O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

sobota, 18 listopada 2017

Dobrze, że Slavia tego nie czyta, czyli *ekhm* "odnowione" "Kierunek - Zagłada".

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~*- Ja

| - Slade

[] - Vega

~ - Grzegorz Antychryst

Kurwa mać, ile ciekawych rzeczy zawierają moje foldery ze starych komputerów, to wy nie macie pojęcia. Znalazłam wszystkie rozdziały trzeciej części tamtych dwóch gównianych FanFiction, co je niedawno analizowałam. Jest to wersja odświeżona, ale pierwotną, bez mojej OC, też kiedyś zanalizuję, bo również się odnalazła. A pomyśleć, że szukałam tylko pewnego rakowego pomysłu na opowiadanie, którego ostatecznie nie znalazłam, mimo iż pamiętam, że jeszcze w tym roku gdzieś tam był. W każdym razie, ta część nie ma w ogóle

narracji pierwszoosobowej, na szczęście, ma cztery rozdziały i prolog oraz jest cholernie hipernierealistyczna, normalnie zdycham. 

|JEZU, NIE MA NARRACJI PIERWSZOOSOBOWEJ?! OOO.OOO|

~*<Sprawdza jeszcze raz, dla pewności.> Nein :>*~

~JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!~

[Boże, jaki zaciesz. xD]

~*Co się dziwisz. Ta narracja wkurwiała nawet czytelników. :]*~

Zaczynajmy!

______________________________________________

Prolog

~*Patrzcie na czcionkę, jaką to pisałam:

*~

|Fakurwazajebiście. Normalnie taka ozdobna, że aż mnie łeb zabolał.|

~Niedojebanie level expert, widzę.~

Vivian [Fajne imię.] ~*Wiem, ale po polsku brzmi zjebanie. xD*~ |Jak?| ~*Nie wiem, nie mogę znaleźć. Wiem tylko, że jakoś dziwnie brzmiało.*~ Turner miała normalne życie. Niestety, tylko do ośmiu lat. W tym wieku została rozdzielona od rodziców przez grupkę ludzi, którzy zamknęli ją w starym szpitalu na odludziu i zmodyfikowali genetycznie, ~Warum nicht. A poza tym, to. nie. jest. PROSTE!~ ~*Ale to opko...*~ ~Ach, no tak. ;=;~ aby, przynajmniej na realia świata w którym żyła była tą idealną. |AAA!!! MARY SUUUEEE!!! UCIEKAMYYYY!!!| [DO SCHRONU! ;___;] Dodali oni więc jej duże, czarne skrzydła, ~*Kufa. Zawsze sobie ją wyobrażałam z białymi. XD*~ [Ogólnie w tej serii i tych fanfikach jest duuużo fałszywych wspomnień. ;P] dzięki czemu mogła ~*Srać*~ |XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| latać. Ręce zmienili jej na sztuczne. Były one srebrne oraz zawierały długie [Nogi]

~

~

palce. Nie wiadomo, czy jej nogi również takie były, gdyż od tamtego momentu zaczęła ona nosić długą szatę zasłaniającą również nogi. ~*Czyli pewnie yes.*~ Po zrobieniu tego, porzucili oni ją na pustkowiu, z dala od cywilizacji. Musiała ona więc radzić sobie sama. Jak na swój wiek radziła sobie bardzo dobrze. |Jebane Mary Su.| Zamieszkała w starej wieży która się tam znajdowała i [która pojawiła się z dupy] zaczęła układać sobie nowe życie. Została również wielokrotnie wynajmowana przez różnych ludzi do pomocy im w różnych celach m.in. dlatego, że posiadała dwie nadprzyrodzone zdolności|, o których nie wspomniano wcześniej, bo po co|. Potrafi [Siema, zmiano czasu! Już się bałam, że nie przyjdziesz!] czytać w myślach oraz przenosić przedmioty siłą woli, lecz niestety pod koniec zostawała wyrzucana na bruk a sukces zostawał przypisywany osobie która jej pomogła. Od tego momentu nie zgadzała się ona więcej na pomoc...Lecz... |DUN DUN DUUUUUUUUUUUN!|

 

Dwanaście lat później, gdy Vivian miała 2~00000000000000000000000000000~0 lat, ~*No ty to możesz tylu dożyć. xD*~ ~Cicho xD~ zaczęła zauważać, jak postęp cywilizacyjny doprowadzał do globalnego ocieplenia. ~Awww <3~ [;_;] ~:D~ Wiedziała ona, że jeśli dojdzie do ocieplenia klimatu w znacznym stopniu, to przeżyje tylko ona ~*i Grzegorz*~, gdyż była [*byli] nieśmiertelna, |*nieśmiertelni| [A poza tym: MARY SUUUEEEE!!!] po zmianach genetycznych dokonanych na niej w przeszłości. Nie przejmowała się więc tym. Po tym wszystkim co ją spotkało, nienawidziła ludzi, jednak nie chciała niszczyć świata, ~Szmata~ [;_________;] ~:DDD~ a wolała poczekać na powolne wyniszczanie...

Tymczasem, Grzegorz ~*:**~i Laura, którzy już 64 lata zwisali w bezkresnej pustce, zaczęli się nudzić. |Dopiero teraz? Ja zdychałbym (#sens) z nudów już po miesiącu. xD| ~A co! xD~ W pewnym momencie, dziewczyna spytała:

- Czy na tej Ziemi naprawdę nic się nie dzieje, co mogłoby zniszczyć świat?

[Patryk i Mateusz wszystkiemu przeszkadzali.]

- No najwidoczniej nie...Też bym chciał już zostać wskrzeszony, bo tu jest cholernie nudno. Najkrócej przebywałem tu trzy lata. Teraz jest najdłuższy czas mojego przebywania tu. – Odparł Grzegorz.

~Nienawidzę twojego obecnego FanFiction.~

~*:D*~

~Jesteś sadystką. Kocham cię! xD~

~*Wiem :D*~

- Eh...Miejmy nadzieję, że niedługo zostaniemy wskrzeszeni... - Rzekła Laura.

Lecz, po około godzinie, poczuli oni się tak, jakby ktoś zasysał ich dusze do ich ciał. 

~*

*~

|BOŻE XDDD|

~Ale coś w tym jest. xD~

Znaczyło to, że niedługo będą wskrzeszeni.

 

Po paru minutach zaś, Grzegorz obudził się. Kiedy otworzył oczy, przez parę minut wszystko widział jak przez [gówno] ~VEGO, BŁAGAM! XDDD~ [No co? xD Próbuję jakoś ubarwić to opko. xD] mgłę. Po tym czasie zaś, zaczął już normalnie widzieć. Nad sobą ujrzał on jakiś czarny sufit, zrobiony z metalu. Widząc to, od razu chciał wstać, aby sprawdzić, gdzie był. Czarny, metalowy dach był w jego statku kosmicznym oraz w bazie, więc mógł być w jednym z tych [sześćdziesięciu] dwóch miejsc. Lecz, bardziej podejrzewał, że był w statku kosmicznym, gdyż jego baza na 99.99 % uległa zniszczeniu w czasie apokalipsy, gdyż baza niezniszczalna nie była. ~*Zapewne przetrwała, bo to łopko.*~ Jednak, kiedy podniósł się, poczuł, że zaczęła go boleć [dupa] |JEZU XDDD| głowa. Chwilę później, pomyślał:

~"Ale żem się najebał..."~

„Ych...Moja głowa...Gdzie ja jestem? Chyba musiałem zostać ponownie wskrzeszony..."

|No shit, Sherlock.|

Lecz, po paru chwilach, zorientował się, że był w miejscu, w którym go zabito, czyli w swoim statku kosmicznym. W chwili obecnej, dało się poczuć, że pojazd stał na Ziemi. Jednak, parę sekund później, Grzegorz ujrzał na podłodze nieprzytomną Laurę. Od razu podszedł do niej, aby sprawdzić, czy już została wskrzeszona. Okazało się, że nie. |<Patrzy z nadzieją.>| Jednak, jako iż Grzegorz wiedział, że teraz Laurę również da się wskrzesić, |<Płacze>| postanowił poczekać na ten moment. W tym czasie, wyjrzał za jedno z okienek. Po zrobieniu tego, ujrzał, że za oknem było najprawdopodobniej gorąco, gdyż ludzie chodzili ubrani jak latem. Jednak, była najprawdopodobniej według przyrody zima, gdyż miejscami widać było topiący się śnieg. [Typowa Polsza.]

