Oceniają:
~* - Ja
~ - Grzegorz Antychryst
Znowu wszyscy spierdolili, widząc ten nowotwór. Tym razem folder znajduje się na moim obecnym komputerze, a postanowiłam zanalizować stare, niezrealizowane pomysły na opowiadania, z czego niektóre były pisane na moim trzecim, zdechłym już komputerze. Większości z nich to już nawet oddział onkologiczny nie pomoże, gdyż
pokazują one mojego dawnego pierdolca, nasze znienawidzone złe opisy oraz ogólnie debilizm całkowity do potęgi nieskończonej. Uwaga, fani Valve, zło wylewające się z tych pomysłów dotyka też grę "Half-Life".~*Na wstępie pragnę przeprosić za całe zło, które tu
ujrzycie. Byłam niedojebana. ;-;*~
~Wiemy. Jestem tu tylko dlatego, abyś nie musiała
sama się użerać z ponad setką g-g-gówna. ;_;~
~*<Niucha> Czuję, że analiza potrwa tydzień.*~
~Help ;_;~
Zaczynajmy! ;___;
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #1.
Wspomnienia
~*Ten FanFiction nadal piszę, jak go skończę to
walnę go na Wattpad.*~
(...) ~Powinno się pisać "[...]".~ ~*Wtedy
jeszcze o tym nie wiedziałam.*~ Kiedy zaś tak leżałam na podłodze i
płakałam z bólu i cierpienia, ~*Nie będę spoilerować czemu, sorki.
:>*~ w pewnym momencie usłyszałam czyiś znajomy głos, który mówił:
~*-
Phone 2 Connected*~
~Że
was? xDDD~
~*No co? Słuchawki Bluetooth właśnie połączyły się z
mym komputerem. xDDD*~
- Kochanie...
Chwilę później, rozpoznałam go. To mówił...Wallace
Breen! ~*Fani Valve krzywdzeni są już od początku analizy, widzę.
:<*~ Od razu uniosłam mój zapłakany wzrok. Kiedy to zrobiłam,
ujrzałam mego ukochanego w ludzkim ciele. ~*Zdziwiłabym się, gdyby
nagle zamienił się w GLaDOS. xDDD*~ Zdziwiłam się niezmiernie.
Przecież on paręnaście ~**Paręset. Tak, FanFiction zahacza też o "Portal
2", a tam akcja dzieje się chyba po dwóch tysiącach lat od wydarzeń z
jedynki. Ktoś tak na YouTube wydedukował.*~ lat wcześniej zmarł z
wycieńczenia, głodu i odwodnienia, ~:D~ a ja jeszcze
nie wynalazłam sprzętu do ożywiania. ~*Tylko spróbuj, to ci łeb
ukręcę.*~ Chwilę później, rzekłam ze słyszalnym zdziwieniem w głosie:
- B-Breen? A-Ale jakim cudem ty żyjesz? Przecież
zmarłeś lata temu!
- Wiem o tym. Jestem tu na dwa dni. ~Skubaniec!
Lubię go!~ ~*Breen jest zajebisty i każdy to wie. <3*~ Bowiem
przypomniałem sobie, że dziś są moje urodziny, ~*Ciągle się
zastanawiam, ile w "Half-Life 2" Breen ma lat.
Wygląda na trzydziestkę, ale chuj wie.*~ a jutro przypadają twoje.
Spróbowałem więc ubłagać siłę wyższą aby na ten czas pozwoliła mi wrócić do mej
ludzkiej postaci. Zgodziła się, więc jestem. – Odpowiedział
~*Aaa, no tak. W końcu to z Breena w filmikach z
Garry's Mod robią Dr. Haxa!*~
W tym momencie, podszedł do mnie i pomógł mi wstać z
ziemi. Kiedy już stałam, rzuciłam mu się w ramiona. Tak dawno go nie
widziałam...Kilka chwil potem, poczułam, że i on przytulił mnie do siebie. W
jego objęciach czułam się tak bezpiecznie... ~Przynajmniej w końcu
narracja pierwszoosobowa spełnia swą rolę tak, jak powinna.~ Gdy
zaś emocje opadły, oboje postanowiliśmy spędzić wspólne chwile jak najlepiej...
(...)
~Dobra, to jeszcze nie było rakowe.~
~*Taki lekki początek.*~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #2.
Wspomnienia
(...) – A-Ale co będzie pojutrze? ~Koniec
świa...A nie, to nie o film chodzi. ;-;~ Jak ja sobie sama
poradzę? Nie mam już pomysłu na życie...
~*Zacznij formatować dyski w kręgosłupie.*~
~CO XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Wiem, za dużo Nonsensopedii. xDDD*~
- Po prostu ułóż sobie normalne życie. Znajdź
normalną pracę, kup dom, ~spłacaj kredyt dwa wieki,~ znajdź
męża i żyj. Jak będziesz taka, jak inni, zejdzie z ciebie urok
nieśmiertelności. ~Wypierdalaj z tą Mary Sue.~ ~*Spoko,
oryginalnie już nią nie jest. Ten pomysł nigdy nie wejdzie do FanFiction.*~ ~Ufff...~ Wtedy
pozostaniesz żywa tyle czasu, na ile pozwoli ci twój organizm. A po śmierci –
spotkamy się wszyscy. I ty, i ja, i Wielki Elektronik, ~*CHRYSTE PANIE,
MÓJ TRZECI IDOL Z DZIECIŃSTWA!
<33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ ~Em...Oook
;_;~ ~*No co? :3 Nadal go lubię. <3*~ i
Szpieg, ~*Z "Team Fortress 2", jak coś. Mój drugi
idol z dzieciństwa. <3*~ i reszta RED, i cały Kombinat. W jednym
miejscu. ~*Kurwa, ja do tego raju chcę. <3*~ ~Ja
chyba wyjdę...~ ~*NIEEE! Ja sama ponad dwustu pomysłów nie przeżyję!
:<*~ ~D-Dwustu?! ;_;~ ~*Da ;_;*~ ~<Płacze>~ A
jeśli założysz rodzinę to nie martw się o to, że nigdy ich już nie zobaczysz.
Oni po śmierci też do nas dołączą. I będziemy szczęśliwi już po wsze
czasy. ~<Rzyg>~ Ale pamiętaj aby żyjąc nie mścić
się na tych, przez których cierpiałaś. To nic nie da. Oni i tak cię
pokonają. ~*Bo są tymi dobrymi, so zawsze wygrywają.*~ Jak
chcesz ich zabić, to próbuj pojedynczo i po cichu. ~#Hipokryzja~ –
Odpowiedział
- Skąd wiesz o Wielkim Elektroniku? ~*To
przez niego chcę się zacząć uczyć programować. <3 Tylko za bardzo nie mam
jak zacząć, so... :<*~ ~Help ;-;~ I o Szpiegu? I
o RED? I o tym, że chciałam się mścić? – Zapytałam zaskoczona.
- Ja jestem z tobą zawsze. ~*Stalker*~ Nie
widzisz mnie na co dzień, ale ja jestem. Pod postacią duszy zawsze podążam za
tobą. Tak jak obiecałem ci przed śmiercią. ~Przynajmniej uczciwy.~ A
z Wielkim Elektronikiem, Szpiegiem oraz resztą RED, poznałem się
osobiście. ~*Jak ja ci kurwa zazdroszczę. <333*~ Oni są
tam, gdzie ja. ~*Wait. Przecież Wielki Elektronik jest nieśmiertelny, z
tego co się dowiedziałam poznając drugie dno pewnych filmów. Jak mógł umrzeć?
;-;*~ ~Jej! Niespójności!~ Jednak nie mogą za tobą podążać.
Jest ograniczenie – jedna dusza na jedną osobę aby nie przeciążać ~Windowsa~ terenu
pomiędzy Ziemią i ~Windowsem~ miejscem, do którego
trafiamy po śmierci. Ja umarłem pierwszy i to ja zacząłem być twoim stróżem. –
Odparł
~*Nie no kurwa, ja do tej utopii chcę! :<*~
W tym momencie, przytuliłam się do niego, po czym
rzekłam:
- Dziękuję...Dziękuję za to, że jesteś...
- Nie musisz dziękować, skarbie... - Powiedział, po
czym również mnie przytulił.
Gdy zaś emocje opadły, jako iż nastała noc, poszłam
się przebrać i naszykować do snu...
~O, aŁtoreczkowa pozostałość.~
~*Pisałam to trzy lata temu.*~
~Aaa...~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #3.
Wspomnienia
~Długo jeszcze będziemy wałkować to samo?~
~*<Sprawdza> Nie licząc tego pomysłu, jeszcze
dwanaście do tego samego opowiadania.*~
~<Ziew>~
(...) I teraz jestem tutaj z wami, i jestem waszą
babcią. Ale nadal czuję się obserwowana przez Breena. ~*Dr. Hax
wszystko potrafi...A nie, moment, nie jesteśmy w "Garry's Mod
Idiot Box".*~ I ciągle pamiętam o przeszłości oraz o
przyszłości. ~Jak możesz pamiętać o czymś, co jeszcze nie nastąpiło?
-_-~ ~*Niespójności!*~ Więc jak kiedyś umrę – nie
płaczcie za mną. Wszyscy spotkamy się tam, gdzie są teraz moi ukochani ~*Tylko
co tam robi Wielki Elektronik, skoro jest nieśmiertelny? Kurwa, FanFiction
muszę edytować jak skończę. ;-;*~ oraz przyjaciele, a także cały
Kombinat...
W tym momencie zakończyłam opowiadać. Po skończeniu,
które gwoli ścisłości zajęło mi sześć ~*lat*~ godzin, nastała
cisza. W którejś chwili, Grzegorz ~...~ ~*Tak, wiem.
Ciągle to samo imię. xD*~ rzekł zdziwiony:
- T-To wszystko TY przeżyłaś?!
~Nie kuhwa, mój klon.~
- Tak. Nie opowiadałabym wam tyle czasu zmyślonej
historii. To moja przeszłość. – Odpowiedziałam
- Ale...Kombinat...Dr. Wallace Breen...Gordon
Freeman... ~*O, nawet bóg wszystkich postaci FPS-owych tu jest! ^^*~ Alyx
Vance...Cytadela...City 17...Eli Vance...Dr. Klein... ~*Kleiner do
ciężkiego gnoja. Jak mogłam się pomylić w jego nazwisku? -_-*~ Wojna
Siedmiogodzinna... ~HDTF, won!~ ~*To gówno jeszcze
wtedy nie istniało.*~ ~Ufff...~ Stridery...Advisory...Stalkerzy...
~*Chodzi tu o te istoty:
Jakby ktoś nie wiedział. Tak się nazywają, nie
wiedzieć czemu. Ze stalkerami w sumie nie mają wiele wspólnego. Grafiki
Advisorów daruję, bo lepiej nie wyglądają.*~
Rdzeń Cytadeli i te inne rzeczy związane z
Kombinatem i ich inwazją na Ziemię to przecież gra Half-Life 2 i jej dwa
epizody! ~Wierzę w trzeci epizod. Chcę wierzyć.~ To nie
mogła być rzeczywistość!– Krzyknął Grzegorz.
- A Wielki Elektronik... ~*<3*~ Pan
Kleks... ~*Proszę, nie śmiejcie się. Lubię te filmy i książki, a
właściwie książkę, bo pozostałych części jeszcze nie czytałam.*~ Bajdocja...Zniszczenie
atramentu... ~*Beczki z atramentem dokładniej. "Podróże
Pana Kleksa", część pierwsza.*~ I te inne rzeczy związane z
Panem Kleksem to przecież z filmów „Podróże Pana Kleksa" i „Pan Kleks w
Kosmosie"! A Kraina Grzybów ~*Coś do niej podobnego pojawiło się w
FanFiction.*~ to Poradniki Uśmiechu! To nie mogło dziać się naprawdę!
– Powiedziała Laura.
- Ależ mogło. ~:D~ Gry z
serii Half-Life opierają się na prawdziwych wydarzeniach. ~*W
opowiadaniu w sensie.*~ Tylko mnie tam nie ma. Wszyscy chcą o mnie
zapomnieć i nie dziwię się im. Wszystko, co działo się w Half-Life 2 i jego
dodatkach oraz nawet w Half-Life to zdarzyło się naprawdę. Tylko w dwójce i
dodatkach nie ma mnie. Jest tylko administrator Ziemi, czyli Breen. ~*<33*~ Założyciel
Kombinatu nie został nigdy podany. ~Nadal jestem ciekawy, czy to
Advisory stworzyły Kombinat.~ A filmy o Panu Kleksie opierają się
także na prawdziwych wydarzeniach. Tylko znów – nie ma tam mnie. Jest sam
Wielki Elektronik ~*<333*~ oraz wszystko zaczyna się odkąd
imperium już istniało. Kraina Grzybów również jest związana z realnymi
wydarzeniami. ~*Gdyby tak było w rzeczywistości, to bym chyba skoczyła
z okna. xD*~ Ale kręci je ktoś inny. Poza krainę prawdziwe Poradniki
Uśmiechu nigdy się nie wydostały. A o grze Team Fortress 2? Są tam istniejące
niegdyś osoby, ale znów – nie ma mnie, więc klas jest dziewięć. ~*Zaczynam
dostawać raka pierdolca. ;-;*~ Ja nie zmyślam. Nie okłamywałabym was.
Ta historia, którą słyszeliście sześć godzin – ona była rzeczywista. Jedynym
dowodem, dzięki któremu może uwierzycie – jest ten oto oswojony headcrab. ~Kleiner
dał radę, więc to możliwe. ;p~ – Odparłam i wskazałam na mojego
pupila. Po chwili zaś, Laura ~OOO NIE. ;_;~ rzekła ze
śmiechem:
- Dobra Grzegorz. Jednak wygrałam nasz zakład. Mamy
zajebistą babcię.
~*Fajnie, że od tak jej wierzycie. No, ale w końcu
po co miałaby zmyślać?*~
W tym momencie ja i moje wnuczęta zaśmialiśmy
się. ~xd~ ~*BOŻE XDDD*~ ~:D~ Gdy
emocje opadły, dzieciaki wróciły do swojego pokoju, a ja wzięłam książkę i
drapiąc Athistash ~*Zajebiste imię, ni ma chuja we wsi.*~ po
ciele, kontynuowałam czytanie. Teraz czekałam już tylko na śmierć. ~Bo
nie miałam z kim w szachy grać.~ Aby zobaczyć się z najbliższymi.
Jednak zawsze czułam, że ten, którego najbardziej kochałam, był zawsze ze
mną...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #4.
Wspomnienia
(...) Widząc to, ja i Breen postanowiliśmy uciec
przed śmiercią. ~Ale nawet ten jak mu tam z "Siódmej
pieczęci" nie dał rady, więc wy tym bardziej nie dacie.~ I
tak nie mieliśmy już nic do stracenia. Chwilę później, mój ukochany chwycił
mnie za rękę i razem zaczęliśmy biec przed siebie. Na szczęście nikt nie
zauważył naszej ucieczki. ~*Oczywiście ;-;*~ Biegliśmy z
godzinę bez zatrzymywania się. ~*Ja już dawno bym zdechła.*~ Po
tym czasie, zatrzymaliśmy się. Byliśmy wycieńczeni. ~Kufa nie
dziwne.~ Uciekaliśmy przez śnieg i to jeszcze w okropnym zimnie.
Kilka sekund później, słychać było już tylko nasze szybkie oddechy. Po kolejnej
godzinie, gdy już odpoczęliśmy, ruszyliśmy w dalszą ucieczkę, jednak już wolniejszą. ~*W
końcu by im chyba nogi odpadły, gdyby znów zapierdalali godzinę.*~
Gdy wyszliśmy poza tereny Antarktydy, ~Długo
musieli iść. A poza tym, ciekawe jak przedostali się przez Ocean.~ ~*To
nie istotne, bo ten pomysł nie został użyty w opowiadaniu.*~ zaczęliśmy
wałęsać się po świecie. Ukrywając się. ~To zdanie pojedyncze jest
ewidentnie wyewidencjonowanie wyewidencjonowaną ewidentną przesadą.~ ~*Boże,
jaki karakaniec językowy. xDDD*~ ~:"D~ Wszyscy
jeszcze nas pamiętali i tylko nieliczni nie mieli do nas wątów.
Najprawdopodobniej byli to jacyś dawni zwolennicy mego imperium ~*rosyjskiego*~,
bo nikt z własnej woli nie udzieliłby nam schronienia. Chodziliśmy tak dwa
lata.
Po tym czasie, Breen był bliski śmierci. ~*NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
;""""""""""-(*~ ~.
. .~ Nie piliśmy od bardzo długiego czasu ~*Ale nasz
marysueizm nam pomagał.*~ oraz od takiego samego odstępu czasowego nie
jedliśmy. On był bardziej odwodniony, wygłodzony i wycieńczony ode mnie, bo gdy
coś znajdowaliśmy zdatnego do jedzenia czy picia, oddawał to mi, gdyż, ~*ten
OOC miał downa.*~ jak to mówił „Ja mogę umrzeć jednak chcę abyś ty
żyła jak najdłużej.". ~OOC jak chójem szczelił.~ Usiedliśmy
więc na jakimś pustym placu, gdzieś z boku. Wiedziałam, że mój ukochany
umrze. ~*<Płacze>*~ Chciałam z nim być w jego ostatnich
chwilach.
Gdy po około godzinie zauważyłam, że powoli gasło w
nim ~gówno~ ~*Zjebałeś atmosferę. Brawo. xDDD*~ ~Wiem
:DDD~ życie, powiedziałam prawie zapłakanym głosem:
- Błagam...Nie zostawiaj mnie samej...Jak ja sobie
bez ciebie poradzę...
~*LeckerSweet, weź jej wytłumacz. ;-;*~
W tym momencie, chwycił mnie za dłoń i rzekł słabym głosem:
- Kochanie...Może i umrę teraz tutaj, ale zawsze
będę przy tobie jako dusza...Obiecuję...I wierzę w ciebie...Wierzę, że uda ci
się przetrwać samej i, że jakoś ułożysz sobie dalsze życie...
~*Z moim byłym husbando, który pojawi się w kolejnym
wątku. <3*~
Po chwili, po raz ostatni słabo uśmiechnął się do
mnie i na zawsze zamknął ~dupę~ ~*BŁAGAM
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ oczy...
Widząc to, rozpłakałam się. Nie mogłam pogodzić się
ze stratą pierwszej osoby, która mnie pokochała. Osoby, dla której byłam
kimś. ~Jaka ona szczera. xD~ Postanowiłam zostać w
tamtym miejscu, przy martwym Breenie. Nie chciałam go opuszczać... ~Idiotka
jak chójem szczelił.~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #5.
Wspomnienia
(...) – Nie płaczcie...Jak to powiedział mi kiedyś
mój pierwszy ukochany – wszyscy się kiedyś spotkamy. I będziemy szczęśliwi już
po wsze czasy... ~*Jakbym spotkała w jednym miejscu moich wszystkich
idoli, umarłabym ze szczęścia.*~ Teraz przyszedł czas na mnie...Ale wy
kiedyś dołączycie do nas...
Po czym po raz ostatni słabo się uśmiechnęłam i już
na zawsze, przynajmniej w ludzkim ciele, zamknęłam oczy...
~*JEZU, ZOBACZYŁAM JAK SIĘ GODZINA ZMIENIŁA! TEN
DZIEŃ BĘDZIE IDEALNY! *.**~
~Brak mi słów na twojego pierdolca. ;-;~
~*:D*~
Jednak, po około pięciu minutach otworzyłam je.
Kiedy to zrobiłam, ujrzałam jakieś ciemne pomieszczenie, do którego dostawało
się białe światło przez pobliskie drzwi. ~*Gman tu był.*~ Było
tam także złote lustro. Od razu do niego podeszłam i przejrzałam się. Po
zrobieniu tego, ujrzałam siebie jako duszę staruszki. Lecz, kilka sekund
później, ujrzałam błysk, a następnie siebie w ciele, w którym żyłam będąc młodą
kobietą. Widząc to, od razu ruszyłam w kierunku drzwi. ~Jakby nic
dziwnego się nie stało.~ Gdy w nie weszłam, ujrzałam światło, a
następnie jakieś pomieszczenie, w którym byli wszyscy moi zmarli
najbliżsi. ~*Czyli moi idole. JA TAM CHCĘĘĘ! *.**~ Najprawdopodobniej
była to jakaś poczekalnia, gdyż w oddali był korytarz, a jednak wszyscy stali
tam. Pierwszą osobą, na którą zwróciłam uwagę, był Wallace Breen, ~*<3*~ który
stał niedaleko mnie. Od razu podbiegłam i rzuciłam mu się w ramiona. Kilka
chwil później, on przytulił mnie do siebie i rzekł:
~- Hokus pokus czary mary, twoja stara to twój
stary.~
~*Najlepsze, co można by powiedzieć po spotkaniu
ukochanej po wielu wiekach. xDDD*~
~Wiem :D~
- Kochanie...Jednak tu trafiłaś...
W tym momencie, nie obchodziło mnie nic. Miałam
gdzieś to, że nasze uczucia i emocje widział cały Kombinat, wszyscy z RED oraz
Wielki Elektronik. ~*Który do ciężkiego gnoja jest nieśmiertelny, więc
co on tam odpierdala.*~ Liczyło się tylko to, co nas łączyło. Owszem,
moją drugą miłością był Wielki Elektronik, ~*<33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ ~Znowu
masz na niego fazę? ;-;~ ~*No :3 Ale i tak większą fazę mam na ciebie.
:**~ ~Nie ;_;~ ~*>:D*~ ale jednak ta
pierwsza jest najsilniejsza. ~*Ja x Grzegorz*~ ~<Płacze
z bezsilności.>~ ~*:>*~ Nie mówię, że osoby, w
której zakochałam się później nie darzyłam już tym samym uczuciem lecz to
pierwsze zakochanie zawsze jest najsilniejsze. Czułam się taka szczęśliwa.
Fakt, nie mogłam się na razie zobaczyć z moją rodziną, ale miałam przy sobie
tego, kogo najbardziej kochałam...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #6.
366 dni
~Oh God No ;_;~
*Oczami Dawida ~**Dejwida*~*
Tego dnia obudziłem się mocno schorowany. Było mi
gorąco i słabo. Czułem, że ciężej oddychałem oraz się pociłem. ~*<Płacz>*~ Oprócz
tego, mocno bolał mnie brzuch oraz coś uciskało mnie w żołądku. ~*Dwudziesty
czwarty pomysł jest katorgą. Jest tam więcej takich opisów. ;'-(*~ ~Idę
się powiesić, zw.~ Również trochę mnie mdliło. Czułem także, że
było mi duszno. ~*Help ;_;*~ Mimo to, zwlokłem się z łóżka i
doczołgałem się do głównego komputera. ~Zajebiste te priorytety. xD~ Dosłownie
biorąc słowo „doczołgałem". Moje nogi były jak z waty i nie mogłem wstać.
Po doczołganiu się, włączyłem komputer i podciągnąłem się na siedzenie.
Następnie, ~*zacząłem napieprzać w CS-a.*~sprawdziłem przez
satelitę, gdzie był mój brat. Okazało się, że podążał na Antarktydę! Na
szczęście zatrzymał się i zasnął. Musiałem mu przeszkodzić. Jednak, byłem ledwo
przytomny. Nie miałem siły się ubrać i tam jechać. ~Darujmy sobie
już to. ;-;~ Wziąłem więc telefon, opadłem bezsilnie koło łóżka i
zadzwoniłem do mojej ostatniej deski ratunku – Laury. ~*WON!*~ Kiedy
odebrała, powiedziałem słabym głosem:
- Skarbie...Mam do ciebie prośbę...<Próba
nabrania większej ilości powietrza.>Pojedź w kierunku Antarktydy i odnajdź
Grzegorza, a następnie...<Kolejna próba nabrania większej ilości ~Grotto~ powietrza.> ~*Wat. xD*~ ~No co? :D~ a następnie utrudnij mu
drogę...Pojechałbym sam, ale źle się czuję...
- Właśnie słyszę, że coś z tobą nie tak. No, ale
dobrze, zrobię to dla ciebie. – Odpowiedziała
~*Jakaż ona łaskawa.*~
Tak ją kocham...Ona jest taka dobra...Po chwili
powiedziałem:
~Fajny ten dwuzdaniowy opis uczuć.~
- Dziękuję ci, kochanie...
- Oj nie musisz dziękować...Dla ciebie wszystko... -
Odparła
Po tych słowach, rozmowa zakończyła się. Od razu
schowałem telefon do kieszeni i podciągnąłem się na łóżko. Gdy leżałem, w
pewnym momencie moja głowa bezwładnie opadła w bok, a me powieki opadły w
dół. ~*ROZUMIEMY! ;_;*~ Słychać było już tylko moje ciężkie
oddechy. Parę chwil później – usnąłem...
(...)
~*Nowotwór
Attack Super Effective.*~
~Ratunku
;-;~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #7.
Wspomnienia
(...) Jednak, któregoś dnia, gdy chodziłam po
pomieszczeniu głównym, ogromnie się nudząc, ~*Inteligentni ludzie się
nie nudzą. Oznacza to, że jesteś głupia.*~ w pewnym momencie
usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Od razu odwróciłam się, gdyż myślałam, że
to któryś z Żołnierzy Kombinatu ~Overwatch Soldiers brzmi lepiej.~ lub
Elity Żołnierzy Kombinatu coś chciał mi przekazać. Lecz, okazało się, że był to
Wallace Breen. ~*<3*~ Zdziwiłam się, gdyż dawno nie gościł
u mnie. Widząc go, spytałam:
- O. Breen. Co cię do mnie sprowadza?
~- Zabiłem Eliego! A nie, sorki, jeszcze nie kończy
się epizod drugi. - odpowiedział
Tak, wierzę w tę teorię. ;p~
W tym momencie, podszedł on do mnie bliżej, po czym
powiedział:
- Ramoninth...Nie wiem jak ci to powiedzieć,
szczególnie, że jestem niższym władcą niż ty i nie wiem, czy to po prostu
wypada...
- No mów. Najwyższemu Imperatorowi wszystko wypada
mówić. – Odparłam
~- Lubię srać. - odpowiedział~
~*Cudnie. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D~
- Bo...Bo ja od dłuższego czasu czuję, że ciebie
kocham...Jesteś taka cudowna ~jak zdechły kot~...Gdy się
śmiejesz...Wyglądasz tak pięknie jak ~kibel~ anioł... ~*X"D*~ Kiedy
płaczesz...Wokół robi się nagle tak ~wesoło~ smutno...Cała
Cytadela zmienia kolor na szary...Jesteś taka piękna ~jak gówno~...I
taka życzliwa w stosunku do Kombinatu i do mnie...Kocham Cię... - Rzekł
~
~
~*Jezu
xDDD*~
~Kocham
ten gif. ;"D~
W tym momencie, nastała cisza. Nie mogłam uwierzyć w
to, co słyszałam. Pierwszy raz w życiu ktoś mnie pokochał. ~Geez,
jaki przegryw. xD~ Dla kogoś byłam ważna. Chwilę później, spytałam
ze łzami szczęścia w oczach:
- Oh ~*Karol*~ Breen...Naprawdę?
- Tak. Jesteś jedną z tych osób, których nigdy bym
nie okłamał... - Odpowiedział
Po tych słowach, rozpłakałam się ze szczęścia i
rzuciłam się mu w ~dupę~ ~*Zjebałeś atmosferę. Znów.
xD*~ ~:D~ ramiona. Po kilku sekundach, on również
przytulił mnie do siebie. Nagle zauważyłam, że cała Cytadela zmieniła kolor na
złoty. Działo się tak wtedy, gdy byłam naprawdę bardzo szczęśliwa. A teraz
czułam tak duże szczęście...Nie wierzyłam, że ktoś kiedyś mógłby mnie pokochać
i, że mogłaby to być osoba, której dałam władzę nad daną planetą...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #8.
Wspomnienia
(...) – Znasz Kombinat?
- Kombinat? Ah, coś słyszałem na ten temat. Podobno
podbili Ziemię w siedem godzin. Akurat wtedy przebywałem poza Ziemią, więc
niewiele o tym wiem. – Odpowiedział Wielki Elektronik. ~*<3333333333333333333*~
- No. To ta osoba, którą znalazłeś martwą obok mnie,
to był Wallace Breen. Był on administratorem Ziemi. Ale Kombinat nie był jego
imperium. ~A fajnie by było, jakby to on stworzył Kombinat. Tak,
wiem że to nie jest jego twór, ale fajną fabułę można by z tego pociągnąć.~ To
ja stworzyłam to mocarstwo i ja w 100% nim władałam. Ale rozpadło się ono.
Przez pewne plany znalezione i wykorzystane przez moich wrogów na statku
Borealis, który należał do Aperture Science.
~To
wszystko wina jego:
~
~*Odwal się od niego, Cave jest zajebisty! Tylko nie
wiem czemu, ale za młodu wygląda nieco jak Bill Gates. No
spójrzcie:
Nie wiem czemu, ale tak trochę przypomina mi Gatesa
za młodu.*~
Tylko mi i Breenowi udało się uciec przed śmiercią.
A teraz – zostałam tylko ja. I z międzygalaktycznego imperium rozciągającego
się na najbliższe dziesięć galaktyk pozostały gruzy... - Odparłam ze łzami w
oczach.
~xd~
~*KURWA, PRZESTAŃ. X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~No co? Lubię jak inni cierpią. ;"D~
Bo to wszystko było takie smutne. Jednak, po tych
słowach nastała cisza.
~
~
~*Kurwa zajebiście. xD*~
~Ale pasuje? Pasuje. xD~
Wielki Elektronik najprawdopodobniej był zdziwiony
tym, co usłyszał. Lecz, kilka chwil później, rzekł:
- TY STWORZYŁAŚ KOMBINAT?!
- Tak. Osiem lat zbierałam pieniądze na metal, z
którego mogłabym stworzyć statek kosmiczny, a później pierwsze budynki na
Silver Planet. Potem rok na budowę pojazdu. Następnie dwie godziny na lot w
kierunku tamtej planety. A potem – znowu rok na tworzenie mojej bazy na Silver
Planet. I znów – dwie godziny lotu na Ziemię i porwanie ponad połowy ludzkiej
populacji. Powrót na Silver Planet i genetyczna modyfikacja porwanych na
żołnierzy przyszłego imperium. Ich przeszkolenie i podboje...Tak to się wszystko
zaczęło. A skończyło wybuchami... - Odpowiedziałam
- Ten świat jeszcze nie raz mnie zaskoczy... -
Powiedział
- Czy przez to zdanie chcesz przekazać mi, że
uważasz, że to dziwne, że będąc kobietą władałam międzygalaktycznym imperium?!
– Spytałam
~Kobiety xD~
- Nie! Nie oto mi chodzi! Po prostu nie
podejrzewałem, że to człowiek mógł stworzyć takie imperium! – Zaczął się
bronić.
~Taaa... xD~
(...)
~*Nudzi mnie już to. Zostawmy tę analizę. ;-;*~
~Tak będzie najlepiej. Jutro do tego wrócimy. ;=;~
_______________________________________________
~Jednak analizujemy?~
~*Jeszcze trochę zanalizujemy, może z dziesięć
pomysłów i starczy na dziś.*~
~Jakoś przeżyję. ;-;~
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #9.
Wspomnienia
(...) Po zobaczeniu tego, rozpłakałam się. ~*Wspaniały
początek pomysłu, widzę.*~ Wiem, że to mogło być odebrane jako oznaka
słabości, ale po prostu wiedziałam, że nie mogłam zmienić przyszłości.
Wiedziałam, że powoli nadchodził koniec Kombinatu. ~To wszystko wina
Gordona.~ ~*Ale i tak go lubię, mimo iż bardziej w "Half-Life
2" lubię Kombinat. ;p*~ Nadchodził koniec mej
wieloletniej pracy. Parę sekund później, zobaczyłam, że cała Cytadela zmieniła
kolor na szary. ~W sumie, koncepcja fajna. Można by ją jakoś
rozwinąć.~ ~*Gdy będę poprawiać ten FanFiction, coś z tym
zrobię.*~ Działo się tak, gdy byłam smutna lub płakałam ze
smutku. ~Na jedno wychodzi.~ Lecz, chwilę później,
usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Od razu odwróciłam się. Kiedy to
zrobiłam, ujrzałam Wallace Breena, ~*W sumie, fajne ma imię. To nic, że
w prawdziwym świecie imię Breena zazwyczaj stosuje się jako nazwisko, więc
wychodzi na to, że tak jakby ma dwa nazwiska, ale nie ma imienia. xD*~ ~Wyjdź.
xD~ ~*:D*~ który widząc, że płakałam, podszedł do mnie
bliżej i spytał:
- Hej...Co ci się stało? Dlaczego płaczesz?
- Powiem ci, ale obiecaj, że nie powiesz tego
nikomu...Ani ludziom, ani Kombinatowi... - Odpowiedziałam zapłakanym głosem.
- Obiecuję – Powiedział
~Po rozmowie zaś, Breen wygadał to całemu światu.
:D~
~*W sumie, w grze Breen to skurwysyn, więc bym się
nie zdziwiła. xD*~
- Na pewno nie wiesz, ale...ale ja potrafię widzieć
przyszłość...Jednak, nie umiem jej zmieniać... ~BOGU DZIĘKI! *.*~ A
teraz widziałam bardzo smutną przyszłość... - Rzekłam
- Aż taka ta przyszłość smutna? A jak ona wygląda? –
Zapytał
- Popatrz na ekrany, które otaczają mój fotel, a ją
zobaczysz. – Odparłam, po czym zaczęłam myśleć o tym, co zobaczyłam.
Kilka sekund później, na ekranach zaczęły przewijać
się obrazy pokazujące to, co widziałam w wizji. ~*Powiało GLaDOS, ale w
końcu seria "Half-Life" i "Portal" dzieli
ze sobą uniwersum, więc rzeczy mogą się przeplatać. Twórca"Chell's Way
To Home" wziął to zbytnio do serca, tak btw.*~ Gdy po
około pięciu minutach, skończyłam o niej myśleć, nastała cisza. Po paru
chwilach, rzekłam:
- Ja nie chcę tego wszystkiego stracić...Kombinat to
moje dzieło życiowe...Jednak wiem, że nie zatrzymam tego, co będzie działo się
niedługo...
~*Zajebistość Gordona was rozjebie. :D*~
Następnie rzuciłam się mu z płaczem w ramiona. Parę
sekund potem poczułam, że i on mnie przytulił do siebie, po czym powiedział:
- Nie płacz...Nawet jeśli to wszystko się rozsypie,
to ja będę z tobą na zawsze...
~Stalker~
Przynajmniej on mi wtedy został...W jego objęciach
czułam się tak bezpiecznie... ~*Wiemy*~ Wiedziałam, że on
nigdy by mnie nie opuścił...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #10.
Wspomnienia
~<Ziew>~
~*Kiedyś pisałam dużo pomysłów do tego FanFiction,
so...*~
(...) Gdy się obudziłam, ujrzałam sufit z czarnego
metalu. Wiedziałam już, że leżałam gdzieś w Cytadeli. Jedyne co mnie dziwiło to
to, że przez jedno oko widziałam normalnie, a przez drugie na żółto, jakbym
miała oko jakiegoś robota. Szczególnie, że w rogu tego żółtego obrazu było logo
Kombinatu. ~Widzicie, już nawet imperia są reklamowane.~ Kiedy
natomiast wyprostowałam głowę, ujrzałam, że byłam w szpitalu, który znajdował
się w Cytadeli. ~*Ja bym coś powiedziała, ale w sumie oni musieli mieć
coś tam podobnego do szpitala. W końcu w Cytadeli byli tworzeni Żołnierze
Kombinatu, Elita Żołnierzy Kombinatu i stalkerzy, a przypominam, że oni byli
modyfikowani genetycznie oraz wymazywano im pamięć.*~ Koło mnie zaś,
siedział Wallace Breen i przeglądał jakieś plany. ~Co kto lubi. Ja
pewnie bym zaczął napieprzać w Tekkena.~ Lecz, najprawdopodobniej
zauważył, że się obudziłam, gdyż w pewnym momencie odłożył papiery, spojrzał na
mnie i rzekł:
- O, Ramoninth. Już się obudziłaś. W ogóle cud, że
żyjesz.
- Czasem wolałabym umrzeć...Tak mnie wszystko
boli...Tak a propos, ~*Google, przestań podkreślać to słowo na
czerwono.*~ to może wiesz, dlaczego przez jedno oko widzę normalnie, a
przez drugie na żółto, jakbym miała oko jakiegoś robota? – Spytałam
- Wiedziałem, że o to zapytasz. Otóż, popatrz. –
Odpowiedział, po czym wziął lustro~, które wzięło się z dupy~ i
mi je pokazał. Kiedy to zrobił, ujrzałam, że jedno moje oko było naturalne, ale
drugie już nie. Było ono w kształcie jakieś dziwnej figury. Miało kolor biały,
a w środku czarny. Samo oko miało kolor żółty. ~*Ułatwię wam: Wyglądało
jak głowa GLaDOS. A GLaDOS wygląda tak, jakby ktoś nie wiedział:
*~
Widząc to, krzyknęłam:
- CO?! Co się stało z moim prawdziwym okiem?! I skąd
ja mam to oko robota?!
- Kiedy znaleźliśmy cię pod gruzami wokół Cytadeli,
ujrzeliśmy, że jedno oko po prostu wypadło ci z oczodołu, ~:D~ co
znaczyło, że uderzenie po upadku musiało być bardzo mocne. Cud, że tylko jedno
oko ci wypadło. ~*Fakt, że Cytadela jest o wieeele większa od
największego wieżowca na świecie w tym nie pomaga.*~ Wzięliśmy więc
ciebie i zabraliśmy do tego szpitala, po czym zaczęliśmy ci tworzyć jakieś oko
zastępcze. Jako iż nie umiemy jeszcze tworzyć prawdziwych oczu, zrobiliśmy ci
takie, a następnie wszczepiliśmy. Jako iż jest połączone z twoim układem
nerwowym i odpowiednio stworzone, nadal możesz nim mrugać, zamykać je oraz mogą
z niego płynąć łzy. Lecz, ma ono również ulepszenia, których normalne oko nie
posiada. Bowiem za jego pomocą możesz np. robić zdjęcia czy za pomocą myśli
przeglądać Internet. – Odpowiedział
~*DAWAJ MI TO!*~
~Mogę ci wydłubać oko. <Bierze nóż.> Hehehehe
:D~
~*Pomocy ;_;*~
W tym momencie, nastała cisza. Chwilę później,
rzekłam:
- Dziękuję...Ale...Ale...Czy to, że wyglądam jak
wyglądam sprawi, że przestaniesz mnie kochać?
