Oceniają:
~* – Ja
** – Brother
Blood
~ – Grzegorz
Antychryst
To opowiadanie z założenia miało przedstawiać kolejną historię Grzegorza i Andromedy, w której w wyniku wypadku samochodowego Andromeda zapadła w śpiączkę. Grzegorz, nie mogąc się z tym faktem pogodzić, zaczął szukać jakiegoś sposobu na wybudzenie Andromedy. Któregoś razu, dowiedział się on o pewnym płynie, który był na dnie Oceanu Arktycznego. Od razu postanowił on po niego wyruszyć i z tego też powodu przeżywał różne przygody. Miało ono z założenia być epickie, ale jak zwykle wyszło gówno i to rozwlekane, bo samo opowiadanie ma
dwadzieścia sześć rozdziałów plus prolog.*To będą ciężkie
dni. ;=;*
~*Wiem, niestety.
Kiedyś tego tyle naprodukowałam, a teraz musimy się z tym użerać. ;=;*~
~Dlaczego ty nie
mogłaś się kiedyś choć trochę postarać?~
~*Jeszcze nie ten
level jak widać. ;=;*~
~:-(~
Zaczynajmy! ;=;
______________________________________________
Bohaterowie
Bohater główny.
Grzegorz Miller
*No ja pierdolę,
znowu te angielskie nazwiska przy polskich imionach. ;=;*
~*Tak jest we
wszystkich moich starych opkach. Jak niejednokrotnie wspominałam, kiedyś
uważałam, że polskie nazwiska są chujowe.*~
~Ja mam piękne
nazwisko. :D~
~*Weź
wypierdalaj. xD*~
~:D~
W chwili obecnej
ma on 2~2~2 lata. ~*Weź nawet tak nie strasz. ;_;*~ ~Hehe
:D~ Ma on jedno marzenie. Chce zniszczyć świat. ~Czemu?
Nie wiadomo.~ Interesuje się on najnowszą technologią i
budownictwem. *Wiele zainteresowań, widzę...* Jego
wadami jest to, że jest złośliwy, gadatliwy, czasem bywa egoistyczny oraz
kłótliwy. Jego zaletami zaś jest to, że jest pomocny, miły ~*Ale jest
złośliwy, nie zapominajmy.*~ i zdolny do poświęceń. *Co
nie przeszkadza mu w byciu egoistą.* ~A poza tym, jak
każdy typowy czarny charakter, ma więcej wad niż zalet. ;=;~ ~*Jezu
;===;*~
Bohaterowie
epizodyczni.
Andromeda Lopez
W chwili obecnej
ma ona 20*0* lat.~*Jezu ;=; A poza tym,
oczywiście, musi być młodsza od głównego bohatera.
;-------------------------------;*~ ~Tego wymaga opko, czyż
nie?~ ~*Wiem, niestety. ;===;*~ Ma ona takie samo
marzenie jak Grzegorz. *Bo jakby miała inne marzenie lub ogólnie
ich więcej, to wszyscy byśmy umarli.* Interesuje się ona
fotografią i książkami. ~Znowu wiele zainteresowań...~ Jej
wadami jest to, że jest wredna, szybko się irytuje, jest niecierpliwa i
podstępna. Jej zaletami zaś jest to, że jest pracowita, ~*Pracowita,
ale szybko się irytująca...Czy to jest możliwe połączenie?*~ ~Chyba
nie, co oznacza, że znowu się gryzie. -___-~ uczciwa i ma poczucie
humoru.
Patryk Morgan
W chwili obecnej
ma on 19~0~ lat. ~*PRZESTAŃ STRASZYĆ! ;___;*~ ~;"D~ Ma
wiele marzeń. *Których nie wymieniono, bo po co coś wymyślać, co
nie?* Interesuje się sportem i nagrywaniem filmów. ~*Kolejny
z zajebistą paletą zainteresowań...*~ Jego wadami jest to, że bywa
psychopatyczny, czasem kłamie oraz szybko się denerwuje. Jego zaletami zaś jest
to, że jest optymistyczny, prawdomówny, kreatywny i hojny. ~Szczerze?
Nie wiem czy psychopata może być hojny. Chyba nie.~
Mateusz
Washington
W chwili obecnej
ma on tyle samo lat co Patryk. ~*Bowiem jakby był starszy lub młodszy
od niego, to wszyscy byśmy umarli.*~ Ma on niewiele marzeń. *Z
wiadomych powodów niewymienionych.* Interesuje się komputerami
i projektowaniem. ~Czego projektowaniem? Wnętrz? Ubrań? Precyzja,
plox.~ Jego wadami jest to, że wtrąca się w nieswoje sprawy, bywa
arogancki oraz bywa leniwy. Jego zaletami jest to, że jest lojalny,
sprawiedliwy, wyrozumiały ~Co nie przeszkadza mu wtrącać się w nie
swoje sprawy.~ i szczery.
Damian Sulivan
~Błąd w nazwisku.
No zajebiiiście w chuj. ;=;~
~*Dobrze, że ta
postać pojawia się niewiele razy.*~
~Ale i tak. ;=;~
Jest on jednym ze
sług Grzegorza i Andro*n*medy. ~*Burżuje*~ W
chwili obecnej ma 21~1~ lat. ~*JEZU ;___;*~ ~:DDD~ Ma
on kilka marzeń. ~*Z wiadomych powodów nie dowiemy się jakie one
były.*~ Interesuje się poezją i muzyką. ~Znowu w pytę
ambitnie.~ Jego wadami jest to, że bywa uparty, czasem zdarzy mu
się kłamać i jest niezdecydowany. Jego zaletami zaś jest to, że jest cierpliwy,
tolerancyjny i sympatyczny. *Ła! Choć raz wady i zalety się nie
gryzą. O.O* ~*CUD! :O*~ ~***.***~
Michał Smith
Jest on jednym ze
sług Grzegorza i Andro*n*medy. ~*Który pojawi się
raz czy dwa, ale i tak go opisałam.*~ ~Dobrze, że nie jest to
opis postaci na dziesięć stron, bo przy tak obszernym opisie postaci
epizodycznej bym pierdolnął.~ ~*Na szczęście tak nie jest.*~ W
chwili obecnej ma on 22*2* lata. ~*MATKO
BOSKA! ;___;*~ *;"""D* ~A
poza tym, dlaczego nikt w twoich opkach nie mógł mieć ponad trzydzieści lat? I
jakim cudem oni byli jego sługami, skoro powinni jeszcze studiować?~ ~*Nie
wiem, niedojebana byłam.*~ ~;=;~ Ma on niewiele
marzeń. ~Niewymienionych z wiadomych przyczyn.~ Interesuje
się astronomią i malarstwem. ~Dobra, tym może by w CV zabłysnął, ale
wolał służyć dwóm debilom.~ Jego wadami jest to, że bywa
wybuchowy, nerwowy i jest upierdliwy. Jego zaletami zaś jest to, że jest
dokładny, *Co nie przeszkadza mu w byciu nerwowym.* ~*Te,
panie geniusz, ja też jestem nerwowa, ale dokładna jak cholera.*~ *Japa* ~*;"""D*~ odważny
i ambitny.
Paweł Rain
~*A teraz
wyobraźmy sobie to nazwisko w polskiej wersji:
*W szkole*
Deszcz! Do
odpowiedzi!
I tak, wiem, że
po angielsku można mieć na nazwisko Rain, ale i tak. XD*~
~No skoro można
mieć na nazwisko Dick...~
~*Kurwa,
oczywiście. Musiałeś tym dojebać. xD*~
~:D~
Jest on jednym ze
sług Grzegorza i Andro*n*medy. W chwili obecnej ma on 23
lata. ~*Powinien jeszcze studiować, ale wolał służyć dwóm niedojebom
społecznym.*~ Ma on wiele marzeń. ~*Których nie wymieniono,
wiadomo dlaczego.*~ Interesuje się informatyką i literaturą. ~*Jak
ambitnie...*~ Jego wadami jest to, że bywa chamski, jest zapominalski
i bywa zazdrosny. Jego zaletami zaś jest to, że jest inteligentny, punktualny i
odpowiedzialny. *Ło Matuchno! Znowu się nie gryzą! \O/* ~*JEZU
CHRYSTE, CUD! OOO.OOO*~ ~BĘDZIE IDEOLO TYDZIEŃ! ***.***~
Piotr Rasac
Jest on jednym ze
sług Grzegorza i Andro*n*medy. W chwili obecnej ma on 21
lat. *I powinien studiować, ale uznał, że służenie matołom jest
zajebiste, bo dobrze płacą.* Ma on dość dużo marzeń. ~Nie
dziwi nas fakt, że nie zostały wymienione.~ Interesuje się filmem
i zbieraniem różnych rzeczy. ~No tym drugim w CV może by jeszcze
zabłysnął, a przynajmniej w Suezie.~ ~*JEZU xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *JA
PIERDOLĘ, CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* ~No
co? :D~ Jego wadami jest to, że bywa bezczelny, czasem jest
obojętny i jest opanowany. Jego zaletami zaś jest to, że jest lojalny, ciekawy
świata i rozumny. ~*Nie jestem pewna czy lojalność i bezczelność mogą
iść w parze.*~
Dawid Miller
~*<3*~
~ZDRADZASZ
MNIE?!~
~*Ja jebe,
Grzegorz! xDDD*~
~;"""D~
Jest on bratem
Grzegorza. *No nie pierdol...* W chwili obecnej
ma on 22~55555~ lata. ~*;_____________________________;*~ ~Hehe
;"D~ Ma on jedno marzenie. Chce on kogoś zabić. ~Miło,
że chociaż tu marzenie zostało wymienione.~ Interesuje się on
broniami i najnowszą technologią. *Meh* Jego
wadami jest to, że jest sadystyczny, psychopatyczny, nie dotrzymuje słowa i
łatwo wyprowadzić go z równowagi. Jego zaletami jest to, że się nie
kłóci, *Ale nie zapominajmy, że łatwo wyprowadzić z równowagi.* nie
zmienia zdania oraz jest uczciwy. ~Co nie przeszkadza mu w
niedotrzymywaniu słowa.~ ~*I, naturalnie, ma więcej zad niż
walet. ;=;*~ *Jezu xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* ~*:D*~
______________________________________________
Fabuła
Grzegorz i
Andromeda są najlepszymi ~sraczami w kraju.~ przyjaciółmi. ~*Pierwsze
zdanie fabuły, a ten już sobie bekę robi. xDDD*~ ~No co? :D~ Na
dodatek, mają takie samo marzenie, czyli chcą zniszczyć świat. *Na
chuj? Nigdy się nie dowiemy.* Niestety, nie udaje im się to,
gdyż przeszkadzają im w tym ich wrogowie. Ich życie jest zawsze takie samo.
Jednak, któregoś dnia, po wypadku Andro*n*meda zapada w
śpiączkę. ~Sebastian. H siedział za kierownicą.~ ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~Moja wina, że jest sadystą? :D~ Przez to,
Grzegorz zaczyna obwiniać się, że to przez niego Andro*n*meda
jest w tym stanie w jakim jest. ~O to Sebastian jak widać też
zadbał.~ ~*No ja pierdolę. xDDD*~ *Nie
pierdol, bo rodzinę powiększysz.* ~*SEBASTIAN! xDDD*~ *;"D* Któregoś
dnia, dowiaduje się on o płynie, dzięki któremu mógłby wybudzić Andro*n*medę. ~*A
tylko spróbuj go zdobyć, szmaciarzu niemyty.*~ Jednak, ten płyn leży w
strzykawce głęboko pod wodami Oceanu Arktycznego. ~Czemu? Chuj wie.~ Chłopak
postanawia go zdobyć. *Debil* W nocy, gdy nikt
nie patrzy, wychodzi on z domu i idzie na poszukiwanie. Niestety, jego wrogowie
próbują mu w tym przeszkodzić. *Warum? Nie wiadomo.* Czy
Grzegorzowi uda się zdobyć to, po co wyruszył? ~*Da*~ A może
podczas swojej podróży zginie? ~*Het*~
~*Kurła, mam dość
na dzisiaj. ;=;*~
~Nicht only ty.~
*Wspaniałe
połączenie języków. xDDD*
~Wieeem :D Byłbym
zajebistym lingwistą.~
~*Na studiach
zdałbyś każdą sesję. xDDD*~
~:D~
______________________________________________
1. "Jednego
razu, w Polsce, a dokładniej w Warszawie, żyli Grzegorz i Andromeda."
~*Chyba pierwszy
raz w jakimkolwiek mym opku pojawiła się nazwa miasta, w którym mieszkali
główni bohaterowie.*~
*Jednak zgaduję,
że pojawienie się tutaj Warszawy służyło tylko do tego, aby rozdziałów było
więcej?*
~*Correct*~
*Ja jebe, brak
słów. ;=;*
~*JEZU
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~A tej co?~
~*Kurła. Miałam w
planach zanalizowanie pięciu rozdziałów na dzisiaj. Nie sugerujcie się tymi
trzema stronami prologu, bo cała reszta na dziś ma po jednej stronie, no i tam
jedno ma stronę i parę linijek. XDDDD*~
*Boże x"DDD*
~Ile ten cały shit
w ogóle ma stron?~
~*Prolog: Niecałe
trzy strony.
Rozdział I: Jedna
strona.
Rozdział II: Jedna
strona.
Rozdział III: Jedna
strona.
Rozdział IV: Strona i
pięć linijek.
Rozdział V: Niecała
strona.
Rozdział VI: Niecała
strona.
Rozdział VII: Strona i trzy
linijki.
Rozdział VIII: Niecała
strona.
Rozdział IX: Niecała
strona.
Rozdział X: Strona i
cztery linijki.
Rozdział XI: Prawie
jedna strona.
Rozdział XII: Strona oraz
dwie i pół linijki.
Rozdział XIII: Niecała
strona.
Rozdział XIV: Strona,
jedna linijka i z trzy słowa.
Rozdział
XV: Niecała strona.
Rozdział XVI: Niecała
strona.
Rozdział XVII: Niecała
strona.
Rozdział XVIII: Prawie dwie
strony.
Rozdział
XIX: Jedna strona.
Rozdział XX: Niecała
strona.
Rozdział XXI: Jedna
strona.
Rozdział XXII: Dwie strony
i jedna linijka.
Rozdział XXIII: Niecała
strona.
Rozdział
XXIV: Niecała strona.
Rozdział
XXV: Półtorej strony.
Rozdział XXVI: Półtorej
strony.*~
~Jeeezu, jak
krótko. O.O~
~*Właśnie też się
zdziwiłam. Po ilości rozdziałów sądziłam, że to będzie tasiemiec jak cholera.*~
2. "[...] Mieli
również takie samo marzenie. Chcieli zniszczyć świat. [...]"
*Czemu kolejna
dwójka popierdolców chciała zniszczyć świat? Nie wiadomo.*
~*Wiadomo. Bowiem
każdy początek jakiegokolwiek opowiadania kopiowałam, aby mieć mniej do
pisania, so nie zmieniałam im marzenia.*~
*Ja jebe. ;=;*
~*Wiem '='*~
*Boże, ta emotka.
xDDD*
~*:D*~
3. "Któregoś
razu, gdy Grzegorz i Andromeda jechali razem samochodem, w pewnym momencie,
niedaleko swojego domu ujrzeli jakąś rampę. Chłopak widząc ją, chciał
zahamować. Niestety, w tym momencie okazało się, że hamulce nie działały. Po
chwili, wjechali oni samochodem na rampę, przez co pojazd wzbił się w górę i
wbił się w ziemię przed ich domem..."
~A hamulce
tak "przypadkowo" wykitowały akurat w tym
momencie.~
*A poza tym, ja
na pełnej kurwie wbiłbym na tę rampę. Gdy samochód byłby w powietrzu, po prostu
przeteleportowałbym się do swego domu. :D*
~*No ty i
Grzegorz moglibyście to zrobić, więc japa. xDDD*~
*~;"D~*
4. "Tymczasem,
słudzy Grzegorza i Andromedy wybiegli z mieszkania, gdyż usłyszeli huk. Po
chwili, gdy już się tam znaleźli, ujrzeli samochód Grzegorza wbity w ziemię.
Obok samochodu było dużo ognia. Słudzy oczywiście podeszli do samochodu, aby
sprawdzić, czy Grzegorzowi i Andromedzie, która z nim jechała nic się nie
stało. Po otworzeniu drzwi, ujrzeli, że Grzegorz i Andromeda są nieprzytomni.
