Oceniają:
~* - Ja
\/ - Rivienna
~ - Grzegorz
Antychryst
Gościnnie:
() - Wielki
Elektronik
To opowiadanie ma dwadzieścia trzy rozdziały, więc o wiele mniej, niż pierwotnie przypuszczałam. Opowiada ono o Grzegorzu i Andromedzie, którzy wraz z innymi złoczyńcami zostali zesłani na Silver Planet. Któregoś dnia, gdy nie zabili pewnego jeńca, stali się obiektem prześladowań ichniejszej społeczności i, aby odzyskać honor, postanawiają
zniszczyć Ziemię. Miało być zajebiście, ale jak zwykle, zamiast wspaniałych przygód i wartkiej akcji wyszło opko. Na szczęście nie opko+, ale jednak łopko.~*Mi to ogólnie kiedyś pisanie nie wychodziło.*~
\To właśnie widać po tym, że musimy użerać się z
tForami./
~Już się boję, co tu będzie. A w ogóle, siemka
Elektronik! Nie spodziewałem się, że kiedykolwiek cię tu zobaczę.~
(Przyszedłem sprawdzić, czy faktycznie jest tu tak
tragicznie, że dramatyzujecie za każdym razem, gdy Ramoninth zachciewa się z
czegoś ponabijać.)
~*Wolałbyś nie widzieć mego pierwszego FanFiction.*~
(Podejrzewam, że nawet nie chciałbym sobie go
wyobrażać.)
~#TakJest ;=;~
Zaczynajmy!
_______________________________________________
FABUŁA
Grzegorz i Andromeda po odmowie
zabójstwa jeńca sprowadzonego z Ziemi na Silver Planet okryli się hańbą. Aby
odzyskać honor, postanawiają zniszczyć jakąś planetę. Na ich cel pada Ziemia.
Sprowadzają się więc na tą planetę i próbują ją zniszczyć. Niestety,
przeszkadzają im w tym ich nowi wrogowie. Któregoś dnia, coś się zmienia.
Grzegorz zauważa jakąś gwiazdę w kształcie bumerangu. Od Andromedy dowiaduje
się, że jeśli gwiazda dotknie Ziemi, to ta zostanie zniszczona. Niestety, ku
nieszczęściu Grzegorza i Andromedy, gwiazda najprawdopodobniej nie dotknie
naszej planety. Następnego dnia, po zobaczeniu gwiazdy, dwójka dowiaduje się,
że na Oceanie Grenlandzkim (Przepraszam za wtrącenie, ale pierdolnąłem.
Nie ma takiego oceanu.) ~*Wiem o tym i podejrzewałam, że któryś z
was się wtrąci. Kiedyś byłam niedojebana.*~ jest możliwość jej
złapania. Postanawiają więc ją zdobyć. Jednak muszą zmierzyć się z
przeciwnościami losu...
_______________________________________________
BOHATEROWIE
~*Wybaczcie mi, ale tutaj muszę.
Po prostu nie da się przejść obojętnie obok jednej rzeczy z opisu.*~
\Już się boję./
Bohaterowie główni:
Andromeda Lopez
~*Korfa znowu angielskie nazwiska przy polskich
imionach.*~
(A w ogóle, co ona się tak dziwnie nazywa?)
~*Nie wiem, co kiedyś myślałam dając głównym
bohaterkom takie imiona.*~
W chwili obecnej ma ona 2~2~0
lat. ~*NIE STRASZ! ;_;*~ Ma jedno marzenie. Chce zniszczyć
Ziemię. Interesuje się dziennikarstwem i pisarstwem. (Ale ambitna
paleta zainteresowań...) Jej wadami jest to, że jest złośliwa,
niecierpliwa, wredna oraz bywa egoistyczna. Jej zaletami zaś jest to, że bywa
miła, \Ale pamiętajmy, że jest złośliwa./ jest pomocna
oraz uczciwa. Posiada ona nadprzyrodzone zdolności. ~*Dlatego to tu
wrzuciłam. Te jej nadprzyrodzone zdolności NIGDY się nie pojawią i NIGDY nie
zostaną wspomniane.*~ ~Wyższy poziom patologii widzę. ;=;~
Grzegorz Miller
W chwili obecnej ma on 2\9/2
lata. ~*Bo nie będę mogła spać po nocach. ;___;*~ \Hehe/ Ma
takie samo marzenie jak Andro(n)meda. Interesuje się najnowszą
technologią i komputerami. (Już go lubię.) ~*Uwierz, jego
zainteresowania nigdy się nie objawią.*~ (Echhh... :-() Jego
wadami jest to, że jest wścibski, gadatliwy, uparty oraz kłótliwy. ~*Też
kocham się kłócić! A jeszcze bardziej wyzywać drugą stronę!*~ (Niestety
niedawno się o tym przekonałem, a dokładniej po twoim wczorajszym powrocie z
postbazy.) ~POSTBAZY XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ (No
co? :D) Jego zaletami zaś jest to, że jest skłonny do poświęceń, ma
poczucie humoru oraz jest cierpliwy. (Ciekawe czy tak jak ja.) ~*Wątpię.
Poza Rivienną nikt nie jest tak cierpliwy jak ty.*~
Bohaterowie epizodyczni:
Patryk Morgan
W chwili obecnej ma on 19~99~ lat. ~*CHRYSTE
;___;*~ ~x"D~ Ma wiele marzeń. \Których
oczywiście nie wymieniono, bo na cholerę./ Interesuje się sportem
i nagrywaniem filmów. ~*Ale ambitnie i pokaźnie.*~ Jego
zaletami jest to, że jest prawdomówny, hojny, bezwarunkowy i koleżeński. Jego
wadami zaś jest to, że jest upierdliwy, bywa psychopatyczny (No ale
jest koleżeński, co nie?) oraz szybko się irytuje. ~*☝️*~
Mateusz Washington
(Spalcie mu nazwisko!)
\Jak można spalić nazwisko?/
(A ja wiem? Może Grzegorz umie.)
~Sry, ale też nie wiem, jak to zrobić. XD~
W chwili obecnej ma on tyle samo lat ile ma Patryk~*ełeł*~. ~PATRYKEŁEŁ!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*;"D*~ Ma on
kilka marzeń. (Których nie wymieniono, bo po co.) Interesuje
się książkami i pisarstwem. \#Ambitnie/ Jego zaletami
jest to, że jest punktualny, ~*:**~ uczciwy, nie kłóci się
oraz jest spokojny. (Te dwie ostatnie zalety to raczej to samo.) Jego
wadami zaś jest to, że bywa niecierpliwy, gadatliwy oraz wredny.
Dawid Miller
W chwili obecnej ma on 21(8888888888888) lat. ~*MATKO
BOSKA! ;________;*~ (:-)) ~Ten uśmiech nienawiści.
XD~ (Wieeem) Ma on jedno marzenie. Chce kogoś
zabić. (Wiem coś o tym, ziom.) Interesuje się najnowszą
technologią i broniami. (O, widać że swój chłop. Lubię go.) ~*Domyślam
się, bo ja też go lubię.*~ Jego wadami jest to, że jest egoistyczny,
psychopatyczny i sadystyczny. Jego zaletami zaś jest to, że bywa miły, uczciwy
i pomocny. \Ale nie zapominajmy, że jest egoistą, psychopatą i
sadystą./
~*Wiem, ledwo zaczęliśmy, ale puściłam tę analizę,
aby ją już zacząć i się od niej nie wymigiwać. Koniec na dziś, ja idę spać, bo
na niemiecki nie wstanę.*~
(Kurde, masz go na dziesiątą czterdzieści.)
~*Ale jak nie wstanę o siódmej, to się spóźnię!*~
(Cenię za punktualność, ale bez przesady!)
\Z nią się nie dogadasz./
~Ona już planuje, że na matury za dwa lata
przyjedzie dwie godziny wcześniej.~
(. . . . . . .)
\Właśnie/
_______________________________________________
1. "Jednego
razu, na planecie zwanej Silver Planet, żyli Grzegorz i Andromeda."
~*Wkurwiłabym się, gdyby znowu pojawiła się
Polska.*~
(A co? Polska to złe miejsce jako lokacja do
opowiadań?)
~Nie, nie o to chodzi. Po prostu w KAŻDYM,
kurwa KAŻDYM dawnym opku Ramoninth akcja rozgrywała się w
Polszy.~
(A, to wiele wyjaśnia.)
~*Chociaż, jakby była w Skierniewicach...*~
\A tej się faza włączyła./
~*Nie moja wina, że w Skierniewicach dzieją się
dziwne rzeczy. Idę normalnie przed siebie, potem zawracam i idę tą samą drogą,
a tu nagle z dupy Intermarche i jakaś droga, przez którą nigdy nie
przechodziłam, jakaś Biedra, której wcześniej tam nie było, w ogóle doszłam do
dziwnej okolicy pełnej porozwalanych śmierci na ulicy, no Skierniewice to nie
dość, że stolica Januszy (trafiłam przez godzinę na trzy Biedronki) i fanów
Widzewa (napisy na murach co rusz o tym świadczą), to jeszcze jakieś dziwne
rzeczy się tam odwalają. A jak przechodziłam przez tą niepokojącą okolicę, to
miałam wrażenie, że ktoś mnie napadnie. Chyba na wycieczki pozawarszawskie będę
zabierać ten nóż, który miałam na wyjeździe na łódki.*~
(Kurwa zajebiście. xD)
~*No co? To jedyna legalna broń w Polsce! :D*~
2. "Niestety,
któregoś dnia, stało się coś, co zmieniło życie Grzegorza i Andromedy na
gorsze..."
~*Spóźnili się dziś na pierwsze metro jadące na
Dworzec Wileński i musieli przez to czekać w pytę czasu, bo kolejny był
przejazdem technicznym?*~
~Znowu ci się faza włączyła? ;=;~
~*Pierwszy raz widziałam zapowiedziany przejazd
techniczny metra M2, so...W każdym razie, nie ma to jak spoiler już w prologu.
;===;*~
(Gorszy by był w tytule opowiadania. Lub w opisie
bohaterów.)
\To drugie już przerabiali./
(Ja pierdolę.)
~*Właśnie ;=;*~
3. "Któregoś dnia, na Silver Planet został sprowadzony
jakiś jeniec, wzięty z Ziemi. Miał on być przeznaczony, jak każdy jego typu, do
zabójstwa."
(Slade by się tam odnalazł.)
\Urocza planeta, z tego co czytam./
~*Wieeem :D*~
4. "Teraz
kolej na zabicie padła na Grzegorza i Andromedę. Jednak, ku zdziwieniu innych
ludzi mieszkających na planecie, dwójka odmówiła zabójstwa."
~A to chuje! Ja bym tego gościa zajebał z radością!~
(Bo jesteś pojebany.)
\Dokładnie tak jak ty./
(Ja w życiu jeszcze nikogo nie zabiłem. Chcę tylko
władzy.)
\Shut.../
(:D)
5. "Od
tego momentu, Grzegorz i Andromeda okryli się hańbą. Wszyscy inni mieszkańcy
planety, gdy widzieli ich na ulicy, szydzili z nich, rzucali w nich kamieniami,
a czasem nawet bili ich."
~Hehe :D~
(Chciałbym coś napisać, ale mózg mnie się zaciął.)
~*Mi w sumie też.*~
6. "Najbardziej
na tym cierpiała Andromeda. Wszyscy traktowali ją gorzej niż Grzegorza.
Bardziej z niej szydzili, mocniej rzucali w nią kamieniami i mocniej ją bili.
Dziewczyna ukrywała swoje emocje przed innymi, lecz gdy była w domu, wybuchała
niekontrolowanym płaczem. Po każdym powrocie do domu, całe ciało ją bardzo
bolało, na dodatek cierpiała również psychicznie. Dziewczyna płakała długo,
bardzo długo. Do momentu w którym nie usnęła zmęczona płaczem, lub do momentu
wypłakania wszystkich swoich emocji. Najczęściej bywał przy niej Grzegorz i
przytulał ją, po czym gładząc Andromedę po głowie cicho siedział. Rozumiał on
ból Andromedy. Chciał coś zrobić, aby inni ludzie liczyli się z nimi, jednak
nie wiedział co..."
~No ależ kurwa oczywiście, bo to Mary Stół zawsze
musi najbardziej cierpieć. ;=;~
~*A poza tym, przemoc jest najlepszym sposobem na
wszystko. Moim planem życiowym jest zapierdolenie wszystkich facetów.*~
(A tej co, że tak nagle stała się nazi feministką?)
~Zobaczyła ten bilbord, który mówił, że
dziewięćdziesiąt procent osób mających emeryturę chyba mniejszą niż tysiąc
złociszczy to kobiety.~
~*Zajebię wszystkich facetów i będziemy miały
lepiej.*~
(Zajebiście, to wtedy ludzkość wymrze.)
~*W "Seksmisji" to nie
nastąpiło.*~
(Jesteś jebnięta.)
\W sumie...Dobry plan./
~No ja pierdolę. ;=;~
~*:D*~
7. "-
Skarbie...
- T-Tak? – Spytała nadal z płaczem Andromeda.
- Ja wiem, jak możemy odzyskać honor na tej
planecie... - Rzekł Grzegorz.
- No, jak? – Spytała dziewczyna.
- Musimy zniszczyć inną planetę. – Odpowiedział Grzegorz.
- Ale...Ale jaką mamy zniszczyć? – Spytała
Andromeda.
- Możemy zniszczyć np. Ziemię. – Odpowiedział
chłopak.
- W sumie dobry pomysł... - Przyznała
Andromeda."
~A ten dialog pełen jest hipernierealistyczności. I
ona od tak, bez kwestionowania, się zgodziła?~
(Jak można być takim debilem?)
\Dawne postacie z tForUF Ramoninth to była
kwintesencja debilizmu./
(Właśnie widzę. ;-;)
8. "Po
tej rozmowie, spakowali oni potrzebne rzeczy, wsiedli do Iuniusa, po czym
ruszyli w kierunku Ziemi."
(Co to jest ten cały "lunius"?)
~*Chyba tak nazywał się ich pojazd. W ogóle, ciekawe
co znaczy to słowo... *sprawdza* Po łacinie to znaczy "Lunis",
ale Google nie umie sensownie wytłumaczyć tego pojęcia. Według Wikipedii "Iunius" to
czerwiec w kalendarzu rzymskim.*~
~Skąd wpadł ci pomysł na tę nazwę?~
~*Właśnie najgorsze jest to, że nie pamiętam. A
jeśli nie pamiętam takich rzeczy, to wiedz, że jest ŹLE.*~
~;=;~
9. "Po
parunastu minutach drogi, dolecieli oni do celu. Jako, iż już kiedyś mieszkali
na Ziemi i nie sprzedali swojego starego mieszkania, postanowili się do niego
udać. Po znalezieniu się w ich starym domu, ujrzeli tam totalny bałagan. W tym
momencie Andromedzie przypomniała się przeszłość. To, jak trafiła wraz z
Grzegorzem i innymi ludźmi którzy chcieli najbardziej zagrozić społeczeństwu na
Silver Planet, to jak tam zaczęli żyć..."
