O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

sobota, 30 czerwca 2018

Kolejne z tej serii, czyli "Ku wybudzeniu".

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* – Ja

** – Brother Blood

~ – Grzegorz Antychryst

To opowiadanie z założenia miało przedstawiać kolejną historię Grzegorza i Andromedy, w której w wyniku wypadku samochodowego Andromeda zapadła w śpiączkę. Grzegorz, nie mogąc się z tym faktem pogodzić, zaczął szukać jakiegoś sposobu na wybudzenie Andromedy. Któregoś razu, dowiedział się on o pewnym płynie, który był na dnie Oceanu Arktycznego. Od razu postanowił on po niego wyruszyć i z tego też powodu przeżywał różne przygody. Miało ono z założenia być epickie, ale jak zwykle wyszło gówno i to rozwlekane, bo samo opowiadanie ma

dwadzieścia sześć rozdziałów plus prolog.

*To będą ciężkie dni. ;=;*

~*Wiem, niestety. Kiedyś tego tyle naprodukowałam, a teraz musimy się z tym użerać. ;=;*~

~Dlaczego ty nie mogłaś się kiedyś choć trochę postarać?~

~*Jeszcze nie ten level jak widać. ;=;*~

~:-(~

Zaczynajmy! ;=;

______________________________________________

Bohaterowie

Bohater główny.

Grzegorz Miller

*No ja pierdolę, znowu te angielskie nazwiska przy polskich imionach. ;=;*

~*Tak jest we wszystkich moich starych opkach. Jak niejednokrotnie wspominałam, kiedyś uważałam, że polskie nazwiska są chujowe.*~

~Ja mam piękne nazwisko. :D~

~*Weź wypierdalaj. xD*~

~:D~

W chwili obecnej ma on 2~2~2 lata. ~*Weź nawet tak nie strasz. ;_;*~ ~Hehe :D~ Ma on jedno marzenie. Chce zniszczyć świat. ~Czemu? Nie wiadomo.~ Interesuje się on najnowszą technologią i budownictwem. *Wiele zainteresowań, widzę...* Jego wadami jest to, że jest złośliwy, gadatliwy, czasem bywa egoistyczny oraz kłótliwy. Jego zaletami zaś jest to, że jest pomocny, miły ~*Ale jest złośliwy, nie zapominajmy.*~ i zdolny do poświęceń. *Co nie przeszkadza mu w byciu egoistą.* ~A poza tym, jak każdy typowy czarny charakter, ma więcej wad niż zalet. ;=;~ ~*Jezu ;===;*~

Bohaterowie epizodyczni.

Andromeda Lopez

W chwili obecnej ma ona 20*0* lat.~*Jezu ;=; A poza tym, oczywiście, musi być młodsza od głównego bohatera. ;-------------------------------;*~ ~Tego wymaga opko, czyż nie?~ ~*Wiem, niestety. ;===;*~ Ma ona takie samo marzenie jak Grzegorz. *Bo jakby miała inne marzenie lub ogólnie ich więcej, to wszyscy byśmy umarli.* Interesuje się ona fotografią i książkami. ~Znowu wiele zainteresowań...~ Jej wadami jest to, że jest wredna, szybko się irytuje, jest niecierpliwa i podstępna. Jej zaletami zaś jest to, że jest pracowita, ~*Pracowita, ale szybko się irytująca...Czy to jest możliwe połączenie?*~ ~Chyba nie, co oznacza, że znowu się gryzie. -___-~ uczciwa i ma poczucie humoru.

Patryk Morgan

W chwili obecnej ma on 19~0~ lat. ~*PRZESTAŃ STRASZYĆ! ;___;*~ ~;"D~ Ma wiele marzeń. *Których nie wymieniono, bo po co coś wymyślać, co nie?* Interesuje się sportem i nagrywaniem filmów. ~*Kolejny z zajebistą paletą zainteresowań...*~ Jego wadami jest to, że bywa psychopatyczny, czasem kłamie oraz szybko się denerwuje. Jego zaletami zaś jest to, że jest optymistyczny, prawdomówny, kreatywny i hojny. ~Szczerze? Nie wiem czy psychopata może być hojny. Chyba nie.~

Mateusz Washington

W chwili obecnej ma on tyle samo lat co Patryk. ~*Bowiem jakby był starszy lub młodszy od niego, to wszyscy byśmy umarli.*~ Ma on niewiele marzeń. *Z wiadomych powodów niewymienionych.* Interesuje się komputerami i projektowaniem. ~Czego projektowaniem? Wnętrz? Ubrań? Precyzja, plox.~ Jego wadami jest to, że wtrąca się w nieswoje sprawy, bywa arogancki oraz bywa leniwy. Jego zaletami jest to, że jest lojalny, sprawiedliwy, wyrozumiały ~Co nie przeszkadza mu wtrącać się w nie swoje sprawy.~ i szczery.

Damian Sulivan

~Błąd w nazwisku. No zajebiiiście w chuj. ;=;~

~*Dobrze, że ta postać pojawia się niewiele razy.*~

~Ale i tak. ;=;~

Jest on jednym ze sług Grzegorza i Andro*n*medy. ~*Burżuje*~ W chwili obecnej ma 21~1~ lat. ~*JEZU ;___;*~ ~:DDD~ Ma on kilka marzeń. ~*Z wiadomych powodów nie dowiemy się jakie one były.*~ Interesuje się poezją i muzyką. ~Znowu w pytę ambitnie.~ Jego wadami jest to, że bywa uparty, czasem zdarzy mu się kłamać i jest niezdecydowany. Jego zaletami zaś jest to, że jest cierpliwy, tolerancyjny i sympatyczny. *Ła! Choć raz wady i zalety się nie gryzą. O.O* ~*CUD! :O*~ ~***.***~

Michał Smith

Jest on jednym ze sług Grzegorza i Andro*n*medy. ~*Który pojawi się raz czy dwa, ale i tak go opisałam.*~ ~Dobrze, że nie jest to opis postaci na dziesięć stron, bo przy tak obszernym opisie postaci epizodycznej bym pierdolnął.~ ~*Na szczęście tak nie jest.*~ W chwili obecnej ma on 22*2* lata. ~*MATKO BOSKA! ;___;*~ *;"""D* ~A poza tym, dlaczego nikt w twoich opkach nie mógł mieć ponad trzydzieści lat? I jakim cudem oni byli jego sługami, skoro powinni jeszcze studiować?~ ~*Nie wiem, niedojebana byłam.*~ ~;=;~ Ma on niewiele marzeń. ~Niewymienionych z wiadomych przyczyn.~ Interesuje się astronomią i malarstwem. ~Dobra, tym może by w CV zabłysnął, ale wolał służyć dwóm debilom.~ Jego wadami jest to, że bywa wybuchowy, nerwowy i jest upierdliwy. Jego zaletami zaś jest to, że jest dokładny, *Co nie przeszkadza mu w byciu nerwowym.* ~*Te, panie geniusz, ja też jestem nerwowa, ale dokładna jak cholera.*~ *Japa* ~*;"""D*~ odważny i ambitny.

Paweł Rain

~*A teraz wyobraźmy sobie to nazwisko w polskiej wersji:

*W szkole*

Deszcz! Do odpowiedzi!

I tak, wiem, że po angielsku można mieć na nazwisko Rain, ale i tak. XD*~

~No skoro można mieć na nazwisko Dick...~

~*Kurwa, oczywiście. Musiałeś tym dojebać. xD*~

~:D~

Jest on jednym ze sług Grzegorza i Andro*n*medy. W chwili obecnej ma on 23 lata. ~*Powinien jeszcze studiować, ale wolał służyć dwóm niedojebom społecznym.*~ Ma on wiele marzeń. ~*Których nie wymieniono, wiadomo dlaczego.*~ Interesuje się informatyką i literaturą. ~*Jak ambitnie...*~ Jego wadami jest to, że bywa chamski, jest zapominalski i bywa zazdrosny. Jego zaletami zaś jest to, że jest inteligentny, punktualny i odpowiedzialny. *Ło Matuchno! Znowu się nie gryzą! \O/* ~*JEZU CHRYSTE, CUD! OOO.OOO*~ ~BĘDZIE IDEOLO TYDZIEŃ! ***.***~

Piotr Rasac

Jest on jednym ze sług Grzegorza i Andro*n*medy. W chwili obecnej ma on 21 lat. *I powinien studiować, ale uznał, że służenie matołom jest zajebiste, bo dobrze płacą.* Ma on dość dużo marzeń. ~Nie dziwi nas fakt, że nie zostały wymienione.~ Interesuje się filmem i zbieraniem różnych rzeczy. ~No tym drugim w CV może by jeszcze zabłysnął, a przynajmniej w Suezie.~ ~*JEZU xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *JA PIERDOLĘ, CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* ~No co? :D~ Jego wadami jest to, że bywa bezczelny, czasem jest obojętny i jest opanowany. Jego zaletami zaś jest to, że jest lojalny, ciekawy świata i rozumny. ~*Nie jestem pewna czy lojalność i bezczelność mogą iść w parze.*~

Dawid Miller

~*<3*~

~ZDRADZASZ MNIE?!~

~*Ja jebe, Grzegorz! xDDD*~

~;"""D~

Jest on bratem Grzegorza. *No nie pierdol...* W chwili obecnej ma on 22~55555~ lata. ~*;_____________________________;*~ ~Hehe ;"D~ Ma on jedno marzenie. Chce on kogoś zabić. ~Miło, że chociaż tu marzenie zostało wymienione.~ Interesuje się on broniami i najnowszą technologią. *Meh* Jego wadami jest to, że jest sadystyczny, psychopatyczny, nie dotrzymuje słowa i łatwo wyprowadzić go z równowagi. Jego zaletami jest to, że się nie kłóci, *Ale nie zapominajmy, że łatwo wyprowadzić z równowagi.* nie zmienia zdania oraz jest uczciwy. ~Co nie przeszkadza mu w niedotrzymywaniu słowa.~ ~*I, naturalnie, ma więcej zad niż walet. ;=;*~ *Jezu xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* ~*:D*~

______________________________________________  

Fabuła

Grzegorz i Andromeda są najlepszymi ~sraczami w kraju.~ przyjaciółmi. ~*Pierwsze zdanie fabuły, a ten już sobie bekę robi. xDDD*~ ~No co? :D~ Na dodatek, mają takie samo marzenie, czyli chcą zniszczyć świat. *Na chuj? Nigdy się nie dowiemy.* Niestety, nie udaje im się to, gdyż przeszkadzają im w tym ich wrogowie. Ich życie jest zawsze takie samo. Jednak, któregoś dnia, po wypadku Andro*n*meda zapada w śpiączkę. ~Sebastian. H siedział za kierownicą.~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~Moja wina, że jest sadystą? :D~ Przez to, Grzegorz zaczyna obwiniać się, że to przez niego Andro*n*meda jest w tym stanie w jakim jest. ~O to Sebastian jak widać też zadbał.~ ~*No ja pierdolę. xDDD*~ *Nie pierdol, bo rodzinę powiększysz.* ~*SEBASTIAN! xDDD*~ *;"D* Któregoś dnia, dowiaduje się on o płynie, dzięki któremu mógłby wybudzić Andro*n*medę. ~*A tylko spróbuj go zdobyć, szmaciarzu niemyty.*~ Jednak, ten płyn leży w strzykawce głęboko pod wodami Oceanu Arktycznego. ~Czemu? Chuj wie.~ Chłopak postanawia go zdobyć. *Debil* W nocy, gdy nikt nie patrzy, wychodzi on z domu i idzie na poszukiwanie. Niestety, jego wrogowie próbują mu w tym przeszkodzić. *Warum? Nie wiadomo.* Czy Grzegorzowi uda się zdobyć to, po co wyruszył? ~*Da*~ A może podczas swojej podróży zginie? ~*Het*~

 

~*Kurła, mam dość na dzisiaj. ;=;*~

~Nicht only ty.~

*Wspaniałe połączenie języków. xDDD*

~Wieeem :D Byłbym zajebistym lingwistą.~

~*Na studiach zdałbyś każdą sesję. xDDD*~

~:D~

______________________________________________  

1. "Jednego razu, w Polsce, a dokładniej w Warszawie, żyli Grzegorz i Andromeda." 

~*Chyba pierwszy raz w jakimkolwiek mym opku pojawiła się nazwa miasta, w którym mieszkali główni bohaterowie.*~

*Jednak zgaduję, że pojawienie się tutaj Warszawy służyło tylko do tego, aby rozdziałów było więcej?*

~*Correct*~

*Ja jebe, brak słów. ;=;*

~*JEZU xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~A tej co?~

~*Kurła. Miałam w planach zanalizowanie pięciu rozdziałów na dzisiaj. Nie sugerujcie się tymi trzema stronami prologu, bo cała reszta na dziś ma po jednej stronie, no i tam jedno ma stronę i parę linijek. XDDDD*~

*Boże x"DDD*

~Ile ten cały shit w ogóle ma stron?~

~*Prolog: Niecałe trzy strony.

Rozdział I: Jedna strona.

Rozdział II: Jedna strona.

Rozdział III: Jedna strona.

Rozdział IV: Strona i pięć linijek.

Rozdział V: Niecała strona.

Rozdział VI: Niecała strona.

Rozdział VII: Strona i trzy linijki.

Rozdział VIII: Niecała strona.

Rozdział IX: Niecała strona.

Rozdział X: Strona i cztery linijki.

Rozdział XI: Prawie jedna strona.

Rozdział XII: Strona oraz dwie i pół linijki.

Rozdział XIII: Niecała strona.

Rozdział XIV: Strona, jedna linijka i z trzy słowa.

Rozdział XV: Niecała strona.

Rozdział XVI: Niecała strona.

Rozdział XVII: Niecała strona.

Rozdział XVIII: Prawie dwie strony.

Rozdział XIX: Jedna strona.

Rozdział XX: Niecała strona.

Rozdział XXI: Jedna strona.

Rozdział XXII: Dwie strony i jedna linijka.

Rozdział XXIII: Niecała strona.

Rozdział XXIV: Niecała strona.

Rozdział XXV: Półtorej strony.

Rozdział XXVI: Półtorej strony.*~

~Jeeezu, jak krótko. O.O~

~*Właśnie też się zdziwiłam. Po ilości rozdziałów sądziłam, że to będzie tasiemiec jak cholera.*~

2. "[...] Mieli również takie samo marzenie. Chcieli zniszczyć świat. [...]"

*Czemu kolejna dwójka popierdolców chciała zniszczyć świat? Nie wiadomo.*

~*Wiadomo. Bowiem każdy początek jakiegokolwiek opowiadania kopiowałam, aby mieć mniej do pisania, so nie zmieniałam im marzenia.*~

*Ja jebe. ;=;*

~*Wiem '='*~

*Boże, ta emotka. xDDD*

~*:D*~

3. "Któregoś razu, gdy Grzegorz i Andromeda jechali razem samochodem, w pewnym momencie, niedaleko swojego domu ujrzeli jakąś rampę. Chłopak widząc ją, chciał zahamować. Niestety, w tym momencie okazało się, że hamulce nie działały. Po chwili, wjechali oni samochodem na rampę, przez co pojazd wzbił się w górę i wbił się w ziemię przed ich domem..."

~A hamulce tak "przypadkowo" wykitowały akurat w tym momencie.~

*A poza tym, ja na pełnej kurwie wbiłbym na tę rampę. Gdy samochód byłby w powietrzu, po prostu przeteleportowałbym się do swego domu. :D*

~*No ty i Grzegorz moglibyście to zrobić, więc japa. xDDD*~

*~;"D~*

4. "Tymczasem, słudzy Grzegorza i Andromedy wybiegli z mieszkania, gdyż usłyszeli huk. Po chwili, gdy już się tam znaleźli, ujrzeli samochód Grzegorza wbity w ziemię. Obok samochodu było dużo ognia. Słudzy oczywiście podeszli do samochodu, aby sprawdzić, czy Grzegorzowi i Andromedzie, która z nim jechała nic się nie stało. Po otworzeniu drzwi, ujrzeli, że Grzegorz i Andromeda są nieprzytomni. Słudzy oczywiście wyjęli ich z samochodu i zanieśli do domu..."