 

Widząc to, Grzegorz pomyślał:

~"Ty, serio musiałem się nieźle najebać, bo teleportowałem się do alternatywnego świata!"~

„No kurwa zajebista pogoda, nie ma co. Pewnie teraz zbliża się globalne ocieplenie, no bo to do cholery normalne nie jest."

|Cóż za szybko wysunięte wnioski...|

Jednak, chwilę później, poczuł, że ktoś go objął. Czując to, od razu się odwrócił. Po zrobieniu tego, ujrzał, że była to Laura, co znaczyło, że została już wskrzeszona. ~*NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!! :<<<*~ Chwilę później, rzekła ona:

- Ale kuźwa zajebista pogoda. Normalnie lato zimą.

- Pewnie zbliża się globalne ocieplenie. No, bo to nie jest normalne. Chociaż w sumie, żyjemy w Polsce. Śnieg i zima pewnie będą na Wielkanoc. – Odparł Grzegorz.

|Przynajmniej szczerze.|

Po tych słowach, oboje się zaśmiali. [Bo to było w chój śmieszne. -_-] Jednak, chwilę później, postanowili ruszyć w kierunku ich dawnej bazy...

 

W czasie lotu zaś, w pewnym momencie, Laura spytała:

~*- Lubisz ziemniaki?*~

- Jak myślisz – czy nasza baza przetrwała?

- Podejrzewam, że nie, ale ciągle mam nadzieję, że dalej wszystko stoi na swoim miejscu. – Odpowiedział Grzegorz.

Po tej rozmowie, po chwili, dziewczyna, korzystając z okazji, że pierwszy raz od 64 lat była w ludzkiej postaci, przytuliła się do Grzegorza. Ten natomiast, objął ją. Dalszy lot minął im w ciszy. Lecz...

~*ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW*~

[Jezu, ziewaj ciszej, bo słychać cię na drugim końcu bazy. ;_;]

~*:D*~

 

Po parunastu minutach, zatrzymali się oni niedaleko miejsca, w którym była ich baza. Kiedy zaś wyszli oni na zewnątrz, ujrzeli, że na miejscu ich bazy, były gruzy. |Cie chuj, tego to się nie spodziewałem. OOO.OOO| Widząc to, Grzegorzowi przed oczami stanął obraz dawnej bazy. Ogromny kompleks budynków, mnóstwo hangarów, magazynów, fabryk... ~Aż się rozmarzyłem.~ Aż mu się przykro zrobiło, widząc gruzy. Chwilę później, usłyszał on głos Laury, która najprawdopodobniej wyczuła, że było mu przykro widząc to, że niszcząc świat, zniszczył swoją długą pracę, |~I tak będę do tego dążył. :>~ Skąd wiesz, co chciałem napisać? ~Ja wiem wszystko. :>~ ;_; ~:D~| rzekła:

- Ej...Nie martw się. Raz to zbudowałeś, to teraz oboje odbudujemy to na nowo.

- To to ja wiem...Ale jest mi tak przykro, gdy sobie przypominam, jak to kiedyś wyglądało...Jaki to wielki kompleks budynków był... - Odparł Grzegorz, ze słyszalnym smutkiem w głosie.

- W sumie, po wielkości tej dawnej bazy, można było sądzić, że się nad nią napracowałeś, ale cóż. Jak widać, wszystko przemija. [Na szczęście dotyczy to też głupoty dawnej Ramoninth.] Ale to da się przecież odbudować. – Powiedziała dziewczyna.

Po tej rozmowie, wsiedli oni w statek kosmiczny i ruszyli na czarny rynek, |Skubaniec| ~:D~ na którym oboje mieli znajomości, [Kufa, cheater jeden.] ~:DD~ aby nielegalnie załatwić te same materiały do budowy, a później zamierzali ruszyć w poszukiwaniu budowniczych tej bazy, gdyż postanowili ułatwić sobie życie... |Wyłącz te cheaty, bo cię dr. Hax zajebie.| ~Przecież jestem nieśmiertelny. :D~ ~*On i na to ma sposób. :P*~ ~:<~ ~*:D*~ 

 

Po znalezieniu się na czarnym rynku, kiedy zatrzymali swój pojazd kosmiczny, po wyjściu szybko odnaleźli zaprzyjaźnioną z nimi osobę. Kiedy zaś przywitali się z nią, Grzegorz spytał:

~- Masz koks?~

|Boże, Grzegorz. ;=;|

~Jeszcze nie bóg, ale pracuję nad tym. :>~

|Jakiż ty skromny. xD|

~Wiem xD~

- Macie jeszcze ten sam metal, który kupowałem od was w 2012?

~*Uwaga, długie gadanie: Ja jednak sądzę, że w serii Gregory został wskrzeszony nieco wcześniej, na przykład rok, przed dwa tysiące dwunastym. W końcu akcja oryginalnej serii dzieje się właśnie w tym roku, a niemożliwym jest, żeby on ogarnął wszystko w kilka miechów.*~

~Niespójności!~

- Mamy. Tu jest wszystko. ~*NAWET KSIĄŻKA "W KRAINIE GRZYBÓW"? OOO.OOO*~ ~Jak wszystko, to wszystko.~ ~*<Zabiera statek kosmiczny Grzegorza i pędzi tam.>*~

~

............................................________
....................................,.-'"...................''~.,
.............................,.-"..................................."-.,
.........................,/...............................................":,
.....................,?......................................................,
.................../...........................................................,}
................./......................................................,:'^'..}
.............../...................................................,:"........./
..............?.....__.........................................:'.........../
............./__.(....."~-,_..............................,:'........../
.........../(_...."~,_........"~,_....................,:'........_/
..........{.._$;_......"=,_......."-,_.......,.-~-,},.~";/....}
...........((.....*~_......."=-._......";,,./'..../"............../
...,,,___.'~,......"~.,....................'.....}............../
............(....'=-,,.......'........................(......;_,,-"
............/.'~,......'-...................................../
.............'~.*-,.....................................|,./.....,__
,,_..........}.>-._...................................|..............'=~-,
.....'=~-,__......',.................................
...................'=~-,,.,...............................
................................':,,...........................'..............__
.....................................'=-,...................,%'>--==''
........................................_..........._,-%.......'
...................................,  

~

Ile ci go potrzeba? – Odpowiedziała Diana ~*Klimowicz*~, czyli dziewczyna, z którą rozmawiali.

- Tyle, ile w 2012, czyli tyle, ile mieszczą dwa magazyny 100x100 m². [AAA!!! LICZEBNIKI NAPISANE NIE SŁOWNIE!!! ;___;]  – Odpowiedział Grzegorz, po czym dodał:

- W ogóle to macie tu jakichś niewolników do sprzedania?

[;_;]

~:DDD~

- Jasne, że mamy. Wczoraj była nowa dostawa. – Odpowiedziała Diana ~*Klimowicz*~.

- Idealnie. Przydałoby mnie się z 60 [Mało] ~Zaszantażuje się ich i wszystko zrobią.~ [Help ;_;] ~:DDDD~ niewolników. – Powiedział Grzegorz.

- OK. Gdzie mamy to wszystko załadować? – Zapytała Diana.

- Do bagażnika mojego statku kosmicznego. – Odpowiedział Grzegorz.

Po tej rozmowie, zapłacił on Dianie ~*Klimowicz*~ |ECH...| odpowiednią sumę pieniędzy i wraz z Laurą poszedł do statku kosmicznego, aby otworzyć bagażnik. Po zrobieniu tego, poczekali oni, aż wszystko zostanie załadowane, po czym Grzegorz zamknął bagażnik i ruszył w drogę powrotną...

 

Kiedy zaś zatrzymał się przed polem, na którym była baza, otworzył bagażnik i wypuścił z niego niewolników. Następnie, zamknął to, co otworzył i wraz z Laurą wyszedł na zewnątrz. Po znalezieniu się tam, rzekł do swych nowych budowniczych:

[- Kupcie mi ziemniaki i będziemy kwita.]

|Jezu xDDD|

- OK. Macie tutaj plan tego, co macie zbudować. Wszystko ma być idealnie odwzorowane. W bagażniku jest wszystko, czego potrzebujecie do budowy. Tylko nie dotykać robotów, które są w bagażniku, bo pozabijam. |Podejście do sprawy level: Grzegorz Antychryst xD| ~No co? xDDD~

Po czym dał im plan budowy, otworzył bagażnik ~*To jaki był sens zamykania go wcześniej?*~ [Moc opek.] i wraz z Laurą postanowił udać się jeszcze w poszukiwaniu żołnierzy, którzy pomagali im w 2012...

 

Po około dwóch godzinach poszukiwania, kiedy tracili oni nadzieję, że jacyś z żołnierzy przeżyli, dotarli do jakiegoś lasu. Po znalezieniu się tam, w pewnym momencie, ujrzeli dwóch z dawnych pomocników. Od razu podeszli do nich...