(Koncepcja fajna, ale podejrzewam, że zostanie
zjebana.)
~*Correct.*~
(Brak słów.)
\Ogólnie stare opka Ramoninth mogłyby być fajne, ale
no coś nie pykło./
~BARDZO nie pykło.~
10. "Mimo
wszystko, po chwili wraz z Grzegorzem rozpoczęła przywracanie mieszkania do
porządku. Gdy po parunastu godzinach wysprzątali to miejsce, odpoczęli trochę,
po czym postanowili pójść do sklepu..."
~Bo kurwa NIC się nie stało.~
\Te hipernierealistyczności mnie rozpierdalają od
środka./
~*Nie tylko ciebie, Rivienno. Nie tylko ciebie.*~
11. "[...]
Tymczasem, Patryk i Mateusz również poszli do tego samego sklepu co Grzegorz i
Andromeda. Po chwili zakupów, ujrzeli oni i Grzegorza i Andromedę. Po chwili
zaś usłyszeli jak rozmawiają.
- Ale...Jak my to zrobimy? – Spytał Grzegorz.
- Eh...No ten...W kosmosie jest dużo asteroid, na
przykład. Albo można rozwalić pole magnetyczne Ziemi i też będzie dobrze. –
Odpowiedziała Andromeda.
Dalszej rozmowy Patryk i Mateusz nie usłyszeli, gdyż
Grzegorz i Andromeda oddalili się. Gdy Patryk i Mateusz to usłyszeli, Patryk
powiedział:
- To chyba ci z Silver Planet. Tylko co oni tu
robią? Przecież powinni być na tej swojej planecie.
- Może są na wygnaniu. Albo po prostu chcą zniszczyć
Ziemię. – Odpowiedział Mateusz.
- Trzeba ich mieć na oku... - Powiedział Patryk.
[...]"
(Kto normalny rozmawia o takich sprawach w miejscu
publicznym?)
~*Pierdolce. W sumie pasuje.*~
~W ogóle, ta sytuacja jest tak hipernierealistyczna,
że aż podłoga odpadła.~
~*JAK XDDD*~
~:D~
12. "Następnego
dnia zaś, Grzegorz i Andromeda zaczęli budować maszynę do zniszczenia Ziemi. Po
chwili zaś, poczuli, że ktoś za nimi stoi. Od razu odwrócili się oni. Gdy to
zrobili, ujrzeli za sobą jakichś dwóch chłopaków.
- Kim wy jesteście?! – Spytał Grzegorz.
- Ja jestem Patryk... - Powiedział Patryk.
- A ja Mateusz. – Rzekł Mateusz.
- Świetnie. A teraz zmiatać mi stąd. – Rzekła
Andromeda.
- Chciałabyś. Póki nie przeszkodzimy wam w tym co
chcecie zrobić, nigdzie się stąd nie wybieramy. – Powiedział Patryk.
- Eh...Andromedo... - Powiedział Grzegorz.
W tym momencie z rąk Andromedy wydobył się ogień.
Podeszła ona do Patryka i Mateusza i zaczęła z nimi walczyć, a Grzegorz zaczął
dokańczać maszynę."
~*KURWA JEBANA PIERDOLONA MAĆ!!! CHAM JEBANY!!! KAŻE
KOBIECIE WALCZYĆ, A SAM BIERZE SIĘ ZA MNIEJ WYMAGAJĄCE ZAJĘCIA!!! DO GAZU!!!*~
(Jeeezuuu, jaki wkurw.)
\Nazi feminists mode: ON/
~A w ogóle, ej patrzcie! Jednak moce Andronmedy się
pojawiły! *.*~
~*Będzie idealny tydzień! **.***~
13. "[...] Grzegorz,
podczas wyglądania przez okno, ujrzał jakąś gwiazdę w kształcie bumerangu. Od
razu powiedział on:
- Jaka piękna gwiazda...
Po chwili zaś dało się słyszeć głos Andromedy, która
teraz wyjrzała przez okno. Mówiła ona:
- Może i piękna, ale cholernie niebezpieczna.
- Ale...dlaczego? – Spytał zdziwiony Grzegorz.
- To Sagitta, gwiazda, która jeśli dotknie Ziemię,
to po kilku dniach wszystko zmieni się w pył. – Odpowiedziała dziewczyna.
- A kiedy ta gwiazda dotknie Ziemi? – Spytał
Grzegorz.
- Najprawdopodobniej nigdy. – Odpowiedziała
Andromeda.
Po tej rozmowie, oboje postali przed oknem, po czym
poszli spać..."
~*<Sprawdza znaczenie nazwy tej
gwiazdy.> "Strzała" po łacinie. Wspaniale.*~
\Ambitnie w cholerę. A poza tym, znowu
hipernierealizm. Meh./
(Mam już dość na dziś.)
~*Ja też, ale dokończmy jeszcze prolog.*~
~Jakoś to przeżyjemy.~
14. "Następnego dnia, gdy Andromeda przeglądała
Internet, ujrzała informację o tym, że na Oceanie Grenlandzkim jest możliwość
złapania gwiazdy którą wczoraj widziała z Grzegorzem. Od razu pobiegła ona do
niego i powiedziała:
- Grzegorz, Grzegorz, Grzegorz! Właśnie przeczytałam
w Internecie, że na Oceanie Grenlandzkim jest możliwość złapania tej gwiazdy co
wczoraj ją widzieliśmy!
[...]"
(Nie istnieje coś takiego jak Ocean Grenlandzki, do
kurwy.)
~*Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze
problemy.*~
15. "Po
tej rozmowie, spakowali oni potrzebne rzeczy i, jako, że nie mieli helikoptera,
ruszyli piechotą w kierunku Oceanu Grenlandzkiego..."
(Będę cisnął bekę z tego Oceanu Grenlandzkiego do
końca opka.)
\Nie dziwne. Jak można było być takim pierdolcem i
myśleć, że taki ocean egzyści?/
~*Byłam niedojebana, to wiadome. Ale dobra, kuniec
na dzisiaj.*~
~Bogu dzięki...~
16. "Gdy
Grzegorz i Andromeda wyszli na ulice Kamerun, gdyż tam mieszkali, od razu
ruszyli przed siebie."
~*Po dzisiejszym przebrnięciu przez geografię
(rolnictwo, przemysł, usługi, energetyka i turystyka) stwierdzam, że w tym
wypadku nie ma się czym chwalić.*~
\Zgaduję, że Kamerun pojawił się tylko dlatego, aby
rozdziałów było więcej./
~*Da ;-;*~
~Jezu ;=========================;~
17. "Gdy
zaś weszli do lasu, musieli się przedzierać przez bujną roślinność. Po
godzinie, gdy oboje mieli poranione ręce, w którymś momencie, jeden z kolców
poranił twarz Andromedy. Dziewczyna syknęła z bólu, po czym trzymając się za
twarz, opadła na kolana."
(Nawet kolce wiedzą, że Andromeda to idiotka.)
~Cała rzeczywistość to wie.~
18. "Grzegorz,
widząc to, od razu wyjął ze swojej torby wodę utlenioną i bandaż, po czym
odkaził rany na twarzy dziewczyny i zabandażował je."
~*Te same, które wzięły się z dupy.*~
(A w ogóle, ja tam bym olał taką debilkę.)
\Każdy z funkcjonującym mózgiem by to zrobił./
19. "[...] - Andromedo, jak do tego doszło?
- Gdy szłam za tobą, w pewnym momencie, jakaś
kolczasta łodyga z siłą uderzyła w moją twarz i poraniła ją... - Odpowiedziała
dziewczyna.
- Biedactwo moje...Nie martw się jednak...Cokolwiek
ci się stanie, ja zawsze cię uratuję. Chociaż wolałbym, aby nic złego się już
nie stało. Nie chcę, abyś cierpiała. – Rzekł Grzegorz.
- Dziękuję, że tak mówisz... - Powiedziała
Andromeda.
- Oj, nie musisz dziękować. To tylko prawda jest...
- Rzekł chłopak.
Po tej rozmowie, pomógł on Andromedzie wstać, po
czym oboje ruszyli w kierunku Oceanu Grenlandzkiego..."
~Bo kompletnie NIC się nie stało.~
~*Coś czuję, że z tego Oceanu Grenlandzkiego bekę
będzie miała też LeckerSweet.*~
(Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było. Ja mam bekę z
tego ciągle.)
\A poza tym, co ten Gregory tak sra na punkcie
Gandzi?/
~*W końcu to nie w stylu Monka...Chwila...A nie, to
nie ten Grzegorz, sry. ;-;*~
~Nowa faza?~
~*Da*~
~;=;~
20. "[...]
- Od kiedy Nigeria jest opuszczona?
- Właśnie nie wiem. Przecież zwykle mieszkali tu
ludzie. – Odpowiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie, mimo wszystko ruszyli przed siebie.
[...]"
~*Bowiem nasza dwójka kurwic doszła do Nigerii i
zastali tam pustkowie, jak coś.*~
(Ta sytuacja jest tak hipernierealistyczna, że aż
woda w Wiśle wyschła.)
~Ogólnie dawne opka Ramoninth były
hipernierealistyczne.~
(Właśnie widzę. ;-;)
21. "Godzinę później, gdy przechodzili oni przez jakiś
most, który był nad wodą, w pewnym momencie, gdy Andromeda stanęła na środku,
most się pod nią zawalił. [...]"
(Jezu, to ile ona waży, że mosty się pod nią
zawalają?)
~*JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
(No co? Ciężka musi być. :D)
22. "Grzegorz, widząc to, od razu rzucił dziewczynie
linę, aby ta mogła wyjść na powierzchnię. Jednak, w tym momencie chłopak
ujrzał, że dziewczyna traci przytomność. Grzegorz od razu skoczył za nią do
wody."
~*Tak, ta lina też wzięła się z dupy, jak wszystko w
tym opku.*~
\A poza tym, kto normalny ryzykowałby życiem dla
takiej debilki?/
(Taki idiota jak Gregory.)
23. "[...] Jednak, gdy był w połowie drogi na
powierzchnię, poczuł, że zaczyna mu brakować powietrza. Czuł, że zaraz zemdleje.
Nie mógł jednak się poddać. Chciał uratować Andromedę."
(A mogło być piękne zakończenie. But nooo!)
~*W drugim rozdziale z dwudziestu trzech?*~
(:-()
~A poza tym, ja bym tę idiotkę zostawił na pastwę
losu.~
\Jak każdy, kto choć trochę myśli./
24. "Kiedy zaś był blisko wypłynięcia na powierzchnię,
czuł, że powoli mdleje. Brakowało mu już całkowicie powietrza. Jego serce coraz
słabiej biło. Na dodatek bardzo ciężko mu się płynęło, mimo iż Andromeda nie
była taka ciężka. Po chwili zaś, gdy chłopakowi powoli zamykały się oczy, udało
mu się wypłynąć na powierzchnię. [...]"
~*Kurwa, znowu te opisy. ;___________;*~
(A poza tym, jak nie była ciężka? Przecież mosty się
pod nią zawalają.)
~CHRYSTE X"DDDDDDDDDDDDDDDDD~
(No co? Taka prawda.)
25. "Kiedy
to zrobił, sprawdził czy dziewczyna żyje. Ku jego szczęściu, żyła ona. Grzegorz
usiadł więc koło dziewczyny i zaczął czekać na moment wybudzenia się
dziewczyny..."
~*Nie ma to jak zmiany czasu. A poza tym, oczywiście
że musiała przeżyć, bo to dopiero drugi rozdział.*~
~Ja bym ją zabił.~
\Nie ma to jak zajebiste podejście do sytuacji./
~:D~
26. "[...]
- Dlaczego mnie uratowałeś? Wiesz, że mogłeś zginąć?
- Wiem, że mogłem zginąć, ale osoby która jest dla
mnie największym skarbem nigdy bym nie zostawił na pewną śmierć. – Odpowiedział
Grzegorz.
W tym momencie nastała cisza. Andromeda przytuliła
się do Grzegorza, po czym posiedziała z nim trochę, a następnie ruszyli w
dalszą drogę..."
(Tak, Andronmedo, my też nie możemy się nadziwić,
jakim to debilem trzeba być.)
~A w ogóle, hipernierealizm znowu atakuje.~
~*Takie pseudo przygodowe opka w moim wykonaniu
zawsze były pełne hipernierealistyczności.*~
\;-;/
~Wiedz, że jest wybitnie źle, jeśli Rivienna używa
emotikonki.~
(Ty fakt, ona praktycznie ich nie używa.)
\Ty też rzadko to robisz./
(Ale jednak częściej od ciebie.)
\Cicho/
27. "Kilkanaście
dni później, gdy Grzegorz i Andromeda doszli do Niger, ujrzeli, że było tam
spokojnie. [...]"
~*Nie ma to jak zła odmiana w pierwszym zdaniu
nowego rozdziału.*~
~Może być tylko gorzej. ;=;~
28. "Po
godzinie zaś, ujrzeli oni jakieś pole. Musieli oni nim przejść, czy tego
chcieli, czy nie, gdyż nie chcieli go omijać, bo mogliby nigdy nie dojść do
Oceanu Grenlandzkiego, co za tym idzie nigdy nie zniszczyć Ziemi i nie odzyskać
honoru na Silver Planet. [...]"
(Wiecie, Google Maps nie istnieją.)
~*Gdyby nie Google Maps, chyba nie wróciłabym
wczoraj z Skierniewic. Dlaczego bohaterowie opek tak uparcie z map Google nie
korzystają?*~
~Debilizm całkowity do kwadratu.~
(A poza tym, Dżezis, znowu ten Grenlandzki Ołszyn.)
~GRENLANDZKI OŁSZYN
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
(:D)
29. "[...] Po chwili jednak poczuła, że jakiś kij
przebił jej nogę. Od razu krzyknęła ona z bólu."
~*Jak coś, Gregory i Gandzia znaleźli się na jakimś
polu, zaczął napierdalać deszcz i ta idiotka zaczęła zapierdalać przed siebie.
