_____________________________________________________________________________________________________
Oceniają:
~* – Ja
<> – Tristitia
~ – Grzegorz Antychryst
Ta wersja dobrze znanego nam one-shota jest bardziej pojebana od poprzednich i właściwie jest w pewnym momencie żałosna. Z założenia miała ona przedstawiać historię Grzegorza i Andromedy, do których w odwiedziny przyjechał brat Grzegorza, czyli Dawid, jednak zamiast znęcać się nad Andromedą tak, jak każdy normalny człowiek by to zrobił, po wyjeździe Grzegorza
zmienił się. Pomysł ciekawy, bowiem każdy może przejść przez drastyczną zmianę i stać się swoim przeciwieństwem, ale tutaj zostało to rozegrane w hipernierealistyczny i żałosny sposób.~*Kuźwa, tej wersji tego one-shota najbardziej nie lubię.*~
~Nie dziwne, bo jest mega żałosna i hipernierealistyczna.~
<Już się boję, co się znajduje w środku. ;_;>
~*Na szczęście analizowanie tego one-shota nie jest tak okrutne jak analizowanie czerwonej teczki, ale ten one-shot jest po prostu nudny, hipernierealistyczny i żałosny.*~
~A to jest złe combo. ;=;~
Zaczynajmy!
____________________________________________
Okropny brat 3, wersja 2.
~Jaki ambity tytuł.~
~*Wiem, też mnie się nie podoba.*~
<Dlaczego on jest taki dziwny?>
~*Bowiem miałam mnóstwo pomysłów na one-shoty w tym uniwersum.*~
~To było je nazywać inaczej.~
~*Niedojebanie...*~
~A, fakt. ;=;~
Ostatniego dnia, pierwszego miesiąca pobytu Dawida ~*Dejwida~ w domu ~*A ty znowu? xD*~ ~A why not? :D~ Grzegorza i Andro<n>medy, Grzegorz powiedział do dziewczyny:
~*– Blah.*~
~Jak ambitnie. xDDD~
~*Co nie? :D*~
- Muszę wyjechać na 4 miesiące. <To gdzie on pracuje, że aż na tyle wyjeżdża? Z tego co wiem, chyba w żadnej pracy delegacje tyle nie trwają.> ~*Nie wiem, ale dawałam tak długi odstęp czasu tylko po to, aby dodać więcej *ekhm* dramatu.*~ <To coś ci wybitnie nie pykło.> ~*To wiem.*~
~– You have a gift for these tests. That's not just flattery. You are great at science. – powiedziała z płaczem Andronmeda.~
<Jak można wypowiedzieć te trzy zdania płacząc? xDDD>
~Magia Opkolandii. :D~
- Nie! Błagam! Gdy Dawid ~*Dejwid~ zobaczy Mnie ~*Kuźwa, to nie list! Wypierdalać z tymi wielkimi literami!*~ samą, zginę! – Powiedziała z płaczem Andro<n>meda.
Grzegorz przytulił Andro<n>medę, ~Wykazując przy tym mnóstwo emocji, jak widać.~ po czym powiedział do niej:
<– It would be pointless for either of us to hurt Blue's feelings. But it's clear to everyone monitoring the test who's carrying who here.>
- Tak Mi przykro, ale to nie Moja wina. <Jak mnie wkurzają te wielkie litery. To jest opko, tu nie trzeba stosować zwrotów grzecznościowych.> ~*Nie tylko ciebie, Tristitio, one wkurzają. Nie tylko ciebie.*~ ~I nie tylko was.~ To przez Mojego <I znów...> szefa. Mimo iż mu mówię sytuację, która teraz tu panuje, on jest nieustępliwy. ~*Po pierwsze: Może możesz ją ze sobą zabrać. Ona siedziałaby w hotelu, a ty drałowałbyś do roboty. Moja mama często tak robi i nikt nie ma z tym problemów. Po drugie: To wypierdól Dejwida na zbity pysk, skoro znęca się nad twoją przyjaciółką i go więcej do domu nie wpuszczaj. Też mi problem.*~ ~W Opkolandii takie logiczne rozwiązania nigdy nie przychodzą do głowy bohaterom opek.~ ~*Niestety :-(*~
Tymczasem, Dawid ~*Dejwid~ stał za szafką z książkami, <A zważając na zjebanie właścicieli, pewnie leżały tam takie cuda jak Harlekiny, „After", jakieś chujowe romansidła, w sumie każde czyste romansidło jest chujowe, więc no, książki będące zbiorem teorii spiskowych, w które zapewne wierzyli właściciele oraz książki kucharskie najniższej jakości.> i przysłuchiwał się rozmowie. Gdy usłyszał płaczącą Andro<n>medę, ~tak się ucieszył, że aż wystrzelał w nią cały magazynek AK-47.~ żal mu się jej zrobiło. ~Po pierwsze: :-( Po drugie: To stało się zbyt szybko. Nigdzie wcześniej nie było mowy, aby Dejwid zaczął rozumieć swój błąd i się zmieniać.~ ~*In Opkolandia City all can happen.*~ ~Jezu xDDDDDDDDD~ ~*:D*~ Pomyślał:
~*"I'm shocked you'd say that, Blue. If you killed your partner the test — I'm sorry. Wrong feed. Carry on, Orange. Good work."*~
<Zajebiste te jego myśli. xDDD>
~*Wiem :D*~
, <Ktoś tu za bardzo ufał Wordowi.>„Co ja zrobiłem. Przeze mnie boi się o swoje życie. Może nie powinienem wtedy tak jej męczyć... ~Powinieneś, nie przejmuj się. Andronmeda to nic nie warta idiotka, której należy się tylko śmierć.~ Wiem. Odpracuję jej to, <Przecinek, won.> i to nawet wiem już, w jaki sposób." ~*Ja też wiem i wolę nie przypominać sobie końcówki tego one-shota, bo jest ona żałosna.*~
Tymczasem Grzegorz wyszedł już z mieszkania. <Bowiem co miał innego do roboty, skoro musiał wyjechać.> Gdy odwrócił się, ujrzał stojącą w drzwiach Andro<n>medę. Płakała. ~~*Zabraniam, matole. xD*~ Hehe :D~
<"I'm sorry, Subject Orange." – pomyślał, po czym odszedł.>
~Zajebiście xDDD~
<Hehe :D>
, ~Widać ktoś serio miał bezgraniczne zaufanie do Worda.~ „Dlaczego ona musi tak cierpieć? <Bowiem nie podejmujesz żadnych kroków, aby ukrócić jej cierpienie, miernoto społeczna.> Eh, co ja się mam z tym Dawidem ~*Dejwidem~..." – Pomyślał, po czym odszedł.
~*A te ambitne myśli zostały wam zaprezentowane przez Grzegorza.*~
Andro<n>meda, gdy zobaczyła, że Grzegorz odszedł, udała się z płaczem do swojego pokoju, ~*Wiecie, bowiem po co wpleść choć trochę jej przeżyć wewnętrznych. Ja wiem, że narracja trzecioosobowa skupia się w głównej mierze na akcji, ale przeżycia danych bohaterów nadal powinny się pojawiać.*~ położyła się na łóżku, <Przecinek, spadaj stąd.> i mimo tego, iż nie chciała – <Myślnik, ciebie to też dotyczy. Nie podsiadaj przecinka.> zasnęła. Myślała, że już na zawsze. ~*Niestety, tak się nie stało.*~
NASTĘPNEGO DNIA...
~Bowiem po co opisywać, co robili pozostali domownicy, skoro można użyć tego autystycznego sposobu na zmianę czasu.~
Andro<n>meda obudziła się. Zdziwiło ją to, gdyż myślała, że Dawid ~*Dejwid~ ją zabije. ~*Przecież jemu sprawiało przyjemność znęcanie się nad tą miernotą społeczną, dlaczego więc miałby ją od razu zabijać?*~ ~A poza tym, gdyby to zrobił, one-shot nie mógłby ciągnąć się dalej i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi. No, ale nie.~ Gdy wstała, ujrzała kolejną dziwną rzecz. Na jej wieszaku wisiała czerwona sukienka, i to w dodatku ta, którą dziewczyna chciała ubrać. <Ja bym pomyślała, że po prostu sama ją na tym wieszaku powiesiłam, no ale nie, to na pewno cud i ta sukienka z nieba spadła.> ~*A poza tym, kto normalny chodzi w sukienkach? Sukienki są cholernie niewygodne. A tak w ogóle:
„I'm sorry, Subject Blue." – pomyślała ze zdziwieniem.*~
~Jak można pomyśleć to zdanie ze zdziwieniem? xDDD~
~*Opkolandia we wszystkim pomoże. :D*~
, ~*Kurde, to moje dawne zaufanie do Worda było przeogromne.*~ „Ale JAK?" – Pomyślała ze zdziwieniem.
Po chwili poczuła się głodna. ~Po chuj tu jest ta spacja pomiędzy tym i tamtym akapitem, mimo iż ten mógłby być częścią poprzedniego, to ja nie mam pojęcia.~ Oczywiście, jak to ona, krzyknęła do służby <To ile ten Grzegorz musi zarabiać, że stać ich na utrzymanie służby?> ~*Pewnie w CBA pracuje na stanowisku wysokim i teraz pojechał do Rosji robić nielegalne interesy z Putinem, ale tak, aby polski rząd się nie skapnął.*~ <Zajebista hipoteza. xDDD> ~*Wiem :D*~:
~– Am I interrupting your important conversation?~
- Słuchajcie, niech któryś z Was zrobi Mi śniadanie! <Boże, znowu te wielkie litery nie tam, gdzie powinny być. =_=> Cokolwiek, byleby było! ~*To ja bym dała tej miernocie liście Szeflery.*~ ~Jesteś taka miła wobec swojej własnej OC. xDDD~ ~*Wiem :D*~
<– I'll just save the safety information about the dangerous experiment you're about to do for AFTER the experiment. – odkrzyknął któryś ze sług.>
- Okej! – Odkrzyknął któryś ze sług.
