Oceniają:
~* - Ja
| - Slade
[] - Vega
~ - Grzegorz
Antychryst
Ten FanFiction jest czwartą częścią trzech ostatnio zanalizowanych FanFiction oraz także jest moim stosunkowo najnowszym opkiem. Tak, nie przewidzieliście się. To opowiadanie dzieje się w, przez chwilę, dwa tysiące dwudziestym ósmym roku i, przez większość czasu, w dwa tysiące dwudziestym dziewiątym roku, ale jest kontynuacją historii dziejących się w latach trzydziestych dwudziestego pierwszego wieku. Czasoprzestrzeń zdechła, więc dobrze, że opka nie przewidują przyszłości. W sierpniu tego roku minęły trzy lata od napisania tego parującego gówna, jakby kogoś to ciekawiło. W każdym razie, to opko ma dwie części, nie posiada narracji pierwszoosobowej, mimo iż pierwotnie miało ją zawierać, bo mnie kurwiks strzelił i ją usunęłam, jest w pewnym sensie kalką "Sąsiedzi - 2036" , ma sześć rozdziałów, najdłuższy rozdział ma czterdzieści jeden stron i to łopko jest podwaliną mojej obecnie skończonej serii FanFiction, w której skład wchodzi m.in "The Last Days of Earth". Wiadomo, z analizą lecimy rozdziałami, bo
to uniwersum kojarzy mnie się z tym systemem.~Boże, czterdzieści jeden stron? ;=;~
~*Wolałbyś sto cztery?*~
[Weź nawet nam nie przypominaj.]
|Mnie i tak rozpierdala to zagięcie
czasoprzestrzenne.|
~*Kuźwa, wysłałam trzy lata temu to opko koledze do
oceny. Ocenił pozytywnie. Maks, jeśli to czytasz: Co ty wtedy ćpałeś? xD*~
[Pewnie to, co ty. xD]
Zaczynajmy!
_____________________________________________
Prolog
Od momentu zniszczenia świata za pomocą globalnego
ocieplenia, ~*Mówiłam, że kontynuacja? xD*~ |Aż się nie
chce wierzyć, że można było być tak pojebanym. xD| Grzegorz, Laura
oraz ich dwaj żołnierze – pomocnicy okropnie się nudzili. Codziennie jedyne, co
robili to albo chodzili w kółko bez celu albo przesypiali całe dnie, aby jak
najszybciej minęły. [Czy wy nie mieliście żadnych hobby?] ~Po
prostu te łopkowe gnioty były niedojebane.~ Było tak przez trzy
lata. |Ja bym już dawno zdechł z nudów.| Aż w końcu, któregoś
dnia...
Jednego razu, gdy Grzegorz, Laura oraz ich dwaj
żołnierze-pomocnicy się nudzili, usłyszeli huk na zewnątrz a następnie poczuli,
że ich baza zatrząsła ~*Nie ma to jak literówka w drugim akapicie
prologu. Dalej może być już tylko gorzej. ;=;*~ się, przez co nie
udało im się utrzymać równowagi, co spowodowało, że upadli na podłogę. Parę
sekund później, poczuli, że do pomieszczenia dostało się bardzo dużo pyłu. Na
tyle dużo, że u wszystkich obecnych w środku powodował atak duszącego [srania] ~MATKO
BOSKA XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ kaszlu.
- *Khy khy* Co się tu *Khy khy* co się tu do cholery
dzieje? *Khy* Chcą nas otruć, czy jak? *Khy* - Spytał Grzegorz podnosząc się z
podłogi.
- *Khy khy* *Khy khy* Nie wiem, ale... *Khy* ale
czuję się coraz gorzej... [UMRZYJ] |W prologu?| [Ach,
no tak. :<] *Khy khy* Chyba się tu podusimy... - Odpowiedziała
Laura.
W tym momencie, Grzegorz ostatkiem sił, gdyż czuł,
że powoli się dusił od tego kaszlu, wyjrzał przez okno. Gdy to zrobił, ujrzał,
że na zewnątrz było tak dużo pyłu, że aż było ciemno. |Spoko,
to tylko Andromeda się zesrała.|
~
~
~*JEBŁAM
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
Widząc
to, rzekł:
- *Khy* Nawet nie wywietrzymy bazy... *Khy khy* Na
zewnątrz jest tyle pyłu, że...*Khy*, że aż ciemno jest...
Jednak, po paru minutach, wszyscy po kolei zaczęli
tracić przytomność z powodu braku powietrza. Na początku przytomność straciła
Laura. Po niej, przytomność stracili żołnierze-pomocnicy. Na końcu zaś zemdlał
Grzegorz~*, bo był idealny.*~... [A poza tym, ta informacja była
nam niezbędna do dalszej egzystencji.]
Następnego dnia, gdy Grzegorz obudził się, ujrzał
oraz poczuł, że w pomieszczeniu nie było już pyłu. Widząc oraz czując to,
podniosłem ~*O, pozostałość po narracji pierwszoosobowej.*~ [Zmiana
narracji już w prologu. To baaardzo dobrze świadczy o jakości łopłopłopka.] się
z ziemi, podciągając się za pomocą parapetu, po czym otworzył drzwi. Kiedy to
zrobił, ujrzał coś, czego nigdy nie chciał widzieć. Odbudowany świat.
„NIE!!! Tyle roboty poszło na marne!!!" –
Krzyknął w myślach.
Chwilę później zaś, poczuł, że ktoś się do niego
przytulił. Czując to, od razu odwrócił się on. Kiedy to zrobił, ujrzał swą
ukochaną. Widząc ją, objął ją. |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Och, no...
-___-*~ Kilka chwil później, dziewczyna rzekła z radością w głosie:
- Nie martw się. Jest jeszcze drugi sposób na
zniszczenie świata.
- Jaki niby? – Spytał Grzegorz patrząc na Laurę z
nadzieją w oczach.
~*– Trzeba zajebać Dejwida i
Andromedę. – odpowiedziała dziewczyna.*~
~– A ja myślałem, że znalazłaś realny
sposób. – powiedział Grzegorz z niechęcią w głosie.~
- Mamy rok 2028 nie? W następnym roku, 13 kwietnia w
Ziemię ma uderzyć asteroida Apophis, [która się stworzyła na nowo] która
po uderzeniu w tą planetę mogłaby ją roznieść w kosmos. – Odpowiedziała
dziewczyna.
- Świetnie. Ale przydałby nam się ktoś jeszcze do
pomocy. Chodź, wynajdziemy jeszcze dwie osoby do pomocy w realizacji tego celu.
– Odparł
Po tej rozmowie, oboje zamknęli drzwi, po czym
poszli szukać takowych osób...
Tymczasem, w innym miejscu, Klara Campbell [Ach,
te angielskie nazwiska przy polskich imionach... ;-;] siedziała w
swoim domu zła. Miała już dość nadopiekuńczych rodziców. Była przez nich
nieszczęśliwa. Praktycznie nic nie mogła robić. |Ale mogła nakurwiać
zdaniami pojedynczymi.| Do pełnoletności brakowało jej jeszcze
czterech lat. ~:D~ Chciała przeżyć jakąś przygodę,
zrobić coś szalonego, ale nie mogła. |Kichnij myjąc zęby.| ~*Po
tym drzwi do dziś są ujebane.*~ |LEŃ| ~*Nie chce mnie
się ich myć. xD*~ |;=;| Jednak, w pewnym momencie,
usłyszała ona dźwięk swojej komórki. Na początku myślała, że to jakiś z jej
przyjaciół. [Przestań kłamać. Opkowe i crapypastowe, pseudo tragiczne
postacie, nie mają przyjaciół.] Jednak, gdy spojrzała na ekranik
komórki, zobaczyła nieznany numer. Mimo wszystko, odebrała ona go, gdyż
wydawało jej się, że to mogło być coś ważnego. Kiedy zaś to zrobiła, usłyszała
nienaturalny, ~*zajebisty,*~ męski głos, który mówił:
~– Czy dodzwoniłem się do zarządu Zadupia
Górnego?
– Tak – odpowiedziała Klara.
– Idealnie.
Chciałem poinformować, że dwóch pierdolców, Patryk Cilpior i Mateusz Okupowski
zwiali z waszego zoo i teraz terroryzują zadupie pod Sosnowcem.
– Niech pan pierdolnie ich grzejnikiem w łeb.
Zaraz wyślę patrol upośledzonej umysłowo policji z rękami w miejscu nóg i
nogami w miejscu rąk, aby ich schwytali.~
|Najlepsza. Linia. Dialogowa. EVERRR! XD|
~Wiem xD~
- Witaj. Słyszałem, że masz tak nadopiekuńczych
rodziców, że masz ich już po prostu dość. Jako iż wiem, że takie osoby pragną w
życiu zrobić coś szalonego, mam dla ciebie propozycję. Czy pomogłabyś mi i
mojej dziewczynie ~*zesrać się*~ |XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| nakierować
asteroidę, która 13 kwietnia ma uderzyć w Ziemię?
- Z dziką przyjemnością. – Odpowiedziała K|u|l|foni|ara.
[Kulfoniara XDDD]
|No co? Idealnie do niej pasuje. X"D|
[A w ogóle, kolejna debilka mu uwierzyła. Przecież
on mógł kłamać. ;=;]
~Jestem tak zajebisty, że nikt nie jest w stanie mi
odmówić. XD~
|Skromność level: Grzegorz Antychryst xD|
~No co? xD~
- Świetnie. Więc za dwa dni czekaj na nas pod blokiem,
przy którym stoją dwa zrośnięte ze sobą drzewa. – Rzekł, po czym się [zesrał] ~BŁAGAM
XDDD~ [No co? Próbuję ubarwić łopko. xD] wyłączył.
Po tej rozmowie, Klara nie mogła wyjść z radości. W
końcu mogła być pomocnicą tych złych. Wiedziała już, że jej życie będzie inne
oraz, że może uda jej się |wysrać po tych dwóch latach zatwardzenia| ~*BOŻE
XDDD*~ poznać kogoś nowego...
Tymczasem, w innym miejscu, Daniel |*Fallow-deer| ~*Widzę,
że też lubisz Google Tłumacz. xD*~ |A jak! xD| siedząc
przy swym biurku knuł zemstę. Zemstę na swoich wujkach. [To zdanie
pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.] Bowiem, gdy w wypadku
zginęli jego rodzice, ~*<Ziew>*~ mieli opiekować się nim
jego wujkowie, aby nie trafił do Domu Dziecka. Jednak, wujkowie mieli go
gdzieś. W ogóle do niego nie przyjeżdżali i nie dbali o niego. ~A
opieka społeczna poszła zajarać blanta za garaże, dlatego się nie
zorientowali.~ Był on zły na nich i chciał się zemścić za te
wszystkie lata braku opieki. Na dodatek nie miał on przyjaciół ani dziewczyny,
jedynie paru kolegów[, którzy obrabiali mu dupę na boku]. Bowiem wszyscy
uważali go za szurniętego, gdyż interesował się |sraniem| ~Wyobraziłem
sobie nastolatka interesującego się sraniem. xDDDD~ ~*Matko
xDDD*~ innymi rzeczami niż te, co były w modzie, słuchał innej muzyki
niż jego rówieśnicy, etc. [<Niucha> Kurwa, ale jebie gimbusem.] Lecz,
w pewnym momencie planowania zemsty, usłyszał dźwięk swego telefonu. Od razu
spojrzał na ekranik komórki. Gdy to zrobił, ujrzał jakiś nieznany numer |666-666-666-666-666-666-[...]666|.
Mimo wszystko, postanowił odebrać, gdyż wydawało mu się, że to mogło być coś
ważnego. Kiedy zaś przyłożył słuchawkę do ucha, usłyszał nienaturalny, ~*zajebisty,*~ gruby
męski głos, który mówił:
~– Czy dodzwoniłem się do administracji Zadupia
Średniego?
– Tak, a o co chodzi? – spytał
Fallow-deer.
– Chciałem poinformować, że dwóch downów,
Andromeda Lopez i Dawid Miller, uciekli z waszego psychiatryka i teraz
terroryzują zadupie pod Sosnowcem, Wszechświat i Internety.
– Jasny chuj, a mówiłem Putinowi, aby zamknął
granice. No nic, niech ogłuszy ich pan latarką, a ja wyślę wojska Kim Dzong
Una, aby ich schwytali.~
~*Twoje linie dialogowe tylko przekonują mnie do
słuszności zrobienia tych remakeów. :>*~
~Kocham siebie. xD~
- Witaj. Słyszałem, że [lubisz srać] ~XDDD~ straciłeś
swych rodziców w wypadku, a twoi wujkowie mieli cię głęboko w dupie. Słyszałem
również, że przez swą inność nikt cię nie lubi oraz nie kocha. Mam bowiem dla
ciebie propozycję, po której przyjęciu będziesz mógł zemścić się na całym
świecie za swoje cierpienia. Otóż, czy nie chciałbyś pomóc mi i mojej
dziewczynie nakierować asteroidę Apophis, która w kwietniu ma uderzyć w Ziemię
na lot kolizyjny z naszą |toaletą publiczną?| [My i ten
nasz humor. X"D] ~*Czyż nie? xD*~ planetą?
- Z wielką chęcią wam pomogę. – Odpowiedział
Daniel |*Fallow-deer|.
- Idealnie. Więc czekaj za dwa dni pod tym blokiem,
przy którym rosną dwa zrośnięte ze sobą ~jelita~ ~*WYOBRAZIŁAM
TO SOBIE! x"D*~ drzewa. – Odrzekł ten, który do niego dzwonił, po
czym rozłączył się. [Ach, ta niekulturalność.] ~On na
nią nie zasługuje.~
W tym momencie, Daniel |*Fallow-deer| nie
mógł wyjść z radości. Wreszcie miał możliwość zemsty na całym świecie za swoje
cierpienia. [Mimo, iż świat nic do niego nie miał, tylko jego
otoczenie.] Nie mógł się doczekać. Wiedział, że jego życie w końcu
nabierze innych obrotów...
Tymczasem, w bazie Grzegorza i Laury, gdy Grzegorz
skończył rozmawiać z Danielem |*Fallow-deerem| i gdy odłożył
słuchawkę, ani się nie obejrzał, a już Laura rzuciła mu się w ramiona i
powiedziała:
|– 🍙 <--- Ty patrz, do białego stożka prowadzą drzwi!
\O/|
[Jezu xD]
|Jeszcze nie Jezus, ale nad tym pracuję. xD|
~Uwielbiam cię za twoją skromność. xDDD~
|Wieeem X"D|
- Oh, Grzegorz...To było takie miłe, jak nazwałeś
mnie swoją dziewczyną...
- Oj skarbie...Bo to prawda. Nie mogę cię nazwać
moją żoną, bo się jeszcze |;_;| nie pobraliśmy. Więc jesteś
moją dziewczyną. – Rzekł Grzegorz.
- Jeszcze? To znaczy, że zamierzasz kiedyś mnie
poślubić? – Spytała ze zdziwieniem i jednocześnie radością w głosie dziewczyna.
- Rozważam to już od jakiegoś czasu. Z tobą nigdy
bym nie zerwał, więc jest to idealne rozwiązanie dla nas dwojga. ~<Płacze>
WHYYYYYYYYYYYYYYY!!! ;"-(~ Ale nawet jakby, to zamierzam cię
poślubić po całkowitym unicestwieniu świata, po powrocie na moją planetę. –
Odpowiedział Grzegorz.
- Oh, Grzegorz...To takie romantyczne... -
Powiedziała Laura ze łzami szczęścia w oczach, po czym mocniej przytuliła się
do Grzegorza.
Kiedy zaś emocje opadły, Laura spytała:
[– ▶ <--- Czemu
przycisk wyciszania Andromedy nie działa? :<]
- Czekaj! Czy ty wynająłeś do pomocy w naszym celu
NASTOLATKÓW?!
- Tak. – Odpowiedział Grzegorz.
~Boooże, na jakiego debila ja byłem tu kreowany?
-_-~
- Czy ten pył kompletnie wyżarł ci mózg?!
Nastolatków?! Jak oni w ogóle zbudują maszynę do nakierowania asteroidy?!
Przecież nastolatkowie są kompletnie tępi w tych tematach!!! – Krzyknęła
~*Chociaż raz prawilnie gada.*~
- Nie, ten pył nie wyżarł mi mózgu. Jedynie czuję,
że chyba lekko zatkał płuca, bo ciężej mnie się oddycha. A poza tym, skąd
wiesz, że są tępi? Nie pamiętasz jak ty zapieprzałaś w wieku 13|33| lat
z budownictwem laserów? – Odparł
- ALE TY MNIE TEGO WSZYSTKIEGO NAUCZYŁEŚ JAK MIAŁAM
8[88] LAT!!! A oni zapewne się tym nie interesują!!! – Krzyknęła
- Damy im plan budowy i do 13 kwietnia 2029 roku
mają to zbudować, bo jak nie, to ich zamorduję, zwłoki poćwiartuję, spalę, a
następnie puszczę w przestrzeń kosmiczną. – Powiedział
|Wielbię cię. xD|
~Wieeem :D~
[;_;]
|~:D~|
- PSYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYCHOL! – Rzekła
~*Jak chce się przeciągać litery, to powinno się to
robić maksymalnie trzy razy, bo inaczej to chujowo wygląda.*~
- Dzięki za komplement. – Odparł, po czym dodał:
- A poza tym, pamiętasz jak uczyłem cię, jak należy
władać ludźmi? Teraz będziesz miała lekcje w praktyce. |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Won.
<- Kropka nienawiści.*~ |Nie xD| Oni są młodsi o sześć
i pięć lat od ciebie.
- W sumie racja...Dzięki ci... - Powiedziała
- Oj, nie musisz dziękować, kochanie... - Rzekł
Po tej rozmowie, zajęli się swoimi sprawami. Przez
dwa dni, Grzegorz, poza odkaszliwaniem resztek pyłu z płuc, otaczał Laurę czułą
opieką. ~W sensie kazał jej pucować szyby w całej bazie?~ |Opieka
level: Grzegorz Antychryst. xD| ~No co? xD~ Kochał
ją nad życie i chciał, aby miała u niego o wiele [gorzej] lepiej
niżli miałaby mieć w rodzinnym domu. Po dwóch dniach zaś, oboje wraz ze swymi
żołnierzami-pomocnikami wsiedli do statku kosmicznego, po czym ruszyli w
kierunku odpowiedniego bloku...
Tymczasem, 14 października, czyli dwa dni po
telefonie od tajemniczego kogoś, Klara, po ubraniu się i |wysraniu| [Sranie
ważne być. xD] wyszykowaniu się, chciała wyjść z domu. Jednak, gdy
chciała to zrobić, usłyszała głos jej matki, która mówiła:
|– Dokąd to, downiaro?|
- Gdzie idziesz, kochanie?
~– Do publicznego kibla, bo w naszym po
ostatnim sraniu rury wyjebało. – odpowiedziała Klara~
|
|
- Do szkoły na ślubowanie klas [dwudziestych] pierwszych.
– Skłamała Klara.
- Ale przecież nie masz na sobie stroju galowego. –
Zauważył jej ojciec.
~*Chuj jebany, wszystko psuje.*~
- Zapomnieliście co mówiła wychowawczyni na ostatnim
zebraniu? Przecież w strój galowy mamy przebrać się w szkole. – Rzekła
~*Trochę sensu w tym jest. W mej dawnej szkole, przy
niektórych apelach, też tak było.*~
- W sumie racja. Więc możesz iść, tylko uważaj na
siebie i wróć zaraz po ślubowaniu. – Odparła jej matka.
- Dobrze, dobrze, pamiętam. – Powiedziała Klara.
Po tej rozmowie, dziewczyna wyszła z domu, po czym,
jako iż jej rodzice obserwowali przez okno czy na pewno szła tam, gdzie mówiła,
poszła w kierunku szkoły. ~*Jak moja mama byłaby tak nadopiekuńcza jak
rodzice Klary, to chyba skoczyłabym z okna.*~ Gdy zaś zniknęła
rodzicom z oczu, zboczyła z drogi i poszła pod odpowiedni blok. Kiedy się tam
znalazła, zaczęła czekać na tego, kto do niej dzwonić... [TEN
BEZOKOLICZNIK!!! XDDD] ~*On na serio tu jest, bo prolog czytałam
jakiś czas temu i w nim był. xDDD*~ |MATKO XDDD|
W tym samym czasie, Daniel, po wyszykowaniu się i
ubraniu, wyszedł z domu zostawiając wszystko. Po wyjściu na ulicę, z
psychopatyczną radością ~*Ach, te gimbusy.*~ udał się pod
odpowiedni blok. Kiedy zaś się tam znalazł, ujrzał również jakąś dziewczynę.
Najprawdopodobniej zauważyła ona go, gdyż spytała:
~– OMG, czy to Daniel Nie Mający Nazwiska,
największy sracz na osiedlu?!
– Tak, to ja. – odpowiedział pewien
siebie Fallow-deer.
– Dasz mi swój autograf?! Zawsze marzyłam, aby
cię poznać! Podobno srasz dwadzieścia cztery na dobę siedem dni w tygodniu!~
~*Jak ja kocham twoje linie dialogowe. xDDD*~
[Nie tylko ty. xDDD]
- Ty również czekasz na tego tajemniczego kogoś, kto
chce zniszczyć świat?
|Hipernierealistyczność z "Sąsiedzi - 2036" nadal na propsie.|
- Tak. Też na niego czekam. – Odpowiedział
Daniel, |*Fallow-deer| po czym dodał:
- W ogóle to jak się nazywasz?
- Klara Campbell. A ty? – Odpowiedziała dziewczyna.
- Daniel Williams. – Odpowiedział chłopak.
~*Aaa, czyli chuj jednak ma nazwisko!*~
- A w ogóle to jaką masz historię, że zgodziłeś się
pomóc im w zniszczeniu świata? – Zapytała
~– Zatkała mnie się rura po ostatnim
sraniu. – opowiedział Fallow-deer
– To tak jak mi! Mamy ze sobą wiele wspólnego!
<3 – odparła rozradowana Klara.~
|XDDD|
- Po śmierci moich rodziców, którzy zginęli w
wypadku samochodowym, opiekować się mną mieli moi wujkowie, gdyż inaczej, jako
iż mam 15|89| lat, więc jeszcze trzy lata do pełnoletności,
trafiłbym do Domu Dziecka, a tego bym nie chciał. Jednak, moi wujkowie zgrywali
opiekuńczych tylko przed sądem, który dawał im prawa opiekunów prawnych. Tak
naprawdę mieli mnie głęboko gdzieś. W ogóle do mnie nie przyjeżdżali, więc w
domu byłem sam[, bo wiesz. Opieka społeczna nadal jara za garażami i się nie
skapnęli.]. Nienawidziłem ich przez to. Codziennie knułem zemstę na
nich. |Zdaniami pojedynczymi się nie zemścisz.| Na dodatek,
przez to, że nie interesuję się tym, co obecnie jest w modzie, nie mam
przyjaciół ani dziewczyny. ~W sumie, rzadko spotyka się nastolatków,
którzy lubią nałogowo srać. Właściwie to w ogóle.~ ~*Matko
boska, Grzegorz, ogarnij się z tym sraniem. xD*~ ~No co? xD~ A
ty? – Opowiedział
- Mam cholernie nadopiekuńczych rodziców. Nie
pozwalają mi spotykać się ze znajomymi więcej niż godzinę, mam wracać do domu
zaraz po zakończeniu lekcji, ~*Tak robi każdy normalny człowiek.*~ nie
mogę wychodzić zimą po 19:00, a latem po 21:00 z domu, [Kto normalny
wychodzi po tych godzinach, bez powodu, z domu. Zimną już po piętnastej robi
się ciemno, więc zapewne rodzice bali się o twoje bezpieczeństwo. A po
dwudziestej pierwszej nie ma gdzie wychodzić, a nawet jakby, to nikt normalny
nie puściłby piętnastolatki samej. Więc zamknij ryj, ja cię proszę.] Sami
chcą wybierać mi zainteresowania, poglądy, przyjaciół, czy nawet
chłopaka. ~*Jakby moja mama taka była, to bym się ostro wkurwiła.*~ Chciałam
przeżyć jakąś przygodę, zrobić coś szalonego, ale jako iż mam 14 lat, więc do
pełnoletności brakuje mi jeszcze czterech lat – nie mogłam. Aż w końcu
nadarzyła się okazja nie do przepuszczenia. – Opowiedziała
Jednak, chwilę po tej rozmowie, poczuli oni mocny
wiat[e]r. Gdy zaś unieśli głowy, ujrzeli lądujący, ogromny |Lenny
Face| ~*Wyobraziłam to sobie. xD*~ statek kosmiczny. Kiedy
zaś wylądował, ujrzeli, że otworzyły się drzwi do środka. Widząc to, Klara i
Daniel |*Fallow-deer| popatrzyli po sobie, po czym weszli do
środka. ~*Jak to napisała w komentarzach pod pierwszą częścią
analizy "odświeżonego" "Sąsiedzi -
2036" MarryMeSebastian, wylądował przed nimi statek kosmiczny, a ci co
robią? Wchodzą do niego. Logika? -.-*~ [Zdechła dawno temu.] Kiedy tam byli,
drzwi zamknęły się i pojazd ruszył...
~*Koniec prologu.*~
|Nie był on taki długi, swoją drogą.|
~*Co się dziwić. Miał ledwo siedem stron, więc nie
powinno to wywoływać zdziwienia. No, ale dobra. Koniec analizy na dziś.*~
[Dzięki Bogu, bo ten prolog zaczynał mnie się już
nudzić.]
~Nie tylko tobie, Vego. Nie tylko tobie.~
_____________________________________________
Rozdział I – Początek cierpień.
~*Matko Boska, trzy strony! \O/*~
~Ten luksus! ;'-)~
~*Ale piąty ma czterdzieści jeden
stron. :<*~
~<Płacze>~
W pewnym momencie lotu, Klara spytała Daniela |*Fallow-deera|:
- I? Co mamy dalej robić?
[– Zesrać się i tak
chodzić. – odpowiedział kulturalnie Fallow-deer.]
- Najprawdopodobniej czekać na naszych dwóch nowych
pracodawców. |KURWA, PROFESJONALNE SŁOWNICTWO W ŁOPKU! \O/| ~Nie
może być! OO.OO~ – Odpowiedział Daniel |*Fallow-deer|.
Po tych słowach, zaczęli oni czekać. W pewnym
momencie, poczuli, że pojazd, w którym się znajdowali jak gdyby nigdy nic
zaczął ~*srać*~ |JEZU XDDD| zwisać w powietrzu.
Czując to, od razu wyjrzeli przez okienko, które tam było. Kiedy to zrobili,
ujrzeli, że znajdowali się we Wszechświecie. ~A, to w takim razie
egzystencja statku kosmicznego bez efektownego rozjebania kilku mórz poprzez
spadnięcie jest CZYMŚ NORMALNYM, KURWA! -.-~ Kilka chwil później
zaś, usłyszeli otwierające się drzwi. Od razu odwrócili się. Po zrobieniu tego,
ujrzeli tych, na których czekali...
Ten, który do nich dzwonił był odziany w jakiś
brązowy płaszcz. Nie było widać jego twarzy, gdyż była ona zasłonięta w całości
przez [gówno] ~WYOBRAZIŁEM TO SOBIE! XDDD~ kaptur.
Jedyne, co było widoczne, to jego żółte, świecące się oczy oraz długi nos. W
ręku trzymał jakiś nienaturalnie wygięty kij. ~*Tak nienaturalnie
wygięty, że podobny mam koło biurka. Cud, że po czterech latach korniki nadal
mają go w dupie.*~ [To na pewno dzięki mocy Grzegorza! xD] ~x'D~
Dziewczyna tego, który do nich dzwonił, była o
połowę niższa od niego. ~*No ależ oczywiście. ;=;*~ Miała
długie, czarne i pofalowane włosy. Jej oczy również były koloru czarnego. [MEEEH] Miała
także nos jak haczyk oraz małe, wąskie usta. |Ta informacja była
niezbędna.| ~*Przypatrzcie się temu opisowi. Tak kiedyś opisywałam
każdego boCHatera.*~ ~Boże ;=;~ Widać również było,
że miała czarne, nienaturalnie ostre paznokcie, które mogłyby rozszarpać nawet
i człowieka. ~*Nie ma to jak Mary Su.*~ Na sobie miała długą,
czarną suknię z żółtymi pasami po bokach, która ciągnęła się jeszcze parę
metrów za nią. [Co ona, na ślub szła?] |Może na ślub z
Kanonem.| ~*Za wiele wymagasz.*~ |:<|
Widząc ich, Daniel |*Fallow-deer| pomyślał:
„Kurwa! On istnieje naprawdę!"
~*Kolejny, który wie o Jedynym Słusznym Człowieku i
nigdy nie wyjaśni się skąd. -.-*~
Jednak, chwilę później, Klara spytała ze słyszalnym
niepokojem w głosie:
- To ty do nas wcześniej [srałeś]
~
~
dzwoniłeś?
- Tak. – Odpowiedział, po czym dodał:
- Przejdźmy do rzeczy. Waszym zadaniem jest budowa
maszyny do nakierowania asteroidy na lot kolizyjny z |Zadupiem Górnym| Ziemią.
Macie tu wszystkie potrzebne rzeczy oraz plan ~*srania*~ [XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD] budowy.
Macie czas do 12 kwietnia 2029 roku. Tylko nie spartolcie nic, bo źle się to
dla was skończy. ~Awww <3~ Co do spraw
organizacyjnych, to na tym statku kosmicznym obowiązują pewne zasady. ~*Zdziwiłabym
się, jakby panowała totalna samowolka.*~ ~Nie jestem aż tak
pojebany.~ Do kokpitu bez pukania mogę wchodzić tylko ja i Laura,
czyli moja dziewczyna. Wy musicie pukać i czekać na |sranie| ~*Coś
jest na serio nie tak z naszym humorem. xD*~ |Ale w tych
kontekstach to tak zajebiście brzmi. xDDD| odpowiedź. Jeśli nie ma
odpowiedzi – znaczy, że w chwili obecnej nie chcemy was [wysrać] ~*MATKO
BOSKA! XDDD*~ widzieć. Obowiązuje tu również cisza nocna, od 23:00. Po
tej godzinie ZAKAZ |SRANIA| ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ HAŁASOWANIA.
Musicie się też przyzwyczaić do tego, że jedzenie dostawać będziecie co trzy
godziny, pięć razy dziennie. ~Buła x5~ ~*Czemu
słowo "Buła" mnie śmieszy? xDDD*~ ~Ciebie
dzisiaj wszystko śmieszy. xD~ ~*Ach, no tak. XDDDDDDDDD*~ Wodę
częściej. [Pół raza dziennie. :>] Co do Laury, to jeśli
znacie jej historię – absolutny zakaz mówienia o niej. Źle to na nią wpływa.
Nie nazywajcie jej także – tu zwrócił się do Laury – kochanie, nie denerwuj się
teraz, niskim wampiro-gimbusem, bo wtedy może was nawet rozszarpać na strzępy
ze złości.
- I jeszcze obowiązuje tu standardowy tydzień ~*srania*~ |XDDDDDDDDDDDDDD| ~Ambitne
komentarze, nie ma co. xD~ ~*No co? xDDD*~ roboczy. Od
poniedziałku do piątku pracujecie tutaj, a w soboty i niedziele jesteście w
swoich domach. – Dodała Laura.
- No. Ze spraw organizacyjnych byłoby na tyle. A
teraz do [srania] ~Boże xDDD~ roboty. –
Powiedział
Po tej rozmowie, oboje wrócili do kokpitu. Gdy zaś
Klara i Daniel |*Fallow-deer| zostali sami, dziewczyna
spytała:
- Ty, wiesz kim oni byli?
- Wiem tylko, kim jest ten, co do nas dzwonił.
Nazywa się Grzegorz Antychryst. ~It's me! ^-^~ Urodził
się w sześćset sześćdziesiątym szóstym roku. Od setek lat próbuje zniszczyć
ludzkość. Ostatni raz próbował trzy lata temu, co mu się udało. ~;"-)~ Jednak,
niedawno ktoś lub coś odbudował lub odbudowało świat. ~;"-(~ Ja
tam wtedy byłem w schronie, |Zdechnij| ale wiem o tym. –
Odpowiedział Daniel |*Fallow-deer|.
