O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

sobota, 6 stycznia 2018

Co kurwa, czyli "Historia bohaterów opowiadania "Walka z czasem".".

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

| - Slade

<> - Tristitia

~ - Grzegorz Antychryst

Pamiętacie może opowiadanie, której w tej samoanalizatorni zostało zanalizowane jako pierwsze? Nazywało się "Walka z czasem", a to jest taki jakby prequel tego. Jak sam tytuł, który jest zjebany swoją drogą, wskazuje, owe opowiadanie przedstawia historie bohaterów tegoż opka. Miała w ciekawy sposób przedstawiać ich przeszłość i być taką swoistą ciekawostką, ale jak zwykle, wyszło łopko. Analizujemy starym systemem, gdyż

te rozdziały są bardzo krótkie, a najdłuższy ma ledwo cztery strony.

|Co ty ćpałaś? ;_;|

~*Nie wiem właśnie, ale to musiało być mocne.*~

<Swoją drogą, czy Grzegorz jest stałym członkiem naszej rady analizatorskiej? Ciągle go widzę w oceniających.>

~:D~

~*Wtrynia się, ale go nie wyrzucam. Jest tak zajebisty, że jak wczoraj stworzyłam jego podobiznę w jednej grze, to koksiłam nim na wszystkich poziomach, rzadko przegrywając. :D*~

~Help ;_;~

~*|<:DDD>|*~

Zaczynajmy!

___________________________________________

Bohaterowie

Bohaterowie g<(>ł<)>ówni:

~*Początek analizy, a Tristitia już. xD*~

<Poziom analiz trzeba podtrzymywać. :D>

Patryk Williams

|Znowu polskie imiona i angielskie nazwiska. Czemu mnie to nie dziwi.|

Obecnie ma on 1|1|9 lat. Ma on wiele marzeń. <Ale po co je wymieniać, c'nie?> Jego zainteresowania to nagrywanie filmów, |PRZECINEK, WON!| oraz pisarstwo. ~W chÓj ambitnie.~ Jego zaletami jest to, że potrafi być pomocny, miły, uczynny, oraz uczciwy. ~Bym coś powiedział, ale akurat nie myślę o tym Patryku.~ Niestety, mimo zalet, ma też wady. Czasem bywa sarkastyczny, oraz czasami jest wredny. <JEBANY GARY STU! WIĘCEJ ZALET NIŻ WAD! DO GAZU!> ~*Tristitia i jej humanitarne podejście do życia. xD*~ <:D> Boi się dzikich zwierząt.

|Najambitniejszy opis postaci jaki w życiu widziałem. Normalnie Sienkiewicz byłby dumny. -_-| 

~*Ja kiedyś, za moich pierwszych opowiadań, właśnie w ten ubogi sposób opisywałam postacie.*~

<Jezu ;-;>

 

Mateusz Johnson

~*Jak Johnson, to jego imię powinno brzmieć Cave.*~

|O Boże, podejrzewałem że tak będzie. xD|

~*No co? Cave Johnson jest spoko! xD*~

Obecnie ma on tyle samo lat, ile ma Patryk. <Noależoczywiściekurwajegomać. ;-;> Również ma wiele marzeń. ~Których, ponownie, nie wymieniono.~ Jego zainteresowania to sport, oraz komputery. ~*Znowu w chÓÓj ambitnie.*~ Jego zaletami jest to, że potrafi być skłonny do poświęceń, uprzejmy, pracowity, oraz nigdy nie kłamie. Jego wadami natomiast jest to, że jest spóźnialski, gadatliwy i upierdliwy. <Znowu Gary Stu? ;-;> ~*W moich opkach to było nagminne.*~ Boi się narzędzi medycznych. ~Hehehehe... :D <Wyjmuje skalpel.> :DDD~ ~*Ty sadysto! xD*~ ~:D~ <Normalnie Sebastian byłby dumny. xD> ~Wiem :DDD~

 

Bohaterowie pierwszoplanowi:

Andromeda Lopez

|

|

Obecnie ma ona 2|0|0 lat. ~*Nie strasz. ;_;*~ Ma ona jedno marzenie. Chce zniszczyć świat. ~:*~ <O Boże, Grzegorz. xD> ~No co? To moje odwieczne marzenie! :D~ Jej zainteresowaniami jest najnowsza technologia, oraz budownictwo. |Znow w choj ambitnie.| ~*Ivona? xD*~ |:D| Jej wadami jest wredność, to, że czasami jest egoistyczna, psychopatyczność, ~*To nic, że Google Chrome podkreśla to słowo na czerwono.*~ oraz sadyzm. Mimo tych wad, ma także zalety. Jest ona wiarygodna, zdolna do poświęceń, oraz ma poczucie humoru. |Ale nie zapominajmy, że jest psychopatką i egoistką. -_-| <A poza tym, teraz wchodzimy w erę Mary Sue. ;_;> Boi się generatorów prądu, oraz kwasu. Umie ona kontrolować pogodę, oraz powodować różne kataklizmy, jak trzęsienia ziemi. ~:**~

 

Grzegorz ~*Antychryst*~ ~Mnie w to opko nie mieszajcie. ;-;~ ~*:D*~ Miller

Obecnie ma on 22 lata. ~*Bo OCZYWIŚCIE musi być starszy od g(ł)ównej boCHaterki. -__-*~ Ma takie samo marzenie jak Andro<n>meda. Jego zainteresowaniami są komputery, oraz projektowanie różnych maszyn. ~*Ponownie, w choj ambitnie.*~ Jego wadami jest to, że czasem bywa wredny, jest kłótliwy, często bywa sarkastyczny, oraz nikczemny. Ma on także zalety. Jest odpowiedzialny, miły, oraz uczciwy. |Ale nie zapominajmy, że jest kłótliwy, sarkastyczny i nikczemny. Boooże, ile tu sprzeczności. ;=;| Boi się słupów wysokiego napięcia. Potrafi kontrolować wszystkie cztery żywioły, oraz unosić przedmioty siłą woli. ~*Czyli połączenie mojej nowej OC do uniwersum Młodych Tytanów i Raven z tegoż serialu. Super. _-_*~

 

Dawid <Ziemniak> ~*CO. XDDD*~ <:D> Morgan

Obecnie ma on 21|2| lat. ~*NIE STRASZ! ;___;*~ Ma takie samo marzenie jak Andro<n>meda i Grzegorz. Jego zainteresowaniami jest pisarstwo, oraz tworzenie muzyki. ~*<Ziew> Znowu w choooj ambitnie. -_-*~ Jego wadami jest to, że bywa uparty, nieuważny, złośliwy, oraz to, że czasem jest roztargniony. Jednak, ma również zalety. Jest punktualny, towarzyski, oraz uczciwy. |Ale jest uparty i złośliwy. -__________________________-| Boi się chodzić po piwnicach i strychach. ~*Nie dziwię się. Mimo iż w piwnicy w moim bloku w poszczególnych korytarzach zamontowali światło, to nadal boję się tam sama przebywać, bo mam wrażenie, że ktoś na mnie wyskoczy. ;_;*~ Potrafi czytać w myślach, oraz <srać na odległość z Stanów Zjednoczonych na Antarktydę bez wychodzenia z klopa.> ~*Zajebista umiejętność. xDDD*~ <Co nie? :D> teleportować się.

Damian <Kapusta> |TRI! XDDD| <No co? :D> Turner

Obecnie ma on 24 lata. Ma takie samo marzenie jak Andro<n>meda, Grzegorz i Dawid. |*Dejwid| Jego zainteresowaniami jest medycyna, oraz motoryzacją. ~*LITERÓWKA JUŻ W OPISIE BOHATERÓW. BOŻE, CZY TY TO WIDZISZ? ;_;*~ ~Bóg: Widzę i też nadziwić się nie mogę, jakim to trzeba być debilem.~ |Jezu. xDDD| ~:D~ Jego wadami jest to, że czasem bywa porywczy, wścibski, bezwzględny oraz bywa zazdrosny. Jego zaletami zaś jest wierność, optymizm, oraz dowcipność. |<Wściekle wzdycha.>| Boi się szczurów. Umie stawać się niewidzialnym, oraz lewitować.

 

Bohater epi~*stolarny*~ |Da fuq? xD| ~*No co? :D*~zodyczny:

Michał <Rzodkiewka> ~xDDD~ <:D> Smith

Obecnie ma 23 lata. Ma on różne marzenia, z których większość jest spełnionych. ~*A jednym z nich jest wykokszenie podobizny Grzegorza Antychrysta w grze "Gatcha Studio!" na setny poziom.*~ ~Boję się ciebie. ;___;~ |Toż to wyższy poziom fangirlingu. ;_;| ~*:D*~ Jego zainteresowaniami jest fotografia oraz malarstwo. ~*Znowu ambitnie...Meh.*~ Jego zaletami jest prawdomówność, pracowitość, obowiązkowość i uprzejmość. Mimo zalet, ma również wady. Czasem bywa wredny, złośliwy, oraz szybko się irytuje. ~*Ale jest uprzejmy. ;-;*~ Boi się ciemności.