Słudzy oczywiście wyjęli ich z samochodu i zanieśli do domu..."
~*Jakbym ja była
którymś z tych sług, odtańczyłabym taniec radości z kolegami i zostawiła tych
debili na pastwę losu.*~
~Każdy z
funkcjonującymi oboma półkulami mózgu by tak zrobił.~
5. "[...] -
Gdzie...gdzie jest Andromeda?
- Eh...No
ten...Jakby ci to powiedzieć... - Zaczął Damian.
- No mów. –
Powiedział Grzegorz.
- Eh...No
ten...Okazało się, że po tym waszym wypadku Andromeda jest w śpiączce... -
Rzekł Damian.
W tym momencie
nastała cisza. Po chwili zaś, dało się zauważyć, że Grzegorz zasłonił sobie
oczy rękoma. Po kolejnej chwili dało się zauważyć, że chłopak płakał...."
~Po pierwsze:
Chyba usłyszeć, że Grzegorz płakał, bowiem zasłonił sobie łoczy. Po drugie: Ja
bym srał z radości.~
~*A poza tym,
znowu najgorsza z możliwych rzeczy w tej sytuacji musiała przytrafić się
głównej bohaterce. -___-*~
*Jakby choć raz
to Grzegorz nie mógł ucierpieć.*
~Niedojebanie
odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.~
*;=;*
~*Wiem '='*~
6. "[...] -
Nie martw się...Ona z tego wyjdzie...
- To moja
wina...Mogłem bardziej uważać... - Powiedział Grzegorz.
- To nie twoja
wina...Ta rampa przecież nie była postawiona przez ciebie... - Powiedział
Damian.
[...]"
~Bowiem tę rampę
postawił Sebastian. H.~
~*On wtedy nawet
nie był planowany.*~
*Kurna, co ty,
urodziłaś go? XD*
~*No co? Traktuję
moje OC jak moje dzieci. <3*~
*Jezu xDDD*
~*No co? :3*~
7. "Niestety,
od tego momentu Grzegorz zaczął się zmieniać na gorsze. Zwykle gadatliwy, teraz
zaczął być cichy. Chodził po mieszkaniu zamyślony. Często siedział również przy
Andromedzie. Obwiniał się również, że to z jego winy Andromeda była w takim
stanie w jakim była. Damian próbował mu powiedzieć, że to nie przez niego jest
jak jest, jednak Grzegorz zawsze mówił:
- Ty nic nie
wiesz...To przeze mnie...Gdybym wtedy uważał...Nie doszłoby do tego...
[...]"
*Najpierw wylecz
się z Nadkropkozy i wtedy pogadamy.*
~*A poza tym,
debilu, to nie twoja wina, że akurat ci hamulce wykitowały. =_=*~
~Ja tam bym dobił
Andromedę, aby mieć pewność, że nigdy się nie obudzi.~
~*Ale Grzegorz to
debil...*~
~A, no tak.
;===;~
8. "Któregoś
dnia, Grzegorz zaczął szukać sposobu na wybudzenie Andromedy. [...]"
*ANI MI SIĘ WAŻ!*
~*Gdyby tego nie
zrobił, opko nie mogłoby się zacząć.*~
~I wszyscy
bylibyśmy szczęśliwi. No, ale nie. -_-~
9. "[...] Niestety,
płyn ten spoczywał w strzykawce pod zimnymi wodami Oceanu Arktycznego.
[...]"
*Czemu i kto go
tam wrzucił? Nigdy się nie dowiemy.*
10. "Grzegorz
postanowił zdobyć strzykawkę z płynem. Niestety, musiał się tam dostać na
piechotę, gdyż jego jedyny helikopter się zepsuł. [...]"
~*Bo inaczej to
byłby one-shot i wszyscy bylibyśmy szczęśliwsi.*~
~Całe szczęście,
że rozdziały mają najwięcej nieco ponad dwie strony.~
*Ile miałaś lat
pisząc to opko, Ramoninth?*
~*Trzynaście.
Można powiedzieć, że ledwo co, bo opowiadanie powstało na początku lutego, a ja
urodziny mam dwunastego stycznia.*~
~O Jezu. ;_;~
~*Wiem właśnie.
;___;*~
11. "Następnego
dnia, słudzy nie zastali Grzegorza. Szukali go wszędzie.
- No gdzie on jest?!
– Spytał w pewnym momencie poszukiwań Damian.
W pewnym
momencie, słudzy ujrzeli włączony komputer Grzegorza, a w nim informacje o tym
płynie. Gdy to przeczytali, Michał, czyli jeden ze sług powiedział:
- Może on poszedł
po to?
- Może...Wiecie
przecież, że on bez Andromedy nie może żyć... - Powiedział Paweł, czyli kolejny
ze sług.
- Ale to jest
niebezpieczne! On może zginąć! – Powiedział Damian.
- Eh...On ciągle
uważał, że to jego wina i najwidoczniej chce pokazać, że umie także wybudzić
Andromedę. – Rzekł Piotr, czyli następny ze sług.
- Poza tym, nie
znajdziemy go już. Gdy wyszedł w nocy, to teraz jest już pewnie daleko... -
Powiedział Michał.
Po tej rozmowie,
wszyscy słudzy wrócili do swych zajęć..."
~*Bowiem Grzegorz
wyruszył w podróż w nocy, gdy wszyscy słudzy już spali, jak coś. W każdym
razie, Boże, co za debil. Ja bym wyłączyła komputer i zostawiła wszystko w
takim stanie, w jakim było poprzedniego dnia.*~
~W ogóle, jak to
nie znajdziecie go już? Poproście Wielkiego Elektronika, to on wam go
zlokalizuje.~
~*Ale to opko to
nie jest FanFiction.*~
~Fak.~
12. "W
tym samym czasie, Patryk i Mateusz, czyli wrogowie Grzegorza i Andromedy
śledzili wszystko to, co się u Grzegorza i Andromedy działo. Gdy zaś ujrzeli,
że Grzegorz ruszył na poszukiwanie płynu, Patryk powiedział:
- Musimy mu
przeszkodzić! On nie może wybudzić Andromedy!
- Spokojnie, nie
denerwuj się tak. Coś się wymyśli. – Rzekł Mateusz.
[...]"
~*Po pierwsze:
Jak śledziliście wszystko, co robili Grzegorz i Andromeda? Co wy, synowie
Wielkiego Elektronika jesteście? Po drugie: Po co chcecie mu przeszkodzić w
wybudzeniu przyjaciółki? To nie ma sensu.*~
~Jakby byli
synami Wielkiego Elektronika to nie byliby tacy nieogarnięci oraz byliby tymi
złymi, a nie dobrymi.~
~*Kurna,
Sebastian, co ty tak napierdalasz w tego Shifta? xDDD*~
*Chcę coś
napisać, ale ten fragment zlagował mi mózg. XD*
~*Boże xDDD*~
13. "[...] Kiedy
tak szedł, jako iż nie miał się do kogo odezwać nawet słowem, zaczął myśleć:
„Oby mi się
udało...Muszę ją wybudzić...W ogóle, to ciekawe, czy będę mieć podczas tej
podróży jakieś przygody..."
[...]"
*Nie ma to jak
szybkie przejście z jednego tematu do drugiego.*
~*A poza tym, nie
musisz jej wybudzać.*~
~Ale mam pomysł
na rozpisanie się w analizie końcowej! :333~
~*Noł. ;=;*~
~Yes :D~
14. "Po
chwili, przyjechał jakiś pociąg. Grzegorz zdziwił się tym, gdyż pociąg
przyjechał bardzo szybko, a chłopak wiedział, jak to w Polsce jest z tymi
pociągami. [...]"
~*Bowiem doszedł
na jakąś stację kolejową i postanowił podjechać pociągiem, jak coś. A poza tym,
fakt, ostatnio przez tą zjebaną pogodę na dworcach prawie całe tablice
informacyjne są usłane w informacji, że pociąg ten i ten jest opóźniony. Już
nawet KM i SKM zaczęło zaliczać obsuwy, co jest niecodzienne. Największe
opóźnienie, z jakim się spotkałam, to dziewięćdziesięciominutowa obsuwa
InterCity do Koszalina.*~
*No jak się
jeździ po takich miastach jak Grodzisk Mazowiecki, to nie dziwo, że ciągle to
widzisz.*
~*Wczoraj w ogóle
szłam sobie przez Grodzisk, a tu nagle Grodzisk Mazowiecki się skończył i mamy
Milanówek. Idę, idę, idę i nagle przystanek Milanówek Grudów. A, że do
Milanówka jeździ tylko WKD, to można to skomentować tak: Tak uciekałam od WKD,
że aż ona sama podstępnie mnie do siebie zaprowadziła. ;p*~
~No wyjebiiiście
w chuj. xD Ten off-top był ciekawszy od tego, co dotychczas zanalizowaliśmy.~
~*To wiadome.*~
15. "[...] wszedł
do –ku jego szczęściu- pustego pociągu. [...]"
~*Po pierwsze:
Myślniki, won. Po drugie: Chciałabym wiedzieć, jaka to stacja i jakiej relacji
był ten pociąg, aby ewentualnie przyczepić się do hipernierealistyczności.*~
~Znając życie:
Stacja Warszawa Wschodnia, pociąg relacji Warszawa
Zachodnia – Siedlce.~
~*No wtedy to w
tym opku byłaby hipernierealistyczność jak cholera. xDDD*~
*A wy znowu o
pociągach? ;=;*
~*~;"""""""""D~*~
16. "Po
paru minutach od wyruszenia, pociąg rozpędził się do takiej prędkości, do
której nawet najszybszy pociąg świata nie może się rozpędzić. Od szybkości, z
jaką on jechał, Grzegorzowi zrobiło się słabo. Poczuł on również, że zaraz
zwymiotuje. Postanowił on wstać i pójść sprawdzić co się dzieje."
~*Pewnie do
szybkości pojazdów Grzegorza, gdy zapierdalają na pełnej kurwie. xD*~
~:D~
*Kurna, do
dzisiaj nie wiem, jak je stworzyłeś.*
~I się nie
dowiesz. Tajemnica. :D~
~*<Próbuje
włamać się do sejfu Grzegorza.>*~
~A próbuj,
próbuj. I tak ci się nie uda. ;"D~
17. "Kiedy
doszedł on do miejsca w którym zwykle siedzi osoba która prowadzi pociąg, nie
zastał tam nikogo.
„O nie...Pociąg –
widmo...Muszę się stąd jakoś wydostać..." – Pomyślał chłopak.
Po chwili począł
on rozglądać się za wyjściem. Po paru minutach poszukiwań, ujrzał on jakieś
niedomknięte drzwi. Oczywiście otworzył on je szerzej i wyskoczył z pędzącego
pociągu.
„Skąd ten szajs
się bierze?" – Pomyślał.
Po tych
rozmyślaniach, ruszył w dalszą drogę..."
~*Kierowca
pociągu fachowo zwie się maszynistą, moja dawna niedojebana ja.*~
~A poza tym,
oczywiście że drzwi były niedomknięte. Gdyby skorzystał z wyjścia awaryjnego w
postaci rozjebania szyby, to byłoby zbyt oryginalnie.~
*W ogóle, pod
koniec mamy oczywiście pójście sobie od tak, dalej, bez słowa refleksji. No i w
ogóle nikt nie zwrócił uwagi na to, że coś zapierdala z prędkością światła
zapewne?*
~A poza tym, ja
bym już dawno zarzygał cały przedział. xD~
~*Ty to w ogóle
siedź cicho. xD*~
~:D~
18. "Kilkanaście
dni po przygodzie z pociągiem, Grzegorz doszedł do Krakowa. Kiedy tam się
znalazł, ujrzał dziwny spokój. Chłopak wiedział, że nie znaczy to nic dobrego.
Wiele razy, gdy zastawał spokój, zawsze coś musiało się stać. I
niestety..."
~To jest jakaś
kontynuacja twoich innych opek z tej serii? Bo po tym przedostatnim zdaniu
można by odnieść takie wrażenie.~
~*Szczerze, nie
mam pojęcia, ale miło, że pojawiło się jakieś nawiązanie do poprzedniego
gówna.*~
19. "[...] Chciał
on się również gdzieś schronić, ale niestety nie stać go było na hotel, gdyż
pieniądze zamierzał przeznaczać na jedzenie i picie, aby nie umrzeć."
~*Gdyż zbierało
się na burzę, jak coś. W ogóle miło, że jest wyjaśnione, dlaczego nie zatrzymał
się w hotelu, ale to wyjaśnienie też jest głupie. Zawsze mógł znaleźć jakiś
motel, a one z natury rzeczy nie są drogie.*~
~Ale to opkowy
debil, czego ty od niego wymagasz.~
~*A, no tak.
;===;*~
20. "[...] Niestety,
jego los zgotował mu przygodę, przez którą chłopak mógł zginąć.
Po kolejnych paru
minutach, jeden z piorunów trafił w Grzegorza. Po trafieniu, ten krzyknął z
bólu, po czym osunął się nieprzytomny na ziemię..."
*I znowu
spoilery. Standard.*
~*A poza tym,
wspaniały ten dwuzdaniowy opis tego, co się stało.*~
~Ale się rozpiszę
na końcu...~
~*;_;*~
~;"D~
21. "Godzinę
później, chłopak obudził się. Zdziwiło go to, gdyż myślał, że od porażenia
zginie. Zauważył on, że deszcz dalej pada, ale burza już się skończyła.
„Tym lepiej, nie
muszę się o siebie bać..." – Pomyślał
Po chwili, gdy
wstał on już z ziemi, ruszył w dalszą drogę ku Oceanowi Arktycznemu..."
*Jakby kompletnie
nic się nie stało. Tak, wiem że porażenie piorunem da się przeżyć, wszakże
rekord Guinnessa to przeżycie przez jedną osobę pierdolnięcia piorunem siedem
razy, ale przydałoby się choć trochę refleksji.*
~*Ale ja pisałam
opka na szybko. Poza tym, czego ty wymagasz po jednej stronie?*~
*<Bierze karabin
i cofa się w czasie.>*
~*~<Pomagają>~*~
22. "Rozdział
III – Dziwny lot nad Bratysławą."
~*Ja jebe,
kolejny hipernierealistyczny rozdział z tego cyklu. ._.*~
~Dobrze, że
chociaż krótki.~
~*Zawsze coś.*~
23. "Godzinę
po znalezieniu się w Bratysławie Grzegorz ujrzał lotnisko, na którym stał
samolot towarowy. Chłopak widząc go, pomyślał:
„Hmm...Poleciałbym
tym samolotem do Budapesztu, jednak nie mam wystarczającej liczby pieniędzy i
na dodatek to jest samolot towarowy. Chociaż, wiem co mogę zrobić. Gdy samolot
będzie startował, złapię się jednego ze skrzydeł i polecę na gapę."
[...]"
*Boże, co za
niedorozwój. Zajebiesz się, kretynie.*
~*Przeżyje, bo
jest Gary Stu, no i opko tego wymaga.*~
*Chyba też się
nieźle rozpiszę na końcu.*
~*No ja jebe,
Grzegorz, zaraziłeś nam Sebastiana. xD*~
~;"D~
24. "Pierwsze
parę godzin lotu, przeszło bez większego problemu. Grzegorz podczas lotu
obserwował co się dzieje u dołu i nic poza tym. Niestety, po tych paru
godzinach, chłopak ni z tego, ni z owego zaczął się wyślizgiwać. Próbował on
się podciągnąć i nadal trzymać skrzydła, jednak przychodziło mu to z trudem. Po
chwili, jego ręka ześlizgnęła się ze skrzydła i chłopak spadł w dół. Wiedząc
już, że zginie, zamknął oczy ze strachu. Po chwili poczuł jednak, że wpada do
wody i przeżywa. Kiedy wyszedł on z rzeczki do której wpadł, postanowił trochę
przeczekać aż wyschnie i dopiero ruszyć w drogę do Budapesztu."