- W sumie ja też byłam w schronie z mymi
rodzicami. [Umrzyj. NOW!] A ta dziewczyna? – Spytała
- Nie wiem. O niej akurat mi nie wiadomo. Ale nie
podejrzewałem, że Grzegorz|yna| ~EJJJ!!!~ |:DDD| może
mieć dziewczynę. Nie podejrzewałem, że jest zdolny do miłości. – Odparł
Daniel |*Fallow-deer|.
Po tej rozmowie, zaczęli budować maszynę. Przez parę
minut szło im dobrze. Jednak, w pewnym momencie, Daniel |*Fallow-deer| zauważył,
że w dostępnych częściach do budowy brakuje jednej, najważniejszej, bez której
machina nie ruszy. Widząc to, rzekł:
- Ej! Grzegorz zapomniał o najważniejszej części!
Brakuje tu takiej tuby z płynem zmieniającym kolor! Bez tego machina nie ruszy!
Tą tubę posiada niejaka Diana Cook |*Kuk| ~*Kukbuk, kurwa.
xD*~.
- No to cóż. Będzie trzeba jej to podpierdolić. –
Usłyszeli za sobą znajomy już głos ich pracodawcy. |Oko mi płonie od
tego profesjonalnego słownictwa. ;_;|
W tym momencie, oboje się odwrócili. Gdy to zrobili,
ujrzeli Grzegorza oraz Laurę. Widząc ich, Klara zapytała:
- A wiesz w ogóle, gdzie ona mieszka?
- Ja wiem. Mieszka w bloku, który stoi niedaleko
tych dwóch domów jednorodzinnych stojących obok siebie. – Odparł Daniel |*Fallow-deer|.
[A poza tym, to im wieeele powiedziało. -.-]
Po tych słowach, we czwórkę postanowili, że niedługo
trzeba będzie się do niej udać...
~*Koniec rozdziału. Kolejny ma cztery strony.*~
~Będziemy go dziś analizować?~
~*Pewnie tak, to będzie mniej roboty jutro. Ale
dobra, teraz idę, bo zaraz mnie się parowar sfajczy.*~
~Wut?~
~*Jak się woda skończy, a on już jakieś dziesięć
minut dłużej jest włączony, to może się grzałka przegrzać.*~
~Aaa...~
[Ten off top był ciekawszy od rozdziału.]
~*Wiadomix*~
_____________________________________________
Rozdział II – Powtórka z historii
oraz powiększenie się Imperium Dobra.
~*Ehm..."Imperium" to
po łacinie "Kontrola". Jak kontrola może być dobra?
-;-;-*~
~Ta emotka. xD A poza tym, czy w
takim razie Wielką Brytanię można nazwać Imperium Brytyjskim?~
~*Moja życiowa rozkmina. xD*~
|Lubię ziemniaki.|
~Zajebista zmiana tematu.
x"DDD~
|Wiem xD|
Tymczasem, na Ziemi, Patryk i Mateusz, ~Jeszcze
tych dwóch pierdolców nam tu brakowało. ;=;~ jak zwykle oglądali
telewizję [Jak ambitnie...] w domu Mateusza. Jednak, w pewnym
momencie, w telewizji pojawiła się informacja o tym, że 13 kwietnia 2029 roku w
Ziemię ma uderzyć asteroida, która mogłaby roznieść wszystko w pył. Widząc i
słysząc to, Mateusz rzekł:
- Ech...Znowu pieprzą |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Och
no... -_-*~ głupoty.
- Nie byłbym tego taki pewien. Zauważ, że zawsze,
jak mówią w telewizji o zbliżającej się apokalipsie, to „przypadkowo"
oznacza to również powrót Grzegorza ~*:**~ i Laury do
działalności. – Odparł Patryk.
- Czy uważasz, że...? – Spytał Mateusz.
- Tak. Sądzę, że ONI|ACZOWIE| znów chcą
przyśpieszyć [sranie] ~XDDD~ apokalipsę. –
Powiedział Patryk.
Jednak, po tej rozmowie, usłyszeli oni dźwięk
telefonu Mateusza. Słysząc to, chłopak od razu odebrał telefon. Gdy to zrobił,
na ekraniku ujrzał znanego im z m.in. roku 2012 szefa korporacji „Globus
Corporation". ~*Ach, te interpretacje...*~ Widząc
go, pokazał to Patrykowi i spytał:
~– Lubisz srać?
– A co to ma wspólnego z
tematem? – spytał zażenowany Patryk.
– W końcu dzięki częstemu sraniu na czas można
uratować świat!~
~*
*~
- E, pamiętasz go?
- Nie no...Znów? – Spytał Patryk.
- Tak, znów. – Odpowiedział szef korporacji.
|#Kulturalnie|
- Dobra, więc o co ci znowu chodzi? Znowu jakieś
przebiegunowanie ~Kufa, ile tu zżynania z "Sąsiedzi -
2036" -.-~ ~*Niedojebanie Attack Super Effective*~ się
zbliża? – Zapytał Patryk.
- Tym razem nie. Ma to być powrót do przeszłości, a
konkretniej do roku 2009. Do Ziemi zbliża się asteroida Apophis, która [w
jakiś magiczny sposób przetrwała zderzenie z Ziemią.] mogłaby roznieść
naszą planetę w pył. Grzegorz i Laura również o tym wiedzą i starają się do
tego doprowadzić. Znaleźli oni sobie dwóch pomocników, którzy tworzą im maszynę
do [srania] ~*XDDD*~ nakierowania asteroidy na lot
kolizyjny z Ziemią. Musicie ich powstrzymać, jeśli chcecie |srać| ~Matko
xDDD~ żyć. Szczególnie nie możecie dopuścić do tego, aby ta
czwórka odnalazła niejaką Dianę Cook |*Kukbuk|, która posiada tubę
ze zmieniającym kolory ~gównem~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Jebłam XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ płynem, gdyż jest to
część niezbędna do działania maszyny nakierowującej. – Odparł szef.
- No ok, ale skąd my mamy wiedzieć, gdzie ta Diana
mieszka? Przecież jej nie znamy. – Zapytał Mateusz.
- Mieszka ona w bloku, który stoi obok waszych
domów, dwa mieszkania dalej od mieszkania Katerin. – Odpowiedział szef, po czym
się wyłączył.
[Cham jebany.]
Po tej rozmowie, nastała cisza. Parę minut później,
Patryk rzekł:
- No to co. Trzeba zebrać naszą ekipę, czyli
Andromedę, |NIE!| Dawida |*Dejwida| i
Katerin, ~*A mimo, iż to czwarta część sagi, jej imię DALEJ jest źle
nawriteowane.*~ a następnie udać się na poznanie tej Diany.
Po tych słowach, oboje wyszli z domu. Gdy byli na
zewnątrz, ruszyli na poszukiwania Andromedy i Dawida |*Dejwida|.
Nie trwało to długo, gdyż po dojściu pod blok, w którym mieszkała Katerin oraz
Diana, ujrzeli, że Andromeda i Dawid |*Dejwid| przechadzali
się niedaleko. [Chujowe wytłumaczenie.] Chwilę później,
najprawdopodobniej zauważyli Patryka i Mateusza, gdyż podeszli do nich i
powiedzieli:
- O, to wy. Co tu robicie?
~– Sramy – odpowiedział kulturalnie
Patrick and The Small Guy.
– Lol, to chodźcie do nas. Mamy wiele kibli, w
których sramy na czas. – odparł Dejwid.~
~*Kocham twoje linie dialogowe. xDDD*~
~Wiem x"DDD~
W tym momencie, Patryk opowiedział im o wszystkim, o
czym poinformował jego i Mateusza szef korporacji Globus Corporation ~But...~ ~*To
były jeszcze czasy interpretacji.*~ ~Aaa, ok.~ oraz
o tym, do kogo się udawali. Gdy skończył, Dawid |*Dejwid| rzekł:
- Skoro ma to na celu zniszczenie tego ciula, to z
chęcią wam pomożemy oraz poznamy Dianę.
~*ZGIŃ TY CHUJU PIERDOLONY! TAK OBRAŻAĆ MÓJ SENS
ŻYCIA?! NA STOS!!!*~
~;___;~
- Świetnie. To musimy iść jeszcze tylko po
Katerin |*Kaczkoterin|. – Odparł Patryk ~*Patrick and
The Small Guy~.
Po tych słowach, we czwórkę weszli do bloku,
podeszli do mieszkania Katerin |*Kaczkoterin| i zapukali.
Chwilę później, otworzyła im ona. Widząc swych przyjaciół, spytała:
- O, to znów wy. Co znów chcecie?
W tym momencie, Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~ opowiedział to samo, co Andromedzie i Dawidowi |*Dejwidowi|.
Kiedy skończył, Katerin |*Kaczkoterin| rzekła:
- Ok. Więc chodźmy.
Po czym, już w piątkę poszli dwa mieszkania dalej.
Kiedy byli pod odpowiednimi drzwiami, zapukali. Parę sekund później, otworzyła
im Diana.
Była ona wysoką dziewczyną. Miała bardzo długie,
czarne i pofalowane włosy z czerwonymi końcówkami. [Meh.] Jej
oczy były koloru czerwonego. ~*No ależ oczywiście. ;-;*~ Miała
nos jak haczyk oraz małe, wąskie usta. Na sobie miała granatowo-czarną bluzkę.
Na nogach miała założone czarne leginsy oraz buty do kolan koloru
czarno-czerwonego. Na zakończeniu, które było na kolanach miała czerwony,
świecący się kryształ.
[Chyba jedyna pizdoklepka z tego domu wariatów
mająca orydżynalny fffyglond.]
|Orydżynalny fffyglond.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
[No co? xDDD]
Chwilę później, rzekła ona:
|– Lubicie srać?|
~*Kurwa, napisz opowiadanie o sraniu. xDDD*~
|Dobra! xD|
~XXX"DDD~
- Kim wy jesteście i czego ode mnie chcecie?
W tym momencie, Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~ powiedział jej wszystko. Kto ich do niej przysłał, po
co, co jej grozi i dlaczego. Gdy skończył, dało się zauważyć, że dziewczyna
zbladła ze strachu. ~W tym wypadku bardziej pasuje "z
przerażenia".~ Chwilę później, powiedziała przestraszonym
głosem:
- A-Ale jak?! Dlaczego?! Przecież ja ich nawet nie
znam!
[Lol, kolejna debilka, która od tak ufa dopiero co
poznanym osobom. To się nigdy nie zmieni. xD]
- Oni zabijają każdego, kto wejdzie im w drogę, ma
coś, czego potrzebują lub po prostu jest niewygodny dla nich. Ale my możemy
pomóc ci z tego wybrnąć. – Rzekł Mateusz.
- W sumie...Możecie mi pomóc, bo chyba sama nie
dałabym sobie z nimi rady. – Odparła Diana.
Po tej rozmowie, dziewczyna wiedząc, że mogła im
zaufać, |Boże, znowu ten sam debilizm. xDDD| ~*Byłam
niedojebana, wiem. xDDD*~ wpuściła ich na chwilę do środka. Tam
zapoznali się ze sobą lepiej. |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Ech...
-_-*~ Po parunastu minutach, Patryk ~*Patrick and The Small
Guy~, Mateusz, Katerin |*Kaczkoterin|, Dawid |*Dejwid| i
Andromeda, wyszli z mieszkania Diany i ruszyli do swych domów...
~*Koniec rozdziału.*~
~Dzięki Bogu, że tu nie ma narracji
pierwszoosobowej. ;-;~
[Weź nawet tak nie strasz. ;_;]
_____________________________________________
Rozdział III – Pierwsze starcie.
~*Ten rozdział, według mnie, jest
jakiś dziwny. Nie wiem dlaczego, może mnie się tak wydaje.*~
[Już się boję. ;_;]
Któregoś dnia, już po poznaniu Diany i po
powiedzeniu jej o tym, co jej groziło, |Nie zapominajmy też o tym, że
ta debilka od tak im zaufała. xD| Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~ postanowił, że to najwyższy czas, aby zebrać całą swoją
eki[*y]pę i udać się w kosmos, aby przeszkodzić Grzegorzowi, ~*:**~ Laurze
i ich pomocnikom w realizacji celu. Na początku udał się więc do Mateusza [*Mefedronu] ~JA
JEBE XDDD~ [:D]. Kiedy zaś ten go wpuścił do jego domu,
Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ rzekł:
- Może udalibyśmy się do Wszechświata, aby
przeszkodzić Grzegorzowi, ~*:**~ ~;_;~ ~*:D*~ Laurze
i ich pomocnikom w realizacji ich celu?
- W sumie dobry pomysł, ale jak kurwa zamierzasz się
tam udać? Nie mamy przecież rakiety ani innego pojazdu, którym można polecieć w
kosmos. – Odpowiedział Mateusz [*Mefedron].
- Mam jeszcze ten statek kosmiczny, który kiedyś
użyliśmy w tym samym celu. ~*Widzicie to "kiedyś",
co nie? Nie chciałam się przed nikim przyznać, że rozjebałam czasoprzestrzeń.
xD*~ ~Przynajmniej oszczędziłaś twojemu koledze, który miał
nieszczęście to czytać, napierdalania facepalmów o sufit. xD~ –
Powiedział Patryk ~*Patrick and The Small Guy~.
- Jeszcze żeś go nie zezłomował? – Spytał zdziwiony
Mateusz [*Mefedron].
- Nie. Przecież zawsze może się przydać. ~*Typowy
Polak, po prostu.*~ – Odpowiedział Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~.
- No dobra. Więc chodźmy po Dawida, |*Dejwida| Andromedę,
Katerin |*Kaczkoterin| i Dianę i lećmy tam. – Odparł
Mateusz [*Mefedron].
Po tej rozmowie, wyszli oni z domu Mateusza [*Mefedronu] |Jak
to zabrzmiało. xD| [Co nie? xDDD] na poszukiwania
Dawida |*Dejwida| i Andromedy. Nie trwało to długo, bowiem
akurat przechodzili oni obok domów Patryka ~*Patrick and The Small
Guya~ i Mateusza [*Mefedronu]. ~*A poza tym,
znowu pieprzone naciąganie. ;-;*~ Gdy zaś Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ i Mateusz [*Mefedron] wyszli
poza furtkę, Dawid |*Dejwid| i Andromeda najprawdopodobniej
ich zauważyli, gdyż przystanęli, po czym Dawid |*Dejwid| rzekł:
[– Lubicie zawodowo srać?]
~O Boże, znowu. xDDD~
[No co? Żarty ze srania są najlepsze. xDDD]
- O, cześć. Gdzie idziecie?
- Zamierzamy lecieć w kosmos, aby przeszkodzić
Grzegorzowi, Laurze i ich pomocnikom w realizacji ich celu. Ale przed tym
zamierzamy zebrać całą naszą eki[*y]pę, bo ich tam trochę jest. –
Odpowiedział Patryk ~*Patrick and The Small Guy~.
- Skoro zamierzacie unicestwić tego idiotę, to my z
chęcią wam pomożemy. – Odparła Andromeda.
~*– Zamknij ryj, dziwko, Grzegorz to najlepsza
postać everrr. – wtrąciła się Ramoninth*~
- Świetnie. Więc chodźmy jeszcze po Katerin |*Kaczkoterin| i
Dianę, i ruszajmy w drogę. – Powiedział Mateusz [*Mefedron].
Po tej rozmowie, już we czwórkę ruszyli w kierunku
bloku, w którym mieszkały Katerin |*Kaczkoterin| i Diana. Po
wejściu, najpierw podeszli do drzwi prowadzących do mieszkania Katerin |*Kaczkoterin|,
gdyż były bliżej, ~*APSIK! x3*~ ~Znów? ;=;~ ~*Uczulenie
na łopko powraca. ;-;*~ po czym zapukali. Chwilę później, otworzyła im
ona. Widząc jej przyjaciół, rzekła:
[– Lubicie srać? Bo mam zajebisty, nowy, złoty
kibel, do którego można napierdalać jak z karabinu.]
~
~
- O, to znów wy. Co znowu chcecie?
- Zamierzamy lecieć w kosmos, aby przeszkodzić
Grzegorzowi, Laurze i ich pomocnikom w realizacji ich celu. Ale przed tym
zamierzamy zebrać całą naszą eki[*y]pę, bo ich tam trochę jest. –
Odpowiedział Patryk ~*Patrick and The Small Guy~.
- Skoro tak, to mogę wam pomóc. – Powiedziała
Katerin |*Kaczkoterin|.
- Super. Więc chodźmy jeszcze po Dianę ~*Klimowicz*~ i
ruszajmy. – Odparł Mateusz [*Mefedron].
Po tej rozmowie, już w piątkę poszli do mieszkania
Diany. Kiedy pod nim byli, zapukali. Chwilę później, otworzyła im ona. Widząc
swych kolegów, rzekła:
~*– Kurwa, moglibyście kulturalnie nie
przeszkadzać mi w modleniu się do FanArtów Grzegorza?*~
~Ja jebe ;_;~
~*:D*~
- O, to znowu wy. Co tym razem chcecie?
- Zamierzamy lecieć w kosmos, aby przeszkodzić
Grzegorzowi, Laurze i ich pomocnikom w realizacji ich celu. Ale przed tym
zamierzamy zebrać całą naszą eki[*y]pę, bo ich tam trochę jest. –
Odpowiedział Patryk ~*Patrick and The Small Guy~.
~*A poza tym, nie mogłam napisać "W tym
momencie, Patryk opowiedział jej to, co Dawidowi, Andromedzie i
Kaczkoterin...to znaczy Katerin."? Byłoby krócej. ;-;*~
[Ale licznik słów...]
~*Ach, no tak. ;=;*~
- To w takim razie mogę wam pomóc. Tylko poczekajcie
chwilę. Wezmę coś, co może nam pomóc w walce. – Odparła Diana, po czym na
chwilę zniknęła w głębi mieszkania. Parę chwil później, ponownie wróciła do jej
kolegów, tyle, że tym razem z bronią. Bronią tą, było działko laserowe. ~*Po
pierwsze: Te dwa zdania zostały źle zapisane. Po drugie: Skąd ona kurwa miała w
Polszy działko laserowe? Co my, do utopii trafiliśmy?*~ [W sumie,
Opkolandia to taki odpowiednik utopii.] Widząc to, Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ rzekł:
-
Idealnie. Więc ruszajmy.
~A on, znowu, ujawnił swój debilizm. W ogóle nie
zakwestionował tego, że są w Polsce i nie spytał, skąd Diana miała działko
laserowe. Ja rozumiem, że jesteśmy pod Sosnowcem, a tam dzieją się różne
rzeczy, ale bez przesady. Nawet Sosnowiec nie jest w stanie zmaterializować w
Polsce działka laserowego w rękach cywila. ;-;~
~*Kuźwa, Grzegorz, bo ty nam tu przedwcześnie
dojebiesz trzy akapity. ;_;*~
~No co? xD~
Po czym już w szóstkę wyszli z bloku i udali się pod
dom Patryka ~*Patrick and The Small Guya~. Tam zaś, weszli
do jego statku kosmicznego. Jednak, po znalezieniu się w środku, Katerin |*Kaczkoterin| spytała:
- Ale kto będzie prowadził ten pojazd?
- Ja mogę. – Odpowiedziała Diana, [to nic,
że wcześniej nie było wspomniane, aby umiała prowadzić statek kosmiczny,] po
czym poszła do kokpitu i usiadła za sterami. Patryk ~*Patrick and
The Small Guy~, Mateusz [*Mefedron], Katerin |*Kaczkoterin|,
Dawid |*Dejwid| i Andromeda, usiedli natomiast na normalnych
siedzeniach. Chwilę później, pojazd ruszył. Parę minut później, po znalezieniu
się we Wszechświecie, szybko odnaleźli oni pojazd kosmiczny Grzegorza i Laury.
Widząc go, zatrzymali się równo obok niego, otworzyli drzwi swojego i ich
pojazdu, po czym szybko przeskoczyli na drugą stronę. ~*Jak, do dzisiaj
nie mam pojęcia. A poza tym, te zdania znowu są źle zapisane. ;-;*~ [Down
jeszcze trzymał, widzę.] W tym momencie, Grzegorz, Laura, Klara,
Daniel |*Fallow-deer| oraz dwaj żołnierze-pomocnicy Grzegorza
i Laury odwrócili się. Widząc Patryka ~*Patrick and The Small Guya~,
Mateusza [*Mefedrona], Katerin |*Kaczkoterin|,
Dawida |*Dejwida|, Andromedę i Dianę, Grzegorz rzekł:
[– Lubię ziemniaki.]
~Najlepsze, co można byłoby w tym momencie
powiedzieć. xDDD~
- Widzę, Dawidzie |*Dejwidzie| i
Andromedo, że zawsze sobie znajdziecie jakieś towarzystwo. W tym wypadku
akurat, bardzo niedorobione.
|Uwielbiam twoją szczerość.|
~Wieeem :D~
- Zamknij się. – Rzekł Dawid |*Dejwid|.
- Ej, czekajcie. JAKIM KURWA CUDEM ŻYJECIE? Nie
dotyczy to tej nowej, którą tu widzę. Przecież was zabiliśmy! – Krzyknęła
Laura.
- Też mamy swoje tajemnice. – Odparł Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~.
~*Ale jesteście na sto procent pewni, że Slavia tego
nie czyta?*~
[Tak]
- Przynajmniej Vivian nie żyje. – Powiedział
Grzegorz.
- Żyje, żyje. Tylko nie wie, że wy znów działacie. –
Rzekł Dawid |*Dejwid|.
~A ten skąd to wie?~
~*On ogólnie wie za dużo. Wyeksterminować.*~
|Ramoninth i jej humanitarne podejście do życia. xD|
~*No co? Humanitarne sposoby są nudne. xDDD*~
|I za to cię kocham. xD|
- Jasna cholera...Tylko nie ona. – Odparła Laura ze
słyszalnym strachem w głosie.
~*SZPOILER: Vivian pojawi się za jakieś dwa
rozdziały.*~
Jednak, po tej rozmowie, standardowo zaczęła się
walka. Szala zwycięstwa przelewała się to na stronę Grzegorza, Laury, Klary,
Daniela |*Fallow-deera| i ich dwóch żołnierzy-pomocników, to
na stronę Patryka ~*Patrick and The Small Guy'a~,
Mateusza [*Mefedrona], Katerin |*Kaczkoterin|,
Dawida |*Dejwida|, Andromedy i Diany. Jednak, w pewnym momencie,
wygrali Patryk ~*Patrick and The Small Guy~, Mateusz [*Mefedron],
Katerin |*Kaczkoterin|, Dawid |*Dejwid|, Andromeda i
Diana. Bowiem, jako iż Diana potrafiła kontrolować ruchy swoich włosów oraz za
ich pomocą razić prądem, ~*Spoiler: Ta umiejętność nie zostanie nigdy
później użyta.*~ |Kolejna rzecz, która na moment pojawiła się z
dupy. Czemu mnie to nie dziwi. ;=;| związała nimi Laurę i Klarę, po
czym poraziła je prądem. Kiedy zaś przepłynął on przez ciała dwóch dziewczyn,
przeraźliwie krzyknęły z bólu, po czym z powodu porażenia, zemdlały. ~Awww...
<3~ Gdy zaś Grzegorz i Daniel odwrócili się, aby sprawdzić, co
stało się Laurze i Klarze, Grzegorza ogłuszyła Diana, ~*Szmata.
Wyeksterminować.*~ ~;_;~ ~*:DD*~ z
całej siły uderzając go swoją bronią w głowę, a Daniela ogłuszył Dawid |*Dejwid|,
poprzez pchnięcie go z całej siły w kierunku ściany. Lecz, do unieruchomienia
pozostali jeszcze dwaj żołnierze-pomocnicy. W tym momencie, Diana, za pomocą
swego lasera, przypaliła im nogi, aby przez jakiś czas nie mogli się
ruszyć. ~Nie jestem pewien, czy to tak działa.~ Kiedy
zaś obezwładnili już wszystkich, Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ rzekł:
- Mam pomysł jak sprawić, aby Grzegorzowi odechciało
się tego wszystkiego, co robi. Wystarczy jakoś uśmiercić Laurę lub skrzywdzić
ją tak, aby krzywda na niej wyrządzona trwała bardzo długo.
~Lol, mnie to by nie powstrzymało. Ucieszyłbym się,
gdyby ta kurwa zdechła.~
- Tylko co my jej możemy zrobić? Fakt, Diana
poraziła ją prądem, ale przecież ona dalej żyje. Ostatnio po porażeniu prądem i
to DWUKROTNIE, żyła. ~*Wszakże była i jest Mary Sue.*~ –
Powiedziała Andromeda.
- WIEM! Wyrzucę ją w przestrzeń! Grzegorz na pewno
jej tak szybko nie uratuje! – Odparła Diana.
- Ej, dobry pomysł. – Przyznał Dawid |*Dejwid|.
~Ogólnie tych sześciu pojebusów wypadałoby wykurwić
w przestrzeń kosmiczną.~
Po tej rozmowie, Diana podeszła do nieprzytomnej
Laury, podniosła ją z podłogi i |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Nosz...*~ wyrzuciła
poza obręb pojazdu. Po zrobieniu tego, wrócili oni na swój statek
kosmiczny, [Jak, to na zawsze pozostanie tajemnicą.] ~*Niektóre
historie powinny zostać niedopowiedziane.*~ po czym ruszyli w kierunku
Ziemi...
Tymczasem, paręnaście minut później, gdy Grzegorz
oraz Daniel się obudzili, Grzegorz ujrzał brak Laury. Widząc to, spytał ze
słyszalnym niepokojem w głosie:
~– Ale jesteście pewni, że zdechła?~
- Wiecie, gdzie się podziała Laura? Przecież zanim
mnie ogłuszyli, to jeszcze tu była.
- Nie wiem. Może ją porwali i sprowadzili na Ziemię,
aby ją torturować. – Odpowiedział Daniel.
[Daniel i jego zajebiste hipotezy. xD]
- Weź mnie nie strasz. – Odparł Grzegorz.
Po chwili jednak, wyjrzał on za otwarte drzwi
pojazdu. Gdy to zrobił, ujrzał coś – dla niego –[Myślniki, won mie stąd!] strasznego.
Bowiem dało się zobaczyć w przestrzeni kosmicznej nieprzytomną, dryfującą w
próżni Laurę. Widząc to, Grzegorz rzekł:
- O nie...Kto jej to zrobił?!
~👆~
|Jezu xDDD|
- Ta nowa dziewczyna, która z nimi była. Najpierw
przypaliła nas, abyśmy przez jakiś czas nie mogli się ruszać, po czym wyrzuciła
Laurę poza obręb pojazdu. – Odpowiedział jeden z dwóch żołnierzy-pomocników.
- Cholera...Ja ją zamorduję, jak tylko ją odnajdę.
Jednak teraz muszę ratować Laurę! – Powiedział
~Debil~
[Wiesz, że właśnie wyzywasz sam siebie? xD]
~Wiem, ale mój opkowy sobowtór mnie wkurwia.~
Po tej rozmowie, Grzegorz poszedł do kokpitu, wziął
stamtąd jeden z dwóch plecaków rakietowych, ~*o których wcześniej nie
było mowy i które później nie zostaną użyte,*~ założył go na
plecy, |A ja myślałem, że na dupę...|
~
~
wyszedł z kokpitu, podszedł do otwartych drzwi,
włączył plecak rakietowy i wyleciał z pojazdu, aby uratować Laurę. Kiedy zaś
był już w przestrzeni, podleciał do dziewczyny, po czym złapał ją i ruszył w
kierunku jego pojazdu. Po znalezieniu się koło niego, wleciał do środka,
wyłączył plecak rakietowy, poszedł do kokpitu, położył nieprzytomną Laurę na
siedzeniu, na którym zwykle siedziała, zdjął plecak rakietowy, odłożył go na
miejsce, usiadł na swoim siedzeniu i zaczął czekać aż dziewczyna się obudzi... ~Co
nie powinno nigdy nastąpić, bo ta dziwka dawno powinna strzelić kopytami.~
Godzinę później, gdy Laura obudziła się, ~JAKIM
CUDEM, KURWA?! TA DZIWKA JUŻ DAWNO POWINNA GRYŹĆ PIACH!~ ~*Magia
Opkolandii*~ ~<Idzie zajebać dawną Ramoninth.>~ ~*<Pomaga>*~ ujrzała,
że leżała w kokpicie. Mimo iż wszystko widziała jak przez mgłę, dała radę
dostrzec, gdzie była. Kilka chwil później, ujrzała nad sobą Grzegorza. Widząc
go, spytała słabym głosem:
- Grzegorz...Co...Co się stało?
W tym momencie, opowiedział on jej o wszystkim, o
czym wiedział. ~*Dzięki Bogu, że w tym momencie nie pierdolnęłam
streszczenia tego, co się stało w poprzednich akapitach. ;-;*~ |Weź,
nie strasz. ;_;| Kiedy zaś skończył, Laura rzekła:
- I...I ty odważyłeś się mnie uratować?
~Też się dziwimy, jak można być takim debilem.~
- Oczywiście! Nigdy bym cię tam nie zostawił na
pastwę losu! – Odpowiedział
|Idiota|
W tym momencie, dziewczyna słabo uśmiechnęła się do
niego, po czym chwyciła go za rękę i powiedziała:
- Dziękuję ci...
- Oj, nie musisz dziękować. Zbyt cię kocham. –
Odparł
[Kretyn]
Po tej rozmowie, dziewczyna musiała poleżeć jeszcze
z paręnaście minut. Kiedy zaś odzyskała siły, usiadła normalnie na siedzeniu...
Tymczasem, Daniel |*Fallow-deer| od
razu podbiegł do nieprzytomnej Klary. Gdy to zrobił, sprawdził, czy ta żyła.
Okazało się, że tak. ~*Szkoda. Byłyby jaja, jakby zdechła w trzecim
rozdziale. xD*~ Wiedząc to, chłopak odetchnął z ulgą. Zaczynał bowiem
ją lubić |Tak kurwa szybko?| ~*To Opkolandia. Tu nie ma
sensu.*~ i nie chciałby, aby dziewczynie coś się stało. Chwilę później
zaś, zaczął czekać, aż Klara się obudzi...
Godzinę później, dziewczyna obudziła się. Po
otworzeniu oczu, wszystko widziała jak przez mgłę. Na dodatek czuła się słabo.
Chwilę później, ujrzała przed sobą Daniela |*Fallow-deera|. Widząc
go, spytała:
- Daniel...Co...Co się stało?
[- Gówno się wylało. - odpowiedział kulturalnie
Fallow-deer.]
W tym momencie, chłopak opowiedział jej o wszystkim,
o czym wiedział. ~*Bogu dzięki, że nie ma tu streszczenia tego, co się
wydarzyło.*~ Kiedy skończył, zaczął czekać, aż dziewczyna odzyska
siły. |Broń Boże, aby sam zajął się dokańczaniem tej pieprzonej
maszyny.| Po parunastu minutach, gdy to nastąpiło, pomógł jej wstać,
po czym oboje wrócili do kontynuowania swej pracy... ~*Przynajmniej nie
powtarzałam do usranego, że chodziło o budowę maszyny.*~ |Chociaż
tyle.|
~*Koniec rozdziału.*~
[Krótkie one są, tak swoją drogą. Ile stron miał
ten?]
~*Sześć. Ogólnie dalsza ilość stron przedstawia się
tak:
Rozdział IV: Dwanaście stron
Rozdział V: Czterdzieści jeden stron
Rozdział VI: Trzy strony
W drugiej części, którą zanalizujemy w osobnej
notce, strony przedstawiają się tak:
Prolog: Dwie strony
Rozdział I: Dwie strony
Rozdział II: Dwie strony i dwie linijki.