 

|Kuźwa, to dopiero opis bohaterów, a ja już mam dość. ;-;|

~*Ja też, ale musimy przez to przebrnąć. Chwila... <Odwraca się.> GRZEGORZ, KURWA, ZOSTAW MÓJ TABLET GRAFICZNY I CHODŹ ANALIZOWAĆ!*~

~Ale on jest ciekawszy od tego opkaaa. :<~

~*Wiem, ale dla fanów trzeba się poświęcić.*~

___________________________________________  

Fabuła

Fabuła wcześniejszego opowiadania:

|A na chuj ona tu?|

~*Liczyłam na to, że ktokolwiek przeczyta to łopatologiczne łopko, ale jeśli by nie czytał poprzedniego, to tu ma fabÓłę.*~

<Ach, te marzenia.>

~*C'nie? :<*~

Patryk i Mateusz są zwykłymi <sraczami na typowym, Polskim osiedlu. Ich życie codziennie wygląda tak samo. Muszą uciekać przed Januszami goniącymi ich i ich sto naklejek na Świeżaki, srają na czas w pobliskim Toi-Toi i srają tęczą. Któregoś dnia jednak, OMG RURA W TOI-TOI SIĘ ZATYKA od gówna wielkości Jowisza wysranego przez Mateusza. Dowiadują się oni od tajemniczej postaci w kapturze, że są de...eee...to znaczy że aby odetkać rurę, muszą udać się na Antarktydę po Złotą Przepychaczkę Mocy. Od razu łączą oni siły, aby odzyskać ich sens życia.> |Ta fabuła jest lepsza niż oryginalna. Czytałbym. xD| ~*Ja też. xDDD*~ ~Napisz takie opowiadanie. xD~ <:D> studentami. Ich życie wygląda zawsze tak samo, i nic nie zapowiada zmian na lepsze ani na gorsze. Jednak, któregoś dnia, podczas powrotu do domów, do Mateusza <*Mefedrona> ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ dzwoni tajemniczy mężczyzna, który mówi mu, że wraz z Patrykiem ~*Patrick and The Small Guyem~ muszą pokonać Zabójczą Czwórkę, która chce zniszczyć świat. |Ciągle nie mogę się nadziwić tej hipernierealistyczności. Jakiś gościu dzwoni do przypadkowych ludzi i wysyła ich na samobójczą misję, a oni od tak się zgadzają. Zajebiście. ;---;| Muszą zrobić to do 13 kwietnia 2029 roku. ~OCZYWIŚCIE~ Czasu jest niewiele, a czwórka właśnie przeniosła się do swojej bazy na Antarktydzie, do której można dostać się tylko za pomocą dwóch kul teleportujących umieszczonych w dwóch miejscach na Ziemi. Czy Patrykowi i Mateuszowi uda się pokonać Zabójczą Czwórkę? ~*Nie*~ A może świat zostanie bezpowrotnie zniszczony? ~*Tak*~ ~;"-)~ 

-----------------------------------------------------------------------------------------

"Fabuła" tego opowiadania:

Opowiadanie to opowiada historię bohaterów poprzedniego opowiadania, od ich narodzin, aż do czasu akcji sequela.

|#Ambitnie|

------------------------------------------------------------------------------------------

___________________________________________  

Rozdział I - Historia Patryka <Marchewki> Williamsa.

|Zajebiste drugie imię. xD|

~Marchewka, do odpowiedzi! XD~

~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

<:D>

Patryk Williams urodził się 2|2|0.10.2010 roku ~*Październik nie ma tylu dni! xD*~ |Od dziś ma! :D| o godz. 20:10. ~Sekund dwie zapewne.~ Jego rodzice ucieszyli się, że urodził się im chłopiec. <Bo jakby urodził się obojnak, to by go wydziedziczyli.> Imię "Patryk" postanowili dać mu po jego zmarłym dziadku. ~*Który zmarł po to, aby nasz sracz namber łan mógł się tak nazywać.*~ Dzieciństwo jego minęło normalnie i nie przyniosło mu ani jego rodzicom żadnych większych problemów. <Poza faktem, że srał na meble, gdy rodzice nie patrzyli.> |TRI! xDDD| <:D> Rodzice opiekowali się nim dużo, jednak nie za dużo... ~I te dramatyczne trzy kropkeły.~ |KROPKEŁY XDDD| ~:D~

 

Wiek przedszkolny także minął mu normalnie. W przedszkolu poznał on Mateusza ~**Cave'a*~ Johnsona. Okazało się, że mieli oni podobne charaktery. Zakolegowali się, a po paru miesiącach zaprzyjaźnili. Jako iż w przedszkolu inne dzieci nie darzyły zbytnią sympatią Patryka, |Noależdojasnejpierdolonejoczywiściekurwajegomać. ;-;| ~*Najdłuższy tasiemiec na świecie. xD*~ |Niemaczasunaspacje. xD| ten nie narzekał na to, że miał tylko jednego przyjaciela. Cieszył się z tego powodu, że nie został zdany sam na siebie. Rówieśnicy nie dokuczali mu jednak. Aż w końcu nadszedł... |DUN DUN DUUUN!|

 

W wieku szkolnym zaczęły się prawdziwe męki dla Patryka. ~*Patrick and The Small Guy'a~ Inni uczniowie wyśmiewali się z niego, wyzywali go, dokuczali mu i bili go. |<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>| ~*Kuźwa, ziewaj ciszej, bo słychać cię w trzecim wymiarze. ;_;*~ |Hehe :D| Był on szkolnym kozłem ofiarnym i popychadłem. Na dodatek nie radził sobie z nauką. ~<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>~ ~*A ciebie słychać w dziesiątym wymiarze. ;=;*~ ~xD~ Mimo wszystko, ciągle jego jedynym przyjacielem pozostał Mateusz. <*Mefedron> Pomagał on mu z rówieśnikami oraz z nauką. Dzięki tej pomocy, Patryk ~*Patrick and The Small Guy |*Chuj| ~Sprawdzałeś? xD~ |EJ!| ~:D~ mógł przynajmniej przechodzić do kolejnej klasy i czegoś się uczył. Niestety, któregoś dnia, został on tak mocno pobity, że przez to trafił do szpitala. ~:D~ Był tam kilka tygodni. ~:DD~ Przez ten czas, oprócz rodziców odwiedzał go też jego przyjaciel. Po wyjściu ze szpitala, bał się on trochę chodzić do szkoły, w obawie, że znów tak skończy, jednak przemagał swój lęk. ~*Trochę? Ja już bym SRAŁA ZE STRACHU!*~ |Ale to Gary Stu...| ~*A, no tak. ;-;*~ Jednak znęcano się nad nim aż do liceum. W liceum zaś objawił się jego pierwszy lęk. Lęk do dzikich zwierząt. ~:D~ Otóż, któregoś dnia, gdy był on na wycieczce w lasach afrykańskich ze swoim przyjacielem, <Ale naciągane...> w pewnym momencie przechadzki na Patryka ~*Patrick and The Small Guy'a~ wyskoczyły dzikie zwierzęta. ~*Jakie? Nigdy nie zostanie napisane.*~ Chłopak próbował się bronić, jednak był zbyt słaby. ~:D~ W momencie gdy jedno ze zwierząt chciało go zabić, zauważył to Mateusz <*Mefedron> i dzięki temu mógł uratować Patryka. ~*Patrick and The Small Guy'a.~ Gdy już to zrobił, jako iż jego przyjaciel nie miał sił, aby wstać, musiał mu pomagać. |Nie musiał. Mógł użyć mózgu i zostawić tego dekla na pastwę losu.| Było tak przez około |22|4 dni. Po tym czasie, Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ miał już siły aby wstać. Po zrobieniu tego, wraz z Mateuszem <*Mefedronem> postanowili udać się do domu. Od teraz jego życie szkolne wyglądało tak jak zwykle. Aż w końcu zaczęły się... |DAM DAM DAAAM!|


Na studiach życie Patryka ~*Patrick and The Small Guy'a~ dalej wyglądało normalnie. W wieku 18 lat, ~*CZEEEJ! W wieku osiemnastu lat poszedł na STUDIA?! -_-*~ |Mówiłem, że Gary Stu? ;-;| dostał on od bogatych wujków, oprócz sporej sumy pieniędzy, także helikopter. <#Naciąganie> Był on zdziwiony takim prezentem, gdyż myślał, że mu się nie przyda. Mimo wszystko przyjął go, gdyż uważał to za nawet dobry prezent, bo jednak kiedyś mógł mu się przydać. <#Zdecydowanie> Za pieniądze zaś, jako iż był pełnoletni, kupił sobie mieszkanie i wyprowadził się od rodziców. ~*Gary Stu level expert. W Polsce bez kredytu możesz kupić tylko jeden metr kwadratowy mieszkania.*~ Przez rok jego dalsze życie wyglądało normalnie. Niestety, nie dożył on nawet 20|1| lat, gdyż rok później został zabity [SPOILER BEGINNING] przez wrzucenie do kwasu podczas walki z Grzegorzem, Dawidem |*Dejwidem| i Damianem. [SPOILER END] 

 

~*Po chÓj spoilerować?*~

|aŁtoreczka Mode: ON|

~*A ;-; Ale dobra, ja mam na razie dość tego. Idę pobazgrać na moim nowym tablecie graficznym.*~

~<Biegnie za Ramoninth.>~

<Ja jebe. xD>   

___________________________________________  

Rozdział II - Historia Mateusza ~**Cave'a*~ Johnsona.

|O, już jesteś?|

~*Biurko mi trzeba przestawić, bo przez to cholerne łóżko nie mam miejsca na wysunięcie panelu z tabletem. ;-;*~

