O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

wtorek, 26 grudnia 2017

Dlaczego to się zachowało, czyli pierwotne opko "366 dni" + dodatki.


_____________________________________________________________________________________________________

UWAGA!!!

Niniejsza analiza zawiera wieeele, naprawdę WIEEELE zboczonych momentów i dopisanych scen oraz żartów ze srania, a także trochę rasizmu, więc jeśli to ci przeszkadza, radziłabym nie czytać poniższej analizy. xD

_______________________________________

Oceniają:

~* - Ja

| - Slade

* - Brother Blood

~ - Grzegorz Antychryst

Wiem, że nie znacie jeszcze mego opowiadania "366 dni", ale mam tutaj, Bogu dzięki, nieukończoną, pierwotną wersję tego. Oczywiście, poza tym, mam również parę późniejszych rozdziałów, jak na przykład ostatni, które też tutaj zanalizujemy. Ogólnie obecne opowiadanie opowiada (#sens) historię dziewczyny uwięzionej na cały rok w kuli od Aqua Zorbingu umieszczonej na Oceanie Arktycznym, ale tutaj jest to w niedopieczonej wersji. Lecimy starym systemem analiz, bo

tego opka po prostu inaczej nie da się zjechać. Znaczy od pewnego rozdziału, więc trzeba sobie jakoś radzić.

~Mnie już nic nie dziwi. Wiem, jakie one-shoty chcesz napisać i zastanawiam się, czy nie rzucić się z mostu. ;-;~

~*:D*~

|Wiem, to jest okropne. Nigdy. Więcej. Nie. Zaglądać. Do. Czerwonej. Teczki. ;_;|

~*:DD*~

*Ale to opko nie może być takie złe...*

~*Jest nudne jak cholera. A ma <sprawdza> O KURRRWA! Sto dwadzieścia osiem rozdziałów, plus te późniejsze, losowe i opis bohaterów i fabuły, bo to też chcę zjechać.*~

~MATKO BOSKA! ;_;~

Zaczynajmy! ;_________;

_____________________________________________

Bohaterowie

Bohaterka g*(ł)*ówna:

~*To ledwo początek, a ten już. xD*~

*Poziom analiz trzeba podtrzymywać. xDDD*

Andromeda Lopez

|I już wiesz, że będzie tragedia na skalę światową.|

Jest ona pozytywnie nastawioną do *srania* ~*Nienawidzę srać. Zawsze potem z dwadzieścia minut się podcieram.*~ *Wiem, bo rachunki za wodę rosną.* |A ja się wtedy ciągle zastanawiam, co ty tak tę wodę spuszczasz i spuszczasz. xD| ~Ja tam zawsze to zauważam po tym, że rolka srajtaśmy po twojej wizycie w kiblu drastycznie się zmniejsza. ;-;~ ~*Sranie to zUo, ale żarty ze srania są klasykiem. xD*~ życia dziewczyną. We wszystkim widzi plusy i minusy. |Optymista chyba widzi same plusy, z tego co wiem.| Ma ponadprzeciętne poczucie *srania* ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ humoru. Na co dzień jest roześmiana, czym poprawia humor również swojemu otoczeniu, a szczególnie swojemu przyjacielowi, który jest *kiblem* 

~

~

|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

~*BOŻE XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

*:D*

przy niej najczęściej. Miała ona wesołe dzieciństwo. Rodzice ją kochali, miała przyjaciół, jednego prawdziwego, więc nie miała co narzekać. |Prawa Opkolandii właśnie zostały zachwiane.| ~Czy to znaczy, żeee... <Patrzy z nadzieją.>~ |NIE, do cholery! Nie oznacza to końca świata! xDDD| ~;"-(~ W chwili obecnej ma ona 2|22|0 lat. Interesuje się pisarstwem i malarstwem. *W chuj wiele zainteresowań, widzę.* Ma wiele marzeń, z czego jednym z nich jest objechanie wszystkich opuszczonych miejsc na świecie. ~*Powiedziałabym, że już ją lubię, ale ona jest debilką.*~ Jej zaletami jest to, że jest uczciwa, prawdomówna, pracowita, sprawiedliwa i miła. Niestety, jak każdy ma swoje wady. Bywa ona wredna, ~*ale nie zmienia to faktu, że jest miła,*~ jest sarkastyczna oraz bywa spóźnialska. Z wyglądu jest ona szczupłą i niską dziewczyną. |Noależoczywiście ;-;| Ma włosy aż do nóg i jeszcze dłuższe. *Roszpunka jak chujem strzelił.* Jej oczy są koloru niebieskiego. Ma nos jak haczyk oraz małe, wąskie usta. ~Ta informacja była niezbędna do naszej dalszej egzystencji.~ Na sobie nosi najczęściej bluzki z różnymi obrazami. Spodnie które nosi często są koloru czerwonego. Buty noszone przez nią to czarne Venice. |Chociaż raz nie Vansy lub Converse.| ~*A poza tym, zajebiste te zdania pojedyncze. -.-*~ Ma kompleksy z powodu swoje*j dupy* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~go wzrostu, gdyż chce być równa z Grzegorzem, a nie o połowę niższa od niego. ~:DDD~ |No ja jestem od ciebie wyższy, więc cicho. xD| ~Ale tylko o centymetr! :<~ |Ale jednak. XDDD| ~Spierdalaj :<~ Boi się ciemności, ale tylko gdy jest sama oraz samotności. Przez swojego przyjaciela nazywana chodzącą słodkością i optymizmem. ~*Bo zaraz wyrzygam te całkiem smaczne krokiety o smaku kebaba.*~ |Przecież nie lubisz kebabów.| ~*Ale te krokiety są pyszne!*~ |Kobiety...| ~*:D*~

 

Bohaterowie epizodyczni:

Grzegorz Miller

*Ach te polskie imiona i angielskie nazwiska...*

~*To w moich dawnych opkach był standard.*~

*Wiem ;=;*

Jest on realistycznie nastawionym do życia człowiekiem. Mimo to, potrafi we wszystkim dostrzec plusy i minusy. *Bo. Tak. Mają. REALIŚCI, KURRRWA!* Ma zwykłe poczucie humoru. Na co dzień jest przeciętnym, szarym człowiekiem, jednak jego humor jest zawsze polepszany gdy tylko ~*uda mu się podetrzeć za pierwszym razem.*~ *Zajebiście. xDDD* ~*C'nie? xD*~ obudzi się zaraz po swej przyjaciółce lub ją spotka. Miał normalne dzieciństwo. Jego jedyną prawdziwą przyjaciółką była Andro|n|meda. ~Andronmeda. Wspaniale. xDDD~ |:D| Jednak nie miał on na co narzekać. W chwili obecnej ma on 2*22222222*2 lata. ~*Bo OCZYWIŚCIE musi być starszy od głównej boCHaterki przynajmniej o rok. ;-;*~ Interesuje się komputerami oraz programowaniem. |Kolejny z wieloma zainteresowaniami, widzę.| Ma niewiele marzeń, jednak ma do czego dążyć, gdyż nie są one jeszcze spełnione. ~A jakie to marzenia, po chuj wyjaśniać.~ Z jego zalet można wymienić szczerość, bezinteresowność, skłonność do poświęceń oraz wierność. Mimo tego, jak każdy człowiek posiada swe wady. Bywa gadatliwy, psychopatyczny, sadystyczny oraz mściwy. |Ale jest bezinteresowny, skłonny do poświęceń i wierny. Logika, gdzie ona być?| ~*Uciekła na Marsa.*~ Z wyglądu jest szczupłym i wysokim chłopakiem. ~*Spłoń*~ |Bo co? Bo nie wygląda jak ja, Sebastian lub Grzegorz?| ~*No :D*~ |;_;| ~*:DDD*~ Ma krótkie, brązowe włosy. Jego oczy są koloru zielonego. Ma średniej wielkości nos oraz średnie i dość szerokie usta. *Fascynujące, ale kogo to obchodzi?* ~*Nikogo właśnie.*~ Na sobie najczęściej nosi kilku kolorowe bluzki oraz czarne spodnie. Buty noszone przez niego najczęściej to czarne Vansy. *NO KURWA!* Ma kompleksy z powodu koloru swoich włosów, gdyż nie lubi *gówna* ~*Co. xDDD*~ *:D* brązowego. Boi się tego, że kiedyś straci Andro|n|medę. Przez swoją przyjaciółkę nazywany chodzącym dobrem i szczęściem. |A te wady to nic.| ~*One nigdy się nie ujawnią. Chyba.*~ |<Płacze>|

 

Dawid Miller ~*Mój były husbando!!! <33333333333333333333333333333333*~

Jest on pesymistycznie nastawionym do życia człowiekiem. We wszystkim widzi tylko minusy. Nie ma poczucia humoru. W dzieciństwie chciał zabić swojego brata za wszelką cenę, ~:D~ jednak nie udawało mu się to. Na co dzień jest jednak złym człowiekiem, którego boi się każdy, ~Oprócz mnie, bo mam dezintegrator.~ przez co nie ma przyjaciół (oprócz Laury, która jest taka sama jak on), |Chwila...Dawid, Grzegorz, Andromeda, Laura...O KURWA! ;_;| ~*Może być już tylko gorzej. ;_;*~ a przez swe zachowanie wielokrotnie trafiał do więzienia, jednak z niego uciekał. ~*:**********************************~ W chwili obecnej ma on 2*32197321973821*1 lat. Jest bratem Grzegorza. ~Bo po nazwisku żeśmy się nie zorientowali. ;-;~ Interesuje się broniami i najnowszą technologię. |Kolejny z wieloma zainteresowaniami...Meh...| Ma jedno jedyne marzenie. Chce raz na zawsze pozbyć się przyjaciółki swojego brata ze świata żywych. |JEST!| Ma on więcej wad, niż zalet. *Ależ oczywiście. ;-;* Jego wadami jest to, że jest psychopatyczny, sadystyczny, mściwy i niesprawiedliwy. Mimo tego, posiada także dwie zalety. Bywa on pomocny oraz jest prawdomówny. ~Pomocny, ale psychopatyczny, sadystyczny, mściwy i niesprawiedliwy. #Sens~ Z wyglądu jest wysokim i szczupłym chłopakiem. ~*Płoń*~ Ma krótkie, czarne włosy. Jego oczy są nienaturalnego, czerwonego koloru. |NO ALEŻ OCZYWIŚCIE. Jak genetyka działa w tym worldzie? ;-;| Ma on mały nos i średniej wielkości, wąsk*ą dupę*ie usta. ~*Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *:DDD* Na sobie nosi najczęściej jednokolorowe bluzki oraz czarne spodnie. Buty noszone przez niego najczęściej to Air Maxy. |Już nie modne.| ~*Wtedy jeszcze były.*~ Ma kompleksy z powodu swojego wzrostu, gdyż uważa, że jeśli byłby niższy mógłby wszędzie dopaść swoje ofiary. Boi się niektórych dźwięków puszczonych od tyłu. 

~*

Co ja kiedyś ćpałam?*~

|Nie wiem, ale to musiało być mocne.|

Przez ludzi nazywany dawcą *organów* ~*Weź spierdalaj.*~ *:D* śmierci, a przez Laurę mistrzem życia. ~*Mogę umierać, zw.*~

 

Laura Turner

~*APSIK!*~

*Uczulenie na opko?*

~*No...*~

Jest ona pesymistycznie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzi tylko złe strony. Nie ma poczucia humoru. W dzieciństwie była nienawidzona przez wszystkich. |Mówiłem, że nie będzie końca świata? Laura wszystko naprawiła.| ~;""-((((((((~  Przez rodziców była bita oraz znęcano się nad nią. Któregoś dnia, gdy miała szesnaście lat, w parku poznała Dawida. Spotykali się codziennie, dzięki czemu polubili się, a później i zaprzyjaźnili. |Nie wiem, czy to możliwe, ze względu na wady Dejwida.| Rok później, Dawid przygarnął Laurę do siebie *i zabił ją*~*Marzenia...*~ jednak ta później wyjechała od niego, ale powróciła do swojego przyjaciela. 

~*

*~

~Idealne podsumowanie. xD~ 

~*C'nie? xD*~

W chwili obecnej ma ona 2|2847832894368375|0 lat. Interesuje się najnowszą technologią i komputerami. ~*Kolejna z wieloma marzeniami...Meh...*~ Ma wiele marzeń, z czego jednym z nich jest zobaczenie jak ktoś cierpi bądź umiera z czyichś rąk. |Nie chce mnie się teraz kogoś zabijać, sry.| Ma ona, jak Dawid, |*Dejwid| więcej wad niż zalet. Jej wadami jest to, że jest psychopatyczna, sadystyczna, nietolerancyjna, niesprawiedliwa i wredna. Mimo tego, ma też zalety. Dla przyjaciół (czyli tylko dla Dawida) jest miła, nie jest spóźnialska oraz nie jest kłótliwa. |Tej zalety przynajmniej zostały jakoś uzasadnione.| Z wyglądu jest szczupłą oraz średniego wzrostu dziewczyną. Ma długie, złote włosy. ~*JAK TO MOŻLIWE?! Nawet taki down z genetyki jak ja wie, że to niemożliwe. ;-;*~ *Ale to łopko...* ~*Ach, no tak. ;-;*~ Jej oczy są nienaturalnego, czarnego koloru. ~*Można mieć tak mocno brązowe oczy, aby wyglądały na czarne, jednak w tym opku chodzi chyba o taki czarny czarny. No ależ oczywiście. ;-;*~ Ma ona średni nos i duże, |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Ech... -_-*~ szerokie usta. Na sobie nosi najczęściej jednokolorowe bluzki z jakimś napisem oraz jeansowe spodnie. Buty noszone przez nią najczęściej to Converse. *NO DO CHOLERY!* Ma kompleksy na punkcie swoich włosów, gdyż nienawidzi pozytywnych kolorów. |<Ziew>| Boi się opuszczonych miejsc. Przez ludzi nazywana zabójczynią z zaskoczenia, a przez Dawida |*Dejwida| chodzącym sensem życia. |<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>|

 

Daniel Morgan

Jest on realistycznie nastawionym do życia człowiekiem. Mimo to, we wszystkim potrafi zauważyć dobre jak i złe strony. *Bo tak mają realiści, do cholery!* Ma dość duże poczucie humoru. Dzieciństwo miał normalne. Miał jednego przyjaciela,czyli Grzegorza. Nie miał on jednak jak narzekać na życie. ~Jakbym miał jako kolegów takich downów, to bym narzekał.~ W chwili obecnej ma on 2|4231783298486823976412987|3 lata. Interesuje się motoryzacją i medycyną. ~*Kolejny z wieloma zainteresowaniami. <Ziew>*~ Ma kilka marzeń, z czego jedno jest spełnione. |Po co pisać, jakie ma marzenia.| Jego zaletami jest to, że jest tolerancyjny, pomocny, miły, sprawiedliwy i uczciwy. Niestety, mimo tego ma też swoje wady. Jest spóźnialski, bywa złośliwy, *Ale jest miły.* jest sarkastyczny oraz zapominalski. Z wyglądu jest wysokim i szczupłym chłopakiem. ~*Płoń*~ Ma krótkie, czarne włosy. *Znowu? ;-;* Jego oczy są szare. Ma mały nos i usta średniej wielkości oraz wąskie. ~*To zdanie sens bardzo tak mieć ma.*~ Na sobie nosi najczęściej czarną bluzkę oraz czarną kurtkę z sztucznej skóry. Najczęściej nosi czarne spodnie oraz trampki tego samego koloru. |Moherowe berety właśnie dostały zawału.| Ma kompleksy z powodu swojego koloru oczu, gdyż nie lubi szarego. Boi się luster, ale tylko w nocy. Przez ludzi oraz swojego przyjaciela nazywany strażnikiem życia.

 

~*To dopiero opis bohaterów, a ja mam już dość.*~

|Nie tylko ty.|

~*Kończymy na dziś tę analizę? ;_;*~

~Lepiej tak, bo zaraz rozjebię komputer.~

_____________________________________________  

Fabuła

*Jednak analizujemy? ;=;*

~*Nudzę się, ot co.*~

Dnia 31.12.2015, o godzinie 02:00 w nocy, do domu dwójki przyjaciół, Andromedy i Grzegorza, włamuje się |zbyt dużo przecinków.| Dawid, |*Dejwid| czyli brat Grzegorza, przy okazji niszcząc wszystkie alarmy itp. i ogłuszając ochroniarzy. Robi to przez okno, |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Anal|( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| Slade, wypierdalaj z mojej kwestii. |:D| Analizuj z facetami, mówili. Będzie fajnie, mówili. =_=*~ |*~:DDD~*| gdyż dwójka mieszka ~*Siema, zmiano czasu!*~ w willi |Noależoczywiście ;-;| i wykonuje to |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~Ech... -_-~ bardzo *głośno* cicho. Gdy znajduje się w domu, z łóżka porywa śpiącą dziewczynę, po czym równie cicho |gwałci ją ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*...*~ wychodzi. Helikopterem transportuje ją do kuli od Aqua Zorbingu a następnie za pomocą motorówki przenosi kulę na środek Oceanu Arktycznego. Kilka godzin później, gdy Andromeda budzi się i odkrywa gdzie jest, nie mogąc dostać się na brzeg, musi przeżyć na środku oceanu do momentu uratowania...

*A gdzie ona srała?*

~*¯\__/¯*~

*;=;*

_____________________________________________  

Katowice, ~*:**~ 31.12.2015 rok, godzina 10|0|:00

~*Nie ma stu godzin. xDDD*~

|Od dzisiaj jest. xD|

Dzień #0

Tego dnia, jak pewnie widać po dacie był Sylwester. Niby dzień radości i w ogóle, jednak dla mnie nie był on taki wesoły. Od tej daty zaczął się dla mnie rok męki. ~*Spoiler w pierwszym akapicie. SUPER. -_-*~ |Wyższy poziom patologii.| W prawdzie przeczuwałam, że coś się stanie, *#MarySue* lecz nie myślałam, że dojdzie do AŻ TAKIEGO stopnia. |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*. . .*~ Co prawda to prawda. Mój przyjaciel miał brata, który szczerze mnie nienawidził i okazywał to przy każdej możliwej okazji. ~*:*****~ Tym razem, okazało się jednak, że zrobi wszystko, aby mnie zgładzić. ~HALINA, MAM ZAWAŁ! SYNONIM! O.O~ |\O/| *NIE MOŻE BYĆ! *.** ~*OOO.OOO*~ Zacznijmy może od początku... ~Dobrze, że nie od końca.~ |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~SLADE! xD~ |:D|

Tego poranka, obudziłam się około godziny 9|9|:00. ~*Slade, no! Nie ma dziewięćdziesięciu dziewięciu godzin! xDDD*~ |Są :D| Po otworzeniu oczu, ujrzałam obok siebie swego przyjaciela, Grzegorza, który *srał przez okno.* |Zajebiste zajęcie. xDDD| spał. Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Nie wiedziałam, że za parę godzin to wszystko legnie w gruzach. |SPOILER, WON!| Mimo wszystko, podniosłam się i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. W tym momencie, okazało się, że został jeszcze kawałek, a właściwie dwa, pizzy z wczoraj. Wzięłam *dwa, a Grzegorzowi zostawiłam suchy chleb. :DDD* ~*Ja bym tak zrobiła. xD*~ ~Każdy by tak zrobił. xDDD~ jeden, a drugi zostawiłam dla mego przyjaciela. Po przygotowaniu i zjedzeniu, udałam się do łazienki, po czym umyłam *dupę* się i ubrałam. Następnie ruszyłam w kierunku sypialni. Gdy się tam znalazłam, zauważyłam, że Grzegorz już nie spał|, tylko ruchał ścianę.| ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

~

~

|:D|

Usiadłam obok niego i się przytuliłam. I właśnie w momencie największego poczucia, że nic mi się stać nie może, zaczęłam mieć wrażenie, że zostanę porwana. ~*SPOOOILEEERRR!*~ |-_-| Jako, iż bałam się jego reakcji, spytałam tylko:

- A gdybym zaginęła...Szukałbyś mnie *czy dalej ruchałbyś tę ścianę, zboczeńcu jebany*?

~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

- Oczywiście, że tak! Przecież ja bez ciebie nie umiem żyć! Od razu wyruszyłbym na poszukiwania! |W końcu kogoś muszę ruchać co noc!|  - Odpowiedział

*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

|:D|

Po tej rozmowie nastała cisza. Byłam więc pewna, że będę poszukiwana. Po paru minutach wstał z łóżka i poszedł |wyruchać któregoś z ochroniarzy willi.| *JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* |:D| zrobić sobie śniadanie, a ja zaczęłam pakować potrzebne rzeczy. |. <- Kropka watu.| Wzięłam zapas jedzenia i picia na cztery miesiące (nie wiedziałam na ILE tam trafię i wydawało mnie się, że ucieknę w tyle czasu), ~Taaa... :D~ telefon i zapasową baterię, tak na wszelki wypadek, *Z serii: Gimbus przygotowujący się na rok na Antarktydzie, część pierwsza.* zeszyt i parę przyborów (gdzie trafię również nie wiedziałam i gdybym nie mogła uciec, to musiałam sobie jakoś czas organizować) *Sranie dobre jest.* ~*Miała srać cały rok, bez przerwy, tak? xD*~ *Warum nicht? xD* i włożyłam to wszystko do torby. Kiedy miałam już to za sobą, zajęłam się codziennymi czynnościami. Niestety, gdy byłam sama, *srałam* płakałam. Byłam świadoma, że stracę na jakiś czas osobę, dzięki której czułam się szczęśliwa.

 

W nocy, około 1:00, ~*AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! LICZEBNIK NAPISANY LICZBĄĄĄ!!!*~ |Bez komentarza.| gdy poszliśmy spać, sen normalny był tylko przez godzinę. O 2:00, |poczułam ból dupy, a gdy się obudziłam, ujrzałam że Grzegorz ruchał mnie jak szalony.

- Co ty robisz, ty zboczeńcu jebany? - krzyknęłam

- Masz fajną dupę, więc nie mogę przepuścić okazji wyruchania cię już osiemsetny raz tej nocy. - odpowiedział zgodnie z prawdą.

Niby wiedziałam, że miałam fajną dupę, ale to nie powód, aby mnie ruchać, gdy śpię! Ja go nie rucham telewizorem, na przykład!|

~*Najlepszy fragment ever. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

*Fani nas zajebią. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

|Eee tam. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Od razu obudziłam się. W tym momencie zauważyłam potłuczone szkło i naturalnie wybitą szybę. Tylko tyle. Na dodatek czułam się jeszcze obserwowana. Chciałam obudzić Grzegorza. W tym momencie, poczułam, że ktoś przystawił mi chustkę do nosa. Była ona przesiąknięta *gównem* ~*XDDD*~ chloroformem. Po minucie, ponownie usnęłam. Gdy natomiast budziłam się np. od hałasu |dupy Grzegorza| ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ helikoptera, od razu usypiałam od tego samego. ~Ale chloroform w końcu wysycha.~ ~*Ale to opko.*~ ~;-;~

 

Następnego dnia, gdy obudziłam się, ujrzałam niebo. Ciemne niebo. ~*To zdanie pojedyncze jest ewidentnie wyewidencjonowaną przesadą.*~ Od razu spróbowałam się podnieść. Przy próbie słyszałam pod sobą *zdania pojedyncze* wodę. Kiedy natomiast siedziałam, zauważyłam straszną prawdę. Byłam w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na środku Oceanu Arktycznego. Teraz musiałam tam przeżyć. 366 dni...

|DAM DAM DAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM!|

~*A poza tym, ona ot tak to przyjęła. Zajebiście.*~

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Grzegorza*

|OOO, nie. Zabraniam!|

~Boże ;_;~

Katowice, 01.01.2016 roku, godzina 7|7|:00.

~*No do cholery. xDDD*~

|:D|

Dzień #|1|0

Gdy obudziłem się pierwszego dnia stycznia, ujrzałem przerażającą jak dla mnie prawdę. NIGDZIE nie było mojej przyjaciółki! Ani na łóżku, o domu nie wspominając. W dodatku wybita była szyba. Od razu wyjrzałem przez stłuczone okno. Na zewnątrz ujrzałem strażników willi w której byłem. Najprawdopodobniej zostali w nocy jakoś |wyruchani| *Jak on by to wydedukował z takiej odległości? xD* |Magia Opkolandii. xDDD| pozbawieni przytomności, gdyż dochodzili do tego, co się stało.

 

Jako słuszną rzecz do uzyskania informacji o tym, co tu się do cho*ery |O LOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL! Ocenzurowane przekleństwo! xDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~Co to, Zapytaj jest? xD~ ~*:D*~ działo i gdzie była Andro|n|meda, uznałem włączenie statystyk głównego komputera. Uruchomiłem więc je i zacząłem czytać. Na ekranie napisane było napisane:

*"Sranie is love, sranie is life."*

~Jebłbym, jakbym coś takiego zobaczył. xDDD*~

"Wczoraj, tj. 31.12.2016 roku, o godzinie |1|01:|1|57:|1|00, ~*Nie ma tylu godzin, minut i sekund! xD*~ |Od dziś są! xD| z komputera o adresie IP: 666.206.9.17 ~SZEŹDŹ SZEŹDŹ SZEŹDŹ!~ za pomocą komend logowania oraz /~*Acces Granted*~ override ~Serio. xD~ ~*:D*~ wyłączono wszystkie alarmy, płot pod napięciem oraz kamery. Statystyki tych rzeczy na stan obecny są takie:

Alarmy: Wyłączone

Płot pod napięciem: Wyłączony oraz odcięty od prądu na czas nieokreślony.

Kamery: Wyłączone, oprócz jednej.

*Na serio było napisane tak:

Alarmy: Wysrane

Płot pod napięciem: Wysrany oraz odcięty od kibla publicznego na czas nieokreślony.

Kamery: Wysrane, oprócz jednej.*

~Boże xDDDDDDD~

*Jeszcze nie Bóg, ale pracuję nad tym. :>*

~Jakiś ty skromny. Lubię cię! :D~

Na dodatek, wszyscy strażnicy zostali |wyruchani torpedą| ~CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |:DDD| ogłuszeni. Z kamery która nie została wyłączona, dało się zauważyć, że została porwana Andro|n|meda Lopez."

W tym momencie łzy napłynęły mi do *dupy* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ oczu. Więc porwali ją! Postanowiłem, że nie ważne co mnie się stanie - odnajdę ją. ~Debil~ Najpierw jednak sprawdziłem dwie rzeczy. Po pierwsze przyjrzałem się adresowi IP komputera przez który się włamano do systemów. Chwilę później zrozumiałem z przerażeniem, że TO BYŁ ADRES IP NOTEBOOKA DAWIDA |*Dejwida|~Lubię gościa. xD~ ~*Wiem, bo też go lubię. xD*~ Więc to on! Później, wściekły, włączyłem namierzanie mej przyjaciółki przez czipa, który kiedyś, dla bezpieczeństwa, przyczepiłem jej do ręki. ~*Slade, wyłaź z tego opka!*~ |:D| W pewnym momencie, ujrzałem, że była ona w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym. Nie, tak nie mogło być! Umyłem *dupę i nago wyszedłem z willi ruchać ochroniarzy.* ~*Sebastian, teraz ty? xDDDD*~ |Fani nas zajebią, nie ma co.| *Eee... xD* się, ubrałem i po raz ostatni w tym roku wyszedłem z willi. Następnie wsiadłem w samochód terenowy i ruszyłem jej na ratunek. Cokolwiek by się nie stało, musiałem ją odzyskać! |Kretyn|

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Dawida* ~*:***********************************~

Katowice, 31.12.2016 roku, godzina 12|2|:00.

~*Slade! xD*~

|:D|

Dzień #0

Tego dnia obudziłem się bardzo późno. Ale to dlatego, że pół wczorajszej nocy spędziłem na *rucha...~*NIE, DO CHOLERY! xD*~ :D* oglądaniu w Internecie wszystkich, jak dotąd wypuszczonych odcinków "1000 Ways To Die". ~*|*~Jedyna normalna postać.~*|*~ Hah, jacy ci ludzie są głupi. No, ale do rzeczy. Po podniesieniu się z łóżka, sprawdziłem cóż mamy dziś za datę. Gdy to zrobiłem, aż mnie zemdliło. Był 31|1| ~*Grudzień nie ma tylu dni! xD*~ |Od dziś ma. xD| grudnia! Znów ta pier*olona ~Boże, ta cenzura. xD~ radość! Jednak, w pewnym momencie, gdy pomyślałem o radości, przypomniało mi się o tym, że był to dzień porwania Andro|n|medy! Aż mi się humor polepszył! *Każdy z funkcjonującym mózgiem by się cieszył.* Jednak, jako iż chciałem to zrobić o |1|02:|9|00, ~*Nosz... xD*~ |:D| poszedłem zjeść śniadanie, a następnie umyłem się, ubrałem i jako iż nie miałem co robić - włączyłem telewizję. W połowie oglądania, zmęczony wczorajszym śmianiem się z idiotyzmu ludzi, zasnąłem. Nie pamiętam nic więcej z dnia. |Ale obudził mnie ból dupy. Okazało się, że Gregory przeteleportował się do mojego domu i ruchał mnie jak szalony. Było zaj*biście, więc nie narzekałem.| ~*Boże, nie wiem czemu się śmieję. xDDD*~ *XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* ~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |:D|

 

W nocy natomiast, obudził mnie alarm w *kiblu. Zapomniałem wysrać wnętrzności!* ~*Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ telefonie. Ustawiłem go sobie na |~*NIE! xD*~ :D 1|01:|8|00, ~*EJ!*~ |:DD| gdyż dojazd do ich willi trochę mi zajmował. Po usłyszeniu tego dźwięku, pobudziłem się. Wyłączyłem więc telewizor, założyłem buty, wziąłem potrzebne rzeczy i wyszedłem. Po parunastu minutach, gdy byłem już pod odpowiednim domem, za pomocą notebooka, zalogowałem się do systemów kontrolujących alarmy, płot pod napięciem i kamery, a następnie przy użyciu komendy /~*Acces Granted*~ override ~Serio. xD~ ~*:DDD*~ wyłączyłem to wszystko. Gdy to wykonałem, zakradłem się na teren ich domu i *wyruchałem strażników* |Nie sądzicie, że nasz humor jest zbyt zboczony? xD| ~*Fani to lubią. xD*~ ogłuszyłem strażników. Kiedy leżeli już nieprzytomni na ziemi, chwyciłem jakiś kamień, wybiłem nim szybę od sypialni dwójki, szybko wszedłem i schowałem się za łóżkiem. Minutę po tym, ujrzałem, że |Grzegorz ruchał Andronmedę jak szalony, a ta jęczała tak, że tynk się trząsł.| ~Jezu xDDD~ mój cel się obudził. W pewnym momencie, zauważyłem, że moja ofiara chciała obudzić mego brata. Nie mogłem na to pozwolić. Od razu wyciągnąłem chustkę z chloroformem i przytknąłem jej do *jej brudnej jak sto pięćdziesiąt dupy.* ~*XDDD*~ nosa. Zaraz usnęła. Przywiązałem jej jednak chustkę do nosa, gdyż mogła się jeszcze wielokrotnie budzić. ~Ale chloroform paruje. . . . . . . . . . . . . .~ ~*Opko...*~ ~;-;~ Następnie podszedłem do niej i podniosłem ją. Po wykonaniu tego, wyszedłem przez okno i zaniosłem ją do samochodu. Następnie przewiozłem do starego hangaru i wsadziłem do helikoptera. Ileż na wszystkie rzeczy które załatwiłem poszło pieniędzy... No chloroform, helikopter, kula od Aqua Zorbingu, sprzęt do jej pompowania, motorówka i wynajęcie hangaru. Całe szczęście, że mam dobrze płatną pracę. |Gary Stu| Mniejsza. Kiedy zaś sam wszedłem do helikoptera, włączyłem autopilota. Niestety, nie doczekałem końca lotu, gdyż w połowie drogi urwał mnie się film...

 

Kilka godzin później, obudziło mnie |pieczenie w dupie. Kiedy się obudziłem, poczułem że ktoś coś mi tam wpychał. Od razu odwróciłem się i ujrzałem, że to Grzegorz znowu mnie ruchał. Było przyjemnie, więc nie narzekałem.| *Matko xDDDDDDDDDDDD* |:D| ~*Oj, fani nas zajebią. xD*~ lądowanie mego pojazdu. Od razu otworzyłem oczy. W tym momencie ujrzałem, że byłem na lądzie. Wziąłem więc to wredne babsko, delikatnie rzecz ujmując i przeniosłem ją do kuli. Następnie wziąłem sprzęt i napompowałem kulę. Przed tym, odwiązałem dziewczynie chustkę z nosa, gdyż chciałem, aby się obudziła i cierpiała bez przyjaciela. Kiedy natomiast zajmowałem się napełnianiem kuli powietrzem, irytowałem się. Ten hałas był irytujący. Moje uszy mogły odpocząć dopiero, gdy zamykałem Andro|n|medę w jej nowym więzieniu. Po tym, zaczepiłem drugi koniec liny który był przyczepiony do sprzętu do motorówki, wsiadłem w nią i ruszyłem na środek Oceanu. Po znalezieniu się tam, odczepiłem więzienie tego babska a następnie wróciłem na brzeg. Gdy tam byłem, wsiadłem w helikopter i ruszyłem do domu. ~*Amen*~

_____________________________________________    

Ocean Arktyczny, 01.01.2016 roku, ~*Kiedy pisałam to opko, była to dla mnie przyszłość. Teraz to jest przeszłość. Widzicie, jak ten czas zapierdala?*~ godzina 9|9|:00 ~*Pozostawię bez komentarza, bo to nie ma sensu. xD*~ czasu Polskiego. *Przymiotnik wielką literą...Super. -_-*

Dzień #1

Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Jednak, po obudzeniu się, przez pół dnia *srałam* ~*Długo xD*~ płakałam. Byłam taka samotna. Zwykle, gdy budziłam się, koło mnie widziałam Grzegorza, lub chociaż spotykałam go później w domu|, srającego do zlewozmywaka| ~*Zajebisty znajomy. xD*~ |C'nie? xD|. Teraz byłam w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym i nawet nie miałam się do kogo odezwać. W sumie mogłam mówić sama do siebie i tak nikt by nie usłyszał, gdyż byłam tu sama, ale uznawałam to za dziwne. ~Debilka. Inteligentni ludzie mówią sami do siebie, aby porozmawiać choć raz z kimś inteligentnym, a nie tylko z debilami.~ No, ale do rzeczy. Po tej połowie dnia, gdy się już uspokoiłam, wyjęłam ze swojej torby swój zeszyt i zaczęłam rysować. Narysowałam m.in mojego przyjaciela|, srającego przez okno.|. Chciałam mu dać ten rysunek, gdybym kiedyś go spotkała. ~*CZY WY WIDZICIE TEN SPOILER PIĄTEGO ROZDZIAŁU?!?!?!?!?!?!?!?!*~ |-_-| Po tym, pisałam opowiadania. *Oby nie tak, jak dawna Ramoninth.* ~Nie strasz. ;_;~ Po skończeniu, włożyłam zeszyt do torby i położyłam się w kuli, po czym zaczęłam myśleć. I tak do wieczora. Wieczorem poczułam się szybko senna. Okryłam się więc moimi włosami (ten plus posiadania włosów aż do nóg i jeeeeszcze dłuższych), |#Roszpunka| a po chwili kołysana spokojnym Oceanem Arktycznym - usnęłam.

 

~*Amen*~

~TE ROZDZIAŁY SĄ AŻ TAK KRÓTKIE?!?!?! O.O~

~*W większości tak, chociaż zdarzają się wyjątki.*~

~OOOOOOOOO.OOOOOOOOO~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|02.01.2016, ~*Styczeń nie ma tylu dni! xD*~ |Ma! xDDD| godz. |1|07:|1|05 ~Po prostu dajmy Sladeowi spamować niebotycznymi godzinami. xD~ ~*Tak będzie najlepiej. xD*~ |:D| czasu Polskiego.

                                                                                        Dzień #2

Obudziłam się dziś wyjątkowo wcześnie, gdyż za czasów kiedy byłam w domu takie rzeczy się nie zdarzały często. |Gdy to zrobiłam, poczułam mocny ból dupy. Miałam wrażenie, że ktoś mi w nią coś wpychał. Kiedy się odwróciłam, ledwo powstrzymując jęki, okazało się, że to Dawid ruchał mnie jak szalony. Jego pojawienie się mnie nie zdziwiło, bo przecież żyłam w Opkolandii.

- Co ty robisz, zboczeńcu jebany?! - krzyknęłam, powstrzymując jęki, bo mimo wszystko to było w ch*j przyjemne.

Musiałam jednak stwarzać pozory tego, że mnie się to nie podobało aby nie wyszło na to, że byłam niedojebana mentalnie, mimo iż tak było.

- Masz fajną dupę, więc rucham cię już szóstą godzinę. Wiem, że ci się to podoba, bo jak spałaś to jęczałaś tak, że aż tsunami powodowałaś. - odpowiedział Dawid, nie przestając mnie gwałcić.

Może coś w tym było, bo faktycznie słyszałam przez sen swoje jęki i fale napierdalające jak Grzegorz gównem o kibel o moje więzienie. Jednak, nim się zorientowałam, ponownie zaczęłam jęczeć tak, że tymi jękami mogłabym wywołać przebiegunowanie Ziemi.|

~Mimo zboczenia wylewającego się na wszystkie cztery strony świata i faktu, że fani uznają nas za niewyżytych zboczeńców, ten fragment był znacznie lepszy niż to, co znajduje się niżej. xD~

|Wiem xD|

~*Muszę napisać remake tego opka z naszymi scenami. xD*~

~<Odświeża Wattpada, popadając w nałóg.>~

~*Może zrobię taki prezent na święta. xDDD*~

*Zajebiście xD*

Kiedy spojrzałam w bok, aż zapłakałam. Był to pierwszy dzień (a właściwie można powiedzieć, że drugi) kiedy nie obudziłam się koło mojego przyjaciela. Czułam się tak samotnie i było mi tak smutno...Mimo wszystko spróbowałam usiąść w kuli. *Jakie zajebiste przejście z niepełnego opisu uczuć do kolejnego wątku. xD* Udało mnie się to. Jako, iż w moim telefonie nie padła jeszcze bateria, ~bo byłam Mary Sue,~ a nawet jakby to miałam zapasową, włączyłam go i sprawdziłam godzinę. Kiedy okazało się, że było dopiero po siódmej, zastanowiłam się dlaczego tak wcześnie się obudziłam. ~*Slade zna odpowiedź na to pytanie. xD*~ |:D| Mimo wszystko, schowałam telefon do torby i wyjęłam zeszyt oraz ołówek i spróbowałam na kolanie coś w tym zeszycie narysować. Udawało mi się to, *bo Marysueizm nadal trzymał,* jednak było to dość trudne, zważywszy na to, że kula się czasem przechylała. Gdy zaś skończyłam rysowanie, schowałam zeszyt i ołówek do torby, po czym położyłam się na plecach i obserwując księżyc [ode mnie: W Polsce była wtedy zima, a gdy u nas jest zima, na Antarktydzie, Grenlandii i w okolicach jest noc] ~Łaaał...Jaki szpan wiedzą... <Ziew>~ ~*Trzeba się było czymś pochwalić.*~ zaczęłam rozmyślać. Rozmyślałam tak aż do godziny 2|2|0:|9|00 czasu Polskiego. Gdy zaś skończyłam, położyłam się na boku, gdyż czułam się senna (przed tym jednak się czegoś napiłam, gdyż wzięłam jakiś zapas na cztery miesiące, mniej więcej), *Powtarzasz się.* a następnie, patrząc się na spokojne wody Oceanu Arktycznego, usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|03.01.2016 roku, godzina 1|2|1:00 czasu Polskiego. *A przymiotnik dalej wielką literą. Fantastycznie. -_-* ~*Tak będzie w każdym rozdziale.*~ *Idę się zabić, zw.*

Dzień #3

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej dla mnie porze. Po obudzeniu, usiadłam w kuli, po czym najpierw *wysrałam resztki jedzenia z wczoraj i może jeszcze sprzed trzech dni. Kiedy skończyłam, przestał mnie napierdalać brzuch, jakbym trzymała tam obcego, więc przynajmniej miałam odpowiedź na pytanie dlaczego mnie bolał. Aż jęknęłam z ulgą, gdy przestał mnie boleć. Następnie, zaczęłam masować sobie dupę, bo czułam, że jeszcze jakieś gówno tam zostało, tylko nie chciało wyjść.* ~*Chryste, co jest z nami dzisiaj nie tak? Jeden zboczony, drugi ma coś ze sraniem... xD*~ |LeckerSweet byłaby dumna. xD| ~*Na pewno. xDDDD*~ coś zjadłam i się czegoś napiłam. Kiedy już to zrobiłam, pomyślałam, że idealnym pomysłem na dziś dzień będzie nagranie swoich przemyśleń na temat pobytu w tym miejscu przeklętym. ~Lolz, jesteś tu dopiero trzy dni.~ ~*Ale mnie już zaczęło brakować pomysłów.*~ ~;_;~ Wyjęłam więc telefon i włączyłam go. Po zrobieniu tego, uruchomiłam notatki głosowe i zaczęłam mówić:

- Jest to dzień trzeci mojego pobytu w kuli od Aqua Zorbingu. Znajduje się ona na Oceanie Arktycznym, przez co nigdzie raczej nie spotkam żadnej żywej duszy. Jestem tu samotna|, nie licząc wczorajszego dnia, gdy całą dobę ruchał mnie Dawid, brat Grzegorza, największego sracza w Polsce.|. Nie wiem ile przetrwam*, ale dzisiaj przestał mnie boleć brzuch, bo wysrałam resztki jedzenia z wczoraj, sprzed trzech dni i jeszcze jakieś tajemnicze, tęczowe gówno.*~*Boże, zajeb ich. xD*~ |*:D*| Cztery miesiące na pewno, gdyż na tyle mam zapasy jedzenia i picia. Co będzie później - nie wiem|, ale mam nadzieję, że w końcu wysram jelita, bo znów mnie brzuch napierdala, mimo iż dziś nic nie jadłam. Może po prostu jestem w ciąży? W sumie, ostatnio ruchali mnie Grzegorz i Dawid, więc któryś w końcu musiał mnie zapłodnić. Ale zajebiście! Może urodzę trojaczki i Grzegorz będzie miał kogo uczyć srać na przechodniów! To nic, że rozerwie mi dupę, bo tu jestem sama, ale będę srać dziećmi!| ~*Ty Slade to już dojebałeś. Przestań pić. xDDDD*~ |Ale ja nic nie piłem! xDDD| ~*Taaa... xDDD*~ |No dobra, piłem ten kwas chlebowy, co kilka miechów w lodówce stoi. :D| ~*O kurwa. xD*~.

Mówiłam jeszcze dłuuugo. Nie chce mnie się jednak tu wszystkiego pisać, gdyż ~*jestem leniem.*~ gadałam tak do dyktafonu jakieś pięć godzin. *Tej to się musiało nudzić.* Po zrobieniu tego, wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam pisać opowiadania. ~Oby nie tak, jak dawna Ramoninth.~ Kiedy natomiast po ok. dwóch godzinach skończyłam, włożyłam zeszyt, przybory i telefon do torby, po czym położyłam się w kuli i zaczęłam myśleć. Myślałam do wieczora. Około godziny 2|1|2:|3|00 poczułam się senna. ~*Ciekawe, czy zdania pojedyncze też poczuły się senne.*~ Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili leżenia, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego - usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|04.01.2016 roku, godzina |4|9:22 czasu Polskiego.

Dzień #4

Był to już czwarty dzień mojego pobytu w tym więzieniu. Obudziłam się dość wcześnie jak na mnie. Po przebudzeniu, *poczułam rozrywający ból brzucha. Aż jęknęłam z bólu, gdy to poczułam. Po chwili natomiast, poczułam że coś grubego przechodziło przez moje jelita. Jęcząc tak, jakbym rodziła, wysrałam największe gówno w historii galaktyki. Normalnie było tak wielkie, że kiedy je z siebie wyrzuciłam po tych dwóch godzinach, poczułam niewyobrażalną ulgę oraz miałam wrażenie, że rozerwie mi spodnie. A jak jebało! Aż się dusić zaczęłam! Normalnie Hitler byłby ze mnie dumny.* |Chryste, co jest z nami nie tak. xD| ~*Wszystko. xD*~ usiadłam w kuli i zjadłam coś, oraz napiłam się wody. Po zrobieniu tego, wyjęłam zeszyt i zaczęłam rysować różne postacie, zdarzenia, miejsca czy moje wspomnienia. Narysowałam tego dość dużo. *Również narysowałam moje wyobrażenie gówna, które zrobiłam. To nic, że gdy się poruszałam, czułam je w majtkach. Nie mogłam go porzucić, bo to było moje największe osiągnięcie życiowe.* ~To zajebiste musiała mieć życie, skoro gówno było jej osiągnięciem. xDDD~ *C'nie? xD* Po skończeniu, napisałam parę opowiadań, z czego niektóre były o moim przyjacielu *i o tym, jak profesjonalnie srał. Opisałam to wszystko ze szczegółami, bo było to tak podniecające, że trzeba było to uwiecznić na papierze. Jak wrócę do domu, opublikuję to na Wattpadzie.*~Chryste xD~ W końcu trzeba utrwalać pamięć o tak dobrym człowieku. Kiedy natomiast skończyłam, było już południe. Wyjęłam więc telefon, włożyłam słuchawki w uszy i ułożyłam się w kuli, a następnie zaczęłam słuchać muzyki i myśleć. W pewnym momencie doszłam do wniosku, dlaczego Grzegorz nie mógłby do mnie zadzwonić. Może on po prostu o tym nie pomyślał, albo nie wziął telefonu. ~Wiesz, on jest debilem, dlatego o tym nie pomyślał.~ Mniejsza. Myślałam tak do około 2|1|3:00. Serio, tutaj to nie strata czasu, tylko wybawienie od wszechobecnej nudy. ~Mnie by się nudziło, jakbym kilka godzin tylko myślał.~ ~*Ale ona jest Mary Sue...*~ ~Ach, no tak. ;-;~ Około jedenastej w nocy, zachciało mnie się sp**r*ać. ~*Sebastian! xD*~ *:D* Okryłam się więc swoją naturalną kołdrą i po chwili, znużona s*ra*n*i*em ~*Nosz... xD*~ *:DD* - zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|05.01.2016 roku, godzina |9|5:00 czasu Polskiego.