TYMCZASEM, W INNYM POKOJU...
~*Bowiem przejście w inne miejsce w normalny sposób, wplatając to w narrację, jest niemożliwą czynnością.*~
~Za wysoki level jak na dawną ciebie, widać.~
~*A, no tak. ;=; A tak w ogóle:
– That will give you PLENTY of time to chat. – spytał jeden ze sług.*~
~Gdzie ty tu widzisz pytanie? xD~
~*Hehe :D*~
- To, ~Przecinek, do kąta.~ który z nas robi dziś Andro<n>medzie śniadanie? – Spytał jeden ze sług. <Który najwidoczniej nie miał imienia.>
~– The portal will open and something will happen that Subject Orange is too smart to need any instructions about in three. Two. One. – powiedział Dejwid.~
- Ja to zrobię! – Powiedział Dawid. ~*Dejwid~
<– The portal will open and something will happen that Subject Blue is too smart to need any instructions about in three. Two. One. – spytał Dejmian, czyli jeden ze sług.>
~*Dejmian. Tak. xDDD*~
<No co? :D>
~*A tak w ogóle, przerwa na chwilę i lecimy dalej analizować ten shit.*~
~K~
<Leń>
~:D~
- Dawid? ~*Dejwid~ Ty tak sam z siebie? – Spytał Damian, <*Dejmian> czyli jeden ze sług. ~Wiemy to, w końcu znajdował się w tym pomieszczeniu, wśród sług, więc kim mógłby być.~
~*– Hello and, again, welcome to the Aperture Science Computer-Aided Enrichment Center. – powiedział Michał, czyli drugi ze sług.*~
- No właśnie, to trochę dziwne, szczególnie, że Ty <I znów ta niepotrzebna, wielka litera.> zwykle chcesz ją zabić, a poza tym to my tutaj służymy. ~*Ja bym się na jego miejscu cieszyła, bowiem ktoś odwaliłby za mnie robotę, a hajs za służenie i tak sypałby się na mnie.*~ ~No, ale widać, że Grzegorz i Andromeda dobrali sobie służbę z takim samym ilorazem inteligencji, jaki oni mają.~ – Powiedział Michał, czyli drugi ze sług. <Wiemy to, ty głupi dopisku, nie musisz nam o tym mówić.>
~– Today, you will be testing with a partner. – odpowiedział Dejwid.~
- Oj tam, oj tam. – Odpowiedział Dawid, ~*Dejwid~ po czym ku zdziwieniu służby wyszedł do kuchni. <Kuźwa, to wszystko jest takie hipernierealistyczne. Znaczy Dawid mógłby się zmienić, ale nie tak kuźwa szybko!> ~*Opkolandia odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.*~ <A, no fakt. ;=;>
Gdy chłopak robił śniadanie, ~które tak naprawdę było kanapkami z liśćmi Szeflery i herbatą z cyjankiem,~ służba zaczęła rozmawiać między sobą:
<– I never expected you to make it this far. To be honest, after your performance in the calibration test I was ready to break down your cores and put them back in the scientific calculators I took them from. – spytał Dejmian.>
~*Gdzie ty tu kurwa widzisz pytanie? xD*~
<Hehe :D>
-, ~*Zaufanie do Worda widać nie spadało.*~ Co się z nim dzieje? – Spytał Damian. <*Dejmian>
~*– But you two have become quite the team. Extremely close. – powiedział Michał.*~
- No nie mogę do niczego dojść. ~ ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No ależ tak, bo bez tego byś chyba nie przeżył. xD*~ ~;"""D~ Może się zmienia w stosunku do niej. <No co ty kurwa nie powiesz.> – Powiedział Michał.
~– I have only met one other team closer and one of them was an imbecile I had to destroy. – rzekł Paweł, czyli jeden ze sług.~
- Zobaczymy. Jeśli Andro<n>meda znów o coś poprosi, a Dawid ~*Dejwid~ zrobi to za nas – <Myślnik, nieładnie podsiadać przecinki.> mamy dowód, że zachodzi w nim jakaś przemiana. ~Realistyczniej by było, gdyby oni zaczęli teraz podejrzewać, czy Dejwid nie dosypuje do śniadania Andronmedy jakiejś trucizny.~ ~*Inteligencja tych służących jest na takim samym poziomie jak ich pracodawców, jak widać.*~ ~Niestety...~ – Rzekł Paweł, czyli jeden ze sług. <Wiemy, że on też był służącym, nie trzeba tego podkreślać.>
W TYM SAMYM MOMENCIE, U ANDRO<N>MEDY...
<Bowiem potrzebujemy więcej autystycznych przejść pomiędzy miejscówkami w tym opowiadaniu.>
Dziewczyna właśnie skończyła się ubierać, ~*Przecinek, wykurwiaj.*~ i stanęła przed lustrem, aby się uczesać. ~*Ja tam zazwyczaj czeszę się w łazience, no ale różni ludzie, różne gusta.*~ Gdy zaczęła to robić, usłyszała otwierające się drzwi do jej pokoju. Oczywiście odwróciła się. <Jak nakazują prawa logiki.>
<– The other? Well... – powiedział żartobliwie Dejwid, po wejściu do pokoju.>
~*Jak można to wypowiedzieć żartobliwie, to ja nie mam pojęcia. xD*~
<Magia Opkolandii. :D>
- Czyżby to pani życzyła sobie śniadanie? – Powiedział żartobliwie ~Bowiem ten Dejwid to wybitny kawalarz.~ Dawid, ~*Dejwid~ po wejściu do pokoju.
~*– I don't think I want to go through that again. – spytała zmieszana dziewczyna.*~
~Po pierwsze: Jak można wypowiedzieć to zdanie zmieszanym głosem? xD Po drugie: Gdzie ty tu kurwa widzisz pytanie? xDDD~
~*Po pierwsze: To Mary Sue, na stówę da radę. Po drugie: :D*~
- Eee...no tak, ja, <Przecinek zabłądził, aż trzykropki się od niego odsunęły spacją.> ~*Cudna hipoteza. xDDD*~ <Wiem :D> ...Ale ktoś ze służby kazał Ci~*echanów*~ je zrobić? <Co do chuja. xDDD> ~*No co? xD Robię coś z tymi niepotrzebnie napisanymi wielką literą słowami. :D*~ – Spytała zmieszana ~z sosem malinowym~ dziewczyna. ~*Co. xDDD*~ ~Hehe :D~
~– Calibrating Blue's weight... – powiedział z uśmiechem Dejwid.~
~*Nie wyobrażam sobie tego zdania wypowiedzianego z uśmiechem. xD*~
~Hehe :D~
- Nie. Ja tak sam z siebie. – Powiedział z uśmiechem Dawid. ~*Dejwid~
<– Calibrating Orange's weight... – powiedziała nadal zdziwiona Andronmeda.>
~Nie wyobrażam sobie tego zdania powiedzianego zdziwionym głosem. xD~
<Ja też nie, ale walić to. xD>
- No dobrze, to postaw ten talerz na biurku. – Powiedziała nadal zdziwiona Andro<n>meda. ~*Ja bym nie ufała temu jedzeniu. Przecież Dawid zawsze mógł wsypać tam jakąś truciznę. No, ale wiadomo, że tego nie zrobił, bowiem wtedy opko byłoby ciekawsze i bylibyśmy szczęśliwi, a nie o to chodzi.*~
Gdy chłopak to zrobił, wyszedł z pokoju zamykając drzwi. <Bowiem warto być kulturalnym człowiekiem.> Gdy już wyszedł, Andro<n>meda zaczęła jeść śniadanie, ~Idiotka. Przecież on mógłby ci tam wsypać jakąś truciznę.~ ~*To Mary Sue i tak by przeżyła.*~ ~A, no tak. ;-;~ przy czym myślała:
~*"Weighted Cubes calibrated."*~
, ~*Te niepotrzebne przecinki tylko pokazują, jak bardzo ufałam Wordowi.*~„Ale jakim cudem? Czyżby zaczął się zmieniać? ~Tak, ale nastąpiło to hipernierealistycznie szybko.~ Zrozumiał swój błąd? Wiem. Akurat dzisiaj chciałam zrobić sobie maseczkę. <Co wcale, a wcale nie zostało wciśnięte na siłę.> Jeśli potrzebne rzeczy przyniesie Dawid ~*Dejwid~ ~*A poza tym, no ależ oczywiście, ty leniu. Ja rozumiem, że mają służbę, ale to nie powód, aby w każdej dziedzinie życia się nimi wysługiwać.*~ – <Myślnik, ile mamy ci mówić, że to miejsce siedzące przecinka?> to nie wiem, co sobie pomyślę, ale to będzie dziwne. ~*Wiemy, że dziwne będzie, gdy to Dejwid znowu jej coś przyniesie, ale i tak warto byłoby uściślić, bowiem to zdanie można zrozumieć na dwa sposoby.*~ ~Niedojebanie to to, co kochamy. ;=;~ ~*;=;*~"
Gdy skończyła jeść, <To opko jest chujowo napisane.> ~*To wiadome nie od dziś.*~ krzyknęła do służby:
~– Did you know humans frown on weight variances?~
- Okej, to niech któryś z Was<abi> przyniesie Mi~lanówkowi~ ~*Widzę, że też przyłączacie się do zabawy. xD*~ <A co! :D> pierwszą lepszą maseczkę na twarz, która jest w pierwszej szufladzie w łazience, <Widać Andronmeda ma tyle maseczek na twarz, że nawet nie pamięta, jakie poszczególne mają właściwości.> dwa kawałki ogórka ZWYKŁEGO, ~*Ja bym jej dla beki przyniosła kiszonego. xD*~ ~Każdy normalny by tak zrobił.~ ręcznik, okrągłe waciki i miskę zapełnioną do połowy wodą! ~*Bowiem Andronmeda to leń i w każdej dziedzinie życia musi wysługiwać się służbą.*~
<– If you want to upset a human, just say their weight variance is above or below the norm. – odkrzyknął któryś ze sług.>
- Nie przesadzasz czasem? – Odkrzyknął któryś ze sług.
