O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

piątek, 6 kwietnia 2018

Ten folder ma raka, czyli stare, niezrealizowane pomysły na opowiadania.

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

~ - Grzegorz Antychryst

Znowu wszyscy spierdolili, widząc ten nowotwór. Tym razem folder znajduje się na moim obecnym komputerze, a postanowiłam zanalizować stare, niezrealizowane pomysły na opowiadania, z czego niektóre były pisane na moim trzecim, zdechłym już komputerze. Większości z nich to już nawet oddział onkologiczny nie pomoże, gdyż

pokazują one mojego dawnego pierdolca, nasze znienawidzone złe opisy oraz ogólnie debilizm całkowity do potęgi nieskończonej. Uwaga, fani Valve, zło wylewające się z tych pomysłów dotyka też grę "Half-Life".

~*Na wstępie pragnę przeprosić za całe zło, które tu ujrzycie. Byłam niedojebana. ;-;*~

~Wiemy. Jestem tu tylko dlatego, abyś nie musiała sama się użerać z ponad setką g-g-gówna. ;_;~

~*<Niucha> Czuję, że analiza potrwa tydzień.*~

~Help ;_;~

Zaczynajmy! ;___;

_______________________________________________

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #1.

Wspomnienia

~*Ten FanFiction nadal piszę, jak go skończę to walnę go na Wattpad.*~

(...) ~Powinno się pisać "[...]".~ ~*Wtedy jeszcze o tym nie wiedziałam.*~ Kiedy zaś tak leżałam na podłodze i płakałam z bólu i cierpienia, ~*Nie będę spoilerować czemu, sorki. :>*~ w pewnym momencie usłyszałam czyiś znajomy głos, który mówił:

~*- Phone 2 Connected*~

~Że was? xDDD~

~*No co? Słuchawki Bluetooth właśnie połączyły się z mym komputerem. xDDD*~

- Kochanie...

Chwilę później, rozpoznałam go. To mówił...Wallace Breen! ~*Fani Valve krzywdzeni są już od początku analizy, widzę. :<*~ Od razu uniosłam mój zapłakany wzrok. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam mego ukochanego w ludzkim ciele. ~*Zdziwiłabym się, gdyby nagle zamienił się w GLaDOS. xDDD*~ Zdziwiłam się niezmiernie. Przecież on paręnaście ~**Paręset. Tak, FanFiction zahacza też o "Portal 2", a tam akcja dzieje się chyba po dwóch tysiącach lat od wydarzeń z jedynki. Ktoś tak na YouTube wydedukował.*~ lat wcześniej zmarł z wycieńczenia, głodu i odwodnienia, ~:D~ a ja jeszcze nie wynalazłam sprzętu do ożywiania. ~*Tylko spróbuj, to ci łeb ukręcę.*~ Chwilę później, rzekłam ze słyszalnym zdziwieniem w głosie:

- B-Breen? A-Ale jakim cudem ty żyjesz? Przecież zmarłeś lata temu!

- Wiem o tym. Jestem tu na dwa dni. ~Skubaniec! Lubię go!~ ~*Breen jest zajebisty i każdy to wie. <3*~ Bowiem przypomniałem sobie, że dziś są moje urodziny, ~*Ciągle się zastanawiam, ile w "Half-Life 2" Breen ma lat. Wygląda na trzydziestkę, ale chuj wie.*~ a jutro przypadają twoje. Spróbowałem więc ubłagać siłę wyższą aby na ten czas pozwoliła mi wrócić do mej ludzkiej postaci. Zgodziła się, więc jestem. – Odpowiedział

~*Aaa, no tak. W końcu to z Breena w filmikach z Garry's Mod robią Dr. Haxa!*~

W tym momencie, podszedł do mnie i pomógł mi wstać z ziemi. Kiedy już stałam, rzuciłam mu się w ramiona. Tak dawno go nie widziałam...Kilka chwil potem, poczułam, że i on przytulił mnie do siebie. W jego objęciach czułam się tak bezpiecznie... ~Przynajmniej w końcu narracja pierwszoosobowa spełnia swą rolę tak, jak powinna.~ Gdy zaś emocje opadły, oboje postanowiliśmy spędzić wspólne chwile jak najlepiej...

(...) 

~Dobra, to jeszcze nie było rakowe.~

~*Taki lekki początek.*~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #2.

Wspomnienia

(...) – A-Ale co będzie pojutrze? ~Koniec świa...A nie, to nie o film chodzi. ;-;~ Jak ja sobie sama poradzę? Nie mam już pomysłu na życie...

~*Zacznij formatować dyski w kręgosłupie.*~

~CO XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*Wiem, za dużo Nonsensopedii. xDDD*~

- Po prostu ułóż sobie normalne życie. Znajdź normalną pracę, kup dom, ~spłacaj kredyt dwa wieki,~ znajdź męża i żyj. Jak będziesz taka, jak inni, zejdzie z ciebie urok nieśmiertelności. ~Wypierdalaj z tą Mary Sue.~ ~*Spoko, oryginalnie już nią nie jest. Ten pomysł nigdy nie wejdzie do FanFiction.*~ ~Ufff...~ Wtedy pozostaniesz żywa tyle czasu, na ile pozwoli ci twój organizm. A po śmierci – spotkamy się wszyscy. I ty, i ja, i Wielki Elektronik, ~*CHRYSTE PANIE, MÓJ TRZECI IDOL Z DZIECIŃSTWA! <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ ~Em...Oook ;_;~ ~*No co? :3 Nadal go lubię. <3*~ i Szpieg, ~*Z "Team Fortress 2", jak coś. Mój drugi idol z dzieciństwa. <3*~ i reszta RED, i cały Kombinat. W jednym miejscu. ~*Kurwa, ja do tego raju chcę. <3*~ ~Ja chyba wyjdę...~ ~*NIEEE! Ja sama ponad dwustu pomysłów nie przeżyję! :<*~ ~D-Dwustu?! ;_;~ ~*Da ;_;*~ ~<Płacze>~ A jeśli założysz rodzinę to nie martw się o to, że nigdy ich już nie zobaczysz. Oni po śmierci też do nas dołączą. I będziemy szczęśliwi już po wsze czasy. ~<Rzyg>~ Ale pamiętaj aby żyjąc nie mścić się na tych, przez których cierpiałaś. To nic nie da. Oni i tak cię pokonają. ~*Bo są tymi dobrymi, so zawsze wygrywają.*~ Jak chcesz ich zabić, to próbuj pojedynczo i po cichu. ~#Hipokryzja~ – Odpowiedział

- Skąd wiesz o Wielkim Elektroniku? ~*To przez niego chcę się zacząć uczyć programować. <3 Tylko za bardzo nie mam jak zacząć, so... :<*~ ~Help ;-;~ I o Szpiegu? I o RED? I o tym, że chciałam się mścić? – Zapytałam zaskoczona.

- Ja jestem z tobą zawsze. ~*Stalker*~ Nie widzisz mnie na co dzień, ale ja jestem. Pod postacią duszy zawsze podążam za tobą. Tak jak obiecałem ci przed śmiercią. ~Przynajmniej uczciwy.~ A z Wielkim Elektronikiem, Szpiegiem oraz resztą RED, poznałem się osobiście. ~*Jak ja ci kurwa zazdroszczę. <333*~ Oni są tam, gdzie ja. ~*Wait. Przecież Wielki Elektronik jest nieśmiertelny, z tego co się dowiedziałam poznając drugie dno pewnych filmów. Jak mógł umrzeć? ;-;*~ ~Jej! Niespójności!~ Jednak nie mogą za tobą podążać. Jest ograniczenie – jedna dusza na jedną osobę aby nie przeciążać ~Windowsa~ terenu pomiędzy Ziemią i ~Windowsem~ miejscem, do którego trafiamy po śmierci. Ja umarłem pierwszy i to ja zacząłem być twoim stróżem. – Odparł

~*Nie no kurwa, ja do tej utopii chcę! :<*~

W tym momencie, przytuliłam się do niego, po czym rzekłam:

- Dziękuję...Dziękuję za to, że jesteś...

- Nie musisz dziękować, skarbie... - Powiedział, po czym również mnie przytulił.

Gdy zaś emocje opadły, jako iż nastała noc, poszłam się przebrać i naszykować do snu...

~O, aŁtoreczkowa pozostałość.~

~*Pisałam to trzy lata temu.*~

~Aaa...~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #3.

Wspomnienia

~Długo jeszcze będziemy wałkować to samo?~

~*<Sprawdza> Nie licząc tego pomysłu, jeszcze dwanaście do tego samego opowiadania.*~

~<Ziew>~

(...) I teraz jestem tutaj z wami, i jestem waszą babcią. Ale nadal czuję się obserwowana przez Breena. ~*Dr. Hax wszystko potrafi...A nie, moment, nie jesteśmy w "Garry's Mod Idiot Box".*~ I ciągle pamiętam o przeszłości oraz o przyszłości. ~Jak możesz pamiętać o czymś, co jeszcze nie nastąpiło? -_-~ ~*Niespójności!*~ Więc jak kiedyś umrę – nie płaczcie za mną. Wszyscy spotkamy się tam, gdzie są teraz moi ukochani ~*Tylko co tam robi Wielki Elektronik, skoro jest nieśmiertelny? Kurwa, FanFiction muszę edytować jak skończę. ;-;*~ oraz przyjaciele, a także cały Kombinat...

 

W tym momencie zakończyłam opowiadać. Po skończeniu, które gwoli ścisłości zajęło mi sześć ~*lat*~ godzin, nastała cisza. W którejś chwili, Grzegorz ~...~ ~*Tak, wiem. Ciągle to samo imię. xD*~ rzekł zdziwiony:

- T-To wszystko TY przeżyłaś?!

~Nie kuhwa, mój klon.~

- Tak. Nie opowiadałabym wam tyle czasu zmyślonej historii. To moja przeszłość. – Odpowiedziałam

- Ale...Kombinat...Dr. Wallace Breen...Gordon Freeman... ~*O, nawet bóg wszystkich postaci FPS-owych tu jest! ^^*~ Alyx Vance...Cytadela...City 17...Eli Vance...Dr. Klein... ~*Kleiner do ciężkiego gnoja. Jak mogłam się pomylić w jego nazwisku? -_-*~ Wojna Siedmiogodzinna... ~HDTF, won!~ ~*To gówno jeszcze wtedy nie istniało.*~ ~Ufff...~ Stridery...Advisory...Stalkerzy...

~*Chodzi tu o te istoty:

Jakby ktoś nie wiedział. Tak się nazywają, nie wiedzieć czemu. Ze stalkerami w sumie nie mają wiele wspólnego. Grafiki Advisorów daruję, bo lepiej nie wyglądają.*~

Rdzeń Cytadeli i te inne rzeczy związane z Kombinatem i ich inwazją na Ziemię to przecież gra Half-Life 2 i jej dwa epizody! ~Wierzę w trzeci epizod. Chcę wierzyć.~ To nie mogła być rzeczywistość!– Krzyknął Grzegorz.

- A Wielki Elektronik... ~*<3*~ Pan Kleks... ~*Proszę, nie śmiejcie się. Lubię te filmy i książki, a właściwie książkę, bo pozostałych części jeszcze nie czytałam.*~ Bajdocja...Zniszczenie atramentu... ~*Beczki z atramentem dokładniej. "Podróże Pana Kleksa", część pierwsza.*~ I te inne rzeczy związane z Panem Kleksem to przecież z filmów „Podróże Pana Kleksa" i „Pan Kleks w Kosmosie"! A Kraina Grzybów ~*Coś do niej podobnego pojawiło się w FanFiction.*~ to Poradniki Uśmiechu! To nie mogło dziać się naprawdę! – Powiedziała Laura.

- Ależ mogło. ~:D~ Gry z serii Half-Life opierają się na prawdziwych wydarzeniach. ~*W opowiadaniu w sensie.*~ Tylko mnie tam nie ma. Wszyscy chcą o mnie zapomnieć i nie dziwię się im. Wszystko, co działo się w Half-Life 2 i jego dodatkach oraz nawet w Half-Life to zdarzyło się naprawdę. Tylko w dwójce i dodatkach nie ma mnie. Jest tylko administrator Ziemi, czyli Breen. ~*<33*~ Założyciel Kombinatu nie został nigdy podany. ~Nadal jestem ciekawy, czy to Advisory stworzyły Kombinat.~ A filmy o Panu Kleksie opierają się także na prawdziwych wydarzeniach.  Tylko znów – nie ma tam mnie. Jest sam Wielki Elektronik ~*<333*~ oraz wszystko zaczyna się odkąd imperium już istniało. Kraina Grzybów również jest związana z realnymi wydarzeniami. ~*Gdyby tak było w rzeczywistości, to bym chyba skoczyła z okna. xD*~ Ale kręci je ktoś inny. Poza krainę prawdziwe Poradniki Uśmiechu nigdy się nie wydostały. A o grze Team Fortress 2? Są tam istniejące niegdyś osoby, ale znów – nie ma mnie, więc klas jest dziewięć. ~*Zaczynam dostawać raka pierdolca. ;-;*~ Ja nie zmyślam. Nie okłamywałabym was. Ta historia, którą słyszeliście sześć godzin – ona była rzeczywista. Jedynym dowodem, dzięki któremu może uwierzycie – jest ten oto oswojony headcrab. ~Kleiner dał radę, więc to możliwe. ;p~ – Odparłam i wskazałam na mojego pupila. Po chwili zaś, Laura ~OOO NIE. ;_;~ rzekła ze śmiechem:

- Dobra Grzegorz. Jednak wygrałam nasz zakład. Mamy zajebistą babcię.

~*Fajnie, że od tak jej wierzycie. No, ale w końcu po co miałaby zmyślać?*~

W tym momencie ja i moje wnuczęta zaśmialiśmy się. ~xd~ ~*BOŻE XDDD*~ ~:D~ Gdy emocje opadły, dzieciaki wróciły do swojego pokoju, a ja wzięłam książkę i drapiąc Athistash ~*Zajebiste imię, ni ma chuja we wsi.*~ po ciele, kontynuowałam czytanie. Teraz czekałam już tylko na śmierć. ~Bo nie miałam z kim w szachy grać.~ Aby zobaczyć się z najbliższymi. Jednak zawsze czułam, że ten, którego najbardziej kochałam, był zawsze ze mną...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #4.

Wspomnienia

(...) Widząc to, ja i Breen postanowiliśmy uciec przed śmiercią. ~Ale nawet ten jak mu tam z "Siódmej pieczęci" nie dał rady, więc wy tym bardziej nie dacie.~ I tak nie mieliśmy już nic do stracenia. Chwilę później, mój ukochany chwycił mnie za rękę i razem zaczęliśmy biec przed siebie. Na szczęście nikt nie zauważył naszej ucieczki. ~*Oczywiście ;-;*~ Biegliśmy z godzinę bez zatrzymywania się. ~*Ja już dawno bym zdechła.*~ Po tym czasie, zatrzymaliśmy się. Byliśmy wycieńczeni. ~Kufa nie dziwne.~ Uciekaliśmy przez śnieg i to jeszcze w okropnym zimnie. Kilka sekund później, słychać było już tylko nasze szybkie oddechy. Po kolejnej godzinie, gdy już odpoczęliśmy, ruszyliśmy w dalszą ucieczkę, jednak już wolniejszą. ~*W końcu by im chyba nogi odpadły, gdyby znów zapierdalali godzinę.*~


Gdy wyszliśmy poza tereny Antarktydy, ~Długo musieli iść. A poza tym, ciekawe jak przedostali się przez Ocean.~ ~*To nie istotne, bo ten pomysł nie został użyty w opowiadaniu.*~ zaczęliśmy wałęsać się po świecie. Ukrywając się. ~To zdanie pojedyncze jest ewidentnie wyewidencjonowanie wyewidencjonowaną ewidentną przesadą.~ ~*Boże, jaki karakaniec językowy. xDDD*~ ~:"D~ Wszyscy jeszcze nas pamiętali i tylko nieliczni nie mieli do nas wątów. Najprawdopodobniej byli to jacyś dawni zwolennicy mego imperium ~*rosyjskiego*~, bo nikt z własnej woli nie udzieliłby nam schronienia. Chodziliśmy tak dwa lata.

 

Po tym czasie, Breen był bliski śmierci. ~*NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE! ;""""""""""-(*~ ~. . .~ Nie piliśmy od bardzo długiego czasu ~*Ale nasz marysueizm nam pomagał.*~ oraz od takiego samego odstępu czasowego nie jedliśmy. On był bardziej odwodniony, wygłodzony i wycieńczony ode mnie, bo gdy coś znajdowaliśmy zdatnego do jedzenia czy picia, oddawał to mi, gdyż, ~*ten OOC miał downa.*~ jak to mówił „Ja mogę umrzeć jednak chcę abyś ty żyła jak najdłużej.". ~OOC jak chójem szczelił.~ Usiedliśmy więc na jakimś pustym placu, gdzieś z boku. Wiedziałam, że mój ukochany umrze. ~*<Płacze>*~ Chciałam z nim być w jego ostatnich chwilach.

 

Gdy po około godzinie zauważyłam, że powoli gasło w nim ~gówno~ ~*Zjebałeś atmosferę. Brawo. xDDD*~ ~Wiem :DDD~ życie, powiedziałam prawie zapłakanym głosem:

- Błagam...Nie zostawiaj mnie samej...Jak ja sobie bez ciebie poradzę...

~*LeckerSweet, weź jej wytłumacz. ;-;*~

W tym momencie, chwycił mnie za dłoń i rzekł słabym głosem:

- Kochanie...Może i umrę teraz tutaj, ale zawsze będę przy tobie jako dusza...Obiecuję...I wierzę w ciebie...Wierzę, że uda ci się przetrwać samej i, że jakoś ułożysz sobie dalsze życie...

~*Z moim byłym husbando, który pojawi się w kolejnym wątku. <3*~

Po chwili, po raz ostatni słabo uśmiechnął się do mnie i na zawsze zamknął ~dupę~ ~*BŁAGAM XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ oczy...

 

Widząc to, rozpłakałam się. Nie mogłam pogodzić się ze stratą pierwszej osoby, która mnie pokochała. Osoby, dla której byłam kimś. ~Jaka ona szczera. xD~ Postanowiłam zostać w tamtym miejscu, przy martwym Breenie. Nie chciałam go opuszczać... ~Idiotka jak chójem szczelił.~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #5.

Wspomnienia

(...) – Nie płaczcie...Jak to powiedział mi kiedyś mój pierwszy ukochany – wszyscy się kiedyś spotkamy. I będziemy szczęśliwi już po wsze czasy... ~*Jakbym spotkała w jednym miejscu moich wszystkich idoli, umarłabym ze szczęścia.*~ Teraz przyszedł czas na mnie...Ale wy kiedyś dołączycie do nas...

 

Po czym po raz ostatni słabo się uśmiechnęłam i już na zawsze, przynajmniej w ludzkim ciele, zamknęłam oczy...

~*JEZU, ZOBACZYŁAM JAK SIĘ GODZINA ZMIENIŁA! TEN DZIEŃ BĘDZIE IDEALNY! *.**~

~Brak mi słów na twojego pierdolca. ;-;~

~*:D*~

 

Jednak, po około pięciu minutach otworzyłam je. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam jakieś ciemne pomieszczenie, do którego dostawało się białe światło przez pobliskie drzwi. ~*Gman tu był.*~ Było tam także złote lustro. Od razu do niego podeszłam i przejrzałam się. Po zrobieniu tego, ujrzałam siebie jako duszę staruszki. Lecz, kilka sekund później, ujrzałam błysk, a następnie siebie w ciele, w którym żyłam będąc młodą kobietą. Widząc to, od razu ruszyłam w kierunku drzwi. ~Jakby nic dziwnego się nie stało.~ Gdy w nie weszłam, ujrzałam światło, a następnie jakieś pomieszczenie, w którym byli wszyscy moi zmarli najbliżsi. ~*Czyli moi idole. JA TAM CHCĘĘĘ! *.**~ Najprawdopodobniej była to jakaś poczekalnia, gdyż w oddali był korytarz, a jednak wszyscy stali tam. Pierwszą osobą, na którą zwróciłam uwagę, był Wallace Breen, ~*<3*~ który stał niedaleko mnie. Od razu podbiegłam i rzuciłam mu się w ramiona. Kilka chwil później, on przytulił mnie do siebie i rzekł:

~- Hokus pokus czary mary, twoja stara to twój stary.~

~*Najlepsze, co można by powiedzieć po spotkaniu ukochanej po wielu wiekach. xDDD*~

~Wiem :D~

- Kochanie...Jednak tu trafiłaś...

W tym momencie, nie obchodziło mnie nic. Miałam gdzieś to, że nasze uczucia i emocje widział cały Kombinat, wszyscy z RED oraz Wielki Elektronik. ~*Który do ciężkiego gnoja jest nieśmiertelny, więc co on tam odpierdala.*~ Liczyło się tylko to, co nas łączyło. Owszem, moją drugą miłością był Wielki Elektronik, ~*<33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ ~Znowu masz na niego fazę? ;-;~ ~*No :3 Ale i tak większą fazę mam na ciebie. :**~ ~Nie ;_;~ ~*>:D*~ ale jednak ta pierwsza jest najsilniejsza. ~*Ja x Grzegorz*~ ~<Płacze z bezsilności.>~ ~*:>*~ Nie mówię, że osoby, w której zakochałam się później nie darzyłam już tym samym uczuciem lecz to pierwsze zakochanie zawsze jest najsilniejsze. Czułam się taka szczęśliwa. Fakt, nie mogłam się na razie zobaczyć z moją rodziną, ale miałam przy sobie tego, kogo najbardziej kochałam...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #6.

366 dni

~Oh God No ;_;~

*Oczami Dawida ~**Dejwida*~*

Tego dnia obudziłem się mocno schorowany. Było mi gorąco i słabo. Czułem, że ciężej oddychałem oraz się pociłem. ~*<Płacz>*~ Oprócz tego, mocno bolał mnie brzuch oraz coś uciskało mnie w żołądku. ~*Dwudziesty czwarty pomysł jest katorgą. Jest tam więcej takich opisów. ;'-(*~ ~Idę się powiesić, zw.~ Również trochę mnie mdliło. Czułem także, że było mi duszno. ~*Help ;_;*~ Mimo to, zwlokłem się z łóżka i doczołgałem się do głównego komputera. ~Zajebiste te priorytety. xD~ Dosłownie biorąc słowo „doczołgałem". Moje nogi były jak z waty i nie mogłem wstać. Po doczołganiu się, włączyłem komputer i podciągnąłem się na siedzenie. Następnie, ~*zacząłem napieprzać w CS-a.*~sprawdziłem przez satelitę, gdzie był mój brat. Okazało się, że podążał na Antarktydę! Na szczęście zatrzymał się i zasnął. Musiałem mu przeszkodzić. Jednak, byłem ledwo przytomny. Nie miałem siły się ubrać i tam jechać. ~Darujmy sobie już to. ;-;~ Wziąłem więc telefon, opadłem bezsilnie koło łóżka i zadzwoniłem do mojej ostatniej deski ratunku – Laury. ~*WON!*~ Kiedy odebrała, powiedziałem słabym głosem:

- Skarbie...Mam do ciebie prośbę...<Próba nabrania większej ilości powietrza.>Pojedź w kierunku Antarktydy i odnajdź Grzegorza, a następnie...<Kolejna próba nabrania większej ilości ~Grotto~ powietrza.> ~*Wat. xD*~ ~No co? :D~ a następnie utrudnij mu drogę...Pojechałbym sam, ale źle się czuję...

- Właśnie słyszę, że coś z tobą nie tak. No, ale dobrze, zrobię to dla ciebie. – Odpowiedziała

~*Jakaż ona łaskawa.*~

Tak ją kocham...Ona jest taka dobra...Po chwili powiedziałem:

~Fajny ten dwuzdaniowy opis uczuć.~

- Dziękuję ci, kochanie...

- Oj nie musisz dziękować...Dla ciebie wszystko... - Odparła

Po tych słowach, rozmowa zakończyła się. Od razu schowałem telefon do kieszeni i podciągnąłem się na łóżko. Gdy leżałem, w pewnym momencie moja głowa bezwładnie opadła w bok, a me powieki opadły w dół. ~*ROZUMIEMY! ;_;*~ Słychać było już tylko moje ciężkie oddechy. Parę chwil później – usnąłem...

(...)

~*Nowotwór Attack Super Effective.*~

~Ratunku ;-;~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #7.

Wspomnienia

(...) Jednak, któregoś dnia, gdy chodziłam po pomieszczeniu głównym, ogromnie się nudząc, ~*Inteligentni ludzie się nie nudzą. Oznacza to, że jesteś głupia.*~ w pewnym momencie usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Od razu odwróciłam się, gdyż myślałam, że to któryś z Żołnierzy Kombinatu ~Overwatch Soldiers brzmi lepiej.~ lub Elity Żołnierzy Kombinatu coś chciał mi przekazać. Lecz, okazało się, że był to Wallace Breen. ~*<3*~ Zdziwiłam się, gdyż dawno nie gościł u mnie. Widząc go, spytałam:

- O. Breen. Co cię do mnie sprowadza?

~- Zabiłem Eliego! A nie, sorki, jeszcze nie kończy się epizod drugi. - odpowiedział

 

Tak, wierzę w tę teorię. ;p~

W tym momencie, podszedł on do mnie bliżej, po czym powiedział:

- Ramoninth...Nie wiem jak ci to powiedzieć, szczególnie, że jestem niższym władcą niż ty i nie wiem, czy to po prostu wypada...

- No mów. Najwyższemu Imperatorowi wszystko wypada mówić. – Odparłam

~- Lubię srać. - odpowiedział~

~*Cudnie. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~:D~

- Bo...Bo ja od dłuższego czasu czuję, że ciebie kocham...Jesteś taka cudowna ~jak zdechły kot~...Gdy się śmiejesz...Wyglądasz tak pięknie jak ~kibel~ anioł... ~*X"D*~ Kiedy płaczesz...Wokół robi się nagle tak ~wesoło~ smutno...Cała Cytadela zmienia kolor na szary...Jesteś taka piękna ~jak gówno~...I taka życzliwa w stosunku do Kombinatu i do mnie...Kocham Cię... - Rzekł

~

~

~*Jezu xDDD*~

~Kocham ten gif. ;"D~

W tym momencie, nastała cisza. Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałam. Pierwszy raz w życiu ktoś mnie pokochał. ~Geez, jaki przegryw. xD~ Dla kogoś byłam ważna. Chwilę później, spytałam ze łzami szczęścia w oczach:

- Oh ~*Karol*~ Breen...Naprawdę?

- Tak. Jesteś jedną z tych osób, których nigdy bym nie okłamał... - Odpowiedział

Po tych słowach, rozpłakałam się ze szczęścia i rzuciłam się mu w ~dupę~ ~*Zjebałeś atmosferę. Znów. xD*~ ~:D~ ramiona. Po kilku sekundach, on również przytulił mnie do siebie. Nagle zauważyłam, że cała Cytadela zmieniła kolor na złoty. Działo się tak wtedy, gdy byłam naprawdę bardzo szczęśliwa. A teraz czułam tak duże szczęście...Nie wierzyłam, że ktoś kiedyś mógłby mnie pokochać i, że mogłaby to być osoba, której dałam władzę nad daną planetą...

(...) 

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #8.

Wspomnienia

(...) – Znasz Kombinat?

- Kombinat? Ah, coś słyszałem na ten temat. Podobno podbili Ziemię w siedem godzin. Akurat wtedy przebywałem poza Ziemią, więc niewiele o tym wiem. – Odpowiedział Wielki Elektronik. ~*<3333333333333333333*~

- No. To ta osoba, którą znalazłeś martwą obok mnie, to był Wallace Breen. Był on administratorem Ziemi. Ale Kombinat nie był jego imperium. ~A fajnie by było, jakby to on stworzył Kombinat. Tak, wiem że to nie jest jego twór, ale fajną fabułę można by z tego pociągnąć.~ To ja stworzyłam to mocarstwo i ja w 100% nim władałam. Ale rozpadło się ono. Przez pewne plany znalezione i wykorzystane przez moich wrogów na statku Borealis, który należał do Aperture Science. 

~To wszystko wina jego:

~

~*Odwal się od niego, Cave jest zajebisty! Tylko nie wiem czemu, ale za młodu wygląda nieco jak Bill Gates. No spójrzcie:

Nie wiem czemu, ale tak trochę przypomina mi Gatesa za młodu.*~

Tylko mi i Breenowi udało się uciec przed śmiercią. A teraz – zostałam tylko ja. I z międzygalaktycznego imperium rozciągającego się na najbliższe dziesięć galaktyk pozostały gruzy... - Odparłam ze łzami w oczach.

~xd~

~*KURWA, PRZESTAŃ. X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~No co? Lubię jak inni cierpią. ;"D~

Bo to wszystko było takie smutne. Jednak, po tych słowach nastała cisza. 

~

~

~*Kurwa zajebiście. xD*~

~Ale pasuje? Pasuje. xD~

Wielki Elektronik najprawdopodobniej był zdziwiony tym, co usłyszał. Lecz, kilka chwil później, rzekł:

- TY STWORZYŁAŚ KOMBINAT?!

- Tak. Osiem lat zbierałam pieniądze na metal, z którego mogłabym stworzyć statek kosmiczny, a później pierwsze budynki na Silver Planet. Potem rok na budowę pojazdu. Następnie dwie godziny na lot w kierunku tamtej planety. A potem – znowu rok na tworzenie mojej bazy na Silver Planet. I znów – dwie godziny lotu na Ziemię i porwanie ponad połowy ludzkiej populacji. Powrót na Silver Planet i genetyczna modyfikacja porwanych na żołnierzy przyszłego imperium. Ich przeszkolenie i podboje...Tak to się wszystko zaczęło. A skończyło wybuchami... - Odpowiedziałam

- Ten świat jeszcze nie raz mnie zaskoczy... - Powiedział

- Czy przez to zdanie chcesz przekazać mi, że uważasz, że to dziwne, że będąc kobietą władałam międzygalaktycznym imperium?! – Spytałam

~Kobiety xD~

- Nie! Nie oto mi chodzi! Po prostu nie podejrzewałem, że to człowiek mógł stworzyć takie imperium! – Zaczął się bronić.

~Taaa... xD~

(...)  

~*Nudzi mnie już to. Zostawmy tę analizę. ;-;*~

~Tak będzie najlepiej. Jutro do tego wrócimy. ;=;~

_______________________________________________  

~Jednak analizujemy?~

~*Jeszcze trochę zanalizujemy, może z dziesięć pomysłów i starczy na dziś.*~

~Jakoś przeżyję. ;-;~

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #9.

Wspomnienia

(...) Po zobaczeniu tego, rozpłakałam się. ~*Wspaniały początek pomysłu, widzę.*~ Wiem, że to mogło być odebrane jako oznaka słabości, ale po prostu wiedziałam, że nie mogłam zmienić przyszłości. Wiedziałam, że powoli nadchodził koniec Kombinatu. ~To wszystko wina Gordona.~ ~*Ale i tak go lubię, mimo iż bardziej w "Half-Life 2" lubię Kombinat. ;p*~ Nadchodził koniec mej wieloletniej pracy. Parę sekund później, zobaczyłam, że cała Cytadela zmieniła kolor na szary. ~W sumie, koncepcja fajna. Można by ją jakoś rozwinąć.~ ~*Gdy będę poprawiać ten FanFiction, coś z tym zrobię.*~ Działo się tak, gdy byłam smutna lub płakałam ze smutku. ~Na jedno wychodzi.~ Lecz, chwilę później, usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Od razu odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam Wallace Breena, ~*W sumie, fajne ma imię. To nic, że w prawdziwym świecie imię Breena zazwyczaj stosuje się jako nazwisko, więc wychodzi na to, że tak jakby ma dwa nazwiska, ale nie ma imienia. xD*~ ~Wyjdź. xD~ ~*:D*~ który widząc, że płakałam, podszedł do mnie bliżej i spytał:

- Hej...Co ci się stało? Dlaczego płaczesz?

- Powiem ci, ale obiecaj, że nie powiesz tego nikomu...Ani ludziom, ani Kombinatowi... - Odpowiedziałam zapłakanym głosem.

- Obiecuję – Powiedział

~Po rozmowie zaś, Breen wygadał to całemu światu. :D~

~*W sumie, w grze Breen to skurwysyn, więc bym się nie zdziwiła. xD*~

- Na pewno nie wiesz, ale...ale ja potrafię widzieć przyszłość...Jednak, nie umiem jej zmieniać... ~BOGU DZIĘKI! *.*~ A teraz widziałam bardzo smutną przyszłość... - Rzekłam

- Aż taka ta przyszłość smutna? A jak ona wygląda? – Zapytał

- Popatrz na ekrany, które otaczają mój fotel, a ją zobaczysz. – Odparłam, po czym zaczęłam myśleć o tym, co zobaczyłam.

Kilka sekund później, na ekranach zaczęły przewijać się obrazy pokazujące to, co widziałam w wizji. ~*Powiało GLaDOS, ale w końcu seria "Half-Life" i "Portal" dzieli ze sobą uniwersum, więc rzeczy mogą się przeplatać. Twórca"Chell's Way To Home" wziął to zbytnio do serca, tak btw.*~ Gdy po około pięciu minutach, skończyłam o niej myśleć, nastała cisza. Po paru chwilach, rzekłam:

- Ja nie chcę tego wszystkiego stracić...Kombinat to moje dzieło życiowe...Jednak wiem, że nie zatrzymam tego, co będzie działo się niedługo...

~*Zajebistość Gordona was rozjebie. :D*~

Następnie rzuciłam się mu z płaczem w ramiona. Parę sekund potem poczułam, że i on mnie przytulił do siebie, po czym powiedział:

- Nie płacz...Nawet jeśli to wszystko się rozsypie, to ja będę z tobą na zawsze...

~Stalker~

Przynajmniej on mi wtedy został...W jego objęciach czułam się tak bezpiecznie... ~*Wiemy*~ Wiedziałam, że on nigdy by mnie nie opuścił...

(...)    

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #10.

Wspomnienia

~<Ziew>~

~*Kiedyś pisałam dużo pomysłów do tego FanFiction, so...*~

(...) Gdy się obudziłam, ujrzałam sufit z czarnego metalu. Wiedziałam już, że leżałam gdzieś w Cytadeli. Jedyne co mnie dziwiło to to, że przez jedno oko widziałam normalnie, a przez drugie na żółto, jakbym miała oko jakiegoś robota. Szczególnie, że w rogu tego żółtego obrazu było logo Kombinatu. ~Widzicie, już nawet imperia są reklamowane.~ Kiedy natomiast wyprostowałam głowę, ujrzałam, że byłam w szpitalu, który znajdował się w Cytadeli. ~*Ja bym coś powiedziała, ale w sumie oni musieli mieć coś tam podobnego do szpitala. W końcu w Cytadeli byli tworzeni Żołnierze Kombinatu, Elita Żołnierzy Kombinatu i stalkerzy, a przypominam, że oni byli modyfikowani genetycznie oraz wymazywano im pamięć.*~ Koło mnie zaś, siedział Wallace Breen i przeglądał jakieś plany. ~Co kto lubi. Ja pewnie bym zaczął napieprzać w Tekkena.~ Lecz, najprawdopodobniej zauważył, że się obudziłam, gdyż w pewnym momencie odłożył papiery, spojrzał na mnie i rzekł:

- O, Ramoninth. Już się obudziłaś. W ogóle cud, że żyjesz.

- Czasem wolałabym umrzeć...Tak mnie wszystko boli...Tak a propos, ~*Google, przestań podkreślać to słowo na czerwono.*~ to może wiesz, dlaczego przez jedno oko widzę normalnie, a przez drugie na żółto, jakbym miała oko jakiegoś robota? – Spytałam

- Wiedziałem, że o to zapytasz. Otóż, popatrz. – Odpowiedział, po czym wziął lustro~, które wzięło się z dupy~ i mi je pokazał. Kiedy to zrobił, ujrzałam, że jedno moje oko było naturalne, ale drugie już nie. Było ono w kształcie jakieś dziwnej figury. Miało kolor biały, a w środku czarny. Samo oko miało kolor żółty. ~*Ułatwię wam: Wyglądało jak głowa GLaDOS. A GLaDOS wygląda tak, jakby ktoś nie wiedział:

*~

Widząc to, krzyknęłam:

- CO?! Co się stało z moim prawdziwym okiem?! I skąd ja mam to oko robota?!

- Kiedy znaleźliśmy cię pod gruzami wokół Cytadeli, ujrzeliśmy, że jedno oko po prostu wypadło ci z oczodołu, ~:D~ co znaczyło, że uderzenie po upadku musiało być bardzo mocne. Cud, że tylko jedno oko ci wypadło. ~*Fakt, że Cytadela jest o wieeele większa od największego wieżowca na świecie w tym nie pomaga.*~ Wzięliśmy więc ciebie i zabraliśmy do tego szpitala, po czym zaczęliśmy ci tworzyć jakieś oko zastępcze. Jako iż nie umiemy jeszcze tworzyć prawdziwych oczu, zrobiliśmy ci takie, a następnie wszczepiliśmy. Jako iż jest połączone z twoim układem nerwowym i odpowiednio stworzone, nadal możesz nim mrugać, zamykać je oraz mogą z niego płynąć łzy. Lecz, ma ono również ulepszenia, których normalne oko nie posiada. Bowiem za jego pomocą możesz np. robić zdjęcia czy za pomocą myśli przeglądać Internet. – Odpowiedział

~*DAWAJ MI TO!*~

~Mogę ci wydłubać oko. <Bierze nóż.> Hehehehe :D~

~*Pomocy ;_;*~

W tym momencie, nastała cisza. Chwilę później, rzekłam:

- Dziękuję...Ale...Ale...Czy to, że wyglądam jak wyglądam sprawi, że przestaniesz mnie kochać?