Dzień #5

Tego dnia obudziłam się NAPRAWDĘ BARDZO wcześnie. Nigdy wcześniej, nawet w domu nie budziłam się o tej godzinie. Jednak, po obudzeniu nawet nie zdążyłam usiąść, gdyż poczułam niepochamowaną potrzebę *srania. Jednak nie mogłam srać, gdyż miałam wrażenie, że coś zatkało mi jelita i bynajmniej nie było to gówno.* ~*Ja nic nie mówię... xD*~ zamknięcia oczu. Zrobiłam więc to. Po chwili oglądania ciemności poczułam się tak, jakby moja dusza wyszła z ciała. *Aaa, czyli to dusza zatykała mi jelita! I wszystko jasne! Od razu zaczęłam radośnie srać tęczą.* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ W pewnym momencie zauważyłam złotą bramę z nabisem "Urbs Congressio". Były to jedyne dwa słowa po łacinie jakie znałam. ~Ależ to naciągane. -_-~ Znaczyło to "Miasto Spotkań". Od razu tam weszłam. Miałam cichą nadzieję, że spotkam tam kogoś znajomego. ~*SZPOILER!*~ |_-_| Po wejściu zaczęłam się rozglądać.

 

Było tam ładnie. W mieście znajdowały się różne *kible publiczne* |W końcu kible publiczne są wszędzie, nawet tam, gdzie ich nie ma. xD| bloki. Większość z nich służyła jako miejsce zamieszkania dusz zmarłych osób. ~A skąd Andronmeda to wiedziała, nie wiadomo.~ Niektóre z nich to były biurowce. Kilka metrów dalej, była ulica, a pośrodku niej *magiczne* rondo. Na środku niego rosły *chwasty* kwiaty. ~Rondo, na którego środku rosną chwasty. Wyśmienicie. xD~ *:D* Stało tam też sporo sklepów. Miasto posiadało dużą roślinność. W oddali widać było kominy elektrowni *atomowej. Nie wiem czemu, ale dziwnie przypominała tą czarnobylską.* |O Boże. xD| *C'nie? xD*. Niedaleko dziewczyny były drzewa, a obok nich ławki. ~*Siema zmiano narracji! Już myślałam, że nas nie odwiedzisz!*~ Kilka centymetrów od ławki był zaokrąglony chodnik na którym stała fontanna. Na dodatek słońce dopiero co wschodziło. Pierwszy raz od pięciu dni widziałam tą |*tę| gwiazdę... ~DŻIZAS! SYNONIM! OOO.OOO~ ~*NIE DO WIARY! O.O*~ *\O/* |*.*|

 

W pewnym momencie, ujrzałam ku mojemu szczęściu Grzegorza, który również się tam znalazł |i obecnie gwałcił chodnik.| ~*JAK?! XD*~ |Magia Opkolandii. xDDD|. Od razu podbiegłam do niego i mimo iż byłam duszą miałam możliwość przytulenia się do niego. ~Noależoczywiściekurwa. ;-;~ Zrobiłam to, po czym powiedziałam:

- Grzegorz...Oh, Grzegorz...Tak dobrze cię widzieć...

- Skarbie ty moje...Najdroższa... - Powiedział, po czym mnie |wyruchał| ~*Fani nas zajebią, bezapelacyjnie. xD*~ przytulił.

Kilka minut później, gdy emocje opadły, puściłam go i spytałam:

- A ty...Ty *lubisz srać?* mnie szukasz?

~Zajebiste pytanie, które można by zadać znajomemu w tym momencie. xD~

*:D*

- Oczywiście! Od pięciu dni zmierzam w kierunku Oceanu Arktycznego, aby cię |wyruchać mocniej niż co noc rucha cię Dawid!| ocalić! - Odpowiedział

~No i Slade zjebał atmosferę. Gratuluję. xD~

|Wieeem. :D|

Po tej rozmowie pogadaliśmy na różne tematy. Byłam tak szczęśliwa, że choć przez jakiś czas mogłam go zobaczyć. Nie wiem, skąd się wzięło to miasto, ale jest ono dobre. |A przynajmniej Grzegorz twierdzi, że chodniki tutaj dobrze się rucha. Ja tam nie wiem, bo wolę srać na przechodniów, ale o gustach się nie dyskutuje.| ~*Nie no, skończmy tę analizę na dziś. xD*~ ~Tak będzie lepiej. xDDD~ W pewnym momencie, mój przyjaciel wyjął z kieszeni jakiś naszyjnik *z gówna*~<Zerka na górę.> Dlaczego dopisałaś nad tą analizą ostrzeżenie?~ ~*A jak myślisz? xDDD*~ ~:D~ ~*No właśnie. xD*~ podał mi go i powiedział:

- To dla ciebie. Abyś o mnie i o tym, że nasza przyjaźń jest wieczna zawsze |nie| pamiętała.

W tym momencie, ja wyjęłam rysunek który narysowałam cztery dni temu dla niego i podałam go jemu mówiąc:

- To dla ciebie. Wiem, że może to nie wiele, ale mam nadzieję, że ci się spodoba. 

*- Jasne. Powieszę go nad kiblem. - odpowiedział nonszalancko Gregory.*

|Najlepszy przyjaciel. xDDD|

*C'nie? xD*

Po daniu sobie tych rzeczy, pogadaliśmy jeszcze, po czym on powiedział:

- Wracajmy już do naszych ciał. Jeśli chcemy się kiedyś w rzeczywistości spotkać.

~Nikt normalny nie chciałby się spotkać z tymi pacanami.~

- No...Zawsze przecież możemy się tu spotkać. - Rzekłam

- Co racja to racja. - Przyznał *JEZU, TO SŁOWO! .OOOO* |TA EMOTKA! XDDD| *:D*

Po tej rozmowie wróciliśmy do swoich *dup* ~*XDDDDDD*~ ciał. Kiedy natomiast ja się obudziłam, nie wiedziałam w ogóle, że w Mieście gościłam. *.OOOOO* Myślałam, że po prostu spałam. Sprawdziłam godzinę, gdyż noc polarna trwała pół roku ~Jaki znawca...~ i nie mogłam zorientować się po niebie która była godzina. Okazało się, że była 1|2|1:|8|00. W pewnym momencie, gdy chowałam telefon, poczułam się obserwowana. Zdziwiło mnie to, gdyż przecież |myślałam, że Dawid już się mnie naruchał.| ~*Początek analizy w nowym dniu, a ten już o ruchaniu. xD*~ |:DDD| nikogo oprócz mnie nie było. Mimo to, nie przejęłam się. ~Zajebiście xD~ Po sprawdzeniu tego uczucia, poczułam coś w ręce. Od razu uniosłam ją. Ujrzałam wystający z niej złoty łańcuch. ~A czy czasem twoja skóra nie zmieniła koloru na czarny?~ ~*Grzegorz, ty rasisto! xD*~ ~No co? xD~ Od razu, zdziwiona otworzyłam dłoń. W tym momencie ujrzałam naszyjnik *z gówna wieloryba*|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*BOŻE XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Ej, ale czy wieloryby srają?~ *Grzegorz i jego rozkminy. xDDDDDDDDDDDDDDDDD* ~:D~ który dostałam od Grze|rzerzerzerze|gorza ~Grzerzerzerzerzegorza. Wspaniale. xD~ |:D| w Mieście. Byłam tam na prawdę! Mimo to, widziałam, że można go otworzyć. Wykonałam to. W tym momencie ujrzałam ~zdania pojedyncze.~ dwa zdjęcia. Jedno moje, a drugie Grzegorza *srającego przez okno.*.

~

~

Uśmiechn|ą|ęłam *Gender?* ~*Wiewiórka Małgosia?*~ ~Przestań ćpać. xD~ ~*:D*~ się do siebie. Mimo iż nie mogłam go widzieć w rzeczywistości, to widziałam go chociaż na zdjęciu. *I tak uważałam, że jego gówno było przystojniejsze od niego.* |Jakie true. xDDD| Po minucie zamknęłam łańcuszek i za~częłam rapować~wiesiłam go ~*GRZEGORZ!!! XDDD*~ ~:DDD~ sobie na szyi. Następnie wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam pisać ~rapsy~ opowiadania. ~*XDDD*~ Były na serio głupie, *jak moje życie,* ale mnie się wyjątkowo nudziło. |Sebastian taki szczery. xD| *C'nie? xD* Po pisaniu, zamknęłam zeszyt i włożyłam go do torby. Następnie napiłam się wody i położyłam się. Później zaczęłam myśleć. Tutaj to wybawienie. Myślałam cały dzień. ~*_____________________________*~ ~Zajebista emotka. xD~ ~*Wiem. Od tych zdań pojedynczych wypłynęły mi oczy. xD*~ Około godziny 2|2|0:|23|00 poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami (ah, |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ten plus włosów do ziemi i trochę dłuższych) i chwilę później usnęłam...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Grzegorza*

Miejsce nieznane, |Wiecie, Google Maps to mit.| |1|05.|4|01.|2|2017 rok, godzina 1|9|1:|8|00 czasu Polskiego.

Dzień #5

Po powrocie z Miasta Spotkań **Srania* i po spotkaniu z moją najdroższą, gdy moja dusza powróciła do ciała, obudziłem się. Spałem po prostu, gdyż od pięciu dni nie zmrużyłem oka. ~JAKIM CUDEM TY PRZEŻYŁEŚ, KURWINOKSIE JEBANY?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!~ ~*Gary Stu...*~ ~Ach, no tak. ;-;~ Po obudzeniu się, ujrzałem ciemność. *We własnej dupie się obudziłeś?* ~*Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| *:D* Chciałem wstać, jednak poczułem, że byłem związany. ~Jest!~ Próbowałem krzyczeć, jednak miałem uczucie, że moje usta były czymś zaklejone. ~JEST!~ W pewnym momencie zorientowałem się, że byłem w bagażniku. ~JEEEST!!!~ ~*Jezu, jaki zaciesz. xDDD*~ Zorientowałem się, że to Dawid |*Dejwid| chciał mnie spowolnić. *Cóż za szybko wyciągnięte wnioski, Sherlocku.* Spróbowałem się uwolnić. Nie udawało mnie się to. Po godzinie jednak, udało się. ~:< A poza tym, ogarnij te zdania pojedyncze, bo znowu z klatki uciekły.~ Rozwiązałem liny a następnie odkleiłem sobie taśmę klejącą z *dupy* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ust. Kiedy byłem wolny, wysz|*ruchał|e|m||dłem z bagażnik||a. ~Co. xDDD~ |:D| Po znalezieniu się na ziemi, poczułem coś w tylnej kieszeni spodni. Siegnąłem *Siema, literówka! Dawno cię nie było!* tam, a następnie wyjąłem to coś. Okazało się, że był*o to moje gówno*~W kieszeni? xDDD~ *A kto ci tam wie, co ten debil jeszcze trzyma w kieszeniach. xDDD* to kartka papieru. Rozwinąłem ją. Po wykonaniu tego, zauważyłem ten piękny rysunek który podarowała mi moja przyjaciółka. Oznaczało to, że w Mieście Spotkań **Srania* byłem na prawdę! Jednak wiedziałem, że zawsze będę mógł się z nią spotkać. Uśmiechnąłem się do siebie, po czym schowałem rysunek i wsiadłem do samochodu. Gdy tam byłem, ruszyłem aby ją |wyruchać| ~No i dziękujemy, Slade zjebał atmosferę. xD~ |:D| uwolnić.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Dawida*

Katowice, |1|05.|1|01.|2|2017 roku, godzina |6|10:|666|00

Dzień #5

Tego dnia, gdy się obudziłem, postanowiłem sprawdzić przez satelitę, gdzie znajdował się mój brat. Po sprawdzeniu tego, ujrzałem z przerażeniem, że ON ZMIERZAŁ KU URATOWANIU ANDRO|N|MEDY! Musiałem mu przeszkodzić! Szybko się więc umyłem *dupę*, ubrałem i przed wyjściem sprawdziłem, gdzie on był. NA CAŁE WIELKIE SZCZĘŚCIE SIĘ ZATRZYMAŁ I ZA|E|SNĄ|R|AŁ|SIĘ|*Boże, Slade. xDDD* |:DDD| Miałem więc ułatwioną drogę. Wyjąłem więc lokalizator ~zajebany od Bonda~ i ruszyłem w jego kierunku. Po dwóch godzinach (miałem szybki samochód *i lubiłem się chwalić*) udało mnie się go dogonić. Kiedy zaś zatrzymałem się za nim i wyszedłem. ~*To zdanie sens bardzo mieć tak jest ten.*~ W pewnym momencie zauważyłem coś głupiego. Ahahahahahahaha! ~*xd*~ |Najlepsza reakcja na świecie. xD| ~*Wiem. xD*~ On miał otwarte drzwi (WSZYSTKIE) w samochodzie! Jednak to on jest idiotą, a nie ja! *Ty też jesteś idiotą, nie przejmuj się.* Od razu otworzyłem drzwi, po czym wywlokłem go na zewnątrz. Po zrobieniu tego, związałem mu nogi i ręce, a następnie zakleiłem usta taśmą klejącą. Po wykonaniu tego, |zdjąłem mu spodnie i wyruchałem go. Mimo iż spał oraz był zakneblowany, jęczał tak, że aż drzewa się trzęsły. Kiedy po ośmiu godzinach skończyłem go ruchać, wyruchałem go jeszcze raz, tak dla pewności.| ~*Ja nic nie mówię. xD*~ otworzyłem drzwi bagażnika i wsadziłem go tam, po czym zamknąłem je. Kiedy miałem już go z głowy, wsiadłem w swój samochód i ruszyłem w drogę powrotną do domu.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- _____________________________________________    

Ocean Arktyczny, |1|06.|1|01.2016 roku, *UUU!!! ZŁY ROOOK!!!* ~*Zajebiście ;_;*~ godzina |5|10:|4|44 czasu Polskiego.

Dzień #6

Tego dnia obudziłam się o jak dla mnie normalnej porze. Po obudzeniu się, *poczułam ból dupy. Bynajmniej nie było to od ruchania mnie, a od gówna. Brzuch mnie napierdalał tak, że myślałam, że zejdę. Po jakichś czterogodzinnych próbach wysrania się i przy okazji jęczenia tak, że woda się trzęsła udało mnie się wysrać jeszcze większe gówno niż dotychczas. Było tak wielkie, że kiedy je wysrałam, przerwało me spodnie oraz kulę i wpadło do wody. Przynajmniej po tych sześciu dniach mogłam sobie umyć dupę, bo jako iż mieszkałam w Opkolandii, powietrze nie uciekło.* ~*Co jest z nami nie tak? xD*~ ~Wszystko XD~ usiadłam w kuli, co było, jak zawsze zresztą, dość trudne, gdyż kula się przewracała na boki i co chwilę upadałam. Jednak, gdy już udało mnie się usiąść, zjadłam coś i się czegoś napiłam. Po zrobieniu tego, wyjęłam mój telefon i słuchawki, po czym włączyłam go, podłączyłam słuchawki, włożyłam je w *dupę* |Co. xDDD| *:D* uszy i puściłam jakąś muzykę. ~OPPA GANGNAM STYLE!~ Po tym, wyjęłam przybory i zeszyt, a następnie zaczęłam rysować, a później i pisać opowiadania. Narysowałam w sumie dwadzieścia rysunków i napisałam pięć, według mnie |nie|ciekawych opowiadań. Na opowiadania i rysunki zawsze mam pomysły, więc nie było problemu. *Taaa...* Po skończeniu, schowałam te rzeczy do torby, zamknęłam ją i dalej słuchając muzyki, przewróciłam się na brzuch i zaczęłam oglądać wodę. *Dziwna sprawa. Gówno nadal było widoczne, ale było tak podniecające, że nie przejęłam się tym.* |Jezu xD| *Jeszcze nie Jezus, ale pracuję nad tym.* ~Już cię lubię. xD~ *I nawzajem. XD* Wiem, że normalnie ludzie uważają to za stratę czasu, ale tu to było wybawienie od nudy. W sumie właśnie chodzi tu o jak najszybsze zakończenie się dnia i rozpoczęciu kolejnego. W sumie kiedyś zapiszę standardowy plan dnia jakim się tutaj kieruję. No, ale wracając do dnia, pooglądałam tak wodę jakieś cztery godziny. Później zaś, wyjęłam słuchawki z uszu i z telefonu, po czym te dwie rzeczy schowałam do torby i położyłam się na plecach, po czym okryłam się swoimi włosami i zaczęłam myśleć. Myślałam tak do około 21|2|:33|3|, po czym poczułam się senna. Kołysana więc wodami Oceanu Arktycznego, po chwili zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|07.|1|01.|1|2016 roku, *Znów zły rok?* ~*Tak będzie już do końca.*~ *A nie, to dobry rok. To ten 2017 był zły. ;-;* ~*;-;*~ godzina |11|7:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #7

Dzisiaj obudziłam się jak na mnie bardzo wcześnie. Nigdy w domu nie budziłam się o godzinie 7:00. No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, |poczułam że ktoś wpychał mi coś w dupę. Od razu, powstrzymując jęki, gdyż było to cholernie podniecające, odwróciłam się. Po zrobieniu tego, zauważyłam Dawida, który ruchał mnie jak szalony. Nic nie mówiłam, gdyż wiedziałam, że miałam fajną dupę i dobrze się mnie ruchało. Jednak ani się nie obejrzałam, a zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż chmury, których nie było, ale nie ważne, zaczęły się cofać.| ~*Chyba zdubluję ostrzeżenie. xD*~ usiadłam w kuli (co jak zwykle było trudne), po czym, gdy już mnie się to udało, napiłam się czegoś i coś zjadłam. *Kiedy to zrobiłam, znowu zaczęło mnie jebać w brzuchu. Ponownie było to gówno, ale tym razem szło tak wolno, że ból był nie do zniesienia. Po paru godzinach jęczenia tak jak wtedy, gdy Dawid mnie ruchał, wysrałam ogromnego kloca wielkości Marsa. Nie wiem, jak mieściłam w dupie tak wielkie gówna, ale gdy wpadło do wody, owa tak chlusnęła, że z dwa razy umyło mi dupę.* ~Cholera, na serio musimy się ogarnąć. xD~ |Ale te sceny są znacznie ciekawsze niż całe opko. xD| ~Wiadomo, ale bez przesady.~ *Następne gówno będzie wielkości Słońca. xD* ~O Jezu. xD~ Gdy to zrobiłam, wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam pisać plan dnia pobytu w kuli. Wyglądał on tak:

"+/- 09:00 - Obudzenie się. 

09:06 - Zjedzenie śniadania.

|09:06 - 12:06 - Walka z zatwardzeniem.| *Chryste, Slade, ogarnij się. xD* |Ty też nie lepszy. xD| *Japa xD* 

09:10 - 13:00 - Rysowanie i pisanie opowiadań. 

13:00 - czasu snu - Myślenie 

Jakoś około 21:00 - Spanie"

Wiem, że jest on krótki, ale zbytnio nie ma co w kuli robić. Po tym natomiast zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Dziś łącznie narysowałam dziesięć rysunków i napisałam trzy opowiadania. ~*Fascynujące, ale my to mamy gdzieś.*~ Po tym, schowałam zeszyt i przybory do torby, po czym położyłam się w kuli i zaczęłam myśleć. Myślałam do około 2|1|1:|5|30. Po tej godzinie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i, kołysana lekkimi falami oceanu - usnęłam.

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|08.|1|01.|1|2016 roku, godzina |9|12:|8|00 czasu Polskiego.

Dzień #8

Dziś, jak na mnie, obudziłam się wyjątkowo późno. Nigdy w domu nie budziłam się o dwunastej. Ale w sumie tak przyjemnie się spało...No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, *poczułam ostre napierdalanie brzucha. Jebało mnie w nim tak, jakbym zaraz miała zacząć rodzić, mimo iż nie byłam w ciąży. Fakt, miałam nadwagę, ale tylko dlatego, że Grzegorza to podniecało i, jeśli mam być szczera, to mnie trochę też. Od razu zaczęłam jęczeć z bólu tak, że gdyby był tu Dawid, ostro by się podniecił. Po jakichś pięciu godzinach, poczułam że wreszcie wydaliłam gówno. Jednak, tym razem było ono wielkości Słońca, przez co, gdy wyszło z mej dupy, aż tyłek mnie się cofnął. Kiedy wpadło do wody, woda tak chlusnęła, że aż ochlapała mi bluzkę. Od razu jęknęłam z ulgą i zaczęłam się zastanawiać, czy za największe gówno świata mogłabym trafić do księgi rekordów Guinessa.* ~*Na serio muszę napisać remake z naszymi scenami. xD*~ |TAK!| ~*x'D*~ usiadłam w kuli (muszę wspominać jak mi to szło?), po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. *Po czym znowu zaczęło mnie jebać w brzuchu, ale tym razem nie chciało mnie się srać. Czyżbym była w ciąży? W końcu Grzegorz i Dawid ruchali mnie tyle razy, że któryś musiał mnie zapłodnić. Ale fajnie! Wysram dziecko!* |Nowa fabuła, nie ma chuja.| *Ale przyznaj, że znacznie ciekawsza. xD* |To pewne. xD| Gdy już to zrobiłam, jako iż nie miałam pomysłu na rysunki i opowiadania, zaczęłam pisać plusy i minusy pobytu na środku Oceanu Arktycznego. Przedstawiały się one tak:

Zalety:

1. Nie mam jak wymigiwać się od rysowania i pisania opowiadań.

2. Nie trafiłam przecież na środek Antarktydy, pozbawiona wszelkich środków do życia. ~Też jest nam z tego powodu przykro.~

3. Mogę się pobujać na wodzie. Weeeeeeeee! :3 |Boże, jaki gimbus.|

4. Mogę poobserwować wodę. ~*Fascynujące...*~

5. Dowiedziałam się o istnieniu Miasta Spotkań. **Srania*

6. Mogę przecież walnąć parę fotek z jakiegoś innego miejsca, niż balkonu. ~Aha, czyli nie chodziłaś na spacery. SUPER, LENIU! ;-;~

Wady:

1. Prędzej czy później umrę. Jedzenie i picie skończy się po około 4 miesiącach. *Ja na to nadal czekam i sądzę, że nie tylko ja.*

2. Jestem samotna i cierpię. (Grzegorz, ratuuuuuuuuj! ;-'() ~Spierdalaj, szmiro.~

3. Gdybym była chora, nikt nie mógłby się mną zaopiekować. ~*I dobrze ci tak.*~

4. Smutno mi zasypiać samej.

5. Zeszyt również kiedyś się skończy. A wtedy co będę robić? *Srać. W tym jesteś dobra.* |W końcu wysra jelita. xD| *Tym lepiej. xDDD*

6. Zawsze jakiś sztorm może utopić kulę wraz ze mną. ~Czekam.~

7. Grzegorz może umrzeć i nigdy mnie nie uratować... |Na to też liczymy.|

8. Gdy płaczę lub mi smutno, nie mam do kogo się przytulić.

9. Nie mam ciepłego łóżeczka i jedzenia, które przecież daje mi tyle bezpieczeństwa (a i tak 10 razy mniej niż daje Grzegorz). ~*Jebany gimbus wychowany w luksusach. Do gazu.*~ |Ramoninth i jej humanitarne podejście do życia. xD| ~*C'nie? xD*~

10. Zimno. Bardzo. Włosy czasem niewiele dają.

11. Mogę zamarznąć. *Gówno cię rozgrzeje.* ~*XDDDDDDD*~

Jak widać więcej jest wad. Ale można tu jak na razie żyć. No, ale po pisaniu wad i zalet, przyszło mi parę pomysłów na rysunki i na opowiadania. Wzięłam więc swój zeszyt i zaczęłam rysować oraz pisać. Po paru godzinach, gdy już skończyłam, położyłam się w kuli i zaczęłam myśleć. Myślałam o Grzegorzu. O tym, co z nim się dzieje i czy jeszcze żyje. Oraz o tych przyjemnych chwilach z nim spę |Fajny urywek. Chociaż trochę realizmu dodaje.|

 

Przepraszam, że nie dokończyłam, ale rozpłakałam się. Było mi tak smutno i czułam się taka samotna. To jest na prawdę duże cierpienie żyć bez kogoś kto był dla mnie wszystkim. Płakałam długo. W końcu, zmęczona płaczem - usnęłam... ~xd~ ~*NAJLEPSZA REAKCJA EVERRR! XDDDDDD*~ ~:D~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|09.|1|01.|1|2016 roku, godzina |4|9:|2|34 czasu Polskiego.

Dzień #9

Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Po otworzeniu oczu, przez parę minut oglądałam jeszcze ciemne niebo *i srałam do Oceanu*~*Początek analizy na dziś, a Sebastian już o sraniu. xD*~ *:D* Po tych paru minutach, usiadłam w kuli i zaczęłam coś jeść oraz pić. Kiedy już skończyłam, wyjęłam notatnik i zaczęłam pisać swoją autocharakterystykę. |OOO nie. WON!| Wyglądała ona tak:

"Nazywam się Andro|n|meda ~*Pizda~ Lopez. ~*Fajne imię. xD*~ ~C'nie? xD~ Mam |4|20 lat. Interesuję się pisarstwem i malarstwem. |W chuj zainteresowań, nie ma co.| Mam wiele marzeń, a jednym z nich jest objechanie wszystkich opuszczonych miejsc na świecie. ~*Powiedziałabym, że cię lubię, ale jesteś idiotką, więc tego nie powiem.*~ Jestem pozytywnie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzę plusy i minusy. ~Pozytywnie nastawione do życia osoby widzą chyba więcej plusów niż minusów, ale co ja tam wiem. Przecież żyję na świecie tylko ponad tysiąc lat.~ |Tylko xD| ~No co? xD~ Mam ponadprzeciętne poczucie humoru, Codziennie jestem roześmiana, a płaczę tylko, gdy jestem samotna i cierpię. *Czyli na przykład wtedy, gdy gówno nie chce mi wyjść z dupy przez dwa lata. Raz tak miałam. Najdłuższe zatwardzenie w historii ludzkości, za które zostałam wpisana do księgi rekordów Guinessa.* ~*Sebastian, co ty ćpałeś? xD*~ *Nie wiem, pierwszą lepszą rzecz z lodówki wziąłem. xD* ~*O kurwa. xD*~ Z moich wad można wyliczyć to, że jestem uczciwa. |Wat. Od kiedy uczciwość jest wadą? xDDD| ~*Niedojebanie Attack Super Effective*~ Zawsze mówię prawdę, nawet jeśli jest ona najboleśniejsza. ~To w takim razie to nie jest uczciwość, tylko zbytnia szczerość, Pizdo.~ Pracowitość również jest moją pozytywną cechą, co może przyznać Grze|rzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerze|gorz. ~Grzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzegorz. Super. xD~ |:DDD| W stosunku do wszystkiego jestem sprawiedliwa. Moim plusem jest też to, że jestem miła *jak stado rozwścieczonych goryli, którym zabrano ostatniego na świecie banana.* |Najlepsze porównanie ever. Poloniści byliby z ciebie dumni. xD| *Wiem XDDD*. Mimo to, niestety mam też wady, nad którymi staram się pracować. ~Czy czasem od wad nie zaczęliśmy?~ |Ta autocharakterystyka ogólnie jest zjebana.| Czasem bywam wredna*, co nie zmienia faktu, że jestem miła*. Zdarza się i to często, że jestem zbyt sarkastyczna. Niestety, również jestem spóźnialska. ~*Do gazu.*~ |Ty to w ogóle byłaś dzisiaj w szkole o ponad dwie godziny za wcześnie.| ~*Wolę być za wcześnie, niż się spóźnić.*~ |;_;| ~*:D*~ Zawsze się spóźniam, czasem mniej, czasem bardziej. ~*Płoń.*~ Z wyglądu jestem szczupłą oraz niską (co Grzegorz uważa za szczyt słodkości). ~Debil~ Mam włosy aż do nóg i jeszcze dłuższe (przez to czasem robię za kołdrę dla mojego przyjaciela >:-(). ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Chociaż w sumie, też bym wykorzystywał do tego jej kłaki. xD~ |Grzegorz i jego dobroć, część pierwsza.| ~:D~ Moje oczy są niebieskie. Mam nos jak haczyk oraz małe, **małą* wąskie **wąską* usta **dupę*~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Na sobie noszę najczęściej bluzki z jakimiś obrazami. Często noszę czerwone spodnie. Uwielbiam czarne Venice |Dobrze, że nie Vansy.| i je najczęściej noszę. Mam kompleksy z powodu swojego wzrostu, gdyż nie chcę być o połowę niższa od Grzegorza, tylko na równi z nim (jednak on mówi, że nie rosnę, bo los chciał, abym była taka słodka, że aż szok). ~Chyba brzydsza niż gówno.~ ~*Ta szczerość. xD*~ ~Wiem :D~ Boję się ciemności, jednak tylko wtedy, gdy nie ma przy mnie kogoś oraz samotności. Grzegorz nazywa mnie chodzącą słodkością i optymizmem. ~Ja bym cię nazwał chodzącym gównem.~"

Nie wiem po co mi była ta autocharakterystyka. ~*Chyba mój kot sra na dywan w łazience.*~ |Fascynujące xD| ~*Na pewno bardziej od tego opka. xD*~ Po prostu się nudziłam, więc postanowiłam napisać coś takiego. Jutro lub pojutrze chyba napiszę charakterystykę Grzegorza. |WON!| No, ale do rzeczy. Po pisaniu, wyjęłam swój drugi zeszyt i zaczęłam rysować oraz pisać. Napisałam cztery opowiadania i narysowałam osiem rysunków. ~I nikogo to nie obchodzi.~ Po tym, schowałam zeszyt, położyłam się i zaczęłam myśleć. Myślałam do około 22|2|:|3|33. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami, a po chwili - usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|10.|1|01.|1|2016 rok, godzina 11|1|:|4|00 czasu Polskiego.

Dzień #10

Dziesięć dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Bo wie, że jesteś idiotką.~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się. Tyle wystarczy.* No, ale do rzeczy. To był taki wstęp, który co 10 dni będę pisać. |Po chuj?| ~*Abym wiedziała, ile jeszcze do końca tego gówna. Serio. ;-;*~ |';\=/;'| *Fascynująca emotka. xD* |:D| Oczywiście liczba dni będzie zamieniana. Ale już serio, przejdźmy do wydarzeń z dnia dzisiejszego. Obudziłam się około godziny 11|1|:|4|00. Normalny czas mojej pobudki. Po obudzeniu się, *znowu poczułam ból brzucha. Myślałam, że zaraz coś wysram, ale mój brzuch był twardszy niż dotychczas. Oł jea! Chyba zaszłam w ciążę! Nie przejmowałam się tym, bo po urodzeniu bachory i tak wpadłyby do wody przez tę dziurę, którą miałam pod dupą. Bardziej zastanawiałam się, kto mnie zapłodnił. Podejrzewałam, że Dawid, bo to on najwięcej razy mnie ruchał. W sumie już dziesięć razy zapłodnił tę Laurę, jego przyjaciółkę, ruchając ją w nocy. Mają już czterdziestkę dzieci, bo za każdym razem rodziła im się czwórka bachorów. Ciekawe ile ja odesłałabym do Posejdona. W sumie, jebało mnie w brzuchu tak, że miałam wrażenie, iż urodzę ich z ośmioro.* ~*Musisz przestać jeść losowe rzeczy z lodówki. xD*~ *X"D* zjadłam jakieś śniadanie i napiłam się wody. Później włączyłam telefon i dopóki bateria nie spadła do 60 % pograłam trochę w SpeedX 3D. |Przynajmniej gust do gier na telefon ma.| Po tym (czyli po jakichś około 6 godzinach! Ta bateria na prawdę jest mocna!) ~*Xiaomi?*~ włączyłam telefon, *Chyba "wyłączyłam"* wzięłam zeszyt i zaczęłam rysować krajobraz który widziałam z kuli. Następnie napisałam opowiadanie o mnie i o Grzegorzu. Musiałam. Muszę jakoś utrwalać pamięć o tak dobrym człowieku. ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Po skończeniu włożyłam zeszyt do torby i zgadnij co zrobiłam? Brawo! Położyłam się i zaczęłam myśleć. W pewnym momencie jednak, poczułam *że znowu zaczął mnie boleć brzuch. Tym razem, fakt, nadal był twardy jak kutas Grzegorza, ale nakurwiał mnie tak, jakby chciało mnie się srać czymś ogromnym. Chwilę potem, zaczęłam jęczeć tak, że aż woda się cofała. Po jakichś dwunastu godzinach jęków, które bądźmy szczerzy nieźle mnie podniecały, wysrałam gówno wielkości Jowisza. W czasie srania aż dupa cofnęła mnie się do przełyku, a kiedy gówno wpadło do oceanu, woda tak chlusnęła, że mogłaby zalać mi pół kuli, gdyby nie fakt, że pod dupą miałam dziurę.* ~"Nadal był twardy jak kutas Grzegorza." Boże, Sebastian, co ty ćpiesz? x"D~ *Mówiłem, losowe rzeczy z lodówki. xD* mocne fale. Nie! Zaczął się sztorm! |Mam nadzieję, że zdechniesz.| ~*W dziesiątym rozdziale?*~ |;-;| Od razu owinęłam się w swoje włosy i zaczęłam z przerażeniem patrzeć na rozpoczynający się sztorm. Nie dość, że byłam sama, była noc polarna, ja byłam na środku Oceanu, to jeszcze był sztorm! Okropnie się bałam. Myślałam, że kula rozbije się o jakiś ląd i zginę marnie. *Marzenia...* Mimo to, po chwili, zmęczona strachem, usnęłam owinięta w naturalną kołdrę...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|11.|1|01.|1|2016 roku, godzina |3|9:|3|02 czasu Polskiego.

Dzień #11

Tego dnia obudziłam się o normalnej porze budzenia się jak dla mnie. Kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam, że nadal byłam w kuli, a sztormu już nie było. Odetchnęłam z ulgą. |Szkoda, że nie zdechłaś.| Po chwili zaś, podniosłam się (czyt. usiadłam w kuli), po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Po tym, *znowu zaczął mnie boleć brzuch. Był twardszy niż wczoraj, co na serio mogło znaczyć, że byłam w ciąży. Przydałby się test ciążowy, szkoda że nie pomyślałam o wzięciu go. Wait, przecież ja w ogóle nie myślę. Mam nadzieję, że moje przyszłe dzieci nie przeżyją narodzin, bo inaczej wyjdą z nich takie downy jak ze mnie.* |Jaka ona szczera. xD| *C'nie? xD* przypomniało mnie się, że miałam napisać charakterystykę Grzegorza. ~WYPIERDALAJ!~ Wyjęłam więc swój notatnik i na wolnej stronie zaczęłam pisać. Jego charakterystyka wyglądała tak:

"Nazywa się on Grzegorz Miller *i jest debilem z polskim imieniem i angielskim nazwiskiem*. Ma 2|2|2 lata. Do jego zainteresowań należy zaliczyć komputery i programowanie. ~Kolejny z wieloma zainteresowaniami, nie ma co.~ Ma niewiele marzeń, ale ma jak dążyć do ich spełnienia, gdyż nie zostały one jeszcze spełnione. ~*#Sens*~ Ma brata, Dawida Millera*, który mnie zapłodnił jakiś czas temu. Zajebiście, bo jest taki przystojny, że każdy chciałby mieć z nim dzieci.* |xDDDDDDDD| (tak, to ten który uwięził mnie w kuli od Aqua Zorbingu). Jest realistycznie nastawiony do życia, jednak potrafi we wszystkim dostrzec plusy i minusy. Ma zwykłe poczucie humoru. Na co dzień jest zwykłym, szarym człowiekiem. Jednak widać po nim, że jego humor się poprawia gdy obudzi się po mnie, spotka mnie lub się do niego przytulę. |Chociaż wiem, że udaje, bo jestem tępą pizdą i nikt mnie nie kocha.| Miał on normalne dzieciństwo. Jego najlepszą przyjaciółką byłam ja (nie, nie wywyższam się, on sam mi tak mówi). ~Nieee, w ogóle się nie wywyższasz...~ Jego zaletami jest to, że nie ważne co go spotka - jest szczery. Grzegorz jest również bezinteresowny, wszystko robi dla przyjaciół i rodziny, nie zważając na korzyści. ~*Idiota*~ |Ramoninth i jej humanitarne podejście do życia. xD| ~*No co? xD*~ Jest także skłonny do poświęceń, co widać po tym, że mnie szuka za wszelką cenę. *Kretyn* Jest także wierny. ~Tak jak Sebastian Horodecki?~ ~*Nieee, nikt nie jest tak wierny jak on.*~ Niestety, jak każdy człowiek, ma też wady. Zdarza mu się bycie gadatliwym. Czasem jest też w stosunku do innych (ale nigdy, powtarzam NIGDY nie w stosunku do mnie) psychopatyczny i sadystyczny. ~*No, bo oczywiście, dla naszej Mary Sue jest aniołkiem. -.-*~ Należy on do ludzi mściwych. ~*Siema!*~ Z wyglądu jest on szczupły i wysoki (>:-<). ~*Pedał*~ |...| Jego włosy są krótkie i brązowe *jak gówno*. Ma zielone oczy. Jego nos jest średniej wielkości, a usta średnie i dość szerokie. *Dupę natomiast ma szeroką jak diabli, normalnie mógłby wysrać kosmos.* ~*Co. xDDDDDDDDDDD*~ Nosi na sobie najczęściej kilku kolorowe bluzki oraz czarne spodnie. Na nogach najczęściej nosi czarne Vansy. |Gimbus| Jak mówi, ma kompleksy z powodu swoich włosów, gdyż nie lubi koloru brązowego *jak gówno*. Nazywam go chodzącym dobrem i szczęściem. ~A nie debilem?~

Podczas pisania tej charakterystyki płakałam. Przypominałam sobie podczas pisania wszystkie przyjemne chwile z nim spędzone. A teraz byłam sama i cierpiąca. *No i byłam w ciąży, ale w sumie to dobrze, bo zawsze chciałam zajebać dziecko w czasie porodu.* ~*Oj, Wattpad nas zdejmie. xD*~ |Eee tam. xDDD| Kiedy zaś skończyłam pisać i się uspokoiłam, wyjęłam swój normalny zeszyt i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam około trzydziestu rysunków oraz napisałam sześć opowiadań. ~To znak, że były chujowe.~ Po skończeniu, włożyłam zeszyt do torby i zaczęłam myśleć. Myślałam do około godziny 21|2|:|1|01. ~*STOPER!*~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|12.|1|01.2|1|016 roku, godzina 11|1|:|1|22 czasu Polskiego.

Dzień #12

Tego dnia obudziłam się dość późno. Nie wiem dlaczego. Przecież poprzedniej nocy poszłam dość wcześnie spać. ~Ale zdania pojedyncze stały na straży, widzę.~ Ale w sumie tak przyjemnie się spało. No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, usiadłam w kuli. Po zrobieniu tego, *poczułam ból brzucha, jednak tym razem było to spowodowane głodem. No tak, byłam tak podniecona ciążą, że nie jadłam już kilka dni. Czując to, jęknęłam i chwyciłam się dłońmi za brzuch. Nadal był twardy i wydawał się nieco większy niż normalnie. Nie zdziwiło mnie to, gdyż mieszkałam w Opkolandii, a tu ciąża jest znacznie szybsza niż w prawdziwym świecie. W każdym razie, zjadłam coś, co było pod ręką. Smakowało jak ołówek, ale nieważne.* ~Jak można zjeść ołówek? xD~ *Magia Opkolandii. xD* zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy już to zrobiłam, wyjęłam zeszyt, przybory i zaczęłam, standardowo, pisać opowiadania i rysować. Dzisiaj narysowałam około dwudziestu rysunków i napisałam jedno opowiadanie. |Co świadczy o tym, że te rysunki musiały być chujowe.| Po skończeniu, schowałam zeszyt i przybory, po czym położyłam się na brzuchu i zaczęłam oglądać wodę oraz myśleć. Myślałam nad *tym, dlaczego gówno z wczoraj nadal było widoczne w wodach oceanu.* sensem życia, nad tym, dlaczego Dawid |*Dejwid| mnie tak nienawidził, |Byłaś idiotką, ot co.| co robił Grzegorz itd. Myślałam do około godziny 20|1|:|1|20. Po tym czasie poczułam się senna. Zakryłam się więc włosami i kołysana wodami oceanu - usnęłam... 

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|13.|1|01.|1|2016 roku, godzina |1|13:|1|44 czasu Polskiego.

Dzień #13

Tego dnia obudziłam się NAPRAWDĘ BARDZO późno. Gdy byłam w domu nie zdarzało się, abym kiedykolwiek wstała o tak później porze. *Chociaż nie, jak Dawid usypiał mnie chloroformem, aby móc bezproblemowo mnie ruchać, budziłam się o podobnych porach. Najczęściej nago w piwnicy, z rozerwaną dupą, co mogło znaczyć, że Grzegorz też się przyłączał, ale nieważne.* ~*Chyba muszę zabarykadować lodówkę.*~ *NIEEE!!! :<* ~*:D*~ Po obudzeniu się, usiadłam jak zwykle w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Po zrobieniu tego, włączyłam telefon i zaczęłam czytać moje stare SMS-y z Grzegorzem. Podczas czytania, łzy płynęły mi z oczu. Przypominały one piękne chwile wolności. ~Kurwa mać, czemu ona ciągle robi to, przez co płacze?~ |Ma downa, ot co.| Po około godzinie, gdy skończyłam je czytać, wyłączyłam telefon, po czym wzięłam przybory oraz zeszyt i zaczęłam rysować. Dzisiaj miałam pomysł tylko na dwa rysunki i trzy opowiadania. ~*Przynajmniej istnieje prawdopodobieństwo, że były choć trochę dobre.*~ Po skończeniu, włożyłam zeszyt i przybory z powrotem do torby i położyłam się, po czym zaczęłam myśleć. Myślałam do około godziny 21|2|:|1|22. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i, kołysana falami Oceanu Arktycznego, usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, 1|1|4.|1|01.|1|2016 roku, godzina 10|1|:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #14

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze mojego budzenia się. Po otworzeniu oczu, poleżałam jeszcze trochę, spoglądając na księżyc, który będę widywać jeszcze przez pięć miesięcy, po czym usiadłam w kuli. Następnie *znów zaczął mnie boleć brzuch, tylko tym razem miałam wrażenie, że po prostu po tym zjedzeniu ołówka bolały mnie jelita. Od razu, jęcząc tak, że mogłabym podniecić Dawida, cierpiałam z bólu. Boże, ale ze mnie idiotka, kto normalny je ołówki? Chryste, tak mnie jebało w brzuchu, że myślałam, że zejdę. Po jakichś pięciu godzinach, ból został zakończony wysraniem ołówka. Czując to, odetchnęłam z ulgą i obiecałam sobie, że już nigdy więcej nie zjem przyborów piśmienniczych.* |Mimo wszystko, ta nowa fabuła jest ciekawsza, niż oryginalna. xD| *Wiadomix xD* zjadłam coś i się czegoś napiłam. Później, aby trochę urozmaicić sobie dzień, a nie ciągle robić to samo, popatrzyłam przed siebie i zaczęłam myśleć, gdzie jest Grzegorz. W pewnym momencie przypomniałam sobie, że ja i Grzegorz potrafiliśmy rozmawiać ze sobą telepatycznie. ~Super. Szkoda, że nie zostało to WCZEŚNIEJ WSPOMNIANE!!!~ Pomyślałam więc:

- Grzegorz...

Po chwili zaś, usłyszałam w swojej głowie jego głos, który mówił:

- Tak, skarbie?

*- Kuźwa, jestem w ciąży z Dawidem. Czujesz to? Będziesz miał osiem bachorów! Jeśli przeżyją, bo pod dupą mam dziurę, przez którą sram. No i codziennie, znaczy się prawie codziennie, jebie mnie w brzuchu. - odpowiedziałam

- O cholera, serio?! Ale zajebiście! Będę miał kogo uczyć srać! Nie martw się, przeżyją. W końcu żyjemy w Opkolandii, a tu wszystko jest możliwe.

- W sumie, masz rację. Cholera...Znowu mnie jebie w brzuchu. To chyba przez to, że zjadłam ołówek - tu jęknęłam z bólu - Chryste, jak mnie brzuch boli, to ty sobie nie wyobrażasz.

- Wiem, jak to jest. Kiedyś zjadłem długopis i nakurwiało mnie w brzuchu dwa miesiące.

- DWA MIESIĄCE?!

- Tak. Jednak ty zjadłaś ołówek, więc powinno cię boleć krócej.*

~*Fascynujący dialog, jaki można przeprowadzić z przyjacielem. xD*~

*Co nie? xD*

- Kiedy mnie uratujesz...? – Spytałam

- Nie wiem...Mam nadzieję, że jak najszybciej... - Odpowiedział

Później, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze trochę przez telepatię (ach, ta przydatna umiejętność), po czym przestaliśmy. ~Bo po co pisać, o czym gadali.~ Wtedy ja wyjęłam ze swojej torby zeszyt i długopis, gdyż przyszedł mi pomysł na opowiadanie. Było to szczęśliwe zakończenie niewoli, czyli jak ja to sobie wyobrażałam (a nie wiedziałam, że wcale to tak się nie skończy). *Umrzesz?* ~*Za wiele wymagasz od życia.*~ *Wiem, niestety. :<* Po pisaniu, schowałam wszystkie rzeczy na swoje miejsce, po czym położyłam się i zaczęłam myśleć. Moje większość myśli zajmowało pytanie „Czy kiedyś jeszcze znajdę się w Mieście Spotkań **Srania*?" oraz „Kiedy mnie uratuje Grzegorz?". ~*Odpowiem na nie: Tak, znajdziesz się jeszcze nie raz w Mieście Spotkań, a Grzegorz uratuje cię pierwszego stycznia następnego roku.*~ Myślałam do około godziny |1|20:|1|55. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swą naturalną kołdrą i po chwili usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, 15.01.2016 roku, godzina 9:09 czasu Polskiego.

