_____________________________________________________________________________________________________
UWAGA!!!
Niniejsza analiza zawiera wieeele,
naprawdę WIEEELE zboczonych momentów i dopisanych scen oraz żartów ze srania, a
także trochę rasizmu, więc jeśli to ci przeszkadza, radziłabym nie czytać
poniższej analizy. xD
_______________________________________
Oceniają:
~* - Ja
| - Slade
* - Brother Blood
~ - Grzegorz
Antychryst
Wiem, że nie znacie jeszcze mego opowiadania "366 dni", ale mam tutaj, Bogu dzięki, nieukończoną, pierwotną wersję tego. Oczywiście, poza tym, mam również parę późniejszych rozdziałów, jak na przykład ostatni, które też tutaj zanalizujemy. Ogólnie obecne opowiadanie opowiada (#sens) historię dziewczyny uwięzionej na cały rok w kuli od Aqua Zorbingu umieszczonej na Oceanie Arktycznym, ale tutaj jest to w niedopieczonej wersji. Lecimy starym systemem analiz, bo
tego opka po prostu inaczej nie da się zjechać. Znaczy od pewnego rozdziału, więc trzeba sobie jakoś radzić.~Mnie już nic nie dziwi. Wiem, jakie one-shoty
chcesz napisać i zastanawiam się, czy nie rzucić się z mostu. ;-;~
~*:D*~
|Wiem, to jest okropne. Nigdy. Więcej. Nie.
Zaglądać. Do. Czerwonej. Teczki. ;_;|
~*:DD*~
*Ale to opko nie może być takie złe...*
~*Jest nudne jak cholera. A ma <sprawdza> O
KURRRWA! Sto dwadzieścia osiem rozdziałów, plus te późniejsze, losowe i opis
bohaterów i fabuły, bo to też chcę zjechać.*~
~MATKO BOSKA! ;_;~
Zaczynajmy! ;_________;
_____________________________________________
Bohaterowie
Bohaterka g*(ł)*ówna:
~*To ledwo początek, a ten już. xD*~
*Poziom analiz trzeba podtrzymywać. xDDD*
Andromeda Lopez
|I już wiesz, że będzie tragedia na skalę światową.|
Jest ona pozytywnie nastawioną do *srania* ~*Nienawidzę
srać. Zawsze potem z dwadzieścia minut się podcieram.*~ *Wiem,
bo rachunki za wodę rosną.* |A ja się wtedy ciągle
zastanawiam, co ty tak tę wodę spuszczasz i spuszczasz. xD| ~Ja
tam zawsze to zauważam po tym, że rolka srajtaśmy po twojej wizycie w kiblu
drastycznie się zmniejsza. ;-;~ ~*Sranie to zUo, ale żarty ze
srania są klasykiem. xD*~ życia dziewczyną. We wszystkim widzi plusy i
minusy. |Optymista chyba widzi same plusy, z tego co wiem.| Ma
ponadprzeciętne poczucie *srania* ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ humoru.
Na co dzień jest roześmiana, czym poprawia humor również swojemu otoczeniu, a
szczególnie swojemu przyjacielowi, który jest *kiblem*
~
~
|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
~*BOŻE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
*:D*
przy
niej najczęściej. Miała ona wesołe dzieciństwo.
Rodzice ją kochali, miała przyjaciół, jednego prawdziwego, więc nie miała co
narzekać. |Prawa Opkolandii właśnie zostały zachwiane.| ~Czy
to znaczy, żeee... <Patrzy z nadzieją.>~ |NIE, do
cholery! Nie oznacza to końca świata! xDDD| ~;"-(~ W
chwili obecnej ma ona 2|22|0 lat. Interesuje się pisarstwem i
malarstwem. *W chuj wiele zainteresowań, widzę.* Ma
wiele marzeń, z czego jednym z nich jest objechanie wszystkich opuszczonych
miejsc na świecie. ~*Powiedziałabym, że już ją lubię, ale ona jest
debilką.*~ Jej zaletami jest to, że jest uczciwa, prawdomówna,
pracowita, sprawiedliwa i miła. Niestety, jak każdy ma swoje wady. Bywa ona
wredna, ~*ale nie zmienia to faktu, że jest miła,*~ jest
sarkastyczna oraz bywa spóźnialska. Z wyglądu jest ona szczupłą i niską
dziewczyną. |Noależoczywiście ;-;| Ma włosy aż do nóg i
jeszcze dłuższe. *Roszpunka jak chujem strzelił.* Jej
oczy są koloru niebieskiego. Ma nos jak haczyk oraz małe, wąskie usta. ~Ta
informacja była niezbędna do naszej dalszej egzystencji.~ Na sobie
nosi najczęściej bluzki z różnymi obrazami. Spodnie które nosi często są koloru
czerwonego. Buty noszone przez nią to czarne Venice. |Chociaż raz nie
Vansy lub Converse.| ~*A poza tym, zajebiste te zdania pojedyncze.
-.-*~ Ma kompleksy z powodu swoje*j dupy* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~go
wzrostu, gdyż chce być równa z Grzegorzem, a nie o połowę niższa od
niego. ~:DDD~ |No ja jestem od ciebie wyższy, więc
cicho. xD| ~Ale tylko o centymetr! :<~ |Ale
jednak. XDDD| ~Spierdalaj :<~ Boi się ciemności,
ale tylko gdy jest sama oraz samotności. Przez swojego przyjaciela nazywana
chodzącą słodkością i optymizmem. ~*Bo zaraz wyrzygam te całkiem
smaczne krokiety o smaku kebaba.*~ |Przecież nie lubisz kebabów.| ~*Ale
te krokiety są pyszne!*~ |Kobiety...| ~*:D*~
Bohaterowie epizodyczni:
Grzegorz Miller
*Ach te polskie imiona i angielskie nazwiska...*
~*To w moich dawnych opkach był standard.*~
*Wiem ;=;*
Jest on realistycznie nastawionym do życia
człowiekiem. Mimo to, potrafi we wszystkim dostrzec plusy i minusy. *Bo.
Tak. Mają. REALIŚCI, KURRRWA!* Ma zwykłe poczucie humoru. Na
co dzień jest przeciętnym, szarym człowiekiem, jednak jego humor jest zawsze
polepszany gdy tylko ~*uda mu się podetrzeć za pierwszym razem.*~ *Zajebiście.
xDDD* ~*C'nie? xD*~ obudzi się zaraz po swej
przyjaciółce lub ją spotka. Miał normalne dzieciństwo. Jego jedyną prawdziwą
przyjaciółką była Andro|n|meda. ~Andronmeda. Wspaniale. xDDD~ |:D| Jednak
nie miał on na co narzekać. W chwili obecnej ma on 2*22222222*2
lata. ~*Bo OCZYWIŚCIE musi być starszy od głównej boCHaterki
przynajmniej o rok. ;-;*~ Interesuje się komputerami oraz
programowaniem. |Kolejny z wieloma zainteresowaniami, widzę.| Ma
niewiele marzeń, jednak ma do czego dążyć, gdyż nie są one jeszcze
spełnione. ~A jakie to marzenia, po chuj wyjaśniać.~ Z
jego zalet można wymienić szczerość, bezinteresowność, skłonność do poświęceń
oraz wierność. Mimo tego, jak każdy człowiek posiada swe wady. Bywa gadatliwy,
psychopatyczny, sadystyczny oraz mściwy. |Ale jest bezinteresowny,
skłonny do poświęceń i wierny. Logika, gdzie ona być?| ~*Uciekła na
Marsa.*~ Z wyglądu jest szczupłym i wysokim chłopakiem. ~*Spłoń*~ |Bo
co? Bo nie wygląda jak ja, Sebastian lub Grzegorz?| ~*No :D*~ |;_;| ~*:DDD*~ Ma
krótkie, brązowe włosy. Jego oczy są koloru zielonego. Ma średniej wielkości
nos oraz średnie i dość szerokie usta. *Fascynujące, ale kogo to
obchodzi?* ~*Nikogo właśnie.*~ Na sobie
najczęściej nosi kilku kolorowe bluzki oraz czarne spodnie. Buty noszone przez
niego najczęściej to czarne Vansy. *NO KURWA!* Ma
kompleksy z powodu koloru swoich włosów, gdyż nie lubi *gówna* ~*Co.
xDDD*~ *:D* brązowego. Boi się tego, że
kiedyś straci Andro|n|medę. Przez swoją przyjaciółkę nazywany chodzącym
dobrem i szczęściem. |A te wady to nic.| ~*One nigdy się
nie ujawnią. Chyba.*~ |<Płacze>|
Dawid Miller ~*Mój były husbando!!!
<33333333333333333333333333333333*~
Jest on pesymistycznie nastawionym do życia
człowiekiem. We wszystkim widzi tylko minusy. Nie ma poczucia humoru. W
dzieciństwie chciał zabić swojego brata za wszelką cenę, ~:D~ jednak
nie udawało mu się to. Na co dzień jest jednak złym człowiekiem, którego boi
się każdy, ~Oprócz mnie, bo mam dezintegrator.~ przez
co nie ma przyjaciół (oprócz Laury, która jest taka sama jak on), |Chwila...Dawid,
Grzegorz, Andromeda, Laura...O KURWA! ;_;| ~*Może być już tylko
gorzej. ;_;*~ a przez swe zachowanie wielokrotnie trafiał do
więzienia, jednak z niego uciekał. ~*:**********************************~ W
chwili obecnej ma on 2*32197321973821*1 lat. Jest bratem
Grzegorza. ~Bo po nazwisku żeśmy się nie zorientowali. ;-;~ Interesuje
się broniami i najnowszą technologię. |Kolejny z wieloma
zainteresowaniami...Meh...| Ma jedno jedyne marzenie. Chce raz na
zawsze pozbyć się przyjaciółki swojego brata ze świata żywych. |JEST!| Ma
on więcej wad, niż zalet. *Ależ oczywiście. ;-;* Jego
wadami jest to, że jest psychopatyczny, sadystyczny, mściwy i niesprawiedliwy.
Mimo tego, posiada także dwie zalety. Bywa on pomocny oraz jest
prawdomówny. ~Pomocny, ale psychopatyczny, sadystyczny, mściwy i
niesprawiedliwy. #Sens~ Z wyglądu jest wysokim i szczupłym
chłopakiem. ~*Płoń*~ Ma krótkie, czarne włosy. Jego oczy są
nienaturalnego, czerwonego koloru. |NO ALEŻ OCZYWIŚCIE. Jak genetyka
działa w tym worldzie? ;-;| Ma on mały nos i średniej wielkości, wąsk*ą
dupę*ie usta. ~*Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *:DDD* Na
sobie nosi najczęściej jednokolorowe bluzki oraz czarne spodnie. Buty noszone
przez niego najczęściej to Air Maxy. |Już nie modne.| ~*Wtedy
jeszcze były.*~ Ma kompleksy z powodu swojego wzrostu, gdyż uważa, że
jeśli byłby niższy mógłby wszędzie dopaść swoje ofiary. Boi
się niektórych dźwięków puszczonych od tyłu.
~*
Co ja kiedyś ćpałam?*~
|Nie wiem, ale to musiało być mocne.|
Przez ludzi nazywany dawcą *organów* ~*Weź spierdalaj.*~ *:D* śmierci, a przez Laurę mistrzem życia. ~*Mogę umierać, zw.*~
Laura Turner
~*APSIK!*~
*Uczulenie na opko?*
~*No...*~
Jest ona pesymistycznie nastawioną do życia
dziewczyną. We wszystkim widzi tylko złe strony. Nie ma poczucia humoru. W
dzieciństwie była nienawidzona przez wszystkich. |Mówiłem, że nie
będzie końca świata? Laura wszystko naprawiła.| ~;""-((((((((~
Przez rodziców była bita oraz znęcano się nad nią. Któregoś dnia, gdy miała
szesnaście lat, w parku poznała Dawida. Spotykali się codziennie, dzięki czemu
polubili się, a później i zaprzyjaźnili. |Nie wiem, czy to możliwe, ze
względu na wady Dejwida.| Rok później, Dawid przygarnął Laurę do
siebie *i zabił ją*, ~*Marzenia...*~ jednak
ta później wyjechała od niego, ale powróciła do swojego przyjaciela.
~*
*~
~Idealne podsumowanie. xD~
~*C'nie? xD*~
W chwili obecnej ma ona 2|2847832894368375|0
lat. Interesuje się najnowszą technologią i komputerami. ~*Kolejna z
wieloma marzeniami...Meh...*~ Ma wiele marzeń, z czego jednym z nich
jest zobaczenie jak ktoś cierpi bądź umiera z czyichś rąk. |Nie chce
mnie się teraz kogoś zabijać, sry.| Ma ona, jak Dawid, |*Dejwid| więcej
wad niż zalet. Jej wadami jest to, że jest psychopatyczna, sadystyczna,
nietolerancyjna, niesprawiedliwa i wredna. Mimo tego, ma też zalety. Dla
przyjaciół (czyli tylko dla Dawida) jest miła, nie jest spóźnialska oraz nie
jest kłótliwa. |Tej zalety przynajmniej zostały jakoś uzasadnione.| Z
wyglądu jest szczupłą oraz średniego wzrostu dziewczyną. Ma długie, złote
włosy. ~*JAK TO MOŻLIWE?! Nawet taki down z genetyki jak ja wie, że to
niemożliwe. ;-;*~ *Ale to łopko...* ~*Ach,
no tak. ;-;*~ Jej oczy są nienaturalnego, czarnego koloru. ~*Można
mieć tak mocno brązowe oczy, aby wyglądały na czarne, jednak w tym opku chodzi
chyba o taki czarny czarny. No ależ oczywiście. ;-;*~ Ma ona średni
nos i duże, |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Ech... -_-*~ szerokie
usta. Na sobie nosi najczęściej jednokolorowe bluzki z jakimś napisem oraz
jeansowe spodnie. Buty noszone przez nią najczęściej to Converse. *NO
DO CHOLERY!* Ma kompleksy na punkcie swoich włosów, gdyż
nienawidzi pozytywnych kolorów. |<Ziew>| Boi się
opuszczonych miejsc. Przez ludzi nazywana zabójczynią z zaskoczenia, a przez
Dawida |*Dejwida| chodzącym sensem życia. |<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>|
Daniel Morgan
Jest on realistycznie nastawionym do życia
człowiekiem. Mimo to, we wszystkim potrafi zauważyć dobre jak i złe
strony. *Bo tak mają realiści, do cholery!* Ma
dość duże poczucie humoru. Dzieciństwo miał normalne. Miał jednego
przyjaciela,czyli Grzegorza. Nie miał on jednak jak narzekać na życie. ~Jakbym
miał jako kolegów takich downów, to bym narzekał.~ W chwili
obecnej ma on 2|4231783298486823976412987|3 lata. Interesuje się
motoryzacją i medycyną. ~*Kolejny z wieloma zainteresowaniami.
<Ziew>*~ Ma kilka marzeń, z czego jedno jest spełnione. |Po
co pisać, jakie ma marzenia.| Jego zaletami jest to, że jest
tolerancyjny, pomocny, miły, sprawiedliwy i uczciwy. Niestety, mimo tego ma też
swoje wady. Jest spóźnialski, bywa złośliwy, *Ale jest miły.* jest
sarkastyczny oraz zapominalski. Z wyglądu jest wysokim i szczupłym
chłopakiem. ~*Płoń*~ Ma krótkie, czarne włosy. *Znowu?
;-;* Jego oczy są szare. Ma mały nos i usta średniej wielkości
oraz wąskie. ~*To zdanie sens bardzo tak mieć ma.*~ Na sobie
nosi najczęściej czarną bluzkę oraz czarną kurtkę z sztucznej skóry.
Najczęściej nosi czarne spodnie oraz trampki tego samego koloru. |Moherowe
berety właśnie dostały zawału.| Ma kompleksy z powodu swojego koloru
oczu, gdyż nie lubi szarego. Boi się luster, ale tylko w nocy. Przez ludzi oraz
swojego przyjaciela nazywany strażnikiem życia.
~*To dopiero opis bohaterów, a ja mam już dość.*~
|Nie tylko ty.|
~*Kończymy na dziś tę analizę? ;_;*~
~Lepiej tak, bo zaraz rozjebię komputer.~
_____________________________________________
Fabuła
*Jednak analizujemy? ;=;*
~*Nudzę się, ot co.*~
Dnia 31.12.2015, o godzinie 02:00 w nocy, do domu
dwójki przyjaciół, Andromedy i Grzegorza, włamuje się |zbyt dużo
przecinków.| Dawid, |*Dejwid| czyli brat Grzegorza,
przy okazji niszcząc wszystkie alarmy itp. i ogłuszając ochroniarzy. Robi to
przez okno, |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)(
͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Anal|(
͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| Slade, wypierdalaj z
mojej kwestii. |:D| Analizuj z facetami, mówili. Będzie
fajnie, mówili. =_=*~ |*~:DDD~*| gdyż dwójka
mieszka ~*Siema, zmiano czasu!*~ w willi |Noależoczywiście
;-;| i wykonuje to |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~Ech... -_-~ bardzo *głośno* cicho.
Gdy znajduje się w domu, z łóżka porywa śpiącą dziewczynę, po czym równie
cicho |gwałci ją ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*...*~ wychodzi.
Helikopterem transportuje ją do kuli od Aqua Zorbingu a następnie za pomocą
motorówki przenosi kulę na środek Oceanu Arktycznego. Kilka godzin później, gdy
Andromeda budzi się i odkrywa gdzie jest, nie mogąc dostać się na brzeg, musi
przeżyć na środku oceanu do momentu uratowania...
*A gdzie ona srała?*
~*¯\_ツ_/¯*~
*;=;*
_____________________________________________
Katowice, ~*:**~ 31.12.2015 rok,
godzina 10|0|:00
~*Nie ma stu godzin. xDDD*~
|Od dzisiaj jest. xD|
Dzień #0
Tego dnia, jak pewnie widać po dacie był Sylwester.
Niby dzień radości i w ogóle, jednak dla mnie nie był on taki wesoły. Od tej
daty zaczął się dla mnie rok męki. ~*Spoiler w pierwszym akapicie.
SUPER. -_-*~ |Wyższy poziom patologii.| W prawdzie
przeczuwałam, że coś się stanie, *#MarySue* lecz
nie myślałam, że dojdzie do AŻ TAKIEGO stopnia. |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*.
. .*~ Co prawda to prawda. Mój przyjaciel miał brata, który szczerze
mnie nienawidził i okazywał to przy każdej możliwej okazji. ~*:*****~ Tym
razem, okazało się jednak, że zrobi wszystko, aby mnie zgładzić. ~HALINA,
MAM ZAWAŁ! SYNONIM! O.O~ |\O/| *NIE MOŻE BYĆ!
*.** ~*OOO.OOO*~ Zacznijmy może od
początku... ~Dobrze, że nie od końca.~ |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~SLADE!
xD~ |:D|
Tego poranka, obudziłam się około godziny 9|9|:00. ~*Slade,
no! Nie ma dziewięćdziesięciu dziewięciu godzin! xDDD*~ |Są :D| Po
otworzeniu oczu, ujrzałam obok siebie swego przyjaciela, Grzegorza, który *srał
przez okno.* |Zajebiste zajęcie. xDDD| spał.
Czułam się przy nim tak bezpiecznie. Nie wiedziałam, że za parę godzin to
wszystko legnie w gruzach. |SPOILER, WON!| Mimo wszystko,
podniosłam się i poszłam do kuchni zrobić sobie śniadanie. W tym momencie,
okazało się, że został jeszcze kawałek, a właściwie dwa, pizzy z wczoraj.
Wzięłam *dwa, a Grzegorzowi zostawiłam suchy chleb. :DDD* ~*Ja
bym tak zrobiła. xD*~ ~Każdy by tak zrobił. xDDD~ jeden,
a drugi zostawiłam dla mego przyjaciela. Po przygotowaniu i zjedzeniu, udałam
się do łazienki, po czym umyłam *dupę* się i
ubrałam. Następnie ruszyłam w kierunku sypialni. Gdy się tam znalazłam,
zauważyłam, że Grzegorz już nie spał|, tylko ruchał ścianę.| ~*CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~.
~
~
|:D|
Usiadłam obok niego i się przytuliłam. I właśnie w
momencie największego poczucia, że nic mi się stać nie może, zaczęłam mieć
wrażenie, że zostanę porwana. ~*SPOOOILEEERRR!*~ |-_-| Jako,
iż bałam się jego reakcji, spytałam tylko:
- A gdybym zaginęła...Szukałbyś mnie *czy
dalej ruchałbyś tę ścianę, zboczeńcu jebany*?
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
- Oczywiście, że tak! Przecież ja bez ciebie nie
umiem żyć! Od razu wyruszyłbym na poszukiwania! |W końcu kogoś muszę ruchać co noc!| - Odpowiedział
*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
|:D|
Po tej rozmowie nastała cisza. Byłam więc pewna, że
będę poszukiwana. Po paru minutach wstał z łóżka i poszedł |wyruchać
któregoś z ochroniarzy willi.| *JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* |:D| zrobić
sobie śniadanie, a ja zaczęłam pakować potrzebne rzeczy. |. <-
Kropka watu.| Wzięłam zapas jedzenia i picia na cztery miesiące (nie
wiedziałam na ILE tam trafię i wydawało mnie się, że ucieknę w tyle
czasu), ~Taaa... :D~ telefon i zapasową baterię, tak na
wszelki wypadek, *Z serii: Gimbus przygotowujący się na rok na
Antarktydzie, część pierwsza.* zeszyt i parę przyborów (gdzie
trafię również nie wiedziałam i gdybym nie mogła uciec, to musiałam sobie jakoś
czas organizować) *Sranie dobre jest.* ~*Miała
srać cały rok, bez przerwy, tak? xD*~ *Warum nicht? xD* i
włożyłam to wszystko do torby. Kiedy miałam już to za sobą, zajęłam się
codziennymi czynnościami. Niestety, gdy byłam sama, *srałam* płakałam.
Byłam świadoma, że stracę na jakiś czas osobę, dzięki której czułam się
szczęśliwa.
W nocy, około 1:00, ~*AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!
LICZEBNIK NAPISANY LICZBĄĄĄ!!!*~ |Bez komentarza.| gdy
poszliśmy spać, sen normalny był tylko przez godzinę. O 2:00, |poczułam
ból dupy, a gdy się obudziłam, ujrzałam że Grzegorz ruchał mnie jak szalony.
- Co ty robisz, ty zboczeńcu jebany? - krzyknęłam
- Masz fajną dupę, więc nie mogę przepuścić okazji
wyruchania cię już osiemsetny raz tej nocy. - odpowiedział zgodnie z prawdą.
Niby wiedziałam, że miałam fajną dupę, ale to nie
powód, aby mnie ruchać, gdy śpię! Ja go nie rucham telewizorem, na przykład!|
~*Najlepszy fragment ever.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
*Fani nas zajebią.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
|Eee tam.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
usłyszałam dźwięk tłuczonego szkła. Od razu
obudziłam się. W tym momencie zauważyłam potłuczone szkło i naturalnie wybitą
szybę. Tylko tyle. Na dodatek czułam się jeszcze obserwowana. Chciałam obudzić
Grzegorza. W tym momencie, poczułam, że ktoś przystawił mi chustkę do nosa.
Była ona przesiąknięta *gównem* ~*XDDD*~ chloroformem.
Po minucie, ponownie usnęłam. Gdy natomiast budziłam się np. od hałasu |dupy
Grzegorza| ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ helikoptera,
od razu usypiałam od tego samego. ~Ale chloroform w końcu wysycha.~ ~*Ale
to opko.*~ ~;-;~
Następnego dnia, gdy obudziłam się, ujrzałam niebo.
Ciemne niebo. ~*To zdanie pojedyncze jest ewidentnie wyewidencjonowaną
przesadą.*~ Od razu spróbowałam się podnieść. Przy próbie słyszałam
pod sobą *zdania pojedyncze* wodę. Kiedy
natomiast siedziałam, zauważyłam straszną prawdę. Byłam w kuli od Aqua Zorbingu
umiejscowionej na środku Oceanu Arktycznego. Teraz musiałam tam przeżyć. 366
dni...
|DAM DAM DAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM!|
~*A poza tym, ona ot tak to przyjęła. Zajebiście.*~
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Grzegorza*
|OOO, nie. Zabraniam!|
~Boże ;_;~
Katowice, 01.01.2016 roku, godzina 7|7|:00.
~*No do cholery. xDDD*~
|:D|
Dzień #|1|0
Gdy obudziłem się pierwszego dnia stycznia, ujrzałem
przerażającą jak dla mnie prawdę. NIGDZIE nie było mojej przyjaciółki! Ani na
łóżku, o domu nie wspominając. W dodatku wybita była szyba. Od razu wyjrzałem
przez stłuczone okno. Na zewnątrz ujrzałem strażników willi w której byłem.
Najprawdopodobniej zostali w nocy jakoś |wyruchani| *Jak
on by to wydedukował z takiej odległości? xD* |Magia
Opkolandii. xDDD| pozbawieni przytomności, gdyż dochodzili do tego, co
się stało.
Jako słuszną rzecz do uzyskania informacji o tym, co
tu się do cho*ery |O
LOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOL!
Ocenzurowane przekleństwo! xDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~Co to, Zapytaj
jest? xD~ ~*:D*~ działo i gdzie była Andro|n|meda,
uznałem włączenie statystyk głównego komputera. Uruchomiłem więc je i zacząłem
czytać. Na ekranie napisane było napisane:
*"Sranie
is love, sranie is life."*
~Jebłbym, jakbym coś takiego zobaczył. xDDD*~
"Wczoraj, tj. 31.12.2016 roku, o godzinie |1|01:|1|57:|1|00, ~*Nie
ma tylu godzin, minut i sekund! xD*~ |Od dziś są! xD| z
komputera o adresie IP: 666.206.9.17 ~SZEŹDŹ SZEŹDŹ SZEŹDŹ!~ za
pomocą komend logowania oraz /~*Acces Granted*~ override ~Serio.
xD~ ~*:D*~ wyłączono wszystkie alarmy, płot pod
napięciem oraz kamery. Statystyki tych rzeczy na stan obecny są takie:
Alarmy: Wyłączone
Płot pod napięciem: Wyłączony oraz odcięty od prądu na czas
nieokreślony.
Kamery: Wyłączone,
oprócz jednej.
*Na serio było napisane tak:
Alarmy: Wysrane
Płot pod napięciem: Wysrany oraz odcięty od kibla publicznego na czas
nieokreślony.
Kamery: Wysrane,
oprócz jednej.*
~Boże xDDDDDDD~
*Jeszcze nie Bóg, ale pracuję nad tym. :>*
~Jakiś ty skromny. Lubię cię! :D~
Na dodatek, wszyscy strażnicy zostali |wyruchani
torpedą| ~CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |:DDD| ogłuszeni.
Z kamery która nie została wyłączona, dało się zauważyć, że została porwana
Andro|n|meda Lopez."
W tym momencie łzy napłynęły mi do *dupy* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ oczu.
Więc porwali ją! Postanowiłem, że nie ważne co mnie się stanie - odnajdę
ją. ~Debil~ Najpierw jednak sprawdziłem dwie rzeczy. Po
pierwsze przyjrzałem się adresowi IP komputera przez który się włamano do
systemów. Chwilę później zrozumiałem z przerażeniem, że TO BYŁ ADRES IP
NOTEBOOKA DAWIDA |*Dejwida|! ~Lubię gościa. xD~ ~*Wiem,
bo też go lubię. xD*~ Więc to on! Później, wściekły, włączyłem
namierzanie mej przyjaciółki przez czipa, który kiedyś, dla bezpieczeństwa,
przyczepiłem jej do ręki. ~*Slade, wyłaź z tego opka!*~ |:D| W
pewnym momencie, ujrzałem, że była ona w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej
na Oceanie Arktycznym. Nie, tak nie mogło być! Umyłem *dupę i
nago wyszedłem z willi ruchać ochroniarzy.* ~*Sebastian,
teraz ty? xDDDD*~ |Fani nas zajebią, nie ma co.| *Eee...
xD* się, ubrałem i po raz ostatni w tym roku wyszedłem z
willi. Następnie wsiadłem w samochód terenowy i ruszyłem jej na ratunek.
Cokolwiek by się nie stało, musiałem ją odzyskać! |Kretyn|
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Dawida*
~*:***********************************~
Katowice, 31.12.2016 roku, godzina 12|2|:00.
~*Slade! xD*~
|:D|
Dzień #0
Tego dnia obudziłem się bardzo późno. Ale to
dlatego, że pół wczorajszej nocy spędziłem na *rucha...~*NIE,
DO CHOLERY! xD*~ :D* oglądaniu w Internecie
wszystkich, jak dotąd wypuszczonych odcinków "1000 Ways To
Die". ~*|*~Jedyna normalna postać.~*|*~ Hah,
jacy ci ludzie są głupi. No, ale do rzeczy. Po podniesieniu się z łóżka,
sprawdziłem cóż mamy dziś za datę. Gdy to zrobiłem, aż mnie zemdliło. Był 31|1| ~*Grudzień
nie ma tylu dni! xD*~ |Od dziś ma. xD| grudnia! Znów ta
pier*olona ~Boże, ta cenzura. xD~ radość! Jednak, w
pewnym momencie, gdy pomyślałem o radości, przypomniało mi się o tym, że był to
dzień porwania Andro|n|medy! Aż mi się humor polepszył! *Każdy
z funkcjonującym mózgiem by się cieszył.* Jednak, jako iż
chciałem to zrobić o |1|02:|9|00, ~*Nosz... xD*~ |:D| poszedłem
zjeść śniadanie, a następnie umyłem się, ubrałem i jako iż nie miałem co robić
- włączyłem telewizję. W połowie oglądania, zmęczony wczorajszym śmianiem się z
idiotyzmu ludzi, zasnąłem. Nie pamiętam nic więcej z dnia. |Ale obudził
mnie ból dupy. Okazało się, że Gregory przeteleportował się do mojego domu i
ruchał mnie jak szalony. Było zaj*biście, więc nie narzekałem.| ~*Boże,
nie wiem czemu się śmieję. xDDD*~ *XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* ~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |:D|
W nocy natomiast, obudził mnie alarm w *kiblu.
Zapomniałem wysrać wnętrzności!* ~*Co.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ telefonie. Ustawiłem go sobie na |~*NIE!
xD*~ :D 1|01:|8|00, ~*EJ!*~ |:DD| gdyż
dojazd do ich willi trochę mi zajmował. Po usłyszeniu tego dźwięku, pobudziłem
się. Wyłączyłem więc telewizor, założyłem buty, wziąłem potrzebne rzeczy i
wyszedłem. Po parunastu minutach, gdy byłem już pod odpowiednim domem, za
pomocą notebooka, zalogowałem się do systemów kontrolujących alarmy, płot pod
napięciem i kamery, a następnie przy użyciu komendy /~*Acces
Granted*~ override ~Serio. xD~ ~*:DDD*~ wyłączyłem
to wszystko. Gdy to wykonałem, zakradłem się na teren ich domu i *wyruchałem
strażników* |Nie sądzicie, że nasz humor jest zbyt
zboczony? xD| ~*Fani to lubią. xD*~ ogłuszyłem strażników.
Kiedy leżeli już nieprzytomni na ziemi, chwyciłem jakiś kamień, wybiłem nim
szybę od sypialni dwójki, szybko wszedłem i schowałem się za łóżkiem. Minutę po
tym, ujrzałem, że |Grzegorz ruchał Andronmedę jak szalony, a ta
jęczała tak, że tynk się trząsł.| ~Jezu xDDD~ mój
cel się obudził. W pewnym momencie, zauważyłem, że moja ofiara chciała obudzić
mego brata. Nie mogłem na to pozwolić. Od razu wyciągnąłem chustkę z
chloroformem i przytknąłem jej do *jej brudnej jak sto
pięćdziesiąt dupy.* ~*XDDD*~ nosa. Zaraz usnęła.
Przywiązałem jej jednak chustkę do nosa, gdyż mogła się jeszcze wielokrotnie
budzić. ~Ale chloroform paruje. . . . . . . . . . . . . .~ ~*Opko...*~ ~;-;~ Następnie
podszedłem do niej i podniosłem ją. Po wykonaniu tego, wyszedłem przez okno i
zaniosłem ją do samochodu. Następnie przewiozłem do starego hangaru i wsadziłem
do helikoptera. Ileż na wszystkie rzeczy które załatwiłem poszło pieniędzy...
No chloroform, helikopter, kula od Aqua Zorbingu, sprzęt do jej pompowania,
motorówka i wynajęcie hangaru. Całe szczęście, że mam dobrze płatną
pracę. |Gary Stu| Mniejsza. Kiedy zaś sam wszedłem do
helikoptera, włączyłem autopilota. Niestety, nie doczekałem końca lotu, gdyż w
połowie drogi urwał mnie się film...
Kilka godzin później, obudziło mnie |pieczenie
w dupie. Kiedy się obudziłem, poczułem że ktoś coś mi tam wpychał. Od razu
odwróciłem się i ujrzałem, że to Grzegorz znowu mnie ruchał. Było przyjemnie,
więc nie narzekałem.| *Matko xDDDDDDDDDDDD* |:D| ~*Oj,
fani nas zajebią. xD*~ lądowanie mego pojazdu. Od razu otworzyłem
oczy. W tym momencie ujrzałem, że byłem na lądzie. Wziąłem więc to wredne
babsko, delikatnie rzecz ujmując i przeniosłem ją do kuli. Następnie wziąłem
sprzęt i napompowałem kulę. Przed tym, odwiązałem dziewczynie chustkę z nosa,
gdyż chciałem, aby się obudziła i cierpiała bez przyjaciela. Kiedy natomiast
zajmowałem się napełnianiem kuli powietrzem, irytowałem się. Ten hałas był
irytujący. Moje uszy mogły odpocząć dopiero, gdy zamykałem Andro|n|medę
w jej nowym więzieniu. Po tym, zaczepiłem drugi koniec liny który był
przyczepiony do sprzętu do motorówki, wsiadłem w nią i ruszyłem na środek
Oceanu. Po znalezieniu się tam, odczepiłem więzienie tego babska a następnie
wróciłem na brzeg. Gdy tam byłem, wsiadłem w helikopter i ruszyłem do
domu. ~*Amen*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 01.01.2016 roku, ~*Kiedy
pisałam to opko, była to dla mnie przyszłość. Teraz to jest przeszłość.
Widzicie, jak ten czas zapierdala?*~ godzina 9|9|:00 ~*Pozostawię
bez komentarza, bo to nie ma sensu. xD*~ czasu Polskiego. *Przymiotnik
wielką literą...Super. -_-*
Dzień #1
Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze.
Jednak, po obudzeniu się, przez pół dnia *srałam* ~*Długo
xD*~ płakałam. Byłam taka samotna. Zwykle, gdy budziłam się, koło mnie
widziałam Grzegorza, lub chociaż spotykałam go później w domu|, srającego do
zlewozmywaka| ~*Zajebisty znajomy. xD*~ |C'nie? xD|.
Teraz byłam w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym i
nawet nie miałam się do kogo odezwać. W sumie mogłam mówić sama do siebie i tak
nikt by nie usłyszał, gdyż byłam tu sama, ale uznawałam to za dziwne. ~Debilka.
Inteligentni ludzie mówią sami do siebie, aby porozmawiać choć raz z kimś
inteligentnym, a nie tylko z debilami.~ No, ale do rzeczy. Po tej
połowie dnia, gdy się już uspokoiłam, wyjęłam ze swojej torby swój zeszyt i
zaczęłam rysować. Narysowałam m.in mojego przyjaciela|, srającego przez
okno.|. Chciałam mu dać ten rysunek, gdybym kiedyś go spotkała. ~*CZY
WY WIDZICIE TEN SPOILER PIĄTEGO ROZDZIAŁU?!?!?!?!?!?!?!?!*~ |-_-| Po
tym, pisałam opowiadania. *Oby nie tak, jak dawna Ramoninth.* ~Nie
strasz. ;_;~ Po skończeniu, włożyłam zeszyt do torby i położyłam
się w kuli, po czym zaczęłam myśleć. I tak do wieczora. Wieczorem poczułam się
szybko senna. Okryłam się więc moimi włosami (ten plus posiadania włosów aż do
nóg i jeeeeszcze dłuższych), |#Roszpunka| a po chwili kołysana
spokojnym Oceanem Arktycznym - usnęłam.
~*Amen*~
~TE ROZDZIAŁY SĄ AŻ TAK KRÓTKIE?!?!?! O.O~
~*W większości tak, chociaż zdarzają się wyjątki.*~
~OOOOOOOOO.OOOOOOOOO~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|02.01.2016, ~*Styczeń
nie ma tylu dni! xD*~ |Ma! xDDD| godz. |1|07:|1|05 ~Po
prostu dajmy Sladeowi spamować niebotycznymi godzinami. xD~ ~*Tak
będzie najlepiej. xD*~ |:D| czasu Polskiego.
Dzień #2
Obudziłam się dziś wyjątkowo wcześnie, gdyż za
czasów kiedy byłam w domu takie rzeczy się nie zdarzały często. |Gdy to
zrobiłam, poczułam mocny ból dupy. Miałam wrażenie, że ktoś mi w nią coś
wpychał. Kiedy się odwróciłam, ledwo powstrzymując jęki, okazało się, że to
Dawid ruchał mnie jak szalony. Jego pojawienie się mnie nie zdziwiło, bo
przecież żyłam w Opkolandii.
- Co ty robisz, zboczeńcu jebany?! - krzyknęłam,
powstrzymując jęki, bo mimo wszystko to było w ch*j przyjemne.
Musiałam jednak stwarzać pozory tego, że mnie się to
nie podobało aby nie wyszło na to, że byłam niedojebana mentalnie, mimo iż tak
było.
- Masz fajną dupę, więc rucham cię już szóstą
godzinę. Wiem, że ci się to podoba, bo jak spałaś to jęczałaś tak, że aż
tsunami powodowałaś. - odpowiedział Dawid, nie przestając mnie gwałcić.
Może coś w tym było, bo faktycznie słyszałam przez
sen swoje jęki i fale napierdalające jak Grzegorz gównem o kibel o moje
więzienie. Jednak, nim się zorientowałam, ponownie zaczęłam jęczeć tak, że tymi
jękami mogłabym wywołać przebiegunowanie Ziemi.|
~Mimo zboczenia wylewającego się na wszystkie cztery
strony świata i faktu, że fani uznają nas za niewyżytych zboczeńców, ten
fragment był znacznie lepszy niż to, co znajduje się niżej. xD~
|Wiem xD|
~*Muszę napisać remake tego opka z naszymi scenami.
xD*~
~<Odświeża Wattpada, popadając w nałóg.>~
~*Może zrobię taki prezent na święta. xDDD*~
*Zajebiście xD*
Kiedy spojrzałam w bok, aż zapłakałam. Był to
pierwszy dzień (a właściwie można powiedzieć, że drugi) kiedy nie obudziłam się
koło mojego przyjaciela. Czułam się tak samotnie i było mi tak smutno...Mimo
wszystko spróbowałam usiąść w kuli. *Jakie zajebiste przejście z
niepełnego opisu uczuć do kolejnego wątku. xD* Udało mnie się
to. Jako, iż w moim telefonie nie padła jeszcze bateria, ~bo byłam
Mary Sue,~ a nawet jakby to miałam zapasową, włączyłam go i
sprawdziłam godzinę. Kiedy okazało się, że było dopiero po siódmej,
zastanowiłam się dlaczego tak wcześnie się obudziłam. ~*Slade zna
odpowiedź na to pytanie. xD*~ |:D| Mimo wszystko,
schowałam telefon do torby i wyjęłam zeszyt oraz ołówek i spróbowałam na
kolanie coś w tym zeszycie narysować. Udawało mi się to, *bo
Marysueizm nadal trzymał,* jednak było to dość trudne,
zważywszy na to, że kula się czasem przechylała. Gdy zaś skończyłam rysowanie,
schowałam zeszyt i ołówek do torby, po czym położyłam się na plecach i
obserwując księżyc [ode mnie: W Polsce była wtedy zima, a gdy u nas jest zima,
na Antarktydzie, Grenlandii i w okolicach jest noc] ~Łaaał...Jaki
szpan wiedzą... <Ziew>~ ~*Trzeba się było czymś
pochwalić.*~ zaczęłam rozmyślać. Rozmyślałam tak aż do godziny 2|2|0:|9|00
czasu Polskiego. Gdy zaś skończyłam, położyłam się na boku, gdyż czułam się
senna (przed tym jednak się czegoś napiłam, gdyż wzięłam jakiś zapas na cztery
miesiące, mniej więcej), *Powtarzasz się.* a
następnie, patrząc się na spokojne wody Oceanu Arktycznego, usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|03.01.2016 roku,
godzina 1|2|1:00 czasu Polskiego. *A przymiotnik dalej
wielką literą. Fantastycznie. -_-* ~*Tak będzie w każdym
rozdziale.*~ *Idę się zabić, zw.*
Dzień #3
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej dla mnie
porze. Po obudzeniu, usiadłam w kuli, po czym najpierw *wysrałam
resztki jedzenia z wczoraj i może jeszcze sprzed trzech dni. Kiedy skończyłam,
przestał mnie napierdalać brzuch, jakbym trzymała tam obcego, więc przynajmniej
miałam odpowiedź na pytanie dlaczego mnie bolał. Aż jęknęłam z ulgą, gdy
przestał mnie boleć. Następnie, zaczęłam masować sobie dupę, bo czułam, że
jeszcze jakieś gówno tam zostało, tylko nie chciało wyjść.* ~*Chryste,
co jest z nami dzisiaj nie tak? Jeden zboczony, drugi ma coś ze sraniem... xD*~ |LeckerSweet byłaby dumna. xD| ~*Na pewno. xDDDD*~ coś zjadłam i się
czegoś napiłam. Kiedy już to zrobiłam, pomyślałam, że idealnym pomysłem na dziś
dzień będzie nagranie swoich przemyśleń na temat pobytu w tym miejscu
przeklętym. ~Lolz, jesteś tu dopiero trzy dni.~ ~*Ale
mnie już zaczęło brakować pomysłów.*~ ~;_;~ Wyjęłam
więc telefon i włączyłam go. Po zrobieniu tego, uruchomiłam notatki głosowe i
zaczęłam mówić:
- Jest to dzień trzeci mojego pobytu w kuli od Aqua
Zorbingu. Znajduje się ona na Oceanie Arktycznym, przez co nigdzie raczej nie
spotkam żadnej żywej duszy. Jestem tu samotna|, nie licząc wczorajszego dnia, gdy całą dobę ruchał
mnie Dawid, brat Grzegorza, największego sracza w Polsce.|. Nie wiem ile przetrwam*, ale dzisiaj
przestał mnie boleć brzuch, bo wysrałam resztki jedzenia z wczoraj, sprzed
trzech dni i jeszcze jakieś tajemnicze, tęczowe gówno.*. ~*Boże, zajeb ich. xD*~ |*:D*| Cztery miesiące na pewno,
gdyż na tyle mam zapasy jedzenia i picia. Co będzie później - nie wiem|, ale mam nadzieję, że w końcu wysram jelita, bo
znów mnie brzuch napierdala, mimo iż dziś nic nie jadłam. Może po prostu jestem
w ciąży? W sumie, ostatnio ruchali mnie Grzegorz i Dawid, więc któryś w końcu
musiał mnie zapłodnić. Ale zajebiście! Może urodzę trojaczki i Grzegorz będzie
miał kogo uczyć srać na przechodniów! To nic, że rozerwie mi dupę, bo tu jestem
sama, ale będę srać dziećmi!| ~*Ty Slade to już dojebałeś. Przestań pić. xDDDD*~ |Ale ja nic nie
piłem! xDDD| ~*Taaa... xDDD*~ |No dobra, piłem
ten kwas chlebowy, co kilka miechów w lodówce stoi. :D| ~*O kurwa. xD*~.
Mówiłam jeszcze dłuuugo. Nie chce mnie się jednak tu
wszystkiego pisać, gdyż ~*jestem leniem.*~ gadałam tak do
dyktafonu jakieś pięć godzin. *Tej to się musiało nudzić.* Po
zrobieniu tego, wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam pisać opowiadania. ~Oby
nie tak, jak dawna Ramoninth.~ Kiedy natomiast po ok. dwóch godzinach
skończyłam, włożyłam zeszyt, przybory i telefon do torby, po czym położyłam się
w kuli i zaczęłam myśleć. Myślałam do wieczora. Około godziny 2|1|2:|3|00
poczułam się senna. ~*Ciekawe, czy zdania pojedyncze też poczuły się
senne.*~ Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili leżenia, kołysana
spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego - usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|04.01.2016 roku,
godzina |4|9:22 czasu Polskiego.
Dzień #4
Był to już czwarty dzień mojego pobytu w tym
więzieniu. Obudziłam się dość wcześnie jak na mnie. Po przebudzeniu, *poczułam
rozrywający ból brzucha. Aż jęknęłam z bólu, gdy to poczułam. Po chwili
natomiast, poczułam że coś grubego przechodziło przez moje jelita. Jęcząc tak,
jakbym rodziła, wysrałam największe gówno w historii galaktyki. Normalnie było
tak wielkie, że kiedy je z siebie wyrzuciłam po tych dwóch godzinach, poczułam
niewyobrażalną ulgę oraz miałam wrażenie, że rozerwie mi spodnie. A jak jebało!
Aż się dusić zaczęłam! Normalnie Hitler byłby ze mnie dumny.* |Chryste,
co jest z nami nie tak. xD| ~*Wszystko. xD*~ usiadłam w
kuli i zjadłam coś, oraz napiłam się wody. Po zrobieniu tego, wyjęłam zeszyt i
zaczęłam rysować różne postacie, zdarzenia, miejsca czy moje wspomnienia.
Narysowałam tego dość dużo. *Również narysowałam moje wyobrażenie
gówna, które zrobiłam. To nic, że gdy się poruszałam, czułam je w majtkach. Nie
mogłam go porzucić, bo to było moje największe osiągnięcie życiowe.* ~To
zajebiste musiała mieć życie, skoro gówno było jej osiągnięciem. xDDD~ *C'nie?
xD* Po skończeniu, napisałam parę opowiadań, z czego niektóre
były o moim przyjacielu *i o tym, jak profesjonalnie srał.
Opisałam to wszystko ze szczegółami, bo było to tak podniecające, że trzeba
było to uwiecznić na papierze. Jak wrócę do domu, opublikuję to na Wattpadzie.*. ~Chryste
xD~ W końcu trzeba utrwalać pamięć o tak dobrym człowieku. Kiedy
natomiast skończyłam, było już południe. Wyjęłam więc telefon, włożyłam
słuchawki w uszy i ułożyłam się w kuli, a następnie zaczęłam słuchać muzyki i
myśleć. W pewnym momencie doszłam do wniosku, dlaczego Grzegorz nie mógłby do
mnie zadzwonić. Może on po prostu o tym nie pomyślał, albo nie wziął
telefonu. ~Wiesz, on jest debilem, dlatego o tym nie pomyślał.~ Mniejsza.
Myślałam tak do około 2|1|3:00. Serio, tutaj to nie strata czasu, tylko
wybawienie od wszechobecnej nudy. ~Mnie by się nudziło, jakbym kilka
godzin tylko myślał.~ ~*Ale ona jest Mary Sue...*~ ~Ach,
no tak. ;-;~ Około jedenastej w nocy, zachciało mnie się sp**r*ać. ~*Sebastian!
xD*~ *:D* Okryłam się więc swoją naturalną
kołdrą i po chwili, znużona s*ra*n*i*em ~*Nosz...
xD*~ *:DD* - zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|05.01.2016 roku,
godzina |9|5:00 czasu Polskiego.
Dzień #5
Tego dnia obudziłam się NAPRAWDĘ BARDZO wcześnie.
Nigdy wcześniej, nawet w domu nie budziłam się o tej godzinie. Jednak, po
obudzeniu nawet nie zdążyłam usiąść, gdyż poczułam niepochamowaną
potrzebę *srania. Jednak nie mogłam srać, gdyż miałam wrażenie,
że coś zatkało mi jelita i bynajmniej nie było to gówno.* ~*Ja
nic nie mówię... xD*~ zamknięcia oczu. Zrobiłam więc to. Po chwili
oglądania ciemności poczułam się tak, jakby moja dusza wyszła z ciała. *Aaa,
czyli to dusza zatykała mi jelita! I wszystko jasne! Od razu zaczęłam radośnie
srać tęczą.* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ W
pewnym momencie zauważyłam złotą bramę z nabisem "Urbs Congressio".
Były to jedyne dwa słowa po łacinie jakie znałam. ~Ależ to
naciągane. -_-~ Znaczyło to "Miasto Spotkań". Od razu
tam weszłam. Miałam cichą nadzieję, że spotkam tam kogoś znajomego. ~*SZPOILER!*~ |_-_| Po
wejściu zaczęłam się rozglądać.
Było tam ładnie. W mieście znajdowały się
różne *kible publiczne* |W końcu kible
publiczne są wszędzie, nawet tam, gdzie ich nie ma. xD| bloki.
Większość z nich służyła jako miejsce zamieszkania dusz zmarłych osób. ~A
skąd Andronmeda to wiedziała, nie wiadomo.~ Niektóre z nich to
były biurowce. Kilka metrów dalej, była ulica, a pośrodku niej *magiczne* rondo.