Rozdział III: Sześć stron
Rozdział IV: Dwie strony
Rozdział V: Trzy strony*~
[Chryste, jak mało. \O/]
~Tylko ten rozdział piąty tej części, co ją teraz
analizujemy, mnie niepokoi. ;_;~
|Eee, to tylko jeden rozdział. Przypominam o
sławetnym rozdziale na sto cztery strony.|
~Nawet nie przypominaj. ;_;~
_____________________________________________
Rozdział IV – W swoim żywiole.
|Ale serio, w końcu miałaś talent
do nazewnictwa rozdziałów.|
~*Ja w ogóle do niczego nie mam
talentu. Nawet obiad mi dziś okropny wyszedł.*~
[A tej co?]
~Jedynkę z matmy dostała. A dziś
wywiadówka.*~
[Aaa...]
Paręnaście dni po pierwszej walce z Patrykiem ~*Patrick
and The Small Guyem~, Mateuszem [*Mefedronem],
Katerin |*Kaczkoterin|, Dawidem |*Dejwidem|, Andromedą
i Dianą, Klara oraz Daniel |*Fallow-deer| powoli kończyli
budować maszynę. Widząc zbliżający się koniec budowy, Daniel |*Fallow-deer| rzekł:
- No i świetnie. Jeszcze tylko potrzebna jest ta
tuba i możemy powiedzieć, że niedługo w 100% [AAA!!! ZNOWU LICZEBNIK
NAPISANY NIE SŁOWNIEEE!!! ;_____;] skończymy budowę tej maszyny.
W tym momencie, gdy chłopak wypowiedział te słowa,
poczuli, że pojazd, w którym byli, ruszył. ~*W tym zdaniu jest
ewidentnie za dużo przecinków.*~ |Najpierw deficyt, a teraz
nadwyżka. Kurwa, jak w ekonomii.| Klara i Daniel, |*Fallow-deer| czując
to, wyjrzeli przez okienko, które było w pojeździe, dokąd zmierzali. Okazało
się, że lecieli w kierunku Ziemi. Widząc to, Klara powiedziała:
[- Lubię srać.
- Ja też. - odpowiedział Fallow-deer.]
~Zajebisty dialog, nie ma co. xDDD~
[Wiem xD]
- Wiesz co, ja zaczynam nabierać podejrzenia, że oni
nasze rozmowy podsłuchują.
- Tak jest raczej na pewno. Przecież skąd mogliby
wiedzieć, nie wychodząc tu od parunastu dni, że już kończymy tą maszynę? –
Odparł Daniel |*Fallow-deer|.
- No w sumie racja. – Rzekła dziewczyna.
~*A ten ambitny dialog został wam zaprezentowany
przez Klarę i Daniela.*~
Lecz, po tej rozmowie, zaczęli czekać, aż dolecą do
celu...
Tymczasem, w kokpicie, Grzegorz i Laura, którzy
okropnie się nudzili, gdyż nie było tam praktycznie nic do roboty, w pewnym
momencie usłyszeli, jak Daniel |*Fallow-deer| mówił o tym, że
potrzebują jeszcze tej tuby, aby móc niedługo skończyć tą [*tę] maszynę. ~Jakoś
tak dziwnie w tym opku czas zapierdala, ale zważywszy na potężne zakrzywienie
czasoprzestrzenne nie powinno mnie to dziwić.~ Słysząc to, Laura
spytała:
- Nie sądzisz, że to jest odpowiedni czas, aby
podpierdolić od Diany tą [*tę] tubę?
- W sumie, skoro jeszcze tylko tej części im
brakuje, to nie należy zwlekać. – Odpowiedział Grzegorz ~*:**~.
Po tej rozmowie, skierował swój pojazd w kierunku
Ziemi i ruszył w drogę...
Paręnaście minut później, kiedy dolecieli do
odpowiedniego miejsca i wylądowali, Grzegorz za pomocą odpowiedniego panelu
otworzył Klarze i Danielowi |*Fallow-deerowi| drzwi, aby mogli
wyjść. Po tym, gdy ich pomocnicy byli już na zewnątrz, zamknął on drzwi, po
czym wraz z Laurą wyszedł na zewnątrz. Po znalezieniu się tam, spytał:
|- Lubicie srać? Bo kupiłem nowy kibel.|
~*Zdecydowanie muszę napisać remake tych opek z
naszymi liniami dialogowymi. xDDD*~
~<Odświeża Wattpada, wpadając w nałóg.>~
~*x'D*~
- Więc[,] gdzie teraz mamy iść?
- Do tamtego bloku. – Odpowiedział Daniel |*Fallow-deer| wskazując
na odpowiednie miejsce.
Po tych słowach, oboje ruszyli w kierunku wskazanym
przez Daniela |*Fallow-deera|. Po wejściu do bloku, ruszyli do
odpowiedniego mieszkania, po czym spróbowali otworzyć drzwi. Okazało się, że
były one otwarte. |Boże, kolejna debilka. xD| Od razu cicho je
otworzyli, po czym równie cicho weszli. Po zrobieniu tego, ujrzeli Dianę, która
najprawdopodobniej ~*srała*~ ~Boże xDDD~ ~*Jeszcze
nie bóg, ale pracuję nad tym.*~ ~Jesteś bardzo skromna. Kocham
cię! :D~ ~*Wieeem :D*~ szukała czegoś w szafie.
Wyglądała tak, jakby ich nie zauważyła. Od razu cicho podeszli do niej. Jednak,
kiedy stali parę metrów za nią, dziewczyna gwałtownie się odwróciła, po czym
szybko wyciągnęła w ich kierunku swoją broń. |O kurwa, nie może być!
Przebłysk inteligencji! \O/| ~*Boże, czy ty to widzisz? \OO/*~ ~Widzę~
~*
*~
~:DDD~
Lecz, nie zdążyła w nich strzelić, gdyż od razu po
jej gwałtownym odwróceniu się, Laura uderzyła ją w głowę tak, że dziewczyna
upadła. Kiedy zaś chciała wstać, ujrzała, że Grzegorz|yna| ~WON~ |:D|,
Laura, Klara i Daniel |*Fallow-deer| wycelowali w nią
posiadaną przez nich bronią. Chwilę później, Laura rzekła:
- Idziesz z nami. I nie próbuj protestować, bo cię
zabijemy.
~<Skanduje> Zrób to! Zrób to!~
~*Nie zrobi tego. Diana była potrzebna do kolejnej
części.*~
~<Rozpacza>~
Po tych słowach, związała Dianie [dupę]
~
~
|Kurwa, wyobraziłem to sobie. xDDDDDDDDDDDD|
[:D]
ręce, aby ta nie mogła się bronić, po czym podniosła
ją i wraz z nią, już w piątkę, ruszyła w kierunku piwnicy. Kiedy się tam
znaleźli, podeszli do sejfu. Jednak, przed próbą otworzenia go, unieruchomili
Dianę tak, aby na żaden ze sposobów nie mogła im przeszkodzić. Chwilę później,
chcieli otworzyć sejf. Jednak, w tym momencie, na ekranie komputera, który
najprawdopodobniej sterował drzwiami sejfu, pojawił się wielki napis:
|"🌪 <--- Tornado leci wam wpierdolić."|
~*Jezu xDDD*~
„WPISZ DZIESIĘĆ HASEŁ."
- No jeszcze czego. Dziesięć?! Zwykle bywało sześć
haseł! – Krzyknęła Laura.
[Jezu, Diana ma szczyptę inteligencji. \O/]
~*Nieprawdopodobne! \OOOOOO/*~
- Widać mamy tu do czynienia z trochę
inteligentniejszą osobą niż Katerin |*Kaczkoterin|. Ale i tak się
jakoś włamiemy do tego sejfu. – Odparł Grzegorz.
Jednak, po tej rozmowie, zaczęli się głowić nad
pierwszym hasłem...
W tym samym momencie, Diana, korzystając z tego, że
Grzegorz, Laura, Klara i Daniel |*Fallow-deer| głowili się nad
pierwszym hasłem, spróbowała jakoś wyjąć swój telefon. Po paru minutach, kiedy
jej się to udało, włączyła go i wysłała SMS-a do Patryka ~*Patrick
and The Small Guy'a~ o treści:
„Pomóżcie...|Fallow-deer zajebał mi Świeżaki...|"
Po czym wysłała. Jednak, po wysłaniu, zorientowała
się, że nie wyciszyła dźwięku, [Kurwa, znowu ten sam idiotyzm.] przez
co było słychać, że wysłała wiadomość...
Tymczasem, gdy Grzegorz, Laura, Klara i Daniel |*Fallow-deer| nadal
nie mieli pomysłu na pierwsze hasło, w pewnym momencie usłyszeli dźwięk
wysyłania SMS-a. Słysząc to, Klara spytała:
- Ktoś z was wysłał właśnie SMS-a? Ja nie, bo
wyjęłam z telefonu kartę SIM, aby rodzice mnie nie szukali.
|Ło Jezu, sprytny kretyn. \O/|
~*To opko coraz bardziej mnie zadziwia. \OO/*~
- Ja też nie. Schrzaniło mnie się wysyłanie SMS-ów w
telefonie. – Odpowiedział Daniel |*Fallow-deer|.
~*To w takim razie jak wysyłasz SMS-y na loterie RMF
FM? Dupą to robisz?*~
|KURWA, WYOBRAZIŁEM TO SOBIE. XDDD|
- Ja również nie. Telefonu używam w dużej mierze do
słuchania muzyki i grania w gry, a nie do wysyłania SMS-ów. – Odparła Laura.
~*W sumie, ja też rzadko wysyłam SMS-y.*~
- Ja też nie. Telefonu używam praktycznie tylko do
dzwonienia. – Powiedział Grzegorz.
W tym momencie, wiedzieli, że była to Klara. |O,
Diana zmieniła imię. Super. -_-| Od razu odwrócili się, po czym
Daniel |*Fallow-deer| złamał Dianie |Szybko skubana
zmienia te imiona.| rękę i krzyknął:
- Zostaw ten telefon!!! Nikt cię nie uratuje!!!
Lepiej gadaj, jakie jest pierwsze hasło!!!
- A jak nie powiem, to co? – Spytała Diana.
W tym momencie, Grzegorz, Laura, Klara i Diana |Kurwa,
teraz Daniel zmienił imię. xD| ~*To się już robi śmieszne. xDDD*~
wycelowali w nią posiadanymi przez nich broniami. Widząc to, Diana rzekła:
- No dobrze, dobrze, już wam mówię. Pierwsze hasło
to „Ta książka kosztuje dziesięć €uro.". |Łooo...Byłaś taka
faaajna...Potrafiłaś napisać znaczek euro na klawiaturze. -.-| Po
łacińsku. Od tyłu.
- Ło kurwa. Przecież łacina to język wymarły. –
Powiedziała Laura.
- Wiem. Dlatego to hasło jest po łacińsku. – Odparła
Diana.
[Kurwa, ona jednak ma więcej niż piętnaście procent
mózgu.]
- A nie mogłaś po niemiecku? – Spytała Laura.
- Nie lubię tego języka. – Rzekła Diana.
~*Napiszę one-shota, w którym giniesz, dziwko
jebana.*~
- O ty zdrajco ludzkości. – Powiedziała Laura.
~*Popieram*~
- No i co z tego, że łacina to język wymarły? To
jest bardzo proste. ~*Kocham cię.*~ ~Wieeem :D~ „Ta
książka kosztuje dziesięć €uro.", |To tak chujowo wygląda... ;-;| to
po łacińsku „Hoc libro costs decem €uro". [Ach, ten Google
Tłumacz...] ~*#TakByło*~ Wystarczy to wpisać od tyłu. –
Odparł Grzegorz, po czym podszedł do komputera i wpisał odpowiednie hasło. Po
chwili, na ekraniku pojawił się napis:
~*"Podaj NWW i NWD liczby będącej rozwiązaniem
równania 2x2+3x−1=0, w czasie gdy księżyc jest w nowiu i wiedząc że prof.
Matuszewski jest zajebisty."*~
[Typowa matma. xD]
„HASŁO „oru€ meced stsoc orbil coH" |To
brzmi jak jakaś klątwa. xD| ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka pierwsza z [zeru] dziesięciu,
które blokowały drzwi sejfu, otworzyła się. W tym momencie, Grzegorz rzekł:
- Ok. Więc gadaj, jakie jest drugie hasło.
- „Mam w domu czerwony wiatrak." Po filipińsku.
Od tyłu. – Odpowiedziała Klara. |Kurwa, Diana znowu imię zmieniła. -.-|
- Ja pierdolę...Może jeszcze po suahili? –
Powiedziała Klara.
- Pff...Przecież to jest takie proste. ~*Kocham
cię x2*~ „Mam w domu czerwony wiatrak." To po filipińsku
„Mayroong ko sa bahay pula windmil." ~*<Wstukuje w Google
Tłumacz.> "Mam czerwony wiatrak do domu.". OK. xD*~
Wystarczy to napisać od tyłu. – Powiedział z pogardą Grzegorz, [bo był
zajebisty,] po czym podszedł do komputera i wpisał odpowiednie zdanie.
Po kilku chwilach, na ekraniku pojawił się napis:
["Pójdziesz mie stąd czy nie, bo jak cię
pierdolnę, to cię krew zaleje. Koniec imprezy!"]
~xDDD~
„HASŁO „limdniw alup yahab as ok
gnooryaM" [Kolejne, co brzmi jak klątwa. xD] ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka druga z |jednej| dziesięciu
otworzyła się. W tym momencie, Klara rzekła:
- Gadaj, jakie jest trzecie hasło.
|- "Ziemniaki są dobre.". Po
backmaskingowemu. Od tyłu. xD - odpowiedziała Dajana.|
- „Na poprzednich wakacjach byłam w Miami." Po
jawajsku. Od tyłu. – Odpowiedziała Diana.
- Ja nic nie mówię... - Powiedziała Laura.
~Właśnie coś powiedziałaś. xD~
~*Grzegorz, ty psujo. xD*~
~No co? xD~
- Przecież to jest banalne. ~*Kocham cię
x3*~ „Na poprzednich wakacjach byłam w Miami." to po jawajsku
„Ing sadurungé liburan aku ana ing Miami.". ~*"Tuż przed
wakacjami w Miami.". OK. xD Ja rozumiem, że nikt nie zna jawajskiego,
ale jednak... xD*~ Wystarczy napisać to od tyłu. – Powiedział
Grzegorz, po czym podszedł do sejfu i w komputerze wpisał odpowiednie zdanie.
Parę sekund później, na ekraniku pojawił się napis:
|"👧☄ <--- Właśnie zajebałem Klarę! :3"|
~*Marzenia...*~
„HASŁO „imaiM gni ana uka narubil égnurudas
gnI" ~*Dużo tu tych klątw.*~ ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka trzecia z [trzech] ~*Marzenia...*~ dziesięciu
otworzyła się. W tym momencie, Daniel |*Fallow-deer| powiedział:
- Mów zaraz, jakie jest czwarte hasło.
- „Anatomia jest moją ulubioną dziedziną
biologii." Po malajala|lalalala|msku. Od tyłu.
~*Przynajmniej w miarę normalna jest.*~
- Tego to nawet najwięksi mędrcy nie wiedzą. – Rzekł
Daniel |*Fallow-deer|.
- Toż to proste jest. ~*Kocham cię x4*~ „Anatomia
jest moją ulubioną dziedziną biologii." To malajala|lalalala|msku
„śarīraśāstaṁ it enṟe kāryamāṇ priyappeṭṭa ēriya jīvaśāstaṁ." ~*O
chuj.*~ [Tego to nawet ja nie umiem przeczytać. ;_;] ~*Lol,
patrzcie:
Nowy angielski? xDDD*~
~JEZU CHRYSTE!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
|JEBŁEM
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
Wystarczy napisać to od tyłu. – Powiedział Grzegorz,
po czym wpisał do komputera odpowiednie hasło. Chwilę później, na ekraniku
pojawił się napis:
["👀 <--- Zobaczyłem debilizm Diany."]
~*xD*~
„HASŁO „ṁatsāśavīj ayirē aṭṭeppayirp ṇāmayrāk eṟne
ti ṁatsāśarīraś" ~*Od przodu to jest nieprzetłumaczalne, so...
xD*~ ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka czwarta z [zeru] dziesięciu
otworzyła się. W tym momencie, Laura powiedziała:
- Gadaj, jakie jest kolejne hasło.
- „Mam cały dom na głowie." Po gudżarati. Od
tyłu. – Odpowiedziała Diana.
- Poliglota od siedmiu boleści... - Odparła Klara.
|Przecież ona mogła używać Google Tłumacza.|
~*Raczej na pewno to robiła.*~
- Eh...Czemu to wszystko musi być takie
proste... ~*Kocham cię x5*~ Przecież „Mam cały dom na
głowie." To po gudżarati „Mārī pāsē Badhā Ghara Para Vaḍā." ~*Lol,
kolejne nieprzetłumaczalne. A poza tym, fajnie się to czyta.*~ Wystarczy
napisać to od tyłu. – Powiedział Grzegorz, po czym wpisał do komputera
odpowiednie hasło. I kilka chwil później, na ekranie pojawił się napis:
~*"🤰 <--- Klara za dwa lata. Oczywiście nie z własnej
woli."*~
[Weź, bo nas czytelnicy zajebią. xD]
~*Oni wszystko wytrzymują. xD*~
„HASŁO „āḍaV araP arahG āhdaB ēsāp īrāM" [Znowu
coś, co wygląda jak klątwa.] ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka piąta z ~miliona~ ~*Weź
nie strasz. ;_;*~ dziesięciu otworzyła się. W tym momencie, Grzegorz
powiedział:
- Mów jakie jest szóste hasło.
- „Trzy lata temu była sroga zima." Po marathi.
Od tyłu. – Odpowiedziała Diana.
- No rzesz kurwa. Musi wybierać najmniej znane
języki. – Rzekła z irytacją Laura.
[Bo jednak ma nieco więcej mózgu niż Kaczkoterin.]
- Najwidoczniej mamy tu przypadek inteligentniejszej
osoby niż Katerin, |*Kaczkoterin| ale to i tak jest bardzo
proste. ~*Kocham cię x6*~ „Trzy lata temu była sroga
zima." To po marathi „Tīna Varṣē Pūrvī Tō hōtā Tīvra Hivāḷā.". ~*Kurwa,
znowu nieprzetłumaczalne gówno. -_-*~ Wystarczy napisać to od tyłu. –
Odparł Grzegorz, po czym wpisał odpowiednie hasło do komputera. Kilka chwil
później, na ekraniku pojawił się napis:
["🤴+👸 = Król Edyp!"]
~*Jezuuu xDDD*~
„HASŁO „āḷāviH arvīT ātōh ōT īvrūP ēṣraV
anīT" |Kolejna klątwa?| ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka szósta z |pięciu| dziesięciu
otworzyła się. W tym momencie, Klara rzekła:
- Gadaj zaraz, jakie jest siódme hasło.
- „Moje ulubione lody to lody czekoladowe." Po
ormiańsku. Od tyłu. – Odpowiedziała Diana.
~*Chociaż krzty normalności posiada.*~
- Weź chodź raz wymyśl coś łatwego... - Powiedział
Daniel |*Fallow-deer|.
- Nie. – Rzekła Diana.
- Przecież to jest bardzo proste. ~*Kocham
cię x7*~ „Moje ulubione lody to lody czekoladowe." To po
ormiańsku „Im sirats paghpaghak minch'yev sirats shokolad.". ~*Kuźwa,
znowu nieprzetłumaczalne. :<*~ Wystarczy napisać to od tyłu. –
Powiedział Grzegorz, po czym wpisał odpowiednie zdanie do komputera. Chwilę
później, na ekraniku pojawił się napis:
["x2 = x
x2 - x = 0
x(x-1) = 0
x = 0 v x - 1 = 0
x = 0 v x = 1
Wiem, że to poziom drugiej liceum, czyli za wysoki
jak dla was, ale jak to ogarniecie, to dam wam ciastko."]
~*Tego nikt nie ogarnie. xD*~
„HASŁO „dalokohs staris vey'hcnim kahgaphgpa staris
mI." ~*Kuźwa, dużo tu zdań brzmiących jak klątwy.*~ ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka siódma z |dwóch| dziesięciu
otworzyła się. W tym momencie, Daniel |*Fallow-deer| rzekł:
- Mów ósme hasło.
- „Moim ulubionym krajem jest Norwegia." Po
hausa. Od tyłu. – Odpowiedziała Diana.
- Jasna cholera...Że jej się po wprowadzaniu tych
haseł komputer nie zawiesza, to cud. – Powiedziała Laura.
- Przecież to jest banalne. ~*Kocham cię
x8*~ „Moim ulubionym krajem jest Norwegia." To po hausa „Ta fi so
kasar shi ne Norway." ~*"Jego ulubionym krajem jest
Norwegia.". Blisko. xD*~ Wystarczy napisać to od tyłu. –
Rzekł Grzegorz, po czym wpisał odpowiednie hasło do komputera. Chwilę później,
na ekraniku pojawił się napis:
~"🏃 <--- Spierdalam przed waszym debilizmem."~
|Takie true. xD|
„HASŁO „yawroN en ihs rasak os if aT" [Dużo
tu tych klątw.] ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka ósma z [miliona] ~*Nie
strasz. ;_;*~ dziesięciu otworzyła się. W tym momencie, Laura
powiedziała:
- Mów dziewiąte hasło.
- „W moim domu panuje porządek." Po igbo. ~*Aż
z ciekawości sprawdziłam, gdzie używany jest ten język. Głównie w
południowo-wschodniej części Nigerii, przez lud Igbo. Swoją drogą, ten język
jest klasyfikowany w obrębie grupy kwa.*~ |Kwa kwa, skurwysyny. xD| ~*Boże,
a ten znowu robi sobie jaja. xD*~ |No co? xD|. Od tyłu. –
Odpowiedziała Diana.
- Eh...Na kogo żeśmy trafili... - Rzekła
zrezygnowana Klara.
- Przecież to jest tak proste. ~*Kocham cię
x9*~ „W moim domu panuje porządek." To po igbo „Na m n'ụlọ enwere
iji." ~*"W domu muszę skorzystać." OKEEEJ
XDDD*~ Wystarczy napisać to od tyłu. – Powiedział Grzegorz, po czym
wpisał odpowiednie hasło do komputera. Kilka chwil później, na ekraniku pojawił
się napis:
["👨❤️💋👨 <--- Ale swoją drogą, mili ci rodzice
Fallow-deera."]
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
„HASŁO „iji erewne ọlụ'n m aN" ~*Kolejna
klątwa?*~ ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka dziewiąta z [jednej] dziesięciu
otworzyła się. W tym momencie, Grzegorz rzekł:
- Jeszcze tylko chwila dzieli nas od [srania] ~*Boże,
znowu te żarty ze srania. xD*~ [No co? One są najlepsze. xDDD] zwycięstwa.
Gadaj, jakie jest ostatnie hasło.
- Ależ ty łatwowierny. Naprawdę myślisz, że podam ci
ostatnie hasło? Porypało? – Powiedziała Diana.
W tym momencie, Grzegorz, Laura, Klara i
Daniel |*Fallow-deer| wycelowali w Dianę z posiadanych przez
siebie broni. Chwilę później, Grzegorz powiedział:
- Albo powiesz, jakie jest ostatnie hasło, albo cię
zabijemy, a później ja ciebie poćwiartuję, spalę resztki i rozsypię po całej
Ziemi.
~*Czy wspominałam, że cię kocham?*~
~Dziewięć razy.~
~*To dobrze. :**~
- No dobra, dobra, już wam mówię, tylko [nie
zabierajcie mi Świeżaków.] mnie nie zabijajcie. Ostatnie hasło to
„Wczoraj byłam w supermarkecie i nic nie kupiłam." Po suahili. Od tyłu. –
Odparła Diana.
- To może jednak ją zabijemy? – Spytała Laura.
~*Niestety, ta pizdoklepka jest potrzebna do drugiej
części tego tałatajstwa.*~
- Przecież to jest banalne. Co prawda w trudniejszym
języku niż wszystkie, ale też banalne. „Wczoraj byłam w supermarkecie i nic nie
kupiłam." To po suahili „Jana nilikuwa katika duka na hakuna kitu hakuna
mimi kununuliwa." ~*"Wczoraj byłem w sklepie i nic, co
warto było kupić." SPOKO xD*~ Wystarczy napisać to od
tyłu. – Powiedział Grzegorz, po czym podszedł do sejfu i w komputerze wpisał
odpowiednie hasło. Chwilę później, na ekraniku pojawił się napis:
~*"Chuj wam w dupę, tuby nie będzie. xD"*~
|To byłby niezły przegryw. xD|
„HASŁO „awilununuk imim anukah utik anukah an akud
akitak awukilin anaJ" |I ostatnia klątwa na dziś.| ZAAKCEPTOWANO!"
Po czym kłódka dziesiąta z |dwóch| dziesięciu
otworzyła się. Chwilę później zaś, otwarty został sejf. Kiedy zaś Grzegorz,
Laura, Klara oraz Daniel |*Fallow-deer| ujrzeli tubę, Laura od
razu chwyciła ją i schowała do kieszeni. [Jak przystało na typowego
Polaka.] Kiedy zaś to zrobiła, sejf automatycznie zamknął się. Po
chwili zaś, Klara spytała:
- I co teraz zrobimy z Dianą?
- Ja to najchętniej bym |zajebał jej
Passata.| ~*O Boże, Slade zmienił się w Typowego Janusza. xDDD*~ ją
zabił. – Odpowiedział Daniel |*Fallow-deer|.
- Zabijać to nie macie po co, bo przecież dzięki
niej mamy tą [*tę] tubę, ale możecie się nad nią poznęcać. –
Powiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie, Klara i Daniel |*Fallow-deer| podeszli
do bezbronnej Diany, po czym zaczęli się nad nią na różne sposoby znęcać. Kiedy
zaś to robili, Laura spytała Grzegorza:
- Jakim cudem ty znasz mało znane, przynajmniej dla
Polaków[,] języki, typu suahili czy ha[kuna matata]usa?
- Moja mała tajemnica, której nie chcę nikomu
wyjawiać. – Odpowiedział Grzegorz.
~*Kurwa :<*~
~:D~
- Mniejsza. I tak od dzisiaj jesteś moim idolem. –
Powiedziała Laura.
~*Ty to masz zapłon. Moim idolem Grzegorz jest od
ponad sześciu lat.*~
~Nie jestem z tego powodu dumny. ;_;~
~*:D*~
- Oj, dzięki, że tak mówisz. – Rzekł Grzegorz.
Po tej rozmowie zaś, zaczęli patrzeć, jak Klara i
Daniel |*Fallow-deer| znęcali się nad Dianą. Jednak, po
kolejnych parunastu minutach, dziewczyna z bólu [zesrała się] ~*XDDD*~ zemdlała...
Tymczasem, w innym miejscu, Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ i Mateusz [*Mefedron] jak
zwykle oglądali telewizję ~MEEEH~ w domu Mateusza [*Mefedrona].
Jednak, w pewnym momencie, usłyszeli oni dźwięk telefonu Patryka. |*Patrick
and The Small Guy'a| Słysząc to, chłopak od razu sprawdził, co to
było. Okazało się, że był to SMS od Diany. Widząc to, od razu otworzył
wiadomość. W treści było tylko:
„Pomóżcie...|Fallow-deer zajebał mi Świeżaki...|"
- To oni już się do niej dobrali? |( ͡° ͜ʖ
͡°)| ~*Nosz...*~ – Spytał Mateusz [*Mefedron].
- Najwidoczniej tak. No, ale musimy jej pomóc! –
Odpowiedział Patryk ~*Patrick and The Small Guy~.
Po tej rozmowie, wyłączył on telefon, po czym wraz z
Mateuszem [*Mefedronem] wyszedł z jego domu. Po wyjściu, udali
się do bloku, w którym mieszkała Katerin |*Kaczkoterin| i
Diana. Kiedy zaś byli w środku, poszli do mieszkania Diany. Gdy zaś spróbowali
otworzyć drzwi, okazało się, że były one otwarte. [xDDD] Od
razu otworzyli je, po czym weszli do mieszkania. Po wejściu, usłyszeli z
piwnicy głos Klary, która mówiła:
~- ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)?
- ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)!
- odpowiadał Fallow-deer.~
~*Chciałabym usłyszeć ludzi mówiących leniaczami.
xD*~
[Nie tylko ty. xD]
- A teraz co z nią zrobimy?
- Hmm...Nie jest nam już potrzebna, więc możecie ją
zabić. – Dało się słyszeć głos Grzegorza.
|Z serii: Grzegorz i jego humanitarne rozwiązania,
odcinek pierwszy. xD|
~Humanitarne rozwiązania są (c)hujowe.~
~*Kocham cię.*~
~Wieeem :D~
Kiedy zaś Patryk ~*Patrick and The Small
Guy~ i Mateusz [*Mefedron] to usłyszeli, od razu
zeszli do piwnicy. Po znalezieniu się tam, ujrzeli Grzegorza, Laurę, Klarę i
Daniela, |*Fallow-deera| którzy zamierzali zabić nieprzytomną
Dianę. Jednak, nie zrobili tego, gdyż zauważyli Patryka ~*Patrick
and The Small Guy'a~ i Mateusza. [*Mefedrona] Widząc
ich, Grzegorz rzekł:
- Czy wy naprawdę nie macie czego do roboty, tylko
nam przeszkadzać? Nie dość, że po ostatnim razie prawie zabiliście mi
Laurę, ~Szkoda, że to się nie stało. :<~ to jeszcze
teraz psujecie nam zabawę.
- Mamy co robić, ale przecież nie możemy pozwolić,
abyście po pierwsze dokonali waszego celu, a po drugie abyście zabili
Dianę. [Debil] ~Zgadzam się.~ –
Odpowiedział Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
- Eh, ci ludzie ze strony dobra...Nigdy nic nie
zrozumieją. – Westchnęła Laura.
Jednak, po tej rozmowie, standardowo zaczęła się
walka. Szala zwycięstwa przelewała się to na stronę Grzegorza, Laury, Klary i
Daniela, |*Fallow-deera| to na stronę Patryka ~*Patrick
and The Small Guy'a~ i Mateusza. [*Mefedrona] Jednak,
w pewnym momencie, wygrali Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ i
Mateusz. [*Mefedron] Bowiem, w pewnym momencie pchnęli oni
JEGO z całej siły w kierunku ściany. Od mocnego uderzenia, Grzegorz stracił
przytomność...
|OMG, to Grzegorza da się ogłuszyć? OOO.OOO|
~*Nie może być! OOOO.OOOO*~
~Ech... -_-~
~*|:D|*~
W tym momencie, Laura, Klara oraz Daniel |*Fallow-deer| odwrócili
się. Kiedy to zrobili, Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, [*Mefedron] ~*A
poza tym, pomiędzy ich imionami brakuje mi "i". Te
przecinki chujowo wyglądają. ;-;*~ |Ogólnie to całe opko chujowo
wygląda.| skorzystali z okazji i podnieśli z ziemi nieprzytomną Dianę,
po czym zwiali.
W tym samym czasie, Laur[k]a od razu
podbiegła do Grzegorza, po czym podniosła go z ziemi. Następnie, wraz z
Danielem |*Fallow-deerem| i Klarą, jako iż nie mieli już co
tam robić poszli do statku kosmicznego Grzegorza i Laury... [Jakby nic
się nie stało.]
Po znalezieniu się tam, Laura wyjęła ze swojej
kieszeni tubę ukradzioną od Diany i podała ją Klarze. Gdy to zrobiła, poszła do
kokpitu, po czym, gdy tam była, posadziła Grzegorza na jego siedzeniu i sama
usiadła na swoim. Gdy to zrobiła, zaczęła |srać| ~*xDDD*~ czekać,
aż ten się obudzi...
Kiedy zaś po 20 minutach [AAA!!! LICZEBNIK
NAPISANY NIE SŁOWNIEEE!!! ;___;] |Ech... -_-| Grzegorz
odzyskał przytomność, ujrzał, że miał spuszczoną [dupę] ~JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ głowę.
Kiedy zaś ją uniósł, poczuł ból głowy. Oprócz tego, ujrzał, że siedział w swoim
statku kosmicznym. Chwilę później, gdy się odwrócił, ujrzał Laurę, która
najprawdopodobniej zauważyła, że się obudził, gdyż rzekła:
|- 🤳 <--- Kurwa, no nie odsuwaj się, chciałam zrobić sobie
selfie z pierdolcem. xD|
~Boże xDDD~
- O, Grzegorz...Już się obudziłeś.