Dzień #15

Tego dnia obudziłam się o normalnej porze budzenia się, jak dla mnie. Po obudzeniu się, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. *Na szczęście dzisiaj nie bolał mnie brzuch, ale nadal był twardy.* Kiedy to zrobiłam, wyjęłam telefon, włożyłam słuchawki w uszy, włączyłam muzykę i słuchając jej zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś trzy rysunki. Siebie, Grzegorza i nas razem. |Ambitnie w chuj.| Później napisałam cztery opowiadania. Były one przyjemne. Kiedyś pisałam psychiczne, ale teraz jestem taka samotna i cierpiąca, że muszę pisać coś wesołego. ~<Niucha> Ale jebło gimbusem.~ Gdy skończyłam, zaczęłam patrzeć przed siebie (dalej słuchając muzyki). Popatrzyłam tak do około |1|15:|1|15. Po tym czasie, położyłam się i zaczęłam myśleć. I tak do około |1|21:|1|21. Wtedy poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i próbowałam zasnąć. Przez długi czas, chyba do około 2|2|3:|1|00 nie udawało mnie się to. Jednak po tym czasie – usnęłam. W końcu...

 

~Fascynujący rozdział. Tyle przygód, akcji i emocji!~

~*One ogólnie będą już nudne, oprócz tych dodatków.*~

|Jak my to przeżyjemy?|

~*Nie wiem, ale musimy poświęcić się dla fanów. Jednak na dzisiaj darujmy już sobie tę analizę.*~

*Tak będzie najlepiej.*

_____________________________________________  

~*Tylko pięć rozdziałów i na dziś kończymy.*~

|...|

~*:D*~

Ocean Arktyczny, |1|16.|1|01.|1|2016 roku, godzina 1|5|3:|9|13 czasu Polskiego.

Dzień #16

Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. W sumie nie dziwne. Zawsze się tak budziłam, gdy późno zasnęłam. |Spal ten magazyn z zdaniami pojedynczymi...| Jednak tu chodzi o szybkie przeżycie dnia i czekanie na wybawienie. No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, *poczułam że znowu jebało mnie w brzuchu, ale nie chciało mnie się srać. Cholera, to chyba było od tego zjedzenia ołówka. Chwilę potem, jęknęłam z bólu. Mogłam wpierdolić telefon, to może mniej by mnie napierdalał.* ~Weź przestań ćpać. xD~ *Nie. xD* popatrzyłam jeszcze trochę w ciemne niebo. Później usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Jeszcze przez trzy miesiące (nie licząc stycznia) nie musiałam martwić się o jedzenie i wodę. ~Może potem byś zdechła.~ ~*Zbyt wiele wymagasz.*~ ~Wiem, niestety. :<~ Po tym, wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś dziesięć rysunków. Widok z kuli, mój pokój w moim domu, Miasto Spotkań, **Srania* siebie, Grzegorza, nas razem (musiałam), nasz dom od zewnątrz, butelkę z Tymbarkiem (xD), |Bo to było taaakie zabawne...<Ziew>| kulę od Aqua Zorbingu widzianą z Oceanu Arktycznego i mój telefon. Po tym, napisałam cztery opowiadania. O mnie, o Grzegorzu, o tym jak jesteśmy razem szczęśliwi oraz o tym, jak Dawid się zmienia(ł). *Po chuj tu ten nawias?* ~*Ich don't wiem.*~ To ostatnie dlatego, że chciałam po prostu, aby zrozumiał, że to co robił w stosunku do mnie było złe. ~*W tym wypadku tylko próbował przysłużyć się światu.*~ Po skończeniu, czyli około godziny |2|16:1|2|7, włożyłam zeszyt z powrotem do torby, położyłam się i zaczęłam myśleć. Czułam się senna dopiero około godziny 21|5|:|7|04. Po tym czasie, okryłam się mymi włosami i po chwili – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, 1|5|7.|1|01.|1|2016 roku, godzina 9|8|:|4|00 czasu Polskiego.

Dzień #17

Tego dnia obudziłam się o normalnej porze budzenia się jak dla mnie. Po otworzeniu oczu, poleżałam jeszcze trochę, aby się rozbudzić i popatrzeć w niebo. Kiedy po tej chwili z trudem usiadłam w kuli, *poczułam, że ledwo mogłam się zgiąć oraz, że bolała mnie dupa, mimo iż kiedy szłam spać, z moją dupą było wszystko w porządku. Okazało się, że mój brzuch był twardszy od kutasa Dawida. Ale super! Na serio byłam w ciąży! Zawsze marzyłam o sraniu dziećmi! Jednak nie wiedziałam, dlaczego bolała mnie dupa. Może Dawid mnie w nocy wyruchał? W sumie pamiętam trochę moich jęków głośniejszych niż ryki godowe jeleni, więc to mogłaby być prawda. Czy nie wystarczyło mu to, że już mnie zapłodnił? No, ale w sumie kiedy mnie ruchał, to było cholernie przyjemne, więc nie miałam co narzekać. Ale fakt faktem, dupa mnie napierdalała jak cholera.* ~*"Okazało się, że mój brzuch był twardszy od kutasa Dawida." Sebastian, weź ty wyjdź z neta. xD*~ |Kuźwa, do izolatki go. xD| *Nie. XD* zjadłam coś i się czegoś napiłam. Po tym, wyjęłam z torby swój zeszyt i zaczęłam pisać oraz rysować. *Również masowałam sobie dupę, aby mniej bolała i była mniej napięta, żeby ewentualnie Dawid mógł mnie gwałcić jak szalony.* ~Wattpad chyba zdejmie tę analizatornię. xD~ ~*Eee tam. xDDD*~ Dzisiaj moje rysunki i opowiadania opierały się na faunie i florze. *DŻEZIS! TAKIE SŁOWNICTWO W OPKU?!?!?!?!?! OOO.OOO* |\O/| ~*.*~ ~*.OOOOOOOO* Po skończonym rysowaniu i pisaniu, czyli około godziny 13|5|:|9|00 (specjalnie pisałam wolno opowiadania, kiedyś wspominałam jak tu się przeżywa dni), schowałam zeszyt do torby i położyłam się. Zaczęłam rozmyślać * o tym, jak nazwę moje przyszłe dzieci. Pomyślałam, że jeśli urodzą się dziewczynki, nazwę je Larysa, Lena, Luna, Laura, Łucja, Eliza, Elżbieta i Emma, a jeśli urodzą się chłopcy, nazwę ich Grzegorz, Dawid, Damian, Daniel, Patryk, Mateusz, Michał i Edward. Ciekawe czy te imiona spodobają się mojemu husbando oraz Grzegorzowi.* |Kuźwa, zajebiste myśli, nie ma co. xD| *Typowy półmózg. xD*. Myślałam do około godziny 21|5|:|8|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili, kołysana falami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, 1|2|8.|1|01.|1|2016 roku, godzina |1|10:|1|10 czasu Polskiego.

Dzień #18

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze mojego budzenia*, ale mimo to, nie jestem leniwa.*. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę na księżyc. Wiedziałam, że jeszcze długo musiałam go oglądać. |Zawsze mogłaś mieć to w dupie i od razu wstawać, leniu pieprzony.| Jednak, kilka minut później, usiadłam w kuli. Po zrobieniu tego, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Po tym, |poczułam ból dupy. Miałam wrażenie, że ktoś z całej siły mi coś tam wpychał. Ledwo powstrzymując jęki podniecenia, odwróciłam głowę i, gdy to zrobiłam, ujrzałam że Dawid ruchał mnie jak szalony. Ledwo powstrzymując jęki podniecenia, rzekłam:

- Co ty robisz? Nie wystarczy ci to, że jestem w ciąży?

- Wiem, że jesteś w ciąży, kotku, ale musisz urodzić przynajmniej dwudziestkę dzieci, dlatego będę jebał cię co dzień i co noc, dopóki do tego nie dojdzie. - odpowiedział

Kurwa, co za pojeb. Ósemka mu nie wystarczy? Pamiętam, że ten debil osiem lat temu zapłodnił Grzegorza. Nie wiem, jak to zrobił, ale Grzegorz urodził mu sześćdziesiątkę bachorów i dzięki temu został wpisany do księgi rekordów Guinessa. Jednak, nie zdążyłam się nad tym głębiej zastanowić, gdyż zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż dupa mnie się trzęsła, co podniecało Dawida.|

~Jak facet może urodzić dziecko? x"DDDDDDDDD~

|Magia Opek. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

~*Ta scena była znacznie ciekawsza niż rozdział. xDDD*~

|Wiem xD|

wyjęłam swój notes i zaczęłam pisać coś wesołego. Cokolwiek. Co mi przyszło do głowy. Chciałam poczuć się choć na chwilę wesoła. Kiedy zaś skończyłam, włożyłam notes do torby i wyjęłam zeszyt. Standardowo zaczęłam w nim rysować i pisać opowiadania. Napisałam łącznie dziesięć opowiadań i narysowałam jedenaście rysunków. ~Już wiadomo, że były wątpliwej jakości.~ Po skończeniu, włożyłam wszystkie odpowiednie rzeczy do torby, po czym położyłam się i zaczęłam myśleć. Myślałam do około godziny |2|22:2|3|3. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc naturalną kołdrą i po chwili usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, 1|1|9.|1|01.|1|2016 roku, godzina 1|1|1:|2|22, czasu Polskiego.

Dzień #19

Tego dnia obudziłam się dość późno. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę na niebo. Dzisiejsza noc była dziwna. W pewnym momencie obudziłam się i nie mogłam zasnąć, bo w uszach słyszałam jakiś dziwny dźwięk. Nie umiem go opisać. ~To pewnie Grzegorz jebał cię traktorem.~ ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ |Kolejny się naćpał. xD| ~:DDD~ No, ale mniejsza. Po oglądaniu naturalnego satelity Ziemi, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Po zrobieniu tego, *poczułam coś grubego przeciskającego się z szwajcarską precyzją przez moje naturalnie ściśnięte jelita. Urodziłam się z imadłami w brzuchu, które ściskały mi jelita, przez co przyjemność srania wiązała się z dużym bólem. Lekarze próbowali je wyciąć, ale były z tytanu. Czasem jebie mnie w brzuchu od imadeł, które z każdym rokiem coraz bardziej się ściskają. Lekarz mówi, że cudem będzie, jeśli dożyję pięćdziesiątki. Chociaż podobno w Stanach pracują nad technologią umożliwiającą sranie bezjelitowe, więc może dożyję setki. W każdym razie, w którejś chwili, gdy jęczałam z bólu, nagle poczułam że z mojej dupy coś wypadło. Coś ciężkiego, gdyż prawie wyssało mnie do wody. Gdy się odwróciłam, okazało się, że było to jedno z imadeł! Jezu Chryste, tak! Czyli może dożyję setki!* ~*Jezu, chyba mam zajebisty pomysł na remake tego opka. xD*~ ~Czekam x"D~ |Me too x""D| wyjęłam swój notes i zaczęłam pisać bohaterów i fabułę do mojego nowego opowiadania rozdziałowego. ~*Ty, Dawid i imadła.*~ ~Zajebiście xD~ ~*:D*~ Po skończeniu tego, napisałam w notesie pierwsze trzy rozdziały. Kiedy to zrobiłam, schowałam notes i wyjęłam zeszyt. Zaczęłam w nim standardowo rysować oraz pisać. Narysowałam dziś dwadzieścia rysunków i napisałam tyle samo opowiadań. |Już wiadomo, że były chujowe.| Po skończeniu, schowałam zeszyt i przybory do torby, po czym położyłam się w kuli i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|2|:|3|22. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam.

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|20.|1|01.|1|2016 roku, godzina |9|09:|4|00, czasu Polskiego.

Dzień #20

Dwadzieścia dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Ja już się wypowiadałem na ten temat.~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. No, ale do rzeczy. Po tym wstępie na co-dziesięć-dni, |Na-chuj-tu-te-myślniki?| ~*Nie-wiem*~ przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej dla mnie godzinie. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam w ciemne niebo (nie było na nim księżyca :-(). ~*Nie zesraj się z tego powodu.*~ Kilka minut później, po jego oglądaniu, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam swój notes (100 kartkowy!) *Szaleństwo* i zaczęłam pisać kolejne trzy rozdziały mojego nowego opowiadania. Po skończeniu, czyli około godziny 13|10|:|89|00 (specjalnie pisałam wolno), schowałam notes i wyjęłam swój zeszyt. Po tym, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. ~*Przynajmniej istnieje szansa, że były dobre.*~ Po skończeniu, schowałam to wszystko do torby, po czym położyłam się w kuli i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 23|9|:|4|44. Po tym czasie poczułam się senna. *Również bolało mnie jelito cienkie, ale nie przejęłam się tym. Może to była oznaka tego, że drugie z czterech imadeł wypadnie ze mnie? Chociaż wtedy, po uwolnieniu mnie, Grzegorz musiałby napompować mi jelita pompką do rowerów, a to nie należało do łatwych zadań. Raz mi pompował dupę, bo sflaczała mi po ruchaniu mnie przez Laurę, przyjaciółkę mego husbando, co nieźle bolało.* ~Kuźwa, pompowanie jelit pompką do rowerów. Teraz to dojebałeś. Zostaw ten alkohol, pierdolcu. xDDD~ *Ale ja dziś nie piłem! xD* |Nie, w ogóle. xD| Okryłam się więc swoją naturalną kołdrą i po chwili – za|*e|s|ra|nęłam... 

 

~Zesranęłam. Great. xD~

|:D|

~*Analizuj z facetami, mówili. Będzie fajnie, mówili. xD*~

|*~:D~*|

_____________________________________________    

Ocean Arktyczny, |1|21.|1|01.|1|2016 roku, godzina 1|3|2:1|3|2 czasu Polskiego.

Dzień #21

Tego dnia obudziłam się dość późno. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo (z księżycem! :-)). *Się nie zesraj z tego powodu.* Po paru minutach, usiadłam w kuli (jak zwykle, z trudem), po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy to zrobiłam, *poczułam że znowu coś z szwajcarską precyzją przeciskało się przez moje naturalnie ściśnięte jelita. Miałam nadzieję, że to drugie z czterech imadeł, bo sranie to czysta przyjemność, więc nie chciałam podczas tego się męczyć. Jakieś pięć godzin podniecających jęków później, poczułam że coś wielkiego wypadło mi z dupy i bynajmniej nie był to kutas Dawida. To coś było tak wielkie, że aż prawie zassało mnie do oceanu. Kiedy się odwróciłam, ujrzałam że to drugie z czterech imadeł! Awww yeeeahhh!!! Może dożyłabym trzydziestu lat! :D* ~"Jakieś pięć godzin podniecających jęków później, poczułam że coś wielkiego wypadło mi z dupy i bynajmniej nie był to kutas Dawida." Weź idź się lecz na nogi, bo na mózg to już za późno. xD~ *:D* wyjęłam z torby długopis i notes, po czym zaczęłam w nim pisać kolejne trzy rozdziały mojego nowego opowiadania. Po skończeniu tego, czyli około godziny 14|4|:|4|00 (rozdziały były długie), schowałam notes i wyjęłam zeszyt, po czym zaczęłam w nim rysować i pisać opowiadania (w zeszycie piszę opowiadania niezależne od siebie). ~*Fascynujące. <- Kropka mienia tego w dupie.*~ ~xd~ |TA REAKCJA! XDDD| ~C'nie? :D~ Narysowałam w sumie jedenaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. *Czyli były wątpliwej jakości.* Po tym, schowałam zeszyt i przybory, po czym ułożyłam się w kuli i patrząc w ciemne niebo, zaczęłam rozmyślać *o tym, kiedy wysram pozostałe imadła. Znowu jebało mnie w brzuchu, więc to może od tego? W sumie, byłam też w ciąży z już osiemdziesiątką bachorów, tyle razy Dawid mnie ruchał, więc to również mógł być powód. Cholera, jak wrócę do domu, to Grzegorz nie dość, że będzie musiał mi napompować jelita pompką od roweru, to jeszcze i dupę, bo po ruchaniu mnie przez Dawida i sraniu imadłami nieźle mi sflaczała.* ~*Kuźwa, weź ty przestań tyle ćpać. xD*~ *Ale ja nie ćpam! xD* |Nie, w ogóle. xDDD|. Myślałam do około godziny 23|4|:|4|55. ~Ty też powinieneś przestać ćpać, Slade. xD~ |Ale tyle godzin serio istnieje! xD| ~Tak, tak, a ja jestem bogiem. xD~ ~*Bo jesteś. :D*~ |HA! :D| ~KURWA! :<~ Po tym czasie, poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami, po czym, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|22.|1|01.|1|2016 roku, godzina 13|1|:13|2| czasu Polskiego.

Dzień #22

Tego dnia, obudziłam się bardzo późno. Ale w sumie wczoraj poszłam późno spać, więc co w tym dziwnego. No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (z księżycem! :-) x2). |Jeszcze się zesrasz z tej radości.| Parę minut później, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy już to zrobiłam, wyjęłam z torby *jakieś przedmioty. Replika kutasa Grzegorza, którym lubiłam zapładniać Dawida, ołówek do jebania Laury, moje najładniejsze gówno, martwy płód sprzed trzech lat, rapującego murzyna i chyba bombę atomową, jakaś taka zdeformowana była. W sumie, w tej Korei Północnej mają dziwne te atomówki.* |"Replika kutasa Grzegorza, którym lubiłam zapładniać Dawida." Masz zakaz picia wódki przez dwa lata. xD| *Ale ja nie piję! XDDD* ~W ogóle. xD~ notes i długopis, po czym zaczęłam pisać następne trzy rozdziały mojego nowego opowiadania. Po skończeniu, czyli około 14|4|:|4|20, schowałam notes i wyjęłam zeszyt, po czym standardowo zaczęłam rysować i pisać. Dziś narysowałam pięć rysunków i napisałam sześć opowiadań. ~*Znowu pewnie wątpliwej jakości.*~ Kiedy skończyłam, czyli około godziny 20|2|:|4|33, schowałam zeszyt i przybory, po czym okryłam się włosami, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około |1|00:|1|00. Po tym czasie poczułam się senna. Po chwili, kołysana wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, 23.01.2016 roku, godzina 15:00 czasu Polskiego. |Ło kurwa, nawet ja nie budzę się po piętnastej.|

Dzień #23

Tego dnia obudziłam się NAPRAWDĘ BARDZO, BARDZO późno. Nigdy nie zdarzyło się, abym budziła się o piętnastej. ~*Bo to niemożliwe?*~ Ale w sumie wczoraj zasnęłam o północy. No, ale do rzeczy. ~*Zajebista zmiana tematu.*~ Kiedy obudziłam się, od razu usiadłam w kuli. Po tym, zjadłam coś i się czegoś napiłam. Następnie, *poczułam ból dupy. Kiedy się odwróciłam, nie zauważyłam, aby Dawid mnie ruchał. Ogólnie byłam sama w kuli, ale dupa mnie bolała. A może to po prostu ktoś z zaświatów mnie jebał? Nie wiedziałam.* ~Wspaniale. A teraz wracaj do psychiatryka. xD~ *:D* wyjęłam swój notes i długopis, po czym zaczęłam pisać trzy kolejne rozdziały mojego opowiadania rozdziałowego. Po skończeniu, wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam pisać opowiadania i rysować. Narysowałam w sumie pięć rysunków i napisałam cztery opowiadania. ~*Kolejne wątpliwej jakości.*~ Po skończeniu, czyli około godziny osiemnastej, schowałam zeszyt i przybory do torby, a następnie położyłam się i zaczęłam myśleć. Myślałam do około 23|1|:1|1|0. Po tym czasie, poczułam się senna. Otuliłam się więc swoimi włosami i po minucie, kołysana falami Oceanu – usnęłam*, muskana w cycki przez wodę.*...

 

~*Właśnie zjebałeś atmosferę. Gratuluję. xD*~

*Wieeem :D*

~Ta nasza nowa fabuła i tak jest lepsza od oryginału. xD~

|Wiadomix xD|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, 24|1|.|1|01.|1|2016 roku, godzina |1|11:|1|20, czasu Polskiego.

Dzień #24

Tego dnia obudziłam się dość późno, ale nie tak późno jak wczoraj. Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (bez księżyca :-( x2). ~*Zajebiście. Nie zesraj się z tego smutku.*~ Kilka minut po tym, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam ze swojej torby notes i długopis, a następnie zaczęłam pisać następne trzy rozdziały mojego opowiadania. Gdy skończyłam, *znowu poczułam, że coś z szwajcarską precyzją zaczęło przeciskać się przez moje naturalnie ściśnięte jelita. Bądźmy szczerzy, ten ból był przyjemny, aż zaczęłam jęczeć z podniecenia. Tak jęczałam, że aż moja sflaczała dupa zaczęła się trząść, a cycki podskakiwać. Jakieś pięć godzin później, znowu coś tak wielkiego, że aż prawie zassało mnie do oceanu, wypadło z mojej dupy. Okazało się, że było to trzecie z czterech imadeł! Jeszcze tylko jedno i byłabym wolna! <3* ~*Kuźwa, na DeviantART by cię kochali, Sebastian. xD*~ *:D* schowałam notes i wyjęłam zeszyt. Kiedy to zrobiłam, wyjęłam też przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i napisałam pięć opowiadań~, które były wątpliwej jakości, ale jebać to, ważne że były.~. Po skończeniu, czyli około godziny szesnastej, schowałam zeszyt, długopis i przybory do torby i położyłam się. Następnie okryłam się włosami i zaczęłam myśleć *nad tym, jak Grzegorz napompuje mi jelita. Może rozerwie mi dupę, napompuje je, a potem sklei mi tyłek kropelką?* ~*Do izolatki. xD*~. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:|2|05. Po tym czasie, poczułam się senna. Kilka chwil później, spokojnie zasnęłam...

_____________________________________________

Ocean Arktyczny, |1|25.|1|01.|1|2016 roku, godzina |9|9:|9|00 czasu Polskiego.

Dzień #25

~*Jak myśmy mogli zapomnieć o zanalizowaniu tego dnia? xD*~

~Nie mam pojęcia. xDDD~

|Jezu, jacy z nas debile. xDDD|

Tego dnia obudziłam się o normalnej porze, jak dla mnie. Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (z księżycem! :-) x3). |Japa, koniu.| Po paru minutach, usiadłam w kuli, a następnie zjadłam coś i się czegoś napiłam. Kiedy to zrobiłam, z torby wyjęłam swój notes i długopis, po czym zaczęłam pisać kolejne trzy rozdziały mojego opowiadania. *Które zapewne były wątpliwej jakości.* Po skończeniu, wyjęłam swój zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie pięć rysunków i napisałam trzy opowiadania. ~Znowu wątpliwej jakości.~ Jedno z nich było na temat mojego dziwnego snu. Otóż, śniło mnie się, że wraz z Grzegorzem mieliśmy służbę. |Burżuje. <- Kropka nienawiści.| Któregoś dnia, ja dowiedziałam się o lesie, do którego nikt nie jeździ, ~*Siema, zmiano czasu! Rzadko nas odwiedzasz!*~ gdyż każdy się go boi. W tym lesie cały czas był mrok, jak się jechało samochodem, to był mocny wiatr, coś buczało *To tylko twoja dupa domaga się ruchania, nie przejmuj się.* |CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ *:D* i w ogóle nie było tam przyjemnie oraz, że grasował tam zabójca. || ~Jezu xD~ |No co? xD| Spytałam więc Grzegorza, czy to o tym lesie to prawda. On powiedział, że być może, ale nie  wiadomo, bo nikt tam nie |ruchał jeleni.| *Wat. xDDDDD* |:"D| jeździł. Któregoś dnia, postanowiliśmy pojechać, wraz z Damianem, |*Dejmianem| czyli jednym z naszych sług do tego lasu. Kiedy przez niego jeździliśmy, było tak samo jak wtedy, gdy się o nim dowiedziałam. Kiedy dojechaliśmy do końca, było tam normalnie. Jakiś postój i dużo ludzi. Zatrzymaliśmy się, po czym pogadaliśmy trochę z ludźmi i wróciliśmy. W czasie drogi, było jak zwykle. *Grzegorz mnie ruchał, aż mnie się dupa trzęsła.* ~Przestań ćpać, serio. xD~ *Ale ja nie ćpam. xDDD* ~*W ogóle. xD*~ Jednak, w pewnym momencie, Damian |*Dejmian| zniknął z naszego samochodu. |DUN DUN DUUUN!| W pewnym momencie był taki jakby widok z oczu obserwatora, gdzie Damian |*Dejmian| leżał gdzieś na poboczu, poraniony i półprzytomny. || *Chryste xDDD* |:D| I w tym momencie się obudziłam. Dziwny był ten sen. No, ale do rzeczy. ~*Zajebista zmiana tematu. xD*~ Kiedy skończyłam pisać i rysować, schowałam swoje rzeczy do torby, po czym położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|2|:|2|22. Po tym czasie poczułam*, że znowu coś grubego przeciskało się z szwajcarską precyzją przez moje naturalnie ściśnięte jelita. Normalnie czułam każde poruszenie się tego. Było to tak przyjemne, że aż zaczęłam jęczeć z podniecenia. Jęczałam tak, że aż kula od Aqua Zorbingu się trzęsła. Po jakichś pięciu godzinach, z mojej dupy wypadła kolejna, ogromna rzecz, przez co prawie zassało mnie do wody. Gdy się odwróciłam, ujrzałam że było to ostatnie imadło! AWWW YEEEAAAHHH!!! Teraz to na stówę dożyję setki! Tylko najpierw Grzegorz będzie musiał mi napompować dupę i jelita.* ~Kuźwa, Sebastian, już nigdy więcej z nami nie analizujesz. xD~ *😭* ~:D~ ~*Grzegorz, ty chuju! :<*~ ~:DDD~ się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili usnęłam... 

_____________________________________________ 

Ocean Arktyczny, 26|2|.|1|01.|1|2016 roku, godzina |2|10:|3|10 czasu Polskiego.

Dzień #26

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo (bez księżyca :-( x3). ~*Ja już nic nie mówię...*~ Parę minut później, usiadłam w kuli a następnie zjadłam coś i się czegoś napiłam*, mimo iż jebał mnie brzuch. To pewnie od tej akcji z zjedzeniem ołówka.*. Po zrobieniu tego, wyjęłam notes i zaczęłam pisać następne trzy rozdziały mojego opowiadania. Kiedy skończyłam, schowałam notes i wyjęłam zeszyt oraz przybory do rysowania i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam łącznie sześć rysunków i napisałam cztery opowiadania. ~Widać, że były wątpliwej jakości.~ Po skończeniu, schowałam zeszyt i przybory do torby, a następnie zaczęłam patrzeć przed siebie. W pewnym momencie pomyślałam:

- Grzegorz...

Po chwili zaś, usłyszałam w swojej głowie jego głos, który mówił:

- Tak, najdroższa?

*- Wysrałam już trzy z czterech imadeł!

- O kurwa, to zajebiście! Będziemy mogli urządzać zawody, kto szybciej wysra gówno z wczoraj! - zawołał radośnie Grzegorz.

- Ale mimo to, nadal mnie jebie w brzuchu. Kuźwa, Dawid już tyle razy mnie zapłodnił, że będziesz mieć osiemdziesiąt bachorów.

- Jak my je wszystkie w komorze gazowej zmieścimy, gdy już nam się znudzą?

- Trzeba ją będzie powiększyć.*

~*Zajebista rozmowa do przeprowadzenia z przyjacielem, nie ma co. xD*~

- Kiedy mnie uratujesz? Ja już nie chcę być taka samotna... - Odpowiedziałam

- Nie wiem...Miejmy nadzieję, że jak najszybciej. – Odrzekł|a| ~*Gender?*~ |Najwidoczniej xD|

Później porozmawialiśmy jeszcze trochę przez telepatię, a następnie skończyliśmy. Po zakończeniu, położyłam się w kuli i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|22:|2|00. Po tym czasie, poczułam *że znowu jebało mnie w brzuchu. Kurwa, miałam wrażenie, że zaraz wysram żołądek.* |Fascynujące. Biologia lubi to. xD| *:D* się senna. Okryłam się więc naturalną kołdrą i po chwili – usnęłam.

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|27.|1|01.|1|2016 roku, godzina |1|11:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #27

Tego dnia obudziłam się dość późno. Ale w sumie nie dziwne. Przecież wczoraj poszłam dość późno spać. ~*Ale widać, że zdania pojedyncze nie próżnowały.*~ No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (z księżycem! :-) x4). |<Ziew>| Kilka minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Po skończeniu, wyjęłam swój notes i zaczęłam pisać następne trzy rozdziały mojego opowiadania. ~Zgaduję, że były wątpliwej jakości.~  Kiedy już je napisałam, wyjęłam swój zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i napisałam sześć opowiadań. *Wątpliwej jakości, naturalnie.* Gdy skończyłam (około godziny 15|1|:|1|00), schowałam zeszyt i przybory do torby, a następnie okryłam się włosami i położyłam w kuli. Gdy to zrobiłam, zaczęłam myśleć. *Myślałam o tym, dlaczego Dawid od tak dawna mnie nie ruchał. Przecież to było takie przyjemne, że aż szok!* ~Fani nas na serio zajebią. xD~ ~*Eee tam. xD*~ Rozmyślałam do około godziny |1|23:|1|00. Po tym czasie, poczułam się senna. Chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam.

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|28.|1|01.|1|2016 roku, godzina |1|13:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #28

*Ile jeszcze?*

~*Sto rozdziałów plus dodatki.*~

*<Płacze>*

Tego dnia, obudziłam się późno. W sumie zawsze późno się budzę, gdy idę spać później niż po 21:00. |Ale aż tak późno, leniu jebany?| Przyzwyczaiłam się do tego, gdyż to Grzegorz pracuje, a nie ja i w domu mogłam późno wstawać. *LEŃ JEBANY!* ~*:D*~ No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (tutaj jest to zmiennie, raz jest księżyc, raz go nie ma. Tym razem go nie było. :-(). ~Nawet on nie może patrzeć na twoją krzywą mordę.~ ~*Jaka szczerość. xD*~ ~Co nie? xD~ Parę minut później, usiadłam w kuli a następnie *poczułam, że już ledwo mogłam się zginać. Miałam brzuch tak twardy jak kutasy Grzegorza i Dawida razem wzięte. Mimo, iż nie minął nawet miesiąc ciąży, widziałam że mój brzuch nieco urósł. Nie zdziwiło mnie to, gdyż żyłam w Opkolandii, a tu to jest normalne.* ~"Miałam brzuch tak twardy jak kutasy Grzegorza i Dawida razem wzięte." Fascynujące xD~ *:D* zjadłam coś i się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam długopis i notes, po czym zaczęłam pisać ostatnie trzy rozdziały mojego opowiadania. Gdy skończyłam, schowałam notes, a wyjęłam zeszyt i przybory do rysowania i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam łącznie trzy rysunki i napisałam dwa opowiadania. *Przynajmniej istnieje szansa, że nie są wątpliwej jakości.* Po skończeniu, schowałam wszystko do torby, okryłam się włosami i położyłam. Następnie zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:|2|10. Po tym czasie zrobiłam się senna. Chwilę później, kołysana falami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|29.|1|01.|1|2016 roku, godzina |2|9:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #29

Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. ~*Nareszcie przestałaś pierdolić o księżycu.*~ Parę minut później, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy to zrobiłam, wyjęłam telefon i włączyłam go. Po zrobieniu tego, sprawdziłam jaka dziś była data. Po chwili na ekraniku ujrzałam napis:

„9:00

29 stycznia 2016 roku, piątek."

„To już 29 stycznia? Jak ten czas szybko leci. ~No nam on szybko nie leci, więc mów za siebie, karakańcu.~ Już niedługo będzie luty..." ~*Idzie luty, podkuj buty. To nic, że pewnie ich nie masz.*~ – Pomyślałam po przeczytaniu tego.

Chwilę później, gdy wyłączyłam telefon, schowałam go do torby, po czym wyjęłam z niej zeszyt, długopis i przybory do rysowania. Następnie (ten zeszyt ma baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo ~*Jak chcesz przedłużać litery, to należy to robić maksymalnie trzy razy, bo inaczej to chujowo wygląda.*~ dużo kartek, więc byłam pewna, że starczy mi go na cały rok) ~Aż jestem ciekawy, ile musiał mieć tych kartek.~ *Nie tylko ty.* zaczęłam pisać opowiadania i rysować rysunki. Narysowałam dzisiaj łącznie piętnaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. |Już widać, że wątpliwej jakości.| Po skończeniu, czyli około godziny 15|5|:|8|00, schowałam swój zeszyt, długopis i przybory do torby, po czym okryłam się swoimi włosami i położyłam w kuli. Gdy to zrobiłam, zaczęłam myśleć na różne tematy. *Jednym z nich było to, jak ja przeżyję rodzenie osiemdziesięciu dzieci. Niby miałam czas do września, bo w ciążę zaszłam tak około ósmego stycznia, ale i tak warto byłoby się nad tym zastanowić.* |Wspaniałe myśli. xD| *Wiem xD* Rozmyślałam do godziny 21|2|:|2|30. Po tym czasie, poczułam się senna. Chwilę później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|30.|1|01.|1|2016 roku, godzina |2|9:|1|10 czasu Polskiego.

Dzień #30

Trzydzieści dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~W końcu jesteś idiotką.~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dzisiaj obudziłam się jak zwykle, o normalnej porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam przez parę minut w ciemne niebo. Po tym czasie, usiadłam, jak zwykle z trudem, *gdyż mój brzuch z każdym dniem robił się coraz twardszy,* |Ekscytujące xD| *Ale i tak lepsze od oryginalnej fabuły.* |To wiadomo. xD| w kuli. Kiedy już to zrobiłam, zjadłam coś a następnie napiłam się czegoś. Po tym, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie, jak co dzień, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Dzisiaj narysowałam łącznie dziesięć rysunków i napisałam pięć opowiadań. *Wątpliwej jakości, zapomniałaś dodać.* Skończyłam rysować i pisać około godziny 1|1|4:|5|00. Pisałam specjalnie wolno, aby stracić więcej dnia (kiedyś już pisałam, jak tutaj należy żyć). Kiedy zaś zakończyłam swoją pracę, włożyłam zeszyt, przybory i długopis do torby, a następnie okryłam się mymi włosami, położyłam się w kuli i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:|3|00. Po tym czasie, zrobiłam się senna. Po paru minutach, przez spokojność ~*Google Chrome podkreśla to słowo na czerwono.*~ Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|31.|1|01.|1|2016 roku, ~*A poza tym, ło Jezu, miesiąc się kończy! \O/*~ godzina |11|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #31

Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Po obudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Po paru minutach, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Następnie, *poczułam że bolał mnie brzuch tak, jakbym zaraz miała srać. Od razu dzielnie napięłam dupę i czekałam, aż gówno przejdzie przez moje sflaczałe jelita. Chwilę potem, poczułam gruby kawał gówna przeciskający się z szwajcarską precyzją przez ten worek, który powinien być jelitami. Chwilę potem, wyleciał mi z dupy i plumknął do wody. Chyba wsadzą mnie do pierdla za zanieczyszczanie środowiska, ale nieważne.* ~Chryste, Sebastian, a ty znów. xD~ *No co? Staram się ubarwić opko. xD* |"Od razu dzielnie napięłam dupę [...]" Nie wiem czemu, ale słowo "dzielnie" w tym kontekście mnie śmieszy. xD| *Tak miało być. :D* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Następnie zaczęłam rysować rysunki i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań. ~*Wątpliwej jakości, nie zapominajmy.*~ Rysunki przedstawiały:

*

1. Moje gówno.

2. Gówno Grzegorza.

3. Widok na kibel po ostatnim bólu brzucha Grzegorza.

4. Widok z kuli, z idealnym odwzorowaniem dziury w moich spodniach.

5. To, jak wyobrażałam sobie wyruchanie mnie przez Grzegorza, gdy mnie odnajdzie.

6. Kota srającego na przechodniów.

7. Moją piękną dupę.

8. Grzegorza ruchającego ścianę.*

~Zajebiste rysunki, jakie ktokolwiek kiedykolwiek mógłby narysować. xD~

*Wiem xD*

1. Mnie

2. Mojego przyjaciela.

3. Widok z okna mojego domu.

4. Widok z kuli.

5. To, jak wyobrażałam sobie mój powrót do domu.

6. Jakiegoś kota.

7. Stronę główną Google'a. (xD) ~*xd*~ ~TA REAKCJA! XDDD~ ~*:D*~

8. Scenę z jednego filmu. *"Gówno na rosyjskich drogach."* ~Wyjdź. xD~ *Nie :D*

Opowiadania były o:

*1. Sraniu

2. Mojej ulubionej technice ruchania telewizora.

3. Grzegorzu ruchającym ścianę.

4. Mojej dupie domagającej się ruchania.

5. Pompowaniu jelit pompką do roweru.

6. Ruchaniu mnie przez Dawida.

7. Grzegorzu srającym wisząc nad kiblem.*

|Wspaniałe te opowiadania. xD|

*C'nie? xD*

1. Mieście Spotkań. **Srania*

2. O mnie.

3. O mym przyjacielu.

4. Inna wersja opowiadania o moim dziwnym śnie.

5. O tym, jak wyobrażałam sobie me uratowanie.

6. O tym, jak mógł powstać świat. *Wysrałaś go.* ~Więcej nie pijesz. xD~ *:<* ~:D~

7. O tym, jak mogło powstać Miasto Spotkań. **Srania*

Po skończeniu pisania, schowałam zeszyt, przybory i długopis do torby. Następnie okryłam się swoimi włosami, położyłam się w kuli i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny 2|2|2:|3|33. Po tym czasie poczułam się senna. Chwilę później, przez spokojność ~*Znowu Google Chrome podkreśla na czerwono...*~ wód Oceanu – usnęłam...

 

~*Dobra, koniec na dzisiaj. Chyba nie zanalizujemy tego przed świętami. :<*~

|W sumie, to i dobrze. xD|

*No :DDDDDDDDDDDDDDDDDD*

~*Ty to w ogóle japa. xD*~

*:D*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |1|01.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|10:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #32

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze budzenia, jak dla mnie. Po otworzeniu oczu, przez jakiś czas popatrzyłam w ciemne *jak moja dupa* niebo. ~Zajebiste porównanie. xDDD~ *Wiem :D* Kilka minut później, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy to zrobiłam, ~poczułam że wyssało mnie z kuli do królestwa Posejdona i wessało z powrotem. Ło Jezu, co za faza, chyba powinnam przestać pić te Kubusie.~ ~*Co. xDDDDDDDDDDD*~ *On jest bardziej pojebany ode mnie. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* |X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~:D~ wyjęłam przybory do rysowania, zeszyt i długopis. Następnie, standardowo, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Dziś napisałam cztery opowiadania oraz narysowałam pięć rysunków. ~*Wątpliwej jakości, zapomniałaś dopisać.*~ Tutaj to się dopiero napiszę i narysuję. ~Ale niedługo skończą się Kubusie i skąd będę brała niezłe fazy? W ogóle, wiedzieliście że nad Antarktydą jest tęczowe niebo?~ ~*To teraz sceny o ćpaniu, tak? xD*~ ~Jasne. Raz o ruchaniu, raz o sraniu, a raz o ćpaniu.~ *I to rozumiem! :D* ~Widzisz? Jeden już się cieszy. xD~ ~*Boże. Tak przed świętami? xD*~ ~*:DDD*~ No, ale do rzeczy. Po tym, włożyłam przybory, zeszyt i długopis do torby i położyłam się w kuli. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam rozmyślać ~o tym, czy wodą z oceanu da się naćpać.~|Zajebiste myśli. xD| ~C'nie? :D~ Myślałam do około godziny |2|21:|2|50. Po tym czasie, poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam *w rytm skaczącej dupy*.

 

~*Kurwa, znowu zjebałeś atmosferę. xD*~

*Tej, której nie ma? xD*

~Dokładnie xD~

|I ja z tymi downami muszę wytrzymywać na co dzień. xD|

~**~:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~**~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|02.|2|02.|2|2016 roku, godzina |9|9:|9|09 czasu Polskiego.

Dzień #33

~Czy my musimy NA SERIO analizować WSZYSTKIE dni? Przecież w nich prawie nic się nie dzieje.~

~*Tak, aby LeckerSweet i MarryMeSebastian miały co komentować. xD*~

~Nawet one się zanudzą. xD~

~*No wiesz, jak ktoś taki jak LeckerSweet lubi matematykę to normalny być nie może, so...*~

~W sumie...xD Ale na końcu jebnę TAKĄ analizę jak stąd do Voyager 1 i z powrotem.~

~*MATKO BOSKA! ;_;*~

~:DDDDDDDDD~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze jak dla mnie. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie ~wypiłam dwa Kubusie, aby mieć lepszą fazę na dalszy dzień. *A potem poczułam gówno przeciskające się z szwajcarską precyzją przez moje sflaczałe jak dupa Laury jelita. Od razu dzielnie napięłam dupę i zaczęłam czekać na rezultaty. Chwilę potem, ujrzałam tęczowe gówno, którego kolory na dodatek się poruszały!* Chyba serio powinnam przestać pić te Kubusie przed sraniem. No, ale dzięki temu sranie było jeszcze przyjemniejsze, więc czemu by nie zaryzykować zrośnięciem się dupy z mózgiem. A nie, sorki, to już nastąpiło wieki temu.~ ~*Jezu Chryste, co żeście ćpali? xD*~ ~Pierwszą lepszą rzecz z lodówki. Smakowało jak spleśniałe piwo, ale nieważne. xDDD~ ~*Boże xDDDDD*~ *My tylko staramy się, aby czytelnicy nie zanudzili się na śmierć. xDDD* |Cóż za poświęcenie. xD| ~Prawda? :D~ wyjęłam swój zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Po zrobieniu tego, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. ~Pamiętajmy o wątpliwej jakości.~ Kiedy natomiast skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się w kuli i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny |1|19:00. Po tym czasie, poczułam się senna. Okryłam się więc włosami i po paru minutach – usnęłam...

 

~Te rozdziały wyglądają jak kopiowane...~

~*#TakByło*~

~Chryste Panie, na cholerę ci to było?~

~*Wiedziałam, że to opko było i jest gówniane, więc chciałam je jak najszybciej skończyć.*~

~Idę się pociąć, zw.~

*Mydłem? xDDD*

~Może być. xDDD~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|03.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|7:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #34

Tego dnia, obudziłam się, jak na mnie, dość wcześnie. W sumie wczoraj zasnęłam o |2|19:|2|00. No, ale do rzeczy. Po otworzeniu oczu, pooglądałam trochę niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Tym czymś były cztery Kubusie, aby faza była lepsza. W końcu, jak mawiał Kochanowski, "Zna ktoś poetę trzeźwego? Nie napisze taki nic dobrego.".~ ~*Przestańcie wy pić losowe rzeczy z lodówki, bo potem wam palma odbija. xD*~ ~My tylko staramy się dodać choć trochę akcji do tego gówna. xD~ Gdy to zrobiłam, wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie szesnaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. *Ło cholera, to te na sto procent były wątpliwej jakości.* Po skończeniu, odłożyłam rzeczy na miejsce, okryłam się włosami i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny 2|2|1:|9|00. Po tym czasie poczułam się senna. Chwilę później, kołysana wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|04.|2|02.|2|2016 roku, godzina |99|9:00 czasu Polskiego.

Dzień #34

|Dwa dni trzydzieste czwarte? xD|

~*Też się zdziwiłam, jak to zobaczyłam. xD*~

~Tak bardzo kopiowałaś, że zapomniałaś zmienić numerek dnia. xDDD~

*Toż to wyższy poziom spierdolenia umysłowego. xD*

~*Była bogini aŁtoreczek ze mnie była, nie ma co. xD*~

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Wyjątkowo nie wypiłam Kubusiów, bo musiały mi starczyć na cały pobyt tutaj. Ta rzeczywistość była naprawdę dziwna. Taka niekolorowa, że aż dwuminutowa depresja mnie chwyciła. Chociaż lekarz, który wziął się dwa dni temu z dupy i o którym nie wspominałam, bo po co, powiedział mi, że jak chociaż jednego dnia nie będę pić Kubusiów, to moje dzieci nie będą wiecznie naćpane, więc warto się poświęcić.~ ~*Cholera, Grzegorz! xD*~ ~Staram się pokazać w ten bekowy sposób, jak powinna wyglądać narracja pierwszoosobowa. Tutaj jest to tylko opisywanie czynności, a powinny być też słowa od postaci.~ Następnie wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dwadzieścia rysunków i napisałam dziewiętnaście opowiadań. ~*Wątpliwa jakość na sto jeden procent.*~ Po skończeniu, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do godziny |1|23:00. Po tym czasie, poczułam się senna. ~Jak mnie to wkurwia. Nawet nie powiedziała, o czym rozmyślała, bo po co. Jak widać, lepiej opisywać poszczególne czynności, olewając do czego została powołana narracja pierwszoosobowa.~ |Grzeeegorz! Nie zapędzaj się tak! To jeszcze nie analiza końcowa.| ~Faktycznie ;-;~ Okryłam się więc włosami i po chwili – usnęłam*, a moje cycki zaczęły podskakiwać w rytm "Jingle Bells" Basshunter.*...

 

|Co jest z tobą nie tak? xD|

~Po skończeniu analizy lądujesz w izolatce. xD~

*;____________________________;*

|~:D~|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|05.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|12:|2|12 czasu Polskiego.

Dzień #36

Tego dnia obudziłam się późno. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. ~Oczywiście bez żadnego słowa refleksji. To opko zaczyna mnie nieźle wkurwiać.~ |Nie tylko ciebie.| Chwilę później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Wytrzymałam jedną dobę bez Kubusiów, więc teraz mogłam sobie pozwolić na cztery.~ Następnie wyjęłam zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. *Znowu wątpliwej jakości.* Po skończeniu, schowałam wszystko do torby i zaczęłam myśleć (po uprzednim położeniu się). W czasie rozmyślań, w pewnym momencie, usłyszałam w swojej głowie głos Grzegorza. Mówił on:

- Skarbie...