 

Tymczasem, żołnierze, rozmawiali ze sobą na różne tematy. [Na przykład jak wyhodować zabójcze ziemniaki.] |Co wy macie z tymi ziemniakami?| ~*No, bo dziś na obiad nie było! xD*~ |;___;| Jednak, w pewnym momencie, poczuli czyiś wzrok na sobie. W tym momencie, jeden z nich, rzekł do drugiego:

- Czy myślisz o tym samym, co ja?

Po tych słowach, odwrócili się. Gdy to zrobili, ujrzeli Grzegorza i Laurę. Widząc ich, jęknęli z niezadowolenia. ~*Jaka szczerość. xD*~ Słysząc to, Grzegorz rzekł:

- Nam też miło was widzieć.

- Nie. Jeśli o to ci chodzi, to nie. Znajdź sobie innych masochistów. – Powiedział jeden z żołnierzy.

|Jak szczerość x2 xDDD|

- I tak, i siak bylibyście na posyłki. Jednak tym razem nie mam powodów, aby wysyłać was na pustynię i do katakumb. – Odparł Grzegorz.

Słysząc to, żołnierze, mimo wszystko ufając Grzegorzowi, ~Lubię takich debili. Zawsze można im wszystko wmówić. XD~ że teraz nie będą musieli ryzykować życiem, zgodzili się na ponowną pomoc jemu. Po zgodzeniu się, całą czwórką wrócili na plac budowy ich bazy...

[Szybko]

~*W tym opku wszystko dzieje się stosunkowo za szybko.*~

 

Po znalezieniu się tam, ujrzeli, że niewolnikom zakupionym przez Grzegorza na czarnym rynku, budowa szła bardzo dobrze. Widząc to, we czwórkę weszli do statku kosmicznego. Grzegorz i Laura do kokpitu, a dwaj żołnierze do głównego pomieszczenia. |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*NIE! ;_;*~ |:D|

 

Wieczorem natomiast, gdy wszyscy oprócz Grzegorza już spali, ten, mimo to, że może [No siema, zmiano czasu.] wytrzymać nawet 100 lat bez snu, ~Ależ ja idealny. :>~ poczuł się senny. Chwilę później, jego głowa opadła w dół, a on sam usnął...

 

Jednak, tej nocy przyśnił mu się –dla niego- straszny sen. Śniło mu się, że wynajął do p0mocy ~*Specjalnie sprawdziłam Worda. Ta literówka serio tu jest. ;=;*~ |;===;|  jeszcze dziewczynę, nazywającą się Vivian Turner. Ta, z jakiegoś powodu pałała nienawiścią do Laury. Któregoś dnia, gdy Grzegorz zaczął obawiać się o swoją ukochaną, ta ogłuszyła go i związała, a następnie poszła do Laury, związała ją i zaczęła torturować. Nim Grzegorz odzyskał przytomność, Vivian zabiła Laurę...

~*Macie spoiler w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach tego, co się stanie. Super, co nie? -.-*~

~Idę zawisnąć, zw.~

 

W tym momencie obudził się on. Był przerażony. Bardzo rzadko śniły mu się sny, a jak już, to były one prorocze. ~*Noależoczywiście ;=;*~ Bał się on o swoją ukochaną. Kochał ja nad życie ~Debil~ |Wiesz, że właśnie obrażasz sam siebie? xD| ~Wiem. Mój opkowy odpowiednik mnie wkurwia.~ i nie mógł pozwolić, aby zginęła. Wiedział, że musiał oszukać przeznaczenie. Jednak, gdy uniósł on głowę, gdyż nadal miał ją spuszczoną, poczuł ból głowy.

„Kurwa...Moja głowa...Ych...Chyba coś ze mną się złego dzieje...~Żem się najebał...~ Drugi raz dzisiaj czuję taki mocny ból...Chyba muszę wziąć tabletki przeciwbólowe, bo nie wytrzymam..." – Pomyślał po chwili.

Następnie zaś, delikatnie podniósł śpiącą Laurę ze swoich kolan, |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*N.I.E!*~ |:<| ~*:D*~ wstał, położył ją równie delikatnie co wcześniej na siedzeniu, czule pocałował ją i pogładził po głowie. Następnie zaś, po cichu, aby nikogo nie obudzić, wyszedł do łazienki.

 

Po znalezieniu się tam, wyjął z szafki swoje tabletki przeciwbólowe i wziął jedną. Kiedy to zrobił, pomyślał:

~"Wsadzić mordę Patryka do śmieciarki czy turbosprężarki...Oto jest pytanie..."~

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

„Ale to prawda...Przydałby się jeszcze jeden pomocnik...Jednak nie chcę stracić Laury. Eh...Będę musiał na nią uważać."

|Najpierw wylecz się z Nadkropkozy i będzie spoko.|

Jednak, chwilę później, równie cicho poszedł do kokpitu. Gdy tam był, delikatnie podniósł Laurę z siedzenia, usiadł na siedzeniu i położył dziewczynę sobie na kolanach...

|~*MORDA!*~ Ej! To moja kwestia! :< ~*:D*~|

 

Następnego dnia, gdy Laura obudziła się, ujrzała, że Grzegorz nad czymś myślał. Widząc to, spytała:

~*- Lubisz mleko?*~

- Grzegorz, wszystko w porządku?

~- No jest zajebiście, jak sytuacja w Europie. - odpowiedziałem~

- Tak... - Odpowiedział Grzegorz, jednak w jego głosie słychać było niepokój.

- Słyszę, że jednak coś jest nie w porządku. – Rzekła dziewczyna.

~- Zamknij ryj, pierdolcu. - odpowiedziałem kulturalnie.~

|Kultura level: Grzegorz Antychryst|

- Nie, wszystko jest OK. Nie przejmuj się. – Odparł

- No jak chcesz... - Powiedziała

Po tej rozmowie, oboje postanowili zacząć szukać jeszcze jednego pomocnika do zniszczenia świata...

[Weźcie Ramoninth.]

~*Ale ja nie chcę niszczyć świata! ;_;*~

[Ale ~*SHUTUPSHUTUPSHUTUP!*~ :D]

____________________________

~*Tam na dole jest jakiś komentarz, który dodałam do jakiegoś tam fragmentu w Wordzie.*~

Oprócz kontynuacji „Sąsiedzi – 2012" piszę to też w wersji po mojemu.

~*<Drętwieje i patrzy tępo w kierunku drzwi.>*~

~<Odwraca się>

Ramoninth? Żyjesz?

<Szturcha>~

~*<Przewraca się.>

TO JEST ZŁEEE!!! OBY TEN POMYSŁ PRZEPADŁ! ;___;*~

[Miejmy nadzieję. ;_;]

______________________________________________  

Rozdział I – Wysłannicy Grzegorza.

~O, wreszcie miałaś talent do tworzenia chociaż tytułów rozdziałów.~

~*JEZU CHRYSTE, JUŻ WIEM NA FAZIE CZEGO POWSTAWAŁY TYTUŁY ROZDZIAŁÓW W TYM OPKU! ;_;*~

|No na podstawie czego?|

~*<Dla dobra czytelników szepcze.>*~

|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Ja wiem, że film mógł być spoko, ale bez kufa przesady. xD|

~*Wiem, byłam niedojebana. xD*~

W pewnym momencie, gdy siedzieli oni już w swojej odbudowanej bazie, natrafili oni na informację o dziewczynie, która nazywała się ~*Bożydar Niewierny*~ ~BOŻE XDDD~ ~*No co? On jest wszędzie. xD*~ Vivian Turner. Była to informacja o tym, kim ona była i co [wczoraj wysrała.]

~

~

|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

[Wiem xD]

potrafiła. Napisane było:

„Vivian Turner miała normalne życie. Niestety, tylko do ośmiu lat. W tym wieku została rozdzielona od rodziców przez grupkę ludzi, którzy zamknęli ją w starym szpitalu na odludziu i zmodyfikowali genetycznie, aby, przynajmniej na realia świata w którym żyła była tą idealną. Dodali oni więc jej duże, czarne |gówno| ~*XDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Ja jebe, co jest dzisiaj z wami nie tak? XDDD~ ~*WSZYSTKO XDDD*~ skrzydła, dzięki czemu mogła latać. Ręce zmienili jej na sztuczne. Były one srebrne oraz zawierały długie ~*Uszy*~ ~WYOBRAZIŁEM TO SOBIE! XDDD~ palce. Nie wiadomo, czy jej nogi również takie były, gdyż od tamtego momentu zaczęła ona nosić długą szatę zasłaniającą również nogi. Po zrobieniu tego, porzucili oni ją na pustkowiu, z dala od cywilizacji. Musiała ona więc radzić sobie sama. Jak na swój wiek radziła sobie bardzo dobrze[, bo była Mary Sue.]. Zamieszkała w starej wieży która się tam znajdowała i zaczęła układać sobie nowe życie. Została również wielokrotnie wynajmowana przez różnych ludzi do pomocy im w różnych celach m.in. dlatego, że posiadała dwie nadprzyrodzone zdolności. Potrafi [Siema, zmiano czasu! Widzę, że znowu postanowiłaś nas odwiedzić.] czytać w myślach oraz przenosić przedmioty siłą woli, lecz niestety pod koniec zostawała wyrzucana na bruk a sukces zostawał przypisywany osobie która jej pomogła. Od tego momentu nie zgadzała się ona więcej na [sranie] |XDDDDDDDDD| pomoc..."

