Oceniają:
~*- Ja
| - Slade
[] - Vega
~ - Grzegorz
Antychryst
Kurwa mać, ile ciekawych rzeczy zawierają moje foldery ze starych komputerów, to wy nie macie pojęcia. Znalazłam wszystkie rozdziały trzeciej części tamtych dwóch gównianych FanFiction, co je niedawno analizowałam. Jest to wersja odświeżona, ale pierwotną, bez mojej OC, też kiedyś zanalizuję, bo również się odnalazła. A pomyśleć, że szukałam tylko pewnego rakowego pomysłu na opowiadanie, którego ostatecznie nie znalazłam, mimo iż pamiętam, że jeszcze w tym roku gdzieś tam był. W każdym razie, ta część nie ma w ogóle
narracji pierwszoosobowej, na szczęście, ma cztery rozdziały i prolog oraz jest cholernie hipernierealistyczna, normalnie zdycham.|JEZU, NIE MA NARRACJI PIERWSZOOSOBOWEJ?! OOO.OOO|
~*<Sprawdza jeszcze raz, dla pewności.> Nein
:>*~
~JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!~
[Boże, jaki zaciesz. xD]
~*Co się dziwisz. Ta narracja wkurwiała nawet
czytelników. :]*~
Zaczynajmy!
______________________________________________
Prolog
~*Patrzcie na czcionkę, jaką to
pisałam:
*~
|Fakurwazajebiście. Normalnie taka
ozdobna, że aż mnie łeb zabolał.|
~Niedojebanie level expert, widzę.~
Vivian [Fajne
imię.] ~*Wiem, ale po polsku brzmi
zjebanie. xD*~ |Jak?| ~*Nie
wiem, nie mogę znaleźć. Wiem tylko, że jakoś dziwnie brzmiało.*~ Turner
miała normalne życie. Niestety, tylko do ośmiu lat. W tym wieku została
rozdzielona od rodziców przez grupkę ludzi, którzy zamknęli ją w starym
szpitalu na odludziu i zmodyfikowali genetycznie, ~Warum nicht. A
poza tym, to. nie. jest. PROSTE!~ ~*Ale to opko...*~ ~Ach,
no tak. ;=;~ aby, przynajmniej na realia świata w którym żyła była
tą idealną. |AAA!!! MARY SUUUEEE!!! UCIEKAMYYYY!!!| [DO
SCHRONU! ;___;] Dodali oni więc jej duże, czarne skrzydła, ~*Kufa.
Zawsze sobie ją wyobrażałam z białymi. XD*~ [Ogólnie w tej serii i
tych fanfikach jest duuużo fałszywych wspomnień. ;P] dzięki czemu
mogła ~*Srać*~ |XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| latać.
Ręce zmienili jej na sztuczne. Były one srebrne oraz zawierały długie [Nogi]
~
~
palce. Nie wiadomo, czy jej nogi również takie były,
gdyż od tamtego momentu zaczęła ona nosić długą szatę zasłaniającą również
nogi. ~*Czyli pewnie yes.*~ Po zrobieniu tego, porzucili oni
ją na pustkowiu, z dala od cywilizacji. Musiała ona więc radzić sobie sama. Jak
na swój wiek radziła sobie bardzo dobrze. |Jebane Mary Su.| Zamieszkała
w starej wieży która się tam znajdowała i [która pojawiła się z dupy] zaczęła
układać sobie nowe życie. Została również wielokrotnie wynajmowana przez
różnych ludzi do pomocy im w różnych celach m.in. dlatego, że posiadała dwie
nadprzyrodzone zdolności|, o których nie wspomniano wcześniej, bo po co|.
Potrafi [Siema, zmiano czasu! Już się bałam, że nie przyjdziesz!] czytać
w myślach oraz przenosić przedmioty siłą woli, lecz niestety pod koniec
zostawała wyrzucana na bruk a sukces zostawał przypisywany osobie która jej
pomogła. Od tego momentu nie zgadzała się ona więcej na pomoc...Lecz... |DUN
DUN DUUUUUUUUUUUN!|
Dwanaście lat później, gdy Vivian miała 2~00000000000000000000000000000~0
lat, ~*No ty to możesz tylu dożyć. xD*~ ~Cicho xD~ zaczęła
zauważać, jak postęp cywilizacyjny doprowadzał do globalnego ocieplenia. ~Awww
<3~ [;_;] ~:D~ Wiedziała ona, że
jeśli dojdzie do ocieplenia klimatu w znacznym stopniu, to przeżyje tylko
ona ~*i Grzegorz*~, gdyż była [*byli] nieśmiertelna, |*nieśmiertelni| [A
poza tym: MARY SUUUEEEE!!!] po zmianach genetycznych dokonanych na
niej w przeszłości. Nie przejmowała się więc tym. Po tym wszystkim co ją
spotkało, nienawidziła ludzi, jednak nie chciała niszczyć świata, ~Szmata~ [;_________;] ~:DDD~ a
wolała poczekać na powolne wyniszczanie...
Tymczasem, Grzegorz ~*:**~i Laura,
którzy już 64 lata zwisali w bezkresnej pustce, zaczęli się nudzić. |Dopiero
teraz? Ja zdychałbym (#sens) z nudów już po miesiącu. xD| ~A co!
xD~ W pewnym momencie, dziewczyna spytała:
- Czy na tej Ziemi naprawdę nic się nie dzieje, co mogłoby
zniszczyć świat?
[Patryk i Mateusz wszystkiemu przeszkadzali.]
- No najwidoczniej nie...Też bym chciał już zostać
wskrzeszony, bo tu jest cholernie nudno. Najkrócej przebywałem tu trzy lata.
Teraz jest najdłuższy czas mojego przebywania tu. – Odparł Grzegorz.
~Nienawidzę twojego obecnego FanFiction.~
~*:D*~
~Jesteś sadystką. Kocham cię! xD~
~*Wiem :D*~
- Eh...Miejmy nadzieję, że niedługo zostaniemy
wskrzeszeni... - Rzekła Laura.
Lecz, po około godzinie, poczuli oni się tak, jakby
ktoś zasysał ich dusze do ich ciał.
~*
*~
|BOŻE XDDD|
~Ale coś w tym jest. xD~
Znaczyło to, że niedługo będą wskrzeszeni.
Po paru minutach zaś, Grzegorz obudził się. Kiedy
otworzył oczy, przez parę minut wszystko widział jak przez [gówno] ~VEGO,
BŁAGAM! XDDD~ [No co? xD Próbuję jakoś ubarwić to opko. xD] mgłę.
Po tym czasie zaś, zaczął już normalnie widzieć. Nad sobą ujrzał on jakiś
czarny sufit, zrobiony z metalu. Widząc to, od razu chciał wstać, aby
sprawdzić, gdzie był. Czarny, metalowy dach był w jego statku kosmicznym oraz w
bazie, więc mógł być w jednym z tych [sześćdziesięciu] dwóch
miejsc. Lecz, bardziej podejrzewał, że był w statku kosmicznym, gdyż jego baza
na 99.99 % uległa zniszczeniu w czasie apokalipsy, gdyż baza niezniszczalna nie
była. ~*Zapewne przetrwała, bo to łopko.*~ Jednak, kiedy
podniósł się, poczuł, że zaczęła go boleć [dupa] |JEZU
XDDD| głowa. Chwilę później, pomyślał:
~"Ale żem się najebał..."~
„Ych...Moja głowa...Gdzie ja jestem? Chyba musiałem
zostać ponownie wskrzeszony..."
|No shit, Sherlock.|
Lecz, po paru chwilach, zorientował się, że był w
miejscu, w którym go zabito, czyli w swoim statku kosmicznym. W chwili obecnej,
dało się poczuć, że pojazd stał na Ziemi. Jednak, parę sekund później, Grzegorz
ujrzał na podłodze nieprzytomną Laurę. Od razu podszedł do niej, aby sprawdzić,
czy już została wskrzeszona. Okazało się, że nie. |<Patrzy z
nadzieją.>| Jednak, jako iż Grzegorz wiedział, że teraz Laurę
również da się wskrzesić, |<Płacze>| postanowił poczekać
na ten moment. W tym czasie, wyjrzał za jedno z okienek. Po zrobieniu tego,
ujrzał, że za oknem było najprawdopodobniej gorąco, gdyż ludzie chodzili ubrani
jak latem. Jednak, była najprawdopodobniej według przyrody zima, gdyż miejscami
widać było topiący się śnieg. [Typowa Polsza.]
Widząc to, Grzegorz pomyślał:
~"Ty, serio musiałem się nieźle najebać, bo
teleportowałem się do alternatywnego świata!"~
„No kurwa zajebista pogoda, nie ma co. Pewnie teraz
zbliża się globalne ocieplenie, no bo to do cholery normalne nie jest."
|Cóż za szybko wysunięte wnioski...|
Jednak, chwilę później, poczuł, że ktoś go objął.