~*Tak :D*~
- Oczywiście, że dalej będę cię kochał. To jak
wyglądasz nie sprawi, że przestanę cię kochać. – Odparł
W tym momencie, uśmiechnęłam się do niego. Myślałam,
że przestanie mnie z tego powodu kochać. Lecz, parę sekund później, rzekł:
- Ale przechodząc do mniej przyjemnych rzeczy –
musimy wysadzić rdzeń Cytadeli i tym samym ją samą oraz City 17.
~Gdyby Gordon nie spierdolił z City 17, to miasto
ciągle by istniało. Tak, doszedłem do tego niedawno. ;p~
- CO?! DLACZEGO?! – Krzyknęłam
- Zostaje nam coraz mniej wojsk stacjonujących na
Ziemi. Ruch Oporu powoli wygrywa. ~*<Płacze>*~ Potrzebujemy
otworzyć portal, za pomocą którego można by wezwać żołnierzy przebywających
obecnie na innych planetach pod władaniem Kombinatu. Lecz, potrzebna do tego
jest ogromna ilość energii, którą uzyskać można tylko przez ~pierdnięcie
Andromedy~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Pierdolnęłam ;"D*~ ~:DD~ wybuch nuklearny.
Jedyna rzecz, którą można wysadzić i, która dałaby nam tyle mocy jest właśnie
Rdzeń Cytadeli. Jednak, jeśli ktoś zamknąłby portal, jedyną deską ratunku
pozostałyby pewne plany znalezione przez Judith Mossman i parę innych osób na statku
Borealis, który jest na Antarktydzie. Tamto miejsce również przejęli nasi
żołnierze. ~*Jeśli w trzeciej części "Half-Life" Kombinat
przegra, będę smutać.*~ Plany można wykorzystać albo przeciw
ludzkości, albo przeciw nam. Gdyby jednak dostały się w ręce Gordona Freemana i
jego ludzi – to byłoby już po Kombinacie. – Opowiedział
- Czyli jednak przyszłość, którą widzieliśmy powoli
się spełnia...Teraz Rdzeń, a później my. – Odparłam ze łzami w oczach.
~:D~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #11.
Wspomnienia
(...) Jednak, w pewnym momencie zatrzymaliśmy się,
po czym usiedliśmy pod jakąś górą lodową. Kiedy tak siedzieliśmy, zaczęło robić
mnie się zimno. ~*Nie dziwne, w końcu byliście na Antarktydzie.*~ Mogłam
wziąć trochę grubszą kurtkę, ale o tym nie pomyślałam. ~Debilka do
sześcianu po prostu.~ Przytuliłam się więc do Breena, z nadzieją,
że zrobi mnie się cieplej. Parę sekund później, okrył mnie on swoim płaszczem,
a następnie przytulił do siebie. Czułam się tak bezpiecznie...Przynajmniej on
mi został w tamtym momencie. ~*Hehehehehehehehe... :D*~ ~Co?~ ~*Nie
ważne, bo będę musiała spoilować. ;p*~ ~Aaa...~ Lecz,
kilka chwil później, zrobiłam się śpiąca. Tyle przeżyć jednego dnia
doprowadziło do tego, że byłam zmęczona. I jeszcze ten godzinny bieg. Zamknęłam
więc oczy i po paru chwilach – usnęłam w jego objęciach...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #12.
Wspomnienia
(...) Kiedy tak siedzieliśmy pod tą górą lodową,
zaczęło mnie się robić zimno. Nie wzięłam ze sobą ciepłej kurtki, gdyż ślepo
wierzyłam, że jednak uda nam się oszukać przeznaczenie i, że nie będę musiała
wychodzić na zewnątrz. ~*Kutfa, sama mówiłaś, że nie możesz zmieniać
przyszłości, hipokrytko. -_-*~ Parę minut później, zaczęłam trząść się
z zimna i zgrzytać zębami. Czułam, że zamarznę. Lecz, kilka chwil potem,
poczułam, że ktoś coś na mnie zakładał. Gdy spojrzałam w dół, ujrzałam, że
miałam na sobie płaszcz Breena. Od razu odwróciłam się. Okazało się, że to
Breen zdjął z siebie swój płaszcz i mnie nim okrył. Widząc to, rzekłam:
- A tobie nie będzie zimno bez tego płaszcza?
- Wolę zamarznąć niż pozwolić abyś cierpiała. –
Odpowiedział
~OOC~
On był taki kochany...Tak o mnie dbał...Parę sekund
później, przytuliłam się do niego. Po zrobieniu tego, poczułam, że objął on
mnie. Jednak, w pewnym momencie, poczułam się senna. Zamknęłam więc oczy i
usnęłam głębokim snem... ~*Zaraz :D*~
Następnego dnia, kiedy się obudziłam, spojrzałam na
Breena. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam, że siedział on w bezruchu, patrząc się
pustym wzrokiem przed siebie. Widząc to, spytałam:
- Breen?
Jednak nie odpowiedział. Od razu przez głowę
przeszła mi ta straszna myśl, że zamarzł. Sprawdziłam więc, czy oddychał.
Okazało się, że nie. Więc nie żył... ~*Jak coś, w FanFiction nie zginął
w ten sposób.*~ W tym momencie rozpłakałam się ze smutku. Nie chciałam
go stracić. Mimo iż oddał swoje życie za moje, nie mogłam się pogodzić z tym,
że go straciłam. ~*Ja nadal się zastanawiam, dlaczego ja potem
uśmierciłam Wielkiego Elektronika, skoro on jest nieśmiertelny.*~ ~Niespójności
odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.~ Lecz, w którymś
momencie, poczułam, że ktoś ocierał mi łzy, a następnie kładł rękę na ramieniu.
Zdziwiona, odwróciłam się lecz nikogo za mną nie było. Czyżby dusza Breena
została ze mną? ~*Da*~ Tak wtedy podejrzewałam. Mimo to,
pierwszy i ostatni raz w moim życiu pocałowałam go w jego martwą twarz, po czym
ze łzami w oczach wstałam i odeszłam. Ruszyłam w kierunku końca Antarktydy,
nadal nie mogąc pogodzić się z jego śmiercią. Tak mnie kochał, że oddał mi swój
płaszcz abym nie zamarzła, przez co sam zginął... ~<3~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #13.
Wspomnienia
(...) Lecz, mimo wszystko, postanowiłam przy nim
zostać. Jeśli miałam umrzeć – chciałam abyśmy umarli razem. ~*Broń
Boże, abyś starała się uratować samą siebie.*~ Usiadłam więc koło
niego i siedziałam po prostu. Było tak aż do wieczora. Wtedy to poczułam się
senna. Przytuliłam się więc do jego martwego ciała. ~;_;~ Chwilę
później, zamknęłam oczy, a parę minut później – usnęłam...
Następnego dnia, gdy się obudziłam, ujrzałam niebo.
Zdziwiło mnie to, gdyż w momencie, w którym zasypiałam, siedziałam, a nie
leżałam. Na dodatek widziałam, że poruszało się ono, co znaczyło, że
byłam ~*najebana*~ ~Cudnie xD~ ~*:D*~ niesiona.
Od razu uniosłam głowę i odwróciłam ją. Po zrobieniu tego, ujrzałam jednego z
żołnierzy mojego dawnego imperium. To jeszcze jakikolwiek z nich przeżył? ~*Dlaczego
tego nie wykorzystałam? Z tego mogłoby być zajebiaszcze opowiadanie.*~ ~Wykorzystaj
to gdzie indziej, co za problem.~ ~*W sumie, dobra myśl!*~ Myślałam,
że wszyscy zostali zamordowani. Jednak, najprawdopodobniej nie zauważył on, że
się obudziłam. Powiedziałam więc do niego:
- Hej...
W tym momencie, spojrzał on na mnie. Widząc, że się
obudziłam, powiedział:
- O, Ramoninth. ~*Tak, główna bohaterka tego
FanFiction jako imię ma mój nick.*~ ~W sumie, lepsze to niż
Kunegunda.~ ~*Imperator Kunegunda. XDDDDDDDDDDDDDD*~ ~X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Już
się obudziłaś.
Po czym postawił mnie na ziemię. Kiedy już stałam,
spytałam:
- Gdzie my jesteśmy? I jakim cudem ty jeszcze
żyjesz?
- Gdy uciekałem z miejsca, w którym to nas
wszystkich zabijano, co udało mnie się bez bycia zauważonym, ~Standard~ w
pewnym momencie zobaczyłem pod górą lodową dwie siedzące osoby. Podszedłem
więc, gdyż podejrzewałem, że to mogły być jakieś osoby z dawnego Kombinatu. Po
podejściu, zobaczyłem Breena, który siedział nieruchomo i patrzył się przed
siebie oraz śpiącą ciebie przytuloną do niego. Sprawdziłem więc, czy żyliście.
Okazało się, że Breen był martwy, a ty żyłaś. Postanowiłem więc zabrać cię
stamtąd abyś nie skończyła tak jak on. – Odpowiedział
~Bo dziwnym byłaby śmierć głównej bohaterki nawet
nie w połowie opowiadania.~
- Ech...Ale co my teraz będziemy robić? Nie mamy
dokąd wracać. – Zapytałam
- Włóczyć się po świecie, aż znajdziemy jakieś
miejsce, w którym będziemy mogli osiąść. – Odparł
~*Polecam Rosję.*~
~Ja Koreę Północną.~
~*Zajebiście xD*~
~:D~
Po tej rozmowie, ruszyliśmy w długą wędrówkę...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #14.
Wspomnienia
~Zmieńmy już historię...~
~*Już niedługo, spokojnie. Ale uwierz. Od
szesnastego pomysłu będzie tylko gorzej.*~
~<Płacze>~
(...) Po czym postawił mnie na Ziemię. ~Nie
ma to jak literówka.~ Kiedy już stałam, spytałam:
- Gdzie my jesteśmy? I jakim cudem ty jeszcze
żyjesz? I gdzie jest Breen?
~Odleciał na latającym tasaku.~
~*Co. xDDD*~
~No co? Ubarwiam ci pomysły. xDDD~
- Gdy uciekałem z miejsca, w którym to nas
wszystkich zabijano, co udało mnie się bez bycia zauważonym, ~*Meh*~ w
pewnym momencie zobaczyłem pod górą lodową dwie siedzące osoby. Podszedłem
więc, gdyż podejrzewałem, że to mogły być jakieś osoby z dawnego ~Titanica~ ~*Co
Titanic by robił na Antarktydzie? xD*~ ~Teleportacja :D~ Kombinatu.
Po podejściu, zobaczyłem Breena, który siedział nieruchomo i patrzył się przed
siebie oraz śpiącą ciebie przytuloną do niego. Sprawdziłem więc, czy żyliście.
Okazało się, że Breen był martwy, a ty żyłaś. Postanowiłem więc zabrać cię
stamtąd abyś nie skończyła tak jak on. – Odpowiedział
- Co? Jak to martwy? Tylko nie to... - Powiedziałam,
po czym rozpłakałam się.
- Ou...To on był dla ciebie kimś ważnym? – Zapytał
~*Pamiętaj, moja dawna, umierająca aŁtoreczkowa ja,
że oni nie mogli mieć uczuć (oni w sensie Żołnierze Kombinatu), bo tak zostali
zmodyfikowani. Tak na wszelki wypadek przypominam.*~
~Mogłoby być z tego ciekawe opowiadanie, bo trzeba
by było unikać możliwości ich zaprzyjaźnienia oraz zakochania się.~
~*Chyba zmodyfikuję fabułę mego jednego z przyszłych
FanFiction do"Half-Life".*~
~Czekam~
- Tak...On mnie kochał i ja w sumie jego też...Oboje
nie chcieliśmy siebie stracić, jednak on wolał oddać za mnie życie... -
Odparłam
Po tej rozmowie, nastała cisza. (...)
~*Cudnie xD*~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #15.
Wspomnienia
(...) Po czym postawił mnie na Ziemię. ~Znowu
literówka? ;-;~ Kiedy już stałam, spytałam:
- Gdzie my jesteśmy? I jakim cudem ty jeszcze
żyjesz? I gdzie jest Breen?
~Teraz odleciał na latającym widelcu.~
~*Przestań ćpać, ja cię proszę. xD*~
~Ale ja nie ćpam. ;"D~
- Gdy uciekałem z miejsca, w którym to nas
wszystkich zabijano, co udało mnie się bez bycia zauważonym, ~*Tak,
wiemy, jesteś Gary Stu.*~ w pewnym momencie zobaczyłem pod górą lodową
dwie siedzące osoby. Podszedłem więc, gdyż podejrzewałem, że to mogły być
jakieś osoby z dawnego Kombinatu. Po podejściu, zobaczyłem Breena, który trząsł
się z zimna i zgrzytał ~dupą~ ~*BŁAGAM
X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ zębami
oraz śpiącą ciebie przytuloną do niego. Chwilę później, kiedy podszedłem
jeszcze bliżej, Breen powiedział drżącym głosem abym zabrał ciebie, gdyż on nie
chciał abyś zamarzła i, że wolał sam umrzeć. Spełniłem więc jego wolę i oto
tutaj jesteś. – Odpowiedział
- Ale...Dlaczego nie uratowałeś też jego?! –
Zapytałam
~Głucha jesteś? Przecież mówił, że Breen chciał,
abyś przeżyła, jeśli była taka możliwość. -_-~
- Mogłem zabrać tylko jedną osobę. A on wolał ocalić
ciebie. – Odrzekł
Ten Breen tak mnie kochał... (...) ~<3~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #16.
Nienawiść
~O, coś innego.~
~*Uwierz. To. Jest. ZŁE. ;_;*~
~Noł ;_;~
(...) Jednak, w pewnym momencie jazdy, Dawid ~*Dejwid~ poczuł,
że zaczął mocno boleć go brzuch. ~*Nie ;_;*~ Na początku
zignorował to, gdyż myślał, że to tylko chwilowe i zaraz mu przejdzie.
Niestety. Ból był nie do wytrzymania. ~<Rozpacza>~ Zatrzymał
więc on pojazd, położył sobie rękę na brzuchu, zamknął oczy i zaczął
stękać. ~*Heeelp ;_;*~ W pewnym momencie, usłyszał głos Laury,
która pytała:
- Dawid? ~*Dejwid~ Coś się
stało?
- *Ych* Brzuch mnie boli... *Ykch* Źle się czuję...
- Odpowiedział stękając.
~;-;~
- To może ja będę prowadzić, a ty położysz się na
tylnych siedzeniach i odpoczniesz? – Zaproponowała
- Dobry pomysł... - Rzekł
Po tych słowach, Dawid ~*Dejwid~ i
Laura wyszli z samochodu, po czym Dawid ~*Dejwid~ wszedł
na tylne siedzenia, położył się i zapiął pasy, a Laura usiadła za kierownicą,
zapięła pasy i ruszyła...
(...)
~Czemu ty kiedyś lubiłaś takie opisy? ;____;~
~*Właśnie kurwa nie wiem. ;_;*~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #17.
Początki bywają brutalne.
~Lubię to opowiadanie.~
~*Ty kurwa, oczywiście że musiałeś je przeczytać.
;-;*~
~:D~
(...) – A ty co?! Ubieraj się! Zaraz ~sranie~ zbiórka!
~*Obóz srania. xDDDDDDDDDDDDD*~
~JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
- Nie mogę...Brzuch mnie boli...Mdli mnie...Źle się
czuję...Chyba zwymiotuję... - Odparłam słabym głosem. Wiedziałam, że to potrwa jeden
i pół dnia, ~*Było napisać półtora.*~ gdyż zawsze tak było,
jednak słabo się czułam. Mogło mnie zemdlić np. w czasie biegu i mogłabym
zwymiotować lub zemdleć, gdyż czasem i tak się zdarzało. ~Sebastian.
H z radością by popatrzył. :D~ ~*Wiem, wykreowałam sadystę.
xD*~
W tym momencie, chwycił mnie za ~dupę~ ~*x"DDDDDDD*~ włosy,
przygniótł do ściany, przyciskając rękę do mojego brzucha i powodując ból nie
do wytrzymania, po czym wyjął liny, związał mnie całą, tak, że widać było mi
tylko głowę, ~<Odwraca się.> No kurwa, wiedziałem. Sebastian.
H już przybył. xDDD~ ~*Norma. Zawsze przychodzi popatrzeć, jak
coś popierdolonego w historii się dzieje. xDDD*~ zakneblował moje
usta, i zaczął wlec. Dowlókł mnie do izolatki, a następnie przykuł także pasami
do łóżka, które tam było, zaciskając je na moich łydkach i klatce piersiowej
najmocniej jak się dało. Kiedy to zrobił, rzekł:
- To nie jest powód. Poleżysz tu o głodzie i
pragnieniu trzy dni, to może zrozumiesz.
~*Kurwa, Sebastian. H znalazł sobie idola. xDDDD*~
~Jezu xD~
Po czym wyszedł. On był jakimś sadystą. Ja też
miałam swoje dolegliwości zdrowotne i także miałam prawdo do odpoczynku. ~Nie
miałaś. ;p~ A teraz, nie dość, że źle się czułam, to jeszcze
leżałam związana, zakneblowana i przykuta do łóżka w izolatce.
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #18.
Początki bywają brutalne.
(...) – No co jest? Biegnij!
~*- Chój ci w dópem cfeló. - odpowiedziała poprawnie
ortograficznie główna postać.*~
~Cudnie. xDDD~
~*:D*~
- Nie mogę...Nie mam siły...Jestem zbyt
odwodniona... - Odpowiedziałam zmęczonym głosem.
W tym momencie, podszedł on do mnie, chwycił za
włosy i zawlókł do ośrodka, a następnie do mojego pokoju. ~*Sebastian
nam się zaraz podnieci. xD*~ Tam, przycisnął mnie dłonią do ściany i
związał tak, że widać mi było tylko głowę, a następnie zakneblował. Po tym,
otworzył drzwi od szafy i mnie tam włożył. ~Nie ma co, Seba jest
dziś w raju. xD~ Następnie zaś rzekł:
- Posiedzisz tu dwa dni, to może zrozumiesz, że
odwodnienie to nie powód, żeby nie biegać.
~*Jak coś, oryginalne opowiadanie dzieje się na
obozie odchudzającym. Fajnego mają wychowawcę, nie? xD*~
Następnie zaś zamknął drzwi od szafy na klucz.
Psychopata. ~Tak jak pewna osoba, która stoi obok mnie. xD~ Fakt,
jest młody i przystojny, ale z charakteru – sadysta. ~*Idealny opis
Sebastiana. I Horodeckiego, i Sebastiana Blood. xD*~ Nie dość, że
byłam odwodniona, to jeszcze musiałam tu się męczyć dwa dni. Duszno tam było.
Bałam się, że się uduszę. Ale w sumie Klara przeżyła te dwa dni w szafie, więc
czemu ja miałabym nie przeżyć? ~*Ludzie są różni. Na przykład ja z
problemów gimnazjalnych wygrzebałam się sama, nawet nie wiem kiedy, a koleżanka
ze szkoły musi zapierniczać po psychologach. (Czuję się lepsza, ale
ćśśś!)*~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #19.
Początki bywają brutalne.
(...) – Co? Masz to zrobić teraz!
- Nie. – Rzekł~eł~am
~*Rzekłełam xDDDDDDDD*~
~:DDD~
W tym momencie, podszedł on do mnie i zawlókł za
włosy do mego pokoju. Tam rzucił mnie na łóżko ~Ale serio, Seba nam
się zaraz podnieci. xDDD~ i za pomocą pasów, które zaciskały się
na naszym ciele w nocy, przykuł mnie do łóżka. ~*Przeczytam dziś całe
opowiadanie Sebastianowi na noc do snu. xD*~ Następnie powiedział:
- Poleżysz tu cały dzień, to może wtedy zrozumiesz,
że ze mną się nie dyskutuje.
Po czym wyszedł. Pięknie. Na dodatek po paru
minutach zachciało mnie się do toalety, jednak nie mogłam wstać. Czułam, że
gniotło mnie w jelitach, co znaczyło, że musiałam załatwić grubszą
sprawę. ~Tak serio, to było tylko imadło.~ ~*Błagam,
nie przypominaj mi o tamtej analizie. xDDD*~ ~:D~ Ale
cóż – musiałam tu przeleżeć przykuta cały dzień. Ale spoko. Już powoli
kończyłam plan ucieczki z tego piekła. ~:D~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #20.
Początki bywają brutalne.
(...) Gdy się jednak obudziłam, poczułam mocny ból
brzucha. Czułam, że uciskało mnie w żołądku. ~Tylko nein this. ;_;~ ~*To
łączenie języków. xDDD*~ ~Wiem, piękne. :D~ Oprócz
tego, trochę mnie mdliło. Słabo się czułam. Czasem tak miałam (raz na cztery~sta~ lata)
lecz po półtorej dnia mi przechodziło. Także kręciło mnie się w głowie, gdy
próbowałam wstać. Czułam, że nie dałabym rady dziś normalnie funkcjonować.
Wiedziałam, że to mogło skończyć się izolatką, jednak w takich sytuacjach
musiałam leżeć, bo mogłyby mnie się zdarzać zasłabnięcia. ~*Dobrze,
wiemy jak czuła się główna bohaterka. Możemy darować już to sobie? ;_;*~ Położyłam
więc się na boku, podkurczyłam nogi, położyłam rękę na brzuchu i delikatnie
przycisnęłam go do siebie, gdyż to trochę pomagało. Następnie zaczęłam czekać
na dalszy rozwój wydarzeń...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #21.
Początki bywają brutalne.
(...) Jednak, gdy założyłam walizkę na plecy, ~Jakim
cudem?~ ~*Magia*~ usłyszałam kroki z korytarza. Czyżby
ten sadysta podejrzewał, że uciekam? Na szczęście pierwsze pół pokoju się
paliło, więc by tu nie wszedł. Otworzyłam więc okienko, stanęłam na parapecie i
zaczekałam, aż otworzy drzwi. Gdy to nastąpiło, powiedziałam:
- Zobaczymy się w piekle, skurwysynu!
~*Jest wiele osób, którym chciałabym to
powiedzieć.*~
I wyskoczyłam. Następnie zaczęłam biec. Biegłam
długo. Czasem oglądałam się za siebie. ~Robiąc to, widziałam że
zdania pojedyncze nadal mnie goniły.~ Kiedy prawie odbiegałam od
ośrodka, zaczął on całkowicie płonąć. Słychać stamtąd było tylko krzyki
ludzi. ~No i brawo, podnieciłaś Sebastiana, główna bohaterko.
Dumnaś? xDDD~ Musiałam dobiec do domu aby uratować miliony dzieci
przed tymi katuszami...
(...)
Następnie
gwałtownie otworzyłam ~dupę~
~*
*~
~:D~
drzwi. W tym momencie moi rodzice odwrócili się. Gdy
mnie zobaczyli, matka spytała zdziwiona:
- Laura? Co ty tu robisz? Nie powinnaś być na
obozie?
- Ten obóz...<Głęboki oddech>Nie był dobrym
pomysłem...<Głęboki oddech>Posłuchajcie...
Po czym wyjęłam dyktafon i włączyłam go. Przez dwie
godziny odtwarzał cały obozowy koszmar pod postacią dźwięków. ~( ͡°
͜ʖ ͡°)~ ~*No nie. ;=;*~ Gdy skończył się ten pokaz, dodałam:
- Posiłki to było pół marchewki i woda. Co noc
przykuwano nas pasami do łóżka. Na stołówce do krzesła w sumie też. I w
autokarze również. Za nieposłuszeństwo albo kończyło się związanym i
zakneblowanym w izolatce, przykutym do łóżka pasami na trzy dni, związanym i
zakneblowanym w szafie w twoim pokoju na dwa dni, ~Sebastian,
oddawaj mi ten komputer! x'D~ przykutym do łóżka w twoim pokoju na
jeden dzień lub zadawano ci ból. Mnie spotkały po jednym razie tylko izolatka,
szafa i łóżko. Nie dawano nam odpocząć. ~*:D*~ Znęcano się nad
nami. Ale inni mieli wylasowane ~dupy~ ~*JAK XDDD*~ ~Medżik~ mózgi
przez te obozy...
- Trzeba to zgłosić na policję! – Krzyknął ojciec.
- Wiem...Sam ośrodek spaliłam...Ale oni mają jeszcze
wiele placówek i główną siedzibę. – Odparłam
~Nie ma to jak się przyznawać przed rodzicami, że
spaliło się cokolwiek. xd~
~*TA REAKCJA! X"DDD*~
~:D~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #22.
SĄSIEDZI - 2029
~*Jeśli jakimś cudem czyta to SlaviaConsesiao: Te
pomysły są bardzo złe. Wybacz mi za wszystko, co złego zrobiłam wobec twej
serii. Przepraszam. :<*~
~Jeśli Ramoninth w czasie analizy prosi o
wybaczenie, to wiedz, że będzie KOSZMARNIE. ;_;~
(...)
Po zobaczeniu tego,
~*
*~
~Matko Boska, co to jest. ;_;~
~*Nie wiem, znalazłam w Google Grafika po
wpisaniu "Portal 2 GLaDOS". Jakaś przerobiona wersja
GLaDOS z jedynki.*~
Grzegorza aż zamroczyło ze strachu. Mimo to,
gwałtownie nacisnął pedał ~Hehe :D~ gazu, a następnie
równie gwałtownie pociągnął hamulec ręczny. Gdy samochód stał, dało się
zauważyć, że oboje się bali i to tak samo mocno...
Laura ze strachem patrzyła w dal. Widać było, że
szybko oddychała. Również było to słychać. ~*;_;*~ Oprócz
tego, jej serce szybko biło. Po chwili, ze strachu przytuliła się do Grzegorza
i zamknęła oczy.
Grzegorz patrzył się ze strachem w dal. Oprócz tego,
dało się zauważyć, że kamień na jego płaszczu zmienił kolor na czarny oraz on
sam szybko oddychał, co zawsze znaczyło, że się ~wysrał~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ bał.
Oprócz tego, jego serce o wiele szybciej biło. Chwilę później, położył on
dłonie na kierownicy, spuścił głowę w dół, zamknął oczy i starał się
wyrównać ~sranie~ ~*PRZESTAŃ XDDDDDDD*~ ~:DDD~ oddech.
Nie mógł prowadzić w takim stanie.
Kilka sekund później, Laura powiedziała ze
słyszalnym strachem w głosie:
- Jedźmy stąd...Proszę...
- Poczekaj chwilę...<Głęboki oddech> Muszę się
uspokoić...Jestem zbyt roztrzęsiony tym, co tu się stało... <Głęboki oddech> ~*Fakt,
ten screenshot wygląda strasznie, ale i tak...Chwila...A nie, oni zobaczyli co
innego. Sorki.*~ Jeszcze jakiś wypadek spowoduję i coś nam się
stanie... - Odpowiedział jeszcze przestraszonym głosem Grzegorz.
Po chwili jednak, poczuł, że musiał wyjść się
przewietrzyć. Powiedział więc do Laury:
- Zaczekaj tu...Muszę wyjść się przewietrzyć...Może
poczuję się lepiej...
- Ale nie zostaniemy tu na zawsze? – Spytała
dziewczyna.
W tym momencie, Grzegorz zaśmiał się, po czym
powiedział:
- Nie...Raczej nie dałbym rady wytrzymać tu całą
noc...
~No ze mną byś nie dał rady. >:D~
Następnie zaś wyszedł. Kiedy to zrobił, usiadł obok
samochodu. Po tym, wyjął z kieszeni paczkę papierosów, wyjął jednego i pierwszy
raz od sześciuset lat, zapalił. ~*Powinieneś uczyć innych, jak nie
uzależnić się od palenia. Pierwszy przystanek: Moja klasa. Tam połowa pali.
;p*~ ~Już ja bym ich nauczył. >:D~ ~*;_;*~ ~>:DDD~
Po paru minutach, kiedy wypalił papierosa, poczuł
się trochę lepiej. Wstał więc, wszedł do samochodu, usiadł za kierownicą i po
chwili ruszył...
(...)
- Tak się tego bałam...
- Ja też...Miałem wrażenie, że dostanę zawału... -
Odparł
~*
~NIE! ;_;~
Hehe :D*~
- A ktoś w twojej rodzinie miał zawał? Bo jeśli wy
wszyscy tacy młodzi, to by było trochę dziwne. – Zapytała dziewczyna.
- Mój ojciec raz miał stan przed~sraczkowy~zawałowy,
a dwa tygodnie później ~sraczkę~ zawał. ~*GRZEGORZ!
XDDD*~ ~No co? :D~ Gdyby moja matka nie znalazła go
nieprzytomnego w odpowiednim momencie, mogłoby go nie być. Chyba z miesiąc
leżał w ~kiblu~ ~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ szpitalu,
dwa pierwsze tygodnie w ciężkim stanie. Potem przez rok nie mógł się
denerwować, bo zawału dostał z nerwów. – Odpowiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie, jechali już dalej w ciszy...
~*Jakby NIC się nie stało.*~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #23.
SĄSIEDZI - 2029
*Rozdział IV, oczami Laury.*
(...) Gdy się obudziłam, poczułam mocny ból brzucha.
Czułam także gniecenie w żołądku. ~Nie ;_;~ Kiedy
spojrzałam na mój brzuch, ujrzałam, że był on trochę większy i szerszy niż
zwykle. ~CIĄŻA!~ ~*Wat. xDDD*~ ~:DDDDDDDDD~ Oprócz
tego, bolał niemiłosiernie. Także trochę mnie mdliło i kręciło mnie się w
głowie, gdy próbowałam wstać. ~*Help ;_;*~ Słabo mi było.
Położyłam więc się na boku, podkurczyłam nogi, pochyliłam głowę, położyłam rękę
na brzuchu i lekko go przycisnęłam do siebie, gdyż czasami to pomagało. Chwilę
później, słychać było już tylko moje słabe stękania z bólu. ~Kurwa,
wiemy, źle się czuła. Możemy to tak zostawić? ;_;~ Parę sekund
później, usłyszałam kroki z korytarza, a następnie otwierające się drzwi do
mego pokoju. Następnie zaś, usłyszałam głos Grzegorza, który pytał, słyszalnie
zatroskanym głosem:
- Kochanie...Co ci się stało? Boli cię coś? Źle się
czujesz?
W tym momencie, odwróciłam się i powiedziałam ze
łzami cierpienia w ~dupie~ ~*Brawo, zjebałeś
atmosferę. xDDD*~ ~Wiem :D Robię to świadomie.~ oczach:
- Brzuch mnie boli...Mdli mnie...Mam wzdęcia...Kręci
mnie się w głowie, gdy próbuję wstać...Słabo mi...
- Biedactwo...Poczekaj, zaraz zrobię ci herbaty,
przyniosę termofor i koc, to może poczujesz się lepiej. – Odparł
~*OOC*~
Po czym wyszedł. On tak o mnie dbał. Tak mnie
kochał...
~A kto by mi szyby czyścił, jakbyś zwiędła?~
~*Nie ma to jak priorytety. xD*~
~:D~
Parę minut później, wrócił on. Po podejściu do mnie,
postawił kubek z herbatą na moim stoliku nocnym. Następnie, włożył mi termofor
pod bluzkę od piżamy a następnie go zakrył. Na końcu okrył mnie kocem. Kilka
chwil później, pocałował mnie w czoło i rzekł:
- Jak cię brzuch boli, to nie wstawaj
dzisiaj...Poleż sobie, aż ci przejdzie. Choćbyś miała leżeć tydzień, to wolę
abyś wypoczęła niż żebyś cierpiała.
~OOC jak chujem szczelił.~
W tym momencie po prostu uśmiechnęłam się do niego.
Nie wiedziałam co miałam powiedzieć. Po paru sekundach, jeszcze raz mnie
pocałował oraz pogładził po twarzy, a następnie wyszedł...
(...)
~*Wiesz, że następny pomysł to sześć stron takich
opisów? ;____;*~
~Nie ;_;~
~*Właśnie ;________________;*~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #24.
SĄSIEDZI - 2029
*Prolog, wersja oczami Dawida.*
(...) Przez tydzień nie poszedłem do szkoły. Nie,
nie byłem na wagarach, mimo iż mieszkałem sam. ~Kłamca~ Źle
się czułem. W sumie w zeszłym tygodniu bardzo, bardzo, bardzo dużo jadłem na
mieście, więc mogłem się czymś zatruć. ~*Głupotą można się zatruć?
Lelz.*~ Oprócz tego, mimo iż mam 15 lat, wczoraj trochę się
podpiłem, ~Dekl~ więc to też mogło mieć jakieś skutki
uboczne. Jednak, opiszę co mi dolegało każdego dnia... ~NIEEEEEEEEEEEE!
PROSZĘ! NIE! BŁAGAM! ZROBIĘ WSZYSTKO, TYLKO NIE!!! ;____;~
Pierwszego dnia, w poniedziałek, kiedy się
obudziłem, poczułem bardzo mocny ból brzucha. Okropnie mocno mnie bolał. ~*;________;*~ Oprócz
tego, gdy spojrzałem na brzuch, ujrzałem, że był trochę większy i szerszy niż
zwykle, co znaczyło, że ~byłem w ciąży.~ ~*Milion
dolców czeka. xD*~ miałem wzdęcia. Przez to piżama była ciaśniejsza
niż zwykle. Także było mi duszno. ~*<Płacze>*~ Kiedy
próbowałem wstać, kręciło mnie się w głowie do tego stopnia, że robiło mnie się
niedobrze. Cały dzień lekko mnie mdliło. Położyłem się więc na boku,
podkurczyłem nogi, spuściłem głowę, położyłem rękę na brzuchu i lekko
przycisnąłem go do siebie, gdyż czasami mi to pomagało. Następnie
zamknąłem ~dupę~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ oczy.
Po chwili słychać już było tylko moje głośne stękanie z bólu. Musiałem leżeć
cały dzień. Jak stałem to tak kręciło mnie się w głowie, że mógłbym stracić
przytomność. Nie mogłem iść do szkoły, gdyż nie dałbym rady wytrzymać siedmiu
godzin na nogach. Około 16:00 usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Od razu
otworzyłem oczy, przewróciłem się na plecy i wziąłem jedną ręką komórkę, gdyż
drugą dalej lekko przyciskałem brzuch do siebie i włączyłem go. Okazało się, że
był to SMS ~z potwierdzeniem rezerwacji w piekle.~ ~*Idealnie.
xD*~ ~Akurat jego to tylko tam. xD~ od mojego
dobrego przyjaciela, Michała. Gdy go otworzyłem, ujrzałem, że w treści napisane
było:
„Dlaczego nie było cię dziś w szkole?"
~"Rodzę,
dlatego. Nie przeszkadzaj, ja tu milion dolców zdobywam." -
odpisałem"~
~*Jebłabym, gdyby ktoś mi tak napisał. xD*~
„Źle się czuję. Nie wiem, czy dam radę w tym
tygodniu w ogóle ruszyć się z łóżka." – Odpisałem
Po chwili, usłyszałem dźwięk odpowiedzi. W treści
napisane było:
„Ale naprawdę źle się czujesz, czy po prostu
byłeś na wagarach?"
~Zajebisty kolega. xD~
„Przecież wiesz, że nie chodzę na wagary, mimo iż
mieszkam sam. ~Ten twój znajomy dawno powinien wezwać opiekę
społeczną.~ ~*Ale to opko.*~ ~A, no tak.
;=;~ Ale wracając do pytania, naprawdę źle się czuję. Brzuch mnie
bardzo mocno boli, mam wzdęcia, cały dzień jest mi duszno, ~*Sądzę,
że jego to nie obchodzi.*~ gdy próbuję wstać, kręci mnie się w
głowie do tego stopnia, że robi mnie się niedobrze i cały dzień lekko mnie
mdli. Nie jestem pewien, czy przejdzie mi do jutra." – Napisałem
odpowiedź.
Chwilę później, usłyszałem odpowiedź. Napisane było:
„I co? Warto było jadać przez poprzedni tydzień
na mieście? :D"
~Zajebisty kolega. xD~
~*Wiem :D*~
„No nie..." – Odpowiedziałem
Po tej konwersacji odłożyłem telefon na miejsce,
znowu położyłem się na boku, podkurczyłem nogi i spuściłem głowę. Parę chwil
później, zrobiłem się senny. Moje powieki stały się cięższe i ledwo
utrzymywałem je otwarte. ~ROZUMIEMY! ;_;~ Parę minut
później, moje oczy bezwładnie zamknęły się, a ja sam zasnąłem...
We wtorek, kiedy się obudziłem, dolegało mi to, co
wczoraj, jednak dwa razy mocniej. ~;_;~ Przez to, w
ogóle nie mogłem się ruszyć. Chwyciłem tylko jedną ręką telefon, gdyż wydawało
mnie się, że Michał spyta się mnie przez SMS-a jak się czuję. Przynajmniej on
się o mnie martwił. ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ ~RAMONINTH?!?!?!?!?
TY I ZBOCZONY HUMOR?!?!?!?!??!?!?!?!?! OOO.OOO~ ~*:D*~ Warto
mieć dobrego przyjaciela. Leżałem w takiej samej pozycji ~*( ͡° ͜ʖ
͡°)*~ cały dzień i głośno stękałem z bólu.
„*Ych* Jak mnie brzuch boli... *YYYYYYYYYCH* ~Ewidentnie,
rodzi. xDDD~ Źle się czuję... Po co jadałem na mieście? *Ykch*
*Ych* Teraz muszę cierpieć... Mam przecież słaby żołądek...
*YYYYYYYYYYYYYYYYYYYCH* *YYYYYYYYYYYYYYCH*" ~*O, widzę główkę.
xDDD*~ ~Jezu xDDDD~ – Myślałem (Te *Ych* to moje
stękania z bólu.) ~Przyznaj się, rodzisz.~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~
Około godziny 15:00, usłyszałem dźwięk mojego
telefonu. Gdy go włączyłem, ujrzałem, że był to SMS od Michała. Po włączeniu
go, ujrzałem w treści:
„Jak się dziś czujesz?"
„Jeszcze gorzej...Dolega mi to, co wczoraj,
jednak dwa razy mocniej... ;-(„ – Odpisałem
~":D" -
odpisał Grzegorz Antychryst.~
~*Jezu xDDD*~
~Jeszcze nie Jezus, ale pracuję nad tym.~
~*Jakiż ty skromny. xD*~
~Wieeem :D~
Po chwili zaś, usłyszałem odpowiedź. W treści było:
„To lepiej jednak zostań przez ten tydzień w
domu. Nie wiadomo, co mogłoby ci się stać w szkole."
Po tej konwersacji, odłożyłem telefon i postanowiłem
pójść spać. Byłem i tak lekko senny. Zamknąłem więc oczy i po chwili usnąłem
twardym snem. Przespałem już resztę dnia. Byłem tak słaby, że szybko robiłem
się senny.