~*A poza tym, fajnie że zkontrolceowałam to z prologu. -.-*~

~Ach, to słowotwórstwo. xDDD~

~*No co? xDDD*~

- Eh...Zapowiadała się taka piękna pomocnica, ale kurwa to ostatnie zdanie wszystko zepsuło. – Rzekła z niechęcią Laura, po [wysraniu] |Weź, bo nas czytelnicy zjadą za taki humor. xDDD| [Bez przesady. W tych kontekstach to brzmi przekomicznie. XDDD] przeczytaniu tego.

- Akurat mnie mało to obchodzi, że nie zgadzała się ona na pomoc. Ma się zgodzić, bo znajdę jej słaby punkt i ją zniszczę. – Odparł Grzegorz. ~*Kocham cię. A poza tym: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI IMIENIN! :**~ ~Ooo... <3~

- Ale nie rozumiesz? Ona się NIE zgodzi! A poza tym, przecież czytałeś, że jest nieśmiertelna! Nie zabijesz jej! – Powiedziała Laura.

- Ty mnie nie znasz. Dezintegrator zabije każdego, bez wyjątku czy śmiertelny, czy nie. – Rzekł

~

~

Po tej rozmowie, mimo wszystko, Laura niechętnie zgodziła się na poszukiwania Vivian~, bo byłem zajebisty.~ ~**Jesteś zajebisty.*~. W tym celu, Grzegorz zawołał swoich dwóch żołnierzy-pomocników i powiedział im kogo mają znaleźć, gdzie ta osoba się znajduje oraz dał im łuk ze strzałami przesiąkniętymi środkiem usypiającym. ~Już wiem jak zajebać tych dwóch pojebów! :>~ ~*Już się boję. ;_;*~ ~Najpierw ich ustrzelę, a potem wsadzę ich mordy do turbosprężarki. :3~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Po tym, dwaj żołnierze-pomocnicy ruszyli w drogę...

 

Po około godziny drogi, doszli oni do lasu, w którym ponownie spotkali się z Grzegorzem. Szli oni ścieżką, aż w końcu dotarli na jakąś polanę. W pewnym momencie, ujrzeli oni starą wieżę, tą, o której mówił Grzegorz. Od razu ukryli się za nią i zaczęli wypatrywać Vivian.

 

W pewnym momencie, ujrzeli ją, siedzącą nad przepaścią. W tym momencie, jeden z pomocników Grzegorza, wyciągnął łuk, napiął strzałę i już chciał s|zcz|trzelić, jednak w tym momencie usłyszał, że jego kolega mówił:

- Ej! Ale jak ją ustrzelisz, to ona spadnie, zabije się i dupa z misji.

~*Chcielibyśmy*~

- Zapomniałeś, co mówił Grzegorz? Przecież ona jest [Mary Sue] nieśmiertelna. [Na jedno wychodzi.] Gdyby była śmiertelna, to Grzegorz nie kazałby nam jej ustrzelić. On nie jest idiotą. ~*Wiemy :**~ – Odpowiedział pierwszy z nich.

- A, no tak. – Odparł drugi z nich.

Po tej rozmowie, ten, który miał łuk, s|zcz|trzelił w dziewczynę. Udało mu się trafić idealnie. |No ależ oczywiście.| Po ustrzeleniu, parę sekund później, dało się zauważyć, że uśpiona Vivian nie utrzymała się nad przepaścią i spadła w ~górę~ ~*Jak? xD*~ ~Magia opek. xD~ dół.

 

W tej chwili, dwaj żołnierze-pomocnicy zeszli na dół przepaści, wyjęli z pleców Vivian strzałę, podnieśli ją i zanieśli do już odbudowanej bazy Grzegorza...

 

W tym samym czasie, Patryk i Mateusz oglądali telewizję w domu Mateusza. ~<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW!>~ ~*Ciszej ziewaj, bo słychać cię w drugim wymiarze. ;_;*~ ~:>~ W pewnym momencie, usłyszeli oni, że w wiadomościach mówiono, że szansa na globalne ocieplenie wzrosła do 6~6666666666666666666666666666666666666666~0 %. ~*Moja mama mówiła, że niedawno widziała pod kościołem samochód z trzema szóstkami w numerze rejestracji.*~ ~<Dwie godziny później.> O, dwa pogrzeby.~ |XDDD Szatan przyjechał.| [Albo Rydzyk.] ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Słysząc to, Mateusz rzekł:

- Tja, ~*Deutsch! <3*~ na pewno.

- Ej, ale słuchaj! Wzrosła ona o 30 %, mimo iż postęp cywilizacyjny na razie nie postępuje w szybkim tempie! – Powiedział Patryk.

- Czy myślisz, że [ziemniaki lubią kapustę?] ~*Co. xD*~ [No co? xD Staram się wzbogacić łopłopłopko.] ~ŁOPŁOPŁOPKO XDDD~ [#Słowotwórstwo xD]...? – Spytał Mateusz.

- Tak. Myślę, że ONI|ACZOWIE| znów powrócili. Trzeba ich powstrzymać, nim będzie za późno. Radzę zabrać Katerin [Trzecia część chujowej sagi, a jej imię znowu źle nawriteowane.] ~*Czy my mamy monopol na słowotwórstwo? xD*~ |Nie wiem, ale Vega na stówę ma. xD| i udać się do bazy Grzegorza. – Odpowiedział Patryk.

- W sumie twoje przeczucia rzadko zawodzą, ~*ty pierdolony Gary Stu, oddawaj Patryka,*~ jeśli chodzi o apokalipsę, 

~

Uwierz, że w jego przypadku zawodzą. xD~

więc może rzeczywiście zróbmy tak, jak uważasz. – Odparł Mateusz.

Po tej rozmowie, wyszli oni z domu Mateusza i udali się do bloku, w którym mieszkała Katerin. Po znalezieniu się tam, zadzwonili dzwonkiem do jej drzwi. Chwilę później, otworzyła im dziewczyna. Widząc swoich kolegów, spytała:

~*- Macie jodynę? Bo chcę benzynie jakość podnieść, a nie stać mnie na porządne antydetonatory.*~

|Z serii: Ramoninth po lekcji chemii.|

~*Trza szpanować wiedzą. xD*~

- Czego znów chcecie? Nie mam tym razem pieniędzy na piwo.

~*O, hejka Kanon! Rzadko u nas bywasz!*~

- Nie o to chodzi. Chodzi o to, że szansa na globalne ocieplenie wzrosła o 30 % i podejrzewamy, że jest to sprawka Grzegorza ~*:******~ i Laury. Postanowiliśmy więc go powstrzymać. Podejrzewamy też, że wynajął do pomocy Vivian Turner, o której kiedyś było głośno[, co z tego, że wcześniej o tym nie wspominaliśmy.]. Więc chcemy zapytać, czy nie pomogłabyś nam. – Odpowiedział Patryk.

~*- Pierdol się. - odpowiedziała kulturalnie Dziewczyna Z Źle Napisanym Name.*~

- No właściwie mogę wam pomóc. – Rzekła

Po tych słowach, we trójkę ruszyli z bloku Katerin i udali się w kierunku bazy Grzegorza. Jednak, w pewnym momencie, ujrzeli Dawida |*Dejwida| i Andromedę, ~*Spłońcie.*~ którzy zmierzali w tym samym kierunku co oni. ~*Przypadeg? Nie sondzem.*~ Widząc ich, podeszli do nich i spytali:

|- To Andromeda jeszcze żyje? Ostatnio widzieliśmy dużo szczęśliwych osób i myśleliśmy, że ta pizda zdechła.|

~*Jakie true. xDDD*~

- A wy gdzie się wybieracie?

[- Do Toi-Toi, sprawdzić czy kibel umyli. - odpowiedział Dejwid.|

~*Kiedyś napiszę remake tego opka, z naszymi liniami dialogowymi. xDDD*~

~<Zaczyna nałogowo odświeżać Wattpada.>~

~*XDDD*~

- Sprawdzić, czy Grzegorz i Laura żyją, a jeśli tak, to zabić ich ponownie. Myślisz, że daruję im, że prawie zabili Andromedę oraz, że traktowali nas jak zwierzęta? ~Zdechnij, chuju. Po prostu na to zasługiwaliście.~ ~*ZAJEBAĆ KURWIÓW!!!*~ – Odpowiedział Dawid |*Dejwid|.