- Tak? – Odpowiedziałam

- Wszystko tam u ciebie w porządku? – Spytał

*- No właśnie nie. Dawid już dawno mnie nie ruchał i przez to co noc dupa mi buczy, nie dając spać.

- Spoko, wyrucham cię ostro, gdy tylko cię odnajdę. Ja również już dawno niczego nie ruchałem.

- Pewnie ten chuj rucha Laurę.

- Raczej nie, bo gadałem z nią telepatycznie i jej dupa również co noc buczy domagając się ruchania, więc pewnie rucha drzewa w parku naprzeciwko.*

~"Dawid już dawno mnie nie ruchał i przez to co noc dupa mi buczy, nie dając spać."

~

|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

*:"D*

- Tak...Ale jest mi tak smutno samej... - Odrzekłam

- Biedactwo...Ale nie martw się. Ja cię uratuję *i będę rżnął cię dzień i noc, aż ci cycki będą skakać*. – Rzekł

|Najlepsze, co można powiedzieć przyjaciółce, która jest w niewoli. xD|

*Prawda? xD*

Później pogadaliśmy aż do 2|2|2:00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i po chwili, kołysana wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|06.|2|02.|2|2016 roku, godzina |9|12:|9|00 czasu Polskiego.

Dzień #37

Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. Ale w sumie co się dziwić. W końcu wczoraj zasnęłam o godzinie 22|2|:|2|00. No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, *poczułam ból dupy. Czułam, jakby ktoś coś mi tam wpychał, a mając taką ciasną dupę jak ja, to było czuć dwa razy bardziej. Od razu, pełna nadziej, powstrzymując jęki podniecenia, odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, okazało się, że NARESZCIE Dawid mnie ruchał!

- Kuźwa, nareszcie! Już mi dupa buczała z tęsknoty! Gdzież żeś się podziewał?! - zawołałam radośnie.

- Ruchałem drzewa w parku, a trochę ich tam jest. - odpowiedział

Jednak, nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, już zaczęłam jęczeć z podniecenia. Normalnie aż mi cycki skakały z tej radości. Ileż to musiałam czekać, aby dalej mnie ruchał?*

~Cholera, Sebastian! Darujże sobie, bo nas fani zostawią! xD~

*Przecież jest ostrzeżenie nad analizą, to mogę napierdalać tym ile zechcę. xD*

popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Napiłam się Kubusia. *Kiedy go piłam, miałam wrażenie, że mi cycki rosły. To w sumie dobrze, bo im większe, tym bardziej ich skakanie podniecało Dawida.*~ |Do izolatki. xD| ~*Jestem za. xD*~ Gdy już to zrobiłam, wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Napisałam łącznie trzydzieści opowiadań i narysowałam dwadzieścia dziewięć rysunków. *Wątpliwa jakość na dwieście procent.* Po skończeniu, czyli około |2|19:|2|00, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami i położyłam się w kuli. Następnie zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do godziny |2|00:1|2|0*, gdyż Dawid tak mnie ruchał, że teraz mnie dupa napierdalała*~Zajebiste wyjaśnienie. xD~ *Wiem xD* Po tym czasie poczułam się senna. Chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|07.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|14:|12|00 czasu Polskiego.

Dzień #38

Tego dnia obudziłam się naprawdę bardzo późno. W sumie wczoraj poszłam spać po północy. No, ale do rzeczy. ~*Zajebiście zajebisty sposób zmiany tematu. xD*~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w ciemne niebo które musiałam oglądać jeszcze do lipca. Parę minut po oglądaniu, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, *zauważyłam że serio urosły mi cycki po wczorajszym piciu Kubusia. Ale zajebiście! Będę hitem DeviantART!* |Kuźwa, zajebiście. I już wiemy, co jest winą jego zjebania. xD| ~*Masz zakaz Internetu do końca życia. xD*~ *:<* ~*:D*~ standardowo, wyjęłam ze swojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. ~*Znowu wątpliwej jakości. <Ziew>*~ Po skończonej robocie, czyli około godziny 2|2|0:|1|00, schowałam wszystko do torby i położyłam się w kuli, a następnie zaczęłam myśleć. Nie rozmyślałam długo, bo zaledwie godzinę. Po tym czasie, poczułam się senna. *Znowu mnie dupa bolała, ale tym razem mniej.* |Ja nic nie mówię. xD| Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|08.|2|02.|2|2016 roku, godzina |5|9:|5|00 czasu Polskiego.

Dzień #39

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. |Gdyż Andronmeda zawsze budziła się o godzinie pięćdziesiątej dziewiątej pięćset.| ~*NIE MA TYLU GODZIN! xD*~ |Są! W końcu Grzegorz jest bogiem! xD| ~Chryste xDDD~ Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo. Następnie usiadłam w kuli i jak co dzień, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. *Również zaczęłam się zastanawiać, na ile Greenpeace wsadziłby mnie do pierdla za zanieczyszczanie Oceanu Arktycznego gównem i imadłami.* ~Sądzę, że wcześniej jebliby ze śmiechu. xD~ *:D* Po tym, standardowo, wyjęłam ze swojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie sześć rysunków i napisałam pięć opowiadań. |Znowu wątpliwej jakości...Meh...| Po skończeniu, schowałam wszystko na miejsce, okryłam się swymi włosami i położyłam się. Kiedy to wykonałam, zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny 21|2|:21|2|. Po tym czasie poczułam się senna. Po paru minutach, kołysana delikatnymi falami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|09.|2|02.|2|2016 roku, godzina |11|9:|1|09 czasu Polskiego.

Dzień #40

Czterdzieści dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Wszak jesteś debilką.~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. ~*Znowu szybka zmiana tematu.*~ Dzisiaj obudziłam się o normalnej jak dla mnie porze budzenia. Kiedy zaś otworzyłam oczy, popatrzyłam trochę, jak zwykle, w niebo. *Niestety, moje przerośnięte cycki zasłaniały jego część.* ~Cholera, Sebastian! xD~ *:D* Po paru minutach, usiadłam w kuli, a następnie zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie *zaczęło mnie jebać w bani. O kurwa, ale żem się najebała Kubusiami, chyba będę rzygać. Aż mnie się zaczęło kręcić w głowie. Ledwo udało mnie się położyć ustami do dziury, tak mnie się w głowie kręciło i jeszcze zaczął mnie boleć brzuch. Chwilę potem, wyrzygałam chyba wszystko, co zjadłam i wypiłam w przeciągu tych czterdziestu dni. Kiedy po dwóch godzinach skończyłam rzygać, z czego ostatnią godzinę rzygałam powietrzem, położyłam się na plecach. Nadal bolała mnie głowa i kręciło mnie się w niej oraz bolał mnie brzuch, więc postanowiłam uciąć sobie przynajmniej godzinną drzemkę.* |Teraz o najebaniu, tak? xD| *A czemu nie? xD* wyjęłam swój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie, jak zwykle, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań *wątpliwej jakości.* (z czego jedno było moją wymyśloną wizją powstania świata ^.^). ~Ło Jezu, nareszcie jakieś myśli bohaterki! \O/~ |*O*| ~*OOO.OOO*~ *.OOOOOOOOOO* Gdy natomiast już to skończyłam, odłożyłam wszystkie rzeczy na miejsce, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do godziny 2|2|0:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

_____________________________________________   

Ocean Arktyczny, |2|10.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|8:|777777777777|00 czasu Polskiego.

Dzień #41

Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość wcześnie. |Wszak Andronmeda nigdy nie budziła się o dwudziestej ósmej siedemdziesiąt siedem bilionów siedemset siedemdziesiąt siedem miliardów siedemset siedemdziesiąt siedem milionów siedemset siedemdziesiąt siedem tysięcy siedemsetnej.| ~*Teraz to dojebałeś. xD*~ |Wiem :D| W sumie wczoraj zasnęłam o 20|2|:|2|00. No, ale do rzeczy. ~*Ponownie szybka zmiana tematu...Czemu mnie to nie dziwi...*~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo, czyli jak zwykle. Parę minut później, standardowo, usiadłam w kuli. Kiedy to zrobiłam, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. *Tym razem nie Kubusia, aby nie jebało mnie w bani.* ~Wspaniale xD~ *Czyż nie? :D* Gdy już to zrobiłam, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. |Ponownie, wątpliwej jakości.| Gdy skończyłam, czyli około godziny 13|1|:|1|00 (specjalnie wolno pisałam), *WIEMY* schowałam wszystko do torby i położyłam się. Chwilę później, zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:3|2|0. ~Ale broń Boże, żebyś podzieliła się z czytelnikiem tym, O CZYM rozmyślałaś.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami, po czym, minutę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam *w rytm skaczących cycków*...

 

~*Znowu zjebałeś nieistniejącą atmosferę. xD*~

*Kocham to robić. xD*

~To właśnie widać. xD~

~*Ale dobra, koniec analizy na dziś.*~

|Już? O.o|

~*Codziennie będziemy analizować dziesięć rozdziałów, aby nas cholera nie trafiła. Może zdążymy do nowego roku. xD*~

*Miejmy nadzieję. xD*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|11.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|9:|2|30 czasu Polskiego.

Dzień #42

~A jednak analizujemy więcej.~

~*Nudzi mnie się, ot co. Po prostu chcę, aby czas do poniedziałku jak najszybciej zleciał, bo jestem ciekawa, co dostanę pod choinkę.*~

*Skarpety :D*

~*SPIERDALAJ!*~

*:DDD*

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste, czarne *jak moja nieumyta dupa* niebo. ~Zajebista szczerość. xD~ *Wiem, ale taka prawda. xD* |Zaglądałeś jej w dupę, że wiesz? XDDD| ~*X"D*~ *;_;* |:DDDDDDDDDDDD| Parę minut po tym, usiadłam w kuli (którą powoli zaczynałam nazywać drugim domem) ~Obyś tam zdechła.~ i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *różne przedmioty. Murzyńskiego niewolnika, rapującego murzyna, martwy płód, replikę dupy Dawida, dildo Laury, magazyn chipsów, worek ziemniaków i fajerwerkę, którą to lubiłam sobie wsadzać w dupę.* |Co. xDDDDDDDDDD| *No co? Najużyteczniejsze przedmioty w niewoli! xD* ~Szczególnie niewolnik. xD~ *Się wie. xD* zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Chwilę później zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie sześć rysunków i napisałam pięć opowiadań. |Znowu wątpliwej jakości, oczywiście.| Zawsze mnie zastanawiało, dlaczego pisałam o jedno opowiadanie mniej od liczby narysowanych rysunków. ~*Bo aŁtoreczka tak zarządziła.*~ No, ale do rzeczy. Po napisaniu i narysowaniu, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się. Kilka chwil później zaczęłam myśleć ~nad sensem zdań pojedynczych.~. Myślałam głównie nad tym, dlaczego Dawid, |*Dejwid| który od dawna chciał mnie zabić, nie zrobił tego po cichu w nocy, tylko wywiózł mnie na drugi koniec świata i zamknął w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym. |Bo też był debilem.| Doszłam do tego, że pewnie chciał, abym powoli umierała. ~*W sumie, sensowne.*~ W sumie po czterech (a teraz nie licząc lutego dwóch) miesiącach i tak umrę z głodu i pragnienia, bo skończy mnie się jedzenie i picie. *To by było za piękne, aby było możliwe.* Jednak, około godziny 21|2|:|2|00 poczułam się senna. ~Zajebiste przejście z świadomości śmierci do pójścia spać. Gratki.~ Okryłam się więc mymi włosami i chwilę później – zasnęłam, kołysana delikatnymi falami *cycków Laury* Oceanu Arktycznego...

 

~*Znowu zjebałeś nieistniejącą atmosferę. xDDD*~

*Wiem, lubię to robić.*

|Widać xD|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|12.|2|02.|2|2016 roku, godzina |88|9:|10|00 czasu Polskiego.

Dzień #43

Tego dnia obudziłam się o normalnej jak dla mnie porze budzenia. |Gdyż Andronmeda lubiła budzić się o osiemset osiemdziesiątej dziewiątej tysiąc.| ~*NIE MA TYLU GODZIN! XD*~ |Są, bo Grzegorz jest bogiem! xD| ~Matko x"D~ Po otworzeniu oczu, przez parę minut popatrzyłam w niebo. Kilka minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie *poczułam wibracje dupy. O, to znaczyło, że gówno było wyjątkowo małe. Chwilę potem, wyleciało mi z dupy i leciutko plumknęło do oceanu.* ~*WIBRACJE DUPY. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *:D* wyjęłam z torby swój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie piętnaście rysunków i napisałam czternaście opowiadań. |Wątpliwa jakość na trzysta procent.| Gdy skończyłam, schowałam wszystko na swoje miejsce i położyłam się. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam do około godziny |2|23:|22|00. ~Broń Boże, abyś napisała o czym rozmyślałaś.~ ~*Za wiele wymagasz.*~ ~Wiem, niestety. :<~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|13.|2|02.2016 roku, godzina |2|12:00 czasu Polskiego.

Dzień #44

Tego dnia obudziłam się dość późno. W sumie wczoraj zasnęłam około |2|23:|22|00. No, ale do rzeczy. ~*I znowu szybka zmiana tematu. Meh.*~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Po paru minutach, standardowo usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Swoją drogą, wiecie że niedawno minął miesiąc mej ciąży? Ale zajebiście! Jestem coraz bliżej srania dziećmi!* |Zajebiste podejście do życia. xD| *Co nie? :D* Następnie wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Dziś narysowałam łącznie osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań. *Znowu wątpliwej jakości, oczywiście.* Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się włosami i położyłam. Gdy to uczyniłam, zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |9|21:|9999|00. Po tym czasie poczułam się senna. Kilka minut później, kołysana delikatnymi falami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|14.|2|02.|2|2016 roku, godzina |9|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #45

Tego dnia obudziłam się o normalnej porze budzenia, jak dla mnie. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w ciemne, gwieździste niebo. Parę minut później, standardowo usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie, ~poczułam że zassało mnie na ląd i z powrotem do kuli. Ło Jezu, chyba serio muszę ograniczyć te Kubusie.~ |No kurwa po prostu zajebiście. xD| ~Wiem xD~ po skończeniu, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Chwilę później zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:2|4|0. Po tym czasie poczułam się senna. ~Jak mnie to opko niemiłosiernie wkurwia.~ ~*Nie tylko ciebie.*~ Okryłam się więc mymi włosami i parę minut później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|15.|2|02.|2|2016 roku, godzina |10|9:|1010|20 czasu Polskiego.

Dzień #46

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, nie chciało mnie się patrzeć w niebo. ~*Ty buntowniku!*~ Usiadłam więc w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Kiedy natomiast śniadanie miałam za sobą, wyjęłam z torby zeszyt, przybory do *wpychania w dupę, bo znowu zaczęła mi buczeć,* ~*Kuźwa, Sebastian, ogarnij się. xD*~ *Nie! :"D* rysowania i długopis, a następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Tutaj akurat mogłam wykorzystać wszystkie moje |"|chore|"| pomysły, ~To, że tak napiszesz, nie sprawi, że będziesz fajna, idiotko.~ więc nie było mowy o braku pomysłów i weny (no co? Nudziło mnie się.). ~*Nam się nudzi to opko.*~ No, ale do rzeczy. Narysowałam łącznie jedenaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. *Pamiętajmy o wątpliwej jakości.* Gdy skończyłam, schowałam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około |2|23:|2|44.~*Co ona, stoper tam ma?*~ |W sumie, ma telefon, so...| Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i chwilę później – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|16.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|12:|6|00 czasu Polskiego.

Dzień #47

Tego dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie porze. Ale w sumie jest to zrozumiałe, bo przecież wczoraj zasnęłam po |2|23:|8|00. No, ale do rzeczy. ~Spokojnie...Nie wybuchaj...Będzie czas na analizę końcową...~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *A potem pomasowałam sobie dupę, bo od tego wsadzania tam sobie ołówka mnie nakurwiała.* |Co. xDDD| ~*Jezu x"DDD*~ ~Poziom tej analizy sięgnął dna. xD~ *Jak każdej, zresztą. xD* Następnie wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dwadzieścia rysunków i napisałam dziewiętnaście opowiadań. *Te to na serio były wątpliwej jakości.* Po tym, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się. Następnie zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny |2|21:|5|00. Po tym czasie poczułam się senna. ~KURWA MAĆ, MAM TEGO DOŚĆ!!! <Rzuca komputerem i wściekły wychodzi z pokoju.>~ ~*Pierwszy raz widzę go wkurwionego. ;_;*~ *Boję się. ;_;* |<Chowa się za Sebastianem.> Help ;_;| Okryłam się więc moimi włosami i po paru minutach, kołysana spokojnymi *cyckami Laury* wodami Oceanu Arktycznego - usnęłam...

 

~*Sebastian, do cholery! xDDD*~

*No co? xD*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|17.|2|02.|2|2016 roku, godzina |3278648723647832|9:|777|20 ~*Teraz to żeś dojebał. xDDD*~ |:D| czasu Polskiego.

Dzień #48

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie porze. No, ale do rzeczy. ~*W sumie, nie dziwi mnie wkurwienie Grzegorza.*~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie *zaczęłam srać jak z karabinu.* ~*Rozwolnienie? xD*~ *Najwyraźniej. x'D* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dwadzieścia jeden rysunków i napisałam dwadzieścia opowiadań. |Wątpliwa jakość na pięćset procent.| Po tym, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się. Następnie zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny |2|21:|2|00. ~*Wkurwia mnie to, że praktycznie każdy rozdział był kopiowany.*~ |#Niedojebanie| Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami i po paru minutach, kołysana spokojnymi wodami *płodowymi Laury* Oceanu Arktycznego - usnęłam...

 

~*No do jasnej cholery! xD*~

*Staram się ubarwić opko. xD*

|W sumie, gdyby nie to, wszyscy byśmy tutaj pousypiali z nudów. xD|

*Widzisz? :D*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|18.|2|02.|2|2016 roku, godzina |19|9:|9|00 czasu Polskiego.

Dzień #49

Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam *gówno z wczoraj* ~*Masz szczęście, że nic nie jemy. xD*~ *Jakbyście coś jedli, to bym tego nie napisał. xD* |Po tobie to nic nie wiadomo. xD| *Cicho :D* coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. *Znowu wątpliwej jakości. <Ziew>* Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do godziny |1|21:|3|30. Po tym czasie, poczułam się senna. I po paru minutach, kołysana spokojnymi *sutami Grzegorza* wodami Oceanu – zasnęłam...

 

~*CO XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

|MATKO X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

*:D*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|19.|2|02.|2|2016 roku, godzina |9|9:|77|30 czasu Polskiego.

Dzień #50

Pięćdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~*Jesteś debilką, ot czemu.*~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się i to wyjaśnienie powinno ci wystarczyć.* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Obudziłam się dziś o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Chwilę później, usiadłam w kuli i standardowo zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~*Chyba i ja zaraz się wkurwię. Tak nie powinno prowadzić się narracji pierwszoosobowej!*~ ~Twoje dawne niedojebanie sięgało zenitu.~ ~*O, Grzegorz. Już wróciłeś? Chwila... <Niucha> Czemu jebie od ciebie alkoholem?*~ ~Butelkę wina wypiłem, a potem wytuliłem twoje koty.~ ~*Moja mama już by rzygała.*~ |Akurat Grzegorz może wychlać nawet karton wódki i dalej się trzymać.| ~:3~ Po zrobieniu tego, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie pięć rysunków i napisałam cztery opowiadania. ~*Dobra, te może jakąś jakość miały.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się, a następnie zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około |2|22:|0|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami i chwilę później – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|20.|2|02.|2|2016 roku, godzina |1|11:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #51

Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. No, ale w sumie wczoraj poszłam spać około godziny 22|2|:|0|00. No, ale do rzeczy. ~*Ach, te szybkie zmiany tematu.*~ Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Jak zwykle. |To zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.| Po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie ~zaczęłam słyszeć nutę "I Do It Again" Pakito, a następnie ujrzałam kolorowy, jebiący na wszystkie strony statek wycieczkowy. Co ja ostatnio ćpałam? A, tak, plastik sprzed dwóch lat.~ ~*Statek wycieczkowy na Oceanie Arktycznym. xDDDD*~ ~W Opkolandii wszystko jest możliwe. xD~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i standardowo zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie piętnaście rysunków i napisałam czternaście opowiadań. ~Wątpliwej jakości.~ Po skończeniu, odłożyłam wszystkie rzeczy na miejsce, okryłam się moimi włosami i położyłam się, rozmyślając. *Miałam nadzieję, że w końcu Dawid by mnie wyruchał, bo wiecznie nie mogłam ruchać się dildem Laury, aby zaspokoić potrzeby mojej dupy.* ~*Kuźwa, zajebiste myśli. xD*~ ~C'nie? :D~ Myślałam do około godziny 21|2|:|3|20. Po tym czasie poczułam się senna. Po paru minutach, kołysana spokojnymi *sutami Dawida* wodami Oceanu Arktycznego - usnęłam... 

 

~*No do chuja! xD*~

*:D*

~*Ale dobra, na serio koniec analizy na dziś, bo jeszcze Grzegorz z wkurwienia wychleje światowe zapasy wina.*~

~:D~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|21.|2|02.|2|2016 roku, godzina |11|9:|1|20 czasu Polskiego.

Dzień #52

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. W następnej kolejności, ~zaczęłam próbę dobiegnięcia w tej kuli do lądu, co zresztą zrobiłby każdy normalny człowiek, ale jako iż moje nogi mają pierdolca, nie udawało mnie się to.~ ~*Ty, fakt. Nawet zapomniałam o tym, że każdy próbowałby to zrobić. xD*~ ~Ej, ona powinna się już dawno w tej kuli udusić. Dlaczego biega się w niej przez określoną ilość czasu? BO SIĘ W NIEJ TLEN KOŃCZY, KURWA!~ |Logika spierdoliła na Księżyc.| wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie szesnaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. ~*Wątpliwa jakość na sześćset procent.*~ Po skończeniu, włożyłam wszystko do torby i położyłam się, po czym zaczęłam rozmyślać *o sraniu*~*W Wigilię też, kurwa? xD*~ *:D* Myślałam do około godziny 2|2|1:|12|30. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mą naturalną kołdrą i po chwili leżenia - zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|22.|2|02.|2|2016 roku, godzina |98|9:|9|30 czasu Polskiego.

Dzień #53

Tego dnia również obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. |Gdyż Andronmeda lubiła wstawać o dziewięćset osiemdziesiątej dziewiątej dziewięćset trzydzieści.| ~*NIE MA TYLU GODZIN! XD*~ |Są, bo Grzegorz jest bogiem! xD| ~;"D~ Po otworzeniu oczu, standardowo poleżałam trochę, patrząc w niebo. Po paru minutach, usiadłam w kuli i klasycznie zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie, *poczułam że zaczęło mnie jebać w brzuchu. Chwilę potem, poczułam gówno wielkości galaktyki przeciskające się ze szwajcarską precyzją przez moje sflaczałe jak dupa Laury jelita. Ale zajebiście! Aż zaczęłam jęczeć z podniecenia. Jakieś pięć godzin później, gówno wyleciało z mojej dupy i tak jebło do wody, że aż woda umyła mi dupę.* |No do cholery, Sebastian! xD| *No co? Staram się tylko jakoś ubarwić opko! xD* wyjęłam ze swojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. *Wątpliwej jakości, oczywiście.* Kiedy natomiast skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami i rozmyślając, położyłam się. Myślałam do około godziny 21|2|:|3|00. ~Broń Boże, abyś powiedziała, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie, poczułam się senna. Po kilku chwilach, kołysana spokojnymi *cyckami Laury* wodami Oceanu - usnęłam... 

 

~*Znowu? xD*~

*:D*

_____________________________________________

Ocean Arktyczny, |2|23.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|9:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #54

Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Po otworzeniu oczu, poleżałam trochę, wgapiona w *swoją dupę* ~*Sebastian! xD*~ *No co? :D* niebo. Parę minut później, jak zwykle usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy to zrobiłam, wyjęłam z mej torby *dupę Dawida i zaczęłam ją ruchać, wyjąc do Księżyca.* ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |MATKO XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~X"""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ *:D* zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie jedenaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Kiedy skończyłam, schowałam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny |2|23:|3|00. ~*Ale znowu nie powiedziałaś, o czym myślałaś. ;-;*~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana *dupą Dawida* wodami Oceanu Arktycznego - usnęłam...

 

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

|Kuźwa, Sebastian! XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

~X""""""""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

*:DDD*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|24.|2|02.|2|2016 roku, godzina |9|12:|100|00 czasu Polskiego.

Dzień #55

Tego dnia obudziłam się dość późno. No, ale w sumie wczoraj poszłam spać około godziny |2|23:|2|00. Ale do rzeczy. ~*I znowu szybka zmiana tematu. <Ziew>*~ Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. |To opko jest tak nudne, że chyba nie wyczerpiemy limitu zdjęć.| ~*Ty, faktycznie! O.o*~ Po paru minutach, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam z mojej torby *Gwałtonator 3000 zajebany od Grzegorza. Nie wiem, jak to działało, ale jak sobie to wsadzał w dupę i naciskał losowe przyciski, to jęczał tak, że aż willa podskakiwała.* |Gwałtonator 3000 xDDD| ~Może w Strefie 51 pracują nad czymś takim. xD~ ~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dwadzieścia jeden rysunków i napisałam dwadzieścia opowiadań. *Wątpliwa jakość na siedemset procent.* Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się, po czym zaczęłam rozmyślać *o tym, jak działa Gwałtonator 3000*~X"""D~ Myślałam do około godziny 21|2|:10|2|. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i parę minut później, kołysana spokojnymi wodami *płodowymi Laury* Oceanu – usnęłam...

 

~SEBASTIAN! XDDD~

*Staram się ubarwić opko. xD*

|Gdyby nie jego dopiski, w sumie za wiele by ich nie było, so...|

*Właśnie :D*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|25.|2|02.2016 roku, godzina |9|9:1|1|0 czasu Polskiego.

Dzień #56

~Ciekawe, czy dojdziemy dzisiaj do marca.~

~*Tak, dojdziemy do pierwszego marca.*~

~O. Wreszcie coś choć trochę ciekawego się stanie.~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalne, jak dla mnie, porze. ~*Patrzcie! Brak błędów interpunkcyjnych! O.O*~ |Nie może być! \O/| *CUD! *.** ~OOOO.OOOO~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Parę minut później, jak zwykle, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam z mojej *Gwałtonator 3000 i wsadziłam go sobie głęboooko w dupę. Następnie, nacisnęłam losowe przyciski i, gdy to zrobiłam, Gwałtonator zaczął tak wibrować, że aż zaczęłam jęczeć z podniecenia. Jęczałam tak, że aż kula podskakiwała, ale nie dziwne. To było tak cholernie przyjemne, że aż zapragnęłam używać tego codziennie.* |Co jest z tobą nie tak, Sebastian? xD| *Wszystko! :D* ~Widać xDDD~ torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie pięć rysunków i napisałam sześć opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się moją naturalną kołdrą i położyłam, i zaczęłam rozmyślać. ~*O KURWA! Przecinek przed odpowiednim "i"! O.O*~ ~Nie do wiary! \O/~ |CUD! *.*| ****.**** Myślałam do około godziny |2|22:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|26.|2|02.|2|2016 roku, godzina |2|10:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #57

Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość późno. Ale w sumie wczoraj poszłam spać około 22|2|:|2|00. Jednak wróćmy już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam z mojej torby *Gwałtonator 3000 i ponownie wsadziłam go w dupę, tylko dziś nieco głębiej niż dnia poprzedniego, po czym nacisnęłam losowe przyciski. Te przyjemne wibracje doprowadzały mnie do orgazmu. Aż zaczęłam się zastanawiać, co by się stało, jakbym wsadziła go w usta. Postanowiłam jutro to sprawdzić.* zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i ~*ZNOWU! O.O*~ |\O/| ~*.*~ *OOO.OOO* zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań ~wątpliwej jakości~. Akurat większość z tych pomysłów to moje |"|chore|"| pomysły z dzieciństwa, których było baaaardzo dużo, ~To, że tak napiszesz, nie sprawi, że będziesz fajniejsza.~ a dopiero teraz mam wystarczająco dużo czasu aby je zrealizować. W sumie to jest jeden z plusów pobytu tutaj – mam na to wszystko wystarczająco dużo czasu. *Poza faktem, że dawno powinnaś zdechnąć.* No, ale do rzeczy. Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam nad tym, dlaczego dziś rano, gdy nie spałam już mocnym snem, miałam poryte myśli, a w nocy poryty sen. Nie ważne jakie, po prostu były poryte. |To, że tak napiszesz, nie sprawi, że będziesz fajna. x2| Przecież nie mam tu możliwości oglądania filmów, bo najlepiej się to robi na komputerze, którego tu nie mam. ~Chociaż raz napisałaś, o czym rozmyślałaś. Danke~ No, ale senna poczułam się około 2|2|1:|10|20. Okryłam się więc mymi włosami i chwilę później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|27.|2|02.|2|2016 roku, godzina |12|9:|9|20 czasu Polskiego.

Dzień #58

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. |Gdyż Andronmeda lubiła budzić się o sto dwudziestej dziewiątej dziewięćset dwadzieścia.| ~*Ja już nic nie mówię... xD*~ |:D| Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Następnie, parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Kiedy to skończyłam, *wyjęłam Gwałtonator 3000 i, jak postanowiłam, wsadziłam go sobie w usta, a następnie nacisnęłam losowe przyciski. Ty, to było jeszcze przyjemniejsze niż po wsadzeniu w dupę! Od razu, oczywiście w miarę możliwości, gdyż miałam zatkaną mordę, zaczęłam jęczeć z podniecenia. Aż czułam, że moja dupa zaczęła wibrować z radości.* |"Aż czułam, że moja dupa zaczęła wibrować z radości." XDDDDDDDDDDDDDDD| *:D* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam, jak zwykle, rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dzisiaj łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. ~*Wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami i położyłam się, a następnie zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |11|0:|1|00. Po tym czasie poczułam się senna. Chwilę później, kołysana spokojnymi *wibracjami Gwałtonatora 3000* falami Oceanu – zasnęłam...

 

~Sebastian! xD~

*No co? Jestem normalny! :D*

|Bardzo xD|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|28.|2|01.|2|2016 roku, godzina |2|14:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #59

Tego dnia obudziłam się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. Ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny 00:00. ~*To cię nie usprawiedliwia. Ja jak chodzę spać około północy, to budzę się najpóźniej po ósmej.*~ No, ale do rzeczy. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, *poczułam ból dupy. Miałam wrażenie, że ktoś mi coś tam wpychał. Od razu, ledwo powstrzymując jęki podniecenia, pełna nadziei, odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, zauważyłam Dawida, który mnie ruchał jak szalony. No nareszcie! Ileż można było czekać i ruchać się Gwałtonatorem 300?* ~No i znowu. xD~ *:D* z mojej torby wyjęłam zeszyt, przybory do rysowania i długopis i, standardowo, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiemnaście rysunków i napisałam siedemnaście opowiadań. |Wątpliwej jakości na osiemset procent.| Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się, po czym zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|20:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu - usnęłam...

_____________________________________________    

Ocean Arktyczny, |2|29.|2|01.|2|2016 roku, ~*Aż wstyd przyznać, ale dopiero teraz skapnęłam się, że od dwóch dni luty przetransformował się w styczeń. xD*~ ~Ty, faktycznie. x"D~ godzina |1|09:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #60

Sześćdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Jesteś debilką, to chyba jasne.~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się i ten argument powinien ci wystarczyć.* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej porze, jak dla mnie. Ale w sumie wczoraj poszłam spać około godziny 20|2|:|2|00. No, jednak wróćmy do rzeczy. ~*Ach, te szybkie zmiany tematu.*~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam z mojej torby *~NIE! XD~ :"D* zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i jak zwykle zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś dwa rysunki i napisałam jedno opowiadanie. |Chociaż raz istnieje szansa, że były dobrej jakości.| Po zakończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, gdyż było mi zimno, położyłam się i zaczęłam myśleć. Nudziła mnie ta rutyna. Od sześćdziesięciu dni robię ~*Siema, zmiano czasu! Rzadko nas odwiedzasz w tym opku!*~ to samo. Chciałabym coś zmienić, ale przecież jestem zamknięta w kuli dryfującej po Oceanie Arktycznym. ~Przyzwyczaj się. W ogóle, ciesz się, że coś ze sobą wzięłaś, bo byś zdychała z nudów.~ Musiałam więc poddać się nudnej codzienności. Ostatnia inna rzecz zdarzyła się pięćdziesiąt pięć dni temu (był to sztorm na Oceanie). No, ale do tematu, bo zaczynam tu narzekać na mój nędzny żywot. |Ty narzekasz od urodzenia, jak typowa Mary Sue.| Myślałam tak do około 22:00. Po tym czasie poczułam się senna. Po chwili, kołysana spokojnymi wodami Oceanu - zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|03.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|10 czasu Polskiego.

Dzień #63

|Co.|

~Czy ja coś z rzeczywistością robiłem, bo nie pamiętam?~

~*Dopiero teraz się skapnęłam, że ucięło nam dwa dni. xD*~

*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Ale wcale nie zdziwiło mnie to, że czasoprzestrzeń usunęła nam dwa dni.~  Następnie, gdy skończyłam, wyjęłam z torby przybory do rysowania, zeszyt i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie jedenaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. *Wątpliwej jakości, nie zapominajmy.* Kiedy zakończyłam me codzienne czynności (a naprawdę tu nic więcej nie da się robić), |Wiemy. My, w przeciwieństwie do ciebie, mamy mózgi.| odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się, po czym zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam tak do około godziny 1|2|9:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami (ah, ten plus posiadania włosów długich aż do ziemi i jeszcze trochę), ~*Tak, to zostało dodane specjalnie, aby ta pizda nie zamarzła.*~ *:<* chwilę później, kołysana wodami Oceanu – usnęłam...

 

~*Koniec analizy na dziś.*~

|I dobrze, bo już nawet czasoprzestrzeni się nudzi i zaczyna skakać.|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |2|04.|2|03.|2|2016 roku, godzina |2|7:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #64

|Mam już dooośććć...|

~*Ja też, ale musimy przez to przebrnąć... <Patrzy> Grzegorz, kurwa, zostaw mój nowy tablet i chodź tu analizować!*~

~Ale on jest ciekawszy od tego opka!~

~*Wiem, ale musimy to gówno zjechać.*~

Tego dnia obudziłam się, jak dla mnie, bardzo wcześnie. Ale w sumie co się dziwić. Wczoraj zasnęłam około godziny |1|19:|1|00. No, jednak wróćmy do rzeczy. ~*I znowu szybka zmiana tematu.*~ Po otworzeniu oczu, jak co dzień, popatrzyłam trochę w niebo. To się powoli stawało nudne, gdyż już sześćdziesiąt cztery dni pod rząd robię te same czynności. ~*A co my mamy powiedzieć? Musimy analizować to gówno.*~ Tylko, co można innego robić zamkniętej w kuli od Aqua Zorbingu dryfującej po wodach Oceanu Arktycznego? *Srać na przechodniów.* ~NA OCEANIE ARKTYCZNYM?!?!?!?!?!?! XDDD~ *W opku wszystko jest możliwe. xD* No, ale wróćmy do rzeczy, bo odbiegam od tematu. |Ale zapłon...| Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Po skończeniu, wyjęłam z torby mój *Gwałtonator 3000, wsadziłam go sobie w usta i zaczęłam naciskać losowe przyciski. Kiedy zaczął wibrować, miałam wrażenie, że zaraz dostanę orgazmu, takie to było przyjemne.* |Nawet w święta? xD| *:DDDD* telefon ~*ZOSTAW TEN TABLET!*~ ~Ale on jest taki faaajnyyy...~ ~*Wiem. Też chciałabym wrócić do rysowania, ale ANALIZA. Są rzeczy ważne i ważniejsze.*~ ~;"-(~ i włączyłam go. Gdy to zrobiłam, na ekraniku ujrzałam napis:

*LubięSrać.exe jest gotowy do uruchomienia. Uruchomić?

-> Tak

-> Nie

-> Wal się na ryj, idioto.

---> Tak*

~Da fuq? xD~

*:D*

7:10

04.03.2016 roku, piątek"

„WOW! Już czwarty marca? Jak ten czas szybko leci..." – Pomyślałam po przeczytaniu tego~, kompletnie ignorując fakt tego, że ucięło dwa dni.~.

Mimo to, wyłączyłam go i odłożyłam na miejsce. Po wykonaniu tej czynności, wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie pięć rysunków i napisałam cztery opowiadania. |Wątpliwej jakości, oczywiście.| Gdy skończyłam, schowałam to wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |2|21:|2|40. ~Bo po co pisać, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie, poczułam się senna. I chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|05.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|40 czasu Polskiego.

Dzień #65

~*GRZEGORZ!*~

~No, aleee...~

~*Wiem, ale im szybciej zanalizujemy, tym szybciej będziemy mieli spokój.*~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam przez chwilę na gwieździste, ciemne niebo, które musiałam oglądać jeszcze do czerwca. ~Cze...Aaa, no tak. Noc polarna.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy skończyłam, wyjęłam z mojej torby *zabytkowe gówno zajebane z Muzeum Gówna we Francji.* ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |CHRYSTE XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *:D* ~*Ale z tą Francją to idealnie dopasowane. x"D*~ *Wiem :D* zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. ~Wątpliwej jakości, nie zapominajmy.~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyła się *Siema, zmiano narracji! Dawno cię nie było!* i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około 22|2|:|2|20. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami *płodowymi Grzegorza* Oceanu Arktycznego – usnęłam...

 

~Jak facet może mieć wody płodowe? xDDDDDDD~

~*Grzegorz i tak jest pizdą, so... xD*~

~W sumie... xD~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|06.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|10:|3|20 czasu Polskiego.

Dzień #66~6~

~*A ten OCZYWIŚCIE. xD*~

~:D~

~*Napiszę ci opowiadanie "666 dni". xD*~

~<Przytula> :****************************~

|Psychol xD|

~Ty, a ile to lat?~

~*<Sprawdza> 1,82344757 roku*~

~A 6666?~

~*<Znowu sprawdza.> 18,2509032 roku*~

~A 66666?~

~*<Ponownie sprawdza.> 182,525459 roku*~

~A...~

~*Kurwa, przejdźmy do analizy. xD*~

~:D~

~*Ale wiedz, że przy 6666666666666666 dniu wchodzi notacja wykładnicza.*~

~O kurwa. :D~

Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość późno. No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około 22|2|:|2|10. Przejdźmy jednak do rzeczy. ~<Ziew>~ Po otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam trochę w ciemne niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, po skończeniu, wyjęłam z torby *Gwałtonator 3000 i wsadziłam go sobie w dupę najgłębiej, jak się dało. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam naciskać losowe przyciski i, po chwili, urządzenie zaczęło wibrować jak szalone. Czując te przyjemnie wibracje dupy zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż kula podskoczyła na chmurę i spadła z głośnym jebnięciem na wodę.* |Czy ty coś wczoraj piłeś? xD| *Jasne. W końcu była Wigilia. xD* ~O kurwa. xD~ zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. ~*Wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam, schowałam wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Chwilę później, kołysana spokojnymi, delikatnymi jak ja ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*Aż mnie się komputer zaciął, jak napierdalałeś tymi iks dekami. xDDD*~ |KURWA, JAKA ONA SKROMNA. XDDDDDDDDDDDD| falami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|07.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #67

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w czarne, gwieździste niebo. Chwilę później, usiadłam w kuli i zjadłam śniadanie oraz napiłam się wody. Gdy to zrobiłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~To opko jest takie nudne, że nie wiem, co napisać.~ ~*Nie tylko ty masz z tym problem.*~ Narysowałam dziś łącznie jedenaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. *Wątpliwej jakości, jak zwykle zresztą.* Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 20|2|:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. ~Bo po co pisać, o czym rozmyślałaś i chociaż trochę ubarwić to opko.~ Okryłam się więc swymi włosami i chwilę później, przez spokojność ~*Znowu Google Chrome podkreśla na czerwono.*~ miejsca w którym się znajdowałam – zasnęłam...

_____________________________________________    

Ocean Arktyczny, |3|08.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|8:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #68

Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość wcześnie. |Bo Andronmeda rzadko budziła się o trzydziestej ósmej trzysta.| ~*Magia świąt, kurwa. xD*~ no, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny |2|20:|2|00. Jednak wróćmy już do tematu. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Kilka chwil później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy skończyłam, wyjęłam z mojej torby *dildo Laury i zaczęłam się nim ruchać.* |Co. xD| *:D* zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dwa rysunki i napisałam jedno opowiadanie. ~*Chociaż raz, prawdopodobnie, porządnej jakości.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. W czasie myślenia, w pewnym momencie usłyszałam w głowie głos Grzegorza, który mówił:

- Najdroższa...

- Tak? – Spytałam

*- Lubisz srać?*

~*Najlepsze, o co można by spytać przyjaciółkę, która jest w niewoli. xD*~

*C'nie? :D*

- Wszystko u ciebie w porządku? Nic ci nie jest? Dobrze się czujesz? – Zapytał

- Tak, wszystko u mnie w porządku. I nie martw się, nic mi złego *na razie* nie jest i dobrze się czuję. Ale jestem taka samotna i z tego powodu cierpię... - Odpowiedziałam

- Biedactwo moje...Ale nie martw się. Jak cię odnajdę, *wyrucham cię tak, że aż ci dupa zacznie skakać.* |Zajebiście xD| *:D* zaopiekuję się tobą tak, jak powinnaś być traktowana, czyli z należytym szacunkiem. – Rzekł

~<Wybucha niekontrolowanym śmiechem.>

XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD ONA? xD~

Pogadaliśmy sobie jeszcze do godziny |2|21:|2|20. ~Po co pisać, o czym gadaliście.~ Po tym czasie, poczułam się senna. I kilka minut później, kołysana spokojnością ~*Znów na czerwono...*~ wód Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|09.|3|03.|3|2016 roku, godzina |99|9:|9|20 czasu Polskiego.

Dzień #69

|( ͡° ͜ʖ ͡°)|

~*Wiedziałam, że tak będzie. xD*~

Tego dnia, obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~zauważyłam że niebo zaczęło mienić się wszystkimi kolorami tęczy. Co ja wczoraj ćpałam, to nie mam pojęcia.~ |Dwukropek de| ~*TA REAKCJA XDDD*~ |C'nie? xD| wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie sześć rysunków i napisałam pięć opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. ~xd~ ~*TA REAKCJA XDDD*~ ~:D~ Myślałam do około godziny |2|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami *łonowymi* ~*SEBASTIAN! XDDD*~ *:D* i kilka minut później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|10.|3|03.|3|2016 roku, godzina |11|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #70

Siedemdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Jesteś idiotką. Wspominałem to już nie raz, więc powinnaś zapamiętać.~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się i ten argument powinien ci starczyć* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *replikę dupy Grzegorza i zaczęłam ją ruchać.* ~Zajebiste zajęcie. xD~ zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dwanaście rysunków i napisałam jedenaście opowiadań. ~*Wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się moją naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|23:|2|00. ~A mimo to, znów nie powiedziałaś nam, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie poczułam się senna. Po paru minutach, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

 

~*Koniec analizy na dziś.*~

~<Rzuca się na tablet.>~

~*O Matko Boska. xDDD*~

_____________________________________________    

Ocean Arktyczny, |3|11.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|11:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #71

~A jednak dalej...~

~*ODDYCHAJ CISZEJ, DO CHOLERY!*~

~A tej co?~

|Okres...|

~Help ;_;~

Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny |3|23:|3|00. Jednak wróćmy do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Kilka chwil później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, *poczułam że coś wielkiego jak dupa Grzegorza zaczęło przeciskać się ze szwajcarską precyzją przez moje sflaczałe jelita. Od razu zaczęłam radośnie jęczeć z podniecenia. Jakieś pięć godzin później, z mojej dupy wypadło gówno i wleciało do wody. Kiedy plumnęło, wyjebało wodę tak, że umyła mi dupę z jakieś dwadzieścia razy.* |A ten znów o sraniu. xD| *Staram się ubarwić opko. :D* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. ~*Pamiętajmy o wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny około |3|21:|3|00. ~Broń Boże, abyś napisała, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i parę minut później, kołysana spokojnymi wodami ~*Morza Czerwonego*~ ~Ty, właśnie, Andronmeda w ogóle okresu nie miała! O.o~ ~*Mary Sue jak chÓj.*~ Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|12.|3|03.|3|2016 roku, godzina |33|9:|9|00 czasu Polskiego.

Dzień #72

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam trochę w niebo. Chwilę później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~*<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>*~ |Kuuurwa xD| ~*No co? :D*~ Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam łącznie cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. *Wątpliwej jakości.* Gdy skończyłam to, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą *zrobioną z włosów łonowych*~Sebastian! xD~ *:D* położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny około |3|21:3|3|0. ~Ale znów nie powiedziałaś, o czym rozmyślałaś, kurwinoksie.~ Po tym czasie poczułam się senna. Kilka minut później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|13.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|30 czasu Polskiego.

Dzień #73

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. |Gdyż Andronmeda lubiła budzić się o trzydziestej dziewiątej trzysta trzydzieści.| ~*Co ty miałeś w szkole z odczytywania godzin na zegarze? xD*~ |Pięć :D| ~*Niemożliwe xDDD*~ Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Chwilę później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, *zdjęłam spodnie i zaczęłam wywijać dupą na prawo i lewo.* ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*CO. x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |CHRYSTE, SEBASTIAN! XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| *:DDD* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Po skończeniu, włożyłam to wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|20. ~Znowu nie mówiąc nam, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i chwilę później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego - zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|14.|3|03.|3|2016 roku, godzina |34|9:|3|20 czasu Polskiego.

Dzień #74

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Zauważyłam, że w pierwszych zdaniach rozdziałów nie ma błędów interpunkcyjnych.*~ |\O/| *Nie może być! O.O* ~*.*~ Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, *zmieniłam spodnie, gdyż ciągle byłam ubrana w te dziurawe. To nic, że kolejne gówno prawdopodobnie przebiłoby mi kolejne spodnie, ale najważniejsze, że chociaż przez chwilę mogłam poleżeć w świeżych jak dupa Grzegorza po myciu spodniach.* |Zajebiste porównanie. xD| *Poloniści byliby dumni, wiem. xD* wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. ~Wątpliwej jakości, jak wiadomo.~ Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 2|3|1:|3|02. Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu - zasnęłam... 

