Oceniają:
~* – Ja
~ – Grzegorz
Antychryst
Gościnnie:
/\ – Sebastian
Horodecki
To opowiadanie miało być pierwszą częścią niedokończonej nigdy serii opowiadań, która nie ma nawet drugiej części. W pierwszej części zaś, miało być o tym, że główna bohaterka, Laura Schwarz, którą możecie kojarzyć z mego sztucznego pamiętnika, dziewczyna z nadwagą, trafia na obóz odchudzający. Rodzice wysłali ją akurat na ten obóz odchudzający, bo wyczytali same pozytywne opinie o nim, co samo w sobie jest podejrzane. Jednak, ten obóz okazał się
inny, w negatywnym tego słowa znaczeniu. Miało być ciekawie, ale wyszło opko z nagromadzeniem Złych Opisów, więc będzie ciężko. Analizujemy całymi rozdziałami, gdyż fakt, jest ich dużo, ale aby odczuć prawdziwą chujowiznę tego opka, trzeba przeczytać całe rozdziały, a nie tylko fragmenty. A poza tym, Sebastian by mnie chyba zabił, gdybym nie wrzucała tu całych rozdziałów./To opko jest
piękne. :D Najlepsza bajka do snu.\
~*Kto ciebie
spłodził, do cholery? xD*~
/Ty mnie
stworzyłaś. :D\
~*Fak.*~
~Brawo,
Ramoninth, spłodziłaś największego sadystę w kraju. X"D~
~*Cicho xD*~
/;"D\
Zaczynajmy!
__________________________________________________
Bohaterowie
Bohaterka g~(~ł~)~ówna:
~*Początek
analizy, a Grzegorz jak zwykle. xD*~
~No co? Poziom
analiz trzeba podtrzymywać. :D~
Laura Schwarz
~I znowu
niemieckie nazwisko przy polskim imieniu. ;-;~
~*To ta OC ze
sztucznego pamiętnika.*~
~Jeszcze gorzej.
;=;~
Jest ona
realistycznie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzi plusy i
minusy. /Tak mają realiści, kurwa.\ Ma zwykłe poczucie
humoru. Dzieciństwo miała normalne. ~*Dobrze, że nie tragiczne, jak
każda opkowa miernota.*~ Rodzice kochali ją oraz była grzeczna. /Nie
kłam.\ W szkole była dobrą uczennicą i najczęściej miała dobre
oceny. ~*Przestań kłamać.*~ Miała paru kolegów i kilku
przyjaciół. ~Nie zmyślaj, jesteśmy w Opkolandii. Opkowe postacie nie
mają kolegów i przyjaciół, to odwieczne prawa Wszechświata.~ W
chwili obecnej ma 14/44\ lat. ~*Nie strasz. A poza
tym, nie dziwne, że była nastolatką, skoro miała trafić na obóz odchudzający
dla nastolatków.*~ Interesuje się literaturą, ~*Nie
kłam.*~ sztuką, ~Nie łżyj.~ chemią, /Po
prostu przestań kłamać.\ grafiką komputerową, ~*You're
nothing but a fucking lie.*~ matematyką ~*Nawet coś dla LeckerSweet się znalazło.*~ i
biologią. ~Zatrzymajcie tę lawinę kłamstw.~ Jej z/*w\aletami ~*Znów?
xD*~ /No :D\ ~*Won. xD*~ /Nie :D\ jest
to, że jest uczciwa, tolerancyjna, sprawiedliwa, punktualna, cierpliwa i
spokojna. Niestety, jak każdy ma swoje w/*z\ady. Jest wredna,
kłótliwa, ~*Co nie przeszkadza jej w byciu cierpliwą i
spokojną.*~ leniwa, nieśmiała, obrażalska i ufna. Z wyglądu jest wysoką dziewczyną z nadwagą.
~*
W końcu
oryginalność! ;"-)*~
/Piękna ta
reakcja. xD\
~*Wiem ;"D*~
Ma długie, czarne
i pofalowane włosy oraz niebieskie oczy. /No ależ oczywiście. ;=;\ Ma
także nos jak haczyk i małe, wąskie usta. ~Co do dzisiaj nikogo nie obchodzi.~ Na
sobie zazwyczaj nosi duże, czarne bluzki oraz dżinsy. Buty noszone przez nią
najczęściej to Venice. /Dobrze, że nie Vansy lub Converse, bo
zajebałbym.\ Ma kompleksy z powodu swojej wagi, ale nic z tym nie
robi. ~Jak gimbusy w dzisiejszych czasach.~ Boi się
wojny atomowej i robaków. ~*To dokładnie tak jak ja.*~
~*I co? I to tyle
bohaterów? Pamiętam, że jest jeszcze jeden.*~
~Ale po chuj go
opisywać, c'nie?~
~*Pewnie wtedy
nawet nie planowałam, aby się pojawił.*~
/Będę musiał cię
zabić.\
~Wspaniała
rodzina. xD~
~*/;""D\*~
__________________________________________________
Fabuła
Laura Schwarz
jest osobą z nadwagą. Któregoś razu, w wakacje, rodzice postanawiają wysłać ją
na obóz odchudzający, aby zrzuciła parę kilo. /Zamiast napierdalać ją
młotkiem, aby sama schudła. No ja jebe, życie sobie utrudniają. -.-\ ~*Nikt
normalny nie traktuje tak własnego dziecka, zjebie. XD*~ /Ja bym
tak traktował. :D\ ~Jesteś pojebany. xD~ /Wiem
:D\ ~*Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę. XD*~ /:D\ W
Internecie odnajdują ofertę takowego obozu, który ~kosztuje całą roczną
pensję Andrzeja Dudy.~ trwa cały lipiec. ~*O chuj, to w
piździec drogo. xD*~ ~Wiem :D~ Czytają o tym obozie
wszystkie opinie, na oficjalnej stronie, na FanPage na Facebooku i na innych
stronach. Jako iż opinie były tylko pozytywne, uznają, że będzie to idealne
miejsce. /Mimo iż fakt, że opinie były tylko pozytywne, było
podejrzane.\ Zapisują więc swą córkę i płacą odpowiednią kwotę.
W dzień wyjazdu, odwożą córkę na miejsce zbiórki. ~*Co nie jest
niczym odkrywczym, więc po chuj o tym wspominać.*~ ~Licznik
słów.~ ~*A, fakt. ;=;*~ Jednak, kiedy dziewczyna dojeżdża
na miejsce, już po wyglądzie miejsca, w którym mieli nocować, wie że ten obóz
będzie inny niż wszystkie tego typu. W negatywnym znaczeniu słowa
"inny"... /:D\
__________________________________________________
Prolog
Witajcie. Nazywam
się Laura Schwarz. ~I z niewiadomych powodów masz niemieckie nazwisko i
polskie imię.~ Od dzieciństwa miałam nadwagę ~*Wiem, że
to jest po to, aby fabuła mogła lecieć dalej, ale i tak miło, że chociaż trochę
oryginalności tu jest.*~ ~CUD *.*~ i kompleksy z
tego powodu. Nadwaga fakt faktem duża nie była, jednak była. /Dzięki
czemu to opko ma choć trochę oryginalności.\ Lecz, byłam na tyle
leniwa, że nie chciało mnie się schudnąć. /Ja bym cię napierdalał kijem
abyś sama schudła.\ ~*Zmieniłabym ci charakter, ale kocham cię takiego, jakim
cię stworzyłam. xD*~ /Ooo... <333\ ~Jezu, z kim ja muszę
mieszkać pod jednym dachem. xD~ ~*/;""D\*~ Trwało
tak do momentu, w którym miałam czternaście lat. Wtedy wszystko się
zaczęło... /DUN DUN DUUUN!\
Otóż, kiedy
doszłam do tego wieku, rodzice postanowili wysłać mnie na obóz odchudzający. Na
początku śmieszyło mnie to, bo myślałam, że nic to nie da. ~*Chuj ci w dupę,
te obozy coś dają. Wiem co mówię, bo raz sama na takowym byłam. Pięć i pół
kilograma schudłam w dwa tygodnie, także ten.*~ Rodzice jednak
byli nieugięci. W pewnym momencie, znaleźli oni takowy obóz. Czytali opinie w
Internecie, na Facebooku czy oficjalnej stronie obozu. /Co jest
normalne, bo tak się robi.\ Wszędzie były one pozytywne, co było dość
podejrzane. /Miło, że ktoś nas rozumie.\ Mimo to,
postanowili mnie tam wysłać. ~*Debile. Ja bym wysłała dziecko na
obóz, który ma zróżnicowane opinie, bo same pozytywne lub negatywne to
podejrzane jest.*~ ~Ale opko...~ ~*A, no tak. ;=;*~ Miał
on trwać miesiąc, zaczynając od pierwszego lipca. ~*Kolejna
podejrzana rzecz. Obozy, nawet te odchudzające, podzielone są najczęściej na
cztery-pięć turnusów, aby więcej dzieci mogło pojechać, więc to niemożliwe, aby
trwał miesiąc.*~ Wpłacili więc oni odpowiednią sumę
pieniędzy. ~Chciałbym wiedzieć, ile kosztował ten obóz. Pewnie tak w
granicach tysiąc-dwa tysiące pięćset złotych, bo tyle obozy przeciętnie
kosztują.~ W dzień, w który pakowałam walizki, czyli 31 /AAA!!!
LICZEBNIK NAPISANY CYFRĄĄĄ!!!\ czerwca, podejrzewałam, że ten obóz nie
był dobrym pomysłem. Same pozytywne opinie, /Przecinek, wypierdalaj.\ zwykle
nie znaczą nic dobrego. ~Miło, że nas rozumiesz.~ Mimo to,
wiedziałam, że musiałam tam jechać. ~*W końcu rodzice pewnie
przebulili połowę swojej miesięcznej pensji, więc zajebaliby cię, gdybyś nie
pojechała.*~
Następnego dnia,
rodzice zawieźli mnie na miejsce zbiórki. ~Fajnie byłoby poznać ulicę,
z której mieli wyjechać, no ale jako iż jesteśmy w opku, to nie dziwi mnie, że
nie została podana.~ Kiedy tam byliśmy, ujrzałam, że autokar był jakiś
bardzo stary. Model w ogóle z XX /I znów.\ wieku. ~*Ja bym już
spierdalała, ale to tylko ja. W każdym razie, kolejna hipernierealistyczność.
Autokary są sprawdzane przed ich podstawieniem w odpowiednie miejsce, więc
starego rzęcha nigdy by tam nie dali.*~ ~Hipernierealistyczności już w
prologu. Dalej może być tyyylko gorzej.~ Gdy wyszliśmy, mama poszła oddać kartę
kwalifikacyjną organizatorce, a tata zapakował walizkę do autokaru. Musieliśmy
trochę poczekać, zanim pozwolili wejść tym, co tam jechali. Osoby, z którymi
miałam tam jechać, nie wydawały się miłe. Wydawały się być takimi trochę
gimbusami. /A ty to co, idealna, że oceniasz ich mimo iż nawet z nimi
nie pogadałaś?\ ~*Daruj jej, w rzeczywistości są osoby, które umieją
ocenić jacy będą inni na pierwszy rzut oka. Ja i moja mama tak mamy, chociaż
wiadomo, że czasami zdarza się, że się pomylimy.*~ /Psuja\ ~*;"""D*~ Mimo
to, po wejściu do środka, ujrzałam, /Przecinek, spierdalaj.\ że
w pojeździe wszystko było zniszczone. Zdziwiłam się, że ktoś w ogóle dopuścił
taki pojazd do użytku. ~*Mnie też to dziwi, bo nikt normalny nie
pozwoliłby na użycie takiego autokaru do przewozu ludzi.*~ Mimo to,
po tym, jak usiedliśmy na siedzeniach, poczuliśmy, że pasy automatycznie się
zapięły, jednak tak, że uciskały nam podbrzusze. /Zaczyna mnie się
podobać to opko. :D\ ~*Kurwa, no nie. No po prostu kurwa no
nie. Boże, czy ty to widzisz? x"D*~ ~Widzę, a co?~ ~*/GRZEGORZ!
x"""D\*~ ~;"""D~To było już
naprawdę podejrzanie. /Literówka już w prologu. Suuuper. -.-\ Innym
to najwidoczniej nie przeszkadzało, co mogłoby znaczyć, że są tu już któryś
raz. ~Kto normalny pojechałby na taki obóz więcej niż raz?~ ~*Wyjaśnienie
będzie pod koniec opka.*~ ~Miło, że chociaż to się wyjaśni.~ ~*To
opko jest sprzed...hmmm...Chyba dwóch lat, mimo iż mam napisane w folderze przy
dacie modyfikacji, że z zeszłego roku. Jednak w zeszłym roku chyba coś
edytowałam, bo data jest taka sama prawie dla każdego rozdziału, a pamiętam, że
tego opka nie pisałam w jeden dzień.*~ ~Zawsze coś.~ Mnie
jednak zaczynało być słabo od tego ucisku. /:D\ Powiedziałam
sobie jednak, że wytrzymam te sześć godzin jazdy. /Skąd ona wiedziała,
ile będą jechać?\ ~Moc Mary Sue.~ /A, no tak. ;=;\ Po
chwili zaś, pojazd ruszył...
/Kocham to opko.
:D\
~*No ja jebe, ty
sadysto. xD*~
/;"""D\
__________________________________________________
Rozdział
I – Początek ~*podniecania Sebastiana*~ męki.
~Jak najbardziej to byłby prawdziwy tytuł. X"D~
/:D\
~*Morda, ty
zjebie. xD*~
/;"""D\
Jechaliśmy sześć
godzin bez przerwy. To była okropna jazda. ~Okropna jak te zdania pojedyncze.~ Całą drogę pasy
mocno uciskały mi podbrzusze, przez co czułam się słabo. /:D\ Na
dodatek po około trzech godzinach było mi ciężko na pęcherzu, /:DD\ gdyż
musiałam załatwić potrzebę fizjologiczną. ~Nazywajmy rzeczy po imieniu:
Musiałaś się wyszczać.~ ~*Kultura level hard. xD*~ ~;"""D~ Niestety,
musiałam wytrzymywać to. Praktycznie nic nie robiłam, tylko siedziałam. Nie
mogłam się ruszyć, gdyż byłam unieruchomiona przez pasy. /:DDD\ Ciągle
tylko wyglądałam przez okno, bo głowę mogłam odwracać. /:-(\ ~*Ja wiem, że
masz dwa typy idealnego opka, czyli opko z zUymi opisami walonymi co kilka
akapitów lub opko, w którym wszyscy się naokoło ruchają oraz zUe opisy są
nawalone co kilka akapitów, ale to nie ten adres, ty zwyrolu. XD*~ /;"""-(\ ~*<Wzdycha>
Chyba się poświęcę i kiedyś napiszę ci jedno z twoich idealnych opek i będę
czytała ci je do snu. Co prawda miałam co innego planować w tym zeszycie, co
leży na szafce, no ale rodzic musi się poświęcać dla swych dzieci, nawet jeżeli
to zwyrole do sześcianu, bo Grzegorz też postanowił pogmerać w tworzeniu
Sebastiana. ;=; ~:D~ Japa, spierdolino. xD ~;"""D~*~ /OOOO....
<333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333
<Mocno przytula.>\ ~*Jezu xDDD*~ ~A mogłem zostawić go
takim, jaki był. XD~ /;"""D\
Kiedy
dojechaliśmy pod ośrodek, ujrzałam, że był to jakiś szpital ~psychiatryczny~. ~*Chciałbyś*~ Wyglądał on na
stary szpital psychiatryczny. ~*Fuk.*~ ~:D~ Bałam się. Mimo
to, gdy pojazd się zatrzymał, pasy automatycznie odpięły się. /:-(\ ~*Nosz...
xDDD*~ /:D\ W tym momencie, poczułam ulgę. W końcu nic mnie
nie uciskało. /;"-(\ Po wyjściu na zewnątrz i
wzięciu walizek, weszliśmy do środka.
~*Di Ent na
dzisiaj, bo już nie chce mnie się analizować.*~
/<Płacze>\
~*Nie martw się,
poczytam ci to do snu.*~
/;"-)\
~Ja spierdalam.
xD~
~*/;"""D\*~
W środku było całkowicie
biało. Recepcja również była pomalowana na ten kolor i krzątały się tam jakieś
pielęgniarki w białych kitlach. ~Wygląda jak przyszły dom Sebastiana.
xD~ /Spierdalaj, jestem normalny. xD\ ~Chciałbyś
xD~ Były tam tylko trzy przejścia. Do izolatki, ~To z kolei
będzie pokój Seby. xD~ /<Wyjmuje sierp.>\ ~Przepraszam
;_;~ /;"D\ na stołówkę i schody. Poszliśmy do
trzeciego przejścia. Kiedy weszliśmy na samą górę, przydzielono nam pokoje i
dano klucze do nich. Ja dostałam pokój jednoosobowy. ~*Przestań kłamać,
złamasie jeden. W takich miejscach nie ma pokoi jednoosobowych, bo by się
dzieciaki o nie pozabijały. Wiecie, trzeba się integrować i wkurwiać na tych
chujów, co siedzą pół godziny w łazience.*~ ~Pokój jednoosobowy to
byłby raj dla ciebie.~ ~*Wiadomix. Mogłabym chodzić spać po
dwudziestej, bez wkurwiających rozmów koleżanek, mogłabym robić co chcę, nie
musiałabym gadać o nieinteresujących mnie tematach z bandą
złamasów...Ech...Marzenia...*~ W sumie to dobrze, bo jakoś nie miałam ochoty z
nikim mieszkać. Byłam typem introwertyczki. /Ależ kurwa naturlich. ;=;\ Poza
tym i tak myślałam tylko o tym, aby pójść do toalety. Mocno bolał mnie brzuch i
czułam, że musiałam tam pójść za potrzebą. /:D\ Okazało się
też, że przed obiadem mieliśmy dwie godziny wolnego, ~*Zazdro.
Normalnie jest najwięcej godzina.*~ gdyż dojechaliśmy za wcześnie. ~*A, no chyba, że
tak.*~ /A, bo bym zapomniał. <Przytula Ramoninth najmocniej
jak się da.> Dziękujędziękujędziękujędziękujędziękuję! :***\ ~*A tobie
co?*~ /Przeczytałem pierwszą część twego planu tego idealnego
opka, co masz je dla mnie napisać. Kocham cię. <3\ ~*O. Kurwa.
x""D*~ ~Jezu, nie. xD~ /;"""D\
Po wejściu do
pokoju, zaczęłam się rozglądać. Ściany były tam białe. ~Dobrze, że nie
czarne.~ Znajdowało się tam także jedno, małe, okrągłe /zakratowane\ okienko. ~*Co to,
więzienie jest? XD*~ /No :D\ ~*Won xD*~ /Nie :D\ Pod
nim, stało dość wąskie łóżko, takie, że dało się na nim najprawdopodobniej
leżeć tylko na plecach. Leżało na nim białe prześcieradło oraz kołdra tego
samego koloru. Obok stał~o~ brązowy~*e gówno~ stolik
nocny. ~*GRZEGORZ, ty złamasie! x""D*~ ~;"D~ Naprzeciwko
wejścia znajdowała się duża, drewniana szafa. Niedaleko były drzwi do toalety.
Obok nich było wysokie lustro.
Widząc to,
postawiłam walizkę i poszłam do toalety za potrzebą. Kiedy weszłam, ujrzałam,
że toaleta była bardzo ciasna /~*Wiem, co chcesz dopisać, zboczeńcu.
Won. xD*~ ;"D\. Znajdowała się tam tylko biała
umywalka oraz lustro nad nią. Naprzeciwko był kibel, a obok niego ciasna /~*WON. x"D*~ ;"""D\ kabina
prysznicowa. Mimo to, zamknęłam drzwi i poszłam się załatwić. Kiedy skończyłam,
poczułam się lżej. ~Dobrze, że nie ma tu dokładnych opisów tego, jak
się załatwiała.~ ~*Weź nie strasz. ;_;*~ Odetchnęłam
więc z ulgą. Gdy zaś po paru minutach wyszłam, rozpoczęłam rozpakowywanie
walizki i bagażu podręcznego. Skończyłam to w dziesięć minut. /Co jest
hipernierealistyczne, bo jako iż jesteś kobietą i wyjechałaś na miesiąc,
powinnaś spakować pół domu.\ ~*Potwierdzam xD*~ /No
ty to jesteś tego idealnym przykładem. xD\ ~*Wiem
x"""D*~ Po zakończeniu, usiadłam na łóżku, wyjęłam
książkę i zaczęłam ją czytać. Musiałam odpocząć od męczącej jazdy. /:D\
Po dwóch
godzinach, skończyłam ją czytać. Akurat w momencie, w którym musiałam
wychodzić. Wzięłam więc klucz, odłożyłam książkę, wstałam i wyszłam. Po
zamknięciu drzwi, ustawiłam się na zbiórce. Gdy byli wszyscy oraz przyszedł
wychowawca, rzekł:
- Na początek
parę spraw organizacyjnych. Tutaj obowiązuje ~*całkowity obowiązek słuchania muzyki
Zardonica. Musi być słychać jego boski głos z każdego pokoju dwadzieścia cztery
godziny na dobę siedem dni w tygodniu albo będę was zamykał w izolatce, wy
zdrajcy ludzkości. A za każde powiedzenie złego słowa o naszym panu i władcy
będę was wywieszał jak flagę przez okno.*~ dieta rygorystyczna. ~Piękny
ten obóz, odnalazłabyś się tam idealnie. XD~ ~*Wiem :D*~ Jako każdy
posiłek dostajecie pół marchewki i wodę. /Ktoś tu chyba nie zna
definicji słowa "dieta".\ Oprócz tego, za
przewinienia są surowe kary. Należą do nich związywanie was i kneblowanie, a
następnie zamykanie na trzy dni w izolatce o głodzie i pragnieniu, /:D\ przykuwanie
na cały dzień do łóżka /:DD\ czy związywanie, kneblowanie i
zamykanie na dwa dni w szafie, w waszych pokojach. /:DDD\ Jest
ich wiele więcej, jednak nie będę wszystkich wymieniał. /:-(\ Całe
dnie, oczywiście tylko z przerwą na posiłki, będziemy w ruchu. Bez przerw nawet
na picie. /:DDDD\ W nocy zaś, jesteście automatycznie
przykuwani do łóżka za pomocą specjalnych pasów oraz kneblowani również za
pomocą tychże abyście nie mogli uciekać. /:DDDDD\ Im mocniej
będziecie się wić, tym mocniej pasy będą się na was zaciskać. /:DDDDDD\ Za
jedzenie słodyczy czy picie napoi gazowanych będą kary, które będą sprawiały
wam ból. /:DDDDDDD\ Jeśli będziecie się źle czuli, to mam to
gdzieś, więc do mnie nie przychodźcie. /:DDDDDDDD\ ~Kurwa,
bo nam się Sebastian podnieci, a to dopiero rozdział pierwszy. XD~ /;"D\ I
to chyba tyle. Jak coś mnie się przypomni, to wam powiem.
~*Cudowny obóz,
ale już dawno powinien ktoś zgłosić to, co się tu odpierdala, na policję.
Chociaż w sumie, na końcu opka zostanie wyjaśnione, dlaczego tak się nie stało,
więc w sumie...*~
/Jadę tam jako
wychowawca! :D\
~*Zostajesz w
domu, sadysto. xD*~
/:-(\
~*Nosz... xD*~
/;"D\
Inni, ewidentnie
ucieszyli się, gdy to usłyszeli. ~co.~ ~*Wyjaśni się na
końcu opka, do chuja, ile mam powtarzać. ;-;*~ ~A, fakt.~ Mi natomiast
zrobiło się słabo. W co rodzice mnie wpakowali. /W sumie, skąd mieli
wiedzieć, co się tu będzie odpierdalało. Przecież na sto procent im to nawet do
głowy nie przyszło.\ Mimo to, po chwili ruszyliśmy na obiad. Po wejściu
na stołówkę, ujrzeliśmy, że tam również było całkowicie biało. ~*Bowiem
paleta innych kolorów już dawno się skończyła.*~ Stoły natomiast
były przydzielone do pokoi. Ja siedziałam więc sama. ~*Ja bym się
cieszyła.*~ Gdy usiadłam, poczułam, że i tu zacisnęły nam się pasy
na podbrzuszu. /:D\ I to mocno. /:DD\ Zrobiło
mnie się trochę słabo od tego ucisku. Miałam tak, że jak coś mnie mocno
uciskało, to robiło mnie się słabo. /:DDD\ Po chwili, podali
nam pół marchewki i szklankę wody. ~Dieta tysiąclecia, top modelki
byłyby dumne.~ Mimo to, zjadłam to co nam dali i wypiłam wodę.
Następnie, potajemnie włączyłam dyktafon. ~*O którym nigdy
wcześniej nie wspomniano, więc można stwierdzić, że wziął się z dupy.*~ Kiedyś
włożyłam mu baterię atomową, /A skąd ją wzięłaś, nie wiadomo.\ a
teraz postanowiłam nagrywać nim cały obóz. Chciałam mieć dowody na to, że to
męczarnia. Gdy zaś wszyscy zjedli, pasy przestały nas krępować. /:-(\ Znów
poczułam ulgę. Po obiedzie, wyszliśmy na dwór. /Ale akcja
zapierdala...\ ~*W sumie faktycznie.*~Tam, do
19:00, /I znowu liczebnik zapisany cyfrą. Czemu mnie to nie dziwi.\ gdyż
o tej godzinie była kolacja, bez przerwy uprawialiśmy /seks\ sport. ~*No
do chuja, ledwo się człowiek odwróci, a ten zbok już zaczyna działać.
xD*~ /No co? :D\ O 19:00 byłam już półprzytomna.
Na dodatek bolał mnie brzuch, gdyż nie wypuszczali nas nawet do toalety. /:DDDD\ Po
kolacji, jako iż cisza nocna była o 21:00, poszliśmy do pokoi się umyć. Przed
pójściem, wychowawca rzekł:
~*– Pamiętajcie
o włączeniu muzyki Zardonica na pełną głośność albo rozstrzelam!*~
~Pięknie. Cudowny
obóz. xD~
~*;"D*~
- Pamiętajcie!
Jutro pobudka o 05:30!
TAK WCZEŚNIE?!
Czy go porypało?! To nawet na obozach harcerskich pobudki są później! ~*Właśnie na
obozach harcerskich pobudki chyba są o takich dzikich porach. No, ale co ja tam
wiem, harcerzem nie byłam, nie jestem i nie będę.*~ Mimo to, po wejściu do pokoju,
nie miałam siły się umyć. Umyłam więc zęby /Fuck logic.\ i
przebrałam się w piżamę. Gdy położyłam się na łóżku, poczułam, że pasy, o
których mówił wychowawca, zacisnęły się na moim ciele, a dokładniej na łydkach,
udach, brzuchu i klatce piersiowej. /:D\ Chciałam krzyczeć, jednak
poczułam, że coś zaciskało mi usta. /:DD\ Zaczęłam się więc
wić. Jednak, im mocniej i szybciej to robiłam, pasy mocniej zaciskały się na
moim ciele. /:DDD\ Gdy zaś stękałam już z bólu, zrozumiałam,
że się nie uwolnię. /:DDDD\ Zamknęłam więc oczy i po chwili
zasnęłam. ~Jakby KURWA NIC się nie stało.~ Wiedziałam, że będę
musiała stąd uciec. Tylko nie wiedziałam jak, jak przecież wszędzie nas
kontrolowali. ~*Wywołaj rewolucję na chwałę Zardonica.*~ ~Czas
cię spalić. xD~ /Still better love story than Twilight. xD\ ~*~;"D~*~ Lecz,
postanowiłam, /Przecinek, out.\ że ucieknę i, że pokażę
ludziom dowody. Postanowiłam ochronić inne dzieci, przed tym obozem. ~*Ja
bym wszystkie drące ryj w autobusie dzieci na ten obóz wysłała.*~ ~Jesteś
taka dobra. xD~ ~*Wiem :D*~ Postanowiłam również spalić
tą /*tę\ placówkę. ~Perfect plan. xD~ ~*C'nie?
:D*~Jednak, musiałam także uchronić innych, gdyż podobno ci sadyści
mieli więcej placówek... /:D\
~*Podsumujmy ten
rozdział:
– Jest
idealny do podniecenia Sebastiana.
/:D\
Japa, koniu. xD
– Jest w
chuj niepotrzebnych opisów.
– Mam dość,
spierdalam.*~
/Poczytasz mi
dzisiaj do snu?\
~*Jak będziesz
grzeczny. xD*~
~Spierdalam stąd.
xD~
~*/;"""D\*~
__________________________________________________
Rozdział
II – Pierwszy dzień.
~Jednak analizujemy dalej?~
~*Tylko ten
rozdział. Nudzę się, a muszę jakoś wytrwać do pierwszego dnia świąt.*~
~Wiem, co dostaniesz na święta, ale ci nie powiem. :D~
~*Ty chuju.*~
~;"""D~
Tego dnia,
obudziłam się o piątej. Niestety, pasy najprawdopodobniej były ustawione aby
przestały uciskać dopiero w momencie pobudki. /:D A poza tym, jak jej
to przeszkadzało, co było w sumie normalne, to zawsze mogła spać na podłodze.\ ~*Tak
logiczne rozwiązania nigdy nie przychodzą do głów bohaterom opek.*~ /Niestety.\ Chciałam
wstać, gdyż było mi ciężko na pęcherzu. /:D\ Czułam, że
zaraz załatwię się w spodnie. ~Nikogo to nie interesuje, pragnę
podkreślić.~ Mimo to, musiałam wytrzymać te pół godziny. Było
trudno, gdyż chciało mnie się do toalety, a oprócz tego pasy mnie mocno
uciskały. /:DD\ Gdy nastała piąta trzydzieści, pasy
rozluźniły się i schowały. Kiedy to nastąpiło, odetchnęłam z ulgą. /:-(\ ~*Kogo
ja stworzyłam. xD*~ /:D\ Od razu wstałam i poszłam do
toalety. Po załatwieniu potrzeby fizjologicznej, ~A mówiąc po ludzku,
po wyszczaniu się.~ ~*Jesteś taki kulturalny. xD*~ ~Wiem
:D~ umyłam zęby i ubrałam się. Po zrobieniu tego, jako iż nie
wiedziałam, kiedy jest zbiórka, założyłam buty, schowałam włączony dyktafon do
kieszeni, wzięłam klucz i wyszłam, a następnie zamknęłam drzwi. Gdy to
wykonałam, udałam się na zbiórkę. Po przyjściu wszystkich oraz wychowawcy, ten
powiedział:
- Jak zapewne
widzicie, nie ma tu waszej koleżanki, Klary. Jest to spowodowane tym, że
wczoraj ~*ściszyła o jeden procent głośności muzykę Zardonica. Ja
tam jestem za karą śmierci za takie zbrodnie przeciwko ludzkości, no ale że w
tym kraju kara śmierci jest zakazana, to zamknąłem ją w szafie. Będzie tam
siedzieć trzy lata.*~ w nocy była głośno. /Byłabyś cudowną
opiekunką na koloniach. xD\ ~*Wiem :D*~ Związałem ją i
zakneblowałem, a następnie zamknąłem w szafie w jej pokoju. Będzie tam przez
dwa dni. /Gdybym był gejem, właśnie miałbym nowego chłopaka.\ ~*Nie
no, ty sadysto jeden. xD*~ /Sama mnie takim wykreowałaś. :D\ ~*Kurwa,
to wiem. xD*~
Ten nasz
wychowawca, to jakiś psychopata! /Bardziej by pasowało, że jest
sadystą. Nie możesz wiedzieć, czy przy tym był psychopatą.\ Bałam
się sprzeciwić. Nie chciałam skończyć związana i zakneblowana w szafie lub w
izolatce albo na cały dzień przykuta do łóżka. /Ja wiem co dalej się
stanie, ale nie zaspoileruję. :D\ Mimo to, chwilę później,
ruszyliśmy na śniadanie. ~*Bowiem nic a nic się nie
wydarzyło.*~ Kiedy usiedliśmy na naszych krzesłach, znowu pasy
zacisnęły się na naszym podbrzuszu. ~Nie powinno być "na
naszych podbrzuszach"? Lepiej by wyglądało.~ ~*Opko...*~ ~A,
faktycznie. ;=;~ Miałam wrażenie, że dziś uciskały trochę
mocniej. /:D\ Po paru minutach, podano nam pół
marchewki i wodę. /Jedzenie tysiąclecia, nie ma co.\ Mimo
wszystko, zjadłam to co mi dali i napiłam się wody. ~*Raczej nie
miałaś wyboru.*~ Gdy zaś wszyscy zjedli i wypili, pasy odpięły się.