- To świetnie się składa, bo my także tam idziemy. Możecie więc iść z nami. – Odparła Ka[czko]terin. |KACZKOTERIN XDDDDDDDDDDDDDDDDD| [No co? XDDD]

- Ej, właśnie. Dawid |*Dejwid|, ty masz ten samochód terenowy, [o którym nie wspominaliśmy,] który może pomieścić pięć osób. |Ach, to wciskanie rzeczy na siłę.| Może pojedziemy nim do bazy Grzegorza, zamiast iść na piechotę? – Zaproponowała Andromeda.

|Leń|

- Dobry pomysł! – Przyznali Patryk, ~*Patryk*~ Mateusz, ~*Patryk*~ Katerin i ~*Patryk*~ Dawid |*Dejwid|.

[Ale byłyby jaja, gdyby tam było czterech Patryków. xDDD]

~Jakbym miał czterech takich debilnych wrogów, to chyba bym nerwowo nie wytrzymał. xDDD~

Po tej rozmowie, poszli oni w kierunku domu Dawida |*Dejwida|. Kiedy się tam znaleźli, wsiedli do pojazdu. Patryk, Mateusz i Ka|czko|terin usiedli z tyłu, Andromeda koło kierowcy, a Dawid |*Dejwid| za kierownicą. Chwilę później zaś, wszyscy ruszyli ku bazie ~*Jedynego Słusznego Człowieka*~ Grzegorza...    

 

~*Kuniec. Następnego rozdziału dziś nie analizujemy, bo tam wszystko dzieje się STANOWCZO za szybko.*~

|Onie ;_;|

~*Niestety ;_;*~

~<Cicho płacze> ;___;~

______________________________________________    

Rozdział II – No~*va Prospekt*~wa...Tragedia.

[Grecka?]

~*Gdzie. Nie lubię historii starożytnej Grecji.*~

~Powiedziała osoba z imieniem pochodzenia greckiego. xD~

~*MORDA!*~

Tymczasem, w bazie Grzegorza i Laury, dwójka rozmawiała ze sobą na różne tematy. ~Czyli pewnie o wpływie turbosprężarki na krzywość ludzkiej mordy.~ ~*JA PIERDOLĘ, PRZESTAŃ! XDDD*~ Jednak, chwilę później, usłyszeli oni dźwięk otwierających się drzwi głównych do bazy, a następnie kroki. Po chwili, ujrzeli swoich pomocników z nieprzytomną Vivian na rękach. Widząc to, Grzegorz rzekł:

[- Lubię ziemniaki.]

~XDDDDDDDDDDDDDDD~

- Idealnie. Zanieście ją do jakiegoś pustego pokoju mieszkalnego.

W tym momencie, jego pomocnicy wykonali to. Po zaniesieniu dziewczyny do odpowiedniego pomieszczenia, położyli ją na łóżku i wyszli...

 

Godzinę później, ~*Siema, hipernierealistyczność! Rzadko u nas ostatnio bywasz!*~ gdy Vivian obudziła się, ujrzała, że gdzieś leżała. Nad sobą widziała sufit. Jednak, nie taki, jaki był w jej wieży. Od razu podniosła się. Po zrobieniu tego, ujrzała, że była w jakimś [zdaniu pojedynczym.] pomieszczeniu. Chwilę później, ujrzała, że leżała na jakimś łóżku, a obok niej stała jakaś postać. Z początku, Vivian nie wiedziała, czy była to kobieta, |Grzegorzyna xDDD| ~JAPA! ;=;~ |:DDD| ~Najpierw Ramoninth chce mnie wsadzić do OKROPNIE ZUEGO one-shota, a teraz ty wyśmiewasz się z mojego imienia. ;"-(~ ~*:DDD*~ ~Wyjeb mnie z tego one-shota. :<~ ~*Za późno. xD*~ ~<Rzuca się na czerwoną teczkę i czyta chronologię.> KURWA NIE. ;_;~ ~*:D Ale wiesz, że ta chronologia nie dotyczy ciebie, tylko głównej bohaterki?*~ ~WIEM. ALE JA TAM KURWA JESTEM! ;_;~ ~*:DDD*~ ~Jesteś zła. Tam miał być Slade. ;_;~ ~*Powiedział. xD A poza tym, przecież ten one-shot nie popiera tych rzeczy, o których będzie mowa. A poza tym, ty też musisz mieć swój one-shot, a Slade miał ich w piździec.*~ ~ALE I TAK! ;_;~ ~*:D*~ |Lol, ale off-top.| [Ciekawszy niż to łopłopłopko. ;D] |To pewne. xD I dzięki, Ramoninth, że mnie wypieprzyłaś z tego one-shota. Nie chciałem tam być. xD| ~*Spoko :DDD*~ ~<Płacze>~ ~*:DDD*~ czy mężczyzna. Jednak, chwilę później, postać przemówiła do niej ~*obojnackim*~ [Jak brzmi obojnacki głos? xD] ~*Chuj wie. xD*~ |Skoro chuj wie, to dlaczego się go nie pytamy?| ~Z serii: Slade i internetowe mądrości. xD~ męskim głosem:

- Nareszcie się obudziłaś. To teraz będziesz musiała podjąć decyzję, która zadecyduje o twoim dalszym [sraniu] ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Coś jest nie tak z naszym humorem.*~ |Wiadomix, ale fani nadal to czytają. XDDD| losie.

- O co ci chodzi? Gdzie ja w ogóle jestem? Kim ty jesteś? I co ode mnie chcesz? – Spytała zmieszana Vivian.

- Nazywam się ~Ósmy Cud Świata~ |#Skromnie xD| ~Wiem. XDDD~ Grzegorz Antychryst. Jesteś w mojej bazie, w jednym z pokoi mieszkalnych. Chcę od ciebie tylko tyle, abyś pomogła mi przyśpieszyć proces globalnego |srania| ~*Fani nas zlinczują, ale nie ważne. Zboczony humor wytrzymali, wytrzymają i gimbusiarski. xDDD*~ ocieplenia i tym samym zniszczyć ludzkość. – Odpowiedział

- A co, jak się nie zgodzę? – Zapytała dziewczyna.

W tym momencie, Grzegorz wyjął dezintegrator, przeładował go i powiedział:

~-

~

- Mimo iż jesteś nieśmiertelna – ten dezintegrator zabija bez względu, czy śmiertelny, czy nie.

~Jestem zajebisty.~

~*Wiemy :**~

- No dobra, dobra, bez brutalnych scen mi tu. Pomogę ci, ale to ostatni raz, kiedy się zgadzam. – Powiedziała

~To poszło prosto. ZBYT prosto. <Na wszelki wypadek przeładowuje dezintegrator.>~

- Idealnie. – Rzekł Grzegorz chowając dezintegrator.

Po tej rozmowie, Vivian wstała i wyszła wraz z Grzegorzem z pokoju. Od teraz zaczęła mu i Laurze, którą również poznała pomagać. Jednak...

|DUN DUN DUUUN!|

 

Przez pierwszy tydzień wszystko było normalne. Jednak, w drugim tygodniu od pojawienia się Vivian w bazie Grzegorza i Laury, ich nowa pomocniczka zaczęła zauważać, że jej pracodawca bardziej zwracał uwagę na Laurę. [Nie kurwa dziwne.] Przez to, Vivian znienawidziła swoją konkurentkę. ~*Gdybym była facetem, miałabym nową dziewczynę.*~ ~Zważywszy na to, jak podchodzisz do pracy domowej z angielskiego...~ ~*NIKT nie może jej zrobić lepiej ode mnie, bo zajebię.*~ Zaczęła ją prześladować i nachodzić w nocy... ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)*~ |<Wypluwa kawę.> RAMONINTH?! TY I ZBOCZONY HUMOR?! OOO.OOO| ~*Mam dzisiaj tak od rana. xD*~ |Kocham cię. xD|

 

Przez to, Laura bała się coraz bardziej z dnia na dzień. Cały czas była przy Grzegorzu. Czasem, jako iż umiała czytać w myślach, jak Vivian zresztą, gdy wyczytała myśli, w stylu:

„Wiem! Zapierdolę Grzeg|żółce| ~E.C.H.H.H...~ orzowi dezintegrator i zabiję tą [*tę] sukę!"