~Rób, co ci każe, a nie marudź, w końcu za służenie ci płacą.~
Po chwili z pokoju wyjrzała Andro<n>meda, ~*Przecinek, out.*~ i powiedziała:
~*– No variances detected.*~
- A za co Wam~*pirom*~ Grzegorz płaci? <Bowiem Andronmeda to leń zapyziały i sama nie pracuje.> ~*Ona jest chyba w wieku studenckim. Jakby ktoś na mnie zarabiał, gdybym była studentką, to też nie zawracałabym sobie głowy pracą, tylko skupiła się na nauce.*~ <Nie psuj.> ~*;"""D*~
~– Finally! I had almost given up hope of ever testing again. – powiedział Dejmian.~
- No dobra, już dobra. – Powiedział Damian. <*Dejmian>
Gdy dziewczyna wróciła do pokoju, Michał powiedział:
<– You are the first robots to pass calibration.>
- To, ~Przecinek, GTFO.~ kto idzie po te rzeczy? <A skoro zadał pytanie, to w zdaniu powyżej zamiast „powiedział" powinno być „spytał".>
~*– Do you know who dances around like an imbecile when they accomplish the tiniest little thing? – powiedział Dejwid.*~
- Ja! – Powiedział Dawid. ~*Dejwid~
~– Humans! That's what you look like right now. – powiedział Dejmian.~
- Dawid, ~*Dejwid~ czy Ty<bet> się dobrze czujesz? To nie jest u Ciebie ~Kurwa, tu się nie da czegoś dopisać, aby powstało nowe słowo. :-(~ ~*<:-(>*~ normalne. – Powiedział Damian <*Dejmian> ~*A poza tym, kropka uciekła.*~ ~Nawet ona nie chce być w tym domu wariatów.~
<– You're better than that. – powiedział Dejwid, po czym poszedł po to, co kazała przynieść Andronmeda.>
- Tak, dobrze się czuję. ~My w to powątpiewamy.~ – Powiedział Dawid, ~*Dejwid~ po czym poszedł po to, co kazała przynieść Andro<n>meda.
W TYM SAMYM MOMENCIE, W POKOJU ANDRO<N>MEDY...
~Bowiem to opko ma za mało autystycznych przejść pomiędzy scenami.~
Dziewczyna przygotowywała sobie łóżko, aby mieć gdzie się położyć. ~*Ja bym się jebła na takie łóżko, jakie zastałam. Ba, ja ścielę łóżko tylko wtedy, kiedy na dłużej niż jeden dzień opuszczam dom.*~ ~Ja nie ścielę w ogóle.~ ~*Nie dziwne, bowiem i tak prawie w ogóle na nim nie przebywasz, więc cały czas jest pościelone. xD*~ ~:D~ Po chwili, gdy skończyła już to robić, do pokoju wszedł Dawid. ~*Dejwid~ ~*Tak w ogóle, kolejna przerwa i lecimy dalej z analizą.*~ <K> ~*Kolejny leniwiec.*~ <;"D> Gdy Andro<n>meda zobaczyła go z potrzebnymi jej rzeczami, powiedziała:
~*– This is a bridge-building exercise. The humans were miserable at this, mostly because you can't build bridges out of tears.*~
- Chłopie, czy Ty~siąclecie~ przypadkiem nie jesteś chory? Toż to u Ciebie nienormalne! A może...COŚ ĆPAŁEŚ? <To by mnie nie zdziwiło. Żeby przetrwać w Opkolandii trzeba się nieźle naćpać lub najebać.>
~– For this next test, the humans originally requested helmets to avoid brain injuries. I ran the numbers. Making the goo deadly was more cost effective. – powiedział ze śmiechem chłopak, po czym wyszedł.~
~*Jakoś nie mogę sobie wyobrazić tej wypowiedzi powiedzianej ze śmiechem. xD*~
~Ja też nie, ale co z tego. xD~
- Oj, nie martw się o Mnie~*manie*. Ze mną wszystko w porządku. <Jako iż jesteś w Opkolandii, to nie może być z tobą wszystko w porządku.> I nie, nic nie ćpałem – Powiedział ze śmiechem chłopak, po czym wyszedł ~szykować truciznę na obiad dla Andronmedy.~.
Andro<n>meda postała jeszcze trochę zdziwiona, po czym zabrała się za to, co chciała zrobić. ~Ot tak, bez żadnych refleksji na temat tego, co się stało.~
W TYM SAMYM CZASIE, U SŁUŻBY...
~*Jeszcze jedno autystyczne przejście pomiędzy wątkami, a osobiście wejdę do tego opka i spuszczę postaciom wpierdol.*~
Gdy słudzy rozmawiali na różne tematy, do Damiana ~*Dejmiana~ zadzwonił telefon.
<– One of my best tests and they let plants grow here? Can you believe this? You can't test plants! We tried. They just sit there, never showing pain nor fear. – spytał Michał.>
~*No dobra, tu są pytania. xD*~
<Ha! :D>
-, ~*Nie ma to jak zaufanie do Worda.*~ Kto dzwoni? – Spytał Michał
~*– Mój stary, pewnie znowu chce się ruchać. – odpowiedział Dejmian, po czym wyszedł odebrać.
Nie, a tak serio to powiedział:
– That isn't science.*~
~Obie wypowiedzi kompletnie nie pasują do opka. xDDD~
~*;"""D*~
- Grzegorz. Wyjdę odebrać. – Odpowiedział Damian. ~*Dejmian~
Gdy wyszedł z pokoju, ~*Przecinek, wracaj do kąta.*~ i odebrał, usłyszał w słuchawce głos Grzegorza, <Bo niby kogo innego.> który mówił:
~– At least the plants didn't want a reward.~
- I jak tam życie Andro<n>medy, i Wasze<ty>?
<– Your failure brings back such wonderful memories. – odpowiedział Dejmian.>
- Nasze takie jak zwykle, ale życie Andro<n>medy – ~Myślnik, za karę marsz do kąta.~ uwierz lub nie – <I nie dostaniesz dziś deseru, bo byłeś niegrzeczny.> świetne.
~*– And they said no one would ever die during this test, thanks for proving them wrong. – powiedział zdziwiony Grzegorz.*~
<Jak można to zdanie powiedzieć zdziwionym głosem? xD>
~*MEDŻIK :D
- Jak to? Przecież Dawid ~*Dejwid~ zwykle próbowałby ją zamordować! <Ale kompletnie zmienił swój charakter w kilka sekund.> – Powiedział zdziwiony Grzegorz.
~– I thought you'd be faster at this, but I can appreciate the desire to stop and smell the testing. That other scent you smell? That's the stench of my utter disappointment in you. – powiedział Dejmian.~
- Dawid ~*Dejwid~ o dziwo nie próbuje zabić Andro<n>medy, a co gorsza, – ~*Mamy ci też zabrać kolację za twoje niegrzeczne zachowanie, myślnik?*~ gdy ona każe nam coś jej przynieść – ~Masz ostatnią szansę, aby przemyśleć swoje zachowanie, myślnik.~ on robi to za nas! – Powiedział Damian.
<– The best way to build confidence is to first recognize your insecurities. – spytał Grzegorz.>
~*Gdzie ty tu masz pytanie, kurwa? xDDD*~
<Hehe :D>
- Nie wierzę. ~*JEZU! GRZEGORZ UŻYŁ MÓZGU! O.O*~ ~CUD! *.*~ <BĘDZIE IDEALNY TYDZIEŃ! \O/> Mogę pogadać z Andro<n>medą? – Spytał Grzegorz.
~*– Orange, can you write down all the ways you feel unworthy, ashamed, or inferior? – odpowiedział Dejmian.*~
- Tak. Już daję jej telefon. – Odpowiedział Damian. <*Dejmian>
Gdy wszedł do pokoju Andro<n>medy, dziewczyna zdjęła jednego ogórka z ~dupy~ oka, aby zobaczyć, ~*Chwila...No ależ tak, matole, bez tego byś umarł. xD*~ ~Hehe :D~ kto do niej przyszedł. Gdy zobaczyła Damiana, ~*Dejmiana~ powiedziała:
~– On second thought we don't have the time, just look at how much better you are than blue.~
-, ~I właśnie dlatego, drogie dzieci, nigdy nie mamy stuprocentowego zaufania do Worda.~ Co chcesz? Nie widać, że jestem zajęta?
<– Blue, you are very good at being an example. – odpowiedział chłopak.>
- Grzegorz chce z To~*r*~bą rozmawiać. – Odpowiedział chłopak.
Gdy Damian ~*Dejmian~ dał już dziewczynie telefon i wyszedł, Andro<n>meda powiedziała do telefonu:
~*– If your confidence is still not high enough remember no one was created perfect.*~
- No cześć.
~– Even I was created with a imperfection, I was given too much empathy with human suffering. – spytał Grzegorz.~
~*Tu nie ma pytania. xDDD*~
~No i? :D~
- No cześć, cześć. Chciałem się Ciebie spytać, czy to, co mówił Damian, <*Dejmian> czyli to, że Dawid ~*Dejwid~ nie próbuje zamienić Ci<lęcin>ę w trupa, a co gorsza wyręcza służbę ~*Ja bym się cieszyła, bo hajs za służenie i tak sypałby się na mnie, a nie musiałabym nic robić.*~ ~Każdy by się cieszył.~ jest prawdą? – Spytał Grzegorz.
<– But I overcame my handicap. That's a true story. – odpowiedziała Andronmeda.>
- Na początku też nie wierzyłam, że on to robi z własnej woli, ale tak, to jest prawda. ~A jego przemiana nastała w kilka sekund, jak wymagają prawa Opkolandii.~ – Odpowiedziała Andro<n>meda.
~*– Your test times show you are going too slowly. – spytał Grzegorz.*~
~Tu także nie ma pytania. xD~
~*Walić to. :D*~
-, ~*Ach, to zaufanie całkowite do Worda...*~ Co się z nim dzieje?! <Zmienił się w najbardziej hipernierealistyczny sposób na świecie, ot co.> – Spytał Grzegorz.