~*Jakbym ja była którymś z tych sług, odtańczyłabym taniec radości z kolegami i zostawiła tych debili na pastwę losu.*~

~Każdy z funkcjonującymi oboma półkulami mózgu by tak zrobił.~

5. "[...] - Gdzie...gdzie jest Andromeda?

- Eh...No ten...Jakby ci to powiedzieć... - Zaczął Damian.

- No mów. – Powiedział Grzegorz.

- Eh...No ten...Okazało się, że po tym waszym wypadku Andromeda jest w śpiączce... - Rzekł Damian.

W tym momencie nastała cisza. Po chwili zaś, dało się zauważyć, że Grzegorz zasłonił sobie oczy rękoma. Po kolejnej chwili dało się zauważyć, że chłopak płakał...."

~Po pierwsze: Chyba usłyszeć, że Grzegorz płakał, bowiem zasłonił sobie łoczy. Po drugie: Ja bym srał z radości.~

~*A poza tym, znowu najgorsza z możliwych rzeczy w tej sytuacji musiała przytrafić się głównej bohaterce. -___-*~

*Jakby choć raz to Grzegorz nie mógł ucierpieć.*

~Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.~

*;=;*

~*Wiem '='*~

6. "[...] - Nie martw się...Ona z tego wyjdzie...

- To moja wina...Mogłem bardziej uważać... - Powiedział Grzegorz.

- To nie twoja wina...Ta rampa przecież nie była postawiona przez ciebie... - Powiedział Damian.

[...]"

~Bowiem tę rampę postawił Sebastian. H.~

~*On wtedy nawet nie był planowany.*~

*Kurna, co ty, urodziłaś go? XD*

~*No co? Traktuję moje OC jak moje dzieci. <3*~

*Jezu xDDD*

~*No co? :3*~

7. "Niestety, od tego momentu Grzegorz zaczął się zmieniać na gorsze. Zwykle gadatliwy, teraz zaczął być cichy. Chodził po mieszkaniu zamyślony. Często siedział również przy Andromedzie. Obwiniał się również, że to z jego winy Andromeda była w takim stanie w jakim była. Damian próbował mu powiedzieć, że to nie przez niego jest jak jest, jednak Grzegorz zawsze mówił:

- Ty nic nie wiesz...To przeze mnie...Gdybym wtedy uważał...Nie doszłoby do tego...

[...]"

*Najpierw wylecz się z Nadkropkozy i wtedy pogadamy.*

~*A poza tym, debilu, to nie twoja wina, że akurat ci hamulce wykitowały. =_=*~

~Ja tam bym dobił Andromedę, aby mieć pewność, że nigdy się nie obudzi.~

~*Ale Grzegorz to debil...*~

~A, no tak. ;===;~

8. "Któregoś dnia, Grzegorz zaczął szukać sposobu na wybudzenie Andromedy. [...]"

*ANI MI SIĘ WAŻ!*

~*Gdyby tego nie zrobił, opko nie mogłoby się zacząć.*~

~I wszyscy bylibyśmy szczęśliwi. No, ale nie. -_-~

9. "[...] Niestety, płyn ten spoczywał w strzykawce pod zimnymi wodami Oceanu Arktycznego. [...]"

*Czemu i kto go tam wrzucił? Nigdy się nie dowiemy.*

10. "Grzegorz postanowił zdobyć strzykawkę z płynem. Niestety, musiał się tam dostać na piechotę, gdyż jego jedyny helikopter się zepsuł. [...]"

~*Bo inaczej to byłby one-shot i wszyscy bylibyśmy szczęśliwsi.*~

~Całe szczęście, że rozdziały mają najwięcej nieco ponad dwie strony.~

*Ile miałaś lat pisząc to opko, Ramoninth?*

~*Trzynaście. Można powiedzieć, że ledwo co, bo opowiadanie powstało na początku lutego, a ja urodziny mam dwunastego stycznia.*~

~O Jezu. ;_;~

~*Wiem właśnie. ;___;*~

11. "Następnego dnia, słudzy nie zastali Grzegorza. Szukali go wszędzie.

- No gdzie on jest?! – Spytał w pewnym momencie poszukiwań Damian.

W pewnym momencie, słudzy ujrzeli włączony komputer Grzegorza, a w nim informacje o tym płynie. Gdy to przeczytali, Michał, czyli jeden ze sług powiedział:

- Może on poszedł po to?

- Może...Wiecie przecież, że on bez Andromedy nie może żyć... - Powiedział Paweł, czyli kolejny ze sług.

- Ale to jest niebezpieczne! On może zginąć! – Powiedział Damian.

- Eh...On ciągle uważał, że to jego wina i najwidoczniej chce pokazać, że umie także wybudzić Andromedę. – Rzekł Piotr, czyli następny ze sług.

- Poza tym, nie znajdziemy go już. Gdy wyszedł w nocy, to teraz jest już pewnie daleko... - Powiedział Michał.

Po tej rozmowie, wszyscy słudzy wrócili do swych zajęć..."

~*Bowiem Grzegorz wyruszył w podróż w nocy, gdy wszyscy słudzy już spali, jak coś. W każdym razie, Boże, co za debil. Ja bym wyłączyła komputer i zostawiła wszystko w takim stanie, w jakim było poprzedniego dnia.*~

~W ogóle, jak to nie znajdziecie go już? Poproście Wielkiego Elektronika, to on wam go zlokalizuje.~

~*Ale to opko to nie jest FanFiction.*~

~Fak.~

12. "W tym samym czasie, Patryk i Mateusz, czyli wrogowie Grzegorza i Andromedy śledzili wszystko to, co się u Grzegorza i Andromedy działo. Gdy zaś ujrzeli, że Grzegorz ruszył na poszukiwanie płynu, Patryk powiedział:

- Musimy mu przeszkodzić! On nie może wybudzić Andromedy!

- Spokojnie, nie denerwuj się tak. Coś się wymyśli. – Rzekł Mateusz.

[...]"

~*Po pierwsze: Jak śledziliście wszystko, co robili Grzegorz i Andromeda? Co wy, synowie Wielkiego Elektronika jesteście? Po drugie: Po co chcecie mu przeszkodzić w wybudzeniu przyjaciółki? To nie ma sensu.*~

~Jakby byli synami Wielkiego Elektronika to nie byliby tacy nieogarnięci oraz byliby tymi złymi, a nie dobrymi.~

~*Kurna, Sebastian, co ty tak napierdalasz w tego Shifta? xDDD*~

*Chcę coś napisać, ale ten fragment zlagował mi mózg. XD*

~*Boże xDDD*~

13. "[...] Kiedy tak szedł, jako iż nie miał się do kogo odezwać nawet słowem, zaczął myśleć:

„Oby mi się udało...Muszę ją wybudzić...W ogóle, to ciekawe, czy będę mieć podczas tej podróży jakieś przygody..."

[...]"

*Nie ma to jak szybkie przejście z jednego tematu do drugiego.*

~*A poza tym, nie musisz jej wybudzać.*~

~Ale mam pomysł na rozpisanie się w analizie końcowej! :333~

~*Noł. ;=;*~

~Yes :D~

14. "Po chwili, przyjechał jakiś pociąg. Grzegorz zdziwił się tym, gdyż pociąg przyjechał bardzo szybko, a chłopak wiedział, jak to w Polsce jest z tymi pociągami. [...]"

~*Bowiem doszedł na jakąś stację kolejową i postanowił podjechać pociągiem, jak coś. A poza tym, fakt, ostatnio przez tą zjebaną pogodę na dworcach prawie całe tablice informacyjne są usłane w informacji, że pociąg ten i ten jest opóźniony. Już nawet KM i SKM zaczęło zaliczać obsuwy, co jest niecodzienne. Największe opóźnienie, z jakim się spotkałam, to dziewięćdziesięciominutowa obsuwa InterCity do Koszalina.*~

*No jak się jeździ po takich miastach jak Grodzisk Mazowiecki, to nie dziwo, że ciągle to widzisz.*

~*Wczoraj w ogóle szłam sobie przez Grodzisk, a tu nagle Grodzisk Mazowiecki się skończył i mamy Milanówek. Idę, idę, idę i nagle przystanek Milanówek Grudów. A, że do Milanówka jeździ tylko WKD, to można to skomentować tak: Tak uciekałam od WKD, że aż ona sama podstępnie mnie do siebie zaprowadziła. ;p*~

~No wyjebiiiście w chuj. xD Ten off-top był ciekawszy od tego, co dotychczas zanalizowaliśmy.~

~*To wiadome.*~

15. "[...] wszedł do –ku jego szczęściu- pustego pociągu. [...]"

~*Po pierwsze: Myślniki, won. Po drugie: Chciałabym wiedzieć, jaka to stacja i jakiej relacji był ten pociąg, aby ewentualnie przyczepić się do hipernierealistyczności.*~

~Znając życie: Stacja Warszawa Wschodnia, pociąg relacji Warszawa Zachodnia – Siedlce.~

~*No wtedy to w tym opku byłaby hipernierealistyczność jak cholera. xDDD*~

*A wy znowu o pociągach? ;=;*

~*~;"""""""""D~*~

16. "Po paru minutach od wyruszenia, pociąg rozpędził się do takiej prędkości, do której nawet najszybszy pociąg świata nie może się rozpędzić. Od szybkości, z jaką on jechał, Grzegorzowi zrobiło się słabo. Poczuł on również, że zaraz zwymiotuje. Postanowił on wstać i pójść sprawdzić co się dzieje."

~*Pewnie do szybkości pojazdów Grzegorza, gdy zapierdalają na pełnej kurwie. xD*~

~:D~

*Kurna, do dzisiaj nie wiem, jak je stworzyłeś.*

~I się nie dowiesz. Tajemnica. :D~

~*<Próbuje włamać się do sejfu Grzegorza.>*~

~A próbuj, próbuj. I tak ci się nie uda. ;"D~

17. "Kiedy doszedł on do miejsca w którym zwykle siedzi osoba która prowadzi pociąg, nie zastał tam nikogo.

„O nie...Pociąg – widmo...Muszę się stąd jakoś wydostać..." – Pomyślał chłopak.

Po chwili począł on rozglądać się za wyjściem. Po paru minutach poszukiwań, ujrzał on jakieś niedomknięte drzwi. Oczywiście otworzył on je szerzej i wyskoczył z pędzącego pociągu.

„Skąd ten szajs się bierze?" – Pomyślał.

Po tych rozmyślaniach, ruszył w dalszą drogę..."

~*Kierowca pociągu fachowo zwie się maszynistą, moja dawna niedojebana ja.*~

~A poza tym, oczywiście że drzwi były niedomknięte. Gdyby skorzystał z wyjścia awaryjnego w postaci rozjebania szyby, to byłoby zbyt oryginalnie.~

*W ogóle, pod koniec mamy oczywiście pójście sobie od tak, dalej, bez słowa refleksji. No i w ogóle nikt nie zwrócił uwagi na to, że coś zapierdala z prędkością światła zapewne?*

~A poza tym, ja bym już dawno zarzygał cały przedział. xD~

~*Ty to w ogóle siedź cicho. xD*~

~:D~

18. "Kilkanaście dni po przygodzie z pociągiem, Grzegorz doszedł do Krakowa. Kiedy tam się znalazł, ujrzał dziwny spokój. Chłopak wiedział, że nie znaczy to nic dobrego. Wiele razy, gdy zastawał spokój, zawsze coś musiało się stać. I niestety..."

~To jest jakaś kontynuacja twoich innych opek z tej serii? Bo po tym przedostatnim zdaniu można by odnieść takie wrażenie.~

~*Szczerze, nie mam pojęcia, ale miło, że pojawiło się jakieś nawiązanie do poprzedniego gówna.*~

19. "[...] Chciał on się również gdzieś schronić, ale niestety nie stać go było na hotel, gdyż pieniądze zamierzał przeznaczać na jedzenie i picie, aby nie umrzeć."

~*Gdyż zbierało się na burzę, jak coś. W ogóle miło, że jest wyjaśnione, dlaczego nie zatrzymał się w hotelu, ale to wyjaśnienie też jest głupie. Zawsze mógł znaleźć jakiś motel, a one z natury rzeczy nie są drogie.*~

~Ale to opkowy debil, czego ty od niego wymagasz.~

~*A, no tak. ;===;*~

20. "[...] Niestety, jego los zgotował mu przygodę, przez którą chłopak mógł zginąć.

 

Po kolejnych paru minutach, jeden z piorunów trafił w Grzegorza. Po trafieniu, ten krzyknął z bólu, po czym osunął się nieprzytomny na ziemię..."

*I znowu spoilery. Standard.*

~*A poza tym, wspaniały ten dwuzdaniowy opis tego, co się stało.*~

~Ale się rozpiszę na końcu...~

~*;_;*~

~;"D~

21. "Godzinę później, chłopak obudził się. Zdziwiło go to, gdyż myślał, że od porażenia zginie. Zauważył on, że deszcz dalej pada, ale burza już się skończyła.

„Tym lepiej, nie muszę się o siebie bać..." – Pomyślał

Po chwili, gdy wstał on już z ziemi, ruszył w dalszą drogę ku Oceanowi Arktycznemu..."

*Jakby kompletnie nic się nie stało. Tak, wiem że porażenie piorunem da się przeżyć, wszakże rekord Guinnessa to przeżycie przez jedną osobę pierdolnięcia piorunem siedem razy, ale przydałoby się choć trochę refleksji.*

~*Ale ja pisałam opka na szybko. Poza tym, czego ty wymagasz po jednej stronie?*~

*<Bierze karabin i cofa się w czasie.>*

~*~<Pomagają>~*~

22. "Rozdział III – Dziwny lot nad Bratysławą."

~*Ja jebe, kolejny hipernierealistyczny rozdział z tego cyklu. ._.*~

~Dobrze, że chociaż krótki.~

~*Zawsze coś.*~

23. "Godzinę po znalezieniu się w Bratysławie Grzegorz ujrzał lotnisko, na którym stał samolot towarowy. Chłopak widząc go, pomyślał:

„Hmm...Poleciałbym tym samolotem do Budapesztu, jednak nie mam wystarczającej liczby pieniędzy i na dodatek to jest samolot towarowy. Chociaż, wiem co mogę zrobić. Gdy samolot będzie startował, złapię się jednego ze skrzydeł i polecę na gapę."

[...]"

*Boże, co za niedorozwój. Zajebiesz się, kretynie.*

~*Przeżyje, bo jest Gary Stu, no i opko tego wymaga.*~

*Chyba też się nieźle rozpiszę na końcu.*

~*No ja jebe, Grzegorz, zaraziłeś nam Sebastiana. xD*~

~;"D~

24. "Pierwsze parę godzin lotu, przeszło bez większego problemu. Grzegorz podczas lotu obserwował co się dzieje u dołu i nic poza tym. Niestety, po tych paru godzinach, chłopak ni z tego, ni z owego zaczął się wyślizgiwać. Próbował on się podciągnąć i nadal trzymać skrzydła, jednak przychodziło mu to z trudem. Po chwili, jego ręka ześlizgnęła się ze skrzydła i chłopak spadł w dół. Wiedząc już, że zginie, zamknął oczy ze strachu. Po chwili poczuł jednak, że wpada do wody i przeżywa. Kiedy wyszedł on z rzeczki do której wpadł, postanowił trochę przeczekać aż wyschnie i dopiero ruszyć w drogę do Budapesztu."