W każdym razie, mówiłam że bieganie to zło? Mówiłam.*~
~To nie wina biegania, a przynajmniej nie w stu
procentach. -_-~
~*Japa*~
~;"D~
30. "W tym czasie, Grzegorz, który usłyszał krzyk
Andromedy, od razu do niej podbiegł i spytał:
- Andromedo, co ci się dzieje?!
[...]"
~*Jakby ktoś o mnie tak przesadnie dbał, dostałby
wpierdol. Nie wiem czy fizyczny, czy słowny, ale jednak.*~
~Kuźwa, w ogóle co on tak ciągle się nadmiernie
przejmuje Gandziomedą? Przecież ona umie sobie sama radzić, chyba.~
\Opko odpowiedzią na wszystkie egzystencjalne
problemy./
31. "[...] -
Grzegorz...Tak właściwie, to dlaczego my i inni nam podobni musieli przenosić
się na Silver Planet? Jaki był tego sens?
- Skarbie...Posłuchaj...Wszyscy inni chcieli się nas
jakoś pozbyć, ale nie wiedzieli jak to zrobić nie zabijając nas. Od kiedy
odnaleźli Silver Planet, postanowili nas tam wysłać, abyśmy nie zagrażali
ludziom. I tak to wyszło. Jednak, podobno jednej osobie udało się uciec, tylko
nie wiem jakiej. – Odpowiedział Grzegorz.
[...]"
~*Ja wiem komu się udało, ale nie będę
spoilerować.*~
~A poza tym, co to za problem był ich wszystkich
wsadzić do kwasu?~
(Ja jebe, Grzegorz. Ty i Slade jesteście siebie
warci.)
~No co? Przemoc to najlepszy sposób na wszystko!~
(To wiem, ale bez przesady. Zawsze można by
wysługiwać się takim gównem na nogach do testowania kosmetyków czy leków.)
~*Ja pierdolę, w jakim towarzystwie ja się obracam.
;=;*~
~(;"D)~
32. "[...] -
Andromedo, co ci się dzieje? Dlaczego płaczesz?
- Bo...Bo ja się boję...Właśnie sobie przypomniałam,
KTO nie trafił na Silver Planet. – Odpowiedziała Andromeda.
- No kto? – Spytał Grzegorz.
- D-Dawid...Jemu udało się uciec...Gdy wszyscy wchodziliśmy
do tego wielkiego statku kosmicznego, ja widziałam kątem oka, jak zwiewał...I
teraz się boję...Boję się, że go spotkamy i, że mnie zabije... - Odpowiedziała
Andromeda.
- O nie...Ale nie martw się...Ja cię obronię... -
Powiedział Grzegorz.
[...]"
(A to tam nie było jakichś
strażników/żołnierzy/ochrony/kiboli, którzy by pilnowali, aby wszyscy grzecznie
weszli, co do jednego? Poza tym, potem chyba powinien być sprawdzony skład.)
~Kibole jako ochrona. xD~
(No co? Polska ma oficjalną i nieoficjalną armię.
Oficjalną jest wojsko, a nieoficjalną kibole.)
~*Widzę, że mamy takie samo myślenie na ten temat.
xD*~
\W sumie, co do tego dialogu, to skubany mógł
zarąbać Portal Gun z Aperture Science./
~*Ale to opko nie jest FanFiction. ;-;*~
\Chuj z tym./
33. "Gdy
zaś szli przez Saharę, w pewnym momencie Andromedzie z gorąca zrobiło się
słabo. Wyjęła ona więc jakąś gazetę ze swojej torby i zaczęła się nią
wachlować. [...]"
~*Bo tam trafili, jak coś. A poza tym, tak, ta
gazeta także wzięła się z dupy.*~
(Ogólnie to opko wzięło się z dupy.)
\Ogólnie dawne opka Ramoninth wzięły się z dupia./
34. "[...] - Andromedo, co ci się dzieje?!
- Słabo mi... - Odpowiedziała Andromeda.
- Hmm...Może napij się wody? Masz tam jakąś? –
Spytał Grzegorz.
- Nie, nie mam... - Odpowiedziała Andromeda.
- Hmm...No to mamy problem...Ale błagam, wytrzymaj.
– Rzekł chłopak.
[...]"
(Tak, bo to kompletnie od niej zależy, czy zemdleje,
czy nie. Bardzo gratuluję.)
\A w ogóle, Grzegorz znowu dramatyzuje na jej
punkcie. Zaczyna mnie to wkurwiać./
~*Nie tylko ciebie, Rivienno. Nie tylko ciebie.*~
35. "[...] Jednak,
w pewnym momencie Andromedzie zrobiło się tak słabo, że aż zemdlała. Grzegorz,
gdy to zauważył, od razu podbiegł do dziewczyny, potrząsnął nią i krzyknął:
- Andromedo! Andromedo! Obudź się!
[...]"
\Tak, deklu, bo to by coś dało./
(Niedojebanie dawnych postaci z opowiadań Ramoninth
drąży nowy limit niedojebania, z tego co widzę.)
~*Tak jest w każdym mym dawnym opku.*~
(Dobrze, że nie jestem tutaj stałym analizatorem, bo
bym chyba pierdolca dostał.)
~*Jak chcesz, wstawię cię jako analizator w drugiej
części tej analizatorni.*~
(NAWET NIE PRÓBUJ! ;_;)
~*;"D*~
36. "[...] - Grzegorz...Co się stało?
- Zemdlałaś z gorąca. – Odpowiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie, chłopak pomógł dziewczynie wstać,
po czym oboje ruszyli w dalszą drogę...
[...]"
~*A ten ambitny dialog został wam zaprezentowany
przez Grzegorza i Andromedę.*~
~Ambitnie w chÓj.~
\Ten fragment jest tak naciągany, że aż deszcz
skwaśniał./
(Wat. xD)
\No co?/
37. "Kilkanaście dni później, gdy Grzegorz i Andromeda
doszli do Libii, ujrzeli tam kompletne pustkowia. Zdziwili się tym, gdyż
przecież Libia nie jest opuszczona. Mimo tego, że Grzegorz znów zaczął bać się
o życie Andromedy, oboje ruszyli w dalszą drogę. [...]"
(No ja chyba zaraz wejdę do świata tego opka i dam
wpierdol Grzegorzowi.)
~*No ty to mógłbyś to zrobić, więc cicho. xD*~
(Wiem, jestem fajny.)
~Ooo, widzę też nieskromny! :3~
(:>)
\Typowi ścisłowcy./
~*No ja jestem humanistą, a skromna nie jestem.*~
(Ta...Ty i humanizm to jak ja i malarstwo.)
~*Spierdalaj. Chyba ja lepiej wiem, kim jestem.*~
~No chyba niezbyt.~
~*SPIER...*~
~;"D~
38. "Godzinę później, Grzegorz i Andromeda przechodzili
pod jakimś blokiem. Wyglądał on tak, jakby zaraz miał się zawalić. Dwójka
postanowiła szybko pod nim przejść. Niestety. W czasie przechodzenia, jedna
cięższa część budynku, zawaliła się i spadła na brzuch Andromedy, tym samym
przygniatając dziewczynę do ziemi. Po chwili krzyknęła ona z bólu..."
~Nie żebym narzekał, ale dlaczego w twoich dawnych
opkach, Ramoninth, wszystko co najgorsze zawsze przytrafiało się głównej
bohaterce?~
~*Aby główny bohater mógł ją ratować.*~
\Nie lepiej byłoby zrobić bohaterkę, która umiałaby
sobie normalnie sama radzić?/
~*Nie wiem, co mną kierowało, poza niedojebaniem.*~
(Pierdolec)
~*W sumie, to też pewne.*~
39. "W
tym samym momencie, Grzegorz, słysząc krzyk Andromedy, od razu odwrócił się w
odpowiednim kierunku, aby sprawdzić czy dziewczynie nic się nie stało. Gdy się
odwrócił, ujrzał swoją przyjaciółkę przygniecioną przez jakąś część budynku. Od
razu podbiegł on do niej. Kiedy to zrobił, Andromeda powiedziała:
- Błagam...Pomóż...
[...]"
\To nic, że Andromeda powinna dawno paść./
~*Mary Sue miałaby umrzeć? Nie naginajmy aż tak
rzeczywistości.*~
(Gary Stu pewnie by ją wskrzesił. Tak jak w tych
opkach, które jeszcze tu nie trafiły.)
~*Chwila...Skąd ty...*~
(Włamałem się do twojego komputera i chyba zbytnio
zabłądziłem. Albo na przykład myślisz, że ten kabel od głośników do twej wieży
to tak przypadkiem sobie zwisa?)
~*No...Chyba tak.*~
(Lol, nie. Zamontowałem tam kamerę i wiem wszystko,
co robisz.)
~*;_;*~
~xDDD~
(U ciebie w pokoju też są.)
~EJ!~
(Podglądam was wszystkich. :>)
\Czas mu rozjebać komputer./
(A tylko spróbuj.)
40. "[...] Po parunastu minutach ciężkiej pracy,
uwolnił on dziewczynę spod części budynku. [...]"
\Co on, synem Slade'a jest?/
~*Jakby był synem Slade'a, nie byłby taki
niedojebany.*~
~Gary Stu jest. I wszystko jasne.~
(Chyba się rozpiszę i to nieźle na samym końcu.)
~*Kurwa, kolejny. ;_;*~
~(:D)~
41. "Jako
iż Andromedę tak bolał brzuch, że nie mogła wstać, Grzegorz usiadł koło niej,
objął ją i zaczął czekać, aż dziewczyna będzie mogła wstać. Przez cały okres
bólu brzucha, Andromeda krzyczała z bólu. Grzegorzowi, gdy to słyszał, żal się
jej robiło, jednak nie mógł nic poradzić.
Dwa dni później, gdy ból brzucha Andromedy ustał,
Grzegorz wstał, pomógł Andromedzie się podnieść, po czym oboje ruszyli w dalszą
drogę..."
(Ja bym ją zostawił i sobie poszedł.)
~Każdy by to zrobił. A w ogóle, to jest tak
hipernierealistyczne i mało opisane, że aż tynk zwiędł.~
\Jak tynk może zwiędnąć?/
~*Zauważ, że w bazie Slade'a wszystko jest możliwe.
xD*~
\W sumie.../
42. "Kilkanaście
godzin później, gdy Grzegorz i Andromeda doszli do Trypolis, ujrzeli, że w
chwili gdy oni tam byli, zbierało się na powódź. Wody, w miejscu gdzie była
dwójka, było tylko trochę. [...]"
(Trochę nie ogarniam.)
~*Nie tylko ty. A w ogóle, gdzie jest Trypolis?*~
~W Libii. Stolicą tego kraju jest.~
(W sumie, fajna nazwa stolicy.)
\Ciekawe jaka jest stolica Czadu.../
~Ndżamena. W ogóle, w którymś tam roku, nie pamiętam
którym, ten kraj był najbiedniejszym krajem na świecie.~
~*W sumie nie dziwo, skoro jest na jakimś pipidówku
w Afryce.*~
43. "Na
początku wszystko było normalnie. Grzegorzowi i Andromedzie nie szło się źle,
jednak buty im przemokły, przez co było im zimno w stopy. Po chwili jednak
doszli do miejsca w którym powódź rozszalała się na dobre.
Całe ulice były zalane. Na niektórych dachach widać
było ludzi. Woda wlewała się do mieszkań i zalewała je całkowicie. Słupy
wysokiego napięcia iskrzyły się, gdyż woda i prąd to nie jest najlepsze
połączenie. Drzewa były do połowy zalane wodą. Samochody pływały po wodzie i
rdzewiały.
[...]"
~*CHRYSTE! OPIS! BĘDZIE IDEALNY TYDZIEŃ! *.**~
~MATKO BOSKA! CUD! OOO.OOO~
(Em...To chyba normalne, że w opowiadaniach są
opisy.)
~W dawnych opkach Ramoninth to była rzadkość.~
(W sumie...)
44. "[...] w pewnym momencie puściła się i zaczęła
płynąć w tył. Na dodatek woda przykryła ją całkowicie. Dziewczyna widziała
tylko brudną wodę oraz różne śmieci."
~*Puściła się Grzegorza przez zapierdalającą powódź,
jak coś. A poza tym, widziała śmieci? Jak mogła widzieć siebie?*~
~Boże, ta szczerość. xDDD~
~*Wiem :D*~
45. "Tymczasem,
Grzegorz od razu rzucił się za Andromedą. Nie chciał, aby dziewczynie stała się
krzywda. [...]"
~*Boże, jeśli istniejesz, spal tego debila!*~
~Bóg: Istnieję, ale debili nawet ja nie umiem
wybić!~
(Kurwa wspaniale. Najlepszy Bóg. xDDD)
~C'nie? x"D~
46. "Po tej rozmowie, Grzegorz dalej trzymając Andromedę
za rękę, wraz z nią ruszył w dalszą drogę ku Oceanowi Grenlandzkiemu..."
~*Wiadomo, po wyciągnięciu Downa Pospolitego spod
wody.*~
(A poza tym, znowu ten nieistniejący ocean. ;=;)
~Ja jebe, jak można było być aż takim geograficznym
downem. ;-;~
\Ale beka jest./
~W sumie...~
47. "Kilkanaście dni później, gdy Grzegorz i Andromeda
doszli nad Morze Śródziemne, Andromeda spytała:
- No dobra mistrzu, tylko jak my się dostaniemy na
drugi brzeg?
- Możemy przebrać się za załogę statku, który akurat
zamierza wypłynąć i takim sposobem dostać się na drugi kraniec. – Odpowiedział
Grzegorz.
[...]"
\Mistrzu wkurwiania chyba./
~*A poza tym, broń cię Panie Boże, abyście kupili
bilety na jakiś jacht wycieczkowy, których tam jest od cholery.*~
(Tak logiczne rozwiązania nigdy nie wpadną do głowy
bohaterom łopek.)
~Niestety :-(~
48. "Przez pierwszą godzinę drogi, wszystko było
normalne. Niestety, po godzinie, gdy Andromeda obserwowała morze, poczuła, że
ktoś lub coś spycha ją w dół, do wody. Dziewczyna próbowała nie dać się
zepchnąć. Niestety, w pewnym momencie ktoś lub coś zepchnął lub zepchnęło
dziewczynę do wody...
W tym samym czasie, Grzegorz, widząc, że Andromeda
wypadła za burtę, od razu, bez namysłu skoczył za dziewczyną. Gdy był pod wodą,
chwycił Andromedę, która była bliska omdlenia za rękę, po czym zaczął płynąć z
nią w górę. Po parunastu minutach zaś, gdy Grzegorz również był bliski
omdlenia, wreszcie wypłynął na powierzchnię. Kiedy to zrobił, wyciągnął Andromedę.