~– Maybe you ARE getting human emotions. – odpowiedziała dziewczyna.~
- A wiesz, że nie wiem? Podobno się dobrze czuje, nic nie ćpał, <Kłamca. Aby przetrwać w Opkolandii i nie oszaleć, trzeba się nieźle naćpać lub najebać.> więc nie wiem. – Odpowiedziała dziewczyna.
<– Do you need real encouragement? Let's see if this helps. – odpowiedział chłopak.>
- No dobra, zobaczymy, co będzie dalej. Ja już muszę kończyć, bo Mi~llennium~ się przerwa w pracy kończy. – Odpowiedział chłopak.
~A ta ambitna i pełna emocji rozmowa została wam zaprezentowana przez dwójkę głównych bohaterów.~
Po skończonej rozmowie, dziewczyna zmyła maseczkę, gdyż trzymała ją na twarzy wystarczająco długo <i jej brzydki ryj zaczął jej odpadać>. Gdy już to ~*Moment...Jesteś bardzo miła, Tri. xDDD*~ <Wieeem :D> zrobiła, wzięła telefon Damiana, ~*Dejmiana~ i poszła do pokoju, w którym była służba, ~*Bowiem gdzie indziej mogła go szukać.*~ a gdy weszła, powiedziała:
~*– Blue, you are the most advanced model of robot Aperture Science has ever discontinued.*~
- Sorki, że Wa~*r*~m~*ii*~ przeszkadzam, ale chciałam oddać Damianowi ~*Dejmianowi~ telefon.
<– Did you notice I didn't even stay to the end of your last test? – powiedział Dejmian, po czym Andronmeda oddała mu telefon.>
- Spoko. – Powiedział Damian, ~*Dejmian~ po czym Andro<n>meda oddała mu ~się~ telefon. ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~;"""D~
~*– I was confident you could finish. – spytała dziewczyna.*~
<I znowu, brak pytania. xDDD>
~*Hehe :D*~
- A skoro tu jestem, to chciałam Was<szyngton> o coś poprosić. Mógłby ktoś teraz zabrać z Mojego <Jak mnie wkurwiają te niepotrzebne, wielkie litery.> ~*Nie tylko ciebie, Tri. Nie tylko ciebie.*~ ~I nie tylko was.~ pokoju te rzeczy? – Spytała dziewczyna.
<Jezu, ty leniu. Przestań AŻ TAK BARDZO wysługiwać się służbą!>
~*Ona to robi tylko po to, aby Dejwid miał się czym wykazywać.*~
<;=;>
~*Wiem*~
~– Do you know where I was? – powiedział Dejwid, po czym ruszył w kierunku pokoju Andronmedy.~
- Ja je zabiorę! – Powiedział Dawid, ~*Dejwid~ po czym ruszył w kierunku pokoju Andro<n>medy.
Gdy wyszedł, dziewczyna zapytała się służby:
<– I was outside watching some deer frolic. You don't even care about the outside do you?>
~*No dobra, tu jest pytanie. xD*~
<Ha, kurwa! :D>
~*Jaka podnieta. xD Tak w ogóle, ostatnia przerwa i analizujemy końcówkę.*~
<~K~>
~*LENIE*~
<~;"""D~>
-, <Zaufanie do Worda over 9000> Co się z nim dzieje? <Moc imperatywu narracyjnego zmusiła go do zmiany charakteru w kilka sekund.>
~*– Congratulations on completing that test. But something seems off. – powiedział Dejmian.*~
- No, my też nie możemy do tego dojść. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Ależ naturalnie. xDDD*~ ~Hehe :D~ – Powiedział Damian. <*Dejmian>
Pogadali jeszcze na ten temat trochę, ~Ale ich wypowiedzi nie zostaną napisane, bowiem to wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to chodzi w opku.~ po czym przyszedł Dawid. ~*Dejwid~ Gdy wszedł, Andro<n>meda powiedziała:
~– I wonder if that dancing has some effect on you?~
- Dobra, ja idę do sklepu. ~*Ta. Spierdalaj.*~
<– Congratulations on completing that last test. But I find something troubling. – powiedział Dejwid.>
- Czekaj, ja pójdę za Ciebie. <I znowu ta niepotrzebna, wielka litera. To już jest standard jak Grzegorz w każdej analizie.> ~Dzień dobry! :D~ – Powiedział Dawid. ~*Dejwid~
~*– Without the looming consequence of death, is this even science? – odpowiedziała Andronmeda.*~
- Ależ Dawid, ~*Dejwid~ naprawdę nie trzeba! Ja sobie poradzę! <Nie narzekaj, wszyscy po tej analizie wiemy, że jesteś władczynią leni.> – Odpowiedziała Andro<n>meda.
~– Hello again, this testing course was originally created for humans. – odpowiedział Dejwid.~
- Nie, nie przemęczaj się, ja to załatwię. – Odpowiedział Dawid. ~*Dejwid~
<A poza tym, nie słyszysz miernoto? Ona choć raz w życiu chce zrobić coś sama. Ja rozumiem, że on się wobec niej zmieniał, ale to nie powód, aby być takim nachalnym!>
~*Ale imperatyw narracyjny...*~
<A, no tak. ;=;>
Po czym założył buty, ~*Przecinek, wykurwiaj.*~ i wyszedł.
<– Excellent work. – powiedziała Andronmeda.>
- Coś zaczynam podejrzewać, że jednak ćpał. ~*Jak było wspominane wcześniej, w Opkolandii bez porządnego naćpania lub najebania się, nie da się przeżyć.*~ To nie jest normalne. <No co ty nie powiesz.> – Powiedziała Andro<n>meda.
~*– It emphasizes teamwork. – powiedział Michał.*~
- Noo... ~Litery można przeciągać jedynie trzy razy, bo inaczej to chujowo wygląda.~ Musiał coś ćpać, ~*Kolejny przecinek zabłądził.*~ ~To opko jest tak chujowe, że nawet znaki interpunkcyjne się gubią.~ albo się po prostu zmienia. – Powiedział Michał.
~– Good job. – rzekła z pogardą Andronmeda.~
~*Jak można z pogardą to powiedzieć, nie mam pojęcia. xD*~
~Ja też nie, ale Opkolandia to magiczna kraina. xD~
~*W sumie...*~
- Niee. ~Kuźwa, litery można przeciągać jedynie trzy razy, bo inaczej to chujowo wygląda.~ Zmienia? U Dawida ~*Dejwida~ to niemożliwe. – Rzekła z pogardą Andro<n>meda.
~Jaka ona miła. xDDD~
~*Co nie? :D*~
I tak wyglądały ich każde dni. Gdy Andro<n>meda coś chciała od służby, zamiast nich robił to Dawid. ~*Dejwid~ <A tak w ogóle, to Dejwid nie miał innych sposobów, aby odpracować te lata Andronmedzie?> ~*Jak widać, jego niedojebanie sięgało zenitu.*~ <;=;> ~*Wiem ;=;*~ Gdy dzwonił Grzegorz, i Andro<n>meda mówiła mu o kolejnych rzeczach, które zrobił jego brat, to Grzegorz nie mógł się nadziwić~, że Dejwid w końcu nauczył się ruchać co innego poza krzesłami~. Aż któregoś dnia, gdy Andro<n>meda siedziała w pokoju z ~*Moment...GRZEGORZ, KURWA! XDDDDDDDD*~ ~Hehe ;"""D~ umytymi włosami, na których miała „turban" ~*O nie! To islam! Gdzie mój karabin?!*~ ~Ja pierdolę. xDDD~ ~*:D*~ <A poza tym, czemu to słowo jest w cudzysłowie?> ~*¯\_(ツ)_/¯*~ <;=;> ~*Wiem ;=;*~ z ręcznika, ubrana w czyste ubranie, ~*Przecinek, GTFO.*~ i czytająca książkę usłyszała otwierające się drzwi do pokoju. Gdy odwróciła w ich kierunku głowę, ujrzała Dawida. ~*Dejwida~ Zapytała się go:
<– Unlike us, humans need to be taught teamwork.>
~*Gdzie ty tu widzisz pytanie? xD*~
<:D>
- Dawid? ~*Dejwid~ Co tu robisz? Przecież o nic nie prosiłam. Tylko o spokój.
~*– Excellent work. – powiedział chłopak.*~
- Chciałem się po prostu Ciebie o coś zapytać. – Powiedział chłopak.
~– You are doing wonderfully. – powiedziała dziewczyna.~
- No mów, tylko szybko~*, bo zaraz wjeżdża cutscenka z przemawiającym Kanem i nie mogę tego boskiego momentu przegapić.*~ . – Powiedziała dziewczyna~*, kończąc kolejną misję w C&C 4*~.
~Ja z tobą nie wytrzymam. xDDD~
~*;"""D*~
<A w ogóle:
– Chcesz się ruchać?
Nie, a tak serio to spytał:
– If you were human, you would want a reward for completing this test. A reward for testing?!?!>
~Obie wypowiedzi nie pasują. xDDD~
<Jebać to. xDDD>
- Czy chciałabyś, abym Ci~*ąży*~ zrobił masaż? – Spytał Dawid. ~*Dejwid~
~Co. xDDD~
~*No co? Słów mi brakuje. xDDD*~
~Ja jebe. xDDD~
~*A w ogóle:
– Excellent. – odpowiedziała zdziwiona Andronmeda.*~
~Jak można to powiedzieć ze zdziwieniem, nikt nie wie. xD~
~*Hehe :D*~
- Dawid! ~*Dejwid~ Co się z Tobą dzieje? To u Ciebie nienormalne! No, ale jak chcesz, to możesz. <Bowiem nie ma to jak szybkie przejście z tematu do tematu.> – Odpowiedziała zdziwiona Andro<n>meda.
