Oceniają:
~* - Ja
\/ - Rivienna
~ - Grzegorz
Antychryst
Powróćmy do uniwersum FanFiction do serii, którą stworzył SlaviaConsesiao. Tym razem dla mnie tortury są większe, gdyż ten FanFiction mam tylko w zeszycie, więc muszę go przepisywać. Opowiadanie tak w wielkim skrócie przedstawia historię Grzegorza i Laury oraz Patryka, Mateusza, Katerin, Dawida i Andromedy, którzy zmierzają na Antarktydę, aby z tamtego miejsca, za pomocą odpowiedniego statku kosmicznego, udać się na Silver Planet, planetę wymyśloną przeze mnie i użytą też w innych opowiadaniach. Tam, mają odmrozić zamrożoną wiele lat temu kobietę, Ziruacash, dzięki której mogliby
przejąć całkowitą władzę nad Wszechświatem. Fabuła zapowiada się ciekawie, ale to opowiadanie takie nie jest. Pisałam je w pierwszej gimnazjum i po tych czterech latach stwierdzam, że mi nie wyszło. Koniec rozpierdala cały kanon w drobny mak, także strzeżcie się go. Lecimy starym systemem, bo uniwersum tego FanFiction jakoś tak mnie się z nim kojarzy.~*Gdzie jest Slade, Vega i Brother Blood? Czemu z
nami nie analizują?*~
~Slade nie ma dziś czasu, bo załatwia alkohol na
jutrzejszego Sylwestra, Vegi nie ma w domu cały dzień, bo poszła załatwić
żarcie na jutrzejszy dzień, a Brother Blood po prostu ma dość tego
okropieństwa, szczególnie po ostatnim opku.~
\Słyszałam, że było okropne./
~*Tak było. Nawet ty, taka spokojna osoba jak
Rivienna, nie wytrzymałabyś psychicznie tych nudów.*~
\Matko Boska, to już wolę nie wiedzieć, co tam
było./
Zaczynajmy!
_______________________________________________
Prolog
~*Ile to ma? <Sprawdza>
Nieco ponad sześć i pół strony.*~
~Bywało gorzej.~
Stuk, stuk. ~*JEBS, JEBS.~ ~*Kuźwa,
to dopiero początek opka, a ten już sobie jaja robi. xD*~ ~No
co? xD~ To kroki Ziruacash, \A to imię tak bardzo
pasuje do kanonu serii.../ ~*Moje dawne FanFiction NIGDY nie
były zgodne z kanonem. Co najwyżej tylko przez chwilę.*~ która mimo
wszystko chodziła po górach dla niej zakazanych. ~Ty buntowniku!~ Dziewczyna
przemierzała te góry nie wiedząc co ją spotka. ~*Nie ma to jak spoiler
w ostatnim zdaniu pierwszego akapitu. -.-*~ ~Brak słów. ;-;~ \Mało
czytasz, to i słów brakuje./ ~Chwila...EJ!~ ~*Podziękuj.
To ja powiedziałam jej tę ripostę. :D*~ ~Spłoń.~ ~*:D*~
Była ona wysoka. Miała niebieskie oczy oraz usta
pomalowane na kolor ~gówna~ ~*No tak. Ktoś musi
podtrzymywać poziom analiz, gdy Vegi i Sebastiana nie ma. xD*~ ~:D~ srebrny. \Ktoś
mi powie, gdzie ona kupiła taką szminkę?/ ~*Jest na Silver
Planet, więc na innej planecie niż Ziemia, so...*~ \A./ ~*Ale
mam zajebisty pomysł na FanFiction, swoją drogą. Tak, ten hotel oświetlony z
prawej strony przez słońce znowu mnie zainspirował.*~ ~Co w nim
takiego wyjątkowego? Dość często cię inspiruje.~ ~*Nie wiem
właśnie. Może to, że nigdy nie widziałam, aby ktoś do niego wchodził i z niego
wychodził?*~ Była ubrana w długą, czarno niebieską suknię. Na nogach
miała czarne, płaskie buty. Posiadała również czarne, ~Oczywiście
;-;~ długie i pofalowane ~gówno.~ ~*CO.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ włosy.
\Na chuj był ten opis? Nie lepiej byłoby dawkować
informacje o jej wyglądzie?/
~*Moje dawne niedojebanie sięgało zenitu.*~
\Widzę właśnie./
Po chwili przechadzki, \TAKIE SŁOWNICTWO
W OPKU?!/ ~*NIE MOŻE BYĆ! OOO.OOO*~ ~CUD! *.*~ ujrzała
ona zbliżających się w jej kierunku dwóch pomocników JEGO. ~*Wszyscy
wiemy, o kogo chodzi. :**~ Po chwili, gdy podeszli już do niej, ta
rzekła:
~- Lubicie srać na czas?~
\Co wy macie z tym sraniem? Podobno cholernie dużo o
tym piszecie./
~*Żarty z srania to już klasyk. xDDD*~
~A poza tym, w odpowiednich kontekstach są zabawne.
xDDD~
\Mnie tam nie śmieszą, ale ok./
- Znów się spotykamy...
~*No dobra, to zdanie jest prawdopodobne do
wypowiedzenia.*~
Po tych słowach zaczęła się standardowo walka. ~Skąd
mamy wiedzieć, czy standardowo? Przecież nigdzie wcześniej nie było, że się
nienawidzili. Tak, po tym zdaniu, które wypowiedziała Ziruacash, można było
wywnioskować, że są wrogami, ale wypadałoby to jeszcze jakoś wyjaśnić.~ ~*Prolog,
a ten już zaczyna analizę końcową. xD*~ ~:D~ Przez
cały czas wygrywali JEGO pomocnicy. ~Chociaż raz nie były to
niezdarne pizdy.~ W pewnym momencie, jeden z nich przewrócił ją na
ziemię ~Ej! Jesteśmy na Silver Planet, a nie na Ziemi! Powinno być,
że wyjebał ją na grunt!~ ~*Ale to opko...*~ ~;-;~ i
przygniótł ją nogą, aby nie mogła wstać i uciec. Po chwili ujrzała ona nad sobą
JEGO. ~:D~ Przestraszyła się. ~*Fakt, w nocy,
kiedy w całej bazie jest ciemno, można się Grzegorza przestraszyć, gdy nagle
zza rogu wychodzą ci takie żółte, świecące się oczy. ;_;*~ \Ty
weeeź. Ja to wczoraj przerabiałam./ ~:DDD~ Wiedziała,
że to już jej koniec. ~:DDDD~ Chwilę później, rzekł on:
- Tak kończą ci, którzy łamią moje zakazy.
~Wait. Ja miałem góry na własność?!?!?!?!
OOOOOO.OOOOOO~
~*No <3*~
~WOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHO[...]HOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHO!!!
<3333333333333333~
~*Boże, jaki zaciesz. xD*~
Po czym wziął białą ~kiełbasę~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ tubę,
otworzył ją i nakierował strumień zimna w kierunku Ziruacash. W tym momencie ta
zaczęła zamarzać. \Grzegorz i jego humanitarne sposoby radzenia
sobie z nieposłusznymi osobami./ ~No co? Humanitarne sposoby
są chujowe! xD~ \Widać właśnie./ Kiedy
całkowicie zamarzła, zamknął ON ~dupę~ ~*xDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ tubę,
po czym wraz ze swoimi pomocnikami wrócił skąd przyszedł...
W tym momencie Andromeda ~No jeszcze tej
pizdy brakuje do kolekcji chujowizny.~ obudziła się.
"To tylko sen...Dziwny sen..." - Pomyślała
~*Ja bym coś powiedziała, ale nie będę spoilerować
zakończenia.*~
Chwilę później, gdy odwróciła się ona, ujrzała
Dawida, ~Kolejny do kolekcji idiotów.~ nie śpiącego,
który przytulał ją do siebie. Od razu powiedziała ona do niego:
~- Lubię srać przez okno.~
~*Najlepsze, co po takim śnie można by powiedzieć do
ukochanego. xD*~
~Co nie? xD~
\Ja kiedyś z wami nerwowo nie wytrzymam./
~Oj, nie bądź taka sztywna jak kij w dupie Patryka.~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
To porównanie mnie rozjebało. x""D*~
~:D~
\Po prostu gimbusiarski humor mnie nie rozśmiesza./
- Dawid...Oh, \Karol/ ~*xD*~ Dawid...Miałam
taki dziwny sen...
- Może chcesz mi o nim opowiedzieć? - Spytał
zachęcająco Dawid, ~szczelając do Andromedy z lenny face~.
\Jaki dobry ukochany. xDDD/ ~C'nie? :D~
W tym momencie, dziewczyna zaczęła mu opowiadać o
swoim śnie. \Jeśli napisałabyś tu streszczenie tego, co mieliśmy na
początku prologu, zajebałabym./ Kiedy skończyła, Dawid rzekł:
- Spokojnie. Ja też miałem ten sen. To pewnie
dlatego, że, no sporo już z NIM walczyliśmy.
~Walczyliście ze mną ledwo...<liczy>
trzy-cztery razy. To dla was jest sporo? Dla mnie sporo zaczyna się od
dziesięciu.~
\Półmózgów nie zrozumiesz./
- Czyżby ON kontrolował nasze sny? - Rzekła ze
śmiechem Andromeda.
~Kuźwa, Ramoninth, kocham cię. Dajesz mi tyle
zajebistych mocy. :**~
~*:****~
W tym momencie oboje się zaśmiali. Kiedy emocje
opadły, Dawid rzekł:
- Nie sądzę, skarbie. To pewnie po prostu
przypadkowy sen. ~*Taaa...*~
Po tych słowach, dziewczyna mocno przytuliła się do
niego, a po chwili oboje usneli...
~*Tak, ta literówka na serio jest w zeszycie.*~
\Ja pierdolę...Jak można walnąć takiego byka?/
~*Cud, że ona, będąc aŁtoreczką, w większości pisała
poprawnie ortograficznie.*~
Tymczasem, trochę dalej, ten sam sen przyśnił się
Patrykowi. ~Trzeci pierdolec do kolekcji.~ Gdy obudził
się on, pomyślał:
"Jeszcze w snach brakowało tego
pierdolca. ~*WYPIERDALAJ!*~ Mam nadzieję, że ten sen nic nie
znaczy."
~Żyj dalej w swoim wyimaginowanym, idealnym świecie.
:D~
Po czym ponownie spróbował zasnąć...
\Jakby nic się nie stało./
W tym samym czasie, taki sam sen obudził
Mateusza. ~Czwarty down do kolekcji.~ Kiedy obudził się
on, pomyślał:
"Lol, ~*Daruję, bo raz w serii pojawił
się ten skrót.*~ jaki dziwny był ten sen. ON jak zwykle chyba nie chce
dać spokoju. ~:D A tak na serio, było nie mieszać się w psucie moich
planów, to byście...teraz nie żyli. >:D~ ~*;_;*~ ~:DDD~ Oby
ten sen gówno znaczył."
I spróbował znów zasnąć...
\Jakby kompletnie nic się nie stało./
W tym samym momencie, to samo przebudziło
Katherin. ~O, widzę literkę "H". Powoli
zaczynamy zbliżać się do dobrej pisowni.~ Po otworzeniu oczu,
pomyślała:
"Brrr...Co za sen. I jeszcze te JEGO słowa:
"Tak kończą ci, którzy łamią moje zakazy."...Mam nadzieję, że ten sen
nie znaczy nic." ~Boże, co za debile.~
Po czym również spróbowała ponownie usnąć.
\Jakby NIC nie nastąpiło./
Taki sam sen dotknął również Laurę. Jednak, w jej
śnie, postać JEGO była mocno zamazana, aby nie wiedziała~*, że srał jak
szalony*~ ~WUT xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*:D*~ kto
to był, a JEGO głos mocno zmodyfikowany. ~Tak, jak w serii?~ ~*To
by było zbyt proste. Pewnie brzmiał jak głos w pociągach linii "S" obwieszczający
po angielsku stacje, na których można przesiąść się w autobusy dalekobieżne,
pociągi i autobusy dojeżdżające do Centrum Zdrowia Dziecka i innych szpitali.*~ \Tragedia.
Wtedy ten głos jest najbardziej bekowy./ ~*Wiem właśnie. Zawsze
podświadomie z niego ryję. xD*~ Gdy przebudziła się ona, postanowiła
pójść do kuchni i pod pretekstem napicia się wody o tym pomyśleć. \O.
Chociaż ta ma ludzkie reakcje./ ~*Co jest dziwne, bo
przypominam, że nadal jesteśmy w opku.*~ Wstała więc z łóżka i poszła
do kuchni. ~Wiemy. Nie musisz się powtarzać.~ W czasie
drogi, z głównego pomieszczenia słyszała dźwięki z telewizji.
"Ja GO normalnie podziwiam. Do rana może
oglądać telewizję i nie jest zmęczony." - Pomyślała słysząc to.
~*Teraz jednak w FanFiction dałam mu ograniczenia.*~
~I w sumie dobrze, bo tak siedzieć całą noc to się
zanudzić można.~
Chwilę później, gdy przechodziła przez korytarz,
rzuciła kątem oka na główne pomieszczenie. Dzięki temu, pierwszy raz, odkąd
pamiętała, ujrzała, że \To zdanie ma za wiele przecinków./ ON
przysnął. Odetchnęła ona z ulgą, gdyż wiedziała, że uniknie zbędnych pytań.
Jednak, gdy chciała wejść do kuchni, usłyszała, że ON mówił: ~:DDD~
- Jeśli myślisz, że nie wiem, że właśnie wchodzisz
do kuchni, to się mylisz. Jeszcze mogę cię usłyszeć. W ogóle, po co znów
idziesz do tej kuchni o 01:00? ~*AAA!!! LICZEBNIK NAPISANY NIE
SŁOWNIEEE!!!*~ ~-_-~
- Napić się... - Powiedziała Laura.
- Ta...A pewnie znów za jakieś 10 minut znajdę cię
"rozmyślającą o niczym" pod stołem. Mów, po co tam NAPRAWDĘ idziesz.
- Rzekł
~*- Wysrać się. - odpowiedziała zgodnie z prawdą
Laura.*~
\Do kuchni?/
~Po tym pojebie nic nie wiadomo.~
- Napić się. - Powiedziała dziewczyna.
W tym momencie, spojrzał ON na nią przeszywającym
wzrokiem. ~:D~ Kiedy Laura to zobaczyła, rzekła:
- No dobra, powiem ci. Idę do kuchni po to, aby
pomyśleć o moim dziwnym snem, który mnie się dziś przyśnił. ~*"O
moim dziwnym snem." To nie brzmi poprawnie.*~
- Może chcesz mi o nim opowiedzieć? - Spytał
- No dobra... - Rzekła, po czym weszła do pokoju,
usiadła obok NIEGO i zaczęła opowiadać. Kiedy skończyła, ten rzekł:
- Ee...To tylko nic nie znaczący sen...Nie zaprzątaj
sobie nim głowy. - Powiedział
\To brzmi tak, jakby on coś wiedział./
~*Bo tak miało brzmieć.*~
- Ale to było takie dziwne i bardzo realne... -
Odparła
~*Jakbyś powiedziała "Hiperrealistyczne",
to trzeba by było dzwonić po PG.*~
- Nie przejmuj się tym. To tylko nic nie znaczący
sen. Istnieje 0,0001% szansy, aby to był sen proroczy. - Rzekł
~*Po pierwsze: Jaki znawca. Po drugie: Wszyscy
wiemy, że to BYŁ sen proroczy. Nie, nie zaspoilerowałam nic, bo każdy powinien
się tego domyślić.*~
- Eh...Może masz rację. - Powiedziała
- Pomyśl sobie, że czasem i mnie zdarzają się takie
pierdołowate, zbyt realne sny. - Powiedział
- Ale ty chyba całe noce przesiadujesz przed
telewizorem... - Powiedziała zmieszana dziewczyna.
\Ona jest taką idiotką, czy tylko udaje?/
~Jest~
\Boże.../
- Czasem takie pierdoły lecą, że da się tylko
przysypiać z nudów. No, ale ty już idź spać, bo wyglądasz na zmęczoną. - Rzekł
Po tej rozmowie, Laura poszła do siebie do pokoju,
położyła się na łóżku i spróbowała ponownie zasnąć, a ON wrócił do dalszego
oglądania telewizji. ~#Ambitnie~
Jednak, ten sam sen powtarzał się tej samej piątce
co noc. ~*To nic, że w FanFiction nigdy nie wyjaśni się, dlaczego całej
piątce śniło się to samo.*~ \No i gratuluję, zjebałaś taki fajny
motyw./ ~*Moja aŁtoreczkowa wersja była niedojebana.*~ Po
upływie około dwóch tygodni, przyśnił im się sen-mapa, według którego mieli
zmierzać.
~*
Proszę bardzo, oto miejsca, przez które mieli
przejść. Ostatecznie szli na Antarktydę.*~
\Przynajmniej wiemy, przez jakie zadupia szli./
Mieli iść aż z Berlina, gdzie mieszkali, ~To
nic, że nigdzie nie było wzmianki, że oni wszyscy przeprowadzili się do stolicy
Niemiec.~ na Antarktydę. ~*Gdyż jak wiemy, na tym
kontynencie wszystko się kończy.*~ Tam mieli wsiąść w statek kosmiczny
przeznaczony dla nich i udać się na Silver Planet. Tam, przez wysokie,
zaśnieżone od 660 lat \Dobrze, że nie sześciuset sześćdziesięciu
sześciu lat./ góry, mieli dojść do leżącej na śniegu, zamrożonej
kobiety i rozmrozić ją, a następnie wrócić z nią na Ziemię. Dzięki temu,
zyskaliby władzę nad światem i Wszechświatem. ~Vladimir Putin Lubi
to!~
Kiedy natomiast ze snu-mapy obudzili się Dawid i
Andromeda. ~*To zdanie sens tak ma ten jakby mieć.*~ Kiedy
natomiast Andromeda opowiedziała jemu o swym śnie-mapie, Dawid rzekł:
- Mnie też się ten sam sen przyśnił. Wiesz, już
nadchodzi ranek - wyruszmy w tą pieszą drogę i zdobędźmy \*zdobądźmy,
niedokurwie./ tą \*tę/ władzę.
~Kurwa, co? I ten debil od tak chce wyruszać w tak
długą podróż, bez żadnego przygotowania? Poza tym, nawet nie zakwestionował
tego snu faktem, że to nie musiało być prawdziwe?~
~*To
opko. A, jak wiemy, in the Sosnowiec City, all can happen.*~
~Jezu xDDD~
~*:D*~
- W sumie dobry pomysł. - Powiedziała dziewczyna.
\Kurwa, kolejna debilka./
Po tych słowach, oboje wstali, spakowali potrzebne
rzeczy, ~A, ok. Zwracam honor.~ umyli ~*dupy*~ się,
ubrali i wyruszyli w podróż ku Władzy Ostatecznej*... \O, przypis./
Również taki sam sen-mapa przyśnił się Patrykowi.
Gdy zaś ten się obudził ze snu-mapy, postanowił udać się do ~kibla
publicznego i srając tęczą przemyśleć to wszystko.~ ~*xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Mateusza,
aby spytać go, czy też miał ten sen. Kiedy zaś tam się znalazł i powiedział mu
o wszystkim, ten rzekł:
- Też miałem ten sam sen. Ale przecież on
napewno \Kolejna literówka. Zajebiście./ gówno znaczył.
- A skąd wiesz? Lepiej chodźmy tam, gdzie ten sen
kazał. - Powiedział Patryk.
- No nie pitol. Będziesz wierzył w to, co ci się
przyśniło? - Zapytał Mateusz.
\Jezu Chryste, przebłysk inteligencji!
Niewiarygodne!/
~Ogólnie w samej serii Patryk prawie zawsze miał
rację, tylko Mateusz go nie słuchał i pakował ich w kłopoty.~
~*Choć raz coś kanonicznego.*~
- A chciałbyś Władzę Ostateczną? ~Co to,
nazwa własna, że pisane wielkimi literami?~ ~*¯\_ツ_/¯*~ - Odpowiedział pytaniem na pytanie Patryk.
- No w sumie tak... - Rzekł Mateusz.
- No właśnie. To rusz swój leniwy zad ~xD~ i
choć w kierunku Antarktydy. - Odparł Patryk.
Po tej rozmowie wyszli oni na zewnątrz. \Ale
wykazali się większym debilizmem i nawet nie przygotowali się na taką podróż./ ~*Kurwa,
fragment tekstu w zeszycie mi zmazało.*~ ~Why?~ ~*Przypadkiem
przyłożyłam kartkę do gorącej lampki, a długopis, którym to napisałam, był
ścieralny. No, ale pamiętam co w uciętych fragmentach było.*~ ~Chociaż
tyle.~ Postanowili także udać się po Katherin. Gdy zaś znaleźli
się pod mieszkaniem dziewczyny, zapukali. ~JEBS JEBS!~ ~*Grzegorz,
ogarnij się! xD*~ ~:D~ Chwilę później, otworzyła
ona. Kiedy zaś zauważyła ona Patryka i Mateusza, spytała:
~- Lubicie srać?~
~*Najlepsze, o co można by zapytać przyjaciół. xD*~
- Czego wy znów ode mnie chcecie?!
\Dobra przyjaciółka, nie ma co./
W tym momencie, Patryk opowiedział jej o wszystkim i
zapytał, czy ona też miała ten sam sen-mapę.
- Tak, miałam ten sam sen. No i co z tego? -
Odpowiedziała Katherin.
- No nie chciałabyś zdobyć Władzy Ostatecznej? -
Odpowiedział pytaniem na pytanie Patryk.
\Nie widzicie, że ona ma to w dupie i nie chce
mieszać się w wasze pojebane przygody?/
~*I tak za chwilę się zgodzi. To odwieczne prawo
opek, Rivienno.*~
\Ja jebe.../
- No w sumie chciałabym... - Rzekła
~*Mówiłam?*~
- No właśnie. To chodź z nami na Antarktydę. -
Powiedział Mateusz.
Po tej rozmowie, we trójkę ruszyli na biegun
południowy. Jednak, po paru minutach drogi, ujrzeli Dawida i Andromedę.
Podeszli więc do nich i spytali:
~*- To Andromeda nadal żyje? Ostatnio widzieliśmy
jakiś wesoły pochód i myśleliśmy, że to jej pogrzeb.*~
~Kurwa, jaka szczerość. xD~
~*C'nie? :D*~
- A wy gdzie się wybieracie?
~- Do kibla publicznego, robić zawody, kto
najszybciej sra. Idziecie z nami? - odpowiedział Dawid.
- Jasne! - zawołali radośnie Patryk, Mateusz i
Katherin.~
\Naprawdę nie rozumiem tego zafascynowania takimi
żartami./
~*No nie mów, że ciebie to nie śmieszy. xD*~
\Nie./
~OOO.OOO~
\Ech.../
W tym momencie, Andromeda opowiedziała im o
wszystkim. Kiedy skończyła, Katherin rzekła:
- To świetnie się składa, bo my też mieliśmy ten sam
sen-mapę i również zmierzamy na drugi kraniec świata. Możecie więc iść z
nami.
- W sumie...Czemu nie. - Powiedział Dawid.
\W końcu w grupie raźniej./
Po tej rozmowie, w szóstkę ruszyli w kierunku
Antarktydy...
Jednak, ten sam sen przyśnił się Laurze. Kiedy zaś
obudziła się, ~Czas jakoś tu dziwnie skacze, ale jako iż to jest
opko, nie dziwi mnie to.~ postanowiła pójść do kuchni, aby,
ponownie pod pretekstem napicia się wody, pomyśleć o nim. \Sądzę, że
Grzegorz ci nie uwierzy, że chciałaś się tylko napić./ ~*Bo nie
uwierzy, ale nadzieja umiera ostatnia.*~ Wstała więc z łóżka i poszła
cicho do kuchni. Kiedy zaś przechodziła obok głównego pokoju, wydawało jej się,
że ON jej nie widział. ~Idiotka~ Jednak, w pewnym
momencie, usłyszała, jak ON mówił:
- Myślisz, że nie wiem, że idziesz do kuchni?
- No... - Odpowiedziała Laura.
- Eh...Co za ludzie...Przecież idealnie widzę, że
właśnie IDZIESZ DO KUCHNI! - Rzekł, po czym dodał:
- W ogóle po co ty tam idziesz? Może urządzisz sobie
pod tym przeklętym stołem pokój?
\Lubię gościa. Jest taki szczery./
~*Nie dziwię się, bo ja też go lubię. :**~
- Eh...Idę tam, aby pomyśleć nad jeszcze
dziwniejszym niż poprzedni snem-mapą, zakończonym słowami wartymi zachodu. -
Odpowiedziała Laura.
- Może chcesz mi o nim opowiedzieć? - Spytał
- Eh...No dobra. - Rzekła dziewczyna, po czym weszła
do głównego pomieszczenia, usiadła obok NIEGO i zaczęła opowiadać:
- Śniło mnie się, a właściwie śniła mnie się mapa,
która przedstawiała pewną drogę. Należało przejść z Berlina aż na Antarktydę.
Tam, należało wsiąść w odpowiedni statek kosmiczny i polecieć nim na Silver
Planet. Tam należało odnaleźć w zaśnieżonych od 660 lat górach leżącą na
śniegu, zamrożoną dziewczynę, odmrozić ją i sprowadzić na Ziemię. W tym
momencie, w śnie pokazał się napis: "Jeśli ją odnajdziesz, odmrozisz i
sprowadzisz na Ziemię - zyskasz władzę nad światem i Wszechświatem (Władzę
Ostateczną)."
\Przynajmniej zostało nam wyjaśnione, jak ten sen
dokładnie wyglądał./
Kiedy zaś skończyła opowiadać, nastała cisza.
Słychać było tylko dźwięki z telewizora. Minutę później ~*STOPER!*~ rzekł
ON:
- Władzę Ostateczną? Nie głupie. Trzeba się tam
udać. Dobra, więc ja pójdę przygotować helikopter, lub ~*Przed "lub" nie
stawiamy przecinka, do jasnego kurwinoksa. W tym zdaniu "lub" się
przecież nie powtarza.*~ coś innego, aby się tam dostać, a ty się
zbieraj.
~*Kolejny idiota. A tak w ogóle, przecież Grzegorz
umie się teleportować. Nie mógłby siebie i Laurę przenieść na Antarktydę?*~
~Wtedy to nie byłoby opowiadanie rozdziałowe, tylko
one-shot i byłoby za łatwo.~
~*;-;*~
- Jest tylko jeden haczyk - NIE MOŻNA udać się tam
helikopterem, czy czymś takim. Trzeba tam iść na piechotę. I NIE MOŻNA
oszukiwać, bo nie będzie władzy. - Powiedziała Laura.
\Szkoda, że w momencie opowiadania snu, nie zostało
to wspomniane. Ach, te opka./
- Zawsze znajdzie się coś, co utrudni sprawę... -
Powiedział
Mimo to, po tej rozmowie zebrali się oni i ruszyli w
podróż ku władzy...
*Tu jest to władza nad światem, a także nad
Wszechświatem.