Na środku niego rosły *chwasty* kwiaty. ~Rondo,
na którego środku rosną chwasty. Wyśmienicie. xD~ *:D* Stało
tam też sporo sklepów. Miasto posiadało dużą roślinność. W oddali widać było
kominy elektrowni *atomowej. Nie wiem czemu, ale dziwnie
przypominała tą czarnobylską.* |O Boże. xD| *C'nie?
xD*. Niedaleko dziewczyny były drzewa, a obok nich ławki. ~*Siema
zmiano narracji! Już myślałam, że nas nie odwiedzisz!*~ Kilka
centymetrów od ławki był zaokrąglony chodnik na którym stała fontanna. Na
dodatek słońce dopiero co wschodziło. Pierwszy raz od pięciu dni widziałam
tą |*tę| gwiazdę... ~DŻIZAS! SYNONIM! OOO.OOO~ ~*NIE
DO WIARY! O.O*~ *\O/* |*.*|
W pewnym momencie, ujrzałam ku mojemu szczęściu
Grzegorza, który również się tam znalazł |i obecnie gwałcił chodnik.| ~*JAK?!
XD*~ |Magia Opkolandii. xDDD|. Od razu podbiegłam do niego i
mimo iż byłam duszą miałam możliwość przytulenia się do niego. ~Noależoczywiściekurwa.
;-;~ Zrobiłam to, po czym powiedziałam:
- Grzegorz...Oh, Grzegorz...Tak dobrze cię
widzieć...
- Skarbie ty moje...Najdroższa... - Powiedział, po
czym mnie |wyruchał| ~*Fani nas
zajebią, bezapelacyjnie. xD*~ przytulił.
Kilka minut później, gdy emocje opadły, puściłam go
i spytałam:
- A ty...Ty *lubisz srać?* mnie
szukasz?
~Zajebiste pytanie, które można by zadać znajomemu w
tym momencie. xD~
*:D*
- Oczywiście! Od pięciu dni zmierzam w kierunku
Oceanu Arktycznego, aby cię |wyruchać mocniej
niż co noc rucha cię Dawid!| ocalić! -
Odpowiedział
~No i Slade zjebał atmosferę. Gratuluję. xD~
|Wieeem. :D|
Po tej rozmowie pogadaliśmy na różne tematy. Byłam
tak szczęśliwa, że choć przez jakiś czas mogłam go zobaczyć. Nie wiem, skąd się
wzięło to miasto, ale jest ono dobre. |A przynajmniej Grzegorz
twierdzi, że chodniki tutaj dobrze się rucha. Ja tam nie wiem, bo wolę srać na
przechodniów, ale o gustach się nie dyskutuje.| ~*Nie no, skończmy
tę analizę na dziś. xD*~ ~Tak będzie lepiej. xDDD~ W
pewnym momencie, mój przyjaciel wyjął z kieszeni jakiś naszyjnik *z
gówna*, ~<Zerka na górę.> Dlaczego dopisałaś nad tą
analizą ostrzeżenie?~ ~*A jak myślisz? xDDD*~ ~:D~ ~*No
właśnie. xD*~ podał mi go i powiedział:
- To dla ciebie. Abyś o mnie i o tym, że nasza
przyjaźń jest wieczna zawsze |nie| pamiętała.
W tym momencie, ja wyjęłam rysunek który narysowałam
cztery dni temu dla niego i podałam go jemu mówiąc:
- To dla ciebie. Wiem, że może to nie wiele, ale mam
nadzieję, że ci się spodoba.
*- Jasne. Powieszę go nad kiblem. - odpowiedział
nonszalancko Gregory.*
|Najlepszy przyjaciel. xDDD|
*C'nie? xD*
Po daniu sobie tych rzeczy, pogadaliśmy jeszcze, po
czym on powiedział:
- Wracajmy już do naszych ciał. Jeśli chcemy się
kiedyś w rzeczywistości spotkać.
~Nikt normalny nie chciałby się spotkać z tymi
pacanami.~
- No...Zawsze przecież możemy się tu spotkać. -
Rzekłam
- Co racja to racja. - Przyznał *JEZU, TO
SŁOWO! .OOOO* |TA EMOTKA! XDDD| *:D*
Po tej rozmowie wróciliśmy do swoich *dup* ~*XDDDDDD*~ ciał.
Kiedy natomiast ja się obudziłam, nie wiedziałam w ogóle, że w Mieście
gościłam. *.OOOOO* Myślałam, że po prostu
spałam. Sprawdziłam godzinę, gdyż noc polarna trwała pół roku ~Jaki
znawca...~ i nie mogłam zorientować się po niebie która była
godzina. Okazało się, że była 1|2|1:|8|00. W pewnym momencie, gdy
chowałam telefon, poczułam się obserwowana. Zdziwiło mnie to, gdyż
przecież |myślałam, że Dawid już się mnie naruchał.| ~*Początek
analizy w nowym dniu, a ten już o ruchaniu. xD*~ |:DDD| nikogo
oprócz mnie nie było. Mimo to, nie przejęłam się. ~Zajebiście xD~ Po
sprawdzeniu tego uczucia, poczułam coś w ręce. Od razu uniosłam ją. Ujrzałam
wystający z niej złoty łańcuch. ~A czy czasem twoja skóra nie
zmieniła koloru na czarny?~ ~*Grzegorz, ty rasisto! xD*~ ~No
co? xD~ Od razu, zdziwiona otworzyłam dłoń. W tym momencie
ujrzałam naszyjnik *z gówna wieloryba*, |XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*BOŻE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Ej, ale czy wieloryby srają?~ *Grzegorz
i jego rozkminy. xDDDDDDDDDDDDDDDDD* ~:D~ który
dostałam od Grze|rzerzerzerze|gorza ~Grzerzerzerzerzegorza.
Wspaniale. xD~ |:D| w Mieście. Byłam tam na prawdę!
Mimo to, widziałam, że można go otworzyć. Wykonałam to. W tym momencie
ujrzałam ~zdania pojedyncze.~ dwa zdjęcia. Jedno
moje, a drugie Grzegorza *srającego przez okno.*.
~
~
Uśmiechn|ą|ęłam *Gender?* ~*Wiewiórka
Małgosia?*~ ~Przestań ćpać.
xD~ ~*:D*~ się do
siebie. Mimo iż nie mogłam go widzieć w rzeczywistości, to widziałam go chociaż
na zdjęciu. *I tak uważałam, że jego gówno było przystojniejsze
od niego.* |Jakie true. xDDD| Po minucie zamknęłam
łańcuszek i za~częłam rapować~wiesiłam go ~*GRZEGORZ!!!
XDDD*~ ~:DDD~ sobie na szyi. Następnie wyjęłam swój
zeszyt i zaczęłam pisać ~rapsy~ opowiadania. ~*XDDD*~ Były
na serio głupie, *jak moje życie,* ale mnie się
wyjątkowo nudziło. |Sebastian taki szczery. xD| *C'nie?
xD* Po pisaniu, zamknęłam zeszyt i włożyłam go do torby.
Następnie napiłam się wody i położyłam się. Później zaczęłam myśleć. Tutaj to
wybawienie. Myślałam cały dzień. ~*_____________________________*~ ~Zajebista
emotka. xD~ ~*Wiem. Od tych zdań pojedynczych wypłynęły mi
oczy. xD*~ Około godziny 2|2|0:|23|00 poczułam się
senna. Okryłam się więc swoimi włosami (ah, |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ten
plus włosów do ziemi i trochę dłuższych) i chwilę później usnęłam...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Grzegorza*
Miejsce nieznane, |Wiecie, Google Maps to
mit.| |1|05.|4|01.|2|2017 rok, godzina 1|9|1:|8|00
czasu Polskiego.
Dzień #5
Po powrocie z Miasta Spotkań **Srania* i
po spotkaniu z moją najdroższą, gdy moja dusza powróciła do ciała, obudziłem
się. Spałem po prostu, gdyż od pięciu dni nie zmrużyłem oka. ~JAKIM CUDEM
TY PRZEŻYŁEŚ, KURWINOKSIE JEBANY?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!~ ~*Gary
Stu...*~ ~Ach, no tak. ;-;~ Po obudzeniu się,
ujrzałem ciemność. *We własnej dupie się obudziłeś?* ~*Co.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| *:D* Chciałem
wstać, jednak poczułem, że byłem związany. ~Jest!~ Próbowałem
krzyczeć, jednak miałem uczucie, że moje usta były czymś zaklejone. ~JEST!~ W
pewnym momencie zorientowałem się, że byłem w bagażniku. ~JEEEST!!!~ ~*Jezu,
jaki zaciesz. xDDD*~ Zorientowałem się, że to Dawid |*Dejwid| chciał
mnie spowolnić. *Cóż za szybko wyciągnięte wnioski, Sherlocku.* Spróbowałem
się uwolnić. Nie udawało mnie się to. Po godzinie jednak, udało się. ~:<
A poza tym, ogarnij te zdania pojedyncze, bo znowu z klatki uciekły.~ Rozwiązałem
liny a następnie odkleiłem sobie taśmę klejącą z *dupy* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ust.
Kiedy byłem wolny, wysz|*ruchał|e|m||dłem z bagażnik||a. ~Co.
xDDD~ |:D| Po znalezieniu się na ziemi, poczułem coś w
tylnej kieszeni spodni. Siegnąłem *Siema, literówka! Dawno cię
nie było!* tam, a następnie wyjąłem to coś. Okazało się, że
był*o to moje gówno*a ~W kieszeni? xDDD~ *A
kto ci tam wie, co ten debil jeszcze trzyma w kieszeniach. xDDD* to
kartka papieru. Rozwinąłem ją. Po wykonaniu tego, zauważyłem ten piękny rysunek
który podarowała mi moja przyjaciółka. Oznaczało to, że w Mieście Spotkań **Srania* byłem
na prawdę! Jednak wiedziałem, że zawsze będę mógł się z nią spotkać.
Uśmiechnąłem się do siebie, po czym schowałem rysunek i wsiadłem do samochodu.
Gdy tam byłem, ruszyłem aby ją |wyruchać| ~No i
dziękujemy, Slade zjebał atmosferę. xD~ |:D| uwolnić.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Dawida*
Katowice, |1|05.|1|01.|2|2017
roku, godzina |6|10:|666|00
Dzień #5
Tego dnia, gdy się obudziłem, postanowiłem sprawdzić
przez satelitę, gdzie znajdował się mój brat. Po sprawdzeniu tego, ujrzałem z
przerażeniem, że ON ZMIERZAŁ KU URATOWANIU ANDRO|N|MEDY! Musiałem mu
przeszkodzić! Szybko się więc umyłem *dupę*, ubrałem
i przed wyjściem sprawdziłem, gdzie on był. NA CAŁE WIELKIE SZCZĘŚCIE SIĘ
ZATRZYMAŁ I ZA|E|SNĄ|R|AŁ|SIĘ|! *Boże,
Slade. xDDD* |:DDD| Miałem więc ułatwioną drogę.
Wyjąłem więc lokalizator ~zajebany od Bonda~ i ruszyłem
w jego kierunku. Po dwóch godzinach (miałem szybki samochód *i
lubiłem się chwalić*) udało mnie się go dogonić. Kiedy zaś
zatrzymałem się za nim i wyszedłem. ~*To zdanie sens bardzo mieć tak
jest ten.*~ W pewnym momencie zauważyłem coś głupiego.
Ahahahahahahaha! ~*xd*~ |Najlepsza reakcja na świecie. xD| ~*Wiem.
xD*~ On miał otwarte drzwi (WSZYSTKIE) w samochodzie! Jednak to on
jest idiotą, a nie ja! *Ty też jesteś idiotą, nie przejmuj się.* Od
razu otworzyłem drzwi, po czym wywlokłem go na zewnątrz. Po zrobieniu tego,
związałem mu nogi i ręce, a następnie zakleiłem usta taśmą klejącą. Po
wykonaniu tego, |zdjąłem mu spodnie i wyruchałem go. Mimo iż spał oraz
był zakneblowany, jęczał tak, że aż drzewa się trzęsły. Kiedy po ośmiu
godzinach skończyłem go ruchać, wyruchałem go jeszcze raz, tak dla pewności.| ~*Ja
nic nie mówię. xD*~ otworzyłem drzwi bagażnika i wsadziłem go tam, po
czym zamknąłem je. Kiedy miałem już go z głowy, wsiadłem w swój samochód i
ruszyłem w drogę powrotną do domu.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|06.|1|01.2016
roku, *UUU!!! ZŁY ROOOK!!!* ~*Zajebiście
;_;*~ godzina |5|10:|4|44 czasu Polskiego.
Dzień #6
Tego dnia obudziłam się o jak dla mnie normalnej
porze. Po obudzeniu się, *poczułam ból dupy. Bynajmniej nie było
to od ruchania mnie, a od gówna. Brzuch mnie napierdalał tak, że myślałam, że
zejdę. Po jakichś czterogodzinnych próbach wysrania się i przy okazji jęczenia
tak, że woda się trzęsła udało mnie się wysrać jeszcze większe gówno niż
dotychczas. Było tak wielkie, że kiedy je wysrałam, przerwało me spodnie oraz
kulę i wpadło do wody. Przynajmniej po tych sześciu dniach mogłam sobie umyć
dupę, bo jako iż mieszkałam w Opkolandii, powietrze nie uciekło.* ~*Co
jest z nami nie tak? xD*~ ~Wszystko XD~ usiadłam w
kuli, co było, jak zawsze zresztą, dość trudne, gdyż kula się przewracała na
boki i co chwilę upadałam. Jednak, gdy już udało mnie się usiąść, zjadłam coś i
się czegoś napiłam. Po zrobieniu tego, wyjęłam mój telefon i słuchawki, po czym
włączyłam go, podłączyłam słuchawki, włożyłam je w *dupę* |Co.
xDDD| *:D* uszy i puściłam jakąś
muzykę. ~OPPA GANGNAM STYLE!~ Po tym, wyjęłam przybory
i zeszyt, a następnie zaczęłam rysować, a później i pisać opowiadania. Narysowałam
w sumie dwadzieścia rysunków i napisałam pięć, według mnie |nie|ciekawych
opowiadań. Na opowiadania i rysunki zawsze mam pomysły, więc nie było
problemu. *Taaa...* Po skończeniu, schowałam te
rzeczy do torby, zamknęłam ją i dalej słuchając muzyki, przewróciłam się na
brzuch i zaczęłam oglądać wodę. *Dziwna sprawa. Gówno nadal było
widoczne, ale było tak podniecające, że nie przejęłam się tym.* |Jezu
xD| *Jeszcze nie Jezus, ale pracuję nad tym.* ~Już
cię lubię. xD~ *I nawzajem. XD* Wiem, że
normalnie ludzie uważają to za stratę czasu, ale tu to było wybawienie od nudy.
W sumie właśnie chodzi tu o jak najszybsze zakończenie się dnia i rozpoczęciu
kolejnego. W sumie kiedyś zapiszę standardowy plan dnia jakim się tutaj
kieruję. No, ale wracając do dnia, pooglądałam tak wodę jakieś cztery godziny.
Później zaś, wyjęłam słuchawki z uszu i z telefonu, po czym te dwie rzeczy
schowałam do torby i położyłam się na plecach, po czym okryłam się swoimi
włosami i zaczęłam myśleć. Myślałam tak do około 21|2|:33|3|, po
czym poczułam się senna. Kołysana więc wodami Oceanu Arktycznego, po chwili
zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|07.|1|01.|1|2016 roku, *Znów
zły rok?* ~*Tak będzie już do końca.*~ *A
nie, to dobry rok. To ten 2017 był zły. ;-;* ~*;-;*~ godzina |11|7:|1|00
czasu Polskiego.
Dzień #7
Dzisiaj obudziłam się jak na mnie bardzo wcześnie.
Nigdy w domu nie budziłam się o godzinie 7:00. No, ale do rzeczy. Po obudzeniu
się, |poczułam że ktoś wpychał mi coś w dupę. Od razu, powstrzymując
jęki, gdyż było to cholernie podniecające, odwróciłam się. Po zrobieniu tego,
zauważyłam Dawida, który ruchał mnie jak szalony. Nic nie mówiłam, gdyż
wiedziałam, że miałam fajną dupę i dobrze się mnie ruchało. Jednak ani się nie
obejrzałam, a zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż chmury, których nie
było, ale nie ważne, zaczęły się cofać.| ~*Chyba zdubluję
ostrzeżenie. xD*~ usiadłam w kuli (co jak zwykle było trudne), po
czym, gdy już mnie się to udało, napiłam się czegoś i coś zjadłam. *Kiedy
to zrobiłam, znowu zaczęło mnie jebać w brzuchu. Ponownie było to gówno, ale
tym razem szło tak wolno, że ból był nie do zniesienia. Po paru godzinach
jęczenia tak jak wtedy, gdy Dawid mnie ruchał, wysrałam ogromnego kloca
wielkości Marsa. Nie wiem, jak mieściłam w dupie tak wielkie gówna, ale gdy
wpadło do wody, owa tak chlusnęła, że z dwa razy umyło mi dupę.* ~Cholera,
na serio musimy się ogarnąć. xD~ |Ale te sceny są znacznie
ciekawsze niż całe opko. xD| ~Wiadomo, ale bez przesady.~ *Następne
gówno będzie wielkości Słońca. xD* ~O Jezu. xD~ Gdy
to zrobiłam, wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam pisać plan dnia pobytu w kuli.
Wyglądał on tak:
"+/- 09:00 - Obudzenie się.
09:06 - Zjedzenie śniadania.
|09:06 - 12:06 - Walka z zatwardzeniem.| *Chryste, Slade, ogarnij się. xD* |Ty też nie lepszy. xD| *Japa xD*
09:10 - 13:00 - Rysowanie i pisanie opowiadań.
13:00 - czasu snu - Myślenie
Jakoś około 21:00 - Spanie"
Wiem, że jest on krótki, ale zbytnio nie ma co w
kuli robić. Po tym natomiast zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Dziś łącznie
narysowałam dziesięć rysunków i napisałam trzy opowiadania. ~*Fascynujące,
ale my to mamy gdzieś.*~ Po tym, schowałam zeszyt i przybory do torby,
po czym położyłam się w kuli i zaczęłam myśleć. Myślałam do około 2|1|1:|5|30.
Po tej godzinie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i, kołysana
lekkimi falami oceanu - usnęłam.
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|08.|1|01.|1|2016
roku, godzina |9|12:|8|00 czasu Polskiego.
Dzień #8
Dziś, jak na mnie, obudziłam się wyjątkowo późno.
Nigdy w domu nie budziłam się o dwunastej. Ale w sumie tak przyjemnie się
spało...No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, *poczułam ostre
napierdalanie brzucha. Jebało mnie w nim tak, jakbym zaraz miała zacząć rodzić,
mimo iż nie byłam w ciąży. Fakt, miałam nadwagę, ale tylko dlatego, że
Grzegorza to podniecało i, jeśli mam być szczera, to mnie trochę też. Od razu
zaczęłam jęczeć z bólu tak, że gdyby był tu Dawid, ostro by się podniecił. Po
jakichś pięciu godzinach, poczułam że wreszcie wydaliłam gówno. Jednak, tym
razem było ono wielkości Słońca, przez co, gdy wyszło z mej dupy, aż tyłek mnie
się cofnął. Kiedy wpadło do wody, woda tak chlusnęła, że aż ochlapała mi
bluzkę. Od razu jęknęłam z ulgą i zaczęłam się zastanawiać, czy za największe
gówno świata mogłabym trafić do księgi rekordów Guinessa.* ~*Na
serio muszę napisać remake z naszymi scenami. xD*~ |TAK!| ~*x'D*~ usiadłam
w kuli (muszę wspominać jak mi to szło?), po czym zjadłam coś i się czegoś
napiłam. *Po czym znowu zaczęło mnie jebać w brzuchu, ale tym
razem nie chciało mnie się srać. Czyżbym była w ciąży? W końcu Grzegorz i Dawid
ruchali mnie tyle razy, że któryś musiał mnie zapłodnić. Ale fajnie! Wysram
dziecko!* |Nowa fabuła, nie ma chuja.| *Ale
przyznaj, że znacznie ciekawsza. xD* |To pewne. xD| Gdy
już to zrobiłam, jako iż nie miałam pomysłu na rysunki i opowiadania, zaczęłam
pisać plusy i minusy pobytu na środku Oceanu Arktycznego. Przedstawiały się one
tak:
Zalety:
1. Nie mam jak wymigiwać się od rysowania i
pisania opowiadań.
2. Nie trafiłam przecież na środek
Antarktydy, pozbawiona wszelkich środków do życia. ~Też jest nam z tego
powodu przykro.~
3. Mogę się pobujać na wodzie. Weeeeeeeee!
:3 |Boże, jaki gimbus.|
4. Mogę poobserwować wodę. ~*Fascynujące...*~
5. Dowiedziałam się o istnieniu Miasta
Spotkań. **Srania*
6. Mogę przecież walnąć parę fotek z
jakiegoś innego miejsca, niż balkonu. ~Aha, czyli nie chodziłaś na
spacery. SUPER, LENIU! ;-;~
Wady:
1. Prędzej czy później umrę. Jedzenie i
picie skończy się po około 4 miesiącach. *Ja na to nadal czekam i
sądzę, że nie tylko ja.*
2. Jestem samotna i cierpię. (Grzegorz,
ratuuuuuuuuj! ;-'() ~Spierdalaj, szmiro.~
3. Gdybym była chora, nikt nie mógłby się
mną zaopiekować. ~*I dobrze ci tak.*~
4. Smutno mi zasypiać samej.
5. Zeszyt również kiedyś się skończy. A
wtedy co będę robić? *Srać. W tym jesteś dobra.* |W
końcu wysra jelita. xD| *Tym lepiej. xDDD*
6. Zawsze jakiś sztorm może utopić kulę wraz
ze mną. ~Czekam.~
7. Grzegorz może umrzeć i nigdy mnie nie
uratować... |Na to też liczymy.|
8. Gdy płaczę lub mi smutno, nie mam do kogo
się przytulić.
9. Nie mam ciepłego łóżeczka i jedzenia,
które przecież daje mi tyle bezpieczeństwa (a i tak 10 razy mniej niż daje
Grzegorz). ~*Jebany gimbus wychowany w luksusach. Do gazu.*~ |Ramoninth
i jej humanitarne podejście do życia. xD| ~*C'nie? xD*~
10. Zimno. Bardzo. Włosy czasem niewiele
dają.
11. Mogę zamarznąć. *Gówno cię
rozgrzeje.* ~*XDDDDDDD*~
Jak widać więcej jest wad. Ale można tu jak na razie
żyć. No, ale po pisaniu wad i zalet, przyszło mi parę pomysłów na rysunki i na
opowiadania. Wzięłam więc swój zeszyt i zaczęłam rysować oraz pisać. Po paru
godzinach, gdy już skończyłam, położyłam się w kuli i zaczęłam myśleć. Myślałam
o Grzegorzu. O tym, co z nim się dzieje i czy jeszcze żyje. Oraz o tych
przyjemnych chwilach z nim spę |Fajny urywek. Chociaż trochę realizmu
dodaje.|
Przepraszam, że nie dokończyłam, ale rozpłakałam
się. Było mi tak smutno i czułam się taka samotna. To jest na prawdę duże
cierpienie żyć bez kogoś kto był dla mnie wszystkim. Płakałam długo. W końcu,
zmęczona płaczem - usnęłam... ~xd~ ~*NAJLEPSZA
REAKCJA EVERRR! XDDDDDD*~ ~:D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|09.|1|01.|1|2016
roku, godzina |4|9:|2|34 czasu Polskiego.
Dzień #9
Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze.
Po otworzeniu oczu, przez parę minut oglądałam jeszcze ciemne niebo *i
srałam do Oceanu*. ~*Początek analizy na dziś, a Sebastian
już o sraniu. xD*~ *:D* Po tych paru
minutach, usiadłam w kuli i zaczęłam coś jeść oraz pić. Kiedy już skończyłam,
wyjęłam notatnik i zaczęłam pisać swoją autocharakterystykę. |OOO nie.
WON!| Wyglądała ona tak:
"Nazywam się Andro|n|meda ~*Pizda~ Lopez. ~*Fajne imię. xD*~ ~C'nie? xD~ Mam |4|20 lat.
Interesuję się pisarstwem i malarstwem. |W chuj zainteresowań, nie ma co.| Mam wiele marzeń, a jednym z nich jest
objechanie wszystkich opuszczonych miejsc na świecie. ~*Powiedziałabym, że cię lubię, ale jesteś idiotką,
więc tego nie powiem.*~ Jestem
pozytywnie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzę plusy i
minusy. ~Pozytywnie nastawione do życia osoby widzą chyba więcej plusów
niż minusów, ale co ja tam wiem. Przecież żyję na świecie tylko ponad tysiąc
lat.~ |Tylko xD| ~No co? xD~ Mam
ponadprzeciętne poczucie humoru, Codziennie jestem roześmiana, a płaczę tylko,
gdy jestem samotna i cierpię. *Czyli na przykład wtedy, gdy gówno
nie chce mi wyjść z dupy przez dwa lata. Raz tak miałam. Najdłuższe
zatwardzenie w historii ludzkości, za które zostałam wpisana do księgi rekordów
Guinessa.* ~*Sebastian, co ty ćpałeś? xD*~ *Nie
wiem, pierwszą lepszą rzecz z lodówki wziąłem. xD* ~*O
kurwa. xD*~ Z moich wad można wyliczyć to, że jestem uczciwa. |Wat.
Od kiedy uczciwość jest wadą? xDDD| ~*Niedojebanie Attack
Super Effective*~ Zawsze mówię prawdę, nawet jeśli jest ona
najboleśniejsza. ~To w takim razie to nie jest uczciwość, tylko zbytnia
szczerość, Pizdo.~ Pracowitość również jest moją pozytywną cechą, co
może przyznać Grze|rzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerze|gorz. ~Grzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzerzegorz.
Super. xD~ |:DDD| W stosunku do wszystkiego jestem
sprawiedliwa. Moim plusem jest też to, że jestem miła *jak stado
rozwścieczonych goryli, którym zabrano ostatniego na świecie banana.* |Najlepsze
porównanie ever. Poloniści byliby z ciebie dumni. xD| *Wiem
XDDD*. Mimo to, niestety mam też wady, nad którymi staram się
pracować. ~Czy czasem od wad nie zaczęliśmy?~ |Ta
autocharakterystyka ogólnie jest zjebana.| Czasem bywam wredna*,
co nie zmienia faktu, że jestem miła*. Zdarza się i to często, że
jestem zbyt sarkastyczna. Niestety, również jestem spóźnialska. ~*Do
gazu.*~ |Ty to w ogóle byłaś dzisiaj w szkole o ponad dwie
godziny za wcześnie.| ~*Wolę być za wcześnie, niż się spóźnić.*~ |;_;| ~*:D*~ Zawsze
się spóźniam, czasem mniej, czasem bardziej. ~*Płoń.*~ Z
wyglądu jestem szczupłą oraz niską (co Grzegorz uważa za szczyt
słodkości). ~Debil~ Mam włosy aż do nóg i jeszcze dłuższe
(przez to czasem robię za kołdrę dla mojego przyjaciela >:-(). ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Chociaż w sumie, też bym wykorzystywał do tego jej kłaki. xD~ |Grzegorz
i jego dobroć, część pierwsza.| ~:D~ Moje oczy są
niebieskie. Mam nos jak haczyk oraz małe, **małą* wąskie **wąską* usta **dupę*. ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Na
sobie noszę najczęściej bluzki z jakimiś obrazami. Często noszę czerwone
spodnie. Uwielbiam czarne Venice |Dobrze, że nie Vansy.| i
je najczęściej noszę. Mam kompleksy z powodu swojego wzrostu, gdyż nie chcę być
o połowę niższa od Grzegorza, tylko na równi z nim (jednak on mówi, że nie
rosnę, bo los chciał, abym była taka słodka, że aż szok). ~Chyba
brzydsza niż gówno.~ ~*Ta szczerość. xD*~ ~Wiem
:D~ Boję się ciemności, jednak tylko wtedy, gdy nie ma przy mnie kogoś
oraz samotności. Grzegorz nazywa mnie chodzącą słodkością i optymizmem. ~Ja
bym cię nazwał chodzącym gównem.~"
Nie wiem po co mi była ta autocharakterystyka. ~*Chyba
mój kot sra na dywan w łazience.*~ |Fascynujące xD| ~*Na
pewno bardziej od tego opka. xD*~ Po prostu się nudziłam, więc
postanowiłam napisać coś takiego. Jutro lub pojutrze chyba napiszę charakterystykę
Grzegorza. |WON!| No, ale do rzeczy. Po pisaniu, wyjęłam swój
drugi zeszyt i zaczęłam rysować oraz pisać. Napisałam cztery opowiadania i
narysowałam osiem rysunków. ~I nikogo to nie obchodzi.~ Po
tym, schowałam zeszyt, położyłam się i zaczęłam myśleć. Myślałam do około 22|2|:|3|33.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami, a po chwili
- usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|10.|1|01.|1|2016
rok, godzina 11|1|:|4|00 czasu Polskiego.
Dzień #10
Dziesięć dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze
swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety,
ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo
dlaczego mnie nienawidzi. ~Bo wie, że jesteś idiotką.~ Chyba
on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś
się. Tyle wystarczy.* No, ale do rzeczy. To był taki wstęp,
który co 10 dni będę pisać. |Po chuj?| ~*Abym wiedziała,
ile jeszcze do końca tego gówna. Serio. ;-;*~ |';\=/;'| *Fascynująca
emotka. xD* |:D| Oczywiście liczba dni będzie
zamieniana. Ale już serio, przejdźmy do wydarzeń z dnia dzisiejszego. Obudziłam
się około godziny 11|1|:|4|00. Normalny czas mojej pobudki. Po
obudzeniu się, *znowu poczułam ból brzucha. Myślałam, że zaraz
coś wysram, ale mój brzuch był twardszy niż dotychczas. Oł jea! Chyba zaszłam w
ciążę! Nie przejmowałam się tym, bo po urodzeniu bachory i tak wpadłyby do wody
przez tę dziurę, którą miałam pod dupą. Bardziej zastanawiałam się, kto mnie zapłodnił.
Podejrzewałam, że Dawid, bo to on najwięcej razy mnie ruchał. W sumie już
dziesięć razy zapłodnił tę Laurę, jego przyjaciółkę, ruchając ją w nocy. Mają
już czterdziestkę dzieci, bo za każdym razem rodziła im się czwórka bachorów.
Ciekawe ile ja odesłałabym do Posejdona. W sumie, jebało mnie w brzuchu tak, że
miałam wrażenie, iż urodzę ich z ośmioro.* ~*Musisz przestać jeść
losowe rzeczy z lodówki. xD*~ *X"D* zjadłam
jakieś śniadanie i napiłam się wody. Później włączyłam telefon i dopóki bateria
nie spadła do 60 % pograłam trochę w SpeedX 3D. |Przynajmniej gust do
gier na telefon ma.| Po tym (czyli po jakichś około 6 godzinach! Ta
bateria na prawdę jest mocna!) ~*Xiaomi?*~ włączyłam
telefon, *Chyba "wyłączyłam"* wzięłam
zeszyt i zaczęłam rysować krajobraz który widziałam z kuli. Następnie napisałam
opowiadanie o mnie i o Grzegorzu. Musiałam. Muszę jakoś utrwalać pamięć o tak
dobrym człowieku. ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ Po
skończeniu włożyłam zeszyt do torby i zgadnij co zrobiłam? Brawo! Położyłam się
i zaczęłam myśleć. W pewnym momencie jednak, poczułam *że znowu
zaczął mnie boleć brzuch. Tym razem, fakt, nadal był twardy jak kutas
Grzegorza, ale nakurwiał mnie tak, jakby chciało mnie się srać czymś ogromnym.
Chwilę potem, zaczęłam jęczeć tak, że aż woda się cofała. Po jakichś dwunastu
godzinach jęków, które bądźmy szczerzy nieźle mnie podniecały, wysrałam gówno
wielkości Jowisza. W czasie srania aż dupa cofnęła mnie się do przełyku, a
kiedy gówno wpadło do oceanu, woda tak chlusnęła, że mogłaby zalać mi pół kuli,
gdyby nie fakt, że pod dupą miałam dziurę.* ~"Nadal
był twardy jak kutas Grzegorza." Boże, Sebastian, co ty ćpiesz?
x"D~ *Mówiłem, losowe rzeczy z lodówki. xD* mocne
fale. Nie! Zaczął się sztorm! |Mam nadzieję, że zdechniesz.| ~*W
dziesiątym rozdziale?*~ |;-;| Od razu owinęłam się w swoje
włosy i zaczęłam z przerażeniem patrzeć na rozpoczynający się sztorm. Nie dość,
że byłam sama, była noc polarna, ja byłam na środku Oceanu, to jeszcze był
sztorm! Okropnie się bałam. Myślałam, że kula rozbije się o jakiś ląd i zginę
marnie. *Marzenia...* Mimo to, po chwili,
zmęczona strachem, usnęłam owinięta w naturalną kołdrę...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|11.|1|01.|1|2016
roku, godzina |3|9:|3|02 czasu Polskiego.
Dzień #11
Tego dnia obudziłam się o normalnej porze budzenia
się jak dla mnie. Kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam, że nadal byłam w kuli, a
sztormu już nie było. Odetchnęłam z ulgą. |Szkoda, że nie zdechłaś.| Po
chwili zaś, podniosłam się (czyt. usiadłam w kuli), po czym zjadłam coś i się
czegoś napiłam. Po tym, *znowu zaczął mnie boleć brzuch. Był
twardszy niż wczoraj, co na serio mogło znaczyć, że byłam w ciąży. Przydałby
się test ciążowy, szkoda że nie pomyślałam o wzięciu go. Wait, przecież ja w
ogóle nie myślę. Mam nadzieję, że moje przyszłe dzieci nie przeżyją narodzin,
bo inaczej wyjdą z nich takie downy jak ze mnie.* |Jaka ona
szczera. xD| *C'nie? xD* przypomniało mnie
się, że miałam napisać charakterystykę Grzegorza. ~WYPIERDALAJ!~ Wyjęłam
więc swój notatnik i na wolnej stronie zaczęłam pisać. Jego charakterystyka
wyglądała tak:
"Nazywa się on Grzegorz Miller *i
jest debilem z polskim imieniem i angielskim nazwiskiem*. Ma 2|2|2 lata. Do jego
zainteresowań należy zaliczyć komputery i programowanie. ~Kolejny z
wieloma zainteresowaniami, nie ma co.~ Ma niewiele marzeń, ale ma
jak dążyć do ich spełnienia, gdyż nie zostały one jeszcze spełnione. ~*#Sens*~ Ma
brata, Dawida Millera*, który mnie zapłodnił jakiś czas temu. Zajebiście,
bo jest taki przystojny, że każdy chciałby mieć z nim dzieci.* |xDDDDDDDD| (tak, to ten który uwięził mnie w kuli od Aqua
Zorbingu). Jest realistycznie nastawiony do życia, jednak potrafi we wszystkim
dostrzec plusy i minusy. Ma zwykłe poczucie humoru. Na co dzień jest zwykłym,
szarym człowiekiem. Jednak widać po nim, że jego humor się poprawia gdy obudzi
się po mnie, spotka mnie lub się do niego przytulę. |Chociaż wiem, że udaje, bo jestem tępą pizdą i nikt
mnie nie kocha.| Miał on
normalne dzieciństwo. Jego najlepszą przyjaciółką byłam ja (nie, nie wywyższam
się, on sam mi tak mówi). ~Nieee, w ogóle się nie wywyższasz...~ Jego
zaletami jest to, że nie ważne co go spotka - jest szczery. Grzegorz jest
również bezinteresowny, wszystko robi dla przyjaciół i rodziny, nie zważając na
korzyści. ~*Idiota*~ |Ramoninth i jej
humanitarne podejście do życia. xD| ~*No co?
xD*~ Jest także skłonny do poświęceń, co widać po tym, że mnie
szuka za wszelką cenę. *Kretyn* Jest także
wierny. ~Tak jak Sebastian Horodecki?~ ~*Nieee, nikt
nie jest tak wierny jak on.*~ Niestety, jak każdy człowiek, ma też
wady. Zdarza mu się bycie gadatliwym. Czasem jest też w stosunku do innych (ale
nigdy, powtarzam NIGDY nie w stosunku do mnie) psychopatyczny i
sadystyczny. ~*No, bo oczywiście, dla naszej Mary Sue jest
aniołkiem. -.-*~ Należy on do ludzi mściwych. ~*Siema!*~ Z
wyglądu jest on szczupły i wysoki (>:-<). ~*Pedał*~ |...| Jego
włosy są krótkie i brązowe *jak gówno*. Ma zielone oczy.
Jego nos jest średniej wielkości, a usta średnie i dość szerokie. *Dupę
natomiast ma szeroką jak diabli, normalnie mógłby wysrać kosmos.* ~*Co.
xDDDDDDDDDDD*~ Nosi na sobie najczęściej kilku kolorowe bluzki oraz
czarne spodnie. Na nogach najczęściej nosi czarne Vansy. |Gimbus| Jak
mówi, ma kompleksy z powodu swoich włosów, gdyż nie lubi koloru brązowego *jak
gówno*. Nazywam go chodzącym dobrem i szczęściem. ~A nie
debilem?~"
Podczas pisania tej charakterystyki płakałam.
Przypominałam sobie podczas pisania wszystkie przyjemne chwile z nim spędzone.
A teraz byłam sama i cierpiąca. *No i byłam w ciąży, ale w sumie
to dobrze, bo zawsze chciałam zajebać dziecko w czasie porodu.* ~*Oj,
Wattpad nas zdejmie. xD*~ |Eee tam. xDDD| Kiedy zaś
skończyłam pisać i się uspokoiłam, wyjęłam swój normalny zeszyt i zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam około trzydziestu rysunków oraz
napisałam sześć opowiadań. ~To znak, że były chujowe.~ Po
skończeniu, włożyłam zeszyt do torby i zaczęłam myśleć. Myślałam do około
godziny 21|2|:|1|01. ~*STOPER!*~ Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|12.|1|01.2|1|016
roku, godzina 11|1|:|1|22 czasu Polskiego.
Dzień #12
Tego dnia obudziłam się dość późno. Nie wiem
dlaczego. Przecież poprzedniej nocy poszłam dość wcześnie spać. ~Ale
zdania pojedyncze stały na straży, widzę.~ Ale w sumie tak
przyjemnie się spało. No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, usiadłam w kuli. Po
zrobieniu tego, *poczułam ból brzucha, jednak tym razem było to
spowodowane głodem. No tak, byłam tak podniecona ciążą, że nie jadłam już kilka
dni. Czując to, jęknęłam i chwyciłam się dłońmi za brzuch. Nadal był twardy i
wydawał się nieco większy niż normalnie. Nie zdziwiło mnie to, gdyż mieszkałam
w Opkolandii, a tu ciąża jest znacznie szybsza niż w prawdziwym świecie. W
każdym razie, zjadłam coś, co było pod ręką. Smakowało jak ołówek, ale nieważne.* ~Jak
można zjeść ołówek? xD~ *Magia Opkolandii. xD* zjadłam
coś i się czegoś napiłam. Gdy już to zrobiłam, wyjęłam zeszyt, przybory i
zaczęłam, standardowo, pisać opowiadania i rysować. Dzisiaj narysowałam około
dwudziestu rysunków i napisałam jedno opowiadanie. |Co świadczy o tym,
że te rysunki musiały być chujowe.| Po skończeniu, schowałam zeszyt i
przybory, po czym położyłam się na brzuchu i zaczęłam oglądać wodę oraz myśleć.
Myślałam nad *tym, dlaczego gówno z wczoraj nadal było widoczne w
wodach oceanu.* sensem życia, nad tym, dlaczego Dawid |*Dejwid| mnie
tak nienawidził, |Byłaś idiotką, ot co.| co robił Grzegorz
itd. Myślałam do około godziny 20|1|:|1|20. Po tym czasie
poczułam się senna. Zakryłam się więc włosami i kołysana wodami oceanu -
usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|13.|1|01.|1|2016
roku, godzina |1|13:|1|44 czasu Polskiego.
Dzień #13
Tego dnia obudziłam się NAPRAWDĘ BARDZO późno. Gdy
byłam w domu nie zdarzało się, abym kiedykolwiek wstała o tak później
porze. *Chociaż nie, jak Dawid usypiał mnie chloroformem, aby móc
bezproblemowo mnie ruchać, budziłam się o podobnych porach. Najczęściej nago w
piwnicy, z rozerwaną dupą, co mogło znaczyć, że Grzegorz też się przyłączał,
ale nieważne.* ~*Chyba muszę zabarykadować lodówkę.*~ *NIEEE!!!
:<* ~*:D*~ Po obudzeniu się, usiadłam jak
zwykle w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Po zrobieniu tego,
włączyłam telefon i zaczęłam czytać moje stare SMS-y z Grzegorzem. Podczas
czytania, łzy płynęły mi z oczu. Przypominały one piękne chwile wolności. ~Kurwa
mać, czemu ona ciągle robi to, przez co płacze?~ |Ma downa, ot
co.| Po około godzinie, gdy skończyłam je czytać, wyłączyłam telefon,
po czym wzięłam przybory oraz zeszyt i zaczęłam rysować. Dzisiaj miałam pomysł
tylko na dwa rysunki i trzy opowiadania. ~*Przynajmniej istnieje
prawdopodobieństwo, że były choć trochę dobre.*~ Po skończeniu, włożyłam
zeszyt i przybory z powrotem do torby i położyłam się, po czym zaczęłam myśleć.
Myślałam do około godziny 21|2|:|1|22. Po tym czasie poczułam się
senna. Okryłam się więc mymi włosami i, kołysana falami Oceanu Arktycznego,
usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 1|1|4.|1|01.|1|2016
roku, godzina 10|1|:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #14
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze
mojego budzenia się. Po otworzeniu oczu, poleżałam jeszcze trochę, spoglądając
na księżyc, który będę widywać jeszcze przez pięć miesięcy, po czym usiadłam w
kuli. Następnie *znów zaczął mnie boleć brzuch, tylko tym razem
miałam wrażenie, że po prostu po tym zjedzeniu ołówka bolały mnie jelita. Od
razu, jęcząc tak, że mogłabym podniecić Dawida, cierpiałam z bólu. Boże, ale ze
mnie idiotka, kto normalny je ołówki? Chryste, tak mnie jebało w brzuchu, że
myślałam, że zejdę. Po jakichś pięciu godzinach, ból został zakończony
wysraniem ołówka. Czując to, odetchnęłam z ulgą i obiecałam sobie, że już nigdy
więcej nie zjem przyborów piśmienniczych.* |Mimo wszystko,
ta nowa fabuła jest ciekawsza, niż oryginalna. xD| *Wiadomix
xD* zjadłam coś i się czegoś napiłam. Później, aby trochę
urozmaicić sobie dzień, a nie ciągle robić to samo, popatrzyłam przed siebie i
zaczęłam myśleć, gdzie jest Grzegorz. W pewnym momencie przypomniałam sobie, że
ja i Grzegorz potrafiliśmy rozmawiać ze sobą telepatycznie. ~Super.
Szkoda, że nie zostało to WCZEŚNIEJ WSPOMNIANE!!!~ Pomyślałam
więc:
- Grzegorz...
Po chwili zaś, usłyszałam w swojej głowie jego głos,
który mówił:
- Tak, skarbie?
*- Kuźwa, jestem w ciąży z Dawidem. Czujesz to?
Będziesz miał osiem bachorów! Jeśli przeżyją, bo pod dupą mam dziurę, przez
którą sram. No i codziennie, znaczy się prawie codziennie, jebie mnie w
brzuchu. - odpowiedziałam
- O cholera, serio?! Ale zajebiście! Będę miał kogo
uczyć srać! Nie martw się, przeżyją. W końcu żyjemy w Opkolandii, a tu wszystko
jest możliwe.
- W sumie, masz rację. Cholera...Znowu mnie jebie w
brzuchu. To chyba przez to, że zjadłam ołówek - tu jęknęłam z bólu - Chryste,
jak mnie brzuch boli, to ty sobie nie wyobrażasz.
- Wiem, jak to jest. Kiedyś zjadłem długopis i
nakurwiało mnie w brzuchu dwa miesiące.
- DWA MIESIĄCE?!
- Tak. Jednak ty zjadłaś ołówek, więc powinno cię
boleć krócej.*
~*Fascynujący dialog, jaki można przeprowadzić z
przyjacielem. xD*~
*Co nie? xD*
- Kiedy mnie uratujesz...? – Spytałam
- Nie wiem...Mam nadzieję, że jak najszybciej... -
Odpowiedział
Później, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze trochę
przez telepatię (ach, ta przydatna umiejętność), po czym przestaliśmy. ~Bo
po co pisać, o czym gadali.~ Wtedy ja wyjęłam ze swojej torby
zeszyt i długopis, gdyż przyszedł mi pomysł na opowiadanie. Było to szczęśliwe
zakończenie niewoli, czyli jak ja to sobie wyobrażałam (a nie wiedziałam, że
wcale to tak się nie skończy). *Umrzesz?* ~*Za
wiele wymagasz od życia.*~ *Wiem, niestety. :<* Po
pisaniu, schowałam wszystkie rzeczy na swoje miejsce, po czym położyłam się i
zaczęłam myśleć. Moje większość myśli zajmowało pytanie „Czy kiedyś jeszcze
znajdę się w Mieście Spotkań **Srania*?" oraz
„Kiedy mnie uratuje Grzegorz?". ~*Odpowiem na nie: Tak, znajdziesz
się jeszcze nie raz w Mieście Spotkań, a Grzegorz uratuje cię pierwszego
stycznia następnego roku.*~ Myślałam do około godziny |1|20:|1|55.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swą naturalną kołdrą i po
chwili usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 15.01.2016 roku, godzina 9:09 czasu
Polskiego.
Dzień #15
Tego dnia obudziłam się o normalnej porze budzenia
się, jak dla mnie. Po obudzeniu się, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś
się napiłam. *Na szczęście dzisiaj nie bolał mnie brzuch, ale
nadal był twardy.* Kiedy to zrobiłam, wyjęłam telefon,
włożyłam słuchawki w uszy, włączyłam muzykę i słuchając jej zaczęłam rysować
oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś trzy rysunki. Siebie, Grzegorza i nas
razem. |Ambitnie w chuj.| Później napisałam cztery
opowiadania. Były one przyjemne. Kiedyś pisałam psychiczne, ale teraz jestem
taka samotna i cierpiąca, że muszę pisać coś wesołego. ~<Niucha>
Ale jebło gimbusem.~ Gdy skończyłam, zaczęłam patrzeć przed siebie
(dalej słuchając muzyki). Popatrzyłam tak do około |1|15:|1|15.
Po tym czasie, położyłam się i zaczęłam myśleć. I tak do około |1|21:|1|21.
Wtedy poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i próbowałam zasnąć.
Przez długi czas, chyba do około 2|2|3:|1|00 nie udawało mnie się
to. Jednak po tym czasie – usnęłam. W końcu...
~Fascynujący rozdział. Tyle przygód, akcji i
emocji!~
~*One ogólnie będą już nudne, oprócz tych
dodatków.*~
|Jak my to przeżyjemy?|
~*Nie wiem, ale musimy poświęcić się dla fanów.
Jednak na dzisiaj darujmy już sobie tę analizę.*~
*Tak będzie najlepiej.*
_____________________________________________
~*Tylko pięć rozdziałów i na dziś kończymy.*~
|...|
~*:D*~
Ocean Arktyczny, |1|16.|1|01.|1|2016
roku, godzina 1|5|3:|9|13 czasu Polskiego.
Dzień #16
Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. W sumie nie
dziwne. Zawsze się tak budziłam, gdy późno zasnęłam. |Spal ten magazyn
z zdaniami pojedynczymi...| Jednak tu chodzi o szybkie przeżycie dnia
i czekanie na wybawienie. No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, *poczułam
że znowu jebało mnie w brzuchu, ale nie chciało mnie się srać. Cholera, to
chyba było od tego zjedzenia ołówka. Chwilę potem, jęknęłam z bólu. Mogłam
wpierdolić telefon, to może mniej by mnie napierdalał.* ~Weź
przestań ćpać. xD~ *Nie. xD* popatrzyłam
jeszcze trochę w ciemne niebo. Później usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się
czegoś napiłam. Jeszcze przez trzy miesiące (nie licząc stycznia) nie musiałam
martwić się o jedzenie i wodę. ~Może potem byś zdechła.~ ~*Zbyt
wiele wymagasz.*~ ~Wiem, niestety. :<~ Po tym,
wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś
dziesięć rysunków. Widok z kuli, mój pokój w moim domu, Miasto Spotkań, **Srania* siebie,
Grzegorza, nas razem (musiałam), nasz dom od zewnątrz, butelkę z Tymbarkiem
(xD), |Bo to było taaakie zabawne...<Ziew>| kulę od Aqua
Zorbingu widzianą z Oceanu Arktycznego i mój telefon. Po tym, napisałam cztery
opowiadania. O mnie, o Grzegorzu, o tym jak jesteśmy razem szczęśliwi oraz o
tym, jak Dawid się zmienia(ł). *Po chuj tu ten nawias?* ~*Ich
don't wiem.*~ To ostatnie dlatego, że chciałam po prostu, aby
zrozumiał, że to co robił w stosunku do mnie było złe. ~*W tym wypadku
tylko próbował przysłużyć się światu.*~ Po skończeniu, czyli około
godziny |2|16:1|2|7, włożyłam zeszyt z powrotem do torby,
położyłam się i zaczęłam myśleć. Czułam się senna dopiero około godziny 21|5|:|7|04.