Gdy rozmowa się skończyła, dziewczyna odłożyła książkę na swój stolik nocny, ~*Ot tak, bez żadnych emocji czy chociaż jednego zdania przemyślenia.*~po czym położyła się na łóżku, <Przecinek, do kąta.> i odsłoniła ~~*Zabraniam xDDD*~ ;"""D~ plecy. Gdy Dawid ~*Dejwid~ robił dziewczynie ~~*Nie xDDD*~ Hehe :D~ masaż, ponownie otworzyły się drzwi. Do pokoju wszedł jeden ~z pedofili~ ze sług. ~*Kurwa, tym razem byłeś szybszy. :<*~ ~;"""""""D~
~– To complete this test, you need to find a set of blue prints. – powiedziała dziewczyna widząc zdziwienie sługi.~
- Sam mi <O, a tu jest napisane bez zbędnej dużej litery.> ~*CUD! \O/*~ to zaproponował. – Powiedziała dziewczyna widząc zdziwienie ~~*STOP xD*~ ;"""D~ sługi.
<– Don't worry, they are of no use to anyone, totally boring and useless. – odpowiedział sługa, po czym dał dziewczynie telefon i wyszedł zamykając drzwi.>
- Przyszedłem po prostu dać Ci<pie> telefon, ~Nie mam do was siły. xDDD~ ~*<:D>*~ gdyż znów dzwoni Grzegorz ~*Bowiem ten padalec najwyraźniej nie chce dać swej BFF ani chwili spokoju.*~ i chce z Tobą rozmawiać. – Odpowiedział sługa, po czym dał dziewczynie telefon, ~Za karę, przecinek, dzisiaj nie będzie deseru.~ i wyszedł zamykając drzwi.
Gdy Andro<n>meda przyłożyła telefon do ucha, powiedziała:
~*– This is just a thought experiment, just to see how much time you'll waste thinking about these worthless documents. The correct time is zero seconds.*~
- Cześć.
~– Very good! You found those useless blueprints. – spytał Grzegorz.~
~*Tu nie ma pytania, mośku. xD*~
~No i? :D~
- No hej. Jak tam Ci~eszynowi~ mija dzień? – Spytał Grzegorz.
<– While I do need you to be in the room so I can see them, I want to be clear. There is no reason whatsoever for you to look at them. – odpowiedziała Andronmeda.>
- Świetnie. Wyobraź sobie, że Twój brat, zupełnie z własnej woli zaproponował Mi~*ęsu*~ masaż. Właśnie Mi<ernocie> go robi. – Odpowiedziała Andro<n>meda.
~*– Done. I guess. I suppose. I wasn't paying attention. – spytał zdziwiony Grzegorz.*~
<Gdzie ty tu widzisz pytanie? xD>
~*Hehe :D*~
- Na serio? Co się z nim dzieje? Czyżby przemiana? <Nie kurwa, nudzi mu się w życiu. Ty to masz opóźniony zapłon, miernoto.> – Spytał zdziwiony Grzegorz.
~– Every time you fail, it's a reminder of the way things used to be. But then there you are. Again. Like nothing happened. – odpowiedziała dziewczyna.~
- Nie wiem. Ani ja, ani służba nie możemy dojść ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Bez komentarza. xDDD*~ ~;"""D~ do tego, co się z nim dzieje. – Odpowiedziała dziewczyna.
<– Well done. Interesting note, I only created this test to watch test subjects fail and you didn't. You must be very, very proud. I'm building the world's smallest trophy for you. – powiedział Grzegorz.>
- No nic. ~*Bowiem nie ma to jak epickie zakończenie tematu.*~ Ja jutro jak pewnie się domyśliłaś wracam. ~*<~:-(~>*~ Będę tak około 17:00 – 17:30. ~*Po pierwsze: I znowu liczebniki pisane cyframi, a nie słownie. Po drugie: Szybko minęły te cztery miesiące i nudno, bo praktycznie nic się nie działo.*~ <To Opkolandia, po co komu akcja?> ~*A, no tak. ;=;*~ – Powiedział Grzegorz.
Gdy rozmowa się zakończyła, ~*Ot tak, nawet bez żadnego pożegnania się obojga.*~ dziewczyna położyła telefon na szafce nocnej, <Po pierwsze: Przecinek, drzwi są po prawej stronie. Po drugie: Czy Andronmeda nie miała swojego telefonu, że Gregory ciągle dzwonił najpierw do służby?> ~*Nie mam pojęcia, dopiero teraz się skapnęłam.*~ i powiedziała do Dawida ~*Dejwida~:
~*- You did an excellent job placing the edgeless safety cube in the receptacle, you should be very — oh wait.*~
- Może już koniec? Zaraz Mi<nnesocie> się do kości dobijesz.
~- That's right. You're not humans. – powiedział żartobliwie chłopak.~
<A jak można te dwa zdania żartobliwie powiedzieć, nikt nie wie. xD>
~Medżik. :D~
- Jak sobie życzysz o pani. ~Boże, jaka chujowa wypowiedź.~ ~*To opko jest chujowe.*~ ~To wiadome nie od dziś.~ – Powiedział żartobliwie <Bowiem Dejwid to wybitny komik.> chłopak.
Dziewczyna zaśmiała się. ~*Mimo iż zdanie, które Dejwid powiedział, nie było śmieszne.*~ Dawid ~*Dejwid~ pierwszy raz widział ją śmiejącą się. Od razu milej mu się zrobiło. ~*A, czyli pewnie jej śmiech został wsadzony tylko po to.*~ ~Nie zdziwiłbym się, gdyby tak było.~ Gdy skończył masaż, spytał się Andro<n>medy <Bo i niby kogo innego.>:
<- I can drop the fake praise.>
- Może Ci~*ężarówce*~ coś przynieść?
~*- You have no idea how tiring it is to praise someone for placing an edgeless safety cube into a receptacle designed to exactly fit an edgeless safety cube. – powiedziała Andronmeda poprawiając bluzkę.*~
- Nie, na razie nie trzeba. <Nie kłam.> – Powiedziała Andro<n>meda poprawiając bluzkę.
NASTĘPNEGO DNIA...
~*<Wchodzi do świata opka z AK-47.>*~
<~<Pomagają>~>
Dziewczyna chciała ładnie wyglądać, gdyż nadszedł już dzień powrotu Grzegorza do domu. <Wiemy, narratorze, nie musisz się powtarzać.> Od razu po zjedzeniu śniadania, ubraniu się i uczesaniu krzyknęła do służby ~Bowiem była takim leniem, że w każdej dziedzinie życia musiała wykorzystywać służących~:
~*- This course was originally designed to build confidence in humans.*~
- Niech któryś z Was<syli> przyniesie Mi~ęcie~ Mój zestaw do makijażu! ~*Bowiem jestem leniwa i nie chce mnie się samej ruszyć dupy.*~ Leży w łazience w drugiej szafce!
~- A chuj ci w dupę! – odkrzyknął któryś ze sług.
Nie, a tak serio to krzyknął:
- To do that, the tests were nothing more than 5 minutes of them walking followed by me praising them for another 10 minutes on how well they walked.~
<Obie wypowiedzi nie pasują. xDDD>
~Hehe :D~
- Okej! – Odkrzyknął któryś ze sług.
W TYM SAMYM CZASIE, W POKOJU SŁUŻBY...
~*<~<Zaciągają wszystkie postacie z opka do jednego pokoju.>~>*~
<- Since you are thankfully not humans, I have changed the tests to make them far more challenging and far less pointlessly fawning. – zapytał Dejmian.>
~*Tu nie ma pytania, kurwa. xDDD*~
<Walić to. xD>
- Dobra, to, ~Przecinek, spieprzaj.~ kto idzie przynieść Andro<n>medzie to, o co prosi? – Zapytał Damian. <*Dejmian>
~*- In case you were wondering, you do not need to be crushed to solve this test. – powiedział Dejwid, po czym ruszył do łazienki.*~
- Ja pójdę! – Powiedział Dawid, ~*Dejwid~ po czym ruszył do łazienki.
<A ta ambitna rozmowa została wam zaprezentowana przez Dejwida i Dejmiana.>
Służba już nie była zdziwiona z tego powodu, gdyż minął już czwarty miesiąc, odkąd Dawid ~*Dejwid~ się tak zachowywał. ~*Wiemy, narratorze, naprawdę nie musisz tego podkreślać.*~
I W POKOJU ANDRO<N>MEDY...
~*<~<Zamykają drzwi pokoju na klucz oraz zabijają okna deskami.>~>*~
Gdy dziewczyna poprawiała sobie fryzurę przed dużym lustrem, które kiedyś kupił jej Grzegorz, <Co nie jest dziwne, bowiem warto mieć w domu przynajmniej dwa lustra.> usłyszała otwierające się drzwi. Wiedziała, że są to drzwi od jej pokoju, gdyż była dopiero 10:00. ~*Po pierwsze: I znowu liczebnik napisany cyfrą, a nie słownie. To chyba już standard. Po drugie: Poza tym, mogła wywnioskować, że to drzwi do jej pokoju choćby po tym, że dźwięk dochodził z jej bliskiej odległości.*~ ~Niedojebanie Attack Super Effective~ Gdy odwróciła się, ujrzała znajomy widok, czyli Dawida. ~*Dejwida~ Gdy po chwili gdy <Powtórzenie Attack!> chłopak chciał wyjść, Andro<n>meda powiedziała:
~- I can't decide which is my favorite; the crushers for crushing you or the reassembly machine for putting you back together so you can be crushed again.~
- A tak w ogóle, to odniesiesz ten talerz, który stoi na biurku do kuchni? <Boże, to jest definicja lenistwa. Nie dość, że na początku do wszystkiego wykorzystywała służbę, to teraz Dawida. Czy ona nie mogłaby chociaż raz czegoś sama wziąć lub odnieść?> ~*Rozpiszę się o bohaterach w analizie końcowej, bowiem ta pierdoła mnie wkurwia.*~
<- Excellent. I think you have earned a break from the official testing courses. – odpowiedział Dawid, po czym wziął talerz, i wyszedł.>
- Oczywiście, że odniosę. – Odpowiedział Dawid, ~*Dejwid~ po czym wziął talerz, <Przecinek, kurwa, to nie twoje miejsce.> i wyszedł.