Gdy oboje odetchnęli, zaczęli czekać na ratunek. Kilka minut później, gdy
załoga statku którym płynęli, wciągnęła ich na pokład, Andromeda zapytała:
- Dlaczego za mną skoczyłeś?
- Ja po prostu nie mogę cię stracić. Zbyt cię lubię
i nie darowałbym sobie, gdybym ciebie zostawił. – Odpowiedział Grzegorz.
- Oh, dziękuję, że tak mówisz. – Powiedziała
dziewczyna.
- Oj, to tylko prawda jest. – Rzekł Grzegorz.
[...]"
\Bez namysłu to on się urodził./
~Kurwa, on jest tak przerysowany, że mam powód do narzekania
w analizie końcowej.~
(Ja się rozpiszę o fabule.)
~*To będą ciężkie dni.*~
~Hehe :D~
(A w ogóle, jakim to debilem trzeba być, aby
przyjaźnić się z niedojebem?)
~*Oni wszyscy są siebie warci.*~
49. "[...] ruszyli
oni w dalszą drogę ku Oceanowi Grenlandzkiemu... [...]"
~*Ciśnięcie beki ciąg dalszy.*~
(Dlaczego ty po napisaniu opowiadań ich nie
sprawdzałaś? To nic dziwnego, jakbyś potem od nowa rozdział napisała czy wątek
dodała czy literówki zmieniła.)
~*Kiedyś pisałam opka po to, aby były. W miesiąc
mogłam napisać z trzy rozdziałowe gówna.*~
(Brak słów.)
~*Wiem ;=;*~
50. "Godzinę
po znalezieniu się w Malcie, dwójka ujrzała jakieś lotnisko, a na nim samolot
towarowy. Gdy Grzegorz to ujrzał, powiedział do Andromedy:
- Ej, chodź, przelećmy się tym samolotem!
- Ależ Grzegorz, to samolot TOWAROWY... -
Powiedziała Andromeda.
- No to co? Usiądziemy na skrzydle i polecimy za
darmo. – Rzekł Grzegorz.
- No niech ci już będzie... - Rzekła dziewczyna.
[...]"
(Umrzecie, debile.)
~*Hipernierealistyczność im pomoże, jak przy każdym
rozdziale tego typu w mych dawnych opkach.*~
(Nie no ja jebe. Jak można walić takimi
nierealistycznościami?)
~Lepiej usiądź, bo po tym co ci powiem, pierdolniesz
ze śmiechu. Dawna Ramoninth kiedyś myślała, że to wszystko co pisała, było
realistyczne. xDDD~
(xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD)
~*Wiem xDDDDDDDDD*~
51. "[...]
Po godzinie zaś, gdy Andromeda przysypiała z nudów, obydwoje poczuli, że samolot
rozpędza się do startu. Andromeda, jako iż bała się spadnięcia w dół,
przytuliła się do Grzegorza. Po chwili zaś, gdy samolot leciał już normalnie,
Andromeda puściła się Grzegorza. I to był jej błąd. W pewnym momencie znów
poczuła, że ktoś lub coś spycha ją w dół. Dziewczyna próbowała się utrzymać,
jednak w pewnym momencie zaczęła lecieć w dół..."
~To pewnie ja byłem. A poza tym, co to za dziwny
spychacz jest w tym opku?~
~*Nie wiem, co myślałam pisząc to gówno.*~
\Ty ogólnie nie myślałaś./
~*W sumie racja.*~
52. "Gdy
zaś Grzegorz to ujrzał, nie mógł pozwolić, aby Andromedzie się coś stało.
Zeskoczył on więc ze skrzydła i zaczął lecieć za Andromedą. [...]"
~*Ten debil powoli zaczyna mnie wkurwiać. A to
dopiero ósmy rozdział.*~
~Nie tylko ciebie. Ja rozumiem, że można kogoś
bardzo lubić i o niego dbać, ale INSTYNKT PRZETRWANIA, KURWA!~
(Ale dojebię analizę.)
~To tak jak ja.~
~*<Cicho wychodzi.> ;_;*~
(<Chwyta Ramoninth za bluzkę i sadza ją na
miejscu.> Siad płaski mi tu, ktoś musi kopiować fragmenty.)
~*;____;*~
(:-))
\Ten uśmiech nienawiści./
(Wieeem)
53. "[...] Po
chwili zaś wpadli do jakiegoś jeziorka które było pod nimi. Dzięki temu
przeżyli. [...]"
(Widać, że twoja wiedza na temat praw fizyki
zaczynała i kończyła się na Minecraft. Ich mordy powinny rozjebać się o ziemię
jak Tupolew.)
~*#TakByłoZTymMinecraftem*~
(<Wściekle wzdycha.>)
\Wiem, dla mnie to niedopierdolenie też jest
niepojęte./
54. "[...] -
Grzegorz, czemu tam nie zostałeś? Czemu skoczyłeś za mną?
- Nie mogę dopuścić do twojej krzywdy. Na dodatek w
kolejnym miejscu byłoby mi tak smutno bez ciebie... - Odpowiedział Grzegorz.
- Miło słyszeć takie słowa. – Rzekła dziewczyna.
Po tej rozmowie, ruszyli oni w dalszą drogę, ku
swojemu celowi..."
~*Skoczył za tobą, bo był debilem z wyłączonymi
instynktami.*~
(Jakbym tam był, mógłbym za nią skoczyć, bez obawy,
że rozjebię się jak Tupolew. Ale bym tego nie zrobił, bo Andromeda to idiotka,
a zawsze o jednego idiotę mniej to lepiej.)
\Z takiego założenia powinien wyjść Grzegorz, znaczy
chodzi o drugą część drugiego zdania. Ale on też jest debilem./
~Jak wszyscy w tym opku, oczywiście oprócz Dejwida.~
55. "Rozdział IX – Przyjemna noc."
~( ͡° ͜ʖ ͡°)~
~*No ja jebe, a ten znów. ;-;*~
~Hehe :D~
56. "[...]
Po chwili zaś, ujrzeli oni jakiś jasny punkt na niebie. Pomyśleli tylko, że to
samolot, więc nie przejęli się tym. Po chwili jednak, ujrzeli, że punkt zbliża
się do nich. Gdy był już wystarczająco blisko, ujrzeli oni...gwiazdę, po którą
ciągle szli. Po chwili gwiazda zaczęła latać nad nimi. Można teraz było
zobaczyć jak wyglądała.
Sama gwiazda widoczna nie była. Wokół niej była
bardzo jasna, gęsta smuga. Mieniła się ona wszystkimi kolorami świata. I to
smuga była w kształcie bumerangu.
Gdy zaś Andromeda ujrzała gwiazdę, chciała ją schwytać.
Jednak, gwiazda umknęła jej tak, jakby chciała powiedzieć im przez to:
- Nie, nie, nie! To by było zbyt proste! Musicie
dojść do Oceanu Grenlandzkiego!
Po chwili zaś, Andromeda wyciągnęła rękę tak, żeby
po prostu dotknąć gwiazdy. Wtedy gwiazda przeleciała obok niej, tak, że
dziewczyna poczuła smugę na swojej ręce. Po chwili zaś poczuła taki jakby kant
trójkąta. Po chwili zaś, dziewczyna, pierwszy raz od parunastu miesięcy,
uśmiechnęła się."
~*Bo doszli do Palermo (miasto we Włoszech) i tam,
jako iż była noc, położyli się na łące, bo spać im się zachciało. W każdym
razie, znowu nasz ukochany Ocean Grenlandzki i, o Jezu, DRUGI OPIS!!! OOO.OOO
Będzie ideolo tydzień!*~
~***.*** A w ogóle, jakby gwiazdy umiały myśleć, to
ta pewnie pomyślałaby:
"Hahahahaha skurwysyny, polatam wam przed
mordą, ale zabrać się nie dam. xDDD"~
\Ogólnie sytuacja mogłaby być fajna, ale przydałoby
się więcej opisów./
(Ile miałaś lat, gdy to pisałaś?)
~*<Sprawdza> O KURRRWA! Trzynaście. ;____;*~
(Matko Boska ;_;)
~*Właśnie ;____;*~
57. "[...] Po
chwili zaś również wyciągnął rękę, aby dotknąć gwiazdy. Po chwili przeleciała
ona obok jego ręki. Chłopak również poczuł smugę gwiazdy na swojej ręce oraz
kant trójkąta.
„Czyżby ta gwiazda wyglądała tak, jak się rysuje
gwiazdy?" – Pomyślał zdziwiony Grzegorz.
Po chwili jednak i on się uśmiechnął."
~*Tak, kurwico, tak ta gwiazda wygląda.*~
~Wiecie, taka przyjemna gwiazdka, partolnie na
Ziemię i planeta rozjebana.~
\Wspaniały prezent na Wigilię./
(Cudowny)
58. "[...] -
Eh...Niby niebezpieczna ta gwiazda, ale dla nas jest taka...taka miła... -
Powiedział Grzegorz po chwili.
- Może ta gwiazda wie, że my chcemy ją złapać i
położyć na ziemi? Może ta gwiazda właśnie nie może dotknąć ziemi i czeka na
pomoc? – Powiedziała dziewczyna.
- Może... - Rzekł Grzegorz.
Po tej rozmowie, poleżeli jeszcze godzinę wpatrując
się w niebo i wypatrując, czy gwiazda do nich jeszcze nie wróci. Jednak nie
wróciła ona. Po godzinie zaś, Andromeda poczuła się śpiąca. Przytuliła się ona
więc do Grzegorza i po chwili zasnęła. Grzegorz poleżał jeszcze trochę
wpatrzony w niebo, po czym również usnął..."
(Jak gwiazda może być miła? Przecież ona nie ma
uczuć, bo nie jest człowiekiem lub zwierzęciem. No, ale w sumie ta tutaj to
ewenement.)
~*In the Sosnowiec City all can happen.*~
~KURWA, JEST!!! Czekałem na to zdanie. xD~
~*:3*~
59. "Kilkanaście dni po przyjemnej nocy, Grzegorz i
Andromeda doszli do Naplesu. Gdy się tam znaleźli, zastali pustki. W tym
momencie, Andromeda powiedziała:
- Znów się coś niebezpiecznego lub przynajmniej
nieprzyjemnego szykuje...
- No...Oby nic ci się nie stało... - Rzekł Grzegorz.
- Bardziej boisz się o mnie, niż o siebie? – Spytała
zdziwiona Andromeda.
- Tak. Nie mogę po prostu pozwolić, aby coś ci się
stało. – Odpowiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie dalej szli w ciszy. Jednak..."
~*Kolejne miasto, którego nie znam. <Wpisuje w
Google.> Aaa, Neapol! Nie można było przetłumaczyć?*~
\Niedojebanie Attack Super Effective. A poza tym,
ten debil znowu wykazuje się przewrażliwieniem./
~A ta scena pod koniec jest hipernierealistyczna. Bo
wiecie, NIC się nie stało.~
~*Ogólnie moje stare opka były
hipernierealistyczne.*~
(Jak twoje życie.)
~JEZU xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
(:D)
60. "[...] -
No proszę proszę...Kogo my tu mamy...
- Dajcie nam spokój! – Powiedział Grzegorz.
- Nie. Chyba, że was wykończymy. – Rzekł Mateusz.
[...]"
~*Bowiem Gregory i Andronmeda spotkali swoich
wrogów. Poza tym...
*~
61. "[...] Na początku wydawać by się mogło, że
wygrają Grzegorz i Andromeda, jednak w pewnym momencie wygrali Patryk i
Mateusz. Pchnęli oni dziewczynę w kierunku rozbitego okna. Grzegorz, widząc to,
naturalnie podbiegł do Andromedy, aby sprawdzić, czy nic jej się nie stało. W
tym czasie, Patryk i Mateusz korzystając z okazji – zwiali.
Tymczasem, gdy Grzegorz był już przy Andromedzie,
zapytał:
- Nic ci się nie stało?!
- Nie, nic...Nie martw się o mnie... - Odpowiedziała
dziewczyna.
Po tej rozmowie, oboje spojrzeli w stronę, gdzie
niedawno toczyła się walka. Nie zastali oni tam swoich wrogów. Więc, jako iż
nie mieli nic do roboty, ruszyli w dalszą drogę ku Oceanowi
Grenlandzkiemu..."
(Jezu, ten Grzegorz jest takim debilem, że jego nic
tylko zapierdolić.)
~*Wiem, w tym opku jest wyjątkowo wkurwiający. Nawet
bardziej niż w innych.*~
~I oczywiście musi być moim imiennikiem. ;"-(~
~*Kiedyś miałam fazę na to imię. Obecnie bohaterów
mych opowiadań nazywam inaczej, a nie ciągle tak samo. A w ogóle, zostało
jeszcze trzynaście rozdziałów do analizy, jednak na dzisiaj to koniec.*~
\Bogu dzięki, bo zaczyna mnie to już nudzić./
~Nie tylko ciebie.~
62. "Rozdział XI – Spotkanie z bratem."
~*To jest mój ulubiony rozdział z tego opka. :D*~
\Dlaczego?/
~*Zobaczysz. :D*~
63. "[...] Paręnaście
minut później, poczuli, że ktoś ich obserwuje. Od razu odwrócili się. Jednak,
gdy to zrobili, nie ujrzeli za sobą nikogo, kto by się na nich patrzył. Ruszyli
oni więc dalej. Niestety, w pewnym momencie, gdy zatrzymali się na chwilę,
poczuli, że ktoś przystawia im pistolety do głów. Obydwoje się przerazili nie
na żarty. Od razu odwrócili się, aby sprawdzić, kto chce ich zabić. Gdy to
zrobili, ujrzeli...Dawida, czyli brata Grzegorza.
- DAWID?! CO TY TU ROBISZ?! – Krzyknął w pewnym
momencie Grzegorz.
- Chcę was ZABIĆ! – Powiedział Dawid.
- A poza tym, nie powinieneś być na Silver Planet? –
Spytał Grzegorz.
- Wtedy, gdy trzeba było tam lecieć, ja zwiałem! Nie
zamierzam siedzieć tam, gdzie nie ma nikogo do zabicia! – Odpowiedział Dawid.
- Tam co miesiąc jest ktoś do zabicia, ale ok. –
Powiedziała Andromeda.
- ALE TAM TO WSZYSTKO JEST LEGALNE! – Krzyknął
Dawid.
- Wariat... - Rzekł Grzegorz.
- Tym razem przegiąłeś... - Powiedział Dawid.