- Moja głowa...Co się stało? Nic nie pamiętam... -
Spytał
[On aż tak mocno przykurwił w tę ścianę?]
~*Nie, to tylko naciągany zwrot akcji.*~
[;=;]
W tym momencie, dziewczyna opowiedziała mu o
wszystkim, co się stało. Kiedy zaś skończyła, Grzegorz rzekł:
- Dziękuję, że mnie tam nie zostawiłaś...
- Oj, |Przekreślony tekst|nigdy bym tego
nie|/Przekreślony tekst| zrobiła. – Powiedziała Laura.
Po tej rozmowie, zaczęli oni czekać na moment, w
którym Klara i Daniel |*Fallow-deer| skończą budować
maszynę... [Jakby kurwa nic się nie stało.]
Tymczasem, na Ziemi, Patryk ~*Patrick and
The Small Guy~ i Mateusz [*Mefedron] po powrocie
do mieszkania Diany, położyli ją na jej łóżku, po czym przecięli liny, którymi
była związana. Następnie, jako iż widzieli, że najprawdopodobniej miała ona
złamaną rękę, |bo mieli cyborgowe łoczy,| zaczęli szukać
czegoś, czym mogliby ją usztywnić. W pewnym momencie, znaleźli niedaleko łóżka
jakąś stojącą deskę[, którą podstawili scenarzyści.]. Wzięli więc ją, po
czym poszli do łazienki po bandaże. ~*Tu przynajmniej bandaże nie biorą
się z dupy.*~ Kiedy zaś je wzięli, wrócili do Diany i usztywnili jej
rękę oraz zabandażowali jej rany, które miała na [dupie] |Boże,
Vego. xDDD| [No co? xD] ciele. Następnie, zaczęli czekać,
aż dziewczyna się obudzi...
Paręnaście minut później, kiedy Diana obudziła się,
ujrzała, że leżała na swoim łóżku. Poczuła również, że miała usztywnioną rękę,
którą złamał jej Daniel. |*Fallow-deer| Czując to, od razu na
nią spojrzała. W tym momencie, ujrzała, że była ona usztywniona za pomocą [dupy] ~WYOBRAZIŁEM
TO SOBIE!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ deski.
Chwilę później, ujrzała przed sobą Patryka ~*Patrick and The Small
Guy'a [*Mefedron] Tak, Vego. Patrick and The
Small Mefedron. xDDD [:D]~ i Mateusza. [*Mefedrona] Widząc,
że dziewczyna już się obudziła, Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ rzekł:
- O, już się obudziłaś. W każdym razie powiedz nam,
co zaszło w piwnicy.
|Ach, te zajebiste priorytety.|
W tym momencie, dziewczyna opowiedziała im o
wszystkim, łącznie z tym, dlaczego musiała podać hasła. Gdy zaś skończyła,
spytała jeszcze:
- Wiecie może, kim jest Grzegorz? ~*Zajebistym
człowiekiem. :**~ ~Wieeem :*~ |I skromnym.| ~To
też wieeem. :D~ Opowiadałam wam, w jakich językach są hasła do
mojego sejfu. On znał je WSZYSTKIE. Za pierwszym razem mówił i wpisywał je
dobrze. I jeszcze uważał je za łatwe, mimo iż dla Laury, Klary i Daniela |*Fallow-deera| były
trudne. |Bo on po prostu wpisał cheaty na życie.| ~:D~ ~*Dr.
Hax cię zajebie. :D*~ ~:<~
- Właśnie tego nie wiadomo, kim on jest. Nikt nigdy
nie widział go bez jego [dupy] ~*Nie dziwne. XDDD*~ płaszcza.
– Odpowiedział Mateusz. [*Mefedron]
Po tej rozmowie zaś, kiedy Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ i Mateusz [*Mefedron] chcieli
wyjść do siebie do domu, [Szybko] ~*W tym opku wszystko
dzieje się szybko.*~ Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ spytał:
- Tak w ogóle to może ci w czymś pomóc?
[- W sraniu możecie. - odpowiedziała Diana.]
~*Kocham nasze linie dialogowe. xD*~
|Wiadomix xD|
- Nie, nie trzeba. Dam sobie radę. Ale dziękuję za
troskę. – Odpowiedziała Diana.
- Oj, nie musisz dziękować. – Odparł Patryk. ~*Patrick
and The Small Guy~
Po tych słowach, wraz z Mateuszem [*Mefedronem] wyszedł
z mieszkania dziewczyny. Diana natomiast, poleżała jeszcze trochę, po czym
wstała i zajęła się swoimi codziennymi czynnościami... |🤳, 🍕, 🍺, 📱, 💻 i 🛏| ~*Takie
true. xDDD*~
~*A w ogóle: Koniec rozdziału.*~
|Boże, nareszcie. Już mnie ten rozdział nudził.|
[Nie tylko ciebie.]
~*A następny ma czterdzieści jeden stron. ;_;*~
|[~<Rozpaczają>~]|
_____________________________________________
UWAGA!!!
W poniższym rozdziale, nasze
komentarze to w większości żarty ze srania, z dupy i podteksty. Czytasz na
własną odpowiedzialność. xDDD
_____________________________________________
Rozdział V – 18 tygodni ciekawych
przygód i cierpień.
|C-CO?! OSIEMNAŚCIE?! ;___;|
~*Niestety ;_;*~
~<Płacze>~
Kilkanaście dni po ukradnięciu Dianie tuby, Klara i
Daniel |*Fallow-deer| skończyli już budować maszynę. Jako iż
był dopiero 4 grudnia 2028 roku, ~A mówiłem Putinowi, aby wyłączył
konsolę do włączania cheatów. Ten nie posłuchał i teraz mamy takie kwiatki.
;-;~ |Ale szybcy są.| Klara spytała:
- I co teraz mamy robić? Przecież do 13 kwietnia
jeszcze dziewiętnaście tygodni i parę dni.
[Super. Błąd w JEBANYM TYTULE rozdziału.]
|Nowy wymiar patologii. ;-;|
- Nie wiem. Chodźmy spytać Grzegorza i Laurę, oni na
100% [AAA!!! ZNOOOWUUU!!! ;_;] |Ech... -_-| będą
wiedzieć. – Odpowiedział Daniel. |*Fallow-deer|
Po tej rozmowie, ruszyli w kierunku drzwi od
kokpitu...
Tymczasem, w kokpicie, Grzegorz i Laura nudzili się
niemiłosiernie. [Było srać na czas.] ~Boże XDDD~ Nie
mieli kompletnie nic do roboty. Jednak, w pewnym momencie, usłyszeli oni
pukanie do drzwi od kokpitu. [A myślałam, że do drzwi do lasu. . .] |XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| Słysząc
to, Grzegorz powiedział:
~- Podaj hasło.
- Lubię srać. - odpowiedział zza drzwi Fallow-deer.
-
Dobra, możesz wchodzić.~
~*
*~
- Wejść
W tym momencie drzwi otworzyły się. Kiedy zaś
Grzegorz i Laura odwrócili się, ujrzeli Daniela |*Fallow-deera| i
Klarę. Chwilę później Klara rzekła:
- Maszyna jest już skończona. Co mamy teraz robić?
Do 13 kwietnia jeszcze 18 tygodni i kilka, a dokładniej 4|55| dni.
- Tak szybko to skończyliście? Myślałam, że zajmie
wam to wieki. No, ale serio – Co oni mają teraz robić? – Spytała Grzegorza
Laura.
- No fakt, skończyliście to zbyt szybko, niż
przypuszczałem. Jednak, skoro to jest prawda, to nie ma sensu trzymać was tu
parę miesięcy bez celu. Odstawimy was po prostu do domów. 12 kwietnia
następnego roku, czekajcie na nas pod tym samym [kiblem] ~*Chyba
nad tytułem rozdziału muszę jebnąć ostrzeżeniem o nadmiernej ilości żartów o
sraniu. xDDD*~ blokiem. – Odpowiedział Grzegorz.
Po tej rozmowie, Klara i Daniel |*Fallow-deer| wyszli,
zamykając drzwi. Gdy zaś Grzegorz i Laura zostali sami, Grzegorz skierował swój
pojazd w kierunku Ziemi i ruszył. Kiedy zaś tak lecieli, Laura spytała:
- Ej, ale ta maszyna w ogóle zadziała? Przecież
zbudowali ją zbyt [wolno] ~XDDD~ szybko.
- Fakt, skończyli to szybciej niż przypuszczałem,
ale przecież jak patrzyliśmy, jak szła im budowa, to szła im bardzo dobrze.
Myślałem, że nastolatkom pójdzie to bardzo powoli. A co do maszyny, to
przekonamy się 12 kwietnia. Jak nie zadziała, to zgadnij co im zrobię. –
Odpowiedział Grzegorz.
|~👏~|
- Eh...Ty to byś tylko zabijał i zabijał. – Rzekła
Laura.
- Mam ci przypomnieć twoją przeszłość? – Spytał
Grzegorz.
~:D~
- Nawet nie zaczynaj. – Odparła dziewczyna.
Jednak, po tej rozmowie, dalej siedzieli już w
ciszy. Kiedy zaś dolecieli na Ziemię i zatrzymali się pod odpowiednim blokiem,
Grzegorz otworzył Klarze i Danielowi |*Fallow-deerowi| drzwi.
Gdy zaś oboje wyszli, zamknął je i wraz ze swoją ukochaną oraz dwoma
żołnierzami-pomocnikami ruszył w kierunku jego |kibla| ~*xDDD*~ bazy...
Tymczasem, gdy Klara i Daniel |*Fallow-deer| stali
już na Ziemi, dziewczyna powiedziała ze łzami w [dupie] ~JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |JEBŁEM
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ oczach:
- To...To ja idę do mojego domu...
Po czym odwróciła się i chciała ruszyć w kierunku
jej domu. Jednak, w pewnym momencie, poczuła, że ktoś chwycił ją za rękę.
Czując to, od razu odwróciła się. Kiedy to zrobiła, ujrzała Daniela, |*Fallow-deera| który
powiedział:
- Nie idź tam...Nie mogę patrzeć jak ~srasz.
Ja cię nauczę porządnie srać.~ ~*Dobry kolega z pracy. xDDD*~ ~No
co? XDDD~ cierpisz. Chodź, na te 19 tygodni zamieszkasz ze mną.
- Oh Daniel |*Fallow-deer|...Naprawdę? –
Spytała ze zdziwieniem Klara.
[- Nie kurwa, bez powodu strzępię ryjca. -
odpowiedział zażenowany Fallow-deer.]
- Tak...Zbyt cię lubię, abym pozwolił ci |niepoprawnie
srać.| ~*XDDD*~ cierpieć. – Odpowiedział chłopak, po czym
podszedł do niej bliżej i pierwszy raz, odkąd ją znał, pocałował ją. Kilka
chwil później, które dla Klary trwały wieczność, ~Ogólnie świat tego
opka przeżył potężne zakrzywienie czasoprzestrzenne.~ oboje
ruszyli w kierunku domu Daniela |*Fallow-deera|...
W tym samym czasie, gdy Grzegorz wraz z |Grzegorzem| ~*Byłyby
jaja, jakby tam na serio było dwóch Gregorych.*~ Laurą oraz swoimi
dwoma pomocnikami doleciał do jego bazy, po wylądowaniu, zanim wysiedli, Laura
rzekła:
- Obawiam się, że te 19 tygodni nie będzie
spokojnych...Najbardziej obawiam się tego, że w każdej chwili Vivian może się
do nas włamać i coś mi zrobić...
- Oj kochanie...Jesteś przewrażliwiona...Przecież do
naszej bazy nikt się nie włamie. Jest zbyt dobrze zabezpieczona. –
Odparł Grzegorz.
~*On
się włamie:
*~
~No on to bezapelacyjnie. xD~
- A tylne wejście i dach? – Spytała Laura.
- To też ostatnio zabezpieczyłem, szczególnie po
ostatnim razie, kiedy Vivian wprowadziła Patryka, ~*Patrick and The
Small Guy'a~ Mateusza, [*Mefedrona] Katerin, |*Kaczkoterin| Dawida |*Dejwida| i
Andromedę do naszej bazy za pomocą tylnego wyjścia. – Rzekł Grzegorz.
- Ty chyba o wszystkim myślisz. – Powiedziała
- No a jak. ~W końcu jestem zajebisty i
skromny zarazem.~ – Odparł
Jednak, po tej rozmowie, we czwórkę wyszli z pojazdu
i ruszyli w kierunku bazy...
Jednak, od teraz te 19 tygodni były dla Grzegorza i
Laury oraz Daniela |*Fallow-deera| i Klary
nieprzyjemne... ~*Lol, ale niespójność. Niektóre były miłe.*~
TYDZIEŃ I.
W tym tygodniu, Laura obchodzi |"|nie|"|zapomniane urodziny, a Klara i Daniel |*Fallow-deer| mają spokojny tydzień.
W tym tygodniu, życie Grzegorza i Laury było
normalne i spokojne. Nie działo się nic, co mogłoby się źle skończyć. Jednak, w
pewnym momencie, kiedy Grzegorz spojrzał na kalendarz, ujrzał, że w środę
przypadają urodziny Laury. Widząc to, pomyślał:
„Cholera. To już niedługo jej urodziny? Trzeba ~ją
jak najszybciej zajebać, abym nie musiał prezentu kupować.~ |Jezu,
Grzegorz, co jest z tobą nie tak? xD| ~Wszystko xD~ jej
jakiś prezent kupić. Tylko...Hmm...Przecież już jej się znudziły rzeczy
materialne. ~Każda kobieta tak mówi, a jak nie kupisz jej iPhone, to
cię zje.~ ~*True. Chociaż ja iPhone nie chcę, bo to gówno.*~ Nie
lubi również wielkich imprez związanych z urodzinami. ~*Przynajmniej
jest choć trochę normalna.*~ Wiem! Usunę o niej wszystkie dane ze
świata! ~*Lol, ja też tak chcę.*~ ~Nie :D~ ~*;"-(*~ Dzięki
temu nie będzie miała problemów z zabijaniem, bo nikt nie wsadzi jej do
więzienia. |Lubię cię.| I nie będzie musiała się męczyć z
ucieczką. W dzień urodzin zaś, będę przez ten cały dzień jej służył. |Debil.
Jakby jeszcze nie była taką debilką to ok, ale tak...| Jako iż nasi
żołnierze-pomocnicy pojechali na dwa tygodnie do rodzin i w bazie jestem tylko
ja i Laura, będę mógł to robić w swojej prawdziwej postaci. Idealne
pomysły."
[A sranie na czas? :<]
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Czemu żarty ze srania mnie śmieszą? xDDD*~
|Nie wiem, ale każdego śmieszą. xDDD|
Po czym zaczął działać. Zaczął usuwać wszystkie dane
o swej ukochanej z Internetu, ze świata i ogólnie zewsząd. W nocy natomiast,
włamał się do [publicznego kibla] ~*Boże, przez ten śmiech
dostałam czkawki. xDDD*~ urzędów i banków i spalił papiery z danymi o
Laurze. Następnego dnia zaś, czyli piątego grudnia, kupił on dla Laury
bukiet [gówna] |WYOBRAZIŁEM TO SOBIE!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*Kot spojrzał się na mnie jak na
pojebaną, że tak brechtam. xDDD*~ róż. Następnie wstawił go do kubka z
wodą i ukrył na jeden dzień przed wzrokiem Laury. Od tego też dnia, chodził bez
swego płaszcza, w swej prawdziwej postaci.
Następnego dnia zaś, kiedy Laura się obudziła,
chciała wstać. Jednak, zanim to zrobiła, w pewnym momencie, gdy się odwróciła,
ujrzała Grzegorza z bukietem [gówna] ~X"DDD~ róż
w ręku. Kilka chwil później, powiedział on:
- Wszystkiego najlepszego, skarbie.
Po czym podał jej bukiet. W tym momencie, Laura
powiedziała:
[- A będzie sranie na czas?
- Oczywiście. Jak co roku. - odpowiedział Grzegorz.
- Jesteś kochany!]
~*Przestańmy żartować ze srania, bo Grzegorz już
tarza się po podłodze ze śmiechu. XDDD*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
- Oj Grzegorz...Już myślałam, że zapomniałeś...
- O twoich urodzinach nigdy bym nie zapomniał,
skarbie...Ale teraz leż jeszcze, zaraz ci coś jeszcze przyniosę. – Powiedział
Grzegorz, po czym uśmiechnął się i wys[rał wnętrzności]zedł.
~<Wybucha niekontrolowanym śmiechem.>
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*O Boże, pierdolec time. xD*~
Gdy zaś Laura została sama, powąchała kwiaty.
Pachniały ~jak gówno~ [XDDD] ładnie. Chwilę
później, wstawiła je do wazonu z wodą, który stał na stoliku nocnym obok jej
łóżka. Parę chwil później, zaczęła czekać na to, co miał jej przynieść
Grzegorz. I jakiś czas potem, ujrzała Grzegorza, który wszedł do jej pokoju w
rękach niosąc śniadanie. Chwilę później rzekł:
- A oto i to, po co poszedłem. Śniadanie do łóżka
dla mej ukochanej.
~Nie kupuję tej sztucznej słodkości.~
Po czym podał jej tacę. W tym momencie, dziewczyna
powiedziała:
- Oj Grzegorz...Nie musiałeś...
~- Musiałem, ty tępa pindo, bo inaczej byś mnie
zabiła. - odpowiedziałem~
Po czym zaczęła jeść. Chwilę później, Grzegorz
usiadł koło niej, objął ją i powiedział:
- Przez ten cały dzień będę robił to, co zechcesz...[Również
będziesz za nią srał?] ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Będę
ci służyć. Ale największą niespodziankę poznasz dopiero wieczorem...
Po czym pocałował ją. Kilka chwil później, gdy
dziewczyna zjadła, chłopak wziął tacę i zaniósł ją do kuchni. Laura natomiast,
wstała i poszła umyć [dupę] się oraz ubrać.
Od teraz, przez cały dzień Grzegorz robił to, co
chciała. Również często wychodzili gdzieś. Do kina, na spacer, na basen[, do
toalety publicznej] ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*Kurwa,
bo nam tu Grzegorz padnie ze śmiechu. xD*~...Wieczorem natomiast, kiedy
oboje byli razem w jednym pokoju, Grzegorz rzekł:
- Teraz czas, abyś poznała największą
niespodziankę. ~Jest to pozłacany kibel z funkcją samoistnego
podcierania dupy, abyś już zawsze mogła wygodnie srać.~ [XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Jebłam xD]
Nie jest ona niczym materialnym, ale może cholernie
ułatwić ci życie. Bowiem usunąłem ze świata wszystkie informacje na twój temat.
Z Internetu, z urzędów, z banków[, z kibli publicznych] ~X"DDDD~...Dzięki
temu będziesz miała ułatwione zabijanie innych.
W tym momencie, nastała cisza. Chwilę później, Laura
rzuciła się w ramiona Grzegorza, pocałowała go i powiedziała:
- Oh, Grzegorz...Jesteś taki kochany...Dziękuję...
- Oj nie musisz dziękować, skarbie. – Odparł
Kiedy zaś emocje opadły, oboje zajęli się swoimi
sprawami...
Tymczasem, gdy Klara i Daniel pierwszy raz weszli do
domu Daniela, |Ta dziura czasoprzestrzenna ma chyba miliard kilometrów,
bo czas dziwnie zapierdala.| dziewczyna rzekła:
- A gdzie ja będę spała?
[- Na kanapie. - odpowiedział kulturalnie
Fallow-deer.]
W tym momencie, chłopak zorientował się, że przecież
miał tylko jedno łóżko, na którym można było normalnie spać i, że było ono w
jego pokoju. Po uzmysłowieniu sobie tego, rzekł:
- Um...Mam tylko jedno łóżko, na którym można
normalnie spać, więc z tego wniosek, że będziesz musiała spać ze mną.
|( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)|
~*Boże... -_-*~
|Będzie ją gwałcił w nocy! ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)|
~Kto spłodził Slade'a? ;_;~
|:D|
- No cóż...Jak mus to mus. – Odparła
Po tej rozmowie zaś, zajęli się swoimi
sprawami... |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| [Po prostu
dajmy Sladeowi nakurwiać leniaczami i podtekstami.] ~*Tak będzie
najlepiej. ;=;*~
Jednak, po całym tygodniu, Daniel był ledwo
przytomny. Co noc bolał go żołądek ~NIEEEE!!! ;_;~ ~*<Płacze>*~ i
nie mógł zasnąć przez większą część nocy. ~*Zaczyna się. ;_;*~ ~Jak
to ZACZYNA?! ;_;~ ~*Szesnasty tydzień...*~ ~<Płacze>~ Teraz
zaś, mimo iż nadal bolał[a go dupa] |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*XDDD*~ go
brzuch, czuł się senny. Ledwo mógł wytrzymać do wieczora. ~*Kurwa, co
Maks ćpał, że uważał to łopko za fajne? xD*~ [Mefedron xD] Wieczorem
zaś, gdy ostatkiem sił umył się on, przebrał i dowlókł do łóżka, położył się i
przytulił do już śpiącej Klary |i zaczął ją gwałcić. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Widzę
ktoś pragnie napierdalać podtekstami jak w serii. xD*~ |:DDD|.
Chwilę później, on sam usnął ciężkim snem...
Następnego dnia, kiedy się ocknął, ujrzał nad sobą
już obudzoną Klarę, która widząc go, rzekła:
- Nareszcie się obudziłeś. Wiesz, która już godzina?
- Nie...Nie wiem... - Odpowiedział Daniel |*Fallow-deer| zaspanym
głosem.
- 13:30! Od pięciu sześciu i pół godziny ~*To
miało sens. xD*~ próbowałam cię dobudzić i nic! Masz szczęście, że
mamy 18 tygodni wolnego. ~*To łosiemnaście czy dziewiętnaście?
Zdecydujcie się!*~ – Powiedziała
- Oj, Klaro...W tamtym tygodniu prawie w ogóle
nie [srałem] ~Dupa powinna mu wybuchnąć. xDDD~ |XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| spałem...Co
noc bolał mnie brzuch i nie mogłem spać...Wczoraj to już mdlałem ze
zmęczenia... - Rzekł
Po tej rozmowie, odeszła ona. ~*Jak miło.
X"DDD*~ Daniel |*Fallow-deer| natomiast zwlókł
się z łóżka, po czym poszedł umyć i ubrać. Następnie zaś poszedł do kuchni na
obiad...
Lecz, od tego momentu ich tydzień dalej wyglądał
normalnie i bez problemów. Niestety, do czasu... |DAM DAM DAAAM!|
TYDZIEŃ II.
W tym tygodniu, Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~ wraz ze swymi przyjaciółmi buduje bazę i knuje jak pozbyć
się ukochanej Grzegorza, ~Ło chłolera, ale oni są debilami na takie
przemyślenia! O.O~ ~*MAGIA!
OOO.OOO*~ Grzegorz i Laura przeżywają
zawalenie się magazynu z [gównem] ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ bronią,
a Klara i Daniel |*Fallow-deer| muszą obronić się przed policją,
~*
*~
[Boże xDDD]
~*No co? Pasuje? Pasuje. xD*~
chcącą oddać Klarę w ręce jej rodziców.
Na początku drugiego tygodnia, u Grzegorza i Laury
wszystko było normalnie. Niestety, do czasu. |SZPOILER!| Drugiego
dnia nowego tygodnia, kiedy obydwoje postanowili pójść do magazynu, w którym
trzymali [kible] ~XDDD~ broń, w pewnym
momencie, gdy tam byli, poczuli, że pomieszczenie zaczęło ~*srać*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |Jak?
xD| ~*Magia Łopkolandyi. xDDD*~ się trząść. Od razu
chcieli oni uciec, aby nic im się nie stało. Niestety, nie zdążyli. Budynek
przewrócił im się na głowy. Od mocnego uderzenia, obydwoje stracili [gówno] ~*XDDD*~ przytomność...
Paręnaście minut później, gdy Grzegorz i Laura się
obudzili, Grzegorz od razu spróbował wygrzebać się spod gruzów. Kiedy udało się
to jemu, pomógł wyjść spod gruzów jego ukochanej. Kiedy zaś stali na
zewnątrz, |Grzegorz zgwałcił Laurę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~Jej
nigdy. Jest zbyt głupia. xD~ wyjęli wszystkie bronie, jakie były w
magazynie spod gruzów. Okazało się, że –ku ich szczęściu- [Myślniki,
won!] były one całe. ~*No ależ oczywiście. ;-;*~ W
pewnym momencie zaś, Laura spytała:
- I co teraz zrobimy?
- No cóż...Musimy lecieć na czarny rynek po
materiał, z którego zbudowany był ten magazyn i odbudować go. – Odpowiedział
Grzegorz.
Po tej rozmowie, oboje weszli do statku kosmicznego
Grzegorz|yny|a, ~SPIERDALAJ!~ |:DDD| po
czym ruszyli w kierunku czarnego rynku...
Po znalezieniu się tam, zaczęli szukać Diany, [Kolejna
do kolekcji.] z którą Grzegorz był zaprzyjaźniony. Gdy zaś ją
odnaleźli, Grzegorz spytał:
- Macie tu jeszcze ten sam metal, który kupowałem od
was w 2012 roku oraz parę lat temu?
[- Nie - odpowiedziała Diana.
W tym momencie, Grzegorz wyciągnął karabin,
pozabijał wszystkich i koniec opka.]
~*Marzenia...*~
- Oczywiście, że mamy. Tutaj jest wszystko. ~*<Pędzi
po książkę "W Krainie Grzybów".>*~ ~x'D~ Ile
go potrzebujesz? – Odpowiedziała Diana.
- Tyle ile mieści jeden kontener 6[66]0x6[66]0.
– Odpowiedział Grzegorz.
- OK. A gdzie mamy go załadować? – Zapytała Diana.
|- Do mojej bardzo pojemnej dupy. - odpowiedział
Grzegorz.|
~
~
- Do bagażnika mojego pojazdu. – Odpowiedział
Grzegorz.
Po tej rozmowie, zapłacił ile było trzeba, po czym
wraz z Laurą wszedł do kokpitu pojazdu, po czym otworzył bagażnik. Kiedy zaś
wszystko zostało załadowane, zamknął bagażnik i ruszył w kierunku swej bazy...
Kiedy tam byli, najpierw Grzegorz otworzył bagażnik,
po czym wraz z Laurą wyszedł na zewnątrz. Kiedy zaś tam byli, jako iż ich
żołnierze-pomocnicy jeszcze mieli tydzień ~srania za darmo~ [JEZU
XDDD] wolności, sami zaczęli odbudowywać magazyn. Zajęło im to z
cztery godziny. Po skończeniu, na nowo umieścili w nim swoje bronie. ~*Nie
ma to jak cheaty.*~ ~:D~ Kiedy to zrobili, Grzegorz
zamknął bagażnik swojego pojazdu, po czym wraz z ukochaną wrócił do bazy...
Tymczasem, kiedy Klara i Daniel |*Fallow-deer| zajmowali
się w swym domu swoimi sprawami, |czyli wzajemnym gwałceniem się,| ~*Fani
nas zabiją. xD*~ w pewnym momencie usłyszeli dzwonek do drzwi. Słysząc
to, Klara rzekła ze strachem w głosie:
- To pewnie policja...Pewnie chcą mnie zabrać stąd
do mych rodziców.
- Spokojnie, jakoś z tego wybrniemy. – Odparł
Daniel. |*Fallow-deer|
Po tych słowach, poszli otworzyć drzwi. Kiedy to
zrobili, rzeczywiście ujrzeli policję. ~*W tym momencie Daniel zajebał
im z pół obrotu.*~ Po chwili, jeden z policjantów spytał dziewczynę:
- Czy to ty jesteś Klarą Campbell?
- Nie, ja jestem tylko jej siostrą bliźniaczką. Nie
mam pojęcia, gdzie ona jest. – Skłamała Klara.
- Oh, to przepraszamy za pomyłkę. – Rzekł drugi
policjant.
Po tych słowach, kiedy Klara i Daniel zamknęli
drzwi, ~*CO XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |Lol,
policja tak nie działa. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ dziewczyna
powiedziała:
- Uff...A już się bałam, że mnie zabiorą do moich
pojebanych rodziców...
- Niezły miałaś pomysł z tą siostrą bliźniaczką. –
Rzekł Daniel. |*Fallow-deer|
~*Trzeba korzystać z debilizmu policjantów, póki się
da.*~
- Na pewno rodzice dali im moje zdjęcie, aby
wiedzieli, jak wyglądam, więc nie uwierzyliby mi inaczej, że nie jestem Klarą.
A ja nie chcę mieć znowu spierdolonego życia. – Odparła
Jednak, po tej rozmowie, zajęli się oni swymi
codziennymi sprawami|, czyli gwałceniem się. ( ͡° ͜ʖ ͡°)|...
W tym samym czasie, w innym miejscu, Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ i Mateusz [*Mefedron] jak
zwykle oglądali razem telewizję. ~<ZIEEEEEEEW>~ Jednak,
w pewnym momencie, Patrykowi ~*Patrickowi and The Small Guy~ wpadł
pewien pomysł do głowy. Chwilę później, rzekł:
- Ej, może zbierzemy naszą ekipę, udamy się na
jakieś zadupie, zbudujemy sobie bazę i będziemy tam [srać na czas?] ~*XDDDDDDDDDDDDDDDD*~ knuć
jakby pozbyć się Grzegorza i [Grzegorza] Laury?
- Niezły pomysł. Ale skąd ty wytrzaśniesz materiały
do budowy bazy? – Spytał Mateusz. [*Mefedron]
~- Zajebię ze złomowiska. - odpowiedział zgodnie z
prawdą Patrick and The Small Guy.~
- Diana dziwnie wygląda i się zachowuje, więc może
ma jakieś znajomości na czarnym rynku. – Powiedział Patryk. ~*Patrick
and The Small Guy~
~*LOOOL! Od kiedy dziwne zachowanie o tym decyduje?
xDDD*~
[Od dziś. xDDD]
Po tej rozmowie, wyszli oni z domu Mateusza, [*Mefedrona] po
czym poszli szukać Dawida |*Dejwida| i Andromedę. Nie trwało
to długo, bowiem po dojściu pod blok, w którym mieszkały Katerin |*Kaczkoterin| i
Diana, ujrzeli ich. ~*No ależ oczywiście. Wszystko musi zapierdalać jak
nie wiadomo co.*~ Dawid |*Dejwid| i Andromeda także
najprawdopodobniej ich zauważyli, gdyż podeszli do nich, po czym Dawid |*Dejwid| spytał:
|- Sranie albo wpierdol.|
~<Wybucha niekontrolowanym śmiechem.>
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
- O. A co wy tu robicie?
W tym momencie Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~ opowiedział im o swoim planie oraz skąd mogliby wziąć
materiały do budowy takowej bazy. Kiedy skończył, Dawid |*Dejwid| i
Andromeda rzekli:
- Niezły pomysł.
~*Boże, co za debile. Od tak na to przystali. ;-;*~
Po tych słowach, już we czwórkę udali się po
Katerin. |*Kaczkoterin| Kiedy byli już pod jej mieszkaniem,
zapukali. Chwilę później, otworzyła im ona. Widząc swych przyjaciół, spytała:
[- -.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-.-]
|OK xD|
- O. To znów wy. Co tym razem chcecie?
W tej sekundzie, Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~ opowiedział im o swoim planie oraz skąd mogliby wziąć
materiały do budowy takowej bazy. Kiedy skończył, Katerin |*Kaczkoterin| rzekła:
- Nawet nie taki zły pomysł.
[Kolejna debilka, która od razu przystaje na ten
pomysł. ;-;]
Po tych słowach, już w piątkę ruszyli po Dianę.
Kiedy byli pod jej mieszkaniem, zapukali. Chwilę później, otworzyła im ona.
Kiedy zaś ujrzała swych kolegów, powiedziała:
- O, to znowu wy. Co chcecie?