Gdy Andro<n>meda została sama, zaczęła się delikatnie malować, gdyż chciała wyglądać w miarę normalnie, <Przecinek, do chuja!> i przy okazji ładnie, a nie jak plastik. ~*Jak plastik pewnie wyglądała na co dzień, jak każda, szanująca się Mary Sue.*~
KILKA GODZIN PÓŹNIEJ, O 17:00...
~*<~<Zaczynają rozstrzeliwać postacie z opka.>~>*~
Andro<n>meda usłyszała otwierające się drzwi do mieszkania. Oczywiście od razu wybiegła z pokoju. <Jako iż jest Nadleniem Całkowitym, nie uznałabym za oczywiste faktu, że wybiegła z pokoju.> Gdy była już na przedpokoju, ujrzała Grzegorza. ~*Bowiem kogo innego mogłaby w tym momencie zobaczyć.*~
Grzegorz, gdy zobaczył Andro<n>medę, również się ucieszył, że ją widzi, ~*O, siemka zmiano czasu.*~ ale też, ~*Przecinek, do kąta.*~ dlatego, że dziewczyna była odmieniona.
Jej włosy były spięte w kok. Oczy, które cztery miesiące temu żegnały Grzegorza z <*ze> łzami strachu, teraz były roześmiane, tak samo jak twarz, na której również widniał delikatny makijaż. <Tak na serio, pewnie miała na ryju tonę gładzi szpachlowej.> Andro<n>meda miała na sobie sukienkę koloru jasnoniebieskiego. ~*Kto normalny chodzi PO DOMU w sukience?*~ <Taki pojeb jak Andronmeda.> Jej stopy były bose, gdyż był lipiec, ~*Przecinek, za karę nie będzie kolacji.*~ i nie było wcale zimno.
~*- I think after that display, we should take a break from the official testing courses. – powiedziała po chwili roześmiana dziewczyna.*~
~Jak można to powiedzieć roześmianym głosem, nie wiadomo. xD~
~*Magia Opkolandii. :D*~
- W końcu wróciłeś! – Powiedziała po chwili roześmiana dziewczyna.
~- Now, you are just wasting my time. – odpowiedział Grzegorz z uśmiechem.~
<Jaki dobry przyjaciel. xDDD>
~Co nie? :D~
- Też się cieszę, że Ci~*elęcin*~ę widzę. – Odpowiedział Grzegorz z uśmiechem.
Po chwili, gdy chłopak zdjął buty, razem z Andro<n>medą udał się do pokoju, w którym była służba, ~Którzy chyba z owego pokoju na krok się nie ruszali, no chyba, że któryś z domowników coś od nich chciał.~ oraz brat Grzegorza. Gdy weszli do niego, służba powiedziała:
<- Your failing does not make this science.>
- O, Grzegorz! Już wróciłeś? <Nie skapnęliście się po rozmowach z przedpokoju?> ~Niedojebanie jest na najwyższym poziomie, jak widać.~ <A, fakt. ;=;>
~*- I am not sure how I can make these tests any easier for you. – powiedział Grzegorz ze śmiechem.*~
~Nie umiem sobie tego wyobrazić wypowiedzianego ze śmiechem. xD~
~*Nie tylko ty, ale kij z tym. xD*~
- A co? Chciałoby się, żebym był tam dłużej? – Powiedział Grzegorz ze śmiechem. ~Bowiem Grzegorz chyba dorabiał jako komik.~
W tym momencie wszyscy, którzy byli w pokoju się roześmiali. ~*Ale oni mają zjebane poczucie humoru. Gorsze niż poczucie humoru mojej babci i mamy razem wzięte.*~ ~Gorsze, niż poczucie humoru Sezorisa.~ <Jesteś taki miły. xD> ~Wiem :D~ Później, pogadali jeszcze na różne tematy. <Nie dowiemy się na jakie, bowiem to wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to chodzi w opkach.> Godzinę później, gdy w pokoju zostali już tylko Dawid, ~*Dejwid~ Grzegorz i Andro<n>meda, ~*Bowiem służący poszli na piwo.*~ dziewczyna powiedziała do Dawida ~*Dejwida~:
~- If you can't complete these tests, we will never free the humans!~
- No powiedz, dlaczego się tak dziwnie zachowywałeś przez te cztery miesiące. <Spytałabym, co w tym zachowaniu dziwnego, no ale fakt, jak na Dawida to ono było dziwne.>
<- If you can't complete this course, those humans will die. Do you want that? – spytał Grzegorz.>
~*No dobra, tu jest pytanie. xD*~
<Ha! :D>
- Czyżbyś zrozumiał swój błąd, <Przecinek, do cholery, wypierdalaj.> i chciał tak to Andro<n>medzie odpracować? – Spytał Grzegorz.
~*- If you can't complete this course, those humans will die. Do you want that in your memory banks? – odpowiedział Dejwid.*~
- Tak. Gdy Ty~ber~ wyjeżdżałeś, podsłuchałem Waszą rozmowę. <Ty chuju. Tak, my wiemy, że on to zrobił, ale i tak powiem: ty chuju.> Gdy usłyszałem, że Andro<n>meda płakała, żal Mi<eście> się jej zrobiło. ~*Co nastało zbyt szybko, aby mogło się wydarzyć w rzeczywistości.*~ Przemyślałem to, co robiłem wtedy, <Kurwa, przecinek, ile mamy ci powtarzać, abyś spierdalał?> i postanowiłem, że jedynym sposobem na odpracowanie tego Andro<n>medzie będzie właśnie to. ~Nie był to jedyny sposób, no ale OK, niech ci będzie.~ – Odpowiedział Dawid. ~*Dejwid~
~- Remember when I told you that you were the only subjects to pass the calibration tests? – powiedziała dziewczyna.~
- Przynajmniej w końcu zrozumiałeś, że robiłeś źle. <Mimo iż nastąpiło to zbyt szybko.> – Powiedziała dziewczyna.
Po tej rozmowie oboje zajęli się swoimi sprawami. ~*Bowiem nic się nie wydarzyło.*~ Dawid ~*Dejwid~ przenocował jeszcze tą jedną noc u Andro<n>medy i Grzegorza. ~Czemu, nigdy się nie dowiemy.~
Około godziny 21: 00, ~*Po pierwsze: Znowu mamy przykład zbytniego zaufania Wordowi. Po drugie: Znowu liczebnik nie napisany słownie.*~ gdy Andro<n>meda położyła się spać, przed zaśnięciem pomyślała:
<"I lied.">
„Jednak Mój~*ż*~e~*sz*~ <Mójżesz. xDDD> ~*No co? XD A poza tym, powinno być tu „moje".*~ <Literówka Attack!> szczęście jest duże. Wiedziałam, że po burzy zawsze wychodzi ~*Tyberium*~ słońce." <Co do chuja. xDDD> ~*;"""D*~
Po czym ze spokojem zasnęła. Od tego momentu nie bała się już kolejnych odwiedzin Dawida... ~*Dejwida~
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od Aut~yzmat~orki
~*Znów? xDDD*~
~Why not? :D~
Uch, jakie długie opowiadanie! <To fakt, ale to nie zmienia faktu, że jest nudne jak cholera.> Ma ponad 2070 znaków! O.O. ~*Się nie zesraj. Prolog mego przyszłego FanFiction, które jako roboczą nazwę ma „Nadbóg" ma znacznie więcej znaków, jakoś ponad trzy tysiące.*~
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
~*Boże, nareszcie koniec tych nudów. Teraz przerwa i piszemy końcową analizę.*~
~Też się cieszę, że to gówno już się skończyło. W każdym razie, K.~
<Ty leniu.>
~Hehe :D~
____________________________________________
Uch, w końcu skończyliśmy to analizować. Analiza zajęła nam kilka godzin, bowiem od tego opka ciekawsze były przerwy, które robiliśmy sobie co pięć stron, aby nie zdechnąć z nudów. W każdym razie, zapewne widzicie już, jak kijowy jest ten one-shot. Normalnie, poza pomysłem na fabułę, moim zdaniem nie ma tutaj nic ciekawego oraz, na dokładkę, styl w jakim zostało to łopko napisane jest chujowy. No, ale już bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do przyjemniejszej części tej analizy, czyli naszych wywodów końcowych:
~*W tym łopku najbardziej wkurzali mnie bohaterowie. Było ich łącznie sześciu i wszyscy w mniejszym lub większym stopniu kształtowali nasze wkurwienie podczas czytania tego one-shota. Zacznijmy od Andromedy, gdyż ona była główną bohaterką. Po pierwsze, co będę powtarzała niejednokrotnie, powinno się zmienić jej imię na bardziej ludzkie, bowiem szczególnie u nas w Polsce, a to opko działo się w Polsce, nie da się tak nazwać pięćset plusa. Oprócz tego, wkurzała ona tym swoim lenistwem, które było jedyną jej cechą charakteru, jaka się objawiła. Jej lenistwo było wręcz przerysowane, można powiedzieć. Ja rozumiem, czemu ono miało służyć, ale to nie zmienia faktu, że wkurzało. Przy każdej czynności wysługiwała się służącymi, nawet jeżeli chodziło o zwykłe odniesienie talerza do mycia. Co prawda nigdy nie miałam służby, ale sądzę, że osoby, które ją posiadają, nie wysługują się służącymi w absolutnie wszystkim. Trzeba rozróżniać wysługiwanie się od lenistwa, a ta pokraka najwidoczniej różnicy nie widzi. Potem nawet, co można było bardzo łatwo zauważyć, wysługiwała się nawet tym, że Dawid się wobec niej zmienił! To już chyba wyższy level skurwysyństwa i lenistwa. Oprócz tego, nie otrzymaliśmy żadnych innych cech charakteru Andromedy, mimo iż powinniśmy, bowiem nadludzkie lenistwo nie jest jedyną cechą jaką można mieć. Każdy człowiek ma wiele więcej wad i zalet niż tylko po jednej. Nawet jeżeli chciałoby się wyolbrzymić jej lenistwo, bo na przykład od tego dobrobytu by jej się w dupie poprzewracało, to należałoby dodać jej więcej pozytywnych i negatywnych cech, aby była bardziej wiarygodna. Na chwilę obecną, Andromeda jest workiem z jedną, wyolbrzymioną cechą charakteru, który należy wypełnić jakimiś innymi cechami, hobby, marzeniami i tak dalej, i tak dalej. Po prostu należy ją przebudować od A do Z.
