności.*~

 

Tymczasem, do kuchni przybiegła reszta służby, oraz Grzegorz i Andromeda, gdyż usłyszeli oni dźwięk upadającego ciała. ~*W rzeczywistości mieliby to w dupie. W końcu są Polakami.*~ Gdy znaleźli się już w kuchni, zobaczyli tam nieprzytomnego Damiana.

- Co mu się stało? – Spytał Michał, czyli jeden ze sług.

- No właśnie nie wiem. – Odpowiedział Grzegorz.

- Może jest chory, czy coś... - Rzekła Andromeda.

- No w sumie tak też może być. – Powiedział Paweł, czyli kolejny ze sług.

~*A może zamiast debatować jak politycy w sejmie, pomoglibyście mu?*~

Po tej rozmowie słudzy rozeszli się. ~*Chamy niewychowane.*~ W kuchni zostali tylko Grzegorz, Andromeda, oraz nieprzytomny Damian. Po chwili, Grzegorz wziął Damiana na ręce, i zaniósł go do pokoju, w którym były jego (Damiana) ~*Bo zapomnieliśmy, o kogo chodzi.*~ sprzęty medyczne.

 

Po paru minutach, ~*W końcu trochę realizmu jeszcze nikomu nie zaszkodziło.*~ Damian obudził się. Gdy wstał, ujrzał Grzegorza, ~*Przecinek, won!*~ oraz Andromedę. Gdy Grzegorz ujrzał, że Damian już się obudził, powiedział do niego:

- Nareszcie się obudziłeś... Tak w ogóle, to powiedz Mi, ~*No do cholery!*~ dlaczego wtedy tak nagle zemdlałeś?

- Zrobiło Mi się duszno. Jednak, zanim zdążyłem otworzyć okno, poczułem, że robi Mi się słabo. Po chwili upadłem nieprzytomny na ziemię. – Odpowiedział Damian.

~*Właśnie zadowoliłeś licznik słów. Szczęśliwy?*~

- Może po prostu jesteś chory. – Powiedziała Andromeda.

- Nie sądzę. Zdarzyło Mi się to pierwszy raz w życiu. – Rzekł Damian.

Jednak, gdy sytuacja powtórzyła się pięć dni pod rząd, Grzegorz zadzwonił po pogotowie. ~*Chuj jebany. Chciałam, aby ktoś padł, jak przystało na rok 2k17!*~ Po chwili, Damian, który leżał na łóżku, gdyż nie miał siły wstać, spytał go:

- Dlaczego to zrobiłeś?

- Po prostu i ja, i Andromeda chcemy, aby żyło się tu Wam w miarę dobrze, więc chyba rozumiesz... - Odpowiedział Grzegorz.

Po tej rozmowie, przyjechało pogotowie, ~*Ło chuj, tak szybko? Chyba jesteśmy w alternatywnej rzeczywistości, bo w prawdziwej Polszy to niemożliwe.*~ i lekarze zabrali Damiana do szpitala.

 

Gdy któregoś dnia, Grzegorz oraz Andromeda pojechali do szpitala aby odwiedzić Damiana, lekarz powiedział do nich:

- To jest już choroba. ~*No nie pierdol...*~ Co prawda jest uleczalna, jednak to leczenie jest naprawdę drogie.

- A ile ono kosztuje? – Spytał Grzegorz.

- Milion* ~*Pytanie do kogoś, kto się zna: Czy leczenie czegokolwiek może tyle kosztować? A poza tym, przypis widmo. Ewidentnie, na dole nie ma nic wyjaśnione.*~ złotych. – Odpowiedział lekarz.

Po tej rozmowie, gdy Grzegorz i Andromeda znaleźli się już w sali, w której leżał Damian, pobyli przy nim trochę, po czym musieli jechać do domu. ~*Jej.*~

 

Gdy już się w nim (domu) ~*No, bo się nie zorientowaliśmy...*~ znaleźli, postanowili razem złożyć pieniądze na leczenie Damiana. Po chwili poszukiwań, Andromeda powiedziała:

- Ja mam tylko 30 tysięcy złotych.

~*TYLKO?! Ja bym za tyle wszystko dała!*~

- Hmm. To trochę mało. Poczekaj, może znajdę te brakujące 70 tysięcy złotych u siebie. – Rzekł Grzegorz.

Gdy po chwili szukania, znalazł on (Grzegorz) ~*WIEMY, KURWA!!!*~ to, czego szukał, powiedział:

- Mam te pieniądze.

~*Burżuj*~

Następnego dnia, gdy wpłacili już odpowiednią kwotę, zaczęło się leczenie Damiana. Gdy po miesiącu mógł już on (Damian) ~*Tylko spokój nas uratuje...*~ wyjść ze szpitala, powiedział do Grzegorza i Andromedy:

- Dziękuję Wam za to, co dla Mnie zrobiliście.

Po czym odwrócił się w kierunku Andromedy, i powiedział:

- A najbardziej dziękuję Tobie, gdyż podobno wpłaciłaś na to wszystkie pieniądze które na razie miałaś.

~*Debilka. Ja bym taką kwotę dała mamie, aby wcześniej skończyła spłacać kre...Chwila...Za niecałe trzy tygodnie mama skończy spłacać kredyt i bank będzie mógł się wypchać! \O/*~

Po czym, Damian pierwszy raz przytulił Andromedę. Gdy Grzegorz to zobaczył, uśmiechnął się do siebie, i pomyślał:

~*"( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)"*~

„Cieszę się Twoim szczęściem, Damian."

~*Okłamuj się dalej...*~

Po chwili, wszyscy troje, ruszyli w kierunku domu.

 

Od teraz ich życie wyglądało normalnie, i nie miało już tego typu niespodzianek...    

 

~*Dzięki Bogu, nareszcie koniec.*~

_____________________________________________  

Ło Jezu, nareszcie przez to przebrnęłam. Pomyśleć, że tyle nierealistyczności można upchnąć w, łącznie, siedmiu stronach Worda. Po prostu byłam w tym mistrzynią, tak samo jak w wymyślaniu bzdur w locie i nie jestem z tego powodu dumna. Jednak teraz, standardowo, mała analiza ode mnie:

~*W tym opowiadaniu najbardziej denerwowały mnie hipernierealistyczne sytuacje. Już pal licho te wielkie litery tam, gdzie nie powinno ich być, błędy interpunkcyjne i zmiany czasu, ale kuźwa, to że główna bohaterka przeżyła mając temperaturę pięćdziesięciu stopni Celsjusza już nie daruję. Naprawdę, już przy czterdziestu stopniach białko w ludzkim i w sumie nie tylko, organizmie zaczyna się ścinać. NIE DA się dożyć takiej temperatury! Z lżejszych spraw, wkurwił mnie fakt, że Grzegorz i Damian przyjęli to tak, jakby to było coś normalnego oraz to, że nie było wspomniane to, iż Andromeda zasnęła. Przez to, opowiadanie było jeszcze bardziej pojebane.*~

Reasumując: Gdyby napisać te dwie części od nowa i z pomysłem, mogłyby być nawet fajne!

_____________________________________________  

Wkrótce:

"Dialogi time, czyli "Dziwny wilk" [One-Shot]"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^