Po śniadaniu udaliśmy się na dwór. Tam, do godziny 13:00 bez przerwy
biegaliśmy. ~Ale to hipernierealistyczne. Nikt normalny nie dałby rady
biegać tyle czasu bez przerwy, a szczególnie osoby, które jak się domyślam, nie
miały jeszcze wyrobionej kondycji.~ ~*Niby tak, ale może do tej
połowy marchewki dodawali im jakieś dragi.*~ ~Mam pomysł na analizę
końcową!~ ~*Fak.*~ ~;"D~ Mimo iż byłam
prawie nieprzytomna ze zmęczenia, bałam się zatrzymać, gdyż nie chciałam trafić
do izolatki lub szafy w moim pokoju. ~Sebastian by się idealnie
odnalazł w kadrze opiekunów tego obozu. xD~ ~*Ba, Sebastian
byłby organizatorem!*~ ~W sumie fakt, to by do niego pasowało.
xD~ /:D\ ~*~Morda, sadysto. XD~*~ /;"""D\ O
godzinie 13:00, /I znowu napisane liczbą. Tak jak powyżej w sumie, ale
chuj.\ wycieńczeni, wróciliśmy do ośrodka i udaliśmy się na
stołówkę na obiad. Kiedy siedzieliśmy, na naszym podbrzuszu na nowo zacisnęły
się pasy. /Kocham to opko. :D\ ~*Wiemy xD*~ /Jednak
warto podkreślić oczywistość. xD\ Słabo mi było z bólu.
Myślałam, że zwymiotuję. /:DDD\ Kilka chwil później, podano
nam pół marchewki i wodę. Standardowo zjadłam to co mi dali i wypiłam
wodę. ~Ciekawe tylko, czy inni też widzieli te smoki na korytarzu.
Dziwne, ciekawe co mi dosypywali do żarcia, ale chuj. Trzeba było złapać
wszystkie smoki!~ ~*Piękna ta fabuła. xD*~ ~Mam coraz
więcej pomysłów na analizę końcową, a to dopiero drugi rozdział. xD~ ~*Nie.
;_;*~ ~;"""D~ Gdy wszyscy skończyli,
pasy przestały nas uciskać. /~*Japa, psycholu. xD*~ ;"D\ Wstaliśmy
więc i ruszyliśmy na kolejny wysiłek fizyczny. Tym razem podbiegaliśmy pod
bardzo stromą ulicę ~*Ulicę Szkolną w Karpaczu? To jest tortura
tysiąclecia aby w ogóle tam wejść. 0/10, nie polecam.*~ ~Magda
Gessler~ ~*JEZU, CO.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ /WAT.
x""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD\ ~Wiem
x"D~ w szybkim tempie. W połowie biegu, poczułam, że
zaczął mnie mocno boleć brzuch. /:D\ Coś uciskało mnie
w żołądku, wątrobie i jelitach. ~Pomijając podniecanie Sebastiana,
który jest zdiagnozowanym sadystą, nikogo nie obchodzą dokładne opisy tego, jak
czuła się Laura.~ ~*Teraz wiem. Kiedyś chyba nie
wiedziałam.*~ Słabo mi było. Mimo to, nie zatrzymywałam się. Bałam
się sprzeciwić. O 19:00 wróciliśmy do ośrodka na kolację. /Jakby nic
się nie wydarzyło.\ Kiedy usiedliśmy na krzesłach w stołówce,
znowu pasy mocno się zacisnęły na naszych podbrzuszach. Zemdliło mnie. ~Rzygnij.
Może będzie coś ciekawego w tym opku, tylko nie opisuj dokładnie rzygania, bo
spalę.~ Nie dość, że już którąś godzinę mocno bolał mnie
brzuch, to jeszcze teraz pasy mnie uciskały. Parę chwil później, przyniesiono
nam pół marchewki i wodę. Mimo to, zjadłam i wypiłam co mi dali. ~W
końcu miałam do złapania jeszcze sto dziewięćdziesiąt osiem smoków.~ ~*Ja
cię chyba spalę, zjebie. xD*~ ~Mam piorkinezę, lol.~ ~*No do
chuja. ;-;*~ ~;"D~ Gdy wszyscy zjedli, pasy znowu
nas puściły. Poszliśmy więc na nasze piętro i udaliśmy się do pokoi. ~Boże,
ta akcja jest nudna jak wiadomości.~ ~*Właśnie wiem. Nic
ciekawego się tu nie dzieje, ale w sumie w rozdziale trzecim będzie nieco
lepiej.*~ ~Chociaż tyle.~ Kiedy się tam znajdowaliśmy,
stękając, /( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*Tak,
Sebuś, szykuję ci idealne opko. Możesz przestać spamować tu leniaczami?
XD*~ /Wiem i za to cię kocham. :* Nie, nie mogę. xD\ ~*Grzegorz,
weź go wychowaj.*~ ~Co ja, jego ojciec jestem?~ ~*Gmerałeś mu
w charakterze, gdy zostawiłam jego opis włączony, więc TAK, MATOLE. xD*~ ~Fak~ ~*;"""D*~ /Tata!
:D\ ~No kurwa. xD~ /;"""D\ usiadłam
pod ścianą. Okropnie mocno bolał/a\ mnie /dupa. Normalnie
nie mogłam się ruszyć, Jezu Chryste, co oni mi robili.\ brzuch. ~*Pozostawmy
to bez komentarza. xD*~ /:D\ Wzięłam więc moje tabletki
na różne bóle /~*Japa xD*~ ;"""D\,
po czym wzięłam jedną, popiłam wodą, zamknęłam oczy i zaczęłam powoli ~srać~ oddychać. ~*GRZEGORZ!
xD*~ ~No co? ;"D~ Po około dwudziestu minutach,
ból stał się trzy razy mniejszy. Otworzyłam więc oczy i wstałam. /Bo
nic się nie wydarzyło.\ Następnie, wzięłam piżamę i poszłam do
łazienki. Tam, najpierw załatwiłam potrzebę fizjologiczną, a następnie
rozebrałam się i weszłam pod prysznic. Byłam cała spocona i było mi gorąco.
Kiedy się umyłam, wyszłam z kabiny prysznicowej, wytarłam się i ubrałam w
piżamę. ~Co ty, maszyna jesteś, że tak mało tu uczuć?~ ~*Szczerze
to nie wiem dlaczego w większości opisywałam jej czynności.*~ ~Pewnie
byłaś niedojebana.~ ~*W sumie...*~ Po zrobieniu tego,
umyłam zęby. Gdy skończyłam, wzięłam ubrania, wyszłam z łazienki i włożyłam je
do torby na brudne rzeczy. Jako iż byłam bardzo śpiąca, położyłam się na
łóżku. /Ty idiotko, połóż się na podłogę. Wtedy pasy nie będą cię uciskać
i nie będziesz narzekać.\ ~*Znając życie, ich wychowawca by się
skapnął i wywiesił ją przez okno jak flagę.*~ /Cudna kara. xD\ ~*Wiem
:D*~ W tym momencie, pasy zacisnęły się na tych samych miejscach,
co wczoraj. Nie wiłam się jednak, gdyż nie chciałam aby mnie mocniej
ściskało. /:-(\ Parę chwil później, zamknęłam oczy.
Następnie moja głowa bezwładnie opadła w bok, ~*To chyba nie mogło
być możliwe, skoro pasy zaciskały się też na twoich ustach, ale co ja tam wiem.
W końcu to Opkolandia.*~ a ja sama us~~*NIE. xD*~ Fak ~*;"D*~~nęłam...
~*Koniec analizy
na dzisiaj, to opko zaczyna mnie trochę nudzić.*~
~Nie dziwne, bo
mnie też.~
/No patrzcie, a
ja je kocham. :D\
~*~MORDA,
PSYCHOLU! x"D~*~
/;"""D\
__________________________________________________
Rozdział
III – Drugi dzień i pierwsza kara.
~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~
~*Początek
analizy na dziś, a temu już odpierdala. xD*~
~No co? Za dużo Wattpada. XD~
~*Ja jebe. xD*~
/Z kim?\
~*SEBASTIAN!
x"D*~
/;"""D\
Tego dnia
obudziłam się równo o piątej trzydzieści. Po otworzeniu oczu, ujrzałam, że pasy
już nie zaciskały się na moim ciele. /:-(\ Jednak, gdy obudziłam, ~Brakuje
tu słowa "się".~ w pewnym momencie
poczułam mocny ból brzucha. ~No i się kurwa zaczynają te okropne opisy.
;-;~ ~*Po co ja je tak nagminnie waliłam?*~ ~Niestety
nie wiem. ;=;~ ~*Fak. ;=;*~ Czułam, że uciskało mnie
w /dupie\ żołądku. ~Ogarnij się, niedorozwoju.
xD~ /;"""D\ Oprócz tego, trochę mnie
mdliło. ~A tylko spróbujesz wyrzygać jelita i dokładnie to opisać, to
zajebię.~ ~*Na szczęście to się nie stanie.*~ ~Dzięki
Bogu.~ Także poczułam, że spodnie od piżamy były dwa razy
ciaśniejsze. ~*No ja jebe, nikogo to nie obchodzi. ;-;*~ /Mnie
obchodzi! :D\ ~*Ty to jesteś ewenementem biologicznym, więc
morda w kubeł. xD*~ /;"D\ Kiedy spojrzałam
w dół, ujrzałam, że mój brzuch ~srał~ był większy i szerszy
niż zwykle, ~*Chwila...GRZEGORZ! x"""D Ogarnij
się!*~ ~Nie :D~ co znaczyło, że miałam wzdęcia. ~*Ja
tam nie wiem, czy one dokładnie tak wyglądają, nie znam się.*~ Było
mi duszno. /Uduś się.\ ~*Jesteś taki dobry. xD*~ /Wiem
:D\ Słabo się czułam. Czasem tak miałam (raz na ~dwadzieścia~ cztery
lata) ~*Jakim cudem to by było możliwe, skoro ma czternaście lat?
xD*~ ~Magia Opkolandii odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne
problemy.~ lecz po półtorej dnia mi przechodziło. Także kręciło
mnie się w głowie, gdy próbowałam wstać. /Najebałaś się i tyle.\ ~*Szybko
wysunięta ta diagnoza. Byłbyś idealnym lekarzem. XD*~ ~Największy
odsetek nieprzeżytych operacji. xD~ /:D\ ~*Nie
ma się z czego cieszyć, matole. xD*~ /;"""D\ Czułam,
że nie dałabym rady dziś normalnie funkcjonować. Wiedziałam, że to mogło
skończyć się izolatką, jednak w takich sytuacjach musiałam leżeć, /Ja
bym cię wywiesił przez okno jak flagę.\ ~*Pięknie. Bjutiful.
xD*~ ~Ten zapis. x"D~ ~*Wiem xD*~ bo mogłyby
mnie się zdarzać zasłabnięcia. /:D\ Położyłam więc się
na boku, podkurczyłam nogi, położyłam rękę na /dupie\ brzuchu ~Spal
się. xD~ ~*Jesteś bardzo dobrym rodzicem. X"D*~ ~Wiem.
Alicja mnie kocha. :D~ ~*Bo macie te same geny, zjebie. xD*~ ~;"D~ i
delikatnie przycisnęłam go do siebie, gdyż to trochę pomagało. Następnie
zaczęłam czekać na dalszy rozwój wydarzeń... /DUN DUN DUUUN!\
Po około pięciu
minutach, usłyszałam ~*zza okna strzały. Da fak? Zardonic zaczął rewolucję od
takiego zadupia? No, ale w końcu to bóg, więc najlepiej wiedział. Postanowiłam,
że może się do niego dołączę. Zawsze chciałam brać udział w rewolucji, której
przewodniczyłby mój pan i władca. Jeszcze wyjrzałam za okno, aby upewnić się,
czy to czasem jakieś matoły nie próbowały udawać boga Wszechświata. Kiedy się
nieco podciągnęłam i wyjrzałam za okno, ujrzałam że tam naprawdę był Zardonic!
Jezu Chryste, cud! Sam pan i władca czasoprzestrzeni się tu znalazł!
JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!
Od razu poderwałam się z łóżka i zaczęłam ubierać. Zamierzałam do niego
dołączyć.*~ ~Ta historia była ciekawsza od oryginalnego opka. xD~ ~*Wiem
:D*~ gwałtowne
otwieranie drzwi do mojego pokoju. Kilka chwil później, zorientowałam się, że
był to /Pedobear\ ~*Nie no, ty niedorozwoju społeczny. xD Masz
zakaz oglądania YouTube do osiemnastki. xD*~ /Wczoraj miałem.
:D\ ~*NO KURWA!*~ /;""""""""""D\ nasz
wychowawca, gdyż usłyszałam jego głos, który mówił:
/– Spierdalaj
z mojej ziemi!\
~Czy on się
kiedyś ogarnie? xD~
~*Chyba nie.*~
~Fak~
/:D\
– A ty co?!
Ubieraj się! Zaraz zbiórka!
- Nie
mogę...Brzuch mnie ~*mi~ boli ~*sra~...Mdli
mnie... ~*Zaraz...Kurwa mać, znowu? xD*~ ~Why not?
:D~ Duszno mi...Mam wzdęcia...Kręci mnie się w głowie, gdy
próbuję wstać...Źle się czuję... /Nadkropkozę mam...\ Chyba zwymiotuję... - Odparłam słabym g/rzejnikiem\łosem.
~
~
~*BOŻE, CO. x"""""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
/Wiem x"D\
Wiedziałam, że to
potrwa jeden i pół dnia, /Ach, ten licznik słów.\ gdyż
zawsze tak było, jednak słabo się czułam. Mogło mnie zemdlić np. w czasie biegu
i mogłabym zwymiotować lub zemdleć, /:D\ gdyż czasem i tak się
zdarzało.
W tym momencie,
chwycił mnie za włosy, /Zaczyna się! <3\ ~*Nie
xD*~ /;"D\ przygniótł do ściany,
przyciskając rękę do mojego brzucha i powodując ból nie do wytrzymania, /:D\ po
czym wyjął liny, związał mnie całą, tak, że widać było mi tylko głowę, /:DD\ zakneblował
moje usta, /:DDD\ i zaczął wlec. /:DDDD\ Dowlókł
mnie do izolatki, /:DDDDD\ a następnie przykuł także
pasami do łóżka, /:DDDDDD\ które tam było, zaciskając
je na moich łydkach i klatce piersiowej najmocniej jak się dało. /:DDDDDDD\ ~*Kurwa,
bo zaraz nam się Sebastian podnieci. xD*~ /;"""D\ Kiedy
to zrobił, rzekł:
/– Chętnie
bym cię zabił, ale nie chce mnie się iść na dożywocie do więzienia po raz setny
w tym życiu, więc masz szczęście.\
~*To jest
najlepszy opiekun kolonijny na świecie. xD*~
/Wiem. Ja bym
taki był.\
~*Nie dziwię się.
Dlatego cię rok temu nie przyjęli do Miko-Tur, bo kiedy sprawdzali czy się
nadajesz, wyszło, że jesteś psycholem. xD*~
/Byłoby fajnie,
jakby mnie przyjęli. >:D\
~*Jak dla kogo.
xD*~
- To nie jest
powód. Poleżysz tu o głodzie i pragnieniu trzy dni, to może zrozumiesz.
/Zostań moim
ojcem. :D\
~Ja ci nie
wystarczam? xD~
/Cicho xD\
Po czym wyszedł.
On był jakimś sadystą. /Nie pierdol...\ Fakt, był młody i
przystojny, ~Ależ kurwa oczywiście, jeszcze love story z tego
wyniknie.~ ~*W tym opku nie ma love story.*~ ~:O~ jednak
zachowywał się jak psychopata. Ja też miałam swoje dolegliwości zdrowotne i
także miałam prawo do odpoczynku. ~*Nie miałaś. Zakazuję ci, a że
to ja stworzyłam to opko, to musisz się mnie słuchać, złamasie.*~ A
teraz, nie dość, że źle się czułam, to jeszcze leżałam związana, zakneblowana i
przykuta do łóżka w izolatce. /Popatrzyłbym :D\ ~*WON
x"D*~ /Nie :D\ Bałam się go także z tego
powodu, ~*NIE CHCĘ CZYTAĆ DALEJ! ;____;*~ ~Ja w sumie też
nie. Tam wychodzi, że byłaś niedojebana mentalnie. ;_;~ że z
twarzy ~*JEZU, ZARAZ! ;-;*~ trochę
przypominał ~*DOSŁOWNIE ZA MOMENT! ;=;*~ mi
Wielkiego Elektronika z filmu „Podróże Pana Kleksa" i „Pan
Kleks w Kosmosie". ~*Tak. Akurat na te dwa filmy miałam
fazę, gdy pisałam to opko. Kurwa mać. ;=;*~ ~Muszę cię spalić.~ /Still
better love story than Twilight. xD\ ~*~;"D~*~ A ta
postać to był ~*mój były idol do sześcianu. <3*~ strasznie
despotyczny imperator. ~*W sumie tak też było.*~ A może
ten nasz wychowawca to był Wielki Elektronik? /Cudowna ta hipoteza, mów
dalej.\ Nieee...Raczej nie. ~*A założymy się? Nie
no, żart, szczerze to opko nie miało być FanFiction.*~ Przecież to
postać fikcyjna. Mniejsza. ~Zajebiste zakończenie tematu, nie ma co.~ Gdy
zaś wyszedł, ja po prostu leżałam patrząc się w śnieżnobiały sufit. No, bo co
mogłam robić? ~Srać. To też czynność.~ ~*Kto cię
wychował? xD*~ ~Moja mama. :D~ ~*Coś jej nie wyszło.
xD*~ ~Spierdalaj~ ~*;"D*~ Oprócz tego, było
mi bardzo słabo. Jedyny plus leżenia przykutym do łóżka w izolatce, to było to,
że mogłam przeleżeć mój problem zdrowotny odpowiednią ilość czasu. /No,
ale byłaś związana i przykuta do łóżka, co zapewne zbyt wygodne nie jest. Ja
tam nie wiem, ale moje ofiary często na to narzekają, więc raczej tak jest.\ ~Jesteś
taki miły. xD~ /Wiem :D\ Leżałam tak do 21:00. /I
znów liczebnik napisany cyfrą. Meh.\ Po tym czasie, poczułam
się s~*x~enna. ~*Znów? xD*~ ~No :D~ I
po chwili moja głowa opadła bezwładnie w bok, a powieki zamknęły się. Parę
sekund później – zasnęłam twardym snem...
__________________________________________________
Rozdział
IV – Trzeci dzień.
~Ile rozdziałów nam jeszcze zostało, tak w ogóle?~
~*Siedemnaście*~
/Jakoś musimy to przeżyć, ale będzie ciężko.\
Tego dnia,
obudziłam się około godziny 9:00. /I znów.\ Przynajmniej w tej
izolatce mogłam budzić się o której tylko chciałam. ~Zawsze to jakiś
plus. Co prawda w twojej sytuacji niewielki, ale jednak.~ Gdy się
obudziłam, nadal czułam się źle, tak jak wczoraj. Chociaż w sumie to już trochę
mniej. ~*Dzięki Bogu, to może ominiemy te chujogenne
opisy.*~ Po paru minutach od obudzenia, zaczęło uciskać mnie w
pęcherzu oraz w jelitach. ~*A jednak nie. ;=;*~ Świetnie. Jeszcze musiałam iść za
potrzebą do toalety. Jednak, /Przecinek, spierdzielaj.\ wiedziałam,
że nie mogłam wstać. ~No to sorki, ale pozostało ci robić pod siebie i
to dosłownie. Tylko tego dokładnie nie opisuj, bo spalę.~ Byłam
związana, zakneblowana i przykuta do łóżka. Leżałam więc tak i patrzyłam się w
sufit. /Bowiem nie miałaś zbyt wiele wyboru co do zajęć.\
W połowie dnia
jednak, poczułam się dobrze. ~Dzięki Bogu.~ Fakt, nadal
ściskało mnie w pęcherzu i jelitach, /Jezu, załatw się, bo ci dupa
wybuchnie.\ ~*Szczerze, to chciałabym to zobaczyć.
xD*~ /Nie dziwne, bo ja też. xD\ ~Co ja się z wami
mam. xD~ ~*/:D\*~ ale nie bolał mnie już
brzuch tak jak wczoraj, nie mdliło mnie, nie było mi duszno i nie miałam
wzdęć. /:-(\ Chciałam już aby ktoś mnie uwolnił. Wiedziałam
jednak, że nastąpi to dopiero jutro. /:D\
„Ale mnie ściska
w pęcherzu i jelitach... ~Wiemy, daruj sobie toaletowe opisy.~ Muszę
do toalety...Chyba zaraz załatwię się w majtki... ~Raczej nie
wytrzymasz jednej doby bez kibla, więc koniec końców to się stanie.~ *YYYCH*" ~*Co ona,
rodzi?*~ ~Wiesz, że mam pomysł na remake opka?~ ~*NIENIENIENIE!
x"D*~ ~Tak :D~ – Pomyślałam
Mimo to, musiałam
wytrzymać. Leżałam więc przykuta do łóżka i rozmyślałam na różne tematy. /Zgaduję,
że do łatwych to nie należało.\ Myślałam tak do około godziny
22:10. /I znowu te liczebniki napisane cyframi...Meh.\ Po tym
czasie poczułam się s~*x~enna. ~*Nosz... xD*~ ~;"D~ Odwróciłam
więc głowę w bok. Chwilę później, moje powieki bezwładnie opadły w dół, a ja
usnęłam...
~*Przerwa, bo to
opko zaczyna mnie wkurwiać.*~
~Nie tylko
ciebie. Tak w ogóle, to do którego rozdziału dzisiaj analizujemy?~
~*Postaramy się
do dziesiątego.*~
/Jakoś to
przeżyjemy, choć będzie ciężko.\
~*Spoko, co dwa
rozdziały będziemy robić przerwy.*~
/Zawsze coś.\
__________________________________________________
Rozdział V –
Dzień czwarty i uwolnienie.
Tego dnia,
obudziłam się około 7:00. /No do chujca spalonego, znowu liczebniki
napisane cyfrą. ;=;\ ~*Masz piękne określenia. xD*~ /Wiem :D\ Po
otworzeniu oczu, czułam, że naprawdę potrzebowałam skorzystać z toalety. ~Przestań
kłamać, nikt nie uwierzy, że nie załatwiłaś się w majtki co najmniej trzy
razy.~ Szczególnie, że musiałam załatwić również grubszą sprawę. ~Nazywajmy
rzeczy po imieniu. Musiałaś się wysrać.~ ~*Kultura level:
Grzegorz Antychryst.*~ ~:D~Tak cisnęło mnie w pęcherzu i
jelitach, że myślałam, że zaraz załatwię się w majtki. /Zgodnie z
prawami logiki już dawno powinnaś to zrobić.\ Na dodatek byłam
bardzo głodna i odwodniona. /ᕕ(■ ͟ل͜■)ᕗ\ ~*Boże,
co. xD*~ /Znalazłem fajną emotkę i akurat pasuje. :D\ ~*Grzegorz,
weź go wychowaj. Bądź dobrym ojcem. xD*~ ~Sorki, ale wychowanie takiego
niedorozwoja jest ponad moje umiejętności. xD~ ~*Fak.*~ /;"""D\ Wiedziałam,
że tego dnia nasz wychowawca miał mnie wypuścić, jednak nie powiedział, o
której. /Nie wypuści cię, przekupiłem go.\ ~Czemu on musi z
nami analizować to opko? xD~ ~*Bo przyczepił się do mojej nogi
i powiedział, że puści dopiero, kiedy się zgodzę. Musiałam się zgodzić, bo bym
nie mogła wyjść do sklepu. xD*~ ~On jest niemożliwy. xD~ /;"""""D\ ~Japa
tam. xD~ /:D\ Musiałam więc leżeć przykuta do
łóżka. /:D\
Cały dzień
rozmyślałam sobie na różne tematy oraz patrzyłam się w śnieżnobiały
sufit. ~Mimo iż chciało ci się szczać i srać, co nie jest przyjemnym
uczuciem, to potrafiłaś skupić się na czym innym. Diagnoza: Mary Sue.~ Było
tak do godziny 21:00. /Kurwa...Zaraz się wkurwię.\ Po tym
czasie, usłyszałam otwierające się drzwi do izolatki, a kilka chwil później
ujrzałam nad sobą naszego wychowawcę, który ~wylennyfaceował
mnie.~ ~*Cudowny ten twój obóz, ale gdzie policja z wyrokiem
sądowym przy okazji? XD*~ ~Nie ma. :D To mój świat, w nim nie ma
policji, a tym bardziej sądów. Jest tylko władza ustawodawcza i wykonawcza.
:D~ ~*Raj Sebastiana.*~ /;"D\ odpiął
pasy, którymi przykuta byłam do łóżka, /:-(\ a
następnie odwiązał liny, którymi byłam związana /:-((\ i
wyjął knebel z moich ust. /;"-(\ Gdy zaś stałam, ten
rzekł:
~– A teraz
waruj.~
~*Że wat.
xDDDDDDDDDDDDDDD*~
~No co? Nudzę
się! :D~
- Mam nadzieję,
że to nauczyło cię, że nie ma dobrego powodu aby nie ćwiczyć.
/Em...Są dobre
powody aby nie ćwiczyć. Nie wiem, na przykład jak ktoś jest na coś chory,
podczas operacji, rodzi, jest sparaliżowany, nie ma nóg i tak dalej. Jest wiele
powodów aby nie ćwiczyć, więc zamknij ryj ja cię proszę.\
~*Ten ich opiekun
chyba ma fisia na punkcie ćwiczeń. Ogólnie to opko jest pojebane.*~
~Sebastian cię
opętał, gdy je pisałaś.~
~*Seba wtedy
nawet nie był planowany. xD*~
/:-(\
~*Wolę nie
wiedzieć, co by było, gdybyś wtedy istniał.*~
/Byłoby fajnie.
:D\
~*Zależy dla
kogo. xD*~
Ja nie
odpowiedziałam nic, gdyż to było zdanie twierdzące. Po chwili wyszłam z
pomieszczenia i udałam się do mego pokoju. Kiedy tam byłam, pierwsze co
zrobiłam, to poszłam do toalety. /Co ona ma z tym kiblem? Znaczy teraz
wiem, że mogło jej się chcieć do kibla, ale ona chyba cały czas odwiedza to
miejsce jako pierwsze.\ ~*Może się tam urodziła.*~ /Cudowne
miejsce na narodziny. xD\ ~*Ludzie czasem rodzą się w różnych dziwnych
miejscach. ;p*~ Siedziałam tam chyba z pół godziny. ~To
chyba trochę przydługo.~ Kiedy zaś załatwiłam potrzeby fizjologiczne,
rozebrałam się /( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*Czy ty
możesz się ogarnąć? xD*~ /Nie :D\ i weszłam pod
prysznic. Musiałam bowiem umyć dziś włosy. Po około dziesięciu minutach, ~*Daruję,
bo ja jeszcze dwa lata temu myłam włosy pół godziny, więc wszystko jest
możliwe.*~ ~Bo ty jesteś przewrażliwiona na ich punkcie.~ ~*To
tak samo jak ty na punkcie swoich zębów.*~ ~Japa mi tam. xD~ ~*;"D*~ wyszłam,
wytarłam się i na nowo ubrałam w piżamę, a następnie wyszłam z łazienki i
położyłam się na łóżku. Kilka minut potem, na moim ciele, w tych samych
miejscach zacisnęły się pasy. /:D\ Czułam, że naprawdę były
one z każdym dniem mocniej zaciskane. /:DD\ Parę sekund
później, odwróciłam głowę w bok, zamknęłam oczy, a następnie – ~Myślnik,
spieprzaj.~ usnęłam...
~*Boże, te
rozdziały są takie nudne. Niewiele się w nich dzieje i w większości są to Złe
Opisy oraz opisy poszczególnych czynności.*~
~Wypowiem się na
ten temat w analizie końcowej.~
~*Fak.*~
~;"D~
__________________________________________________
Rozdział
VI – Dzień piąty.
Tego dnia,
obudziłam się o godzinie 5:00. /<Wściekle wzdycha.>\ Po
obudzeniu się, musiałam leżeć jeszcze pół godziny aby pasy łaskawie przestały
mnie uciskać. Kiedy zaś nastała 5:30 /<Bierze sierp i pistolet.>\ i
pasy puściły, wstałam, wzięłam ubrania i poszłam do toalety. /Mówiłem?
Nawet nie przejrzy mediów społecznościowych jako pierwsze jak normalna
nastolatka, tylko od razu idzie do klopa.\ ~Wy nawet nie wiecie ile
ja mam pomysłów na remake.~ ~*Zważywszy na to, że ostatnio
często miewasz zboczony humor, boję się tych pomysłów. ;_;*~ ~;"D~ Tam
najpierw załatwiłam potrzebę fizjologiczną. /Czyli standard.\ Później
umyłam zęby, a gdy skończyłam – ~Myślnik, wypierdalaj.~ ubrałam
się. Kiedy zaś wyszłam z łazienki, założyłam buty, wzięłam klucz i wyszłam.
Następnie zamknęłam drzwi i udałam się na zbiórkę. ~<Szturcha
Ramoninth.> E! Nie zasypiaj!~ ~*Co? A, sorki, po prostu mnie
się nudzi.*~ ~Nie dziwne.~ Kiedy zebrali się wszyscy
oraz wychowawca, ruszyliśmy na stołówkę. Tam, gdy usiedliśmy na krzesłach,
ponownie zacisnęły się na naszym podbrzuszu pasy. /Ciekawe dlaczego na
stołówce też. Przecież z owego miejsca raczej nie dało się uciec, bo zaraz
zostałoby się zauważonym.\ ~*Widać chciałam dodać więcej
sadyzmu, czy coś.*~ /:*\ ~*Fak*~ /;"D\ Wydawało
mnie się, że zostały o wiele mocniej zaciśnięte. /:D\ Było
mi słabo od tego ucisku, jednak musiałam wytrzymać. /:DD\ Parę
chwil później, przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Jako iż od trzech dni nic
nie jadłam ani nie piłam, zjadłam to co mi dali i wypiłam wodę. ~I
dobrze, bo jutro już byłabyś martwa, gdybyś tej wody nie wypiła.~ Kiedy
wszyscy skończyli, pasy odpięły się. /:-(\ Poczułam ulgę.