Po tym czasie, okryłam się mymi włosami i po chwili – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 1|5|7.|1|01.|1|2016
roku, godzina 9|8|:|4|00 czasu Polskiego.
Dzień #17
Tego dnia obudziłam się o normalnej porze budzenia
się jak dla mnie. Po otworzeniu oczu, poleżałam jeszcze trochę, aby się
rozbudzić i popatrzeć w niebo. Kiedy po tej chwili z trudem usiadłam w
kuli, *poczułam, że ledwo mogłam się zgiąć oraz, że bolała mnie
dupa, mimo iż kiedy szłam spać, z moją dupą było wszystko w porządku. Okazało
się, że mój brzuch był twardszy od kutasa Dawida. Ale super! Na serio byłam w
ciąży! Zawsze marzyłam o sraniu dziećmi! Jednak nie wiedziałam, dlaczego bolała
mnie dupa. Może Dawid mnie w nocy wyruchał? W sumie pamiętam trochę moich jęków
głośniejszych niż ryki godowe jeleni, więc to mogłaby być prawda. Czy nie
wystarczyło mu to, że już mnie zapłodnił? No, ale w sumie kiedy mnie ruchał,
to było cholernie przyjemne, więc nie miałam co narzekać. Ale fakt faktem, dupa
mnie napierdalała jak cholera.* ~*"Okazało się, że
mój brzuch był twardszy od kutasa Dawida." Sebastian, weź ty
wyjdź z neta. xD*~ |Kuźwa, do izolatki go. xD| *Nie.
XD* zjadłam coś i się czegoś napiłam. Po tym, wyjęłam z torby
swój zeszyt i zaczęłam pisać oraz rysować. *Również masowałam sobie
dupę, aby mniej bolała i była mniej napięta, żeby ewentualnie Dawid mógł mnie
gwałcić jak szalony.* ~Wattpad chyba zdejmie tę
analizatornię. xD~ ~*Eee tam. xDDD*~ Dzisiaj moje
rysunki i opowiadania opierały się na faunie i florze. *DŻEZIS!
TAKIE SŁOWNICTWO W OPKU?!?!?!?!?! OOO.OOO* |\O/| ~*.*~ ~*.OOOOOOOO* Po
skończonym rysowaniu i pisaniu, czyli około godziny 13|5|:|9|00
(specjalnie pisałam wolno opowiadania, kiedyś wspominałam jak tu się przeżywa
dni), schowałam zeszyt do torby i położyłam się. Zaczęłam rozmyślać *
o tym, jak nazwę moje przyszłe dzieci. Pomyślałam, że jeśli urodzą się
dziewczynki, nazwę je Larysa, Lena, Luna, Laura, Łucja, Eliza, Elżbieta i Emma,
a jeśli urodzą się chłopcy, nazwę ich Grzegorz, Dawid, Damian, Daniel, Patryk,
Mateusz, Michał i Edward. Ciekawe czy te imiona spodobają się mojemu husbando
oraz Grzegorzowi.* |Kuźwa, zajebiste myśli, nie ma co. xD| *Typowy
półmózg. xD*. Myślałam do około godziny 21|5|:|8|00.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili,
kołysana falami Oceanu Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 1|2|8.|1|01.|1|2016
roku, godzina |1|10:|1|10 czasu Polskiego.
Dzień #18
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze
mojego budzenia*, ale mimo to, nie jestem leniwa.*. Po
otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę na księżyc. Wiedziałam, że jeszcze
długo musiałam go oglądać. |Zawsze mogłaś mieć to w dupie i od razu
wstawać, leniu pieprzony.| Jednak, kilka minut później, usiadłam w
kuli. Po zrobieniu tego, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Po tym, |poczułam
ból dupy. Miałam wrażenie, że ktoś z całej siły mi coś tam wpychał. Ledwo
powstrzymując jęki podniecenia, odwróciłam głowę i, gdy to zrobiłam, ujrzałam
że Dawid ruchał mnie jak szalony. Ledwo powstrzymując jęki podniecenia,
rzekłam:
- Co ty robisz? Nie wystarczy ci to, że jestem w
ciąży?
- Wiem, że jesteś w ciąży, kotku, ale musisz urodzić
przynajmniej dwudziestkę dzieci, dlatego będę jebał cię co dzień i co noc,
dopóki do tego nie dojdzie. - odpowiedział
Kurwa, co za pojeb. Ósemka mu nie wystarczy?
Pamiętam, że ten debil osiem lat temu zapłodnił Grzegorza. Nie wiem, jak to
zrobił, ale Grzegorz urodził mu sześćdziesiątkę bachorów i dzięki temu został
wpisany do księgi rekordów Guinessa. Jednak, nie zdążyłam się nad tym głębiej
zastanowić, gdyż zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż dupa mnie się
trzęsła, co podniecało Dawida.|
~Jak facet może urodzić dziecko? x"DDDDDDDDD~
|Magia Opek. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
~*Ta scena była znacznie ciekawsza niż rozdział.
xDDD*~
|Wiem xD|
wyjęłam swój notes i zaczęłam pisać coś wesołego.
Cokolwiek. Co mi przyszło do głowy. Chciałam poczuć się choć na chwilę wesoła.
Kiedy zaś skończyłam, włożyłam notes do torby i wyjęłam zeszyt. Standardowo
zaczęłam w nim rysować i pisać opowiadania. Napisałam łącznie dziesięć
opowiadań i narysowałam jedenaście rysunków. ~Już wiadomo, że były
wątpliwej jakości.~ Po skończeniu, włożyłam wszystkie odpowiednie
rzeczy do torby, po czym położyłam się i zaczęłam myśleć. Myślałam do około
godziny |2|22:2|3|3. Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc naturalną kołdrą i po chwili usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 1|1|9.|1|01.|1|2016
roku, godzina 1|1|1:|2|22, czasu Polskiego.
Dzień #19
Tego dnia obudziłam się dość późno. Po otworzeniu
oczu, popatrzyłam trochę na niebo. Dzisiejsza noc była dziwna. W pewnym
momencie obudziłam się i nie mogłam zasnąć, bo w uszach słyszałam jakiś dziwny
dźwięk. Nie umiem go opisać. ~To pewnie Grzegorz jebał cię
traktorem.~ ~*CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ |Kolejny
się naćpał. xD| ~:DDD~ No, ale mniejsza. Po
oglądaniu naturalnego satelity Ziemi, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i
się czegoś napiłam. Po zrobieniu tego, *poczułam coś grubego
przeciskającego się z szwajcarską precyzją przez moje naturalnie ściśnięte
jelita. Urodziłam się z imadłami w brzuchu, które ściskały mi jelita, przez co
przyjemność srania wiązała się z dużym bólem. Lekarze próbowali je wyciąć, ale
były z tytanu. Czasem jebie mnie w brzuchu od imadeł, które z każdym rokiem
coraz bardziej się ściskają. Lekarz mówi, że cudem będzie, jeśli dożyję
pięćdziesiątki. Chociaż podobno w Stanach pracują nad technologią umożliwiającą
sranie bezjelitowe, więc może dożyję setki. W każdym razie, w którejś chwili,
gdy jęczałam z bólu, nagle poczułam że z mojej dupy coś wypadło. Coś ciężkiego,
gdyż prawie wyssało mnie do wody. Gdy się odwróciłam, okazało się, że było to jedno
z imadeł! Jezu Chryste, tak! Czyli może dożyję setki!* ~*Jezu,
chyba mam zajebisty pomysł na remake tego opka. xD*~ ~Czekam
x"D~ |Me too x""D| wyjęłam swój notes i
zaczęłam pisać bohaterów i fabułę do mojego nowego opowiadania
rozdziałowego. ~*Ty, Dawid i imadła.*~ ~Zajebiście xD~ ~*:D*~ Po
skończeniu tego, napisałam w notesie pierwsze trzy rozdziały. Kiedy to
zrobiłam, schowałam notes i wyjęłam zeszyt. Zaczęłam w nim standardowo rysować
oraz pisać. Narysowałam dziś dwadzieścia rysunków i napisałam tyle samo
opowiadań. |Już wiadomo, że były chujowe.| Po skończeniu,
schowałam zeszyt i przybory do torby, po czym położyłam się w kuli i zaczęłam
rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|2|:|3|22. Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili, kołysana
wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam.
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|20.|1|01.|1|2016
roku, godzina |9|09:|4|00, czasu Polskiego.
Dzień #20
Dwadzieścia dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być
ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie
wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Ja już się wypowiadałem na ten temat.~ Chyba
on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. No, ale do rzeczy. Po
tym wstępie na co-dziesięć-dni, |Na-chuj-tu-te-myślniki?| ~*Nie-wiem*~ przejdźmy
do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej dla mnie godzinie. Po otworzeniu
oczu, popatrzyłam w ciemne niebo (nie było na nim księżyca :-(). ~*Nie
zesraj się z tego powodu.*~ Kilka minut później, po jego oglądaniu,
usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam
swój notes (100 kartkowy!) *Szaleństwo* i zaczęłam
pisać kolejne trzy rozdziały mojego nowego opowiadania. Po skończeniu, czyli
około godziny 13|10|:|89|00 (specjalnie pisałam wolno), schowałam
notes i wyjęłam swój zeszyt. Po tym, zaczęłam rysować i pisać opowiadania.
Narysowałam dziś cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. ~*Przynajmniej
istnieje szansa, że były dobre.*~ Po skończeniu, schowałam to wszystko
do torby, po czym położyłam się w kuli i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około
godziny 23|9|:|4|44. Po tym czasie poczułam się senna. *Również
bolało mnie jelito cienkie, ale nie przejęłam się tym. Może to była oznaka
tego, że drugie z czterech imadeł wypadnie ze mnie? Chociaż wtedy, po
uwolnieniu mnie, Grzegorz musiałby napompować mi jelita pompką do rowerów, a to
nie należało do łatwych zadań. Raz mi pompował dupę, bo sflaczała mi po
ruchaniu mnie przez Laurę, przyjaciółkę mego husbando, co nieźle bolało.* ~Kuźwa,
pompowanie jelit pompką do rowerów. Teraz to dojebałeś. Zostaw ten alkohol,
pierdolcu. xDDD~ *Ale ja dziś nie piłem! xD* |Nie,
w ogóle. xD| Okryłam się więc swoją naturalną kołdrą i po chwili – za|*e|s|ra|nęłam...
~Zesranęłam. Great. xD~
|:D|
~*Analizuj z facetami, mówili. Będzie fajnie,
mówili. xD*~
|*~:D~*|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|21.|1|01.|1|2016
roku, godzina 1|3|2:1|3|2 czasu Polskiego.
Dzień #21
Tego dnia obudziłam się dość późno. Po otworzeniu
oczu, popatrzyłam trochę w niebo (z księżycem! :-)). *Się nie
zesraj z tego powodu.* Po paru minutach, usiadłam w kuli (jak
zwykle, z trudem), po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy to
zrobiłam, *poczułam że znowu coś z szwajcarską precyzją
przeciskało się przez moje naturalnie ściśnięte jelita. Miałam nadzieję, że to
drugie z czterech imadeł, bo sranie to czysta przyjemność, więc nie chciałam
podczas tego się męczyć. Jakieś pięć godzin podniecających jęków później,
poczułam że coś wielkiego wypadło mi z dupy i bynajmniej nie był to kutas
Dawida. To coś było tak wielkie, że aż prawie zassało mnie do oceanu. Kiedy się
odwróciłam, ujrzałam że to drugie z czterech imadeł! Awww yeeeahhh!!! Może
dożyłabym trzydziestu lat! :D* ~"Jakieś pięć
godzin podniecających jęków później, poczułam że coś wielkiego wypadło mi z
dupy i bynajmniej nie był to kutas Dawida." Weź idź się lecz na
nogi, bo na mózg to już za późno. xD~ *:D* wyjęłam
z torby długopis i notes, po czym zaczęłam w nim pisać kolejne trzy rozdziały
mojego nowego opowiadania. Po skończeniu tego, czyli około godziny 14|4|:|4|00
(rozdziały były długie), schowałam notes i wyjęłam zeszyt, po czym zaczęłam w
nim rysować i pisać opowiadania (w zeszycie piszę opowiadania niezależne od
siebie). ~*Fascynujące. <- Kropka mienia tego w dupie.*~ ~xd~ |TA
REAKCJA! XDDD| ~C'nie? :D~ Narysowałam w sumie
jedenaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. *Czyli były
wątpliwej jakości.* Po tym, schowałam zeszyt i przybory, po
czym ułożyłam się w kuli i patrząc w ciemne niebo, zaczęłam rozmyślać *o
tym, kiedy wysram pozostałe imadła. Znowu jebało mnie w brzuchu, więc to może
od tego? W sumie, byłam też w ciąży z już osiemdziesiątką bachorów, tyle razy
Dawid mnie ruchał, więc to również mógł być powód. Cholera, jak wrócę do domu,
to Grzegorz nie dość, że będzie musiał mi napompować jelita pompką od roweru,
to jeszcze i dupę, bo po ruchaniu mnie przez Dawida i sraniu imadłami nieźle
mi sflaczała.* ~*Kuźwa, weź ty przestań tyle ćpać. xD*~ *Ale
ja nie ćpam! xD* |Nie, w ogóle. xDDD|. Myślałam do
około godziny 23|4|:|4|55. ~Ty też powinieneś przestać
ćpać, Slade. xD~ |Ale tyle godzin serio istnieje! xD| ~Tak,
tak, a ja jestem bogiem. xD~ ~*Bo jesteś. :D*~ |HA!
:D| ~KURWA! :<~ Po tym czasie, poczułam się
senna. Okryłam się więc swoimi włosami, po czym, kołysana spokojnymi wodami
Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|22.|1|01.|1|2016
roku, godzina 13|1|:13|2| czasu Polskiego.
Dzień #22
Tego dnia, obudziłam się bardzo późno. Ale w sumie
wczoraj poszłam późno spać, więc co w tym dziwnego. No, ale do rzeczy. Po
obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (z księżycem! :-) x2). |Jeszcze
się zesrasz z tej radości.| Parę minut później, usiadłam w kuli, po
czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy już to zrobiłam, wyjęłam z
torby *jakieś przedmioty. Replika kutasa Grzegorza, którym
lubiłam zapładniać Dawida, ołówek do jebania Laury, moje najładniejsze gówno,
martwy płód sprzed trzech lat, rapującego murzyna i chyba bombę atomową, jakaś
taka zdeformowana była. W sumie, w tej Korei Północnej mają dziwne te
atomówki.* |"Replika kutasa Grzegorza,
którym lubiłam zapładniać Dawida." Masz zakaz picia wódki
przez dwa lata. xD| *Ale ja nie piję! XDDD* ~W
ogóle. xD~ notes i długopis, po czym zaczęłam pisać następne trzy
rozdziały mojego nowego opowiadania. Po skończeniu, czyli około 14|4|:|4|20,
schowałam notes i wyjęłam zeszyt, po czym standardowo zaczęłam rysować i pisać.
Dziś narysowałam pięć rysunków i napisałam sześć opowiadań. ~*Znowu
pewnie wątpliwej jakości.*~ Kiedy skończyłam, czyli około godziny 20|2|:|4|33,
schowałam zeszyt i przybory, po czym okryłam się włosami, położyłam się i
zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około |1|00:|1|00. Po tym
czasie poczułam się senna. Po chwili, kołysana wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 23.01.2016 roku, godzina 15:00
czasu Polskiego. |Ło kurwa, nawet ja nie budzę się po piętnastej.|
Dzień #23
Tego dnia obudziłam się NAPRAWDĘ BARDZO, BARDZO
późno. Nigdy nie zdarzyło się, abym budziła się o piętnastej. ~*Bo to
niemożliwe?*~ Ale w sumie wczoraj zasnęłam o północy. No, ale do
rzeczy. ~*Zajebista zmiana tematu.*~ Kiedy obudziłam się, od
razu usiadłam w kuli. Po tym, zjadłam coś i się czegoś napiłam.
Następnie, *poczułam ból dupy. Kiedy się odwróciłam, nie
zauważyłam, aby Dawid mnie ruchał. Ogólnie byłam sama w kuli, ale dupa mnie
bolała. A może to po prostu ktoś z zaświatów mnie jebał? Nie wiedziałam.* ~Wspaniale.
A teraz wracaj do psychiatryka. xD~ *:D* wyjęłam
swój notes i długopis, po czym zaczęłam pisać trzy kolejne rozdziały mojego
opowiadania rozdziałowego. Po skończeniu, wyjęłam swój zeszyt i zaczęłam pisać
opowiadania i rysować. Narysowałam w sumie pięć rysunków i napisałam cztery
opowiadania. ~*Kolejne wątpliwej jakości.*~ Po skończeniu,
czyli około godziny osiemnastej, schowałam zeszyt i przybory do torby, a
następnie położyłam się i zaczęłam myśleć. Myślałam do około 23|1|:1|1|0.
Po tym czasie, poczułam się senna. Otuliłam się więc swoimi włosami i po
minucie, kołysana falami Oceanu – usnęłam*, muskana w cycki przez
wodę.*...
~*Właśnie zjebałeś atmosferę. Gratuluję. xD*~
*Wieeem :D*
~Ta nasza nowa fabuła i tak jest lepsza od
oryginału. xD~
|Wiadomix xD|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 24|1|.|1|01.|1|2016
roku, godzina |1|11:|1|20, czasu Polskiego.
Dzień #24
Tego dnia obudziłam się dość późno, ale nie tak
późno jak wczoraj. Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (bez księżyca
:-( x2). ~*Zajebiście. Nie zesraj się z tego smutku.*~ Kilka
minut po tym, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam.
Następnie, wyjęłam ze swojej torby notes i długopis, a następnie zaczęłam pisać
następne trzy rozdziały mojego opowiadania. Gdy skończyłam, *znowu
poczułam, że coś z szwajcarską precyzją zaczęło przeciskać się przez moje
naturalnie ściśnięte jelita. Bądźmy szczerzy, ten ból był przyjemny, aż
zaczęłam jęczeć z podniecenia. Tak jęczałam, że aż moja sflaczała dupa zaczęła
się trząść, a cycki podskakiwać. Jakieś pięć godzin później, znowu coś tak
wielkiego, że aż prawie zassało mnie do oceanu, wypadło z mojej dupy. Okazało
się, że było to trzecie z czterech imadeł! Jeszcze tylko jedno i byłabym wolna!
<3* ~*Kuźwa, na DeviantART by cię kochali, Sebastian.
xD*~ *:D* schowałam notes i wyjęłam zeszyt.
Kiedy to zrobiłam, wyjęłam też przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować
i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i napisałam pięć
opowiadań~, które były wątpliwej jakości, ale jebać to, ważne że były.~.
Po skończeniu, czyli około godziny szesnastej, schowałam zeszyt, długopis i
przybory do torby i położyłam się. Następnie okryłam się włosami i zaczęłam
myśleć *nad tym, jak Grzegorz napompuje mi jelita. Może rozerwie
mi dupę, napompuje je, a potem sklei mi tyłek kropelką?* ~*Do
izolatki. xD*~. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:|2|05. Po
tym czasie, poczułam się senna. Kilka chwil później, spokojnie zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|25.|1|01.|1|2016
roku, godzina |9|9:|9|00 czasu Polskiego.
Dzień #25
~*Jak myśmy mogli zapomnieć o
zanalizowaniu tego dnia? xD*~
~Nie mam pojęcia. xDDD~
|Jezu, jacy z nas debile. xDDD|
Tego dnia obudziłam się o normalnej porze, jak dla
mnie. Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (z księżycem! :-) x3). |Japa,
koniu.| Po paru minutach, usiadłam w kuli, a następnie zjadłam coś i
się czegoś napiłam. Kiedy to zrobiłam, z torby wyjęłam swój notes i długopis,
po czym zaczęłam pisać kolejne trzy rozdziały mojego opowiadania. *Które
zapewne były wątpliwej jakości.* Po skończeniu, wyjęłam swój
zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania.
Narysowałam łącznie pięć rysunków i napisałam trzy opowiadania. ~Znowu
wątpliwej jakości.~ Jedno z nich było na temat mojego dziwnego
snu. Otóż, śniło mnie się, że wraz z Grzegorzem mieliśmy służbę. |Burżuje.
<- Kropka nienawiści.| Któregoś dnia, ja dowiedziałam się o lesie,
do którego nikt nie jeździ, ~*Siema, zmiano czasu! Rzadko nas
odwiedzasz!*~ gdyż każdy się go boi. W tym lesie cały czas był mrok,
jak się jechało samochodem, to był mocny wiatr, coś buczało *To
tylko twoja dupa domaga się ruchania, nie przejmuj się.* |CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ *:D* i
w ogóle nie było tam przyjemnie oraz, że grasował tam zabójca. |☝| ~Jezu
xD~ |No co? xD| Spytałam więc Grzegorza, czy to o tym
lesie to prawda. On powiedział, że być może, ale nie wiadomo, bo nikt tam
nie |ruchał jeleni.| *Wat. xDDDDD* |:"D| jeździł.
Któregoś dnia, postanowiliśmy pojechać, wraz z Damianem, |*Dejmianem| czyli
jednym z naszych sług do tego lasu. Kiedy przez niego jeździliśmy, było tak
samo jak wtedy, gdy się o nim dowiedziałam. Kiedy dojechaliśmy do końca, było
tam normalnie. Jakiś postój i dużo ludzi. Zatrzymaliśmy się, po czym
pogadaliśmy trochę z ludźmi i wróciliśmy. W czasie drogi, było jak
zwykle. *Grzegorz mnie ruchał, aż mnie się dupa trzęsła.* ~Przestań
ćpać, serio. xD~ *Ale ja nie ćpam. xDDD* ~*W
ogóle. xD*~ Jednak, w pewnym momencie, Damian |*Dejmian| zniknął
z naszego samochodu. |DUN DUN DUUUN!| W pewnym momencie był
taki jakby widok z oczu obserwatora, gdzie Damian |*Dejmian| leżał
gdzieś na poboczu, poraniony i półprzytomny. |☝| *Chryste
xDDD* |:D| I w tym momencie się obudziłam. Dziwny
był ten sen. No, ale do rzeczy. ~*Zajebista zmiana tematu. xD*~ Kiedy
skończyłam pisać i rysować, schowałam swoje rzeczy do torby, po czym położyłam
się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|2|:|2|22.
Po tym czasie poczułam*, że znowu coś grubego przeciskało się z
szwajcarską precyzją przez moje naturalnie ściśnięte jelita. Normalnie czułam
każde poruszenie się tego. Było to tak przyjemne, że aż zaczęłam jęczeć z
podniecenia. Jęczałam tak, że aż kula od Aqua Zorbingu się trzęsła. Po jakichś
pięciu godzinach, z mojej dupy wypadła kolejna, ogromna rzecz, przez co prawie
zassało mnie do wody. Gdy się odwróciłam, ujrzałam że było to ostatnie imadło!
AWWW YEEEAAAHHH!!! Teraz to na stówę dożyję setki! Tylko najpierw Grzegorz
będzie musiał mi napompować dupę i jelita.* ~Kuźwa,
Sebastian, już nigdy więcej z nami nie analizujesz. xD~ *😭* ~:D~ ~*Grzegorz,
ty chuju! :<*~ ~:DDD~ się senna. Okryłam się
więc swoimi włosami i po chwili usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 26|2|.|1|01.|1|2016
roku, godzina |2|10:|3|10 czasu Polskiego.
Dzień #26
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze.
Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo (bez księżyca :-( x3). ~*Ja
już nic nie mówię...*~ Parę minut później, usiadłam w kuli a następnie
zjadłam coś i się czegoś napiłam*, mimo iż jebał mnie brzuch. To
pewnie od tej akcji z zjedzeniem ołówka.*. Po zrobieniu tego,
wyjęłam notes i zaczęłam pisać następne trzy rozdziały mojego opowiadania.
Kiedy skończyłam, schowałam notes i wyjęłam zeszyt oraz przybory do rysowania i
zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam łącznie sześć rysunków i
napisałam cztery opowiadania. ~Widać, że były wątpliwej jakości.~ Po
skończeniu, schowałam zeszyt i przybory do torby, a następnie zaczęłam patrzeć
przed siebie. W pewnym momencie pomyślałam:
- Grzegorz...
Po chwili zaś, usłyszałam w swojej głowie jego głos,
który mówił:
- Tak, najdroższa?
*- Wysrałam już trzy z czterech imadeł!
- O kurwa, to zajebiście! Będziemy mogli urządzać
zawody, kto szybciej wysra gówno z wczoraj! - zawołał radośnie Grzegorz.
- Ale mimo to, nadal mnie jebie w brzuchu. Kuźwa,
Dawid już tyle razy mnie zapłodnił, że będziesz mieć osiemdziesiąt bachorów.
- Jak my je wszystkie w komorze gazowej zmieścimy,
gdy już nam się znudzą?
- Trzeba ją będzie powiększyć.*
~*Zajebista rozmowa do przeprowadzenia z
przyjacielem, nie ma co. xD*~
- Kiedy mnie uratujesz? Ja już nie chcę być taka
samotna... - Odpowiedziałam
- Nie wiem...Miejmy nadzieję, że jak najszybciej. –
Odrzekł|a| ~*Gender?*~ |Najwidoczniej
xD|
Później porozmawialiśmy jeszcze trochę przez
telepatię, a następnie skończyliśmy. Po zakończeniu, położyłam się w kuli i
zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|22:|2|00.
Po tym czasie, poczułam *że znowu jebało mnie w brzuchu. Kurwa,
miałam wrażenie, że zaraz wysram żołądek.* |Fascynujące.
Biologia lubi to. xD| *:D* się senna.
Okryłam się więc naturalną kołdrą i po chwili – usnęłam.
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|27.|1|01.|1|2016
roku, godzina |1|11:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #27
Tego dnia obudziłam się dość późno. Ale w sumie nie
dziwne. Przecież wczoraj poszłam dość późno spać. ~*Ale widać, że
zdania pojedyncze nie próżnowały.*~ No, ale do rzeczy. Po obudzeniu
się, popatrzyłam trochę w niebo (z księżycem! :-) x4). |<Ziew>| Kilka
minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Po
skończeniu, wyjęłam swój notes i zaczęłam pisać następne trzy rozdziały mojego
opowiadania. ~Zgaduję, że były wątpliwej jakości.~
Kiedy już je napisałam, wyjęłam swój zeszyt i przybory do rysowania, po czym
zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i
napisałam sześć opowiadań. *Wątpliwej jakości, naturalnie.* Gdy
skończyłam (około godziny 15|1|:|1|00), schowałam zeszyt i
przybory do torby, a następnie okryłam się włosami i położyłam w kuli. Gdy to
zrobiłam, zaczęłam myśleć. *Myślałam o tym, dlaczego Dawid od tak
dawna mnie nie ruchał. Przecież to było takie przyjemne, że aż szok!* ~Fani
nas na serio zajebią. xD~ ~*Eee tam. xD*~ Rozmyślałam
do około godziny |1|23:|1|00. Po tym czasie, poczułam się
senna. Chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam.
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|28.|1|01.|1|2016
roku, godzina |1|13:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #28
*Ile jeszcze?*
~*Sto rozdziałów plus dodatki.*~
*<Płacze>*
Tego dnia, obudziłam się późno. W sumie zawsze późno
się budzę, gdy idę spać później niż po 21:00. |Ale aż tak późno, leniu
jebany?| Przyzwyczaiłam się do tego, gdyż to Grzegorz pracuje, a nie
ja i w domu mogłam późno wstawać. *LEŃ JEBANY!* ~*:D*~ No,
ale do rzeczy. Po obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo (tutaj jest to
zmiennie, raz jest księżyc, raz go nie ma. Tym razem go nie było. :-(). ~Nawet
on nie może patrzeć na twoją krzywą mordę.~ ~*Jaka szczerość.
xD*~ ~Co nie? xD~ Parę minut później, usiadłam w
kuli a następnie *poczułam, że już ledwo mogłam się zginać.
Miałam brzuch tak twardy jak kutasy Grzegorza i Dawida razem wzięte. Mimo, iż
nie minął nawet miesiąc ciąży, widziałam że mój brzuch nieco urósł. Nie
zdziwiło mnie to, gdyż żyłam w Opkolandii, a tu to jest normalne.* ~"Miałam
brzuch tak twardy jak kutasy Grzegorza i Dawida razem wzięte." Fascynujące
xD~ *:D* zjadłam coś i się czegoś
napiłam. Następnie, wyjęłam długopis i notes, po czym zaczęłam pisać ostatnie
trzy rozdziały mojego opowiadania. Gdy skończyłam, schowałam notes, a wyjęłam
zeszyt i przybory do rysowania i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam łącznie trzy rysunki i napisałam dwa opowiadania. *Przynajmniej
istnieje szansa, że nie są wątpliwej jakości.* Po skończeniu,
schowałam wszystko do torby, okryłam się włosami i położyłam. Następnie
zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:|2|10. Po tym
czasie zrobiłam się senna. Chwilę później, kołysana falami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|29.|1|01.|1|2016
roku, godzina |2|9:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #29
Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze.
Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. ~*Nareszcie przestałaś
pierdolić o księżycu.*~ Parę minut później, usiadłam w kuli, po czym
zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy to zrobiłam, wyjęłam telefon i włączyłam
go. Po zrobieniu tego, sprawdziłam jaka dziś była data. Po chwili na ekraniku
ujrzałam napis:
„9:00
29 stycznia 2016 roku, piątek."
„To już 29 stycznia? Jak ten czas szybko leci. ~No
nam on szybko nie leci, więc mów za siebie, karakańcu.~ Już niedługo
będzie luty..." ~*Idzie luty,
podkuj buty. To nic, że pewnie ich nie masz.*~ – Pomyślałam po przeczytaniu tego.
Chwilę później, gdy wyłączyłam telefon, schowałam go
do torby, po czym wyjęłam z niej zeszyt, długopis i przybory do rysowania.
Następnie (ten zeszyt ma baaaaaaaaaaaaaaaaaardzo ~*Jak chcesz
przedłużać litery, to należy to robić maksymalnie trzy razy, bo inaczej to
chujowo wygląda.*~ dużo kartek, więc byłam pewna, że starczy mi go na
cały rok) ~Aż jestem ciekawy, ile musiał mieć tych kartek.~ *Nie
tylko ty.* zaczęłam pisać opowiadania i rysować rysunki.
Narysowałam dzisiaj łącznie piętnaście rysunków i napisałam dziesięć
opowiadań. |Już widać, że wątpliwej jakości.| Po skończeniu,
czyli około godziny 15|5|:|8|00, schowałam swój zeszyt, długopis
i przybory do torby, po czym okryłam się swoimi włosami i położyłam w kuli. Gdy
to zrobiłam, zaczęłam myśleć na różne tematy. *Jednym z nich było
to, jak ja przeżyję rodzenie osiemdziesięciu dzieci. Niby miałam czas do
września, bo w ciążę zaszłam tak około ósmego stycznia, ale i tak warto byłoby
się nad tym zastanowić.* |Wspaniałe myśli. xD| *Wiem
xD* Rozmyślałam do godziny 21|2|:|2|30. Po tym
czasie, poczułam się senna. Chwilę później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu
Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|30.|1|01.|1|2016
roku, godzina |2|9:|1|10 czasu Polskiego.
Dzień #30
Trzydzieści dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być
ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie
wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~W końcu jesteś idiotką.~ Chyba
on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. No, ale po tym wstępie,
przejdźmy do rzeczy. Dzisiaj obudziłam się jak zwykle, o normalnej porze. Po
otworzeniu oczu, popatrzyłam przez parę minut w ciemne niebo. Po tym czasie,
usiadłam, jak zwykle z trudem, *gdyż mój brzuch z każdym dniem
robił się coraz twardszy,* |Ekscytujące xD| *Ale
i tak lepsze od oryginalnej fabuły.* |To wiadomo. xD| w
kuli. Kiedy już to zrobiłam, zjadłam coś a następnie napiłam się czegoś. Po
tym, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie,
jak co dzień, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Dzisiaj narysowałam łącznie
dziesięć rysunków i napisałam pięć opowiadań. *Wątpliwej jakości,
zapomniałaś dodać.* Skończyłam rysować i pisać około godziny 1|1|4:|5|00.
Pisałam specjalnie wolno, aby stracić więcej dnia (kiedyś już pisałam, jak
tutaj należy żyć). Kiedy zaś zakończyłam swoją pracę, włożyłam zeszyt, przybory
i długopis do torby, a następnie okryłam się mymi włosami, położyłam się w kuli
i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:|3|00. Po
tym czasie, zrobiłam się senna. Po paru minutach, przez spokojność ~*Google
Chrome podkreśla to słowo na czerwono.*~ Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|31.|1|01.|1|2016
roku, ~*A poza tym, ło Jezu, miesiąc się kończy! \O/*~ godzina |11|9:|1|00
czasu Polskiego.
Dzień #31
Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze.
Po obudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Po paru minutach,
usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Następnie, *poczułam
że bolał mnie brzuch tak, jakbym zaraz miała srać. Od razu dzielnie napięłam
dupę i czekałam, aż gówno przejdzie przez moje sflaczałe jelita. Chwilę potem,
poczułam gruby kawał gówna przeciskający się z szwajcarską precyzją przez ten
worek, który powinien być jelitami. Chwilę potem, wyleciał mi z dupy i plumknął
do wody. Chyba wsadzą mnie do pierdla za zanieczyszczanie środowiska, ale
nieważne.* ~Chryste, Sebastian, a ty znów. xD~ *No
co? Staram się ubarwić opko. xD* |"Od razu
dzielnie napięłam dupę [...]" Nie wiem czemu, ale
słowo "dzielnie" w tym kontekście mnie
śmieszy. xD| *Tak miało być. :D* wyjęłam z
mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Następnie zaczęłam
rysować rysunki i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i
napisałam siedem opowiadań. ~*Wątpliwej jakości, nie zapominajmy.*~ Rysunki
przedstawiały:
*
1. Moje gówno.
2. Gówno Grzegorza.
3. Widok na kibel po ostatnim bólu brzucha
Grzegorza.
4. Widok z kuli, z idealnym odwzorowaniem dziury w
moich spodniach.
5. To, jak wyobrażałam sobie wyruchanie mnie przez
Grzegorza, gdy mnie odnajdzie.
6. Kota srającego na przechodniów.
7. Moją piękną dupę.
8. Grzegorza ruchającego ścianę.*
~Zajebiste rysunki, jakie ktokolwiek kiedykolwiek
mógłby narysować. xD~
*Wiem xD*
1. Mnie
2. Mojego przyjaciela.
3. Widok z okna mojego domu.
4. Widok z kuli.
5. To, jak wyobrażałam sobie mój powrót do
domu.
6. Jakiegoś kota.
7. Stronę główną Google'a. (xD) ~*xd*~ ~TA
REAKCJA! XDDD~ ~*:D*~
8. Scenę z jednego filmu. *"Gówno
na rosyjskich drogach."* ~Wyjdź. xD~ *Nie :D*
Opowiadania były o:
*1. Sraniu
2. Mojej ulubionej technice ruchania telewizora.
3. Grzegorzu ruchającym ścianę.
4. Mojej dupie domagającej się ruchania.
5. Pompowaniu jelit pompką do roweru.
6. Ruchaniu mnie przez Dawida.
7. Grzegorzu srającym wisząc nad kiblem.*
|Wspaniałe te opowiadania. xD|
*C'nie? xD*
1. Mieście Spotkań. **Srania*
2. O mnie.
3. O mym przyjacielu.
4. Inna wersja opowiadania o moim dziwnym
śnie.
5. O tym, jak wyobrażałam sobie me
uratowanie.
6. O tym, jak mógł powstać świat. *Wysrałaś
go.* ~Więcej nie pijesz. xD~ *:<* ~:D~
7. O tym, jak mogło powstać Miasto
Spotkań. **Srania*
Po skończeniu pisania, schowałam zeszyt, przybory i
długopis do torby. Następnie okryłam się swoimi włosami, położyłam się w kuli i
zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny 2|2|2:|3|33. Po tym
czasie poczułam się senna. Chwilę później, przez spokojność ~*Znowu
Google Chrome podkreśla na czerwono...*~ wód Oceanu – usnęłam...
~*Dobra, koniec na dzisiaj. Chyba nie zanalizujemy
tego przed świętami. :<*~
|W sumie, to i dobrze. xD|
*No :DDDDDDDDDDDDDDDDDD*
~*Ty to w ogóle japa. xD*~
*:D*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |1|01.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|10:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #32
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze
budzenia, jak dla mnie. Po otworzeniu oczu, przez jakiś czas popatrzyłam w
ciemne *jak moja dupa* niebo. ~Zajebiste
porównanie. xDDD~ *Wiem :D* Kilka minut później,
usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś i się czegoś napiłam. Gdy to
zrobiłam, ~poczułam że wyssało mnie z kuli do królestwa Posejdona i
wessało z powrotem. Ło Jezu, co za faza, chyba powinnam przestać pić te
Kubusie.~ ~*Co. xDDDDDDDDDDD*~ *On jest
bardziej pojebany ode mnie. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* |X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~:D~ wyjęłam
przybory do rysowania, zeszyt i długopis. Następnie, standardowo, zaczęłam
rysować i pisać opowiadania. Dziś napisałam cztery opowiadania oraz narysowałam
pięć rysunków. ~*Wątpliwej jakości, zapomniałaś dopisać.*~ Tutaj
to się dopiero napiszę i narysuję. ~Ale niedługo skończą się Kubusie
i skąd będę brała niezłe fazy? W ogóle, wiedzieliście że nad Antarktydą jest
tęczowe niebo?~ ~*To teraz sceny o ćpaniu, tak? xD*~ ~Jasne.
Raz o ruchaniu, raz o sraniu, a raz o ćpaniu.~ *I to
rozumiem! :D* ~Widzisz? Jeden już się cieszy. xD~ ~*Boże.
Tak przed świętami? xD*~ ~*:DDD*~ No, ale do
rzeczy. Po tym, włożyłam przybory, zeszyt i długopis do torby i położyłam się w
kuli. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam rozmyślać ~o tym, czy wodą z
oceanu da się naćpać.~. |Zajebiste myśli. xD| ~C'nie?
:D~ Myślałam do około godziny |2|21:|2|50. Po
tym czasie, poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili,
kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam *w rytm skaczącej
dupy*.
~*Kurwa, znowu zjebałeś atmosferę. xD*~
*Tej, której nie ma? xD*
~Dokładnie xD~
|I ja z tymi downami muszę wytrzymywać na co dzień.
xD|
~**~:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~**~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|02.|2|02.|2|2016
roku, godzina |9|9:|9|09 czasu Polskiego.
Dzień #33
~Czy my musimy NA SERIO analizować
WSZYSTKIE dni? Przecież w nich prawie nic się nie dzieje.~
~*Tak, aby LeckerSweet i MarryMeSebastian miały co
komentować. xD*~
~Nawet one się zanudzą. xD~
~*No wiesz, jak ktoś taki
jak LeckerSweet lubi matematykę to normalny być nie może, so...*~
~W sumie...xD Ale na końcu jebnę
TAKĄ analizę jak stąd do Voyager 1 i z powrotem.~
~*MATKO BOSKA! ;_;*~
~:DDDDDDDDD~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej porze
jak dla mnie. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Parę minut
później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie ~wypiłam
dwa Kubusie, aby mieć lepszą fazę na dalszy dzień. *A potem poczułam
gówno przeciskające się z szwajcarską precyzją przez moje sflaczałe jak dupa
Laury jelita. Od razu dzielnie napięłam dupę i zaczęłam czekać na rezultaty.
Chwilę potem, ujrzałam tęczowe gówno, którego kolory na dodatek się poruszały!* Chyba
serio powinnam przestać pić te Kubusie przed sraniem. No, ale dzięki temu
sranie było jeszcze przyjemniejsze, więc czemu by nie zaryzykować zrośnięciem
się dupy z mózgiem. A nie, sorki, to już nastąpiło wieki temu.~ ~*Jezu
Chryste, co żeście ćpali? xD*~ ~Pierwszą lepszą rzecz z lodówki.
Smakowało jak spleśniałe piwo, ale nieważne. xDDD~ ~*Boże
xDDDDD*~ *My tylko staramy się, aby czytelnicy nie zanudzili
się na śmierć. xDDD* |Cóż za poświęcenie. xD| ~Prawda?
:D~ wyjęłam swój zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Po
zrobieniu tego, zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie
cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. ~Pamiętajmy o wątpliwej
jakości.~ Kiedy natomiast skończyłam, odłożyłam to wszystko na
miejsce, położyłam się w kuli i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny |1|19:00.
Po tym czasie, poczułam się senna. Okryłam się więc włosami i po paru minutach
– usnęłam...
~Te rozdziały wyglądają jak kopiowane...~
~*#TakByło*~
~Chryste Panie, na cholerę ci to było?~
~*Wiedziałam, że to opko było i jest gówniane, więc
chciałam je jak najszybciej skończyć.*~
~Idę się pociąć, zw.~
*Mydłem? xDDD*
~Może być. xDDD~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|03.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|7:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #34
Tego dnia, obudziłam się, jak na mnie, dość
wcześnie. W sumie wczoraj zasnęłam o |2|19:|2|00. No, ale do
rzeczy. Po otworzeniu oczu, pooglądałam trochę niebo. Parę minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Tym czymś
były cztery Kubusie, aby faza była lepsza. W końcu, jak mawiał
Kochanowski, "Zna ktoś poetę trzeźwego? Nie napisze taki nic
dobrego.".~ ~*Przestańcie wy pić losowe rzeczy z
lodówki, bo potem wam palma odbija. xD*~ ~My tylko staramy się
dodać choć trochę akcji do tego gówna. xD~ Gdy to zrobiłam,
wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie zaczęłam
rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie szesnaście rysunków i
napisałam piętnaście opowiadań. *Ło cholera, to te na sto procent
były wątpliwej jakości.* Po skończeniu, odłożyłam rzeczy na
miejsce, okryłam się włosami i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny 2|2|1:|9|00.
Po tym czasie poczułam się senna. Chwilę później, kołysana wodami Oceanu –
usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|04.|2|02.|2|2016
roku, godzina |99|9:00 czasu Polskiego.
Dzień #34
|Dwa dni trzydzieste czwarte? xD|
~*Też się zdziwiłam, jak to
zobaczyłam. xD*~
~Tak bardzo kopiowałaś, że
zapomniałaś zmienić numerek dnia. xDDD~
*Toż to wyższy poziom spierdolenia
umysłowego. xD*
~*Była bogini aŁtoreczek ze mnie
była, nie ma co. xD*~
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Parę minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Wyjątkowo
nie wypiłam Kubusiów, bo musiały mi starczyć na cały pobyt tutaj. Ta
rzeczywistość była naprawdę dziwna. Taka niekolorowa, że aż dwuminutowa
depresja mnie chwyciła. Chociaż lekarz, który wziął się dwa dni temu z dupy i o
którym nie wspominałam, bo po co, powiedział mi, że jak chociaż jednego dnia
nie będę pić Kubusiów, to moje dzieci nie będą wiecznie naćpane, więc warto się
poświęcić.~ ~*Cholera, Grzegorz! xD*~ ~Staram
się pokazać w ten bekowy sposób, jak powinna wyglądać narracja pierwszoosobowa.
Tutaj jest to tylko opisywanie czynności, a powinny być też słowa od postaci.~ Następnie
wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam
rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dwadzieścia rysunków i
napisałam dziewiętnaście opowiadań. ~*Wątpliwa jakość na sto jeden
procent.*~ Po skończeniu, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam
do godziny |1|23:00. Po tym czasie, poczułam się senna. ~Jak
mnie to wkurwia. Nawet nie powiedziała, o czym rozmyślała, bo po co. Jak widać,
lepiej opisywać poszczególne czynności, olewając do czego została powołana
narracja pierwszoosobowa.~ |Grzeeegorz! Nie zapędzaj się tak!
To jeszcze nie analiza końcowa.| ~Faktycznie ;-;~ Okryłam
się więc włosami i po chwili – usnęłam*, a moje cycki zaczęły
podskakiwać w rytm "Jingle Bells" Basshunter.*...
|Co jest z tobą nie tak? xD|
~Po skończeniu analizy lądujesz w izolatce. xD~
*;____________________________;*
|~:D~|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|05.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|12:|2|12 czasu Polskiego.
Dzień #36
Tego dnia obudziłam się późno. Po otworzeniu oczu,
popatrzyłam trochę w niebo. ~Oczywiście bez żadnego słowa refleksji.
To opko zaczyna mnie nieźle wkurwiać.~ |Nie tylko ciebie.| Chwilę
później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~Wytrzymałam
jedną dobę bez Kubusiów, więc teraz mogłam sobie pozwolić na cztery.~ Następnie
wyjęłam zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i
pisać opowiadania. Narysowałam łącznie siedem rysunków i napisałam sześć
opowiadań. *Znowu wątpliwej jakości.* Po
skończeniu, schowałam wszystko do torby i zaczęłam myśleć (po uprzednim
położeniu się). W czasie rozmyślań, w pewnym momencie, usłyszałam w swojej
głowie głos Grzegorza. Mówił on:
- Skarbie...
- Tak? – Odpowiedziałam
- Wszystko tam u ciebie w porządku? – Spytał
*- No właśnie nie. Dawid już dawno mnie nie ruchał
i przez to co noc dupa mi buczy, nie dając spać.
- Spoko, wyrucham cię ostro, gdy tylko cię odnajdę.
Ja również już dawno niczego nie ruchałem.
- Pewnie ten chuj rucha Laurę.
- Raczej nie, bo gadałem z nią telepatycznie i jej
dupa również co noc buczy domagając się ruchania, więc pewnie rucha drzewa w
parku naprzeciwko.*
~"Dawid już
dawno mnie nie ruchał i przez to co noc dupa mi buczy, nie dając spać."
~
|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
*:"D*
-
Tak...Ale jest mi tak smutno samej... - Odrzekłam
- Biedactwo...Ale nie martw się. Ja cię
uratuję *i będę rżnął cię dzień i noc, aż ci cycki będą skakać*.
– Rzekł
|Najlepsze, co można powiedzieć przyjaciółce, która
jest w niewoli. xD|
*Prawda? xD*
Później pogadaliśmy aż do 2|2|2:00. Po tym
czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i po chwili, kołysana
wodami Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|06.|2|02.|2|2016
roku, godzina |9|12:|9|00 czasu Polskiego.
Dzień #37
Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. Ale w sumie
co się dziwić. W końcu wczoraj zasnęłam o godzinie 22|2|:|2|00.
No, ale do rzeczy. Po obudzeniu się, *poczułam ból dupy. Czułam,
jakby ktoś coś mi tam wpychał, a mając taką ciasną dupę jak ja, to było czuć
dwa razy bardziej. Od razu, pełna nadziej, powstrzymując jęki podniecenia,
odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, okazało się, że NARESZCIE Dawid mnie ruchał!
- Kuźwa, nareszcie! Już mi dupa buczała z tęsknoty!
Gdzież żeś się podziewał?! - zawołałam radośnie.
- Ruchałem drzewa w parku, a trochę ich tam jest. -
odpowiedział
Jednak, nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, już
zaczęłam jęczeć z podniecenia. Normalnie aż mi cycki skakały z tej radości.
Ileż to musiałam czekać, aby dalej mnie ruchał?*
~Cholera, Sebastian! Darujże sobie, bo nas fani
zostawią! xD~
*Przecież jest ostrzeżenie nad analizą, to mogę
napierdalać tym ile zechcę. xD*
popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Parę minut
później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Napiłam
się Kubusia. *Kiedy go piłam, miałam wrażenie, że mi
cycki rosły. To w sumie dobrze, bo im większe, tym bardziej ich skakanie
podniecało Dawida.*~ |Do izolatki. xD| ~*Jestem
za. xD*~ Gdy już to zrobiłam, wyjęłam z torby zeszyt, przybory do
rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Napisałam
łącznie trzydzieści opowiadań i narysowałam dwadzieścia dziewięć
rysunków. *Wątpliwa jakość na dwieście procent.* Po
skończeniu, czyli około |2|19:|2|00, schowałam wszystko do
torby, okryłam się mymi włosami i położyłam się w kuli. Następnie zaczęłam
myśleć. Rozmyślałam do godziny |2|00:1|2|0*, gdyż
Dawid tak mnie ruchał, że teraz mnie dupa napierdalała*. ~Zajebiste
wyjaśnienie. xD~ *Wiem xD* Po tym czasie
poczułam się senna. Chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego –
usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|07.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|14:|12|00 czasu Polskiego.
Dzień #38
Tego dnia obudziłam się naprawdę bardzo późno. W
sumie wczoraj poszłam spać po północy. No, ale do rzeczy. ~*Zajebiście
zajebisty sposób zmiany tematu. xD*~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam
trochę w ciemne niebo które musiałam oglądać jeszcze do lipca. Parę minut po
oglądaniu, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam.