Czując to, od razu się odwrócił. Po zrobieniu tego, ujrzał, że była to Laura,
co znaczyło, że została już wskrzeszona. ~*NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!
:<<<*~ Chwilę później, rzekła ona:
- Ale kuźwa zajebista pogoda. Normalnie lato zimą.
- Pewnie zbliża się globalne ocieplenie. No, bo to
nie jest normalne. Chociaż w sumie, żyjemy w Polsce. Śnieg i zima pewnie będą
na Wielkanoc. – Odparł Grzegorz.
|Przynajmniej szczerze.|
Po tych słowach, oboje się zaśmiali. [Bo to
było w chój śmieszne. -_-] Jednak, chwilę później, postanowili ruszyć
w kierunku ich dawnej bazy...
W czasie lotu zaś, w pewnym momencie, Laura spytała:
~*- Lubisz ziemniaki?*~
- Jak myślisz – czy nasza baza przetrwała?
- Podejrzewam, że nie, ale ciągle mam nadzieję, że
dalej wszystko stoi na swoim miejscu. – Odpowiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie, po chwili, dziewczyna, korzystając
z okazji, że pierwszy raz od 64 lat była w ludzkiej postaci, przytuliła się do
Grzegorza. Ten natomiast, objął ją. Dalszy lot minął im w ciszy. Lecz...
~*ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW*~
[Jezu, ziewaj ciszej, bo słychać cię na drugim końcu
bazy. ;_;]
~*:D*~
Po parunastu minutach, zatrzymali się oni niedaleko
miejsca, w którym była ich baza. Kiedy zaś wyszli oni na zewnątrz, ujrzeli, że
na miejscu ich bazy, były gruzy. |Cie chuj, tego to się nie
spodziewałem. OOO.OOO| Widząc to, Grzegorzowi przed oczami stanął
obraz dawnej bazy. Ogromny kompleks budynków, mnóstwo hangarów, magazynów,
fabryk... ~Aż się rozmarzyłem.~ Aż mu się przykro
zrobiło, widząc gruzy. Chwilę później, usłyszał on głos Laury, która
najprawdopodobniej wyczuła, że było mu przykro widząc to, że niszcząc świat,
zniszczył swoją długą pracę, |~I tak będę do tego dążył.
:>~ Skąd wiesz, co chciałem napisać? ~Ja wiem
wszystko. :>~ ;_; ~:D~| rzekła:
- Ej...Nie martw się. Raz to zbudowałeś, to teraz
oboje odbudujemy to na nowo.
- To to ja wiem...Ale jest mi tak przykro, gdy sobie
przypominam, jak to kiedyś wyglądało...Jaki to wielki kompleks budynków był...
- Odparł Grzegorz, ze słyszalnym smutkiem w głosie.
- W sumie, po wielkości tej dawnej bazy, można było
sądzić, że się nad nią napracowałeś, ale cóż. Jak widać, wszystko
przemija. [Na szczęście dotyczy to też głupoty dawnej Ramoninth.] Ale
to da się przecież odbudować. – Powiedziała dziewczyna.
Po tej rozmowie, wsiedli oni w statek kosmiczny i
ruszyli na czarny rynek, |Skubaniec| ~:D~ na
którym oboje mieli znajomości, [Kufa, cheater jeden.] ~:DD~ aby
nielegalnie załatwić te same materiały do budowy, a później zamierzali ruszyć w
poszukiwaniu budowniczych tej bazy, gdyż postanowili ułatwić sobie
życie... |Wyłącz te cheaty, bo cię dr. Hax zajebie.| ~Przecież
jestem nieśmiertelny. :D~ ~*On i na to ma sposób. :P*~ ~:<~ ~*:D*~
Po znalezieniu się na czarnym rynku, kiedy
zatrzymali swój pojazd kosmiczny, po wyjściu szybko odnaleźli zaprzyjaźnioną z
nimi osobę. Kiedy zaś przywitali się z nią, Grzegorz spytał:
~- Masz koks?~
|Boże, Grzegorz. ;=;|
~Jeszcze nie bóg, ale pracuję nad tym. :>~
|Jakiż ty skromny. xD|
~Wiem xD~
- Macie jeszcze ten sam metal, który kupowałem od
was w 2012?
~*Uwaga, długie gadanie: Ja jednak sądzę, że w serii
Gregory został wskrzeszony nieco wcześniej, na przykład rok, przed dwa tysiące
dwunastym. W końcu akcja oryginalnej serii dzieje się właśnie w tym roku, a
niemożliwym jest, żeby on ogarnął wszystko w kilka miechów.*~
~Niespójności!~
- Mamy. Tu jest wszystko. ~*NAWET
KSIĄŻKA "W KRAINIE GRZYBÓW"? OOO.OOO*~ ~Jak
wszystko, to wszystko.~ ~*<Zabiera statek kosmiczny
Grzegorza i pędzi tam.>*~
~
............................................________
....................................,.-'"...................''~.,
.............................,.-"..................................."-.,
.........................,/...............................................":,
.....................,?......................................................,
.................../...........................................................,}
................./......................................................,:'^'..}
.............../...................................................,:"........./
..............?.....__.........................................:'.........../
............./__.(....."~-,_..............................,:'........../
.........../(_...."~,_........"~,_....................,:'........_/
..........{.._$;_......"=,_......."-,_.......,.-~-,},.~";/....}
...........((.....*~_......."=-._......";,,./'..../"............../
...,,,___.'~,......"~.,....................'.....}............../
............(....'=-,,.......'........................(......;_,,-"
............/.'~,......'-...................................../
.............'~.*-,.....................................|,./.....,__
,,_..........}.>-._...................................|..............'=~-,
.....'=~-,__......',.................................
...................'=~-,,.,...............................
................................':,,...........................'..............__
.....................................'=-,...................,%'>--==''
........................................_..........._,-%.......'
...................................,
~
Ile ci go potrzeba? – Odpowiedziała Diana ~*Klimowicz*~,
czyli dziewczyna, z którą rozmawiali.
- Tyle, ile w 2012, czyli tyle, ile mieszczą dwa
magazyny 100x100 m². [AAA!!! LICZEBNIKI NAPISANE NIE SŁOWNIE!!! ;___;]
– Odpowiedział Grzegorz, po czym dodał:
- W ogóle to macie tu jakichś niewolników do
sprzedania?
[;_;]
~:DDD~
- Jasne, że mamy. Wczoraj była nowa dostawa. –
Odpowiedziała Diana ~*Klimowicz*~.
- Idealnie. Przydałoby mnie się z 60 [Mało] ~Zaszantażuje
się ich i wszystko zrobią.~ [Help ;_;] ~:DDDD~ niewolników.
– Powiedział Grzegorz.
- OK. Gdzie mamy to wszystko załadować? – Zapytała
Diana.
- Do bagażnika mojego statku kosmicznego. –
Odpowiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie, zapłacił on Dianie ~*Klimowicz*~ |ECH...| odpowiednią
sumę pieniędzy i wraz z Laurą poszedł do statku kosmicznego, aby otworzyć
bagażnik. Po zrobieniu tego, poczekali oni, aż wszystko zostanie załadowane, po
czym Grzegorz zamknął bagażnik i ruszył w drogę powrotną...
Kiedy zaś zatrzymał się przed polem, na którym była
baza, otworzył bagażnik i wypuścił z niego niewolników. Następnie, zamknął to,
co otworzył i wraz z Laurą wyszedł na zewnątrz. Po znalezieniu się tam, rzekł
do swych nowych budowniczych:
[- Kupcie mi ziemniaki i będziemy kwita.]
|Jezu xDDD|
- OK. Macie tutaj plan tego, co macie zbudować.
Wszystko ma być idealnie odwzorowane. W bagażniku jest wszystko, czego
potrzebujecie do budowy. Tylko nie dotykać robotów, które są w bagażniku, bo
pozabijam. |Podejście do sprawy level: Grzegorz Antychryst xD| ~No
co? xDDD~
Po czym dał im plan budowy, otworzył bagażnik ~*To
jaki był sens zamykania go wcześniej?*~ [Moc opek.] i wraz
z Laurą postanowił udać się jeszcze w poszukiwaniu żołnierzy, którzy pomagali
im w 2012...
Po około dwóch godzinach poszukiwania, kiedy tracili
oni nadzieję, że jacyś z żołnierzy przeżyli, dotarli do jakiegoś lasu. Po
znalezieniu się tam, w pewnym momencie, ujrzeli dwóch z dawnych pomocników. Od
razu podeszli do nich...
Tymczasem, żołnierze, rozmawiali ze sobą na różne
tematy. [Na przykład jak wyhodować zabójcze ziemniaki.] |Co
wy macie z tymi ziemniakami?| ~*No, bo dziś na obiad nie było! xD*~ |;___;| Jednak,
w pewnym momencie, poczuli czyiś wzrok na sobie. W tym momencie, jeden z nich,
rzekł do drugiego:
- Czy myślisz o tym samym, co ja?