W tym momencie, Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~ opowiedział im o swoim planie oraz skąd mogliby wziąć
materiały do budowy takowej bazy. Kiedy skończył, dziewczyna rzekła:
- Niezły pomysł. I świetnie się składa, bo mam
przyjaciela, który pracuje na czarnym rynku, [Noależoczywiście ;-;] więc
może nam załatwić materiały do [srania] ~X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ budowy.
- Idealnie. No to chodźmy tam. – Powiedział
Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
Po tych słowach, już w szóstkę wyszli z bloku i udali
się do statku kosmicznego Patryka. ~*Patrick and The Small Guy'a~ Po
znalezieniu się tam, Diana usiadła za sterami, a Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ ~*Aż zarzucę tę nutę. <Włącza>*~ ~Pierwsza
nuta Basshunter, którą usłyszy się w życiu. xD~ ~*Akurat to
true. Kiedyś lubiłam ją słuchać, nawet nie wiedząc, czyja to. ;P*~ Mateusz, [*Mefedron] Katerin, |*Kaczkoterin| Dawid |*Dejwid| i
Andromeda na normalnych siedzeniach. Chwilę później, ruszyli...
Gdy zaś paręnaście minut później, znaleźli się na
czarnym rynku, wysiedli z pojazdu, po czym zaczęli szukać odpowiedniej osoby. W
pewnym momencie, podszedł do nich jakiś chłopak. Widząc go, Diana |zaczęła
się z nim gwałcić, na oczach wszystkich.| ~*XDDD*~ spytała:
- Hej. Masz tutaj jakiś dobry materiał do
budowy [gówna?] ~Drukarka 3D może być? xD~ [xDDD] bazy?
- Tak. Mam tutaj czarny, praktycznie niezniszczalny
metal, idealny do tego typu rzeczy. – Odpowiedział Damian, |*Dejmian| ~*DEJMIAN
XDDD*~ |:D| czyli chłopak, który do nich podszedł.
- Okej. Więc przydałoby się nam go tyle, ile
mieszczą cztery magazyny 100x100 m². – Powiedziała Diana.
- Ok. Gdzie go mamy załadować? – Spytał
Damian. |*Dejmian|
~*- Do mej pojemnej dupy. - odpowiedziała Diana.*~
[XDDD]
- Do bagażnika statku kosmicznego. – Odpowiedziała
dziewczyna.
Po tej rozmowie, zapłaciła ile było trzeba, po czym
wraz ze swymi kolegami weszła do pojazdu, po czym otworzyła bagażnik. Następnie
zaczekała, aż wszystko zostanie załadowane, po czym zamknęła bagażnik i ruszyła
w kierunku jakiegoś pustkowia... ~*Swoją drogą, Sosnowiec to też
zadupie.*~
Gdy zaś odnalazła takowe, wylądowała, otworzyła
drzwi od kokpitu, głównego pomieszczenia i bagażnik, po czym ona jak i jej
koledzy wyszli. Gdy byli już na zewnątrz, zaczęli |na przemian srać.| ~*Fani
nas zajebią, nie ma co. xDDD*~ |Eee tam. xD| budować ich
bazę. Zajęło im to dwa dni. |Jebani cheaterzy. WYEKSTERMINOWAĆ!| Po
skończeniu zaś i wejściu, Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ rzekł:
- Nieźle żeśmy się tu urządzili.
- Noo...Ale teraz trzeba zacząć kombinować jak
pozbyć się Grzegorza i Laury... - Powiedziała Andromeda.
~Ja bym się zastanawiał, jak pozbyć się ciebie.~
Po tych słowach, zajęli się planowaniem...
TYDZIEŃ III.
W tym tygodniu Laura tworzy sobie nową
przyjaciółkę, ~Bo prawdziwych nie ma.~ |Kocham twoją szczerość. xD| ~Wiem xD~ a Klara odnajduje sposób
jak zapewnić sobie i Danielowi |*Fallow-deerowi| nieśmiertelność. |Idealny dowód na to, że głupoty nie da się wytępić.
;"-(|
Na początku nowego tygodnia, Laura zapragnęła mieć przyjaciółkę~,
bo prawdziwych nie miała.~. Jednak nie w postaci ludzkiej, ale jakieś
innej, np. zwierzęcia czy rzeczy. [Dajmon?] W pewnym momencie
zaś, wpadła na pomysł stworzenia sobie chmurki, która zachowywałaby się jak kot
oraz okazywała swoje emocje za pomocą różnych kolorów i deszczy. ~*Lul,
przypomniałam sobie, że przed pisaniem tego rozdziału inspirowałam się
obrazkami z We Heart It.*~ [Może być już tylko gorzej. ;=;] Zaczęła
więc tworzyć. Stworzyła ją z tego, z czego składają się chmury oraz z różnych
chemikaliów. Zajęło jej to z cztery godziny. |Kurwa, konsola do cheatów
jest nadużywana w tym worldzie.| Gdy zaś skończyła, kiedy zobaczyła,
że jej się udało, przytuliła się do swej nowej przyjaciółki. Po chwili zaś,
usłyszała, że chmurka zaczęła mruczeć [jak kibel] ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~.
Lecz, w pewnym momencie, Laura usłyszała głos Grzegorza, który mówił:
- Ekhm...Lauro, co to jest? Chmura w pomieszczeniu?
I to jeszcze mrucząca jakby była kotem? WTF?!
W tym momencie dziewczyna puściła chmurkę, odwróciła
się i rzekła:
- To moja nowa przyjaciółka. Chmura stworzona przeze
mnie, która zachowuje się jak ~*gówno*~
~<Wybucha niekontrolowanym śmiechem po raz
trzeci.>
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
kot.
- Nie chcę cię Lauro urazić, ale ona tu nie może
zostać. To jest chmura. Jej miejsce jest w atmosferze. – Odparł Grzegorz.
~*Nieczuły chuj.*~
~:D~
W tym momencie, dało się zauważyć, że chmura
zmieniła kolor na szary oraz zaczął z niej padać deszcz [gówna] ~NIE
WIEM CZEMU SIĘ ŚMIEJĘ!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~. Widząc to,
Laura rzekła:
- Nie zabieraj mi prawa do szczęścia! ~Jakbym
musiał mieszkać pod jednym dachem z takim downem, to już dawno zabrałbym ci
prawo do życia.~ A poza tym widzisz, co żeś narobił?! Przez ciebie
Chmurka jest smutna.
Po czym przytuliła się do chmurki, pogłaskała ją i
powiedziała:
- Nie płacz, Chmurko...On nie chciał cię urazić...
W tym momencie, Grzegorz przewrócił [dupą] ~*Jak
można przewrócić dupą? XDDDDDDDDDDD*~ [Nie wiem
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD] oczami, po czym powiedział:
- Eh...No dobra. Może tu zostać.
Po tych słowach, Laura puściła chmurkę, rzuciła się
Grzegorzowi w [|Vego, nie. xD| xDDD] ramiona
i powiedziała:
- Oh, dzięki ci! Jesteś taki kochany...
Chwilę później, gdy emocje opadły, Grzegorz wyszedł
z pokoju, a Laura zaczęła bawić się ze swą nową ~i jedyną~ przyjaciółką...
Tymczasem, w innym miejscu, Klara zaczęła szukać
sposobu jak mogłaby ~*podcierać dupę za jednym zamachem. Serio, tego
nawet najwięksi mędrcy świata nie potrafią.*~ zapewnić sobie oraz
Danielowi |*Fallow-deerowi| nieśmiertelność, gdyż
podejrzewała, że albo ktoś lub coś ich zabije, albo w końcu umrą ze
starości. |Jak wszyscy dobrze wiemy, głupoty się nie wytępi. ;'<| W
pewnym momencie zaś, wpadła na genialny pomysł. Rozpoczęła ona w tajemnicy
przed Danielem |*Fallow-deerem| budować roboty, do których
mieli zostać przeniesieni przed śmiercią... ~JAK? Jesteśmy w
dwudziestym pierwszym czy trzysta trzydziestym pierwszym wieku?~ ~*Magia
Opkolandii.*~ ~;=;~
Jednak, cały tydzień schodził jej właśnie na to.
Przez to, Daniel |*Fallow-deer| zaczął zastanawiać się, co
Klara robiła tyle w swoim i jego pokoju. W pewnym momencie nie wytrzymał. Po
prostu, kiedy Klara wyszła na chwilę z pokoju, spytał:
[- Srasz tam? I to beze mnie?]
~*xDDD*~
- Powiedz mi wreszcie, co ty tam robisz.
W tym momencie, dziewczyna opowiedziała mu o
wszystkim. Gdy skończyła, nastała cisza. [A dokładniej burza przed
ciszą.] Chwilę później, Daniel |*Fallow-deer| rzekł:
- Było mi powiedzieć, to bym ci pomógł.
- Naprawdę? – Spytała Klara z niedowierzaniem.
- Naprawdę. – Odpowiedział [srając na prawo
i lewo.] ~*XDDDDDDD Nie wiem czemu mnie to tak śmieszy. xD*~
- Oh, dzięki ci... - Powiedziała
- Oj, nie musisz dziękować. - Odparł
Po tej rozmowie, oboje weszli do pokoju, po czym
zaczęli kontynuować to, co zaczęła Klara...
TYDZIEŃ IV
W tym tygodniu, Grzegorz szyje sobie nowy
płaszcz, ~Wypadałoby wreszcie.~ a Klara odnajduje w sobie nową
pasję.
Tydzień ten, zaczął się dla Grzegorza i Laury
normalnie. Jednak, drugiego dnia, Grzegorz zaczął czuć, że potrzebował jakieś
zmiany [w sposobie srania. Postanowił spróbować srania wisząc nad
kiblem.] ~Jezu Chryste, Vego, co ty dziś jadłaś?~ [Ten
ryż, który wczoraj Ramoninth przywiózł kolega jej mamy. xD] ~*O
Boże. XD*~. Postanowił najpierw zacząć od siebie, poprzez zmienienie
płaszcza, który nosił. Jako iż od paruset lat nosił ten sam płaszcz, |NIECHLUJ!| ~Właśnie
dlatego nie chcę się z moją łopkową wersją utożsamiać.~ postanowił
uszyć sobie nowy. Wziął więc dużo czarnego materiału i żółtego, po czym zamknął
się na klucz w pokoju, zatkał dziurkę od klucza, aby nikt nie podglądał tego,
co on robił, po czym wziął igłę i nici, i zaczął |gwałcić telewizor.| ~CO.
XDDD~ |No co? xD| szyć. Chciał sobie uszyć czarny
płaszcz, z żółtymi paskami w niektórych miejscach. Jako iż miał przy sobie
kryształ, sprowadzony z jego planety, który zmieniał kolory w zależności od
nastroju posiadacza, postanowił również go naszyć. Szycie zajęło mu półtorej
godziny. ~*Mi zajęłoby sto lat.*~ Po skończonej pracy, zdjął
swój stary płaszcz, rzucił go na pobliskie krzesło i założył nowy. Następnie
zaś wyszedł z pokoju. Po wyjściu, pierwszą osobą, którą zobaczył, była Laura
oraz jej przyjaciółka. Jednak, widząc go, spytała:
- Grzegorz? Kupiłeś sobie nowy płaszcz?
~- Nie, zajebałem z Allegro. - odpowiedziałem
zgodnie z prawdą.~
~*Jak można zajebać coś z Allegro? xDDD*~
~Magia xD~
- Nie kupiłem, a uszyłem. Po prostu to cholernie
dziwne chodzić w tym samym płaszczu setki lat. [FLEJA!] –
Odpowiedział Grzegorz.
- To ty umiesz szyć? – Spytała dziewczyna ze
zdziwieniem.
- Tak. Co w tym dziwnego? To, że nie jestem
kobietą |A może?| ~WON!~ |:D| ma
sprawić, że mam nie umieć szyć? – Spytał
- No nie, ale jakoś nigdy nie szyłeś. –
Odpowiedziała
- Bo po prostu nie miałem potrzeby, aby szyć.
Proste. – Odparł
Jednak, po tej rozmowie, zajęli się oni swoimi
codziennymi sprawami...
Tymczasem, w innym miejscu, Klara również czuła, że
potrzebowała jakieś zmiany. Postanowiła więc znaleźć w sobie nową pasję. ~*Zawsze
dobrze mieć inną pasję, niż tylko sranie.*~ |Nastolatek, którego
pasją jest sranie. xDDD| ~*Różni ludzie, różne gusta. xDDD*~ Zaczęła
więc próbować wszystkiego. Próbowała tak przez trzy dni. Aż w końcu, w
czwartek, odnalazła w sobie pasję. [Szybko. ZA szybko. Ach, te
hipernierealistyczności.] Była to anatomia.~*Chociaż trochę
normalna.*~ Zaczęła więc czytać na ten temat książki, oglądać filmy,
czytać artykuły, etc. Aż w końcu, nawet Daniel |*Fallow-deer| zaczął
zastanawiać się, co Klara tyle czasu spędza nad książkami do anatomii. [Próbuje
nieskutecznie zdać medycynę po tych stu latach.] W pewnym momencie,
przełamał się i spytał:
- Klaro, co ty tyle czasu spędzasz nad książkami do
anatomii?
[- Dowiaduję się, jak można wysrać swoje
wnętrzności, aby cię zabić. :D]
|Dobra koleżanka. xD|
- Zaczęłam po prostu szukać w sobie nowej pasji i
oto ona. – Odpowiedziała
- Oglądanie zdjęć nerek może być pasją? – Zapytał
~*Zamknij ryj, deklu.*~
- To nie tylko oglądanie zdjęć wnętrzności. To też
czytanie o tym książek, dowiadywanie się nowych rzeczy, etc. – Odparła
- Nie no, ok. Różni ludzie, różne pasje. – Rzekł
~Powiedział chłopak, który nałogowo sra i gwałci
swoją znajomą, gdy ta śpi. xD~
|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
Po tej rozmowie, Daniel |*Fallow-deer| wrócił
do swoich poprzednich zajęć, [Jakby nic się nie stało.] a
Klara do dalszego rozwijania swoich pasji...
TYDZIEŃ V.
W tym tygodniu, Laura i Klara odnajdują w sobie nowe
moce. ~*Spoiler, który nic nie
spoileruje: Pojawiają się one TYLKO w tym tygodniu.*~
Tydzień ten, dla Grzegorza i Laury oraz
Daniela |*Fallow-deera| i Klary zaczął się normalnie. Nic nie
zapowiadało wielkich zmian. Aż w końcu... |DUN DUN DUUUN!|
Jednego dnia, kiedy była burza z piorunami, Laura,
jak to zwykle bywało, zaczęła patrzeć przez okno na pioruny. Aż w pewnym
momencie, chciała spróbować czy potrafiłaby ruszając rękoma poruszać
piorunami. [Lol, jakie naciąganie.] Otworzyła więc okno, po
czym za pomocą palca zrobiła kształt kwadratu. Chwilę później, ku jej
zdziwieniu, jeden z piorunów zrobił to samo. |Kurwa, kwintesencja. Nie
ma to jak dawać debilowi moce Thora. Jeszcze nas wszystkich ta debilka zajebie.
;_;| Spodobało jej się to, że chociaż pioruny się jej słuchały. ~Jezu,
jaka szczerość. XDDD~ Przesunęła więc ręką tak, jakby zmieniała
ekran w telefonie. Piorun zrobił to samo. Widząc, że potrafiła kontrolować
pioruny, krzyknęła do Grzegorza:
[- GRZEGORZ!!! Jakiś debil dał mi moce Thora, mimo
iż jestem idiotką!]
- Grzegorz! Chodź tu na chwilę!
- Idę! – Odkrzyknął Grzegorz.
Chwilę później zaś, gdy wszedł do jej pokoju,
spytał:
|- Nauczyłaś się porządnie srać?|
[Najlepsze pytanie, jakie można zadać, gdy ktoś cię
woła. xD]
- Coś się stało, że mnie wołałaś?
- Patrz, co potrafię. – Odpowiedziała Laura, po czym
zrobiła dla przykładu kształt serca z dłoni. W tym momencie, pioruny, które
były za oknem zrobiły to samo. Widząc to, Grzegorz spytał ze zdziwieniem:
- Potrafisz kontrolować pioruny? Ale od kiedy?
Przecież ty tylko w myślach potrafiłaś czytać.
- Właśnie nie wiem. Dopiero dziś to odkryłam. Ale
jest to naprawdę fajne. – Odpowiedziała
~*Szkoda, że nigdy później tego nie wykorzystasz.*~
- Te już 13|33| ~*Nie strasz. ;_;*~ tygodni
to chyba będą tygodnie odkrywania prawdziwej ciebie. – Odparł Grzegorz.
Po tych słowach, wyszedł on do siebie, |jakby
nic się nie stało,| a Laura dalej bawiła się piorunami, aż do końca
burzy...
W tym samym czasie, Klara, która od zawsze lubiła
również wodę, chciała sprawdzić, czy nie potrafiłaby jej kontrolować. [To
jest tak naciągane, że to aż nieprawdopodobne.] Nalała więc wody do
wanny, po czym zrobiła za pomocą rąk falę. Chwilę później, ku jej zdziwieniu,
ujrzała, że woda zrobiła to samo, co ona. Spróbowała więc ona czego innego.
Narysowała w powietrzu drzewko. Woda zaś powtórzyła jej ruchy|, bo wodzie
się nudziło.|. Widząc to, od razu chciała pochwalić się tym przed
Danielem. |*Fallow-deerem| Krzyknęła więc do niego:
- Daniel |*Fallow-deer|! Chodź tu na
chwilę!
- Już idę! – Odkrzyknął chłopak.
Po chwili zaś, gdy wszedł do łazienki, spytał:
- Coś się stało, że mnie wołałaś?
- Patrz co potrafię. – Odpowiedziała Klara, po czym
uniosła ręce do góry dla przykładu. W tym momencie, woda w wannie powtórzyła
jej ruch. ~*Co jest dziwne, bo zgodnie z odwiecznymi prawami natury,
gdy chce się komuś pokazać jakiś trick, to on nie wychodzi.*~ [Opko
odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.] Widząc to, Daniel |*Fallow-deer| spytał
ze zdziwieniem:
- Potrafisz kontrolować wodę? Ale od kiedy?
- Właśnie nie wiem. Dopiero niedawno to odkryłam,
ale jest to naprawdę bardzo fajne. – Odpowiedziała dziewczyna.
~*Szkoda, że już więcej tego nie wykorzystasz.*~
- Ten świat jeszcze nie raz mnie zadziwi... - Odparł
chłopak.
Po tej rozmowie, wyszedł on z łazienki, ~*jakby
nic się nie stało,*~ a Klara pobawiła się jeszcze trochę wodą, po czym
odetkała odpływ i zajęła się swoją nową pasją...
TYDZIEŃ VI.
W tym tygodniu, Laura dostaje niespodziewany prezent
od Grzegorza, a Klara i Daniel |*Fallow-deer| znajdują naszyjnik do przechowywania [dupy] |BOŻE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| myśli.
Ten tydzień, zaczął się normalnie, jak każdy inny.
Nic nie zapowiadało zmian. Jednak, trzeciej nocy... |Ach, te spoilery.|
Trzecia noc w tym tygodniu, była tą, które Laura
lubiła najbardziej. Deszczową. ~*To zdanie pojedyncze jest
wyewidencjonowaną przesadą.*~ W bazie było cicho. Laura spała mocnym
snem w swoim pokoju, a Grzegorz czytał książkę w języku jidysz. ~Ależ
ja faaajny! :D~ ~*Wiadomix :**~ Jednak, w pewnym
momencie, jako iż jego pokój był niedaleko głównego wejścia do bazy, usłyszał
on miałczenie [Nie ma to jak literówka.] kota z dworu. Na
początku nie przejął się tym. Jednak, kiedy miałczenie [I znów.] powtórzyło
się jeszcze trzy razy, odłożył on książkę, podszedł do głównego wejścia i
otworzył drzwi. Po zrobieniu tego, ujrzał przed drzwiami koszyk z małym
kotkiem. Żal mu się zrobiło tego kota. |Oooo... <3| Wziął
więc koszyk do środka bazy i zaniósł do swego pokoju. Tam, wziął swój stary
płaszcz i wytarł kota do sucha. [Oooo... <33] Następnie,
poszedł do kuchni, wziął jakieś świeże mięso i wodę, wrócił do pokoju i
nakarmił oraz napoił nimi kota. Potem, sprawdził, czy zwierzę nie miało jakiś
ran. ~*Oooo... <333*~ Jako iż znał się na
weterynarii, |bo był cheaterem,| bez problemu mógłby je
opatrzeć. [Kolejna literówka? -.-] Okazało się, że nie. Po
sprawdzeniu tego, powiedział szeptem do kota:
~*- Mam nadzieję, że lubisz srać.*~
|Najlepsze, co można powiedzieć do kota. xDDD|
- Będziesz idealnym prezentem dla mojej ukochanej...
Po czym pogłaskał go. Następnie zaś, postawił koszyk
z kotem |w kominku.| ~*Sadysta*~ |:DDD| na
sofie obok siebie i wrócił do czytania książki...
Następnego dnia, gdy Laura obudziła się po
otworzeniu oczu i odwróceniu się, ujrzała koło siebie Grzegorza, który trzymał
ręce za plecami. Chwilę później zaś, powiedział:
- Mam dla ciebie niespodziankę, skarbie...
Po czym pokazał dziewczynie koszyk z małym kotem.
Widząc go, Laura powiedziała ze słyszalną radością w głosie:
- Oh Grzegorz...To naprawdę dla mnie?
[- Nie, to dla mnie. Ładny, nie? xD]
~xDDD~
- Tak. Znalazłem tego kota wczoraj w nocy przed
głównym wejściem do bazy. Postanowiłem, że będzie to idealny prezent dla
ciebie. – Odpowiedział
~W rzeczywistości, przywłaszczyłbym sobie tego
kota.~
- Oh, dziękuję ci... - Rzekła, po czym przytuliła
się do [dupy] Grzegorza.
~WYOBRAZIŁEM TO SOBIE!!!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
Parę chwil później, gdy emocje opadły, Grzegorz
wrócił do swojego pokoju, a Laura zaczęła bawić się ze swym nowym
przyjacielem... [Ma już dwóch przyjaciół. To jakiś sukces w jej marnym
życiu.]
W tym samym czasie, w innym miejscu, Daniel |*Fallow-deer| i
Klara postanowili wybrać się na spacer. Chcieli spędzić ze sobą trochę czasu,
skoro mieli tyle tygodni do wykorzystania na własność. |To może... ( ͡°
͜ʖ ͡°)| Spacer na początku był normalny. Jednak, w pewnym momencie,
oboje ujrzeli na ziemi jakiś leżący naszyjnik z zaczepionym na nim
flakonikiem. [Ale naciągane...] Widząc go, od razu podeszli i
podnieśli go. Kiedy to zrobili, ujrzeli na flakoniku napis „Myśli". Widząc
to, Klara spytała:
- Co to jest?
- Chyba naszyjnik do przechowywania myśli. Czekaj,
wypróbuję go. – Odpowiedział Daniel, po czym otworzył flakonik i pomyślał:
|"Chciałbym zostać zawodowym sraczem."|
~*XDDDDD*~
„Chyba zakochałem się w Klarze."
~*Fajny spoiler, co nie? -.-*~
~Idę zawisnąć, zw.~
W tym momencie, w flakoniku pojawił się czerwony
pyłek. Widząc to, Daniel |*Fallow-deer| powiedział:
- To działa. Wystarczy coś pomyśleć i to zostanie tu
zapisane pod postacią pyłku o odpowiednim kolorze.
[A jak to potem odczytać?]
~*Nie wiem. Ten flakonik nie zostanie nigdy później
użyty.*~
[;=;]
- Świetne to jest! Przyda nam się. – Odparła Klara.
~*Chciałabyś*~
Po tej rozmowie, Daniel |*Fallow-deer| zamknął
flakonik, po czym zawiesił naszyjnik na szyi Klary, po czym oboje ruszyli na
dalszy spacer...
TYDZIEŃ VII.
W tym tygodniu, Grzegorz i Laura znajdują naszyjnik
do przechowywania marzeń, ~*Kolejny
przedmiot, który nigdy nie zostanie użyty ponownie.*~ [Idę się spalić, zw.] a Klara znajduje w
sklepie szklane pantofle. |Logika? Gdzie
ona być?| ~*Uciekła, widząc to opko.*~
Ten tydzień zaczął się ciekawie dla Grzegorza i
Laury. Bowiem, w poniedziałek, postanowili oni pójść razem na spacer. Chcieli
bowiem spędzić ze sobą dużo czasu oraz przy okazji wyprowadzić na spacer
Chmurkę Laury. [Co to, pies był?] ~*Kotochmura*~ |Logika
zwiała na Księżyc albo jeszcze dalej.| Wiedzieli co prawda, że po
powrocie na planetę Grzegorza wezmą ślub i już na zawsze będą razem, ale teraz
jeszcze nie wzięli ślubu i Laura dla Grzegorza była tylko jego
dziewczyną. ~DEBIIIL!~ |Kocham to, jak wyzywasz sam
siebie.| ~Ja się z tym opkowym downem nie utożsamiam.~ Spacer
na początku był normalny. Jednak, w pewnym momencie, oboje ujrzeli jakiś leżący
na ziemi naszyjnik, z flakonikiem na nim zaczepionym. Widząc to, od razu
podnieśli go. W tym momencie, ujrzeli, że na flakoniku był napis ~*"Slumber"*~ „Dreams"
czyli marzenia. |Ale szpan angielskim.| Widząc to, Laura
spytała:
- Co to?
- Najwidoczniej naszyjnik do przechowywania
marzeń. ~*Spytałabym się, skąd on to wie, ale w pierwszej części było,
że Grzegorz wie wszystko.*~ Czekaj, wypróbuję go. – Odpowiedział
Grzegorz, po czym otworzył flakonik i pomyślał jedno ze swoich marzeń:
„Marzę o ślubie z Laurą."
~Boże, dlaczego Ramoninth przedstawiała mnie jako
debila?~
~*Byłam niedojebana. ;=;*~
W tym momencie, we flakoniku pojawił się czerwony
pyłek. Widząc to, Grzegorz zamknął flakonik, po czym powiedział:
- To działa. Wystarczy pomyśleć swoje marzenie i
pojawi się ono w tym flakoniku pod postacią pyłku o odpowiednim kolorze.
- Ej, fajne to! – Rzekła dziewczyna.
~*Tak zajebiste, że prawie w całości skopiowane z
tygodnia powyżej. ;=;*~
Po tej rozmowie, Grzegorz zawiesił naszyjnik
na [dupie] ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ szyi
Laury, po czym oboje ruszyli na dalszy spacer...
Tymczasem, w innym miejscu, Klara i Daniel |*Fallow-deer| postanowili
udać się do supermarketu. Po znalezieniu się tam, zaczęli obchodzić wszystkie
sklepy. Kiedy zaś doszli do jednego z sklepów z butami, w pewnym momencie,
ujrzeli jakiś szklany pantofel, a nad nim banner z napisem:
„OKAZJA!
Pantofle z niezniszczalnego szkła! ~*A, chyba że z niezniszczalnego.*~ Pozostały
tylko dwie pary!"
Po zobaczeniu tego, Klara rzekła:
- OMG, OMG, OMG!!! Kup mi, kup mi, kup mi!
~*Pierdolona gimbuska i materialistka.*~
- No dobra, ale sprawdź, czy w tych dwóch parach
jest twój rozmiar. – Odparł Daniel. |*Fallow-deer|
[Chciałabym mieć chłopaka, który bez dyskusji
kupowałby mi wszystko, czego bym zapragnęła.]
~*Nie tylko ty.*~
|~>:D~|
Po tych słowach, dziewczyna sprawdziła to. Okazało
się, że były rozmiary 41 i 39. ~*O, mój rozmiar jest! ^-^*~ Jako
iż Klara miała rozmiar buta 39, ~*Taki sam jak ja. ;=;*~ wzięła
pudełko z tym rozmiarem i przymierzyła. Okazało się, że pasowały. [No
ależ oczywiście.] Po sprawdzeniu tego, poszła do Daniela |*Fallow-deera| i
powiedziała:
- Jest mój rozmiar!
- No dobra. Mogę ci kupić, bo w końcu za dwa
tygodnie są twoje urodziny. – Odparł Daniel. |*Fallow-deer|
~*Aaa, to dlatego bezdyskusyjnie jej kupił.*~
- Dzięki, dzięki, dzięki! – Rzekła
W tym momencie, chłopak zaśmiał się, po czym
powiedział:
- Oj, nie musisz dziękować.
~*Szkoda tylko, że te pantofle RÓWNIEŻ nigdy
nie zostaną ponownie użyte.*~
~Matko Boska. ;-;~
Po tej rozmowie, poszli oni do kasy, po czym
zapłacili. Buty były bardzo drogie, gdyż kosztowały 480 złotych. ~*Prawo
popytu i podaży też jakoś tak spierdoliło.*~ Mimo to, Daniela |*Fallow-deera| było
stać. |No ależ oczywiście. ;=;| Po zakupie, oboje wyszli ze
sklepu i zaczęli dalej szwędać ~*Zajebiste słowo do opowiadań. ;-;*~ się
po galerii...
TYDZIEŃ VIII.
W tym tygodniu Grzegorz i Laura przeżywają zalanie
aż po dach ich bazy, |:D| ~WON!~ a Klara i Daniel |*Fallow-deer| dla zabawy tworzą trumnę ze świateł.
~*Szkoda,
że nie...
*~
|Matko Boska, czego ci ludzie nie wymyślą. xD|
~Jak
to wygląda?~
~*
*~
~Takie ładne, a takie zabójcze.~
~*Jak wygląd potrafi zmylić.*~
Ten tydzień dla Grzegorza i Laury zaczął się
normalnie. Myśleli oni, że taki będzie do końca. Jednak, mylili się... |Jebane
spoilery.|
Bowiem, przez trzy dni faktycznie był spokój.
Jednak, czwartego dnia, stało się coś niespodziewanego. Do bazy dwójki, ni z
tego ni z owego zaczęła wlewać się woda. |Sorki, Ramoninth wody nie
zakręciła.| ~*:D*~ Grzegorz i Laura, jako iż byli w pokoju
telewizyjnym, niczego nie podejrzewali. Jednak, w pewnym momencie, Laura
zaczęła czuć niebezpieczeństwo. ~*Jebana Mary Sue.*~ Powiedziała
więc do Grzegorza:
- Grzegorz...Czuję, że niedługo coś się stanie...I,
że nie będzie to nic przyjemnego...
- Oj, nie przesadzaj. Co może się stać? – Spytał
Grzegorz.
~Dekl~
Jednak, Laura nie zdążyła odpowiedzieć, gdyż do
pomieszczenia, w którym byli, wlała się woda i zalała pokój aż do sufitu. ~*:D*~ Widząc
i czując to, Grzegorz od razu podpłynął do panelu z guzikami sterującymi
różnymi funkcjami w bazie[, które pojawiły się z dupy] i nacisnął
przycisk otwierający śluzy w podłodze|, które wzięły się z dupy,| w
całej bazie. W tym momencie, woda zaczęła opadać. Gdy już całkowicie opadła,
Grzegorz zamknął śluzy, po czym spytał Laury:
- Skąd ta woda się tu wzięła?
- Nie mam pojęcia. Może rura pod ciśnieniem pękła. –
Odpowiedziała dziewczyna.
- Przecież ta rura jest z tytanu... - Zauważył
Grzegorz.
[Wszystko psujesz. :<]
~Taki już jestem. :D~
- A, no fakt. No to nie wiem. Może to sprawka
naszych wrogów – Odparła.
- Na odległość? W sumie cholera wie, co oni teraz
robią. – Rzekł Grzegorz.
|( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)|
[Lub srają.]
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
Jednak, po tej rozmowie, oboje zajęli się swoimi
codziennymi czynnościami[, jakby nic się nie stało.]...
W tym samym czasie, w innym miejscu, Daniel |*Fallow-deer| i
Klara okropnie się nudzili. ~*Inteligentni ludzie się nie nudzą. Oto
dowód na to, że jesteście debilami.*~ Nie mieli kompletnie co robić.