Po tej rozmowie chciał zastrzelić dwójkę. Jednak,
Grzegorz i Andromeda byli zwinniejsi. Po godzinie, Dawidowi zaś skończyła się
cała amunicja od pistoletu. Gdy Grzegorz to zauważył, powiedział ze słyszalną
kpiną w głosie:
- Oh, naszemu Dawidkowi skończyła się
amunicja...Taka szkoda...Nie będzie mógł zabijać...Tak mi przykro...Haha...
W tym momencie dało się zauważyć, że Dawid trząsł
się ze złości. Po chwili schował on swój pistolet i skoczył na Grzegorza, po
czym przygniótł go za szyję do jakieś ściany. Po chwili zaś, krzyknął:
- NIE DENERWUJ MNIE!!!
Po czym wyciągnął nóż i zaczął mocno ranić Grzegorza.
Po chwili zaś puścił go i podszedł do Andromedy. Gdy był koło niej, wziął ją,
rzucił na ziemię i zaczął torturować...
Tymczasem, Grzegorz który widział, jak Dawid
torturował Andromedę, chciał wstać i jej pomóc, jednak nie mógł się ruszyć.
Przez chwilę, która trwała dla Grzegorza wieczność, musiał obserwować jak Dawid
torturuje Andromedę oraz słuchać jej przeraźliwych krzyków. Po chwili zaś
zemdlał...
W tym czasie, gdy Andromeda była już półprzytomna z
bólu, w pewnym momencie ujrzała nad sobą Dawida. Po chwili zaś powiedział on:
- I WIĘCEJ MNIE NIE PROWOKUJCIE!
Po czym odszedł. W tym samym momencie, Andromeda, po
chwili zemdlała..."
~*Musiałam wkleić tak wielki fragment. Właśnie
dlatego kocham ten rozdział. :D*~
~OMG! Dawid nareszcie ma mózg! *.*~
\CUD! A w ogóle, nareszcie ktoś wysłuchał naszych
próśb i dał wpierdol Grzegorzowi./
(A już chciałem wchodzić do świata opka i zrobić to
osobiście. Miło, że ktoś mnie wyręczył.)
~W sumie, też lubię ten fragment, mimo iż jest nieco
nierealistyczny i dialogi drętwe, ale i tak. *.*~
~*Jeśli Grzegorz lubi coś w opku, to wiedz, że dla
łopencji jest nadzieja.*~
~ŁOPENCJI XDDDDDD~
~*:D*~
64. "[...] Grzegorz, mimo bólu, od razu wstał i
podbiegł do Andromedy. Gdy był koło niej, spytał:
- Nic ci nie jest?!
- Nie...nic... - Odpowiedziała słabym głosem
Andromeda.
Jednak, mimo wszystko, Grzegorz wyciągnął ze swojej
torby wodę utlenioną i bandaże, po czym odkaził rany na ciele dziewczyny i
zabandażował je. Kiedy to zrobił, Andromeda powiedziała:
- Grzegorz...Dziękuję...
- Oj, nie ma za co. Nie pozwolę, aby coś ci się
stało. – Rzekł chłopak.
[...]"
\No dobra, w tym momencie daruję, że tak o nią sra./
~A poza tym, te dialogi są tak drętweee!~
(Jak to opko.)
~*Jak moje dawne życie.*~
(Ta szczerość. xDDD)
~*Wiem :D*~
65. "[...] Zaniepokoili
się tym trochę, gdyż znaczyło to niezbyt przyjemną przygodę. Zwykle na tym
cierpiała Andromeda, więc Grzegorz jeszcze bardziej się o nią bał. [...]"
~*Bowiem doszli do Zagrzebia i zastali tam spokój,
jak coś. A poza tym, ja chyba napiszę one-shota, w którym Dawid morduje
Grzegorza, bo ten popierdolec na G mnie wkurwia.*~
\#Czytałabym/
(Nie tylko ty.)
~Nie tylko wy.~
66. "Kilkanaście
godzin po znalezieniu się w Zagrzebiu, Grzegorz i Andromeda poczuli chłód. Po
chwili zaś zobaczyli, że niebo pociemniało. Przestraszyli się, gdyż mogło
znaczyć to nadejście burzy. I rzeczywiście tak było. Po chwili, zaczął padać
deszcz oraz zaczęły uderzać pioruny. Andromeda przysunęła się bardziej do
Grzegorza, gdyż bała się, że coś może się jej stać. I niestety...
Godzinę po rozpoczęciu się burzy, jeden z piorunów
uderzył w Andromedę. W tym momencie dziewczyna przeraźliwie krzyknęła z bólu,
po czym padła nieprzytomna na ziemię."
~*Ja to bym się w czasie burzy schowała do jakiegoś
budynku, ale to tylko ja.*~
(Każdy normalny by to zrobił. A poza tym, nie ma to
jak spoiler pod koniec pierwszego akapitu.)
\To była norma w opkach Ramoninth. W ogóle,
oczywiście, piorun musiał kurwnąć w Gandzię./
~Bowiem Gandzia to Mary Sue, so...~
67. "[...] Grzegorz, gdy usłyszał przeraźliwy krzyk
Andromedy, od razu odwrócił się, aby sprawdzić, czy dziewczynie nic się nie
dzieje. Gdy to zrobił, ujrzał swoją przyjaciółkę leżącą na ziemi. Była ona
nieprzytomna. Chłopak od razu do niej podbiegł, potrząsnął nią, po czym
krzyknął:
- Andromedo! Andromedo! Obudź się!
[...]"
(Boże, on jest takim idiotą, czy tylko udaje?)
~*Jest. <- Kropka stanowczości.*~
(Weź go ktoś spal.)
\Ogólnie Opkolandię, a przynajmniej tę stworzoną
przez Ramoninth, trzeba spalić świętym ogniem./
~Atomowym lepiej.~
\Grzegorz, no!/
~;"D~
68. "[...]
Grzegorz podniósł ją więc z ziemi i przeniósł w jakieś bezpieczne miejsce, gdyż
burza nadal trwała. Za odpowiednie miejsce uznał klatkę schodową jakiegoś
opuszczonego budynku. [...]"
\Dopiero teraz wpadł na genialny pomysł, że burzę
powinno się przeczekiwać w budynku?/
~*Chyba muszę zrobić taki dodatek w tej
Samoanalizatorni, tak jak poradnik pisania, który na razie jest nieaktywny, bo
pomysłu nie mam, w którym charakteryzowałabym bohaterów moich opek.*~
(Mogłoby być ciekawie.)
~Czekam! *.*~
~*To se poczekasz. :D*~
~😭~
(Przerzucasz się na emoji?)
~Nie, ale emoji są spoko.~
~*"Emoji Movie" :D*~
\Wyjdżże mi z tym gównem./
~*;"D*~
69. ~( ͡°
͜ʖ ͡°)~ ~*Ja jebe, ty gimbusie. -_-*~ ~:>~ "[...]
Godzinę później, gdy Andromeda obudziła się, ujrzała nad sobą ciemność. Po
chwili zaś w tej ciemności ujrzała nad sobą Grzegorza. [...]"
(Najlepszy horror na świecie.)
~*"Klątwa Grzegorza"*~
~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
\Zarobiłoby się na tym miliony dolców./
~W sumie... xD~
70. "[...] -
Dziękuję, że mnie tam nie zostawiłeś... - Powiedziała Andromeda.
- Nigdy bym tego nie zrobił. – Rzekł Grzegorz.
[...]"
(– Bo jestem debilem. – dodał
Grzegorz.)
\Niestety, to jest jak uzależnienie. Dotknięta nim
osoba nie dopuszcza do siebie, że jest uzależniona. Tak samo jest w przypadku
głupoty Grzegorza./
~W tym przypadku pacjent ma szczególny przypadek
pierdolca.~
~*Byłbyś najlepszym lekarzem. xD*~
~Wiem :D~
71. "Kilkanaście dni po porażeniu Andromedy, dwójka
doszła do Judenburga. [...]"
(Zgaduję, że Judenburg jest albo w Izraelu, albo w
Niemczech. <Sprawdza> Chuj, w Austrii. ;=;)
~*Ale w kraju niemieckojęzycznym, więc to drugie
przypuszczenie było blisko.*~
\Ciekawe czy "Burg" ma tłumaczenie...<Sprawdza> Jezu. "Burg" to po albańsku "Więzienie". Czyli w tym wypadku "Żydowskie więzienie". ZAJEBIŚCIE./
~Takie tam, spokojne miasteczko.~
72. "Godzinę po znalezieniu się w Judenburgu, Grzegorz i
Andromeda usłyszeli taki dźwięk, jakby przelatywał nad nim meteoryt. Oboje od
razu unieśli głowy, aby sprawdzić, czy im się wydaje, czy rzeczywiście
przelatuje nad nimi meteoryt. Gdy unieśli głowy, rzeczywiście ujrzeli, że
przelatywał nad nimi meteoryt. Po chwili dało się słyszeć jego huk. W tym
momencie zaczęło spadać ich więcej. Grzegorz i Andromeda, chcąc przeżyć,
musieli ich unikać. Niestety..."
\Czy już zapamiętaliście, co przelatywało nad
głowami Grzegorza i Andromedy? To dobrze, bo to będzie jedno z pytań na
przyszłorocznej maturze z polskiego./
~*Jakbym pracowała w OKE, to z chęcią strollowałabym
tak egzamin maturalny z polskiego. xDDD*~
(Współczułbym maturzystom.)
~*;"D*~
73. "Godzinę
później, Grzegorz wraz z Andromedą ujrzał jakiś większy meteoryt. Nie była to
jednak asteroida. O dziwo, meteoryt leciał wprost na Andromedę. [...]"
~To jest tak naciągane, że no ja nie mogę.~
(A poza tym, nie o dziwo. Nawet meteoryt wiedział,
że ma do czynienia z debilką.)
~*Byłbyś idealnym psychologiem. xD*~
~Pacjent: Wie pan, nic mi w życiu nie wychodzi, rodzice
mnie wydziedziczyli, od miesiąca cierpię na depresję, babcia mnie nie kocha,
dziewczyna mnie rzuciła i w ogóle chcę się zabić.
Wielki Elektronik: Nie dziwne. Nawet życie wie, że jest pan debilem do
kwadratu.~
(#TakByByło)
~*No zajebiście. xD*~
(Wiem :D)
\Z kim ja się zadaję./
(;"D)
74. "[...] Meteoryt uderzył w nią i przygniótł do
ziemi.
Grzegorz, widząc to, od razu podbiegł do dziewczyny,
aby sprawdzić, czy żyje. Po chwili odetchnął z ulgą. Dziewczyna żyła, jednak
była nieprzytomna. Grzegorz, jako iż meteoryty dalej spadały, podniósł
Andromedę i zaniósł ją do jakieś starej budki, w którą raczej żaden meteoryt
nie trafi."
~*Kurwa, poza tym czy oni nie powinni wykazać się
instynktem przetrwania i wieki temu spierdolić do jakiegoś budynku?*~
(Zauważ, że wtedy tej pseudo akcji by nie było.)
\Czy nie można byłoby wymyślić czegoś, co dałoby się
czytać?/
~*Byłam pierdolcem.*~
~Miło, że w końcu to zauważyłaś.~
(Właśnie miałem to napisać.)
~*EJ!!!*~
~(;"D)~
75. "Godzinę
później, gdy Andromeda obudziła się, poczuła smród. Nad sobą ujrzała zniszczony
dach. Po chwili zaś, nad sobą ujrzała Grzegorza. [...]"
(Kurwa, ten horror staje się coraz straszniejszy.)
~Ciekawe, jak szpetna była morda Grzegorza.~
~*Nie wiem, nie pamiętam jak on miał wyglądać.*~
\To może i dobrze./
76. "Godzinę
po znalezieniu się w Wiedniu, oboje ujrzeli jakiś bardzo stary blok. Wyglądał
on tak, jakby miał się zaraz zawalić. Grzegorz i Andromeda musieli pod nim
przejść, gdyż był na trasie ich wędrówki, a oni woleli nie zbaczać z drogi,
gdyż mogliby się zgubić i nigdy nie dotrzeć na Ocean Grenlandzki. [...]"
~*Kurna, w Google Maps nawet piesza trasa do
Kapsztadu nie jest idealnie prosta. Poza tym, nie mogliby korzystać z
nawigacji?*~
~Mogliby, ale to by było zbyt logiczne. A jak wiemy,
logika nie pasuje do Opkolandii.~
(A poza tym, znowu nasz ukochany Ocean Grenlandzki.)
\Co ci do głowy strzeliło, Ramoninth, aby myśleć, że
taki ocean istnieje?/
~*A bo ja pamiętam? Prawdopodobnie niedojebanie.*~
77. "Gdy obydwoje byli blisko wyjścia spod bloku, w
pewnym momencie blok zaczął się przewracać. Gruzy, o dziwo, leciały tylko na
Andromedę. Dziewczyna chciała uciekać, jednak w tym momencie jakaś część
uderzyła ją bardzo mocno w głowę, przez co dziewczyna zemdlała. Jednak, przed
tym, zdążyła krzyknąć...
Tymczasem, Grzegorz, który usłyszał krzyk Andromedy
od razu się odwrócił, aby sprawdzić, czy dziewczynie nic się nie stało. Kiedy
zaś się odwrócił, w miejscu Andromedy ujrzał gruzy. Chłopak podejrzewał, że
dziewczyna jest pod nimi. Postanowił więc odsypać gruzy, aby uratować swoją
przyjaciółkę."
(Oczywiście, bo wszystko co najgorsze musiało
przytrafiać się ZAWSZE głównej bohaterce, aby
protagonista mógł ją ratować. Czy te wszystkie nieprzyjemne sytuacje nie
mogłyby się przydarzać im po równo? Również któryś z nich mógłby zginąć w
trakcie drogi i to całe opko mogłoby być ciekawsze!)
~--> Ciekawa historia.
--> Opko
--> Dawna Ramoninth
Pick one.~
~*Ta trzecia opcja. xDDD*~
~Ale pasuje? Pasuje. xD~
78. "[...] -
Całe szczęście, że żyjesz...
- No, na szczęście...W ogóle, to dzięki, że mnie
uratowałeś. – Rzekła dziewczyna.
- Oj, nie ma za co. To dla twojego dobra. –
Powiedział chłopak.
[...]"
\Czy te dialogi nie mogłyby być bardziej drętwe?/
~*One były dodawane na siłę, tylko po to, aby
były.*~
\Brak mi słów na twego dawnego pierdolca./
79. "[...] W
pewnym momencie drogi, dało się zauważyć, że Andromeda zrobiła się blada. Po
chwili zaś powiedziała ona do Grzegorza słabym głosem:
- Grzegorz...Błagam...Zatrzymajmy się gdzieś...Źle
się czuję...