~*Poza faktem, że
powinien się udusić po paru minutach. A poza tym, znowu ta hipernierealistyczność
związana z przeżyciem po spadnięciu do wody. Widać, że moja znajomość praw
fizyki ograniczała się do Minecrafta. Przecież ryj Grzegorza powinien rozjebać
się o wodę jak Tupolew o ziemię.*~
*W ogóle, nikt
nie zauważył z dołu, że ktoś spada z ogromnej wysokości i nie zainteresował się
tym dlaczego? No, chyba że spadał on w jakimś praktycznie w ogóle
niezaludnionym miejscu, ale nie zostało to nigdzie wspomniane.*
~*Kurna,
przypomniał mnie się ten odcinek "Katastrof lotniczych" z
samolotem, w którym lecieli Arabowie. Samolot w czasie lotu w środku zaczynał
płonąć i coś tam się przy okazji rozwalało. Wszyscy zginęli, gdy samolot przy
próbie lądowania się rozjebał, ale przed tym z samolotu wypadały zwłoki
spalonych Arabów. A samolot przelatywał nad jakimś miasteczkiem. Nie ma to jak
urocze widoczki z dołu. Wyobraź sobie na przykład, że wychodzisz z domu, a tu
ci z nieba spalony Arab spada. Ja bym się zesrała ze strachu.*~
~Dobrze tak tym
jebanym Arabom.~
~*Wiem, sądzę to
samo. Moja mama nie potrafi zrozumieć jak mogę tak mówić, ale moja wina, że
nienawidzę Arabów i życzę im jak najgorzej? Nie dość, że terroryści, to jeszcze
kobiet nie szanują. Po prostu należy im się wszystko, co najgorsze. Znaczy w
wypadku tego samolotu obsługa była Europejczykami lub Amerykanami, tego nie
pamiętam, więc trochę strat w ludziach jednak było.*~
*Wiecie, że
prawdopodobnie jakiś czytelnik się dowali z moralizatorską mową?*
~*To dobrze, będę
miała z kim rozpocząć gównoburzę. :D*~
*No kurwa mać.
xDDD*
~*Dawno tego nie
robiłam. :DDD*~
25. "Po
godzinie, gdy Grzegorz całkowicie już wysechł, wziął swoją torbę w której miał
wszystkie potrzebne podczas podróży rzeczy, wstał i ruszył w dalszą
drogę..."
~*Tę samą torbę,
o której wcześniej nie wspomniano.*~
~Czyli kolejna
rzecz, która wzięła się z dupy. Standard.~
26. "Do
Budapesztu Grzegorz nie miał już długiej drogi. Doszedł tam po dwóch dniach.
Gdy tam był, zobaczył, że w Budapeszcie było strasznie pusto. Nie było tam ani
zwierząt, ani ludzi. Po ulicach walały się śmieci..."
~*O, w końcu rząd
w tym wypadku Budapesztu dowiedział się, że w ich kierunku zmierza największy
debil na świecie i ewakuował ludność.*~
~RAMONINTH! xDDD~
~*No co? Taka
prawda. :D*~
*Grzegorz jest
jak wulkan. Przed nim trzeba spierdalać, bo inaczej zginiesz.*
~*Genialny opis
tego padalca. x"D*~
*Wiem :D*
27. "Kiedy
się tam znalazł, zaczął opadać na dno. Kiedy był na dnie, nie mógł tam zostać.
Zaczął płynąć ku górze. Niestety, w połowie drogi chłopakowi zaczęło brakować
powietrza. Czuł on, że niedługo może zemdleć. Nie poddał się on jednak.
Wiedział, że musi wypłynąć...
Po paru minutach,
gdy chłopak był niedaleko wypłynięcia, poczuł, że brakuje mu powietrza i, że za
moment zemdleje. Coraz ciężej mu się płynęło, mimo iż jego torba była lekka.
Słyszał on również, jak jego serce coraz słabiej bije. Jego siły zaczęły się
wyczerpywać, a przed oczami Grzegorz zaczął widzieć mrok. Po chwili jego oczy
zaczęły się same zamykać, a po paru minutach chłopak zemdlał i zaczął opadać na
dno..."
~*Bowiem pod
Grzegorzem zapadł się jakiś most i wpadł do wody, jak coś. A w ogóle, znowu ta
hipernierealistyczność z opek o Miejscach Przeznaczenia oraz te okrutne opisy.
;=;*~
~Dlaczego ty to
kiedyś musiałaś robić. ;_;~
~*Nie wiem, ale
to było złe. ;___;*~
28. "Kolejną godzinę
później, Grzegorz obudził się. Kiedy otworzył oczy, ujrzał, że nadal leży na
lądzie. Chłopakowi szumiało jeszcze w głowie. Pomyślał on:
„Ktoś...ktoś
musiał mnie wyciągnąć...Ale...ale kto...Tu jest pusto..."
Po minięciu
następnej godziny, odzyskał on siły, dzięki czemu mógł wstać. Gdy się już
podniósł z ziemi, ruszył w dalszą drogę..."
~*Bowiem był
jeszcze akapit, w którym Grzegorz się obudził, były złe opisy i znów zemdlał,
jak coś, ale tego nie wklejałam, aby oszczędzić tortur.*~
*A w ogóle,
aŁtoreczka cię wyciągnęła. W końcu jakbyś zginął w opku, to wszyscy byśmy się
cieszyli, a przecież nie o to chodzi, co nie?*
~Bo wiecie, po co
stworzyć coś ciekawego, jak można stworzyć gówno?~
29. "Godzinę
później, Grzegorz który cały czas szedł w linii prostej, gdyż tak sobie
ustalił, ujrzał jakiś ciemny zaułek. Chcąc nie chcąc, chłopak musiał przez
niego przejść, gdyż był na trasie jego wędrówki, a chłopak nie chciał się
zgubić zbaczając z trasy. Kiedy tam już się znalazł, zaczął się rozglądać.
Nigdy nie był w ciemnym zaułku miasta, więc nie wiedział jak tam jest."
~*Wiecie, Mapy
Google to mit. Serio, tak trudno je włączyć? No chyba, że masz Windows Phone,
to wtedy faktycznie jest problem. A poza tym, czy tylko ja przechodząc przez
ciemne zaułki nie rozglądam się jak debilka, tylko jak najszybciej
spierdalam?*~
~Każdy normalny
tak robi, ale Grzegorz to debil do kwadratu.~
*Czy ty
kiedykolwiek napisałaś opowiadanie tego typu, w którym główny bohater użył Map
Google?*
~*Tak, raz. To
opowiadanie jest na moim profilu i nazywa się "Porwanie".*~
*Dzięki Bogu,
chociaż coś.*
30. "Jednak,
po paru minutach ujrzał on dwóch mężczyzn, którzy widząc Grzegorza powiedzieli:
- No proszę
proszę...Kolejna zabłąkana osoba...
Po czym się
zaśmiał.
Grzegorz nie miał
przy sobie żadnej broni, więc nie mógł się obronić. Jedyne co mógł zrobić, to
cofać się do tyłu. Po chwili zaś poczuł on ścianę. Po kolejnej chwili mężczyźni
podeszli do Grzegorza i zaczęli go bić. Próbował się on obronić, jednak byli
oni silniejsi od Grzegorza i to o wiele. Po parunastu minutach, gdy Grzegorz
był już półprzytomny z bólu, mężczyźni zostawili go i odeszli. W tym czasie,
Grzegorz opadł bezsilnie na ziemię..."
*Chyba "zaśmiali
się", bo w końcu mężczyzn było dwóch. A poza tym, dobrze tak
Grzegorzowi.*
~*Podejrzewam, że
jeśli szedłby razem z Andromedą, to ona by w tym momencie została pobita.*~
~Zapewne tak by
było, więc dobrze, że nie ma tu tej pokraki.~
*Ogólnie dobrze,
że jest ona bohaterką epizodyczną, to pojawi się jeszcze tylko na końcu.*
~*Zawsze coś. Ale
dobra, koniec na dzisiaj. Codziennie będziemy analizowali po pięć rozdziałów,
to nas może cholera nie trafi.*~
*To dobrze, bo to
opko już mnie się nudzi.*
~Nie tylko
tobie.~
31. ~Noł.
;=;~ ~*:D*~ "Po godzinie drogi, ujrzał on
swych wrogów. Kiedy ich zobaczył, powiedział:
- Czy wy zawsze
musicie mi przeszkadzać w tym co robię?
- Tak. Nie możemy
dopuścić do tego, abyś wybudził Andromedę. – Odpowiedział Patryk.
- Weź mnie
człowieku nie dobijaj... - Powiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie
zaczęła się walka. Na początku wydawać by się mogło, że tym razem wygra
Grzegorz, jednak po parunastu minutach walki wygrali Patryk i Mateusz."
~*Najkrótszy opis
walki, nie licząc tego jednozdaniowego z "Przeznaczenie".*~
*W ogóle, NA CHUJ
oni chcieli nie dopuścić do tego, aby Grzegorz wybudził swą BFF?*
~*Nie wiem, nawet
powodu nie wymyśliłam.*~
*.___.*
~*Wiem ;=;*~
32. "Patryk,
korzystając z okazji, że niedaleko nich był dom z wybitym oknem, pchnął w tamtą
stronę Grzegorza. [...]"
~*A to okno, jak
wszystko w tym opku, pojawiło się z dupy.*~
~To opko pojawiło
się z dupy.~
~*To wiadome nie
od dziś.*~
33. "[...] -
To jeszcze nie koniec! – Krzyknął Grzegorz.
- Chciałbyś! – Odkrzyknął Patryk odchodząc.
[...]"
~*
*~
34. "Rozdział
VII – Spotkanie z bratem."
~*<3333333333333333333333333333333333333333333333333*~
~Wiem, też go *kocham* lubię...SEBASTIAN!
xDDD Czy ja ci wyglądam na pedała? xD *No co? Robię sobie
z ciebie bekę. xDDD* Wypierdalaj. xD *:D*~
~*;"D*~
*:D*
35. "[...] Kiedy
wszedł do stolicy Grecji, poczuł, że ktoś go obserwuje. Jednak, gdy się
odwrócił, nie zauważył za sobą nikogo. Chłopak nie przejął się tym zbytnio i
szedł dalej. [...]"
~*Pewnie tak jak
ja na co dzień czuje się obserwowany, więc jedno obserwowanie w tę czy wewtę
nie robi mu różnicy.*~
*Boś psychol.*
~*Powiedział...*~
*:D*
36. "Godzinę po
dostaniu się do Aten, Grzegorz przystanął, aby się wyciągnąć. Kiedy już to
zrobił, naturalnie chciał ruszyć w dalszą drogę, poczuł, że ktoś przystawia mu
pistolet do głowy. Grzegorz przeraził się nie na żarty. Odwrócił się on więc,
aby sprawdzić, kto go chce zabić. Kiedy to zrobił, ujrzał...swojego brata,
Dawida.
- DAWID?! Co ty
tu robisz?! A w ogóle, to daj mi żyć! – Powiedział po chwili Grzegorz.
- Nie dam ci
spokoju. Chyba, że dasz się zabić. – Rzekł Dawid.
- No ciebie chyba
pogięło. – Powiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie
Dawid chciał zastrzelić Grzegorza, jednak nie wychodziło mu to, gdyż Grzegorz
był zwinniejszy od niego. Po godzinie Dawidowi skończyła się cała amunicja do
pistoletu. Grzegorz widząc to, powiedział ze słyszalną kpiną w głosie:
- Oh, naszemu
Dawidkowi skończyła się amunicja...Jaka szkoda...Nie będzie już mógł
walczyć...Tak mi przykro...Hahaha.
W tym momencie
Dawid maksymalnie się wkurzył. Schował pistolet i skoczył na Grzegorza. W tym
momencie zaczęła się walka wręcz. Przez całą walkę wygrywał Dawid, gdyż kiedy
był maksymalnie wkurzony, walka wręcz szła mu naprawdę bardzo dobrze. Po
kolejnej godzinie walki, Dawid przygniótł Grzegorza za szyję do najbliższej
ściany. Po paru minutach, powiedział:
- I więcej mnie
nie denerwuj.
Po czym puścił
półprzytomnego z braku powietrza Grzegorza i odszedł.
[...]"
~*Wiem, że to
prawie cały rozdział, ale musiałam tu wkleić tak długi fragment. <3 W każdym
razie, Grzegorz miał zajebisty powód, aby się zatrzymać. xDDD*~
*Bardziej
naciąganego nie szło wymyślić? xDDD*
~Lepszy powód,
gdyby zachciało mu się srać, a nie...~
~*No ja pierdolę,
Grzegorz. xDDD*~
~;"D~
*A poza tym,
Grzegorz to męska Catwoman, że jest w pizdę zwinny?*
~Catmen, kurwa.
xDDD~
*Ale mam pomysł
na bekowe opowiadanie. xDDD*
~*Kurwa, nie.
xD*~
*:DDD*
37. "Po
kilkunastu dniach od spotkania z Dawidem, Grzegorz doszedł do Morza
Śródziemnego. Kiedy się przed nim znalazł, ujrzał, że jest tam oraz w obrębie
10 km pusto. Chłopak zaniepokoił się tym trochę. Pomyślał on:
„Hmm...I jak ja
dostanę się na drugi kraniec? Przecież skoro tu jest pusto, to nie przebiorę
się za załogę jakiegoś statku i nie przepłynę nim na drugi kraniec...Wiem!"
Po tych
rozmyślaniach, wskoczył on do wody i zaczął płynąć..."
~Uwaga...
Kto normalny by
tak zrobił? Przecież zdechnie ze zmęczenia w jakieś połowie drogi.~
~*Ale on jest
Gary Stół, więc z założenia przeżyje.*~
~No ja pierdolę...~
*Z kim?*
~SEBASTIAN!!!
XDDDDDDDDD~
*;""D*
38. "Po
kolejnych dwóch godzinach sztorm zakończył się. Grzegorz za to, był niedaleko
lądu. Niestety, jako iż nie spał od paru tygodni, był strasznie śpiący i na
dodatek nie miał sił, aby płynąć dalej. Jednak wiedział on, że musi wybudzić
Andromedę, więc mimo braku sił, starał się płynąć dalej, mimo iż szło mu to
bardzo ciężko..."
~*On tak ledwo
cztery godziny płynął. Nie wiem, jakim cudem w tak krótkim czasie przepłynął
jakiekolwiek morze wpław. W każdym razie, kurna mać, jakim cudem on przeżył
parę tygodni bez snu? Co on...A nie, nie mógł cierpieć na zaawansowaną
bezsenność, skoro teraz mu się spać chciało.
#HipernierealizmJakChujemStrzelił*~
~Ja bym się
przeteleportował i nie robił hipernierealistyczności.~
~*Bo ty masz
zdolności nadprzyrodzone, padalcu.*~
~:D~
39. "Kiedy po
parunastu minutach Grzegorz dopłynął do lądu. Gdy wyszedł, mimo chęci
opadnięcia na ziemię i uśnięcia oraz mimo braku sił, Grzegorz szedł dalej, mimo
iż przychodziło mu to z trudem, gdyż naprawdę nie miał siły aby iść..."
*Po pierwsze,
pierwszemu zdaniu ewidentnie czegoś brakuje. Po drugie, ja bym pierdolnął się i
poszedł spać.*
~*Jak każdy
normalny człowiek. Ale Gregory do normalnych osób się nie zalicza.*~
*W sumie...*
40. "[...] Chłopak
widząc, że jest coraz bliżej celu, uśmiechnął się do siebie i pomyślał:
„Eh...Już
niedługo będę mógł wybudzić Andromedę..."
[...]"
~*:-(*~
~Wiem, też smutam
z tego powodu. :-(~
41. "[...] Przed
ruszeniem w dalszą drogę, sprawdził on, czy aby na pewno niczego nie zgubił.
Okazało się, że wszystko było na miejscu. [...]"
~*Bowiem
Grzegorz, jak na rasowego debila przystało, zamiast zatrzymać się w hotelu,
zasnął pod jakimś blokiem jak coś.*~
*Ja jebe, brak mi
słów na tego kretyna.*
~Nie only du.~
~*MATKO
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
*CHRYSTE x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
~;""D~
42. "Rozdział
X – Samolot – widmo."
~Ja jebe, znowu
to samo. ;=;~
~*To dziesiąty z
dwudziestu sześciu rozdziałów, a mi już się kończyły pomysły. '='*~
*Jezu...
;"\=/";*
~*TA EMOTKA
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
*;"""D*
43. "Godzinę po
znalezieniu się w Benghazi, Grzegorz ujrzał jakieś lotnisko a na nim stojący
samolot pasażerski. Mimo iż nie miał on zbyt dużo pieniędzy, gdyż szły one na
jedzenie i picie, chłopak postanowił polecieć na gapę. Podszedł on więc do
schodów i wszedł do samolotu. Kiedy tam był, usłyszał jak drzwi zatrzaskują się
za nim. Chłopak nie przejął się tym i poszedł usiąść na jakimś siedzeniu. Gdy
już znalazł jakieś, usiadł na nim. Kiedy już siedział, chciał zapiąć pasy.