~*Off top: Jaki to jest język bez nazwy?*~

|Wut?|

~*Słucham teraz nuty "Lover & A Fool" i tam był tekst "Language with no name.", so...*~

~Esperanto? xD~

~*Kuźwa, Grzegorz, do you speak Englisch? xD*~

~:D~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|15.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|02 czasu Polskiego.

Dzień #75

Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie *poczułam, że prawie w ogóle nie mogłam się zginać oraz zauważyłam, że mój brzuch był znacznie większy niż ostatnio. Cholera, na śmierć zapomniałam o tym, że byłam w ciąży!* ~*Jak można o tym zapomnieć? xD*~ *Pamięć złotej rybki. xD* wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. ~*Wątpliwa jakość na sto procent.*~ Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 2|9|1:|7777777777|00. ~*Żeś dojebał. xD*~ |:D| Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i chwilę później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego - usnęłam...

~:<~

~*Cholera, a ten się bawi znacznikami z kopiowania. xD*~

~:D~

_____________________________________________

Ocean Arktyczny, |3|15.|3|03.|3|2016 roku, godzina |13|9:|13|00 czasu Polskiego.

Dzień #76

Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Po parunastu minutach, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie ~zdjęłam bluzkę i zaczęłam wywijać cyckami na prawo i lewo.~ |DA FUQ? XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~Sebastian, ogar! xDDDDD~ *Nie! :D* wyjęłam zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań. ~*Nie zapominajmy o wątpliwej jakości.*~ Po skończeniu odłożyłam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|30. ~Ale mimo to, nie powiedziałam nam, o czym rozmyślałam.~ Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu - usnęłam...

~spasiba #LubięZiemniaki Wiesz, ile to 2+2  <- Chińczycy zajebali mi czcionkę.~

~*Odwal się od tych znaczników! xD*~

~Ja tylko chcę być kreatywny! :D~ 

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|16.|3|03.|3|2016 roku, godzina |8|9:|2|30 czasu Polskiego.

Dzień #77~7~

~*Nie strasz. ;_;*~

~:D~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~*<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>*~ |Chryyyste xD| ~*:D*~ Paręnaście minut później, jak zwykle, usiadłam w kuli po czym zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Kiedy skończyłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. ~*Wątpliwej jakości, oczywiście.*~ Po skończeniu, włożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 22|2|:|0|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana przez spokojne fale Oceanu Arktycznego – usnęłam...

 

~Znacznikiii! ;"<~

~*Grzegorz, ogar! xD*~

~Ale nie ma znacznikóóówww!!! ;"""""-(~

~*Jezu xD*~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|17.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|10:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #78

Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość późno. No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny 22|2|:|0|00. Jednak przejdźmy już do rzeczy. ~*Ach, te szybkie zmiany tematu. Czemu mnie to nie dziwi.*~ Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy skończyłam, *zdjęłam spodnie i zaczęłam wywijać dupą w rytm "Macarena" Mario Bischina.* ~Ja rozumiem, że w kuli od Aqua Zorbingu może się nudzić, ale Boooże, Sebastian, ogar! xD~ *Staram się tylko ubarwić opko, aby jak najwięcej fanów dotrwało do końca. :D* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dzisiaj łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. *Jej już dawno miejsce w zeszycie powinno się skończyć.* ~*Ale to jest Mary Sue. Nie wymagaj od niej niemożliwego.*~ *;_;* Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |3|21:|3|10. Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|18.|3|03.|3|2016 roku, godzina |19|9:|1|10 czasu Polskiego.

Dzień #79

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~*Brzuch mnie boli.*~ ~To było bardziej interesujące od tego łopłopłopłopłopłopłopłop[...]łopłopłopka.~ |Wszystko jest ciekawsze od tego zUa.| Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. *Wiadomix, wątpliwej jakości.* Kiedy skończyłam, włożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami *łonowymi* ~*SEBASTIAN! xD*~ *:D* i kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|19.|3|03.|3|2016 roku, godzina |12|9:|10|00 czasu Polskiego.

Dzień #80

Osiemdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Bo jesteś debilką. Ile można powtarzać?~ Chyba on sam nie wie czemu. *Urodziłaś się i wszystko jasne. Takiej pizdy nikt nie kocha.* Przecież ja mu nic nie zrobiłam. No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, jak zwykle, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~*Głowa mnie swędzi.*~ |Znowu ciekawsze od opka.| Kiedy skończyłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. *Wątpliwej jakości.* Kiedy zakończyłam to, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami *łonowymi*~*Po prostu nie komentujmy jego zachowania, bo to nie ma sensu. xD*~ |Tak będzie najlepiej. xD| *:D* położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:2|3|0. ~Ale jestem zbyt leniwa, aby napisać, o czym rozmyślałam.~ Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana delikatnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

~długopis, i zaczęte gówno $ <- Lubię płacić w dolarach. #ZiemniakiSąDobre Lubisz spać  <- Chińczycy znowu zajebali mi czcionkę.~

~*Chryste, a ten znowu bawi się znacznikami. xD*~

~Najlepsza zabawa! :D~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|20.|3|03.|3|2016 roku, godzina |333|9:|3|20 czasu Polskiego.

Dzień #81

~Długo jeszcze?~

~*Czterdzieści siedem rozdziałów plus dodatki.*~

~<Rozpacza>~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste, czarne niebo. Parę minut później, jak zwykle, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy skończyłam, wyjęłam z mojej torby *wibrator własnej roboty, który skończyłam robić sześć lat temu, zdjęłam spodnie i wsadziłam go sobie głęboko w dupę, po czym uruchomiłam urządzenie. Dawid już dawno mnie nie ruchał, przez co moja dupa co noc buczała, nie dając mi spać. Musiałam więc wziąć sprawy w swoje ręce. Kiedy zaczął wibrować, czując te podniecające wibracje, zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż mnie się cycki trzęsły.* |"Dawid już dawno mnie nie ruchał, przez co moja dupa co noc buczała, nie dając mi spać." Zajebiste zdanie. xD| *Wiem :D* zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie trzynaście rysunków i napisałam dwanaście opowiadań. *Wątpliwej jakości, oczywiście.* Kiedy skończyłam, włożyłam to wszystko z powrotem do torby, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 2|3|1:|3|00. ~Ale nadal nie wpadłam na pomysł, aby podzielić się z czytelnikami swoimi przemyśleniami.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i po kilku chwilach, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...

~*Mam 7 lat #TeamSłowacki Masz cukierki Wiesz, gdzie nocą tupta jeż   <- Chińczycy znowu atakują.*~

~:D~

~*Ale faktycznie, fajna zabawa. xD*~

~Mówiłem? :D~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, 21|3|.|3|03.|3|2016 roku, godzina |11|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #82

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *kilka rzeczy. Statek wycieczkowy, rapującego murzyna, dupę Dawida, wibrator, Gwałtonator 3000, czopki, zgniłego ziemniaka i Rainbow Dash. Meh, standardowe rzeczy, które każdy nosi w torbie.* ~No zajebiście. xD~ *:D* zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam sześć opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |3|23:|3|00. ~I znowu nie opowiedziałam czytelnikom, o czym to tak namiętnie rozmyślałam.~ Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|22.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|11:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #83

Tego dnia obudziłam się dość późno. No, ale w sumie wczoraj poszłam spać około godziny
|3|23:|3|00. Przejdźmy już jednak do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w ciemne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Kiedy skończyłam to, *postanowiłam sprawdzić, co się stanie, gdy wsadzę sobie w dupę wibrator, a w usta Gwałtonator 3000. Od razu wyjęłam te rzeczy i wsadziłam je w odpowiednie miejsca, a następnie uruchomiłam. Gdy to zrobiłam, zaczęłam tak jęczeć z podniecenia, że aż mi cycki stwardniały, a kula zaczęła podskakiwać na wodzie.* ~*Fascynujące zajęcie. xD*~ *Prawda? xD* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie sześć rysunków i napisałam pięć opowiadań. ~*Wiadomix, wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam, włożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|20. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|23.|3|03.|3|2016 roku, godzina |13|9:|1|20 czasu Polskiego.

Dzień #84

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w ciemne niebo. *Nawet nie pochwalisz się, czy był na nim Księżyc?* ~*Czego chcesz? Od pewnego momentu to jest kopiowane, tylko liczby są zmieniane.*~ *Boże ;-;* Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~zauważyłam na niebie ptaka Dodo. Co ja znowu ćpałam?~ *Boże xD* ~:D~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiemnaście rysunków i napisałam siedemnaście opowiadań. |Wiadomo, wątpliwej jakości.| Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, *Swoją drogą, jakim cudem ona się nimi okrywała?* ~*¯\__/¯*~ położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |1|18:|1|00. ~I nadal nie mówiłam, o czym rozmyślałam.~ Po tym czasie, poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|24.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|6:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #85

Tego dnia, obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. Nigdy, nawet gdy byłam jeszcze w domu nie budziłam się o szóstej. ~*Dla mnie to normalna pora pobudki.*~ No, ale w sumie wczoraj zasnęłam koło |1|18:|1|00. Jednak przejdźmy już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie ~poczułam takie napierdalanie w bani, że miałam wrażenie, że zemdleję. Nie dość, że bolała mnie głowa, to jeszcze kręciło mnie się w niej i bolał mnie brzuch. Kurwa, ale żem się wczoraj najebała Kubusiami...Ych...Ledwo udało mnie się ułożyć ustami do dziury w kuli, tak mnie głowa bolała. Chwilę potem, zwymiotowałam. Rzygałam tak cztery godziny, mimo iż ostatnia to było właściwie wymiotowanie powietrzem i tęczą. Dziwna sprawa, przy wymiotowaniu tęczą brzuch mnie bardziej bolał. W każdym razie, gdy skończyłam, przewróciłam się na plecy i, po chwili, zasnęłam. Nigdy więcej nie będę piła Kubusiów w ilościach hurtowych, bo to źle na mnie wpływa.~ |Jak można najebać się Kubusiami? xD| ~Alkohol jest wszędzie, nawet tam, gdzie go nie ma. xD~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem rysunków. ~JAK MOŻNA NAPISAĆ RYSUNKI?!?!?!?!? XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |LOOOOOOOL XDDDDDDDDDDDDDDDD| *x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* W sumie od jakichś parunastu dni zastanawiam się, dlaczego piszę o jedno opowiadanie ~*jeden rysunek. xDDDDDDDDDDDDD~ mniej niż rysuję rysunków. No, ale mniejsza. ~*I nasza ukochana, szybka zmiana tematu.*~ Po skończeniu odłożyłam to wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami i kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

~Fragment --> Strzałka mnie goni! Spierdalaaać!~

~*Ja jebe. xDDD*~

~:DDD~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|25.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #86

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, *wypięłam dupę do Księżyca, bo myślałam, że tak ją opalę.* |Co. xDDD| *:D* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie pięć rysunków i napisałam cztery opowiadania. ~*Znowu wątpliwej jakości, nie zapominajmy.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około |1|00:|1|00. ~Ale dalej nie podzieliłam się z czytelnikami moimi myślami.~ Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

~*Mam 111 lat #TeamSlade Masz Instagrama Gdzie jest składowisko ziemniaków   <- Chińczycy dalej szturmują.*~

~Stara jesteś. xDDD~

~*:D*~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|26.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|12:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #87

Tego dnia obudziłam się o wyjątkowo późnej porze. Ale w sumie co się dziwić, skoro wczoraj zasnęłam około |1|00:|1|00? *To znaczy, że zasnęłaś już dzisiaj, ale nevermind.* Jednak przejdźmy już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Następnie usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Po skończeniu, *zorientowałam się, że bolała mnie dupa, jakby ktoś w nocy mnie ruchał i to mocno. W sumie, trochę pamiętam, że jęczałam tak, aż woda się cofała, więc coś mogło w tym być.* |O Boże, a ten znów o ruchaniu. xD| *Jest ostrzeżenie nad analizą, więc mogę. xD* ~*:D*~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. *Wiadomix, wątpliwej jakości.* Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|27.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #88

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam trochę w czarne niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~usłyszałam narastającą nutę "Nothing Lasts Forever", po czym zauważyłam przepływający, tęczowy party boat. Kuuuźwa, te dragi były zajebiste!~ ~*Party boat na Oceanie Arktycznym. TAK. xDDD*~ ~Moc dragów. xD~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. ~*Wiadomo, z wątpliwą jakością.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|20. Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|28.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|20 czasu Polskiego.

Dzień #89

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze parę minut w niebo. Kiedy upłynęło te parę minut, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie ~usłyszałam nutę "Czas Pracy" z Poradników Uśmiechu, a następnie zauważyłam wiewiórkę Małgosię płynącą na tratwie z grzyba. Chyba muszę przestać ćpać.~ ~*KUŹWA, CHCIAŁABYM TO ZOBACZYĆ! xDDDD*~ |Nie tylko ty. xD| ~:D~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. *Wiadomix, wątpliwej jakości.* Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|29.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|19|00 czasu Polskiego.

Dzień #90

Dziewięćdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Od dziewięćdziesięciu dni ci powtarzam, że to dlatego, że byłaś idiotką.~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się i tym zawiniłaś, downie.* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~*zrobiłam mostek, efektownie wypinając mój seksowny brzuch do Księżyca.*~ *Mostek w kuli do Aqua Zorbingu. Da. xD* ~*:D*~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dwanaście rysunków i napisałam jedenaście opowiadań. |Wątpliwej jakości, nie zapominaj o tym!| Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do godziny około |2|22:|1|00. ~Ale broń Boże, abyś uraczyła nas swymi myślami.~ Po tym czasie poczułam się senna. Po kilku chwilach, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

~MS Paint :<~

~*Znów? xD*~

~Nudzę się, muszę znaleźć motywację, aby przez to przebrnąć. xD~

_____________________________________________

Ocean Arktyczny, |3|30.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|10:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #91

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Chwilę później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~*zrobiłam mostek w drugą stronę, efektownie wypinając mój seksowny tyłek w stronę Księżyca.*~ ~W kuli do Aqua Zorbingu? xD~ ~*Why not? xD*~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiemnaście rysunków i napisałam siedemnaście opowiadań. *Wątpliwej jakości na tysiąc procent.* Kiedy skończyłam, włożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. ~I znów nie opowiedziałam, o czym myślałam, bo po chuj.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |3|31.|3|03.|3|2016 roku, godzina |3|9:|3|00 czasu Polskiego.

Dzień #92

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Kilka minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Czuję, że jebnę ogromną analizę końcową.~ ~*O matko. ;_;*~ ~:D~ Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś szesnaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. ~Wiadomo, wątpliwej jakości, jak zawsze. No, ale faktycznie, w takim miejscu trzeba sobie zajmować czas.~ Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|20. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|01.|4|04. ~*Error 404!*~ |O Boże. xD| ~*:D*~ |4|2016 roku, godzina |4|9:|5|20 czasu Polskiego.

Dzień #93

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po zrobieniu tego, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, standardowo usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam telefon i włączyłam go. ~Woah, nareszcie jakaś odmiana.~ Gdy to zrobiłam, na ekraniku ujrzałam napis:

„09:30

01.04.2016 roku, piątek"

„Wow! Już kwiecień? Jak ten czas szybko leci!" – Pomyślałam po zobaczeniu tego.

~*Ja to pisałam tylko dlatego, aby wiedzieć, ile mi jeszcze zostało.*~

|Brak słów. ;-;|

Jednak po chwili rozpłakałam się. Wiedziałam co to za dzień. Był to Prima Aprilis. ~Ja poprzedni niemiło wspominam. ;-;~ ~*|:D|*~ ~MORDA, TO NIE BYŁO ŚMIESZNE!!!~ ~*|:DDD|*~ ~Zemszczę się w tym roku. >:D~ ~*|;_;|*~ ~>:D~ Tego dnia, wraz z Grzegorzem robiliśmy sobie różne psikusy i świetnie się przy tym bawiliśmy oraz śmialiśmy. *Wyjątkowo srali do wanny.* ~*XDDDDD*~ A teraz? Byłam sama, uwięziona od dziewięćdziesięciu trzech dni w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na środku Oceanu Arktycznego. ~*Ciesz się. Od dziewięćdziesięciu trzech dni powinnaś być martwa.*~ Płakałam pół dnia. |Już dawno powinnaś się odwodnić, no ale opka rządzą się innymi prawami.| Gdy zaś się już uspokoiłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie czternaście rysunków i napisałam trzynaście opowiadań. ~*Wiadomo, wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|23:|3|00. ~. <- Kropka bezsilności.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|02.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|11:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #94

Tego dnia obudziłam się o dość później, jak dla mnie, porze. No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny |1|23:|1|00. Jednak przejdźmy już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste, czarne niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~*zaczęłam się nudzić, jak my przy tym opku.*~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dwanaście rysunków i napisałam jedenaście opowiadań. |Nie zapominajmy o wątpliwej jakości.| Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |4|21:|4|40. Po tym czasie poczułam się senna. ~Weź w ogóle idź się utop. Niszczysz prawa narracji pierwszoosobowej, dziwko.~ I kilka chwil później, kołysana delikatnymi wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________   

Ocean Arktyczny, |4|03.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|9:|4|40 czasu Polskiego.

Dzień #95

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *wibrator i zaczęłam nim ruchać pępek.* |C.O. xDDDD| ~Magia nudy, część pierwsza i nie ostatnia. xD~ *:D* zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. ~*Nie zapominaj o wątpliwej jakości!*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|4|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|04.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|9:|4|00 czasu Polskiego.

Dzień #96

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~To jest takie...takie nudne. Po cholerę pisałaś to na siłę?~ ~*Bo ja kiedyś ogólnie pisałam opka na siłę. ;-;*~ ~Ja pierdolę. ;-;~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie, *zdjęłam spodnie i zaczęłam wywijać dupą w rytm "You Wanna Rock" Pakito.* |Wspaniałe zajęcie. xD| *Co nie? xDDD* wyjęłam mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań. *Nie zapominaj o wątpliwej jakości.* Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, |która powinna być już tłusta jak najgrubszy człowiek na świecie,| położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|4|20. ~Ech...~ Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

 

~*Ziemniak*~

|Co "Ziemniak"?|

~*Nudzę się.*~

|Nie tylko ty...|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|05.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|9:|5|20 czasu Polskiego.

Dzień #97

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze parę minut w czarne, gwieździste niebo. Po upłynięciu tych paru minut, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *Billa Gatesa* |Jak ona go tam zmieściła? xDDD| *Magia opek odpowiedzią na wszystkie nasze problemy. xD* zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie sześć rysunków i napisałam pięć opowiadań. ~*Wątpliwej jakości, of course.*~ Gdy skończyłam, włożyłam wszystko z powrotem do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|3|00. Po tym czasie poczułam się senna. ~...~ Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, zmęczona – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|06.|4|04.|4|2016 roku, godzina |5|9:|5|00 czasu Polskiego.

Dzień #98

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. 

~*Off top:

Umrzemy. :D*~

~Ale zajebiście! :D~

|Jezu. xDDD|

~*Ej, ale serio, trochę się boję. ;_;*~

~Eee, spoko. Nic się nie stanie. Jak zwykle.~

~*W sumie...Doszłam do prawie trzeciej minuty i już mniej się boję. xD*~

Kilka chwil później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~zauważyłam na niebie Planetę X. Chyba serio muszę przestać ćpać.~ ~*xDDDDDDDD*~ ~:D~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. ~*Of course, wątpliwej jakości.*~ Po skończeniu, odłożyłam zeszyt i przybory do rysowania na miejsce, a następnie wyjęłam mój notes, otworzyłam go na wolnej stronie i zaczęłam pisać fabułę oraz bohaterów do mojego nowego opowiadania rozdziałowego, a następnie trzy rozdziały + prolog. ~*Nie uwierzę, że codziennie chce ci się pisać. Nie ma na świecie nikogo takiego.*~ |Ale ona jest Mary Sue...| ~*Ach, no tak. ;-;*~ Po zakończeniu, schowałam te dwie rzeczy do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |4|00:|4|00. ~. . .~ Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

~*Dupobrodym Grzegorzem C'nie #TeamBrotherBlood Lubisz srać   <- Chinole nam nie darują.*~

~DUPOBRODYM GRZEGORZEM XDDDDDDDDDDD~

|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|

*x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*

~*:D*~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|07.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|14:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #99

Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około |4|00:|4|00. Jednak przejdźmy już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania, długopis i notes, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie siedemnaście rysunków i napisałam szesnaście opowiadań. |Po pierwsze: Wątpliwej jakości. Po drugie: Jezu, ile ona ma tam miejsca? O.o| Po skończeniu, schowałam do torby zeszyt i przybory do rysowania, i zaczęłam pisać w notesie kolejne trzy rozdziały mojego rozdziałowego opowiadania. Kiedy i to skończyłam, odłożyłam resztę do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|4|00. Po tym czasie poczułam się senna. ~*Mało komentujemy.*~ *W sumie, tu nie ma za dużo do komentowania. Ciągle dzieje się to samo.* Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – usnęłam...

~Zjebanego – usnę :< #TeamZiemniaki Lubisz zapierdalać   <- Chinole nie chcą darować.~

~*Ja jebe. xDDD*~

~:D~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|08.|4|04.|4|2016 roku, godzina |14|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #100

~

~

~*Chryste xD*~

~No co? Miałem okazję, aby wreszcie dodać jakiegoś mema. ;P~

Sto dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Bo jesteś debilką, tak trudno zapamiętać?~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się.* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Swoją drogą, dzisiaj kończymy analizę?~ ~*Raczej nie. Chyba skończymy na dzisiaj na setnym rozdziale, bo mnie się już nudzi.*~ |Bogu dzięki...| Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania, długopis i notes, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie piętnaście rysunków i napisałam czternaście opowiadań. ~Oczywiście, wątpliwej jakości.~ Gdy skończyłam, na miejsce odłożyłam zeszyt i przybory do rysowania, po czym w notesie zaczęłam pisać następne trzy rozdziały mojego opowiadania rozdziałowego. *Że ci się chce tak codziennie pisać. Ja rozumiem, że ona jest w kuli od Aqua Zorbingu umieszczonej na Oceanie Arktycznym, ale nawet w takim miejscu nikomu nie chciałoby się codziennie czegoś pisać.* Kiedy to też skończyłam, odłożyłam notes i długopis na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|22:|4|00. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

~*Arktyczny zapierdol   <- Chinolów coraz więcej. #TeamRedX Nudzi ci się   <- Chinole podwajają atak.*~

~Arktyczny zapierdol. xDDD~

~*:D*~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|09.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|10:|4|00 czasu Polskiego.

Dzień #101

|A jednak dalej analizujemy.|

~*Może dzisiaj zanalizujemy całą podstawę, a jutro szesnaście dodatkowych rozdziałów. Im szybciej to skończymy, tym lepiej.*~

|W sumie racja, ale jak my dotrwamy do sto dwudziestego ósmego rozdziału?|

~*Jakoś musimy wytrzymać. Co dziesięć rozdziałów krótka przerwa i damy radę.*~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. ~*Ciągle żałuję, że to gówno jakimś cudem się zachowało.*~ |Zło nigdy nie śpi, jak widać.| Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~zaczęłam tańczyć Macarenę.~ ~*W kuli od Aqua Zorbingu? xD*~ ~W opkach wszystko jest możliwe. xD~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania, notes i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie trzynaście rysunków i napisałam dwanaście opowiadań. |To już jest pewne, że jakość była wątpliwa.| Kiedy to skończyłam, odłożyłam do torby zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam w notesie pisać kolejne trzy rozdziały mojego opowiadania rozdziałowego. ~*. <- Kropka komentarza.*~ Gdy i to zakończyłam, odłożyłam notes i długopis na miejsce, a następnie położyłam się, i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|4|00. ~Gdyby dawano nagrodę najnudniejszego opowiadania świata, to zajęłoby pierwsze trzy miejsca.~ ~*Pisałam idealne opka i nie jestem z tego powodu dumna.*~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mą naturalną kołdrą i kilka chwil później – usnęłam...

~GFV <- Nie wiem, jak to przerobić.~

~*Gouvernment Flavoured Vodka*~

~CO. xDDDD~

~*No co? xD To było pierwsze, co przyszło mi do głowy. xD*~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|10.|4|04.|4|2016 roku, godzina |12|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #102

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. *Boże, dojdźmy wreszcie do czerwca.* ~*Ale to w tym opku nie nastąpi.*~ *:<* Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania, długopis i notes, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. |Ja w sumie dawno nie pisałam opowiadań. Ale długość kolejnego rozdziału "Z kim się zadajesz, takim się stajesz." mnie odstrasza.| Narysowałam dziś łącznie jedenaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. *Wątpliwej jakości, oczywiście.* Kiedy to skończyłam, na miejsce odłożyłam zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam pisać w notesie kolejne trzy rozdziały mojego opowiadania rozdziałowego. ~Jestem ciekawy, o czym było. No, ale oczywiście, główna bohaterka nigdy nam nie powie.~ Gdy i to zakończyłam, odłożyłam notes i długopis na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam, i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |4|01:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka minut potem – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|11.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|15:|4|00 czasu Polskiego.

Dzień #103

Tego dnia obudziłam się naprawdę bardzo późno. No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny 01:00. ~*To cię nie usprawiedliwia. Nikt normalny nie śpi jednym ciągiem do piętnastej, nawet moja mama, która ma anemię i dużo śpi.*~ Jednak przejdźmy już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~*To opko jest tak nudne, że już nawet Sebastianowi nie chce się dopisywać zboczonych scen.*~ *Znudziło mnie się, a poza tym, nie mam już pomysłów.* Następnie, wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania, notes i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. ~*Tradycyjnie, wątpliwej jakości.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam do torby zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam pisać w notesie kolejne trzy rozdziały mego opowiadania rozdziałowego. ~*Jak ta nuda nadal będzie tak postępować, to zacznę stosować technikę pomodoro, aby dotrwać do końca.*~ Gdy i to zakończyłam, odłożyłam notes i długopis do torby, położyłam się, i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |1|21:|1|00. ~*Ale przynajmniej Andronmeda chodzi spać mniej więcej o tej samej godzinie, co ja.*~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka minut później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|12.|4|03.|4|2016 roku, godzina |4|9:|4|00 czasu Polskiego.

Dzień #104

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne niebo. |Swoją drogą, ona już tyle tam jest, że powinna być cholernie blada.| ~*Ty, faktycznie.*~ Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania, notes i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~*<Ziew>*~ Narysowałam dziś łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. *Wiadomo, jaka była jakość.* Gdy skończyłam, odłożyłam zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam pisać w notesie dwa ostatnie rozdziały mojego opowiadania rozdziałowego. ~Ja na serio jestem ciekaw, o czym ono było. No, ale niestety, moja ciekawość nigdy nie zostanie zaspokojona.~ Kiedy i to zakończyłam, odłożyłam notes, i długopis na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam, i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |4|21:|4|20. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|13.|4|04.|4|2016 roku, godzina |2|9:|1|20 czasu Polskiego.

Dzień #105

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~*Zdziwiłabym się, gdyby było czerwone.*~ Kilka minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Kiedy jej się zapasy skończą?| ~*¯\__/¯*~ Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Moment. Ona nie mówiła, że wzięła kilka długopisów, z czego można wnioskować, że wzięła jeden. Jako, iż pisze codziennie i to w takich ilościach, ten długopis już dawno powinien jej paść, tak samo jak ołówki.~ ~*Niespójności! Jej!*~ Narysowałam dziś łącznie pięć rysunków i napisałam cztery opowiadania. |<Ziew>| Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|8|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|14.|4|04.|4|2016 roku, godzina |19|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #106

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. *Tobie to te gwiazdy już dawno powinny spaść na ryj, tyle się w nie wgapiasz.* Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Czekam, aż ci się skończą zapasy.| Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Mogłaby choć raz napisać jakiś wiersz i narysować komiks, but nooo.~ Narysowałam dziś łącznie trzy rysunki i napisałam dwa opowiadania. *Choć raz istnieje szansa, że były porządnej jakości.* Kiedy skończyłam, schowałam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. |Wciąż zastanawiam się, jak ona okrywała się tymi kłakami.| Rozmyślałam do około godziny |2|21:|2|30. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|15.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|9:|3|30 czasu Polskiego.

Dzień #107

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam jeszcze trochę w czarne niebo. ~Chociaż raz nie gwiaździste.~ Następnie, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Kiedy skończyłam to, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. *. <- Kropka znudzenia.* Narysowałam dziś łącznie osiemnaście rysunków i napisałam siedemnaście opowiadań. ~*To jest pewne, że były wątpliwej jakości.*~ Gdy i to zakończyłam, schowałam wszystko do torby, położyłam się, i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|2|:|3|00. ~Ale nadal nie raczysz powiedzieć, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|16.|4|04.|4|2016 roku, godzina |8|9:|8|00 czasu Polskiego.

Dzień #108

~Chyba dojdziemy do maja.~

~*Jasne, że tak. Sto dwudziesty ósmy dzień dwa tysiące szesnastego roku był gdzieś tak w maju.*~

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~*A ja słucham już drugiego albumu podczas tej analizy i niedługo dobiegnie on końca, a mimo to, NADAL nie jesteśmy na końcu opka.*~ ~Czego słuchasz?~ ~*Albumu "VIDEO 2017" Pakito*~ |Fajne to?| ~*Zajebiste*~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Podobno miała zapasy na cztery miesiące. Kwiecień ma się ku końcowi, a tej nadal się nie skończyły. Suuuper.* Następnie, wyjęłam swój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~*.--./---/--/---/-.-./-.--*~ |?| ~*"Pomocy" alfabetem Morse'a.*~ |Aaa. Zajebista wiadomość. xD| ~*:D*~ Narysowałam dziś łącznie szesnaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. ~Wiadomo, jaka była ich jakość.~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|22:|2|00. ~Znowu tak biednie w tym opisie myśli, a właściwie jego braku...~ Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana delikatnymi wodami Oceanu – zasnęłam... 

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|17.|4|04.|4|2016 roku, godzina |1|10:|9|00 czasu Polskiego.

Dzień #109

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne *jak moja niemyta od ponad stu dni dupa* |Zajebiste porównanie. xD| *Przynajmniej szczere. xD* niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~*Nerwicy można dostać, czytając to opko.*~ |Już nawet patrzenie na wyścig żółwi jest ciekawsze.| ~Wszystko jest ciekawsze od tego opka.~ Narysowałam dziś łącznie czternaście rysunków i napisałam trzynaście opowiadań. ~Nie musimy komentować ich jakości.~ Kiedy skończyłam, schowałam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|4|:|2|33. Po tym czasie poczułam się senna. ~01010101 01101101 01101001 01100101 01110010 01100001 01101101 00100000 01111010 00100000 01110100 01111001 01100011 01101000 00100000 01101110 01110101 01100100 11000011 10110011 01110111 00101110~ ~*Co?*~ ~"Umieram z tych nudów." w kodzie binarnym.~ ~*Aaa...To teraz będziemy pisać kodami?*~ ~No. :D~ Okryłam się więc mą naturalną kołdrą i kilka chwil później – zasnęłam... 

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|18.|4|04.|4|2016 roku, godzina |5|9:|4|33 czasu Polskiego.

Dzień #110

~*Słyszeliście ten huk? Co to było?*~

|<Odwraca się.> Chyba Grzegorz zemdlał z tych nudów.|

*To z nudów da się zemdleć?*

|Z tego wniosek, że tak.|

Sto dziesięć dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. *Jesteś debilką, oto odpowiedź na twoje odwieczne gdybanie.* Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się.* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. ~*Choć raz nie gwieździste.*~ Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. |01010101 01101101 01101001 01100101 01110010 01100001 01101101 00100000 01111010 00100000 01110100 01111001 01100011 01101000 00100000 01101110 01110101 01100100 11000011 10110011 01110111 00100000 01101110 01100001 00100000 01101101 01100101 01101110 01110100 01100001 01101100 01101110 01100101 01100111 01101111 00100000 01110000 01101001 01100101 01110010 01100100 01101111 01101100 01100011 01100001 00101110| ~*?*~ |"Umieram z tych nudów na mentalnego pierdolca." kodem binarnym.| ~*Zajebista wiadomość. xD*~ |Ale jaka szczera. :D| Narysowałam dziś łącznie dwanaście rysunków i napisałam jedenaście opowiadań. *Wiadomo jakiej jakości.* Gdy skończyłam, na miejsce odłożyłam zeszyt i przybory do rysowania, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |1|00:|1|00. ~*W sumie, dobrze że Grzegorz zemdlał, bo by się teraz wkurwił.*~ Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi *ruchami kutasa Dawida w mojej dupie* wodami Oceanu – zasnęłam...

~*A jednak. A jednak, kurwa. xD*~

*:D*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|19.|4|04.|4|2016 roku, godzina |12|12:|4|00 czasu Polskiego.

Dzień #111

Tego dnia obudziłam się dość późno, jak na mnie. No, ale w sumie wczoraj poszłam spać około |1|00:|1|00. Jednak przejdźmy już do rzeczy. ~*I nasze ukochane, szybkie zmiany tematu.*~ Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, *poczułam że coś zgniatało mi cycki. Kiedy, powstrzymując jęki podniecenia, odwróciłam się, ujrzałam że był to Dawid. Chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam, gdyż zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż mnie się dupa trzęsła.* |No ależ oczywiście. xD| *:D* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. ~*Każdy wie, jakiej jakości.*~ Kiedy skończyłam, schowałam to wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

 

~*Dobra, chwilowa przerwa i wracamy do dalszej analizy.*~

|Bogu dzięki...|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|20.|4|04.|4|2016 roku, godzina |17|9:|8|00 czasu Polskiego.

Dzień #112

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Pijąc, czułam że rosły mi cycki. Ale zajebiście! Będę kolejnym hitem DeviantART!* |No ja jebe. xD| *:D* Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Jak zwykle, zresztą.~ ~*O, Grzegorz. Już się ocknąłeś?*~ ~Ta...A, że nie mdleję za często, to wiedz, że to opko jest wybitnie zUe.~ Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań. |Wiadomo, jakiej jakości.| Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|22:|1|00. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|21.|4|04.|4|2016 roku, godzina |5|10:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #113

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~Dobrze, że nie w fioletowe niebo.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Boże, spraw aby w końcu jej się zapasy skończyły. Będzie o jedno zdanie mniej.| Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś około sześciu rysunków i napisałam pięć opowiadań. ~*Jakość znana.*~ Po skończeniu, schowałam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|22.|4|04.|4|2016 roku, godzina |5|9:|8|00 czasu Polskiego.

Dzień #114

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. ~Tym razem różowe.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby ~*detonator, wysadziłam cały świat i koniec opka.*~ |Marzenia...| zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. |Każdy zna jakość.| Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, ~Jak, do dzisiaj nie wiadomo.~ położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|2|20. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|23.|4|04.|4|2016 roku, godzina |2|9:|2|20 czasu Polskiego.

Dzień #115

~*Ciekawe, czy ktokolwiek doczyta tę analizę do końca.*~

|Wątpię. Pewnie nawet LeckerSweet padnie. Aż dziw bierze, że my się jeszcze trzymamy.|

*Chociaż...Grzegorz ma już jedno omdlenie podczas tej analizy za sobą.*

~Teraz zbiera mnie się na rzyganie tym całym opkiem.~

~*Co tylko dowodzi, że to opko to zUo.*~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne niebo. ~Dobrze, że choć raz nie gwieździste.~ Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Bogu dzięki, niedługo kończy się czwarty miesiąc, to i jej zapasy powinny się wyczerpać.* Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~*Swoją drogą, ciekawe czy walnie nam podczas tej analizy limit tekstu.*~ |Wątpię. Rozdziały są krótkie, a i praktycznie nie dodajemy obrazów czy filmów, więc raczej nie.| ~*To dobrze, bo nie chce mnie się przerzucać na drugą notkę.*~ ~Mnie też.~ Narysowałam dziś łącznie dziewiętnaście rysunków i napisałam osiemnaście opowiadań. *Wątpliwa jakość na milion procent.* Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|4|30. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|24.|4|04.|4|2016 roku, godzina |9|9:|1|30 czasu Polskiego.

Dzień #116

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~Gwieździsty to będzie twój ryj, jeśli nadal w tym opku nic się nie zmieni.~ ~*W dodatkach będzie trochę akcji.*~ ~Chociaż tyle.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. W ogóle zauważyłam, że jedzenia i picia starczy mi tylko do końca tego miesiąca. |Bogu dzięki...| Nie wiedziałam, jak miałabym dalej przeżyć. *Moc aŁtoreczki ci pomoże.* No, ale do rzeczy. ~*No zajebisty przeskok. Dziewczyna wie, że zdechnie najpóźniej w lipcu, ale ma to w dupie.*~ Później, po skończeniu, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Ja ci zaraz ten długopis w oko wsadzę.~ Narysowałam dziś łącznie siedemnaście rysunków i napisałam szesnaście opowiadań. *Wiadomo, jaka była ich jakość.* Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|21:|1|00. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana delikatnymi wodami Oceanu – usnęłam...

~Krótka chwila tostera! Masz ziemniaki Dasz karabin   <- Chinole znowu szturmują.~

~*O ja jebe, Grzegorz! xD*~

~Muszę mieć motywację, aby wytrwać w tym gównie. :D~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|25.|4|04.|4|2016 roku, godzina |13|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #117

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. ~Tym razem zielone.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~*Ja bym jak najbardziej oszczędzała zapasy, ale to tylko ja.*~ ~Każdy z funkcjonującym mózgiem by tak zrobił.~ Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Spokojnie...Nie wybuchaj...Nie wybuchaj...~ Narysowałam dziś łącznie piętnaście rysunków i napisałam czternaście opowiadań. ~*Każdy wie, jakiej były jakości.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|2|10. ~Ale nadal miałam w dupie czytelników i nie napisałam, o czym były moje myśli.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|26.|4|04.|4|2016 roku, godzina |12|9:|3|10 czasu Polskiego.

Dzień #118

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~Czarna to będzie trumna, w której cię pochowają po spotkaniu ze mną.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Ale nadal nie przyszło mi do głowy, aby zacząć oszczędzać zapasy.* Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Ja ci zaraz ryj tym długopisem pomażę. Wiecie, jak na tym filtrcie, czy jak to się odmienia, z pomazaną mordą i napisem "Zapomnij" od Krainy Grzybów.~ ~*Do dziś nie wiem, jak fani robili sobie tak avatary.*~ Narysowałam dziś łącznie trzynaście rysunków i napisałam dwanaście opowiadań. |Każdy wie, jakiej jakości.| Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około 21|2|:|2|20. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana delikatnymi i spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|27.|4|04.|4|2016 roku, godzina |3|9:|2|20 czasu Polskiego.

Dzień #119

|W ogóle, jakim cudem ona jeszcze żyje? Przecież już dawno powinna się w tej kuli udusić.|

~Może siłą woli? Nie wiem, czy w rzeczywistości to jest możliwe, ale w filmach czasem to stosują.~

~*<Sprawdza> Nawet Google tego nie wie.*~

~W każdym razie, wiem że w niektórych filmach coś takiego stosowano. Nawet sam taki oglądałem, tylko nie pamiętam tytułu.~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. ~Dzisiaj było złote.~ Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Dalej nie wpadła na pomysł oszczędzania jedzenia. Gratki.| Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~. . . <- Kropki resztek cierpliwości.~ Narysowałam dziś łącznie jedenaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. ~*Chyba każdy wie, jakiej były jakości.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|2|:|2|40. ~Nadal nie starając się choć trochę ubarwić tego opka.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|28.|4|04.|4|2016 roku, godzina |3|9:|1|40 czasu Polskiego.

Dzień #120

Sto dwadzieścia dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Wiadomo dlaczego, tylko ty nie chcesz przyjąć do świadomości tego, że jesteś idiotką.~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się i to jest wystarczające zło, które wyrządziłaś nie tylko jemu, ale i całemu światu.* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. ~Dzisiaj było srebrne.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Bo WCIĄŻ nie wpadłam na pomysł oszczędzania żarcia.* Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Zaraz się wkurwię...~ ~*Spokojnie, po następnym rozdziale będzie krótka przerwa.*~ Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. *Jakość znana.* Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|21:|8|00. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|28.|4|04.|4|2016 roku, godzina |3|9:|2|00 czasu Polskiego.

Dzień #121

~*Ech...Kiedy definitywnie skończymy analizować to opko, będzie ono jedynym, z którego zrzeknę się praw autorskich. Nie zamierzam być w żaden sposób powiązana z tym gównem.*~

~Jeśli Ramoninth zrzeka się praw autorskich do swojego opka, to wiedz, że jest ono najgorsze z możliwych.~

~*Inne miały potencjał. To już dawno go straciło i, mimo iż da się je uratować, to nie w tej formie. Jak zrzeknę się praw autorskich, wszyscy będą szczęśliwi. I ja, bo nie będę z tym gównem dłużej powiązana i fani, bo będą mogli legalnie wrzucać je na inne strony i je dobijać, bez pytania się mnie o zgodę. Prawa autorskie wygasną wraz z napisaniem ostatniego słowa analizy końcowej. Wiadomo, jeszcze się ich oficjalnie wyrzeknę, ale no. Oczywiście dotyczą one tylko tego opka. Inne nadal są i będą objęte prawami autorskimi, bo z nich przynajmniej lubię się śmiać lub, w pewien sposób, mam dobre wspomnienia.*~

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Następnie, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Bo wciąż oszczędzanie jedzenia i picia było tylko mitem.| Kiedy to skończyłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. ~Zaraz ci pierdolnę, jeśli nie zmienisz tej nudnej rutyny.~ Narysowałam dziś łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. |Wiadomo, jaka była ich jakość.| Po skończeniu, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|2|50. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

 

~*Krótka przerwa.*~

~Bogu dzięki, bo już myślałem, że mnie kurwica weźmie.~

|Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|29.|4|04.|4|2016 roku, godzina |4|9:|1|50 czasu Polskiego.

Dzień #122

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~Z którego napierdalałem do ciebie laserem.~ ~*Wyobraziłam to sobie. xDDD*~ ~:D~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Bo oszczędzanie jedzenia i picia DALEJ nie było opcją.* Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Napisz w końcu choć jeden wiersz, ty tępa pizdo.~ ~*Za wiele wymagasz.*~ ~Wiem, niestety. :<~ Narysowałam dziś łącznie pięć rysunków i napisałam cztery opowiadania. |Wiadomo, jaka była ich jakość.| Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|22:|1|00. Po tym czasie poczułam się senna. ~A o czym rozmyślała, nigdy się nie dowiemy.~ I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |4|30.|4|04.|4|2016 roku, godzina |2|10:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #123

~*W mojej byłej podstawówce, w sali sto dwadzieścia trzy mieliśmy matematykę. Nie wiem czemu, ale mimo iż nienawidzę matematyki, tę salę lubiłam.*~

~Ten off top był ciekawszy od opka.~

|Wszystko jest ciekawsze od tego opka.|

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. ~Dziś było białe, jak tło w Paint.~ |Zajebiste porównanie. xD| ~C'nie? xD~ Następnie, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Bogu dzięki, niedługo maj i tej debilce skończy się jedzenie i picie.* Kiedy to zrobiłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Mam ochotę zwyzywać dawną Ramoninth, ale wiem, że w analizach tak się nie robi.~ ~*Nie tylko ty masz taką ochotę. Chyba każdy to ma.*~ Narysowałam dziś łącznie trzy rysunki i napisałam dwa opowiadania. |Przynajmniej istnieje cień szansy, że były dobrej jakości.| Gdy i to zakończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |2|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |5|01.|5|05.|5|2016 roku, ~*Znowu ucięło jeden dzień. W końcu marzec ma trzydzieści jeden dni.*~ ~Nawet czasoprzestrzeni się nudzi.~ godzina |5|9:|5|00 czasu Polskiego.

Dzień #124

~*A sali sto dwadzieścia cztery nie było w mojej dawnej szkole, bo była to toaleta dla nauczycieli.*~

|Znowu, ciekawsze od opka.|

~Jak wszystko.~

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. ~Dzisiaj było ciemnoszare.~ Następnie, usiadłam w kuli i, jako iż |"|dziwnym trafem|"| nie byłam głodna ani spragniona, ~*Twój organizm już wiedział.*~ wyjęłam mój telefon i sprawdziłam jaki był dzień. Po włączeniu, na ekraniku pojawił się napis:

„9:00

01 maja 2016 roku. *O, w tym miesiącu nie ma napisanego dnia? Niespójności!*

Święto Pracy"

„WOW! To już pierwszy maja? Jak ten czas szybko leci!" – Pomyślałam po zobaczeniu tego.

~Nam wcale szybko nie leci, więc zamknij ryj, ja cię proszę.~

Jednak po chwili przypomniało mnie się, jaki był kiedyś dla mnie pierwszy maja. Tego dnia, jako iż było Święto Pracy, wraz z Grzegorzem byłam cały dzień w domu. Byliśmy szczęśliwi, że choć raz mogliśmy być razem cały dzień *i ruchać się do upadłego*|Zajebisty pomysł na spędzenie czasu z przyjacielem. xD| *:D* A teraz? Byłam uwięziona w kuli umieszczonej na środku Oceanu Arktycznego, samotna i cierpiąca. Po chwili rozpłakałam się. ~Czy ta dziwka musi ciągle płakać?~ ~*Też mnie to wkurwia.*~ Czułam się jeszcze bardziej sama. *Zabij się. A nie, sorki, nie masz jak.* Mimo to, po około godzinie, uspokoiłam się. Gdy to nastąpiło, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. |Jakby kompletnie nic się nie stało.| Narysowałam dziś łącznie dwadzieścia rysunków i napisałam dziewiętnaście opowiadań. *Wiadomo, jakiej jakości.* Kiedy skończyłam, schowałam to wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:2|9|0. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

 

~*Bądźmy szczerzy, to był jeden z lepszych rozdziałów.*~

~Chociaż raz coś, co miało też inną czynność, niż ciągle to samo.~

|Cud! O.O|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |5|02.|5|05.|5|2016 roku, godzina |5|9:|1|20 czasu Polskiego.