~*Tak :D*~

- Oczywiście, że dalej będę cię kochał. To jak wyglądasz nie sprawi, że przestanę cię kochać. – Odparł

W tym momencie, uśmiechnęłam się do niego. Myślałam, że przestanie mnie z tego powodu kochać. Lecz, parę sekund później, rzekł:

- Ale przechodząc do mniej przyjemnych rzeczy – musimy wysadzić rdzeń Cytadeli i tym samym ją samą oraz City 17.

~Gdyby Gordon nie spierdolił z City 17, to miasto ciągle by istniało. Tak, doszedłem do tego niedawno. ;p~

- CO?! DLACZEGO?! – Krzyknęłam

- Zostaje nam coraz mniej wojsk stacjonujących na Ziemi. Ruch Oporu powoli wygrywa. ~*<Płacze>*~ Potrzebujemy otworzyć portal, za pomocą którego można by wezwać żołnierzy przebywających obecnie na innych planetach pod władaniem Kombinatu. Lecz, potrzebna do tego jest ogromna ilość energii, którą uzyskać można tylko przez ~pierdnięcie Andromedy~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Pierdolnęłam ;"D*~ ~:DD~ wybuch nuklearny. Jedyna rzecz, którą można wysadzić i, która dałaby nam tyle mocy jest właśnie Rdzeń Cytadeli. Jednak, jeśli ktoś zamknąłby portal, jedyną deską ratunku pozostałyby pewne plany znalezione przez Judith Mossman i parę innych osób na statku Borealis, który jest na Antarktydzie. Tamto miejsce również przejęli nasi żołnierze. ~*Jeśli w trzeciej części "Half-Life" Kombinat przegra, będę smutać.*~ Plany można wykorzystać albo przeciw ludzkości, albo przeciw nam. Gdyby jednak dostały się w ręce Gordona Freemana i jego ludzi – to byłoby już po Kombinacie. – Opowiedział

- Czyli jednak przyszłość, którą widzieliśmy powoli się spełnia...Teraz Rdzeń, a później my. – Odparłam ze łzami w oczach.

~:D~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #11.

Wspomnienia

(...) Jednak, w pewnym momencie zatrzymaliśmy się, po czym usiedliśmy pod jakąś górą lodową. Kiedy tak siedzieliśmy, zaczęło robić mnie się zimno. ~*Nie dziwne, w końcu byliście na Antarktydzie.*~ Mogłam wziąć trochę grubszą kurtkę, ale o tym nie pomyślałam. ~Debilka do sześcianu po prostu.~ Przytuliłam się więc do Breena, z nadzieją, że zrobi mnie się cieplej. Parę sekund później, okrył mnie on swoim płaszczem, a następnie przytulił do siebie. Czułam się tak bezpiecznie...Przynajmniej on mi został w tamtym momencie. ~*Hehehehehehehehe... :D*~ ~Co?~ ~*Nie ważne, bo będę musiała spoilować. ;p*~ ~Aaa...~ Lecz, kilka chwil później, zrobiłam się śpiąca. Tyle przeżyć jednego dnia doprowadziło do tego, że byłam zmęczona. I jeszcze ten godzinny bieg. Zamknęłam więc oczy i po paru chwilach – usnęłam w jego objęciach...

(...) 

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #12.

Wspomnienia

(...) Kiedy tak siedzieliśmy pod tą górą lodową, zaczęło mnie się robić zimno. Nie wzięłam ze sobą ciepłej kurtki, gdyż ślepo wierzyłam, że jednak uda nam się oszukać przeznaczenie i, że nie będę musiała wychodzić na zewnątrz. ~*Kutfa, sama mówiłaś, że nie możesz zmieniać przyszłości, hipokrytko. -_-*~ Parę minut później, zaczęłam trząść się z zimna i zgrzytać zębami. Czułam, że zamarznę. Lecz, kilka chwil potem, poczułam, że ktoś coś na mnie zakładał. Gdy spojrzałam w dół, ujrzałam, że miałam na sobie płaszcz Breena. Od razu odwróciłam się. Okazało się, że to Breen zdjął z siebie swój płaszcz i mnie nim okrył. Widząc to, rzekłam:

- A tobie nie będzie zimno bez tego płaszcza?

- Wolę zamarznąć niż pozwolić abyś cierpiała. – Odpowiedział

~OOC~

On był taki kochany...Tak o mnie dbał...Parę sekund później, przytuliłam się do niego. Po zrobieniu tego, poczułam, że objął on mnie. Jednak, w pewnym momencie, poczułam się senna. Zamknęłam więc oczy i usnęłam głębokim snem... ~*Zaraz :D*~

 

Następnego dnia, kiedy się obudziłam, spojrzałam na Breena. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam, że siedział on w bezruchu, patrząc się pustym wzrokiem przed siebie. Widząc to, spytałam:

- Breen?

Jednak nie odpowiedział. Od razu przez głowę przeszła mi ta straszna myśl, że zamarzł. Sprawdziłam więc, czy oddychał. Okazało się, że nie. Więc nie żył... ~*Jak coś, w FanFiction nie zginął w ten sposób.*~ W tym momencie rozpłakałam się ze smutku. Nie chciałam go stracić. Mimo iż oddał swoje życie za moje, nie mogłam się pogodzić z tym, że go straciłam. ~*Ja nadal się zastanawiam, dlaczego ja potem uśmierciłam Wielkiego Elektronika, skoro on jest nieśmiertelny.*~ ~Niespójności odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.~ Lecz, w którymś momencie, poczułam, że ktoś ocierał mi łzy, a następnie kładł rękę na ramieniu. Zdziwiona, odwróciłam się lecz nikogo za mną nie było. Czyżby dusza Breena została ze mną? ~*Da*~ Tak wtedy podejrzewałam. Mimo to, pierwszy i ostatni raz w moim życiu pocałowałam go w jego martwą twarz, po czym ze łzami w oczach wstałam i odeszłam. Ruszyłam w kierunku końca Antarktydy, nadal nie mogąc pogodzić się z jego śmiercią. Tak mnie kochał, że oddał mi swój płaszcz abym nie zamarzła, przez co sam zginął... ~<3~

(...)  

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #13.

Wspomnienia

(...) Lecz, mimo wszystko, postanowiłam przy nim zostać. Jeśli miałam umrzeć – chciałam abyśmy umarli razem. ~*Broń Boże, abyś starała się uratować samą siebie.*~ Usiadłam więc koło niego i siedziałam po prostu. Było tak aż do wieczora. Wtedy to poczułam się senna. Przytuliłam się więc do jego martwego ciała. ~;_;~ Chwilę później, zamknęłam oczy, a parę minut później – usnęłam...

 

Następnego dnia, gdy się obudziłam, ujrzałam niebo. Zdziwiło mnie to, gdyż w momencie, w którym zasypiałam, siedziałam, a nie leżałam. Na dodatek widziałam, że poruszało się ono, co znaczyło, że byłam ~*najebana*~ ~Cudnie xD~ ~*:D*~ niesiona. Od razu uniosłam głowę i odwróciłam ją. Po zrobieniu tego, ujrzałam jednego z żołnierzy mojego dawnego imperium. To jeszcze jakikolwiek z nich przeżył? ~*Dlaczego tego nie wykorzystałam? Z tego mogłoby być zajebiaszcze opowiadanie.*~ ~Wykorzystaj to gdzie indziej, co za problem.~ ~*W sumie, dobra myśl!*~ Myślałam, że wszyscy zostali zamordowani. Jednak, najprawdopodobniej nie zauważył on, że się obudziłam. Powiedziałam więc do niego:

- Hej...

W tym momencie, spojrzał on na mnie. Widząc, że się obudziłam, powiedział:

- O, Ramoninth. ~*Tak, główna bohaterka tego FanFiction jako imię ma mój nick.*~ ~W sumie, lepsze to niż Kunegunda.~ ~*Imperator Kunegunda. XDDDDDDDDDDDDDD*~ ~X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Już się obudziłaś.

Po czym postawił mnie na ziemię. Kiedy już stałam, spytałam:

- Gdzie my jesteśmy? I jakim cudem ty jeszcze żyjesz?

- Gdy uciekałem z miejsca, w którym to nas wszystkich zabijano, co udało mnie się bez bycia zauważonym, ~Standard~ w pewnym momencie zobaczyłem pod górą lodową dwie siedzące osoby. Podszedłem więc, gdyż podejrzewałem, że to mogły być jakieś osoby z dawnego Kombinatu. Po podejściu, zobaczyłem Breena, który siedział nieruchomo i patrzył się przed siebie oraz śpiącą ciebie przytuloną do niego. Sprawdziłem więc, czy żyliście. Okazało się, że Breen był martwy, a ty żyłaś. Postanowiłem więc zabrać cię stamtąd abyś nie skończyła tak jak on. – Odpowiedział

~Bo dziwnym byłaby śmierć głównej bohaterki nawet nie w połowie opowiadania.~

- Ech...Ale co my teraz będziemy robić? Nie mamy dokąd wracać. – Zapytałam

- Włóczyć się po świecie, aż znajdziemy jakieś miejsce, w którym będziemy mogli osiąść. – Odparł

~*Polecam Rosję.*~

~Ja Koreę Północną.~

~*Zajebiście xD*~

~:D~

Po tej rozmowie, ruszyliśmy w długą wędrówkę...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #14.

Wspomnienia

~Zmieńmy już historię...~

~*Już niedługo, spokojnie. Ale uwierz. Od szesnastego pomysłu będzie tylko gorzej.*~

~<Płacze>~

(...) Po czym postawił mnie na Ziemię. ~Nie ma to jak literówka.~ Kiedy już stałam, spytałam:

- Gdzie my jesteśmy? I jakim cudem ty jeszcze żyjesz? I gdzie jest Breen?

~Odleciał na latającym tasaku.~

~*Co. xDDD*~

~No co? Ubarwiam ci pomysły. xDDD~

- Gdy uciekałem z miejsca, w którym to nas wszystkich zabijano, co udało mnie się bez bycia zauważonym, ~*Meh*~ w pewnym momencie zobaczyłem pod górą lodową dwie siedzące osoby. Podszedłem więc, gdyż podejrzewałem, że to mogły być jakieś osoby z dawnego ~Titanica~ ~*Co Titanic by robił na Antarktydzie? xD*~ ~Teleportacja :D~ Kombinatu. Po podejściu, zobaczyłem Breena, który siedział nieruchomo i patrzył się przed siebie oraz śpiącą ciebie przytuloną do niego. Sprawdziłem więc, czy żyliście. Okazało się, że Breen był martwy, a ty żyłaś. Postanowiłem więc zabrać cię stamtąd abyś nie skończyła tak jak on. – Odpowiedział

- Co? Jak to martwy? Tylko nie to... - Powiedziałam, po czym rozpłakałam się.

- Ou...To on był dla ciebie kimś ważnym? – Zapytał

~*Pamiętaj, moja dawna, umierająca aŁtoreczkowa ja, że oni nie mogli mieć uczuć (oni w sensie Żołnierze Kombinatu), bo tak zostali zmodyfikowani. Tak na wszelki wypadek przypominam.*~

~Mogłoby być z tego ciekawe opowiadanie, bo trzeba by było unikać możliwości ich zaprzyjaźnienia oraz zakochania się.~

~*Chyba zmodyfikuję fabułę mego jednego z przyszłych FanFiction do"Half-Life".*~

~Czekam~

- Tak...On mnie kochał i ja w sumie jego też...Oboje nie chcieliśmy siebie stracić, jednak on wolał oddać za mnie życie... - Odparłam

Po tej rozmowie, nastała cisza. (...)

~*Cudnie xD*~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #15.

Wspomnienia

(...) Po czym postawił mnie na Ziemię. ~Znowu literówka? ;-;~ Kiedy już stałam, spytałam:

- Gdzie my jesteśmy? I jakim cudem ty jeszcze żyjesz? I gdzie jest Breen?

~Teraz odleciał na latającym widelcu.~

~*Przestań ćpać, ja cię proszę. xD*~

~Ale ja nie ćpam. ;"D~

- Gdy uciekałem z miejsca, w którym to nas wszystkich zabijano, co udało mnie się bez bycia zauważonym, ~*Tak, wiemy, jesteś Gary Stu.*~ w pewnym momencie zobaczyłem pod górą lodową dwie siedzące osoby. Podszedłem więc, gdyż podejrzewałem, że to mogły być jakieś osoby z dawnego Kombinatu. Po podejściu, zobaczyłem Breena, który trząsł się z zimna i zgrzytał ~dupą~ ~*BŁAGAM X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ zębami oraz śpiącą ciebie przytuloną do niego. Chwilę później, kiedy podszedłem jeszcze bliżej, Breen powiedział drżącym głosem abym zabrał ciebie, gdyż on nie chciał abyś zamarzła i, że wolał sam umrzeć. Spełniłem więc jego wolę i oto tutaj jesteś. – Odpowiedział

- Ale...Dlaczego nie uratowałeś też jego?! – Zapytałam

~Głucha jesteś? Przecież mówił, że Breen chciał, abyś przeżyła, jeśli była taka możliwość. -_-~

- Mogłem zabrać tylko jedną osobę. A on wolał ocalić ciebie. – Odrzekł

Ten Breen tak mnie kochał... (...) ~<3~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #16.

Nienawiść

~O, coś innego.~

~*Uwierz. To. Jest. ZŁE. ;_;*~

~Noł ;_;~

(...) Jednak, w pewnym momencie jazdy, Dawid ~*Dejwid~ poczuł, że zaczął mocno boleć go brzuch. ~*Nie ;_;*~ Na początku zignorował to, gdyż myślał, że to tylko chwilowe i zaraz mu przejdzie. Niestety. Ból był nie do wytrzymania. ~<Rozpacza>~ Zatrzymał więc on pojazd, położył sobie rękę na brzuchu, zamknął oczy i zaczął stękać. ~*Heeelp ;_;*~ W pewnym momencie, usłyszał głos Laury, która pytała:

- Dawid? ~*Dejwid~ Coś się stało?

- *Ych* Brzuch mnie boli... *Ykch* Źle się czuję... - Odpowiedział stękając.

~;-;~

- To może ja będę prowadzić, a ty położysz się na tylnych siedzeniach i odpoczniesz? – Zaproponowała

- Dobry pomysł... - Rzekł

Po tych słowach, Dawid ~*Dejwid~ i Laura wyszli z samochodu, po czym Dawid ~*Dejwid~ wszedł na tylne siedzenia, położył się i zapiął pasy, a Laura usiadła za kierownicą, zapięła pasy i ruszyła...

(...)

~Czemu ty kiedyś lubiłaś takie opisy? ;____;~

~*Właśnie kurwa nie wiem. ;_;*~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #17.

Początki bywają brutalne.

~Lubię to opowiadanie.~

~*Ty kurwa, oczywiście że musiałeś je przeczytać. ;-;*~

~:D~

(...) – A ty co?! Ubieraj się! Zaraz ~sranie~ zbiórka!

~*Obóz srania. xDDDDDDDDDDDDD*~

~JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

- Nie mogę...Brzuch mnie boli...Mdli mnie...Źle się czuję...Chyba zwymiotuję... - Odparłam słabym głosem. Wiedziałam, że to potrwa jeden i pół dnia, ~*Było napisać półtora.*~ gdyż zawsze tak było, jednak słabo się czułam. Mogło mnie zemdlić np. w czasie biegu i mogłabym zwymiotować lub zemdleć, gdyż czasem i tak się zdarzało. ~Sebastian. H z radością by popatrzył. :D~ ~*Wiem, wykreowałam sadystę. xD*~

W tym momencie, chwycił mnie za ~dupę~ ~*x"DDDDDDD*~ włosy, przygniótł do ściany, przyciskając rękę do mojego brzucha i powodując ból nie do wytrzymania, po czym wyjął liny, związał mnie całą, tak, że widać było mi tylko głowę, ~<Odwraca się.> No kurwa, wiedziałem. Sebastian. H już przybył. xDDD~ ~*Norma. Zawsze przychodzi popatrzeć, jak coś popierdolonego w historii się dzieje. xDDD*~ zakneblował moje usta, i zaczął wlec. Dowlókł mnie do izolatki, a następnie przykuł także pasami do łóżka, które tam było, zaciskając je na moich łydkach i klatce piersiowej najmocniej jak się dało. Kiedy to zrobił, rzekł:

- To nie jest powód. Poleżysz tu o głodzie i pragnieniu trzy dni, to może zrozumiesz.

~*Kurwa, Sebastian. H znalazł sobie idola. xDDDD*~

~Jezu xD~

Po czym wyszedł. On był jakimś sadystą. Ja też miałam swoje dolegliwości zdrowotne i także miałam prawdo do odpoczynku. ~Nie miałaś. ;p~ A teraz, nie dość, że źle się czułam, to jeszcze leżałam związana, zakneblowana i przykuta do łóżka w izolatce.

(...)   

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #18.

Początki bywają brutalne.

(...) – No co jest? Biegnij!

~*- Chój ci w dópem cfeló. - odpowiedziała poprawnie ortograficznie główna postać.*~

~Cudnie. xDDD~

~*:D*~

- Nie mogę...Nie mam siły...Jestem zbyt odwodniona... - Odpowiedziałam zmęczonym głosem.

W tym momencie, podszedł on do mnie, chwycił za włosy i zawlókł do ośrodka, a następnie do mojego pokoju. ~*Sebastian nam się zaraz podnieci. xD*~ Tam, przycisnął mnie dłonią do ściany i związał tak, że widać mi było tylko głowę, a następnie zakneblował. Po tym, otworzył drzwi od szafy i mnie tam włożył. ~Nie ma co, Seba jest dziś w raju. xD~ Następnie zaś rzekł:

- Posiedzisz tu dwa dni, to może zrozumiesz, że odwodnienie to nie powód, żeby nie biegać.

~*Jak coś, oryginalne opowiadanie dzieje się na obozie odchudzającym. Fajnego mają wychowawcę, nie? xD*~

Następnie zaś zamknął drzwi od szafy na klucz. Psychopata. ~Tak jak pewna osoba, która stoi obok mnie. xD~ Fakt, jest młody i przystojny, ale z charakteru – sadysta. ~*Idealny opis Sebastiana. I Horodeckiego, i Sebastiana Blood. xD*~ Nie dość, że byłam odwodniona, to jeszcze musiałam tu się męczyć dwa dni. Duszno tam było. Bałam się, że się uduszę. Ale w sumie Klara przeżyła te dwa dni w szafie, więc czemu ja miałabym nie przeżyć? ~*Ludzie są różni. Na przykład ja z problemów gimnazjalnych wygrzebałam się sama, nawet nie wiem kiedy, a koleżanka ze szkoły musi zapierniczać po psychologach. (Czuję się lepsza, ale ćśśś!)*~ 

(...) 

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #19.

Początki bywają brutalne.

(...) – Co? Masz to zrobić teraz!

- Nie. – Rzekł~eł~am

~*Rzekłełam xDDDDDDDD*~

~:DDD~

W tym momencie, podszedł on do mnie i zawlókł za włosy do mego pokoju. Tam rzucił mnie na łóżko ~Ale serio, Seba nam się zaraz podnieci. xDDD~ i za pomocą pasów, które zaciskały się na naszym ciele w nocy, przykuł mnie do łóżka. ~*Przeczytam dziś całe opowiadanie Sebastianowi na noc do snu. xD*~ Następnie powiedział:

- Poleżysz tu cały dzień, to może wtedy zrozumiesz, że ze mną się nie dyskutuje.

Po czym wyszedł. Pięknie. Na dodatek po paru minutach zachciało mnie się do toalety, jednak nie mogłam wstać. Czułam, że gniotło mnie w jelitach, co znaczyło, że musiałam załatwić grubszą sprawę. ~Tak serio, to było tylko imadło.~ ~*Błagam, nie przypominaj mi o tamtej analizie. xDDD*~ ~:D~ Ale cóż – musiałam tu przeleżeć przykuta cały dzień. Ale spoko. Już powoli kończyłam plan ucieczki z tego piekła. ~:D~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #20.

Początki bywają brutalne.

(...) Gdy się jednak obudziłam, poczułam mocny ból brzucha. Czułam, że uciskało mnie w żołądku. ~Tylko nein this. ;_;~ ~*To łączenie języków. xDDD*~ ~Wiem, piękne. :D~ Oprócz tego, trochę mnie mdliło. Słabo się czułam. Czasem tak miałam (raz na cztery~sta~ lata) lecz po półtorej dnia mi przechodziło. Także kręciło mnie się w głowie, gdy próbowałam wstać. Czułam, że nie dałabym rady dziś normalnie funkcjonować. Wiedziałam, że to mogło skończyć się izolatką, jednak w takich sytuacjach musiałam leżeć, bo mogłyby mnie się zdarzać zasłabnięcia. ~*Dobrze, wiemy jak czuła się główna bohaterka. Możemy darować już to sobie? ;_;*~ Położyłam więc się na boku, podkurczyłam nogi, położyłam rękę na brzuchu i delikatnie przycisnęłam go do siebie, gdyż to trochę pomagało. Następnie zaczęłam czekać na dalszy rozwój wydarzeń...

(...)   

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #21.

Początki bywają brutalne.

(...) Jednak, gdy założyłam walizkę na plecy, ~Jakim cudem?~ ~*Magia*~ usłyszałam kroki z korytarza. Czyżby ten sadysta podejrzewał, że uciekam? Na szczęście pierwsze pół pokoju się paliło, więc by tu nie wszedł. Otworzyłam więc okienko, stanęłam na parapecie i zaczekałam, aż otworzy drzwi. Gdy to nastąpiło, powiedziałam:

- Zobaczymy się w piekle, skurwysynu!

~*Jest wiele osób, którym chciałabym to powiedzieć.*~

I wyskoczyłam. Następnie zaczęłam biec. Biegłam długo. Czasem oglądałam się za siebie. ~Robiąc to, widziałam że zdania pojedyncze nadal mnie goniły.~ Kiedy prawie odbiegałam od ośrodka, zaczął on całkowicie płonąć. Słychać stamtąd było tylko krzyki ludzi. ~No i brawo, podnieciłaś Sebastiana, główna bohaterko. Dumnaś? xDDD~ Musiałam dobiec do domu aby uratować miliony dzieci przed tymi katuszami...

(...)

Następnie gwałtownie otworzyłam ~dupę~

~*

*~

~:D~

drzwi. W tym momencie moi rodzice odwrócili się. Gdy mnie zobaczyli, matka spytała zdziwiona:

- Laura? Co ty tu robisz? Nie powinnaś być na obozie?

- Ten obóz...<Głęboki oddech>Nie był dobrym pomysłem...<Głęboki oddech>Posłuchajcie...

Po czym wyjęłam dyktafon i włączyłam go. Przez dwie godziny odtwarzał cały obozowy koszmar pod postacią dźwięków. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No nie. ;=;*~ Gdy skończył się ten pokaz, dodałam:

- Posiłki to było pół marchewki i woda. Co noc przykuwano nas pasami do łóżka. Na stołówce do krzesła w sumie też. I w autokarze również. Za nieposłuszeństwo albo kończyło się związanym i zakneblowanym w izolatce, przykutym do łóżka pasami na trzy dni, związanym i zakneblowanym w szafie w twoim pokoju na dwa dni, ~Sebastian, oddawaj mi ten komputer! x'D~ przykutym do łóżka w twoim pokoju na jeden dzień lub zadawano ci ból. Mnie spotkały po jednym razie tylko izolatka, szafa i łóżko. Nie dawano nam odpocząć. ~*:D*~ Znęcano się nad nami. Ale inni mieli wylasowane ~dupy~ ~*JAK XDDD*~ ~Medżik~ mózgi przez te obozy...

- Trzeba to zgłosić na policję! – Krzyknął ojciec.

- Wiem...Sam ośrodek spaliłam...Ale oni mają jeszcze wiele placówek i główną siedzibę. – Odparłam

~Nie ma to jak się przyznawać przed rodzicami, że spaliło się cokolwiek. xd~

~*TA REAKCJA! X"DDD*~

~:D~

(...)

_______________________________________________     

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #22.

SĄSIEDZI - 2029

~*Jeśli jakimś cudem czyta to SlaviaConsesiao: Te pomysły są bardzo złe. Wybacz mi za wszystko, co złego zrobiłam wobec twej serii. Przepraszam. :<*~

~Jeśli Ramoninth w czasie analizy prosi o wybaczenie, to wiedz, że będzie KOSZMARNIE. ;_;~

(...) Po zobaczeniu tego, 

~*

*~

~Matko Boska, co to jest. ;_;~

~*Nie wiem, znalazłam w Google Grafika po wpisaniu "Portal 2 GLaDOS". Jakaś przerobiona wersja GLaDOS z jedynki.*~

Grzegorza aż zamroczyło ze strachu. Mimo to, gwałtownie nacisnął pedał ~Hehe :D~ gazu, a następnie równie gwałtownie pociągnął hamulec ręczny. Gdy samochód stał, dało się zauważyć, że oboje się bali i to tak samo mocno...

 

Laura ze strachem patrzyła w dal. Widać było, że szybko oddychała. Również było to słychać. ~*;_;*~ Oprócz tego, jej serce szybko biło. Po chwili, ze strachu przytuliła się do Grzegorza i zamknęła oczy.

 

Grzegorz patrzył się ze strachem w dal. Oprócz tego, dało się zauważyć, że kamień na jego płaszczu zmienił kolor na czarny oraz on sam szybko oddychał, co zawsze znaczyło, że się ~wysrał~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ bał. Oprócz tego, jego serce o wiele szybciej biło. Chwilę później, położył on dłonie na kierownicy, spuścił głowę w dół, zamknął oczy i starał się wyrównać ~sranie~ ~*PRZESTAŃ XDDDDDDD*~ ~:DDD~ oddech. Nie mógł prowadzić w takim stanie.

 

Kilka sekund później, Laura powiedziała ze słyszalnym strachem w głosie:

- Jedźmy stąd...Proszę...

- Poczekaj chwilę...<Głęboki oddech> Muszę się uspokoić...Jestem zbyt roztrzęsiony tym, co tu się stało... <Głęboki oddech> ~*Fakt, ten screenshot wygląda strasznie, ale i tak...Chwila...A nie, oni zobaczyli co innego. Sorki.*~ Jeszcze jakiś wypadek spowoduję i coś nam się stanie... - Odpowiedział jeszcze przestraszonym głosem Grzegorz.

Po chwili jednak, poczuł, że musiał wyjść się przewietrzyć. Powiedział więc do Laury:

- Zaczekaj tu...Muszę wyjść się przewietrzyć...Może poczuję się lepiej...

- Ale nie zostaniemy tu na zawsze? – Spytała dziewczyna.

W tym momencie, Grzegorz zaśmiał się, po czym powiedział:

- Nie...Raczej nie dałbym rady wytrzymać tu całą noc...

~No ze mną byś nie dał rady. >:D~

Następnie zaś wyszedł. Kiedy to zrobił, usiadł obok samochodu. Po tym, wyjął z kieszeni paczkę papierosów, wyjął jednego i pierwszy raz od sześciuset lat, zapalił. ~*Powinieneś uczyć innych, jak nie uzależnić się od palenia. Pierwszy przystanek: Moja klasa. Tam połowa pali. ;p*~ ~Już ja bym ich nauczył. >:D~ ~*;_;*~ ~>:DDD~

 

Po paru minutach, kiedy wypalił papierosa, poczuł się trochę lepiej. Wstał więc, wszedł do samochodu, usiadł za kierownicą i po chwili ruszył...

(...)

- Tak się tego bałam...

- Ja też...Miałem wrażenie, że dostanę zawału... - Odparł

~*

~NIE! ;_;~

Hehe :D*~

- A ktoś w twojej rodzinie miał zawał? Bo jeśli wy wszyscy tacy młodzi, to by było trochę dziwne. – Zapytała dziewczyna.

- Mój ojciec raz miał stan przed~sraczkowy~zawałowy, a dwa tygodnie później ~sraczkę~ zawał. ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~No co? :D~ Gdyby moja matka nie znalazła go nieprzytomnego w odpowiednim momencie, mogłoby go nie być. Chyba z miesiąc leżał w ~kiblu~ ~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ szpitalu, dwa pierwsze tygodnie w ciężkim stanie. Potem przez rok nie mógł się denerwować, bo zawału dostał z nerwów. – Odpowiedział Grzegorz.

Po tej rozmowie, jechali już dalej w ciszy...

~*Jakby NIC się nie stało.*~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #23.

SĄSIEDZI - 2029

*Rozdział IV, oczami Laury.*

(...) Gdy się obudziłam, poczułam mocny ból brzucha. Czułam także gniecenie w żołądku. ~Nie ;_;~ Kiedy spojrzałam na mój brzuch, ujrzałam, że był on trochę większy i szerszy niż zwykle. ~CIĄŻA!~ ~*Wat. xDDD*~ ~:DDDDDDDDD~ Oprócz tego, bolał niemiłosiernie. Także trochę mnie mdliło i kręciło mnie się w głowie, gdy próbowałam wstać. ~*Help ;_;*~ Słabo mi było. Położyłam więc się na boku, podkurczyłam nogi, pochyliłam głowę, położyłam rękę na brzuchu i lekko go przycisnęłam do siebie, gdyż czasami to pomagało. Chwilę później, słychać było już tylko moje słabe stękania z bólu. ~Kurwa, wiemy, źle się czuła. Możemy to tak zostawić? ;_;~ Parę sekund później, usłyszałam kroki z korytarza, a następnie otwierające się drzwi do mego pokoju. Następnie zaś, usłyszałam głos Grzegorza, który pytał, słyszalnie zatroskanym głosem:

- Kochanie...Co ci się stało? Boli cię coś? Źle się czujesz?

W tym momencie, odwróciłam się i powiedziałam ze łzami cierpienia w ~dupie~ ~*Brawo, zjebałeś atmosferę. xDDD*~ ~Wiem :D Robię to świadomie.~ oczach:

- Brzuch mnie boli...Mdli mnie...Mam wzdęcia...Kręci mnie się w głowie, gdy próbuję wstać...Słabo mi...

- Biedactwo...Poczekaj, zaraz zrobię ci herbaty, przyniosę termofor i koc, to może poczujesz się lepiej. – Odparł

~*OOC*~

Po czym wyszedł. On tak o mnie dbał. Tak mnie kochał...

~A kto by mi szyby czyścił, jakbyś zwiędła?~

~*Nie ma to jak priorytety. xD*~

~:D~

 

Parę minut później, wrócił on. Po podejściu do mnie, postawił kubek z herbatą na moim stoliku nocnym. Następnie, włożył mi termofor pod bluzkę od piżamy a następnie go zakrył. Na końcu okrył mnie kocem. Kilka chwil później, pocałował mnie w czoło i rzekł:

- Jak cię brzuch boli, to nie wstawaj dzisiaj...Poleż sobie, aż ci przejdzie. Choćbyś miała leżeć tydzień, to wolę abyś wypoczęła niż żebyś cierpiała.

~OOC jak chujem szczelił.~

W tym momencie po prostu uśmiechnęłam się do niego. Nie wiedziałam co miałam powiedzieć. Po paru sekundach, jeszcze raz mnie pocałował oraz pogładził po twarzy, a następnie wyszedł...

(...)

~*Wiesz, że następny pomysł to sześć stron takich opisów? ;____;*~

~Nie ;_;~

~*Właśnie ;________________;*~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #24.

SĄSIEDZI - 2029

*Prolog, wersja oczami Dawida.*

(...) Przez tydzień nie poszedłem do szkoły. Nie, nie byłem na wagarach, mimo iż mieszkałem sam. ~Kłamca~ Źle się czułem. W sumie w zeszłym tygodniu bardzo, bardzo, bardzo dużo jadłem na mieście, więc mogłem się czymś zatruć. ~*Głupotą można się zatruć? Lelz.*~ Oprócz tego, mimo iż mam 15 lat, wczoraj trochę się podpiłem, ~Dekl~ więc to też mogło mieć jakieś skutki uboczne. Jednak, opiszę co mi dolegało każdego dnia... ~NIEEEEEEEEEEEE! PROSZĘ! NIE! BŁAGAM! ZROBIĘ WSZYSTKO, TYLKO NIE!!! ;____;~

 

Pierwszego dnia, w poniedziałek, kiedy się obudziłem, poczułem bardzo mocny ból brzucha. Okropnie mocno mnie bolał. ~*;________;*~ Oprócz tego, gdy spojrzałem na brzuch, ujrzałem, że był trochę większy i szerszy niż zwykle, co znaczyło, że ~byłem w ciąży.~ ~*Milion dolców czeka. xD*~ miałem wzdęcia. Przez to piżama była ciaśniejsza niż zwykle. Także było mi duszno. ~*<Płacze>*~ Kiedy próbowałem wstać, kręciło mnie się w głowie do tego stopnia, że robiło mnie się niedobrze. Cały dzień lekko mnie mdliło. Położyłem się więc na boku, podkurczyłem nogi, spuściłem głowę, położyłem rękę na brzuchu i lekko przycisnąłem go do siebie, gdyż czasami mi to pomagało. Następnie zamknąłem ~dupę~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ oczy. Po chwili słychać już było tylko moje głośne stękanie z bólu. Musiałem leżeć cały dzień. Jak stałem to tak kręciło mnie się w głowie, że mógłbym stracić przytomność. Nie mogłem iść do szkoły, gdyż nie dałbym rady wytrzymać siedmiu godzin na nogach. Około 16:00 usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Od razu otworzyłem oczy, przewróciłem się na plecy i wziąłem jedną ręką komórkę, gdyż drugą dalej lekko przyciskałem brzuch do siebie i włączyłem go. Okazało się, że był to SMS ~z potwierdzeniem rezerwacji w piekle.~ ~*Idealnie. xD*~ ~Akurat jego to tylko tam. xD~ od mojego dobrego przyjaciela, Michała. Gdy go otworzyłem, ujrzałem, że w treści napisane było:

Dlaczego nie było cię dziś w szkole?"

~"Rodzę, dlatego. Nie przeszkadzaj, ja tu milion dolców zdobywam." - odpisałem"~

~*Jebłabym, gdyby ktoś mi tak napisał. xD*~

„Źle się czuję. Nie wiem, czy dam radę w tym tygodniu w ogóle ruszyć się z łóżka." – Odpisałem

Po chwili, usłyszałem dźwięk odpowiedzi. W treści napisane było:

Ale naprawdę źle się czujesz, czy po prostu byłeś na wagarach?"

~Zajebisty kolega. xD~

Przecież wiesz, że nie chodzę na wagary, mimo iż mieszkam sam. ~Ten twój znajomy dawno powinien wezwać opiekę społeczną.~ ~*Ale to opko.*~ ~A, no tak. ;=;~ Ale wracając do pytania, naprawdę źle się czuję. Brzuch mnie bardzo mocno boli, mam wzdęcia, cały dzień jest mi duszno, ~*Sądzę, że jego to nie obchodzi.*~ gdy próbuję wstać, kręci mnie się w głowie do tego stopnia, że robi mnie się niedobrze i cały dzień lekko mnie mdli. Nie jestem pewien, czy przejdzie mi do jutra." – Napisałem odpowiedź.

Chwilę później, usłyszałem odpowiedź. Napisane było:

I co? Warto było jadać przez poprzedni tydzień na mieście? :D"

~Zajebisty kolega. xD~

~*Wiem :D*~

No nie..." – Odpowiedziałem

Po tej konwersacji odłożyłem telefon na miejsce, znowu położyłem się na boku, podkurczyłem nogi i spuściłem głowę. Parę chwil później, zrobiłem się senny. Moje powieki stały się cięższe i ledwo utrzymywałem je otwarte. ~ROZUMIEMY! ;_;~ Parę minut później, moje oczy bezwładnie zamknęły się, a ja sam zasnąłem...

 

We wtorek, kiedy się obudziłem, dolegało mi to, co wczoraj, jednak dwa razy mocniej. ~;_;~ Przez to, w ogóle nie mogłem się ruszyć. Chwyciłem tylko jedną ręką telefon, gdyż wydawało mnie się, że Michał spyta się mnie przez SMS-a jak się czuję. Przynajmniej on się o mnie martwił. ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ ~RAMONINTH?!?!?!?!? TY I ZBOCZONY HUMOR?!?!?!?!??!?!?!?!?! OOO.OOO~ ~*:D*~ Warto mieć dobrego przyjaciela. Leżałem w takiej samej pozycji ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ cały dzień i głośno stękałem z bólu.

„*Ych* Jak mnie brzuch boli... *YYYYYYYYYCH* ~Ewidentnie, rodzi. xDDD~ Źle się czuję... Po co jadałem na mieście? *Ykch* *Ych* Teraz muszę cierpieć... Mam przecież słaby żołądek... *YYYYYYYYYYYYYYYYYYYCH* *YYYYYYYYYYYYYYCH*" ~*O, widzę główkę. xDDD*~ ~Jezu xDDDD~ – Myślałem (Te *Ych* to moje stękania z bólu.) ~Przyznaj się, rodzisz.~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~

Około godziny 15:00, usłyszałem dźwięk mojego telefonu. Gdy go włączyłem, ujrzałem, że był to SMS od Michała. Po włączeniu go, ujrzałem w treści:

Jak się dziś czujesz?"

Jeszcze gorzej...Dolega mi to, co wczoraj, jednak dwa razy mocniej... ;-(„ – Odpisałem

~":D" - odpisał Grzegorz Antychryst.~

~*Jezu xDDD*~

~Jeszcze nie Jezus, ale pracuję nad tym.~

~*Jakiż ty skromny. xD*~

~Wieeem :D~

Po chwili zaś, usłyszałem odpowiedź. W treści było:

To lepiej jednak zostań przez ten tydzień w domu. Nie wiadomo, co mogłoby ci się stać w szkole."

Po tej konwersacji, odłożyłem telefon i postanowiłem pójść spać. Byłem i tak lekko senny. Zamknąłem więc oczy i po chwili usnąłem twardym snem. Przespałem już resztę dnia. Byłem tak słaby, że szybko robiłem się senny.