W środę, gdy się obudziłem, czułem się już trochę
lepiej. ~*Widać poród dobiega końca.*~ ~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Miałem
już tylko wzdęcia, było mi duszno oraz przy próbie wstania tak samo ostro
kręciło mnie się w głowie. Jednak, w pewnym momencie i tak musiałem wstać. Od
dwóch dni nie byłem w toalecie ~A dupa ci nie wybuchła. Ach, te
opka.~ i musiałem pójść za potrzebą, gdyż cisnęło mnie w ~dupie~ ~*Akurat
na miejscu. xD*~ pęcherzu. Kiedy szedłem do toalety, w pewnym momencie
tak zakręciło mnie się w głowie, że aż mnie zemdliło. Od razu pobiegłem do
toalety i stanąłem nad umywalką. I po paru sekundach, zwymiotowałem. ~:D~ Fakt,
zemdliło mnie tylko raz, ale i tak czułem się po tym trochę słabiej. Gdy zaś
umyłem umywalkę i załatwiłem potrzebę fizjologiczną, wróciłem do łóżka i
położyłem się w tej samej pozycji ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ co wczoraj i
przedwczoraj. Około godziny 17:00, gdyż dziś późno kończyliśmy lekcje,
usłyszałem dźwięk telefonu. Jako, iż leżał od wczoraj koło mnie, włączyłem go.
Okazało się, że był to SMS od Michała. Po otworzeniu go, w treści zobaczyłem
tekst:
„Jak tam się czujesz? :-)"
„Trochę lepiej...Jednak ciągle mam wzdęcia, jest
mi cały dzień duszno i przy próbie wstania tak samo ostro kręci mnie się w
głowie. ~*Jego nie obchodzą szczegóły tego, jak się czujesz. Nas w
sumie też nie.*~ Fakt, jeszcze się czuję słabo, bo jak szedłem dziś
do toalety to zemdliło mnie i zwymiotowałem, ale nie jest już tak tragicznie
jak wczoraj i przedwczoraj." – Odpisałem
Po kilku chwilach, ujrzałem, że Michał odpisał:
„Ważne, że już twój stan się poprawia."
Nie myślcie po tych SMS-ach, że jesteśmy
homoseksualistami i się kochamy, że tak się o siebie martwimy. ~*:<*~ ~Geez.
xDDD~ Po prostu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, a jak to
przyjaciel z przyjacielem, martwimy się, gdy nam coś dolega. ~*( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ ~...~ ~*:D*~ Lecz,
przejdźmy już do rzeczy. Po tej konwersacji, położyłem telefon obok mnie i
zamknąłem oczy. Czułem się senny. Parę chwil później, zacząłem powoli oddychać,
a następnie zasnąłem mocnym snem. ~;=;~ Znów przespałem
resztę dnia. Nawet nic nie robiąc, szybciej się męczyłem. Byłem jeszcze słaby i
nawet oddychanie mnie męczyło. ~*Okeeej xD*~
W czwartek, kiedy się przebudziłem, czułem się coraz
lepiej. Nie miałem już wzdęć, co czułem po tym, że piżama stała się lżejsza niż
przez trzy poprzednie dni, ~Dziewczynka, czy chłopiec? Jak dasz
jej/jemu na imię?~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:DDD~ ale
nadal było mi duszno i mocno kręciło mnie się w głowie, gdy próbowałem wstać.
Musiałem jeszcze leżeć. Jako, iż nie miałem już wzdęć, ani brzuch mnie nie
bolał, przestałem lekko dociskać go do siebie, wyprostowałem nogi i głowę, a
następnie położyłem się na plecach i głęboko odetchnąłem. Chwilę później,
słychać było już tylko moje ciężkie oddechy. ~*<Rozpacza nad swoją
dawną mentalnością.>*~ Leżałem tak cały dzień. Około 13:00,
usłyszałem dźwięk SMS-a. Gdy wziąłem i włączyłem telefon, ujrzałem, że,
standardowo był to SMS od Michała. W treści było:
„Jak czujesz się w przedostatni dzień szkoły w
tym tygodniu?"
„Coraz lepiej. Fakt, nadal jest mi cały dzień
duszno oraz mocno kręci mnie się w głowie, kiedy próbuję wstać lecz już nawet
wzdęcia minęły, więc jest dobrze." – Odpisałem
~Uwierz mi, jego nie obchodzą szczegóły dotyczące
twego stanu zdrowia, tylko to jak się ogólnikowo czujesz.~
Minutę później, ujrzałem odpowiedź o treści:
„To miło wiedzieć. Mam nadzieję, że już w
poniedziałek wrócisz do szkoły."
„Podejrzewam, że tak. Pewnie już w niedzielę będę
na nogach." – Wysłałem odpowiedź.
Po tej konwersacji, wyłączyłem telefon i odłożyłem
go na stolik nocny. Leżałem tak jeszcze godzinę. Po tym czasie, zrobiłem się
senny. Zamknąłem więc oczy, przewróciłem głowę w bok i po chwili usnąłem.
Przespałem znowu cały dzień. Bardzo szybko traciłem siły i chciałem je
zregenerować. ~*WIEMY!*~
W piątek, kiedy się ocknąłem, czułem się już
znacznie lepiej. ~Bogu dzięki...~ Jedyne, co mi było,
to ostro kręciło mnie się w głowie kiedy stałem. Na dodatek leżałem w jakieś
dziwnej pozycji. ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ ~...~ ~*Już
wiesz, jak to jest, gdy ktoś spami leniaczami?*~ ~-_-~ ~*:D*~ W
połowie leżałem na prawym boku. Miałem przyciśniętą lewą rękę przez moje ~grube
dupsko~ ~*XDDDDDDDDDDD Nie wiem, czemu brechtam. xD*~ ciało.
Prawa noga zaś zwisała mi z łóżka. Oprócz tego, najwidoczniej kręciłem się w
nocy, gdyż moja bluzka podwinęła się i widać było mi brzuch. Na dodatek lewą
nogę i część prawej owijał mi koc. ~Kogo to obchodzi, ręka w górę.~ Kilka
chwil później, zdjąłem koc z moich nóg, położyłem nogę na łóżku, poprawiłem
bluzkę i położyłem się na brzuchu, gdyż czułem, że tak będzie mi dziś
wygodniej. Leżałem tak cały dzień. Było mi coraz lepiej. ~*Bogu dzięki.
;=;*~ Fakt, czasem coś mnie ucisnęło w żołądku, lecz po paru minutach
przestawało. Około godziny 12:00, gdyż dziś kończyliśmy lekcje o 11:25, ~*Zazdro*~ usłyszałem
dźwięk SMS-a. Od razu wziąłem telefon i włączyłem go. Okazało się, że był to
SMS od Michała. Otworzyłem więc go. W treści było:
„Jak się czujesz?"
„Znacznie lepiej. Jedyne co mi dolega to to, że
dalej ostro kręci mnie się w głowie, kiedy stoję. Tak to co prawda cały dzień
czasem coś mnie ucisnęło w żołądku, jednak po paru minutach przestawało, więc
jest dobrze." – Odpisałem
~*Czy ty rozumiesz, że twego BFF szczegóły nie
interesują? -_-*~
Po paru minutach, ujrzałem odpowiedź. Było w niej
napisane:
„To dobrze, że już ci lepiej. ;-)"
Po tej konwersacji odłożyłem telefon. Normalnie
leżałem jeszcze dwie godziny. Po tym czasie, zrobiłem się senny. Lekko
spuściłem więc głowę, zamknąłem oczy i po chwili usnąłem. Na nowo – przespałem
cały dzień. Jeszcze byłem trochę słaby i szybko robiłem się senny.
W sobotę rano ocknąłem się późno, bo około
10:00. ~*Dla osób z mojej klasy dopiero wtedy zaczyna się dzień.*~ Lecz,
gdy się obudziłem, czułem się już dobrze. ~Ufff...~ Nawet
w głowie mnie się nie kręciło. Postanowiłem jednak dziś jeszcze poleżeć. Nie
wiedziałem, czy mnie nie zemdli lub coś, gdy będę się poruszał. Jednak, w
pewnym momencie musiałem wstać. Było mi bardzo ciężko na pęcherzu, gdyż ostatni
raz w toalecie byłem w środę. ~*JAKIM CUDEM CI DUPA NIE PĘKŁA?!*~ ~Magia
Opkolandii.~ Wstałem więc i poszedłem załatwić potrzebę
fizjologiczną. Kiedy skończyłem, założyłem spodnie od piżamy, umyłem ręce i
wróciłem do łóżka. Leżałem tak do około godziny 14:00. Po tym czasie,
usłyszałem dźwięk SMS-a. Był on od Michała. W treści było:
„Jak tam zdrowie?"
„Dobrze. Już nic mi nie dolega, jednak
postanowiłem jeszcze dziś przeleżeć cały dzień w łóżku, gdyż nie jestem pewien,
czy utrzymałbym się na nogach bez żadnych dolegliwości." – Odpisałem
Po dwóch minutach, ~Odliczanych stoperem,
naturalnie.~ otrzymałem odpowiedź. Było w niej:
„To dobrze, że już się dobrze czujesz. W sumie
dobrze zrobiłeś, że leżysz jeszcze w łóżku. Jak byłem ostatnio przeziębiony, to
po wyzdrowieniu i tak jeden dzień przeleżałem jeszcze w łóżku."
Po tej konwersacji, odłożyłem telefon i wróciłem do
leżenia. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Leżałem tak do około
godziny 21:00. Wtedy dopiero poczułem się senny. Cud tygodnia. Lekko opuściłem
więc głowę, zamknąłem oczy i po chwili usnąłem głębokim snem...
W niedzielę, kiedy się obudziłem, czułem się już
bardzo dobrze. ~*Na szczęście.*~ Wstałem więc z łóżka i
poszedłem do toalety, a następnie do łazienki umyć zęby oraz całe ciało, gdyż
nie myłem się od tygodnia. ~Fleja~ Zajęło mi to
godzinę. Gdy skończyłem, poszedłem coś zjeść, gdyż od tygodnia nic nie jadłem.
W czasie jedzenia, usłyszałem dźwięk SMS-a. Okazało się, że był on od Michała.
W treści było:
„Jak się czujesz?"
„Bardzo dobrze. Już normalnie wszystko robię."
– Odpisałem
Po paru minutach, otrzymałem odpowiedź. Było w niej:
„To świetnie! Mam nadzieję, że w poniedziałek się
spotkamy. :-)"
~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*ECH... -_-*~
W tym momencie, uśmiechnąłem się do ekranu. Po
chwili zaś, wyłączyłem telefon, skończyłem śniadanie i poszedłem się przebrać.
Cały tydzień byłem w piżamie. Jako iż przez pierwsze dwa dni bardzo się
pociłem, była ona przepocona i śmierdząca. ~*Jak twoje życie.*~ ~Co.
xDDD~ ~*:D*~ Wrzuciłem więc ją do kosza na brudne ubrania i
założyłem czystą bieliznę oraz czyste ubranie. Następnie zaś, wziąłem
dzienniczek i długopis, i zacząłem pisać usprawiedliwienie, dlaczego nie było
mnie przez cały tydzień.
~"Rodziłem, psze pani."~
~*Cudowne usprawiedliwienie, nie ma co. xD*~
~Wiem :D~
(...)
~*Koniec analizowania na dziś. Po tym karakanie mam
dość.*~
~Nie tylko ty. ;=;~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #25.
My
boss is a robot.
~*Zgadnij, jakie opisy nas czekają... ;___;*~
~Nie no, znów? ;_;~
~*Właśnie
;_______________________________________________________;*~
~A poza tym, fajnie że kopiowałaś do tytułu to
zdanie z plakatów z "Portal
2".~
~*Ale to ma być FanFiction do "Portal
Stories: Mel". . .*~
~SHUT...~
~*:D*~
(...) Jednak, kiedy Ramoninth się obudziła, poczuła
ostry ból brzucha. Bolał ją bardzo mocno. ~<Płacze>~ Kiedy
zaś spojrzała na brzuch, ujrzała, że był bardzo duży i szeroki, gdyż lekko
wystawał z bluzki oraz uciskało ją całe ubranie, łącznie z guzikiem od
spodni. ~*CIĄŻA*~ ~xDDD~ ~*:D*~ Oprócz
tego, lekko ją mdliło. Także było jej duszno i słabo. ~Czy możemy
sobie darować dogłębne opisy tego, jak się czuła? ;_;~ Chwilę
później, położyła się na boku, podkurczyła nogi, spuściła głowę i ~zaczęła
rodzić~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~:DDD~ położyła
rękę na brzuchu, a następnie lekko docisnęła go do siebie, gdyż czasem to pomagało.
Następnie zaś, zaczęła czekać aż ból i wzdęcia ustaną...
(...)
~<Płacze nad dawną mentalnością Ramoninth.>~
~*A ja co mam powiedzieć? ;_;*~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #26.
Wspomnienia
~Och no. ;=;~
~*:D*~
(...) Kiedy zaś się obudziłam, ujrzałam, że
siedziałam na zniszczonym siedzeniu, w pojeździe znajdującym się w tym samym
stanie. Gdy się odwróciłam, ujrzałam nieprzytomnego Breena siedzącego obok
mnie. Od razu chciałam wyjść z pojazdu i go stamtąd wynieść na zewnątrz.
Jednak, gdy chciałam się podnieść, poczułam, że coś mnie trzymało. ~To
ja. Zaraz cię zajebię. Fajnie, nie? :>~ ~*Cudownie. xDDD*~ Po
spuszczeniu wzroku, zobaczyłam, że były to pasy. Naturalnie chciałam je odpiąć,
jednak w tym momencie okazało się, że były zablokowane. ~To moja
zasługa!~ ~*GRZEGORZ! Ogarnij się! xDDD*~ ~:D~ Jako
iż w kieszeni nosiłam na wszelki wypadek nóż, ~*Daruję, bo w
świecie "Half-Life 2" broń leży nawet w ściekach.*~ wyjęłam
go i przecięłam je. Następnie wyszłam na zewnątrz, podeszłam do drugich drzwi,
otworzyłam je, przecięłam pasy, które Breen również miał zapięte, a następnie
wywlekłam go ze zniszczonego pojazdu na zewnątrz i położyłam na ziemi.
Następnie odwróciłam się w kierunku, w którym niegdyś widoczna była Cytadela.
Po zrobieniu tego, ujrzałam na jej miejscu wielki, niebieskobiały portal. ~*Ciągle
się zastanawiam, z czego był Rdzeń Cytadeli, że w grze mógł to wytworzyć.*~
„Czyli się udało. Mam nadzieję, że Ruch Oporu nie
dojdzie do White Forest Rocket Facility i nie wystrzeli stamtąd rakiety, którą
mogliby zamknąć naszą przedostatnią deskę ratunku." ~Niestety,
w grze zamknęli ten portal. "HALF-LIFE 3", WIERZĘ ŻE
JEŚLI WYJDZIESZ TO ALBO WYGRA KOMBINAT, ALBO BĘDĄ DWA ZAKOŃCZENIA!~ –
Pomyślałam, widząc to.
Po chwili jednak, usiadłam na trawie i zaczęłam
czekać, aż Breen się obudzi...
(...)
~*KURWA!*~
~Wut?~
~*Rak content tego folderu sięga do dwieście
pięćdziesiątego dziewiątego dokumentu! :<<<*~
~Idę się zabić, zw.~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #27.
SĄSIEDZI – 2036, część 4.
~TO MIAŁO MIEĆ KURWIONE CZTERY CZĘŚCI?!?!?!?!?!?!~
~*Tak ;_;*~
~Idę się powiesić, zw.~
*Rozdział VIII, wersja oczami Madetkha.*
(...) Jednak, w tym momencie, poczułem, że zaczęł~a~o
mnie boleć ~dupa~ serce. ~*Zjebałeś atmosferę
już na początku. Gratki. xDDD*~ ~:DDD~ Dosłownie.
Oparłem się więc o najbliższą ścianę, położyłem rękę na sercu i zacząłem
szybciej ~srać~ ~*GRZEGORZ! x"D*~ ~:D~ oddychać.
Chyba miałem stan przed~sraczkowy~zawałowy... ~*Nosz...
xDDD*~ ~No co? Ja tylko ubarwiam pomysł. :D~ W
sumie dwanaście lat temu miałem ~sraczkę~ ~*Boże
xD*~ ~Jeszcze nie bóg, ale pracuję nad tym. :>~ ~*Jakiż
ty skromny. xD*~ ~C'nie? :D~ zawał, więc jeśli teraz by
się powtórzył, to mógłbym umrzeć. ~Czekam :D~ Nie byłem
tak samo nieśmiertelny jak mój syn. ~Ja byłem zajebisty, so... :D~ Mnie
mogło zabić wiele czynników. Po chwili jednak, usłyszałem głos Athistash, która
pytała:
- Kochanie? Wszystko w porządku?
- Tak...Nie przejmuj się... - Odpowiedziałem
- Ale na pewno? Wyglądasz jakbyś miał stan przed~sraczkowy~zawałowy... ~*Stan
przedsraczkowy. Jakby wyglądał? xD*~ ~¯\_ツ_/¯~ Jakiś taki blady się zrobiłeś... - Spytała
- Na pewno wszystko w porządku... - Odparłem
Fakt, sam w sobie czułem się tak, jakbym miał
zemdleć, ale nie chciałem ją martwić. Chwilę później, spytała:
- Może po prostu się ~wysrasz jak
należy?~ ~*GRZEGORZ NO. X"D*~ ~:DDDDDDDDDDD~ położysz?
- Może to i dobry pomysł... - Odpowiedziałem
Po tej rozmowie, pomogła mi dojść ~( ͡°
͜ʖ ͡°)~ ~*...*~ do łóżka i się położyć. Kiedy zaś
leżałem, ona posiedziała przy mnie trochę, po czym mnie pocałowała i wyszła.
Tyle jej zawdzięczałem. Dwa razy uratowała mi życie. Raz przed samobójstwem
przez Aunash, która w sumie już nie żyje ~:D~ i raz
gdyby nie ona, mógłbym umrzeć na ~*sraczkę*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*:D*~ zawał.
Parę chwil później, poczułem się senny. Zamknąłem więc oczy i po kilku chwilach
– zasnąłem...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #28.
SĄSIEDZI – 2036, część 4.
*Rozdział VIII, wersja oczami Madetkha.*
(...) Z każdą chwilą coraz ciężej mnie się ~srało~ ~*Grzegorz,
czy ty musisz ciągle psuć atmosferę? xD*~ ~Tak :D~ oddychało.
Czułem, że znów dostanę ~sraczki~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~Podtrzymuję
poziom analizatorni, gdy Slade'a i Vegi nie ma. :D~ zawału. Parę
sekund później, wszystko zaszło mi mgłą. Kolejne kilka sekund później, upadłem
nieprzytomny na ziemię. Moim ostatnim widokiem była Athistash podbiegająca do
mnie...
Po paru chwilach zaś, otworzyłem oczy. Kiedy to
zrobiłem, ujrzałem, że gdzieś leżałem. Nad sobą miałem różnokolorowe
niebo. ~Niezłe dragi musiał brać.~ Po podniesieniu się,
zobaczyłem, że byłem na jakieś łące. W pewnej chwili zrozumiałem. Byłem w moim
świecie. ~?~ ~*Pewnie jakimś wymyślonym lub świecie snów.*~ ~Aaa...Wypadałoby
wyjaśnić.~ ~*A po chuj? :D*~ Czyli jednak dostałem
zawału. Musiałem się stąd wydostać. Nie chciałem zostawiać mojej
rodziny...Żony...Syna...Jego żony...Moich poddanych...Mojego imperium...~Komputera
z niezaktualizowanym BIOS-em...~ ~*Znowu zjebałeś atmosferę.
xDDD*~ ~:D~ Postanowiłem udać się do wyroczni,
która była pięć kilometrów na północ od łąki i spytać się jak mógłbym powrócić
na Silver Planet...
(...)
~Ale w sumie mógłby z tego być ciekawy FanFiction.~
~*W sumie dobrze, że kiedyś nie wykorzystałam tego
pomysłu, bo na stówę bym go zjebała.*~
~W sumie... ;-;~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #29.
SĄSIEDZI – 2036: W drodze do domu.
~Piąta część? ;_;~
~*Chyba tak. ;_;*~
(...) Całe imperium Madetkha ogarnął smutek, kiedy
dowiedzieli się, że ich władca był w śpiączce i mógł się już więcej nie
obudzić. ~Mogę go zastąpić w władaniu. >:3~ ~*Lepiej
nie. ;_;*~ Bali się, że stracą takiego dobrego i sprawiedliwego
władcę. ~<Rzyga tęczą.>~
Codziennie do Madetkha przychodzili Athistash,
Grzegorz, Laura, ~*Spłoń.*~ słudzy oraz parę wiernych
poddanych. Ciągle liczyli na cud. Na to, że Madetkh jeszcze kiedyś się
obudzi. ~*SPOILER: Obudziłby się. Opko tego wymagało.*~ Z
każdym dniem powoli tracili nadzieję, jednak nie ustawali w wiarę ~*Chyba
w wierze.*~ w cud. Wierzyli, że jeszcze kiedyś się obudzi.
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #30.
SĄSIEDZI – 2036: W drodze do domu.
(...) Lecz, któregoś dnia, Grzegorz nie wytrzymał.
Poszedł do świątyni poświęconej Xyam, czyli głównej bogini, w którą wierzyli
mieszkańcy jego planety. ~Już chyba wiem, skąd wzięło się jego
prawilne imię. ;=;~ Po dojściu do jej pomnika, upadł na kolana i
zaczął się gorliwie modlić o to aby jego ojciec się obudził. W pewnym momencie
modlitwy, poczuł, pierwszy raz od tysiąca ~sześciuset
sześćdziesięciu sześciu~ lat, ~*O Boże, a ten od razu.
xD*~ ~:DDD~ że z jego oczu zaczęły spływać łzy.
Parę chwil później, ujrzał błysk. Od razu uniósł wzrok. Gdy to zrobił, ujrzał,
że objawiła mu się sama Xyam. ~*Mnie dziś się objawiły piksele. A ja tu
kombinowałam z lubą i ekranem Worda, a wystarczyło wziąć szalejący,
niezaktualizowany komputer mamy. xD*~ ~Podręczniki do fizyki
kłamią! Aby zobaczyć piksele na ekranie komputera, wystarczy kupić komputer
Dell Inspiron 5559 i go dwa lata nie aktualizować! xD~ ~*W
ogóle: Ja pierdolę. ;_;*~ ~Co?~ ~*Ja komputera
mamy chyba do rana nie zaktualizuję, tyle sterowników się jeszcze POBIERA.
;_;*~ ~;_;~
Była ona wysoka. Miała długie i złote włosy. Na nich
miała wianek z czarnych i zielonych kwiatów, gdyż była przed wszystkim boginią
życia i śmierci. ~☝️~ ~*Nie, Grzegorz, to się tobie dzisiaj tylko
śniło. xD*~ ~<Płacze>~ ~*<Przytula>*~ ~<Odwzajemnia>~ Na
sobie miała długą, srebrną suknię. W ręku trzymała zegar na łańcuszku. Na
plecach miała czarno-złoto-niebieskie skrzydła.
Chwilę później, rzekła do Grzegorza:
~*- Weźże zaktualizuj tę kartę graficzną, chipset,
BIOS, sieć etc., bo ci komputer wybuchnie. Nie aktualizowałeś go od stuleci.*~
~No zajebiście. xDDD~
~*:D*~
- Nie płacz, Xyamish'ie. ~*Nie ma to jak
zjebana odmiana.*~ Twój ojciec wybudzi się ze śpiączki. ~Fajne
te spoilery.~ Obecnie jest on w swoim świecie i walczy o
wydostanie się z niego. Jednak idzie mu bardzo dobrze, więc za jakiś czas
powinien powrócić na ten świat. Teraz wróć do pałacu i oczekuj na jego
przebudzenie.
Po czym Grzegorz ujrzał taki sam błysk jak
wcześniej. Gdy zniknął, bogini nie było. Jednak, wiedząc, że jego ojciec
przeżyje, odetchnął z ulgą, po czym wstał i wyszedł do pałacu...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #31.
SĄSIEDZI – 2036: W drodze do domu.
(...) Kiedy zaś udało mu się wyciągnąć korek z
morza, ~Wat.~ ~*Też nie wiem, co kiedyś ćpałam.*~ upadł
na grunt. Gdy się podniósł, ujrzał, że woda zaczęła spływać do dziury. Gdy jej
nie było, rozpędził się on i wskoczył do wyrwy. W czasie lotu, ujrzał, że
leciał do jakiegoś portalu. ~Fajne te dragi. Też chcę spróbować.~ Po
paru minutach, wpadł do niego. Po wpadnięciu, ujrzał ciemność. Po paru
sekundach zaś, zobaczył białe tło. Następnie zaczął słyszeć ~*Zdania
pojedyncze.*~ dźwięki z otoczenia. Były to różne maszyny, które
wskazywały na to, że żył. Kilka chwil później, otworzył on oczy. Po zrobieniu
tego, zobaczył jeszcze zamazany świat. Wokół siebie ujrzał zebranych trochę
osób.
- Madetkh...Oh Madetkh...Jak dobrze, że
żyjesz...Myśleliśmy, że umrzesz... - Usłyszał kobiecy głos, który rozpoznawał
jako głos Athistash.
~*Ja tylko na to czekałam.*~
- Gdzie...Gdzie ja jestem? I co się stało? – Spytał
Madetkh słabym głosem.
- Jesteś w szpitalu. Athistash znalazła cię
nieprzytomnego w twojej i jej komnacie. – Usłyszał męski głos, który
rozpoznawał jako głos ~sracza pospolitego~ Grzegorza.
~*No do cholery! x'D*~
~Lubię psuć atmosferę. :D~
~*To właśnie widać. xD*~
Chwilę później zaś, zaczął normalnie widzieć. Po
zrobieniu tego, ujrzał zgromadzonych wokół niego Athistash, Grzegorza,
Laurę, ~*Zdechnij.*~ swoją służbę i paru wiernych poddanych.
Parę minut później, rzekł:
- Czy moglibyście wszyscy na chwilę wyjść z tego
pomieszczenia? Chciałbym zostać sam na sam z moim synem...
- Zgodnie z twoją wolą. – Powiedziała Athistash, po
czym wszyscy, oprócz Grzegorza, ~zesrali się~ wyszli. ~*Pierdolnęłabym,
gdyby tak na serio się stało. xDDDDDDDDDDDDDDDD*~
Kiedy zaś Madetkh i Grzegorz zostali sami, Madetkh
rzekł:
~*- Kurwa, co za debil dał jeden sterownik w
archiwum .zip?*~
~Aha, czyli sterowniki są dziś motywem przewodnim
analizy? xD~
~*No, bo kończymy dzisiejszą część tej analizy w
rytmie instalujących się w tle sterowników. x"D*~
- Podejdź tu na chwilę...
Gdy zaś jego syn podszedł, spytał:
~- Co to jest Serial ATA?~
~*Zajebiste pytanie, jakie można zadać komukolwiek,
kto dopiero co wybudził się ze śpiączki. xD*~
~:D~
- Tak, ojcze?
- Powiedz mi...Co się wtedy stało, gdy znaleziono
mnie nieprzytomnego? I ile byłem nieprzytomny? Nic nie pamiętam z tamtego dnia.
– Rzekł Madetkh.
- Z tego co po przeniesieniu cię do szpitala się
dowiedzieliśmy, dostałeś zawału~, bo BIOS ci się nie zaktualizował w tym
starym gracie, który dumnie nazywasz komputerem.~. ~*Genialnie.
xD*~ ~Wieeem. Jestem zajebisty w psuciu atmosfery. xDDD~ Byłeś
w śpiączce, która trwała trzy lata. – Odpowiedział Grzegorz, po czym spytał:
- A jak było pomiędzy życiem i śmiercią?
- Co? Skąd wiesz o tym, że byłem zawieszony pomiędzy
dwoma światami? – Spytał zdziwiony Madetkh.
~*OŁ JEA, STEROWNIKI SIĘ POBRAŁY! :3*~
~Kurwa, genialnie. Tu taka scena, w której syn
rozmawia z ojcem, który po trzech latach wybudził się ze śpiączki, a ta sra z
radości, bo sterowniki. xDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Są rzeczy ważne i ważniejsze. Jeśli chodzi o opka,
to nawet sterowniki są ważniejsze. x"D*~
~Kocham cię. ;"D~
~*Wzajemnie. ;"D*~
- Bowiem po dwóch latach, kiedy nadal byłeś w
śpiączce, nie wytrzymałem i poszedłem do świątyni, którą przeznaczono dla
głównej bogini religii, którą wyznajemy i ~która (ta religia) nie ma
nazwy~ zacząłem modlić się o to, abyś przeżył i się kiedykolwiek
obudził. W pewnym momencie objawiła mnie się ona i w czasie jej monologu
skierowanego do mnie, w pewnym momencie powiedziała, że wtedy byłeś w swoim
świecie. – Odpowiedział Grzegorz.
~*- A tak w ogóle, zajebiste były te dragi, które
znalazłem u ciebie w kiblu. - dodał po chwili.*~
~Chyba wychowałem mistrza psucia atmosfery.
;"-)~
W tym momencie, Madetkh uśmiechnął się, po czym
powiedział:
- Nie spodziewałem się, że mnie i twojej matce uda
się wychować tak dobrego syna. ~Zajebisty ojciec, chcę takiego.
xDDD~ A co do mojego świata, to było tam nie za ciekawie. ~*:D*~ Mogę
ci opowiedzieć o wszystkim, jeśli chcesz.
- Opowiedz. Proszę. – Rzekł Grzegorz.
W tym momencie, Madetkh zaczął o wszystkim
opowiadać. (...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #32.
Wspomnienia
~Zaraz się wkurwię...~
(...) – Skarbie...Co ci się stało z drugim okiem?
Dlaczego jest takie jak pierwsze?
- Nie...Wolę o tym teraz nie myśleć... -
Odpowiedziałam ze łzami w oczach.
~*Aż jestem ciekawa, dlaczego według tego pomysłu
główna bohaterka miała stracić dwoje ocz...MAM POMYSŁ! :3*~
~Oł
fucking noł. ;_;~
~*Hehe
:D*~
- No dobrze, kochanie. Gdybyś chciała mi powiedzieć,
to mów. – Rzekł Breen.
On mnie przynajmniej rozumiał. ~*Co jest
dziwne, bo jesteś moją OC, więc powinnaś być tak jak ja niezrozumiana. ;p*~ ~No
jak ktoś kurwa mać sra z radości, bo mu się Radeon zaktualizował, to jak mam go
rozumieć? ;-;~ ~*:D*~ Przytuliłam się więc do niego
mocniej. Czułam się przy nim bezpiecznie. ~WIEMY!~ Chwilę
później i on przytulił mnie do siebie...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #33.
Wspomnienia
~<Wściekle wzdycha.>~
(...), ~*PRZECINEK, WON!*~ Kiedy je
otworzyłam, ujrzałam, że widziałam już normalnie, a nie na żółto. Prawdziwe
oczy...Wróciły po śmierci. ~:3~ Chwilę później,
zobaczyłam przed sobą jakąś postać.
~☝️~
~*Nie, Grzegorz, nie ciebie. xD*~
~:<~
Była to wysoka, okapturzona postać. Nie widać było
jej twarzy, gdyż była zasłonięta przez owy kaptur. Widać było tylko czerwone,
świecące oczy. ~*Szkoda, że nie żółte.*~ ~Hehe :D~ W
ręku trzymała zegar na łańcuszku.
Chwilę później, przemówiła do mnie kobiec~*o-męski*~ym ~KOBIECO-MĘSKIM
XDDD~ ~*:DDD*~ głosem:
- Ramoninth Arconth Nereil. ~Czy rodzice
jej nie kochali?~ ~*No co? Najlepsze imiona i nazwisko, jakie
można mieć. xD*~ ~<Wycofuje się.> ;_;~ ~*:D*~ Czekałam
na ciebie. Jesteś w moim domu, do którego trafiają dusze zmarłych osób. ~*A,
to ona już do tego raju Wszechświata trafiła! <3*~ Chodź za mną.
Zaprowadzę cię do twojego pokoju. Wydaje mnie się, że będzie ci się tam
podobało.
Po czym ruszyła przed siebie. Ja, nie mając wyboru,
poszłam za nią. Szliśmy przed długi, ciemny korytarz. Po przejściu jego połowy,
kobieta otworzyła drzwi z numerem #964. ~*Liczebniki w opowiadaniach
zapisujemy słownie, kufa. ;=;*~ Na początku ja miałam zaczekać za nią,
a ona sama zajrzała do pokoju. Podejrzewałam, że będę mieć współlokatora, gdyż
powiedziała ona:
- Witaj ponownie. Przyprowadziłam ci współlokatorkę.
Po czym wyszła i rzekła do mnie:
~*- Dlaczego ten pierdolony Unifying Software
Launcher nie chce zacząć się aktualizować?*~
~Nie ma to jak psucie atmosfery. xD~
~*:D*~
- Wejdź do środka.
Od razu weszłam, gdyż ciekawiło mnie, jakiego
współlokatora bądź współlokatorkę będę miała. Po wejściu, ku mojemu wielkiemu
szczęściu, ujrzałam, że moim współlokatorem będzie...mój ukochany, Wallace
Breen!
~
~
Chwilę później, powiedział on ze słyszalnym
zdziwieniem i radością w głosie:
- Ramoninth?
W tym momencie, ja powiedziałam:
- Breen!
I podbiegłam do niego, a następnie rzuciłam mu się w
ramiona. Parę sekund później i on mnie przytulił, a następnie powiedział:
- Ramoninth...Kochanie...Tyle lat na ciebie
czekałem...Nareszcie możemy być razem na zawsze...Tak się cieszę, że cię
widzę... ~Nadkropkoza nie odpuszcza nawet po śmierci.~
- Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę... - Rzekłam
W końcu mogłam być z nim na wieki. Teraz pozostało
mi tylko czekać na moją rodzinę z Ziemi. Kiedy zaś emocje opadły, spytałam ze
strachem:
- A moi rodzice...Też tu są?
~Tak :D~
- Tak... ~O, zgadłem! ^.^~ Niestety...Pod
postacią ludzi...I najprawdopodobniej nie potrafią zrozumieć, że to, co im
zrobiłaś to była twoja zemsta za przeszłość. – Odpowiedział Breen.
- Kurwa, ~Bo każdy ma w sobie choć
cząstkę Polaka. ;p~ ...W którym pokoju oni mieszkają? – Spytałam
- W #664. ~*Dobrze, że nie #666. ;-;*~ ~Tam
mieszkam ja. :D~ ~*...*~ ~:DDD~ Rzadko
wychodzą, więc może się nie spotkacie tak szybko. – Odparł
Przynajmniej on rozumiał moją decyzję z przeszłości.
Tak się cieszyłam, że będziemy już razem po wsze czasy... ~*<Rzyg>*~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #34.
Wspomnienia
~No do cholery!~
(...) Jednak, w pewnym momencie usłyszałam, że Breen
mówił przez intercom:
~- Lubię srać.~
~*Jebłabym, gdyby serio to powiedział. xDDD*~
~Ja w sumie też. xD~
- Uwaga wszystkie wojska! Ogłaszam zwiększoną
mobilizację! Rozkazuję jak najszybciej znaleźć i zabić lub pojmać Gordona
Freemana oraz rozbić ~*wysrać~ ~*GRZEGORZ!
X"""D*~ ~:DDD~ Ruch Oporu!
Co tam się do cholery działo? Przecież Breen, mimo
iż miał taką możliwość, NIGDY nie wydawał rozkazów! Czasem zastanawiałam się,
czy nie odciąć mu tej możliwości, ~Szmata~ skoro mu nie
była potrzebna lecz zawsze dochodziłam do wniosku, że władca bez możliwości
wydawania rozkazów jest jak deszcz bez wody. Nie istnieje. ~Przynajmniej
miała mózg.~ Musiało się coś naprawdę złego stać, skoro osobiście
wydał rozkaz. Od razu zeszłam z mego fotelu i pierwszy raz od bardzo długiego
czasu, wyszłam z mej komnaty, ~*LEŃ*~ a następnie udałam się
do gabinetu Breena. Szło się tam przez długi i ciemny ~jak mózg
aŁtoreczek~ korytarz. Wejścia do pomieszczenia strzegli dwaj
żołnierze z Elity Kombinatu. Gdy zaś weszłam do środka, ujrzałam, że Breen
siedział przy biurku i przeglądał jakieś papiery. Chwilę później zaś, uniósł
wzrok. Kiedy mnie zobaczył, rzekł:
~*- Instalator programu Realtek High Definition
Audio Driver wykonuje żądane operacje.*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Pierdolnąłem. x"""D~
~*No co? :D*~
- O. Ramoninth. Co cię do mnie sprowadza?
- Breen, co się stało? Dlaczego wydałeś rozkaz
zwiększonej mobilizacji wojsk? – Spytałam
W tym momencie, zaśmiał się on, po czym wstał i
powiedział:
~*- 1,71 TB wolnych z 1,80 TB.*~
~Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*No co? Moja mama ma komputer, który jest w
piździec wolny, ale ma dysk w terabajtach. xD*~
~Logika zwiała. xD~
- Wiedziałem, że o to zapytasz. Otóż, posłuchaj.
Bowiem niedawno był tu jeden żołnierz z naszych wojsk i przekazał mi, że
Overwatch Nexus został od środka zniszczony oraz podbity przez rebeliantów. ~*Niestety,
w grze to się dzieje. :<<<<*~ Postanowiłem więc, że skoro
dałaś mi możliwość wydawania rozkazów, pierwszy raz z tego skorzystam i wydam
rozkaz.
- Jak cię poznałam, to wiedziałam, że dobrym wyborem
będzie danie ci władzy nad ~kiblem publicznym~ ~*Co
jest z nami nie tak? xD*~ ~Wszystko xDDD~ Ziemią. –
Rzekłam
No, bo rzeczywiście. W kwestii kontroli nad planetą
wykazywał się inteligencją. Chwilę później, zaśmiał się on, po czym powiedział:
~*- Instalacja kreatora InstallShield. ...*~
~PRZESTAŃ
X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*No co? Ubarwiam analizę, waląc teksty do dialogów
wzięte z komputera stojącego obok mnie. x"DDD*~
- Oj, dzięki, że tak mówisz.
- Ale chwila. REBELIANCI PODBILI I ZNISZCZYLI OD
ŚRODKA OVERWATCH NEXUS?! Oni się zaraz do Cytadeli dobiorą! – Krzyknęłam
~*To też niestety w "Half-Life 2" ma
miejsce. ;"-(*~
- Właśnie dlatego wydałem rozkaz zwiększonej
mobilizacji żołnierzy. Aby spowolnić ich dotarcie do Cytadeli i żeby Kombinat
miał czas na przygotowanie jakichś dróg ucieczki. – Odparł Breen.