Dzień #125

~*Chyba te dodatkowe rozdziały zanalizujemy dziś.*~

|Why? ;-;|

~*A chcecie trochę akcji?*~

~W sumie...~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Skąd ona wzięła taki mega pojemny zeszyt?~ ~*Z Opkolandii. To taka utopia.*~ Narysowałam dziś łącznie osiemnaście rysunków i napisałam siedemnaście opowiadań. *Z wiadomą jakością.* Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|4|24. Po tym czasie poczułam się senna. ~I znowu nie opowiedziałam o swoich myślach.~ Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – usnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |5|03.|5|05.|5|2016 roku, godzina |3|9:|4|24 czasu Polskiego.

Dzień #126

~*Powoli zbliżamy się do końca podstawy. Dodatkowe rozdziały są ciekawsze.*~

~Dzięki Bogu. W ogóle, czym one są?~

~*Są to wyrwane rozdziały, w których coś się dzieje, ale które miały pojawić się później. Łącznie z rozdziałem końcowym, mającym szesnaście stron.*~

*Jakoś to przeżyjemy.*

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. ~Jak mnie ta narracja pierwszoosobowa niemiłosiernie wkurwia.~ ~*Nie tylko ciebie.*~ Parę minut później, usiadłam w kuli, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. |Heeej! A nie skapnęłaś się, że żarcie i picie ci się skończyło?| ~*Hipernierealizm odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.*~ Narysowałam dziś łącznie szesnaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. |Wiadomo, jaka była ich jakość.| Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |5|04.|5|05.|5|2016 roku, godzina |5|9:|100|00 czasu Polskiego.

Dzień #127

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. ~Dzisiaj było jasnoszare.~ Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i wyjęłam z mej torby zeszyt, przybory do rysowania oraz długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. *Ale mimo upływu kilku dni, nie zorientowałam się, że skończyły mnie się zapasy jedzenia i wody.* Narysowałam dziś łącznie czternaście rysunków i napisałam trzynaście opowiadań. ~*Wiadomo, jaka była ich jakość.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 22|2|:|2|02. ~*STOPER!*~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |5|05.|5|05.|5|2016 roku, godzina |5|10:|5|02 czasu Polskiego.

Dzień #128

~Dojechaliśmy?~

|Jeszcze dodatkowe szesnaście rozdziałów.|

~<Płacze>~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Bo nadal nie potrafiłam się zorientować, że moje zapasy jedzenia i wody się skończyły.~ Narysowałam dziś łącznie dwanaście rysunków i napisałam jedenaście opowiadań. *Wiadomo, jaka była ich jakość.* Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |1|00:|1|00. Po tym czasie poczułam się senna. ~Ale nadal nie zamierzałam powiedzieć, a właściwie napisać, o czym rozmyślałam.~ I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...

 

~*Koniec podstawy. Teraz dłuższa przerwa i dodatki.*~

|O kurwa, nareszcie.|

~Oby w dodatkach na serio coś się działo.~

~*Dzieje się, dzieje. Uwierz.*~

_____________________________________________  

 

DODATKI

~*Jakoś damy radę.*~

|Tyle już zanalizowaliśmy, to z szesnastoma rozdziałami damy sobie radę.|

~Jakoś...~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |7|01.|7|07.|7|2016 roku, godzina |1|06:|1|43 czasu Polskiego.

Dzień #182

~*Ło Jezu, ale żeśmy przeskoczyli z miesiącami.*~

*To dobrze, bo nie chcę znowu czytać pierdolenia o tym samym.*

Dziś obudziłam się bardzo wcześnie. Kiedy otworzyłam oczy, źle się czułam. ~:D~ Wszystko mnie bolało, czułam, że zaraz zwymiotuję, mimo iż nie miałam czym. *Nie dziwne. W końcu ŻARCIE CI SIĘ SKOŃCZYŁO!* Gdy położyłam rękę na czole, okazało się, że było ono ciepłe *jak moja dupa, gdy Grzegorz ruchał mnie deską do krojenia.* |Co. xDDD| *:D*. Znaczyło to, że miałam temperaturę. ~*You Don't Say...*~ Jako iż nie miałam przy sobie termometru, nie mogłam sprawdzić czy to była prawda. W pewnym momencie zaczął mnie męczyć kaszel i katar. *:D* Gdy byłam w domu, kiedy byłam chora, Grzegorz bez względu na wszystko brał sam z siebie urlop w pracy i się mną opiekował. ~*Debil*~ Siedział przy mnie, gdy cierpiałam, |Idiota| przynosił mi wszystko czego potrzebowałam w danej chwili. *Niedojeb* Zawoził mnie do lekarza, gdy było trzeba i podawał mi odpowiednie leki. ~Kretyn~ A teraz? Byłam sama i cierpiałam. Nie było przy mnie nikogo, kto by się mną zajął. Kiedy sobie to przypomniałam, łzy spłynęły mi z oczu. ~Ja bym jej tak napierdolił...~ Mimo to, postanowiłam coś sprawdzić. Jako iż nie miałam siły na wykonywanie codziennych czynności, czyli na np. rysowanie, zamknęłam oczy. |Bogu dzięki.| Po paru minutach, gdy traciłam nadzieję na to, że stanie się to co chciałam, poczułam się tak, jakby moja dusza wyszła z *dupy* ~*xDDDD*~ ciała. Po paru minutach oglądania ciemności, ujrzałam bramę do Miasta Spotkań. **Srania* Weszłam tam i usiadłam na pobliskiej ławce. Nie chciałam męczyć się w ludzkim ciele to udałam się na cały dzień do Miasta. ~*Cheater. Dr. Hax by się tobą zajął.*~ Niestety, około godziny 20|2|:|2|00 musiałam automatycznie wrócić do ciała, gdyż ja sama jeszcze żyłam, |Też nad tym ubolewamy.| a Miasto zostawało na noc zamykane dla dusz żywych ludzi. ~*:D*~ Wróciłam więc do siebie. Kiedy natomiast otworzyłam oczy, skazana byłam na cierpienia. Resztkami sił okryłam się włosami i płakałam. Tak źle się czułam...Po czterech godzinach cierpień - usnęłam. ~*Zamknij mordę.*~

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |7|02.|7|07.|7|2016 roku, godzina |7|05:|1|10 czasu Polskiego.

Dzień #183

Dzisiejszego dnia obudziłam się naprawdę wcześnie. Spowodowane to było tym, że wszystko mnie bolało. Nie mogłam przez to spać. *Zdania pojedyncze też nie mogły.* Po obudzeniu się, ciągle płakałam. W tym momencie odkryłam, że czułam bardziej czyjąś obecność . ~*Ta spacja...Ona serio tu jest. ;_;*~ ~<Płacze>~ Najprawdopodobniej Grzegorza, gdyż słyszałam kiedyś od niego opowiadania o tym mieście oraz, że czuje się potem bliskość danej osoby z którą się spotkało, a w czasie cierpienia to uczucie jest wzmożone. |Super. Szkoda, że wcześniej nie było o tym wspomniane.| Mimo to, otworzyłam torbę, gdyż chciałam coś zjeść. ~:D~ W tym momencie okazało się, że całe zapasy się skończyły! Już wiedziałam dlaczego tak szybko chudłam i się odwadniałam! ~I wy chcecie mi wmówić, że ona skapnęła się dopiero po trzech miesiącach?~ ~*Tak było.*~ ~Jakim to downem trzeba być. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |XDDDDDDDDDDDDD| *OMG XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* Bałam się, że umrę. *My tylko na to czekamy.* Mimo to, jako iż mocno cierpiałam, postanowiłam ponownie udać się do Miasta Spotkań. **Srania* Zamknęłam więc oczy. W pewnym momencie poczułam się tak, jakby moja dusza wyszła z ciała. Kilka chwil później, ujrzałam zamiast ciemności wejście do Miasta Spotkań. **Srania* Udałam się tam i usiadłam na pobliskiej ławce. Nie wiedziałam, że gdy jestem sama, tak łatwo mogę ominąć dzień cierpień. *Dr. Hax już pędzi.* Siedziałam tam i spacerowałam do około |2|20:|2|00, po czym automatycznie moja dusza powróciła do ciała. Gdy się obudziłam - ponownie zmuszona byłam do cierpienia. Owinięta w swoje włosy, cała drżąca z zimna płakałam z bólu, samotności i cierpienia. ~:DDD~ Po około czterech godzin płaczu, bólu, trzęsienia się z zimna i przeklinania na cały świat, usnęłam zmęczona tymi wszystkimi emocjami i uczuciami... *I dobrze ci tak, dziwko.*

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |7|03.|7|07.|7|2016 rok, godzina |7|04:|1|05 czasu Polskiego.

Dzień #184

Tego dnia, obudziłam się na prawdę bardzo wcześnie. Nigdy, nawet w domu nie budziłam się po czwartej. ~*Ja raz wstałam po trzeciej, aby uczyć się chemii i geografii.*~ |Psychol.| ~*:D*~ Niestety. Po całkowitym obudzeniu czułam się jeszcze gorzej. Nie dość, że od dwóch miesięcy i czterech dni nic nie jadłam i nie piłam (a mimo to żyłam. Fajnie nie? No nie.), *Też nad tym ubolewamy.* to jeszcze cierpiałam z powodu choroby. Po obudzeniu się, poleżałam około sześciu godzin cierpiąc, łkając i błagając los o litość, po czym przypomniałam sobie o tym, jak chociaż na parę godzin sobie ulżyć. *( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Nosz... xD*~ *:D* Zamknęłam więc oczy, po czym zaczęłam czekać. W pewnym momencie poczułam znane już uczucie wyjścia duszy z ciała. ~A może opisałabyś to uczucie? Oczywiście, że tego nie zrobisz.~ Po chwili ujrzałam bramę do Miasta Spotkań **Srania* oraz niedaleko kartkę, której wcześniej tu nie zauważyłam. ~*Ach, ta ślepota.*~ Podeszłam do niej i zaczęłam czytać. Było tam napisane:

"REGULAMIN

*1. Zakaz ruchania chodników.

2. Zakaz srania na przechodniów.

3. Zakaz srania do fontanny.

4. Zakaz cheatowania, ty tępa dziwko.

5. Lubię ziemniaki.*

~*Zajebisty regulamin. xDDD*~

*Wiem :D*

1. Miasto służy temu, aby spotykać się z bliskimi z którymi jest się rozdzielonym. Mieszkają tu również dusze zmarłych osób. ~Dusza Andronmedy w mym off topie trafi tu trzy razy. :D~ ~*Jezu xD*~ *:DDD*

2. W Mieście należy szanować roślinność i dusze zwierząt tu przebywających (jeśli jakieś się pojawią). |Wiadomo, można je ruchać, ale bez przesady.| *Co. xDDD* |:D|

3. Każda dusza może przebywać tu do godziny 20:00 strefy czasowej GMT +01:00. ~*Łooo...Jaki szpan wiedząąą... -.-*~ Po upływie tego czasu, automatycznie jest ona przenoszona do odpowiedniego ciała.

4. W Mieście mimo wszystko należy zachowywać się kulturalnie. ~Wal się na ryj, kutafonie w dupę jebany. :D~ |xDDDDDDDD|

5. Z Miasta może korzystać każdy. Bez względu na wiek, płeć czy pochodzenie." *To znaczy murzyni nie mogą, ale to szczegół.* ~*Sebastian! xD*~ *:D*

"Nikt nie zabronił tu przebywać chorym i cierpiącym osobom. Więc mogę tam chyba siedzieć." - Pomyślałam

~Ja ci zabraniam, więc nie możesz.~

~*A Grzegorza należy się słuchać, so...*~

~:D~

Po tym rozmyślaniu weszłam do Miasta i zajęłam się tym czym zwykle. Około godziny |2|20:|2|00 moja dusza automatycznie została przeniesiona do mego ciała. Po obudzeniu się, ciągle cierpiałam. Byłam taka chora i słaba, a nie miałam nikogo kto by się mną opiekował. ~<Przygotowuje dezintegrator.> :D~ |Grzegorz i jego humanitarne podejście do życia. xD| ~Humanitarne sposoby są chujowe! :D~ |Widać właśnie. xD| Ciekawe czy Dawid |*Dejwid| w ogóle myśli o tym, że czyny też ranią. ~On jest zbyt inteligentny, aby rozważać takie głupoty. :D~ ~*A temu co? xD*~ |On ogólnie jest pojebany. xD| ~:DDD~ Eh...Ciekawe, czy Grzegorz mnie kiedyś uratuje. ~Nie :D~ ~*Ta emotka mnie rozpierdala. xD*~ ~:D~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ No, ale do rzeczy. W czasie cierpień, opatulona włosami rozmyślałam nad sensem życia. Około godziny |2|22:|2|00, zmęczona dniem, chorobą i usypiana falującym Oceanem - zasnęłam...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |7|04.|7|07.|7|2016 roku, godzina |7|13:|8|58 czasu Polskiego.

Dzień #185

Dziś wyjątkowo późno się obudziłam. Nigdy, nawet w domu nie budziłam się o tak późnej porze. Mimo to, cieszyłam się. Przespałam pół dnia cierpień. Kiedy do końca się obudziłam, ciągle cierpiałam. Nadal wszystko mnie bolało, miałam wysoką temperaturę, męczył mnie kaszel i katar. ~Aww... <3~ Leżałam tam paręnaście minut. Później zamknęłam oczy. W pewnym momencie poczułam, że moja dusza wyszła z ciała. Po parunastu minutach oglądania ciemności, ujrzałam wejście do znanego i lubianego Miasta Spotkań. **Srania* Weszłam tam, po czym usiadłam na ławce i trochę posiedziałam, w między czasie głaszcząc koty które się do mnie zleciały. |Do takiej debilki nawet koty by nie podeszły.| *Ta szczerość. xD* |C'nie? xD| Chociaż one dawały mi teraz towarzystwo. Niby małe zwierzaki, a cieszą. Szczególnie w chwilach samotności. ~*To zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.*~ Kiedy koty już odeszły (a siedziały przy mnie bite trzy godziny), zaczęłam sobie spacerować. Około godziny |2|20:|2|00, niestety, ale automatycznie zostałam przeniesiona do mojego cierpiącego ciała. Po otworzeniu oczu, zrobiło mnie się tak zimno, że opatuliłam się moimi włosami. A Grzegorz chciał mnie wysłać do fryzjera, abym doprowadziła je do porządku. ~*O, przebłysk inteligencji.*~ |O.O| *\O/* ~*.*~ Gdyby teraz widział, jakie one są potrzebne. A może i widzi, bo czuję jeszcze bardziej jego obecność. *A czujesz, jak cię rucha? ( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~SEBASTIAN! xDDD~ *No co? xD* Mniejsza. ~*Zajebiste podejście do życia. xD*~ Leżałam tak cierpiąc do około 21|1|:|1|33. Po tym czasie, zmęczona szlochaniem, błaganiem o litość, zimnem oraz falowaniem Oceanu - zasnęłam. 

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |7|05.|7|07.|7|2016 roku, godzina |5|9:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #186

Tego dnia obudziłam się o normalnej porze. |"|O dziwo|"| czułam się lepiej. Na prawdę. Było mi coraz lepiej mimo iż jeszcze miałam podwyższoną temperaturę oraz było mi zimno. *:<* Bolały mnie już tylko nogi i ręce. Nic więcej. Nawet kaszel mnie nie męczył czy katar. Mimo to, czułam, że dziś, w Mieście Spotkań **Srania* może się coś ciekawego zdarzyć. ~*Ach, te spoilery.*~ Ułożyłam się więc wygodnie w kuli, zamknęłam oczy i czekałam. Po paru minutach poczułam, że moja dusza wyszła z ciała. Kilka chwil po oglądaniu ciemności, ujrzałam znajomą bramę. Przeszłam przez nią, usiadłam na ławce pod drzewem i zaczęłam czekać *na ruchacza.*~*Sebastian, ogar! xD*~ *Nie! :D* W pewnym momencie, przed sobą ujrzałam szczęśliwą parę. W tym momencie łzy mi napłynęły do oczu. Dlaczego oni mogli być tacy szczęśliwi, a ja nie? ~:DDD~ Też chciałam szczęścia. Chwilę później, poczułam, że ktoś mnie obejmował. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*O Boże, kolejny. xD*~ ~:D~ Od razu odwróciłam się. W tym momencie przez łzy ujrzałam Grzegorza. Powiedziałam tylko:

- Oh...

Po czym się do niego przytuliłam. Czułam się bezpiecznie chociaż w tym Mieście. W pewnym momencie spytałam go, gdyż myślałam, że on będzie znał odpowiedź na moje pytanie:

- W ogóle...Dawid |*Dejwid| dlaczego mnie tak nienawidzi?

~Odpowiadałem ci na to pytanie nie raz, idiotko.~

- Nie wiem. Być może ci czegoś zazdrości, albo po prostu cię nie nienawidzi, tylko robi to z czystej złośliwości. *:D* W ogóle to boję się, że mój powrót na Ziemię skończy się tak jak w piątym dniu mojej podróży. - Odpowiedział

- Czyli jak? - Spytałam z ciekawości.

- Czyli tym, że obudzę się związany w bagażniku swojego samochodu*, ruchany przez stado niedźwiedzi.* ~*XDDDDDDDDDDDDDD*~ |x"DDDDDDDDDDDD| ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| *:D*. Nie jest to przyjemne, szczególnie, że przy próbie uwolnienia się miałem ograniczone pole ruchu i obijałem się o ściany. - Odpowiedział

- Czy ten Dawid |*Dejwid| kogoś w ogóle szanuje? - Spytałam

- Taką Laurę. Jego przyjaciółka z dzieciństwa. W sumie jest taka sama jak on, więc nie dziwię się, że ich przyjaźń się nie rozpadła. - Odparł

~*Moja OC wchodzi do akcji! :D*~

|O kurwa. xD|

W tym momencie zapanowała cisza. Czyli Dawid |*Dejwid| miał przyjaciółkę! ~Nie wiedziałem, że psychopaci mogą mieć przyjaciół.~ ~*Nowa, opkowa logika.*~ No, ale skoro była tak samo nienormalna jak on...W pewnym momencie Grzegorz rzekł ponownie:

- Tak w ogóle skarbie, to pokaż się.

Po czym na chwilę mnie puścił. W pewnym momencie, z przerażeniem w głosie powiedział:

- Boże, jakaś ty chuda i blada! Aż dziwne, że jeszcze żyjesz!

|Też się dziwimy, jak to możliwe.|

- Skończyło mnie się jedzenie i picie dwa miesiące i siedem dni temu. *Powinnaś gryźć glebę od miesiąca i tygodnia.* ~*Opko...*~ *...* Na dodatek w rzeczywistości byłam chora, więc może mnie to osłabiło. - Odrzekłam

- Moje biedactwo...Nie bój się jednak. Gdy cię odnajdę, zaopiekuję się tobą jak należy. - Powiedział*, po czym dodał:

- Będę cię rżnął dzień i noc, aż ci się dupa będzie trząść.*

|Zajebiste, co można powiedzieć przyjaciółce będącej w niewoli. xD|

*:D*

W pewnym momencie, wyjął on z kieszeni pierścionek. Był bardzo ładny, z prawdziwym szmaragdem. Na początku nie podejrzewałam dla kogo on był. ~Idiotka~ Jednak, po chwili włożył mi go on na palec i rzekł:

- To dla ciebie. Był i jest tak piękny jak ty, ~W sensie brzydki jak gówno?~ ~*Grzegorz Antychryst i jego szczerość. :D*~ ~:D~ że postanowiłem ci go kupić. Chciałem ci go podarować w rzeczywistości. Jednak spotkałem cię tu, więc dałem go tobie.

- Dziękuję... - Powiedziałam z uśmiechem.

- Nie ma za co. - Odparł, po czym się uśmiechnął.

W tym momencie wyjęłam opowiadanie o nim i o mnie i podałam mu je, a następnie rzekłam:

- Wiem, że może to mało...Ale mam nadzieję, że będzie ci się podobało.

Po tym, zajrzał on do kartki i zaczął czytać co tam było. W pewnym momencie uśmiechnął się i rzekł:

- Opowiadanie o nas. Jak miło.

*No, miło jak w zgniatarce.*

|TO PORÓWNANIE! xDDD|

*:D*

- Muszę utrwalić pamięć szczególnie o takim dobrym człowieku jakim jesteś ty. - Odparłam

~xd~

~*TA REAKCJA! xDDD*~

~Wiem :D~

W tym momencie pocałował on mnie i powiedział z uśmiechem:

- Dziękuję...

Później pogadaliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do swoich ciał. Gdy ja się obudziłam zaczęłam rozmyślać. W pewnym momencie na moim palcu, kątem oka ujrzałam pierścionek "taki ładny jak ja" który dostałam od Grzegorza w Mieście. Nie wiedziałam jednak, dlaczego kupował mi tak drogie prezenty. Nie gardziłam tym, jednak wystarczyłyby mi nawet zwykłe zdjęcia wykonane przez niego. ~Przestań kłamać.~ Mimo to, rozmyślałam aż do wieczora opatulona mymi włosami. Około godziny |2|22:|2|22 (zacna godzina, nie?) ~*<Niucha> Jebie gimbusem.*~ - kołysana przez Ocean usnęłam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Grzegorza*

Miejsce nieznane, |7|06.|7|07.|7|2017 roku, ~*O, zły rok. Super.*~ godzina |7|15:|7|00 czasu Polskiego.

Dzień #186

Gdy wróciłem do ciała po spotkaniu mej najdroższej, obudziłem się, gdyż po prostu spałem. Nie robiłem tego od 20 dni i mdlałem już za kierownicą. *JAKIM CUDEM TY PRZEŻYŁEŚ?!?!* ~*Gary Stu...*~ *Ach, no tak. ;-;* Po obudzeniu się, poczułem się podduszany. Od razu spuściłem wzrok. W tym momencie ujrzałem, że byłem podduszony ciężkim pniem drzewa. ~:D~ Ledwo łapałem oddech. Na dodatek byłem związany linami i łańcuchami. ~:DD~ Chciałem krzyczeć, jednak poczułem, że byłem zakneblowany czymś. Próbowałem się uwolnić. Niestety, nie udawało mnie się to. W pewnym momencie poczułem, że nie mogłem oddychać. ~*Kurwa, bo zaraz Grzegorz się podnieci. xD*~ ~:DDD~ Dusiłem się. ~:DDDD~ Mimo to, resztkami sił próbowałem się uwolnić. Niestety. Nie udało mnie się to, przez co po paru minutach zemdlałem z powodu braku powietrza. |JEST!|

 

Cztery godziny później, obudziłem się. |JAK?!?!?!?!?| ~*Zaraz się dowiesz.*~ Zdziwiłem się tym, gdyż nie oddychałem, gdy straciłem przytomność. Jednak doszedłem do tego, że ktoś musiał mnie reanimować, ponieważ teraz mogłem już oddychać. *aŁtoreczka zapewne.* Na dodatek byłem odwiązany i odkneblowany. Wiedziałem, że to była sprawka albo Dawida |*Dejwida| albo Laury, |*Laóry| ~*Laóry xDDD*~ |Wiem, fajne ma imię. xDDD| aby mnie spowolnić. Mimo to, udałem się do samochodu i ruszyłem w kierunku Antarktydy. ~*Jakby nic się nie stało.*~ 

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Dawida*

Katowice, ~*:**~ |7|06.|7|07.|7|2017 roku, godzina |7|12:|7|00.

Dzień #186

Dzisiaj obudziłem się wyjątkowo późno. To dlatego, że wczoraj źle się czułem. I nadal miałem uczucie mdłości, kręciło mnie się w głowie i czułem się słabo. ~:D~ Mimo to, zwlokłem się z łóżka i włączyłem mój superkomputer który kiedyś stworzyłem, *bo byłem Gary Stu,* po czym sprawdziłem, gdzie był Grzegorz. ~Tu jestem, pierdoło. Chodź i walcz jak facet.~ ~*Nie o ciebie chodzi. xD*~ ~Kurwa. A chciałem komuś dać wpierdol. :<~ Ku swojemu przerażeniu zauważyłem, że był na prawdę daleko. Na szczęście zatrzymał się i usnął. Niestety. Nie miałem siły, aby jechać i go obezwładniać. ~Awww...~ Zadzwoniłem więc do mojej jedynej nadziei - Laury. |*Laóry| Kiedy odebrała, powiedziałem:

- Najdroższa...Nie czuję się dziś dobrze, a przez to mam do ciebie prośbę...Zrobiłabyś coś za mnie?

- Oczywiście, że tak. Mów, o co ci chodzi, a ja to załatwię. - Odpowiedziała Laura. |*Laóra|

- Słuchaj. Chodzi mi o to, że mój brat zmierza na Antarktydę, aby uratować jego przyjaciółkę. Opowiadałem ci o Andro|n|medzie uwięzionej w kuli od Aqua Zorbingu. Właśnie po nią Grzegorz zmierza. Jako iż teraz on śpi, chciałem cię prosić, abyś tam do niego pojechała i obezwładniła go. - Rzekł

- Dobrze, zrobię to. - Odparła

- Dziękuję ci, skarbie. - Powiedziałem

- Nie ma za co. Dla ciebie wszystko zrobię. - Rzekła

~*:**~

Po tej rozmowie połączenie się zakończyło. Po tej rozmowie, zmęczony cierpieniami tej być może i choroby, położyłem się na łóżku i usnąłem. ~:D~

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Laury*

Katowice, ~*:**~ |7|06.|7|07.|7|2017 roku, godzina |7|12:|7|03. ~*STOPER!*~

Dzień #186

Po rozmowie z Dawidem, |*Dejwidem| wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy do obezwładnienia. Zabrałam więc ze sobą liny, łańcuchy, knebel i siekierę. ~Ty idiotko. Było go tą siekierą zarąbać!~ ~*Ale to by było zbyt proste.*~ ~:<~ Następnie z lokalizatorem wsiadłam w samochód i ruszyłam w odpowiednim kierunku. W ciągu dwóch godzin się tam znalazłam, dzięki temu, że Dawid |*Dejwid| kupił mi szybki samochód. ~*:D*~ Po znalezieniu się w odpowiednim miejscu, świadomie przyznałam Dawidowi |*Dejwidowi| rację. Grzegorz to debil. *Wy to macie spowolniony zapłon.* Nie zamknął drzwi od strony kierowcy. Od razu wysiadłam z samochodu, otworzyłam drzwi i wywlokłam go z samochodu. Jako iż wzięłam ze sobą potrzebne rzeczy, zawlokłam go wgłąb lasu i poddusiłam do ziemi butem, aby łatwiej było mi go związywać. Po tym, związałam go mocno linami, a następnie łańcuchami. Po zrobieniu tego, zakneblowałam go i zdjęłam mu but z klatki piersiowej. Kiedy to wykonałam, zaczęłam go całego przeszukiwać w poszukiwaniu broni, gdyż kolekcjonowałam kradzioną broń. *Również obmacałam go całego, ale nie był tak zajebisty jak Dejwid.* ~*C.O. xDDD*~ *:D* Niestety, ku swojemu nieszczęściu nic nie znalazłam. Podeszłam więc do drzewa które było już blisko oderwania od ziemi i zaczęłam je rąbać tak, aby opadło na klatkę piersiową Grzegorza. Kiedy już to nastąpiło, wróciłam do samochodu i pojechałam do Dawida, |*Dejwida| gdyż mówił on, że *dawno nikogo nie ruchał.* ~*SEBASTIAN! xDDD*~ *:D* źle się czuł, a ja nie chciałam, aby coś mu się stało, więc wolałam się nim zaopiekować. |Idiotka|

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |7|06.|7|07.|7|2016 roku, godzina |1|10:|1|10 czasu Polskiego.

Dzień #187

Dzisiaj obudziłam się o w miarę normalnej dla mnie porze. Czułam się w 80 % lepiej. ~*Zajebista dokładność, kalkulatorze.*~ Było mi tylko zimno i bolały mnie nogi. Okryłam się więc swoimi włosami i zaczęłam oglądać "żywą telewizję" czyli po prostu Ocean Arktyczny. *W sumie...Nuda jak w telewizji.* W pewnym momencie, poczułam się od tej spokojności senna, do tego stopnia, że usnęłam. ~:D~ W którejś minucie snu, poczułam się tak, jakby moja dusza wyszła z ciała. Najprawdopodobniej miasto zainterpretowało to jako próba ucieczki od cierpień i "przyjęło" mnie do siebie. W pewnym momencie widzenia ciemności, zauważyłam tą piękną, złotą bramę. *Zajeb ją. Jesteś Polką, już dawno powinnaś to zrobić.* |Ale ona nie ma na imię Grażyna. xD| *Każda Polka jest w jakimś stopniu typową Grażyną, tak jak każdy Polak jest w jakimś stopniu typowym Januszem.* ~*Sebastian i jego mądrości. xD*~ *Ale jak prawdziwe! :D* Weszłam do Miasta i usiadłam na ławce. Znów przybiegły do mnie te słodziutkie kotki. Zaczęłam je więc głaskać. Dzięki nim nie czułam się samotnie. Po około czterech godzinach, kotki musiały mnie opuścić. Okazywały to smutkiem. *Tak na serio, były szczęśliwe.* One mnie najprawdopodobniej lubiły. ~*Captain Obvious znowu ratuje sytuację.*~ Po głaskaniu tych słodziaczków, zaczęłam spacer i tak do około |1|16:|1|00. Po tym wróciłam z własnej woli do swojego ciała. Od razu obudziłam się. Po obudzeniu się, czułam się jeszcze lepiej. Zaczęłam więc myśleć. Myślałam do około |1|03:|1|00, po czym zasnęłam zmęczona tym wszystkim. Eh...I pomyśleć, że 187 dni temu byłam wolna... ~:D~

_____________________________________________   

Ocean Arktyczny, |7|07.|7|07.|7|2016 roku, godzina |7|14:|7|14 czasu Polskiego.

Dzień #188

Dzisiaj obudziłam się na prawdę bardzo późno. W sumie to nie dziwne, gdyż poszłam spać o trzeciej nad ranem. ~*Zgaduję, że osoby z mojej klasy właśnie o tej godzinie pójdą dziś spać.*~ Dzisiaj czułam się idealnie. Nic mi nie bolało, było mi po prostu dobrze. Usiadłam więc w kuli po czym wyjęłam z niej ~*Z kuli?*~ |Tak to niedopieczone zdanie zabrzmiało, faktycznie.| swój zeszyt i zaczęłam rysować co mi tylko przyszło do głowy. Ogólnie rysowania uczyła mnie moja mama, dlatego teraz umiem ładnie (ach, ta skromność) rysować. ~*A skromność masz po mnie.*~ Narysowałam około 30 pięknych (ach, ta skromność x2) |Ewidentnie|

~*

Nie powiesz, że brzydko wyszła.*~

|No, akurat ona ładnie wygląda.|

~I tak lepszy jest ten twój nowy rysunek.~

*O, fakt, on jest zajebisty.*

~*Mnie też się cholernie podoba. :3*~

rysunków. Po rysowaniu zabrałam się za pisanie opowiadań. Napisałam ich trzy. Jedno o mnie, jedno o Grzegorzu, a drugie o kotach z Miasta Spotkań. **Srania* Heh. Nie napiszę ich tu, gdyż były dość długie, a mnie nie chce się ich przepisywać. ~BOGU DZIĘKI! ;_;~ Może dam tu kiedyś ich ksero, ale to dopiero gdy wrócę do domu i się wreszcie wygrzeję w ciepłym łóżeczku, zjem ciepłe jedzenie i się czegoś napiję. Ah...Marzenia...No, ale do rzeczy. |Spoko, aŁtoreczka nie pozwoli ci na inny happy end.| Po tym, zaczęłam grać na telefonie do momentu w którym bateria nie spadła do 40 % (spokojnie, dalej miałam przy sobie równie mocną baterię). ~*Cheater*~ Zajeło *O, siema literówko! Rzadko nas odwiedzasz!* mi to około 2 godzin. Po graniu, ułożyłam się w kuli, okryłam włosami i zaczęłam myśleć. Niestety, po około godzinie przyczyniło się to do jednego - snu. Jako iż było spokojnie, usnęłam bardzo szybko. Na prawdę, sen i rozmyślanie to tutaj wybawienie. No i też podróże do Urbs Congressio. :*~*Hej, emotko. A teraz won.*~

_____________________________________________ 

Ocean Arktyczny, |7|20.|7|07.|7|2016 roku, godzina |7|8:|7|00 czasu Polskiego.

Dzień #201

~Boże, myślałem że nigdy nie doczekam zmiany numeracji.~

~*Kuźwa, nareszcie.*~

Tego dnia obudziłam się o |7|8:|7|00. Tylko jednego dnia, a właściwie w dwa dni budziłam się o tej porze. Postanowiłam więc sprawdzić, który dziś był. Włączyłam więc telefon. |A to zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.| W tym momencie na ekranie blokowania pojawił się napis:

"08:00

20.07.2017 roku, środa."

W tym momencie przypomniałam sobie co to była za data. To były moje urodziny. Aż łzy napłynęły mi do oczu. *Ach, ta miękka cipa.* Kiedyś, gdy byłam w domu, plan moich urodzin wyglądał zawsze tak samo. Czyli tak:

8:00 - Pobudka na naszym łóżku w sypialni. *( ͡° ͜ʖ ͡°)* |No ależ oczywiście. FACECI. xD| *:D*

8:02 ~*SZTOPER!*~- Śniadanie do łóżka przygotowane przez Grzegorza i przyniesione przez niego samego oraz obfite życzenia. |Boooże, co za debil.|

8:10 - Odstawienie tacy z naczyniami po śniadaniu i udanie się do salonu. Tam czekał na mnie Grzegorz i najczęściej przytulał i składał jeszcze więcej życzeń, po czym dawał prezent. Czasem było bez prezentu, ale mnie to nie przeszkadzało. Liczyło się tylko to, że pamiętał. ~Przestań kłamać, zabijałaś go wtedy w myślach. Każdy by tak zrobił.~

8:15 - Umycie się, ubranie i uczesanie.

8:20 - Czas spędzony z Grzegorzem.

9:00 - Wyjście gdzieś razem. Zawsze jakoś wymyślone, aby mnie zaskoczyć. |Na przykład do kibla publicznego.| ~*Wspaniałe wyjście urodzinowe. xD*~ |Wiem, że też byś chciała. xDDD| ~*Kurwa, ja się boję kibli publicznych! ;___;*~ |Ups...|

15:00 - Powrót do domu.

15:05 - Jakieś roboty np. rozmowa z Grzegorzem. I tak do wieczora.

20:00 - Umycie się i przebranie. Później bycie szczęśliwym z moim przyjacielem.

21:00 - Sen koło niego... *( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Akurat taką aŁtoreczką nie byłam.*~ *Dzięki Bogu.*

A teraz? Musiałam cierpieć. Byłam sama w kuli od Aqua Zorbingu. Na dodatek była ona umiejscowiona na Oceanie Arktycznym, gdzie wokół nie było żadnego lądu. Byłam sama na wodzie. Po chwili po prostu rozpłakałam się. Było mi tak smutno. Płakałam bite 3|33| ~*Długo xD*~ |:D| godziny. Tak bardzo cierpiałam. Po tych trzech godzinach opanowałam się. Jednak, zmęczona płaczem, usnęłam. Obudziłam się około godziny |1|15:|1|00. Po obudzeniu się, zaczęłam czytać notki z poprzednich dni. |Dziw bierze, że się nie zanudziłaś.| Skończyłam je czytać około godziny 20|2|:|2|00. Wtedy to też ułożyłam się do snu, opatulając włosami. Przez spokojność ~*I znów czerwony wężyk.*~ wód Oceanu, bardzo prędko usnęłam. 

_____________________________________________ 

Ocean Arktyczny, |9|20.|9|09.|9|2016 roku, godzina |9|8:|9|00 czasu Polskiego.

Dzień #263

~*W ogóle, spory przeskok.*~

|Skoro w poprzednich dniach nic ciekawego się nie działo, to i dobrze.|

*Zawsze to mniej męczarni.*

Dzisiaj obudziłam się znów o tej godzinie o której budziłam się tylko w te dwie magiczne daty. Sprawdziłam więc na telefonie, czy to była ta data o której myślałam. Po włączeniu telefonu, na ekranie ładowania pojawił się napis:

"08:00

20.09.2017 roku, wtorek."

~*Znowu zły rok. Super. -_-*~

W tym momencie już wiedziałam co to była za data. Był to dzień urodzin Grze|rzerze|gorza. ~Grzerzerzegorza. Wspaniale. xD~ |:D| Aż łzy napłynęły mi do oczu. Gdy byłam w domu, wszystko było tak jak w dzień moich urodzin, tylko, że na odwrót. *A ja już chciałem się zamienić w męskiego feministę i opieprzyć cię, że ten dzień jest krócej opisany.* ~*Męski feminista. Mamo, patrz! Oksymoron!*~ *:DDD* Spędzaliśmy ten dzień razem. I Grzegorz i ja byliśmy szczęśliwi. Najbardziej on, gdyż w końcu to były jego urodziny, jednak ja również cieszyłam się jego szczęściem. A teraz? Byliśmy rozdzieleni i nie mogliśmy być szczęśliwi razem. *Miasto Spotkań nie było rozwiązaniem, jak widać.* Rozpłakałam się. ~No zaraz mnie cholera trafi.~ Chciałam aby on był szczęśliwy i żebym ja nie musiała cierpieć. ~*Jako, iż jesteś normalną obywatelką Polski, powinno bardziej zależeć ci na tym drugim.*~ Eh...Ile bym dała, abyśmy teraz mogli być razem. Niestety...Nie ten dzień jak widać. Płakałam kilka godzin. *Umrzyj wreszcie.* ~*Za wiele wymagasz.*~ *:<* Po wylaniu całego mojego smutku, wzięłam się za rysowanie. Oprócz pisania, to przynosiło mi radość. Rysowałam aż stępił się jeden z moich ołówków, czyli jakieś trzy godziny. |NARESZCIE!| Razem od skończenia płaczu i rysowania była godzina 14|4|:|1|00. Chciałam się czegoś napić, jednak przypomniałam sobie, że nie miałam czego. Mimo to żyłam. Czyżbym trzymała się przy życiu siłą woli? ~Ja na to wpadłem już dawno.~ Być może. Położyłam się więc w kuli i zaczęłam myśleć. *Znowu brak ludzkich reakcji. Wspaniale.* Serio, jest to wybawieniem. Co prawda ludziom którzy nie są skazani na takie cierpienia jak ja może się to wydać stratą czasu, ale tu właśnie o to chodzi, aby szybko przeżyć jeden dzień, z nadzieją, że kolejnego ktoś cię uratuje. ~ with🗡:D~ |Jezu xDDD| ~:DDD~ Około godziny |2|21:|2|00, gdy cały czas myślałam, poczułam się senna. Okryłam się więc naturalną kołdrą i po chwili usnęłam... 

 

~*Krótka przerwa, bo zaraz mnie kurwiks trafi.*~

|Bogu dzięki. W ogóle, ile jeszcze tego gówna?|

~*Siedem rozdziałów, z czego jeden z nich ma szesnaście stron.*~

~Jakoś to przetrwamy.~

_____________________________________________

Ocean Arktyczny, |10|27.|10|10.|10|2016 roku, godzina |10|10:|10|55 czasu Polskiego.

Dzień #300

Już minął trzysetny dzień mojej męki. Trzysta dni temu byłam wolna. Prawie rok już minął, a nikt nie przybył mi na ratunek. ~Ja się w ogóle nie dziwię.~ Eh...Tak chciałam, aby to się zmieniło. Niestety, ta okrągła trzysetka już doprowadziła do mojego szaleństwa. Naprawdę. Gdy się obudziłam, usiadłam na kolanach i zaczęłam drapać kulę. Czułam się jak osoba psychiczna, jednak nie panowałam nad sobą. ~Choć raz poczułaś się naprawdę sobą.~ ~*TA SZCZEROŚĆ! XDDD*~ ~:D~ Nawet nie opanowywało mnie to, że gdybym się nawet jakimś cudem przebiła przez kulę, to wpadłabym do wody i utonęła. *Daj Bóg.* Po godzinie drapania, gdy nic nie przynosiło skutku, już chciałam rozpiąć wejście do kuli (ta kula była jakaś dziwna, gdyż miała suwak do rozpięcia od dwóch stron). ~*To nie ma sensu. Jak to opko.*~ W tym momencie jednak opanowałam się. Zrozumiałam, że to co próbowałam zrobić, to było posunięcie samobójcze. |Jakbyś nie mogła na samym początku rozpiąć tej kuli.| ~*To by było za proste.*~ Przecież Dawid |*Dejwid| mógł mnie wrzucić do wody, abym utonęła, a jednak dał mnie do tej kuli. *Cóż za łaskawca.* Co prawda sama już prawie umierałam, ale dzięki tej kuli przeżyłam trzysta dni. ~*Jak, to nawet ja nie wiem.*~ Wróciłam więc do swych codziennych zajęć. |Jakby nic się nie stało.| Należało do nich:

*- Sranie

- Machanie dupą lub cyckami, bo nie miałam kutasa.

- Ruchanie się wibratorem, Gwałtonatorem 3000 lub oboma tymi rzeczami naraz.

- Podziwianie moich zdeformowanych dzieci, które urodziłam ponad miesiąc temu.

- Ruchanie dupy Dawida lub Grzegorza.*

|Wspaniałe zajęcia. xDDD|

*A jakie rozwijające! xDDD*

~XDDDDDDDDDDDDDD~

● Rysowanie

● Pisanie opowiadań.

● Pisanie tych notek.

● Myślenie

● Ostatecznie czytanie poprzednich notek. ~*Co powinno doprowadzić do śmierci z nudów.*~

Zaczęłam więc od rysowania. Narysowałam siebie, Grzegorza, moich rodziców, widok z okna mojego domu (tak, pamiętałam go), widok z kuli itd. W końcu narysowałam piętnaście rysunków. *Mam wątpliwości co do ich jakości.* Po skończonym szkicowaniu i kolorowaniu wzięłam się za pisanie opowiadań. Napisałam tylko dwa, ale moim zdaniem dobre. Jedno było wymyśloną historią opuszczonego sklepu który był niedaleko mojej willi, a drugie to był pierwszy rozdział mojego FanFiction do jednej serii. ~*CZY?*~ ~¯\__/¯~ Napisałam też tą |*tę| notkę. Wzięłam długopis, dziennik i zaczęłam pisać. Po skończeniu porozmyślałam sobie. Były to różne myśli. Na temat różnych moich ulubionych serii, ratunku z kuli, na temat logiki Dawida |*Dejwida| i Laury, |*Laóry| której nikt nie ogarnia, na temat tego czy kiedykolwiek mnie ktoś odnajdzie oraz czy uda mnie się przeżyć. ~Dziękuję, że choć raz napisałaś, o czym myślałaś.~ Po rozmyślaniu, około godziny |1|19:|1|00 zaczęłam czytać notki z poprzednich dni. Skończyłam je czytać około 23|1|:|1|00. Wtedy też, zmęczona, okryłam się włosami i kołysana wodą - zasnęłam. 

 

~Czemu te rozdziały są nieco lepsze?~

~*Bo ich nie pisałam na siłę.*~

|Nie mogłaś tak pisać całego opka?|

~*Niedojebanie...*~

|;-;|

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |11|06.|11|11.|11|2016 rok, godzina |11|9:|11|00 czasu Polskiego.

Dzień #310

~Eeem...Ramoninth...Czemu ty się uśmiechasz jak psychopata?~

~*Zobaczysz :D*~

~;_;~

Kiedy mnie ktoś uratuje? ~Nigdy~ Wiem, że dziwnie zaczęłam, ale ja już chcę wrócić do domu. Trzysta dziesięć dni tu przeżyłam, *Dalej nie wiemy jak.* ale czuję, że nie wytrzymam już więcej. Na dodatek dziś nie było mi do śmiechu. Rano, gdy się obudziłam o |11|9:|11|00 (normalny czas mojej pobudki), usłyszałam w oddali motorówkę. Aż się poderwałam. Podejrzewałam, że nareszcie ktoś mnie uratuje! Jak bardzo się myliłam...~WON Z SPOILERAMI!~ Gdy siedziałam na kolanach, ujrzałam, że to była motorówka Dawida. |*Dejwida| W dodatku obejmował on jeszcze jakąś dziewczynę, najprawdopodobniej tą |*tę| Laurę. |*Laórę| Widząc mnie, śmiali się z mojego cierpienia. ~*Już wiesz, o co chodziło? >:D*~ ~Tak :D~ |Wesoła gromadka. xDDD| ~*:D*~ Nie pokazywałam swoich emocji, jednak chciało mnie się płakać ze smutku. Patrzyłam mimo wszystko na niego z prośbą o litość w oczach. *Idiotka jak sto pięćdziesiąt.* Jednak jak on to zobaczył, pokazał mi tylko środkowy palec. 

|

|

Widać po nim było, że sprawiało mu to radość. Po chwili, usłyszałam jak Laura |*Laóra| powiedziała do niego:

- Jesteś świetny!

- Oj wiem, skarbie. Uwielbiam ją męczyć. - Odpowiedział Dawid, |*Dejwid| po czym ją *wyruchał* pocałował. |OGAR! xDDD| *Nie! :D*

Popływali oni jeszcze na motorówce koło kuli, robiąc sztuczne fale, które chwiały kulę, po czym jak gdyby nigdy nic odpłynęli. Gdy już zostałam sama, rozpłakałam się. ~Zamknij się, albo moja armia cię zniszczy.~ ~*Ta armia dusz się nie liczy, bo to ci się tylko śniło.*~ ~;"<~ Nie dość, że zrobili mi nadzieję, to jeszcze pokazali mi środkowy palec i wyśmiali. ~Awww... <3~ Płakałam parę minut, po czym się uspokoiłam. Otarłam łzy chusteczką higieniczną z ostatniego opakowania które mi zostało i zajęłam się swoimi codziennymi czynnościami, czyli rysowaniem i pisaniem opowiadań. *Jakby KOMPLETNIE nic się nie stało.* Po paru godzinach, schowałam zeszyt, po czym położyłam się i zaczęłam myśleć. Najbardziej myślałam nad tym, co ja Dawidowi |*Dejwidowi| zrobiłam, że tak mnie nienawidził. *Urodziłaś się.* Doszłam do tego, że może mi czegoś zazdrościł. Ale chyba nie. Miał dobrze płatną pracę, więc mógł mieć wszystko co ja. Miał przyjaciółkę, więc to nie z powodu przyjaźni. Nie wiedziałam więc o co mu chodziło. *Wspomniałem to kilka zdań wyżej.* Wiedziałam jedno. Gdy Grzegorz mnie odnajdzie, na 101 % rozprawi się z Dawidem. |*Dejwidem| ~*Jakaż ona pewna...*~ Jednak, po tych rozmyślaniach, czyli około godziny 21|2|:|2|00, zmęczona spokojem, usnęłam.

