O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

piątek, 15 marca 2024

Nina The Killer is Leaking, czyli Dednepsus The Terminator.

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* – Ja

[] – Andromeda Nowak

~ – Grzegorz Antychryst

Gościnnie:

| – Kurwa Slade |Ta, ja też cię kocham. X"""DDD| ~*Moja wina, że wpierdalasz się w każdą analizę opka, w którym jesteś? XD*~ |Klimatycznie ma być i chuj. :D| ~*I właśnie od dzisiaj jesteś Kurwa Slade. XDDD*~ |Super. Pięknie. X"""DDD| ~*:D*~

O czym jest Nina The Killer każdy wie, jednak jeżeli jakimś cudem trafiłby tu ktoś, kto nie ma pojęcia o co chodzi, to jest to FanFiction do Jeffa The Killera o jego psychofance, która koniec końców staje się taka jak on. To tak w wielkim skrócie, jednak historia o Ninie jest tak samo chujowa jak ta o Jeffie, jak nie bardziej. Jak coś to nie inspirowałam się tą opowiastką dla dwunastolatek w edgy fazie zajaranych gównianymi creepypastami, po prostu uznałam, że napiszę coś podobnego, jednak lepszego. No i sorki, ale ten one-shot to gówno najwyższych lotów. Przez praktycznie cały czas jest nieintencjonalnie bekowy, wiem, bowiem ostatnio fragmenty losowe czytałam i ryłam co chwilę, mimo iż wiem, że to nie zostało zaplanowane. Najważniejsze jednak jest to, że ten one-shot,

po zmniejszeniu do czcionki, którą analizujemy, czyli jedenastki, ma szesnaście stron i kilkanaście linijek. Zawsze lepsze to, niż to co przeżywaliśmy trzy lata temu przy łopłopłopku o Dednepsus właściwej.

~*Analizujemy po cztery strony na daną sesję analizowania, aby nie oszaleć. No ale mimo wszystko opko nawet szybko się czyta, nie to co historyjkę o Emily.*~

|Ciągle nie mogę uwierzyć, że analiza pierwszej części ma już trzy lata.|

~*Generalnie był dwa tysiące dziewiętnasty, przepaść i dwa tysiące dwudziesty trzeci i czwarty. Chyba większość istot żywych tak ma.*~

[Tak w ogóle, ładna czcionka tytułu. Przynajmniej dopasowana. XD]

~*Wiem, akurat mam od dawna czcionkę Bloody Friday, więc uznałam, że do tego one-shota jest jak znalazł. XDDD*~

~I kolor dopasowany. XD~

[Faktycznie, nie zwróciłam na to specjalnej uwagi. XDDD]

Zaczynajmy!

_____________________________________________________________

Dednepsus The Terminator

[Ale ambitny tytuł, normalnie nie ma chuja we wsi. Ot pseudonim nieoryginalnej głównej bohaterki, ileż tego w świecie FanFiction Jeffowatych mamy.]

~*Niby ta, jednak z dwojga złego lepszy taki tytuł niż „Przegięliście".*~

[W sumie fakt i jak już to pierwszą część też mogłaś nazwać pseudonimem głównej bohaterki.]

~*Nie wpadło mi to wtedy do głowy, dopiero niedawno się skapnęłam, że tak byłoby lepiej.*~

~Nie dziwne.~

[Było tak miło, ale debil roku przyszedł i szlag jasny trafił rozmowę. XDDD]

~Dobry wieczór! :D~

„~*|NA SAM PIERDOLONY POCZĄTEK! X"""DDD| :D Anyway:

JAKIŚ CHUJ ZAJEBAŁ TRANSFORMATOR!

Dnia chuj wie jakiego, kogo to kurwa obchodzi przy tak dramatycznej sytuacji, w miejscowości Kolonii Jurki, w największym pipidówku koło starego młyna, jakiś cwel zajebany podpierdolił transformator! Chuj z tym, że nawet PGE nie wie, co ten transformator zasila, a okolica i tak ma prąd, ale jakiś cwel zajebany podpierdolił transformator!!!!!!!!!!!!1111111111111111oneoneonejedenjeden Jeżeli ktoś wie, kto dopuścił się tego haniebnego czynu proszony jest o zajebanie złodzieja siekierą i oddanie transformatora w ręce PGE.*~

|Widzę, Ramoninth, że w twej gazecie tylko najważniejsze informacje. XD|

~*No co, nadal mam bekę z tego, że nawet PGE, jebani WŁAŚCICIELE skradzionego transformatora nie mają pojęcia co on zasila i jakim jebanym NadCudem okolica nadal ma prąd. XDDD*~

|Polska w pigułce, proszę się przyjrzeć. XDDD|

~*Przynajmniej wreszcie na zadupiu się coś dzieje. XD*~

[OFF-TOP JUŻ NA POCZĄTKU?! X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD]

~*|Hehe :DDD|*~

BESTIALSKIE ZABÓJSTWO W OKOLICACH PARKU!

|:D|

~*Idź kogoś zajebać, to może znormalniejesz. XD*~

|No czekaj, na dzisiaj nie mam zleceń.|

~*Czemu wszystkim facetom w twej bazie, łącznie z tobą, musi odpierdalać na noc? XDDD*~

[To wszystko wina Grzegorza The Killera.]

~Zajebisty nick, bierę go. XDDD~

~*Chyba czas zmienić towarzystwo. XDDD*~

[~|;"""DDD|~]

Dnia 24 lipca 2048 roku, w okolicach parku przy ulicy Hauptstraβe w Berlinie, dokonano brutalnego morderstwa. [Kapnęlibyśmy się, że doszło do morderstwa panie redaktorze, nagłówek już nam to powiedział. Można by jakąś nie oczywistością zakończyć zdanie.] Zabita została młoda dziewczyna, z tego co udało się wywnioskować po dokumentach, które miała przy sobie w chwili zabójstwa, nazywała się Alice Thomson ~Thompson, to po pierwsze. Wiem, że Thomson brzmi ładniej, ale poprawny zapis tego nazwiska to Thompson. A poza tym, jej! Mamy szczyt Góry Pisarskiej Patologii! Spoiler zakończenia na początku łopka! -___-~ ~*I ja myślałam, że takie coś podbudowuje atmosferę. -___-*~ ~Nie kłam, nikt ci nie wierzy, że kiedyś myślałaś.~ ~*Idziesz do kwasu, nawet nie próbuj się bronić. XD*~ ~Mamooo...Ja już będę grzecznyyy! ;"""-(((~ ~*Zawsze działa. :D*~ [Still better love story than Twilight. XDDD] ~*~:D~*~ i miała dziewiętnaście lat. Jej zwłoki znalazł jeden z przechodni. [Jeden z przechodniów powinno być napisane.] |Zajebiiiście. Literówka w PIERWSZYM AKAPICIE. ;====;| [Kurwa, faktycznie. .____.]

Głowa Alice została odcięta od reszty ciała oraz tak zmasakrowana, że nie dało się jej rozpoznać. Oczy zostały wybite za pomocą kulek z karabinu do paintballa, gdyż znaleziono ich resztki w oczodołach Alice. |No cóż, przynajmniej jest oryginalnie. Ja tam nie wiem, ale moi klienci lubią jak oryginalnie morduję ofiary, więc to dobrze.| ~*Ale Slade w rzeczywistości jest normalny, uwierzcie! XD*~ |Dobry wieczór. :DDD| Na reszcie twarzy widniały rany cięte, z których w chwili znalezienia, jeszcze spływał~o gówno.~a krew. Ręce oraz nogi dziewczyny były odcięte i pocięte w cienkie ~deski klozetowe.~ paseczki. Samo ciało zostało poszatkowane, z tego co udało się wywnioskować podczas sekcji zwłok, za pomocą ~latającej dupy.~ miecza.

~*Jesteś dumny z tego, co żeś nawypisywał, tępaku mentalny? XDDD*~

~Tak :D~

~*Well, niby to najważniejsze, jednak i tak won do psychiatry. XDDD*~

~Nie :D~

[Tak w ogóóóle ~:D~ nie odzywaj się, debilu. XDDD Anyway, tak w ogóle, to na chuj miłosierny ten opis? Podejrzewam, że w artykule prędzej by się zdjęcia tych zwłok znalazły, bowiem dziennikarze każdemu wypadkowi robią zdjęcia, więc morderstwu by nie zrobili? Generalnie lepiej aby to był skrót artykułu na ten temat i na dole dopisanie na jakiej stronie znajdowała się dalsza część.] ~*Ale wtedy licznik słów byłby nieszczęśliwy.*~ [To serio jest chujowy sposób na pisanie opowiadania.] ~*Teraz to wiem, ale kiedyś byłam NadNiedojebana.*~ [A, no tak.]

W chwili obecnej, nie wiadomo tego, kto mógł dopuścić się tego czynu, jednak na trawie, obok zwłok ofiary, widniało napisane krwią zdanie „I'll See You In Hell :-)", które jest hasłem rozpoznawczym płatnej zabójczyni, Emily Turner, znanej jako Dednepsus. |Te dwa zdania sobie przeczą. Skoro wiedzą na podstawie tego edgy sztampowego zdania, kto jest mordercą, to jak mogą tego nie wiedzieć?| ~*Prawdopodobnie jebnęłam błąd, ale jako iż kiedyś nie czytałam swych łopek po ich napisaniu to mamy tego efekt.*~ |Serio brakuje mi komentarzy na twe dawne niedojebanie.| ~*Nie dziwne, bo mi też.*~ Jeżeli ktokolwiek wie, gdzie obecnie przebywa Emily, jest proszony o niezwłoczne zgłoszenie tego na najbliższy komisariat policji."


***

~GWIAZDKIII!!! :***~

[Typowy Grzegorz, normalnie nie ma chuja we wsi. XDDD]

~No, bo w opkach ich albo nie ma, albo są źle użyte, a tu są i dobrze użyte. *.*~

[Ale i tak, powód do dumy jak ja pierdziu. XDDD]

~Hehe :DDD~

Alice Thomson, |Thompson, kufa.| jak w każdą niedzielę, wstała o godzinie dziewiątej rano. ~*O ty leniu zajebany, ja najpóźniej wstaję o ósmej trzydzieści, a to i tak rzadko, najczęściej wstaję o ósmej.*~ ~Jaki przeskok, kiedyś zawsze wstawałaś przed ósmą. XDDD~ ~*Po prostu na mej działce zajebiście się śpi. :D*~ *~ Slade'a Wilsona i Emily Turner. [Kurwa, NIE. XDDD] ~*No co, muszę wkleić gdzieś te bekowe urywki z 2k22. :D*~ [Czas umrzeć. XDDD] ~*Cicho, zajebiście będzie. XDDD A tak w ogóle, zmieniając temat, to jak popierdolonym trzeba być, aby być fangirl dwóch morderców, którzy w świecie historii istnieją?*~ ~Nie wiem, ale to niestety zdarza się też w prawdziwym świecie. Jako iż siedzisz na r/wastedtalent to powinnaś to wiedzieć.~ ~*A, fakt. To jest po prostu dla mnie tak popierdolone, że staram się o tym zapomnieć.*~ ~W sumie nie dziwne, bowiem to normalne nie jest. Taki Slade to powinien ją albo olać, albo, jeżeli ktoś by mu za to zapłacił, zajebać, więc to jest pojebane. Fikcyjnych spoko, jednak nie takich, którzy w, w tym wypadku, świecie historii istnieją na serio.~ ~*Niektórzy są po prostu popierdoleni, ot co, więc najwidoczniej Alice też się do nich zalicza.*~

~*– You're telling me?*~

|Szczerze to tych dopisanych wypowiedzi postaci z innych mediów mi trochę brakowało, jeżeli mam być szczery. Od pewnego momentu to jest znak rozpoznawczy tej Samoanalizatorni.|

~*Wiem, też tak mam i cieszę się, że wreszcie trafiła się analiza, w której można to dopisywać.*~

- Alice! Ashley! Śniadanie!

[– Keep it down! – odkrzyknęła Alice.]

- Teraz rysuję! – Odkrzyknęła Alice.

~Zawrzyj mordę, rysować możesz później. Jak cię matka woła na śniadanie to masz iść na to śniadanie i chuj. Anyway:

– Don't make a stink about it.~

- Chodźże tutaj, albo dam ci szlaban na komputer i rysowanie!

|Kurwa, laska, chill, to tylko śniadanie. Nikt normalny nie daje szlabanów na komputer i na rysowanie tylko dlatego, że dzieciak nie chce przyjść na śniadanie. W końcu to nie zbrodnia przeciwko ludzkości plus zawsze mogłaby roznieść to śniadanie poszczególnym członkom rodziny. Nikt normalny nie je w kuchni.|

~*Ale rodzina Alice ogólnie do normalnych się nie zalicza, czego przykładem jest Alice.*~

|W sumie fakt, ale i tak to chujowy powód na danie szlabanu.|

~*Akurat w opkach wszystko jest możliwe, także ten.*~

|W sumie...Anyway:

– Keep your thoughts to yourself.|

- No dobrze, już idę!

[Mimo wszystko mogłaby trochę dyskutować, na przykład dlaczego nie mogłaby zjeść śniadania jak każdy normalny człowiek czyli w pokoju. No ale wtedy opko byłoby ciekawsze, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.]

Po tej rozmowie, Alice odłożyła wszystkie swoje rzeczy na bok i wyszła z pokoju, po czym zeszła na śniadanie. ~*Oczywiśnie, bowiem standardem opek jest rytuał schodzenia na śniadanie i jak widać nawet tutaj nie dało się tego pominąć. I ja kiedyś legitnie myślałam, że to turbo opko jest znacznie lepsze od Niny The Killer.*~ |Przynajmniej w wielu momentach jest nieintencjonalnie bekowe, a to już coś. Nina The Killer po prostu wysysa energię i to jedyne co robi.| ~*Niby tak, ale i tak ta historia mogłaby być ciekawsza, gdybym tylko raczyła się postarać.*~ |To generalnie domena każdego twego starego opka.| ~*W sumie racja.*~ Komputer i rysowanie były jej dwoma sensami życia, więc szlaban na to był dla niej czymś okropnym. Gdy zaś była już w kuchni, ujrzała całą swoją rodzinę. ~Ja się chyba zaraz powieszę, serio to turbo opko jest nudniejsze od pierwszej części. Tutaj jeszcze bardziej wszystko zapierdala na złamanie karku w stronę finału, nawet nie ma więcej przemyśleń niż jedno zdanie. Zapamiętałem to opko lepiej niż prezentuje się w rzeczywistości.~ ~*Właśnie ja też, normalnie czekajcie, sprawdzę w którym roku je napisałam...W dwa tysiące siedemnastym. W sumie wtedy jeszcze byłam ultra niedojebem, więc może ma to jakieś uzasadnienie.*~ ~Ale i tak, mogłaś zacząć się starać już w dwa tysiące siedemnastym.~ ~*Nie ten level wtedy miałam.*~ ~To było cheatować.~ ~*Nosz... xDDD*~ ~Hehe :DDD~

Jej matka, Luna Thomson, ~**Inhales* THOMPSOOON!*~ w chwili obecnej kończyła przygotowywanie śniadania. Była ona wysoką i szczupłą kobietą. Miała długie, rude ~*O KURWA, O MÓJ NADBOŻE Z REWOLWEREM, RUDE WŁOSY W OPKU! \OOO.OOO/*~ [NIEMOŻLIWE! ***.***] ~NADCUD! \***.***/~ |CZEKA NAS NADIDEALNY TYDZIEŃ! \*.*/| i pofalowane włosy oraz niebieskie oczy. W chwili obecnej, miała na sobie długą, ciemnofioletową i jedwabną koszulę nocną oraz szare kapcie.

Ojciec Alice, Michael Thomson, [Thompson, do blyata.] siedział przy stole. Kiedy stał, był on wyższy od swojej żony, wzrostem prawie dorównywał idolowi Alice,

[

]

]

~*Taaa, mnie też wkurwia, że wszystko musi się w tej historyjce sprowadzać do porównywania wszystkiego do idoli Alice.*~

[Generalnie ten one-shot jest cringe już od początku, a to nie jest dobry znak.]

~*Niestety wiem i przeraża mnie moje dawne NadNiedojebanie.*~

a także wysportowany. Miał krótkie, ciemnobrązowe włosy i piwne oczy. W chwili obecnej, ubrany był w szarą bluzkę z długim rękawem i dżinsowe spodnie.

Siostra dziewczyny, Ashley Thomson, ~Thompson, do jasnej niedojebanej.~ także siedziała przy stole. Gdy stała, była średniego wzrostu, szczupłą dziewczyną. Miała długie, pofalowane, czarne włosy i szare oczy oraz trochę bladą cerę. [Bowiem bycie edgy pierdolcem wymaga.] Obecnie miała na sobie piżamę składającą się z ciemnoczerwonej bluzki i spodni z białymi gwiazdami. Na stopach miała pomarańczowe kapcie.

Sama Alice była bardzo wysoką, szczupłą dziewczyną. Miała bardzo długie, pofalowane włosy, przefarbowane na kolor czekoladowy i niebieskie oczy. Obecnie miała na sobie długą, żółtą koszulę nocną, z białym fragmentem u góry.

[Te opisy, poza nielicznymi momentami, nadają się tak właściwie do podsumowania ich. Kurna, te opisy jasne, potrzebne, bowiem w one-shot rodzina Alice się niejednokrotnie pojawia, a sama Alice jest główną bohaterką, jednak są zbyt statyczne i przez to ciężko się je czyta. Powinno się dodać do nich jakieś dynamiki, a najłatwiej jest to zrobić przez ograniczenie bierników i ich odmian oraz dodanie więcej czasowników. Przynajmniej dzięki temu lepiej by się to czytało.]

|Ogólnie te opisy to typowe opisy Ramoninth, tylko z okresu, gdy powoli przestawała walić je ultra detaliczne. Niestety nagromadzenie takich statycznych opisów mieliśmy w FanFiKKKtion o Tristitii.|

[Czytałam waszą analizę i współczuję wam tego, przez co musieliście w tym turbo opku przechodzić analizując je. ._.]

|Weź, to był koszmar. Niby została jeszcze wersja przerobiona na dramat, jednak analiza owej powinna iść znacznie szybciej niż wersji w epice.|

~*Bowiem już wiem, że będzie iść szybciej. Wersję przerobioną na dramat zanalizujemy na zakończenie drugiej części Samoanalizatorni.*~

~ŁAZAAA!!!~

|No i pojawił się debil roku i normalna rozmowa poszła do piachu. XDDD|

~Hihi ;"""DDD~

Chwilę potem, Alice zasiadła przy stole wraz ze swą rodziną. Na dzisiejsze śniadanie były kanapki z sałatą, szynką, serem i pomidorem oraz kakao. |Uwierz, panie narratorze, absolutnie nikogo nie obchodzi co rodzina Alice miała na śniadanie. I na serio nie obchodzi mnie, że licznik słów był głodny.|

~*– Who asked you?*~

~Przynajmniej w tej wypowiedzi jest pytanie. XDDD~

~*8)*~

~Też mi powód do dumy. XDDD~

~*Hehe :DDD*~

- Jak się wam spało?

[– No one cares. – odpowiedzieli Michael, Ashley i Alice.]

|No chyba jednak Lunę to obchodzi, skoro o to zapytała. XDDD|

[Ryj tam w tle i nie psuj. XDDD]

- Dobrze – Odpowiedzieli Michael, Ashley i Alice.

Tak naprawdę, tej ostatniej nie spało się przesadnie dobrze, gdyż dzisiejszej nocy nie śniły jej się żadne sny z jej idolami. ~*No cringe wylewa się ze wszystkich stron, nie ma co. Jakby nie wszystko musiało się sprowadzać, do idoli Alice. Jasne, wiem jaka jest fabuła, jednak nie każda czynność czy wypowiedź musi się wokół głównego wątku obracać, no. Postacie powinny też rozmawiać i myśleć o dupie Maryni, to uczyniłoby je realistyczniejszymi oraz zdatnymi do polubienia.*~ |Generalnie na serio, na razie ten one-shot jest po prostu nudny. Wszystko zapierdala jak Pendolino z silnikiem odrzutowym, nawet nie ma gdzie off-topować czy co więcej powiedzieć. Również nie wiem jakim cudem dawna Ramoninth mogła uważać tę historię za lepszą od Niny The Killer.| ~*Bowiem byłam ultra NadNiedojebana.*~ |No cóż, najprostsze odpowiedzi są najlepsze. XD| ~*:D*~ Jednak, zawsze odpowiadała, że spało jej się dobrze, aby uniknąć dalszych pytań.

[

Kurwa mać, gdyby jakieś dodatkowe pytania się pojawiły, to może ten dialog nie byłby taki stęchły no i może postacie dałoby się polubić, a nie

Kurwa mać, gdyby jakieś dodatkowe pytania się pojawiły, to może ten dialog nie byłby taki stęchły no i może postacie dałoby się polubić, a nie.]

~Generalnie z tego co widzę to w następnym akapicie wszyscy się rozchodzą, więc z tego co widać to wątek ze śniadaniem był tylko po to, aby opisać członków rodziny Alice i nią samą. No a to dałoby się organicznie wprowadzać, a nie dodawać ten niepotrzebny wątek.~

[Generalnie to łopłopłopko jest niepotrzebne, gdyby go nie było Wszechświat byłby lepszym miejscem.]

~Niby ta, jednak skoro już jest to powinno pozbyć się wątku śniadania lub jakoś lepiej go użyć~

Parę minut potem, kiedy rodzina zjadła śniadanie, matka Alice i Ashley zaczęła zmywać naczynia, ojciec poszedł pracować przy komputerze, |Sam by naczynia umył, chuj zajebany. U mnie w bazie nadal jest podział, dzisiaj była kolej Sezorisa. Przez najbliższy tydzień też jest jego kolej, bowiem jest zjebany, to niech się na coś przyda.| ~*Ale Slade w rzeczywistości jest dobry i miły, uwierzcie! XDDD*~ |;"""DDD| Ashley udała się do swojego pokoju dalej grać na komputerze, a Alice umyć się i ubrać. Założyła ona na siebie to, co zwykle ubierała, czyli ciemnoróżowy, długi sweter z czerwonym kołnierzem, granatową, rozkloszowaną spódniczkę z niebieskim paskiem u góry, ~*Bowiem jak widać moja faza na dawanie mym OC spódnic nadal trwała.*~ ciemnozielone zakolanówki [Word, ciulu, istnieje coś takiego, przestań podkreślać to słowo na czerwono.] |Lata mijają, a Word nadal ma niekompletny słownik i to w każdym języku.| [W sumie fakt.] z żółtymi, niedokończonymi, odwróconymi trójkątami u góry i swe czarne rękawiczki. Następnie, założyła jeszcze czarno-ciemnobrązowe buty i udała się na spacer. ~Niemniej miło, że ubiera się tak, jak została przedstawiona na rysunku w katalogu OC.~ ~*Fakt, to jest ten typ opka, gdzie należy szukać nawet mikroskopijnych plusów. A tak w ogóle, to nie ma co, znowu mamy statyczny opis. Plus może podczas jej szykowania się coś ciekawego by się stało? Może w radiu by jakiś EAS wyjebało? Tak, w Niemczech mają EAS-y w radiu i telewizji, nie to co w zacofanej Polsce. Może Ashley by przyszła pogadać lub coś by chciała od Alice? Ashley nie wiem czy ginie na końcu historii, ale wiem, że rzadko się pojawia, więc mogłaby. Może ktoś by do niej zadzwonił? No ale nie, lepiej pędzić na pałę przed siebie kompletnie nie ubarwiając historii.*~ ~Generalnie twoje stare opka są bardziej chujowe niż zostają zapamiętane. Do pewnego momentu, wiadomo, ale nadal.~ ~*Wiem i też niezbyt mnie się to podoba. >.<*~

Na początku, przechadzała się normalnie, nie zawadzając nikomu. Jednak, gdy po jakieś półtorej godzinie wracała do domu, [Bowiem KOMPLETNIE NIC ciekawego nie mogło się podczas tego spaceru wydarzyć. Nie, musiał pojawić się tylko po to, aby pokazać, jaką psychofanką Emily jest Alice. Kurna, ta historia serio od samego początku jest nudna, a to nie jest dobry znak na przyszłość.] |No i też przez to nie mamy gdzie off-topować, przez co mamy wrażenie, jakbyśmy tę analizę pisali na siłę, mimo iż tak nie jest.| ujrzała przechodzącą ~*|To ja chyba wolę nudy bez miejsc na off-topy. XDDD| ~*Hehe :DDD Anyway: Andromedę Nowak, którą, tak jak Anatolija, Alice NadWielbiła. Normalnie gdyby nie fakt, że również urodziła się jako kobieta to pewnie by się oświadczyła Andzi Gandzi, tak ją NadNadNadWielbiła. No a widząc ją aż wydarła się na całą czasoprzestrzeń:

– O KURWA, O JA JEBE, O MÓJ NADBOŻE Z REWOLWEREM, ANDROMEDAAA!!! <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 – zawołała i nie, jak coś to nie umiała mówić emotikonkami, nie należała do istot godnych, jednak dodałam ową emotkę aby podkreślić jej NadUwielbienie do Andzi.

W każdym razie, widząc ją, chciała podbiec i pewnie wytulić swoją idolkę, jednak Andronmenda, jak każdy człowiek z funkcjonującym mózgiem by zrobił, swoją kosmoportacją przeteleportowała Alice dwa kontynenty dalej, lol. XD

– No i fairant. – powiedziała do siebie, kiedy Alice została przeteleportowana.

Po tej wypowiedzi, jak gdyby nigdy nic się nie wydarzyło, ruszyła w dalszą radosną podróż cholera wie gdzie.*~

|Wspaniała historia, znacznie lepsza od prawilnego opka. XDDD|

~*To wiadome, wszystko jest lepsze od tej nudnej jak but i cringe opowiastki. :D*~

Emily Turner. Widząc ją, krzyknęła na pół ulicy:

~– You're asking for trouble.~

 OMG, ~**OMN*~ ~Nosz…xD~ ~*No co? Nadbóg to NadŚwiętość! :D*~ Emily! Daj mi swój autograf!

Słysząc to, Emi odwróciła się i, widząc Alice, zaczęła uciekać, krzycząc:

|– Shut up!|

~*W sumie w jakimś sensie pasuje do sytuacji. XDDD*~

|Ha! :D|

- Jezu Chryste, znowu ta psycholka!!!

A Alice zaczęła ją gonić, wołając:

~*– I hate these places.*~

- Zaczekaj!!! Jestem twoją największą fanką!

~*Ale cringe, ja pierdolę i to tylko z powodu cringe zawsze ryję czytając ten moment. XDDD Jasne, on miał być zabawny, jednak nie jest zabawny w taki sposób, w jaki miał być. xD*~

[Generalnie to mogłoby zadziałać, jednak jedynie fanatyzm Alice mógłby zadziałać. W końcu widząc swego idola na ulicy nikt z więcej niż dwoma punktami IQ nie zareagowałby aż tak gwałtownie. Pewnie by przeciętny ludź jedynie zaczepił swego idola i poprosił o autograf, tyle.]

~*Generalnie w pierwowzorze Alice miała być yandere, która NadKochała Slade'a i chciała zategesić Emily, aby nie blokowała jej Slade'a. Jednak w ostatecznej wersji jest tępą jak stado pędzących imadeł psychofanką, która jedynie chce zamknąć swych idoli w piwnicy, aby jej nie uciekli.*~

[W sumie oba by mogły zadziałać, jednak wolę sobie nie wyobrażać jak chujowy one-shot z tym pierwszym wątkiem w wykonaniu dawnej ciebie by wyszedł.]

~*W sumie fakt, z dwojga złego lepsze jest to, co mamy.*~

Alice zawsze reagowała w ten sposób na widok jej idoli i najchętniej zamknęłaby ich w piwnicy, aby jej nie uciekli. ~*Spoiler, bowiem mam to w dupie: Uda jej się, jednak jako iż początek opka nam zaspoilerował, co stanie się z Alice, to chyba wiadomo, że jej idole nawieją i ją zajebią.*~ [A mogłoby się jej nie udać albo Slade i Emily nie mogliby uciec. Opcji jest multum, a wybrana musi zostać zawsze ta najbardziej sztampowa.] ~*Typowe dla dawnej mnie, bowiem po co się postarać, skoro można opka masowo produkować.*~ [Niestety w tej Samoanalizatorni z każdą analizą coraz bardziej się w tym przekonuję. >.<] Na szczęście i tym razem Emily udało się uciec do jej i Slade'a rezydencji, |Bowiem gdyby jej się nie udało, to trzeba byłoby wymyślić, co działo się dalej, a to we łbie szesnastoletniej Ramoninth się nie mieściło.| zatrzasnąć za sobą drzwi i szybko włączyć lasery, które były wbudowane w mur, otaczający budynek. [Tak, wiem, że oni są płatnymi mordercami, niemniej i tak, i siak czy oni sobie zdają sprawę, że ogrodzenie nie może stwarzać zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi bądź zwierząt? Wątpię, aby ktokolwiek zgodził się wbudować im takie zabezpieczenie rezydencji.] ~*Ale to Opkolandia, imperatyw narracyjny zawsze ułatwi głównym postaciom życia.*~ [;=;] ~*Niestety ;===;*~ Będąc bezpieczna, Emi oparła się o drzwi i zaczęła szybko oddychać. Nienawidziła, jak Alice ją ganiała, ale nie mogła na to nic poradzić. W końcu nie zabiłaby jej na środku ulicy, bo zaraz ktoś wezwałby policję. |Zawsze mogłaby zajebać ją w nocy. No ale wtedy to opko nie mogłoby powstać i wszyscy byśmy umarli. Chociaż wiadomo, można by dać jakieś wyjaśnienie, dlaczego nawet w nocy Emily nie mogła jej zabić, jednak to nie mieściło się w dawnym łbie Ramoninth.| Mimo wszystko, [Jakby kurwa nic się nie wydarzyło.] minęło parę minut, zanim dziewczyna nieco odpoczęła. Po tym czasie, jako iż Slade'a nie było w rezydencji, zaczęła zajmować się swoimi sprawami... ~Serio szkoduje brak przemyśleń. Tak, ja wiem, że to jest narracja trzecioosobowa, jednak nawet w takim typie narracji również potrzebne są jakieś przemyślenia i ogólnie emocje poszczególnych postaci. Bez tego po prostu ma się ochotę rzucić to opowiadanie w cholerę i gdyby nie fakt, że je analizujemy, to prawdopodobnie dawno byśmy to zrobili. Wiem jakie było myślenie dawnej Ramoninth jednak to nie zmienia faktu, że było idiotyczne.~ [Nie no, ewidentnie, ten debil zaraz całą analizę końcową we właściwym one-shot napisze. XDDD] ~*Grzegorz The Killer niestety jak się rozgada to mordę zamknie dopiero, gdy temat się wyczerpie. XD*~ ~Znowu ten Grzegorz The Killer? XD~ ~*Czemu nie, akurat klimatycznie pasuje. :D*~ ~I kto tu niby jest pierdolnięty? XD~ ~*Ty :D*~ ~Spierdalaj xDDD~ ~*;"""DDD*~

Jakąś godzinę później, usłyszała ona szybkie zatrzaskiwanie drzwi i takie same oddechy Slade'a. |Bowiem po co chociaż pokrótce wspomnieć, co Emily przez tę godzinę robiła. To dodałoby czegoś do tej historii, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.| Słysząc to, od razu wyszła na korytarz i, będąc tam, zauważyła jej ukochanego, który opierał się o drzwi i szybko oddychał. Widząc i słysząc to, podeszła do niego, po czym spytała:

~*[Zamkniesz się? XD] Nie :D Anyway:

– Anatolij? – spytała, kiedy ten spojrzał w jej kierunku – Co się stało? – zapytała zakładając ramię na ramię.

– To, czego możesz się domyślić. – odpowiedział, jeszcze szybko oddychając ze zmęczenia spowodowanego biegiem, bowiem nawet superszybkość męczyła.

– co. – powiedziała Andzia, nawet od tego dramatu Shifta nie używając – Przecież przeteleportowałam godzinę temu tę pokrakę dwa kontynenty dalej, jak ona, bez nadprzyrodzonych zdolności, mogła tak szybko do Dojczlandu wrócić? – zapytała tym skandalicznie długim zdaniem, unosząc się dzięki swej psychokinezie nieco nad podłogę, bowiem po co stać, skoro można lewitować.

– Niezbadane są moce psychofanek i to jeszcze w Opkolandii. – stwierdził zgodnie z prawdą Diatłow, stając prosto.

– Niby tak, ale i tak nie mam pojęcia jakim cudem ona W GODZINĘ wróciła z drugiego końca świata tak właściwie. – rzekła, odwracając na chwilę głowę w drugie prawo a.k.a. lewo, jednak nic interesującego tam nie ujrzała, jedynie wejście do kuchni.

– Może po prostu ją raz a porządnie zajebmy? – zaproponował rosyjski inżynier pomysł tysiąclecia, normalnie *klask klask* pojebie.

– K. – zgodziła się Gandziomeda, normalnie brakuje mi słów na ich pierdolca – Tylko jak? – zapytała, bowiem co by się nie wydarzyło, pomysł na morderstwo jest istotny, kiedy jej ziom zamyślił się.

Jak już miał kogoś zajaniepawlić to chciał to zrobić w sposób epicko-epicki z dodatkiem sosu epickości, dlatego musiał się zastanowić. No a jako iż ot tak o pojedynczych jednostek nie zabijał, prędzej zabijał całe nacje wysadzając wiadomo co na R to nie miał ot tak o pomysłu. No ale w końcu chyba coś mu do głowy przyszło, bowiem szyderczo uśmiechnął się, polecam to sobie wyobrazić w jego wypadku XDDD i rzekł:

– Chyba mam pomysł. – powiedział, gdy aż rzeczywistość puściła efekt dźwiękowy rosnącego napięcia.*~

|Przepiękny dialog, a na stówę znacznie lepszy od właściwego opka. XDDD|

[Akurat od tego opka nieciężko być ciekawym, a jak jest się Retconningowym fragmentem to już w ogóle.]

~*Kurwa, fangirl świata, z którego pochodzi, co jest. XDDD*~

[8)]

~*Powód do dumy jak chujem strzelił. XDDD*~

[C'nie? :D Anyway:

– This is my third transfer this year.]

~*Gdzie ty tu widzisz pytanie to ja nie wiem. XD*~

[Hehe :DDD]

- Slade? Co się stało?

~Czy nie możesz się tego w waszej sytuacji domyślić? A poza tym:

– I think I've been here before. – odpowiedział Slade, szybko oddychając.~

- Ta psycholka znowu mnie goniła, wołając „OMG, Slade!!! Mój senpai, ożeń się ze mną!!!"|To zdanie powinno być jedynie w cudzysłowie i pochylone. Dodatkowo pogrubione jedynie chujowo wygląda.| [Jak to całe opko.] |Też racja.| – Odpowiedział Slade, ~*Wiemy kto odpowiedział, w końcu Slade jest jedynym facetem w tej rezydencji. Można by pominąć to słowo i na serio nie obchodzi mnie, że to karmienie licznika słów. Takie podejście do pisania jest kretyńskie po prostu.*~ szybko oddychając.

|– This place looks just like the last one.|

- Alice? Mnie też dziś goniła, więc spokojnie, nie jesteś sam. Nie wiem, czemu ona się tak nas uczepiła. ~Każdy z więcej niż dwoma punktami IQ po jej zachowaniu i wypowiedziach zorientowałby się, że to dlatego, iż jest pierdolniętą psychofanką. Ja nie mogę, ta Emily nadal jest tępą strzałą, super. Błędy pierwszej części powinno się w drugiej naprawiać, no.~ ~*Jednak pisanie na siłę oraz mienie wyjebane na późniejsze poprawianie historii robią swoje.*~ ~Niestety to widzę i nie jestem dumny z dawnej ciebie, Ramoninth.~ ~*I nie dziwo. A w ogóle:

– I thought this was supposed to be an improvement.*~

- Psychofanka. Tego nie zrozumiesz. [W sumie fakt.] Ale nic jej nie zrobię, póki ciebie nie skrzywdzi.

[I oczywiście ze wszystkich powodów, dla których z jakiegoś powodu mimo wszystko nie mógłby lub nie chciałby nic robić Alice trzeba było wybrać ten, który robi ze Slade'a NadOOC.]

~Generalnie może by to tak nie kuło w oczy, gdyby w pierwszej części Slade i Emily w sensowny sposób się w sobie zakochali. No ale jako iż ten wątek pojawił się ot tak, bo tak, to jest to kontynuowanie robienia ze Slade'a NadOOC.~

[Najlepiej byłoby z trylogii o Dednepsus wykopać Slade'a i wkleić jakiegoś własnego OC. Obecność Slade'a to jedyne co powoduje, że ta trylogia to FanFiction, więc jego brak by nie zaszkodził, a wbrew pozorom historia mogłaby być lepsza, bowiem nie byłoby kaleczenia popularnej postaci fikcyjnej.]

~No ale wtedy Ramoninth miała NadFazę na Slade'a i ot co z tego wyszło.~

[Niestety widać to bardzo dobrze z każdą chwilą analizy. >.<]

Po czym pocałował swoją ukochaną w policzek i dodał:

[– I Wonder why Doctor Breen picked this dump?]

~Zajebiście klimatycznie, normalnie nie ma chuja we wsi. xDDD~

[Wieeem :D]

- A jak coś ci zrobi, zginie w cierpieniach.

~*[~|

|~]*~

|~]*~

~A tak poza tym:

– I think we're still in Europe. – spytała Emi.~

~*No I gdzie ty tu widzisz pytanie, kartoflu. XD*~

~Nigdzie, ale chuj z tym. :D~

- Kochany jesteś. Tak w ogóle, |Bowiem absolutnie nic się nie stało.| to co by się stało, gdyby ona była zabójczynią? – Spytała Emi.

[– I'm from Waukeegan originally.]

- Yandere płatny mordulec? ~To nic, że Alice jest po prostu waszą psychofanką i nie wykazuje oznak yandere. Lepiej ot tak, z dupy, przypisywać cechy charakteru.~ ~*Kiedyś chyba nie do końca wiedziałam kim jest yandere i ot co z tego wyszło.*~ ~To było sprawdzić. Akurat wiem, że w wypadku tego one-shota robiłaś research co do systemu nauczania w Niemczech, więc tu też mogłabyś.~ ~*Niedojebanie...*~ ~A, no tak. >.<~ Najgorsze combo na świecie. Jednak, zważając na to, że ona chce być taka jak my, a oboje jesteśmy zabójcami, to...cholera. Miejmy nadzieję, że tak okropna wizja nigdy się nie ziści.

|– God I hate terminals.|

- A jeżeli ona nas jakoś skrzywdzi?

~– Hey, psst, buddy! Over here!~

- To my skrzywdzimy ją. Nie martw się, nic nam nie grozi.

Po czym, uśmiechnął się do swej ukochanej. Ona zaś, odwzajemniła ten gest, po czym oboje zajęli się swoimi codziennymi sprawami, starając się nie myśleć o Alice.

|Ja jebix, ale to było nudne. Nie została ta rozmowa w żaden ciekawy sposób pociągnięta, jedynie widać, że jest ot tak aby była plus nie zdziwię się jeżeli też dla dokarmienia wiecznie głodnego licznika słów. A można by ją jakoś ciekawie pociągnąć oraz może dowiedzielibyśmy się z niej, dlaczego oni oboje nie chcą lub nie mogą zajebać Alice, poza tymi sztucznymi powodami. No ale jak wiemy to by wymagało czasu i pomysłów, a to w dawnym łbie Ramoninth się nie mieściło.|

~*Grzegorz, po analizie masz w ryj. Wszystkich słowotokiem zarażasz! XD*~

~Ups :D~

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

[No i na chuj miłosierny jest tu takie oddzielenie akcji? Można by do tego jakoś organicznie przejść plus można by dać też, jako iż mamy narrację trzecioosobową, perspektywę tego, co działo się obecnie w domu Alice.]

~*Tak to jest jak się opka masowo produkuje.*~

[Brak mi słów na dawną ciebie.]

~Mało czytasz to i słów brakuje.~

[GRZEGORZ! X"""DDD]

~;"""DDD~

Następnego dnia, w poniedziałek, Alice wstała, jak zwykle na początku tygodnia, o godzinie siódmej. Następnie, przygotowała się do szkoły i do godziny ósmej, gdyż miała na godzinę ósmą pięćdziesiąt, kontynuowała rysowanie rysunku, który zaczęła wczoraj. ~Ale nuda, ja pierdolę. Poza tym, że laska wiecznie rysowała, mogłoby się coś w jej domu stać. Na przykład podczas śniadania mogłoby się coś zdarzyć, na przykład jakaś ciekawsza rozmowa, która podbudowałaby jakoś charakter członków tej rodziny. Może z Ashley by pogadała i poznalibyśmy ich relacje. No ale nie, po co, lepiej pisać na szybko i potem dziwić się, że nikt opka czytać nie chciał.~ Zaś gdy była ósma, wyszła wraz ze swoją siostrą do szkoły. W czasie drogi, nie spotkała ani Emily, ani Slade'a, gdyż oboje starali się wychodzić wtedy, gdy Alice była w szkole, ale czasem po prostu się nie dało, jak poprzedniego dnia, chociażby. |To jakiś NadCud, że te dwa pałągi używają mózgu. *.*| ~*Wiem, to ewidentnie zwiastun NadIdealnych dwóch tygodni. \***.***/*~

~*|Nadboże, stop. XDDD| Hihi :DDD Anyway: Po dojściu do tej zapyziałej rudery, która dumnie zwała się szkołą, Alice udała się pod salę od zajęć artystycznych, Nadboże kochany, współczuję, które zostały wklejone do planu lekcji jako pierwsze, usiadła na ławce przed klasą i kontynuowała rysowanie swoich dwóch bogów czyli Anatolija 2.0-update 1 i Andromedę. Oczywiście, jak na Opkolandię przystało, musiała narysować Diatłowa razem z jego mackami, no chyba umarłaby gdyby tego nie narysowała. ;=; Anyway, jakieś dziesięć minut przed dzwonkiem na ukochaną przez NadWszystko przerwę, podeszła do niej Kate Davies, dziewczyna z którą Alice się nie lubiła i która pojawiła się tylko po to aby nierealistyczności mogły się wydarzyć. Widząc, że jej przeciwniczka rysowała swoich idoli, spytała z pogardą:

– A ty znowu rysujesz tych pojebów w pięciu smakach?

O, widzę fanka Wojtiego 2000. Wiesz co, Kate, nie miałam w planach dawać cię więcej razy w tej historii, ale udowodniłaś, że zasłużyłaś na swój własny wątek. Gratulacje, a jako iż lubisz Wojtiego 2000 to awansujesz na pogrubioną literę w imieniu. Nu, ale po tym pytaniu, Alice przerwała szkicowanie, odłożyła swoje rzeczy, spojrzała z nienawiścią na Kate i krzyknęła:

– CO?! Jak śmiesz tak o nich mówić?!?!?!