Jednak w tym momencie, pasy same zapięły się i to bardzo mocno. Grzegorz
przestraszył się tym. Po chwili samolot zaczął rozpędzać się do startu."
~Lol, Sebastian.
H samolot sobie kupił.~
~*GRZEGORZ!
xDDD*~
~No co? :D On by
z chęcią tak zrobił. ;"D~
~*Ale wracając do
rzeczy, ja zesrałabym się ze strachu już gdyby drzwi się za mną zatrzasnęły z
hukiem *jak
tankowiec zawijający do portu*...SEBASTIAN! XDDD Czego ty się nażarłeś?
xDDD *A wziąłem jakiś serek wiejski z lodówki, myślałem że
świeży. xD* Ty debilu, on tam stoi aby było wrażenie, że
żarcia jest więcej. Jest przeterminowany od stuleci. xD *Ups
:D**~
~;""D~
~*Ty to japa w
ogóle. xDDD*~
~:D~
44. "Po
parunastu minutach od wystartowania, samolot rozpędził się do takiej prędkości,
do jakiej żaden normalny samolot nie mógł się rozpędzić. Na dodatek zaczęły się
turbulencje. Grzegorzowi od tego zrobiło się słabo. Poczuł on, że zaraz
zwymiotuje. Czuł, jak jedzenie które jadł niedawno podchodzi mu do gardła.
Chciał on odpiąć pasy, jednak nie mógł tego zrobić. Były one zablokowane.
Chłopak czuł się coraz gorzej. [...]"
~Won mi z tymi
opisami. ;___;~
~*Jezu, czemu ja
kiedyś takie opisy tworzyłam. '='*~
*Bo byłaś
jebnięta jak Sebastian. H wczoraj.*
~Genialne
porównanie. xDDD~
*No ale jemu
serio wczoraj odjebało. xDDD*
~Kurwa, wiem. Sam
go uspokajałem. X"D~
45. "Po chwili
przypomniał on sobie, że ma w torbie długopis z wbudowanym laserem. [...]"
~*Kolejna rzecz,
która wzięła się z dupy i pojawi się tylko ten jeden raz. Super, co nie?
-___-*~
~Ja jebe. ;===;~
**;"/=\";*
~SEBASTIAN!
x"D~
*:D*
46. "Kiedy już
się tam znalazł, ujrzał ku swojemu przerażeniu, że samolot sam leci, mimo tego
iż autopilot był wyłączony. [...]"
~Serio, samolot Sebastiana.
H.~
~*Wiem,
wykreowałam sadystę. xD*~
*Jak się z tym
czujesz? XD*
~*Zajebiście 8)*~
47. "[...] Po
tym rozmyślaniu, zaczął on szukać jakieś drogi ucieczki. W końcu, ku swojemu
szczęściu, ujrzał jakiś plecak ze spadochronem. Oczywiście wziął on go i
założył na plecy. Kiedy to zrobił, postarał się otworzyć drzwi. Na szczęście
udało mu się to. Po otworzeniu drzwi, wyskoczył on z samolotu..."
~*Wiadomo, skąd
wziął się ten plecak, nie?*~
~A poza tym, jak
temu downowi udało się otworzyć drzwi samolotu, gdy skurwysyn leciał?~
*W końcu jest
Gary Stu, nie?*
~*A poza tym,
jakby się nie wydostał w ten sposób, to trzeba byłoby wymyślać coś innego, a to
by wymagało czasu i pomysłów.*~
~;=;~
*~Zamknij się.
xDDD~ :D*
48. "[...] „Czy
naprawdę zawsze musi być taki spokój?" – Pomyślał
Jednak, ruszył on
w dalszą drogę...
[...]"
*I znowu od tak,
bez słowa refleksji. ;=;*
~*Wtedy opko
byłoby choć trochę realistyczne i wszyscy byśmy umarli.*~
~A poza tym,
czego oczekujesz po trzynastoletniej wersji Ramoninth?~
*A, no tak. ;=;*
49. "[...] Musiał
przez nią przejść, czy tego chciał czy też nie, gdyż była ona na trasie jego
wędrówki, a chłopak nie chciał zbaczać z drogi, gdyż mógłby się zgubić i nigdy
już nie dojść do Oceanu Arktycznego. [...]"
~*Wiadomo, bo
Google Maps to mit.*~
~Cholera,
dlaczego nie mogłaś z niego korzystać podczas pisania tego? Wtedy też byłoby
dużo rozdziałów, a opko przynajmniej byłoby realistyczniejsze.~
~*Ale to
wymagałoby czasu, a ja opka tworzyłam na szybko.*~
~;=;~
~*Wiem
"="*~
50. "Jednak,
po parunastu minutach, jego pechowy los znów skazał go na niebezpieczną
przygodę. Gdy chłopak był już w połowie drogi, jego ręka ześlizgnęła się z
części góry i Grzegorz zleciał w dół. Od mocnego uderzenia w ziemię, zemdlał
on..."
~Po czym
Sebastian. H go zajebał.~
~*Wyjdź i nie
wracaj dopóki nie znajdziesz mózgu, ty gimbusie spleśniały. xD*~
*BOŻE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
~
~
~*;"D*~
51. "[...] Kiedy
był on na górze, naturalnie musiał zejść. I tu znów spotkał go problem, gdyż w
połowie drogi w dół, zaczął on się zsuwać, mimo iż próbował utrzymać się. Po
chwili, spadł on na dół, jednak tym razem na nogi."
*Nie mógłby mieć
choć raz spokoju? Wtedy rozdziały byłyby krótsze do analizy.*
~*Ale wtedy
rozdziały byłyby krótsze i wszyscy byśmy byli szczęśliwi.*~
~A, jak wiadomo,
dawnej wersji Ramoninth nie o to chodziło.~
*Czy ty byłaś
szatanem?*
~*Co. xDDD*~
*No co? :D*
52. "[...]
„Ciekawe ile już przeszedłem...I czy Andromeda już się sama wybudziła...Wiem...Napiszę
SMSa do Damiana z pytaniem o Andromedę."
Po czym wyjął
telefon i napisał SMSa do Damiana o treści:
„Czy Andromeda
już się wybudziła?"
Po czym wysłał.
Po wysłaniu schował on telefon do kieszeni i ruszył w dalszą drogę. Po
parunastu minutach drogi, usłyszał on dźwięk swojego telefonu. Był to dźwięk
SMSa. Chłopak od razu sprawdził, od kogo on był. Był on od Damiana. Grzegorz od
razu go włączył. Po chwili ujrzał taką wiadomość:
„Nie, jeszcze
nie."
Grzegorz, gdy to
przeczytał, pomyślał:
„Eh...Mogłem
wtedy uważać...I nie doszłoby do tego...Ale nic, idę dalej..."
Po czym ruszył w
dalszą drogę..."
~Wiecie, jakby
wybudziła się sama, to opko mogłoby być ciekawsze.~
~*Następne opko
do analizy jest jeszcze gorsze. Zwie się "Łuk wolności".
Kojarzysz opko "Tuba wolności"?*~
~Da. Czytałem
analizę tego.~
~*No. To "Łuk
wolności" jest podobne, tylko przedmiot i główny zły są inne.*~
~Noł. ;_;~
~*Właśnie ;=;*~
53. "Grzegorz
bał się o siebie, gdyż jakby taki jeden go trafił, to chłopak mógłby zakończyć
swój żywot w cierpieniu. Po chwili ujrzał, że jakiś meteoryt leci w jego
kierunku. Grzegorz naturalnie chciał odskoczyć w bok, jednak nie udało mu się
to i meteoryt wbił go w ziemię. Od uderzenia, Grzegorz stracił
przytomność..."
~*Mimo iż powinien
kopnąć w kalendarz. Jednak jako iż to Gary Stu, to nigdy takie cudo się nie
zdarzy.*~
~:-(~
~*Tak, Grzegorz,
napiszę ci one-shota, w którym Andromeda i Grzegorz giną. xD*~
~:-)~
*Ten to ma
zajebiste reakcje. xDDD*
~Wiem ;"D~
54. "[...] „Co...Co
się stało? A...no tak. Uderzył mnie ten meteoryt...Ale...jak ja w takim razie
żyję?"
[...]"
~*Nie zginąłeś,
bo pewnie byłeś potrzebny Azaro i dlatego on nie pozwolił ci paść.*~
~Wątpię, aby
Azaro potrzebował takiego debila.~
*O kim wy
pierdolicie?*
~*Czytnij sobie
analizę mej pierwszej creepypasty. Główny zły z niej został bardzo
zmodyfikowany i tak przeze mnie nazwany. Przyda się do mej serii opowiadań.*~
*Ok, zw.*
55. "Rozdział
XIII – Drugie spotkanie z wrogami."
~Przynajmniej coś
innego będzie się działo.~
~*Zawsze coś,
choć przypominam, że ten rozdział ma niecałą stronę.*~
~Ale się rozpiszę
na końcu.~
~*;___;*~
~;""D~
56. "[...] Gdy
się tam znalazł, ujrzał standardowy spokój. [...]"
~Czy tylko mnie
tak wkurwia ten spokój? Jakby choć raz nie mógł trafić na rozróbę na ulicy.~
~*Ale wtedy to
byłoby oryginalne, a oryginalność to jeszcze nie ten level.*~
~;=;~
~*Wiem ;=;*~
57. "[...] -
Czy wy mi wreszcie dacie spokojnie dotrzeć do celu mojej podróży?
- NIE! Nie możemy
pozwolić, abyś wybudził Andromedę! – Powiedział Patryk ze złością.
- A coś ty taki
zły? – Spytał Grzegorz.
- On tak od rana.
Na coś się wkurzył i ciągle chodzi zły. – Odpowiedział Mateusz.
[...]"
~Pewnie nie
wylosował kosy w CS:GO.~
~*Albo przegrał w
Tibii.*~
~Opcji jest
multum, ale powód jak zwykle nie został wymyślony.~
~*Tró*~
~;=;~
58. "Po tej
rozmowie standardowo zaczęła się walka. Na początku wygrywali Patryk i Mateusz,
jednak w pewnym momencie walki, w końcu wygrał Grzegorz. Pchnął on Patryka
w stronę jednej ze ścian budynku. [...]"
*Chociaż raz
oryginalniej i wygrał Gregory.*
~*Zawsze coś, ale
znowu walka zajęła ledwo trzy zdania.*~
*Szkoda, że nie
ma tu bardziej rozbudowanego opisu. Mógłbym się bardziej ponabijać.*
~*Tak w ogóle, to
gdzie jest Grzegorz? Powinien już dowalić swoje pięć groszy.*~
*Po tym, jak go
wczoraj wyciągnęłaś do Radomia, gdy wrócił do bazy padł na glebę i śpi do
teraz.*
~*W sumie, też
wczoraj padłam po powrocie. xD*~
*Ja jebe, wy i te
wasze pomysły. ;=;*
~*:D*~
59. "Rozdział
XIV – Drugie spotkanie z bratem."
~*<3*~
*No ja pierdolę,
a ty znów. /";=;"\*
~*Ta emotka. xDDD
W każdym razie no co, Dawida lubiłam, lubię i będę lubić. To chyba jedyna
postać z mych dawnych opek, do której mój stosunek się nie zmienił.*~
*:O*
~*Wiem, też mnie
to dziwi, ale co zrobisz, nic nie zrobisz.*~
60. "[...] Kiedy
chłopak się tam znalazł, standardowo zastał spokój. Oprócz tego, czuł, że ktoś
go obserwuje. Naturalnie odwrócił się on, jednak nikogo za sobą nie zobaczył.
Grzegorz wzruszył ramionami, po czym ruszył w dalszą drogę. Jednak, przez cały
czas czuł na sobie czyiś wzrok, jednak gdy się obracał nikogo nie
widział."
~*Ja tam się
czuję obserwowana już tyle czasu, że jedno takie uczucie w tę czy wewtę nie
robi mi różnicy.*~
*Boś jebnięta.*
~*Powiedział nie
lepszy.*~
*;"D*
61. "Kilka
minut później, Grzegorz zatrzymał się na chwilę. Kiedy po paru minutach chciał
ruszyć, poczuł, że ktoś przystawia mu pistolet do głowy. Chłopak przestraszył
się nie na żarty. Oczywiście odwrócił się on, aby sprawdzić, kto znów chce go zabić.
Kiedy to zrobił, ponownie ujrzał...swojego brata, Dawida. Widząc go, Grzegorz
powiedział:
- DAWID?! Czego
ty znów ode mnie chcesz?!
- Zgadnij. –
Powiedział Dawid.
- Psychol. –
Powiedział Grzegorz.
- Nie zaczynaj...
- Powiedział Dawid.
Po tej rozmowie,
Dawid ponownie chciał zastrzelić Grzegorza, jednak ten był zwinniejszy. Po
godzinie, Dawidowi skończyła się cała amunicja do pistoletu. Gdy Grzegorz to
zobaczył, powiedział z kpiną w głosie:
- Oj, naszemu
Dawidkowi skończyła się amunicja...Tak mi przykro...Nie będziesz już mógł
mordować...Hahaha....
W tym momencie
Dawid się ostro wkurzył. Schował swój pistolet i skoczył na Grzegorza. W tym
momencie zaczęła się walka wręcz. Na początku wygrywał Dawid, jednak po
parunastu minutach walki wygrał Grzegorz. Przygniótł on za szyję Dawida do
ziemi. Po parunastu minutach, powiedział on:
- Ze mną nie
wygrasz, choćbyś chciał. Zapamiętaj to sobie.
Po czym
odszedł."
~*Dlaczego ja nie
mogłam pozwolić Dawidowi wygrać choć raz? Tak w ogóle, to ile on wziął tej
amunicji, że starczyła mu na godzinę strzelania? W ogóle, skąd on wziął
pistolet, skoro jest Polakiem i prawilnie mieszka w Polsce? A poza tym, przez
tę godzinę Grzegorz powinien dawno się zmęczyć i Dawid powinien go
zastrzelić.*~
*Dawid jest zbyt
zajebisty, ale wiadomo, że z Gary Stu nie wygra. Pewnie wziął cały kontener
amunicji, bo w końcu to opko, więc nie zdziwiłbym się, gdyby mógł przenieść ten
kontener siłą woli. Pistolet pewnie zajebał ze sklepu "Wszystko za
2.99 i nie tylko". A Grzegorz to Gary Stu, więc nie dziwne, że dał radę
spierdalać godzinę bez ustanku.*
~*Pistolet
zajebany ze sklepu "Wszystko za 2.99 i nie tylko.".
XDDD*~
*No co? :D To
opko, każde wyjaśnienie może być prawdziwe.*
~*W sumie...*~
62. "Rozdział
XV – Jeszcze dziwniejszy lot."
*Do jasnego
kurwidołka, a tym razem co się stanie? ;=;*
~*Nie wiem, nie
pamiętam, zobaczymy.*~
63. "Kilkanaście
dni po spotkaniu z Dawidem, Grzegorz doszedł do Lubumbashi. [...]"
~*Ło kurwiszon,
gdzie? <Sprawdza> Aaa, to jest jakieś miasto w Demokratycznej Republice
Konga.*~
*Wspaniała nazwa.
;_;*
~*Wiem. Nie wiem
w ogóle, gdzie ją znalazłam.*~
64. "[...] Chciał,
aby się coś działo, a nie... [...]"
~*Bowiem zastał
spokój, jak coś. A poza tym, styl w jakim zostało napisane to zdanie jakoś tak
nie pasuje mi do opowiadań.*~
*Twoje dawne opka
ogólnie nie pasują do opowiadań.*
~*To wiadome nie
od dziś.*~
65. "Godzinę
po tym Grzegorz ujrzał lotnisko, a na nim samolot towarowy. Postanowił on
polecieć nim do Zambii. Pomyślał, że tym razem usiądzie na skrzydle samolotu i
po prostu sobie poleci. Podszedł on więc do samolotu i jako iż nikogo nie było,
spokojnie usiadł na skrzydle. Po godzinie nudzenia się, poczuł on, że samolot
rusza. Po chwili, wzbił się on w powietrze. Grzegorz ledwo się
utrzymał..."