Mimo wszystko, po tej rozmowie wyszłam do swej
komnaty. ~*Jakby KURWA NIC się nie stało.*~ Przyszłość...Ona
nadchodziła...Zbliżał się kres Kombinatu... ~*;""-(*~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #35.
Wspomnienia
~Cholera no!~
(...) Jednak, gdy się obudziłam, ujrzałam, że
siedziałam w jakimś zniszczonym od środka pomieszczeniu. Przede mną paliło się
jakieś ognisko. Ja sama byłam przytulona do ~*InstallShielda*~ ~X""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*:"D*~ Breena.
Po odwróceniu wzroku, ujrzałam, że mój ukochany spał. Był też jakiś taki trochę
blady oraz okryty jakimś grubym ~Przestań szukać w tym komputerze
tekstów. Widzę, że na niego patrzysz. xD~ ~*Spoko, na razie się
restartuje. xD*~ kocem. Na początku przez głowę przeszła mi straszna
myśl, że zamarzł. Lecz, w pewnym momencie, usłyszałam, że westchnął on przez
sen, co znaczyło, że żył. Przed wejściem do miejsca, w którym się
znajdowaliśmy, zobaczyłam stojącego na straży jednego z żołnierzy mego dawnego
imperium. Najprawdopodobniej to on uratował nas z Antarktydy przed
zamarznięciem. Mimo wszystko, ~Bo nic się nie stało...~ ponownie
przytuliłam się do Breena i zamknęłam oczy. Byłam jeszcze zmęczona całym dniem.
I parę chwil później – zasnęłam...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #37.
Wspomnienia
~FFFFFFFUUUUUUUU-~
(...) – Najwyższy Imperatorze! Ustabilizowano Rdzeń
Cytadeli! Co teraz mamy zrobić?
~*- Webcam + dual microphone - odpowiedziałam*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Wieeem :D*~
W tym momencie byłam w kropce. Nie chciałam wysadzać
Cytadeli, ale jednocześnie wiedziałam, że potrzebujemy pomocy ze strony wojsk
stacjonujących na innych planetach. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć.
Chwilę później zaś, podszedł do mnie Breen, który
stał niedaleko, po czym chwycił mnie za ręce, schylił się trochę, gdyż byłam
niższa od niego ~Oczywiście ;-;~ i spojrzał błagalnie w
moje oczy. Nie mogłam odmówić ukochanemu. Westchnęłam więc i powiedziałam ze
słyszalną bezradnością w głosie:
~*- Intel Chipset Driver...*~
~Błagam, przestań. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*No co? Żartowanie ze sterowników to bezpieczny
temat. xDDD*~
- Zdestabilizować...
Po tym słowie, żołnierz odszedł w kierunku Rdzenia.
Kiedy zaś ja i Breen zostaliśmy sami, ten rzekł:
~*- Precision Touchpad*~
~X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*No co? Mam dziś no-lifeowy dzień. xD*~
- Wiem, że twój sentyment do tej budowli jest
wielki, ale zrozum, że potrzebujemy wsparcia.
- Wiem o tym...Przyszłości nie zmienię... -
Powiedziałam
~Na szczęście.~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #38.
Wspomnienia
~<Napierdala głową w biurko.>~
(...) – Breen...
- Tak? – Spytał
W tym momencie, zdjęłam jego płaszcz, który ciągle
miałam na sobie, wyciągnęłam rękę, w której go trzymałam w jego kierunku i
rzekłam:
~*- Skype dla firm*~
~Ramoninth, błagam bo padnę. xDDD~
~*Hehe :D*~
- Dzięki za płaszcz, ale już wypada ci go oddać. Nie
jesteśmy nadal na Antarktydzie.
- Zatrzymaj go sobie. Może kiedyś uratować ci życie,
tak jak zrobił to na Antarktydzie. – Odparł
~*Bym coś powiedziała, ale nie chcę spoilerować.*~
Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Mimo
wszystko, rzekłam:
~*- Realtek Card Reader*~
~<Prawie spada z krzesła ze śmiechu.>
Te słowa i zdania są takie bekowe w tych
kontekstach. xDDD~
~*Wiem, dlatego nimi spamię. xDDD*~
- Naprawdę? Dzięki.
- Nie ma za co, kochanie. Ja chcę dla ciebie jak
najlepiej. – Powiedział
~<Rzyga tęczą.>~
Po tych słowach, przewiązałam go sobie w pasie. Nie
wiedziałam jednak, że ten płaszcz serio mógł mi kiedyś uratować życie... ~BOŻEJAKISPOILEROMG
;_;~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #40.
Wspomnienia
~Idę się pociąć, zw.~
(...) Po czym wyciągnęłam ręce w górę trzymając
płaszcz. Chwilę później, kiedy winda z łomotem uderzyła w dół, ja powoli
opadłam na podłogę, dzięki czemu nic sobie nie zrobiłam. ~Widać, że
twoja OC, Ramoninth. Sprytna jak ty. xD~ ~*Mam to po babci.
xD*~ Rzeczywiście. Breen miał rację, gdy kiedyś mówił mi, że ten
płaszcz mógł uratować mi życie. Jednak, najprawdopodobniej nie miał na myśli
czegoś takiego. ~Na stówę nie miał na myśli takiego zdarzenia.~ Lecz,
kiedy stałam na podłodze, na nowo przewiązałam sobie płaszcz w pasie, Następnie
zaś, wyszłam na korytarz i ruszyłam w kierunku pomieszczenia, do którego wezwał
mnie Wielki Elektronik. ~*<33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ ~O
Boże, a ta znów. -_-~ ~*:D*~ Lecz, w połowie drogi,
ujrzałam jego. ~Skubaniec jeden.~ Widząc mnie, rzekł:
- O. Ramoninth. Co tam się stało? Słyszałem głośny
huk dochodzący z szybu windy. Szedłem zobaczyć, dlaczego wydobył się stamtąd
taki hałas.
~Spoko loko, to tylko Andromeda się zesrała. Nie ma
co dramatyzować.~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D~
- Winda runęła w dół, gdy nią jechałam. –
Odpowiedziałam
- To jakim cudem ty chodzisz?! I jakim cudem jesteś
przytomna?! – Spytał zdziwiony.
~Magia opek.~
~*Ale obecnie ten FanFiction nie jest opkiem...*~
~SHUT...~
- Płaszcz Breena uratował mi życie. Użyłam go jako
prowizorycznego spadochronu, dzięki czemu opadłam na podłogę bez żadnych szkód.
– Odparłam
- Ty i twój spryt... - Powiedział
~#Ambitnie~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #41.
Wspomnienia
~Idę skoczyć z okna, zw.~
~*Spoko, już niedługo będzie odskocznia.*~
~Bogu dzięki...~
(...) Ja zaś przeżyłam. ~*Bo byłam Mary
Sue.*~ Siedziałam bowiem za komputerami Wielkiego Elektronika. ~*<333333333333333333333333333333*~ ~Nie
skomentuję tego. x.x~ Patrzyłam ze łzami w oczach, jak zabijają
mojego drugiego ukochanego. ~*E! Ile mam powtarzać, że Wielki
Elektronik jest nieśmiertelny, do jasnego kurwinoksa? Chociaż w sumie,
Ramoninth nie mogła wtedy tego wiedzieć. W sensie główna bohaterka, jak cuś.*~ Nie
mogłam jednak odwrócić przyszłości. Coś trzymało mnie przy podłodze. ~It's
me! :3~ ~*Jezu. xDDD*~ Kilka chwil później, kiedy Pan
Kleks, Max Benson, Gross Benson, Melośmiacz ~Który swoją drogą ma
najgorsze imię w historii PRL-owskich filmów.~ i Agnieszka ~*Moja
mama ma tak na imię.*~ wyszli z komnaty, ja szybko wsiadłam w jeden z
naszych pojazdów kosmicznych i uciekłam z planety. Cudem udało mnie się zwiać
niezauważenie. Niestety...Lot nie minął spokojnie. ~☝️~ ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~:D~
Bowiem, w pewnym momencie doleciałam do jakiegoś
załamania czasoprzestrzennego. Postanowiłam z ciekawości w nie wlecieć. ~Kto
normalny by tak zrobił? -.-~ ~*Gdyby główna bohaterka tego nie
zrobiła, nie mógłby się zacząć kolejny wątek.*~ ~Ale można by
wymyślić lepszy powód. Na przykład taki, że latająca dupa ją tam wepchnęła.~ ~*Zajebiste
wytłumaczenie. xDDD*~ ~Wiem. Byłbym idealnym pisarzem. xDDD~ ~*Zrobiłbyś
karierę. W szpitalach psychiatrycznych. xD*~ ~EJ! :<~ ~*:D*~ I
to był mój błąd, który zapoczątkował cztery lata cierpień. ~:D~ Po
wleceniu tam, ujrzałam jakąś słoneczną łąkę. Od razu wylądowałam na niej i
wyszłam. I w tym momencie w oddali zobaczyłam...budynki z Poradnika Uśmiechu
2. ~*Jeeej! <3*~ Od razu chciałam uciec, jednak, kiedy się
odwróciłam ujrzałam, że zagięcie czasoprzestrzenne zniknęło. ~To
wszystko wina Dżinsowego Człowieka.~
„Fuck. Kraina Grzybów. Mam przejebane." –
Pomyślałam po chwili.
I rzeczywiście tak było... ~*SZPOILER!*~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #42.
Wspomnienia
(...) Po czym zatwierdziłam. Gdy zaś na monitorze
wyświetliło się:
„OSOBY I ISTOTY
UPOWAŻNIONE DO PRZEBYWANIA NA TERENIE CYTADELI:
~*1. Ja
2. Grzegorz Antychryst
3. Cały świat.*~
~Punkt trzeci najlepszy. xDDD~
~*Wiem :D*~
1. Ramoninth
Arconth Nereil
2. Wallace
Breen
3. Elita
Żołnierzy Kombinatu
4. Żołnierze
Kombinatu
5. Zabójczynie
Kombinatu
~Łączenie bety z oryginalną grą? <Niucha>
Śmierdzi demem HDTF.~
~*Nie porównuj mego dzieła sztuki do tego gówna.
;-;*~
~Sorki. Nic nie jest gorsze od HDTF, oprócz "Half-Life 2: Dank Memes".~
6. Ochrona Cywilna
7. Stalkerzy"
Breen spytał:
- Kto to jest Ramoninth Arconth Nereil?
~*Ja! To znaczy moja OC.*~
- Ja. Moi rodzice zawsze mieli jakiś idiotyzm na
nazwanie mnie imionami stworzonymi przy użyciu układu okresowego pierwiastków.
– Odpowiedziałam
~*Sorki mamo, na tydzień zmieniam rodziców. xD*~
~Świetnie xDDD~
- Okej, ja nie wnikam. – Rzekł
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #43.
Życie na Antarktydzie.
~Bogu dzięki, w końcu coś innego. Co to za
opowiadanie?~
~*Naprawiona wersja "366 dni".*~
~O Boże. ;_;~
~*Przecież czytałeś dotychczasowe rozdziały "Życia
na Antarktydzie" i ci się podobały.*~
~*Loading*
Faktycznie ;-;~
*Dzień #0, wersja oczami Grzegorza.*
(...) Po obiedzie poszedłem do pokoju telewizyjnego
i położyłem się na sofie, która tam była, a następnie wygodnie ułożyłem. ~Jaki
leń.~ ~*Normalnie jak ty po całonocnym napierdalaniu w "Team
Fortress 2". xD*~ ~SHUT...~ ~*:DDD*~ Musiałem
uciąć sobie półtora godzinny sen, gdyż zwykle tak robiłem po obiedzie.
Szczególnie, że dzisiejszy był chyba zbyt obfity, bo było mi ciężko na
żołądku. ~Błagam, tylko nie...~ ~*Na szczęście to
nie ciągnie się na cały akapit. ;-;*~ ~Ufff ;-;~ Czułem,
że to wszystko musiało się tam ułożyć. Obecnie byłem zbyt ociężały i senny.
Szczególnie, że z trzy godziny przed obiadem grałem z kolegami w ~*"Team
Fortress 2"*~ ~...~ piłkę nożną. Kilka chwil
później, splotłem razem dłonie, położyłem je na brzuchu i głęboko
odetchnąłem. ~<Płacze>~ Parę sekund potem, moja
głowa bezwładnie opadła na bok, a powieki zamknęły się. Słychać już było tylko
moje powolne i płytkie oddechy. ~*;=;*~ I kilka chwil potem –
usnąłem... ~W którym roku pisałaś tego shita?~ ~*Ten
pomysł w dwa tysiące piętnastym.*~ ~<Płacze>~
Półtorej godziny później, kiedy się obudziłem,
poczułem się lżej. Przeciągnąłem się więc i jeszcze z pięć minut
poleżałem. ~LEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEŃ~ Następnie zaś,
niechętnie wstałem, gdyż tak dobrze mnie się leżało i zająłem się codziennymi
czynnościami...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #44.
Życie na Antarktydzie.
~Ile my dziś analizujemy pomysłów?~
~*Pięćdziesiąt. Jak będziemy tak analizować
codziennie, to wyrobimy się w sensownym czasie.*~
*Dzień #0, wersja oczami Andromedy.*
(...) Ta torba była dziwna. Z zewnątrz wyglądała
zwyczajnie, jednak od środka była bardzo, bardzo, bardzo głęboka. ~Jak
dupa pierwotnej Andromedy.~ ~*Fascynujące porównanie. xDDD*~ ~No
co? :"D~ Spakowałam do niej bardzo, bardzo, bardzo ciepły
płaszcz zimowy i tak samo ciepły śpiwór, gdyż nie wiedziałam gdzie trafię,
karabin maszynowy, pistolet, zapas magazynków na cztery miesiące, łuk, zapas
strzał na pięć miesięcy, ~*A skąd ona to wszystko wytrzasnęła w Polsce,
nie wiadomo. W tym kraju przecież trzeba mieć pozwolenie nawet na głupi łuk.*~ mój
dziennik, zeszyt do rysowania i pisania opowiadań, zestaw do rysowania,
dziesięć moich ulubionych Mang, zeszyt, w którym rysowałam swoją mangę, ~Pewnie
była krzywa jak twoja morda.~ ~*Co jest dziś z tobą nie tak?
xD*~ ~WSZYSTKO :D~ zapas jedzenia i picia na cztery
miesiące, gdyż nie wiedziałam na ile tam trafię, telefon, słuchawki, zapasową
baterię do telefonu, cztery książki i aparat oraz zapasowe baterie do niego,
gdyby było to ciekawe miejsce. ~*We wszystkim trzeba znajdować plusy,
co nie?*~ Wiem, że może pakowałam się jak na wyjazd, ale jeśli nie
mogłabym uciec z mego przyszłego więzienia, to chciałam sobie tam urozmaicić
czas. Kiedy przełożyłam torbę przez ramię, nadal była lekka. ~Meh~ I
to był jej plus. Teraz byłam gotowa na każde miejsce przetrzymywania.
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #45.
Życie na Antarktydzie.
*Dzień #0, wersja oczami Dawida.* ~*Dejwida~
(...) Tego dnia, obudziłem się z średnim w skali
bólu bólem głowy ~*A w jakiej skali on mierzył ból głowy?*~ ~Richtera
pewnie.~ ~*JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ oraz
lekkimi mdłościami. Nie zdziwiłem się tym jednak. Wczoraj byłem w barze i
trochę się upiłem. ~*Jak Grzegorz trzy ty-*~ ~<Zatyka
Ramoninth usta.> SHUT UP! ;-;~ ~*:D*~ Co prawda nie
do nieprzytomności, ale niewiele pamiętam z wczoraj. W pewnym momencie,
poczułem, że jedzenie z wczoraj podchodziło mi do gardła. ~Nie ;=;~ Szybko
wstałem więc z łóżka i pobiegłem do toalety. Następnie stanąłem nad umywalką.
Parę chwil potem, zwymiotowałem. Powtórzyło się to sześć razy, ~*Nie ma
to jak tytanowy żołądek.*~ po czym nie miałem już czego zwracać.
Poszedłem więc do łóżka na dwie godziny, żeby poczuć się lepiej...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #46.
Życie na Antarktydzie.
*Dzień #0, wersja oczami Dawida.*
(...) Po obiedzie, doszedłem do wniosku, że był za
bardzo obfity. Bowiem ~*wpierdoliłem cały magazyn McDonald's.*~ ~Tego
to nawet Chuck Norris by nie zrobił. ;p~ ~*A czemu nie?
xD*~ ~W sumie... ;p~ było mi dość ciężko na żołądku. ~Noł
;-;~ Czułem się także senny i ociężały. Postanowiłem więc położyć
się do łóżka aby wszystko w żołądku się ułożyło. Dowlokłem się więc do pokoju i
z jęknięciem ciężko opadłem na łóżko. Następnie, położyłem sobie dłoń na
brzuchu. W dotyku był trochę większy. ~<Zaczyna płakać.>~ Zapewne
miałem wzdęcia, jak to zwykle po obfitych obiadach. ~*Nie, lol, tak
serio to byłeś w ciąży.*~ ~Milion dolców czeka. xDDD~ Parę
sekund później, moje powieki zaczęły bezwładnie opadać w dół. Kilka chwil
później, opadły w dół, wraz z głową. Słychać było już tylko moje powolne,
płytkie oddechy. ~*<Rozpacza nad swoją dawną mentalnością.>*~ Parę
minut później – zasnąłem... ~Bogu dzięki. ;=;~
Dwie godziny później, kiedy się obudziłem, poczułem
się dziesięć razy lepiej. Przeciągnąłem się więc i poleżałem jeszcze pięć
minut. Po tym czasie, niechętnie zwlokłem się z łóżka i zająłem codziennymi
sprawami...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #47.
365 dni.
~A to, co to za opowiadanie?~
~*Ma być kontynuacją "Życia na
Antarktydzie".*~
~A.~
(...) – Witaj w świecie pomiędzy życiem a śmiercią.
Nazywam się Verlin Attemson. ~*Szczerze: Jej imię i nazwisko to
pierwsze dziwne słowa, które przyszły mi do głowy.*~ ~Przynajmniej
nie używałaś znowu Khanagen Generator.~ Jestem boginią życia i
śmierci. Teraz spotkała cię zasłużona kara za twoje złe postępowanie za
życia. ~:D~ Musisz tu przetrwać ten rok i zastanowić
się nad swoim postępowaniem. Przeszkadzać ci będą różne pokusy czyli piękne
kobiety, ~*Akurat słucham pasującej nuty. xD*~ ~Czyli?~ ~*"Pause" Pitbulla.
xDDD*~ ~Fajnie się zgrało. ;"D~ technologia,
alkohol, papierosy, narkotyki, przemoc i fast-foody. ~Kurwa, jakby
wyjebać te dragi, to ja idę do tego raju!~ ~*;______________________;*~ ~>:D~ Jeśli
chcesz powrócić na Ziemię, do ukochanej, musisz się im nie dać. Jeśli zmienisz
się przez ten rok – wypuszczę cię na Ziemię. Jeśli nie – umrzesz na
zawsze. ~Hehehehehe :D~ A teraz chodź – zaprowadzę cię
do domu, w którym będziesz tu mieszkał. ~*Ja bym tego dafna zostawiła
na bagnach.*~
Po tych słowach, ruszyłem za nią. Wiedziałem, że
jeśli chciałem wrócić do mej najukochańszej Laury, musiałem się zmienić.
Postanowiłem więc, że zrobię to. Choćby dla niej. Dla mej miłości... ~Oooo...~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #48.
365 dni.
(...) – Brawo, Dawidzie Millerze. ~I znów
angielskie nazwiska przy polskich imionach...Czemu mnie to nie dziwi.~ Udało
ci się zmienić na lepsze. W nagrodę powrócisz teraz do świata żywych.
Po tych słowach, zniknęła, a świat zaczął się
rozmazywać. Chwilę potem, upadłem nieprzytomny na podłogę. ~*Ach te
dragi, ciągle trzymają widać.*~ Parę sekund później, zobaczyłem białe
tło, a następnie usłyszałem sprzęty, które wskazywały na to, że żyłem. Gdy zaś
otworzyłem oczy, wszystko miałem jeszcze zamazane. Obok mnie, ujrzałem jakąś
postać. Chwilę później, usłyszałem, że była to ma ukochana. Mówiła ona:
- Dawid...Oh, ~Karol~ Dawid...Tak
się cieszę, że żyjesz...
Po czym przytuliła się do mnie. Ja także ją
przytuliłem. Tak dawno jej nie widziałem...Tak bardzo ją kochałem... ~<Rzyga
tęczą na kilometr.>~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #49.
Wspomnienia: Oczami dr. Wallace Breena.
~O. A to coś nowego.~
~*Rozważam napisanie takiego jakby "dodatku" do
tego FanFiction, po napisaniu oryginalnego do końca.*~
~Czekam.~
(...) Jednak, kiedy odszedłem od okna, a muszę
przyznać, że był to mój ulubiony przedmiot w mym gabinecie (no co? Panorama
City 17 ze szczytu Cytadeli była każdego dnia tak samo piękna.) ~*To
akurat prawda.*~ poczułem, że budynek zaczął się gwałtownie trząść.
Nie udało mnie się utrzymać równowagi, przez co upadłem na podłogę. Chwilę
później, kiedy Cytadela przestała się trząść, spytałem, wstając:
- Co się do cholery dzieje?
~Teraz Dawid sra.~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D~
Chwilę potem, ujrzałem wchodzącego jednego z
Żołnierzy Kombinatu. Od razu rzekł on:
~*- Trwa instalowanie REALTEK PCIE Wireless LAN
Driver.*~
~Czekałem na to.
x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*:""D*~
- Administratorze! Wysadzono reaktor ciemnej
energii! Rdzeń Cytadeli powoli staje się niestabilny! Cała Cytadela się
sypie! ~Oł jea! :D~ ~*Fajna reakcja. :D*~ ~Wiem
:DDD~ Straciliśmy także mnóstwo wojsk! Jest nas coraz mniej! ~*Wszyscy
zginiemy!*~ Musimy jakoś wezwać pomoc z innych planet albo to imperium
zostanie zniszczone!
- Jasna cholera...Ech...To rozwiązanie jest zbyt
destrukcyjne, ale nie widzę innego wyjścia – Trzeba wysadzić Cytadelę aby
otworzyć superportal i wezwać pomoc z innych planet należących do
Kombinatu. ~*Dałabym wszystko, aby ta jebana rakieta na końcu "Half-Life
2: Episode Two" nie trafiła w portal. ;-;*~ Jednak do
tego celu potrzebujemy ogromnych ilości energii. Trzeba coś atomowego
wysadzić. ~Ale Czarnobyl jebnął lata temu...~ ~*GRZEGORZ!
XD*~ ~No was? :D~ Moment...Co jest bliskie
destabilizacji? – Powiedziałem
- Rdzeń Cytadeli. – Odpowiedział żołnierz.
- Ech...Najwyższy ~*Klient JPK 2.0*~ ~Co.
xDDD~ ~*Moja mama robi JPK dla HDS-u i innych firm i ma taką
apkę w komputerze. :D*~ Imperator nie będzie z tego powodu szczęśliwy,
ale nie widzę innego wyjścia – zdestabilizować rdzeń do tego stopnia, żeby
wybuchł. – Zarządziłem
~:D~
- Przepraszam...Administratorze...Ale czy to nie
jest zbyt niebezpieczne? – Spytał jeden z dwóch żołnierzy Elity Żołnierzy
Kombinatu, którzy służyli jako moi ochroniarze.
~*O, któryś z nich ma mózg. Cud.*~
- Owszem, że jest. Ale nie widzę innego wyjścia. To
dla dobra Kombinatu. Chwytam się każdej możliwej deski ratunku. Poza tym,
zdążymy jeszcze uciec. Rdzeń nie wybucha od razu. ~W sumie dobrze,
bo inaczej epizod pierwszy by nie powstał.~ – Odpowiedziałem, po czym
dodałem:
~*- Ponownie uruchamianie...*~
~KURWA, PRZESTAŃ
X"""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*:D*~
- A w ogóle, to gdzie jest Najwyższy Imperator?
~*Sra i dlatego Cytadela się trzęsła. :D*~
~BOŻE XDDDDDDD~
- Nie wiem. Nigdzie jej nie ma. Pewnie spadła na sam
dół Cytadeli, gdyż w czasie wybuchu była w jedynym portalu. – Odpowiedział
żołnierz.
- Kurwa...~Jak wiemy, każdy ma w sobie coś z
Polaka. ;p~ Trzeba ją znaleźć! – Powiedziałem
Nie mogłem stracić ukochanej! ~Mogłeś :D~ Chwilę
potem, ja, żołnierz z Żołnierzy Kombinatu i dwaj z Elity, zeszliśmy na dół
budynku i wyszliśmy, ~*PRZECINEK, WON!*~ wyjściem, którym się
dało. Były tam same gruzy. Zaczęliśmy więc szukać wśród nich zguby. Po dwóch
godzinach, traciliśmy nadzieję, że ją znajdziemy.
- No musi gdzieś być! Nie rozpłynęłaby się w
powietrze! – Krzyknąłem
- Administratorze! Mam ją! – Usłyszałem za sobą głos
jednego z Elity ~Srania~ Żołnierzy Kombinatu.
~*Kurwa, Elita Srania. Napisz sobie opko o sraniu i
tam ją dodaj. x'D*~
~Dobra! :*~
~*;_;*~
Od razu odwróciłem się. Po zrobieniu tego, ujrzałem
mą ukochaną. Była nieprzytomna. Lecz, w którymś momencie, zobaczyłem coś
strasznego. Ona...Nie miała...Oka. ~DUN DUN DUUUN!~ Widząc
to, rzekłem:
~*-
Realtek High Definition Audio Driver 6.0.1.8142 x64 Edition*~
~Najlepsza rzecz jaką można by powiedzieć w takim
momencie. xD~
~*C'nie? :D*~
- Kurrwa! Gdzie ona ma jedno oko?
- Wypadło jej. Leżało obok. – Odpowiedział żołnierz
z Elity.
~Tak serio, to Andromeda je wysrała.~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:"D~
- Ech...Trzeba jej nowe stworzyć, bo bez oczu chyba
się zabije. – Powiedziałem
~*:D*~
Po tej rozmowie, zanieśliśmy ją do szpitala
Cytadeli, a następnie zaczęliśmy tworzyć jej nowe oko. Jako, iż nie umieliśmy
biologicznego, zaczęliśmy tworzyć takie, jak u robota. Zajęło nam to, ja wiem,
z cztery godziny? ~Szybcy jesteście.~ ~*W sumie to
Kombinat, a tam wszystko jest możliwe.*~ Po tym czasie, poszliśmy do
nadal nieprzytomnej Ramoninth i połączyliśmy jej nowe oko z układem ~wydalniczym~ ~*Cudownie
X"""D*~ nerwowym dziewczyny. Następnie, żołnierze
wyszli, a ja usiadłem obok łóżka, na którym leżała i w poczekaniu na moment, w
którym się obudzi, zacząłem myśleć, jak powiedzieć jej o planowanym wysadzeniu
Cytadeli w kosmos...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #50.
Wspomnienia: Oczami dr. Wallace Breena.
(...) Widząc, że ma ukochana trzęsła się z zimna i
zgrzytała ~dupą~ ~*BŁAGAM X"DDDDD*~ ~:D~ zębami,
od razu zdjąłem swój płaszcz i założyłem go na nią. Choćbym miał paść ofiarą
przeznaczenia – wolałem zginąć, niż żeby ona zamarzła. ~<Rzyga
tęczą na dwa kilometry.>~ Chwilę później, odwróciła się ona i
spytała:
- A tobie nie będzie zimno bez tego płaszcza?
- Choćbym miał zamarznąć, nie mogę pozwolić aby
tobie się coś stało. – Odpowiedziałem
Po tych słowach, ona przytuliła się do mnie. Ja
natomiast objąłem ją. Parę minut później, ujrzałem, że usnęła zmęczona tym
okropnym dniem. W sumie upadek Kombinatu musiał być dla niej czymś okropnym, bo
przecież to było jej imperium. ~*Girl power jak nic.*~ Ja w
sumie też byłem zmęczony tym dniem.
Przez godzinę normalnie siedziałem na śniegu. Lecz,
po tym czasie, zrobiło mnie się bardzo zimno. ~No cóż, w końcu w
Garry's Mod robią z ciebie Dr. Haxa, więc ci wybaczę.~ Zacząłem
trząść się z zimna. Po dwóch godzinach, prawie zamarzałem. Lecz, w pewnym
momencie, ujrzałem w oddali jadący w naszym kierunku skuter śnieżny. To ktoś
był jeszcze na tej Antarktydzie? ~To tylko ja. Spoko. ;*~ ~*Współczuję
im. xD*~ ~:D~ Chwilę potem, kiedy podjechał on,
zobaczyłem jednego z żołnierzy upadłego właśnie Kombinatu. To któryś jeszcze
ocalał? Myślałem, że wszystkich ich wybili w pień. Widząc go, rzekłem drżącym
głosem, wskazując na śpiącą Ramoninth:
- J-Jeśli m-możesz u-uratować t-tylko j-jedną
o-osobę - b-błagam, u-uratuj j-ją...
~*Broń Boże, abym napisała tę kwestię normalnie i
dodała tam u góry, że rzekł drżącym głosem.*~
- Spokojnie, ten skuter może pomieścić cztery osoby.
Więc mogę zabrać i ciebie, i ją. – Odparł
Po tych słowach, mimowolnie, słabo się uśmiechnąłem.
Chwilę potem, on wyszedł z skutera, a następnie najpierw wziął mnie i posadził
na tyłach skutera. Następnie, wziął także Ramoninth i posadził ją obok mnie.
Kilka sekund później, ujrzałem, że przytuliła się ona do mnie. Parę chwil
potem, żołnierz dawnego imperium rzekł:
- Widzę, że powoli zamarzasz. Może zdjąć z Ramoninth
płaszcz i założyć go tobie?
- A-Ani m-mi s-się w-waż...W-wolę z-zamarznąć, n-niż
ż-żeby o-ona u-umarła... - Odpowiedziałem drżącym głosem.
~A ta wypowiedź została chujowo zapisana, jak zwykle
zresztą.~
- No dobrze, jak chcesz. – Powiedział
Po tej rozmowie, usiadł za sterami pojazdu i ruszył
w drogę powrotną z Antarktydy. Akurat, kiedy dojechał do końca, jakiś kilometr
dalej zatrzymał się przed jakimś starym budynkiem. Kiedy się zatrzymał,
najpierw wniósł mnie i posadził pod jedną ze ścian, a później Ramoninth, która
ponownie się do mnie przytuliła. ~Wiesz. Fangirl się nie
pozbędziesz.~ Parę minut później, żołnierz zebrał w jedno miejsce
deski, które znajdowały się w środku i rozpalił ognisko. Gdy się już paliło,
mimowolnie wyciągnąłem ręce w kierunku ognia. Było mi tak zimno...Przez parę
minut, ja i moja ukochana siedzieliśmy przed ogniskiem sami, bo żołnierz czegoś
szukał w pomieszczeniu. W pewnym momencie, podszedł do mnie z jakimś grubym
kocem, który najprawdopodobniej znalazł i mnie nim okrył. Kiedy to zrobił,
rzekłem:
~*- Nie można ponownie podłączyć niektórych dysków
sieciowych.*~
~Najlepsze, co ktokolwiek mógłby powiedzieć w takiej
sytuacji. xD~
~*No co? Ja tylko ubarwiam pomysł. :D*~
- Dzięki...
- Nie musisz dziękować, Administratorze. – Odparł
Miłe było to, że mimo, iż Kombinat już upadł, on
nadal zwracał się do mnie per. ~Sracz Dowodzący~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Administrator.
Chwilę później, poczułem się senny. Byłem wykończony tymi wszystkimi
wydarzeniami z dnia, które zresztą nadal przewijały mnie się przed oczami.
Objąłem więc ukochaną i kilka chwil potem – zasnąłem...
(...)
~*I koniec analizy na dziś. Ja wracam do
aktualizowania komputera mamy.*~
~Już się boję, co nas jutro czeka. ;-;~
~*Me too... ;_;*~
_______________________________________________
~NO KURWA NIE. ;_;~
~*SUPRAJS, MADAFAKA, analizujemy dalej. :D*~
~<Płacze>~
~*Ale spoko, tylko do dziewięćdziesiątej części.
:D*~
~<Płacze głośniej>~
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #51.
Miłość w czasach ciemności.
~O. A to co?~
~*FanFiction
do bety "Half-Life 2".*~
~CZEKAM *.*~
(...) Chwilę później, odwróciła ona głowę. Kiedy
ujrzała jednego z Elity Żołnierzy Kombinatu, ~EEEE! W becie są
Zabójczynie Kombinatu, a nie Elita Żołnierzy Kombinatu.~ ~*Zapomniałam
się wtedy, sorki. ;-;*~ spytała:
- Co chcesz ode mnie?
- Konsul ~*Bo tym tytułem był określany
Wallace Breen w becie.*~ prosił mnie, abym cię znalazł i sprowadził z
powrotem do Cytadeli. – Odpowiedział
- Powiedz mu, że wolę tutaj zdechnąć z zimna,
strachu, głodu i pragnienia, niż do niego wrócić. ~Jaki przegryw z
tego Breena, skoro nawet twoje OC mają go w dupie. xDDD~ ~*Tak
a propos, kurwa jak mnie i innych dziś okrutnie sprankowano na YouTube. ;=;*~ ~Czemu?~ ~*Najpierw
Antoine Delak wrzucił niby czwartą część jego przeróbki "Gorgeous
Freeman", ale okazało się, że to tylko filmik, w którym Gordon bawi
się najpierw pistoletem, a potem granatem i wysadza siebie oraz kilku naukowców
z Black Mesy, co widzi Wallace Breen i potem, do końca filmiku, odpierdala
dzikie densy, a drugi to niby trailer drugiej części "Hunt Down
The Freeman", wrzucony przez Bolloxed, która niby ma wyjść
dwudziestego dziewiątego lutego następnego roku, ale BOGU DZIĘKI luty za rok
nie ma tylu dni. Jak można tak straszyć ludzi i robić im nadzieję nawet w Prima
Aprilis? Jakby co, straszenie to druga część HDTF. ;p*~ ~Ten
off-top był ciekawszy od wszystkiego, co dotychczas zanalizowaliśmy. xD~ ~*Wiem
:D*~ Kiedy spyta się, dlaczego wolę umrzeć w samotności niż być z nim,
odpowiedz, że to wszystko jego wina. ~PRZEEEGRYYYW XDDD~ Gdy
zapyta, dlaczego uważam, że to przez niego, powiedz jemu, że to dlatego, że
mnie oszukał. Gdy zapyta, jak i kiedy niby mnie okłamał, odpowiedz, że jeszcze
w czasach, kiedy nie władał Ziemią, ~Zazdroszczę Breenowi, mimo
iż SPOILER na końcu "Half-Life 2" zginął. SPOILER
SIĘ SKOŃCZYŁ. Też chciałbym mieć takie życie jak on. :<~ w
momencie, gdy powiedział mi, że nawet po dojściu do władzy będzie zwracał na
mnie uwagę, a tym czasem ma mnie głęboko gdzieś i, że już dla niego nie
istnieję. ~*:D*~ I jeszcze spytaj go, dlaczego nagle, po dwóch
latach ignorowania mnie, tak nagle się mną zainteresował. Ach no tak. Pewnie on
chce ode mnie jakichś korzyści materialnych. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*ECHHH...*~ Bo na 100% już
mnie nie kocha. I to przez niego muszę być w miejscu, którego tak cholernie się
boję. – Odparła
- Jak sobie życzysz. – Powiedział żołnierz i
odszedł. On również musiał się jej słuchać, gdyż Klara była w jakiś sposób
powiązana z władzą Breena. ~*:DDD*~
Po tych słowach, dziewczyna ponownie skuliła się
koło przygasającego ogniska i zamknęła oczy. Nadal bała się tego miasta...
Tymczasem, kiedy żołnierz z Elity Żołnierzy
Kombinatu, który ~nie miał prawa istnieć w becie,~ został
wysłany na poszukiwania ukochanej Konsula doszedł do Cytadeli a następnie do
biura ich władcy, Breen, widząc go, spytał:
~*- Jednostka magazynowa systemu: Latitude E5430
vPro?*~
~No nie. Po to włączyłaś msinfo? xDDDDDDDDD~
~*No :D*~
- O. Już jesteś. Ale gdzie jest Klara?
- Pozwól, że zacytuję jej słowa. Na moją próbę
zabrania jej tutaj, odpowiedziała: „Powiedz mu, że wolę tutaj zdechnąć
z zimna, strachu, głodu i pragnienia, niż do niego wrócić. Kiedy spyta się,
dlaczego wolę umrzeć w samotności niż być z nim, odpowiedz, że to wszystko jego
wina. Gdy zapyta, dlaczego uważam, że to przez niego, powiedz jemu, że to
dlatego, że mnie oszukał ~*i, że tak naprawdę jednostka magazynowa
systemu to Latitude E5430 vNon-Pro*~. ~Nie ma to jak zjebać
atmosferę. xDDD~ ~*:D*~ Gdy zapyta, jak i kiedy
niby mnie okłamał, odpowiedz, że jeszcze w czasach, kiedy nie władał Ziemią, w
momencie, gdy powiedział mi, że nawet po dojściu do władzy będzie zwracał na
mnie uwagę, a tym czasem ma mnie głęboko gdzieś i, że już dla niego nie
istnieję. I jeszcze spytaj go, dlaczego nagle, po dwóch latach ignorowania
mnie, tak nagle się mną zainteresował. Ach no tak. Pewnie on chce ode mnie
jakichś korzyści materialnych. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*...*~ Bo
na 100% już mnie nie kocha. I to przez niego muszę być w miejscu, którego tak
cholernie się boję.". Koniec cytatu. – Odpowiedział
Breen słuchał tego ze złością na siebie, że
doprowadził do tego, że Klara uciekła od niego. Postanowił, że ją odnajdzie i,
że spróbuje przeprosić za to, co jej zrobił. Kiedy zaś żołnierz wyszedł, on
również wyszedł ze swojego biura i z Cytadeli do usłanego mrokiem City
17. ~*Które w becie wyglądało dziesięć tysięcy razy ładniej.*~ Po
wyjściu na dwór, włączył komunikator Kombinatu i zaczął za jego pomocą iść w
kierunku, w którym zaznaczona była obecna pozycja jego ukochanej... ~Lubię
gościa. :D~
Tymczasem, Klara rozpaliła sobie nowe ognisko, aby
było jej cieplej i dalej leżała skulona w pomieszczeniu. Chwilę później,
usłyszała kroki. Nie przejęła się tym jednak. Miała to gdzieś. ~Zdania
pojedyncze też miała gdzieś?~ Jeśli ten ktoś byłby wrogo
nastawiony w stosunku do niej, tym byłoby lepiej dla dziewczyny, gdyż zginęłaby
i zakończyła swoje cierpienia. ~*:D*~ Lecz, w którymś
momencie, poczuła, że ten ktoś położył rękę na jej ciele. Od razu otworzyła
oczy i spojrzała za siebie. W tym momencie, ujrzała Breena. Wyglądał strasznie
w półmroku. ~*Ogólnie Breen wygląda dość niepokojąco w becie. ;=;*~ Dziewczyna
jednak nie dawała po sobie poznać, że trochę się go bała. Chwilę później,
rzekła:
- O. Breen. Możesz ode mnie odejść. Nie mam pożyczyć
ci pieniędzy. Nie potrafię także tworzyć żadnych broni. Jeśli chodzi o to
drugie, to idź do fabryk.