Kilka chwil później, wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka. Następnie zaś,
zaczęliśmy biegać. ~*Nienawidzę biegać.*~
Biegaliśmy tak do
godziny 13:00. /<Otwiera portal do świata opka.>\ Bez
przerwy. ~A to zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.~ Po
tym czasie, wróciliśmy do ośrodka na obiad. ~*Najkrótszy opis biegu
na świecie. Kurde, to jest narracja pierwszoosobowa, tu powinno być więcej
opisów przeżyć głównej bohaterki, a nie tylko Złe Opisy.*~ ~Czego ty od
opka wymagasz?~ ~*A, no tak. ;=;*~ Kiedy weszliśmy na
stołówkę, usiedliśmy na swoich siedzeniach. Po tym, tak samo mocno zacisnęły
się na naszych podbrzuszach pasy. /;"D\ Parę minut potem,
przynieśli nam pół marchewki i wodę. /Serio, dieta stulecia, nie ma
co.\ Znów zjadłam ją i wypiłam wodę. Gdy wszyscy skończyli,
pasy puściły /:-(\ i na nowo wyszliśmy ze stołówki i
ośrodka biegać. ~To był najnudniejszy akapit na świecie.~ ~*Nudniejsza
była tylko narracja pierwszoosobowa w """""odświeżonej""""" wersji "Sąsiedzi
- 2036".*~ ~Nie przypominaj. ;_;~ ~*Fakt, brutalne
wspomnienia. ;_;*~
Biegaliśmy tak do
godziny 19:00. /<Zabija czas i matematykę.>\ ~*JAK.
xD*~ /Magia :D\ Bez przerwy. ~I znowu
zbytnio przesadzone zdanie pojedyncze. Standard.~ O tej godzinie,
wycieńczeni, powróciliśmy do ośrodka na ~lennyfaceowanie~ kolację. ~*Boję
się twojego świata, Grzegorz. xD*~ ~Uwierz, masz powody. >:D~ /Cieszę
się, że mój tata mnie rozumie. :D\ ~*Nie no, czas spierdalać.
xD*~ ~/;"D\~ Gdy weszliśmy na stołówkę i
usiedliśmy na naszych siedzeniach, tak samo mocno na~s wylennyfaceowano~ naszych
ciałach zacisnęły się pasy. ~*Czy ciebie Slade opętał, zboku?
xD*~ ~Nie. Ja tak czasem mam. :D~ ~*. <- Kropka
spierdalania.*~ ~;""""D~ Kilka
chwil potem, przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Zjadłam więc to i wypiłam
wodę. Znów – /Myślnik, GTFO.\ gdy wszyscy skończyli, pasy
puściły i udaliśmy się na nasze piętro. Tam rozeszliśmy się do pokoi. ~*Ziewam
nudą wylewającą się z tego opka.*~ ~Nie tylko ty, Ramoninth. Nie tylko
ty.~ /I nie tylko wy. Ale ja tam kocham to opko z wiadomych
powodów. :D\ ~*Wiemy, sadysto do sześcianu. xD*~ Po
wejściu, od razu poszłam do łazienki, /No ja jebe, znowu klop? Nawet
się więcej wody nie napiła, skoro taka była zmęczona?\ ~*Jak
widać, klop jest sensem życia nie tylko Czarka.*~ ~Cudowne
podsumowanie. XD~ ~*Ale prawdziwe. :D*~ ówcześnie biorąc
piżamę. Tam załatwiłam potrzebę fizjologiczną, umyłam się i przebrałam. Kiedy
to zrobiłam, wyszłam z łazienki, /Dlaczego tu jest tak mało opisów jej
uczuć, skoro to narracja pierwszoosobowa?\ ~*Bo to wymagałoby
więcej czasu i pomysłów, a przecież nie o to chodzi w opkach, co nie?*~ /A,
no fakt. ;=;\ włożyłam ubrania do torby na brudną odzież i położyłam
się na łóżku. Po zrobieniu tego, na moim ciele trochę mocniej niż wczoraj
zacisnęły się pasy. /:D\ Parę minut potem, moja głowa
opadła w bok, a ja sama – ~Myślnik, wypieprzaj w podskokach.~ zasnęłam...
~*Zanalizowaliśmy
już dwa rozdziały, więc należy nam się przerwa.*~
~Dzięki Bogu, bo
już się zaczynam nudzić przy tym opku.~
~*Nie tylko ty,
Grzegorz. Nie tylko ty.*~
__________________________________________________
Rozdział
VII – Dzień ~sześćset sześćdziesiąty~ szósty.
~*No ależ
naturalnie, a ten od razu. xD*~
~No co? Tradycję trzeba podtrzymywać. :D~
Tego dnia
obudziłam się o piątej dwadzieścia. /O, wreszcie liczebniki są napisane
słownie. Cud! *.*\ Po obudzeniu się, musiałam poleżeć jeszcze
dziesięć minut, gdyż dopiero o piątej trzydzieści uciskające nas pasy puszczały. ~Wiemy,
zapamiętaliśmy. Możesz przestać karmić ten licznik słów?~ ~*Ale
to opko...*~ ~Faktycznie ;=;~ Po tym czasie, kiedy
byłam wolna, wstałam z łóżka, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki /Ja
chyba ci zablokuję tę łazienkę i pozwolę do niej wchodzić dopiero wtedy, gdy
przed tym zrobisz coś innego.\ ~*Sebastian taki dobry i miły.
xD*~ /No co? Wkurwia mnie to, że ona ciągle tylko o tym kiblu i
kiblu myśli.\ ~Może zamiast mózgu ma sedes.~ ~*Piękna
jest anatomia w tym twoim świecie. XD*~ ~Wiem :D~ się
odlać, ~*Widać dostała już poradnik kultury według Grzegorza
Antychrysta.*~ ~:D~ ~*Siedź cicho. Faceci w bazie Slade'a są
najbardziej jebnięci. XD*~ ~/:D\~ umyć zęby i
ubrać się. Kiedy to zrobiłam, wyszłam z łazienki, schowałam piżamę do szafy i założyłam
buty. /Może tak więcej opisów emocji, co? Maszyną jesteś, że tego nie
opisujesz?\ ~*To by wymagało więcej czasu i pomysłów, a to opko
jest.*~ /Pieprzyć to i tak je kocham. <3\ ~*To
nic, że tylko z jednego powodu. XD*~ /Ale zawsze! :D\ Po
tym, wzięłam klucz, wyszłam z pokoju, zamknęłam drzwi i udałam się na
zbiórkę. ~Bowiem nie miałaś innego wyboru, jeżeli nie chciałaś dostać
wpierdolu tysiąclecia.~ Kiedy zebrali się już wszyscy oraz wychowawca,
zeszliśmy do ~*piwnicy omówić wraz z panem i władcą Wszechświata
plan ataku na siedzibę PiS-u.*~ stołówki. ~Biegłbym do tej
piwnicy ile sił w nogach. XD~ ~*Nie dziwne, bo ja też.
XD*~ /A ja tam nawet lubię PiS.\ ~*Nie tak cię z
Grzegorzem wychowaliśmy.*~ ~No ja tam trochę w tych poglądach
politycznych Sebastiana...~ ~*ZDRAJCA!*~ ~;""""D~ Tam,
usiedliśmy standardowo na naszych siedzeniach. /Zdziwiłbym się,
gdybyście zaczęli tańczyć Macarenę.\ ~*To byłoby piękne. A na
pewno piękniejsze niż to opko.*~ ~Wiadomix~ Po
zrobieniu tego, ponownie mocno zacisnęły się na naszych podbrzuszach
pasy. /:D\ Serio, miałam wrażenie, że z każdym dniem
mocniej. /:DD\ Parę chwil potem, przyniesiono nam pół
marchewki i wodę. Mimo wszystko, zjadłam ją i wypiłam wodę. ~*Bowiem
wyboru to ty za bardzo nie miałaś.*~ Kiedy wszyscy skończyli, pasy
odpięły się i wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka na całe przedpołudnie
biegu... ~*Ja bym dawno zdechła ze zmęczenia.*~ ~Nie
dziwne, bo nawet ja bym padł, a ja wytrzymały człowiek jestem.~
Biegaliśmy tak
bez przerwy do godziny 13:00. /I czar prysł. :-(\ Po tym
czasie wróciliśmy do ośrodka, zmęczeni, /Zdziwiłbym się, gdybyście się
w ogóle nie zmęczyli.\ na obiad. Kiedy weszliśmy do stołówki,
jak zwykle usiedliśmy na naszych krzesłach, ~*Bo co innego
moglibyście na stołówce robić.*~ po czym standardowo zacisnęły się
na nas pasy. /:D\ Parę chwil potem, przyniesiono nam
pół marchewki i wodę. Znów – ~Myślnik, co ci mówiliśmy?
Spierdalaj.~ zjadłam to co mi dali i wypiłam wodę. /Bo nie
miałaś wyboru.\ Gdy wszyscy skończyli, pasy odpięły się i na
nowo wstaliśmy, a następnie wyszliśmy z ośrodka na popołudniowy bieg. /Serio,
dziwię się, że jeszcze ktoś nie zmarł lub nie zasłabł z wycieńczenia w tym
miejscu.\ ~*Jeżeli byliby faszerowani jakimiś dragami, to może
dałoby się to usprawiedliwić, ale w tym opku nie było o tym nic wspomniane,
więc można powiedzieć, że mamy hipernierealistyczność.*~
Biegaliśmy tak
bez wytchnienia do godziny 19:00. /I znów.\ Po tym
czasie, wróciliśmy do ośrodka na kolację. ~<Skanduje> Chce-my
o-pis u-czuć!~ ~*Za dużo wymagasz.*~ ~Wiem, niestety.
:-(~ Po wejściu do stołówki, usiedliśmy na naszych krzesłach.
Kiedy znowu ucisnęły nas pasy, w pewnym momencie przyniesiono nam tą samą
cholerną /UUU!!! PIERWSZE PRZEKLEŃSTWOOO!\ ~*Wydarzenie
tysiąclecia, nie ma co. xD*~ /:D\ połówkę
marchewki i szklankę wody. Znowu zjadłam ją i wypiłam picie. ~Nie
dziwne.~ Kiedy wszyscy skończyli, pasy odpięły się i udaliśmy się na
nasze piętro, po czym rozeszliśmy do pokoi. ~Zanudzając przy okazji
czytelników.~
Kiedy byłam w
pokoju, wzięłam moją piżamę i poszłam do łazienki się załatwić, umyć i
przebrać. /Ciągnik stop na moment. Czy ona poza tymi trzema szklankami
wody dziennie nic nie piła? Rozumiem, że mogła nie mieć już wody butelkowanej,
ale zawsze mogła pić wodę z kranu. Da się pić wodę bez szklanki czy kubka, bo
wiele osób to umie, więc problemu by nie było. Trzy, zapewne niewielkie,
szklanki wody dziennie to bardzo mało jak na potrzeby ludzkiego organizmu.\ ~*Zaraz
przekonasz się, że Laura to Mary Sue.*~ /Już się boję.\ Po
znalezieniu się tam, rozebrałam się aby było szybciej i poszłam się
odlać. /( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*Gdyby
nie fakt, że cię kocham, to bym cię zajebała. xD*~ /Ooo...
<3\ ~*<3*~ ~To love story mnie się nie podoba.
Ramoninth i jej OC to złe combo. xD~ ~*/>:D\*~ Kiedy
załatwiałam potrzebę, w pewnym momencie spojrzałam na mój brzuch. Po zrobieniu
tego, ujrzałam, że był on trzy razy chudszy niż przed obozem. W sumie tyle samo
razy chudsze były moje uda i łydki. ~A, że nie wiemy ile Laura ważyła
przed obozem, to nie możemy wiedzieć ani nawet sobie wyobrazić, ile obecnie
ważyła.~
„Dzięki ci Boże,
że ja po niczym nie mam efektu jo-jo." – Pomyślałam
~*Jebana Mary
Sue. -.-*~
~Spalić~
~*Ogólnie
Opkolandię powinno się spalić.*~
~To wiadome.~
Gdy załatwiłam
potrzebę, weszłam pod prysznic i umyłam się, łącznie z włosami. /Ogólnie
miło, że mimo zmęczenia i to zapewne niewyobrażalnego, codziennie dbała o
higienę.\ Po
zrobieniu tego, wytarłam się, ubrałam w piżamę i umyłam zęby. Kiedy skończyłam,
wzięłam ubranie, wyszłam, włożyłam je do torby na brudne ubrania ~Powiedziałbym,
że może sama by je sobie prała, ale w sumie zapewne była tak zmęczona, że
jedyne o czym myślała, to sen.~ i położyłam się na łóżku. Po chwili
poczułam, że ponownie na moim ciele zacisnęły się pasy. /Nie możesz po
prostu spać na podłodze? Wtedy nie będziesz musiała się męczyć co noc.\ ~*Tak
logiczne rozwiązania bohaterom opek nie przychodzą do głów.*~ /Niestety
:-(\ Nawet tu miałam wrażenie, że mocniej mnie uciskały. /Zastosuj
się do mojej rady i po problemie. A nie, sorki, przecież ty jesteś bohaterką
opek, a takim logiczne rozwiązania do głów nie przychodzą.\ Jednak,
parę sekund później, zamknęłam oczy, a następnie – ~*Myślnik, bo
zajebię. Won mi stąd.*~ usnęłam... ~Jakby nic się nie
wydarzyło...~
__________________________________________________
Rozdział
VIII – Dzień siódmy.
Tego dnia
obudziłam się równo o godzinie piątej trzydzieści. /O, tutaj też
liczebniki pisane są słownie, a nie liczbami. Cud! *.*\ Kiedy otworzyłam
oczy, czułam, że pasy mnie już nie uciskały. ~Nie dziwne, bo już była
piąta trzydzieści.~ Od razu wstałam więc, wzięłam z szafy czyste
ubranie i poszłam do łazienki się odlać, ~*Ogólnie to fajnie, że w końcu
zaczęła używać ludzkich sformułowań, a nie wziętych z podręcznika do
biologii.*~ ~Zawsze to jakiś sukces, zważywszy na to, że jesteśmy w
rozdziale ósmym z dwudziestu jeden.~ gdyż strasznie mnie cisnęło, /Wiemy,
w jakich sytuacjach człowiek chodzi się załatwić, nie musisz zadowalać tego
licznika słów. I tak, wiem że to jest opko, a ja za wiele wymagam, ale i tak
będę się czepiał.\ ubrać się i umyć. Kiedy zaś to wszystko zrobiłam
i wyszłam z łazienki, odłożyłam piżamę do szafy, ~Kto normalny wkłada
piżamę do szafy, a nie pod poduszkę?~ ~*Sezoris*~ ~Mówimy
o normalnych osobach, a nie o zjebach.~ ~*A, fakt.*~ założyłam
buty, wzięłam klucz, wyszłam z pokoju, zamknęłam go i poszłam na zbiórkę. Kiedy
zaś zebrali się wszyscy łącznie z wychowawcą, ruszyliśmy na śniadanie. ~Zaraz
mnie cholera trafi. Może by więcej opisów uczuć oraz tego, co działo się
dookoła, a nie tylko wykonywanych czynności? Może jakieś dialogi by dodać? Może
Laura znalazła by jakiegoś normalnego znajomego na tym obozie? Dżezis, znowu
będę musiał się rozpisywać w analizie końcowej.~ ~*Muszę spalić
dawną siebie. ;=;*~ ~Mam to w planach od dawna, tylko najpierw trzeba
wynaleźć maszynę czasu.~ Po znalezieniu się na stołówce,
usiedliśmy na swoich krzesłach. I znowu zacisnęły się na naszych podbrzuszach
pasy. /Czy wspominałem, że kocham to opko?\ ~*Niejednokrotnie
xD*~ /To dobrze. xD\ Znowu mocniej niż dzień
wcześniej. Naprawdę było mi słabo od tego ucisku. ~Wiemy, nie musisz
się powtarzać w nieskończoność.~ Jednak, chwilę później, przyniesiono
nam pół marchewki i szklankę wody. Mimo niechęci do tego samego, zjadłam
warzywo i wypiłam wodę. /Coś czuję, że ktoś tu w przyszłości
znienawidzi marchewki.\ ~*To byłoby w sumie logiczne, skoro
ciągle karmili ich tym samym.*~ Kiedy zaś wszyscy skończyli, pasy
puściły, po czym wszyscy wyszliśmy ze stołówki i z budynku.
Łał. Dziś w końcu
była odmiana. Zamiast biegać, bez przerwy nawet na picie graliśmy w piłkę
nożną. ~Dzięki Bogu, chociaż raz nie bieganie. CUD! *.*~ ~*Perfect week is
coming! \O/*~ /Magia! *.*\ Ważne, że nie znowu to
pierdolone /Kultura level hard\ bieganie z punktu
A ~zerbejdżan~ do B~ałtyk~. ~*Co.
xDDD*~ ~Ubarwiam jakoś opko, aby nie zdechnąć z nudów. xD~ Graliśmy
tak bez wytchnienia do godziny 13:00. /I znów atmosfera padła.
;"-(\ Po tym czasie, wróciliśmy do ośrodka. Było blisko,
gdyż boisko znajdowało się parę kroków od budynku. /Przynajmniej nie
musieliście długo iść. Zawsze coś.\ Po wejściu, udaliśmy się na
stołówkę. Tam, jak zwykle usiedliśmy na naszych siedzeniach. Kiedy to
zrobiliśmy, na naszych podbrzuszach znowu zacisnęły się pasy, ~To też
już wiemy, bowiem od ośmiu rozdziałów jest to powtarzane jak mantra. Jakby nie
można było sobie tego darować, a dodać jakieś wątki, które ubarwiłyby historię.
Nie wiem, może wśród grupy obozowej Laura poznałaby jakiegoś nowego znajomego i
teraz dowiedziała się, o co chodzi z tą kolonią? Może zaprzyjaźniłaby się z
kimś i to dodałoby dialogów? Ba, może w ramach propagowania realizmu byłaby ona
z jeszcze jedną osobą w pokoju i może rozmawialiby razem? Może dodano by tu
więcej opisów uczuć oraz tego, co działo się wokół, a nie tylko opisów
codziennych czynności oraz Złych Opisów? A moż- ~*<Zatyka
Grzegorzowi usta.> Jezu Chryste, cichaj mi tu, to jeszcze nie analiza
końcowa, a ty zaraz dowalisz dwie strony Worda. xD*~ Sorki ;"""D~ a
parę chwil potem przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Zjadłam więc i wypiłam
to co mi dali. Gdy wszyscy skończyli, pasy odpięły się, po czym wstaliśmy i
wyszliśmy ze stołówki oraz ośrodka.
A tam kolejna
odmiana. Graliśmy bez przerwy w koszykówkę. /Zawsze lepsze to niż
ciągłe popierdalanie po okolicy.\ Może dlatego, że była dziś niedziela. ~*Co
ma do tego niedziela?*~ ~Zwykle na koloniach sobota i niedziela pod
względem zajęć wygląda nieco inaczej, powinnaś to wiedzieć, skoro byłaś tyle
razy na obozach.~ ~*W sumie racja. Obóz odchudzający w Karpaczu jest
tego idealnym przykładem.*~ Nasza gra bez wytchnienia trwała do
godziny 19:00. /Jezu Chryste, znowu liczebniki napisane cyfrą. -.-\ ~*Spoko
Sebastian, też mnie to wkurwia, więc nie jesteś sam.*~ O tej
godzinie wróciliśmy do ośrodka i poszliśmy na stołówkę, na kolację. Po
znalezieniu się tam, usiedliśmy na naszych krzesłach. ~Chyba wszyscy
rozpiszemy się w analizie końcowej.~ ~*A co za tym idzie, to
opko jest jednym z ewenementów.*~ ~Ciekawe, kiedy skończymy analizę.~ ~*Jeżeli
jutro zanalizujemy kolejne dziesięć rozdziałów, to skończymy ją pojutrze, czyli
ewentualnie to ta analiza zakończyłaby nam rok dwa tysiące osiemnasty w
Samoanalizatorni.*~ /Ciekawe czy nam się uda.\ ~*I
tak jakoś jutro niespecjalnie chce mnie się kończyć cały rozdział drugi
FanFiction "Nie jestem waszym wrogiem.", więc jest
szansa.*~ Po zrobieniu tego, od razu zacisnęły się na naszych
podbrzuszach pasy, a następnie przyniesiono nam pół marchewki i wodę. ~Przepraszam
Ramoninth, że zabieram ci opka do naprawienia, ale mogę i tym się zająć? Bo mam
zajepomysł.~ ~*Spoko, bierz śmiało. Ja i tak nigdy nie napiszę
wszystkich planowanych opowiadań i remakeów w tym życiu, a najbardziej zależy
mi na kilku innych, które mam planowane obecnie, więc nie ma problemu.*~ /;_;\ ~Dzień
dobry! :D~ Znów zjadłam i wypiłam to, co mi dali. Kiedy zaś
wszyscy skończyli, pasy odpięły się, po czym udaliśmy się na nasze piętro.
Gdy zaś byłam w
moim pokoju, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki się odlać, /Fakt,
miłe jest to, że Laura wreszcie używa określeń bardziej ludzkich, a nie
wziętych z podręczników do biologii.\ przebrać i umyć zęby. Kiedy
to wszystko zrobiłam, odłożyłam ubranie i położyłam się na łóżku. Po zrobieniu
tego, na moim ciele zacisnęły się pasy. ~Nie nastąpiłoby to, gdybyś
użyła mózgu i spała na podłodze.~ Znowu mocniej niż dzień
wcześniej. /Swoją drogą, ciekawe czemu. Może dlatego, że z każdym dniem
ochota na spierdolenie z tego miejsca wzrastała.\ ~*Być może.
Szczerze to nawet nie pamiętam, czy wymyśliłam powód.*~ /Wolę
łudzić się, że wymyśliłaś.\ ~*Uwierz, ja też. ;_;*~ Mimo
wszystko, przechyliłam głowę w bok, ~Pamiętacie jak w pierwszym
rozdziale było, że pasy zaciskały się również na ich ustach? A skoro tak się
działo, to obrócenie głowy powinno być niemożliwe.~ ~*Opkolandia.
I wszystko jasne.*~ zamknęłam oczy i parę minut później – /Kurwa,
znowu pasażer na gapę w postaci zbędnego myślnika. ;-;\ usnęłam... ~*Bowiem
nic się nie wydarzyło.*~
~*Zanalizowaliśmy
dwa rozdziały, więc przerwa i lecimy z dwoma ostatnimi na dzisiaj.*~
~To dobrze, bo to
opko jest coraz nudniejsze.~
~*Niestety*~
__________________________________________________
Rozdział
IX – Dzień ósmy.
Tego dnia,
obudziłam się o piątej trzydzieści jeden. ~Sekund dwie zapewne.~ Po
otworzeniu oczu, jako iż od minuty nie uciskały mnie już pasy, wstałam, wzięłam
ubrania i poszłam do łazienki /Mam ci tę łazienkę wysadzić?\ ~*Jesteś
taki dobry w stosunku do niej. xD*~ /Wiem. :D Po prostu wkurwia
mnie to, że ona zawsze za pierwszym razem idzie się wyszczać. Nie zawsze po
wstaniu od razu chce się pójść do klopa.\ ~*Może jej nerki w
nocy przez błony komórkowe produkują nadmiar wody, która rozlewa się po całym
organizmie zatapiając wszystko i musi się wysikiwać przez co najmniej dwa
dni?*~ /Co ty dzisiaj jadłaś? xD\ ~*Grzegorz
kaczkę zrobił.*~ ~;"""D~ /I wszystko
jasne. xD\ ~;""""""""""D~ się
załatwić, /-.-\ umyć zęby i ubrać. Kiedy to
zrobiłam, ~rozebrałam się i zatańczyłam macarenę nago na
korytarzu.~ wyszłam z łazienki, ~*Przepiękny ten twój
świat, Grzegorz. xD*~ ~Co nie? :D~ schowałam piżamę do
szafy, założyłam buty, wzięłam klucz, wyszłam z pokoju, zamknęłam drzwi i
poszłam na/s wkurwiać. A nie, sorki, ona robi to od dawna.\ zbiórkę.
Kiedy zebrali się wszyscy, łącznie z wychowawcą, /Który swoją drogą nie
ma imienia.\ ~*Ty, faktycznie. Ale w sumie i tak mu go nie
wymyśliłam.*~ /Cudnie ._.\ udaliśmy się na stołówkę. Po
znalezieniu się tam, usiedliśmy na naszych siedzeniach. Kiedy to zrobiliśmy,
znowu zacisnęły się na nas pasy. ~*Wiemy, że to ma miejsce
codziennie po trzy razy, nie licząc łóżka, nie musisz się powtarzać.*~ Serio,
miałam wrażenie, że znów zrobiły to mocniej. Chwilę później, przyniesiono nam
pół marchewki i wodę. ~Tak w ogóle, to dlaczego oni ich aż tak głodzą?
Dieta polega na jedzeniu mniej, ale nie aż tak.~ ~*Nie wiem,
nawet nie wymyśliłam powodu.*~ ~<Przeładowuje
dezintegrator.>~ ~*<Ostrzy miecz.>*~ /<Szykuje
sierp.>\ ~<Idą zajebać dawną Ramoninth.>~ Mimo
wszystko, zjadłam to co mi dali /Bowiem to było twoje jedyne jedzenie
tutaj.\ oraz wypiłam wodę. Kiedy skończyliśmy, pasy ponownie
odpięły się, po czym wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka. Następnie, bez przerwy,
zaczęliśmy biegać z punktu A~rmenia~ do B~razylia~. ~*Znów?
xD*~ ~Why not? :D~
Biegaliśmy tak
bez ustanku do godziny 13:00. /Jezu, znowu te liczebniki zapisane
cyfrą. ;-;\ Po tym czasie, zmęczeni, wróciliśmy do ośrodka
na obiad. Po wejściu do stołówki, usiedliśmy na naszych krzesłach. ~Boże,
to opko jest nudniejsze niż je zapamiętałem.~ ~*Właśnie mam tak
samo. ;=;*~ Kiedy to zrobiliśmy, znowu zacisnęły się na nas pasy.
Następnie, przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Mimo wszystko, zjadłam i
wypiłam to, co mi dali. /Bowiem to była twoja jedyna możliwość
zjedzenia czegokolwiek w tym miejscu.\ Kiedy wszyscy skończyli,
pasy odpięły się, po czym wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka znowu bez przerwy
biegać... ~Ej, a co z wspomnianą w prologu organizatorką? Ona w ogóle
wiedziała o tym, co działo się podczas organizowanego przez nią obozu? Chyba
tak, zważając na autokar, który został podstawiony, ale i tak.~ ~*Podczas
pisania kompletnie o niej zapomniałam, więc się nie dowiemy.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~
Biegaliśmy tak
bez ustanku do godziny 19:00. /I znów.\ Po tym czasie, wróciliśmy do
ośrodka na kolację. Po wejściu do stołówki, usiedliśmy na naszych
krzesłach. /Na Odyna, jak tu jest mało opisów uczuć. I tak kocham to
opko z wiadomych powodów, ale chyba coraz mniej. Nie wiedziałem szczerze
mówiąc, że dalsze rozdziały są nudne, bo zawsze zasypiałem zanim Ramoninth do
nich doczytywała. A tu ani mych kochanych opisów, ani opisów uczuć, ani
nic. Nuda nudą nudę pogania.\ ~*Także mnie to wkurwia, ale co
zrobisz. Trzeba czekać, aż Grzegorz napisze remake.*~ ~To sobie sporo
poczekacie.~ ~*Wiemy, ale pewnie będzie warto.*~ ~Oczywiście
:D~ ~*Jakiż ty skromny. xD*~ ~Wiem :D~ Kiedy
to zrobiliśmy, na nowo zacisnęły się na nas pasy. Następnie, przyniesiono nam
pół marchewki i wodę. Mimo wszystko, znów zjadłam i wypiłam to, co mi
dali. ~Bowiem za bardzo wyboru nie miałaś.~ Kiedy wszyscy
skończyli, pasy odpięły się, po czym ruszyliśmy na nasze piętro.
Gdy tam byliśmy,
poszłam do pokoju. Po znalezieniu się tam, wzięłam piżamę, po czym udałam się
do łazienki odlać się, /No do cholery, ja ci tę łazienkę serio wysadzę,
bo mnie to wkurwia. Walić fakt, że po całym dniu mogło jej się chcieć, ale
zawsze wszystko zaczyna od przebywania w kiblu. ;=;\ ~*Trzeba
to po prostu przetrwać. Też mnie to nudzi.*~ /Wiem, ale będzie
ciężko.\ umyć i przebrać. Zajęło mi to wszystko godzinę. ~*Długo
dość. No, ale skoro włosy dwadzieścia minut myje, to nie dziwne.*~ Kiedy
zaś byłam już w piżamie, wyszłam z łazienki, schowałam ubranie do szafy i
położyłam się na łóżku. Po zrobieniu tego, na moim ciele, o wiele mocniej
zacisnęły się pasy. Mimo, iż stękałam z bólu, / ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*No
ależ oczywiście, bez leniaczy byś nie przeżył. xD*~ /:D\ zamknęłam
oczy i kilka chwil później – ~Myślnik, out.~ zasnęłam...
__________________________________________________
Rozdział
X – Dzień dziewiąty.
Tego dnia,
obudziłam się o godzinie piątej. Równo. Przez to, musiałam jeszcze leżeć pół
godziny i czekać, aż pasy przestaną mnie uciskać. /Proszę, zacznij się
wiercić. :D\ ~*Nie no, ty sadysto, nie mam do ciebie sił.
xD*~ /;"D\ Po pół godziny, gdy byłam już wolna,
wstałam, ~Przecinek, oddawaj nam kropkę!~ Następnie zaś,
wzięłam swoje ubrania i poszłam do łazienki się odlać, /<Wściekle
wzdycha.>\ ubrać i umyć zęby. Paręnaście minut potem, kiedy
skończyłam, wyszłam z łazienki, schowałam piżamę do szafy, założyłam buty,
wzięłam klucz, wyszłam, zamknęłam drzwi i udałam się na zbiórkę. ~Wkurwiając
nas przy tym zbędnymi opisami wykonanych czynności.~ Kiedy wszyscy,
łącznie z wychowawcą przyszli, wychowawca nasz, /Przecinek, won.\ rzekł:
- Jak zapewne
widzicie, nie ma tu Diany. Za ~*wyłączenie muzyki Zardonica na dwie
sekundy spaliłem ją na stosie. Jak ktoś zadzwoni na policję, to rozstrzelam na
chwałę mego pana.*~ ~Piękna ta wypowiedź. xD~ ~*Wiem
:D*~ złe sprawowanie,
została ona zamknięta na trzy dni w izolatce. /:D\
Po tych słowach,
ruszyliśmy na stołówkę. ~*Jakby nic się nie wydarzyło.*~ Ten nasz
wychowawca to kompletny idiota. ~*A nie, jednak są opisane
przemyślenia Laury. Zwracam honor.*~ Jak w przyszłości zostanę imperatorem
(moje marzenie od dzieciństwa), ~*Też marzę o władzy nad światem.