*Poza faktem, że
powinien dawno zlecieć w dół. Tak w ogóle, to jakim cudem on to wszystko
przeżywał? Powinien zginąć wieki temu.*
~*Ale to Gary
Stu, a takim nigdy nic się nie dzieje.*~
*Ja jebe...Ile
jeszcze zostało tych twoich opek?*
~*Siedem
rozdziałowych i kurwa, już się pogubiłam. W każdym razie, ponad sto
one-shotów.*~
*Jezu ;___;*
~*Wiem
;______________________________________________________________________;*~
66. "[...] Niestety,
po tych czterech godzinach, chłopak poczuł, że coś spycha go w dół. Próbował on
się utrzymać, jednak nie udawało mu się to. Po chwili, coś zepchnęło go w dół.
Chłopak zaczął lecieć z dużą prędkością. Po chwili, uderzył on bardzo mocno w
ziemię, przez co zemdlał..."
~*Kurwa, on nie
powinien zemdleć. Jego morda powinna rozjebać się o ziemię jak Tupolew.*~
*W ogóle, to on
powinien zdechnąć poprzez uduszenie już spadając jak ta stewardessa, którą
wyssało przez dziurę w dachu samolotu (w sumie dobrze tak idiotce, bo po co się
pchała pod dziurę w dachu JEBANEGO SAMOLOTU, KTÓRY BYŁ W CHUJ WYSOKO NAD
ZIEMIĄ?)*
~*Ale Grzegorz to
Gary Stu. On by nawet przeżył w tym płonącym samolocie pełnym Arabów.*~
*A, no tak.
;"\=/";*
~*Ta emotka
będzie mnie już zawsze rozpierdalać. xDDD*~
*:D*
67. "Kilka
godzin później, Grzegorz obudził się. Zdziwiło go to, gdyż przecież spadł z
wysokości i to w dodatku bez spadochronu.
„Jakaś tajemnicza
siła trzyma mnie przy życiu..." – Pomyślał Grzegorz.
[...]"
~1. Ta tajemnicza
siła fachowo zwie się aŁtoreczka, mośku.
2. Pokazywanie
dziur w opku nie sprawi, że się ich pozbędziesz.~
~*O, Grzegorz.
Już żeś się obudził?*~
~Da. Nigdy więcej
nigdzie z tobą nie jadę, Ramoninth, przed upewnieniem się, czy nie robisz sobie
jaj. -_-~
~*Jedziesz. Za
tydzień w sobotę jadę do Koluszek. Jedziesz ze mną.*~
~No chyba cię
kurwa jebło. -_- A poza tym, mam ponad tysiąc lat, nie będę słuchał randomowej
siedemnastoletniej typiary.~
~*<Robi
słodkie oczka.>*~
~<Zamyka
oczy.>~
*<Otwiera je
Grzegorzowi i przytrzymuje.> :D*
~Kurwa,
Sebastian, nawet ty przeciwko mnie? :<~
~**;""D**~
68. "[...] Kiedy
znalazł się on tam, zastał pustki. Zdziwił się on tym, gdyż przecież Zambia nie
jest opuszczona. Pomyślał on jednak, że to jest tak sztucznie zrobione.
[...]"
~Jak ktoś mógłby
sztucznie zrobić taki efekt? To tylko kolejny rząd się skapnął, że w ich
kierunku zmierza największy debil we Wszechświecie i ewakuował ludność.~
~*Kurwa,
zajebiście. xDDD A poza tym, nie wiem, jesteśmy w opku. Tu wszystko jest
możliwe.*~
~Nawet sranie z
odległości Polska - Antarktyda?~
~*Kurwa, idź
spać, bo pierdolisz głupoty. xDDDDDDDDD*~
~Ledwo co
wstałem. XD~
~*Spierdalaj
xDDD*~
~:D~
69. "[...] Jednak,
po chwili sprawdził on w torbie, czy wziął ze sobą liny. Okazało się, że je
wziął. Jako iż miał liny, a wokoło było dużo drewna, chłopak postanowił zrobić
tratwę. [...]"
~*Gdyż doszedł
nad jakąś rzekę, a Google Maps nadal nie było opcją, jak coś. W każdym razie,
oczywiście, wszystko musiało mu ułatwiać życie. =_=*~
~Rozpiszę się i
to nieźle.~
*Ja w sumie też.*
~*;___;*~
*~;""D~*
70. "[...] Jednak,
po tych paru minutach, Grzegorz ujrzał wodospad. Chciał się on uratować. Po
chwili ujrzał jakąś gałąź. Chłopak naturalnie spróbował się jej chwycić.
Niestety, nie udało mu się to. Spadł więc z wodospadem w dół. Szansa na jego
przeżycie wynosiła 0.1 %. Po spadnięciu w dół, Grzegorz bardzo mocno uderzył w
jakiś kamień, przez co stracił przytomność..."
*I, oczywiście,
musiał przeżyć. -_-*
~Dlaczego nie
mógłby w końcu zginąć i na końcu Andromeda nie mogłaby wybudzić się sama, po
czym dowiedziałaby się, że Grzegorz wyruszył po ten płyn aby ją wybudzić, ale
zginął w czasie drogi? Albo dlaczego Grzegorz nie mógłby w którymś momencie
dowiedzieć się, że Andromeda wybudziła się sama i mógłby jakoś wrócić do Polski
przy okazji, znów, obwiniając się, że nawet nie zdążył udowodnić, że da radę ją
wybudzić, ale po powrocie okazałoby się, że Andromeda dowiedziała się o jego
podróży i bądź co bądź była mu wdzięczna, że był gotowy poświęcić dla niej aż
tyle?~
~*Bo wtedy to
byłoby oryginalne, a nie o to chodzi w opkach.*~
~😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭😭~
~*<Przytula>*~
~<Odwzajemnia> 😭~
71. "Paręnaście
minut później, Grzegorz obudził się. Zdziwiło go to, gdyż myślał, że zginie.
[...]"
~*Nie zginąłby.
aŁtoreczka w postaci dawnej mnie o wszystko zadbała.*~
~A poza tym, Gary
Stu miałby zginąć? Bez przesady.~
72. "Kilkanaście
dni po upadku z wodospadu, Grzegorz doszedł do Lusaki. Gdy się tam znalazł,
zaczął mieć uczucie, że zaraz coś może go przysypać. [...]"
~*Kolejne miasto,
które nie wiem, gdzie jest. <Sprawdza> Aaa, stolica Zambii. OK.*~
*A poza tym, nie
zdziwiłbym się, gdyby to uczucie okazało się prawdziwe.*
~*Tak będzie.*~
~No ja pierdolę.~
*Z kim?*
~SEBASTIAN!
x"DDD~
*;""D*
72. "[...] I
jego obawy okazały się słuszne... [...]"
~Kurwa mać,
jebane spoilery. -_-~
~*I ja kiedyś
myślałam, że takie coś podbudowuje atmosferę. -___-*~
*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
~*Wiem, też tak
teraz myślę. xDDD*~
73. "[...] Niestety,
chłopak musiał pod nim przejść, czy tego chciał, czy też nie chciał, gdyż
budynek był na trasie jego wędrówki, a Grzegorz nie chciał się zgubić. [...]"
~*
Weź im chociaż
raz zaufaj. To najlepsza nawigacja na telefony, jaka kiedykolwiek powstała.
Lepszej nie ma.*~
~Ale to opko.
Grzegorz pewnie korzysta z nawigacji w Windows Phone.~
*Najgorszy typ
nawigacji na świecie.*
~*Wiadomo. Tylko
Mapy Google są kompetentne.*~
74. "[...] Grzegorz
chciał uciec, jednak w pewnym momencie jedna ze spadających cegieł uderzyła go
bardzo mocno w głowę i chłopak osunął się nieprzytomny na ziemię. W tym czasie
reszta walącego się budynku, przysypała nieprzytomnego Grzegorza..."
*Budynek wiedział,
że Grzegorz to debil i chciał go zajebać. Niestety, nie wiedział, że Gregory to
Gary Stu.*
~Ej, a imię
Gary...Jakie ma tłumaczenie na polski?~
*<Sprawdza>
Według pl.glosbe.com jest to zdrobnienie imienia Garfield, według
zapytaj.onet.pl to imię na nasz język znaczy Grzegorz. Więc nie wiem, komu
ufać.*~
~Jeśli to znaczy
Grzegorz, to znaczy, że nawet w imieniu wskazałaś, że jest niedojebem
społecznym. xDDD~
~*:D*~
75. "[...] „Muszę
być pod tym nieszczęsnym budynkiem. Muszę stąd jakoś się wydostać." – Pomyślał
chłopak.
[...]"
~*Nie musisz.
Zdechnij tam, ty zjebie.*~
~Ale twoja
aŁtoreczkowa wersja miała inne plany wobec Gregory'ego.~
~*Niestety :-(*~
76. "[...] Po
jednym dniu, chłopakowi udało się wyjść na wolność. [...]"
~*Powinieneś się
udusić, zjebie.*~
~Gary Stu...~
*Gary Chuj chyba.
;=;*
~*Wspaniałe
nazwisko, nie ma co. xDDD*~
*Wiem ;"D*
77. "[...] Był
już za daleko aby zawrócić, a poza tym obiecał sobie, że za wszelką cenę będzie
dążył do wybudzenia Andromedy. Ruszył on więc w dalszą drogę..."
~To też byłaby
opcja. Mógłby się poddać i zawrócić. Ogólnie mogłoby się też okazać w czasie
jego podróży, że Andromeda umarła i Grzegorz mógłby się załamać.~
~*Ale ja, jak
zwykle, wzięłam najbardziej kliszową wersję. =_=*~
*;/;"=";\;*
~*Genialnie.
xDDD*~
*Wiem ;"D*
78. "Rozdział
XVIII – Ponowne pobicie."
*Kończyły ci się
pomysły na przygody?*
~*Z tego wniosek.
Jak wiesz, ja te opka pisałam na szybko.*~
*Dobrze, że teraz
tak nie robisz.*
~*Weź ty mnie
nawet tak nie strasz. ;_;*~
79. "[...] Chłopakowi
powoli zaczynało brakować sił na dalszą podróż i co parę kroków ziewał ze
zmęczenia, jednak mimo wszystko szedł dalej ku swojemu celowi. Nie zauważył on
spokoju w Zimbabwe, gdyż był zmęczony i to bardzo, ponieważ nie spał od paru
tygodni. [...]"
~1. Jakim cudem
ty znowu przeżyłeś kilka tygodni bez snu?
2. Broń Boże,
abyś na jedną noc zatrzymał się w jakimś motelu i wyspał się jak człowiek.~
~*To Gary Stu,
więc wiadomo, że by nie zginął, bo inaczej nie byłoby happy endu. A po drugie,
temu debilowi pewnie dawno skończyły się pieniądze.*~
*Boże, jak ja
tych Grzegorzów z twoich dawnych opek nienawidzę. ;=;*
~*Nie tylko ty,
Sebastian. Nie tylko ty.*~
~No tylko wir.~
~*Genialne
połączenie języków. xDDD*~
~:D~
80. "[...] Bardzo
nie chciał przez niego przechodzić, gdyż pamiętał, co ostatnio mu się w takim
zaułku przytrafiło, jednak musiał tamtędy iść, gdyż zaułek był na trasie jego
wędrówki..."
~*Oto dowód, że
nawet piesza droga do Kapsztadu nie idzie cały czas prosto:
*~
~Ale Grzegorz to debil
i nie chce zaufać najgodniejszej zaufania nawigacji.~
~*Wiecie, bo taki
Gary Stu choćby się mylił, to zawsze ma rację.*~
*Ej, a jak idzie
piesza droga do Kapsztadu z Moskwy? XD*
~*
Krzywiej niż z
Polski, ale nie dziwne.*~
~A z Argentyny? xDDD~
~*
Debilu -_-*~
~;"""D~
81. "Tymczasem,
w Warszawie, słudzy Grzegorza i Andromedy doszli do tematu Andromedy i
Grzegorza.
- Eh...Ciekawe,
czy Grzegorz jeszcze żyje... - Powiedział Damian.
- Wątpię w to,
ale oby... - Rzekł Michał.
- Dlaczego
wątpisz? – Spytał Paweł.
- Bo przecież
jest tyle niebezpieczeństw na tym świecie...Coś go pewnie już zabiło. –
Odpowiedział Michał.
- Bądźmy dobrej
myśli. – Powiedział Piotr.
- Tak w ogóle,
ciekawe czy Andromeda sama się wybudzi. – Powiedział Damian.
- No ciekawe.
Chociaż wątpię w to, ale kto wie... - Rzekł Michał.
W tym samym
czasie, też w Warszawie, Patryk i Mateusz ciągle śledzili trasę wędrówki
Grzegorza. Gdy ujrzeli, że ten jest już w Zimbabwe, Patryk powiedział ze
złością:
- CO?! ON JEST
JUŻ W ZIMBABWE?! ON NIE MOŻE DOTRZEĆ DO OCEANU ARKTYCZNEGO!!!
- Spokojnie, nie
złość się tak. Coś się wymyśli. – Powiedział Mateusz.
- TY SIĘ NIE
ZNASZ!!! WIEM, ŻE TRZEBA COŚ ZROBIĆ!!! – Krzyknął Patryk, po czym wyszedł do
siebie trzaskając drzwiami.
Kiedy Mateusz
został sam, pokręcił głową, po czym pomyślał:
„Eh...Jak tak
dalej pójdzie z jego nerwami to się wykończy..."
Po czym wrócił do
swoich zajęć."
~*Dałam taki
długi fragment, bo mamy tu inną perspektywę, co w tym opku nieczęsto się
zdarza. W każdym razie, wiadomo że Andromeda sama się nie wybudzi, bo
oczywiście musi ją uratować jej BFF. -.-*~
*Poza tym,
Grzegorz powinien zginąć już niejednokrotnie, ale jako iż jest Gary Stu, to do
tej pory to nie nastąpiło i nie nastąpi w pozostałych siedmiu rozdziałach.*
~W ogóle,
to DLACZEGO Patryk i Mateusz nie chcą dopuścić do wybudzenia
Andromedy?~
~*Nie wymyśliłam
im motywu. Za wiele wymagasz.*~
~<Przeładowuje
dezintegrator i cofa się w czasie.>~
~**<Pomagają>**~
82. "[...] Niestety,
w połowie drogi usłyszał kroki. Po chwili ujrzał on jakichś dwóch mężczyzn,
którzy widząc Grzegorza, powiedzieli:
- No proszę
proszę...Kolejna osoba do bicia...
Po czym się
zaśmiali."
~*Pazdan go
obroni. A nie, sorki, zapomniałam że Pazdan jest zbyt zajebisty, aby bronić
taką pokrakę.*~
~Wspaniale xDDD~
~*No co? Skoro
jest mundial, to bądźmy w temacie. xDDD*~
*Ciekawe czy
prof. Matuszewski już się pozbierał po klęsce Polaków. xD*
~*Pewnie będzie
rozpaczał jeszcze dłuuugo po rozpoczęciu roku szkolnego. ;p*~
83. "[...] Po
kolejnej chwili mężczyźni podeszli do niego i zaczęli go bić. Grzegorz próbował
się bronić, lecz mężczyźni byli silniejsi od Grzegorza. Po parunastu minutach,
gdy Grzegorz był półprzytomny z bólu, mężczyźni zostawili go, po czym
odeszli."
*Bowiem każdy na
świecie wie, że Grzegorz to debil do kwadratu ~i pedał~.
Chwila...Co. xDDD Skąd wiesz? xDDD ~Domyślam się. Nie zdziwiłbym się,
gdyby tak było. xDDD~ Jezu xDDD ~Jeszcze nie Jezus, ale
pracuję nad tym.~ Jesteś baaardzo skromny. xD ~Wieeem :D~*
~*Z kim ja się
kurwa zadaję. x"DDD*~
*~:D~*
84. "Rozdział
XIX – Wyczerpanie"
~Przydałoby się w
końcu, skoro nie spał kilka tygodni.~
*W ogóle, czy
Grzegorz kiedyś będzie miał spokojną drogę?*
~*<Sprawdza>
W dwudziestym czwartym rozdziale.*~
*Dzięki Bogu,
zawsze coś.*
85. "Kiedy
po kilkunastu dniach, Grzegorz doszedł do Botswany, czuł się naprawdę wyczerpany.
Jego nogi prawie uginały się i chłopak był bliski opadnięcia na ziemię. Oczy
same mu się zamykały i Grzegorz ledwo widział na oczy.
Mimo wszystko,
chłopak postanowił nie tracić czasu i iść dalej. Niestety, zmęczenie bardzo mu
doskwierało, gdyż już miesiąc nie spał. Podszedł on więc do ściany jakiegoś
budynku i opadł na ziemię. Po chwili, jego oczy zamknęły się i chłopak
usnął..."