Drugą postacią do przejechania kombajnem jest Grzegorz. Ten to praktycznie w ogóle się nie pojawiał, a jedyna jego cecha, jaka się objawiła, to opiekuńczość wobec jego przyjaciółki, ale nawet ta cecha nie została jakoś specjalnie rozbudowana. Jedyne co on przez całe opowiadanie robił, to dzwonił do Andromedy oraz później rozmawiał z nią, ich służbą i Dawidem. Ja wiem, że on przez prawie całą akcję one-shota był na wyjeździe służbowym, no ale to opowiadanie zostało napisane w narracji trzecioosobowej, dlatego Grzegorz mógłby pojawiać się częściej oraz mogłoby się ujawnić więcej jego cech charakteru, a także jego zainteresowania. Po prostu nie da się o nim za dużo napisać, gdyż praktycznie nic nie robił. Jest to postać do przebudowania od A do Z, łącznie z faktem, że należałoby mu wymyślić jakieś wątki oraz użyć je w historii.
Trzecią postacią do ustrzelenia z Ion Cannon jest Dawid, który był chyba najbardziej wkurwiającą postacią w całej tej historii. To, co w nim irytowało to fakt, jak szybko się zmienił. Serio, mam uwierzyć, że człowiek, który bez problemu znęcał się wiele lat nad przyjaciółką swego brata oraz był po prostu sadystą i psychopatą w kilka sekund mógłby zmienić się w miłego, dobrego i pomocnego człowieka? To nie działa tak szybko. Znaczy nie mówię, że Dawid nie mógłby się zmienić, to jest możliwe, ale akurat on potrzebowałby na taką zmianę wielu lat. Poza tym, wypadałoby też dać porządny czynnik, który rozpocząłby jego przemianę, bowiem ujrzenie płaczącej Andromedy powinno wywołać w nim satysfakcję, a nie żal. Poza tym, jeżeli on pragnął odpracować dziewczynie te wszystkie lata, to powinien robić też coś więcej, a nie tylko usługiwać jej na każdym kroku. Moim zdaniem, samym usługiwaniem nie da się wiele zmienić, ale co ja tam wiem, ja tam nigdy nie zrobiłam nic okrutnego, co musiałabym odpracować. Najpierw powinien zacząć od zdobycia zaufania u Andromedy, co mógłby osiągnąć na przykład ratując ją w jakieś sytuacji kilka razy, a dopiero potem mógłby myśleć o takich drobniejszych sprawach. Poza tym, wypadałoby mu dać więcej cech, aby był realistyczniejszy po prostu. Tak, jest jedynie pustym, hipernierealistycznym workiem, który należy wypełnić cechami, motywami, realistycznością i innymi tego typu rzeczami. Krótko mówiąc, Dawida należy przebudować od A do Z.
Ostatnimi postaciami do zapacania przez Odecię są służący Grzegorza i Andromedy. O nich będzie krótko, gdyż po prostu nie da się za wiele wypowiedzieć. Po prostu, jedyne co w tym opowiadaniu robili, to siedzieli w pokoju i rozmawiali ze sobą oraz raz na jakiś czas podawali telefon dziewczynie. I tyle. Na serio? Służący, nawet jeżeli są tylko postaciami epizodycznymi, powinni robić coś więcej niż tylko siedzieć na dupie i rozmawiać ze sobą. Powinni co jakiś czas usługiwać dziewczynie, no bo wiecie, bycie służącym wymaga. Skoro taką robotę sobie wybrali, to powinni ją wykonywać jak należy. Poza tym, nie został im zdefiniowany żaden charakter, mimo iż powinni go mieć, nawet będąc jedynie postaciami epizodycznymi. Nie mam co właściwie o nich powiedzieć, gdyż nie dali mi pola do popisu. Są to po prostu puste worki do wypełnienia charakterem, wątkami, hobby i tak dalej, i tak dalej, czyli po prostu do przerobienia od A do Z.
Bohaterowie są jedną z najważniejszych części opowiadań, dlatego powinni zostać porządnie stworzeni. A jeżeli historia dzieje się w naszym świecie, jak to opowiadanie, to powinni zostać wykreowani tak, jak prawdziwi ludzie, aby czytelnik mógł się z nimi utożsamić. Powinni mieć wygląd, charakter, zainteresowania, hobby, marzenia, motywy i inne tego typu rzeczy, aby po prostu byli bardziej wiarygodni. No, bo w końcu jeżeli bohaterowie są nudni, to czytelnikowi ciężko będzie czytać daną historię i istnieje duża szansa, że rzuci ją w cholerę, a nam nie o to chodzi. Nad bohaterami powinno się przysiąść na dłużej, niż tylko na pięć minut.*~
<W tym opowiadaniu denerwowało mnie to, co Ramoninth oraz styl, w jakim historia została napisana i hipernierealistyczne sytuacje. Zacznijmy od hipernierealistycznych sytuacji, gdyż mimo iż były dwie, to tutaj mam trochę do napisania. Zacznijmy od przemiany Dawida. Zgoda, nie mam nic przeciwko temu, ludzie mają prawo się zmienić, jednak w przypadku Dawida nastąpiło to zbyt szybko i ot tak sobie. Nie miał właściwie żadnego powodu, aby przejść przez tak poważną zmianę, a zobaczenie płaczącej Andromedy powinno mu dać satysfakcję, a nie spowodować u niego żal. W przypadku takiego sadysty, który bez problemu znęcał się w pozostałych opkach nad przyjaciółką swego brata, na przemianę potrzebne byłoby kilka lat oraz bardzo dobry powód. Pierwsze, co mi przychodzi do głowy, to na przykład to, że Andromeda mogłaby kilka razy uratować mu życie, bo mimo iż ten się nad nią znęcał, wiedziałaby że to brat jej przyjaciela i nie chciała dopuścić do śmierci kogoś z rodziny Grzegorza. To mogłoby powoli zapoczątkować przemianę Dawida, aż w końcu, po kilku latach, zrozumiałby swój błąd i zaczął się zmieniać w stosunku do dziewczyny. Nie nastąpiłoby to w kilka sekund i dzięki temu dostalibyśmy choć trochę realizmu. Po prostu nikt nie jest w stanie zmienić swego zachowania, wypracowanego przez lata, w kilka sekund. Do tego potrzebne są dni, tygodnie, miesiące, a nawet lata.
Drugą, również denerwującą hipernierealistycznością było to, że wszyscy ot tak zaufali Dawidowi. No tak, niech gościu, który przez lata pragnął zabić Andromedę teraz będzie robił jej jedzenie. Powinno im przyjść do głowy, że on na przykład może potajemnie dosypać jakąś truciznę do jej jedzenia lub picia, bądź do tego i tego, aby wzmocnić efekt i co wtedy? Jeżeli służący zastaliby brak Dawida i martwą Andromedę, to w pewnym stopniu byłaby to wina ich głupoty. Na początku powinni oni jakoś kontrolować Dawida, aby mieć pewność, że jedzenie nie jest zatrute lub nie zgadzać się, aby to on przygotowywał posiłki. Dopiero, gdyby nabrali zaufania do niego, mogliby go w tych kwestiach zostawiać samego. Po prostu trzeba byłoby wykazywać się wybitną głupotą, aby już od początku ufać człowiekowi, który do tej pory znęcał się nad przyjaciółką Grzegorza.
Hipernierealistyczności powinno się unikać jak ognia, szczególnie w opowiadaniach, które tak jak to jest w naszym świecie. Po prostu, brak realistyczności powoduje, że czytelnik ma coraz więcej pytań, a odpowiedzi na horyzoncie nie widać i istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że rzuci w cholerę dane opowiadanie, a przecież nie o to chodzi. Po prostu, podczas pisania, powinno się jak najbardziej starać oddać realistyczność, w tym wypadku, naszego świata.
Drugą, nieco krótszą kwestią do omówienia jest styl, w jakim zostało to opko przedstawione. Był on po prostu okropny, denerwujący i jeszcze raz OKRUTNY. Było tutaj bardzo mało opisów otoczenia oraz postaci, właściwie opisana została tylko raz Andromeda, ciągle widzieliśmy te przeskoki czasowe napisane Caps Lockiem, mimo iż bez problemu można byłoby to wpleść w tekst i znacznie ładniej by to wyglądało. Żadne porządne opowiadanie nie jest napisane w takim stylu, jak to opko, więc nie wiem, co dawnej Ramoninth strzeliło do głowy z tymi przeskokami czasowymi. Jeżeli chce się zrobić coś takiego, jak czasem jest w filmie, że jest jedna lokacja, zaciemnienie i nagle inna lokacja, to od tego są trzy gwiazdki, które się powszechnie stosuje nawet w wydanych książkach. Po prostu powinno się pisać normalnie, a nie stosować te dziwne przeskoki czasowe, unikać opisów postaci, miejsc, emocji i tego typu rzeczy, które zawiera przeciętne opowiadanie.>
~W tej historii denerwowało mnie to, co Ramoninth i Tristitię oraz fabuła. Znaczy nie zrozumcie mnie źle, taka fabuła mogłaby być naprawdę dobra, ale nie tak, jak tutaj została poprowadzona. Mam dwa pomysły na rozwinięcie tej fabuły, najpierw zacznę od tego dłuższego. No to tak. Mogłoby się zacząć, że skurwiel Dawid, który do tej pory był sadystą, który bez problemu i z satysfakcją znęcał się nad główną bohaterką, dajmy jej roboczo na imię Klara, gdyż to imię jest normalne, zmienił się pod wpływem jakiegoś wydarzenia bądź wydarzeń oraz po upływie rozsądnie odmierzonego czasu. Nie trzeba byłoby w opowiadaniu opisywać jego przemiany, ale wypadałoby wspomnieć, co na to wpłynęło. Powód może być na przykład taki, jaki podała Tristitia. No, ale Grzegorz i Klara nie wiedzą o tym, dlatego kiedy Dawid przyjeżdża do nich w odwiedziny oni się go boją, mimo iż Dawid nawet kijem Klary nie tyka. No i któregoś dnia, Grzegorz musi wyjechać na długo w delegacje, ale może nie na cztery miesiące, gdyż to jest bardzo długo i nikt na tyle jednym ciągiem nie wyjeżdża. No, chyba że w jakimś zawodzie tak jest, a ja się po prostu nie znam. W każdym razie, przed wyjazdem Grzegorz i Klara żegnają się, Klara bojąc się o swoje życie, a jej przyjaciel bojąc się o jej życie, bowiem nie wiedzą, że Dawid dawno się zmienił. Ich pożegnanie widzi Dawid i, jako iż już się zmienił, żal jest mu Klary oraz tego wszystkiego, co wobec niej uczynił i, tak jak mógł mieć od dawna w planach, postanawia jej odpracować te wszystkie lata.