Po tych słowach, odwrócili się. Gdy to zrobili,
ujrzeli Grzegorza i Laurę. Widząc ich, jęknęli z niezadowolenia. ~*Jaka
szczerość. xD*~ Słysząc to, Grzegorz rzekł:
- Nam też miło was widzieć.
- Nie. Jeśli o to ci chodzi, to nie. Znajdź sobie
innych masochistów. – Powiedział jeden z żołnierzy.
|Jak szczerość x2 xDDD|
- I tak, i siak bylibyście na posyłki. Jednak tym
razem nie mam powodów, aby wysyłać was na pustynię i do katakumb. – Odparł
Grzegorz.
Słysząc to, żołnierze, mimo wszystko ufając
Grzegorzowi, ~Lubię takich debili. Zawsze można im wszystko wmówić.
XD~ że teraz nie będą musieli ryzykować życiem, zgodzili się na
ponowną pomoc jemu. Po zgodzeniu się, całą czwórką wrócili na plac budowy ich
bazy...
[Szybko]
~*W tym opku wszystko dzieje się stosunkowo za
szybko.*~
Po znalezieniu się tam, ujrzeli, że niewolnikom
zakupionym przez Grzegorza na czarnym rynku, budowa szła bardzo dobrze. Widząc
to, we czwórkę weszli do statku kosmicznego. Grzegorz i Laura do kokpitu, a
dwaj żołnierze do głównego pomieszczenia. |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*NIE! ;_;*~ |:D|
Wieczorem natomiast, gdy wszyscy oprócz Grzegorza
już spali, ten, mimo to, że może [No siema, zmiano czasu.] wytrzymać
nawet 100 lat bez snu, ~Ależ ja idealny. :>~ poczuł
się senny. Chwilę później, jego głowa opadła w dół, a on sam usnął...
Jednak, tej nocy przyśnił mu się –dla niego-
straszny sen. Śniło mu się, że wynajął do p0mocy ~*Specjalnie
sprawdziłam Worda. Ta literówka serio tu jest. ;=;*~ |;===;|
jeszcze dziewczynę, nazywającą się Vivian Turner. Ta, z jakiegoś powodu pałała
nienawiścią do Laury. Któregoś dnia, gdy Grzegorz zaczął obawiać się o swoją
ukochaną, ta ogłuszyła go i związała, a następnie poszła do Laury, związała ją
i zaczęła torturować. Nim Grzegorz odzyskał przytomność, Vivian zabiła Laurę...
~*Macie spoiler w dziewięćdziesięciu dziewięciu
procentach tego, co się stanie. Super, co nie? -.-*~
~Idę zawisnąć, zw.~
W tym momencie obudził się on. Był przerażony.
Bardzo rzadko śniły mu się sny, a jak już, to były one prorocze. ~*Noależoczywiście
;=;*~ Bał się on o swoją ukochaną. Kochał ja nad życie ~Debil~ |Wiesz,
że właśnie obrażasz sam siebie? xD| ~Wiem. Mój opkowy
odpowiednik mnie wkurwia.~ i nie mógł pozwolić, aby zginęła.
Wiedział, że musiał oszukać przeznaczenie. Jednak, gdy uniósł on głowę, gdyż
nadal miał ją spuszczoną, poczuł ból głowy.
„Kurwa...Moja głowa...Ych...Chyba coś ze mną się
złego dzieje...~Żem się najebał...~ Drugi raz dzisiaj czuję
taki mocny ból...Chyba muszę wziąć tabletki przeciwbólowe, bo nie
wytrzymam..." – Pomyślał po chwili.
Następnie zaś, delikatnie podniósł śpiącą Laurę ze
swoich kolan, |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)(
͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*N.I.E!*~ |:<| ~*:D*~ wstał,
położył ją równie delikatnie co wcześniej na siedzeniu, czule pocałował ją i
pogładził po głowie. Następnie zaś, po cichu, aby nikogo nie obudzić, wyszedł
do łazienki.
Po znalezieniu się tam, wyjął z szafki swoje
tabletki przeciwbólowe i wziął jedną. Kiedy to zrobił, pomyślał:
~"Wsadzić mordę Patryka do śmieciarki czy
turbosprężarki...Oto jest pytanie..."~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
„Ale to prawda...Przydałby się jeszcze jeden
pomocnik...Jednak nie chcę stracić Laury. Eh...Będę musiał na nią uważać."
|Najpierw wylecz się z Nadkropkozy i będzie spoko.|
Jednak, chwilę później, równie cicho poszedł do
kokpitu. Gdy tam był, delikatnie podniósł Laurę z siedzenia, usiadł na
siedzeniu i położył dziewczynę sobie na kolanach...
|~*MORDA!*~ Ej! To moja kwestia! :< ~*:D*~|
Następnego dnia, gdy Laura obudziła się, ujrzała, że
Grzegorz nad czymś myślał. Widząc to, spytała:
~*- Lubisz mleko?*~
- Grzegorz, wszystko w porządku?
~- No jest zajebiście, jak sytuacja w Europie. -
odpowiedziałem~
- Tak... - Odpowiedział Grzegorz, jednak w jego
głosie słychać było niepokój.
- Słyszę, że jednak coś jest nie w porządku. –
Rzekła dziewczyna.
~- Zamknij ryj, pierdolcu. - odpowiedziałem
kulturalnie.~
|Kultura level: Grzegorz Antychryst|
- Nie, wszystko jest OK. Nie przejmuj się. – Odparł
- No jak chcesz... - Powiedziała
Po tej rozmowie, oboje postanowili zacząć szukać
jeszcze jednego pomocnika do zniszczenia świata...
[Weźcie Ramoninth.]
~*Ale ja nie chcę niszczyć świata! ;_;*~
[Ale ~*SHUTUPSHUTUPSHUTUP!*~ :D]
____________________________
~*Tam na dole jest jakiś komentarz, który dodałam do
jakiegoś tam fragmentu w Wordzie.*~
Oprócz kontynuacji „Sąsiedzi – 2012" piszę to
też w wersji po mojemu.
~*<Drętwieje i patrzy tępo w kierunku
drzwi.>*~
~<Odwraca się>
Ramoninth? Żyjesz?
<Szturcha>~
~*<Przewraca się.>
TO JEST ZŁEEE!!! OBY TEN POMYSŁ PRZEPADŁ! ;___;*~
[Miejmy nadzieję. ;_;]
______________________________________________
Rozdział I – Wysłannicy Grzegorza.
~O, wreszcie miałaś talent do
tworzenia chociaż tytułów rozdziałów.~
~*JEZU CHRYSTE, JUŻ WIEM NA FAZIE
CZEGO POWSTAWAŁY TYTUŁY ROZDZIAŁÓW W TYM OPKU! ;_;*~
|No na podstawie czego?|
~*<Dla dobra czytelników
szepcze.>*~
|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Ja wiem, że film mógł być spoko, ale bez kufa przesady. xD|
~*Wiem, byłam niedojebana. xD*~
W pewnym momencie, gdy siedzieli oni już w swojej
odbudowanej bazie, natrafili oni na informację o dziewczynie, która nazywała
się ~*Bożydar Niewierny*~ ~BOŻE XDDD~ ~*No
co? On jest wszędzie. xD*~ Vivian Turner. Była to informacja o tym,
kim ona była i co [wczoraj wysrała.]
~
~
|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
[Wiem
xD]
potrafiła.
Napisane było:
„Vivian Turner miała normalne życie. Niestety, tylko
do ośmiu lat. W tym wieku została rozdzielona od rodziców przez grupkę ludzi,
którzy zamknęli ją w starym szpitalu na odludziu i zmodyfikowali genetycznie,
aby, przynajmniej na realia świata w którym żyła była tą idealną. Dodali oni
więc jej duże, czarne |gówno| ~*XDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Ja
jebe, co jest dzisiaj z wami nie tak? XDDD~ ~*WSZYSTKO XDDD*~ skrzydła,
dzięki czemu mogła latać. Ręce zmienili jej na sztuczne. Były one srebrne oraz
zawierały długie ~*Uszy*~ ~WYOBRAZIŁEM TO SOBIE!
XDDD~ palce. Nie wiadomo, czy jej nogi również takie były, gdyż od
tamtego momentu zaczęła ona nosić długą szatę zasłaniającą również nogi. Po
zrobieniu tego, porzucili oni ją na pustkowiu, z dala od cywilizacji. Musiała
ona więc radzić sobie sama. Jak na swój wiek radziła sobie bardzo dobrze[,
bo była Mary Sue.]. Zamieszkała w starej wieży która się tam znajdowała i
zaczęła układać sobie nowe życie. Została również wielokrotnie wynajmowana
przez różnych ludzi do pomocy im w różnych celach m.in. dlatego, że posiadała
dwie nadprzyrodzone zdolności. Potrafi [Siema, zmiano czasu! Widzę, że
znowu postanowiłaś nas odwiedzić.] czytać w myślach oraz przenosić
przedmioty siłą woli, lecz niestety pod koniec zostawała wyrzucana na bruk a
sukces zostawał przypisywany osobie która jej pomogła. Od tego momentu nie
zgadzała się ona więcej na [sranie] |XDDDDDDDDD| pomoc..."