- No dobrze, jak nie czujesz się najlepiej... -
Powiedział Grzegorz, po czym wraz z Andromedą usiadł pod jakąś ścianą.
Gdy już siedzieli, w pewnym momencie Andromeda
czuła, że zaraz zwymiotuje. Po chwili zaś, zwymiotowała ona. Gdy Grzegorz to
zobaczył, spytał:
- Andromedo, co ci się dzieje?
- Nie wiem właśnie...Czuję się tak, jakbym zaraz
miała się rozchorować... - Odpowiedziała dziewczyna.
- Biedactwo...No nic, będziemy tu siedzieć dopóki
twój stan się nie polepszy. – Rzekł Grzegorz.
Jednak, od tego momentu Andromeda rzeczywiście się
rozchorowała. Całymi dniami kasłała i kichała. Na dodatek co jakiś czas
wymiotowała. Bolało ją również całe ciało. Czasem tak bardzo, że dziewczyna
płakała z bólu. Gdy Grzegorz widział ją w takim stanie, żal mu się jej robiło,
jednak nie mógł nic na to poradzić. Pozostawało mu czekać..."
~*Bo wiecie, szpitale nie istnieją, szczególnie w
Czechach, do których Grzegorz i Andromeda trafili.*~
(Jakbym musiał współpracować z taką debilką, to w
tym momencie zostawiłbym ją na pastwę losu i poszedł dalej.)
\Niestety, Grzegorz to Gary Stu, więc swojej Maryśki
nie zostawi./
80. "[...] - Andromedo, co ci się dzieje?
- Źle się czuję...Wszystko mnie boli...I na dodatek
boję się, że ty widząc mój stan, któregoś dnia po prostu wstaniesz i
odejdziesz...Boję się, że zostanę tu sama i umrę w samotności... -
Odpowiedziała Andromeda.
- Boisz się, że zostawię cię tu na pastwę losu? –
Spytał zdziwiony Grzegorz.
- T-Tak... - Odpowiedziała dziewczyna.
- Ależ najdroższa! Ja nigdy cię nie zostawię! Nie
zrobię ci tego! Szczególnie nie w takim stanie! Nie potrafię tak po prostu
wstać i pójść sobie! Byłoby mi ciebie bardzo żal i od razu bym wrócił! Nie
umiem opuścić kogoś, kogo bardzo lubię! Nie wiem co ci w ogóle do głowy
strzeliło! – Powiedział Grzegorz.
[...]"
(Zaczyna mnie mdlić od tej sztucznej słodkości.)
\Kuźwa, to jest tak sztuczne, że aż nie takie, jakie
z założenia miało być./
~A dodając do tego fakt, że Grzegorz to debil, to
nie daje dobrego comba.~
81. "Kilkanaście dni po powrocie Andromedy do zdrowia,
dwójka doszła do Polski."
~*W mych opkach pseudo przygodowych rzadko pojawiała
się Polska.*~
~O czym będzie ten rozdział?~
~*Coś tam w metrze się będzie działo.*~
\Może być ciekawie, ale wiem, że jak zwykle zostanie
to zjebane./
~*That's true.*~
~:-(~
82. "Godzinę
później, dwójka ujrzała jakieś wejście do metra. Musieli tamtędy przejść, gdyż
było to na trasie ich wędrówki, a oni nie chcieli zbaczać z drogi, gdyż mogliby
się zgubić i już nigdy więcej nie dotrzeć do Oceanu Grenlandzkiego i nie zdobyć
gwiazdy. Weszli oni więc do podziemi..."
(Kurwa, dekle, czy wy słyszeliście o Mapach Google?)
~*Wątpię, szczerze mówiąc. Albo korzystali z
nawigacji w Windows Phone.*~
\Boże, to jest najgorszy typ nawigacji./
~*Przekonałam się o tym jednej zimy, ale tę historię
już kiedyś opowiadałam.*~
83. "[...]
Niestety, po parunastu minutach usłyszeli oni huk. Zdziwili się tym, gdyż huk w
metrze jest niecodzienny. Po chwili zaś ujrzeli lecący w ich kierunku wagon
metra. O dziwo, wagon po chwili zaczął lecieć w kierunku Andromedy. Dziewczyna
była naprawdę bardzo przerażona. Chciała odskoczyć na bok, jednak była
sparaliżowana strachem. Po chwili zaś, gdy Grzegorz to zauważył, podbiegł do
dziewczyny i odepchnął ją na bok. Niestety, sam nie zdążył uciec przed wagonem,
przez co ten odepchnął go bardzo mocno w ścianę..."
\Boże, cud! Nareszcie coś złego przytrafiło się
głównemu bohaterowi!/
~*Nie może być! O.O*~
(To wagon musiał się cieszyć, że wgniótł w ścianę
debila do sześcianu.)
~Każdy by się cieszył.~
84. "Miesiąc
po przygodzie w metrze, Grzegorz i Andromeda doszli do Morza Baffic."
~*Nie dość, że literówka, to jeszcze nie
przetłumaczone. -_-*~
(Wyższy poziom patologii widzę.)
\Ogólnie patologią jest to całe opko./
~*Tró*~
85. "[...] -
Tyle, że jak my mamy dostać się na drugi kraniec morza?
- Możemy zrobić to samo co przy Morzu Śródziemnym,
czyli przebrać się za załogę jakiegoś statku który właśnie zamierza odpłynąć i
nim przepłynąć morze. – Odpowiedział Grzegorz.
- W sumie nie taki zły pomysł. – Przyznała
Andromeda.
[...]"
~A ta, znowu, nie kwestionuje poronionego pomysłu
jej towarzysza.~
~*Wtedy opko byłoby ciekawsze i wszyscy byśmy
umarli.*~
86. "[...] Przebrali
się więc szybko za załogę i weszli na statek."
\Zjebaną składnię ma to zdanie./
~*Jak wspominałam niejednokrotnie, ja po napisaniu opka
nigdy go nie sprawdzałam.*~
~Można powiedzieć, że byłaś boginią aŁtoreczek. Nikt
normalny nie dałby rady napisać w miesiąc pięciu długich opek rozdziałowych.~
~*Wiem i nie jestem z siebie dumna. ;_;*~
87. "Jako,
iż na pokładzie było około 400 ludzi, nikt nie domyślił się, że Grzegorz i
Andromeda wcale nie należą do załogi. [...]"
(No dobra, to już jest bardziej prawdopodobne.)
88. "[...]
I w pewnym momencie sztorm wywrócił statkiem. Z całej załogi przeżyli tylko
Grzegorz i Andromeda. [...]"
\Chyba "wywrócił statek"./
(A poza tym, OCZYWIŚCIE, musieli
przeżyć tylko oni.)
~*Moi dawni bohaterowie byli Mary Sue i Gary Stu,
nie ważne jak bardzo wmawiałam sobie, że tak nie jest.*~
~Nikt normalny nie mógł lubić twoich opek,
Ramoninth.~
~*
Ta Wiktoria pisała te komentarze na poważnie.*~
\Chryste Panie. Jakim to pojebem trzeba było być,
aby lubić twoje dawne opka?/
~*Nie wiem, ale...Wiktoria, jeśli to czytasz: Co
tobą kierowało? xD*~
(Nie mogę uwierzyć, aby ktoś o zdrowych zmysłach
napisał to na poważnie. Widziałem to opko i nie chcę wierzyć, że komuś mogło
się podobać.)
~Cóż, nie wszyscy są normalni.~
89. "Godzinę
po nieprzerwanym płynięciu, dwójka była całkowicie wykończona. Kiedy zaś
dopłynęli do lądu, mimo głodu, pragnienia i wykończenia, postanowili iść dalej,
ku Oceanowi Grenlandzkiemu..."
\Broń cię Panie Boże, aby odpoczęli, na przykład w
jakimś motelu chociażby./
~*Debili nie zrozumiesz.*~
~A poza tym, wtedy to opko byłoby bardziej
realistyczne i wszyscy byśmy zginęli.~
~*Dobra, przerwa. Idę zacząć robić pracę domową z
angielskiego.*~
(Bogu dzięki...)
90. "Ląd,
na którym znaleźli się Grzegorz i Andromeda okazał się być miastem Szwecji, a
dokładniej Sztokholmem. Niestety, wtedy, gdy oboje się tam znaleźli, panowała
zima. Przez to, oprócz głodu, pragnienia i zmęczenia, dwójkę zaczął dręczyć
chłód. Mimo wszystko, postanowili oni iść dalej..."
\Tak szybko wróciłaś?/
~*Moją pracą na angielski jest przeprowadzenie
wywiadu z rodzicem, zadając mu pięć dowolnych pytań i potem przekształcając
odpowiedź na mowę zależną. Na razie napisałam pytania, ale mojej mamy nie ma
jeszcze w domu, więc nie mogę ich zadać. W każdym razie, wracając do analizy,
czy ci debile w ogóle nie przygotowali się na taką podróż?*~
(Z tego wniosek, że nie. No, ale oczywiście
przeżyją, bo to Mary Sue i Gary Stu.)
~I właśnie dlatego dawne opka Ramoninth to parujące
gówno.~
\Gówniane gówno obtoczone gównem i doprawione
gównem./
~Zajebiście xD~
\Ale prawdziwe? Prawdziwe./
91. "[...] -
Grzegorz, ja już nie mogę iść. Jestem głodna, spragniona i na dodatek chce mi
się spać. Ja już nie mogę.
- Hmm...Jeśli chce ci się spać, to mam na to sposób.
– Rzekł Grzegorz, po czym podszedł do Andromedy i podniósł ją.
[...]"
(Jaka buntowniczka. Ja bym jej kazał zapierdalać bez
względu na wszystko. Skoro ja mogę, chuj z tym, że jestem nieśmiertelny, to
inni też mogą.)
~*Bo wiecie, Wielki Elektronik to dobry i miły
człowiek. xD*~
(:D)
92. "W
czasie drogi, Grzegorz co jakiś czas sprawdzał, czy Andromeda nie zamarzła. W
pewnym jednak momencie i on nie wytrzymał. Usiadł z Andromedą na rękach pod
jakąś ścianą i po chwili również usnął..."
~*Kurwa, przecież w Sztokholmie, do którego trafili,
panowała zima. Czy ten debil nie mógłby zatrzymać się w hotelu? Miałby pewność,
że nie zamarznie.*~
\Znając życie, ci debile nie wzięli pieniędzy./
(Po nich można się wszystkiego spodziewać.)
93. "[...] Andromeda postanowiła więc z jego rąk i
usiadła koło niego, po czym zaczęła czekać, aż ten się obudzi..."
\Temu zdaniu ewidentnie brakuje jednego słowa./
~*Temu opku ogólnie brakuje wszystkiego. Ale dobra,
kolejna przerwa. Mama właśnie wraca, więc muszę jej zadać te pytania.*~
~Całe szczęście.~
94. "[...] Od razu odwrócił się w bok, aby
sprawdzić, czy Andromeda jest przynajmniej koło niego. Kiedy to zrobił, ujrzał
dziewczynę, jednak trzęsła się ona. Grzegorz, widząc to, spytał:
- Andromedo, co ci się dzieje?
- Z-zimno m-mi... - Odpowiedziała drżącym głosem
dziewczyna.
W tym momencie Grzegorz zdjął swoją bluzę i dał ją
Andromedzie, po czym powiedział:
- Proszę. Załóż sobie, żeby nie było ci zimno.
- Dziękuję... - Powiedziała Andromeda zakładając
bluzę.
[...]"
(Boże, co za debil. Czy po warunkach
atmosferycznych, które go i jego przyjaciółkę otaczały, nie mógł wywnioskować,
dlaczego się trzęsła?)
~*Z tego wniosek, że jego wewnętrzny pierdolec mu na
to nie pozwolił.*~
\A poza tym, jaki debil dawałby takiej pizdoklepce
swoją bluzę?/
~Taki debil do sześcianu, jakim jest Grzegorz.~
95. "Rozdział
XIX – Ponowne spotkanie z wrogami."
~*I chyba ostatnie, więc Patryk i Mateusz za wiele
razy się nie pojawili.*~
\Ale przynajmniej się pojawili więcej niż raz, nie
to co pirokineza Andromedy./
(Ja już nawet zapomniałem, że ona pirokinezę ma...)
~Nie dziwo, skoro tak rzadko się to pojawiało.~
96. "Kilkanaście dni po przygodzie w Sztokholmie,
Grzegorz i Andromeda doszli do Wysp Alandzkich. Kiedy się tam znaleźli, zastali
pustkowie. Nie zdziwiło ich to już, gdyż wiedzieli, że oznacza to albo
niebezpieczną przygodę, albo spotkanie z ich wrogami. [...]"
\Poza faktem, że w Sztokholmie żadnej przygody nie
przeżyli./
(A w ogóle, dlaczego zawsze oznaką niebezpiecznej
przygody lub spotkania z wrogami było pustkowie?)
~*Nie mam zielonego pojęcia.*~
(;=;)
~*Właśnie ;=;*~
97. "[...] - To znów wy? Nie macie ciekawszych
zajęć, tylko przeszkadzanie nam?
- Mamy ciekawsze zajęcia, jednak nie możemy
pozwolić, abyście doszli do Oceanu Grenlandzkiego. – Odpowiedział Patryk.
- Eh...Co za ludzie... - Powiedział Grzegorz.
[...]"
(Boże, dlaczego dialog pomiędzy Grzegorzem i
Andromedą oraz ich wrogami zawsze był taki drętwy?)
~*Bo musiałam jakiś walnąć, aby przed walką jeszcze
coś się stało, ale nie wiedziałam co partolnąć.*~
~To było od razu wstawić napierdalankę. Byłoby
ciekawiej.~
~*Ale niedojebanie...*~
~Ach, no tak. ;-;~
98. "[...] Po tej rozmowie, standardowo zaczęła się
walka. Na początku wygrywali Grzegorz i Andromeda, jednak w pewnym momencie
walki wygrali Patryk i Mateusz. Skorzystali oni, że byli niedaleko jakiegoś
domku i pchnęli w stronę ściany domu Andromedę. [...]"
(Dlaczego w twoich dawnych opkach, Ramoninth, nie
było dokładniej opisanych scen walki? Nawet jeśli byłyby opisane zjebanie, to
przynajmniej miałbym się z czego ponabijać.)