~Ją też lubię. :D~
- Skarbie...Ja od ciebie nic nie chcę...Chcę po
prostu abyś do mnie wróciła... - Powiedział
- Nie wrócę. Ty już mnie nie kochasz. Po dwóch
latach tak nagle sobie o mnie przypomniałeś? – Odparła
- Kochanie...Naprawdę już nie będę cię totalnie
ignorował... - Powiedział
- A po pięciu minutach znów będę siedziała na
schodach i płakała ~*srała~ z samotności... - Rzekła
~*Brawo, zjebałeś atmosferę. x"D*~
~No co? To moja mocna strona! :DDDDDDDDDDDDDDDDD~
- Nie skończysz na schodach...Przysięgam na co tylko
mogę przysiąc... - Powiedział, po czym przytulił ją do siebie. Parę sekund
później, Klara, mimowolnie również się do niego przytuliła. Chciała wierzyć, że
on już jej nigdy nie opuści. ~*Ale Breen to skurwysyn! Nie wie-
Moment...MAM POMYSŁ NA FANFICTION! OOO.OOO*~ ~Nie ;_;~ ~*:DDD*~ Parę
chwil potem, kiedy emocje opadły, Breen spytał:
- To co? Wrócisz do mnie?
~Nie :D~
- No...Dobrze, wrócę...Chcę wierzyć, że już mnie nie
porzucisz na pastwę losu... - Odpowiedziała
Po tych słowach, pomógł jej wstać, a następnie oboje
wyszli na zewnątrz. Kiedy zaś tam byli, Breen, widząc, że Klara bała się
miasta, przytulił ją do siebie i oboje ruszyli w kierunku Cytadeli...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #52.
Miłość w czasach ciemności.
(...), Po czym położył ręce na jej ramionach i
rzekł:
- Skarbie...Wiem, że boisz się tego miasta, ...Ale
spróbuj, choć na chwilę wyjść na zewnątrz i oddalić się od Cytadeli. Uwierz mi,
że nic ci się nie stanie.
~*Co najwyżej Kremator cię spali. xd*~
~TA EMOTKA XDDD~
~*:D*~
- N-No dobrze... - Powiedziała ze strachem.
Po tych słowach, Breen uśmiechnął się do niej, a
następnie puścił ją. W tym momencie, dziewczyna założyła swój płaszcz i ze
strachem wyszła na zewnątrz i oddaliła się od Cytadeli. Chodziła normalnie,
jednak nadal się bała. Bała się ciemności, ludzi, Krematorów, ~Akurat
ich to każdy normalny człowiek się cyka, widząc fragmenty bety.~ drzew
bez liści...Wszystkiego. Jednak, pocieszała się, że Breencasty były wyłączone i
nie musiała widzieć Jego Strasznej Wysokości. ~Fajne pseudo
wymyśliłaś. xD~ ~*Moja wina, że na tych Breencastach z bety
wyglądał i brzmiał przerażająco? ;_;*~ Lecz, kiedy po około godzinie
wracała do Cytadeli, ujrzała, że nagle Breencasty włączyły się i na ekranie
pojawiła się twarz Breena, a w tle słychać było jego gruby głos, mówiący
teksty, które miały zrobić pranie mózgu mieszkańcom miasta. ~Bo
napisanie "propagandowe" byłoby zbyt krótkie i byśmy
umrzyli.~ Tego Klara bała się najbardziej. JEGO na tych ekranach.
Przełknęła, więc ślinę i szybkim krokiem ruszyła do Cytadeli. ~*>:D*~
Kiedy zaś weszła do środka, szybko pobiegła do biura
Breena. Po znalezieniu się tam, Breen, widząc ją, rzekł:
- O. Już jesteś. I jak było?
- Strasznie w CHOLERĘ. – Odpowiedziała Klara.
-, ~*PRZECINEK, GTFO!*~ Czemu? –
Spytał Breen.
- Boję się tego miasta w usłanej mrokiem wersji. A
oprócz tego, gdy wracałam do Cytadeli myśląc, że za chwilę już będę w
bezpiecznym miejscu, od tak, na chama włączyły się ~kible publiczne~
~*
*~
~Wiem ;"D~
Breencasty i kurwa najstraszniejszy zestaw tygodnia:
Żółte ekrany + Twoja twarz + Twój głos + Twoje teksty + Ciemność wszędzie =
Spierdalam do Cytadeli w szybszym tempie, aby nie być uczestniczką tej żywej
creepypasty. – Odpowiedziała
~Wysłałbym tam swoich wrogów. :D~
W tym momencie, Breen zaśmiał się, po czym spytał:
~*-
HKEY_CLASSES_ROOT?*~
~JEZU
XDDDDDDDDDDD~
~*:D*~
- Uważasz, że jestem straszny?
- Ogólnie to nie, ale na Breencastach lub w półmroku
to już tak. – Odparła
Po tych słowach, Breen podszedł do Klary, objął ją i
rzekł:
~*- Nazwa systemu operacyjnego: Microsoft Windows 10
Pro*~
~Najlepsze, co można by powiedzieć do kogoś
ukochanego. xDDD~
~*Co nie? ;"D*~
- I tak miało być. Jeśli jestem straszny, to
podwładni dla świętego spokoju się mi podporządkowują.
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #53.
Miłość w czasach ciemności.
(...) Kiedy zobaczyła umierającego Breena leżącego
na podłodze, od razu podbiegła do niego i uklęknęła obok ukochanego. Następnie
aby jakoś utrzymać go przy życiu, włączyła system podtrzymywania życia
Kombinatu, który leżał skierowany na niego. Chwilę później, Breen otworzył
oczy, gdyż wcześniej był nieprzytomny i spojrzał słabym wzrokiem na Klarę,
która już prawie płakała. Widząc ją, powiedział:
~*- HKEY_CURRENT_USER*~
~Brawo, spierdoliłaś atmosferę. ;"D~
~*XDDD*~
- Kochanie...
- Breen...Proszę...Nie umieraj...Jak ja sobie bez
ciebie poradzę? – Rzekła, zapłakanym głosem.
~*Wszyscy tu mają Nadkropkozę ogólnie.*~
- Wierzę...Wierzę, że dasz radę...Wierzę w ciebie...
- Odpowiedział słabym, umierającym głosem.
- Nie opuszczaj mnie...Może jeszcze jakoś da się
ciebie uratować... - Rzekła
- Już...Już mnie nie uratujecie...To...To jest
niemożliwe...Zostały mi zadane rany śmiertelne...Umrę, czy tego chcę, czy
nie... - Odpowiedział
~*NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!
;""""""-(*~
~<Przytula>~
~*<Odwzajemnia>*~
Po czym podniósł rękę i otarł dziewczynie łzy
spływające po jej ~dupie~ ~*Brawo, znowu zjebałeś
atmosferę. xDDD*~ ~Przyznaj się, ty też lubisz to robić. xDDD~ ~*W
sumie...xDDD*~ policzkach. Następnie, chwycił ją za rękę, słabo się
uśmiechnął i powiedział:
~*-
HKEY_LOCAL_MACHINE*~
~Najlepiej
xDDD~
- Ale...Ale pamiętaj...Ja na zawsze pozostanę z
tobą...
Następnie zaś, wiedząc, że nic go nie uratuje, drugą
ręką wyłączył system podtrzymywania ~kontrolera osadzonego~ ~*O,
widzę że też no-lifeujesz. xDDD*~ ~Warum nicht? xDDD~ życia,
po czym upadł martwy na podłogę...
Widząc to, Klara rozpłakała się na dobre. Nie
chciała go stracić. Mimo wszystko, zastanawiała się, jak Breen chciał zostać z
nią na zawsze...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #54.
Miłość w czasach ciemności.
(...) Jednak, kiedy podszedł do niej jeden z
Żołnierzy Elity Kombinatu, ~który w becie nie powinien istnieć,~ Klara
i on popatrzyli po sobie. Dziewczyna czuła od niego kogoś znajomego bądź
bliskiego. Nie wiedziała jednak, kogo. Chwilę później, żołnierz przeczesał
palcami jasne ~*jak HKEY_USERS*~ ~O Boże. xDDD~ ~*:D*~ włosy
dziewczyny. W tym momencie, umysł Klary postawił na miejscu Żołnierza Elity
Kombinatu~*, który w becie NIE POWINIEN WYSTĘPOWAĆ!!!*~ Wallace
Breena, który robił jej to samo, bowiem to był jego gest.
„Breen? To naprawdę on?" – Pomyślała Klara gdy
sobie to uświadomiła.
Chwilę później zaś, gdy zrozumiała, że umysł Breena
przeniesiono do jednego z ciał Żołnierzy Elity Kombinatu, ~którego w
becie normalnie nie ma,~ rzuciła mu się w ramiona. Po chwili, on
również przytulił ją. Akurat los chciał, że to miał być ochroniarz stacjonujący
w, obecnie jej, biurze....
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #55.
Wspomnienia
~O, coś innego.~
(...) Chwilę później, najprawdopodobniej zauważył,
że nadal mam jego płaszcz, gdyż uśmiechnął się i rzekł:
~*- HKEY_CURRENT_CONFIG*~
~Najlepsze, co można by powiedzieć. xDDD~
~*Wiem :D*~
- Widzę, że nadal masz przy sobie mój płaszcz...
- Tak...Była to jedyna rzecz, która kojarzyła mnie
się z tobą i twoją ~wersją SMBIOS~ ~*Kuźwa, jak my
dziś Windowsujemy. xDDD*~ ~No co? Trza zmienić żarty. xDDD~ dobrocią.
Poza tym, raz rzeczywiście uratował mi życie. – Odparłam
- Wiem, widziałem ten moment twojego życia. Zawsze
cię obserwowałem. – Powiedział
- W ogóle, to wypadałoby ci już go oddać. –
Powiedziałam
- Zatrzymaj go sobie na zawsze. – Odparł Breen.
- Serio? Dzięki. – Rzekłam
(...)
~<Ziew>~
~*Nie, dobra, jednak koniec na dzisiaj. Przesadziłam
z tymi dziewięćdziesięcioma częściami. ;p*~
~UFFF... ;_;~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #56.
Miłość w czasach ciemności.
(...) Jednak, w pewnym momencie, brat Klary zaczął
coś podejrzewać. Dziewczyna często wychodziła na spotkanie z tajemniczym
kimś. ~Co w tym dziwnego? Każdy może mieć przyjaciela.~ ~*Spokojnie,
obecnie pomysł na ten FanFiction jest bardziej ogarnięty. Ogólnie mam też
ochotę, że tak to nazwę, wskrzesić betę "Half-Life 2",
czyli jako iż nie umiem programować, napisać FanFiction będący historią, która
miała dziać się w becie (Kraken Base i Borealis na przykład by były).*~ ~<Napierdala
w przycisk odświeżania strony na stronie głównej Wattpada.>~ ~*;"D*~ Nie
chciała mówić, kto to był. W dzień, w który dziewczyna znów miała się spotkać z
tą samą osobą, poszedł za nią, ~Spłoń.~ po czym zaczął
przyglądać się wszystkiemu z ukrycia...
Okazało się, że tym tajemniczym kimś, był...Wallace
Breen! ~*Nie no, ale fajne imię ma, swoją drogą.*~ Brat Klary
patrzył na to wszystko z zaskoczeniem i złością. Oprócz tego, zachowywali się
oni tak, jakby czuli do siebie coś więcej, szczególnie, że w pewnym momencie,
Klara przytuliła się do niego, a on przytulił ją. ~*No co? Jeśli moje
OC do "Half-Life" są po stronie zła, to zawsze mają
jakiś związek z Breenem lub, w wypadku trzech, większy związek z Kombinatem!
:3*~ ~Ile ty masz OC do tego uniwersum?~ ~*<Liczy>
Claire, Catherine, Elisa, Emily, Cornelia, Alisa, Sally, Lily, Kate, Ramoninth
Arconth...Dziesięć. :3*~ ~;_;~ Michał nie mógł
wyjść z wściekłości. Poszedł więc zły do domu i wszedł do pokoju Klary. Tam
wziął jej telefon i zaczął przeglądać jej SMS-y. ~Mam nadzieję, że
cię zabiją.~ ~*Powiedziałabym coś, ale nie będę spoilerować
mego obecnego pomysłu na to.*~ W pewnym momencie znalazł konwersacje z
Wallace Breenem. Kiedy ją włączył, znalazł tam takie SMS-y jak:
„Wallace Breen: Jak tam życie, skarbie?
Klara Miller: ~*A fakt, że beta tej gry rozgrywała
się w USA, nie pomaga temu imieniu.*~ A, normalnie. Znów dzisiaj byli w moim domu żołnierze
Kombinatu. ~Ogólnie dobrze, że lokacja "Half-Life
2" została przeniesiona do Europy. No, bo komunizm w USA to
oksymoron jest. ;p~ Nie mogę przez to nawet normalnie zasnąć, ze
strachu o moje życie. ~*:D*~
Wallace Breen: Muszę im w końcu powiedzieć aby przestali cię tak
terroryzować. Twoją rodzinę mogą, ale ciebie – nie. ~Kurwa, jak ja
go wielbię. :"D~
Klara Miller: :* W sumie moja rodzina też mnie wkurza. Boję się im
powiedzieć o tym, że cię kocham, no bo jak zareagują na wieść, że kocham
Konsula?
~*Ja bym się zesrała z radości, gdybym była jej
rodzicem. :>*~
Wallace Breen: Mam podobnie, tylko boję się o tym powiedzieć komuś z
Kombinatu. No, bo jak zareagują na wieść, że zakochałem się w zwyczajnej
poddanej? ~*Ale komu miałbyś powiedzieć? W sumie, przez całą grę jedyna
ludzka osoba w Kombinacie poza nim to Judith Mossman, którą pairringuję z
Breenem... <Odwraca się.> Fani "Half-Life",
zostawcie te widły! ;=;*~ Bo jednak ja też jestem pod kontrolą
Kombinatu, tak między nami. ~:D~
Klara Miller: Serio? O.O
~*A co żeś kurwa myślała? Breen to marionetka w
rękach Kombinatu. Borealis.net.pl się kłania. ;-;*~
Wallace Breen: Serio, serio. To dzięki mnie nie ma wojny. ~*To
akurat prawda i jest to zgodne z kanonem.*~ Ja dążyłem do pokojowego
rozwiązania sprawy globalnej napierdalanki pomiędzy Kombinatem i ludźmi. ~*Tylko
ciągle ciekawi mnie, dlaczego Breen dopuścił do rozpierdolu w Black Mesa, skoro
wiedział, że spektometr był ustawiony ponad dopuszczalną moc. W sumie, istnieje
teoria, że miał kontakt z Kombinatem jeszcze długo przed i miał ich sprowadzić
na Ziemię, a nasza planeta miała być jego nagrodą.*~ ~Edukujemy
czytającą nas społeczność w temacie uniwersum "Half-Life"?
;p~ ~*Czemu nie? :D*~ I gdy się udało – wybrali mnie
na Konsula, ALE nie mogę mówić tego co chcę. W sumie mnie to nie przeszkadza.
Rządzę wojskami stacjonującymi na Ziemi, mam kontakt z wielkimi
work...eee...Advisorami, etc. ~ZAJEBISTE OKREŚLENIE.
X"""""D~ ~*Moja wina, że Advisory
wyglądają jak wielkie worki na śmieci? XDDD*~
Klara Miller: Nikt nie jest wolny. :P Ale dobra, ja muszę kończyć. Moi
rodzice chyba idą do mnie. Ych. Jak chciałabym się od nich uwolnić...
Wallace Breen: Może kiedyś zamieszkasz ze mną w Cytadeli. ;-)
Klara Miller: Chciałabym...Moi rodzice to kurwa gorsi niż
Kombinat. ~Da się być gorszym od Kombinatu? O.o~ Muszę
przed nimi ukrywać NAWET MÓJ PAMIĘTNIK!!! ~*Wiem coś o tym. Co nie,
mamo? -_-*~
Wallace Breen: :D Widzisz, jednak jest coś gorszego. No, ale dobra. Ja
też kończę. I nie wychodź teraz na zewnątrz, jeśli naprawdę boisz się tego
miasta.
Klara Miller: Czemu?
Wallace Breen: Breencasty włączam.
~*A Breencasty w becie to dobry materiał na
creepypastę.*~
Klara
Miller:
Wallace
Breen:
~*Wyobraźcie to sobie z dźwiękiem. ;-;*~
~Nie mogę znaleźć tej wersji z dźwiękiem, ale macie
tu gif:
~
~*Mówiłam? A teraz do tego dołóżcie sobie to:
I wyłączcie światło, jeśli czytacie to w nocy. ;-;*~
Klara Miller: A miałam dziś normalnie pójść spać... >;-@
~Ta emotka jest szczytem zjebania.~
Wallace
Breen:
Klara Miller: BREEN! >;@
~Kurwa, wielbię gościa. XDDD~
Wallace
Breen: xD Wybacz :D"
Etc. ~*Cudne rozpoczęcie zdania. ;p*~ Po
przeczytaniu wszystkich SMS-ów, Michał pokazał je rodzicom i powiedział co widział. ~UMRZYJ
NA STOSIE, CHUJU! OBY WYBUCH CYTADELI ROZJEBAŁ CI MORDĘ!~ Na
początku nie chcieli oni wierzyć, jednak w pewnym momencie uwierzyli w straszną
prawdę. ~*:DDD*~
(...)
- Jak możesz się z nim spotykać?!
- Mam prawo do miłości! – Krzyknęła Klara.
- Po pierwsze, jak możesz zakochać się w facecie
starszym od ciebie o kilkanaście lat?! On mógłby być twoim ojcem, ale nie
chłopakiem! ~;_;~ ~*Hehe :D*~ Po drugie,
jak możesz zakochać się w naszym wspólnym wrogu?! – Krzyknął ojciec dziewczyny.
~*Breen to bóg "Half-Life 2",
więc morda w kubeł!*~
~To nic, że w becie na witrażach kościelnych, z tego
co widziałem w Google, był Gordon Freeman. xD~
~*Czczą go bardziej, niż kiedyś Polacy Wałęsę. xD*~
~W sumie... xD~
- Miłość nie wybiera. Poza tym mam już 18 lat! –
Krzyknęła
- Ale miłość do o wiele starszego do ciebie faceta i
to w dodatku WYSOKO POSTAWIONEGO jest niemożliwa! ~*No ja lofciam
Grzegorza. :**~ ~:*~ Zapewne jest materialna! –
Powiedział Michał.
- My naprawdę się kochamy!!! Tak trudno to
zrozumieć?! – Krzyknęła Klara.
~Tak Eks Di.~
~*BOŻE XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D~
- Tak? To wynocha z tego domu i nigdy nam się na
oczy nie pokazuj! – Wrzasnęła matka.
~*Zajebista matka, nie ma chuja we wsi.*~
Po tej rozmowie, Klara z płaczem wybiegła z domu i
pobiegła pod Cytadelę. Kiedy tam była, usiadła pod murem i zaczęła płakać.
Chciała wejść do Cytadeli i rzucić się w objęcia Breena, ale nie wiedziała czy
mogła. ~Ja ci zabraniam. :D~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:DDD~ Chwilę
później zaś, usłyszała głos jakiegoś z Żołnierzy Kombinatu, który mówił do
niej:
~*-
CurrentControlSet*~
~Znowu?
;"D~
~*No
:D*~
- O, Klara. Co tutaj robisz?
W tym momencie, dziewczyna uniosła zapłakany wzrok i
spytała:
~*- DISK&VEN_SAMSUNG&PROD_SSD_PM830_2.5?*~
~JEZU X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*:D*~
- S-Skąd mnie znasz?
- Breen raz prosił abyśmy ciebie nie terroryzowali.
Więc stąd cię znamy. ~To zdanie pojedyncze jest ewidentnie
wyewidencjonowaną przesadą.~ Jeśli chcesz, możesz wejść do niego.
– Odpowiedział
- Dziękuję... - Rzekła, po czym wstała i weszła do
Cytadeli. Najprawdopodobniej była znana przez system, gdyż nie włączył się
alarm, kiedy weszła. Ruszyła ona więc cała mokra ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*GRZEGORZ!
;-;*~ ~Hehe :D~ od deszczu i zapłakana do biura
Breena...
Kiedy zaś stanęła pod drzwiami, zamknęła oczy,
wzięła głęboki wdech i zapukała. Chwilę później, usłyszała zza drzwi głos
ukochanego, który mówił:
~*- DEVICE0*~
~Wyjdźże z tego edytora rejestru. xDDD~
~*Nie! :D*~
~To chociaż włącz mi msinfo. xDDD~
~*<Włącza> Proszę xD*~
~Danke ;"D~
- Wejść!
W tym momencie otworzyła drzwi i przekroczyła próg.
Kiedy zaś uniosła głowę i spojrzała na Breena, ten, widząc ukochaną, podszedł
do niej i spytał ze zdziwieniem:
~*S-1-5-21-3363375183-704808241-556179736-1002?*~
~Co. xDDD~
~*No co? Regedit! xDDD*~
- Klara? Co tutaj robisz? Zwykle cię tu nie
gościłem. A szczególnie nie o takiej porze.
- Breen...Błagam...Pozwól mi tu z tobą zostać...Ja
nie mam gdzie wracać...Moi rodzice wyrzucili mnie z domu na bruk...Skądś
dowiedzieli się o ~*mojej Nadkropkozie*~ naszej miłości, nie
wiem skąd mogli o tym wiedzieć, bo przecież nic im nie mówiłam i wściekli się,
a na końcu kłótni mnie wyrzucili...To jest jedyne miejsce, do którego mogłam
pójść... - Odpowiedziała jeszcze zapłakanym głosem dziewczyna.
- Oczywiście, że pozwolę ci tu zostać, kochanie.
Przecież ~[Przekreślony Tekst]~nie~[/Przekreślony
Tekst]~ wyrzucę cię od tak, na bruk. – Odparł ~*GRZEGORZ!
XDDD*~ ~Ja bym tak zrobił. :D~
Po tej rozmowie, dziewczyna rzuciła mu się w
ramiona. Chwilę później i on ją przytulił do siebie...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #57.
Miłość w czasach ciemności.
(...) Jednak, w którymś momencie, gdy Klara znów
została pobita, tym razem dlatego, że jej brat nakablował o jej miłości do
Breena, ~Czyżbym to ja był ojcem Klary? *.*~ ~*GRZEGORZ
NO! xDDD*~ ~:D~ a jej rodzice wyszli do piwnicy po
siekierę aby ją dobić, ~Zajebista rodzina. xDDD~ ~*:D*~ dziewczyna
szybko zabrała ze swojego pokoju telefon, ładowarkę, słuchawki, pamiętnik i
długopis, ~*Wiecie, rzeczy pierwszej potrzeby. :D*~ a
następnie uciekła z domu i zaczęła biec przez osnute mrokiem miasto. Biegła
płacząc. Gdy odbiegła na wystarczającą odległość, zaczęła wałęsać się po
mieście. Jednak, w pewnym momencie usłyszała dźwięk dwóch ~kibli
publicznych~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ SMS-ów.
Kiedy włączyła telefon, ujrzała, że jeden SMS był od jej ojca, a drugi od
Breena. Najpierw włączyła SMS od ojca. W treści było:
„Daniel Miller: No i gdzie uciekłaś,
kurwo?"
~Wielbię jej ojca. XD~
W tym momencie, Klara odpisała:
„Klara Miller: Nie powiem ci,
skurwysynu! Nigdy do was nie wrócę!"
~*Cudna córka. xD*~
Po sekundzie ~*SZTOPER!*~ zaś
usłyszała odpowiedź, która brzmiała:
„Daniel Miller: Jak ty się wyrażasz?! No
niech cię tylko znajdę!"
Po tym, dziewczyna przeraziła się. Wiedziała, że
ojciec zawsze robił to, co mówił. ~Ewidentnie, ja.~ ~*Ja
jebe. xDDD*~ Mimo to, odbiegła jeszcze dalej i włączyła SMS-a od
Breena. W treści było:
„Wallace Breen: Jak życie, kochanie?
"
W tym momencie dziewczyna odpisała:
„Klara Miller: Dobrze..."
Chwilę później zaś, usłyszała dźwięk SMS-a od
Breena. W treści było:
„Wallace Breen: Coś czuję, że jednak nie jest u ciebie dobrze. ~Stalker~ Powiedz,
co ci się dzieje. Wiesz przecież, że na mnie możesz polegać."
W tym momencie, postanowiła mu opisać to, co się u
niej działo. Odpisała więc:
~"Klara Miller: Obsługa szyfrowania urządzeń: Przyczyny niepowodzenia
automatycznego szyfrowania urządzenia: Nie można używać modułu TPM, Powiązanie
PCR7 nie jest obsługiwane. Działanie interfejsu testów zabezpieczeń sprzętowych
nie powiodło się i urządzenie nie obsługuje funkcji InstantGo, Wykryto
niedozwolone [tu system nie dopisał, sry.]~
~*Chciało ci się to wszystko przepisywać? xDDD*~
~Dla psucia atmosfery wszystko. :D~
„Klara Miller: Bo...Bo mój brat
najprawdopodobniej nas śledził, gdyż nakablował moim rodzicom o naszej miłości.
I przez to, rodzice znów się nade mną zaczęli znęcać. Tylko tym razem
mocniej. ~:D~ Zapewne myśleli, że jak ciebie kocham, to
powybijam całe miasto w pień, gdyż później poszli do piwnicy po siekierę. ~*Kocham
ich rodzinę. xDDD*~ Obecnie jestem na zewnątrz. Uciekłam z domu. I mój
ojciec (można go w ogóle tak nazwać?) ~Nje~ zaczął mnie
najprawdopodobniej szukać aby mnie zabić, gdyż na jego SMS o treści: „No i
gdzie uciekłaś, kurwo?" odpisałam: „Nie powiem ci, skurwysynu! Nigdy do
was nie wrócę!". I...I ja się boję, że on mnie znajdzie i już nigdy się
nie zobaczymy..." ~:D~
Chwilę później, usłyszała dźwięk kolejnego SMS-a od
Breena. W treści było:
„Wallace Breen: Nieźle go nazwałaś, ale
nie dziwię się tobie. Mam sposób abyś przeżyła. Chodź do mnie, do Cytadeli.
Zamieszkasz tam ze mną i już nic ci nie będzie grozić. ~*Cytadela +
Breen = Raj*~ Będę na ciebie czekał przed bramami Cytadeli. :*"
W tym momencie, Klara uśmiechnęła się, po czym
odpowiedziała:
„Klara Miller: Dobrze :-)"
Po czym schowała telefon do kieszeni i poszła w
kierunku Cytadeli. Kiedy zaś powoli dochodziła do bram, ujrzała przed nimi
stojącą postać. Jako, iż chwilę po ujrzeniu go błysnął piorun, ponieważ była
burza, dziewczyna zobaczyła, że tą osobą był Wallace Breen. ~*A
zważając na to, jak wyglądał w becie, po podświetleniu go musiał wyglądać
bardziej zajebiście. <3*~ Widząc go, podbiegła do niego i rzuciła
mu się w ramiona. Chwilę później i on ją przytulił. Kilka chwil później,
dziewczyna powiedziała:
~*- Keyboard Preference*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*:D*~
- Tak się boję, że on mi coś zrobi...
- Nic ci nie zrobi...Nie odważy się. A nawet jeśli
dojdzie do bram Cytadeli, rozstrzelają go wieżyczki Kombinatu. – Odpowiedział
Breen.
~*Hehe :D*~
Po chwili zaś, kiedy emocje opadły, Breen objął
Klarę, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*...*~ a
następnie oboje weszli do Cytadeli...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #58.
Miłość w czasach ciemności.
(...) Jednak, kiedy rodzice wyszli, miałam wrażenie,
że zostałam sama. Ech, ja głupia. ~Dobrze powiedziane. ;p~ Mimo
wszystko, poszłam do mojego pokoju, zamknęłam się tam i włączyłam komputer, a
następnie zaczęłam surfować po Internecie. W pewnym momencie jednak, usłyszałam
dźwięk komunikatora Kombinatu, do którego miałam dostęp aby kontaktować się z
mym ukochanym. ~*<3*~ Okazało się, że to on do mnie
dzwonił. Od razu odebrałam połączenie. Chwilę później, na ekranie ujrzałam
jego.
- Jak tam życie, kochanie? – Spytał
- A, normalnie. Raz dobrze, raz nie...A jak u
ciebie? – Rzekłam
- Jak zwykle. Typowe życie Konsula. Wydawanie
rozkazów i transmitowanie do Breencast'ów transmisji propagandowych. Dzień jak
co dzień. A jak ci się żyje z twoją rodziną?- Odpowiedział
- A weź nie psuj mi dnia. Denerwują mnie oni tym, że
poświęcają mi tak mało czasu. Mój brat nie lepszy. Ech...Tylko ty mi zostałeś.
– Odparłam
~*Jak wiemy, Breen jest idealny. :**~
W tym momencie, zaśmiał się on, po czym powiedział:
~*- C:%5CProgram
Files%5CWindowsApps%5CMicrosoft.BingFinance_4.22.3254.0_x64__8wekyb3d8bbwe%5Cresources.pri*~
~Genialnie. xDDD~
~*Wieeem :D*~
- Miło słyszeć takie słowa. Ja jakbym miał takich
rodziców to bym chyba spierdolił z domu, więc gratuluję tobie wytrwałości.
- Myślisz, że ja nie chcę od nich uciec? Chcę. Ale
nie mam gdzie. Co mi po tym, że mam 18 lat, skoro w czasie najazdu Kombinatu
miałam 15 lat i przez to nie mam teraz gdzie się wyprowadzić? – Powiedziałam
~*Ale podróż międzymiastowa w "Half-Life
2" jest możliwa, o czym świadczy fakt istnienia w tej grze
pociągów osobowych oraz dworców z tablicami odjazdów do różnych miast. . .*~
- Możesz uciec do mnie, do Cytadeli. – Odpowiedział
- Ale ja nawet nie wiem, czy mogę tam wejść i czy
nic mnie się nie stanie. Taka budowla na 101% jest mocno zabezpieczona przed
niepowołanymi osobami. – Zauważyłam
- Ja cię do niej zawsze przyjmę. Akurat Cytadelą
zarządzam ja, więc żołnierze Kombinatu mają niewiele do powiedzenia. A
Advisory? Wątpię aby się przyczepiły do twojej obecności. Co najwyżej dla
ciebie mogę nawet abdykować. – Odparł
~~*Oooo... <3*~~
- Mówisz poważnie? Zrzekłbyś się tego wszystkiego co
teraz masz tylko po to aby być z takim zwykłym, szarym człowiekiem jak ja? –
Zapytałam zdziwiona.
- Nie jesteś zwykła. Jesteś NIEZWYKŁA. Jesteś jedyną
osobą, którą pokochałem, a to coś znaczy. Dla ciebie mogę zrobić wszystko.
Nawet zrzec się władzy. ~*Oooooooo... <333*~ Jakbyś chciała
– oświadczył ściszając głos – mógłbym nawet obrócić się przeciw Kombinatowi. –
Odrzekł
~*Ooooooooooooooooo... <33333333333333*~
- Breen...Nie spodziewałam się tego po
tobie...Jesteś taki bezinteresowny w stosunku do mnie. – Powiedziałam
- Bo ja cię po prostu cholernie kocham i dla ciebie
mógłbym zrobić wszystko. – Rzekł
- Jesteś tak dobry...M.in. za taką dobroć, którą mi
okazujesz cię kocham... - Powiedziałam
- Ja kocham cię przede wszystkim za twoje poczucie
humoru...No nikt inny nie potrafi tak poprawić mi nastroju na dany dzień jak ty~ły
turbosprężarki~. – Odparł
~*Brawo, zjebałeś atmosferę. xDDDDDD*~
~:DDDDDDDDDDDD~
W tym momencie, zaśmiałam się, po czym rzekłam:
~- Konfiguracja PCR7: Powiązanie nie jest możliwe.~
~*Nie ma to jak psuć atmosferę, c'nie? xD*~
~No <3~
- To miłe z twojej strony...
- Bo to prawda. Jesteś jedyną istotą, której nawet z
przymusu bym nie okłamał. – Oświadczył
Po tej rozmowie, pogadaliśmy jeszcze trochę na inne
tematy, po czym Breen musiał kończyć, gdyż na linii miał drugie nadchodzące
połączenie od jakiegoś Advisora. Kiedy skończyłam rozmawiać z ukochanym,
wyłączyłam komputer, odstawiłam go na biurko, wzięłam książkę i zaczęłam ją
czytać. Zajmowałam się różnymi sprawami aż do powrotu rodziców. Bowiem wtedy
przekonałam się, że mój brat to nieczuły chuj. ~Wiemy~
Bowiem, w pewnym momencie, kiedy rodzice wrócili już
do domu, w pewnym momencie weszli do mojego pokoju. Wyglądali na złych. Kilka
chwil później, matka rzekła:
- No moja panno. Musimy poważnie porozmawiać.
- O co wam chodzi? – Spytałam lekko zdziwiona.
- Ty już dobrze wiesz. Jak mogłaś zakochać się w
Breenie?! – Odpowiedział ojciec.
Co? Skąd oni wiedzieli o mojej miłości do niego?
Przecież nigdy nie odważyłabym się im tego powiedzieć.
- Skąd wy o tym wiecie? To jest prawda, ale kto wam
o tym powiedział? – Zapytałam
~☝️~
~*GRZEGORZ! :D*~
~;""D~
- Twój brat. – Odparła matka.
- MICHAŁ!!! Jak mogłeś podsłuchiwać moją dzisiejszą
rozmowę?! – Krzyknęłam
- Bo od dawna coś podejrzewałem. Po pierwsze, jak
możesz zakochać się w facecie starszym o kilkanaście lat? ~*Miłość nie
wybiera. <Przytula się do Grzegorza.> :3*~ ~Jezu ;"D~ On
mógłby być twoim ojcem, ale nie chłopakiem. Po drugie, jak mogłaś zakochać się
w naszym wspólnym wrogu? Wasza miłość na pewno nie jest szczera. ~*Blah,
blah, blah...*~ On zapewne chce czegoś od ciebie, np. Może chcieć
wykorzystać ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No comment...*~ twoją
wiedzę w celach przeciwko ludzkości, a ty pewnie również czegoś od niego
chcesz. Np. Sojuszu pomiędzy tobą a Kombinatem. – Odrzekł
~Tam są drzwi. <Wskazuje na okno Pałacu Kultury i
Nauki.>~
- Jeśli podsłuchiwałeś moją rozmowę, to powinieneś
usłyszeć wszystko, o czym ze sobą mówiliśmy! My się naprawdę kochamy! –
Powiedziałam
- On zapewne teraz udaje takiego dobrego w stosunku
do ciebie, a w którymś momencie cię porzuci na pastwę losu. Breen nie ma uczuć
takich jak miłość, współczucie, dobroć, bezinteresowność, etc. Jest złym
człowiekiem. – Rzekła matka.
~*PIERDOL SIĘ NA PIZDĘ!*~
- Nawet najgorszy czarny charakter może mieć w sobie
szczyptę dobra! – Odparłam
Bo to prawda. Wątpię aby kłamał np. z tym, że dla
mnie mógłby nawet obrócić się przeciw Kombinatowi. Chwilę potem, ojciec rzekł:
- Ależ ty naiwna. Naprawdę wierzysz w to, że on
mógłby pokochać cię na zawsze?
- Tak! A poza tym, mam 18 lat, więc mogę być z kim
chcę! – Krzyknęłam
~*:D*~
- No to w takim razie wynoś się z tego domu i radź
sobie sama! – Powiedziała matka.
- Z wielką chęcią! – Odparłam i wybiegłam z pokoju
oraz mieszkania. Od teraz, przez trzy miesiące błąkałam się po ulicy...
~Nie mogłaś pójść do Cy-~
~*<Zatyka Grzegorzowi usta, aby nie psuł.>
:3*~
~
░░░░░░░░▄▄██▀▀▀▀▀▀▀████▄▄▄▄░░░░░░░░░░░░░
░░░░░▄██▀░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▀██▄▄░░░░░░░░
░░░░██░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▀█▄▄░░░░░
░░▄█▀░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▀█▄░░░
░▄█▀░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░█▄░░
░█▀░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀█░
▄█░░░░░░░░░░░░░░░░░░▄░░░░░░░░░░░░░░░░░██
█▀░░░░░░██▄▄▄▄▄░░░░▄█░░░░░░░░░░░░░░░░░░█
█░░░░░░░█▄░░▀██████▀░░░▄▄░░░░░░░░░░██░░█
█░░░░░░░░▀█▄▄▄█▀░░░░░░░██▀▀██▄▄▄▄▄▄█░░▄█
█░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▄▄▄▀▀▀██▀░░░░█▀
█▄░░░░░▄▄░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▀▀▀▀░░░░▄█▀░
░█▄░░░░█░░░░▄▄▄▄░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▄█░░░
░░█▄░░▀█▄░░▀▀▀███████▄▄▄░░░▄░░░░░▄█▀░░░░
░░░█▄░░░░░░░░░░░░░▀▀▀░░█░░░█░░░░██░░░░░░
░░░░▀█▄▄░░░░░░░░░░░░░░░░░██░░░▄█▀░░░░░░░
░░░░░░▀▀█▄▄▄░░░░░░░░░░░░░▄▄▄█▀▀░░░░░░░░░
░░░░░░░░░░▀▀█▀▀███▄▄▄███▀▀▀░░░░░░░░░░░░░
░░░░░░░░░░░█▀░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░
~
~*:DDDD*~
Po tym czasie, byłam mocno odwodniona, głodna,
zmęczona i zmarznięta oraz nabawiłam się rany otwartej na kostce, przez co
kuśtykałam. Postanowiłam, że jeśli mam umrzeć, chciałam aby nastąpiło to pod
Cytadelą. Dowlekłam się więc tam, płacząc z głodu, pragnienia, zmęczenia i
zimna, a następnie usiadłam pod bramami Cytadeli. Chwilę później zaś, kiedy
siedziałam tak skulona, usłyszałam głos jednego z żołnierzy Kombinatu, który
mówił:
~- Tryb systemu BIOS: Starsza wersja~
~*Kuźwa, tu taka scena, w słuchawkach leci mi
spokojny fragment "Sun In California", a ten wyjeżdża z
BIOS-em. xDDD*~
~:D~
- O, Klara. Co ty tutaj robisz o tak późnej porze?