~*A poza tym, fajnie że zkontrolceowałam to z
prologu. -.-*~
~Ach, to słowotwórstwo. xDDD~
~*No co? xDDD*~
- Eh...Zapowiadała się taka piękna pomocnica, ale
kurwa to ostatnie zdanie wszystko zepsuło. – Rzekła z niechęcią Laura, po [wysraniu] |Weź,
bo nas czytelnicy zjadą za taki humor. xDDD| [Bez przesady. W tych
kontekstach to brzmi przekomicznie. XDDD] przeczytaniu tego.
- Akurat mnie mało to obchodzi, że nie zgadzała się
ona na pomoc. Ma się zgodzić, bo znajdę jej słaby punkt i ją zniszczę. – Odparł
Grzegorz. ~*Kocham cię. A poza tym: WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI
IMIENIN! :**~ ~Ooo... <3~
- Ale nie rozumiesz? Ona się NIE zgodzi! A poza tym,
przecież czytałeś, że jest nieśmiertelna! Nie zabijesz jej! – Powiedziała
Laura.
- Ty mnie nie znasz. Dezintegrator zabije każdego,
bez wyjątku czy śmiertelny, czy nie. – Rzekł
~
~
Po tej rozmowie, mimo wszystko, Laura niechętnie
zgodziła się na poszukiwania Vivian~, bo byłem zajebisty.~ ~**Jesteś
zajebisty.*~. W tym celu, Grzegorz zawołał swoich dwóch żołnierzy-pomocników
i powiedział im kogo mają znaleźć, gdzie ta osoba się znajduje oraz dał im łuk
ze strzałami przesiąkniętymi środkiem usypiającym. ~Już wiem jak
zajebać tych dwóch pojebów! :>~ ~*Już się boję. ;_;*~ ~Najpierw
ich ustrzelę, a potem wsadzę ich mordy do turbosprężarki. :3~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Po
tym, dwaj żołnierze-pomocnicy ruszyli w drogę...
Po około godziny drogi, doszli oni do lasu, w którym
ponownie spotkali się z Grzegorzem. Szli oni ścieżką, aż w końcu dotarli na
jakąś polanę. W pewnym momencie, ujrzeli oni starą wieżę, tą, o której mówił
Grzegorz. Od razu ukryli się za nią i zaczęli wypatrywać Vivian.
W pewnym momencie, ujrzeli ją, siedzącą nad
przepaścią. W tym momencie, jeden z pomocników Grzegorza, wyciągnął łuk, napiął
strzałę i już chciał s|zcz|trzelić, jednak w tym momencie usłyszał, że
jego kolega mówił:
- Ej! Ale jak ją ustrzelisz, to ona spadnie, zabije
się i dupa z misji.
~*Chcielibyśmy*~
- Zapomniałeś, co mówił Grzegorz? Przecież ona
jest [Mary Sue] nieśmiertelna. [Na jedno wychodzi.] Gdyby
była śmiertelna, to Grzegorz nie kazałby nam jej ustrzelić. On nie jest
idiotą. ~*Wiemy :**~ – Odpowiedział pierwszy z nich.
- A, no tak. – Odparł drugi z nich.
Po tej rozmowie, ten, który miał łuk, s|zcz|trzelił
w dziewczynę. Udało mu się trafić idealnie. |No ależ oczywiście.| Po
ustrzeleniu, parę sekund później, dało się zauważyć, że uśpiona Vivian nie
utrzymała się nad przepaścią i spadła w ~górę~ ~*Jak?
xD*~ ~Magia opek. xD~ dół.
W tej chwili, dwaj żołnierze-pomocnicy zeszli na dół
przepaści, wyjęli z pleców Vivian strzałę, podnieśli ją i zanieśli do już
odbudowanej bazy Grzegorza...
W tym samym czasie, Patryk i Mateusz oglądali
telewizję w domu Mateusza. ~<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW!>~ ~*Ciszej
ziewaj, bo słychać cię w drugim wymiarze. ;_;*~ ~:>~ W
pewnym momencie, usłyszeli oni, że w wiadomościach mówiono, że szansa na
globalne ocieplenie wzrosła do 6~6666666666666666666666666666666666666666~0
%. ~*Moja mama mówiła, że niedawno widziała pod kościołem samochód z
trzema szóstkami w numerze rejestracji.*~ ~<Dwie godziny
później.> O, dwa pogrzeby.~ |XDDD Szatan przyjechał.| [Albo
Rydzyk.] ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Słysząc
to, Mateusz rzekł:
- Tja, ~*Deutsch! <3*~ na pewno.
- Ej, ale słuchaj! Wzrosła ona o 30 %, mimo iż
postęp cywilizacyjny na razie nie postępuje w szybkim tempie! – Powiedział
Patryk.
- Czy myślisz, że [ziemniaki lubią kapustę?] ~*Co.
xD*~ [No co? xD Staram się wzbogacić łopłopłopko.] ~ŁOPŁOPŁOPKO
XDDD~ [#Słowotwórstwo xD]...? – Spytał Mateusz.
- Tak. Myślę, że ONI|ACZOWIE| znów
powrócili. Trzeba ich powstrzymać, nim będzie za późno. Radzę zabrać
Katerin [Trzecia część chujowej sagi, a jej imię znowu źle
nawriteowane.] ~*Czy my mamy monopol na słowotwórstwo? xD*~ |Nie
wiem, ale Vega na stówę ma. xD| i udać się do bazy Grzegorza. –
Odpowiedział Patryk.
- W sumie twoje przeczucia rzadko zawodzą, ~*ty
pierdolony Gary Stu, oddawaj Patryka,*~ jeśli chodzi o
apokalipsę,
~
Uwierz, że w jego przypadku zawodzą. xD~
więc może rzeczywiście zróbmy tak, jak uważasz. –
Odparł Mateusz.
Po tej rozmowie, wyszli oni z domu Mateusza i udali
się do bloku, w którym mieszkała Katerin. Po znalezieniu się tam, zadzwonili
dzwonkiem do jej drzwi. Chwilę później, otworzyła im dziewczyna. Widząc swoich
kolegów, spytała:
~*- Macie jodynę? Bo chcę benzynie jakość podnieść,
a nie stać mnie na porządne antydetonatory.*~
|Z serii: Ramoninth po lekcji chemii.|
~*Trza szpanować wiedzą. xD*~
- Czego znów chcecie? Nie mam tym razem pieniędzy na
piwo.
~*O, hejka Kanon! Rzadko u nas bywasz!*~
- Nie o to chodzi. Chodzi o to, że szansa na
globalne ocieplenie wzrosła o 30 % i podejrzewamy, że jest to sprawka
Grzegorza ~*:******~ i Laury. Postanowiliśmy więc go
powstrzymać. Podejrzewamy też, że wynajął do pomocy Vivian Turner, o której
kiedyś było głośno[, co z tego, że wcześniej o tym nie wspominaliśmy.].
Więc chcemy zapytać, czy nie pomogłabyś nam. – Odpowiedział Patryk.
~*- Pierdol się. - odpowiedziała kulturalnie
Dziewczyna Z Źle Napisanym Name.*~
- No właściwie mogę wam pomóc. – Rzekła
Po tych słowach, we trójkę ruszyli z bloku Katerin i
udali się w kierunku bazy Grzegorza. Jednak, w pewnym momencie, ujrzeli
Dawida |*Dejwida| i Andromedę, ~*Spłońcie.*~ którzy
zmierzali w tym samym kierunku co oni. ~*Przypadeg? Nie sondzem.*~ Widząc
ich, podeszli do nich i spytali:
|- To Andromeda jeszcze żyje? Ostatnio widzieliśmy
dużo szczęśliwych osób i myśleliśmy, że ta pizda zdechła.|
~*Jakie true. xDDD*~
- A wy gdzie się wybieracie?
[- Do Toi-Toi, sprawdzić czy kibel umyli. -
odpowiedział Dejwid.|
~*Kiedyś napiszę remake tego opka, z naszymi liniami
dialogowymi. xDDD*~
~<Zaczyna nałogowo odświeżać Wattpada.>~
~*XDDD*~
- Sprawdzić, czy Grzegorz i Laura żyją, a jeśli tak,
to zabić ich ponownie. Myślisz, że daruję im, że prawie zabili Andromedę oraz,
że traktowali nas jak zwierzęta? ~Zdechnij, chuju. Po prostu na to
zasługiwaliście.~ ~*ZAJEBAĆ KURWIÓW!!!*~ –
Odpowiedział Dawid |*Dejwid|.
- To świetnie się składa, bo my także tam idziemy.