Jednak nie chcieli stracić żadnego z tygodni wolności. W pewnym momencie zaś,
Klara wpadła na pomysł:
- Słuchaj! Może dla zabawy stworzymy sobie trumnę z
tych lampek świecących na fioletowo?
[- Tych, które wzięły się z dupy? - spytał
Fallow-deer.
- Tak
- Super, ale po chuj nam takie coś?
- A nie wiem, dla zajęcia wolnej przestrzeni w
domu.]
- Hah, niezły pomysł na nudę. – Odpowiedział
Daniel. |*Fallow-deer|
~*Ja bym zapytała, po chuj wam to, ale to tylko
ja.*~
Po tych słowach, wzięli wszystkie lampki świecące na
fioletowo jakie mieli, po czym zaczęli je ustawiać na kształt trumny, a
następnie szkielet uzupełniać tymi samymi lampkami. Kiedy zaś skończyli,
włączyli je. W tym momencie, powstał niezły efekt świecącej trumny. ~*Fakt,
na tym zdjęciu z We Heart It ładnie to wyglądało.*~ Widząc to,
dziewczyna powiedziała:
- Nawet ładnie to wygląda.
- No. Ale co my teraz z tym zrobimy? – Spytał
Daniel. |*Fallow-deer|
~Kolejny z opóźnionym zapłonem. Zajebiście.~
- Te lampki świecą w nieskończoność, |Fizyka
uciekła na Księżyc, podążając za logiką i prawem popytu i podaży.| więc
może zostawimy to od tak, dla ozdoby. – Odpowiedziała Klara.
- W sumie niezły pomysł. – Przyznał Daniel. |*Fallow-deer|
[Co on jej tak we wszystkim przytakuje?]
~*Bo to najgorszy typ faceta, czyli tępa pizda.*~
[;_;]
Po tej rozmowie, zostawili własnoręczną ozdobę, po
czym zajęli się rozwijaniem swych pasji...
[Sraniem na czas?]
~*Boże, Vego. xD*~
[:D]
TYDZIEŃ IX.
W tym tygodniu, Grzegorz i Laura jadą na nocną
wycieczkę do miejsca, w którym podobno grasują potwory, ~*W sensie stara Laury?*~ ~JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ a
Klara przeżywa niezapomnian|y gwałt|e urodziny. ~*Slade, ogarnij się, bo nas fani zajebią. xD*~ |Oni przeżyją każdy typ humoru. xD|
Ten tydzień, jak każdy inny, zaczął się dla
Grzegorza i Laury normalnie. Myśleli oni, że chodź ten tydzień będzie spokojny.
Niestety, mylili się. |No kurwa, znowu spoiler.|
Bowiem, do czwartku był on spokojny. Jednak, w
piątek wieczorem, Grzegorz powiedział do Laury:
- Przejedziemy się samochodem do tego tajemniczego
miejsca, w którym podobno [grasuje twoja stara?] |XDDDDDDDDDDDDDDDDDD| grasują
potwory?
- Nie...Boję się... - Odpowiedziała Laura ze
strachem w głosie.
|Jezu, racjonalne myślenie! \O/|
~*Nie może być! \O/*~
- Oj nie bój się, kochanie. Przecież będę tam z
tobą. – Rzekł
- No...No dobrze... - Odparła
~*A nie, jednak debilka. :<*~
Po tej rozmowie, oboje wyszli z bazy, po czym poszli
do garażu i wsiedli w ich samochód. Następnie zaś, ruszyli w odpowiednim
kierunku. Po parunastu minutach, gdy się tam znaleźli, w pewnym momencie,
Grzegorz rzekł:
- Dziwnie się tu czuję...Jak w jakimś horrorze.
[Stary Laury też tam grasuje?]
|Vego! xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
[Wiem, zbyt drastyczne. xDDDDDDDDDDDDDDDDD]
- Ja się boję...Boję się, że zaraz coś nam wyskoczy
na maskę samochodu. – Odparła Laura.
- Podobno parę przypadków osób miało tu już do
czynienia z |twoimi starymi,| potworami, więc nigdy nic nie
wiadomo. – Powiedział
Jednak, przez parę minut było spokojnie. Lecz, w
pewnym momencie, na maskę wyskoczyło im jakieś szkaradzieństwo. ~*Wiem,
stary Laury nie grzeszy urodą.*~ |Jak ja lubię nabijać się z tej
pindy. xDDD| ~Nie tylko ty. xDDD~ W tym momencie,
Grzegorz gwałtownie wykręcił kierownicę w bok, po czym pociągnął za hamulce,
aby nie spowodować wypadku. Kiedy zaś już stali, mimo wszystko, oboje bali się
tego, co przed chwilą zaszło. Laura, ze strachu, przytuliła się do Grzegorza.
Widać było, że Grzegorz również się bał, ~Ja się niczego nie boję.~ ~*Wyobraź
sobie, że wszyscy cię opuścili...*~ ~ALE NIE TAK DRASTYCZNIE!
;_;~ ~*:D*~ po tym, że kryształ na jego płaszczu
zmienił kolor na czarny oraz po tym, że szybko [srał]
~<Wybucha niekontrolowanym śmiechem po raz
czwarty.>~
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
oddychał.
- Co...Co to było? – Spytał Grzegorz ze strachem w
głosie.
- Nie wiem...Ale boję się tego miejsca...Jedźmy już
stąd... - Rzekła Laura.
- Poczekaj...Muszę się uspokoić...Jestem zbyt
przerażony tym wszystkim co tu zaszło. Jeszcze jakiś wypadek bym
spowodował... |Podobno chcesz zajebać cały świat.| ~Nie
próbuj zrozumieć logiki, bo ona jest na Księżycu wraz z fizyką oraz prawem
popytu i podaży.~ - Odparł Grzegorz, po czym oparł ręce na
kierownicy, spuścił głowę i zaczął głęboko [srać] ~*Jak
można głęboko srać? xDDD*~ [Nie wiem xDDD] oddychać aby
się uspokoić.
Parę minut później, gdy Grzegorz się uspokoił,
chciał ruszyć. Jednak, czuł, że mimo iż silnik działał, pojazd nie chciał
ruszyć.
- No co jest? Czyżby [twój stary] to
bydle [Na jedno wychodzi.] zablokowało mi koła? – Spytał, po
czym wraz z Laurą wyszedł na dwór. Po zrobieniu tego, ujrzał, że to, co
wskoczyło im na maskę podczas drogi, spadło tak, że teraz blokowało im przednie
koła. Widząc to, Grzegorz od razu spróbował je odblokować. Po parunastu
minutach, gdy mu się to udało, wraz z Laurą wszedł do samochodu i oboje ruszyli
w drogę powrotną... ~*A te zdania zostały źle zapisane.*~
Tymczasem, w innym miejscu, Daniel, |*Fallow-deer| pamiętając
o tym, że na czwartek przypadały urodziny Klary, zastanawiał się, co by dać jej
na prezent. [Przecież już kupiłeś jej szklane pantofle, naruszając przy
tym prawo popytu i podaży.] |Ale jego down wychodzi poza miernik.| [;=;] W
pewnym momencie wpadł na pomysł. Postanowił uszyć jej strój, który mogłaby
nosić gdyby kiedykolwiek przeszli na stronę dobra ~*Dobra, powiem wam,
bo szósta część tej sagi i tak nie istnieje: Nigdy by nie przeszli, bo w szóstej
części, na końcu, zostaliby zabici przez Grzegorza. Sorki. :>*~ ~AWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWWW
YEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHHH!!!~ |Jaki
zaciesz. xD| oraz powiedzieć jej prawdę o tym, że czuje do niej coś
więcej niż tylko przyjaźń. Jako, iż do urodzin pozostały trzy dni, potajemnie
zaczął on szyć strój dla dziewczyny. Były to czarne leginsy, |Z dziurą
na dupie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| [PRZESTAŃ XD] połączone z
czarno czerwoną spódnicą przed kolano oraz czarno żółta bluzka z krótkim
rękawem. Szycie zajęło mu całe trzy dni, gdyż było to trudne... ~*Przynajmniej
w czymś się z tym downem zgadzamy.*~
W dzień urodzin Klary, gdy dziewczyna obudziła się,
po otworzeniu oczu i odwróceniu się, ujrzała Daniela, |*Fallow-deera| który
stał przed łóżkiem z rękoma za plecami. Chwilę później, wyjął zza pleców strój
i rzekł:
- Wszystkiego najlepszego, Klaro. To mój prezent dla
ciebie. Strój, który możesz nosić, gdybyśmy kiedykolwiek przeszli na stronę
dobra.
~*Gdyby szósta część powstała, zniszczyłaby wam te
plany. :>*~
~:*~
- Oh Daniel...Dziękuję ci...Ładny. Sam szyłeś? – Powiedziała
Klara.
- Tak. Całe trzy dni mi to zajęło. – Odpowiedział,
po czym dodał:
- W ogóle dziś jest idealny dzień aby powiedzieć ci
prawdę. Bowiem, ja od jakiegoś czasu czuję, że...że cię kocham...Jesteś taka
urocza ~jak gówno psa~ |Grzegorz i jego szczerość.
xD| ~No co? xD~...I taka cudowna [jak zwłoki
lisa.]...Nie ma nikogo lepszego od ciebie...
- Oh Daniel |*Fallow-deer|...Naprawdę? –
Spytała Klara ze łzami szczęścia w oczach.
|- Lol, nie. Kłamałem, aby sprawdzić twoją reakcję.
- odpowiedział zgodnie z prawdą Fallow-deer.|
- Naprawdę. Ciebie nigdy bym nie oszukał... -
Odpowiedział chłopak.
[Kłamca]
W tym momencie, dziewczyna rzuciła mu się w ramiona.
Chwilę później zaś, gdy emocje opadły, oboje zajęli się codziennością [Jakby
nic się nie stało.] i świętowaniem urodzin Klary...
TYDZIEŃ X.
W tym tygodniu, Laura zostaje porwana przez Vivian i
okrutnie torturowana, [Prawilnie] przez co Grzegorz zamyka się w sobie, gdy ją
traci, a Klara i Daniel |*Fallow-deer| dowiadują się o swoim przeznaczeniu od motyla
mieniącego się wszystkimi kolorami świata. ~*Poślubią swoich rodziców?*~ |Takie rzeczy
tylko w greckich tragediach.|
Ten tydzień, dla Grzegorza i Laury zaczął się źle.
Bowiem, w poniedziałek, gdy Laura wyszła na samotny spacer, w jego połowie,
poczuła, że ktoś zatkał jej [dupę] |VEGO! XDDD| [XD] usta
dłonią, aby nie mogła krzyczeć oraz przystawił pistolet do głowy. Następnie
zaś, usłyszała głos Vivian, która mówiła:
- Idziesz ze mną. I nie waż się próbować uciec, bo
zginiesz.
W tym momencie, Laura wiedząc, że się nie uwolni,
przytaknęła głową. ~*Kurwa, idiotko, masz moce Thora, zajeb ją!*~ |Ale
one w opkach zanikają wtedy, gdy są potrzebne.| Chwilę później, jej
oprawczyni [JEZU, PROFESJONALNE SŁOWNICTWO W OPKU! OOO.OOO] |NIEWIARYGODNE!
\O/| zaciągnęła ją do bazy Grzegorza, po czym wykopanym podkopem do
piwnicy weszła tam, po czym rzuciła Laurę pod ścianę. Dosłownie. Następnie zaś,
związała ją i zakneblowała, po czym zaczęła |gwałcić dwadzieścia cztery
godziny na dobę.| ~*A Laura to przeżyła, bo była Mary Sue. xD*~ okrutnie
bić i znęcać się nad swym wrogiem...
Tymczasem, Grzegorz, gdy przez cały dzień Laura nie
wróciła, zaczął się niepokoić. Najgorsze było to, że mimo upływu paru dni,
dziewczyna w ogóle nie wracała. Po trzech dniach nieudanych poszukiwań, gdyż
Grzegorz zaczął ją szukać, zamknął się w sobie. Jedyne, z kim się zadawał, to z
Ramoninth, czyli kotem Laury ~*WYJEBCIE STĄD MÓJ NICK! ;_;*~ ~Już
wiesz, jak to jest? ;_;~ ~*Niestety ;_;*~ oraz z
Chmurką, [Zajebiście oryginalne imię.] która cały czas była
koloru szarego oraz padał z niej deszcz, gdyż cierpiała z powodu straty
przyjaciółki. |Bo tak była zaprogramowana.| ~*Przecież to
nie robot.*~ |JAPA! :<| ~*:DDD*~ Oprócz
tego, cały czas był zamyślony. Prawie w ogóle nie wychodził ze swego pokoju.
Czasem miewał zwidy, w których widział Laurę wchodzącą do pokoju, jednak, kiedy
chciał ją przytulić, okazywało się, że to były jego halucynacje. ~:D~
Zaczęli to zauważać jego żołnierze-pomocnicy. Nawet
sami zaczęli szukać Laury, gdyż żal im się robiło, jak widzieli, że ich szef
był zamknięty w sobie. |A w międzyczasie, który nie istnieje, ale chuj
z tym, bo czasoprzestrzeń się załamała, gwałcili się nawzajem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| [Fani
nas zlinczują, ale jebać to. xD] Niestety, na próżno. Przez cały
tydzień, ukochana Grzegorza się nie znalazła... |DUN DUN DUUUN!|
Tymczasem, w innym miejscu, Klara i Daniel |*Fallow-deer| patrzyli
razem przez otwarte okno na krajobrazy. |W tym czasie, Daniel
zastanawiał się, czy zgwałcić Klarę młotkiem czy śrubokrętem.| ~*CO
XDDD*~ |xD| Jednak, w pewnym momencie, ujrzeli oni
pięknego motyla mieniącego się wszystkimi kolorami świata, który wleciał do ich
mieszkania. Widząc go, Klara powiedziała:
- Jaki piękny...
- Piękny i niezwykle istotny dla waszej przyszłości.
– Odpowiedział motyl.
- Ty umiesz mówić? – Spytali ze zdziwieniem Klara i
Daniel. |*Fallow-deer|
[- Chuck Norris mnie stworzył. - odpowiedział motyl.
- I wszystko jasne. - odparł Fallow-deer.]
- Tak. Przybyłem, aby przekazać wam wasze
przeznaczenie. Bowiem, na końcu waszego pomagania Grzegorzowi i Laurze, która w
sumie w chwili obecnej została porwana, zostaniecie wzięci w niewolę. Grzegorz
i Laura zaś, zabiją swoich wrogów i za pomocą robotów przejmą władzę nad
światem. Stworzą imperium robotów i wprowadzą komunizm dla ocalałych
ludzi. ~*Te dwa zdania przedstawiają to, jak miała skończyć się ta
saga.*~ Wy zaś, będziecie okrutnie torturowani dopóki nie
umrzecie. ~*Nie, ich śmierć miała wyglądać inaczej, ale to opowiem pod
koniec następnej części, bo akurat będzie klimatycznie.*~ –
Odpowiedział motyl.
- CO?! DLACZEGO?! – Krzyknęli Daniel |*Fallow-deer| i
Klara.
- To jest wam pisane w Księdze Przeznaczenia~*,
która nigdy później nie zostanie wspomniana.*~. A teraz wybaczcie, ale
muszę przekazać przeznaczenie jakiemuś Damianowi |*Dejmianowi| i
jakieś Katarzynie [I]. – Odpowiedział motyl, po czym odleciał.
Po tej rozmowie, Daniel |*Fallow-deer| i
Laura, |O, teraz Klara zmieniła imię. SUPER. ;=;| w zepsutych
wiedzą o przeznaczeniu humorach, zajęli się swoimi codziennymi
sprawami... [JAKBY NIC SIĘ NIE STAŁO!!!]
TYDZIEŃ XI.
W tym tygodniu Grzegorz odnajduje Laurę i czule się
nią opiekuje oraz zabija Vivian, |Nie ma to jak spoiler już na początku. -.-| a Daniel |*Fallow-deer| i Klara tworzą żarówkę, która świeci własną
energią, nie z prądu. [Fizycy Lubią to!]
~*Lol, przerwa. Idę sobie zrobić budyń.*~
[Dzięki Bogu...]
Ten tydzień dla Grzegorza zaczął się źle. Czuł się
okropnie bez swojej ukochanej. Nie mógł bez niej żyć. Cały czas siedział
zamknięty w sobie wraz z przyjaciółmi dziewczyny. [Kretyn] Aż
w końcu... |DUN DUN DUUUN!|
W środę, w pewnym momencie rozmyślań Grzegorza,
usłyszał on, że ktoś wchodził do jego pokoju. Nie przejął się tym jednak.
Chwilę później zaś, usłyszał głos jednego ze swych żołnierzy-pomocników, który
mówił:
- Grzegorz...Ty kogoś przetrzymujesz w piwnicy?
- Nie...Nie mam kogo tam przetrzymywać...A co? –
Odpowiedział Grzegorz.
~- Bo przez dwadzieścia cztery godziny, codziennie,
słychać tam jęki gwałconej osoby. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
- Skąd wiesz, jak takie jęki brzmią, zboczeńcu?
- Co noc ja i mój kolega gwałcimy się nawzajem. ( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~
~*Boże, kolejny. xD*~
- Bo jak przechodziłem w miejscu, pod którym jest
piwnica, usłyszałem jakieś krzyki, prośby o litość, śmiechy i dźwięki torturowania.
– Odpowiedział
[Oczywiście wcześniej nie dało się tego usłyszeć.
;-;]
- Nie wiem, co tam się dzieje...Ale lepiej pójdźmy
to sprawdzić. – Rzekł Grzegorz.
Po tej rozmowie on oraz dwóch jego
żołnierzy-pomocników zeszli do piwnicy...
Tymczasem, kiedy Vivian chciała dobić ledwo żywą i
płaczącą ze strachu Laurę, usłyszała dźwięk wyważanych drzwi. W tym momencie,
oprawczyni [To słowo nadal mnie zachwyca. *.*] ~*Nie tylko
ciebie. **.***~ ukochanej Grzegorza odwróciła się. Po zrobieniu tego,
ujrzała dwóch żołnierzy-pomocników Grzegorza i Laury oraz samego Grzegorza.
Chwilę później, Grzegorz rzekł, podchodząc do Vivian:
- Co ty sobie myślisz, dziewczyno? Że możesz
bezkarnie znęcać się nad Laurą?! Ona ci nic nie zrobiła, a przez ciebie tylko
cierpi!
[- Mogę, bo Laura to debilka. - odpowiedziała
zgodnie z prawdą Vivian.]
Po czym zwrócił się do swych pomocników:
- Wyprowadźcie Vivian do sali tortur.
~Awww... <3~
W tym momencie, żołnierze podeszli do Vivian i
wyprowadzili ją. ~:D~ Grzegorz natomiast, gdy został
sam, podszedł do płaczącej ze strachu Laury i uwolnił ją. Kiedy to zrobił,
dziewczyna przytuliła się do niego, po czym powiedziała słabym, zapłakanym
głosem:
- Grzegorz...[Lubię srać.] |Najlepsze,
co można byłoby powiedzieć w tym momencie. xD|
- Nie bój się kochanie...Jestem przy tobie... -
Rzekł, po czym czule pocałował Laurę [w dupę] ~BŁAGAM
XDDD~. Parę chwil później, podniósł ją i wyniósł z piwnicy...
Kiedy zaś wrócił do mieszkania, zaniósł Laurę na jej
łóżko, poszedł po bandaże i wodę utlenioną, po czym odkaził i zabandażował rany
dziewczyny. Następnie zaś, czule ją pocałował i pogładził po [dupie] |Różni
ludzie, różne gusta. xDDD| głowie. Chwilę później, spytał:
- Co ona ci robiła?
W tym momencie, Laura opowiedziała mu o wszystkim.
Gdy skończyła, Grzegorz rzekł:
- Nie martw się, kochanie...Zabiję ją i już nie
będziesz musiała tak [srać] ~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ cierpieć...
W tej sekundzie, Laura słabo się uśmiechnęła, po
czym wyciągnęła ręce przed siebie, pokazując tym samym, że chciała ~udusić~ przytulić ~:<~ Grzegorza.
Ten zaś, widząc to, nachylił się nad dziewczyną, po czym Laura przytuliła go do
siebie. Parę minut potem, gdy emocje opadły, Grzegorz ponownie pocałował Laurę,
po czym poszedł do sali tortur... ~Awww...~
Kiedy tam był, ujrzał, że jego pomocnicy przykuli
Vivian do metalowego blatu, który tam był. |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| Widząc to, podszedł do niej, po czym powiedział:
- Tym razem się doigrałaś. Jak możesz tak znęcać się
nad Laurą, ty tępa idiotko? ~Sam inteligencją nie grzeszysz,
pierdolcu. Vivian tylko przysługiwała się światu.~ No, ale cóż.
Pożegnaj się ze światem, bo nie dożyjesz jutrzejszego dnia.
- A-Ale... - Zaczęła Vivian, jednak Grzegorz nie dał
jej dokończyć:
- Żadnych ale. Było zostawić Laurę w spokoju.
Po czym zaczął okrutnie torturować Vivian. Trwało to
trzy godziny. [Powiedziałabym coś, ale przecież Vivian jest
nieśmiertelna.] Po tym czasie, kiedy Vivian była już tak słaba, że nie
mogła krzyczeć, Grzegorz podszedł do niej, po czym przebił jej serce, a
następnie wyciągnął dezintegrator, przeładował go i wystrzelił. Chwilę później,
Vivian została zdezintegrowana już na wieki... ~Ty, ale taka
koncepcja nie jest taka głupia.~ ~*Jedyna nawet fajna rzecz w
całej sadze.*~
Po zabiciu Vivian, Grzegorz poszedł do swego pokoju,
gdyż czuł, że był tym wszystkim wykończony. Na dodatek od krzyków Vivian bolała
go |dupa| ~*Jak od krzyków może boleć dupa? xDDD*~ |Magia
Opkolandii. xDDD| głowa. Musiał się po prostu położyć. Kiedy zaś był
już w odpowiednim miejscu, położył się na łóżku. Po paru chwilach zaś, poczuł,
że jego powieki stały się cięższe. Czuł, że nie mógł utrzymać ich otwartych.
Parę chwil później, jego powieki opadły bezwładnie w dół, a on sam usnął
twardym snem...
Jednak, od następnego dnia, czule opiekował się
Laurą. Przynosił jej wszystko, czego potrzebowała. ~*Debil*~ Był
na każde jej zawołanie. |Kretyn| Także często siedział przy
ukochanej, aby ta miała się komu wygadać ze swego bólu. [Niedojeb] Był
całkowicie dla niej. ~Idiota~
Tak było przez cały tydzień... ~*Zajebisty
ten akapit. -.-*~
Tymczasem, Klara i Daniel |*Fallow-deer| jak
zwykle zajmowali się swoimi sprawami. |( ͡° ͜ʖ ͡°)| Jednak, w
pewnym momencie, postanowili, że trzeba było coś zrobić, aby zmniejszyć
rachunki za prąd, gdyż były one za wysokie. |Może Fallow-deer powinien
przestać co noc oglądać te pornosy w Internecie, a Klara przestać uczyć się
twerkować?| ~*Boże, Slade, ogar bo nas fani zjedzą. xDDD*~ |:D|
- Wiem! Może zrobimy żarówkę, która będzie tworzyć
prąd z własnej energii umieszczonej w jej środku? – Zaproponował Daniel. |*Fallow-deer|
~*Fizyka już dawno zamieszkała na Księżycu w
towarzystwie logiki oraz prawa popytu i podaży.*~
- W sumie dobry pomysł, ale jak ty coś takiego
stworzysz? – Spytała Klara.
|O, przebłysk inteligencji. W opkach to nieczęsto
się zdarza.|
- Coś się wymyśli. – Odpowiedział chłopak.
Po tej rozmowie, Klara zaczęła tworzyć żarówkę, a
Daniel |*Fallow-deer| pył, który zasilałby żarówkę od środka.
Stworzył go m.in. z dużej ilości chemikaliów. ~*A potem żarówka jebła
jak w którymś odcinku "Sąsiadów".*~ Prace zajęły
im cały tydzień roboczy. |Kurwa, jebani cheaterzy.| Jednak,
gdy skończyli, po wsypaniu pyłu do żarówki, zauważyli, że zaczęła ona świecić.
Widząc to, przytwierdzili ją do sufitu w ich pokoju. Widząc efekt swojej pracy,
Daniel |*Fallow-deer| rzekł:
~*- Dr. Hax nas zajebie, ale było warto.*~
- No. I teraz rachunki za prąd będą mniejsze.
- I to jest ważne. Będziemy mieć więcej
pieniędzy [do wydawania na Netflixie i w Starbucks.]. – Odparła
Klara.
Po tych słowach zaś, zajęli się oni swoimi
codziennymi czynnościami... ~*Ja, będąc na ich miejscu, pochwaliłabym
się moim dziełem w Internecie.*~ ~Każdy normalny by tak zrobił.~
TYDZIEŃ XII.
W tym tygodniu, Laura powraca do zdrowia oraz wraz z
Grzegorzem poznaje swoje przeznaczenie od motyla z długim, kolorowym ogonem, a
Klara odkrywa w sobie nowy talent. |Talent do wkurwiania już ma, więc zawsze warto mieć
drugi.|
Od początku tygodnia, Grzegorz ciągle opiekował się
swoją ukochaną[, bo był debilem]. Kochał ją nad życie i chciał, aby u
niego żyło jej się dobrze. ~*Idiota*~ Opieka przyniosła
efekty, gdyż już w czwartek dziewczyna odzyskała siły i mogła normalnie się
poruszać oraz normalnie wykonywać codzienne czynności. [Chciałabym, aby
zginęła, ale wiem, że była potrzebna do kolejnych części.] Jednak,
czwartek był dla nich także dniem prawdy...
Bowiem, tego dnia, po południu, gdy Grzegorz, Laura
oraz jej kot i chmura siedzieli sobie przed otwartym oknem, |Co wcaaale
a wcale nie było naciągane.| w pewnym momencie ujrzeli złotego motyla
z długim, kolorowym ogonem, który usiadł na ich parapecie.
- Motyl z ogonem? Nie znam takiego gatunku.
|Fajnie, że nie ma napisane, kto wypowiedział tę
kwestię. -.-|
- Nie jestem zwykłym motylem. Mam wam coś ważnego do
przekazania. – Rzekł motyl.
- TY UMIESZ MÓWIĆ?! – Spytali zdziwieni Grzegorz i
Laura.
[- Umiem nawet srać! - pochwalił się motyl.]
~Jebłem xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
- Tak. Przyleciałem do was, aby powiedzieć wam wasze
przeznaczenie. Bowiem, kiedy po apokalipsie, do której doprowadzicie, ludzie
odbudują świat, będziecie chcieli przejąć nad nim władzę. ~*Nie ma to
jak zaspoilerować drugą część w pierwszej. -.-*~ |Idę zawisnąć,
zw.| Niestety albo i stety, Klara i Daniel |*Fallow-deer| w
brutalny sposób zabiją ciebie, Grzegorzu oraz twojego kota i twoją chmurę
Lauro. ~*Spoiler: Tak nie miało się stać.*~ Zostawią tylko
ciebie, abyś bardziej cierpiała. Jednak, ty, pod wpływem emocji popełnisz
samobójstwo. – Odparł motyl.
W tym momencie, dało się zauważyć, że całą czwórką
zaczęły targać negatywne emocje. Chmurka zrobiła się przerażona, gdyż zmieniła
kolor na czarny oraz zaczął z niej padać deszcz [gówna]
~
~
~*Kuźwa, zaraz jebnie limit obrazów. Jeśli nie
chcemy przerzucać się na drugą część, musimy zacząć je oszczędzać.*~
kamieni. Kot Laury zaś, był smutny, gdyż jego ogon
opadł w dół. [Po chuj ten dopisek? Przecież nie da się opaść w górę.] ~*Licznik
słów...*~ [;=;] Laura zaś, rozpłakała się ze smutku.
Grzegorz natomiast, był cały przerażony tym, co usłyszał. Widać to było po tym,
że kamień na jego płaszczu zmienił kolor na czarny oraz po tym, że Grzegorz
zaczął szybciej [srać] ~*Nie wiem dlaczego żarty z srania
mnie śmieszą. xDDD*~ [:D] oddychać, co zawsze znaczyło, że
się bał. Chwilę później, spytał z przerażeniem w głosie:
- C-Co? Dlaczego?
- Takie jest wasze przeznaczenie zapisane w Księdze
Przeznaczenia. ~*Dobra, jeszcze tu została wspomniana, ale nigdy później się
nie pojawi i nie miała pojawić.*~ |;=;| Ale teraz
wybaczcie, muszę przekazać przeznaczenie jakiemuś Dawidowi |*Dejwidowi| i
jakieś Oliwii. ~*Każda Oliwia to zła kobieta. Znam chyba z cztery-pięć
Oliwii i tylko jedna jest normalna. ;-;*~ – Odparł motyl, po czym
odleciał.
Kiedy zaś zostali oni sami, Laura z płaczem rzuciła
się w ramiona Grzegorza. Chłopak zaś, przytulił ją do siebie. Nadal był
przerażony. Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał. [A ja nie mogę
uwierzyć w te zdania pojedyncze.] Niby nigdy nie bał się śmierci, ale
to dlatego, że zawsze ginął bezboleśnie...
Kiedy zaś po parunastu minutach, emocje opadły,
zajęli się oni swoimi codziennymi sprawami, ale nadal z zepsutymi
humorami... |Cóż za hipernierealistyczna sytuacja.|
Tymczasem, w innym miejscu, Klara czuła, że
potrzebuje odnaleźć w sobie jakiś nowy talent. ~*Po chuj, nie zostanie
nigdy wyjaśnione.*~ Zaczęła więc robić wszystko. Od gotowania, na
szyciu kończąc. Przez pięć dni robiła wszystko. [Mogła też zabić te
zdania pojedyncze, ALE NIE!] Widząc to, nawet Daniel |*Fallow-deer| zaczął
się zastanawiać, po co to robi. Aż w końcu, przemógł się i spytał:
- Klaro, po co to wszystko robisz?
- Poszukuję swojego nowego talentu. – Odpowiedziała
dziewczyna.
- A nie wystarcza ci to, ile masz? – Zapytał
~A mógłbyś wyjaśnić czytelnikom, jakie talenty
posiadała Klara? Oczywiście, że tego nie zrobisz, kurwiu.~
- Niby wystarcza, ale chcę odnaleźć coś nowego. –
Odparła
- Okeeej... - Rzekł, po czym wrócił do swoich
codziennych zajęć...
|Jakby nic się nie stało.|
~Przy tym opku rozpiszę się chyba na cztery
akapity.~
~*Jeśli Grzegorz planuje rozpisać analizę końcową na
cztery akapity, to wiedz, że opko jest wybitnie zUe.*~
Klara natomiast, nadal poszukiwała talentu. Aż w
końcu, w piątek odnalazła go. Było to pisanie opowiadań. |Mam nadzieję,
że nie pisała ich tak, jak Ramoninth.| [Boże, chroń nas przed tym.] Gdy
pokazała swoje nowe opowiadania Danielowi, |*Fallow-deerowi| ten
przyznał dziewczynie rację, że są idealne. ~Pewnie po prostu nie
chciał sprawić jej przykrości. Nie da się idealnie pisać opowiadań od samego
początku.~ Od teraz, zaczęła ona oprócz rozwijania swojej nowej
pasji, rozwijać także nowy talent...
TYDZIEŃ XIII.
W tym tygodniu, Grzegorz i Laura znajdują zegarek do
przemieszczania się w czasie, a Klara i Daniel znajdują przezroczystą
płytę. ~*Kolejne przedmioty, które nie
zostaną do niczego wykorzystane w przyszłości.*~ ~Wiecie? Trochę żal mi
tego opka. Jest tutaj wiele rzeczy, które mogłyby zostać w ciekawy sposób
wykorzystane, a tylko się marnują.~ [Jeśli Grzegorzowi jest żal opka, to wiedz, że może
przeistoczyć się w coś wybitnego.]