~Bo żeśmy się nie domyślili. -.-~
\Mam już dość tego opka, a to dopiero prolog./
~*Ja też mam dość. Zostawmy tę analizę na dziś.*~
~Tak będzie najlepiej.~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 1
~Jednak analizujemy?~
~*Tylko ten rozdział, bo zajmuje
jedną stronę, więc nie jest taką tragedią.*~
\Jakoś to przeżyjemy./
W tym rozdziale ON i Laura na początek drogi mają
spokój, a Patryk, Mateusz, Katherin, Dawid i Andromeda przeżywają
niespodziewany deszcz meteorytów.
~To teraz taki sposób prowadzenia rozdziałów? Na
początku pisanie, co czeka czytelnika w rozdziale?~
~*Kiedyś testowałam wszystkie sposoby pisania
rozdziałów. Z perspektywy czasu uważam, że ten to po prostu niepotrzebny
spoiler.*~
\Ale jednak czasem w książkach się zdarza./
~*Niby tak, ale i tak uważam, że to zbędne
spoilerowanie.*~
Kiedy zaś ON* \O, kolejny przypis./ oraz
Laura wyszli z ich bazy, ruszyli w linii prostej, gdyż tak sobie ustalili, na
Antarktydę. ~*Google Maps nie lubią tego. Tam nawet piesza droga do
Kapsztadu nie jest w linii prostej.*~ \Ale to opko. Tu wszystko
jest możliwe./ Na początku szli w ciszy. ~To zdanie
jest ewidentną przeewidencjonowanie wyewidencjonowaną przesadą.~ ~*Chryste,
jaki łamaniec językowy. xD*~ ~:D~ Jednak, w pewnym
momencie, Laura rzekła:
~- Srać mnie się chce.
- Srałaś dwie godziny temu. - zauważył Grzegorz.
- Ale od oddychania też chce mnie się srać.~
~*Fascynujący dialog, jaki można przeprowadzić z
przyjacielem. xD*~
~C'nie? :D~
- Ciekawe, czy będziemy mieć w czasie tej drogi
jakieś przygody.
~*Będziecie. To nie jest opko typu "366
dni".*~
~Bogu dzięki.~
~*Nie, w takich opowiadaniach, które miały w tytule "W
drodze do...", zawsze dawałam jakieś przygody. Pokurwione lub mniej,
ale jednak.*~
- Mam nadzieję, że tak, ale nie jakieś
niebezpieczne, bo chcę tam szybko dojść. - Powiedział
\Jakiż ty niecierpliwy./
~No co? Zawsze chcę być przed moimi wrogami.~
\W sumie, inteligentnie./
- Heh...To by było zbyt piękne, aby było możliwe. -
Odparła dziewczyna.
~*APSIK! x2*~
\To twoje sławetne uczulenie na opko?/
~*Tak ;_;*~
- Ale w sumie nie ma rzeczy niemożliwych. - Rzekł
~*Za wiele wymagasz od życia.*~
~Wiem :<~
Po tej rozmowie, oboje ruszyli w dalszą drogę.
Reszta ich podróży przez Berlin była spokojna.
~*Gdyby nie pozostała piątka pacanów, rozdział
skończyłby się w tym momencie.*~
\Jedyny plus egzystencji tamtych downów./
Tymczasem, Patryk, Mateusz, Katherin, Dawid i
Andromeda również byli na etapie podróży przez Berlin. ~*No co ty nie
powiesz, narratorze...*~ Na początku szli w ciszy. ~Zdania
pojedyncze jednak zbytnio hałasowały.~ Jednak, w pewnym momencie,
Andromeda rzekła:
- Ciekawe, czy podczas tej podróży będziemy mieli
jakieś przygody.
\Dlaczego w twoich starych opkach tego typu, w
pierwszym rozdziale dialogi zawsze były takie same?/
~*Bo gdyby nie to, to w ogóle by ich nie było.
Serio. ;-;*~
\Boooże.../
- Oby nie były one jakieś niebezpieczne. -
Powiedział Dawid.
- Ale to raczej niemożliwe. Biorąc pod uwagę, że ON
i Laura pewnie też wyruszyli... - Odparł Patryk.
~Choć raz udowodnił, że jednak ma mózg.~
- Tak sądzisz? - Powiedział Mateusz. \Chyba
spytał./
- No raczej. Przecież to droga do Władzy
Ostatecznej. - Rzekła Katherin.
Po tej rozmowie, oboje usłyszeli nad sobą taki
dźwięk, jakby przelatywał meteoryt. ~Ot tak, dla jaj.~ Od
razu unieśli głowy. \I zdania pojedyncze./ W tym
momencie ujrzeli oni, że nad nimi rzeczywiście leciał meteoryt. Chwilę później,
zaczęło spadać ich więcej. ~To znaczy, że za dwadzieścia cztery
godziny jebnie asteroida.~ ~*Jesteśmy w pierwszym rozdziale z
dwudziestu paru...*~ ~;"-(~ Przysunęli się
więc oni bliżej do siebie, aby czuć się bezpieczniej i szli dalej. \Ja
bym się gdzieś schowała i przeczekała ten deszcz meteorytów./ ~*Każdy
z funkcjonującym mózgiem by tak zrobił.*~
Reszta ich drogi trwała w strachu, gdyż bali się, że
jakiś meteoryt ich trafi. Na szczęście tak się nie stało...
\Gdyż głupotą byłaby śmierć protagonistów w
pierwszym rozdziale opka./
*Do końca opowiadania nie dowiecie się, jak się
nazywa.
~*I tak każdy, kto czytał poprzednie FanFiction, wie
o kogo chodzi.*~
\Ale przecież w blogosferze nikt ich nie czytał./
~*No niby tak, ale...Nie ważne. Koniec analizy na
dziś.*~
~I dobrze.~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 2
~Ile rozdziałów na dzień
analizujemy?~
~*Dziesięć. Wtedy będzie istniała
szansa, że zanalizujemy to wszystko w pierwszej połowie stycznia.*~
\Kuźwa, już trzydziesty pierwszy
grudnia dwa tysiące siedemnastego. Przecież niedawno kończył się dwa tysiące
szesnasty./
~Czas zawsze zapierdala.~
~*O, powiadomienie w telefonie.
<Sprawdza> Eee... :<*~
\Co tam?/
~*Spodziewałam się nowego
komentarza na Wattpad, nowego rozdziału u LasPelenJagod, nowej pracy
u Esmeralda_Murphy, rozdziału u Dorisko800 czy nawet like na Instagramie bądź
powiadomienie z Facebooka, a to tylko przypomnienie o tym, żebym wodę wypiła.
:<*~
~Co. xDDD~
~*Mam w telefonie apkę "Water
Time", która co godzinę przypomina o piciu wody. To serio działa,
rzeczywiście piję jej więcej.*~
\Czego ci ludzie nie wymyślą./
~*Ale działa? Działa*~
~Kuuurwa, ale off-top dojebaliśmy.
xD~
W tym rozdziale, po dojściu do ~*Zadupia
Górnego*~ Polski, ~*Byłam blisko.*~ Laura \*Laóra/ ~*xDDDD*~ \No co? Slade'a nie ma, to ktoś musi
zmieniać imiona./ została ~~*DO CHOLERY, NIE.*~ Ale
whyyy? :< ~*Bo tamto w poprzedniej analizie to serio było
przegięcie. Nawet LeckerSweet zaczęła się pieklić w komentarzach i w sumie
słusznie. W sumie, ona najwięcej komentuje, więc jako jedyna mogła się pieklić.
Anyway, NIE.*~ :< ~*Chcesz
stracić czytelnika i to takiego, który sypie komentarzami tak, że aż nauczyłam
się wyciszać dwa telefony i tablet na noc?*~ No nie. ~*Właśnie.
Możesz strzelać leniaczami, ale bez przesady.*~ Działo szczelające
leniaczami! xDDD ~*Boooże xD*~~pobita w
ciemnym zaułku, ~☝~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~No co? Ja bym ją z wielką chęcią pobił.
:D~ a Patryk ~*Patrick and The Small Guy~, Mateusz \*Matheo/,
Katherin, ~**Kaczhoterin*~ ~CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*No co? "K" nie ma, to
trzeba sobie radzić. xD*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda wpadają do wody. ~Tak na serio ja ich wepchnąłem. :D~ ~*Grzegorz, kuźwa! xD*~ ~:D~
Kiedy natomiast ON~IACZ~ ~*Kuźwa,
brakuje wam Slade'a? xD*~ \Bardzo. xD/ ~DŻIZAS,
RIVIENNA UŻYŁA EMOTKI! OOO.OOO~ ~*NASTĘPNY ROK BĘDZIE
WYJĄTKOWY! *.**~ \Bez komentarza.../ i Laura \*Laóra/ doszli
do Polski, a dokładniej do ~Czarnobyla~ ~*W Polsce?
xD*~ ~No co? U nas w kraju też budują elektrownię atomową. :D~ Warszawy,
zastali tłok. ~*Znowu protest?*~ Kiedy to zobaczyli,
Laura \*Laóra/ rzekła:
~- OMG, widzisz ten dwupiętrowy Toi-Toi?! ***.***~
~*Ciekawe, gdzie miał odpływ...*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*:D*~
- Tu zawsze jest taki tłok.
\
/
~*Co. xDDD*~
\No co?/
- W końcu to stolica Polski, co nie? Zawsze był,
jest i będzie tu taki tłok. - Powiedział.
~
~
~*Chyba dodam tłok w medii. xDDD*~
~:D~
- W sumie może i masz rację. - Odparła
Po tej rozmowie, ruszyli oni przed siebie w ciszy.
Jednak, w pewnym momencie ujrzeli oni na trasie ich wędrówki jakiś ciemny \Magazyn
przecinków. Niestety, był zamknięty./ zaułek. Chcąc nie chcąc,
musieli przez niego przejść, jeśli nie chcieli zabłądzić. ~*Wiecie,
Google Maps to mit.*~ Widząc to, Laura \*Laóra/ od
razu pobiegła w tamtym kierunku, gdyż lubiła ciemne zaułki, ~Jakie
to naciągane...~ a ON dalej szedł normalnym tempem.
~*
*~
~Co.~
~*No co? Spowolniony tekst, który leci w tym
momencie w tle mnie się skojarzył z tempem. Wszakże jak w Audacity czy innym
takim programie przyspieszy się tekst, to usłyszy się tam co innego, niż te
słowa.*~
\Co jest z wami nie tak? Jeden o tłokach, druga o
Krainie Grzybów.../
~*~:D~*~
Tymczasem, dziewczyna, po dotarciu w odpowiednie
miejsce, zaczęła się rozglądać. Jednak, w pewnym momencie ujrzała cztery osoby
zmierzające w jej kierunku. ~*Agatkę, wiewiórkę Małgosię, Karolinę i
Dżinsowego Człowieka.*~ Były to osoby, które szczerze nienawidziły
Laury. \*Laóry/ ~*Nic nie spoilerujący spoiler: Nie
zostało to nigdzie wcześniej wspomniane i nie wyjdzie to poza ten rozdział.*~ ~;-;~ W
tym momencie, dziewczyna zamar\z/ła. ~*Marzenia...*~ Była
bezbronna, a JEGO jeszcze nie było. Kiedy zaś podeszli oni do niej, jeden z
nich rzekł:
- No proszę, proszę...Kogo my tu mamy...
~*Nikt tak nie gada, chyba że chodzi do
przedszkola.*~
Po czym zaczęli ją bić i kopać. ~:D~ Podczas
tego, oprócz wyzywania jej, mówili też takie teksty jak:
~- Ziemniak
- Kapusta
- Marchewka
- Kalafior~
~*CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D~
- Wynoś się z tego miasta! A najlepiej ze świata!
Lub:
- No
szybciej zdychaj!
~*
*~
Po parunastu minutach, gdy Laura \*Laóra/ powoli
umierała, ~<Patrzy z nadzieją.>~ ~*W drugim rozdziale?*~ ~:<~ usłyszała
taki dźwięk, jakby ktoś lub coś się dezintegrował lub dezintegrowało. Gdy
natomiast to ucichło, usłyszała kroki. ~To pewnie Slade, przyszedł
cię zajebać.~ Bała się, jednak nie miała siły, aby wstać. ~*KUUURWWWAAA!*~ ~Co?~ ~*Ręka
mnie nadal boli. Mama zamierza mi ją usztywnić bandażami. Może dzięki temu nie
będę musiała trzeciego ćwiczyć na WF-ie.*~ \Za wiele wymagasz od
życia./ ~*Wiem, niestety. :<*~ Sekundę
później, ~*STOPER!*~ pierwszy raz w swoim życiu, poczuła łzy
strachu spływające po jej ~dupie~ ~*Co. xDDD*~ ~:D~ policzkach.
Jednak chwilę potem, ~*Przecinek znowu się zgubił.*~ ujrzała
ona nad sobą JEGO. W tym momencie, wiedziała już, że nie miała się czego bać.
Kilka sekund później, pomógł jej wstać, po czym spytał:
~- Ziemniaki czy marchewka?~
~*A teraz faza na jedzenie, tak? xD*~
~No co? xD~
- Masz siłę, aby iść dalej?
- Nie... - Odpowiedziała słabym głosem Laura. \*Laóra/
W tym momencie podeszli oni do ściany pobliskiego
bloku, po czym dziewczyna, opierając się o ścianę usiadła pod nią, a ON stanął
obok niej. \Ze skrajności w skrajność. Najpierw przesadzone zdania
pojedyncze, a teraz przesadzone zdania złożone./ Po chwili ciszy
spytał:
- Kim oni byli?
~*- Wysłannikami Krainy Grzybów. - odpowiedziała
zgodnie z prawdą Laóra.*~
- Osoby, które mnie w przeszłości szczerze
nienawidziły...\I o których nie wspomniałam wcześniej, bo po chój./ -
Odpowiedziała słabym głosem Laura. \*Laóra/
- To dlaczego mi o tym nigdy nie powiedziałaś?
Gdybym o tym wiedział, to już dawno bym ich zabił i miałabyś spokój. -
Powiedział
\- Bo jestem debilką. - odpowiedziała zgodnie z
prawdą Laóra./
- No niby tak, ale...ale zwykle starałam się ich
unikać, więc nic mnie się nie działo, także nie podejrzewałam, że tak to się
skończy. - Odparła
Po tej rozmowie, nastała cisza... ~*Jakby
kompletnie NIC się nie stało.*~
Kilka godzin później, gdy Laura \*Laóra/ odzyskała
siły, wstała z ziemi, po czym wraz z NIM ruszyła w dalszą podróż...
Tymczasem, gdy Patryk ~*Patrick and The
Small Guy~, Mateusz \*Matheo/, Katherin ~**Kaczhoterin*~,
Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda doszli do Warszawy, także
zastali tłok.
~~*Nie, bo nam się
sloty na zdjęcia skończą, a nie chcę robić niebotycznej ilości części.*~ :<~
Widząc to, Andromeda powiedziała:
- Czy tu zawsze musi być taki tłok?
- No wiesz, skarbie, to jest stolica. Tu zawsze będą
tłoki. - Rzekł Dawid. ~*Dejwid~
- Poza tym, zdziwiłbym się, gdyby tu było pusto. -
Rzekł Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
- To znaczyłoby zapewne, że skończyli budować
elektrownię jądrową w Żarnowcu i wszyscy spierdolili z Polski w obawie przed
katastrofą. ~*Przewidziałam przyszłość, a dokładniej budowanie w Polsce
elektrowni jądrowej. :D*~ - Odparła Katherin ~**Kaczhoterin*~
- Heh... - Powiedział Mateusz.
~Ten to ma zajebiste reakcje. xD~
~*O, powiadomienie w telefonie. <Sprawdza>
Like na Instagramie pod mymi życzeniami noworocznymi i przypomnienie, abym
napiła się wody.*~
\Bardzo ambitnie widzę./
~*Dzisiaj Sylwester, więc tylko takie no-life jak ja
siedzą na Wattpadzie. xD*~
Po tej rozmowie, ruszyli oni w ciszy w dalszą drogę.
Przez parę minut nic się nie działo. Jednak, w pewnym momencie, gdy
przechodzili przez most, który był nad Wisłą, po stanięciu na środku mostu,
poczuli, że ~*A ja już srałam z radości, że w tym zdaniu nie będzie
błędów interpunkcyjnych. A jednak. ;"-(*~ \To by było za
piękne, aby było możliwe./ grunt pod nogami im się zapadł, a oni
sami wpadli do rzeki. Po znalezieniu się pod taflą wody, zaczęli oni wypływać
na powierzchnię. ~*Przynajmniej tutaj nie jest powielany ten idiotyzm z
opek o Miejscach Przeznaczenia.*~ Paręnaście minut później, kiedy
kończyło im się powietrze, udało im się wypłynąć na brzeg. \Szkoda.
Ale w sumie to dopiero drugi rozdział./ Po znalezieniu się tam,
Dawid ~*Dejwid~ spytał:
- Nikomu nic się nie stało?
- Nie. - Odpowiedzieli Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~, Mateusz \*Matheo/,
Katherin ~**Kaczhoterin*~ i Andromeda.
~Czy ta kropka po "Nie" była kropką nienawiści?~
~*Nie. Po prostu kiedyś nawet po pojedynczym słowie
ją pisałam.*~
~Brak słów. Po prostu BRAK SŁÓW. ;-;~
Po tych słowach, ruszyli oni dalej w kierunku
Antarktydy... ~Jakby kompletnie NIC się nie stało.~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 3
~*Analizujemy albo dziesięć
rozdziałów, albo do momentu przekroczenia jakiegoś limitu.*~
\Prędzej zanalizujemy dziesięć
rozdziałów, niż przekroczymy jakiś limit./
~In this Analyzes City all can happen.~
~*ANALYZES CITY. xDDD*~
~No co? Słowo "Analizatornia" nie ma tłumaczenia na
angielski, więc zrobiłem z tej samoanalizatorni miasto analiz. xDDD~
W tym rozdziale na Laurę \*Laórę/ spada bardzo duży
kawałek starego bloku ~☝~ ~*Jezu xDDD*~ oraz wraz z NIM~BUSEM~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ porywa
ona w nocy Andromedę, ~*I to jest jeden ze zwrotów akcji. Ogólnie,
mimo iż to jest opko, to nie wiem czemu, nadal je lubię. Wiadomo, JEST opkiem i
nigdy nie opublikowałabym go w Internecie, ale go lubię.*~ ~Jeśli
Ramoninth lubi opko, to znaczy, że jest dla niego nadzieja.~ a
Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~ tracą ukochaną Dawida ~*Dejwida~ oraz
odnajdują tajemniczą tubę.
\Wiele się będzie działo w tym rozdziale./
~*Tak dużo, że aż ma on ledwo dwie strony.*~
\Bez komentarza.../
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Krakowa, ujrzeli, że było tam całkowicie...pusto. Widząc to, dziewczyna
rzekła:
- Co tu tak pusto? \Wszyscy spierdolili
na Oscypek Party do Zakopanego./ ~*Wat. xDDD*~ \No
co? In the Opkolandia all can happen./ ~W sumie...xD~ Skończyli już budować elektrownię jądrową w
Żarnowcu i wszyscy spierdolili w obawie przed katastrofą? ~Co ty
kiedyś miałaś z tymi elektrowniami atomowymi?~ ~*Za dużo filmów
o Czarnobylu i masz tego efekt.*~ \.../
- Heh, nie wiem. Może to wszystko jest upozorowane i
ci ludzie na prawdę tu są, ale na rzeczywistość jest nałożona inna
rzeczywistość w której Kraków jest pusty lub to nie jest prawdziwy Kraków,
tylko wszystko jest wyświetlane na wielkich monitorach umieszczonych w jakimś
pomieszczeniu... - Powiedział
~*Ktoś tu chyba oglądał ten filmik na YouTube
inspirowany grą "Portal", w którym główna bohaterka
została gdzieś zamknięta, potem w jakieś wnęce w ścianie odnalazła Portal Gun i
w pewnym momencie dowiedziała się, że świat ją otaczający tak naprawdę jest
tylko obrazem na wielkich ekranach. Dałabym ten filmik poniżej, ale nie chce
mnie się go szukać, a poza tym, nie pamiętam jego tytułu.*~
\Ogólnie Grzegorz jakiś pojebany jest./
~Ja widzę, co wy piszecie.~
~*:D*~
- Po powrocie do domu muszę ci w komputerze w
notatniku napisać wirusa który niszczy kartę sieciową, \Da się tak?/ ~*Tak.
W starej części YouTube jeszcze istnieją poradniki, jak to zrobić. Osobiście
tego nie testowałam, bo potem trzeba chyba albo wymienić kartę sieciową, albo
sformatować system, ale podobno działa.*~ ~Notatnik: Niepozorny,
ale w rękach weterana YouTube potrafi siać zniszczenie.~ bo
zaczynasz gadać nie od rzeczy. - Odparła Laura. \*Laóra/
- No, ale tak może być. - Rzekł
~*Ta. Tak samo, jak te teorie, że życie to tylko
sen, a my jesteśmy w śpiączce, z której budzimy się dopiero po śmierci lub
teoria, że świat to tak na serio symulacja komputerowa.*~
~Nigdy nie wiesz, jak jest naprawdę.~
~*Nosz...*~
~:DDD~
- Tak, tak, a ja jestem nieśmiertelna. ~*CZY
WY WIDZICIE TEN SPOILER KTÓREGOŚ ROZDZIAŁU?!*~ \Niedojebanie
wkracza na wyższy poziom, widzę./ Gadajmy od rzeczy. -
Powiedziała. ~*<--- Kropka nienawiści.*~
Po tej rozmowie, ruszyli oni w ciszy w dalszą drogę.
Przez paręnaście minut nic się nie działo. Jednak, w pewnym momencie, gdy
przechodzili pod jednym blokiem, w pewnym momencie, Laura poczuła, że ~*Gonił
ją nadmiar przecinków.*~ coś uderzyło ją bardzo mocno w głowę.
Jęknęła ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*ECH...*~ ona z
bólu. \To zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą./ Chwilę
później, usłyszała, że ON~IACZ~ mówił:
\-
Seven days.../
~*
*~
\Nie o tym myślałam.../
~*Wiem, ale "Seven days" zawsze
kojarzy mnie się z tym rogalem. xD*~
- Nic ci nie jest?
- Nie, nic... - Rzekła dziewczyna.
- To dobrze. - Powiedział
\Zajebista rozmowa, nie ma co./
Po tych słowach ruszyli oni w dalszą drogę... ~Jakby
kompletnie NIC A NIC się nie stało.~
Wieczorem zaś, kiedy przechodzili pod jednym
blokiem, ujrzeli pod nim śpiących Patryka, ~*Patrick and The Small
Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~*Kaczhoterin*~ Dawida ~*Dejwida~ i
Andromedę. Widząc ich, Laura \*Laóra/ rzekła ściszonym
głosem:
- Czy myślisz o tym samym co ja?
~- Nie :D - odpowiedział Grzegorz.~
- Tak. - Powiedział
Po tych słowach, oboje podeszli do Andromedy, po
czym Laura \*Laóra/ zatkała jej usta ~dupą~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ ręką,
aby nie mogła krzyczeć i zaczęła ją ciągnąć ku górze. Kiedy natomiast ta stała,
Laura \*Laóra/ syknęła już do rozbudzonej ~*Ta
część zdania została dziwnie napisana.*~ Andromedy:
- Idziesz z nami. I nie próbuj ~srać~ ~*O
Boże, a ten znów. xDDD*~ ~:D~ krzyczeć czy uciekać,
bo nic ci to nie da.
W tym momencie, Andromeda, wiedząc, że \z
nadmiarem przecinków nie wygra,/ nic jej w tym momencie nie
uratuje - przytaknęła ~dupą~ ~*Jak można przytaknąć
dupą? xDDD*~ ~In the Opkolandia all can happen. :D~ ~*xDDD*~ głową.
Kiedy to zrobiła, Laura \*Laóra/ puściła ją i już we
trójkę ruszyli w drogę... ~:D~
Tymczasem, gdy następnego dnia Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Mefedron/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~ się obudzili, ujrzeli, że nigdzie nie
było Andromedy. Wiedzieli oni, że nie oddaliłaby się ona oraz, że,
tymbardziej, ~*Ta literówka rozjebała system. xDDD*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ by
ich nie zdradziła. ~Aby to zrobić, musiałaby znormalnieć, co nie
jest możliwe w jej wypadku.~ Znaczyło to, że w nocy została
porwana. ~*No shit, Sherlock.*~ Kiedy zaś po nieudanych
poszukiwaniach, byli już w 100% pewni, że ktoś ~☝~ ~*xDDD*~ ją
porwał, Dawid ~*Dejwid~ załamał się. \Idiota/ Gdy
zaś zauważyła to Katherin, ~**Kaczhoterin*~ podeszła do niego,
położyła mu ~dupę~ ~*Co. xDDD*~ ~:D~ rękę
na ramieniu i rzekła:
- Nie martw się...Ona się znajdzie. Musi się
znaleźć. ~*Opko tego wymaga.*~
- Ty nie wiesz jak to jest stracić kogoś, kogo się
kocha... - Powiedział Dawid. ~*Dejwid~
W tym momencie nastała cisza. Parę minut później, we
trójkę ~*A nie we czwórkę? Patryk, Mateusz, Katherin i Dawid to cztery
osoby.*~ \Niespójności!/ ruszyli w dalszym
kierunku... ~Jakby NIC się nie stało.~
Jednak, podczas tej drogi, Dawid ~*Dejwid~ cały
czas był smutny i ~nie srał już dwie godziny.~ ~*No i
Grzegorz zjebał atmosferę. Gratuluję. xD*~ ~:D~ nic
nie mówił. W pewnym momencie jednak, ujrzał na ziemi jakąś tubę. Podszedł więc
do niej, podniósł ją i powiedział po chwili:
- Ej, patrzcie! To ta tuba, którą w tym śnie miał ON~IACZ~ ! \OOO
nie. Spacja przed znakami interpunkcyjnymi?!?!?!?/ ~*W zeszycie
to tak wygląda. ;_;*~ \Brak słów./
- Czy myślicie, że...? - Spytał Mateusz. \*Matheo/
- Tak. Wydaje mnie się, że to naprawdę JEGO
tuba. ~:D~ - Odpowiedział Patryk. ~*Patrick
and The Small Guy~
- To co z nią zrobimy? - Spytała Katherin. ~**Kaczhoterin*~
- Weźmy ją na wszelki wypadek. - Odrzekł
Dawid. ~*Dejwid~
~*Po co - przekonacie się za parę rozdziałów.*~
Po tej rozmowie, schował on ją (tubę) ~Bo
się nie domyśliliśmy. -.-~ do kieszeni, po czym ruszyli w dalszą
drogę...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 4
W tym rozdziale, podczas drogi przez góry, JEMU
przypomina się, co kiedyś zrobił i jakie ma to odniesienie do snu Laury, \*Laóry/ a Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Mefedron/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~ mają w końcu spokojną
drogę. ~*Bo nie miałam pomysłu, jakie dać im przygody.*~ ~;-;~
Kiedy zaś ON~IACZ~, Laura \*Laóra/ i
porwana przez nich Andromeda doszli na Słowację, Andromeda spytała:
- W ogóle to po co wy mnie porwaliście?