Możecie więc iść z nami. – Odparła Ka[czko]terin. |KACZKOTERIN
XDDDDDDDDDDDDDDDDD| [No co? XDDD]
- Ej, właśnie. Dawid |*Dejwid|, ty masz
ten samochód terenowy, [o którym nie wspominaliśmy,] który
może pomieścić pięć osób. |Ach, to wciskanie rzeczy na siłę.| Może
pojedziemy nim do bazy Grzegorza, zamiast iść na piechotę? – Zaproponowała
Andromeda.
|Leń|
- Dobry pomysł! – Przyznali Patryk, ~*Patryk*~ Mateusz, ~*Patryk*~ Katerin
i ~*Patryk*~ Dawid |*Dejwid|.
[Ale byłyby jaja, gdyby tam było czterech Patryków.
xDDD]
~Jakbym miał czterech takich debilnych wrogów, to
chyba bym nerwowo nie wytrzymał. xDDD~
Po tej rozmowie, poszli oni w kierunku domu
Dawida |*Dejwida|. Kiedy się tam znaleźli, wsiedli do pojazdu.
Patryk, Mateusz i Ka|czko|terin usiedli z tyłu, Andromeda koło kierowcy,
a Dawid |*Dejwid| za kierownicą. Chwilę później zaś, wszyscy
ruszyli ku bazie ~*Jedynego Słusznego Człowieka*~ Grzegorza...
~*Kuniec. Następnego rozdziału dziś nie analizujemy,
bo tam wszystko dzieje się STANOWCZO za szybko.*~
|Onie ;_;|
~*Niestety ;_;*~
~<Cicho płacze> ;___;~
______________________________________________
Rozdział II – No~*va
Prospekt*~wa...Tragedia.
[Grecka?]
~*Gdzie. Nie lubię historii
starożytnej Grecji.*~
~Powiedziała osoba z imieniem
pochodzenia greckiego. xD~
~*MORDA!*~
Tymczasem, w bazie Grzegorza i Laury, dwójka
rozmawiała ze sobą na różne tematy. ~Czyli pewnie o wpływie
turbosprężarki na krzywość ludzkiej mordy.~ ~*JA PIERDOLĘ,
PRZESTAŃ! XDDD*~ Jednak, chwilę później, usłyszeli oni dźwięk
otwierających się drzwi głównych do bazy, a następnie kroki. Po chwili, ujrzeli
swoich pomocników z nieprzytomną Vivian na rękach. Widząc to, Grzegorz rzekł:
[- Lubię ziemniaki.]
~XDDDDDDDDDDDDDDD~
- Idealnie. Zanieście ją do jakiegoś pustego pokoju
mieszkalnego.
W tym momencie, jego pomocnicy wykonali to. Po
zaniesieniu dziewczyny do odpowiedniego pomieszczenia, położyli ją na łóżku i
wyszli...
Godzinę później, ~*Siema,
hipernierealistyczność! Rzadko u nas ostatnio bywasz!*~ gdy Vivian
obudziła się, ujrzała, że gdzieś leżała. Nad sobą widziała sufit. Jednak, nie
taki, jaki był w jej wieży. Od razu podniosła się. Po zrobieniu tego, ujrzała,
że była w jakimś [zdaniu pojedynczym.] pomieszczeniu. Chwilę
później, ujrzała, że leżała na jakimś łóżku, a obok niej stała jakaś postać. Z
początku, Vivian nie wiedziała, czy była to kobieta, |Grzegorzyna xDDD| ~JAPA!
;=;~ |:DDD| ~Najpierw Ramoninth chce mnie
wsadzić do OKROPNIE ZUEGO one-shota, a teraz ty wyśmiewasz się z mojego
imienia. ;"-(~ ~*:DDD*~ ~Wyjeb mnie z tego
one-shota. :<~ ~*Za późno. xD*~ ~<Rzuca
się na czerwoną teczkę i czyta chronologię.> KURWA NIE. ;_;~ ~*:D
Ale wiesz, że ta chronologia nie dotyczy ciebie, tylko głównej bohaterki?*~ ~WIEM.
ALE JA TAM KURWA JESTEM! ;_;~ ~*:DDD*~ ~Jesteś
zła. Tam miał być Slade. ;_;~ ~*Powiedział. xD A poza tym,
przecież ten one-shot nie popiera tych rzeczy, o których będzie mowa. A poza
tym, ty też musisz mieć swój one-shot, a Slade miał ich w piździec.*~ ~ALE
I TAK! ;_;~ ~*:D*~ |Lol, ale off-top.| [Ciekawszy
niż to łopłopłopko. ;D] |To pewne. xD I dzięki, Ramoninth, że mnie
wypieprzyłaś z tego one-shota. Nie chciałem tam być. xD| ~*Spoko
:DDD*~ ~<Płacze>~ ~*:DDD*~ czy
mężczyzna. Jednak, chwilę później, postać przemówiła do niej ~*obojnackim*~ [Jak
brzmi obojnacki głos? xD] ~*Chuj wie. xD*~ |Skoro chuj
wie, to dlaczego się go nie pytamy?| ~Z serii: Slade i
internetowe mądrości. xD~ męskim głosem:
- Nareszcie się obudziłaś. To teraz będziesz musiała
podjąć decyzję, która zadecyduje o twoim dalszym [sraniu] ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Coś jest nie tak z naszym humorem.*~ |Wiadomix, ale fani nadal to
czytają. XDDD| losie.
- O co ci chodzi? Gdzie ja w ogóle jestem? Kim ty
jesteś? I co ode mnie chcesz? – Spytała zmieszana Vivian.
- Nazywam się ~Ósmy Cud Świata~ |#Skromnie
xD| ~Wiem. XDDD~ Grzegorz Antychryst. Jesteś w
mojej bazie, w jednym z pokoi mieszkalnych. Chcę od ciebie tylko tyle, abyś
pomogła mi przyśpieszyć proces globalnego |srania| ~*Fani
nas zlinczują, ale nie ważne. Zboczony humor wytrzymali, wytrzymają i
gimbusiarski. xDDD*~ ocieplenia i tym samym zniszczyć ludzkość. –
Odpowiedział
- A co, jak się nie zgodzę? – Zapytała dziewczyna.
W tym momencie, Grzegorz wyjął dezintegrator,
przeładował go i powiedział:
~-
~
- Mimo iż jesteś nieśmiertelna – ten dezintegrator
zabija bez względu, czy śmiertelny, czy nie.
~Jestem zajebisty.~
~*Wiemy :**~
- No dobra, dobra, bez brutalnych scen mi tu. Pomogę
ci, ale to ostatni raz, kiedy się zgadzam. – Powiedziała
~To poszło prosto. ZBYT prosto. <Na wszelki
wypadek przeładowuje dezintegrator.>~
- Idealnie. – Rzekł Grzegorz chowając dezintegrator.
Po tej rozmowie, Vivian wstała i wyszła wraz z Grzegorzem
z pokoju. Od teraz zaczęła mu i Laurze, którą również poznała pomagać.
Jednak...
|DUN DUN DUUUN!|
Przez pierwszy tydzień wszystko było normalne.
Jednak, w drugim tygodniu od pojawienia się Vivian w bazie Grzegorza i Laury,
ich nowa pomocniczka zaczęła zauważać, że jej pracodawca bardziej zwracał uwagę
na Laurę. [Nie kurwa dziwne.] Przez to, Vivian znienawidziła
swoją konkurentkę. ~*Gdybym była facetem, miałabym nową dziewczynę.*~ ~Zważywszy
na to, jak podchodzisz do pracy domowej z angielskiego...~ ~*NIKT
nie może jej zrobić lepiej ode mnie, bo zajebię.*~ Zaczęła ją
prześladować i nachodzić w nocy... ~*( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)*~ |<Wypluwa kawę.> RAMONINTH?! TY I ZBOCZONY HUMOR?!
OOO.OOO| ~*Mam dzisiaj tak od rana. xD*~ |Kocham cię.
xD|
Przez to, Laura bała się coraz bardziej z dnia na
dzień. Cały czas była przy Grzegorzu. Czasem, jako iż umiała czytać w myślach,
jak Vivian zresztą, gdy wyczytała myśli, w stylu:
„Wiem! Zapierdolę Grzeg|żółce| ~E.C.H.H.H...~ orzowi
dezintegrator i zabiję tą [*tę] sukę!"
Biegła z płaczem do Grzegorza, aby ten ją obronił,
gdyż sama nie miała jak. Często również spała przytulona do swojego obrońcy, a
czasem on przychodził do niej w nocy, aby ją ~zajebać~ bronić. ~<Rzyga
tą słodkością na kilometr.>~
Grzegorzowi zaś, krajało się serce, gdy patrzył, jak
jego ukochana [sra]
~
~
cierpi. Sam bał się o jej życie. Pamiętał swój sen i
bał się, że to będzie prawda. Był koło Laury, gdyż wiedział, że wtedy Vivian
nie odważy [Siema zmiano czasu!] się zaatakować jego
ukochanej. Jednak, któregoś dnia... |DAM DAM DAAAM!|
Jednego dnia, miesiąc po rozpoczęciu się
prześladowań i nękań Laury, po południu, Grzegorz pomyślał:
„Biedna Laura...Lepiej pójdę sprawdzić, co się z nią
dzieje. Muszę tam iść. To jedyna szansa, aby..."