I rzuciła się na przerażoną dziewczynę, po czym zaczęła ją bić najmocniej jak mogła. Ty dziwko, miejsce w Piekielnych Kamieniołomach już masz zarezerwowane. Wiem, że Alice zawsze reagowała w ten sposób, gdy ktoś nazywał Anatolija i Andzię Gandzię w ten sposób albo ich obrażał, ale i tak miejsce w Piekielnych Kamieniołomach zarezerwowane. Anyway, ta bójka to taka fajna się okazała, że pooglądać przyszli nawet Gordon Freeman, Kostka Towarzysząca, Slenderman i koronawirus. Jednak, jakiś czas potem, gdy Kate ledwo żyła, do Alice podbiegła jej siostra i próbowała odciągnąć ją. Oj, komuś tu szykuje się wpierdol.

Faktycznie, jej też się oberwało, przez co poleciała w kierunku ściany na drugim końcu nieskończonego korytarza i opadła pod nią. Lecz, po kilku chwilach, Alice The Zjebson poczuła, że ktoś ją siłą odciągnął od półprzytomnej Kate. Po chwili, usłyszała ona głos ich nauczyciela od przedmiotu szatana czyli matematyki:

– Co ty robisz, pierdolcu upośledzony?! – krzyknął, gdy za oknem przeleciał Nyan Cat – Oszalałaś?! – spytał, kiedy Gordon poszedł napierdalać łomem w G-Mana.

– Traktuję tę kurwę tak, jak powinno się ją traktować! – odkrzyknęła Alice, gdy koronawirus wrócił do szerzenia pandemii.

– Nikt nie zasługuje ani na takie traktowanie – mówił nauczyciel, kiedy Slenderman przeteleportował się gdzieś tam aby zajebać zjebane fanki creepypast – ani na nazywanie w ten sposób. – odparł, gdy rzeczywistość puściła w tle nutę „Home Party" Alana Azteca – Co ona ci takiego zrobiła? – zadał to tak dramatyczne pytanie, że aż mi noga zdrętwiała.

– Obraziła moich idoli! – zawołała Alice wymachując rękami jak postacie w anime, gdy są wkurzone.

Po tej odpowiedzi, nauczyciel westchnął i rzekł:

– Ja pierdolę, co za zjebson... – powiedział, odwracając się w kierunku ściany, która wydawała cię ciekawsza niż ten popierdolec autystyczny – Idziemy do pedagoga, może on cię wychowa. – rzekł, po czym chwycił ją za kłaki i zaczął ciągnąć w kierunku gabinetu pani pedagog.

Co do Kate i Ashley, siostry Alice The Zjebson, to nauczycielka języka szatana czyli francuskiego, zaprowadziła je do pielęgniarki.

Nu, ale kiedy Alice została doprowadzona do pani pedagog oraz, kiedy cała sytuacja została przedstawiona, kiedy zostały same, a nauczyciel matematyki poszedł do kibla oglądać hentai, bowiem kogo obchodzi wykonywanie swej pracy, Layla, czyli pani pedagog, spytała:

– Dobra, kurwiu. – rzekła kulturalnie, kiedy okno zaczęło falować – Dlaczego pobiłaś Kate i uderzyłaś swoją siostrę? – spytała, gdy okno przestało falować, bowiem skapnęło się, że to nienormalne.

– kate – odpowiedziała indeksem dolnym, uuu, teraz to tylko Ostateczne Rozwiązanie na Alice, nic innego – obraziła moich idoli, a ta idiotka Ashley jak zwykle się we wszystko wtrącała! – opowiedziała jakże nudną historię Alice.

– Twoja siostra tylko próbowała cię odciągnąć i dobrze zresztą. – mówiła Layla, gdy teraz podłoga zaczęła falować – A poza tym, kimże są twoi idole, że tak na to zareagowałaś? – spytała, gdy drzwi też zaczęły falować.

– Anatolij Diatłow wersja 2.0-update 1 i Andromeda Nowak, of course!!!! – zawołała tak uradowana, że aż czwarty wykrzyknik przyszedł sprawdzić, co się odwaliło.

– O kurwa, ja pierdolę, Nadboże kochany, co za zjebson. – zaczęła Layla, wstając i zasłaniając z zażenowania twarz dłońmi, przy okazji odwracając się nieco w boczny bok.

– No co pani chce? – spytała zdziwiona Alice, nieco zginając ręce w boczny bok, gdy całe pomieszczenie zaczęło falować, ale i Layla, i Alice miały to w dupiu, widać to normalne w Opkolandii – Widziała pani, jaki Anatolij jest seksi? – spytała, ja pierdolę, co za niedojeb mi się wpierdolił jako g(ł)ówna bohaterka opka. ;=;

– Jesteś pojebana. – podsumowała Layla, odsłaniając twarz i siadając – Andromeda jest brzydka jak sto pięćdziesiąt, a Diatłow, nawet ten 2.0-update 1 nie jest seksi, no. ;=; – odparła, ooo, emotkami mówić umiała!

– Pani mnie nie rozumie! – zawołała, wymachując ręcami jak wkurzone postacie w anime – To Anatolij powinien być Nadbogiem!!! – zawołała tak nieprawdopodobną do wypowiedzenia rzecz, że aż pół rzeczywistości się rozpadło z rozpaczy.

– I widzisz, kurwo, co narobiłaś? – spytała Layla, wstając – Pół rzeczywistości rozjebałaś i teraz Nadbóg będzie musiał to sprzątać. – rzekła, wyjmując telefon – Anyway, siedź tu i czekaj, pierdolcu upośledzony, zw. – odparła, wychodząc z pomieszczenia.

Kiedy zaś opuściła gabinet, okazało się, że znalazła się pod rzeczywistością, ale to nic. Po znalezieniu się tam, zadzwoniła do matki Alice, aby poinformować ją o całym zajściu oraz zaproponować, aby ta zapisała swoją córkę do psychologa, a najlepiej od razu do psychiatryka.

I tak najbardziej mnie ciekawi, jak na to wszystko zareaguje Zardonic.*~

[To ostatnie zdanie...Takie piękne. XDDD]

~*Priorytety, ludzie, priorytety. :D*~

[W ogóóóle ~*8)*~ Nie otwieraj ryja, autyściaku. XDDD Anyway, po tych urywkach najlepiej widać jak bardzo przez te lata zmienił się twój styl pisania, Ramoninth.]

~*Zmienił się na lepsze. 8)*~

[Mam co do tego pewne wątpliwości... xDDD]

~*;"""DDD*~

Po dojściu do szkoły, Alice udała się pod salę od zajęć artystycznych, które miały być pierwszą lekcją, ~*Czy w Niemczech są zajęcia artystyczne? No cóż, skoro robiłam w tym wypadku research to chyba tak.*~ usiadła na ławce przed klasą i kontynuowała rysowanie. ~Podstawówkowe i gimnazjalne życie Ramoninth w pigułce. :D~ ~*Universe Overlord nie będzie przecież gadać z jakimś niegodnym plebsem. 8)*~ [Grzegorz, kurwo zajebana, zaraziłeś Ramoninth brakiem skromności. XDDD] ~Moja krew. 8)~ [TO NIE JEST POWÓD DO DUMY, ZJEBSONIE! X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD] ~;"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Jednak, jakieś dziesięć minut przed dzwonkiem na przerwę, podeszła do niej Kate Davis, [Davies, do blyata, jak można tak źle pisać nazwiska postaci to się we łbie nie mieści.] dziewczyna z którą Alice się nie lubiła. |A mimo to laska pojawi się tylko w tym momencie, aby debilne rzeczy mogły się dziać. No a mogłaby się jeszcze niejednokrotnie pojawiać i to mogłoby ubarwić historię, ale nie. Lepiej nadal pisać ją na odpierdol. -.-| Widząc, że jej przeciwniczka rysowała swoich idoli, spytała z pogardą:

~– Barney's friend, right?~

- A ty znowu rysujesz tych psychopatów?

Po tym pytaniu, Alice przerwała szkicowanie, odłożyła swoje rzeczy, spojrzała na Kate i krzyknęła:

[– Stick with me.]

- CO?! Jak śmiesz tak o nich mówić!!!

~*Ogarnij szał macicy, pindo, to akurat fakt, że Slade i Emily są psycholami. W końcu nikt normalny nie zarabiałby na życie jako płatny zabójca.*~

|Ogólnie czasem mam wrażenie, że tutejsza Alice to jakiś klon Tristitii The Opko.|

~*W sumie fakt, mimo iż to, z tego co pamiętam, nie było zamierzone, to w tym momencie też mam takie wrażenie, a to nie jest dobre skojarzenie.*~

|Nie przypominaj.|

~*Fakt, drastyczne wspomnienia. ;___;*~

I rzuciła się na przerażoną dziewczynę, po czym zaczęła ją bić najmocniej jak mogła. ~*Gdyby nie fakt, że nie umiem się bić to każdy, kto obraziłby Nadboga, by tak kończył. :D*~ ~Wyjdź. xD~ ~*To kto będzie obsługiwał analizę?*~ ~No kurwa! :<~ ~*:D*~ Zawsze reagowała w ten sposób, gdy ktoś nazywał Slade'a lub Emily psychopatami albo ich obrażał. ~To nic, że, z tego co kojarzę, to jedyny moment, kiedy tak zareagowała.~ [Ależ oczywiście, bowiem inaczej to łopłopłopko mogłoby być ciekawe, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło. Plus Alice również jest psycholem. Jasne, nikt nie byłby szczęśliwy, gdyby obrazić czyjegoś idola, jednak nikt normalny by się tak nie zachował.] ~Cóż, laska chciała być taka jak jej idole, więc...~ [A, no tak. ;===;] ~Wiem, też nie jestem z tego zadowolony. ;===;~ Jednak, jakiś czas potem, gdy Kate była ledwo żywa, do Alice podbiegła jej siostra i próbowała odciągnąć ją. Niestety, tej też się oberwało, |A to słowo jest idealne do narracji, szczególnie trzecioosobowej.| przez co poleciała w kierunku ściany i opadła pod nią. [JAK. Z tego co wiemy to Alice nie ma żadnych nadprzyrodzonych zdolności, a supersiła w owe wchodzi. Nie powinna mieć aż tyle siły aby to mogło się wydarzyć.]

|

Tym jednym obrazkiem można by wszystkie hipernierealistyczne sytuacje w opkach wyjaśniać

Tym jednym obrazkiem można by wszystkie hipernierealistyczne sytuacje w opkach wyjaśniać.|

[;====;]

|Wiem ;===;|

Jednak, po kilku chwilach, Alice poczuła, że ktoś ją siłą odciągnął od półprzytomnej Kate. Po chwili, usłyszała ona głos ich nauczyciela od matematyki, ~*Tacy we wszystkim przeszkadzają.*~ ~TAAAKA NADMIIIŁA. X"""DDD~ ~*Co nie? :D*~ który mówił:

~– Gotta see about getting you some papers, then we can get you where you're going.~

- Co ty robisz?! Oszalałaś?!

|– Stay close to me. I can't guarantee your safety if we get separated. – odkrzyknęła Alice.|

- Traktuję tę kurwę tak, jak powinno się ją traktować! – Odkrzyknęła Alice.

~*– Let's wait here. Guy should be along any minute.*~

- Nikt nie zasługuje ani na takie traktowanie, ani na nazywanie w ten sposób. Co ona ci takiego zrobiła?

[– Should be along here any minute.]

- Obraziła moich idoli!

|Ja jebix, ale ten dialog jest nudny przez to, że nie ma w nim żadnych emocji. Na serio, to opko jest takie nudne i wybrakowane z emocji, że aż mega powolnie się je analizuje.|

~*Fakt, myślałam, że w tym cyklu Pomodoro się wyrobimy, a tu dupa, dopiero w następnym damy radę.*~

|Trza spalić dawną ciebie.|

~*To bezapelacyjnie.*~

Po tej odpowiedzi, nauczyciel westchnął i rzekł:

~– Hey, wait a minute!~

- Idziemy do pedagoga.

[Przynajmniej reakcja realistyczna, gratki.]

Po czym zaprowadził próbującą się wyrwać Alice w kierunku gabinetu pani pedagog, a nauczycielka języka niemieckiego, która akurat tamtędy przechodziła, zaprowadziła Kate i Ashley do pani pielęgniarki ~na dzikie ruchańsko.~[Wypierdalaj, ty ułomie napromieniowany. xDDD] ~Nie :D~

Gdy natomiast Alice została doprowadzona do pani pedagog oraz, kiedy cała sytuacja została przedstawiona, gdy zostały same, Layla, czyli pani pedagog, |Kapnęlibyśmy się.| ~*Licznik słów...*~ |A, racja. ._.| spytała:

|– Hey, you've got the wrong guy!|

~*Tu nie ma pytania, mośku. xDDD*~

|Chuj z tym. :D|

- Dlaczego pobiłaś Kate i uderzyłaś swoją siostrę?

~*– This must be some kind of mistake! – odpowiedziała Alice.*~

- Kate obraziła moich idoli, a ta idiotka Ashley jak zwykle się we wszystko wtrącała! – Odpowiedziała Alice.

[– Good to see you though.]

- Twoja siostra tylko próbowała cię odciągnąć i dobrze zresztą. [Psychofanom nie wytłumaczysz, jak widać.] A poza tym, kimże są twoi idole, że tak na to zareagowałaś?

~– You're on the right track.~

- Slade Wilson i Emily Turner, oczywiście!

~*To nie jest takie oczywiste, karakanko, podejrzewam, że świat tego opka ma jeszcze więcej płatnych morderców niż tylko ten duet. Plus swoją drogą miło, że nauczyłam się, aby po wypowiedzi nie powtarzać wiecznie, kto ją powiedział, jeżeli osoby się nie zmieniły.*~

~Ty, faktycznie, dopiero teraz się zorientowałem. No ale miło, że kiedyś się tego dowiedziałaś.~

Po tej odpowiedzi, Layla spojrzała na Alice ze strachem i niedowierzaniem, [W sumie nie dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że w tym świecie Slade i Emily istnieją naprawdę.] po czym zapytała:

|– Come with me.|

~*A pytania jak nie było tak nie ma. xDDD*~

|Bywa :D|

- Ci dwaj płatni zabójcy?

~*– Here, let me get the door. – odparła radosnym głosem Alice i pokazała pani pedagog swój niedokończony szkic, na którym ona i Slade się całowali.*~

|W CHUJ TEMATYCZNA WYPOWIEDŹ. X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

~*Wiem, idealnie się zgrało. XD*~

- Tak! – Odparła radosnym głosem Alice i pokazała pani pedagog swój niedokończony szkic, na którym ona i Slade się całowali.

|Won ode mnie, kurwo, bo mnie jeszcze zarazisz czymś.|

[Twoja NadDobroć rozpierdala Wszechświat, Slade. xD]

|No co, nikt nie chciałby być w związku z taką pokraką jak opkowa Alice.|

[Wiem, ale i tak. xD]

|:D|

Widząc to, Layla rzekła:

[Ot tak, bez żadnych przemyśleń ani emocji, bowiem to by wymagało czasu i pomysłów, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło. A tak w ogóle:

– Hurry now.]

- Zdajesz sobie sprawę z tego, jak niebezpieczni są ludzie, którymi się fascynujesz?

~Na stówę, jednak nawet w naszym świecie fankom istniejących morderców nie przetłumaczysz tego, niestety. Ich ograniczone umysły tego faktu po prostu nie przyjmują, a jeżeli nawet przyjmują, to takie faneczki mają to w dupie. A poza tym:

– Hey, you in trouble buddy? Keep on the way you're headed, there's ways in here. – odparła dziewczyna.~

- Tak, ale to właśnie czyni ich bardziej pociągającymi. [Debilizm do-do-dojebany.] ~*Fakt, Alice jest niedojebana do sześciennego sześcianu i przez to jeszcze bardziej nie mam pojęcia jak kiedyś mogłam to turbo opko lubić.*~ [Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze problemy egzystencjalne.] ~*A najgorsze jest to, że wszystko co dawna ja odjebała można tak wytłumaczyć.*~ [Wiem i też nie jestem z tego faktu zadowolona.] Najchętniej zamknęłabym ich w piwnicy, aby mi nie uciekli. – Odparła dziewczyna. |A to słowo wygrałoby konkurs na najbardziej niepotrzebne słowo w tej wypowiedzi.|

~*Kuniec analizy na dzisiaj, jakimś NadCudem, mimo wielu zwątpień, udało nam się cztery strony one-shota zanalizować. Wrócimy do tego jak nam się zachce, bowiem nie ma sensu się do analiz zmuszać. Wierni czytelnicy a.k.a. amlint i tak czekają.*~

[*Modli się o to, aby amlint nie stała się taką biczą bez ani krzty godności jak Lecker.*]

~*Ja się o to codziennie podświadomie modlę. XD No ale koniec na dzisiaj, bowiem dziś cały dzień tylko pisałam rozdziały i tę analizę i mi mózg topnieje.*~

~[Nie masz prawa głosu dopóki mózgu nie odnajdziesz. XD] ;"""DDD~

- Tylko wiesz, że nawet jakby jakimś cudem udało ci się porwać Slade'a, |Lol, jestem zbyt zajebisty, aby jakaś lafirynda mogła mnie ot tak o porwać.| ~*A skromny jesteś jak cholera. XDDD*~ |Wiem 8)| to Emily by cię zabiła i na odwrót?

~*– Hey, you in trouble buddy? Keep on the way you're headed, there's ways in here.*~

- Wiem, ale i tak są słodcy.

~*Czekaj, od twego debilizmu aż to lofi, które nam w tle leci, muszę podgłośnić, aby jakoś twoje upośledzenie zagłuszało.*~

|Fakt, niedojebana do Alice jest. Bym jeszcze zrozumiał, gdyby crushowała fikcyjnych morderców, dużo dwunastolatek tak ma, jednak w tym wypadku to jest niedojebane jak dawna Ramoninth.|

~*Cudowne porównanie, kontynuuj. XDDD*~

|:D Tak w ogóle, to co się stało, że słuchamy lofi? Zwykle lofi nie lubiłaś.|

~*I nadal nie lubię, jednak akurat te nuty, które lecą w Virtual Cottage są całkiem przyjemne do słuchania.*~

|:O|

[Masz w chuj ambitne reakcje, Slade. XDDD]

|Nie moja wina, że nie spodziewałem się, że Ramoninth kiedykolwiek zacznie słuchać lofi. :O|

[Ale i tak, ambitniejszych reakcji nigdy za wiele. XDDD]

|Hehe :D|

~Bowiem off-top NA POCZĄTEK DNIA to zajebisty pomysł. XDDD~

~*|[Hihi ;"""DDD]|*~

W tym momencie, pani pedagog chwyciła telefon i rzekła:

[– Who the hell are you, busting in here?]

~Zajebiście klimatyczna reakcja na niedojebanie Alice, normalnie nie ma chuja we wsi. xDDD~

[Wieeem :D]

- Poczekaj tu chwilę, zaraz wrócę.

A następnie wyszła z gabinetu i zadzwoniła do matki Alice, aby poinformować ją o całym zajściu oraz zaproponować, aby ta zapisała swoją córkę do psychologa.

~

NO PRZYNAJMNIEJ LAYLA MA MÓZG

NO PRZYNAJMNIEJ LAYLA MA MÓZG. X""""DDDDDDD Ja na jej miejscu w sumie bym tak samo zareagował. XDDD~

~*Fakt, niby reakcja na niedojebanie normalna, ale z jakiegoś powodu mnie też śmieszy. XDDD*~

~W sumie to może dlatego, że używanie mózgu w twych starych opkach, Ramoninth, nie było na porządku dziennym.~

~*W sumie racja, to też może być powodem.*~

Rozmowa trwała jakieś parę minut, a gdy się skończyła, Layla wróciła do pomieszczenia. [Wytrąbiście, ale to turbo łopko jest w narracji trzecioosobowej. Można by w tym momencie przeskoczyć do domu lub miejsca pracy matki Alice i pokazać jej reakcje na wieść, co jej córka odjaniepawliła. Dodatkowo trochę można byłoby przedstawić rozmowy właściwej. To by dodało coś ciekawego do tego turbo opka, ale nie, po chuj. Lepiej pisać na szybko i dziwić się, że historia wyszła chujowo.] ~*GRZEGORZ, ty tępa pało! Teraz Andromedę zaraziłeś! XDDD*~ ~Hehe :DDD~ ~*Idziemy do kwasu, może tam się ogarniesz. XD*~ ~Mamooo... ;"""-(((~ [Miiiłooość rooośnieee woookóóół naaas. XDDD] ~*~:DDD~*~ Będąc tam, powiedziała z uśmiechem na twarzy:

~– So? Known to you? What's he to me?~

~*Jakoś nie wyobrażam sobie wypowiedzenia tego z uśmiechem na twarzy, no ale OK. XDDD*~

~Bywa :D~

- Dobrze, to wszystko. Możesz już wracać na lekcje, ale pamiętaj, aby nikogo więcej nie bić|, ty spleśniała pizdo|.

~*Ale Slade w rzeczywistości jest dobry i miły, uwierzcie! xDDD*~

|Hehe :DDD|

W tym momencie, dziewczyna z lekkim podejrzeniem, ~Miło, że nie przyjęła tej nagłej zmiany zachowania pani pedagog ot tak o. To się chwali, a w starych opkach Ramoninth to już w ogóle.~ pożegnała się z panią pedagog, wyszła z pokoju i udała się na zajęcia artystyczne [rysować gówno w bajorze]~*No kurwa, kolejna. XDDD*~ [Dzień dobry! ;"""DDD]

Lekcje przebiegły jej dzisiaj bezproblemowo, poza tym, że na matematyce i języku niemieckim, nauczyciele bacznie obserwowali ją, aby nikogo więcej nie zaatakowała. |To też oznaka użycia mózgu, gratulacje. Miło widzieć, że dawna Ramoninth na tym etapie raz na jakiś czas pozwalała postaciom użyć mózgu.| ~*Fakt, to szokujące jak na dawną mnie. Podejrzewałam, że wszyscy tutaj to debile do nie wiadomo której potęgi.*~ Na przerwach zaś, dziewczyna siedziała pod odpowiednią salą i, słuchając muzyki, rysowała kolejne FanArty swych idoli oraz siebie, bądź którejś z jej OC. ~*Moje życie w podstawówce, gimnazjum i części liceum was like:*~ ~Części, bowiem w pewnym momencie pojawiło się Retconningverse, drodzy czytelnicy i Ramoninth pisała rozdziały do Retconning II. XDDD~ ~*Zawsze to ciekawsze niż rozmowa z tymi przychlastami, poza taką dwójką chłopaków, z którymi przynajmniej miałam o czym pogadać.*~ ~TAAAKA MIIIŁA. X"""DDD~ ~*Co nie? :D*~ Zajęcia kończyła dzisiaj o godzinie trzynastej.

Gdy około trzynastej czterdzieści dotarła do domu, [Wytrąbiście, jednak przydałoby się trochę więcej opisu jej dnia. Może jakieś interakcje Alice z jej rówieśnikami, szczególnie w odniesieniu do zajścia sprzed zajęć artystycznych. To by jakoś podbudowało charakter Alice, bowiem jak na razie jedyne co wiemy to fakt, że jest tępą strzałą i psychofanką, która nie może przeżyć faktu, że inni słusznie uznają jej fascynację Slade'em i Emily za pojebaną.] ~*Fakt, ten one-shot jest nudniejszy niż go zapamiętałam. W pierwszej części przynajmniej coś się działo. Coś hipernierealistycznego i debilnego, ale nadal coś się działo. Tu z kolei od początku wszystko leci na łeb na szyję w kierunku zakończenia.*~ [Fakt, też mnie się to nie podoba, chociaż w sumie czego oczekiwać od opka napisanego w jeden dzień.] ~*Wiem, niestety. >.<*~ w progu zastała swoją matkę i ojca. Kiedy podeszła bliżej, pierwszy odezwał się jej ojciec, oczywiście wściekłym |jak gówno w Wiśle| głosem:

|– I'll let him pass all right. Let you pass. Damn vortigaunt.|

~*Twoje niedojebanie zaczyna mnie przerastać, Slade. XDDD*~

|Uczę się od najlepszych. :D|

~8)~

~*Też mi powód do dumy. XDDD*~

~Wieeem 8)~

- Czyś ty oszalała?! Jak mogłaś pobić Kate z tak błahego powodu i jeszcze przy okazji uderzyć swoją siostrę?! Masz szlaban na komputer i rysowanie przez miesiąc!

[Miło, że jakieś konsekwencje ją spotkały, a nie, że jej rodzice mieli kompletnie wyjebane w to, co odstawiła Alice.]

~*Fakt, to jest ten typ opka, że trzeba szukać w nim plusów. A tak w ogóle:

– What he said! – pomyślała Alice.

„Mam to w dupie. I tak będę to robiła." – Pomyślała Alice.

~Jak mnie ta sucz wkurwia. Jakby nie mogła być chociaż minimalnie ogarnięta to może byłaby znośna. Szczególnie, że z tego co idzie się zorientować to nie ma tragicznego dzieciństwa, więc nie ma podstaw aby AŻ TAK buntować się przeciwko swoim rodzicom. Zjebała to logiczne, że powinna ponieść konsekwencje swoich czynów.~

[Fakt, Alice jest wkurwiająca af, mimo iż, a przynajmniej z tego, co mnie się wydaje, nie miała być aż tak irytującą suczą.]

~*Typowe dla dawnej mnie, kiedyś postacie, które miały mi wyjść spoko, bardzo rzadko takie wychodziły.*~

[Gratulacje, kurwa. XDDD]

~*Hihi :DDD*~

[– [whistle] – dodała jej matka.]

|ZAJEBIŚCIE TEMATYCZNIE, NORMALNIE NIE MA CHUJA WE WSI. X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

[Wiem, w idealny moment trafiła ta linijka. XDDD]

- A tak w ogóle, jutro nie idziesz do szkoły. – Dodała jej matka.

~– Who's there? – zapytała dziewczyna.~

~*Dobra, tu jest pytanie. xDDD*~

~Ha! :D~

- To świetnie, ale dlaczego? – Zapytała dziewczyna.

|– It's you! The one they're hunting for! Get the hell out of here, you'll get us all killed!|

~*To wyjaśnienie na stóóówę wiele powiedziało Alice. xDDD*~

|A nie? :D|

~*NIE? X"""DDD*~

|Ups :DDD|

- Idziemy do psychologa. [Jak już to psychoterapeuta pasowałby chyba lepiej, ale w sumie chuj wie. W Opkolandii i ten, i ten nie wykona swojej roboty jak należy.] Wasza szkolna pani pedagog dzwoniła do mnie i opowiedziała o wszystkim.

~*– Dinged in? I – I thought that was if it was all swole up.*~

- No ja tę kurwę zajebię...

~Serio ta parówa zaczyna mnie irytować. To normalne, że pedagog zadzwoniła w takiej sytuacji do, w tym wypadku, matki Alice, bowiem to co nasza główna pierdoła odjebała jest niebezpieczne. No ale w sumie jak jesteś martwy to o tym nie wiesz i tak samo dzieje się, gdy jesteś idiotą.~

~*Fakt, Alice wyszła tutaj jako wkurwiająca szuja, dobrze, że ginie na końcu opka. A poza tym spoiler, bowiem mam to w dupie: Oczywiście, że Alice zabije Laylę, co żeście myśleli?*~

~Bez komentarza po prostu. Jakby ktoś nie mógł ostać się żywym poza Slade'em, Emily i, z tego co wiem, rodzicami Alice i Ashley.~

~*No ale wtedy to nie byłoby opko dawnej niedojebanej mnie i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a dawnej mnie ewidentnie nie o to chodziło.*~

~;===;~

~*Wiem, niestety. ;===;*~

[– Uh, figgers. We're screwed either way. – krzyknął Michael.]

~*Dobra, to jeszcze da się wyobrazić krzyknięte. XDDD*~

[8)]

~*Jaka podnieta. xDDD*~

[Hehe :DDD]

- Jak ty się wyrażasz?! Marsz do swojego pokoju! – Krzyknął Michael.

Po tych słowach, Alice z wielką chęcią przekroczyła próg i weszła po schodach do swego pokoju. |Bowiem gdyby nie miała schodów na piętrze to nie mogłaby co rano odjebywać rytuału schodzenia na śniadanie i opko nie byłoby kompletne.| Będąc tam, zamknęła się w nim i, mimo zakazu, włączyła komputer.

~*

Serio, jakby ta parówa nie mogła się zachowywać chociaż w jakimkolwiek aspekcie normalnie

Serio, jakby ta parówa nie mogła się zachowywać chociaż w jakimkolwiek aspekcie normalnie. Ja rozumiem, że jest psychofanką dwóch legitnie istniejących w świecie tego one-shota zabójców, jednak i tak powinna w jakimś aspekcie zachowywać się normalnie. Z tego co wiem to w naszym świecie osoby fangirlujące istniejących morderców w prawdziwym życiu nie zachowują się jak Alice tutaj, prędzej jedynie w necie, bowiem wiecie, kozak w necie pizda w świecie. A tymczasem Alice nie da się nawet minimalnie polubić.*~

~Fakt, generalnie poza niektórymi bekowymi momentami to to opko jest cholernie nudne i aż odechciewa się je analizować, a co dopiero czytać. Gdybyśmy tego nie analizowali to pewnie dawno porzucilibyśmy tę historię. No a da się łatwo zorientować, że nie takie było zamierzenie dawnej Ramoninth.~

~*W sumie ja tę historię pisałam w jeden dzień, więc co się dziwić, że wyszła chujowo.*~

~Jakbyś po prostu kiedyś nie mogła się postarać. Jakby wyszło chujowo, ale widać byłoby starania to byłoby OK, ale tak...~

~*Niestety, to był jeszcze ten etap w mym życiu, kiedy opka pisałam na szybko, aby były i oto efekty.*~

~;===;~

~*Wiem ;===;*~

Od zawsze chciała być tym, kim byli jej idole, ale po dzisiejszym dniu nabrała ochoty na to, aby zacząć już w tym wieku, w jakim była. |Łatafak. Dlaczego. Znaczy rozumiem, że skoro tak ich fangirlowała oraz udowodniła, że była pojebana, to mogła chcieć zajmować się w życiu tym czym oni. Jednak dlaczego po dzisiejszym wydarzeniu nabrała ochoty na to, aby zacząć od razu? Nie widać powodu na horyzoncie, więc można z czystym sumieniem stwierdzić, że wzięło się to ot tak, bo tak.| ~*Ogólnie w tym turbo opku wszystko bierze się z dupy, także no. Chociaż fakt, przydałoby się wyjaśnienie, dlaczego akurat po tym co odjebała w szkole nabrała ochoty na to, aby zacząć jak najszybciej. Jednak, jak widać, to zbyt wysoki poziom jak na dawną mnie.*~ |Czekaj, aż coś sprawdzę...Na Wattpadzie ma to czterdzieści cztery wyświetlenia i dwie gwiazdki. Nie mam zielonego pojęcia jakim cudem temu barachłu dwie osoby gwiazdki dały.| ~*Prawdopodobnie było to po napisaniu tej historii, a wtedy jeszcze był szał na tych wszystkich killerów i tak dalej. No a że w jakimś sensie ta historia wyróżnia się od tych opowiastek o klonach Jeffa The Killera to pewnie dlatego. Szczególnie, że wtedy wiele osób jeszcze nie widziało faktu, że te historyjki są o kant dupy rozbić.*~ |Fakt, to ma sens.| [Ładny off-top, kasztany. xDDD] ~*|Ups :D|*~

Najpierw, szperając w Internecie, zaczęła obmyślać, jak wyglądałaby jako zabójczyni. Postanowiła stworzyć sobie czarno-brązową maskę, taką jaką miał jej idol, ale z czerwonymi oczami w kształcie nieco zaokrąglonych trójkątów, [I tak każdy wie, żeś kopiarz, więc już tak nie próbuj udawać, że nie plagiatujesz swoich idoli. I tak nikt ci nie wierzy.] takich samych, jakie w masce miała Emily. Postanowiła też uszyć sobie taki sam kombinezon, jaki ona miała, czyli czarny z żółtymi pasami po bokach [Cringe'uje mnie to, że ona też umie szyć, mimo iż nie było nigdzie wcześniej ani nigdzie później nie zostanie wspomniane, że ona to umie. Mogłaby umieć jedynie zszyć dziury oraz przyszyć guziki i tyle, to byłoby ciekawsze. No i mogłaby kogoś poprosić, aby jej uszył płaszcz. Nikt by niczego raczej nie podejrzewał, wszakże płaszcz to normalny element garderoby. No a na stówę byłoby oryginalniej.] ~*No ale wtedy trzeba byłoby wymyślać dodatkowy wątek oraz dialogi, a dawnej mnie ewidentnie chodziło o to, aby pędzić na złamanie karku do finału gorzej niż ja w Retconning 0,25 pędzę do twego stania się 2.0-update 1.*~ [Nie mam siły na twego dawnego pierdolca. ;===;] ~*Nie dziwne, bowiem ja też. ;===; Anyway, przerwa, idę zacząć robić sobie obiad oraz piec włączę. Nim indyk na obiad się zrobi to zdąży się zrobić pora obiadowa.*~ ~[Nawet nie próbuj otwierać ryja, kurwico mentalna. xDDD] ;"""DDD~ oraz zamierzała też stworzyć sobie takie same, metalowe części ubioru, jakie nosił Slade, które chciała umieścić na płaszczu, który miała Emily. Buty chciała stworzyć sobie takie same, jakie nosił jej idol.

~*

Ja nie mogę, ja rozumiem, że ona jest fangirl jebaną Slade'a i Emily The Zjebson, jednak czy musi być aż taka cringe przy tym? Ja tam na przykład jestem NadFangirl Zardonica, ale nie ubieram się tak jak on

Ja nie mogę, ja rozumiem, że ona jest fangirl jebaną Slade'a i Emily The Zjebson, jednak czy musi być aż taka cringe przy tym? Ja tam na przykład jestem NadFangirl Zardonica, ale nie ubieram się tak jak on. To, że się kogoś wielbi nie oznacza automatycznie, że masz się cringe zachowywać.*~

[Też nie mam zielonego pojęcia czemu wykreowałaś taką cringe i irytującą postać. Dobrze chociaż, że ten one-shot nie jest w narracji pierwszoosobowej, bowiem wtedy to byłaby masakra do nie wiadomo której potęgi.]

~*Weź nawet tak nie strasz. ;_;*~

[Fakt, brutalna wizja. ._.]

Od razu po ustaleniu tego, większą część tych rzeczy oraz bronie, w postaci dwóch mieczy, ~Chuj z tym, że miecze i to dwa są w pizdę niewygodne, a przy byciu płatnym mordercą to już w ogóle. Lepiej na ślepo się upodabniać, zamiast użyć mózgu.~ ~*Jak można użyć czegoś, co nie istnieje?*~ ~A, no tak. ._.~ dwóch pistoletów, karabinu maszynowego i snajperki, a także naboi do czterech ostatnich zamierzała sprowadzić z Dark Netu. Od razu, zaczęła szperać |A to słowo jest idealne do narracji.| w Internecie, jak się tam dostać. ~*Z Dark Webu byłoby łatwiej. Wystarczy po prostu Tor Browser ściągnąć. Skoro przez Tor Browser można sobie znaleźć i to bardzo łatwo (nie pytać, OK?) płatnego zabójcę, to kupienie takich rzeczy miałoby być problemem? No bez przesady.*~ ~Ale wtedy Alice użyłaby mózgu, a jak wszyscy wiemy jest idiotką do potęgi nieskończonej.~ ~*A, no tak. ;===;*~ Dowiadywanie się o tym oraz samo dostawanie się do tej sieci zajęło jej sześć godzin.

|

Ja tam z Tor Browser niby tylko korzystam, jednak jestem pewien, że do Dark Netu da się wejść ZNACZNIE szybciej

Ja tam z Tor Browser niby tylko korzystam, jednak jestem pewien, że do Dark Netu da się wejść ZNACZNIE szybciej. To tylko kolejny dowód na to, że Alice to idiotka do potęg nie wiadomo której.|

Po tym czasie, będąc już w tamtej części Internetu, zamówiła wszystko, oprócz płaszcza i materiału. [Nie dziwne, bowiem to się ze zwykłego Allegro da kupić, więc po co utrudniać sobie życie.] Te dwie rzeczy zamówiła przez normalny Internet, po czym ukryła głęboko w swym komputerze aplikacje, za pomocą których dostała się do Dark Netu, aby jej wścibska siostra niczego nie odkryła. ~*To nic, że nigdzie wcześniej nie było powiedziane ani tym bardziej przedstawione, że jej siostra jest wścibska. Jasne, w następnym akapicie się to ujawni, jednak widać, że zostało to po prostu wpierdzielone ot tak, aby cyrk mógł trwać.*~ |Serio nie mam zielonego pojęcia, dlaczego kiedyś ty nie mogłaś się postarać tylko opka i w sumie rysunki też produkowałaś masowo. To przecież była i jest jedynie twoja pasja, a nie praca zarobkowa.| ~*Szczerze do dzisiaj nie wiem dlaczego tak robiłam. Przecież to nie ma sensu i jedynie męczy czytelników oraz przyszłą wersję aŁŁŁtora.*~ |Prawdopodobnie odpowiedź jak zwykle brzmi tak samo, czyli NadNiedojebanie.| ~*A niestety wszystko co dawna ja kiedyś odjebała można tym usprawiedliwić. ;===;*~ |Wiem i to jest najgorsze. >.<| Jednak, po skończeniu, okazało się że była godzina dwudziesta druga. Widząc to, od razu wyłączyła ona [To słowo wygrałoby konkurs na najbardziej niepotrzebne słowo w tym zdaniu.] komputer, przygotowała się do snu i poszła sp~*r~ać. [Było tak spokojnie, ale nie, bowiem debil roku musiał przyjść i szlag wszystko trafił. xDDD] ~Dzień dobry! ;"""DDD~

Jednak, godzinę po tym, jak zasnęła, do jej pokoju wślizgnęła się Ashley i włączyła komputer swej siostry. ~*Debilka. Ja jakbym miała taką siostrę jak Alice to raczej, szczególnie po minionym zdarzeniu w szkole, starałabym się jej nie narzucać. No ale jak widać używanie mózgu w Opkolandii to nadal czynność niewykonalna.*~ Lecz, po zrobieniu tego, samo odgadnięcie hasła zajęło jej z godzinę, gdyż Alice, mimo iż tak wyglądała, nie była głupia.

~

Lol, skoro odgadnięcie jej hasła zajęło Ashley godzinę to oznaczało, że w rzeczywistości Alice musiała mieć strasznie słabe to hasło lub zbyt oczywiste jak na nią

Lol, skoro odgadnięcie jej hasła zajęło Ashley godzinę to oznaczało, że w rzeczywistości Alice musiała mieć strasznie słabe to hasło lub zbyt oczywiste jak na nią. XDDD Jakby jeszcze Ashley użyła jakiegoś triku z YouTube jak zalogować się na czyjeś konto Windowsowe nie znając hasła to spoko. Jednak skoro ODGADNIĘCIE właściwego hasła zajęło jej godzinę, to znaczy, że Alice to po prostu kretynka do nie wiadomo której potęgi.~

~*Fakt, skoro niby taka Ashley wścibska i Alice o tym wiedziała to powinna ustawić najdłuższe możliwe do ustawienia w Windowsie hasło, złożone z małych i dużych liter, cyfr oraz znaków specjalnych. Także widać mamy tutaj syndrom opka o Tristitii, że główna postać niby ma być inteligentna w trzy dupy a w rzeczywistości jest głupia jak stado pędzących imadeł.*~

~Bowiem generalnie wady i zalety postaci powinno się ujawniać w opku, a nie o nich mówić.~

~*Teraz to wiem. Kiedyś byłam po prostu NadNiedojebana.*~

~Dzisiaj też jesteś.~

~*Ta, ja też cię kocham. xDDD*~

~;"""DDD~

Kiedy zaś dziewczyna dostała się do komputera swej siostry, nie znalazła w komputerze żadnych podejrzanych plików, a w historii wyszukiwania nie znalazła niczego niepokojącego. Widząc to, pomyślała:

~– What about hepatitis C? People still die of that, don't they?~

~*Zajebiste myśli, a jakie klimatyczne. xDDD*~

~Wieeem :DDD~

„To wygląda zbyt spokojnie. Wątpię, aby Alice wyszukiwała tylko normalne rzeczy. Jednak nie mam na to dowodów."

|To poszukaj na przykład jak Alice wyjdzie na dłużej z domu. No ale tak inteligentne rozwiązania nie przychodzą nigdy bohaterom opek do głów.|

A następnie wyłączyła komputer, tak samo cicho jak poprzednio wyszła z pokoju i udała się do siebie.

[Jakby absolutnie nic się nie stało. Kurna, jak mamy się wczuć w historię, skoro wszystko zapierdala na złamanie karku do zakończenia?]

~*Też mnie to wkurwia i z każdą chwilą coraz bardziej odechciewa się czytać to NadOpko. Już dawno bym je porzuciła, gdyby nie fakt, że je analizujemy.*~

[Tak w ogóle to ile trzecia część tej trylogii ma stron?]

~*Dziesięć po zmniejszeniu do rozmiaru czcionki, w której analizujemy.*~

[I bardzo dobrze, to analiza tego pójdzie jeszcze szybciej.]

~*Też się cieszę z tego powodu.*~

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

|Chciałbym wiedzieć na chuj miłosierny co jakiś czas jest takie oddzielenie akcji.|

~*To chyba miał być jakiś upośledzony odpowiednik rozdziałów czy coś w tym stylu, co jest idiotyczne w chuj, bowiem przypominam, że jesteśmy w one-shot.*~

|Fakt, to debilizm. One-shot nie ma rozdziałów i to jest normalne, no ale jak widać nie dla dawnej niedojebanej ciebie.|

~*Nie zdziwię się, jeżeli by się okazało, że podpatrzyłam taki sposób prowadzenia one-shota u kogoś innego i postanowiłam splagiatować nie zastanawiając się czy to ma sens, czy nie.*~

|Akurat po dawnej tobie absolutnie wszystkiego można się spodziewać.|

Następnego dnia, około godziny siódmej, Alice została obudzona przez swoją matkę, która mówiła:

|– I thought that was high blood pressure.|

[Zajebisty sposób obudzenia swej ułomnej córki, normalnie nie ma chuja we wsi. xDDD]

|Ja bym tak dla beki powiedział.|

[Akurat w twoim wypadku niespecjalnie mnie to dziwi. xDDD]

|Hehe :DDD|

- Alice! Wstawaj! Za dwie godziny jedziemy do psychologa.