- Dla okupu, oczywiście. Naturalnie nie w postaci
pieniędzy, ale coś się wymyśli. - Odpowiedział
~*Zajebiście. Nawet nie wiedzieli, dlaczego porwali
tę idiotkę. xD*~
~Ale przynajmniej coś ciekawego dzieje się w tym
opku.~
~*Zawsze coś, ale przydałoby się wyjaśnienie.*~
\Ale to opko./
~*Wiem właśnie. :<*~
~*U, powiadomienie w telefonie.*~
~Znowu?~
~*Tak. <Sprawdza> Przypomnienie, żebym napiła
się wody, oraz obserwator i like na Instagramie.*~
~#Ambitnie~
~*Wiem. Chciałabym już wyrobić dzienny limit picia
wody, bo mnie te powiadomienia wkurwiają.*~
\Znowu off-top?/
~*~:D~*~
- Bez powodu byśmy takiej idiotki jak ty nie
porywali. - Rzekła Laura. \*Laóra/
\Ta szczerość./
~*Chociaż raz Laura była szczera.*~
- No właśnie. - Powiedział
Po tej rozmowie, dalej szli w ciszy. Na początku
wszystko było normalnie. Jednak, w pewnym momencie, gdy przechodzili oni przez
jedne góry, w pewnym momencie Laura rzekła:
- Patrzcie, te góry są takie same, jak w tym dziwnym
śnie!
~*A czy czasem te góry nie były na Silver Planet?
Jej! Niespójności!*~
- Może to... - Zaczął, jednak Laura \*Laóra/ nie
dała mu dokończyć:
- Nie wyjeżdżaj mi tu z tymi monitorami i dwiema
rzeczywistościami.
~:D~
Po tej rozmowie, ruszyli w dalszą drogę. Jednak, w
pewnym momencie, JEMU się przypomniało coś, co miało odniesienie do snu
Laury. \*Laóry/ Otóż, przypomniało MU~NDIALOWI~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ się,
że to, co było w śnie Laury, \*Laóry/ było prawdą.
Także JEMU przypomniało się, że to ON zamroził Ziruacash. ~*Ach, to
imię, które W OGÓLE nie pasuje do kanonu. Serio, w serii wszyscy mieli ludzkie
imiona.*~ ~Opko. Tu wszystko może się zdarzyć.~ Kiedy
był na Silver Planet, ~*To nic, że nigdy nie wyjaśni się, co on tam
robił.*~ \A mogła być taka fajna historia.../ razem
z Ziruacash się nienawidzili i robili sobie na złość. Któregoś dnia, jako iż te
góry były JEGO ~WOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHO[...]HOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHOHO!!!
<33333333333333333333333333333333~ ~*Jezu, jaki zaciesz.
xD*~ zakazał jej po nich chodzić, gdyż wiedział, że ona lubiła tam
przebywać. Jednak, ona, mimo tego i tak tam chodziła, ~Dziwka~ aby
zrobić MU~CIA~
~*
*~
~:D~
na złość. Któregoś dnia, ON~IACZ~ wysłał
tam swoich pomocników, aby rozprawili się z Ziruacash. \*Dziewczyną
Z Niekanonicznym Imieniem/ I dalej było jak we śnie Laury. \*Laóry/
Jednak, w pewnym momencie, usłyszał ON~IACZ~ głos
Laury, \*Laóry/ która mówiła:
- Heeeeej! ~*Jeśli chce się przeciągać
litery, należy to robić trzy razy, bo inaczej to chujowo wygląda.*~ Wszystko
ok?
- Tak... - Odpowiedział
Nie chciał jej mówić, co JEMU się przypomniało, gdyż
ona mogła MU nie uwierzyć. ~*Choć trochę mózgu miał.*~ Jednak,
po chwili, we trójkę ruszyli dalej...
Tymczasem, Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~ doszli na Słowację. Jednak, Dawid ~*Dejwid~ ciągle
był smutny i nic nie mówił. ~*Boooże, co za debil.*~ Widząc
to, w pewnym momencie Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ rzekł
do Mateusza \*Matheo/ i Katherin ~**Kaczhoterin*~:
- Biedny on jest...
- No...Ale w sumie, jak widać, on ją bardzo kocha i
nie może pogodzić się z jej stratą\, gdyż jest idiotą. W sumie pasuje, bo
Andronmeda też nie inteligentniejsza./ - Powiedziała
Katherin. ~**Kaczhoterin*~
- Jak widać tak jest. - Odparł Mateusz. \*Matheo/
- Mam nadzieję, że ją szybko odnajdziemy, bo żal
mnie się go robi. ~~*NIE!*~ Aleee... ~*Chcesz
stracić czytelników? I tak niewiele ich mamy.*~ W sumie... ~*No.*~~ -
Rzekła dziewczyna.
Po tej rozmowie ruszyli oni w dalszą drogę. Jednak,
droga przez Słowację, ku ich szczęściu, przebiegła spokojnie. ~*<Ziew>*~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 5
W tym rozdziale, w zamian za tubę, Dawid odzyskuje
ukochaną ~*Właśnie po to ona była.*~ oraz następuje walka między NIM~BUSEM~ ~*xDDD*~ i Laurą, \*Laórą/ a
Patrykiem, ~*Patrick and The Small Guy'em~ Mateuszem, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawidem ~*Dejwidem~ i
Andromedą.
Kiedy ON~IACZ~, Laura \*Laóra/ i
Andromeda doszli do Bratysławy, na początku wszystko było normalne. W pewnym
momencie, Laura \*Laóra/ ujrzała w oddali
Patryka, ~*Patrick and The Small Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawida ~*Dejwida~. Od razu wraz z NIM~BUSEM~ ~*Ciągle
mnie to śmieszy. xDDD*~ ~:D~ stanęła, po czym podeszła do
Andromedy od tyłu, zatkała jej usta ~dupą~ ~*JAK
XDDD*~ ~:D~ ręką, aby nie mogła krzyczeć i przystawiła jej
pistolet do jej ~dupy~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ głowy.
Chwilę później, gdy odpowiednia czwórka była przed nimi, Dawid, ~*Dejwid~ widząc
swą ukochaną, powiedział:
- Andromedo!
W tym momencie, Laura, \*Laóra/ która
już wcześniej zauważyła znajomą tubę w kieszeni Dawida, ~*Dejwida~ powiedziała:
- Albo oddasz nam tą \*tę/ tubę,
którą masz, albo ona zginie.
W tym momencie, Dawid ~*Dejwid~ był
w kropce. I Andromeda, i tuba ~*JEZU! PRZECINEK PRZED DOBRYM "I"!
OOO.OOO*~ ~NIE MOŻE BYĆ! *.*~ \NIEWIARYGODNE!/ była
dla niego ważna jednak mógł wybrać tylko jedno. ~Serio? I ten debil
jeszcze się zastanawia? Jak ja bym był na jego miejscu, od razu wybrałbym
ukochaną, a nie jakiś durny przedmiot!~ \Ale to opkowy
półmózg.../ ~;-;~ Jednak, podświadomie czuł, że
najważniejsza na świecie jest dla niego ~*tuba*~ ~Wkurwiłbym
się, gdyby to było napisane w opku.~ Andromeda. Wyjął więc z
kieszeni tubę i poturlał ją w kierunku Laury. \*Laóry/ W
tym momencie, ona puściła Andromedę i podniosła tubę, po czym podała JEMU.
Chwilę później, jako iż byli oni wszyscy w jednym
miejscu, skorzystali z okazji i zaczęli ze sobą walczyć. ~Wiadomo,
nie można przeoczyć okazji do spuszczenia sobie wpierdolu.~ Szala
zwycięstwa przelewała się to na stronę JEGO i Laury, \*Laóry/ to
na stronę Patryka, ~*Patrick and The Small Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawida ~*Dejwida~ i
Andromedy. Jednak, w pewnym momencie, Dawid ~*Dejwid~ pchnął
Laurę \*Laórę/ w kierunku pobliskiego budynku, przez co
na chwilę ją zamro\ziło/ ~*Te marzenia...*~czyło. ON~IACZ~ natomiast,
odwrócił się, aby sprawdzić, czy nic jej się nie stało. \Debil/ W
tym momencie, Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda skorzystali z okazji i zwiali.
Tymczasem, kiedy Laura \*Laóra/ otworzyła
oczy, ujrzała przed sobą JEGO. Chwilę później ON~IACZ~ spytał:
- Nic ci nie jest?~
- Nie... - Odpowiedziała
Po tych słowach ~*Zajebista rozmowa, nie ma
co.*~ \Widać, że wciśnięta na siłę./ ~*#TakByło*~ \Ja
nic nie mówię.../ ON~IACZ~ pomógł jej wstać, po
czym, jako iż ich wrogów już nie było w tym miejscu - ruszyli w dalszą drogę na
Antarktydę...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 6~66~ ~*O
Boże, a ten już. xD*~ ~:D~
W tym rozdziale ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ zostają
okradnięci,~*Nie wiem czemu Google Chrome
podkreśla to słowo na czerwono.*~ ~¯\_ツ_/¯ A poza
tym: ☝~ ~*xDDD*~ ~:D~ a Katherin ~**Kaczhoterin*~ przygniata ~dupa~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ drzewo.
Kiedy zaś po pierwszej i przegranej ~:D~ walce,
ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli do
Budapesztu, w pewnym momencie, dało się słyszeć dźwięk telefonu Laury, \*Laóry/ czyli
znane już przez NIEGO~CINA~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Tak,
wiem, zajebiście to brzmi. xD~ i ją "Am I crazy, am I crazy,
am I fucking crazy". ~*Przynajmniej wiemy, że Laóra słuchała DJ
BL3ND. Choć trochę normalna była.*~ W tym momencie, dziewczyna wyjęła
telefon z kieszeni, odebrała go i powiedziała:
- Czego kurwa, ~*ja tu świat ratuję.*~ ~Weź
xD~ ~*:D*~ zajęta jestem.
~*- Producenci serialu "Moda na
Sukces" potwierdzają. Za tydzień zostanie wyemitowany ostatni
odcinek. - usłyszała w słuchawce głos Bożydara Niewiernego.*~
\Była by beka, gdyby na serio to usłyszała./
~*C'nie? xD*~
Jednak, nie było słychać odpowiedzi. ~*OOO
nie. Wiem, do czego to się sprowadza. ;_;*~ \Do czego?/ ~*Za
chwilę zobaczysz. ;_;*~ W tym momencie, Laura, \*Laóra/ lekko
przerażona rzekła:
- H-Halo?
Jednak i tym razem dało się słyszeć tylko ciszę.
Chwilę później, połączenie zakończyło się. W tym momencie, ON~IACZ~,
widząc jej przerażenie, podszedł do niej i spytał:
- Lauro \*Laóro/? Co się stało?
Kto to był?
- Właśnie najgorsze jest to, że nie wiem kto to był.
Było słychać tylko ciszę. Boję się, że to będzie jak w Poradniku Uśmiechu 2,
czyli "Dzwoni telefon, odbieram, cisza. Tak dniami i nocami się
ciągnęło.". ~*Oficjalnie idę się powiesić, zw.*~ ~Tak
niszczyć te piękne Poradniki Uśmiechu...<Bierze dezintegrator i idzie
zajebać dawną Ramoninth.>~ ~*\<Pomagają>/*~ -
Odpowiedziała Laura \*Laóra/ z przerażeniem.
- Muszę ci odciąć dostęp do internetu, bo nerwicy
przez niego dostaniesz. - Rzekł
~To raczej nie przez Internet, tylko przez ten
telefon.~
Po tej rozmowie, dalej szli w ciszy... \Jakby
nic się nie wydarzyło./
W nocy jednak, po całodniowym nękaniu pustymi
telefonami ~Właśnie~ Laury, \*Laóry/ zatrzymali
się pod jakimś blokiem, gdyż była ona tym wykończona. Jednak, kiedy pod nim
(blokiem) ~*Bo żeśmy się nie zorientowali.*~ usiedli, znów
dało się słyszeć telefon Laury. \*Laóry/ W tym
momencie, dziewczyna, nadal z przerażeniem, ~Broń Boże, aby
zablokowała ten numer.~ wyjęła telefon i odebrała go, po
czym rzekła z przerażeniem w głosie:
- T-Tak?
Jednak słychać było tylko znajomą ciszę. W tym
momencie, Laura, \*Laóra/ już bardzo przerażona,
spytała jeszcze raz:
- H-Halo?
~*Ja już dawno zadzwoniłabym na policję.*~
\Każdy z funkcjonującym mózgiem by tak zrobił./
Jednak i tym razem nikt nie odpowiedział. Chwilę
później połączenie zakończyło się.
W tym momencie, Laura \*Laóra/ była
bardziej niż bardzo przerażona. ~Przynajmniej reakcja normalna.~ Chwilę
później, usłyszała ona, że ON~IACZ~ mówił:
- Kto to znów był?
~*- Pan z Krainy Grzybów. - odpowiedziała zgodnie z
prawdą Laóra.*~
~Swoją drogą, ciekawe kim on jest.~
~*Ja tam trzymam teorię, że Pan z Krainy Grzybów to
Dżinsowy Człowiek.*~
~W sumie...Nie ma innej postaci, pod którą można by
to podciągnąć. A i to jedyny facet w Poradnikach Uśmiechu.~
\Ej! To analiza! Zaraz walniecie tu dwie strony
interpretacji!/
~*~:D~*~
- Nie wiem...Ale...Ale dalej nikt się nie odzywał...
- Odpowiedziała przerażona dziewczyna.
Po tej rozmowie, szli oni dalej w ciszy. Jednak...
W nocy, zatrzymali się pod jakimś blokiem, ~Moment.
Czy oni wcześniej nie zatrzymali się pod jakimś blokiem?~ ~*Jej!
Niespójności! -.-*~ gdyż Laura \*Laóra/ była
wykończona tymi anonimowymi telefonami, przez które była przerażona. ~*Ale
broń Boże, aby zablokowała numer i zadzwoniła na policję. Tak, takie coś
podchodzi pod paragraf.*~ Gdy zaś usiedli, parę minut później, głowa
Laury \*Laóry/ opadła w bok i dziewczyna usnęła...
Tymczasem, ON~IACZ~, po paru minutach
bezczynnego siedzenia, ~W rzeczywistości, zacząłbym grać na
telefonie.~ również z nudów na chwilę przysnął. Po tej chwili zaś,
kiedy już obudził się, ujrzał, że wszystkie potrzebne rzeczy, które zabrał z
Laurą \*Laórą/ z domu, zostały ukradzione. ~*~☝~*~ \Akurat
po was można się wszystkiego spodziewać./ ~*~:D~*~ Nie
przejął się tym jednak i zaczął czekać, aż Laura \*Laóra/ się
obudzi...
~*Kuźwa, jak ty spokojnie podchodzisz do życia.
Normalnie druga Rivienna.*~
\Aż tak cierpliwa nie jestem. Jakby mnie okradziono,
wkurwiłabym się./
~W rzeczywistości, ja też bym się wkurwił.~
Kilkanaście godzin później, około godziny
6:00, ~*Znowu liczebnik napisany niesłownie. Meh.*~ gdy
Laura \*Laóra/ się obudziła, spytała JEGO~MOŚCIA~ ~*xDDD*~:
- Coś się stało, gdy spałam?
\Jakie to naciągane.../
- Nasze rzeczy zostały ukradzione. - Odpowiedział,
jednak w jego głosie słychać było spokój.
~*W sumie, w moich dawnych opkach, które opierały
się na moich interpretacjach zakończenia serii, Grzegorz nie był człowiekiem,
więc może ma jakieś wytłumaczenie.*~
- CO?! JAK TO?! - Krzyknęła Laura. \*Laóra/
~*Ta przynajmniej ma ludzkie reakcje.*~
- Normalnie. I co ty się tak przejmujesz? - Spytał
- A jak mam się nie przejmować?! Tam były wszystkie
pieniądze! - Krzyknęła
~*A były tam FanArty Grzegorza? Nie? To nie ma co
się przejmować.*~
~Matko x'D~
- To tylko rzeczy materialne. Nie ma co się nimi
przejmować. \Buddyzm?/ Poza tym, gdy zdobędziemy Władzę
Ostateczną, będziemy mieć wszystko, czego zapragniemy. ~*Powiedziałabym
coś, ale jak to zrobię, to zaspoileruję zakończenie i fani zakopią mnie
żywcem.*~ - Odparł
- Gdy tak mówisz, zaczynam się jeszcze bardziej
zastanawiać, czy jesteś człowiekiem. - Rzekła
- Heh... - Powiedział
Po tej rozmowie, wstali oni z ziemi i ruszyli w
dalszą drogę... ~*Wait. Nie mogli zatrzymać się na noc w jakimś hotelu?
Wtedy nikt by ich nie okradł.*~ \Logika to coś, czego brakuje
opkom./
Tymczasem, Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Budapesztu. ~*Jakoś czas tu dziwnie skacze, ale w
sumie w każdym moim opku, które miało w tytule "W drodze
do..." czas dziwnie skakał.*~ \Czasoprzestrzeni
zaczyna nudzić się już w szóstym rozdziale, widać./ Po znalezieniu
się tam, ujrzeli tłok. Widząc to, Andromeda rzekła:
- Czy wszędzie muszą być takie tłoki?
- Jak widać, tak. - Odpowiedziała Katherin. ~**Kaczhoterin*~
- Eh... - Powiedziała Andromeda.
~Zajebisty dialog. Tyle w nim emocji!~
~*C'nie? xD*~
Po tej rozmowie, ruszyli oni w dalszą drogę ku
Antarktydzie. Jednak... ~DUN DUN DUUUN!~
W pewnym momencie, gdy przechodzili oni pod jednym z
drzew, w pewnym momencie, zaczęło się ono przewracać w kierunku Katherin. ~**Kaczhoterin*~ ~A
poza tym, no ależ oczywiście. Znowu rzecz, która wzięła się z dupy. ;-;~ Po
kilku chwilach, przygniotło dziewczynę\, bo była idiotką i nie mogła
odbiec./. Aż krzyknęła ona z bólu. ~*To zdanie pojedyncze jest
ewidentnie wyewidencjonowanie wyewidencjonowaną przesadą.*~ W tym
momencie, Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda odwrócili się. Kiedy ujrzeli Katherin ~**Kaczhoterin*~ przygniecioną
przez drzewo, od razu do niej podeszli i zaczęli próbę jej uwolnienia. Po paru
minutach, udało im się to. ~*Gdyż byli Gary Stu i Mary Sue.*~ Po
uwolnieniu Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ spytał:
- Nic ci nie jest?
- Nie, nic... - Odpowiedziała dziewczyna.
~To nic, że powinna mieć złamany kręgosłup. To Mary
Sue, a im się takie atrakcje nie przytrafiają.~
Po tych słowach, ponownie ruszyli w kierunku
Antarktydy...
~Jakby NIC A NIC się nie stało.~
~*Ale dobra, teraz krótka przerwa i zanalizujemy
pięć ostatnich na dziś rozdziałów.*~
\Dzięki Bogu, bo to opko zaczyna mnie się nudzić./
~Nie tylko tobie, Rivienno. Nie tylko tobie.~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 7
W tym rozdziale ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ podróżują
dziwnym, paranormalnym pociągiem, ~*To wszystko wina Tuska.*~ a Andromeda zostaje przygnieciona przez spadający
samochód. ~I dobrze tak piździe.~
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Węgier, ~Polak Węgier dwa bratanki, ale gdybym był Węgrem,
zajebałbym tych siedmiu downów.~ \Każdy by tak zrobił./ po
wejściu tam, dało się słyszeć dźwięk telefonu dziewczyny. Od razu wyjęła ona
go, po czym, ze strachem w ~dupie~ ~*Grzegorz! xD*~ ~No
co? :D~ oczach, odebrała i powiedziała:
- T-tak?
Jednak i tym razem nikt nie odpowiedział. Po chwili
połączenie zakończyło się. W tym momencie, Laura \*Laóra/ rozpłakała
się ze strachu. ~Ale zablokowanie nachalnego numeru telefonu i
zadzwonienie na policję nadal nie było opcją.~ ~*To by było za
proste, a przecież każdy szanujący się bohater opek lubi sobie utrudniać
życie.*~ ~Boże ;-;~ Chwilę później, poczuła na swym
ramieniu czyjąś dłoń. Od razu odwróciła się ona. W tym momencie, ujrzała ona
JEGO. Chwilę później, spytał ON:
~- Lubisz srać?~
~*Najlepsze pytanie, jakie można by zadać w tym
momencie. xD*~
~C'nie? :D~
- Kto to był?
- Znów ten ktoś, kto nie odbiera...\Przecież
odbiera, tylko się nie odzywa. Jej! Niespójności!/ Ja się boję...
- Odpowiedziała zapłakanym głosem.
- Nie płacz. Tylko dowiem się kto to jest - ten ktoś
już nie żyje. - Rzekł
~*Grzegorz Antychryst i jego humanitarne sposoby
rozwiązywania problemów. xD*~
~No co? Humanitarne sposoby są do bani. xD~
\Widać właśnie./
- Ale...Ale ja tu chyba dostanę załamania
nerwowego...Ciągle jestem nękana... - Odparła
\To, do jasnej cholery, zablokuj ten numer i zadzwoń
na policję! Ten ktoś nęka cię już wiele dni, a ty nadal nie wpadłaś na ten
pomysł?!/
~*Ja tam nieznane numery blokuję po pierwszym
połączeniu.*~
~Bo tak robią normalni ludzie.~
- Może niedługo dowiemy się, kto cię nęka... -
Powiedział
~*Dowiecie się, tylko nie powiem kiedy, aby nie
spoilerować.*~
Po tej rozmowie, ruszyli oni w dalszą drogę. ~*APSIK!
x2*~ ~Znów?~ ~*Tak ;_;*~ Przez
paręnaście minut wszystko było jak zwykle. Po tych parunastu minutach, doszli
do jakiegoś przystanku przy torach. \To się fachowo peron zwie, ale
co ja tam wiem./ W tym momencie, Laura \*Laóra/ powiedziała:
- Ej, przejedźmy się pociągiem!
- Nie. - Rzekł ON~IACZ~.
~:D~
W tym momencie, spojrzała ona na NIEGO~CIN~ ~*x"DDD*~ ~:D~ robiąc
słodką minę i mówiąc:
- No proooooooszę! ~*Ja już się wypowiadałam
na temat takiego przeciągania liter.*~ Nie bądź taki!
Błaaaaaagam! ~*Znów? -_-*~
- Tylko nie ta twoja słodka minka. No dobra, ale daj
mi już spokój. - Powiedział
~W rzeczywistości nie jestem taki uległy.~
- Zawsze działa! - Powiedziała \Ale się
zrymowało./
Po tej rozmowie, zaczęli czekać na pociąg.
Paręnaście minut później takowy przyjechał. Gdy się zatrzymał, ON~IACZ~ i
Laura \*Laóra/ weszli do środka i, jako iż było
pusto, ~Ależ oczywiście. ;-;~ usiedli na
siedzeniach. \Gdyż głupotą byłoby stać, jak można usiąść./ Chwilę
później, pociąg ruszył. Na początku wszystko było normalne. Jednak, po
parudziesięciu minutach, tory się skończyły, a mimo wszystko, pociąg
jechał. ~A może to nie Węgry, tylko Rosja?~ ~*Rosja?
Na trasie na Antarktydę? xDDD*~ ~Rosja jest wszędzie. xD~
- Lol, pociąg-widmo. ~*Tak nie powinna
wyglądać ludzka reakcja na wieść, że jedzie się pociągiem widmo.*~ Idę
pogrzebać przy kablach, to może się zatrzyma. - Rzekła Laura. \*Laóra/
- Czeekaj. ~*Dwa razy przeciągnięta litera
też chujowo wygląda.*~ Chcę zobaczyć, gdzie dojedzie. - Powiedział ON~IACZ~.
~A podobno tej opkowej wersji się śpieszyło. Meh.
Niespójności jak zwykle.~
Po tych słowach, zaczęli czekać...
Godzinę później, pociąg przejechał połowę
Węgier. \Ale żadnego z mieszkańców to nie zdziwiło./ ~*Ty,
faktycznie.*~ W tym momencie ON~IACZ~ rzekł:
- Dobra, możesz iść pogrzebać przy kablach, aby się
zatrzymał.
W tym momencie, wstała ona i poszła do miejsca dla
kierowcy ~*W pociągach kierowca zwie się maszynistą, narratorze.*~ i
zaczęła przestawiać kable nie na swoje miejsca oraz przecinać je. \Czym?/ ~*Ta
opkowa wersja w poprzednich FanFiction miała tak ostre paznokcie, że mogłyby z
łatwością rozszarpać człowieka, więc pewnie nimi.*~ ~Chociaż raz
jej się do czegoś przydały.~ W pewnym momencie, pociąg
stanął. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Ech... -_-*~ W tym
momencie wyszła ona na zewnątrz, po czym podeszła do NIEGO~CINA~ ~*xD*~,
gdyż ON~IACZ~ również wyszedł. Po chwili zaś, spytała:
- Skąd się biorą takie rzeczy?
- Tego właśnie nie wiadomo. - Odpowiedział
Po tych słowach, ruszyli oni w dalszą, pieszą
drogę. ~A ten ekscytujący dialog został wam przedstawiony przez
Grzegorza i Laurę.~
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Węgier, ujrzeli pustkowie. \Choć raz coś
oryginalnego./ Widząc to, Katherin ~**Kaczhoterin*~ spytała:
- A co tu tak pusto?
- Właśnie nie wiem. Przecież nie istnieją opuszczone
kraje, tylko miasta. - Rzekł Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
~*Ale swoją drogą, przeczytałabym opowiadanie o
opuszczonym kraju.*~
\Me too./
- Może te pustkowia ON~IACZ~ upozorował?
- Spytał Dawid. ~*Dejwid~
~*Dawid i jego hipotezy, część pierwsza.*~
- W sumie bardzo prawdopodobne. - Rzekł
Mateusz. \*Matheo/
Jednak, po tej rozmowie, ruszyli w dalszą
drogę. ~Ot tak, bez żadnego słowa refleksji.~ Na
początku nic się nie działo. Jednak, w pewnym momencie, gdy przechodzili pod
dźwigiem z wiszącym na jego końcu samochodem, ~*Który wiadomo skąd się
wziął.*~ w pewnej chwili Patryk, ~*Patrick and The Small
Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~ usłyszeli trzask i krzyk Andromedy. Od
razu się odwrócili. Po zrobieniu tego, ujrzeli Andromedę przygniecioną przez
samochód. ~*To jest takie naciągane. Ja wiem, że w życiu czasem coś się
niespodziewanie zdarza, bo na przykład ja tak miałam dwa dni temu, ale tutaj
jest to nagminne, także w przyszłych rozdziałach.*~ ~Takie prawa
Opkolandii.~ Od razu podeszli do niej \Ja bym
podbiegła, ale co kto woli./ i spróbowali ją uwolnić. Najbardziej
próbował Dawid, ~*Dejwid~ gdyż \Był
debilem./ kochał Andromedę i nie chciał, aby coś jej się stało.