Jednak nie dokończył myśleć, gdyż poczuł mocne
uderzenie w tył głowy. Chwilę później, upadł on nieprzytomny na |gówno| ~*WYOBRAZIŁAM
TO SOBIE! XDDD*~ ziemię...
Tymczasem, Vivian, która po przeczytaniu myśli
Grzegorza, ogłuszyła go, chwyciła liny, po czym mocno go związała, aby opóźnić
jego pomoc Laurze, gdy się ocknie. Po zrobieniu tego, wzięła nowe liny i poszła
do pokoju Laur[ki]y...
Po znalezieniu się tam, podeszła do swojej
przerażonej konkurentki, ~Oczy mnie bolą od tych synonimów w opku.
To do siebie nie pasuje. ;_;~ |Ty, właśnie. OOO.OOO| zatkała
jej usta |dupą| ~*JEZU XDDD*~ ~Wyobraziłem
to sobie. xD~ dłonią i zaczęła związywać. Kiedy zaś skończyła,
puściła ją, po czym rozpoczęła tortury na swojej ofierze...
Paręnaście minut później, kiedy obudził się on,
ujrzał, że leżał na podłodze. Czuł również ból głowy. Po chwili, pomyślał:
„Ych...Moja głowa...Co się stało? Nie mogę sobie
przypomnieć...Chyba zemdlałem..."
~Ale mam w tym łopłopłopku słabą pamięć.~
Kiedy jednak chciał wstać, poczuł, że był związany.
„Cholera. Nie dość, że mnie najprawdopodobniej
ogłuszyła, to jeszcze związała. Czego ona od nas chce? Chyba muszę ją
wypieprzyć na bruk, bo ona nam ~*srać*~ |BOŻE XDDD| żyć
nie da." – Pomyślał Grzegorz.
Jednak, mimo to, zaczął próbę uwolnienia się z lin.
Po parunastu minutach, gdy mu się to udało, wstał, po czym pomyślał:
„Muszę iść sprawdzić, co z Laurą."
Jednak, w tym momencie, usłyszał on |pierdnięcie| ~*Czemu
ja z tego ryję? xDDD*~ [Nie wiem, ale ta Laura to musiała mieć
głośną dupę. xDDD] |Fani nas zajebią. xDDD| ~*Bez
przesaaady. W tych kontekstach to wygląda bekowo. xDDD*~ płacz Laury i
to, że prosiła ona:
- Błagam...Zostaw mnie...Ja ci nic nie zrobiłam...
- Zamknij ryj i cierp! – Dało się słyszeć głos
Vivian.
Po czym dźwięk bicia i prośby Laury o litość. W tym
momencie, od razu ruszył on do pokoju swojej ukochanej ~Debilu, było
się przetelepać. -.-~ ~*A po chuj? xD*~ i szybko
otworzył drzwi. Gdy to zrobił, ujrzał ledwo żywą, związaną, [srającą] ~*Ciągle
ryję. xDDD*~ płaczącą i błagającą o litość Laurę oraz Vivian, która ją
bezczelnie torturowała. Jednak, słysząc otwierające się drzwi, Vivian odwróciła
się. W tym momencie, Grzegorz krzyknął:
|-
LET'S START A RIOT!|
[Najlepiej
xD]
-
VIVIAN!!! ZOSTAW LAURĘ, DO CHOLERY!!! CO ONA
CI ZROBIŁA?! Mniejsza. Wypierdalaj z tej bazy, ale już!!! Ty nam kurwa żyć nie
dajesz!
- A-Ale... - Zaczęła Vivian, jednak Grzegorz nie dał
jej dokończyć:
- WON!!! ~TY PIZDO JEBANA!!! No co? xD~
W tym momencie, Vivian wyszła z pokoju i z
bazy. ~*Ja bym miała to w dupiu. xP*~ Chciała się na nich
zemścić. Zaczęła więc okupować tereny koło bazy [A oni nie mogli jej
zdezintegrować. -.-] ~*To opko.*~ [Niestety ;=;] i
czekać na kogoś, komu mogłaby pomóc zabić swojego dawnego pryncypała... ~*JASNY
CHUJ, TAKIE SŁOWNICTWO W OPKU?! NIE MOŻE BYĆ! OOO.OOO*~ ~MATKO
BOSKO!!! OOO.OOO~ |OOOOOO.OOOOOO|
Tymczasem, Grzegorz natomiast, podszedł do
przerażonej, płaczącej cicho Laury, odwiązał liny, którymi była związana i
czule do siebie przytulił. Było mu jej tak żal...Chwilę później, rzekł
spokojnym głosem:
- Kochanie...[Przekreślony Tekst]Nie[/Przekreślony
Tekst] bój się...|Nie| Jesteś już bezpieczna...
- Grzegorz...Dziękuję... - Powiedziała, łkając.
- Nie ma za co, skarbie...|Przekreślony tekst|Nie|/Przekreślony
tekst| mogę pozwolić, aby ktokolwiek cię zabił... - Odparł Grzegorz.
Po tej rozmowie, poszedł po wodę utlenioną i
bandaże, a następnie odkaził i zabandażował rany, które Laurze zadała Vivian.
Następnie zaś, wiedząc, że dziewczyna się bała, usiadł koło niej i przytulił ją
do siebie...
Chwile później, usłyszał on, że Laura przestała
szlochać. Od razu spojrzał na nią ~z nadzieją, że szmata dedła.~.
Gdy to zrobił, ujrzał, że jego ukochana z wycieńczenia zasnęła. Od razu czule
ją |zastrzelił| ~*XDDD*~ pocałował, po czym
położył delikatnie na łóżku, cicho wstał i wyszedł...
Od następnego dnia, oboje zaczęli kontynuować próbę
realizacji swojego marzenia. Jednak, z Laurą z dnia na dzień było coraz [gorzej] ~*Marzenia...*~ lepiej.
Widząc to, a także to, że humor dziewczyny ulegał poprawie, również lepiej się
czuł. Kochał ją niezmiernie i było mu przykro, gdy widział swą ukochaną [srającą] ~*Nadal
ryję. xDDD*~ cierpiącą.
Jednak, nie wiedzieli oni, co przyniosą im następne
dni...
|DUN DUN DUUUN~kierka~ Wara z
mojej kwestii! ~:D~|
______________________________________________
Rozdział III – Nowy towarzysz oraz
tajemnica bazy Grzegorza i ~*Grzegorza*~ Laury.
|Byłyby jaja, gdyby faktycznie
było dwóch Grzegorzów. xDDD|
~Ile jeszcze tych rozdziałów?~
~*Ten i następny.*~
[Dzięki Bogu...]
Tymczasem, Patryk, Mateusz, ~*Dziewczyna Z
Źle Napisanym Name*~ Katerin, Dawid |*Dejwid| i
Andromeda powoli zbliżali się do miejsca, w którym stała baza Grzegorza i
Laury. Jazda szła w ciszy. Prowadził ich GPS, gdyż Dawid |*Dejwid| niedokładnie
wiedział, gdzie ich [mózg] ~Ich mózg wyparował po ich
narodzinach.~ [Ach, no tak. ;-;] cel podróży się
znajduje. Jednak, w pewnym momencie Dawid |*Dejwid| spytał
Patryka i Mateusza:
- Słuchajcie, a Grzegorz i Laura to są śmiertelni? W
takim sensie, że raz ich zabijesz i już nie da się ich wskrzesić.
- Grzegorz to na 100 % nie. Co go nie zabijemy, to
gdy zbliża się kolejna apokalipsa to on powraca~*, bo jest zajebisty.*~.
Laura kiedyś, gdy jeszcze nie znała Grzegorza, była zwykłą, śmiertelną
dziewczyną. Jednak, gdy poznała Grzegorza, od pewnego momentu, w kwestii
śmiertelności jest taka jak on. ~*|[~<Płaczą>~]|*~ –
Odpowiedział Patryk.
- To po co ich zabijacie wiedząc, że i tak powrócą?
– Spytała Andromeda.
~- Bo jesteśmy debilami. - odpowiedział zgodnie z
prawdą Mateusz.~
- Aby nie doprowadzić do apokalipsy, rzecz jasna. –
Odpowiedział Mateusz.