:**~ ~A ja o jego zniszczeniu.~ ~*Ty chuju.*~ ~;"""D~ to go
zabiję. Jeśli wcześniej przed ucieczką nie spalę tego ośrodka. ~Fajne
plany, ale w sumie pasują.~ Mniejsza. /Fajny sposób na zmianę
tematu, ni ma chuja we wsi.\ Chwilę później, gdy doszliśmy na stołówkę,
standardowo usiedliśmy na naszych krzesłach. I znów zacisnęły się na nas, o
wiele mocniej niż wczoraj, pasy. /:D\ Nie wiem, co oni chcieli
tym osiągnąć. Przecież ze stołówki nikt by nie spierdolił. /Też tak
uważam, ale akurat ja cieszę się, że to robili. :D\ ~*Wiemy, psycholu.
xD*~ /:DD\ To byłoby posunięcie
samobójcze. /DO IT!\ ~Czas
spierdalać. xD~ /;"D\ Parę minut potem,
przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Mimo wszystko, zjadłam i wypiłam to, co
mi dali. ~Nie dziwne, bo to jedyne, co mogłaś tu zjeść. A wodę zawsze
mogłaś pić z kranu, no ale jako iż jesteś Mary Sue, to nic ci się nie
stanie.~ Gdy wszyscy skończyliśmy, pasy odpięły się, po czym wstaliśmy
i wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka.
Po wyjściu, ~wszyscy
lennyfaceowali jedną osobę, która przypadała na dany dzień. Dzisiaj wyszła moja
kolej, ale zajebiście! Tak dawno mnie nie lennyfaceowano, ale byłam
podjarana!~ ~*Ten twój świat jest jebnięty, Grzegorz. xD*~ ~Pasuje
do mnie. :D~ ~*To pewne. xD*~ biegaliśmy bez przerwy do godziny
13:00. /No kurwa, znowu. ;=;\ Po tym czasie, zmęczeni,
wróciliśmy do ośrodka i na stołówkę. ~Bo niby gdzie indziej.~ Będąc
tam, usiedliśmy na naszych krzesłach. Kiedy to zrobiliśmy, na naszych ciałach
ponownie zacisnęły się pasy. /Nie wiem jak to mogłoby być możliwe, ale
fajnie by było, jakby zaciskały się na waszej skórze, pod ubraniami. Bolałoby
was bardziej i ja byłbym szczęśliwszy. :D\ ~Sadysta. Lubię cię.
:D~ ~*Nie xD*~ ~/;"""D\~ Parę
minut potem zaś, przyniesiono nam pół marchewki i wodę. ~<Ziew>~ Mimo
wszystko, ponownie zjadłam i wypiłam to, co mi przynieśli, ~*I
znowu przecinek zamiast kropki.*~ Gdy skończyliśmy wszyscy, pasy
odpięły się, po czym wstaliśmy i wyszliśmy znowu na zewnątrz...
I znów.
Biegaliśmy bez ustanku, tym razem do godziny 19:00. /Nosz...\ O tej
godzinie, zmęczeni, wróciliśmy do ośrodka. Po znalezieniu się tam, ruszyliśmy
na stołówkę. ~<Zieew>~ Gdy już tam byliśmy, usiedliśmy
na naszych krzesłach. Kiedy to zrobiliśmy, znów zacisnęły się na nas
pasy. /Jezu, znowu tylko opisy czynności. A było tak fajnie. ;=;\ ~*Wszystko
co fajne szybko się kończy.*~ /Niestety ;=;\ I
parę minut potem, przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Nudne to już
było, ~Wiemy coś o tym. Nam też się nudzi.~ ale zjadłam i
wypiłam to, co mi przynieśli. Gdy wszyscy skończyli, pasy odpięły się, a my
wstaliśmy i ruszyliśmy na nasze piętro.
Po znalezieniu
się tam, ujrzałam, że wszyscy ustawiali się na zbiórkę. /O, to coś
nowego. Miło, miło.\ ~*Zawsze coś, a nie ciągle to samo.*~ Więc
i ja to zrobiłam. ~*Bowiem inaczej zapewne dostałabyś wpierdol
tysiąclecia.*~ Kiedy staliśmy, wychowawca rzekł:
- Przed pójściem
do pokoi, musze ~O, pierwsza literówka.~ was o czymś
poinformować. Otóż, ~*wybudowałem na dziedzińcu pomnik Zardonica. Od jutra,
dwadzieścia razy dziennie, będziemy się do niego modlili.*~ ~Ej, ale
FanFiction, w którym Zardonic wyrósł do rangi boga i wszyscy oddają mu cześć, a
ci, którzy go nie wyznają zostają rozstrzeliwani byłby spoko! xD~ ~*O
nie. xD*~ ~;""""D~ jutro idziemy na
całodniową wycieczkę, na szczyt Góry Grozy. /Fajna nazwa.\ ~*Wiem*~ Wychodzimy
zaraz po śniadaniu, więc weźcie plecaki już na stołówkę.
Po tych słowach
rozeszliśmy się. Góra Grozy? Fajna nazwa. Tylko ciekawe, czemu tak się
nazywała. ~Bowiem na tej górze ktoś groźnie sra.~ ~*Czy ty możesz
znormalnieć? Masz ponad tysiąc lat, w końcu by wypadało. XD*~ ~Nie :D
Jestem sobą.~ ~*...*~ ~;""D~ Jednak, gdy byłam
już w pokoju, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki załatwić się /<Wściekle
wzdycha.>\ i umyć. Po około godzinie, gdy byłam już w
piżamie, wyszłam z łazienki i wrzuciłam ubrania do torby na brudne rzeczy.
Następnie zaczęłam pakować plecak. Włożyłam do niego kurtkę przeciwdeszczową,
telefon i trzy butelki z wodą. /Jednak miałaś butelki z wodą? To
dlaczego jej nie piłaś? Trzy zapewne niewielkie szklanki wody dziennie to za
mało.\ ~*To Mary Sue i tak przeżyje.*~ /A,
faktycznie. ;=;\ Przygotowałam sobie również czapkę z daszkiem
i okulary przeciws~ralnicze~łoneczne. ~*GRZEGORZ!
x"""DDDD*~ ~No co? :D~ Następnie,
położyłam to wszystko koło łóżka i położyłam się. Po zrobieniu tego, zacisnęły
się na mnie pasy. /Nie stałoby się to, gdybyś stosowała się do mojej
rady. No, ale że jesteś głupia, to cierp.\ Mocniej niż wczoraj.
Po chwili zaś, zamknęłam oczy, a następnie usnęłam... ~Jakby NIC A NIC
się nie wydarzyło.~
~*Dobra,
zanalizowaliśmy do dziesiątego rozdziału. Koniec analizy na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo
to opko zaczyna mnie nudzić.~
~*Nie tylko
ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.*~
/I nie tylko
was.\
__________________________________________________
Rozdział
XI – Dzień dziesiąty.
~*Analizujemy do
końca, bo nie opłaca się zostawiać ostatniego rozdziału na jutro. Co trzy
rozdziały przerwa.*~
~Jakoś to przeżyjemy, ale będzie ciężko.~
~*Tak w ogóle, to
gdzie jest Sebastian?*~
~Śpi jak zabity. Próbuję go dobudzić od czterech godzin,
ale nie da się.~
~*Cztery godziny
temu była czwarta, matole. xD*~
~I co z tego? ;"D~
Tego dnia, ~O,
a ten rozdział wyjątkowo nie jest pisany kursywą. Czemu?~ ~*Szczerze
to nie mam pojęcia, szczególnie że kolejne znowu są pisane kursywą.*~ obudziłam
się o piątej trzydzieści. ~Jak miło, liczebnik zapisany słownie.
Zawsze to coś.~ Kiedy to zrobiłam poczułam, że pasy już mnie nie
uciskały, ~Sebastian byłby nieszczęśliwy.~ dzięki czemu
mogłam wstać. Gdy to zrobiłam, wzięłam ubrania i poszłam do łazienki załatwić
potrzebę fizjologiczną, ~Po pierwsze: Jak chociaż raz zaraz po
wstaniu nie zrobisz czegoś innego, to i ja wysadzę ci tę łazienkę i będziesz
miała problem. Po drugie: Znowu używasz określeń wziętych z podręcznika do
biologii?~ ~*Co wy macie z tym wysadzaniem łazienek? xD*~ ~Mnie
też zaczyna wkurwiać, że ona od razu po wstaniu idzie do łazienki się wyszczać.
Ja po wstaniu pierwsze co robię, to odsłaniam okno, aby nie było tak ciemno,
sprawdzam Wattpada i e-mail, ubieram się i dopiero idę do klopa się wyszczać, a
ta codziennie zaczyna dzień od szczania. Nudne to się robi.~ ~*W sumie
racja. Ja po wstaniu najpierw leżę kilka minut, potem smyrgam Czarka,
przeglądam powiadomienia z całej nocy, biorę witaminę D, jem śniadanie i
dopiero idę do klopa. No, chyba że wyjątkowo bardzo mnie się chce, to najpierw
idę do klopa, ale to ma miejsce rzadko, a nie codziennie.*~ ~Chociaż
można by to wyjaśnić na przykład jakąś chorobą nerek, ale że według opisu
bohaterów Laura nie jest na nic chora, to będę się tego czepiał dopóki ten leń
zapyziały nie wstanie.~ ~*Ja też wstałam stosunkowo niedawno, więc
morda. xD*~ ~Cicho xD~ umyć zęby i ubrać się. Kiedy zaś to
zrobiłam, wyszłam z łazienki, wzięłam plecak, klucz do pokoju i wyszłam.
Następnie zamknęłam drzwi na klucz i udałam się na zbiórkę. ~Boże,
to opko jest tak nudne. I wcale nie ma tu takiego nagromadzenia Złych Opisów
jak przewidywaliśmy.~ ~*Też się zdziwiłam. Zapamiętałam to opko jako przepełnione
takimi opisami. Jak czytam to Sebastianowi to zasypia gdzieś przy piątym
rozdziale, więc nie miałam okazji przekonać się, jak to opko na serio wygląda.
No, ale nie zmienię tytułu, aby czytelnicy też się zdziwili.*~ ~Mam
fajny pomysł na remake tego.~ ~*Po tym, co nawypisywałeś w OneNote,
zaczynam się bać. xD*~ ~;"D~ Po jakimś czasie, gdy
zebrali się wszyscy, ruszyliśmy na stołówkę. Tam wszyscy usiedliśmy na
miejscach. Kiedy to zrobiliśmy, ponownie zacisnęły się na nas pasy. ~Wiemy,
bo jest to przypominane co rozdział.~ Parę chwil potem,
przyniesiono nam pół marchewki i wodę. No tak, bo po takim „posiłku"
będziemy mieli siłę aby wejść na szczyt góry. ~*Właśnie to jest dziwne,
przecież powinni im dać nieco więcej jedzenia, skoro mieli iść na wycieczkę po
górach. Szczególnie, że z tego co pamiętam, Góra Grozy miała być w pytę
wysoka.*~ ~W moim opowiadaniu to będzie uzasadnione. :D~ ~*Ja
naprawdę boję się twego remake po tym, co wyczytałam w OneNote. xDDD*~ ~;"""D~ Jeśli
tam zasłabnę, to będzie ich wina.
Kiedy zaś wszyscy
zjedli, pasy puściły nas, a my wstaliśmy i ruszyliśmy w kierunku wyjścia. ~Od
tak, jakby nic się nie stało. Za mało było tych opisów uczuć, no. ;=;~ Gdy
wyszliśmy, udaliśmy się w kierunku Góry. ~*Czemu to jest wielką literą?
A, no tak, chodzi o tę konkretną górę, która ma w nazwie słowo "Góra".*~ Wiedziałam,
że ta podróż przez mękę zajmie nam cały dzień. Jednak nie podejrzewałam, jak
on ~O, druga literówka w tym opku.~ przebiegnie.
Szliśmy cały czas, bez przerw nawet na napicie się. ~*Kto normalny
podczas takiej podróży nie pozwoliłby komukolwiek choć raz się napić? Ja
rozumiem, jak wygląda ten obóz, ale z tego co wiem, tam nie chodziło im o to,
aby te dzieciaki poumierały, a tu zachowują się tak, jakby im na tym
zależało.*~ ~W moim remake...~ ~*Tak, wiem, w twoim remake to
jest jak Kraina Grzybów i główna bohaterka raz tam wjedzie wraz z grupą innych
dziewczyn, bo masz w planach zrobić tylko żeński obóz i będzie tam
przetrzymywana wraz z wcześniejszymi grupami, nawet sprzed dziesięciu lat,
przez najbliższe pięć lat, ale to, że ty masz niezdrowo najebane we łbie nie
oznacza, że oryginalne opko też takie jest. xD*~ ~No co? Pomysł fajny!
:D~ ~*Ale kurwa pojebany jak cholera. xDDD*~ ~;""D~ To
akurat było chore, bo wiadomo, że odwodnienie i to jeszcze w tak upalne dni
jest niebezpieczne. ~Umrzyj. A nie, sorki, to pierwsza część nigdy
niedokończonej serii, a ty miałaś być główną bohaterką w każdej części.
Fak.~ ~*:D*~ ~Japa, koniu. xD~ Rozumiem, że oni
chcieli nas odchudzić, ale z tego co czytałam w Internecie i nie tylko,
odchudzanie nie na tym polegało. ~*Bowiem nie na tym polegało, mimo iż
Sebastian twierdzi co innego, ale on jest zdiagnozowanym sadystą.*~
Około godziny
czternastej ~O, czyżbyś nauczyła się pisać liczebniki
słownie?~ ~*Chyba tak.*~ ~CUD! \O/~ doszliśmy na
sam szczyt góry. Jednak po wejściu, nie mieliśmy nawet możliwości odpoczęcia,
gdyż od razu ruszyliśmy w dół. ~*Jaki w tym sens? Zapewne na szczycie
tej góry dało się zaobserwować ładne widoczki, więc powinni być tam przynajmniej
parę minut, aby chociaż zdjęcia pocykać. No, ale ten obóz jest pojebany, więc i
nie dziwo.*~ Nie wiem jak inni, ale mnie już się słabo robiło. Nawet
nie można było się napić, a przecież picie jest ważne. ~Dziwi mnie,
że jeszcze żaden z was nie padł z odwodnienia. No, ale jako iż to opko, to
tutaj wszystko jest możliwe.~ ~*Ja bym dawno była wkurwiona na cały
świat. Tak, raz na długą wycieczkę rowerową zapomniałam i wody, i karty
kredytowej. Długo szukałam miejsca z działającym bankomatem (Rossmann, pod
którym był bankomat, uratował mi życie), aby kodem BLIK wypłacić hajs, gdyż
tak, mój telefon jest upośledzony i nie działają w nim płatności zbliżeniowe,
ale przez ten czas bardzo chciało mnie się pić, bo wycieczka była bardzo długa
i przez to byłam na wszystko wkurwiona.*~ ~Można by to dodać do
opowiadania, ale wtedy byłoby ciekawsze i nie byłoby to opko.~ Mimo
wszystko, ruszyliśmy. ~*Bo nie mieliście wyboru.*~ Szliśmy
tyle samo, czyli osiem godzin. W ośrodku byliśmy o dwudziestej pierwszej, przez
co nie mogliśmy zjeść kolacji. ~*Ja bym była wkurwiona do sześcianu, bo
nie dość, że chciałoby mnie się pić, to jeszcze głodna bym była.*~ Udaliśmy
się do pokoi. Kiedy zaś weszłam do mojego i odłożyłam plecak, zrobiło mnie się
bardzo słabo. Poczułam zawroty głowy. ~Skąd ty na tym obozie wzięłaś
alkohol?~ ~*O Boże, a ten od razu. xD*~ ~No co? :D~ Od
razu oparłam się o ścianę, gdyż czułam, że zemdleję. Chwilę potem, oczy zaszły
mi mgłą oraz poczułam, że zaczęło skręcać mnie w ~dupie~ żołądku. ~*Jak
to byłoby możliwe, niedorajdo? xD*~ ~Magia :D~ I parę
sekund potem, opadłam nieprzytomna na podłogę... ~*Zawsze warto choć
raz dać coś oryginalnego.*~
__________________________________________________
Rozdział
XII – Dzień jedenasty.
I w sumie to była
jedyna noc, w czasie której nie spałam przykuta do łóżka. /Inne noce
też wyglądałyby w ten sposób, gdybyś stosowała się do mej jednej, powielanej
niejednokrotnie rady.\ ~O, Sebastian, ty leniu zapyziały, już żeś
wstał?~ /Kuźwa, raz człowiek dłużej pośpi, a ten od razu. xD\ ~;"D~ Kiedy
zaś obudziłam się ujrzałam, ~*Przecinek, won mie o jedno słowo do tyłu.*~ że zaczęło
świtać. Od razu podniosłam się z podłogi, /Wątpię, aby od razu idealnie
się czuła. Może jakiś opis tego jak się czuła po przebudzeniu? Bowiem z tego,
co przeczytałem w poprzednim rozdziale, zemdlała, także ten.\ ~To
opko, czego wymagasz?~ /Więcej mych kochanych opisów.\ ~;=;~ /;"""D\ po
czym najpierw napiłam się dużo wody, /O, jednak umiałaś to robić.
Brawo.\ a następnie udałam do łazienki. /Dobra, daruję, bo
tutaj przed pójściem do łazienki zrobiła też coś innego.\ Gdy tam
byłam, przygotowałam się do dnia, a następnie wyszłam i sprawdziłam, która była
godzina. Okazało się, że była piąta trzydzieści pięć. Od razu wzięłam klucz,
wyszłam, zamknęłam drzwi i udałam się na zbiórkę. ~Bo co miałaś innego
do roboty.~ Parę minut potem, kiedy zebrali się wszyscy, łącznie z
opiekunem (chociaż tak go nazwać nie można było), ~*Niby tak, ale
jakoś trzeba było się do niego zwracać. Może tak w końcu poznalibyśmy jego
imię?*~ ~Miło by było, ale podejrzewam, że w opku to się nie
wydarzy.~ ~*Correct ;=;*~ ~Jezu ;===;~ udaliśmy się na
stołówkę.
Kiedy tam
byliśmy, usiedliśmy na swoich miejscach. Po zrobieniu tego, ponownie zacisnęły
się na nas pasy. Serio, miałam wrażenie, że z każdym dniem zaciskały się coraz
mocniej. /No cóż, tu musiałaś to przecierpieć, bo nie miałaś wyboru,
ale w pokoju mogłabyś spać na podłodze. Wiem, że to nie należy do wygodnych
rzeczy, ale zawsze lepsze to niż bycie co noc przykuwanym do łóżka pasami, co
nie?\ ~*Tak
logiczne rozwiązania nigdy nie przychodzą do głów bohaterom opek.*~ /Niestety
:-(\ Chwilę potem, przyniesiono nam szklankę wody i połowę marchewki.
Kiedy wrócę do domu, chyba nie będę mogła patrzeć na marchewki. ~Co
byłoby logiczne, bo w końcu miały prawo ci się przejeść.~ Mimo
wszystko, zjadłam to, co mi dali oraz wypiłam wodę. Gdy wszyscy skończyli, pasy
odpięły się, po czym wyszliśmy ze stołówki i z budynku, a następnie zaczęliśmy
przez cały czas, bez przerwy, graliśmy /Tu powinno być słowo "grać".\ ~Jej!
Źle napisane słowo! =_=~ w koszykówkę. Było tak do godziny
trzynastej. /Miło, że wreszcie nauczyłaś się pisać liczebniki słownie.\ ~*Zawsze
to jakiś sukces.*~
Bowiem, o tej
godzinie, wróciliśmy do ośrodka na obiad. /No nie pierdol.\ Kiedy
byliśmy na stołówce i usiedliśmy na swoich miejscach, ponownie zostaliśmy
przykuci do krzeseł. ~Ogólnie w tym opku mogłaby być narracja
trzecioosobowa. Wtedy może dostalibyśmy więcej wydarzeń, na przykład z
perspektywy Laury, jej rodziców, którzy byli w domu kilka miast dalej oraz z
perspektywy opiekunów i może organizatorki obozu. No, ale nie. Lepiej
spierdolić taki zajebisty pomysł na opowiadanie.~ ~*Jestem ciekawa,
w którym roku to pisałam. Raczej stosunkowo niedawno, bo pamiętam jeszcze, jak
ta historia była w trakcie pisania, ale nie pamiętam, który to był rok. Chyba
dwa tysiące piętnasty lub szesnasty.*~ ~Niektóre historie powinny
zostać niedopowiedziane. Lepiej nie wiedzieć, ile miałaś wtedy lat.~ ~*Na
sto procent więcej niż trzynaście.*~ ~Zawsze coś.~ Parę minut potem,
przyniesiono nam szklankę wody i pół marchewki. Miałam już ochotę tym
rzygać. /To rzygnij, tylko tego dokładnie nie opisuj. Może w tym opku
będzie wtedy coś ciekawego.\ Jednak, jako iż było to moje jedyne
jedzenie tutaj, zjadłam ową marchewkę i napiłam się wody. Kiedy wszyscy
skończyli, pasy odpięły się, ~I znowu przecinek zamiast kropki.
Meh.~ Gdy to nastąpiło, wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka, ~Znowu?
No ja jebe. =_=~ /Z kim?\ ~SEBASTIAN! xDDD~ /;"""D\
Po znalezieniu
się na zewnątrz, zaczęliśmy cały czas, bez przerwy, aż do godziny
dziewiętnastej biegać z punku A~ntarktyda~ do punktu B~iałoruś~. ~*Znowu?
xD*~ ~Opko trzeba ubarwiać. :D~ Kurwa. Mógł ten debil chociaż pozwolić
nam się zatrzymać, abyśmy się napili. /Z tego wniosek, że to nie było w
jego planie dnia.\ Ja rozumiem, że oni chcieli nas odchudzić, ale
odchudzanie nie na tym polegało. /W moim świecie polegałoby właśnie na
tym. :D\ ~Bo jesteś sadystą do sześcianu. W rzeczywistości
odchudzanie nie na tym polega. xD~ /:D\
Mimo wszystko, o
godzinie dziewiętnastej, wycieńczeni, wróciliśmy do ośrodka i udaliśmy się na
stołówkę. /Ile to opko ma jeszcze rozdziałów?\ ~*Nie licząc tego
rozdziału, to dziewięć.*~ /Dobra, jakoś to przeżyjemy, chociaż będzie ciężko.\ Tam, gdy
usiedliśmy na naszych miejscach, ponownie pasy przycisnęły nas do krzesła.
Jakiś czas potem, przyniesiono nam pół marchewki i szklankę wody. Kiedy zaś
wszyscy zjedli i wypili, pasy odpięły się, po czym udaliśmy się na górę i
rozeszliśmy się do naszych pokoi. ~Spać mnie się chce od tych nudów. To
jest tak nudne jak pierwotne opko "366 dni".~ ~*Widać
miałam talent do pisania nudnych opek, w których niewiele się dzieje.*~ ~Niestety~
Kiedy zaś weszłam
do swojego, wzięłam piżamę i udałam się do toalety. /<Wściekle
wzdycha.>\ Gdy tam byłam, załatwiłam potrzebę fizjologiczną ~Fajnie
by było, gdybyś pisała ludzkim językiem, a nie sformułowaniami wziętymi z
podręcznika do biologii, bo to się po prostu robi sztuczne.~ oraz
umyłam zęby, całe ciało oraz włosy. /Serio, miło że mimo
niewyobrażalnego zmęczenia dawała radę myć się codziennie.\ ~Ogólnie
można by zrobić z niej taką czyściochę, że myłaby się dwa razy dziennie, rano i
wieczorem, po godzinę na przykład. Wiadomo, wtedy musiałaby spać na podłodze,
aby pasy jej nie utrudniały oraz musiałaby wstawać co najmniej o czwartej, aby
się wyrobić, ale to czyniłoby ją choć trochę ciekawą.~ ~*Za wiele od
opka wymagasz.*~ ~Wiem, niestety, ale pomarzyć zawsze można.~ Zaś kiedy byłam
już gotowa, postanowiłam sprawdzić, co stanie się, gdy położy się na łóżku na
brzuchu. /W sumie, to może być ciekawe.\ Gdy tak się
położyłam, poczułam, że pasy zacisnęły mnie się na plecach, przy okazji
uciskając również i ręce, pośladkach, /( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*No ależ naturalnie. xD*~ /;""D\ udach i
łydkach. Czyli to także nic nie dawało. Pasy również się na mnie zaciskały. W
ogóle miałam wrażenie, że dziś zacisnęły się o wiele mocniej, gdyż w uciskanych
miejscach powodowały ból. /( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*Jesteś niedojebany. xD*~ /Wiem
i dobrze mi z tym. :D\ ~Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę.
xD~ /;"D\ Jednak, chwilę potem, usnęłam... ~Jakby
KOMPLETNIE NIC się nie wydarzyło.~
__________________________________________________
Rozdział
XIII – Dzień dwunasty.
Tego dnia
obudziłam się o godzinie piątej. Musiałam leżeć przykuta pasami do łóżka
jeszcze pół godziny. Niby nic, ale czułam, że miałam mokro w majtkach. /Czyli
teraz wchodzimy w te opisy? Akurat takich nie lubię. ;=;\ ~Nie
tylko ty, Sebastian. Nie tylko ty. ;=;~ Albo się w nocy zlałam, albo
dostałam okresu. W sumie czasami w nocy zdarzało mnie się, że pęcherz mi puścił
i lałam w majtki, ~Czy ty miałaś jakoś chory pęcherz, że najchętniej
przesiadywałabyś całe dnie na kiblu?~ ~*Nigdzie nie było o tym napisane,
więc się nie dowiemy.*~ ~;=;~ ale bardziej podejrzewałam, że to był
okres, bo na dodatek bolał mnie brzuch. /Ja bym teraz dostawił tu
waszego opiekuna i napisał o jakichś torturach. :D\ ~*Sadyzm level
ekspert, proszę państwa. xD*~ /;"D\ Gdy zaś
pół godziny później pasy puściły, wzięłam z szafy czyste majtki, poszłam do
łazienki i zdjęłam spodnie oraz owe majtki. I jedno i drugie było brudne od
krwi. /Umrz- A nie, to tylko okres. :-(\ Widząc to, od razu
wzięłam tampon, usiadłam na podłodze, rozkraczyłam nogi i włożyłam go
sobie. ~Proszę państwa, oto jedyne opko we Wszechświecie, w którym jest
dokładnie napisane, że bohaterka włożyła sobie tampon. Czas spierdalać na
Alaskę. ;=;~ ~*Byłam niedojebana. ;=;*~ ~Wiemy~ ~*EJ!*~ ~;"""D~ Jak
zwykle, bolało, szczególnie, że rzadko używałam tamponów. Kiedy to zrobiłam,
założyłam czyste majtki, włożyłam brudne spodnie oraz majtki do już drugiej
torby na brudne rzeczy i poszłam do pokoju po ubrania. /Kurwa mać, cały
akapit poświęcony temu, co główna bohaterka robiła po wstaniu z łóżka. Jedyne,
co przewyższa tę patologię, to aŁtoreczki i ich rozdziały pierwsze poświęcone w
całości porannej rutynie. ;=;\ ~*Ale w żadnym opku nie ma opisu
wkładania tamponów. ;=;*~ /Patologia level ekspert, moi mili.
;=;\
Kiedy jakieś parę
minut potem byłam już przygotowana do dnia, wzięłam klucz, założyłam buty,
wyszłam, zamknęłam drzwi i udałam się na zbiórkę. Jakiś czas później, gdy
zebrali się już wszyscy łącznie z tym sadystą (od dzisiaj tak będę go
nazywać), /W sumie, pasuje do niego.\ ~Powiedział sadysta.
xD~ /;"D\ udaliśmy się na stołówkę. Kiedy tam byliśmy i
ponownie usiedliśmy na swoich miejscach, znowu zostaliśmy przykuci
pasami. /Wiemy, powtarzasz to co rozdział.\ Albo mnie się
zdawało, albo z każdym dniem rzeczywiście coraz mocniej uciskały. ~Kiedy
przerwa?~ ~*Jak skończymy ten rozdział.*~ ~<Płacze>~ Chwilę
potem, ponownie przyniesiono nam pół marchewki i szklankę wody. Mogliby nam dać
trochę więcej jedzenia, bo to nie jest dobra dieta. ~*Każdy
normalny to wie, ale w kadrze zarządzającej tym obozem są klony
Sebastiana.*~ /Dzień dobry! :D\ ~*Morda
xD*~ /;""D\ Trzeba jeść w umiarze, to
fakt, ale nie takim. Mnie już skręcało z głodu. Czułam, że w końcu zasłabnę,
tak jak po tej pseudo wycieczce na Górę Grozy. /Zrób to. Jestem
ciekawy, gdzie byś się obudziła, gdybyś na przykład zemdlała w czasie biegu.\ ~*To
by było zbyt piękne, aby stało się w opku.*~ /;"-(\ ~*<Przytula>*~ /<Odwzajemnia>
;""-(\ Mimo wszystko, jako iż to jest ~*O,
siemka zmiano czasu.*~ moje jedyne jedzenie tutaj, zjadłam i
wypiłam to, co mi przynieśli. Gdy wszyscy już zjedli i wypili, pasy puściły
nas, po czym wyszliśmy i ze stołówki, i z ośrodka.
Bez przerwy, do
godziny trzynastej, ćwiczyliśmy na boisku od piłki nożnej. Po prostu mieliśmy
różne ćwiczenia, jednak bez przerwy nawet na to aby się napić. ~*To powiem, że
ten wasz opiekun musiał mieć dużą wyobraźnię, że przez tyle godzin, bez
przerwy, wymyślał wam jakieś ćwiczenia. Nawet mnie by się skończyły
pomysły.*~ ~Szkoda, że ten sadysta nie został opisany w opisie
bohaterów.~ ~*Fajnie by było, ale no nie ten adres, c'nie.*~ Brzuch
bolał mnie niemiłosiernie. Również z powodu okresu, ale też dlatego, że skręcało
mnie z głodu i pragnienia. ~*Mnie jak się chce pić, to nie boli mnie brzuch.*~ ~Jak
każdego normalnego człowieka.~ Czułam, że w każdej chwili
mogę ~*Widzę, zmiano czasu, że postanowiłaś zostać na
dłużej.*~ stracić przytomność. /Mówię, zrób to. Jestem ciekaw,
gdzie byś się obudziła.\ ~Chyba każdy jest ciekaw.~ Mimo
wszystko, nie przestawałam ćwiczyć. Bałam się konsekwencji, na przykład
przykucia do łóżka na cały dzień. ~*Bowiem wtedy rozdział byłby krótszy
do analizy i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.*~ Wiecie, pasy
zaciskały się też na brzuchu i to z każdym dniem mocniej, a mnie dziś okropnie
owy ~Nie wiem czemu Google Chrome podkreśla słowo "owy" na
czerwono, skoro takie słowo istnieje.~ ~*Przeglądarki nie mają wszystkich
słów w słownikach, jak widać.*~ brzuch bolał. O godzinie trzynastej,
wszyscy zmęczeni wróciliśmy do ośrodka na obiad. /Jakby nic się nie
stało.\
Gdy byliśmy na
stołówce i usiedliśmy na miejscach, ponownie zostaliśmy przykuci pasami. ~Hej!