W trzynastym tygodniu pobytu Grzegorza i Laury w
bazie, po nieprzyjemnym poprzednim tygodniu, Grzegorz i Laura postanowili pójść
na spacer. Poszli więc do parku odetchnąć po poprzednim tygodniu. ~Poszedłbym
do McDonald's nawpierdalać się za wszystkie czasy.~ Jednak, w
pewnym momencie spaceru, ujrzeli oni na ziemi jakiś leżący zegarek. [Znowu
naciągane.] Jednak, był on cały złoty i ozdobiony kryształami. Widząc
to, od razu podnieśli go. |Ja bym to opylił w pobliskim lombardzie lub
na Allegro.|
- Co to za zegarek? – Spytała Laura.
- Wygląda jak zegarek do przemieszczania się w
czasie. Wypróbujmy go. – Odpowiedział Grzegorz, po czym nastawił go na dwie
minuty do przodu. Chwilę później zaś, ujrzeli oni przed sobą białe światło, a
następnie ponownie park. Jednak, gdy Grzegorz spojrzał na zegarek, ujrzał, że
zamiast 12:20, była 12:22. [Po pierwsze: Te zdania znowu zostały źle
zapisane. Po drugie: Dej mie to! Mam horom curke! xDDD] ~Typowy
Polak z ciebie, Vego. xDDD~
- A więc działa. Zabierzmy go ze sobą, bo może nam
się przydać.
~*To nic, że nigdy więcej go nie użyjecie.*~
Po czym zawiesił go sobie na szyi, gdyż zegarek miał
sznureczek, ~*A ja cały czas wyobrażałam go sobie jako zegarek na rękę.
;-;*~ po czym wraz z Laurą ruszył na dalszy spacer...
W tym samym czasie, Klara i Daniel |*Fallow-deer| również
postanowili wybrać się na spacer, aby spędzić ze sobą więcej czasu. [Dużo
w tym rozdziale spacerów, swoją drogą.] ~*Ty, faktycznie.*~ Na
początku spacer był normalny. Jednak, w pewnym momencie, ujrzeli oni przed
sobą, na ziemi jakąś płytę. Gdy zaś podeszli i podnieśli ją, zobaczyli, że
płyta była przezroczysta. |Ktoś za dużo bawił się drukarką 3D i mamy
tego efekt.| Widząc to, Klara rzekła:
- Przezroczysta płyta? Pierwsze widzę.
- Wiesz co, na tej płycie może być coś cennego.
Chodźmy do domu i sprawdźmy, co tam jest. – Odparł Daniel. |*Fallow-deer|
[W sumie, rzadka płyta, właściwie chyba jedyny
egzemplarz, więc faktycznie.]
Po tych słowach, ruszyli w kierunku ich domu. Gdy
tam byli, włączyli komputer Daniela, |*Fallow-deera| po czym
odpalili płytę. Kiedy zaś ją otworzyli, ujrzeli, że najprawdopodobniej należała
do jakiegoś fana Krainy Grzybów, ~*To opko też pisałam na fazie KG
TV?*~ [Już widać, dlaczego jest takie poronione.] gdyż
były tam wszystkie wypuszczone poradniki uśmiechu, ~*Do chuja! "Poradnik
Uśmiechu" w tym kontekście piszemy wielkimi literami, bo to
tytuł!*~ wszystkie teorie z Internetu oraz teorie właściciela płyty,
wszystkie OST, screeny z filmów, zdjęcia z Google Grafika, etc. [Ktoś
chyba na prawdę nie chciał, aby to wszystko spalił ogień piekielny.] Widząc
to, Klara rzekła:
- Lol, to chyba jakiś psychofan Krainy Grzybów.
|Kraina Grzybów jest tysiąc razy lepsza od tego
opka, więc zamknij mordę, ja cię proszę.|
- Przynajmniej miał hobby. Ale płytę zachowajmy,
może się nam do czegoś przydać. – Powiedział Daniel.
~*Szkoda, że potem nie zostało to jakoś użyte. :<
<Zaczyna płakać.> Tyle fajnych pomysłów się zmarnowałooo! ;"-(*~
~<Przytula> Nie martw się. Zawsze możesz je
wykorzystać w swoich teraźniejszych opowiadaniach.~
~*<Odwzajemnia> ;"-(*~
Po tej rozmowie zaś, zajęli się swoimi
sprawami... [Jakby nic się nie stało.]
TYDZIEŃ XIV.
W tym tygodniu Laura tworzy sobie zbroję, w której
mogłaby walczyć z wrogami, ~*To nic, że jest
to kolejna rzecz, która nie zostanie później użyta.*~ |Boooże...
;=;| a Klara i Daniel |*Fallow-deer| tworzą tęczę z żarówek. ~Im się ewidentnie
nudziło.~ ~*Przynajmniej
nie oglądali cały czas telewizji jak Patryk i Mateusz.*~ ~Zawsze coś.~
Ten tydzień, dla Grzegorza i Laury zaczął się
normalnie. Było tak przez pierwsze dwa dni. Bowiem w środę, Laura zapragnęła
coś zmienić. [Ja bym zmieniła jej cały charakter.] ~*Nie
tylko ty.*~ Chciała być jak typowy czarny charakter z typowego
amerykańskiego filmu. [Warum? Nie zostanie nigdy wyjaśnione.] Chciała
mieć jakiś jednolity strój, w którym walczyłaby z wrogami. Grzegorz miał
płaszcz, więc dlaczego ona nie mogłaby sobie czegoś takiego skombinować? |Nie
dla psa kiełbasa.| Myślała długo, co by jej pasowało. W końcu zaś,
doszła do wniosku, że chciałaby mieć zbroję. ~Średniowiecze Attack
Super Effective~ Potajemnie, korzystając z tego, że Grzegorz
zasnął nad książką, |Uzależniony od czytania?| ~Trochę
^-^~ |;_;| ~No co? Przynajmniej mam hobby. ;P~ poszła
do magazynu, w którym trzymali resztki szarego metalu oraz czarnego
szkła, |o których wcześniej nie było mowy, bo po co,| po czym
wzięła tyle, ile potrzebowała.
Po powrocie do bazy, ruszyła w kierunku swego
pokoju. Tam zaś, zaczęła tworzyć swoją zbroję. Zajęło jej to paręnaście
godzin. |Po pierwsze: Wyłącz te cheaty, bo cię dr. Hax zajebie. Po
drugie: Ogarnij te zdania pojedyncze.| Gdy zaś kończyła, usłyszała za
sobą głos Grzegorza, który mówił:
- Ekhm. Lauro, co ty do cholery robisz? Roboty mi tu
tworzysz?
- Tworzę sobie zbroję, w której mogłabym walczyć z
naszymi wrogami. Chcę być jak typowy czarny charakter, z typowego
amerykańskiego filmu i chcę mieć swój jednolity strój do walki. [Ale
oczywiście nie wyjaśnisz czytelnikowi, dlaczego tak nagle to zapragnęłaś.] –
Odpowiedziała Laura.
- Okej, ja nie wnikam... - Powiedział Grzegorz, po
czym poszedł do siebie do pokoju kontynuować to, co zaczął. |Jakby
kurwa nic się nie wydarzyło.|
Laura natomiast, po skończeniu zbroi, umieściła ją w
jednej z wielkich tub, które stały w jej pokoju, [tak, to były te same,
o których wcześniej nie było mowy,] aby była bezpieczna. Po zrobieniu
tego, zamknęła tubę i zajęła się swoimi sprawami...
Tymczasem, Daniel |*Fallow-deer| i
Klara nudzili się. Nie mieli co robić, ale również nie chcieli tracić już
czternastego tygodnia ich odpoczynku. ~Swoją drogą, długie mieli te
wakacje.~ |W końcu szybko skończyli maszynę, czyż nie?| ~Nie
psuj.~ |:D| W pewnym momencie, Klara rzekła:
- Mam pomysł! Mamy przecież te kolorowe żarówki,
które raz zapalone świecą w nieskończoność. |To nic, że wcześniej o
nich nie wspominaliśmy.| Możemy zrobić z nich ozdobę do tego pokoju, a
mianowicie tęczę.
- Jak będziesz kiedyś pisać swoją
autocharakterystykę, to w zaletach dopisz „kreatywność". Dobry pomysł.
Nawet fajnie to może wyglądać. – Odparł Daniel. |*Fallow-deer|
|W sumie, jemu też się nudziło, więc nie dziwne, że
się zgadzał na wszystkie pomysły Klary.|
Po tej rozmowie zaś, wzięli odpowiednio dużo
takowych żarówek, po czym zapalili je i po kolei przytwierdzali do ściany
tworząc tęczę. Tworzenie zajęło im około dwóch godzin. ~No to już
jest w miarę realistyczne. Chociaż jedna, realistyczna scena.~ ~*CUD!
\O/*~ Jednak nie żałowali tego czasu, gdyż efekt był dla nich bardzo
ładny.
- No. I teraz to nawet światła w nocy nie trzeba zapalać.
– Rzekł Daniel. |*Fallow-deer|
- Widzisz? Kolejny plus. Nie dość, że ładnie
wygląda, to daje światło za darmo. – Odparła Klara.
~*Mam taki zajebisty pomysł na naprawę tego
opka...*~
~Aż jestem ciekaw. <Zaszywa się w pokoju
Ramoninth i czeka.>~
~*Wyłaź z tej szafy, widać cię.*~
~:<~
~*:D*~
Po tej rozmowie zaś, zajęli się oni rozwijaniem
swoich pasji i talentów, aby jakoś zająć sobie resztę czasu...
TYDZIEŃ XV.
~*FunFact #1: Wiecie, że jesteśmy
już na trzydziestej drugiej stronie z czterdziestu (czterdziesta pierwsza
jednak jest pusta) tego rozdziału?*~
~Koniec! Koniec widzę! ;'-)~
W tym tygodniu Laura tworzy Galaxy Nutellę oraz
Galaxy sok, |Tej też
ewidentnie się nudzi.| ~*#Jadłabym*~ a Klara i Daniel |*Fallow-deer| idą w nocy na romantyczny spacer na pobliską
plażę. |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)|
~*Chwila przerwy, idę dojeść resztki budyniu z
garnka.*~
|Bogu dzięki...|
Ten tydzień zaczął się dla Grzegorza i Laury
normalnie. Normalność ta trwała do środy. [Bo od środy zaczęły nas
atakować zdania pojedyncze.] Oboje mieli nadzieję, że tak będzie do
końca tygodnia, gdyż chcieli chociaż raz mieć tydzień odpoczynku. Jednak, w
czwartek, coś ten spokój zniszczyło... |Czyli jak zwykle.|
Bowiem, Laura, ubolewając nad tym, że Grzegorz nigdy
nie chciał kupić jej Nutelli oraz soku w butelce, gdyż |był sadystą| ~:D~ mówił,
że „to niezdrowe i może ci zaszkodzić", [Lul, Nutella zjedzona raz
na jakiś czas nie szkodzi, tak samo jak sok w butelce.] postanowiła
stworzyć własną Nutellę oraz własny sok. Postanowiła, że z wyglądu będą one
miały motyw Galaxy. ~*Bo taki był w modzie, gdy pisałam to opko. A poza
tym, zostało to zainspirowane zdjęciem z We Heart It, na którym ktoś wlewał z
butelki do szklanki jakiś płyn właśnie z motywem Galaxy.*~ [Przeglądasz
We Heart It?] ~*Tak, chociaż więcej czasu obecnie spędzam na
Pintereście, na którym swoją drogą muszę uporządkować moje kolekcje. Jest tam
wiele inspirujących zdjęć.*~ Zebrała więc dużo potrzebnych składników
oraz chemii ~Jebać matmę! To opko pokazuje, że to chemia jest
królową nauk!~ i zaczęła tworzyć. Zajęło jej to pięć godzin. [Pieprzony
cheater. Aż dziw bierze, że dr. Hax jeszcze jej nie dopadł.]
Po tym czasie zaś, gdy skończyła, postanowiła posmakować
swego dzieła. Na początku zjadła więc trochę Nutelli i napiła się trochę soku.
Smakował przepysznie. |Bo, jak wszyscy dobrze wiemy, Laura była Mary
Sue.| Dziewczyna nie potrafiła określić, jaki miało smak, ale było
bardzo dobre. Postanowiła dać więc to Grzegorzowi do spróbowania, aby
sprawdzić, czy rzeczywiście było to AŻ TAK dobre. ~Kufa, skoro ci
smakowało, to znaczy, że było aż tak dobre.~ Poszła więc do
Grzegorza. Kiedy była w jego pokoju i gdy ten ją zauważył, pokazała mu butelkę
z sokiem i słoik z Nutellą, po czym spytała:
|- Dobrze się po tym sra. Chcesz spróbować?|
~*Boże, a ten znowu o sraniu. xDDD*~
|:D|
- Chcesz spróbować?
- No dobra, spróbuję. Co prawda nie jestem
zwolennikiem tego typu jedzenia i picia, ale co tam. ~Tak na serio,
wpierdoliłbym frytki z McDonald's.~ – Odpowiedział Grzegorz.
Po tych słowach, dziewczyna podała mu słoik z
Nutellą i butelkę z sokiem. Po zrobieniu tego, spróbował on.
- Ej, to jest naprawdę dobre! Gdzie to kupiłaś?
~*W sumie, tu nie potrzebny był dopisek, bo wiadomo,
że wypowiedział to Grzegorz, ale dla przyzwoitości jednak powinien się pojawić.
Poza tym, miło że tak w nią wierzysz. xD*~
~Co nie? :D~
- Nie kupiłam, a sama tworzyłam przez pięć godzin. –
Odpowiedziała Laur|k|a.
- Nie wiedziałem, że masz talent kulinarny. – Odparł
Grzegorz.
- Widzisz. Musisz dowiedzieć się o mnie jeszcze
wielu rzeczy. – Rzekła
["To nic, że sama też nie wiedziałam o swoim
talencie kulinarnym." - pomyślała]
Po tej rozmowie, oboje wrócili do swoich codziennych
zajęć... |Jakby nic się nie stało.|
Tymczasem, w innym miejscu, Klara i Daniel |*Fallow-deer| zastanawiali
się, co będą robić wieczorem. W pewnym momencie zaś, Daniel |*Fallow-deer| wpadł
na genialny pomysł.
- Słuchaj! Może wieczorem pójdziemy na spacer na
pobliską plażę?
|- Zgwałcę cię i w ogóle...Będzie super! - dodał
- Deklu, gwałcisz mnie co noc. - słusznie zauważyła
Klara.
- Eee, to nie gwałt, bo ci się to podoba.
- Japa, koniu. Ale dobra, możemy pójść.|
~Najlepszy dialog jaki można przeprowadzić z ukochaną
osobą. xD~
|Czyż nie? :D|
- Nawet nie taki zły pomysł. Możemy pójść. –
Odpowiedziała Klara.
Po tej rozmowie, w oczekiwaniu na wieczór, zajęli
się swoimi sprawami... [Sraniem na czas?] |Boże...xDDDD|
Wieczorem zaś, założyli buty, po czym razem udali
się na plażę. Po znalezieniu się tam, trzymając się za ręce, zaczęli [srać
na przechodniów] ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ spacerować.
Spacerowali tak około godzinę. Po tym czasie, stanęli twarzą do morze [Nie
ma to jak literówki.] ~*Swoją drogą, gdzie oni mieszkali, że mieli
dostęp do morza? Jeśli pod Sosnowcem, to nie wiem, skąd to morze się wzięło.
Chociaż...Pod Sosnowcem i w nim samym dzieją się dziwne rzeczy.*~ i
zaczęli je obserwować. W pewnym momencie zaś, Daniel |*Fallow-deer| przysunął
się bliżej Klary. Chwilę później ich twarze zaczęły się do siebie zbliżać. I
parę sekund później, pierwszy raz w życiu zaczęli się całować. Czuli się
podczas tego, jakby czas się dla nich zatrzymał. W chwili obecnej nic innego
się dla nich nie liczyło...
Paręnaście minut później, gdy skończyli się
całować, |zaczęli się gwałcić nawzajem.| ~*Slade i jego
romantyczne podejście do sytuacji. xD*~ |:D| postali
jeszcze trochę wpatrzeni w morze, po czym ruszyli w kierunku ich domu...
TYDZIEŃ XVI.
W tym tygodniu Laura patrzy na świat z innej
perspektywy, |Pewnie z
perspektywy inteligentnej osoby.| a Klara i
Daniel |*Fallow-deer| znów muszą zmierzyć się z kolejnymi
policjantami
~*
*~
|Ja pierdolę. xD|
~*Pasuje? Pasuje. xD*~
chcącymi oddać Klarę w ręce jej rodziców, a
wieczorem Daniel |*Fallow-deer| przeżywa nieprzyjemności żołądkowe.
~*AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA...<Kradnie
płaszcz Grzegorza, zawija się w nim, zamienia się w kota i wskakuje do
pudełka.> AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
ZUE OPISYYY!!! ;____;*~
~<Teleportuje się do niebytu.> ;_;~
|<Chowa się w szafie.> ;_______;|
[<Skacze przez okno krzycząc.>
Żegnaj świecieeeee!]
Szesnasty tydzień odpoczynku zaczął się dla
Grzegorza i Laury normalnie. Zajmowali się oni tym, czym codziennie. Grzegorz
czytał książki w jakichś rzadkich językach, [aby przyszpanować wiedzą,] a
Laura bawiła się ze swymi przyjaciółmi. Jednak...
Któregoś dnia, Laura postanowiła wyprowadzić Chmurkę
na spacer. |W chuj kreatywne imię, nie ma co.| Założyła więc
na nią smycz i poszła z Chmurką najpierw do Grzegorza, aby powiedzieć mu, że
wychodzi. Kiedy zaś weszła do pokoju, w którym siedział Grzegorz, ujrzała, że
ten znowu czytał.
- A ty znów czytasz? Co tym razem?
- Co jest dziwnego w tym, że czytam? A czytam
książkę pod tytułem „Los ntawm Big Bang rau tam sim no.". – Odpowiedział
Grzegorz.
[Wiele nam to powiedziało.]
- No nic, nic, tylko ty praktycznie nic nie robisz,
tylko czytasz. Całymi dniami, bez przerwy. ~Przynajmniej się nie
nudzę, gdy akurat nie niszczę świata.~ A co do tytułu, to może tak
powiesz go po ludzku? – Odparła
- Bo czytanie książek cholernie uzależnia. A co do
tytułu, to fakt, zapomniałem, że nie znasz języka hmong.
~*Język hmong - język z rodziny hmong-mien (miao-yao), używany przez
Hmongów zamieszkujących Chiny, Tajlandię, Laos i Wietnam. Jest bardzo
zróżnicowany dialektalnie, niektóre z tych odmian są wzajemnie niezrozumiałe,
dlatego też język hmong często traktuje się jako tzw. makrojęzyk, grupujący
ponad 20 spokrewnionych języków.
~Wikipedia*~
|Z serii: Ramoninth uczy dzieci.|
~*No co? Zawsze jakaś ciekawostka w tej
samoanalizatorni się pojawiła.*~
Tytuł brzmi „Od Wielkiego Wybuchu do
teraz.". ~*Jedyne, co Google Translator dobrze tłumaczy z
polskiego na hmong i odwrotnie.*~ |Cud! \O/| Bardzo
ciekawa książka. – Rzekł
- Spoko. Ja wychodzę z Chmurką na spacer. –
Powiedziała
~*Widzę inteligencja na poziomie ziemniaka.*~
- Tylko uważaj, aby cię ktoś nie porwał. – Odparł
Grzegorz.
~Jakbym musiał żyć z taką debilką pod jednym dachem,
to tylko modliłbym się, aby zaginęła.~
- Dobra, dobra. – Rzekła
~A potem: Grzeeegooorz!!! Pooomooocyyy!!! -_-~
Po tej rozmowie, wyszła z bazy. Jednak, po wyjściu,
Chmurka uznała, że czas na bardziej oryginalny spacer, ponieważ wzniosła się do
góry i zaczęła lecieć wraz z Laurą, która ją trzymała. [Nie wiem, ile
Laura ważyła i ile mogła unieść ta Chmurka, ale nie sądzę, aby to było
możliwe.] Jako, iż Chmurka była radosna, gdyż była koloru różowego,
zaczęła także sypać na ziemię deszcz słodyczy. Widać było, że najbardziej
cieszyły się z tego dzieci. ~*Nie dziwne. Też zbierałabym z tymi
dzieciakami słodycze.*~ Laura natomiast, miała ciekawe doświadczenie z
oglądania świata z innej perspektywy. [Niestety, nie była to
perspektywa inteligentnej osoby.]
Laura oraz Chmurka leciały tak dwie godziny, po czym
postanowiły zawrócić. ~*Kuuurwa! Ile można było wtedy słodyczy za darmo
zgarnąć! \O/*~ [#Brałabym] Kiedy zaś były pod bazą, wylądowały,
po czym weszły do środka. Kiedy zaś Laura przechodziła obok pokoju Grzegorza,
usłyszała, jak mówił on:
- No nareszcie jesteś. Cztery godziny cię nie było.
Już się bałem, że coś ci się stało.
~Tak na prawdę, w myślach błagałem o to, aby cię
porwano.~
- Jesteś po prostu przewrażliwiony. – Rzekła Laura.
- Po prostu bardzo cię kocham[, bo jestem
debilem] i nie chcę, aby coś ci się stało. – Odparł
Po tej rozmowie, Grzegorz wrócił do czytania
książki, a Laura i Chmurka poszły do pokoju Laury, po czym zajęły się swoimi
sprawami... ~*Ja już nie komentuję faktu, że wszystko dzieje się bez
żadnych emocji.*~
Tymczasem, w innym miejscu, Daniel |*Fallow-deer| oraz
Klara, która siedziała mu na kolanach i była do niego mocno przytulona,
ponownie zaczęli się całować. |Czy tylko dla mnie ta scena jest
dwuznaczna? xD| ~*Nie tylko dla ciebie. Gdy ją pisałam i nawet
teraz, gdy ją czytam, jest dla mnie dwuznaczna. xD*~ ~Już chyba
wiem, dlaczego twojemu koledze to opko się podobało. xD~ ~*Weź
xD On jest normalny.*~ [No niezbyt, bo łopko mu się podobało.] ~*W
sumie...xD*~ Czuli się podczas tego, jakby czas się dla nich zatrzymał.
Nic poza tym się teraz dla nich nie liczyło...
Jednak, po dwudziestu minutach beztroskiego
całowania [Im się serio nudziło.] ~*W końcu nie grzeszyli
inteligencją.*~ się pary zakochanych, ~*O kurwa, patrzcie!
Synonim! OO.OO*~ |O.M.G! \O/| ~Nie może być!
OOO.OOO~ chwile sielanki |ZNÓW! \O/| ~Halina,
mam zawał! \O/~ przerwał dzwonek do drzwi. Słysząc to, oboje
przestali się całować, po czym Klara powiedziała ze strachem w głosie:
- To pewnie policja przyszła |aresztować nas
za zeszłotygodniowe sranie na przechodniów.| ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ po
mnie aby zabrać mnie do moich debilnych rodziców...
- Nie martw się, kochanie. Jakoś z tego wybrniemy. [Nie
zapominaj, że w naszym świecie policja to debile. To łączy Opkolandię i
Creepypastolandię.] – Rzekł Daniel, |*Fallow-deer| po
czym pocałował ukochaną [w dupę] |JEZU XDDDD|, a
następnie oboje wstali i poszli otworzyć drzwi. Kiedy zaś to zrobili, ujrzeli
dwóch policjantów. Chwilę później, jeden z nich rzekł do Klary:
[- Sąd rejonowy powiedział nam, że za sranie na
przechodniów grozi wam kara ośmiuset lat srania w więziennych kiblach.
- Ale przecież mieliście nas skazać, a nie wysyłać
do raju. - odparła zmieszana Klara.
- Wiemy, ale sąd rejonowy nigdy nie rozpatrywał
przypadków srania na przechodniów.]
|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
~Żarty z srania, w tym opku, są najlepsze. xDDD~
[:D]
- Czy to ty jesteś Klara Campbell|, dziewczyna z
polskim imieniem i angielskim nazwiskiem|?
- Nie, ja jestem tylko jej siostrą bliźniaczką. Nie
mam pojęcia, gdzie jest Klara. – Skłamała
- Oh, w takim razie przepraszamy za pomyłkę. –
Odparł drugi z policjantów.
[Boże, co za debile. xDDD]
|Opkolandię i Creepypastolandię łączą debilni
policjanci. xDDD|
~Pomiędzy tymi krainami jest taki fajny most z
policjantów.~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D~
Gdy zaś Daniel |*Fallow-deer| i
Klara zamknęli drzwi, dziewczyna powiedziała:
- Uff...Dobrze, że kłamstwo z tym, że jestem siostrą
bliźniaczką Klary zawsze działa...Nie chciałabym wracać do moich
nadopiekuńczych rodziców. Nie chcę spieprzyć sobie trzech lat życia. ~*I
to pewnie dlatego odjęłam policjantom mózgu.*~
- Przynajmniej masz pomysł, jak z tego wybrnąć. Poza
tym, jak myślisz, ile twoi rodzice będą cię szukać?
|- Do kolejnego przebiegunowania Ziemi. -
odpowiedziała zgodnie z prawdą Klara.|
- Zapewne jeszcze długo. Oni nie rozumieją, że mogę
już decydować sama o tym, jak chcę żyć. – Odpowiedziała dziewczyna.
[Ale nadal nie masz osiemnastu lat, więc sprawują
nad tobą władzę rodzicielską, gimbusie.]
- Eh...No to mamy przesrane. – Odparł chłopak.
~*Jak w ruskim czołgu, zapomniałeś dodać.*~
- W sumie jeszcze tylko ten i dwa tygodnie wolności,
a później niszczymy świat. – Rzekła
- W sumie racja. – Powiedział
Po tej rozmowie, zajęli się oni swoimi codziennymi
sprawami... [Jakby kurwa nic nie zaszło.]
Jednak, wieczorem, ~*O nie. ;_;*~ Daniel |*Fallow-deer| kiepsko
się poczuł. Poczuł, że coś uciskało go w żołądku i, że mdliło go, mimo iż nie
miał czym wymiotować. |;_;| Mimo wszystko, stękając z
bólu, |Jesteś pewien, narratorze, że z bólu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)| położył
się na łóżku i zaczął głęboko oddychać. Chwilę później zaś, ujrzał wchodzącą do
pokoju Klarę. Widząc stan swego ukochanego, spytała:
[- A mówiłam, żebyś tyle nie srał, bo ci dupa w mózg
wrośnie.]
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
|JEBŁEM
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
~*Ciągle się z tego śmieję. xDDDD*~
|Ja też. xDDD|
[xD]
- Kochanie? Co ci się stało?
- Żołądek mnie boli i mdli mnie, skarbie... -
Odpowiedział Daniel. |*Fallow-deer|
- Hmm...Nie znam się na tym i nie wiem, co mogłoby
ci pomóc. [Dodatkowa dawka srania?] ~*xDDD*~ Po
prostu przeleż resztę wieczora i spróbuj zasnąć, to może rano poczujesz się
lepiej. – Odparła Klara, po czym podeszła do Daniela, |*Fallow-deera| pocałowała
go, a następnie wyszła...
Kiedy zaś Daniel |*Fallow-deer| został
sam, pomyślał:
„*Ych* Mój brzuch... *Ych* *Ykch* ~Zajebiste
słowa po gwiazdkach. xD Nie można było tego jakoś wpleść w te myśli?~ ~*Ty
nawet nie wiesz, jak ja kiedyś lubiłam pisać takie opisy. ;=;*~ ~Niestety
wiem bardzo dobrze. ;_;~ Jak mnie coś uciska...Jak to boli...
|;__________;| *Ych* *YYYYYYCH* *Yyych* ~*Co on, rodzi? XDDD*~ |Pierwszy
udokumentowany przypadek ciąży u faceta. xDDD| ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Chyba
zwymiotuję...Tak mnie mdli... [;__________________________________;] Ale
przecież nie mam czym wymiotować... |Rzygaj dupą.
XDDDDDDDDDDDDDD| ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *YYYYYYYYYYYYYYYYYCH* |O,
widać główkę! xDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*Chyba nie powinniśmy byli jeść
tego ryżu. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Może spróbuję się przespać, tak
jak poradziła Klara...W ogóle ona jest taka urocza... *Ych* ~*Zajebiste
te myśli. XDDDDDDDDDDDD*~ |Kurwa, Grzegorz, przestań tarzać się po
tej podłodze. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ I
taka cudna. Tak o mnie dba... *Yyyyych* [O, główka już wyszła.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD] |A nie, sorki, to
dupa. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~"
Po chwili jednak, zamknął oczy. I parę chwil później
– usnął. ~*Bogu dzięki, bo mnie morda boli od śmiechu. xDDDDDDDD*~ |Zwykle
powinniśmy rozpaczać nad twoją mentalnością, ale teraz pozostało się tylko
śmiać. XDDD <Patrzy> Kurwa, a Grzegorz dalej się tarza. xDDD| ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Następnego
dnia zaś, kiedy się obudził, czuł się już o wiele lepiej... [Bogu
dzięki. xD]
TYDZIEŃ XVII.
W tym tygodniu, Laura otrzymuje od czarnego [jak
dupa Szatana] ~XD~ motyla diadem, który ma założyć, gdyby
jednak oszukała przeznaczenie i wraz z Grzegorzem przejęła władzę nad
światem, ~*Spoiler: Tak miało się stać.*~ a Klara tworzy laserową szminkę. |Co ona, tajna agentka?| ~*Pomysły mnie
się kończyły.*~ ~W sumie nie dziwne, to
już siedemnasty tydzień.~
Tydzień ten zaczął się dla Grzegorza i Laury
normalnie. Myśleli oni, że chociaż przedostatni tydzień ich odpoczynku będzie
spokojny. Chcieli w końcu odpocząć w spokoju. Jednak, nie wiedzieli oni, że ich
chęci znowu nie wypalą... |Jak ja nienawidzę spoilerów.| [Nie
tylko ty.]
Co prawda mieli oni spokój do wtorku. Jednak, w
środę, kiedy Grzegorz i Laura siedzieli przed otwartym oknem i
rozmyślali, [Co jest w cholerę naciągane.] w pewnym momencie
ujrzeli czarnego motyla, który miał na sobie diadem. Chwilę później, usiadł on
na ich parapecie. Widząc go, Laura zaczęła przyglądać się diademowi.
Był on cały złoty. Było to prawdziwe złoto. |Tak
samo jak te zdania pojedyncze?| Również ozdobiony był różnymi drogimi
kamieniami. ~*Opyliłabym to na Allegro.*~ Pośrodku diademu był
czerwony rubin, który świecił się. Z boku diademu zaś, był on zrobiony w stylu
fali. [A poza tym, miło że dano nam chociaż jeden opis. Zawsze to coś.]
Chwilę później zaś, rzekła:
- Ciekawe skąd ten motyl ma ten diadem.
- Tajemnica. Jednak jest on dla was, a dokładniej
dla ciebie, Lauro. – Odpowiedział motyl.
- Ok, nie dziwi mnie już gadający motyl, gdyż
spotkaliśmy już takiego jednego. Ale dlaczego ten diadem jest dla mnie? –
Spytała dziewczyna.
[- Bo to diadem królowej debilizmu. - odpowiedział
zgodnie z prawdą motyl.]
- Bowiem możesz oszukać wasze przeznaczenie nie
biorąc po odbudowie świata, który zniszczycie, [To w końcu mieli go
zniszczyć, czy przejąć nad nim władzę? ;=;] ~*Przejąć nad nim
władzę, ale to opko jest pełne niespójności.*~ Daniela |*Fallow-deera| i
Klary do niewoli tylko ich zabić. Następnie, po przejęciu świata, [Aaa,
okej. Czyli jednak zostało to sprecyzowane.] załóż ten diadem. Dzięki
temu, da on wam wieczną władzę nad planetą. – Odparł motyl.
|<Ziew>|
- O, chociaż raz jakaś miła przepowiednia. Dzięki. –
Powiedziała Laura.
- Nie ma za co. – Rzekł motyl, po czym odleciał.
Kiedy zaś Grzegorz i Laura zostali sami, Grzegorz
rzekł:
- Uff...Czyli da się oszukać przeznaczenie.