~Też nad tym ubolewam. Nawet zjebany opis walki, ale
bardziej rozbudowany byłby ciekawy, bo przynajmniej coś by się działo.~
\Zważywszy na to, że Andromeda ma zdolności
nadprzyrodzone, więc mogłaby ich używać więcej niż raz./
~*Odpowiedź jest prosta: Kiedyś pisałam opka na
szybko i aby były.*~
(~\;====;/~)
~*Wiem właśnie. ;=;*~
99. "[...] - Andromedo, nic ci nie jest? Wszystko
dobrze?
- Tak, wszystko dobrze...Nic mi nie jest. Nie martw
się o mnie. – Odpowiedziała dziewczyna.
[...]"
~Geez, a ten znowu dramatyzuje. ;=;~
~*Też mnie Grzegorz z tego opka wyjątkowo
niemiłosiernie wkurwia.*~
100. "Rozdział
XX – Ponowny spadek do wody."
(Boże, znowu to samo.)
~*Pomysły mnie się kończyły i nie chciało mnie się
pisać.*~
~To było nie pisać na siłę, dokładnie tak jak to
robisz teraz.~
~*Wtedy produkowałam opka masowo i taki efekt
powstawał.*~
\<Cofa się do przeszłości i idzie zajebać dawną
Ramoninth.>/
~*~(<Pomagają>)~*~
101. "[...] -
Ale jak my się dostaniemy na drugi kraniec?
- Możemy zrobić to samo, co w dwóch poprzednich
przypadkach, czyli przebrać się za załogę statku, który akurat ma wypłynąć i tym
statkiem dostać się na drugi kraniec morza. – Odpowiedział Grzegorz.
- W sumie, dobry pomysł. – Przyznała Andromeda.
[...]"
~*Bowiem nasza dwójka popierdolców doszła do Morza
Barentsa, jak coś.*~
\W ogóle, znowu ten sam, skopiowany i sztuczny dialog./
(Widać, że nie chciało ci się tego pisać,
Ramoninth.)
~*#TakByło*~
~Dobrze, że teraz nie postępujesz tak samo z
analizami.~
~*Ty weź mnie nawet nie strasz. ;_;*~
102. "[...] Jako, iż na statku było około 300 ludzi,
nikt nie domyślił się, że Grzegorz i Andromeda wcale do załogi nie należą.
[...]"
\Bo jakby ktoś się domyślił, trzeba by było wymyślać
nową scenę, a to wymaga pomysłów i czasu./
~*A te umiejętności nie były dostępne dla levelu,
który wtedy miałam.*~
~Zawsze można cheatować.~
~*Kurwa mać, a ten od razu. xD*~
~No co? :D~
103. "[...] Niestety, po godzinie, gdy Andromeda
oglądała morze, w pewnym momencie poczuła, że ktoś lub coś spycha ją do wody.
Dziewczyna chciała się zatrzymać, jednak ten ktoś lub to coś był lub było
silniejsze i zepchnęło dziewczynę do morza..."
(To głupota może spychać do morza?)
\Nie, ale serio, czym jest ta tajemnicza siła, która
co jakiś czas spychała naszą pierdołę gdzie tam bądź?/
~*¯\_ツ_/¯*~
~;=========================================;~
104. "Tymczasem, gdy Grzegorz ujrzał, że Andromeda wpadła
do wody, od razu, bez namysłu skoczył za nią. [...]"
\Boże, co za debil. On to faktycznie bez namysłu się
urodził./
~Ile jeszcze tego gówna do zanalizowania?~
~*Nie licząc tego rozdziału, jeszcze trzy.*~
(Dobra, jakoś przez to przebrniemy, choć będzie
ciężko.)
105. "[...] - Grzegorz...Wiem, że musimy przejść
przez jeszcze jedno miejsce, ale...ale ja już chciałam ci podziękować za to, co
dla mnie robiłeś oraz zrobiłeś teraz. Nie wiedziałam, że będziesz dla mnie aż
tak dobry...
- Oj, nie musisz dziękować...Ja po prostu nie mogę
pozwolić, aby stało ci się coś złego, na przykład abyś umarła. – Rzekł
Grzegorz.
[...]"
\– Nie chwal dnia przed zachodem
słońca. – powiedziałam, po czym wepchnęłam Andromedę do wody./
~*Najlepsza przyjaciółka. xD*~
\Oj wieeem./
106. "[...] Po
zejściu ze statku, gdy byli oni w odpowiedniej odległości, zdjęli ze swojego
zwykłego ubrania ubranie załogi statku którym płynęli, po czym ruszyli w dalszą
drogę..."
\W ogóle, skąd oni mieli to ubranie załogi statku,
którym płynęli?/
~*Pewnie wzięło się z dupy, jak wszystko w tym
opku.*~
107. "Ląd, na którym znaleźli się Grzegorz i
Andromeda okazał się być Longyearbyen 'm."
(Kurwa, ta zjebana odmiana aż kuje po
oczach.)
~*Nie rozumiem, dlaczego kiedyś nie mogłam
sprawdzać swoich opowiadań po napisaniu.*~
~Dobrze, że w
tamtym okresie czasu nie pisałaś CV.~
~*Weź nawet nie strasz, bo nie będę mogła
spać w nocy. ;_;*~
108. "Dwójka ucieszyła się na wieść o tym, gdyż było już
bardzo blisko Oceanu Grenlandzkiego i zdobyciu Sagitty, czyli gwiazdy, której
dwójka poszukiwała."
\Jakbyśmy
zapomnieli, po co szli nad ten nieistniejący ocean./
~*Ale licznik słów...*~
\;=;/
~Wiedz, że jest
WYBITNIE ŹLE, jeśli Rivienna używa emotikonki.~
\.../
~Moja wina,
że rzadko ich używasz?~
\Cicho być./
~:D~
109. "Mimo wszystko, ucieczka nie pomogła
Andromedzie. W pewnym momencie, kamienie uderzyły w nią, przez co dziewczyna
została tak poraniona, że aż upadła na ziemię..."
~*Bowiem Grzegorz i Andromeda zaczęli
spierdalać przed lawiną kamieni, która na nich spadała. A poza tym, oczywiście,
znowu ucierpiała Andromeda. ;=;*~
(Czemu ty kiedyś miałaś spoko pomysły, ale
chujowo pisałaś?)
~*Chyba każdy tak miał, ale w moim przypadku
to był przykład pokurwienia.*~
~To wiemy.~
~*EJJJ!!!*~
~;"D~
110. "[...] Gdy zaś chłopak był przy niej,
wyciągnął ze swojej torby wodę utlenioną i ostatnią paczkę bandaży, po czym
odkaził rany dziewczyny, po czym zabandażował je. [...]"
\Przynajmniej
nie miał nieskończonej ilości tych bandaży./
~*Wkurwiłabym się, gdyby tak było.*~
(Ale w sumie, Grzegorz to Gary Stu, więc jak
na niego to dziwne, że nie miał ich nie wiadomo ile.)
~Wystarczy
to, że wzięły się z dupy.~
~*Jak wszystko w tym opku.*~
111. "[...] - Grzegorz...Dziękuję...Dziękuję ci za
to...
- Oj, nie musisz dziękować. Ja to robię dla
twojego dobra. – Rzekł Grzegorz.
[...]"
~*Kolejna cierpi na Nadkropkozę Pospolitą.*~
\A poza tym,
czy on jest pewien, że nie robi tego dla pieniędzy?/
(W sumie, jakby moja BFF była taką debilką,
to bym ją dawno wydziedziczył.)
\Jak można
wydziedziczyć przyjaciela?/
(W Opkolandii wszystko jest możliwe.)
\W sumie.../
112. "Rozdział XXII – Zdobycie gwiazdy i
zniszczenie Ziemi."
(Nie ma to jak spoiler już w tytule
rozdziału.)
~Wyższy
poziom patologii, który pojawiał się w praktycznie każdym opku Ramoninth.~
~*Te opka są tak durne, że bym je
wydziedziczyła, gdyby nie fakt, że zamierzam kiedyś napisać je znacznie
lepiej.*~
~Czekam~
113. "Kilkanaście dni po przygodzie z lawiną, Grzegorz i
Andromeda doszli do Oceanu Grenlandzkiego. Kiedy tam byli, ujrzeli również
helikopter. Widząc go, Andromeda powiedziała z radością w głosie:
- Tak! Nie będziemy musieli wracać na
piechotę!
- No, ja też się cieszę. – Powiedział
Grzegorz.
[...]"
~Kolejna
rzecz, która wzięła się z dupy. Czemu mnie to nie dziwi.~
(A poza tym, lenie. Skoro daliście radę
przejść do nieistniejącego Oceanu Grenlandzkiego pieszo, to dacie radę także
wrócić.)
~*Byłbyś zajebistym nauczycielem WF-u w
przeciętnym liceum.*~
(Nieee...To nie dla mnie.)
~*Mam pomysł na FanFiction.*~
(A mogłem siedzieć cicho...)
~*:D*~
114. "[...] Po chwili zaś ujrzeli jakąś
łódkę z jednym wiosłem. [...]"
\Kolejna
rzecz, która wzięła się z dupy. SUPER./
~Ale się
rozpiszę w końcowej analizie...~
(Nie tylko ty.)
~*To będzie cięęężki dzień. ;_;*~
115. "[...] - Jako, iż obydwoje nie możemy
wiosłować, bo wiosło jest tylko jedno, to kto wiosłuje? Ja, czy ty?
- Ja będę wiosłował. Ty się nie przemęczaj. –
Odpowiedział Grzegorz.
[...]"
\Ja bym tej
debilce kazała wiosłować, bo przecież ona nic nie robiła, poza sprawianiem
problemów./
~*Ja w sumie też bym to zrobiła.*~
(Każdy z funkcjonującym mózgiem by to
zrobił.)
116. "W pewnym momencie chłopak ujrzał na niebie błysk.
Po kolejnej zaś chwili, poczuł, że na jego obolałe i poranione od ratowania
Andromedy ręce spadła gwiazda której poszukiwał wraz z Andromedą. [...]"
(A było po prostu zostawić tę debilkę na
pastwę losu.)
~*Ale wtedy nie byłoby tej pseudo atmosfery.*~
(. . . <- Kropki lagu w mózgu.)
~Wiem, też
nie wiem jak to skomentować.~
~*Nie tylko wy. ;=;*~
117. "[...] Na dodatek, w tym momencie Grzegorz mógł
zobaczyć jak wyglądała sama gwiazda. Ku zdziwieniu Grzegorza, wyglądała ona
tak, jak rysuje się gwiazdy. Na dodatek, tak jak smuga, mieniła się wszystkimi
kolorami świata."
~*Co chcesz, Gregory. Przynajmniej miała
oryginalny design.*~
(Zawsze coś oryginalnego w tym
paszołwoństwie.)
~PASZOŁWOŃSTWO
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
(Słowotwórstwo :D)
118. "Godzinę później, gdy chłopak się obudził, ujrzał,
że Andromeda nadal spała. Chłopak przestraszył się, że dziewczyna zamarzła. Od
razu do niej podszedł i sprawdził czy żyje. Na szczęście żyła ona. Chłopak
odetchnął z ulgą. Postanowił on czekać na moment w którym Andromeda się
obudzi..."
~*Bowiem na początku, w trakcie płynięcia,
zasnęła Andromeda, a po złapaniu gwiazdy na ten sam pomysł wpadł Grzegorz, jak
coś.*~
~W ogóle,
widzę że znowu mamy tą samą, autystyczną sytuację.~
~*Ona powielała się w wielu moich
opowiadań.*~
\Ja już mam
dość na dziś. Skończmy./
~*Zanalizujemy jeszcze tylko ten rozdział, a
ostatni zostawimy na jutro.*~
119. "Kolejną godzinę później, gdy Andromeda
obudziła się, ujrzała przed sobą Grzegorza, który się do niej uśmiechał. Po
chwili zaś powiedział:
- Patrz, co udało mi się zdobyć, gdy ty
spałaś.
Po czym pokazał dziewczynie gwiazdę.
Andromeda od razu ją chwyciła i zaczęła oglądać. Po chwili zaś uśmiechnęła się.
Grzegorzowi, widząc ją szczęśliwą, miło się zrobiło. Tak dawno nie widział on
jej uśmiechniętej..."
(Nie, tak serio uśmiechał się pewnie dlatego,
bo wyobrażał sobie poćwiartowaną Andromedę.)
~*I ty twierdzisz, że jesteś normalny?*~
(Nie twierdzę tak. Wiem, że jestem pojebany i
dobrze mi z tym. :>)
~Piona!~
(✋)
~*Chyba muszę zmienić towarzystwo na
normalniejsze. ;_;*~
~:D~
120. "Po chwili zaś, chłopak chwycił wiosło, włożył je do
wody i zaczął wiosłować w kierunku powrotnym. Po parunastu minutach zaś, gdy
byli na lądzie, Andromeda ukucnęła i położyła gwiazdę na ziemi. W tym momencie
gwiazda oraz jej smuga zmieniły na chwilę kolor na czerwony. Po chwili zaś
wszystko wróciło do normy.
- Dlaczego nic się nie dzieje? – Spytał w
pewnym momencie Grzegorz.
- Musimy poczekać tydzień. W tym czasie zdążymy
wrócić do domu, spakować się i ruszyć w drogę powrotną. – Odpowiedziała
Andromeda.
[...]"
(Widać ta gwiazda to bomba z opóźnionym
zapłonem.)
\Ciekawe w
ogóle, jak ona doprowadza do zagłady świata./
~*Dowiesz się w następnym rozdziale. Obecnie
nie będę spoilerować.*~
121. "Po tej rozmowie oboje weszli do
helikoptera. Gdy tam byli, Grzegorz poszedł do kabiny pilota i usiadł na
siedzeniu, po czym zapiął pasy. Po chwili zaś ruszył. Andromeda tymczasem
usiadła na normalnym siedzeniu i zapięła pasy. Po chwili helikopter
ruszył..."
\Czas w tym
akapicie dziwnie zapierdala./
~*Jak widać, czasoprzestrzeni też zaczęło się
nudzić.*~
(W sumie, nie tylko jej.)
~*Ale dobra, na dziś to koniec. Ostatni
rozdział zanalizujemy jutro. Potem już tylko format i analizy końcowe.*~
~Bogu dzięki,
bo już zaczyna mnie to nudzić.~
(Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko
ciebie.)
122. "Rozdział XXIII – Przygotowania, powrót do
domu i odzyskanie honoru."
(Kurwa, początek analizy na dziś i już taki
kwiatek. Kolejny spoiler już w tytule rozdziału.)
~*To była u mnie norma w tamtym okresie
czasu.*~
(Ja jebe, dajcie mi karabin.)
~Mam tylko
dezintegrator.~
(Może być.)