Następnie, *zauważyłam że serio urosły mi cycki po wczorajszym
piciu Kubusia. Ale zajebiście! Będę hitem DeviantART!* |Kuźwa,
zajebiście. I już wiemy, co jest winą jego zjebania. xD| ~*Masz
zakaz Internetu do końca życia. xD*~ *:<* ~*:D*~ standardowo,
wyjęłam ze swojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Następnie
zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i
napisałam dziewięć opowiadań. ~*Znowu wątpliwej jakości. <Ziew>*~ Po
skończonej robocie, czyli około godziny 2|2|0:|1|00, schowałam
wszystko do torby i położyłam się w kuli, a następnie zaczęłam myśleć. Nie
rozmyślałam długo, bo zaledwie godzinę. Po tym czasie, poczułam się
senna. *Znowu mnie dupa bolała, ale tym razem mniej.* |Ja
nic nie mówię. xD| Okryłam się więc swoimi włosami i po chwili –
zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|08.|2|02.|2|2016
roku, godzina |5|9:|5|00 czasu Polskiego.
Dzień #39
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. |Gdyż Andronmeda zawsze budziła się o godzinie pięćdziesiątej
dziewiątej pięćset.| ~*NIE MA TYLU GODZIN! xD*~ |Są! W
końcu Grzegorz jest bogiem! xD| ~Chryste xDDD~ Po
obudzeniu się, popatrzyłam trochę w niebo. Następnie usiadłam w kuli i jak co
dzień, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. *Również zaczęłam się
zastanawiać, na ile Greenpeace wsadziłby mnie do pierdla za zanieczyszczanie
Oceanu Arktycznego gównem i imadłami.* ~Sądzę, że
wcześniej jebliby ze śmiechu. xD~ *:D* Po
tym, standardowo, wyjęłam ze swojej torby zeszyt, przybory do rysowania i
długopis, a następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie
sześć rysunków i napisałam pięć opowiadań. |Znowu wątpliwej
jakości...Meh...| Po skończeniu, schowałam wszystko na miejsce,
okryłam się swymi włosami i położyłam się. Kiedy to wykonałam, zaczęłam
rozmyślać. Myślałam do godziny 21|2|:21|2|. Po tym czasie
poczułam się senna. Po paru minutach, kołysana delikatnymi falami Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|09.|2|02.|2|2016
roku, godzina |11|9:|1|09 czasu Polskiego.
Dzień #40
Czterdzieści dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam
być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie
wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Wszak jesteś debilką.~ Chyba
on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. No, ale po tym wstępie,
przejdźmy do rzeczy. ~*Znowu szybka zmiana tematu.*~ Dzisiaj
obudziłam się o normalnej jak dla mnie porze budzenia. Kiedy zaś otworzyłam
oczy, popatrzyłam trochę, jak zwykle, w niebo. *Niestety, moje
przerośnięte cycki zasłaniały jego część.* ~Cholera,
Sebastian! xD~ *:D* Po paru minutach,
usiadłam w kuli, a następnie zjadłam coś oraz czegoś się napiłam.
Następnie *zaczęło mnie jebać w bani. O kurwa, ale żem się
najebała Kubusiami, chyba będę rzygać. Aż mnie się zaczęło kręcić w głowie.
Ledwo udało mnie się położyć ustami do dziury, tak mnie się w głowie kręciło i
jeszcze zaczął mnie boleć brzuch. Chwilę potem, wyrzygałam chyba wszystko, co
zjadłam i wypiłam w przeciągu tych czterdziestu dni. Kiedy po dwóch godzinach
skończyłam rzygać, z czego ostatnią godzinę rzygałam powietrzem, położyłam się
na plecach. Nadal bolała mnie głowa i kręciło mnie się w niej oraz bolał mnie
brzuch, więc postanowiłam uciąć sobie przynajmniej godzinną drzemkę.* |Teraz
o najebaniu, tak? xD| *A czemu nie? xD* wyjęłam
swój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie, jak zwykle,
zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie osiem rysunków i
napisałam siedem opowiadań *wątpliwej jakości.* (z
czego jedno było moją wymyśloną wizją powstania świata ^.^). ~Ło
Jezu, nareszcie jakieś myśli bohaterki! \O/~ |*O*| ~*OOO.OOO*~ *.OOOOOOOOOO* Gdy
natomiast już to skończyłam, odłożyłam wszystkie rzeczy na miejsce, położyłam
się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do godziny 2|2|0:|2|00. Po tym
czasie poczułam się senna. Okryłam się więc swoimi włosami i chwilę później,
kołysana wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|10.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|8:|777777777777|00 czasu Polskiego.
Dzień #41
Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość
wcześnie. |Wszak Andronmeda nigdy nie budziła się o dwudziestej ósmej
siedemdziesiąt siedem bilionów siedemset siedemdziesiąt siedem miliardów
siedemset siedemdziesiąt siedem milionów siedemset siedemdziesiąt siedem
tysięcy siedemsetnej.| ~*Teraz to dojebałeś. xD*~ |Wiem
:D| W sumie wczoraj zasnęłam o 20|2|:|2|00. No, ale do rzeczy. ~*Ponownie
szybka zmiana tematu...Czemu mnie to nie dziwi...*~ Po otworzeniu
oczu, popatrzyłam trochę w niebo, czyli jak zwykle. Parę minut później,
standardowo, usiadłam w kuli. Kiedy to zrobiłam, zjadłam coś oraz czegoś się
napiłam. *Tym razem nie Kubusia, aby nie jebało mnie w bani.* ~Wspaniale
xD~ *Czyż nie? :D* Gdy już to zrobiłam,
wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, a następnie
zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i
napisałam dziewięć opowiadań. |Ponownie, wątpliwej jakości.| Gdy
skończyłam, czyli około godziny 13|1|:|1|00 (specjalnie wolno
pisałam), *WIEMY* schowałam wszystko do torby i
położyłam się. Chwilę później, zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 21|2|:3|2|0. ~Ale
broń Boże, żebyś podzieliła się z czytelnikiem tym, O CZYM rozmyślałaś.~ Po
tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami, po czym, minutę
później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam *w rytm
skaczących cycków*...
~*Znowu zjebałeś nieistniejącą atmosferę. xD*~
*Kocham to robić. xD*
~To właśnie widać. xD~
~*Ale dobra, koniec analizy na dziś.*~
|Już? O.o|
~*Codziennie będziemy analizować dziesięć
rozdziałów, aby nas cholera nie trafiła. Może zdążymy do nowego roku. xD*~
*Miejmy nadzieję. xD*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|11.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|9:|2|30 czasu Polskiego.
Dzień #42
~A jednak analizujemy więcej.~
~*Nudzi mnie się, ot co. Po prostu
chcę, aby czas do poniedziałku jak najszybciej zleciał, bo jestem ciekawa, co
dostanę pod choinkę.*~
*Skarpety :D*
~*SPIERDALAJ!*~
*:DDD*
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste, czarne *jak
moja nieumyta dupa* niebo. ~Zajebista szczerość.
xD~ *Wiem, ale taka prawda. xD* |Zaglądałeś
jej w dupę, że wiesz? XDDD| ~*X"D*~ *;_;* |:DDDDDDDDDDDD| Parę
minut po tym, usiadłam w kuli (którą powoli zaczynałam nazywać drugim
domem) ~Obyś tam zdechła.~ i zjadłam coś oraz czegoś
się napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *różne przedmioty.
Murzyńskiego niewolnika, rapującego murzyna, martwy płód, replikę dupy Dawida,
dildo Laury, magazyn chipsów, worek ziemniaków i fajerwerkę, którą to lubiłam
sobie wsadzać w dupę.* |Co. xDDDDDDDDDD| *No
co? Najużyteczniejsze przedmioty w niewoli! xD* ~Szczególnie
niewolnik. xD~ *Się wie. xD* zeszyt,
przybory do rysowania i długopis. Chwilę później zaczęłam rysować i pisać
opowiadania. Narysowałam łącznie sześć rysunków i napisałam pięć
opowiadań. |Znowu wątpliwej jakości, oczywiście.| Zawsze mnie
zastanawiało, dlaczego pisałam o jedno opowiadanie mniej od liczby narysowanych
rysunków. ~*Bo aŁtoreczka tak zarządziła.*~ No, ale do rzeczy.
Po napisaniu i narysowaniu, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się.
Kilka chwil później zaczęłam myśleć ~nad sensem zdań pojedynczych.~.
Myślałam głównie nad tym, dlaczego Dawid, |*Dejwid| który od
dawna chciał mnie zabić, nie zrobił tego po cichu w nocy, tylko wywiózł mnie na
drugi koniec świata i zamknął w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie
Arktycznym. |Bo też był debilem.| Doszłam do tego, że pewnie
chciał, abym powoli umierała. ~*W sumie, sensowne.*~ W sumie
po czterech (a teraz nie licząc lutego dwóch) miesiącach i tak umrę z głodu i
pragnienia, bo skończy mnie się jedzenie i picie. *To by było za
piękne, aby było możliwe.* Jednak, około godziny 21|2|:|2|00
poczułam się senna. ~Zajebiste przejście z świadomości śmierci do
pójścia spać. Gratki.~ Okryłam się więc mymi włosami i chwilę
później – zasnęłam, kołysana delikatnymi falami *cycków Laury* Oceanu
Arktycznego...
~*Znowu zjebałeś nieistniejącą atmosferę. xDDD*~
*Wiem, lubię to robić.*
|Widać xD|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|12.|2|02.|2|2016
roku, godzina |88|9:|10|00 czasu Polskiego.
Dzień #43
Tego dnia obudziłam się o normalnej jak dla mnie
porze budzenia. |Gdyż Andronmeda lubiła budzić się o osiemset
osiemdziesiątej dziewiątej tysiąc.| ~*NIE MA TYLU GODZIN! XD*~ |Są,
bo Grzegorz jest bogiem! xD| ~Matko x"D~ Po
otworzeniu oczu, przez parę minut popatrzyłam w niebo. Kilka minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie *poczułam
wibracje dupy. O, to znaczyło, że gówno było wyjątkowo małe. Chwilę potem,
wyleciało mi z dupy i leciutko plumknęło do oceanu.* ~*WIBRACJE
DUPY.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *:D* wyjęłam
z torby swój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować
i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie piętnaście rysunków i napisałam
czternaście opowiadań. |Wątpliwa jakość na trzysta procent.| Gdy
skończyłam, schowałam wszystko na swoje miejsce i położyłam się. Kiedy to
zrobiłam, zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam do około godziny |2|23:|22|00. ~Broń
Boże, abyś napisała o czym rozmyślałaś.~ ~*Za wiele wymagasz.*~ ~Wiem,
niestety. :<~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się
więc mymi włosami i chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego –
usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|13.|2|02.2016
roku, godzina |2|12:00 czasu Polskiego.
Dzień #44
Tego dnia obudziłam się dość późno. W sumie wczoraj
zasnęłam około |2|23:|22|00. No, ale do rzeczy. ~*I
znowu szybka zmiana tematu. Meh.*~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam
trochę w niebo. Po paru minutach, standardowo usiadłam w kuli i zjadłam coś
oraz się czegoś napiłam. *Swoją drogą, wiecie że niedawno minął
miesiąc mej ciąży? Ale zajebiście! Jestem coraz bliżej srania dziećmi!* |Zajebiste
podejście do życia. xD| *Co nie? :D* Następnie
wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis. Kiedy to zrobiłam,
zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Dziś narysowałam łącznie osiem rysunków i
napisałam siedem opowiadań. *Znowu wątpliwej jakości,
oczywiście.* Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce,
okryłam się włosami i położyłam. Gdy to uczyniłam, zaczęłam myśleć. Rozmyślałam
do około godziny |9|21:|9999|00. Po tym czasie poczułam się
senna. Kilka minut później, kołysana delikatnymi falami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|14.|2|02.|2|2016
roku, godzina |9|9:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #45
Tego dnia obudziłam się o normalnej porze budzenia,
jak dla mnie. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w ciemne,
gwieździste niebo. Parę minut później, standardowo usiadłam w kuli i zjadłam
coś oraz czegoś się napiłam. Następnie, ~poczułam że zassało mnie na
ląd i z powrotem do kuli. Ło Jezu, chyba serio muszę ograniczyć te Kubusie.~ |No
kurwa po prostu zajebiście. xD| ~Wiem xD~ po
skończeniu, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis.
Chwilę później zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie
dziewięć rysunków i napisałam osiem opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Po
skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam myśleć.
Rozmyślałam do około godziny 21|2|:2|4|0. Po tym czasie poczułam
się senna. ~Jak mnie to opko niemiłosiernie wkurwia.~ ~*Nie
tylko ciebie.*~ Okryłam się więc mymi włosami i parę minut później,
kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|15.|2|02.|2|2016
roku, godzina |10|9:|1010|20 czasu Polskiego.
Dzień #46
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, nie chciało mnie się patrzeć w niebo. ~*Ty
buntowniku!*~ Usiadłam więc w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się
napiłam. Kiedy natomiast śniadanie miałam za sobą, wyjęłam z torby zeszyt,
przybory do *wpychania w dupę, bo znowu zaczęła mi buczeć,* ~*Kuźwa,
Sebastian, ogarnij się. xD*~ *Nie! :"D* rysowania
i długopis, a następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Tutaj akurat
mogłam wykorzystać wszystkie moje |"|chore|"| pomysły, ~To,
że tak napiszesz, nie sprawi, że będziesz fajna, idiotko.~ więc
nie było mowy o braku pomysłów i weny (no co? Nudziło mnie się.). ~*Nam
się nudzi to opko.*~ No, ale do rzeczy. Narysowałam łącznie jedenaście
rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. *Pamiętajmy o wątpliwej
jakości.* Gdy skończyłam, schowałam wszystko do torby,
położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około |2|23:|2|44.~*Co
ona, stoper tam ma?*~ |W sumie, ma telefon, so...| Po tym
czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i chwilę później –
usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|16.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|12:|6|00 czasu Polskiego.
Dzień #47
Tego dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie
porze. Ale w sumie jest to zrozumiałe, bo przecież wczoraj zasnęłam po |2|23:|8|00.
No, ale do rzeczy. ~Spokojnie...Nie wybuchaj...Będzie czas na
analizę końcową...~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w
gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się
czegoś napiłam. *A potem pomasowałam sobie dupę, bo od tego
wsadzania tam sobie ołówka mnie nakurwiała.* |Co. xDDD| ~*Jezu
x"DDD*~ ~Poziom tej analizy sięgnął dna. xD~ *Jak
każdej, zresztą. xD* Następnie wyjęłam z mojej torby zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie dwadzieścia rysunków i napisałam dziewiętnaście
opowiadań. *Te to na serio były wątpliwej jakości.* Po
tym, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się. Następnie zaczęłam
rozmyślać. Myślałam do godziny |2|21:|5|00. Po tym czasie
poczułam się senna. ~KURWA MAĆ, MAM TEGO DOŚĆ!!! <Rzuca
komputerem i wściekły wychodzi z pokoju.>~ ~*Pierwszy raz
widzę go wkurwionego. ;_;*~ *Boję się. ;_;* |<Chowa
się za Sebastianem.> Help ;_;| Okryłam się więc moimi włosami i po
paru minutach, kołysana spokojnymi *cyckami Laury* wodami
Oceanu Arktycznego - usnęłam...
~*Sebastian, do cholery! xDDD*~
*No co? xD*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|17.|2|02.|2|2016
roku, godzina |3278648723647832|9:|777|20 ~*Teraz to
żeś dojebał. xDDD*~ |:D| czasu Polskiego.
Dzień #48
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie
porze. No, ale do rzeczy. ~*W sumie, nie dziwi mnie wkurwienie
Grzegorza.*~ Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste
niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie *zaczęłam srać jak z karabinu.* ~*Rozwolnienie?
xD*~ *Najwyraźniej. x'D* wyjęłam z mojej
torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dwadzieścia jeden rysunków i napisałam
dwadzieścia opowiadań. |Wątpliwa jakość na pięćset procent.| Po
tym, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się. Następnie zaczęłam
rozmyślać. Myślałam do godziny |2|21:|2|00. ~*Wkurwia
mnie to, że praktycznie każdy rozdział był kopiowany.*~ |#Niedojebanie| Po
tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami i po paru
minutach, kołysana spokojnymi wodami *płodowymi Laury* Oceanu
Arktycznego - usnęłam...
~*No do jasnej cholery! xD*~
*Staram się ubarwić opko. xD*
|W sumie, gdyby nie to, wszyscy byśmy tutaj
pousypiali z nudów. xD|
*Widzisz? :D*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|18.|2|02.|2|2016
roku, godzina |19|9:|9|00 czasu Polskiego.
Dzień #49
Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze.
Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Parę minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam *gówno z wczoraj* ~*Masz
szczęście, że nic nie jemy. xD*~ *Jakbyście coś jedli, to bym
tego nie napisał. xD* |Po tobie to nic nie wiadomo. xD| *Cicho
:D* coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej
torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i
pisać opowiadania. Narysowałam łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć
opowiadań. *Znowu wątpliwej jakości. <Ziew>* Po
skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam
się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do godziny |1|21:|3|30.
Po tym czasie, poczułam się senna. I po paru minutach, kołysana
spokojnymi *sutami Grzegorza* wodami Oceanu –
zasnęłam...
~*CO XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
|MATKO
X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
*:D*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|19.|2|02.|2|2016
roku, godzina |9|9:|77|30 czasu Polskiego.
Dzień #50
Pięćdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam
być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety,
ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo
dlaczego mnie nienawidzi. ~*Jesteś debilką, ot czemu.*~ Chyba
on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś
się i to wyjaśnienie powinno ci wystarczyć.* No, ale po tym
wstępie, przejdźmy do rzeczy. Obudziłam się dziś o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Chwilę
później, usiadłam w kuli i standardowo zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. ~*Chyba i ja zaraz się wkurwię. Tak nie powinno prowadzić się
narracji pierwszoosobowej!*~ ~Twoje dawne niedojebanie sięgało
zenitu.~ ~*O, Grzegorz. Już wróciłeś? Chwila... <Niucha>
Czemu jebie od ciebie alkoholem?*~ ~Butelkę wina wypiłem, a
potem wytuliłem twoje koty.~ ~*Moja mama już by rzygała.*~ |Akurat
Grzegorz może wychlać nawet karton wódki i dalej się trzymać.| ~:3~ Po
zrobieniu tego, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis,
po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie pięć rysunków
i napisałam cztery opowiadania. ~*Dobra, te może jakąś jakość miały.*~ Kiedy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się, a następnie zaczęłam
myśleć. Rozmyślałam do około |2|22:|0|00. Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami i chwilę później –
zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|20.|2|02.|2|2016
roku, godzina |1|11:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #51
Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. No, ale w
sumie wczoraj poszłam spać około godziny 22|2|:|0|00. No, ale do
rzeczy. ~*Ach, te szybkie zmiany tematu.*~ Po obudzeniu się,
popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Jak zwykle. |To zdanie
pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.| Po paru minutach,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie ~zaczęłam
słyszeć nutę "I Do It Again" Pakito, a następnie
ujrzałam kolorowy, jebiący na wszystkie strony statek wycieczkowy. Co ja
ostatnio ćpałam? A, tak, plastik sprzed dwóch lat.~ ~*Statek
wycieczkowy na Oceanie Arktycznym. xDDDD*~ ~W Opkolandii
wszystko jest możliwe. xD~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory
do rysowania i długopis i standardowo zaczęłam rysować i pisać opowiadania.
Narysowałam łącznie piętnaście rysunków i napisałam czternaście
opowiadań. ~Wątpliwej jakości.~ Po skończeniu,
odłożyłam wszystkie rzeczy na miejsce, okryłam się moimi włosami i położyłam
się, rozmyślając. *Miałam nadzieję, że w końcu Dawid by mnie
wyruchał, bo wiecznie nie mogłam ruchać się dildem Laury, aby zaspokoić
potrzeby mojej dupy.* ~*Kuźwa, zajebiste myśli. xD*~ ~C'nie?
:D~ Myślałam do około godziny 21|2|:|3|20. Po tym
czasie poczułam się senna. Po paru minutach, kołysana spokojnymi *sutami
Dawida* wodami Oceanu Arktycznego - usnęłam...
~*No do chuja! xD*~
*:D*
~*Ale dobra, na serio koniec analizy na dziś, bo
jeszcze Grzegorz z wkurwienia wychleje światowe zapasy wina.*~
~:D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|21.|2|02.|2|2016
roku, godzina |11|9:|1|20 czasu Polskiego.
Dzień #52
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Po paru minutach, usiadłam
w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. W następnej kolejności, ~zaczęłam
próbę dobiegnięcia w tej kuli do lądu, co zresztą zrobiłby każdy normalny
człowiek, ale jako iż moje nogi mają pierdolca, nie udawało mnie się to.~ ~*Ty,
fakt. Nawet zapomniałam o tym, że każdy próbowałby to zrobić. xD*~ ~Ej,
ona powinna się już dawno w tej kuli udusić. Dlaczego biega się w niej przez
określoną ilość czasu? BO SIĘ W NIEJ TLEN KOŃCZY, KURWA!~ |Logika
spierdoliła na Księżyc.| wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania
i długopis, a następnie zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś
łącznie szesnaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. ~*Wątpliwa
jakość na sześćset procent.*~ Po skończeniu, włożyłam wszystko do
torby i położyłam się, po czym zaczęłam rozmyślać *o sraniu*. ~*W
Wigilię też, kurwa? xD*~ *:D* Myślałam do
około godziny 2|2|1:|12|30. Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mą naturalną kołdrą i po chwili leżenia - zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|22.|2|02.|2|2016
roku, godzina |98|9:|9|30 czasu Polskiego.
Dzień #53
Tego dnia również obudziłam się o w miarę normalnej,
jak dla mnie, porze. |Gdyż Andronmeda lubiła wstawać o dziewięćset
osiemdziesiątej dziewiątej dziewięćset trzydzieści.| ~*NIE MA TYLU
GODZIN! XD*~ |Są, bo Grzegorz jest bogiem! xD| ~;"D~ Po
otworzeniu oczu, standardowo poleżałam trochę, patrząc w niebo. Po paru
minutach, usiadłam w kuli i klasycznie zjadłam coś oraz czegoś się napiłam.
Następnie, *poczułam że zaczęło mnie jebać w brzuchu. Chwilę
potem, poczułam gówno wielkości galaktyki przeciskające się ze szwajcarską
precyzją przez moje sflaczałe jak dupa Laury jelita. Ale zajebiście! Aż zaczęłam
jęczeć z podniecenia. Jakieś pięć godzin później, gówno wyleciało z mojej dupy
i tak jebło do wody, że aż woda umyła mi dupę.* |No do
cholery, Sebastian! xD| *No co? Staram się tylko jakoś
ubarwić opko! xD* wyjęłam ze swojej torby zeszyt, przybory do
rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś
łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć opowiadań. *Wątpliwej
jakości, oczywiście.* Kiedy natomiast skończyłam, odłożyłam
wszystko do torby, okryłam się mymi włosami i rozmyślając, położyłam się.
Myślałam do około godziny 21|2|:|3|00. ~Broń Boże,
abyś powiedziała, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie, poczułam się
senna. Po kilku chwilach, kołysana spokojnymi *cyckami Laury* wodami
Oceanu - usnęłam...
~*Znowu? xD*~
*:D*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|23.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|9:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #54
Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze.
Po otworzeniu oczu, poleżałam trochę, wgapiona w *swoją dupę* ~*Sebastian!
xD*~ *No co? :D* niebo. Parę minut później,
jak zwykle usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy to
zrobiłam, wyjęłam z mej torby *dupę Dawida i zaczęłam ją ruchać,
wyjąc do Księżyca.* ~*CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |MATKO
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~X"""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ *:D* zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania.
Narysowałam łącznie jedenaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. |Wątpliwej
jakości.| Kiedy skończyłam, schowałam wszystko do torby, położyłam się
i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do godziny |2|23:|3|00. ~*Ale
znowu nie powiedziałaś, o czym myślałaś. ;-;*~ Po tym czasie poczułam
się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana *dupą
Dawida* wodami Oceanu Arktycznego - usnęłam...
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
|Kuźwa,
Sebastian! XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
~X""""""""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
*:DDD*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|24.|2|02.|2|2016
roku, godzina |9|12:|100|00 czasu Polskiego.
Dzień #55
Tego dnia obudziłam się dość późno. No, ale w sumie
wczoraj poszłam spać około godziny |2|23:|2|00. Ale do
rzeczy. ~*I znowu szybka zmiana tematu. <Ziew>*~ Po
otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. |To
opko jest tak nudne, że chyba nie wyczerpiemy limitu zdjęć.| ~*Ty,
faktycznie! O.o*~ Po paru minutach, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam
coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam z mojej torby *Gwałtonator
3000 zajebany od Grzegorza. Nie wiem, jak to działało, ale jak sobie to wsadzał
w dupę i naciskał losowe przyciski, to jęczał tak, że aż willa podskakiwała.* |Gwałtonator
3000 xDDD| ~Może w Strefie 51 pracują nad czymś takim. xD~ ~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania.
Narysowałam łącznie dwadzieścia jeden rysunków i napisałam dwadzieścia
opowiadań. *Wątpliwa jakość na siedemset procent.* Kiedy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się, po czym zaczęłam
rozmyślać *o tym, jak działa Gwałtonator 3000*. ~X"""D~ Myślałam
do około godziny 21|2|:10|2|. Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mymi włosami i parę minut później, kołysana spokojnymi
wodami *płodowymi Laury* Oceanu – usnęłam...
~SEBASTIAN! XDDD~
*Staram się ubarwić opko. xD*
|Gdyby nie jego dopiski, w sumie za wiele by ich nie
było, so...|
*Właśnie :D*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|25.|2|02.2016
roku, godzina |9|9:1|1|0 czasu Polskiego.
Dzień #56
~Ciekawe, czy dojdziemy dzisiaj do
marca.~
~*Tak, dojdziemy do pierwszego
marca.*~
~O. Wreszcie coś choć trochę
ciekawego się stanie.~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalne, jak dla
mnie, porze. ~*Patrzcie! Brak błędów interpunkcyjnych! O.O*~ |Nie
może być! \O/| *CUD! *.** ~OOOO.OOOO~ Po
otworzeniu oczu, popatrzyłam trochę w niebo. Parę minut później, jak zwykle,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam z
mojej *Gwałtonator 3000 i wsadziłam go sobie głęboooko w dupę.
Następnie, nacisnęłam losowe przyciski i, gdy to zrobiłam, Gwałtonator zaczął
tak wibrować, że aż zaczęłam jęczeć z podniecenia. Jęczałam tak, że aż kula
podskakiwała, ale nie dziwne. To było tak cholernie przyjemne, że aż
zapragnęłam używać tego codziennie.* |Co jest z tobą nie
tak, Sebastian? xD| *Wszystko! :D* ~Widać
xDDD~ torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam
rysować i pisać opowiadania. Narysowałam łącznie pięć rysunków i napisałam
sześć opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Kiedy skończyłam,
odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się moją naturalną kołdrą i położyłam, i
zaczęłam rozmyślać. ~*O KURWA! Przecinek przed odpowiednim "i"!
O.O*~ ~Nie do wiary! \O/~ |CUD! *.*| ****.**** Myślałam
do około godziny |2|22:|2|00. Po tym czasie poczułam się
senna. Kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|26.|2|02.|2|2016
roku, godzina |2|10:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #57
Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość późno.
Ale w sumie wczoraj poszłam spać około 22|2|:|2|00. Jednak wróćmy
już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się
czegoś napiłam. Następnie wyjęłam z mojej torby *Gwałtonator 3000
i ponownie wsadziłam go w dupę, tylko dziś nieco głębiej niż dnia poprzedniego,
po czym nacisnęłam losowe przyciski. Te przyjemne wibracje doprowadzały mnie do
orgazmu. Aż zaczęłam się zastanawiać, co by się stało, jakbym wsadziła go w
usta. Postanowiłam jutro to sprawdzić.* zeszyt, przybory do
rysowania i długopis, i ~*ZNOWU! O.O*~ |\O/| ~*.*~ *OOO.OOO* zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i
napisałam siedem opowiadań ~wątpliwej jakości~. Akurat
większość z tych pomysłów to moje |"|chore|"| pomysły
z dzieciństwa, których było baaaardzo dużo, ~To, że tak napiszesz,
nie sprawi, że będziesz fajniejsza.~ a dopiero teraz mam
wystarczająco dużo czasu aby je zrealizować. W sumie to jest jeden z plusów
pobytu tutaj – mam na to wszystko wystarczająco dużo czasu. *Poza
faktem, że dawno powinnaś zdechnąć.* No, ale do rzeczy. Po
skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam nad tym, dlaczego dziś rano, gdy nie spałam już mocnym snem, miałam
poryte myśli, a w nocy poryty sen. Nie ważne jakie, po prostu były poryte. |To,
że tak napiszesz, nie sprawi, że będziesz fajna. x2| Przecież nie mam
tu możliwości oglądania filmów, bo najlepiej się to robi na komputerze, którego
tu nie mam. ~Chociaż raz napisałaś, o czym rozmyślałaś. Danke~ No,
ale senna poczułam się około 2|2|1:|10|20. Okryłam się więc mymi
włosami i chwilę później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego –
usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|27.|2|02.|2|2016
roku, godzina |12|9:|9|20 czasu Polskiego.
Dzień #58
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. |Gdyż Andronmeda lubiła budzić się o sto dwudziestej
dziewiątej dziewięćset dwadzieścia.| ~*Ja już nic nie mówię... xD*~ |:D| Po
otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Następnie,
parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam.
Kiedy to skończyłam, *wyjęłam Gwałtonator 3000 i, jak
postanowiłam, wsadziłam go sobie w usta, a następnie nacisnęłam losowe
przyciski. Ty, to było jeszcze przyjemniejsze niż po wsadzeniu w dupę! Od razu,
oczywiście w miarę możliwości, gdyż miałam zatkaną mordę, zaczęłam jęczeć z
podniecenia. Aż czułam, że moja dupa zaczęła wibrować z radości.* |"Aż
czułam, że moja dupa zaczęła wibrować z radości." XDDDDDDDDDDDDDDD| *:D* wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam, jak zwykle,
rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dzisiaj łącznie dziewięć rysunków i
napisałam osiem opowiadań. ~*Wątpliwej jakości.*~ Gdy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami i położyłam
się, a następnie zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |11|0:|1|00.
Po tym czasie poczułam się senna. Chwilę później, kołysana spokojnymi *wibracjami
Gwałtonatora 3000* falami Oceanu – zasnęłam...
~Sebastian! xD~
*No co? Jestem normalny! :D*
|Bardzo xD|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|28.|2|01.|2|2016
roku, godzina |2|14:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #59
Tego dnia obudziłam się o bardzo późnej, jak dla
mnie, porze. Ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny 00:00. ~*To cię
nie usprawiedliwia. Ja jak chodzę spać około północy, to budzę się najpóźniej
po ósmej.*~ No, ale do rzeczy. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze
trochę w niebo. Po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie, *poczułam ból dupy. Miałam wrażenie, że ktoś
mi coś tam wpychał. Od razu, ledwo powstrzymując jęki podniecenia, pełna
nadziei, odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, zauważyłam Dawida, który mnie
ruchał jak szalony. No nareszcie! Ileż można było czekać i ruchać się
Gwałtonatorem 300?* ~No i znowu. xD~ *:D* z
mojej torby wyjęłam zeszyt, przybory do rysowania i długopis i, standardowo,
zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiemnaście
rysunków i napisałam siedemnaście opowiadań. |Wątpliwej jakości na
osiemset procent.| Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce i
położyłam się, po czym zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|20:|2|00.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami i kilka chwil
później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu - usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|29.|2|01.|2|2016
roku, ~*Aż wstyd przyznać, ale dopiero teraz skapnęłam się, że od dwóch
dni luty przetransformował się w styczeń. xD*~ ~Ty, faktycznie.
x"D~ godzina |1|09:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #60
Sześćdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam
być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie
wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Jesteś debilką, to chyba jasne.~ Chyba
on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś
się i ten argument powinien ci wystarczyć.* No, ale po tym
wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej porze, jak dla
mnie. Ale w sumie wczoraj poszłam spać około godziny 20|2|:|2|00.
No, jednak wróćmy do rzeczy. ~*Ach, te szybkie zmiany tematu.*~ Po
otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam z
mojej torby *~NIE! XD~ :"D* zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i jak zwykle zaczęłam rysować i pisać
opowiadania. Narysowałam dziś dwa rysunki i napisałam jedno opowiadanie. |Chociaż
raz istnieje szansa, że były dobrej jakości.| Po zakończeniu,
odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, gdyż było mi zimno,
położyłam się i zaczęłam myśleć. Nudziła mnie ta rutyna. Od sześćdziesięciu dni
robię ~*Siema, zmiano czasu! Rzadko nas odwiedzasz w tym opku!*~ to
samo. Chciałabym coś zmienić, ale przecież jestem zamknięta w kuli dryfującej
po Oceanie Arktycznym. ~Przyzwyczaj się. W ogóle, ciesz się, że coś
ze sobą wzięłaś, bo byś zdychała z nudów.~ Musiałam więc poddać
się nudnej codzienności. Ostatnia inna rzecz zdarzyła się pięćdziesiąt pięć dni
temu (był to sztorm na Oceanie). No, ale do tematu, bo zaczynam tu narzekać na
mój nędzny żywot. |Ty narzekasz od urodzenia, jak typowa Mary Sue.| Myślałam
tak do około 22:00. Po tym czasie poczułam się senna. Po chwili, kołysana
spokojnymi wodami Oceanu - zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|03.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|10 czasu Polskiego.
Dzień #63
|Co.|
~Czy ja coś z rzeczywistością
robiłem, bo nie pamiętam?~
~*Dopiero teraz się skapnęłam, że
ucięło nam dwa dni. xD*~
*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś
oraz się czegoś napiłam. ~Ale wcale nie zdziwiło mnie to, że
czasoprzestrzeń usunęła nam dwa dni.~ Następnie, gdy skończyłam,
wyjęłam z torby przybory do rysowania, zeszyt i długopis, i zaczęłam rysować
oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie jedenaście rysunków i
napisałam dziesięć opowiadań. *Wątpliwej jakości, nie
zapominajmy.* Kiedy zakończyłam me codzienne czynności (a
naprawdę tu nic więcej nie da się robić), |Wiemy. My, w przeciwieństwie
do ciebie, mamy mózgi.| odłożyłam wszystko na miejsce i położyłam się,
po czym zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam tak do około godziny 1|2|9:|2|00.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami (ah, ten plus
posiadania włosów długich aż do ziemi i jeszcze trochę), ~*Tak, to
zostało dodane specjalnie, aby ta pizda nie zamarzła.*~ *:<* chwilę
później, kołysana wodami Oceanu – usnęłam...
~*Koniec analizy na dziś.*~
|I dobrze, bo już nawet czasoprzestrzeni się nudzi i
zaczyna skakać.|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |2|04.|2|03.|2|2016
roku, godzina |2|7:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #64
|Mam już dooośććć...|
~*Ja też, ale musimy przez to
przebrnąć... <Patrzy> Grzegorz, kurwa, zostaw mój nowy tablet i chodź tu
analizować!*~
~Ale on jest ciekawszy od tego
opka!~
~*Wiem, ale musimy to gówno
zjechać.*~
Tego dnia obudziłam się, jak dla mnie, bardzo
wcześnie. Ale w sumie co się dziwić. Wczoraj zasnęłam około godziny |1|19:|1|00.
No, jednak wróćmy do rzeczy. ~*I znowu szybka zmiana tematu.*~ Po
otworzeniu oczu, jak co dzień, popatrzyłam trochę w niebo. To się powoli
stawało nudne, gdyż już sześćdziesiąt cztery dni pod rząd robię te same
czynności. ~*A co my mamy powiedzieć? Musimy analizować to gówno.*~ Tylko,
co można innego robić zamkniętej w kuli od Aqua Zorbingu dryfującej po wodach
Oceanu Arktycznego? *Srać na przechodniów.* ~NA
OCEANIE ARKTYCZNYM?!?!?!?!?!?! XDDD~ *W opku wszystko
jest możliwe. xD* No, ale wróćmy do rzeczy, bo odbiegam od
tematu. |Ale zapłon...| Parę minut później, usiadłam w mym
więzieniu i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Po skończeniu, wyjęłam z torby
mój *Gwałtonator 3000, wsadziłam go sobie w usta i zaczęłam
naciskać losowe przyciski. Kiedy zaczął wibrować, miałam wrażenie, że zaraz
dostanę orgazmu, takie to było przyjemne.* |Nawet w święta?
xD| *:DDDD* telefon ~*ZOSTAW TEN
TABLET!*~ ~Ale on jest taki faaajnyyy...~ ~*Wiem.
Też chciałabym wrócić do rysowania, ale ANALIZA. Są rzeczy ważne i
ważniejsze.*~ ~;"-(~ i włączyłam go. Gdy to
zrobiłam, na ekraniku ujrzałam napis:
*LubięSrać.exe jest gotowy do uruchomienia.
Uruchomić?
-> Tak
-> Nie
-> Wal się na ryj, idioto.
---> Tak*
~Da fuq? xD~
*:D*
„7:10
04.03.2016 roku, piątek"
„WOW! Już czwarty marca? Jak ten czas
szybko leci..." – Pomyślałam po przeczytaniu tego~, kompletnie
ignorując fakt tego, że ucięło dwa dni.~.
Mimo to, wyłączyłam go i odłożyłam na miejsce. Po wykonaniu
tej czynności, wyjęłam z torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i
zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie pięć rysunków
i napisałam cztery opowiadania. |Wątpliwej jakości, oczywiście.| Gdy
skończyłam, schowałam to wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |2|21:|2|40. ~Bo
po co pisać, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie, poczułam się
senna. I chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|05.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|40 czasu Polskiego.
Dzień #65
~*GRZEGORZ!*~
~No, aleee...~
~*Wiem, ale im szybciej
zanalizujemy, tym szybciej będziemy mieli spokój.*~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam przez chwilę na
gwieździste, ciemne niebo, które musiałam oglądać jeszcze do czerwca. ~Cze...Aaa,
no tak. Noc polarna.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i
zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy skończyłam, wyjęłam z mojej
torby *zabytkowe gówno zajebane z Muzeum Gówna we Francji.* ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |CHRYSTE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *:D* ~*Ale
z tą Francją to idealnie dopasowane. x"D*~ *Wiem :D* zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam łącznie siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. ~Wątpliwej
jakości, nie zapominajmy.~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko
na miejsce, położyła się *Siema, zmiano narracji! Dawno cię nie
było!* i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około 22|2|:|2|20.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil
później, kołysana spokojnymi wodami *płodowymi Grzegorza* Oceanu
Arktycznego – usnęłam...
~Jak facet może mieć wody płodowe? xDDDDDDD~
~*Grzegorz i tak jest pizdą, so... xD*~
~W sumie... xD~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|06.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|10:|3|20 czasu Polskiego.
Dzień #66~6~
~*A ten OCZYWIŚCIE. xD*~
~:D~
~*Napiszę ci opowiadanie "666
dni". xD*~
~<Przytula>
:****************************~
|Psychol xD|
~Ty, a ile to lat?~
~*<Sprawdza> 1,82344757
roku*~
~A 6666?~
~*<Znowu sprawdza.>
18,2509032 roku*~
~A 66666?~
~*<Ponownie sprawdza.>
182,525459 roku*~
~A...~
~*Kurwa, przejdźmy do analizy.
xD*~
~:D~
~*Ale wiedz, że
przy 6666666666666666 dniu wchodzi notacja wykładnicza.*~
~O kurwa. :D~
Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość późno.
No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około 22|2|:|2|10. Przejdźmy
jednak do rzeczy. ~<Ziew>~ Po otworzeniu oczu,
jak zwykle, popatrzyłam trochę w ciemne niebo. Parę minut później, usiadłam w
mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, po skończeniu,
wyjęłam z torby *Gwałtonator 3000 i wsadziłam go sobie w dupę
najgłębiej, jak się dało. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam naciskać losowe przyciski
i, po chwili, urządzenie zaczęło wibrować jak szalone. Czując te przyjemnie
wibracje dupy zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż kula podskoczyła na
chmurę i spadła z głośnym jebnięciem na wodę.* |Czy ty coś
wczoraj piłeś? xD| *Jasne. W końcu była Wigilia. xD* ~O
kurwa. xD~ zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i
napisałam osiem opowiadań. ~*Wątpliwej jakości.*~ Gdy
skończyłam, schowałam wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|21:|2|00.
Po tym czasie poczułam się senna. Chwilę później, kołysana spokojnymi,
delikatnymi jak ja ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*Aż
mnie się komputer zaciął, jak napierdalałeś tymi iks dekami. xDDD*~ |KURWA,
JAKA ONA SKROMNA. XDDDDDDDDDDDD| falami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|07.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #67
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w czarne, gwieździste
niebo. Chwilę później, usiadłam w kuli i zjadłam śniadanie oraz napiłam się
wody. Gdy to zrobiłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i
długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~To opko jest
takie nudne, że nie wiem, co napisać.~ ~*Nie tylko ty masz z
tym problem.*~ Narysowałam dziś łącznie jedenaście rysunków i
napisałam dziesięć opowiadań. *Wątpliwej jakości, jak zwykle
zresztą.* Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce,
położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 20|2|:|2|00.
Po tym czasie poczułam się senna. ~Bo po co pisać, o czym
rozmyślałaś i chociaż trochę ubarwić to opko.~ Okryłam się więc
swymi włosami i chwilę później, przez spokojność ~*Znowu Google Chrome
podkreśla na czerwono.*~ miejsca w którym się znajdowałam –
zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|08.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|8:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #68
Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość wcześnie.
|Bo Andronmeda rzadko budziła się o trzydziestej ósmej trzysta.| ~*Magia
świąt, kurwa. xD*~ no, ale w sumie wczoraj zasnęłam około
godziny |2|20:|2|00. Jednak wróćmy już do tematu. Po
otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Kilka chwil
później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy
skończyłam, wyjęłam z mojej torby *dildo Laury i zaczęłam się nim
ruchać.* |Co. xD| *:D* zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie dwa rysunki i napisałam jedno opowiadanie. ~*Chociaż
raz, prawdopodobnie, porządnej jakości.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam
to wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam
rozmyślać. W czasie myślenia, w pewnym momencie usłyszałam w głowie głos
Grzegorza, który mówił:
- Najdroższa...
- Tak? – Spytałam
*- Lubisz srać?*
~*Najlepsze, o co można by spytać przyjaciółkę,
która jest w niewoli. xD*~
*C'nie? :D*
- Wszystko u ciebie w porządku? Nic ci nie jest?
Dobrze się czujesz? – Zapytał
- Tak, wszystko u mnie w porządku. I nie martw się,
nic mi złego *na razie* nie jest i dobrze się czuję.
Ale jestem taka samotna i z tego powodu cierpię... - Odpowiedziałam
- Biedactwo moje...Ale nie martw się. Jak cię
odnajdę, *wyrucham cię tak, że aż ci dupa zacznie skakać.* |Zajebiście xD| *:D* zaopiekuję się tobą tak,
jak powinnaś być traktowana, czyli z należytym szacunkiem. – Rzekł
~<Wybucha niekontrolowanym śmiechem.>
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
ONA? xD~
Pogadaliśmy sobie jeszcze do godziny |2|21:|2|20. ~Po
co pisać, o czym gadaliście.~ Po tym czasie, poczułam się senna. I
kilka minut później, kołysana spokojnością ~*Znów na czerwono...*~ wód
Oceanu Arktycznego – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|09.|3|03.|3|2016
roku, godzina |99|9:|9|20 czasu Polskiego.
Dzień #69
|( ͡° ͜ʖ ͡°)|
~*Wiedziałam, że tak będzie. xD*~
Tego dnia, obudziłam się o w miarę normalnej, jak
dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie, ~zauważyłam że niebo zaczęło mienić się
wszystkimi kolorami tęczy. Co ja wczoraj ćpałam, to nie mam pojęcia.~ |Dwukropek
de| ~*TA REAKCJA XDDD*~ |C'nie? xD| wyjęłam z
torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać
opowiadania. Narysowałam dziś łącznie sześć rysunków i napisałam pięć
opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Gdy skończyłam, odłożyłam
wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. ~xd~ ~*TA
REAKCJA XDDD*~ ~:D~ Myślałam do około godziny |2|21:|2|00.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami *łonowymi* ~*SEBASTIAN!
XDDD*~ *:D* i kilka minut później, kołysana
spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|10.|3|03.|3|2016
roku, godzina |11|9:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #70
Siedemdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam
być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie
wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Jesteś idiotką. Wspominałem to
już nie raz, więc powinnaś zapamiętać.~ Chyba on sam nie wie
czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się i ten
argument powinien ci starczyć* No, ale po tym wstępie,
przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po
otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut
później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie,
wyjęłam z mojej torby *replikę dupy Grzegorza i zaczęłam ją
ruchać.* ~Zajebiste zajęcie. xD~ zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie dwanaście rysunków i napisałam jedenaście
opowiadań. ~*Wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam, odłożyłam
wszystko na miejsce, okryłam się moją naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam
rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|23:|2|00. ~A
mimo to, znów nie powiedziałaś nam, o czym rozmyślałaś.~ Po tym
czasie poczułam się senna. Po paru minutach, kołysana spokojnymi wodami Oceanu
– zasnęłam...
~*Koniec analizy na dziś.*~
~<Rzuca się na tablet.>~
~*O Matko Boska. xDDD*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|11.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|11:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #71
~A jednak dalej...~
~*ODDYCHAJ CISZEJ, DO CHOLERY!*~
~A tej co?~
|Okres...|
~Help ;_;~
Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. No, ale w
sumie wczoraj zasnęłam około godziny |3|23:|3|00. Jednak
wróćmy do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. Kilka chwil później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie, *poczułam że coś wielkiego jak dupa Grzegorza
zaczęło przeciskać się ze szwajcarską precyzją przez moje sflaczałe jelita. Od
razu zaczęłam radośnie jęczeć z podniecenia. Jakieś pięć godzin później, z
mojej dupy wypadło gówno i wleciało do wody. Kiedy plumnęło, wyjebało wodę tak,
że umyła mi dupę z jakieś dwadzieścia razy.* |A ten znów o
sraniu. xD| *Staram się ubarwić opko. :D* wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie siedem rysunków i napisałam sześć
opowiadań. ~*Pamiętajmy o wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam,
odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do
godziny około |3|21:|3|00. ~Broń Boże, abyś
napisała, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mymi włosami i parę minut później, kołysana spokojnymi
wodami ~*Morza Czerwonego*~ ~Ty, właśnie, Andronmeda w
ogóle okresu nie miała! O.o~ ~*Mary Sue jak chÓj.*~ Oceanu
Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|12.|3|03.|3|2016
roku, godzina |33|9:|9|00 czasu Polskiego.
Dzień #72
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam trochę w niebo. Chwilę
później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~*<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>*~ |Kuuurwa
xD| ~*No co? :D*~ Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam łącznie cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. *Wątpliwej
jakości.* Gdy skończyłam to, odłożyłam wszystko na miejsce,
okryłam się mą naturalną kołdrą *zrobioną z włosów łonowych*, ~Sebastian!
xD~ *:D* położyłam i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do godziny około |3|21:3|3|0. ~Ale znów
nie powiedziałaś, o czym rozmyślałaś, kurwinoksie.~ Po tym czasie
poczułam się senna. Kilka minut później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu –
zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|13.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|30 czasu Polskiego.
Dzień #73
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. |Gdyż Andronmeda lubiła budzić się o trzydziestej
dziewiątej trzysta trzydzieści.| ~*Co ty miałeś w szkole z
odczytywania godzin na zegarze? xD*~ |Pięć :D| ~*Niemożliwe
xDDD*~ Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo. Chwilę później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się
czegoś napiłam. Następnie, *zdjęłam spodnie i zaczęłam wywijać
dupą na prawo i lewo.* ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*CO.
x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |CHRYSTE, SEBASTIAN!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| *:DDD* wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie siedem rysunków i napisałam sześć
opowiadań. |Wątpliwej jakości.| Po skończeniu, włożyłam to
wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około
godziny |3|21:|3|20. ~Znowu nie mówiąc nam, o
czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się
więc mymi włosami i chwilę później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu
Arktycznego - zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|14.|3|03.|3|2016
roku, godzina |34|9:|3|20 czasu Polskiego.
Dzień #74
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. ~*Zauważyłam, że w pierwszych zdaniach rozdziałów nie ma
błędów interpunkcyjnych.*~ |\O/| *Nie może być!
O.O* ~*.*~ Po otworzeniu oczu, standardowo
popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Parę minut później,
usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam.
Następnie, *zmieniłam spodnie, gdyż ciągle byłam ubrana w te
dziurawe. To nic, że kolejne gówno prawdopodobnie przebiłoby mi kolejne
spodnie, ale najważniejsze, że chociaż przez chwilę mogłam poleżeć w świeżych
jak dupa Grzegorza po myciu spodniach.* |Zajebiste
porównanie. xD| *Poloniści byliby dumni, wiem. xD* wyjęłam
z torby mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie cztery rysunki i napisałam trzy
opowiadania. ~Wątpliwej jakości, jak wiadomo.~ Kiedy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 2|3|1:|3|02.
Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi
wodami Oceanu - zasnęłam...
~*Off top: Jaki to jest język bez nazwy?*~
|Wut?|
~*Słucham teraz nuty "Lover & A
Fool" i tam był tekst "Language with no name.",
so...*~
~Esperanto? xD~
~*Kuźwa, Grzegorz, do you speak Englisch? xD*~
~:D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|15.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|02 czasu Polskiego.
Dzień #75
Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze.
Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie *poczułam,
że prawie w ogóle nie mogłam się zginać oraz zauważyłam, że mój brzuch był
znacznie większy niż ostatnio. Cholera, na śmierć zapomniałam o tym, że byłam w
ciąży!* ~*Jak można o tym zapomnieć? xD*~ *Pamięć
złotej rybki. xD* wyjęłam z torby zeszyt, przybory do
rysowania i długopis. Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i napisałam
dziewięć opowiadań. ~*Wątpliwa jakość na sto procent.*~ Po
skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny 2|9|1:|7777777777|00. ~*Żeś
dojebał. xD*~ |:D| Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mymi włosami i chwilę później, kołysana spokojnymi wodami
Oceanu Arktycznego - usnęłam...
~:<~
~*Cholera, a ten się bawi znacznikami z kopiowania.
xD*~
~:D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|15.|3|03.|3|2016
roku, godzina |13|9:|13|00 czasu Polskiego.
Dzień #76
Tego dnia obudziłam się o normalnej dla mnie porze.
Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Po
parunastu minutach, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie ~zdjęłam bluzkę i zaczęłam wywijać cyckami na
prawo i lewo.~ |DA FUQ? XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~Sebastian,
ogar! xDDDDD~ *Nie! :D* wyjęłam zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań. ~*Nie
zapominajmy o wątpliwej jakości.*~ Po skończeniu odłożyłam wszystko do
torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do
około godziny |3|21:|3|30. ~Ale mimo to, nie
powiedziałam nam, o czym rozmyślałam.~ Po tym czasie poczułam się
senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu - usnęłam...
~spasiba #LubięZiemniaki Wiesz, ile to 2+2� <- Chińczycy zajebali mi czcionkę.~
~*Odwal się od tych znaczników! xD*~
~Ja tylko chcę być kreatywny! :D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|16.|3|03.|3|2016
roku, godzina |8|9:|2|30 czasu Polskiego.
Dzień #77~7~
~*Nie strasz. ;_;*~
~:D~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. ~*<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>*~ |Chryyyste
xD| ~*:D*~ Paręnaście minut później, jak zwykle, usiadłam
w kuli po czym zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Kiedy skończyłam, wyjęłam z
mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem
opowiadań. ~*Wątpliwej jakości, oczywiście.*~ Po skończeniu,
włożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do
około godziny 22|2|:|0|00. Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana przez spokojne
fale Oceanu Arktycznego – usnęłam...
~Znacznikiii! ;"<~
~*Grzegorz, ogar! xD*~
~Ale nie ma znacznikóóówww!!!
;"""""-(~
~*Jezu xD*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|17.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|10:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #78
Tego dnia obudziłam się, jak na mnie, dość późno.
No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny 22|2|:|0|00.
Jednak przejdźmy już do rzeczy. ~*Ach, te szybkie zmiany tematu. Czemu
mnie to nie dziwi.*~ Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam
jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym
więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Gdy skończyłam, *zdjęłam
spodnie i zaczęłam wywijać dupą w rytm "Macarena" Mario
Bischina.* ~Ja rozumiem, że w kuli od Aqua Zorbingu może
się nudzić, ale Boooże, Sebastian, ogar! xD~ *Staram się
tylko ubarwić opko, aby jak najwięcej fanów dotrwało do końca. :D* wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować i
pisać opowiadania. Narysowałam dzisiaj łącznie siedem rysunków i napisałam
sześć opowiadań. *Jej już dawno miejsce w zeszycie powinno się
skończyć.* ~*Ale to jest Mary Sue. Nie wymagaj od niej
niemożliwego.*~ *;_;* Kiedy skończyłam,
odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i
zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |3|21:|3|10.
Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi
wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|18.|3|03.|3|2016
roku, godzina |19|9:|1|10 czasu Polskiego.
Dzień #79
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś
oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do
rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~*Brzuch
mnie boli.*~ ~To było bardziej interesujące od tego
łopłopłopłopłopłopłopłop[...]łopłopłopka.~ |Wszystko jest
ciekawsze od tego zUa.| Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i
napisałam dziewięć opowiadań. *Wiadomix, wątpliwej jakości.* Kiedy
skończyłam, włożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami *łonowymi* ~*SEBASTIAN!
xD*~ *:D* i kilka chwil później, kołysana
wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|19.|3|03.|3|2016
roku, godzina |12|9:|10|00 czasu Polskiego.
Dzień #80
Osiemdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam
być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie
wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Bo jesteś debilką. Ile można
powtarzać?~ Chyba on sam nie wie czemu. *Urodziłaś
się i wszystko jasne. Takiej pizdy nikt nie kocha.* Przecież
ja mu nic nie zrobiłam. No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś
obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo
popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, jak zwykle,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~*Głowa mnie
swędzi.*~ |Znowu ciekawsze od opka.| Kiedy skończyłam,
wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie cztery rysunki i
napisałam trzy opowiadania. *Wątpliwej jakości.* Kiedy
zakończyłam to, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami *łonowymi*, ~*Po
prostu nie komentujmy jego zachowania, bo to nie ma sensu. xD*~ |Tak
będzie najlepiej. xD| *:D* położyłam i
zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:2|3|0. ~Ale
jestem zbyt leniwa, aby napisać, o czym rozmyślałam.~ Po tym
czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana delikatnymi wodami
Oceanu Arktycznego – usnęłam...
~długopis, i zaczęte gówno $ <- Lubię płacić w
dolarach. #ZiemniakiSąDobre Lubisz spać� <- Chińczycy znowu zajebali mi czcionkę.~
~*Chryste, a ten znowu bawi się znacznikami. xD*~
~Najlepsza zabawa! :D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|20.|3|03.|3|2016
roku, godzina |333|9:|3|20 czasu Polskiego.
Dzień #81
~Długo jeszcze?~
~*Czterdzieści siedem rozdziałów
plus dodatki.*~
~<Rozpacza>~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste,
czarne niebo. Parę minut później, jak zwykle, usiadłam w kuli i zjadłam coś
oraz się czegoś napiłam. Gdy skończyłam, wyjęłam z mojej torby *wibrator
własnej roboty, który skończyłam robić sześć lat temu, zdjęłam spodnie i
wsadziłam go sobie głęboko w dupę, po czym uruchomiłam urządzenie. Dawid już
dawno mnie nie ruchał, przez co moja dupa co noc buczała, nie dając mi spać.
Musiałam więc wziąć sprawy w swoje ręce. Kiedy zaczął wibrować, czując te
podniecające wibracje, zaczęłam jęczeć z podniecenia tak, że aż mnie się cycki
trzęsły.* |"Dawid już dawno mnie nie
ruchał, przez co moja dupa co noc buczała, nie dając mi spać." Zajebiste
zdanie. xD| *Wiem :D* zeszyt, przybory do
rysowania i długopis i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam
dziś łącznie trzynaście rysunków i napisałam dwanaście opowiadań. *Wątpliwej
jakości, oczywiście.* Kiedy skończyłam, włożyłam to wszystko z
powrotem do torby, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 2|3|1:|3|00. ~Ale
nadal nie wpadłam na pomysł, aby podzielić się z czytelnikami swoimi
przemyśleniami.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się
więc mymi włosami i po kilku chwilach, kołysana spokojnymi wodami Oceanu –
usnęłam...
~*Mam 7 lat #TeamSłowacki Masz cukierki� Wiesz, gdzie nocą tupta jeż� <- Chińczycy znowu
atakują.*~
~:D~
~*Ale faktycznie, fajna zabawa. xD*~
~Mówiłem? :D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, 21|3|.|3|03.|3|2016
roku, godzina |11|9:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #82
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *kilka rzeczy. Statek
wycieczkowy, rapującego murzyna, dupę Dawida, wibrator, Gwałtonator 3000,
czopki, zgniłego ziemniaka i Rainbow Dash. Meh, standardowe rzeczy, które każdy
nosi w torbie.* ~No zajebiście. xD~ *:D* zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam sześć opowiadań. |Wątpliwej
jakości.| Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się
mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około
godziny |3|23:|3|00. ~I znowu nie opowiedziałam
czytelnikom, o czym to tak namiętnie rozmyślałam.~ Po tym czasie
poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu
Arktycznego – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|22.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|11:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #83
Tego dnia obudziłam się dość późno. No, ale w sumie
wczoraj poszłam spać około godziny
|3|23:|3|00. Przejdźmy już jednak do rzeczy. Po otworzeniu oczu,
standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w ciemne, gwieździste niebo. Parę minut
później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Kiedy
skończyłam to, *postanowiłam sprawdzić, co się stanie, gdy wsadzę
sobie w dupę wibrator, a w usta Gwałtonator 3000. Od razu wyjęłam te rzeczy i
wsadziłam je w odpowiednie miejsca, a następnie uruchomiłam. Gdy to zrobiłam,
zaczęłam tak jęczeć z podniecenia, że aż mi cycki stwardniały, a kula zaczęła
podskakiwać na wodzie.* ~*Fascynujące zajęcie. xD*~ *Prawda?
xD* wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i
długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie
sześć rysunków i napisałam pięć opowiadań. ~*Wiadomix, wątpliwej
jakości.*~ Gdy skończyłam, włożyłam wszystko do torby, położyłam się i
zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|20.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil
później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|23.|3|03.|3|2016
roku, godzina |13|9:|1|20 czasu Polskiego.
Dzień #84
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
ciemne niebo. *Nawet nie pochwalisz się, czy był na nim Księżyc?* ~*Czego
chcesz? Od pewnego momentu to jest kopiowane, tylko liczby są zmieniane.*~ *Boże
;-;* Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz
się czegoś napiłam. Następnie, ~zauważyłam na niebie ptaka Dodo. Co
ja znowu ćpałam?~ *Boże xD* ~:D~ wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiemnaście rysunków i napisałam
siedemnaście opowiadań. |Wiadomo, wątpliwej jakości.| Kiedy
skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, *Swoją
drogą, jakim cudem ona się nimi okrywała?* ~*¯\_ツ_/¯*~ położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do
około godziny |1|18:|1|00. ~I nadal nie mówiłam,
o czym rozmyślałam.~ Po tym czasie, poczułam się senna. Kilka
chwil później, kołysana wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|24.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|6:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #85
Tego dnia, obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla
mnie, porze. Nigdy, nawet gdy byłam jeszcze w domu nie budziłam się o
szóstej. ~*Dla mnie to normalna pora pobudki.*~ No, ale w
sumie wczoraj zasnęłam koło |1|18:|1|00. Jednak przejdźmy
już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś
oraz się czegoś napiłam. Następnie ~poczułam takie napierdalanie w
bani, że miałam wrażenie, że zemdleję. Nie dość, że bolała mnie głowa, to
jeszcze kręciło mnie się w niej i bolał mnie brzuch. Kurwa, ale żem się wczoraj
najebała Kubusiami...Ych...Ledwo udało mnie się ułożyć ustami do dziury w kuli,
tak mnie głowa bolała. Chwilę potem, zwymiotowałam. Rzygałam tak cztery godziny,
mimo iż ostatnia to było właściwie wymiotowanie powietrzem i tęczą. Dziwna
sprawa, przy wymiotowaniu tęczą brzuch mnie bardziej bolał. W każdym razie, gdy
skończyłam, przewróciłam się na plecy i, po chwili, zasnęłam. Nigdy więcej nie
będę piła Kubusiów w ilościach hurtowych, bo to źle na mnie wpływa.~ |Jak
można najebać się Kubusiami? xD| ~Alkohol jest wszędzie, nawet
tam, gdzie go nie ma. xD~ wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory
do rysowania i długopis i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam
dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem rysunków. ~JAK MOŻNA
NAPISAĆ RYSUNKI?!?!?!?!? XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |LOOOOOOOL
XDDDDDDDDDDDDDDDD| *x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* W
sumie od jakichś parunastu dni zastanawiam się, dlaczego piszę o jedno
opowiadanie ~*jeden rysunek. xDDDDDDDDDDDDD~ mniej niż
rysuję rysunków. No, ale mniejsza. ~*I nasza ukochana, szybka zmiana
tematu.*~ Po skończeniu odłożyłam to wszystko do torby, położyłam się
i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|00.
Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc moimi włosami i kilka chwil
później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...
~Fragment --> Strzałka mnie goni! Spierdalaaać!~
~*Ja jebe. xDDD*~
~:DDD~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|25.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #86
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się
czegoś napiłam. Następnie, *wypięłam dupę do Księżyca, bo
myślałam, że tak ją opalę.* |Co. xDDD| *:D* wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie pięć rysunków i napisałam cztery
opowiadania. ~*Znowu wątpliwej jakości, nie zapominajmy.*~ Kiedy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam
i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około |1|00:|1|00. ~Ale
dalej nie podzieliłam się z czytelnikami moimi myślami.~ Po tym
czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami
Oceanu Arktycznego – usnęłam...
~*Mam 111 lat #TeamSlade Masz Instagrama� Gdzie jest składowisko ziemniaków� <- Chińczycy dalej
szturmują.*~
~Stara jesteś. xDDD~
~*:D*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|26.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|12:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #87
Tego dnia obudziłam się o wyjątkowo późnej porze.
Ale w sumie co się dziwić, skoro wczoraj zasnęłam około |1|00:|1|00? *To
znaczy, że zasnęłaś już dzisiaj, ale nevermind.* Jednak
przejdźmy już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze
trochę w czarne, gwieździste niebo. Następnie usiadłam w kuli i zjadłam coś
oraz się czegoś napiłam. Po skończeniu, *zorientowałam się, że
bolała mnie dupa, jakby ktoś w nocy mnie ruchał i to mocno. W sumie, trochę
pamiętam, że jęczałam tak, aż woda się cofała, więc coś mogło w tym być.* |O
Boże, a ten znów o ruchaniu. xD| *Jest ostrzeżenie nad
analizą, więc mogę. xD* ~*:D*~ wyjęłam z mojej
torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. Narysowałam dziś łącznie siedem rysunków i napisałam sześć
opowiadań. *Wiadomix, wątpliwej jakości.* Kiedy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później,
kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|27.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #88
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam trochę w czarne niebo. Parę
minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam.
Następnie, ~usłyszałam narastającą nutę "Nothing Lasts
Forever", po czym zauważyłam przepływający, tęczowy party boat.
Kuuuźwa, te dragi były zajebiste!~ ~*Party boat na Oceanie
Arktycznym. TAK. xDDD*~ ~Moc dragów. xD~ wyjęłam z
mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem
opowiadań. ~*Wiadomo, z wątpliwą jakością.*~ Kiedy skończyłam,
odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i
zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|20.
Po tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi
wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|28.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|20 czasu Polskiego.
Dzień #89
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze parę minut w
niebo. Kiedy upłynęło te parę minut, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się
czegoś napiłam. Następnie ~usłyszałam nutę "Czas
Pracy" z Poradników Uśmiechu, a następnie zauważyłam wiewiórkę
Małgosię płynącą na tratwie z grzyba. Chyba muszę przestać ćpać.~ ~*KUŹWA,
CHCIAŁABYM TO ZOBACZYĆ! xDDDD*~ |Nie tylko ty. xD| ~:D~ wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować i
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem
opowiadań. *Wiadomix, wątpliwej jakości.* Gdy
skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później,
kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|29.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|19|00 czasu Polskiego.
Dzień #90
Dziewięćdziesiąt dni temu byłam jeszcze wolna.
Mogłam być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na
świecie. Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który
nie wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Od dziewięćdziesięciu dni ci
powtarzam, że to dlatego, że byłaś idiotką.~ Chyba on sam nie wie
czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się i tym
zawiniłaś, downie.* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do
rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu
oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~*zrobiłam
mostek, efektownie wypinając mój seksowny brzuch do Księżyca.*~ *Mostek
w kuli do Aqua Zorbingu. Da. xD* ~*:D*~ wyjęłam z
mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dwanaście rysunków i napisałam
jedenaście opowiadań. |Wątpliwej jakości, nie zapominaj o tym!| Kiedy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do godziny około |2|22:|1|00. ~Ale
broń Boże, abyś uraczyła nas swymi myślami.~ Po tym czasie
poczułam się senna. Po kilku chwilach, kołysana spokojnymi wodami Oceanu –
zasnęłam...
~MS Paint :<~
~*Znów? xD*~
~Nudzę się, muszę znaleźć motywację, aby przez to
przebrnąć. xD~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|30.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|10:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #91
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. Chwilę później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam.
Następnie, ~*zrobiłam mostek w drugą stronę, efektownie wypinając mój
seksowny tyłek w stronę Księżyca.*~ ~W kuli do Aqua Zorbingu?
xD~ ~*Why not? xD*~ wyjęłam z mojej torby zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie osiemnaście rysunków i napisałam siedemnaście
opowiadań. *Wątpliwej jakości na tysiąc procent.* Kiedy
skończyłam, włożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |3|21:|3|00. ~I znów
nie opowiedziałam, o czym myślałam, bo po chuj.~ Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później,
kołysana spokojnymi wodami Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |3|31.|3|03.|3|2016
roku, godzina |3|9:|3|00 czasu Polskiego.
Dzień #92
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo.
Kilka minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. ~Czuję, że jebnę ogromną analizę końcową.~ ~*O
matko. ;_;*~ ~:D~ Następnie, wyjęłam z mojej torby
zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. Narysowałam dziś szesnaście rysunków i napisałam piętnaście
opowiadań. ~Wiadomo, wątpliwej jakości, jak zawsze. No, ale
faktycznie, w takim miejscu trzeba sobie zajmować czas.~ Gdy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam
i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|3|20.
Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi
wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|01.|4|04. ~*Error
404!*~ |O Boże. xD| ~*:D*~ |4|2016
roku, godzina |4|9:|5|20 czasu Polskiego.
Dzień #93
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po zrobieniu tego, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo. Parę minut później, standardowo usiadłam w kuli i zjadłam
coś oraz się czegoś napiłam. Następnie wyjęłam telefon i włączyłam go. ~Woah,
nareszcie jakaś odmiana.~ Gdy to zrobiłam, na ekraniku ujrzałam
napis:
„09:30
01.04.2016 roku, piątek"
„Wow! Już kwiecień? Jak ten czas szybko leci!"
– Pomyślałam po zobaczeniu tego.
~*Ja to pisałam tylko dlatego, aby wiedzieć, ile mi
jeszcze zostało.*~
|Brak słów. ;-;|
Jednak po chwili rozpłakałam się. Wiedziałam co to
za dzień. Był to Prima Aprilis. ~Ja poprzedni niemiło wspominam.
;-;~ ~*|:D|*~ ~MORDA, TO NIE BYŁO
ŚMIESZNE!!!~ ~*|:DDD|*~ ~Zemszczę się w
tym roku. >:D~ ~*|;_;|*~ ~>:D~ Tego
dnia, wraz z Grzegorzem robiliśmy sobie różne psikusy i świetnie się przy tym
bawiliśmy oraz śmialiśmy. *Wyjątkowo srali do wanny.* ~*XDDDDD*~ A
teraz? Byłam sama, uwięziona od dziewięćdziesięciu trzech dni w kuli od Aqua
Zorbingu umiejscowionej na środku Oceanu Arktycznego. ~*Ciesz się. Od
dziewięćdziesięciu trzech dni powinnaś być martwa.*~ Płakałam pół
dnia. |Już dawno powinnaś się odwodnić, no ale opka rządzą się innymi
prawami.| Gdy zaś się już uspokoiłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie czternaście rysunków i napisałam trzynaście
opowiadań. ~*Wiadomo, wątpliwej jakości.*~ Gdy skończyłam,
odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do
około godziny |3|23:|3|00. ~. <- Kropka
bezsilności.~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc
mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu –
zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|02.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|11:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #94
Tego dnia obudziłam się o dość później, jak dla
mnie, porze. No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny |1|23:|1|00.
Jednak przejdźmy już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam
jeszcze trochę w gwieździste, czarne niebo. Parę minut później, usiadłam w mym
więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~*zaczęłam
się nudzić, jak my przy tym opku.*~ wyjęłam z mojej torby zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie dwanaście rysunków i napisałam jedenaście
opowiadań. |Nie zapominajmy o wątpliwej jakości.| Gdy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny |4|21:|4|40.
Po tym czasie poczułam się senna. ~Weź w ogóle idź się utop.
Niszczysz prawa narracji pierwszoosobowej, dziwko.~ I kilka chwil
później, kołysana delikatnymi wodami Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|03.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|9:|4|40 czasu Polskiego.
Dzień #95
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się
czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *wibrator i
zaczęłam nim ruchać pępek.* |C.O. xDDDD| ~Magia
nudy, część pierwsza i nie ostatnia. xD~ *:D* zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i napisałam dziewięć
opowiadań. ~*Nie zapominaj o wątpliwej jakości!*~ Kiedy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |3|21:|4|00. Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później,
kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|04.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|9:|4|00 czasu Polskiego.
Dzień #96
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne,
gwieździste niebo. ~To jest takie...takie nudne. Po cholerę pisałaś
to na siłę?~ ~*Bo ja kiedyś ogólnie pisałam opka na siłę. ;-;*~ ~Ja
pierdolę. ;-;~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś
oraz czegoś się napiłam. Następnie, *zdjęłam spodnie i zaczęłam
wywijać dupą w rytm "You Wanna Rock" Pakito.* |Wspaniałe
zajęcie. xD| *Co nie? xDDD* wyjęłam mój
zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. Narysowałam dziś łącznie osiem rysunków i napisałam siedem
opowiadań. *Nie zapominaj o wątpliwej jakości.* Po
skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną
kołdrą, |która powinna być już tłusta jak najgrubszy człowiek na
świecie,| położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około
godziny |4|21:|4|20. ~Ech...~ Po tym
czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami
Oceanu – zasnęłam...
~*Ziemniak*~
|Co "Ziemniak"?|
~*Nudzę się.*~
|Nie tylko ty...|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|05.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|9:|5|20 czasu Polskiego.
Dzień #97
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze parę minut w
czarne, gwieździste niebo. Po upłynięciu tych paru minut, usiadłam w kuli i
zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby *Billa
Gatesa* |Jak ona go tam zmieściła? xDDD| *Magia
opek odpowiedzią na wszystkie nasze problemy. xD* zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie sześć rysunków i napisałam pięć opowiadań. ~*Wątpliwej
jakości, of course.*~ Gdy skończyłam, włożyłam wszystko z powrotem do
torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|3|00.
Po tym czasie poczułam się senna. ~...~ Okryłam się
więc mymi włosami i kilka chwil później, zmęczona – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|06.|4|04.|4|2016
roku, godzina |5|9:|5|00 czasu Polskiego.
Dzień #98
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo.
~*Off top:
Umrzemy. :D*~
~Ale zajebiście! :D~
|Jezu. xDDD|
~*Ej, ale serio, trochę się boję. ;_;*~
~Eee, spoko. Nic się nie stanie. Jak zwykle.~
~*W sumie...Doszłam do prawie trzeciej minuty i już
mniej się boję. xD*~
Kilka chwil później, usiadłam w mym więzieniu i
zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~zauważyłam na
niebie Planetę X. Chyba serio muszę przestać ćpać.~ ~*xDDDDDDDD*~ ~:D~ wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie cztery rysunki i napisałam trzy
opowiadania. ~*Of course, wątpliwej jakości.*~ Po skończeniu,
odłożyłam zeszyt i przybory do rysowania na miejsce, a następnie wyjęłam mój
notes, otworzyłam go na wolnej stronie i zaczęłam pisać fabułę oraz bohaterów
do mojego nowego opowiadania rozdziałowego, a następnie trzy rozdziały +
prolog. ~*Nie uwierzę, że codziennie chce ci się pisać. Nie ma na
świecie nikogo takiego.*~ |Ale ona jest Mary Sue...| ~*Ach,
no tak. ;-;*~ Po zakończeniu, schowałam te dwie rzeczy do torby,
okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do
około godziny |4|00:|4|00. ~. . .~ Po
tym czasie poczułam się senna. Kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami
Oceanu Arktycznego – usnęłam...
~*Dupobrodym Grzegorzem C'nie #TeamBrotherBlood
Lubisz srać� <- Chinole nam nie darują.*~
~DUPOBRODYM GRZEGORZEM XDDDDDDDDDDD~
|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
*x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
~*:D*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|07.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|14:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #99
Tego dnia obudziłam się wyjątkowo późno. No, ale w
sumie wczoraj zasnęłam około |4|00:|4|00. Jednak przejdźmy
już do rzeczy. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania,
długopis i notes, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś
łącznie siedemnaście rysunków i napisałam szesnaście opowiadań. |Po
pierwsze: Wątpliwej jakości. Po drugie: Jezu, ile ona ma tam miejsca? O.o| Po
skończeniu, schowałam do torby zeszyt i przybory do rysowania, i zaczęłam pisać
w notesie kolejne trzy rozdziały mojego rozdziałowego opowiadania. Kiedy i to
skończyłam, odłożyłam resztę do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |3|21:|4|00. Po tym czasie
poczułam się senna. ~*Mało komentujemy.*~ *W sumie,
tu nie ma za dużo do komentowania. Ciągle dzieje się to samo.* Okryłam
się więc mymi włosami i kilka chwil później – usnęłam...
~Zjebanego – usnę :< #TeamZiemniaki Lubisz zapierdalać� <- Chinole nie chcą darować.~
~*Ja jebe. xDDD*~
~:D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|08.|4|04.|4|2016
roku, godzina |14|9:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #100
~
~
~*Chryste xD*~
~No co? Miałem okazję, aby
wreszcie dodać jakiegoś mema. ;P~
Sto dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam być ze
swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie. Niestety,
ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie wiadomo
dlaczego mnie nienawidzi. ~Bo jesteś debilką, tak trudno
zapamiętać?~ Chyba on sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie
zrobiłam. *Urodziłaś się.* No, ale po tym
wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. Parę
minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. ~Swoją drogą, dzisiaj kończymy analizę?~ ~*Raczej
nie. Chyba skończymy na dzisiaj na setnym rozdziale, bo mnie się już nudzi.*~ |Bogu
dzięki...| Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do
rysowania, długopis i notes, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś łącznie piętnaście rysunków i napisałam czternaście
opowiadań. ~Oczywiście, wątpliwej jakości.~ Gdy
skończyłam, na miejsce odłożyłam zeszyt i przybory do rysowania, po czym w
notesie zaczęłam pisać następne trzy rozdziały mojego opowiadania
rozdziałowego. *Że ci się chce tak codziennie pisać. Ja rozumiem,
że ona jest w kuli od Aqua Zorbingu umieszczonej na Oceanie Arktycznym, ale
nawet w takim miejscu nikomu nie chciałoby się codziennie czegoś pisać.* Kiedy
to też skończyłam, odłożyłam notes i długopis na miejsce, okryłam się mą
naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około
godziny |2|22:|4|00. Po tym czasie poczułam się senna. I
kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...
~*Arktyczny zapierdol <- Chinolów
coraz więcej. #TeamRedX Nudzi ci się� <- Chinole podwajają atak.*~
~Arktyczny zapierdol. xDDD~
~*:D*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|09.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|10:|4|00 czasu Polskiego.
Dzień #101
|A jednak dalej analizujemy.|
~*Może dzisiaj zanalizujemy całą
podstawę, a jutro szesnaście dodatkowych rozdziałów. Im szybciej to skończymy,
tym lepiej.*~
|W sumie racja, ale jak my
dotrwamy do sto dwudziestego ósmego rozdziału?|
~*Jakoś musimy wytrzymać. Co
dziesięć rozdziałów krótka przerwa i damy radę.*~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. ~*Ciągle żałuję, że to gówno jakimś cudem się zachowało.*~ |Zło
nigdy nie śpi, jak widać.| Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam
coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, ~zaczęłam tańczyć Macarenę.~ ~*W
kuli od Aqua Zorbingu? xD*~ ~W opkach wszystko jest możliwe. xD~ wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania, notes i długopis, i zaczęłam
rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie trzynaście rysunków i
napisałam dwanaście opowiadań. |To już jest pewne, że jakość była
wątpliwa.| Kiedy to skończyłam, odłożyłam do torby zeszyt i przybory
do rysowania, po czym zaczęłam w notesie pisać kolejne trzy rozdziały mojego
opowiadania rozdziałowego. ~*. <- Kropka komentarza.*~ Gdy
i to zakończyłam, odłożyłam notes i długopis na miejsce, a następnie położyłam
się, i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|4|00. ~Gdyby
dawano nagrodę najnudniejszego opowiadania świata, to zajęłoby pierwsze trzy
miejsca.~ ~*Pisałam idealne opka i nie jestem z tego powodu
dumna.*~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mą
naturalną kołdrą i kilka chwil później – usnęłam...
~GFV <- Nie wiem, jak to przerobić.~
~*Gouvernment
Flavoured Vodka*~
~CO.
xDDDD~
~*No co? xD To było pierwsze, co przyszło mi do
głowy. xD*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|10.|4|04.|4|2016
roku, godzina |12|9:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #102
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne,
gwieździste niebo. *Boże, dojdźmy wreszcie do czerwca.* ~*Ale
to w tym opku nie nastąpi.*~ *:<* Parę
minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam.
Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania, długopis i
notes, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. |Ja w sumie dawno nie
pisałam opowiadań. Ale długość kolejnego rozdziału "Z kim
się zadajesz, takim się stajesz." mnie odstrasza.| Narysowałam
dziś łącznie jedenaście rysunków i napisałam dziesięć opowiadań. *Wątpliwej
jakości, oczywiście.* Kiedy to skończyłam, na miejsce
odłożyłam zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam pisać w notesie kolejne
trzy rozdziały mojego opowiadania rozdziałowego. ~Jestem ciekawy, o
czym było. No, ale oczywiście, główna bohaterka nigdy nam nie powie.~ Gdy
i to zakończyłam, odłożyłam notes i długopis na miejsce, okryłam się mą
naturalną kołdrą, położyłam, i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około
godziny |4|01:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna. I
kilka minut potem – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|11.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|15:|4|00 czasu Polskiego.
Dzień #103
Tego dnia obudziłam się naprawdę bardzo późno. No,
ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny 01:00. ~*To cię nie
usprawiedliwia. Nikt normalny nie śpi jednym ciągiem do piętnastej, nawet moja
mama, która ma anemię i dużo śpi.*~ Jednak przejdźmy już do rzeczy. Po
otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste
niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. ~*To opko jest tak nudne, że już nawet Sebastianowi nie chce
się dopisywać zboczonych scen.*~ *Znudziło mnie się, a poza
tym, nie mam już pomysłów.* Następnie, wyjęłam z torby zeszyt,
przybory do rysowania, notes i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i napisałam osiem
opowiadań. ~*Tradycyjnie, wątpliwej jakości.*~ Kiedy
skończyłam, odłożyłam do torby zeszyt i przybory do rysowania, po czym zaczęłam
pisać w notesie kolejne trzy rozdziały mego opowiadania rozdziałowego. ~*Jak
ta nuda nadal będzie tak postępować, to zacznę stosować technikę pomodoro, aby
dotrwać do końca.*~ Gdy i to zakończyłam, odłożyłam notes i długopis
do torby, położyłam się, i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |1|21:|1|00. ~*Ale
przynajmniej Andronmeda chodzi spać mniej więcej o tej samej godzinie, co ja.*~ Po
tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka minut
później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|12.|4|03.|4|2016
roku, godzina |4|9:|4|00 czasu Polskiego.
Dzień #104
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne
niebo. |Swoją drogą, ona już tyle tam jest, że powinna być cholernie
blada.| ~*Ty, faktycznie.*~ Parę minut później, usiadłam w
mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej
torby zeszyt, przybory do rysowania, notes i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. ~*<Ziew>*~ Narysowałam dziś łącznie
siedem rysunków i napisałam sześć opowiadań. *Wiadomo, jaka była
jakość.* Gdy skończyłam, odłożyłam zeszyt i przybory do
rysowania, po czym zaczęłam pisać w notesie dwa ostatnie rozdziały mojego
opowiadania rozdziałowego. ~Ja na serio jestem ciekaw, o czym ono
było. No, ale niestety, moja ciekawość nigdy nie zostanie zaspokojona.~ Kiedy
i to zakończyłam, odłożyłam notes, i długopis na miejsce, okryłam się mą
naturalną kołdrą, położyłam, i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około
godziny |4|21:|4|20. Po tym czasie poczułam się senna. I
kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|13.|4|04.|4|2016
roku, godzina |2|9:|1|20 czasu Polskiego.
Dzień #105
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. ~*Zdziwiłabym się, gdyby było czerwone.*~ Kilka
minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Kiedy
jej się zapasy skończą?| ~*¯\_ツ_/¯*~ Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory
do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Moment.
Ona nie mówiła, że wzięła kilka długopisów, z czego można wnioskować, że wzięła
jeden. Jako, iż pisze codziennie i to w takich ilościach, ten długopis już
dawno powinien jej paść, tak samo jak ołówki.~ ~*Niespójności!
Jej!*~ Narysowałam dziś łącznie pięć rysunków i napisałam cztery
opowiadania. |<Ziew>| Kiedy skończyłam, odłożyłam
wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około
godziny |4|21:|8|00. Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami
Oceanu Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|14.|4|04.|4|2016
roku, godzina |19|9:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #106
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo. *Tobie to te gwiazdy już dawno powinny spaść na ryj, tyle
się w nie wgapiasz.* Parę minut później, usiadłam w kuli i
zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Czekam, aż ci się skończą
zapasy.| Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do
rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Mogłaby
choć raz napisać jakiś wiersz i narysować komiks, but nooo.~ Narysowałam
dziś łącznie trzy rysunki i napisałam dwa opowiadania. *Choć raz
istnieje szansa, że były porządnej jakości.* Kiedy skończyłam,
schowałam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i
zaczęłam myśleć. |Wciąż zastanawiam się, jak ona okrywała się tymi
kłakami.| Rozmyślałam do około godziny |2|21:|2|30.
Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi
wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|15.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|9:|3|30 czasu Polskiego.
Dzień #107
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam jeszcze trochę w czarne
niebo. ~Chociaż raz nie gwiaździste.~ Następnie,
usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Kiedy
skończyłam to, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis,
i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. *. <- Kropka
znudzenia.* Narysowałam dziś łącznie osiemnaście rysunków i
napisałam siedemnaście opowiadań. ~*To jest pewne, że były wątpliwej
jakości.*~ Gdy i to zakończyłam, schowałam wszystko do torby, położyłam
się, i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|2|:|3|00. ~Ale
nadal nie raczysz powiedzieć, o czym rozmyślałaś.~ Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później,
kołysana spokojnymi wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|16.|4|04.|4|2016
roku, godzina |8|9:|8|00 czasu Polskiego.
Dzień #108
~Chyba dojdziemy do maja.~
~*Jasne, że tak. Sto dwudziesty
ósmy dzień dwa tysiące szesnastego roku był gdzieś tak w maju.*~
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne,
gwieździste niebo. ~*A ja słucham już drugiego albumu podczas tej
analizy i niedługo dobiegnie on końca, a mimo to, NADAL nie jesteśmy na końcu
opka.*~ ~Czego słuchasz?~ ~*Albumu "VIDEO
2017" Pakito*~ |Fajne to?| ~*Zajebiste*~ Parę
minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Podobno
miała zapasy na cztery miesiące. Kwiecień ma się ku końcowi, a tej nadal się
nie skończyły. Suuuper.* Następnie, wyjęłam swój zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. ~*.--./---/--/---/-.-./-.--*~ |?| ~*"Pomocy" alfabetem
Morse'a.*~ |Aaa. Zajebista wiadomość. xD| ~*:D*~ Narysowałam
dziś łącznie szesnaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. ~Wiadomo,
jaka była ich jakość.~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na
miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do
około godziny |2|22:|2|00. ~Znowu tak biednie w
tym opisie myśli, a właściwie jego braku...~ Po tym czasie
poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana delikatnymi wodami Oceanu –
zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|17.|4|04.|4|2016
roku, godzina |1|10:|9|00 czasu Polskiego.
Dzień #109
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne *jak moja niemyta od ponad stu dni dupa* |Zajebiste
porównanie. xD| *Przynajmniej szczere. xD* niebo.
Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i
długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~*Nerwicy można
dostać, czytając to opko.*~ |Już nawet patrzenie na wyścig żółwi
jest ciekawsze.| ~Wszystko jest ciekawsze od tego opka.~ Narysowałam
dziś łącznie czternaście rysunków i napisałam trzynaście opowiadań. ~Nie
musimy komentować ich jakości.~ Kiedy skończyłam, schowałam
wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około
godziny 21|4|:|2|33. Po tym czasie poczułam się senna. ~01010101
01101101 01101001 01100101 01110010 01100001 01101101 00100000 01111010
00100000 01110100 01111001 01100011 01101000 00100000 01101110 01110101
01100100 11000011 10110011 01110111 00101110~ ~*Co?*~ ~"Umieram
z tych nudów." w kodzie binarnym.~ ~*Aaa...To
teraz będziemy pisać kodami?*~ ~No. :D~ Okryłam się
więc mą naturalną kołdrą i kilka chwil później – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|18.|4|04.|4|2016
roku, godzina |5|9:|4|33 czasu Polskiego.
Dzień #110
~*Słyszeliście ten huk? Co to
było?*~
|<Odwraca się.> Chyba
Grzegorz zemdlał z tych nudów.|
*To z nudów da się zemdleć?*
|Z tego wniosek, że tak.|
Sto dziesięć dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam
być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie
wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. *Jesteś debilką, oto odpowiedź
na twoje odwieczne gdybanie.* Chyba on sam nie wie czemu.
Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś się.* No,
ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś obudziłam się o normalnej, jak
dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. ~*Choć raz nie gwieździste.*~ Parę minut później,
usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie,
wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. |01010101 01101101 01101001 01100101
01110010 01100001 01101101 00100000 01111010 00100000 01110100 01111001
01100011 01101000 00100000 01101110 01110101 01100100 11000011 10110011
01110111 00100000 01101110 01100001 00100000 01101101 01100101 01101110
01110100 01100001 01101100 01101110 01100101 01100111 01101111 00100000
01110000 01101001 01100101 01110010 01100100 01101111 01101100 01100011
01100001 00101110| ~*?*~ |"Umieram z
tych nudów na mentalnego pierdolca." kodem binarnym.| ~*Zajebista
wiadomość. xD*~ |Ale jaka szczera. :D| Narysowałam dziś
łącznie dwanaście rysunków i napisałam jedenaście opowiadań. *Wiadomo
jakiej jakości.* Gdy skończyłam, na miejsce odłożyłam zeszyt i
przybory do rysowania, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam
rozmyślać. Myślałam do około godziny |1|00:|1|00. ~*W
sumie, dobrze że Grzegorz zemdlał, bo by się teraz wkurwił.*~ Po tym
czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi *ruchami
kutasa Dawida w mojej dupie* wodami Oceanu – zasnęłam...
~*A jednak. A jednak, kurwa. xD*~
*:D*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|19.|4|04.|4|2016
roku, godzina |12|12:|4|00 czasu Polskiego.
Dzień #111
Tego dnia obudziłam się dość późno, jak na mnie. No,
ale w sumie wczoraj poszłam spać około |1|00:|1|00. Jednak
przejdźmy już do rzeczy. ~*I nasze ukochane, szybkie zmiany tematu.*~ Po
otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste
niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. Następnie, *poczułam że coś zgniatało mi cycki. Kiedy,
powstrzymując jęki podniecenia, odwróciłam się, ujrzałam że był to Dawid.
Chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam, gdyż zaczęłam jęczeć z podniecenia
tak, że aż mnie się dupa trzęsła.* |No ależ oczywiście. xD| *:D* wyjęłam
z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. Narysowałam dziś łącznie dziesięć rysunków i napisałam
dziewięć opowiadań. ~*Każdy wie, jakiej jakości.*~ Kiedy
skończyłam, schowałam to wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |4|21:|2|00. Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później,
kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...
~*Dobra, chwilowa przerwa i wracamy do dalszej
analizy.*~
|Bogu dzięki...|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|20.|4|04.|4|2016
roku, godzina |17|9:|8|00 czasu Polskiego.
Dzień #112
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam trochę w gwieździste niebo.
Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. *Pijąc, czułam że rosły mi cycki. Ale zajebiście! Będę
kolejnym hitem DeviantART!* |No ja jebe. xD| *:D* Następnie,
wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. ~Jak zwykle, zresztą.~ ~*O,
Grzegorz. Już się ocknąłeś?*~ ~Ta...A, że nie mdleję za często,
to wiedz, że to opko jest wybitnie zUe.~ Narysowałam dziś łącznie
osiem rysunków i napisałam siedem opowiadań. |Wiadomo, jakiej jakości.| Kiedy
skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|22:|1|00.
Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi
wodami Oceanu – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|21.|4|04.|4|2016
roku, godzina |5|10:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #113
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. ~Dobrze, że nie w fioletowe niebo.~ Parę
minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Boże,
spraw aby w końcu jej się zapasy skończyły. Będzie o jedno zdanie mniej.| Następnie,
wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. Narysowałam dziś około sześciu rysunków i
napisałam pięć opowiadań. ~*Jakość znana.*~ Po skończeniu,
schowałam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do
około godziny |3|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|22.|4|04.|4|2016
roku, godzina |5|9:|8|00 czasu Polskiego.
Dzień #114
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo. ~Tym razem różowe.~ Parę minut później, usiadłam
w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. Następnie, wyjęłam z mojej
torby ~*detonator, wysadziłam cały świat i koniec opka.*~ |Marzenia...| zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Narysowałam dziś cztery rysunki i napisałam trzy opowiadania. |Każdy
zna jakość.| Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce,
okryłam się mą naturalną kołdrą, ~Jak, do dzisiaj nie wiadomo.~ położyłam
się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|2|20.
Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi
wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|23.|4|04.|4|2016
roku, godzina |2|9:|2|20 czasu Polskiego.
Dzień #115
~*Ciekawe, czy ktokolwiek doczyta
tę analizę do końca.*~
|Wątpię. Pewnie nawet LeckerSweet padnie. Aż dziw bierze, że my się jeszcze
trzymamy.|
*Chociaż...Grzegorz ma już jedno
omdlenie podczas tej analizy za sobą.*
~Teraz zbiera mnie się na rzyganie
tym całym opkiem.~
~*Co tylko dowodzi, że to opko to
zUo.*~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne niebo. ~Dobrze, że choć raz nie gwieździste.~ Parę
minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. *Bogu dzięki, niedługo kończy się czwarty miesiąc, to i
jej zapasy powinny się wyczerpać.* Następnie, wyjęłam z mojej
torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. ~*Swoją drogą, ciekawe czy walnie nam podczas tej analizy
limit tekstu.*~ |Wątpię. Rozdziały są krótkie, a i praktycznie nie
dodajemy obrazów czy filmów, więc raczej nie.| ~*To dobrze, bo nie
chce mnie się przerzucać na drugą notkę.*~ ~Mnie też.~ Narysowałam
dziś łącznie dziewiętnaście rysunków i napisałam osiemnaście opowiadań. *Wątpliwa
jakość na milion procent.* Kiedy skończyłam, odłożyłam to
wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około
godziny |4|21:|4|30. Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|24.|4|04.|4|2016
roku, godzina |9|9:|1|30 czasu Polskiego.
Dzień #116
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. ~Gwieździsty to będzie twój ryj, jeśli
nadal w tym opku nic się nie zmieni.~ ~*W dodatkach będzie
trochę akcji.*~ ~Chociaż tyle.~ Parę minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. W ogóle zauważyłam, że
jedzenia i picia starczy mi tylko do końca tego miesiąca. |Bogu
dzięki...| Nie wiedziałam, jak miałabym dalej przeżyć. *Moc
aŁtoreczki ci pomoże.* No, ale do rzeczy. ~*No
zajebisty przeskok. Dziewczyna wie, że zdechnie najpóźniej w lipcu, ale ma to w
dupie.*~ Później, po skończeniu, wyjęłam z mojej torby zeszyt,
przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. ~Ja ci zaraz ten długopis w oko wsadzę.~ Narysowałam
dziś łącznie siedemnaście rysunków i napisałam szesnaście opowiadań. *Wiadomo,
jaka była ich jakość.* Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko do
torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |2|21:|1|00. Po tym czasie
poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana delikatnymi wodami Oceanu –
usnęłam...
~Krótka chwila tostera! Masz ziemniaki� Dasz karabin� <- Chinole znowu szturmują.~
~*O ja jebe, Grzegorz! xD*~
~Muszę mieć motywację, aby wytrwać w tym gównie. :D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|25.|4|04.|4|2016
roku, godzina |13|9:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #117
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. ~Tym razem zielone.~ Parę minut później,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. ~*Ja bym jak
najbardziej oszczędzała zapasy, ale to tylko ja.*~ ~Każdy z
funkcjonującym mózgiem by tak zrobił.~ Następnie, wyjęłam z mojej
torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. ~Spokojnie...Nie wybuchaj...Nie wybuchaj...~ Narysowałam
dziś łącznie piętnaście rysunków i napisałam czternaście opowiadań. ~*Każdy
wie, jakiej były jakości.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na
miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |3|21:|2|10. ~Ale
nadal miałam w dupie czytelników i nie napisałam, o czym były moje myśli.~ Po
tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil
później – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|26.|4|04.|4|2016 roku, godzina
|12|9:|3|10 czasu Polskiego.
Dzień #118
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne,
gwieździste niebo. ~Czarna to będzie trumna, w której cię pochowają
po spotkaniu ze mną.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i
zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Ale nadal nie przyszło mi
do głowy, aby zacząć oszczędzać zapasy.* Następnie, wyjęłam z
mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. ~Ja ci zaraz ryj tym długopisem pomażę. Wiecie,
jak na tym filtrcie, czy jak to się odmienia, z pomazaną mordą i napisem "Zapomnij" od
Krainy Grzybów.~ ~*Do dziś nie wiem, jak fani robili sobie tak
avatary.*~ Narysowałam dziś łącznie trzynaście rysunków i napisałam
dwanaście opowiadań. |Każdy wie, jakiej jakości.| Kiedy
skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około 21|2|:|2|20. Po
tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana delikatnymi i spokojnymi
wodami Oceanu – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|27.|4|04.|4|2016
roku, godzina |3|9:|2|20 czasu Polskiego.
Dzień #119
|W ogóle, jakim cudem ona jeszcze
żyje? Przecież już dawno powinna się w tej kuli udusić.|
~Może siłą woli? Nie wiem, czy w
rzeczywistości to jest możliwe, ale w filmach czasem to stosują.~
~*<Sprawdza> Nawet Google
tego nie wie.*~
~W każdym razie, wiem że w
niektórych filmach coś takiego stosowano. Nawet sam taki oglądałem, tylko nie
pamiętam tytułu.~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w gwieździste
niebo. ~Dzisiaj było złote.~ Parę minut później,
usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Dalej
nie wpadła na pomysł oszczędzania jedzenia. Gratki.| Następnie,
wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. ~. . . <- Kropki resztek
cierpliwości.~ Narysowałam dziś łącznie jedenaście rysunków i
napisałam dziesięć opowiadań. ~*Chyba każdy wie, jakiej były jakości.*~ Kiedy
skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam
rozmyślać. Myślałam do około godziny 21|2|:|2|40. ~Nadal
nie starając się choć trochę ubarwić tego opka.~ Po tym czasie
poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później –
zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|28.|4|04.|4|2016
roku, godzina |3|9:|1|40 czasu Polskiego.
Dzień #120
Sto dwadzieścia dni temu byłam jeszcze wolna. Mogłam
być ze swoim przyjacielem naj|nie|szczęśliwszą dziewczyną na świecie.
Niestety, ten spokój przerwał Dawid, |*Dejwid| który nie
wiadomo dlaczego mnie nienawidzi. ~Wiadomo dlaczego, tylko ty nie
chcesz przyjąć do świadomości tego, że jesteś idiotką.~ Chyba on
sam nie wie czemu. Przecież ja mu nic nie zrobiłam. *Urodziłaś
się i to jest wystarczające zło, które wyrządziłaś nie tylko jemu, ale i całemu
światu.* No, ale po tym wstępie, przejdźmy do rzeczy. Dziś
obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu,
standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. ~Dzisiaj było
srebrne.~ Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz
się czegoś napiłam. *Bo WCIĄŻ nie wpadłam na pomysł oszczędzania
żarcia.* Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do
rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Zaraz
się wkurwię...~ ~*Spokojnie, po następnym rozdziale będzie
krótka przerwa.*~ Narysowałam dziś łącznie dziewięć rysunków i
napisałam osiem opowiadań. *Jakość znana.* Kiedy
skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|21:|8|00.
Po tym czasie poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu
– zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|28.|4|04.|4|2016
roku, godzina |3|9:|2|00 czasu Polskiego.
Dzień #121
~*Ech...Kiedy definitywnie
skończymy analizować to opko, będzie ono jedynym, z którego zrzeknę się praw
autorskich. Nie zamierzam być w żaden sposób powiązana z tym gównem.*~
~Jeśli Ramoninth zrzeka się praw
autorskich do swojego opka, to wiedz, że jest ono najgorsze z możliwych.~
~*Inne miały potencjał. To już
dawno go straciło i, mimo iż da się je uratować, to nie w tej formie. Jak
zrzeknę się praw autorskich, wszyscy będą szczęśliwi. I ja, bo nie będę z tym
gównem dłużej powiązana i fani, bo będą mogli legalnie wrzucać je na inne
strony i je dobijać, bez pytania się mnie o zgodę. Prawa autorskie wygasną wraz
z napisaniem ostatniego słowa analizy końcowej. Wiadomo, jeszcze się ich
oficjalnie wyrzeknę, ale no. Oczywiście dotyczą one tylko tego opka. Inne nadal
są i będą objęte prawami autorskimi, bo z nich przynajmniej lubię się śmiać
lub, w pewien sposób, mam dobre wspomnienia.*~
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w czarne,
gwieździste niebo. Następnie, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. |Bo wciąż oszczędzanie jedzenia i picia było tylko mitem.| Kiedy
to skończyłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis,
i zaczęłam rysować i pisać opowiadania. ~Zaraz ci pierdolnę, jeśli
nie zmienisz tej nudnej rutyny.~ Narysowałam dziś łącznie siedem
rysunków i napisałam sześć opowiadań. |Wiadomo, jaka była ich jakość.| Po
skończeniu, odłożyłam to wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam
rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|2|50. Po tym
czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później,
kołysana wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...