~*Musiało się dać, ze względu na zakończenie tej
sagi, jakie planowałam.*~
- Też się cieszę. Nie chciałabym, abyśmy zginęli. –
Powiedziała dziewczyna.
~*Znaczy Grzegorz musi żyć, a ty pizdo możesz
umierać.*~
Jednak, po tej rozmowie, posiedzieli jeszcze trochę
przed oknem, po czym wstali i zajęli się swoimi sprawami... [JAKBY NIC
SIĘ NIE STAŁO!!!]
Tymczasem, w innym miejscu, Klara zastanawiała się
co w przedostatni tydzień wolności mogłaby zrobić kreatywnego. |Zesrać
się na różowo?| ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ W pewnym momencie
zaś, wpadła na pomysł zrobienia laserowej szminki. ~*Która również nie
zostanie nigdy użyta.*~ Wzięła więc potrzebne materiały i zaczęła
tworzyć... |Swoją drogą, skąd Klara umiała tworzyć tyle rzeczy.| ~*¯\_ツ_/¯ Nie zostanie
to nigdy wyjaśnione.*~ |;-;|
Zajęło jej to z pięć godzin. |Kurwa, kolejna
cheaterka. Wszyscy tu grają na cheatach.| Jednak, nie żałowała ona.
Bowiem dzięki temu miała dwufunkcyjną szminkę. Mogła się nią malować oraz
strzelać z niej laserem. [I strzelać zdaniami pojedynczymi, ale to była
ukryta funkcja.] Postanowiła więc pochwalić się swoim dziełem z
Danielem. |*Fallow-deerem| Poszła więc do pokoju
telewizyjnego, w którym Daniel |*Fallow-deer| oglądał
telewizję, ~*A myślałam, że tańczył macarenę.*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Chociaż po nim można byłoby się wszystkiego spodziewać.~ po czym,
gdy ten ją zobaczył, rzekła:
|- I co? Urodziłeś syna, czy córkę?
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
[XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD]
- Patrz co stworzyłam. Laserowa szminka. Mogę się
nią malować oraz strzelać laserem.
Po czym zaprezentowała laser|, rozwalając przy
tym pół domu|. Kiedy to zrobiła, Daniel |*Fallow-deer| powiedział:
- Niezłe. Może się nam to przydać, np. w obronie
przed Grzegorzem i Laurą gdy będą chcieli nas zabić.
~*Lolz, przecież wy już nigdy więcej nie użyjecie
tej szminki.*~
- W sumie nie pomyślałam o tym, [bo nie mam
mózgu tylko iPhone,] ale racja. – Przyznała Klara.
Jednak, po tej rozmowie, Daniel |*Fallow-deer| wrócił
do oglądania telewizji, ~#Ambitnie~ a Klara schowała
swój wynalazek do kieszeni, po czym poszła czytać książkę do anatomii... [<Ziew>]
TYDZIEŃ XVIII.
Jest to tydzień spokoju dla Grzegorza i Laury oraz
Klary i Daniela, |*Fallow-deera| a także podsumowanie poprzednich siedemnastu
tygodni. ~Aha, czyli akcja rozgrywała się przez osiemnaście tygodni.
-.-~
Tydzień ten, dla Grzegorza i Laury zaczął się
normalnie. Chcieli oni, aby chociaż ostatni dzień ich odpoczynku był spokojny.
I rzeczywiście tak było... ~*BOŻE JEBANY SPOILER! =.=*~
Przez cały tydzień mieli spokój. Grzegorz codziennie
czytał książki, gdyż się od tego uzależnił, ~I tak lubię to
uzależnienie. ^-^~ a Laura bawiła się ze swoimi przyjaciółmi[,
którzy na boku kombinowali, jakby ją zajebać]. Jednak, w niedzielę,
postanowiła wraz z Grzegorzem podsumować te siedemnaście tygodni. Kiedy zaś
poszła do niego, ujrzała, że tego dnia, Grzegorz wyjątkowo nie czytał książek.
Widząc to, spytała:
- A cóż to się stało, że dzisiaj nie czytasz?
~- Przeczytałem już wszystkie książki świata.
;"-( - odpowiedziałem~
- Po pierwsze przeczytałem już wszystkie książki
jakie miałem, a po drugie nawet jakby, to w myślach podsumowuję ostatnie
siedemnaście tygodni. – Odpowiedział Grzegorz.
- To możemy podsumować razem, bo właśnie po to
przyszłam. – Odparła Laura, po czym usiadła koło Grzegorza.
- Moim zdaniem, te tygodnie, poza twoim porwaniem
przez Vivian, zalaniem całkowitym naszej bazy i zawaleniem się magazynu z [gównem] ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ broniami,
były przyjemne oraz pozwoliły mi bardziej poznać ciebie. – Rzekł Grzegorz.
- Też sądzę, że te siedemnaście tygodni, poza tymi
trzema nieprzyjemnymi rzeczami były przyjemne. Poza tym, poznałam swoją nową
nadprzyrodzoną zdolność, ~*którą zajebałam od Thora,*~ swój
talent kulinarny oraz stworzyłam parę nowych rzeczy w tym jedną z moich
przyjaciółek. No i dowiedziałam się, że książki są twoim życiem, potrafisz szyć
oraz jesteś dobry dla zwierząt. [Ooo... <3] – Powiedziała
- Oj tam zaraz dobry dla zwierząt...Po prostu ten
kotek się na mnie tak uroczo patrzył... - Zaczął Grzegorz.
- Taaa, oszukuj siebie dalej. – Odparła dziewczyna.
Po tej rozmowie zaś, posiedzieli razem jeszcze
trochę, po czym Laura poszła do siebie dalej bawić się z przyjaciółmi, [którzy
mieli plan zabicia jej,] a Grzegorz wziął swój komputer, włączył go i
zaczął buszować po Internecie...
W tym samym czasie, w innym miejscu, Klara i
Daniel |*Fallow-deer| delektowali się ostatnim, spokojnym
tygodniem wolności. W pewnym momencie zaś, Klara rzekła:
- Poza pojawieniem się tutaj dwa razy policjantów,
te tygodnie były przyjemne i kreatywne. No i dzięki nim, poznałam swoją jedyną
nadprzyrodzoną zdolność, |którą zajebałam Aquamenowi.| znalazłam
nową pasję oraz nowy talent.
- Też tak sądzę. Poza tym, dzięki tym tygodniom,
poznałem prawdę o tobie. – Odparł Daniel. |*Fallow-deer|
- Eh...A już 12 kwietnia znów do pracy... -
Powiedziała Klara.
- No... - Rzekł chłopak.
~Nie narzekać. Mieliście wyjątkowo dużo wolnego.~
Jednak, po tej rozmowie, zaczęli oni dalej korzystać
z uroków ostatniego tygodnia wolności...
Kilkanaście dni później, 12 kwietnia 2029 roku,
Grzegorz, Laur[k]a, dwoje |Ach, ten błąd językowy.| ich
żołnierzy-pomocników oraz przyjaciele dziewczyny, wsiedli do statku
kosmicznego, do kokpitu. ~*Kurwa, ale tam musiał być tłok.*~ Grzegorz
i Laura usiedli na swoich miejscach, dwaj żołnierze-pomocnicy stanęli obok
Grzegorza, a Ramoninth usiadła na Chmurce, która zwisała w powietrzu. |Przynajmniej
imię dobrane dobrze. Prawdziwa Ramoninth też umie się ustawić.| ~*Wyjazd
integracyjny na łódki: Dziewczyny z mojej klasy musiały kisić się na jednym
łóżku, chłopaki tak samo, a ja miałam całe swoje dla siebie. :D*~ |xDD| Po
chwili zaś, ruszyli w kierunku odpowiedniego bloku...
Po znalezieniu się tam, ujrzeli oni Klarę i
Daniela |*Fallow-deera| już na nich czekających. Widząc ich,
Grzegorz otworzył im drzwi do głównego pomieszczenia, aby mogli wejść, po czym,
gdy już weszli, ruszył w kierunku Wszechświata...
~*Koniec rozdziału.*~
|Boże, nareszcie. Myślałem, że to nigdy się nie
skończy.|
[Nie tylko ty.]
~*Dobra, ale teraz będzie relaks, bo ostatni
rozdział ma trzy strony.*~
~Zawsze coś.~
_____________________________________________
Rozdział VI – Apokalipsa
~Czekaj, ale my to dziś
analizujemy?~
~*Tak. Ten rozdział ma trzy
strony, więc nie opłaca się go zostawiać na jutro.*~
|Dobra, jakoś to przetrwamy.|
Kiedy zaś znaleźli się we Wszechświecie oraz w
miejscu, w którym zwykle się zatrzymywali, [bo Grzegorz wykupił miejsce
parkingowe,] ~xDDDD~ Grzegorz zawiesił swój pojazd
w próżni. Po zrobieniu tego, wraz z Laurą wyszedł do głównego pomieszczenia.
Gdy tam byli, Grzegorz powiedział do Klary i
Daniela |*Fallow-deera|:
- Dobra. To teraz włączcie tą [*tę] maszynę.
Po czym pociągnął za jedną z dźwigni, które
znajdowały się na ścianie. Chwilę później, dach pojazdu rozsunął się. Co
było |"|najdziwniejsze|"|, nikt z obecnych w
pojeździe nie został wyssany w próżnię. ~*To raczej nie jest dziwne, bo
dwie części temu było wyjaśnione, dlaczego tak się działo. Niespójności!*~ Chwilę
później zaś, Daniel |*Fallow-deer| włączył maszynę, którą wraz
z Klarą stworzył. Po włączeniu, okazało się, że działała ona, gdyż wydobył się
z niej zielony promień. ~Chociaż raz nie niebieski.~ Po
paru minutach zaś, maszyna sama się wyłączyła.
- I co teraz? – Spytała Klara.
- Musimy czekać 24 h. Wtedy okaże się, czy
zadziałało. – Odpowiedział Grzegorz.
~"A radzę wam modlić się, aby zadziałało."
- pomyślałem~
Po tej rozmowie, zamknął on dach pojazdu za pomocą
tej samej dźwigni, a następnie wraz z Laurą wrócił do kokpitu. Klara i
Daniel |*Fallow-deer| natomiast, zaczęli się nudzić... |Broń
Boże, aby ze sobą porozmawiali.|
Następnego dnia, okazało się, że maszyna stworzona
przez Klarę i Daniela działała w 100%. [Bo nie ma to jak Mary Sue i
Gary Stu.] Bowiem, po 24 godzinach od jej uruchomienia, w Ziemię
uderzyła nakierowana na lot kolizyjny asteroida. Po uderzeniu, wytworzyła się
fala uderzeniowa, która niszczyła wszystko i wszystkich na swojej drodze.
Trwało to tylko paręnaście minut, jednak obeszło świat dwa razy i doszczętnie
go zniszczyło. Niewielu ludziom udało się przeżyć. [Zawsze jakiś Janusz
musiał przeżyć.]
Tymczasem, w innym miejscu, Grzegorz, Laura, Klara
oraz Daniel |*Fallow-deer| oglądali ze statku kosmicznego
Grzegorza i Laury jak asteroida niszczyła świat. ~;"-)~ Bowiem
pojazd został ustawiony tak, aby było widać, co działo się na Ziemi, ale i tak,
żeby nic im się nie stało. [Broń Boże, abyś opisał, narratorze, jak to
było możliwe.]
Grzegorz nie mógł uwierzyć w to, co widział. Nie
mógł uwierzyć, że w końcu, po paruset latach, udało mu się doszczętnie
zniszczyć świat.
~
~
~*
*~
Chwilę później zaś, poczuł, że Laura, która stała
obok niego, przytuliła się do niego. W tym momencie, dla niego nic już się nie
liczyło. Miał przy sobie swoją ukochaną, spełnił swoje marzenie i był poza
Ziemią. W końcu czuł się szczęśliwy... ~*No, ale saga w zamiarze miała
mieć jeszcze tak około czterech części.*~ ~Nie psuj chwili. :<~ ~*:D*~
Daniel |*Fallow-deer| natomiast,
patrzył na to wszystko obojętnie. [W końcu był typowym Polakiem.] Czuł,
że nie obchodziło go to, co działo się na Ziemi. W końcu zemścił się na
wszystkich za swoje cierpienia. ~*Mimo iż za jego cierpienia NIE
BYŁ odpowiedzialny cały świat.*~ Chwilę później zaś,
poczuł, że Klara, która stała obok, przytuliła się do niego. W tym momencie,
już nic go nie obchodziło. Był w bezpiecznym miejscu, miał przy sobie swoją
ukochaną oraz nic mu się nie działo. Nie obchodziło go to, co działo się na
świecie... ~*Myślenie typowego Polaka. W sumie, jakbym była na jego
miejscu, prawdopodobnie też bym tak się czuła.*~
Tymczasem, na Ziemi, jednymi z tych, którzy przeżyli
upadek asteroidy byli Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, [*Mefedron] Katerin, |*Kaczkoterin| Dawid, |*Dejwid| Andromeda
i Diana. Bowiem byli oni w swej bazie, wokół której była bariera
dźwiękoszczelna, [o której wcześniej nie było mowy,] przez co
nawet nie wiedzieli oni o upadku asteroidy oraz taka, która niczego nie
przepuszczała. ~*To zdanie jakoś tak nie wygląda mi sensownie.*~
Lecz, w pewnym momencie ich pobytu w bazie,
Katerin |*Kaczkoterin| powiedziała:
- Wiecie co...Zaczynam podejrzewać, że na świecie
stało się coś na skalę globalną.
[Kurwa, kolejna Mary Sue. -_-]
~*W tym opku wszyscy są typowymi Mary Sue i Gary
Stu.*~
~Idę się zabić, zw. ;=;~
- Eee...Co mogło się stać? – Spytał Mateusz. [*Mefedron]
- No nie wiem. Ale lepiej wyjdźmy zobaczyć. –
Odparła Katerin. |*Kaczkoterin|
- W sumie...Dziś 13 kwietnia, więc wypadałoby
sprawdzić. – Rzekł Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
Po tej rozmowie, w szóstkę wyszli z bazy. Gdy to
zrobili, ku ich przerażeniu, poza bazą zobaczyli zniszczony przez upadek
asteroidy, świat. ~;"-)~ Widząc to, Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ rzekł:
- Jasna cholera...Jednak udało im się unicestwić
świat...
- No...Niestety... - Powiedziała Katerin. |*Kaczkoterin|
- A najgorsze jest to, że jak Grzegorz się zapędzi,
to może nawet inne planety lub i cały Wszechświat zniszczyć. – Odparł
Mateusz. [*Mefedron]
~Przynajmniej mam plany na przyszłość. xD~
|Ale aż tak destrukcyjne? xD|
~No co? Nie każdy musi być normalny. xD~
- Musimy mu w tym przeszkodzić! – Krzyknęła Diana.
- No tak, ale jak zamierzamy to zrobić? – Spytał
Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
- Coś wymyślimy. Nie możemy zabić mu Laury, bo
pamiętacie jak Vivian poszła porwać Laurę? Nigdy więcej już nie wróciła, więc
pewnie Grzegorz ją zabił. ~*To w sumie dobrze, bo nikt z naszej czwórki
nie lubił Vivian.*~ Więc nie wiem, co możemy zrobić. – Odpowiedział
Mateusz. [*Mefedron]
- Musimy jakoś unieszkodliwić samego Grzegorza, a
później Laurę. Ale nie wiem jak. Jego da się zabić tylko dezintegratorem, ~*Nie
tylko, ale to był jeszcze rok interpretacji.*~ a i tak powraca. ~Bo
jestem zajebisty. ^-^~ |I skromny. xD| ~Wiadomix
xD~ – Powiedział Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
- No to nie wiem. Coś się wymyśli. – Rzekła Diana.
[Jakie spokojne podejście do sprawy. xD]
Po tej rozmowie, w szóstkę wrócili do bazy, po czym
zaczęli myśleć, jakby to ~*To "jakby to" nie
za bardzo mi tu pasuje. Bardziej pasowałoby "jak".*~ pozbyć
się Grzegorza, a później jakby zabić Laurę...
CDN
|Na szczęście druga część nie ma
już takich potężnych rozdziałów, jak rozdział piąty.|
~*Dzięki Bogu. Najdłuższy rozdział
ma sześć stron.*~
[Przynajmniej tyle. Mam już dość
takiej długiej chujowizny, jaką zaprezentował nam rozdział piąty.]
~Nie tylko ty, Vego. Nie tylko
ty.~
_____________________________________________
Na serio, liczyłam na to, że ten FanFiction zaginął
w otchłani piekielnej, ale niestety, jego kopia musiała się zachować w
folderze "Wysłane" w jednej z dwóch skrzynek
pocztowych, które posiadam. Swoją drogą, fajnie było zobaczyć, przez co musiały
przechodzić FanFiction "The Last Days of Earth", "Centrala
świata", "Sąsiedzi: 2036", "Wszechświat
w niebezpieczeństwie", "Porwanie" i "Ostateczne
starcie", ale jednak to opko, które musieliśmy zanalizować, było
znacznie gorsze i to już od samego tytułu, co wprowadza nam nową wersję
patologii. No, ale teraz czas na końcowe analizy od każdego z nas:
~*W tej historii najbardziej denerwowało mnie
zagięcie czasoprzestrzenne. Przecież już po pierwszym zdaniu prologu widać, że
to opowiadanie nie jest w żaden sposób retrospekcją, a KONTYNUACJĄ "odnowionych" "Sąsiedzi
- 2036", "Sąsiedzi - 2036, część 2" i "Kierunek
- Zagłada". Tak się nie powinno robić, bo to po prostu zaburza
przepływ czasu, zważywszy na to, że akcja tych FanFiction dzieje się w
prawdziwym świecie. No, bo jak by to wyglądało? Najpierw rok dwa tysiące
trzydziesty szósty, potem pewnie dwa tysiące trzydziesty siódmy, a tu nagle dwa
tysiące dwudziesty ósmy i dziewiąty. Takie zakrzywienie czasoprzestrzenne się w
głowie nie mieści. Jeśli chce się umieszczać opowiadania w naszej
rzeczywistości, należy pamiętać o chronologii.*~
|W tym opowiadaniu najbardziej wkurzały mnie
hipernierealistyczne sytuacje i, w jednym momencie, totalne olanie prawa popytu
i podaży. Hipernierealistycznych sytuacji trochę było, jak na przykład to, że
Klara umiała tworzyć takie rzeczy jak roboty, żarówka świecąca własną energią
czy nawet laserowa szminka bez żadnego słowa wyjaśnienia. To powinno się
wytłumaczyć, aby nie wyszło na to, że była ona zwykłą Mary Sue, zważywszy na
to, że to, co ona robiła nie jest proste. Swoją drogą, jak ona i Daniel mogli
stworzyć żarówkę świecącą własną energią? Przecież to się w głowie nie mieści,
zważywszy na to, że za dnia żarówki nie są potrzebne, więc trzeba byłoby ją
jakoś wyłączać. No ale nie, opko wie lepiej. Więcej hipernierealistycznych
sytuacji było pomniejszych, dlatego nad nimi nie będę się więcej rozwodził, bo
to nie ma sensu.
Przejdźmy teraz do prawa popytu i podaży. Zapewne
każdy wie, że chodzi w nim o to, że wraz ze wzrostem ceny, popyt maleje
(pomijając oczywiście paradoks Veblena i takie produkty jak pieczywo, leki,
woda, etc.). Ja rozumiem, że buty i to z niezniszczalnego szkła mogły być
drogie, ale do jasnej cholery, kto normalny opyliłby je za czterysta
osiemdziesiąt złotych?! Nawet buty w Ecco tyle nie kosztują, bo ceny są tam
niższe, choćby o sto osiemdziesiąt złotych. Nie, paradoks Veblena nie jest w
tym wypadku wytłumaczeniem, gdyż dotyczy on takich rzeczy jak luksusowe zegarki
czy samochody sportowe. Po prostu, chcąc pisać opowiadanie powinno się pamiętać
o prawach rządzących tym światem.|
[W tym opku wkurwiały mnie błędy interpunkcyjne,
narracyjne, literówki oraz błędy językowe. Nad błędami narracyjnymi i
językowymi nie będę się rozwodzić, bo było tylko po jednym przykładzie. Jednak,
jak zwykle, bardzo dużo było byków interpunkcyjnych oraz sporo literówek no i
to niezdecydowanie, czy rozdział piąty dział się w przeciągu osiemnastu, czy
dziewiętnastu tygodni. Ja rozumiem, że w tak potężnym rozdziale, jakim bez
wątpienia był rozdział piąty, można było popełnić sporo błędów, ale poprzednie rozdziały
długie nie były, więc błędów powinno być znacznie mniej! Poza tym, powinno się
sprawdzać to, jak tekst został napisany, choćby tydzień po napisaniu. No, bo
czytelnik, widząc takie nawalenie błędów, po prostu zostawiłby ten tekst i
poszedł czytać coś ciekawszego. A poza tym, teraz my musimy się z tym
cholerstwem użerać. Pisząc opowiadanie, na samym końcu należy pamiętać o jego
sprawdzeniu.]
~W tym FanFiction irytowało mnie to, co Ramoninth,
Slade'a i Vegę oraz niewykorzystane przedmioty i zdolności nadprzyrodzone,
rozdział piąty, a także reakcje bohaterów. Zacznijmy od niewykorzystanych
przedmiotów, gdyż w kwestii tego mam najwięcej do napisania. Zostało tu
wprowadzonych sporo rzeczy, które mogłyby w przyszłości zostać fajnie użyte,
ale oczywiście nie zostało to rozwinięte, bo po co zaprzątać sobie tym głowę.
Zacznijmy od faktu usunięcia przez Grzegorza (nie zamierzam się z tym opkowym
downem utożsamiać) informacji o Laurze z całego świata. Super, ale co z tego,
jeżeli później nie zostałoby to w żaden sposób użyte ponownie lub chociażby
wspomniane? Laura mogłaby na przykład zrobić coś złego, za co normalnie
poszłaby do więzienia, aby skorzystać z tego, że nikt nie mógł już jej nic
zrobić. Kolejną kwestią jest stworzenie przez Klarę i Daniela ich robotycznych
wersji, do których mieli zostać przeniesieni po śmierci. Ja wiem, jak miała
wyglądać szósta część tej sagi. Wiem, gdzie Klara i Daniel mieli zostać zabici
i, jak nazywało się miejsce, w którym miało do tego dojść. Jednak...Mogliby oni
zrobić jakieś okablowanie do ich domu i do miejsca z tymi machinami i, po
zabiciu ich, ich dusze mogłyby i tak zostać przeniesione do tych robotów,
dzięki czemu mogliby być nieśmiertelni. Dalej. Nowe moce Laury i Klary. To
zostało pokazane tak, że gołym okiem widać, iż zostały one użyte tylko w jednym
tygodniu. Widać to było na przykładzie Laury. Lol, dziewczyno, masz moce Thora,
dlaczego nie zarąbałaś nimi Vivian, gdy chciała cię porwać? A sama Klara
również użyła tylko raz swojej hydrokinezy. Swoją drogą, sposoby w jakie
dowiedziały się o swoich zdolnościach również były naciągane. Nie mogłyby one
na przykład w jakieś losowej sytuacji, gdyż z natury rzeczy, a przynajmniej
według książek i filmów, moce na początku są niekontrolowane, nieświadomie użyć
tych mocy? Na przykład Laura mogłaby coś naelektryzować lub przypadkiem porazić
kogoś prądem, a Klara mogłaby przypadkowo zalać łazienkę podczas kąpieli.
Potem, mogłyby używać swoich mocy, na przykład w samoobronie. Jedziemy dalej.
Naszyjnik do przechowywania myśli oraz do przechowywania marzeń. To też zostaje
znalezione poprzez zbytnie naciągnięcie oraz nigdy później nie zostaje użyte.
Daniel i Klara oraz Grzegorz i Laura mogliby na przykład dostać ten naszyjnik
od kogoś lub chociaż go kupić, a nie, że takie rzadkie coś od tak leży sobie w
parku.
Również można by opisać to, jak potem odczytać
takowe myśli lub marzenia, na przykład wyjmując dany pyłek z flakonika dana
myśl lub marzenie mogłoby być ukazane w formie filmu, który owe przedstawia.
Mogłyby wiązać się z tym też jakieś sytuacje, na przykład przechowywanie przez
nich kłębiących im się w głowach marzeń i myśli, i na przykład w pewnym
momencie Klara mogłaby odczytać, że Daniel się w niej zakochał, a Laura, że
Grzegorz marzył o ślubie z nią. Wtedy mogłyby poznać prawdę, co byłoby w pewien
sposób oryginalne. Lecimy z kolejnym. Szklane pantofle kupione Klarze przez
Daniela. Nie ma później wspomnianego nigdzie momentu, w którym dziewczyna je
zakładała. Mogłaby na przykład pójść z Danielem do jakiegoś klubu i założyć te
pantofle i na przykład zostać obiektem zainteresowania. Kolejne. Trumna ze
świateł. Ja rozumiem, że to miała być tylko ozdoba mieszkania Daniela i Klary,
ale powinno być to jeszcze kilka razy wspominane, aby egzystencja tego miała
sens. Następne. Pojechanie przez Grzegorza i Laurę do miejsca, w którym
grasowały potwory. Owe miejsce mogłoby być bardziej zdefiniowane, czyli po
prostu napisane, gdzie dokładniej się ono znajdowało. Również mogłoby być
później jakoś użyte, na przykład poprzez wątek, w którym jacyś bohaterowie z
tej sagi tam trafiają, choćby na całą noc i muszą przeżyć. Wiecie, jak w
trzecim odcinku serii z tymi katakumbami było. O, właśnie, tu w tym miejscu
również mógłby być jakiś istotny przedmiot, który mógłby zostać przez bohaterów
odnaleziony! Następne. Księga Przeznaczenia i gadające motyle je przekazujące.
To nie zostanie nigdzie później użyte, a szkoda, bo brzmi ciekawie. Mogłoby
zostać sprecyzowane, skąd są te motyle, kto je wysyła i dlaczego mówią ludziom
o ich przeznaczeniu. Wątek Księgi również mógłby być jakoś ciekawie
rozbudowany, na przykład jej znalezienie, co mogłoby się wiązać z miejscem, w
którym grasują potwory.
Next. Żarówka świecąca własną energią. Jak Daniel i
Klara to stworzyli, skoro na dzisiejsze standardy to jest niemożliwe i czym był
ten pył, który tam włożyli? Mogłoby to zostać jakoś wyjaśnione, bo takie coś
brzmi ciekawie. Również można byłoby napisać, jak to ustrojstwo potem wyłączyć,
bo jak wspomniał Slade, żarówka za dnia nie jest potrzebna. Dalej. Talenty
Klary. Fakt, wspomniane było, że poszukiwała ona nowego talentu, ale wypadałoby
wspomnieć jej pozostałe, aby to miało jakiś sens. Również, w czasie trwania
historii, mogłaby je jakoś wykorzystywać, na przykład do ułatwiania sobie
życia. Kolejne. Zegarek do przemieszczania się w czasie. Kolejna rzecz, która
została znaleziona w głupim miejscu oraz nie została potem użyta. Mogłoby to
służyć na przykład do naprawienia błędów przeszłości oraz, znając przeszłość,
do rozprawienia się z wrogami Grzegorza i Laury. Potem na przykład można byłoby
dać moment rozkurwienia historii i próby jej naprawy. Także mogliby oni ten
przedmiot od kogoś dostać. Następne. Zbroja Laury i tęcza z żarówek Klary i
Daniela. Skoro Laura już stworzyła sobie zbroję, w której zamierzała walczyć z
wrogami, to mogłaby łaskawie zacząć ją nosić, bo tak wychodzi na to, że to
tylko zbędny zapychacz. Co do tęczy z żarówek, to również mogłoby potem zostać
kilka razy wspomniane, bo fakt faktem, to miała być kolejna ozdoba domu Daniela
i Klary, ale jednak wychodzi na to, że to również był zbędny zapychacz.
Przedostatnie. Galaxy Nutella i sok stworzone przez Laurę. Mogłoby zostać to
też jakoś rozwinięte, na przykład zapoczątkowanie przez Laurę masowej produkcji
tego i wkurwienie się na nią koncernu produkującego zwykłą Nutellę oraz
producentów soków i ściganie jej za to, że zmniejsza im dochody. Mógłby z tego
powstać dodatkowy wątek! Ostatnie. Przezroczysta płyta psychofana Krainy
Grzybów i czarny diadem, mający zapewnić Laurze wieczną władzę nad światem. Ta
płyta na przykład mogłaby być jakąś zapowiedzią czegoś, co w przyszłości
mogłoby stać się przypadkowo, jak na przykład to, że teraz ukryte w drugim
Poradniku Uśmiechu zdanie "2017, nie to przed" można spokojnie
doczepić do sytuacji odwalających się w tym roku. Nie wiem, co mogłaby
symbolizować ta płyta, ale można byłoby z tym coś ciekawego zrobić. A co do
diademu, to tak, on miał być później użyty, ale fajnie byłoby opisać jego
działanie, co nie miało nigdy nastąpić, aby czytelnik wiedział, jak to działa.
I takie wykorzystanie tych przedmiotów byłoby ciekawe, a nie to, co dostaliśmy
w opowiadaniu!
Drugim tematem do poruszenia są reakcje bohaterów. W
ogóle nie były one ludzkie, bo na przykład Laura stworzyła coś zajebistego, czy
nawet Daniel i Klara oraz Grzegorz i Laura poznali swoje przeznaczenie, ale
nawet bez żadnego przemyślenia wrócili do swoich poprzednich zajęć.
Rzeczywistość tak nie działa, a przecież wszyscy wiemy, że ten FanFiction
dzieje się w prawdziwym świecie. Szczególnie po poznaniu prawdy, powinny zostać
przedstawione dłuższe przemyślenia postaci, aby było widać, że to też są ludzie,
a nie wyprute z uczuć i emocji worki. A najlepsi byli policjanci. Co zrobili,
gdy Klara skłamała, że ona to nie ona? Poszli sobie. Serio? Normalnie powinni
poprosić ją jeszcze o dokumenty. Ja rozumiem, że Ramoninth mogła nie chcieć,
aby Klara wróciła do swoich pokurwionych rodziców, ale z tego też dałoby się
wymyślić logiczne rozwiązanie, jak na przykład wyrobienie sobie przez Klarę
fałszywego dowodu osobistego. Postacie powinny zawierać w sobie realizm, aby
nie były takie nudne.
Trzecim i ostatnim tematem do zjechania jest piąty
rozdział, który był wybitnie zUy. Nie można byłoby wymyślić kilku ciekawych
wątków, na przykład takich, jakie zaproponowałem w trzech pierwszych akapitach
mej końcowej analizy, tylko opisywać każdy tydzień i to jeszcze z takimi
szczegółami jak tydzień szesnasty? To byłoby ciekawsze i zdatne do czytania, a
nie kolejne plagiatowanie pierwszej części. W końcu w opowiadaniach nie trzeba
opisywać każdej sekundy życia bohatera, tylko opisuje się ciekawsze wydarzenia.~
Wspólnie: Przynajmniej
nie było narracji pierwszoosobowej. Jednak, gdyby napisać to opko od nowa,
mogłoby być bardzo fajne!
_____________________________________________
~*Jesteś z siebie dumny, Grzegorz? ZAPISAŁEŚ CZTERY
STRONY WORDA! ;_;*~
~O cholera. :D Na serio?~
~*Tak. Specjalnie sprawdzałam. ;___;*~
[Matko Boska, Grzegorz, poloniści już tworzą ci
ołtarzyk. \O/]
|Faktycznie, gościu jak się rozpisze, to skończyć
nie może. Jeśli Grzegorz napisał cztery strony Worda analizy opka, to znaczy,
że jest ono wybitnie zUe. xD|
~No co? Po prostu chciałem wyczerpać temat. A poza
tym, Slade wyjątkowo dowalił dwa akapity. ;'-)~
|Ty, faktycznie. O.O|
~*Kuźwa, was to na polski do liceum wysłać. xD*~
|~:D~|










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^