Podobno na tym obozie też torturują i karzą innych za jakieś przewinienia, a
jak na razie stało się to tylko trzy razy. Właśnie dlatego narracja
trzecioosobowa byłaby lepsza, bo może dostalibyśmy jakieś opisy karania innych
oraz może jakichś tortur. Mam więcej pomysłów na remake po tym, co
piszę.~ ~*To może się źle skończyć. xD*~ ~Sebastian mi
pomoże. ;""D~ ~*Stop x"D*~ ~/;"""D\~ Jakiś
czas później, ponownie podano nam pół marchewki i szklankę wody. Mimo niechęci,
zjadłam i wypiłam to, co mi podali. /Bowiem to było twoje jedyne
jedzenie tutaj.\ Kiedy wszyscy skończyli, pasy puściły i
wyszliśmy ze stołówki ~*Przeczytałam "z
lodówki". xD*~ ~Głodnemu chleb na myśli. xD~ ~*Japa
xD*~ oraz ośrodka.
Teraz, do godziny
dziewiętnastej, bez przerwy biegaliśmy z punktu A~laska~, do punktu B~arcelona~. ~*Co ty masz z
dopisywaniem czegoś do tych liter? xD*~ ~No co? Nudzę się. :D A poza
tym, jakby nie można było napisać dokładniej, skąd dokąd oni biegali. To może
przy okazji dałoby nam obraz tego, gdzie ten obóz był. Jak na razie wiemy tylko
tyle, że gdzieś w górach, ale w górach jest dużo miejscowości.~ ~*Znając
życie w Karpaczu, bo to jedyne polskie góry, w których byłam przed napisaniem
tego opka. Dzisiaj mógłby to być też Ustroń, ale wtedy o Ustroniu nawet nie wiedziałam.*~ ~Ale
i tak, warto byłoby to podkreślić, aby czytelnik wiedział.~ ~*Niedojebanie...*~ ~A,
fakt. ;=;~ Nie mieliśmy nawet przerw aby się napić. W połowie czasu,
przez który biegaliśmy, poczułam że zaczęło mnie się ciężej oddychać. /To
pewnie ze zmęczenia. Tak myślę.\ Nie miałam astmy ani żadnych innych
chorób układu oddechowego, ~A szkoda, bo wtedy to opko mogłoby być
ciekawsze.~ więc dla mnie to było dziwne. Po prostu prawie nie mogłam
oddychać. /A nie, to jednak nie ze zmęczenia.\ Jednak nie przestawałam
biegać, mimo duszności. Bałam się konsekwencji. ~Normalnie mogłabyś się
zatrzymać i po prostu powiedzieć, że się dusisz, ale tutaj to faktycznie, dla
tego gościa zapewne nie było wytłumaczeniem, znając jego charakter.~
O godzinie
dziewiętnastej, ponownie wróciliśmy do ośrodka na kolację. Gdy byliśmy na
stołówce i usiedliśmy na naszych miejscach, ponownie pasy przycisnęły nas do
krzesła. /A co z faktem, że się dusiłaś? Nawet nie zakończyłaś jakoś
tego wątku, tylko od razu przeskoczyłaś dalej.\ ~*O.P.K.O -
Okropne Pierdolenie Kogoś Okrutnego*~ /Cudowne rozwinięcie. xD\ ~*Wiem
x"D*~ Chwilę potem, przyniesiono nam pół marchewki i szklankę
wody. Oczywiście zjadłam to, co nam podano. ~Bowiem nie miałaś wyboru.~ Kiedy
wszyscy skończyli, wyszliśmy i ruszyliśmy do pokoi.
Będąc w nim,
wzięłam czystą piżamę i udałam się do toalety. /Znowu? ;=; A co z
faktem, że podczas biegu zaczęłaś się dusić? Tak po prostu ten fakt po tobie
spłynął? Ogólnie można by to jakoś wykorzystać, na przykład dając to jeszcze
kilka razy, bo na przykład dopiero teraz jakaś jej wewnętrzna choroba
postanowiła się ujawniać, bo jej się nudziło. Oczywiście Laura nie wiedziałaby,
co się z nią dzieje, bo i skąd miałaby to wiedzieć, skoro do tej pory nic jej
się nie działo. Ale oczywiście to nie zostanie wykorzystane, bowiem jesteśmy w
opku.\ ~*Kolejny
ze słowotokiem? Grzegorz, zaraziłeś nam Sebastiana! x"D*~ ~:D~ Tam
załatwiłam potrzebę fizjologiczną, umyłam całe ciało oraz włosy ~Drugi
dzień pod rząd? Ona w ogóle codziennie myła włosy? Jej! Niedomówienia!
=_=~ i żeby, ~Nie ma to jak już trzecia literówka w opku. ;=;~ wymieniłam
tampon na podpaskę /Dobrze, że tym razem obeszło się bez
dokładnych opisów.\ ~*Dzięki Bogu.*~ i ubrałam się
w piżamę. Nawet po niej widać było, że miałam już płaski brzuch i szczupłe uda.
Jednak to nie była dobra dieta. Szczególnie, że nie było w niej błonnika, ~Skoro
wcześniej na szczanie używałaś wyrażenia "potrzeba
fizjologiczna", to tutaj powinnaś użyć słowa "celuloza",
aby było bardziej profesjonalnie.~ ~*Wtedy nie wiedziałam, że błonnik
to celuloza. Szczerze, dowiedziałam się dopiero w tym roku. XD*~ ~Brawo
xD~ gdyż już dawno nie musiałam załatwić grubszej sprawy. ~Mówiąc
po ludzku, już od dawna nie musiałaś się wysrać.~ ~*#Kultura
xD*~ ~;"D~ Już podczas kąpieli zaczęłam planować
ucieczkę. ~Długo ci to zajęło. Ja spierdoliłbym po tygodniu.~ ~*Jak
każdy, normalny człowiek.*~ Niedługo mój plan powinnam wprowadzić w
życie. Mimo wszystko, gdy wyszłam z łazienki, ~*Jakby nic się nie
stało.*~ nadal ciężko oddychałam. Od razu położyłam się naprzeciwko
ściany, uniosłam nogi i oparłam je o nią, lekko położyłam dłonie na klatce
piersiowej i starałam się uregulować /sranie\ oddech. ~*Kolejny?
xD*~ /No co? :D Poziom analiz trzeba podtrzymywać.\ ~Moja
krew. :D~ ~*No ja jebe. xD*~ ~/;"""D\~
Po jakichś
dziesięciu minutach, udało mnie się to. Gdy to nastąpiło, wstałam i położyłam
się na łóżku. Gdy już leżałam, pasy ponownie się na mnie zacisnęły. To chyba
miało zapobiec naszej ewentualnej ucieczce w trakcie nocy.
~*~/
\~*~
Mimo wszystko, po
jakichś paru minutach, usnęłam... /Jakby KOMPLETNIE NIC A NIC się
nie stało.\
~*A teraz,
upragniona przerwa i lecimy z kolejnymi trzema rozdziałami.*~
~Dzięki Bogu, bo
już zaczynałem zdychać z nudów.~
~*Nie tylko ty,
Grzegorz. Nie tylko ty.*~
/I nie tylko wy.\
__________________________________________________
Rozdział
XIV – Dzień trzynasty.
Tego dnia
obudziłam się o godzinie piątej dwadzieścia. /Miło, że wreszcie
nauczyłaś się pisać liczebniki słownie.\ ~*Ja też się cieszę.*~ Musiałam
więc leżeć jeszcze dziesięć minut i czekać, aż pasy przestaną mnie uciskać. To
było ciężkie dziesięć minut, gdyż chciało mnie się lać ~O, więc umiesz
używać normalnego słownictwa, a nie takiego sztucznego. Miło.~ oraz
bolał mnie brzuch. Dość mocno. YYYYYCH... /Co ona, rodzi?\ ~Dziewczynka
czy chłopiec?~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~;"""D~ Jakbyśmy
dziś biegali, to wieczorem chyba zemdlałabym z bólu. /:D\ Jednak,
po dziesięciu minutach, pasy puściły. Od razu odetchnęłam z ulgą, wstałam,
wzięłam czyste ubranie i poszłam do łazienki. /<Szykuje sierp i
pistolet.>\ Tam odlałam się, zmieniłam podpaskę na
tampon, ~Dobrze, że darowano sobie dokładne opisy.~ ~*Weź,
nie przypominaj. ;=;*~ ubrałam się i wykonałam poranną
toaletę. /Bo co innego mogłaś robić.\ Następnie wyszłam,
założyłam buty, wyszłam na korytarz, zamknęłam drzwi na klucz i udałam się na
zbiórkę. Kiedy zaś wszyscy, łącznie z tym sadystą, już byli, ruszyliśmy na
stołówkę...
Będąc tam,
usiedliśmy na swoich miejscach. Kiedy to zrobiliśmy, ponownie na naszych
podbrzuszach zacisnęły się pasy. ~Rozumiemy, nie musisz tego powtarzać
co rozdział.~ ~*Licznik słów...*~ ~A, no fakt. ;=;~ Naprawdę, miałam
wrażenie, że z każdym dniem mocniej. /Niech wam się na szyjach
zacisną.\ ~*Marzenia...*~ Mimo
wszystko, po chwili, ponownie przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Chcąc nie
chcąc, zjadłam i wypiłam to, gdyż było to moje jedyne pożywienie tutaj. ~*A
ciekawe, co by się stało, gdyby ona tego nie zjadła i nie wypiła, poza faktem,
że by jej się chciało pić, bo najeść się połową marchewki nie da. No, ale to by
wymagało czasu i pomysłów, a w opkach o to nie chodzi.*~ Lecz, gdy
skończyłam i oczekiwałam na innych, dyskretnie spojrzałam na posiłek *khem*
*khem* /To tak okropnie wygląda. Można by to słowo, które jest potem,
napisać po prostu w cudzysłowie.\ ~*Opkolandia rządzi się
innymi prawami.*~ /Właśnie kurwa widzę. ;=;\ opiekuna
*khem* *khem*. No kurwa! On sobie jadł kanapki z TUŃCZYKIEM, ~*Aż
zgłodniałam. GRZEGORZ! Zrób mi kanapkę z tuńczykiem!*~ ~Nie mamy
tuńczyka, do chuja. Zapomniałaś? xD~ ~*To idź do sklepu i kup.*~ ~Jest
drugi dzień świąt, wszystkie sklepy są zamknięte.~ ~*Kurwa no!
Hmmm...Wiem. Won do Żabki, ona jest czynna zawsze i wszędzie. xD*~ ~Szczerze,
sądzę że Żabka też jest zamknięta. XD~ ~*To by oznaczało koniec
świata. XD*~ ~;"-)~ ~*O nie. xD*~ ~;"""D~ a
my tymczasem mieliśmy jeść takie gówno?! ~Nie sraj, pokrako, was
trzymają na diecie. Ale fakt, że za mało wam dawali.~ To było
niesprawiedliwe. /Życie takie jest.\ Mimo
wszystko, ~*Jakby nic się nie stało.*~ gdy wszyscy
skończyli, pasy puściły, a my udaliśmy się na dwór.
Tam, na boisku od
piłki nożnej, /A nie do piłki nożnej? Chuj wie.\ bez
przerwy, do godziny trzynastej, mieliśmy różne ćwiczenia, które tylko
pogłębiały mój ból brzucha. /:D\ Sto brzuszków,
dwieście pompek, czterysta przysiadów, etc. ~*Po pierwsze: Ten
skrót jest idealny do opowiadań. Po drugie: Ja bym dawno zdechła, jak każdy
normalny. No, ale że Laura to Mary Sue, to nie dziwne, że się trzymała.*~ Po
ich zakończeniu, brzuch bolał mnie dwa razy mocniej. /:DD\
A o godzinie
trzynastej, zmęczeni, udaliśmy się do ośrodka na obiad. Gdy byliśmy na
stołówce, usiedliśmy na naszych miejscach. W tym momencie, pasy zacisnęły się
na naszych podbrzuszach, a my, po chwili, dostaliśmy pół marchewki i wodę. A
„opiekun" /O, więc jednak umiesz stosować cudzysłów. Jak miło.\ dostał
rybę. ~Pewnie z frytkami, aby was bardziej dobić.~ Mimo
wszystko, zjadłam i wypiłam to, co dostałam. ~*Bowiem za bardzo
wyboru nie miałaś.*~ Gdy zaś wszyscy skończyli, pasy puściły i
wyszliśmy ze stołówki, i z ośrodka. ~<Ziew>~
Do godziny
dziewiętnastej, bez przerwy, graliśmy w piłkę nożną. ~A wasz opiekun pewnie
się opalał lub ruchał z jakąś opiekunką innej grupy w krzakach.~ ~*Fajne zajęcia.
xD*~ ~No co? :D~ Ja niby stałam na bramce, ~*Nienawidzę stać
na bramce. Nie umiem kompletnie jej bronić i jak obronię piłkę, to można
wyjmować Crunchips i robić imprezę.*~ ~Ja w ogóle nie lubię piłki
nożnej.~ ~*/OOO.OOO\*~ ~Ech... -.-~ ~*/;"""D\*~ jednak
prawie co chwilę dostawałam piłką w brzuch lub w głowę. /Najważniejsze,
że udawało ci się bronić strzały.\ Nawet nie raczyli
przepraszać. Niekulturalne bachory. ~Powiedziała dziwka i niekulturalna
szmata.~ ~*Skąd wiesz, że jest dziwką?*~ ~W Opkolandii
wszystko jest możliwe.~ ~*Ale bez przesady. '='*~ ~Piękna ta
emotka. xD~ ~*Wiem :D*~ Po zakończeniu, brzuch bolał mnie
już cztery razy mocniej. /:DDD\ Oprócz tego, bolała mnie też
głowa.
A o godzinie
dziewiętnastej, udaliśmy się do ośrodka na kolację. ~Nie pitol.~ Gdy
znaleźliśmy się na stołówce, ponownie usiedliśmy na swoich miejscach. Kiedy to
zrobiliśmy, pasy ponownie zacisnęły się na nas, /Wiemy, powtarzasz to
co rozdział, partolona pierdoło.\ ~*#KulturaLevelHard xD*~ /:D\ a
po chwili dostaliśmy pół marchewki i wodę. A „opiekun" tortille... ~Po
co tu te trzy kropki, nie wiadomo.~ Mimo wszystko, zjadłam co mi dali.
Kiedy wszyscy skończyli, pasy puściły, a my udaliśmy się do swoich
pokoi... ~I znowu niepotrzebne trzy kropki.~
Gdy byłam w
pokoju, oparłam się o ścianę, położyłam dłoń na brzuchu i zaczęłam cicho jęczeć
i stękać /( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*Ja z wami kiedyś nie wytrzymam. xD*~ ~I
tak nas kochasz. :D~ ~*To wiem, ale to nie zmienia faktu, że jesteście
jebnięci. xD*~ ~/:D\~ z bólu. Lecz, po chwili,
zrobiło mnie się ciemno przed oczami. Chyba zemdlałam, gdyż nic więcej nie
pamiętam... /To dobrze, choć trochę oryginalniej.\
__________________________________________________
Rozdział
XV – Dzień czternasty.
Tego dnia
obudziłam się o godzinie piątej trzydzieści. ~Coś za długo byłaś
nieprzytomna, jak na standardy.~ Kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam że
leżałam pod tą samą ścianą, pod którą wczoraj wieczorem straciłam przytomność.
Oprócz tego, dzisiaj nie bolała mnie już ani głowa, ani brzuch. /Szkoda\ ~*Sadysta³³²*³*²˟²*~ /Piękna ta liczba
w potędze. xD\ ~*Wiem :D*~ Mimo wszystko, od razu
wstałam, ~Od tak, bez żadnych opisów uczuć ani nic.~ wzięłam
czyste ubranie i poszłam do łazienki. /<Otwiera portal do świata
opka.>\ Tam załatwiłam swoje potrzeby fizjologiczne,
zmieniłam tampon, ~*Na szczęście nie zostało to dokładnie
opisane.*~ ~Nie strasz. ;_;~ ~*Wiem ;=;*~ przebrałam
się w czyste ubranie i wykonałam poranną toaletę. Następnie, wyszłam z
łazienki, wrzuciłam zdjęte ubranie do siatki z brudnymi rzeczami, wyszłam z
pokoju, zamknęłam drzwi na klucz i udałam się na zbiórkę. Kiedy wszyscy,
łącznie z tym psychopatą, /Nie wiadomo, czy jest psychopatą. Na razie wiadome
jest tyle, że jest sadystą, a to nie to samo.\ przyszli,
udaliśmy się na stołówkę.
Gdy tam byliśmy,
usiedliśmy na swoich miejscach. Po zrobieniu tego, ponownie pasy przycisnęły
nas do krzesła. /Bo co innego mogłoby się w tym momencie stać.\ Chwilę
później, ponownie dostaliśmy pół marchewki i wodę. A ten pieprzony sadysta
płatki czekoladowe. ~*No, bo w końcu musiał mieć siłę, aby się nad
wami znęcać.*~ /Kocham to usprawiedliwienie. xD\ ~*:D*~ Mimo
wszystko, zjadłam i wypiłam to, co mi przynieśli. ~Bowiem za bardzo nie
miałaś wyboru.~ Kiedy zaś wszyscy skończyli, pasy puściły, po czym
wstaliśmy i udaliśmy się na dwór.
Tam, bez przerwy,
do godziny trzynastej, biegaliśmy z punktu A~rabia Saudyjska~ do
punktu B~udapeszt~. ~*Pozostawmy to bez komentarza. xD*~ ~:D~ Nawet nie
mieliśmy przerw aby odpocząć. /Wiemy, powtarzasz to co rozdział.\ W czasie
biegu, zaczęłam wstępnie planować ucieczkę z tego miejsca tortur. ~Czy
ty czasem nie zaczęłaś wstępnie planować jej kilka dni temu podczas kąpieli?
Jej! Niespójności! ==__==~ W ogóle to zastanawiałam się, dlaczego
wszyscy inni uczestnicy nie buntowali się przeciwko takiemu traktowaniu. /Ej,
fakt. To jest dość dziwne.\ ~*Wyjaśni się w ostatnim rozdziale,
więc spoko.*~ /Zawsze coś.\ Może za tymi srebrnymi
drzwiami, przed którymi zawsze stawałam na zbiórkę ~*i o których
nigdy wcześniej nie wspomniałam, bo po co,*~ było coś, dzięki czemu
ten skurwiel wyprał im mózgi? ~*Nie powiem, bo musiałabym
spoilerować, ale wyjaśni się to w ostatnim rozdziale.*~
Nie wiedziałam,
ale musiałam się o tym przekonać. /DUN DUN DUUUN!\
~*W tym momencie
rozdział mógłby się skończyć, aby podtrzymać atmosferę, ale kurwa nie, to gówno
ciągnie się dalej. =_=*~
Mimo wszystko, o
godzinie trzynastej, zmęczeni, wróciliśmy do ośrodka na obiad. Kiedy
znaleźliśmy się w środku, udaliśmy się na stołówkę.
~*Jako iż ten
rozdział jest nudny, wstawię tu moją ulubioną przeróbkę Świnki Peppy, aby
czytelnicy mogli się trochę rozerwać. Prosz:
*~
~Genialny
przerywnik. xD~
~*No co? Niech
czytelnicy trochę się rozerwą! xD*~
Będąc tam,
usiedliśmy na swoich miejscach. Gdy to zrobiliśmy, pasy ponownie ścisnęły nasze
podbrzusza. /Dlaczego w tym opku są opisywane w całości dni głównej
bohaterki na tym obozie? To jest po prostu nudne.\ ~*Szczerze, to nie mam
pojęcia.*~ /(╯Ƹ̵̡.Ʒ)╯︵ ┻━┻\ ~*Tak.
xD*~ /;"D\ Czułam, że ściskały mi
wnętrzności. /:D\ I po paru chwilach, podano nam pół marchewki
i wodę. Rzygałam już tymi marchewkami. Po ucieczce stąd będą to moje
znienawidzone warzywa. ~Nie dziwne, każdemu już by się
przejadły.~ A zgadnijcie, co dostał ten sukinsyn? Paluszki
rybne. ~*Mniam*~ Kiedy zaś po jakimś czasie wszyscy
skończyli, /Jakby nic się nie wydarzyło.\ pasy puściły,
a my wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka...
Po wyjściu, bez
przerwy, do godziny dziewiętnastej, graliśmy w koszykówkę. Nawet nie mieliśmy
przerw aby się napić. ~Czyli jak co dzień, standard.~ W czasie
gry, kontynuowałam moje planowanie ucieczki. No musiałam się stąd jakoś wyrwać,
bo całego miesiąca bym tutaj nie przeżyła. /Jestem ciekawy, co by się
stało, gdybyś jednak ten miesiąc przeżyła. No, ale to by wymagało czasu i
pomysłów, a nie o to chodzi w opkach.\
Zaś o godzinie
dziewiętnastej, wróciliśmy do ośrodka na kolację. Kiedy byliśmy na stołówce,
usiedliśmy na swoich miejscach. Po zrobieniu tego, ponownie, na naszych
podbrzuszach zacisnęły się pasy. ~*Dziwię się, że udało mnie się te
nudy dociągnąć do końca.*~ ~Musiałaś się naprawdę nudzić.~ ~*Chyba
tak było.*~ /I teraz my musimy się z tym gównem użerać. ;=;\ ~*Niestety
;=;*~ Chwilę później, przyniesiono nam pół marchewki i wodę. A ten
skurwysyn dostał trzy kanapki z tuńczykiem. ~*Kuźwa, zgłodniałam.
Podczas kolejnej przerwy chyba coś zjem.*~ Mimo wszystko, kiedy
wszyscy skończyli, pasy ponownie puściły, a my udaliśmy się do naszych pokoi.
Gdy byłam w
pokoju, wzięłam piżamę i udałam się do łazienki. /<Wchodzi do świata
opka.>\ Tam umyłam zęby, wykąpałam się łącznie z myciem
włosów, ~*Z tego co słyszałam, mycie włosów codziennie jest
niezdrowe, partoło.*~ ~To Mary Sue, jej włosy pewnie nadal są w
idealnym stanie.~ ~*A, no tak. ;=;*~ wymieniłam tampon na
podpaskę /Na szczęście bez dokładnych opisów.\ i
przebrałam się. Po zrobieniu tego, wyszłam z łazienki, włożyłam ubrania do
siatki na brudne rzeczy i stanęłam przed lustrem. Matko boska. ~*To
drugie słowo też powinno być wielką literą, do chujca.*~
Ależ ja
zmizerniałam. ~Co jest cudem, bo w końcu jesteś Mary Sue, więc nadal
powinnaś idealnie wyglądać.~ Widać było, że moje czarne, niegdyś
pofalowane włosy, teraz były proste i słabe. ~Chuj, nie zgadłem.
O.O~ ~*Będzie idealny dzień! \O/*~ /CUD! *.*\ W mych
niebieskich oczach widać było ból i cierpienie. /:D\ Bluzka
od piżamy, która niegdyś była nieco opięta, teraz zwisała jak worek ~ziemniaków~. ~*Musiałeś
to dopisać? xD*~ ~Tak :D Też jestem głodny.~ ~*Nie dziwne.
Zanalizujemy jeszcze ten rozdział do końca i następny, i przerwa.*~ ~Jakoś
przeżyjemy, choć będzie ciężko.~Tak samo było ze spodniami. Kiedy
nieco uniosłam bluzkę, ujrzałam że mój brzuch był chudy. Nawet nie szczupły.
CHUDY! /OK, rozumiemy, nie capslockuj tutaj.\
Co ten obóz ze
mną zrobił...Ja rozumiem, że oni mieli za zadanie nas odchudzić, ale raczej nie
chodziło o doprowadzenie uczestników do AŻ TAKIEGO stanu! ~A skąd
wiesz? Nie jesteś w zarządzie tego obozu, więc nie wiesz, jakie były ich plany.
My też nie wiemy, bo to opko ma narrację pierwszoosobową.~ ~*Niektóre
historie powinny zostać niedopowiedziane.*~ ~W sumie racja.~ Mimo wszystko, po
chwili, odeszłam od lustra i położyłam się na łóżku. Gdy to zrobiłam, ponownie
zacisnęły się na mnie pasy. /Dżezis, po prostu zacznij spać na
podłodze. -_-\ ~*Marzenia...*~Parę sekund potem,
zamknęłam oczy i, po kilku minutach, us~r~nęłam... ~*A
myślałam, że się już ogarnąłeś. xD*~ ~Hehe :D~
__________________________________________________
Rozdział
XVI – Dzień piętnasty.
~Kurde, tytuły tych rozdziałów są tak powtarzalne, że
nawet nie ma czego dodatkowo komentować.~
~*Niestety. Tylko
dalej nie wiem, po co opisywałam każdy dzień, skoro w większości nie działo się
nic ciekawego.*~
~Może...A nie, w sumie nie ważne, nawet nie wiem, co
chciałem napisać, takie to opko nudne.~
/A jeżeli Grzegorz zapomina podczas pisania, co chciał
przekazać, to wiedz, że jest źle.\
Tego dnia
obudziłam się o godzinie piątej dwadzieścia pięć. /Sekund osiem
zapewne.\ Przez
to, przez pięć minut musiałam leżeć przykuta do łóżka. Było to ciężkie, gdyż
uciskało mnie w żołądku oraz było mi duszno. /Zalążki moich ulubionych
opisów! :D\ ~*Po analizie lądujesz w izolatce. xD*~ /;_;\ ~*;"""D*~ Mimo
wszystko, przez te pięć minut, zaczęłam obmyślać plan ucieczki. ~Chyba
kontynuowałaś to robić, bo obmyślać owy plan zaczęłaś już dawno.~ Nie
wytrzymałabym tu do trzydziestego pierwszego dnia miesiąca. /Ja tam
jestem ciekawy, jak wyglądał ostatni dzień tego obozu, ale wiem, że nie dane
nam będzie się tego dowiedzieć, bo wymyślenie tego wymagałoby czasu i pomysłów,
a nie o to w opkach chodzi.\ Mimo to, ~*Dawaj
więcej opisów uczuć i przemyśleń, w końcu o to chodzi w narracji
pierwszoosobowej.*~ ~Marzenia...~ ~*Wiem...*~ o
godzinie piątej trzydzieści, pasy puściły. Od razu odetchnęłam z ulgą, wstałam
i wzięłam ubrania. Następnie, udałam się do łazienki, /<Wchodzi do
świata opka.>\ załatwiłam potrzeby fizjologiczne, zmieniłam
tampon, ubrałam się, umyłam zęby i wyszłam. ~Jezu, na serio nie
obchodzi nas to, co robiłaś co rano. Jesteśmy tu dla hipernierealistycznej
akcji, a nie po to, aby czytać o porannej rutynie głównej bohaterki.~ ~*Czemu
ja kiedyś tworzyłam takie nudne opka?*~ ~Trzeba by się zapytać dawnej
ciebie, ale wehikuł czasu jeszcze nie istnieje.~ ~*A poza tym, dla
dawnej mnie to było dzieło sztuki.*~ ~Fak.~ ~*Niestety
;=;*~ Następnie, odłożyłam piżamę, założyłam buty, wzięłam klucz i
wyszłam na zbiórkę, zamykając drzwi. Kiedy wszyscy już byli, ruszyliśmy na
stołówkę.
Kiedy się tam
znaleźliśmy i usiedliśmy na naszych miejscach, ponownie pasy przycisnęły
mnie /Chyba was, bo pozostałych członków obozu też to spotykało.\ do
krzesła. Dzisiaj, gdy bolał mnie żołądek, czułam że na serio z każdym dniem
pasy mocniej zaciskały się. ~KURWA, ROZUMIEMY! Powtarzasz to samo co
rozdział! Dawaj coś ciekawego, do chuja pierdolonego!~ ~*A jak
Grzegorz się wkurwia na opko, to wiedz, że jest tragicznie.*~ ~Po
prostu to opko mnie wkurwia powtarzaniem ciągle tego samego tylko po to, aby
rozdział był dłuższy.~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko
ciebie.*~ /I nie tylko was.\ Jednak, parę chwil
potem, przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Od razu, chcąc nie chcąc, zjadłam
to, co nam dano, gdyż był to mój jedyny posiłek tutaj. ~Każdy normalny
już dawno rzygałby tymi marchewkami.~ Kiedy skończyłam, dyskretnie
spojrzałam na talerz tego psychola. Okazało się, że dzisiaj jadł płatki
czekoladowe. Kurwa, to zaczynało mnie denerwować. ~*Wiadomo, że
nigdy nie dostalibyście tego samego co on, bo jesteście na obozie odchudzającym
jako uczestnicy, ale i tak powinni wam dawać nieco więcej. Szczególnie na
śniadanie, które jest najważniejszym posiłkiem dnia.*~ Lecz, chwilę
potem, wszyscy skończyli, dzięki czemu te cholerne pasy puściły. Gdy to
nastąpiło, wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka.
Od teraz, do
trzynastej, bez żadnych przerw, graliśmy w siatkówkę. Niby to nie był jakoś
męczący sport, gdyż przez większość czasu się stało, ale jednak był dzisiaj
okropny upał, a JAK NA ZŁOŚĆ, pole do siatkówki znajdowało się w samym
słońcu. /Nie zdziwiłoby mnie to, gdyby okazało się, że owe pole zostało
zbudowane specjalnie w takim miejscu.\ Było mi gorąco ~Zapewne
nie tylko tobie, egoistko zajebana.~ ~*#Kultura*~ ~Po
prostu Laura zaczyna mnie wkurwiać.~ ~*/Nie tylko ciebie.\*~ i
jeszcze bolał mnie żołądek. Myślałam, że tam zemdleję, jednak nie wiedziałam,
co działo się, gdy ktoś by zemdlał, więc starałam się aby do tego nie
doszło. /Bowiem jeżeli by do tego doszło, trzeba byłoby wymyślać
dodatkowy scenariusz, a nie o to w opkach chodzi.\
Mimo to, o
godzinie trzynastej, wróciliśmy do ośrodka na obiad. Gdy ponownie znaleźliśmy
się na stołówce i usiedliśmy na naszych miejscach, pasy na nowo zacisnęły się
na naszych podbrzuszach. ~*<Szturcha Grzegorza> E! Nie śpij! Niedługo
przerwa!*~ ~Co? A, sorki, nudzę się po prostu.~ ~*Nie tylko
ty.*~ /I nie tylko wy.\ Zaś po paru chwilach,
przyniesiono nam /wodę po ogórkach i spleśniałe parówki\ pół
marchewki i wodę. ~*Jestem pewna, że Laura serio wolałaby już twoje
danie, Sebastian, od połowy marchewki.*~ /Wiadomix\ Od
razu zjadłam i wypiłam to, co dostałam, a następnie dyskretnie spojrzałam na
talerz tego kretyna. No kuźde. Teraz on jadł sobie spaghetti. Nie dość, że był
skończonym psychopatą, to jeszcze miał jedzenie lepsze od nas. ~*Nie
dziwne, w końcu jesteście na obozie odchudzającym. Ogólnie apropos obozów i
kolonii, to to już tak jest. Wyjeżdżasz, a potem chcesz w przyszłości wrócić
jako opiekun, aby poczuć pełnię władzy nad bachorami. :D*~ ~No tak masz
tylko ty, więc morda w kubeł. xD~ ~*:D*~ Gdy już zostanę
imperatorem, zabiję go. /:D\ Lecz, kiedy wszyscy
skończyli jeść, ~Jakby nic się nie wydarzyło.~ pasy ponownie
puściły, a my wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka.