 

W środę, gdy się obudziłem, czułem się już trochę lepiej. ~*Widać poród dobiega końca.*~ ~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Miałem już tylko wzdęcia, było mi duszno oraz przy próbie wstania tak samo ostro kręciło mnie się w głowie. Jednak, w pewnym momencie i tak musiałem wstać. Od dwóch dni nie byłem w toalecie ~A dupa ci nie wybuchła. Ach, te opka.~ i musiałem pójść za potrzebą, gdyż cisnęło mnie w ~dupie~ ~*Akurat na miejscu. xD*~ pęcherzu. Kiedy szedłem do toalety, w pewnym momencie tak zakręciło mnie się w głowie, że aż mnie zemdliło. Od razu pobiegłem do toalety i stanąłem nad umywalką. I po paru sekundach, zwymiotowałem. ~:D~ Fakt, zemdliło mnie tylko raz, ale i tak czułem się po tym trochę słabiej. Gdy zaś umyłem umywalkę i załatwiłem potrzebę fizjologiczną, wróciłem do łóżka i położyłem się w tej samej pozycji ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ co wczoraj i przedwczoraj. Około godziny 17:00, gdyż dziś późno kończyliśmy lekcje, usłyszałem dźwięk telefonu. Jako, iż leżał od wczoraj koło mnie, włączyłem go. Okazało się, że był to SMS od Michała. Po otworzeniu go, w treści zobaczyłem tekst:

Jak tam się czujesz? :-)"

Trochę lepiej...Jednak ciągle mam wzdęcia, jest mi cały dzień duszno i przy próbie wstania tak samo ostro kręci mnie się w głowie. ~*Jego nie obchodzą szczegóły tego, jak się czujesz. Nas w sumie też nie.*~ Fakt, jeszcze się czuję słabo, bo jak szedłem dziś do toalety to zemdliło mnie i zwymiotowałem, ale nie jest już tak tragicznie jak wczoraj i przedwczoraj." – Odpisałem

Po kilku chwilach, ujrzałem, że Michał odpisał:

Ważne, że już twój stan się poprawia."

Nie myślcie po tych SMS-ach, że jesteśmy homoseksualistami i się kochamy, że tak się o siebie martwimy. ~*:<*~ ~Geez. xDDD~ Po prostu jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, a jak to przyjaciel z przyjacielem, martwimy się, gdy nam coś dolega. ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ ~...~ ~*:D*~ Lecz, przejdźmy już do rzeczy. Po tej konwersacji, położyłem telefon obok mnie i zamknąłem oczy. Czułem się senny. Parę chwil później, zacząłem powoli oddychać, a następnie zasnąłem mocnym snem. ~;=;~ Znów przespałem resztę dnia. Nawet nic nie robiąc, szybciej się męczyłem. Byłem jeszcze słaby i nawet oddychanie mnie męczyło. ~*Okeeej xD*~

 

W czwartek, kiedy się przebudziłem, czułem się coraz lepiej. Nie miałem już wzdęć, co czułem po tym, że piżama stała się lżejsza niż przez trzy poprzednie dni, ~Dziewczynka, czy chłopiec? Jak dasz jej/jemu na imię?~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:DDD~ ale nadal było mi duszno i mocno kręciło mnie się w głowie, gdy próbowałem wstać. Musiałem jeszcze leżeć. Jako, iż nie miałem już wzdęć, ani brzuch mnie nie bolał, przestałem lekko dociskać go do siebie, wyprostowałem nogi i głowę, a następnie położyłem się na plecach i głęboko odetchnąłem. Chwilę później, słychać było już tylko moje ciężkie oddechy. ~*<Rozpacza nad swoją dawną mentalnością.>*~ Leżałem tak cały dzień. Około 13:00, usłyszałem dźwięk SMS-a. Gdy wziąłem i włączyłem telefon, ujrzałem, że, standardowo był to SMS od Michała. W treści było:

Jak czujesz się w przedostatni dzień szkoły w tym tygodniu?"

Coraz lepiej. Fakt, nadal jest mi cały dzień duszno oraz mocno kręci mnie się w głowie, kiedy próbuję wstać lecz już nawet wzdęcia minęły, więc jest dobrze." – Odpisałem

~Uwierz mi, jego nie obchodzą szczegóły dotyczące twego stanu zdrowia, tylko to jak się ogólnikowo czujesz.~

Minutę później, ujrzałem odpowiedź o treści:

To miło wiedzieć. Mam nadzieję, że już w poniedziałek wrócisz do szkoły."

Podejrzewam, że tak. Pewnie już w niedzielę będę na nogach." – Wysłałem odpowiedź.

Po tej konwersacji, wyłączyłem telefon i odłożyłem go na stolik nocny. Leżałem tak jeszcze godzinę. Po tym czasie, zrobiłem się senny. Zamknąłem więc oczy, przewróciłem głowę w bok i po chwili usnąłem. Przespałem znowu cały dzień. Bardzo szybko traciłem siły i chciałem je zregenerować. ~*WIEMY!*~

 

W piątek, kiedy się ocknąłem, czułem się już znacznie lepiej. ~Bogu dzięki...~ Jedyne, co mi było, to ostro kręciło mnie się w głowie kiedy stałem. Na dodatek leżałem w jakieś dziwnej pozycji. ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ ~...~ ~*Już wiesz, jak to jest, gdy ktoś spami leniaczami?*~ ~-_-~ ~*:D*~ W połowie leżałem na prawym boku. Miałem przyciśniętą lewą rękę przez moje ~grube dupsko~ ~*XDDDDDDDDDDD Nie wiem, czemu brechtam. xD*~ ciało. Prawa noga zaś zwisała mi z łóżka. Oprócz tego, najwidoczniej kręciłem się w nocy, gdyż moja bluzka podwinęła się i widać było mi brzuch. Na dodatek lewą nogę i część prawej owijał mi koc. ~Kogo to obchodzi, ręka w górę.~ Kilka chwil później, zdjąłem koc z moich nóg, położyłem nogę na łóżku, poprawiłem bluzkę i położyłem się na brzuchu, gdyż czułem, że tak będzie mi dziś wygodniej. Leżałem tak cały dzień. Było mi coraz lepiej. ~*Bogu dzięki. ;=;*~ Fakt, czasem coś mnie ucisnęło w żołądku, lecz po paru minutach przestawało. Około godziny 12:00, gdyż dziś kończyliśmy lekcje o 11:25, ~*Zazdro*~ usłyszałem dźwięk SMS-a. Od razu wziąłem telefon i włączyłem go. Okazało się, że był to SMS od Michała. Otworzyłem więc go. W treści było:

Jak się czujesz?"

Znacznie lepiej. Jedyne co mi dolega to to, że dalej ostro kręci mnie się w głowie, kiedy stoję. Tak to co prawda cały dzień czasem coś mnie ucisnęło w żołądku, jednak po paru minutach przestawało, więc jest dobrze." – Odpisałem

~*Czy ty rozumiesz, że twego BFF szczegóły nie interesują? -_-*~

Po paru minutach, ujrzałem odpowiedź. Było w niej napisane:

To dobrze, że już ci lepiej. ;-)"

Po tej konwersacji odłożyłem telefon. Normalnie leżałem jeszcze dwie godziny. Po tym czasie, zrobiłem się senny. Lekko spuściłem więc głowę, zamknąłem oczy i po chwili usnąłem. Na nowo – przespałem cały dzień. Jeszcze byłem trochę słaby i szybko robiłem się senny.

 

W sobotę rano ocknąłem się późno, bo około 10:00. ~*Dla osób z mojej klasy dopiero wtedy zaczyna się dzień.*~ Lecz, gdy się obudziłem, czułem się już dobrze. ~Ufff...~ Nawet w głowie mnie się nie kręciło. Postanowiłem jednak dziś jeszcze poleżeć. Nie wiedziałem, czy mnie nie zemdli lub coś, gdy będę się poruszał. Jednak, w pewnym momencie musiałem wstać. Było mi bardzo ciężko na pęcherzu, gdyż ostatni raz w toalecie byłem w środę. ~*JAKIM CUDEM CI DUPA NIE PĘKŁA?!*~ ~Magia Opkolandii.~ Wstałem więc i poszedłem załatwić potrzebę fizjologiczną. Kiedy skończyłem, założyłem spodnie od piżamy, umyłem ręce i wróciłem do łóżka. Leżałem tak do około godziny 14:00. Po tym czasie, usłyszałem dźwięk SMS-a. Był on od Michała. W treści było:

Jak tam zdrowie?"

Dobrze. Już nic mi nie dolega, jednak postanowiłem jeszcze dziś przeleżeć cały dzień w łóżku, gdyż nie jestem pewien, czy utrzymałbym się na nogach bez żadnych dolegliwości." – Odpisałem

Po dwóch minutach, ~Odliczanych stoperem, naturalnie.~ otrzymałem odpowiedź. Było w niej:

To dobrze, że już się dobrze czujesz. W sumie dobrze zrobiłeś, że leżysz jeszcze w łóżku. Jak byłem ostatnio przeziębiony, to po wyzdrowieniu i tak jeden dzień przeleżałem jeszcze w łóżku."

Po tej konwersacji, odłożyłem telefon i wróciłem do leżenia. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Leżałem tak do około godziny 21:00. Wtedy dopiero poczułem się senny. Cud tygodnia. Lekko opuściłem więc głowę, zamknąłem oczy i po chwili usnąłem głębokim snem...

 

W niedzielę, kiedy się obudziłem, czułem się już bardzo dobrze. ~*Na szczęście.*~ Wstałem więc z łóżka i poszedłem do toalety, a następnie do łazienki umyć zęby oraz całe ciało, gdyż nie myłem się od tygodnia. ~Fleja~ Zajęło mi to godzinę. Gdy skończyłem, poszedłem coś zjeść, gdyż od tygodnia nic nie jadłem. W czasie jedzenia, usłyszałem dźwięk SMS-a. Okazało się, że był on od Michała. W treści było:

Jak się czujesz?"

Bardzo dobrze. Już normalnie wszystko robię." – Odpisałem

Po paru minutach, otrzymałem odpowiedź. Było w niej:

To świetnie! Mam nadzieję, że w poniedziałek się spotkamy. :-)"

~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*ECH... -_-*~

W tym momencie, uśmiechnąłem się do ekranu. Po chwili zaś, wyłączyłem telefon, skończyłem śniadanie i poszedłem się przebrać. Cały tydzień byłem w piżamie. Jako iż przez pierwsze dwa dni bardzo się pociłem, była ona przepocona i śmierdząca. ~*Jak twoje życie.*~ ~Co. xDDD~ ~*:D*~ Wrzuciłem więc ją do kosza na brudne ubrania i założyłem czystą bieliznę oraz czyste ubranie. Następnie zaś, wziąłem dzienniczek i długopis, i zacząłem pisać usprawiedliwienie, dlaczego nie było mnie przez cały tydzień.

~"Rodziłem, psze pani."~

~*Cudowne usprawiedliwienie, nie ma co. xD*~

~Wiem :D~

(...) 

~*Koniec analizowania na dziś. Po tym karakanie mam dość.*~

~Nie tylko ty. ;=;~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #25.

My boss is a robot.

~*Zgadnij, jakie opisy nas czekają... ;___;*~

~Nie no, znów? ;_;~

~*Właśnie ;_______________________________________________________;*~

~A poza tym, fajnie że kopiowałaś do tytułu to zdanie z plakatów z "Portal 2".~

~*Ale to ma być FanFiction do "Portal Stories: Mel". . .*~

~SHUT...~

~*:D*~

(...) Jednak, kiedy Ramoninth się obudziła, poczuła ostry ból brzucha. Bolał ją bardzo mocno. ~<Płacze>~ Kiedy zaś spojrzała na brzuch, ujrzała, że był bardzo duży i szeroki, gdyż lekko wystawał z bluzki oraz uciskało ją całe ubranie, łącznie z guzikiem od spodni. ~*CIĄŻA*~ ~xDDD~ ~*:D*~ Oprócz tego, lekko ją mdliło. Także było jej duszno i słabo. ~Czy możemy sobie darować dogłębne opisy tego, jak się czuła? ;_;~ Chwilę później, położyła się na boku, podkurczyła nogi, spuściła głowę i ~zaczęła rodzić~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~:DDD~ położyła rękę na brzuchu, a następnie lekko docisnęła go do siebie, gdyż czasem to pomagało. Następnie zaś, zaczęła czekać aż ból i wzdęcia ustaną...

(...)

~<Płacze nad dawną mentalnością Ramoninth.>~

~*A ja co mam powiedzieć? ;_;*~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #26.

Wspomnienia

~Och no. ;=;~

~*:D*~

(...) Kiedy zaś się obudziłam, ujrzałam, że siedziałam na zniszczonym siedzeniu, w pojeździe znajdującym się w tym samym stanie. Gdy się odwróciłam, ujrzałam nieprzytomnego Breena siedzącego obok mnie. Od razu chciałam wyjść z pojazdu i go stamtąd wynieść na zewnątrz. Jednak, gdy chciałam się podnieść, poczułam, że coś mnie trzymało. ~To ja. Zaraz cię zajebię. Fajnie, nie? :>~ ~*Cudownie. xDDD*~ Po spuszczeniu wzroku, zobaczyłam, że były to pasy. Naturalnie chciałam je odpiąć, jednak w tym momencie okazało się, że były zablokowane. ~To moja zasługa!~ ~*GRZEGORZ! Ogarnij się! xDDD*~ ~:D~ Jako iż w kieszeni nosiłam na wszelki wypadek nóż, ~*Daruję, bo w świecie "Half-Life 2" broń leży nawet w ściekach.*~ wyjęłam go i przecięłam je. Następnie wyszłam na zewnątrz, podeszłam do drugich drzwi, otworzyłam je, przecięłam pasy, które Breen również miał zapięte, a następnie wywlekłam go ze zniszczonego pojazdu na zewnątrz i położyłam na ziemi. Następnie odwróciłam się w kierunku, w którym niegdyś widoczna była Cytadela. Po zrobieniu tego, ujrzałam na jej miejscu wielki, niebieskobiały portal. ~*Ciągle się zastanawiam, z czego był Rdzeń Cytadeli, że w grze mógł to wytworzyć.*~

„Czyli się udało. Mam nadzieję, że Ruch Oporu nie dojdzie do White Forest Rocket Facility i nie wystrzeli stamtąd rakiety, którą mogliby zamknąć naszą przedostatnią deskę ratunku." ~Niestety, w grze zamknęli ten portal. "HALF-LIFE 3", WIERZĘ ŻE JEŚLI WYJDZIESZ TO ALBO WYGRA KOMBINAT, ALBO BĘDĄ DWA ZAKOŃCZENIA!~ – Pomyślałam, widząc to.

Po chwili jednak, usiadłam na trawie i zaczęłam czekać, aż Breen się obudzi...

(...)

~*KURWA!*~

~Wut?~

~*Rak content tego folderu sięga do dwieście pięćdziesiątego dziewiątego dokumentu! :<<<*~

~Idę się zabić, zw.~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #27.

SĄSIEDZI – 2036, część 4.

~TO MIAŁO MIEĆ KURWIONE CZTERY CZĘŚCI?!?!?!?!?!?!~

~*Tak ;_;*~

~Idę się powiesić, zw.~

*Rozdział VIII, wersja oczami Madetkha.*

(...) Jednak, w tym momencie, poczułem, że zaczęł~a~o mnie boleć ~dupa~ serce. ~*Zjebałeś atmosferę już na początku. Gratki. xDDD*~ ~:DDD~ Dosłownie. Oparłem się więc o najbliższą ścianę, położyłem rękę na sercu i zacząłem szybciej ~srać~ ~*GRZEGORZ! x"D*~ ~:D~ oddychać. Chyba miałem stan przed~sraczkowy~zawałowy... ~*Nosz... xDDD*~ ~No co? Ja tylko ubarwiam pomysł. :D~ W sumie dwanaście lat temu miałem ~sraczkę~ ~*Boże xD*~ ~Jeszcze nie bóg, ale pracuję nad tym. :>~ ~*Jakiż ty skromny. xD*~ ~C'nie? :D~ zawał, więc jeśli teraz by się powtórzył, to mógłbym umrzeć. ~Czekam :D~ Nie byłem tak samo nieśmiertelny jak mój syn. ~Ja byłem zajebisty, so... :D~ Mnie mogło zabić wiele czynników. Po chwili jednak, usłyszałem głos Athistash, która pytała:

- Kochanie? Wszystko w porządku?

- Tak...Nie przejmuj się... - Odpowiedziałem

- Ale na pewno? Wyglądasz jakbyś miał stan przed~sraczkowy~zawałowy... ~*Stan przedsraczkowy. Jakby wyglądał? xD*~ ~¯\__/¯~ Jakiś taki blady się zrobiłeś... - Spytała

- Na pewno wszystko w porządku... - Odparłem

Fakt, sam w sobie czułem się tak, jakbym miał zemdleć, ale nie chciałem ją martwić. Chwilę później, spytała:

- Może po prostu się ~wysrasz jak należy?~ ~*GRZEGORZ NO. X"D*~ ~:DDDDDDDDDDD~ położysz?

- Może to i dobry pomysł... - Odpowiedziałem

Po tej rozmowie, pomogła mi dojść ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*...*~ do łóżka i się położyć. Kiedy zaś leżałem, ona posiedziała przy mnie trochę, po czym mnie pocałowała i wyszła. Tyle jej zawdzięczałem. Dwa razy uratowała mi życie. Raz przed samobójstwem przez Aunash, która w sumie już nie żyje ~:D~ i raz gdyby nie ona, mógłbym umrzeć na ~*sraczkę*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*:D*~ zawał. Parę chwil później, poczułem się senny. Zamknąłem więc oczy i po kilku chwilach – zasnąłem...

(...)  

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #28.

SĄSIEDZI – 2036, część 4.

*Rozdział VIII, wersja oczami Madetkha.*

(...) Z każdą chwilą coraz ciężej mnie się ~srało~ ~*Grzegorz, czy ty musisz ciągle psuć atmosferę? xD*~ ~Tak :D~ oddychało. Czułem, że znów dostanę ~sraczki~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~Podtrzymuję poziom analizatorni, gdy Slade'a i Vegi nie ma. :D~ zawału. Parę sekund później, wszystko zaszło mi mgłą. Kolejne kilka sekund później, upadłem nieprzytomny na ziemię. Moim ostatnim widokiem była Athistash podbiegająca do mnie...

 

Po paru chwilach zaś, otworzyłem oczy. Kiedy to zrobiłem, ujrzałem, że gdzieś leżałem. Nad sobą miałem różnokolorowe niebo. ~Niezłe dragi musiał brać.~ Po podniesieniu się, zobaczyłem, że byłem na jakieś łące. W pewnej chwili zrozumiałem. Byłem w moim świecie. ~?~ ~*Pewnie jakimś wymyślonym lub świecie snów.*~ ~Aaa...Wypadałoby wyjaśnić.~ ~*A po chuj? :D*~ Czyli jednak dostałem zawału. Musiałem się stąd wydostać. Nie chciałem zostawiać mojej rodziny...Żony...Syna...Jego żony...Moich poddanych...Mojego imperium...~Komputera z niezaktualizowanym BIOS-em...~ ~*Znowu zjebałeś atmosferę. xDDD*~ ~:D~ Postanowiłem udać się do wyroczni, która była pięć kilometrów na północ od łąki i spytać się jak mógłbym powrócić na Silver Planet...

(...)

~Ale w sumie mógłby z tego być ciekawy FanFiction.~

~*W sumie dobrze, że kiedyś nie wykorzystałam tego pomysłu, bo na stówę bym go zjebała.*~

~W sumie... ;-;~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #29.

SĄSIEDZI – 2036: W drodze do domu.

~Piąta część? ;_;~

~*Chyba tak. ;_;*~

(...) Całe imperium Madetkha ogarnął smutek, kiedy dowiedzieli się, że ich władca był w śpiączce i mógł się już więcej nie obudzić. ~Mogę go zastąpić w władaniu. >:3~ ~*Lepiej nie. ;_;*~ Bali się, że stracą takiego dobrego i sprawiedliwego władcę. ~<Rzyga tęczą.>~

 

Codziennie do Madetkha przychodzili Athistash, Grzegorz, Laura, ~*Spłoń.*~ słudzy oraz parę wiernych poddanych. Ciągle liczyli na cud. Na to, że Madetkh jeszcze kiedyś się obudzi. ~*SPOILER: Obudziłby się. Opko tego wymagało.*~ Z każdym dniem powoli tracili nadzieję, jednak nie ustawali w wiarę ~*Chyba w wierze.*~ w cud. Wierzyli, że jeszcze kiedyś się obudzi.

(...) 

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #30.

SĄSIEDZI – 2036: W drodze do domu.

(...) Lecz, któregoś dnia, Grzegorz nie wytrzymał. Poszedł do świątyni poświęconej Xyam, czyli głównej bogini, w którą wierzyli mieszkańcy jego planety. ~Już chyba wiem, skąd wzięło się jego prawilne imię. ;=;~ Po dojściu do jej pomnika, upadł na kolana i zaczął się gorliwie modlić o to aby jego ojciec się obudził. W pewnym momencie modlitwy, poczuł, pierwszy raz od tysiąca ~sześciuset sześćdziesięciu sześciu~ lat, ~*O Boże, a ten od razu. xD*~ ~:DDD~ że z jego oczu zaczęły spływać łzy. Parę chwil później, ujrzał błysk. Od razu uniósł wzrok. Gdy to zrobił, ujrzał, że objawiła mu się sama Xyam. ~*Mnie dziś się objawiły piksele. A ja tu kombinowałam z lubą i ekranem Worda, a wystarczyło wziąć szalejący, niezaktualizowany komputer mamy. xD*~ ~Podręczniki do fizyki kłamią! Aby zobaczyć piksele na ekranie komputera, wystarczy kupić komputer Dell Inspiron 5559 i go dwa lata nie aktualizować! xD~ ~*W ogóle: Ja pierdolę. ;_;*~ ~Co?~ ~*Ja komputera mamy chyba do rana nie zaktualizuję, tyle sterowników się jeszcze POBIERA. ;_;*~ ~;_;~

 

Była ona wysoka. Miała długie i złote włosy. Na nich miała wianek z czarnych i zielonych kwiatów, gdyż była przed wszystkim boginią życia i śmierci. ~☝️~ ~*Nie, Grzegorz, to się tobie dzisiaj tylko śniło. xD*~ ~<Płacze>~ ~*<Przytula>*~ ~<Odwzajemnia>~ Na sobie miała długą, srebrną suknię. W ręku trzymała zegar na łańcuszku. Na plecach miała czarno-złoto-niebieskie skrzydła.

 

Chwilę później, rzekła do Grzegorza:

~*- Weźże zaktualizuj tę kartę graficzną, chipset, BIOS, sieć etc., bo ci komputer wybuchnie. Nie aktualizowałeś go od stuleci.*~

~No zajebiście. xDDD~

~*:D*~

- Nie płacz, Xyamish'ie. ~*Nie ma to jak zjebana odmiana.*~ Twój ojciec wybudzi się ze śpiączki. ~Fajne te spoilery.~ Obecnie jest on w swoim świecie i walczy o wydostanie się z niego. Jednak idzie mu bardzo dobrze, więc za jakiś czas powinien powrócić na ten świat. Teraz wróć do pałacu i oczekuj na jego przebudzenie.

Po czym Grzegorz ujrzał taki sam błysk jak wcześniej. Gdy zniknął, bogini nie było. Jednak, wiedząc, że jego ojciec przeżyje, odetchnął z ulgą, po czym wstał i wyszedł do pałacu...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #31.

SĄSIEDZI – 2036: W drodze do domu.

(...) Kiedy zaś udało mu się wyciągnąć korek z morza, ~Wat.~ ~*Też nie wiem, co kiedyś ćpałam.*~ upadł na grunt. Gdy się podniósł, ujrzał, że woda zaczęła spływać do dziury. Gdy jej nie było, rozpędził się on i wskoczył do wyrwy. W czasie lotu, ujrzał, że leciał do jakiegoś portalu. ~Fajne te dragi. Też chcę spróbować.~ Po paru minutach, wpadł do niego. Po wpadnięciu, ujrzał ciemność. Po paru sekundach zaś, zobaczył białe tło. Następnie zaczął słyszeć ~*Zdania pojedyncze.*~ dźwięki z otoczenia. Były to różne maszyny, które wskazywały na to, że żył. Kilka chwil później, otworzył on oczy. Po zrobieniu tego, zobaczył jeszcze zamazany świat. Wokół siebie ujrzał zebranych trochę osób.

- Madetkh...Oh Madetkh...Jak dobrze, że żyjesz...Myśleliśmy, że umrzesz... - Usłyszał kobiecy głos, który rozpoznawał jako głos Athistash.

~*Ja tylko na to czekałam.*~

- Gdzie...Gdzie ja jestem? I co się stało? – Spytał Madetkh słabym głosem.

- Jesteś w szpitalu. Athistash znalazła cię nieprzytomnego w twojej i jej komnacie. – Usłyszał męski głos, który rozpoznawał jako głos ~sracza pospolitego~ Grzegorza.

~*No do cholery! x'D*~

~Lubię psuć atmosferę. :D~

~*To właśnie widać. xD*~

Chwilę później zaś, zaczął normalnie widzieć. Po zrobieniu tego, ujrzał zgromadzonych wokół niego Athistash, Grzegorza, Laurę, ~*Zdechnij.*~ swoją służbę i paru wiernych poddanych. Parę minut później, rzekł:

- Czy moglibyście wszyscy na chwilę wyjść z tego pomieszczenia? Chciałbym zostać sam na sam z moim synem...

- Zgodnie z twoją wolą. – Powiedziała Athistash, po czym wszyscy, oprócz Grzegorza, ~zesrali się~ wyszli. ~*Pierdolnęłabym, gdyby tak na serio się stało. xDDDDDDDDDDDDDDDD*~

Kiedy zaś Madetkh i Grzegorz zostali sami, Madetkh rzekł:

~*- Kurwa, co za debil dał jeden sterownik w archiwum .zip?*~

~Aha, czyli sterowniki są dziś motywem przewodnim analizy? xD~

~*No, bo kończymy dzisiejszą część tej analizy w rytmie instalujących się w tle sterowników. x"D*~

- Podejdź tu na chwilę...

Gdy zaś jego syn podszedł, spytał:

~- Co to jest Serial ATA?~

~*Zajebiste pytanie, jakie można zadać komukolwiek, kto dopiero co wybudził się ze śpiączki. xD*~

~:D~

- Tak, ojcze?

- Powiedz mi...Co się wtedy stało, gdy znaleziono mnie nieprzytomnego? I ile byłem nieprzytomny? Nic nie pamiętam z tamtego dnia. – Rzekł Madetkh.

- Z tego co po przeniesieniu cię do szpitala się dowiedzieliśmy, dostałeś zawału~, bo BIOS ci się nie zaktualizował w tym starym gracie, który dumnie nazywasz komputerem.~~*Genialnie. xD*~ ~Wieeem. Jestem zajebisty w psuciu atmosfery. xDDD~ Byłeś w śpiączce, która trwała trzy lata. – Odpowiedział Grzegorz, po czym spytał:

- A jak było pomiędzy życiem i śmiercią?

- Co? Skąd wiesz o tym, że byłem zawieszony pomiędzy dwoma światami? – Spytał zdziwiony Madetkh.

~*OŁ JEA, STEROWNIKI SIĘ POBRAŁY! :3*~

~Kurwa, genialnie. Tu taka scena, w której syn rozmawia z ojcem, który po trzech latach wybudził się ze śpiączki, a ta sra z radości, bo sterowniki. xDDDDDDDDDDDDDDD~

~*Są rzeczy ważne i ważniejsze. Jeśli chodzi o opka, to nawet sterowniki są ważniejsze. x"D*~

~Kocham cię. ;"D~

~*Wzajemnie. ;"D*~

- Bowiem po dwóch latach, kiedy nadal byłeś w śpiączce, nie wytrzymałem i poszedłem do świątyni, którą przeznaczono dla głównej bogini religii, którą wyznajemy i ~która (ta religia) nie ma nazwy~ zacząłem modlić się o to, abyś przeżył i się kiedykolwiek obudził. W pewnym momencie objawiła mnie się ona i w czasie jej monologu skierowanego do mnie, w pewnym momencie powiedziała, że wtedy byłeś w swoim świecie. – Odpowiedział Grzegorz.

~*- A tak w ogóle, zajebiste były te dragi, które znalazłem u ciebie w kiblu. - dodał po chwili.*~

~Chyba wychowałem mistrza psucia atmosfery. ;"-)~

W tym momencie, Madetkh uśmiechnął się, po czym powiedział:

- Nie spodziewałem się, że mnie i twojej matce uda się wychować tak dobrego syna. ~Zajebisty ojciec, chcę takiego. xDDD~ A co do mojego świata, to było tam nie za ciekawie. ~*:D*~ Mogę ci opowiedzieć o wszystkim, jeśli chcesz.

- Opowiedz. Proszę. – Rzekł Grzegorz.

W tym momencie, Madetkh zaczął o wszystkim opowiadać. (...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #32.

Wspomnienia

~Zaraz się wkurwię...~

(...) – Skarbie...Co ci się stało z drugim okiem? Dlaczego jest takie jak pierwsze?

- Nie...Wolę o tym teraz nie myśleć... - Odpowiedziałam ze łzami w oczach.

~*Aż jestem ciekawa, dlaczego według tego pomysłu główna bohaterka miała stracić dwoje ocz...MAM POMYSŁ! :3*~

~Oł fucking noł. ;_;~

~*Hehe :D*~

- No dobrze, kochanie. Gdybyś chciała mi powiedzieć, to mów. – Rzekł Breen.

On mnie przynajmniej rozumiał. ~*Co jest dziwne, bo jesteś moją OC, więc powinnaś być tak jak ja niezrozumiana. ;p*~ ~No jak ktoś kurwa mać sra z radości, bo mu się Radeon zaktualizował, to jak mam go rozumieć? ;-;~ ~*:D*~ Przytuliłam się więc do niego mocniej. Czułam się przy nim bezpiecznie. ~WIEMY!~ Chwilę później i on przytulił mnie do siebie...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #33.

Wspomnienia

~<Wściekle wzdycha.>~

(...), ~*PRZECINEK, WON!*~ Kiedy je otworzyłam, ujrzałam, że widziałam już normalnie, a nie na żółto. Prawdziwe oczy...Wróciły po śmierci. ~:3~ Chwilę później, zobaczyłam przed sobą jakąś postać.

~☝️~

~*Nie, Grzegorz, nie ciebie. xD*~

~:<~

 

Była to wysoka, okapturzona postać. Nie widać było jej twarzy, gdyż była zasłonięta przez owy kaptur. Widać było tylko czerwone, świecące oczy. ~*Szkoda, że nie żółte.*~ ~Hehe :D~ W ręku trzymała zegar na łańcuszku.

 

Chwilę później, przemówiła do mnie kobiec~*o-męski*~ym ~KOBIECO-MĘSKIM XDDD~ ~*:DDD*~ głosem:

- Ramoninth Arconth Nereil. ~Czy rodzice jej nie kochali?~ ~*No co? Najlepsze imiona i nazwisko, jakie można mieć. xD*~ ~<Wycofuje się.> ;_;~ ~*:D*~ Czekałam na ciebie. Jesteś w moim domu, do którego trafiają dusze zmarłych osób. ~*A, to ona już do tego raju Wszechświata trafiła! <3*~ Chodź za mną. Zaprowadzę cię do twojego pokoju. Wydaje mnie się, że będzie ci się tam podobało.

Po czym ruszyła przed siebie. Ja, nie mając wyboru, poszłam za nią. Szliśmy przed długi, ciemny korytarz. Po przejściu jego połowy, kobieta otworzyła drzwi z numerem #964. ~*Liczebniki w opowiadaniach zapisujemy słownie, kufa. ;=;*~ Na początku ja miałam zaczekać za nią, a ona sama zajrzała do pokoju. Podejrzewałam, że będę mieć współlokatora, gdyż powiedziała ona:

- Witaj ponownie. Przyprowadziłam ci współlokatorkę.

Po czym wyszła i rzekła do mnie:

~*- Dlaczego ten pierdolony Unifying Software Launcher nie chce zacząć się aktualizować?*~

~Nie ma to jak psucie atmosfery. xD~

~*:D*~

- Wejdź do środka.

Od razu weszłam, gdyż ciekawiło mnie, jakiego współlokatora bądź współlokatorkę będę miała. Po wejściu, ku mojemu wielkiemu szczęściu, ujrzałam, że moim współlokatorem będzie...mój ukochany, Wallace Breen! 

~

~

Chwilę później, powiedział on ze słyszalnym zdziwieniem i radością w głosie:

- Ramoninth?

W tym momencie, ja powiedziałam:

- Breen!

I podbiegłam do niego, a następnie rzuciłam mu się w ramiona. Parę sekund później i on mnie przytulił, a następnie powiedział:

- Ramoninth...Kochanie...Tyle lat na ciebie czekałem...Nareszcie możemy być razem na zawsze...Tak się cieszę, że cię widzę... ~Nadkropkoza nie odpuszcza nawet po śmierci.~

- Nawet nie wiesz, jak ja się cieszę... - Rzekłam

W końcu mogłam być z nim na wieki. Teraz pozostało mi tylko czekać na moją rodzinę z Ziemi. Kiedy zaś emocje opadły, spytałam ze strachem:

- A moi rodzice...Też tu są?

~Tak :D~

- Tak... ~O, zgadłem! ^.^~ Niestety...Pod postacią ludzi...I najprawdopodobniej nie potrafią zrozumieć, że to, co im zrobiłaś to była twoja zemsta za przeszłość. – Odpowiedział Breen.

- Kurwa, ~Bo każdy ma w sobie choć cząstkę Polaka. ;p~ ...W którym pokoju oni mieszkają? – Spytałam

- W #664. ~*Dobrze, że nie #666. ;-;*~ ~Tam mieszkam ja. :D~ ~*...*~ ~:DDD~ Rzadko wychodzą, więc może się nie spotkacie tak szybko. – Odparł

Przynajmniej on rozumiał moją decyzję z przeszłości. Tak się cieszyłam, że będziemy już razem po wsze czasy... ~*<Rzyg>*~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #34.

Wspomnienia

~No do cholery!~

(...) Jednak, w pewnym momencie usłyszałam, że Breen mówił przez intercom:

~- Lubię srać.~

~*Jebłabym, gdyby serio to powiedział. xDDD*~

~Ja w sumie też. xD~ 

- Uwaga wszystkie wojska! Ogłaszam zwiększoną mobilizację! Rozkazuję jak najszybciej znaleźć i zabić lub pojmać Gordona Freemana oraz rozbić ~*wysrać~ ~*GRZEGORZ! X"""D*~ ~:DDD~ Ruch Oporu!

Co tam się do cholery działo? Przecież Breen, mimo iż miał taką możliwość, NIGDY nie wydawał rozkazów! Czasem zastanawiałam się, czy nie odciąć mu tej możliwości, ~Szmata~ skoro mu nie była potrzebna lecz zawsze dochodziłam do wniosku, że władca bez możliwości wydawania rozkazów jest jak deszcz bez wody. Nie istnieje. ~Przynajmniej miała mózg.~ Musiało się coś naprawdę złego stać, skoro osobiście wydał rozkaz. Od razu zeszłam z mego fotelu i pierwszy raz od bardzo długiego czasu, wyszłam z mej komnaty, ~*LEŃ*~ a następnie udałam się do gabinetu Breena. Szło się tam przez długi i ciemny ~jak mózg aŁtoreczek~ korytarz. Wejścia do pomieszczenia strzegli dwaj żołnierze z Elity Kombinatu. Gdy zaś weszłam do środka, ujrzałam, że Breen siedział przy biurku i przeglądał jakieś papiery. Chwilę później zaś, uniósł wzrok. Kiedy mnie zobaczył, rzekł:

~*- Instalator programu Realtek High Definition Audio Driver wykonuje żądane operacje.*~

~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Pierdolnąłem. x"""D~

~*No co? :D*~

- O. Ramoninth. Co cię do mnie sprowadza?

- Breen, co się stało? Dlaczego wydałeś rozkaz zwiększonej mobilizacji wojsk? – Spytałam

W tym momencie, zaśmiał się on, po czym wstał i powiedział:

~*- 1,71 TB wolnych z 1,80 TB.*~

~Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*No co? Moja mama ma komputer, który jest w piździec wolny, ale ma dysk w terabajtach. xD*~

~Logika zwiała. xD~

- Wiedziałem, że o to zapytasz. Otóż, posłuchaj. Bowiem niedawno był tu jeden żołnierz z naszych wojsk i przekazał mi, że Overwatch Nexus został od środka zniszczony oraz podbity przez rebeliantów. ~*Niestety, w grze to się dzieje. :<<<<*~ Postanowiłem więc, że skoro dałaś mi możliwość wydawania rozkazów, pierwszy raz z tego skorzystam i wydam rozkaz.

- Jak cię poznałam, to wiedziałam, że dobrym wyborem będzie danie ci władzy nad ~kiblem publicznym~ ~*Co jest z nami nie tak? xD*~ ~Wszystko xDDD~ Ziemią. – Rzekłam

No, bo rzeczywiście. W kwestii kontroli nad planetą wykazywał się inteligencją. Chwilę później, zaśmiał się on, po czym powiedział:

~*- Instalacja kreatora InstallShield. ...*~

~PRZESTAŃ X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*No co? Ubarwiam analizę, waląc teksty do dialogów wzięte z komputera stojącego obok mnie. x"DDD*~

- Oj, dzięki, że tak mówisz.

- Ale chwila. REBELIANCI PODBILI I ZNISZCZYLI OD ŚRODKA OVERWATCH NEXUS?! Oni się zaraz do Cytadeli dobiorą! – Krzyknęłam

~*To też niestety w "Half-Life 2" ma miejsce. ;"-(*~

- Właśnie dlatego wydałem rozkaz zwiększonej mobilizacji żołnierzy. Aby spowolnić ich dotarcie do Cytadeli i żeby Kombinat miał czas na przygotowanie jakichś dróg ucieczki. – Odparł Breen.