~*Ogólnie bym się dojebała, że udało im się znaleźć termin na następny dzień, ale w sumie nie są w Polsce, więc może ma to jakieś uzasadnienie. Plus może też były na prywatnym, w Polsce chociażby w Damianie łatwo o terminy do psychologa. Gorzej z psychiatrami. xDDD*~

~Bowiem psychiatrzy to lekarze, więc nie dziwne, że sporo ludzi idzie najpierw do lekarza ze swoim problemem.~

~*W sumie fakt. A tak w ogóle:

– Shut up and eat your botulism. – zaczęła Alice.*~

~Doszliśmy do zajebiiistej zakładki. xDDD~

~*Wiem. XDDD Szkoda w sumie, że te dialogi nie ostały się do wydanego Half-Life 2. Też by pasowały wnioskując czego miały dotyczyć, a na stówę by coś dodały do świata oraz, jako iż miały być humorystyczne, to mogłoby być bardziej bekowo.*~

~Gabe przejebał cały hajs na Happy Meal z McDonald's i nie starczyło kasy na zaimplementowanie tych dialogów do gry.~

~*Zajebista hipoteza, kontynuuj. xDDD*~

~Hehe ;"""DDD~

- Mamo, żartujesz nie? Chyba nie myślisz, że pój- - Zaczęła Alice.

[– What's that can you got there, Regis?]

- Pójdziesz, pójdziesz. Po tym, co wczoraj odstawiłaś w szkole, wysłanie cię do psychologa jest najlogiczniejszym rozwiązaniem. [To w sumie fakt i aż się wierzyć nie chce, że w dawnych opkach Ramoninth postacie tak często używały mózgu.] ~*Fakt, jak na dawną mnie to wręcz NadCud.*~ No, ale teraz wstawaj. Za chwilę będzie śniadanie.

Po czym, Luna wyszła z pokoju swej córki. Alice zaś, niechętnie i nie w humorze, wstała z łóżka. Nie dość, że źle jej się spało i obecnie bolał ją brzuch, to musiała jeszcze jechać do jakiegoś psychologa. Mimo wszystko, ~No ależ oczywiście, bowiem cóżbyśmy zrobili bez naszego ukochanego, szybkiego przeskakiwania z tematu do tematu. Serio, powinno być tutaj więcej przemyśleń postaci oraz generalnie postacie powinny między sobą nawiązywać jakieś relacje. No ale nie, lepiej na pałę pędzić w kierunku zakończenia.~ ~*Generalnie też przez to rzadko kiedy mamy się gdzie dłużej rozpisać lub off-topować, przez co nabiera się wrażenia, że analizujemy na siłę, mimo iż tak nie jest. Nie mogę uwierzyć, że druga część tej trylogii jest gorsza od pierwszej, w końcu kontynuacja powinna naprawiać błędy pierwowzoru.*~ ~Ale niedojebanie...~ ~*A, no tak. ;===;*~ gdy się ubrała, kiedy chciała zasiąść do rysowania, usłyszała z kuchni głos swej matki, która wołała:

~– Ain't got what?~

- Alice! Ashley! Śniadanie!

|– Dunno. The label come off. I figured we'd open 'er up and find out. – odkrzyknęły obie naraz.|

- Już idę! – Odkrzyknęły obie naraz.

W tym momencie, dziewczyna zostawiła to, co zaczęła, |To nic, że nie zaczęła rysowania, tylko chciała się za to zabrać, ale Luna jej w tym przeszkodziła. Niespójności są tym, co kochamy.| po czym zeszła do kuchni. Będąc tam, nie zastała swojego ojca, tylko matkę oraz siostrę. Ujrzała też, że na śniadanie były gofry z polewą czekoladową, bitą śmietaną i truskawką oraz sok pomarańczowy. [Uwierz mi, narratorze, to absolutnie nikogo. Normalnie mamy tutaj powtórkę z rozrywki, czyli dowalanie nieistotnych szczegółów i kompletne pomijanie rozwoju postaci oraz świata przedstawionego.] ~*Na szczęście powoli zbliżamy się do momentu na kolejny urywek z 2k22. :DDD*~

[

]

]

~*No co, trzeba jakoś to NadGówno ubarwić. :D*~ [Ale we wszystkim należy zachować umiar, który tutaj już dawno został wykopany przez okno. XDDD] ~*Bywa :D*~

Widząc to, usiadła do stołu i spytała:

~*– I thought gastrointestinal stasis was the silent killer.*~

|Z tych emocji aż pytanie wywiało. xDDD|

~*Bywa i tak czasami. :D*~

- Gdzie jest tata?

~|Tak, wiemy co chcesz wstawić. A teraz zamknij mordę, debilu dekady. xDDD| ;"""DDD~

[– Man's got a point. – odpowiedziała matka.]

- Musiał dzisiaj wcześniej wyjść do pracy. Z tego, co mi mówił, serwer im się zepsuł i musi pomagać przy naprawie. – Odpowiedziała matka.

~Tak serio to poszedł zaruchać Andromedę.~

[GRZEGORZ, DEBILU! X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD]

~*Hmmm...Wiosna się przedwcześnie zaczyna, u kotek przedwcześnie zaczyna się ruja, przez co koty za kotkami latają. No a Grzegorz jest NadKociarzem...Wszystko jasne.*~

~Ta, super, też cię kocham. xDDD~

~*Mówię jak jest. :D*~

|Wy wszyscy jesteście pierdolnięci i to wina Grzegorza. xD|

~A TY TO CO. X"""DDD~

|Ups :D|

~No właśnie, ułomie napromieniowany. xDDD A tak w ogóle:

– I'm still eatin' it. – pomyślała Alice The Turbosprężarka.~

[Co to za zajebiste określenie? XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD]

~Ta parówa tylko na turbosprężarkę się nadaje. :D~

[Bez komentarza. xDDD]

~:DDD~

„W sumie dobrze, że już go nie ma. Nie zamierzałabym słuchać jego wywodów na temat wczorajszego dnia." – Pomyślała Alice.

|Mimo iż słusznie miałby do ciebie ból dupy. Jasne, nikt nie byłby szczęśliwy z obrażenia idola danej osoby, jednak tylko kompletny pojeb by potraktował danego obrażacza idoli tak, jak Alice potraktowała Kate.|

[No i też ogólnie akurat Alice by się przydał psychiatra, bowiem oni mogą wystawiać recepty. No a tej parówie ewidentnie przydałyby się jakieś leki na hamowanie nadmiernej agresji. No ale to by wymagało użycia mózgu ze strony pani pedagog oraz Luny, a to we łbie dawnej Ramoninth się nie mieściło.]

|Tak w ogóle, kompletnie nie na temat: To teraz, Ramoninth, do phonku wróciliśmy? xDDD|

~*O ile muzyka w Virtual Cottage jest spoko, to jednak jest tam tylko dwadzieścia siedem utworów, które potem się zapętlają. A z lofi mam tak, że nawet jak mnie się jakiś kawałek spodoba, to nie mogłabym go danego dnia wiecznie na loopie słuchać. Także no, Virtual Cottage nadal działa w tle, bowiem ten program ma też minutnik oraz dźwięki kominka, deszczu, śniegu i wiatru oraz fajny design, ale muzykę zmieniłam na phonk ze Spotify.*~

|A, to spoko wiedzieć. Tak w ogóle, wczoraj Virtual Cottage pobrałaś, a dzisiaj już masz zdobytych pięć na osiem achievementów. xDDD|

~*Bowiem to jest łatwe, gdyż je się dostaje za czas „gry", ale tak całościowo, a nie danego dnia. No, a jako iż pomaga mnie się skupić, to mam ją długo włączoną i achievementy same się nabijają po upływie odpowiedniego czasu.*~

|W sumie fakt i też fajnie, że ten program jest za darmo, a jak chcesz twórców wesprzeć to możesz ścieżkę dźwiękową kupić.|

~*Fakt, to jest super. Nigdy za wiele fajnych i darmowych aplikacji pomagających w produktywności.*~

|Powiedziała Ramoninth używając jej do tworzenia kompilacji memów i analizy debilnego one-shota. xDDD|

~*Ryj, ten program może być używany do wszystkiego. xD*~

[Bowiem nie ma to jak off-topy. XDDD]

~*|:DDD|*~

~*Anyway, przerwa dziesięć minut, właśnie mi Virtual Cottage pika.*~

~|Ryło tam z tyłu. xDDD| ;"""DDD~

Chwilę potem, jej matka także zasiadła do stołu i we trójkę zaczęły ~~*Nie masz prawa głosu, dopóki mózgu nie odnajdziesz. xDDD*~ ;"""DDD~ jeść. W czasie jedzenia, Ashley spytała:

[– Suit yourself. More for me.]

~*Czekaj, może jak wezmę spektrofotometr to na podstawie załamania światła okolicy uda nam się znaleźć pytanie. xDDD*~

[Hehe :DDD]

- W ogóle, to co tak luksusowo dzisiaj? Gofry i sok pomarańczowy na śniadanie? To się praktycznie u nas nie zdarza.

|Poznaj łaskę pani, smukła dziewico.|

~*Nie no, wyśmienicie, teraz ten Włatców Móch po nocach oglądał. xDDD*~

|No co, przynajmniej ubarwiam analizę tych nudów. :DDD|

~*Ale może w jakiś NORMALNY sposób? xDDD*~

|Eee, po chuj. :D A tak w ogóle:

– Shit! Vienna sausages! I can't eat these! – odpowiedziała Luna.|

[Może gdyby miały parówki na śniadanie to by pasowało, ale tak... xDDD]

|:D|

- Jakoś tak nie miałam lepszego pomysłu na śniadanie, a nie chciałam ciągle robić kanapek. – Odpowiedziała Luna.

~To było zrobić kanapki.~

[Tłuku, Luna powiedziała, że nie chciała ciągle robić kanapek.]

~Zawsze mogła w takim wypadku zrobić kanapki.~

[Gdzie ty zgubiłeś mózg? XD]

~Tam gdzie Czarek, nadal szukamy.~

[Fak.]

~:DDD~

~*– Well, fellas. Dinged, swole up, which is it? – spytała Ashley.*~

- Tak w ogóle, to wiecie, że zajęłam pierwsze miejsce w konkursie z geografii?

~*Lepiej się pochwal skąd ściągi skołowałaś, bowiem to niemożliwe z czystym sumieniem wygrać konkurs geograficzny. A tak poza tym, wypadałoby dopisać, że powiedziała to Ashley. W końcu ona jeszcze się nie odzywała w tym miejscu.*~

~Wiesz, są pasjonaci geografii, mogła mieć farta i akurat nauczyła się tego, o co na tym konkursie pytali, mogła mieć farta i tak dalej. XD~

~*Zawrzyj ryj.*~

~;"""DDD A w ogóle:

– Yeah, but that ain't exactly silent.~

- To gratuluję. Miło wiedzieć, że chociaż jedna moja córka wygrywa konkursy.

Po tych słowach matki, Alice chciała się rzucić na swoją siostrę, ale wiedziała, że to byłoby bezcelowe. |No i na chuj, ty kartoflu napromieniowany. Było się uczyć oraz brać udziały w konkursach to nawet jeżeli nie zajmowałabyś pierwszych miejsc to twoja matka na stówę by to zauważyła. To mogłoby zadziałać jedynie gdyby Alice również osiągała sukcesy naukowe, ale Luna zwracała uwagę jedynie na osiągnięcia Ashley. Obecnie to zdanie po prostu nie działa i jedyne co robi to dolewa więcej cringe.| ~*Ogólnie na początku powinnam sensownie zaplanować sobie tego one-shota. Jasne, plany zawsze się rozjeżdżają, na przykład w Retconning 0,25 Andromeda miała 2.0-update 1 stać się w dziesiątym rozdziale, a stanie się to koniec końców trzy rozdziały wcześniej. No ale przynajmniej dzięki planom jest po prostu łatwiej pisać. No ale najwidoczniej moje NadNiedojebanie nie pozwoliło mi na ogarnięcie tego.*~ |I teraz my musimy się z tym cholerstwem męczyć. Nie martwcie się, czytelnicy, wy macie to szczęście, że możecie ten one-shot czytać od razu z naszymi komentarzami i bekowymi wstawkami. My niestety pierwotnie musieliśmy ten one-shot przeczytać bez tego.| ~*Reklama analizatorni w analizatorni. Incepcja jak stąd na Antarktydę w dwie strony. xDDD*~ |8)| Ogólnie Ashley była lepsza w nauce od Alice i dlatego matka najczęściej ją chwaliła. Kiedy zaś Alice coś się udało, nie była już tak chwalona. [Noice, szkoda że, z tego co wiem, nigdy nie zostanie to przedstawione. Zasada show don't tell się kłania, kurde.] ~*Fakt, aby to zadziałało musiałoby to zostać przedstawione, jak w sumie wszystko zresztą. Jednak jak widać zamiast tego wolałam pędzić na łeb na szyję w kierunku zakończenia i mamy tego efekty.*~ [Właśnie widać. Plus przez brak pokazywania tego typu rzeczy historia z każdym akapitem staje się coraz bardziej nudna. Normalnie dałoby się ją zanalizować w jeden, maksymalnie dwa dni, ale ze względu na jej nudność trzeba to rozkładać w czasie, aby pierdolca nie dostać.] ~*Dobrze, że dzisiaj już tak nie robię.*~ [Ty weź nawet tak nie strasz, bo nie będę mogła spać po nocach. .___.] ~*Fakt, zbyt drastyczna wizja. .___.*~ Denerwowało ją to, dlatego nienawidziła swojej siostry i chciała się jej za wszelką cenę pozbyć. Postanowiła spełnić swoje marzenie, gdy zostałaby już zabójczynią. ~No i dziękujemy, kolejny spoiler, tym razem tego, co stanie się z Ashley. Plus czy serio nie mogłaby przeżyć? Szczególnie, że płatni mordercy zabijają dla hajsu, a nie ot tak o, z tego co wiem przynajmniej. Może gdyby Alice miała jakieś sensowne i przedstawione powody, aby zabić Ashley to by przeszło, jednak tak to po prostu cringe wjeżdża na wyższy poziom.~ [Znaczy mogłoby przejść stworzenie takiej edgy i wkurzającej postaci, jednak tylko jeżeli byłoby to zamierzone, a w tym wypadku z tego co wiem to nie zostało oraz jakby otoczenie było ciekawie stworzone, a jak widać tak nie jest. Dlatego no, obecnie Alice w takiej formie po prostu nie działa.] ~*A ci w środku opka analizę końcową zaczynają, super. xDDD*~ ~[Hihi ;"""DDD]~ Mimo wszystko, kiedy skończyły jeść, Luna zabrała się za mycie naczyń, Ashley wyszła do szkoły, a Alice wróciła do swego pokoju. |Wyśmienicie, jednak przez brak rozwoju postaci oraz większej ilości opisów po prostu nie chce się tego dalej czytać. Serio, ta historia jest nudniejsza niż ją zapamiętaliśmy, co nie pomaga.| Będąc tam, aż do wyjścia, kontynuowała szkicowanie. |Czy ona serio nie miała innych hobby poza rysowaniem i komputerem? Z tego co wiemy z analizy Katalogu OC to miała więcej hobby, więc powinno się je pokazywać. Obecnie jeszcze bardziej widać, jak bardzo na odpierdol ta historia została napisana, a to nie pomaga w przebrnięciu przez nią.|

Kiedy zaś chciała zacząć kolorować, ~Fajnie by było, jakby Luna lub Michael przyłapali ją na rysowaniu, w czasie kiedy, jak zapewne pamiętacie, miała na to szlaban na miesiąc. Coś ciekawego mogłoby z tego wyniknąć, no ale jak wszyscy wiemy to wymagałoby czasu i pomysłów, a dawnej Ramoninth o to nie chodziła.~ usłyszała z dołu głos swej matki, która wołała:

[– I don't remember. Let's have a look at that can. Well, shit. This can's all swole up and dinged in.]

- Alice! Chodź! Idziemy do psychologa!

|– Wait a minute, wait a minute with that thing. How do you know it's fit to eat? How do you know it ain't got botulism? – odkrzyknęła dziewczyna, po czym schowała swój rysunek do plecaka, wzięła owy i zeszła na dół.|

~Bowiem nie ma to jak odpowiedź zgodnie z tematem. xDDD~

|Co nie? :D|

- Już idę! – Odkrzyknęła dziewczyna, po czym schowała swój rysunek do plecaka, wzięła owy i zeszła na dół.

Będąc tam, założyła swoje buty i wraz z matką wyszły z domu, a następnie wsiadły do samochodu i ruszyły w drogę.

Do poradni dojechały po około pół godzinie. ~*Noice, jednak w czasie tej drogi powinny chociażby krótko ze sobą pogadać, powinny pojawić się jakieś przemyślenia Alice, może opis tego, co działo się za oknami samochodu. Można by w sumie też przeskoczyć do Ashley i zobaczyć co tam u niej w szkole po poprzedniej akcji. No ale nie, bowiem to by wymagało postarania się, a jak wszyscy wiedzą z jakiegoś powodu pisałam opka na szybko, aby były.*~ Po zaparkowaniu, weszły do środka, po czym Alice usiadła w poczekalni, a jej matka poszła do recepcji. Wróciła po paru minutach. |A przemyśleń Alice jak nie było, tak nie ma. Serio, jak mamy, nawet w narracji trzecioosobowej ją polubić, skoro nie dość, że nieintencjonalnie edgy i wkurwiająca, to jeszcze żadnych przemyśleń nie ma?| ~*Ogólnie, czego idzie się przekonać z każdą analizą, moje dawne opka jebały prawa obu typów narracji. Dobrze, że nie napisałam żadnego w narracji drugoosobowej, bowiem wolę sobie nie wyobrażać, jak chujowo by mi wyszła.*~ |Napisz jakiś Retconning w narracji drugoosobowej.| ~*K*~ |TO NIE BYŁO INTENCJONALNIE! X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*;"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Sama dziewczyna chciała rysować, ale wiedziała, że miała szlaban, więc przy matce wolała nie wyciągać rysunków. [Miło, że miała instynkt samozachowawczy. Szczególnie w opkach dawnej Ramoninth to się chwali.] Jednak, po paru minutach nudzenia się i czytania plakatów i informacji na tablicy naprzeciwko, ~*Zawsze mogła korzystać z telefonu, w końcu na niego szlabanu nie miała. Mogłaby też pogadać z matką, bowiem jak na razie jej matka jest chyba tylko po to, aby nie było, że skoro raz się pojawiła to lepiej, aby była niż nie była. Mogłaby się w sumie też przejść po korytarzu i popatrzeć co jest dalej. Opcji jest kilka, jednak to by wymagało czasu i pomysłów a dawnej, niedojebanej mnie ewidentnie nie o to chodziło.*~ ujrzały jakąś kobietę.

Była ona wzrostu Ashley oraz szczupła. [W sumie mogłaby mieć jakąś inną budowę ciała. Byłoby po prostu ciekawiej, a ta konkretna babka jedynie dwa razy się pojawi, więc też nie trzeba byłoby jej jakoś specjalnie rozbudowywać.] ~*B.R.A.K. O.R.Y.G.I.N.A.L.N.O.Ś.C.I – Bardzo Rozpierdalająca Ambitnych Kulturalnych Osobistości RygorYstyczna Gadanina Innych Niedojebów Analizujących Lekturę Następnych Opek Ścianą Cichych Imadeł.*~ [Wyśmienite rozwinięcie „skrótu", kontynuuj. xDDD] ~*Hehe ;"""DDD*~ Miała krótkie włosy w kolorze ciemny blond i jasnobrązowe oczy. Na sobie miała bluzkę z rysunkiem kota ~Miło wiedzieć, że jakaś postać z tła ma mózg i go używa.~ ~*Wyjdź. xDDD*~ ~Ale koty to sens życia!~ ~*Wiem, ale ty to wyższy przypadek spierdolenia umysłowego. xDDD*~ ~:D~ ~*Nie ma się czym chwalić, autysto w pięciu smakach. XD*~ ~Hehe ;"""DDD~ oraz czarne spodnie. Widać też było, że przyjaźnie uśmiechała się w kierunku dziewczyny. |Nie dziwne, skoro to psycholożka.|

[A tak poza tym, miło, że dostaliśmy opis. Niby opisy postaci już się pojawiały w tym opku, ale dawna Ramoninth mogła uznać, że jebać to i dać albo jedno zdanie, albo chujowy rysunek tejże pani psycholog. Jedyne co to wypadałoby dodać temu opisowi dynamiki przez zmniejszenie ilości odmiany słowa „być".]

~*Na szczęście kiedyś zawsze pisałam opisy i nigdy nie dawałam zdjęć lub rysunków danych postaci, miejsc czy przedmiotów.*~

[Dobre i tyle.]

Chwilę potem, powiedziała:

~*– High blood pressure? No one dies from that anymore.*~

- Zapraszam, Alice.

Po tych słowach, dziewczyna wstała i podeszła do pani psycholog, [Bowiem za badzo wyboru to nie miała.] a matka nastolatki została w poczekalni. Parę chwil potem, kobieta zaprowadziła swoją pacjentkę do jednego z pomieszczeń.

Było ono niewielkie. Było ono w kolorze ciemnożółtym oraz samo w sobie nie było duże, a raczej średnie. ~*Wiemy, panie narratorze, pierwsze zdanie nam o tym powiedziało.*~ |Licznik słów...| ~*A, no tak. ;===;*~ Obok drzwi, po lewej stronie, stała wysoka i szeroka szafa z różnymi przedmiotami, a po prawej kosz na śmieci. ~O, dom Alice.~ ~*[|GRZEGORZ! X"""DDD|]*~ ~No co? Nie lubię idiotki. XD~ [My też nie, ale to nie powód do bycia NadNiedojebanym. xDDD] ~Hehe ;"""DDD~ Pośrodku pokoju znajdowało się brązowe biurko z jednym krzesłem po stronie drzwi i z drugim, czarnym, wysokim i obrotowym przed oknem, które było na ścianie naprzeciwko.

~*[A było tak spokojnie. xDDD] Hehe :DDD Anyway:

Parę chwil potem, gdy obie usiadły na lewitujących krzesłach, rzeczywistość kurna, co ty odpierdalasz, kobieta rzekła:

– No siema, karakanie. – mówiła, gdy rzeczywistość puściła dla klimatu w tle nutę „Berliner Disco" – Nazywam się Elizabeth Bennett i jestem twoim zjebsonem upośledzonym. – rzekła, kiedy rzeczywistość włączyła kulę dyskotekową, no zajebiście w chuj xDDD – Czy możesz mi powiedzieć, dlaczego jesteś niedojebana? – spytała NadKulturalnie, kiedy za oknem przeleciał, lenny face, międzygalaktyczny śmietnik na bioodpady.

– Ale ja nie mam żadnego problemu. – odparła Alice, kiedy za oknem przeszedł Slenderman, który szedł na piwo do Krakowa razem z Benem, tak TYM, Benem – To rodzice i pani pedagog ubzdurali sobie, że moi idole są mym problemem. – wyjaśniła, kiedy ulicą przejechał pociąg.

– A kim są twoi idole, że taka jest reakcja twojego otoczenia? – spytała, kiedy biurko zaczęło falować, ale że to normalne w Opkolandii, to nikt nie zwrócił na to uwagi.

– Anatolij Diatłow 2.0-update 1 – zaczęła i czemu ona kurna taki wielki nacisk nałożyła na te pierwsze litery w jego imieniu i nazwisku, większy niż powinno się nałożyć – i Andromeda Nowak – A na pierwsze litery w jej imieniu i nazwisku to nie wiem czemu nałożyła jakikolwiek nacisk – oczywiście! Najchętniej zamknęłabym ich w piwnicy, aby mi nie uciekli! – zawołała wymachując ręcami jak postacie w anime, gdy są szczęśliwe i przy okazji powodując, że rzeczywistość popękała ze strachu.

– ;________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________________; – odpowiedziała z NadZszokowaniem i NadPrzerażeniem Elizabeth, udowadniając, że umiała mówić emotikonkami.

– Moja wina, że Anatolij – Kurna, ciołko, przestań aż taki nacisk na pierwszą literę nakładać, Anatolij to nie Nadbóg – jest NadSeksi – kontynuowała, kiedy połowa rzeczywistości odpadła z NadRozpaczy i NadStrachu, roztrzaskując się na milion drobnych kawałków – a Andromeda – Nie no, ta Alice zaczyna mnie wkurwiać, na pierwsze litery w imieniu i nazwisku Andzi Gandzi nie powinno się nakładać takiego nacisku – jest NadZajebista? – spytała, powodując że podrzeczywistość oraz przetrwała połowa rzeczywistości popękała z NadRozpaczy – To oni powinni być Nadbogami! – zawołała, gdy cała rzeczywistość i podrzeczywistość rozpadły się na miliardy drobnych kawałków, zostawiając jedynie czarno-fioletową teksturę, czyli podpodrzeczywistość.

– No i brawo, kurwo – zaczęła wkurwiona Elizabeth, wskazując na czarno-fioletową teksturę – rozjebałaś rzeczywistość, dumnaś? – spytała, kiedy podpodrzeczywistość stała się podejrzanie NadSeksownie czarna, co oznaczało, że Zardonic interweniował – Jak można wielbić tych dwóch popierdolców? – spytała, kiedy rzeczywistość zaczęła się odbudowywać.

– Kocham ich, chciałabym aby Anatolij – No nie mam siły do tej kurwicy, znowu? ;=; – się ze mną ożenił. – odparła i gdyby nie fakt, że Zardonic(uś) trzymał rzeczywistość inokinezą, to pewnie by się rozpadła do podpodpodrzeczywistości.

– Ja pierdolę, co z ciebie za pokurw... – zaczęła Elizabeth, zasłaniając twarz dłońmi i podpierając się rencami, gdy rzeczywistość została w połowie odbudowana.

– A Anatolij – No do chuja, niech jej ktoś w ryj zajebie ;[=]; – jest tak seksi, że narysowałam miliard FanArtów, do których codziennie się modlę! – zawołała przeszczęśliwa, gdy zjebson upośledzony wstała.

– Ja wychodzę, kurwa. ;=; – rzekła, po czym włączyła emiter neurotoksyny i wyszła ścianą.

Ale super, Alice zdechnie. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Gdzie mój popcorn?!*~

|Ta końcówka. 👌|

~*Wiem, ona jest najlepsza. 8)*~

[W ogóle cudowna historia, a na stówę lepsza od właściwego opka. XDDD]

~*Wiem, wszystko jest ciekawsze od tego turbo opka. xD*~

Parę chwil potem, gdy obie usiadły na odpowiednich miejscach, kobieta rzekła:

~– Taking your life in your hands, Regis. Botulism is the silent killer.~

[No tematycznie w chuj. xDDD]

~Co nie? :D

- Witaj. Nazywam się Elizabeth Bennet[t] i jestem twoim ~*zjebsonem upośledzonym.*~ psychologiem. |A ta się uzależniła od własnego urywka. Jak żyć, jak żyć ja się pytam. XDDD| ~*No co, wszystko jest ciekawsze od tego opka do nie wiadomo której potęgi.*~ |Ale normalności nigdy zbyt wiele. xDDD| ~*Powiedział xD*~ |Cicho tam, psujesz mój wizerunek. -___-| ~*Hihi :DDD*~ Czy możesz mi powiedzieć, w czym tkwi twój problem?

[– Nope. It's botulism. – odpowiedziała Alice.]

~*Bowiem nie ma to jak odpowiedź baaardzo na temat. xDDD*~

[Co nie? :D]

- Ale ja nie mam żadnego problemu. To rodzice i pani pedagog ubzdurali sobie, że moi idole są mym problemem. – Odpowiedziała Alice.

|No ty akurat swoim zachowaniem oraz faktem, że fangirlujesz dwóch istniejących i to jeszcze nadal żyjących w świecie historii zabójców pokazujesz, że to jest twój problem. A w ogóle:

– What?|

~*Przynajmniej tu jest pytanie. xDDD*~

|Ha! :DDD|

- A kim są twoi idole, że taka jest reakcja twojego otoczenia?

~*– You know. If your can's all dinged in, it might have botulism.*~

- Slade Wilson i Emily Turner, oczywiście. ~To nie jest takie oczywiste, ułomie. Jestem przekonany, że w świecie tej historii jest znacznie więcej płatnych morderców niż tylko ten duet. Plus wątpię, aby dla Elizabeth było oczywistym to, że idolami Alice są dwaj istniejący w świecie historii płatni mordulce.~ Najchętniej zamknęłabym ich w piwnicy, aby mi nie uciekli.

Po czym pokazała rysunek, na którym była Alice oraz Emily. Widząc to, Elizabeth rzekła:

~– Who the hell are you?~

[Nie no, zajebiste pytanie, jakie mógłby zadać psycholog pacjentowi, którego imię i nazwisko zna oraz z którym już chwilę gada. xDDD]

~Ja bym dla beki o to zapytał. :D~

[Pomińmy fakt, że ty byłbyś, nawet jak na Opkolandię, ZBYT chujowym psychologiem. XD]

~8)~

[TO NIE JEST POWÓD DO DUMY, TŁUKU! X"""DDD]

~Hehe ;"""DDD~

- Wiesz, nie chcę cię martwić Alice, ale to naprawdę jest dziwne. Ja bym jeszcze zrozumiała, gdyby oni byli postaciami fikcyjnymi, ale to są prawdziwi, płatni zabójcy. Ta fascynacja może się dla ciebie źle skończyć. |Gdyby im się nie narzucała to może i by się źle nie skończyła, jedynie nadal byłaby słusznie przez otoczenie uznawana za niedojebaną umysłowo. No ale jako iż wiemy, że w jakimś stopniu ich prześladuje plus początek opka zaspoilerował nam losy Alice to wiadomo, że Elizabeth ma rację.| A poza tym, jeżeli jakimś cudem udałoby ci się porwać Slade'a, |Mówię, jestem zbyt zajebisty, aby jakiś przychlast mnie porwał.| ~*Skromność to twoje drugie imię, Slade. xDDD*~ |Wieeem 8)| to Emily by ciebie zabiła i na odwrót. ~;"""DDD~ ~*Mam cię dość, cwelu. Ogarnij się, twój wiek to czterocyfrowa liczba. XD*~ ~Bywa :D~ ~*Ewidentnie chcesz dzisiaj się wykąpać w kwasie.*~ ~Pomocyyy ;"""-(((~ [Ah, jak oni się kochają. xDDD] ~*~Hehe :DDD~*~

[– Hey, new guy, we don't want any trouble down here. – odparła Alice.]

- Ale i tak warto by było. ~*Ciekawe czy to samo powiesz przed Zarządem po zakończeniu historii.*~ ~Nie zdąży nawet mrugnąć, bowiem od razu skończy w wielkim śmietniku.~ ~*A, fakt.*~ Poza tym, w przyszłości chciałabym się zajmować tym, czym oni. – Odparła Alice.

[Ja na jej miejscu nie przyznawałabym się przed panią psycholog do chęci pracowania jako mordulec. Psychologowi wiele można powiedzieć, jednak jeżeli nie chcesz skończyć w białym pomieszczeniu bez klamek i okien to pewnych rzeczy lepiej nie mówić. Chociaż w sumie fakt, Alice nie ma mózgu, więc czego ja oczekuję.]

|– You must be new down here.|

- Chciałabyś być mordercą?

~*To chyba powinno być logiczne, skoro Alice chciała się zajmować tym, czym dwaj popularni mordercy. No ale w sumie fakt, bez tego pytania licznik słów byłby głodny, a dawna, niedojebana ja nie mogła na to pozwolić. A tak w ogóle, to koniec analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy już cztery kolejne strony. Wrócimy do tego jak nam się zachce, nie ma sensu zmuszać się do analizowania.*~

~|Zawrzyj mordę, tępaku napromieniowany. xDDD| ;"""DDD~

~*– What are you doing down here?*~~

- Tak!

[Super, jednak nie zdziw się, jeżeli skończysz w białym pomieszczeniu bez klamek i okien.]

~*To Opkolandia, tutaj psychologowie i psychiatrzy nie wykonują swojej roli jak należy.*~

[A, no tak. >.< A w ogóle:

– Who's that?]

~*Zajebiste pytanie, jakie psycholog mógłby zadać pacjentowi, którego imię zna i z którym gada już jakiś czas, powinszować. xDDD*~

[Co nie? :D]

- Em...Wiesz, że to nie jest normalne marzenie? ~Takim osobom jak Alice tego nie przetłumaczysz.~ ~*Niestety to też ma odzwierciedlenie w naszym świecie.*~ ~Wiem i nie jestem z tego powodu zadowolony. >.<~ Poza tym, skończyłabyś w więzieniu.

~– Watch out for Antlions.~

- Slade i Emily jakoś jeszcze nie trafili do więzienia, więc się da.

|Niby taka moja psychofanka, a nie wie, że przynajmniej raz w miesiącu kończę w pierdlu, tylko po tygodniu się z niego zawijam, bowiem mam ciekawsze rzeczy do roboty. Bardzo gratuluję.|

~*Ale wczoraj to żeś przegiął. Nie mogłeś z więzienia normalnie wrócić, tylko się wpierdolić do bazy PRZEZ DACH i to jeszcze NA MOJE KURWA BIURKO? XDDD*~

|No co, chciałem, aby oryginalnie było, a skąd miałem wiedzieć, że akurat niżej jest twój pokój. 8)|

~A ja tam sobie z boku ryłem. xDDD~

~*Ciężko zapomnieć, debilu numer dwa. Z kim ja się zadaję. xDDD*~

~|:D|~

~*To nie jest powód do dumy, dekle. xDDD*~

|Jest|

~*Nie jest.*~

|Jest|

~*Nie jest.*~

|Jest|

~*Nie jest.*~

|Jest|

~*Nie jest.*~

|Jest|

~*Nie jest.*~

|Jest|

~*Nie jest.*~

|Jest|

~CIVIL WAR!!!~

~*|GRZEGORZ! X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|*~

~;"""DDD~

[Fajny off-top. Już na początek analizy na dziś. xDDD]

~*~|Hehe ;"""DDD|~*~

|– Now, those big barriers...I need a blast from your Tau Cannon. Sure to charge it up real good before you fire.|

- Nie chcę cię martwić, ale Slade, od czasu, od kiedy morduje, już nie raz był w więzieniu, ale z niego uciekał. |Przynajmniej jedna mnie aż tak nie idealizuje, któraś musiała być i padło na nią.| ~*Nie wiem tylko czy ona ginie na końcu. Wiem, że szkolna pedagog chyba tak, ale właśnie nie jestem pewna czy pedagog, czy psycholog, czy obie. Zobaczymy pod koniec tej opowiastki dla sześcianów umysłowych.*~ |Jakby kuźwa nie mogła żadna z nich zginąć, przecież one nie zrobiły nic złego, no. Też nie zrobiły nic złego Alice, jedynie z nią gadały, bowiem to ich robota. Tyle, to po prostu nie ma sensu aby ginęły.| ~*No ale Alice jest niedojebaną debilką, czego ty od niej oczekujesz.*~ |A, no tak. ;===;| Emily faktycznie, jeszcze tam nie trafiła, ale to dlatego, że wspólnie ze Sladem [Bowiem nie ma to jak zła odmiana imienia postaci, o której chce się pisać. To baaardzo zachęca do dalszego czytania, normalnie nie ma chuja we wsi.] zabija i ten pomaga jej się ukrywać. ~W, zapewne, jebitnie wielkiej rezydencji, która jako jedyna w Niemczech ma barierę z laserów. Niby najciemniej pod latarnią, jednak we wszystkim są jakieś granice. Jasne, jako mordercy powinni się ukrywać, jednak ci ewidentnie tego nie robią, siedząc kurwa w jednym miejscu Niemiec pewnie całą wieczność. Także ewidentnie widać, że jedyne co im pomaga to imperatyw narracyjny, bowiem dawnej Ramoninth nie chciało się poświęcić nad tym one-shotem więcej czasu niż jeden jebany dzień.~ ~*Super, a ten chyba gdzieś w połowie turbo opka analizę końcową zaczyna. Jak żyć, jak żyć ja się pytam. xD*~ ~Ups :D~ A poza tym, samo bycie zabójcą jest niebezpieczne. Zawsze może trafić się ktoś lepszy od ciebie, kto akurat dostał zlecenie zabicia właśnie ciebie. [Miło widzieć, że w tamtym okresie Ramoninth pozwalała jakimś postaciom użyć mózgu. To ewidentnie idzie na plus, a że ta historia jest taką, w której należy szukać plusów to dobrze.] ~*Jeżeli dobrze pamiętam to ten FanFiction pisałam w tym samym czasie, w którym pisałam mój gówniany poradnik pisarski. Także no, stąd chociażby rude włosy u Luny czy brak ślepego popierania tego, co główna bohaterka odjaniepawlała. Bowiem pisałam w poradniku, że tak się nie powinno robić, więc nie chciałam wyjść na hipokrytkę oraz chciałam pokazać, że umiem zajebiście pisać. To drugie, jak się przekonujemy po tej historii, za chuja mi nie wyszło.*~ [Najważniejsze, że dzięki temu ta opowiastka ma jakiekolwiek plusy poza faktem, że jakby pomysł sensownie przetworzyć to mogłoby z tego coś serio spoko wyjść.] ~*Wiem, jednak i tak biorąc jedyny powód tego to i tak, i siak jest to trochę cringe.*~ [Niby ta, ale zawsze dobre i tyle.]

~*– Why don't you take a spin around the beach until you got a feel for the car? When you're done, head for the slope, down by the water.*~

- I tak ich lubię. Są tacy fajni |jak gówno w przeręblu|, a najlepsza jest historia Emily.

~*Slade taki miły. xDDD*~

|Po prostu nie lubię mego opkowego klona i Emily The Zjeb. :D A poza tym, no nie ma co, historia Emily, z tego co się przekonaliśmy po pierwszej części tej upośledzonej umysłowo trylogii, jest zajebista w trzy dupy, normalnie sam bym chciał taką mieć. xD|

~*Niby Alice niżej sprecyzuje, o co jej chodziło dokładniej, jednak fakt, obecnie jej wypowiedź, zważywszy na historię Emily, jest bekowa. XD A poza tym nie dziwne, nikt ich nie lubi.*~

|Jedynie Alice ich lubi, ale w sumie sama jest niedojebana do sześciennego sześcianu, więc czego się spodziewać.|

~*Jesteś dzisiaj taki dobry. xDDD*~

|Wieeem :DDD|

~– Excellent.~

[Zajebista odpowiedź na wypowiedź naszej głównej parówy, normalnie nie ma co. xDDD]

~Wiem, w idealnym momencie ta kwestia się trafiła. xDDD~

- Uważasz, że taka przeszłość, przez jaką ona przeszła, zanim została zabójczynią i |służącą| ukochaną Slade'a, [TAAAKI DOOOBRY. X"""DDD] |No co? Emily The Opko tylko na to się nadaje, nie chciałbym mieć takiego farfocla jako ukochaną. :D| [Wiem, ALE I TAK. X"""DDD] |:D| jest fajna? ~tak xddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddd~ ~*Mam ciebie dosyć, debilu. Znowu ten indeks dolny? XDDD*~ ~No co? Pokazuję zjebanie tego opka. 8)~ ~*Ale może w jakiś NORMALNY sposób? XD*~ ~Eee, po chuj. :D~ ~*Może podczas przerwy ogarniesz pierdolca. xDDD Anyway, przerwa, bowiem apka Pomodoro tak zarządziła.*~ ~[Nie masz prawa, kartoflu. xDDD] ;"""DDD~

[– Use your Gravity Gun and flip that jeep over again.]

- Źle się wyraziłam. Nie tyle fajna, co interesująca. ~*To było to powiedzieć od razu farfoclu, bowiem podejrzewam, że po swojej poprzedniej wypowiedzi w oczach pani psycholog stałaś się słusznie jeszcze bardziej upośledzona niż według niej byłaś.*~ ~Licznik słów...~ ~*;===;*~ ~Wiem ;===;~ No po prostu ciekawi mnie ktoś, kto miał taką przeszłość jak ona. |Mimo iż w rzeczywistości przeszłość Emily była nudna i przeruchana jak but. Jasne, z taką historią jaką ona miała można by coś ciekawego zrobić, jednak w pierwszej części tej trylogii, jak zwykle, nie zrobiono tego.| A poza tym, wiele razy widziałam ich w rzeczywistości. ~*Sądzę, że nie ty jedna, bowiem za dnia to są zwykli ludzie, więc często wychodzą na ulicę chociażby do sklepu. Także się już tak nie fleksuj, bowiem to nie jest żadne osiągnięcie.*~ [Niestety Alice to niedojebana fangirl, a takiej w wypadku opek i to jeszcze w wypadku fangirlowania dwóch realnie istniejących morderców tego nie przetłumaczysz.] ~*Dobrze, że ten one-shot nie jest taki długi jak pierwsza część.*~ [Weź nawet tak nie strasz, to masakra by była.] ~*Fakt, drastyczna wizja. .___.*~

|– Damn. Magnet's failling. Hold on.|

- Tjaaa...Dobrze, że nie spotkałaś się z nimi w nocy, bo wtedy byłoby gorzej. ~Nadal sądzę, że tylko jeżeli ktoś by Slade'owi i Emily zapłacił za zabicie jej lub gdyby w jakiś sposób im na przykład przeszkodziła w robocie. W końcu płatni mordercy raczej nie zabijają ot tak o, dla funu, ale dla hajsu.~ ~*Opkolandia to magiczna kraina, w której stanie się to, co zarządzi imperatyw narracyjny.*~ ~I przez to praktycznie nie mamy się co rozpisywać podczas analizy tego tałatajstwa.~ ~*Wiem, też nie cieszę się z tego powodu.*~ W ogóle, sądzę że naczytałaś się za dużo FanFiction z Jeffem The Killerem w roli głównej. |W sumie w wypadku Alice by mnie to na dobrą sprawę nie zdziwiło.| W rzeczywistości, gdybyś ty spotkała się ze swoimi idolami, którymi są Slade i Emily, [Bowiem licznik słów ponad wszystko. Doskonale wiemy, jakich idoli ma Alice, nie trzeba tego dodatkowo powtarzać.] nie byłoby tak słodko i zginęłabyś. Oni są psychopatami |No raczej chyba kurwa nie za bardzo, bowiem psychopata nie mógłby kogoś pokochać. Także morda tam w tle i nie wypowiadaj się droga pani psycholog na tematy, o których gówno wiesz.| i raczej mieliby, za przeproszeniem, w dupie jakąś tam psychofankę. [A to akurat fakt.]

~*– Gordon, come back up! Car's on the pier!*~

- Niech pani nie psuje.