Od teraz, do
godziny dziewiętnastej, bez przerwy, wykonywaliśmy jakieś ćwiczenia, przez
które mocniej uciskało mnie w żołądku. /:D\ Na
dodatek, w połowie ćwiczeń, zaczęło mnie ściskać w pęcherzu. /:DD\ Ledwo
powstrzymywałam chęć odlania się. ~Posikaj się, będzie oryginalnie.
Tylko nie opisuj tego dokładnie. A nie, chwila, przecież masz tampon. Dobra, nie
było tematu, nici z tego.~ No i przez to mocniej bolał mnie
brzuch. /:DDD\ Chciałabym w końcu móc odpocząć, ale ten
kretyn nie dawał nam takiej możliwości. /:DDDD\
O godzinie
dziewiętnastej, wróciliśmy do ośrodka na kolację. Po znalezieniu się na stołówce
i znalezieniu się na naszych krzesłach, na nowo zacisnęły się na nas
pasy. /<Ziew>\ Parę chwil potem, przyniesiono nam,
standardowo, pół marchewki i wodę. ~Nie musisz tego dokładnie opisywać,
wiemy co dostawaliście do jedzenia.~ ~*Licznik słów...*~ ~;===;~ Od razu zjadłam i
wypiłam to, a następnie dyskretnie spojrzałam na talerz naszego *Ekhm*
*Ekhm* /I znowu, lepiej wyglądałby cudzysłów przy kolejnym słowie.\ opiekuna
*Ekhm* *Ekhm*. Jadł sobie mega tłuste kanapki z tuńczykiem. /:D\ Oby
wzięły go w nocy wzdęcia lub chociaż bolał go brzuch. Tego mu życzyłam. ~Miła
jesteś. xD Ale w sumie nie dziwne, na twoim miejscu prawdopodobnie też bym mu
tego życzył.~ ~*Jak każdy normalny.*~ Jednak, kiedy
wszyscy skończyli jeść, /Bo nic się nie wydarzyło. Ja też rozpiszę się
w analizie końcowej.\ ~*GRZEGORZ! Zaraziłeś kolejną osobę!
xD*~ ~Hehe ;"D~ pasy puściły i wyszliśmy ze
stołówki, po czym udaliśmy się na nasze piętro.
Będąc tam,
zobaczyłam że wszyscy ustawiali się na zbiórkę. ~Ła! Oryginalność!
O.O~ ~*Cud! \O/*~ /Magia! ***.***\ Zrobiłam
to samo. Kiedy wszyscy staliśmy, ten psychopata stanął na środku i powiedział:
- Słuchajcie.
Jutro idziemy na ~*koncert Zardonica. Tylko zachowywać mnie się jak
przystało na prawdziwego wyzna...eee...to znaczy fana naszego boga, bo wywieszę
przez okno jak flagę!*~ ~Odnalazłabyś się na tym obozie jak nikt inny.
XD~ ~*No co? Marzy mnie się, aby pójść na koncert Zardonica, ale on w
Polsce był wtedy, gdy nawet nie wiedziałam, że istnieje. A jak przyjedzie, to
pewnie do Atlas Areny, jak każdy zajebisty wykonawca. Bo chujowi lub ci,
których nie słucham, akurat muszą zjeżdżać się na Stadion Narodowy, ale ci,
których wielbię to tylko do Atlas Areny. -.-*~ ~Wolę nie wiedzieć, co
by się działo po koncercie Zardonica, gdybyś tam poszła. XD~ ~*Popędziłabym
po autograf z prędkością Flasha. I może po wspólne selfie, jakby się zgodził.
XD*~ ~Jezu xD~ ~*No co? Wielbię Zardonica! :D*~ cały dzień na
basen. /Oryginalność! (╭☞ȍ人ȍ)╭☞\ ~*Boże,
ta emotka. xD*~ /;"""D\ Wychodzimy
zaraz po śniadaniu, więc przygotujcie się. /( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*SEBASTIAN! xDDD*~ /;"D\
Normalnie
ucieszyłabym się, gdyż lubiłam pływać, ale w tym wypadku podejrzewałam, że
znaczyłoby to kolejne męczarnie. /:D\ Lecz, po tym krótkim
komunikacie, rozeszliśmy się do naszych pokoi. ~Jakby nic się nie
wydarzyło.~
Gdy znalazłam się
w moim, wzięłam piżamę i poszłam do łazienki. /<Wchodzi do pokoju
Laury.>\ Będąc tam, umyłam zęby, załatwiłam potrzebę
fizjologiczną, umyłam siebie oraz włosy, ~*Mnie by nie chciało się codziennie
myć włosów, ale co kto lubi.*~ zmieniłam tampon na podpaskę i
przebrałam się. Następnie, po wyjściu z łazienki i odłożeniu ubrania,
spakowałam plecak na jutro. ~Jak nakazują prawa logiki.~ Wrzuciłam
tam wodę, /Kuźwa, skoro masz wodę, to dlaczego nie pijesz więcej niż
wam dają? -.-\ ~*Opko...*~ /A, fakt. ;=;\ kostium
kąpielowy, ręcznik, klapki, czepek, okularki, tampony na zmianę oraz
mydło. ~*Kto normalny bierze mydło na basen? Ja wchodzę pod
prysznic tylko na dwie sekundy, aby nikt się nie dojebał i popierdalam
pływać!*~ ~Najgorsze są nagie osoby myjące się pod prysznicami.
;_;~ ~*Kurwa, to jest okrutne. Kąpie się w domu, a nie na basenie przy
ludziach. ;-;*~ ~A najczęściej są to staruszkowie. ;_;~ ~*Wiem,
to jest jeszcze gorsze. ;_;*~ Kiedy skończyłam, wyłączyłam światło
i opadłam na łóżko z cichym jęknięciem. /~*NIE. xD*~ :-( ~*No
ja jebe. xD*~ ;"""D\ Parę sekund
potem, pasy zacisnęły się. Mimo bólu, jaki mi zadawały, parę minut potem,
usnęłam...
~*A teraz, długo
wyczekiwana, dłuższa przerwa. Zdycham od tego opka, a zostało jeszcze pięć
rozdziałów.*~
~Będzie ciężko,
ale trzeba to po prostu przeżyć, choćby dla naszych fanów.~
~*Wiadomix*~
__________________________________________________
Rozdział
XVII – Dzień szesnasty.
~Ło chuj, ta przerwa faktycznie długa była.~
~*Sorki,
oglądałam z mamą film dokumentalny o III Rzeszy.*~
~Cudowny film na drugi dzień świąt. XD~
~*C'nie? :D*~
Tego dnia,
obudziłam się o godzinie czwartej. /;"D\ ~*Cudna
reakcja. xD*~ /Wiem x"D\ No ekstra, musiałam
czekać jeszcze półtorej godziny, żeby pasy łaskawie mnie puściły. /;"""D\ ~*Spal
się, matole. xDDD*~ /;"""D\ Przez ten
czas, zaczęłam się zastanawiać, po co w nocy przykuwali nas do łóżek. ~Abyście
nie zwiali, pacanko.~ ~*Słowotwórstwo? xD*~ ~Why not?
:D~ Z tego, co widziałam, to wszyscy uczestnicy obozu mieli
nieźle wyp~a~r~ow~ane mózgi, /W sumie, zgadzało by się,
bo w ogóle się nie udzielali. Nawet nie powiedzieli naszej bohaterce, aby
spierdalała czy coś.\ że raczej nie przyszłaby im do głowy
ucieczka. /Skąd wiesz? Może oni udają, aby ten pacan się od nich
odczepił? Nie gadałaś z żadnym z nich, więc nie możesz wiedzieć.\ ~*Ale
to Mary Sue...*~ /;=;\ Oprócz tego,
dopracowywałam mój plan ucieczki stąd. Za cztery dni powinien być w stu procentach
gotowy. /:-(\ ~*Wiem, ty byś ją tu trzymał trzydzieści
lat, ale ja wtedy nie byłam aż tak pierdolnięta. xD*~ /:-(((\ ~*Nie
no, ty matole. xD*~ ~Fajny ten twój jeden z miliona synów, Ramoninth.
xD~ ~*Wiem x"""D*~ /Jestem fajny i
skromny zarazem. :D\ ~No w chuj. xD~ /;"D\ Mimo
to, gdy o godzinie piątej trzydzieści rano ~Dobrze, że nie w południe.
No, ale mogłyby się te pasy pozacinać we wszystkich pokojach i ich opiekun
miałby problem, bo nikt nie mógłby wstać. xD~ ~*W sumie,
oryginalne by to było, co nie pasuje do opek.*~ ~Niestety :-(~ pasy
puściły, wstałam, wzięłam ubrania i poszłam do toalety. /<Zastrzela
kibel.>\ ~*HOW? x"""D*~ /Magia
Opkolandii. xDDD\ Będąc tam, załatwiłam swoje potrzeby
fizjologiczne, zmieniłam podpaskę na tampon, ubrałam się i umyłam zęby, a także
uczesałam się. Po skończeniu, wyszłam do pokoju, schowałam piżamę na miejsce,
założyłam buty, wzięłam plecak i wyszłam z pokoju, zamykając drzwi na klucz.
Kiedy to zrobiłam, udałam się na zbiórkę. Zaś kiedy wszyscy się zebrali, ruszyliśmy
na stołówkę.
Po dotarciu na
stołówkę, zajęliśmy swoje miejsca. Po zrobieniu tego, ponownie pasy przykuły
nas do krzeseł. Nie, nie wydawało mnie się. Z każdym dniem robiły to coraz
mocniej, powodując większy ból. ~Może dlatego, że chudliście, więc
musiały być mocniej zaciskane, aby was trzymały.~ Lecz, chwilę potem,
ujrzałam że przyniesiono nam, uwaga, bo to zwali was z nóg, pół marchewki i
wodę. /Oryginalność w chuj, nie ma co.\ Coś czułam, że po tym obozie
będę miała obrzydzoną marchewkę przez kolejne dziesięć tysiącleci. ~*Nie
dziwne, każdemu by w końcu zbrzydła.*~ Jednak, chcąc nie chcąc,
zjadłam i wypiłam to, co mi dano, gdyż był to mój jedyny posiłek tutaj. /Ciągle
zastanawiam się, co by się stało, gdyby tego nie zjadła.\ ~*Wymyślenie
tego wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to chodzi w opku.*~ Gdy
skończyłam i oczekiwałam na wszystkich, dyskretnie zerknęłam na talerz naszego,
ekhm, „opiekuna". ~Kombajn stop na moment. Czy na tym obozie nie
było kilku grup? Zwykle nawet na obozach odchudzających są co najmniej dwie
grupy.~ ~*H.I.P.E.R.N.I.E.R.E.A.L.I.Z.M - Handel Innymi
Pierdołami Ewidentnie Rozjebane Nie Istotnymi Elementami Rozpierdolonej
Ewentualnie Akcji Lub Innymi Znanymi Metodami.*~ ~Piękne jest
rozwinięcie tego "skrótu". x"DDD~ ~*Wiem
x"""""DDDDDD*~ Dzisiaj na śniadanie jadł
jajecznicę. /:D\Taki dowód, że na tym świecie nie ma ~*Witaj
ponownie, zmiano czasu.*~ sprawiedliwości, heh. /No co ty
nie powiesz.\ Lecz, parę minut później, kiedy wszyscy skończyli
jeść, pasy puściły, a my wyszliśmy ze stołówki oraz ośrodka.
Udaliśmy się na
ten nieszczęsny basen, ale, oczywiście, pieszo. /A czego się
spodziewałaś.\ Nie no, wszystko ładnie i pięknie, ale było
chyba z /zero Kelvinów\ ~*Nie wnikam w to, jak
przeżyli. xD*~ /Opkolandia odpowiedzią na wszystkie nasze
egzystencjalne problemy. xD\ trzydzieści stopni Celsjusza oraz
basen ~*Tak, ta
upośledzona spacja serio jest w Wordzie.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~ był oddalony CZTERDZIEŚCI KILOMETRÓW od ośrodka! ~*A, to w takim
wypadku na normalnym obozie odchudzającym taką odległość pokonalibyście
autokarem. Wiem coś o tym.*~ Ja naprawdę rozumiałam idee obozów odchudzających oraz
to, że mieliśmy podczas nich zrzucić zbędne kilogramy, /A także przestawić
się na zdrowy styl życia, jak coś.\ ale raczej nie na tym one
polegały. ~*Bowiem nie na tym one polegały i nie na tym
polegają.*~ W czasie drogi czułam, że zemdleję. /To mdlej.
Będzie ciekawie.\ Było naprawdę bardzo gorąco i jeszcze w ogóle
się nie zatrzymywaliśmy. Szliśmy tam chyba z, ja wiem, trzy godziny? ~Za
mało. Według Internetu zajęłoby wam to, bez przerwy, około siedmiu godzin.
Czyli jeżeli wyszliście, dajmy na to o szóstej, to na basen powinniście dojść
około trzynastej.~ ~*Wiesz, bo po co research? Lepiej napisać
opko na odpierdol.*~ ~Niestety~ Być może. Dotarliśmy
tam około dziewiątej trzydzieści. ~*Za szybko.*~ Po
dotarciu było mi bardzo słabo z gorąca i zmęczenia. /:D\ Na
moje szczęście, po wejściu do budynku, gdyż basen był pod dachem, była
klimatyzacja. /To akurat normalne w budynkach użyteczności publicznej,
więc się nie przyczepię.\To było naprawdę miłe, nie powiem. Jednak,
dostaliśmy karty do szafek i poszliśmy się przebrać.
Najgorsze było
to, że podczas tego obozu tak schudłam, że kostium kąpielowy, w który kiedyś
ledwo się mieściłam, teraz ledwo się na mnie trzymał. ~Wiem, że to
zapewne by głupio wyglądało, ale z braku laku mogłaś go spróbować przytrzymać
paskiem do spodni. Tak mi nagle do głowy przyszło.~ Na szczęście nie
spadał tak często, /OCZYWIŚCIE ;=;\ więc może jakoś wytrzymałabym
ten dzień. Mimo wszystko, gdy wyszliśmy na basen i wszyscy się zebrali,
weszliśmy na basen sportowy. Od teraz, do godziny siedemnastej, mieliśmy BEZ
PRZERWY, pływać /Czyli osiem godzin. Jeżeli to działoby się w normalnym
świecie, pływaliby do dwudziestej pierwszej.\ dowolnym
stylem. ~*Chociaż tyle. Jakby kazali im pływać delfinkiem, to
zaczęłabym współczuć.*~ ~Ja też. Wolę pływać kraulem.~ ~*Ja
nienawidzę. Mam z tym stylem złe wspomnienia z chyba drugiej lub trzeciej klasy
podstawówki.*~ ~Wiem~ /Cholera, Grzegorz, czy ty o
niej wiesz WSZYSTKO? ;_;\ ~:D~ /;___;\ ~;"""D~ Jednak
nie wolno nam się było ani na chwilę zatrzymać. Przynajmniej mogłam pływać czym
chciałam, czytaj stylem klasycznym (żabka). ~Jakaś ty profesjonalna pod
względem nazewnictwa. Woah.~ Jednak, nie mogliśmy nawet wyjść do
toalety, czy się napić. /:D\ Męczyłam się okropnie, ale jakoś
dawałam radę, gdyż nie chciałam być zamknięta w szafie czy izolatce, /;"-(\ ~*Tak,
napiszę ci kiedyś opko będące slasherem + porno w jednym. Dla własnego syna
trzeba się czasem poświęcić i sprawić sobie tortury, aby był szczęśliwy.
;=;*~ /Oooo... <333333 <Przytula najmocniej jak się
da.>\ ~Współczuję, Ramoninth. xD~ /;"D\ bo
to przyjemne nie było.
O godzinie
siedemnastej, mogliśmy wyjść z wody. Jeeej...Od razu, wykończeni, ruszyliśmy do
szatni się ubrać. Jezusie japoński, ~Fajne określenie. XD~ ~*Wiem,
podpatrzyłam gdzieś w necie. XD*~ dzisiejszy dzień obrzydził mi basen na
kolejne dwa lata. /:D\ Mimo to, po przebraniu się, wyszłam z szatni i
ustawiłam się tam, gdzie stało parę osób z mojej grupy. Zawsze zastanawiało
mnie to, dlaczego nikt nigdy ze sobą nie rozmawiał. ~Nas też to
zastanawia, ale niestety nie otrzymamy odpowiedzi na to odwieczne
pytanie.~ To było dziwne, jakby te wszystkie osoby były jakimiś
robotami czy innym cholerstwem. W sumie ja też dawno się nie odzywałam ~*Zauważyliśmy
to po braku dialogów. Jednak można by jakoś wytłumaczyć, dlaczego oni ze sobą
nie rozmawiali, no ale to opko, więc czego ja wymagam.*~ i
cieszyłam się, że byłam człowiekiem, bo inaczej chyba już dawno szczęka by mi
zardzewiała. No, ale kiedy wszyscy się zebrali, ruszyliśmy w kierunku wyjścia,
a następnie ośrodka.
I znów,
trzygodzinna droga w trzydziestostopniowym upale. ~W rzeczywistości,
powinna trwać około siedmiu godzin.~ Przez pierwszą godzinę było nawet
OK, gdyż poprzez pływanie w basenie nieco się schłodziłam, ale dwie ostatnie
godziny to była istna katorga. Znowu, w ogóle się nie zatrzymywaliśmy. /:D\ Do
ośrodka doszliśmy o godzinie dwudziestej. /W prawdziwym świecie
dotarlibyście tam o czwartej nad ranem.\ ~*Co byłoby ciekawe,
ale OCZYWIŚCIE, w opku nie ma co liczyć na ciekawość. Wolałabym już
hipernierealistyczną akcję, niż te nudy. ;=;*~ /Też uważam, że
to byłoby znacznie ciekawsze.\ Po znalezieniu się pod drzwiami,
czułam że dzisiejszej nocy znowu bym zemdlała. ~I dobrze. Zawsze to
choć trochę oryginalności.~ Wiem, że często mdlałam, ale czy można
mnie było za to winić? ~*Tak. Nie no, jaja sobie robię, wiadomo że
to nie twoja wina.*~ Kompletnie nie miałam sił, gdyż dostawaliśmy
tak mało jedzenia, że to nawet nie była połowa dziennego zapotrzebowania
kalorycznego dla nastolatków i to jeszcze uprawiających taką ilość sportu
codziennie. /Nie pierdol, pewnie was dragami faszerowali, ale ty nie
raczyłaś o tym wspomnieć.\ ~Szybko wyciągnięte wnioski, nie
ma co. xD~ /Innego wytłumaczenia nie znajduję. xD\
Najgorsze było
to, że jako iż do ośrodka dotarliśmy o dwudziestej, nie zjedliśmy kolacji.
Super, jeszcze tego mi brakowało. A woda w pokoju zaczynała mnie się
kończyć. ~*Kran odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne
problemy.*~ Wiem, że była jeszcze woda z kranu, ale miała ona
jakiś dziwny, zielonkawy kolor. /Szkoda, że nie wspomniałaś o tym
znacznie wcześniej. Można więc z całą pewnością stwierdzić, że zostało to
wciśnięte na siłę.\ Wolałam nie ryzykować życiem, pijąc ją. Lecz, po
wejściu do ośrodka, ~*Nie ma to jak szybka zmiana tematu.*~ udaliśmy
się na nasze piętro i ustawiliśmy na zbiórkę. ~*Ważne, że chociaż
trochę oryginalności.*~ Już się bałam, co tym razem zapowie ten
psychol. /Twoją śmierć.\ ~*Cudnie xD*~ /Wiem
:D\ Chwilę potem, powiedział:
- Chciałem wam
tylko przekazać, że jutro, zaraz po śniadaniu, idziemy ~spalić
sejm.~ na cały ~*Rozrywka dla całej rodziny. xD*~ ~Wiem
:D~ dzień na siłownię. /I dobrze, to przynajmniej w
tych rozdziałach będzie działo się co innego.\
Po tych słowach,
zrobiło mnie się słabo. /:D\ Nie jakbym się dobrze czuła od
samego początku, ale na tym obozie tego typu słowa były definicją całodziennych
tortur. /:DD\ Lecz, chwilę potem, rozeszliśmy się do
naszych pokoi. ~*Jakby NIC A NIC się nie
wydarzyło.*~
Kiedy znalazłam
się w swoim, ciężko oddychając, oparłam się o ścianę. /Dobrze, że nie
poszłaś od razu do kibla.\ Było mi tak słabo z głodu i zmęczenia, że
czułam, iż zaraz zemdlałabym. ~*Mdlej, to rozdział się
skończy.*~ ~Nie ma to jak być miłym wobec swej dawnej OC. xD~ ~*Po
prostu Laura zaczyna mnie wkurwiać.*~ ~Mnie w sumie też.~ /I
nie tylko was.\ Szczególnie, że ledwo stałam na nogach oraz
cały świat lekko wirował mi przed oczami. /Nie pijcie alkoholu,
dzieci.\ ~*Kurwa, kolejny. xD*~ /:D\ I,
parę minut potem, moje oczy zaszły mrokiem. Po kilku sekundach, bezwładnie
osunęłam się na podłogę. Nie pamiętam nic więcej z tamtego wieczoru... /:D\ ~Cudowna
reakcja na zakończenie rozdziału. xD~ /Wiem x"D\
__________________________________________________
Rozdział
XVIII – Dzień siedemnasty.
Obudziłam się
około godziny piątej rano. Kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam że leżałam na
podłodze pod ścianą. No tak, czyli musiałam zemdleć. /No nie pierdol,
matołko.\ Zdarzało
mnie się to coraz częściej, ale czy można było mnie winić? ~Właściwie
to nie, bo przecież mogła mdleć z głodu i ze zmęczenia, bo tutaj to faktycznie
było usprawiedliwieniem.~ W końcu byliśmy tu prawie, że ~*Czy
przed tym "że" powinien być przecinek?*~ ~¯\_(ツ)_/¯~ głodzeni, prawie w ogóle nie mieliśmy
możliwości picia wody oraz jeszcze byliśmy wykańczani. /:D\ Mimo
wszystko, dzisiaj czułam się lepiej, niż wczoraj wieczorem. ~Chociaż
tyle.~ Jednak, jako iż nie byłam przykuta do łóżka, wzięłam czyste
ubranie, udałam się do łazienki /No do...\ i będąc tam,
wykonałam poranną toaletę, czyli załatwiłam potrzeby fizjologiczne, zmieniłam
tampon, ubrałam się, umyłam zęby i uczesałam. ~Wiemy jak wygląda twoja
toaletowa rutyna, nie musisz się powtarzać co rozdział. Wiem, że chodzi o
licznik słów, ale i tak będę się do tego dopierdalał.~ Po zrobieniu
tego, wyszłam z pokoju, wrzuciłam brudne ubranie do siatki z brudnymi
rzeczami, /Powiedziałbym, żebyś je sobie uprała, no ale na tym obozie
mogła nie mieć czasu ani siły.\ założyłam buty, odczekałam do
odpowiedniej godziny, w czasie tego dopracowując plan ucieczki z tego
piekła, ~To ty nie widziałaś pomysłu na mój remake. :D~ ~*Ja
widziałam i serdecznie pragnę, aby wyjebali ci komputer. xD*~ ~;"""D~ a
kiedy odpowiednia godzina nastała, wyszłam na zbiórkę.
Gdy zaś wszyscy,
łącznie z tym psychopatą, /Ile mamy powtarzać, że nie wiadomo, czy on
był psychopatą? -.-\ zjawili się, udaliśmy się na stołówkę. Będąc
tam, usiedliśmy na swoich miejscach, a kiedy to uczyniliśmy, pasy ponownie
przykuły nas do krzesła. ~*Wiemy, powtarzasz to co rozdział, prawie
zawsze po kilka razy.*~ Parę chwil potem, przyniesiono nam pół
marchewki i wodę. /Czyli standard.\ Tak, tyle na
peeewno ~Przynajmniej w tym opku wiedziałaś, że litery można przeciągać
tylko trzy razy.~ ~*Zawsze to jakiś sukces.*~ wystarczyłoby
nam na cały dzień. Gratuluję pomyślunku. Nie żeby coś, rozumiałam że jeżeli
chciało się schudnąć, trzeba było mniej jeść, no ale błagam! /Może
chcieli zrobić z was zawodowe modelki i zawodowych modeli?\ ~*To
już raczej wyglądali idealnie.*~ ~Czemu wy mi podsuwacie pomysły do
remake?~ ~*/;___;\*~ ~;"""D~ To
jest po prostu szczyt wszystkiego! Mimo to, zjadłam i wypiłam to, co mi
podano, /Jakaś ty grzeczna.\ gdyż był to mój jedyny
posiłek tutaj. W oczekiwaniu na moment, w którym wszyscy zjedliby, dyskretnie
spojrzałam na talerz *ekhm* *ekhm* /I znowu, tu powinny być cudzysłowy.
Lepiej by to po prostu wyglądało.\ naszego opiekuna *ekhm*
*ekhm*. Dzisiaj dostał dość sporo tłustego jedzenia. A niech się źle poczuje,
to miałby za swoje i za to, jaki był. ~Widzę, Ramoninth, że pod
względem charakteru Laura jest twoją wierną kopią. xD~ ~*Hehe
:D*~ Mimo wszystko, kiedy wszyscy skończyli jeść, pasy puściły, a
my wyszliśmy ze stołówki i z ośrodka.
Następnie,
ruszyliśmy na tą nieszczęsną siłownię. A wiecie, o ile była ona oddalona od
naszego ośrodka? O PIĘĆDZIESIĄT KILOMETRÓW! /Zgodnie z prawami logiki,
powinniście pojechać tam autokarem, bo byście się pieszo w cały dzień nie
wyrobili, nawet idąc bez przerwy.\ ~Opkolandii to nie
dotyczy.~ /Ach, fakt. ;=;\ I, oczywiście, musieliśmy tam
iść piechotą, kiedy było parno oraz temperatura wynosiła trzydzieści osiem
stopni. ~*Jezu Chryste! W Polsce?! Toż to niemożliwe!*~ ~Magia
Opkolandii jak widać. A poza tym, czy w taką temperaturę bez potrzeby nie
powinno się wychodzić z domu?~ ~*Szczerze nie wiem, bo w Polsce nigdy
tyle nie było, ale podejrzewam, że tak.*~ W czasie drogi czułam, że mogłam
zemdleć. /Jezu, to po prostu zemdlej. Chciałbym się dowiedzieć, co by
się stało, gdybyś ty lub ktoś inny zemdlał w czasie drogi.\ ~*Każdy
by chciał się dowiedzieć.*~ Dotarliśmy tam po około pięciu
godzinach, czyli o jedenastej trzydzieści. /W rzeczywistości
powinniście tam dojść po dziewięciu godzinach, tak około, czyli około
piętnastej.\ Gdy weszliśmy na siłownię, na szczęście, była tam
klimatyzacja. ~*Co jest normalne.*~ Mieliśmy wybrać
sobie sprzęt, na którym, bez ustanku, mieliśmy ćwiczyć. /:D\ Ja
wybrałam jeden z rowerków, gdyż z niego najłatwiej się korzystało. ~To
akurat fakt.~ Przez pierwszą godzinę było OK, ale po minięciu owej,
czułam się coraz gorzej. /:DD\ Najgorsze było to, że W
OGÓLE nie mogliśmy odpocząć. /:DDD A tak w ogóle, ktoś dawno powinien
się zorientować, że coś jest nie tak.\ ~Opko...~ /;=;\
Około godziny
siedemnastej, skończyliśmy. ~Czyli sześć godzin później. W
rzeczywistości powinniście skończyć o dwudziestej pierwszej.~ Jeeej.
Po zakończeniu, wyszliśmy na ten cholerny upał i, ponownie pieszo, ruszyliśmy w
kierunku ośrodka. /Czemu nikt nie zadzwonił na policję w kwestii tego
obozu? Jeżeli inni mieli wyprane mózgi, to Laura powinna to potajemnie zrobić,
bo ona zdawała się jedyną normalną osobą tutaj.\ ~*Policja zostanie wezwana,
ale w ostatnim rozdziale.*~ /Zawsze coś.\ Ja,
ledwo trzymałam się na nogach oraz czułam, że nie wytrzymałabym. Naprawdę nie
rozumiałam, jaki cel przyświecał organizatorom tego obozu tortur. /Ktoś
wpadł na genialny sposób zgarnięcia hajsu. Proste.\ Jeżeli
chcieli oni wykończyć młodzież, to gratuluję, bo ten cel im wychodził. ~Może
organizatorka z jakichś powodów nienawidziła młodzieży i chciała ich wszystkich
wykończyć. No, ale oczywiście, nie zostanie to wyjaśnione w opku.~ ~*Correct
;=;*~ ~;===;~
Jednak, po
kolejnych pięciu godzinach, czyli o dwudziestej drugiej, /A w naszej
rzeczywistości byłaby teraz szósta rano.\ dotarliśmy do ośrodka. Nawet
nie mogliśmy zjeść kolacji, gdyż stołówka już od dawna była nieczynna. /:D\ Ruszyliśmy
więc na nasze piętro. ~Bo co innego mieliście robić.~ Będąc
tam, rozeszliśmy się do swych pokoi.
Kiedy ja dotarłam
do mego pokoju, ciężko oddychając, oparłam się o ścianę. /Dobrze, że
nie poszłaś do kibla, bo bym się wkurwił.\Czułam, że tej nocy znowu
zemdlałabym. ~Czepnąłbym się, ale w tym momencie nie ma czego.~ I,
parę minut potem, oczy zaszły mi mgłą, a mój oddech stał się o wiele
płytszy. /:D\ Kilka chwil później, me oczy zaszły mrokiem, a
ostatnie co usłyszałam, to moje opadanie na podłogę. /:DD\ Nic
więcej z tamtej nocy nie pamiętam... /:DDD\
__________________________________________________
Rozdział
XIX – Dzień osiemnasty.