~Spytałbym, jakim
cudem on przeżył miesiąc bez snu, kiedy rekord wynosi jedenaście dni, ale wiem,
że odpowiedź brzmi "Gary Stu".~
~*A poza tym,
debilu. Ja bym jebła się spać jak wczoraj po powrocie z Radomia.*~
~Nie przypominaj.
._.~
~*;"D W
każdym razie, czemu on kurwa nie zatrzymał się w motelu?*~
*Znając życie,
skończył mu się hajs, ale my o tym nigdy się nie dowiemy.*
~*.___.*~
*Wiem ;=;*
86. "[...]
„Ciekawe ile kilometrów mam za sobą. Wiem, że musze przejść przez Kalahari,
Gaborone i przez Johannesburg, ale dalej już nie pamiętam. Tak w ogóle, to
ciekawe czy Andromeda już sama się wybudziła. Wiem. Napiszę do Damiana SMSa z
tym pytaniem."
Po czym wyciągnął
telefon i zaczął pisać SMS o treści:
„Czy Andromeda
już się wybudziła?"
Po czym wysłał.
Po minucie od wysłania, dostał on kolejnego SMSa. Był on od Damiana. Grzegorz
od razu otworzył SMSa. Po chwili ujrzał treść:
„Nie, jeszcze się
nie wybudziła."
Grzegorz widząc
to, pomyślał:
„I co ja
narobiłem? Gdybym uważał, nigdy by do tego nie doszło..."
[...]"
~1. Już się
bałem, że nie będzie literówek. Normalnie zacząłem tracić wiarę w chujowe opka.
2. Przestań
dramatyzować, mośku. To nie była twoja wina, że ci hamulce wykitowały, tylko
aŁtoreczki.
3. Przeszedłeś
już około ośmiu tysięcy dwustu dziewięćdziesięciu trzech kilometrów. Mówię
około, bo Google Maps nie ma trasy pieszej z Warszawy do Botswany. Wbrew
pozorom ja umiem korzystać z Google, nie to co ty.
4. Andromeda się
nie obudzi, bo to jej książę w białym Mercedesie ma ją wybudzić.~
~*Książę w białym
Mercedesie. Zajebiście w chuj. xDDD*~
~Nowa wersja
księcia na białym koniu. :D~
~*Ja to bym
chciała księcia w białej lokomotywie...*~
*No ja jebe, a ta
znów o pociągach. -_-*
~*;""D*~
~A pamiętasz jak
cię wczoraj łeb napierdalał, a pociąg cholernie hałasował? ;DDD~
~*JAPA.*~
~;"""""D~
87. "Rozdział XX
– Na Pustyni Kalahari."
~Dobrze, że
rozdział nie nazywa się "Na Pustyni Kalahari Desert", bo kurwnąłbym
ze śmiechu. xDDD~
~*Jak widać, nie
byłam AŻ TAK upośledzona.*~
*CUD! *.**
~*SEBASTIAN! x""D*~
*:D*
88. "[...] Gdy
tam był, jak to na pustyni, było pusto, piaszczysto i gorąco. [...]"
~*Zdziwiłabym
się, gdyby za dnia było tam minus dwadzieścia stopni.*~
~Po opkach można
się wszystkiego spodziewać. Zważywszy na to, że kiedyś nie robiłaś researchu.~
*Czy ty o niej
wiesz WSZYSTKO?! ;_;*
~Hehe :D~
*;
;*
;___;
~*Ta emotka już
zawsze będzie mnie rozpierdalać. xDDD*~
*;"D Nie,
ale serio, ty wiesz o niej WSZYSTKO?!?!?!*
~Co chcesz,
jestem z nią już ponad sześć lat.~
*;
;*
; ;
;____;
~*JEZU
xDDDDDDDDDDDDDDD*~
*:D*
89. "W
połowie drogi przez Pustynię Kalahari, Grzegorza zaczęło dręczyć pragnienie.
Niestety, nie miał on przy sobie żadnej wody, a jak wiadomo na pustyni nie ma
żadnych zbiorników wodnych, chłopak zaczął męczyć się z pragnieniem. Na dodatek
w pewnym momencie, z gorąca, Grzegorzowi zrobiło się po prostu słabo. Jako iż
nie chciał on zemdleć, wyjął z kieszeni jakiś papier, który wziął na wszelki
wypadek i zaczął się nim wachlować. Niestety, nie pomogło mu to. Po parunastu
minutach, Grzegorzowi zrobiło się naprawdę słabo, przez co zemdlał..."
~To drugie
zdanie, jak w sumie całe opko, jakoś tak sensu nie ma.~
~*A poza tym,
wiadomo skąd wziął się ten papier. W ogóle, zgaduję że Grzegorz, jako rasowy
debil, ubrał się cały na czarno.*~
*I, oczywiście,
nie wziął wody, mimo iż z poprzedniego rozdziału można było wywnioskować, że
pamiętał iż czekała go ta pustynia.*
~Diagnoza: Debil~
*Byłbyś
wspaniałym lekarzem. xDDD*
~Wiem :D~
90. "Po wstaniu
z ziemi, sprawdził on, czy do jego torby nie dostał się piasek. Na szczęście,
nie stało się nic takiego. [...]"
~Bo inaczej
musiałby czyścić swego iPhone.~
*Skąd wiesz, że
Grzegorz ma iPhone?*
~Każdy gimbus lub
Janusz, który chce przyszpanować ilością kasy go ma. W ogóle:
"Ta benzyna
premium to jest tylko dla Januszy, którzy chcą przyszpanować tym, jaką to
zayebystom benzynem mają w baku. Nikt normalny tego nie kupuje."
~Ramoninth, 29
czerwca 2018 podczas powrotu na dworzec w Radomiu.~
~*Taka prawda.
:D*~
*Slade kupuje
czasem benzynę premium.*
~Ale to dziwny
człek jest.~
*W sumie...*
91. "Jednak,
Grzegorzowi nie udało się wyjść z Pustyni Kalahari przed zmierzchem. Do
kolejnego miejsca jego podróży chłopak doszedł następnego dnia. Miejscem tym
było Gaborone. [...]"
~*Gaborone? A to
z kolei co? <Sprawdza> A, stolica Botswany. Okej.*~
*Nie ma to jak
przyszpanować nazwami.*
~Jak Janusz
benzyną premium.~
~*GRZEGORZ!
x""DDD*~
~No co? ;"D~
92. "[...] „Oj,
muszę uważać. Ten most wygląda tak, jakby miał mi się zaraz na łeb zawalić..."
Po czym ruszył on
w drogę."
~*Ja w tym
momencie już definitywnie włączyłabym Google Maps.*~
~Każdy z
funkcjonującym mózgiem by to zrobił, ale Grzegorz nie ma mózgu, tylko iPhone
pływającego w benzynie premium.~
*Czy ty nadal
będziesz nakurwiał o tej benzynie premium? xDDD*
~Da. Podobał mnie
się ten cytat. xDDD~
~*:D Ale dobra,
przerwa, bo kurwica mnie weźmie od tego opka.*~
~Bogu dzięki.~
93. "Jednak
w pewnym momencie, gdy Grzegorz przechodził pod mostem, usłyszał taki dźwięk,
jakby ten zaczął walić mu się na głowę. Chłopak natychmiast spojrzał nad
siebie. [...]"
~*Boże, co za
debil. Ja w tym momencie spierdalałabym, nie patrząc nad i za siebie. -.-*~
*Ale wiesz,
licznik słów.*
~*A, no tak.
;=;*~
94. "Po
godzinie od tego zdarzenia, Grzegorz obudził się. Gdy otworzył oczy, poczuł, że
na jego nogach coś leży. Kiedy zaś uniósł głowę, ujrzał, że jego nogi są
przygniecione przez części mostu. Chłopak od razu zaczął próbę wydostania się
spod gruzów. Po parunastu minutach, gdy tracił on już nadzieje na uwolnienie,
udało mu się wydostać spod gruzów mostu.
Po znalezieniu
się na drodze, chłopak podniósł się z ziemi i ruszył w dalszą drogę..."
~Trochę nie
ogarniam ostatniego zdania tego fragmentu.~
~*Nie tylko ty.
Poza tym, on powinien mieć rozjebane nogi do tego stopnia, że nie mógłby się
podnieść.*~
*Ale wtedy nie
mógłby uratować swojej Mary Sue.*
~*Ja jebe,
dlaczego kiedyś byłam taka niedojebana? -___-*~
~Każdy taki był,
ale ty to szczyt wszystkiego.~
~*Wiem ;=;*~
95. "Rozdział
XXII – Helikopter – widmo i meteoryty."
*Ja jebe, znowu
to samo? Nie można było dać czegoś oryginalniejszego?*
~*Jeszcze cztery
rozdziały do końca, pewnie kończyły mnie się pomysły. A, jak wiadomo, ja kiedyś
pisałam opka na szybko.*~
*Nie mogłaś się
choć trochę postarać?*
~Czego ty
wymagasz po dawnej Ramoninth?~
*A, no tak. -.-*
96. "[...] Gdy
się już tam znalazł, przypomniał sobie, że jest już coraz bliżej Oceanu
Arktycznego. Uśmiechnął się on do siebie i pomyślał:
„Jeszcze tylko
trochę..."
Po czym ruszył w
dalszą drogę."
~*Ja tam się nie
cieszę, bo już niedługo wybudzisz tę pizdę całkowitą.*~
~I kolejna opcja
do zakończenia. Na końcu mogłoby się okazać, że płyn nie działał i Andromeda
pozostała w śpiączce do końca życia, co załamałoby Grzegorza jeszcze bardziej.
Tyle opcji, a ty szłaś po linii najmniejszego oporu.~
~*Niestety...*~
97. "Jednak, po
godzinie drogi, Grzegorz ujrzał jakieś lotnisko na którym w odpowiednim miejscu
stał jakiś helikopter. Chłopak postanowił polecieć tym helikopterem na gapę do kolejnego
miejsca jego podróży. Podszedł on więc do niego i jako iż na lotnisku nikogo
nie było, wszedł do niego.
Helikopter był
pusty. Grzegorz, po wejściu do niego, usłyszał jak drzwi zatrzaskują się za nim
z hukiem i nie dają się otworzyć. Chłopak nie przejął się tym jednak i poszedł
usiąść na siedzeniu. Jednak, gdy już siedział, pasy które tam były, zacisnęły
się na nim bardzo mocno. Grzegorz trochę się tym przestraszył. Po chwili,
helikopter ruszył..."
~Jezu, co za
debil. Przeżył to samo z samolotem, a mimo to i tak nie próbował uciekać przez
najbliższe okno. W ogóle, co tu tyle pojazdów prawdopodobnie stworzonych przez
Sebastiana. H?~
~*Jezu, Grzegorz.
xDDD A poza tym, skąd mam wiedzieć? Nie wiem, co siedziało w głowie dawnej
mnie.*~
*Debilizm*
~*To pewne, ale
poza tym musiało być coś jeszcze, przez co tworzyłam takie gówna.*~
~Benzyna
premium.~
~**GRZEGORZ!
xDDD**~
~No co?
;""D~
98. "Po
parunastu minutach od startu, helikopter rozpędził się do takiej prędkości, do
jakiej żaden inny nie mógłby się rozpędzić. Po kolejnych parunastu minutach,
Grzegorzowi od tej prędkości zrobiło się słabo. Poczuł on, że za chwilę
zwymiotuje. Czuł on, jak jedzenie podchodzi mu do gardła. Chciał on się wyrwać
z pasów, jednak gdy się szamotał, czuł się tylko coraz gorzej. Po chwili, nie
wytrzymał on i zwymiotował na podłogę. Kiedy to zrobił, nadal czuł się słabo.
Nie miał już sił, aby się wyrywać. Jego głowa opadła bezwładnie w bok.
[...]"
*Kurwa, znowu te
opisy. ;=;*
~Idę się zabić,
zw.~
~*No w twoim
wypadku to "zw." przy tym zdaniu pasuje. xDDD*~
~Wiem :D~
99. "[...] „Chyba
jestem skazany zostać tu na wieczność...Ale nie! Nie mogę się poddać! Muszę
dostać się do Oceanu Arktycznego!"
Po tym
rozmyślaniu, przypomniało mu się, że ma w torbie długopis z wbudowanym laserem.
[...]"
~*Dobra, jednak
ten długopis pojawił się drugi raz. Cud najprawdziwszy.*~
*No w twoich
opkach to serio cud.*
~*Przestań
xDDD* :D~
100. "[...] Po
tym rozmyślaniu, zaczął on szukać drogi ucieczki. Po chwili ujrzał jakiś plecak
ze spadochronem. Wziął on więc go i założył na plecy. Po zrobieniu tego,
podszedł on do drzwi i zaczął próbę ich otworzenia. Na szczęście udało mu się
to. Po otworzeniu drzwi, wyskoczył on."
*Boże, przecież
to ten sam rozdział co wcześniej, tylko dodano później coś z meteorytami oraz
samolot został zamieniony na helikopter. -.-*
~*Brak pomysłów i
pisanie na siłę dają się we znaki.*~
*Ile jeszcze
zostało tego gówna?*
~*Nie licząc tego
rozdziału to cztery rozdziały.*~
~Jakoś to
przeżyjemy, ale będzie ciężko.~
101. "[...] O
dziwo, przez całą drogę Grzegorzowi udało się ich unikać."
~*Tych
meteorytów, które zaczęły spadać w sensie. A poza tym, nie o dziwo. aŁtoreczka
o wszystko zadbała.*~
~Kuźwa, fajnie by
było gdyby on w końcu zginął.~
~*Mam one-shoty,
w których on ginie, ale na końcu jest wskrzeszany przez któregoś z bohaterów.*~
*Brak słów. ;=;*
102. "Tymczasem,
w Warszawie, Mateusz ciągle obserwował trasę wędrówki Grzegorza. Gdy ujrzał, że
jest on już w Johannesburgu, pomyślał:
„Naprawdę trzeba
coś zrobić. On niedługo dojdzie do Oceanu Arktycznego."
Jednak nie
wiedział on co wymyślić. Na dodatek zaczął się on niepokoić o Patryka, gdyż nie
wychodził on ze swojego pokoju od dobrych dwóch godzin. Mateusz zaczął się
zastanawiać, czy w akcie złości, nie wtargnął on na swoje życie. Postanowił
więc on pójść do pokoju Patryka i sprawdzić, czy przypadkiem się nie zabił.
Kiedy już tam
doszedł i otworzył drzwi, ujrzał, że Patryk spał.
„Eh...Tak się
złościł, że aż wreszcie zasnął..." – Pomyślał Mateusz, po czym wyszedł z
pokoju.
Gdy już był poza
pokojem Patryka, wrócił do swych zajęć..."
~*Inny wątek, a
co za tym idzie musiałam go wkleić w całości. Poza tym, szkoda że ten down
Patryk się nie zabił.*~
~Byłoby o jednego
idiotę mniej. No, ale nie. ;=;~
~*Wiesz, bo po co
obecni my mamy być szczęśliwi, nie?*~
~:-(~
~*W ogóle, to mam
pomysł na remake tego opka.*~
~:-)~
*Grzegorz i jego
zajebiste reakcje. xDDD*
~Wieeem :D~
103. "Rozdział
XXIII – Ponowny upadek z wodospadu."
~*Ja się zaraz
wkurwię od tej powtarzalności.*~
~Nie tylko ty.~
*Nie tylko wy.*
104. "Kilkanaście
dni po przygodzie z helikopterem – widmo i meteorytami, Grzegorz doszedł do
Lesotho. [...]"
~*Kolejne miasto,
które nie wiem, gdzie jest. <Sprawdza> A nie, to jest kraj gdzieś na
południu Afryki. OK, wyjaśnione.*~
*Szkoda, że nie
wyjaśniono jeszcze twojej głupoty.*
~Trzeba na
studiach założyć kierunek dotyczący badania głupoty. Skoro jest kierunek
związany z lifestyle coachingiem, to ten też przejdzie. xD~
*Jest taki
kierunek jak coaching? x"""D*
~*Da. xD Wiesz,
wyznacznik czy dana uczelnia to gówno. No i potem wiesz, kto jest debil i kogo
do roboty nie przyjmować.*~
*W sumie...*
105. "Godzinę po
znalezieniu się w Lesotho, Grzegorz ujrzał jakąś rzekę. Musiał się on przez nią
przedostać, gdyż była ona na trasie jego wędrówki, a chłopak wolał nie zbaczać
z drogi, gdyż mógł się zgubić i nigdy więcej nie dotrzeć do Oceanu Arktycznego.