Paręnaście minut później udało im się ją uwolnić\, gdyż byli Mary Sue i
Gary Stu/. Po tym, Dawid ~*Dejwid~ pomógł jej
wstać, po czym spytał:
- Nic ci nie jest, kochanie?
- Nie, nic... - Odpowiedziała
~To nic, że jej kręgosłup powinien zostać złamany.
Chociaż w sumie, Katherin przeżyła przygniecenie drzewem bez uszczerbku na
zdrowiu, więc tu wszystko jest możliwe.~
Po tych słowach, cała piątka ruszyła w dalszą
drogę...
\Bo KOMPLETNIE NIC się nie stało./
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 8
W tym rozdziale ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ znów
mają spokojną drogę, a na Dawida ~*Dejwida~ w \"/dziwny
sposób\"/ przewraca się blok. ~Czyyy...?~ ~*W ósmym rozdziale?*~ ~:<~
Kiedy ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Belgradu, w pewnym momencie, pierwszy raz od godziny, dało się słyszeć
telefon dziewczyny. \Mam nadzieję, że ten wątek szybko się skończy,
bo już mnie zaczyna wkurwiać./ ~Nie tylko ciebie.~ Od
razu, ze łzami strachu w oczach, wyjęła ona go i odebrała. ~Ty
debilko, weź wreszcie zablokuj ten numer i zadzwoń na policję! Na tym
kontynencie numerem alarmowym jest sto dwanaście!~ ~*Ale ona
jest za głupia, aby wpaść na ten pomysł.*~ ~Ach, no tak.
;-;~
- H-halo? - Rzekła ze strachem
Jednak i tym razem nikt nie odpowiedział. Po kilku
chwilach połączenie zakończyło się. W tym momencie Laura \*Laóra/ powiedziała
do NIEGO~CINA~ ~*Grzegorz, ogarnij się. xD*~ ~Nie!
:D~:
- Znowu to samo...Nie wytrzymuję nerwowo...
~Ja też zaraz nie wytrzymam nerwowo od twojej
głupoty.~
- Nie martw się. To się kiedyś skończy. - Rzekł
\A ten, jak zwykle, spokojnie podchodzi do
sytuacji./
~:D~
- Ale ileż ja się muszę nacierpieć... - Odparła
~*Nie musiałabyś, gdybyś zastosowała się do naszych
dwóch rad.*~
Po tej rozmowie, ruszyli oni w dalszą drogę. ~*Jakby
KOMPLETNIE NIC A NIC się nie stało.*~ Jednak, ku ich zdziwieniu, cała
podróż przez Belgrad minęła spokojnie... \Lepsze to, niż kolejna,
debilna przygoda./
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Belgradu, ujrzeli spokój.
- Nasza wizyta tutaj raczej nie skończy się
dobrze... - Rzekł Dawid. ~*Dejwid~
\Przynajmniej ten zna prawa rządzące Opkolandią./
- W sumie taki spokój nie zwiastuje niczego dobrego,
więc może coś w tym jest. - Rzekła Andromeda.
~*O, kolejna zna prawa rządzące Opkolandią.*~
~CUD! *.*~
- A raczej napewno. \Fajna literówka./ -
Odparł Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
Po tej rozmowie ruszyli oni w dalszą drogę. ~Nie
komentujmy tego braku refleksji, bo to jest tu nagminne.~ ~*Tak
będzie najlepiej.*~ Przez paręnaście minut nic się nie działo. Jednak, po
tym czasie, gdy przechodzili pod jednym ze starych bloków, w pewnym momencie,
Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Andromeda usłyszeli trzask. Od razu odwrócili się. \Przesadzonych
zdań pojedynczych też nie komentujmy, bo to również jest tu nagminne./ Gdy
to zrobili, ujrzeli na miejscu Dawida ~*Dejwida~ przewalony
blok. Od razu spróbowali go uwolnić i sprawdzić czy żył. Po około dwóch
godzinach udało. ~*Po pierwsze, to zdanie nie ma sensu. Po drugie,
oczywiście, bo byli Mary Sue i Gary Stu.*~ Kiedy zaś podnosili
blok, \JAK?!?!?!?!/ ~*Magia Opkolandii. ;_;*~ \.../ ujrzeli,
że Dawid ~*Dejwid~ nie leżał pod blokiem, a stał
w...oknie. ~DAM DAM DAAAM!~ Kiedy zaś wyszedł on spod
bloku, a jego wybawcy puścili blok, ~*Jebane klony Slade'a.*~ Andromeda
spytała:
- Jakim cudem ty stałeś w tym oknie?
- Tak się na mnie blok przewalił. - Odpowiedział
Dawid. ~*Dejwid~
- To bardzo dziwne. - Rzekła Katherin. ~**Kaczhoterin*~
- No wiem. - Odparł Dawid. ~*Dejwid~
~Zajebista rozmowa.~
Po tej rozmowie, ponownie ruszyli oni w dalszą drogę
w kierunku Antarktydy...
\Zapamiętaliście, gdzie szli? To dobrze, bo to
będzie jedno z pytań na tegorocznej maturze./
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 9
~Ile rozdziałów ma to łopko?~
~*Dwadzieścia sześć*~
~<Płacze>~
~*Moje najdłuższe łopko do tej
serii.*~
~;_;~
W tym rozdziale, Laura \*Laóra/ podziwia
piękno Skopii, \Siema, literówko!/ a Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda mają
ponownie spokojną drogę.
\Czyli taki spokojny rozdział, widzę?/
~*Tak*~
\Chociaż raz nie hipernierealistyczny./
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Skopii, \Znów?/ ponownie dało się słyszeć dźwięk jej
telefonu. ~Spokojnie...Nie wybuchaj...Będzie czas na analizę
końcową...~ W tym momencie, ona, cała przerażona, odebrała go i
powiedziała ze strachem:
– T-Tak?
~O, a to kopiowałaś?~
~*Od tego rozdziału, fragmenty niektórych mam
zapisane w folderze z niezrealizowanymi pomysłami na opowiadania. Chociaż
trochę mniej cierpienia z przepisywaniem z zeszytu.*~
~Sprytne~
~*Wieeem :D*~
- No niech pani włączy telewizor. – Dało się
słyszeć, pierwszy raz od miesięcy, czyiś zmodyfikowany głos.
~Po prostu wiedziałem, że to będzie marna kopia z
Poradnika Uśmiechu. ;-;~
~*Boże -_-*~
- A...Ale po co? – Spytała przerażona Laura. \*Laóra/
- No, bo pani córka jest w TV. – Odpowiedział głos z
telefonu, po czym połączenie zakończyło się.
W tym momencie, dziewczyna z przerażeniem pomyślała:
„A-Ale ja nie mam dzieci..."
\A może masz, tylko o tym nie wiesz? To Opkolandia.
Tu wszystko jest możliwe./
Chwilę później, gdy z przerażenia ciekły jej z
oczu ~*dupy~ ~*Jak z dupy mogą cieknąć łzy?
xD*~ ~Magia Opkolandii. :D~ łzy, usłyszała głos JEGO,
który mówił:
- Lauro? \*Laóro/ Wszystko w
porządku?
~A jak myślisz, idioto? Nie widać po jej stanie, że
NIE jest w porządku?~
~*Wiesz, że właśnie wyzywasz sam siebie?*~
~Wiem, ale ten mój opkowy sobowtór mnie
niemiłosiernie wkurwia.~
W tym momencie, dziewczyna, pierwszy raz,
odkąd ~POKEMON~ GO ~*Idealnie. xD*~ ~:D~ znała,
rzuciła się w JEGO ramiona ~Pierwszy raz?~ ~*To opko
jest niezależne od serii mych FanFiction.*~ ~Aaa...~ i
rzekła:
- Nie...Nie w porządku.
- A co? Ktoś ci groził, zastraszał cię? – Spytał~*a*~ ~Gender?~ ~*Z
tego wniosek. xD*~
W tym momencie, dziewczyna opowiedziała JEMU całą
rozmowę i na końcu dodała:
- A jeśli to jakiś zboczeniec? Ja się boję...
\W sensie Slade? Nie, jego obecnie nie ma w bazie./
~xDDDDDDDDDDDDD~
~*x"D*~
\No co?/
- Nie martw się. Gdy tylko się dowiem, kto to był,
ten ktoś pożałuje. – Rzekł
~*Ja bym coś powiedziała, ale nie chcę
spoilerować.*~
Po tej rozmowie, gdy emocje opadły, ruszyli w dalszą
drogę. Jednak, w czasie drogi, Laura \*Laóra/ cały czas
obserwowała piękno Skopii, \Nosz.../ szczególnie, gdy
przechodzili przez jedną, pięknie ozdobioną uliczkę. ~Broń Boże,
abyś ją opisała.~ Gdy dziewczyna oglądała to wszystko z zachwytem,
ON~IACZ~, widząc to, pomyślał:
"Może, obserwując to miejsce, choć na chwilę
zapomni o swoim cierpieniu..."
~Zapomniałaby szybciej, gdyby zastosowała się do
naszych rad.~
Jednak, po chwili szli oni dalej. Mimo wszystko,
Laura \*Laóra/ przez cały czas oglądała piękno
Skopii... \Jeszcze jedna literówka w nazwie tego miejsca i zajebię./
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Skopii, \<Bierze karabin.>/ ujrzeli,
że były tam straszne tłoki. Widząc to, Katherin ~**Kaczhoterin*~ spytała:
- Czemu wszędzie są takie tłoki?!
~
~
~*O Boże, a ten znów z tym zdjęciem. xD*~
~:D~
- Bo w kraju mieszka dużo ludzi. - Odpowiedział
Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
\Nie ma to jak riposta./
- Normalnie jak przed świętami. - Odparł Mateusz. \*Matheo/
~A może jest przed świętami? Jako, iż nie wiemy,
jaka u nich jest obecnie pora roku, możemy tylko spekulować.~
- No w sumie racja. - Rzekła Andromeda.
Po tej rozmowie, ruszyli w dalszą drogę w kierunku
Antarktydy. Jednak, ku ich zdziwieniu, cała ich droga przez Skopie była
spokojna... ~*Amen*~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 10
\Ile jeszcze tych rozdziałów
dzisiaj analizujemy?/
~*Ten i następny, i wyjdzie
dziesięć. Analizując tyle rozdziałów na dzień, analizę powinniśmy skończyć
najpóźniej czwartego stycznia. Ale dobra, teraz krótka przerwa i analizujemy
ten oraz następny rozdział i biorę się za pisanie postanowień noworocznych.*~
~Bogu dzięki, bo już zaczyna mnie
się to opko nudzić.~
\Nie tylko tobie./
W tym rozdziale ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ oraz Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda ponownie się spotykają i walczą ze sobą.
Kiedy ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Grecji, ujrzeli, że było tam całkowicie pusto. Po chwili, dziewczyna, widząc
to, rzekła:
- Coś czuję, że tu ponownie spotkamy naszych wrogów
oraz dowiemy się kto mnie tak nękał.
~*Jakbym pamiętała, że walnęłam tu taki spoiler, to
bez problemu zaspoilerowałabym wam rozwiązanie tego wątku kilka rozdziałów
wcześniej.*~
~To niedojebanie wkracza na wyższy poziom.~
- Z tego drugiego byłbym zadowolony, bo chciałbym
się dowiedzieć, kto ma opuścić ten świat. - Powiedział ON~IACZ~.
~:D~
Po tych słowach, ruszyli oni w dalszą drogę. Jednak,
paręnaście minut później, ujrzeli oni swych wrogów zmierzających w ich
kierunku. ~*Gdyby znowu zostały powtórzone ich imiona, zajebałabym.*~ Gdy
zaś podeszli oni do nich, widząc lekko poddenerwowaną Laurę, \*Laórę/ zaczęli
się z niej śmiać. \Kurwy jebane./
- Co wy się tak z niej śmiejecie? - Spytał ON~IACZ~.
- Bo to było takie śmieszne, ten telefonowy
trolling. - Odpowiedziała ze śmiechem Katherin. ~**Kaczhoterin*~
~Tylko wiesz, debilko, że to podchodzi pod
paragraf?~
– A najlepsze było, jak ona tak ze strachem mówiła.
– Rzekł ze śmiechem Dawid. ~*Dejwid~
- TO WY MNIE TAK MĘCZYLIŚCIE PSYCHICZNIE?! –
Krzyknęła Laura. \*Laóra/
~*Też na jej miejscu bym była ostro wkurwiona. Tylko
ja pewnie obrzuciłabym jej wrogów stekiem wyzwisk i gróźb.*~
~Cała Ramoninth.~
~*:D*~
- Tak, a dokładniej ja to robiłam, - Odpowiedziała
Andromeda i się zaśmiała, ~Zawsze wiedziałam, że to debilka. Teraz
tylko to udowodniła.~ a następnie dodała:
- Zemsta za porwanie.
- ALE JA CIĘ NIE NĘKAŁAM IDIOTKO! – Wrzasnęła
Laura. \*Laóra/
~*Akurat z tym się zgodzę. Przecież Laura tylko raz
nazwała Andromedę idiotką, ale tak nie nękała jej psychicznie.*~
- Akurat z tym się zgodzę. ~*O, pierwsze
zdania się zgrały. ^.^*~ Ona nie nękała cię psychicznie, a przez
ciebie Laura \*Laóra/ prawie dostała załamania
nerwowego. – Odparł ON~IACZ~.
- Nękała, choćby samym oddzieleniem mnie od
Dawida. ~*Dejwida~ – Rzekła Andromeda.
\Ona jest taką debilką, czy tylko udaje?/
~*Jest*~
\Matko.../
- Ktoś tu chyba nie wie, co to nękanie psychiczne. –
Powiedział
- I CO TO JEST ZEMSTA! – Krzyknęła Laura. \*Laóra/
- Powiedziała niedojebana umysłowo idiotka. – Rzekła
Andromeda.
~*Ja już rzuciłabym się z pięściami. A jeśli to
byłby Internet, rozpoczęłabym gównoburzę.*~
W tym momencie, Laura, \*Laóra/ trzęsąc
się ze złości, wyjęła pistolet, ~ten sam, który wziął się z dupy,~ wycelowała
w kierunku Andromedy i rzekła:
- Nikt...Kto mnie tak nazwał...Nie uszedł z życiem!
Po czym wystrzeliła. ~O, Laura w tym opku
jest choć trochę normalna.~ ~*NIE MOŻE BYĆ! O.O*~ \CUD!/ Kiedy
zaś kula przeszyła ciało Andromedy, ta przeraźliwie krzyknęła z bólu i upadła
na kolana, zasłaniając ranę. ~:D~ W tym momencie, Dawid ~*Dejwid~ podbiegł
do niej, uklęknął obok ukochanej, a następnie wyjął swój pistolet\, który
również wziął się z dupy/ i wycelował go w kierunku Laury. \*Laóry/ W
tym momencie, dziewczyna strzeliła w pistolet Dawida, ~*Dejwida~ czym
wytrąciła mu go z ręki. ~:DD~ Następnie, jako iż
musiała włożyć nowe naboje do pistoletu, wyjęła stary magazynek i rzuciła nim z
całej siły w głowę Andromedy. Po uderzeniu, dziewczyna aż krzyknęła z
bólu. ~:DDD~ ~*Kurwa, bo nam się Grzegorz podnieci.
xD*~ Chwilę później, poczuła, że ktoś ją przypala. ~:DDDD~ Od
razu odwróciła ona wzrok. Gdy to zrobiła, ujrzała promień dezintegrujący, który
ją przypalał. ~:DDDDD~ Po uniesieniu wzroku, ujrzała,
że to ON~IACZ~ ją przypalał. ~:DDDDDD~ ~*Kurwa,
bo na serio zaraz Grzegorz się podnieci. xDDD*~ ~Ta scena
normalnie emanuje zajebistością. :D~ Chwilę później, Dawid ~*Dejwid~ krzyknął:
- EJ! Co ty jej robisz?!
\Ślepy jesteś, idioto?/
- No cóż...Obiecałem Laurze, \*Laórze/ że
dobije \Nie ma to jak źle odmienione słowo. -.-/ ~Jeśli
Rivienna używa emotikonki, to wiedz, że jest BARDZO źle.~ tego
kogoś kto ją nękał. A, że była to Andromeda, to już nie mój problem. ~:DDDDDDD~ -
Odpowiedział
~*A poza tym, nie mógł jej zdezintegrować?*~
~W dziesiątym rozdziale?~
~*:<*~
- No tym razem się doigraliście. - Powiedział
Dawid. ~*Dejwid~
Po tych słowach, zaczęła się walka. Szala zwycięstwa
przelewała się raz na stronę JEGO i Laury, \*Laóry/ a
raz na stronę Patryka, ~*Patrick and The Small Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawida ~*Dejwida~ (Andromeda nie walczyła, gdyż nie
mogła wstać).
~
~
~*Nie lubię tej emotikonki, ale na Androidzie
wygląda przyzwoicie. Ogólnie Googleowskie emotikonki wyglądają zajebiście.*~
\Fakt, one są najładniejsze./
Jednak, w pewnym momencie wygrali Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~. W którejś minucie walki, Dawid, ~*Dejwid~ z
całej siły pchnął Laurę \*Laórę/ w kierunku ściany
jakiegoś budynku. Po uderzeniu, krzyknęła ona z bólu. ON~IACZ~ natomiast,
podszedł do niej, aby sprawdzić, czy nic jej się nie stało. ~Debil~ Kiedy
stał przed nią, spytał:
- Nic ci nie jest?
- Nie, nic... - Odpowiedziała
Po tych słowach, \Znowu zajebisty dialog,
nie ma co./ pomógł ON~IACZ~ jej wstać, po czym,
odchodząc, krzyknęła ona (Laura \*Laóra/) ~Bo się
nie domyśliliśmy, o kogo chodzi...~:
- JESZCZE SIĘ POLICZYMY!!!
***
\O Jezu, trzy gwiazdki w opku! Niemożliwe!/
~*CUD! OOO.OOO*~
~NIEWIARYGODNE! *.*~
- JAK ONA MOGŁA MI TO ZROBIĆ! TA...TA SUKA! PIZDA
JEBANA! NIEDOKURWIONA UMYSŁOWO DEBILKA!
~*Jakbym widziała siebie, komentującą pseudo
seriale. Również rzucam w stronę ekranu podobną ilość wyzwisk. xD*~
„Jak ja lubię, gdy ona jest zła...Wtedy dowiaduję
się interesujących rzeczy na temat niektórych osób." – Pomyślał ON~IACZ~.
~:D~
Jednak, w pewnym momencie, rzekł ON~IACZ~:
- Lauro, \*Laóro/ uspokój
się. Uspokój się, bo jeszcze coś sobie przez to zrobisz.
Po czym zatrzymali się, aby Laura \*Laóra/ doszła ~(
͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Czego ja się mogłam spodziewać... -.-*~ do
siebie. Po parunastu minutach, gdy opanowała się ona, oboje ruszyli w dalszą
drogę...
Tymczasem, w innym miejscu, po walce, Dawid ~*Dejwid~ podbiegł
do swej naj\tańszej/droższej ~Rivienno! xD~ \Taka
prawda./ i zaczął opatrywać jej ranę i oparzenie. ~Kretyn~ Po
parunastu minutach, gdy skończył, widząc, że nie mogła wstać, \W tym
zdaniu jest ewidentnie za dużo przecinków./ wziął ją na ręce,
przytulił do siebie, wstał i wraz z Patrykiem, ~*Patrick and The
Small Guyem~ Mateuszem \*Matheo/ i
Katherin ~**Kaczhoterin*~ ruszył w dalszą drogę...
~*Ale mimo wszystko, ten rozdział jest jednym z
najlepszych. Fajne będą też dwa ostatnie, oprócz zakończenia, które łamie
kanon.*~
~W sumie, też się zgadzam z opinią co do tego
rozdziału. :D~
~*Ty to w ogóle siedź cicho. xD*~
~;"D~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 11
W tym rozdziale, Laurę \*Laórę/ trafia
burza, dzięki której zyskuje nową zdolność, \Brzmi ciekawie./ ~*Ale takie nie będzie.*~ \Czyli jak zwykle./ a Katherin ~**Kaczhoterin*~ zostaje przygnieciona przez panteon. ~:D~
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Aten które również były na trasie ich wędrówki, ujrzeli, że było tam
pochmurno i, że zbierało się na burzę. ~*W sumie, pasuje.*~ Widząc
to, powiedziała ona (Laura \*Laóra/) ~*Bośmy się nie
domyślili. -.-*~:
- Boję się...
- Czego? - Spytał ON~IACZ~.
\- Swojej głupoty. - odpowiedziała zgodnie z prawdą
Laóra.
- Ja też się jej boję, ale nic na to nie poradzimy.
- odparł ONIACZ./
~*Zajebisty dialog. xD*~
\Co nie?/
- Tego, że będzie tu burza i, że coś mnie się
stanie. - Odpowiedziała
- E tam...Nic nie będzie. Niepotrzebnie zawracasz
sobie głowę. - Rzekł
~*Bo, jak wiemy, opkowy Grzegorz to najspokojniejsza
osoba na świecie.*~
Po tej rozmowie, ruszyli w dalszą drogę. Niestety,
po parunastu zaczął padać deszcz oraz rozpoczęła się burza. W tym momencie,
Laura, \*Laóra/ ze strachu przysunęła się bliżej NIEGO~CINA~ ~*Grzegorz,
serio, ogarnij się. xDDD*~ ~Nie! xD~ i ze strachem
obserwowała to, co się działo... ~*Ja bym się gdzieś schowała i
przeczekała burzę.*~ \Każdy normalny by tak zrobił./
Jednak, w pewnym momencie, jeden z piorunów trafił w
bezbronną, przerażoną Laurę. \*Laórę/ W tej sekundzie
krzyknęła ona przeraźliwie z bólu i upadła na kolana. ~*Daruję, bo
porażenie piorunem da się przeżyć.*~ Chwilę później, usłyszała głos
JEGO, który mówił:
- Lauro, \*Laóro/ wszystko w
porządku?
~Jak myślisz, widząc jej stan?~
- T-Tak... - Odpowiedziała słabym głosem dziewczyna.
~*Kłamliwa suka.*~
Po tych słowach, pomógł ON~IACZ~ jej
wstać, po czym spytał jeszcze:
- Masz siłę, aby iść dalej?
- Nie... - Odrzekła słabym głosem.
Po tych słowach, pomógł jej dojść do pobliskiego
bloku, po czym usiedli pod frontową ścianą. \Jako, iż nie było
wspomniane, że burza się skończyła, wnioskuję że dalej trwała. Co za debil nie
wszedłby wtedy do bloku, tylko siedział pod nim?/ ~*Bohaterowie
opek, jak widać.*~ W pewnej chwili, dziewczyna powiedziała:
- Dziwnie się czuję...
- To znaczy jak? - Zapytał
- Tego nie da się opisać...\Mało książek
czytasz, to i słów brakuje./ Ni to dobrze, ni to źle, ni to
umierająco, ~*A to słowo zostało podkreślone przez Google Chrome na
czerwono.*~ ni to bardziej żywo... - Odpowiedziała
W tym momencie nastała cisza. Po paru minutach,
przypomniał ON~IACZ~ sobie o tym, że nie była to zwykła
burza. ~Zorientowaliśmy się po opisie rozdziału.~ Była
to bardzo rzadka Burza ~Srania~ ~*No tak. Tego nie
mogło zabraknąć. xD*~ ~:D~ Nieśmiertelności, \Zajebista
nazwa, sama bym lepszej nie wymyśliła./ czyli taka, która jak
przypieprzy ~Idealne słowo do narracji. -_-~ w kogoś,
to ten ktoś stanie się nieśmiertelny. ~*To ludzie powinni tabunami
wybiegać na ulicę.*~ Po przypomnieniu sobie tego, rzekł do
Laury: \*Laóry/
- Lauro \*Laóro/...To nie była
zwykła burza. To była Burza Nieśmiertelności.
- Czyli? - Spytała już normalnym głosem dziewczyna.
- Czyli, że będziesz nieśmiertelna. - Powiedział
- Ale super! - Aż krzyknęła z radości.
~*Ja bym się tak nie cieszyła, bo to wcale nie
oznacza, że będziesz też wiecznie młoda.*~
~Psujesz~
~*:D*~
Po tej rozmowie, wstali oni i ruszyli w dalszą
podróż...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda dotarli do Aten, Dawid ~*Dejwid~ spytał
Andromedę:
- Możesz już iść?
- Tak, już tak. - Odpowiedziała Andromeda.
Po tych słowach, Dawid ~*Dejwid~ postawił
dziewczynę na ziemi, po czym ruszyli w dalszą drogę. Jednak, w pewnym momencie,
Katherin ~**Kaczhoterin*~ rzekła:
- Coś czuję, że nasz pobyt tutaj nie skończy się
dobrze...
\Jebana Mary Sue./
- Dlaczego tak sądzisz? - Spytał Dawid ~*Dejwid~.
- Po prostu czuję, że tu się coś stanie. - Odparła
Katherin. ~**Kaczhoterin*~
- Eee...Przesadzasz i tyle. - Powiedziała
Andromeda. ~*Idiotka*~
Po tych słowach, mimo wszystko, ruszyli oni w dalszą
drogę. ~Bo co mieli do roboty.~ Niestety, w pewnej
chwili, Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda po przejściu pod panteonem, usłyszeli krzyk Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
trzask. Od razu odwrócili się. Po zrobieniu tego, na miejscu dziewczyny ujrzeli
leżący panteon. Od razu spróbowali podnieść budowlę i sprawdzić, czy żyła
ona. \Wiadomo, że chodzi o Katherin, ale to zabrzmiało tak, jakby
chcieli sprawdzić, czy panteon żył. W każdym razie, z logicznego punktu
widzenia, powinna zdechnąć./ ~*Ale z opkowego, będzie żyła.*~ \Bez
komentarza./ Po około godzinie, udało im się to. Gdy już go
(panteon) ~Bośmy się nie domyślili.~ trzymali, ujrzeli,
że - ku ich szczęściu - ~*Myślniki, won mie stąd!*~ Katherin ~**Kaczhoterin*~ żyła. ~To
nic, że dawno powinna się udusić. To Opkolandia.~ Gdy zaś wyszła
spod swojego więzienia, Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ spytał
ją:
- Nic ci się nie stało?
- Nie, nic... - Odpowiedziała
~*Mimo iż, nawet jakby jakimś cudem przeżyła,
powinna mieć złamany kręgosłup.*~
Po tych słowach, ponownie ruszyli oni w dalszą
drogę...
~*Koniec analizy na dziś.*~
~Bogu dzięki, bo już mnie się nie chciało tego
analizować.~
\Mnie też nie. Bogu dzięki, że większość rozdziałów
jest krótka./
~*Weź nawet tak nie strasz. ;_;*~
_______________________________________________
~Oł noł. ;_;~
~*Nudzę się. Zanalizujemy jeszcze dziesięć
rozdziałów i dam wam spokój.*~
\Whyyy.../
~*Jak to zrobimy, prędzej skończymy analizę.*~
~W sumie...~
ROZDZIAŁ 12
W tym rozdziale ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ oraz
Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda
spokojnie przedostają się na drugi brzeg Morza Śródziemnego.