~*Poza faktem, że powinien się udusić po paru minutach. A poza tym, znowu ta hipernierealistyczność związana z przeżyciem po spadnięciu do wody. Widać, że moja znajomość praw fizyki ograniczała się do Minecrafta. Przecież ryj Grzegorza powinien rozjebać się o wodę jak Tupolew o ziemię.*~

*W ogóle, nikt nie zauważył z dołu, że ktoś spada z ogromnej wysokości i nie zainteresował się tym dlaczego? No, chyba że spadał on w jakimś praktycznie w ogóle niezaludnionym miejscu, ale nie zostało to nigdzie wspomniane.*

~*Kurna, przypomniał mnie się ten odcinek "Katastrof lotniczych" z samolotem, w którym lecieli Arabowie. Samolot w czasie lotu w środku zaczynał płonąć i coś tam się przy okazji rozwalało. Wszyscy zginęli, gdy samolot przy próbie lądowania się rozjebał, ale przed tym z samolotu wypadały zwłoki spalonych Arabów. A samolot przelatywał nad jakimś miasteczkiem. Nie ma to jak urocze widoczki z dołu. Wyobraź sobie na przykład, że wychodzisz z domu, a tu ci z nieba spalony Arab spada. Ja bym się zesrała ze strachu.*~

~Dobrze tak tym jebanym Arabom.~

~*Wiem, sądzę to samo. Moja mama nie potrafi zrozumieć jak mogę tak mówić, ale moja wina, że nienawidzę Arabów i życzę im jak najgorzej? Nie dość, że terroryści, to jeszcze kobiet nie szanują. Po prostu należy im się wszystko, co najgorsze. Znaczy w wypadku tego samolotu obsługa była Europejczykami lub Amerykanami, tego nie pamiętam, więc trochę strat w ludziach jednak było.*~

*Wiecie, że prawdopodobnie jakiś czytelnik się dowali z moralizatorską mową?*

~*To dobrze, będę miała z kim rozpocząć gównoburzę. :D*~

*No kurwa mać. xDDD*

~*Dawno tego nie robiłam. :DDD*~

25. "Po godzinie, gdy Grzegorz całkowicie już wysechł, wziął swoją torbę w której miał wszystkie potrzebne podczas podróży rzeczy, wstał i ruszył w dalszą drogę..."

~*Tę samą torbę, o której wcześniej nie wspomniano.*~

~Czyli kolejna rzecz, która wzięła się z dupy. Standard.~

26. "Do Budapesztu Grzegorz nie miał już długiej drogi. Doszedł tam po dwóch dniach. Gdy tam był, zobaczył, że w Budapeszcie było strasznie pusto. Nie było tam ani zwierząt, ani ludzi. Po ulicach walały się śmieci..."

~*O, w końcu rząd w tym wypadku Budapesztu dowiedział się, że w ich kierunku zmierza największy debil na świecie i ewakuował ludność.*~

~RAMONINTH! xDDD~

~*No co? Taka prawda. :D*~

*Grzegorz jest jak wulkan. Przed nim trzeba spierdalać, bo inaczej zginiesz.*

~*Genialny opis tego padalca. x"D*~

*Wiem :D*

27. "Kiedy się tam znalazł, zaczął opadać na dno. Kiedy był na dnie, nie mógł tam zostać. Zaczął płynąć ku górze. Niestety, w połowie drogi chłopakowi zaczęło brakować powietrza. Czuł on, że niedługo może zemdleć. Nie poddał się on jednak. Wiedział, że musi wypłynąć...

 

Po paru minutach, gdy chłopak był niedaleko wypłynięcia, poczuł, że brakuje mu powietrza i, że za moment zemdleje. Coraz ciężej mu się płynęło, mimo iż jego torba była lekka. Słyszał on również, jak jego serce coraz słabiej bije. Jego siły zaczęły się wyczerpywać, a przed oczami Grzegorz zaczął widzieć mrok. Po chwili jego oczy zaczęły się same zamykać, a po paru minutach chłopak zemdlał i zaczął opadać na dno..."

~*Bowiem pod Grzegorzem zapadł się jakiś most i wpadł do wody, jak coś. A w ogóle, znowu ta hipernierealistyczność z opek o Miejscach Przeznaczenia oraz te okrutne opisy. ;=;*~

~Dlaczego ty to kiedyś musiałaś robić. ;_;~

~*Nie wiem, ale to było złe. ;___;*~

28. "Kolejną godzinę później, Grzegorz obudził się. Kiedy otworzył oczy, ujrzał, że nadal leży na lądzie. Chłopakowi szumiało jeszcze w głowie. Pomyślał on:

„Ktoś...ktoś musiał mnie wyciągnąć...Ale...ale kto...Tu jest pusto..."

Po minięciu następnej godziny, odzyskał on siły, dzięki czemu mógł wstać. Gdy się już podniósł z ziemi, ruszył w dalszą drogę..."

~*Bowiem był jeszcze akapit, w którym Grzegorz się obudził, były złe opisy i znów zemdlał, jak coś, ale tego nie wklejałam, aby oszczędzić tortur.*~

*A w ogóle, aŁtoreczka cię wyciągnęła. W końcu jakbyś zginął w opku, to wszyscy byśmy się cieszyli, a przecież nie o to chodzi, co nie?*

~Bo wiecie, po co stworzyć coś ciekawego, jak można stworzyć gówno?~

29. "Godzinę później, Grzegorz który cały czas szedł w linii prostej, gdyż tak sobie ustalił, ujrzał jakiś ciemny zaułek. Chcąc nie chcąc, chłopak musiał przez niego przejść, gdyż był na trasie jego wędrówki, a chłopak nie chciał się zgubić zbaczając z trasy. Kiedy tam już się znalazł, zaczął się rozglądać. Nigdy nie był w ciemnym zaułku miasta, więc nie wiedział jak tam jest."

~*Wiecie, Mapy Google to mit. Serio, tak trudno je włączyć? No chyba, że masz Windows Phone, to wtedy faktycznie jest problem. A poza tym, czy tylko ja przechodząc przez ciemne zaułki nie rozglądam się jak debilka, tylko jak najszybciej spierdalam?*~

~Każdy normalny tak robi, ale Grzegorz to debil do kwadratu.~

*Czy ty kiedykolwiek napisałaś opowiadanie tego typu, w którym główny bohater użył Map Google?*

~*Tak, raz. To opowiadanie jest na moim profilu i nazywa się "Porwanie".*~

*Dzięki Bogu, chociaż coś.*

30. "Jednak, po paru minutach ujrzał on dwóch mężczyzn, którzy widząc Grzegorza powiedzieli:

- No proszę proszę...Kolejna zabłąkana osoba...

Po czym się zaśmiał.

 

Grzegorz nie miał przy sobie żadnej broni, więc nie mógł się obronić. Jedyne co mógł zrobić, to cofać się do tyłu. Po chwili zaś poczuł on ścianę. Po kolejnej chwili mężczyźni podeszli do Grzegorza i zaczęli go bić. Próbował się on obronić, jednak byli oni silniejsi od Grzegorza i to o wiele. Po parunastu minutach, gdy Grzegorz był już półprzytomny z bólu, mężczyźni zostawili go i odeszli. W tym czasie, Grzegorz opadł bezsilnie na ziemię..."

*Chyba "zaśmiali się", bo w końcu mężczyzn było dwóch. A poza tym, dobrze tak Grzegorzowi.*

~*Podejrzewam, że jeśli szedłby razem z Andromedą, to ona by w tym momencie została pobita.*~

~Zapewne tak by było, więc dobrze, że nie ma tu tej pokraki.~

*Ogólnie dobrze, że jest ona bohaterką epizodyczną, to pojawi się jeszcze tylko na końcu.*

~*Zawsze coś. Ale dobra, koniec na dzisiaj. Codziennie będziemy analizowali po pięć rozdziałów, to nas może cholera nie trafi.*~

*To dobrze, bo to opko już mnie się nudzi.*

~Nie tylko tobie.~

31. ~Noł. ;=;~ ~*:D*~ "Po godzinie drogi, ujrzał on swych wrogów. Kiedy ich zobaczył, powiedział:

- Czy wy zawsze musicie mi przeszkadzać w tym co robię?

- Tak. Nie możemy dopuścić do tego, abyś wybudził Andromedę. – Odpowiedział Patryk.

- Weź mnie człowieku nie dobijaj... - Powiedział Grzegorz.

Po tej rozmowie zaczęła się walka. Na początku wydawać by się mogło, że tym razem wygra Grzegorz, jednak po parunastu minutach walki wygrali Patryk i Mateusz."

~*Najkrótszy opis walki, nie licząc tego jednozdaniowego z "Przeznaczenie".*~

*W ogóle, NA CHUJ oni chcieli nie dopuścić do tego, aby Grzegorz wybudził swą BFF?*

~*Nie wiem, nawet powodu nie wymyśliłam.*~

*.___.*

~*Wiem ;=;*~

32. "Patryk, korzystając z okazji, że niedaleko nich był dom z wybitym oknem, pchnął w tamtą stronę Grzegorza. [...]"

~*A to okno, jak wszystko w tym opku, pojawiło się z dupy.*~

~To opko pojawiło się z dupy.~

~*To wiadome nie od dziś.*~

33. "[...] - To jeszcze nie koniec! – Krzyknął Grzegorz.

- Chciałbyś! – Odkrzyknął Patryk odchodząc.

[...]"

~*

*~

34. "Rozdział VII – Spotkanie z bratem."

~*<3333333333333333333333333333333333333333333333333*~

~Wiem, też go *kocham* lubię...SEBASTIAN! xDDD Czy ja ci wyglądam na pedała? xD *No co? Robię sobie z ciebie bekę. xDDD* Wypierdalaj. xD *:D*~

~*;"D*~

*:D*

35. "[...] Kiedy wszedł do stolicy Grecji, poczuł, że ktoś go obserwuje. Jednak, gdy się odwrócił, nie zauważył za sobą nikogo. Chłopak nie przejął się tym zbytnio i szedł dalej. [...]"

~*Pewnie tak jak ja na co dzień czuje się obserwowany, więc jedno obserwowanie w tę czy wewtę nie robi mu różnicy.*~

*Boś psychol.*

~*Powiedział...*~

*:D*

36. "Godzinę po dostaniu się do Aten, Grzegorz przystanął, aby się wyciągnąć. Kiedy już to zrobił, naturalnie chciał ruszyć w dalszą drogę, poczuł, że ktoś przystawia mu pistolet do głowy. Grzegorz przeraził się nie na żarty. Odwrócił się on więc, aby sprawdzić, kto go chce zabić. Kiedy to zrobił, ujrzał...swojego brata, Dawida.

- DAWID?! Co ty tu robisz?! A w ogóle, to daj mi żyć! – Powiedział po chwili Grzegorz.

- Nie dam ci spokoju. Chyba, że dasz się zabić. – Rzekł Dawid.

- No ciebie chyba pogięło. – Powiedział Grzegorz.

Po tej rozmowie Dawid chciał zastrzelić Grzegorza, jednak nie wychodziło mu to, gdyż Grzegorz był zwinniejszy od niego. Po godzinie Dawidowi skończyła się cała amunicja do pistoletu. Grzegorz widząc to, powiedział ze słyszalną kpiną w głosie:

- Oh, naszemu Dawidkowi skończyła się amunicja...Jaka szkoda...Nie będzie już mógł walczyć...Tak mi przykro...Hahaha.

W tym momencie Dawid maksymalnie się wkurzył. Schował pistolet i skoczył na Grzegorza. W tym momencie zaczęła się walka wręcz. Przez całą walkę wygrywał Dawid, gdyż kiedy był maksymalnie wkurzony, walka wręcz szła mu naprawdę bardzo dobrze. Po kolejnej godzinie walki, Dawid przygniótł Grzegorza za szyję do najbliższej ściany. Po paru minutach, powiedział:

- I więcej mnie nie denerwuj.

Po czym puścił półprzytomnego z braku powietrza Grzegorza i odszedł. 

[...]"

~*Wiem, że to prawie cały rozdział, ale musiałam tu wkleić tak długi fragment. <3 W każdym razie, Grzegorz miał zajebisty powód, aby się zatrzymać. xDDD*~

*Bardziej naciąganego nie szło wymyślić? xDDD*

~Lepszy powód, gdyby zachciało mu się srać, a nie...~

~*No ja pierdolę, Grzegorz. xDDD*~

~;"D~

*A poza tym, Grzegorz to męska Catwoman, że jest w pizdę zwinny?*

~Catmen, kurwa. xDDD~

*Ale mam pomysł na bekowe opowiadanie. xDDD*

~*Kurwa, nie. xD*~

*:DDD*

37. "Po kilkunastu dniach od spotkania z Dawidem, Grzegorz doszedł do Morza Śródziemnego. Kiedy się przed nim znalazł, ujrzał, że jest tam oraz w obrębie 10 km pusto. Chłopak zaniepokoił się tym trochę. Pomyślał on:

„Hmm...I jak ja dostanę się na drugi kraniec? Przecież skoro tu jest pusto, to nie przebiorę się za załogę jakiegoś statku i nie przepłynę nim na drugi kraniec...Wiem!"

Po tych rozmyślaniach, wskoczył on do wody i zaczął płynąć..."

~Uwaga...

Kto normalny by tak zrobił? Przecież zdechnie ze zmęczenia w jakieś połowie drogi.~

~*Ale on jest Gary Stół, więc z założenia przeżyje.*~

~No ja pierdolę...~

*Z kim?*

~SEBASTIAN!!! XDDDDDDDDD~

*;""D*

38. "Po kolejnych dwóch godzinach sztorm zakończył się. Grzegorz za to, był niedaleko lądu. Niestety, jako iż nie spał od paru tygodni, był strasznie śpiący i na dodatek nie miał sił, aby płynąć dalej. Jednak wiedział on, że musi wybudzić Andromedę, więc mimo braku sił, starał się płynąć dalej, mimo iż szło mu to bardzo ciężko..."

~*On tak ledwo cztery godziny płynął. Nie wiem, jakim cudem w tak krótkim czasie przepłynął jakiekolwiek morze wpław. W każdym razie, kurna mać, jakim cudem on przeżył parę tygodni bez snu? Co on...A nie, nie mógł cierpieć na zaawansowaną bezsenność, skoro teraz mu się spać chciało. #HipernierealizmJakChujemStrzelił*~

~Ja bym się przeteleportował i nie robił hipernierealistyczności.~

~*Bo ty masz zdolności nadprzyrodzone, padalcu.*~

~:D~

39. "Kiedy po parunastu minutach Grzegorz dopłynął do lądu. Gdy wyszedł, mimo chęci opadnięcia na ziemię i uśnięcia oraz mimo braku sił, Grzegorz szedł dalej, mimo iż przychodziło mu to z trudem, gdyż naprawdę nie miał siły aby iść..."

*Po pierwsze, pierwszemu zdaniu ewidentnie czegoś brakuje. Po drugie, ja bym pierdolnął się i poszedł spać.*

~*Jak każdy normalny człowiek. Ale Gregory do normalnych osób się nie zalicza.*~

*W sumie...*

40. "[...] Chłopak widząc, że jest coraz bliżej celu, uśmiechnął się do siebie i pomyślał:

„Eh...Już niedługo będę mógł wybudzić Andromedę..."

[...]"

~*:-(*~

~Wiem, też smutam z tego powodu. :-(~

41. "[...] Przed ruszeniem w dalszą drogę, sprawdził on, czy aby na pewno niczego nie zgubił. Okazało się, że wszystko było na miejscu. [...]"

~*Bowiem Grzegorz, jak na rasowego debila przystało, zamiast zatrzymać się w hotelu, zasnął pod jakimś blokiem jak coś.*~

*Ja jebe, brak mi słów na tego kretyna.*

~Nie only du.~

~*MATKO xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

*CHRYSTE x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

~;""D~

42. "Rozdział X – Samolot – widmo."

~Ja jebe, znowu to samo. ;=;~

~*To dziesiąty z dwudziestu sześciu rozdziałów, a mi już się kończyły pomysły. '='*~

*Jezu... ;"\=/";*

~*TA EMOTKA XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

*;"""D*

43. "Godzinę po znalezieniu się w Benghazi, Grzegorz ujrzał jakieś lotnisko a na nim stojący samolot pasażerski. Mimo iż nie miał on zbyt dużo pieniędzy, gdyż szły one na jedzenie i picie, chłopak postanowił polecieć na gapę. Podszedł on więc do schodów i wszedł do samolotu. Kiedy tam był, usłyszał jak drzwi zatrzaskują się za nim. Chłopak nie przejął się tym i poszedł usiąść na jakimś siedzeniu. Gdy już znalazł jakieś, usiadł na nim. Kiedy już siedział, chciał zapiąć pasy. Jednak w tym momencie, pasy same zapięły się i to bardzo mocno. Grzegorz przestraszył się tym. Po chwili samolot zaczął rozpędzać się do startu."