[...]"
~Jak mnie wkurwia
to, że on nie mógł po prostu włączyć Map Google. Jeśli chodziło ci o ilość
rozdziałów, to użycie Google Maps też by je dowaliło.~
~*Ale wiesz,
byłam kiedyś niedojebana jak ci wszyscy coachowie.*~
*Nie, sorki, ale
coache to najwyższy poziom zjebania. Nie da się być bardziej zjebanym od nich.*
~W sumie racja.~
~*To kto idzie na
ten kierunek studiów? :D*~
~Sezoris~
~*JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~No co? Akurat
ten Gregory jest tak niedojebany, że pasuje. xDDD~
*To żeś dojebał. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
~Idę powiedzieć o
tym Tristitii. xDDD~
~*Jebnie ze
śmiechu. xDDD*~
106. "[...] Miał
on dwie ostatnie liny, a drewna było wokół bardzo dużo. [...]"
~*Bowiem chciał
zbudować tratwę, jak coś. W każdym razie, przynajmniej liny uczciwie mu się
kończyły.*~
*Zawsze coś. Poza
tym, pewnie kończyły się dlatego, bo nigdy więcej potrzeba zbudowania tratwy
miała się nie pojawić.*
~*Correct*~
*Jezu ;=;*
~*Wiem ;=;*~
107. "[...] Niestety,
po tych parunastu minutach, chłopak ujrzał wodospad. Zaczął on więc szukać
drogi ratunku, gdyż chciał przeżyć. Po chwili ujrzał on jakąś gałąź. Niestety,
nie udało mu się za nią chwycić. Spadł więc wraz ze swoją tratwą w dół
wodospadu. Po spadnięciu zaś, uderzył on bardzo mocno w jakiś kamień, przez co
stracił przytomność..."
~*Wiadomo, Gary
Stu nie może umrzeć, bo kto uratuje Andromedę?*~
*Zgaduję, że
Gandzia jest nieśmiertelna, przez co i tak by przeżyła.*
~*Nie jest
nieśmiertelna, ale musiała przeżyć do końca, aby Gregory ją uratował.*~
*Jest tyle koncepcji
na zakończenie...Czemu nie mogłaś napisać czegoś oryginalniejszego?*
~*Nie ten level
wtedy miałam.*~
*;=;*
~*Wiem ;=;*~
108. "[...] Po
chwili, podniósł się on z wody, sprawdził, czy nie zgubił swojej torby i ruszył
na ląd. [...]"
*Bo jakby przeżył
bez swego iPhone?*
~*W ogóle,
ciekawe jaki on miał w opkach telefon. Szkoda, że nigdy tego nie wymyśliłam.*~
*Zgaduję, że
byłby to iPhone. Skoro postacie w twoich opkach nosiły najczęściej markowe
buty, to iPhone nie mogło zabraknąć.*
~*iShit chyba.*~
*Genialnie xDDD*
~*Wiem :D*~
109. "Rozdział
XXIV – Spokojna droga."
~Boże, w końcu
chociaż jeden rozdział, który nie będzie hipernierealistyczną katorgą.~
*O, już wróciłeś?
I jak zareagowała Tristitia na twój pomysł?*
~Najpierw nie
dowierzała, że taki kierunek studiów na serio istnieje. Kiedy jej to
udowodniłem i powtórzyłem swój pomysł, pierdolnęła ze śmiechu. Teraz z kolei
zaczyna kombinować, jakby złożyć papiery na ten kierunek w imieniu Sezorisa na
najbliższą uczelnię z tym kierunkiem.~
~*Życzę jej, aby
się udało. xDDD*~
*Jebnę ze
śmiechu, jak go tam przyjmą. A Slade wyjebie Sezorisa z bazy, aby nie trzymać
tu takiego kretyna. xDDD*
~O to nam
wszystkim chodzi. :D W ogóle, Ramoninth, po co żeś go zmaterializowała?~
~*Aby było z kogo
cisnąć bekę i na kim się wyżywać. :D*~
*Zajebiście xDDD*
~*Wiem :D*~
110. "Jego
droga okazała się spokojna. Nie zdarzyło się nic niebezpiecznego. Nikt nie
szykował się do pobicia czy też zabicia Grzegorza, nikt nie szykował się do
jego okradnięcia, budynki nie waliły mu się na głowę, nie było tryliarda
meteorytów które spadałyby od tak...Grzegorz miał więc przez cały pobyt w
Porcie Elizabeth spokój..."
~Bowiem doszli
już do tego, że debili się nie wytępi i darowali sobie.~
~*Niestety,
debilizm to coś, czego jak przekonaliśmy się w FanFiction "Sąsiedzi
- 2036", w tej """odświeżonej""" wersji
w sensie, nawet śmierć nie powstrzyma.*~
~Niestety i to
jest straszne. 😱~
111. "Tymczasem,
w Warszawie, słudzy Grzegorza i Andromedy rozmawiali na różne tematy. W końcu
doszli do tematu Grzegorza i Andromedy.
- Eh...Czy
Grzegorz jeszcze żyje? – Spytał Damian.
- Nie wiadomo.
Chociaż ja w to wątpię. No ale cóż, sprawdzimy niedługo. – Odpowiedział Michał.
- No...Tak w
ogóle, to wiecie, kiedy Andromeda się wreszcie wybudzi? – Spytał Paweł.
- Pewnie dopiero
wtedy, kiedy Grzegorz odnajdzie ten płyn, czyli teoretycznie nigdy. –
Odpowiedział Piotr
- Ale jest
jeszcze praktyka. – Rzekł Damian.
- A, no tak. Więc
jakaś nadzieja jest. – Powiedział Piotr.
Po tej rozmowie,
zajęli się oni swoimi sprawami..."
~Wiadomo, że nie
wybudzi się przed powrotem Grzegorza. Jej książę na białym kiblu musi ją
wybudzić.~
*KSIĄŻĘ NA BIAŁYM
KIBLU.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
~*Teraz to żeś
dojebał. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D A poza tym,
miło wiedzieć, że jego słudzy tak w niego wierzą.~
*Przynajmniej
wiedzą, czym grozi jego podróż.*
~*Zawsze coś.*~
112. "Rozdział
XXV – Zdobycie płynu i odpoczynek."
~Broń Boże, aby
mu się nie udało zdobyć tego płynu, na przykład dlatego, że mogłoby się okazać
iż to był fake. O, kolejny pomysł na zakończenie. Wystarczyło trochę pomyśleć,
a nie myśleć kliszowo.~
~*Trzynaście lat
to jeszcze nie ten level był.*~
*Było ściągnąć
cheaty z Torrentów.*
~Genialna rada
dla kogokolwiek. xDDD~
*Co nie? :D*
113. "Po
kilkunastu dniach od znalezienia się w Porcie Elizabeth, Grzegorz doszedł do
końca miasta. Kiedy tam był, ku swojemu szczęściu, ujrzał, że znajduje się
przed Oceanem Arktycznym. Po chwili zaś, chłopak mimo tego, że ocean był
głęboki, na dnie, ujrzał strzykawkę z płynem. Po chwili zaś, kątem oka ujrzał
obok siebie jakiś helikopter oraz skrzynię z jakąś kartką na wierzchu.
„TAK! Nie będę
musiał wracać na piechotę! A tą skrzynię sprawdzę za chwilkę..." –
Pomyślał Grzegorz.
Po tym
rozmyślaniu, postanowił wskoczyć do wody i wziąć strzykawkę."
~*Ocean Arktyczny
na jebanym południu. Na południu jest Ocean Południowy, kurwa jebana mać.*~
~Wiecie, po co
research. A poza tym, byłaby nieziemska beka, gdyby w tej skrzyni był sprzęt do
nurkowania. xDDD~
~*Chyba tam tego
nie było, ale jebłabym ze śmiechu wtedy. xDDD*~
*Nie tylko wy.
xD*
~A poza tym,
leniu, skoro dałeś radę dojść do Oceanu Południowego, bo Arktyczny jest bardzo
wyżej, pieszo, to dasz radę dojść na piechotę do Warszawy.~
~*Chciałbyś
trzydzieści sześć rozdziałów?*~
~Nie było tematu.
;_;~
114. "[...] Po
parunastu minutach był koło przedmiotu. Podniósł on więc go i szybko schował do
torby, po czym zaczął płynąć ku górze. Niestety, w połowie drogi, chłopakowi
zaczęło brakować powietrza. Czuł on, że zaraz zemdleje. Nie poddał się jednak.
Był zbyt daleko, aby się poddać.
Niestety, gdy był
niedaleko wypłynięcia na powierzchnię, skończyło mu się powietrze. Chłopak
czuł, że za moment zemdleje i zacznie opadać na dno. Bardzo ciężko mu się
płynęło, mimo iż nie ciągnął on za sobą nic. Słyszał również swoje bardzo słabo
bijące serce. Czuł on również, że jego siły zdążyły się już wyczerpać. Oczy mu
się same zaczęły zamykać. Po chwili, zemdlał on i zaczął opadać na dno..."
~Co za debil
wskakiwałby do oceanu z torbą? A poza tym, jakim cudem on dopłynął na dno w
jebane parę minut? ;=;~
~*Poza tym, jak
to nie taszczył za sobą nic? A ta torba to co? Reklamówka z Biedronki?*~
*I te opisy. ;=;*
~*Czemu ja kiedyś
lubiłam je pisać? ;=;*~
~Nie wiem, ale
teraz my musimy się z tym użerać. ;_;~
115. "[...] „Ktoś...Ktoś
mnie musiał wyciągnąć...Ale kto...Tu nikogo nie ma..." [...]"
~aŁtoreczka cię
wyciągnęła, idioto.~
~*Chciałabym, aby
on się tam utopił.*~
~Każdy by tego
chciał, ale to byłoby zbyt piękne, aby było możliwe.~
~*Niestety :-(*~
116. "[...] Chłopak
podszedł więc do skrzyni która była niedaleko helikoptera i podniósł kartkę.
Kiedy to zrobił, zaczął czytać. Na papierze był bowiem tekst:
„Jeśli udało ci
się zdobyć strzykawkę, to gratuluje. Nikomu przed tobą się to nie udało. W
skrzyni zaś jest jedzenie i picie, gdyż wiem, że po podróży możesz być
zmęczony. Helikopter zaś jest dla ciebie, abyś szybko mógł wrócić do domu.
;-)"
[...]"
~No oczywiście,
bo nasz Gary Stu musiał być pierwszym człowiekiem na świecie, któremu by się to
udało. No gratuluję. ;=;~
~*Poza tym, ja
bym nic mu nie zostawiała. Niech o głodzie i pragnieniu wraca do Warszawy, a
co. Skoro jest idealny, to i tak przeżyje.*~
*Każdy z
funkcjonującym mózgiem by tak zrobił.*
117. "Następnego
dnia, gdy chłopak obudził się, poszedł do kabiny pilota, usiadł na siedzeniu,
zapiął pasy i ruszył w drogę do domu..."
~*Bowiem, jako iż
poprzedniego dnia był zmęczony, jebnął się spać, jak coś. Poza tym, jakim cudem
on umiał prowadzić helikopter?*~
~Kolejna rzecz,
która pojawiła się z dupy. I ty, Ramoninth, uważałaś kiedyś, że te postacie
były realistyczne?~
~*Da ;_;*~
~Jezu ;=;~
118. "Tymczasem,
słudzy Grzegorza i Andromedy rozmawiali na różne tematy. Po chwili zaś,
usłyszeli dźwięk otwierających się drzwi. Po kolejnej chwili, przez uchylone
drzwi ujrzeli Grzegorza. Po minucie zobaczyli, jak wyciąga on ze swej torby
strzykawkę z płynem.
- Jednak wrócił i
zdobył ten płyn... - Powiedział szeptem Damian.
- No...On to ma
szczęście... - Rzekł również szeptem Michał.
Po tej rozmowie,
wrócili oni do swych zajęć..."
~*Jakby
kompletnie nic się nie stało. Poza tym, to nie szczęście. Wasz pan to Gary Stu
po prostu.*~
~Poza tym, jakby
nie zdobył tego płynu, to doświadczylibyśmy oryginalności, a to jest zbyt
zajebiste jak na level, który wtedy miała Ramoninth.~
*Ja bym Grzegorza
wysłał na ten kierunek coachingowy. XD*
~*On jest taki
głupi, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby to studiował. Chociaż nie, w dwa tysiące
czternastym roku coaching nie był taki popularny, zważywszy na to, że ten
kierunek studiów jest stosunkowo nowy i spotkałam się z nim tylko w wypadku
jednej, warszawskiej uczelni.*~
~Miło, że uczelnie
wychodzą naprzeciw oczekiwaniom studentów. Źle, że studenci mają chujowe
oczekiwania.~
*Ale hej,
Sezorisa będzie gdzie wysłać.*
~Weź. xDDD~
~*Czekam, aż Tri
się uda go tam wysłać. X"DDD*~
*Nie tylko ty.
xDDD*
~Nie tylko wy.
x"D~
119. "[...] „Za
chwilę Andromedo się obudzisz..." – Pomyślał Grzegorz podchodząc do
dziewczyny.
[...]"
~A wtedy...( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~
~*No ależ
oczywiście, leniaczy zabraknąć nie mogło. -.-*~
~Bez nich analiza
nie byłaby taka sama. xDDD~
~*Idź się lecz,
zjebie. xDDD*~
~Na chuj? :D~
120. "[...] Po
kolejnej chwili otworzyła ona oczy. Kiedy to zrobiła, ujrzała nad sobą
Grzegorza."
*Grzegorz, ty
debilu. Ledwo się obudziła i już ma paść na zawał ze strachu? Weź ty się
odsuń.*
~*Byłbyś
najlepszym narratorem na świecie. xD*~
*Wiem :D*
~*Jakbyście ty,
Grzegorz i Vega wydali książkę, przed wydaniem wydawnictwo jebłoby ze śmiechu.
xDDD*~
*~:D~*
121. "[...]
W tym momencie Grzegorz zaczął jej opowiadać o wszystkim, co zdarzyło się przed
jego podróżą i podczas podróży. Opowiadanie ze szczegółami zajęło mu godzinę.
Gdy skończył, Andromeda spojrzała na Grzegorza zaskoczonym wzrokiem. Po chwili
ciszy, powiedziała:
- Szedłeś tyle
kilometrów, ryzykowałeś zdrowiem i życiem, tylko po to, aby mnie obudzić?
- Tak. Bez ciebie
jest tak smutno i cicho...A poza tym nie mogłem pozwolić, abyś obudziła się nie
wiadomo kiedy, lub w ogóle... - Odpowiedział Grzegorz.
Po tych słowach,
nastała cisza. Dziewczyna nadal patrzyła na Grzegorza zaskoczonym wzrokiem. Po
chwili zaś, przytuliła ona Grzegorza i powiedziała:
- Tak bardzo ci
dziękuję...Nie wiem jak mogę się odwdzięczyć...
- Oj, nie
musisz...To tylko dla twojego dobra... - Rzekł Grzegorz.
[...]"
~*Tak, Andromedo,
też nie możemy się nadziwić jakim to debilem trzeba być, aby chcieć wybudzić
takiego pojeba jak ty.*~
~Wkurwiłbym się,
jakbyś walnęła przy jego opowieści streszczenie tego, czego doświadczyliśmy w
poprzednich rozdziałach.~
~*Weeeź. Myślisz,
że chciałoby mnie się to pisać?*~
*Po aŁtoreczkach
nigdy nic nie wiadomo.*
~*Cieszcie się,
że nie waliłam na każdym kroku zdjęciami.*~
~Nie strasz. ;_;~
~*Właśnie*~
122. "Gdy zaś
emocje opadły, dziewczyna wstała z łóżka i wraz z Grzegorzem zajęli się swoimi
sprawami. Od teraz ich życie wyglądało już normalnie i nie miało tego typu
problemów..."