~Szykuje się nudny rozdział.~
~*I taki będzie.*~
~;_;~
Kiedy natomiast ON~IACZ~ i
Laura \*Laóra/ doszli na brzeg Morza Śródziemnego, ON~IACZ~ spytał:
- No i? Jak mamy dostać się na drugi brzeg?
\Na Jezusa./
~*Ale Grzegorz nie ma w nazwisku "Chrystus" tylko "Antychryst",
so...*~
\...
...
...
Ale to opko./
~*Ach, no tak. ;_;*~
W tym momencie, Laura \*Laóra/ wyjęła
z kieszeni metalową płytę, położyła ją na wodzie i nacisnęła czerwony przycisk.
W tym momencie, na miejscu płyty pojawił się luksusowy statek. \Sprytne!/ ~*I
to przynajmniej zostanie użyte później jeszcze jeden raz.*~ ~OOO.OOO~ Po
zrobieniu tego, rzekła:
- Tak
- Czy to znaczy, że to co ty potajemnie robiłaś
przez trzy lata w pokoju to było TO?! ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Ech...
-_-*~ ~:D~ - Spytał
- Tak. A co żeś ~*O, wreszcie nauczyłam się
pisać to słowo poprawnie.*~ myślał? - Odrzekła
Po tych słowach, mimo wszystko, weszli do statku
Laury \*Laóry/ i ruszyli w kierunku drugiego
brzegu. ~Bo co innego mieliby zrobić.~ Droga przez
Morze ~*Deutsch?*~ minęła im spokojnie. Czasem rozmawiali ze
sobą, a czasem zajmowali się swoimi sprawami. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)~ ~*ECH... -_-*~ Po około dwóch godzinach płynięcia
dopłynęli na drugi brzeg. Po wyjściu na ląd, Laura \*Laóra/ nacisnęła
przycisk do złożenia statku. \Gdzie on był, nie zostanie nigdy
wyjaśnione./ Gdy zaś na wodzie leżała już tylko metalowa płyta, ~*Która
swoją drogą w ciągu kilku sekund powinna pójść na dno.*~ dziewczyna
wzięła ją, schowała do kieszeni i ruszyła wraz z NIM~BUSEM~ ~*xDDD*~ w
dalszą drogę...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do brzegu Morza Śródziemnego, Andromeda spytała:
- I? Jak dostaniemy się na drugi brzeg?
- Możemy przebrać się za załogę jakiegoś statku,
który akurat ma wypłynąć i nim się przedostać. - Zaproponował Dawid. ~*Dejwid~
~*Broń Boże, abyście kupili bilety na jakiś jacht
wycieczkowy. Tego tam sporo, przynajmniej według Google Maps.*~
- Dobry pomysł! - Powiedzieli Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Andromeda.
Po tej rozmowie, zaczęli szukać takowego. W pewnym
momencie, ujrzeli takowy. Od razu przebrali się za załogę \Skąd
wzięli takie ubrania, jakie miała załoga?/ ~*To opko. Pewnie
scenarzyści podstawili.*~ i weszli. Jako, iż było tam około 200 osób,
nikogo nie zdziwiła ta piątka. ~No ależ oczywiście. ;-;~
Droga natomiast była spokojna. Nie działo się nic
niebezpiecznego, czy też niepokojącego. ~*Aż tu nagle dowiedzieli się,
że jeden facet z załogi ma na imię Jonasz.*~ ~O kurwa. xD~ ~*:D*~ Po
około dwóch godzinach płynięcia, dopłynęli do brzegu. Po wyjściu, zdjęli ze
swojego normalnego ubrania ubranie załogi statku i ruszyli w dalszą drogę...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 13
W tym rozdziale, w czasie podróży przez zimę
Laura \*Laóra/ bardzo marznie, a Andromedę trafia w głowę
spory odłamek szkła. ~:D~
Ląd, na którym znaleźli się ON~IACZ~ i
Laura, \*Laóra/ okazał się być jednym z miast Libii,
czyli Bengazią. \Znowu literówka...Meh./ Niestety, w
chwili obecnej, była tam zima. Mimo wszystko, ruszyli oni w drogę ku
Antarktydzie. \W końcu innego wyboru nie mieli./ Niestety,
po paru minutach spokojnej drogi, Laurze \*Laórze/ zaczęło
być zimno. Pech chciał, że miała ona na sobie krótki rękawek, ~Pech...Chyba
głupota.~ więc z każdą chwilą robiło jej się coraz zimniej. W
pewnym momencie, zaczęła się ona całkowicie trząść i zgrzytać ~dupą~ ~*JAK?
XDDD*~ ~:D~ zębami.
Tymczasem, w pewnym momencie, odwrócił się ON~IACZ~,
aby sprawdzić, czy Laurze \*Laórze/ nic się nie działo.
Kiedy to zrobił, ujrzał, że dziewczyna się trzęsła i to bardzo. Od razu spytał
ON~IACZ~:
- Lauro, co ci się stało? Dlaczego się trzęsiesz?
~A jak myślisz, ty tępy debilu?~
- Z-zim-mno m-mi... - Odpowiedziała drżącym głosem
dziewczyna.
\Jakby nie można było napisać tych słów normalnie i
dodać ten dopisek o drżącym głosie./
W tym momencie, ON~IACZ~, pierwszy raz
odkąd ją znał, okrył ją swym płaszczem. Po parunastu minutach, gdy dziewczyna
przestała się trząść z zimna, powiedziała:
- Dziękuję...
- Oj, nie musisz dziękować. – Rzekł
Chwilę później, obydwoje ruszyli w dalszą drogę ku
Antarktydzie...
~<Ziew>~
Tymczasem, Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda również trafili do Bengazi. \Znów?/ Po
znalezieniu się tam, ujrzeli tylko pustki.
- Nie no, znów? To nigdy nie znaczy nic dobrego. -
Rzekła Katherin ~**Kaczhoterin*~ po zobaczeniu tego.
- Jak zwykle przesadzasz. - Powiedziała Andromeda.
\Debilka/
- Ostatnio też tak mówiłaś i Katherin ~**Kaczhoterin*~ przygniótł
panteon. - Odparł Mateusz. \*Matheo/
~Chociaż raz użył mózgu.~
- On ma rację. Ostatnio też tak było. - Potwierdził
Dawid. ~*Dejwid~
Mimo to, po tej rozmowie ruszyli w dalszą
podróż. \Wszakże nie mieli wyboru./ Niestety, po paru
minutach drogi, gdy przechodzili pod podejrzanie wyglądającym blokiem, w pewnym
momencie, Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~ usłyszeli dźwięk tłuczonego szkła i krzyk
Andromedy. Słysząc to, od razu się odwrócili. Po zrobieniu tego, ujrzeli że
głowa dziewczyny była poraniona od ogromnego kawałka szkła, który leżał obok
niej. ~:D~
W tej sekundzie, Dawid ~*Dejwid~ podbiegł
do dziewczyny i zaczął bandażować jej ranę. ~*Zauważyliście, że w tym
opku w większości to dziewczyny są niezdarami, którym trzeba pomagać?*~ ~Bo
faceci to jedyna słuszna płeć. :D~ ~*<Chce dać wpierdol
Grzegorzowi.>*~ ~<Broni się.>~ ~*<Zaczynają
się bić.>*~ \;_;/ Gdy skończył, spytał:
- Nic ci nie jest?
- Nie, już nie... - Odpowiedziała
\Ależ ambitna rozmowa./
Po tej rozmowie, w piątkę ruszyli w dalszą drogę...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 14
W tym rozdziale, podczas drogi przez Saharę
Laura \*Laóra/ bardzo się męczy, a Patryk, \*Patrick
and The Small Guy/ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, \*Kaczhoterin/ Dawid \*Dejwid/ i
Andromeda \Tak, Grzegorz i Ramoninth dalej się biją, dlatego ja na
razie robię za całą trójkę./ mają ponownie spokojną drogę.
Kiedy zaś ON\IACZ/ i Laura \*Laóra/ doszli
na Saharę, dziewczyna powiedziała:
- No jeszcze tego tu brakowało.
\Aż wstyd mówić, ale dopiero teraz zorientowałam
się, że oni są już w Afryce./
- Oj, nie narzekaj. Mogło być gorzej. - Rzekł
Po tych słowach, ruszyli oni w ciszy dalej. Jednak,
w pewnym momencie, Laurze \*Laórze/ zrobiło się duszno.
Nie zdziwiła się tym jednak, gdyż przecież była na Saharze. Po paru minutach,
czuła, że zaczęła się szybciej męczyć i było jej słabo. ~*Boooże, co za
słabiak. Ja więcej wytrzymałam na Saharze, będąc gówniakiem.*~ \O,
już jesteście? I kto wygrał?/ ~*Nikt, bo Slade nas rozdzielił.
Ale prawie wygrałby ten chuj Grzegorz.*~ ~:DDD~ ~*Masz
lepsze moce ode mnie, więc japa chuju jebany.*~ ~:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ W
pewnym momencie spytała ona JEGO:
- Ile...Ile jeszcze...jeszcze będziemy ~srali~ ~*No
oczywiście. xD*~ ~:D~ szli?
- Nie wiem. Pewnie parę godzin. A co? - Odpowiedział
- Bo...Bo słabo mi... - Rzekła słabym głosem
Laura. \*Laóra/
- Spróbuj te parę godzin wytrzymać. -
Powiedział
\Grzegorz jako dobry kolega, część pierwsza./
~:D~
Po tej rozmowie, ruszyli w dalszą drogę...
Niestety. W połowie drogi, dziewczynie zrobiło się
naprawdę bardzo słabo. Po chwili, mimo iż starała się wytrzymać, nie udało jej
się to i upadła nieprzytomna na ziemię...
Parę minut później, gdy obudziła się ona, ujrzała
nad sobą JEGO, który widząc, że dziewczyna się obudziła, spytał:
- Lauro, \*Laóro/ co ci się
stało? Dlaczego zemdlałaś?
~A jak myślisz, pacanie?~
- Bo...Bo było mi tak słabo, że w pewnym momencie
nie wytrzymałam... - Odpowiedziała
Po tych słowach, pomógł ON~IACZ~ jej
wstać, po czym ruszyli dalej...
\Grzegorz jako dobry kolega, część druga./
~:DD~
Kiedy zaś doszli do końca, Laura \*Laóra/ podeszła
do pierwszego lepszego bloku, podeszła do ściany i usiadła pod nią, gdyż czuła,
że musiała odpocząć. Chwilę później, jej głowa opadła w dół ~*Zdziwiłabym
się, jakby opadła w górę.*~ i kilka sekund później, dziewczyna
usnęła...
Dwie godziny później, Laura \*Laóra/ obudziła
się. Gdy otworzyła oczy, ujrzała, że jej głowa na czymś leżała. ~(
͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No jak zwykle. -_-*~ ~:DDD~ Od
razu odwróciła ona wzrok, aby sprawdzić na czym to leżała. Kiedy zaś to
zrobiła, ujrzała, że jej głowa leżała na JEGO ramieniu. Chwilę później,
usłyszała ona, że ON~IACZ~ mówił:
- Już lepiej się czujesz?
- Tak, już tak... - Odpowiedziała dziewczyna.
Po tych słowach wstali oni i ruszyli w dalszą
drogę... ~*Jajz*~
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli na Saharę, Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ rzekł:
- Jeszcze tego miejsca brakowało.
~Nie jęcz. Zawsze moglibyście przechodzić przez
Prypeć.~
- Mam nadzieję, że mimo nieprzystosowania do takich
warunków nic nam się nie stanie. - Powiedziała Katherin. ~**Kaczhoterin*~
~*Nigdy nie byliście np. w Tunezji, na wycieczce po
Saharze?*~
~Z tego wniosek, że nie.~
~*;_;*~
- A co mogłoby nam się tu stać? - Spytał
Mateusz. \*Matheo/
- Mogłoby się np. komuś słabo zrobić. -
Odpowiedziała Andromeda.
- Lub ktoś mógłby zemdleć. - Dodał Dawid. ~*Dejwid~
Po tej rozmowie, mimo wszystko, ruszyli dalej. \Wszakże
nie mieli wyboru./ Jednak, ich droga była spokojna. Nikomu nie
zrobiło się słabo, nikt nie zemdlał i nie spotkały ich żadne
nieprzyjemności. ~<Rzyg>~ Mieli spokój w drodze
przez Saharę... ~You Don't Say...~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 15
W tym rozdziale, ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ oraz
Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda po raz
trzeci się spotykają i walczą ze sobą. \A ja myślałam, że urządzają
piknik./ ~*xDDD*~
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Czadu, ~*Który swoją drogą kiedyś był najbiedniejszym państwem na
świecie, taka ciekawostka, którą poznałam w zeszłym (dwa tysiące szesnastym)
roku.*~ ujrzeli pustki. ~<Ziew>~ Było
tam całkowicie pusto. ~*O, powiadomienie z tabletu. <Sprawdza>
Dwa powiadomienia na Wattpad.*~ ~O czym?~ ~*Właściwie
jedno. Jakaś nowa osoba odkryła mój poradnik "Jak zostać
gimbusem?" i dała gwiazdkę pod pierwszą częścią.*~ \Ten
off-top był ciekawszy od opka./ ~*Wiadomix*~ Widząc
to, Laura \*Laóra/ rzekła:
- Coś czuję, że coś się tu stanie...
\Jebana Mary Sue. Wyeksterminować./
~Rivienna i jej spokojne podejście do życia. xD~
\No co? Mary Sue mnie wkurwiają, jak każdego
zresztą./
- Niby dlaczego? - Spytał
- Bo zawsze jak są takie pustki, to coś się nieprzyjemnego
dzieje. - Odpowiedziała
- Eee...Przesadzasz. - Odparł
~Debil~
Po tej rozmowie, ruszyli w dalszą drogę...
Jednak, po parunastu minutach podróży, ujrzeli
zmierzających w ich kierunku Patryka, ~*Patrick and The Small Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawida ~*Dejwida~ i
Andromedę. Kiedy zaś oni do nich podeszli, Laura, \*Laóra/ widząc,
że Andromeda była w połowie zabandażowana, roześmiała się na cały głos. ~No
i prawilnie. Z debili to tylko się śmiać.~ Słysząc to, Dawid ~*Dejwid~ spytał:
- I co się tak z niej śmiejesz?!
- Bo...Bo to tak śmiesznie wygląda...Jak ona jest w
połowie zabandażowana...Wygląda jak pół mumia... - Odpowiedziała ze śmiechem
dziewczyna.
- Jak możesz tak mówić?! Wiesz, ile ona się
nacierpiała?! - Krzyknął Dawid. \*Dejwid/
~Przypominam, ty tępy gimbusie, że wasza piątka też
doprowadziła do cierpienia Laury, więc ona ma teraz pełne prawo się mścić.~
- No co chcesz? Akurat ona śmiesznie wygląda w tych
bandażach. - Rzekł ON~IACZ~.
~Choć raz moja opkowa wersja mnie rozumie. Szok.~
~*
*~
\I znowu Kraina Grzybów...Meh./
~*Akurat do tego FanFiction pasuje. xD*~
W tym momencie, Dawid ~*Dejwid~ nie
wytrzymał. Wyjął ze swojego pistoletu \Tak, tego samego, który wziął
się z dupy./ pusty magazynek i rzucił nim z całej siły w głowę
Laury. ~*Idiota pierdolony.*~ Po uderzeniu, dziewczyna
przestała się śmiać i syknęła z bólu.
- I co? Miło? - Spytał Dawid.
~Jak ja tych kretynów nienawidzę...~
~*Nie tylko ty, Grzegorz. Nie tylko ty.*~
- To się doigrałeś... - Odpowiedziała
Po tych słowach rozpoczęła się walka. Szala
zwycięstwa przelewała się to na stronę JEGO i Laury, \*Laóry/ to
na stronę Patryka, ~*Patrick and The Small Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawida ~*Dejwida~ i
Andromedy. W pewnym momencie, wygrali wrogowie JEGO i Laury. \*Laóry/ Dawid ~*Dejwid~ bowiem
pchnął Laurę \*Laórę/ w kierunku generatora prądu,
który był odsłonięty. ~*Tego samego, który pojawił się z dupy.*~ Po
uderzeniu, przez ciało dziewczyny przepłynął prąd. ~A ja myślałem,
że Koktajl Mołotowa...~ ~*\XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD/*~ ~JEZU,
ROZŚMIESZYŁEM RIVIENNĘ! <Biega po bazie i krzyczy.> OSIĄGNĄŁEM SUKCES
ŻYCIOWYYY!!! ***.***~ \;'D/ Chwilę później,
krzyknęła ona z bólu i upadła na ziemię. ON~IACZ~ natomiast
odwrócił się, aby sprawdzić co stało się Laurze. \*Laórze/ Zaś
ich wrogowie, korzystając z okazji - zmyli się. ~*Myślniki, won!*~
Tymczasem, Laura \*Laóra/ nie
miała sił, aby wstać. ~*Nie dziwne.*~ Było jej słabo. Wszystko
widziała jak przez mgłę. Słyszała ona swoje słabe oddechy. Po chwili zaś,
zemdlała... ~Nareszcie ;_;~
Godzinę później, gdy obudziła się ona, ujrzała przed
sobą JEGO. Chwilę później, spytał ON~IACZ~:
- Lauro, wszystko w porządku?
- Tak, już tak... - Odpowiedziała dziewczyna.
~To nic, że poraził cię prąd.~
Po tych słowach, pomógł ON~IACZ~ jej
wstać, po czym ruszyli w dalszą drogę na Antarktydę... ~*Amen*~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 16
W tym rozdziale, ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ znów
mają spokój, a Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda
usypiają z przemęczenia.
~#AmbitnyRozdział~
~*Wiem xD*~
Gdy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Ndżameny, ujrzeli, że nie było tam pusto, a wręcz tłoczno. ~Bogu
dzięki, nareszcie jakaś odskocznia.~ Widząc to, dziewczyna
powiedziała:
- Jakie tłoki...Mam nadzieję, że chociaż droga przez
to miejsce minie spokojnie.
~Według opisu rozdziału, tak właśnie będzie.~
- Ja też mam taką nadzieję, że choć raz będzie
spokój. - Rzekł ON~IACZ~.
Po tej rozmowie ruszyli oni w dalszą drogę. Jednak,
tak jak oni chcieli, była ona (droga) \Bo się nie zorientowaliśmy./ spokojna.
Nic nieprzyjemnego im się nie przytrafiło... ~*Amen*~
Tymczasem, kiedy Patryk, ~*Patrick and
The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda dotarli do Ndżameny, również ujrzeli tłoki. Widząc to, Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ rzekł:
- Heh. Ważne, że nie pustki.
~*Też się cieszymy z tej różnorodności.*~
- No...Mam nadzieję, że tutaj nie spotka nas nic
takiego jak ostatnio. - Powiedziała Andromeda.
~*Według opisu rozdziału nie, nie spotka was coś
takiego.*~
- Miejmy nadzieję... - Odparł Dawid. ~*Dejwid~
Po tej rozmowie, ruszyli oni w dalszą podróż.
Jednak, w połowie drogi, Andromeda rzekła:
~- Srać mnie się chce. Nie sraliśmy już od trzech
miesięcy.
- W sumie, mnie też chce się srać. - przyznał
Patrick and The Small Guy.
- Popatrzcie, tam jest Toi-Toi! Skorzystajmy z
niego! - zawołała Andronmeda.
- Dobry pomysł! - przyznali Patrick and The Small
Guy, Matheo, Kaczhoterin, Dejwid i Andronmeda.
Następnie, radośnie pognali do toalety publicznej,
bo jak nie od dziś wiadomo, kto pierwszy, ten lepszy.~
\Zajebista scena. Wręcz idealna do opowiadania./
~No co? x'D~
- Spać mnie się chce...Nie śpimy już od miesiąca.
~C-CO?! JAKIM CUDEM WY PRZEŻYLIŚCIE?!~
~*Mocą Opkolandii.*~
~;=;~
- W sumie ja też bym się przespała. - Powiedziała
Katherin. ~**Kaczhoterin*~
Po tych słowach, usiedli oni pod pobliskim blokiem.
Chwilę później, wszyscy usnęli...
Dwie godziny później, gdy obudzili się oni, ~Swoją
drogą, Dawid i Andromeda wzięli pieniądze, co nie? Nie mogliby zatrzymać się w
jakimś hotelu?~ \Mogliby, ale to byłoby za proste./ ~;-;~ pierwszy
raz od miesiąca poczuli się wyspani. ~*Pomijając fakt, że powinni dawno
stracić całe HP.*~ Chwilę później, wstali z ziemi i ruszyli w dalszą
podróż...
~*Zanalizowaliśmy pięć rozdziałów. Dłuższa przerwa i
analizujemy ostatnie pięć na dziś i na ten rok.*~
~Bogu dzięki, bo to opko staje się coraz
nudniejsze.~
\#True/
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 17
W tym rozdziale, Laura \*Laóra/ ponownie
zostaje pobita, ~Tobie ewidentnie kończyły się pomysły na przygody.~ ~*Tak było. W końcu to rozdział siedemnasty z
dwudziestu sześciu i dwudziestu czterech, w których są pomniejsze przygody.*~ ~W sumie...~ a Patryka, ~*Patrick
and The Small Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawida ~*Dejwida~ i Andromedę nawiedza
burza niszcząca wszystko, czego dotknie.
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ dotarli
do Centralnej Republiki Afryki, ujrzeli tłoki. \Przynajmniej nie
pustki./ Widząc to, dziewczyna rzekła:
- Ważne, że nie pustki. Mam nadzieję, że nic nam się
tu nie stanie.
~*Nadzieja matką głupich.*~
- Raczej nie, choć po tak długiej drodze nic nie
wiadomo. - Powiedział ON~IACZ~.
Po tych słowach, ruszyli w dalszą drogę. Na początku
wszystko było normalne. Niestety, tylko na początku. Po parunastu minutach,
ujrzeli na ich trasie wędrówki jakiś ciemny zaułek. Musieli przez niego
przejść, jeśli nie chcieli się zgubić. \Google Maps nadal w sferze
mitów, widzę./
Widząc zaułek, Laura, \*Laóra/ zapominając
o tym, co jej się ostatnio w takim miejscu stało, pobiegła tam, ~Boże,
co za idiotka. Tylko kłopotów szuka.~ a ON~IACZ~ dalej
szedł normalnym tempem... ~*Ten też inteligencją nie grzeszył. Nawet
jej nie zatrzymywał, przypominając co ją ostatnio w takim miejscu spotkało.
Debil.*~
Tymczasem, gdy Laura \*Laóra/ dobiegła
do zaułka, zaczęła się rozglądać. Przez pierwsze parę minut nic się nie działo.
Niestety, po tym czasie, ujrzała ona zbliżających się w jej kierunku czterech
chłopaków. ~Mówiłem?~ Widząc ich, przeraziła się. Była
bezbronna, \Debilko! Masz pistolet! Zastrzel ich!/ ~Tak
logiczne rozwiązania nigdy nie przyjdą do głowy żadnemu bohaterowi opka.~ a
JEGO jeszcze nie było...
Chwilę później, dało się usłyszeć, że jeden z nich
powiedział:
- No proszę, proszę...Kogo my tu mamy...Kolejna
zabłąkana dziewczyna...
~*Nikt. Tak. Nie. GADA, KURWA!*~
\Widać nasi panowie bohaterowie epizodyczni jeszcze
nie wyszli z etapu przedszkola./
Po czym podeszli do przerażonej Laury \*Laóry/
i zaczęli ją bić. Bili ją bardzo mocno, wyzywając ją przy okazji. ~Czemu?
Nie wiadomo.~ Dziewczyna bardzo cierpiała. Parę minut później,
które trwały dla niej wieczność, usłyszała ona taki dźwięk, jakby ktoś lub coś
się dematerializował lub dematerializowało. Kiedy to ucichło, usłyszała ona
kroki. ~*Slade ponownie przyszedł spróbować cię zajebać.*~ Przeraziła
się. W tym momencie, trzeci raz w jej życiu, z oczu popłynęły jej łzy. Jednak,
chwilę później, ujrzała ona, że nie miała się czego bać. Zobaczyła nad sobą
JEGO. \Cholera! Też liczyłam na Slade'a./ Sekundę
później, pomógł ON~IACZ~ jej wstać, a następnie spytał:
- Masz siłę, aby iść dalej?
\A jak myślisz, pacanie? Nie możesz wywnioskować
odpowiedzi po jej stanie?/
- Nie... - Odpowiedziała słabym głosem.
Po tych słowach, podeszli oni do ściany pobliskiego
bloku. Po znalezieniu się tam, Laura \*Laóra/ usiadła
na ziemi pod blokiem...
***
~*JEZU! ZNÓW! O.O*~
~NIEPRAWDOPODOBNE! **.**~
\CUD!/
- Kim oni byli? - Spytał
- Nie wiem...Nie znałam ich... - Odrzekła
\W sumie, są za granicą, więc to chyba normalne./
Po tych słowach, posiedzieli oni jeszcze godzinę, po
czym, gdy Laura \*Laóra/ odzyskała siły - ruszyli
dalej... ~*Myślnik, wypad!*~
W tym samym czasie, gdy Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Centralnej Republiki Afryki, ujrzeli, że było tam pochmurno
i -najprawdopodobniej- ~*Myślniki, jazda mie stąd!*~ zbierało
się na burzę. Widząc to, Andromeda rzekła:
- Mam nadzieję, że nic nam się nie stanie...
- To by było zbyt piękne. - Powiedział Dawid. ~*Dejwid~
\Przynajmniej zna prawa, którymi rządzą się opka./
- Ale w sumie nie ma rzeczy niemożliwych. - Odparła
Katherin. ~**Kaczhoterin*~
~Hehe :D~
Po tych słowach, mimo wszystko, ruszyli w dalszą
drogę. ~*Wszakże nie mieli innego wyboru. Zaszli już zbyt daleko, aby
się poddać.*~ Niestety, po parunastu minutach rozpoczęła się burza.
Nie była ona jednak normalna. Gdy w coś uderzyła, to się niszczyło lub umierało
(jeśli to był człowiek lub zwierze).