~Lol, Sebastian. H samolot sobie kupił.~

~*GRZEGORZ! xDDD*~

~No co? :D On by z chęcią tak zrobił. ;"D~

~*Ale wracając do rzeczy, ja zesrałabym się ze strachu już gdyby drzwi się za mną zatrzasnęły z hukiem *jak tankowiec zawijający do portu*...SEBASTIAN! XDDD Czego ty się nażarłeś? xDDD *A wziąłem jakiś serek wiejski z lodówki, myślałem że świeży. xD* Ty debilu, on tam stoi aby było wrażenie, że żarcia jest więcej. Jest przeterminowany od stuleci. xD *Ups :D**~

~;""D~

~*Ty to japa w ogóle. xDDD*~

~:D~

44. "Po parunastu minutach od wystartowania, samolot rozpędził się do takiej prędkości, do jakiej żaden normalny samolot nie mógł się rozpędzić. Na dodatek zaczęły się turbulencje. Grzegorzowi od tego zrobiło się słabo. Poczuł on, że zaraz zwymiotuje. Czuł, jak jedzenie które jadł niedawno podchodzi mu do gardła. Chciał on odpiąć pasy, jednak nie mógł tego zrobić. Były one zablokowane. Chłopak czuł się coraz gorzej. [...]"

~Won mi z tymi opisami. ;___;~

~*Jezu, czemu ja kiedyś takie opisy tworzyłam. '='*~

*Bo byłaś jebnięta jak Sebastian. H wczoraj.*

~Genialne porównanie. xDDD~

*No ale jemu serio wczoraj odjebało. xDDD*

~Kurwa, wiem. Sam go uspokajałem. X"D~

45. "Po chwili przypomniał on sobie, że ma w torbie długopis z wbudowanym laserem. [...]"

~*Kolejna rzecz, która wzięła się z dupy i pojawi się tylko ten jeden raz. Super, co nie? -___-*~

~Ja jebe. ;===;~

**;"/=\";*

~SEBASTIAN! x"D~

*:D*

46. "Kiedy już się tam znalazł, ujrzał ku swojemu przerażeniu, że samolot sam leci, mimo tego iż autopilot był wyłączony. [...]"

~Serio, samolot Sebastiana. H.~

~*Wiem, wykreowałam sadystę. xD*~

*Jak się z tym czujesz? XD*

~*Zajebiście 8)*~

47. "[...] Po tym rozmyślaniu, zaczął on szukać jakieś drogi ucieczki. W końcu, ku swojemu szczęściu, ujrzał jakiś plecak ze spadochronem. Oczywiście wziął on go i założył na plecy. Kiedy to zrobił, postarał się otworzyć drzwi. Na szczęście udało mu się to. Po otworzeniu drzwi, wyskoczył on z samolotu..."

~*Wiadomo, skąd wziął się ten plecak, nie?*~

~A poza tym, jak temu downowi udało się otworzyć drzwi samolotu, gdy skurwysyn leciał?~

*W końcu jest Gary Stu, nie?*

~*A poza tym, jakby się nie wydostał w ten sposób, to trzeba byłoby wymyślać coś innego, a to by wymagało czasu i pomysłów.*~

~;=;~

*~Zamknij się. xDDD~ :D*

48. "[...] „Czy naprawdę zawsze musi być taki spokój?" – Pomyślał

Jednak, ruszył on w dalszą drogę...

[...]"

*I znowu od tak, bez słowa refleksji. ;=;*

~*Wtedy opko byłoby choć trochę realistyczne i wszyscy byśmy umarli.*~

~A poza tym, czego oczekujesz po trzynastoletniej wersji Ramoninth?~

*A, no tak. ;=;*

49. "[...] Musiał przez nią przejść, czy tego chciał czy też nie, gdyż była ona na trasie jego wędrówki, a chłopak nie chciał zbaczać z drogi, gdyż mógłby się zgubić i nigdy już nie dojść do Oceanu Arktycznego. [...]"

~*Wiadomo, bo Google Maps to mit.*~

~Cholera, dlaczego nie mogłaś z niego korzystać podczas pisania tego? Wtedy też byłoby dużo rozdziałów, a opko przynajmniej byłoby realistyczniejsze.~

~*Ale to wymagałoby czasu, a ja opka tworzyłam na szybko.*~

~;=;~

~*Wiem "="*~

50. "Jednak, po parunastu minutach, jego pechowy los znów skazał go na niebezpieczną przygodę. Gdy chłopak był już w połowie drogi, jego ręka ześlizgnęła się z części góry i Grzegorz zleciał w dół. Od mocnego uderzenia w ziemię, zemdlał on..."

~Po czym Sebastian. H go zajebał.~

~*Wyjdź i nie wracaj dopóki nie znajdziesz mózgu, ty gimbusie spleśniały. xD*~

*BOŻE XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

~

~

~*;"D*~

51. "[...] Kiedy był on na górze, naturalnie musiał zejść. I tu znów spotkał go problem, gdyż w połowie drogi w dół, zaczął on się zsuwać, mimo iż próbował utrzymać się. Po chwili, spadł on na dół, jednak tym razem na nogi."

*Nie mógłby mieć choć raz spokoju? Wtedy rozdziały byłyby krótsze do analizy.*

~*Ale wtedy rozdziały byłyby krótsze i wszyscy byśmy byli szczęśliwi.*~

~A, jak wiadomo, dawnej wersji Ramoninth nie o to chodziło.~

*Czy ty byłaś szatanem?*

~*Co. xDDD*~

*No co? :D*

52. "[...] „Ciekawe ile już przeszedłem...I czy Andromeda już się sama wybudziła...Wiem...Napiszę SMSa do Damiana z pytaniem o Andromedę."

Po czym wyjął telefon i napisał SMSa do Damiana o treści:

„Czy Andromeda już się wybudziła?"

Po czym wysłał. Po wysłaniu schował on telefon do kieszeni i ruszył w dalszą drogę. Po parunastu minutach drogi, usłyszał on dźwięk swojego telefonu. Był to dźwięk SMSa. Chłopak od razu sprawdził, od kogo on był. Był on od Damiana. Grzegorz od razu go włączył. Po chwili ujrzał taką wiadomość:

„Nie, jeszcze nie."

Grzegorz, gdy to przeczytał, pomyślał:

„Eh...Mogłem wtedy uważać...I nie doszłoby do tego...Ale nic, idę dalej..."

Po czym ruszył w dalszą drogę..."

~Wiecie, jakby wybudziła się sama, to opko mogłoby być ciekawsze.~

~*Następne opko do analizy jest jeszcze gorsze. Zwie się "Łuk wolności". Kojarzysz opko "Tuba wolności"?*~

~Da. Czytałem analizę tego.~

~*No. To "Łuk wolności" jest podobne, tylko przedmiot i główny zły są inne.*~

~Noł. ;_;~

~*Właśnie ;=;*~

53. "Grzegorz bał się o siebie, gdyż jakby taki jeden go trafił, to chłopak mógłby zakończyć swój żywot w cierpieniu. Po chwili ujrzał, że jakiś meteoryt leci w jego kierunku. Grzegorz naturalnie chciał odskoczyć w bok, jednak nie udało mu się to i meteoryt wbił go w ziemię. Od uderzenia, Grzegorz stracił przytomność..."

~*Mimo iż powinien kopnąć w kalendarz. Jednak jako iż to Gary Stu, to nigdy takie cudo się nie zdarzy.*~

~:-(~

~*Tak, Grzegorz, napiszę ci one-shota, w którym Andromeda i Grzegorz giną. xD*~

~:-)~

*Ten to ma zajebiste reakcje. xDDD*

~Wiem ;"D~

54. "[...] „Co...Co się stało? A...no tak. Uderzył mnie ten meteoryt...Ale...jak ja w takim razie żyję?" 

[...]"

~*Nie zginąłeś, bo pewnie byłeś potrzebny Azaro i dlatego on nie pozwolił ci paść.*~

~Wątpię, aby Azaro potrzebował takiego debila.~

*O kim wy pierdolicie?*

~*Czytnij sobie analizę mej pierwszej creepypasty. Główny zły z niej został bardzo zmodyfikowany i tak przeze mnie nazwany. Przyda się do mej serii opowiadań.*~

*Ok, zw.*

55. "Rozdział XIII – Drugie spotkanie z wrogami."

~Przynajmniej coś innego będzie się działo.~

~*Zawsze coś, choć przypominam, że ten rozdział ma niecałą stronę.*~

~Ale się rozpiszę na końcu.~

~*;___;*~

~;""D~

56. "[...] Gdy się tam znalazł, ujrzał standardowy spokój. [...]"

~Czy tylko mnie tak wkurwia ten spokój? Jakby choć raz nie mógł trafić na rozróbę na ulicy.~

~*Ale wtedy to byłoby oryginalne, a oryginalność to jeszcze nie ten level.*~

~;=;~

~*Wiem ;=;*~

57. "[...] - Czy wy mi wreszcie dacie spokojnie dotrzeć do celu mojej podróży?

- NIE! Nie możemy pozwolić, abyś wybudził Andromedę! – Powiedział Patryk ze złością.

- A coś ty taki zły? – Spytał Grzegorz.

- On tak od rana. Na coś się wkurzył i ciągle chodzi zły. – Odpowiedział Mateusz.

[...]"

~Pewnie nie wylosował kosy w CS:GO.~

~*Albo przegrał w Tibii.*~

~Opcji jest multum, ale powód jak zwykle nie został wymyślony.~

~*Tró*~

~;=;~

58. "Po tej rozmowie standardowo zaczęła się walka. Na początku wygrywali Patryk i Mateusz, jednak w pewnym momencie walki, w końcu wygrał Grzegorz. Pchnął on Patryka w stronę jednej ze ścian budynku. [...]"

*Chociaż raz oryginalniej i wygrał Gregory.*

~*Zawsze coś, ale znowu walka zajęła ledwo trzy zdania.*~

*Szkoda, że nie ma tu bardziej rozbudowanego opisu. Mógłbym się bardziej ponabijać.*

~*Tak w ogóle, to gdzie jest Grzegorz? Powinien już dowalić swoje pięć groszy.*~

*Po tym, jak go wczoraj wyciągnęłaś do Radomia, gdy wrócił do bazy padł na glebę i śpi do teraz.*

~*W sumie, też wczoraj padłam po powrocie. xD*~

*Ja jebe, wy i te wasze pomysły. ;=;* 

~*:D*~

59. "Rozdział XIV – Drugie spotkanie z bratem."

~*<3*~

*No ja pierdolę, a ty znów. /";=;"\*

~*Ta emotka. xDDD W każdym razie no co, Dawida lubiłam, lubię i będę lubić. To chyba jedyna postać z mych dawnych opek, do której mój stosunek się nie zmienił.*~

*:O*

~*Wiem, też mnie to dziwi, ale co zrobisz, nic nie zrobisz.*~

60. "[...] Kiedy chłopak się tam znalazł, standardowo zastał spokój. Oprócz tego, czuł, że ktoś go obserwuje. Naturalnie odwrócił się on, jednak nikogo za sobą nie zobaczył. Grzegorz wzruszył ramionami, po czym ruszył w dalszą drogę. Jednak, przez cały czas czuł na sobie czyiś wzrok, jednak gdy się obracał nikogo nie widział."

~*Ja tam się czuję obserwowana już tyle czasu, że jedno takie uczucie w tę czy wewtę nie robi mi różnicy.*~

*Boś jebnięta.*

~*Powiedział nie lepszy.*~

*;"D*

61. "Kilka minut później, Grzegorz zatrzymał się na chwilę. Kiedy po paru minutach chciał ruszyć, poczuł, że ktoś przystawia mu pistolet do głowy. Chłopak przestraszył się nie na żarty. Oczywiście odwrócił się on, aby sprawdzić, kto znów chce go zabić. Kiedy to zrobił, ponownie ujrzał...swojego brata, Dawida. Widząc go, Grzegorz powiedział:

- DAWID?! Czego ty znów ode mnie chcesz?!

- Zgadnij. – Powiedział Dawid.

- Psychol. – Powiedział Grzegorz.

- Nie zaczynaj... - Powiedział Dawid.

Po tej rozmowie, Dawid ponownie chciał zastrzelić Grzegorza, jednak ten był zwinniejszy. Po godzinie, Dawidowi skończyła się cała amunicja do pistoletu. Gdy Grzegorz to zobaczył, powiedział z kpiną w głosie:

- Oj, naszemu Dawidkowi skończyła się amunicja...Tak mi przykro...Nie będziesz już mógł mordować...Hahaha....

W tym momencie Dawid się ostro wkurzył. Schował swój pistolet i skoczył na Grzegorza. W tym momencie zaczęła się walka wręcz. Na początku wygrywał Dawid, jednak po parunastu minutach walki wygrał Grzegorz. Przygniótł on za szyję Dawida do ziemi. Po parunastu minutach, powiedział on:

- Ze mną nie wygrasz, choćbyś chciał. Zapamiętaj to sobie.

Po czym odszedł."

~*Dlaczego ja nie mogłam pozwolić Dawidowi wygrać choć raz? Tak w ogóle, to ile on wziął tej amunicji, że starczyła mu na godzinę strzelania? W ogóle, skąd on wziął pistolet, skoro jest Polakiem i prawilnie mieszka w Polsce? A poza tym, przez tę godzinę Grzegorz powinien dawno się zmęczyć i Dawid powinien go zastrzelić.*~

*Dawid jest zbyt zajebisty, ale wiadomo, że z Gary Stu nie wygra. Pewnie wziął cały kontener amunicji, bo w końcu to opko, więc nie zdziwiłbym się, gdyby mógł przenieść ten kontener siłą woli. Pistolet pewnie zajebał ze sklepu "Wszystko za 2.99 i nie tylko". A Grzegorz to Gary Stu, więc nie dziwne, że dał radę spierdalać godzinę bez ustanku.*

~*Pistolet zajebany ze sklepu "Wszystko za 2.99 i nie tylko.". XDDD*~

*No co? :D To opko, każde wyjaśnienie może być prawdziwe.*

~*W sumie...*~

62. "Rozdział XV – Jeszcze dziwniejszy lot."

*Do jasnego kurwidołka, a tym razem co się stanie? ;=;*

~*Nie wiem, nie pamiętam, zobaczymy.*~

63. "Kilkanaście dni po spotkaniu z Dawidem, Grzegorz doszedł do Lubumbashi. [...]"

~*Ło kurwiszon, gdzie? <Sprawdza> Aaa, to jest jakieś miasto w Demokratycznej Republice Konga.*~

*Wspaniała nazwa. ;_;*

~*Wiem. Nie wiem w ogóle, gdzie ją znalazłam.*~

64. "[...] Chciał, aby się coś działo, a nie... [...]"

~*Bowiem zastał spokój, jak coś. A poza tym, styl w jakim zostało napisane to zdanie jakoś tak nie pasuje mi do opowiadań.*~

*Twoje dawne opka ogólnie nie pasują do opowiadań.*

~*To wiadome nie od dziś.*~

65. "Godzinę po tym Grzegorz ujrzał lotnisko, a na nim samolot towarowy. Postanowił on polecieć nim do Zambii. Pomyślał, że tym razem usiądzie na skrzydle samolotu i po prostu sobie poleci. Podszedł on więc do samolotu i jako iż nikogo nie było, spokojnie usiadł na skrzydle. Po godzinie nudzenia się, poczuł on, że samolot rusza. Po chwili, wzbił się on w powietrze. Grzegorz ledwo się utrzymał..."