Mimo wszystko, po tej rozmowie wyszłam do swej komnaty. ~*Jakby KURWA NIC się nie stało.*~ Przyszłość...Ona nadchodziła...Zbliżał się kres Kombinatu... ~*;""-(*~

(...)  

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #35.

Wspomnienia

~Cholera no!~

(...) Jednak, gdy się obudziłam, ujrzałam, że siedziałam w jakimś zniszczonym od środka pomieszczeniu. Przede mną paliło się jakieś ognisko. Ja sama byłam przytulona do ~*InstallShielda*~ ~X""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*:"D*~ Breena. Po odwróceniu wzroku, ujrzałam, że mój ukochany spał. Był też jakiś taki trochę blady oraz okryty jakimś grubym ~Przestań szukać w tym komputerze tekstów. Widzę, że na niego patrzysz. xD~ ~*Spoko, na razie się restartuje. xD*~ kocem. Na początku przez głowę przeszła mi straszna myśl, że zamarzł. Lecz, w pewnym momencie, usłyszałam, że westchnął on przez sen, co znaczyło, że żył. Przed wejściem do miejsca, w którym się znajdowaliśmy, zobaczyłam stojącego na straży jednego z żołnierzy mego dawnego imperium. Najprawdopodobniej to on uratował nas z Antarktydy przed zamarznięciem. Mimo wszystko, ~Bo nic się nie stało...~ ponownie przytuliłam się do Breena i zamknęłam oczy. Byłam jeszcze zmęczona całym dniem. I parę chwil później – zasnęłam...

(...) 

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #37.

Wspomnienia

~FFFFFFFUUUUUUUU-~

(...) – Najwyższy Imperatorze! Ustabilizowano Rdzeń Cytadeli! Co teraz mamy zrobić?

~*- Webcam + dual microphone - odpowiedziałam*~

~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*Wieeem :D*~

W tym momencie byłam w kropce. Nie chciałam wysadzać Cytadeli, ale jednocześnie wiedziałam, że potrzebujemy pomocy ze strony wojsk stacjonujących na innych planetach. Nie wiedziałam, co odpowiedzieć.

 

Chwilę później zaś, podszedł do mnie Breen, który stał niedaleko, po czym chwycił mnie za ręce, schylił się trochę, gdyż byłam niższa od niego ~Oczywiście ;-;~ i spojrzał błagalnie w moje oczy. Nie mogłam odmówić ukochanemu. Westchnęłam więc i powiedziałam ze słyszalną bezradnością w głosie:

~*- Intel Chipset Driver...*~

~Błagam, przestań. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*No co? Żartowanie ze sterowników to bezpieczny temat. xDDD*~

- Zdestabilizować...

Po tym słowie, żołnierz odszedł w kierunku Rdzenia. Kiedy zaś ja i Breen zostaliśmy sami, ten rzekł:

~*- Precision Touchpad*~

~X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*No co? Mam dziś no-lifeowy dzień. xD*~

- Wiem, że twój sentyment do tej budowli jest wielki, ale zrozum, że potrzebujemy wsparcia.

- Wiem o tym...Przyszłości nie zmienię... - Powiedziałam

~Na szczęście.~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #38.

Wspomnienia

~<Napierdala głową w biurko.>~

(...) – Breen...

- Tak? – Spytał

W tym momencie, zdjęłam jego płaszcz, który ciągle miałam na sobie, wyciągnęłam rękę, w której go trzymałam w jego kierunku i rzekłam:

~*- Skype dla firm*~

~Ramoninth, błagam bo padnę. xDDD~

~*Hehe :D*~

- Dzięki za płaszcz, ale już wypada ci go oddać. Nie jesteśmy nadal na Antarktydzie.

- Zatrzymaj go sobie. Może kiedyś uratować ci życie, tak jak zrobił to na Antarktydzie. – Odparł

~*Bym coś powiedziała, ale nie chcę spoilerować.*~

Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. Mimo wszystko, rzekłam:

~*- Realtek Card Reader*~

~<Prawie spada z krzesła ze śmiechu.>

Te słowa i zdania są takie bekowe w tych kontekstach. xDDD~

~*Wiem, dlatego nimi spamię. xDDD*~

- Naprawdę? Dzięki.

- Nie ma za co, kochanie. Ja chcę dla ciebie jak najlepiej. – Powiedział

~<Rzyga tęczą.>~

Po tych słowach, przewiązałam go sobie w pasie. Nie wiedziałam jednak, że ten płaszcz serio mógł mi kiedyś uratować życie... ~BOŻEJAKISPOILEROMG ;_;~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #40.

Wspomnienia

~Idę się pociąć, zw.~

(...) Po czym wyciągnęłam ręce w górę trzymając płaszcz. Chwilę później, kiedy winda z łomotem uderzyła w dół, ja powoli opadłam na podłogę, dzięki czemu nic sobie nie zrobiłam. ~Widać, że twoja OC, Ramoninth. Sprytna jak ty. xD~ ~*Mam to po babci. xD*~ Rzeczywiście. Breen miał rację, gdy kiedyś mówił mi, że ten płaszcz mógł uratować mi życie. Jednak, najprawdopodobniej nie miał na myśli czegoś takiego. ~Na stówę nie miał na myśli takiego zdarzenia.~ Lecz, kiedy stałam na podłodze, na nowo przewiązałam sobie płaszcz w pasie, Następnie zaś, wyszłam na korytarz i ruszyłam w kierunku pomieszczenia, do którego wezwał mnie Wielki Elektronik. ~*<33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ ~O Boże, a ta znów. -_-~ ~*:D*~ Lecz, w połowie drogi, ujrzałam jego. ~Skubaniec jeden.~ Widząc mnie, rzekł:

- O. Ramoninth. Co tam się stało? Słyszałem głośny huk dochodzący z szybu windy. Szedłem zobaczyć, dlaczego wydobył się stamtąd taki hałas.

~Spoko loko, to tylko Andromeda się zesrała. Nie ma co dramatyzować.~

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~:D~

- Winda runęła w dół, gdy nią jechałam. – Odpowiedziałam

- To jakim cudem ty chodzisz?! I jakim cudem jesteś przytomna?! – Spytał zdziwiony.

~Magia opek.~

~*Ale obecnie ten FanFiction nie jest opkiem...*~

~SHUT...~

- Płaszcz Breena uratował mi życie. Użyłam go jako prowizorycznego spadochronu, dzięki czemu opadłam na podłogę bez żadnych szkód. – Odparłam

- Ty i twój spryt... - Powiedział

~#Ambitnie~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #41.

Wspomnienia

~Idę skoczyć z okna, zw.~

~*Spoko, już niedługo będzie odskocznia.*~

~Bogu dzięki...~

(...) Ja zaś przeżyłam. ~*Bo byłam Mary Sue.*~ Siedziałam bowiem za komputerami Wielkiego Elektronika. ~*<333333333333333333333333333333*~ ~Nie skomentuję tego. x.x~ Patrzyłam ze łzami w oczach, jak zabijają mojego drugiego ukochanego. ~*E! Ile mam powtarzać, że Wielki Elektronik jest nieśmiertelny, do jasnego kurwinoksa? Chociaż w sumie, Ramoninth nie mogła wtedy tego wiedzieć. W sensie główna bohaterka, jak cuś.*~ Nie mogłam jednak odwrócić przyszłości. Coś trzymało mnie przy podłodze. ~It's me! :3~ ~*Jezu. xDDD*~ Kilka chwil później, kiedy Pan Kleks, Max Benson, Gross Benson, Melośmiacz ~Który swoją drogą ma najgorsze imię w historii PRL-owskich filmów.~ i Agnieszka ~*Moja mama ma tak na imię.*~ wyszli z komnaty, ja szybko wsiadłam w jeden z naszych pojazdów kosmicznych i uciekłam z planety. Cudem udało mnie się zwiać niezauważenie. Niestety...Lot nie minął spokojnie. ~☝️~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~:D~

 

Bowiem, w pewnym momencie doleciałam do jakiegoś załamania czasoprzestrzennego. Postanowiłam z ciekawości w nie wlecieć. ~Kto normalny by tak zrobił? -.-~ ~*Gdyby główna bohaterka tego nie zrobiła, nie mógłby się zacząć kolejny wątek.*~ ~Ale można by wymyślić lepszy powód. Na przykład taki, że latająca dupa ją tam wepchnęła.~ ~*Zajebiste wytłumaczenie. xDDD*~ ~Wiem. Byłbym idealnym pisarzem. xDDD~ ~*Zrobiłbyś karierę. W szpitalach psychiatrycznych. xD*~ ~EJ! :<~ ~*:D*~ I to był mój błąd, który zapoczątkował cztery lata cierpień. ~:D~ Po wleceniu tam, ujrzałam jakąś słoneczną łąkę. Od razu wylądowałam na niej i wyszłam. I w tym momencie w oddali zobaczyłam...budynki z Poradnika Uśmiechu 2. ~*Jeeej! <3*~ Od razu chciałam uciec, jednak, kiedy się odwróciłam ujrzałam, że zagięcie czasoprzestrzenne zniknęło. ~To wszystko wina Dżinsowego Człowieka.~

„Fuck. Kraina Grzybów. Mam przejebane." – Pomyślałam po chwili.

I rzeczywiście tak było... ~*SZPOILER!*~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #42.

Wspomnienia

(...) Po czym zatwierdziłam. Gdy zaś na monitorze wyświetliło się:

OSOBY I ISTOTY UPOWAŻNIONE DO PRZEBYWANIA NA TERENIE CYTADELI:

~*1. Ja

2. Grzegorz Antychryst

3. Cały świat.*~

~Punkt trzeci najlepszy. xDDD~

~*Wiem :D*~

1. Ramoninth Arconth Nereil

2. Wallace Breen

3. Elita Żołnierzy Kombinatu

4. Żołnierze Kombinatu

5. Zabójczynie Kombinatu

~Łączenie bety z oryginalną grą? <Niucha> Śmierdzi demem HDTF.~

~*Nie porównuj mego dzieła sztuki do tego gówna. ;-;*~

~Sorki. Nic nie jest gorsze od HDTF, oprócz "Half-Life 2: Dank Memes".~

6. Ochrona Cywilna

7. Stalkerzy"

Breen spytał:

- Kto to jest Ramoninth Arconth Nereil?

~*Ja! To znaczy moja OC.*~

- Ja. Moi rodzice zawsze mieli jakiś idiotyzm na nazwanie mnie imionami stworzonymi przy użyciu układu okresowego pierwiastków. – Odpowiedziałam

~*Sorki mamo, na tydzień zmieniam rodziców. xD*~

~Świetnie xDDD~

- Okej, ja nie wnikam. – Rzekł

(...) 

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #43.

Życie na Antarktydzie.

~Bogu dzięki, w końcu coś innego. Co to za opowiadanie?~

~*Naprawiona wersja "366 dni".*~

~O Boże. ;_;~

~*Przecież czytałeś dotychczasowe rozdziały "Życia na Antarktydzie" i ci się podobały.*~

~*Loading*

Faktycznie ;-;~

*Dzień #0, wersja oczami Grzegorza.*

(...) Po obiedzie poszedłem do pokoju telewizyjnego i położyłem się na sofie, która tam była, a następnie wygodnie ułożyłem. ~Jaki leń.~ ~*Normalnie jak ty po całonocnym napierdalaniu w "Team Fortress 2". xD*~ ~SHUT...~ ~*:DDD*~ Musiałem uciąć sobie półtora godzinny sen, gdyż zwykle tak robiłem po obiedzie. Szczególnie, że dzisiejszy był chyba zbyt obfity, bo było mi ciężko na żołądku. ~Błagam, tylko nie...~ ~*Na szczęście to nie ciągnie się na cały akapit. ;-;*~ ~Ufff ;-;~ Czułem, że to wszystko musiało się tam ułożyć. Obecnie byłem zbyt ociężały i senny. Szczególnie, że z trzy godziny przed obiadem grałem z kolegami w ~*"Team Fortress 2"*~ ~...~ piłkę nożną. Kilka chwil później, splotłem razem dłonie, położyłem je na brzuchu i głęboko odetchnąłem. ~<Płacze>~ Parę sekund potem, moja głowa bezwładnie opadła na bok, a powieki zamknęły się. Słychać już było tylko moje powolne i płytkie oddechy. ~*;=;*~ I kilka chwil potem – usnąłem... ~W którym roku pisałaś tego shita?~ ~*Ten pomysł w dwa tysiące piętnastym.*~ ~<Płacze>~

 

Półtorej godziny później, kiedy się obudziłem, poczułem się lżej. Przeciągnąłem się więc i jeszcze z pięć minut poleżałem. ~LEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEŃ~ Następnie zaś, niechętnie wstałem, gdyż tak dobrze mnie się leżało i zająłem się codziennymi czynnościami...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #44.

Życie na Antarktydzie.

~Ile my dziś analizujemy pomysłów?~

~*Pięćdziesiąt. Jak będziemy tak analizować codziennie, to wyrobimy się w sensownym czasie.*~

*Dzień #0, wersja oczami Andromedy.*

(...) Ta torba była dziwna. Z zewnątrz wyglądała zwyczajnie, jednak od środka była bardzo, bardzo, bardzo głęboka. ~Jak dupa pierwotnej Andromedy.~ ~*Fascynujące porównanie. xDDD*~ ~No co? :"D~ Spakowałam do niej bardzo, bardzo, bardzo ciepły płaszcz zimowy i tak samo ciepły śpiwór, gdyż nie wiedziałam gdzie trafię, karabin maszynowy, pistolet, zapas magazynków na cztery miesiące, łuk, zapas strzał na pięć miesięcy, ~*A skąd ona to wszystko wytrzasnęła w Polsce, nie wiadomo. W tym kraju przecież trzeba mieć pozwolenie nawet na głupi łuk.*~ mój dziennik, zeszyt do rysowania i pisania opowiadań, zestaw do rysowania, dziesięć moich ulubionych Mang, zeszyt, w którym rysowałam swoją mangę, ~Pewnie była krzywa jak twoja morda.~ ~*Co jest dziś z tobą nie tak? xD*~ ~WSZYSTKO :D~ zapas jedzenia i picia na cztery miesiące, gdyż nie wiedziałam na ile tam trafię, telefon, słuchawki, zapasową baterię do telefonu, cztery książki i aparat oraz zapasowe baterie do niego, gdyby było to ciekawe miejsce. ~*We wszystkim trzeba znajdować plusy, co nie?*~ Wiem, że może pakowałam się jak na wyjazd, ale jeśli nie mogłabym uciec z mego przyszłego więzienia, to chciałam sobie tam urozmaicić czas. Kiedy przełożyłam torbę przez ramię, nadal była lekka. ~Meh~ I to był jej plus. Teraz byłam gotowa na każde miejsce przetrzymywania.

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #45.

Życie na Antarktydzie.

*Dzień #0, wersja oczami Dawida.* ~*Dejwida~

(...) Tego dnia, obudziłem się z średnim w skali bólu bólem głowy ~*A w jakiej skali on mierzył ból głowy?*~ ~Richtera pewnie.~ ~*JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ oraz lekkimi mdłościami. Nie zdziwiłem się tym jednak. Wczoraj byłem w barze i trochę się upiłem. ~*Jak Grzegorz trzy ty-*~ ~<Zatyka Ramoninth usta.> SHUT UP! ;-;~ ~*:D*~ Co prawda nie do nieprzytomności, ale niewiele pamiętam z wczoraj. W pewnym momencie, poczułem, że jedzenie z wczoraj podchodziło mi do gardła. ~Nie ;=;~ Szybko wstałem więc z łóżka i pobiegłem do toalety. Następnie stanąłem nad umywalką. Parę chwil potem, zwymiotowałem. Powtórzyło się to sześć razy, ~*Nie ma to jak tytanowy żołądek.*~ po czym nie miałem już czego zwracać. Poszedłem więc do łóżka na dwie godziny, żeby poczuć się lepiej...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #46.

Życie na Antarktydzie.

*Dzień #0, wersja oczami Dawida.*

(...) Po obiedzie, doszedłem do wniosku, że był za bardzo obfity. Bowiem ~*wpierdoliłem cały magazyn McDonald's.*~ ~Tego to nawet Chuck Norris by nie zrobił. ;p~ ~*A czemu nie? xD*~ ~W sumie... ;p~ było mi dość ciężko na żołądku. ~Noł ;-;~ Czułem się także senny i ociężały. Postanowiłem więc położyć się do łóżka aby wszystko w żołądku się ułożyło. Dowlokłem się więc do pokoju i z jęknięciem ciężko opadłem na łóżko. Następnie, położyłem sobie dłoń na brzuchu. W dotyku był trochę większy. ~<Zaczyna płakać.>~ Zapewne miałem wzdęcia, jak to zwykle po obfitych obiadach. ~*Nie, lol, tak serio to byłeś w ciąży.*~ ~Milion dolców czeka. xDDD~ Parę sekund później, moje powieki zaczęły bezwładnie opadać w dół. Kilka chwil później, opadły w dół, wraz z głową. Słychać było już tylko moje powolne, płytkie oddechy. ~*<Rozpacza nad swoją dawną mentalnością.>*~ Parę minut później – zasnąłem... ~Bogu dzięki. ;=;~

 

Dwie godziny później, kiedy się obudziłem, poczułem się dziesięć razy lepiej. Przeciągnąłem się więc i poleżałem jeszcze pięć minut. Po tym czasie, niechętnie zwlokłem się z łóżka i zająłem codziennymi sprawami...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #47.

365 dni.

~A to, co to za opowiadanie?~

~*Ma być kontynuacją "Życia na Antarktydzie".*~

~A.~

(...) – Witaj w świecie pomiędzy życiem a śmiercią. Nazywam się Verlin Attemson. ~*Szczerze: Jej imię i nazwisko to pierwsze dziwne słowa, które przyszły mi do głowy.*~ ~Przynajmniej nie używałaś znowu Khanagen Generator.~ Jestem boginią życia i śmierci. Teraz spotkała cię zasłużona kara za twoje złe postępowanie za życia. ~:D~ Musisz tu przetrwać ten rok i zastanowić się nad swoim postępowaniem. Przeszkadzać ci będą różne pokusy czyli piękne kobiety, ~*Akurat słucham pasującej nuty. xD*~ ~Czyli?~ ~*"Pause" Pitbulla. xDDD*~ ~Fajnie się zgrało. ;"D~ technologia, alkohol, papierosy, narkotyki, przemoc i fast-foody. ~Kurwa, jakby wyjebać te dragi, to ja idę do tego raju!~ ~*;______________________;*~ ~>:D~ Jeśli chcesz powrócić na Ziemię, do ukochanej, musisz się im nie dać. Jeśli zmienisz się przez ten rok – wypuszczę cię na Ziemię. Jeśli nie – umrzesz na zawsze. ~Hehehehehe :D~ A teraz chodź – zaprowadzę cię do domu, w którym będziesz tu mieszkał. ~*Ja bym tego dafna zostawiła na bagnach.*~

 

Po tych słowach, ruszyłem za nią. Wiedziałem, że jeśli chciałem wrócić do mej najukochańszej Laury, musiałem się zmienić. Postanowiłem więc, że zrobię to. Choćby dla niej. Dla mej miłości... ~Oooo...~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #48.

365 dni.

(...) – Brawo, Dawidzie Millerze. ~I znów angielskie nazwiska przy polskich imionach...Czemu mnie to nie dziwi.~ Udało ci się zmienić na lepsze. W nagrodę powrócisz teraz do świata żywych.

Po tych słowach, zniknęła, a świat zaczął się rozmazywać. Chwilę potem, upadłem nieprzytomny na podłogę. ~*Ach te dragi, ciągle trzymają widać.*~ Parę sekund później, zobaczyłem białe tło, a następnie usłyszałem sprzęty, które wskazywały na to, że żyłem. Gdy zaś otworzyłem oczy, wszystko miałem jeszcze zamazane. Obok mnie, ujrzałem jakąś postać. Chwilę później, usłyszałem, że była to ma ukochana. Mówiła ona:

- Dawid...Oh, ~Karol~ Dawid...Tak się cieszę, że żyjesz...

Po czym przytuliła się do mnie. Ja także ją przytuliłem. Tak dawno jej nie widziałem...Tak bardzo ją kochałem... ~<Rzyga tęczą na kilometr.>~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #49.

Wspomnienia: Oczami dr. Wallace Breena.

~O. A to coś nowego.~

~*Rozważam napisanie takiego jakby "dodatku" do tego FanFiction, po napisaniu oryginalnego do końca.*~

~Czekam.~

(...) Jednak, kiedy odszedłem od okna, a muszę przyznać, że był to mój ulubiony przedmiot w mym gabinecie (no co? Panorama City 17 ze szczytu Cytadeli była każdego dnia tak samo piękna.) ~*To akurat prawda.*~ poczułem, że budynek zaczął się gwałtownie trząść. Nie udało mnie się utrzymać równowagi, przez co upadłem na podłogę. Chwilę później, kiedy Cytadela przestała się trząść, spytałem, wstając:

- Co się do cholery dzieje?

~Teraz Dawid sra.~

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~:D~

Chwilę potem, ujrzałem wchodzącego jednego z Żołnierzy Kombinatu. Od razu rzekł on:

~*- Trwa instalowanie REALTEK PCIE Wireless LAN Driver.*~

~Czekałem na to. x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*:""D*~

- Administratorze! Wysadzono reaktor ciemnej energii! Rdzeń Cytadeli powoli staje się niestabilny! Cała Cytadela się sypie! ~Oł jea! :D~ ~*Fajna reakcja. :D*~ ~Wiem :DDD~ Straciliśmy także mnóstwo wojsk! Jest nas coraz mniej! ~*Wszyscy zginiemy!*~ Musimy jakoś wezwać pomoc z innych planet albo to imperium zostanie zniszczone!

- Jasna cholera...Ech...To rozwiązanie jest zbyt destrukcyjne, ale nie widzę innego wyjścia – Trzeba wysadzić Cytadelę aby otworzyć superportal i wezwać pomoc z innych planet należących do Kombinatu. ~*Dałabym wszystko, aby ta jebana rakieta na końcu "Half-Life 2: Episode Two" nie trafiła w portal. ;-;*~ Jednak do tego celu potrzebujemy ogromnych ilości energii. Trzeba coś atomowego wysadzić. ~Ale Czarnobyl jebnął lata temu...~ ~*GRZEGORZ! XD*~ ~No was? :D~ Moment...Co jest bliskie destabilizacji? – Powiedziałem

- Rdzeń Cytadeli. – Odpowiedział żołnierz.

- Ech...Najwyższy ~*Klient JPK 2.0*~ ~Co. xDDD~ ~*Moja mama robi JPK dla HDS-u i innych firm i ma taką apkę w komputerze. :D*~ Imperator nie będzie z tego powodu szczęśliwy, ale nie widzę innego wyjścia – zdestabilizować rdzeń do tego stopnia, żeby wybuchł. – Zarządziłem

~:D~

- Przepraszam...Administratorze...Ale czy to nie jest zbyt niebezpieczne? – Spytał jeden z dwóch żołnierzy Elity Żołnierzy Kombinatu, którzy służyli jako moi ochroniarze.

~*O, któryś z nich ma mózg. Cud.*~

- Owszem, że jest. Ale nie widzę innego wyjścia. To dla dobra Kombinatu. Chwytam się każdej możliwej deski ratunku. Poza tym, zdążymy jeszcze uciec. Rdzeń nie wybucha od razu. ~W sumie dobrze, bo inaczej epizod pierwszy by nie powstał.~ – Odpowiedziałem, po czym dodałem:

~*- Ponownie uruchamianie...*~

~KURWA, PRZESTAŃ X"""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*:D*~

- A w ogóle, to gdzie jest Najwyższy Imperator?

~*Sra i dlatego Cytadela się trzęsła. :D*~

~BOŻE XDDDDDDD~

- Nie wiem. Nigdzie jej nie ma. Pewnie spadła na sam dół Cytadeli, gdyż w czasie wybuchu była w jedynym portalu. – Odpowiedział żołnierz.

- Kurwa...~Jak wiemy, każdy ma w sobie coś z Polaka. ;p~ Trzeba ją znaleźć! – Powiedziałem

Nie mogłem stracić ukochanej! ~Mogłeś :D~ Chwilę potem, ja, żołnierz z Żołnierzy Kombinatu i dwaj z Elity, zeszliśmy na dół budynku i wyszliśmy, ~*PRZECINEK, WON!*~ wyjściem, którym się dało. Były tam same gruzy. Zaczęliśmy więc szukać wśród nich zguby. Po dwóch godzinach, traciliśmy nadzieję, że ją znajdziemy.

- No musi gdzieś być! Nie rozpłynęłaby się w powietrze! – Krzyknąłem

- Administratorze! Mam ją! – Usłyszałem za sobą głos jednego z Elity ~Srania~ Żołnierzy Kombinatu.

~*Kurwa, Elita Srania. Napisz sobie opko o sraniu i tam ją dodaj. x'D*~

~Dobra! :*~

~*;_;*~

Od razu odwróciłem się. Po zrobieniu tego, ujrzałem mą ukochaną. Była nieprzytomna. Lecz, w którymś momencie, zobaczyłem coś strasznego. Ona...Nie miała...Oka. ~DUN DUN DUUUN!~ Widząc to, rzekłem:

~*- Realtek High Definition Audio Driver 6.0.1.8142 x64 Edition*~

~Najlepsza rzecz jaką można by powiedzieć w takim momencie. xD~

~*C'nie? :D*~

- Kurrwa! Gdzie ona ma jedno oko?

- Wypadło jej. Leżało obok. – Odpowiedział żołnierz z Elity.

~Tak serio, to Andromeda je wysrała.~

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~:"D~

- Ech...Trzeba jej nowe stworzyć, bo bez oczu chyba się zabije. – Powiedziałem

~*:D*~

Po tej rozmowie, zanieśliśmy ją do szpitala Cytadeli, a następnie zaczęliśmy tworzyć jej nowe oko. Jako, iż nie umieliśmy biologicznego, zaczęliśmy tworzyć takie, jak u robota. Zajęło nam to, ja wiem, z cztery godziny? ~Szybcy jesteście.~ ~*W sumie to Kombinat, a tam wszystko jest możliwe.*~ Po tym czasie, poszliśmy do nadal nieprzytomnej Ramoninth i połączyliśmy jej nowe oko z układem ~wydalniczym~ ~*Cudownie X"""D*~ nerwowym dziewczyny. Następnie, żołnierze wyszli, a ja usiadłem obok łóżka, na którym leżała i w poczekaniu na moment, w którym się obudzi, zacząłem myśleć, jak powiedzieć jej o planowanym wysadzeniu Cytadeli w kosmos...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #50.

Wspomnienia: Oczami dr. Wallace Breena.

(...) Widząc, że ma ukochana trzęsła się z zimna i zgrzytała ~dupą~ ~*BŁAGAM X"DDDDD*~ ~:D~ zębami, od razu zdjąłem swój płaszcz i założyłem go na nią. Choćbym miał paść ofiarą przeznaczenia – wolałem zginąć, niż żeby ona zamarzła. ~<Rzyga tęczą na dwa kilometry.>~ Chwilę później, odwróciła się ona i spytała:

- A tobie nie będzie zimno bez tego płaszcza?

- Choćbym miał zamarznąć, nie mogę pozwolić aby tobie się coś stało. – Odpowiedziałem

Po tych słowach, ona przytuliła się do mnie. Ja natomiast objąłem ją. Parę minut później, ujrzałem, że usnęła zmęczona tym okropnym dniem. W sumie upadek Kombinatu musiał być dla niej czymś okropnym, bo przecież to było jej imperium. ~*Girl power jak nic.*~ Ja w sumie też byłem zmęczony tym dniem.

 

Przez godzinę normalnie siedziałem na śniegu. Lecz, po tym czasie, zrobiło mnie się bardzo zimno. ~No cóż, w końcu w Garry's Mod robią z ciebie Dr. Haxa, więc ci wybaczę.~ Zacząłem trząść się z zimna. Po dwóch godzinach, prawie zamarzałem. Lecz, w pewnym momencie, ujrzałem w oddali jadący w naszym kierunku skuter śnieżny. To ktoś był jeszcze na tej Antarktydzie? ~To tylko ja. Spoko. ;*~ ~*Współczuję im. xD*~ ~:D~ Chwilę potem, kiedy podjechał on, zobaczyłem jednego z żołnierzy upadłego właśnie Kombinatu. To któryś jeszcze ocalał? Myślałem, że wszystkich ich wybili w pień. Widząc go, rzekłem drżącym głosem, wskazując na śpiącą Ramoninth:

- J-Jeśli m-możesz u-uratować t-tylko j-jedną o-osobę - b-błagam, u-uratuj j-ją...

~*Broń Boże, abym napisała tę kwestię normalnie i dodała tam u góry, że rzekł drżącym głosem.*~

- Spokojnie, ten skuter może pomieścić cztery osoby. Więc mogę zabrać i ciebie, i ją. – Odparł

Po tych słowach, mimowolnie, słabo się uśmiechnąłem. Chwilę potem, on wyszedł z skutera, a następnie najpierw wziął mnie i posadził na tyłach skutera. Następnie, wziął także Ramoninth i posadził ją obok mnie. Kilka sekund później, ujrzałem, że przytuliła się ona do mnie. Parę chwil potem, żołnierz dawnego imperium rzekł:

- Widzę, że powoli zamarzasz. Może zdjąć z Ramoninth płaszcz i założyć go tobie?

- A-Ani m-mi s-się w-waż...W-wolę z-zamarznąć, n-niż ż-żeby o-ona u-umarła... - Odpowiedziałem drżącym głosem.

~A ta wypowiedź została chujowo zapisana, jak zwykle zresztą.~

- No dobrze, jak chcesz. – Powiedział

Po tej rozmowie, usiadł za sterami pojazdu i ruszył w drogę powrotną z Antarktydy. Akurat, kiedy dojechał do końca, jakiś kilometr dalej zatrzymał się przed jakimś starym budynkiem. Kiedy się zatrzymał, najpierw wniósł mnie i posadził pod jedną ze ścian, a później Ramoninth, która ponownie się do mnie przytuliła. ~Wiesz. Fangirl się nie pozbędziesz.~ Parę minut później, żołnierz zebrał w jedno miejsce deski, które znajdowały się w środku i rozpalił ognisko. Gdy się już paliło, mimowolnie wyciągnąłem ręce w kierunku ognia. Było mi tak zimno...Przez parę minut, ja i moja ukochana siedzieliśmy przed ogniskiem sami, bo żołnierz czegoś szukał w pomieszczeniu. W pewnym momencie, podszedł do mnie z jakimś grubym kocem, który najprawdopodobniej znalazł i mnie nim okrył. Kiedy to zrobił, rzekłem:

~*- Nie można ponownie podłączyć niektórych dysków sieciowych.*~

~Najlepsze, co ktokolwiek mógłby powiedzieć w takiej sytuacji. xD~

~*No co? Ja tylko ubarwiam pomysł. :D*~

- Dzięki...

- Nie musisz dziękować, Administratorze. – Odparł

Miłe było to, że mimo, iż Kombinat już upadł, on nadal zwracał się do mnie per. ~Sracz Dowodzący~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Administrator. Chwilę później, poczułem się senny. Byłem wykończony tymi wszystkimi wydarzeniami z dnia, które zresztą nadal przewijały mnie się przed oczami. Objąłem więc ukochaną i kilka chwil potem – zasnąłem...

(...)

~*I koniec analizy na dziś. Ja wracam do aktualizowania komputera mamy.*~

~Już się boję, co nas jutro czeka. ;-;~

~*Me too... ;_;*~

_______________________________________________  

~NO KURWA NIE. ;_;~

~*SUPRAJS, MADAFAKA, analizujemy dalej. :D*~

~<Płacze>~

~*Ale spoko, tylko do dziewięćdziesiątej części. :D*~

~<Płacze głośniej>~

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #51.

Miłość w czasach ciemności.

~O. A to co?~

~*FanFiction do bety "Half-Life 2".*~

~CZEKAM *.*~

(...) Chwilę później, odwróciła ona głowę. Kiedy ujrzała jednego z Elity Żołnierzy Kombinatu, ~EEEE! W becie są Zabójczynie Kombinatu, a nie Elita Żołnierzy Kombinatu.~ ~*Zapomniałam się wtedy, sorki. ;-;*~ spytała:

- Co chcesz ode mnie?

- Konsul ~*Bo tym tytułem był określany Wallace Breen w becie.*~ prosił mnie, abym cię znalazł i sprowadził z powrotem do Cytadeli. – Odpowiedział

- Powiedz mu, że wolę tutaj zdechnąć z zimna, strachu, głodu i pragnienia, niż do niego wrócić. ~Jaki przegryw z tego Breena, skoro nawet twoje OC mają go w dupie. xDDD~ ~*Tak a propos, kurwa jak mnie i innych dziś okrutnie sprankowano na YouTube. ;=;*~ ~Czemu?~ ~*Najpierw Antoine Delak wrzucił niby czwartą część jego przeróbki "Gorgeous Freeman", ale okazało się, że to tylko filmik, w którym Gordon bawi się najpierw pistoletem, a potem granatem i wysadza siebie oraz kilku naukowców z Black Mesy, co widzi Wallace Breen i potem, do końca filmiku, odpierdala dzikie densy, a drugi to niby trailer drugiej części "Hunt Down The Freeman", wrzucony przez Bolloxed, która niby ma wyjść dwudziestego dziewiątego lutego następnego roku, ale BOGU DZIĘKI luty za rok nie ma tylu dni. Jak można tak straszyć ludzi i robić im nadzieję nawet w Prima Aprilis? Jakby co, straszenie to druga część HDTF. ;p*~ ~Ten off-top był ciekawszy od wszystkiego, co dotychczas zanalizowaliśmy. xD~ ~*Wiem :D*~ Kiedy spyta się, dlaczego wolę umrzeć w samotności niż być z nim, odpowiedz, że to wszystko jego wina. ~PRZEEEGRYYYW XDDD~ Gdy zapyta, dlaczego uważam, że to przez niego, powiedz jemu, że to dlatego, że mnie oszukał. Gdy zapyta, jak i kiedy niby mnie okłamał, odpowiedz, że jeszcze w czasach, kiedy nie władał Ziemią, ~Zazdroszczę Breenowi, mimo iż SPOILER na końcu "Half-Life 2" zginął. SPOILER SIĘ SKOŃCZYŁ. Też chciałbym mieć takie życie jak on. :<~ w momencie, gdy powiedział mi, że nawet po dojściu do władzy będzie zwracał na mnie uwagę, a tym czasem ma mnie głęboko gdzieś i, że już dla niego nie istnieję. ~*:D*~ I jeszcze spytaj go, dlaczego nagle, po dwóch latach ignorowania mnie, tak nagle się mną zainteresował. Ach no tak. Pewnie on chce ode mnie jakichś korzyści materialnych. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*ECHHH...*~ Bo na 100% już mnie nie kocha. I to przez niego muszę być w miejscu, którego tak cholernie się boję. – Odparła

- Jak sobie życzysz. – Powiedział żołnierz i odszedł. On również musiał się jej słuchać, gdyż Klara była w jakiś sposób powiązana z władzą Breena. ~*:DDD*~

Po tych słowach, dziewczyna ponownie skuliła się koło przygasającego ogniska i zamknęła oczy. Nadal bała się tego miasta...

 

Tymczasem, kiedy żołnierz z Elity Żołnierzy Kombinatu, który ~nie miał prawa istnieć w becie,~ został wysłany na poszukiwania ukochanej Konsula doszedł do Cytadeli a następnie do biura ich władcy, Breen, widząc go, spytał:

~*- Jednostka magazynowa systemu: Latitude E5430 vPro?*~

~No nie. Po to włączyłaś msinfo? xDDDDDDDDD~

~*No :D*~

- O. Już jesteś. Ale gdzie jest Klara?

- Pozwól, że zacytuję jej słowa. Na moją próbę zabrania jej tutaj, odpowiedziała: „Powiedz mu, że wolę tutaj zdechnąć z zimna, strachu, głodu i pragnienia, niż do niego wrócić. Kiedy spyta się, dlaczego wolę umrzeć w samotności niż być z nim, odpowiedz, że to wszystko jego wina. Gdy zapyta, dlaczego uważam, że to przez niego, powiedz jemu, że to dlatego, że mnie oszukał ~*i, że tak naprawdę jednostka magazynowa systemu to Latitude E5430 vNon-Pro*~~Nie ma to jak zjebać atmosferę. xDDD~ ~*:D*~ Gdy zapyta, jak i kiedy niby mnie okłamał, odpowiedz, że jeszcze w czasach, kiedy nie władał Ziemią, w momencie, gdy powiedział mi, że nawet po dojściu do władzy będzie zwracał na mnie uwagę, a tym czasem ma mnie głęboko gdzieś i, że już dla niego nie istnieję. I jeszcze spytaj go, dlaczego nagle, po dwóch latach ignorowania mnie, tak nagle się mną zainteresował. Ach no tak. Pewnie on chce ode mnie jakichś korzyści materialnych. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*...*~ Bo na 100% już mnie nie kocha. I to przez niego muszę być w miejscu, którego tak cholernie się boję.". Koniec cytatu. – Odpowiedział

Breen słuchał tego ze złością na siebie, że doprowadził do tego, że Klara uciekła od niego. Postanowił, że ją odnajdzie i, że spróbuje przeprosić za to, co jej zrobił. Kiedy zaś żołnierz wyszedł, on również wyszedł ze swojego biura i z Cytadeli do usłanego mrokiem City 17. ~*Które w becie wyglądało dziesięć tysięcy razy ładniej.*~ Po wyjściu na dwór, włączył komunikator Kombinatu i zaczął za jego pomocą iść w kierunku, w którym zaznaczona była obecna pozycja jego ukochanej... ~Lubię gościa. :D~

 

Tymczasem, Klara rozpaliła sobie nowe ognisko, aby było jej cieplej i dalej leżała skulona w pomieszczeniu. Chwilę później, usłyszała kroki. Nie przejęła się tym jednak. Miała to gdzieś. ~Zdania pojedyncze też miała gdzieś?~ Jeśli ten ktoś byłby wrogo nastawiony w stosunku do niej, tym byłoby lepiej dla dziewczyny, gdyż zginęłaby i zakończyła swoje cierpienia. ~*:D*~ Lecz, w którymś momencie, poczuła, że ten ktoś położył rękę na jej ciele. Od razu otworzyła oczy i spojrzała za siebie. W tym momencie, ujrzała Breena. Wyglądał strasznie w półmroku. ~*Ogólnie Breen wygląda dość niepokojąco w becie. ;=;*~ Dziewczyna jednak nie dawała po sobie poznać, że trochę się go bała. Chwilę później, rzekła:

- O. Breen. Możesz ode mnie odejść. Nie mam pożyczyć ci pieniędzy. Nie potrafię także tworzyć żadnych broni. Jeśli chodzi o to drugie, to idź do fabryk. 