~– I said get back up on the pier!~

- Nie psuję, tylko mówię, jak wygląda rzeczywistość. W sumie, jakbyś spotkała się z Jeffem The Killerem, chociaż ten akurat nie istnieje, ~I bardzo dobrze, bowiem dodawanie tutaj i tego popierdolca byłoby już wyższą formą niedojebania.~ to też byś zginęła. |A w jego wypadku to już na stówę, bowiem Jeff to edgy nastolatek ze złamaną z byle gówna psychiką zabijający bo tak, a nie płatny morderca.|

Porozmawiały na ten temat jeszcze godzinę. Po tym czasie, pożegnały się, a następnie Elizabeth sprowadziła Alice do p~*iekła*~oczekalni i poprosiła jej mamę. [W piekle takiego niedojeba na stówę też by nie chcieli. Na Alice to jedynie Ostateczne Rozwiązanie ~kwestii żydowskiej~, a nie piekło...Chwila...GRZEGORZ, ty niedojebie umysłowy! X"""DDD ~;"""DDD~~*Z kim ja muszę mieszkać pod jednym dachem. XDDD*~ ~Dzień dobry! ;"""DDD~ Dziewczyna zaś, gdy została sama, potajemnie wyjęła swój rysunek i ołówek, a następnie zaczęła szkicować. ~Kurwa ja pierdolę, przecież według katalogu OC ta parówa ma jeszcze inne hobby, a nie jedynie słuchanie muzyki, rysowanie i korzystanie z komputera. Powinno się też i je ujawniać, aby czytelnik, który przy okazji zna katalog OC, nie miał wrażenia, że ta karakanka ma jedynie te trzy hobby. Plus nawet jakby to przez to jest nudna, bowiem jedyne co robi to rysuje, słucha muzyki, fangirluje dwóch istniejących w świecie historii morderców i raz na jakiś czas korzysta z komputera. No a skoro dawna Ramoninth chciała pokazać, że niby umiała w pisanie tak jak starała się to wmówić czytelnikom poradnika pisarskiego, to powinna to ujawniać, no. A tymczasem na przykład pod względem licznika słów to tutaj wychodzi na hipokrytkę jebaną.~ [Eeej, analiza końcowa to dopiero po zanalizowaniu opka, a nie w jego środku. XDDD] ~Hihi :DDD~ Jednak, gdy po około kwadransie usłyszała kroki, szybko schowała swoją pracę i zamknęła plecak, |Przynajmniej pod tym względem używa mózgu i nie chce się narazić obecnie swojej matce. Gratki.| po czym usiadła tak, jakby czytała plakat z tablicy korkowej naprzeciwko. Chwilę potem, dostrzegła swoją matkę i, widząc ją, w~~*Nie masz prawa głosu, gimbusie upośledzony. xDDD*~ Dzień dobry! ;"""DDD~ stała. Po paru sekundach, obie pożegnały się z panią psycholog i wyszły z poradni.

~*[To ja chyba wolałam analizę końcową w środku opka autorstwa Grzegorza The Killera. xDDD] ~Znowu Grzegorz The Killer? xDDD~ [Do twego niedojebania pasuje. XD] Dajcie mi wkleić bekową historię, kurwidołki. xDDD ~[;"""DDD]~ Ja pierdolę, co za dekle. xDDD Anyway:

Ach, cóż za zajebiaszcze popołudnie. Słońce świeciło jak pojebane, rażąc dla beki przechodniów po oczach, rzeczywistość przeglądała główną YouTube i starała się nie kliknąć w teledyski Little Big, które zalewały stronę główną, chmury popierdalały na wskroś, bowiem kto im zabroni, a Nyan Cat przemierzał niebo. Piękny dzień, po prostu nic tyl--- No i chuj bombki strzelił z idealnym dniem, ta suka Alice wyszła ze swoją biedną matką, która musiała urodzić takiego niedorozwiniętego kurwia, z poradni psychologicznej. Kurwa, czyli Alice przeżyła? Moje życie nie ma oficjalnie sensu...A nie, sorki, Zardonic i hardbass istnieją, dobra, nic nie mówiłam, moje życie nadal ma sens.

Anyway, kiedy obie wyszły na topniejący z nudów chodnik, ta, jak matka Alice miała na imię...Cholera jasna...No, ta...Emily? Nie, chyba nie...Kurna no, jak jej matka się nazywała...Dobra, mam, Luna miała w imieniu. Anyway, kiedy wyszły, Luna rzekła:

– Powinnaś przestać fascynować się Anatolijem i Andromedą.

– Ale dlaczegooo?! – spytała z wyrzutem Alice, odwracając wzrok w kierunku Luny.

– Bowiem oni są cholernie niebezpieczni. – zaczęła, poprawiając swe ładniejsze od Alice włosy – Jaki ci Anatolij jebnie jednego hita to ci dziesięć K damage najebie. – odpowiedziała nerdowskim językiem, bowiem why not.

– Jestem pewna, że mnie kocha. – odparła Alice, gdy aż rzeczywistość wychyliła się zza ekranu komputera, aby sprawdzić, kto ten debilizm powiedział.

– Nie wiem czy kogoś kocha – zaczęła Luna, kiedy doszły do samochodu – ale na stówę nie ciebie. – rzekła, wyciągając kluczyki – Nawet się nie znacie. – zauważyła, otwierając samochód w postaci wołgi, bowiem każdy lubi wołgę, no tylko pojazd Luny miał kolor biały, a nie czarny.

– Jestem pewna, że mnie kocha, tylko o tym nie wie. – rzekła Alice, wsiadając do pojazdu, gdy rzeczywistość jebnęła facepalma.

– Jesteś niedojebana, tyle ci powiem. – zaczęła Luna, siadając za kierownicą i zapinając pasy.

Po tej Nadepickiej rozmowie, ruszyła w drogę do domu.

Podczas jazdy, panowała cisza, przerywana jedynie Nadmuzyką Zardonic(usi)a lecącą z radia. Luna prowadziła samochód, przy okazji skupiona na drodze jak kamień na leżeniu, a Alice rysowała kolejny FanArt swych bogów, na których przedstawiała ich dziesięć razy seksowniej niż wyglądali w rzeczywistości. Zastanawiała się jak zamknąć swych panów i władców w piwnicy aby jej nie uciekli, ale wiedziała, że i Diatłow i Andzia Gandzia posiadali nadprzyrodzone zdolności, a Alice nie. Ups. :D Uznała, że sprawdzi w domu w Google, bowiem wujek Google wie wszystko i jeszcze więcej, no może nieco mniej niż wie NadZardonic.

Aaanyway, jakiś czas potem, kiedy dojechały pod dom i wysiadły, Alice prawie zesrała się z radości, bowiem ujrzała, że akurat Opkolandia kazała rosyjskiemu inżynierowi przechodzić niedaleko ich domu.

– OMNANATOLIJ!!! – zawołała Nadszczęśliwa, przy okazji znowu nakładając większy nacisk niż powinna na pierwszą literę w jego imieniu – WYJDŹ ZA MNIE, MÓJ SENPAIU!!! – wołała, biegnąc w jego kierunku.

Jednak, nie podbiegła do niego, gdyż zaliczyła, lenny face, bliskie spotkanie trzeciego stopnia z wielkim słupem lodu, który to Diatłow wytworzył swoją cyrokinezą. Anyway, co do rosyjskiego inżyniera, to westchnął z zażenowaniem i odwrócił się w kierunku Luny, która podeszła bliżej:

– Pani jest matką Alice?

– Tak – odpowiedziała Luna, gdy ulicą przeszedł Alan Aztec, OMN, ALAN, DAJ AUTOGRAF!!! Cholera, uciekł, ciekawe czemu. :<

– Nie chcę się narzucać, bowiem jestem dupa a nie rodzic – zaczął, blokując kolejnym kawałkiem lodu Alice, która chciała wytulić Anatolija – ale chyba powinna pani ogarnąć swoją córkę. – rzekł, wskazując w kierunku Nadszczęśliwej Alice The Pokurw.

– Próbujemy z mężem, ale nam nie wychodzi. – odparła Luna, gdy na niebie włączyła się tuba transportowa z Portala 2, aha, okej.

„Cholera, to ona ma męża?" – pomyślał zawiedziony Diatłow – „Czyli nici z flirtowania, cholera, a ładna jest. :<" – pomyślał Nadzawiedziony, gdy Luna kończyła swoją kwestię dialogową.

– Wrzućcie ją do kwasu na dwa dni. – poradził, gdy w tubę transportową radośnie wpadła Kostka Towarzysząca.

– K, danke. – odparła jakże normalnie Luna, gdy rosyjski inżynier trzepnął Alice macką, aby się ogarnęła.

– OMN, twoje macki wyglądają zajebiściej niż na mych rysunkach!!! – zawołała, mum, come pick me up, I'm scared. ;=;

– Wolę nawet nie wiedzieć, co sobie codziennie wyobrażasz związanego z mymi mackami. ;___; – odparł, mówiąc emotkami, gdy po kwestii dialogowej Alice The Pokurw Luna jebnęła facepalma.

– Mogę ci pokaz--- – zaczęła, ale Anatolij nie dał jej dokończyć.

– Wiesz, serio wolę nie. ;______________; – odparł, ciągle chwaląc się swoją umiejętnością mówienia emotkami.

– I widzi pan, ona tak codziennie. – odparła Luna, gdy Diatłow, ku zawiedzeniu Alice, schował swoją mackę i odwrócił się w kierunku matki zjebsona.

„Hmmm, w sumie mam dostęp do konsoli rzeczywistości...A ciul, będę z matką Alice flirtować, lol. xD Tylko zaraz, najpierw trzeba wsiąknąć w rozmowę." – pomyślał, gdy Luna mówiła swoją kwestię dialogową.

– Współczuję, nie chciałbym mieć tak niedojebanego dziecka. – odparł rosyjski inżynier, opierając się o niewidzialną ścianę.

– Alice, wiesz – zaczęła Luna, na chwilę odwracając się w kierunku swej niedokurwionej córki – idź sprawdź czy nie ma cię w Żyrardowie. – odparła, nie licząc na sukces.

– K – odpowiedziała Alice i poszła, lol, co za zjeb. xDDD

Kiedy natomiast odeszła, ja jebe, ale niedojebana postać mnie się trafiła xDDD, Anatolij, wyjmując paczkę papierosów, rzekł:

– Ale ona niedojebana.

– Wiem właśnie. – odparła Luna, po czym westchnęła, gdy Diatłow kulturalnie odwrócił pudełko w jej kierunku – Czym ja sobie zasłużyłam na taką córkę... – powiedziała, biorąc papierosa, O KURWA, ROSYJSKI INŻYNIER WRESZCIE TRAFIŁ NA PALACZA, NADCUUUD, po czym wkładając go do ust.

– Jak ja bym był jej ojcem, to na stówę byłaby normalna. – powiedział Nadskromnie rosyjski inżynier, pirokinezą odpalając papierosa Luny.

– Być może. – zauważyła kobieta, wyjmując papierosa z ust, gdy Anatolij wyjął jednego z pudełka – Michael, jej ojciec, to w sumie niedojebany zgred. – rzekła, na chwilę spuszczając wzrok, kiedy Diatłow schował pudełko i odpalił papierosa – Wyszłam za niego, bo matka zagroziła, że nie pozwoli mi pojechać na koncert Zardonica, a jak chciałam się wiele lat potem rozwieść, to zagroziła, że spali moje płyty z Nadmuzyką Nadboga. – powiedziała, unosząc wzrok.

– Współczuję. – odparł rosyjski inżynier, po czym macką chwycił za nogi przechodzącego Sezorisa – A ile lat ma twoja matka? – spytał, wrzucając Sezorisa do kubła na śmieci i zamykając wieko.

– Sześćdziesiąt osiem. – odpowiedziała Luna, gdy rosyjski inżynier pirokinezą zapieczętował śmietnik i macką wyjebał go w tubę transportową.

– Wychodzi na to, że jeszcze długo się nie rozwiedziesz. – podsumował, opierając prawą nogę o niewidzialną ścianę – Chociaż – zaczął uwodzicielskim głosem, proszę sobie to wyobrazić w jego wypadku xDDD – gdybyś chciała zmienić partnera wbrew woli swej matki... – rzekł, nieco nachylając się nad Luną.

Darujcie mu, jest w drugim życiu, on i Andromeda to jedynie BFF-y i nic do siebie nie czują, bowiem Opkolandia zakazuje, więc może chciałby znaleźć partnerkę.

– Wiesz, nie jestem pewna. – odparła matka Alice, spuszczając wzrok i nieco prostując ręce przed sobą, gdy Anatolij macką chwycił ją za ramię oraz uwodzicielsko uśmiechnął się, Nadboże, co tu się odkurwia mimo wszystko xDDD – Matka spali moje płyty jak się dowie, ale wcześniej umrze jak cię zobaczy, bowiem pamięta rok osiemdziesiąty szósty. – zaczęła, unosząc wzrok w kierunku Diatłowa.

– Uwierz, znajdę sposób aby się nie czepnęła. – stwierdził, lewą rękę kładąc na jej policzku – Jeżeli tylko chcesz. – rzekł, puszczając jej ramię.

Nadboże, co tu się porobiło, rosyjski inżynier zarywa do matki zjebsona niedorozwiniętego. xDDD Chcę poznać więcej historii z tego szalonego świata, chyba czas włączyć nowy dokument w Wordzie. xDDD*~

~Przepiękna historia, 1000/10 po prostu, chce spin-offa. xDDD~

~*K*~

~TO NIE BYŁO INTENCJONALNIE! X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

[Głównymi NadSagami się kurwa zajmij, a nie miliony spin-offów wymyślasz. xDDD]

~*OK. <Idzie pisać trzecią NadSagę.>*~

[Wiedząc, co ma się w niej dziać: Stop. XDDD]

~*;"""DDD*~

Idąc w kierunku samochodu, przemówiła matka Alice, mówiąc:

[– Gordon, you're not getting anywhere on foot. Come back up and get in the car.]

- Powinnaś przestać fascynować się Sladem |Bowiem nie ma to jak przez całą historię kontynuować złe odmienianie mego imienia. Suuuper. -___-| i Emily.

|– Good. Here we go. – spytała dziewczyna.|

~*Może teleskopem z NASA uda się odnaleźć pytanie w tym zdaniu. xD*~

|8)|

~*No powód do dumy jak cholera. xDDD*~

|Co nie? 8)|

- Ale dlaczegooo? – Spytała dziewczyna.

~*Może dlatego, ułomie napromieniowany, że zachowujesz się jak NadFangirl niepotrafiąca zdzierżyć faktu, że inni widzą wady twych idoli, wnioskując po tym, co odjebałaś w stosunku do Kate. No a nawet jakby to fangirlowanie faktycznie istniejących morderców oraz ewidentne bronienie tego co robią to przejaw niedojebania jak stąd na Antarktydę w dwie strony. A tak poza tym, przerwa, apka Pomodoro znowu informuje o przerwie.*~

~|NIE, deklu. xDDD| ;"""DDD~

~*– There's a ramp ahead. Keep going straight, you'll be alright.*~

- To naprawdę może się dla ciebie źle skończyć. Oni są bardzo niebezpieczni.

[Bywa i tak czasami.]

~*No kurwa, kolejna. Ewidentnie czas zmienić multiwersum. XDDD*~

[Uczę się od najlepszych. :D]

~8)~

~*Ty to w ogóle zamknij mordę, kurwidołku upośledzony. xDDD*~

~;"""DDD~

[Masz zajebiste reakcje, Grzegorz. xDDD]

~Wieeem ;"""DDD~

Jednak, nie zdążyły dokończyć rozmowy, gdyż ujrzały przechodzącego obok nich Slade'a, który najprawdopodobniej wracał z zakupów, co można było wywnioskować po siatce wypchanej zakupami, którą niósł. ~*I który wracał z tychże zakupów akurat teraz, aby jeszcze bardziej podkreślić niedojebanie umysłowe Alice, dodać więcej sztuczności oraz nakarmić licznik słów.*~ Widząc go, Alice zawołała:

~– Lubię ruchać trawę.

– Ja też. – odpowiedział pewny siebie Slade.

Nie, a tak na serio to zawołała:

– You never gonna get traction in that gravel. Try the slope down by the water.~

|Czemu ty musisz być taki niedojebany, Grzegorz? xDDD|

~Taki się urodziłem. :D~

|To weź się wychowaj, twój wiek to liczba czterocyfrowa. xDDD|

~Eee, po chuj. :D~

- OMG, mój senpai! Ożeń się ze mną!

|Fuck you.|

~*Twoja dobroć jest nieograniczona, Slade. xDDD*~

|No co, nikt tej kurwicy mentalnej nie lubi.|

~*Wiem, ale trochę przyzwoitości jeszcze nikomu nie zaszkodziło. xDDD*~

|Hehe :DDD|

W tym momencie, jako iż byli praktycznie koło siebie, [Ależ oczywiście, bowiem nie możemy utrudniać życia naszej głównej piździe. Wtedy opko mogłoby być ciekawsze, a dawnej Ramontinth ewidentnie nie o to chodziło.] Slade przewrócił okiem i zwrócił się do Luny:

[– Pay those small bars no mind. You can smash right through 'em.]

- Pani jest matką Alice, prawda?

|– Er, sorry Gordon. – odpowiedziała kobieta.|

~*Tematycznie w chuj, zważywszy na to, że nie gadała z Gordonem. xDDD*~

|Wiem, niektóre kwestie trafiają się w idealnym momencie. XD|

- Tak – Odpowiedziała kobieta.

~*– Okay, this is a steep slope. You'll have to use your turbo boost to get up there.*~

- W takim razie, nie chcę się pani narzucać, ale niech pani zrobi coś z tą dziewczyną. Ona i mi, i mojej dziewczynie ~srać~ żyć nie daje. ~*Kurwa, tym razem byłeś szybszy. xDDD*~ ~Ha! :D~ ~*No powód do dumy jak cholera. xDDD*~ ~Wieeem ;"""DDD~ Normalnie z domu się nie da wyjść. [To może, skoro i tak mordowanie jest dla was normą, się jej pozbądźcie? Wiem, że nikt wam nie zapłacił za zabicie jej, jednak skoro wam żyć nie daje to powód do jej zabicia pojawia się sam.] ~*Ale wtedy to turbo opko nie mogłoby iść w takiej formie, w jakiej jest, przez co wymyślenie co miałoby się dziać dalej zajęłoby więcej czasu i wtedy dawna ja umarłaby w otchłani smutku i rozpaczy.*~ [Brak mi słów na twoje dawne NadNiedojebanie. ;===;] ~*Nie dziwne, bo mi też. ;===;*~

~– Yeah, you gonna wanna be careful in mud gravel. You get stuck, try turbo boost, get yourself out. Or you might want to just get out of the car and push with your Gravity Gun.~

- A myśli pan, że wraz z mężem się nie staramy? Próbujemy, ale to się po prostu nie da. [Jestem pewna, że gdybyście wzięli ją do psychiatry to by to coś dało, bowiem przypominam, że psychiatra może przepisywać leki. No a ewidentnie jakieś by się Alice przydały. No ale jak wiadomo tak logiczne rozwiązania nie przychodzą bohaterom opek do głów.] Wczoraj pobiła dziewczynę z jej szkoły, |Jakby co to my sobie zdajemy sprawę, że interpunkcja w tym one-shot ssie. Nie zauważamy tego jednak za każdym razem, tylko w wyjątkowych przypadkach, bowiem podkreślanie tego co chwilę nie miałoby sensu, a jedyne co to bezsensownie wydłużyłoby analizę oraz byśmy pierdolca dostali.| tylko dlatego, że rzekomo obraziła pana i pańską ~[Zamkniesz się? xD] Nie :D~ dziewczynę, mimo iż tak nie było.

[– There's a jump up ahead. Gonna need to use your turbo to get across.]

- Współczuję. Jakbym ja miał taką córkę, to bym chyba ją trzymał w domu, dopóki by się nie opanowała. ~*Powód, dla którego każdy z funkcjonującym mózgiem kocha Slade'a, vol. 1/Chuj wie ile. xDDD*~ |No co, praktyczne sposoby są najlepsze. 8)| [*Humanitaryzm has left the chat.*] |Po prostu mi zazdrościsz, że mam 6/5 gwiazdek w Dark Webie i to mnie ludzie najczęściej biorą do mordowania innych.| [Do dzisiaj nie wiem jakim cudem masz kurwa 6/5 gwiazdek, a poza tym, osobiście to mam w dupie to, bowiem ja nie zabijam dla hajsu, lol. xD] |Bowiem moja zajebistość przekroczyła wszystkie granice i Dark Web to udowadnia. 8)| [Ale logika by się też przydała. xDDD] |Jestem tak epicki, że dla mnie to nie problem.8)| [Grzegorz, kurwo, jak nie przestaniesz facetów w bazie Slade'a zarażać brakiem skromności to i ode mnie masz wpierdol. XD] ~Hihihihi :DDD~ ~*Ewidentnie muszę zmienić towarzystwo, bowiem przy waszym upośledzeniu się nie da normalnie żyć. xDDD*~ ~[|:DDD|]~

|– Okay, watch while I take this puppy down.|

- Niestety, w tym kraju to nie jest możliwe.

[Kurwa, kolejna. xDDD]

~*W sumie Alice by się przydała wieczność zamkniętą w domu, niemniej fakt, wyjątkowo mili są wobec niej. xDDD Anyway:

– Witness the beauty of master at work.*~

- Tak, wiem jak to jest tutaj. No, ale ja już muszę iść. Do widzenia.

~– Watch closely now, Freeman.~

- Do widzenia.

Po tej rozmowie, rozeszli się w swoje strony. |Bowiem zapierdalanie jak Pendolino z silnikiem odrzutowym w kierunku zakończenia to podstawa. Jasne, pewnie by sobie ultra długo nie pogadali, ale trochę dłużej by się przydało, skoro już gadali na ten temat. Co prawda nie wiem jakby tę rozmowę jeszcze pociągnąć, aby nie było to przeciąganie na siłę, jednak jestem przekonany, że dla chcącego nic trudnego. No a podbudowałoby nam to charaktery tej dwójki.| ~*No ja jebe, kolejny analizę końcową w połowie opka zaczyna. Ile mam powtarzać, że analiza końcowa, jak nazwa wskazuje, jest NA KOŃCU opka? xDDD*~ |Bywa :DDD| Kiedy zaś Luna i Alice szły do samochodu, dziewczyna rzekła do swej matki:

[– Do as I say, not as I do.]

- O jaaa...Rozmawiałaś ze Sladem ~*Bowiem najwidoczniej nadal należy kultywować złą odmianę postaci, o której pisze się historię. Zajebiście, normalnie nie ma chuja we wsi. Anyway, Pomodoro aplikacja obwieszcza przerwę.*~ ~~*Zakaz jest permanentny. xDDD*~ ;"""DDD~ dłużej niż dwie sekuuundy! Zazdroooszczę! |Niemniej, miło wiedzieć, że dawna Ramoninth nauczyła się przeciągać litery tyle razy ile powinno się je przeciągać.| ~*Fakt, to jedna z zalet tej historii, a w niej trzeba szukać plusów.*~

Po tych słowach, kobieta przewróciła ~dupą~ oczami i ~*Cholera, tym razem ci się udało zdążyć. XD*~ ~Ha! 8)~ odparła:

|– So you're Freeman, huh? The Vort said you were on the way,|

- Też mi pole do zazdrości. Teraz nie pracuje, więc można było zamienić z nim parę słów. A poza tym, po tym, jak się zachowujesz, nie dziwię się, że nie chce cię widzieć.

[Fakt, to akurat prawda. Nie, co by się nie wydarzyło to miło patrzeć, że dawna Ramoninth pozwalała w tym one-shot raz na jakiś czas używać mózgu.]

~*Generalnie racja, nawet mimo iż to było ze względu na poradnik pisarski i przez to zalatuje cringe, jednak miło to widzieć. Ogólnie, jak to zwykle bywa, ta historia mogłaby być spoko, jednak jako iż napisałam to w jeden dzień to chyba wiadomo, że nie wyszło.*~

~Co generalnie jest domeną wszystkich twych starych opek.~

~*Wiem i nie jestem dumna z dawnej siebie.*~

Mimo wszystko, w tym momencie, doszły do samochodu. [Jakby kurwa nic się nie wydarzyło. Bowiem wiecie, gdyby dodać więcej przemyśleń czy wydłużyć rozmowę to mogłoby to rozwinąć Alice i Lunę. No a jak wiadomo dawnej Ramoninth nie o to chodziło.] ~*Wspominałam już czemu kiedyś tak miałam.*~ [Wiem, pamiętam i nie jestem dumna z dawnej ciebie. ._.] ~*Nie dziwne. >.<*~ Od razu wsiadły do pojazdu i ruszyły w kierunku ich domu.

Po dojechaniu i wejściu do mieszkania, reszta dnia minęła im normalnie. Zajmowały się swoimi sprawami, tak samo działo się, gdy Ashley wróciła ze szkoły, a Michael z pracy i do końca dnia wszystko wyglądało tak, jak zwykle. ~*Zajebiście w kosmos, ale:

1. Powinno być tutaj więcej przemyśleń poszczególnych postaci, aby je kuźwa jakoś rozwinąć;

2. Powinno dać się chociaż jedną czy dwie, nawet krótkie, sceny, w których coś pomiędzy tą wesołą rodzinką by się stało. Nie wiem, na przykład Ashley by coś chciała od Alice lub chociażby walnąć rozmowę podczas kolacji. To by postacie rozbudowało, a przecież o to chodzi oraz historia nie byłaby taka nudna jak cholera;

3. Powinno się chociaż trochę zwolnić tempo, bowiem obecnie wszystko zapierdala w kierunku zakończenia szybciej niż ja w Retconning 0,25 do przejścia Andromedy na stronę Yurija.*~

~Dawnej tobie po prostu nie da się przetłumaczyć, że jeżeli postacie są ludźmi lub istotami do ludzi podobnymi to muszą mieć relacje między sobą, przemyślenia oraz własne życie. A poza tym, ja się serio boję jak ma wyglądać Retconning 0,25, skoro serio jebnęłaś tam Yurija. XDDD~

~*No czytnij sobie ten urywek i powiedz, że go nie kochasz:

Patrzyłam przed siebie z przerażeniem oraz ze łzami w oczach. Ja...Ja naprawdę nie chciałam go zabić, to naprawdę wydarzyło się przypadkowo. Skąd miałam wiedzieć, że jako 2.0-update 1 posiądę między innymi Destruction? Musiałam jak najszybciej nauczyć się kontrolować tę zdolność aby nie przytrafiło się więcej przypadkowych ofiar. Wiedziałam, że Black Steel to złoczyńca oraz jaki cel miał, nie zmieniało to jednak faktu, że nie chciałam go mordować. To też tylko człowiek, miał całe życie przed sobą oraz na sto procent wiele innych rzeczy do zrobienia w życiu poza swym poronionym planem a ja mu je przypadkowo odebrałam, bowiem gen 2.0-update 1 dawał mi też taką a nie inną moc. Nie zasługiwał na śmierć mimo wszystko, nie mogłam się pogodzić z tym, co właśnie zaszło.

– Co ty kurwa narobiłaś?!?!?!?! – krzyknął tak NadDramatycznie Cyborg, że aż czwarty znak zapytania i wykrzyknik przyszły sprawdzić co się stało – Ja rozumiem, że to nasz wróg, ale to nie powód aby ot tak o go zabijać!!! – krzyczał, kiedy odwróciłam się w jego kierunku i ujrzałam, że wymachiwał rękoma jak wkurzone postacie w anime – Poza tym, skąd u ciebie Destruction?! – zapytał, kiedy rzeczywistość puściła w tle playlistę „Discover Weekly" ze swego konta na Spotify, bowiem nie ma to jak brak klimatu.

– Ja...To nie było specjalnie! – powiedziałam, ledwo powstrzymując płacz – Nie wiem skąd mam Destruction, to ujawniło się nagle! – dodałam, próbując się bronić, mimo iż podświadomie wiedziałam, że to nic by nie dało – Plus wiecie, że z czystym sumieniem nikogo bym z premedytacją nie zabiła! – dodałam, czując jak po mych policzkach zaczęły niekontrolowanie płynąć łzy.

– Przestań kłamać, pierdolona suko, widzieliśmy jak go zabiłaś! – krzyknął Robin, po czym zamachnął się i z całej siły kopnął mnie w twarz, przez co aż upadłam – Jedyne na co się przydajesz to jako służba domowa! – dodał, kiedy razem z resztą Tytanów, poza Gwiazdką zaczął mnie bić, a ja jedyne co mogłam zrobić to osłaniać twarz przed uderzeniami – Nie wiem po co cię przyjąłem, jesteś najgorsza ze wszystkich ludzi na świecie! – wygarniał mi, gdy z moich oczu płynęło więcej łez, bowiem to chyba powinno wydawać się oczywiste, że z premedytacją Black Steela bym nie zabiła – Obyś w końcu zdechła, tylko na to zasługujesz! – zakończył, gdy Raven pochwyciła mnie psychokinezą i z całej siły kilka razy uderzyła mną o sufit i podłogę.

Naprawdę, powinni ogarniać, że z premedytacją bym nawet naszych wrogów myślą nie wysadziła. W końcu do tej pory tej supermocy nie posiadałam i na sto procent to wiedzieli. W końcu podejrzewałam, że ich nadprzyrodzone zdolności również pozostawały niekontrolowane na początku, więc jakby taka moc jak mi trafiła się któremuś z nich to przypadkowo też by kogoś zabił, bowiem to logiczne w wypadku nie kontrolowania Destruction. No ale zapewne gdyby na moim miejscu znajdował się któryś z pozostałych Tytanów to jego bądź jej koledzy by zrozumieli, że to nie zostało specjalnie wykonane. Dodatkowo oni sami do dobrych dawno się nie zaliczali, o czym niejednokrotnie mogliście się przekonać do tej pory. Jasne, nie zabili nikogo, niemniej podejrzewałam, że gdyby nie opinia publiczna to by mordowali swych wrogów bez problemu. To naprawdę niesprawiedliwe traktowanie mnie z ich strony oraz dodatkowo tylko dobijało. Musiałam im naprawdę naklepać, ale na razie znałam tylko dwie swoje nowe moce, czyli kosmoportacja* i, właśnie, Destruction. Wiedziałam, że kosmoportacją mogłabym uciec od znęcania się nade mną, jednak obecnie pozostawałam zbyt przerażona aby owej mocy użyć. Nie wiedziałam też jak miałam się dowiedzieć, jakie inne nadprzyrodzone zdolności posiadałam. Teraz jednak musiałam wytrzymać brutalniejsze niż zwykle znęcanie się nade mną z nadzieją, że bym przeżyła. Nie wiedziałam ile to wszystko trwało, dla mnie minęła wieczność, ale kto mógł wiedzieć ile czasu upłynęło w rzeczywistości.

Na szczęście przeżyłam. Teoretycznie skoro wam to opisuję to oznacza, że przeżyłam, ale praktycznie w Opkolandii to nie takie oczywiste, więc wolę uściślić. Po jakimś czasie Tytanom chyba znudziło się znęcanie się nade mną, bowiem zostawili mnie i, z tego co usłyszałam, Raven jak gdyby nigdy nic portalem przeniosła ich do bazy, zostawiając mnie na pastwę losu. Wiecie, co wydawało się w tym dodatkowo okropne? Gwiazdka, mimo iż nie przykładała się bezpośrednio do maltretowania mnie to w ogóle nie reagowała. Ona mogłaby bez problemu odsunąć ode mnie Tytanów swoją supersiłą, ale mimo tego nie zrobiła tego. I ona miała czelność uznawać się za moją przyjaciółkę? Gdyby faktycznie chciała, abyśmy się przyjaźniły, to nie powinna pozostawać bierna wobec mego cierpienia w czasie, gdy wiedziała, że bezproblemowo mogła mi pomóc! To dodawało tylko do faktu, że nie miałam podstaw aby ufać, że nie chciała mnie wykorzystać do jakiegoś celu. Najgorszy dzień kiedykolwiek, nie dość, że zabiłam przypadkowo człowieka, Tytani prawie mnie zamordowali za to, to jeszcze Kori udowadniała, że zachowywała się wobec mnie jak suka, tylko nie tak otwarcie jak Tytani. Obecnie jednak leżałam z nadal zasłoniętą twarzą, płacząc ze strachu oraz rozpaczy. Nie miałam w ogóle siły aby się podnieść, musiałam leżeć na tej zimnej podłodze. Nawet jakby to tym bardziej nie chciałam wracać do bazy Tytanów, ale wiedziałam, że musiałam. W końcu co by nie było, to nadal mój dom.

Usłyszałam kroki dochodzące zza jednego z zakrętów. Kompletnie nie reagowałam, obecnie nawet jakby ktoś chciał mnie dobić to w tamtym momencie nie obchodziło mnie to. I tak praktycznie przed chwilą zostałam zamordowana za coś, czego zrobić nie chciałam, także ten.

– Przed tym między innymi cię ostrzegałem. – usłyszałam dochodzący z nie tak dużej odległości głos Yurija.

Tak, bowiem temu dniu ewidentnie brakowało jeszcze jego do kolekcji. NIE zamierzałam przejść na jego stronę, no way. Wiedziałam jak traktowali mnie Tytani, ciężko tego nie wiedzieć, jednak gdybym dowiedziała się jakie moce otrzymałam wraz z genem 2.0-update 1 mogłabym najebać Tytanom, odejść od nich i albo działać jako ta dobra na własną rękę, albo powrócić do Czech i kontynuować w miarę normalne życie.

– Jeżeli znowu chcesz próbować przeciągnąć mnie na swoją stronę to od razu mówię, że możesz spierdalać. – rzekłam jeszcze roztrzęsionym głosem, powoli opuszczając ręce, ale nie przestając płakać przez to wszystko, co niedawno zaszło – Nie zamierzam i tyle. – dodałam nadal wiadomo jakim głosem, unosząc zapłakany wzrok w jego kierunku.

– Naprawdę nie potrafię pojąć twego punktu widzenia. – zaczął, ewidentnie nie zamierzając dać za wygraną chociaż, jakkolwiek dziwnie i hipokrytycznie to nie zabrzmi, wolałam już gadać z nim niż na przykład z którymś innym złoczyńcą klasy A – Tytani cię dzisiaj prawie zamordowali, na pewno zdajesz sobie sprawę, że udają dobrych jedynie pod publikę. – kontynuował, podchodząc bliżej i kucając na moją obecną wysokość, po czym patrząc mi w oczy – Oboje wiemy, że nie masz syndromu sztokholmskiego. – mówił dalej, kiedy po chwili spuściłam wzrok, bowiem chyba nikt nie lubił patrzenia w oczy tak długo – Dodatkowo po dzisiejszym potraktowaniu cię przez Tytanów powinnaś jeszcze lepiej zrozumieć, że Koriand'r to nie jest twoja przyjaciółka. – mówił, nadal chyba jako jedyny w historii NadWszystkiego odnosząc się do Kori jej pełnym imieniem, chociaż w sumie nie dziwne, jakoś nie potrafiłam wyobrazić sobie jego mówiącego do kogoś pseudonimem danej osoby – Gdyby faktycznie chciała abyście się przyjaźniły to raczej powinna ci dzisiaj pomóc, czyż nie? – zadał to retoryczne pytanie, kiedy, szczerze nie wiedziałam w tamtym momencie dlaczego, zaczęłam mieć, co prawda słabe, ale nadal, wątpliwości czy może faktycznie go posłuchać i zmienić strony – Teraz masz idealną okazję aby od nich odejść. – kontynuował, nie dając mnie się za bardzo zastanowić nad mymi wątpliwościami – Jesteś pierwszą w historii kombinacją Mary Sue i człowieka 2.0-update 1. – stwierdził ten w sumie fakt, nie pomyślałam o tym, gdy zorientowałam się, że mój gen 2.0-update 1 został aktywowany oraz przy okazji Yuri włączył siłą woli jedno z okien konsoli rzeczywistości – Spójrz na swoją potęgę. – dodał, przysuwając do mnie okno konsoli rzeczywistości, na którym przez chwilę jedyne co widziałam to informacja o wykonywaniu jakieś komendy.

Jednak, kiedy owa została przetworzona przez konsolę, ujrzałam, że to po prostu plik informacji o mnie**, z obecnie ustawionym na widoku okienkiem, w którym znajdował się spis wszystkich mych nadprzyrodzonych zdolności. Zapewne ciekawi was jakie supermoce dostałam, co nie? Otóż, z tego co widziałam, posiadałam obecnie, poza psychokinezą, Destruction i kosmoportacją też i radiokinezę, Anti-Energy Manipulation, my beloved, Absolute Psionic Power, Ultimate Vision, Attack Manipulation, Black Hole Attacks i Spectrokinezę (!). kurwa jak. Wiedziałam, że poza genem 2.0-update 1 posiadałam również gen MS, jednak i tak wydawało się to dla mnie nieprawdopodobne, nawet jak na rolę pełnioną przeze mnie w multiwersum. Szczerze to trochę nie dowierzałam, mimo iż zdawałam sobie sprawę, że konsoli rzeczywistości, a dokładniej zawartych w niej danych, nie dało się zafałszować, a nawet jeśli to należało to do NadNadNadTrudnych zadań. Uznałam jednak, że spróbuję przywołać jedną z mych nowych zdolności aby upewnić się czy to prawda. Do testów uznałam, że wybiorę radiokinezę. Chciałam spróbować ze Spectrokinezą, ale skąd miałam wiedzieć czy Yuri ją posiadał i czy by go nie spaliło albo w najlżejszym wypadku nie wypaliło mu oczu? No właśnie, a w końcu nie zamierzałam go zabijać, nawet mimo iż to złoczyńca i to z wiadomo jakim celem. Spróbowałam skupić w sobie odpowiednią ilość energii aby przywołać ową moc iii...udało się. Faktycznie, dane w konsoli rzeczywistości, jak dało się domyślić, nie zostały zafałszowane. Ewidentnie, w życiu posiadałam też trochę NadSzczęścia, a nie wręcz jedynie NadNadPecha. Mimo iż miałam obecnie dowód na to, że faktycznie posiadałam owe moce, to nadal wydawało się to dla mnie nieprawdopodobne.

– Widzisz? – zaczął Yuri, przerywając me przemyślenia nad mymi nowymi mocami – Obiektywnie rzecz ujmując JESTEŚ obecnie potężniejsza od nich. – mówił, to czwarte słowo wypowiadając nieco głośniej, kiedy z zewnątrz dało się usłyszeć dźwięk przelatującego Nyan Cata – Chociażby dzięki Anti-Energy Manipulation nie mogą zrobić ci absolutnie nic. – kontynuował swoją przemowę, gdy opuściłam rękę, ówcześnie oczywiście przestając używać radiokinezy – W każdej chwili możesz ich wysadzić, spalić, stopić i tak dalej. – wymienił, wyciągając w moim kierunku rękę – Jesteś typem potęgi jakiej świat jeszcze nie widział. – stwierdził, kiedy chwyciłam go za rękę i po zrobieniu tego pomógł mi wstać – Masz pod sobą całą rasę Mary Sue. – mówił dalej, kiedy oboje już staliśmy – A tymczasem godzisz się na to, jak traktują cię Tytani, W TYM, jedna z twoich poddanych, bowiem nie zapominaj, że Tristitia to też Mary Sue. – dodał, te jedenaste i dwunaste słowo wypowiadając głośniej, a ja spuściłam wzrok – Co jest z tobą nie tak? – zapytał, przytrzymując mnie psychokinezą, bowiem ledwo mogłam ustać.

Czy on musiał mówić prawdę i tylko prawdę, oczywiście wiadomo, w rozmowach ze mną? Tak, to wszystko co powiedział to czysta prawda i każdy to wiedział. Chciałam to wyprzeć, ale problem polegał na tym, że doskonale wiedziałam iż nie kłamał. Nawet nie umiałam odpowiedzieć na jego ostatnie pytanie, bowiem nie wiedziałam jak na nie odpowiedzieć. Przecież kiedy na przykład dzisiaj mnie bili mogłam w samoobronie spróbować użyć chociażby kosmoportacji, skoro nie chciałam ich zabijać. Wiedziałam, że wtedy pozostawałam przerażona i roztrzęsiona tym wszystkim, co się wydarzyło. Niemniej chyba powinien zadziałać jakiś instynkt przetrwania, co nie? Nie, ale naprawdę teraz zaczęłam się po tych słowach Yurija zastanawiać dlaczego dawałam się im tak traktować. Plus fakt, Tristitia to jakby na to nie spojrzeć jedna z moich poddanych, a tymczasem ja zezwalałam na takie traktowanie też z jej strony. Szczególnie obecnie mogłabym się bardzo łatwo bronić. Może nie zabijając ich, bowiem nie umiałam tego zrobić ot tak o, ale na przykład poprzez użycie Anti-Energy Manipulation. Też naprawdę, nie wiedziałam czemu, ale, co prawda nadal słabe, niemniej, pierwszy raz zaczęłam mieć wątpliwości czy faktycznie nie przejść na stronę Yurija. Z jednej strony zdawałam sobie sprawę, że to zły człowiek, któremu zależało jedynie na przejęciu świata i trzymaniu ludzi pod mind controlem. No a ja chciałam zmienić swoje życie i działać jako ta dobra. Wiedziałam, że Tytani to również źli ludzie, ale przynajmniej u nich miałam jakąkolwiek możliwość działania jako ta dobra. Jednak...Wiadomo jak mnie traktowali, dzisiaj prawie mnie zabili, nie wiedziałam czy kiedyś by faktycznie mnie nie zamordowali. Nawet mimo iż wiedzieli, że mogłabym ich wysadzić jak Black Steela nadal nie zaczęli mnie przynajmniej szanować. Z tego co się szło domyślić z historii Yuri nie traktował w ten sposób swych ludzi. Wiadomo, kontrolował ich i to logiczne, ale nie zniżał się do takiego poziomu. No ale jednak zawsze mogłabym przejść na stronę Tytanów Wschodu, Północy bądź Południa, tam mogłabym działać jako ta dobra. Jednak skąd miałam wiedzieć, że oni zachowywali się praworządnie? Nie mogłam tego wiedzieć i nie, to jak kreowali się w mediach nie stanowiło idealnego obrazu tego, jak zachowywali się w rzeczywistości. Wszakże Tytani również przed opinią publiczną pozowali na tych dobrych, a jak zachowywali się w rzeczywistości, nie? Jeżeli bym nie sprawdziła to bym się nie dowiedziała. Jednak nie wiedziałam czy by mnie przyjęli. Znając Tytanów pewnie by zrobili wszystko, abym nie została przyjęta do żadnej innej drużyny, wszakże traktowali mnie jak swoją prywatną służbę oraz prywatnego kozła ofiarnego. Nie miałam zielonego pojęcia co robić, to wszystko wydawało się takie nie prostolinijne jak na me dotychczasowe życie. Wiedziałam, że życie składało się z decyzji, jednak logiczne, że trafiały się trudne i ta, przynajmniej dla mnie, do takowych należała.

Yuri z kolei albo czytał mi w myślach, albo po prostu zorientował się, że zaczynałam mieć wątpliwości. Bowiem w którymś momencie usłyszałam, że spytał tylko:

– Wątpliwości?