*Jakby NIC A NIC
się nie wydarzyło. Powinni ze sobą dłużej pogadać, bo w końcu nie widzieli się
i nie rozmawiali ze sobą bardzo długo.*
~*To opkowe
pierdoły, czego od nich wymagasz.*~
~Kurwa,
Sebastian, znowu napierdalasz w tego Shifta? xDDD~
*Chcę coś
napisać, ale mózg mnie się zaciął. xDDD*
~*Genialnie. xD*~
*:D*
123. "KONIEC"
~*Najpiękniejsze
słowo w całym opku. ;"-)*~
~Bogu dzięki, to
w końcu koniec. Myślałem, że nigdy tego nie zanalizujemy.~
~*W końcu byśmy
to zanalizowali, ale to opko i mnie zaczynało się nudzić.*~
*Dobrze, że już
po wszystkim.*
~*No nie do
końca. Jeszcze format i wywody końcowe.*~
*Japa i nie psuj
dnia.*
~*;"D*~
______________________________________________
Woah, nareszcie
skończyliśmy tę analizę. Pisanie jej zajęło mi chyba około tygodnia, jak nie
więcej. Po prostu to opko było takie nudne, że nie chciało się go analizować.
Dobrze, że przynajmniej rozdziały tego shitu były krótkie, to męka nie była aż
tak długa. Ogólnie chyba następna analiza to będzie analiza jakiegoś one-shota,
abyśmy nie musieli się aż tak męczyć z następnym opowiadaniem rozdziałowym. W
każdym razie, bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do naszych wywodów
końcowych:
~*W tym opku
najbardziej wkurwiały mnie hipernierealistyczności oraz nieludzkie reakcje
bohaterów. Zacznijmy od braku realizmu. No, bo dajmy na to jakim cudem Grzegorz
przetrwał kilka tygodni bez snu? W końcu rekord wynosił jedenaście dni, a sam
Gregory nie miał zaawansowanej bezsenności, żeby mógł przetrwać nawet pół roku
bez snu. Poza tym, jak on przeżywał takie sytuacje jak na przykład lot na
skrzydle samolotu, spadnięcie z niego do wody czy na ziemię, pyrgnięcie przez
meteoryt i tak dalej? Przecież to powinno go dawno zabić, bo niemożliwe jest
przeżycie czegoś takiego. No, ale że to jest Gary Stu, to może ma jakieś
wytłumaczenie tego fenomenu. To właściwie tyle z hipernierealistyczności, które
zapamiętałam. W opowiadaniach powinno się tego unikać, szczególnie że to działo
się w naszym świecie. Brak realizmu tylko szkodzi opowiadaniu, bo przez to
czytelnik prawdopodobnie porzuci historię po dwóch rozdziałach, a nie o to nam
chodzi.
Kolejną kwestią
do poruszenia są nieludzkie reakcje bohaterów. No, bo na przykład Grzegorz
wrócił z wyprawy życia z płynem, którego nikt wcześniej nie mógł zdobyć. Jak
zareagowali jego służący? Tylko zauważyli ten fakt i wrócili do codziennych
zajęć. Albo Grzegorz zauważył, że już niedługo dojdzie do Oceanu Południowego,
gdyż ten ocean otacza Antarktydę i jak zareagował? Po prostu to zauważył w
jednym czy dwóch zdaniach i tyle. Zero głębszych przemyśleń. Lub wydostał się z
pociągu widmo i co? Zero głębszej reakcji. Takich sytuacji było jeszcze więcej,
ale nie będę ich wszystkich wymieniała, bo to nie ma sensu. Jako iż historia
rozgrywa się w naszym świecie, to powinno się tworzyć bohaterów tak, jak my
zostaliśmy stworzeni. W takich sytuacjach powinno być więcej głębszych
przemyśleń. Ja wiem, że opowiadanie jest prowadzone w narracji trzecioosobowej,
a ta skupia się w głównej mierze na akcji, ale przemyślenia też powinny być
choćby po to, aby czytelnik mógł się utożsamić z bohaterami.*~
*W tym
opowiadaniu denerwowało mnie to, co Ramoninth oraz bohaterowie i długość
rozdziałów. Zacznijmy od postaci, gdyż co do nich mam najwięcej do
wypowiedzenia. Było ich dziewięciu i każdy w jakiś sposób dawał się we znaki.
Zacznijmy od Grzegorza, gdyż to on był tutaj głównym bohaterem, co było
przynajmniej oryginalne. Jest on cholernym przykładem Gary'ego Stu, mimo iż z
tego co wiem, to nie było w planie. Przeżył tyle sytuacji, które powinny go
zabić i, gdyby nie był idealny, na sto procent to by się stało. Po prostu przez
wyidealizowanie go, czytelnika zaczynał wkurwiać, bo po prostu powodował więcej
szkód na realizmie niż pożytku. Nie został również jakoś porządnie
scharakteryzowany. Wiadomo o nim tylko tyle, że obwiniał się za wprowadzenie
Andromedy w śpiączkę, ale ujawniało się to tylko w prologu i przy tych
momentach z SMS-ami, gdy dowiadywał się, że jego przyjaciółka jeszcze się nie
wybudziła. Po prostu czytelnik nie mógł się z nim utożsamić oraz z powodu jego
idealności zaczynał go nienawidzić, a nie o to chodziło.
Drugą postacią do
zjechania jest Andromeda. Wiadomo, nie mogła się pojawiać za często, skoro była
w śpiączce, jednak właściwie w ogóle nie została wspominana. Pojawiła się
jedynie w prologu oraz w ostatnim rozdziale, gdy wybudził ją Grzegorz, no i
jeszcze w tych SMS-ach pomiędzy Grzegorzem i Damianem. Ogólnie mogłaby się
pojawić częściej, na przykład w różnych wspomnieniach Grzegorza dotyczących
wspólnych chwil, które spędzili gdzieś tam w przeszłości. Ogólnie mogłaby się
pojawić też w którejś z tych możliwości zakończeń:
A. Grzegorz w
czasie drogi nad Ocean Południowy umiera w jakichś tam okolicznościach. Po na
przykład kilku miesiącach wybudza się Andromeda i słudzy jej mówią, po co
wyruszył Grzegorz. Dziewczyna próbuje dodzwonić się do swego przyjaciela, aby
powiedzieć mu, że już się wybudziła i żeby zawrócił, jednak ten nie odbiera, bo
w końcu jest martwy. Po półtora roku, gdy ten nie wraca, ona i słudzy dochodzą
do wniosku, że Grzegorz musiał na sto procent umrzeć. To załamuje Andromedę,
mimo tego iż w pewnym sensie się dla niej poświęcił. Od teraz ona oraz jej
słudzy muszą nauczyć się żyć bez Grzegorza.
B. W pewnym
momencie, Grzegorz postanawia się poddać i zawrócić, gdyż uważa, że w końcu nie
wie jak działa ten płyn i czy na sto procent nie zabije on Andromedy. Jednak,
kiedy wraca w kierunku Warszawy, dzwoni do niego Damian i obwieszcza, że jego
przyjaciółka zmarła niedawno. To załamuje go jeszcze bardziej i nawet po
powrocie do domu nie może się z tym pogodzić oraz obwinia się o to, że to on
doprowadził do śmierci Andromedy. Słudzy wspierają go w tych trudnych dla niego
chwilach, ale to nic nie daje i w pewnym momencie Grzegorz albo popełnia
samobójstwo, albo chociażby wpada w głębszą depresję niż dotychczas i chociażby
trafia do psychiatryka.
C. W którejś
chwili, gdy Grzegorz zmierza w kierunku Oceanu Południowego, dzwoni do niego
Damian lub Andromeda, to już do wyboru, z informacją, że Andromeda się
wybudziła. Grzegorz oczywiście po uzyskaniu tej informacji zawraca w kierunku
Polski, jednak w czasie drogi obwinia się też o to, że nawet nie mógł
udowodnić, iż potrafi wybudzić swoją przyjaciółkę. Jednak, po odpowiednim
czasie, gdy dochodzi do domu, w drzwiach zastaje Andromedę i okazuje się, że ta
jest mu wdzięczna za to, że ten był w stanie poświęcić wszystko, aby ją
uratować, więc ostatecznie niczego nie stracił.
D. Kiedy Grzegorz
dochodzi do Oceanu Południowego, po wyłowieniu strzykawki z płynem oraz
powrocie do domu, przekonuje się, że płyn jako iż leżał tam bardzo długo,
obecnie już nie działa i Andromeda zostaje uśpiona. Może się też okazać, że
przez tak długi czas stał się trucizną i zabija on dziewczynę. Przez to,
Grzegorz popada w depresję, gdyż nie może sobie darować tego, że jego
przyjaciółka umarła z jego winy. Słudzy próbują przywrócić go do normalnego
stanu, niestety depresję Grzegorza potęguje pogrzeb dziewczyny. Reszta może się
skończyć jak w propozycji B.
I to mogłoby
sprawić, że Andromeda pojawiłaby się więcej niż dwa razy plus wspomniane kilka
w SMS-ach. Dzięki temu czytelnik mógłby zacząć jej współczuć, co prawdopodobnie
było w zamierzeniu, gdyż na chwilę obecną to nie jest możliwe.
Dawid, Patryk i
Mateusz wkurzali mnie z tego samego powodu, więc ich zjadę w tym samym akapicie
aby zbędnie nie przedłużać. Chodzi o to, że ich wątki nie zostały jakoś
rozwinięte. Tak, niby się pojawiali, ale tylko na chwilę, przez co czytelnik
nie mógł się w żaden sposób z nimi utożsamić. W końcu Patryk i Mateusz mieli
zostać polubieni, a Dawid znienawidzony, ale w ich wypadku to nie było możliwe.
Dawid, jak zwykle, nie miał sprecyzowanego motywu dlaczego chciał zabić
Grzegorza, a Patryk i Mateusz nie mieli powodu, aby przeszkadzać Grzegorzowi w
drodze ku wybudzeniu Andromedy. Wiadomo, skoro ona też chciała zniszczyć świat,
to była niebezpieczna, ale Grzegorz nawet bez niej mógłby kontynuować swoje
marzenie. W dodatku nie mieli oni sprecyzowanych charakterów. Znaczy widać
było, że Patryk był nerwowy, a Dawid był porywczym psychopatą, z kolei na
przykład Mateusz był spokojny, ale tylko tyle. Ich charakter nie był dogłębnie
stworzony, więc po prostu nie można się z nimi było utożsamić oraz nie byli
realistyczni, co tylko szkodowało.
Ostatnimi
postaciami do zjechania są słudzy Grzegorza i Andromedy. Pojawili się oni tylko
na początku, na końcu oraz chyba w dwóch czy trzech rozdziałach w jednym
akapicie, gdy ze sobą rozmawiali. Przez to, mimo iż byli postaciami
epizodycznymi i tak nie dało się z nimi utożsamić. Również nie mieli
zdefiniowanego charakteru, szczególnie że ich dialogi trwały mega krótko. Nawet
jeśli byli postaciami epizodycznymi, powinien być im stworzony charakter. W
końcu z każdym z bohaterów czytelnik powinien mieć możliwość się utożsamić,
nawet z postaciami epizodycznymi. Bohaterów powinno się tworzyć tak, jak
stworzeni są ludzie, szczególnie jeśli akcja opowiadania dzieje się w naszym
świecie.
Ostatnią kwestią
do zjechania jest długość rozdziałów. Znaczy nie mam nic do krótkich
rozdziałów, jeśli nie da się napisać dłuższych. Jednak, w wypadku tego
opowiadania, to po prostu przesada. Według mnie, rozdziały w opowiadaniach
przygodowych powinny mieć minimalnie dwie lub trzy strony, aby można było
zmieścić odpowiednią ilość akcji. Tutaj, przez ich długość, było widać, że
zostały pisane na siłę, a przecież nie o to chodzi w opowiadaniach. Rozdziały
powinny być ciekawe oraz bez przesady, nie aż tak krótkie, aby po prostu
czytelnik zechciał zostać z danym opowiadaniem na dłużej.*
~W tej historii
irytowało mnie to, co Ramoninth i Sebastiana oraz fabuła, a także sposób
wykorzystania narracji trzecioosobowej. Zacznijmy od fabuły. Mogłaby ona być w
porządku, bo można by stworzyć historię, w której główni bohaterowie mają
służbę oraz jakiś wspólny cel. W pewnym momencie, dwójka protagonistów mogłaby
brać udział w wypadku, który mógłby rozgrywać się pod ich domem, jednak owy
wypadek musiałby być jakiś SENSOWNY, bo ten w opku był po prostu
głupi i naciągany. Później, jako iż jeden ze sług mógłby stworzyć w domu
głównych postaci swój własny szpital, z którego pozostali domownicy by
korzystali, mogliby ich tam przenieść. Potem, gdy główny bohater by się
obudził, mógłby się dowiedzieć, że jego przyjaciółka zapadła w śpiączkę. Przez
to, obwiniałby siebie o zaistniałe wydarzenie oraz nie mógłby odejść od
dziewczyny, gdyż chciałby być przy niej w momencie jej obudzenia. Jednak ta by
się nie budziła, a protagonista zacząłby szukać informacji jak ją wybudzić. No
i w jakiś SENSOWNY I DOBRZE WYTŁUMACZONY sposób mógłby
dowiedzieć się o tym płynie, który z jakiegoś SENSOWNEGO I DOBRZE
UARGUMENTOWANEGO powodu leżałby na dnie Oceanu Południowego, gdyż tak
nazywa się ocean otaczający Antarktydę. No i po dowiedzeniu się, przygotowałby
się on na długą, pieszą podróż i pod osłoną nocy wyruszyłby w drogę.
Następnego dnia
zniknięcie ich pana odkryliby służący. Szukaliby długo protagonisty, aż w końcu
w jakiś SENSOWNY sposób dowiedzieliby się, gdzie ich pan
mógłby się podziać. Nie wierzyliby w powodzenie jego celu, ale jednocześnie
mieliby nadzieję, że wróci żywy. Tymczasem, Grzegorz mógłby mieć jakieś
ciekawsze przygody niż to, co zaserwowało nam opowiadanie oraz musiałby się
zmierzyć z Patrykiem i Mateuszem, którzy z jakiegoś SENSOWNEGO,
REALNEGO I DOBRZE WYJAŚNIONEGO powodu chcieliby mu przeszkodzić w
drodze do wybudzenia jego przyjaciółki oraz Dawida, który z SENSOWNEGO
I WYJAŚNIONEGO W NORMALNY SPOSÓB powodu chciałby zabić swego brata. Co
do zakończenia, to można by wybrać jedno z zaproponowanych przez Sebastiana,
aby było oryginalniej niż tylko to, że główny bohater zdobył płyn i wybudził
swą BFF. I to by było ciekawsze niż to, co nam zaserwowano!
Kolejną kwestią
do omówienia jest sprawa wykorzystania narracji trzecioosobowej. W tym wypadku
nic do niej nie mam, bo podejrzewam, że narracja pierwszoosobowa zostałaby
wykorzystana w tak chujowy sposób, w jaki została wykorzystana w tych
wszystkich FanFiction do uniwersum serii stworzonej przez SlaviaConsesiao.
Jednak, tutaj akcja w głównej mierze skupiała się na przygodach Grzegorza.
Znaczy raz na jakiś czas pojawiał się wątek Patryka i Mateusza oraz sług
Grzegorza i Andromedy, jednak to zostawało wykorzystywane baaardzo rzadko. A w
końcu narrator trzecioosobowy jest wszechwiedzący, więc akcja powinna skakać z
wątku Grzegorza, do wątku sług jego oraz uśpionej Andromedy, to do wątku
Patryka i Mateusza, aż do wątku Dawida. Wtedy rozdziały może byłyby dłuższe i
ciekawsze, bo to co było nam zaserwowane to po prostu porażka na całej linii.
Jeśli już stosuje się któryś z trzech typów narracji, to powinno się
wykorzystywać wszystkie możliwości danego rodzaju, aby po prostu czytelnik nie
doznał wrażenia, że autor niewiele wie o wybranym typie narracji.~
Wspólnie: Ale gdyby
porządnie zaplanować tę historię i napisać ją od nowa, mogłaby być nawet fajna!
______________________________________________
Wkrótce: "Że
kurwa co? Czyli "Bomba w starej drukarni." [One-Shot]"
~*Jesteś z siebie
dumny, Sebastian? Zapisałeś łącznie trzy strony, dziewięć linijek i jedno słowo
dowaliłeś w ostatniej, przynajmniej według standardów Worda. ;=;*~
*O cholera.
;"D Serio?*
~*Da. Właśnie
sprawdziłam. ;_;*~
~Ja też bym się
bardziej rozpisał, gdyby ten chuj nie zajebał mi tematu z zakończeniami. -.-~
*;"""D*
~Jeb się.~
*Nie mam z kim.*
~SEBASTIAN! xDDD~
*:D A poza tym,
fajny tytuł następnego one-shota. xDDD*
~*Wiem, byłam
jebnięta.*~
~To wiadome nie od dziś.~








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^