~Ją też lubię. :D~

- Skarbie...Ja od ciebie nic nie chcę...Chcę po prostu abyś do mnie wróciła... - Powiedział

- Nie wrócę. Ty już mnie nie kochasz. Po dwóch latach tak nagle sobie o mnie przypomniałeś? – Odparła

- Kochanie...Naprawdę już nie będę cię totalnie ignorował... - Powiedział

- A po pięciu minutach znów będę siedziała na schodach i płakała ~*srała~ z samotności... - Rzekła

~*Brawo, zjebałeś atmosferę. x"D*~

~No co? To moja mocna strona! :DDDDDDDDDDDDDDDDD~

- Nie skończysz na schodach...Przysięgam na co tylko mogę przysiąc... - Powiedział, po czym przytulił ją do siebie. Parę sekund później, Klara, mimowolnie również się do niego przytuliła. Chciała wierzyć, że on już jej nigdy nie opuści. ~*Ale Breen to skurwysyn! Nie wie- Moment...MAM POMYSŁ NA FANFICTION! OOO.OOO*~ ~Nie ;_;~ ~*:DDD*~ Parę chwil potem, kiedy emocje opadły, Breen spytał:

- To co? Wrócisz do mnie?

~Nie :D~

- No...Dobrze, wrócę...Chcę wierzyć, że już mnie nie porzucisz na pastwę losu... - Odpowiedziała

Po tych słowach, pomógł jej wstać, a następnie oboje wyszli na zewnątrz. Kiedy zaś tam byli, Breen, widząc, że Klara bała się miasta, przytulił ją do siebie i oboje ruszyli w kierunku Cytadeli...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #52.

Miłość w czasach ciemności.

(...), Po czym położył ręce na jej ramionach i rzekł:

- Skarbie...Wiem, że boisz się tego miasta, ...Ale spróbuj, choć na chwilę wyjść na zewnątrz i oddalić się od Cytadeli. Uwierz mi, że nic ci się nie stanie.

~*Co najwyżej Kremator cię spali. xd*~

~TA EMOTKA XDDD~

~*:D*~

- N-No dobrze... - Powiedziała ze strachem.

Po tych słowach, Breen uśmiechnął się do niej, a następnie puścił ją. W tym momencie, dziewczyna założyła swój płaszcz i ze strachem wyszła na zewnątrz i oddaliła się od Cytadeli. Chodziła normalnie, jednak nadal się bała. Bała się ciemności, ludzi, Krematorów, ~Akurat ich to każdy normalny człowiek się cyka, widząc fragmenty bety.~ drzew bez liści...Wszystkiego. Jednak, pocieszała się, że Breencasty były wyłączone i nie musiała widzieć Jego Strasznej Wysokości. ~Fajne pseudo wymyśliłaś. xD~ ~*Moja wina, że na tych Breencastach z bety wyglądał i brzmiał przerażająco? ;_;*~ Lecz, kiedy po około godzinie wracała do Cytadeli, ujrzała, że nagle Breencasty włączyły się i na ekranie pojawiła się twarz Breena, a w tle słychać było jego gruby głos, mówiący teksty, które miały zrobić pranie mózgu mieszkańcom miasta. ~Bo napisanie "propagandowe" byłoby zbyt krótkie i byśmy umrzyli.~ Tego Klara bała się najbardziej. JEGO na tych ekranach. Przełknęła, więc ślinę i szybkim krokiem ruszyła do Cytadeli. ~*>:D*~

 

Kiedy zaś weszła do środka, szybko pobiegła do biura Breena. Po znalezieniu się tam, Breen, widząc ją, rzekł:

- O. Już jesteś. I jak było?

- Strasznie w CHOLERĘ. – Odpowiedziała Klara.

-, ~*PRZECINEK, GTFO!*~ Czemu? – Spytał Breen.

- Boję się tego miasta w usłanej mrokiem wersji. A oprócz tego, gdy wracałam do Cytadeli myśląc, że za chwilę już będę w bezpiecznym miejscu, od tak, na chama włączyły się ~kible publiczne~

~*

*~

~Wiem ;"D~

Breencasty i kurwa najstraszniejszy zestaw tygodnia: Żółte ekrany + Twoja twarz + Twój głos + Twoje teksty + Ciemność wszędzie = Spierdalam do Cytadeli w szybszym tempie, aby nie być uczestniczką tej żywej creepypasty. – Odpowiedziała

~Wysłałbym tam swoich wrogów. :D~

W tym momencie, Breen zaśmiał się, po czym spytał:

~*- HKEY_CLASSES_ROOT?*~

~JEZU XDDDDDDDDDDD~

~*:D*~

- Uważasz, że jestem straszny?

- Ogólnie to nie, ale na Breencastach lub w półmroku to już tak. – Odparła

Po tych słowach, Breen podszedł do Klary, objął ją i rzekł:

~*- Nazwa systemu operacyjnego: Microsoft Windows 10 Pro*~

~Najlepsze, co można by powiedzieć do kogoś ukochanego. xDDD~

~*Co nie? ;"D*~

- I tak miało być. Jeśli jestem straszny, to podwładni dla świętego spokoju się mi podporządkowują.

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #53.

Miłość w czasach ciemności.

(...) Kiedy zobaczyła umierającego Breena leżącego na podłodze, od razu podbiegła do niego i uklęknęła obok ukochanego. Następnie aby jakoś utrzymać go przy życiu, włączyła system podtrzymywania życia Kombinatu, który leżał skierowany na niego. Chwilę później, Breen otworzył oczy, gdyż wcześniej był nieprzytomny i spojrzał słabym wzrokiem na Klarę, która już prawie płakała. Widząc ją, powiedział:

~*- HKEY_CURRENT_USER*~

~Brawo, spierdoliłaś atmosferę. ;"D~

~*XDDD*~

- Kochanie...

- Breen...Proszę...Nie umieraj...Jak ja sobie bez ciebie poradzę? – Rzekła, zapłakanym głosem.

~*Wszyscy tu mają Nadkropkozę ogólnie.*~

- Wierzę...Wierzę, że dasz radę...Wierzę w ciebie... - Odpowiedział słabym, umierającym głosem.

- Nie opuszczaj mnie...Może jeszcze jakoś da się ciebie uratować... - Rzekła

- Już...Już mnie nie uratujecie...To...To jest niemożliwe...Zostały mi zadane rany śmiertelne...Umrę, czy tego chcę, czy nie... - Odpowiedział

~*NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!! ;""""""-(*~

~<Przytula>~

~*<Odwzajemnia>*~

Po czym podniósł rękę i otarł dziewczynie łzy spływające po jej ~dupie~ ~*Brawo, znowu zjebałeś atmosferę. xDDD*~ ~Przyznaj się, ty też lubisz to robić. xDDD~ ~*W sumie...xDDD*~ policzkach. Następnie, chwycił ją za rękę, słabo się uśmiechnął i powiedział:

~*- HKEY_LOCAL_MACHINE*~

~Najlepiej xDDD~

- Ale...Ale pamiętaj...Ja na zawsze pozostanę z tobą...

Następnie zaś, wiedząc, że nic go nie uratuje, drugą ręką wyłączył system podtrzymywania ~kontrolera osadzonego~ ~*O, widzę że też no-lifeujesz. xDDD*~ ~Warum nicht? xDDD~ życia, po czym upadł martwy na podłogę...

 

Widząc to, Klara rozpłakała się na dobre. Nie chciała go stracić. Mimo wszystko, zastanawiała się, jak Breen chciał zostać z nią na zawsze...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #54.

Miłość w czasach ciemności.

(...) Jednak, kiedy podszedł do niej jeden z Żołnierzy Elity Kombinatu, ~który w becie nie powinien istnieć,~ Klara i on popatrzyli po sobie. Dziewczyna czuła od niego kogoś znajomego bądź bliskiego. Nie wiedziała jednak, kogo. Chwilę później, żołnierz przeczesał palcami jasne ~*jak HKEY_USERS*~ ~O Boże. xDDD~ ~*:D*~ włosy dziewczyny. W tym momencie, umysł Klary postawił na miejscu Żołnierza Elity Kombinatu~*, który w becie NIE POWINIEN WYSTĘPOWAĆ!!!*~ Wallace Breena, który robił jej to samo, bowiem to był jego gest.

„Breen? To naprawdę on?" – Pomyślała Klara gdy sobie to uświadomiła.

Chwilę później zaś, gdy zrozumiała, że umysł Breena przeniesiono do jednego z ciał Żołnierzy Elity Kombinatu, ~którego w becie normalnie nie ma,~ rzuciła mu się w ramiona. Po chwili, on również przytulił ją. Akurat los chciał, że to miał być ochroniarz stacjonujący w, obecnie jej, biurze....

(...)

_______________________________________________ 

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #55.

Wspomnienia

~O, coś innego.~

(...) Chwilę później, najprawdopodobniej zauważył, że nadal mam jego płaszcz, gdyż uśmiechnął się i rzekł:

~*- HKEY_CURRENT_CONFIG*~

~Najlepsze, co można by powiedzieć. xDDD~

~*Wiem :D*~

- Widzę, że nadal masz przy sobie mój płaszcz...

- Tak...Była to jedyna rzecz, która kojarzyła mnie się z tobą i twoją ~wersją SMBIOS~ ~*Kuźwa, jak my dziś Windowsujemy. xDDD*~ ~No co? Trza zmienić żarty. xDDD~ dobrocią. Poza tym, raz rzeczywiście uratował mi życie. – Odparłam

- Wiem, widziałem ten moment twojego życia. Zawsze cię obserwowałem. – Powiedział

- W ogóle, to wypadałoby ci już go oddać. – Powiedziałam

- Zatrzymaj go sobie na zawsze. – Odparł Breen.

- Serio? Dzięki. – Rzekłam

(...)

~<Ziew>~

~*Nie, dobra, jednak koniec na dzisiaj. Przesadziłam z tymi dziewięćdziesięcioma częściami. ;p*~

~UFFF... ;_;~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #56.

Miłość w czasach ciemności.

(...) Jednak, w pewnym momencie, brat Klary zaczął coś podejrzewać. Dziewczyna często wychodziła na spotkanie z tajemniczym kimś. ~Co w tym dziwnego? Każdy może mieć przyjaciela.~ ~*Spokojnie, obecnie pomysł na ten FanFiction jest bardziej ogarnięty. Ogólnie mam też ochotę, że tak to nazwę, wskrzesić betę "Half-Life 2", czyli jako iż nie umiem programować, napisać FanFiction będący historią, która miała dziać się w becie (Kraken Base i Borealis na przykład by były).*~ ~<Napierdala w przycisk odświeżania strony na stronie głównej Wattpada.>~ ~*;"D*~ Nie chciała mówić, kto to był. W dzień, w który dziewczyna znów miała się spotkać z tą samą osobą, poszedł za nią, ~Spłoń.~ po czym zaczął przyglądać się wszystkiemu z ukrycia...

 

Okazało się, że tym tajemniczym kimś, był...Wallace Breen! ~*Nie no, ale fajne imię ma, swoją drogą.*~ Brat Klary patrzył na to wszystko z zaskoczeniem i złością. Oprócz tego, zachowywali się oni tak, jakby czuli do siebie coś więcej, szczególnie, że w pewnym momencie, Klara przytuliła się do niego, a on przytulił ją. ~*No co? Jeśli moje OC do "Half-Life" są po stronie zła, to zawsze mają jakiś związek z Breenem lub, w wypadku trzech, większy związek z Kombinatem! :3*~ ~Ile ty masz OC do tego uniwersum?~ ~*<Liczy> Claire, Catherine, Elisa, Emily, Cornelia, Alisa, Sally, Lily, Kate, Ramoninth Arconth...Dziesięć. :3*~ ~;_;~ Michał nie mógł wyjść z wściekłości. Poszedł więc zły do domu i wszedł do pokoju Klary. Tam wziął jej telefon i zaczął przeglądać jej SMS-y. ~Mam nadzieję, że cię zabiją.~ ~*Powiedziałabym coś, ale nie będę spoilerować mego obecnego pomysłu na to.*~ W pewnym momencie znalazł konwersacje z Wallace Breenem. Kiedy ją włączył, znalazł tam takie SMS-y jak:

„Wallace Breen: Jak tam życie, skarbie?

Klara Miller: ~*A fakt, że beta tej gry rozgrywała się w USA, nie pomaga temu imieniu.*~ A, normalnie. Znów dzisiaj byli w moim domu żołnierze Kombinatu. ~Ogólnie dobrze, że lokacja "Half-Life 2" została przeniesiona do Europy. No, bo komunizm w USA to oksymoron jest. ;p~ Nie mogę przez to nawet normalnie zasnąć, ze strachu o moje życie. ~*:D*~

Wallace Breen: Muszę im w końcu powiedzieć aby przestali cię tak terroryzować. Twoją rodzinę mogą, ale ciebie – nie. ~Kurwa, jak ja go wielbię. :"D~

Klara Miller: :* W sumie moja rodzina też mnie wkurza. Boję się im powiedzieć o tym, że cię kocham, no bo jak zareagują na wieść, że kocham Konsula?

~*Ja bym się zesrała z radości, gdybym była jej rodzicem. :>*~

Wallace Breen: Mam podobnie, tylko boję się o tym powiedzieć komuś z Kombinatu. No, bo jak zareagują na wieść, że zakochałem się w zwyczajnej poddanej? ~*Ale komu miałbyś powiedzieć? W sumie, przez całą grę jedyna ludzka osoba w Kombinacie poza nim to Judith Mossman, którą pairringuję z Breenem... <Odwraca się.> Fani "Half-Life", zostawcie te widły! ;=;*~ Bo jednak ja też jestem pod kontrolą Kombinatu, tak między nami. ~:D~

Klara Miller: Serio? O.O

~*A co żeś kurwa myślała? Breen to marionetka w rękach Kombinatu. Borealis.net.pl się kłania. ;-;*~

Wallace Breen: Serio, serio. To dzięki mnie nie ma wojny. ~*To akurat prawda i jest to zgodne z kanonem.*~ Ja dążyłem do pokojowego rozwiązania sprawy globalnej napierdalanki pomiędzy Kombinatem i ludźmi. ~*Tylko ciągle ciekawi mnie, dlaczego Breen dopuścił do rozpierdolu w Black Mesa, skoro wiedział, że spektometr był ustawiony ponad dopuszczalną moc. W sumie, istnieje teoria, że miał kontakt z Kombinatem jeszcze długo przed i miał ich sprowadzić na Ziemię, a nasza planeta miała być jego nagrodą.*~ ~Edukujemy czytającą nas społeczność w temacie uniwersum "Half-Life"? ;p~ ~*Czemu nie? :D*~ I gdy się udało – wybrali mnie na Konsula, ALE nie mogę mówić tego co chcę. W sumie mnie to nie przeszkadza. Rządzę wojskami stacjonującymi na Ziemi, mam kontakt z wielkimi work...eee...Advisorami, etc. ~ZAJEBISTE OKREŚLENIE. X"""""D~ ~*Moja wina, że Advisory wyglądają jak wielkie worki na śmieci? XDDD*~

Klara Miller: Nikt nie jest wolny. :P Ale dobra, ja muszę kończyć. Moi rodzice chyba idą do mnie. Ych. Jak chciałabym się od nich uwolnić...

Wallace Breen: Może kiedyś zamieszkasz ze mną w Cytadeli. ;-)

Klara Miller: Chciałabym...Moi rodzice to kurwa gorsi niż Kombinat. ~Da się być gorszym od Kombinatu? O.o~ Muszę przed nimi ukrywać NAWET MÓJ PAMIĘTNIK!!! ~*Wiem coś o tym. Co nie, mamo? -_-*~

Wallace Breen: :D Widzisz, jednak jest coś gorszego. No, ale dobra. Ja też kończę. I nie wychodź teraz na zewnątrz, jeśli naprawdę boisz się tego miasta.

Klara Miller: Czemu?

Wallace Breen: Breencasty włączam.

~*A Breencasty w becie to dobry materiał na creepypastę.*~

Klara Miller:

Wallace Breen:

~*Wyobraźcie to sobie z dźwiękiem. ;-;*~

~Nie mogę znaleźć tej wersji z dźwiękiem, ale macie tu gif:

~

~*Mówiłam? A teraz do tego dołóżcie sobie to:

I wyłączcie światło, jeśli czytacie to w nocy. ;-;*~

Klara Miller: A miałam dziś normalnie pójść spać... >;-@

~Ta emotka jest szczytem zjebania.~

Wallace Breen:

Klara Miller: BREEN! >;@

~Kurwa, wielbię gościa. XDDD~

Wallace Breen: xD Wybacz :D"

Etc. ~*Cudne rozpoczęcie zdania. ;p*~ Po przeczytaniu wszystkich SMS-ów, Michał pokazał je rodzicom i powiedział co widział. ~UMRZYJ NA STOSIE, CHUJU! OBY WYBUCH CYTADELI ROZJEBAŁ CI MORDĘ!~ Na początku nie chcieli oni wierzyć, jednak w pewnym momencie uwierzyli w straszną prawdę. ~*:DDD*~

(...)

- Jak możesz się z nim spotykać?!

- Mam prawo do miłości! – Krzyknęła Klara.

- Po pierwsze, jak możesz zakochać się w facecie starszym od ciebie o kilkanaście lat?! On mógłby być twoim ojcem, ale nie chłopakiem! ~;_;~ ~*Hehe :D*~ Po drugie, jak możesz zakochać się w naszym wspólnym wrogu?! – Krzyknął ojciec dziewczyny.

~*Breen to bóg "Half-Life 2", więc morda w kubeł!*~

~To nic, że w becie na witrażach kościelnych, z tego co widziałem w Google, był Gordon Freeman. xD~

~*Czczą go bardziej, niż kiedyś Polacy Wałęsę. xD*~

~W sumie... xD~

- Miłość nie wybiera. Poza tym mam już 18 lat! – Krzyknęła

- Ale miłość do o wiele starszego do ciebie faceta i to w dodatku WYSOKO POSTAWIONEGO jest niemożliwa! ~*No ja lofciam Grzegorza. :**~ ~:*~ Zapewne jest materialna! – Powiedział Michał.

- My naprawdę się kochamy!!! Tak trudno to zrozumieć?! – Krzyknęła Klara.

~Tak Eks Di.~

~*BOŻE XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~:D~

- Tak? To wynocha z tego domu i nigdy nam się na oczy nie pokazuj! – Wrzasnęła matka.

~*Zajebista matka, nie ma chuja we wsi.*~

Po tej rozmowie, Klara z płaczem wybiegła z domu i pobiegła pod Cytadelę. Kiedy tam była, usiadła pod murem i zaczęła płakać. Chciała wejść do Cytadeli i rzucić się w objęcia Breena, ale nie wiedziała czy mogła. ~Ja ci zabraniam. :D~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:DDD~ Chwilę później zaś, usłyszała głos jakiegoś z Żołnierzy Kombinatu, który mówił do niej:

~*- CurrentControlSet*~

~Znowu? ;"D~

~*No :D*~

- O, Klara. Co tutaj robisz?

W tym momencie, dziewczyna uniosła zapłakany wzrok i spytała:

~*- DISK&VEN_SAMSUNG&PROD_SSD_PM830_2.5?*~

~JEZU X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*:D*~

- S-Skąd mnie znasz?

- Breen raz prosił abyśmy ciebie nie terroryzowali. Więc stąd cię znamy. ~To zdanie pojedyncze jest ewidentnie wyewidencjonowaną przesadą.~ Jeśli chcesz, możesz wejść do niego. – Odpowiedział

- Dziękuję... - Rzekła, po czym wstała i weszła do Cytadeli. Najprawdopodobniej była znana przez system, gdyż nie włączył się alarm, kiedy weszła. Ruszyła ona więc cała mokra ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*GRZEGORZ! ;-;*~ ~Hehe :D~ od deszczu i zapłakana do biura Breena...

 

Kiedy zaś stanęła pod drzwiami, zamknęła oczy, wzięła głęboki wdech i zapukała. Chwilę później, usłyszała zza drzwi głos ukochanego, który mówił:

~*- DEVICE0*~

~Wyjdźże z tego edytora rejestru. xDDD~

~*Nie! :D*~

~To chociaż włącz mi msinfo. xDDD~

~*<Włącza> Proszę xD*~

~Danke ;"D~

- Wejść!

W tym momencie otworzyła drzwi i przekroczyła próg. Kiedy zaś uniosła głowę i spojrzała na Breena, ten, widząc ukochaną, podszedł do niej i spytał ze zdziwieniem:

~*S-1-5-21-3363375183-704808241-556179736-1002?*~

~Co. xDDD~

~*No co? Regedit! xDDD*~

- Klara? Co tutaj robisz? Zwykle cię tu nie gościłem. A szczególnie nie o takiej porze.

- Breen...Błagam...Pozwól mi tu z tobą zostać...Ja nie mam gdzie wracać...Moi rodzice wyrzucili mnie z domu na bruk...Skądś dowiedzieli się o ~*mojej Nadkropkozie*~ naszej miłości, nie wiem skąd mogli o tym wiedzieć, bo przecież nic im nie mówiłam i wściekli się, a na końcu kłótni mnie wyrzucili...To jest jedyne miejsce, do którego mogłam pójść... - Odpowiedziała jeszcze zapłakanym głosem dziewczyna.

- Oczywiście, że pozwolę ci tu zostać, kochanie. Przecież ~[Przekreślony Tekst]~nie~[/Przekreślony Tekst]~ wyrzucę cię od tak, na bruk. – Odparł ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~Ja bym tak zrobił. :D~

Po tej rozmowie, dziewczyna rzuciła mu się w ramiona. Chwilę później i on ją przytulił do siebie...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #57.

Miłość w czasach ciemności.

(...) Jednak, w którymś momencie, gdy Klara znów została pobita, tym razem dlatego, że jej brat nakablował o jej miłości do Breena, ~Czyżbym to ja był ojcem Klary? *.*~ ~*GRZEGORZ NO! xDDD*~ ~:D~ a jej rodzice wyszli do piwnicy po siekierę aby ją dobić, ~Zajebista rodzina. xDDD~ ~*:D*~ dziewczyna szybko zabrała ze swojego pokoju telefon, ładowarkę, słuchawki, pamiętnik i długopis, ~*Wiecie, rzeczy pierwszej potrzeby. :D*~ a następnie uciekła z domu i zaczęła biec przez osnute mrokiem miasto. Biegła płacząc. Gdy odbiegła na wystarczającą odległość, zaczęła wałęsać się po mieście. Jednak, w pewnym momencie usłyszała dźwięk dwóch ~kibli publicznych~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ SMS-ów. Kiedy włączyła telefon, ujrzała, że jeden SMS był od jej ojca, a drugi od Breena. Najpierw włączyła SMS od ojca. W treści było:

Daniel Miller: No i gdzie uciekłaś, kurwo?"

~Wielbię jej ojca. XD~

W tym momencie, Klara odpisała:

Klara Miller: Nie powiem ci, skurwysynu! Nigdy do was nie wrócę!"

~*Cudna córka. xD*~

Po sekundzie ~*SZTOPER!*~ zaś usłyszała odpowiedź, która brzmiała:

Daniel Miller: Jak ty się wyrażasz?! No niech cię tylko znajdę!"

Po tym, dziewczyna przeraziła się. Wiedziała, że ojciec zawsze robił to, co mówił. ~Ewidentnie, ja.~ ~*Ja jebe. xDDD*~ Mimo to, odbiegła jeszcze dalej i włączyła SMS-a od Breena. W treści było:

Wallace Breen: Jak życie, kochanie? "

W tym momencie dziewczyna odpisała:

Klara Miller: Dobrze..."

Chwilę później zaś, usłyszała dźwięk SMS-a od Breena. W treści było:

„Wallace Breen: Coś czuję, że jednak nie jest u ciebie dobrze. ~Stalker~ Powiedz, co ci się dzieje. Wiesz przecież, że na mnie możesz polegać."

W tym momencie, postanowiła mu opisać to, co się u niej działo. Odpisała więc:

~"Klara Miller: Obsługa szyfrowania urządzeń: Przyczyny niepowodzenia automatycznego szyfrowania urządzenia: Nie można używać modułu TPM, Powiązanie PCR7 nie jest obsługiwane. Działanie interfejsu testów zabezpieczeń sprzętowych nie powiodło się i urządzenie nie obsługuje funkcji InstantGo, Wykryto niedozwolone [tu system nie dopisał, sry.]~

~*Chciało ci się to wszystko przepisywać? xDDD*~

~Dla psucia atmosfery wszystko. :D~

Klara Miller: Bo...Bo mój brat najprawdopodobniej nas śledził, gdyż nakablował moim rodzicom o naszej miłości. I przez to, rodzice znów się nade mną zaczęli znęcać. Tylko tym razem mocniej. ~:D~ Zapewne myśleli, że jak ciebie kocham, to powybijam całe miasto w pień, gdyż później poszli do piwnicy po siekierę. ~*Kocham ich rodzinę. xDDD*~ Obecnie jestem na zewnątrz. Uciekłam z domu. I mój ojciec (można go w ogóle tak nazwać?) ~Nje~ zaczął mnie najprawdopodobniej szukać aby mnie zabić, gdyż na jego SMS o treści: „No i gdzie uciekłaś, kurwo?" odpisałam: „Nie powiem ci, skurwysynu! Nigdy do was nie wrócę!". I...I ja się boję, że on mnie znajdzie i już nigdy się nie zobaczymy..." ~:D~

Chwilę później, usłyszała dźwięk kolejnego SMS-a od Breena. W treści było:

Wallace Breen: Nieźle go nazwałaś, ale nie dziwię się tobie. Mam sposób abyś przeżyła. Chodź do mnie, do Cytadeli. Zamieszkasz tam ze mną i już nic ci nie będzie grozić. ~*Cytadela + Breen = Raj*~ Będę na ciebie czekał przed bramami Cytadeli. :*"

W tym momencie, Klara uśmiechnęła się, po czym odpowiedziała:

Klara Miller: Dobrze :-)"

Po czym schowała telefon do kieszeni i poszła w kierunku Cytadeli. Kiedy zaś powoli dochodziła do bram, ujrzała przed nimi stojącą postać. Jako, iż chwilę po ujrzeniu go błysnął piorun, ponieważ była burza, dziewczyna zobaczyła, że tą osobą był Wallace Breen. ~*A zważając na to, jak wyglądał w becie, po podświetleniu go musiał wyglądać bardziej zajebiście. <3*~ Widząc go, podbiegła do niego i rzuciła mu się w ramiona. Chwilę później i on ją przytulił. Kilka chwil później, dziewczyna powiedziała:

~*- Keyboard Preference*~

~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*:D*~

- Tak się boję, że on mi coś zrobi...

- Nic ci nie zrobi...Nie odważy się. A nawet jeśli dojdzie do bram Cytadeli, rozstrzelają go wieżyczki Kombinatu. – Odpowiedział Breen.

~*Hehe :D*~

Po chwili zaś, kiedy emocje opadły, Breen objął Klarę, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*...*~ a następnie oboje weszli do Cytadeli...

(...) 

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #58.

Miłość w czasach ciemności.

(...) Jednak, kiedy rodzice wyszli, miałam wrażenie, że zostałam sama. Ech, ja głupia. ~Dobrze powiedziane. ;p~ Mimo wszystko, poszłam do mojego pokoju, zamknęłam się tam i włączyłam komputer, a następnie zaczęłam surfować po Internecie. W pewnym momencie jednak, usłyszałam dźwięk komunikatora Kombinatu, do którego miałam dostęp aby kontaktować się z mym ukochanym. ~*<3*~ Okazało się, że to on do mnie dzwonił. Od razu odebrałam połączenie. Chwilę później, na ekranie ujrzałam jego.

- Jak tam życie, kochanie? – Spytał

- A, normalnie. Raz dobrze, raz nie...A jak u ciebie? – Rzekłam

- Jak zwykle. Typowe życie Konsula. Wydawanie rozkazów i transmitowanie do Breencast'ów transmisji propagandowych. Dzień jak co dzień. A jak ci się żyje z twoją rodziną?- Odpowiedział

- A weź nie psuj mi dnia. Denerwują mnie oni tym, że poświęcają mi tak mało czasu. Mój brat nie lepszy. Ech...Tylko ty mi zostałeś. – Odparłam

~*Jak wiemy, Breen jest idealny. :**~ 

W tym momencie, zaśmiał się on, po czym powiedział:

~*- C:%5CProgram Files%5CWindowsApps%5CMicrosoft.BingFinance_4.22.3254.0_x64__8wekyb3d8bbwe%5Cresources.pri*~

~Genialnie. xDDD~

~*Wieeem :D*~

- Miło słyszeć takie słowa. Ja jakbym miał takich rodziców to bym chyba spierdolił z domu, więc gratuluję tobie wytrwałości.

- Myślisz, że ja nie chcę od nich uciec? Chcę. Ale nie mam gdzie. Co mi po tym, że mam 18 lat, skoro w czasie najazdu Kombinatu miałam 15 lat i przez to nie mam teraz gdzie się wyprowadzić? – Powiedziałam

~*Ale podróż międzymiastowa w "Half-Life 2" jest możliwa, o czym świadczy fakt istnienia w tej grze pociągów osobowych oraz dworców z tablicami odjazdów do różnych miast. . .*~

- Możesz uciec do mnie, do Cytadeli. – Odpowiedział

- Ale ja nawet nie wiem, czy mogę tam wejść i czy nic mnie się nie stanie. Taka budowla na 101% jest mocno zabezpieczona przed niepowołanymi osobami. – Zauważyłam

- Ja cię do niej zawsze przyjmę. Akurat Cytadelą zarządzam ja, więc żołnierze Kombinatu mają niewiele do powiedzenia. A Advisory? Wątpię aby się przyczepiły do twojej obecności. Co najwyżej dla ciebie mogę nawet abdykować. – Odparł

~~*Oooo... <3*~~

- Mówisz poważnie? Zrzekłbyś się tego wszystkiego co teraz masz tylko po to aby być z takim zwykłym, szarym człowiekiem jak ja? – Zapytałam zdziwiona.

- Nie jesteś zwykła. Jesteś NIEZWYKŁA. Jesteś jedyną osobą, którą pokochałem, a to coś znaczy. Dla ciebie mogę zrobić wszystko. Nawet zrzec się władzy. ~*Oooooooo... <333*~ Jakbyś chciała – oświadczył ściszając głos – mógłbym nawet obrócić się przeciw Kombinatowi. – Odrzekł

~*Ooooooooooooooooo... <33333333333333*~

- Breen...Nie spodziewałam się tego po tobie...Jesteś taki bezinteresowny w stosunku do mnie. – Powiedziałam

- Bo ja cię po prostu cholernie kocham i dla ciebie mógłbym zrobić wszystko. – Rzekł

- Jesteś tak dobry...M.in. za taką dobroć, którą mi okazujesz cię kocham... - Powiedziałam

- Ja kocham cię przede wszystkim za twoje poczucie humoru...No nikt inny nie potrafi tak poprawić mi nastroju na dany dzień jak ty~ły turbosprężarki~. – Odparł

~*Brawo, zjebałeś atmosferę. xDDDDDD*~

~:DDDDDDDDDDDD~

W tym momencie, zaśmiałam się, po czym rzekłam:

~- Konfiguracja PCR7: Powiązanie nie jest możliwe.~

~*Nie ma to jak psuć atmosferę, c'nie? xD*~

~No <3~

- To miłe z twojej strony...

- Bo to prawda. Jesteś jedyną istotą, której nawet z przymusu bym nie okłamał. – Oświadczył

Po tej rozmowie, pogadaliśmy jeszcze trochę na inne tematy, po czym Breen musiał kończyć, gdyż na linii miał drugie nadchodzące połączenie od jakiegoś Advisora. Kiedy skończyłam rozmawiać z ukochanym, wyłączyłam komputer, odstawiłam go na biurko, wzięłam książkę i zaczęłam ją czytać. Zajmowałam się różnymi sprawami aż do powrotu rodziców. Bowiem wtedy przekonałam się, że mój brat to nieczuły chuj. ~Wiemy~

 

Bowiem, w pewnym momencie, kiedy rodzice wrócili już do domu, w pewnym momencie weszli do mojego pokoju. Wyglądali na złych. Kilka chwil później, matka rzekła:

- No moja panno. Musimy poważnie porozmawiać.

- O co wam chodzi? – Spytałam lekko zdziwiona.

- Ty już dobrze wiesz. Jak mogłaś zakochać się w Breenie?! – Odpowiedział ojciec.

Co? Skąd oni wiedzieli o mojej miłości do niego? Przecież nigdy nie odważyłabym się im tego powiedzieć.

- Skąd wy o tym wiecie? To jest prawda, ale kto wam o tym powiedział? – Zapytałam

~☝️~

~*GRZEGORZ! :D*~

~;""D~

- Twój brat. – Odparła matka.

- MICHAŁ!!! Jak mogłeś podsłuchiwać moją dzisiejszą rozmowę?! – Krzyknęłam

- Bo od dawna coś podejrzewałem. Po pierwsze, jak możesz zakochać się w facecie starszym o kilkanaście lat? ~*Miłość nie wybiera. <Przytula się do Grzegorza.> :3*~ ~Jezu ;"D~ On mógłby być twoim ojcem, ale nie chłopakiem. Po drugie, jak mogłaś zakochać się w naszym wspólnym wrogu? Wasza miłość na pewno nie jest szczera. ~*Blah, blah, blah...*~ On zapewne chce czegoś od ciebie, np. Może chcieć wykorzystać ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No comment...*~ twoją wiedzę w celach przeciwko ludzkości, a ty pewnie również czegoś od niego chcesz. Np. Sojuszu pomiędzy tobą a Kombinatem. – Odrzekł

~Tam są drzwi. <Wskazuje na okno Pałacu Kultury i Nauki.>~

- Jeśli podsłuchiwałeś moją rozmowę, to powinieneś usłyszeć wszystko, o czym ze sobą mówiliśmy! My się naprawdę kochamy! – Powiedziałam

- On zapewne teraz udaje takiego dobrego w stosunku do ciebie, a w którymś momencie cię porzuci na pastwę losu. Breen nie ma uczuć takich jak miłość, współczucie, dobroć, bezinteresowność, etc. Jest złym człowiekiem. – Rzekła matka.

~*PIERDOL SIĘ NA PIZDĘ!*~

- Nawet najgorszy czarny charakter może mieć w sobie szczyptę dobra! – Odparłam

Bo to prawda. Wątpię aby kłamał np. z tym, że dla mnie mógłby nawet obrócić się przeciw Kombinatowi. Chwilę potem, ojciec rzekł:

- Ależ ty naiwna. Naprawdę wierzysz w to, że on mógłby pokochać cię na zawsze?

- Tak! A poza tym, mam 18 lat, więc mogę być z kim chcę! – Krzyknęłam

~*:D*~

- No to w takim razie wynoś się z tego domu i radź sobie sama! – Powiedziała matka.

- Z wielką chęcią! – Odparłam i wybiegłam z pokoju oraz mieszkania. Od teraz, przez trzy miesiące błąkałam się po ulicy...

~Nie mogłaś pójść do Cy-~

~*<Zatyka Grzegorzowi usta, aby nie psuł.> :3*~

~

░░░░░░░░▄▄██▀▀▀▀▀▀▀████▄▄▄▄░░░░░░░░░░░░░
░░░░░▄██▀░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▀██▄▄░░░░░░░░
░░░░██░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▀█▄▄░░░░░
░░▄█▀░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▀█▄░░░
░▄█▀░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░█▄░░
░█▀░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀█░
▄█░░░░░░░░░░░░░░░░░░▄░░░░░░░░░░░░░░░░░██
█▀░░░░░░██▄▄▄▄▄░░░░▄█░░░░░░░░░░░░░░░░░░█
█░░░░░░░█▄░░▀██████▀░░░▄▄░░░░░░░░░░██░░█
█░░░░░░░░▀█▄▄▄█▀░░░░░░░██▀▀██▄▄▄▄▄▄█░░▄█
█░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▄▄▄▀▀▀██▀░░░░█▀
█▄░░░░░▄▄░░░░░░░░░░░░░░░░░░▀▀▀▀▀░░░░▄█▀░
░█▄░░░░█░░░░▄▄▄▄░░░░░░░░░░░░░░░░░░░▄█░░░
░░█▄░░▀█▄░░▀▀▀███████▄▄▄░░░▄░░░░░▄█▀░░░░
░░░█▄░░░░░░░░░░░░░▀▀▀░░█░░░█░░░░██░░░░░░
░░░░▀█▄▄░░░░░░░░░░░░░░░░░██░░░▄█▀░░░░░░░
░░░░░░▀▀█▄▄▄░░░░░░░░░░░░░▄▄▄█▀▀░░░░░░░░░
░░░░░░░░░░▀▀█▀▀███▄▄▄███▀▀▀░░░░░░░░░░░░░
░░░░░░░░░░░█▀░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░░  

~

~*:DDDD*~

Po tym czasie, byłam mocno odwodniona, głodna, zmęczona i zmarznięta oraz nabawiłam się rany otwartej na kostce, przez co kuśtykałam. Postanowiłam, że jeśli mam umrzeć, chciałam aby nastąpiło to pod Cytadelą. Dowlekłam się więc tam, płacząc z głodu, pragnienia, zmęczenia i zimna, a następnie usiadłam pod bramami Cytadeli. Chwilę później zaś, kiedy siedziałam tak skulona, usłyszałam głos jednego z żołnierzy Kombinatu, który mówił:

~- Tryb systemu BIOS: Starsza wersja~

~*Kuźwa, tu taka scena, w słuchawkach leci mi spokojny fragment "Sun In California", a ten wyjeżdża z BIOS-em. xDDD*~

~:D~

- O, Klara. Co ty tutaj robisz o tak późnej porze?