*Poza faktem, że powinien dawno zlecieć w dół. Tak w ogóle, to jakim cudem on to wszystko przeżywał? Powinien zginąć wieki temu.*

~*Ale to Gary Stu, a takim nigdy nic się nie dzieje.*~

*Ja jebe...Ile jeszcze zostało tych twoich opek?*

~*Siedem rozdziałowych i kurwa, już się pogubiłam. W każdym razie, ponad sto one-shotów.*~

*Jezu ;___;*

~*Wiem ;______________________________________________________________________;*~

66. "[...] Niestety, po tych czterech godzinach, chłopak poczuł, że coś spycha go w dół. Próbował on się utrzymać, jednak nie udawało mu się to. Po chwili, coś zepchnęło go w dół. Chłopak zaczął lecieć z dużą prędkością. Po chwili, uderzył on bardzo mocno w ziemię, przez co zemdlał..."

~*Kurwa, on nie powinien zemdleć. Jego morda powinna rozjebać się o ziemię jak Tupolew.*~

*W ogóle, to on powinien zdechnąć poprzez uduszenie już spadając jak ta stewardessa, którą wyssało przez dziurę w dachu samolotu (w sumie dobrze tak idiotce, bo po co się pchała pod dziurę w dachu JEBANEGO SAMOLOTU, KTÓRY BYŁ W CHUJ WYSOKO NAD ZIEMIĄ?)*

~*Ale Grzegorz to Gary Stu. On by nawet przeżył w tym płonącym samolocie pełnym Arabów.*~

*A, no tak. ;"\=/";*

~*Ta emotka będzie mnie już zawsze rozpierdalać. xDDD*~

*:D*

67. "Kilka godzin później, Grzegorz obudził się. Zdziwiło go to, gdyż przecież spadł z wysokości i to w dodatku bez spadochronu.

„Jakaś tajemnicza siła trzyma mnie przy życiu..." – Pomyślał Grzegorz.

[...]"

~1. Ta tajemnicza siła fachowo zwie się aŁtoreczka, mośku.

2. Pokazywanie dziur w opku nie sprawi, że się ich pozbędziesz.~

~*O, Grzegorz. Już żeś się obudził?*~

~Da. Nigdy więcej nigdzie z tobą nie jadę, Ramoninth, przed upewnieniem się, czy nie robisz sobie jaj. -_-~

~*Jedziesz. Za tydzień w sobotę jadę do Koluszek. Jedziesz ze mną.*~

~No chyba cię kurwa jebło. -_- A poza tym, mam ponad tysiąc lat, nie będę słuchał randomowej siedemnastoletniej typiary.~

~*<Robi słodkie oczka.>*~

~<Zamyka oczy.>~

*<Otwiera je Grzegorzowi i przytrzymuje.> :D*

~Kurwa, Sebastian, nawet ty przeciwko mnie? :<~

~**;""D**~

68. "[...] Kiedy znalazł się on tam, zastał pustki. Zdziwił się on tym, gdyż przecież Zambia nie jest opuszczona. Pomyślał on jednak, że to jest tak sztucznie zrobione. [...]"

~Jak ktoś mógłby sztucznie zrobić taki efekt? To tylko kolejny rząd się skapnął, że w ich kierunku zmierza największy debil we Wszechświecie i ewakuował ludność.~

~*Kurwa, zajebiście. xDDD A poza tym, nie wiem, jesteśmy w opku. Tu wszystko jest możliwe.*~

~Nawet sranie z odległości Polska - Antarktyda?~

~*Kurwa, idź spać, bo pierdolisz głupoty. xDDDDDDDDD*~

~Ledwo co wstałem. XD~

~*Spierdalaj xDDD*~

~:D~

69. "[...] Jednak, po chwili sprawdził on w torbie, czy wziął ze sobą liny. Okazało się, że je wziął. Jako iż miał liny, a wokoło było dużo drewna, chłopak postanowił zrobić tratwę. [...]"

~*Gdyż doszedł nad jakąś rzekę, a Google Maps nadal nie było opcją, jak coś. W każdym razie, oczywiście, wszystko musiało mu ułatwiać życie. =_=*~

~Rozpiszę się i to nieźle.~

*Ja w sumie też.*

~*;___;*~

*~;""D~*

70. "[...] Jednak, po tych paru minutach, Grzegorz ujrzał wodospad. Chciał się on uratować. Po chwili ujrzał jakąś gałąź. Chłopak naturalnie spróbował się jej chwycić. Niestety, nie udało mu się to. Spadł więc z wodospadem w dół. Szansa na jego przeżycie wynosiła 0.1 %. Po spadnięciu w dół, Grzegorz bardzo mocno uderzył w jakiś kamień, przez co stracił przytomność..."

*I, oczywiście, musiał przeżyć. -_-*

~Dlaczego nie mógłby w końcu zginąć i na końcu Andromeda nie mogłaby wybudzić się sama, po czym dowiedziałaby się, że Grzegorz wyruszył po ten płyn aby ją wybudzić, ale zginął w czasie drogi? Albo dlaczego Grzegorz nie mógłby w którymś momencie dowiedzieć się, że Andromeda wybudziła się sama i mógłby jakoś wrócić do Polski przy okazji, znów, obwiniając się, że nawet nie zdążył udowodnić, że da radę ją wybudzić, ale po powrocie okazałoby się, że Andromeda dowiedziała się o jego podróży i bądź co bądź była mu wdzięczna, że był gotowy poświęcić dla niej aż tyle?~

~*Bo wtedy to byłoby oryginalne, a nie o to chodzi w opkach.*~

~😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭~

~*<Przytula>*~

~<Odwzajemnia> 😭~

71. "Paręnaście minut później, Grzegorz obudził się. Zdziwiło go to, gdyż myślał, że zginie. [...]"

~*Nie zginąłby. aŁtoreczka w postaci dawnej mnie o wszystko zadbała.*~

~A poza tym, Gary Stu miałby zginąć? Bez przesady.~

72. "Kilkanaście dni po upadku z wodospadu, Grzegorz doszedł do Lusaki. Gdy się tam znalazł, zaczął mieć uczucie, że zaraz coś może go przysypać. [...]"

~*Kolejne miasto, które nie wiem, gdzie jest. <Sprawdza> Aaa, stolica Zambii. OK.*~

*A poza tym, nie zdziwiłbym się, gdyby to uczucie okazało się prawdziwe.*

~*Tak będzie.*~

~No ja pierdolę.~

*Z kim?*

~SEBASTIAN! x"DDD~

*;""D*

72. "[...] I jego obawy okazały się słuszne... [...]"

~Kurwa mać, jebane spoilery. -_-~

~*I ja kiedyś myślałam, że takie coś podbudowuje atmosferę. -___-*~

*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

~*Wiem, też tak teraz myślę. xDDD*~

73. "[...] Niestety, chłopak musiał pod nim przejść, czy tego chciał, czy też nie chciał, gdyż budynek był na trasie jego wędrówki, a Grzegorz nie chciał się zgubić. [...]"

~*

Weź im chociaż raz zaufaj. To najlepsza nawigacja na telefony, jaka kiedykolwiek powstała. Lepszej nie ma.*~

~Ale to opko. Grzegorz pewnie korzysta z nawigacji w Windows Phone.~

*Najgorszy typ nawigacji na świecie.*

~*Wiadomo. Tylko Mapy Google są kompetentne.*~

74. "[...] Grzegorz chciał uciec, jednak w pewnym momencie jedna ze spadających cegieł uderzyła go bardzo mocno w głowę i chłopak osunął się nieprzytomny na ziemię. W tym czasie reszta walącego się budynku, przysypała nieprzytomnego Grzegorza..."

*Budynek wiedział, że Grzegorz to debil i chciał go zajebać. Niestety, nie wiedział, że Gregory to Gary Stu.*

~Ej, a imię Gary...Jakie ma tłumaczenie na polski?~

*<Sprawdza> Według pl.glosbe.com jest to zdrobnienie imienia Garfield, według zapytaj.onet.pl to imię na nasz język znaczy Grzegorz. Więc nie wiem, komu ufać.*~

~Jeśli to znaczy Grzegorz, to znaczy, że nawet w imieniu wskazałaś, że jest niedojebem społecznym. xDDD~

~*:D*~

75. "[...] „Muszę być pod tym nieszczęsnym budynkiem. Muszę stąd jakoś się wydostać." – Pomyślał chłopak.

[...]"

~*Nie musisz. Zdechnij tam, ty zjebie.*~

~Ale twoja aŁtoreczkowa wersja miała inne plany wobec Gregory'ego.~

~*Niestety :-(*~

76. "[...] Po jednym dniu, chłopakowi udało się wyjść na wolność. [...]"

~*Powinieneś się udusić, zjebie.*~

~Gary Stu...~

*Gary Chuj chyba. ;=;*

~*Wspaniałe nazwisko, nie ma co. xDDD*~

*Wiem ;"D*

77. "[...] Był już za daleko aby zawrócić, a poza tym obiecał sobie, że za wszelką cenę będzie dążył do wybudzenia Andromedy. Ruszył on więc w dalszą drogę..."

~To też byłaby opcja. Mógłby się poddać i zawrócić. Ogólnie mogłoby się też okazać w czasie jego podróży, że Andromeda umarła i Grzegorz mógłby się załamać.~

~*Ale ja, jak zwykle, wzięłam najbardziej kliszową wersję. =_=*~

*;/;"=";\;*

~*Genialnie. xDDD*~

*Wiem ;"D*

78. "Rozdział XVIII – Ponowne pobicie."

*Kończyły ci się pomysły na przygody?*

~*Z tego wniosek. Jak wiesz, ja te opka pisałam na szybko.*~

*Dobrze, że teraz tak nie robisz.*

~*Weź ty mnie nawet tak nie strasz. ;_;*~

79. "[...] Chłopakowi powoli zaczynało brakować sił na dalszą podróż i co parę kroków ziewał ze zmęczenia, jednak mimo wszystko szedł dalej ku swojemu celowi. Nie zauważył on spokoju w Zimbabwe, gdyż był zmęczony i to bardzo, ponieważ nie spał od paru tygodni. [...]"

~1. Jakim cudem ty znowu przeżyłeś kilka tygodni bez snu?

2. Broń Boże, abyś na jedną noc zatrzymał się w jakimś motelu i wyspał się jak człowiek.~

~*To Gary Stu, więc wiadomo, że by nie zginął, bo inaczej nie byłoby happy endu. A po drugie, temu debilowi pewnie dawno skończyły się pieniądze.*~

*Boże, jak ja tych Grzegorzów z twoich dawnych opek nienawidzę. ;=;*

~*Nie tylko ty, Sebastian. Nie tylko ty.*~

~No tylko wir.~

~*Genialne połączenie języków. xDDD*~

~:D~

80. "[...] Bardzo nie chciał przez niego przechodzić, gdyż pamiętał, co ostatnio mu się w takim zaułku przytrafiło, jednak musiał tamtędy iść, gdyż zaułek był na trasie jego wędrówki..."

~*Oto dowód, że nawet piesza droga do Kapsztadu nie idzie cały czas prosto:

*~

~Ale Grzegorz to debil i nie chce zaufać najgodniejszej zaufania nawigacji.~

~*Wiecie, bo taki Gary Stu choćby się mylił, to zawsze ma rację.*~

*Ej, a jak idzie piesza droga do Kapsztadu z Moskwy? XD*

~*

Krzywiej niż z Polski, ale nie dziwne.*~

~A z Argentyny? xDDD~

~*

Debilu -_-*~

~;"""D~

81. "Tymczasem, w Warszawie, słudzy Grzegorza i Andromedy doszli do tematu Andromedy i Grzegorza.

- Eh...Ciekawe, czy Grzegorz jeszcze żyje... - Powiedział Damian.

- Wątpię w to, ale oby... - Rzekł Michał.

- Dlaczego wątpisz? – Spytał Paweł.

- Bo przecież jest tyle niebezpieczeństw na tym świecie...Coś go pewnie już zabiło. – Odpowiedział Michał.

- Bądźmy dobrej myśli. – Powiedział Piotr.

- Tak w ogóle, ciekawe czy Andromeda sama się wybudzi. – Powiedział Damian.

- No ciekawe. Chociaż wątpię w to, ale kto wie... - Rzekł Michał.

W tym samym czasie, też w Warszawie, Patryk i Mateusz ciągle śledzili trasę wędrówki Grzegorza. Gdy ujrzeli, że ten jest już w Zimbabwe, Patryk powiedział ze złością:

- CO?! ON JEST JUŻ W ZIMBABWE?! ON NIE MOŻE DOTRZEĆ DO OCEANU ARKTYCZNEGO!!!

- Spokojnie, nie złość się tak. Coś się wymyśli. – Powiedział Mateusz.

- TY SIĘ NIE ZNASZ!!! WIEM, ŻE TRZEBA COŚ ZROBIĆ!!! – Krzyknął Patryk, po czym wyszedł do siebie trzaskając drzwiami.

Kiedy Mateusz został sam, pokręcił głową, po czym pomyślał:

„Eh...Jak tak dalej pójdzie z jego nerwami to się wykończy..."

Po czym wrócił do swoich zajęć."

~*Dałam taki długi fragment, bo mamy tu inną perspektywę, co w tym opku nieczęsto się zdarza. W każdym razie, wiadomo że Andromeda sama się nie wybudzi, bo oczywiście musi ją uratować jej BFF. -.-*~

*Poza tym, Grzegorz powinien zginąć już niejednokrotnie, ale jako iż jest Gary Stu, to do tej pory to nie nastąpiło i nie nastąpi w pozostałych siedmiu rozdziałach.*

~W ogóle, to DLACZEGO Patryk i Mateusz nie chcą dopuścić do wybudzenia Andromedy?~

~*Nie wymyśliłam im motywu. Za wiele wymagasz.*~

~<Przeładowuje dezintegrator i cofa się w czasie.>~

~**<Pomagają>**~

82. "[...] Niestety, w połowie drogi usłyszał kroki. Po chwili ujrzał on jakichś dwóch mężczyzn, którzy widząc Grzegorza, powiedzieli:

- No proszę proszę...Kolejna osoba do bicia...

Po czym się zaśmiali."

~*Pazdan go obroni. A nie, sorki, zapomniałam że Pazdan jest zbyt zajebisty, aby bronić taką pokrakę.*~

~Wspaniale xDDD~

~*No co? Skoro jest mundial, to bądźmy w temacie. xDDD*~

*Ciekawe czy prof. Matuszewski już się pozbierał po klęsce Polaków. xD*

~*Pewnie będzie rozpaczał jeszcze dłuuugo po rozpoczęciu roku szkolnego. ;p*~

83. "[...] Po kolejnej chwili mężczyźni podeszli do niego i zaczęli go bić. Grzegorz próbował się bronić, lecz mężczyźni byli silniejsi od Grzegorza. Po parunastu minutach, gdy Grzegorz był półprzytomny z bólu, mężczyźni zostawili go, po czym odeszli."

*Bowiem każdy na świecie wie, że Grzegorz to debil do kwadratu ~i pedał~. Chwila...Co. xDDD Skąd wiesz? xDDD ~Domyślam się. Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było. xDDD~ Jezu xDDD ~Jeszcze nie Jezus, ale pracuję nad tym.~ Jesteś baaardzo skromny. xD ~Wieeem :D~*

~*Z kim ja się kurwa zadaję. x"DDD*~

*~:D~*

84. "Rozdział XIX – Wyczerpanie"

~Przydałoby się w końcu, skoro nie spał kilka tygodni.~

*W ogóle, czy Grzegorz kiedyś będzie miał spokojną drogę?*

~*<Sprawdza> W dwudziestym czwartym rozdziale.*~

*Dzięki Bogu, zawsze coś.*

85. "Kiedy po kilkunastu dniach, Grzegorz doszedł do Botswany, czuł się naprawdę wyczerpany. Jego nogi prawie uginały się i chłopak był bliski opadnięcia na ziemię. Oczy same mu się zamykały i Grzegorz ledwo widział na oczy.

 

Mimo wszystko, chłopak postanowił nie tracić czasu i iść dalej. Niestety, zmęczenie bardzo mu doskwierało, gdyż już miesiąc nie spał. Podszedł on więc do ściany jakiegoś budynku i opadł na ziemię. Po chwili, jego oczy zamknęły się i chłopak usnął..."