~*Ten rozdział
jest fajny, bo jest oryginalny.*~
~Zawsze lepsze to niż kolejne powielanie tego samego.~
Obudziłam się
około godziny czwartej trzydzieści nad ranem. /Wcześnie. Nawet ja nie
budzę się o tej godzinie, chyba że muszę.\ ~Ja też nie, bo budzę się
około pierwszej-drugiej w nocy.~ ~*Boś dziwny.*~ ~;"D~ Kiedy
otworzyłam oczy, ujrzałam że leżałam pod ścianą. /Co ty nie powiesz...\ Czyli
poprzedniej nocy znowu musiałam zemdleć. ~*Sama o tym wspomniałaś
na końcu poprzedniego rozdziału, więc nie rozumiem czemu to zdanie jest
przypuszczeniem.*~ Akurat w wypadku tego miejsca nie dziwiło mnie
to. Mimo wszystko, kiedy otworzyłam oczy, wstałam, wzięłam z szafy czyste
ubranie i poszłam do łazienki. /No do cholery. -_-\ Będąc
tam, wykonałam poranną toaletę, czyli załatwiłam potrzeby fizjologiczne,
wyrzuciłam tampon, gdyż z tego co widziałam, skończył mnie się okres, /I
dobrze.\ ubrałam się w czyste ubrania, umyłam zęby i uczesałam
się. ~*Nie musisz o tym ciągle wspominać, wiemy jak wyglądała twoja
poranna rutyna. Tak, wiem że chodziło o nabijanie cyferek w liczniku słów, ale
też zaczyna mnie to wkurwiać, więc się czepnę.*~ Gdy to zrobiłam,
wyszłam z łazienki, włożyłam brudne ubrania do siatki z brudnymi rzeczami,
założyłam buty i zaczęłam czekać, aż nadejdzie godzina, o której miałam iść na
zbiórkę. W czasie oczekiwania, obmyśliłam ostatnie szczegóły mojego planu
ucieczki z tego piekła. Postanowiłam, że ucieknę za dwa dni. /Dzięki
Bogu, bo to oznacza zbliżający się koniec tego opka.\
Gdy zaś nadeszła
odpowiednia godzina, wzięłam klucze, wyszłam, zamknęłam drzwi na klucz i udałam
się na zbiórkę. Jednak, gdy wszyscy się zebrali oraz przyszedł ten sadysta,
zauważyłam że wyglądał tak, jakby się źle czuł. ~Fajnie wiedzieć, że
nie jest idealnie zdrowy.~ I rzeczywiście, po chwili powiedział:
- Słuchajcie.
Dzisiaj zostaniecie cały dzień w swych ~kiblach i będziecie srać jak
szaleni. Mam gdzieś, że nie macie czym.~ ~*Jebłabym, gdyby ktoś mi coś takiego
powiedział. xDDD*~ ~Nie dziwne, bo ja też. x"D~ pokojach, gdyż ja
źle się czuję /:D\ i nie mam siły prowadzić z wami zajęć.
Tylko nigdzie nie wychodźcie ze swoich pokoi, bo źle się to dla was
skończy. ~*A poza tym, na obozach odchudzających jest po dwóch
opiekunów na jedną grupę, a przynajmniej na tym obozie, na którym ja byłam. On
też powinien mieć zastępcę.*~ ~Nie jęcz, ważne że rozdział jest
oryginalny.~ ~*No wiem, wiem że to fajne, tylko fakt zauważam.*~
Po tych słowach,
rozeszliśmy się do pokoi. Niby to było dobre, że chociaż raz nie zapowiadało
się na wykańczanie nas, ale...mieliśmy nie wychodzić z pokoi, a co za tym
idzie, nie mogliśmy nic zjeść ani niczego się napić. ~Mogłaś napić się
tej zielonej wody z kranu. Jestem ciekaw, co by ci zrobiła.~ ~*Wymyślenie tego
wymagałoby czasu i pomysłów, a przecież nie o to chodzi w opkach.*~ ~Niestety
:-(~ Nie no, super. Nie dość, że dawali nam mało jedzenia, to
jeszcze dzisiaj mieliśmy głodować. /:D\
Jednak, kiedy
doszłam do pokoju, postanowiłam umyć włosy, gdyż w końcu wypadałoby. ~Ty
niedokurwie społeczny, myjesz włosy codziennie. ;=;~ ~*Może jest
uzależniona od kąpieli i mycia włosów? Ej, to byłby fajny pomysł na bohatera
uzależnionego od kąpieli!*~ ~Mam pomysł do remake!~ ~*A mogłam
po prostu siedzieć cicho. ;=;*~ ~;"""D~ Od razu wzięłam
piżamę, poszłam do łazienki, wzięłam szampon, żel pod prysznic i gąbkę, a
następnie zaczęłam się myć. Po około pół godzinie, gdy skończyłam, wytarłam się
i ubrałam w piżamę, po czym wzięłam moje ubrania, wyszłam, złożyłam je i
schowałam do szafy. /To było tak interesujące jak oglądanie jak farba
się łuszczy.\ ~Oglądanie łuszczącej się farby byłoby ciekawsze od
tego opka.~ /W sumie racja.\ Następnie, podeszłam do
lustra i przejrzałam się w nim.
Jezusie
japoński, ~I znów moje ukochane określenie. XD~ ~*Moje też.
x"D*~ jakże ja zmizerniałam. Moje czarne włosy wydawały się być
słabe oraz zniszczone. /Dobrze, że nie były w idealnym stanie, bo to
byłoby w tym momencie hipernierealistyczne.\ Zaś moja cera stała się o
wiele bledsza niż w dniu, w którym tu przybyłam. Również piżama ledwo się na
mnie trzymała, taka byłam chuda. ~Byłabyś idealną modelką XXI wieku.~
Mój obecny wygląd
jeszcze bardziej utwierdzał mnie w przekonaniu, że powinnam zniszczyć to
miejsce i ostrzec innych przed tymi torturami. ~Jaka ty praworządna
dobra. Ja bym wysłał tu wszystkie bachory drące japę w autobusie wraz z ich
matkami.~ ~*Ale w rzeczywistości Grzegorz jest dobry i miły,
uwierzcie! xD*~ ~;"D~ Jednak, dzisiaj jeszcze nie mogłam
uciec. Od razu, aby się nie nudzić, wzięłam mój szkicownik oraz ołówek, telefon
i słuchawki, usiadłam na łóżku, podłączyłam słuchawki do telefonu, włożyłam je
do uszu, włączyłam muzykę, i zaczęłam rysować. /Nie ma to jak
niepotrzebne opisy wszystkich czynności. Wiem, że chodziło o licznik słów, ale
i tak będę się tego czepiał.\ Rysowałam tak do około godziny trzynastej. ~*Że
ci się chciało. No, ale nie wiadomo w sumie ile rysunków rysowała. Może po
prostu rysowała jeden bardzo wymagający.*~ ~Lepiej nie wiedzieć, ile
narysowała, bo pewnie byłaby to hipernierealistyczna liczba.~ ~*W
sumie...~ Po tym czasie, złożyłam szkicownik, odłożyłam go na
miejsce, wzięłam książkę i zaczęłam ją czytać.
Jako, iż była
dość sporych rozmiarów, skończyłam ją czytać około godziny dwudziestej. /Chciałbym
się dowiedzieć, jaki miała tytuł, ale w opkach nie ma miejsca na takie
smaczki.\ ~*Niestety*~ Gdy
to nastąpiło, odłożyłam książkę i położyłam się do łóżka. /Broń Boże
abyś spała na podłodze, to wtedy pasy by ci nie przeszkadzały.\ Chwilę
potem, pasy ponownie przykuły mnie do niego. Pocieszałam się myślą, że jeszcze
tylko ta noc i już nie będę musiała się tak męczyć. Mimo wszystko, parę minut
potem, us~r~nęłam... ~*Czy tobie się nudzi? xD*~ ~I
to jak cholera. :D~ ~*W sumie, nie dziwne.*~
~*Zanalizowaliśmy
kolejne trzy rozdziały, więc teraz czas na długą, zasłużoną przerwę. Po niej
zanalizujemy ostatnie dwa rozdziały, zrobimy przerwę i napiszemy analizę
końcową. Także to opko oficjalnie zakończy nam rok w Samoanalizatorni.*~
~Dzięki Bogu,
wreszcie przerwa. To opko zaczyna mnie nudzić.~
~*Nie dziwne, bo
niewiele się w nim dzieje.*~
__________________________________________________
Rozdział
XX – Dzień dziewiętnasty.
Dzisiaj obudziłam
się równo o godzinie piątej trzydzieści. Kiedy otworzyłam oczy, czułam że nie
byłam już przykuta pasami do łóżka. /:-(\ Czując to, od razu wstałam,
wzięłam czyste ubranie i udałam się do łazienki. /No do cholery. Zrób
choć raz coś innego przed pójściem do toalety. Nie wiem, napij się wody czy
coś, a nie ciągle taki sam początek dnia nam serwujesz. =_=\ ~*Dobrze,
że następny rozdział jest ostatnim.*~ /Zawsze coś.\ Będąc
tam, wykonałam poranną toaletę czyli załatwiłam potrzeby fizjologiczne, umyłam
zęby, ubrałam się i wyszłam. ~Wiemy, jak wygląda twoja poranna
toaletowa rutyna, uwierz.~ Będąc w pokoju, odłożyłam piżamę na
miejsce, a następnie założyłam buty, wzięłam klucz, wyszłam z pokoju, zamknęłam
drzwi i udałam się na zbiórkę. Gdy już wszyscy przybyli, ruszyliśmy na
stołówkę. /Bowiem co innego moglibyście zrobić.\
Będąc tam,
usiedliśmy na swoich miejscach. Po zrobieniu tego, ponownie, pasy przycisnęły
nas do krzesła. ~Mój remake wygra wszystkie konkursy literackie.~ ~*W psychiatryku
to a i owszem.*~ ~Japa xD~ ~*Taka prawda. ;"D*~ Parę sekund potem,
podano nam pół marchewki i wodę. Chcąc nie chcąc, zjadłam to, gdyż był to mój
jedyny posiłek tutaj. /Ten fakt też jest nam znany.\ Na
szczęście, już jutro zamierzałam uciec. ~I dobrze, to może ostatni
rozdział będzie ciekawszy.~ Miałam plan, jak wydostać się z tego
piekła. /Ale oczywiście nie zdradzisz go nam.\ ~*Gdyby
to zrobiła, musiałaby zaspoilerować cały ostatni rozdział.*~ /W
sumie fakt.\ Mimo to, kiedy skończyłam jeść, musiałam zaczekać,
aż wszyscy by skończyli. W czasie oczekiwania, dopracowywałam ostatnie
szczegóły mojego planu ucieczki. ~Ki- ~*<Zatyka
Grzegorzowi usta.> Cicho, bo zaspoilerujesz, a na to warto zaczekać.
;=;*~ A, fakt.~ Jednak, jakieś parę minut potem,
wszyscy skończyli jeść. W tym momencie, pasy puściły, a my wyszliśmy ze stołówki
i z ośrodka.
Od teraz, do
godziny trzynastej, bez przerwy, graliśmy w koszykówkę. Najgorsze było to, że
dzisiaj było chyba z trzydzieści stopni na słońcu, /Ogólnie lato w tym
opku jest wyjątkowo upalne jak na Polskę.\ a boisko do koszykówki
znajdowało się w pełnym słońcu. ~Naprawdę nie zdziwiłby mnie fakt,
gdyby okazało się, że oni specjalnie tak wybudowali te boiska.~ ~*W
sumie to bardzo prawdopodobne, ale opko powoli się kończy, a wyjaśnień na
horyzoncie nie widać.*~ Po jakieś godzinie, czułam się bardzo
zmęczona. Mimo wszystko, nie zamierzałam przerywać gry, gdyż chciałam uniknąć
przykrych konsekwencji. ~Dawno nikt nie był karany, tak swoją drogą.
Ciężko mi uwierzyć w to, że nikomu nie powinęła się noga.~ ~*Widać
nawet mnie nie chciało się już pisać tego opka.*~ ~To po chuj pisałaś
je na siłę? Na przykład w twym FanFiction "Z kim się zadajesz,
takim się stajesz." zaraz wbije trzeci rok od zaczęcia, a nadal go
nie skończyłaś.~ ~*Szczerze, nie wiem. Wtedy, gdy powstawało to opko,
nie pisałam już ich na siłę, więc nie wiem.*~ /Może to i
dobrze?\ ~*Podejrzewam, że tak. ;=;*~ Poza tym, to
był mój ostatni dzień tutaj, więc wolałam przeżyć go, że tak powiem, normalnie.
Równo o godzinie
trzynastej, wróciliśmy do ośrodka na obiad. Po znalezieniu się na stołówce,
ponownie, usiedliśmy na naszych miejscach. /Bo co można robić na
stołówce.\ Po zajęciu miejsc, pasy ponownie przycisnęły nas
do krzesła, a jakiś czas później podano nam pół marchewki i wodę. ~Mogliby
zmieniać im warzywa i nawet dawać ich połowę, jeżeli już tak chcieli. To trochę
głupie, że uparli się na tę marchewkę.~ ~*Ogólnie to, jako iż
jesteśmy na obozie odchudzającym, powinni dawać im nieco więcej jedzenia.*~ ~To
wiadome, ale jeżeli chcieli już ich karmić tylko połową jakiegoś warzywa, to
powinni je zmieniać.~ ~*To wiadome.*~ Naprawdę, chyba
marchewka stałaby się moim znienawidzonym warzywem na kolejne dziesięć
lat. /Nie dziwne.\ Jednak, gdy ja oraz wszyscy inni
skończyliśmy obiad, pasy puściły, a my, znowu, wyszliśmy ze stołówki i budynku.
Od tego momentu,
do godziny dziewiętnastej, bez przerwy, graliśmy w piłkę nożną. Znaczy mnie to
nie powinno przeszkadzać, gdyż i tak stałam na bramce, /Zawsze to jakiś
odpoczynek, szczególnie jeżeli przez większość czasu dwie drużyny były na
drugim końcu boiska. Znaczy nie wiem, czy tak było, ale nie zdziwiłoby mnie
to.\ ~*W mej
dawnej szkole tak było, dlatego zawsze stawałam na obronie, bo obrońcy i
bramkarze w drużynach, w których byłam, zawsze mieli najmniej roboty.
XD*~ /Nie ma to jak umieć się ustawić. xD\ ~*:D*~ ale
nie dość, że był bardzo duży upał, to jeszcze, co chwilę, ktoś trafiał mnie
piłką albo w brzuch, albo w głowę, albo w inną część ciała. /Ważne, że
bramki broniłaś.\ ~*Te priorytety. xD*~ /No co?
Mam w dupie główną bohaterkę. :D\ ~*Nie dziwię się. xD*~ Szczególnie,
że raz dostałam piłką w głowę tak mocno, że aż mnie na chwilę zamroczyło. ~Ale
ktoś miał kopa.~ Nie wiedziałam, kto to był, ale ten ktoś był naprawdę
silny. Oprócz tego, pod koniec gry, ktoś trafił mnie w brzuch z taką siłą, że
aż mnie zemdliło. /:D\ Nie była to przyjemna gra,
naprawdę. ~Ogólnie ten obóz to tortura, z tego co tu opisujesz.~
O godzinie
dziewiętnastej, wróciliśmy do ośrodka i poszliśmy na stołówkę. Będąc tam,
zasiedliśmy na naszych miejscach. /Bowiem co innego moglibyście
zrobić.\ Kiedy to
zrobiliśmy, na nowo, pasy przycisnęły nas do krzesła, ~Wiemy,
powtarzasz to co rozdział, przez co opko staje się nudniejsze.~ a
jakiś czas później, przyniesiono nam pół marchewki i wodę. Od razu zjadłam to,
co dostałam i wypiłam wodę. ~*Bowiem to było normalne, bo to był
twój jedyny posiłek tutaj.*~Tak bardzo chciałam, aby jutrzejszy dzień
wreszcie nadszedł. Jednak, gdy wszyscy zjedli oraz wypili, /Nie ma to
jak szybka zmiana tematu.\ pasy puściły, a my wróciliśmy na
swoje piętro i ruszyliśmy do naszych pokoi.
Gdy byłam w
swoim, umyłam zęby i spakowałam walizkę, aby jutro nie tracić na to
czasu. ~Inteligentnie~ Zostawiłam tylko dużą ilość białych
kartek papieru, które potrzebne były do mego planu. /?\ ~*Dowiesz
się w następnym rozdziale. One będą potrzebne.*~ /No już jestem
ciekaw, do czego.\ Następnie, aby pasy w niczym nie
przeszkodziły, usiadłam pod ścianą i zamknęłam oczy. ~Inteligentnie
#2~ Parę minut potem, usnęłam... /Amen\
__________________________________________________
Rozdział
XXI – Dzień dwudziesty i ucieczka.
~*I to, proszę
państwa, jest najciekawszy rozdział w tym całym opku.*~
~Jezu, ile to się trzeba było naczekać. To jak w tej grze
.EXE zwącej się "Rainbow.exe", w której trzeba przebrnąć
przez dużo nudnego i powtarzalnego gówna aby dojść do ciekawego zakończenia.~
~*To jest właśnie
najgorsze, męczyć się tylko po to, aby na krótko stało się coś ciekawego.*~
/Ważne, że w końcu dzieje się coś ciekawego.\
~*Niby tak, ale
ile trzeba się było naczekać.*~
Tego dnia
obudziłam się o godzinie trzeciej nad ranem. ~*Kiedyś też od tak obudziłam się o
trzeciej nad ranem, więc daruję.*~ Akurat były jeszcze dwie godziny do
pobudki, /A dokładniej dwie i pół godziny.\ więc mogłam
spokojnie uciec. Jednak, na początku, wstałam i poszłam do łazienki. /No
kurwa tak. Bowiem łazienka to najważniejsze pomieszczenie na świecie. ;=;\ Będąc
tam, wykonałam poranną toaletę, no bo jak uciekać, to z klasą. ~Najebana,
ale dama.~ ~*Z cyklu: Grzegorz zabłądził na Pinterest.*~ ~;"D~ Czyli,
załatwiłam potrzeby fizjologiczne, umyłam zęby, ubrałam się i uczesałam. /Wiemy,
nie musisz ciągle powtarzać tej jebanej, porannej rutyny. Dawaj akcję,
partaczony deklu!\ Następnie, dopakowałam ostatnie rzeczy i
ułożyłam stertę papierów przed drzwiami. Jednak, przed ucieczką, postanowiłam
jeszcze poznać tajemnicę tego obozu i sprawdzić, co było za srebrnymi drzwiami,
przed którymi stawałam na każdorazowej zbiórce. ~W końcu zawsze warto
odkryć prawdę, nawet jeżeli miałoby to oznaczać twoją śmierć.~
Od razu, jak
najciszej mogłam, wyszłam z pokoju na korytarz. Na wszelki wypadek, zostawiłam
otwarte drzwi, gdyby ktoś mnie przyłapał, żebym mogła łatwiej uciec. ~Inteligentnie
#3, zważywszy na to, że wszyscy jeszcze spali.~ Szłam tak cicho, jak
tylko mogłam, aby nie obudzić, nie daj Boże, tego psychola. /Chciałbym,
aby to nastąpiło. :D\ ~*SADYSTA xD*~ /Dzięki za
komplement. :D\ ~*No kurwa mać. xD*~ /;"D\ Gdy
po paru minutach doszłam do celu mych poszukiwań, najciszej jak mogłam,
spróbowałam otworzyć drzwi. Były one otwarte, co wydawało mnie się
podejrzane. ~*Bowiem takie było.*~ Mimo wszystko, ~Jakby
nic się nie stało.~ przekroczyłam próg.
Kiedy tam
weszłam, ujrzałam puste pomieszczenie. U sufitu zawieszona była świecąca
żarówka bez klosza. ~I znowu przecinek zamiast kropki. No do chuja.
-.-~ Na przeciwległej ścianie, u góry, dostrzegłam okienko z
kratami. /Twój dom, Lauro. :D\ ~I właśnie dlatego pomożesz
mi przy remake. :D~ ~*To nie jest dobre combo. xD*~ ~/;"D\~ Pośrodku
pomieszczenia, zobaczyłam jakieś metalowe krzesło z takimi metalowymi
cosiami, /To słowo jest idealne do opisu czegokolwiek.\ którymi
można było kogoś przykuć za nogi i ręce. Nad krzesłem zwisało metalowe coś, co
wyglądało jak wielka lampa, którą można było komuś założyć na głowę. ~To
Gwałtonator 3000, tylko zamiast dupy penetrował mózg.~ ~*Czy ty coś dziś
piłeś? xD*~ ~Wódkę ze Slade'em. :D~ ~*I wszystko jasne.
xD*~ ~;"""D~
Co to było? Czy
właśnie TO~RUŃ~ ~*Nadal? xD*~ ~Why not? :D~ służyło do
prania mózgu uczestnikom obozu? ~*Da*~ Lecz, chwilę
potem, usłyszałam za sobą głos tego skurwysyna, który mówił:
- Widzę, że już
odkryłaś naszą tajemnicę. ~*To urządzenie, które tu widzisz, służy do wtłaczania
uczestnikom obozu do głów tekstów utworów Zardonica. W końcu każdy musi myśleć
jak nasz bóg.*~
~To byłoby
najlepsze urządzenie na świecie. Jestem pewien, że gdyby istniało, Zardonic
kurwnąłby ze śmiechu. xD~
~*Zbuduję je!
:D*~
~O nie. xD~
~*;"""D*~
Słysząc to,
gwałtownie się odwróciłam. Rzeczywiście, stał on za mną. Chwilę potem, rzekł:
~– Lubię
ziemniaki.~
~*Najlepsze, co
ktokolwiek mógłby w takim momencie wypowiedzieć. xD*~
~Wiem :D~
- No, to teraz
czas na ciebie. Każdy, kto poznał to miejsce, nigdy nie wyszedł z niego w takim
stanie, w jakim się tu dostał. /( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)\ ~*NIE, ty zboczeńcu! xDDD*~ /;"D\
- Nie! Nie
pozwolę sobie wyprać mózgu! - Krzyknęłam ~Na chuj tu wielka litera, nie
wiadomo.~
Kiedy to
powiedziałam, przycisnął mnie on za klatkę piersiową i szyję, nieco mnie przy
tym podduszając, /:D\ do ściany. Następnie, puścił moją klatkę
piersiową, po czym zgiął palce. Gdy to zrobił, ujrzałam wokół jego rąk jakiś
niebieski...ogień? ~Jeeej! Zdolności nadprzyrodzone, które pojawiły się
z dupy! To bardzo dobrze świadczy o jakości opka. -_-~ Tak to
wyglądało. Był skierowany na mnie. ~Lepiej by brzmiało "w
moim kierunku".~
Ale jakim cudem?
Przecież byliśmy tylko zwykłymi ludźmi. Nikt z nas nie posiadał
nadprzyrodzonych zdolności! /To Opkolandia, tu wszystko jest możliwe.\ Mimo
wszystko, po chwili, odparł:
- Zawsze
sprawiałaś problemy. ~*Przepraszam cię panie bardzo, ale kiedy niby? Ledwo raz
musiałeś ją ukarać, a tak nie robiła nic, co mogłoby sprawiać problemy.*~ ~Jak
widać, wnioski wyciągnięte z dupy.~ ~*Najwidoczniej. ;=;*~ Jako jedyna byłaś
w pełni świadoma tego, co tu naprawdę się dzieje. /A skąd ty to wiesz?
Nie dała po sobie tego poznać w trakcie akcji opowiadania.\ ~*Opkolandia
odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.*~ /;===;\ ~*Wiem
;===;*~ Chyba nie myślisz, że pozwolę ci o tym komukolwiek
powiedzieć?
Po czym mocniej
przycisnął moją szyję do ściany, bardziej mnie podduszając. /:DD\ Następnie
dodał:
~*– You're the reason every god damn revolution always
fails!
You're nothing but a lie!
A thin, tasteless lie with no will to become
Why do you think I do this? You think this is a fucking game?
With every word, every beat, every noise
Every second I am shaping the future!
I am the future and you're nothing but faithless cowards!
I am on a mission to change the course of history
So either join me or get the fuck out of my way!
This world is
mine!*~
~Cudowna rzecz,
którą mógłby w tym momencie wypowiedzieć. xD~
~*Ja bym tak
powiedziała dla beki. :D*~
~Jakoś w twoim
wypadku niespecjalnie mnie to dziwi. xD~
~*;"D*~
- Rozważam czy
wyprać ci mózg, zabić cię czy po prostu związać i torturować. /Ja bym
to wszystko połączył.\ ~*Ty to łączysz prawie codziennie. xD*~ /No
co? Zabijam swoich wrogów. :D\ ~*A potem się dziwi, że go
sąsiedzi z posesji naprzeciwko zasypują pytaniami, co te śmieci tak dziwnie
zapakowane i dlaczego ciągnie je do lasu. xD*~ /Czepiają się
jakbym zrobił coś złego. -_-\ ~*Efekt wychowania przez
Grzegorza. xD*~ ~;"""D~ ~*Siedź cicho.
xD*~ ~;"D~ Hmm...Trzecia opcja brzmi bardziej
kusząco. /:D\
~*– This is the last time, you're wasted
This is the last time, you're wasted
This is the last time, you're wasted
Dead, gone, out, underground and forsaken
No turning back, motherfuckers! – odpowiedziałam*~
~I oni teraz będą
tak napierdalać wersami tej nuty, tak? xD~
~*No :D*~
~Ja pierdolę. xD~
/Z kim?\
~*~SEBASTIAN!
xDDD~*~
/;"D\
- Nie... -
Powiedziałam słabym głosem, a następnie, z całej siły, kopnęłam go w
krocze. /Ty szmato, a chciałem zobaczyć, jak cię torturuje. :-(\ ~*Ja już
nic nie mówię. xD*~ /:D\
Kiedy to
zrobiłam, jęknął z bólu, odruchowo puścił mnie i zgiął się w pół z bólu. Ja
zaś, korzystając z okazji, uciekłam w kierunku mojego pokoju. Gdy się tam
znalazłam, aby nie mógł się tu dostać, wyjęłam zapałkę i podpaliłam papiery
znajdujące się wokół drzwi. ~W sumie inteligentne, zważywszy na to, że
i tak zaraz spierdala.~ Następnie, założyłam na plecy walizkę, ~JAK?~ ~*Magia
Opkolandii.*~ otworzyłam okno i stanęłam na parapecie, wpatrując się w
kierunku drzwi. /Ja bym od razu wyskoczył, ale to tylko ja.\ ~*I
każdy inny normalny człowiek.*~ Chwilę potem, ten psychol zjawił
się w drzwiach.
~*– Face me! Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break me
Punk ass bitch, you will never shake me!
Face me! Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break me
Punk ass bitch, you will never shake me! – zawołałam na odchodne.*~
~Z cyklu: Typowa
fangirl.~
~*:D*~
- Zobaczymy się w
piekle, skurwysynu!
/Jaki edgy
tekst...<Ziew>\
I wyskoczyłam.
Następnie zaczęłam biec. ~A ja jestem ciekaw, na jakiej wysokości
była.~ ~*To nieistotne i tak by przeżyła, bo jest Mary Sue.*~ ~Fakt
;=;~ Biegłam długo oraz czasem oglądałam się za siebie. Kiedy
prawie odbiegałam od ośrodka, zaczął on całkowicie płonąć. Słychać stamtąd było
tylko krzyki ludzi. />:D\ Musiałam dobiec do domu aby
uratować miliony dzieci przed tymi katuszami... ~<Przewraca
oczami.> Przestań udawać taką dobrą, bo zacznę spoilerować nieistniejącą,
drugą część.~ ~*Ogólnie ona zachowuje się jak Slade w "Arrow" przed
przemianą w mordercę. Też by wszystkich ratowała i tak dalej, ale w przyszłości
zacznie mordować wszystkich z zamkniętymi oczami. Mogę spoilerować drugą część,
bo ona nie istnieje.*~
Bieg zajął mi
jakiś tydzień. ~<Odpala Google Maps> Powiedzmy, że mieszka w
Warszawie, a obóz był w Karpaczu. Dobra, to możliwe, bo bez ustanku idzie się
tam nieco ponad trzy dni. Z przerwami i to biegnąc może faktycznie w tyle
dotarła.~ Wiadomo, odpoczywałam w czasie drogi, żeby kompletnie się
nie wykończyć i nie umrzeć. /:-(\ ~*Główna bohaterka całej
serii miałaby umrzeć w pierwszej części?*~ /A, no fakt. :-(\ Gdy
dobiegłam do domu, gwałtownie otworzyłam drzwi. ~*Jak to było
możliwe, zważywszy że na pewno były zamknięte na klucz, których ona raczej przy
sobie nie miała, nie wiem.*~ ~Pseudo akcja zawsze na propsie.~ W
tym momencie, moi rodzice, którzy byli na przedpokoju /Oczywiście\ i
o czymś rozmawiali, odwrócili się. Gdy mnie zobaczyli, matka spytała zdziwiona:
~*– Get the
fuck out!
Hahahaha!*~
~To jest
najlepsze, co mógłby powiedzieć rodzic do swego dziecka. xD~
~*Ja bym tak dla
beki powiedziała. xDDD*~
/Dobra matka,
część pierwsza. xD\
~*:D*~
- Laura? Co ty tu
robisz? Nie powinnaś być na obozie?
~*– You call yourself a god?
There is no god but me!
You call yourself a god?
There is no god but me!
You call yourself a god?
There is no god but me!
You call yourself a god?
You're nothing
but a fucking lie! – zdissowałam ją.*~
~Z kim ja muszę
mieszkać pod jednym dachem. xD~
~*Dzień dobry!
:D*~
- Ten
obóz...<Głęboki oddech> /Lepiej byłoby to wtrącić do wypowiedzi
za pomocą myślników. Ładniej by to wyglądało.\ Nie był dobrym
pomysłem...<Głęboki oddech> /Co mówiłem przed chwilą?\ Posłuchajcie...
Po czym wyjęłam
dyktafon i włączyłam go. Przez dwie godziny odtwarzał cały obozowy koszmar pod
postacią dźwięków. ~*A wy sobie ten czas tak staliście. Każdego normalnego zaczęłyby
nogi napierdalać.*~ Gdy skończył się ten pokaz, /Mimo iż nic nie było
pokazywane, a odtwarzane.\ dodałam:
~*– This is the last time, you're wasted
This is the last time, you're wasted
This is the last time, you're wasted
Dead, gone, out, underground and forsaken
This is the last time, you're wasted
This is the last time, you're wasted
So get the fuck out, son, you're outgunned
And next time, make no mistake, I'm an army of one!
Bow to the one
true king!*~
~I ty będziesz w
ich wypowiedzi wplatać tak wers po wersie, aż skończymy całą nutę "Army Of
One"?~
~*No :D*~
~No ja z tobą nie
wytrzymam. xD~
~*:D*~
- Posiłki to było
pół marchewki i woda. Co noc przykuwano nas pasami do łóżka. /:D\ Na
stołówce do krzesła w sumie też. /:DD\ I w autokarze również. /:DDD\ Za
nieposłuszeństwo albo kończyło się związanym i zakneblowanym w izolatce, /:DDDD\ przykutym
do łóżka pasami na trzy dni, /:DDDDD\ związanym i
zakneblowanym w szafie w twoim pokoju na dwa dni, /:DDDDDD\ przykutym
do łóżka w twoim pokoju na jeden dzień /:DDDDDDD\ lub
zadawano ci ból. /:DDDDDDDD\ Mnie spotkały po jednym
razie tylko izolatka, szafa i łóżko. ~Kombajn stop. Kiedy niby, jak
spotkała cię tylko izolatka? Nie naciągaj faktów.~ ~*Kopiowałam
to z jakiegoś już zapisanego urywka i nie zedytowałam tego.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;===;*~ Nie dawano nam odpocząć. /Przecinek, oddawaj nam
kropkę!\ Znęcano się nad nami. /:D\ Ale
inni mieli wylasowane mózgi przez te obozy... /:DD\
~*– Born from flame and forged by hellfire
Step aside, our time has begun
Make no mistake, I am the revolution
Marching forward, army of one
Born from flame and forged by hellfire
Step aside, our time has begun
Make no mistake, I am the revolution
Marching forward, army of one – krzyknął mój ojciec.*~
~Dzięki Bogu, że
dialogi mają się ku końcowi. xD~
~*Szkoda...*~
~Won. xD~
~*;"D*~
- Trzeba to
zgłosić na policję! – Krzyknął ojciec.