Biegła z płaczem do Grzegorza, aby ten ją obronił, gdyż sama nie miała jak. Często również spała przytulona do swojego obrońcy, a czasem on przychodził do niej w nocy, aby ją ~zajebać~ bronić. ~<Rzyga tą słodkością na kilometr.>~

 

Grzegorzowi zaś, krajało się serce, gdy patrzył, jak jego ukochana [sra] 

~

~

cierpi. Sam bał się o jej życie. Pamiętał swój sen i bał się, że to będzie prawda. Był koło Laury, gdyż wiedział, że wtedy Vivian nie odważy [Siema zmiano czasu!] się zaatakować jego ukochanej. Jednak, któregoś dnia... |DAM DAM DAAAM!|

 

Jednego dnia, miesiąc po rozpoczęciu się prześladowań i nękań Laury, po południu, Grzegorz pomyślał:

„Biedna Laura...Lepiej pójdę sprawdzić, co się z nią dzieje. Muszę tam iść. To jedyna szansa, aby..."

Jednak nie dokończył myśleć, gdyż poczuł mocne uderzenie w tył głowy. Chwilę później, upadł on nieprzytomny na |gówno| ~*WYOBRAZIŁAM TO SOBIE! XDDD*~ ziemię...

 

Tymczasem, Vivian, która po przeczytaniu myśli Grzegorza, ogłuszyła go, chwyciła liny, po czym mocno go związała, aby opóźnić jego pomoc Laurze, gdy się ocknie. Po zrobieniu tego, wzięła nowe liny i poszła do pokoju Laur[ki]y...

 

Po znalezieniu się tam, podeszła do swojej przerażonej konkurentki, ~Oczy mnie bolą od tych synonimów w opku. To do siebie nie pasuje. ;_;~ |Ty, właśnie. OOO.OOO| zatkała jej usta |dupą| ~*JEZU XDDD*~ ~Wyobraziłem to sobie. xD~ dłonią i zaczęła związywać. Kiedy zaś skończyła, puściła ją, po czym rozpoczęła tortury na swojej ofierze...

 

Paręnaście minut później, kiedy obudził się on, ujrzał, że leżał na podłodze. Czuł również ból głowy. Po chwili, pomyślał:

„Ych...Moja głowa...Co się stało? Nie mogę sobie przypomnieć...Chyba zemdlałem..."

~Ale mam w tym łopłopłopku słabą pamięć.~

Kiedy jednak chciał wstać, poczuł, że był związany.

„Cholera. Nie dość, że mnie najprawdopodobniej ogłuszyła, to jeszcze związała. Czego ona od nas chce? Chyba muszę ją wypieprzyć na bruk, bo ona nam ~*srać*~ |BOŻE XDDD| żyć nie da." – Pomyślał Grzegorz.

Jednak, mimo to, zaczął próbę uwolnienia się z lin. Po parunastu minutach, gdy mu się to udało, wstał, po czym pomyślał:

„Muszę iść sprawdzić, co z Laurą."

Jednak, w tym momencie, usłyszał on |pierdnięcie| ~*Czemu ja z tego ryję? xDDD*~ [Nie wiem, ale ta Laura to musiała mieć głośną dupę. xDDD] |Fani nas zajebią. xDDD| ~*Bez przesaaady. W tych kontekstach to wygląda bekowo. xDDD*~ płacz Laury i to, że prosiła ona:

- Błagam...Zostaw mnie...Ja ci nic nie zrobiłam...

- Zamknij ryj i cierp! – Dało się słyszeć głos Vivian.

Po czym dźwięk bicia i prośby Laury o litość. W tym momencie, od razu ruszył on do pokoju swojej ukochanej ~Debilu, było się przetelepać. -.-~ ~*A po chuj? xD*~ i szybko otworzył drzwi. Gdy to zrobił, ujrzał ledwo żywą, związaną, [srającą] ~*Ciągle ryję. xDDD*~ płaczącą i błagającą o litość Laurę oraz Vivian, która ją bezczelnie torturowała. Jednak, słysząc otwierające się drzwi, Vivian odwróciła się. W tym momencie, Grzegorz krzyknął:

|- LET'S START A RIOT!|

[Najlepiej xD]

- VIVIAN!!! ZOSTAW LAURĘ, DO CHOLERY!!! CO ONA CI ZROBIŁA?! Mniejsza. Wypierdalaj z tej bazy, ale już!!! Ty nam kurwa żyć nie dajesz!

- A-Ale... - Zaczęła Vivian, jednak Grzegorz nie dał jej dokończyć:

- WON!!! ~TY PIZDO JEBANA!!! No co? xD~

W tym momencie, Vivian wyszła z pokoju i z bazy. ~*Ja bym miała to w dupiu. xP*~ Chciała się na nich zemścić. Zaczęła więc okupować tereny koło bazy [A oni nie mogli jej zdezintegrować. -.-] ~*To opko.*~ [Niestety ;=;] i czekać na kogoś, komu mogłaby pomóc zabić swojego dawnego pryncypała... ~*JASNY CHUJ, TAKIE SŁOWNICTWO W OPKU?! NIE MOŻE BYĆ! OOO.OOO*~ ~MATKO BOSKO!!! OOO.OOO~ |OOOOOO.OOOOOO|

 

Tymczasem, Grzegorz natomiast, podszedł do przerażonej, płaczącej cicho Laury, odwiązał liny, którymi była związana i czule do siebie przytulił. Było mu jej tak żal...Chwilę później, rzekł spokojnym głosem:

- Kochanie...[Przekreślony Tekst]Nie[/Przekreślony Tekst] bój się...|Nie| Jesteś już bezpieczna...

- Grzegorz...Dziękuję... - Powiedziała, łkając.

- Nie ma za co, skarbie...|Przekreślony tekst|Nie|/Przekreślony tekst| mogę pozwolić, aby ktokolwiek cię zabił... - Odparł Grzegorz.

Po tej rozmowie, poszedł po wodę utlenioną i bandaże, a następnie odkaził i zabandażował rany, które Laurze zadała Vivian. Następnie zaś, wiedząc, że dziewczyna się bała, usiadł koło niej i przytulił ją do siebie...

 

Chwile później, usłyszał on, że Laura przestała szlochać. Od razu spojrzał na nią ~z nadzieją, że szmata dedła.~. Gdy to zrobił, ujrzał, że jego ukochana z wycieńczenia zasnęła. Od razu czule ją |zastrzelił| ~*XDDD*~ pocałował, po czym położył delikatnie na łóżku, cicho wstał i wyszedł...

 

Od następnego dnia, oboje zaczęli kontynuować próbę realizacji swojego marzenia. Jednak, z Laurą z dnia na dzień było coraz [gorzej] ~*Marzenia...*~ lepiej. Widząc to, a także to, że humor dziewczyny ulegał poprawie, również lepiej się czuł. Kochał ją niezmiernie i było mu przykro, gdy widział swą ukochaną [srającą] ~*Nadal ryję. xDDD*~ cierpiącą.

 

Jednak, nie wiedzieli oni, co przyniosą im następne dni...    

|DUN DUN DUUUN~kierka~ Wara z mojej kwestii! ~:D~|

______________________________________________  

Rozdział III – Nowy towarzysz oraz tajemnica bazy Grzegorza i ~*Grzegorza*~ Laury.

|Byłyby jaja, gdyby faktycznie było dwóch Grzegorzów. xDDD|

~Ile jeszcze tych rozdziałów?~

~*Ten i następny.*~

[Dzięki Bogu...]

Tymczasem, Patryk, Mateusz, ~*Dziewczyna Z Źle Napisanym Name*~ Katerin, Dawid |*Dejwid| i Andromeda powoli zbliżali się do miejsca, w którym stała baza Grzegorza i Laury. Jazda szła w ciszy. Prowadził ich GPS, gdyż Dawid |*Dejwid| niedokładnie wiedział, gdzie ich [mózg] ~Ich mózg wyparował po ich narodzinach.~ [Ach, no tak. ;-;] cel podróży się znajduje. Jednak, w pewnym momencie Dawid |*Dejwid| spytał Patryka i Mateusza:

- Słuchajcie, a Grzegorz i Laura to są śmiertelni? W takim sensie, że raz ich zabijesz i już nie da się ich wskrzesić.

- Grzegorz to na 100 % nie. Co go nie zabijemy, to gdy zbliża się kolejna apokalipsa to on powraca~*, bo jest zajebisty.*~. Laura kiedyś, gdy jeszcze nie znała Grzegorza, była zwykłą, śmiertelną dziewczyną. Jednak, gdy poznała Grzegorza, od pewnego momentu, w kwestii śmiertelności jest taka jak on. ~*|[~<Płaczą>~]|*~ – Odpowiedział Patryk.

- To po co ich zabijacie wiedząc, że i tak powrócą? – Spytała Andromeda.

~- Bo jesteśmy debilami. - odpowiedział zgodnie z prawdą Mateusz.~

- Aby nie doprowadzić do apokalipsy, rzecz jasna. – Odpowiedział Mateusz.