~:D~

~*WAL SIĘ.*~

~No co? xD~

Mateusz ~**Cave*~ Johnson urodził się również 2|2|0.10.2010 roku, ~*SLADE! xD*~ |:D| także o godz. 20:10. ~No ależ naturalnie. Wcaaale nie naciągane. -___-~ Jego rodzice również ucieszyli się, że urodził im się chłopiec. |Bo jakby urodziła się dziewczynka, to by ją wydziedziczyli.|
Imię "Mateusz" postanowili dać mu po jego zmarłym wujku. ~Który zmarł, aby ten popierdolec mógł mieć tak na imię.~ Dzieciństwo jego minęło normalnie. ~Taaa... :D~ ~*Napiszę ci FanFiction, w którym oni spotykają ciebie.*~ ~:*~ Ani on, ani jego rodzice nie mieli większych problemów. Rodzice opiekowali nim się nie za dużo, ale i nie za mało. |Nie pierdol, narratorze. W Opkolandii i Creepypastolandii każda pseudo tragiczna postać jest dręczona przez rodziców.| ~Czyyy...?~ |NIE, do cholery! To nie oznacza końca świata! xDDD| ~;"-(~

 


Wiek przedszkolny także minął mu bez większych problemów. W przedszkolu poznał Patryka <Rzodkiewkę> ~*JEZU XDDD*~ <;'D> Williamsa. Okazało się, że mieli podobne charaktery. |Nie ma to jak ~Moda na Skuces~ GRZEGORZ! xD ~:D~ W każdym razie, nie ma to jak naciąganie.| Zakolegował się on z nim, a po paru miesiącach zaprzyjaźnił. W przedszkolu był on dla innych dzieci neutralny. Miał on kilku kolegów, ale przyjaciela tylko jednego. ~
~ ~*Ty byś go sprowadził na złą drogę. xD*~ ~Wiem :D~ Mimo wszystko nie narzekał on na to. Cieszył się, że choć jedna osoba na prawdę go lubi. <CZY WY WIDZICIE TO POPRAWNIE ZAPISANE "NA PRAWDĘ"?!?!?!?!?!?!?!? OOO.OOO> ~*JEZU! *.**~ ~OŁ MAJ GASZ!!! :O~ |CUD! .OOOO| Dalsze życie w przedszkolu minęło mu <nie>normalnie.

 


W wieku szkolnym także nie miał problemów. Był on neutralny w stosunku do innych uczniów, tak samo inni uczniowie byli w stosunku do niego neutralni. Jednak, pomagał on swojemu przyjacielowi, Patrykowi, ~*Patrick and The Small Guy'owi~ gdyż ten był wyśmiewany, poniżany, wyzywany i bity. |<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>| ~*Ciszej ziewaj, bo słychać cię na drugim końcu bazy. ;-;*~ |:D| Oprócz tego jego przyjaciel nie radził sobie w nauce. Mateusz pomagał mu więc z relacjami z innymi uczniami oraz z nauką<, gdyż był debilem.>. Jego pomoc, przynajmniej w nauce nie szła na marne, gdyż Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ zapamiętywał to co się z nim uczył |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Och no... -_-*~ |:D| i dzięki temu zdawał z jednej klasy do drugiej. Było tak aż do liceum. W liceum objawił się pierwszy lęk Mateusza. <*Mefedrona> Lęk do narzędzi medycznych. ~
~ ~*JEZU XDDD*~ ~Hehe :D~ Otóż, któregoś dnia, gdy Mateusz <*Mefedron> wracał sam ze szkoły, gdyż Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ musiał wyjść przed nim, <bo cisnęło go sranie tęczą, a szkolne rury by tego nie wytrzymały,> 

~*|~

~|*~

<:D>

w pewnym momencie spokojnej drogi, poczuł, że ktoś zaczął go ciągnąć w innym kierunku niż on szedł. Chłopak próbował się wyrywać, jednak był zbyt słaby wobec siły porywacza. || ~XDDD~ Po parunastu minutach, został dociągnięty do jakieś komórki. Po znalezieniu się tam, porywacz rzucił go na jakiś metalowy stół, po czym przywiązał go do stołu i zakleił mu usta taśmą klejącą, aby ten nie mógł krzyczeć. 

|

|

~*x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

Po zrobieniu tego, zaczął go torturować właśnie narzędziami medycznymi. ~:D~ Trwało to przez 4|44| dni. Po tych czterech dniach, gdy oprawca gdzieś na chwilę wyszedł, w pewnym momencie do pomieszczenia wszedł Patryk. ~*Patrick and The Small Guy~ Gdy zaś zobaczył, w jakim stanie był Mateusz, <*Mefedron> na początku |przygotował mu grób, a potem dobił go i zatańczył na jego grobie.| ~*Każdy normalny w tym wypadku by to zrobił. xD*~ uwolnił go, a później zadzwonił po pogotowie, gdyż Mateusz <*Mefedron> był w na prawdę <ZNÓW! O.O> |OOOOOOOOOOOOOOOOOOOO.OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO| ~OMG! *.*~ ~*CUD! :O*~ złym stanie. Po znalezieniu się w szpitalu musiał leżeć tam paręnaście tygodni. W tym czasie odwiedzali go jego rodzice oraz jego przyjaciel <i razem srali tęczą>~*Co. xDDD*~ <:D> Po parunastu tygodniach, gdy wyszedł on ze szpitala, miał wreszcie normalne życie. Lecz wkrótce nadeszły... |DUN DUN DUUUN!|

 


Na studiach dalej miał on normalne życie. W wieku |1|18 lat zaczął zarabiać, ~*KURRRWA!*~ |Co?| ~*Najgorsza nuta Keshy właśnie leci mi na TIDAL-u. ;___;*~ aby kupić sobie nowe mieszkanie i wyprowadzić się od rodziców. Po kilku miesiącach, jako iż pracował w dobrze płatnej pracy, udało mu się to. ~*Znowu Gary Stu. W Polsce to NIE jest możliwe. ;-;*~ Po kupieniu mieszkania i wyprowadzeniu się, dalej, przez resztę miesięcy wiódł normalne życie. Niestety, rok później, zginął [SPOILER BEGINNING] wrzucony wraz z Patrykiem ~*Patrick and The Small Guy'em~ do zbiornika z kwasem podczas walki z Grzegorzem, Dawidem |*Dejwidem| i Damianem. [SPOILER END] 

 

|Przynajmniej kulturalnie oznaczałaś te spoilery.|

<Ale i tak nie były one potrzebne.>

~*Ale byłam niedojebana.*~

<;-;>

___________________________________________  

Rozdział III - Historia Andro<n>medy Lopez.

|

|

Andromeda Lopez urodziła się 13 kwietnia 2009 roku, ~Przypadeg? Nie sondzem.~ o godz. 13:|1|09. ~*Nie ma tylu minut! xD*~ |Są! :D| Jej rodzice nie ucieszyli się, że urodziła im się dziewczynka. Oczekiwali oni chłopca. <NA STOS!> Oddali więc ją do adopcji. ~*Kurwy*~ Po dwóch latach od jej narodzin, adoptowali ją nowi rodzice. Jednak, matka nienawidziła dziewczyny i za wszelką cenę chciała się jej pozbyć, lecz nie mogła, gdyż jej ojciec nie pozwalał jej nic zrobić, gdyż kochał dziewczynę jak własną córkę. |Idiota| Andro<n>meda miała więc normalne dzieciństwo, gdyż miała przynajmniej jednego rodzica który ją kochał. ~*Co jest dziwne, bo była debilką.*~ Dziewczyna od początku miała dwie nadprzyrodzone zdolności. |<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>| ~*Ciszej, bo słychać cię na końcu Wszechświata. ;-;*~ |:D| Umiała kontrolować pogodę, oraz powodować różne kataklizmy, jak trzęsienia ziemi. ~I co w związku z tym? Oczywiście, że tego nie opiszesz, bo po chuj wymyślać coś ciekawego.~

 


W wieku przedszkolnym była ona z niewiadomych dla niej powodów nienawidzona. |Mówiłem, że nie będzie końca świata? Andronmeda uratowała sytuację.| ~<Płacze>~ Nie miała nikogo, z kim mogłaby się bawić. ~
☝☝☝~ ~*Ty byś jej dał w ryj dezintegratorem. xD*~ ~O to chodzi. :D~ Przez to, gdy była w domu i nikt nie patrzył, płakała w samotności. ~*Akurat leci mi w słuchawkach trochę spokojniejsza nuta. Jak klimatycznie.*~ W przedszkolu jednak nie pokazywała swoich emocji. Jedyną osobą na której mogła ona polegać, to był jej ojciec. ~*Niedługo :D*~ Wiek przedszkolny minął jej więc smutku i samotności. ~:DD~

 