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Dawida*

Katowice, ~*:**~ |11|06.|11|11.|11|2016 roku, godzina |11|6:|11|00.

Dzień #310

Dzisiaj, wraz z Laurą |*Laórą| która postanowiła się do mnie przeprowadzić (dobrze zrobiła)

~*Wiecie...

*~

|Idealnie podsumowane. xD|

~*Wiem xD*~

obudziliśmy się bardzo wcześnie. Nie mieliśmy pomysłu na dziś dzień. Po wspólnym zjedzeniu śniadania, umyciu się *Wspólnym? ( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Nie, ty zboczeńcu! xD*~ *:<* i ubraniu, po prostu usiedliśmy na łóżku w naszej sypialni i siedzieliśmy. W pewnym momencie, gdy gładziłem ją po głowie, wpadłem na pomysł. Oczywiście powiedziałem do niej czułym głosem:

*- Ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić?*

|Najlepsze, co można powiedzieć do przyjaciółki. xD|

*:D*

- Skarbie...

- Tak? - Spytała

- Mam pomysł na dziś dzień. - Odpowiedziałem

- No, jaki? - Spytała zaciekawiona Laura. |*Laóra|

- Możemy polecieć moim helikopterem na Antarktydę i motorówką popłynąć na środek Oceanu Arktycznego i powkurzać Andro|n|medę tym, że my razem jesteśmy wolni i szczęśliwi, a ona zniewolona i cierpiąca. - Odrzekłem

- Hah, w sumie idealny pomysł. - Odparła

~*Lubię was.*~

~Me too.~

|^^|

*^^*

Po tej rozmowie, wstaliśmy i ubraliśmy się. Po zrobieniu tego, wyszliśmy z domu i udaliśmy się do helikoptera. Po znalezieniu się tam, usiadłem za sterami helikoptera *A myślałem, że roweru.* ~*XDDDDDDDDD*~ i skierowałem się w kierunku Antarktydy. Po dwóch godzinach dolecieliśmy tam. Gdy znaleźliśmy się na Antarktydzie i wyszliśmy, wsiedliśmy w motorówkę. Jako iż wmontowałem tam autopilota (musiałem) włączyłem go, po czym stanąłem, objąłem Laurę |*Laórę| i czekałem. W pewnym momencie dopłynęliśmy do kuli. Zauważyliśmy Andro|n|medę. Od razu, naturalnie zaczęliśmy się śmiać. A ona nie miała nic innego tylko patrzenie. Ah, jaka szkoda, że nie wydłubałem jej oczu. Hahahaha! |Jakbym był gejem, właśnie miałbym chłopaka.| ~Dawid: Jedyna postać dla której wytrzymuję to opko.~ W pewnym momencie spojrzała się ona na mnie z prośbą o litość w oczach. W tym momencie, z wielką satysfakcją pokazałem jej środkowy palec. ~*:**~ W tym momencie, moja przyjaciółka (LAURA! ANDROMEDA TO IDIOTKA!) *Wiemy, domyśliliśmy się.* powiedziała do mnie:

- Jesteś świetny!

Wtedy ja odwróciłem się i rzekłem:

- Oj wiem, skarbie. Uwielbiam ją męczyć.

Po czym pocałowałem ją. Po tym, popływaliśmy jeszcze trochę wokół kuli i ruszyliśmy w kierunku lądu, a potem i domu. Nie wiedziałem jednak, że za to wszystko kiedyś musiałem zapłacić... |Weź wyjdź z tymi spoilerami. -.-|

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Laury*

Katowice, ~*:**~ |11|06.|11|11.|11|2016 rok, godzina |11|06:|11|00

Dzień #310

Tego dnia, wraz z Dawidem |*Dejwidem| obudziliśmy się wyjątkowo wcześnie. Nie mieliśmy na dziś dzień pomysłu. Po zjedzeniu wspólnego śniadania, umyciu się *~*NIE!*~ :D* i ubraniu usiedliśmy na łóżku w naszej sypialni. W pewnym momencie, Dawid, |*Dejwid| gładząc mnie po głowie, powiedział czułym głosem:

- Skarbie...

Wtedy ja spytałam:

- Tak?

- Mam pomysł na dziś dzień. - Odpowiedział

- No, jaki? - Spytałam z zaciekawieniem.

*- Będziemy srać przez dach. - zaproponował*

~*Świetna propozycja. xD*~

*:D*

- Możemy polecieć moim helikopterem na Antarktydę i motorówką popłynąć na środek Oceanu Arktycznego i powkurzać Andro|n|medę tym, że my razem jesteśmy wolni i szczęśliwi, a ona zniewolona i cierpiąca. - Odrzekł

- Hah, w sumie idealny pomysł. - Odparłam

Po tej rozmowie, wstaliśmy, ubraliśmy się i wyszliśmy. Po wejściu do helikoptera, Dawid |*Dejwid| zasiadł za sterami, a ja usiadłam na zwykłym siedzeniu. Po chwili ruszyliśmy. Lot był nudny. Dwie godziny po wystartowaniu, już lądowaliśmy na Antarktydzie. ~*Moglibyście opatentować te portale i przysłużyć się ludzkości.*~ Po wylądowaniu, weszliśmy, wsiedliśmy na motorówkę i po chwili ruszyliśmy. W pewnym momencie, Dawid |*Dejwid| objął mnie. I tak czekaliśmy na dopłynięcie.

~*Tu serio nie ma spacji.*~

~;-;~

Gdy już byliśmy na środku Oceanu, zaczęliśmy razem śmiać się z cierpienia Andro|n|medy. A ona musiała patrzeć. W pewnym momencie spojrzała na Dawida |*Dejwida| z prośbą o litość w oczach. Wtedy on z satysfakcją pokazał jej środkowy palec. |:D| W tym momencie ja rzekłam:

- Jesteś świetny!

W tym momencie odwrócił się on w moim kierunku i rzekł:

- Oj wiem, skarbie. Uwielbiam ją męczyć.

Po czym pocałował mnie. Po tym, popływaliśmy jeszcze trochę wokół kuli i ruszyliśmy w kierunku lądu a następnie domu. To był zacny dzień! |<Niucha> Znowu jebie gimbusem.|

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Ocean Arktyczny, |12|24.|12|12.|12|2016 roku, godzina |12|07:|12|00.

Dzień #358

~A jednak limit tekstu jebnął.~

~*Niestety. Ale na szczęście to będzie dwupartowiec.*~

Tego dnia, obudziłam się dość wcześnie. O godzinie |12|07:|12|00 budziłam się tylko jednego dnia. Postanowiłam sprawdzić datę. Włączyłam swój telefon (fakt #1 - Bateria nadal nie wymieniana). ~*Nawet Xiaomi tyle nie trzyma, oszustko.*~ W tym momencie na ekranie blokowania pojawił się napis:

"07:00

24.12.2016 rok, Sobota"

~*O LOOOL, akurat wczoraj była Wigilia dwa tysiące siedemnastego roku, a gdy to pisałam, to była przyszłość. Widzicie już, jak czas szybko płynie?*~

*Opowiadania są idealne do zobaczenia tego.*

~Ty, faktycznie. Tak w ogóle, Ramoninth, wiesz że zaraz twoje jedno opowiadanie, które obecnie zaczęłaś, wejdzie w przeszłość?~

~*Właśnie wiem i to jest dziwne uczucie. xD*~

Wiedziałam już co to był za dzień. Była to Wigilia. ~*To zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.*~ Kiedyś, gdy byłam w domu, zawsze zaczynał się ten dzień tak samo. Mimo iż byłam i jestem dorosła, biegłam do choinki. A były tam prezenty od Grzegorza dla mnie i ode mnie dla Grzegorza. Rozpakowywałam swoje. ~*Prezenty rozpakowuje się po Wigilii.*~ *Ale to Opkolandia. Ona rządzi się innymi prawami.* Ostatnim razem dostałam nowy telefon (tak, ten z niewyładowywującą ~*Czerwony wężyk.*~ się po 358 dniach baterią), ~*Ty oszustko, nawet Xiaomi tyle nie wytrzyma. Najdłużej na baterii może przetrwać z trzy dni i to tylko, jeśli co jakiś czas włączasz tryb samolotowy.*~ długopis z lejzerem (laserem xD) *To miało być śmieszne?* ~*Tak*~ *To coś nie pykło.* ~*Wiem. To opko ogólnie mi nie pykło.*~ i ten zeszyt w którym teraz pisałam. Później ja odchodziłam i do choinki podchodził Grzegorz i również rozpakowywał swoje prezenty (u nas się w dzień Wigilii rano rozpakowywało, bo my byliśmy na opak z tradycją >:D). |Ach, wy buntownicy.| Następnie oboje szykowaliśmy się i wychodziliśmy do galerii handlowej, aby kupić prezenty dla gości. ~Powodzenia. Na ostatnią chwilę to wręcz samobójstwo.~ Wychodziło na to, że musieliśmy wydać sporo pieniędzy, gdyż nasze rodziny które się zjeżdżały były duże. On miał rodziców, dziadków, wujków, rodziców chrzestnych i rodzeństwo chrzestne, a ja rodziców, dziadków, wujków, rodziców chrzestnych, rodzeństwo chrzestne i pradziadków którzy jeszcze żyli. |Mieli nadzieję, że dożyją nieistniejącego dnia, w którym znormalniejesz.| Musieliśmy więc wydawać około 100 złotych. ~*To bardzo mało, jak na takie wielkie rodziny.*~ *Nie próbuj zrozumieć nieistniejącej logiki.* Po powrocie zaś, zaczęliśmy szykować wszystko na wieczór. Wieczorem natomiast, zjeżdżały się całe rodziny. Zasiadaliśmy do stołu, dzieliliśmy się opłatkiem i śpiewaliśmy kolędy. ~*W święta to tylko Radio Eska. Wczoraj leciała tam nuta Linkin Park.*~ |Jedyna prawilna stacja na święta.| Potem rozdawaliśmy sobie prezenty (w jedną wigilię potrafiłam dostać ok. 10 prezentów). ~*Ja dziś dostałam jeden, ale zajebisty. Tablet, który podobno jest celem każdego szanującego się złodzieja, taki jest zajebisty. Ale ja już w antywirusie włączyłam opcję antywłamaniową, która ewentualnie cyknie z ukrycia fotkę ewentualnego złodzieja i wyśle mi na e-mail. >:D*~ ~To podobno działa. Jeden gościu podobno dzięki temu odzyskał tablet.~ ~*Wiem, też o tym słyszałam.*~ Po kolacji siedzieliśmy trochę razem i rodziny wyjeżdżały. Następnie ja z Grzegorzem sprzątaliśmy ze stołu i razem szliśmy spać. A teraz? Ja byłam samotna, nie mogłam poczuć ciepła rodzinnego, siedziałam w kuli od Aqua Zorbigu *Ta literówka rozpierdala system. xD* ~*Dopiero teraz ją zauważyłam. xD*~ umiejscowionej na Oceanie Arktycznym. Rozpłakałam się. ~KURWA!~ Byłam taka samotna. Jednak, po paru minutach, zmęczona płaczem - zasnęłam. I w tym momencie, parę minut po uśnięciu poczułam się tak, jakby moja dusza wyszła z ciała. Po kilku chwilach ujrzałam bramę do Miasta. Weszłam tam. ~*Zdania pojedyncze podążyły za tobą.*~ Zauważyłam po wejściu, że było ono przystrojone na święta. *Jak widać, Bóg też lubi świecidełka.* Było tam też kilka szczęśliwych par ludzi. A ja...Byłam taka samotna i nieszczęśliwa...Aż łzy napłynęły mi do oczu. Jednak, w pewnym momencie ujrzałam jego...Mojego przyjaciela *ruchającego chodnik*~Zjebałeś atmosferę. GRATULUJĘ. xDDD~ *O to mi chodziło. :D* Od razu podbiegłam do niego i się przytuliłam. Nie mówiłam nic, tylko byłam przytulona. Po chwili i on mnie przytulił. Staliśmy tam przytuleni paręnaście minut. Później puściliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać. Złożyliśmy również sobie zaległe życzenia z urodzin i życzenia świąteczne. W pewnym momencie rzekł on:

- Skarbie...Ja jestem już niedaleko Antarktydy. Wkrótce mogę dojechać do Oceanu i cię ochronić. A wtedy już na zawsze będziemy szczęśliwi.

~<Rzyga słodkością.> Wystarczą mi świąteczne słodycze, przestań dobijać człowieka.~

- Oh...To świetnie! - Powiedziałam

- Właśnie wiem. Też się cieszę. - Odparł

Później pogadaliśmy jeszcze trochę, po czym musieliśmy wrócić do swoich ciał. *Broń Boże, abyś napisała, o czym gadaliście.* Po obudzeniu się, wiedziałam jedno - wkrótce mogę wrócić do domu i być szczęśliwa z nim. ~*I co zrobiłaś? Grzegorz się rozpłakał ze smutku. :<*~ Na razie jednak, zajęłam się swoimi czynnościami. Około godziny |1|16:|2|00 ujrzałam z przerażeniem, że kończą mnie się kartki w zeszycie na rysunki i opowiadania! ~*To powinno nastąpić wieki temu.*~ I co ja bym robiła aż do oswobodzenia? |Masz telefon i zapasową baterię. HMM?| Chyba pozostawało mi myślenie. Zajęłam się więc tym i w pewnym momencie, jakoś około godziny 21|2|:|2|00, kołysana falami, usnęłam...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Grzegorza*

~*O, wyjątkowo nie ma lokalizacji, daty, godziny i dnia.*~

~Widać tobie to opko też się nudziło.~

~*Tak było.*~

~;-;~

Kiedy wróciłem do swego ciała po spotkaniu z nią, nie obudziłem się jeszcze przez trzy godziny. Od miesiąca nie spałem i prawie, że mdlałem za kierownicą. *JAKIM CUDEM PRZEŻYŁEŚ?!?!* ~*Gary Stu...*~ *Ach, no tak. ;-;* Musiałem więc się wyspać. Po około trzech godzinach obudziłem się. Przypomniałem sobie dopiero wtedy, że była Wigilia (dzięki temu pobytowi w Mieście). Pierwszy raz od paru lat rozpłakałem się. ~Miękka ciiipaaa!~ Byłem taki nieszczęśliwy bez niej. Ona była moim szczęściem. Moim skarbem. |Jak ja bym miał takie gówno w swoim domu, to sam dałbym się wywieźć na Antarktydę.| A teraz byłem bez niej...Musiałem ją jak najszybciej odnaleźć. Zauważyłem również, że nie byłem związany, nie miałem zaklejonych ust i nie leżałem w bagażniku oraz nie byłem w środku lasu, związany linami i łańcuchami, nie byłem zakneblowany oraz przygnieciony drzewem. Zdziwiłem się tym, gdyż Dawid |*Dejwid| tylko czekał na odpowiednią chwilę aby mnie spowolnić. *Co ty myślałeś? Każdy obchodzi Boże Narodzenie. Mam przypomnieć, co się wtedy działo w czasie II wojny światowej?* ~To akurat jest nieprawdopodobne.~ *A możliwe. :>* Mimo to, zamknąłem drzwi, po uprzednim wstaniu z siedzeń, zapiąłem pasy i ruszyłem w kierunku Antarktydy, ku uwolnieniu mej przyjaciółki...

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- 

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |12|25.|12|12.|12|2016 roku, godzina |3|9:|4|00 czasu Polskiego.

Dzień #359

To już trzysta pięćdziesiąty dziewiąty dzień moich męk. ~*Czerwony wężyk znów atakuje.*~ Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze. Po przebudzeniu się, postanowiłam narysować jeden rysunek oraz napisać jedno opowiadanie. *Może chociaż te byłyby dobrej jakości.* Oczywiście wszystko było związane z świętami (był przecież pierwszy dzień świąt, nie?). ~Jak nie przestaniesz, to zaraz na serio się porzygam tą całą słodkością. Już mnie mdli.~ Narysowałam po prostu salon w moim domu z choinką, wigilijnym stołem, rodziną moją i Grzegorza oraz ze mną i Grzegorzem (wiem, że był 25, a nie 24 grudnia, ale co to kogo obchodzi?). |Nas i to powinno ci wystarczyć.| Gdy to rysowałam, chciało mnie się płakać. ~Jak ja ci przyjebię...~ Czułam się tak mocno samotna. Nie miałam nikogo, kto w rzeczywistości mógł mnie przytulić i pocieszyć. ~Przyślę ci Sebastiana Horodeckiego. >:D~ ~*Z nim to impreza aż do śmierci. >xD*~ ~>:D~ Po rysowaniu zabrałam się za pisanie opowiadania. Tym razem było ono o zwierzętach. Musiałam wreszcie coś wesołego napisać, a nie same wyciskacze łez. ~*Odcinek "Włatców Móch" o Dniu Matki? Serio, jak był tam wątek Czesia, to ryczałam rzewnymi łzami. To był jedyny taki odcinek czegokolwiek.*~ Przynajmniej w moim wypadku. Po skończeniu pisania, schowałam zeszyt i piórnik, ~*o którym nigdy wcześniej nie wspomniałam, bo po co,*~ po czym ułożyłam się i do wieczora, słuchając muzyki z telefonu rozmyślałam np. nad sensem mojego życia. Około godziny 22|2|:|3|00 wyjęłam słuchawki z uszu i włożyłam telefon do torby, po czym okryłam się moimi włosami (na prawdę, warto je było hodować, w końcu się do czegoś przydały) i po chwili, zmęczona patrzeniem w księżyc (noc polarna powróciła) oraz kołysana delikatnymi falami Oceanu - zasnęłam z nadzieją, że niedługo zostanę uratowana...

_____________________________________________  

Ocean Arktyczny, |12|26.|12|12.|12|2016 roku, godzina |4|13:|2|20 czasu Polskiego.

Dzień #360

~*Dwa*~

~

~

Już minął trzysta sześćdziesiąty dzień mojej męki. Jeszcze sześć dni (mamy rok przestępny) i minie rok. Eh...Ile ja bym dała, aby ktoś mnie uwolnił. ~*Spoksik, jeszcze sześć dni ci zostało.*~ No, ale do rzeczy. *I znowu ta szybka zmiana tematu.* Po obudzeniu się, zajrzałam do telefonu, aby sprawdzić która jest godzina. Po włączeniu telefonu, na ekranie blokowania ujrzałam napis:

"13:20

26.12.2016 roku, poniedziałek"

"Wow! Już po trzynastej? No w sumie tak kończy się u mnie pójście spać po dwudziestej drugiej" - Pomyślałam po przeczytaniu tego.

~*I ty nazywasz się osobą pracowitą.*~

Po pomyśleniu tego, włożyłam słuchawki w uszy i zaczęłam słuchać muzyki. Na tym, u mnie w telefonie prawie w ogóle nie spadała bateria. Później zaczęłam grzebać w torbie, gdyż nieświadomie mogłam jeszcze coś tam włożyć w dzień porwania. W pewnym momencie znalazłam książkę "Minecraft: Rocznik 2014". ~*Autentycznie, mam taką w domu. Mój down był potężny.*~ ~Książki o Minecraft, a szczególnie te "powieści" inspirowane tą grą to totalna żenada.~ ~*Nie tylko ty tak sądzisz.*~ |No, ale dzieci Minecrafta jest tyle, że wydawcy trzepią na nich hajs.| Że też taka spora książka zmieściła mnie się pod tym wszystkim. Mimo to, zaczęłam czytać, gdyż zawsze to jakieś urozmaicenie (tak, mogłam się skupić czytając i słuchając muzyki) ~*Kilka lat temu opanowałam tą tajemną sztukę.*~ niż tylko pisanie opowiadań, rysowanie, czytanie notek z poprzednich dni i myślenie. Niestety. Książka była krótka, więc nawet nie minęła godzina a już skończyłam ją czytać. Po zakończeniu, położyłam się w kuli i nadal słuchając muzyki, rozmyślałam. Nie chciałam bowiem zajmować ostatnich pięciu kartek w moim zeszycie, bo po pierwsze to był mój ostatni zeszyt, gdyż w drugim który został pisałam już któryś dziennik (przecież nie zmieściłyby mnie się w jednym wszystkie notatki), ~*Domyśliliśmy się tego wieki temu.*~ także nie miałam innego na rysunki i opowiadania. W czasie rozmyślań, doszłam do wniosku, że będzie to pamiątka (może niezbyt przyjemna, ale zawsze) z pobytu tutaj. No, bo w końcu jak w przyszłości, np. gdy będę mieć te -dziesiąt lat i spojrzę na te rysunki i notki to przypomnę sobie te chwile. ~*Ja będąc na jej miejscu nie chciałabym pamiętać takiego wydarzenia, ale różni masochiści chodzą po tym świecie.*~ No i będę też miała się czymś zająć. W ogóle, to ciekawe, czy Grzegorz by mnie nie opuścił jakbym była już staruszką...~*Kiedyś tworzyłam słodkie opowiadania. Dzisiaj wolę pisać one-shoty o patologiach świata, a rozdziałowe to zależy. :**~ ~Nie. Przypominaj. O. Tym. ;_;~ ~*:D*~ Eh...Nie miałam o czym myśleć, to rozmyślałam o wszystkim i o niczym. Jednak, około godziny |1|21:|1|00 okryłam się włosami, schowałam telefon do torby i po chwili usnęłam...

_____________________________________________ 

Ocean Arktyczny, |12|31.|12|12.|12|2016 roku, godzina |4|10:|1|00 czasu Polskiego.

Dzień #365

~Już coraz bliżej końca.~

~*Pomyśl sobie, że gdy teraz zanalizujemy to opko, to nie będziemy musieli robić tego w przyszłości.*~

|Zawsze to jakaś motywacja.|

Już jutro minie rok (mamy rok przestępny) odkąd się znalazłam w kuli od Aqua Zorbingu. Chciałabym już jutro wrócić do domu, jednak wiedziałam, że to by było zbyt piękne, aby stało się możliwe do zrealizowania. ~*Każdy wie, że to się stanie.*~ Eh...Po obudzeniu się o w miarę normalnej godzinie mej pobudki, wyjęłam swój zeszyt i na dwóch ostatnich stronach zaczęłam rysować. Narysowałam siebie oraz Grzegorza. W pewnym momencie coś sobie przypomniałam. Dziś był 31 grudnia! Sylwester! Dzień mojego porwania, a wcześniej i dzień szczęścia! ~*Czy ciebie czasem nie porwano już po północy, czyli w styczniu? Niespójności to to, co kochamy.*~ W Sylwester dzień zawsze wyglądał normalnie, jednak Grzegorz miał urlop i zawsze chodził za mną, abym "nie czuła się samotna i nie popadła w depresję". ~*Ja bym dała wpierdol osobie, która ograniczałaby mi przestrzeń prywatną, a nie przyjmowała to na klatę.*~ Nie wiem co mu z tym strzeliło, ale mnie to w sumie nie przeszkadzało. O północy natomiast, a właściwie już o |1|23:|1|59, stawaliśmy pod oknem i całował mnie on od tej godziny, aż do |2|00:|2|01, abym - jak mówił - miała szczęśliwy koniec starego i szczęśliwy początek nowego roku. *Skopiowane z neta, tylko nie pamiętam, z jakiego besta.* ~*Wiem, że skopiowane. Robiłam to świadomie.*~ *Czas umrzeć. ;-;* Po tym, stawaliśmy przed oknem i składając sobie życzenia patrzyliśmy na fajerwerki. Kiedy natomiast te się skończyły, szliśmy spać. A teraz? Tu nawet nie było fajerwerek (no gdzie? Na Oceanie?) |In Sosnowiec City all can happen.| ~*SOSNOWIEC CITY XDDD*~ |:D| i byłam sama, zamknięta w kuli od Aqua Zorbingu dryfującej po Oceanie Arktycznym. W tym momencie rozpłakałam się. ~Ciesz się, że jestem cierpliwym człowiekiem.~ Byłam taka samotna i nie miałam nikogo koło siebie...Po około godzinie, uspokoiłam się. Jako iż narysowałam już rysunki i tym samym skończyłam wszystkie kartki w zeszycie, wrzuciłam go do torby. Po tym, położyłam się w kuli i zaczęłam patrzeć w niebo oraz rozmyślać. Około |1|00:|1|00 przypomniałam sobie o tym, jak Grzegorz mnie ostatnim razem całował, a potem złożył mnóstwo życzeń na nowy rok. W tym momencie z oczu popłynęły mi łzy. ~Boże, daj mi cierpliwość, bo jak dasz mi więcej siły, to ją rozpierdolę.~ Było mi tak smutno...Około |1|01:|1|00 uspokoiłam się i okryta włosami usnęłam... 

_____________________________________________ 

Ocean Arktyczny/Katowice, ~*:**~ |1|01.|1|01.|1|2017 roku/|1|02.|1|01.|1|2017 roku, ~*To też jest już przeszłość.*~ godzina |2|14:|2|00/|4|12:|5|44 czasu Polskiego.

Dzień #366

~*Najciekawszy rozdział z tego całego barachła.*~

|Rany Boskie, ile to trzeba się było naczekać?|

~Jakiś tydzień.~

Już minął rok odkąd znalazłam się w tym więzieniu. Dziś czułam się gorzej. Byłam tak głodna i spragniona. Obudziłam się około godziny |1|14:|1|00, gdyż wczoraj późno poszłam spać. Po dokładnym obudzeniu się, zachciało mnie się pić. BARDZO! *Ale nie tak agresywnie!* Teraz już nie panowałam nad tym co robiłam. Rozpięłam suwak w kuli, aby się napić. Niestety, nie zauważyłam, że na nim byłam. Po otwarciu, wpadłam do Oceanu Arktycznego, a kula zaczęła być pozbawiana powietrza. |Debilka. Ale w sumie...W jej sytuacji ta reakcja była normalna.| Ja dopiero wtedy zrozumiałam co zrobiłam. Tak na prawdę dzięki tej kuli jeszcze żyłam. Chciałam wypłynąć, jednak byłam tak słaba, że nie udawało mnie się to. ~:D~ W pewnym momencie, kiedy zaczęłam już tonąć, poczułam, że ktoś wyciągał mnie na powierzchnię, a następnie wciągał na motorówkę. |Ten jebak leśny jak zwykle wszystko psuje.| Kiedy tam byłam, stanęłam twarzą w twarz z...Grzegorzem. ~*Umrzyj, chuju. Zepsułeś szczęśliwe zakończenie.*~ Od razu się do niego przytuliłam. Po chwili i on mnie przytulił. Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Jeden rok, ba, jedna godzina bez niego to za dużo. ~*W takim razie nie wiem, jak wytrzymywała, gdy ten szedł do pracy.*~ W rzeczywistości bez niego nie czułam się szczęśliwa. On był tym, który mnie chronił i dzięki któremu żyłam. ~Zaraz serio rzygnę...~ Chwilę później, powiedziałam do niego:

- Grzegorz...Dziękuję ci...W końcu mogę poczuć się bezpieczna i szczęśliwa...

W tym momencie zaśmiał się on, 

*

*

po czym rzekł:

- Nie ma za co...Ja chcę dla ciebie jak najlepiej. W ogóle, to dlaczego...hmm...jakby to ująć...dlaczego "wyszłaś" z tej kuli do wody? Przecież to dzięki niej żyłaś.

- Kiedy się obudziłam, czyli stosunkowo nie dawno, po rozbudzeniu zachciało mnie się pić. BARDZO! *Ogarnij wściekliznę macicy!* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *:D* Nie panowałam wtedy nad tym co robię. Chciałam rozpiąć suwak kuli, aby napić się wody z Oceanu. Nie zauważyłam jednak, że byłam na nim. Po rozsunięciu, wpadłam do wody a z kuli zaczęło uciekać powietrze. Po chwili zaś, gdy już tonęłam, ty mnie uratowałeś*, bo jesteś idiotą*. - Odpowiedziałam

- Biedactwo ty moje...Ileż musisz się w życiu nacierpieć... - Odparł

Po tej rozmowie, podniósł mnie i położył na tyłach motorówki. W tym momencie, gdy układał mnie, aby było mi wygodnie, spytałam:

- W ogóle, to skąd masz tą |*tę| motorówkę?

- Stała na brzegu Oceanu. Najprawdopodobniej należała do Dawida, |*Dejwida| jednak mam to gdzieś. ~*Złodziej jebany. Nie, serio, to jest kradzież.*~ Musiałem cię uratować. ~*Akurat w wypadku inteligencji Andronmedy to cię nie usprawiedliwia, zakalcu.*~ - Odpowiedział.

Po tej rozmowie, gdy mnie ułożył, okrył mnie kocem (szczelnie) po czym stanął za sterami i przed wyruszeniem zaczepił jeden koniec tonącej kuli o motorówkę. W sumie nie dziwne. Taki sprzęt jest bardzo drogi. W pewnym momencie, gdy już płynął w kierunku brzegu, ja spytałam:

- A gdybym była staruszką z różnymi chorobami...Byłbyś przy mnie, czy opuściłbyś mnie? Zastanawiałam się nad tym któregoś dnia...

- Oczywiście, że byłbym przy tobie! Jak mógłbym opuścić starą i schorowaną osobę?! Szczególnie tą, co lubię?! - Odpowiedział

Po tej rozmowie, nastała cisza. W pewnym momencie, gdy wiedziałam już, że byłam bezpieczna - usnęłam.

~*<Odwraca się.> Cholera, przez tą słodkość Grzegorz zwymiotował. ;-;*~

~Mówiłem? ;_; A teraz sorki, bo na jednym się chyba nie skończy. Nadal mnie mdli.~

|Biedak. Ale w sumie w wypadku tego opka mnie to nie dziwi.|

 

Następnego dnia, gdy obudziłam się, ujrzałam, że byłam w domu, na łóżku w sypialni mojej i Grzegorza. Koło siebie ujrzałam mojego przyjaciela, który wpatrywał się we mnie tymi swoimi zielonymi *jak gówno kosmity* oczami. |Wspaniałe porównanie. xD| *Co nie? :D* Chwilę później powiedział:

- Wziąłem urlop w pracy...

- Dlaczego? - Spytałam zdziwiona.

- Po pierwsze, muszę się tobą zaopiekować. Jesteś taka chuda, słaba, wygłodzona i odwodniona, że sobie sama nie poradzisz. Muszę być przy tobie. Po drugie, muszę się zemścić na Dawidzie za to, co tobie zrobił. Nie daruję mu tego. Po trzecie, ja też przecież muszę w tym roku odpocząć. Cały tamten zmierzałem ku Antarktydzie, aby cię uratować. - Odpowiedział

- Dziękuję, że tak się o mnie troszczysz... - Odparłam

- Oj nie musisz dziękować. To wszystko tylko dla twojego dobra i szczęścia. - Powiedział

|Dobrze, że Grzegorza nie ma, bo by go znowu zemdliło od tej słodkości.|

Po tej rozmowie, okrył mnie on szczelnie kołdrą, pocałował, po czym wstał i poszedł do kuchni. Kiedy po parunastu minutach wrócił, trzymał w ręku tacę z jedzeniem i piciem. Podszedł do mnie i zaczął mnie karmić oraz poić. Pierwszy raz od roku czułam smak jedzenia i wody. Gdy zaś skończył, sprzątnął naczynia i najprawdopodobniej sam poszedł zjeść śniadanie, umyć się i ubrać, gdyż kiedy przyszedł, był już w ubraniu. *Lul, to znaczy, że do tej pory paradował nago? xDDD* ~*Zapewne nie, ale ta niespójność na to wskazuje. xD*~ W ręku trzymał najmocniejszą broń jaką posiadał. Przestraszyłam się. Bałam się, że coś mi zrobi. Zakryłam się aż po twarz i patrzyłam na niego z przerażeniem w oczach. Widział on, że się bałam, gdyż powiedział:

- Nie bój się, najdroższa. Nic ci nie zrobię. To na Dawida. |*Dejwida| Muszę go zgładzić za to, że prawie cię zabił. ~*Odwal się od mego byłego husbando, ty deklu!*~

Gdy wypowiedział te słowa, dało się słyszeć dzwonek do drzwi. Od razu poszedł on do drzwi. Co było dalej - nie wiem. Przyszedł on z jakimś chłopakiem, również starszym ode mnie. Chwilę później, Grzegorz rzekł:

- To mój przyjaciel, Daniel. |*Dejniel| ~*DEJNIEL XDDD*~ |:D| Przysłałem go tu, żeby się tobą zaopiekował gdy ja będę zabijać Dawida. |*Dejwida| Nie poradzisz sobie przecież sama.

- Dziękuję ci...Tak o mnie dbasz... - Rzekłam

- Oj, nie dziękuj. To dla twojego dobra. - Odparł

Po tej rozmowie Daniel |*Dejniel| usiadł koło mnie, a Grzegorz wyszedł. Przyjrzałam się jego przyjacielowi. ~*Brak spacji to tu norma.*~ |;-;|

 

Był on wysokim chłopakiem, na oko |2|23 letnim. Był szczupły. Miał krótkie, czarne włosy oraz szare oczy. Jego nos był mały, a usta średniej wielkości. ~*Ta informacja była nam niezbędna do życia.*~ Na sobie miał skórzaną, czarną kurtkę. Wyglądała tak, jakby była z sztucznej skóry. Na nogach miał czarne, długie spodnie oraz buty tego samego koloru.

 

Po chwili spytał mnie:

- Grzegorz opowiadał mi co się tobie stało. Ale tylko ty jedna wiesz jedną rzecz. Jak dokładniej do tego doszło?

- W nocy z |12|31.|12|12.|12|2015 roku na |1|01.|1|01.|1|2016 roku, około godziny |2|02:|2|00 ~*To znaczy, że już w styczniu, downiaro.*~ obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Od razu otworzyłam oczy. W tym momencie ujrzałam tylko wybitą szybę i odłamki szkła na podłodze. W tej chwili chciałam obudzić Grzegorza. Niestety, kiedy już chciałam to zrobić, poczułam, że ktoś przytknął mi do nosa chustkę przesiąkniętą chloroformem. Od razu usnęłam. Działo się to również, gdy budził mnie np. dźwięk helikoptera. Po obudzeniu się od razu usypiałam od tego samego. Następnego dnia, kiedy obudziłam się, ujrzałam ciemne niebo. Pod sobą czułam wodę. Od razu spróbowałam usiąść. Kiedy mnie się to udało, ujrzałam, że byłam w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym. Od tamtego momentu musiałam przeżyć 366 dni, uwięziona na wodzie i samotna... - Opowiedziałam.

*Nie zesraj się z tego powodu.*

- Biedna jesteś. W ogóle to co ten Dawid |*Dejwid| chciał od ciebie? - Spytał

- Tego to chyba nawet on nie wie. - Odrzekłam

*Grzegorz wypowiadał się już na ten temat wielokrotnie.*

Po tej rozmowie, przez dwie godziny gadaliśmy na różne tematy, a jeśli było trzeba, Daniel |*Dejniel| przynosił mi różne rzeczy. Po dwóch godzinach, usłyszeliśmy otwierające się drzwi, a następnie słabe kroki. Po chwili do pokoju wszedł Grzegorz. Jednak trzymał on rękę kilka milimetrów od serca. Mimo iż zakrywał to miejsce, widać było, że była tam krwawiąca rana. *A ten Gary Stu OCZYWIŚCIE przeżył.* Na dodatek był bardzo blady. Słychać było, że ciężko oddychał. W tym momencie, Daniel |*Dejniel| wstał, podszedł kilka kroków i spytał:

- Grzegorz? Co ci się stało? Wszystko w porządku?

- Nic mi nie jest...To nic ta... - Powiedział słabym głosem, jednak nie dokończył, gdyż stracił przytomność.

|:D|

W tym momencie, Daniel |*Dejniel| podbiegł do niego i potrząsając nim krzyknął:

- Grzegorz! Grzegorz! Obudź się! Grzegorz!

*- Szybko! Wyruchaj go! To zawsze działało! - zawołałam*

~*Najlepsza rada, jaką ktokolwiek mógłby komukolwiek dać w tym momencie. xD*~

*Wieeem :D*

Jednak nic to nie dawało. Po chwili zaś, gdy Daniel |*Dejniel| wiedział, że nie obudzi go, odsłonił ranę którą zasłaniał Grzegorz. W tym momencie okazało się, że była to rana była od postrzelenia. ~*To zdanie sens tak mieć bardzo ten.*~ Daniel, |*Dejniel| widząc to, sprawdził czy w ogóle Grzegorz jeszcze żył. Po chwili ja spytałam drżącym głosem:

- Ż-żyje?

- Żyje...*Fuck* Muszę go jednak przenieść do tego pokoju w którym mam swoje sprzęty medyczne...|To nic, że o tym pokoju nie było wcześniej wspomniane.| Jak dobrze, że on go dla mnie zrobił... - Odpowiedział, po czym zabrał nieprzytomnego do odpowiedniego pomieszczenia.

Nie wiem, co on tam z nim robił. *Ja wiem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Ty to w ogóle bądź cicho. xD*~ *:D* Czasem jednak wychodził. Ja wtedy pytałam:

- Obudził się?

Jednak on kiwał głową, że nie. W pewnym momencie po prostu nie wyszedł. Kilka minut po tym, usłyszałam jego rozmowę z Grzegorzem.

- ALE JA MUSZĘ WSTAĆ!!! MUSZĘ SIĘ ZAJĄĆ ANDRO|N|MEDĄ!!! ONA SOBIE NIE PORADZI BEZE MNIE!!! - Krzyczał Grzegorz.

|Zajebista ta rozmowa. xD|

- Grzegorz, spokojnie. Nie krzycz, bo się jeszcze wykończysz. Jesteś jeszcze słaby. Ja się mogę nią zająć, dopóki ty nie będziesz mógł *ruchać* wstać. - Mówił Daniel. |*Dejniel|

~*SEBASTIAN! xD*~

*:D*

- Na prawdę? Zrobiłbyś to dla niej i dla mnie? - Pytał mój przyjaciel.

- Tak. - Potwierdzał Daniel. |*Dejniel|

- Dziękuję ci...Jesteś taki dobry... - Mówił Grzegorz.

- Oj nie musisz dziękować. - Odpowiadał jego przyjaciel.

W tym momencie Daniel |*Dejniel| wyszedł do mnie i opowiedział mi o wszystkim co się tam stało, łącznie z rozmową którą usłyszałam. Kiedy skończył, ja rzekłam:

- W ogóle to dziękuję ci, że go uratowałeś...

- Nie ma za co. Dla ciebie wszystko. - Odparł

|Kolejny Fanboy?|

I od tego momentu przez tydzień opiekował się mną. Po tygodniu, mógł się mną zająć mój przyjaciel. Daniel |*Dejniel| natomiast wyszedł pożegnany przez nas ciepło. Przez jeszcze dwa tygodnie musiał się mną opiekować. ~*Wiadomo, że chodzi o Grzegorza, ale to zdanie i tak powinno zostać dopracowane.*~ Po tym czasie wstałam już z łóżka normalnie i mogłam normalnie się poruszać. ~*To sens być zdanie tak mieć.*~ Kiedy już byłam sobą, powiedziałam do niego:

- Ty jesteś taki dobry. Dziękuję ci za wszystko.

- Nie musisz dziękować skarbie. To wszystko, aby było ci dobrze. - Powiedział

Po tej rozmowie zajęliśmy się swoimi sprawami. Od tego momentu, nasze życie na zawsze było szczęśliwe. Byliśmy naj|nie|szczęśliwszymi ludźmi na świecie, bo my zawsze ze sobą jesteśmy uszczęśliwieni. *<Rzyg>*

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Grzegorza*

Ocean Arktyczny/Katowice, ~*:**~ |1|01.|1|01.|1|2017 roku/|1|02.|1|01.|1|2017 roku, godzina |1|14:|1|00/|2|12:|4|44 czasu Polskiego.

Dzień #366

Nareszcie! Dzisiaj dojechałem nad Ocean Arktyczny! *Bo się zesrasz z tej radości.* W końcu mogłem uratować moją przyjaciółkę! No, ale do rzeczy. Po dojechaniu tam, wysiadłem z samochodu i pierwsze co ujrzałem, to motorówka najprawdopodobniej Dawida. |*Dejwida| Miałem gdzieś, że ona na 98 % była jego. Wsiadłem na nią i ruszyłem w kierunku środka Oceanu. ~*Złodziej*~ Paręnaście minut później, gdy tam dopłynąłem, ujrzałem wypompowaną kulę od Aqua Zorbingu. W pewnym momencie pod wodą ujrzałem tonącą i powoli tracącą przytomność Andromedę. Od razu włożyłem rękę do lodowatej wody i wyciągnąłem ją, a nastepnie *Siemka, literówki! Rzadko nas odwiedzacie!* wciągnąłem do motorówki. W tym momencie po prostu przytuliła się ona do mnie. Jak gdyby nigdy nic. Po chwili i ja przytuliłem się do niej. Tak dawno nie miałem jej w swoich objęciach... Po chwili zaś, powiedziała ona do mnie:

- Grzegorz...Dziękuję ci...W końcu mogę poczuć się bezpieczna i szczęśliwa...

W tym momencie zaśmiałem się, 

|

|

po czym rzekłem:

- Nie ma za co...Ja chcę dla ciebie jak najlepiej. W ogóle, to dlaczego...hmm...jakby to ująć...dlaczego "wyszłaś" z tej kuli do wody? Przecież to dzięki niej żyłaś.

~- Bo byłam idiotką. - odpowiedziała Andronmeda zgodnie z prawdą.~

~*O, Grzegorz. Już wróciłeś. I jak się czujesz?*~

~Trochę lepiej.~

|Ty to chyba wyrzygałeś światowe kontenery żarcia.|

~Bez przesaaady. W ogóle, widzę że niczego ciekawego nie przegapiłem.~

~*Correct*~

~To dobrze.~

- Kiedy się obudziłam, czyli stosunkowo nie dawno, po rozbudzeniu zachciało mnie się pić. BARDZO! *Ogarnij tego pierdolca!* Nie panowałam wtedy nad tym co robię. Chciałam rozpiąć suwak kuli, aby napić się wody z Oceanu. Nie zauważyłam jednak, że byłam na nim. Po rozsunięciu, wpadłam do wody a z kuli zaczęło uciekać powietrze. Po chwili zaś, gdy już tonęłam, ty mnie uratowałeś. - Odpowiedziała

- Biedactwo ty moje...Ileż musisz się w życiu nacierpieć... - Odparłem

Po tych słowach, podniosłem ją i przeniosłem na koniec motorówki. Po znalezieniu się tam, zacząłem układać dziewczynę, aby było jej wygodnie. W tym momencie ona spytała:

- W ogóle, to skąd masz tą |*tę| motorówkę?

- Stała na brzegu Oceanu. Najprawdopodobniej należała do Dawida, |*Dejwida| jednak mam to gdzieś. ~*Złodziej jebany.*~ Musiałem cię uratować. - Odpowiedziałem

Po tej rozmowie, położyłem ją i szczelnie okryłem kocem który tam był. Kiedy to zrobiłem, stanąłem za sterami motorówki i przed wyruszeniem przyczepiłem drugi koniec tonącej kuli od Aqua Zorbingu do motorówki. To był dobry i drogi sprzęt, więc nie chciałem, aby utonął, nawet jeśli śmierdział Dawidem. |*Dejwidem| ~*Śmierdział to on twoim debilizmem, chuju.*~ Po zrobieniu tego, ruszyłem w kierunku lądu. W pewnym momencie, usłyszałem jak Andro|n|meda pytała się mnie:

- A gdybym była staruszką z różnymi chorobami...Byłbyś przy mnie, czy opuściłbyś mnie? Zastanawiałam się nad tym któregoś dnia...

- Oczywiście, że byłbym przy tobie! Jak mógłbym opuścić starą i schorowaną osobę?! Szczególnie tą, co lubię?! - Odpowiedziałem

~Masz szczęście, że nie mam już czym rzygać.~

SKĄD JEJ TO PRZYSZŁO DO GŁOWY?! Przecież ja jej nigdy nie opuszczę!! *Kretyn* Ona jest zbyt urocza i dobra, aby ją opuszczać! ~*Idiota*~ No nic, po chwili dopłynąłem do brzegu. Od razu powiedziałem:

- Skarbie! Jesteśmy na lądzie!

Jednak nie było słychać odpowiedzi. W tym momencie, lekko wystraszony, spytałem:

- Najdroższa?

Jednak i tym razem nie było słychać odpowiedzi. W tym momencie, wystraszony, odwróciłem się. Gdy to zrobiłem, ujrzałem, że ta spała. Od razu zacząłem się jej przez parę minut przyglądać. Wyglądała tak słodko i niewinnie *jak gówno w piaskownicy*~Najlepsze. Porównanie. EVERRR! xDDD~ W pewnym momencie po prostu podszedłem do niej i nachyliłem się nad nią. Gdy to zrobiłem, jak gdyby nigdy nic pocałowałem ją. Kiedy już to wykonałem, podniosłem ją, przytuliłem do siebie i zaniosłem do helikoptera który podleciał. |Do tego samego, który wziął się z dupy i o którym wcześniej nie było mowy.| Po zrobieniu tego, wyszedłem, wsiadłem w samochód i zaprowadziłem go do bagażnika helikoptera, po czym wyszedłem i ruszyłem do kabiny pilota. Następnie zamknąłem bagażnik i ruszyłem w kierunku domu.