~To w sumie też ma sens.~

Po tej rozmowie, dalej jechali w ciszy. Jednak, w pewnym momencie, wjechali do lasu, który prowadził i na polanę, na której mieszkała niegdyś Vivian Turner i do bazy Grzegorza i Laury. W pewnym momencie, pomiędzy drzewami zaczął ukazywać się wielki kompleks budynków, będący w całości własnością wrogów całej [sześćset sześćdziesiątki] czwórki. ~Dzięki Bogu, że ich tam tylu nie było. xD~ ~*Weeeź. Tylu dekli? xD*~

 

Parę minut później, gdy zatrzymali się oni pod bazą, w pewnym momencie, po wyjściu z samochodu, ujrzeli zbliżającą się Vivian. Jednak, najprawdopodobniej nie współpracowała ona z Grzegorzem i Laurą, gdyż nie była w stosunku do nich ~*pozytywnie*~ negatywnie nastawiona. Gdy zaś podeszła do Patryka, ~*Patryka*~ Mateusza, [Patryka] Katerin, |Patryka| Dawida i ~Patryka~ Andromedy, ~*Ale byłyby jaja, jakby tam było pięciu Patryków. xDDD*~ ~Ty weź. Tylu downów jako wrogów? xDDD~ Patryk spytał:

- O, Vivian. To ty nie współpracujesz z Grzegorzem i Laurą?

W tym momencie, dziewczyna opowiedziała swoją historię oraz to, dlaczego tutaj ciągle jest. Gdy skończyła, Mateusz rzekł:

- To świetnie się składa, bo my również chcemy ich |wysrać|

~

~

zabić. Skoro ty także masz takie zamiary, to możesz z nami iść.

- Z wielką chęcią. Chodźcie, pokażę wam jak najlepiej wejść do środka. Przez główne wejście się nie opłaca, gdyż jest ono silnie strzeżone przez lasery, roboty, jeziora [gówna] ~W sumie by pasowało do tego łopłopłopka.~ kwasu itp. Najlepiej jest wejść tajnym korytarzem, o którym na 99% nie wiecie. – Odparła Vivian.

Po tej rozmowie, zaprowadziła ich do czarnych, metalowych drzwi. Po zrobieniu tego, otworzyła je, po czym w piątkę weszli. Następnie, ruszyli ciemnym, metalowym korytarzem przed siebie. Po około godzinie drogi w ciemnościach, ujrzeli oni kolejne drzwi. ~*Długi ten korytarz.*~ ~Ludzie z natury rzeczy w większości są niecierpliwi, więc aby ich zniechęcić. ;P~ |Sprytne!| ~Wiem :3~ W tym momencie, Vivian, która prowadziła ich, otworzyła je. W tej chwili, ich oczom ukazał się ogromny magazyn. Mieściły się tam najróżniejsze rzeczy. Od broni zaczynając, na robotach kończąc.

 

Kiedy się tam znaleźli, Vivian powiedziała:

[- Nie polecam zielonych ziemniaków strzelających pizdoklepkami pokroju Andromedy, bo one zanudzą nas wszystkich na śmierć.]

~*Jakie true. xDDD*~

|W sumie, coś w tym jest. Jakbym ja musiał współpracować z takim pierdolcem jak Andromeda, to bym chyba nerwicy dostał. xD|

- Weźcie po jednej broni. Przy walce z nimi wam się przyda. Polecam dezintegratory lub lasery.

Po tych słowach, cała piątka wzięła po jednej z polecanych przez dawną współpracowniczkę ich wrogów broń. Gdy już przygotowali się, Vivian rzekła:

- Jednak uważajcie. Laura potrafi czytać w myślach. Lepiej nie myślcie, jak ich zabić, np. wpychając do zbiornika z kwasem, gdyż ona wam to uniemożliwi. Najlepiej korzystajcie tylko z tych broni.

Po tym ostrzeżeniu, cała piątka weszła po schodach prowadzących do głównego pomieszczenia bazy. Gdy się tam znaleźli, ujrzeli Grzegorza oraz Laurę, którzy kończyli budować maszynę do zniszczenia pola [srającego] ~JA PIERDOLĘ XDDD~ magnetycznego Ziemi. Jednak, słysząc otwierające drzwi, odwrócili się...

|DUN DUN DUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUN!|

______________________________________________  

Rozdział IV – Walka o ~*Świeżaki*~ życie.

[Jak na dzisiejsze czasy, to pasuje. xD]

~*Wiem xD*~

Po zrobieniu tego, ujrzeli Patryka, Mateusza, ~*Dziewczynę Z Źle Napisanym Name*~ Katerin, Dawida |*Dejwida|, Andromedę i Vivian. Widząc to, że ich była współpracowniczka przyłączyła się do ich wrogów, Grzegorz|yna| ~PRZESTAŃ! :<~ |:D| rzekł:

- No proszę, proszę...Widzę, Vivian, że potrafisz sobie znaleźć towarzystwo. Chujowe w dodatku.

|Jesteś taki szczery. xD|

~Szczerość to podstawa. xD~

- Przymknij się. – Powiedziała Vivian.

~*TY DZIWKO! ZGIŃ!*~

~Ach, te fangirl. xD~

|Przynajmniej nie musisz bać się o swoje życie, bo one za tobą w ogień skoczą.|

~Jakiś plus jest. xD~

- Matka nie nauczyła cię szacunku do starszych? Oh, przepraszam. Ty nie masz rodziców. – Odparł Grzegorz z szyderczym śmiechem.

~*Kocham cię. :**~

~Wiem xD~

- Mam rodziców. Tylko nie wiem, gdzie teraz są. – Odpowiedziała Vivian.

Jednak, po tej rozmowie, standardowo rozpoczęła się walka. Podczas walki, dla całej siódemki czas jakby się zatrzymał. ~*Grzegorz, przestań bawić się mocami, które daję ci w FanFiction!*~ ~Hehe :D~ Nie wiedzieli oni, czy walczyli minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata, dekady, stulecia, wieki czy może [Windows] milleni[um]a. Szala zwycięstwa przelewała się to na stronę Grzegorza i Laury, to na stronę Patryka, Mateusza, ~Dziewczyny Z Źle Napisanym Name~ Katerin, Dawida |*Dejwida|, Andromedy i Vivian. Patryk, Mateusz, [Dziewczyna Z Źle Napisanym Name] Katerin, Dawid |*Dejwid Koperfilc| i Andromeda walczyli tak, jak im zaleciła Vivian, jednak ciągle nie mogli pokonać swoich przeciwników.

 

Aż w końcu, Grzegorzowi udało się zestrzelić dezintegratorem Vivian, czym zabił nieśmiertelną [#LogikaDead] Laurze natomiast, udało się wepchnąć Katerin do zbiornika z kwasem oraz zestrzelić Patryka i Dawida |*Dejwida|. Pozostali jeszcze Mateusz i Andromeda. Andromedę bowiem, Grzegorz zestrzelił dezintegratorem, a Mateusza Laura zabiła wpychając do generatora prądu, czym zabiła go na miejscu.

~Kocham cię! <Mocno przytula Ramoninth.> <3~

~*Pomocy... ;_;*~

|:DDD|

Po zakończonej walce, czas ponownie ruszył. W tym momencie, Grzegorz powiedział:

- Bądźmy szczerzy – nigdy nie sądziłem, że uda nam się ich zabić.

- Jak widzisz, wszystko jest możliwe. Tylko wymaga [odpowiedniej ilości srania na czas] |Co. xD| [No co? xD Staram się ubarwić opko. xD] czasu. – Odparła Laura.

- W ogóle, to jak skończymy tą [*tę] maszynę i zniszczymy ludzkość, to co będziemy robić? – Spytał Grzegorz.

- Zwiedzać ~*Toi-Toi*~ Wszechświat, na przykład. – Zaproponowała dziewczyna.

- Ty to masz łeb ~*jak sklep za komuny*~. – Rzekł

|Z serii: Ramoninth i jej riposty. xD|

~*Bo w życiu faktycznie trzeba się namęczyć. Nawet jak chcesz skoczyć z dachu, to musisz na niego wejść.*~

~Daję to jako cytat na Skype. xD~

~*Zezwalam xD*~

Po tej rozmowie, mimo wszystko, zaczęli kontynuować budowę maszyny. Jako, iż właściwie to ją kończyli, zajęło im to godzinę. Kiedy zaś zakończyli budowę, Grzegorz, za pomocą jednej z dźwigni, rozsunął dach. Po zrobieniu tego, Laura włączyła sprzęt. W tym momencie, w niebo wzbił się niebieski [Co ty masz z tym niebieskim?] ~*To taki ładny kolor. ;3*~ promień, a parę minut później, dało się zauważyć, że na niebie pojawiła się czerwona krata, co znaczyło, że pole magnetyczne się paliło. ~*Chciałabym to poprzeć faktami, ale nie wiem jak na serio wyglądałoby palące się pole magnetyczne na Ziemi.*~ Gdy zaś znikła, promień wyłączył się. Kiedy to nastąpiło, Grzegorz zasunął dach. Teraz pozostało tylko czekać...