Widząc to, od razu przysunęli się oni do siebie
bliżej. ~W tym momencie, inteligentny człowiek schowałby się do
jakiegoś budynku i przeczekał burzę.~ ~*Ale oni nie są
inteligentni.*~ ~Wiem właśnie.~ Cała ich droga
minęła w strachu. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
~A szkoda.~
\Czego ty się spodziewałeś po siedemnastym rozdziale
z dwudziestu sześciu?/
~;"-(~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 18
~*Kurwa, dopiero po dwudziestej, a
oni już za oknem napierdalają fajerwerkami. Skupić się na analizie nie mogę.*~
\To zasłoń zasłonki./
~*Chciałabym, ale są w praniu.*~
\Cholera./
W tym rozdziale, ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ ponownie
mają spokojną drogę, \<Ziew>/ a Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ ~*Jak skończę
słuchać album"Party Time 2014", to puszczę tę nutę.*~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda
zostają okradnięci. ~*W końcu i ich
dosięgnęła ręka sprawiedliwości.*~
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Demokratycznej Republiki Konga, ~*Ave mapa świata.*~ ujrzeli,
że była tam piękna pogoda oraz tłok. \Siemka, oryginalność! Rzadko
nas w tym opku odwiedzasz!/ Widząc to, Laura \*Laóra/ powiedziała:
- Istnieje małe prawdopodobieństwo, że coś nam się
tutaj stanie.
- Ale jakieś istnieje. - Rzekł ON~IACZ~.
~*Pozytywne nastawienie to podstawa. xD*~
~Widać miałem zły dzień. xD~
- Miejmy nadzieję, że nic nam się nie stanie i, że
będziemy mieć spokojną drogę. - Odparła dziewczyna.
\Zgodnie z opisem rozdziału, tak właśnie będzie./
- No to by było zbyt piękne. - Powiedział
\Ach, to pozytywne nastawienie do życia./
~:D~
Po tej rozmowie, ruszyli w dalszą drogę ku
Antarktydzie. ~A ja to bym przeczytał opowiadanie, w którym główni
bohaterowie w pewnym momencie się poddają i spotykają ich jakieś nieprzyjemne
konsekwencje tej decyzji.~ \Me too./ ~*Ej,
to by było ciekawe.*~ Jednak, tak jak chcieli, mieli ponownie spokojną
drogę. ~*U mnie też kilka dni temu wszystko działo się na moją korzyść.
Jednak to w rzeczywistości nie zdarza się tyle razy pod rząd!*~ \Opkolandia
rządzi się innymi prawami./ Nic złego ich tym razem nie trafiło...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Demokratycznej Republiki ~Kibli Publicznych~ ~*Zajebiście
xD*~ ~C'nie? :D~ Konga, także ujrzeli tam to, co ON~IACZ~ i
Laura. \*Laóra/ Widząc to, Andromeda rzekła:
- Ładnie tu.
- No. Miejmy nadzieję, że nic nam się tu nie
przytrafi. - Powiedział Dawid. ~*Dejwid~
- No to by było zbyt piękne. - Odparł Mateusz. \*Matheo/
~Hehe :D~
- Ale zawsze możliwe. - Odparła Katherin. ~**Kaczhoterin*~
Po tej rozmowie, mimo wszystko ruszyli w dalszą
drogę. ~*Gdyż tak zarządził pan i władca Imperatyw Narracyjny.*~ Przez
cały dzień i noc nic się nie działo.
Niestety. Następnego dnia, gdy się obudzili,
ujrzeli, że wszystko co mieli, zostało ukradzione. ~☝~ ~*Jezu
xDDD*~
- I co teraz?! Jak my sobie poradzimy?! - Krzyknęła
Andromeda.
~*Mogliście uniknąć okradnięcia, gdybyście
zatrzymali się w hotelu.*~
- Będzie ciężko, ale musimy sobie dać radę. -
Odpowiedział Dawid. ~*Dejwid~
\Dacie sobie radę. Imperatyw Narracyjny o wszystko
zadba./
- Poza tym, jeszcze sześć krajów i Antarktyda. -
Dodał Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
~Przynajmniej ten pozytywnie myśli.~
Po tej rozmowie, ruszyli oni w dalszą drogę ku Antarktydzie...
~*APSIK!*~
\Znowu uczulenie na opko?/
~*Tak ;_;*~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 19
W tym rozdziale, Laura \*Laóra/ usypia
z wycieńczenia, a Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda trafiają na
niebezpieczne jezioro.
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Angoli, ujrzeli, że był tam całkowity spokój. \Meh.../ Widząc
to, dziewczyna rzekła:
- Uff...Choć raz nie tłoki.
- Ale też jest dużo ludzi. - Powiedział
~*Ty to zawsze musisz wszystko psuć.*~
~Taki już jestem. :D~
- Jednak nie jest tu już tak tłoczno. - Odparła
\Ambitny dialog, nie ma co./
Po tej rozmowie ruszyli w dalszą drogę. Na początku
szło im się spokojnie. Jednak, w pewnym momencie, Laura \*Laóra/ nie
wytrzymała. ~Zesrała się, przynosząc Grzegorzowi wstyd na cały
kraj.~ ~*Chciałabym to zobaczyć. xDDD*~ Była już tak
zmęczona, że nie mogła dalej iść. Stanęła więc i rzekła:
– Ja już nie mogę! Nie śpimy od miesiąca! ~*Bym
coś napisała, ale akurat oni są nieśmiertelni.*~ Zmęczona jestem! Spać
mnie się chce! Na dodatek jestem głodna i spragniona! Nie idę dalej! ~Ty
rebeliancie!~
W tym momencie, ON~IACZ~, jako iż
chciał, aby ona szła dalej, postanowił przynajmniej dać jej się wyspać.
Podszedł więc z nią do ściany pobliskiego bloku, po czym usiedli pod nim i
chwilę później, głowa Laury \*Laóry/ opadła w dół i
dziewczyna usnęła...
~*Jakby po prostu nie mógł jej wziąć na ręce. Wtedy
ona by sobie spała, a on nie traciłby czasu.*~
~Takie logiczne rozwiązania nigdy nie pojawiają się
w opkach.~
~*Niestety. :<*~
Dwie godziny później, gdy dziewczyna się obudziła,
pierwszy raz od miesiąca poczuła się wyspana. Chwilę później, wraz z NIM~BUSEM~ ~*Nadal
mnie to śmieszy. xDDD*~ ~Wiem, bo mnie też. xD~ wstała
i ruszyła w dalszą drogę ku Antarktydzie...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda dotarli do Angoli, ujrzeli tam pustki. ~Ech...~ Widząc
to, Katherin ~**Kaczhoterin*~ rzekła:
- Znowu pustki? To się już robi nudne.
\Ogólnie to opko robi się nudne./
- W sumie racja. Mogliby wymyślić coś
ambitniejszego. - Powiedział Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~
\A skąd wiesz, że to akurat Grzegorz i Laura za tym stali?/
~*Teorie wzięte z dupy i traktowane jako
rzeczywistość zawsze na propsie.*~
- Ale jak widać, albo nie mają pomysłów, albo są
debilami. - Odparła Andromeda.
- Obstawiam to drugie. - Powiedział Dawid. ~*Dejwid~
~*Japa, koniu.*~
Po tej rozmowie, mimo wszystko, ruszyli w dalszą
drogę. Na początku szło im się normalnie. Niestety, w pewnym momencie doszli do
niebezpiecznego jeziora. ~*Tak, jak to zapowiadał opis rozdziału.*~ Było
w nim mnóstwo wirów wodnych oraz mini wodospadów. ~?~ ~*Też
nie wiem, o co chodzi z mini wodospadami.*~
- I co teraz? - Spytała Andromeda widząc to.
~Ja bym zrobił most z Andromedy i Dawida.~
~*Każdy inteligentny człowiek by tak zrobił.*~
- Musimy przepłynąć na drugi kraniec. - Odpowiedział
Dawid. ~*Dejwid~
\A nie bezpieczniej byłoby zrobić tratwę i za jej
pomocą spróbować przepłynąć to jezioro?/
~*Ale to Mary Sue i Gary Stu. Im nic się nie
stanie.*~
\Boooże.../
- Miejmy nadzieję, że nikomu nic się nie stanie. -
Rzekła Katherin. ~**Kaczhoterin*~
Po tej rozmowie, wskoczyli do jeziora i zaczęli
płynąć w kierunku jego drugiego końca. Trzymali się oni blisko siebie, aby nic
im się nie stało. I rzeczywiście, spokojnie, bez nieprzyjemnych zdarzeń
dopłynęli na drugi brzeg. ~MEEEH~
Po wyjściu na ląd, mimo wszystko, cali mokrzy
ruszyli w dalszą podróż...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 20
~Ile jeszcze tego gówna dzisiaj
analizujemy?~
~*Ten i następny rozdział.*~
~Bogu dzięki...~
W tym rozdziale, już po raz czwarty spotykają się ON~IACZ~ i
Laura \*Laóra/ oraz Patryk, ~*Patrick and The Small
Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda, i ze
sobą walczą, a na końcu Laura \*Laóra/ zostaje zepchnięta z
góry na której toczy się walka. \Zajebisty ten spoiler./
Gdy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Namibii, ujrzeli pustki. \Poszłabym spać z tych nudów, ale dziś
Sylwester, więc muszę wytrzymać do północy./ Widząc to,
Laura \*Laóra/ rzekła:
- O, pustki. Zawsze jakaś odmiana.
\Chociaż w sumie.../
- Od kiedy ty tak pustki lubisz? - Spytał ON~IACZ~.
- Nie, że lubię, ale denerwowały mnie te tłoki. -
Odpowiedziała dziewczyna.
- Ja tam czuję, że rozegra się tu walka. Mniejsza
lub większa, ale jakaś. - Powiedział
~Zajebiście, a teraz wypierdalaj z tymi spoilerami,
bo nowymi wilczurami Vegi poszczuję.~
Po tych słowach, mimo wszystko ruszyli w dalszą
drogę. Po około godzinie, doszli do jakieś góry. Jednak, jako iż była na trasie
ich wędrówki, musieli przez nią przejść. Po wejściu na sam szczyt, gdy chcieli
zejść na drugą stronę, usłyszeli kroki. ~JEBS JEBS~ ~*Grzegorz!
xD*~ ~:D~ Od razu odwrócili się...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda również doszli pod tą samą górę, Dawid ~*Dejwid~ powiedział:
- Mam nadzieję, że ~C~ICH~ACZY~ ~*Cichaczy
xDDD*~ ~:D~ tam nie ma. Szczególnie... ~☝~ ~*Tak, o tobie on
myślał. xD*~ ~Wiem, bo jestem
zajebisty. :D~ \I skromny.../ ~Wiadomix
:D~
Jednak nie dokończył, gdyż usłyszał krzyk Andromedy.
Od razu odwrócił się, aby sprawdzić, co jego ukochanej się działo. ~(
͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No ależ oczywiście. -.-*~ ~:D~ Po
zrobieniu tego, ujrzał, że była ona przypalana. ~:D~ Od
razu do niej podbiegł i sprawdził co ją przypalało. ~☝~ ~*x'D*~ Okazało
się, że był to ten sam promień co ostatnio. ~:DD~ Kiedy
zaś uniósł wzrok, gdyż z tamtąd \Znowu literówka...Czemu mnie to nie
dziwi./ dochodził promień, ujrzał...JEGO i Laurę. \*Laórę/
- Dalej musisz ją tak męczyć? - Spytał ze słyszalną
złością w głosie Dawid. ~*Dejwid~
- Tak - Odpowiedział ON~/OF~. ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~
- Było mnie nie nękać! - Rzekła Laura. \*Laóra/
~*Ale w sumie, mówi prawdę.*~
- No jak my tam wejdziemy... - Powiedział
Dawid. ~*Dejwid~
- Poczekajcie chwilę. Czuję się jak bóg patrząc na
was z góry. - Odparła dziewczyna i się zaśmiała.
~
~
~*xDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
W tym momencie, weszli oni na górę. Po znalezieniu
się tam, rozpoczęła się walka. Szala zwycięstwa przelewała się to na stronę
JEGO i Laury, \*Laóry/ to na stronę Patryka, ~*Patrick
and The Small Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawida ~*Dejwida~ i
Andromedy. Jednak, w pewnym momencie, wygrali wrogowie JEGO i Laury. \*Laóry/ ~Jeśli
byłyby tu powtórzone znowu ich imiona, zajebałbym.~ Otóż,
chwilę później, zepchnęła ona (Andromeda) ~Bo nie można było
napisać bez nawiasu.~ Laurę \*Laórę/ z
góry w dół. ~*Zdziwiłabym się, gdyby zepchnęła ją w bok.*~ Jako,
iż nie udało jej się zatrzymać, spadła na dół. Próbowała się jeszcze w locie
zatrzymać, jednak bez skutku. Po spadnięciu na ziemię, poczuła przeszywający
ból. Czuła, że sama nie mogła wstać.
Tymczasem, na górze, ON~IACZ~ odwrócił
się, aby sprawdzić, czy Laurze \*Laórze/ nic się nie
stało. ~*Debil*~ W tym momencie, wrogowie JEGO i Laury \*Laóry/ skorzystali
z okazji i zwiali. Kiedy zaś po chwili ON~IACZ~ się
odwrócił, ujrzał, że nikogo tam nie było. ~Co chyba było logiczne.~ Widząc,
że nie miał tam już nic do roboty, zszedł na dół. \Zdziwiłabym się,
gdyby zszedł w górę./ Po znalezieniu się tam, podszedł do
półprzytomnej Laury \*Laóry/ i pomógł jej wstać. Kiedy
to zrobił, spytał:
- Nic ci nie jest?
~*Czy po jej stanie nie mogłeś tego wywnioskować,
kurwinoksie?*~
- Nie, nic... - Odpowiedziała Laura. \*Laóra/
- A masz siłę, aby iść dalej? – Zapytał
- Tak... - Odrzekła dziewczyna.
~*Kłamliwa suka. Na stówę tak nie było.*~
Po tej rozmowie, oboje ruszyli w dalszą podróż ku
Antarktydzie...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 21
W tym rozdziale Laurę \*Laórę/ porywa
tornado, a Andromeda zostaje pobita. ~:D~
Kiedy zaś ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Windhuku, ujrzeli, że była tam taka pogoda jakby miało się rozpocząć
tornado. Widząc to, dziewczyna rzekła:
- Mam nadzieję, że nic tu się nie stanie.
~Chciałabyś~
- Eee...Raczej nie. Chociaż kto ci tam wie... -
Powiedział ON~IACZ~.
Po tych słowach, mimo wszystko ruszyli w dalszą
drogę. \Gdyż nie mieli wyboru./ Na początku szło im się
normalnie. Niestety, po parunastu minutach rozpętał się mocny wiatr, a chwilę
potem zaczęło się tornado. Widząc to, Laura \*Laóra/ przysunęła
się bliżej NIEGO~CINA~, gdyż bała się, że coś jej się
stanie. ~*Inteligentny człowiek schowałby się jak najszybciej do
najbliższego bloku i przeczekał tornado. Niestety, oni nie są inteligentni.*~ Na
początku nie działo się nic niebezpiecznego. Jednak, w pewnym momencie
tornado porwało Laurę \*Laórę/ z ziemi. ~:D~ Przez
to, została ona wciągnięta w sam środek wiatru. Kiedy zaś tornado obracało ją
we wszystkie cztery strony świata, dziewczyna błagała w myślach, aby to
wszystko się jak najszybciej skończyło. ~*Nie jestem pewna, czy możliwe
byłoby przeżycie czegoś takiego. A nawet jakby, to gdybym była na jej miejscu,
zesrałabym się ze strachu.*~ \Każdy by tak zareagował. No ale
oczywiście, ona jest Mary Sue./ Po parunastu minutach strachu,
tornado się zakończyło i wyrzuciło dziewczynę gdzieś w dal. Kiedy zaczęła ona
spadać na ziemię, ze strachu zamknęła oczy. W pewnym momencie zaś poczuła, że
ktoś ją trzymał. Od razu otworzyła ona oczy i odwróciła głowę. Gdy to zrobiła,
ujrzała...JEGO. \A ten, jak zwykle, wszystko psuje./ ~:DD~ Od
razu powiedziała ona:
- Dzięki, że mnie złapałeś...
- Oj, nie musisz dziękować. – Rzekł
~Zajebisty dialog. Tyle w nim emocji!~
~*Jak widać, kiedyś nie umiałam w dialogi. Ogólnie
nie umiałam w pisanie opowiadań.*~
Po tych słowach, postawił ON~IACZ~ ~*APSIK!
x2*~ \Znów?/ ~*Ta...*~ ją na ziemi, po
czym oboje ruszyli w dalszą drogę ku Antarktydzie...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Windhuku, ujrzeli tam straszne tłoki. ~*<Ziew>*~ Widząc
to, Andromeda rzekła:
- Jak przed świętami...
~Może tak było. Jako iż nadal nie wiemy, jaką
mieliście porę roku, możemy tylko spekulować.~
- Heh, w sumie racja. - Powiedział Dawid. ~*Dejwid~
\Nawet im nie chce się prowadzić ambitniejszego
dialogu./
~*Im bliżej końca, tym nudniej. Tylko dwa ostatnie
rozdziały trzymają poziom.*~
~Chociaż tyle.~
Po tych słowach, mimo wszystko, ruszyli w dalszą
drogę. Na początku szło im się normalnie. Jednak, w pewnym momencie, ujrzeli na
swojej drodze ciemny zaułek. \Motyw powtarzany już trzeci
raz...Meh./ Chcąc nie chcąc musieli przez niego przejść, gdyż był
na trasie ich wędrówki. ~*Bo Google Maps nadal było mitem.*~ Jednak,
Andromeda, jako iż lubiła ciemne zaułki, ~Boże, znowu nieziemsko
naciągane. ;-;~ pobiegła w tamtą stronę, a Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~ szli dalej spokojnym tempem...
Tymczasem, gdy Andromeda dobiegła do zaułka, zaczęła
się rozglądać. Niestety, w pewnej chwili, ujrzała trzech chłopaków
zmierzających w jej kierunku. ~:D~ Widząc to,
przeraziła się ona. Była bezbronna, a Dawida, ~*Dejwida~ który
by ją obronił, nie było... ~:DD~
Chwilę później, gdy podeszli do niej, bez słowa
zaczęli ją bardzo mocno bić, kopać i szarpać. ~*Widać również
wiedzieli, że Andromeda to idiotka.*~ Przy tym również naśmiewali się
z niej. \Czyli Slade, Brother Blood i Grzegorz widzący Andromedę./ ~True
xD~ Dziewczyna bardzo cierpiała. ~*Dobrze ci tak, pizdo.*~ W
pewnej minucie, gdy zaczęła powoli umierać z bólu, usłyszała trzy strzały,
dźwięk upadającego ciała i kroki. Bała się ona, jednak nie miała sił, aby
wstać. ~:DDD~ Po chwili poczuła łzy spływające po
jej ~dupie~ ~*Chryste, Grzegorz, ogarnij się. xDDD*~ ~:D~ policzku.
Parę sekund później, zobaczyła, że nie miała się czego bać. Zobaczyła nad sobą
Dawida, ~*Dejwida~ który widząc swą ukochaną, spytał:
- Kochanie...Nic ci nie jest?
\Czy po jej stanie nie możesz tego wywnioskować,
downie niedopierdolony?/
- Wszystko mnie boli...Nie mogę wstać... - Odpowiedziała
~:DDDD~
~*Kuźwa, bo nam się Grzegorz podnieci. xD*~
Po tych słowach, chłopak podniósł ją, przytulił do
siebie i wraz z Patrykiem, ~*Patrick and The Small Guyem~ Mateuszem, \*Matheo/ i
Katherin ~**Kaczhoterin*~ ruszył w dalszą drogę...
~*Koniec analizy na dziś.*~
\Boże, nareszcie. To opko już zaczyna mnie się
nudzić. Ile jeszcze rozdziałów nam ogólnie zostało?/
~*Pięć, z czego dwa ostatnie są dość długie.*~
~Jakoś to przeżyjemy.~
~*Przypominam, że ja mam najgorzej z naszej trójki,
bo całe to opko muszę przepisywać z zeszytu do komputera. Tylko fragmenty
niektórych rozdziałów mam zachowane na komputerze.*~
~Szacun. Mnie by się nie chciało.~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 22
W tym rozdziale, ON~/OF~ ~*Kuźwa, początek analizy w nowym roku, a ten już
sobie jaja robi. xD*~ ~Trza
trzymać poziom. :D~ i Laura \*Laóra/ muszą
przedostać się w dół wodospadu, a Patryka, ~*Patrick and The Small
Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawida ~*Dejwida~ i
Andromedę goni tsunami. ~:D~
Kiedy ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ doszli
do Południowej Afryki, ujrzeli, że było tam \ściernisko/ ~xDDD~ spokojnie.
Widząc to, dziewczyna rzekła:
-
Zawsze lepsze to niż tłoki.
~
~
~*Ja jebe. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D~
Chciałabym, aby choć tutaj było spokojnie. ~*Hehe
:D*~
- To by było za piękne, aby było możliwe. -
Powiedział ON~/OF~.
- Ale jednak nie niemożliwe. - Odparła
Po tej rozmowie, ruszyli w dalszą drogę. \Bo
co innego mieli do roboty./ Na początku szło im się normalnie.
Niestety, w pewnym momencie, doszli do wodospadu w dół którego musieli zejść,
jeśli nie chcieli się zgubić.
~*
Wystarczy mu zaufać. Mnie raz doprowadził pod sam
dom mojej ciotki i to dosłownie pod samą bramę. Na serio, ten program jest
godny zaufania.*~
~Ale to opko. Tutaj pewnie korzystają z nawigacji w
Windows Phone.~
~*Weeeź. W Windows Phone nawigacja doprowadziła mnie
zamiast do PKP Praga pod jakąś budowę. Była mroźna zima, a ja przeszłam pieszo
dwa kilometry bez celu. ;-;*~
\Only Google Maps./
Widząc to, ON~IACZ~ rzekł:
- I? Jak przedostaniemy się na dół?
W tym momencie, Laura \*Laóra/ wyjęła
ze swojej kieszeni drugą metalową płytę, położyła na wodzie i nacisnęła
czerwony przycisk. W tej sekundzie, z metalowej płyty wysunęły się schody w dół
wodospadu. ~*Mimo, iż Laura jest idiotką, to gdybym była facetem,
właśnie miałabym nową dziewczynę.*~ \Przynajmniej nie ma tu
takich idiotyzmów jak w twoich opkach o Miejscach Przeznaczenia./ ~*Nawet
nie przypominaj. ;_;*~ Po zrobieniu tego, odparła ona:
- Tak. \<--- Kropka nienawiści./
- Powiem tak - Niech ~*Deutsch x2?*~ żyje
kreatywność. - Rzekł, po zobaczeniu tego.
Po tych słowach, zeszli oni po schodach w dół. ~Zdziwiłbym
się, gdyby zeszli w górę.~ ~*W opkach wszystko jest możliwe.*~ Kiedy
tam byli, Laura \*Laóra/ nacisnęła czerwony przycisk
odpowiedzialny za chowanie schodów, po czym, gdy na wodzie została już tylko
metalowa płyta, ~*która zgodnie z prawami fizyki powinna utonąć, ale to
opko,*~ wzięła ją i schowała do kieszeni. Następnie, wraz z NIM~BUSEM~ ~*xDDD*~ ruszyła
w dalszą drogę...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Południowej Afryki, Dawid ~*Dejwid~ spytał
swą ukochaną:
- Możesz już chodzić, skarbie?
- Tak, już tak... - Odpowiedziała Andromeda.
~*Lol, co za debilka. Ja bym powiedziała, że nie, to
ten gnój nadal by mnie niósł i oszczędzałabym nogi.*~
~Sprytne~
~*:D*~
Po tych \jakże ambitnych/ słowach,
postawił on ją na ziemi. Po chwili zaś, ruszyli w dalszą drogę. Na początku
wszystko było normalne. Niestety, w pewnym momencie, usłyszeli oni za sobą
dźwięk płynąc~ych ścieków~ego tsunami. ~*Wyobraziłam
sobie ścieki ich goniące. xDDD*~ ~:D~ Od razu
odwrócili się oni. ~Run, Bitch, RUN!~ Po zrobieniu
tego, ujrzeli falę tsunami zmierzającą w ich kierunku. ~☝~ ~*Boże
xDDD*~ Oczywiście od razu zaczęli \tańczyć macarenę/ ~*Wyobraziłam
to sobie. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ uciekać.
Po godzinie uciekania, ~*Mnie już dawno nogi by odpadły.*~ schronili
się pod jakimś dachem, dzięki czemu przeżyli. ~DOPIERO PO GODZINIE
WPADLI NA TEN GENIALNY POMYSŁ?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!~ ~*Debilizm
Attack Super Effective*~
- Trafiliśmy do Japonii? - Spytała po chwili
Andromeda.
~*Japonia na trasie na Antarktydę? Pojebało cię,
idiotko?*~
- Nie. Japonii nie ma na trasie naszej wędrówki. -
Odpowiedział Dawid. ~*Dejwid~
- Podejrzewam, że to ON~IACZ~ i
Laura \*Laóra/ upozorowali to tsunami. - Rzekła
Katherin. ~**Kaczhoterin*~
~Oni mają swoje problemy, tępa idiotko.~
- Tak myślisz? - Spytał Patryk. ~*Patrick
and The Small Guy~
- To byłoby bardzo prawdopodobne. - Odparł
Mateusz. \*Matheo/
\Debil/
Po tej rozmowie, gdy tsunami się skończyło, wyszli
oni z ukrycia i ruszyli dalej...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 23
W tym rozdziale, ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ dostają
się do tajemniczego, wodnego ~kibla publicznego~ ~*Zajebiście xD*~ ~C'nie?
:D~ przejścia, a droga Patryka, ~*Patrick and The Small
Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawida ~*Dejwida~ i
Andromedy zostaje zawalona. ~☝~ ~*Grzegorz! xDDD*~ ~:D~
Kiedy natomiast ON~IACZ~ i
Laura \*Laóra/ doszli do Kapsztadu, ~*ŁUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUHUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUU!
Ja tam kiedyś dojdę pieszo! :333*~ ~Psychol~ ~*Już
zbieram pieniądze na ten cel! :3*~ ~Psychol x2~ dziewczyna
rzekła:
- Mam wrażenie, że to wszystko co się działo i
będzie dziać to po prostu bardzo realistyczny sen.
~*
*~
~xD~
~*Na końcu opka zobaczysz, o co z tym chodziło. A
poza tym, niedługo jebnie limit obrazów. Jeśli nie chcemy przenosić się na
kolejną część, musimy zacząć je oszczędzać.*~
No, bo ta Władza Ostateczna jest za piękna aby była
możliwa. ~*Przynajmniej zaczęła logicznie myśleć. Szkoda, że pod koniec
opka.*~
- Eee...Raczej to rzeczywistość. Chociaż wszystko
jest możliwe. - Powiedział ON~/OF~.
- Chociaż kto wie... - Odparła dziewczyna.
Po tej rozmowie, \Znowu w chój ambitny
dialog...Meh./ ruszyli w dalszą drogę. Na początku wszystko było
normalne. Jednak, w końcu doszli do jednego wodospadu. ~A nie
kiblospadu?~ ~*Co. xDDD*~ ~:D~ W pewnym
momencie, ujrzeli oni w spływającej wodzie wodospadu jakieś wejście, zasłonięte
także liśćmi drzewa rosnącego u góry. ~*Tak, jak to zapowiadał opis
rozdziału.*~ Kiedy zaś Laura \*Laóra/ to
zobaczyła, spytała JEGO:
- Skąd jest tu to przejście? To znaczy, skąd się
wzięło?