W wieku szkolnym, dalej była nienawidzona. Na dodatek była ona wyśmiewana, poniżana, wyzywana, bita i popychana. Wszyscy jej nienawidzili i się z niej wyśmiewali. ~<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>~ ~*A ciebie słychać za końcem Wszechświata. ;-;*~ ~Hehe :D~ Jednak, poznała ona w pewnym momencie przyjaciela który stał się jej najlepszym przyjacielem, czyli Grzegorza ~*Antychrysta*~ ~;-;~ ~*:D*~ Millera. Dziewczyna mogła się mu wygadać oraz wy<srać>płakać. ~*No i gratuluję, Tristitia zjebała atmosferę. xD*~ <Wiem :D> Chłopak zaś bronił ją przed agresją rówieśników i odprowadzał do domu dlatego, że ją lubił oraz dlatego, że |był debilem.| nie chciał, aby ktoś ze szkoły ją zaatakował. Było tak cały czas. Jednak, w liceum, u dziewczyny objawiły się jej dwa pierwsze lęki. Lęk do generatorów prądu i kwasu. Otóż, któregoś dnia, jako iż jej ojciec był elektrykiem, <o czym nie zostało wcześniej wspomniane, bo po choj.> został poproszony o naprawę generatora prądu. |W cholerę to naciągane.| Jako, iż wiedział on, że jeśli wyjdzie, jego córka może zostać zabita lub może jej się coś stać, postanowił zabrać ją ze sobą. ~*Za chwilę. :D*~ Gdy już dotarli oni do odpowiedniego miejsca, ojciec dziewczyny podszedł do generatora i zaczął go naprawiać. Andro<n>meda zaś patrzyła się na to wszystko. ~*Ja bym wyjęła tablet i zaczęła grać w "Gatcha Studio!".*~ W pewnym jednak momencie, na jej oczach, ojciec dziewczyny został porażony przez prąd i zabity na miejscu. ~*<Odtańcuje taniec radości.>*~ Jako iż Andro<n>meda nie wiedziała, że jej ojciec został zabity, chciała podejść i sprawdzić, czy żył. Niestety, w tym momencie prąd odepchnął dziewczynę w kierunku zbiornika z kwasem. ~*:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Który pojawił się z dupy.~ Wiedziała, że zginie. Ze strachu zamknęła oczy. W pewnym momencie jednak, poczuła, że ktoś ją trzyma. Od razu otworzyła ona oczy i odwróciła głowę. Gdy to zrobiła, ujrzała...Grzegorza. |Chuj jebany, wszystko psuje.| W tym momencie powiedziała ona:

- Grzegorz...Dziękuję...W ogóle...Czy mój ojciec jeszcze żyje? Sprawdź to...

- Oj nie musisz dziękować. To dla twojego dobra. - Rzekł Grzegorz po czym podszedł do ojca dziewczyny i sprawdził czy ten żył. ~Ale był tak głupi, że nawet prąd brzydził się go tknąć.~ Jednak, okazało się, że był on martwy.

~*|<~

~>|*~

Grzegorz nie chciał mówić o tym dziewczynie, aby jej nie dołować, ale musiał. Powiedział więc:

- Niestety...Nie żyje...

W tym momencie Andro<n>meda schowała głowę w ramieniu Grzegorza. Po chwili zaś rozpłakała się. Chłopak, słysząc to, przytulił dziewczynę do siebie i był cicho. W pewnym jednak momencie, dziewczyna spytała:

|- Idziemy na piwo?|

~*Zajebiste pytanie, jakie można by w takim momencie zadać. xD*~

|C'nie? :D|

- I co ja mam teraz ze sobą zrobić? Gdy moja matka się o tym dowie, od razu mnie zabije...

~*Zgaduję, że to ja byłam jej matką. :D*~

|Niewykluczone. xDDD|

- Wiesz, możesz zamieszkać ze mną. Ja nie pozwolę cię skrzywdzić. - Rzekł chłopak.

~*Zgodnie z prawami logiki, jej matka powinna zacząć ją szukać.*~

~Ale zgodnie z prawami Opkolandii, tak się nie stanie.~

- N-Naprawdę? - Spytała dziewczyna.

- Naprawdę. - Potwierdził chłopak.

- Dziękuję... - Rzekła

- Oj nie musisz dziękować. To tylko dla twojego dobra. - Odparł

Po tej rozmowie zabrał on ją do siebie. Od teraz Andromeda wiodła normalne życie. ~*A fakt, że jej stary stracił całe HP to nic.*~ Jej przyjaciel opiekował się nią i nie pozwolił jej skrzywdzić<, bo był idiotą>. Dalsze życie w liceum, dla dziewczyny wyglądało więc tak samo...

 


Na studiach jej życie było normalne. Dalej mieszkała ona ze swoim przyjacielem |i razem srali tęczą na przechodniów|~*Zajebista rozrywka. xD*~ Mimo wszystko, na studiach nie była już kozłem ofiarnym. Stała się neutralna. ~Nie dziwne. Na studiach ludzie mają mózgi.~ Do 2|0|0 lat ~*NIE STRASZ! ;___;*~ jej życie wyglądało normalnie. W wieku 2|0|0 lat, ~*;______________;*~ wraz z Grzegorzem poznała Damiana i Dawida. |*Dejwida| We czworo postanowili oni, po swoich przejściach, gdyż czwórka w całym swoim życiu miała choć raz pamiętne przeżycia, postanowili <Siemka, powtórzenie!> zniszczyć świat. ~Why? Nie wiadomo.~ [SPOILER BEGINNING] Do akcji oryginalnego opowiadania nie udawało im się to. [SPOILER END]    

 

~*Rzygam tymi spoilerami.*~

<Nie tylko du.>

|TO ZAJEBISTE POŁĄCZENIE POLSKIEGO I NIEMIECKIEGO! xDDD|

<:D>

___________________________________________  

Rozdział IV - Historia Grzegorza <Kanapki> Millera.

~*Zajebiste drugie imię. xDDD*~

<Też byś takie chciała. xD>

~*Jebło? xD*~

<:D>

Grzegorz Miller urodził się 2 marca 2007 roku, o godz. 20:07. ~*Jako, iż mój down mentalny sięgał zenitu, godziny są po prostu podzielonymi na pół latami ich urodzenia.*~ ~Idę zawisnąć, zw. ;-;~ Jego rodzice ucieszyli się, że się urodził, gdyż oczekiwali oni chłopca. |Mieliby prawdopodobieństwo urodzenia się chłopca wcześniej, gdyby znali definicję USG.| Imię "Grzegorz" dali mu po jego zmarłym wujku. ~Ale ja jeszcze żyję!~ ~*Nie o ciebie chodziło. xd*~ |TA REAKCJA! XDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*:D*~ Chłopak miał normalne dzieciństwo. Ani on, ani jego rodzice nie mieli żadnych problemów. Rodzice opiekowali się nim normalnie. Nie za dużo, nie za mało. |Znowu naruszamy prawa Opkolandii i Creepypastolandii?| Od dzieciństwa posiadał on dwie nadprzyrodzone zdolności. Potrafił kontrolować wszystkie cztery żywioły oraz unosić przedmioty siłą woli. ~*Noga mnie swędzi.*~ ~To było bardziej interesujące od opka.~ ~*Wiem. Wszystko jest od niego ciekawsze.*~

 

W wieku przedszkolnym jego życie również było normalne. Był on w stosunku do rówieśników neutralny i oni byli wobec niego |"|neutralni|"|. Mimo to, zyskał on paru kolegów. Jednak, nie miał prawdziwego przyjaciela. ~A JA?~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Mimo to nie przejmował się. Miał nadzieję, że w przyszłości znajdzie sobie przyjaciela lub przyjaciółkę. <Nie ma to jak spokojne podejście do życia. Normalnie męska Rivienna.> W przedszkolu żyło mu się normalnie i nie miał większych problemów. |Taaa...|

 

W wieku szkolnym także nie miał żadnych problemów. Dalej był w stosunku do rówieśników |"|neutralny|"| i oni także byli w stosunku do niego |"|neutralni|"|. W szkole zaś, poznał swoją pierwszą, o dwa lata młodszą przyjaciółkę. ~*OCZYWIŚCIE, musi być młodsza, bo inaczej wszyscy byśmy zginęli.*~ Była ona nienawidzona przez wszystkich oraz była kozłem ofiarnym. |Czym ratowała Opkolandię, Creepypastolandię i świat przed zagładą.| Grzegorz jednak polubił ją taką, jaką była. ~Debil~ Bronił ją przed rówieśnikami i w ciszy wysłuchiwał jej płaczu i wyżaleń. ~Ja bym dawno jej w ryj dał, aby się zamknęła.~ ~*A wyobraźcie sobie Grzegorza (tego naszego w sensie) jako psychologa:

P - Pacjent

G - Grzegorz

P: Całe dnie siedzę w domu, mam wszystko w dupie, nic mnie się nie chce, rodzice i dalsza rodzina mają mnie gdzieś, codziennie płaczę i w ogóle chcę się zabić.