 

Niedługi czas później, życie na Ziemi zaczęło być spalane przez promienie UV. Ludzie ginęli po krótkim czasie i nie można było na to nic poradzić. Przeżyli tylko Grzegorz i Laura oraz dwaj żołnierze-pomocnicy, gdyż byli w bazie Grzegorza oraz Laury, która była ochładzana[, mimo iż o tym nie było mowy]...

KONIEC

|<Patrzy z nadzieją.>|

~*Jeszcze dwie części i pierwotne "Kierunek - Zagłada".*~

|[~<Rozpaczają>~]|

~*Ej, patrzcie:

*~

~Co ty miałaś z tymi ozdobnymi czcionkami?~

~*Nie wiem, ale to była niezdrowa fascynacja.*~

[;_;]

______________________________________________  

Na szczęście to łopko nie zawierało narracji pierwszoosobowej, więc nie było długie. Jego analiza zajęła mi ledwo trzy dni, ale gdybym miała czas, zajęłaby mi nawet jeden dzień, więc jest progres. Jednak, tak jak dwie poprzednie części tej poronionej sagi, nie było ono za ciekawe, a wręcz nudniejsze od pierwowzorów, ale przynajmniej nie było potężnych rozdziałów. W każdym razie, teraz mała analiza od nas:

~*W tej historii denerwowało mnie to, że wszystko działo się zbyt szybko. Najbardziej dobitnie pokazał to rozdział drugi, w którym Vivian współpracowała z Grzegorzem i Laurą, i w tym samym rozdziale została wypierdolona za znęcanie się nad Laurą. Rozumiem, że można by zrobić coś takiego w opowiadaniu, jednak nie powinno to być w jednym rozdziale, gdyż wtedy powoduje to, że dany wątek z realizmem ma tyle wspólnego, co Antarktyda z Chinami. Akcję powinno się dozować, a nie robić tak, jak w Antygonie, że pędzi jak pendolino z silnikiem odrzutowym, ale jednocześnie jest nudna. Wszystko powinno być odpowiednio dawkowane i nie wpychane na odpierdol.*~

|W tym opowiadaniu wkurzały mnie hipernierealistyczności. Hipernierealizmu nie było za wiele, ale jednak się pojawił. Pamiętam trzy, czyli że Vivian po uśpieniu czym tam bądź była nieprzytomna godzinę, to że Grzegorz ją zabił, mimo iż ta była nieśmiertelna i fakt, że nie mógł zrobić tego wcześniej. Najgorsza hipernierealistyczność to była ta druga, no bo jakim cudem on mógł zdezintegrować nieśmiertelną osobę? Nigdzie nie było wspomniane, żeby Vivian była nieśmiertelna w ten sam sposób, co Grzegorz, czyli że teoretycznie da się ją zabić, ale praktycznie zawsze można ją wskrzesić. To oznacza, że Vivian była nieśmiertelna od tak, że nie dało się jej zabić. W opowiadaniach powinno wystrzegać się hipernierealizmu, zważywszy na to, że to łopłopłopko dzieje się w prawdziwym świecie.|

[W tym opku wkurwiła mnie ta jedna niespójność, która się pojawiła. Chodzi o ten moment, w którym Grzegorz i Laura kupowali co tam bądź na czarnym rynku i było wspomniane o metalu do budowy bazy, który Grzegorz kupował w dwa tysiące dwunastym roku. Ja rozumiem, że w oryginalnej serii nie było dokładnie wspomniane, w którym roku pomiędzy dwa tysiące dziewiątym i dwa tysiące dwunastym został on wskrzeszony, ale zważywszy na fakt, że akcja serii działa się w DWA TYSIĄCE DWUNASTYM roku, nie mógł on w tymże roku zostać wskrzeszony, tylko prędzej rok, dwa lata wcześniej, gdyż to po prostu realnie niemożliwe, aby w kilka miesięcy zbudował bazę i to TAK WIELKĄ! Ja wiem, że przeciętny, ewentualny czytelnik tego opka na dziewięćdziesiąt dziewięć procent nie miał styczności z serią, ale i tak niespójności powinno się wystrzegać.]

~W tym FanFiction denerwowało mnie to, co Ramoninth, Slade'a i Vegę, wszechobecna nuda oraz postać Vivian. Zacznijmy od nudy, gdyż o tym lubię się rozpisywać. Opowiadanie zawierało tylko cztery rozdziały, z czego mimo, iż coś się działo, to było to po prostu nudne. O samym globalnym ociepleniu można by napisać coś ciekawego, zważywszy na fakt, że obecnie jest to flagowy temat na całym świecie. Można by stworzyć fabułę, w którym Grzegorz (nie zamierzam się z tą opkową cholerą identyfikować) i Laura chcą wykorzystać zbliżające się nieuchronnie globalne ocieplenie do zniszczenia świata, przy okazji odnajdując dwóch, pozostałych przy życiu żołnierzy z dwa tysiące dwunastego roku, którzy z jakichś sensownych powodów, mimo tego, co przeżyli służąc Grzegorzowi w dwa tysiące dwunastym roku, ponownie zgadzają się na pomoc jemu. Można byłoby też jakoś ciekawie rozwinąć wątek Vivian i nieco ją zmodyfikować, aby nie była taką Mary Sue jak tutaj. Oczywiście, mogłaby się zgodzić na pomoc Grzegorzowi i Laurze, jednak musiałoby zostać to jakoś porządnie wyjaśnione, zważywszy na to, że w prologu było napisane, że obecnie nie zgadzała się na pomoc nikomu. Również można byłoby rozwinąć jakoś to, dlaczego, kiedy i jak było o niej głośno, jak było wspomniane w rozdziale pierwszym. Również trzecim wątkiem mógłby być wątek Patryka, Mateusza, Catherine (tak powinno się pisać jej imię, do cholery), Dawida i Andromedy, której swoją drogą wypadałoby zmienić imię na jakieś bardziej ludzkie, bo przecież akcja opowiadania nie dzieje się w Ameryce. Mogliby dążyć do pokonania Grzegorza, Laury, ich dwóch żołnierzy i Vivian oraz przy okazji przeżywali jakieś interesujące przygody, dzięki czemu akcja FanFiction mogłaby mieć spokojnie do dwudziestu rozdziałów, a jakby się postarać to i ponad. Takie opowiadanie byłoby ciekawe, a nie to, co zostało tu zaserwowane!

 

Skupmy się teraz na kwestii samej Vivian. Popieram koncepcję postaci, która została zmodyfikowana przez kogoś tam genetycznie, jednak w tym opku pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze, nie było motywu, dla którego akurat Vivian została oddzielona od rodziców i zmodyfikowana genetycznie. Na jej miejscu mogłaby pojawić się każda inna osoba, więc tu stanowczo potrzebny jest powód wybrania akurat jej. Po drugie, modyfikacje genetyczne nie są łatwe do zrobienia. Tu potrzebna jest bardzo duża wiedza, umiejętności i czas. Fakt, nie wiadomo, ile ona była modyfikowana, ale jednak przydałoby się o tym wspomnieć. Również, WYPIERDOLCIE JEJ NIEŚMIERTELNOŚĆ, albo dajcie taką, jaką mam ja! Postacie nieśmiertelne tak standardowo, to idealne Mary Sue! 

 

Kolejną wadą tutejszej Vivian jest jej charakter. Niby to nienawidzi ludzkości, niby to potem chce się zemścić na Grzegorzu i Laurze, ale jednak jej charakter nie jest do końca zdefiniowany, co oczywiście jest wadą. Powinna ona mieć ustalone wady i zalety, które powinny się objawiać w samej historii, jakieś zainteresowania, hobby i inne takie. Inaczej jest po prostu kupą szmelcu na nogach, nie wnoszącą niczego ciekawego do FanFiction. Ogólnie powinno się przebudować ją od A do Z.~

 

Wspólnie: Ale po napisaniu tego od nowa, mogłoby to być nawet ciekawe!

______________________________________________  

~*Czasem mam ochotę w swojej analizie napisać o nudności opka, ale tego nie robię, bo Grzegorz się tak ciekawie rozpisuje. :3*~

~Ooo...<3~

|Ale fakt, że on jest jedynym z analizatorów, który potrafi rozpisać się w końcowej analizie na trzy akapity.|

~*Opka o Miejscach Przeznaczenia, końcowa analiza Grzegorza, wstęp.

*~

[W sumie, nie zdziwiłabym się. xD]

~Po prostu jak mam dużo do powiedzenia to piszę, piszę i piszę, aż wyczerpię temat. :>~

|To widać. xD|

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^