- Rodzice wyrzucili mnie z domu. Obecnie umieram. A
poza tym, to skąd mnie znasz? – Odpowiedziałam
- Breen raz prosił abyśmy cię nie terroryzowali,
dlatego cię znamy. Jak chcesz, możesz do niego wejść, on zawsze jest w swoim
biurze na szczycie Cytadeli. – Odparł
- Dziękuję... - Powiedziałam, po czym wstałam i
kuśtykając weszłam do Cytadeli. Najprawdopodobniej byłam znana w systemie ~BIOS~ ~*GRZEGORZ!
X"D*~ ~No co? :"D~, gdyż nie włączył się
alarm. Dokuśtykałam więc do biura Breena, co było trudne. Po znalezieniu się
tam, podeszłam do drzwi, zamknęłam oczy, głęboko odetchnęłam i zapukałam.
Chwilę później, usłyszałam głos ukochanego, który mówił:
~- Zabezpieczenia oparte na wirtualizacji:
Niewłączona~
~*Nosz... xD*~
~Wiem, jestem zajebisty. :D~
~*I skromny... xD*~
~To najbardziej. :D~
- Wejść!
W tym momencie otworzyłam drzwi i kuśtykając weszłam
do środka. Kiedy zaś zdjęłam kaptur i uniosłam głowę, Breen, widząc mnie,
najprawdopodobniej pomyślał, że to śmierć po niego przyszła, gdyż ewidentnie
trochę się przestraszył. ~Jeszcze nie teraz. :>~ Nie
dziwne, bo byłam blada, bardzo chuda, miałam potargane włosy, postrzępione
ubranie od długiego czasu nie dbania o nie, kuśtykałam oraz miałam smutne i
zmęczone oczy. Chwilę później, spytał ze słyszalnym strachem w głosie:
- K-Kim ty jesteś? Ś-Śmiercią?
~*- Jestem EDYTOREM REJESTRU! - odpowiedziała
Klara.*~
~CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Najlepsze, co można
powiedzieć. xDDD~
~*Wiem ;"D*~
- Breen...Nie poznajesz mnie? To ja...Klara...Twoja
ukochana... - Odpowiedziałam słabym i zmęczonym głosem.
- KLARA?! – Krzyknął podbiegając do mnie. Kiedy zaś
stał przy mnie, przytrzymał mnie, gdyż najprawdopodobniej widział, że byłam
bliska omdlenia, po czym spytał:
~*- Pojebało cię? Nie jesteś edytorem rejestru,
tylko menedżerem zadań!*~
~WAT
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Wprowadzam nowe bekowe rzeczy. :D*~
- Kochanie! Kto ci to zrobił?!
- Moi rodzice...Wyrzucili mnie z <głęboki
oddech> z domu... Przez trzy miesiące włóczyłam się po mieście...Dziś
chciałam umrzeć pod Cytadelą...Ale na szczęście jeden z żołnierzy Kombinatu
pozwolił mi tu wejść... - Odpowiedziałam
- Gdyby teraz twoi, ech, no nie można ich tak
nazwać, ale nie wiem jak to inaczej powiedzieć, rodzice by cię zobaczyli,
żałowaliby tego, że cię wyrzucili. – Odparł, po czym dodał:
~- Komputer\HKEY_USERS\S-1-5-18\Software\Microsoft\IdentityCRL\DeviceIdentities~
~*GENIALNIE. xDDD*~
~:D~
- W ogóle to potrzebujesz czegoś? Picia? Snu?
-
Wszystkiego...Jedzenia...Wody...Snu...Doprowadzenia mnie do stanu
normalności... - Odpowiedziałam
Po tej rozmowie, Breen zajął się mną. Dał mi jeść i
pić, odkaził i zabandażował mi ranę na mojej kostce, doprowadził mnie do
czystości, ubrał w czyste ubrania, a następnie posadził obok siebie na jednym z
foteli przy jego miejscu pracy. Kiedy zaś siedziałam, w pewnym momencie
przytuliłam się do niego, a następnie usnęłam...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #59.
Miłość w czasach ciemności: Oczami dr. Wallace
Breena.
~*Analizujemy dzisiaj albo do jebnięcia jakiegoś
limitu, albo do setnego pomysłu.*~
(...) Jednak, kiedy powoli przysypiałem (byłem
tylko ~*edytorem rejestru*~ ~Jezu xDDD~ człowiekiem,
też potrzebowałem snu, a była godzina 22:43), usłyszałem pukanie do drzwi mego
biura. Od razu się pobudziłem. Zdziwiło mnie jednak to, że pukanie nie było
ciągłe, jak to zwykle bywało gdy ktoś coś ode mnie chciał, ale przerywane. Mimo
wszystko, powiedziałem:
~*- CacheHashTableSize!*~
~RAMONINTH! xDDD~
~*No co? Ubarwiam pomysły! xD*~
- Wejść!
W tym momencie drzwi otworzyły się, a do biura
weszła, kuśtykając, jakaś postać. Kiedy zaś zdjęła kaptur, który miała na
swojej głowie (w sumie nie dziwne, bo dziś padał mocny deszcz) a następnie
uniosła głowę, gdyż miała ją spuszczoną, ujrzałem, że była to jakaś bardzo
blada kobieta. Również widać było jej kości, taka była chuda. Również jej włosy
były potargane, brudne i czarne od deszczu. Oczy kobiety były smutne, zmęczone
i zapłakane. Widząc ją, przestraszyłem się. Zwykle starałem się nie okazywać strachu,
gdyż władcy świata to nie wypada, bo w końcu lęk jest oznaką słabości (a
przynajmniej ja tak uważałem) ~*To ty nigdy nie przerabiałeś spotkania
Grzegorza Antychrysta w grobowych ciemnościach.*~ ~>:D~ lecz
teraz nie wiedziałem kto to jest i na dodatek osoba ta była straszna z
wyglądu.. Śmierć? Przez chwilę to przeleciało mi przez głowę. Fakt, byłem
stary, ~xD~ ale nie do tego stopnia aby umrzeć. Chwilę
potem, spytałem ze strachem w głosie:
- K-Kim ty jesteś? Ś-Śmiercią?
- Breen...Nie poznajesz mnie? To ja...Klara...Twoja
ukochana... - Odpowiedziała słabym i zmęczonym głosem.
KLARA?! To była KLARA?! Kto ją tak skrzywdził?! Nie
wiem kto to był, ale jakbym się dowiedział to ten ktoś chyba by miał zwiększony
terror. ~*Kocham go. <3*~ ~ZDRADZASZ MNIE?!~ ~*;_;*~ ~:DDD~ Od
razu podbiegłem do niej. W międzyczasie krzyknąłem:
~- ShadowFileMaxClients!~
~*Kurwa, ogar. xDDD*~
~Po chój? xD~
- KLARA?!
Kiedy podbiegłem do niej, przytrzymałem ją aby nie
upadła, gdyż wyglądała tak jakby miała stracić przytomność, po czym spytałem:
~- Ustawienia regionalne: Polska?~
~*Tobie to już oddział psychiatryczny nie pomoże.
xD*~
~Wiem i dobrze mi z tym. :DDDDDDDDDDDD~
- Kochanie! Kto ci to zrobił?!
- Moi rodzice...Wyrzucili mnie z <głęboki
oddech> z domu... Przez trzy miesiące włóczyłam się po mieście...Dziś
chciałam umrzeć pod Cytadelą...Ale na szczęście jeden z żołnierzy Kombinatu
pozwolił mi tu wejść... - Odpowiedziała
A to skurwysyny! Nie ma to jak skazywać własne
dziecko na cierpienia.
- Gdyby teraz twoi, ech, no nie można ich tak
nazwać, ale nie wiem jak to inaczej powiedzieć, rodzice by cię zobaczyli,
żałowaliby tego, że cię wyrzucili. – Odparłem, po czym dodałem:
- W ogóle to potrzebujesz czegoś? Picia? Snu?
Nie wiedziałem, czego dokładnie chce. Mogłem jej dać
wszystko, co potrzebowała. Chwilę później zaś, odpowiedziała:
~*- LogInitialPageCount*~
~Bez komentarza. xDDD~
-
Wszystkiego...Jedzenia...Wody...Snu...Doprowadzenia mnie do stanu
normalności...
Po tej rozmowie, zająłem się nią. Nakarmiłem ją,
napoiłem, odkaziłem i zabandażowałem ranę, którą znalazłem na jej kostce,
doprowadziłem ją do czystości, ubrałem w czyste ubrania i posadziłem przy moim
biurku, koło mnie. Kilka chwil potem, przytuliła się ona do mnie, a następnie
zasnęła. Ja zaś objąłem ją...Tak ją kochałem...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #60.
Miłość w czasach ciemności: Oczami dr. Wallace
Breena.
(...) Kiedy zaś przeszperałem kieszenie jej starego
płaszcza aby przed wyrzuceniem go ocalić cenne rzeczy ukochanej, znalazłem tam
telefon, słuchawki, ładowarkę, jakiś zeszyt i długopis. Od razu wyjąłem je z
kieszeni. Moją uwagę przykuł zeszyt. Było na nim napisane:
„Pamiętnik jednej z wielu niewolnic ~*Edytora Rejestru*~ Kombinatu."
~Jak ja kocham psucie atmosfery. xDDD~
~*Me too... :D*~
„Przynajmniej tytuł szczery." – Pomyślałem po
przeczytaniu tego.
Jednak, postanowiłem przejrzeć środek. Wiem, nie
powinienem godzić w prywatność ukochanej, ale ona spała a ja...nie mogłem się
powstrzymać. ~:D~ Otworzyłem więc i zacząłem czytać.
Było tam mało notek, co znaczyło mało ciekawych dni w historii mojej ukochanej.
Jednak, jedna notka spowodowała, że mimowolnie się uśmiechnąłem i, że prawie
się popłakałem z radości. Brzmiała ona:
~"Kibel"~
~*NAJLEPSZA NOTKA DO PAMIĘTNIKA.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:DDD~
„Denerwuje mnie
to, że moi rodzice są tacy lekceważący i sadystyczni. Nie mogę z nimi
porozmawiać na dręczące mnie sprawy. Obecnie chciałabym im powiedzieć o mojej
miłości do Breena. Ale...Oni mnie pobiją, zabiją i nie zrozumieją za to, że
kocham kogoś O WIELE starszego ode mnie ~*<Przytula Grzegorza>*~ ~Boże
;""D~ i to jeszcze KONSULA. Moja wina, że On jest ~Edytorem
Rejestru~ ~*Cudownie. xDDD*~ ~Wiem :D~ bardziej
ludzki niż choćby mój ojciec? Szczerze? Breena mogę nazwać drugim ojcem. Jeśli
Breen miałby dzieci – byłyby one szczęśliwe mając tak dobrego ojca. ~*Byłyby
wniebowzięte, taki Breen jest cudowny.
<33333333333333333333333333333333333333333*~ ~<Wycofuje
się.> ;_;~ ~*:D*~ On zasługuje na to miano, a
Daniel – no cóż. Czy ojcem można nazwać kogoś, kto po pijaku gania własną córkę
z siekierą? Właśnie. Nie. ~:DDDDDDDDDD~ Przy moim
ukochanym przynajmniej czuję się bezpiecznie. Wiem, że dla kogoś coś znaczę. I,
że jest ktoś, dla którego warto żyć. Bo wiesz, Drogi Pamiętniku, ale ja
próbowałam się powiesić. Breen o tym wie, bo sam mnie przed tym uratował. I w
sumie patrząc na to z perspektywy czasu jestem mu wdzięczna. Kocham go i nigdy
nie przestanę, ale moi rodzice tego nie zrozumieją, więc nawet nie próbuję im
tego mówić. ~*<Ziew>*~ Jesteśmy jak Romeo i ~Kibel
Publiczny~ ~*CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Julia
– nikt nie akceptuje naszej miłości. Ja przez całe życie byłam wśród ludzi, a
on w pewnym momencie wśród Kombinatu. A ludzie i Kombinat się nienawidzą. Nie
no, kurwa, serio jak Romeo i Julia. Tylko my jeszcze żyjemy."
„Jak miło słyszeć o tym, że jestem dla niej drugim
ojcem i, że w ogóle zasługuję na to miano..." – Pomyślałem, po czym
zamknąłem pamiętniki i położyłem rzeczy Klary obok niej, a następnie położyłem
głowę na stole i po paru chwilach – usnąłem...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #61.
Miłość w czasach ciemności.
(...) Kiedy zaś to zobaczyłam, przestraszyłam się.
Wiedziałam, że mój ojciec dotrzymywał danego słowa. Mimo wszystko, zaczęłam ze
strachem błąkać się po mieście. Trwało to rok. ~*Sto lat~ ~*Cudownie.
Na pewno by nie zdechła. xD*~ ~:D~
Po tym czasie byłam bardzo słaba i umierająca. Byłam
cała blada i bardzo chuda. Także byłam odwodniona i głodna. Zmęczona także,
gdyż bardzo mało spałam, tak się bałam. Oprócz tego, cały czas płakałam. I na
domiar złego, raz przewróciłam się i skręciłam kostkę, przez co kuśtykałam.
Miałam także potargane i brudne włosy oraz poszarpane i brudne ubranie. Czułam,
że umrę. Postanowiłam, że chciałam zginąć pod Cytadelą. Dowlekłam się tam więc
i położyłam pod bramą. Następnie, cicho szlochając, zaczęłam czekać na śmierć.
Chciałam wejść do środka budowli, do Breena, jednak nie wiedziałam, czy
mogłam. ~Zabraniam :D~ ~*Ja jebe, Grzegorz! xD*~ ~No
co? Jestem panem Wszechświata! :D~ ~*To ci się tylko dziś
śniło. ;-;*~ ~*Płacze*~ ~**Pociesza**~ Kilka
chwil potem zaś, usłyszałam głos jednego z żołnierzy Kombinatu, który mówił:
- O, Klara. Co tutaj robisz o tak późnej porze?
- Umieram. Uciekłam z domu przed moimi rodzicami i
przez rok błąkałam się po mieście. A teraz umieram. W ogóle to skąd mnie znasz?
– Odpowiedziałam
- Breen raz prosił abyśmy cię nie terroryzowali,
więc stąd cię znamy. Jeśli chcesz, możesz do niego wejść. Jego biuro jest na
samym szczycie Cytadeli. – Odrzekł
- Dziękuję... - Powiedziałam, po czym wstałam i
kuśtykając doszłam do Cytadeli, a następnie na jej szczyt, co było trudne.
Kiedy tam byłam, podeszłam do odpowiedniego miejsca, zamknęłam oczy, głęboko
odetchnęłam i zapukałam. Przez parę minut słychać było ciszę.
Najprawdopodobniej Breen albo spał, albo był czymś zajęty. ~Podejrzewam,
że spał, leń jeden.~ Lecz, chwilę później, usłyszałam jego głos,
który mówił:
~*- LogMaxJobDemoteTimeMs!*~
~A myślałem, że już sobie darujesz. xD~
~*Nigdy :D*~
- Wejść!
Od razu otworzyłam drzwi i kuśtykając weszłam do
środka. Kiedy tam byłam, zdjęłam kaptur i podniosłam głowę. W tym momencie,
ujrzałam, że Breen najprawdopodobniej przeraził się na mój widok. Widziałam to
w jego oczach. W sumie nie dziwne, bo wyglądałam przerażająco. Pewnie pomyślał,
że śmierć po niego przyszła. Kilka chwil później, spytał, ze słyszalnym
strachem w głosie:
- K-Kim lub czym ty jesteś? Ś-Śmiercią?
~Jeszcze nie teraz.~
- Breen...Nie poznajesz mnie? To...To ja...Klara...
- Odpowiedziałam słabym i zmęczonym głosem.
- KLARA?! KTO CI TO ZROBIŁ?! – Krzyknął, podbiegając
do mnie. Kiedy zaś stał koło mnie, przytrzymał mnie abym nie upadła, gdyż byłam
już bliska omdlenia. Kilka chwil potem, ja powiedziałam:
- Moi rodzice...Chcieli <głęboki oddech>
chcieli mnie zabić siekierą...~*Wesoła rodzinka. :D*~ Uciekłam od
nich...Przez rok się błąkałam po mieście...<Głęboki oddech> Dziś chciałam
umrzeć pod Cytadelą....Ale na szczęście jeden z żołnierzy Kombinatu pozwolił mi
tu wejść...
- Biedactwo...Ileż ty się musisz w życiu nacierpieć,
mając ledwo 18 lat... – Odparł
- Jestem taka nieszczęśliwa i cierpiąca... - Rzekłam
- Nie jesteś nieszczęśliwa...Przecież ja jeszcze
tobie zostałem...W ogóle to czego ci trzeba? Wody? Jedzenia? Snu? ~LOL-a?~ –
Spytał
~*#PriorytetyGrzegorzaAntychrysta xD*~
~Wiem, cudne. :D~
- Wszystkiego...Wody...Jedzenia...Snu...Czystego
ubrania...Doprowadzenia mnie do czystości...Nastawienia mojej skręconej
kostki...Dachu nad głową... - Odpowiedziałam
Po tej rozmowie, mój ukochany nakarmił mnie i
napoił, nastawił moją skręconą kostkę (bolało), doprowadził mnie do czystości,
dał mi czyste ubranie, pozwolił mi z nim na zawsze zostać w Cytadeli, a
następnie posadził na jednym z dwóch krzeseł przy jego biurku. ~*<3*~ Kilka
chwil później, ja przytuliłam się do niego, a następnie zasnęłam czując, że
jestem bezpieczna...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #62.
Miłość w czasach ciemności: Wersja oczami dr.
Wallace Breena.
(...) Tej nocy w Cytadeli było wyjątkowo spokojnie.
I w sumie dobrze, bo wreszcie mogłem się wyspać. ~*Ja też się ostatnio
wysypiam, ale to tylko dlatego, że do wtorku jest przerwa świąteczna.*~ W
pewnym momencie zaś, kiedy już spałem (a właściwie to zasypiałem), usłyszałem
pukanie do drzwi. Zdziwiło mnie tylko to, że nie było ono ciągłe, jak zwykle, a
przerywane. Mimo to, od razu otworzyłem oczy i podniosłem głowę ze stołu. Kiedy
zaś trochę się rozbudziłem, powiedziałem:
~- Rola platformy: Urządzenie przenośne~
~*Najlepsze, co można powiedzieć w tym momencie.
xD*~
~Ja bym tak zrobił. :D~
~*Jezu x'D*~
- Wejść!
W tym momencie drzwi otworzyły się i do mego biura,
kuśtykając, weszła jakaś niska, okapturzona postać ze spuszczoną głową oraz w
potarganym i zniszczonym płaszczu. Kilka chwil później, przystanęła ona, a
następnie zdjęła kaptur i uniosła głowę. Kiedy to zrobiła, ujrzałem, że twarz
tego KOGOŚ lub CZEGOŚ była bardzo blada oraz było widać wszystkie kości. Także
miała potargane i brudne, czarne od deszczu padającego na dworze, włosy. Jej
(wyglądała jak kobieta) oczy były smutne i widać było po nich, że ~srała~ ~*Znowu
zjebałeś atmosferę. Jak się z tym czujesz? xD*~ ~Zajebiście :D~ płakała.
Widząc ją, przeraziłem się. Wiem, wiem. Strach mógł
być odebrany jako oznaka słabości, ale wtedy NAPRAWDĘ BAŁEM SIĘ TEGO KOGOŚ LUB
CZEGOŚ. Czyżby śmierć po mnie przyszła? Fakt, byłem stary, ~xD~ jednak
jeszcze nie tak aby umierać. Chwilę później zaś, spytałem ze strachem w głosie:
- K-Kim lub czym ty jesteś? Ś-Śmiercią?
W tym momencie, postać odpowiedziała słabym i
zmęczonym głosem:
- Breen...Nie poznajesz mnie? To...To ja...~*Menedżer
zadań...*~ Klara...
~Cudnie. xD~
~*Wiem :D*~
CO KURWA?! KLARA?! KTO JEJ TO DO CHOLERY
ZROBIŁ?! ~☝️~ ~*Ty to bądź już cicho. xDDD*~ ~Nie
:D~
- KLARA?! KTO CI TO ZROBIŁ?! – Krzyknąłem,
podbiegając do niej. Kiedy zaś stałem obok mej ukochanej, przytrzymałem ją,
gdyż widziałem, że prawie mdlała. Kilka chwil potem, powiedziała:
- Moi rodzice...Chcieli <głęboki oddech>
chcieli mnie zabić siekierą...Uciekłam od nich...Przez rok się błąkałam po
mieście...<Głęboki oddech> Dziś chciałam umrzeć pod ~siedzibą
Microsoftu~ Cytadelą...~*Ach, te fangirl. xD*~ ~C'nie?
Ty powinnaś coś o tym wiedzieć. :D~ ~*EJ!*~ ~;"D~ Ale
na szczęście jeden z żołnierzy Kombinatu pozwolił mi tu wejść...
- Biedactwo...Ileż ty się musisz w życiu nacierpieć,
mając ledwo 18 lat... – Odparłem
Bo biedna ona jest. Tyle musi się nacierpieć w tak
młodym wieku...
- Jestem taka nieszczęśliwa i cierpiąca... - Rzekła
- Nie jesteś nieszczęśliwa...Przecież ja jeszcze
tobie zostałem...W ogóle to czego ci trzeba? Wody? Jedzenia? Snu? – Spytałem
W tym momencie to była prawda, że tylko ja jej
zostałem. Rodzina jej nienawidziła i nie miała przyjaciół. Poza mną, nie miała
nikogo. ~*Bo Breen jest zajebisty. <3*~
- Wszystkiego...Wody...Jedzenia...Snu...Czystego
ubrania...Doprowadzenia mnie do czystości...Nastawienia mojej skręconej
kostki...Dachu nad głową...~Wyleczenia z Nadkropkozy...~ -
Odpowiedziała
Po tej rozmowie, nakarmiłem ją i napoiłem,
nastawiłem jej skręconą kostkę (tak, też nie wiem, jak mnie się to
udało), ~Twoja czysta zajebistość ci pomogła.~ doprowadziłem
ją do czystości, dałem jej czyste ubranie, pozwoliłem jej zostać ze mną w
Cytadeli (nie porzuciłbym jej przecież na pastwę losu), a następnie posadziłem
ją na jednym z dwóch krzeseł stojących przy moim biurku. Kilka chwil później,
przytuliła się ona do mnie, a następnie usnęła. Ja w sumie zrobiłem to samo.
Położyłem głowę na biurku, zamknąłem oczy i po chwili usnąłem...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #63.
Wspomnienia
~Bogu dzięki, nareszcie coś innego.~
(...) Jednak, w pewnym momencie, kiedy wyglądałam
przez okno w ciemnym pokoju, oczekując, aż ponownie włączą prąd, w pewnym
momencie poczułam czyiś wzrok na sobie. Aż ciarki mnie przeszły. Przecież odkąd
Breen, a później i Wielki Elektronik zmarli, ~*WIELKI ELEKTRONIK JEST
NIEŚMIERTELNY, KURWA MAĆ! <Wściekle wzdycha>*~
~Jaki
wkurw...
~
~*Po prostu wkurwia mnie niszczenie kanonu
czegokolwiek. ;=;*~
byłam sama. Jednak, kiedy się odwróciłam, ujrzałam
ducha. A dokładniej była to dusza Breena. Widząc go, odruchowo krzyknęłam.
Chwilę później, przemówił:
- Nie bój się mnie...Nic ci przecież nie zrobię.
- Breen...Co ty tu do cholery robisz? Nie powinieneś
być gdzieś tam, gdzie idzie się po śmierci? – Spytałam zdziwiona.
- Nie. Po śmierci jest tzw. Limbo. Ciało umiera, ale
dusza żyje. Postanowiłem więc, że pod postacią ducha wrócę do ciebie. –
Odpowiedział
~*Ja bym się zesrała z radości. ^.^*~
Limbo? To znaczy, że jak umrzemy żyjemy nadal, ale
pod postacią ducha? Dziwne. Mimo wszystko, po chwili uśmiechnęłam się i
powiedziałam:
- To miłe z twojej strony, że nawet po śmierci
chcesz być ze mną.
- Ja cię po prostu bardzo kocham i jeśli mam taką
możliwość – chcę być z tobą. A dzięki Limbo będziemy ze sobą na zawsze, nawet
gdy ty umrzesz. – Odparł
~*Gdyby powiedział to Slade, to brzmiałoby groźnie.
;_;*~
~W sumie... xD~
Bym mu się rzuciła w ramiona, gdyby nie to, że nie
był już bytem materialnym. Mimo to, cieszyłam się, że do mnie powrócił...
(...)
~*Dobra, to na razie tyle, idę sobie porysować.*~
~Bogu dzięki. ;-;~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #64.
Wspomnienia
(...) Kiedy się obudziłam, ujrzałam nad sobą jakiś
czarny, metalowy sufit. Taki sam, jaki był w, nieistniejącej już, Cytadeli.
Zdziwiło mnie to, gdyż w momencie, w którym straciłam przytomność byłam na
dworze. Od razu podniosłam się więc. Po zrobieniu tego, ujrzałam, że leżałam na
łóżku w jakimś czarno srebrnym pomieszczeniu. ~*Niedługo pojawi się
jeden z mych idoli. <3*~ ~W sumie, też lubię gościa. xD~ Było
w nim dużo sprzętów elektronicznych, w tym taśm produkcyjnych otoczonych
mechanicznymi ramionami, które tworzyły jakieś części, wyglądające jak elementy
do robotów. ~*Moment, tylko regedit odpalę, aby walić zajebistymi
dialogami. xD*~ ~O ja jebe. xDDD~
Po paru minutach, w czasie których rozglądałam się
po miejscu, w którym byłam, usłyszałam otwierające się drzwi, a następnie
ujrzałam jakiegoś mężczyznę. ~*<3*~ Jednak nie wyglądał on
na normalnego człowieka. ~Fakt, że jest nieśmiertelny już o czymś
świadczy.~ Widziałam, że jego skóra była koloru srebrnego. I tu
nie żartuję. Naprawdę tak było. ~*That's true. Wielki
Elektronik wygląda tak:
*~
~O rzesz ty kurwa, inaczej go sobie wyobrażałem. xD~
~*:D*~
Oprócz tego, miał na sobie srebrne ubranie, ~*Gdyż
w filmie "Podróże Pana Kleksa" (fak, wygadałam się
;-;) był znacznie gorzej ubrany. Dokładniej tak:
Mam nadzieję, że widać. To zdjęcie w najlepszej
jakości, jakie znalazłam. Inne są w piździec prześwietlone.*~
~Folia! xD~
~*Tak, wiem, też kojarzy mnie się jego ubiór z folią
aluminiową. xDDD*~
wyglądające jak folia aluminiowa, którą owija się
choćby kanapki do szkoły. Wiem, dziwne porównanie, ale z niczym innym ono mnie
się nie kojarzyło. ~Właśnie. xD~ Okazało się, że
najprawdopodobniej ten ktoś zauważył, że się obudziłam, gdyż podszedł do mnie i
powiedział:
- O, nareszcie się obudziłaś. Dwa dni bycia
nieprzytomnym to jednak długo.
~*:D*~
Dwa dni? Pojebało go? Nie wierzyłam w to, że mogłam
tyle czasu być nieprzytomna. Ale w sumie - byłam głodna i odwodniona, więc nie
dziwne. Mniejsza. Kiedy to powiedział, ja rzekłam:
- Kim ty jesteś? I gdzie JA jestem?
- Mojego prawdziwego imienia i nazwiska nie podam,
bo go nie lubię. Sam siebie nazywam Wielkim Elektronikiem. ~*Ej, a
niedawno mi wpadło do głowy: A jeśli on na serio ma tak na imię i nazwisko?
xDDD*~ ~Przestań ćpać. xD~ ~*No, aleee... xDDD*~ ~Dżezis.
xDDD~ Obecnie jesteś w mojej bazie, w której tworzę roboty, za
pomocą których zamierzam stworzyć imperium. ~Wielbię go. <3~ Znalazłem
cię na jednym z placów. Obok ciebie leżał również nieprzytomny jakiś mężczyzna.
Podszedłem więc do was aby sprawdzić czy żyliście. Ten, który leżał obok ciebie
był martwy, a ty żyłaś. Postanowiłem więc cię zabrać abyś tam tak nie
leżała. ~*Wspaniale. xDDD Jak ja go kocham. xDDD*~ ~Też
go wielbię. xDDD~ – Odpowiedział
- Weeeź...Nie przypominaj mi teraz o tym, kto leżał
obok mnie martwy...Cała przeszłość mnie się przez to przypomina... - Odparłam
ze łzami w oczach.
~*>:DDDDDDDDDD*~
- Aż tak? – Zapytał
- Tjaa...Znasz Kombinat? – Odpowiedziałam pytaniem
na pytanie.
- Kombinat? A, tak. Coś kojarzę. Międzygalaktyczne
imperium, które w siedem godzin podbiło całą Ziemię. Niewiele wiem, bo byłem w
tym czasie poza tą planetą. – Odrzekł
~Jak wiemy, Wielki Elektronik jest zajebisty. :3~
- No. To ten, który leżał obok mnie, to był dr.
Wallace Breen~*uś*~. ~Bez przesaaady. xDDD~ ~*Moja
wina, że Breen też jest zajebisty?*~ Za czasów Kombinatu –
Administrator Ziemi, ALE nie założyciel Kombinatu. Wierz lub nie – założycielką
byłam JA. Tak, ja. Stworzenie Kombinatu zajęło mi 12 LAT. A później już nim
władałam. Nikt nie odważył się mnie sprzeciwić, bo jak się sprzeciwił to
zależnie od płci – albo, jeśli był mężczyzną, został zamieniany na Stalkera,
czyli humanoida? W sumie to raczej tak, którzy pracowali w Cytadelach, czyli
głównych symbolach dominacji mego imperium na danej planecie albo na Żołnierza
Kombinatu, który po kres swych dni służył memu Imperium, albo, jeśli była
kobietą, została zamieniana na Zabójczynię Kombinatu. ~<Niucha>
Łączenie bety i oryginalnej gry. Diagnoza: Demo HDTF.~ ~*NIE
PORÓWNUJ MEGO DZIEŁA SZTUKI DO TEGO GÓWNA!*~ ~Ups...~ Ech...A
Kombinat rozpadł się przez przejęcie przez moich wrogów statku Borealis na
Antarktydzie i użycie przeciw nam aparatury tam się znajdującej. Przeżyliśmy
tylko my – ja i Breen. A teraz – no cóż. Jestem tylko ja. – Odpowiedziałam
Widziałam, że Wielki Elektronik słuchał tego ze
zdziwieniem. Widać to było w jego ~*zajebistych*~ oczach.
Chwilę później, powiedział ze zdziwieniem w głosie:
~- FileGrowthQuantumSeconds?!~
~*No ależ oczywiście. xDDD*~
~:D~
- KOMBINAT BYŁ TWÓJ?!
- Tak. Że tak powiem, taka tam realizacja marzenia z
dzieciństwa o własnym imperium. Przynajmniej życie miałam ciekawe. –
Odpowiedziałam
- Eh...Jeszcze nie raz w moim życiu się
zdziwię...Myślałem, że to imperium stworzyły jakieś istoty nie z tej planety, a
nie zwykły człowiek. Tak w ogóle, to ty jesteś cyborgiem? – Spytał
~*Tak xD*~
~Cudnie. xDDD~
~*:D*~
- Co? Nie! Jeśli chodzi ci o moje sztuczne oko, to
mam je dlatego, że po wybuchu reaktora ciemnej energii w Cytadeli, jako iż w
czasie wybuchu byłam w jedynym portalu znajdującym się w tej budowli, spadłam w
dół z samego szczytu przez co, po uderzeniu, jak dowiedziałam się po obudzeniu,
wypadło mi oko. Żeby wyprzedzić twoje pytanie o to, kto je stworzył, powiem, że
zrobił je Breen. – Odpowiedziałam
- Już myślałem, że mam do czynienia z
nie-do-końca-prawdziwym człowiekiem. ~*Powiedział nieśmiertelny
gościu.*~ W ogóle, skoro już schodzimy na tematy imperiów i
technologii – nie chciałabyś mi pomóc tworzyć mego mocarstwa, a potem w
władaniu nim? – Zapytał
~Nie ma to jak walnąć prosto z mostu. Wielbię go.
xDDD~
A co mi tam. Miałam już doświadczenie w budownictwie
oraz rządzeniu więc mogłam mu pomóc. Nawet jakby, to nie miałam już co robić w
życiu. Odpowiedziałam więc:
- Ok. W sumie i tak nie mam już nic do stracenia.
Po tej rozmowie, oboje zaczęliśmy tworzyć armię do
stworzenia naszego nowego imperium...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #65.
Wspomnienia
(...) Widząc to, jako iż nie mogłam rozpłakać się ze
smutku (Wielki Elektronik NIGDY nie wychodził z tego pomieszczenia, ~Co
on, nawet do kibla nie chodził?~ ~*Kocham twoje priorytety.
xD*~ ~Wiem :D~ więc zawsze byliśmy we dwoje, a ja
bałam się jego reakcji), podparłam głowę dłonią, spuściłam wzrok i zaczęłam
rozmyślać o przyszłości, którą znów zobaczyłam. Czasem wolałam nie mieć tej
umiejętności bowiem wiedziałam przez to, że choćbym nie wiem co zrobiła – znowu
skończę samotnie, bez ukochanej osoby. ~*Podziękuj swojej stwórczyni.
:**~ Wiem, że wy chcielibyście mieć taką umiejętność, ale uwierzcie
mi, że to nie jest przyjemna umiejętność. Fakt, można zobaczyć co cię czeka,
ale jednak nie można tego zmieniać, więc to boli tym bardziej, gdy przyszłość
jest smutna. W dodatku widzi się tą przyszłość, szczególnie złą, w momencie
największego szczęścia. ~*Hehe :D*~
Jednak, Elektronik najprawdopodobniej zauważył, że
się czymś martwię, gdyż w pewnym momencie usłyszałam, jak pytał mnie:
~*- CacheShortPageCount?*~
~No ja jebe. xDDD~
~*:D*~
- Hej...Ramoninth...Co ty taka zamyślona? Wyglądasz,
jakby się coś stało.
- A nie powiesz o tym nikomu? – Odpowiedziałam
pytaniem na pytanie.
Wolałam aby to zostało między nami. Tak samo jak
kiedyś, kiedy zobaczyłam nieuchronny koniec ~*Informacji o
systemie*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*Wiem
;"D*~ Kombinatu jeszcze na długo przed jego nastąpieniem.
- Nie powiem. Obiecuję. – Odpowiedział
- Dobrze. Na razie nie stało się nic, ale za jakiś
czas się stanie. Bowiem wierz mi lub nie, ale ja umiem widzieć ~kible
publiczne~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:D~ przyszłość.
Jednak, co najgorsze, nie potrafię jej zmieniać. A obecnie widziałam bardzo
smutną przyszłość. – Odpowiedziałam
- Spoko, mnie już na tym świecie raczej nic nie
zdziwi. W ogóle, to aż taka ta przyszłość zła? A jak ona wygląda? – Spytał
- Tak. – Odpowiedziałam, po czym zaczęłam myśleć o
tym, co zobaczyłam. W tym momencie, te obrazy zaczęły przewijać się na jednym z
ekranów głównego komputera sterującego Centrum Dowodzenia ~III
Rzeszy~ ~*NO DO CHOLERY! xDDD*~ ~No co?
;"D~. Kiedy pokaz widzianej przeze mnie przyszłości się skończył,
nastała cisza. Słychać było, dosłownie, ciszę. Kilka chwil potem, Wielki
Elektronik rzekł:
~- Uruchom ponownie~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;"D~
- Jasna choleera! ~*Kufa, litery można
przeciągać TYLKO trzy razy! -_-*~ A nie można tej przyszłości jakoś
zmienić lub jakoś jej ominąć? Jakoś nie spieszy mnie się do śmierci,
szczególnie z JEGO rąk! ~*JESTEŚ NIEŚMIERTELNY! <Wściekle wzdycha
x2>*~
- Właśnie najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie.
Bo gdybym mogła ją zmieniać lub pomijać, Kombinat nadal by istniał i by mnie tu
nie było. – Odpowiedziałam
~A mnie by kurwiks strzelił, bo byłabyś Mary Sue.~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #66.
Wspomnienia
(...) Kiedy zaś leżałam już poraniona i cierpiąca na
podłodze cicho płacząc, w którymś momencie usłyszałam otwierające się drzwi od
pomieszczenia, w którym byłam. Przestraszyłam się. Bałam się, że to któryś z
tych, na których chciałam się zemścić wrócił aby mnie dobić. Zamknęłam więc
oczy i skuliłam się. Chwilę potem usłyszałam kroki. W pewnym momencie ustały. I
w tym momencie usłyszałam znajomy głos, który mówił:
~- Hyper-V - Rozszerzenia trybu monitorowania
maszyny wirtualnej: Tak~
~*Najlepsze, co można by powiedzieć w tym momencie.
xDDD*~
~Ja bym tak powiedział. x"D~
~*Lecz się. xD*~
~Nie! :D~
- Skarbie...
Poznałam go. To był głos...Wallace Breena! ~*<3*~ Od
razu, zdziwiona, uniosłam wzrok i spojrzałam w kierunku, z którego dochodził
głos. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam mego pierwszego ukochanego. Ale...jak?
Przecież on lata wcześniej zmarł z wycieńczenia, głodu i od~sraczkowania~wodnienia. ~*ODSRACZKOWANIA
XDDDDDD*~ ~:D~ Chwilę potem, spytałam zdziwionym i
zapłakanym głosem:
- B-Breen? Ale...Ale jakim cudem ty żyjesz? Przecież
lata wcześniej zmarłeś!
- Zorientowałem się, że jutro zaczynają się święta.