W odpowiedzi jedynie przytaknęłam nadal spuszczoną głową, mimo iż po przytaknięciu uniosłam ową. Dzięki temu ujrzałam, że obecnie Yuri założył ramię na ramię oraz nadal patrzył się w moim kierunku.

– Nie dziwi mnie to, w końcu kiedyś by wypadało zrozumieć. – kontynuował, kiedy wodziłam wzrokiem po całym pomieszczeniu, byle nie nawiązać kontaktu wzrokowego – Strona dobra nie jest dla każdego, i na odwrót. – powiedział tę opinię, bowiem akurat z tym można się zgadzać lub nie i każda strona, hehe, miała swoje argumenty – Ty jednak po prostu jesteś przeznaczona do czynienia zła. – mówił, gdy ponownie spuściłam wzrok, nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć – Rozumiem, że może być ci ciężko to zaakceptować – kontynuował, kiedy westchnęłam, nie podejrzewałam, że kiedykolwiek znalazłabym się w takiej sytuacji – jednak w końcu musi przyjść ten czas, że po prostu to przyjmiesz. – dodał, gdy z zewnątrz dało się usłyszeć, że powiał mocny wiatr – Nie ma sensu marnować życia po niewłaściwej stronie. – podsumował, kiedy uniosłam wzrok i ujrzałam, że wyprostował ręce.

Może miał rację, nie wiedziałam w tamtym momencie. Mimo wszystko nie chciałam wierzyć, że musiałam stać po stronie zła. Chciałam po prostu zacząć wieść życie jako ta dobra, no a każdy mógł się zmienić, co nie?"

Stuprocentowo w takiej formie się nie pojawi, chociażby z faktu, że Andromeda już ma w opowiadaniu wątpliwości czy by nie przejść na jego stronę, ale ta. Generalnie trochę to spoiler, ale chuj mnie to obchodzi i tak prawie nikt nie czyta Retconning 0,25.*~

~Ciebie ewidentnie trzeba na jakiś czas zutylizować, bowiem twoje NadNiedojebanie mnie przerasta, kartoflu. xDDD~

~*Ale co ci się nie podoba, urywek zajebisty jest. :D*~

~ALE KURWA YURI Z RED ALERT 2 W UNIWERSUM MŁODYCH TYTANÓW TO WYŻSZY POZIOM UPOŚLEDZENIA UMYSŁOWEGO. X"""DDD~

~*Najważniejsze, że jest oryginalnie. :D*~

[Help. xDDD]

~*;"""DDD*~

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Następnego dnia, czas w szkole minął Alice spokojnie. Nie zaatakowała ona nikogo |I dobrze, to przynajmniej jest mniejszym niedojebem niż do tej pory. Szczególnie, że taka akcja jaką dzień wcześniej dwa dni pod rząd to już patologia i cringe by było.| ani ogólnie nie zachowywała się agresywnie. Jednak, kiedy około godziny trzynastej pięćdziesiąt wróciła do domu,

~

Kurwa jego zajebana jebana w dupę mać, ileż można? Na serio nie można dodać jakieś sceny, która rozgrywałaby się w szkole, na przykład w związku z tym, co Alice odjebała dwa dni wcześniej? Nie moglibyśmy ogólnie doświadczyć więcej szkolnego życia ...

Kurwa jego zajebana jebana w dupę mać, ileż można? Na serio nie można dodać jakieś sceny, która rozgrywałaby się w szkole, na przykład w związku z tym, co Alice odjebała dwa dni wcześniej? Nie moglibyśmy ogólnie doświadczyć więcej szkolnego życia Alice i jej relacji z rówieśnikami? Oczywiście, że kurwa nie, bowiem trzeba na pałę zapierdalać w kierunku finału.~ [Przez to też jeszcze lepiej widać, że dawna Ramoninth ewidentnie podchodziła do pisania tak, jak gdzieś tam wyżej napisała, co jest debilne, no. Postacie powinny mieć między sobą relacje oraz powinno się przedstawiać życie prywatne owych postaci, bowiem inaczej są nudni jak jasna cholera. No ale nie, po co. Lepiej pisać na siłę, a potem dziwić się, że nikt nie chce twojej historii czytać.] ~Przez to też nadal, mimo wszystko, nie potrafię zrozumieć, jakim cudem to gówno może mieć dwie gwiazdki na Wattpadzie. Serio, nawet w tamtych czasach nie potrafię sobie wyobrazić osoby, której by to się podobało.~ [W sumie co by nie mówić, to jednak w jakimś sensie jest to minimalnie lepsze od FanFiction o Jeffie The Killerze i jego kopiach, więc pewnie dlatego. Plus też w tamtym czasie dużo aŁtoreczkowatego ścieku było uznawane za cudo literatury współczesnej, więc nie dziwne na dobrą sprawę.] ~*Nie mogę z faktu, że nie możecie się powstrzymać od napierdalania analizy końcowej w środku opka. xDDD*~ ~[Ups :D]~ po wejściu zauważyła swoją matkę, która rzekła:

~– Dobra, paszczo, ruchać mnie się chce, a twemu staremu od dwóch lat nie chce konar zapłonąć. Marsz do pokoju się rozbierać, zaraz będę.~

~*Ty się ewidentnie prosisz o zarwanie w ryj. XDDD Najpierw w analizie niezrealizowanych pomysłów na opowiadania w jednym urywku jebnąłeś mpreg tłumacząc się, że czytelników nam ściągasz, a teraz jeszcze to odpierdalasz, debilu roku. XDDD*~

~Girl x girl oraz kazirodztwo też jest popularne wśród sześcianów umysłowych, więc się poświęcam ściągając czytelników. 8)~

~*Slade, wychowaj go. XDDD*~

|Obawiam się, że to niemożliwe. On po prostu taki upośledzony umysłowo już jest. xD|

~*Kurwa. xDDD*~

~:D~

~*Też mi powód do radości, debilu. xDDD*~

~Hehe ;"""DDD~

~*Bez komentarza po prostu. XDDD Anyway:

– You gotta outsmart 'em. If they can get a beat on your rocket, they'll shoot it down.*~

- Paczki do ciebie przyszły. Nie wiem, czy chcę wnikać w to, co w nich jest, szczególnie że pierwsza jest duża. ~*Akurat wielkość powinna ją nie obejść, bowiem istnieją rzeczy duże, które nastolatkowie mogliby chcieć, na przykład PC. Jeżeli, w sumie słusznie, miała podejrzenia co do tego co zamówiła Alice, to powinna chociażby potrząsnąć paczką, jeżeli nie chciała jej otwierać i wzbudzać przedwczesnych podejrzeń. No ale to by wymagało użycia mózgu, a w opkach zbyt wiele tego jest zabronione.*~ ~Jak przekonaliśmy się po pierwszej części tej jakże inteligentnej trylogii to nawet w szpitalach nie sprawdzają podejrzanych paczek, więc co dopiero rodzina między sobą.~ ~*A, no tak. ;===;*~ Zaniosłam ci je do pokoju.

~– Why don't you come with me and I'll show you how to shoot down these Gunships? – odparła dziewczyna.~

- Dobrze, dziękuję. – Odparła dziewczyna.

Po tej krótkiej wymianie zdań, nastolatka zdjęła buty i poszła do swego pokoju. Będąc tam, otworzyła pierwszą paczkę. Okazało się, że były to rzeczy, które zamówiła w Dark Web. W drugiej zaś, znajdował się płaszcz i materiał, który zamówiła. |Super, ale im dalej w las tym bardziej nudą zawiewa, bowiem nie ma ani żadnych przemyśleń postaci, ani ich relacji między sobą ani nic. Przez to po prostu odechciewa się to gówno czytać.| ~*Generalnie jest to typowo niedojebany one-shot dawnej mnie, tylko postacie częściej używają mózgu, meh. Anyway, przerwa, albowiem aplikacja Pomodoro ją obwieszcza.*~ ~[Mam ci zdefiniować słowo „Nie"? XDDD] ;"""DDD~

[– Haha, watch this. – pomyślała widząc to.]

~*Zajebiście tematyczne myśli, no nie ma chuja we wsi. xDDD*~

[Wieeem :DDD]

„Szybko dość to wszystko przyszło, zważywszy na to, iż zamawiałam te rzeczy w poniedziałek, a mamy środę." – Pomyślała, widząc to.

~*Nie sraj, rzeczy zamówione przez neta ogólnie szybko dochodzą. Wiadomo, to na stówę było kurierem, a nie do Paczkomatu, pomińmy fakt, że w Niemczech chyba Paczkomatów nie ma. Niemniej jak ja na przykład SafePal Hardware Wallet z Chin zamówiłam to też przyszedł szybciej niż planowano.*~

~Ramoninth zaczęła inwestować w krypto, powtarzam, Ramoninth zaczęła inwestować w krypto, over.~

~*Co ci kurwico nie pasuje, pierwszy milion trzeba ukraść. A poza tym, zamierzam zarabiać z NFT bowiem muzykę z Mubert można na NFT sprzedawać plus chcę wkurwić nazi ekologiczne dwunastolatki napędzając pracę blockchainów tak, aby podczas działania wyglądały tak:

A poza tym, zamierzam zarabiać z NFT bowiem muzykę z Mubert można na NFT sprzedawać plus chcę wkurwić nazi ekologiczne dwunastolatki napędzając pracę blockchainów tak, aby podczas działania wyglądały tak:

:D A poza tym *szepcze po co jej jeszcze kryptowaluty*.*~

~Ależ tak, to była tylko kwestia czasu. xDDD~

~*Hehe ;"""DDD*~

[Bowiem nie ma to jak off-top. xD]

~*~C'nie? :D~*~

[Nie mam do was siły. xD A poza tym, co do kryptowalut i tego opka to właśnie w nich Alice powinna za te wszystkie rzeczy zapłacić. Mogłaby jakieś kieszonkowe dostawać i inwestować w krypto już od dłuższego czasu, nawet przed akcją opowiadania. W końcu w wypadku na przykład kupowania takich rzeczy jakie ona zamówiła krypto są po prostu bezpieczniejszym środkiem płatności. No ale to by wymagało czasu, pomysłów i większego researchu, a to się w dawnym łbie Ramoninth nie mieściło.]

~*CENA BITCOINA, ETHEREUM I BNB, KURWY, POSZŁA W GÓRĘ, ŁUUU!!!*~

[A mogłam się nie odzywać to może by nie sprawdziła tego powiadomienia w telefonie. XDDD]

~*No co, im więcej hajsu tym lepiej. Ogólnie mam w planach z każdej mej pensji po pięćset złotych walić w krypto oraz zacznę w końcu zarabiać na NFT oraz mój kanał Quiet Quiver jak na razie, mimo iż istnieje od dwóch dni, a filmik wczoraj wrzuciłam, ma spoko staty (25 wyświetleń i 6,8 godzin oglądania, bicz), więc może kiedyś załapie się na monetyzację. I będę bogata w chuj i Suka Prime będzie mogła mi buty czyścić, ale ja jej nawet grosza nie dam, bowiem ta sucz po tych wszystkich latach nawet na pół złamanego starego grosza nie zasługuje.

I będę bogata w chuj i Suka Prime będzie mogła mi buty czyścić, ale ja jej nawet grosza nie dam, bowiem ta sucz po tych wszystkich latach nawet na pół złamanego starego grosza nie zasługuje

*~

~To coś nade mną ewidentnie zgubiło godność i honor człowieka. xDDD~

[W sumie...pomysł nie taki zły.]

~Ja wychodzę. XD~

~*Siad na dupie, analiza nadal trwa. XDDD*~

~:<~

~*[;"""DDD]*~

Jednak, chwilę potem, wyjęła ona pistolet z pudełka |Chyba wolałem debatę na temat kryptowalut z góry niż dalej czytać to turbo gówno. xDDD| ~*~[:DDD]~*~ i zaczęła się mu przyglądać. Pierwszy raz widziała broń w rzeczywistości. Aż oczy jej się zaświeciły z radości, gdy oglądała owy pistolet. ~*Nie wiem czemu ryję jak to czytam, jak to nawet śmieszne nie miało być. xDDD*~ |Może dlatego, że Alice to ogólnie cringe idiotka do nie wiadomo której potęgi. Plus aż takie jaranie się pistoletem też jest cringe af, w końcu to tylko broń palna.| ~*W sumie fakt, w wypadku Alice to ma sens.*~

Parę minut potem, usłyszała otwierające się drzwi do pokoju. Kiedy odwróciła się, nadal trzymając działo, ujrzała swoją siostrę, która widząc Alice z pistoletem, aż zasłoniła ~[Ucisz tę upośledzoną mordę, deklu. xDDD] Nie ;"""DDD~ usta ze strachu. Po chwili, rzekła przerażonym głosem:

|– Hyberborea, come in, please! This is Kraken Base, do you read? Our situation is critical down here! We thought you were sending someone! I repeat: this is Kraken Base calling Hyberborea! Is anybody up there? We are in serious trouble!|

~*Dobra, to bez problemu wyobrażam sobie wypowiedziane przerażonym głosem. xDDD*~

|Haha :DDD|

- A-Alice? Dlaczego zamówiłaś broń?

~*– Okay, we're all here. – odpowiedziała Alice, celując w Ashley pizdoletem.*~

[Zajebiście, kontynuuj. xDDD]

~*Fakt, dużo kwestii obywateli z Half-Life 2 oraz bety tej gry i Epizodów jest bekowa w tych kontekstach. XD*~

~A w ogóle:

– Bowiem naszej matce znudziło się normalne ruchanie i chciała spróbować ruchania pistoletem. – odpowiedziała Alice ubierając się.~

~*Tobie serio przydałaby się utylizacja na jakiś czas. XDDD*~

~Ważne, że nie jest nudno. :D~

~*Ale przyzwoitości nigdy za wiele, szczególnie w twoim wypadku. XDDD*~

~Hihi :DDD~

- A jak myślisz, kretynko? Chcę spełnić swoje marzenie i zostać zabójczynią! Tylko powiesz coś rodzicom, a cię rozstrzelam. – Odpowiedziała Alice, celując w Ashley pistoletem.

Widząc to, dziewczyna ze strachu wybiegła z pokoju. Bała się powiedzieć rodzicom o tym, że jedna z ich córek ma broń. |Tu można darować, że nie powiedziała tego rodzicom, mimo iż to byłoby najlogiczniejsze wyjście. Wszakże Alice udowodniła już, że potrafi być nieobliczalna a takie osoby z bronią to już w ogóle należy omijać szerokim łukiem. Niemniej nadal nie czaję dlaczego Alice tak nienawidzi Ashley. Niby nam to zostało powiedziane, ale właśnie, powiedziane, a nie pokazane. Przez to nienawiść Alice do Ashley nie ma sensu i robi z tej pierwszej jeszcze bardziej cringe idiotkę.| ~*Miło jednak, że Ashley ma mózg i go użyła. Wiem, że to u postaci w tym opku się zdarza, jednak nadal w mych starych opkach to jest powód do zachwytu.*~ Natomiast, sama Alice, wróciła do podziwiania swoich nowych nabytków [Bowiem absolutnie nic się nie stało. Jakby nie można było tutaj dodać jakichś przemyśleń Alice lub Ashley, w końcu narracja jest trzecioosobowa. W końcu wypadałoby rozwinąć ich charaktery, szczególnie że, z tego co patrzyłam podczas ostatniej przerwy, niedługo Ashley ginie.] ~*Moje dawne niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze problemy egzystencjalne.*~ [Niestety tak się da wyjaśnić wszystko co dawna ty odjebała. ;===;] ~*Wiem i nie jestem z dawnej siebie dumna. >.<*~ i wstępnym przygotowywaniu jej stroju zabójczyni.

Od teraz, po południu, dziewczyna zawsze przygotowywała broń |Ile można broń przygotowywać? Z tych co ona ma to jedynie wystarczy naboje wsadzić do pizdoletu i tyle. Nawet jeżeli ma jeszcze jakieś inne bronie palne, to opko nie zasługuje na weryfikację informacji, to i tak ich przygotowanie krótko powinno zająć jeżeli po ich przeładowaniu ich nie używała.| ~*Prawdopodobnie efekt za małej ilości researchu, bowiem mimo iż przy tej historii owy robiłam to nadal niewielki.*~ |Brak mi słów na dawną ciebie, Ramoninth.| ~*Nie dziwi mnie to. Anyway, aplikacja Pomodoro obwieszcza przerwę.*~ ~~*Nie, ty upośledzony sześcianie umysłowy. xDDD*~ ;"""DDD~ i strój zabójczyni, [Dobra, to można sobie bezproblemowo wyobrazić, skoro go szyła. Plus nie wiemy jaka była w szyciu, więc faktycznie mogło jej to trochę zająć.] a także chodziła na siłownię, aby zwiększyć swoją kondycję przed podjęciem się nowego zawodu. ~Miło, że nie poszła ot tak, na hura, zajmować się swoim wymarzonym zawodem, w sumie dokładnie tak samo jak jej idolka podchodząc do tematu. To się chwali, szczególnie w tego typu opku.~ ~*Fakt, miło, że i Emily, i Alice pomyślały o tym, że wypadałoby mieć jakąś kondycję przed podjęciem się takiego zawodu.*~ Oprócz tego, znalazła sobie jakieś opuszczone ruiny budynku mieszkalnego, znajdujące się na odludziu, w których to uczyła się korzystać z broni. |Ależ oczywiście, jakby nie mogła się potajemnie zapisać na strzelnicę. Nie wiem od ilu lat jest strzelnica i średnio mnie obchodzi weryfikacja tego, szczególnie, że to opko na to nie zasługuje, niemniej to byłoby sensowniejsze no i nie wyglądałoby jak wciśnięte na siłę.| ~*No ale, jak zwykle, to wymagałoby czasu i pomysłów, a dawnej mnie do mego dawnego, pustego łba to nie przyszło.*~ |Czemu mnie to nie dziwi. >.<| Strzelanie z broni palnej, ćwiczyła na przedmiotach oraz zwierzętach, które tam się znajdowały i często przemierzały drogę przy ruinach. ~Jebana pierdolona suka, jeżeli ustrzeliła jakiegoś kota to tak jej ryj zmasakruję, że jej zwłok nie będzie się dało zidentyfikować.~ ~*Grzegorz jako typowy NadKociarz, vol. 1/Chuj wie ile. XDD*~ ~Koty to świętość, co ja poradzę. :3~ ~*Ale i tak, zgaduję, że mogłaby wszystkie zwierzęta wystrzelać, ale jeżeli tylko by skierowała broń w kierunku kota to byś ją zmasakrował gorzej niż przeciętny psychol swe ofiary. XDDD*~ ~No :3~ ~*Bez komentarza po prostu. XDDD*~ ~:D~ Codziennie robiła to wszystko w tajemnicy przed rodziną, [Miło, że użyła mózgu, szczególnie w jej wypadku to się chwali.] ale mimo to, zawsze czuła się przez kogoś obserwowana. Aż któregoś dnia, dowiedziała się, kto ją obserwował. ~DAB DAB DAAAB!~ ~*Znów Dab Dab Daaab, debilu? XDDD*~ ~A czemu nie. :DDD~

Otóż, jednego pochmurnego popołudnia, ~Oczywiście, bowiem inaczej marysueizm pogodowy nie byłby kompletny.~ gdy Alice leżała na trwałym fragmencie dachu i wypatrywała jakiegoś ruchomego celu do ustrzelenia [A to słowo jest idealne do narracji, szczególnie trzecioosobowej.] ze snajperki, za jednym ze słupów ujrzała swoją siostrę, która nieco się wychyliła. |Ależ oczywiście, bowiem jeżeli już musiała ginąć to nie mogłoby się to odbyć w jakiś sensowniejszy sposób. Na przykład mogłaby się ukrywać za czymś większym i nie dawać znaku swej obecności. Dopiero wracając do domu, myśląc, że nie ściągnie na siebie Alice, mogłaby się z nią skonfrontować.| ~*No ale ja pisząc to opko pędziłam w kierunku finału jak Pendolino z silnikiem odrzutowym plus tłumaczyłam, czemu pisałam tak jak pisałam. Także czego ty od dawnej mnie oczekujesz?*~ |Chociaż minimum użycia mózgu?| ~*Nie wtedy.*~ |;=;| ~*Wiem, niestety. ;===;*~ Od razu, chcąc się jej pozbyć, aby nikomu nie zdradziła jej tajemnicy, strzeliła w jej kierunku. Jednak, Ashley zdążyła się ukryć, przez co Alice chybiła. ~Aby więcej hipernierealistyczności z akapitów poniżej mogło się dziać.~ ~*Po dawnej mnie nie zdziwiłabym się, gdyby tak było.*~ Widząc to, wstała, schowała snajperkę za plecy i wyjęła pistolet, po czym zeszła. Następnie, podeszła do słupa i stanęła przed swoją siostrą, po czym wycelowała pistoletem w jej ~[Nie masz prawa otwierać ryja dopóki minimalnie nie zmądrzejesz. xDDD] Hehe ;"""DDD~ głowę. |Bowiem czynnością niemożliwą do wykonania przez Ashley było spróbować uciec. Jasne, Alice mogłaby w końcu ją dogonić, bowiem na tym etapie chyba biegała już lepiej niż jej siostra, ale przynajmniej Ashley użyłaby mózgu. Jest to w tej historii stosunkowo częste, więc tu również mogłoby się pojawić.| ~*Ale wtedy musiałabym użyć mózgu i nie pędzić ślepo w kierunku finału, a to dawnej mnie się we łbie nie mieściło.*~ |Bez komentarza po prostu. ;===;| ~*Wiem ;===;*~

[– Well, looks like it's down to us. – odparła Alice.]

~*Bowiem jak widać brak klimatu należy podtrzymywać. XD*~

[To chyba oczywiste. XDDD]

- No i co, idiotko? Wreszcie mam szansę cię zabić. – Odparła Alice.

~*Super, ale nadal ta parówa nie ma powodów, aby chcieć zabić Ashley. Może gdyby nam pokazano, że faktycznie Luna miała w piździe sukcesy Alice i jedynie zwracała uwagę na dokonania Ashley to miałoby sens, szczególnie, że Alice ujawniła, że jest pierdolnięta, więc mogłoby to na nią wpłynąć. Nie zostało to jednak odpowiednio przedstawione, więc można stwierdzić, że Alice chce zabić Ashley bo tak, co jest po prostu idiotyczne.*~

[Gratulacje, Grzegorz, teraz jeszcze Ramoninth zaraziłeś słowotokiem. XDDD]

~Moja krew. 8)~

[To nie jest powód do dumy, kurwiu. XDDD]

~Jest~

[Nie jest.]

~Jest~

[Nie jest.]

~Jest~

[Nie jest.]

~Jest~

[Nie jest.]

~Jest~

|CIVIL WAR!!!|

~[SLADE! X"""DDD]~

|;"""DDD A tak w ogóle:

– Well, looks like it's down to us. (Also found as "downtous") – spytała jej siostra ze łzami strachu w oczach.|

~*Nie dość, że nie pasuje jak cholera, brak tu jakiegokolwiek pytania, to jeszcze ten nawias. Super. xDDD*~

|Idealnie się ta kwestia wpasowała, wiem. xDDD|

- Dlaczego ty mnie tak nienawidzisz? – Spytała jej siostra ze łzami strachu w oczach.

~*– Get the hell out of here!*~

- Dlatego, że nasza matka zawsze ciebie wychwala. [Pomińmy fakt, że nigdy nie zostało to przedstawione. Jasne, raz pochwaliła Ashley, no ale wtedy siostra Alice wygrała konkurs geograficzny, więc nie dziwne. Tak to nie zostało to pokazane, więc można powiedzieć, że wzięło się to ot tak, z dupy, aby nie było, że Alice niby ot tak zamierza zabić Ashley. No ale i tak można odnieść wrażenie, że nienawidzi jej ot tak, bo tak.] ~*Plus serio jakby rozwinąć wątek, że Alice niby miała nienawidzić Ashley to też można by i główną bohaterkę, i pozostałe postacie rozwinąć. Normalnie dwie pieczenie na jednym ogniu, ale nie. Lepiej było zapierdalać przed siebie nie zastanawiając się czy opko ma jakikolwiek sens oraz czy da się je czytać.*~ [Jestem gdzieś tak w połowie czytania pierwszej części Samoanalizatorni, więc zdążyłam się w tym zorientować.] ~Lepiej, Ramoninth, powiedz co analizujemy jako kolejne.~ [Kulturalna rozmowa na temat danego fragmentu trwa, ale nie, bowiem debil roku musiał wszystko rozjebać. xDDD] ~Hehe :DDD Nie, ale mnie to ciekawi po prostu.~ ~*Prawdopodobnie „Będę twoim przyjacielem." bowiem jest to krótkie w chuj plus miło byłoby zakończyć analizę tej trylogii one-shotów.*~ ~kk~ ~*Nosz... xDDD*~ ~;"""DDD~ Ciągle jesteś lepsza ode mnie i przez ciebie moje sukcesy są zrzucane na dalszy plan. |To nic, że nigdy nie przedstawiono nam, aby tak faktycznie było. Wymyślanie powodów w locie najwidoczniej nadal pozostawało na propsie.| ~*PRZERWAAA!!! Tym razem dwadzieścia minut.*~ |Ale nam powoli analiza idzie.| ~*Bowiem następuje tu pewne równanie:

Chujowa pogoda + Chujowy one-shot + Suka Prime obecna w domu pierdoląca mi nad głową, mimo iż widzi, że jestem zajęta + Co chwilę dzwoniąca babcia, która nie umie sama rozwiązać swoich banalnie prostych problemów oraz chyba nie zna definicji słowa SMS = Powolna analiza

Niemniej za maksymalnie trzy sesje powinniśmy skończyć na dzisiaj.*~

~|Utkaj paszczę. xDDD| ;"""DDD~

Kiedy ciebie nie będzie, w końcu będę najważniejsza.

|

Darowałbym jedynie, gdyby nienawiść Alice do Ashley miała jakikolwiek sens, jednak obecnie ewidentnie jest tylko i wyłącznie po to, aby fabuła mogła przeć do przodu bez zbędnego zastanawiania się nad tym, jak napisać historię, aby była ciekawsza

Darowałbym jedynie, gdyby nienawiść Alice do Ashley miała jakikolwiek sens, jednak obecnie ewidentnie jest tylko i wyłącznie po to, aby fabuła mogła przeć do przodu bez zbędnego zastanawiania się nad tym, jak napisać historię, aby była ciekawsza.|

~*Tjaaa, Alice jest po prostu wkurwiającą egoistką i nic tego nie zmieni. Dobrze, że jeszcze, nie licząc już dzisiejszej sesji, dwie sesje analizowania i koniec one-shota.*~

|I zajebiście, bowiem zaziewać się z nudów można.|

~– Get the hell out of here!~

- Jesteś egoistką i tyle! |To akurat fakt i serio miło wiedzieć, że postacie nie popierają ślepo tego, co odjaniepawla Alice.| ~*Szczególnie po opku o Tristitii to jest miła odskocznia.*~ |Nie przypominaj. >.<| ~*Fakt, brutalne wspomnienia. ._.*~ Ja nic złego ci nie zrobiłam, a ty robisz ze mnie swoją pierwszą ofiarę! [To również fakt, który działa na niekorzyść Alice. A w ogóle:

– Got your back, Doc!]

- Owszem, zrobiłaś i to wiele. Sam fakt, że się urodziłaś, powinien ci wystarczyć.

~Cringe jak stąd do najbliższego kwazaru, normalnie nie ma chuja we wsi. Nie wiem ile mamy się powtarzać, że Alice nie ma podstaw aby nienawidzić Ashley, bowiem nie zostało to w żaden sposób przedstawione, a jedynie powiedziane. No a zasada show don't tell jest ważna, no.~

~*Ogólnie to opko jest tak nudne i powtarzalne, że pomysły na komentarze się po prostu kończą, co nie jest dobrym znakiem na przyszłość.*~

~Fakt, już przy opku o Dednepsus właściwej mieliśmy więcej do gadania, nawet pod koniec historii, niż tu w połowie. Normalnie aż szlag może człowieka trafić.~

~*Trzeba zajebać dawną mnie.*~

~To akurat NadPewne.~

Po tej rozmowie, Ashley zaczęła uciekać. [No ta to ma zapłon jak w zardzewiałym ruskim czołgu sprzed rewolucji przemysłowej. Powinna wpaść na ten pomysł już dawno, a nie dopiero teraz o tym pomyślała. No ale wiadomo, wtedy historia nie mogłaby na pałę zapierdalać w kierunku finału i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.] Niestety, za daleko nie udało jej się odbiec, gdyż po trzech strzałach, Alice trafiła swoją siostrę prosto w serce i tym samym zabiła na miejscu. ~Ale nudy, ja pierdolę. Niby miło, że w serce, bowiem lepiej zapobiegać niż leczyć (Syndrom Łazarza istnieje i nie obchodzi mnie, że jest rzadki), jednak i tak mogłoby się to jakoś ciekawiej rozegrać, a nie.~ ~*To Opkolandia, nie oczekuj zbyt wiele.*~ ~A, no tak. >.<~

Kiedy ta już nie żyła, zabójczyni |O KURWA, O JA JEBE SYNONIM W OPKUUU!!! ***.***| [NADCUD!!! OOO.OOO] ~NIEMOŻLIWE! \***.***/~ ~*ŁO ŻESZ TY KURWA, CUD! \O.O/*~podeszła do swej ofiary i schowała pistolet, po czym wyjęła miecz. Gdy to wykonała, zaczęła ciąć ręce swej siostry na poziome paski. ~No i na chuj ja się pytam. Cel osiągnięty, ofiara zabita plus raczej odcisków palców czy innych dowodów nie zostawiła, więc ja bym na jej miejscu sobie polazł.~ ~*Kiedyś jak byłam w swej edgy fazie to po prostu lubiłam pisać sadystyczne opisy. Jednak jako iż nie umiałam pisać opek tak, aby sadystyczne opisy miały sens, to ot co z tego wyszło.*~ ~Na dawną ciebie z każdą analizą coraz bardziej brakuje słów. ;===;~ ~*Wiem i nie jestem dumna z dawnej siebie. >.<*~ Trochę jej to zajmowało, zważywszy na szkielet, |Miło, że nie szło jej to tak łatwo jakby Ashley była zrobiona z piasku kinetycznego. To się chwali jak na to opko.| ale jakoś jej się to udawało. [Mimo iż w prawdziwym świecie to nie powinno być możliwe, jednak jako iż jesteśmy w Opkolandii to absolutnie wszystkiego spodziewać się można.] Nogi zaś, po prostu odcięła, aż trysnęła z nich krew. Tułów pocięła ona mieczem tak, że powstało na nim dużo krwawiących ran. Następnie, mieczem wydłubała jej oczy i posiekała swoją bronią. ~*A w prawdziwym świecie jedyne co z tego powinno jej wyjść to ta akcja z oczami, reszta jest po prostu niemożliwa ze względu na s z k i e l e t. No ale fakt, nie utrudniajmy naszej Mary Sue zadania.*~ [W ogóle też, pomijając znany już fakt, nie czaję po co Alice taką akcję odstawiła. Po ubiciu swego celu powinna po prostu odejść z miejsca zbrodni i tyle. Obecnie jest to po prostu idiotyczne.] ~*Moje dawne NadNiedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.*~ [I przez to najczęściej nie mamy się co dłużej rozpisać, zajebiście.] ~*Wiem, też nie jestem szczęśliwa z tego powodu.*~

Gdy skończyła, wyczyściła swoją broń o włosy martwej siostry, a następnie schowała broń i odeszła, za nim ~*Dzień dobry pierwsza literówko, bowiem takie ciężkie jest poprawianie opowiadania po jego napisaniu. Wiem, że kiedyś nie czytałam swoich opek po ich napisaniu, ale w końcuu powinnam zacząć to robić.*~ ktoś by ją ewentualnie dostrzegł, gdyż jednak czasami tamtędy przechodzili ludzie. |Super, że zostało to wspomniane dopiero teraz jako lipny argument. Plus nawet jakby to powinna oddalić się już dawno, no. Akcja, którą odstawiła po zastrzeleniu Ashley nie miała najmniejszego sensu.| ~*Generalnie jak to opko, ono ogólnie sensu nie ma. Generalnie mam zamiar coś z nim zrobić i dać jako część którejś z NadSagi, aby zrobić z tym coś lepszego.*~ ~*Idzie pisać dla Ramoninth plan tego opka do trzeciej Retconningowej NadSagi.*~*STOP. X"""DDD*~ ~Może być ciekawie. :DDD~ ~*Nie w trzeciej NadSadze i nie w twoim wykonaniu. XDDD*~ ~Hehe ;"""DDD~ Oddaliła się o parę kilometrów i tam spędziła kolejne cztery godziny. [Mogłaby wrócić do domu, raczej jej rodzice mimo wszystko nie podejrzewaliby jej o to, co odkurwiła. No ale jasne, wtedy trzeba byłoby wymyślić sensowne pojawienie się wątku z kolejnych akapitów, a to dawnej Ramoninth we łbie się nie mieściło.] Normalnie miałaby ogromne wyrzuty sumienia po tym, co zrobiła, ale teraz jej się to podobało. W końcu pozbyła się swojej wścibskiej siostry i tym samym nie miałaby komu zazdrościć. [Mnie chyba serio zaraz szlag jasny trafi. Po pierwsze, nigdy tak na serio, może poza jednym mikro momentem, chociaż akurat owy da się usprawiedliwić, Ashley nie ujawniła tego, że była wścibska. Wszystko co robiła miało sens, nie dziwne, że chciała, aby jej niedojebaną siostrę spotkały konsekwencje. Po drugie i tak, i siak nie miała Alice czego swej siostrze zazdrościć, bowiem nie zostało przedstawione to w żaden sposób. Także no, te powody są z dupy, a powody z dupy są takie same jak brak motywacji postaci do odjaniepawlenia szczególnie takiej akcji. Przez to po prostu Alice nie da się polubić.] ~*Ty to Grzegorz dawno w kwasie nie byłeś. Jeszcze teraz przez ciebie Andromeda zaczyna w trakcie opka analizę końcową. xDDD*~ ~*Teleportuje się do niebytu.* Próbuj teraz z jeziorem kwasu. 8)~ ~*Cheater jebany. ß Kropka stanowczości.*~ ~Hehe :DDD~

Po czterech godzinach, gdy wracała do domu, przechodziła obok jakiegoś mężczyzny rozdającego gazety|, który pojawił się z dupy, bowiem akurat był potrzebny|. Jak zawsze, gdy szła obok takich ludzi, wzięła gazetę i spojrzała na pierwszą stronę. ~*To nic, że nigdzie wcześniej to się nie wydarzyło. Jak widać to opko definitywnie nie może przestać wciskać rzeczy na siłę, co tylko wkurwiać zaczyna. Anyway, PRZERWAAA!!!*~ ~[Ucisz ryjca, tępaku napromieniowany. xDDD] ;"""DDD~ Było tam napisane:

„MORDERSTWO NA ODLUDZIU!

Dnia 12 marca 2048 roku, około godziny szesnastej, |Swoją drogą to w tej Opkolandii szybcy są ci redaktorzy. Jasne, w radiu czy telewizji po czterech godzinach od odkrycia morderstwa mogliby o tym bez problemu mówić. Jednak w gazetach by się to prędzej następnego dnia pojawiło, bowiem gazety też trzeba wydrukować, a nie, że od razu można je zmienić.| ~*Fakt, lepiej by było gdyby na przykład jechała taksówką i była o tym mowa w radiu. To by miało więcej sensu, no ale Opkolandia i sens to dwa światy, które nigdy nie będą miały crossoverów ku naszemu nieszczęściu.*~ |Niby człowiek wie, ale i tak się łudzi.| ~*Wiem, często mam tak samo.*~ na ulicę Invalidenstraβe, do ruin starego bloku mieszkalnego, wezwana została policja, gdyż pewien przechodzień zauważył ~latający kibel.~ zmasakrowane zwłoki dziewczyny. Z tego, co udało się wywnioskować po dowodzie osobistym, który miała w portfelu, nazywała się ~Debil Debilovsky~ Ashley Thomson i miała ~osiem tysięcy~ dziewiętnaście lat. [Jesteś dumny z tego gówna, które żeś nawypisywał? XDDD] ~Tak 8)~ [Niby to najważniejsze, jednak przyzwoitości, szczególnie w twoim wypadku, nigdy za wiele. XDDD] ~Hihi :DDD~

Zwłoki Ashley były bardzo zmasakrowane. Ręce zostały pocięte w poziome paski, a nogi całkowicie obcięte jakimś bardzo ostrym narzędziem. Na tułowiu nastolatki znajdowało się wiele ran ciętych. Oczy zostały wydłubane i posiekane na kawałki leżały obok ofiary. Same włosy dziewczyny były zakrwawione i podejrzewa się, że morderca za ich pomocą czyścił swoją broń po dokonaniu zabójstwa. [No nie pierdol, panie redaktorze, da się łatwo zauważyć czy ktoś wycierał coś zakrwawionego o włosy, czy owe w danej krwi leżały.] ~A tak poza tym to znów, podejrzewam, że w owym artykule by się zdjęcia pojawiły, bowiem redaktorzy każdemu wypadkowi zdjęcia robią, więc wątpię, aby szczególnie tego typu morderstwo było tutaj wyjątkiem. No i też to powinien być skrót artykułu i u dołu podane, na której stronie znajdował się pełny, szczególnie jeżeli by w artykule redaktorzy też chcieli zdjęcia dodać. W końcu gazety czytają też na stówę i dzieci, więc raczej drastycznych zdjęć nie chciano by im pokazywać.~ ~*To jednak również wymagałoby więcej researchu niż podczas pisania tej historii zrobiłam, a to nie mieściło się w mym dawnym, niedojebanym łbie.*~ ~;===;~ ~*Wiem ;===;*~

Na chwilę obecną nie ma podejrzanych, jako iż poza ofiarą, na miejscu nie było nikogo innego, kogo można by posądzić o tą okropną zbrodnię. ~*Ten błąd w pisowni akurat daruję, bowiem jest powszechny i często w gazetach się też go widzi. Tak w ogóle, to mogliby sprawdzić włosy Ashley w poszukiwaniu dowodów na to, kto by ją zabił. Nie było napisane, aby Alice miała jakieś rękawiczki czy coś w tym stylu, a jeżeli czyściła miecz o włosy swej siostry to odciski palców powinny pozostać. No chyba, że miała rękawiczki, a, jak zwykle, nie zostało to wspomniane.*~ ~Byłoby w sumie ciekawie jeżeli by się dowiedzieli, że to Alice zabiła Ashley. Chciałbym zobaczyć reakcję jej rodziców oraz rówieśników, bowiem w szkole to by się na stówę również rozeszło.~ ~*Oczywiście, że by się rozeszło. U mnie na osiedlu jest taki shady dom jednorodzinny, przy którym kiedyś, kiedy wracałam ze szkoły, było dużo policji. Okazało się, że to dlatego, bo mieszkający tam facet zabił swoją żonę, a potem siebie. Skąd to wiem? Bowiem u mnie w podstawówce się to następnego dnia rozeszło. Także tym bardziej gdyby jakaś laska w taki sposób zabiła swoją siostrę to również byłoby to tematem numer jeden w ich szkole. Jak coś to w tym domu teraz mieszka jakaś chyba normalna rodzina, jedyne co to w ogrodzie mają taki syf, że aż dziwię się, że nie wpadli na pomysł, aby posprzątać na swoim terytorium.*~ ~Jakie kolorowe osiedle. xDDD~ ~*Weź, najpierw to, a potem, po latach i to rok temu jak coś, z trzy klatki od mojej jakiś chłopak zabił swoją chyba babcię czy ciocię alkoholiczkę. Epicko. XD*~ ~S t a r y W i l a n ó w xDDD~ ~*...Zaprasza nowych mieszkańców. XDDD*~ ~Zajebista reklama, idź z tym do TV. XDDD~ ~*K*~ ~TO NIE BYŁO INTENCJONALNIE! X"""DDD~ ~*;"""DDD*~ [Ah, te off-topy. XDDD] ~*~C'nie? :D~*~ Jeżeli jednak ktoś ma podejrzenia co do tego, kto mógłby być sprawcą, proszony jest o natychmiastowe |mienie tego w dupie.| zgłoszenie tego na najbliższy komisariat policji." ~*Slade jako najlepszy obywatel, vol. 2/Chuj wie ile. XDDD*~ |Hehe :DDD|

Po przeczytaniu tego, Alice pomyślała:

|– Gunship!|

[No tematycznie w chuj. xDDD]

|Wiem :DDD|

„Nie powiem, ci ludzie są bardzo szybcy."

A następnie, ruszyła w kierunku swego domu.

~

Kurwa mać, nawet w takim momencie brak głębszych przemyśleń? I jak mamy polubić Alice, skoro nie jest w żaden sposób rozbudowywana? Plus przez to czytanie tego one-shota staje się jeszcze bardziej nudne i męczące, dobrze, że do końca jeszcze sześć...

Kurwa mać, nawet w takim momencie brak głębszych przemyśleń? I jak mamy polubić Alice, skoro nie jest w żaden sposób rozbudowywana? Plus przez to czytanie tego one-shota staje się jeszcze bardziej nudne i męczące, dobrze, że do końca jeszcze sześć stron.~

[Też mnie to wkurwia, a najgorsze, że, z tego co patrzyłam podczas długiej przerwy, to dalej nie jest wcale lepiej.]

~Niby wiem, wszakże swego czasu czytałem to opko od początku do końca, jednak i tak jest to irytujące. Na serio nie obchodzi mnie, jakie było myślenie dawnej Ramoninth, bowiem ono było tak debilne, że to aż NadSzok.~

~*Najważniejsze, że zanalizowaliśmy kolejne cztery strony tego turbo opka, więc koniec analizy na dzisiaj.*~

~[Nie możesz. xDDD] ;"""DDD~

Kiedy po jakimś czasie tam dotarła, w progu zastała swoją matkę zalaną łzami. ~*Pożegnajcie się z Luną i Michaelem na dobrą sprawę też, bowiem już więcej się nie pojawią.*~ |No ależ kurwa oczywiście, bowiem gdyby się pojawili to opko mogłoby być ciekawsze. Mogliby się nawet przypadkiem dowiedzieć, kto zategesił Ashley, któreś z nich mogłoby odkryć Emily i Slade w piwnicy, po tym jak Alice ich tam zamknie, wszakże nie będzie nigdzie mowy, aby zmieniła miejsce zamieszkania, po śmierci Alice mogliby też jakoś reagować, że stracili wszystkie swoje dzieci i tak dalej, i tak dalej. Jest jeszcze mnóstwo opcji na ich pojawienie się, jednak po co. Lepiej zapierdalać przed siebie w kierunku finału bez zastanowienia.| ~*To niestety domena tego one-shota, a w trzeciej części z tego co wiem oraz wnioskując po jej długości nie jest wcale lepiej.*~ |Nie no, zajebiście. Coraz to kolejne części powinny poprawiać błędy poprzedników, a nie dowalać jeszcze więcej własnych nie naprawiając nic.| ~*Teraz to wiem, ale kiedyś moje niedojebanie sięgało zenitu.*~ |A, no tak. ;===;| Widząc ją, spytała takim głosem, jakby nie wiedziała, co się stało:

~*– Gunship!*~

~Pomijając brak pytania to tematycznie jak cholera. XDDD~

~*Wiem, od pewnego momentu kwestie cywili z bety Half-Life 2 są jeszcze bardziej bekowe w tych kontekstach. XDDD*~

- Co się stało?