G: <Wstaje>

<Podchodzi do okna i otwiera je.>

Skacz pan. Przysłuż się pan światu i zamknij ryj przy okazji.*~

~Tak by było, potwierdzam. xD~

|Niektórzy nie powinni być psychologami.|

~Zrobiłbym karierę. :D~

<Za więziennymi kratami. xD>

~JAPA!~

<:D>

W liceum zaś, objawił się jego pierwszy lęk. Lęk do słupów wysokiego <srania> ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ <;"D> napięcia. Otóż, gdy któregoś dnia, już po uratowaniu swojej przyjaciółki, wybrał się na samotny spacer, w pewnym momencie, gdy przechodził obok słupa wysokiego <srania> |XDDDDDDD| napięcia, w pewnym momencie usłyszał taki dźwięk jakby coś się na niego przewalało. W tym momencie chłopak uniósł wzrok aby zobaczyć co to było. Okazało się, że to ~*Syzyf pierdolnął w niego skałą.*~ |Jezu xDDD| ~*No co? :D*~ słup wysokiego <srania> ~Ja jebe xDDDD~ napięcia się na niego przewalał. W tym momencie chłopak był tak przerażony, że nie mógł uciekać. W pewnym momencie, słup uderzył w niego z taką siłą, że od uderzenia chłopak stracił <dupę> ~*WAT XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |CO. x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ <:D> przytomność. Paręnaście minut później, gdy się obudził, czuł się słabo. ~*Powinieneś stracić całe HP, deklu. Chyba, że ten słup przewrócił na ciebie mój sobowtór Grzegorza z "Gatcha Studio!".*~ ~HELP ;___;~ Słyszał swoje głębokie oddechy. Widział wszystko jak przez mgłę. Na dodatek czuł, że ktoś go ciągnął. Po chwili ponownie zemdlał. Kilka godzin później, <#Nierealistyczność> gdy chłopak ponownie odzyskał przytomność, ujrzał, że był w swoim domu i leżał najprawdopodobniej na swoim łóżku. ~Wiecie, szpitale nie istnieją w tym świecie.~ Gdy zaś odwrócił głowę, ujrzał swoją przyjaciółkę. Widząc ją, spytał:

- Skarbie...Co...Co się stało?

|- Wysrałeś pierwszy dom do programu "Mieszkanie+", ty idioto. - odpowiedziała Andronmeda.|

~*Kaczyński byłby dumny. xDDD*~

<Bardzo xD>

- Gdy długo nie wracałeś, postanowiłam pójść cię poszukać. W pewnym momencie drogi, ujrzałam ciebie, nieprzytomnego, przygniecionego <latającą dupą> ~*Nawet tu? xDDD*~ <One są wszędzie. :D> słupem. Od razu do ciebie podbiegłam i spróbowałam uwolnić. Gdy już to zrobiłam, |bo moim ojcem był Pudzian,| wzięłam cię za ręce i zaczęłam ciągnąć w kierunku domu. - Odpowiedziała Andro<n>meda.

- Dziękuję, że...że mnie tam nie zostawiłaś... - Rzekł chłopak.

- Oj nie musisz dziękować. Nigdy bym tego nie zrobiła. ~*W końcu jestem idiotką.*~ - Odparła dziewczyna.

Po tej rozmowie, Grzegorz musiał jeszcze trochę poleżeć, gdyż czuł się słabo. Gdy już mógł normalnie wstać, |JAKIM JEBNIĘTYM CUDEM?!?!?!?!??!?!?!?!??!?!?| ~*Gary Stół...*~ |;=;| zajął się swoimi sprawami. Reszta jego dni wyglądała normalnie. Aż w końcu musiały nadejść... |DAM DAM DAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM!|

 

Na studiach chłopak miał normalne życie. Dalej mieszkał ze swoją przyjaciółką. Do momentu, w którym on miał 22|2| lata, ~*;____;*~ a Andromeda 2|0|0 lat, ~*Przestań, bo nie będę mogła spać po nocach. ;___;*~ |:D| wszystko było normalne. Jednak, w wieku tylu lat, poznał on Dawida |*Dejwida| i Damiana. <*Dejmiana> ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ <:D> We czwórkę, po swoich przejściach, postanowili zniszczyć świat. ~A może dokładniejszy motyw? Oczywiście, że go nie podasz.~ Próby do akcji opowiadania [SPOILER BEGINNING] były nieudane. [SPOILER END]

 

|Wyjdź z tymi spoilerami albo zajebię.|

~*Spoko, jeszcze tylko trzy rozdziały.*~

~Damy radę, panowie i panie.~

___________________________________________  

Rozdział V - Historia Dawida |*Dejwida| Morgana.

Dawid |*Dejwid| Morgan urodził się 6~66~ ~*O Boże, a ten już. xD*~ ~:D~ czerwca 2008 roku, o godz. 20|0|:08. ~*Ja już nic nie mówię, bo to nie ma sensu. xD*~ |:D| Jego rodzice ucieszyli się, że się urodził, gdyż właśnie oczekiwali chłopca. ~Jakie to jest kurwa naciągane, to ja nie mam słów.~ Imię "Dawid" |*Dejwid| postanowili dać mu po jego zmarłym kuzynie. <Który stracił całe HP, aby ten down mógł mieć tak na imię.> Dawid |*Dejwid| miał normalne dzieciństwo. Ani on, ani jego rodzice nie mieli więc żadnych problemów. Rodzice opiekowali się nim normalnie. Nie za dużo, nie za mało. |Znowu psujemy prawa Opkolandii?| Chłopak, od urodzenia miał również dwie nadprzyrodzone zdolności. Potrafił się teleportować oraz czytać ~*z kibla*~ |Wspaniała umiejętność. xD| ~*Wiem :D*~ w myślach.

 

W wieku przedszkolnym miał średnie stosunki z rówieśnikami. Niezbyt go lubili, jednak nikt mu nie dokuczał. <Bogu dzięki, bo musiałabym użyć swoich mocy aby go zajebać, a dziś mnie się nie chce.> Mimo tego, chłopak znalazł sobie kilku kolegów. Nie mógł więc narzekać na samotność. |:<|  W przedszkolu żyło mu się normalnie. Nie miał na razie wrogów, gdyż przecież to było dopiero przedszkole. ~*Ale w przedszkolu też są osoby, które chętnie by się utopiło w wannie. Czy tylko ja tak miałam?*~

 

W wieku szkolnym, co prawda nie był kozłem ofiarnym, ale nie był zbyt lubiany. |Odbudowujemy Opkolandię?| Oprócz grona kilku kolegów z przedszkola chłopak wolał się z nikim nie zadawać, w obawie, że ktoś silniejszy od niego mógłby mu coś zrobić. | ~Me too! ~| ~*Fuzja rozpierdolu. xD*~ |XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*:D*~ Mimo to, żyło mu się normalnie. W liceum jednak, objawiły się jego dwa pierwsze lęki. Lęk do chodzenia po piwnicach i strychach. ~*ZARAZ ;_;*~ Otóż, któregoś dnia, gdy poszedł on na strych, ponieważ został sam w domu i mu się okropnie nudziło, poczuł, że ciężej się tam <srało> ~*Co. xDDD*~ <No co? :D> oddychało. Było mu tam duszno. Zdziwił się tym, gdyż dnia poprzedniego, gdy musiał coś znieść ze strychu rodzicom, jeszcze dało się tam normalnie oddychać. W pewnym momencie, gdy odwrócił się on, ujrzał pod jedną ze ścian trupa. ~Ja go tam podstawiłem, nie martw się. To tylko szkielet Patryka, więc normalne, że jebie na kilometr.~ ~*Szczerość xD*~ ~:D~ W tym momencie chłopakowi słabo się zrobiło. Nigdy nie widział on w życiu prawdziwego trupa, więc przestraszyło go to. ~*Chwila, ale skąd kolega Patryka się tam wziął?*~ <Z dupy, jak zresztą wszystko w tym opku.> Czuł, że zaraz zemdleje. Musiał oprzeć się o pobliską, starą szafę, gdyż czuł, że za chwilę na prawdę straci przytomność. ~*Ja bym ostatkiem sił stamtąd spierdoliła, ale to tylko ja.*~ Na dodatek ciężej mu się oddychało. Mimo wszystko, zebrał w sobie siły i, czując, że mdleje, zszedł na dół. Po znalezieniu się tam, musiał położyć się na łóżku. Nadal czuł się słabo i bał się, że upadnie nieprzytomny na ziemię. |Czy możemy darować sobie dogłębnych opisów, jak Dawid się czuł? ;-;| ~*Kiedyś lubiłam pisać takie opisy. ;_;*~ <Help ;_;> Po paru godzinach poczuł się lepiej. ~*Dużo tu hipernierealistyczności.*~ Wstał więc i, jako iż został sam na dwa dni, postanowił pójść do piwnicy, gdyż podejrzewał, że tam nie spotka go coś podobnego. ~*Debil*~ Jednak, po znalezieniu się tam, postanowił udać się korytarzem, którym kiedyś z niewiadomych powodów zakazano mu chodzić. Na początku nic się nie działo. W pewnym jednak momencie, Dawidowi |*Dejwidowi| zrobiło się bardzo słabo. Czuł, że coraz ciężej oddychał. ~*Zaraz się wkurwię.*~ Usiadł on pod ścianą. Był cały blady. Po chwili, gdy przyłożył rękę do serca, poczuł, że biło bardzo słabo. <Darujmy sobie te opisy. ;_;> ~*To jest najgorszy rozdział in the Sosnowiec City.*~ <XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD> ~*:D*~ Chłopak nie był na nic chory, więc nie wiedział, dlaczego tak się czuł. Po chwili zaś, stracił przytomność. |Bogu dzięki...| Paręnaście minut później, gdy chłopak otworzył oczy, czuł, że ledwo mógł oddychać. Wszystko widział jak przez mgłę. Na dodatek czuł, że ktoś go ciągnął. ~No co? Każdemu może się nudzić, a ja i Sebastian Horodecki znęcamy się wtedy nad ludźmi.~ <Zajebiście xD> ~Wiem :D~ Widział również, że miał związan<ą dupę>e nogi. ~*Wat. xDDD*~ Po minucie ~*SZTOPER!*~ ponownie zemdlał. Godzinę później, gdy odzyskał przytomność, |#Hipernierealizm| ujrzał, że leżał w jakieś starej wannie. Na dodatek ujrzał, że oprócz nóg miał związane również ręce. Próbował on krzyczeć, jednak w tym momencie poczuł, że miał czymś zaklejon<ą dupę>e usta. ~*TRISTITIO! xDDD*~ <No co? Staram się ubarwić opko. xD> Na dodatek czuł, że coś go poddusza. <No siema, zmiano czasu!> Gdy spuścił wzrok, ujrzał na swojej klatce piersiowej, jakąś ciężką, metalową płytę. Chłopakowi, przez to, każdy oddech przychodził z trudem. Próbował się uwolnić, jednak z każdą chwilą tracił siły. Bał się, że zostanie tam na zawsze. ~I tak zaraz byś zdechł.~ Po chwili jednak, udało mu się rozwiązać ręce. W tym momencie wziął on metalową płytę i położył na podłodze obok wanny. Po zrobieniu tego, odetchnął głęboko, po czym odkleił sobie z ust to, czym miał je zaklejone. W tym momencie okazało się, że była to |sraj|taśma. ~*Jebłabym, jakby tak było na serio napisane. xDDD*~ Po zrobieniu tego, odwiązał on liny z nóg i wyszedł z wanny. Po zrobieniu tego, pomyślał:

"Skąd ja się tam wziąłem? I kto mi to zrobił? Przecież nie mogłem sam siebie związać, zakleić ust, wrzucić do wanny i poddusić metalową płytą, bo po pierwsze nie jestem idiotą, ~Jesteś. <- Kropka stanowczości.~ a po drugie byłem nieprzytomny."