Kilkanaście godzin później, gdy doleciałem do domu, najpierw wyszedłem z helikoptera, ówcześnie otwierając bagażnik. Po wyjściu, udałem się do bagażnika i wsiadłem w samochód, po czym wyjechałem nim i zaparkowałem w drugim garażu mojej willi (w pierwszej był zwykły samochód osobowy). *Tak, bo jakiś samochód jest ważniejszy od umierającej przyjaciółki. Gratulacje, ty debilu pierdolony.* Potem, wszedłem do kabiny pilota i zamknąłem bagażnik, a następnie poszedłem po Andro|n|medę. Kiedy do niej podszedłem, ujrzałem, że ta nadal spała. Podniosłem ją więc i przytuliłem do siebie, a następnie zaniosłem do willi i do naszej sypialni. Po zrobieniu tego, położyłem ją na łóżku, szczelnie okryłem kołdrą i cicho wyszedłem. Do wieczora zajmowałem się swoimi czynnościami. Wiedziałem, że będę musiał zemścić się na Dawidzie |*Dejwidzie|, ale i ktoś musiał opiekować się Andro|n|medą. Postanowiłem, że najlepszą osobą do tego, będzie mój przyjaciel, Daniel. |*Dejniel| *Tak, to ten sam, o którym nigdy w opowiadaniu nie było mowy.* Wyjąłem więc telefon, wybrałem jego numer i zadzwoniłem. Po chwili w słuchawce dało się słyszeć jego głos. Mówił on:

- O, Grzegorz. Co tym razem ode mnie chcesz? *Idziemy się ruchać czy srać na przechodniów?*

~Najlepsze pytanie, jakie można zadać przyjacielowi. xD~

*C'nie? :D*

- Słuchaj. Jutro muszę wyjść do mojego brata, aby się na nim zemścić za to, co zrobił Andro|n|medzie, którą już odnalazłem. Jednak ona jest taka słaba i sobie nie poradzi...Czy mógłbyś jutro przyjechać i do mojego powrotu się nią zaopiekować? - Odpowiedziałem

- Oczywiście, że mogę przyjechać. Nawet to zrobię. - Odpowiedział *Tępy Debil*

- Dziękuję ci... - Rzekłem

- Oj, nie musisz dziękować. - Powiedział

Po tej rozmowie połączenie zakończyło się. Po tym, dalej zajmowałem się swoimi czynnościami (oraz zadzwoniłem do szefa, aby wziąć sobie urlop w pracy - w końcu życie Andro|n|medy jest najważniejsze). ~*A szef był idealnym szefem, wszak jesteśmy w Opkolandii i bez gadania dał mu ten urlop.*~ Wieczorem zaś, umyłem się, przebrałem i poszedłem do sypialni. Gdy tam byłem, położyłem się koło śpiącej Andro|n|medy. Jak ona słodko wyglądała, to jest nie do pomyślenia. ~Ta...Słodko jak gówno psa.~ |#True| Kiedy się położyłem, przytuliłem się do niej jak najmocniej. Tak dawno nie mogłem tego zrobić...Po chwili zaś i ja usnąłem...

 

Następnego dnia, gdy obudziłem się, ujrzałem, że Andro|n|meda spała. Nadal. ~*To zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.*~ Przestraszyłem się, że umarła. *Akurat w przypadku jej stanu to mogłoby być prawdopodobne.* Od razu sprawdziłem, czy oddychała. Okazało się, że tak. ~Cholera~ Odetchnąłem więc z ulgą i położyłem się obok niej. Czekałem, aż się obudzi. Po jakieś godzinie, ujrzałem, że zaczęła się budzić. Kiedy już się rozbudziła, ja rzekłem:

- Wziąłem urlop w pracy...

- Dlaczego? - Spytała zdziwiona.

- Po pierwsze, muszę się tobą zaopiekować. Jesteś taka chuda, słaba, wygłodzona i odwodniona, że sobie sama nie poradzisz. Muszę być przy tobie. Po drugie, muszę się zemścić na Dawidzie |*Dejwidzie| za to, co tobie zrobił. Nie daruję mu tego. Po trzecie, ja też przecież muszę w tym roku odpocząć. Cały tamten zmierzałem ku Antarktydzie, aby cię uratować. *Super. A skąd będziecie brać HAJS?* ~*Z dupy, jak wszystko w tym opku.*~ - Odpowiedziałem

- Dziękuję, że tak się o mnie troszczysz... - Odparła

- Oj nie musisz dziękować. To wszystko |"|tylko dla twojego dobra i szczęścia.|"| - Powiedziałem

Po tej rozmowie, jako iż nie była ona już okryta kołdrą, szczelnie ją okryłem, a potem pocałowałem. Gdy to zrobiłem, wstałem i poszedłem do kuchni zrobić jej jedzenie i picie. Widać, że była głodna i spragniona, a ja musiałem o nią dbać. Po parunastu minutach wróciłem do niej z tacą z jedzeniem i piciem. Podszedłem do niej, usiadłem obok i zacząłem ją karmić i poić. ~A na serio, wpychał jej żarcie do gardła. Ja bym tak robił. :D~ |;_;| ~:DDD~ Wiedziałem, że sama nie zje, ani się nie napije, a była już taka chuda i odwodniona, że aż żal mnie się jej robiło. ~*Idiota*~ Kiedy natomiast skończyłem jej pomagać w jedzeniu i piciu, wyszedłem i odniosłem tacę do kuchni. Następnie sam zrobiłem sobie coś do jedzenia. Kiedy już zjadłem, poszedłem do łazienki umyć się i ubrać, a następnie wziąłem z jednego pokoju najmocniejszą broń jaką miałem. |Tą samą, o której nigdy wcześniej nie wspomniałem.| Następnie udałem się do pokoju Andro|n|medy, aby powiedzieć, jej, że ~*PRZECINKI, GTFO!*~ wychodzę. Jednak, kiedy tam wszedłem, ujrzałem, że ona, widząc mnie z bronią przestraszyła się. Widać to było po tym, że zakryła się prawie cała kołdrą i patrzyła na mnie z wielkimi oczyma. Widząc jej strach, od razu rzekłem:

- Nie bój się, najdroższa. Nic ci nie zrobię. To na Dawida. |*Dejwida| Muszę go zgładzić za to, że prawie cię zabił.

Gdy zaś wypowiedziałem te słowa, słychać było dzwonek do drzwi. Podszedłem więc do nich i otworzyłem je. W tym momencie ujrzałem Daniela. |*Dejniela| Od razu wpuściłem go do środka i zaprowadziłem do pokoju Andro|n|medy. Kiedy tam byłem, rzekłem:

- To mój przyjaciel, Daniel. |*Dejniel| Przysłałem go tu, żeby się tobą zaopiekował gdy ja będę zabijać Dawida. |*Dejwida| Nie poradzisz sobie przecież sama.

- Dziękuję ci...Tak o mnie dbasz... - Rzekła

- Oj, nie dziękuj. To dla twojego dobra. - Odparłem

Po tej rozmowie, Daniel |*Dejniel| usiadł koło niej, a ja wyszedłem z pokoju, założyłem buty i poszedłem do domu Dawida. |*Dejwida| I kto tu jest idiotą? ~*Du*~ Kiedy doszedłem do jego domu okazało się, że drzwi wejściowe były otwarte. *Może czekał na dostawcę Ubera.* ~*Na początku dwa tysiące siedemnastego?*~ *Japa* ~*:D*~ Od razu cicho otworzyłem je i zakradłem się do sypialni Dawida |*Dejwida| i Laury |*Laóry| (mam swoje sposoby na dowiedzenie się, że oni od niedawna mieszkają razem), *A te sposoby nigdy nie zostaną podane.* gdyż podejrzewałem, że mój brat tam był. Musiałem jednak uważać, gdyż po mieszkaniu kręciła się Laura |*Laóra| z pistoletem w dłoni ~*Kto normalny chodzi po mieszkaniu z bronią? xD*~ ~Debil. W sumie pasuje.~ i gdyby mnie zauważyła, mógłbym oberwać. Po chwili jednak, doszedłem do sypialni. Cicho się do niej wślizgnąłem. I okazało się, że rzeczywiście tam był Dawid. |*Dejwid| Nie zauważył mnie jednak, gdyż był odwrócony. Podszedłem do niego od tyłu, po cichu, po czym chwyciłem go za bluzkę i odwróciłem. W tym momencie, gdy on mnie zauważył, spytał:

- Co ty robisz w moim domu?! Wynoś się!

|- KILL THE FUCKING ENEMY! KILL THE FUCKING ENEMY! BURN MOTHERFUCKER, BURN! - rzekł Grzegorz, gdyż był wielkim fanem Dope.|

~*Akurat tego słucham. xD*~

|Idealnie się zgrało. xD|

- Nie! Póki się na tobie nie zemszczę za to, co zrobiłeś Andro|n|medzie! Przez ciebie ona biedna teraz cierpi! - Krzyknąłem

~Lol, ogarnij wściekliznę dupy. On tylko starał się przysłużyć światu.~

~*Wścieklizna dupy. xDDD*~

~Straszna choroba, istniejąca tylko w opkach. xD~

- No nie. Chyba nie chcesz mi przez to powiedzieć, że... - Powiedział

- Tak! Wczoraj ją uratowałem! - Rzekłem

- To wredne babsko?! Ona miała tam zginąć!! - Krzyknął

~*:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

W tym momencie, gdy on to powiedział - wściekłem się. Jak on mógł tak mówić o niej?! Rzuciłem go pod ścianę, wyciągnąłem w jego kierunku ładującą się broń i krzyknąłem:

- JAK MOŻESZ TAK O NIEJ MÓWIĆ?! ~Serio, ogarnij wściekliznę dupy, idioto. Ludzie mają prawo ją nienawidzić, a tobie nic do tego.~ ALE TERAZ KONIEC! PRZYGOTUJ SIĘ NA ŚMIERĆ!!!

Kiedy broń się ładowała, widziałem strach swojego brata. Poprawiało mi to humor. ~Zapamiętajcie ten moment, panowie i panie. To jedyny akapit, kiedy charakter Grzegorza jest zgodny z opisem.~ Miał za swoje. W pewnym momencie, gdy chciałem wystrzelić, poczułem, że ktoś strzelił we mnie z pistoletu. Po chwili jęknąłem z bólu, a następnie upadłem nieprzytomny na ziemię... ~*To byłam obecna ja. Nie dziękujcie.*~

 

Nic więcej, co się działo wtedy nie pamiętam. Kiedy po godzinie obudziłem się, ujrzałem, że leżałem w pobliskim lesie. Po podniesieniu się, poczułem spływającą po moim ciele jakąś ciecz. Od razu spojrzałem w dół. W tym momencie ujrzałem kilka milimetrów od serca ranę po postrzeleniu. *Dalej nie mam pojęcia, jak przeżyłeś.* |Moc Opkolandii.| *;-;* Zakryłem ją i słabym krokiem ruszyłem w kierunku domu.

 

Po godzinie (moje kroki były na prawdę bardzo słabe i szedłem dużo wolniej) doszedłem do domu. |Dawno powinieneś się wykrwawić.| ~*Ale mam pomysł na opowiadanie.*~ *Jakie?* ~*O dwójce bohaterów, dążących do zniszczenia rdzenia Opkolandii.*~ *Czytałbym* ~Me too.~ Po znalezieniu się tam ruszyłem w kierunku pokoju Andro|n|medy. Po wejściu tam, po prostu stanąłem. Od razu Andro|n|meda i Daniel |*Dejniel| spojrzeli się w moim kierunku. W pewnym momencie, Daniel |*Dejniel| wstał, podszedł kilka kroków i spytał:

- Grzegorz? Co ci się stało? Wszystko w porządku?

~- Jest zajebiście, jak po dotarciu do Krainy Grzybów i odkryciu, że to jabłko nie jest jabłkiem.~

~*Zajebiste porównanie. xD*~

- Nic mi nie jest...To nic ta... - Powiedziałem słabym głosem, jednak nie dokończyłem, gdyż straciłem przytomność.

Nic więcej nie pamiętam z tamtego zdarzenia. Po około dwóch godzinach, ~*Przeczytałam "tygodniach". ;_;*~ gdy zacząłem się budzić, na początku ujrzałem białe tło. Po chwili zaś usłyszałem dźwięk jakieś maszyny, dzięki której wiedziałem, że żyłem. Gdy zaś otworzyłem oczy, ujrzałem przed sobą Daniela. |*Dejniela| Słyszałem również swoje słabe oddechy. Chwilę później, Daniel |*Dejniel| powiedział:

- Jak dobrze, że się obudziłeś. W ogóle to, jeśli masz siłę mówić, powiedz, co zaszło u Dawida. |*Dejwida| Ledwo co przyszedłeś, a po chwili już straciłeś przytomność. Na dodatek miałeś kilka milimetrów od serca ranę od postrzelenia. *Dr. Hax już pędzi, aby dać ci bana na życie.*

W tym momencie ja opowiedziałem mu o wszystkim co zaszło u mojego brata. Gdy skończyłem, Daniel |*Dejniel| zapytał:

- A kto w ogóle cię postrzelił?

Nie wiem...Ale...Ale podejrzewam, że...że Laura...|*Laóra| Przyjaciółka Dawida |*Dejwida|...Ona...Ona jest taka sama jak...jak on... - Odpowiedziałem słabym głosem.

~*Broń Boże, aby napisać tej kwestii normalnie i zostawić ten dopisek.*~

- Eh...Biedny jesteś...Tak w ogóle to chciałem powiedzieć, że nie możesz jeszcze wstać. Jesteś podpięty pod kroplówkę, gdyż straciłeś bardzo dużo *gówna* ~*CO. xDDDDDDDDDDDDDD*~ *:D* krwi i jakbyś teraz wstał, to wolisz nie wiedzieć co by się z tobą stało. - Rzekł ~:D~

- ALE JA MUSZĘ WSTAĆ!!! MUSZĘ SIĘ ZAJĄĆ ANDRO|N|MEDĄ!!! ONA SOBIE NIE PORADZI BEZE MNIE!!! - Krzyknąłem.

- Grzegorz, spokojnie. Nie krzycz, bo się jeszcze wykończysz. Jesteś jeszcze słaby. Ja się mogę nią zająć, dopóki ty nie będziesz mógł wstać. - Powiedział Daniel. |*Dejniel|

- Na prawdę? Zrobiłbyś to dla niej i dla mnie? - Spytałem.

- Tak. - Potwierdził Daniel. |*Dejniel|

- Dziękuję ci...Jesteś taki dobry... - Odparłem.

- Oj nie musisz dziękować. - Odpowiedział.

Po tej rozmowie, wyszedł on do Andro|n|medy. Od teraz, mieszkał on przez tydzień w naszym domu. Codziennie był po równo przy niej i przy mnie. Musiał się nami opiekować, gdyż wiedział, że sami sobie nie poradzimy. *Nie musiał. Mógł was olać.* Po tygodniu natomiast, mógł mnie już odłączyć od wszystkiego, do czego byłem podłączony. Dzięki temu mogłem wstać i zaopiekować się Andro|n|medą. Daniel |*Dejniel| natomiast wrócił do siebie do domu, pożegnany przez nas ciepło. Od tego momentu, przez dwa tygodnie opiekowałem się mym skarbem. *Kłamie. Tak naprawdę ruchał ją całą dobę.* |Co jest z tobą nie tak? xD| *WSZYSTKO :D* |Właśnie widać. xD| Po tym czasie mogła już wstać z łóżka i normalnie się poruszać. Kiedy zaś była ona już sobą, rzekła do mnie:

- Ty jesteś taki dobry. Dziękuję ci za wszystko.

- Nie musisz dziękować skarbie. To wszystko, aby było ci dobrze. - Powiedziałem

Po tej rozmowie zajęliśmy się swoimi sprawami. Od tego momentu, nasze życie na zawsze było szczęśliwe. Naj|nie|szczęśliwszymi ludźmi mogliśmy nazywać się tylko ze sobą... ~Chyba znowu mnie mdli...~ ~*O Boże. ;_;*~ ~Za wysokie stężenie słodkości jak na jedno opko. ;_;~

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Dawida*

Katowice, ~*:**~ |1|02.|1|01.|1|2017 roku, godzina |2|10:|2|00.

Właściwie to dzień #367, chociaż jak kto woli.

~*Chociaż jeden ogarnia prawidłową numerację.*~

Dzisiaj, wraz z Laurą |*Laórą| obudziliśmy się dość późno. Po obudzeniu się, poleżeliśmy jeszcze trochę, wpatrzeni w siebie. Ona jest taka piękna...~*Nie przeczę. Na stówę piękniejsza od Andronmedy.*~ No, ale do rzeczy. Po tej chwili wstaliśmy z łóżka, to znaczy ja wstałem, bo Laurze |*Laórze| nie chciało się wstać, *Leń* jednak po chwili i ona wstała. Ja poszedłem zrobić nam śniadanie, po czym oboje je zjedliśmy. Następnie ona poszła do łazienki umyć się i ubrać. Kiedy skończyła, ja zrobiłem to samo, po czym poszedłem do naszej sypialni aby czegoś poszukać.

W pewnym momencie, poczułem jednak, że ktoś chwytał mnie za bluzkę, a następnie obracał. W tym momencie zauważyłem, że tą osobą był...Grzegorz. Widząc go, od razu spytałem:

- Co ty robisz w moim domu?! Wynoś się!

*- Najpierw wyrucham cię tak, że ci dupa odpadnie.*

|Znowu? xD|

*:D*

- Nie! Póki się na tobie nie zemszczę za to, co zrobiłeś Andro|n|medzie! Przez ciebie ona |"|biedna|"| teraz cierpi! - Krzyknął

- No nie. Chyba nie chcesz mi przez to powiedzieć, że... - Powiedziałem

- Tak! Wczoraj ją uratowałem! - Rzekł

- To wredne babsko?! Ona miała tam zginąć!! - Krzyknąłem

W tym momencie, gdy ja to powiedziałem, rzuciłem *Siemka, zmiano narracji! Ty też rzadko nas odwiedzasz!* mnie on pod ścianę, wyciągnął w moim kierunku ładującą się broń i krzyknął:

- JAK MOŻESZ TAK O NIEJ MÓWIĆ?! ~Ja już się wypowiadałem na ten temat.~ ALE TERAZ KONIEC! PRZYGOTUJ SIĘ NA ŚMIERĆ!!!

Kiedy zaś broń się ładowała, ja mogłem patrzeć na niego ze strachem w oczach. Nie miałem przy sobie żadnej broni, gdyż wszystkie zostały w tajnej zbrojowni, o której wiedziałem tylko ja i Laura. |*Laóra| ~*Nie zapominaj o Dudzie i Macierewiczu. Oni wiedzą wszystko.*~ Uciec też nie miałem jak. Zbytnio się bałem. W pewnym jednak momencie, gdy mój brat chciał we mnie strzelić, usłyszałem strzał z pistoletu. Kula przeszyła ciało Grzegorza. Chwilę później, jęknął on z bólu i upadł na ziemię. W tym momencie, ujrzałem Laurę, |*Laórę| która strzeliła w niego z pistoletu. Od razu podniosłem się, podbiegłem do niej i przytuliłem się do mej przyjaciółki. Po chwili i ona mnie przytuliła. Parę minut później, rzekłem:

Dziękuję ci, skarbie...

- Nie ma za co. Nigdy nie pozwoliłabym cię zabić. - Odparła

Po tej rozmowie, postaliśmy jeszcze trochę przytuleni do siebie. Gdy zaś się puściliśmy, Laura |*Laóra| wywlokła nieprzytomnego Grzegorza z mieszkania. Po paru minutach, kiedy wróciła, ja spytałem:

- Gdzie go zawlokłaś?

- Do pobliskiego lasu. Niech tam zdycha. - Odpowiedziała

~:D~

- Dobrze zrobiłaś. - Powiedziałem

Po tej rozmowie, zajęliśmy się swoimi sprawami. Reszta dnia, jak i naszego życia wyglądała już normalnie...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Laury |*Laóry|*

Katowice, |1|02.|1|01.|1|2017 roku, godzina |1|10:|2|00.

Właściwie to dzień #367, chociaż jak kto woli.

~*O, druga ogarnia poprawną numerację. Cud.*~

Tego dnia, obudziliśmy się, jak na nas dość późno. Po obudzeniu się, popatrzyliśmy sobie trochę na siebie. Coś tak chyba zauważyłam, że podobałam się Dawidowi. |*Dejwidowi| Po paru minutach, wstaliśmy, tzn. Dawid |*Dejwid| wstał, gdyż mnie się jeszcze nie chciało. *LEŃ* Po chwili jednak i ja wstałam, po czym poszłam do kuchni. Czekało już tam na mnie śniadanie. Zjadłam go wraz z moim przyjacielem. Po tym, ja poszłam do łazienki i umyłam się oraz ubrałam. Następnie wyszłam i do łazienki wszedł Dawid. |*Dejwid| Ja udałam się do zbrojowni i wzięłam pistolet, gdyż podejrzewałam, że Dawidowi |*Dejwidowi| mogło się coś dziś stać. ~*Pieprzona Mary Sue.*~ Po tym zaczęłam kręcić się po domu. Około godziny dwunastej, usłyszałam z pokoju Dawida |*Dejwida| rozmowę z jego bratem. Ej zaraz?! SKĄD JEGO BRAT SIĘ U NAS WZIĄŁ?! Udałam się po cichu pod pokój i tam stanęłam, z ukrycia przyglądając się sytuacji. W pewnym momencie ujrzałam, że Grzegorz chciał strzelić z broni w Dawida. |*Dejwida| Od razu wyskoczyłam i strzeliłam w niego. Po chwili jęknął on z bólu i upadł nieprzytomny na ziemię. W tym momencie ujrzałam, pierwszy raz, że Dawid |*Dejwid| się bał. Chwilę później, wstał on z ziemi, podbiegł do mnie i przytulił się do mnie. Po chwili i ja go przytuliłam. W pewnym momencie, rzekł on:

Dziękuję ci, skarbie...

- Nie ma za co. Nigdy nie pozwoliłabym cię zabić. - Odparłam

Po tej rozmowie, postaliśmy jeszcze trochę przytuleni do siebie. Gdy zaś się puściliśmy, wywlokłam nieprzytomnego Grzegorza z mieszkania. Zawlokłam go do pobliskiego lasu i porzuciłam pod jakimś drzewem. ~:D~ Gdy to zrobiłam, wróciłam do domu. Po powrocie, Dawid |*Dejwid| spytał:

- Gdzie go zawlokłaś?

- Do pobliskiego lasu. Niech tam zdycha. - Odpowiedziałam

~:DD~

- Dobrze zrobiłaś. - Powiedział

~:DDD~

Po tej rozmowie, zajęliśmy się swoimi sprawami. Reszta dnia, jak i naszego życia wyglądała już normalnie...Nie mieliśmy żadnych problemów. ~*Okłamuj się dalej.*~

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Daniela |*Dejniela|*

Katowice, ~*:**~ |1|02.|1|01.|1|2017/|1|03.|1|01.|1|2017 roku godzina |1|17:|4|00/|2|12:|4|44

Dzień #366

Pierwszego stycznia nowego roku, obudziłem się dość późno, bo o godzinie |11|11:|2|00. Byłem zmęczony po Sylwestrze. |Nie dziwne. Jak się najebałeś, to teraz kac męczy.| Mimo to, zwlokłem się z łóżka, poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie śniadanie, a następnie je zjadłem. Po zrobieniu tego, udałem się do łazienki i umyłem się oraz ubrałem. Przez resztę dnia zajmowałem się swoimi sprawami. ~*Mam nadzieję, że umyłeś zarzygane mieszkanie.*~ Jednak, około godziny |1|17:|4|00 usłyszałem dźwięk telefonu. Sprawdziłem, kto do mnie dzwonił. Okazało się, że był to Grzegorz. Od razu odebrałem, po czym powiedziałem:

- O, Grzegorz. Co tym razem ode mnie chcesz? *Idziemy się ruchać czy srać na przechodniów?*

|Zajebiste pytanie, jakie można zadać przyjacielowi. xD|

*C'nie? :D*

- Słuchaj. Jutro muszę wyjść do mojego brata, aby się na nim zemścić za to, co zrobił Andro|n|medzie, którą już odnalazłem. Jednak ona jest taka słaba i sobie nie poradzi...Czy mógłbyś jutro przyjechać i do mojego powrotu się nią zaopiekować? - Odpowiedział

- Oczywiście, że mogę przyjechać. Nawet to zrobię. - Odpowiedziałem

- Dziękuję ci... - Rzekł

- Oj, nie musisz dziękować. - Powiedziałem

Po tej rozmowie, połączenie zakończyło się. Wiedziałem, że będę musiał zaopiekować się jego przyjaciółką. Nie spodziewałem się jednego. *Tego, że Grzegorz nie będzie mógł wyruchać mi dupy.* ~*SEBASTIAN! xD*~ *:D* Mimo to, zająłem się swoimi czynnościami, a około |1|21:|11|00 umyłem się, przebrałem i poszedłem spać.

 

Następnego dnia, gdy obudziłem się, wstałem z łóżka i poszedłem do kuchni zrobić sobie śniadanie, a następnie je zjadłem. ~*Bo według praw logiki, to się robi z śniadaniem.*~ Potem udałem się do łazienki i umyłem się oraz ubrałem. Po tym założyłem buty i wyszedłem. Udałem się do samochodu, a następnie ruszyłem do Grzegorza i Andro|n|medy. Miałem do nich godzinę drogi. *Ta informacja była nam niezbędna do dalszej egzystencji.* Po godzinie, zatrzymałem samochód przed ich willą i chciałem wejść. W tym momencie jednak, zatrzymał mnie ich ochroniarz i spytał:

- A ty gdzie się wybierasz? Kim w ogóle jesteś?

- Jestem przyjacielem Grzegorza. Przyjechałem do niego, gdyż mnie o to poprosił. - Odpowiedziałem

W tym momencie strażnik wpuścił mnie do środka. ~*Zajebiście działają ci ich strażnicy.*~ |Ogólnie strażnicy i policjanci i w opkach, i w creepypastach nie mają mózgu. To standard.| Kiedy doszedłem do drzwi, zapukałem. Po chwili zaś, otworzył mi Grzegorz. Widząc mnie, wpuścił mnie do środka i zaprowadził do pokoju Andro|n|medy. Po dojściu, *( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Ech... -_-*~ powiedział on do swojej przyjaciółki:

- To mój przyjaciel, Daniel. |*Dejniel| Przysłałem go tu, żeby się tobą zaopiekował gdy ja będę zabijać Dawida. |*Dejwida| Nie poradzisz sobie przecież sama.

- Dziękuję ci...Tak o mnie dbasz... - Rzekła

- Oj, nie dziękuj. To dla twojego dobra. - Odparł

Po tej rozmowie, ja usiadłem koło niej, a Grzegorz wyszedł. Po chwili ujrzałem, że Andro|n|meda mnie się przyglądała. Ja również przyjrzałem się jej.

Była ona niską i w chwili obecnej bardzo chudą kobietą. Miała baaaaardzo długie, czarne i pofalowane włosy. Jej oczy były niebieskie. *Mary Sue musi być.* Nos miała jak haczyk, a usta małe i wąskie. Nie wiedziałem jaką miała bluzkę i spodnie, gdyż była okryta kołdrą.

Po chwili rzekłem:

- Grzegorz opowiadał mi co się tobie stało. Ale tylko ty jedna wiesz jedną rzecz. Jak dokładniej do tego doszło?

- W nocy z |12|31.|12|12.|12|2015 roku na |1|01.|1|01.|1|2016 roku, około godziny |2|02:|2|00  ~*Czyli już w styczniu, kretynko.*~ obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Od razu otworzyłam oczy. W tym momencie ujrzałam tylko wybitą szybę i odłamki szkła na podłodze. W tej chwili chciałam obudzić Grzegorza. Niestety, kiedy już chciałam to zrobić, poczułam, że ktoś przytknął mi do nosa chustkę przesiąkniętą chloroformem. Od razu usnęłam. Działo się to również, gdy budził mnie np. dźwięk helikoptera. Po obudzeniu się od razu usypiałam od tego samego. Następnego dnia, kiedy obudziłam się, ujrzałam ciemne niebo. Pod sobą czułam wodę. Od razu spróbowałam usiąść. Kiedy mnie się to udało, ujrzałam, że byłam w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym. Od tamtego momentu musiałam przeżyć 366 dni, uwięziona na wodzie i samotna... - Opowiedziała.

- Biedna jesteś. W ogóle to co ten Dawid |*Dejwid| chciał od ciebie? - Spytałem

- Tego to chyba nawet on nie wie. - Odrzekła

~Ja już wypowiadałem się na ten temat.~

Po tej rozmowie, pogadaliśmy jeszcze ze sobą na różne tematy. Po dwóch godzinach usłyszeliśmy słabe kroki, a po chwili ujrzeliśmy Grzegorza. Był on blady. Słychać było, że ciężko oddychał. Na dodatek, kilka milimetrów od serca trzymał rękę, jednak widać było, że płynęła stamtąd krew, co znaczyło, że była tam krwawiąca rana. *Pieprzony Gary Stu.* Oczywiście, widząc to, wstałem, podszedłem parę kroków i spytałem:

- Grzegorz? Co ci się stało? Wszystko w porządku?

- Nic mi nie jest...To nic ta... - Powiedział słabym głosem, jednak nie dokończył, gdyż stracił przytomność.

W tym momencie podbiegłem do niego, ukucnąłem, potrząsnąłem nim i krzyknąłem:

- Grzegorz! Grzegorz! Obudź się! Grzegorz!

*- Szybko! Wyruchaj go! Zawsze działało! - zawołała Andronmeda.*

|Ja jebe. xD|

*:D*

Jednak nic to nie dawało. Po chwili zaś, gdy wiedziałem, że nie obudzi go, ~*Ach, te zmiany narracji.*~ odsłoniłem ranę którą zasłaniał Grzegorz. W tym momencie okazało się, że była to rana była od postrzelenia. ~*I te zdania bez sensu...*~ Widząc to, sprawdziłem czy w ogóle Grzegorz jeszcze żył. Po chwili Andro|n|meda spytała drżącym głosem:

- Ż-żyje?

- Żyje...|:<| Muszę go jednak przenieść do tego pokoju w którym mam swoje sprzęty medyczne |i który wcześniej nie był wspomniany, bo po chuj|...Jak dobrze, że on go dla mnie zrobił... - Odpowiedziałem, po czym zabrałem nieprzytomnego do odpowiedniego pomieszczenia.

Po znalezieniu się tam, położyłem Grzegorza na łóżku i opatrzyłem jego ranę. Następnie podłączyłem go pod kroplówkę, gdyż stracił on bardzo dużo *gówna* |Nosz... xD| *:DDD* krwi. Później, jako iż nie chciałem cały czas sprawdzać, czy żył, podłączyłem go pod odpowiednią maszynę.

Od teraz wychodziłem co jakiś czas do Andro|n|medy. Kiedy tam byłem, ona pytała:

- Obudził się?

Jednak ja kiwałem głową, że nie. Jednak po dwóch godzinach, gdy siedziałem przy Grzegorzu, ujrzałem, że ten zaczął się budzić. Gdy już się obudził do końca, ja rzekłem:

- Jak dobrze, że się obudziłeś. W ogóle to, jeśli masz siłę mówić, powiedz, co zaszło u Dawida. |*Dejwida| Ledwo co przyszedłeś, a po chwili już straciłeś przytomność. Na dodatek miałeś kilka milimetrów od serca ranę od postrzelenia. *Dr. Hax zaraz da ci bana na życie, ty cheaterze jebany.*

W tym momencie on opowiedział mu o wszystkim co zaszło u jego brata. Gdy skończył, ja zapytałem:

- A kto w ogóle cię postrzelił?

Nie wiem...Ale...Ale podejrzewam, że...że Laura...|*Laóra| Przyjaciółka Dawida |*Dejwida|...Ona...Ona jest taka sama jak...jak on... - Odpowiedział słabym głosem.

~*Już wypowiadaliśmy się na temat tego zapisu wypowiedzi.*~

- Eh...Biedny jesteś...Tak w ogóle to chciałem powiedzieć, że nie możesz jeszcze wstać. Jesteś podpięty pod kroplówkę, gdyż straciłeś bardzo dużo *gówna* |Japa xD| *:D* krwi i jakbyś teraz wstał, to wolisz nie wiedzieć co by się z tobą stało. - Rzekłem ~:D~ 

- ALE JA MUSZĘ WSTAĆ!!! MUSZĘ SIĘ ZAJĄĆ ANDRO|N|MEDĄ!!! ONA SOBIE NIE PORADZI BEZE MNIE!!! - Krzyknął.

~*Ogarnij tę wściekliznę dupy!*~

- Grzegorz, spokojnie. Nie krzycz, bo się jeszcze wykończysz. Jesteś jeszcze słaby. Ja się mogę nią zająć, dopóki ty nie będziesz mógł wstać. - Powiedziałem.

- Na prawdę? Zrobiłbyś to dla niej i dla mnie? - Spytał.

- Tak. - Potwierdziłem.

- Dziękuję ci...Jesteś taki dobry... - Odparł.

- Oj nie musisz dziękować. - Odpowiedziałem.

Po tej rozmowie, wyszedłem do Andro|n|medy. Od teraz, przebywałem po równo przy Grzegorzu i Andromedzie. I tak przez tydzień się nimi opiekowałem. Po tygodniu mogłem już odłączyć od kroplówki Grzegorza. Gdy to zrobiłem, on zajął się Andro|n|medą. Ja więc wyszedłem z ich willi, pożegnany ciepło, wsiadłem w samochód i ruszyłem do siebie do domu.

 

Od teraz moje życie już wyglądało normalnie...

----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------_______________________________________     

~*GOD, WE HAVE DONE!!!*~

~KONIEC?!~

~*TAK! ;"-)*~

~OMGOMGOMGOMGOGMOGMOGMOGMOGMGOMGOMGOGMOMG!~

~*I jeszcze skończyliśmy przy mojej ulubionej nucie. ;"-)*~

|KUŹWA, KONIEC!|

*

*

~*Pieprzyć format i analizę końcową! Jutro robimy sobie wolne z tej okazji!*~

|Należy nam się! Dzisiaj siedzieliśmy nad tym parę godzin!|

_______________________________________  

Nie wierzę, że tego dokonaliśmy. Przemagałam się do zanalizowania tego opka już bardzo długo, a jedyne, co mnie odstraszało, to jego długość i nuda. Jednak, w życiu każdego człowieka w końcu przychodzi czas, w którym trzeba się zmierzyć z tym, czego się nie chce. Jeśli dotrwałeś do tego momentu i czytasz ten tekst końcowy, to wiedz, że ci dziękuję. Przynajmniej wiem, że nie pisałam tego na darmo, a siedziałam nad tym około tydzień, jak nie dłużej. Dzięki Bogu, opko zostało doszczętnie zanalizowane i jedyne, co teraz pozostało, to przyjemniejsza część, czyli nasze analizy końcowe:

~*W tym opowiadaniu wkurzały mnie przede wszystkim hipernierealistyczne sytuacje. No, bo dajmy na to, jak to możliwe, że główna bohaterka przeżyła w kuli od Aqua Zorbingu cały rok? Przecież już po kilku minutach kończy się w niej powietrze, dlatego czas pobytu w niej jest ograniczony. Poza tym, jakim cudem ona przeżyła ponad pół roku bez JEDZENIA I PICIA? Człowiek może przeżyć bez jedzenia najdłużej miesiąc, ale bez picia już tylko kilka dni. Powinna umrzeć bardzo szybko. Również nierozwiązana została kwestia potrzeb fizjologicznych oraz okresu. Każdy ma potrzeby fizjologiczne i każda kobieta co miesiąc ma okres, chyba że jest w ciąży, ale Andromeda w oryginalnej fabule w takowej nie była. Gdzie ona je załatwiała? Nie wiadomo. Poza tym, jakim cudem Grzegorz wytrzymał dwadzieścia dni i miesiąc bez snu? Nie wiem, ile człowiek może przeżyć bez snu, ale na sto procent nie tak długo. Poza tym, na przykład ja, po jednej nieprzespanej nocy już nie ogarniałam, co się działo. W opowiadaniu powinno unikać się aż takich nierealistyczności, bo wtedy nasza historia staje się głupsza niż jest.*~

|W tymże opku denerwowały mnie między innymi reakcje głównej bohaterki. Były one bardzo nieludzkie i zbyt szybkie. No, bo zdarzyła się, dajmy na to, jakaś smutna sytuacja lub Andromeda uświadomiła sobie, że skończyły jej się zapasy jedzenia i picia, przez co jej śmierć była coraz bliższa, ale jak na to zareagowała? Od razu zmieniła temat. Jako, iż historia była nastawiona na przeżycia głównej postaci, powinny się tu znaleźć też jakieś jej refleksje na temat tego wszystkiego, dzięki czemu opowiadanie może byłoby choć trochę ciekawsze. No i pokazywałoby to też, że nie była ona workiem bez uczuć, tylko normalnym człowiekiem z własnymi emocjami. Ogólnie Andromeda opisywała dosłownie wszystko bez żadnych emocji, co oczywiście nie dotyczy tych losowych rozdziałów i pierwszych rozdziałów historii. Jeżeli w opowiadaniu chce się zastosować narrację pierwszoosobową, większą uwagę należy skupić na przeżyciach postaci.|

*W tym łopku wkurwiały mnie między innymi niespójności. Trochę ich było, jak na przykład to, że w niektórych rozdziałach rok transformował się z dwa tysiące szesnastego na dwa tysiące siedemnasty, były dwa dni bodajże trzydzieste czwarte, dwa dni lutego zamieniły się na styczeń, ucięło jeden dzień kwietnia, dzień sześćdziesiąty pierwszy i drugi oraz, że w jednym momencie, w telefonie Andromedy nie było napisanego dnia. Serio? Rozdziały tego opowiadania, w większości, nie zajmowały nawet pół strony w Wordzie, więc takie smaczki raczej łatwo było dostrzec i poprawić. A nawet jeśli autorka jakimś cudem by ich nie zauważyła, to po napisaniu należy zawsze czytać swoje historie raz jeszcze, aby potencjalnego czytelnika cholera nie trafiła!*

~W tej historii irytowało mnie to, co Ramoninth, Slade'a i Sebastiana oraz sposób prowadzenia narracji pierwszoosobowej, Andromeda, Daniel i wszechobecna nuda. Zacznijmy od narracji pierwszoosobowej, gdyż o niej mam spoooro do powiedzenia. Jak zapewne wszyscy wiemy z moich wywodów spod starych FanFiction Ramoninth oraz z pierwszej części jej nowego poradnika w tej samoanalizatorni dotyczącego pisania, ten typ narracji służy w głównej mierze do opisywania przeżyć wewnętrznych i zewnętrznych głównego bohatera. Wybierając ten typ prowadzenia historii należy być przygotowanym na to, że trzeba będzie opisywać więcej emocji i ogólnych przeżyć postaci niż wydarzeń, chociaż wiadomo, że one też są ważne, ale w mniejszym stopniu. Tutaj natomiast, nie licząc chyba dwudziestu pierwszych rozdziałów, tak około oraz tych późniejszych, losowych, były opisywane właściwie same czynności głównej bohaterki. Ogólnie było widać, że późniejsze rozdziały były kopiowane, a jedyne, co zostało zmieniane dla *ekhm* niepoznaki, to liczby, co nie zawsze się udawało. Co nam to dawało? Chyba tylko fakt, że odstraszyło większość czytelników oraz zanudziło nas na śmierć. Przez to, ta historia była czarną owcą wśród starych opek Ramoninth, bo po prostu miało się wrażenie, że Andromeda była workiem wypranym z uczuć.  Z tego, co wiem, to ta historia była z góry nastawiona na przeżycia wewnętrzne bohaterki i nie dziwię się temu, ale ostatecznie coś nie pykło i dostaliśmy takie gówno. W sumie, złe wykorzystanie tego typu narracji wiąże się jeszcze z dwoma czynnikami, czyli z faktem, że aŁtorka pisała je na siłę oraz punktem widzenia pozostałych postaci. Opowiadań nie powinno pisać się na siłę, szczególnie gdy jest się amatorskim pisarzem. W tym wypadku, to powinno być przyjemnością, a nie smutnym obowiązkiem, bo inaczej wychodzi takie gówno jak tu. Tutaj to już są chyba ścieki, tak swoją drogą. Drugim faktem jest punkt widzenia pozostałych postaci. Na cholerę to? Psuje to tylko nieistniejącą atmosferę. Powinno się wybrać jedną, ewentualnie dwie postacie, które byłyby idealne do przedstawienia nam swojej historii. Tutaj byliby to Grzegorz i Andromeda, a Dawida, Laurę i Daniela powinno się darować, bo po prostu to nie pasuje. Szczególnie ten Daniel, który pojawił się tylko raz w całym łopłopłopku. 

 

Przejdźmy teraz do Andromedy i Daniela. Zacznijmy od tej pierwszej, bo wokół niej obracała się cała historia. Mogłaby ona być nawet w porządku postacią, gdyby nie to, że była wykreowana jako tępa idiotka. Wiem, że to nie miało być zamiarem, no ale tak wyszło i to jest fakt. Ciągle robiła to, przez co płakała, co było głupie, bo w opisie postaci nie było napisane, że jest masochistką. Na dodatek fakt, że prawie ciągle ryczała tylko wkurwiał i to niemiłosiernie, a przynajmniej mnie. Również, jak zauważył Slade, bardzo szybko zmieniała temat, nawet po zauważeniu, że jej śmierć jest coraz bliższa, co udowadniało, że miała iPhone zamiast mózgu. Po prostu nie miała ona ciekawie opisanego charakteru i przedstawionego przy okazji, przez co czytelnik miał ochotę wysłać ją do piekła. Przejdźmy teraz do Daniela, bo o Andromedzie nie mam już nic więcej do powiedzenia. Ten to w ogóle dojebał węgla do pieca. Pojawił się tylko raz w czasie trwania całej historii i jego rola opierała się tylko na uratowaniu dupy Grzegorzowi i opiece nad Andromedą, gdy Grzegorz poszedł zajebać swojego brata oraz później, gdy to przyjaciółka jego brata prawie zajebała jego. Serio? Ja rozumiem, że on mógł być postacią epizodyczną, bo faktycznie takie istnieją w literaturze, ale sądzę, że powinien zostać wcześniej wspomniany, bo tak wychodzi na to, że pojawił się kompletnie z dupy. Nie, to że został opisany w opisie postaci nie ratuje sytuacji, bo to jeszcze nie jest główne opowiadanie. Wszystko, nawet postacie epizodyczne powinny zostać wspomniane, aby ich pojawienie się miało sens.

 

Ostatnią kwestią do poruszenia jest wszechobecna nuda. W tym opowiadaniu, oprócz może pierwszych dwudziestu rozdziałów i późniejszych losowych nic się nie działo. Ciągle powtarzana była ta sama rutyna, a przecież w opowiadaniach nie o to chodzi. Ja rozumiem, że w przypadku takiego miejsca jak kula do Aqua Zorbingu i to jeszcze umiejscowiona na Oceanie Arktycznym za wiele pokombinować nie można, ale widać, że w pierwszych rozdziałach dało się to ciekawiej opisać. W ogóle, dlaczego nie zamienić tego dziennika na pamiętnik i opisywać ciekawsze wydarzenia? Wtedy ta historia byłaby znacznie krótsza i może ciekawsza! Ogólnie, zważywszy na to, że fabuła i tak nie grzeszyła zajebistością, wypadałoby ją przeprogramować. Można by zrobić historię o dziewczynie, jej przyjacielu oraz bracie przyjaciela, który nienawidził głównej bohaterki. Jednak, wypadałoby dać mu motyw, gdyż tutaj chyba nie było powodu, dla którego Dawid nienawidził Andromedy. Mógł on ją którejś nocy porwać i gdzieś wywieźć, ale żeby to miało więcej realizmu, powinno być to miejsce, w którym da się przeżyć więcej niż kilka minut. Ogólnie...Nie, kula od Aqua Zorbingu też mogłaby być, tylko wtedy trzeba by zmienić zakończenie! Główna bohaterka mogłaby zostać w niej uwięziona i mogłaby przeżyć tylko dzięki sile woli, aby zobaczyć swojego przyjaciela, który zmierzał, aby ją uratować. Potem, gdy zostałaby już uwolniona, jak to w tym wypadku powinno by się stać, powinna szybko umrzeć, co mogłoby zasmucić i jednocześnie zdenerwować jej przyjaciela. Po jakimś tam czasie, gdy pozbierałby się po żałobie, mógłby się zemścić w jakiś sposób na swoim bracie, tylko w inny niż w historii, aby nie powtarzać ciągle tego samego. To by było znacznie ciekawsze, a nie takie barachło jakie zostało nam tu zaserwowane!~

 

Wspólnie: Aby ta historia była ciekawa, należy przebudować fabułę. Z tego opka, już nic nie będzie!

_______________________________________  

~*Nastał koniec analizy, więc wiecie, co to znaczy? Zrzeczenie się praw autorskich do tego opka. To tak. Nie dotyczy to moich pozostałych opek, od razu mówię, to tak dla jasności. W przypadku tego o, zezwalam na jego edytowanie i powielanie na innych stronach poza Wattpadem, bez mojej wcześniejszej zgody. Możecie je edytować, dopisując jakieś pojebane sceny i rzucać tym po całym Internecie. Tylko, jak to zrobicie, podajcie link, bo też chcę się pośmiać. A teraz:

<Link już nie działa, jak coś. No, a że na mych dyskach starych to opko gdzieś się schowało i nie mogę go znaleźć, to ten.>

Link zewnętrzny jest ułatwieniem do otwarcia. Macie, pobierajcie i róbcie z nim co chcecie. :-)*~

|Jeśli Ramoninth zrzeka się praw autorskich do swojego opka, to wiedzcie, że jest ono wybitnym gównem.|

~Ale przyznaj, ono było zUe.~

~*No ty to dojebałeś prawie dwie i pół strony Worda analizy końcowej, więc cicho. xD*~

~O kurwa. :D Serio?~

~*Tak. Specjalnie sprawdzałam. xD*~

*Jak Grzegorz zacznie pisać, to może się Wszechświat skończyć, a on tego nie zauważy. xD*

~Po prostu miałem tu wieeele do powiedzenia.~

|Widać|

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^