~– It's coming! – odpowiedziała Luna zapłakanym głosem.~

[Dobra, to jeszcze da się bezproblemowo wyobrazić sobie powiedziane zapłakanym głosem. XD]

~Ha! :D~

- Ashley...Twoja siostra...Została zamordowana... - Odpowiedziała Luna zapłakanym głosem.

|Dobrze w sumie, że nie przyjmuje tego ot tak, jako typowy wtorek, tylko faktycznie jakoś emocjonalnie reaguje na wieść, że jedna z jej córek kopnęła w kalendarz. To ewidentny plus, a że w tym opku należy szukać plusów to dobrze.|

~*Fakt, szkoda tylko, że mimo iż narrator jest trzecioosobowy, to nie mamy później tego, jak Michael zareagował na tego newsa oraz generalnie jak przebiegały ich dni po dowiedzeniu się tego. No ale w sumie fakt, to by wymagało czasu i pomysłów, a dawnej mnie ewidentnie nie o to chodziło.*~

|I przez to teraz my, a wkrótce i nasi czytelnicy musimy się męczyć z tym cholerstwem. Dobrze chociaż, że ten one-shot nie jest jakiś odjebanie długi.|

~*Weź, to by była masakra.*~

|Fakt, brutalna wizja. .___.|

- To straszne...Kto mógł to zrobić?

To pytanie dziewczyna powiedziała udawanym, smutnym głosem, jednak takim, aby jej matka nie mogła się tak łatwo zorientować, że coś było nie tak. ~W sumie nie dziwne oraz skoro teraz miała Luna nie odkryć, kto za morderstwem stał, to nie dziwne, że się jej udało to udawać. Chociaż też w sumie na korzyść działa fakt, że każdy inaczej przeżywa śmierć kogoś bliskiego, więc nie ważne.~

[– No, no, Noooo! – odpowiedziała jej matka.]

~*No dramatycznie i klimatycznie w trzy dupy. XDDD*~

[Co nie? :D]

- Nie wiem...Jeszcze nie ma podejrzanych... |I na dobrą sprawę nie dziwne, wszakże nie minęło nawet pół dnia od zdarzenia.| Ale policja cały czas bada sprawę. ~*Nie kłam, Luno, w Opkolandii policja nie działa tak jak powinna.*~ – Odpowiedziała jej matka.

Po tej rozmowie, Alice weszła do domu |Jakby KURWA NIC A NIC się nie wydarzyło. Znaczy ja wiem, że to Alice zajaniepawliła Ashley, jednak i tak jakieś ich przemyślenia by się przydały. To narracja trzecioosobowa, więc można byłoby opisać jednocześnie przemyślenia i Alice, i Luny, co dodałoby jakichś ciekawych elementów. No i można byłoby skoczyć do miejsca pracy Michaela i dowiedzieć się jak on zareagował na śmierć jednej z jego córek. Może z jakiegoś powodu, który wypadałoby wymyślić i uzasadnić, miałby podejrzenia, że to wina Alice? To by też ciekawy mikrowątek dodało, bowiem mógłby szukać więcej dowodów na potwierdzenie swych podejrzeń. No ale jak wiadomo pomysły i czas nie były domeną dawnej Ramoninth.| ~*Nie no, Grzegorz, ewidentnie muszę cię na jakiś czas zabić. Przez ciebie Slade wpadł w taki sam słowotok jak ty! XD*~ ~8)~ ~*TO NIE JEST POWÓD DO DUMY, KUTASIARZU! X"""DDD*~ ~No co? :D~ ~*No to, że mógłbyś przestać zarażać wszystkich analizatorów zaczynaniem analizy w środku opka, deklu. XDDD*~ ~Przynajmniej jest co czytać. :D~ ~*ALE ANALIZA KOŃCOWA, JAK NAZWA WSKAZUJE, JEST NA KOŃCU ANALIZY! X"""DDD*~ ~Hihi :DDD~ [Ładny off-top. xDDD] ~*~;"""DDD~*~ i udała się do swojego pokoju, co także zrobiła jej matka. [To zdanie nie ma sensu. Z tego co wiem, Luna nie miała iść za Alice do jej pokoju, a to zdanie tak brzmi.] ~*Efekt braku poprawiania opka po jego napisaniu.*~ [;===;] ~*Wiem, też nie mam siły na swoje dawne NadNiedojebanie. ;=;*~ Będąc w pokoju, weszła do Dark Web i, na jednej z odpowiednich stron, |Której linka nie podano. Zawsze dało się zrobić jakiś research, znalezienie płatnego mordercy w Dark Web, a właściwie strony, na której można takiego wynająć, nie zajmuje nawet minuty, jak wpiszesz odpowiednią frazę to pierwszy link jest taką stroną.| ~*To tylko wyższy dowód na me dawne NadNiedojebanie.*~ |Właśnie widzę. >.<| zamieściła swoją ofertę płatnej zabójczyni, nazywając się „Dednepsus The Terminator"[No cóż za brak oryginalności. Widać, że to po prostu połączenie pseudonimu Emily i Slade'a, nic nadzwyczajnego. Mimo iż są jej idolami to powinna się wysilić na jakiś oryginalniejszy pseudonim, ewentualnie jedynie zainspirowany pseudonimem albo Dednepsus, albo Slade'a.] ~*Ale to by wymagało więcej czasu włożonego w pisanie, a dawnej mnie to ewidentnie nie mieściło się we łbie.*~ [Brak mi słów na twojego dawnego pierdolca, Ramoninth. ;=;] ~Mało czytasz to i słów brakuje.~ [Było tak miło, ale nie, bowiem największy debil w kraju przyszedł i cała rozmowa poszła do piachu. XD] ~Dzień dobry! :D~ ~*Może podczas obecnej przerwy się ogarniesz. XD Anyway, apka Pomodoro przerwę obwieszcza.*~ ~|Zawrzyj cipę i nie obchodzi mnie, żeś facet a nie baba. XD| ;"""DDD~ Wiedziała, że nie był to zbyt oryginalny i własny pseudonim, ale chciała jakoś połączyć pseudonimy jej idoli. [Gdyż jak widać jej niedojebanie nie pozwoliło jej na ogarnięcie, że powinna prędzej zainspirować się pseudonimem albo Emily, albo Slade'a. Plus taki pseudonim od razu dałby jej kolegom oraz rodzinie w sumie też do myślenia, że to może być ona. W końcu wiedzieli, że Emily i Slade są jej idolami oraz jak się zachowywała też każdy z jej otoczenia wiedział. Także jeżeli chciała utrudnić przynajmniej otoczeniu ogarnięcie, że to ona, to powinna jakiś mądrzejszy pseudonim sobie wymyślić.] ~*<Napierdala Grzegorza po łbie dzbankiem na herbatę.> Ty jebaku leśny, wszystkich zarażasz! XD*~ ~Było warto. ;"""DDD~ [Miiiłooość rooośnieee woookóóół naaas... xDDD] ~*~:D~*~ Bowiem czuła, że była już odpowiednio przygotowana do wcielenia się w nową rolę. |Bym w to uwierzył, gdyby nam było bardziej przedstawione jak się przygotowywała do zawodu. Obecnie to ciężko w to uwierzyć i ma się jedynie wrażenie, że akcja kontynuuje zapierdalanie na pałę w kierunku zakończenia. Wiem, że tak jest, no ale no.|


Jednak, następnego dnia, po południu, uznała że w nocy zabiłaby panią pedagog szkolną za to, że powiedziała o pobiciu Kate jej matce. [NA CHUJ. To chyba normalne, że pani pedagog to zrobiła, bowiem to, co odjaniepawliła Alice to nie dość, że niebezpieczne, to jeszcze z gównopowodu tak naprawdę. Także nie ma sensu, aby Layla ginęła, no. Gdyby na przykład jakoś sensowniej wkurwiła Alice to bym to zrozumiała, bowiem laska ujawniła, że jest jakaś popierdolona. Jednak obecnie jej powód sensu nie ma, także no, pani pedagog nie zrobiła nic złego.] ~Fakt, Alice z każdym akapitem coraz bardziej udowadnia, że jest po prostu cringe idiotką, której nikt z własnej woli by nie polubił. No i w sumie z tego co idzie się kapnąć, to przyjaciół nie miała, więc pasuje.~ [Generalnie to w sumie z tego co idzie się zorientować, to miała być irytującą cringe nastolatką, jednak tutaj jest AŻ ZA bardzo, przez co historii nie da się czytać.] ~Ta, wiem, bardzo łatwo idzie się w tym zorientować. No i mógłby wyjść z tego spoko one-shot, gdyby dawna Ramoninth raz na sto lat raczyła się postarać nad tym, co robiła, co nie następowało.~ ~*Generalnie od bodajże drugiej połowy dwa tysiące siedemnastego lub dopiero od dwa tysiące osiemnastego roku zaczęłam pisać sensowne opowiadania. Znaczy styl pisania wiadomo, nadal miałam zjebany, jednak przynajmniej mimo wszystko historie chciało się czytać.*~ ~Nie mogłaś już wcześniej zacząć się starać?~ ~*Nie wylevelowałam wtedy jeszcze wystarczająco.*~ ~Było wpisać cheaty na życie.~ ~*Nosz... xDDD*~ ~:D~ |W sumie to te off-topy są ciekawsze niż właściwa historia, więc się nie przypierdolę do kolejnego. xD| ~*Nie dziwne, wszystko jest ciekawsze od tego one-shota.*~ |To też fakt.| Po zakończeniu zajęć, śledziła kobietę aż do jej domu, aby wiedzieć, gdzie ta mieszkała. [No nie pierdol.] Gdy się tego dowiedziała, wróciła do swego domu i, do nocy, zajmowała się swoimi sprawami. [Jakby kurwa absolutnie nic się nie wydarzyło. Serio, to wygląda jak dawna narracja pierwszoosobowa Ramoninth, tylko w wersji trzecioosobowej. Powinny tu być jakieś czynności, które ona wykonywała przez ten czas oraz jakieś jej przemyślenia. Można by też przeskoczyć do jej rodziców, zobaczyć co tam u nich, szczególnie, że od śmierci jednej z ich córek minął ledwo dzień. Można byłoby też opisać jakąś reakcję osób ze szkoły Alice na wieść, że jedna z ich uczennic została zamordowana. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a w tym turbo opku ewidentnie chodzi o parcie do przodu bez zastanowienia się nad tym czy to co się pisze ma jakikolwiek sens oraz jest zdatne do czytania.] ~*Taaa, też mnie to wkurwia. Przez to rzadko kiedy mamy się gdzie dłużej rozgadać oraz ma się wrażenie, że analizujemy to na siłę, mimo iż nadal tak nie jest.*~ [Na szczęście jeszcze dzisiaj oraz kiedyś tam i skończymy analizować ten nudny jak cholera one-shot.] ~*Fakt, to definitywna zaleta.*~ Zaś około godziny dwudziestej czwartej, ubrała się w swój nowy strój, wzięła broń i, jako iż mieszkała w domu jednorodzinnym, |Co, jak większość rzeczy i w tym opku, i ogólnie w starych opkach Ramoninth, wzięła się z dupy. To powinno być wspomniane wcześniej, aby teraz nie miało się wrażenia, że imperatyw narracyjny wiecznie ułatwia głównej piździe życie.| wyskoczyła przez okno. Jej pokój nie był wysoko, [Ależ oczywiście, bowiem inaczej to byłoby utrudnienie dla naszej głównej pizdy, a imperatywowi narracyjnemu ewidentnie nie o to chodziło.] dlatego nie mogła sobie nic zrobić. ~*~[|;"""-(((|]~*~ Następnie, udała się do domu Layli.

Dotarła tam po około godzinie. ~*Nie uwierzę, że przez ten czas absolutnie nic się nie stało. Mogłaby na przykład wychodząc z domu przypadkiem wydać jakiś dźwięk, który obudziłby na przykład Lunę. No i potem Luna po zorientowaniu się, że jej córka zniknęła, mogłaby obudzić Michaela i mogliby jej zacząć szukać. Szczególnie, że w sumie po śmierci Ashley Luna mogłaby być przewrażliwiona. Jednak to by wymagało większej ilości pisania, a dawnej mnie ewidentnie nie o to chodziło.*~ ~Nie, ale serio tak jak teraz patrzę to turbo opko jest strasznie liniowe, normalnie jak FanFiKKKtion o Tristitii. Normalnie zero nawet minimalnego zboczenia ze ścieżki wyznaczonej przez plan, byle napisać jak najszybciej i wrzucić na Wattpada. To jest ewidentnie chujowy sposób pisania historii, tak jak chociażby zwracanie uwagi jedynie na licznik słów.~ ~*Wiem, też to zauważyłam. Czekajcie, brb...Ta, z tego co pobieżnie przejrzałam, to trzecia część też jest liniowa af.*~ ~No ja jebe, jakbyś już wtedy nie mogła zacząć się starać. Przecież stuprocentowo liniowych historii nie da się czytać, bowiem są nudne jak chuj.~ ~*Teraz to wiem, jednak kiedyś byłam niedojebana do nie wiadomo której potęgi.*~ ~A, no tak. ;===;~ Będąc tam, przez otwarte okno dostała się do sypialni pani pedagog. Nim ta zdążyła się odwrócić, [Oczywiście, bowiem inaczej trzeba byłoby wymyślać co działo się dalej, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło. Można by chociażby na przykład jakiś wątek horrorowy dodać i to by ubarwiło tę chałę. No ale jak wiemy to za wysoki poziom jak na dawną Ramoninth.] Alice szybko wyjęła miecz i gwałtownym ruchem dokonała dekapitacji ~*O KURWA, SYNONIM W OPKU? NADCUD! \OOO.OOO/*~ ~NIEMOŻLIWE! \***.***/~ [MAGIA! ***.***] |NIE DO WIARY! *.*| Layli, po czym szybko odskoczyła, aby ta nie obryzgała ją krwią, która rozbryzgała się na wszystkie strony. ~No co ty nie powiesz, panie narratorze, kapnęlibyśmy się dlaczego Alice odskoczyła.~ ~*Licznik słów...*~ ~A, no tak. ;===;~ ~*Niestety ;=; Anyway, apka Pomodoro obwieszcza kolejną przerwę.*~ ~Szybko~ ~*Fakt, chyba powinnam cykle zmienić na godzinne, to byśmy więcej zdążyli zanalizować. Anyway, przerwa.*~ ~[NIE. XDDD] ;"""DDD~ Następnie, takim samym ruchem przecięła jej tułów w pionie, co doprowadziło do jeszcze większego rozlewu krwi. |No i na chuj? Tak, wiem, jakie myślenie przyświecało dawnej Ramoninth, jednak to nie ma sensu po prostu. Ofiara zamordowana, problem z głowy i tyle, powinna sobie pójść, a nie dodatkowo taką akcję odpierdalać. W sumie to też Layla mogłaby mieć jakąś rodzinę, chociażby męża i może dziecko lub więcej dzieci, zależy od wyboru. To dodałoby ciekawszy wątek, bowiem rano mogliby znaleźć ją martwą i mogliby jakoś zareagować na utratę żony i matki. No i to mogłoby w jakiś wątek, który można by jakoś z głównym połączyć, rozwinąć. A co do rodziny to w sumie po jakimś trochę dłuższym czasie od śmierci Ashley w sumie rodzicom Alice mogłoby zacząć brakować drugiego dziecka, bowiem z jakiegoś powodu chcieliby mieć minimum dwójkę dzieci, jednak powód powinno się wymyślić. No i mogliby się zacząć starać o dziecko, skutecznie czy nie to już pozostawiam do wyboru. Obie te opcje mogłyby dodać coś ciekawego do historii. No i Alice jakby się dowiedziała, bowiem na przykład co jakiś czas w nocy by ją budziły dwuznaczne jęki Luny oraz na przykład potem by chodziła kupować testy ciążowe, mogłaby się wkurwić, bowiem myślała, że po zabiciu Alice byłaby najważniejsza, a tu dupa, bowiem jej rodzicom brakowało drugiego dziecka do pełni szczęścia. No i w związku z tym coś mogłoby się dziać. Jednak jak wszyscy wiemy to by wymagało czasu i pomysłów oraz ewentualnego researchu, a we łbie szesnastoletniej wersji Ramoninth to się nie mieściło.| ~*Nie no, zajebiście w trzy dupy, akapit analizy końcowej w drugiej połowie opka. *Daje wpierdol Grzegorzowi tym samym dzbankiem co ostatnio.* Ty cwelu zajebany, co żeś narobił, idź się utop. xD*~ ~Moja krew. 8)~ [Ewidentnie, Grzegorza trzeba raz na jakiś czas utylizować.] ~Ta, ta, ja też cię kocham. XD~ [Hehe :DDD]

Po zakończeniu morderstwa, za pomocą krwi swej ofiary, Alice napisała mieczem na ścianie [W chuj niewygodnie. Mogłaby to napisać jakimś sztyletem lub patykiem, to byłoby wygodniejsze niż unoszenie miecza na wysokość ściany aby coś nabazgrolić.] swoje nowe motto:

|"Quiet!
~Run!"|

~*Nawet tu? X"""DDD*~

|No :D Przynajmniej śmiesznie jest. XD|

~*Twoje niedojebanie kiedyś nas spali, Slade. XD*~

|Bywa i tak czasami. :D|

„I Hope You're Done In Hell ;-)

~DTT"

~Super, ale powinno być „I Hope You're End Up In Hell 😉"jeżeli już chciało się dawać tej parówie edgy zdanie rozpoznawcze. Znaczy według DeepL to, co dawna Ramoninth napisała znaczy też i to, co zdanie, które ja napisałem, jednak widać, że moja wersja brzmi znacznie lepiej oraz bardziej naturalnie. Widać, że dawna Ramoninth nie dość, że nie umiała w angielski na tyle, aby formułować naturalniej brzmiące zdania, to jeszcze nie mogła znaleźć tłumacza lepszego niż Google Tłumacz.~

~*Kolejny się rozpisał, tym razem na temat jednego zdania po angielsku, epicko. XD*~

~|:D|~

~*Zamknąć się, parówy. XDDD*~

~|;"""DDD|~

~*Co się mówi. XD*~

A następnie wyszła przez okno i udała się w kierunku swojego domu. [Jakby ABSOLUTNIE NIC się nie wydarzyło.]

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Na dworze było pochmurno ~Co jest, dlaczego Word podkreśla to słowo na czerwono? To jedno z najbardziej basic słów ever, lol.~ ~*Też nie mam pojęcia, ale również to wygląda dziwnie.*~ i padał deszcz. Slade i Emily leżeli razem na łóżku. Dziewczyna ~jęczała tak, że gdyby znajdowali się w bloku pobudziłaby wszystkich, łącznie z ludźmi z osiedla.~ była przytulona do swego ukochanego i powoli zasypiała. On sam zaś, ~ruchał ją już ósmą godzinę tak intensywnie, że aż dziwne, że jej dupa nie odpadła.~ również był nieco senny. [Nie mogę z tym spleśniałym zboczeńcem, czemu ty nie mógłbyś się ogarnąć? XD] ~No co, przynajmniej nie jest nudno, a o to chodzi. :D~ [Ale zawsze da się ten cel osiągnąć w NORMALNY sposób. XDDD] ~Eee, normalność jest nudna. :D~ Chwilę potem, pocałował ukochaną w głowę. Zaś Emi zamknęła oczy, mocniej przytuliła się do niego i starała się zasnąć. Slade natomiast, także zamknął oczy i również próbował usnąć. [Ale nuda, ja pierdolę, aż nie ma co się więcej rozpisać. Jasne, taki akapit mógłby być spoko, a na stówę jest czymś ciekawszym w tym turbo opku, jednak nie w wersji, w której jest obecnie. Po prostu podczas niego nic się nie dzieje, a powinno się dodać albo to, co poza deszczem oraz pochmurną pogodą działo się na zewnątrz lub chociaż ich przemyślenia, no.] ~*Jednak wtedy wiadomo jakiego tria musiałabym użyć, a w które miałam wyjebane, co nie?*~ [;===;] ~*No właśnie. ;===;*~

Niestety, chwilę ciszy przerwał dzwonek do drzwi. Słysząc to, oboje otworzyli oczy, a następnie Slade rzekł:

~*– Strider!*~

|Bowiem brak klimatu to jak widać podstawa. xDDD|

~*Wiem, akurat teraz te kwestie jedynie dodają beki do tego ścieku one-shotem zwanego. xDDD*~

- Poczekaj, kotku. Pójdę ~[Nawet nie waż się tu nic dopisywać, zboczony debilu. xDDD] ;"""DDD~ otworzyć.

Po czym wstał i udał się na przedpokój. Zaś Emi, nadal leżąc na łóżku, zastanawiała się, kto mógł w taką pogodę do nich przyjść. |W ogóle to prędzej ten ktoś powinien zadzwonić do nich domofonem. Przecież mieli przed wejściem to nielegalne pole laserowe, więc nikt nie powinien podejść do drzwi.| ~*Niespójności są tym, co kochamy.*~ |Właśnie widać. ;===;| Parę sekund potem, usłyszała kroki, a po odwróceniu głowy, zauważyła Slade'a, który unosząc jakąś gazetę, ~Dobra, każdy, kto dotarł do tego momentu one-shota wie o co chodzi z tą gazetą. Nie mogliby się dowiedzieć w jakiś mniej sztuczny sposób o tym, że Alice poszła w ich ślady? Z telewizji chociażby, to byłoby bardziej realistyczne. Znaczy nie czepiałbym się gazety, gdyby ten gościu ją roznoszący pojawił się kilka razy, jednak tak się nie stało, więc no.~ powiedział:

~– Strider!~

- Gazeta codzienna.

A następnie zaczął ją czytać. Poza artykułem o ~*zajebaniu transformatora w Kolonii Jurki*~ morderstwie Ashley, na pierwszej stronie był jakiś nowy. |Moment...Kurwa, znowu ten transformator? xDDD| ~*No, bo ja chcę wiedzieć, co się z nim stało, no. XD Ta sytuacja jest po prostu dziwna, szczególnie, że jakby ucichła tak z dupy, mimo iż transformator nie wrócił na swoje miejsce.*~ |To ewidentnie zadanie dla Macierewicza.| ~*Wyjdź. xDDD*~ |No co, prawdę mówię. :D| Brzmiał on:

„NOWY ZABÓJCA?

W nocy, z dnia 25 na 26 marca 2048 roku, |Co do pizdy, jakim cudem. Artykuł z początku opka był z lipca dwa tysiące czterdziestego ósmego roku, a każdy wie, że marzec jest przed lipcem.| ~*Nie zdziwiłabym się, gdyby nie chciało mnie się sprawdzać, a jako iż nigdy nie czytałam swych opek po ich napisaniu, a nawet jeżeli to nic w nich nie poprawiałam to...*~ |Serio to chujowy sposób na pisanie historii. Nie dziwne w takim razie, że owa absolutnie nikogo. Niby nie było to dziwne od początku, jednak teraz to do kwadratu.| ~*Teraz wiem, jednak wiadomo na jakiej zasadzie kiedyś opka produkowałam.*~ |Tak, wiem, ciężko zapomnieć. ;===;| ~No właśnie. ;===; Anyway, przerwa kolejna. Mimo iż przez to analiza idzie wolno, to chyba zostawię półgodzinne cykle. Po prostu wtedy łatwiej się analizuje i wolniej człowiek ma dość.*~ ~~*Nie, nie możesz. xDDD*~ ;"""DDD~ została zamordowana kolejna osoba. Tym razem, była to dorosła kobieta. Niestety, nieznane jest jej imię i nazwisko, gdyż w jej sąsiedztwie nie leżały żadne dokumenty. [Wiecie, przeszukanie mieszkania w celu znalezienia dowodów zabójstwa oraz przy okazji ewentualnych dokumentów umożliwiających zidentyfikowanie ofiary to mit. To kolejny z dowodów na to, że policjanci w Opkolandii nie wykonują swojej roboty jak należy.] ~Plus też, kto zgłosił morderstwo, skoro znaleziona została u siebie w chałupie? Miała jednak jakąś rodzinę? Jakaś sąsiadka, która często do niej przychodziła? Jakaś znajoma? Takie rzeczy powinno się wyjaśniać, aby historia była ciekawsza, no.~ ~*Kolejni wchodzą ze zbyt wysokimi oczekiwaniami do Opkolandii.*~ ~[>.<]~ ~*Niestety, to normalne dla tej krainy.*~ Zabita została około północy, w swoim domu.

Zwłoki ofiary były pionowo przecięte na pół. Obok nich leżała odcięta głowa. Wokół było dużo zaschniętej krwi, a na ścianie za kobietą, najprawdopodobniej jej krwią, napisane było:

„I Hope You're Done In Hell. ;-)

~DTT"

|Nadal sądzę, że w gazecie byłoby zdjęcie tej sceny, aniżeli opis. W końcu napierdalanie zdjęć każdego wypadku bardziej pasuje do gazety. Ogólnie nadal, lepiej aby to był skrót właściwego artykułu i napisanie, na której stronie znajdował się właściwy. To miałoby więcej sensu, szczególnie jeżeli redaktorzy chcieliby dodać zdjęcia tej sceny.|

~*Kolejny ze zbyt wysokimi wymaganiami do Opkolandii wchodzi? Czego wy ludzie oczekujecie?*~

|Użycia mózgu?|

~*Nie wtedy.*~

|>.<|

~*Wiem ;===;*~

Nie wiadomo, kto zamordował kobietę i czy była to ta sama osoba, która dwudziestego czwartego marca zabiła Ashley Thomson. [Thompson, do chujca. Ja serio wiem, że Thomson brzmi znacznie ładniej, jednak poprawny zapis tego nazwiska to Thompson i nic tego nie zmieni.] Prosimy zachować ostrożność i szczególnie w nocy ograniczyć wychodzenie z domów do minimum. Także przypominamy o konieczności |mienia w dupie sytuacji i odtańczenie macareny na grobie ofiary.| zgłoszenia na policję ewentualnych podejrzanych dotyczących tego, jak i poprzedniego morderstwa."

~*Ale uwierzcie, Slade to w rzeczywistości dobry, miły i współczujący człowiek! XD*~

|Hihi :DDD|

Po przeczytaniu tego, Slade zasłonił twarz dłońmi, cicho jęknął z rozpaczy ~Jesteś pewien, że z rozpaczy, narratorze? ( ͡° ͜ʖ ͡°) ~ |Wypierdalaj, ciulu. xDDD| ~Nie ;"""DDD~ i opadł na łóżko obok ukochanej. Ta, widząc to, spytała:

~– Run!~

~*A pytania jak nie było, tak nie ma. XD*~

~Bywa :D~

- Co się stało?

|– Run! – odpowiedział|

- Załamałem się. Totalnie załamałem się. – Odpowiedział

[No ten przynajmniej jest domyślny, a w opkach dawnej Ramoninth to ewidentnie sukces. Anyway:

– Like them apples?]

~*No dobra, tu jest pytanie, ale tak trochę chuja pasujące do sytuacji. XD*~

[Bywa i tak czasami. :D]

- Ale dlaczego?

~*– That's you all over. (Same as retail)*~

~O nieee, to już zakładka z nawiasami. XDDD~

~*Wiem, w zajebisty dialog się wstrzeliła. xDDD*~

- Hej, chodźmy zabić Alice.

|Odpowiadaj na pytania, kurwo zapleśniała albo ci z ryja zrobię trójpolówkę.|

[Cudownie się patrzy jak wyzywasz swoją opkową wersję. xDDD]

|Ja się do tego opkowego kurwia nie przyznaję.|

[To już chyba wyższy dowód na niedojebanie twej opkowej wersji.]

~W sumie każda opkowa wersja jakieś postaci kanonicznej w wykonaniu dawnej Ramoninth tak miała.~

[A, fakt, prawie bym zapomniała.]

~Nie dziwne, bowiem to było chujowe. Anyway:

– I won't hold it against you. (Same as retail)~

~*A pytanie zbyt zajęło się poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie dlaczego na egzamin w WORD w Łomży nie zapiszesz się przez neta i dlatego go tu nie ma.*~

~Ej, ale w sumie fakt, czemu Łomża? Dlaczego tylko Łomża? Co jest nie tak z Łomżą? Dlaczego ze wszystkich miast w Polsce tylko ci z Łomży muszą z buta drałować do WORD-u, aby się na egzamin zapisać?~

~*Też mnie to ciekawi, czekaj, aż sprawdzę, może Google zna odpowiedź na to pytanie...Nie, Google nie zna odpowiedzi. Zadałam pytanie na Zapytaj.onet.pl, może ktoś zna odpowiedź, bowiem to jest dziwne dość.*~

~Well, w Łomży chyba jako jedyny mają te małe ekrany nad sygnalizacją informujące, ile jeszcze światło będzie czerwone lub zielone, więc tam absolutnie wszystko zdarzyć się może. XD~

~*Wiem, to jest super. Powinni to zaadaptować we wszystkich miastach Polski, życie by to nieziemsko ułatwiło, szczególnie w miejscach, gdzie zielone jest krótko, a czerwone długo w chuj.*~

~Ja tam się przyzwyczaiłem do braku tego, jednak fakt, mimo wszystko bym nie pogardził. Jednak lepiej robić strefy relaksu, z których nikt nie korzysta, niż dawać faktyczne usprawnienia.~

~*W sumie jedynym usprawnieniem w Warszawie jakie obecnie budują to tramwaj do Wilanowa. Jasne, budowa mnie wkurwia, bowiem to utrudnia poruszanie się po okolicach, w których tramwaj będzie, ale jak go wybudują to pewnie będę pierwszą, która się do tego tramwaju wpierdoli.*~

~Akurat fakt, mimo iż budowa wkurwia jak cię chuj, to jednak ten tramwaj znacznie ułatwi powrót z centrum do Wilanowa i okolic. Co prawda pewnie z niego korzystać nie będę, bowiem nie jestem wielkim fanem komunikacji miejskiej, jednak fajnie, że będzie. Plus to też pomoże osobom wynajmującym w tych okolicach mieszkania, bowiem tramwaj doda kolejną zaletę do reklamy.~

~*Wiem to, jak na działce powstanie dom to planuję wynajmować mieszkanie w stolicy studentom, a jak tramwaj powstanie to już w ogóle.*~

~Przyznaj się: Chcesz wynajmować anglojęzycznym lewicowcom tylko po to, aby odstawić akcję z mema, czyli podnieść dwukrotnie czynsz jak ci taki powie, że jego zaimki to they/them. XD~

~*Ten ciul zna mnie lepiej niż Suka Prime. XDDD*~

[Fajny ten off-top, ćwoki. XDDD]

~*~Hehe ;"""DDD~*~

- Czemu?

W tym momencie, opowiedział jej o treści dwóch krótkich artykułów prasowych, które przykuły jego uwagę i dodał:

[– Figures. (Same as retail)]

- DTT jak „Dednepsus The Terminator"[Serio, miło widzieć, że ktoś w tej historii jest domyślny, a nie, że wszyscy cały czas są tępi jak stado pędzących imadeł.] ~To fakt, jednak pseudonim Alice powinien być napisany normalnie, a nie wytłuszczony, kursywą i w cudzysłowie. To chujowo wygląda, a potrzebne nie jest.~ [Tym ostatnim zdaniem generalnie streściłeś wszystkie stare opka Ramoninth.] ~Też fakt.~ Ja naprawdę rozpaczam nad jej mentalnością. Rozumiem powód, przez który ty wybrałaś taką drogę. Przymus zarabiania i przeszłość, ok. |Po pierwsze, powody Emily działałyby tylko, jeżeli w opku o niej zostałyby sensownie przesadzone. Tak się jednak nie stało, przez co można stwierdzić, że stała się mordercą ot tak, bowiem imperatyw narracyjny jej kazał. A po drugie OK powinno być wielkimi literami. Małymi wygląda jakby Slade The Opko mówił to ironicznie, mimo iż idzie się zorientować, że tak nie jest.| ~*Napisałabym w sumie sensowny remake tej trylogii, gdyby nie fakt, że mi na niej nie zależy. Jedyne co to wpierdolę te opka do trzeciej Retconningowej NadSagi i coś z nimi zrobię.*~ |Boję się zważywszy na fabułę trzeciej NadSagi. XDDD| ~*Spoko, akurat to będzie jednymi z normalniejszych części. XD*~ |:O| ~*Zajebista reakcja, Slade, powinszować. XDDD*~ |No co, w wypadku trzeciej NadSagi normalność jest niespotykana. XD| ~*Ale i tak, trochę przyzwoitości. XDDD Anyway, przerwa.*~ ~[Nie, tępaku. xDDD] ;"""DDD~ Jednak w wypadku Alice? Serio? I przy okazji jeszcze niekreatywna jest, łącząc twój pseudonim i drugi człon mojego. |To akurat fakt, co jeszcze bardziej powinno ułatwić jej otoczeniu w zorientowaniu się, kto jest nowym mordulcem. No ale jako iż jej otoczenie już się nie pojawia, bowiem to by wymagało czasu i pomysłów, czyli rzeczy, których brakowało dawnej Ramoninth, to ten. A w ogóle:

– Try not to dwell on it. (Same as retail) – odparła Emi.|

- Wiedziałam, że ona jest popierdolona, ale nie myślałam, że aż tak. ~To oznacza, że nadal nie masz mózgu. Skoro laska była tak zafiksowana na waszym punkcie to powinno być logiczne, że ten fakt stanowi jedynie kwestię czasu.~ ~*Serio nie mogę uwierzyć jak mogłam utrzymywać Emily na tym samym poziomie niedojebania co w pierwszej części. Wszakże, co niejednokrotnie wspominaliśmy, pierwsza część powinna naprawiać błędy pierwowzoru, a tutaj tak się nie dzieje plus mamy dojebywane więcej nowych problemów.*~ ~Czekajcie, aż coś sprawdzę...Ta, chyba napisałaś to w jeden dzień, jednak nie jestem pewien, bowiem i Windows, i Wattpad pokazują różne daty.~ ~*Najprawdopodobniej tak, bowiem inaczej pewnie nadal byłby chujowy, ale może minimalnie lepszy.*~ Jednak ostatecznie nic złego nam nie zrobiła, więc nie mamy powodów, aby ją zabijać. [No ale was prześladowała i teoretycznie wam żyć nie dawała, pomińmy fakt, że nigdy nie zostało to odpowiednio przedstawione. Także to powinien być wasz powód.] ~*Ale niedojebanie Emily...*~ [A, no tak. ;===;] – Odparła Emi.

~*– Could we talk about this later? (Same as retail)

- Niby tak, ale ona powoli zaczyna mnie i wkurwiać. [Nikogo to nie dziwi.] Nie dość, że nam żyć nie daje, to jeszcze nas kopiuje. |Akurat to, że im żyć nie daje, powinno być przedstawione, a nie jedynie mówione, no i raz przedstawione cringe sceną. Tak po prostu nie da się w to uwierzyć, a zasada show don't tell istnieje z dobrych powodów.| ~*Ogólnie wszystko, co kiedyś odjebałam, można by uzasadnić tym jednym słowem: NadNiedojebanie.*~ |Niestety wiem i nie jestem z tego powodu szczęśliwy. >.<| ~*Nie dziwne. >.<*~ Nawet nie chodzi już o to, że jest zabójczynią, bo poza nami jest jeszcze wielu morderców, ale choćby ten splagiatowany pseudonim. |Taaa, chyba każdego by wkurwiła NadFangirlowa psycholka i kopiara w jednym.|

~– Keep it to yourself. (Not in the final version)~

~*Kurwa, jeszcze lepszy nawias. XDDD*~

~Co nie? XD~

- No niby tak, ale ja poczekałabym na moment, w którym by nam coś zrobiła. To zawsze lepszy pretekst, czyż nie? [W sumie fakt, jednak i tak w waszym wypadku powody, które do tej pory wam dawała, mają sens. Jednak faktycznie, wymaganie użycia mózgu u Emily to jak wymaganie, aby politycy spełnili swoje obietnice wyborcze. A poza tym:

– Same here. (Same as retail)

- Faktycznie, może masz rację.

Po tej rozmowie, jako iż oboje nadal byli nieco zmęczeni, [Czemu? Nigdy się nie dowiemy, bowiem to by dodało czegoś ciekawego do historii, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.] ponownie spróbowali usnąć. ~*Jakby nic się nie stało. Serio wkurwia mnie to, że moja dawna wersja zubażała oba typy narracji. Jakby je wykorzystywać odpowiednio to znacznie lepiej by się dane historie czytało.*~ ~Serio dobrze, że nie napisałaś nic w narracji drugoosobowej, bowiem kaleczenia jeszcze i tego typu narracji byłoby za wiele.~ ~*Fakt, też się cieszę. Co prawda w narracji drugoosobowej ciężko jest zjebać jej zasady, jednak dawna ja pewnie i to by osiągnęła.*~

Lecz, od następnego dnia, Emily była prześladowana przez Alice, która chciała ją porwać i zamknąć w piwnicy, aby jej idolka się nie wymknęła. ~Czemu tylko ona, a nie też Slade? Przecież Slade również był idolem Alice i jego również chciała zamknąć w piwnicy, aby jej nie spierdolił.~ ~*Aby dodać pseudo dramatu do tego niedramatycznego gówna.*~ ~Czemu mnie to nie dziwi. ;===;~ Przez to, Emi bała się wychodzić z rezydencji, gdyż tylko tam była bezpieczna. |Kapnęlibyśmy się, narratorze.| ~*Licznik słów...*~ |;===;| ~*Wiem ;===;*~ Oprócz tego, płakała ze strachu, że Alice mogłaby jej coś zrobić. |Eee, idiotko! Jesteś płatnym mordercą! Jak cię jakaś idiotka prześladuje i nie daje żyć to powinnaś ją ubić.| ~*P.S.E.U.D.O D.R.A.M.A.T – Popierdolone Sadystyczne Ewidentne Upierdalanie Danych Osób Dodające Rąbanie Ambicji Mierzonej Atlasem Traktorów*~ |Przecudowne rozwinięcie, kontynuuj. X"""DDD| ~*Ale prawdziwe. ;"""DDD*~ Slade codziennie był przy swojej ukochanej i starał się, w miarę jego możliwości, zapewnić jej bezpieczeństwo. ~Było zabić Alice teraz i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi. No ale dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.~ Jednak, którejś nocy, coś się zmieniło. [DUN DUN DUUUN!]

Kiedy Slade i Emily szli do swej nocnej pracy, w pewnym momencie poczuli się obserwowani. [W ogóle to ten wątek z akapitu powyżej powinien być nieco dłuższy i organicznie wpleciony w historię. Obecnie widać, że jest to tylko po to, aby dodać pseudo dramatu do tego cholerstwa, co nie pomaga.] |Ja tam bym chciał wiedzieć co u rodziców Alice. Powinni jakoś się pojawiać, a nie, że po śmierci Ashley magicznie zniknęli. Powinni mieć wpływ na historię, skoro już kilka razy się pojawili i jakąś rolę odgrywali. Otoczenie szkolne Alice również powinno się pojawić oraz zabicie Ashley powinno jakoś na nich wpłynąć. No ale nie, bowiem to by wymagało czasu i pomysłów, a dawnej Ramoninth ewidentnie o to nie chodziło.| ~**Kontynuuje napierdalanie Grzegorza dzbankiem.* Ty fiucie kompletny, przez ciebie te dwa popierdolce dowalą analizę końcową przed skończeniem analizy! XD*~ ~Hehe ;"""DDD~ Czując to, oboje wyjęli pistolety i gwałtownie odwrócili się. [No przynajmniej instynkt samozachowawczy mieli, gratki.] Kiedy zobaczyli, kto to był, aż opuścili broń, ale nie ze zdziwienia, a z zażenowania.

~*

Niby wnioskując po akapicie poniżej ta reakcja jest jak najbardziej sensowna, ale i tak z jakiegoś powodu mnie rozpierdala

Niby wnioskując po akapicie poniżej ta reakcja jest jak najbardziej sensowna, ale i tak z jakiegoś powodu mnie rozpierdala. XDDD*~

~Może dlatego, że jest sensowna, a sensu w twych starych opkach zawsze brakowało. xDDD~

~*Być może, ale i tak jest bekowa. xDDD*~

Stała za nimi wysoka postać w czarnym płaszczu z metalowymi częściami na ramionach, rękach, udach, kolanach i łydkach, z kapturem na głowie. Przez kaptur widać było czarno-brązową maskę z czerwonymi oczami w kształcie zaokrąglonych trójkątów. Na niezasłoniętym przez płaszcz fragmencie nóg, widać było czarny kombinezon z żółtymi pasami po bokach, a na stopach metalowe, szaroczarne, ciężkie buty. Zza pleców widać było dwie rękojeści mieczy.

[Ten opis, jak w sumie bodajże każdy opis w tym opku tysiąclecia, nadaje się wyłącznie do podsumowania go. Spoko, że jest, bowiem zawsze dawna Ramoninth mogła zrezygnować z dawania opisów, jednak powinno się dodać mu więcej dynamiki poprzez usunięcie odmian słowa „być".]

~*Czyli typowe dla mych dawnych opisów, niemniej lepiej, że jest, niż żebym zdecydowała, aby nie dodawać opisów albo dawać tu swoje wątpliwej jakości rysunki. A tak w ogóle przerwa, ostatnia lub przedostatnia. Apka Pomodoro ją obwieszcza.*~

~~*Zawrzyj mordę, patafianie. xDDD*~ ;"""DDD~

Widząc to, Slade powiedział:

|– Know what you mean. (Same as retail)|

- Oh no, błagam...Nauczyć cię kreatywności, Alice?

~*Akurat jej by się to wyjątkowo przydało, bowiem przez bycie copycat jest jedynie jeszcze bardziej niedojebana umysłowo. A w ogóle:

– You're talking to yourself again. (Same as retail) – spytała dziewczyna.*~

|Pytanie najwidoczniej nadal szuka odpowiedzi na nasze pytanie o WORD w Łomży, dlatego nie wróciło. XDDD|

~*Hehe :DDD*~

- Skąd wiesz, że to ja? – Spytała dziewczyna.