~*Krótka przerwa.*~
~Bogu dzięki, bo już myślałem, że mnie kurwica
weźmie.~
|Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|29.|4|04.|4|2016
roku, godzina |4|9:|1|50 czasu Polskiego.
Dzień #122
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. ~Z którego napierdalałem do ciebie
laserem.~ ~*Wyobraziłam to sobie. xDDD*~ ~:D~ Parę
minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Bo
oszczędzanie jedzenia i picia DALEJ nie było opcją.* Następnie,
wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam
rysować oraz pisać opowiadania. ~Napisz w końcu choć jeden wiersz,
ty tępa pizdo.~ ~*Za wiele wymagasz.*~ ~Wiem,
niestety. :<~ Narysowałam dziś łącznie pięć rysunków i
napisałam cztery opowiadania. |Wiadomo, jaka była ich jakość.| Kiedy
skończyłam, odłożyłam to wszystko do torby, okryłam się mą naturalną kołdrą,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |2|22:|1|00.
Po tym czasie poczułam się senna. ~A o czym rozmyślała, nigdy się
nie dowiemy.~ I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami
Oceanu Arktycznego – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |4|30.|4|04.|4|2016
roku, godzina |2|10:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #123
~*W mojej byłej podstawówce, w
sali sto dwadzieścia trzy mieliśmy matematykę. Nie wiem czemu, ale mimo iż
nienawidzę matematyki, tę salę lubiłam.*~
~Ten off top był ciekawszy od
opka.~
|Wszystko jest ciekawsze od tego
opka.|
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo. ~Dziś było białe, jak tło w Paint.~ |Zajebiste
porównanie. xD| ~C'nie? xD~ Następnie, usiadłam w
kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. *Bogu dzięki,
niedługo maj i tej debilce skończy się jedzenie i picie.* Kiedy
to zrobiłam, wyjęłam z mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i
zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. ~Mam ochotę zwyzywać dawną Ramoninth,
ale wiem, że w analizach tak się nie robi.~ ~*Nie tylko ty masz
taką ochotę. Chyba każdy to ma.*~ Narysowałam dziś łącznie trzy
rysunki i napisałam dwa opowiadania. |Przynajmniej istnieje cień
szansy, że były dobrej jakości.| Gdy i to zakończyłam, odłożyłam
wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około
godziny |2|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna.
Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |5|01.|5|05.|5|2016
roku, ~*Znowu ucięło jeden dzień. W końcu marzec ma trzydzieści jeden
dni.*~ ~Nawet czasoprzestrzeni się nudzi.~ godzina |5|9:|5|00
czasu Polskiego.
Dzień #124
~*A sali sto dwadzieścia cztery
nie było w mojej dawnej szkole, bo była to toaleta dla nauczycieli.*~
|Znowu, ciekawsze od opka.|
~Jak wszystko.~
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo. ~Dzisiaj było ciemnoszare.~ Następnie, usiadłam
w kuli i, jako iż |"|dziwnym trafem|"| nie
byłam głodna ani spragniona, ~*Twój organizm już wiedział.*~ wyjęłam
mój telefon i sprawdziłam jaki był dzień. Po włączeniu, na ekraniku pojawił się
napis:
„9:00
01 maja 2016 roku. *O, w tym miesiącu nie
ma napisanego dnia? Niespójności!*
Święto Pracy"
„WOW! To już pierwszy maja? Jak ten czas szybko
leci!" – Pomyślałam po zobaczeniu tego.
~Nam wcale szybko nie leci, więc zamknij ryj, ja cię
proszę.~
Jednak po chwili przypomniało mnie się, jaki był
kiedyś dla mnie pierwszy maja. Tego dnia, jako iż było Święto Pracy, wraz z
Grzegorzem byłam cały dzień w domu. Byliśmy szczęśliwi, że choć raz mogliśmy
być razem cały dzień *i ruchać się do upadłego*. |Zajebisty
pomysł na spędzenie czasu z przyjacielem. xD| *:D* A
teraz? Byłam uwięziona w kuli umieszczonej na środku Oceanu Arktycznego,
samotna i cierpiąca. Po chwili rozpłakałam się. ~Czy ta dziwka musi
ciągle płakać?~ ~*Też mnie to wkurwia.*~ Czułam się
jeszcze bardziej sama. *Zabij się. A nie, sorki, nie masz jak.* Mimo
to, po około godzinie, uspokoiłam się. Gdy to nastąpiło, wyjęłam z mojej torby
zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. |Jakby kompletnie nic się nie stało.| Narysowałam
dziś łącznie dwadzieścia rysunków i napisałam dziewiętnaście opowiadań. *Wiadomo,
jakiej jakości.* Kiedy skończyłam, schowałam to wszystko do
torby, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |3|21:2|9|0. Po tym czasie
poczułam się senna. I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu
Arktycznego – usnęłam...
~*Bądźmy szczerzy, to był jeden z lepszych
rozdziałów.*~
~Chociaż raz coś, co miało też inną czynność, niż
ciągle to samo.~
|Cud! O.O|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |5|02.|5|05.|5|2016
roku, godzina |5|9:|1|20 czasu Polskiego.
Dzień #125
~*Chyba te dodatkowe rozdziały
zanalizujemy dziś.*~
|Why? ;-;|
~*A chcecie trochę akcji?*~
~W sumie...~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli, wyjęłam z torby
mój zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać
opowiadania. ~Skąd ona wzięła taki mega pojemny zeszyt?~ ~*Z
Opkolandii. To taka utopia.*~ Narysowałam dziś łącznie osiemnaście
rysunków i napisałam siedemnaście opowiadań. *Z wiadomą
jakością.* Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce,
położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do około godziny |4|21:|4|24.
Po tym czasie poczułam się senna. ~I znowu nie opowiedziałam o
swoich myślach.~ Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil
później – usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |5|03.|5|05.|5|2016
roku, godzina |3|9:|4|24 czasu Polskiego.
Dzień #126
~*Powoli zbliżamy się do końca
podstawy. Dodatkowe rozdziały są ciekawsze.*~
~Dzięki Bogu. W ogóle, czym one
są?~
~*Są to wyrwane rozdziały, w
których coś się dzieje, ale które miały pojawić się później. Łącznie z
rozdziałem końcowym, mającym szesnaście stron.*~
*Jakoś to przeżyjemy.*
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w
czarne, gwieździste niebo. ~Jak mnie ta narracja pierwszoosobowa
niemiłosiernie wkurwia.~ ~*Nie tylko ciebie.*~ Parę
minut później, usiadłam w kuli, wyjęłam z torby mój zeszyt, przybory do
rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. |Heeej!
A nie skapnęłaś się, że żarcie i picie ci się skończyło?| ~*Hipernierealizm
odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.*~ Narysowałam dziś łącznie
szesnaście rysunków i napisałam piętnaście opowiadań. |Wiadomo, jaka
była ich jakość.| Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby,
okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam do
około godziny |2|21:|2|00. Po tym czasie poczułam się senna.
I kilka chwil później, kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |5|04.|5|05.|5|2016
roku, godzina |5|9:|100|00 czasu Polskiego.
Dzień #127
Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo. ~Dzisiaj było jasnoszare.~ Parę minut później,
usiadłam w mym więzieniu i wyjęłam z mej torby zeszyt, przybory do rysowania
oraz długopis, i zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. *Ale
mimo upływu kilku dni, nie zorientowałam się, że skończyły mnie się zapasy
jedzenia i wody.* Narysowałam dziś łącznie czternaście
rysunków i napisałam trzynaście opowiadań. ~*Wiadomo, jaka była ich
jakość.*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce,
położyłam się i zaczęłam myśleć. Rozmyślałam do około godziny 22|2|:|2|02. ~*STOPER!*~ Po
tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil
później – zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |5|05.|5|05.|5|2016
roku, godzina |5|10:|5|02 czasu Polskiego.
Dzień #128
~Dojechaliśmy?~
|Jeszcze dodatkowe szesnaście
rozdziałów.|
~<Płacze>~
Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla
mnie, porze. Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam jeszcze trochę w czarne,
gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu, wyjęłam z
mojej torby zeszyt, przybory do rysowania i długopis, i zaczęłam rysować oraz
pisać opowiadania. ~Bo nadal nie potrafiłam się zorientować, że moje
zapasy jedzenia i wody się skończyły.~ Narysowałam dziś łącznie
dwanaście rysunków i napisałam jedenaście opowiadań. *Wiadomo,
jaka była ich jakość.* Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko
na miejsce, okryłam się mą naturalną kołdrą, położyłam i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam do około godziny |1|00:|1|00. Po tym czasie
poczułam się senna. ~Ale nadal nie zamierzałam powiedzieć, a
właściwie napisać, o czym rozmyślałam.~ I kilka chwil później,
kołysana spokojnymi wodami Oceanu Arktycznego – usnęłam...
~*Koniec podstawy. Teraz dłuższa przerwa i
dodatki.*~
|O kurwa, nareszcie.|
~Oby w dodatkach na serio coś się działo.~
~*Dzieje się, dzieje. Uwierz.*~
_____________________________________________
DODATKI
~*Jakoś damy radę.*~
|Tyle już zanalizowaliśmy, to z
szesnastoma rozdziałami damy sobie radę.|
~Jakoś...~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |7|01.|7|07.|7|2016
roku, godzina |1|06:|1|43 czasu Polskiego.
Dzień #182
~*Ło Jezu, ale żeśmy przeskoczyli
z miesiącami.*~
*To dobrze, bo nie chcę znowu
czytać pierdolenia o tym samym.*
Dziś obudziłam się bardzo wcześnie. Kiedy otworzyłam
oczy, źle się czułam. ~:D~ Wszystko mnie bolało,
czułam, że zaraz zwymiotuję, mimo iż nie miałam czym. *Nie
dziwne. W końcu ŻARCIE CI SIĘ SKOŃCZYŁO!* Gdy położyłam rękę
na czole, okazało się, że było ono ciepłe *jak moja dupa, gdy
Grzegorz ruchał mnie deską do krojenia.* |Co. xDDD| *:D*.
Znaczyło to, że miałam temperaturę. ~*You Don't Say...*~ Jako
iż nie miałam przy sobie termometru, nie mogłam sprawdzić czy to była prawda. W
pewnym momencie zaczął mnie męczyć kaszel i katar. *:D* Gdy
byłam w domu, kiedy byłam chora, Grzegorz bez względu na wszystko brał sam z
siebie urlop w pracy i się mną opiekował. ~*Debil*~ Siedział
przy mnie, gdy cierpiałam, |Idiota| przynosił mi wszystko
czego potrzebowałam w danej chwili. *Niedojeb* Zawoził
mnie do lekarza, gdy było trzeba i podawał mi odpowiednie leki. ~Kretyn~ A
teraz? Byłam sama i cierpiałam. Nie było przy mnie nikogo, kto by się mną
zajął. Kiedy sobie to przypomniałam, łzy spłynęły mi z oczu. ~Ja bym
jej tak napierdolił...~ Mimo to, postanowiłam coś sprawdzić. Jako
iż nie miałam siły na wykonywanie codziennych czynności, czyli na np.
rysowanie, zamknęłam oczy. |Bogu dzięki.| Po paru minutach,
gdy traciłam nadzieję na to, że stanie się to co chciałam, poczułam się tak,
jakby moja dusza wyszła z *dupy* ~*xDDDD*~ ciała.
Po paru minutach oglądania ciemności, ujrzałam bramę do Miasta Spotkań. **Srania* Weszłam
tam i usiadłam na pobliskiej ławce. Nie chciałam męczyć się w ludzkim ciele to
udałam się na cały dzień do Miasta. ~*Cheater. Dr. Hax by się tobą
zajął.*~ Niestety, około godziny 20|2|:|2|00 musiałam
automatycznie wrócić do ciała, gdyż ja sama jeszcze żyłam, |Też nad tym
ubolewamy.| a Miasto zostawało na noc zamykane dla dusz żywych
ludzi. ~*:D*~ Wróciłam więc do siebie. Kiedy natomiast
otworzyłam oczy, skazana byłam na cierpienia. Resztkami sił okryłam się włosami
i płakałam. Tak źle się czułam...Po czterech godzinach cierpień -
usnęłam. ~*Zamknij mordę.*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |7|02.|7|07.|7|2016
roku, godzina |7|05:|1|10 czasu Polskiego.
Dzień #183
Dzisiejszego dnia obudziłam się naprawdę wcześnie. Spowodowane
to było tym, że wszystko mnie bolało. Nie mogłam przez to spać. *Zdania
pojedyncze też nie mogły.* Po obudzeniu się, ciągle płakałam.
W tym momencie odkryłam, że czułam bardziej czyjąś obecność . ~*Ta
spacja...Ona serio tu jest. ;_;*~ ~<Płacze>~ Najprawdopodobniej
Grzegorza, gdyż słyszałam kiedyś od niego opowiadania o tym mieście oraz, że
czuje się potem bliskość danej osoby z którą się spotkało, a w czasie
cierpienia to uczucie jest wzmożone. |Super. Szkoda, że wcześniej nie
było o tym wspomniane.| Mimo to, otworzyłam torbę, gdyż chciałam coś
zjeść. ~:D~ W tym momencie okazało się, że całe zapasy
się skończyły! Już wiedziałam dlaczego tak szybko chudłam i się
odwadniałam! ~I wy chcecie mi wmówić, że ona skapnęła się dopiero po
trzech miesiącach?~ ~*Tak było.*~ ~Jakim to
downem trzeba być. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |XDDDDDDDDDDDDD| *OMG
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD* Bałam się, że umrę. *My
tylko na to czekamy.* Mimo to, jako iż mocno cierpiałam,
postanowiłam ponownie udać się do Miasta Spotkań. **Srania* Zamknęłam
więc oczy. W pewnym momencie poczułam się tak, jakby moja dusza wyszła z ciała.
Kilka chwil później, ujrzałam zamiast ciemności wejście do Miasta
Spotkań. **Srania* Udałam się tam i usiadłam na
pobliskiej ławce. Nie wiedziałam, że gdy jestem sama, tak łatwo mogę ominąć
dzień cierpień. *Dr. Hax już pędzi.* Siedziałam
tam i spacerowałam do około |2|20:|2|00, po czym
automatycznie moja dusza powróciła do ciała. Gdy się obudziłam - ponownie
zmuszona byłam do cierpienia. Owinięta w swoje włosy, cała drżąca z zimna
płakałam z bólu, samotności i cierpienia. ~:DDD~ Po
około czterech godzin płaczu, bólu, trzęsienia się z zimna i przeklinania na
cały świat, usnęłam zmęczona tymi wszystkimi emocjami i uczuciami... *I
dobrze ci tak, dziwko.*
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |7|03.|7|07.|7|2016
rok, godzina |7|04:|1|05 czasu Polskiego.
Dzień #184
Tego dnia, obudziłam się na prawdę bardzo wcześnie.
Nigdy, nawet w domu nie budziłam się po czwartej. ~*Ja raz wstałam po trzeciej,
aby uczyć się chemii i geografii.*~ |Psychol.| ~*:D*~ Niestety.
Po całkowitym obudzeniu czułam się jeszcze gorzej. Nie dość, że od dwóch
miesięcy i czterech dni nic nie jadłam i nie piłam (a mimo to żyłam. Fajnie
nie? No nie.), *Też nad tym ubolewamy.* to
jeszcze cierpiałam z powodu choroby. Po obudzeniu się, poleżałam około sześciu
godzin cierpiąc, łkając i błagając los o litość, po czym przypomniałam sobie o
tym, jak chociaż na parę godzin sobie ulżyć. *( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Nosz...
xD*~ *:D* Zamknęłam więc oczy, po czym
zaczęłam czekać. W pewnym momencie poczułam znane już uczucie wyjścia duszy z
ciała. ~A może opisałabyś to uczucie? Oczywiście, że tego nie
zrobisz.~ Po chwili ujrzałam bramę do Miasta Spotkań **Srania* oraz
niedaleko kartkę, której wcześniej tu nie zauważyłam. ~*Ach, ta
ślepota.*~ Podeszłam do niej i zaczęłam czytać. Było tam napisane:
"REGULAMIN
*1. Zakaz ruchania chodników.
2. Zakaz srania na przechodniów.
3. Zakaz srania do fontanny.
4. Zakaz cheatowania, ty tępa dziwko.
5. Lubię ziemniaki.*
~*Zajebisty regulamin. xDDD*~
*Wiem :D*
1. Miasto służy temu, aby spotykać się z bliskimi z
którymi jest się rozdzielonym. Mieszkają tu również dusze zmarłych osób. ~Dusza
Andronmedy w mym off topie trafi tu trzy razy. :D~ ~*Jezu xD*~ *:DDD*
2. W Mieście należy szanować roślinność i dusze
zwierząt tu przebywających (jeśli jakieś się pojawią). |Wiadomo, można je ruchać, ale bez przesady.| *Co. xDDD* |:D|
3. Każda dusza może przebywać tu do godziny 20:00
strefy czasowej GMT +01:00. ~*Łooo...Jaki
szpan wiedząąą... -.-*~ Po upływie
tego czasu, automatycznie jest ona przenoszona do odpowiedniego ciała.
4. W Mieście mimo wszystko należy zachowywać się
kulturalnie. ~Wal się na ryj, kutafonie w dupę jebany. :D~ |xDDDDDDDD|
5. Z Miasta może korzystać każdy. Bez względu na
wiek, płeć czy pochodzenie." *To znaczy murzyni nie mogą, ale to
szczegół.* ~*Sebastian! xD*~ *:D*
"Nikt nie zabronił tu przebywać chorym i
cierpiącym osobom. Więc mogę tam chyba siedzieć." - Pomyślałam
~Ja ci zabraniam, więc nie możesz.~
~*A Grzegorza należy się słuchać, so...*~
~:D~
Po tym rozmyślaniu weszłam do Miasta i zajęłam się
tym czym zwykle. Około godziny |2|20:|2|00 moja dusza
automatycznie została przeniesiona do mego ciała. Po obudzeniu się, ciągle cierpiałam.
Byłam taka chora i słaba, a nie miałam nikogo kto by się mną opiekował. ~<Przygotowuje
dezintegrator.> :D~ |Grzegorz i jego humanitarne podejście
do życia. xD| ~Humanitarne sposoby są chujowe! :D~ |Widać
właśnie. xD| Ciekawe czy Dawid |*Dejwid| w ogóle
myśli o tym, że czyny też ranią. ~On jest zbyt inteligentny, aby
rozważać takie głupoty. :D~ ~*A temu co? xD*~ |On
ogólnie jest pojebany. xD| ~:DDD~ Eh...Ciekawe, czy
Grzegorz mnie kiedyś uratuje. ~Nie :D~ ~*Ta emotka
mnie rozpierdala. xD*~ ~:D~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ No,
ale do rzeczy. W czasie cierpień, opatulona włosami rozmyślałam nad sensem
życia. Około godziny |2|22:|2|00, zmęczona dniem, chorobą i
usypiana falującym Oceanem - zasnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |7|04.|7|07.|7|2016
roku, godzina |7|13:|8|58 czasu Polskiego.
Dzień #185
Dziś wyjątkowo późno się obudziłam. Nigdy, nawet w
domu nie budziłam się o tak późnej porze. Mimo to, cieszyłam się. Przespałam
pół dnia cierpień. Kiedy do końca się obudziłam, ciągle cierpiałam. Nadal
wszystko mnie bolało, miałam wysoką temperaturę, męczył mnie kaszel i
katar. ~Aww... <3~ Leżałam tam paręnaście minut.
Później zamknęłam oczy. W pewnym momencie poczułam, że moja dusza wyszła z
ciała. Po parunastu minutach oglądania ciemności, ujrzałam wejście do znanego i
lubianego Miasta Spotkań. **Srania* Weszłam tam,
po czym usiadłam na ławce i trochę posiedziałam, w między czasie głaszcząc koty
które się do mnie zleciały. |Do takiej debilki nawet koty by nie podeszły.| *Ta
szczerość. xD* |C'nie? xD| Chociaż one dawały mi
teraz towarzystwo. Niby małe zwierzaki, a cieszą. Szczególnie w chwilach
samotności. ~*To zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.*~ Kiedy
koty już odeszły (a siedziały przy mnie bite trzy godziny), zaczęłam sobie
spacerować. Około godziny |2|20:|2|00, niestety, ale
automatycznie zostałam przeniesiona do mojego cierpiącego ciała. Po otworzeniu
oczu, zrobiło mnie się tak zimno, że opatuliłam się moimi włosami. A Grzegorz
chciał mnie wysłać do fryzjera, abym doprowadziła je do porządku. ~*O,
przebłysk inteligencji.*~ |O.O| *\O/* ~*.*~ Gdyby
teraz widział, jakie one są potrzebne. A może i widzi, bo czuję jeszcze
bardziej jego obecność. *A czujesz, jak cię rucha? ( ͡° ͜ʖ
͡°)* ~SEBASTIAN! xDDD~ *No co? xD* Mniejsza. ~*Zajebiste
podejście do życia. xD*~ Leżałam tak cierpiąc do około 21|1|:|1|33.
Po tym czasie, zmęczona szlochaniem, błaganiem o litość, zimnem oraz falowaniem
Oceanu - zasnęłam.
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |7|05.|7|07.|7|2016
roku, godzina |5|9:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #186
Tego dnia obudziłam się o normalnej porze. |"|O
dziwo|"| czułam się lepiej. Na prawdę. Było mi coraz lepiej
mimo iż jeszcze miałam podwyższoną temperaturę oraz było mi zimno. *:<* Bolały
mnie już tylko nogi i ręce. Nic więcej. Nawet kaszel mnie nie męczył czy katar.
Mimo to, czułam, że dziś, w Mieście Spotkań **Srania* może
się coś ciekawego zdarzyć. ~*Ach, te spoilery.*~ Ułożyłam się
więc wygodnie w kuli, zamknęłam oczy i czekałam. Po paru minutach poczułam, że
moja dusza wyszła z ciała. Kilka chwil po oglądaniu ciemności, ujrzałam znajomą
bramę. Przeszłam przez nią, usiadłam na ławce pod drzewem i zaczęłam czekać *na
ruchacza.*. ~*Sebastian, ogar! xD*~ *Nie!
:D* W pewnym momencie, przed sobą ujrzałam szczęśliwą parę. W
tym momencie łzy mi napłynęły do oczu. Dlaczego oni mogli być tacy szczęśliwi,
a ja nie? ~:DDD~ Też chciałam szczęścia. Chwilę
później, poczułam, że ktoś mnie obejmował. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)(
͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*O Boże, kolejny.
xD*~ ~:D~ Od razu odwróciłam się. W tym momencie
przez łzy ujrzałam Grzegorza. Powiedziałam tylko:
- Oh...
Po czym się do niego przytuliłam. Czułam się
bezpiecznie chociaż w tym Mieście. W pewnym momencie spytałam go, gdyż
myślałam, że on będzie znał odpowiedź na moje pytanie:
- W ogóle...Dawid |*Dejwid| dlaczego
mnie tak nienawidzi?
~Odpowiadałem ci na to pytanie nie raz, idiotko.~
- Nie wiem. Być może ci czegoś zazdrości, albo po
prostu cię nie nienawidzi, tylko robi to z czystej złośliwości. *:D* W
ogóle to boję się, że mój powrót na Ziemię skończy się tak jak w piątym dniu
mojej podróży. - Odpowiedział
- Czyli jak? - Spytałam z ciekawości.
- Czyli tym, że obudzę się związany w bagażniku
swojego samochodu*, ruchany przez stado niedźwiedzi.* ~*XDDDDDDDDDDDDDD*~ |x"DDDDDDDDDDDD|
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| *:D*.
Nie jest to przyjemne, szczególnie, że przy próbie uwolnienia się miałem
ograniczone pole ruchu i obijałem się o ściany. - Odpowiedział
- Czy ten Dawid |*Dejwid| kogoś w
ogóle szanuje? - Spytałam
- Taką Laurę. Jego przyjaciółka z dzieciństwa. W
sumie jest taka sama jak on, więc nie dziwię się, że ich przyjaźń się nie
rozpadła. - Odparł
~*Moja OC wchodzi do akcji! :D*~
|O kurwa. xD|
W tym momencie zapanowała cisza. Czyli Dawid |*Dejwid| miał
przyjaciółkę! ~Nie wiedziałem, że psychopaci mogą mieć przyjaciół.~ ~*Nowa,
opkowa logika.*~ No, ale skoro była tak samo nienormalna jak on...W
pewnym momencie Grzegorz rzekł ponownie:
- Tak w ogóle skarbie, to pokaż się.
Po czym na chwilę mnie puścił. W pewnym momencie, z
przerażeniem w głosie powiedział:
- Boże, jakaś ty chuda i blada! Aż dziwne, że
jeszcze żyjesz!
|Też się dziwimy, jak to możliwe.|
- Skończyło mnie się jedzenie i picie dwa miesiące i
siedem dni temu. *Powinnaś gryźć glebę od miesiąca i tygodnia.* ~*Opko...*~ *...* Na dodatek w
rzeczywistości byłam chora, więc może mnie to osłabiło. - Odrzekłam
- Moje biedactwo...Nie bój się jednak. Gdy cię
odnajdę, zaopiekuję się tobą jak należy. - Powiedział*, po czym dodał:
- Będę cię rżnął dzień i noc, aż ci się dupa będzie
trząść.*
|Zajebiste, co można powiedzieć przyjaciółce będącej
w niewoli. xD|
*:D*
W pewnym momencie, wyjął on z kieszeni pierścionek.
Był bardzo ładny, z prawdziwym szmaragdem. Na początku nie podejrzewałam dla
kogo on był. ~Idiotka~ Jednak, po chwili włożył mi go
on na palec i rzekł:
- To dla ciebie. Był i jest tak piękny jak ty, ~W
sensie brzydki jak gówno?~ ~*Grzegorz Antychryst i jego szczerość. :D*~ ~:D~ że postanowiłem ci go kupić.
Chciałem ci go podarować w rzeczywistości. Jednak spotkałem cię tu, więc dałem
go tobie.
- Dziękuję... - Powiedziałam z uśmiechem.
- Nie ma za co. - Odparł, po czym się uśmiechnął.
W tym momencie wyjęłam opowiadanie o nim i o mnie i
podałam mu je, a następnie rzekłam:
- Wiem, że może to mało...Ale mam nadzieję, że
będzie ci się podobało.
Po tym, zajrzał on do kartki i zaczął czytać co tam
było. W pewnym momencie uśmiechnął się i rzekł:
- Opowiadanie o nas. Jak miło.
*No, miło jak w zgniatarce.*
|TO PORÓWNANIE! xDDD|
*:D*
- Muszę utrwalić pamięć szczególnie o takim dobrym
człowieku jakim jesteś ty. - Odparłam
~xd~
~*TA REAKCJA! xDDD*~
~Wiem :D~
W tym momencie pocałował on mnie i powiedział z
uśmiechem:
- Dziękuję...
Później pogadaliśmy jeszcze trochę i wróciliśmy do
swoich ciał. Gdy ja się obudziłam zaczęłam rozmyślać. W pewnym momencie na moim
palcu, kątem oka ujrzałam pierścionek "taki ładny jak ja" który
dostałam od Grzegorza w Mieście. Nie wiedziałam jednak, dlaczego kupował mi tak
drogie prezenty. Nie gardziłam tym, jednak wystarczyłyby mi nawet zwykłe
zdjęcia wykonane przez niego. ~Przestań kłamać.~ Mimo
to, rozmyślałam aż do wieczora opatulona mymi włosami. Około godziny |2|22:|2|22
(zacna godzina, nie?) ~*<Niucha> Jebie gimbusem.*~ -
kołysana przez Ocean usnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Grzegorza*
Miejsce nieznane, |7|06.|7|07.|7|2017
roku, ~*O, zły rok. Super.*~ godzina |7|15:|7|00
czasu Polskiego.
Dzień #186
Gdy wróciłem do ciała po spotkaniu mej najdroższej,
obudziłem się, gdyż po prostu spałem. Nie robiłem tego od 20 dni i mdlałem już
za kierownicą. *JAKIM CUDEM TY PRZEŻYŁEŚ?!?!* ~*Gary
Stu...*~ *Ach, no tak. ;-;* Po obudzeniu
się, poczułem się podduszany. Od razu spuściłem wzrok. W tym momencie ujrzałem,
że byłem podduszony ciężkim pniem drzewa. ~:D~ Ledwo
łapałem oddech. Na dodatek byłem związany linami i łańcuchami. ~:DD~ Chciałem
krzyczeć, jednak poczułem, że byłem zakneblowany czymś. Próbowałem się uwolnić.
Niestety, nie udawało mnie się to. W pewnym momencie poczułem, że nie mogłem
oddychać. ~*Kurwa, bo zaraz Grzegorz się podnieci. xD*~ ~:DDD~ Dusiłem
się. ~:DDDD~ Mimo to, resztkami sił próbowałem się
uwolnić. Niestety. Nie udało mnie się to, przez co po paru minutach zemdlałem z
powodu braku powietrza. |JEST!|
Cztery godziny później, obudziłem się. |JAK?!?!?!?!?| ~*Zaraz
się dowiesz.*~ Zdziwiłem się tym, gdyż nie oddychałem, gdy straciłem
przytomność. Jednak doszedłem do tego, że ktoś musiał mnie reanimować, ponieważ
teraz mogłem już oddychać. *aŁtoreczka zapewne.* Na
dodatek byłem odwiązany i odkneblowany. Wiedziałem, że to była sprawka albo
Dawida |*Dejwida| albo Laury, |*Laóry| ~*Laóry
xDDD*~ |Wiem, fajne ma imię. xDDD| aby mnie spowolnić.
Mimo to, udałem się do samochodu i ruszyłem w kierunku Antarktydy. ~*Jakby
nic się nie stało.*~
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Dawida*
Katowice, ~*:**~ |7|06.|7|07.|7|2017
roku, godzina |7|12:|7|00.
Dzień #186
Dzisiaj obudziłem się wyjątkowo późno. To dlatego,
że wczoraj źle się czułem. I nadal miałem uczucie mdłości, kręciło mnie się w
głowie i czułem się słabo. ~:D~ Mimo to, zwlokłem się z
łóżka i włączyłem mój superkomputer który kiedyś stworzyłem, *bo
byłem Gary Stu,* po czym sprawdziłem, gdzie był
Grzegorz. ~Tu jestem, pierdoło. Chodź i walcz jak facet.~ ~*Nie
o ciebie chodzi. xD*~ ~Kurwa. A chciałem komuś dać wpierdol.
:<~ Ku swojemu przerażeniu zauważyłem, że był na prawdę daleko.
Na szczęście zatrzymał się i usnął. Niestety. Nie miałem siły, aby jechać i go obezwładniać. ~Awww...~ Zadzwoniłem
więc do mojej jedynej nadziei - Laury. |*Laóry| Kiedy
odebrała, powiedziałem:
- Najdroższa...Nie czuję się dziś dobrze, a przez to
mam do ciebie prośbę...Zrobiłabyś coś za mnie?
- Oczywiście, że tak. Mów, o co ci chodzi, a ja to
załatwię. - Odpowiedziała Laura. |*Laóra|
- Słuchaj. Chodzi mi o to, że mój brat zmierza na
Antarktydę, aby uratować jego przyjaciółkę. Opowiadałem ci o Andro|n|medzie uwięzionej
w kuli od Aqua Zorbingu. Właśnie po nią Grzegorz zmierza. Jako iż teraz on śpi,
chciałem cię prosić, abyś tam do niego pojechała i obezwładniła go. - Rzekł
- Dobrze, zrobię to. - Odparła
- Dziękuję ci, skarbie. - Powiedziałem
- Nie ma za co. Dla ciebie wszystko zrobię. - Rzekła
~*:**~
Po tej rozmowie połączenie się zakończyło. Po tej
rozmowie, zmęczony cierpieniami tej być może i choroby, położyłem się na łóżku
i usnąłem. ~:D~
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Laury*
Katowice, ~*:**~ |7|06.|7|07.|7|2017
roku, godzina |7|12:|7|03. ~*STOPER!*~
Dzień #186
Po rozmowie z Dawidem, |*Dejwidem| wzięłam
wszystkie potrzebne rzeczy do obezwładnienia. Zabrałam więc ze sobą liny,
łańcuchy, knebel i siekierę. ~Ty idiotko. Było go tą siekierą
zarąbać!~ ~*Ale to by było zbyt proste.*~ ~:<~ Następnie
z lokalizatorem wsiadłam w samochód i ruszyłam w odpowiednim kierunku. W ciągu
dwóch godzin się tam znalazłam, dzięki temu, że Dawid |*Dejwid| kupił
mi szybki samochód. ~*:D*~ Po znalezieniu się w odpowiednim
miejscu, świadomie przyznałam Dawidowi |*Dejwidowi| rację.
Grzegorz to debil. *Wy to macie spowolniony zapłon.* Nie
zamknął drzwi od strony kierowcy. Od razu wysiadłam z samochodu, otworzyłam
drzwi i wywlokłam go z samochodu. Jako iż wzięłam ze sobą potrzebne rzeczy,
zawlokłam go wgłąb lasu i poddusiłam do ziemi butem, aby łatwiej było mi go
związywać. Po tym, związałam go mocno linami, a następnie łańcuchami. Po
zrobieniu tego, zakneblowałam go i zdjęłam mu but z klatki piersiowej. Kiedy to
wykonałam, zaczęłam go całego przeszukiwać w poszukiwaniu broni, gdyż
kolekcjonowałam kradzioną broń. *Również obmacałam go całego, ale
nie był tak zajebisty jak Dejwid.* ~*C.O. xDDD*~ *:D* Niestety,
ku swojemu nieszczęściu nic nie znalazłam. Podeszłam więc do drzewa które było
już blisko oderwania od ziemi i zaczęłam je rąbać tak, aby opadło na klatkę
piersiową Grzegorza. Kiedy już to nastąpiło, wróciłam do samochodu i pojechałam
do Dawida, |*Dejwida| gdyż mówił on, że *dawno
nikogo nie ruchał.* ~*SEBASTIAN! xDDD*~ *:D* źle
się czuł, a ja nie chciałam, aby coś mu się stało, więc wolałam się nim
zaopiekować. |Idiotka|
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |7|06.|7|07.|7|2016
roku, godzina |1|10:|1|10 czasu Polskiego.
Dzień #187
Dzisiaj obudziłam się o w miarę normalnej dla mnie
porze. Czułam się w 80 % lepiej. ~*Zajebista dokładność,
kalkulatorze.*~ Było mi tylko zimno i bolały mnie nogi. Okryłam się
więc swoimi włosami i zaczęłam oglądać "żywą telewizję" czyli po
prostu Ocean Arktyczny. *W sumie...Nuda jak w telewizji.* W
pewnym momencie, poczułam się od tej spokojności senna, do tego stopnia, że
usnęłam. ~:D~ W którejś minucie snu, poczułam się tak,
jakby moja dusza wyszła z ciała. Najprawdopodobniej miasto zainterpretowało to
jako próba ucieczki od cierpień i "przyjęło" mnie do siebie. W pewnym
momencie widzenia ciemności, zauważyłam tą piękną, złotą bramę. *Zajeb
ją. Jesteś Polką, już dawno powinnaś to zrobić.* |Ale ona
nie ma na imię Grażyna. xD| *Każda Polka jest w jakimś
stopniu typową Grażyną, tak jak każdy Polak jest w jakimś stopniu typowym
Januszem.* ~*Sebastian i jego mądrości. xD*~ *Ale
jak prawdziwe! :D* Weszłam do Miasta i usiadłam na ławce. Znów
przybiegły do mnie te słodziutkie kotki. Zaczęłam je więc głaskać. Dzięki nim
nie czułam się samotnie. Po około czterech godzinach, kotki musiały mnie
opuścić. Okazywały to smutkiem. *Tak na serio, były szczęśliwe.* One
mnie najprawdopodobniej lubiły. ~*Captain Obvious znowu ratuje
sytuację.*~ Po głaskaniu tych słodziaczków, zaczęłam spacer i tak do
około |1|16:|1|00. Po tym wróciłam z własnej woli do swojego
ciała. Od razu obudziłam się. Po obudzeniu się, czułam się jeszcze lepiej.
Zaczęłam więc myśleć. Myślałam do około |1|03:|1|00, po czym
zasnęłam zmęczona tym wszystkim. Eh...I pomyśleć, że 187 dni temu byłam
wolna... ~:D~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |7|07.|7|07.|7|2016
roku, godzina |7|14:|7|14 czasu Polskiego.
Dzień #188
Dzisiaj obudziłam się na prawdę bardzo późno. W
sumie to nie dziwne, gdyż poszłam spać o trzeciej nad ranem. ~*Zgaduję,
że osoby z mojej klasy właśnie o tej godzinie pójdą dziś spać.*~ Dzisiaj
czułam się idealnie. Nic mi nie bolało, było mi po prostu dobrze. Usiadłam więc
w kuli po czym wyjęłam z niej ~*Z kuli?*~ |Tak to
niedopieczone zdanie zabrzmiało, faktycznie.| swój zeszyt i zaczęłam
rysować co mi tylko przyszło do głowy. Ogólnie rysowania uczyła mnie moja mama,
dlatego teraz umiem ładnie (ach, ta skromność) rysować. ~*A skromność
masz po mnie.*~ Narysowałam około 30 pięknych (ach, ta skromność
x2) |Ewidentnie|
~*
Nie powiesz, że brzydko wyszła.*~
|No, akurat ona ładnie wygląda.|
~I tak lepszy jest ten twój nowy rysunek.~
*O, fakt, on jest zajebisty.*
~*Mnie też się cholernie podoba. :3*~
rysunków. Po rysowaniu zabrałam się za pisanie
opowiadań. Napisałam ich trzy. Jedno o mnie, jedno o Grzegorzu, a drugie o
kotach z Miasta Spotkań. **Srania* Heh. Nie
napiszę ich tu, gdyż były dość długie, a mnie nie chce się ich
przepisywać. ~BOGU DZIĘKI! ;_;~ Może dam tu kiedyś ich
ksero, ale to dopiero gdy wrócę do domu i się wreszcie wygrzeję w ciepłym
łóżeczku, zjem ciepłe jedzenie i się czegoś napiję. Ah...Marzenia...No, ale do
rzeczy. |Spoko, aŁtoreczka nie pozwoli ci na inny happy end.| Po
tym, zaczęłam grać na telefonie do momentu w którym bateria nie spadła do 40 %
(spokojnie, dalej miałam przy sobie równie mocną baterię). ~*Cheater*~ Zajeło *O,
siema literówko! Rzadko nas odwiedzasz!* mi to około 2 godzin.
Po graniu, ułożyłam się w kuli, okryłam włosami i zaczęłam myśleć. Niestety, po
około godzinie przyczyniło się to do jednego - snu. Jako iż było spokojnie,
usnęłam bardzo szybko. Na prawdę, sen i rozmyślanie to tutaj wybawienie. No i
też podróże do Urbs Congressio. :*~*Hej, emotko. A teraz won.*~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |7|20.|7|07.|7|2016
roku, godzina |7|8:|7|00 czasu Polskiego.
Dzień #201
~Boże, myślałem że nigdy nie
doczekam zmiany numeracji.~
~*Kuźwa, nareszcie.*~
Tego dnia obudziłam się o |7|8:|7|00.
Tylko jednego dnia, a właściwie w dwa dni budziłam się o tej porze.
Postanowiłam więc sprawdzić, który dziś był. Włączyłam więc telefon. |A
to zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.| W tym momencie
na ekranie blokowania pojawił się napis:
"08:00
20.07.2017 roku, środa."
W tym momencie przypomniałam sobie co to była za
data. To były moje urodziny. Aż łzy napłynęły mi do oczu. *Ach,
ta miękka cipa.* Kiedyś, gdy byłam w domu, plan moich urodzin
wyglądał zawsze tak samo. Czyli tak:
8:00 - Pobudka na naszym łóżku w sypialni. *( ͡°
͜ʖ ͡°)* |No ależ oczywiście. FACECI. xD| *:D*
8:02 ~*SZTOPER!*~- Śniadanie do łóżka przygotowane przez Grzegorza i
przyniesione przez niego samego oraz obfite życzenia. |Boooże, co za
debil.|
8:10 - Odstawienie tacy z naczyniami po śniadaniu i udanie się
do salonu. Tam czekał na mnie Grzegorz i najczęściej przytulał i składał
jeszcze więcej życzeń, po czym dawał prezent. Czasem było bez prezentu, ale
mnie to nie przeszkadzało. Liczyło się tylko to, że pamiętał. ~Przestań
kłamać, zabijałaś go wtedy w myślach. Każdy by tak zrobił.~
8:15 - Umycie się, ubranie i uczesanie.
8:20 - Czas spędzony z Grzegorzem.
9:00 - Wyjście gdzieś razem. Zawsze jakoś wymyślone, aby mnie
zaskoczyć. |Na przykład do kibla publicznego.| ~*Wspaniałe
wyjście urodzinowe. xD*~ |Wiem, że też byś chciała. xDDD| ~*Kurwa,
ja się boję kibli publicznych! ;___;*~ |Ups...|
15:00 - Powrót do domu.
15:05 - Jakieś roboty np. rozmowa z Grzegorzem. I tak do
wieczora.
20:00 - Umycie się i przebranie. Później bycie szczęśliwym z moim
przyjacielem.
21:00 - Sen koło niego... *( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)(
͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Akurat taką aŁtoreczką nie byłam.*~ *Dzięki
Bogu.*
A teraz? Musiałam cierpieć. Byłam sama w kuli od
Aqua Zorbingu. Na dodatek była ona umiejscowiona na Oceanie Arktycznym, gdzie
wokół nie było żadnego lądu. Byłam sama na wodzie. Po chwili po prostu
rozpłakałam się. Było mi tak smutno. Płakałam bite 3|33| ~*Długo
xD*~ |:D| godziny. Tak bardzo cierpiałam. Po tych trzech
godzinach opanowałam się. Jednak, zmęczona płaczem, usnęłam. Obudziłam się
około godziny |1|15:|1|00. Po obudzeniu się, zaczęłam czytać
notki z poprzednich dni. |Dziw bierze, że się nie zanudziłaś.| Skończyłam
je czytać około godziny 20|2|:|2|00. Wtedy to też ułożyłam się do
snu, opatulając włosami. Przez spokojność ~*I znów czerwony wężyk.*~ wód
Oceanu, bardzo prędko usnęłam.
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |9|20.|9|09.|9|2016
roku, godzina |9|8:|9|00 czasu Polskiego.
Dzień #263
~*W ogóle, spory przeskok.*~
|Skoro w poprzednich dniach nic
ciekawego się nie działo, to i dobrze.|
*Zawsze to mniej męczarni.*
Dzisiaj obudziłam się znów o tej godzinie o której
budziłam się tylko w te dwie magiczne daty. Sprawdziłam więc na telefonie, czy
to była ta data o której myślałam. Po włączeniu telefonu, na ekranie ładowania
pojawił się napis:
"08:00
20.09.2017 roku, wtorek."
~*Znowu zły rok. Super. -_-*~
W tym momencie już wiedziałam co to była za data.
Był to dzień urodzin Grze|rzerze|gorza. ~Grzerzerzegorza.
Wspaniale. xD~ |:D| Aż łzy napłynęły mi do oczu. Gdy
byłam w domu, wszystko było tak jak w dzień moich urodzin, tylko, że na
odwrót. *A ja już chciałem się zamienić w męskiego feministę i
opieprzyć cię, że ten dzień jest krócej opisany.* ~*Męski
feminista. Mamo, patrz! Oksymoron!*~ *:DDD* Spędzaliśmy
ten dzień razem. I Grzegorz i ja byliśmy szczęśliwi. Najbardziej on, gdyż w
końcu to były jego urodziny, jednak ja również cieszyłam się jego szczęściem. A
teraz? Byliśmy rozdzieleni i nie mogliśmy być szczęśliwi razem. *Miasto
Spotkań nie było rozwiązaniem, jak widać.* Rozpłakałam
się. ~No zaraz mnie cholera trafi.~ Chciałam aby on był
szczęśliwy i żebym ja nie musiała cierpieć. ~*Jako, iż jesteś normalną
obywatelką Polski, powinno bardziej zależeć ci na tym drugim.*~ Eh...Ile
bym dała, abyśmy teraz mogli być razem. Niestety...Nie ten dzień jak widać.
Płakałam kilka godzin. *Umrzyj wreszcie.* ~*Za
wiele wymagasz.*~ *:<* Po wylaniu całego
mojego smutku, wzięłam się za rysowanie. Oprócz pisania, to przynosiło mi
radość. Rysowałam aż stępił się jeden z moich ołówków, czyli jakieś trzy
godziny. |NARESZCIE!| Razem od skończenia płaczu i rysowania
była godzina 14|4|:|1|00. Chciałam się czegoś napić, jednak
przypomniałam sobie, że nie miałam czego. Mimo to żyłam. Czyżbym trzymała się
przy życiu siłą woli? ~Ja na to wpadłem już dawno.~ Być
może. Położyłam się więc w kuli i zaczęłam myśleć. *Znowu brak
ludzkich reakcji. Wspaniale.* Serio, jest to wybawieniem. Co
prawda ludziom którzy nie są skazani na takie cierpienia jak ja może się to
wydać stratą czasu, ale tu właśnie o to chodzi, aby szybko przeżyć jeden dzień,
z nadzieją, że kolejnego ktoś cię uratuje. ~☝ with🗡:D~ |Jezu
xDDD| ~:DDD~ Około godziny |2|21:|2|00,
gdy cały czas myślałam, poczułam się senna. Okryłam się więc naturalną kołdrą i
po chwili usnęłam...
~*Krótka przerwa, bo zaraz mnie kurwiks trafi.*~
|Bogu dzięki. W ogóle, ile jeszcze tego gówna?|
~*Siedem rozdziałów, z czego jeden z nich ma
szesnaście stron.*~
~Jakoś to przetrwamy.~
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |10|27.|10|10.|10|2016
roku, godzina |10|10:|10|55 czasu Polskiego.
Dzień #300
Już minął trzysetny dzień mojej męki. Trzysta dni
temu byłam wolna. Prawie rok już minął, a nikt nie przybył mi na ratunek. ~Ja
się w ogóle nie dziwię.~ Eh...Tak chciałam, aby to się zmieniło.
Niestety, ta okrągła trzysetka już doprowadziła do mojego szaleństwa. Naprawdę.
Gdy się obudziłam, usiadłam na kolanach i zaczęłam drapać kulę. Czułam się jak
osoba psychiczna, jednak nie panowałam nad sobą. ~Choć raz poczułaś
się naprawdę sobą.~ ~*TA SZCZEROŚĆ! XDDD*~ ~:D~ Nawet
nie opanowywało mnie to, że gdybym się nawet jakimś cudem przebiła przez kulę,
to wpadłabym do wody i utonęła. *Daj Bóg.* Po
godzinie drapania, gdy nic nie przynosiło skutku, już chciałam rozpiąć wejście
do kuli (ta kula była jakaś dziwna, gdyż miała suwak do rozpięcia od dwóch
stron). ~*To nie ma sensu. Jak to opko.*~ W tym momencie
jednak opanowałam się. Zrozumiałam, że to co próbowałam zrobić, to było
posunięcie samobójcze. |Jakbyś nie mogła na samym początku rozpiąć tej
kuli.| ~*To by było za proste.*~ Przecież Dawid |*Dejwid| mógł
mnie wrzucić do wody, abym utonęła, a jednak dał mnie do tej kuli. *Cóż
za łaskawca.* Co prawda sama już prawie umierałam, ale dzięki
tej kuli przeżyłam trzysta dni. ~*Jak, to nawet ja nie wiem.*~ Wróciłam
więc do swych codziennych zajęć. |Jakby nic się nie stało.| Należało
do nich:
*- Sranie
- Machanie dupą lub cyckami, bo nie miałam kutasa.
- Ruchanie się wibratorem, Gwałtonatorem 3000 lub
oboma tymi rzeczami naraz.
- Podziwianie moich zdeformowanych dzieci, które urodziłam
ponad miesiąc temu.
- Ruchanie dupy Dawida lub Grzegorza.*
|Wspaniałe zajęcia. xDDD|
*A jakie rozwijające! xDDD*
~XDDDDDDDDDDDDDD~
● Rysowanie
● Pisanie opowiadań.
● Pisanie tych notek.