~Oj no, co chcesz? Każdemu może się czasem nudzić.~

|Boże, Grzegorz. xDDD|

~No co? :D~

Mimo to, wrócił on do swojego mieszkania i zajął się czymś normalnym. <Jakby NIC się nie stało.> Od teraz jego dalsze życie szkolne wyglądało normalnie. Niestety, w końcu musiały się pojawić... |DUN DUN DUUUN!|

 

Na studiach na początku wszystko było normalne. W wieku |1|18 lat, ~*CO ON WTEDY ROBIŁ NA STUDIACH?! W wieku osiemnastu lat chodzi się do klasy drugiej liceum!*~ <Opkolandia> ~*;-;*~ Dawid |*Dejwid| zaczął też zarabiać. Dzięki temu, że trafił na dobrze płatną pracę, kupił sobie mieszkanie ~*W tym kraju bez kredytu to NIE jest możliwe!*~ i wyprowadził się od rodziców oraz samochód. |To zdanie mieć tak sens bardzo jakby ten ma tego.| Na początku w jego nowym mieszkaniu było normalnie. Po dwóch latach jednak, gdy chłopak miał wolne, w pewnym momencie poczuł duszący zapach. Pomyślał, że tylko mu się wydaje. W pewnym momencie jednak, ujrzał, że jego mieszkanie się paliło. ~Sebastian. H znowu bawił się zapałkami, sorki za niego.~ ~*GRZEGORZ! xDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Od razu poderwał się on na nogi i zaczął uciekać. Udało mu się wybiec z domu. Po wybiegnięciu, wsiadł w samochód i zaczął jechać przed siebie. Jednak, w pewnym momencie wpadł on w poślizg i uderzył w drzewo. |Sorki, Andromeda się zeszczała.| 

~*<~

~>*~

|:D|

Od mocnego uderzenia w kierownicę, stracił przytomność. Gdy zaś po godzinie się obudził, <Znowu hipernierealistyczność? Meh.> ujrzał biały sufit. Po uniesieniu głowy, zobaczył, że był w szpitalu. Na dodatek nic nie pamiętał. Kompletnie. Nawet tego, jak się nazywał, gdzie mieszkał oraz co się z nim stało. ~*Zajebista ta impreza musiała być, w takim razie. A nie, przecież on uległ wypadkowi...Nie ważne.*~ Przez cały pobyt w szpitalu, czyli przez około miesiąc, próbował sobie to przypomnieć. Niestety, nie udawało mu się to. Gdy po około miesiącu mógł już wyjść ze szpitala, zaczął włóczyć się bez celu po ulicy, gdyż nie pamiętał, gdzie mieszkał, więc nie mógł tam wrócić. Po roku, przypomniał on sobie wszystko. ~*MEDŻIK*~ Przypomniał sobie, że nazywał się Dawid, |*Dejwid| a jego dom został spalony w pożarze, a samochód którym uciekał wpadł w poślizg i uderzył w <dupę> ~TRI! xDDD~ <No co? :D> drzewo. Chłopak, jako iż nie miał gdzie wracać, usiadł pod pobliskim mostem. Siedział tam około 2 tygodni. Był już tak bardzo wychudzony i słaby, że bał się, że zaraz umrze. ~*Widzisz, Dejwidzie? Jesteś idiotą.*~ Po tych dwóch tygodniach, w pewnym momencie ujrzał koło siebie jakąś kobietę. Myślał, że ma już zwidy. ~*Jeśli trzymała dezintegrator, to prawdopodobnie byłam to ja.*~ Po chwili jednak, poczuł na swoim ramieniu, że ona położyła mu swoją <dupę> ~*Jak? xDDD*~ <MEDŻIK! xD> dłoń. Po chwili spytała:

- Hej...Dlaczego nie jesteś w domu? Pada taki deszcz, a ty tu siedzisz.

~A jak myślisz, pizdoklepko?~

- Ale...Ale ja nie mam domu...Spłonął w pożarze. Gdy uciekałem przed tym samochodem, w pewnym momencie wpadłem w |twoje szczyny| ~*SLADE! xDDD*~ |Też staram się ubarwić opko. xD| poślizg i uderzyłem w <dupę> ~*Ja już nic nie mówię. xD*~ drzewo. Gdy się obudziłem, byłem w szpitalu. Po miesiącu, gdy wyszedłem z niego, przez rok błądziłem po mieście. Wtedy, przez rok i miesiąc nie pamiętałem nic. Ani jak się nazywam, ani co się ze mną stało, ani gdzie mieszkam. ~*Znowu zmiana czasu? -_-*~ Dopiero po tym czasie sobie wszystko przypomniałem...W ogóle...Kim ty jesteś? I dlaczego przejmujesz się moim losem? - Odpowiedział słabym głosem Dawid. |*Dejwid|

~*Po pierwsze: Idioto, kto opowiada pierwszej napotkanej na ulicy osobie o swojej historii? Po drugie: Jest idiotką, so...*~

- Nazywam się Andro<n>meda Lopez. Przechodziłam tędy, gdyż szłam do domu i zauważyłam ciebie, takiego biednego, chudego i słabego pod tym mostem, więc postanowiłam podejść i spytać, dlaczego nie jesteś w domu, gdyż nie wyglądałeś na bezdomnego. ~*W rzeczywistości, tak samo jak każdy szanujący się Polak, miałaby go w dupie.*~ Przynajmniej z daleka. - Odpowiedziała dziewczyna, po czym dodała:

- A ty jak się nazywasz?

- Dawid |*Dejwid Pizda| Morgan... - Odpowiedział chłopak.

~*Fajne drugie imię. xDDD*~

|Co nie? :D|

Po chwili zaś Andro<n>meda powiedziała:

- Wiesz, choć ze mną. Mam kolegę, który może ci pomóc.

W tym momencie Dawid |*Dejwid| słabo się uśmiechnął, po czym powiedział:

- Dziękuję za to...

- Oj, nie ma za co. - Rzekła

Po tej rozmowie, pomogła mu wstać, po czym zaprowadziła do domu. ~To jest tak hipernierealistyczne, że aż ściana odpadła.~ Gdy tam, |CO TU ROBI PRZECINEK?!| była, pierwszą osobą, którą ujrzała, był Grzegorz. Widząc ją, z kimś dla niego obcym, spytał:

|- Ty dziwko! Zdradzasz mnie z bezdomnymi?!?!?!?|

~Zajebiście xD~

|:D|

- Zbiorowisko nam tu sprowadzasz? Kto to jest?

W tym momencie dziewczyna opowiedziała mu o zaistniałej sytuacji. W tym momencie, Grzegorz, jako iż wraz z Andro<n>medą znał już Damiana, <*Dejmiana> krzyknął:

- Damian <*Dejmian>! Chodź tu na chwilę!

Po chwili zaś, gdy Damian <*Dejmian> już przyszedł i ujrzał Dawida, |*Dejwida| spytał:

- O. A to kto?

W tym momencie Andro<n>meda opowiedziała mu historię Dawida, |*Dejwida| którą on jej opowiedział. Gdy skończyła, powiedziała:

- Weź coś z nim zrób. Żal mi tak na niego patrzeć.

Po tej rozmowie, Damian <*Dejmian> wziął Dawida |*Dejwida| ze sobą. ~*Ta scena była tak hipernierealistyczna...W rzeczywistości powinni wyjebać Dawida przez okno lub mieć go w dupie już na ulicy.*~ |Ale to opko. Tu wszystko jest możliwe.| Jako iż miał on rany na <dupie> ~*TRI! xD*~ <:D> ciele, zabandażował mu je. <Skąd się wzięły, nigdy się nie dowiemy.> Później, zaprowadził go do kuchni i dał mu coś do jedzenia. ~Debil~ Po zrobieniu tego, dano mu jakieś suche i czyste ubrania. |Idioci| Od tego momentu, pozwolono Dawidowi |*Dejwidowi| zostać w tym domu. <Kretyni> Gdy po parunastu miesiącach byli już naprawdę wszyscy czterej, ~*?*~ |Też nie rozumiem tego fragmentu zdania.| postanowili, w związku ze swoimi przeżyciami, we czwórkę zniszczyć świat. <<Ziew>>

 

|O, a tu bez spoilerów.|

~*Dzięki Bogu...*~

___________________________________________  

Rozdział VI - Historia Damiana <*Dejmiana> Turnera.