~Spytałbym, jakim cudem on przeżył miesiąc bez snu, kiedy rekord wynosi jedenaście dni, ale wiem, że odpowiedź brzmi "Gary Stu".~

~*A poza tym, debilu. Ja bym jebła się spać jak wczoraj po powrocie z Radomia.*~

~Nie przypominaj. ._.~

~*;"D W każdym razie, czemu on kurwa nie zatrzymał się w motelu?*~

*Znając życie, skończył mu się hajs, ale my o tym nigdy się nie dowiemy.*

~*.___.*~

*Wiem ;=;*

86. "[...] „Ciekawe ile kilometrów mam za sobą. Wiem, że musze przejść przez Kalahari, Gaborone i przez Johannesburg, ale dalej już nie pamiętam. Tak w ogóle, to ciekawe czy Andromeda już sama się wybudziła. Wiem. Napiszę do Damiana SMSa z tym pytaniem."

 

Po czym wyciągnął telefon i zaczął pisać SMS o treści:

„Czy Andromeda już się wybudziła?"

Po czym wysłał. Po minucie od wysłania, dostał on kolejnego SMSa. Był on od Damiana. Grzegorz od razu otworzył SMSa. Po chwili ujrzał treść:

„Nie, jeszcze się nie wybudziła."

Grzegorz widząc to, pomyślał:

„I co ja narobiłem? Gdybym uważał, nigdy by do tego nie doszło..."

[...]"

~1. Już się bałem, że nie będzie literówek. Normalnie zacząłem tracić wiarę w chujowe opka.

2. Przestań dramatyzować, mośku. To nie była twoja wina, że ci hamulce wykitowały, tylko aŁtoreczki.

3. Przeszedłeś już około ośmiu tysięcy dwustu dziewięćdziesięciu trzech kilometrów. Mówię około, bo Google Maps nie ma trasy pieszej z Warszawy do Botswany. Wbrew pozorom ja umiem korzystać z Google, nie to co ty.

4. Andromeda się nie obudzi, bo to jej książę w białym Mercedesie ma ją wybudzić.~

~*Książę w białym Mercedesie. Zajebiście w chuj. xDDD*~

~Nowa wersja księcia na białym koniu. :D~

~*Ja to bym chciała księcia w białej lokomotywie...*~

*No ja jebe, a ta znów o pociągach. -_-*

~*;""D*~

~A pamiętasz jak cię wczoraj łeb napierdalał, a pociąg cholernie hałasował? ;DDD~

~*JAPA.*~

~;"""""D~

87. "Rozdział XX – Na Pustyni Kalahari."

~Dobrze, że rozdział nie nazywa się "Na Pustyni Kalahari Desert", bo kurwnąłbym ze śmiechu. xDDD~

~*Jak widać, nie byłam AŻ TAK upośledzona.*~

*CUD! *.**

~*SEBASTIAN! x""D*~

*:D*

88. "[...] Gdy tam był, jak to na pustyni, było pusto, piaszczysto i gorąco. [...]"

~*Zdziwiłabym się, gdyby za dnia było tam minus dwadzieścia stopni.*~

~Po opkach można się wszystkiego spodziewać. Zważywszy na to, że kiedyś nie robiłaś researchu.~

*Czy ty o niej wiesz WSZYSTKO?! ;_;*

~Hehe :D~

*;       ;*
  ;___;

~*Ta emotka już zawsze będzie mnie rozpierdalać. xDDD*~

*;"D Nie, ale serio, ty wiesz o niej WSZYSTKO?!?!?!*

~Co chcesz, jestem z nią już ponad sześć lat.~

*;          ;*
  ;          ;
  ;____;

~*JEZU xDDDDDDDDDDDDDDD*~

*:D*

89. "W połowie drogi przez Pustynię Kalahari, Grzegorza zaczęło dręczyć pragnienie. Niestety, nie miał on przy sobie żadnej wody, a jak wiadomo na pustyni nie ma żadnych zbiorników wodnych, chłopak zaczął męczyć się z pragnieniem. Na dodatek w pewnym momencie, z gorąca, Grzegorzowi zrobiło się po prostu słabo. Jako iż nie chciał on zemdleć, wyjął z kieszeni jakiś papier, który wziął na wszelki wypadek i zaczął się nim wachlować. Niestety, nie pomogło mu to. Po parunastu minutach, Grzegorzowi zrobiło się naprawdę słabo, przez co zemdlał..."

~To drugie zdanie, jak w sumie całe opko, jakoś tak sensu nie ma.~

~*A poza tym, wiadomo skąd wziął się ten papier. W ogóle, zgaduję że Grzegorz, jako rasowy debil, ubrał się cały na czarno.*~

*I, oczywiście, nie wziął wody, mimo iż z poprzedniego rozdziału można było wywnioskować, że pamiętał iż czekała go ta pustynia.*

~Diagnoza: Debil~

*Byłbyś wspaniałym lekarzem. xDDD*

~Wiem :D~

90. "Po wstaniu z ziemi, sprawdził on, czy do jego torby nie dostał się piasek. Na szczęście, nie stało się nic takiego. [...]"

~Bo inaczej musiałby czyścić swego iPhone.~

*Skąd wiesz, że Grzegorz ma iPhone?*

~Każdy gimbus lub Janusz, który chce przyszpanować ilością kasy go ma. W ogóle:

"Ta benzyna premium to jest tylko dla Januszy, którzy chcą przyszpanować tym, jaką to zayebystom benzynem mają w baku. Nikt normalny tego nie kupuje."

~Ramoninth, 29 czerwca 2018 podczas powrotu na dworzec w Radomiu.~

~*Taka prawda. :D*~

*Slade kupuje czasem benzynę premium.*

~Ale to dziwny człek jest.~

*W sumie...*

91. "Jednak, Grzegorzowi nie udało się wyjść z Pustyni Kalahari przed zmierzchem. Do kolejnego miejsca jego podróży chłopak doszedł następnego dnia. Miejscem tym było Gaborone. [...]"

~*Gaborone? A to z kolei co? <Sprawdza> A, stolica Botswany. Okej.*~

*Nie ma to jak przyszpanować nazwami.*

~Jak Janusz benzyną premium.~

~*GRZEGORZ! x""DDD*~

~No co? ;"D~

92. "[...] „Oj, muszę uważać. Ten most wygląda tak, jakby miał mi się zaraz na łeb zawalić..."

Po czym ruszył on w drogę."

~*Ja w tym momencie już definitywnie włączyłabym Google Maps.*~

~Każdy z funkcjonującym mózgiem by to zrobił, ale Grzegorz nie ma mózgu, tylko iPhone pływającego w benzynie premium.~

*Czy ty nadal będziesz nakurwiał o tej benzynie premium? xDDD*

~Da. Podobał mnie się ten cytat. xDDD~

~*:D Ale dobra, przerwa, bo kurwica mnie weźmie od tego opka.*~

~Bogu dzięki.~

93. "Jednak w pewnym momencie, gdy Grzegorz przechodził pod mostem, usłyszał taki dźwięk, jakby ten zaczął walić mu się na głowę. Chłopak natychmiast spojrzał nad siebie. [...]"

~*Boże, co za debil. Ja w tym momencie spierdalałabym, nie patrząc nad i za siebie. -.-*~

*Ale wiesz, licznik słów.*

~*A, no tak. ;=;*~

94. "Po godzinie od tego zdarzenia, Grzegorz obudził się. Gdy otworzył oczy, poczuł, że na jego nogach coś leży. Kiedy zaś uniósł głowę, ujrzał, że jego nogi są przygniecione przez części mostu. Chłopak od razu zaczął próbę wydostania się spod gruzów. Po parunastu minutach, gdy tracił on już nadzieje na uwolnienie, udało mu się wydostać spod gruzów mostu.

 

Po znalezieniu się na drodze, chłopak podniósł się z ziemi i ruszył w dalszą drogę..."

~Trochę nie ogarniam ostatniego zdania tego fragmentu.~

~*Nie tylko ty. Poza tym, on powinien mieć rozjebane nogi do tego stopnia, że nie mógłby się podnieść.*~

*Ale wtedy nie mógłby uratować swojej Mary Sue.*

~*Ja jebe, dlaczego kiedyś byłam taka niedojebana? -___-*~

~Każdy taki był, ale ty to szczyt wszystkiego.~

~*Wiem ;=;*~

95. "Rozdział XXII – Helikopter – widmo i meteoryty."

*Ja jebe, znowu to samo? Nie można było dać czegoś oryginalniejszego?*

~*Jeszcze cztery rozdziały do końca, pewnie kończyły mnie się pomysły. A, jak wiadomo, ja kiedyś pisałam opka na szybko.*~

*Nie mogłaś się choć trochę postarać?*

~Czego ty wymagasz po dawnej Ramoninth?~

*A, no tak. -.-*

96. "[...] Gdy się już tam znalazł, przypomniał sobie, że jest już coraz bliżej Oceanu Arktycznego. Uśmiechnął się on do siebie i pomyślał:

„Jeszcze tylko trochę..."

Po czym ruszył w dalszą drogę."

~*Ja tam się nie cieszę, bo już niedługo wybudzisz tę pizdę całkowitą.*~

~I kolejna opcja do zakończenia. Na końcu mogłoby się okazać, że płyn nie działał i Andromeda pozostała w śpiączce do końca życia, co załamałoby Grzegorza jeszcze bardziej. Tyle opcji, a ty szłaś po linii najmniejszego oporu.~

~*Niestety...*~

97. "Jednak, po godzinie drogi, Grzegorz ujrzał jakieś lotnisko na którym w odpowiednim miejscu stał jakiś helikopter. Chłopak postanowił polecieć tym helikopterem na gapę do kolejnego miejsca jego podróży. Podszedł on więc do niego i jako iż na lotnisku nikogo nie było, wszedł do niego.

 

Helikopter był pusty. Grzegorz, po wejściu do niego, usłyszał jak drzwi zatrzaskują się za nim z hukiem i nie dają się otworzyć. Chłopak nie przejął się tym jednak i poszedł usiąść na siedzeniu. Jednak, gdy już siedział, pasy które tam były, zacisnęły się na nim bardzo mocno. Grzegorz trochę się tym przestraszył. Po chwili, helikopter ruszył..."

~Jezu, co za debil. Przeżył to samo z samolotem, a mimo to i tak nie próbował uciekać przez najbliższe okno. W ogóle, co tu tyle pojazdów prawdopodobnie stworzonych przez Sebastiana. H?~

~*Jezu, Grzegorz. xDDD A poza tym, skąd mam wiedzieć? Nie wiem, co siedziało w głowie dawnej mnie.*~

*Debilizm*

~*To pewne, ale poza tym musiało być coś jeszcze, przez co tworzyłam takie gówna.*~

~Benzyna premium.~

~**GRZEGORZ! xDDD**~

~No co? ;""D~

98. "Po parunastu minutach od startu, helikopter rozpędził się do takiej prędkości, do jakiej żaden inny nie mógłby się rozpędzić. Po kolejnych parunastu minutach, Grzegorzowi od tej prędkości zrobiło się słabo. Poczuł on, że za chwilę zwymiotuje. Czuł on, jak jedzenie podchodzi mu do gardła. Chciał on się wyrwać z pasów, jednak gdy się szamotał, czuł się tylko coraz gorzej. Po chwili, nie wytrzymał on i zwymiotował na podłogę. Kiedy to zrobił, nadal czuł się słabo. Nie miał już sił, aby się wyrywać. Jego głowa opadła bezwładnie w bok. [...]"

*Kurwa, znowu te opisy. ;=;*

~Idę się zabić, zw.~

~*No w twoim wypadku to "zw." przy tym zdaniu pasuje. xDDD*~

~Wiem :D~

99. "[...] „Chyba jestem skazany zostać tu na wieczność...Ale nie! Nie mogę się poddać! Muszę dostać się do Oceanu Arktycznego!"

Po tym rozmyślaniu, przypomniało mu się, że ma w torbie długopis z wbudowanym laserem. [...]"

~*Dobra, jednak ten długopis pojawił się drugi raz. Cud najprawdziwszy.*~

*No w twoich opkach to serio cud.*

~*Przestań xDDD* :D~

100. "[...] Po tym rozmyślaniu, zaczął on szukać drogi ucieczki. Po chwili ujrzał jakiś plecak ze spadochronem. Wziął on więc go i założył na plecy. Po zrobieniu tego, podszedł on do drzwi i zaczął próbę ich otworzenia. Na szczęście udało mu się to. Po otworzeniu drzwi, wyskoczył on."

*Boże, przecież to ten sam rozdział co wcześniej, tylko dodano później coś z meteorytami oraz samolot został zamieniony na helikopter. -.-*

~*Brak pomysłów i pisanie na siłę dają się we znaki.*~

*Ile jeszcze zostało tego gówna?*

~*Nie licząc tego rozdziału to cztery rozdziały.*~

~Jakoś to przeżyjemy, ale będzie ciężko.~

101. "[...] O dziwo, przez całą drogę Grzegorzowi udało się ich unikać."

~*Tych meteorytów, które zaczęły spadać w sensie. A poza tym, nie o dziwo. aŁtoreczka o wszystko zadbała.*~

~Kuźwa, fajnie by było gdyby on w końcu zginął.~

~*Mam one-shoty, w których on ginie, ale na końcu jest wskrzeszany przez któregoś z bohaterów.*~

*Brak słów. ;=;*

102. "Tymczasem, w Warszawie, Mateusz ciągle obserwował trasę wędrówki Grzegorza. Gdy ujrzał, że jest on już w Johannesburgu, pomyślał:

„Naprawdę trzeba coś zrobić. On niedługo dojdzie do Oceanu Arktycznego."

Jednak nie wiedział on co wymyślić. Na dodatek zaczął się on niepokoić o Patryka, gdyż nie wychodził on ze swojego pokoju od dobrych dwóch godzin. Mateusz zaczął się zastanawiać, czy w akcie złości, nie wtargnął on na swoje życie. Postanowił więc on pójść do pokoju Patryka i sprawdzić, czy przypadkiem się nie zabił.

 

Kiedy już tam doszedł i otworzył drzwi, ujrzał, że Patryk spał.

„Eh...Tak się złościł, że aż wreszcie zasnął..." – Pomyślał Mateusz, po czym wyszedł z pokoju.

Gdy już był poza pokojem Patryka, wrócił do swych zajęć..."

~*Inny wątek, a co za tym idzie musiałam go wkleić w całości. Poza tym, szkoda że ten down Patryk się nie zabił.*~

~Byłoby o jednego idiotę mniej. No, ale nie. ;=;~

~*Wiesz, bo po co obecni my mamy być szczęśliwi, nie?*~

~:-(~

~*W ogóle, to mam pomysł na remake tego opka.*~

~:-)~

*Grzegorz i jego zajebiste reakcje. xDDD*

~Wieeem :D~

103. "Rozdział XXIII – Ponowny upadek z wodospadu."

~*Ja się zaraz wkurwię od tej powtarzalności.*~

~Nie tylko ty.~

*Nie tylko wy.*

104. "Kilkanaście dni po przygodzie z helikopterem – widmo i meteorytami, Grzegorz doszedł do Lesotho. [...]"

~*Kolejne miasto, które nie wiem, gdzie jest. <Sprawdza> A nie, to jest kraj gdzieś na południu Afryki. OK, wyjaśnione.*~

*Szkoda, że nie wyjaśniono jeszcze twojej głupoty.*

~Trzeba na studiach założyć kierunek dotyczący badania głupoty. Skoro jest kierunek związany z lifestyle coachingiem, to ten też przejdzie. xD~

*Jest taki kierunek jak coaching? x"""D*

~*Da. xD Wiesz, wyznacznik czy dana uczelnia to gówno. No i potem wiesz, kto jest debil i kogo do roboty nie przyjmować.*~

*W sumie...*

105. "Godzinę po znalezieniu się w Lesotho, Grzegorz ujrzał jakąś rzekę. Musiał się on przez nią przedostać, gdyż była ona na trasie jego wędrówki, a chłopak wolał nie zbaczać z drogi, gdyż mógł się zgubić i nigdy więcej nie dotrzeć do Oceanu Arktycznego. [...]"