Od następnego dnia, może zacząć przekonywać dziewczynę do siebie, choćby zaczynając od zwykłych rozmów. Na początku, Klara, jak nakazują prawa logiki, może bać się Dawida, trzymać go na dystans, rozmawiać z nim ze strachem w głosie czy nawet uciekać od niego w związku ze wspomnieniami poprzednich lat. Jednak, w miarę upływu dni, kiedy Dawid nic jej złego nie robił, może zaczynać powoli się do niego przekonywać. Dawid może jej również zacząć robić śniadania i ogólnie jedzenie, wiadomo, najpierw pod kontrolą choćby kogoś ze służby, aby była pewność, że nie dosypuje tam żadnej trucizny, a potem bez kontroli, nadal nie dosypując trucizn. Ogólnie mógłby zacząć robić takie rzeczy wobec niej, aby dziewczyna zrozumiała, że chłopak po prostu zmienił drastycznie swoje zachowanie. Grzegorz z kolei, może dzwonić do dziewczyny, a ta może mu rozradowana opowiadać o tym, jaki to Dawid wobec niej jest, a Grzegorz może niedowierzać i na początku myśleć, że jego brat szantażuje dziewczynę. No, ale po kilku takich rozmowach i szczerym tonie głosu Klary może uwierzyć, że Dawid faktycznie się zmienił. Można też dawać akapity, gdzie Grzegorz osobiście jakoś by przeżywał szczęście. No i Klara oraz służba Grzegorza i Klary mogliby zacząć przekonywać się do tego, że Dawid faktycznie się zmienił.
No, ale w końcu mógłby nadejść koniec delegacji Grzegorza i mógłby on wrócić do domu. Tam, mógłby zastać niemaltretowaną i szczęśliwą Klarę, co jeszcze bardziej utwierdziłoby go w przekonaniu, że skoro Dawid się nad nią nie znęcał tyle czasu, to naprawdę się zmienił. Potem mogłaby nastąpić najpierw rozmowa Grzegorza ze służbą, a potem, gdy na przykład służący wróciliby do swych domów, bo już ich dzień pracy by się skończył, mógłby porozmawiać z Dawidem na temat jego niecodziennej zmiany i dowiedzieć się, dlaczego zmienił swoje zachowanie nie do poznania. No i po tej rozmowie, Dawid mógłby wrócić do domu, a Grzegorz i Klara zająć się sobą. Od teraz, mogliby wieść normalne życie, żyjąc w atmosferze przyjaźni z Dawidem.
Drugi pomysł na fabułę jest nieco bardziej drastyczny. Dawid mógłby wcale się nie zmienić i nadal pozostać sadystą i psychopatą lubiącym znęcać się nad przyjaciółką jego brata. Jednak, aby łatwiej mu było zabić Klarę, mógłby już przez długi czas udawać, że zmienił się na dobre, dzięki czemu Klara, Grzegorz oraz ich służący mogliby złudnie uwierzyć w przemianę Dawida. Ten mógłby to wykorzystać i przyjechać w odwiedziny do swego brata i jego przyjaciółki, ówcześnie biorąc tyle trucizn, ile mógł udźwignąć tak, aby nikt się nie zorientował, ale jednocześnie takich, aby Klara umierała długo, bardzo długo i w okropnych cierpieniach. Kiedy natomiast jego brat wyjechałby w delegacje, a Klara bez strachu została z nim pod jednym dachem, Dawid mógłby zacząć działać.
Kiedy słudzy skończyliby pracę i poszli do domów, a Dawid i Klara zostali sami, Dawid mógłby zrobić Klarze kolację, wsypując do niej całą zawartość swojego zbioru trucizn. Po podaniu kolacji Klarze i jej zjedzeniu, po jakimś czasie dziewczyna mogłaby zacząć powoli umierać, co dla Dawida byłoby pięknym widokiem. Kiedy ona by umierała, wiedząc że i tak niczego by nie powiedziała, bo umarłaby, zdradziłby jej, że, wiadomo, to on dosypał jej całą masę różnorakich trucizn i, że udawał odmienionego po to, aby zostać z nią sam na sam i móc ją zabić. No i, dajmy więcej dramatyzmu, na przykład Klara została zatruta o dwudziestej pierwszej truciznami autorstwa Dawida i na przykład umierała w cierpieniach osiem godzin, co dla Dawida było cudownymi ośmioma godzinami. Po tym czasie, przed przyjściem służby, Dawid mógłby posprzątać w pokoju, bo na przykład Klara, umierając, na przykład strąciłaby wiele rzeczy podczas choćby jakichś konwulsji lub próbując się czegoś przytrzymywać przed ewentualnymi przewróceniami się oraz mógłby doprowadzić Klarę do porządku i położyć ją na łóżku tak, jakby po prostu spała, po czym opuścić dom.
Następnego dnia, gdy słudzy by przyszli, nikt by im nie otwierał, a drzwi byłyby zamknięte. Bojąc się, że coś zaszło w domu, mogliby zadzwonić po policję i, razem z policjantami, dostać się do domu i zastać martwą Klarę oraz brak Dawida. Na początku nie uwierzyliby, że to Dawid, bowiem on mógłby ich bardzo długo wkręcać, że był dobry i teraz nie dopuszczaliby do siebie myśli, że to jego wina. No, ale po jakimś czasie mogłoby przyjechać wezwane pogotowie, zabrać Klarę i na razie mógłby być spokój, aż do powrotu Grzegorza. Bowiem dopiero po jego powrocie mógłby się dowiedzieć, że jego przyjaciółka została zamordowana, co mogła wykazać sekcja zwłok, poprzez otrucie. Grzegorz po tej okropnej informacji mógłby się załamać i zacząć szukać winnego. Mógłby szybko poznać winowajcę, bo na przykład po zebranych przez policję odciskach palców z przedmiotów w pokoju mogłoby się okazać, że za sprawą stał Dawid, co mogło w tym momencie wstrząsnąć i Grzegorzem, i jego służbą. No i Grzegorz chciałby doprowadzić Dawida przed sąd.
Mógłby zacząć go na własną rękę szukać, bo na przykład jego brat gdzieś się dobrze zabunkrował. Pomiędzy tym mógłby też odbyć się pogrzeb Klary oraz Grzegorz mógłby przeżywać jakieś przygody związane z szukaniem Dawida. No, ale koniec końców mógłby go odnaleźć i w epickiej walce obezwładnić go oraz zadzwonić po gliny. No i policjanci mogliby przybyć, zabrać Dawida, po jakimś czasie mogłaby odbyć się rozprawa sądowa i Dawid mógłby dostać dożywocie za morderstwo z premedytacją. No i Grzegorz mógłby dalej wieść spokojne życie, oczywiście w miarę, bo bez swojej najlepszej przyjaciółki.
I co? Da się? Da się, tylko trzeba pomyśleć. Ja wiem, że wymyślenie oryginalnej i ciekawej fabuły może być trudne, ale nie należy to do rzeczy niemożliwych. Fabuła jest najważniejszą częścią historii, w końcu bez niej żadne normalne opowiadanie czy pełnoprawna książka by nie powstały, dlatego trzeba się nad nią postarać. Jednak, co wspominałem nie raz i wspomnę jeszcze wielokrotnie, samo wymyślenie ciekawej fabuły nie wystarczy, trzeba ją jeszcze odpowiednio poprowadzić. W końcu jeżeli fabuła jest nudna, czytelnik od razu rzuci daną historię w cholerę i nigdy do niej nie wróci, a przecież nie o to nam chodzi.~
Wspólnie: To opowiadanie mogłoby być ciekawe, ale najpierw trzeba je napisać od nowa i porządnie zaplanować fabułę oraz bohaterów!
____________________________________________
Wkrótce: „Moje pierwsze ukończone opko, czyli „Retconning"."
~Zauważyliście, że akurat dziś, gdy pisaliśmy analizę końcową, wszystkim YouTuberom zachciało się wrzucać filmiki?~
~*Taaa, też mnie to niemiłosiernie wkurwiało. Człowiek chce coś skończyć, ale YouTube ma inny plan.*~
~A tak poza tym, ło, w końcu twoje najpierwsiejsze, SKOŃCZONE opko. *.*~
<Na stówę jest chujowe.>
~Jakaś ty miła. xD~
<Wiem :D>
~*Nie, ale to akurat fakt, że to łopko jest chujowe, no ale to chyba nie dziwne, skoro to moje najpierwsiejsze opowiadanie.*~
<Ha! :D>
~Jezu xDDD~
<;"""D>
~*Co ja się z wami mam. xD*~
<~;"""D~>


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^