~Lubisz plackiQwerty~

~*O Jezu, znowu bawisz się znacznikami kopiowania? xD*~

~No co? Muszę jakoś przetrwać te dwa ostatnie rozdziały. xD~

Damian <*Dejmian> Turner urodził się 20|0|.02.2005 roku, o godz. 20:05. ~Widać, że te godziny to podzielone na pół lata ich narodzin. Wszystkie postacie rodziły się po dwudziestej.~ <Ty, faktycznie.> Jego rodzice ucieszyli się, że urodził im się chłopiec, gdyż właśnie chłopca oczekiwali. |Ależ to naciągane...| Imię "Damian" <*Dejmian> dali mu po zmarłym przyjacielu jego ojca. ~Który przegrał wiadro życia, aby ten patafian mógł mieć tak na imię.~ Chłopak miał normalne dzieciństwo. Nie miał ani on, ani jego rodzice problemów. Rodzice opiekowali się nim dużo, jednak nie tak, aby chłopak myślał, że ma nadopiekuńczych rodziców. |Znowu niszczenie praw Opkolandii. SÓper.| <SÓPER XDDD> |:D| Od dzieciństwa miał dwie nadprzyrodzone zdolności. Potrafił stawać się niewidzialnym oraz lewitować. ~Chyba jebnę cztery akapity w końcowej analizie...~ ~*Boże ;_;*~ ~Hehe :D~

 

W wieku przedszkolnym był on nawet lubiany. Dzięki temu, znalazł sobie kilku kolegów i dwóch przyjaciół. Nie mógł więc narzekać na samotność i odrzucenie, gdyż miał kogo do zabawy i miał z kim pogadać. Jego wiek przedszkolny minął bez problemów. |Opkolandia Nie lubi tego!|

 

W wieku szkolnym również nie miał problemów. Nadal był nawet lubiany. |W sumie, lepsze to, niż powielane sto razy schematy.| Z nauką sobie radził. Był nawet dobrym uczniem, jednak, jako iż nie był kujonem, był dalej nawet lubiany. ~*Kurwa, przewidziałam własną przyszłość. O.O*~ W szkole podstawowej i gimnazjum ~*[*]*~ nie miał problemów. Jednak, w liceum objawił się jego pierwszy lęk. Lęk do szczurów. <To zdanie pojedyncze jest wyewidencjonowaną przesadą.> Otóż, któregoś dnia, gdy miał coś przynieść swoim rodzicom z piwnicy, w pewnym momencie ujrzał zmutowanego szczura. Zdziwił się tym, gdyż co prawda mieszkał niedaleko Elektrowni Jądrowej Żarnowiec, ~Znowu faza na tamto miejsce? '='~ ~*TA EMOTKA! XDDD*~~Wspaniała, czyż nie? :D~ jednak ta elektrownia nie została nigdy skończona, a co za tym idzie i uruchomiona. |Chyba nie uruchomiona.| Przez to w pobliżu nie było żadnych odpadów radioaktywnych. Stąd Damian <*Dejmian> nie wiedział, skąd w jego piwnicy mógł znaleźć się zmutowany szczur. Po chwili zaś, zwierz rzucił się na chłopaka. ~Ja go nasłałem!~ |Grzegorz! xD| ~:D~ Próbował się on bronić, jednak nie udawało mu się to. W pewnym momencie, szczur zadrapał go. Było to, akurat dość bolesne. Damian <*Dejmian> aż krzyknął z bólu. Po chwili zaś, udało mu się uwolnić. |Niestety, nam nie udało się uwolnić od głupoty tego opka i zdań pojedynczych.| Oczywiście od razu udał się on do domu, po czym opowiedział o tym rodzicom. Oni uwierzyli mu, gdyż ostatnio chodziły pogłoski o tym, że w piwnicy przebywa jakiś nienaturalny szczur. ~*To jest tak naciągane, że aż tynk z sufitu odpadł.*~ Na wszelki wypadek, zabrali swojego syna do lekarza, aby sprawdzić, czy nie został on niczym zakażony lub zatruty. Okazało się, że nie. |Szkoda| Po powrocie do domu, jego dalszy wiek szkolny minął normalnie. ~*Jakby kompletnie NIC się nie stało.*~

 

Na studiach również miał normalne życie. W wieku 1|1|8 lat zaczął zarabiać. <Co oni robili na studiach mając ledwo osiemnaście lat?> ~*Ukradli i sfałszowali matury i ot co.*~ Dzięki temu, gdy zarobił odpowiednią sumę pieniędzy, kupił mieszkanie i wyprowadził się od rodziców. <Jebana utopia.> Przez sześć lat żyło mu się normalnie. Po sześciu latach, poznał on Grzegorza, Andro<n>medę i Dawida. |*Dejwida| We czworo, po swoich przeżyciach, postanowili zniszczyć świat. |<Ziew>|

 

~*O, znów bez spoilerów.*~

~Jakby były, to bym się wkurwił.~

<Nie tylko ty.>

___________________________________________  

Rozdział VII - Historia Michała <Bakłażana> Smitha.

|Bakłażan, do odpowiedzi! xD|

~xDDDDDDDDDDDDDDDDDD~

Michał Smith urodził się 20|0|.06.2006 roku, ~*Widzicie? Nawet ich daty urodzenia są podzielonym na pół rokiem ich urodzenia. Każdy rodził się dwudziestego dnia jakiegoś miesiąca. ;-;*~ |Czas zawisnąć.| o godz. 2|0|0:06. Jego rodzice ucieszyli się, że urodził mu się chłopiec. Chcieli mieć po prostu dziecko, obojętnie jakiej płci. ~Ale jeśli urodziłaby się dziewczynka, pewnie by ją wydziedziczyli.~ Imię "Michał" postanowili dać mu po jego zmarłym dwa lata wcześniej bracie. <Który również kopnął w kalendarz, aby ten down mógł mieć tak na imię.> I on i rodzice nie mieli żadnych problemów. Rodzice opiekowali się nim normalnie. Nie za dużo, ale i nie za mało. Dzieciństwo miał on więc normalne. |Dobrze, że nie znowu tragiczne.| ~*Czy tylko ja lubię tworzyć postacie z tragicznym dzieciństwem?*~ |;_;| ~*No co? Takie postacie najlepiej się tworzy!*~ |;__;| ~*:D*~

 

W przedszkolu był lubiany. Nie wiedział jednak dlaczego. Nie był z bogatej rodziny, ~*Do jasnej cholery. Przecież aby mieć przyjaciół, nie trzeba pochodzić z bogatej rodziny!*~ więc podejrzewał, że to ze względu na charakter. ~Szkoda, że byłeś zjebany.~ Miał dużo kolegów, jednak prawdziwych przyjaciół miał tylko dwóch. |Mnie i Grzegorza.| ~:D~ ~*To zła fuzja. xD*~ |~>:D~| Mimo wszystko nie narzekał na samotność czy na to, że nikt go nie lubił. <You Don't Say.> Jego życie w przedszkolu wyglądało normalnie.

 

W wieku szkolnym także miał normalne życie. Dalej był tak samo lubiany jak w przedszkolu i dalej miał tych samych najlepszych przyjaciół. Z nauką radził sobie nawet dobrze, jednak musiał przykładać się do niej, gdyż nie wszystko z lekcji wchodziło mu do głowy. ~*Przynajmniej był normalnym uczniem.*~ Wszystko było takie samo aż do liceum. W liceum bowiem objawił się jego pierwszy lęk. Lęk do ciemności. |Kurwa, te licea zmieniają ludzi!| ~*Prawda. Większość moich kolegów i koleżanek zgimbusiało dopiero w liceum. Widać to np. po ich profilach na Instagramie, a ci, którzy chodzą ze mną na dodatkowy niemiecki gadają tylko o chlaniu i imprezach. Mam ochotę im czasem zajebać, bo kiedyś byli fajniejsi.*~ ~Kurwa, wielcy dorośli się znaleźli. =,=~ ~*Chyba tylko ja z całego mojego towarzystwa zmieniłam się na lepsze. xD*~ Otóż, gdy któregoś dnia, w wakacje, wraz ze swoimi dwoma najlepszymi przyjaciółmi wyjechał na dwa tygodnie na camping, którejś nocy, gdy cała trójka jeszcze nie spała i gdy Michał wszedł po coś na chwilę do namiotu, <Naciąganie Level Up!> ~*ZW., bo tablet mi dubstep odwala...Dobra, jestem.*~ |I co tam?| ~*Powiadomienia z Wattpada, YouTube i Instagrama.*~ w pewnym momencie poczuł, że ktoś za nim stał. ~~ ~*Jezu xDDD*~ ~No co? :D~ Od razu odwrócił się. Po zrobieniu tego, ujrzał jakąś obcą osobę z nożem. <A nie, to tylko Jeff The Killer. Jebnij go gaśnicą i straci całe HP.> Chłopak przestraszył się. Sparaliżowany strachem nie mógł nawet krzyknąć. W pewnym momencie ujrzał, że postać zaczęła do niego podchodzić. Po chwili zaś, gdy Michał był już bardzo mocno przestraszony, dało się zobaczyć, że morderca upadł martwy na ziemię. ~*Kurwa, znowu jakiś idiota wszystko psuje. :<*~ W tym momencie okazało się, że to przyjaciel Michała go zastrzelił. |Chuj jebany, wszystko zjebał.| W tym momencie Michał powiedział:

- Dzięki za ratunek.