~<Podaje>~
(Danke)
~*O, mówisz po niemiecku.*~
(Chwila...Cholera! Ramoninth, to przez
ciebie!)
~*:DDD*~
123. "[...] - No, ale jeśli nie chcemy zginąć wraz z
planetą, musimy pośpieszyć się. Mamy tylko tydzień.
- No, racja. – Przyznał Grzegorz.
[...]"
~*Ale obecna ja chce abyście zdechli, więc
powinno wam to wystarczyć.*~
\Każdy z
funkcjonującym mózgiem tego pragnie./
~Czyli na
stówę nie dawna Ramoninth.~
(Boże, ta szczerość. xDDD)
~:D~
124. "Po tej rozmowie, oboje zaczęli pakować
wszystkie swoje rzeczy które wzięli na Ziemię z Silver Planet, nie zapominając
oczywiście o gwieździe. [...]"
\Na cholerę
im była ta gwiazda?/
~*A chuj wie. Może po prostu ładnie
wyglądała, czy coś. Albo zajebałaby ich z Glocka, gdyby ją zostawili.*~
\Wyobraziłam
sobie gwiazdę napierdalającą z Glocka./
~JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
\Wiem/
125. "[...] Jako, iż gwiazdę położyli na
ziemi w poniedziałek, w niedzielę wzięli wszystkie swoje rzeczy i po raz
ostatni wyszli ze swojego starego domu i po raz ostatni zamknęli drzwi na
klucz. [...]"
(Wiecie, w poniedziałek, aby pierdolec dawnej
Ramoninth mógł łatwiej policzyć tydzień.)
~*Nie, lol, prawdopodobnie to było po to, aby
równo było.*~
(O, wreszcie ktoś mnie rozumie.)
~Ja jebe.
;=;~
~*(;"D)*~
126. "Jednak, Grzegorz wiedział, że bez dowodu mu i
Andromedzie nie uwierzą. Postanowił on więc poczekać do poniedziałku. Kiedy ten
dzień nastał, jako iż lunius w którym byli, był zwrócony w kierunku Ziemi,
Grzegorz wyciągnął telefon i włączył w nim kamerę. Kiedy to zrobił, zaczął
nagrywać to, jak ziemia powoli rozpadała się a po chwili wybuchała. Gdy zaś
Andromeda to zauważyła, spytała:
- Dlaczego ty to nagrywasz?
- Bez dowodu nigdy nam nie uwierzą. –
Odpowiedział Grzegorz.
[...]"
~*OMG! Oni mieli mózgi! OOO.OOO*~
~CUD! *.*~
\A poza tym,
meh. Spodziewałam się, że zagłada Ziemi będzie wyglądała bardziej epicko./
~*W sumie, to przedstawienie złe nie jest.
Zawsze lepsze to niż kolejne przebiegunowanie.*~
~Weź ;-;~
127. "[...] Gdy tam byli, wypakowali się, po
czym Grzegorz, jako iż chciał jakoś upublicznić ten filmik dla mieszkańców
Silver Planet. Wrzucił on więc go do Internetu. Wszyscy, którzy widzieli
filmik, wiedzieli, że jest on prawdziwy, bo nie było dowodów, że jest
przerobiony oraz w rzeczywistości nie był przerabiany."
(A dlaczego oni tak szybko w to uwierzyli?)
\Widać
niedojebanie to choroba zakaźna./
~*A poza tym, pierwszemu zdaniu ewidentnie
czegoś brakuje.*~
~Ogólnie temu
opku czegoś brakuje.~
128. "[...] Dzięki temu, wszyscy zaczęli mieć szacunek do
Grzegorza i Andromedy, gdyż sami nie umieliby czegoś takiego dokonać. Na
ulicach nie wyśmiewali się z nich, nie rzucali w nich kamieniami oraz nie bili
ich. Ustępowali im za to miejsce, gdy przechodzili i ogólnie byli dla nich
mili.
Od teraz życie Grzegorza i Andromedy wróciło
do normy i nie miało już tego typu problemów...
KONIEC"
\Kurwa, jakie
szybkie to przejście w tych akapitach./
~A poza tym,
ostatnie zdanie jest takie samo jak w przeciętnym opku dawnej Ramoninth.~
~*I tak najpiękniejsze jest ostatnie słowo
tego fragmentu.*~
(Boże, nareszcie koniec. ;=;)
~*Jeszcze tylko format, analiza końcowa i
wrzucamy na Wattpada.*~
_______________________________________________
Jezu, nareszcie skończyłam analizować to
szataństwo. Męczyłam się z tym chyba cztery dni, ale nie dziwne, bo to opko
było nie dość, że nudne to jeszcze wkurwiające. Po prostu cieszę się, że mam je
już za sobą oraz, że jednak nie było tak długie jak pierwotnie przypuszczałam.
Na szczęście kolejne opko, które planuję zjechać, będzie znacznie krótsze niż
to tutaj i na sto procent analiza nie będzie miała dwóch części. W każdym
razie, przejdźmy teraz do przyjemniejszej części, czyli do naszych wywodów
końcowych:
~*W tej łopencji wkurwiały mnie
hipernierealistyczności, których było znacznie więcej niż w mych innych opkach.
Po prostu dało się je w wypadku tego pacjenta wyłapać praktycznie na każdym
kroku, a to dobrze nie świadczy. No, bo na przykład jakim cudem Grzegorz
przeżył pierdolnięcie z całej siły wagonem metra? Powinno to mu pogruchotać
wszystkie wnętrzności i powinien zejść. Albo jakim cudem Andromeda przeżyła
przygnieciona częścią budynku? Nawet jeśli jakimś cudem by z tego wyszła,
powinna zostać kaleką do końca życia. W ogóle, dlaczego kiedy była burza lub spadały
meteoryty oni nie schowali się jak normalni ludzie do jakiegoś bloku? Przecież
na ich miejscu każdy normalny by to zrobił. Albo reakcje Grzegorza i Andromedy.
Coś się stało, ale oni od tak to przyjmują, bez słowa negacji, bo warum nicht.
Sytuacji nierealistycznych było jeszcze więcej, ale nie będę ich wszystkich
wymieniała, bo to nie ma sensu. Po prostu w opowiadaniach powinno się unikać
takich sytuacji, bo inaczej czytelnik po prostu wyjdzie, gdyż nie będzie mu się
chciało czytać przepełnionego hipernierealistycznościami gówna.*~
\W tym opku
denerwowały mnie rzeczy i postacie biorące się znikąd. No, bo dajmy na to
pirokineza Andromedy, która została wykorzystana tylko raz. Przecież potem
mogłaby ona wykorzystać ją w pozostałych dwóch walkach z jej i Grzegorza
wrogami oraz przy okazji w Sztokholmie, do ogrzania ich. A tymczasem jej moc
pojawiła się tylko w opisie i prologu, aby nie było, że w ogóle się nie
objawiła. Poza tym, sami Patryk i Mateusz pojawili się tylko trzy razy, mimo iż
w sumie powinni pojawić się więcej razy, to wtedy może w opku zadziałoby się
coś ciekawego. Oprócz tego, sam Dawid pojawił się tylko raz oraz został może z
dwa razy wspomniany, a również dzięki niemu mógłby pojawić się tutaj jakiś
ciekawy wątek i może historia nie byłaby taka nudna. Poza tym, z dupy wzięło
się wiele przedmiotów, jak gazeta w torbie Andromedy, bandaże i woda utleniona
u Grzegorza oraz wiele innych rzeczy i sytuacji w sumie też. W historiach
powinno się tego unikać, aby czytelnik nie miał ochoty spierdolić już po
prologu./
~W tej
historii wkurzało mnie to co Ramoninth i Riviennę oraz bohaterowie. Było ich
pięciu, jednak według mnie dawali się we znaki. Zacznijmy od Grzegorza, gdyż on
jest największym debilem do zjechania. No po prostu prawie ciągle srał na punkcie
Andromedy, co w pewnym momencie zaczynało być irytujące. Wiadomo, że przeciętny
człowiek martwi się o swoich przyjaciół, ale kurwa bez przesady! Grzegorz
ewidentnie przesadzał, bo cokolwiek stało się jego przyjaciółce, ten od razu
panikował. A w końcu Andromeda nie była małym dzieckiem i umiała sobie
poradzić, więc Gregory mógłby dramatyzować tylko w wyjątkowych sytuacjach,
gdyby dziewczynie stało się naprawdę coś złego. Sama Andromeda lepsza nie była,
bo cokolwiek złego się działo, to praktycznie zawsze tylko jej. Podejrzewam, że
wagon metra partolnął w Grzegorza tylko po to, aby choć raz ten debil
ucierpiał. No, bo na serio, ja rozumiem, że ktoś może mieć w życiu niebywałego
pecha, ale bez przesady. Przecież złe sytuacje nie powinny przytrafiać się tylko
jej, bo w końcu Grzegorz nie jest nieśmiertelny i jemu też coś złego mogłoby
się przytrafić. Dzięki temu nie miałoby się wrażenia, że Andromeda to
przerysowana kurwa.
Patryk,
Mateusz i Dawid wkurzali mnie w zasadzie w tej samej kwestii, dlatego ich zjadę
razem. Po prostu pojawili się, Patryk i Mateusz, trzy razy, a Dawid tylko raz.
Jaki w tym jest sens? Przecież ich pojawienie się więcej razy mogłoby jakoś
ubarwić fabułę, która była już i tak drętwo poprowadzona. No, bo po prostu po
co wprowadzać bohaterów, jeśli nawet nie zamierza się ich wykorzystać więcej
niż raz lub trzy razy? To nie ma sensu, bo czytelnik nawet nie zdążył się z
daną postacią utożsamić. To tak jak wwalanie rzeczy lub sytuacji na siłę. Nie
pomaga opowiadaniu, a wręcz jeszcze bardziej je kompromituje. Raz wprowadzonych
bohaterów, zważywszy na to, że z tego co pamiętam nie mieli być epizodyczni,
powinno się wykorzystać wiele razy, co jak wspominałem, mogłoby ubarwić fabułę.
Postacie
wprowadzane do historii powinny być ciekawe, odpowiednio stworzone i takie, aby
czytelnik mógł odczuwać w związku z nimi odpowiednie emocje, czyli żeby albo
pokochał bohatera, polubił go od tak, po prostu albo go znienawidził lub mu
współczuł i tak dalej. W końcu, gdyby nie było bohatera, nie można by było pociągnąć
historii. Dlatego powinno się spędzić nad ich kreowaniem więcej czasu niż tylko
dwie minuty.~
(W tym opowiadaniu irytowało mnie to, co
Ramoninth, Riviennę i Grzegorza oraz wszechobecna nuda. Znaczy okej, fabuła
mogłaby być nawet w porządku. Można by stworzyć historię, w której główni
bohaterowie byliby tymi złymi i, wraz z innymi podobnymi ludźmi, zostaliby
zesłani na inną planetę, na której byliby odizolowani od Ziemian, dzięki czemu
nie zagrażaliby już im. Jednak, któregoś dnia, dwoje głównych bohaterów, w
jakiś tam sposób mogłoby utracić swój dotychczasowy honor, jednak owy powód
trzeba by było wymyślić i jakoś sensownie uargumentować, bo ten z opka jest
zjebany. Mogliby przez to stać się pośmiewiskiem wśród ichniejszej
społeczności, a żeby odzyskać honor przez jakiś SENSOWNY I
UARGUMENTOWANY powód zechcieliby zniszczyć Ziemię. Mogliby jakoś
wrócić na ową planetę i tam kombinować jak zniszczyć naszą planetę. To mógłby
być pierwszy wątek.
Drugim wątkiem mógłby być wątek Patryka i
Mateusza, którzy w jakiś sensowny sposób dowiedzieliby się o powrocie głównych
bohaterów na Ziemię oraz ich planie. Mogliby również próbować im przeszkodzić,
aż w końcu mogłaby pojawić się ta gwiazda, która po dotknięciu Ziemi mogłaby ją
zniszczyć. Grzegorz i Andromeda, której swoją drogą wypadałoby zmienić imię,
mogliby ją zobaczyć oraz w jakiś sensowny sposób mogłoby się okazać, że
dziewczyna wie o tej gwieździe oraz o tym, że można ją złapać na jakimś
oceanie, ale nie Grenlandzkim, bo taki NIE istnieje.
Mogliby oni wyruszyć w podróż po tę gwiazdę i przy okazji mogliby nagrywać live
z ich podróży, aby mieszkańcy ich planety łatwiej im uwierzyli, przy okazji
jakoś streamując to do ichniejszego Internetu.
Trzecim wątkiem mógłby być wątek Dawida,
który w jakiś SENSOWNY I DOBRZE WYTŁUMACZONY sposób
oraz z jakiegoś SENSOWNEGO powodu nie dostał się na
planetę, na którą zostali zesłani złoczyńcy. Mógłby pojawiać się wielokrotnie
oraz próbować zabić głównych bohaterów. Czy by mu się to udało czy nie, to już
pozostawiam do wyboru. Ogólnie któryś z głównych bohaterów podczas podróży
mógłby zginąć, co mogłoby dodać ciekawą scenę do historii, ale oczywiście to
nie musiałoby nastąpić. No, ale koniec końców główni bohaterowie mogliby jakoś
pokonać swoich wrogów oraz Dawida, złapać gwiazdę, zniszczyć Ziemię i wrócić na
swoją planetę. Tam mogliby odzyskać honor i przestać być pomiatanymi przez
społeczeństwo.
I takie coś mogłoby być znacznie ciekawsze
niż to, co nam przedstawiono! Fabuła, poza faktem, że została ciekawie
wymyślona, powinna być również ciekawie poprowadzona. Po prostu to w głównej
mierze od poprowadzenia fabuły zależy sukces opowiadania!)
Wspólnie: Ale po napisaniu tego opka od nowa, mogłoby być
ciekawe!
_______________________________________________
Wkrótce: "Opko, którego mi żal, czyli "Rosenrot"."
~Jeśli
Ramoninth jest żal opka, to wiedz, że jest dla niego nadzieja.~
~*Żal mi go po tych urywkach, które pamiętam.
Mogłoby być z niego coś fajnego, ale jak zwykle, nie pykło.*~
(Tobie to ogólnie życie nie pykło. A w ogóle,
komuś się podobało? xD)
~*Nie wiem. Nie zachowały się żadne
komentarze z bloga, na którym niegdyś było.*~
\A w ogóle,
nudzi ci się, Elektronik? Rozpisałeś się jak cholera./
(<Zerka do góry.> O, faktycznie. :D)
~*Czemu wszyscy, którzy przychodzą po
Grzegorzu, mają jakiś słowotok?*~
(Hehe :D)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^