~A jak myślisz, parówo? W końcu tylko ty stanowiłaś ich niedojebaną umysłowo psychofankę. A poza tym:

– I wouldn't say that too loud. (Same as retail)~

- A kto inny mógłby kopiować nasz wygląd i łączyć go ze sobą? Ty. [Nie, ale naprawdę miło, że w tym opku ktoś ma mózg i go często używa. Jak na dawną Ramoninth to się chwali.] ~*Niby fakt, jednak jest to również cringe af, gdyż jest to spowodowane jedynie mym poradnikiem pisarskim. Ale poza tym to fakt, miło to widzieć.*~ [Wiem, jednak na dobrą sprawę to jedna z nielicznych zalet jakie ten poradnik ma.] ~*Fakt, o tym nie pomyślałam.*~ Poza tym, czego chcesz od Emi, że ją prześladujesz?! |Dobra, tu daruję, bowiem z tego co pamiętam to oni tego po prostu nie wiedzieli.|

[– I'll put it on your tombstone. (Same as retail)]

- Proste. Zamknąć ją w piwnicy, aby mi nie uciekła.

|Moją opkową wersję chyba też chciała, bowiem też fangirlowała Slade The Opko. Ja jebe, ten brak konsekwencji aż kuje po oczach oraz odechciewa się tego czytać. Gdyby nie fakt, że jeszcze z dwie i pół strony do końca to bym to pewnie rzucił w cholerę, w sumie jak my tu wszyscy zebrani. A tak poza tym:

– Doesn't bear thinking about. (Same as retail)|

- Chyba nie myślisz, że ci na to pozwolę.

~*Wiecie co jest ciekawsze od tej debaty? Jeden z mych dzisiejszych snów. Śniło mnie się, że Francja była w jakimś stopniu pod kontrolą rosyjską. Nie wiem czemu, prawdopodobnie to ze względu na to, co żabojady odkurwiają ostatnio (rly, dlaczego podczas ćwiczeń NATO mówiono wojskom krajów członkowskich, aby nie komunikowali się z wojskami francuskimi? Francja to chyba sojusznicy, prawda? Prawda?). W każdym razie z jakiegoś powodu, mimo iż Francji i Francuzów nie lubię to im tam trochę pomagałam. Generalnie była też mowa, że Putina chuja trzeba zajebać i chuj, a że typ raz na jakiś czas wpadał do Francji to czekano na kolejny moment. No i potem wchodził Putin. XD Nie byłoby to bekowe, gdyby KURWA NIE WYGLĄDAŁ JAK LENIN. X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD DLACZEGO W MOIM ŚNIE PUTIN WYGLĄDAŁ JAK SKRZYŻOWANIE LENINA Z PUTINEM, LOL. X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Anyway, była tam generalnie napierdalanka jego oraz takich zajebistości jak chociażby Zardonic, moja OC, Laura z Retconningów i kilku innych istot. Nawet z jakiegoś powodu Shrek się pojawił, nie pytać, też nie wiem czemu. XDDD*~

~Od dzisiaj masz zakaz żucia gumy przed snem oraz jedzenia Maka na kolację. XDDD~

~*No co, przynajmniej sen bekowy był. XDDD*~

~Ale niedojebany, a w twoim wypadku tego ewidentnie styknie. xDDD~

~*Hehe :DDD*~

Po czym, Alice oraz Emily i Slade rzucili się do walki. Na początku zdawać by się mogło, że wygrają Slade i Emily, i było tak przez długi czas. |Generalnie oni powinni wygrać, bowiem jestem na sto jeden procent przekonany, że byli znacznie lepsi w walce od Alice. W końcu z samego faktu, że o wiele dłużej byli płatnymi mordercami niż ona. Jednak wiecie, gdyby wygrali to dalsza część one-shota mogłaby albo nie istnieć, albo być ciekawsza, a dawnej Ramoninth chodziło o sztywne trzymanie się planu.| Niestety, w którymś momencie, zaczęła wygrywać Dednepsus The Terminator. Otóż, w jednej chwili walki, uderzyła Slade'a w głowę tak, że ogłuszyła go, przez co ten jęknął z bólu i osunął się nieprzytomny na trawę. |O ty pizdo zajebana, poczekaj jak ci napierdolę to polecisz w kierunku Proximy Centauri.| [TAAAKI DOOOBRY. X"""DDD] |No co, to ja mam 6/5 gwiazdek w Dark Webie a nie ona, więc nie ma prawa być lepsza ode mnie. :D| [Nie mam do ciebie siły, pojebie. xDDD] ~Moja krew. :D~ [Ty też nie masz prawa głosu, fajo. xDDD] ~|Hehe ;"""DDD|~

Obudził się parę minut później. Czuł, że nie mógł się ruszyć oraz~, że ruchała go trawa.~ wszystko widział jak przez mgłę. Dostrzegł Dednepsus i Dednepsus The Terminator, ~*Moment...GRZEGORZ, ty niewyżyty gimbusie! xDDD*~ ~No co, ubarwiam historię oraz dodaję więcej dopisków do twego spisu historyjek i dopisków z tej części Samoanalizatorni. :D~ ~*Ale zawsze możesz wymyślić coś NORMALNEGO. xDDD*~ ~Nie dość, że jest ciekawiej, to przyciągam nam czytelników. :D~ ~*Mój ty bohaterze. XD*~ ~;"""DDD~ walczące ze sobą. Emily widocznie przegrywała. [Co nie ma absolutnie sensu, bowiem Emily powinna umieć się lepiej napierdalać od Alice, gdyż ta pierwsza dłużej jest płatnym mordercą.] ~*No ale wtedy plan by się zmienił, a dawnej mnie to nigdy do łba nie przychodziło.*~ [Czemu ty kiedyś tak bardzo nie potrafiłaś ogarnąć, że plany mogły się zmieniać?] ~*W sumie to nie wiem. No a to normalne, nawet plan na zakończenie trzeciej Retconningowej NadSagi uległ zmianie. Także no, pomysł na tego one-shota mógłby również ulec zmianie i nie jest to nic złego.*~ [Prawdopodobnie odpowiedzią jest jak zwykle niedojebanie.] ~*Nie zdziwiłoby mnie to. ;=;*~ Slade chciał wstać i jej pomóc, ale czuł, że coś trzymało go przy ziemi. ~To imperatyw narracyjny, od tego niestety nie da się uwolnić.~ Parę chwil później, ponownie stracił przytomność. |:D| [Widzę bardzo lubisz swoją opkową wersję, Slade. XDDD] |No a jak. :D|

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Obudził się po około godzinie. Kiedy otworzył oko, zauważył że siedział pod ścianą w jakimś ciemnym oraz, z tego, co czuł, zimnym pomieszczeniu. Gdy próbował się poruszyć, czuł że był związany. ~Na dobrą sprawę nie dziwne. Jednak serio szkoda, że któryś z rodziców Alice, na przykład Luna, nie odkryła przetrzymywanych tu Slade'a i Emily. Coś ciekawego mogłoby się w związku z tym stać, jednak dawna Ramoninth wolała sztywno pędzić za planem, nawet jeżeli był dziurawy jak ser szwajcarski.~ ~*No a po FanFiKKKtion o Tristitii przekonaliśmy się, że to chujowy sposób na pisanie historii. >.<*~ ~Weź nawet nie przypominaj. ;_;~ ~*Fakt, brutalne wspomnienia. ._.*~ Po spuszczeniu wzroku, zauważył dwie warstwy łańcuchów, którymi skute były jego nogi i ręce. Przy gwałtownej próbie uwolnienia się, poczuł przechodzący przez jego ciało prąd. Czując to, krzyknął z bólu. [Noice, ale skąd Alice załatwiła takie łańcuchy? Zamówiła z Dark Webu? Poprosiła kogoś o skonstruowanie ich? Powinno zostać to wyjaśnione chociażby z faktu, aby nie było, że te łańcuchy jak większość rzeczy tutaj biorą się z dupy.] ~*Ale pisanie na siłę...*~ [Serio, po co ci to było? Sensu to nie miało, teraz męczy nas i naszych czytelników, no a pisanie nie jest twoją pracą zarobkową tylko hobby.] ~*Szczerze mówiąc to naprawdę nie wiem czemu tak robiłam. Kiedyś uznawałam to za normalne, jednak dzisiaj wiem, że to po prostu nie miało sensu.*~ [Serio, dobrze, że dzisiaj już tak nie robisz.] ~*Nawet nie każ mnie sobie tego wyobrażać.*~ [Wiem, to byłoby okropne.] Parę sekund potem, usłyszał głos swej ukochanej, która mówiła z beznadzieją w głosie:

~*– I'm with you. (Same as retail)*~

~No kurwa nie pierdol. XDDD~

~*Wiem, ta kwestia trafiła w idealny moment. XDDD*~

- To nic nie da. Już próbowałam wiele razy.

Słysząc jej głos, odwrócił się i, widząc Emily, która także była skuta łańcuchami, spytał:

~– You and me both. (Same as retail)~

[A pytanie nadal nie wróciło. xDDD]

~Bywa i tak czasami. XD~

- Gdzie my jesteśmy?

~[Tak, wszyscy wiemy co zamierzasz tu wstawić. A teraz zamknij ryj. XD] ;"""DDD [Bez komentarza z tobą. XD Anyway:

– That's one way of looking at it. (Same as retail) – odpowiedziała]~

~*Super, a teraz oboje won do psychiatry. XD*~

~[Nie :D]~

~*Nie mam do was siły. XD Anyway, teraz dłuższa przerwa. Wiem, że do końca analizy na dzisiaj niewiele nam zostało, ale to opko jest tak nudne, że trzeba się chwytać każdej możliwości przerwy.*~

~~*PERMANENTNY zakaz. xD*~ ;"""DDD~

- Nie mam zielonego pojęcia, ale podejrzewam, że ta psychopatka nas gdzieś przywlekła. – Odpowiedziała

[W waszej sytuacji to powinno być logiczne, jednak najwidoczniej Emily nadal nie była fanką używania mózgu.]

~Jak można używać czegoś, co nie istnieje?~

[A, racja. ;=;]

Parę sekund potem, ujrzeli wchodzącą Alice. |Albowiem nic się nie stało. Serio nie mogliby ze sobą dłużej pogadać? Mogliby zacząć wspólnie planować ucieczkę albo generalnie pogadać o dupie Maryni, żebyśmy wreszcie mogli uwierzyć w ich relację. Jednak to by wymagało czasu i pomysłów, a dawnej Ramoninth wciąż nie o to chodziło.| ~*Jednak racja, to jest nieludzko wkurwiające, że pisałam kompletnie bez polotu, liniowo i sztywno trzymając się planu. Gdyby nie ta analiza to pewnie nigdy nie doczytałabym tego turbo opka do końca.*~ |Generalnie jak w sumie każdy z nas tu zgromadzonych.| ~*Też racja.*~ Widząc ją, Slade krzyknął ze słyszalną wściekłością:

|– Have you ever had an original thought? (Same as retail)|

~*Pomijając ten nawias to w sumie to pytanie idealnie pasuje do Alice i tego, co do tej pory odjebała. xD*~

|Ha! :D|

- Czego ty od nas chcesz?!

~*– I'm not even gonna tell you to shut up. (Same as retail) – odpowiedziała z szyderczym uśmiechem.*~

[Jakoś średnio umiem sobie wyobrazić to wypowiedziane z szyderczym uśmiechem, ale OK. XD]

~*Ja też nie, ale kogo to obchodzi. XD*~

- Niczego. Po prostu nie chcę, abyście mi uciekli. – Odpowiedziała z szyderczym uśmiechem.

~– Let's concentrate on the task at hand. (Same as retail) – odparł już spokojniej.~

- Nie mam na ciebie słów. Nie dość, że zabiłaś swoją siostrę, to jeszcze tak traktujesz swych idoli? – Odparł, już spokojniej.

~*Kocham tutejszego Slade'a. Jasne, jest w chuj wad w jego pisaniu, jednak ma mózg i go używa, a to ewidentny przeskok od pierwszej części. Miło, że w tej kwestii jest to jedyne, co ta część naprawia.*~

~Ty, faktycznie, przecież on w poprzedniej części był typowym NadOOC aŁŁŁtoreczki, którego mózg po poznaniu miłości życia wyjeżdża na wieczne wakacje na Hawajach. \O/~

~*Fakt, to aż nieprawdopodobne. \OOO.OOO/*~

[Ty kurwa, faktycznie. ***.***]

|NadNiemożliwe! \***.***/|

[A tak w ogóle:

– Keep your mind on your work. (Same as retail)

- Robię to, co mnie się chce, a ty nie masz prawa mi rozkazywać.

[Well, parówo, oni oboje mają prawo ci rozkazywać chociażby z faktu, że są o wiele starsi od ciebie. No a ty tymczasem zachowujesz się jeszcze bardziej cringe, co nie pomaga w dotarciu do końca tej opowiastki.]

~*Na szczęście do końca tego one-shota jeszcze równo dwie strony. Nie zanalizujemy ich dzisiaj, bowiem zanalizowaliśmy już limit stron na daną sesję analizowania, a to taki typ one-shota, że więcej ponad limit danego dnia nie chce się analizować. Skończymy kiedyś tam, być może w następny wtorek, jeżeli powiedzie mnie się zdanie egzaminu teoretycznego na prawko.*~

[No ta, potem jeszcze praktyczny zda i będzie driftować motocyklem pod bazą.]

~*Motocyklem z przyczepą, lol, w Polsce posiadacze kategorii A2 mają ten przywilej, więc nie zamierzam go nie wykorzystać.*~

[Kiedy to coś nade mną znormalnieje? XDDD]

~*Nigdy :D Potem jeszcze sobie Quada kupię, bowiem wiadomo, że z każdą kategorią prawa jazdy możesz zapierdalać Quadem i będzie epic. :D*~

|I ja z tym niedojebem muszę pod jednym dachem się kisić. xDDD|

[Ja niestety też. XDDD]

~A co ja mam powiedzieć? XD~

~*Dzień dobry! ;"""DDD Anyway, koniec analizy na dzisiaj i na chuj wie ile.*~

~|Morda, pierogu. XD| ;"""DDD~

|– Your mind is in the gutter. (Same as retail) – skomentowała Emi.|

~*Na dobry początek dnia, kurwa. xDDD*~

|Nie moja wina, że skończyliśmy poprzednio w środku dialogu. :D|

- Ehm, no w pewnym sensie ma prawo, bo jest starszy nawet ode mnie, ale ok. ~Nadal to OK powinno być wielkimi literami. Małymi po prostu brzmi, jakby Emily mówiła to ironicznie, a wiem, że tak nie miało być.~ – Skomentowała Emi.

~*– Don't be so sure of that. (Same as retail) – rzekła Dednepsus The Terminator i wyszła.*~

~Dobra, to w jakimś sensie by pasowało. XD~

~*Wiem 8)*~

- Zamknij ryj. – Rzekła Dednepsus The Terminator i wyszła.

[Jak mnie to kurwisko wkurwia to wy nie macie pojęcia. Czy ona nie mogłaby mieć do kogokolwiek szacunku, nawet do swych idoli? Serio, normalnie nic tylko się cieszyć, że ta pinda niedługo strzeli kopytami oraz też nic tylko współczuć jej rodzicom takiej zjebanej córki.]

~*Fakt, ta pizda niemyta wkurwia chyba każdego i aż nie chce się wierzyć, że kiedyś mogłam stworzyć aż tak irytującą główną postać jak Alice czy chociażby Tristitia.*~

[Dobrze w sumie, że to jedyne twoje opowiadanie, w którym pojawia się Alice The Zjeb.]

~*Na szczęście nawet wtedy nie miałam pomysłu na więcej opowiadań, do których ona by pasowała, także no.*~

[I bardzo kurwa dobrze, bowiem więcej one-shotów z taką wkurwiającą parówą to byłby szczyt.]

~*Wiem, też się z tego powodu cieszę.*~

Kiedy zaś Slade i Emily zostali sami, Slade odparł:

~– Na firma do pó de dez, na firma do pó de dez

Na firma do pó de dez rola muita putaria

Novinha, então cai pa', cai pa', cai pa', cai pa'

Cai pa', cai pa', cai pa', cai pa', cai pa' cai pa'

Novinha então cai pra treta

Na firma do pó de dez, na firma do pó de dez

Na firma do pó de dez, na firma do pó de dez

Na firma, na firma, na-, na-

Na firma, na firma, na-, na-

Na firma, na firma, na firma, na firma, na-

Na firma, na-, na-, na firma x5

Na firma, na firma

Na firma do cai pa', cai pa', cai pa'

Cai pa', cai pa', cai pa', cai pa', cai pa', cai pa' x2

Na firma do pó de dez rola muita putaria

'Aria, 'aria, 'aria, 'aria, 'aria, 'aria, 'aria, 'aria, 'aria

Rola, rola, rola, rola, rola

Rola, rola, rola, rola, rola

Nie, a tak serio to powiedział:

– You never know. (Same as retail)~

~*Obie wypowiedzi nie pasują, a ta pierwsza to już w ogóle. XDDD*~

~Bywa :D~

- Jak się stąd wydostaniemy, to serio musimy ją zajebać.

~*:**~

|Ja też się kocham.|

~*A skromności ewidentnie uczyłeś się od Grzegorza. XD*~

~:D~

~*Nie odzywaj się, downie, jak w poniedziałek nie zdam teoretycznego na prawko to dostaniesz wpierdol.*~

~;_;~

|Masz piękne reakcje, Grzegorz. xDDD|

~Wieeem :D~

[– Never can tell. (Same as retail) – zapytała Dednepsus.]

~*Teraz z kolei pytanie szuka odpowiedzi na to, czym jest kategoria jazdy WI, dlatego go tu nie ma. xD*~

[Też bym szukała, bowiem to jest ciekawe przez to, że Google nie wie, a w tej twojej szkole jazdy nawet karta rowerowa ma wirtualny podręcznik, ale nie WI.]

~*Jak zdam egzamin teoretyczny i będę się na jazdy zapisywać to po prostu zapytam tego gościa, u którego się zapisywałam. Jeżeli to nie tajemnica państwowa, a zapewne nie, to powinien odpowiedzieć.*~

[Chociaż kto wie. Aby móc uczyć się na WI online musisz wykupić dostęp do wykładów live. Aby wykupić dostęp do wykładów live musisz do nich zadzwonić. Więc jeżeli na przykład to coś wojskowego to pewnie trzeba mieć jakieś dodatkowe dokumenty aby się zapisać, więc kto ci tam wie.]

~*Jednak zapytać nie zaszkodzi, co najwyżej powiedzą, że nie mogą cywilom mówić co to i tyle. No a skoro net nie wie to najlepiej zapytać u źródła. Chociaż moment, brb...Nope, na Zapytaj nikt nie wie, nadal mi nikt nie odpowiedział.*~

[Dodatkowa motywacja do zdania egzaminu teoretycznego, check. xD]

~Zajebisty off-top, kontynuujcie. XD~

~*[:DDD]*~

|– Why are you telling me? (Same as retail) – zapytała Dednepsus.|

~*No dobra, tu jest pytanie. xD*~

|Ha! :D|

- A jak nam się nie uda? – Zapytała Dednepsus.

~Zamknij cipę i nie zachowuj się jak Ramoninth przed randomowym egzaminem państwowym.~

~*Też byś się tak zachowywał, gdyby jedyny egzamin państwowy jaki udało ci się zdać za pierwszym razem stanowiła część teoretyczna egzaminu zawodowego. XD*~

~Ryj tam w tle i nie psuj. -___-~

~*;"""DDD Anyway:

– How about that? (Same as retail)*~

- Uda nam się. Uwierz mi.

Po tej krótkiej rozmowie, zaczęli czekać na dalszy rozwój wydarzeń... [Jakby ABSOLUTNIE NIC się nie wydarzyło. Ja nie mogę, czy serio takie ciężkie było danie chociaż trochę ich przemyśleń? Ja wiem, że to narracja trzecioosobowa, ale w takiej tego typu rzeczy również są potrzebne. Inaczej po prostu nie da się tego czytać bez ochoty rzucenia tego opka w cholerę.] ~*Wszyscy się niezmiernie rozpiszemy w analizie końcowej.*~ [To na stówę, jest wieeele do powiedzenia o tym one-shot. Ja biorę wykorzystanie narracji i rzeczy biorące się z dupy.] ~*Ja standardowo bohaterów.*~ ~Ja wiadomo fabułę.~ |To ja świat przedstawiony oraz reakcje głównych bohaterów.| ~*No i wszystko porozdzielane. Anyway, teraz przerwa, apka Pomodoro tak nakazuje.*~ ~~*

*~

;"""DDD~

;"""DDD~

Jednak, od następnego dnia...nie działo się nic. Alice przychodziła tylko, aby nacieszyć się widokiem swoich idoli oraz aby dać im jeść i pić. [Niby pasuje do Alice, jednak i tak z jakiegoś powodu mnie to śmieszy. XDDD] ~*W sumie mnie też. XDDD Może to dlatego, że w tego typu momencie zawsze spodziewa się, że ofiarom by dana postać coś robiła, a tu taki plot twist. Niemniej i tak mam bekę jak chyba każdy. XDDD*~ Oczywiście, Emily dawała o wiele mniej jedzenia i wody, tylko tyle, aby przeżyła, a Sladeowi, [Bowiem nawet pod koniec opka zła odmiana imienia postaci, o której chce się pisać, to podstawa jak widać.] ~*Czego oczekiwać po fakcie, że nie czytałam swych historii po napisaniu.*~ [Niby człowiek wie, ale i tak się łudzi.] ~*Wiem, mam tak samo. >.<*~ który był dla Alice większym autorytetem, dawała normalne porcje jedzenia i picia. |Wcaaale nie zostało to wjebane ot tak, z dupy, aby dodać pseudo dramatu. Wcale.| ~*Dokładnie tak było.*~ |Aż się komentarze kończą, dobrze, że niedługo ta historia się kończy. Dramat da się wprowadzić w organiczny sposób, a nie ot tak, z dupy, aby był.| ~*Teraz to wiem, jednak kiedyś emanowałam NadNiedojebaniem.*~ |A, no tak. ;===;| Kiedy zaś Emi i Slade zostawali sami, dziewczyna płakała ze smutku oraz z każdorazowego przypływu osłabienia. Slade zaś, jak mógł, przytulał ukochaną do siebie. Żyli tak półtora tygodnia. ~*Jaka nuda, ja pierdolę. Serio, przez to, że zostało to wjebane na siłę i kompletnie z dupy nie da się wczuć w tę sytuację. Zadziałałoby to tylko wtedy, gdyby od początku pokazywać, że Alice bardziej fangirlowała Slade'a od Emily, a nie w czasie, kiedy przez całe turbo opko miało się wrażenie, że fangirlowała ich tak samo bardzo.*~ ~No i też czy na serio Alice nie mogłoby się nie udać ich złapać, oni sami nie mogliby z jakiegoś powodu uciec, nie mogłaby ich nawet przypadkiem odnaleźć Luna i tak dalej? To byłoby ciekawe, ale nie, bowiem jak zwykle trzeba pisać na siłę.~ |Trzeba spalić dawną Ramoninth.| ~*A ten już się napalił. xDDD*~ |Hehe :D|

Po tym czasie, Slade widząc, jak słaba była jego ukochana, postanowił ich wydostać. |Lol, sam bym się uwolnił, a tę kretynkę na E zostawiłbym na pastwę losu.| ~*Ale na serio, w rzeczywistości Slade jest miły i empatyczny, dlaczego nie chcecie mi wierzyć? XD*~ |Hihi :DDD| Od razu, wzrokiem zaczął szukać jakiegoś ratunku. W pewnym momencie, zauważył jakiś stolik z piłą, którego wcześniej nie zauważył. [I który ewidentnie pojawił się z dupy tylko po to, aby historia nadal mogła zapierdalać w sposób liniowy do zakończenia.] ~*Correct*~ [I mi zaczyna brakować słów na twoje dawne niedojebanie, Ramoninth. Przez liniowość tej historii odechciewa się ją czytać jeszcze bardziej i gdyby nie fakt, że niedługo koniec to pewnie zostawiłabym to w cholerę tak samo jak każdy z nas.] ~*Taaa, ta historia jest nudniejsza i w sumie krótsza niż ją zapamiętałam. No ale w sumie czego oczekiwać po one-shot napisanym w jednym dniu.*~ [Serio dobrze, że nie piszesz tak chociażby Retconning 0,25.] ~*Weź nawet tak nie strasz. ;___;*~ [Fakt, drastyczna wizja. ._.] Widząc go, doczołgał się tam i, nogami, pchnął włącznik. Kiedy piła zaczęła działać, ~*Już chciałam zapytać jaki włącznik, ale w sumie logiczne, że ten od piły.*~ |W tym turbo opku to w sumie nigdy nie wiadomo.| ~*Też fakt.*~ ustawił nogi tak, aby przecięte zostały [nogi] łańcuchy. ~*Andromeda taka miła. xDDD*~ [Co nie? :D] Kilka sekund później, po uwolnieniu nóg, to samo zrobił z rękoma. Następnie, będąc wolny, podszedł do ukochanej, przeniósł ją koło stolika i [wrzucił w ostrze działającej piły.] tak samo uwolnił. ~*A ta znowu. xDDD*~ [No co, nienawidzę tej tępej pały. :D] ~*Jak chyba każdy, jednak odrobina normalności jeszcze nikomu nie zaszkodziła. XD*~ [:DDD] W następnej kolejności, wyłączył piłę, wyjął jedną ze swych broni, wycelował w ścianę i wystrzelił. Kiedy w owej zrobiła się dziura, podniósł Emi i zaniósł do ich domu. |To czym ten opkowy pałąg strzelił w ścianę, że zdołał zrobić w niej dziurę? Bowiem zwykły pizdolet nie ma takiej mocy.| ~*Prawdopodobnie imperatyw narracyjny mu pomógł.*~ |A, no tak. ;=;|

W czasie drogi, dziewczyna przytuliła się do niego i powiedziała:

~– That's more information than I require. (Same as retail)~

- Dziękuję...

[– Wanna bet? (Same as retail) – odparł, po czym pocałował ją w głowę.]

~*No pasujące w chuj, nie ma co. XDDD*~

[Wiem :D]

- Nie ma za co, kotku. Kocham cię i nie mogę patrzeć, jak cierpisz. - Odparł, po czym pocałował ja w głowę.

Do domu doniósł ja po około pół godzinie. ~*Super, jednak z wiadomych powodów ta histtoria nadal jest nudna jak jasna cholera. Wiem, jakie kiedyś było moje myślenie, jednak nie zmieni to faktu, że było debilne, dlatego się dopierdolę.*~ Będąc w swojej rezydencji, położył ją na łóżku w jej pokoju i, od teraz, opiekował się ukochaną.

~

Ja pierdolę, jakie to sztuczne

Ja pierdolę, jakie to sztuczne. Może gdyby w pierwszej części zakochali się w sobie w jakiś bardziej wiarygodny sposób to bym się nie przypierdalał. Obecnie jednak jest to kontynuowanie robienia ze Slade'a wręcz NadOOC.~

~*Typowe dla dawnej mnie. Jakbym po prostu nie mogła pisać postaci z kanonu zgodnie z ich charakterem lub po prostu nie pisać FanFiction a jedynie autorskie opowiadania.*~

~Dawnej niedojebanej tobie nie dało się tego po prostu przetłumaczyć.~

~*Wiem i nie jestem dumna z dawnej siebie. ;===;*~

~Nie dziwne.~

Jako, iż nie miała ona żadnych ran, [Nie dziwne na dobrą sprawę.] tylko karmił ją i poił. Oprócz tego, jako iż Emi była słaba i nie miała na nic siły, pomagał jej w codziennych czynnościach. Również spędzał z nią czas, żeby ta nie czuła się samotna. W czasie opieki nad nią, obmyślał plan zabicia Alice za to, że tak skrzywdziła jego miłość. Opiekował się Emily przez miesiąc.

~*

Ja nie mogę, na serio to jest robienie ze Slade'a wręcz NadOOC

Ja nie mogę, na serio to jest robienie ze Slade'a wręcz NadOOC. Nie kułoby to tak w oczy, gdyby w pierwszej części sensownie się w sobie zakochali. Jednak jak zapewne wszyscy, którzy czytali analizę opka Przegięliście, pamiętamy, stało się to właściwie ot tak, bo tak. Przez to po prostu ten akapit jedynie wkurwia.*~

~No i też jest strasznie krótki. Jasne, nie miałoby sensu rozpisywać się na nie wiadomo ile akapitów na temat tego jak Slade opiekował się Emily, jednak chociaż minimalnie więcej by się przydało. Obecnie jest to tylko kontynuacja liniowości fabuły, co nie pomaga w doczytaniu tego ścieku do końca.~

~*Dobrze, że jeszcze tylko strona i koniec tego nieśmiesznego żartu. Anyway, apka Pomodoro nakazuje przerwę.*~

~[Nie masz prawa głosu, dopóki mózgu nie odnajdziesz, cwelu. xDDD] ;"""DDD~

Po tym czasie, gdy dziewczyna doszła ~~*Zawrzyj się, idioto. XDDD*~ Hehe ;"""DDD~ już do siebie, Slade rzekł:

|– Wish I had a dime for every time somebody said that. (Same as retail)|

- Zabijemy ją tej nocy.

~*– Down there! – spytała*~

[To nie jest pytanie. XD]

~*Chuj z tym. :D*~

- Ale jak? – Spytała

~No akurat wy jesteście mordercami, więc sposób zabicia kogoś nie powinien być dla was problemem.~

~*Sztuczne wprowadzenie tego, co dzieje się poniżej...*~

~;===;~

~*Wiem, też nie jestem zadowolona z dawnej siebie. ;===;*~

~Nie dziwne. A w ogóle:

– Over here!~

- Najpierw oślepimy ją za pomocą tego.

Po tych słowach, wyjął karabin od paintballa |Najważniejsze, że jest oryginalnie.| ~*Ale nawet w oryginalności należy zachować umiar, który twoja opkowa wersja ewidentnie wykopała za okno. XD*~ |Eee, jebać to. Ważne, aby zabawa była fajna. :D| ~*Z a b a w a x"""DDD*~ |No co, akurat szczególnie ten przypadek to sama przyjemność. :D| ~*Czemu ty musisz być taki niedojebany? XD*~ |Uczę się od najlepszych. :D| ~8)~ ~*Ty to nie masz prawa głosu dopóki mózgu nie odnajdziesz, ciulu. xD*~ ~Hehe ;"""DDD~ i dodał:

[– Up there!]

- Wypożyczyłem to specjalnie do oślepienia jej. A potem, zabawimy się, torturując ją i doprowadzając do jej śmierci.

[TAAAKI MIIIŁY. X"""DDD]

|No co, nikt tego zjebsona nie lubi. :D|

[Ale przyzwoitości nigdy za wiele, nawet będąc w opku. xDDD]

|Jebać to. :D|

W tym momencie, Emi uśmiechnęła się szyderczo, czego już dawno nie robiła [Akurat ta informacja chuja nas obchodzi.] ~*Pewnie licznik słów był głodny.*~ [To serio chujowy sposób na pisanie opowiadań.] ~*Teraz wiem, ale kiedyś niedojebanie moje przekraczało wszelkie granice.*~ [A, no tak. ;===;] i odparła:

|– Did I let you down, Doc?|

~*Nie wyobrażam sobie wypowiedzenia tego z szyderczym uśmiechem, no ale OK. xD*~

|Ja też nie, ale co z tego. :D|

- Podoba mnie się ten pomysł.

[Bowiem jakby na przykład miała lepszy i zaczęliby dyskutować to opko nie byłoby liniowe i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.]

Kiedy skończyli rozmowę, do nocy zajęli się swoimi sprawami. Zaś gdy nastała noc, ruszyli aby się zemścić. |Wiem, jakie było myślenie dawnej Ramoninth, ale i tak jest to strasznie chujowe, że nie ma tu żadnych przemyśleń, w tym wypadku, Slade'a The Opko i Emily lub chociaż jakichś czynności, które by wykonywali do nastania nocy. To by dodało coś do tego gówna i nie chciałoby się tego rzucić w cholerę.| ~*Najważniejsze, że jeszcze tylko cztery akapity do końca i będziemy mieli od tego turbo opka spokój na zawsze.*~ |Niby ta, jednak i tak nadal się to ciężko czyta z powodu nudy.| ~*Wiem, ale jakoś damy radę, chociaż będzie ciężko.*~

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

Najpierw udali się do domu swej przeciwniczki i cicho weszli do środka. [Jak? Nigdy się nie dowiemy, bowiem to mogłoby dodać czegoś ciekawego do tej historii, a dawnej Ramoninth o to nie chodziło.] ~*Correct*~ [Serio kończą się komentarze na dawną ciebie, Ramoninth.] ~*Wiem, mam tak samo.*~ Następnie, ruszyli w kierunku pokoju dziewczyny, a kiedy przekroczyli próg, zauważyli swój cel. Alice przygotowywała się do pracy i najprawdopodobniej nie zauważyła nieproszonych gości. ~*Oczywiście, bowiem dzięki temu mogłaby się na przykład nawiązać walka między nimi i byłoby ciekawiej. No a nawet pod koniec opka nie można uniknąć liniowości, bowiem wtedy plan by się rozjechał, a dawna ja nie mogła do tego dopuścić.*~ Slade i Emily zaś, podeszli do niej i ogłuszyli ją. Gdy ta upadła nieprzytomna na podłogę, Slade podniósł ją i oboje wyszli z pokoju oraz domu, a następnie udali się w kierunku parku przy ulicy Hauptstraβe. [No i na chuj miłosierny, ja się pytam. Mogliby ją zabić w jej domu, dzięki czemu na przykład Emily mogłaby użyć tych urządzeń, które w pierwszej części użyła, aby nikt nie słyszał, że robiła rozpierdol w swej szkole. Dzięki temu mogłyby się pojawić więcej niż raz i nie miałoby się wrażenia, że w pierwszej części zostały wciśnięte, bo akurat były potrzebne.] ~*Ty fakt, też dopiero teraz ogarnęłam, że faktycznie mogłaby ich użyć. W końcu Alice chyba nadal mieszkała z rodzicami, bowiem nie było mowy nigdzie wcześniej, aby się przeniosła. No a to miałoby też większy sens niż zabieranie swej ofiary w inne miejsce.*~ [Jednak jak widać liniowość wymagała.] ~*Właśnie też to widzę i nie jestem dumna z dawnej siebie. ;===;*~

Po około dziesięciu minutach drogi, gdy doszli do celu, położyli Alice na trawie i zaczęli czekać, aż ta się obudzi. ~No i po chuj. Mogliby od razu ją zajaniepawlić, a nie jedynie przedłużają ten nieśmieszny żart opkiem zwany.~ ~*Przez to też nie ma co się za wiele rozpisywać, bowiem musielibyśmy powtarzać to samo co wcześniej. Po prostu nuda jak cholera, a z założenia ten one-shot nie miał być nudny.*~ ~Typowe dla dawnej ciebie, stare opka wychodziły ci albo nudno, albo wkurwiająco.~ ~*Właśnie też to zauważyłam.*~ Kiedy po paru chwilach odzyskała przytomność, gdy usiadła na kolanach, widząc Slade'a i Dednepsus, nim zdążyła jakkolwiek zareagować, ten wystrzelił w oczy Alice kulami od paintballa. |:D| ~*Wypierdalaj mi sprzed oczu, debilu. XDDD*~ |Nie :D| Kiedy zaś wybił jej narządy wzroku, ~*O RZESZ TY KURWA, KOLEJNY SYNONIM W OPKU! ***.****~ ~KURWA, FAKTYCZNIE! *.*~ [NIEMOŻLIWE! O.O] |MAGIA! \*.*/| ta przeraźliwie krzyknęła z bólu. [Nie dziwne.]

W tym momencie, zabójcy ~*ZNÓW! OOO.OOO*~ ~[|NIEMOŻLIWE! ***.***|]~ podeszli do swej ofiary, a następnie wyjęli miecze. Gdy to zrobili, gwałtownymi ruchami odcięli jej ręce [Dobra, to dałoby się osiągnąć, jeżeli by się odpowiednio zamachnąć, w końcu amputacja jest możliwa. Chociaż waitwaitwait. Przecież Emily mogła ruszać tylko jedną ręką, z tego co pamiętam z pierwszej części tej trylogii. Jakim cudem mogła mieczem odstawić taką akcję?] |Ta tępa strzała w pierwszej części i tak robiła wiele rzeczy, które były niemożliwe lub w chuj trudne do wykonania jedną ręką, także ta. Moc Mary Sue jak widać nadal stała po jej stronie.| [Bowiem jak widać dawna Ramoninth nie ogarnęła, że coraz to kolejne części powinny naprawiać błędy poprzednich.] |Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.| [;===;] |Wiem, niestety. ;=;| i zaczęli powoli przecinać je w pionie. Slade zajął się prawą ręką, a Emi lewą. ~Po pierwsze: Chuj nas obchodzi, kto z nich przeciął którą rękę. Karmienie licznika słów to jeden z debilniejszych sposobów pisania opowiadań. Po drugie: PO CHUJ? Oni przecież chcieli ją jedynie zategesić, no.~ ~*Bowiem nadal byłam w swej edgy fazie i lubiłam w opowiadaniach dawać sadystyczne opisy, jednak nie wiedziałam jak odwalić to sensownie, także no.*~ ~A, no tak. ;===;~ Kiedy skończyli, odcięli już bliskiej śmierci Alice głowę. ~*Co jest, ta pizda powinna się szybko w chuj wykrwawić po odcięciu rąk.*~ ~Mary Sue miałaby się wykrwawić? No błagam.~ ~*Ewidentnie trzeba zajebać dawną mnie.*~ ~To wiadome nie od dziś.~ Po wykonaniu tego, zmasakrowali ją, przy okazji robiąc widoczne rany cięte, używając do tego celu mieczy. W następnej kolejności, odcięli nogi od tułowia martwej ofiary i potraktowali je tak samo jak ręce. Na koniec, poszatkowali jej tułów w drobne kosteczki. |Moment, brb...Dobra, jestem, byłem zweryfikować czy w artykule z gazety z samego początku tego turbo opka było wspomniane o odciętym łbie. Na szczęście było, więc chociaż to nie jest niespójnością.| ~*A w tym opku to wręcz NadCud.*~ |Wiem, dlatego to podkreślam.|

Gdy zakończyli zabójstwo, Emily napisała krwią dziewczyny na trawie swoje motto, czyli „I'll See You In Hell :-)"|You first, bitch.| ~*Jesteś dzisiaj taki miły. xDDD*~ |Wieeem :D| Następnie, Slade i Dednepsus spojrzeli na siebie, i uśmiechnęli się. Kiedy to zrobili, chwycili się za ręce, odwrócili i oddalili się w stronę ich rezydencji. [Cóż za przepiękne zakończenie, normalnie powinszować. XDDD] ~*Wiem, ono jest piękne. XDDD Mimo iż w sumie powinno się jeszcze dać akapit lub kilka przedstawiające jak rodzice Alice zareagowali na wieść, że ich ostatnia córka strzeliła kopytami.*~ [Ale to by wymagało działania nieliniowego, co w twoim dawnym łbie się nie mieściło.] ~*Serio muszę napisać remake w Retconningverse, aby to turbo opko nie zostało w takim stanie rozkładu.*~ [Ja pierdolę, NIE. XDDD] ~*Tak :D*~

~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~*~

~*Koniec. Kurwa.*~

~Ja jebe, nareszcie. To opko było takie nudne do czytania, że myślałem, że nigdy byśmy go nie zanalizowali.~

~*Nie no, kiedyś byśmy skończyli, jednak faktycznie, upierdliwe to było. Anyway, apka Pomodoro obwieszcza przerwę, po niej zabierzemy się za pisanie analiz końcowych.*~

~[Nie, kurwo. xDDD] ;"""DDD~

___________________________________________________________________

Uch, wreszcie skończyliśmy te nudy, normalnie nawet nie wiecie jak się cieszę. Ten one-shot to była nowa definicja nudy oraz pisania liniowo oraz byleby tylko skończyć. Nie mam zielonego pojęcia ile analizowaliśmy ten chłam, jednak wiem tyle, że nie robiliśmy tego regularnie, bowiem po co zmuszać się do analizy. Wierni czytelnicy a.k.a. amlint i pewnie jeszcze kilku ninja czytelników poczekają. Niemniej jeszcze tylko jedna część tej nudnej i hipernierealistycznej trylogii i będziemy mieli od tego badziewia spokój. W każdym razie, teraz przyjemniejsza część analizy, czyli nasze wywody końcowe. Prosz:

~*W tej historii wkurwiali mnie przede wszystkim bohaterowie. Z tych, którzy w jakikolwiek sposób się liczyli było ich dziesięć i o wszystkich mam coś do powiedzenia. Zacznijmy od Alice, bowiem ona tutaj jest główną postacią. Ja jebe, ta laska była wkurwiająca i cringe do sześciennego sześcianu. Jej jedynymi cechami było właściwie to, że fangirlowała dwóch realnie istniejących w świecie historii morderców, co mimo iż zdarza się i w naszym świecie to jest popierdolone, nie potrafiła przyjąć do swego pustego łba, że inni słusznie uznawali jej idoli za psycholi, zabiła kompletnie bez powodu swoją siostrę oraz była wkurwiająca do sześcianu. Kurna, normalnie miało się ochotę wziąć tę pindę i zalać ją kwasem. Jeżeli już chciało się, aby była na tyle pierdolnięta, aby fangirlować dwóch istniejących w świecie historii morderców, to powinna zachowywać się tak, jak takie osoby zachowują się w naszym świecie, czyli kozak w necie, pizda w świecie. No a jeżeli już chciało się, aby była pierdolnięta, to nie powinna przy tym wkurwiać. Jeżeli chciało się, aby zabiła Ashley, to powinno się przedstawić jej powód w historii, bowiem obecnie wychodzi na to, że zabiła ją, bowiem plan historii tego wymagał. Powinno się częściej przedstawić, że Ashley była ulubionym dzieckiem Luny oraz Luna zwracała uwagę jedynie na sukcesy Ashley, a na sukcesy Alice miała wyjebane. Gdyby to przedstawić to zabicie jej przez Alice miałoby sens. Dodatkowo też jej buntowanie się chociażby przed danym jej szlabanem na rysowanie i komputer miałoby sens. Obecnie to tylko dodaje do niedojebania i wkurwiania czytelników. Poza tym, powinno się ujawnić jej wszystkie hobby i zainteresowania, jakie zostały wypisane w katalogu OC, a nie jedynie że fangirlowała Slade'a i Emily, rysowała oraz czasem korzystała z komputera. No i dodatkowo relacje pomiędzy nią a pozostałymi postaciami powinno się przedstawić, a nie jedynie o nich mówić, bowiem przez to Alice jest w obecnej formie jeszcze bardziej płytka niż była. Normalnie nie chce się przez nią czytać tej historii, a ona jest tu główną postacią, więc powinna być najlepiej wykreowana. Powinno się ją przebudować oraz zrobić z niej postać nawet jeżeli pierdolniętą to nie tak płaską i wkurwiającą jaką jest obecnie.