- Oj, nie ma za co. Przyjaciela nie pozwolę zabić. - Odpowiedział

Po tej rozmowie, reszta wieczoru oraz dalszego życia Michała wyglądała normalnie. ~*Po pierwsze: Wnioskuję, że bezimienny przyjaciel Michała zajebał tego mordercę pistoletem. Skąd on go w Polsce wziął? Po drugie: No oczywiście, bo NIC się nie stało.*~

 

Na studiach również żyło mu się normalnie. W wieku 1|9|8lat, zaczął zarabiać. <Kurwa, ta nierealistyczność mnie rozkurwia.> Po parunastu miesiącach, gdy udało mu się zarobić wystarczającą liczbę pieniędzy, kupił on sobie mieszkanie i wyprowadził się od rodziców. <Nie ma to jak utopia.> Przez pięć lat żyło mu się normalnie. Po pięciu latach, dowiedział się jednak o czwórce osób chcących zniszczyć <latające dupy> |Ja jebe xDDD| świat, czyli o Grzegorzu, Andro<n>medzie, Dawidzie |*Dejwidzie| i Damianie. <*Dejmianie> Michał postanowił więc zająć się wynajmowaniem ludzi, którzy przeszkadzaliby im w ich celach. ~*CSI nie Lubi tego!*~ ~sramyQWERTYMarvel czy DCB(A+C)~ ~*Jezu, znowu? xD*~ ~Znaczniki trzeba wykorzystywać. xD~

 

~*A tak w ogóle: Koniec. Kurwa.*~

<JEZU, TO JUŻ?! O.O>

~*Tak. To opko było takie krótkie, dlatego zanalizowaliśmy je całe w jeden dzień.*~

~OMG! O.O~

___________________________________________

To opko było takie krótkie, że była to jedna z nielicznych analiz, które zaczęłam i skończyłam tego samego dnia. W ogóle zapomniałam, że ta historia nie była na moim dysku, no ale niestety znalazłam ją w plikach .rar, w których były kopie moich niektórych opowiadań z OneDrive. Trochę zwlekałam z jego zanalizowaniem, gdyż pamiętałam jakie było nudne, no ale w końcu się za to wzięłam. W każdym razie, przejdźmy teraz do przyjemniejszej części analizy, czyli analiz końcowych:

~*W tym opowiadaniu denerwowały mnie hipernierealistyczne sytuacje, a było ich sporo. Wymienię tylko parę, aby nie rozpisać się na cztery strony Worda. No, bo dajmy na to, jakim cudem na strychu w domu Dawida pojawił się trup? Nigdzie wcześniej nie było wspomniane nic, co zwiastowałoby jego pojawienie się. Albo to, co stało się w piwnicy w domu Dawida. Nie było wcześniej wspomniane nic, co zwiastowałoby taki obrót wydarzeń. Albo jakim cudem Grzegorz przeżył przygniecenie słupem wysokiego napięcia i mógł potem normalnie się poruszać? Nawet, jeśli jakimś cudem przeżyłby coś takiego, a w rzeczywistości cuda się zdarzają, to miałby złamany kręgosłup i do końca życia musiałby poruszać się na wózku inwalidzkim! Albo skąd w pomieszczeniu z generatorem prądu, który miał naprawić ojciec Andromedy, wziął się także zbiornik z kwasem, mimo iż wcześniej nie było nawet o nim mowy? Nierealistycznych sytuacji było znacznie więcej, ale jak wspominałam, nie będę ich wszystkich wymieniać. Z tego, co wiem, to oryginalna historia działa się w rzeczywistym świecie, a w opowiadaniach osadzonych w naszej rzeczywistości, w innych w sumie też, powinno się unikać nierealistyczności, aby czytelnik nie miał wrażenia, że historia była pisana na siłę.*~

|W tej historii wkurzała mnie jedna, drobna rzecz, a mianowicie daty urodzenia poszczególnych postaci oraz ich nazwiska. Zacznijmy od dat urodzenia. Widać było, że zostawały one wymyślane na szybko, bo każdy średnio mądry człowiek mógł zorientować się, że dni, miesiące i godziny urodzenia postaci to były podzielone na pół lata urodzenia poszczególnych bohaterów. Widać to było po tym, że każdy z tych karakańców urodził się dwudziestego dnia danego miesiąca oraz każdy z nich rodził się po dwudziestej. W rzeczywistości bardzo rzadko zdarzają się takie zbiegi okoliczności. Powinno się tego unikać i w opowiadaniach, aby nie wyglądało na to, że nawet takie detale były wymyślane na szybko. Co do nazwisk, to wkurzającym jest fakt, że były one po angielsku, mimo iż imiona były po polsku. Ja wiem, że na przykład imię Damian nie ma tłumaczenia na angielski, ale wiadomo było, że on był Polakiem. Na serio, w Polsce też jest wiele ładnych nazwisk, jak na przykład Horodecki, Ostrowski, Dąbrowski, Frydrychowicz czy Abramowicz, a znacznie ładniej wyglądałyby one przy imionach wziętych z Polski. Niby te dwie rzeczy to detale, ale też rzucają się w oczy.|

<W tym opku wkurwiali mnie bohaterowie. No, bo byli oni debilami oraz mieli nieludzkie reakcje. No, bo dajmy na to, ojciec Andromedy został porażony prądem i zginął na jej oczach, a ta po kilku akapitach o tym zapomina, mimo iż nie było wspomniane, że minęło wiele czasu. Albo Dawid, którego spotkały te wszystkie dziwne sytuacje na strychu i w piwnicy. Od tak, po uwolnieniu się, wraca sobie do domu i zajmuje się swoimi sprawami. Dajmy jeszcze tutaj to, że Grzegorz, Damian i Andromeda od tak, od razu, przyjęli bezdomnego Dawida, który w sumie też był debilem, bo po spaleniu jego domu mógł pojechać do swoich rodziców, bo nie było wspomniane, aby umarli. Kto normalny by tak zrobił? Przecież Dawid zawsze mógł skorzystać z okazji nieuwagi domowników, okraść ich i spierdolić. Głupot bohaterów było znacznie więcej, ale to są takie przykłady. Jak wszyscy analizatorzy wielokrotnie wspominali, postacie powinny być tworzone z pomysłem i nie na przysłowiowym kolanie, aby zaciekawiły czytelnika, a nie go odrzucały.>

~W tym łopku irytowało mnie to, co Ramoninth, Slade'a i Tristitię oraz wszechobecna nuda i, co może wydać się dziwne, opisy bohaterów. Zacznijmy od nudy, gdyż o tym mam najwięcej do powiedzenia. Faktycznie, tworzenie prequeli, w których opowiada się o przeszłości bohaterów danego opowiadania jest nawet fajną opcją jako taka typowa ciekawostka. Jednak to, co zostało nam zaprezentowane tutaj, to po prostu czysta, niczym nieskażona nuda. Rozdziały były bardzo krótkie, najdłuższy wszakże miał cztery strony Worda oraz opierały się na tym samym schemacie, czyli na opowiedzeniu dzieciństwa postaci, jej/jego życia w przedszkolu, szkole i na studiach (i nie, osiemnastolatki nie studiują, kufa). Czy nie można byłoby zrobić jednego opowiadania, w którym rozdziały poświęcone byłyby historii wszystkich postaci, opisanych w jakiś ciekawy sposób, również zawierający to, czego tutaj brakowało czyli akcję? Po co tworzyć nudną historię, przepełnioną błędami interpunkcyjnymi, literówkami, głupimi postaciami, nierealistycznością i naciąganiem, skoro można by się wysilić i stworzyć coś interesującego? Również, w wypadku Grzegorza, Dawida, Damiana i Andromedy, której wypadałoby zmienić imię, wypadałoby również rozwinąć wątek ich zdolności nadprzyrodzonych, czyli na przykład jak dochodzili oni do uzyskania kontroli nad nimi. To byłoby ciekawe, a nie taki chłam jaki został nam tutaj zaserwowany!

 

Drugą kwestią do opisania są opisy bohaterów. Ja wiem, że to jeszcze nie było właściwe opowiadanie, ale i tak mnie wkurwiły. No, bo zostało o nich opisane naprawdę mało. A poza tym, to opowiadanie pierwotnie było na blogu i była tam zakładka z tymże opisem bohaterów. Serio? Po co to komu? Czy nie lepiej byłoby opisać sobie bohaterów, aby wiedzieć jacy są, ale czytelnikom przedstawić to dopiero w historii? W końcu znacznie ciekawiej jest poznawać postaci krok po kroku, a nie dostawać wszystko gotowe na tacy. Wtedy nie ma już tej zabawy. Po prostu zmorą blogową była zakładka z opisem bohaterów.~

 

Wspólnie: Ale po napisaniu tego od nowa i z pomysłem, to opowiadanie mogłoby być ciekawe!

___________________________________________  

|Pod względem nudy i tak nic nie przebije opka "366 dni".|

~*Ty weeeź, to była tragedia na skalę światową.*~

~Weźcie mi nawet tej hałastry nie przypominajcie. ;-;~

<Słyszałam, że to opko było okropnie nudne.>

~*Tak było. Cud, że udało nam się je zanalizować jeszcze w zeszłym roku.*~

<Współczuję>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^