- Rodzice wyrzucili mnie z domu. Obecnie umieram. A poza tym, to skąd mnie znasz? – Odpowiedziałam

- Breen raz prosił abyśmy cię nie terroryzowali, dlatego cię znamy. Jak chcesz, możesz do niego wejść, on zawsze jest w swoim biurze na szczycie Cytadeli. – Odparł

- Dziękuję... - Powiedziałam, po czym wstałam i kuśtykając weszłam do Cytadeli. Najprawdopodobniej byłam znana w systemie ~BIOS~ ~*GRZEGORZ! X"D*~ ~No co? :"D~, gdyż nie włączył się alarm. Dokuśtykałam więc do biura Breena, co było trudne. Po znalezieniu się tam, podeszłam do drzwi, zamknęłam oczy, głęboko odetchnęłam i zapukałam. Chwilę później, usłyszałam głos ukochanego, który mówił:

~- Zabezpieczenia oparte na wirtualizacji: Niewłączona~

~*Nosz... xD*~

~Wiem, jestem zajebisty. :D~

~*I skromny... xD*~

~To najbardziej. :D~

- Wejść!

W tym momencie otworzyłam drzwi i kuśtykając weszłam do środka. Kiedy zaś zdjęłam kaptur i uniosłam głowę, Breen, widząc mnie, najprawdopodobniej pomyślał, że to śmierć po niego przyszła, gdyż ewidentnie trochę się przestraszył. ~Jeszcze nie teraz. :>~ Nie dziwne, bo byłam blada, bardzo chuda, miałam potargane włosy, postrzępione ubranie od długiego czasu nie dbania o nie, kuśtykałam oraz miałam smutne i zmęczone oczy. Chwilę później, spytał ze słyszalnym strachem w głosie:

- K-Kim ty jesteś? Ś-Śmiercią?

~*- Jestem EDYTOREM REJESTRU! - odpowiedziała Klara.*~

~CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Najlepsze, co można powiedzieć. xDDD~

~*Wiem ;"D*~

- Breen...Nie poznajesz mnie? To ja...Klara...Twoja ukochana... - Odpowiedziałam słabym i zmęczonym głosem.

- KLARA?! – Krzyknął podbiegając do mnie. Kiedy zaś stał przy mnie, przytrzymał mnie, gdyż najprawdopodobniej widział, że byłam bliska omdlenia, po czym spytał:

~*- Pojebało cię? Nie jesteś edytorem rejestru, tylko menedżerem zadań!*~

~WAT XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*Wprowadzam nowe bekowe rzeczy. :D*~

- Kochanie! Kto ci to zrobił?!

- Moi rodzice...Wyrzucili mnie z <głęboki oddech> z domu... Przez trzy miesiące włóczyłam się po mieście...Dziś chciałam umrzeć pod Cytadelą...Ale na szczęście jeden z żołnierzy Kombinatu pozwolił mi tu wejść... - Odpowiedziałam

- Gdyby teraz twoi, ech, no nie można ich tak nazwać, ale nie wiem jak to inaczej powiedzieć, rodzice by cię zobaczyli, żałowaliby tego, że cię wyrzucili. – Odparł, po czym dodał:

~- Komputer\HKEY_USERS\S-1-5-18\Software\Microsoft\IdentityCRL\DeviceIdentities~

~*GENIALNIE. xDDD*~

~:D~

- W ogóle to potrzebujesz czegoś? Picia? Snu?

- Wszystkiego...Jedzenia...Wody...Snu...Doprowadzenia mnie do stanu normalności... - Odpowiedziałam

Po tej rozmowie, Breen zajął się mną. Dał mi jeść i pić, odkaził i zabandażował mi ranę na mojej kostce, doprowadził mnie do czystości, ubrał w czyste ubrania, a następnie posadził obok siebie na jednym z foteli przy jego miejscu pracy. Kiedy zaś siedziałam, w pewnym momencie przytuliłam się do niego, a następnie usnęłam...

(...) 

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #59.

Miłość w czasach ciemności: Oczami dr. Wallace Breena.

~*Analizujemy dzisiaj albo do jebnięcia jakiegoś limitu, albo do setnego pomysłu.*~

(...) Jednak, kiedy powoli przysypiałem (byłem tylko ~*edytorem rejestru*~ ~Jezu xDDD~ człowiekiem, też potrzebowałem snu, a była godzina 22:43), usłyszałem pukanie do drzwi mego biura. Od razu się pobudziłem. Zdziwiło mnie jednak to, że pukanie nie było ciągłe, jak to zwykle bywało gdy ktoś coś ode mnie chciał, ale przerywane. Mimo wszystko, powiedziałem:

~*- CacheHashTableSize!*~

~RAMONINTH! xDDD~

~*No co? Ubarwiam pomysły! xD*~

- Wejść!

W tym momencie drzwi otworzyły się, a do biura weszła, kuśtykając, jakaś postać. Kiedy zaś zdjęła kaptur, który miała na swojej głowie (w sumie nie dziwne, bo dziś padał mocny deszcz) a następnie uniosła głowę, gdyż miała ją spuszczoną, ujrzałem, że była to jakaś bardzo blada kobieta. Również widać było jej kości, taka była chuda. Również jej włosy były potargane, brudne i czarne od deszczu. Oczy kobiety były smutne, zmęczone i zapłakane. Widząc ją, przestraszyłem się. Zwykle starałem się nie okazywać strachu, gdyż władcy świata to nie wypada, bo w końcu lęk jest oznaką słabości (a przynajmniej ja tak uważałem) ~*To ty nigdy nie przerabiałeś spotkania Grzegorza Antychrysta w grobowych ciemnościach.*~ ~>:D~ lecz teraz nie wiedziałem kto to jest i na dodatek osoba ta była straszna z wyglądu.. Śmierć? Przez chwilę to przeleciało mi przez głowę. Fakt, byłem stary, ~xD~ ale nie do tego stopnia aby umrzeć. Chwilę potem, spytałem ze strachem w głosie:

- K-Kim ty jesteś? Ś-Śmiercią?

- Breen...Nie poznajesz mnie? To ja...Klara...Twoja ukochana... - Odpowiedziała słabym i zmęczonym głosem.

KLARA?! To była KLARA?! Kto ją tak skrzywdził?! Nie wiem kto to był, ale jakbym się dowiedział to ten ktoś chyba by miał zwiększony terror. ~*Kocham go. <3*~ ~ZDRADZASZ MNIE?!~ ~*;_;*~ ~:DDD~ Od razu podbiegłem do niej. W międzyczasie krzyknąłem:

~- ShadowFileMaxClients!~

~*Kurwa, ogar. xDDD*~

~Po chój? xD~

- KLARA?!

Kiedy podbiegłem do niej, przytrzymałem ją aby nie upadła, gdyż wyglądała tak jakby miała stracić przytomność, po czym spytałem:

~- Ustawienia regionalne: Polska?~

~*Tobie to już oddział psychiatryczny nie pomoże. xD*~

~Wiem i dobrze mi z tym. :DDDDDDDDDDDD~

- Kochanie! Kto ci to zrobił?!

- Moi rodzice...Wyrzucili mnie z <głęboki oddech> z domu... Przez trzy miesiące włóczyłam się po mieście...Dziś chciałam umrzeć pod Cytadelą...Ale na szczęście jeden z żołnierzy Kombinatu pozwolił mi tu wejść... - Odpowiedziała

A to skurwysyny! Nie ma to jak skazywać własne dziecko na cierpienia.

- Gdyby teraz twoi, ech, no nie można ich tak nazwać, ale nie wiem jak to inaczej powiedzieć, rodzice by cię zobaczyli, żałowaliby tego, że cię wyrzucili. – Odparłem, po czym dodałem:

- W ogóle to potrzebujesz czegoś? Picia? Snu?

Nie wiedziałem, czego dokładnie chce. Mogłem jej dać wszystko, co potrzebowała. Chwilę później zaś, odpowiedziała:

~*- LogInitialPageCount*~

~Bez komentarza. xDDD~

- Wszystkiego...Jedzenia...Wody...Snu...Doprowadzenia mnie do stanu normalności...

Po tej rozmowie, zająłem się nią. Nakarmiłem ją, napoiłem, odkaziłem i zabandażowałem ranę, którą znalazłem na jej kostce, doprowadziłem ją do czystości, ubrałem w czyste ubrania i posadziłem przy moim biurku, koło mnie. Kilka chwil potem, przytuliła się ona do mnie, a następnie zasnęła. Ja zaś objąłem ją...Tak ją kochałem...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #60.

Miłość w czasach ciemności: Oczami dr. Wallace Breena.

(...) Kiedy zaś przeszperałem kieszenie jej starego płaszcza aby przed wyrzuceniem go ocalić cenne rzeczy ukochanej, znalazłem tam telefon, słuchawki, ładowarkę, jakiś zeszyt i długopis. Od razu wyjąłem je z kieszeni. Moją uwagę przykuł zeszyt. Było na nim napisane:

Pamiętnik jednej z wielu niewolnic ~*Edytora Rejestru*~ Kombinatu."

~Jak ja kocham psucie atmosfery. xDDD~

~*Me too... :D*~

„Przynajmniej tytuł szczery." – Pomyślałem po przeczytaniu tego.

Jednak, postanowiłem przejrzeć środek. Wiem, nie powinienem godzić w prywatność ukochanej, ale ona spała a ja...nie mogłem się powstrzymać. ~:D~ Otworzyłem więc i zacząłem czytać. Było tam mało notek, co znaczyło mało ciekawych dni w historii mojej ukochanej. Jednak, jedna notka spowodowała, że mimowolnie się uśmiechnąłem i, że prawie się popłakałem z radości. Brzmiała ona:

~"Kibel"~

~*NAJLEPSZA NOTKA DO PAMIĘTNIKA. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~:DDD~

Denerwuje mnie to, że moi rodzice są tacy lekceważący i sadystyczni. Nie mogę z nimi porozmawiać na dręczące mnie sprawy. Obecnie chciałabym im powiedzieć o mojej miłości do Breena. Ale...Oni mnie pobiją, zabiją i nie zrozumieją za to, że kocham kogoś O WIELE starszego ode mnie ~*<Przytula Grzegorza>*~ ~Boże ;""D~ i to jeszcze KONSULA. Moja wina, że On jest ~Edytorem Rejestru~ ~*Cudownie. xDDD*~ ~Wiem :D~ bardziej ludzki niż choćby mój ojciec? Szczerze? Breena mogę nazwać drugim ojcem. Jeśli Breen miałby dzieci – byłyby one szczęśliwe mając tak dobrego ojca. ~*Byłyby wniebowzięte, taki Breen jest cudowny. <33333333333333333333333333333333333333333*~ ~<Wycofuje się.> ;_;~ ~*:D*~ On zasługuje na to miano, a Daniel – no cóż. Czy ojcem można nazwać kogoś, kto po pijaku gania własną córkę z siekierą? Właśnie. Nie. ~:DDDDDDDDDD~ Przy moim ukochanym przynajmniej czuję się bezpiecznie. Wiem, że dla kogoś coś znaczę. I, że jest ktoś, dla którego warto żyć. Bo wiesz, Drogi Pamiętniku, ale ja próbowałam się powiesić. Breen o tym wie, bo sam mnie przed tym uratował. I w sumie patrząc na to z perspektywy czasu jestem mu wdzięczna. Kocham go i nigdy nie przestanę, ale moi rodzice tego nie zrozumieją, więc nawet nie próbuję im tego mówić. ~*<Ziew>*~ Jesteśmy jak Romeo i ~Kibel Publiczny~ ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Julia – nikt nie akceptuje naszej miłości. Ja przez całe życie byłam wśród ludzi, a on w pewnym momencie wśród Kombinatu. A ludzie i Kombinat się nienawidzą. Nie no, kurwa, serio jak Romeo i Julia. Tylko my jeszcze żyjemy."

„Jak miło słyszeć o tym, że jestem dla niej drugim ojcem i, że w ogóle zasługuję na to miano..." – Pomyślałem, po czym zamknąłem pamiętniki i położyłem rzeczy Klary obok niej, a następnie położyłem głowę na stole i po paru chwilach – usnąłem...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #61.

Miłość w czasach ciemności.

(...) Kiedy zaś to zobaczyłam, przestraszyłam się. Wiedziałam, że mój ojciec dotrzymywał danego słowa. Mimo wszystko, zaczęłam ze strachem błąkać się po mieście. Trwało to rok. ~*Sto lat~ ~*Cudownie. Na pewno by nie zdechła. xD*~ ~:D~

 

Po tym czasie byłam bardzo słaba i umierająca. Byłam cała blada i bardzo chuda. Także byłam odwodniona i głodna. Zmęczona także, gdyż bardzo mało spałam, tak się bałam. Oprócz tego, cały czas płakałam. I na domiar złego, raz przewróciłam się i skręciłam kostkę, przez co kuśtykałam. Miałam także potargane i brudne włosy oraz poszarpane i brudne ubranie. Czułam, że umrę. Postanowiłam, że chciałam zginąć pod Cytadelą. Dowlekłam się tam więc i położyłam pod bramą. Następnie, cicho szlochając, zaczęłam czekać na śmierć. Chciałam wejść do środka budowli, do Breena, jednak nie wiedziałam, czy mogłam. ~Zabraniam :D~ ~*Ja jebe, Grzegorz! xD*~ ~No co? Jestem panem Wszechświata! :D~ ~*To ci się tylko dziś śniło. ;-;*~ ~*Płacze*~ ~**Pociesza**~ Kilka chwil potem zaś, usłyszałam głos jednego z żołnierzy Kombinatu, który mówił:

- O, Klara. Co tutaj robisz o tak późnej porze?

- Umieram. Uciekłam z domu przed moimi rodzicami i przez rok błąkałam się po mieście. A teraz umieram. W ogóle to skąd mnie znasz? – Odpowiedziałam

- Breen raz prosił abyśmy cię nie terroryzowali, więc stąd cię znamy. Jeśli chcesz, możesz do niego wejść. Jego biuro jest na samym szczycie Cytadeli. – Odrzekł

- Dziękuję... - Powiedziałam, po czym wstałam i kuśtykając doszłam do Cytadeli, a następnie na jej szczyt, co było trudne. Kiedy tam byłam, podeszłam do odpowiedniego miejsca, zamknęłam oczy, głęboko odetchnęłam i zapukałam. Przez parę minut słychać było ciszę. Najprawdopodobniej Breen albo spał, albo był czymś zajęty. ~Podejrzewam, że spał, leń jeden.~ Lecz, chwilę później, usłyszałam jego głos, który mówił:

~*- LogMaxJobDemoteTimeMs!*~

~A myślałem, że już sobie darujesz. xD~

~*Nigdy :D*~

- Wejść!

Od razu otworzyłam drzwi i kuśtykając weszłam do środka. Kiedy tam byłam, zdjęłam kaptur i podniosłam głowę. W tym momencie, ujrzałam, że Breen najprawdopodobniej przeraził się na mój widok. Widziałam to w jego oczach. W sumie nie dziwne, bo wyglądałam przerażająco. Pewnie pomyślał, że śmierć po niego przyszła. Kilka chwil później, spytał, ze słyszalnym strachem w głosie:

- K-Kim lub czym ty jesteś? Ś-Śmiercią?

~Jeszcze nie teraz.~

- Breen...Nie poznajesz mnie? To...To ja...Klara... - Odpowiedziałam słabym i zmęczonym głosem.

- KLARA?! KTO CI TO ZROBIŁ?! – Krzyknął, podbiegając do mnie. Kiedy zaś stał koło mnie, przytrzymał mnie abym nie upadła, gdyż byłam już bliska omdlenia. Kilka chwil potem, ja powiedziałam:

- Moi rodzice...Chcieli <głęboki oddech> chcieli mnie zabić siekierą...~*Wesoła rodzinka. :D*~ Uciekłam od nich...Przez rok się błąkałam po mieście...<Głęboki oddech> Dziś chciałam umrzeć pod Cytadelą....Ale na szczęście jeden z żołnierzy Kombinatu pozwolił mi tu wejść...

- Biedactwo...Ileż ty się musisz w życiu nacierpieć, mając ledwo 18 lat... – Odparł

- Jestem taka nieszczęśliwa i cierpiąca... - Rzekłam

- Nie jesteś nieszczęśliwa...Przecież ja jeszcze tobie zostałem...W ogóle to czego ci trzeba? Wody? Jedzenia? Snu? ~LOL-a?~ – Spytał

~*#PriorytetyGrzegorzaAntychrysta xD*~

~Wiem, cudne. :D~

- Wszystkiego...Wody...Jedzenia...Snu...Czystego ubrania...Doprowadzenia mnie do czystości...Nastawienia mojej skręconej kostki...Dachu nad głową... - Odpowiedziałam

Po tej rozmowie, mój ukochany nakarmił mnie i napoił, nastawił moją skręconą kostkę (bolało), doprowadził mnie do czystości, dał mi czyste ubranie, pozwolił mi z nim na zawsze zostać w Cytadeli, a następnie posadził na jednym z dwóch krzeseł przy jego biurku. ~*<3*~ Kilka chwil później, ja przytuliłam się do niego, a następnie zasnęłam czując, że jestem bezpieczna...

(...)

_______________________________________________   

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #62.

Miłość w czasach ciemności: Wersja oczami dr. Wallace Breena.

(...) Tej nocy w Cytadeli było wyjątkowo spokojnie. I w sumie dobrze, bo wreszcie mogłem się wyspać. ~*Ja też się ostatnio wysypiam, ale to tylko dlatego, że do wtorku jest przerwa świąteczna.*~ W pewnym momencie zaś, kiedy już spałem (a właściwie to zasypiałem), usłyszałem pukanie do drzwi. Zdziwiło mnie tylko to, że nie było ono ciągłe, jak zwykle, a przerywane. Mimo to, od razu otworzyłem oczy i podniosłem głowę ze stołu. Kiedy zaś trochę się rozbudziłem, powiedziałem:

~- Rola platformy: Urządzenie przenośne~

~*Najlepsze, co można powiedzieć w tym momencie. xD*~

~Ja bym tak zrobił. :D~

~*Jezu x'D*~

- Wejść!

W tym momencie drzwi otworzyły się i do mego biura, kuśtykając, weszła jakaś niska, okapturzona postać ze spuszczoną głową oraz w potarganym i zniszczonym płaszczu. Kilka chwil później, przystanęła ona, a następnie zdjęła kaptur i uniosła głowę. Kiedy to zrobiła, ujrzałem, że twarz tego KOGOŚ lub CZEGOŚ była bardzo blada oraz było widać wszystkie kości. Także miała potargane i brudne, czarne od deszczu padającego na dworze, włosy. Jej (wyglądała jak kobieta) oczy były smutne i widać było po nich, że ~srała~ ~*Znowu zjebałeś atmosferę. Jak się z tym czujesz? xD*~ ~Zajebiście :D~ płakała.

 

Widząc ją, przeraziłem się. Wiem, wiem. Strach mógł być odebrany jako oznaka słabości, ale wtedy NAPRAWDĘ BAŁEM SIĘ TEGO KOGOŚ LUB CZEGOŚ. Czyżby śmierć po mnie przyszła? Fakt, byłem stary, ~xD~ jednak jeszcze nie tak aby umierać. Chwilę później zaś, spytałem ze strachem w głosie:

- K-Kim lub czym ty jesteś? Ś-Śmiercią?

W tym momencie, postać odpowiedziała słabym i zmęczonym głosem:

- Breen...Nie poznajesz mnie? To...To ja...~*Menedżer zadań...*~ Klara...

~Cudnie. xD~

~*Wiem :D*~

CO KURWA?! KLARA?! KTO JEJ TO DO CHOLERY ZROBIŁ?! ~☝️~ ~*Ty to bądź już cicho. xDDD*~ ~Nie :D~

- KLARA?! KTO CI TO ZROBIŁ?! – Krzyknąłem, podbiegając do niej. Kiedy zaś stałem obok mej ukochanej, przytrzymałem ją, gdyż widziałem, że prawie mdlała. Kilka chwil potem, powiedziała:

- Moi rodzice...Chcieli <głęboki oddech> chcieli mnie zabić siekierą...Uciekłam od nich...Przez rok się błąkałam po mieście...<Głęboki oddech> Dziś chciałam umrzeć pod ~siedzibą Microsoftu~ Cytadelą...~*Ach, te fangirl. xD*~ ~C'nie? Ty powinnaś coś o tym wiedzieć. :D~ ~*EJ!*~ ~;"D~ Ale na szczęście jeden z żołnierzy Kombinatu pozwolił mi tu wejść...

- Biedactwo...Ileż ty się musisz w życiu nacierpieć, mając ledwo 18 lat... – Odparłem

Bo biedna ona jest. Tyle musi się nacierpieć w tak młodym wieku...

- Jestem taka nieszczęśliwa i cierpiąca... - Rzekła

- Nie jesteś nieszczęśliwa...Przecież ja jeszcze tobie zostałem...W ogóle to czego ci trzeba? Wody? Jedzenia? Snu? – Spytałem

W tym momencie to była prawda, że tylko ja jej zostałem. Rodzina jej nienawidziła i nie miała przyjaciół. Poza mną, nie miała nikogo. ~*Bo Breen jest zajebisty. <3*~

- Wszystkiego...Wody...Jedzenia...Snu...Czystego ubrania...Doprowadzenia mnie do czystości...Nastawienia mojej skręconej kostki...Dachu nad głową...~Wyleczenia z Nadkropkozy...~ - Odpowiedziała

Po tej rozmowie, nakarmiłem ją i napoiłem, nastawiłem jej skręconą kostkę (tak, też nie wiem, jak mnie się to udało), ~Twoja czysta zajebistość ci pomogła.~ doprowadziłem ją do czystości, dałem jej czyste ubranie, pozwoliłem jej zostać ze mną w Cytadeli (nie porzuciłbym jej przecież na pastwę losu), a następnie posadziłem ją na jednym z dwóch krzeseł stojących przy moim biurku. Kilka chwil później, przytuliła się ona do mnie, a następnie usnęła. Ja w sumie zrobiłem to samo. Położyłem głowę na biurku, zamknąłem oczy i po chwili usnąłem...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #63.

Wspomnienia

~Bogu dzięki, nareszcie coś innego.~

(...) Jednak, w pewnym momencie, kiedy wyglądałam przez okno w ciemnym pokoju, oczekując, aż ponownie włączą prąd, w pewnym momencie poczułam czyiś wzrok na sobie. Aż ciarki mnie przeszły. Przecież odkąd Breen, a później i Wielki Elektronik zmarli, ~*WIELKI ELEKTRONIK JEST NIEŚMIERTELNY, KURWA MAĆ! <Wściekle wzdycha>*~

~Jaki wkurw...

~

~*Po prostu wkurwia mnie niszczenie kanonu czegokolwiek. ;=;*~

byłam sama. Jednak, kiedy się odwróciłam, ujrzałam ducha. A dokładniej była to dusza Breena. Widząc go, odruchowo krzyknęłam. Chwilę później, przemówił:

- Nie bój się mnie...Nic ci przecież nie zrobię.

- Breen...Co ty tu do cholery robisz? Nie powinieneś być gdzieś tam, gdzie idzie się po śmierci? – Spytałam zdziwiona.

- Nie. Po śmierci jest tzw. Limbo. Ciało umiera, ale dusza żyje. Postanowiłem więc, że pod postacią ducha wrócę do ciebie. – Odpowiedział

~*Ja bym się zesrała z radości. ^.^*~

Limbo? To znaczy, że jak umrzemy żyjemy nadal, ale pod postacią ducha? Dziwne. Mimo wszystko, po chwili uśmiechnęłam się i powiedziałam:

- To miłe z twojej strony, że nawet po śmierci chcesz być ze mną.

- Ja cię po prostu bardzo kocham i jeśli mam taką możliwość – chcę być z tobą. A dzięki Limbo będziemy ze sobą na zawsze, nawet gdy ty umrzesz. – Odparł

~*Gdyby powiedział to Slade, to brzmiałoby groźnie. ;_;*~

~W sumie... xD~

Bym mu się rzuciła w ramiona, gdyby nie to, że nie był już bytem materialnym. Mimo to, cieszyłam się, że do mnie powrócił...

(...) 

~*Dobra, to na razie tyle, idę sobie porysować.*~

~Bogu dzięki. ;-;~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #64.

Wspomnienia

(...) Kiedy się obudziłam, ujrzałam nad sobą jakiś czarny, metalowy sufit. Taki sam, jaki był w, nieistniejącej już, Cytadeli. Zdziwiło mnie to, gdyż w momencie, w którym straciłam przytomność byłam na dworze. Od razu podniosłam się więc. Po zrobieniu tego, ujrzałam, że leżałam na łóżku w jakimś czarno srebrnym pomieszczeniu. ~*Niedługo pojawi się jeden z mych idoli. <3*~ ~W sumie, też lubię gościa. xD~ Było w nim dużo sprzętów elektronicznych, w tym taśm produkcyjnych otoczonych mechanicznymi ramionami, które tworzyły jakieś części, wyglądające jak elementy do robotów. ~*Moment, tylko regedit odpalę, aby walić zajebistymi dialogami. xD*~ ~O ja jebe. xDDD~

 

Po paru minutach, w czasie których rozglądałam się po miejscu, w którym byłam, usłyszałam otwierające się drzwi, a następnie ujrzałam jakiegoś mężczyznę. ~*<3*~ Jednak nie wyglądał on na normalnego człowieka. ~Fakt, że jest nieśmiertelny już o czymś świadczy.~ Widziałam, że jego skóra była koloru srebrnego. I tu nie żartuję. Naprawdę tak było. ~*That's true. Wielki Elektronik wygląda tak:

*~

~O rzesz ty kurwa, inaczej go sobie wyobrażałem. xD~

~*:D*~

Oprócz tego, miał na sobie srebrne ubranie, ~*Gdyż w filmie "Podróże Pana Kleksa" (fak, wygadałam się ;-;) był znacznie gorzej ubrany. Dokładniej tak:

Mam nadzieję, że widać. To zdjęcie w najlepszej jakości, jakie znalazłam. Inne są w piździec prześwietlone.*~

~Folia! xD~

~*Tak, wiem, też kojarzy mnie się jego ubiór z folią aluminiową. xDDD*~

wyglądające jak folia aluminiowa, którą owija się choćby kanapki do szkoły. Wiem, dziwne porównanie, ale z niczym innym ono mnie się nie kojarzyło. ~Właśnie. xD~ Okazało się, że najprawdopodobniej ten ktoś zauważył, że się obudziłam, gdyż podszedł do mnie i powiedział:

- O, nareszcie się obudziłaś. Dwa dni bycia nieprzytomnym to jednak długo.

~*:D*~

Dwa dni? Pojebało go? Nie wierzyłam w to, że mogłam tyle czasu być nieprzytomna. Ale w sumie - byłam głodna i odwodniona, więc nie dziwne. Mniejsza. Kiedy to powiedział, ja rzekłam:

- Kim ty jesteś? I gdzie JA jestem?

- Mojego prawdziwego imienia i nazwiska nie podam, bo go nie lubię. Sam siebie nazywam Wielkim Elektronikiem. ~*Ej, a niedawno mi wpadło do głowy: A jeśli on na serio ma tak na imię i nazwisko? xDDD*~ ~Przestań ćpać. xD~ ~*No, aleee... xDDD*~ ~Dżezis. xDDD~ Obecnie jesteś w mojej bazie, w której tworzę roboty, za pomocą których zamierzam stworzyć imperium. ~Wielbię go. <3~ Znalazłem cię na jednym z placów. Obok ciebie leżał również nieprzytomny jakiś mężczyzna. Podszedłem więc do was aby sprawdzić czy żyliście. Ten, który leżał obok ciebie był martwy, a ty żyłaś. Postanowiłem więc cię zabrać abyś tam tak nie leżała. ~*Wspaniale. xDDD Jak ja go kocham. xDDD*~ ~Też go wielbię. xDDD~ – Odpowiedział

- Weeeź...Nie przypominaj mi teraz o tym, kto leżał obok mnie martwy...Cała przeszłość mnie się przez to przypomina... - Odparłam ze łzami w oczach.

~*>:DDDDDDDDDD*~

- Aż tak? – Zapytał

- Tjaa...Znasz Kombinat? – Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.

- Kombinat? A, tak. Coś kojarzę. Międzygalaktyczne imperium, które w siedem godzin podbiło całą Ziemię. Niewiele wiem, bo byłem w tym czasie poza tą planetą. – Odrzekł

~Jak wiemy, Wielki Elektronik jest zajebisty. :3~

- No. To ten, który leżał obok mnie, to był dr. Wallace Breen~*uś*~~Bez przesaaady. xDDD~ ~*Moja wina, że Breen też jest zajebisty?*~ Za czasów Kombinatu – Administrator Ziemi, ALE nie założyciel Kombinatu. Wierz lub nie – założycielką byłam JA. Tak, ja. Stworzenie Kombinatu zajęło mi 12 LAT. A później już nim władałam. Nikt nie odważył się mnie sprzeciwić, bo jak się sprzeciwił to zależnie od płci – albo, jeśli był mężczyzną, został zamieniany na Stalkera, czyli humanoida? W sumie to raczej tak, którzy pracowali w Cytadelach, czyli głównych symbolach dominacji mego imperium na danej planecie albo na Żołnierza Kombinatu, który po kres swych dni służył memu Imperium, albo, jeśli była kobietą, została zamieniana na Zabójczynię Kombinatu. ~<Niucha> Łączenie bety i oryginalnej gry. Diagnoza: Demo HDTF.~ ~*NIE PORÓWNUJ MEGO DZIEŁA SZTUKI DO TEGO GÓWNA!*~ ~Ups...~ Ech...A Kombinat rozpadł się przez przejęcie przez moich wrogów statku Borealis na Antarktydzie i użycie przeciw nam aparatury tam się znajdującej. Przeżyliśmy tylko my – ja i Breen. A teraz – no cóż. Jestem tylko ja. – Odpowiedziałam

Widziałam, że Wielki Elektronik słuchał tego ze zdziwieniem. Widać to było w jego ~*zajebistych*~ oczach. Chwilę później, powiedział ze zdziwieniem w głosie:

~- FileGrowthQuantumSeconds?!~

~*No ależ oczywiście. xDDD*~

~:D~

- KOMBINAT BYŁ TWÓJ?!

- Tak. Że tak powiem, taka tam realizacja marzenia z dzieciństwa o własnym imperium. Przynajmniej życie miałam ciekawe. – Odpowiedziałam

- Eh...Jeszcze nie raz w moim życiu się zdziwię...Myślałem, że to imperium stworzyły jakieś istoty nie z tej planety, a nie zwykły człowiek. Tak w ogóle, to ty jesteś cyborgiem? – Spytał

~*Tak xD*~

~Cudnie. xDDD~

~*:D*~

- Co? Nie! Jeśli chodzi ci o moje sztuczne oko, to mam je dlatego, że po wybuchu reaktora ciemnej energii w Cytadeli, jako iż w czasie wybuchu byłam w jedynym portalu znajdującym się w tej budowli, spadłam w dół z samego szczytu przez co, po uderzeniu, jak dowiedziałam się po obudzeniu, wypadło mi oko. Żeby wyprzedzić twoje pytanie o to, kto je stworzył, powiem, że zrobił je Breen. – Odpowiedziałam

- Już myślałem, że mam do czynienia z nie-do-końca-prawdziwym człowiekiem. ~*Powiedział nieśmiertelny gościu.*~ W ogóle, skoro już schodzimy na tematy imperiów i technologii – nie chciałabyś mi pomóc tworzyć mego mocarstwa, a potem w władaniu nim? – Zapytał

~Nie ma to jak walnąć prosto z mostu. Wielbię go. xDDD~

A co mi tam. Miałam już doświadczenie w budownictwie oraz rządzeniu więc mogłam mu pomóc. Nawet jakby, to nie miałam już co robić w życiu. Odpowiedziałam więc:

- Ok. W sumie i tak nie mam już nic do stracenia.

Po tej rozmowie, oboje zaczęliśmy tworzyć armię do stworzenia naszego nowego imperium...

(...)

_______________________________________________     

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #65.

Wspomnienia

(...) Widząc to, jako iż nie mogłam rozpłakać się ze smutku (Wielki Elektronik NIGDY nie wychodził z tego pomieszczenia, ~Co on, nawet do kibla nie chodził?~ ~*Kocham twoje priorytety. xD*~ ~Wiem :D~ więc zawsze byliśmy we dwoje, a ja bałam się jego reakcji), podparłam głowę dłonią, spuściłam wzrok i zaczęłam rozmyślać o przyszłości, którą znów zobaczyłam. Czasem wolałam nie mieć tej umiejętności bowiem wiedziałam przez to, że choćbym nie wiem co zrobiła – znowu skończę samotnie, bez ukochanej osoby. ~*Podziękuj swojej stwórczyni. :**~ Wiem, że wy chcielibyście mieć taką umiejętność, ale uwierzcie mi, że to nie jest przyjemna umiejętność. Fakt, można zobaczyć co cię czeka, ale jednak nie można tego zmieniać, więc to boli tym bardziej, gdy przyszłość jest smutna. W dodatku widzi się tą przyszłość, szczególnie złą, w momencie największego szczęścia. ~*Hehe :D*~

 

Jednak, Elektronik najprawdopodobniej zauważył, że się czymś martwię, gdyż w pewnym momencie usłyszałam, jak pytał mnie:

~*- CacheShortPageCount?*~

~No ja jebe. xDDD~

~*:D*~

- Hej...Ramoninth...Co ty taka zamyślona? Wyglądasz, jakby się coś stało.

- A nie powiesz o tym nikomu? – Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.

Wolałam aby to zostało między nami. Tak samo jak kiedyś, kiedy zobaczyłam nieuchronny koniec ~*Informacji o systemie*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*Wiem ;"D*~ Kombinatu jeszcze na długo przed jego nastąpieniem.

- Nie powiem. Obiecuję. – Odpowiedział

- Dobrze. Na razie nie stało się nic, ale za jakiś czas się stanie. Bowiem wierz mi lub nie, ale ja umiem widzieć ~kible publiczne~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:D~ przyszłość. Jednak, co najgorsze, nie potrafię jej zmieniać. A obecnie widziałam bardzo smutną przyszłość. – Odpowiedziałam

- Spoko, mnie już na tym świecie raczej nic nie zdziwi. W ogóle, to aż taka ta przyszłość zła? A jak ona wygląda? – Spytał

- Tak. – Odpowiedziałam, po czym zaczęłam myśleć o tym, co zobaczyłam. W tym momencie, te obrazy zaczęły przewijać się na jednym z ekranów głównego komputera sterującego Centrum Dowodzenia ~III Rzeszy~ ~*NO DO CHOLERY! xDDD*~ ~No co? ;"D~. Kiedy pokaz widzianej przeze mnie przyszłości się skończył, nastała cisza. Słychać było, dosłownie, ciszę. Kilka chwil potem, Wielki Elektronik rzekł:

~- Uruchom ponownie~

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~;"D~

- Jasna choleera! ~*Kufa, litery można przeciągać TYLKO trzy razy! -_-*~ A nie można tej przyszłości jakoś zmienić lub jakoś jej ominąć? Jakoś nie spieszy mnie się do śmierci, szczególnie z JEGO rąk! ~*JESTEŚ NIEŚMIERTELNY! <Wściekle wzdycha x2>*~

- Właśnie najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie. Bo gdybym mogła ją zmieniać lub pomijać, Kombinat nadal by istniał i by mnie tu nie było. – Odpowiedziałam

~A mnie by kurwiks strzelił, bo byłabyś Mary Sue.~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #66.

Wspomnienia

(...) Kiedy zaś leżałam już poraniona i cierpiąca na podłodze cicho płacząc, w którymś momencie usłyszałam otwierające się drzwi od pomieszczenia, w którym byłam. Przestraszyłam się. Bałam się, że to któryś z tych, na których chciałam się zemścić wrócił aby mnie dobić. Zamknęłam więc oczy i skuliłam się. Chwilę potem usłyszałam kroki. W pewnym momencie ustały. I w tym momencie usłyszałam znajomy głos, który mówił:

~- Hyper-V - Rozszerzenia trybu monitorowania maszyny wirtualnej: Tak~

~*Najlepsze, co można by powiedzieć w tym momencie. xDDD*~

~Ja bym tak powiedział. x"D~

~*Lecz się. xD*~

~Nie! :D~

- Skarbie...

Poznałam go. To był głos...Wallace Breena! ~*<3*~ Od razu, zdziwiona, uniosłam wzrok i spojrzałam w kierunku, z którego dochodził głos. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam mego pierwszego ukochanego. Ale...jak? Przecież on lata wcześniej zmarł z wycieńczenia, głodu i od~sraczkowania~wodnienia. ~*ODSRACZKOWANIA XDDDDDD*~ ~:D~ Chwilę potem, spytałam zdziwionym i zapłakanym głosem:

- B-Breen? Ale...Ale jakim cudem ty żyjesz? Przecież lata wcześniej zmarłeś!