● Myślenie
● Ostatecznie czytanie poprzednich notek. ~*Co
powinno doprowadzić do śmierci z nudów.*~
Zaczęłam więc od rysowania. Narysowałam siebie,
Grzegorza, moich rodziców, widok z okna mojego domu (tak, pamiętałam go), widok
z kuli itd. W końcu narysowałam piętnaście rysunków. *Mam
wątpliwości co do ich jakości.* Po skończonym szkicowaniu i
kolorowaniu wzięłam się za pisanie opowiadań. Napisałam tylko dwa, ale moim
zdaniem dobre. Jedno było wymyśloną historią opuszczonego sklepu który był
niedaleko mojej willi, a drugie to był pierwszy rozdział mojego FanFiction do
jednej serii. ~*CZY?*~ ~¯\_ツ_/¯~ Napisałam też tą |*tę| notkę.
Wzięłam długopis, dziennik i zaczęłam pisać. Po skończeniu porozmyślałam sobie.
Były to różne myśli. Na temat różnych moich ulubionych serii, ratunku z kuli,
na temat logiki Dawida |*Dejwida| i Laury, |*Laóry| której
nikt nie ogarnia, na temat tego czy kiedykolwiek mnie ktoś odnajdzie oraz czy
uda mnie się przeżyć. ~Dziękuję, że choć raz napisałaś, o czym
myślałaś.~ Po rozmyślaniu, około godziny |1|19:|1|00
zaczęłam czytać notki z poprzednich dni. Skończyłam je czytać około 23|1|:|1|00.
Wtedy też, zmęczona, okryłam się włosami i kołysana wodą - zasnęłam.
~Czemu te rozdziały są nieco lepsze?~
~*Bo ich nie pisałam na siłę.*~
|Nie mogłaś tak pisać całego opka?|
~*Niedojebanie...*~
|;-;|
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |11|06.|11|11.|11|2016
rok, godzina |11|9:|11|00 czasu Polskiego.
Dzień #310
~Eeem...Ramoninth...Czemu ty się
uśmiechasz jak psychopata?~
~*Zobaczysz :D*~
~;_;~
Kiedy mnie ktoś uratuje? ~Nigdy~ Wiem,
że dziwnie zaczęłam, ale ja już chcę wrócić do domu. Trzysta dziesięć dni tu
przeżyłam, *Dalej nie wiemy jak.* ale czuję, że
nie wytrzymam już więcej. Na dodatek dziś nie było mi do śmiechu. Rano, gdy się
obudziłam o |11|9:|11|00 (normalny czas mojej pobudki),
usłyszałam w oddali motorówkę. Aż się poderwałam. Podejrzewałam, że nareszcie
ktoś mnie uratuje! Jak bardzo się myliłam...~WON Z SPOILERAMI!~ Gdy
siedziałam na kolanach, ujrzałam, że to była motorówka Dawida. |*Dejwida| W
dodatku obejmował on jeszcze jakąś dziewczynę, najprawdopodobniej tą |*tę| Laurę. |*Laórę| Widząc
mnie, śmiali się z mojego cierpienia. ~*Już wiesz, o co chodziło?
>:D*~ ~Tak :D~ |Wesoła gromadka. xDDD| ~*:D*~ Nie
pokazywałam swoich emocji, jednak chciało mnie się płakać ze smutku. Patrzyłam
mimo wszystko na niego z prośbą o litość w oczach. *Idiotka jak
sto pięćdziesiąt.* Jednak jak on to zobaczył, pokazał mi tylko
środkowy palec.
|
|
Widać po nim było, że sprawiało mu to radość. Po
chwili, usłyszałam jak Laura |*Laóra| powiedziała do niego:
- Jesteś świetny!
- Oj wiem, skarbie. Uwielbiam ją męczyć. -
Odpowiedział Dawid, |*Dejwid| po czym ją *wyruchał* pocałował. |OGAR! xDDD| *Nie! :D*
Popływali oni jeszcze na motorówce koło kuli, robiąc
sztuczne fale, które chwiały kulę, po czym jak gdyby nigdy nic odpłynęli. Gdy
już zostałam sama, rozpłakałam się. ~Zamknij się, albo moja armia
cię zniszczy.~ ~*Ta armia dusz się nie liczy, bo to ci się
tylko śniło.*~ ~;"<~ Nie dość, że zrobili
mi nadzieję, to jeszcze pokazali mi środkowy palec i wyśmiali. ~Awww...
<3~ Płakałam parę minut, po czym się uspokoiłam. Otarłam łzy
chusteczką higieniczną z ostatniego opakowania które mi zostało i zajęłam się
swoimi codziennymi czynnościami, czyli rysowaniem i pisaniem opowiadań. *Jakby
KOMPLETNIE nic się nie stało.* Po paru godzinach, schowałam
zeszyt, po czym położyłam się i zaczęłam myśleć. Najbardziej myślałam nad tym,
co ja Dawidowi |*Dejwidowi| zrobiłam, że tak mnie
nienawidził. *Urodziłaś się.* Doszłam do tego,
że może mi czegoś zazdrościł. Ale chyba nie. Miał dobrze płatną pracę, więc
mógł mieć wszystko co ja. Miał przyjaciółkę, więc to nie z powodu przyjaźni.
Nie wiedziałam więc o co mu chodziło. *Wspomniałem to kilka zdań
wyżej.* Wiedziałam jedno. Gdy Grzegorz mnie odnajdzie, na 101
% rozprawi się z Dawidem. |*Dejwidem| ~*Jakaż ona
pewna...*~ Jednak, po tych rozmyślaniach, czyli około godziny 21|2|:|2|00,
zmęczona spokojem, usnęłam.
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Dawida*
Katowice, ~*:**~ |11|06.|11|11.|11|2016
roku, godzina |11|6:|11|00.
Dzień #310
Dzisiaj, wraz z Laurą |*Laórą| która
postanowiła się do mnie przeprowadzić (dobrze zrobiła)
~*Wiecie...
*~
|Idealnie podsumowane. xD|
~*Wiem xD*~
obudziliśmy się bardzo wcześnie. Nie mieliśmy
pomysłu na dziś dzień. Po wspólnym zjedzeniu śniadania, umyciu się *Wspólnym?
( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Nie, ty zboczeńcu! xD*~ *:<* i
ubraniu, po prostu usiedliśmy na łóżku w naszej sypialni i siedzieliśmy. W
pewnym momencie, gdy gładziłem ją po głowie, wpadłem na pomysł. Oczywiście
powiedziałem do niej czułym głosem:
*- Ruchasz się czy trzeba z tobą chodzić?*
|Najlepsze, co można powiedzieć do przyjaciółki. xD|
*:D*
- Skarbie...
- Tak? - Spytała
- Mam pomysł na dziś dzień. - Odpowiedziałem
- No, jaki? - Spytała zaciekawiona Laura. |*Laóra|
- Możemy polecieć moim helikopterem na Antarktydę i
motorówką popłynąć na środek Oceanu Arktycznego i powkurzać Andro|n|medę tym, że my
razem jesteśmy wolni i szczęśliwi, a ona zniewolona i cierpiąca. - Odrzekłem
- Hah, w sumie idealny pomysł. - Odparła
~*Lubię was.*~
~Me too.~
|^^|
*^^*
Po tej rozmowie, wstaliśmy i ubraliśmy się. Po
zrobieniu tego, wyszliśmy z domu i udaliśmy się do helikoptera. Po znalezieniu
się tam, usiadłem za sterami helikoptera *A myślałem, że roweru.* ~*XDDDDDDDDD*~ i
skierowałem się w kierunku Antarktydy. Po dwóch godzinach dolecieliśmy tam. Gdy
znaleźliśmy się na Antarktydzie i wyszliśmy, wsiedliśmy w motorówkę. Jako iż
wmontowałem tam autopilota (musiałem) włączyłem go, po czym stanąłem, objąłem
Laurę |*Laórę| i czekałem. W pewnym momencie dopłynęliśmy do
kuli. Zauważyliśmy Andro|n|medę. Od razu, naturalnie zaczęliśmy się
śmiać. A ona nie miała nic innego tylko patrzenie. Ah, jaka szkoda, że nie
wydłubałem jej oczu. Hahahaha! |Jakbym był gejem, właśnie miałbym
chłopaka.| ~Dawid: Jedyna postać dla której wytrzymuję to opko.~ W
pewnym momencie spojrzała się ona na mnie z prośbą o litość w oczach. W tym
momencie, z wielką satysfakcją pokazałem jej środkowy palec. ~*:**~ W
tym momencie, moja przyjaciółka (LAURA! ANDROMEDA TO IDIOTKA!) *Wiemy,
domyśliliśmy się.* powiedziała do mnie:
- Jesteś świetny!
Wtedy ja odwróciłem się i rzekłem:
- Oj wiem, skarbie. Uwielbiam ją męczyć.
Po czym pocałowałem ją. Po tym, popływaliśmy jeszcze
trochę wokół kuli i ruszyliśmy w kierunku lądu, a potem i domu. Nie wiedziałem
jednak, że za to wszystko kiedyś musiałem zapłacić... |Weź wyjdź z tymi
spoilerami. -.-|
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Laury*
Katowice, ~*:**~ |11|06.|11|11.|11|2016
rok, godzina |11|06:|11|00
Dzień #310
Tego dnia, wraz z Dawidem |*Dejwidem| obudziliśmy
się wyjątkowo wcześnie. Nie mieliśmy na dziś dzień pomysłu. Po zjedzeniu
wspólnego śniadania, umyciu się *~*NIE!*~ :D* i
ubraniu usiedliśmy na łóżku w naszej sypialni. W pewnym momencie, Dawid, |*Dejwid| gładząc
mnie po głowie, powiedział czułym głosem:
- Skarbie...
Wtedy ja spytałam:
- Tak?
- Mam pomysł na dziś dzień. - Odpowiedział
- No, jaki? - Spytałam z zaciekawieniem.
*- Będziemy srać przez dach. - zaproponował*
~*Świetna propozycja. xD*~
*:D*
- Możemy polecieć moim helikopterem na Antarktydę i
motorówką popłynąć na środek Oceanu Arktycznego i powkurzać Andro|n|medę tym, że my
razem jesteśmy wolni i szczęśliwi, a ona zniewolona i cierpiąca. - Odrzekł
- Hah, w sumie idealny pomysł. - Odparłam
Po tej rozmowie, wstaliśmy, ubraliśmy się i
wyszliśmy. Po wejściu do helikoptera, Dawid |*Dejwid| zasiadł
za sterami, a ja usiadłam na zwykłym siedzeniu. Po chwili ruszyliśmy. Lot był
nudny. Dwie godziny po wystartowaniu, już lądowaliśmy na Antarktydzie. ~*Moglibyście
opatentować te portale i przysłużyć się ludzkości.*~ Po wylądowaniu,
weszliśmy, wsiedliśmy na motorówkę i po chwili ruszyliśmy. W pewnym momencie,
Dawid |*Dejwid| objął mnie. I tak czekaliśmy na dopłynięcie.
~*Tu serio nie ma spacji.*~
~;-;~
Gdy już byliśmy na środku Oceanu, zaczęliśmy razem
śmiać się z cierpienia Andro|n|medy. A ona musiała patrzeć. W pewnym
momencie spojrzała na Dawida |*Dejwida| z prośbą o litość w
oczach. Wtedy on z satysfakcją pokazał jej środkowy palec. |:D| W
tym momencie ja rzekłam:
- Jesteś świetny!
W tym momencie odwrócił się on w moim kierunku i
rzekł:
- Oj wiem, skarbie. Uwielbiam ją męczyć.
Po czym pocałował mnie. Po tym, popływaliśmy jeszcze
trochę wokół kuli i ruszyliśmy w kierunku lądu a następnie domu. To był zacny
dzień! |<Niucha> Znowu jebie gimbusem.|
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ocean Arktyczny, |12|24.|12|12.|12|2016
roku, godzina |12|07:|12|00.
Dzień #358
~A jednak limit tekstu jebnął.~
~*Niestety. Ale na szczęście to
będzie dwupartowiec.*~
Tego dnia, obudziłam się dość wcześnie. O
godzinie |12|07:|12|00 budziłam się tylko jednego dnia.
Postanowiłam sprawdzić datę. Włączyłam swój telefon (fakt #1 - Bateria nadal
nie wymieniana). ~*Nawet Xiaomi tyle nie trzyma, oszustko.*~ W
tym momencie na ekranie blokowania pojawił się napis:
"07:00
24.12.2016 rok, Sobota"
~*O LOOOL, akurat wczoraj była Wigilia dwa tysiące
siedemnastego roku, a gdy to pisałam, to była przyszłość. Widzicie już, jak
czas szybko płynie?*~
*Opowiadania są idealne do zobaczenia tego.*
~Ty, faktycznie. Tak w ogóle, Ramoninth, wiesz że
zaraz twoje jedno opowiadanie, które obecnie zaczęłaś, wejdzie w przeszłość?~
~*Właśnie wiem i to jest dziwne uczucie. xD*~
Wiedziałam już co to był za dzień. Była to
Wigilia. ~*To zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną
przesadą.*~ Kiedyś, gdy byłam w domu, zawsze zaczynał się ten dzień
tak samo. Mimo iż byłam i jestem dorosła, biegłam do choinki. A były tam
prezenty od Grzegorza dla mnie i ode mnie dla Grzegorza. Rozpakowywałam
swoje. ~*Prezenty rozpakowuje się po Wigilii.*~ *Ale
to Opkolandia. Ona rządzi się innymi prawami.* Ostatnim razem
dostałam nowy telefon (tak, ten z niewyładowywującą ~*Czerwony wężyk.*~ się
po 358 dniach baterią), ~*Ty oszustko, nawet Xiaomi tyle nie wytrzyma.
Najdłużej na baterii może przetrwać z trzy dni i to tylko, jeśli co jakiś czas
włączasz tryb samolotowy.*~ długopis z lejzerem (laserem xD) *To
miało być śmieszne?* ~*Tak*~ *To coś nie
pykło.* ~*Wiem. To opko ogólnie mi nie pykło.*~ i
ten zeszyt w którym teraz pisałam. Później ja odchodziłam i do choinki
podchodził Grzegorz i również rozpakowywał swoje prezenty (u nas się w dzień
Wigilii rano rozpakowywało, bo my byliśmy na opak z tradycją >:D). |Ach,
wy buntownicy.| Następnie oboje szykowaliśmy się i wychodziliśmy do
galerii handlowej, aby kupić prezenty dla gości. ~Powodzenia. Na
ostatnią chwilę to wręcz samobójstwo.~ Wychodziło na to, że
musieliśmy wydać sporo pieniędzy, gdyż nasze rodziny które się zjeżdżały były
duże. On miał rodziców, dziadków, wujków, rodziców chrzestnych i rodzeństwo
chrzestne, a ja rodziców, dziadków, wujków, rodziców chrzestnych, rodzeństwo
chrzestne i pradziadków którzy jeszcze żyli. |Mieli nadzieję, że dożyją
nieistniejącego dnia, w którym znormalniejesz.| Musieliśmy więc
wydawać około 100 złotych. ~*To bardzo mało, jak na takie wielkie
rodziny.*~ *Nie próbuj zrozumieć nieistniejącej logiki.* Po
powrocie zaś, zaczęliśmy szykować wszystko na wieczór. Wieczorem natomiast,
zjeżdżały się całe rodziny. Zasiadaliśmy do stołu, dzieliliśmy się opłatkiem i
śpiewaliśmy kolędy. ~*W święta to tylko Radio Eska. Wczoraj leciała tam
nuta Linkin Park.*~ |Jedyna prawilna stacja na święta.| Potem
rozdawaliśmy sobie prezenty (w jedną wigilię potrafiłam dostać ok. 10
prezentów). ~*Ja dziś dostałam jeden, ale zajebisty. Tablet, który
podobno jest celem każdego szanującego się złodzieja, taki jest zajebisty. Ale
ja już w antywirusie włączyłam opcję antywłamaniową, która ewentualnie cyknie z
ukrycia fotkę ewentualnego złodzieja i wyśle mi na e-mail. >:D*~ ~To
podobno działa. Jeden gościu podobno dzięki temu odzyskał tablet.~ ~*Wiem,
też o tym słyszałam.*~ Po kolacji siedzieliśmy trochę razem i rodziny
wyjeżdżały. Następnie ja z Grzegorzem sprzątaliśmy ze stołu i razem szliśmy
spać. A teraz? Ja byłam samotna, nie mogłam poczuć ciepła rodzinnego,
siedziałam w kuli od Aqua Zorbigu *Ta literówka rozpierdala
system. xD* ~*Dopiero teraz ją zauważyłam. xD*~ umiejscowionej
na Oceanie Arktycznym. Rozpłakałam się. ~KURWA!~ Byłam
taka samotna. Jednak, po paru minutach, zmęczona płaczem - zasnęłam. I w tym
momencie, parę minut po uśnięciu poczułam się tak, jakby moja dusza wyszła z
ciała. Po kilku chwilach ujrzałam bramę do Miasta. Weszłam tam. ~*Zdania
pojedyncze podążyły za tobą.*~ Zauważyłam po wejściu, że było ono
przystrojone na święta. *Jak widać, Bóg też lubi świecidełka.* Było
tam też kilka szczęśliwych par ludzi. A ja...Byłam taka samotna i
nieszczęśliwa...Aż łzy napłynęły mi do oczu. Jednak, w pewnym momencie ujrzałam
jego...Mojego przyjaciela *ruchającego chodnik*. ~Zjebałeś
atmosferę. GRATULUJĘ. xDDD~ *O to mi chodziło. :D* Od
razu podbiegłam do niego i się przytuliłam. Nie mówiłam nic, tylko byłam
przytulona. Po chwili i on mnie przytulił. Staliśmy tam przytuleni paręnaście
minut. Później puściliśmy się i zaczęliśmy rozmawiać. Złożyliśmy również sobie
zaległe życzenia z urodzin i życzenia świąteczne. W pewnym momencie rzekł on:
- Skarbie...Ja jestem już niedaleko Antarktydy.
Wkrótce mogę dojechać do Oceanu i cię ochronić. A wtedy już na zawsze będziemy
szczęśliwi.
~<Rzyga słodkością.> Wystarczą mi świąteczne
słodycze, przestań dobijać człowieka.~
- Oh...To świetnie! - Powiedziałam
- Właśnie wiem. Też się cieszę. - Odparł
Później pogadaliśmy jeszcze trochę, po czym
musieliśmy wrócić do swoich ciał. *Broń Boże, abyś napisała, o
czym gadaliście.* Po obudzeniu się, wiedziałam jedno - wkrótce
mogę wrócić do domu i być szczęśliwa z nim. ~*I co zrobiłaś? Grzegorz
się rozpłakał ze smutku. :<*~ Na razie jednak, zajęłam się swoimi
czynnościami. Około godziny |1|16:|2|00 ujrzałam z
przerażeniem, że kończą mnie się kartki w zeszycie na rysunki i
opowiadania! ~*To powinno nastąpić wieki temu.*~ I co ja bym
robiła aż do oswobodzenia? |Masz telefon i zapasową baterię. HMM?| Chyba
pozostawało mi myślenie. Zajęłam się więc tym i w pewnym momencie, jakoś około
godziny 21|2|:|2|00, kołysana falami, usnęłam...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Grzegorza*
~*O, wyjątkowo nie ma lokalizacji, daty, godziny i
dnia.*~
~Widać tobie to opko też się nudziło.~
~*Tak było.*~
~;-;~
Kiedy wróciłem do swego ciała po spotkaniu z nią,
nie obudziłem się jeszcze przez trzy godziny. Od miesiąca nie spałem i prawie,
że mdlałem za kierownicą. *JAKIM CUDEM PRZEŻYŁEŚ?!?!* ~*Gary
Stu...*~ *Ach, no tak. ;-;* Musiałem więc
się wyspać. Po około trzech godzinach obudziłem się. Przypomniałem sobie
dopiero wtedy, że była Wigilia (dzięki temu pobytowi w Mieście). Pierwszy raz
od paru lat rozpłakałem się. ~Miękka ciiipaaa!~ Byłem
taki nieszczęśliwy bez niej. Ona była moim szczęściem. Moim skarbem. |Jak
ja bym miał takie gówno w swoim domu, to sam dałbym się wywieźć na Antarktydę.| A
teraz byłem bez niej...Musiałem ją jak najszybciej odnaleźć. Zauważyłem
również, że nie byłem związany, nie miałem zaklejonych ust i nie leżałem w
bagażniku oraz nie byłem w środku lasu, związany linami i łańcuchami, nie byłem
zakneblowany oraz przygnieciony drzewem. Zdziwiłem się tym, gdyż Dawid |*Dejwid| tylko
czekał na odpowiednią chwilę aby mnie spowolnić. *Co ty myślałeś?
Każdy obchodzi Boże Narodzenie. Mam przypomnieć, co się wtedy działo w czasie
II wojny światowej?* ~To akurat jest nieprawdopodobne.~ *A
możliwe. :>* Mimo to, zamknąłem drzwi, po uprzednim wstaniu
z siedzeń, zapiąłem pasy i ruszyłem w kierunku Antarktydy, ku uwolnieniu mej
przyjaciółki...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |12|25.|12|12.|12|2016
roku, godzina |3|9:|4|00 czasu Polskiego.
Dzień #359
To już trzysta pięćdziesiąty dziewiąty dzień moich
męk. ~*Czerwony wężyk znów atakuje.*~ Tego dnia obudziłam się
o normalnej dla mnie porze. Po przebudzeniu się, postanowiłam narysować jeden
rysunek oraz napisać jedno opowiadanie. *Może chociaż te byłyby
dobrej jakości.* Oczywiście wszystko było związane z świętami
(był przecież pierwszy dzień świąt, nie?). ~Jak nie przestaniesz, to
zaraz na serio się porzygam tą całą słodkością. Już mnie mdli.~ Narysowałam
po prostu salon w moim domu z choinką, wigilijnym stołem, rodziną moją i
Grzegorza oraz ze mną i Grzegorzem (wiem, że był 25, a nie 24 grudnia, ale co
to kogo obchodzi?). |Nas i to powinno ci wystarczyć.| Gdy to
rysowałam, chciało mnie się płakać. ~Jak ja ci przyjebię...~ Czułam
się tak mocno samotna. Nie miałam nikogo, kto w rzeczywistości mógł mnie
przytulić i pocieszyć. ~Przyślę ci Sebastiana Horodeckiego. >:D~ ~*Z
nim to impreza aż do śmierci. >xD*~ ~>:D~ Po
rysowaniu zabrałam się za pisanie opowiadania. Tym razem było ono o
zwierzętach. Musiałam wreszcie coś wesołego napisać, a nie same wyciskacze
łez. ~*Odcinek "Włatców Móch" o Dniu Matki?
Serio, jak był tam wątek Czesia, to ryczałam rzewnymi łzami. To był jedyny taki
odcinek czegokolwiek.*~ Przynajmniej w moim wypadku. Po skończeniu
pisania, schowałam zeszyt i piórnik, ~*o którym nigdy wcześniej nie
wspomniałam, bo po co,*~ po czym ułożyłam się i do wieczora, słuchając
muzyki z telefonu rozmyślałam np. nad sensem mojego życia. Około godziny 22|2|:|3|00
wyjęłam słuchawki z uszu i włożyłam telefon do torby, po czym okryłam się moimi
włosami (na prawdę, warto je było hodować, w końcu się do czegoś przydały) i po
chwili, zmęczona patrzeniem w księżyc (noc polarna powróciła) oraz kołysana
delikatnymi falami Oceanu - zasnęłam z nadzieją, że niedługo zostanę
uratowana...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |12|26.|12|12.|12|2016
roku, godzina |4|13:|2|20 czasu Polskiego.
Dzień #360
~*Dwa*~
~
~
Już minął trzysta sześćdziesiąty dzień mojej męki.
Jeszcze sześć dni (mamy rok przestępny) i minie rok. Eh...Ile ja bym dała, aby
ktoś mnie uwolnił. ~*Spoksik, jeszcze sześć dni ci zostało.*~ No,
ale do rzeczy. *I znowu ta szybka zmiana tematu.* Po
obudzeniu się, zajrzałam do telefonu, aby sprawdzić która jest godzina. Po
włączeniu telefonu, na ekranie blokowania ujrzałam napis:
"13:20
26.12.2016 roku, poniedziałek"
"Wow! Już po trzynastej? No w sumie tak kończy
się u mnie pójście spać po dwudziestej drugiej" - Pomyślałam po
przeczytaniu tego.
~*I ty nazywasz się osobą pracowitą.*~
Po pomyśleniu tego, włożyłam słuchawki w uszy i
zaczęłam słuchać muzyki. Na tym, u mnie w telefonie prawie w ogóle nie spadała
bateria. Później zaczęłam grzebać w torbie, gdyż nieświadomie mogłam jeszcze
coś tam włożyć w dzień porwania. W pewnym momencie znalazłam książkę
"Minecraft: Rocznik 2014". ~*Autentycznie, mam taką w domu.
Mój down był potężny.*~ ~Książki o Minecraft, a szczególnie te
"powieści" inspirowane tą grą to totalna żenada.~ ~*Nie
tylko ty tak sądzisz.*~ |No, ale dzieci Minecrafta jest tyle, że
wydawcy trzepią na nich hajs.| Że też taka spora książka zmieściła
mnie się pod tym wszystkim. Mimo to, zaczęłam czytać, gdyż zawsze to jakieś
urozmaicenie (tak, mogłam się skupić czytając i słuchając muzyki) ~*Kilka
lat temu opanowałam tą tajemną sztukę.*~ niż tylko pisanie opowiadań,
rysowanie, czytanie notek z poprzednich dni i myślenie. Niestety. Książka była
krótka, więc nawet nie minęła godzina a już skończyłam ją czytać. Po
zakończeniu, położyłam się w kuli i nadal słuchając muzyki, rozmyślałam. Nie
chciałam bowiem zajmować ostatnich pięciu kartek w moim zeszycie, bo po
pierwsze to był mój ostatni zeszyt, gdyż w drugim który został pisałam już
któryś dziennik (przecież nie zmieściłyby mnie się w jednym wszystkie
notatki), ~*Domyśliliśmy się tego wieki temu.*~ także nie
miałam innego na rysunki i opowiadania. W czasie rozmyślań, doszłam do wniosku,
że będzie to pamiątka (może niezbyt przyjemna, ale zawsze) z pobytu tutaj. No,
bo w końcu jak w przyszłości, np. gdy będę mieć te -dziesiąt lat
i spojrzę na te rysunki i notki to przypomnę sobie te chwile. ~*Ja
będąc na jej miejscu nie chciałabym pamiętać takiego wydarzenia, ale różni
masochiści chodzą po tym świecie.*~ No i będę też miała się czymś
zająć. W ogóle, to ciekawe, czy Grzegorz by mnie nie opuścił jakbym była już
staruszką...~*Kiedyś tworzyłam słodkie opowiadania. Dzisiaj wolę pisać
one-shoty o patologiach świata, a rozdziałowe to zależy. :**~ ~Nie.
Przypominaj. O. Tym. ;_;~ ~*:D*~ Eh...Nie miałam o
czym myśleć, to rozmyślałam o wszystkim i o niczym. Jednak, około godziny |1|21:|1|00
okryłam się włosami, schowałam telefon do torby i po chwili usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny, |12|31.|12|12.|12|2016
roku, godzina |4|10:|1|00 czasu Polskiego.
Dzień #365
~Już coraz bliżej końca.~
~*Pomyśl sobie, że gdy teraz
zanalizujemy to opko, to nie będziemy musieli robić tego w przyszłości.*~
|Zawsze to jakaś motywacja.|
Już jutro minie rok (mamy rok przestępny) odkąd się
znalazłam w kuli od Aqua Zorbingu. Chciałabym już jutro wrócić do domu, jednak
wiedziałam, że to by było zbyt piękne, aby stało się możliwe do
zrealizowania. ~*Każdy wie, że to się stanie.*~ Eh...Po
obudzeniu się o w miarę normalnej godzinie mej pobudki, wyjęłam swój zeszyt i
na dwóch ostatnich stronach zaczęłam rysować. Narysowałam siebie oraz
Grzegorza. W pewnym momencie coś sobie przypomniałam. Dziś był 31 grudnia!
Sylwester! Dzień mojego porwania, a wcześniej i dzień szczęścia! ~*Czy
ciebie czasem nie porwano już po północy, czyli w styczniu? Niespójności to to,
co kochamy.*~ W Sylwester dzień zawsze wyglądał normalnie, jednak
Grzegorz miał urlop i zawsze chodził za mną, abym "nie czuła się samotna i
nie popadła w depresję". ~*Ja bym dała wpierdol osobie, która
ograniczałaby mi przestrzeń prywatną, a nie przyjmowała to na klatę.*~ Nie
wiem co mu z tym strzeliło, ale mnie to w sumie nie przeszkadzało. O północy
natomiast, a właściwie już o |1|23:|1|59, stawaliśmy pod
oknem i całował mnie on od tej godziny, aż do |2|00:|2|01,
abym - jak mówił - miała szczęśliwy koniec starego i szczęśliwy początek nowego
roku. *Skopiowane z neta, tylko nie pamiętam, z jakiego besta.* ~*Wiem,
że skopiowane. Robiłam to świadomie.*~ *Czas umrzeć. ;-;* Po
tym, stawaliśmy przed oknem i składając sobie życzenia patrzyliśmy na
fajerwerki. Kiedy natomiast te się skończyły, szliśmy spać. A teraz? Tu nawet
nie było fajerwerek (no gdzie? Na Oceanie?) |In Sosnowiec City all
can happen.| ~*SOSNOWIEC CITY XDDD*~ |:D| i
byłam sama, zamknięta w kuli od Aqua Zorbingu dryfującej po Oceanie Arktycznym.
W tym momencie rozpłakałam się. ~Ciesz się, że jestem cierpliwym
człowiekiem.~ Byłam taka samotna i nie miałam nikogo koło
siebie...Po około godzinie, uspokoiłam się. Jako iż narysowałam już rysunki i
tym samym skończyłam wszystkie kartki w zeszycie, wrzuciłam go do torby. Po
tym, położyłam się w kuli i zaczęłam patrzeć w niebo oraz rozmyślać.
Około |1|00:|1|00 przypomniałam sobie o tym, jak Grzegorz
mnie ostatnim razem całował, a potem złożył mnóstwo życzeń na nowy rok. W tym
momencie z oczu popłynęły mi łzy. ~Boże, daj mi cierpliwość, bo jak
dasz mi więcej siły, to ją rozpierdolę.~ Było mi tak
smutno...Około |1|01:|1|00 uspokoiłam się i okryta włosami
usnęłam...
_____________________________________________
Ocean Arktyczny/Katowice, ~*:**~ |1|01.|1|01.|1|2017
roku/|1|02.|1|01.|1|2017 roku, ~*To też jest już
przeszłość.*~ godzina |2|14:|2|00/|4|12:|5|44
czasu Polskiego.
Dzień #366
~*Najciekawszy rozdział z tego
całego barachła.*~
|Rany Boskie, ile to trzeba się
było naczekać?|
~Jakiś tydzień.~
Już minął rok odkąd znalazłam się w tym więzieniu.
Dziś czułam się gorzej. Byłam tak głodna i spragniona. Obudziłam się około
godziny |1|14:|1|00, gdyż wczoraj późno poszłam spać. Po
dokładnym obudzeniu się, zachciało mnie się pić. BARDZO! *Ale nie
tak agresywnie!* Teraz już nie panowałam nad tym co robiłam.
Rozpięłam suwak w kuli, aby się napić. Niestety, nie zauważyłam, że na nim
byłam. Po otwarciu, wpadłam do Oceanu Arktycznego, a kula zaczęła być
pozbawiana powietrza. |Debilka. Ale w sumie...W jej sytuacji ta reakcja
była normalna.| Ja dopiero wtedy zrozumiałam co zrobiłam. Tak na
prawdę dzięki tej kuli jeszcze żyłam. Chciałam wypłynąć, jednak byłam tak
słaba, że nie udawało mnie się to. ~:D~ W pewnym
momencie, kiedy zaczęłam już tonąć, poczułam, że ktoś wyciągał mnie na
powierzchnię, a następnie wciągał na motorówkę. |Ten jebak leśny jak
zwykle wszystko psuje.| Kiedy tam byłam, stanęłam twarzą w twarz
z...Grzegorzem. ~*Umrzyj, chuju. Zepsułeś szczęśliwe zakończenie.*~ Od
razu się do niego przytuliłam. Po chwili i on mnie przytulił. Czułam się przy
nim tak bezpiecznie. Jeden rok, ba, jedna godzina bez niego to za dużo. ~*W
takim razie nie wiem, jak wytrzymywała, gdy ten szedł do pracy.*~ W
rzeczywistości bez niego nie czułam się szczęśliwa. On był tym, który mnie
chronił i dzięki któremu żyłam. ~Zaraz serio rzygnę...~ Chwilę
później, powiedziałam do niego:
- Grzegorz...Dziękuję ci...W końcu mogę poczuć się
bezpieczna i szczęśliwa...
W tym momencie zaśmiał się on,
*
*
po czym rzekł:
- Nie ma za co...Ja chcę dla ciebie jak najlepiej. W
ogóle, to dlaczego...hmm...jakby to ująć...dlaczego "wyszłaś" z tej
kuli do wody? Przecież to dzięki niej żyłaś.
- Kiedy się obudziłam, czyli stosunkowo nie dawno,
po rozbudzeniu zachciało mnie się pić. BARDZO! *Ogarnij wściekliznę
macicy!* ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ *:D* Nie panowałam wtedy
nad tym co robię. Chciałam rozpiąć suwak kuli, aby napić się wody z Oceanu. Nie
zauważyłam jednak, że byłam na nim. Po rozsunięciu, wpadłam do wody a z kuli
zaczęło uciekać powietrze. Po chwili zaś, gdy już tonęłam, ty mnie uratowałeś*,
bo jesteś idiotą*. - Odpowiedziałam
- Biedactwo ty moje...Ileż musisz się w życiu
nacierpieć... - Odparł
Po tej rozmowie, podniósł mnie i położył na tyłach
motorówki. W tym momencie, gdy układał mnie, aby było mi wygodnie, spytałam:
- W ogóle, to skąd masz tą |*tę| motorówkę?
- Stała na brzegu Oceanu. Najprawdopodobniej
należała do Dawida, |*Dejwida| jednak mam to gdzieś. ~*Złodziej jebany. Nie, serio, to jest kradzież.*~ Musiałem cię uratować. ~*Akurat w wypadku inteligencji Andronmedy to cię
nie usprawiedliwia, zakalcu.*~ -
Odpowiedział.
Po tej rozmowie, gdy mnie ułożył, okrył mnie kocem
(szczelnie) po czym stanął za sterami i przed wyruszeniem zaczepił jeden koniec
tonącej kuli o motorówkę. W sumie nie dziwne. Taki sprzęt jest bardzo drogi. W
pewnym momencie, gdy już płynął w kierunku brzegu, ja spytałam:
- A gdybym była staruszką z różnymi
chorobami...Byłbyś przy mnie, czy opuściłbyś mnie? Zastanawiałam się nad tym
któregoś dnia...
- Oczywiście, że byłbym przy tobie! Jak mógłbym
opuścić starą i schorowaną osobę?! Szczególnie tą, co lubię?! - Odpowiedział
Po tej rozmowie, nastała cisza. W pewnym momencie,
gdy wiedziałam już, że byłam bezpieczna - usnęłam.
~*<Odwraca się.> Cholera, przez tą słodkość
Grzegorz zwymiotował. ;-;*~
~Mówiłem? ;_; A teraz sorki, bo na jednym się chyba
nie skończy. Nadal mnie mdli.~
|Biedak. Ale w sumie w wypadku tego opka mnie to nie
dziwi.|
Następnego dnia, gdy obudziłam się, ujrzałam, że
byłam w domu, na łóżku w sypialni mojej i Grzegorza. Koło siebie ujrzałam
mojego przyjaciela, który wpatrywał się we mnie tymi swoimi zielonymi *jak
gówno kosmity* oczami. |Wspaniałe porównanie. xD| *Co
nie? :D* Chwilę później powiedział:
- Wziąłem urlop w pracy...
- Dlaczego? - Spytałam zdziwiona.
- Po pierwsze, muszę się tobą zaopiekować. Jesteś
taka chuda, słaba, wygłodzona i odwodniona, że sobie sama nie poradzisz. Muszę
być przy tobie. Po drugie, muszę się zemścić na Dawidzie za to, co tobie
zrobił. Nie daruję mu tego. Po trzecie, ja też przecież muszę w tym roku
odpocząć. Cały tamten zmierzałem ku Antarktydzie, aby cię uratować. -
Odpowiedział
- Dziękuję, że tak się o mnie troszczysz... -
Odparłam
- Oj nie musisz dziękować. To wszystko tylko dla
twojego dobra i szczęścia. - Powiedział
|Dobrze, że Grzegorza nie ma, bo by go znowu
zemdliło od tej słodkości.|
Po tej rozmowie, okrył mnie on szczelnie kołdrą,
pocałował, po czym wstał i poszedł do kuchni. Kiedy po parunastu minutach
wrócił, trzymał w ręku tacę z jedzeniem i piciem. Podszedł do mnie i zaczął
mnie karmić oraz poić. Pierwszy raz od roku czułam smak jedzenia i wody. Gdy
zaś skończył, sprzątnął naczynia i najprawdopodobniej sam poszedł zjeść
śniadanie, umyć się i ubrać, gdyż kiedy przyszedł, był już w ubraniu. *Lul,
to znaczy, że do tej pory paradował nago? xDDD* ~*Zapewne
nie, ale ta niespójność na to wskazuje. xD*~ W ręku trzymał
najmocniejszą broń jaką posiadał. Przestraszyłam się. Bałam się, że coś mi
zrobi. Zakryłam się aż po twarz i patrzyłam na niego z przerażeniem w oczach.
Widział on, że się bałam, gdyż powiedział:
- Nie bój się, najdroższa. Nic ci nie zrobię. To na
Dawida. |*Dejwida| Muszę go zgładzić za to, że prawie cię
zabił. ~*Odwal się od mego byłego
husbando, ty deklu!*~
Gdy wypowiedział te słowa, dało się słyszeć dzwonek
do drzwi. Od razu poszedł on do drzwi. Co było dalej - nie wiem. Przyszedł on z
jakimś chłopakiem, również starszym ode mnie. Chwilę później, Grzegorz rzekł:
- To mój przyjaciel, Daniel. |*Dejniel| ~*DEJNIEL XDDD*~ |:D| Przysłałem go tu, żeby się tobą zaopiekował
gdy ja będę zabijać Dawida. |*Dejwida| Nie poradzisz sobie przecież sama.
- Dziękuję ci...Tak o mnie dbasz... - Rzekłam
- Oj, nie dziękuj. To dla twojego dobra. - Odparł
Po tej rozmowie Daniel |*Dejniel| usiadł
koło mnie, a Grzegorz wyszedł. Przyjrzałam się jego przyjacielowi. ~*Brak
spacji to tu norma.*~ |;-;|
Był on wysokim chłopakiem, na oko |2|23
letnim. Był szczupły. Miał krótkie, czarne włosy oraz szare oczy. Jego nos był
mały, a usta średniej wielkości. ~*Ta informacja była nam niezbędna do
życia.*~ Na sobie miał skórzaną, czarną kurtkę. Wyglądała tak, jakby
była z sztucznej skóry. Na nogach miał czarne, długie spodnie oraz buty tego
samego koloru.
Po chwili spytał mnie:
- Grzegorz opowiadał mi co się tobie stało. Ale
tylko ty jedna wiesz jedną rzecz. Jak dokładniej do tego doszło?
- W nocy z |12|31.|12|12.|12|2015 roku
na |1|01.|1|01.|1|2016 roku, około godziny |2|02:|2|00 ~*To znaczy, że już w styczniu, downiaro.*~ obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Od razu
otworzyłam oczy. W tym momencie ujrzałam tylko wybitą szybę i odłamki szkła na
podłodze. W tej chwili chciałam obudzić Grzegorza. Niestety, kiedy już chciałam
to zrobić, poczułam, że ktoś przytknął mi do nosa chustkę przesiąkniętą
chloroformem. Od razu usnęłam. Działo się to również, gdy budził mnie np.
dźwięk helikoptera. Po obudzeniu się od razu usypiałam od tego samego.
Następnego dnia, kiedy obudziłam się, ujrzałam ciemne niebo. Pod sobą czułam
wodę. Od razu spróbowałam usiąść. Kiedy mnie się to udało, ujrzałam, że byłam w
kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym. Od tamtego momentu
musiałam przeżyć 366 dni, uwięziona na wodzie i samotna... - Opowiedziałam.
*Nie zesraj się z tego powodu.*
- Biedna jesteś. W ogóle to co ten Dawid |*Dejwid| chciał od ciebie? - Spytał
- Tego to chyba nawet on nie wie. - Odrzekłam
*Grzegorz wypowiadał się już na ten temat
wielokrotnie.*
Po tej rozmowie, przez dwie godziny gadaliśmy na
różne tematy, a jeśli było trzeba, Daniel |*Dejniel| przynosił
mi różne rzeczy. Po dwóch godzinach, usłyszeliśmy otwierające się drzwi, a
następnie słabe kroki. Po chwili do pokoju wszedł Grzegorz. Jednak trzymał on
rękę kilka milimetrów od serca. Mimo iż zakrywał to miejsce, widać było, że
była tam krwawiąca rana. *A ten Gary Stu OCZYWIŚCIE przeżył.* Na
dodatek był bardzo blady. Słychać było, że ciężko oddychał. W tym momencie,
Daniel |*Dejniel| wstał, podszedł kilka kroków i spytał:
- Grzegorz? Co ci się stało? Wszystko w porządku?
- Nic mi nie jest...To nic ta... - Powiedział słabym
głosem, jednak nie dokończył, gdyż stracił przytomność.
|:D|
W tym momencie, Daniel |*Dejniel| podbiegł
do niego i potrząsając nim krzyknął:
- Grzegorz! Grzegorz! Obudź się! Grzegorz!
*- Szybko! Wyruchaj go! To zawsze działało! -
zawołałam*
~*Najlepsza rada, jaką ktokolwiek mógłby komukolwiek
dać w tym momencie. xD*~
*Wieeem :D*
Jednak nic to nie dawało. Po chwili zaś, gdy
Daniel |*Dejniel| wiedział, że nie obudzi go, odsłonił ranę
którą zasłaniał Grzegorz. W tym momencie okazało się, że była to rana była od
postrzelenia. ~*To zdanie sens tak mieć bardzo ten.*~ Daniel, |*Dejniel| widząc
to, sprawdził czy w ogóle Grzegorz jeszcze żył. Po chwili ja spytałam drżącym
głosem:
- Ż-żyje?
- Żyje...*Fuck* Muszę go jednak
przenieść do tego pokoju w którym mam swoje sprzęty medyczne...|To nic, że o tym pokoju nie było wcześniej
wspomniane.| Jak dobrze, że on go dla
mnie zrobił... - Odpowiedział, po czym zabrał nieprzytomnego do odpowiedniego
pomieszczenia.
Nie wiem, co on tam z nim robił. *Ja
wiem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Ty to w ogóle bądź cicho. xD*~ *:D* Czasem
jednak wychodził. Ja wtedy pytałam:
- Obudził się?
Jednak on kiwał głową, że nie. W pewnym momencie po
prostu nie wyszedł. Kilka minut po tym, usłyszałam jego rozmowę z Grzegorzem.
- ALE JA MUSZĘ WSTAĆ!!! MUSZĘ SIĘ ZAJĄĆ
ANDRO|N|MEDĄ!!! ONA SOBIE NIE PORADZI BEZE MNIE!!! - Krzyczał Grzegorz.
|Zajebista ta rozmowa. xD|
- Grzegorz, spokojnie. Nie krzycz, bo się jeszcze
wykończysz. Jesteś jeszcze słaby. Ja się mogę nią zająć, dopóki ty nie będziesz
mógł *ruchać* wstać. - Mówił Daniel. |*Dejniel|
~*SEBASTIAN! xD*~
*:D*
- Na prawdę? Zrobiłbyś to dla niej i dla mnie? -
Pytał mój przyjaciel.
- Tak. - Potwierdzał Daniel. |*Dejniel|
- Dziękuję ci...Jesteś taki dobry... - Mówił
Grzegorz.
- Oj nie musisz dziękować. - Odpowiadał jego
przyjaciel.
W tym momencie Daniel |*Dejniel| wyszedł
do mnie i opowiedział mi o wszystkim co się tam stało, łącznie z rozmową którą
usłyszałam. Kiedy skończył, ja rzekłam:
- W ogóle to dziękuję ci, że go uratowałeś...
- Nie ma za co. Dla ciebie wszystko. - Odparł
|Kolejny Fanboy?|
I od tego momentu przez tydzień opiekował się mną.
Po tygodniu, mógł się mną zająć mój przyjaciel. Daniel |*Dejniel| natomiast
wyszedł pożegnany przez nas ciepło. Przez jeszcze dwa tygodnie musiał się mną
opiekować. ~*Wiadomo, że chodzi o Grzegorza, ale to zdanie i tak
powinno zostać dopracowane.*~ Po tym czasie wstałam już z łóżka
normalnie i mogłam normalnie się poruszać. ~*To sens być zdanie tak mieć.*~ Kiedy
już byłam sobą, powiedziałam do niego:
- Ty jesteś taki dobry. Dziękuję ci za wszystko.
- Nie musisz dziękować skarbie. To wszystko, aby
było ci dobrze. - Powiedział
Po tej rozmowie zajęliśmy się swoimi sprawami. Od
tego momentu, nasze życie na zawsze było szczęśliwe. Byliśmy naj|nie|szczęśliwszymi
ludźmi na świecie, bo my zawsze ze sobą jesteśmy uszczęśliwieni. *<Rzyg>*
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Grzegorza*
Ocean Arktyczny/Katowice, ~*:**~ |1|01.|1|01.|1|2017
roku/|1|02.|1|01.|1|2017 roku, godzina |1|14:|1|00/|2|12:|4|44
czasu Polskiego.
Dzień #366
Nareszcie! Dzisiaj dojechałem nad Ocean
Arktyczny! *Bo się zesrasz z tej radości.* W
końcu mogłem uratować moją przyjaciółkę! No, ale do rzeczy. Po dojechaniu tam,
wysiadłem z samochodu i pierwsze co ujrzałem, to motorówka najprawdopodobniej
Dawida. |*Dejwida| Miałem gdzieś, że ona na 98 % była jego.
Wsiadłem na nią i ruszyłem w kierunku środka Oceanu. ~*Złodziej*~ Paręnaście
minut później, gdy tam dopłynąłem, ujrzałem wypompowaną kulę od Aqua Zorbingu.
W pewnym momencie pod wodą ujrzałem tonącą i powoli tracącą przytomność
Andromedę. Od razu włożyłem rękę do lodowatej wody i wyciągnąłem ją, a
nastepnie *Siemka, literówki! Rzadko nas odwiedzacie!* wciągnąłem
do motorówki. W tym momencie po prostu przytuliła się ona do mnie. Jak gdyby
nigdy nic. Po chwili i ja przytuliłem się do niej. Tak dawno nie miałem jej w
swoich objęciach... Po chwili zaś, powiedziała ona do mnie:
- Grzegorz...Dziękuję ci...W końcu mogę poczuć się
bezpieczna i szczęśliwa...
W tym momencie zaśmiałem się,
|
|
po czym rzekłem:
- Nie ma za co...Ja chcę dla ciebie jak najlepiej. W
ogóle, to dlaczego...hmm...jakby to ująć...dlaczego "wyszłaś" z tej
kuli do wody? Przecież to dzięki niej żyłaś.
~- Bo byłam idiotką. - odpowiedziała Andronmeda
zgodnie z prawdą.~
~*O, Grzegorz. Już wróciłeś. I jak się czujesz?*~
~Trochę lepiej.~
|Ty to chyba wyrzygałeś światowe kontenery żarcia.|
~Bez przesaaady. W ogóle, widzę że niczego ciekawego
nie przegapiłem.~
~*Correct*~
~To dobrze.~
- Kiedy się obudziłam, czyli stosunkowo nie dawno,
po rozbudzeniu zachciało mnie się pić. BARDZO! *Ogarnij tego
pierdolca!* Nie panowałam wtedy nad tym co robię. Chciałam rozpiąć
suwak kuli, aby napić się wody z Oceanu. Nie zauważyłam jednak, że byłam na
nim. Po rozsunięciu, wpadłam do wody a z kuli zaczęło uciekać powietrze. Po
chwili zaś, gdy już tonęłam, ty mnie uratowałeś. - Odpowiedziała
- Biedactwo ty moje...Ileż musisz się w życiu
nacierpieć... - Odparłem
Po tych słowach, podniosłem ją i przeniosłem na
koniec motorówki. Po znalezieniu się tam, zacząłem układać dziewczynę, aby było
jej wygodnie. W tym momencie ona spytała:
- W ogóle, to skąd masz tą |*tę| motorówkę?
- Stała na brzegu Oceanu. Najprawdopodobniej
należała do Dawida, |*Dejwida| jednak mam to gdzieś. ~*Złodziej jebany.*~ Musiałem cię uratować. - Odpowiedziałem
Po tej rozmowie, położyłem ją i szczelnie okryłem
kocem który tam był. Kiedy to zrobiłem, stanąłem za sterami motorówki i przed
wyruszeniem przyczepiłem drugi koniec tonącej kuli od Aqua Zorbingu do
motorówki. To był dobry i drogi sprzęt, więc nie chciałem, aby utonął, nawet
jeśli śmierdział Dawidem. |*Dejwidem| ~*Śmierdział to on
twoim debilizmem, chuju.*~ Po zrobieniu tego, ruszyłem w kierunku
lądu. W pewnym momencie, usłyszałem jak Andro|n|meda pytała się mnie:
- A gdybym była staruszką z różnymi
chorobami...Byłbyś przy mnie, czy opuściłbyś mnie? Zastanawiałam się nad tym
któregoś dnia...