Drugą postacią do przejechania traktorem jest Ashley, siostra Alice. No ta była jeszcze bardziej nijaka niż ustawa przewiduje i ewidentnie widać, że została stworzona tylko po to, aby strzelić kopytami. Nie wiemy o niej praktycznie nic, jedynie to, że lubiła grać na komputerze, była wścibska jednak w tym wypadku jest to usprawiedliwione, brała udział w konkursach oraz je wygrywała oraz to chyba tyle. Pojawiała się w sumie tylko dlatego, aby nie było, że pojawiła się raz podczas śniadania i potem zginęła. No a szczególnie skoro Alice miała ją nienawidzić za jej wścibskość oraz za to, że ich matka niby Ashley bardziej kochała i zachwalała tylko jej sukcesy powinna pojawiać się częściej. Ona w katalogu OC opisana nie została, więc nie pamiętam jaka miała być, jednak powinno się jej stworzyć charakter, hobby, zainteresowania, relacje z innymi, marzenia i tak dalej. Bez tego po prostu czytelnik ma w nią wyjebane, kiedy ginie, a wiem, że to celem dawnej mnie nie było, szczególnie, że nawet Slade i Emily nie popierali tego, co odjaniepawliła wobec swej siostry Alice. Przez to nie mam w sumie co za wiele o niej do powiedzenia, bowiem po prostu nie da się. Jej wścibskość można usprawiedliwić, wszakże po tym co odpierdalała Alice to logiczne, że Ashley chciała udupić swoją siostrę. Ogólnie ona była taka nijaka, że nawet mimo iż w historii dostaliśmy jej opis to obecnie nie pamiętam jak miała wyglądać. Ogólnie powinno się przebudować ją od A do Z, aby była postacią z krwi i kości, a nie tekturowym standem.

Trzecią istotą żywą do zalania betonem jest Luna, matka Alice i Ashley. Ta również jest zjebana z tego samego powodu co Alice. Generalnie jej rola sprowadzała się do przygotowywania śniadania i mycia naczyń, zawiezieniu swej inteligentnej inaczej córki do i od psychologa oraz o powiedzeniu Alice o śmierci Ashley. Tyle. Jakby jej nie było to tak naprawdę na stan obecny niewiele się by zmieniło. No a skoro miała być tak naprawdę katalizatorem powodu, dla którego Alice nienawidziła Ashley to powinna pojawiać się znacznie częściej, a nie żeby nie było, że skoro wprowadziłam ją raz to nie wypada o niej zapominać. Mogłaby się częściej pojawiać i zachwycać się sukcesami Ashley i normalnie nic tylko wybudować złoty pomnik na cześć Ashley, a Alice mieć w dupiu, ewentualnie jedynie raz na sto lat ją za coś opieprzyć i tyle. To dodatkowo mogłoby podbudować nienawiść Alice do Ashley i chęć zabicia jej. Kiedy natomiast Ashley by kopnęła w kalendarz Luna również mogłaby się częściej pojawiać i moglibyśmy się dowiedzieć jak przeżywała śmierć jednego ze swych dzieci. Mogłaby też, jak w pewnym momencie analizy zaproponował Grzegorz, chcieć w pewnym momencie mieć drugie dziecko, bowiem z jakiegoś powodu do pełni szczęścia chciałaby mieć dwójkę dzieci co mogłoby NadWkurwić Alice gdyby się dowiedziała, bowiem myślałaby, że po zajebaniu Ashley wreszcie Luna zwracałaby na nią uwagę. Nie musiałaby ginąć na końcu, czyli jak obecnie, ale powinna mieć większą rolę w historii, skoro miała być katalizatorem nienawiści Alice do swej siostry. Powinno się ją przebudować od A do Z oraz dać jej charakter, jakieś hobby, zainteresowania i tak dalej, aby po prostu była faktyczną postacią, a nie motorem napędowym fabuły. Postacie jako nośniki fabuły działają tylko wtedy, gdy fabuła jest intrygująca i normalnie tylko ona powinna obchodzić czytelnika, a tu tak nie jest.

Czwartą postacią do zalania ciekłym Tyberium jest Michael, ojciec Alice i Ashley. No ten był jeszcze bardziej nijaki niż jego żona. Pojawił się jedynie dwa pierdolone razy i tyle go widzieli, normalnie od tego niedojebania aż monitor mnie się od komputera odłączył. Przez to praktycznie nic nie ma o nim do powiedzenia, bowiem nawet nie pamiętam obecnie jaką według dawnej mnie rolę miał spełniać w tej historii dla debili. Powinien pojawiać się częściej, na przykład mógłby po zajebaniu Ashley mieć podejrzenia, że mogła to zrobić Alice oraz szukać po cichu więcej dowodów na podparcie swych przypuszczeń. Moglibyśmy też zobaczyć jaka była jego reakcja na dowiedzenie się o śmierci jednej z jego córek, a wcześniej na przykład jego pierwszą reakcję na dowiedzenie się, co wobec Kate oraz Ashley odstawiła Alice. Generalnie mógłby być pełnoprawnym członkiem tej szalonej rodzinki oraz mieć relacje z jej członkami. Dodatkowo można by też przedstawić jego relacje chociażby ze swymi kolegami z roboty oraz ewentualnymi przyjaciółmi spoza pracy. Generalnie temu najbardziej powinno się stworzyć charakter, hobby, zainteresowania i tak dalej, bowiem obecnie jest po to, aby był i tyle. Przez to, jak wspominałam, nie mam co się za bardzo rozpisać na jego temat, bowiem jest większym tekturowym standem niż ustawa przewiduje, no a również powinien być pełnoprawnym bohaterem tej opowiastki.

Piątymi postaciami do zakopania żywcem są Layla, pani pedagog ze szkoły, do której chodziła Alice i Ashley oraz bezimienna pani psycholog, do której Luna zapisała Alice. Te obie kobiety zanalizuję razem, bowiem mam o nich właściwie to samo do powiedzenia, więc nie ma co się rozdrabniać. Biedna pani psycholog, nawet imienia nie dostała, co jest pierdolnięte, bowiem każda postać występująca w danej historii powinna mieć imię. W każdym razie, o ile Layla jeszcze spełniła swoją rolę, bowiem chociaż poinformowała Lunę o zajściu z korytarza, to bezimienna pani psycholog, ku zaskoczeniu absolutnie nikogo, kto w życiu miał do czynienia z więcej niż trzema opkami, nie wykonała swojej roboty jak należy. Znaczy well, technicznie to tak na dobrą sprawę tego nie wiemy, bowiem rozmowa jej i Alice została przerwana akapitem, że pogadały na ten temat godzinę i siema nara. No a bezimienna pani psycholog mogłaby się jeszcze częściej pojawiać, bowiem z tego co wiem to takie osoby jak Alice szczególnie powinny niejednokrotnie do psychologa chodzić. Co prawda w wypadku Alice bardziej by pomógł psychiatra, ale chuj, opko wie lepiej, co nie? W każdym razie, obecnie po prostu o pani psycholog praktycznie nie ma nic do powiedzenia, bowiem nawet w sumie nie wiemy czy wykonała swoją robotę jak należy. Mogłoby jej się jasne, nie udać ogarnąć Alice, jednak chociaż powinniśmy wiedzieć, czy swoje psychologowe rzeczy odstawiła jak należy. Co do samej Layli, o której też nie ma co za wiele do powiedzenia, to na chuj miłosierny Alice ją na koniec tej opowiastki zabiła? To nie miało sensu, bowiem ta Nadbogu ducha winna kobieta jedynie swoją pracę wykonała, w końcu za bycie pedagogiem dyrektor szkoły jej płacił. Jasne, mogłaby jakoś wkurwić Alice, nie mam na razie pomysłu jak, ale coś dałoby się wymyślić i wtedy to miałoby sens, bowiem nasza główna Mary Sue udowodniła, że jest nieobliczalna. Obecnie po prostu zginęła chyba tylko dla większej ilości bezsensownie wsadzonych sadystycznych opisów. Dodatkowo też historia miała wyjebane w jej śmierć, więc ewidentnie owa była tylko dla sadystycznych opisów, co jest debilne. Jasne i Layla, i bezimienna pani psycholog mogłyby zostać postaciami epizodycznymi, bowiem takie też są potrzebne, jednak mimo wszystko jakiś charakter powinny mieć, bowiem to też ludzie.

Szóstą istotą do utopienia na dnie bezdennego jeziora oranżu metylowego jest Kate, niby przeciwniczka Alice. No ta to mimo iż miała być wrogiem Alice pojawiła się pierdolony raz, aby nasza Mary Sue mogła ujawnić, że nie potrafiła przyjąć do wiadomości, że inni słusznie uznawali idoli Alice za psycholi. Serio, jak mamy uwierzyć, że Alice i Kate się nie lubiły? Powinno się pokazać więcej sytuacji, z których by wyniknęło, że są wrogami, a nie tylko jedną. No i dodatkowo Kate też powinna mieć swój charakter, relacje z innymi, hobby, zainteresowania i tak dalej, bowiem ona również była postacią. Ogólnie ona akurat powinna być drugoplanowa, bowiem dzięki jej obecności może coś ciekawego by się wydarzyło oraz dałoby się lepiej poznać charakter Alice. Można by również zaprezentować jak Kate po dostaniu wpierdolu od Alice na nią reagowała. Mogłaby też w pewnym momencie z jakiegoś powodu, który trzeba byłoby wymyślić, kolaborować z Ashley w celu słusznego udupienia Alice, co jeszcze bardziej mogłoby pokazać jej charakter. Na razie nie mogę o niej wiele powiedzieć, bowiem stanowiła kolejny tekturowy stand, co nie jest dobre, skoro miała być szkolną przeciwniczką naszej głównej pokraki.

Siódmą istotą żywą, w której wypadku jest to właściwie wspomnienie honorowe, do zamknięcia w jednym pomieszczeniu bez okien i klamek z Pinterestowym lewicowcem jest nauczyciel matematyki, który zaciągnął Alice do pani pedagog. Mimo iż typ ewidentnie mógłby zostać jedynie postacią epizodyczną to również mógłby się pojawić jeszcze kilka razy. Wiadomo, nie za dużo, aby dało się go kwalifikować do miana postaci epizodycznej, jednak mógłby na przykład bardziej mieć oko na Alice po tym, co ta odkurwiła. No i w sumie przed panią pedagog również mógłby zadzwonić do Luny i powiedzieć, co jedna z jej córek odjaniepawliła. Dzięki temu przynajmniej byłby jakiś, dzięki czemu czytelnik mógłby odczuć, że jest faktyczną postacią, a nie kolejnym tekturowym standem. Jasne, jego nie trzeba byłoby planować jakoś nie wiadomo jak bardzo, jednak chociaż podstawowe cechy charakteru by się przydały, aby również był normalnym ludziem w tej historii pełnej niedojebania umysłowego.

Ósmą pokraką do sprawdzenia czy ten gaz w puszkach stojący w Majdanku jeszcze działa jest Emily, tutaj na szczęście postać drugoplanowa. No tutaj to była tak nijaka, że to aż szok. Wiem, że w tej części miała być postacią drugoplanową, jednak po tym, jaka była w pierwszej części powinno się ją naprawić. Powinno się ujawniać jej wady, zalety, hobby, zainteresowania, relacje z innymi i tak dalej, i tak dalej, bowiem po prostu stanowiła kolejny element do pchania fabuły, co nie działa w wypadku historii z prostą jak but fabułą. Poza tym mogłaby się pojawiać częściej, aby przedstawić lepiej to, jak Alice ją fangirlowała oraz jak Emily wkurwiało, że jakaś randomowa nastolatka się do niej przykleiła. Poza tym wypadałoby przedstawić powód, dla którego nawet w nocy nie mogła lub nie chciała zabić Alice, aby mieć od niej spokój, bowiem obecnie widać, że nie zrobiła tego, aby historia mogła zapierdalać, co jest chujowe po prostu. No i też wypadałoby przedstawić, że poza Slade'em miała także swoje życie, bowiem miłość to nie jedyne uczucie, jakie człowiek może odczuwać. Wiem, że kiedyś moje postacie nie miały życia poza swoim/swoją chłopakiem/dziewczyną, jednak to straszne zubażanie danej postaci i już w wypadku tej historii mogłam chociaż zacząć od tego odchodzić. Obecnie o tutejszej wersji Emily nie mam co powiedzieć, po prostu była chyba tylko dlatego, że to druga część historii o niej oraz miała być idolką największej idiotki Niemiec. Powinno się naprawić w jej tworzeniu to, co zjebane zostało w pierwszej części oraz generalnie ujawniać jej charakter, hobby, zainteresowania i tak dalej opisane w katalogu OC. Wszakże ona też jest postacią w tej opowiastce, więc również powinna zostać wykreowana jak człowiek, a nie wór.

Dziewiątą postacią do wykopania w kierunku Alfa Centauri jest tutejszy Slade. Dobra, typ przynajmniej miał tutaj jedną zaletę, a mianowicie cringe'ował nad mentalnością i zachowaniem ogólnie Alice, co jest naturalną reakcją każdego z więcej niż dwoma punktami IQ. Jednak tak poza tym to nie przestawał byciem NadOOC. Może gdyby on i Emily w pierwszej części tej cudownej trylogii w sensowny i realistyczny sposób się zakochali to nie miałabym bólu dupy do tego wątku, jednak tak się nie stało. Czy serio tutejszy Slade nie mógłby mieć jakiegoś sensownego i pasującego do jego charakteru powodu, dla którego nie chciałby lub nie mógłby zabić Alice, aby się odkurwiła? Nie, oczywiście, że jego powodem musiało być coś związanego z Emily. Ogólnie typ życia poza Emily nie miało, co wyżej wspomniałam dlaczego jest chujowe. Generalnie powinno się go pisać zgodnie z jego charakterem, aby fani Slade'a, którzy natrafiliby na ten one-shot, nie czuli się wyalienowani, bowiem obecnie takowi fani jedynie rzuciliby tę historię w cholerę. Dodatkowo wypadałoby przedstawić jego wady, zalety poza tą jedną obecnie przedstawioną, hobby, zainteresowania i tak dalej, aby po prostu był postacią drugoplanową z krwi i kości, nie to co obecnie, że jest kolejnym z pchaczy fabuły. Generalnie lepiej by było, gdyby go nie było, bowiem jest jedynym czynnikiem, który powoduje, że ta trylogia to FanFiction. No a jakby go nie było to przynajmniej nie byłoby kaleczenia jednej z najbardziej lubianych postaci z uniwersum DC, na czym historia mogłaby tylko zyskać. No ale skoro już jest, to po prostu powinno się go pisać z jego kanonicznym charakterem.

Postacie, co niejednokrotnie wspomniałam oraz wielokrotnie wspomnę, są jednym z najistotniejszych elementów fabuły, gdyż bez nich po prostu nie byłoby historii. No a jeżeli są ludźmi lub istotami podobnymi do ludzi to powinno się ich tworzyć tak, jak ludzie są stworzeni. Jeżeli są wykreowani tak jak w wypadku tej historii, to po prostu prędzej czy później czytelnik rzuci dany twór w cholerę, a żadnemu, nawet amatorskiemu, pisarzowi nie o to chodzi. Bohaterów powinno się tworzyć tak, aby, szczególnie przy prostszej od budowy cepa fabule, można było ich polubić lub znienawidzić, zgodnie z zamierzeniem autora. Inaczej po prostu danego opowiadania nie da się czytać.*~

~W tym one-shot wkurwiało mnie to, co Ramoninth oraz fabuła. Znaczy nie zrozumcie mnie źle, mimo wszystko mogłaby być spoko, jednak nie w takiej formie, w jakiej jest przedstawiona obecnie. Można by stworzyć opowiastkę o Alice, która z jakiegoś powodu, który mimo wszystko wypadałoby wymyślić i podać, fangirlowałaby Slade'a i Emily, dwóch istniejących w świecie historii morderców. Całe jej otoczenie słusznie uznawałoby jej fascynację za niedojebaną, jednak ona miałaby to w dupie i robiłaby swoje. Dodatkowo przy spotkaniu któregoś ze swych idoli na ulicy, jako iż mogłaby być pierdolnięta, reagowałaby tak, jak w tym one-shot, co wiadomo, wkurwiałoby Slade'a i Emily jednak z jakiegoś kuźwa sensownego powodu, który przydałoby się podać, nie mogliby lub nie chcieliby zabić jej nawet w nocy. Dodatkowo Alice, jako popierdolony popierdolec, mogłaby w przyszłości chcieć pójść w ślady ich autorytetów i mordować za Bitcoiny i Ethereum najlepiej, bowiem kryptowaluty są jednak bezpieczniejsze. Mogłaby o tym nie mówić nikomu, bowiem lepiej zapobiegać niż leczyć, jednak chcieć by mogła. Mogłaby również nienawidzić Ashley, swej siostry, bowiem, co serio należałoby przedstawić, aby było to wiarygodne, Luna, ich matka, by zauważała jedynie sukcesy Ashley oraz najchętniej by owej złoty pomnik wybudowała, a w Alice miałaby wyjebongo lub tylko na zasadzie aby nie było zwracała uwagę na jej sukcesy. Jasne, mogłaby Alice też kochać, jednak z powodu, który fajnie by było wymyślić i podać, jedynie Ashley chciałaby wybudować złoty pomnik i w ogóle normalnie najlepsza córka w historii niemieckich córek. Dodatkowo sama Ashley również mogłaby na co dzień być wścibska, bowiem czemu nie, wada jak każda inna. No i Alice mogłoby to słusznie wkurwiać oraz, jako iż byłaby pierdolnięta, bowiem nikt normalny nie chciałby mordować za krypto, chciałaby ją zabić, aby Luna wreszcie ogarnęła, że nie tylko Ashley stąpa po jej domu. Michaela też wypadałoby rozwinąć, aby w tej historii miał miejsce, on z kolei mógłby traktować swe córki po równo i ogólnie, jak to było w memie, siedzieć cicho i jeść ziemniaki, chociaż raz na jakiś czas powinien się pojawiać, aby nie było, że został wciśnięty na siłę. W szkole Alice mogłaby być traktowana neutralnie, mimo iż ze względu na to, jaka była, nikt raczej nie chciałby się z nią przyjaźnić. Dodatkowo mogłaby mieć przeciwniczkę w formie Kate, która powinna pojawiać się częściej, abyśmy mogli uwierzyć w relację jej i Alice oraz można by wyjaśnić dlaczego obie dziewczyny się nie lubiły. No ale mimo wszystko mogłaby Alice wieść w miarę normalne życie, poza faktem niestandardowego sposobu fangirlowania swych idoli oraz co by nie mówić byciu pierdolniętą.

Jednak, któregoś dnia w szkole, Kate mogłaby, nawet nieświadomie, jakoś NadWkurwić Alice do tego stopnia, że ta dałaby jej srogi wpierdol. W sumie jako iż Alice ma być pierdolnięta to mimo wszystko powód z opka mógłby wystarczyć. No i Ashley również mogłaby dostać wpierdziel, bowiem by chciała rozdzielić dwie lasencje, jednak nie powinna odlecieć na koniec korytarza, bowiem Alice żadnych nadprzyrodzonych zdolności mieć nie miała, więc no, to nie powinno być możliwe. No ale w końcu mógłby zjawić się nauczyciel matematyki i rozdzielić Alice i Kate oraz dowiedzieć się, czemu Alice odjebała co odjebała. Po dowiedzeniu się tego mógłby, jak to zrobił w historii, zaciągnąć Alice do pani pedagog, a potem chociażby zadzwonić do matki Alice i Ashley, aby powiedzieć, co się odpierdzieliło. Zaś pani pedagog oraz Alice mogłyby gadać na ten temat oraz, jeżeli już chciało się, aby Layla została zategesowana przez Alice to mogłaby nieświadomie jakoś ją wkurwić, na przykład mówiąc o idolach dziewczyny coś nawet prawdziwego, co takiego kurwiksa jak Alice by wkurzyło. No ale w końcu mogłaby zadzwonić do tej biednej Luny, aby ta zapisała swoją upośledzoną umysłowo córkę do psychologa, bowiem to, co zrobiła oraz gadała to pierdolnięte jest. No i w tym momencie, jako iż narrator był trzecioosobowy moglibyśmy zostać przeniesieni do miejsca pracy Luny, dzięki czemu moglibyśmy poznać jej reakcje na te wieści i od nauczyciela matmy, i od pedagoga. Dodatkowo na przykład w czasie przerwy w robocie mogłaby pogadać o tym ze swymi kolegami lub koleżankami z pracy oraz na przykład zapytać się co, poza zapisaniem w sumie najlepiej do psychiatry w wypadku Alice, powinna ze swoją jedną z córek zrobić. Może też któryś z jej znajomych by zasugerował, że powodem może być też to, że jednak zbytnio faworyzuje Ashley, a na Alice prawie uwagi nie zwraca, jednak Luna, myśląc, że robi dobrze, by to zignorowała. No i dodatkowo sama lub z pomocą swych znajomych doszłaby do wniosku, że w sumie w wypadku Alice to jednak psychiatra zdziała więcej dobrego niż psycholog i mogłaby zapisać Alice właśnie do owego psychiatry.

Wracając do szkoły, po powrocie Alice na zajęcia artystyczne i ogólnie przez resztę dnia w szkole, nauczyciel matmy oraz laska od niemieckiego, która wcześniej zaprowadziła Ashley i Kate do pani pielęgniarki, mogłyby najbardziej pilnować naszego popierdolca mentalnego, aby nie odstawiła takiej akcji jak na przerwie. Również można byłoby przedstawić reakcję rówieśników Alice na akcję, którą odwaliła, co również by dodało coś do historii oraz jakoś przedstawiło jej życie w szkole. Mogłaby też Alice na przykład z jakiegoś powodu dać wpierdol jeszcze innej osobie i miałaby większy problem od nauczycieli i pani pedagog, ale nie musiałaby tego robić. Niemniej gdyby to zrobiła mogłoby być również ciekawie. No ale w końcu dzień szkolny by się skończył i Alice wróciłaby do domu.

W progu mogłaby zastać swych rodziców, którzy by ją opierdolili i słusznie za to, co ich córka wykonała. Dodatkowo Alice mogłaby się dowiedzieć, że Luna zapisała ją do psychiatry, bowiem w kwestii tego, co zrobiła, do matki Alice zadzwonili i nauczyciel matematyki, i pani pedagog. No i wiadomo, Alice mogłaby się wkurzyć na to, że ci dwaj wykonali swoją robotę i powiedzieli o tym Lunie, a także mogłaby dostać szlaban na swe dwa sensy życia, czyli komputer i rysowanie. Jednak, mimo iż miałaby inne hobby, co wypadałoby wcześniej też przedstawić, uznałaby, że jej matka może iść się jebać i nie zamierza respektować tego szlabanu. Przynajmniej miałaby teraz podstawy, aby się buntować, bowiem jej matka nie raczyła zauważać też jej sukcesów, więc ta. Oczywiście na rysowaniu lub używaniu komputera w czasie szlabanu jej rodzice któregoś dnia mogliby ją przyłapać i coś mogłoby się w związku z tym stać, co dodałoby czegoś ciekawego.

Następnego dnia, Luna mogłaby zabrać do psychiatry Alice oraz pani psychiatra, której imię wypadałoby wymyślić, nie to co w oryginalnej wersji z panią psycholog, mogłaby się spytać, jaki jest problem Alice, ta mogłaby odpowiedzieć, no i jakaś rozmowa wywiązać by się mogła. Dodatkowo Alice, mimo iż nie powinna, mogłaby powiedzieć, że chciałaby pójść w ślady swych idoli, przez co babka by uznała swoją pacjentkę słusznie za niedojebaną jakąś, ale mogłaby na przykład myśleć, że lol, Alice się nie odważy, eks di. W każdym razie potem mogłaby z matką Alice pogadać na temat tego jak niedojebaną córkę Luna ma oraz przy okazji przepisać Alice jakieś leki na hamowanie nadmiernej agresji. Czy Alice by je brała, czy topiła w kiblu to już pozostawiam do wyboru, z oboma wątkami dałoby się coś ciekawego wymyślić. No ale idąc do samochodu mogłyby przypadkiem przechodzić obok Slade'a, bowiem Slade by myślał, że Alice jest w szkole i na przykład wyszedłby na zakupy/piwo/pocztę/wysadzić sejm/spalić protestujących ewentualnych/wysadzić Ukrainę niepotrzebne skreślić lub dopisać własne. No i Alice mogłaby wejść w tryb fangirlingu, a Slade, widząc jej matkę, mógłby zaproponować, aby Luna tego kaszojada ogarnęła oraz dowiedziałby się, że taki chuj, to chyba niemożliwe. Mogliby też w sumie na ten temat dłużej pogadać, bowiem jako iż gadali za dnia i przy okazji nikt by nie chciał się Luny pozbyć, więc nie zapłaciłby Slade'owi za jej zaciumkanie, to Slade byłby zwykłym obywatelem tego kraju. Kiedy zaś by się rozeszli, Alice mogłaby się zachwycić, że Luna gadałaby ze Slade'em więcej niż dwie sekundy oraz mogłaby się z tego jakaś rozmowa wywiązać, może nieco dłuższa niż w obecnej wersji historii. Generalnie też mogłyby tak ogólnie pogadać jadąc do apteki i potem do domu.

No ale Alice, z jakiegoś powodu, który należałoby wymyślić i przedstawić, po minionych wydarzeniach zapragnęłaby już w wieku, w którym się znajdowała, pójść w ślady jej idoli. No to, pomiędzy szkołą, wizytami u psychiatry i tak dalej mogłaby najpierw się do zawodu przygotowywać, bowiem w wypadku takiej roboty sprawność fizyczna jest niezbędna. Ashley natomiast mogłaby korzystać ze swojej wścibskości i, w tym wypadku słusznie, śledzić to, co robiła Alice. Sama Alice mogłaby w Dark Net zamówić sobie broń oraz amunicję do tej palnej, a także na przykład poprosić kogoś, aby uszył jej płaszcz, bowiem ona sama mogłaby umieć jedynie guziki przyszyć oraz dziury zszyć. To by było ciekawsze, niż fakt, że kolejna postać ot tak, z dupy, umiała szyć. Maskę w sumie też mogłaby poprosić o zrobienie kogoś. Wszakże nie powinno wzbudzić to podejrzeń, bowiem cosplayowców dużo jest, także powinno być to traktowane normalnie. Kiedy zaś bronie by przyszły Luna mogłaby nie mieć podejrzeń do tego co zamówiła Alice, bowiem w sumie czemu miałaby, szczególnie jeżeli Alice wcześniej też co jakiś czas by sobie jakieś rzeczy z neta zamawiała. Dodatkowo sama Alice od dłuższego czasu, co również by wypadało przedstawić, mogłaby inwestować w kryptowaluty, za które ową broń mogłaby kupić. Akurat ukrycie inwestowania w krypto przed rodzicami jest łatwe, Ramoninth obecnej się to udaje, także no. Kiedy zaś by Alice nie patrzyła, Ashley mogłaby zbierać dowody na to, co odstawia Alice i na przykład rodzicom je przekazywać.

Jednak, któregoś dnia, gdy bronie Alice by już miała oraz uczyłaby się z nich korzystać mogłaby dostrzec ukrywającą się Ashley, która mogłaby po prostu przypadkowo pechowo tak stanąć, że Alice by ją wykryła. Ashley mogłaby nie wiedzieć, że została zauważona, jednak kiedy chciałaby po zebraniu dowodów odejść, mogłaby ją zaskoczyć Alice. No i owa Alice mogłaby wyjaśnić, dlaczego Ashley za chwilę stanie przed Zarządem, jednak Ashley by uznała swoją siostrę za egoistkę, jednak w tym wypadku mogłoby to być uznane za tak i nie. Niemniej w końcu Alice by po prostu rozstrzelała swoją siostrę i się zawinęła, bowiem ten opis sadystyczny to w sumie sensu w tym momencie nie miał plus dzięki odejściu od razu na stówę śladów by nie zostawiła. No i na przykład jako iż powiedziała matce, że wróci o konkretnej godzinie, poszłaby na cztery godziny na miasto opić to, co zrobiła. Kiedy zaś by na przykład taksówką jechała czy siedziała w jakieś kawiarni mogłaby dodatkowo z radia usłyszeć, że znaleziono zwłoki Ashley, jednak na razie nie ma dowodów na to, kto zabił. Przy okazji można byłoby skoczyć do rodziców Alice i Ashley i zobaczyć po kolei ich reakcję na to, co się wydarzyło. Dodatkowo w związku z dowodami na niedojebanie Alice, które swego czasu przekazywała im Ashley, Michael mógłby mieć podejrzenia, że to Alice stała za tym morderstwem, no ale na to dowodów by nie miał, więc mógłby zacząć sam jakieś szukać, aby się upewnić czy to przewrażliwienie, czy faktycznie miał córkę morderczynię.

No ale teraz można by przedstawić trochę, jednak nie za długo, życie Alice, jej rodziców oraz otoczenia Alice po śmierci Ashley. Co do jej rodziców to w pewnym momencie mogliby w sumie jak wspominałem zapragnąć na nowo mieć drugie dziecko, bowiem z jakiegoś powodu chcieliby po prostu mieć przynajmniej dwójkę dzieci. Wypadałoby jednak wymyślić ten powód i go podać, szczególnie, że to mogłoby coś do historii dodać. No i mogliby się o to dziecko starać, ze skutkiem pozytywnym czy nie to już pozostawiam do wyboru. Oba można by ciekawie wykorzystać, także ten. No i jakby Alice się dowiedziała, bowiem na przykład czasem w nocy by ją budziły dwuznaczne jęki Luny oraz by na przykład często po testy ciążowe swoją córkę wysyłała to mogłaby się wkurwić, bowiem myślała, że wreszcie jej matka zwróci na nią uwagę, a tu dupa. Dodatkowo w sumie Luna mogłaby traktować Alice tak samo jak wcześniej, przez co Alice by się wręcz NadWkurwiła. Mogłaby również, Alice w sensie, zacząć działać jako płatny morderca ukrywając to przed rodzicami, wiadomo, chociaż w pewnym momencie Michael na przykład mógłby to odkryć i mógłby to przypłacić życiem, bowiem Alice słusznie nie chciałaby, aby się to wydało. No i przy okazji dzięki temu miałaby pewność, że nie miałby kto ruchać jej matki, więc nici z drugiego dziecka, więc wreszcie może ją Luna by zaczęła kochać. Hej, to w sumie nie taki zły pomysł, plus dałoby się przedstawić reakcję Luny na to, że teraz i męża straciła. Co do otoczenia Alice to mogliby nie podejrzewać, że za zabiciem Ashley stała ona, jednak wypadałoby przedstawić ich reakcję na śmierć jednej z uczennic, bowiem w szkole na stówę by się to rozniosło.

W kwestii zabicia Layli, to Alice mogłaby to zrobić, gdyby wcześniej podać sensowny powód tego oraz w sumie można by dodać wątek horrorowy, że na przykład Layla chciałaby się przed Alice ukryć, ale trochę dupa Stasiu, bowiem jednak Alice by ją znalazła i zategesiła. Rano jej zwłoki mogłaby na przykład jej rodzina w postaci męża i dziecka lub dzieci znaleźć i mogłaby się pojawić ich reakcja na stratę żony oraz matki. Przy okazji wiadomo, jako iż to jeden z pracowników szkoły, to w szkole Alice i Ashley mogłoby się rozejść, że no ja jebe, znowu kogoś zabito oraz uczniowie i nauczyciele mogliby się zacząć bać, że to na przykład ktoś ze szkoły i, że w końcu wszyscy podzielą los Ashley i Layli.

Co do wątku zamknięcia Slade'a i Emily w piwnicy to mogłoby się to Alice albo nie udać, albo Slade i Emily nie mogliby uciec, to też są opcje, które można byłoby ciekawie wykorzystać. Mogłaby ich również przypadkiem Luna znaleźć i wypuścić, bowiem lol, co by nie było to nadal ludzie, a jej piwnica to nie więzienie, jak coś to niech policja się nimi po ewentualnych morderstwach zajmie. Jednak jeżeli chciałoby się zostawić to tak, jak jest obecnie, to po pierwsze jeżeli chciało się, aby Alice bardziej fangirlowała Slade'a, to powinno się to wprowadzić wcześniej. Obecnie widać, że jest to po to, aby dodać pseudo dramatu do tego niedramatycznego gówna, co nie pomaga w przebrnięciu do końca plus po prostu jest kolejną rzeczą wjebaną ot tak, bo tak. Po drugie, ich ucieczka powinna być sensowna, o co nie trudno, bowiem w uniwersum DC standardowym jest fakt, że Slade ma supersiłę. Także no, z jakiegoś powodu na przykład Alice mogłaby tego nie wiedzieć, jednak skoro to taka fangirl, to jakiś sensowny powód jej niewiedzy powinien się pojawić. Także no, jakby Slade się uwolnił mógłby uwolnić i Emily, i mogliby ścianą wyjść. Aby było też i śmieszniej, mógłby przy użyciu swej supersiły pierdolnąć czymś w ową ścianę, co by zrobiło dziurę. Jeżeli zaś strzałem z broni miałby ją wytworzyć to wypadałoby wspomnieć jaką broń użył do tego celu, bowiem zwykłym pizdoletem by się nie dało.

No i też mogliby teraz zabić Alice, bowiem im by się naraziła. No to mogliby zaplanować jak to zrobić i mogliby odstawić to w domu Alice. Emily mogłaby po prostu wziąć te urządzenia, które tłumiły dźwięk na określonym terenie i je zamontować przed pokojem swego celu, dzięki czemu mieliby pewność, że Luna się nie obudzi i nie wezwie policji. No i mogliby ją zamordować, jednak jeżeli chciałoby się dać opisy tortur to wypadałoby w Google znaleźć jakieś tortury, których użycie nie zabijało od razu lub bardzo szybko ofiary. Wtedy Ramoninth już research zaczynała robić, więc by mogła to kontynuować. No i po jej zabiciu mogliby sobie poleźć, a rano Luna mogłaby znaleźć zmasakrowane zwłoki swej ostatniej córki. No i wypadałoby opisać jej reakcję na fakt, że, w tej wersji fabuły, straciła kurwa męża i dwie córki, i sama została. Mogłaby się załamać, ale też niekoniecznie, bowiem każdy jest inny i niektórzy po czymś takim w końcu sami by się pozbierali i jakoś ułożyli sobie dalsze życie. No a jeżeli na przykład przed zabiciem Michaela Luna zdążyłaby zajść w ciążę, to moglibyśmy mieć w sumie słodko-gorzkie zakończenie.

W tym momencie historia mogłaby się skończyć, bowiem przecież wątki rozwiązane, więc co dalej pisać. Jednak tak poprowadzona fabuła byłaby o wiele ciekawsza niż to, co zostało nam zaprezentowane obecnie! Jak niejednokrotnie pisałem i napiszę pewnie jeszcze milion razy, fabuła jest najważniejszym elementem historii, bowiem bez niej nie ma po prostu pomysłu. Także poza ciekawym zaplanowaniem powinna zostać również ciekawie poprowadzona. Jeżeli tak się nie dzieje to zwiększa się szansa, że czytelnik rzuci naszą opowieść w cholerę, a nikomu na tym nie zależy. Fabułę powinno się ciekawie zaplanować oraz tak samo poprowadzić, jednocześnie pamiętając, że plany zawsze mogą się zmienić i nie ma w tym nic złego.~

[W tym one-shot wkurwiało mnie to, co Ramoninth i Grzegorza oraz wykorzystanie narracji i rzeczy biorące się z dupy. Zaczynając od wykorzystania narracji, to jaka jest każdy widzi czyli trzecioosobowa. W tym typie narracji jasne, najważniejsza jest akcja opisana z perspektywy różnych postaci, jednak istotne są też przeżycia wewnętrzne poszczególnych bohaterów. Tutaj jednak narracja trzecioosobowa została wykorzystana jedynie do opisywania akcji i to też jedynie z widoku Slade'a, Emily i Alice. Dodatkowo brakowało też przemyśleń poszczególnych postaci oraz generalnie ich przeżyć, opisu otoczenia, atmosfery i tak dalej. Nie tak powinno się wykorzystywać ten typ narracji! Powinniśmy poznawać akcję z oczu Alice, Ashley, ich rodziców, Slade'a, Emily oraz otoczenia szkolnego tych dwóch pierwszych lasencji. Dodatkowo powinny się pojawiać ich przemyślenia oraz uczucia, co uczyniłoby ich bardziej ludzkimi oraz nie jebałoby praw wybranego typu narracji. Dodatkowo wykorzystywanie tego typu narracji zgodnie z jej zasadami naturalnie wydłużyłoby historię oraz dodałoby coś ciekawego do poszczególnych wątków, o co przecież chodzi. Jeżeli wykorzystuje się wybrany typ narracji niezgodnie z zasadami owego typu, to również zwiększa się szansa, że czytelnik rzuci daną historię w cholerę, o co przecież żadnemu pisarzowi nie chodzi. Dodatkowo powoduje to tylko, że historia staje się jeszcze bardziej nudna, co zwiększa szanse na rzucenie jej w cholerę przez czytelnika. Typy narracji powinno wykorzystywać się zgodnie z zasadami danej, bowiem inaczej to po postu nie ma sensu.

Drugą kwestią do poruszenia są rzeczy i sytuacje biorące się z dupy. Nawet jak na ten stosunkowo krótki one-shot trochę ich było. Piła mechaniczna, która ot tak wzięła się w piwnicy, aby ułatwić Slade'owi i Emily ucieczkę, Slade przechodzący obok wracających z poradni psychologicznej Luny i Alice, Emily podczas spaceru Alice, Kate tak ogólnie, to, że Alice bardziej fangirlowała Slade'a od Emily, motywacje Alice do zabicia Ashley i tak dalej, i tak dalej. Tego typu rzeczy i sytuacji zapewne było więcej, jednak ja obecnie nie pamiętam wszystkich. Powinno się tego unikać, szczególnie w historiach dziejących się w naszym świecie, bowiem to po prostu jest nierealistyczne. No a brak realizmu powoduje, że w głowie czytelnika jedynie powstaje więcej pytań, a jako iż brak odpowiedzi na nie to zwiększa się szansa rzucenia historii w cholerę i pójścia czytać coś kompetentniejszego. Dodatkowo pokazuje też, że autor w sumie nie umie pisać, skoro nie potrafi wprowadzić czegoś wcześniej i potem tego wykorzystywać. Także ta, powinno się unikać dawania rzeczy i sytuacji z dupy, bowiem to nie pomaga, a jedyne co to może czytelnika zniechęcić, a przecież nie o to chodzi.]

|W tym opowiadaniu wkurwiało mnie to, co Ramoninth, Grzegorza i Andromedę oraz świat przedstawiony i reakcje głównych bohaterów. Zaczynając od świata przedstawionego, to historia niby działa się w Niemczech, co nie? Na dobrą sprawę mogłaby się dziać na Wyspach Owczych, bowiem nie zostało pokazane nic, co by sugerowało, że to legitne Niemcy. Nie, fakt, że w szkole był język niemiecki to gówno, a nie przykład, bowiem w Polsce, na Słowacji czy w Czechach dzieci też uczą się tego języka. Powinno się na przykład raz na jakiś czas wspomnieć, że postacie mówiły po niemiecku na co dzień, może klasa Alice wybrałaby się na jednodniową wycieczkę do muzeum i można by opisać na przykład wystawy na temat historii Niemiec, także jeżeli rodzina Alice nie pochodziłaby z Niemiec to może sama Alice lub inne postacie dawałyby komentarze na temat języka niemieckiego słyszanego i widzianego na co dzień, może w telewizji by jacyś politycy niemieccy się pokazywali, może jakiś EAS by wyjebało i tak dalej, i tak dalej. Jeżeli już historia dzieje się w konkretnym kraju, to powinno się przedstawić, że faktycznie w owym się działa, a nie tylko raz napisać nazwę danego kraju i tyle. Dodatkowo wspominanie o na przykład kulturze danego narodu dodałoby do samej historii coś ciekawego, co zapewne pomogłoby w utrzymaniu czytelnika przy historii. Bowiem obecnie to tak naprawdę ta historia mogłaby się dziać w dowolnym miejscu świata i nic by się nie zmieniło.

Drugą kwestią są reakcje głównych bohaterów. Jasne, kiedy Luna dowiedziała się, że Ashley strzeliła kopytami, to miała ludzką reakcję. Jednak na przykład mój opkowy sobowtór i Emily ot tak, bezemocjonalnie przeskakiwali od tematu do tematu rozmowy, mając w sumie wyjebane, że jakaś niedorobiona nastolatka się do nich przyczepiła, w sumie to ot tak po nich spłynęło, że Alice zamknęła ich w piwnicy, otoczenie szkolne Alice nie zareagowało jakoś specjalnie na fakt tego, co odjebała wobec Kate, media też chyba miały w dupie, że no coś ostatnio dużo osób ginęło, jedynie w sumie jedno ostrzeżenie w gazecie się pojawiło, jednak dane tak, że dało się je łatwo przeoczyć, Ashley nie spróbowała uciekać wcześniej, gdy zorientowała się, że Alice ją dostrzegła i tak dalej, i tak dalej. Nieludzkich reakcji postaci, które są ludźmi lub istotami pod względem charakteru podobnymi do ludzi powinno się unikać, bowiem to zniechęca czytelnika do pozostania z historią. Jedyne co to czytelnik ma coraz więcej pytań, na które nie uzyskuje odpowiedzi, przez co prawdopodobieństwo, że porzuci naszą historię i zapewne zniechęci innych potencjalnych czytelników do przeczytania jej się zwiększa. No a nie o to chodzi, dlatego warto, aby postacie reagowały jak ludzie, dopóki nie są to istoty różne też i pod względem charakterologicznym od nas.|

Wspólnie: Aby ta historia była czegokolwiek warta powinno się ją porządnie zaplanować i napisać od nowa!

_____________________________________________________________

Wkrótce: „Niby Jane, ale jednak nie, czyli „Będę twoim przyjacielem." (One-Shot)"

~*Generalnie trzecia część tej trylogii to patologia jakaś. Po zmniejszeniu do czcionki, którą analizujemy, ma pierdolone dziesięć stron, więc możecie sobie wyobrazić jakiej jest jakości.*~

~Dobrze jednak, że to jest trylogia, a nie na przykład seria z dwudziestoma częściami.~

~*Na aż tyle to bym chyba nawet pomysłów nie miała.*~

[Akurat po dawnej tobie nigdy nic nie wiadomo, więc warto się cieszyć tym, co mamy.]

~*Ah, jak ty bardzo wierzysz w dawną mnie. XDDD*~

[No co, dawna ty była nieprzewidywalna w kwestii masowej produkcji opek. :D]

|A tak w ogóle, to z tego co wiem to ta trzecia część to tak na serio spin-off jest, bowiem w nim Slade The Opko i Emily nie są parą.|

[:O]

|Zajebista reakcja, kontynuuj. XDDD|

[No co, to przynajmniej tego cringe wątku unikniemy. :D]

~*Dobra, farfocle, koniec, idę to dodawać na Wattpada. XD*~

~|ZAKAZ to ZAKAZ. xDDD| ;"""DDD~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^