- Zorientowałem się, że jutro zaczynają się święta. Wybłagałem więc siłę wyższą aby pozwoliła mi na ten czas wrócić do mojego ludzkiego ciała. ~CHEATER!~ Zgodziła się i tak oto jestem. Będę z tobą do 13 stycznia włącznie. Bo w końcu 12 stycznia są twoje urodziny, ~*I moje! ^.^*~ a 13 moje. Więc nie byłoby sensu wracać do świata umarłych i znów do świata żywych. – Odpowiedział

Tyle czasu z ukochanym...Mogło być coś piękniejszego? ~*Rozmowa z Wielkim Elektronikiem mogłaby być czymś piękniejszym. :3*~ ~. . .~ ~*:D*~ Chwilę potem pomógł mi on wstać, po czym ja rzuciłam mu się w ramiona. Tak dawno się do niego nie przytulałam...A wtedy tak cierpiałam, że potrzebowałam kogoś bliskiego. ~*Grzegorz siedzi obok.*~ ~Bosh ;"D~ Chwilę później i on mnie przytulił. Gdy zaś emocje opadły, postanowiliśmy spędzić cały ten czas razem i jak najlepiej go wykorzystać....

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #67.

Miłość w czasach ciemności.

(...) Po czym kopniakiem przewrócił mnie na ~pizdę~ ziemię. ~*GRZEGORZ! Znowu żeś zjebał atmosferę! xD*~ ~To moja zaleta. :D~ Kiedy zaś uniósł siekierę i chciał mnie ją ~Chyba "nią".~ zabić, patrzyłam na niego z przerażeniem w oczach. Lecz, kilka chwil później usłyszałam strzał, a następnie ujrzałam, że mój ojciec został zdezintegrowany. ~*:D*~ Od razu odwróciłam się aby zobaczyć, kto mnie uratował. Szczególnie, że broń strzelającą kulami energii posiadał tylko Kombinat. ~*A te dwa zdania można by połączyć w jedno.*~ Kiedy to zrobiłam, ujrzałam...Wallace Breena. On był taki kochany...Zawsze starał się mnie chronić. Chwilę później, pomógł mi on wstać. Gdy zaś już stałam, rzuciłam mu się w ramiona i mocno do niego przytuliłam. Tak się bałam...Chwilę później i on mnie przytulił. Parę sekund później, zamknęłam ze strachu oczy, a następnie powiedziałam z, jeszcze słyszalnym, strachem w głosie:

~- Nazwa użytkownika: WattpadMaster\Ramoninth~

~*Nie dość, że zjebałeś atmosferę, to wyjawiłeś fanom, jak nazywa się mój komputer. BRAWO. xDDD*~

~WattpadMaster: Najlepsza nazwa dla komputera. xDDD~

~*:D*~

- Dziękuję...

- Nie musisz dziękować, kochanie...Nie pozwolę cię skrzywdzić. – Odpowiedział

~Taaa :D~

Przy nim przynajmniej mogłam poczuć się bezpiecznie. Wiedziałam, że on nic by mi nie zrobił...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #68.

Wspomnienia

(...) Jednak cholernie kusiło mnie aby sprawdzić co jest w Sektorze X. ~*Ty tyku! xD*~ ~CIĄŻA!~ ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~;"""D~ Aż w końcu postanowiłam złamać zakaz. ~Ty skubańcu!~ Jako iż winda omijała mój cel podróży i nie dało się tam dojechać, postanowiłam zejść po schodach. Im niżej szłam tym bardziej ciemno było. ~Spoko, to tylko Klara się zesrała.~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Bałam się. Mimo wszystko, ciekawość ~**głupota*~ pchała mnie dalej. Kiedy zaś doszłam do odpowiedniego miejsca ujrzałam zamknięte drzwiami przejście. Jednak, było ono na tyle niskie, że dało się je przeskoczyć. Podciągnęłam się więc ~*Mary Sue. Nikt normalny nie umie się podciągać.*~ ~To, że masz pierdolca, nie znaczy, że inni też mają.~ ~*EJ!*~ ~:DDD~ i przeszłam na drugą stronę. Będąc tam, zobaczyłam srebrne drzwi. Była na nich szyba pancerna. Od razu podeszłam do nich i podciągnęłam się, gdyż szyba była za wysoko, a następnie zaczęłam spoglądać przez okienko.

 

W środku widziałam jakiś szalejący, zielony gaz. ~Gaz nie ma koloru, kufa.~ Oprócz tego, było tam ciemno. Jedyne co oświetlało tamto pomieszczenie to czerwone światło alarmu, który jeszcze trochę był słyszalny. Na podłodze leżała jakaś pęknięta beczka, z której to wydobywał~o~ się ~gówno Dawida~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Teraz to żeś dojebał. xDDD*~ ~x"D~ gaz. Już wiedziałam w 90% dlaczego zakazano mi tam wchodzić.

Jednak, w pewnym momencie, poczułam, że ktoś położył mi rękę na ~dupie~ ramieniu. ~*Weź. xD Wielki Elektronik nie jest zboczony. xD Nie, to nie był spoiler, bo każdy wie, kto był za główną bohaterką.*~ Aż ciarki mi przeszły. Było tam TAK CHOLERNIE CIEMNO i jeszcze KTOŚ za mną był. Od razu odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam Wielkiego Elektronika. ~*<3*~ Chwilę później, powiedział on:

~- FileDiscontinuitiesPerSecond~

~*Znowu? xDDD*~

~:D~

- Miałaś tu nie chodzić...Nie wiem, jak tu się dostałaś, ale to nie jest bezpieczne miejsce.

~You Don't Say...~

- Ja wiem...Ale tak mnie kusiło aby zobaczyć, czemu nie można tu wchodzić, że w końcu tu przyszłam... - Odpowiedziałam

- Ta twoja ciekawość kiedyś doprowadzi do twej zguby. – Odparł

- W ogóle...To co tam w środku się stało? I dlaczego jest tam ten gaz? I do czego ten sektor służył? – Spytałam

- Ech...No dobrze, opowiem ci o tym, ale to nie są miłe wspomnienia. Otóż, Sektor X~*YZ*~ ~Co. xD~ ~*No co? Skojarzyło mnie się z ostatnim sprawdzianem z angielskiego, w którym na końcu było wypracowanie (list motywacyjny dokładniej) i trzeba było podpisać się XYZ.*~ służył do eksperymentów na materiałach niebezpiecznych, czyli np. rzeczach z promieniowaniem gam~mmmmmmmmmmmmm~ma. ~*Gammmmmmmmmmmmmmma. Wspaniale. xD*~ ~Wiem :D~ Któregoś dnia, eksperymentowałem tam z beczkami z ~gównem Dawida~ ~*Nosz... xDDD*~ neurotoksyną. Sprawdzałem ich wytrzymałość, kiedy zostawały poddawane różnym ciśnieniom. W którymś momencie, kiedy na chwilę je zostawiłem i poszedłem podnieś beczkę z oksygenem, gdyż przewróciła się, jedna z beczek z ~gównem Dawida~ ~*PRZESTAŃ XDDDDDDDDDD*~ ~;"D~ neurotoksyną pękła, do dziś nie wiem, z jakiego powodu, przez co pomieszczenie zaczął wypełniać śmiercionośny ~smród gówna Dawida~ ~*CIĄGLE RYJĘ XDDDDDDDDDDDD*~ gaz., Kiedy się zorientowałem, chciałem stamtąd uciec, aby się nie udusić. ~*Ale przecież jesteś nieśmiertelny. ;-;*~ Jednak, nie zdążyłem otworzyć drzwi, gdyż zemdlałem. Życie uratował mi, z tego, co się dowiedziałem, kiedy się obudziłem, mój zaufany sługa, płk. Alojzy Bąbel, ~*Który serio ma takie nazwisko i ciągle z niego ryję. xDDD*~ ~Jezu xDDD~ którego miałaś już okazję poznać. Kiedy wróciłem do zdrowia, bo jednak zatrucie gazem było duże, odciąłem sektor od świata, zablokowałem przejście i wymontowałem przycisk z windy, aby nikt nie mógł się tam dostać. ~Jak łaskawie.~ Obecnie funkcję Sektora X przejęła druga połowa Sektora V jednak po incydencie z neurotoksyną jestem już uważniejszy przy tego typu eksperymentach. A sam pechowy Sektor jest obecnie nadal skażony gazem, co widziałaś. Staram się go na wszelkie sposoby pozbyć jednak nie daję rady. Nie wiem, co za cholerstwo mi sprzedali na tym czarnym rynku. Nie chcę, abyś tu chodziła, gdyż mogłoby ci się coś stać, a już cię polubiłem, ~*Największy sukces życiowy wersja: Uniwersum filmów o Panu Kleksie.*~ więc nie chciałbym, aby coś ci się stało. – Opowiedział

Po tej rozmowie, już wiedziałam, dlaczego to miejsce zostało odcięte od świata. Chwilę później, Elektronik powiedział:

~*- SwagBitsPerSecond*~

~SWAG XDDD~

~*Moja wina, że tak się ten proces nazywa w edytorze rejestru? xDDD*~

- Chodźmy już stąd. Tak będzie lepiej.

Po czym objął mnie, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*ECH... -_-*~ a następnie oboje wyszliśmy z sektora...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #69.

Miłość w czasach ciemności.

(...) Po czym Klara rzuciła mu się w ramiona i mocno do niego przytuliła. Następnie, ze strachu zamknęła ~dupę~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ oczy. Breen zaś, jedną ręką przytulił ją do siebie, a drugą wycelował broń w kierunku Daniel~*eł*~a. Chwilę potem, rzekł:

- Spróbuj jej cokolwiek zrobić, to odpłaci ci się śmiercią.

- Mogę robić co chcę. To jest moja córka. – Odparł Daniel~*eł*~.

~On jest taki głupi czy tylko udaje? Przecież właśnie rozmawia z władcą świata, Konsulem. _-_~

- Nie jestem twoją córką, bo ty nie zasługujesz na miano ojca. Breen jest dla mnie jak drugi ojciec, a ty...No cóż. Ciebie nie można nawet człowiekiem nazwać. – Powiedziała Klara.

- Ty to się w ogóle przymknij idiotko. – Powiedział Daniel~*eł*~.

- Nie obrażaj jej, bo na to nie zasługuje. Zabieram ją do Cytadeli. U mnie będzie bezpieczniejsza, niż u was. – Rzekł

~*A na stówę szczęśliwsza, bo wiecie: BREEN! <3*~

- Nigdzie jej nie zabierzesz. Ona zostaje ze mną i z Laurą. Klaro, idziemy. – Odparł

~WAT DA FAK. xDDD Przecież słowo władcy słowem świętym. __-__~

- A kimże ty jesteś, że masz czelność rozkazywać Konsulowi? ~*Właśnie*~ Poza tym, ona przez was chciała się zabić, więc jej dom nie jest dla niej bezpiecznym miejscem. - Powiedział

- A poza tym, ja nigdzie nie idę. Przecież dla was nic nie znaczę, debilu. – Powiedziała Klara

~Ładnie się wyraża. xD~

- CO?! Jak ty się wyrażasz?! – Krzyknął Daniel~*eł*~, po czym chciał siekierą zabić Klarę. Jednak, nie zrobił tego, gdyż Breen wystrzelił ze swojej broni i zdezintegrował „ojca" Klary... ~Amen~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #70.

Wspomnienia

(...) Jednak, w pewnym momencie, usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi do mojego pokoju. Od razu odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam, że przyszedł do mnie Wielki Elektronik. ~*<3*~ Zdziwiłam się, gdyż zwykle to ja musiałam do niego chodzić. ~Pewnie chce ci przekazać coś ważnego, skoro osobiście ruszył dupę.~ Chwilę później, spytałam:

- O, to ty. Co cię do mnie sprowadza? Zwykle to ja musiałam do ciebie chodzić.

W tym momencie podszedł on do mnie bliżej, chwycił mnie za ręce i powiedział:

~*- BITCH, I'M WORLDWIDE!*~

~Brawo, zjebałaś atmosferę. xDDD~

~*I jest mi z tym dobrze. B)*~

- Ramoninth...Muszę ci coś powiedzieć...

- No mów. – Odparłam

Byłam ciekawa, co też miał mi do przekazania, że sam do mnie przyszedł. Chwilę później, powiedział on:

- Bo...Bo ja od dłuższego czasu czuję, że cię kocham... ~*<3*~ Jesteś taka cudowna... ~Kolejny z Nadkropkozą?~ ~*Nie wiem, co ja kiedyś miałam z tym, że w momencie, gdy ktoś wyznawał komuś miłość waliłam trzema kropkami na końcu każdego zdania.*~ Kiedy się śmiejesz, można to uznać za najpiękniejszy widok ~w Sosnowcu~ ~*JEZU XDDD*~ ~Jeszcze nie Jezus, ale pracuję nad tym. :>~ ~*Twoja skromność jest porażająca. xD*~ ~Wiem :D~ na świecie...Gdy płaczesz...Wokół robi się nagle tak ~wesoło~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:D~ smutno...Jesteś najlepsza i najcudowniejsza...Kocham Cię... ~*Ja ciebie też kocham! :**~ ~Jezu xDDD~

Kiedy to wypowiedział, nastała cisza. Nie mogłam uwierzyć, że poza Breenem ktoś mógłby mnie pokochać...Chwilę potem, spytałam ze łzami w oczach:

- Oh...Naprawdę?

~Nie :D~

- Tak...Ciebie nigdy bym nie okłamał... - Odpowiedział

W tym momencie rzuciłam mu się w ramiona. Chwilę potem i on mnie przytulił. Czułam się taka szczęśliwa...W życiu nie podejrzewałam, że ktoś jeszcze mógł mnie pokochać...

(...)    

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #71.

Wspomnienia

(...) Siedziałam nad tą kartką papieru jakąś godzinę. ~*O, będzie mój ulubiony wątek. Zaraz zobaczycie, o co w nim chodzi.*~ Miałam pustkę w głowie. Nie wiedziałam, jakie logo mogłoby mieć nasze przyszłe imperium. 

~

~

~*To byłby plagiat. xD*~

~CICHO! :<~

Aż w końcu, po godzinie, wpadłam na genialny, ale zarazem i banalny pomysł. Nie wierzyłam, że mógłby być taki prosty, ale jednocześnie wymyślenie go zajęłoby mi tyle czasu. ~*Najprostsze rzeczy zawsze pozostają niezauważone.*~ Zaczęłam więc rysować.

 

Narysowałam czarną kredką romb. Jego środek pokolorowałam na żółto, gdyż czarny z żółtym wygląda najładniej (zaraz po czarnym i czerwonym). ~Because czarny to kolor neutralny. Do niego wszystko pasuje.~ Następnie, od jednego z górnych boków rombu pociągnęłam dwie, niedługie kreski. Narysowałam je tak aby dało się je pokolorować, a następnie zamalowałam je na czarno. Przy dwóch dolnych bokach rombu narysowałam tak samo jak kreski literę „V" i pomalowałam ją na czarno. To V i dwie kreski miały być inicjałami od nazwy „Wielki Elektronik", jednak nie wiedziałam jak wpisać „W" w romb, ~Chyba się ładnie wpisać nie da.~ więc wpisałam V.

~*

Ten romb po prawej jest logiem. I tak, znowu kradnę graficzkę osobie, (KwasPruski, czy jak jej tam, sry nie pamiętam. ;p Nie wiem, czy ma Wattpada, so nie oznaczam, ale i tak wolę napisać czyja to graficzka, bo jeszcze się zdziwię, jak tu trafi. xD) która kiedyś jako pierwsza skomentowała mojego bloga z FanFiction "Wspomnienia". Jeśli to czytasz: Sorki, ale lepszego przedstawienia loga w necie nie widzę. xD*~

~Złodziej xD~

~*Nie była zła, jak miałam to w avatarze na Bloggerze, so... xD*~

 

Wydawało mnie się, że Wielkiemu Elektronikowi się spodoba. Bo mało kto za pierwszym razem wiedziałby o co chodziło w tym logu. ~*True. Gdyby nie Wykop, chyba do dziś bym nie wiedziała. xD*~ Od razu wzięłam więc kartkę i wyszłam z pokoju, a następnie udałam się do windy i nacisnęłam przycisk aby przyjechała. Jednak, przypomniałam sobie, że przecież winda została zniszczona. Kiedy chciałam już zejść do Sektora C, gdzie Wielki Elektronik spędzał większą część dnia, po schodach, ujrzałam, że winda przyjechała. Elektronik był cholernie szybki jeśli chodziło o naprawy. ~Już go lubię! :3~ Po chwili zaś, ujrzałam, że do windy, do której wsiadłam, wszedł też zaufany sługa mego towarzysza, czyli płk. Alojzy Bąbel (no, ale nazwisko to mógłby sobie zmienić). ~Fajnie, że ktoś mnie rozumie. xD~ Chwilę później, kiedy winda ruszyła, Alojzy powiedział:

- Cześć. Gdzie jedziesz?

~*- Do CommitMaxCheckPointPageCount. - odpowiedziałam*~

~Idealnie xDDD~

~*Kocham edytor rejestru. xDDD*~

~Widać ;"D~

- Do Sektora C. A ty? – Odpowiedziałam

- Do Sektora V. W ogóle to co to za kartka, którą trzymasz? – Odparł

- Pierwsza wersja loga dla przyszłego imperium, o które zaprojektowanie prosił mnie Wielki Elektronik. ~*<3*~ – Rzekłam

- O. A jak to logo wygląda? – Spytał, wyraźnie zaciekawiony.

W tym momencie pokazałam mu kartkę. Kiedy zaś to zrobiłam, Alojzy powiedział:

~- Zapisywanie...~

~*JEZU XDDD*~

~Wiem ;"D~

- Dziwne i takie trochę tajemnicze jest to logo.

- To świetnie wiedzieć, że moja koncepcja się udała. – Powiedziałam

- W ogóle, to co ono znaczy? – Zapytał

- Te dwie kreski i „V" u dołu mają być inicjałami od „Wielki ~Zapierdalacz~ Elektronik". ~*WIELKI ZAPIERDALACZ XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~;"""D~Jako iż nie wiedziałam, jak wpisać „W" w romb, jest „V". A kolory są takie, bo najlepiej pasują. – Odparłam

- Ciekawe, czy Elektronikowi się spodoba, bo dla mnie jest takie proste, ale jednocześnie ~chujowe~ ~*Szczerość xD*~ ~Wiem :D~ ładne, estetyczne i tajemnicze. A Wielki Elektronik lubi estetykę. – Powiedział

~*Każdy z funkcjonującym mózgiem lubi estetykę.*~

~

~

~*<3333333333333333333333333333333333333333333333333*~

~Wiedziałem, że tak zareagujesz. xD~

Po tej rozmowie, w oczekiwaniu na dojazd do Sektora C, do którego miałam wejść, rozmawialiśmy jeszcze na różne tematy. Jednak, kiedy winda dojechała do celu mej podróży, pożegnałam się z Alojzym i weszłam do sektora, a następnie udałam się do głównego pomieszczenia. Parę minut potem, kiedy tam doszłam, ujrzałam Wielkiego Elektronika, który siedział przed jakimś monitorem, na którym widoczne było wnętrze głównego pomieszczenia Sektora X. ~Ten to dopiero uparty. Pasujecie do siebie, Ramoninth! xD~ ~*<3*~ Najwidoczniej starał się nadal walczyć z neurotoksyną. Ewidentnie nie dawał za wygraną i za to uparte dążenie do celu go podziwiałam. ~*<33*~ Chwilę później, podeszłam bliżej i spytałam:

- Co robisz?

W tym momencie odwrócił się on na krześle obrotowym. Widząc mnie, odpowiedział:

- O, Ramoninth. A właśnie staram się na odległość walczyć z neurotoksyną w Sektorze X. Jednak, jak widać, bez skutku.

~Jak ja go uwielbiam. :3~

~*Każdy normalny lubi Wielkiego Elektronika. <3*~

- To chyba był twój ulubiony sektor. – Rzekłam

- Taa...Tak było. Lubiłem tam przebywać do czasu incydentu z neurotoksyną. W ogóle to co cię do mnie sprowadza? – Odparł

- Już zaprojektowałam logo dla nowego imperium. – Powiedziałam

- Wiedziałem, że na tobie można polegać. W ogóle to pokaż mi je. – Powiedział~eł~

~*POWIEDZIAŁEŁ XDDDDDDDD*~

~Nie ma to jak ubarwiać pomysły. xD~

Po tej rozmowie, pokazałam mu kartkę papieru, na której było narysowane logo. Kiedy to zrobiłam, Wielki Elektronik zaczął się jej przyglądać. Widziałam, że robił to z zaciekawieniem. Czyżby podobała mu się moja koncepcja? Chwilę potem, rzekł:

- No, no...Ładne. Tylko co znaczą te litery w rombie?

- Te dwie kreski i litera „V" u dołu rombu mają być inicjałami od tego, jak się zwiesz, czyli od „Wielkiego Elektronika". Jako iż nie dało się wpisać „W" w romb ~Dałoby się, ale byłoby krzywo i nieestetycznie.~ – jest „V". Bo w końcu imperium będzie w większej części twoje. – Odpowiedziałam

W tym momencie, zobaczyłam, że Wielki Elektronik, pierwszy raz odkąd się poznaliśmy, ~~*NIE XDDD*~ :D~ uśmiechnął się. Nigdy nie widziałam, jak się uśmiechał. Zwykle był neutralny w stosunku do otoczenia. ~Jak ja!~ ~*Nie, ty ostatnio ryjesz z byle czego. xD*~ ~:DDDD~ Nie okazywał swoich emocji. No, chyba, że złość. To okazywał. Ale praktycznie nie miał powodów aby na któregoś z nas się denerwować. ~*Bo lepiej nie wkurwiać najlepszej postaci z kanonu.*~ Chwilę potem, położył mi rękę na ramieniu i powiedział:

- Więc mamy już nowe logo. Podoba mnie się to, które zaprojektowałaś.

Po tej rozmowie, oboje wróciliśmy do swoich zajęć. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Ja wyszłam z głównego pomieszczenia i z samego Sektora C, a Wielki Elektronik wrócił do walki z neurotoksyną...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #72.

Wspomnienia

(...) Jednak, w pewnym momencie, kiedy weszłam do windy (chciałam jechać na chwilę do magazynu, czyli do Sektora ~*XY*~Z), ~RAMONINTH! xDDD~ ~*:D*~ ujrzałam legendarny przycisk, na którym napisane było:

~"DUPA"~

~*Gdzie by ten przycisk prowadził? xD*~

~Do kibla. xDDD~

~*Jezu xD*~

SEKTOR X"

„Sektor X? Ale przecież Wielki Elektronik mówił mi, że ten Sektor został skażony i, że on sam prawie w nim zginął. ~*Chuj z tym, że jest nieśmiertelny.*~ Co się stało, że przywrócił przycisk do tego Sektora? Może jest on symbolicznie?" – Pomyślałam ze zdziwieniem po zobaczeniu tego.

Lecz, postanowiłam sprawdzić, co stanie się, kiedy nacisnę ten przycisk. Kiedy go nacisnęłam, winda zaczęła jechać w dół. Jechała tak około pół godziny. Gdy zaś dojechała do odpowiedniego sektora, weszłam do środka. Po znalezieniu się tam, ujrzałam, że było tam jasno. ~*Jaśniej niż w głowie Andromedy.*~ ~Ta szczerość. xD~ ~*No co? :"D*~ Od razu ruszyłam w kierunku głównego pomieszczenia. Kiedy doszłam do wielkich, srebrnych drzwi, spojrzałam przez szybę, która w nich była. Po zrobieniu tego, nie ujrzałam neurotoksyny z opowieści Wielkiego Elektronika.

„Czyżby Elektronikowi udało się uwolnić ten sektor spod panowania ~gówna Dawida~ ~*JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~No co? Gówno Dawida to zabójcza trucizna! xDDD~ gazu? Najwidoczniej tak." – Pomyślałam po zobaczeniu tego.

Jednak, kiedy się odwróciłam i chciałam wrócić do windy, ujrzałam, że do tego samego Sektora, akurat wszedł Wielki Elektronik. ~Stalker jeden. Lubię go!~ Widząc mnie, spytał:

- O, Ramoninth. Co ty tu robisz?

- Chciałam sprawdzić, co się stanie jak nacisnę w windzie ten legendarny przycisk z napisem „Sektor X". I tak się tu znalazłam. – Odpowiedziałam

W tym momencie, przewrócił on oczami i powiedział:

- I tak się kończy jak usunie się neurotoksynę. Zaraz wszyscy się tu zlatują.

~*Wszyscy? Przecież Grzegorz nadal siedzi tutaj obok mnie.*~

~Jezu ;""D~

~*:D*~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #73.

Wspomnienia

(...) Kiedy zaś zaczęłam przeglądać komputer, ujrzałam tam plik o nazwie „Sektory.tx~txtxtxtxtx~t". ~*Fajne rozszerzenie. xDDD*~ ~Wiem :D~ Od razu, z ciekawości otworzyłam go. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam spis wszystkich sektorów w bazie oraz opis do czego służyły. Było tam napisane:

· Sektor A – Pomieszczenia mieszkalne.

· Sektor B – Laboratoria do testowania broni.

· Sektor C – Pomieszczenia kontrolne bazy i linie produkcyjne. ~*Bo, jak wszyscy wiemy, Sektory C ZAWSZE służą do kontrolowania czego tam bądź.*~

· Sektor D – Naprawy uszkodzonych sprzętów.

· Sektor E – Laboratorium do eksperymentów fizycznych.

· Sektor F – Laboratoria do tworzenia broni i maszyn najnowszej generacji. ~Pewnie Fiatów 126 p.~ ~*Wspaniała przyszłość technologii jest przez ciebie kreowana. xD*~ ~Co nie? :D~

· Sektor G – Laboratorium do testów nad technologią pozwalającą na przenoszenie ludzi do świata wirtualnego. ~*<Biegnie>*~

· Sektor H – Hale produkcyjne, służące do tworzenia małych elementów różnych maszyn, których nie są w stanie stworzyć maszyny z linii produkcyjnych.

· Sektor I – Sektor dla informatyków, w którym to zajmują się różnymi problemami z komputerami. ~*Dobrze, że nie ma tam pewnego kolegi mojej mamy z inicjałami A. S, bo by wszyscy pierdolca dostali. xD*~

· Sektor J – Laboratoria do testów materiałów wybuchowych.

· Sektor K – Komory kriogeniczne. ~*Aż mnie noga zabolała.*~

· Sektor L – ~*Reaktor Lambda...A nie, to nie to uniwersum. Sorki.*~ Laboratoria

· Sektor M – Laboratoria do eksperymentów chemicznych.

· Sektor N – Sektor przeznaczony do produkcji noktowizorów najnowszej generacji. ~<Biegnie>~

· Sektor O – Sektor do eksperymentów na materiałach nie niebezpiecznych.

· Sektor P – Laboratoria do eksperymentów nad broniami dezintegrującymi. ~<Zapierdala w tempie 20000000 km/h>~

· Sektor Q – Laboratoria do eksperymentów nad czasem. ~*~<Zapierniczają>~*~

· Sektor R – Portale w różne miejsca, wymiary, lata i epoki historyczne. ~*<Zapierdala, przy okazji potykając się o powietrze.>*~ ~Jak można potknąć się o powietrze? xD~ ~*Medżik xD*~

· Sektor S – Laboratoria do eksperymentów nad technologią transferującą do postaci hologramu. ~*<Zakurwia w tempie 219834239847273987498 km/h>*~

· Sektor T – Składowiska robotów.

· Sektor U – Miejsce z głównym komputerem sterującym bazą. ~KABOOOM! :D~ ~*Grzegorz i jego destrukcyjna natura. xD*~ ~:D~

· Sektor V – Testowanie technologii zbrojeniowej i eksperymenty nad materiałami niebezpiecznymi.

· Sektor W – Sektor prywatny Wielkiego Elektronika. Bez pozwolenia nie wchodzić. ~Hehe :D~

· Sektor Y – ~"~Szpital~"~ ~*Oł noł. Won z tymi cudzysłowami. ;_;*~ ~Hehe :D~

· Sektor Z – Magazyn

Po przeczytaniu tego, zaczęłam się zastanawiać:

„Hej! Przecież po literze „W" jest litera „X"! To ten zakazany sektor! Dlaczego nic tu o nim nie ma?! ~*Bo ja tak zarządziłam.*~ Tak w ogóle, to zajebista jest ta baza. Ma tyle różnych ciekawych sektorów, choćby ten z portalami. Niezły jest ten Wielki Elektronik, skoro wynalazł już technologię do kontroli nad CZASEM. Inteligentny to on musi być i to CHOLERNIE." ~*Wiadomo. On jest zajebiście zajebistozajebisty. <3*~

Po tym jednak, wyłączyłam dokument i zaczęłam buszować po komputerze...

(...)

~*Dobra, to tyle na dzisiaj. Kolejny pomysł jest cholernie długi i nie chce mnie się go dziś analizować.*~

~Ufff...~

_______________________________________________  

~*<Odpala edytor rejestru.>*~

~<Odpala informacje o systemie.>~

~*Jedziemy! :D*~

~:DDD~

~*A i ustaliłam, że analizujemy do setnego pomysłu. Potem nie ma sensu, bo rak praktycznie już nie występuje, jak już to raz na jakiś czas, i to też nieszkodliwie.*~

~BOGU DZIĘKI!~

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #74.

Wspomnienia

(...) – Pozwól, że oprowadzę cię po bazie. ~Ach, jakiż on kulturalny.~ Zacznijmy od miejsca, w którym jesteśmy. Jest to Sektor A~*SDAS*~~Cudowna nazwa sektora. xDDD~ ~*Wiem :D*~ Są tu pomieszczenia mieszkalne, jak widać. Mieszkają tu osoby, które oprócz mnie są w tej bazie. A uwierz, jest ich mnóstwo. Naukowcy, informatycy, programiści, moi słudzy, etc. ~Jak ja go uwielbiam. xD~ ~*Wiem :D*~ Wszyscy tu mieszkają. Poza mną. Ja mieszkam w Sektorze W. ~Skubany!~ 

 

Po tych słowach, zeszliśmy klatką schodową w dół. Kiedy zaś staliśmy przed Sektorem B, Wielki Elektronik powiedział:

~*- Zabij ktoś te nowe sterowniki Bluetooth. ;-;*~

~Cudowne zdanie, które można wypowiedzieć. xDDD~

~*No co? Ciągle mi te jebane sterowniki spamują ilością baterii w słuchawkach. ;=;*~

- A oto i Sektor B. Znajdują się tu laboratoria do testowania broni. ~<Zapierdala>~ Kiedy ja lub moi naukowcy stworzymy jakąś broń jest ona testowana tutaj aby sprawdzić czy odpowiednio działa. Pracują tu naukowcy z całego świata. ~*Czyli z Korei Północnej i Korei Północnej.*~ ~Wielki ten świat. xD~ ~*:D*~

Po tych słowach, ruszyliśmy dalej w dół. Parę minut potem, gdy staliśmy przed Sektorem C, Elektronik rzekł:

- A oto Sektor C~*ebula*~~Genialnie xDDD~ ~*:D*~ Znajdują się tu pomieszczenia kontrolne bazy, ~*Standard*~ z których to obserwuję na odległość wszystko, co się dzieje we wszystkich sektorach. Oprócz tego, są tutaj linie produkcyjne, na których obecnie tworzone są części do nowych robotów. Jeśli byś mnie kiedykolwiek szukała, to najczęściej jestem tutaj.

~*KURWA, WINDOWS, WYPIERDALAJ!*~

~Cudowny komentarz. xDDD~

~*No co? Te sterowniki mnie wkuźwiają. ;-;*~

Następnie zaś, ruszyliśmy dalej. Po znalezieniu się przed Sektorem D~upa~~*Widzę, że wczuwasz się w rolę. xD*~ ~:DDD~ Wielki Elektronik rzekł:

~*- Advanced INF Setup*~

~Ja jebe xDDD~

~*:D*~

- A oto i, już czwarty, Sektor D ~A nie "E"?~ ~*Niespójności!*~. To tutaj naprawiane są uszkodzone sprzęty. Pracują tu mechanicy z całego świata ~*Czyt. Korei Północno-Północnej*~ ~KOREA PÓŁNOCNO-PÓŁNOCNA. XDDD~ ~*:DDD*~ i naprawiają wszystko, kiedy się zepsuje. Praktycznie tyle, co mogę o tym miejscu powiedzieć.

Po czym ruszyliśmy dalej. Gdy staliśmy przed Sektorem E~*waluacja*~, mój przewodnik powiedział:

- A oto i Sektor E. Znajdują się tu laboratoria do eksperymentów fizycznych. Prowadzone są tu eksperymenty m.in. nad grawitacją. ~<Zakurwia>~ Często dzieją się tu rzeczy, które można zobaczyć tylko na filmach, więc warto co jakiś czas zaglądać tu. Można bowiem na własne oczy zobaczyć coś, czego na świecie nie znajdziesz.

Po tych słowach, poszliśmy dalej w dół. Kiedy doszliśmy do Sektora F~enyloketonuria~, Elektronik rzekł:

~- Dodatkowy opis systemu operacyjnego: Niedostępne~

~*Najlepsze, co można powiedzieć. xDDD*~

- A tutaj mamy Sektor F. Są w nim laboratoria do tworzenia broni i maszyn najnowszej generacji. Choćby portali. ~<Zapierdala 20000000 km/h>~ Tu również często dzieją się rzeczy, które można zobaczyć tylko na filmach. Pracują tu najlepsi naukowcy z całego świata ~*W sensie z Korei Północnej.*~ ~xDDDDDDDD~ dzięki którym możemy mieć tu żywy film.

I następnie poszliśmy dalej. Po dojściu do Sektora G~ówno~~*Cudny sektor. xDDD*~ ~Wiem :D~ Wielki Elektronik rzekł:

- A oto jeden z najciekawszych sektorów. Sektor G. Znajdują się tu laboratoria do testów nad technologią pozwalającą na przenoszenie ludzi do świata wirtualnego. ~*<Zapierdala, potykając się o powietrze>*~ Można dzięki temu choćby pograć sobie w jakąś grę „na żywo". Jedyna wada – giniesz w grze – umierasz i w rzeczywistości. ~*No kurwa! :<*~ Więc z tym trzeba uważać. Lub ówcześnie włączyć god moda. ~Dr. Hax już pędzi dać wpierdol.~

I ruszyliśmy dalej w dół. Gdy byliśmy przed Sektorem H~*KEY_USERS*~, Elektronik rzekł:

~- Wersja: 10.0.16299 Kompilacja 16299~

~*Genialnie xDDD*~

~:D~

- A oto i Sektor H. Znajdują się tu hale produkcyjne. Służą do tworzenia małych elementów, których linie produkcyjne nie są w stanie stworzyć. Pracują tu ludzie, ale i roboty. Tworzone są tutaj choćby śruby. W chwili obecnej cholernie przydatny Sektor.

Po czym poszliśmy dalej w dół. Gdy byliśmy przed Sektorem I~ntel(R)~, Elektronik rzekł:

~*- LastKnownGoodProxy*~

~Great x"D~

~*Kocham psuć klimat. xDDD*~

~Me too... xDDD~

- I mamy Sektor I. Jest on dla informatyków. Tutaj zajmują się różnymi problemami z komputerami, np. gdy system szaleje. Oprócz tego, programują oni różne programy czy nawet roboty, dzięki czemu ja nie muszę się nad tym męczyć, choć programować umiem. ~*Naucz mnie! <333*~ ~Ty jesteś takim pierdolcem, że nawet Logomocji nie ogarniasz. xDDD~ ~*Logomocja to nie programowanie! Mamy kolega jest informatykiem i tak uważa, więc w tej kwestii na stówę ma rację.*~ ~SHUT...~ ~*:D*~ Jest on jednym z bardziej przydatnych Sektorów.

I poszliśmy dalej. Gdy staliśmy przed Sektorem J~abadabadu~, Wielki Elektronik rzekł:

~- Plik stronicowania: C:\pagefile.sys~

~*Jezu ;"""D*~

- A tu mamy Sektor J. Są tu laboratoria do testowania materiałów wybuchowych. Są tu one testowane aby nie wybuchły w najmniej odpowiednim momencie, np. gdy są trzymane w rękach. Są więc pod tym względem testowane i ewentualnie dopracowywane. Jest to jeden z trzech sektorów, gdzie trzeba zachować szczególną ostrożność.

I udaliśmy się dalej. Po znalezieniu się przed Sektorem K~*urwinoks*~ ~NAJLEPSZY SEKTOR W DZIEJACH. ;"DDDD~ ~*Wiem x"D*~, Elektronik rzekł:

- A tutaj jest Sektor K. W nim znajdują się komory kriogeniczne. Czasem się przydają, np. do zamrażania ~gówna Dawida~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ obiektów testowych i badania jak zachowuje się ich organizm w czasie hibernacji. Rzadko są używane, jednak również się przydają. Ostrzegam, że w środku jest ~*gorąco*~ zimno.

Po tych słowach, poszliśmy w dół bazy. Gdy byliśmy przed Sektorem L~atitude~, Wielki Elektronik rzekł:

~*- CachedProxyAccessType*~

~Ja jebe xDDD~

- A oto i Sektor L. Znajdują się tu różne laboratoria. Są w nich tworzone różne, nowe rzeczy, np. leki z użyciem arszeniku. ~*KOCHAM GO XDDD*~ Nie pytaj, jak im się to udało. Czasem jest tam ciekawie, szczególnie, kiedy stworzą coś nowego. Warto tu czasem przychodzić, szczególnie, jeśli interesuje się np. medycyną.

Po czym poszliśmy dalej. Gdy znaleźliśmy się przed Sektorem M~*eltdown*~, Elektronik powiedział:

~- Zainstalowana pamięć fizyczna (RAM): 8,00 GB~

~*CHRYSTE xDDD*~

~:DDD~

- Oto Sektor M. Znajdują się tu laboratoria do eksperymentów chemicznych. Np. do sprawdzania co stanie się, gdy połączy się arszenik, kwas, neurotoksynę, rtęć i płynny oksygen. ~WIELBIĘ GO! :333~ Często zachodzą tu ciekawe i przy okazji kolorowe reakcje chemiczne, np. chmura brązowego pyłu czy różnokolorowa maź wydobywająca się z probówek. Jest tu, nie powiem, jak w filmie.