Wybłagałem więc siłę wyższą aby pozwoliła mi na ten czas wrócić do mojego
ludzkiego ciała. ~CHEATER!~ Zgodziła się i tak oto
jestem. Będę z tobą do 13 stycznia włącznie. Bo w końcu 12 stycznia są twoje
urodziny, ~*I moje! ^.^*~ a 13 moje. Więc nie byłoby sensu
wracać do świata umarłych i znów do świata żywych. – Odpowiedział
Tyle czasu z ukochanym...Mogło być coś
piękniejszego? ~*Rozmowa z Wielkim Elektronikiem mogłaby być czymś
piękniejszym. :3*~ ~. . .~ ~*:D*~ Chwilę
potem pomógł mi on wstać, po czym ja rzuciłam mu się w ramiona. Tak dawno się
do niego nie przytulałam...A wtedy tak cierpiałam, że potrzebowałam kogoś
bliskiego. ~*Grzegorz siedzi obok.*~ ~Bosh ;"D~ Chwilę
później i on mnie przytulił. Gdy zaś emocje opadły, postanowiliśmy spędzić cały
ten czas razem i jak najlepiej go wykorzystać....
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #67.
Miłość w czasach ciemności.
(...) Po czym kopniakiem przewrócił mnie na ~pizdę~ ziemię. ~*GRZEGORZ!
Znowu żeś zjebał atmosferę! xD*~ ~To moja zaleta. :D~ Kiedy
zaś uniósł siekierę i chciał mnie ją ~Chyba "nią".~ zabić,
patrzyłam na niego z przerażeniem w oczach. Lecz, kilka chwil później
usłyszałam strzał, a następnie ujrzałam, że mój ojciec został
zdezintegrowany. ~*:D*~ Od razu odwróciłam się aby zobaczyć,
kto mnie uratował. Szczególnie, że broń strzelającą kulami energii posiadał
tylko Kombinat. ~*A te dwa zdania można by połączyć w jedno.*~ Kiedy
to zrobiłam, ujrzałam...Wallace Breena. On był taki kochany...Zawsze starał się
mnie chronić. Chwilę później, pomógł mi on wstać. Gdy zaś już stałam, rzuciłam
mu się w ramiona i mocno do niego przytuliłam. Tak się bałam...Chwilę później i
on mnie przytulił. Parę sekund później, zamknęłam ze strachu oczy, a następnie
powiedziałam z, jeszcze słyszalnym, strachem w głosie:
~- Nazwa użytkownika: WattpadMaster\Ramoninth~
~*Nie dość, że zjebałeś atmosferę, to wyjawiłeś
fanom, jak nazywa się mój komputer. BRAWO. xDDD*~
~WattpadMaster: Najlepsza nazwa dla komputera. xDDD~
~*:D*~
- Dziękuję...
- Nie musisz dziękować, kochanie...Nie pozwolę cię
skrzywdzić. – Odpowiedział
~Taaa :D~
Przy nim przynajmniej mogłam poczuć się bezpiecznie.
Wiedziałam, że on nic by mi nie zrobił...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #68.
Wspomnienia
(...) Jednak cholernie kusiło mnie aby sprawdzić co
jest w Sektorze X. ~*Ty tyku! xD*~ ~CIĄŻA!~ ~*CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~;"""D~ Aż
w końcu postanowiłam złamać zakaz. ~Ty skubańcu!~ Jako
iż winda omijała mój cel podróży i nie dało się tam dojechać, postanowiłam
zejść po schodach. Im niżej szłam tym bardziej ciemno było. ~Spoko,
to tylko Klara się zesrała.~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Bałam
się. Mimo wszystko, ciekawość ~**głupota*~ pchała mnie dalej.
Kiedy zaś doszłam do odpowiedniego miejsca ujrzałam zamknięte drzwiami
przejście. Jednak, było ono na tyle niskie, że dało się je przeskoczyć.
Podciągnęłam się więc ~*Mary Sue. Nikt normalny nie umie się podciągać.*~ ~To,
że masz pierdolca, nie znaczy, że inni też mają.~ ~*EJ!*~ ~:DDD~ i
przeszłam na drugą stronę. Będąc tam, zobaczyłam srebrne drzwi. Była na nich
szyba pancerna. Od razu podeszłam do nich i podciągnęłam się, gdyż szyba była
za wysoko, a następnie zaczęłam spoglądać przez okienko.
W środku widziałam jakiś szalejący, zielony
gaz. ~Gaz nie ma koloru, kufa.~ Oprócz tego, było tam
ciemno. Jedyne co oświetlało tamto pomieszczenie to czerwone światło alarmu,
który jeszcze trochę był słyszalny. Na podłodze leżała jakaś pęknięta beczka, z
której to wydobywał~o~ się ~gówno Dawida~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Teraz to żeś dojebał. xDDD*~ ~x"D~ gaz. Już
wiedziałam w 90% dlaczego zakazano mi tam wchodzić.
Jednak, w pewnym momencie, poczułam, że ktoś położył
mi rękę na ~dupie~ ramieniu. ~*Weź. xD Wielki
Elektronik nie jest zboczony. xD Nie, to nie był spoiler, bo każdy wie, kto był
za główną bohaterką.*~ Aż ciarki mi przeszły. Było tam TAK CHOLERNIE
CIEMNO i jeszcze KTOŚ za mną był. Od razu odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam,
ujrzałam Wielkiego Elektronika. ~*<3*~ Chwilę później,
powiedział on:
~- FileDiscontinuitiesPerSecond~
~*Znowu? xDDD*~
~:D~
- Miałaś tu nie chodzić...Nie wiem, jak tu się
dostałaś, ale to nie jest bezpieczne miejsce.
~You Don't Say...~
- Ja wiem...Ale tak mnie kusiło aby zobaczyć, czemu
nie można tu wchodzić, że w końcu tu przyszłam... - Odpowiedziałam
- Ta twoja ciekawość kiedyś doprowadzi do twej
zguby. – Odparł
- W ogóle...To co tam w środku się stało? I dlaczego
jest tam ten gaz? I do czego ten sektor służył? – Spytałam
- Ech...No dobrze, opowiem ci o tym, ale to nie są
miłe wspomnienia. Otóż, Sektor X~*YZ*~ ~Co. xD~ ~*No
co? Skojarzyło mnie się z ostatnim sprawdzianem z angielskiego, w którym na
końcu było wypracowanie (list motywacyjny dokładniej) i trzeba było podpisać
się XYZ.*~ służył do eksperymentów na materiałach niebezpiecznych,
czyli np. rzeczach z promieniowaniem gam~mmmmmmmmmmmmm~ma. ~*Gammmmmmmmmmmmmmma.
Wspaniale. xD*~ ~Wiem :D~ Któregoś dnia,
eksperymentowałem tam z beczkami z ~gównem Dawida~ ~*Nosz...
xDDD*~ neurotoksyną. Sprawdzałem ich wytrzymałość, kiedy zostawały
poddawane różnym ciśnieniom. W którymś momencie, kiedy na chwilę je zostawiłem
i poszedłem podnieś beczkę z oksygenem, gdyż przewróciła się, jedna z beczek
z ~gównem Dawida~ ~*PRZESTAŃ XDDDDDDDDDD*~ ~;"D~ neurotoksyną
pękła, do dziś nie wiem, z jakiego powodu, przez co pomieszczenie zaczął
wypełniać śmiercionośny ~smród gówna Dawida~ ~*CIĄGLE
RYJĘ XDDDDDDDDDDDD*~ gaz., Kiedy się zorientowałem, chciałem stamtąd
uciec, aby się nie udusić. ~*Ale przecież jesteś nieśmiertelny. ;-;*~ Jednak,
nie zdążyłem otworzyć drzwi, gdyż zemdlałem. Życie uratował mi, z tego, co się
dowiedziałem, kiedy się obudziłem, mój zaufany sługa, płk. Alojzy Bąbel, ~*Który
serio ma takie nazwisko i ciągle z niego ryję. xDDD*~ ~Jezu xDDD~ którego
miałaś już okazję poznać. Kiedy wróciłem do zdrowia, bo jednak zatrucie gazem
było duże, odciąłem sektor od świata, zablokowałem przejście i wymontowałem
przycisk z windy, aby nikt nie mógł się tam dostać. ~Jak łaskawie.~ Obecnie
funkcję Sektora X przejęła druga połowa Sektora V jednak po incydencie z
neurotoksyną jestem już uważniejszy przy tego typu eksperymentach. A sam
pechowy Sektor jest obecnie nadal skażony gazem, co widziałaś. Staram się go na
wszelkie sposoby pozbyć jednak nie daję rady. Nie wiem, co za cholerstwo mi
sprzedali na tym czarnym rynku. Nie chcę, abyś tu chodziła, gdyż mogłoby ci się
coś stać, a już cię polubiłem, ~*Największy sukces życiowy wersja:
Uniwersum filmów o Panu Kleksie.*~ więc nie chciałbym, aby coś ci się
stało. – Opowiedział
Po tej rozmowie, już wiedziałam, dlaczego to miejsce
zostało odcięte od świata. Chwilę później, Elektronik powiedział:
~*- SwagBitsPerSecond*~
~SWAG XDDD~
~*Moja wina, że tak się ten proces nazywa w edytorze
rejestru? xDDD*~
- Chodźmy już stąd. Tak będzie lepiej.
Po czym objął mnie, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*ECH...
-_-*~ a następnie oboje wyszliśmy z sektora...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #69.
Miłość w czasach ciemności.
(...) Po czym Klara rzuciła mu się w ramiona i mocno
do niego przytuliła. Następnie, ze strachu zamknęła ~dupę~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ oczy.
Breen zaś, jedną ręką przytulił ją do siebie, a drugą wycelował broń w kierunku
Daniel~*eł*~a. Chwilę potem, rzekł:
- Spróbuj jej cokolwiek zrobić, to odpłaci ci się
śmiercią.
- Mogę robić co chcę. To jest moja córka. – Odparł
Daniel~*eł*~.
~On jest taki głupi czy tylko udaje? Przecież
właśnie rozmawia z władcą świata, Konsulem. _-_~
- Nie jestem twoją córką, bo ty nie zasługujesz na
miano ojca. Breen jest dla mnie jak drugi ojciec, a ty...No cóż. Ciebie nie
można nawet człowiekiem nazwać. – Powiedziała Klara.
- Ty to się w ogóle przymknij idiotko. – Powiedział
Daniel~*eł*~.
- Nie obrażaj jej, bo na to nie zasługuje. Zabieram
ją do Cytadeli. U mnie będzie bezpieczniejsza, niż u was. – Rzekł
~*A na stówę szczęśliwsza, bo wiecie: BREEN! <3*~
- Nigdzie jej nie zabierzesz. Ona zostaje ze mną i z
Laurą. Klaro, idziemy. – Odparł
~WAT DA FAK. xDDD Przecież słowo władcy słowem
świętym. __-__~
- A kimże ty jesteś, że masz czelność rozkazywać Konsulowi? ~*Właśnie*~ Poza
tym, ona przez was chciała się zabić, więc jej dom nie jest dla niej
bezpiecznym miejscem. - Powiedział
- A poza tym, ja nigdzie nie idę. Przecież dla was
nic nie znaczę, debilu. – Powiedziała Klara
~Ładnie się wyraża. xD~
- CO?! Jak ty się wyrażasz?! – Krzyknął Daniel~*eł*~,
po czym chciał siekierą zabić Klarę. Jednak, nie zrobił tego, gdyż Breen
wystrzelił ze swojej broni i zdezintegrował „ojca" Klary... ~Amen~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #70.
Wspomnienia
(...) Jednak, w pewnym momencie, usłyszałam dźwięk
otwierających się drzwi do mojego pokoju. Od razu odwróciłam się. Kiedy to
zrobiłam, ujrzałam, że przyszedł do mnie Wielki Elektronik. ~*<3*~ Zdziwiłam
się, gdyż zwykle to ja musiałam do niego chodzić. ~Pewnie chce ci
przekazać coś ważnego, skoro osobiście ruszył dupę.~ Chwilę
później, spytałam:
- O, to ty. Co cię do mnie sprowadza? Zwykle to ja
musiałam do ciebie chodzić.
W tym momencie podszedł on do mnie bliżej, chwycił
mnie za ręce i powiedział:
~*- BITCH, I'M WORLDWIDE!*~
~Brawo, zjebałaś atmosferę. xDDD~
~*I jest mi z tym dobrze. B)*~
- Ramoninth...Muszę ci coś powiedzieć...
- No mów. – Odparłam
Byłam ciekawa, co też miał mi do przekazania, że sam
do mnie przyszedł. Chwilę później, powiedział on:
- Bo...Bo ja od dłuższego czasu czuję, że cię
kocham... ~*<3*~ Jesteś taka cudowna... ~Kolejny
z Nadkropkozą?~ ~*Nie wiem, co ja kiedyś miałam z tym, że w
momencie, gdy ktoś wyznawał komuś miłość waliłam trzema kropkami na końcu
każdego zdania.*~ Kiedy się śmiejesz, można to uznać za najpiękniejszy
widok ~w Sosnowcu~ ~*JEZU XDDD*~ ~Jeszcze
nie Jezus, ale pracuję nad tym. :>~ ~*Twoja skromność jest
porażająca. xD*~ ~Wiem :D~ na świecie...Gdy
płaczesz...Wokół robi się nagle tak ~wesoło~ ~*GRZEGORZ!
XDDD*~ ~:D~ smutno...Jesteś najlepsza i
najcudowniejsza...Kocham Cię... ~*Ja ciebie też kocham! :**~ ~Jezu
xDDD~
Kiedy to wypowiedział, nastała cisza. Nie mogłam
uwierzyć, że poza Breenem ktoś mógłby mnie pokochać...Chwilę potem, spytałam ze
łzami w oczach:
- Oh...Naprawdę?
~Nie :D~
- Tak...Ciebie nigdy bym nie okłamał... -
Odpowiedział
W tym momencie rzuciłam mu się w ramiona. Chwilę
potem i on mnie przytulił. Czułam się taka szczęśliwa...W życiu nie
podejrzewałam, że ktoś jeszcze mógł mnie pokochać...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #71.
Wspomnienia
(...) Siedziałam nad tą kartką papieru jakąś
godzinę. ~*O, będzie mój ulubiony wątek. Zaraz zobaczycie, o co w nim
chodzi.*~ Miałam pustkę w głowie. Nie wiedziałam, jakie logo mogłoby
mieć nasze przyszłe imperium.
~
~
~*To byłby plagiat. xD*~
~CICHO! :<~
Aż w końcu, po godzinie, wpadłam na genialny, ale
zarazem i banalny pomysł. Nie wierzyłam, że mógłby być taki prosty, ale
jednocześnie wymyślenie go zajęłoby mi tyle czasu. ~*Najprostsze rzeczy
zawsze pozostają niezauważone.*~ Zaczęłam więc rysować.
Narysowałam czarną kredką romb. Jego środek
pokolorowałam na żółto, gdyż czarny z żółtym wygląda najładniej (zaraz po
czarnym i czerwonym). ~Because czarny to kolor neutralny. Do niego
wszystko pasuje.~ Następnie, od jednego z górnych boków rombu
pociągnęłam dwie, niedługie kreski. Narysowałam je tak aby dało się je
pokolorować, a następnie zamalowałam je na czarno. Przy dwóch dolnych bokach
rombu narysowałam tak samo jak kreski literę „V" i pomalowałam ją na
czarno. To V i dwie kreski miały być inicjałami od nazwy „Wielki
Elektronik", jednak nie wiedziałam jak wpisać „W" w romb, ~Chyba
się ładnie wpisać nie da.~ więc wpisałam V.
~*
Ten romb po prawej jest logiem. I tak, znowu kradnę
graficzkę osobie, (KwasPruski, czy jak jej tam, sry nie pamiętam. ;p Nie wiem,
czy ma Wattpada, so nie oznaczam, ale i tak wolę napisać czyja to graficzka, bo
jeszcze się zdziwię, jak tu trafi. xD) która kiedyś jako pierwsza skomentowała
mojego bloga z FanFiction "Wspomnienia". Jeśli to
czytasz: Sorki, ale lepszego przedstawienia loga w necie nie widzę. xD*~
~Złodziej xD~
~*Nie była zła, jak miałam to w avatarze na
Bloggerze, so... xD*~
Wydawało mnie się, że Wielkiemu Elektronikowi się
spodoba. Bo mało kto za pierwszym razem wiedziałby o co chodziło w tym
logu. ~*True. Gdyby nie Wykop, chyba do dziś bym nie wiedziała. xD*~ Od
razu wzięłam więc kartkę i wyszłam z pokoju, a następnie udałam się do windy i
nacisnęłam przycisk aby przyjechała. Jednak, przypomniałam sobie, że przecież
winda została zniszczona. Kiedy chciałam już zejść do Sektora C, gdzie Wielki
Elektronik spędzał większą część dnia, po schodach, ujrzałam, że winda
przyjechała. Elektronik był cholernie szybki jeśli chodziło o naprawy. ~Już
go lubię! :3~ Po chwili zaś, ujrzałam, że do windy, do której
wsiadłam, wszedł też zaufany sługa mego towarzysza, czyli płk. Alojzy Bąbel
(no, ale nazwisko to mógłby sobie zmienić). ~Fajnie, że ktoś mnie
rozumie. xD~ Chwilę później, kiedy winda ruszyła, Alojzy
powiedział:
- Cześć. Gdzie jedziesz?
~*- Do CommitMaxCheckPointPageCount. -
odpowiedziałam*~
~Idealnie xDDD~
~*Kocham edytor rejestru. xDDD*~
~Widać ;"D~
- Do Sektora C. A ty? – Odpowiedziałam
- Do Sektora V. W ogóle to co to za kartka, którą
trzymasz? – Odparł
- Pierwsza wersja loga dla przyszłego imperium, o
które zaprojektowanie prosił mnie Wielki Elektronik. ~*<3*~ –
Rzekłam
- O. A jak to logo wygląda? – Spytał, wyraźnie
zaciekawiony.
W tym momencie pokazałam mu kartkę. Kiedy zaś to
zrobiłam, Alojzy powiedział:
~- Zapisywanie...~
~*JEZU XDDD*~
~Wiem ;"D~
- Dziwne i takie trochę tajemnicze jest to logo.
- To świetnie wiedzieć, że moja koncepcja się udała.
– Powiedziałam
- W ogóle, to co ono znaczy? – Zapytał
- Te dwie kreski i „V" u dołu mają być inicjałami
od „Wielki ~Zapierdalacz~ Elektronik". ~*WIELKI
ZAPIERDALACZ XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~;"""D~Jako
iż nie wiedziałam, jak wpisać „W" w romb, jest „V". A kolory są
takie, bo najlepiej pasują. – Odparłam
- Ciekawe, czy Elektronikowi się spodoba, bo dla
mnie jest takie proste, ale jednocześnie ~chujowe~ ~*Szczerość
xD*~ ~Wiem :D~ ładne, estetyczne i tajemnicze. A
Wielki Elektronik lubi estetykę. – Powiedział
~*Każdy z funkcjonującym mózgiem lubi estetykę.*~
~
~
~*<3333333333333333333333333333333333333333333333333*~
~Wiedziałem, że tak zareagujesz. xD~
Po tej rozmowie, w oczekiwaniu na dojazd do Sektora
C, do którego miałam wejść, rozmawialiśmy jeszcze na różne tematy. Jednak,
kiedy winda dojechała do celu mej podróży, pożegnałam się z Alojzym i weszłam
do sektora, a następnie udałam się do głównego pomieszczenia. Parę minut potem,
kiedy tam doszłam, ujrzałam Wielkiego Elektronika, który siedział przed jakimś
monitorem, na którym widoczne było wnętrze głównego pomieszczenia Sektora
X. ~Ten to dopiero uparty. Pasujecie do siebie, Ramoninth! xD~ ~*<3*~ Najwidoczniej
starał się nadal walczyć z neurotoksyną. Ewidentnie nie dawał za wygraną i za
to uparte dążenie do celu go podziwiałam. ~*<33*~ Chwilę
później, podeszłam bliżej i spytałam:
- Co robisz?
W tym momencie odwrócił się on na krześle obrotowym.
Widząc mnie, odpowiedział:
- O, Ramoninth. A właśnie staram się na odległość
walczyć z neurotoksyną w Sektorze X. Jednak, jak widać, bez skutku.
~Jak ja go uwielbiam. :3~
~*Każdy normalny lubi Wielkiego Elektronika. <3*~
- To chyba był twój ulubiony sektor. – Rzekłam
- Taa...Tak było. Lubiłem tam przebywać do czasu
incydentu z neurotoksyną. W ogóle to co cię do mnie sprowadza? – Odparł
- Już zaprojektowałam logo dla nowego imperium. –
Powiedziałam
- Wiedziałem, że na tobie można polegać. W ogóle to
pokaż mi je. – Powiedział~eł~
~*POWIEDZIAŁEŁ XDDDDDDDD*~
~Nie ma to jak ubarwiać pomysły. xD~
Po tej rozmowie, pokazałam mu kartkę papieru, na
której było narysowane logo. Kiedy to zrobiłam, Wielki Elektronik zaczął się
jej przyglądać. Widziałam, że robił to z zaciekawieniem. Czyżby podobała mu się
moja koncepcja? Chwilę potem, rzekł:
- No, no...Ładne. Tylko co znaczą te litery w
rombie?
- Te dwie kreski i litera „V" u dołu rombu mają
być inicjałami od tego, jak się zwiesz, czyli od „Wielkiego Elektronika".
Jako iż nie dało się wpisać „W" w romb ~Dałoby się, ale byłoby
krzywo i nieestetycznie.~ – jest „V". Bo w końcu imperium
będzie w większej części twoje. – Odpowiedziałam
W tym momencie, zobaczyłam, że Wielki Elektronik,
pierwszy raz odkąd się poznaliśmy, ~~*NIE XDDD*~ :D~ uśmiechnął
się. Nigdy nie widziałam, jak się uśmiechał. Zwykle był neutralny w stosunku do
otoczenia. ~Jak ja!~ ~*Nie, ty ostatnio ryjesz z
byle czego. xD*~ ~:DDDD~ Nie okazywał swoich
emocji. No, chyba, że złość. To okazywał. Ale praktycznie nie miał powodów aby
na któregoś z nas się denerwować. ~*Bo lepiej nie wkurwiać najlepszej
postaci z kanonu.*~ Chwilę potem, położył mi rękę na ramieniu i
powiedział:
- Więc mamy już nowe logo. Podoba mnie się to, które
zaprojektowałaś.
Po tej rozmowie, oboje wróciliśmy do swoich
zajęć. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Ja wyszłam z głównego
pomieszczenia i z samego Sektora C, a Wielki Elektronik wrócił do walki z
neurotoksyną...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #72.
Wspomnienia
(...) Jednak, w pewnym momencie, kiedy weszłam do
windy (chciałam jechać na chwilę do magazynu, czyli do Sektora ~*XY*~Z), ~RAMONINTH!
xDDD~ ~*:D*~ ujrzałam legendarny przycisk, na którym
napisane było:
~"DUPA"~
~*Gdzie by ten przycisk prowadził? xD*~
~Do kibla. xDDD~
~*Jezu xD*~
„SEKTOR X"
„Sektor X? Ale przecież Wielki Elektronik mówił mi,
że ten Sektor został skażony i, że on sam prawie w nim zginął. ~*Chuj z
tym, że jest nieśmiertelny.*~ Co się stało, że przywrócił przycisk do
tego Sektora? Może jest on symbolicznie?" – Pomyślałam ze zdziwieniem po
zobaczeniu tego.
Lecz, postanowiłam sprawdzić, co stanie się, kiedy
nacisnę ten przycisk. Kiedy go nacisnęłam, winda zaczęła jechać w dół. Jechała
tak około pół godziny. Gdy zaś dojechała do odpowiedniego sektora, weszłam do
środka. Po znalezieniu się tam, ujrzałam, że było tam jasno. ~*Jaśniej
niż w głowie Andromedy.*~ ~Ta szczerość. xD~ ~*No
co? :"D*~ Od razu ruszyłam w kierunku głównego pomieszczenia.
Kiedy doszłam do wielkich, srebrnych drzwi, spojrzałam przez szybę, która w
nich była. Po zrobieniu tego, nie ujrzałam neurotoksyny z opowieści Wielkiego
Elektronika.
„Czyżby Elektronikowi udało się uwolnić ten sektor
spod panowania ~gówna Dawida~ ~*JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~No co? Gówno Dawida to zabójcza
trucizna! xDDD~ gazu? Najwidoczniej tak." – Pomyślałam po
zobaczeniu tego.
Jednak, kiedy się odwróciłam i chciałam wrócić do
windy, ujrzałam, że do tego samego Sektora, akurat wszedł Wielki
Elektronik. ~Stalker jeden. Lubię go!~ Widząc mnie,
spytał:
- O, Ramoninth. Co ty tu robisz?
- Chciałam sprawdzić, co się stanie jak nacisnę w
windzie ten legendarny przycisk z napisem „Sektor X". I tak się tu znalazłam.
– Odpowiedziałam
W tym momencie, przewrócił on oczami i powiedział:
- I tak się kończy jak usunie się neurotoksynę.
Zaraz wszyscy się tu zlatują.
~*Wszyscy? Przecież Grzegorz nadal siedzi tutaj obok
mnie.*~
~Jezu ;""D~
~*:D*~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #73.
Wspomnienia
(...) Kiedy zaś zaczęłam przeglądać komputer,
ujrzałam tam plik o nazwie „Sektory.tx~txtxtxtxtx~t". ~*Fajne
rozszerzenie. xDDD*~ ~Wiem :D~ Od razu, z
ciekawości otworzyłam go. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam spis wszystkich sektorów
w bazie oraz opis do czego służyły. Było tam napisane:
· Sektor A – Pomieszczenia
mieszkalne.
· Sektor B – Laboratoria do
testowania broni.
· Sektor C – Pomieszczenia
kontrolne bazy i linie produkcyjne. ~*Bo, jak wszyscy wiemy, Sektory C
ZAWSZE służą do kontrolowania czego tam bądź.*~
· Sektor D – Naprawy uszkodzonych
sprzętów.
· Sektor E – Laboratorium do
eksperymentów fizycznych.
· Sektor F – Laboratoria do
tworzenia broni i maszyn najnowszej generacji. ~Pewnie Fiatów 126
p.~ ~*Wspaniała przyszłość technologii jest przez ciebie
kreowana. xD*~ ~Co nie? :D~
· Sektor G – Laboratorium do testów
nad technologią pozwalającą na przenoszenie ludzi do świata wirtualnego. ~*<Biegnie>*~
· Sektor H – Hale produkcyjne,
służące do tworzenia małych elementów różnych maszyn, których nie są w stanie
stworzyć maszyny z linii produkcyjnych.
· Sektor I – Sektor dla
informatyków, w którym to zajmują się różnymi problemami z komputerami. ~*Dobrze,
że nie ma tam pewnego kolegi mojej mamy z inicjałami A. S, bo by wszyscy
pierdolca dostali. xD*~
· Sektor J – Laboratoria do testów
materiałów wybuchowych.
· Sektor K – Komory
kriogeniczne. ~*Aż mnie noga zabolała.*~
· Sektor L – ~*Reaktor Lambda...A nie, to
nie to uniwersum. Sorki.*~ Laboratoria
· Sektor M – Laboratoria do
eksperymentów chemicznych.
· Sektor N – Sektor przeznaczony do
produkcji noktowizorów najnowszej generacji. ~<Biegnie>~
· Sektor O – Sektor do
eksperymentów na materiałach nie niebezpiecznych.
· Sektor P – Laboratoria do
eksperymentów nad broniami dezintegrującymi. ~<Zapierdala w
tempie 20000000 km/h>~
· Sektor Q – Laboratoria do
eksperymentów nad czasem. ~*~<Zapierniczają>~*~
· Sektor R – Portale w różne
miejsca, wymiary, lata i epoki historyczne. ~*<Zapierdala, przy
okazji potykając się o powietrze.>*~ ~Jak można potknąć się o
powietrze? xD~ ~*Medżik xD*~
· Sektor S – Laboratoria do
eksperymentów nad technologią transferującą do postaci hologramu. ~*<Zakurwia
w tempie 219834239847273987498 km/h>*~
· Sektor T – Składowiska robotów.
· Sektor U – Miejsce z głównym
komputerem sterującym bazą. ~KABOOOM! :D~ ~*Grzegorz
i jego destrukcyjna natura. xD*~ ~:D~
· Sektor V – Testowanie technologii
zbrojeniowej i eksperymenty nad materiałami niebezpiecznymi.
· Sektor W – Sektor prywatny
Wielkiego Elektronika. Bez pozwolenia nie wchodzić. ~Hehe :D~
· Sektor Y – ~"~Szpital~"~ ~*Oł
noł. Won z tymi cudzysłowami. ;_;*~ ~Hehe :D~
· Sektor Z – Magazyn
Po przeczytaniu tego, zaczęłam się zastanawiać:
„Hej! Przecież po literze „W" jest litera
„X"! To ten zakazany sektor! Dlaczego nic tu o nim nie ma?! ~*Bo
ja tak zarządziłam.*~ Tak w ogóle, to zajebista jest ta baza. Ma tyle
różnych ciekawych sektorów, choćby ten z portalami. Niezły jest ten Wielki
Elektronik, skoro wynalazł już technologię do kontroli nad CZASEM. Inteligentny
to on musi być i to CHOLERNIE." ~*Wiadomo. On jest zajebiście
zajebistozajebisty. <3*~
Po tym jednak, wyłączyłam dokument i zaczęłam
buszować po komputerze...
(...)
~*Dobra, to tyle na dzisiaj. Kolejny pomysł jest
cholernie długi i nie chce mnie się go dziś analizować.*~
~Ufff...~
_______________________________________________
~*<Odpala edytor rejestru.>*~
~<Odpala informacje o systemie.>~
~*Jedziemy! :D*~
~:DDD~
~*A i ustaliłam, że analizujemy do setnego pomysłu.
Potem nie ma sensu, bo rak praktycznie już nie występuje, jak już to raz na
jakiś czas, i to też nieszkodliwie.*~
~BOGU DZIĘKI!~
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #74.
Wspomnienia
(...) – Pozwól, że oprowadzę cię po bazie. ~Ach,
jakiż on kulturalny.~ Zacznijmy od miejsca, w którym jesteśmy.
Jest to Sektor A~*SDAS*~. ~Cudowna nazwa sektora. xDDD~ ~*Wiem
:D*~ Są tu pomieszczenia mieszkalne, jak widać. Mieszkają tu osoby,
które oprócz mnie są w tej bazie. A uwierz, jest ich mnóstwo. Naukowcy,
informatycy, programiści, moi słudzy, etc. ~Jak ja go uwielbiam. xD~ ~*Wiem
:D*~ Wszyscy tu mieszkają. Poza mną. Ja mieszkam w Sektorze W. ~Skubany!~
Po tych słowach, zeszliśmy klatką schodową w dół.
Kiedy zaś staliśmy przed Sektorem B, Wielki Elektronik powiedział:
~*- Zabij ktoś te nowe sterowniki Bluetooth. ;-;*~
~Cudowne zdanie, które można wypowiedzieć. xDDD~
~*No co? Ciągle mi te jebane sterowniki spamują
ilością baterii w słuchawkach. ;=;*~
- A oto i Sektor B. Znajdują się tu laboratoria do
testowania broni. ~<Zapierdala>~ Kiedy ja lub moi
naukowcy stworzymy jakąś broń jest ona testowana tutaj aby sprawdzić czy
odpowiednio działa. Pracują tu naukowcy z całego świata. ~*Czyli z
Korei Północnej i Korei Północnej.*~ ~Wielki ten świat. xD~ ~*:D*~
Po tych słowach, ruszyliśmy dalej w dół. Parę minut
potem, gdy staliśmy przed Sektorem C, Elektronik rzekł:
- A oto Sektor C~*ebula*~. ~Genialnie
xDDD~ ~*:D*~ Znajdują się tu pomieszczenia kontrolne
bazy, ~*Standard*~ z których to obserwuję na odległość
wszystko, co się dzieje we wszystkich sektorach. Oprócz tego, są tutaj linie
produkcyjne, na których obecnie tworzone są części do nowych robotów. Jeśli byś
mnie kiedykolwiek szukała, to najczęściej jestem tutaj.
~*KURWA, WINDOWS, WYPIERDALAJ!*~
~Cudowny komentarz. xDDD~
~*No co? Te sterowniki mnie wkuźwiają. ;-;*~
Następnie zaś, ruszyliśmy dalej. Po znalezieniu się
przed Sektorem D~upa~, ~*Widzę, że wczuwasz się w rolę.
xD*~ ~:DDD~ Wielki Elektronik rzekł:
~*-
Advanced INF Setup*~
~Ja
jebe xDDD~
~*:D*~
- A oto i, już czwarty, Sektor D ~A
nie "E"?~ ~*Niespójności!*~. To tutaj
naprawiane są uszkodzone sprzęty. Pracują tu mechanicy z całego świata ~*Czyt.
Korei Północno-Północnej*~ ~KOREA PÓŁNOCNO-PÓŁNOCNA. XDDD~ ~*:DDD*~ i
naprawiają wszystko, kiedy się zepsuje. Praktycznie tyle, co mogę o tym miejscu
powiedzieć.
Po czym ruszyliśmy dalej. Gdy staliśmy przed
Sektorem E~*waluacja*~, mój przewodnik powiedział:
- A oto i Sektor E. Znajdują się tu laboratoria do
eksperymentów fizycznych. Prowadzone są tu eksperymenty m.in. nad
grawitacją. ~<Zakurwia>~ Często dzieją się tu
rzeczy, które można zobaczyć tylko na filmach, więc warto co jakiś czas
zaglądać tu. Można bowiem na własne oczy zobaczyć coś, czego na świecie nie
znajdziesz.
Po tych słowach, poszliśmy dalej w dół. Kiedy
doszliśmy do Sektora F~enyloketonuria~, Elektronik rzekł:
~- Dodatkowy opis systemu operacyjnego: Niedostępne~
~*Najlepsze, co można powiedzieć. xDDD*~
- A tutaj mamy Sektor F. Są w nim laboratoria do
tworzenia broni i maszyn najnowszej generacji. Choćby portali. ~<Zapierdala
20000000 km/h>~ Tu również często dzieją się rzeczy, które
można zobaczyć tylko na filmach. Pracują tu najlepsi naukowcy z całego
świata ~*W sensie z Korei Północnej.*~ ~xDDDDDDDD~ dzięki
którym możemy mieć tu żywy film.
I następnie poszliśmy dalej. Po dojściu do Sektora G~ówno~, ~*Cudny
sektor. xDDD*~ ~Wiem :D~ Wielki Elektronik rzekł:
- A oto jeden z najciekawszych sektorów. Sektor G.
Znajdują się tu laboratoria do testów nad technologią pozwalającą na
przenoszenie ludzi do świata wirtualnego. ~*<Zapierdala, potykając
się o powietrze>*~ Można dzięki temu choćby pograć sobie w jakąś
grę „na żywo". Jedyna wada – giniesz w grze – umierasz i w
rzeczywistości. ~*No kurwa! :<*~ Więc z tym trzeba uważać.
Lub ówcześnie włączyć god moda. ~Dr. Hax już pędzi dać wpierdol.~
I ruszyliśmy dalej w dół. Gdy byliśmy przed Sektorem
H~*KEY_USERS*~, Elektronik rzekł:
~- Wersja: 10.0.16299 Kompilacja 16299~
~*Genialnie xDDD*~
~:D~
- A oto i Sektor H. Znajdują się tu hale
produkcyjne. Służą do tworzenia małych elementów, których linie produkcyjne nie
są w stanie stworzyć. Pracują tu ludzie, ale i roboty. Tworzone są tutaj choćby
śruby. W chwili obecnej cholernie przydatny Sektor.
Po czym poszliśmy dalej w dół. Gdy byliśmy przed
Sektorem I~ntel(R)~, Elektronik rzekł:
~*- LastKnownGoodProxy*~
~Great x"D~
~*Kocham psuć klimat. xDDD*~
~Me too... xDDD~
- I mamy Sektor I. Jest on dla informatyków. Tutaj
zajmują się różnymi problemami z komputerami, np. gdy system szaleje. Oprócz
tego, programują oni różne programy czy nawet roboty, dzięki czemu ja nie muszę
się nad tym męczyć, choć programować umiem. ~*Naucz mnie! <333*~ ~Ty
jesteś takim pierdolcem, że nawet Logomocji nie ogarniasz. xDDD~ ~*Logomocja
to nie programowanie! Mamy kolega jest informatykiem i tak uważa, więc w tej
kwestii na stówę ma rację.*~ ~SHUT...~ ~*:D*~ Jest
on jednym z bardziej przydatnych Sektorów.
I poszliśmy dalej. Gdy staliśmy przed Sektorem J~abadabadu~,
Wielki Elektronik rzekł:
~- Plik stronicowania: C:\pagefile.sys~
~*Jezu ;"""D*~
- A tu mamy Sektor J. Są tu laboratoria do
testowania materiałów wybuchowych. Są tu one testowane aby nie wybuchły w
najmniej odpowiednim momencie, np. gdy są trzymane w rękach. Są więc pod tym
względem testowane i ewentualnie dopracowywane. Jest to jeden z trzech
sektorów, gdzie trzeba zachować szczególną ostrożność.
I udaliśmy się dalej. Po znalezieniu się przed
Sektorem K~*urwinoks*~ ~NAJLEPSZY SEKTOR W DZIEJACH.
;"DDDD~ ~*Wiem x"D*~, Elektronik rzekł:
- A tutaj jest Sektor K. W nim znajdują się komory
kriogeniczne. Czasem się przydają, np. do zamrażania ~gówna
Dawida~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ obiektów
testowych i badania jak zachowuje się ich organizm w czasie hibernacji. Rzadko
są używane, jednak również się przydają. Ostrzegam, że w środku jest ~*gorąco*~ zimno.
Po tych słowach, poszliśmy w dół bazy. Gdy byliśmy
przed Sektorem L~atitude~, Wielki Elektronik rzekł:
~*- CachedProxyAccessType*~
~Ja jebe xDDD~
- A oto i Sektor L. Znajdują się tu różne
laboratoria. Są w nich tworzone różne, nowe rzeczy, np. leki z użyciem
arszeniku. ~*KOCHAM GO XDDD*~ Nie pytaj, jak im się to udało.
Czasem jest tam ciekawie, szczególnie, kiedy stworzą coś nowego. Warto tu
czasem przychodzić, szczególnie, jeśli interesuje się np. medycyną.
Po czym poszliśmy dalej. Gdy znaleźliśmy się przed
Sektorem M~*eltdown*~, Elektronik powiedział:
~- Zainstalowana pamięć fizyczna (RAM): 8,00 GB~
~*CHRYSTE xDDD*~
~:DDD~
- Oto Sektor M. Znajdują się tu laboratoria do
eksperymentów chemicznych. Np. do sprawdzania co stanie się, gdy połączy się
arszenik, kwas, neurotoksynę, rtęć i płynny oksygen. ~WIELBIĘ GO!
:333~ Często zachodzą tu ciekawe i przy okazji kolorowe reakcje
chemiczne, np. chmura brązowego pyłu czy różnokolorowa maź wydobywająca się z
probówek. Jest tu, nie powiem, jak w filmie.