~Jak mnie wkurwia to, że on nie mógł po prostu włączyć Map Google. Jeśli chodziło ci o ilość rozdziałów, to użycie Google Maps też by je dowaliło.~

~*Ale wiesz, byłam kiedyś niedojebana jak ci wszyscy coachowie.*~

*Nie, sorki, ale coache to najwyższy poziom zjebania. Nie da się być bardziej zjebanym od nich.*

~W sumie racja.~

~*To kto idzie na ten kierunek studiów? :D*~

~Sezoris~

~*JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~No co? Akurat ten Gregory jest tak niedojebany, że pasuje. xDDD~

*To żeś dojebał. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

~Idę powiedzieć o tym Tristitii. xDDD~

~*Jebnie ze śmiechu. xDDD*~

106. "[...] Miał on dwie ostatnie liny, a drewna było wokół bardzo dużo. [...]"

~*Bowiem chciał zbudować tratwę, jak coś. W każdym razie, przynajmniej liny uczciwie mu się kończyły.*~

*Zawsze coś. Poza tym, pewnie kończyły się dlatego, bo nigdy więcej potrzeba zbudowania tratwy miała się nie pojawić.*

~*Correct*~

*Jezu ;=;*

~*Wiem ;=;*~

107. "[...] Niestety, po tych parunastu minutach, chłopak ujrzał wodospad. Zaczął on więc szukać drogi ratunku, gdyż chciał przeżyć. Po chwili ujrzał on jakąś gałąź. Niestety, nie udało mu się za nią chwycić. Spadł więc wraz ze swoją tratwą w dół wodospadu. Po spadnięciu zaś, uderzył on bardzo mocno w jakiś kamień, przez co stracił przytomność..."

~*Wiadomo, Gary Stu nie może umrzeć, bo kto uratuje Andromedę?*~

*Zgaduję, że Gandzia jest nieśmiertelna, przez co i tak by przeżyła.*

~*Nie jest nieśmiertelna, ale musiała przeżyć do końca, aby Gregory ją uratował.*~

*Jest tyle koncepcji na zakończenie...Czemu nie mogłaś napisać czegoś oryginalniejszego?*

~*Nie ten level wtedy miałam.*~

*;=;*

~*Wiem ;=;*~

108. "[...] Po chwili, podniósł się on z wody, sprawdził, czy nie zgubił swojej torby i ruszył na ląd. [...]"

*Bo jakby przeżył bez swego iPhone?*

~*W ogóle, ciekawe jaki on miał w opkach telefon. Szkoda, że nigdy tego nie wymyśliłam.*~

*Zgaduję, że byłby to iPhone. Skoro postacie w twoich opkach nosiły najczęściej markowe buty, to iPhone nie mogło zabraknąć.*

~*iShit chyba.*~

*Genialnie xDDD*

~*Wiem :D*~

109. "Rozdział XXIV – Spokojna droga."

~Boże, w końcu chociaż jeden rozdział, który nie będzie hipernierealistyczną katorgą.~

*O, już wróciłeś? I jak zareagowała Tristitia na twój pomysł?*

~Najpierw nie dowierzała, że taki kierunek studiów na serio istnieje. Kiedy jej to udowodniłem i powtórzyłem swój pomysł, pierdolnęła ze śmiechu. Teraz z kolei zaczyna kombinować, jakby złożyć papiery na ten kierunek w imieniu Sezorisa na najbliższą uczelnię z tym kierunkiem.~

~*Życzę jej, aby się udało. xDDD*~

*Jebnę ze śmiechu, jak go tam przyjmą. A Slade wyjebie Sezorisa z bazy, aby nie trzymać tu takiego kretyna. xDDD*

~O to nam wszystkim chodzi. :D W ogóle, Ramoninth, po co żeś go zmaterializowała?~

~*Aby było z kogo cisnąć bekę i na kim się wyżywać. :D*~

*Zajebiście xDDD*

~*Wiem :D*~

110. "Jego droga okazała się spokojna. Nie zdarzyło się nic niebezpiecznego. Nikt nie szykował się do pobicia czy też zabicia Grzegorza, nikt nie szykował się do jego okradnięcia, budynki nie waliły mu się na głowę, nie było tryliarda meteorytów które spadałyby od tak...Grzegorz miał więc przez cały pobyt w Porcie Elizabeth spokój..."

~Bowiem doszli już do tego, że debili się nie wytępi i darowali sobie.~

~*Niestety, debilizm to coś, czego jak przekonaliśmy się w FanFiction "Sąsiedzi - 2036", w tej """odświeżonej""" wersji w sensie, nawet śmierć nie powstrzyma.*~

~Niestety i to jest straszne. 😱~

111. "Tymczasem, w Warszawie, słudzy Grzegorza i Andromedy rozmawiali na różne tematy. W końcu doszli do tematu Grzegorza i Andromedy.

- Eh...Czy Grzegorz jeszcze żyje? – Spytał Damian.

- Nie wiadomo. Chociaż ja w to wątpię. No ale cóż, sprawdzimy niedługo. – Odpowiedział Michał.

- No...Tak w ogóle, to wiecie, kiedy Andromeda się wreszcie wybudzi? – Spytał Paweł.

- Pewnie dopiero wtedy, kiedy Grzegorz odnajdzie ten płyn, czyli teoretycznie nigdy. – Odpowiedział Piotr

- Ale jest jeszcze praktyka. – Rzekł Damian.

- A, no tak. Więc jakaś nadzieja jest. – Powiedział Piotr.

Po tej rozmowie, zajęli się oni swoimi sprawami..."

~Wiadomo, że nie wybudzi się przed powrotem Grzegorza. Jej książę na białym kiblu musi ją wybudzić.~

*KSIĄŻĘ NA BIAŁYM KIBLU. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

~*Teraz to żeś dojebał. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~:D A poza tym, miło wiedzieć, że jego słudzy tak w niego wierzą.~

*Przynajmniej wiedzą, czym grozi jego podróż.*

~*Zawsze coś.*~

112. "Rozdział XXV – Zdobycie płynu i odpoczynek."

~Broń Boże, aby mu się nie udało zdobyć tego płynu, na przykład dlatego, że mogłoby się okazać iż to był fake. O, kolejny pomysł na zakończenie. Wystarczyło trochę pomyśleć, a nie myśleć kliszowo.~

~*Trzynaście lat to jeszcze nie ten level był.*~

*Było ściągnąć cheaty z Torrentów.*

~Genialna rada dla kogokolwiek. xDDD~

*Co nie? :D*

113. "Po kilkunastu dniach od znalezienia się w Porcie Elizabeth, Grzegorz doszedł do końca miasta. Kiedy tam był, ku swojemu szczęściu, ujrzał, że znajduje się przed Oceanem Arktycznym. Po chwili zaś, chłopak mimo tego, że ocean był głęboki, na dnie, ujrzał strzykawkę z płynem. Po chwili zaś, kątem oka ujrzał obok siebie jakiś helikopter oraz skrzynię z jakąś kartką na wierzchu.

„TAK! Nie będę musiał wracać na piechotę! A tą skrzynię sprawdzę za chwilkę..." – Pomyślał Grzegorz.

Po tym rozmyślaniu, postanowił wskoczyć do wody i wziąć strzykawkę."

~*Ocean Arktyczny na jebanym południu. Na południu jest Ocean Południowy, kurwa jebana mać.*~

~Wiecie, po co research. A poza tym, byłaby nieziemska beka, gdyby w tej skrzyni był sprzęt do nurkowania. xDDD~

~*Chyba tam tego nie było, ale jebłabym ze śmiechu wtedy. xDDD*~

*Nie tylko wy. xD*

~A poza tym, leniu, skoro dałeś radę dojść do Oceanu Południowego, bo Arktyczny jest bardzo wyżej, pieszo, to dasz radę dojść na piechotę do Warszawy.~

~*Chciałbyś trzydzieści sześć rozdziałów?*~

~Nie było tematu. ;_;~

114. "[...] Po parunastu minutach był koło przedmiotu. Podniósł on więc go i szybko schował do torby, po czym zaczął płynąć ku górze. Niestety, w połowie drogi, chłopakowi zaczęło brakować powietrza. Czuł on, że zaraz zemdleje. Nie poddał się jednak. Był zbyt daleko, aby się poddać.


Niestety, gdy był niedaleko wypłynięcia na powierzchnię, skończyło mu się powietrze. Chłopak czuł, że za moment zemdleje i zacznie opadać na dno. Bardzo ciężko mu się płynęło, mimo iż nie ciągnął on za sobą nic. Słyszał również swoje bardzo słabo bijące serce. Czuł on również, że jego siły zdążyły się już wyczerpać. Oczy mu się same zaczęły zamykać. Po chwili, zemdlał on i zaczął opadać na dno..."

~Co za debil wskakiwałby do oceanu z torbą? A poza tym, jakim cudem on dopłynął na dno w jebane parę minut? ;=;~

~*Poza tym, jak to nie taszczył za sobą nic? A ta torba to co? Reklamówka z Biedronki?*~

*I te opisy. ;=;*

~*Czemu ja kiedyś lubiłam je pisać? ;=;*~

~Nie wiem, ale teraz my musimy się z tym użerać. ;_;~

115. "[...] „Ktoś...Ktoś mnie musiał wyciągnąć...Ale kto...Tu nikogo nie ma..." [...]"

~aŁtoreczka cię wyciągnęła, idioto.~

~*Chciałabym, aby on się tam utopił.*~

~Każdy by tego chciał, ale to byłoby zbyt piękne, aby było możliwe.~

~*Niestety :-(*~

116. "[...] Chłopak podszedł więc do skrzyni która była niedaleko helikoptera i podniósł kartkę. Kiedy to zrobił, zaczął czytać. Na papierze był bowiem tekst:

„Jeśli udało ci się zdobyć strzykawkę, to gratuluje. Nikomu przed tobą się to nie udało. W skrzyni zaś jest jedzenie i picie, gdyż wiem, że po podróży możesz być zmęczony. Helikopter zaś jest dla ciebie, abyś szybko mógł wrócić do domu. ;-)"

[...]"

~No oczywiście, bo nasz Gary Stu musiał być pierwszym człowiekiem na świecie, któremu by się to udało. No gratuluję. ;=;~

~*Poza tym, ja bym nic mu nie zostawiała. Niech o głodzie i pragnieniu wraca do Warszawy, a co. Skoro jest idealny, to i tak przeżyje.*~

*Każdy z funkcjonującym mózgiem by tak zrobił.*

117. "Następnego dnia, gdy chłopak obudził się, poszedł do kabiny pilota, usiadł na siedzeniu, zapiął pasy i ruszył w drogę do domu..."

~*Bowiem, jako iż poprzedniego dnia był zmęczony, jebnął się spać, jak coś. Poza tym, jakim cudem on umiał prowadzić helikopter?*~

~Kolejna rzecz, która pojawiła się z dupy. I ty, Ramoninth, uważałaś kiedyś, że te postacie były realistyczne?~

~*Da ;_;*~

~Jezu ;=;~

118. "Tymczasem, słudzy Grzegorza i Andromedy rozmawiali na różne tematy. Po chwili zaś, usłyszeli dźwięk otwierających się drzwi. Po kolejnej chwili, przez uchylone drzwi ujrzeli Grzegorza. Po minucie zobaczyli, jak wyciąga on ze swej torby strzykawkę z płynem.

- Jednak wrócił i zdobył ten płyn... - Powiedział szeptem Damian.

- No...On to ma szczęście... - Rzekł również szeptem Michał.

Po tej rozmowie, wrócili oni do swych zajęć..."

~*Jakby kompletnie nic się nie stało. Poza tym, to nie szczęście. Wasz pan to Gary Stu po prostu.*~

~Poza tym, jakby nie zdobył tego płynu, to doświadczylibyśmy oryginalności, a to jest zbyt zajebiste jak na level, który wtedy miała Ramoninth.~

*Ja bym Grzegorza wysłał na ten kierunek coachingowy. XD*

~*On jest taki głupi, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby to studiował. Chociaż nie, w dwa tysiące czternastym roku coaching nie był taki popularny, zważywszy na to, że ten kierunek studiów jest stosunkowo nowy i spotkałam się z nim tylko w wypadku jednej, warszawskiej uczelni.*~

~Miło, że uczelnie wychodzą naprzeciw oczekiwaniom studentów. Źle, że studenci mają chujowe oczekiwania.~

*Ale hej, Sezorisa będzie gdzie wysłać.*

~Weź. xDDD~

~*Czekam, aż Tri się uda go tam wysłać. X"DDD*~

*Nie tylko ty. xDDD*

~Nie tylko wy. x"D~

119. "[...] „Za chwilę Andromedo się obudzisz..." – Pomyślał Grzegorz podchodząc do dziewczyny.

[...]"

~A wtedy...( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~

~*No ależ oczywiście, leniaczy zabraknąć nie mogło. -.-*~

~Bez nich analiza nie byłaby taka sama. xDDD~

~*Idź się lecz, zjebie. xDDD*~

~Na chuj? :D~

120. "[...] Po kolejnej chwili otworzyła ona oczy. Kiedy to zrobiła, ujrzała nad sobą Grzegorza."

*Grzegorz, ty debilu. Ledwo się obudziła i już ma paść na zawał ze strachu? Weź ty się odsuń.*

~*Byłbyś najlepszym narratorem na świecie. xD*~

*Wiem :D*

~*Jakbyście ty, Grzegorz i Vega wydali książkę, przed wydaniem wydawnictwo jebłoby ze śmiechu. xDDD*~

*~:D~*

121. "[...] W tym momencie Grzegorz zaczął jej opowiadać o wszystkim, co zdarzyło się przed jego podróżą i podczas podróży. Opowiadanie ze szczegółami zajęło mu godzinę. Gdy skończył, Andromeda spojrzała na Grzegorza zaskoczonym wzrokiem. Po chwili ciszy, powiedziała:

- Szedłeś tyle kilometrów, ryzykowałeś zdrowiem i życiem, tylko po to, aby mnie obudzić?

- Tak. Bez ciebie jest tak smutno i cicho...A poza tym nie mogłem pozwolić, abyś obudziła się nie wiadomo kiedy, lub w ogóle... - Odpowiedział Grzegorz.

Po tych słowach, nastała cisza. Dziewczyna nadal patrzyła na Grzegorza zaskoczonym wzrokiem. Po chwili zaś, przytuliła ona Grzegorza i powiedziała:

- Tak bardzo ci dziękuję...Nie wiem jak mogę się odwdzięczyć...

- Oj, nie musisz...To tylko dla twojego dobra... - Rzekł Grzegorz.

[...]"

~*Tak, Andromedo, też nie możemy się nadziwić jakim to debilem trzeba być, aby chcieć wybudzić takiego pojeba jak ty.*~

~Wkurwiłbym się, jakbyś walnęła przy jego opowieści streszczenie tego, czego doświadczyliśmy w poprzednich rozdziałach.~

~*Weeeź. Myślisz, że chciałoby mnie się to pisać?*~

*Po aŁtoreczkach nigdy nic nie wiadomo.*

~*Cieszcie się, że nie waliłam na każdym kroku zdjęciami.*~

~Nie strasz. ;_;~

~*Właśnie*~

122. "Gdy zaś emocje opadły, dziewczyna wstała z łóżka i wraz z Grzegorzem zajęli się swoimi sprawami. Od teraz ich życie wyglądało już normalnie i nie miało tego typu problemów..."