Następnie udaliśmy się do Sektora N~*apierdalaczowie*~ ~NAPIERDALACZOWIE XDDD~ ~*:"D*~. Gdy przed nim staliśmy, Wielki Elektronik odparł:

~- Producent płyty głównej: Dell Inc.~

~*Genialnie xD*~

~No co? Korzystam z tego, że twój komputer po uruchomieniu automatycznie włączył edytor rejestru i informacje o systemie! xD~

~*Jak mój komputer nas dobrze zna. xDDD*~

- A oto i Sektor N. Tworzone są tu noktowizory najnowszej generacji. Np. z wbudowanym działkiem laserowym. ~<Zapierdala, potykając się o własne oczy.>~ ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Po stworzeniu, są tu także testowane. Często stworzone są z ciekawymi dodatkami, np. ze skanerem wrogich istot. ~<Zapierdala w tempie 23847 km/h>~

I poszliśmy dalej. ~*Ot tak, jakby nic się nie stało.*~ Po znalezieniu się przed Sektorem O~*górki*~, Elektronik rzekł:

~*- Niski poziom naładowania baterii.*~

~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*Akurat, gdy szukałam czegoś z rejestru, bateria zaczęła się wyładowywać, so... xDDD*~

- A oto i Sektor O. Przeznaczony jest do eksperymentów na materiałach nie niebezpiecznych. Czyli np. nad jodem, oczywiście nie izotopem jodu, tylko nad tym „dobrym" jodem. Często dzieją się tu ciekawe anomalie. Trudno jest je opisać słowami. Musiałabyś je zobaczyć. Nie ma tu zbyt dużego ~srania~ ~*GRZEGORZ! XDDD*~ ~:DDD~ niebezpieczeństwa.

Po czym udaliśmy się w dół. Gdy byliśmy przed Sektorem P~opierdolec~ ~*SEKTOR POPIERDOLEC XDDDDDD*~ ~x"D~, Elektronik odparł:

~- Bateria 2: Brak~

~*JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~;"D~

- A oto Sektor P. Są tu laboratoria do eksperymentów nad broniami dezintegrującymi. Są one tu dokładnie testowane, gdyż taka broń może narobić dużo szkód, z faktu, że rozbija na cząstki obiekty, przez co wyparowują one. ~<Zapierdala>~ Tutaj również należy zachować szczególną ostrożność, bo broń może zdezintegrować także istotę żywą. ~To ja tworzyłem ten sektor! :D~ ~*Nosz... xDDD*~ ~:D~

A następnie poszliśmy dalej. Gdy byliśmy przed Sektorem Q~*uantum*~, Wielki Elektronik odparł:

~*Bateria 1: 12% i trwa ładowanie*~

~Ja jebe xDDDD~

~*Znalazłam najbezpieczniejszy temat do robienia sobie jaj, więc cichaj. xDDD*~

- A oto i kolejny z ciekawszych sektorów. Sektor Q. Są tu laboratoria do eksperymentów nad czasem. ~*<Zapierdala potykając się o własny nos.>*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*:D*~ Tutaj odbywają się próby zatrzymania czasu, spowolnienia go, przyspieszenia czy cofania go. Naprawdę ciekawe miejsce. A, że eksperymenty idą na coraz bardziej zaawansowany poziom, tylko świadczy o inteligencji naukowców tu pracujących. ~*Bo wiecie, Wielki Elektronik jest zajebisty, więc z niezajebistymi osobami by się nie zadawał. <3*~

A następnie udaliśmy się do Sektora R~apidito~. Gdy przed nim staliśmy, Elektronik powiedział:

~- StreamType~

~*Najlepiej x"D*~

- A to następny z ciekawszych sektorów, czyli Sektor R. Znajdują się tu portale w różne miejsca, wymiary, lata i epoki historyczne. ~*~<Zapierdalają>~*~ Można się dzięki nim przeteleportować do np. początków świata i sprawdzić, jak ten świat powstał, żeby wiedzieć po której stronie się opowiedzieć czy jak będzie wyglądała przyszłość. Naprawdę bardzo ciekawy Sektor. ~Deutsch?~

Po czym ruszyliśmy do Sektora S~*pierdalaj*~~SEKTOR SPIERDALAJ. JA JEBE. XDDDDDD~ ~*Najkulturalniejszy sektor w bazie. xDDD*~ ~xDDDDDD~ Gdy przed nim staliśmy, Wielki Elektronik rzekł:

~*- Wybierz podkategorię.*~

~PRZESTAŃ X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

~*Nie :D*~

- A oto kolejny z ciekawszych sektorów, czyli Sektor S. Są tu laboratoria przeznaczone do eksperymentów nad technologią transferującą do postaci hologramów. ~*<Zaiwania>*~ Można sobie za pomocą tej technologii pożyć jako hologram. Aby powrócić do ludzkiej postaci, wystarczy wyjść z sektora. Obecnie trwają prace nad tym aby powrócić do postaci człowieka w dowolnym momencie i, żeby poza sektorem również dało się żyć w postaci ~spierdoliny życiowej.~ ~*GRZEGORZ, NO! XDDD*~ ~:DDD~ hologramu. Naprawdę ciekawe. ~W chÓj.~

Po tych słowach, udaliśmy się dalej. Gdy znaleźliśmy się przed Sektorem T~apicerka~, Elektronik powiedział:

~- Dla rodzin 500+, dla Misiewicza 50000+~ 

~*Teraz zdania z memów, tak? xDDD*~

~To tylko jeden, bo zajebistego mema znalazłem. xDDD~

- A oto Sektor T. Nie jest on za ciekawy. Jest to po prostu składowisko różnego rodzaju nieudanych wersji robotów. Jednak, jako iż nie potrafię się ich od tak pozbyć, trafiają tutaj. Jest tu także takie pomieszczenie, gdzie znajduje się tzw. Moja historia, czyli jak wyglądały roboty od momentu, gdy pierwszy raz zacząłem je tworzyć do teraz. Jedynie to jest w tym sektorze ciekawe.

I ruszyliśmy do Sektora U~pierdolony~ ~*Upierdolony sektor. Cudownie. xDDD*~. Kiedy przed nim staliśmy, Wielki Elektronik rzekł:

~*- Katalog systemu Windows: C:\WINDOWS*~

~Jezu ;"D~

- A oto Sektor U. Tutaj nie radzę wchodzić ze względu na to, że znajduje się tu główny komputer sterujący bazą. Nie chciałbym aby został zniszczony, bo mogłoby mieć to fatalne skutki. Są tu wszystkie centrale, z których komputer się składa. Jest on tak wielki, że potrzebny był na niego osobny sektor. Poza nim oraz panelami nim sterującymi, nie ma tu nic ciekawego. ~<Wchodzi i wbija w komputer siekierę.> :DDD~ ~*GRZEGORZ! x""D*~ ~>:D~

Po tym, poszliśmy do Sektora V~*olatile*~. Gdy przed nim stanęliśmy, Elektronik powiedział:

~*- Całkowita pamięć fizyczna: 7,91 GB*~

~Cudnie. xDDD~

~*:D*~

- Ten sektor, ze względów, o których opowiem później, spełnia dwie funkcje. Pierwszą jest testowanie technologii zbrojeniowej. ~<Zakurwia>~ Jest ona poddawana testom sprawdzającym ich wytrzymałość, działanie, etc. Jeśli coś jest nie tak, jak powinno, jest to naprawiane. Druga funkcja to eksperymenty nad materiałami niebezpiecznymi, czyli np. nad ~gównem Dawida~ ~*Znowu? xDDD*~ ~No co? Gówno Dawida to niebezpieczna trucizna! xDDD~ oksygenem. Radzę tam być uważnym, szczególnie z powodu, który opowiem za dwa sektory. Szczególnie radzę uważać na beczki z radioaktywną wodą. Nie chcę mieć skażonego sektora. ~<Wylewa> :DDDDDDDDDDDDD~ ~*GRZEGORZ, DO KURWY! xDDD*~ ~;"D~

I ruszyliśmy dalej. Kiedy znaleźliśmy się przed Sektorem W~pierdol~ ~*Sektor wpierdol. xDDD*~ ~Najdelikatniejszy sektor w bazie. xDDD~, Wielki Elektronik powiedział:

- A oto Sektor W. Jest on moim prywatnym sektorem, do którego mogę wchodzić tylko ja. Bez pozwolenia nikt inny nie może tu ~srać~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~No co? :D~ wchodzić. Tu mieszkam i czasem przebywam. Więc tu nie wchodź, chyba, że ci pozwolę. I właściwie tyle. Ten sektor to taki mój dom.

Po tych słowach poszliśmy dalej w dół. Kiedy byliśmy przed Sektorem X~*orax*~, na drzwiach ujrzałam napis:

WARNING!

DEADLY ~DAVID SHIT!~ NEUROTOXIN!"

~*Grzegorz, ty mentalny gimnazjalisto! xDDD*~

~Mówiłem, że gówno Dawida to trucizna? ;"""D~

Na innych sektorach nie było żadnych ostrzeżeń. Zdziwiłam się i przeraziłam. Sektor z takim napisem musiał być cholernie ~*[Przekreślony Tekst]*~nie~*[/Przekreślony Tekst]*~bezpieczny. ~RAMONINTH! xDDD~ ~*Ty możesz, to ja też. xDDD*~ Chwilę potem, Elektronik rzekł:

- Echhh...A oto i Zakazany Sektor, czyli Sektor X. Lub Sektor Złych Wspomnień, ale to raczej tylko dla mnie. Służył on niegdyś do eksperymentów na materiałach niebezpiecznych. ~Takich jak gówno Dawida.~ ~*Ja tego downa nigdy nie wychowam. Ktoś chce się podjąć wyzwania? xD*~ ~:D~ Obecnie tę funkcję przejął Sektor V. Opowiem ci, dlaczego to miejsce już nie jest takie samo. Któregoś dnia, eksperymentowałem tam z beczkami z ~gównem Dawida~ ~*Dopłacę...*~ ~:DDD~ neurotoksyną. Sprawdzałem ich wytrzymałość, kiedy zostawały poddawane różnym ciśnieniom. W którymś momencie, kiedy na chwilę je zostawiłem i poszedłem podnieś beczkę z oksygenem, gdyż przewróciła się, jedna z beczek z ~gównem Dawida~ ~*Dam ciastko?*~ ~;"D~ neurotoksyną pękła, do dziś nie wiem, z jakiego powodu, przez co pomieszczenie zaczął wypełniać śmiercionośny gaz., ~*PRZECINEK, GTFO!*~ ~A poza tym: *śmiercionośne gówno Dawida.~ ~*Oddam też moją kochaną herbatę w zamian za wychowanie go?*~ ~Hehe :D~ Kiedy się zorientowałem, chciałem stamtąd uciec, aby się nie udusić. Jednak, nie zdążyłem otworzyć drzwi, gdyż zemdlałem. Życie uratował mi, z tego, co się dowiedziałem, kiedy się obudziłem, mój zaufany sługa, płk. Alojzy Bąbel, którego miałaś już okazję poznać. Kiedy wróciłem do zdrowia, bo jednak zatrucie gazem było duże, odciąłem sektor od świata, zablokowałem przejście i wymontowałem przycisk z windy, aby nikt nie mógł się tam dostać. A sam pechowy Sektor jest obecnie nadal skażony ~gównem Dawida~ ~*Ja cię zapierdolę. xDDD*~ ~:D~ gazem, co widać po uwadze na drzwiach. . ~KROPKA, SPIEPRZAJ!~ Staram się go na wszelkie sposoby pozbyć jednak nie daję rady. Nie wiem, co za cholerstwo mi sprzedali na tym czarnym rynku. ~:D~ Nie wchodź tu, jeśli nie chcesz się udusić. W sumie i tak tu nikt nie wejdzie, bo drzwi są zablokowane. I nie próbuj się tu dostać. Nie chciałbym cię mieć na sumieniu. ~*Ooo... <3*~

Następnie, po tej długiej opowieści, udaliśmy się do Sektora Y~psilon~. Gdy przed nim staliśmy, Wielki Elektronik rzekł:

~- Dostępna pamięć fizyczna: 4,99 GB~

~*Najlepiej xDDD*~

- A oto Sektor Y. Znajduje się tu po prostu szpital. W takiej bazie jest on cholernie potrzebny, np. gdy ktoś się poparzy do II stopnia. Ja byłem tu tylko raz, po incydencie z ~gównem Dawida~ ~*Nie, serio, jest tu ktoś, kto umie wychowywać dorosłych gimbusów? xDDD*~ ~Mnie nikt nie wychowa. :D~ ~*;_;*~ ~:D~ neurotoksyną w Sektorze X. Tak praktycznie nawet nie wiem, kto tu trafia.

Gdy zaś ruszyliśmy dalej i znaleźliśmy się przed ostatnim sektorem, Wielki Elektronik powiedział:

- A oto ostatni cel naszej podróży. Sektor Z~akurwiacz~ ~*GENIALNIE XDDD*~ ~:D~. Znajduje się tu magazyn. Są tu stworzone i w pełni działające maszyny, magazynki do broni, części do maszyn, etc. Jest on potrzebny i często trzeba go uzupełniać, tak się przydaje.

Następnie poszliśmy do windy i ruszyliśmy do Sektora A~*SDAS*~. W czasie jazdy, ja rzekłam:

- Ale skoro ty stworzyłeś tyle ponad ludzkich rzeczy, np. portale do choćby różnych lat, to musisz być nadludzko inteligentny!

~*Wielki Elektronik jest zajebisty, so...*~

- Oj, nie przesadzaaajmy...Zaraz tam nadludzko. Po prostu rozwijam technologię. I wykorzystuję ją do swoich celów.– Odparł

- O. Kolejna zaleta. Skromność. – Powiedziałam

- Oj, przeeestań. – Rzekł

~:D~

Po tej rozmowie, dalej jechaliśmy w górę, rozmawiając w międzyczasie ~*Ja już na temat międzyczasu się wypowiadałam.*~ na różne tematy...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #76.

~Jeszcze coś analizujemy?~

~*Znalazłam pomysł, który mnie wkurwił, dlatego przerwałam format, aby go zanalizować.*~

~Już się boję. ;_;~

Wspomnienia: Oczami dr. Wallace Breena.

(...) Kiedy zaś wyszedłem z pokoju, w którym byłem i ruszyłem się przejść, w pewnym momencie drogi ujrzałem, również przemierzającego korytarz, jakiegoś mężczyznę. Chwilę później, kiedy mnie zauważył, rzekł:

~- Album z kolekcji biblioteka: Dirty Bass (Deluxe)~

~*Najlepsze, co można powiedzieć. xDDD*~

~Wiem :D~

- O. Wallace Breen?

- No tak. Skąd wiesz, jak się nazywam? – Odpowiedziałem pytaniem na pytanie.

~Szybko przeszli na "ty".~

- To ja znalazłem nieprzytomną Ramoninth, kiedy wtedy leżała obok martwego ciebie. A później, ona w opowieści o swojej przeszłości wspomniała o tobie. - Wyjaśnił

- Czyli to ty jesteś Wielkim Elektronikiem? - Spytałem

- Tak. W ogóle to skąd wiesz, jak się zwę? - Odpowiedział

~*KURWA MAĆ!!! WIELKI ELEKTRONIK JEST NIEŚMIERTELNY, DO JASNEGO KURWINOKSA!!! <Wściekle wzdycha.>*~

~Jaki wkurw...~

~*Ja po prostu nienawidzę krzywdzenia kanonu.*~

- Bo ciągle obserwuję Ramoninth. Więc widzę, co robi i z kim się zadaje. - Odrzekłem

- O właśnie. Skoro ją obserwujesz, to gdzie ona teraz jest i co się z nią dzieje? - Zapytał

~*Jest w kiblu, sra.*~

~JEZU XDDD~

~*:D*~

- Z tego co widziałem, to uciekła z planety Mango ~*Bo w ten genialny sposób została nazwana główna planeta w "Pan Kleks w kosmosie".*~ i w drodze na Ziemię trafiła, no cóż, nie tam, gdzie powinna. - Poinformowałem

- Czyli gdzie? - Dopytał

- Do Krainy Grzybów. ~*:D*~ Żal mnie się jej robi, jak widzę, jak się tam męczy. - Odpowiedziałem

- Krainy Grzybów?! To to w ogóle istnieje?! – Spytał ze zdziwieniem.

~Kraina Grzybów is love, Kraina Grzybów is life.~

- Też się zdziwiłem, gdy to zobaczyłem, ale jak widać – tak. – Powiedziałem

- Nawet po śmierci jeszcze wiele rzeczy mnie zaskoczy... - Odparł

Po tej rozmowie, oboje rozeszliśmy się w swoje strony...

~*Jakby NIC się nie stało.*~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #91.

~Ło skurwesyn, jaki skok.~

~*Wcześniej jednak nie było więcej nowotworów.*~

Sąsiedzi – 2036, część 3: Porwanie

(...) Kiedy zaś Grzegorz zabił Klarę i Dawida, ~którego gówno prawie zajebało Wielkiego Elektronika~ ~*GRZEGORZ NO! x"D*~ ~:DDD~ wszedł do pomieszczenia głównego ich bazy. Kiedy to zrobił ujrzał, że było tam całkowicie pusto. Zaś pod jedną ze ścian leżała odwrócona, skulona i trzęsąca się z zimna Laura. ~**Laóra*~ ~LAÓRA XDDD~ ~*:D*~ Słychać było, że cicho płakała. Od razu podszedł do niej, usiadł obok, podniósł ją, przewrócił na plecy i położył sobie na kolanach. Kiedy dziewczyna go zobaczyła, powiedziała słabym głosem:

~- Wyślij do programu OneNote 16~

~*Zjebałeś atmosferę, brawo. xDDD*~

~:D~

- Grzegorz...

- Kochanie...Nie bój się. Jestem przy tobie. Już jesteś ~*nie*~bezpieczna... - Rzekł

Następnie zaś, odwiązał swój stary płaszcz, który miał przewiązany w pasie i szczelnie okrył nim dziewczynę. Kiedy to zrobił, czule przytulił ją do siebie. Ona również mocno się w niego wtuliła. Po chwili, ten czule i długo pocałował ją, a następnie zamknął ~dupę~ ~*Znowu zjebałeś atmosferę. xDDD*~ ~Wiem i dobrze mi z tym. :D~ oczy. Mając ją miał wszystko. Gdy zaś po paru sekundach otworzył oczy wstał i wraz z ukochaną wyszedł z pomieszczenia i budynku. Jako iż wcześniej zauważył swój pojazd, wszedł do środka, położył Laurę na siedzeniu w kokpicie i wtedy zauważył, że nigdzie nie było kluczyków, przez co nie mogli ruszyć. Widząc to, zwrócił się do ukochanej:

~- Wyślij do programu OneNote 2013~

~*GRZEGORZ, TY KURWICO! xDDD*~

~:DDD~

- Skarbie...Będziemy musieli wrócić na piechotę. Tu nie ma kluczyków.

~Broń cię Panie Boże, abyś się kofa telepnął. ;========;~

- A...A jak umrę? – Spytała ze strachem.

~To będę szczęśliwy. :*~

- Nie umrzesz. Nie dopuszczę do tego.

Po tej rozmowie, podniósł ją, przytulił do siebie i ruszył w kierunku wyjścia...

(...)

~*Ale mnie się nie chce analizować, eks di. Dziś wyjątkowo na tyle.*~

~I dobrze.~

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #92.

Sąsiedzi – 2036, część 3: Porwanie

(...) Kiedy zaś weszliśmy do starej komórki, zamknąłem drzwi, zdjąłem kaptur i ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No ja pierdolę. Początek analizy na dziś, a ten już. xDDD*~ ~:D~ sennym wzrokiem przeczesałem pomieszczenie. Nie było ono wielkie, ale dało się tam przespać noc. Podszedłem więc do jednej ze ścian i, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Ze ścianą? x""D*~ ~No co? :D~ wraz z już śpiącą, przytuloną do mnie Laurą, położyłem się na podłodze, kładąc głowę na zimnych kafelkach. Chwilę później, zamknąłem zmęczone oczy. Po paru minutach nie dało się słyszeć nic poza moimi słabymi, płytkimi oddechami oraz cichutkimi oddechami me~go kibla~~*JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:DDD~ ukochanej. Kilka chwil potem – usnąłem...

 

Jednak ta noc nie należała do szczęśliwych. Bowiem...Przyśniła mnie się moja rodzina. I czasy, kiedy byłem jeszcze mały. ~Kiedy byłem mały, zapierdalałem z kijem po podwórku goniąc się z mymi braćmi i nikt się nie czepiał. :D~ ~*Już wiem, czemu jesteś jebnięty. xDDD*~ ~:DDD~ Moja matka, której to zawsze mogłem się zwierzyć, gdy było mi smutno, mój ojciec, z którym zawsze mogłem porozmawiać...My troje, tacy szczęśliwi i kochający się nawzajem...Te wszystkie szczęśliwe chwile, które z nimi spędziłem... ~<Rzyga tęczą>~

 

Obudził mnie głos Laury oraz to, że mną potrząsała. Mówiła:

- Grzegorz...Grzegorz...Obudź się! ~*Kurwa mać, ty deklu, już dwunasta!*~

~Cudownie. xDDD~

~*:D*~

Kiedy otworzyłem oczy, widziałem wszystko przez łzy. Płakałem. ~To zdanie pojedyncze jest ewidentnie wyewidencjonowanie ewidentną przeewidencjonowaną przesadą.~ ~*Jaki łamaniec językowy. xD*~ ~Poloniści byliby ze mnie dumni. :D~ Oprócz tego, trząsłem się z płaczu. Chwilę potem, spytała mnie:

~*- Zainstalowałam ci w kompie to:

Super, co nie? :D*~

~Bądź zbrodniarzem wojennym: Wiele lat potem, zrobią z ciebie ransomware. xDDD~

~*;"D*~

- Czemu płaczesz? Co ci się stało? Wyglądasz jakbyś cierpiał.

W tym momencie rozpłakałem się jeszcze bardziej i przytuliłem ją do siebie. Chwilę później, poczułem na sobie jej ~*dupę*~ ~JEZU XDDDDDDDD~ ~*:D*~ ręce, co znaczyło, że ona również mnie przytuliła. Po chwili powiedziałem, nadal zapłakanym głosem:

~- Ty dziwko! Nie stać mnie na odblokowanie plików, a tam były tajne plany atomowe! Wszystkie dolary przebuliłem na Bitcoin!~

~*Genialnie. Te priorytety. xDDD*~

~Wieeem :D~

- Oh, Lauro...Bo przyśniła mnie się moja rodzina...I te wszystkie chwile, które spędziliśmy razem...Tak za nimi tęsknię...Tak chcę już zniszczyć ten pierdolony świat ~:D~ i wrócić do nich...

- Nie płacz. Może niedługo uda nam się zrealizować twój cel i wrócisz do nich. – Rzekła

Po tych słowach, nastała cisza. Słychać było tylko mój płacz. I...Nie wiem, jak to się stało, ale w pewnym momencie moje oczy zamknęły się, a ja zasnąłem... ~*Leń. <- Kropka stanowczości. <- Kolejna. <- ∞*~

 

Około godzinę później, kiedy obudziłem się, ujrzałem twarz mej ukochanej. ~Była tak szpetna, że aż żałowałem, że nie mogłem manipulować swoim wzrokiem, aby wyfotoszopować tą krzywą mordę.~ ~*Jaka szczerość. xDDD*~ ~:D~ Chwilę później, spytała ona:

~- Komputer\HKEY_USERS\S-1-5-18\Software\Microsoft\SBE\SAL?~

~*Ja jebe, znów? xDDD*~

~Kocham psuć atmosferę. :D~

~*Widać xD*~

- I co? Lepiej?

- Tak, już tak...Przynajmniej trochę... - Odparłem

Po tych słowach, wstałem. Kiedy to zrobiłem, okazało się, że leżałem na jej kolanach. Mimo wszystko, chwyciłem ją za rękę i oboje ruszyliśmy w drogę do naszej bazy...

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #93.

~*Niedługo koniec, bo po setnym pomyśle już raka nie ma.*~

~Ufff...~

Sąsiedzi – 2036, część 4: Ostateczne starcie.

(...) Kiedy zaś Laura weszła do bazy, ujrzała tam nieprzytomnych Grzegorza, ~*Grzegorza*~ Patryka i ~Grzegorza~ Mateusza. ~*Byłaby beka, gdyby tam serio było trzech Gregorych. xD*~ Wokół Grzegorza natomiast, ciekły wąskie stróżki krwi. Chociaż nie wiadomo, czy była to krew, gdyż owa ciecz była czarna. ~>:D~ ~*Boję się ciebie... ;___;*~ ~>:DD~ Od razu podbiegła najpierw do ukochanego. Kiedy to zrobiła, chwyciła jego prawą rękę, podwinęła rękaw jego płaszcza i ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*RĘKĘ? XDDD*~ ~No co? To Opkolandia, tu wszystko jest możliwe. x"D~ chwyciła nadgarstek. Dało się wyczuć słaby puls, co znaczyło, że żył. Od razu odetchnęła ona z ulgą. Następnie podeszła kolejno do Patryka i Mateusza i również sprawdziła ich puls. Nie dało się go wyczuć, co znaczyło, że nie żyli. ~JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!~ ~*Jaki zaciesz. xD*~ Mimo wszystko, podniosła ona ukochanego i przeniosła do skrzydła szpitalnego...

(...)

- Czy on będzie żył?!

~*Nie Eks Di*~

~TA REAKCJA! XDDD~

~*:D*~

- Nie wiem, proszę pani. Jest w bardzo złym stanie. Ma zapadnięte płuca, przez co lewe przygniata serce, które przez to słabiej bije. ~:DDD To ja mu to zrobiłem! :DDD~ ~*GRZEGORZ, TY KURWIKSIE! xDDD*~ ~;"D~ Również stracił dużo...krwi? Być może, ale nie wiemy, czym jest ta czarna ciecz, która wypływała z jego ran. ~Toż to gówno Dawida!~ ~*Ja cię już nie wychowam. xDDD*~ ~Hehe :D~ Oprócz tego ma ranę otwartą parę milimetrów od serca. – Odpowiedział lekarz.

Po tych słowach, musiał odejść sprawdzić, co z Grzegorzem. Gdy Laura została sama, pierwszy raz w życiu, mimo iż była ateistką, upadła na kolana i zaczęła się gorliwie modlić o przeżycie jej ukochanego... ~Oooo... <3~

(...)

_______________________________________________

~*MEGA ULTRA HIPER QUANTUM CANCER WARNING!*~

~Oł noł ;_;~

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #94.

SĄSIEDZI – 2036

*Rozdział <Tu wstawić w przyszłości numer.>, ~666~ ~*Nosz... xD*~ ~:DDD~ wersja oczami Daniel~*eł*~a.*

(...) Jednak, w pewnym momencie pracy poczułem, że w pomieszczeniu zrobiło się duszno. Jednak tak, że ewidentnie ciężej się oddychało. ~No ja jebe, teraz Andromeda pierdzi.~ ~*DO CHOLERY! xDDD*~ ~;""""D~ Próbowałem skupić się na dalszej pracy, jednak nie mogłem, gdyż zrobiłem się senny i oczy same mnie się zamykały. Niby nie byłem zwolennikiem spania w pracy, ~Ja tam w mojej dziesiątej pracy prawie ciągle spałem. :D~ ~*Jest się czym chwalić... xDDD*~ ~;"D~ ale teraz byłem tak śpiący...Zamknąłem więc laptopa, położyłem głowę na blacie biurka i zamknąłem oczy. Chwilę potem – usnąłem...

 

Nie wiem, ile czasu spałem. Obudziło mnie potrząsanie mną i głos Wilhelma (zajebiste imię, nie? xD), ~*EMOTKA W OPOWIADANIU?! <Przeładowuje dezintegrator.> ZAJEBAĆ!*~ czyli jednego z pracowników mej korporacji, który mówił:

~- Trwa odświeżanie informacji o systemie...~

~*Najlepsze, co ktokolwiek kiedykolwiek mógłby powiedzieć. xDDD*~

~:D~

- Daniel...Daniel...Obudź się!

Po chwili otworzyłem oczy. Kiedy to zrobiłem, powiedziałem:

~*- CacheHashTableSize*~

~Cudnie xD~

- Co...Co się stało?

- Wiem tylko tyle, że jak tu wszedłem, to już spałeś. W ogóle to duszno tu miałeś. Kiedy poszedłem sprawdzić, co stało się z wywietrznikami okazało się, że były wyłączone. – Odpowiedział

~To ja je wyłączyłem. :D~

~*Wyjdź. xDDD*~

~Nie! :D~

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #95.

Nowe życie.

(...) Była godzina ósma rano. Xyam oraz jego rodzice jeszcze sp~*r~ali. ~*GRZEGORZ! x"D*~ ~Hehe :D~ Jedyni, którzy byli na nogach, to służba oraz Laura. ~**Laóra*~ Dziewczyna siedziała w ogrodzie, który znajdował się na tyłach pałacu. Obecne była na dużym, miękkim fotelu, z stolikiem przyczepionym do ramienia. Czytała książkę. ~*AAA!!! ZDANIE POJEDYNCZEEE!*~ ~-_-~ Wiał ciepły, wiosenny wiatr, powodując szum liści drzew, które tam się znajdowały. Czarny jak noc ~KURWA, JA JEBE! To miało być opko! Co tu robi porównanie?!?!?!? OOO.OOO~ ~***.***~ kosmyk włosów dziewczyny opadał jej na ~dupę~ ~*Grzegorz, ty mentalny gówniaku! xDDD*~ ~:DDD~ twarz. Po chwili zaś, usłyszała kroki. Nie przejęła się tym. Myślała, że to jakieś zwierzęta sobie chodzą, gdyż było ich trochę w owym miejscu. Lecz, w którejś chwili, ktoś gwałtownie uniósł ją do ~dołu~ ~*JAK? XDDD*~ ~Magia Opkolandii. :D~ góry. Od razu pisnęła ona, gdyż przestraszyła się tego. Nastąpiło to tak znienacka. Mimo to, odwróciła głowę aby sprawdzić, kto był za to odpowiedzialny. Po zrobieniu tego, zauważyła Xyama. Widząc go, rzekła:

~- Raportowanie błędów systemu Windows.~

~*Zjebałeś atmosferę, gratulacje. xD*~

~Wiem, jestem najlepszy. :D~

- Xyam...Nie strasz mnie tak więcej...

- Oj, przepraszam. Hehe. – Odparł, po czym posadził ją na fotelu.

(...)

_______________________________________________  

Niezrealizowane pomysły na opowiadania #99.

~Znowu skok?~

~*Tak, bo kilka poprzednich nie było niedojebane. I to ostatni pierdolec do analizy. Potem raka nie ma, a jak jest, to tylko lekko nim jebie, a nie wypala mózg.*~

~AWWW YEEEAAAHHH! <333~

Nadzieja dla świata.

(...) Jednak, Erich zdenerwował Aarona w nieodpowiednim czasie. Przez to, w pewnym momencie poczuł przyciskaną mu do gardła lufę AK-47 oraz zaciskaną na jego szyi, z całej siły dłoń. ~Zgaduję, że to mój syn. Aaron w sensie. :D~ Chwilę potem, gdy Erich z trudem łapał oddech, Aaron syknął:

~*- ShadowFileMaxClients!*~

~Najlepiej xD~

- Zamknij się do cholery, albo przestrzelę ci gardło!

- Do...Dobrze... <Próba złapania oddechu.> J...Już nie... <Rozpaczliwa próba złapania oddechu.> Nie będę... - Powiedział Erich, z trudem łapiąc powietrze.

Chwilę później, Aaron opuścił broń i puścił prawie nieprzytomnego Ericha. Kiedy to zrobił, Erich opadł na podłogę, a Aaron wyszedł. ~*Jak kulturalnie. xDDD*~ Zaś jego towarzysz, charcząc, łapał powietrze. Po paru minutach, kiedy mógł już normalnie oddychać, podniósł się z ~kibla~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:DDD~ podłogi...

(...)

~*Di Ent*~

~NARESZCIE! :*~

~*Wiem, też zaczynało mnie się to nudzić. To teraz format i analiza końcowa.*~

_______________________________________________  

Woah, w końcu przez to przebrnęłam. Szczerze powiedziawszy, nie jestem do końca pewna, ile to analizowałam, ale chyba tydzień wyjdzie, tak mnie się wydaje. Cieszę się, że jednak rak content tego folderu zajmował tylko tyle, a nie sięgał do na początku podejrzewanego dwieście pięćdziesiątego dziewiątego pomysłu, bo by mnie cholera trafiła. Oczywiście ciągle prowadzę ten folder, ale to, co tu macie, to takie moje najpierwsiejsze pomysły. Wiadomo, teraz są one ogarnięte, nie są pisane takimi czcionkami:

I po prostu da się je czytać. Te najpierwsiejsze, szczególnie zawierające moje niegdyś ulubione opisy, to po prostu była katorga. Jednak teraz, standardowo, milsza część czyli nasze analizy końcowe:

~*W tych pomysłach denerwowała mnie przede wszystkim powtarzalność. Tak, ja wiem, że bardzo często do jednego opowiadania ma się mnóstwo pomysłów, z czego nie wszystkie zostają później wykorzystane i z perspektywy czasu uważam, że taki folder jest czymś dobrym, bo już z jednego z pomysłów, które się tu pojawiły kompletnie przebudowałam fabułę jednego mojego FanFiction, ale...nie mogłam na przykład zrobić jednego dokumentu związanego z jednym opowiadaniem i tam wklejać wszystkie pomysły? Fakt, że ten folder w chwili obecnej waży już trzydzieści dwa megabajty o czymś świadczy. Poza tym, spowodowałoby to, że nie gubiłabym potrzebnych w danym momencie pomysłów, tylko wszystko byłoby w jednym miejscu. Poza tym, denerwowało mnie to trochę, jak podczas analizy ciągle trafiałam na ten sam FanFiction, a tak mogłabym to jakoś przeplatać. W sumie, wkrótce pewnie tak zrobię, bo to tylko ułatwiłoby sprawę.*~

~W tych pomysłach denerwowała mnie w sumie nuda. Fakt, niektóre były ciekawsze, ale większość to po prostu było wałkowanie tego samego wątku, tylko z zmienionymi niektórymi fragmentami. Rozumiem, że do danego wątku można mieć więcej pomysłów na jego pociągnięcie, ale można by to jakoś wpleść w jeden dokument Worda, na przykład te same sceny napisać kilka razy w jednym dokumencie. Wtedy folder ważyłby mniej, a poza tym nie trzeba byłoby rozdzielać tego nie wiadomo ile razy. A, w tych pomysłach denerwowała mnie jeszcze jedna rzecz, czyli jeśli pomysł dotyczył FanFiction, to najczęściej było tam sporo krzywdzeń kanonów.

Zacznijmy od "Half-Life 2", gdyż "Wspomnienia" zahaczają też o to uniwersum. Otóż, w tych pomysłach z Wallace Breena robiono OOC. No sorki, ale Breen to skurwysyn. Taka prawda, on jest skurwysynem. W końcu to on w serii oryginalnej sprowadził Kombinat na Ziemię, pośrednio doprowadzając do wydarzeń, które zapoczątkowały pierwszą część "Half-Life", czyli Kaskady Rezonansowej, a jak wiemy, Kombinat to samo zło. No oprócz tego, Kaskada Rezonansowa zabiła sporo pracowników Black Mesy tak przy okazji. Znaczy dobra, on psychopatą nie jest, więc może mógłby kogoś pokochać, ale w jego wypadku musiałoby minąć duuużo czasu. Oczywiście ciężko byłoby to opisać w narracji pierwszoosobowej prowadzonej z perspektywy głównej bohaterki, gdyż obecnie to FanFiction jest tak prowadzone, ale to też dałoby się jakoś wpleść.

 

Przejdźmy teraz do uniwersum filmów o Panu Kleksie. Tak, Wielki Elektronik jest nieśmiertelny, więc nie wiem czemu w tychże pomysłach był uśmiercany. Znaczy w filmie "Pan Kleks w kosmosie" nie jest to po ostatecznej i jakże zjebanej walce Pana Kleksa z Wielkim Elektronikiem wyjaśnione, ale...Wielki Elektronik potem się jeszcze pojawia, na chama wbijając w ostatniej scenie i psując widzom nadzieję na dowiedzenie się największej tajemnicy tego filmu, czyli co do cholery jest w Szmaragdowej Szkatułce. Wiem, w filmie "Tryumf Pana Kleksa" Wielki Elektronik już się nie pojawia, ale heeej! Przypominam, że Henryk Bista, który grał Wielkiego Elektronika już wtedy nie żył, a czuję, że jeśli by żył, to w samym filmie Wielki Elektronik mógłby się pojawić. Więc nie rozumiem, dlaczego dawna Ramoninth uśmiercała nieśmiertelną postać. Wat the fak.

 

Ale tak poza tym, koncepcja na takie pomysły jest dobra, bo mogą się one w przyszłości przydać, aby choćby sobie powspominać, jakie się miało pomysły na różne opowiadania, jednak nie powinny one być takie nieogarnięte jak te tutaj.~

 

Wspólnie: Koncepcja dobra, ale te pomysły zanalizowane tu były katorgą!

_______________________________________________  

~*Kuźwa, Grzegorz, zawsze wiedziałam, że dobrze wybrałam sobie idola na początku mej przygody z YouTube.*~

~Czemu?~

~*Te pomysły to nawet nie było opowiadanie, a ty najebałeś cztery akapity analizy końcowej.*~

~Hehe :D Po prostu jak się rozgadam, to muszę wyczerpać temat, aby skończyć.~

~*Ogólnie ty ostatnio masz jakiś słowotok. Na przykład Slade wczoraj prosił cię o opinię co do wyboru komputera, a ty mu dojebałeś taką recenzję dwóch modeli, że mogłyby pięć stron w Wordzie zająć. xD*~

~:D~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^