~To w sumie też ma sens.~
Po tej rozmowie, dalej jechali w ciszy. Jednak, w
pewnym momencie, wjechali do lasu, który prowadził i na polanę, na której
mieszkała niegdyś Vivian Turner i do bazy Grzegorza i Laury. W pewnym momencie,
pomiędzy drzewami zaczął ukazywać się wielki kompleks budynków, będący w
całości własnością wrogów całej [sześćset sześćdziesiątki] czwórki. ~Dzięki
Bogu, że ich tam tylu nie było. xD~ ~*Weeeź. Tylu dekli? xD*~
Parę minut później, gdy zatrzymali się oni pod bazą,
w pewnym momencie, po wyjściu z samochodu, ujrzeli zbliżającą się Vivian.
Jednak, najprawdopodobniej nie współpracowała ona z Grzegorzem i Laurą, gdyż
nie była w stosunku do nich ~*pozytywnie*~ negatywnie
nastawiona. Gdy zaś podeszła do Patryka, ~*Patryka*~ Mateusza, [Patryka] Katerin, |Patryka| Dawida
i ~Patryka~ Andromedy, ~*Ale byłyby jaja, jakby
tam było pięciu Patryków. xDDD*~ ~Ty weź. Tylu downów jako
wrogów? xDDD~ Patryk spytał:
- O, Vivian. To ty nie współpracujesz z Grzegorzem i
Laurą?
W tym momencie, dziewczyna opowiedziała swoją
historię oraz to, dlaczego tutaj ciągle jest. Gdy skończyła, Mateusz rzekł:
- To świetnie się składa, bo my również chcemy
ich |wysrać|
~
~
zabić. Skoro ty także masz takie zamiary, to możesz
z nami iść.
- Z wielką chęcią. Chodźcie, pokażę wam jak
najlepiej wejść do środka. Przez główne wejście się nie opłaca, gdyż jest ono
silnie strzeżone przez lasery, roboty, jeziora [gówna] ~W
sumie by pasowało do tego łopłopłopka.~ kwasu itp. Najlepiej jest
wejść tajnym korytarzem, o którym na 99% nie wiecie. – Odparła Vivian.
Po tej rozmowie, zaprowadziła ich do czarnych,
metalowych drzwi. Po zrobieniu tego, otworzyła je, po czym w piątkę weszli.
Następnie, ruszyli ciemnym, metalowym korytarzem przed siebie. Po około
godzinie drogi w ciemnościach, ujrzeli oni kolejne drzwi. ~*Długi ten
korytarz.*~ ~Ludzie z natury rzeczy w większości są niecierpliwi, więc
aby ich zniechęcić. ;P~ |Sprytne!| ~Wiem :3~ W
tym momencie, Vivian, która prowadziła ich, otworzyła je. W tej chwili, ich
oczom ukazał się ogromny magazyn. Mieściły się tam najróżniejsze rzeczy. Od
broni zaczynając, na robotach kończąc.
Kiedy się tam znaleźli, Vivian powiedziała:
[- Nie polecam zielonych ziemniaków strzelających
pizdoklepkami pokroju Andromedy, bo one zanudzą nas wszystkich na śmierć.]
~*Jakie true. xDDD*~
|W sumie, coś w tym jest. Jakbym ja musiał
współpracować z takim pierdolcem jak Andromeda, to bym chyba nerwicy dostał.
xD|
- Weźcie po jednej broni. Przy walce z nimi wam się
przyda. Polecam dezintegratory lub lasery.
Po tych słowach, cała piątka wzięła po jednej z
polecanych przez dawną współpracowniczkę ich wrogów broń. Gdy już przygotowali
się, Vivian rzekła:
- Jednak uważajcie. Laura potrafi czytać w myślach.
Lepiej nie myślcie, jak ich zabić, np. wpychając do zbiornika z kwasem, gdyż
ona wam to uniemożliwi. Najlepiej korzystajcie tylko z tych broni.
Po tym ostrzeżeniu, cała piątka weszła po schodach
prowadzących do głównego pomieszczenia bazy. Gdy się tam znaleźli, ujrzeli
Grzegorza oraz Laurę, którzy kończyli budować maszynę do zniszczenia pola [srającego] ~JA
PIERDOLĘ XDDD~ magnetycznego Ziemi. Jednak, słysząc otwierające
drzwi, odwrócili się...
|DUN DUN DUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUN!|
______________________________________________
Rozdział IV – Walka o ~*Świeżaki*~
życie.
[Jak na dzisiejsze czasy, to
pasuje. xD]
~*Wiem xD*~
Po zrobieniu tego, ujrzeli Patryka, Mateusza, ~*Dziewczynę
Z Źle Napisanym Name*~ Katerin, Dawida |*Dejwida|,
Andromedę i Vivian. Widząc to, że ich była współpracowniczka przyłączyła się do
ich wrogów, Grzegorz|yna| ~PRZESTAŃ! :<~ |:D| rzekł:
- No proszę, proszę...Widzę, Vivian, że potrafisz
sobie znaleźć towarzystwo. Chujowe w dodatku.
|Jesteś taki szczery. xD|
~Szczerość to podstawa. xD~
- Przymknij się. – Powiedziała Vivian.
~*TY DZIWKO! ZGIŃ!*~
~Ach, te fangirl. xD~
|Przynajmniej nie musisz bać się o swoje życie, bo
one za tobą w ogień skoczą.|
~Jakiś plus jest. xD~
- Matka nie nauczyła cię szacunku do starszych? Oh,
przepraszam. Ty nie masz rodziców. – Odparł Grzegorz z szyderczym śmiechem.
~*Kocham cię. :**~
~Wiem xD~
- Mam rodziców. Tylko nie wiem, gdzie teraz są. –
Odpowiedziała Vivian.
Jednak, po tej rozmowie, standardowo rozpoczęła się
walka. Podczas walki, dla całej siódemki czas jakby się zatrzymał. ~*Grzegorz,
przestań bawić się mocami, które daję ci w FanFiction!*~ ~Hehe
:D~ Nie wiedzieli oni, czy walczyli minuty, godziny, dni,
tygodnie, miesiące, lata, dekady, stulecia, wieki czy może [Windows] milleni[um]a.
Szala zwycięstwa przelewała się to na stronę Grzegorza i Laury, to na stronę
Patryka, Mateusza, ~Dziewczyny Z Źle Napisanym Name~ Katerin,
Dawida |*Dejwida|, Andromedy i Vivian. Patryk, Mateusz, [Dziewczyna
Z Źle Napisanym Name] Katerin, Dawid |*Dejwid Koperfilc| i
Andromeda walczyli tak, jak im zaleciła Vivian, jednak ciągle nie mogli pokonać
swoich przeciwników.
Aż w końcu, Grzegorzowi udało się zestrzelić
dezintegratorem Vivian, czym zabił nieśmiertelną [#LogikaDead] Laurze
natomiast, udało się wepchnąć Katerin do zbiornika z kwasem oraz zestrzelić
Patryka i Dawida |*Dejwida|. Pozostali jeszcze Mateusz i Andromeda.
Andromedę bowiem, Grzegorz zestrzelił dezintegratorem, a Mateusza Laura zabiła
wpychając do generatora prądu, czym zabiła go na miejscu.
~Kocham cię! <Mocno przytula Ramoninth.>
<3~
~*Pomocy... ;_;*~
|:DDD|
Po zakończonej walce, czas ponownie ruszył. W tym
momencie, Grzegorz powiedział:
- Bądźmy szczerzy – nigdy nie sądziłem, że uda nam
się ich zabić.
- Jak widzisz, wszystko jest możliwe. Tylko
wymaga [odpowiedniej ilości srania na czas] |Co. xD| [No
co? xD Staram się ubarwić opko. xD] czasu. – Odparła Laura.
- W ogóle, to jak skończymy tą [*tę] maszynę
i zniszczymy ludzkość, to co będziemy robić? – Spytał Grzegorz.
- Zwiedzać ~*Toi-Toi*~ Wszechświat,
na przykład. – Zaproponowała dziewczyna.
- Ty to masz łeb ~*jak sklep za komuny*~.
– Rzekł
|Z serii: Ramoninth i jej riposty. xD|
~*Bo w życiu faktycznie trzeba się namęczyć. Nawet jak
chcesz skoczyć z dachu, to musisz na niego wejść.*~
~Daję to jako cytat na Skype. xD~
~*Zezwalam xD*~
Po tej rozmowie, mimo wszystko, zaczęli kontynuować
budowę maszyny. Jako, iż właściwie to ją kończyli, zajęło im to godzinę. Kiedy
zaś zakończyli budowę, Grzegorz, za pomocą jednej z dźwigni, rozsunął dach. Po
zrobieniu tego, Laura włączyła sprzęt. W tym momencie, w niebo wzbił się
niebieski [Co ty masz z tym niebieskim?] ~*To taki ładny
kolor. ;3*~ promień, a parę minut później, dało się zauważyć, że na
niebie pojawiła się czerwona krata, co znaczyło, że pole magnetyczne się
paliło. ~*Chciałabym to poprzeć faktami, ale nie wiem jak na serio
wyglądałoby palące się pole magnetyczne na Ziemi.*~ Gdy zaś znikła,
promień wyłączył się. Kiedy to nastąpiło, Grzegorz zasunął dach. Teraz
pozostało tylko czekać...