~- Andromeda je wczoraj wysrała. - odpowiedział
zgodnie z prawdą ON/OF.~
~*xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
- Opowiem ci. Krąży legenda, że gdy na Ziemi były
już góry, w pewnym momencie dalszego kształtowania się tej planety, w tę górę
pieprznął ~kibel publiczny~ ~*Wyobraziłam to sobie.
x'DDD*~ piorun i zrobiła się taka wyrwa. Później pieprznęło jeszcze
kilka piorunów i wyrwa stała się głębsza. Następnie, gdy na Ziemi była już
woda, ~*Czy czasem woda nie była pierwsza? _-_*~ w tym miejscu
utworzył się wodospad i spływająca woda zasłoniła wejście. W którymś momencie,
u góry wodospadu wyrosło drzewo i rosło liśćmi w dół. ~Szkoda, że
nie w górę.~ Po parudziesięciu latach, te liście były już tak
długie, że zasłoniły wejście, ale tylko za wodospadem. Kilka tysięcy, jak nie
milionów lat później, kiedy na Ziemi byli już ludzie, nikt nie wiedział o
istnieniu tego przejścia. \Oczywiście./ Jednak, w
–prawdopodobnie- ~*Myślniki, won mie stąd!*~ połowie XX\XXXXXXXXXXXXXX/ wieku, ~*W
jakiej czasoprzestrzeni my jesteśmy? xDDD*~ \Opkowej/ jakiś
nieznany, bogaty człowiek, ~*Z inicjałami B.G, zapewne.*~ który
najprawdopodobniej był tak bogaty, że nie miał co z tym bogactwem zrobić,
przeniósł tu, oczywiście po dowiedzeniu się o istnieniu tej jaskini, swoje
drogocenne rzeczy. ~*Debil. Pewnie ojciec Laóry, bo głupotą pasuje.*~ Później,
już nikt tu nie przychodził, bo nikt o tym nie wiedział. ~OCZYWIŚCIE~ Ale
to tylko legenda, więc nie musi być prawdziwa. – Opowiedział.
~*Widać, że wymyślana na szybko.*~
~Jak wszystko w tym opku.~
- Ty chyba znasz wszystkie legendy świata. – Rzekła
Laura. \*Laóra/
- Prawie – Odparł
~Ależ ja idealny. :D~
~*Wiadomix <3*~
Po tej rozmowie, jako iż chcieli skorzystać z
okazji, weszli do jaskini. W tym momencie, ich oczom ukazał się przepiękny
widok.
W jaskini znajdowało się bardzo dużo złota, które aż
kuło w oczy. ~*Kupiłabym sobie za to dziesięć hodowli kotów. <3*~ Leżało
ono pod jedną ścianą, sięgało do połowy wysokości jaskini oraz zajmowało pół
jaskini. W drugiej jej połowie, stały różne rodzaje broni. ~*<Odwraca
się.> <Szturcha> Grzeeegorz!*~ ~Co? A, sorki,
rozmarzyłem się.~
Po chwili zachwytu, Laura \*Laóra/ pobiegła
w kierunku złota, krzycząc:
- Złoto, złoto, złoto!
~A tak na serio krzyczała:
- Kibel, kibel, kibel!~
~*Wspaniale xDDD*~
~:D~
I zaczęła go brać tyle ile mogła unieść i przy
okazji chodzić oraz walczyć. ~Czyli...Niewiele~
ON~IACZ~ natomiast, podszedł do
miejsca, w którym była broń i przeglądając ją, pomyślał:
„Ile broni...Chyba nikt nie obrazi się, jak sobie
parę wezmę."
Po czym zaczął wybierać najlepsze z nich.
~W rzeczywistości zajebałbym wszystkie. Jak kraść,
to po całości. xD~
~*Ach, ten humanitaryzm. xD*~
~:DDD~
Paręnaście minut później, gdy wzięli tyle ile mogli,
wyszli drugim wyjściem z jaskini i ruszyli w dalszą drogę...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do Kapsztadu, \Przynajmniej znałaś
tłumaczenie "Cape Town"./ ujrzeli
pustki. ~*<Ziew>*~ Widząc to, Andromeda powiedziała:
- Ciągle tylko pustki, pustki i pustki. To się już
robi nudne.
~Ło Jezu, co to się dzieje, bohaterowie opka nas
rozumieją! \O/~
~*CUD! *.**~
\Nieprawdopodobne!/
- W sumie racja, ale nic na to nie poradzimy. -
Rzekł Dawid. ~*Dejwid~
~Choć raz racjonalnie podszedł do sprawy.~
- W sumie i tak już niedługo dojdziemy na
Antarktydę. - Odparła Katherin. ~**Kaczhoterin*~
\Jesteście w Kapsztadzie, więc faktycznie, niedaleko
macie./
- Co racja to racja. - Powiedział Patryk. ~*Patrick
and The Small Guy~
Po tej rozmowie, ruszyli w dalszą drogę. Na początku
wszystko było normalne. Niestety, paręnaście minut później, gdy chcieli przejść
pod jednym z bloków, ten przewalił się, torując im przejście. ~☝~ ~*To
mnie nadal rozpierdala. xDDD*~ ~Wiem :D~ Widząc to,
Dawid ~*Dejwid~ spytał:
- I co teraz?
\Z logicznego punktu widzenia, powinniście odpalić
Google Maps, ale z opkowego zaraz stanie się coś hipernierealistycznego, co
rozwali ten blok w pył./
W tym momencie, Andromeda, wyjęła swój
dezintegrator, \Mówiłam?/ wycelowała w blok i
wystrzeliła. Chwilę później, blok rozwalił się. ~Znając działanie
dezintegratora, powinno być napisane, że zniknął.~ Widząc to,
Dawid ~*Dejwid~ spytał zdziwiony:
- Skąd masz ten dezintegrator?
- Gdy jeszcze byliśmy po JEGO stronie, ~Chwila.
Czy czasem ten FanFiction miał być niezależny od poprzednich?~ ~*Ja
już nie wiem. Ta historia jest taka pojebana, że ciężko mi powiedzieć, co kilka
lat temu myślałam, pisząc to gówno.*~ potajemnie podpierdoliłam MU~ZYKANTOWI~ ~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ to
z JEGO statku kosmicznego. ~To nic, że w poprzednich FanFiction nic
o tym nie było, złodziejko jebana.~ - Odpowiedziała dziewczyna
chowając broń.
- Ty to masz łeb...~*Jak sklep za komuny,
zapomniałeś dodać.*~ - Rzekł Patryk. ~*Patrick and The
Small Guy~
Po tej rozmowie, mimo wszystko, ruszyli w dalszą
podróż...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 24
W tym rozdziale, ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ oraz
Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda
spokojnie przedostają się na drugi koniec Oceanu Arktycznego. ~*Jakby to powiedziała LekcerSweet: NA POŁUDNIU?!*~
Gdy natomiast ON~/OF~ i
Laura \*Laóra/ doszli na brzeg Oceanu
Arktycznego, ~Na jebanym południu. _-_~ ON~IACZ~ spytał:
- I? Jak przedostaniemy się na drugi kraniec? Przez
tak zlodowacały ~*I znowu Google Chrome podkreślił to słowo na
czerwono. Gratuluję.*~ Ocean, twym luksusowym promem nie da rady.
W tym momencie, dziewczyna wyjęła z kieszeni trzecią
metalową płytę, ~*Dobra, to jednak zostały one użyte trzy razy, a nie
dwa. Mój błąd.*~ położyła ją na wodzie i nacisnęła czerwony przycisk.
W tym momencie, uformował się lodołamacz. Widząc to, rzekła:
- Tak. ~<--- Kropka nienawiści.~
- Powiem tyle - ~Lubię srać.~ ~*Najlepsze,
co można by w tym momencie powiedzieć. xDDD*~ ~:D~ Jesteś ~*Deutsch
x3?*~ geniuszem. - Powiedział ON~IACZ~ widząc to.
Po chwili jednak, weszli na pokład, po czym
wypłynęli. Cała ich droga była spokojna, bez żadnych przygód. \Lepiej
nie dodawać żadnych przygód, niż tworzyć coś jeszcze bardziej
hipernierealistycznego./ Przez całą podróż albo zajmowali się
swymi sprawami, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*ECHHH... -_-*~ albo
rozmawiali ze sobą.
Po około dwóch godzinach, gdy dopłynęli oni na drugi
kraniec Oceanu, wyszli z lodołamacza, po czym Laura \*Laóra/ nacisnęła
czerwony przycisk odpowiedzialny za jego składanie. ~Ale mimo to,
dalej nie powiedziała, gdzie tenże przycisk się znajdował.~ Chwilę
później, gdy na wodzie została już tylko płyta, \która powinna
utonąć,/ dziewczyna wzięła ją i schowała do kieszeni. Po zrobieniu
tego, ruszyli w drugą część ich wędrówki...
Tymczasem, gdy Patryk, ~*Patrick and The
Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda doszli do brzegu Oceanu Arktycznego, \Na jebanym
południu./ Dawid ~*Dejwid~ spytał:
- I? Jak przepłyniemy ten Ocean?
~Wpław~
~*Przecież prędzej zamarzną.*~
~O to chodzi. :D~
- Tak samo jak poprzednio. Poszukajmy jakiegoś
statku, który akurat wypływa, przebierzmy się za jego załogę i dalej już
wiadomo. - Odpowiedziała Andromeda.
~*Akurat w tym miejscu to jest uzasadnione, bo na
Antarktydę przecież nie pływają jachty wycieczkowe.*~
- W sumie dobry pomysł. - Rzekli Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~, Mateusz, \*Matheo/ Katherin ~**Kaczhoterin*~ i
Dawid ~*Dejwid~.
Po tej rozmowie zaczęli szukać takowego statku. W
pewnym momencie, ujrzeli taki. Od razu przebrali się za jego załogę ~A
może wyjaśnisz, skąd mieli odpowiednie ubrania? No oczywiście, że tego nie
zrobisz.~ i weszli na pokład. Jako iż było tam około 500 osób, ta
piątka nikogo nie zdziwiła. \No...Dobra, w tym wypadku jest to
bardziej prawdopodobne./
Podróż natomiast minęła im bez problemu. ~Meh.~ Nie
zdażyło \Znowu literówka? -_-/ ~Wiedz, że jest
źle, gdy Rivienna używa emotikonki.~ się nic niebezpiecznego czy
niepokojącego. Cała piątka zajmowała się swoimi sprawami. ~~*NIE*~ :< ~*:D*~~
Po około dwóch godzinach, gdy dopłynęli oni na drugi
kraniec Oceanu i wyszli na ląd, Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda zdjęli ze swoich prawdziwych ubrań ubranie załogi statku i ruszyli w
drugą część ich podróży...
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 25
~*Jeszcze tylko ten i następny
rozdział...*~
~Przeżyjemy to.~
W tym rozdziale, ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ oraz
Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i Andromeda
dochodzą na Antarktydę, ~*Wiemy. W
poprzednim rozdziale na nią trafili.*~ odnajdują statki kosmiczne przeznaczone dla nich,
odgadują hasła do nich i udają się nimi na Silver Planet. \Amen/
Ląd, na którym znaleźli się ON~IACZ~ i
Laura, \*Laóra/ okazał się być, jak w sumie wskazywała
nazwa Oceanu*, ~*O, przypis.*~ Antarktydą. ~No co
ty nie powiesz...~ Po znalezieniu się tam, od razu zaczęli szukać
odpowiedniego. W pewnym momencie, ujrzeli dwa statki kosmiczne. \Nie
dziwne./ Widząc to, Laura \*Laóra/ rzekła:
- No i? Który jest dla nas?
~Ten krzywy.~
~*x'D*~
- Podejrzewam, że ten większy jest dla nas, a ten
mniejszy dla nich. - Odpowiedział ON~IACZ~.
~*Co nie miałoby sensu, bo wy jesteście we dwoje, a
ich jest pięcioro.*~
- W sumie to by było dziwne, bo nas jest mniej niż
ich, ale ok. A jeśli ten statek kosmiczny nie byłby dla nas - jakbyśmy się o
tym dowiedzieli? - powiedziała dziewczyna.
~*Chociaż raz się rozumiemy.*~
- Pewnie tak jak w innych statkach kosmicznych,
które pojawiają się cholera wie skąd, czyli przez to, że nie będziemy mogli
wpisać haseł dostępu. - Odrzekł
~Pokazywanie dziur w opku nie sprawi, że się ich
pozbędziesz.~
- Jakich haseł? To te statki kosmiczne mają jakieś
hasła? - Spytała
- Oczywiście. Blokują one wejście na pokład
nieodpowiednim osobom. Haseł jest zazwyczaj sześć~set sześćdziesiąt
sześć~ \Nie strasz./ i są w języku Jedynego
Słusznego Kraju. - Odpowiedział
- Czyli w jakim języku? Rosyjskim? - Zapytała
- Nie. W języku niemieckim. ~Ty tępa
dziwko. Chociaż w sumie, rosyjski też lubię.~ Tylko chyba raz
spotkałem się z przypadkiem haseł po rosyjsku. - Odrzekł
\Zawsze trzeba być choć trochę oryginalnym./
- A skąd my będziemy wiedzieć jakie to są hasła?!
Przecież w języku niemieckim jest dużo słów! - Odparła
- Zazwyczaj są tam podpowiedzi, które wyglądają
mniej więcej tak: "<hasło do kłódki napisane po polsku>. Po
niemiecku. Od tyłu." - Odrzekł
- Jakich kłódek? To tam są jakieś kłódki? I jak to
od tyłu? - Spytała.
~Wiesz, jeszcze nie opatentowano w tym świecie
zamków.~
- Tych statków kosmicznych, a dokładnie ich wejścia,
strzeże sześć automatycznie sterowanych kłódek właśnie na te hasła. A zazwyczaj
trzeba je wpisać od tyłu. - Powiedział
** ***
\O, przypisy./
~*I to dwa. Będzie ciekawie.*~
Po tej rozmowie, podeszli do statku
kosmicznego. Po podejściu do odpowiedniego statku kosmicznego, ~*Dobrze,
że chociaż jeden z dłuższych fragmentów tego rozdziału miałam na komputerze.*~ ujrzeli,
że na ekraniku u drzwi statku, widniał napis:
~"🐔 <--- Ta kura jest lepsza od was."~
~*xDDDDDDDDDDDD Jakie true.*~
„Hasło do kłódki #1: Ładny sweter. Po \estońsku/ niemiecku.
Od tyłu."
- Ale proste. – Rzekła Laura \*Laóra/ po
przeczytaniu tego.
- Jak może to być dla ciebie łatwe? Przecież ty nie
znasz niemieckiego! W szkole przecież uczyłaś się nie niemieckiego, a języka
żabojadów!**** \Znowu przypis?/ ~*W tych dwóch
ostatnich rozdziałach jest ich sporo.*~ – Rzekł ON~IACZ~.
- Ale podpierdalałam ci pieniądze na podręczniki do
nauki niemieckiego i na kursy, więc się uczyłam. – Odpowiedziała Laura. \*Laóra/
~Dużo w tym opku złodziei.~
- To wieczorami nie chodziłaś do koleżanek? – Spytał
- Pojebało? Ja nie mam przecież kolegów. – Odrzekła
dziewczyna.
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Jaka ona szczera.~
~*Co nie? x'D*~
Po tej rozmowie, rzekła ona:
- Dobra. „Ładny sweter" to po niemiecku „Schön
pullover". Wystarczy napisać to od tyłu.
Następnie podeszła do klawiatury, która była pod
ekranikiem i wpisała odpowiedź. Chwilę później, pojawił się napis:
~*"ლ(⫑Ѡ⫒ლ) <--- Chodźcie się bić, jak tacy zajebiści jesteście!"*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
„Hasło „revollup nöhcS" \Brzmi
trochę jak klątwa./ zaakceptowano!"
Po czym pierwsza z ~*zeru*~ sześciu
kłódek się otworzyła. Kilka sekund później, na ekraniku pojawił się napis:
\"🍳 <--- Właśnie smażę mózg Andronmedy. Ciekawe, czy
będzie smaczny."/
~*Ale ona nie ma mózgu.*~
\Wiem, bo go smażę./
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
„Hasło do kłódki #2: Całkiem elegancki. Po ~*esperanto*~ niemiecku.
Od tyłu."
- Prościzna. Przecież po niemiecku to „Ganz ~*Czemu "Ganz" kojarzy
mnie się z benzyną?*~ elegant". Wystarczy to wpisać od tyłu. –
Rzekł ON~/OF~, po czym podszedł do klawiaturki i wpisał
odpowiednie hasło. Kilka sekund później, na ekraniku pojawił się napis:
~"🔮 <--- Przewiduję, że macie pierdolca."~
~*Wróżbita Maciej jak się patrzy. xD*~
„Hasło „tnagele znaG" zaakceptowano!"
~Dobra, to jeszcze brzmi w miarę normalnie.~
Po czym druga z \jednej/ sześciu
kłódek się otworzyła. Sekundę później, ~*STOPER!*~ na ekraniku
pojawił się napis:
~*"| ゚⍊ ゚| <--- Nos mi opadł, jak was zobaczyłem."*~
~Jebłem x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
„Hasło do kłódki #3: Prawdziwy fan. Po ~*suahili*~ niemiecku.
Od tyłu."
- Jakie banalne! Przecież po niemiecku to „Echt
fan". \Dobrze, że nie "Acht"./ ~*Ale
przyznaj, że to "Echt" kojarzy się z "Acht".*~ \Może
trochę.../ Wystarczy to od tyłu wpisać. – Rzekła Laura \*Laóra/ po
przeczytaniu tego, po czym stanęła przy klawiaturce i wpisała odpowiedź. Chwilę
później, na ekraniku pojawił się napis:
\"🥨 <--- Trochę dziurawa ta dupa Andronmedy, ale
przeżyjemy."/
~~*
~*~
„Hasło „naf thcE" zaakceptowano!"
\Dobra, to też brzmi w miarę normalnie./
Po czym trzecia z ~*dwóch*~ sześciu
kłódek została otwarta. Kilka sekund później, na ekraniku pojawił się napis:
~"🍤 <--- Gruby ten tasiemiec Dawida. Co on musiał
wpierdalać?"~
~*My i ten nasz humor. xDDD*~
~C'nie? :D~
„Hasło do kłódki #4: Samotny mieszkaniec. Po ~filipińsku~ niemiecku.
Od tyłu."
- Czy te wszystkie hasła muszą być tak łatwe? ~*Tak*~ Przecież
to jest „Einsam einwohner ~*To drugie słowo mnie się w tym roku
przydało. Warto pisać opowiadania.*~". – Powiedział, po czym podszedł
do klawiatury i wpisał hasło. Chwilę później, na ekraniku pojawił się napis:
~*"⸮>෴>? <--- Patrzcie! Znalazłem starego Patryka!"*~
~Pierdolnąłem xDDDDDDDD~
"Hasło "renhownie masniE" \Umarłam/ zaakceptowano!"
Po czym czwarta z ~*trzech*~ sześciu
kłódek się otworzyła. W tym momencie, na ekraniku pojawił się napis:
\"🌠 <--- Ta gwiazda leci wam wpierdolić."/
~Bo, jak wszyscy wiemy, nikt nie lubi tych debili.~
„Hasło do kłódki #5: Codziennie chętny do ~srania~ ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~:D~ pomocy. Po ~pendżabsku~ niemiecku.
Od tyłu."
- Ja pierdolę. Tylko te słowa opiszą łatwość tych
haseł. Przecież to brzmi „Jeden Tag hilfsbereit". – Odparła Laura, \*Laóra/ po
czym podeszła do klawiatury i wpisała hasło. Chwilę później ukazał się napis:
~"💊 <--- Tabletka zajebistości. Nie dla
Andronmedy."~
~*Jak ja lubię się śmiać z tej pizdy. xDDD*~
~Me too. :D~
„Hasło „tierebsflih gaT nedeJ"
zaakceptowano!"
\Znowu brzmi jak klątwa./
Po czym kłódka piąta z ~*czterech*~ sześciu
się otworzyła. W tym momencie, na ekraniku pojawił się napis:
„Hasło do kłódki #6: Kupować dżinsy. Po ~bengalsku~ niemiecku.
Od tyłu."
- Co za idiota wymyślił takie łatwe hasła?! \Andronmeda/ ~*XDDDDDDDDDDDDD*~ Przecież
to jest „Kaufen Jeans". Wystarczy to napisać od tyłu. – Rzekł ON~IACZ~,
po czym podszedł do klawiatury i wpisał odpowiedź. W tym momencie, na ekraniku
pojawił się napis:
~*"(∩ⴲ ͟ʖⴲ)⊃━☆゚.* <---
Zaczaruję was abyście choć przez chwilę myśleli logicznie. Niech świat choć
przez moment zazna szczęścia."*~
~Tru ;"D~
„Hasło „snaeJ nefuaK" zaakceptowano!
\Znowu klątwa?/
Miłego lotu! :-)"
Po czym kłódka szósta z \dwóch/ sześciu
się otworzyła. W tym momencie, ON~/OF~ i Laura weszli do
statku kosmicznego, po czym usiedli na odpowiednich miejscach i ruszyli w
kierunku Silver Planet...
Lot na Silver Planet natomiast, minął im bez
problemu. ~No ależ oczywiście. ;-;~ Laura \*Laóra/ przez
pół drogi, z zachwytem obserwowała Wszechświat ~*Chociaż jedna, ludzka
reakcja.*~ przez okno w statku kosmicznym, gdyż nigdy wcześniej w
kosmosie nie była. ~To ja już nie wiem, czy ten FanFiction jest
niezależny od pozostałych, czy nie jest.~ ~*Ja też nie. Miesza
się tu wszystko jak cholera.*~ Jednak w połowie drugiej części podróży
poczuła się senna. Usiadła więc normalnie i chwilę później usnęła...
Jednak, po około dwóch godzinach poczuła... ~DAM
DAM DAAAM!~
Tymczasem, na Ziemi, Patryk, ~*Patrick
and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Dejwid~ i
Andromeda także dotarli na Antarktydę. \No co ty nie powiesz.../ Po
znalezieniu się tam, ruszyli na poszukiwania statku kosmicznego przeznaczonego
dla nich. Po paru minutach poszukiwań odnaleźli takowy. Jednak, ku ich
zdziwieniu i przerażeniu, BYŁ ON TYLKO JEDEN! ~Oł noł!~
- Fuck! Oni już pewnie są w drodze na Silver Planet!
Musimy się pospieszyć! - Krzyknął Dawid, ~*Dejwid~ widząc
to.
- Miejmy nadzieję, że zdąrzymy... ~*Ta
literówka rozjebała system. xDDD*~ ~O LOOOL XD~ \Jak
można palnąć takiego byka?/ - Rzekła Katherin. ~**Kaczhoterin*~
- Musimy zdąrzyć! ~*Znów? x"D*~ ~XDDDDDDDDDDDDD~ \Matko.../ -
Powiedziała Andromeda.
Po tej rozmowie, podeszli do statku kosmicznego. Po
podejściu, ujrzeli na ekraniku wiszącym na drzwiach napis:
\"📭 <--- Dupa Andronmedy się otworzyła."/
~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~JA JEBE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
"Hasło do kłódki #1: Młody chłopak. Po ~*hebrajsku*~ niemiecku.
Od tyłu."
- Zna ktoś niemiecki? - Spytała Andromeda po
przeczytaniu tego.
~*Mój kot chrapie.*~
\Ten off-top był ciekawszy od opka./
~Wiadomix~
- Ja znam. - Odpowiedziała Katherin, ~**Kaczhoterin*~ \Co
by się stało, jakby nikt z tych downów nie znał niemieckiego?/ ~Pewnie
wyjęliby Google Tłumacz.~ \W sumie.../ po czym
dodała:
- "Młody chłopak" to po niemiecku
"Jung junge". ~*Fajna gra słów.*~ Wystarczy to
wpisać od tyłu.
W tym momencie, Andromeda wpisała na klawiaturze,
która była pod ekranikiem, odpowiedź. Chwilę później, na ekranie pojawił się
napis:
~"🕯 <--- Nawet ta świeczka się topi od waszej
głupoty."~
~*Jaka szczerość. xD*~
"Hasło "egnuj gnuJ" zaakceptowano!
\A cudzysłowia nie łaska zamknąć?/
~EGNUJ GNUJ! XDDD~
~*Nie moja wina, że od tyłu tak to brzmi. xDDD*~
Po czym kłódka pierwsza z \zeru/ sześciu
się otworzyła. Po chwili, na ekraniku pojawił się napis:
~*"(╭☞ᗒل͜ᗕ)╭☞ <--- Nawet on
ma z was bekę."*~
~Jezu xDDD~
"Hasło do kłódki #2: Zajęcia dodatkowe z języka
włoskiego. Po \włosku/ niemiecku. Od tyłu."
- To będzie "Kurs Italienisch". Wystarczy
to wpisać od tyłu. - Odparła Katherin ~**Kaczhoterin*~ po
przeczytaniu tego.
W tym momencie, Andromeda podeszła do klawiaturki i
wpisała hasło. Chwilę potem, pojawił się napis:
\"🛳 <--- Płynę wam wpierdolić."/
"Hasło "hcsineilatl sruK" ~Umrzyłem
;_;~ zaakceptowano!"
Po czym kłódka druga z ~*jednej*~ sześciu
otworzyła się. Sekundę później, ~*STOPER!*~ na ekraniku
pojawił się napis:
~"📫 <--- No nareszcie, dupa Andronmedy się
zamknęła."~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
"Hasło do kłódki #4: Nudny nauczyciel. Po \urdu/ niemiecku.
Od tyłu."
- To po niemiecku będzie "Langweilig
Lehrer". Wystarczy napisać to od tyłu. - Rzekła Katherin ~**Kaczhoterin*~ po
zobaczeniu tego.
W tej sekundzie, Andromeda wpisała odpowiedź na
klawiaturce. Kilka chwil potem, pojawił się napis:
~*"﴾•ω•﴿ <--- No siema, gnoje."*~
~Nie wiem czemu, ale ta emotka mnie rozpierdala.
xDDD~
\Me too./
~*Wiem, bo mnie też. xDDD*~
"Hasło "rerheL giliewgnaL \Znowu
niedomknięty cudzysłów. SUPER./ zaakceptowano!"
Po czym kłódka trzecia z ~jednej~ sześciu
się otworzyła. Na ekranie natomiast, pojawił się napis:
\"🏝 <--- Tu zamieszka Andronmeda. Bez
Dejwida."/
~*To by było dla niej zabójcze. xD*~
\O to chodzi./
"Hasło do kłódki #4: Mój zakreślacz. Po ~kreolsku~ niemiecku.
Od tyłu."
- To będzie brzmiało "Mein ~Kampf~ ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~:D~ Marker". Wystarczy to od tyłu
wpisać. - Odparła Katherin ~**Kaczhoterin*~ po ujrzeniu tego.