*Jakby NIC A NIC się nie wydarzyło. Powinni ze sobą dłużej pogadać, bo w końcu nie widzieli się i nie rozmawiali ze sobą bardzo długo.*

~*To opkowe pierdoły, czego od nich wymagasz.*~

~Kurwa, Sebastian, znowu napierdalasz w tego Shifta? xDDD~

*Chcę coś napisać, ale mózg mnie się zaciął. xDDD*

~*Genialnie. xD*~

*:D*

123. "KONIEC"

~*Najpiękniejsze słowo w całym opku. ;"-)*~

~Bogu dzięki, to w końcu koniec. Myślałem, że nigdy tego nie zanalizujemy.~

~*W końcu byśmy to zanalizowali, ale to opko i mnie zaczynało się nudzić.*~

*Dobrze, że już po wszystkim.*

~*No nie do końca. Jeszcze format i wywody końcowe.*~

*Japa i nie psuj dnia.*

~*;"D*~

______________________________________________  

Woah, nareszcie skończyliśmy tę analizę. Pisanie jej zajęło mi chyba około tygodnia, jak nie więcej. Po prostu to opko było takie nudne, że nie chciało się go analizować. Dobrze, że przynajmniej rozdziały tego shitu były krótkie, to męka nie była aż tak długa. Ogólnie chyba następna analiza to będzie analiza jakiegoś one-shota, abyśmy nie musieli się aż tak męczyć z następnym opowiadaniem rozdziałowym. W każdym razie, bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do naszych wywodów końcowych:

~*W tym opku najbardziej wkurwiały mnie hipernierealistyczności oraz nieludzkie reakcje bohaterów. Zacznijmy od braku realizmu. No, bo dajmy na to jakim cudem Grzegorz przetrwał kilka tygodni bez snu? W końcu rekord wynosił jedenaście dni, a sam Gregory nie miał zaawansowanej bezsenności, żeby mógł przetrwać nawet pół roku bez snu. Poza tym, jak on przeżywał takie sytuacje jak na przykład lot na skrzydle samolotu, spadnięcie z niego do wody czy na ziemię, pyrgnięcie przez meteoryt i tak dalej? Przecież to powinno go dawno zabić, bo niemożliwe jest przeżycie czegoś takiego. No, ale że to jest Gary Stu, to może ma jakieś wytłumaczenie tego fenomenu. To właściwie tyle z hipernierealistyczności, które zapamiętałam. W opowiadaniach powinno się tego unikać, szczególnie że to działo się w naszym świecie. Brak realizmu tylko szkodzi opowiadaniu, bo przez to czytelnik prawdopodobnie porzuci historię po dwóch rozdziałach, a nie o to nam chodzi.


Kolejną kwestią do poruszenia są nieludzkie reakcje bohaterów. No, bo na przykład Grzegorz wrócił z wyprawy życia z płynem, którego nikt wcześniej nie mógł zdobyć. Jak zareagowali jego służący? Tylko zauważyli ten fakt i wrócili do codziennych zajęć. Albo Grzegorz zauważył, że już niedługo dojdzie do Oceanu Południowego, gdyż ten ocean otacza Antarktydę i jak zareagował? Po prostu to zauważył w jednym czy dwóch zdaniach i tyle. Zero głębszych przemyśleń. Lub wydostał się z pociągu widmo i co? Zero głębszej reakcji. Takich sytuacji było jeszcze więcej, ale nie będę ich wszystkich wymieniała, bo to nie ma sensu. Jako iż historia rozgrywa się w naszym świecie, to powinno się tworzyć bohaterów tak, jak my zostaliśmy stworzeni. W takich sytuacjach powinno być więcej głębszych przemyśleń. Ja wiem, że opowiadanie jest prowadzone w narracji trzecioosobowej, a ta skupia się w głównej mierze na akcji, ale przemyślenia też powinny być choćby po to, aby czytelnik mógł się utożsamić z bohaterami.*~

*W tym opowiadaniu denerwowało mnie to, co Ramoninth oraz bohaterowie i długość rozdziałów. Zacznijmy od postaci, gdyż co do nich mam najwięcej do wypowiedzenia. Było ich dziewięciu i każdy w jakiś sposób dawał się we znaki. Zacznijmy od Grzegorza, gdyż to on był tutaj głównym bohaterem, co było przynajmniej oryginalne. Jest on cholernym przykładem Gary'ego Stu, mimo iż z tego co wiem, to nie było w planie. Przeżył tyle sytuacji, które powinny go zabić i, gdyby nie był idealny, na sto procent to by się stało. Po prostu przez wyidealizowanie go, czytelnika zaczynał wkurwiać, bo po prostu powodował więcej szkód na realizmie niż pożytku. Nie został również jakoś porządnie scharakteryzowany. Wiadomo o nim tylko tyle, że obwiniał się za wprowadzenie Andromedy w śpiączkę, ale ujawniało się to tylko w prologu i przy tych momentach z SMS-ami, gdy dowiadywał się, że jego przyjaciółka jeszcze się nie wybudziła. Po prostu czytelnik nie mógł się z nim utożsamić oraz z powodu jego idealności zaczynał go nienawidzić, a nie o to chodziło.

Drugą postacią do zjechania jest Andromeda. Wiadomo, nie mogła się pojawiać za często, skoro była w śpiączce, jednak właściwie w ogóle nie została wspominana. Pojawiła się jedynie w prologu oraz w ostatnim rozdziale, gdy wybudził ją Grzegorz, no i jeszcze w tych SMS-ach pomiędzy Grzegorzem i Damianem. Ogólnie mogłaby się pojawić częściej, na przykład w różnych wspomnieniach Grzegorza dotyczących wspólnych chwil, które spędzili gdzieś tam w przeszłości. Ogólnie mogłaby się pojawić też w którejś z tych możliwości zakończeń:

A. Grzegorz w czasie drogi nad Ocean Południowy umiera w jakichś tam okolicznościach. Po na przykład kilku miesiącach wybudza się Andromeda i słudzy jej mówią, po co wyruszył Grzegorz. Dziewczyna próbuje dodzwonić się do swego przyjaciela, aby powiedzieć mu, że już się wybudziła i żeby zawrócił, jednak ten nie odbiera, bo w końcu jest martwy. Po półtora roku, gdy ten nie wraca, ona i słudzy dochodzą do wniosku, że Grzegorz musiał na sto procent umrzeć. To załamuje Andromedę, mimo tego iż w pewnym sensie się dla niej poświęcił. Od teraz ona oraz jej słudzy muszą nauczyć się żyć bez Grzegorza.

B. W pewnym momencie, Grzegorz postanawia się poddać i zawrócić, gdyż uważa, że w końcu nie wie jak działa ten płyn i czy na sto procent nie zabije on Andromedy. Jednak, kiedy wraca w kierunku Warszawy, dzwoni do niego Damian i obwieszcza, że jego przyjaciółka zmarła niedawno. To załamuje go jeszcze bardziej i nawet po powrocie do domu nie może się z tym pogodzić oraz obwinia się o to, że to on doprowadził do śmierci Andromedy. Słudzy wspierają go w tych trudnych dla niego chwilach, ale to nic nie daje i w pewnym momencie Grzegorz albo popełnia samobójstwo, albo chociażby wpada w głębszą depresję niż dotychczas i chociażby trafia do psychiatryka.

C. W którejś chwili, gdy Grzegorz zmierza w kierunku Oceanu Południowego, dzwoni do niego Damian lub Andromeda, to już do wyboru, z informacją, że Andromeda się wybudziła. Grzegorz oczywiście po uzyskaniu tej informacji zawraca w kierunku Polski, jednak w czasie drogi obwinia się też o to, że nawet nie mógł udowodnić, iż potrafi wybudzić swoją przyjaciółkę. Jednak, po odpowiednim czasie, gdy dochodzi do domu, w drzwiach zastaje Andromedę i okazuje się, że ta jest mu wdzięczna za to, że ten był w stanie poświęcić wszystko, aby ją uratować, więc ostatecznie niczego nie stracił.

D. Kiedy Grzegorz dochodzi do Oceanu Południowego, po wyłowieniu strzykawki z płynem oraz powrocie do domu, przekonuje się, że płyn jako iż leżał tam bardzo długo, obecnie już nie działa i Andromeda zostaje uśpiona. Może się też okazać, że przez tak długi czas stał się trucizną i zabija on dziewczynę. Przez to, Grzegorz popada w depresję, gdyż nie może sobie darować tego, że jego przyjaciółka umarła z jego winy. Słudzy próbują przywrócić go do normalnego stanu, niestety depresję Grzegorza potęguje pogrzeb dziewczyny. Reszta może się skończyć jak w propozycji B.

I to mogłoby sprawić, że Andromeda pojawiłaby się więcej niż dwa razy plus wspomniane kilka w SMS-ach. Dzięki temu czytelnik mógłby zacząć jej współczuć, co prawdopodobnie było w zamierzeniu, gdyż na chwilę obecną to nie jest możliwe.

Dawid, Patryk i Mateusz wkurzali mnie z tego samego powodu, więc ich zjadę w tym samym akapicie aby zbędnie nie przedłużać. Chodzi o to, że ich wątki nie zostały jakoś rozwinięte. Tak, niby się pojawiali, ale tylko na chwilę, przez co czytelnik nie mógł się w żaden sposób z nimi utożsamić. W końcu Patryk i Mateusz mieli zostać polubieni, a Dawid znienawidzony, ale w ich wypadku to nie było możliwe. Dawid, jak zwykle, nie miał sprecyzowanego motywu dlaczego chciał zabić Grzegorza, a Patryk i Mateusz nie mieli powodu, aby przeszkadzać Grzegorzowi w drodze ku wybudzeniu Andromedy. Wiadomo, skoro ona też chciała zniszczyć świat, to była niebezpieczna, ale Grzegorz nawet bez niej mógłby kontynuować swoje marzenie. W dodatku nie mieli oni sprecyzowanych charakterów. Znaczy widać było, że Patryk był nerwowy, a Dawid był porywczym psychopatą, z kolei na przykład Mateusz był spokojny, ale tylko tyle. Ich charakter nie był dogłębnie stworzony, więc po prostu nie można się z nimi było utożsamić oraz nie byli realistyczni, co tylko szkodowało.

Ostatnimi postaciami do zjechania są słudzy Grzegorza i Andromedy. Pojawili się oni tylko na początku, na końcu oraz chyba w dwóch czy trzech rozdziałach w jednym akapicie, gdy ze sobą rozmawiali. Przez to, mimo iż byli postaciami epizodycznymi i tak nie dało się z nimi utożsamić. Również nie mieli zdefiniowanego charakteru, szczególnie że ich dialogi trwały mega krótko. Nawet jeśli byli postaciami epizodycznymi, powinien być im stworzony charakter. W końcu z każdym z bohaterów czytelnik powinien mieć możliwość się utożsamić, nawet z postaciami epizodycznymi. Bohaterów powinno się tworzyć tak, jak stworzeni są ludzie, szczególnie jeśli akcja opowiadania dzieje się w naszym świecie.

Ostatnią kwestią do zjechania jest długość rozdziałów. Znaczy nie mam nic do krótkich rozdziałów, jeśli nie da się napisać dłuższych. Jednak, w wypadku tego opowiadania, to po prostu przesada. Według mnie, rozdziały w opowiadaniach przygodowych powinny mieć minimalnie dwie lub trzy strony, aby można było zmieścić odpowiednią ilość akcji. Tutaj, przez ich długość, było widać, że zostały pisane na siłę, a przecież nie o to chodzi w opowiadaniach. Rozdziały powinny być ciekawe oraz bez przesady, nie aż tak krótkie, aby po prostu czytelnik zechciał zostać z danym opowiadaniem na dłużej.*

~W tej historii irytowało mnie to, co Ramoninth i Sebastiana oraz fabuła, a także sposób wykorzystania narracji trzecioosobowej. Zacznijmy od fabuły. Mogłaby ona być w porządku, bo można by stworzyć historię, w której główni bohaterowie mają służbę oraz jakiś wspólny cel. W pewnym momencie, dwójka protagonistów mogłaby brać udział w wypadku, który mógłby rozgrywać się pod ich domem, jednak owy wypadek musiałby być jakiś SENSOWNY, bo ten w opku był po prostu głupi i naciągany. Później, jako iż jeden ze sług mógłby stworzyć w domu głównych postaci swój własny szpital, z którego pozostali domownicy by korzystali, mogliby ich tam przenieść. Potem, gdy główny bohater by się obudził, mógłby się dowiedzieć, że jego przyjaciółka zapadła w śpiączkę. Przez to, obwiniałby siebie o zaistniałe wydarzenie oraz nie mógłby odejść od dziewczyny, gdyż chciałby być przy niej w momencie jej obudzenia. Jednak ta by się nie budziła, a protagonista zacząłby szukać informacji jak ją wybudzić. No i w jakiś SENSOWNY I DOBRZE WYTŁUMACZONY sposób mógłby dowiedzieć się o tym płynie, który z jakiegoś SENSOWNEGO I DOBRZE UARGUMENTOWANEGO powodu leżałby na dnie Oceanu Południowego, gdyż tak nazywa się ocean otaczający Antarktydę. No i po dowiedzeniu się, przygotowałby się on na długą, pieszą podróż i pod osłoną nocy wyruszyłby w drogę.

Następnego dnia zniknięcie ich pana odkryliby służący. Szukaliby długo protagonisty, aż w końcu w jakiś SENSOWNY sposób dowiedzieliby się, gdzie ich pan mógłby się podziać. Nie wierzyliby w powodzenie jego celu, ale jednocześnie mieliby nadzieję, że wróci żywy. Tymczasem, Grzegorz mógłby mieć jakieś ciekawsze przygody niż to, co zaserwowało nam opowiadanie oraz musiałby się zmierzyć z Patrykiem i Mateuszem, którzy z jakiegoś SENSOWNEGO, REALNEGO I DOBRZE WYJAŚNIONEGO powodu chcieliby mu przeszkodzić w drodze do wybudzenia jego przyjaciółki oraz Dawida, który z SENSOWNEGO I WYJAŚNIONEGO W NORMALNY SPOSÓB powodu chciałby zabić swego brata. Co do zakończenia, to można by wybrać jedno z zaproponowanych przez Sebastiana, aby było oryginalniej niż tylko to, że główny bohater zdobył płyn i wybudził swą BFF. I to by było ciekawsze niż to, co nam zaserwowano!

Kolejną kwestią do omówienia jest sprawa wykorzystania narracji trzecioosobowej. W tym wypadku nic do niej nie mam, bo podejrzewam, że narracja pierwszoosobowa zostałaby wykorzystana w tak chujowy sposób, w jaki została wykorzystana w tych wszystkich FanFiction do uniwersum serii stworzonej przez SlaviaConsesiao. Jednak, tutaj akcja w głównej mierze skupiała się na przygodach Grzegorza. Znaczy raz na jakiś czas pojawiał się wątek Patryka i Mateusza oraz sług Grzegorza i Andromedy, jednak to zostawało wykorzystywane baaardzo rzadko. A w końcu narrator trzecioosobowy jest wszechwiedzący, więc akcja powinna skakać z wątku Grzegorza, do wątku sług jego oraz uśpionej Andromedy, to do wątku Patryka i Mateusza, aż do wątku Dawida. Wtedy rozdziały może byłyby dłuższe i ciekawsze, bo to co było nam zaserwowane to po prostu porażka na całej linii. Jeśli już stosuje się któryś z trzech typów narracji, to powinno się wykorzystywać wszystkie możliwości danego rodzaju, aby po prostu czytelnik nie doznał wrażenia, że autor niewiele wie o wybranym typie narracji.~

Wspólnie: Ale gdyby porządnie zaplanować tę historię i napisać ją od nowa, mogłaby być nawet fajna!

______________________________________________  

Wkrótce: "Że kurwa co? Czyli "Bomba w starej drukarni." [One-Shot]"

~*Jesteś z siebie dumny, Sebastian? Zapisałeś łącznie trzy strony, dziewięć linijek i jedno słowo dowaliłeś w ostatniej, przynajmniej według standardów Worda. ;=;*~

*O cholera. ;"D Serio?*

~*Da. Właśnie sprawdziłam. ;_;*~

~Ja też bym się bardziej rozpisał, gdyby ten chuj nie zajebał mi tematu z zakończeniami. -.-~

*;"""D*

~Jeb się.~

*Nie mam z kim.*

~SEBASTIAN! xDDD~

*:D A poza tym, fajny tytuł następnego one-shota. xDDD*

~*Wiem, byłam jebnięta.*~

~To wiadome nie od dziś.~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^