Niedługi czas później, życie na Ziemi zaczęło być
spalane przez promienie UV. Ludzie ginęli po krótkim czasie i nie można było na
to nic poradzić. Przeżyli tylko Grzegorz i Laura oraz dwaj żołnierze-pomocnicy,
gdyż byli w bazie Grzegorza oraz Laury, która była ochładzana[, mimo iż o
tym nie było mowy]...
KONIEC
|<Patrzy z nadzieją.>|
~*Jeszcze dwie części i pierwotne
"Kierunek - Zagłada".*~
|[~<Rozpaczają>~]|
~*Ej, patrzcie:
*~
~Co ty miałaś z tymi ozdobnymi
czcionkami?~
~*Nie wiem, ale to była niezdrowa
fascynacja.*~
[;_;]
______________________________________________
Na szczęście to łopko nie zawierało narracji
pierwszoosobowej, więc nie było długie. Jego analiza zajęła mi ledwo trzy dni,
ale gdybym miała czas, zajęłaby mi nawet jeden dzień, więc jest progres.
Jednak, tak jak dwie poprzednie części tej poronionej sagi, nie było ono za
ciekawe, a wręcz nudniejsze od pierwowzorów, ale przynajmniej nie było
potężnych rozdziałów. W każdym razie, teraz mała analiza od nas:
~*W tej historii denerwowało mnie to, że wszystko
działo się zbyt szybko. Najbardziej dobitnie pokazał to rozdział drugi, w
którym Vivian współpracowała z Grzegorzem i Laurą, i w tym samym rozdziale
została wypierdolona za znęcanie się nad Laurą. Rozumiem, że można by zrobić
coś takiego w opowiadaniu, jednak nie powinno to być w jednym rozdziale, gdyż
wtedy powoduje to, że dany wątek z realizmem ma tyle wspólnego, co Antarktyda z
Chinami. Akcję powinno się dozować, a nie robić tak, jak w Antygonie, że pędzi
jak pendolino z silnikiem odrzutowym, ale jednocześnie jest nudna. Wszystko
powinno być odpowiednio dawkowane i nie wpychane na odpierdol.*~
|W tym opowiadaniu wkurzały mnie
hipernierealistyczności. Hipernierealizmu nie było za wiele, ale jednak się
pojawił. Pamiętam trzy, czyli że Vivian po uśpieniu czym tam bądź była
nieprzytomna godzinę, to że Grzegorz ją zabił, mimo iż ta była nieśmiertelna i
fakt, że nie mógł zrobić tego wcześniej. Najgorsza hipernierealistyczność to
była ta druga, no bo jakim cudem on mógł zdezintegrować nieśmiertelną osobę?
Nigdzie nie było wspomniane, żeby Vivian była nieśmiertelna w ten sam sposób,
co Grzegorz, czyli że teoretycznie da się ją zabić, ale praktycznie zawsze
można ją wskrzesić. To oznacza, że Vivian była nieśmiertelna od tak, że nie
dało się jej zabić. W opowiadaniach powinno wystrzegać się hipernierealizmu,
zważywszy na to, że to łopłopłopko dzieje się w prawdziwym świecie.|
[W tym opku wkurwiła mnie ta jedna niespójność,
która się pojawiła. Chodzi o ten moment, w którym Grzegorz i Laura kupowali co
tam bądź na czarnym rynku i było wspomniane o metalu do budowy bazy, który
Grzegorz kupował w dwa tysiące dwunastym roku. Ja rozumiem, że w oryginalnej
serii nie było dokładnie wspomniane, w którym roku pomiędzy dwa tysiące
dziewiątym i dwa tysiące dwunastym został on wskrzeszony, ale zważywszy na
fakt, że akcja serii działa się w DWA TYSIĄCE DWUNASTYM roku,
nie mógł on w tymże roku zostać wskrzeszony, tylko prędzej rok, dwa lata
wcześniej, gdyż to po prostu realnie niemożliwe, aby w kilka miesięcy zbudował
bazę i to TAK WIELKĄ! Ja wiem, że przeciętny,
ewentualny czytelnik tego opka na dziewięćdziesiąt dziewięć procent nie miał
styczności z serią, ale i tak niespójności powinno się wystrzegać.]
~W tym FanFiction denerwowało mnie to, co Ramoninth,
Slade'a i Vegę, wszechobecna nuda oraz postać Vivian. Zacznijmy od nudy, gdyż o
tym lubię się rozpisywać. Opowiadanie zawierało tylko cztery rozdziały, z czego
mimo, iż coś się działo, to było to po prostu nudne. O samym globalnym
ociepleniu można by napisać coś ciekawego, zważywszy na fakt, że obecnie jest
to flagowy temat na całym świecie. Można by stworzyć fabułę, w którym Grzegorz
(nie zamierzam się z tą opkową cholerą identyfikować) i Laura chcą wykorzystać
zbliżające się nieuchronnie globalne ocieplenie do zniszczenia świata, przy
okazji odnajdując dwóch, pozostałych przy życiu żołnierzy z dwa tysiące
dwunastego roku, którzy z jakichś sensownych powodów, mimo tego, co przeżyli
służąc Grzegorzowi w dwa tysiące dwunastym roku, ponownie zgadzają się na pomoc
jemu. Można byłoby też jakoś ciekawie rozwinąć wątek Vivian i nieco ją
zmodyfikować, aby nie była taką Mary Sue jak tutaj. Oczywiście, mogłaby się
zgodzić na pomoc Grzegorzowi i Laurze, jednak musiałoby zostać to jakoś
porządnie wyjaśnione, zważywszy na to, że w prologu było napisane, że obecnie
nie zgadzała się na pomoc nikomu. Również można byłoby rozwinąć jakoś to,
dlaczego, kiedy i jak było o niej głośno, jak było wspomniane w rozdziale
pierwszym. Również trzecim wątkiem mógłby być wątek Patryka, Mateusza,
Catherine (tak powinno się pisać jej imię, do cholery), Dawida i Andromedy,
której swoją drogą wypadałoby zmienić imię na jakieś bardziej ludzkie, bo
przecież akcja opowiadania nie dzieje się w Ameryce. Mogliby dążyć do pokonania
Grzegorza, Laury, ich dwóch żołnierzy i Vivian oraz przy okazji przeżywali
jakieś interesujące przygody, dzięki czemu akcja FanFiction mogłaby mieć
spokojnie do dwudziestu rozdziałów, a jakby się postarać to i ponad. Takie
opowiadanie byłoby ciekawe, a nie to, co zostało tu zaserwowane!
Skupmy się teraz na kwestii samej Vivian. Popieram
koncepcję postaci, która została zmodyfikowana przez kogoś tam genetycznie,
jednak w tym opku pojawiają się dwa problemy. Po pierwsze, nie było motywu, dla
którego akurat Vivian została oddzielona od rodziców i zmodyfikowana
genetycznie. Na jej miejscu mogłaby pojawić się każda inna osoba, więc tu
stanowczo potrzebny jest powód wybrania akurat jej. Po drugie, modyfikacje
genetyczne nie są łatwe do zrobienia. Tu potrzebna jest bardzo duża wiedza,
umiejętności i czas. Fakt, nie wiadomo, ile ona była modyfikowana, ale jednak
przydałoby się o tym wspomnieć. Również, WYPIERDOLCIE JEJ
NIEŚMIERTELNOŚĆ, albo dajcie taką, jaką mam ja! Postacie nieśmiertelne tak
standardowo, to idealne Mary Sue!
Kolejną wadą tutejszej Vivian jest jej charakter.
Niby to nienawidzi ludzkości, niby to potem chce się zemścić na Grzegorzu i
Laurze, ale jednak jej charakter nie jest do końca zdefiniowany, co oczywiście
jest wadą. Powinna ona mieć ustalone wady i zalety, które powinny się objawiać
w samej historii, jakieś zainteresowania, hobby i inne takie. Inaczej jest po
prostu kupą szmelcu na nogach, nie wnoszącą niczego ciekawego do FanFiction.
Ogólnie powinno się przebudować ją od A do Z.~
Wspólnie: Ale po
napisaniu tego od nowa, mogłoby to być nawet ciekawe!
______________________________________________
~*Czasem mam ochotę w swojej analizie napisać o
nudności opka, ale tego nie robię, bo Grzegorz się tak ciekawie rozpisuje. :3*~
~Ooo...<3~
|Ale fakt, że on jest jedynym z analizatorów, który
potrafi rozpisać się w końcowej analizie na trzy akapity.|
~*Opka o Miejscach Przeznaczenia, końcowa analiza
Grzegorza, wstęp.
*~
[W sumie, nie zdziwiłabym się. xD]
~Po prostu jak mam dużo do powiedzenia to piszę,
piszę i piszę, aż wyczerpię temat. :>~
|To widać. xD|










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^