W tej chwili, Andromeda podeszła do klawiaturki i
wpisała co trzeba. I kilka sekund potem, pojawił się tekst:
~"🏳 <--- Patrzcie! Znalazłem oficjalną flagę
Francji!"~
~*x"D*~
"Hasło "rekraM nieM" ~Przynajmniej
w miarę normalnie brzmi.~ zaakceptowano!"
Po czym kłódka czwarta z ~stu~ ~*Nie
strasz. ;_;*~ sześciu się otworzyła. Natomiast na ekranie ukazał się
napis:
~*"ლ(¬ ◡¬ ლ) <--- Ale wam spuszczę wpierdol. Hehehe.
:D"*~
~X"D Jebłem~
"Hasło do kłódki #5: Widzieć telefon. Po ~*cebuańsku*~ niemiecku.
Od tyłu."
- Po niemiecku brzmi to "Sehen Telefon".
Wystarczy od tyłu to napisać. - Powiedziała Katherin, ~**Kaczhoterin*~ gdy
to zobaczyła.
Po tych słowach, Andromeda wpisała odpowiednie
wyrażenie ~JEZU! SYNONIM! OOO.OOO~ ~*CUD! *.**~ \NIEWIARYGODNE!/ na
klawiaturze. Po zrobieniu tego, na ekraniku ukazał się napis:
\"🌧 <--- Szczam na was."/
~*Jakie true. xDDD*~
"Hasło "nafeleT neheS" \Znowu
brzmi jak klątwa./ zaakceptowano!"
Po czym kłódka piąta z ~*czterech*~ sześciu
się otworzyła. Na ekraniku zaś, ukazał się tekst:
~"☔ <--- Ta
parasolka wam nie pomoże."~
~*Jezu xDDD*~
~Jeszcze nie Jezus, ale pracuję nad tym.~
\Jakiż ty skromny./
~Wieeem :D~
"Hasło do kłódki #6: Wysportowany typ. Po ~galicyjsku~ niemiecku.
Od tyłu."
- To będzie brzmiało "Sportlich Typ".
Wystarczy to tylko od tyłu wpisać. - Odparła Katherin, ~**Kaczhoterin*~ gdy
to zobaczyła.
W tej minucie, Andromeda ~Chwila. A
oczywiście, pozostała trójka tylko stała i się patrzyła?~ ~*Z
tego wniosek.*~ ~;-;~ wpisała ostatnie hasło na
klawiaturce. Następnie zaś, ukazał się napis:
~*"\(・ ε ・)/ <--- Kurwa, Andronmedo, odsuń się z tym
krzywym ryjem, śnieg chciałem pocałować!"*~
~Jaki przegryw. xDDD~
"Hasło "pyT hciltropS" ~*Zdechłam
;_;*~ zaakceptowano!
\Nie/Miłego lotu!
:-)"
Po czym kłódka szósta z \dwóch/ sześciu
się otworzyła. Kiedy zaś to nastąpiło, całą piątką weszli oni do środka. Po
zrobieniu tego, Katherin ~**Kaczhoterin*~ spytała:
- Ale kto będzie prowadzić?
~☝~
~*Ty ich specjalnie pozabijasz. xD*~
~O to chodzi. :D~
- Andromeda. Ona sprowadziła i siebie i mnie JEGO
statkiem kosmicznym na Ziemię, ~*Jebana Mary Sue.*~ ~Ja
już nie komentuję tego, czy to jest kolejna część, czy nie, bo mi mózg
siądzie.~ więc i z tym sobie poradzi. - Odpowiedział Dawid. ~*Dejwid~
Po tej rozmowie, usiedli na odpowiednich miejscach i
ruszyli w drogę...
Lot natomiast minął im spokojnie. \Nosz.../ Przez
całą drogę obserwowali z zachwytem przez okienko w statku kosmicznym
Wszechświat, gdyż nigdy w nim nie byli.
~
~
Po dwóch godzinach lotu, ujrzeli oni Silver Planet.
Ruszyli więc w kierunku tej Srebrnej Planety... ~*Już widzicie,
dlaczego nazwałam ją po angielsku?*~ ~Tak ;-;~
*Ocean Arktyczny \Co ty nie powiesz.../
**Swoją drogą, czy ten dialog nie przypomina wam AMA
z Wykop.pl? xD ~Po pierwsze, o czym ty pierdolisz, a po drugie, to
miało być śmieszne?~ ~*Dowiesz się z kolejnego przypisu i tak,
miało być.*~ ~To coś ci nie pykło.~ ~*Wiem
właśnie.*~
***Ask Me Anything. \Broń Boże, abyś
napisała to w jednym przypisie./ ~*Ale licznik słów...*~ \Ja
nic nie mówię.../
****Czyli język francuski. ~*Wiemy.
Domyśliliśmy się.*~
_______________________________________________
ROZDZIAŁ 26
~*Ostatni rozdział. ;'-)*~
~Bogu dzięki.~
W tym rozdziale, ON~IACZ~ i Laura \*Laóra/ przedzierają
się przez śnieg, odnajdują zamrożoną Ziruacash, \*Dziewczynę Z
Niekanonicznym Imieniem/ odmrażają ją, a po paru minutach walczą z
wrogami. Na końcu któraś ze stron wraca na Ziemię i zdobywa Władzę
Ostateczną. ~Każdy wie, kto ją zdobędzie.~ Niestety, w
momencie największej radości okazuje się smutna prawda. ~*Powiedziałabym, że to spoiler, ale swoją drogą to
może być wszystko.*~
Jednak, po około dwóch godzinach poczuła, że ~cisnęło
ją sranie.~ ~*Grzegorz, serio, ogar. xDDD*~ ~Nie!
:D~ ktoś nią potrząsał. Od razu otworzyła ona oczy i odwróciła
głowę. Po zrobieniu tego, ujrzała JEGO, który widząc, że już się obudziła,
rzekł:
~- WSTAWAJ KURWA, TY LENIU PIERDOLONY! Szyby myć!~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D~
\Grzegorz Antychryst i jego dobroć./
~C'nie? xD~
- Lauro, \*Laóro/ nie śpij
już. Zaraz dolatujemy na miejsce.
I po chwili, rzeczywiście ujrzeli Silver Planet.
Podlecieli więc do tej planety i wylądowali dokładnie w odpowiednich
górach. ~No ależ oczywiście. ;-;~ Po znalezieniu się
tam i wylądowaniu, wyszli na zewnątrz. Kiedy zaś to zrobili, ruszyli przez
zaśnieżone góry, w poszukiwaniu swojego celu...
Po parunastu minutach ujrzeli leżącą na śniegu,
zamrożoną dziewczynę, dokładnie taką, jak we śnie Laury. \*Laóry/ Podeszli
do niej, po czym ON~/OF~ wyjął swoją tubę, ustawił na
tryb ~srania~ ~*xDDDDDDDDDDDD*~ ogrzewania,
otworzył ją i skierował strumień ciepła na zamrożoną. Chwilę później,
rozmroziła się ona. \To brzmi tak, jakby oni wyjmowali lody z
zamrażarki./ ~*Rivienna i jej skojarzenia. xDDD*~ \No
co?/ Mimo wszystko, leżała nieruchomo na śniegu, który \"/o
dziwo,\"/ również powoli zaczął topnieć. ~*OCZYWIŚCIE
;=;*~ Widząc to, Laura \*Laóra/ spytała:
- Czy ona żyje?
~Nie :D~
- Żyje. Ale musi się w niej wszystko rozmrozić. -
Odpowiedział ON~IACZ~.
Po parunastu minutach, ujrzeli oni, że dziewczyna
się poruszyła, a chwilę później i wstała. ~Ło!~ Gdy zaś
ujrzała JEGO, spytała:
- I po co rześ \Kolejna literówka? No do
cholery!/ mnie odmroził? Aby znów mnie zamrozić?
~Jaki w tym byłby sens, idiotko?~
~*O. Samochód za oknem przejechał. O. Kolejny.*~
\Ten off-top był ciekawszy od tej sceny./
~Wiadomix~
- Niestety nie. ~:D~ Nie
odmroziłem cię, bo zacząłem cię lubić, ale dla samych korzyści. - Odpowiedział
\Materialista/
~Ramoninth i tak mnie kocha. :D~
~*<333333333333333333333333333333*~
~Właśnie :D~
- Czyżbyś w końcu dowiedział się kim naprawdę
jestem? - Zapytała Ziruacash, czyli dziewczyna, którą odmrozili.
\No shit, Sherlock./
- Tak. A to wszystko przez dziwne sny jej! - Rzekł,
wskazując na Laurę. \*Laórę/
- Ej, zaraz, zaraz! TO WY SIĘ ZNACIE?! - Spytała po
chwili zmieszana Laura. \*Laóra/
- Tak. To JA~NUSZ~ ~*BOŻE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ ją kiedyś w tych
górach zamroziłem, bo ją nienawidziłem. - Odrzekł
~A może by tak wyjaśnienie, dlaczego się
nienawidzili? Oczywiście, że tego nie będzie. ;-;~
- Czyli to wszystko, co było w tym śnie...? -
Zapytała
- Tak. - Odpowiedział
- Czemu mi o tym nie powiedziałeś?! - Krzyknęła
Laura. \*Laóra/
- A po cholerę miałaś wiedzieć o kimś takim jak ona?
- Rzekł
\No nie wiem, może dlatego, że fajnie by było, aby
poznała prawdę i w jakiś sposób to przeżywała. Może opko byłoby choć trochę
ciekawsze./
~*Za wiele wymagasz od życia.*~
\Wiem, niestety./
Po tej rozmowie, już chcieli ruszyć w drogę
powrotną, jednak w tym momencie poczuli mocny wiatr. Od razu odwrócili się.
Kiedy to zrobili, ujrzeli lądujący ~lenny face~ ~*Tobie
serio brakuje tu Slade'a. xDDD*~ ~Trochę :D~ statek
kosmiczny.
- No jeszcze ich mi do szczęścia brakowało... -
Rzekł, widząc to.
Jednak, chwilę później, statek kosmiczny wylądował,
po czym wyszli z niego Patryk, ~*Patrick and The Small Guy~ Mateusz, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawid ~*Warszawa
Dawidy~ ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~No
co? Jego imię kojarzy mnie się z tym peronem. xDDD~ i Andromeda.
Po chwili zaś, Andromeda rzekła:
- Oddawajcie Ziruacash! \*Dziewczynę Z
Niekanonicznym Imieniem/
~*A to ona jest przedmiotem, że tak się o niej
wypowiadasz?*~
- Spierdalaj, idiotko. - Odrzekła Laura. \*Laóra/
- Nie do ciebie mówię niedojebana debilko. - Odparła
Andromeda.
- Zamknij ryj jak do mnie mówisz, suko. -
Powiedziała Laura. \*Laóra/
- Weź wyjdź, pindo! - Rzekła Andromeda.
~Czy ja trafiłem do gimnazjum?~
~*Nie, one po prostu od urodzenia są niedojebane.*~
~Boooże ;=;~
W tym momencie, Ziruacash, \*Dziewczyna Z
Niekanonicznym Imieniem/ słysząc to, spytała JEGO:
- A co one się tak wyzywają? Undergroundowa walka na
dissy?
~- Nie, po prostu gimnazja likwidują i muszą się
nacieszyć ostatnimi tchnieniami tej szkoły. - odpowiedziałem~
- Niee... ~*Ja już się wypowiadałam na temat
przeciągania liter.*~ Po prostu się nienawidzą, odkąd Laura \*Laóra/ porwała
Andromedę, a później ona męczyła ją pustymi telefonami, że aż Laura \*Laóra/ prawie
dostała załamania nerwowego. \Bo była idiotką i nie mogła zablokować
tego numeru telefonu i zadzwonić na policję./ - Odpowiedział
Jednak, chwilę później, rozpoczęła się właściwa
walka. ~Nareszcie~ Szala zwycięstwa przelewała się to
na stronę JEGO, Laury \*Laóry/ i Ziruacash, ~*To
nie ma sensu. Czy Ziruacash nie powinna stać z boku i rozważać, którą stronę
przyjąć?*~ ~Ale to opko...~ ~*;=;*~ to
na stronę Patryka, ~*Patrick and The Small Guy'a~ Mateusza, \*Matheo/ Katherin, ~**Kaczhoterin*~ Dawida ~*Warszawa
Dawidy~ i Andromedy. Po parunastu minutach, wygrali ON~IACZ~,
Laura \*Laóra/ i Ziruacash \*Dziewczyna Z
Niekanonicznym Imieniem/. Otóż, Patryka ~*Patrick and The
Small Guy'a~ i Mateusza \*Matheo/ poraziła
piorunem Ziruacash, \*Dziewczyna Z Niekanonicznym Imieniem/ ~*Chwila.
Nigdzie wcześniej nie było mowy o tym, że miała ona moce Thora.*~ \Kolejna
rzecz wepchnięta na siłę. Czemu mnie to nie dziwi.../ zabijając
ich na miejscu. Katherin ~**Kaczhoterin*~ zginęła poprzez
strzał w ~dupę~ ~*X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ serce
z pistoletu Laury. \*Laóry/ Dawida ~*Warszawę
Dawidy~ i Andromedę zamroził ON~/OF~.
Po wygranej walce ostatecznej, we trójkę ruszyli w
kierunku powrotnym, wsiedli do statku kosmicznego i udali się na Ziemię, do ich
bazy. ~A Ziruacash ot tak się zgodziła. Nie mam słów. ;=;~ Gdy
zaś tam byli, jako iż nie byliby w stanie władać światem i Wszechświatem,
podzielili się władzą. Półkulę północną i pierwszą połową Wszechświata miała
władać Laura, \*Laóra/ a półkulą północną ~*A
nie południową? Jej! Niespójności!*~ i drugą połową Wszechświata - ON~IACZ~.
Jednak, gdy Laura \*Laóra/ weszła
do pokoju, z którego władała swoją połową świata i Wszechświata, obraz zaczął
się wyciemniać, jak na końcu jakieś gry. ~*Za chwilę...Za moment...*~ Gdy
zaś było całkowicie ciemno, w pewnym momencie, w tej ciemności pojawił się
wielki napis:
~"DUPA"~
~*Pierdolnęłabym, gdyby na serio taki napis tam się
pojawił. xDDD*~
„KONIEC"
I w tym momencie Laura się obudziła. ~*WIDZICIE?!
Tamto w rozdziale dwudziestym trzecim to był SPOILER! ;-;*~ ~;============================;~ Po
otworzeniu oczu ujrzała sufit. Gdy zaś spuściła wzrok, zobaczyła, że była
przykryta najcieplejszymi kołdrami jakie były w domu. Chwilę później, pomyślała
ona:
„Więc to tylko sen...Nie było żadnej Władzy
Ostatecznej, ~A ja to chciałbym się dowiedzieć, jak Ziruacash miała
wpływać na władanie światem i Wszechświatem.~ ~*Każdy by
chciał, ale opko niedługo się kończy, a wyjaśnień na horyzoncie nie widać.*~ ~;"-(~ żadnego
snu, żadnej podróży, żadnych lotów na Silver Planet, żadnej Ziruacash, \*Dziewczyny
Z Niekanonicznym Imieniem/ żadnej Katherin, ~**Kaczhoterin*~ żadnego
Dawida ~*Warszawa Dawidy~ i żadnej Andromedy. No, bo to
by było zbyt piękne..."
Jednak, parę minut później, poczuła, że nie mogła
ruszać prawą ~dupą~ ~*Co. xD*~ ~:D~ nogą.
Od razu położyła na niej rękę, aby sprawdzić, co jej się stało w nogę. W tym
momencie, poczuła ona, że na tej nodze miała gips. Gdy zaś spojrzała na swoje
ręce, ujrzała, że były one zabandażowane.
„Czyli to wszystko śniło mnie się po tej rzezi,
którą urządziłam Patrykowi ~*Patrick and The Small Guyowi~ i
Mateuszowi \*Matheo/ na Antarktydzie* ~Siemka,
przypis~. ~*Czy wy widzicie to jawne niszczenie kanonu? ;-;*~ ~;=;~ Ej
zaraz! To by znaczyło, że..." – Pomyślała, po czym chwyciła swój telefon i
w Internecie w komórce spróbowała włączyć jakieś zagraniczne strony. Żadna nie
działała. ~Już wiem, do czego się to sprowadza i jestem zadowolony.
:D~
„Zaczyna się...Brak prądu na całym świecie..."
– Pomyślała
~:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Psychol*~
~:D~
Chwilę później, usłyszała ona, że ktoś otwierał
drzwi do je\go/j ~*Gender?*~ \Jak widać./ pokoju.
Od razu odwróciła się w odpowiednim kierunku. Kiedy to zrobiła, ujrzała JEGO,
który widząc, że dziewczyna już się obudziła, rzekł:
- O, już się obudziłaś. Długo spałaś, ale w sumie
należało ci się. W końcu wczoraj odwaliłaś kawał dobrej roboty. ~;"-)~ W
ogóle to jak się spało?
- Oh, Grzegorz** \Kolejny przypis.
Siema!/ ~*A poza tym, każdy wie, że o niego chodziło.*~...Miałam
taki dziwny sen...Czułam, że trwał około roku. – Odpowiedziała Laura. \*Laóra/
~Może tyle trwał. Po opkach można się wszystkiego
spodziewać.~
- Może chcesz mi o nim opowiedzieć? – Spytał
- No dobrze, opowiem ci o nim. – Odpowiedziała
Po tej rozmowie, ON~IACZ~ usiadł
na łóżku koło niej, a ona zaczęła opowiadać. Opowiadanie ze szczegółami zajęło
jej godzinę. ~Jeśli walnęłabyś tu to, co w poprzednich rozdziałach,
ostro bym się wkurwił.~ ~*Bez przesaaady. Myślisz, że chciałoby
mnie się to przepisywać?*~ ~Po aŁtoreczkach nigdy nic nie
wiadomo.~ Po skończeniu, ON~IACZ~ ~*To nic,
że i tak znamy jego imię. ;-;*~ rzekł:
- Nie przejmuj się tym. To tylko zwykły, nic nie
znaczący sen. Nie powinnaś zaprzątać sobie nim głowy.
Po tych słowach, wstał on z łóżka Laury \*Laóry/ i
ruszył w kierunku wyjścia, \Jakby nic się nie stało./ w
międzyczasie myśląc:
„Jednak, jedyne co jest prawdziwe, to istnienie
Ziruacash \*Dziewczyny Z Niekanonicznym Imieniem/ oraz
to, że to ja ją zamroziłem. ~Ale naciągane...~ Jednak
była ona zwykłą dziewczyną, a nie jakąś władczynią świata i Wszechświata, bo
inaczej bym jej nie zamrażał." ~Bo mam mózg.~
Po czym wyszedł i zajął się swoimi sprawami.
Laura \*Laóra/ natomiast, położyła się z powrotem i
zaczęła rozmyślać...
I od teraz jej oraz JEGO dalsze życie wyglądało
normalnie...
~Poza faktem, że nakurwiło przebiegunowaniem, so...~
~*Ale to Mary Sue i Gary Stu...*~
~;-;~
KONIEC
*Bo akcja tego FanFiction dzieje się po moim innym
opowiadaniu tego typu.
~*<Drętwieje>*~
~<Odwraca się.>
Ramoninth? Żyjesz?
<Szturcha>~
~*<Przewraca się.>
Oby pomysły na to się nie odnalazłyyy. ;___;*~
~Daj Bóg. ;_;~
**Dziękujcie mi, bowiem w końcu wiecie, jak ON~/OF~ się
nazywa. ~I tak każdy się domyślił.~
~*Amen*~
\Kurwa, nareszcie koniec. Już zaczynało mnie nudzić
to opko./
~Nie tylko ciebie. Też miałem go dość.~
~*A co ja mam powiedzieć? W większości musiałam je
przepisywać z zeszytu, co nie należało do przyjemnych zadań.*~
\Współczuję/
~*Ale dobra. Teraz napiszmy analizę końcową, a jutro
zajmę się formatem.*~
_______________________________________________
Bogu dzięki, wreszcie przez to przebrnęłam. Jedyne,
co powstrzymywało mnie przed analizą tego FanFiction to fakt, że jedyną jego
kopię miałam w zeszycie, a tylko pojedyncze fragmenty niektórych rozdziałów
zachowały się na komputerze. Nie chciało mnie się tego przepisywać, bo ta
historia była nudna jak but, ale w końcu się przemogłam i mam to dziadostwo za
sobą. Jednak teraz, przejdźmy do przyjemniejszej części, czyli analiz
końcowych:
~*W tym opowiadaniu denerwowali mnie bohaterowie. W
większości byli oni po prostu skończonymi debilami oraz praktycznie w ogóle nie
przeżywali wewnętrznych emocji. No, bo na przykład Laura, mimo nękania
telefonami dzień i noc, nie mogła zablokować tego numeru telefonu i zadzwonić
na policję, że jakiś stalker ją nęka. Oprócz tego, ot tak, postanowili oni
popędzić na Antarktydę, bo jakiś głupi sen im tak kazał. A co, jeśli okazałoby
się, że to kłamstwo i tylko straciliby swój cenny czas? O tym już nie pomyśleli.
Poza tym, nie reagowali oni jak ludzie i właściwie nie ujawniali swoich emocji.
No, bo na przykład Andromedę porwali Grzegorz i Laura, a ta co? Nic. Nawet nie
próbowała się bronić. Laura również nie opisywała swoich emocji, gdy była
nękana telefonami. Ja rozumiem, że opowiadanie było w narracji trzecioosobowej,
a ona w większości skupia się na akcji, ale opisy uczuć bohaterów również są
ważne, nie zależnie od narracji! Bohaterów powinno się tworzyć tak, aby byli
oni jak najbardziej realistyczni, szczególnie jeśli historia dzieje się w
prawdziwym świecie.*~
\W tej historii najbardziej wkurzały mnie
nierealistyczne sytuacje i niespójności. Braku realizmu było bardzo, bardzo
dużo. No, bo na przykład jakim cudem Catherine, gdyż tak powinno się pisać jej
imię, przeżyła przygniecenie przez panteon i drzewo oraz nie straciła przy tym
kręgosłupa? Dlaczego te wszystkie sytuacje pojawiały się tak nagle? Jakim cudem
protagoniści przetrwali miesiąc bez snu? Nierealistycznych sytuacji było
znacznie więcej, ale tu nie będę ich wypisywać, bo te, które tu napisałam, są tymi,
które zapamiętałam. Co do niespójności, to również było ich ogrom. Podam tu
tylko jedną, którą zapamiętałam najbardziej. FanFiction podobno miał być
niezależny od poprzednich tworów, ale mimo to, w wielu miejscach historii można
było natknąć się na fragmenty, które sugerowały, że to jednak była kontynuacja.
Po prostu należy unikać niespójności i starać zachować realizm, aby opowiadanie
było jak najbardziej wiarygodne./
~W tym FanFiction irytowała mnie fabuła, rzeczy
które pojawiły się z dupy, spoilery i Ziruacash. Zacznijmy od fabuły. Sama
koncepcja jest dobra, jednak jej wykonanie leży. Można by napisać historię o
Grzegorzu i Laurze oraz Patryku, Mateuszu, Catherine, Dawidzie i Andromedzie,
chociaż tej ostatniej wypadałoby zmienić imię na bardziej ludzkie. Mogłyby śnić
im się te sny, jednak po pierwszym śnie-mapie mogliby oni nie wierzyć w to i
uznać to za nic nie znaczący sen. Jednak, gdyby ten powtarzał się co noc, mogliby
się wszyscy zebrać i ruszyć na Antarktydę. Wiadomo, mogłyby być dwa wątki, tych
złych i dobrych oraz ich przygody, ale wymyślone i opisane CIEKAWIE I Z
POMYSŁEM. W końcu mogliby dojść na Antarktydę oraz dotrzeć statkami kosmicznymi
na Silver Planet. Tam mogliby odmrozić Ziruacash, której również wypadałoby
zmienić imię na bardziej ludzkie, a ta, w czasie, gdy obie strony by ze sobą
walczyły, mogłaby zdecydować, po której stronie chce stanąć. A te wszystkie
sytuacje, na przykład pogodowe, które działy się w czasie drogi bohaterów,
można by wytłumaczyć tym, że Wszechświat, a co za tym idzie i planety, przez
brak osoby nimi rządzącej, mogły stawać się coraz bardziej niestabilne. I to by
było ciekawe, a nie to, co tutaj dostaliśmy! W tej fabule najgorsze były też
spoilery. Serio. Spoilerować opowiadanie w nim samym to chyba wyższy szczyt
niedojebania umysłowego. To tylko psuje przyjemność z czytania oraz odstrasza
potencjalnych czytelników! Takich rzeczy powinno się unikać, jeśli chce się
stworzyć fajne opowiadanie!
Przejdźmy teraz do rzeczy, które pojawiały się z
dupy. Było ich sporo, jak na przykład pistolet Laury i Dawida, dezintegrator
Andromedy, znaleziona w przypadkowym miejscu tuba, moce Ziruacash, statki
kosmiczne i to tyle, co zapamiętałem. Jak mówiłem nie raz i zapewne będę to
powtarzał wielokrotnie, pojawienie się wszystkiego w opowiadaniu powinno być
poprzedzone wcześniejszym wspomnieniem o tym, bo inaczej wychodzi na to, że
ktoś użył konsoli do cheatów. A poza tym, to głupie, takie wrzucanie rzeczy na siłę
i bez żadnego pomysłu. Jednak, przejdźmy teraz do ostatniej kwestii, czyli
postaci Ziruacash. Po pierwsze, jej imię. Jest niekanoniczne, bo w serii każda
postać miała jedno z imion ziemskich, a nie takich udziwnionych, dlatego
powinno się je zmienić. Po drugie, dlaczego była władczynią świata i
Wszechświata? Jak do tego doszła? Jak miała zapewnić komuś władzę nad tym
wszystkim? Nic o niej nie wiemy. Tak, ja wiem, że o Grzegorzu (nie zamierzam
się z tą opkową mendą utożsamiać) w serii też niewiele wiadomo, ale
przynajmniej SIĘ POJAWIAŁ. A tutaj, Ziruacash została wspomniana tylko na
początku i końcu historii, a przecież była jej najważniejszym elementem. Skoro
była taka ważna, powinno się jakoś rozwinąć jej wątek. Tu pozostawiam pole do
popisu, bo obecnie nie mam na rozwinięcie tego pomysłu. Także nie było nigdzie
wspomniane, że posiadała kontrolę nad kwintesencją, co oznacza, że zostało to
wepchnięte na siłę. Ogólnie, moim zdaniem, postać Ziruacash powinno się
przebudować od A do Z.~
Wspólnie: Ale po
napisaniu tego FanFiction od nowa, mógłby być nawet ciekawy!
_______________________________________________
\On zawsze się tak rozpisuje na końcu analiz?/
~*Tak. Chyba tylko raz zdarzyło się, aby napisał
jeden akapit analizy końcowej.*~
~Po prostu jak zacznę jakiś temat, to muszę go
wyczerpać, aby go skończyć.~
~*To właśnie widać, ale w sumie w analizatorni to
się chwali.*~
\Ja bym tyle nie umiała./
~Taki już jestem. :3~
















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^