~*– You call yourself a god?
There is no god but me!
You call yourself a god?
You're nothing but a fucking lie!
Face me! Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break me
Punk ass bitch, you will never shake me!
Face me! Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break me
Punk ass bitch, you will never shake me!
You're nothing but a fucking lie!
Step aside, our time has begun – odparłam na chwałę mego pana.*~
~Dzięki Bogu, to
już koniec dialogów. xD~
~*:D*~
- Wiem...Sam
ośrodek spaliłam... /Nie ma to jak przyznać się rodzicom, że coś się
spaliło. XD\ ~*Córka roku. xDDD*~ Ale oni mają
jeszcze wiele placówek i główną siedzibę. /:D\ – Odparłam
Nie czekaliśmy
długo. Od razu tego samego dnia, udaliśmy się na komisariat i zgłosiliśmy
sprawę. ~A ci rodzice od tak jej uwierzyli. No, ale w sumie mieli
nagranie z dyktafonu oraz widzieli, jak wyglądała ich córka, więc nie
dziwne.~ Uwierzyli nam, gdyż okazaliśmy dowody w postaci nagrania z
dyktafonu. Od teraz, przez jakiś rok, ~*Długo*~ toczyły się
rozprawy sądowe przeciwko firmie organizującej te obozy. /A nazwy nie
podano. Szkoda, bo to byłby fajny smaczek, no ale trzeba by to było wymyślić, a
nie o to w opkach chodzi.\ Na szczęście, wygraliśmy my, ~*Bo jakbyście
nie wygrali to opko byłoby oryginalniejsze. No sorki, ale jeżeli w dzisiejszym
świecie ofiara gwałtu może przegrać rozprawę tylko dlatego, że jako bieliznę
miała koronkowe stringi, a ta dziwka, którą obsadzili w roli obrońcy
gwałciciela uznała, że to jest idealny powód, aby usprawiedliwić gwałt, to
wszystkie rozprawy można przegrać.*~ ~Taaa, słyszałem o tej sprawie.
Nie wiem, jaką to dziwką trzeba być, aby coś takiego uznać za usprawiedliwienie
gwałtu.~ ~*Ja bym tę szmatę posadziła na krzesło elektryczne, ale to
tylko ja.*~ /Nie tylko ty. Każdy normalny tę kurwę by posadził na
krzesło elektryczne po wcześniejszych torturach.\ ~*Dobra, lecim
dalej, bo off-top się robi.*~ ~Faktycznie~ dzięki czemu to
piekło zostało zamknięte, dzięki czemu przez parę lat miałam spokój... /DUN
DUN DUUUN!\
CDN
~;_;~
~*Spoko, kolejne
części przecież nie istnieją.*~
~W sumie racja. Dzięki Bogu, że to już koniec tego
opkowego piekła.~
/Późniejsze rozdziały, oprócz tych, które znałem, były w
chuj nudne, ale opko i tak kocham. :D\
~*Psychol. xD No,
ale dobra. Teraz długa przerwa i po przerwie piszemy analizy końcowe i analiza
ląduje opublikowana na Wattpadzie.*~
~Dzięki Bogu, że wreszcie przerwa, bo zaczynałem się
nudzić.~
/Nie dziwne.\
__________________________________________________
Uch, w końcu
skończyliśmy analizować to opko. Szczerze, zapamiętałam je inaczej. Myślałam,
że jest tu więcej Złych Opisów, a nie, że jest ich tak mało. Nie zmieniłam
jednak tytułu, abyście sami mogli się tym zdziwić. W każdym razie, to
opowiadanie było po prostu nudne, co chyba potwierdzi każdy, kto dotrwał do
tego momentu. Po prostu cieszę się, że mamy już je za sobą, bo to oznacza, że
już dłużej nie będziemy musieli użerać się z tym cholerstwem. W każdym razie,
bez zbędnego przedłużania, przejdźmy już do przyjemniejszej części, czyli do naszych
wywodów końcowych:
~*W tym opku
wkurzali mnie przede wszystkim bohaterowie oraz hipernierealistyczności.
Zacznijmy od bohaterów, gdyż o nich mam najwięcej do powiedzenia. Było ich tak
naprawdę czterech i o nich wszystkich mam co do powiedzenia. Zacznijmy od
Laury, gdyż ona była główną bohaterką. Po pierwsze, powinno się jej zmienić
nazwisko na jakieś polskie, skoro była Polką. Tak, w Polsce też mamy wiele
ładnie brzmiących nazwisk, jak na przykład Horodecki, Frydrychowicz, Dąbrowski,
Ostrowski i tak dalej, więc dlaczego by nie wybrać któregoś z polskich? To by
brzmiało bardziej realistycznie i nie wyglądałoby tak głupio. Przechodząc do
samej postaci, Laura była po prostu nudna. Tak naprawdę ujawniło się u niej
tylko to, że była jebnięta, no bo kto normalny byłby w stanie spalić budynek z
obecnymi w nim ludźmi, a także, że zależało jej na tym, aby nikt więcej nie
trafił na ten obóz, co nie było dziwne. I co? I to tyle z jej charakteru, mimo
iż w opisie bohaterów były wymienione jej cechy, hobby i zainteresowania.
Znaczy niby widzieliśmy, że lubiła też czytać i rysować, wiadomo że za wiele
razy nie mogło się to pojawiać zważywszy na fabułę i tylko tyle. Wspomniała
również dwa razy, że w przyszłości chciała być imperatorem, ale to tylko tyle.
Nic innego na to nie wskazywało. No, bo jeżeli chciała zostać władcą świata,
gdyż w drugiej części miała rządzić całą planetą, to powinno się to jakoś
ujawniać już w jej dzieciństwie. No nie wiem, może powinna być okrutna, co w
sumie raz się ujawniło w tym spaleniu budynku z ludźmi w środku, egoistyczna,
niesprawiedliwa i tak dalej, i powinno się to jakoś ujawniać, aby było widać,
że faktycznie coś z nią jest nie tak. Poza tym, z tego co pamiętam, czytelnik
miał ją polubić, ale to nie jest możliwe, gdyż właściwie nie ujawniają się jej
cechy charakteru oraz nie było w historii opisu jej uczuć i emocji, więc nie
dało się po prostu jej lepiej poznać. Aby możliwe było polubienie jej,
należałoby ją przebudować od A do Z.
Drugą postacią do
zjechania jest bezimienny opiekun grupy kolonijnej. Nie ma co, biedak nawet nie
dostał imienia ani opisu w sekcji z opisem bohaterów. O nim wiemy tylko tyle,
że jest sadystą do sześcianu oraz posiada Azur-Pyrokinesis, która ujawniła się
jeden jedyny raz w ostatnim rozdziale opka. I to właściwie tyle. Nawet nie
wypowiadał się tak często, przez co nie dało się go w żaden sposób lepiej
poznać. Z tego co pamiętam, czytelnik miał go znienawidzić, ale mimo iż jest
sadystą, nie da się, bo nie zna się go tak dobrze. Poza tym, można by coś
zrobić z tą jego odmianą pirokinezy, aby nie wydawało się, że została wciśnięta
na siłę. Mógłby jej na przykład używać podczas torturowania poszczególnych
członków kolonii za jakieś ich przewinienia, w tym Laurę, dzięki czemu jego moc
mogłaby ujawniać się kilkukrotnie. W ogóle to on wcale nie musiałby zginąć w
pożarze na końcu historii. Z budynku da się uciec, więc mógłby się wydostać,
akurat kiedy Laura nie mogłaby już tego zobaczyć. Po prostu był on taki nijaki.
Niby był, ale tak naprawdę był tylko zapychaczem, bo za wiele interesujących
rzeczy to on nie zrobił. Nawet nieznany jest jego wygląd, a jedyne co wiemy, to
fakt, że był podobny do Wielkiego Elektronika. To w sumie też można by jakoś
wykorzystać, zważywszy na to, że to opowiadanie nigdy nie miało być FanFiction.
Nie wiem tylko jak, ale zawsze można coś wymyślić, co nie? Po prostu, aby
czytelnik mógł go znienawidzić, wymagane jest przerobienie go od A do Z.
Ostatnimi dwoma
bohaterami do przejechania kombajnem są rodzice Laury. Oni to w ogóle pojawili
się tylko na koniec ostatniego rozdziału oraz zostali wspomniani w prologu. Nie
dziwi mnie to co prawda ze względu na fabułę, ale mogliby się wypowiadać
częściej. Na przykład Laura co jakiś czas mogłaby do nich dzwonić i opowiadać
im o tym, co się działo. Oni mogliby jej nie wierzyć do momentu odsłuchania
nagrania, co byłoby logiczne. Oprócz tego, mogliby też pojawić się więcej razy
w prologu, na przykład rozmawiając ze swoją córką, choćby na temat obozu, na
który zamierzali ją wysłać. Wypadałoby też wymyślić im imiona, aby byli jak
prawdziwi ludzie. Ja wiem, że oni mieli być postaciami epizodycznymi, ale nawet
tacy zasługują na imiona oraz jakieś porządne stworzenie. Nie ma co za wiele o
nich powiedzieć, gdyż po prostu pojawiali się tak rzadko. Ich również powinno
się przebudować od A do Z, aby byli normalnymi ludźmi. Oczywiście tutaj nie
trzeba byłoby robić tego bardzo dokładnie, bo w końcu to tylko bohaterowie
epizodyczni, ale też trzeba byłoby w nich tchnąć trochę życia.
Jak wspominałam
nie raz i jeszcze nie raz w tej Samoanalizatorni o tym powiem, bohaterowie to
jeden z najważniejszych elementów fabuły. Bez nich, historia nie mogłaby iść do
przodu i żadne opowiadanie by nie powstało. A, że to opowiadanie działo się w
naszym świecie, to postacie powinny być tworzone tak, jak wszyscy ludzie są
stworzeni. Powinni mieć swój wygląd, charakter, zainteresowania, hobby, nawyki
i tak dalej, aby czytelnik mógł się z nimi utożsamić i, w zależności od zamiaru
autora, polubić bądź znienawidzić. Po prostu postacie w opowiadaniach to też
ludzie i też zasługują na to, aby być stworzonymi jak normalni ludzie.
Drugą, już nieco
krótszą rzeczą do zrównania z ziemią były hipernierealistyczności, które
pojawiały się w opku. No, bo na przykład jakim cudem głównej bohaterce
wystarczało jedynie picie zapewne niewielkich, trzech szklanek wody dziennie?
Przecież to nawet nie jest pięćset mililitrów, a człowiek dziennie powinien pić
od półtora do dwóch litrów wody. Poza tym, było wspomniane, że posiadała wodę w
pokoju, więc mogła spokojnie ją pić. Poza tym, wiem że w kranie niby była
dziwnie zielonkawa woda, ale skoro Laura spokojnie się w niej myła i jej skórze
oraz ogólnie ciału nic się nie działo, to przełyk oraz narządy wewnętrzne nie
powinny ucierpieć, co nie? Chociaż nie wiadomo, bo w końcu na przykład jakby
się wypiło szampon, który dla skóry groźny nie jest, to by się miało
przejebane, więc nigdy nic nie wiadomo. Po drugie, jakim cudem ona i jej
towarzysze w ogóle nie padli od kilkugodzinnego biegu czy gry w cokolwiek bez
żadnych przerw nawet na napicie się? Przecież to jest niemożliwe, w końcu każdy
z nich powinien zemdleć. No, chyba że ich faszerowali jakimiś dragami, ale nie
zostało to wspomniane, więc wnioskuję, że tak nie było. Oprócz tego, jakim
cudem Laura, leżąc w łóżku, mogła obracać głowę? Z tego, co było wspomniane na
końcu rozdziału pierwszego, pasy zaciskały również ich usta, więc to powinno
być niemożliwe. Tak w ogóle, to jakim cudem Laura wytrzymała trzy dni w
izolatce bez załatwienia się pod siebie? To jest niemożliwe, choćby bardzo się
chciało, bo w końcu i tak by nie wytrzymała i załatwiła się pod siebie. To było
po prostu hipernierealistyczne.
To były wszystkie
hipernierealistyczne sytuacje, które zapamiętałam. Powinno się tego w
opowiadaniach unikać, bo po prostu czytelnikowi powstaje w głowie coraz więcej
pytań bez odpowiedzi i, co za tym idzie, szansa na rzucenie przez niego
opowiadania w cholerę wzrasta, a przecież nie o to chodzi autorom, co nie?
Jako, iż historia dzieje się w naszej rzeczywistości, powinno się stosować do
zasad panujących w naszym Wszechświecie, bo inaczej po prostu opowiadanie jest
mało wiarygodne, a to skutecznie zniechęca do dalszego czytania.*~
~W tej historii
irytowało mnie to, co Ramoninth oraz fabuła i sposób wykorzystania narracji
pierwszoosobowej. Zacznijmy może od fabuły, gdyż o niej, jak zwykle, mam
najwięcej do napisania. Ogólnie mogłaby ona być fajna i oryginalna, ale nie w
takiej formie, w jakiej została nam przedstawiona w zanalizowanym opku. Mam dwa
pomysły na fabułę dla tego opowiadania, dlatego przedstawię je oba. Zacznę od
lżejszej wersji, a potem przejdę do mego pomysłu na remake, gdyż tak będzie
lepiej. Zaczynając, w pierwszym pomyśle na fabułę, mógłby się on zacząć tak jak
obecna historia. Główna bohaterka, Laura, mogłaby mieć nadwagę i, mimo iż
miałaby z tego powodu kompleksy, nic by z tym faktem nie robiła. Aby było
lepiej, mogłaby przy okazji być leniwa oraz uzależniona od komputera i może
słodyczy, aby bardziej pokazać, że mimo kompleksów nie chciało jej się nic
robić w kwestii schudnięcia. No i któregoś razu, jej rodzice postanowiliby
wysłać ją na obóz odchudzający, aby to zmotywowało ją do zrzucenia wagi.
Mogliby szukać takowego w Internecie i w końcu mogliby znaleźć jakiś w
Karpaczu, nie dyskredytując oczywiście tego obozu, który faktycznie się tam
odbywa. Mógłby to być całkowicie wymyślony obóz odchudzający. Przeczytaliby oni
wszystkie opinie na temat tego obozu, jakie znaleźliby w Internecie i, jako iż
byłyby same pozytywne, postanowiliby wysłać tam swoją córkę, mimo iż same pozytywne
opinie na jakikolwiek temat są tak samo podejrzane jak same negatywne.
Zapłaciliby odpowiednią sumę, Laura próbowałaby ich przekonać, że powinni
znaleźć inny obóz, bo same pozytywne opinie są podejrzane, ale ci by jej nie
słuchali, no i koniec końców dziewczyna musiałaby tam pojechać, choćby z faktu,
że takie wyjazdy do tanich nie należą.
W końcu
nadszedłby dzień wyjazdu i Laura wraz z rodzicami udałaby się na miejsce
zbiórki dla wyjeżdżających. Na miejscu zauważyłaby, że autokar jest podejrzanie
stary. Zwróciłaby na to uwagę rodzicom, ale ci mieliby to w dupie, bo w końcu
hej! Co może się stać, co nie? No i po wejściu do środka, wszystko byłoby
zniszczone, ale gdy dziewczyna usiadłaby na miejscu, tak jak i inni, zostałaby
przykuta do siedzenia pasami. To wzbudziłoby jej niepokój, ale byłoby już za
późno i nie mogłaby się wycofać. W autokarze mogłaby również poznać jakąś
osobę, na przykład jej nowego kolegę, dajmy mu roboczo na imię Damian, z którym
porozmawiałaby w czasie długiej jazdy. Przy okazji, jako iż dowiedziałaby się,
że jej nowy znajomy, który był wysyłany przez rodziców na ten obóz już kilka
razy, wiedział co nieco o tym obozie i wstępnie opowiedziałby o nim Laurze. No,
ale po dojeździe do ośrodka, który z zewnątrz i z wewnątrz wzbudziłby w
dziewczynie kolejne podejrzenia, zostaliby oni przydzieleni do różnych pokoi.
Tym, co zdziwiłoby Laurę, byłby na przykład fakt, że dziewczyny byłyby
przydzielane do pokojów także z chłopakami, dzięki czemu Laura mogłaby być w
pokoju z Damianem, co byłoby podejrzane, bo wiadomo, że w takich miejscach
dziewczyny są w pokojach z dziewczynami, a chłopaki z chłopakami.
No, ale od
następnego dnia, a może nawet i od dnia przyjazdu, Laura przekonałaby się, że
to co mówił jej Damian, było prawdą. Mogliby oni być głodzeni poprzez dawanie
im małej i to bardzo małej ilości jedzenia i wody oraz mogliby być poddawani
całodziennym ćwiczeniom bez przerw, przez które byliby wykończeni. Aby jakoś
uzasadnić to, jakim cudem nie mdleli ze zmęczenia, można by dać to, że byli
faszerowani dragami ukrytymi w pokarmie. To też mogłoby na przykład na dłuższą
metę powodować u nich różne halucynacje i tak dalej. Mogliby również być
torturowani, tak od tak oraz jako kara za różne przewinienia, a także
przykuwani pasami w nocy do łóżek, a na stołówce do krzeseł. Dziewczyna
dyktafonem przez cały swój pobyt w owym miejscu mogłaby nagrywać wszystko, co
się działo, aby mieć jakieś dowody na to, że to nie było normalne miejsce oraz,
raz na jakiś czas, mogłaby rozmawiać przez telefon na ten temat z rodzicami,
ale ci by jej nie wierzyli, co byłoby w sumie normalne. W pewnym momencie,
Laura i jej nowy przyjaciel mogliby zacząć planować ucieczkę z tego miejsca,
gdyż doszliby do wniosku, że nie dadzą rady wytrzymać całego miesiąca w tym
przeklętym miejscu i, w końcu, mogliby zacząć ją realizować. Mogliby również
odkryć, dlaczego inni członkowie zachowywaliby się jak roboty oraz w ogóle nie
buntowaliby się i w związku z tym odkryciem, mogliby skonfrontować się z
opiekunem ich grupy, który w związku z tym, że odkryli tajemnicę obozu, nie
chciałby dopuścić do tego, aby wydostali się stąd i powiedzieli o tym innym.
Jednak, Laura i
Damian mogliby koniec końców uciec z ośrodka, przy okazji z sensownych powodów
spalając go. Jednak, opiekun ich grupy mógłby przeżyć, również wydostając się z
budynku, tylko na przykład wtedy, gdy główni bohaterowie byliby już daleko.
Wracając do Laury i Damiana, mogliby oni wrócić z Karpacza do Warszawy, w
której by mieszkali, niekoniecznie pieszo. Mogliby powrócić pociągami, gdyż do
Karpacza można dojechać z Warszawy Centralnej dwoma pociągami EIC, co
zaoszczędziłoby im czas, bo w nieco ponad sześć godzin już byliby w mieście
swego zamieszkania. No, ale po tych kilku godzinach, kiedy byliby już w domach,
Laura mogłaby puścić rodzicom nagranie z dyktafonu, dzięki czemu ci mogliby
uwierzyć, że ich córka niczego nie zmyślała i obóz był jaki był. Od razu
zgłosiliby to na policję i odbyłaby się rozprawa sądowa, na której świadkami
mogliby być Laura, Damian, rodzice Laury oraz ewentualnie jeszcze jacyś inni,
byli członkowie tych obozów, których mózgi nie zostały wyprane. Dzięki temu,
firma mogłaby zostać zamknięta, a osoby odpowiedzialne za ten proceder
skończyłby w więzieniu i wszyscy mogliby być szczęśliwi.
Drugi pomysł na
fabułę jest nieco bardziej brutalny. Mógłby zacząć się co prawda tak, jak
poprzedni, z jednym małym wyjątkiem. Rodzice Laury dowiedzieliby się też na
przykład od różnych rodzin, których dzieci zostały wysłane na ten obóz, że owe
dzieci już nigdy z niego nie wróciły, ale rodzice Laury nie wierzyliby w to i
mimo wszystko wysłaliby tam swoją córkę. Sama Laura też mogłaby poznać w
autokarze jakiegoś kolegę lub koleżankę, ale wiadomo, nie wiedzącego co dzieje
się na obozie, bo również byłby nowy. Kiedy już byliby w ośrodku, przydzieleni
do pokojów, Laura mogłaby zacząć coś podejrzewać po zmaltretowanym wyglądzie
osób, które wyjrzałyby z pokoi aby poznać swych nowych towarzyszy niewoli. Od
teraz, mogliby oni być tam przetrzymywani nawet wiele lat i Laura dowiedziałaby
się, że na tym "obozie" są też osoby, które przyjechały tu nawet
dziesięć lat temu. Mogliby oni wszyscy być torturowani na wszystkie możliwe
sposoby, oczywiście nie na takie, które mogłyby od razu ich zabić, bo nie o to
chodziło organizatorom oraz na wszystkie możliwe sposoby wyśmiewani przez
organizatorów, poniżani i upokarzani. W czasie takich pór roku jak wiosna,
jesień i zima, gdy wakacji nie było, w owym miejscu mogłyby być zalążki *ekhm*
*ekhm* normalnego życia *ekhm* *ekhm*. Chodzi mi o to, że na przykład osoby w
wieku szkolnym mogłyby chodzić do specjalnie stworzonej szkoły, aby nikt z
zewnątrz się nie skapnął, że coś jest nie tak i nie wbił z buta z policją i
wojskiem przy okazji. W wakacje i w sumie w inne pory roku też, wszystkie
osoby, które tam były, mogłyby być wykorzystywane na przykład do różnych
ciężkich robót. Kurwa, tworzy mnie się tu jakiś zalążek nowoczesnego obozu
koncentracyjnego, ale jebać to. Pomiędzy członkami tego "obozu"
mogłyby się tworzyć różne relacje, na przykład przyjaźń czy miłość, bo w końcu
lata lecą, więc relacje powinny się zacząć naturalnie tworzyć.
No, ale w końcu
ktoś postanowiłby przerwać ten okrutny ciąg i potajemnie zadzwoniłby na
policję. Czy musiałoby się tu też pojawić wojsko? Hmmm...Jeżeli by się okazało,
że do budynku ciężko się dostać lub zarządcy są wyjątkowo niebezpieczni, to
czemu nie. No, ale koniec końców członkowie zostaliby uratowani i, ze względu
na ich stan, przewiezieni do szpitali, a zarządcy wsadzeni na komisariat, za
kratki w oczekiwaniu na proces. Sama Laura, mogłaby zacząć już wcześniej
nienawidzić, świadomie, zarządców i wykonawców tego piekła, a podświadomie
swoich rodziców. Dlaczego rodziców? A no dlatego, że nie słuchali się wyraźnych
znaków sugerujących, że ten obóz to jakieś piekło jest i wysłali ją na, dajmy
na to, pięć lat tortur. Jednak, gdyby zobaczyła ich po pięciu latach, nie
okazałaby im nienawiści, bo w końcu miłym trzeba być, nawet dla osób, które
pośrednio skazały cię na piekło. Zabije się ich później. No, ale kiedy byli
członkowie tego "obozu" zostaliby wypisani ze szpitali, odbyłyby się
procesy sądowe przeciwko firmie, która to piekło organizowała. Koniec końców,
właściciele zostaliby skazani na dożywocie, ofiarom byłyby wypłacone wysokie
odszkodowania, mimo iż wiadomo, że hajs traumy nie wyleczy, ale przynajmniej na
psychiatrę byłoby stać. Jednak to nie musiałby być koniec. Mogłaby być druga
część, w której Laura i ewentualnie ktoś jeszcze chciałaby i tak zemścić się na
organizatorach, wykonawcach i swych rodzicach, sprowadzając ich dwa metry pod
ziemię, bo dożywocie dla firmy organizującej ten shiet by jej nie wystarczało.
Wiecie, opętana rządzą zemsty.
I takie coś
byłoby bardzo ciekawe, a nie to, co zaserwowało nam to opko! Fabuła, poza
faktem, że jest ciekawie wymyślona, powinna również zostać interesująco
poprowadzona. Po prostu jest ona najważniejszym ogniwem zapalnym każdej
historii, bo bez niej po prostu nie ma pomysłu. Powinna więc być ciekawie
poprowadzona, aby czytelnik zechciał pozostać przy opowiadaniu na dłużej, a także
chciał przeczytać ewentualne kontynuacje. Jeżeli fabuła jest poprowadzona
nudno, to po prostu nikt nawet nie dobrnie do drugiego rozdziału.
Drugą, nieco
krótszą kwestią do poruszenia, jest sposób poprowadzenia narracji. Ogólnie do
tego opowiadania można by dać narrację trzecioosobową, aby móc poprowadzić
więcej wątków, co uatrakcyjniłoby fabułę, ale narracja pierwszoosobowa też nie
jest złym pomysłem. Jednak błagam, to jak została wykorzystana tutaj, woła o
pomstę do nieba! W narracji pierwszoosobowej w głównej mierze chodzi o
opisywanie przeżyć głównego bohatera. Akcja również się liczy, ale nieco mniej.
A w tej historii, najwięcej było dokładnych opisów poszczególnych czynności.
Nawet załapaliśmy się na pierwszy w historii Wattpada opis wkładania tamponu. A
nie do tego ta narracja ma służyć. Powinno się tutaj opisywać w większości
przeżycia i przemyślenia głównej postaci, gdyż po prostu to jest idea tejże
narracji. Akcja również powinna być opisywana, ale nie tak szczegółowo i w
większości powinno się skupić na głównej postaci. Po prostu, jeżeli już
wybierze się jedną z trzech narracji, powinno się stosować do jej zasad, aby
nie wyszło na to, że nie wie się nic o narracji, w której pisze się historię.~
/W tym
opowiadaniu denerwowało mnie to, co Ramoninth i Grzegorza oraz wszechobecna
nuda i rzeczy pojawiające się z dupy. Zacznijmy może od wszechobecnej nudy. Po
prostu, od pewnego momentu, nie działo się nic interesującego. Jedyne co
dostawaliśmy, do dokładne opisy tego, co działo się za dnia i to w większości i
tak były tylko opisy czynności, a opisy uczuć i przemyśleń głównej bohaterki
leżały i kwiczały. Przecież w opowiadaniach nie trzeba pisać opisów każdego
dnia, a powinno się opowiadać o ciekawszych wydarzeniach, które miały miejsce w
fabule. Można by też stworzyć kilka dodatkowych wątków, na przykład Laura mogła
się z kimś zakolegować, jak wspomniał Grzegorz, bo na przykład trafiłaby się jeszcze
jedna osoba, która nie miałaby wypranego mózgu. Poza tym, można by też stworzyć
wątek tego bezimiennego opiekuna grupy kolonijnej, który mógłby odzywać się
więcej razy, co na przykład pozwalałoby Laurze po trochu poznawać tajemnice
miejsca, w którym się znalazła. Można by też coś zrobić z wspomnianą w prologu
organizatorką, na przykład mogłaby się pojawić jeszcze kilka razy i to na
przykład z rozmów jej i bezimiennego opiekuna grupy Laura mogłaby poznawać
prawdę o tym obozie. Dziewczyna mogłaby też dokonać więcej niż jednego
przewinienia, dzięki czemu można by więcej razy opisać, jak opiekun grupy się
nad nią znęcał i ją karał. Można by na przykład dać wątek, że Laura widziała
lub tylko słyszała, jak ich wychowawca znęcał się nad jakimś innym członkiem obozu
za różne przewinienia. Po prostu można by jakoś uatrakcyjnić akcję, a nie w
nudny sposób szczegółowo opisywać po kolei codzienne
czynności. Opowiadanie to nie dziennik, więc na serio nie trzeba
szczegółowo opisywać każdego dnia. Należy stworzyć kilka wątków, no chyba, że
pisze się nowelę i ciekawie je rozbudowywać. W końcu jeżeli historia jest nudna
jak flaki z olejem, to czytelnik raczej nie pozostanie przy tym na dłużej, a
przecież żadnemu, nawet amatorskiemu, autorowi o to nie chodzi. Historię powinno
się ciekawie rozbudowywać, aby była zdatna do czytania i dla czytelnika, i w
późniejszym czasie dla autora.
Drugą, krótką
kwestią do poruszenia, są rzeczy pojawiające się z dupy. Było ich kilka, a
mianowicie zielonkawa woda w kranie, pirokineza u opiekuna grupy kolonijnej,
dyktafon u Laury, mimo iż nie było wspomniane, aby go ze sobą zabrała i w sumie
zapałki też u Laury. Nie pamiętam, czy było coś więcej, więc po prostu
pozostańmy przy tym, co zapamiętałem. Nigdzie wcześniej w fabule nie było
napisane, aby pojawiły się te rzeczy, a fakt, że zostały wspomniane raz, no
może oprócz tego dyktafonu, który później faktycznie okazał się istotny dla
fabuły, nie pomaga. W życiu nic nie bierze się od tak, pojawienie się
wszystkiego musiało mieć jakąś swoją przyczynę, więc dotyczy to też opowiadań,
szczególnie tych dziejących się w naszym świecie. Powinno się o nich wspomnieć
wcześniej i jeszcze chociaż raz czy dwa użyć w historii, aby nie wychodziło, że
zostały wciśnięte od tak na siłę, bo akurat były potrzebne. To po prostu
podchodzi też pod brak realizmu, co powoduje, że opowiadanie jest mało
wiarygodne i ciężej się je czyta, co odstrasza czytelników. Powinno się tego
unikać, jeżeli chce się, aby książka zyskała choć trochę fanów.\
Wspólnie: Ale po
zaplanowaniu tego opowiadania i napisaniu go od nowa, mogłoby być ciekawe!
__________________________________________________
Wkrótce: "Serdecznie
pragnę zgonu, czyli zawartość mej czerwonej teczki."
~O nie. To co
jest w tej teczce to prawdziwe i niczym nie skażone zło. ;_;~
~*Wiem o tym i
chyba będę musiała przed kolejną analizą walnąć co najmniej trzy ostrzeżenia
+18.*~
/Wolę nie
wiedzieć w takim razie, co w tej teczce jest. ;_;\
~No tobie
Sebastian akurat w większości zawartość by się spodobała. xD A tak w ogóle,
apropos zanalizowanego opka, co do tego mego planowanego remake mam dziwną
ochotę, aby w roli jednego z wybawicieli, którzy uwolnią członków tego obozu
tortur, obsadzić Zardonica. xD~
~*O chuj, chyba
kogoś zaraziłam swoim fangirlingiem.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
*~
~Jezu x"D
Zapewne tego nie zrobię, bo chciałbym, aby remake był opowiadaniem autorskim,
ale mam taką ochotę. xD~
/Zawsze możesz
potem zrobić kopię tego opowiadania i w kopii nie do opublikowania wsadzić
Zardonica, a w kopii do opublikowania jakiegoś swego OC.\
~W sumie, to jest
dobry plan. Chyba skorzystam.~
~*Że ci się
chce.*~
~Mam ci
przypomnieć o twym przyszłym one-shot "Pokochaj mnie"? Sama
planujesz dwie wersje, jedna ma być idealnym opkiem dla Sebastiana, a druga ma
być do opublikowania.~
~*Idź spać.*~
~Jest jeszcze
wcześnie, dopiero dziewiętnasta pięćdziesiąt pięć. xD~
~*Fak.*~
~;"D~





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^