Następnie udaliśmy się do Sektora N~*apierdalaczowie*~ ~NAPIERDALACZOWIE
XDDD~ ~*:"D*~. Gdy przed nim staliśmy, Wielki Elektronik
odparł:
~- Producent płyty głównej: Dell Inc.~
~*Genialnie xD*~
~No co? Korzystam z tego, że twój komputer po
uruchomieniu automatycznie włączył edytor rejestru i informacje o systemie! xD~
~*Jak mój komputer nas dobrze zna. xDDD*~
- A oto i Sektor N. Tworzone są tu noktowizory
najnowszej generacji. Np. z wbudowanym działkiem laserowym. ~<Zapierdala,
potykając się o własne oczy.>~ ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Po
stworzeniu, są tu także testowane. Często stworzone są z ciekawymi dodatkami,
np. ze skanerem wrogich istot. ~<Zapierdala w tempie 23847
km/h>~
I poszliśmy dalej. ~*Ot tak, jakby nic się
nie stało.*~ Po znalezieniu się przed Sektorem O~*górki*~,
Elektronik rzekł:
~*- Niski poziom naładowania baterii.*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Akurat, gdy szukałam czegoś z rejestru, bateria
zaczęła się wyładowywać, so... xDDD*~
- A oto i Sektor O. Przeznaczony jest do
eksperymentów na materiałach nie niebezpiecznych. Czyli np. nad jodem,
oczywiście nie izotopem jodu, tylko nad tym „dobrym" jodem. Często dzieją
się tu ciekawe anomalie. Trudno jest je opisać słowami. Musiałabyś je zobaczyć.
Nie ma tu zbyt dużego ~srania~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:DDD~ niebezpieczeństwa.
Po czym udaliśmy się w dół. Gdy byliśmy przed
Sektorem P~opierdolec~ ~*SEKTOR POPIERDOLEC XDDDDDD*~ ~x"D~,
Elektronik odparł:
~- Bateria 2: Brak~
~*JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;"D~
- A oto Sektor P. Są tu laboratoria do eksperymentów
nad broniami dezintegrującymi. Są one tu dokładnie testowane, gdyż taka broń
może narobić dużo szkód, z faktu, że rozbija na cząstki obiekty, przez co
wyparowują one. ~<Zapierdala>~ Tutaj również
należy zachować szczególną ostrożność, bo broń może zdezintegrować także istotę
żywą. ~To ja tworzyłem ten sektor! :D~ ~*Nosz... xDDD*~ ~:D~
A następnie poszliśmy dalej. Gdy byliśmy przed
Sektorem Q~*uantum*~, Wielki Elektronik odparł:
~*Bateria 1: 12% i trwa ładowanie*~
~Ja jebe xDDDD~
~*Znalazłam najbezpieczniejszy temat do robienia
sobie jaj, więc cichaj. xDDD*~
- A oto i kolejny z ciekawszych sektorów. Sektor Q.
Są tu laboratoria do eksperymentów nad czasem. ~*<Zapierdala
potykając się o własny nos.>*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*:D*~ Tutaj
odbywają się próby zatrzymania czasu, spowolnienia go, przyspieszenia czy
cofania go. Naprawdę ciekawe miejsce. A, że eksperymenty idą na coraz bardziej
zaawansowany poziom, tylko świadczy o inteligencji naukowców tu
pracujących. ~*Bo wiecie, Wielki Elektronik jest zajebisty, więc z
niezajebistymi osobami by się nie zadawał. <3*~
A następnie udaliśmy się do Sektora R~apidito~.
Gdy przed nim staliśmy, Elektronik powiedział:
~- StreamType~
~*Najlepiej x"D*~
- A to następny z ciekawszych sektorów, czyli Sektor
R. Znajdują się tu portale w różne miejsca, wymiary, lata i epoki
historyczne. ~*~<Zapierdalają>~*~ Można się
dzięki nim przeteleportować do np. początków świata i sprawdzić, jak ten świat
powstał, żeby wiedzieć po której stronie się opowiedzieć czy jak będzie
wyglądała przyszłość. Naprawdę bardzo ciekawy Sektor. ~Deutsch?~
Po czym ruszyliśmy do Sektora S~*pierdalaj*~. ~SEKTOR
SPIERDALAJ. JA JEBE. XDDDDDD~ ~*Najkulturalniejszy sektor w bazie.
xDDD*~ ~xDDDDDD~ Gdy przed nim staliśmy, Wielki
Elektronik rzekł:
~*- Wybierz podkategorię.*~
~PRZESTAŃ X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Nie :D*~
- A oto kolejny z ciekawszych sektorów, czyli Sektor
S. Są tu laboratoria przeznaczone do eksperymentów nad technologią
transferującą do postaci hologramów. ~*<Zaiwania>*~ Można
sobie za pomocą tej technologii pożyć jako hologram. Aby powrócić do ludzkiej
postaci, wystarczy wyjść z sektora. Obecnie trwają prace nad tym aby powrócić
do postaci człowieka w dowolnym momencie i, żeby poza sektorem również dało się
żyć w postaci ~spierdoliny życiowej.~ ~*GRZEGORZ,
NO! XDDD*~ ~:DDD~ hologramu. Naprawdę
ciekawe. ~W chÓj.~
Po tych słowach, udaliśmy się dalej. Gdy znaleźliśmy
się przed Sektorem T~apicerka~, Elektronik powiedział:
~- Dla rodzin 500+, dla Misiewicza 50000+~
~*Teraz zdania z memów, tak? xDDD*~
~To tylko jeden, bo zajebistego mema znalazłem.
xDDD~
- A oto Sektor T. Nie jest on za ciekawy. Jest to po
prostu składowisko różnego rodzaju nieudanych wersji robotów. Jednak, jako iż
nie potrafię się ich od tak pozbyć, trafiają tutaj. Jest tu także takie
pomieszczenie, gdzie znajduje się tzw. Moja historia, czyli jak wyglądały
roboty od momentu, gdy pierwszy raz zacząłem je tworzyć do teraz. Jedynie to
jest w tym sektorze ciekawe.
I ruszyliśmy do Sektora U~pierdolony~ ~*Upierdolony
sektor. Cudownie. xDDD*~. Kiedy przed nim staliśmy, Wielki Elektronik
rzekł:
~*- Katalog systemu Windows: C:\WINDOWS*~
~Jezu ;"D~
- A oto Sektor U. Tutaj nie radzę wchodzić ze
względu na to, że znajduje się tu główny komputer sterujący bazą. Nie chciałbym
aby został zniszczony, bo mogłoby mieć to fatalne skutki. Są tu wszystkie
centrale, z których komputer się składa. Jest on tak wielki, że potrzebny był
na niego osobny sektor. Poza nim oraz panelami nim sterującymi, nie ma tu nic
ciekawego. ~<Wchodzi i wbija w komputer siekierę.> :DDD~ ~*GRZEGORZ!
x""D*~ ~>:D~
Po tym, poszliśmy do Sektora V~*olatile*~.
Gdy przed nim stanęliśmy, Elektronik powiedział:
~*- Całkowita pamięć fizyczna: 7,91 GB*~
~Cudnie. xDDD~
~*:D*~
- Ten sektor, ze względów, o których opowiem
później, spełnia dwie funkcje. Pierwszą jest testowanie technologii
zbrojeniowej. ~<Zakurwia>~ Jest ona poddawana
testom sprawdzającym ich wytrzymałość, działanie, etc. Jeśli coś jest nie tak,
jak powinno, jest to naprawiane. Druga funkcja to eksperymenty nad materiałami
niebezpiecznymi, czyli np. nad ~gównem Dawida~ ~*Znowu?
xDDD*~ ~No co? Gówno Dawida to niebezpieczna trucizna! xDDD~ oksygenem.
Radzę tam być uważnym, szczególnie z powodu, który opowiem za dwa sektory.
Szczególnie radzę uważać na beczki z radioaktywną wodą. Nie chcę mieć skażonego
sektora. ~<Wylewa> :DDDDDDDDDDDDD~ ~*GRZEGORZ,
DO KURWY! xDDD*~ ~;"D~
I ruszyliśmy dalej. Kiedy znaleźliśmy się przed
Sektorem W~pierdol~ ~*Sektor wpierdol. xDDD*~ ~Najdelikatniejszy
sektor w bazie. xDDD~, Wielki Elektronik powiedział:
- A oto Sektor W. Jest on moim prywatnym sektorem,
do którego mogę wchodzić tylko ja. Bez pozwolenia nikt inny nie może tu ~srać~ ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~No co? :D~ wchodzić. Tu mieszkam i czasem
przebywam. Więc tu nie wchodź, chyba, że ci pozwolę. I właściwie tyle. Ten
sektor to taki mój dom.
Po tych słowach poszliśmy dalej w dół. Kiedy byliśmy
przed Sektorem X~*orax*~, na drzwiach ujrzałam napis:
„WARNING!
DEADLY
~DAVID SHIT!~ NEUROTOXIN!"
~*Grzegorz, ty mentalny gimnazjalisto! xDDD*~
~Mówiłem, że gówno Dawida to trucizna?
;"""D~
Na innych sektorach nie było żadnych ostrzeżeń.
Zdziwiłam się i przeraziłam. Sektor z takim napisem musiał być cholernie ~*[Przekreślony
Tekst]*~nie~*[/Przekreślony Tekst]*~bezpieczny. ~RAMONINTH!
xDDD~ ~*Ty możesz, to ja też. xDDD*~ Chwilę potem,
Elektronik rzekł:
- Echhh...A oto i Zakazany Sektor, czyli Sektor X.
Lub Sektor Złych Wspomnień, ale to raczej tylko dla mnie. Służył on niegdyś do
eksperymentów na materiałach niebezpiecznych. ~Takich jak gówno
Dawida.~ ~*Ja tego downa nigdy nie wychowam. Ktoś chce się
podjąć wyzwania? xD*~ ~:D~ Obecnie tę funkcję przejął
Sektor V. Opowiem ci, dlaczego to miejsce już nie jest takie samo. Któregoś
dnia, eksperymentowałem tam z beczkami z ~gównem Dawida~ ~*Dopłacę...*~ ~:DDD~ neurotoksyną.
Sprawdzałem ich wytrzymałość, kiedy zostawały poddawane różnym ciśnieniom. W
którymś momencie, kiedy na chwilę je zostawiłem i poszedłem podnieś beczkę z
oksygenem, gdyż przewróciła się, jedna z beczek z ~gównem Dawida~ ~*Dam
ciastko?*~ ~;"D~ neurotoksyną pękła, do dziś
nie wiem, z jakiego powodu, przez co pomieszczenie zaczął wypełniać
śmiercionośny gaz., ~*PRZECINEK, GTFO!*~ ~A poza tym:
*śmiercionośne gówno Dawida.~ ~*Oddam też moją kochaną herbatę
w zamian za wychowanie go?*~ ~Hehe :D~ Kiedy się
zorientowałem, chciałem stamtąd uciec, aby się nie udusić. Jednak, nie zdążyłem
otworzyć drzwi, gdyż zemdlałem. Życie uratował mi, z tego, co się dowiedziałem,
kiedy się obudziłem, mój zaufany sługa, płk. Alojzy Bąbel, którego miałaś już okazję
poznać. Kiedy wróciłem do zdrowia, bo jednak zatrucie gazem było duże, odciąłem
sektor od świata, zablokowałem przejście i wymontowałem przycisk z windy, aby
nikt nie mógł się tam dostać. A sam pechowy Sektor jest obecnie nadal
skażony ~gównem Dawida~ ~*Ja cię zapierdolę. xDDD*~ ~:D~ gazem,
co widać po uwadze na drzwiach. . ~KROPKA, SPIEPRZAJ!~ Staram
się go na wszelkie sposoby pozbyć jednak nie daję rady. Nie wiem, co za
cholerstwo mi sprzedali na tym czarnym rynku. ~:D~ Nie
wchodź tu, jeśli nie chcesz się udusić. W sumie i tak tu nikt nie wejdzie, bo
drzwi są zablokowane. I nie próbuj się tu dostać. Nie chciałbym cię mieć na
sumieniu. ~*Ooo... <3*~
Następnie, po tej długiej opowieści, udaliśmy się do
Sektora Y~psilon~. Gdy przed nim staliśmy, Wielki Elektronik
rzekł:
~- Dostępna pamięć fizyczna: 4,99 GB~
~*Najlepiej xDDD*~
- A oto Sektor Y. Znajduje się tu po prostu szpital.
W takiej bazie jest on cholernie potrzebny, np. gdy ktoś się poparzy do II
stopnia. Ja byłem tu tylko raz, po incydencie z ~gównem
Dawida~ ~*Nie, serio, jest tu ktoś, kto umie wychowywać dorosłych
gimbusów? xDDD*~ ~Mnie nikt nie wychowa. :D~ ~*;_;*~ ~:D~ neurotoksyną
w Sektorze X. Tak praktycznie nawet nie wiem, kto tu trafia.
Gdy zaś ruszyliśmy dalej i znaleźliśmy się przed
ostatnim sektorem, Wielki Elektronik powiedział:
- A oto ostatni cel naszej podróży. Sektor Z~akurwiacz~ ~*GENIALNIE
XDDD*~ ~:D~. Znajduje się tu magazyn. Są tu stworzone i w pełni
działające maszyny, magazynki do broni, części do maszyn, etc. Jest on
potrzebny i często trzeba go uzupełniać, tak się przydaje.
Następnie poszliśmy do windy i ruszyliśmy do Sektora
A~*SDAS*~. W czasie jazdy, ja rzekłam:
- Ale skoro ty stworzyłeś tyle ponad ludzkich
rzeczy, np. portale do choćby różnych lat, to musisz być nadludzko
inteligentny!
~*Wielki Elektronik jest zajebisty, so...*~
- Oj, nie przesadzaaajmy...Zaraz tam nadludzko. Po
prostu rozwijam technologię. I wykorzystuję ją do swoich celów.– Odparł
- O. Kolejna zaleta. Skromność. – Powiedziałam
- Oj, przeeestań. – Rzekł
~:D~
Po tej rozmowie, dalej jechaliśmy w górę,
rozmawiając w międzyczasie ~*Ja już na temat międzyczasu się
wypowiadałam.*~ na różne tematy...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #76.
~Jeszcze coś analizujemy?~
~*Znalazłam pomysł, który mnie wkurwił, dlatego
przerwałam format, aby go zanalizować.*~
~Już się boję. ;_;~
Wspomnienia: Oczami dr. Wallace Breena.
(...) Kiedy zaś wyszedłem z pokoju, w którym byłem i
ruszyłem się przejść, w pewnym momencie drogi ujrzałem, również
przemierzającego korytarz, jakiegoś mężczyznę. Chwilę później, kiedy mnie
zauważył, rzekł:
~- Album z kolekcji biblioteka: Dirty Bass (Deluxe)~
~*Najlepsze, co można powiedzieć. xDDD*~
~Wiem
:D~
- O.
Wallace Breen?
- No tak. Skąd wiesz, jak się nazywam? –
Odpowiedziałem pytaniem na pytanie.
~Szybko przeszli na "ty".~
- To ja znalazłem nieprzytomną Ramoninth, kiedy
wtedy leżała obok martwego ciebie. A później, ona w opowieści o swojej
przeszłości wspomniała o tobie. - Wyjaśnił
- Czyli to ty jesteś Wielkim Elektronikiem? -
Spytałem
- Tak. W ogóle to skąd wiesz, jak się zwę? -
Odpowiedział
~*KURWA MAĆ!!! WIELKI ELEKTRONIK JEST NIEŚMIERTELNY,
DO JASNEGO KURWINOKSA!!! <Wściekle wzdycha.>*~
~Jaki wkurw...~
~*Ja po prostu nienawidzę krzywdzenia kanonu.*~
- Bo ciągle obserwuję Ramoninth. Więc widzę, co robi
i z kim się zadaje. - Odrzekłem
- O właśnie. Skoro ją obserwujesz, to gdzie ona
teraz jest i co się z nią dzieje? - Zapytał
~*Jest w kiblu, sra.*~
~JEZU XDDD~
~*:D*~
- Z tego co widziałem, to uciekła z planety
Mango ~*Bo w ten genialny sposób została nazwana główna planeta w "Pan
Kleks w kosmosie".*~ i w drodze na Ziemię trafiła, no cóż,
nie tam, gdzie powinna. - Poinformowałem
- Czyli gdzie? - Dopytał
- Do Krainy Grzybów. ~*:D*~ Żal
mnie się jej robi, jak widzę, jak się tam męczy. - Odpowiedziałem
- Krainy Grzybów?! To to w ogóle istnieje?! – Spytał
ze zdziwieniem.
~Kraina
Grzybów is love, Kraina Grzybów is life.~
- Też się zdziwiłem, gdy to zobaczyłem, ale jak
widać – tak. – Powiedziałem
- Nawet po śmierci jeszcze wiele rzeczy mnie
zaskoczy... - Odparł
Po tej rozmowie, oboje rozeszliśmy się w swoje
strony...
~*Jakby NIC się nie stało.*~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #91.
~Ło skurwesyn, jaki skok.~
~*Wcześniej jednak nie było więcej nowotworów.*~
Sąsiedzi – 2036, część 3: Porwanie
(...) Kiedy zaś Grzegorz zabił Klarę i Dawida, ~którego
gówno prawie zajebało Wielkiego Elektronika~ ~*GRZEGORZ NO!
x"D*~ ~:DDD~ wszedł do pomieszczenia głównego
ich bazy. Kiedy to zrobił ujrzał, że było tam całkowicie pusto. Zaś pod jedną
ze ścian leżała odwrócona, skulona i trzęsąca się z zimna Laura. ~**Laóra*~ ~LAÓRA
XDDD~ ~*:D*~ Słychać było, że cicho płakała. Od razu
podszedł do niej, usiadł obok, podniósł ją, przewrócił na plecy i położył sobie
na kolanach. Kiedy dziewczyna go zobaczyła, powiedziała słabym głosem:
~- Wyślij do programu OneNote 16~
~*Zjebałeś atmosferę, brawo. xDDD*~
~:D~
- Grzegorz...
- Kochanie...Nie bój się. Jestem przy tobie. Już
jesteś ~*nie*~bezpieczna... - Rzekł
Następnie zaś, odwiązał swój stary płaszcz, który
miał przewiązany w pasie i szczelnie okrył nim dziewczynę. Kiedy to zrobił,
czule przytulił ją do siebie. Ona również mocno się w niego wtuliła. Po chwili,
ten czule i długo pocałował ją, a następnie zamknął ~dupę~ ~*Znowu
zjebałeś atmosferę. xDDD*~ ~Wiem i dobrze mi z tym. :D~ oczy.
Mając ją miał wszystko. Gdy zaś po paru sekundach otworzył oczy wstał i wraz z
ukochaną wyszedł z pomieszczenia i budynku. Jako iż wcześniej zauważył swój
pojazd, wszedł do środka, położył Laurę na siedzeniu w kokpicie i wtedy
zauważył, że nigdzie nie było kluczyków, przez co nie mogli ruszyć. Widząc to,
zwrócił się do ukochanej:
~- Wyślij do programu OneNote 2013~
~*GRZEGORZ, TY KURWICO! xDDD*~
~:DDD~
- Skarbie...Będziemy musieli wrócić na piechotę. Tu
nie ma kluczyków.
~Broń cię Panie Boże, abyś się kofa telepnął.
;========;~
- A...A jak umrę? – Spytała ze strachem.
~To będę szczęśliwy. :*~
- Nie umrzesz. Nie dopuszczę do tego.
Po tej rozmowie, podniósł ją, przytulił do siebie i
ruszył w kierunku wyjścia...
(...)
~*Ale mnie się nie chce analizować, eks di. Dziś
wyjątkowo na tyle.*~
~I dobrze.~
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #92.
Sąsiedzi – 2036, część 3: Porwanie
(...) Kiedy zaś weszliśmy do starej komórki,
zamknąłem drzwi, zdjąłem kaptur i ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No
ja pierdolę. Początek analizy na dziś, a ten już. xDDD*~ ~:D~ sennym
wzrokiem przeczesałem pomieszczenie. Nie było ono wielkie, ale dało się tam
przespać noc. Podszedłem więc do jednej ze ścian i, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)~ ~*Ze ścianą? x""D*~ ~No co?
:D~ wraz z już śpiącą, przytuloną do mnie Laurą, położyłem się na
podłodze, kładąc głowę na zimnych kafelkach. Chwilę później, zamknąłem zmęczone
oczy. Po paru minutach nie dało się słyszeć nic poza moimi słabymi, płytkimi
oddechami oraz cichutkimi oddechami me~go kibla~j ~*JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:DDD~ ukochanej.
Kilka chwil potem – usnąłem...
Jednak ta noc nie należała do szczęśliwych.
Bowiem...Przyśniła mnie się moja rodzina. I czasy, kiedy byłem jeszcze mały. ~Kiedy
byłem mały, zapierdalałem z kijem po podwórku goniąc się z mymi braćmi i nikt
się nie czepiał. :D~ ~*Już wiem, czemu jesteś jebnięty. xDDD*~ ~:DDD~ Moja
matka, której to zawsze mogłem się zwierzyć, gdy było mi smutno, mój ojciec, z
którym zawsze mogłem porozmawiać...My troje, tacy szczęśliwi i kochający się
nawzajem...Te wszystkie szczęśliwe chwile, które z nimi spędziłem... ~<Rzyga
tęczą>~
Obudził mnie głos Laury oraz to, że mną potrząsała.
Mówiła:
- Grzegorz...Grzegorz...Obudź się! ~*Kurwa
mać, ty deklu, już dwunasta!*~
~Cudownie. xDDD~
~*:D*~
Kiedy otworzyłem oczy, widziałem wszystko przez łzy.
Płakałem. ~To zdanie pojedyncze jest ewidentnie wyewidencjonowanie
ewidentną przeewidencjonowaną przesadą.~ ~*Jaki łamaniec
językowy. xD*~ ~Poloniści byliby ze mnie dumni. :D~ Oprócz
tego, trząsłem się z płaczu. Chwilę potem, spytała mnie:
~*- Zainstalowałam ci w kompie to:
Super, co nie? :D*~
~Bądź zbrodniarzem wojennym: Wiele lat potem, zrobią
z ciebie ransomware. xDDD~
~*;"D*~
- Czemu płaczesz? Co ci się stało? Wyglądasz jakbyś
cierpiał.
W tym momencie rozpłakałem się jeszcze bardziej i
przytuliłem ją do siebie. Chwilę później, poczułem na sobie jej ~*dupę*~ ~JEZU
XDDDDDDDD~ ~*:D*~ ręce, co znaczyło, że ona również
mnie przytuliła. Po chwili powiedziałem, nadal zapłakanym głosem:
~- Ty dziwko! Nie stać mnie na odblokowanie plików,
a tam były tajne plany atomowe! Wszystkie dolary przebuliłem na Bitcoin!~
~*Genialnie. Te priorytety. xDDD*~
~Wieeem :D~
- Oh, Lauro...Bo przyśniła mnie się moja rodzina...I
te wszystkie chwile, które spędziliśmy razem...Tak za nimi tęsknię...Tak chcę
już zniszczyć ten pierdolony świat ~:D~ i wrócić do
nich...
- Nie płacz. Może niedługo uda nam się zrealizować
twój cel i wrócisz do nich. – Rzekła
Po tych słowach, nastała cisza. Słychać było tylko
mój płacz. I...Nie wiem, jak to się stało, ale w pewnym momencie moje oczy
zamknęły się, a ja zasnąłem... ~*Leń. <- Kropka stanowczości. <-
Kolejna. <- ∞*~
Około godzinę później, kiedy obudziłem się, ujrzałem
twarz mej ukochanej. ~Była tak szpetna, że aż żałowałem, że nie
mogłem manipulować swoim wzrokiem, aby wyfotoszopować tą krzywą mordę.~ ~*Jaka
szczerość. xDDD*~ ~:D~ Chwilę później, spytała ona:
~- Komputer\HKEY_USERS\S-1-5-18\Software\Microsoft\SBE\SAL?~
~*Ja jebe, znów? xDDD*~
~Kocham psuć atmosferę. :D~
~*Widać xD*~
- I co? Lepiej?
- Tak, już tak...Przynajmniej trochę... - Odparłem
Po tych słowach, wstałem. Kiedy to zrobiłem, okazało
się, że leżałem na jej kolanach. Mimo wszystko, chwyciłem ją za rękę i oboje
ruszyliśmy w drogę do naszej bazy...
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #93.
~*Niedługo koniec, bo po setnym pomyśle już raka nie
ma.*~
~Ufff...~
Sąsiedzi – 2036, część 4: Ostateczne
starcie.
(...) Kiedy zaś Laura weszła do bazy, ujrzała tam
nieprzytomnych Grzegorza, ~*Grzegorza*~ Patryka i ~Grzegorza~ Mateusza. ~*Byłaby
beka, gdyby tam serio było trzech Gregorych. xD*~ Wokół Grzegorza
natomiast, ciekły wąskie stróżki krwi. Chociaż nie wiadomo, czy była to krew,
gdyż owa ciecz była czarna. ~>:D~ ~*Boję się
ciebie... ;___;*~ ~>:DD~ Od razu podbiegła
najpierw do ukochanego. Kiedy to zrobiła, chwyciła jego prawą rękę, podwinęła
rękaw jego płaszcza i ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*RĘKĘ? XDDD*~ ~No
co? To Opkolandia, tu wszystko jest możliwe. x"D~ chwyciła
nadgarstek. Dało się wyczuć słaby puls, co znaczyło, że żył. Od razu odetchnęła
ona z ulgą. Następnie podeszła kolejno do Patryka i Mateusza i również
sprawdziła ich puls. Nie dało się go wyczuć, co znaczyło, że nie żyli. ~JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!~ ~*Jaki
zaciesz. xD*~ Mimo wszystko, podniosła ona ukochanego i przeniosła do
skrzydła szpitalnego...
(...)
- Czy on będzie żył?!
~*Nie Eks Di*~
~TA REAKCJA! XDDD~
~*:D*~
- Nie wiem, proszę pani. Jest w bardzo złym stanie.
Ma zapadnięte płuca, przez co lewe przygniata serce, które przez to słabiej
bije. ~:DDD To ja mu to zrobiłem! :DDD~ ~*GRZEGORZ,
TY KURWIKSIE! xDDD*~ ~;"D~ Również stracił
dużo...krwi? Być może, ale nie wiemy, czym jest ta czarna ciecz, która
wypływała z jego ran. ~Toż to gówno Dawida!~ ~*Ja
cię już nie wychowam. xDDD*~ ~Hehe :D~ Oprócz tego
ma ranę otwartą parę milimetrów od serca. – Odpowiedział lekarz.
Po tych słowach, musiał odejść sprawdzić, co z Grzegorzem.
Gdy Laura została sama, pierwszy raz w życiu, mimo iż była ateistką, upadła na
kolana i zaczęła się gorliwie modlić o przeżycie jej ukochanego... ~Oooo...
<3~
(...)
_______________________________________________
~*MEGA ULTRA HIPER QUANTUM CANCER WARNING!*~
~Oł noł ;_;~
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #94.
SĄSIEDZI – 2036
*Rozdział <Tu wstawić w przyszłości
numer.>, ~666~ ~*Nosz... xD*~ ~:DDD~ wersja
oczami Daniel~*eł*~a.*
(...) Jednak, w pewnym momencie pracy poczułem, że w
pomieszczeniu zrobiło się duszno. Jednak tak, że ewidentnie ciężej się
oddychało. ~No ja jebe, teraz Andromeda pierdzi.~ ~*DO
CHOLERY! xDDD*~ ~;""""D~ Próbowałem
skupić się na dalszej pracy, jednak nie mogłem, gdyż zrobiłem się senny i oczy
same mnie się zamykały. Niby nie byłem zwolennikiem spania w pracy, ~Ja
tam w mojej dziesiątej pracy prawie ciągle spałem. :D~ ~*Jest
się czym chwalić... xDDD*~ ~;"D~ ale teraz byłem tak
śpiący...Zamknąłem więc laptopa, położyłem głowę na blacie biurka i zamknąłem
oczy. Chwilę potem – usnąłem...
Nie wiem, ile czasu spałem. Obudziło mnie
potrząsanie mną i głos Wilhelma (zajebiste imię, nie? xD), ~*EMOTKA W
OPOWIADANIU?! <Przeładowuje dezintegrator.> ZAJEBAĆ!*~ czyli
jednego z pracowników mej korporacji, który mówił:
~- Trwa odświeżanie informacji o systemie...~
~*Najlepsze, co ktokolwiek kiedykolwiek mógłby
powiedzieć. xDDD*~
~:D~
- Daniel...Daniel...Obudź się!
Po chwili otworzyłem oczy. Kiedy to zrobiłem,
powiedziałem:
~*- CacheHashTableSize*~
~Cudnie xD~
- Co...Co się stało?
- Wiem tylko tyle, że jak tu wszedłem, to już
spałeś. W ogóle to duszno tu miałeś. Kiedy poszedłem sprawdzić, co stało się z
wywietrznikami okazało się, że były wyłączone. – Odpowiedział
~To ja je wyłączyłem. :D~
~*Wyjdź. xDDD*~
~Nie! :D~
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #95.
Nowe życie.
(...) Była godzina ósma rano. Xyam oraz jego rodzice
jeszcze sp~*r~ali. ~*GRZEGORZ! x"D*~ ~Hehe
:D~ Jedyni, którzy byli na nogach, to służba oraz Laura. ~**Laóra*~ Dziewczyna
siedziała w ogrodzie, który znajdował się na tyłach pałacu. Obecne była na
dużym, miękkim fotelu, z stolikiem przyczepionym do ramienia. Czytała
książkę. ~*AAA!!! ZDANIE POJEDYNCZEEE!*~ ~-_-~ Wiał
ciepły, wiosenny wiatr, powodując szum liści drzew, które tam się znajdowały.
Czarny jak noc ~KURWA, JA JEBE! To miało być opko! Co tu robi
porównanie?!?!?!? OOO.OOO~ ~***.***~ kosmyk włosów
dziewczyny opadał jej na ~dupę~ ~*Grzegorz, ty
mentalny gówniaku! xDDD*~ ~:DDD~ twarz. Po chwili
zaś, usłyszała kroki. Nie przejęła się tym. Myślała, że to jakieś zwierzęta
sobie chodzą, gdyż było ich trochę w owym miejscu. Lecz, w którejś chwili, ktoś
gwałtownie uniósł ją do ~dołu~ ~*JAK? XDDD*~ ~Magia
Opkolandii. :D~ góry. Od razu pisnęła ona, gdyż przestraszyła się
tego. Nastąpiło to tak znienacka. Mimo to, odwróciła głowę aby sprawdzić, kto
był za to odpowiedzialny. Po zrobieniu tego, zauważyła Xyama. Widząc go,
rzekła:
~- Raportowanie błędów systemu Windows.~
~*Zjebałeś atmosferę, gratulacje. xD*~
~Wiem, jestem najlepszy. :D~
- Xyam...Nie strasz mnie tak więcej...
- Oj, przepraszam. Hehe. – Odparł, po czym posadził
ją na fotelu.
(...)
_______________________________________________
Niezrealizowane pomysły na opowiadania #99.
~Znowu skok?~
~*Tak, bo kilka poprzednich nie było niedojebane. I
to ostatni pierdolec do analizy. Potem raka nie ma, a jak jest, to tylko lekko
nim jebie, a nie wypala mózg.*~
~AWWW YEEEAAAHHH! <333~
Nadzieja dla świata.
(...) Jednak, Erich zdenerwował Aarona w
nieodpowiednim czasie. Przez to, w pewnym momencie poczuł przyciskaną mu do
gardła lufę AK-47 oraz zaciskaną na jego szyi, z całej siły dłoń. ~Zgaduję,
że to mój syn. Aaron w sensie. :D~ Chwilę potem, gdy Erich z
trudem łapał oddech, Aaron syknął:
~*- ShadowFileMaxClients!*~
~Najlepiej xD~
- Zamknij się do cholery, albo przestrzelę ci
gardło!
- Do...Dobrze... <Próba złapania oddechu.>
J...Już nie... <Rozpaczliwa próba złapania oddechu.> Nie będę... -
Powiedział Erich, z trudem łapiąc powietrze.
Chwilę później, Aaron opuścił broń i puścił prawie
nieprzytomnego Ericha. Kiedy to zrobił, Erich opadł na podłogę, a Aaron
wyszedł. ~*Jak kulturalnie. xDDD*~ Zaś jego towarzysz,
charcząc, łapał powietrze. Po paru minutach, kiedy mógł już normalnie oddychać,
podniósł się z ~kibla~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:DDD~ podłogi...
(...)
~*Di Ent*~
~NARESZCIE! :*~
~*Wiem, też zaczynało mnie się to nudzić. To teraz
format i analiza końcowa.*~
_______________________________________________
Woah, w końcu przez to przebrnęłam. Szczerze
powiedziawszy, nie jestem do końca pewna, ile to analizowałam, ale chyba
tydzień wyjdzie, tak mnie się wydaje. Cieszę się, że jednak rak content tego
folderu zajmował tylko tyle, a nie sięgał do na początku podejrzewanego
dwieście pięćdziesiątego dziewiątego pomysłu, bo by mnie cholera trafiła.
Oczywiście ciągle prowadzę ten folder, ale to, co tu macie, to takie moje
najpierwsiejsze pomysły. Wiadomo, teraz są one ogarnięte, nie są pisane takimi
czcionkami:
I po prostu da się je czytać. Te najpierwsiejsze,
szczególnie zawierające moje niegdyś ulubione opisy, to po prostu była katorga.
Jednak teraz, standardowo, milsza część czyli nasze analizy końcowe:
~*W tych pomysłach denerwowała mnie przede wszystkim
powtarzalność. Tak, ja wiem, że bardzo często do jednego opowiadania ma się
mnóstwo pomysłów, z czego nie wszystkie zostają później wykorzystane i z
perspektywy czasu uważam, że taki folder jest czymś dobrym, bo już z jednego z
pomysłów, które się tu pojawiły kompletnie przebudowałam fabułę jednego mojego
FanFiction, ale...nie mogłam na przykład zrobić jednego dokumentu związanego z
jednym opowiadaniem i tam wklejać wszystkie pomysły? Fakt, że ten folder w
chwili obecnej waży już trzydzieści dwa megabajty o czymś świadczy. Poza tym,
spowodowałoby to, że nie gubiłabym potrzebnych w danym momencie pomysłów, tylko
wszystko byłoby w jednym miejscu. Poza tym, denerwowało mnie to trochę, jak
podczas analizy ciągle trafiałam na ten sam FanFiction, a tak mogłabym to jakoś
przeplatać. W sumie, wkrótce pewnie tak zrobię, bo to tylko ułatwiłoby
sprawę.*~
~W tych pomysłach denerwowała mnie w sumie nuda.
Fakt, niektóre były ciekawsze, ale większość to po prostu było wałkowanie tego
samego wątku, tylko z zmienionymi niektórymi fragmentami. Rozumiem, że do
danego wątku można mieć więcej pomysłów na jego pociągnięcie, ale można by to
jakoś wpleść w jeden dokument Worda, na przykład te same sceny napisać kilka
razy w jednym dokumencie. Wtedy folder ważyłby mniej, a poza tym nie trzeba
byłoby rozdzielać tego nie wiadomo ile razy. A, w tych pomysłach denerwowała mnie
jeszcze jedna rzecz, czyli jeśli pomysł dotyczył FanFiction, to najczęściej
było tam sporo krzywdzeń kanonów.
Zacznijmy od "Half-Life 2", gdyż "Wspomnienia" zahaczają
też o to uniwersum. Otóż, w tych pomysłach z Wallace Breena robiono OOC. No
sorki, ale Breen to skurwysyn. Taka prawda, on jest skurwysynem. W końcu to on
w serii oryginalnej sprowadził Kombinat na Ziemię, pośrednio doprowadzając do
wydarzeń, które zapoczątkowały pierwszą część "Half-Life",
czyli Kaskady Rezonansowej, a jak wiemy, Kombinat to samo zło. No oprócz tego,
Kaskada Rezonansowa zabiła sporo pracowników Black Mesy tak przy okazji. Znaczy
dobra, on psychopatą nie jest, więc może mógłby kogoś pokochać, ale w jego
wypadku musiałoby minąć duuużo czasu. Oczywiście ciężko byłoby to opisać w
narracji pierwszoosobowej prowadzonej z perspektywy głównej bohaterki, gdyż
obecnie to FanFiction jest tak prowadzone, ale to też dałoby się jakoś wpleść.
Przejdźmy teraz do uniwersum filmów o Panu Kleksie.
Tak, Wielki Elektronik jest nieśmiertelny, więc nie wiem czemu w tychże
pomysłach był uśmiercany. Znaczy w filmie "Pan Kleks w kosmosie" nie jest to po ostatecznej
i jakże zjebanej walce Pana Kleksa z Wielkim Elektronikiem wyjaśnione,
ale...Wielki Elektronik potem się jeszcze pojawia, na chama wbijając w
ostatniej scenie i psując widzom nadzieję na dowiedzenie się największej
tajemnicy tego filmu, czyli co do cholery jest w Szmaragdowej Szkatułce. Wiem,
w filmie "Tryumf Pana Kleksa" Wielki Elektronik już
się nie pojawia, ale heeej! Przypominam, że Henryk Bista, który grał Wielkiego
Elektronika już wtedy nie żył, a czuję, że jeśli by żył, to w samym filmie Wielki
Elektronik mógłby się pojawić. Więc nie rozumiem, dlaczego dawna Ramoninth
uśmiercała nieśmiertelną postać. Wat the fak.
Ale tak poza tym, koncepcja na takie pomysły jest
dobra, bo mogą się one w przyszłości przydać, aby choćby sobie powspominać,
jakie się miało pomysły na różne opowiadania, jednak nie powinny one być takie
nieogarnięte jak te tutaj.~
Wspólnie: Koncepcja dobra, ale te pomysły zanalizowane tu były
katorgą!
_______________________________________________
~*Kuźwa, Grzegorz, zawsze wiedziałam, że dobrze
wybrałam sobie idola na początku mej przygody z YouTube.*~
~Czemu?~
~*Te pomysły to nawet nie było opowiadanie, a ty
najebałeś cztery akapity analizy końcowej.*~
~Hehe :D Po prostu jak się rozgadam, to muszę
wyczerpać temat, aby skończyć.~
~*Ogólnie ty ostatnio masz jakiś słowotok. Na
przykład Slade wczoraj prosił cię o opinię co do wyboru komputera, a ty mu
dojebałeś taką recenzję dwóch modeli, że mogłyby pięć stron w Wordzie zająć.
xD*~
~:D~



















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^