- Oczywiście, że byłbym przy tobie! Jak mógłbym
opuścić starą i schorowaną osobę?! Szczególnie tą, co lubię?! - Odpowiedziałem
~Masz szczęście, że nie mam już czym rzygać.~
SKĄD JEJ TO PRZYSZŁO DO GŁOWY?! Przecież ja jej
nigdy nie opuszczę!! *Kretyn* Ona jest zbyt
urocza i dobra, aby ją opuszczać! ~*Idiota*~ No nic, po chwili
dopłynąłem do brzegu. Od razu powiedziałem:
- Skarbie! Jesteśmy na lądzie!
Jednak nie było słychać odpowiedzi. W tym momencie,
lekko wystraszony, spytałem:
- Najdroższa?
Jednak i tym razem nie było słychać odpowiedzi. W
tym momencie, wystraszony, odwróciłem się. Gdy to zrobiłem, ujrzałem, że ta
spała. Od razu zacząłem się jej przez parę minut przyglądać. Wyglądała tak
słodko i niewinnie *jak gówno w piaskownicy*. ~Najlepsze.
Porównanie. EVERRR! xDDD~ W pewnym momencie po prostu podszedłem
do niej i nachyliłem się nad nią. Gdy to zrobiłem, jak gdyby nigdy nic
pocałowałem ją. Kiedy już to wykonałem, podniosłem ją, przytuliłem do siebie i
zaniosłem do helikoptera który podleciał. |Do tego samego, który wziął
się z dupy i o którym wcześniej nie było mowy.| Po zrobieniu tego,
wyszedłem, wsiadłem w samochód i zaprowadziłem go do bagażnika helikoptera, po
czym wyszedłem i ruszyłem do kabiny pilota. Następnie zamknąłem bagażnik i
ruszyłem w kierunku domu.
Kilkanaście godzin później, gdy doleciałem do domu,
najpierw wyszedłem z helikoptera, ówcześnie otwierając bagażnik. Po wyjściu,
udałem się do bagażnika i wsiadłem w samochód, po czym wyjechałem nim i
zaparkowałem w drugim garażu mojej willi (w pierwszej był zwykły samochód
osobowy). *Tak, bo jakiś samochód jest ważniejszy od umierającej
przyjaciółki. Gratulacje, ty debilu pierdolony.* Potem,
wszedłem do kabiny pilota i zamknąłem bagażnik, a następnie poszedłem po Andro|n|medę.
Kiedy do niej podszedłem, ujrzałem, że ta nadal spała. Podniosłem ją więc i
przytuliłem do siebie, a następnie zaniosłem do willi i do naszej sypialni. Po
zrobieniu tego, położyłem ją na łóżku, szczelnie okryłem kołdrą i cicho
wyszedłem. Do wieczora zajmowałem się swoimi czynnościami. Wiedziałem, że będę
musiał zemścić się na Dawidzie |*Dejwidzie|, ale i ktoś musiał
opiekować się Andro|n|medą. Postanowiłem, że najlepszą osobą do tego,
będzie mój przyjaciel, Daniel. |*Dejniel| *Tak, to
ten sam, o którym nigdy w opowiadaniu nie było mowy.* Wyjąłem
więc telefon, wybrałem jego numer i zadzwoniłem. Po chwili w słuchawce dało się
słyszeć jego głos. Mówił on:
- O, Grzegorz. Co tym razem ode mnie chcesz? *Idziemy
się ruchać czy srać na przechodniów?*
~Najlepsze pytanie, jakie można zadać przyjacielowi.
xD~
*C'nie? :D*
- Słuchaj. Jutro muszę wyjść do mojego brata, aby
się na nim zemścić za to, co zrobił Andro|n|medzie, którą już
odnalazłem. Jednak ona jest taka słaba i sobie nie poradzi...Czy mógłbyś jutro
przyjechać i do mojego powrotu się nią zaopiekować? - Odpowiedziałem
- Oczywiście, że mogę przyjechać. Nawet to zrobię. -
Odpowiedział *Tępy Debil*
- Dziękuję ci... - Rzekłem
- Oj, nie musisz dziękować. - Powiedział
Po tej rozmowie połączenie zakończyło się. Po tym,
dalej zajmowałem się swoimi czynnościami (oraz zadzwoniłem do szefa, aby wziąć
sobie urlop w pracy - w końcu życie Andro|n|medy jest
najważniejsze). ~*A szef był idealnym szefem, wszak jesteśmy w
Opkolandii i bez gadania dał mu ten urlop.*~ Wieczorem zaś, umyłem
się, przebrałem i poszedłem do sypialni. Gdy tam byłem, położyłem się koło
śpiącej Andro|n|medy. Jak ona słodko wyglądała, to jest nie do
pomyślenia. ~Ta...Słodko jak gówno psa.~ |#True| Kiedy
się położyłem, przytuliłem się do niej jak najmocniej. Tak dawno nie mogłem
tego zrobić...Po chwili zaś i ja usnąłem...
Następnego dnia, gdy obudziłem się, ujrzałem, że
Andro|n|meda spała. Nadal. ~*To zdanie pojedyncze jest
wyewidencjonowaną przesadą.*~ Przestraszyłem się, że umarła. *Akurat
w przypadku jej stanu to mogłoby być prawdopodobne.* Od razu
sprawdziłem, czy oddychała. Okazało się, że tak. ~Cholera~ Odetchnąłem
więc z ulgą i położyłem się obok niej. Czekałem, aż się obudzi. Po jakieś
godzinie, ujrzałem, że zaczęła się budzić. Kiedy już się rozbudziła, ja
rzekłem:
- Wziąłem urlop w pracy...
- Dlaczego? - Spytała zdziwiona.
- Po pierwsze, muszę się tobą zaopiekować. Jesteś
taka chuda, słaba, wygłodzona i odwodniona, że sobie sama nie poradzisz. Muszę
być przy tobie. Po drugie, muszę się zemścić na Dawidzie |*Dejwidzie| za to, co tobie zrobił. Nie daruję mu tego. Po
trzecie, ja też przecież muszę w tym roku odpocząć. Cały tamten zmierzałem ku
Antarktydzie, aby cię uratować. *Super. A skąd będziecie brać HAJS?* ~*Z dupy, jak wszystko w tym opku.*~ - Odpowiedziałem
- Dziękuję, że tak się o mnie troszczysz... -
Odparła
- Oj nie musisz dziękować. To wszystko |"|tylko dla twojego dobra i szczęścia.|"| - Powiedziałem
Po tej rozmowie, jako iż nie była ona już okryta
kołdrą, szczelnie ją okryłem, a potem pocałowałem. Gdy to zrobiłem, wstałem i
poszedłem do kuchni zrobić jej jedzenie i picie. Widać, że była głodna i
spragniona, a ja musiałem o nią dbać. Po parunastu minutach wróciłem do niej z
tacą z jedzeniem i piciem. Podszedłem do niej, usiadłem obok i zacząłem ją
karmić i poić. ~A na serio, wpychał jej żarcie do gardła. Ja bym tak
robił. :D~ |;_;| ~:DDD~ Wiedziałem,
że sama nie zje, ani się nie napije, a była już taka chuda i odwodniona, że aż
żal mnie się jej robiło. ~*Idiota*~ Kiedy natomiast skończyłem
jej pomagać w jedzeniu i piciu, wyszedłem i odniosłem tacę do kuchni. Następnie
sam zrobiłem sobie coś do jedzenia. Kiedy już zjadłem, poszedłem do łazienki
umyć się i ubrać, a następnie wziąłem z jednego pokoju najmocniejszą broń jaką
miałem. |Tą samą, o której nigdy wcześniej nie wspomniałem.| Następnie
udałem się do pokoju Andro|n|medy, aby powiedzieć, jej, że ~*PRZECINKI,
GTFO!*~ wychodzę. Jednak, kiedy tam wszedłem, ujrzałem, że ona, widząc
mnie z bronią przestraszyła się. Widać to było po tym, że zakryła się prawie
cała kołdrą i patrzyła na mnie z wielkimi oczyma. Widząc jej strach, od razu
rzekłem:
- Nie bój się, najdroższa. Nic ci nie zrobię. To na
Dawida. |*Dejwida| Muszę go zgładzić za to, że prawie cię zabił.
Gdy zaś wypowiedziałem te słowa, słychać było
dzwonek do drzwi. Podszedłem więc do nich i otworzyłem je. W tym momencie
ujrzałem Daniela. |*Dejniela| Od razu wpuściłem go do środka i
zaprowadziłem do pokoju Andro|n|medy. Kiedy tam byłem, rzekłem:
- To mój przyjaciel, Daniel. |*Dejniel| Przysłałem go tu, żeby się tobą zaopiekował gdy ja
będę zabijać Dawida. |*Dejwida| Nie poradzisz sobie przecież sama.
- Dziękuję ci...Tak o mnie dbasz... - Rzekła
- Oj, nie dziękuj. To dla twojego dobra. - Odparłem
Po tej rozmowie, Daniel |*Dejniel| usiadł
koło niej, a ja wyszedłem z pokoju, założyłem buty i poszedłem do domu
Dawida. |*Dejwida| I kto tu jest idiotą? ~*Du*~ Kiedy
doszedłem do jego domu okazało się, że drzwi wejściowe były otwarte. *Może
czekał na dostawcę Ubera.* ~*Na początku dwa tysiące
siedemnastego?*~ *Japa* ~*:D*~ Od
razu cicho otworzyłem je i zakradłem się do sypialni Dawida |*Dejwida| i
Laury |*Laóry| (mam swoje sposoby na dowiedzenie się, że oni
od niedawna mieszkają razem), *A te sposoby nigdy nie zostaną
podane.* gdyż podejrzewałem, że mój brat tam był. Musiałem
jednak uważać, gdyż po mieszkaniu kręciła się Laura |*Laóra| z
pistoletem w dłoni ~*Kto normalny chodzi po mieszkaniu z bronią? xD*~ ~Debil.
W sumie pasuje.~ i gdyby mnie zauważyła, mógłbym oberwać. Po
chwili jednak, doszedłem do sypialni. Cicho się do niej wślizgnąłem. I okazało
się, że rzeczywiście tam był Dawid. |*Dejwid| Nie zauważył
mnie jednak, gdyż był odwrócony. Podszedłem do niego od tyłu, po cichu, po czym
chwyciłem go za bluzkę i odwróciłem. W tym momencie, gdy on mnie zauważył,
spytał:
- Co ty robisz w moim domu?! Wynoś
się!
|-
KILL THE FUCKING ENEMY! KILL THE FUCKING
ENEMY! BURN MOTHERFUCKER, BURN! - rzekł Grzegorz, gdyż był wielkim fanem Dope.|
~*Akurat tego słucham. xD*~
|Idealnie się zgrało. xD|
- Nie! Póki się na tobie nie zemszczę za to, co
zrobiłeś Andro|n|medzie! Przez ciebie ona biedna teraz cierpi! -
Krzyknąłem
~Lol, ogarnij wściekliznę dupy. On tylko starał się
przysłużyć światu.~
~*Wścieklizna dupy. xDDD*~
~Straszna choroba, istniejąca tylko w opkach. xD~
- No nie. Chyba nie chcesz mi przez to powiedzieć,
że... - Powiedział
- Tak! Wczoraj ją uratowałem! - Rzekłem
- To wredne babsko?! Ona miała tam zginąć!! -
Krzyknął
~*:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
W tym momencie, gdy on to powiedział - wściekłem
się. Jak on mógł tak mówić o niej?! Rzuciłem go pod ścianę, wyciągnąłem w jego
kierunku ładującą się broń i krzyknąłem:
- JAK MOŻESZ TAK O NIEJ MÓWIĆ?! ~Serio,
ogarnij wściekliznę dupy, idioto. Ludzie mają prawo ją nienawidzić, a tobie nic
do tego.~ ALE TERAZ KONIEC! PRZYGOTUJ SIĘ NA ŚMIERĆ!!!
Kiedy broń się ładowała, widziałem strach swojego
brata. Poprawiało mi to humor. ~Zapamiętajcie ten moment, panowie i
panie. To jedyny akapit, kiedy charakter Grzegorza jest zgodny z opisem.~ Miał
za swoje. W pewnym momencie, gdy chciałem wystrzelić, poczułem, że ktoś
strzelił we mnie z pistoletu. Po chwili jęknąłem z bólu, a następnie upadłem
nieprzytomny na ziemię... ~*To byłam obecna ja. Nie dziękujcie.*~
Nic więcej, co się działo wtedy nie pamiętam. Kiedy
po godzinie obudziłem się, ujrzałem, że leżałem w pobliskim lesie. Po
podniesieniu się, poczułem spływającą po moim ciele jakąś ciecz. Od razu
spojrzałem w dół. W tym momencie ujrzałem kilka milimetrów od serca ranę po
postrzeleniu. *Dalej nie mam pojęcia, jak przeżyłeś.* |Moc
Opkolandii.| *;-;* Zakryłem ją i słabym
krokiem ruszyłem w kierunku domu.
Po godzinie (moje kroki były na prawdę bardzo słabe
i szedłem dużo wolniej) doszedłem do domu. |Dawno powinieneś się
wykrwawić.| ~*Ale mam pomysł na opowiadanie.*~ *Jakie?* ~*O
dwójce bohaterów, dążących do zniszczenia rdzenia Opkolandii.*~ *Czytałbym* ~Me
too.~ Po znalezieniu się tam ruszyłem w kierunku pokoju Andro|n|medy.
Po wejściu tam, po prostu stanąłem. Od razu Andro|n|meda i Daniel |*Dejniel| spojrzeli
się w moim kierunku. W pewnym momencie, Daniel |*Dejniel| wstał,
podszedł kilka kroków i spytał:
- Grzegorz? Co ci się stało? Wszystko w porządku?
~- Jest zajebiście, jak po dotarciu do Krainy
Grzybów i odkryciu, że to jabłko nie jest jabłkiem.~
~*Zajebiste porównanie. xD*~
- Nic mi nie jest...To nic ta... - Powiedziałem
słabym głosem, jednak nie dokończyłem, gdyż straciłem przytomność.
Nic więcej nie pamiętam z tamtego zdarzenia. Po
około dwóch godzinach, ~*Przeczytałam "tygodniach".
;_;*~ gdy zacząłem się budzić, na początku ujrzałem białe tło. Po
chwili zaś usłyszałem dźwięk jakieś maszyny, dzięki której wiedziałem, że
żyłem. Gdy zaś otworzyłem oczy, ujrzałem przed sobą Daniela. |*Dejniela| Słyszałem
również swoje słabe oddechy. Chwilę później, Daniel |*Dejniel| powiedział:
- Jak dobrze, że się obudziłeś. W ogóle to, jeśli
masz siłę mówić, powiedz, co zaszło u Dawida. |*Dejwida| Ledwo co
przyszedłeś, a po chwili już straciłeś przytomność. Na dodatek miałeś kilka
milimetrów od serca ranę od postrzelenia. *Dr. Hax już pędzi, aby
dać ci bana na życie.*
W tym momencie ja opowiedziałem mu o wszystkim co
zaszło u mojego brata. Gdy skończyłem, Daniel |*Dejniel| zapytał:
- A kto w ogóle cię postrzelił?
- Nie wiem...Ale...Ale podejrzewam, że...że
Laura...|*Laóra| Przyjaciółka Dawida |*Dejwida|...Ona...Ona
jest taka sama jak...jak on... - Odpowiedziałem słabym głosem.
~*Broń Boże, aby napisać tej kwestii normalnie i
zostawić ten dopisek.*~
- Eh...Biedny jesteś...Tak w ogóle to chciałem
powiedzieć, że nie możesz jeszcze wstać. Jesteś podpięty pod kroplówkę, gdyż
straciłeś bardzo dużo *gówna* ~*CO. xDDDDDDDDDDDDDD*~ *:D* krwi i jakbyś teraz wstał,
to wolisz nie wiedzieć co by się z tobą stało. - Rzekł ~:D~
- ALE JA MUSZĘ WSTAĆ!!! MUSZĘ SIĘ ZAJĄĆ ANDRO|N|MEDĄ!!! ONA SOBIE
NIE PORADZI BEZE MNIE!!! - Krzyknąłem.
- Grzegorz, spokojnie. Nie krzycz, bo się jeszcze
wykończysz. Jesteś jeszcze słaby. Ja się mogę nią zająć, dopóki ty nie będziesz
mógł wstać. - Powiedział Daniel. |*Dejniel|
- Na prawdę? Zrobiłbyś to dla niej i dla mnie? -
Spytałem.
- Tak. - Potwierdził Daniel. |*Dejniel|
- Dziękuję ci...Jesteś taki dobry... - Odparłem.
- Oj nie musisz dziękować. - Odpowiedział.
Po tej rozmowie, wyszedł on do Andro|n|medy.
Od teraz, mieszkał on przez tydzień w naszym domu. Codziennie był po równo przy
niej i przy mnie. Musiał się nami opiekować, gdyż wiedział, że sami sobie nie poradzimy. *Nie
musiał. Mógł was olać.* Po tygodniu natomiast, mógł mnie już
odłączyć od wszystkiego, do czego byłem podłączony. Dzięki temu mogłem wstać i
zaopiekować się Andro|n|medą. Daniel |*Dejniel| natomiast
wrócił do siebie do domu, pożegnany przez nas ciepło. Od tego momentu, przez
dwa tygodnie opiekowałem się mym skarbem. *Kłamie. Tak naprawdę
ruchał ją całą dobę.* |Co jest z tobą nie tak? xD| *WSZYSTKO
:D* |Właśnie widać. xD| Po tym czasie mogła już
wstać z łóżka i normalnie się poruszać. Kiedy zaś była ona już sobą, rzekła do
mnie:
- Ty jesteś taki dobry. Dziękuję ci za wszystko.
- Nie musisz dziękować skarbie. To wszystko, aby
było ci dobrze. - Powiedziałem
Po tej rozmowie zajęliśmy się swoimi sprawami. Od
tego momentu, nasze życie na zawsze było szczęśliwe. Naj|nie|szczęśliwszymi
ludźmi mogliśmy nazywać się tylko ze sobą... ~Chyba znowu mnie
mdli...~ ~*O Boże. ;_;*~ ~Za wysokie stężenie
słodkości jak na jedno opko. ;_;~
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Dawida*
Katowice, ~*:**~ |1|02.|1|01.|1|2017
roku, godzina |2|10:|2|00.
Właściwie to dzień #367, chociaż
jak kto woli.
~*Chociaż jeden ogarnia prawidłową
numerację.*~
Dzisiaj, wraz z Laurą |*Laórą| obudziliśmy
się dość późno. Po obudzeniu się, poleżeliśmy jeszcze trochę, wpatrzeni w
siebie. Ona jest taka piękna...~*Nie przeczę. Na stówę piękniejsza od
Andronmedy.*~ No, ale do rzeczy. Po tej chwili wstaliśmy z łóżka, to
znaczy ja wstałem, bo Laurze |*Laórze| nie chciało się
wstać, *Leń* jednak po chwili i ona wstała. Ja
poszedłem zrobić nam śniadanie, po czym oboje je zjedliśmy. Następnie ona
poszła do łazienki umyć się i ubrać. Kiedy skończyła, ja zrobiłem to samo, po
czym poszedłem do naszej sypialni aby czegoś poszukać.
W pewnym momencie, poczułem jednak, że ktoś chwytał
mnie za bluzkę, a następnie obracał. W tym momencie zauważyłem, że tą osobą
był...Grzegorz. Widząc go, od razu spytałem:
- Co ty robisz w moim domu?! Wynoś się!
*- Najpierw wyrucham cię tak, że ci dupa odpadnie.*
|Znowu? xD|
*:D*
- Nie! Póki się na tobie nie zemszczę za to, co
zrobiłeś Andro|n|medzie! Przez ciebie ona |"|biedna|"| teraz cierpi! - Krzyknął
- No nie. Chyba nie chcesz mi przez to powiedzieć,
że... - Powiedziałem
- Tak! Wczoraj ją uratowałem! - Rzekł
- To wredne babsko?! Ona miała tam zginąć!! -
Krzyknąłem
W tym momencie, gdy ja to powiedziałem,
rzuciłem *Siemka, zmiano narracji! Ty też rzadko nas odwiedzasz!* mnie
on pod ścianę, wyciągnął w moim kierunku ładującą się broń i krzyknął:
- JAK MOŻESZ TAK O NIEJ MÓWIĆ?! ~Ja już się
wypowiadałem na ten temat.~ ALE TERAZ KONIEC! PRZYGOTUJ SIĘ NA
ŚMIERĆ!!!
Kiedy zaś broń się ładowała, ja mogłem patrzeć na
niego ze strachem w oczach. Nie miałem przy sobie żadnej broni, gdyż wszystkie
zostały w tajnej zbrojowni, o której wiedziałem tylko ja i Laura. |*Laóra| ~*Nie
zapominaj o Dudzie i Macierewiczu. Oni wiedzą wszystko.*~ Uciec też
nie miałem jak. Zbytnio się bałem. W pewnym jednak momencie, gdy mój brat
chciał we mnie strzelić, usłyszałem strzał z pistoletu. Kula przeszyła ciało
Grzegorza. Chwilę później, jęknął on z bólu i upadł na ziemię. W tym momencie,
ujrzałem Laurę, |*Laórę| która strzeliła w niego z pistoletu.
Od razu podniosłem się, podbiegłem do niej i przytuliłem się do mej
przyjaciółki. Po chwili i ona mnie przytuliła. Parę minut później, rzekłem:
- Dziękuję ci, skarbie...
- Nie ma za co. Nigdy nie pozwoliłabym cię zabić. -
Odparła
Po tej rozmowie, postaliśmy jeszcze trochę
przytuleni do siebie. Gdy zaś się puściliśmy, Laura |*Laóra| wywlokła
nieprzytomnego Grzegorza z mieszkania. Po paru minutach, kiedy wróciła, ja
spytałem:
- Gdzie go zawlokłaś?
- Do pobliskiego lasu. Niech tam zdycha. -
Odpowiedziała
~:D~
- Dobrze zrobiłaś. - Powiedziałem
Po tej rozmowie, zajęliśmy się swoimi sprawami.
Reszta dnia, jak i naszego życia wyglądała już normalnie...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Laury |*Laóry|*
Katowice, |1|02.|1|01.|1|2017
roku, godzina |1|10:|2|00.
Właściwie to dzień #367, chociaż
jak kto woli.
~*O, druga ogarnia poprawną
numerację. Cud.*~
Tego dnia, obudziliśmy się, jak na nas dość późno.
Po obudzeniu się, popatrzyliśmy sobie trochę na siebie. Coś tak chyba
zauważyłam, że podobałam się Dawidowi. |*Dejwidowi| Po paru
minutach, wstaliśmy, tzn. Dawid |*Dejwid| wstał, gdyż mnie się
jeszcze nie chciało. *LEŃ* Po chwili jednak i ja
wstałam, po czym poszłam do kuchni. Czekało już tam na mnie śniadanie. Zjadłam
go wraz z moim przyjacielem. Po tym, ja poszłam do łazienki i umyłam się oraz
ubrałam. Następnie wyszłam i do łazienki wszedł Dawid. |*Dejwid| Ja
udałam się do zbrojowni i wzięłam pistolet, gdyż podejrzewałam, że
Dawidowi |*Dejwidowi| mogło się coś dziś stać. ~*Pieprzona
Mary Sue.*~ Po tym zaczęłam kręcić się po domu. Około godziny
dwunastej, usłyszałam z pokoju Dawida |*Dejwida| rozmowę z
jego bratem. Ej zaraz?! SKĄD JEGO BRAT SIĘ U NAS WZIĄŁ?! Udałam się po cichu
pod pokój i tam stanęłam, z ukrycia przyglądając się sytuacji. W pewnym
momencie ujrzałam, że Grzegorz chciał strzelić z broni w Dawida. |*Dejwida| Od
razu wyskoczyłam i strzeliłam w niego. Po chwili jęknął on z bólu i upadł
nieprzytomny na ziemię. W tym momencie ujrzałam, pierwszy raz, że Dawid |*Dejwid| się
bał. Chwilę później, wstał on z ziemi, podbiegł do mnie i przytulił się do
mnie. Po chwili i ja go przytuliłam. W pewnym momencie, rzekł on:
- Dziękuję ci, skarbie...
- Nie ma za co. Nigdy nie pozwoliłabym cię zabić. -
Odparłam
Po tej rozmowie, postaliśmy jeszcze trochę
przytuleni do siebie. Gdy zaś się puściliśmy, wywlokłam nieprzytomnego
Grzegorza z mieszkania. Zawlokłam go do pobliskiego lasu i porzuciłam pod
jakimś drzewem. ~:D~ Gdy to zrobiłam, wróciłam do domu.
Po powrocie, Dawid |*Dejwid| spytał:
- Gdzie go zawlokłaś?
- Do pobliskiego lasu. Niech tam zdycha. -
Odpowiedziałam
~:DD~
- Dobrze zrobiłaś. - Powiedział
~:DDD~
Po tej rozmowie, zajęliśmy się swoimi sprawami.
Reszta dnia, jak i naszego życia wyglądała już normalnie...Nie mieliśmy żadnych
problemów. ~*Okłamuj się dalej.*~
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Daniela |*Dejniela|*
Katowice, ~*:**~ |1|02.|1|01.|1|2017/|1|03.|1|01.|1|2017
roku godzina |1|17:|4|00/|2|12:|4|44
Dzień #366
Pierwszego stycznia nowego roku, obudziłem się dość
późno, bo o godzinie |11|11:|2|00. Byłem zmęczony po Sylwestrze. |Nie
dziwne. Jak się najebałeś, to teraz kac męczy.| Mimo to, zwlokłem się
z łóżka, poszedłem do kuchni i zrobiłem sobie śniadanie, a następnie je
zjadłem. Po zrobieniu tego, udałem się do łazienki i umyłem się oraz ubrałem.
Przez resztę dnia zajmowałem się swoimi sprawami. ~*Mam nadzieję, że
umyłeś zarzygane mieszkanie.*~ Jednak, około godziny |1|17:|4|00
usłyszałem dźwięk telefonu. Sprawdziłem, kto do mnie dzwonił. Okazało się, że
był to Grzegorz. Od razu odebrałem, po czym powiedziałem:
- O, Grzegorz. Co tym razem ode mnie chcesz? *Idziemy
się ruchać czy srać na przechodniów?*
|Zajebiste pytanie, jakie można zadać przyjacielowi.
xD|
*C'nie? :D*
- Słuchaj. Jutro muszę wyjść do mojego brata, aby
się na nim zemścić za to, co zrobił Andro|n|medzie, którą już
odnalazłem. Jednak ona jest taka słaba i sobie nie poradzi...Czy mógłbyś jutro
przyjechać i do mojego powrotu się nią zaopiekować? - Odpowiedział
- Oczywiście, że mogę przyjechać. Nawet to zrobię. -
Odpowiedziałem
- Dziękuję ci... - Rzekł
- Oj, nie musisz dziękować. - Powiedziałem
Po tej rozmowie, połączenie zakończyło się.
Wiedziałem, że będę musiał zaopiekować się jego przyjaciółką. Nie spodziewałem
się jednego. *Tego, że Grzegorz nie będzie mógł wyruchać mi
dupy.* ~*SEBASTIAN! xD*~ *:D* Mimo
to, zająłem się swoimi czynnościami, a około |1|21:|11|00
umyłem się, przebrałem i poszedłem spać.
Następnego dnia, gdy obudziłem się, wstałem z łóżka
i poszedłem do kuchni zrobić sobie śniadanie, a następnie je zjadłem. ~*Bo
według praw logiki, to się robi z śniadaniem.*~ Potem udałem się do
łazienki i umyłem się oraz ubrałem. Po tym założyłem buty i wyszedłem. Udałem
się do samochodu, a następnie ruszyłem do Grzegorza i Andro|n|medy.
Miałem do nich godzinę drogi. *Ta informacja była nam niezbędna
do dalszej egzystencji.* Po godzinie, zatrzymałem samochód
przed ich willą i chciałem wejść. W tym momencie jednak, zatrzymał mnie ich
ochroniarz i spytał:
- A ty gdzie się wybierasz? Kim w ogóle jesteś?
- Jestem przyjacielem Grzegorza. Przyjechałem do
niego, gdyż mnie o to poprosił. - Odpowiedziałem
W tym momencie strażnik wpuścił mnie do
środka. ~*Zajebiście działają ci ich strażnicy.*~ |Ogólnie
strażnicy i policjanci i w opkach, i w creepypastach nie mają mózgu. To
standard.| Kiedy doszedłem do drzwi, zapukałem. Po chwili zaś,
otworzył mi Grzegorz. Widząc mnie, wpuścił mnie do środka i zaprowadził do
pokoju Andro|n|medy. Po dojściu, *( ͡° ͜ʖ ͡°)* ~*Ech...
-_-*~ powiedział on do swojej przyjaciółki:
- To mój przyjaciel, Daniel. |*Dejniel| Przysłałem go tu, żeby się tobą zaopiekował gdy ja
będę zabijać Dawida. |*Dejwida| Nie poradzisz sobie przecież sama.
- Dziękuję ci...Tak o mnie dbasz... - Rzekła
- Oj, nie dziękuj. To dla twojego dobra. - Odparł
Po tej rozmowie, ja usiadłem koło niej, a Grzegorz
wyszedł. Po chwili ujrzałem, że Andro|n|meda mnie się przyglądała. Ja
również przyjrzałem się jej.
Była ona niską i w chwili obecnej bardzo chudą
kobietą. Miała baaaaardzo długie, czarne i pofalowane włosy. Jej oczy były
niebieskie. *Mary Sue musi być.* Nos miała jak
haczyk, a usta małe i wąskie. Nie wiedziałem jaką miała bluzkę i spodnie, gdyż
była okryta kołdrą.
Po chwili rzekłem:
- Grzegorz opowiadał mi co się tobie stało. Ale
tylko ty jedna wiesz jedną rzecz. Jak dokładniej do tego doszło?
- W nocy z |12|31.|12|12.|12|2015 roku
na |1|01.|1|01.|1|2016 roku, około godziny |2|02:|2|00 ~*Czyli już w styczniu, kretynko.*~ obudził mnie dźwięk tłuczonego szkła. Od razu
otworzyłam oczy. W tym momencie ujrzałam tylko wybitą szybę i odłamki szkła na
podłodze. W tej chwili chciałam obudzić Grzegorza. Niestety, kiedy już chciałam
to zrobić, poczułam, że ktoś przytknął mi do nosa chustkę przesiąkniętą
chloroformem. Od razu usnęłam. Działo się to również, gdy budził mnie np.
dźwięk helikoptera. Po obudzeniu się od razu usypiałam od tego samego.
Następnego dnia, kiedy obudziłam się, ujrzałam ciemne niebo. Pod sobą czułam
wodę. Od razu spróbowałam usiąść. Kiedy mnie się to udało, ujrzałam, że byłam w
kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym. Od tamtego momentu
musiałam przeżyć 366 dni, uwięziona na wodzie i samotna... - Opowiedziała.
- Biedna jesteś. W ogóle to co ten Dawid |*Dejwid| chciał od ciebie? - Spytałem
- Tego to chyba nawet on nie wie. - Odrzekła
~Ja już wypowiadałem się na ten temat.~
Po tej rozmowie, pogadaliśmy jeszcze ze sobą na
różne tematy. Po dwóch godzinach usłyszeliśmy słabe kroki, a po chwili
ujrzeliśmy Grzegorza. Był on blady. Słychać było, że ciężko oddychał. Na
dodatek, kilka milimetrów od serca trzymał rękę, jednak widać było, że płynęła
stamtąd krew, co znaczyło, że była tam krwawiąca rana. *Pieprzony
Gary Stu.* Oczywiście, widząc to, wstałem, podszedłem parę
kroków i spytałem:
- Grzegorz? Co ci się stało? Wszystko w porządku?
- Nic mi nie jest...To nic ta... - Powiedział słabym
głosem, jednak nie dokończył, gdyż stracił przytomność.
W tym momencie podbiegłem do niego, ukucnąłem,
potrząsnąłem nim i krzyknąłem:
- Grzegorz! Grzegorz! Obudź się! Grzegorz!
*- Szybko! Wyruchaj go! Zawsze działało! - zawołała
Andronmeda.*
|Ja jebe. xD|
*:D*
Jednak nic to nie dawało. Po chwili zaś, gdy
wiedziałem, że nie obudzi go, ~*Ach, te zmiany narracji.*~ odsłoniłem
ranę którą zasłaniał Grzegorz. W tym momencie okazało się, że była to rana była
od postrzelenia. ~*I te zdania bez sensu...*~ Widząc to,
sprawdziłem czy w ogóle Grzegorz jeszcze żył. Po chwili Andro|n|meda
spytała drżącym głosem:
- Ż-żyje?
- Żyje...|:<| Muszę go jednak przenieść do tego pokoju w którym mam
swoje sprzęty medyczne |i który
wcześniej nie był wspomniany, bo po chuj|...Jak dobrze, że on go dla mnie zrobił... -
Odpowiedziałem, po czym zabrałem nieprzytomnego do odpowiedniego pomieszczenia.
Po znalezieniu się tam, położyłem Grzegorza na łóżku
i opatrzyłem jego ranę. Następnie podłączyłem go pod kroplówkę, gdyż stracił on
bardzo dużo *gówna* |Nosz... xD| *:DDD* krwi.
Później, jako iż nie chciałem cały czas sprawdzać, czy żył, podłączyłem go pod
odpowiednią maszynę.
Od teraz wychodziłem co jakiś czas do Andro|n|medy.
Kiedy tam byłem, ona pytała:
- Obudził się?
Jednak ja kiwałem głową, że nie. Jednak po dwóch
godzinach, gdy siedziałem przy Grzegorzu, ujrzałem, że ten zaczął się budzić.
Gdy już się obudził do końca, ja rzekłem:
- Jak dobrze, że się obudziłeś. W ogóle to, jeśli
masz siłę mówić, powiedz, co zaszło u Dawida. |*Dejwida| Ledwo co
przyszedłeś, a po chwili już straciłeś przytomność. Na dodatek miałeś kilka
milimetrów od serca ranę od postrzelenia. *Dr. Hax zaraz da ci bana
na życie, ty cheaterze jebany.*
W tym momencie on opowiedział mu o wszystkim co
zaszło u jego brata. Gdy skończył, ja zapytałem:
- A kto w ogóle cię postrzelił?
- Nie wiem...Ale...Ale podejrzewam, że...że
Laura...|*Laóra| Przyjaciółka Dawida |*Dejwida|...Ona...Ona
jest taka sama jak...jak on... - Odpowiedział słabym głosem.
~*Już wypowiadaliśmy się na temat tego zapisu
wypowiedzi.*~
- Eh...Biedny jesteś...Tak w ogóle to chciałem
powiedzieć, że nie możesz jeszcze wstać. Jesteś podpięty pod kroplówkę, gdyż
straciłeś bardzo dużo *gówna* |Japa xD| *:D* krwi i jakbyś teraz wstał,
to wolisz nie wiedzieć co by się z tobą stało. - Rzekłem ~:D~
- ALE JA MUSZĘ WSTAĆ!!! MUSZĘ SIĘ ZAJĄĆ ANDRO|N|MEDĄ!!! ONA SOBIE
NIE PORADZI BEZE MNIE!!! - Krzyknął.
~*Ogarnij tę wściekliznę dupy!*~
- Grzegorz, spokojnie. Nie krzycz, bo się jeszcze
wykończysz. Jesteś jeszcze słaby. Ja się mogę nią zająć, dopóki ty nie będziesz
mógł wstać. - Powiedziałem.
- Na prawdę? Zrobiłbyś to dla niej i dla mnie? -
Spytał.
- Tak. - Potwierdziłem.
- Dziękuję ci...Jesteś taki dobry... - Odparł.
- Oj nie musisz dziękować. - Odpowiedziałem.
Po tej rozmowie, wyszedłem do Andro|n|medy.
Od teraz, przebywałem po równo przy Grzegorzu i Andromedzie. I tak przez
tydzień się nimi opiekowałem. Po tygodniu mogłem już odłączyć od kroplówki
Grzegorza. Gdy to zrobiłem, on zajął się Andro|n|medą. Ja więc wyszedłem
z ich willi, pożegnany ciepło, wsiadłem w samochód i ruszyłem do siebie do
domu.
Od teraz moje życie już wyglądało normalnie...
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------_______________________________________
~*GOD,
WE HAVE DONE!!!*~
~KONIEC?!~
~*TAK! ;"-)*~
~OMGOMGOMGOMGOGMOGMOGMOGMOGMGOMGOMGOGMOMG!~
~*I jeszcze skończyliśmy przy mojej ulubionej nucie.
;"-)*~
|KUŹWA,
KONIEC!|
*
*
~*Pieprzyć format i analizę końcową! Jutro robimy
sobie wolne z tej okazji!*~
|Należy nam się! Dzisiaj siedzieliśmy nad tym parę
godzin!|
_______________________________________
Nie wierzę, że tego dokonaliśmy. Przemagałam się do
zanalizowania tego opka już bardzo długo, a jedyne, co mnie odstraszało, to
jego długość i nuda. Jednak, w życiu każdego człowieka w końcu przychodzi czas,
w którym trzeba się zmierzyć z tym, czego się nie chce. Jeśli dotrwałeś do tego
momentu i czytasz ten tekst końcowy, to wiedz, że ci dziękuję. Przynajmniej
wiem, że nie pisałam tego na darmo, a siedziałam nad tym około tydzień, jak nie
dłużej. Dzięki Bogu, opko zostało doszczętnie zanalizowane i jedyne, co teraz
pozostało, to przyjemniejsza część, czyli nasze analizy końcowe:
~*W tym opowiadaniu wkurzały mnie przede wszystkim
hipernierealistyczne sytuacje. No, bo dajmy na to, jak to możliwe, że główna
bohaterka przeżyła w kuli od Aqua Zorbingu cały rok? Przecież już po kilku
minutach kończy się w niej powietrze, dlatego czas pobytu w niej jest
ograniczony. Poza tym, jakim cudem ona przeżyła ponad pół roku bez JEDZENIA I
PICIA? Człowiek może przeżyć bez jedzenia najdłużej miesiąc, ale bez picia już
tylko kilka dni. Powinna umrzeć bardzo szybko. Również nierozwiązana została kwestia
potrzeb fizjologicznych oraz okresu. Każdy ma potrzeby fizjologiczne i każda
kobieta co miesiąc ma okres, chyba że jest w ciąży, ale Andromeda w oryginalnej
fabule w takowej nie była. Gdzie ona je załatwiała? Nie wiadomo. Poza tym,
jakim cudem Grzegorz wytrzymał dwadzieścia dni i miesiąc bez snu? Nie wiem, ile
człowiek może przeżyć bez snu, ale na sto procent nie tak długo. Poza tym, na
przykład ja, po jednej nieprzespanej nocy już nie ogarniałam, co się działo. W
opowiadaniu powinno unikać się aż takich nierealistyczności, bo wtedy nasza
historia staje się głupsza niż jest.*~
|W tymże opku denerwowały mnie między innymi reakcje
głównej bohaterki. Były one bardzo nieludzkie i zbyt szybkie. No, bo zdarzyła
się, dajmy na to, jakaś smutna sytuacja lub Andromeda uświadomiła sobie, że
skończyły jej się zapasy jedzenia i picia, przez co jej śmierć była coraz
bliższa, ale jak na to zareagowała? Od razu zmieniła temat. Jako, iż historia
była nastawiona na przeżycia głównej postaci, powinny się tu znaleźć też jakieś
jej refleksje na temat tego wszystkiego, dzięki czemu opowiadanie może byłoby
choć trochę ciekawsze. No i pokazywałoby to też, że nie była ona workiem bez
uczuć, tylko normalnym człowiekiem z własnymi emocjami. Ogólnie Andromeda
opisywała dosłownie wszystko bez żadnych emocji, co oczywiście nie dotyczy tych
losowych rozdziałów i pierwszych rozdziałów historii. Jeżeli w opowiadaniu chce
się zastosować narrację pierwszoosobową, większą uwagę należy skupić na
przeżyciach postaci.|
*W tym łopku wkurwiały mnie między innymi
niespójności. Trochę ich było, jak na przykład to, że w niektórych rozdziałach
rok transformował się z dwa tysiące szesnastego na dwa tysiące siedemnasty,
były dwa dni bodajże trzydzieste czwarte, dwa dni lutego zamieniły się na
styczeń, ucięło jeden dzień kwietnia, dzień sześćdziesiąty pierwszy i drugi
oraz, że w jednym momencie, w telefonie Andromedy nie było napisanego dnia.
Serio? Rozdziały tego opowiadania, w większości, nie zajmowały nawet pół strony
w Wordzie, więc takie smaczki raczej łatwo było dostrzec i poprawić. A nawet
jeśli autorka jakimś cudem by ich nie zauważyła, to po napisaniu należy zawsze
czytać swoje historie raz jeszcze, aby potencjalnego czytelnika cholera nie
trafiła!*
~W tej historii irytowało mnie to, co Ramoninth,
Slade'a i Sebastiana oraz sposób prowadzenia narracji pierwszoosobowej,
Andromeda, Daniel i wszechobecna nuda. Zacznijmy od narracji pierwszoosobowej,
gdyż o niej mam spoooro do powiedzenia. Jak zapewne wszyscy wiemy z moich
wywodów spod starych FanFiction Ramoninth oraz z pierwszej części jej nowego
poradnika w tej samoanalizatorni dotyczącego pisania, ten typ narracji służy w
głównej mierze do opisywania przeżyć wewnętrznych i zewnętrznych głównego bohatera.
Wybierając ten typ prowadzenia historii należy być przygotowanym na to, że
trzeba będzie opisywać więcej emocji i ogólnych przeżyć postaci niż wydarzeń,
chociaż wiadomo, że one też są ważne, ale w mniejszym stopniu. Tutaj natomiast,
nie licząc chyba dwudziestu pierwszych rozdziałów, tak około oraz tych
późniejszych, losowych, były opisywane właściwie same czynności głównej
bohaterki. Ogólnie było widać, że późniejsze rozdziały były kopiowane, a
jedyne, co zostało zmieniane dla *ekhm* niepoznaki, to liczby, co nie zawsze
się udawało. Co nam to dawało? Chyba tylko fakt, że odstraszyło większość
czytelników oraz zanudziło nas na śmierć. Przez to, ta historia była czarną
owcą wśród starych opek Ramoninth, bo po prostu miało się wrażenie, że
Andromeda była workiem wypranym z uczuć. Z tego, co wiem, to ta historia
była z góry nastawiona na przeżycia wewnętrzne bohaterki i nie dziwię się temu,
ale ostatecznie coś nie pykło i dostaliśmy takie gówno. W sumie, złe
wykorzystanie tego typu narracji wiąże się jeszcze z dwoma czynnikami, czyli z
faktem, że aŁtorka pisała je na siłę oraz punktem widzenia pozostałych postaci.
Opowiadań nie powinno pisać się na siłę, szczególnie gdy jest się amatorskim
pisarzem. W tym wypadku, to powinno być przyjemnością, a nie smutnym obowiązkiem,
bo inaczej wychodzi takie gówno jak tu. Tutaj to już są chyba ścieki, tak swoją
drogą. Drugim faktem jest punkt widzenia pozostałych postaci. Na cholerę to?
Psuje to tylko nieistniejącą atmosferę. Powinno się wybrać jedną, ewentualnie
dwie postacie, które byłyby idealne do przedstawienia nam swojej historii.
Tutaj byliby to Grzegorz i Andromeda, a Dawida, Laurę i Daniela powinno się
darować, bo po prostu to nie pasuje. Szczególnie ten Daniel, który pojawił się
tylko raz w całym łopłopłopku.
Przejdźmy teraz do Andromedy i Daniela. Zacznijmy od
tej pierwszej, bo wokół niej obracała się cała historia. Mogłaby ona być nawet
w porządku postacią, gdyby nie to, że była wykreowana jako tępa idiotka. Wiem,
że to nie miało być zamiarem, no ale tak wyszło i to jest fakt. Ciągle robiła
to, przez co płakała, co było głupie, bo w opisie postaci nie było napisane, że
jest masochistką. Na dodatek fakt, że prawie ciągle ryczała tylko wkurwiał i to
niemiłosiernie, a przynajmniej mnie. Również, jak zauważył Slade, bardzo szybko
zmieniała temat, nawet po zauważeniu, że jej śmierć jest coraz bliższa, co
udowadniało, że miała iPhone zamiast mózgu. Po prostu nie miała ona ciekawie
opisanego charakteru i przedstawionego przy okazji, przez co czytelnik miał
ochotę wysłać ją do piekła. Przejdźmy teraz do Daniela, bo o Andromedzie nie
mam już nic więcej do powiedzenia. Ten to w ogóle dojebał węgla do pieca.
Pojawił się tylko raz w czasie trwania całej historii i jego rola opierała się
tylko na uratowaniu dupy Grzegorzowi i opiece nad Andromedą, gdy Grzegorz
poszedł zajebać swojego brata oraz później, gdy to przyjaciółka jego brata
prawie zajebała jego. Serio? Ja rozumiem, że on mógł być postacią epizodyczną,
bo faktycznie takie istnieją w literaturze, ale sądzę, że powinien zostać
wcześniej wspomniany, bo tak wychodzi na to, że pojawił się kompletnie z dupy.
Nie, to że został opisany w opisie postaci nie ratuje sytuacji, bo to jeszcze
nie jest główne opowiadanie. Wszystko, nawet postacie epizodyczne powinny
zostać wspomniane, aby ich pojawienie się miało sens.
Ostatnią kwestią do poruszenia jest wszechobecna
nuda. W tym opowiadaniu, oprócz może pierwszych dwudziestu rozdziałów i
późniejszych losowych nic się nie działo. Ciągle powtarzana była ta sama
rutyna, a przecież w opowiadaniach nie o to chodzi. Ja rozumiem, że w przypadku
takiego miejsca jak kula do Aqua Zorbingu i to jeszcze umiejscowiona na Oceanie
Arktycznym za wiele pokombinować nie można, ale widać, że w pierwszych
rozdziałach dało się to ciekawiej opisać. W ogóle, dlaczego nie zamienić tego
dziennika na pamiętnik i opisywać ciekawsze wydarzenia? Wtedy ta historia
byłaby znacznie krótsza i może ciekawsza! Ogólnie, zważywszy na to, że fabuła i
tak nie grzeszyła zajebistością, wypadałoby ją przeprogramować. Można by zrobić
historię o dziewczynie, jej przyjacielu oraz bracie przyjaciela, który
nienawidził głównej bohaterki. Jednak, wypadałoby dać mu motyw, gdyż tutaj
chyba nie było powodu, dla którego Dawid nienawidził Andromedy. Mógł on ją
którejś nocy porwać i gdzieś wywieźć, ale żeby to miało więcej realizmu,
powinno być to miejsce, w którym da się przeżyć więcej niż kilka minut.
Ogólnie...Nie, kula od Aqua Zorbingu też mogłaby być, tylko wtedy trzeba by
zmienić zakończenie! Główna bohaterka mogłaby zostać w niej uwięziona i mogłaby
przeżyć tylko dzięki sile woli, aby zobaczyć swojego przyjaciela, który
zmierzał, aby ją uratować. Potem, gdy zostałaby już uwolniona, jak to w tym
wypadku powinno by się stać, powinna szybko umrzeć, co mogłoby zasmucić i
jednocześnie zdenerwować jej przyjaciela. Po jakimś tam czasie, gdy pozbierałby
się po żałobie, mógłby się zemścić w jakiś sposób na swoim bracie, tylko w inny
niż w historii, aby nie powtarzać ciągle tego samego. To by było znacznie
ciekawsze, a nie takie barachło jakie zostało nam tu zaserwowane!~
Wspólnie: Aby ta
historia była ciekawa, należy przebudować fabułę. Z tego opka, już nic nie
będzie!
_______________________________________
~*Nastał koniec analizy, więc wiecie, co to znaczy?
Zrzeczenie się praw autorskich do tego opka. To tak. Nie dotyczy to moich
pozostałych opek, od razu mówię, to tak dla jasności. W przypadku tego o,
zezwalam na jego edytowanie i powielanie na innych stronach poza Wattpadem, bez
mojej wcześniejszej zgody. Możecie je edytować, dopisując jakieś pojebane sceny
i rzucać tym po całym Internecie. Tylko, jak to zrobicie, podajcie link, bo też
chcę się pośmiać. A teraz:
<Link już nie działa, jak coś. No, a że na mych dyskach starych to opko gdzieś się schowało i nie mogę go znaleźć, to ten.>
Link zewnętrzny jest ułatwieniem do otwarcia. Macie, pobierajcie i róbcie z nim co chcecie. :-)*~
|Jeśli Ramoninth zrzeka się praw autorskich do
swojego opka, to wiedzcie, że jest ono wybitnym gównem.|
~Ale przyznaj, ono było zUe.~
~*No ty to dojebałeś prawie dwie i pół strony Worda
analizy końcowej, więc cicho. xD*~
~O kurwa. :D Serio?~
~*Tak. Specjalnie sprawdzałam. xD*~
*Jak Grzegorz zacznie pisać, to może się Wszechświat
skończyć, a on tego nie zauważy. xD*
~Po prostu miałem tu wieeele do powiedzenia.~
|Widać|













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^