_____________________________________________________________________________________________________
Oceniają:
~* - Ja
| - Slade
<> - Tristitia
~ - Grzegorz Antychryst
Pamiętacie może opowiadanie, której w tej samoanalizatorni zostało zanalizowane jako pierwsze? Nazywało się "Walka z czasem", a to jest taki jakby prequel tego. Jak sam tytuł, który jest zjebany swoją drogą, wskazuje, owe opowiadanie przedstawia historie bohaterów tegoż opka. Miała w ciekawy sposób przedstawiać ich przeszłość i być taką swoistą ciekawostką, ale jak zwykle, wyszło łopko. Analizujemy starym systemem, gdyż
te rozdziały są bardzo krótkie, a najdłuższy ma ledwo cztery strony.|Co ty ćpałaś? ;_;|
~*Nie wiem właśnie, ale to musiało być mocne.*~
<Swoją drogą, czy Grzegorz jest stałym członkiem
naszej rady analizatorskiej? Ciągle go widzę w oceniających.>
~:D~
~*Wtrynia się, ale go nie wyrzucam. Jest tak
zajebisty, że jak wczoraj stworzyłam jego podobiznę w jednej grze, to koksiłam
nim na wszystkich poziomach, rzadko przegrywając. :D*~
~Help ;_;~
~*|<:DDD>|*~
Zaczynajmy!
___________________________________________
Bohaterowie
Bohaterowie g<(>ł<)>ówni:
~*Początek analizy, a Tristitia już. xD*~
<Poziom analiz trzeba podtrzymywać. :D>
Patryk Williams
|Znowu polskie imiona i angielskie nazwiska. Czemu
mnie to nie dziwi.|
Obecnie ma on 1|1|9 lat. Ma on wiele
marzeń. <Ale po co je wymieniać, c'nie?> Jego
zainteresowania to nagrywanie filmów, |PRZECINEK, WON!| oraz
pisarstwo. ~W chÓj ambitnie.~ Jego zaletami jest to, że
potrafi być pomocny, miły, uczynny, oraz uczciwy. ~Bym coś
powiedział, ale akurat nie myślę o tym Patryku.~ Niestety, mimo
zalet, ma też wady. Czasem bywa sarkastyczny, oraz czasami jest wredny. <JEBANY
GARY STU! WIĘCEJ ZALET NIŻ WAD! DO GAZU!> ~*Tristitia i jej
humanitarne podejście do życia. xD*~ <:D> Boi
się dzikich zwierząt.
|Najambitniejszy opis postaci jaki w życiu
widziałem. Normalnie Sienkiewicz byłby dumny. -_-|
~*Ja kiedyś, za moich pierwszych opowiadań, właśnie
w ten ubogi sposób opisywałam postacie.*~
<Jezu ;-;>
Mateusz Johnson
~*Jak Johnson, to jego imię powinno brzmieć Cave.*~
|O Boże, podejrzewałem że tak będzie. xD|
~*No co? Cave Johnson jest spoko! xD*~
Obecnie ma on tyle samo lat, ile ma Patryk. <Noależoczywiściekurwajegomać.
;-;> Również ma wiele marzeń. ~Których, ponownie,
nie wymieniono.~ Jego zainteresowania to sport, oraz
komputery. ~*Znowu w chÓÓj ambitnie.*~ Jego zaletami jest to,
że potrafi być skłonny do poświęceń, uprzejmy, pracowity, oraz nigdy nie
kłamie. Jego wadami natomiast jest to, że jest spóźnialski, gadatliwy i
upierdliwy. <Znowu Gary Stu? ;-;> ~*W moich
opkach to było nagminne.*~ Boi się narzędzi medycznych. ~Hehehehe...
:D <Wyjmuje skalpel.> :DDD~ ~*Ty sadysto! xD*~ ~:D~ <Normalnie
Sebastian byłby dumny. xD> ~Wiem :DDD~
Bohaterowie
pierwszoplanowi:
Andromeda
Lopez
|
|
Obecnie ma ona 2|0|0 lat. ~*Nie
strasz. ;_;*~ Ma ona jedno marzenie. Chce zniszczyć świat. ~:*~ <O
Boże, Grzegorz. xD> ~No co? To moje odwieczne marzenie!
:D~ Jej zainteresowaniami jest najnowsza technologia, oraz
budownictwo. |Znow w choj ambitnie.| ~*Ivona? xD*~ |:D| Jej
wadami jest wredność, to, że czasami jest egoistyczna, psychopatyczność, ~*To
nic, że Google Chrome podkreśla to słowo na czerwono.*~ oraz sadyzm.
Mimo tych wad, ma także zalety. Jest ona wiarygodna, zdolna do poświęceń, oraz
ma poczucie humoru. |Ale nie zapominajmy, że jest psychopatką i
egoistką. -_-| <A poza tym, teraz wchodzimy w erę Mary Sue.
;_;> Boi się generatorów prądu, oraz kwasu. Umie ona
kontrolować pogodę, oraz powodować różne kataklizmy, jak trzęsienia
ziemi. ~:**~
Grzegorz ~*Antychryst*~ ~Mnie w to opko nie
mieszajcie. ;-;~ ~*:D*~ Miller
Obecnie ma on 22 lata. ~*Bo OCZYWIŚCIE musi
być starszy od g(ł)ównej boCHaterki. -__-*~ Ma takie samo marzenie jak
Andro<n>meda. Jego zainteresowaniami są komputery, oraz
projektowanie różnych maszyn. ~*Ponownie, w choj ambitnie.*~ Jego
wadami jest to, że czasem bywa wredny, jest kłótliwy, często bywa sarkastyczny,
oraz nikczemny. Ma on także zalety. Jest odpowiedzialny, miły, oraz
uczciwy. |Ale nie zapominajmy, że jest kłótliwy, sarkastyczny i
nikczemny. Boooże, ile tu sprzeczności. ;=;| Boi się słupów wysokiego
napięcia. Potrafi kontrolować wszystkie cztery żywioły, oraz unosić przedmioty
siłą woli. ~*Czyli połączenie mojej nowej OC do uniwersum Młodych
Tytanów i Raven z tegoż serialu. Super. _-_*~
Dawid <Ziemniak> ~*CO.
XDDD*~ <:D> Morgan
Obecnie ma on 21|2| lat. ~*NIE
STRASZ! ;___;*~ Ma takie samo marzenie jak Andro<n>meda
i Grzegorz. Jego zainteresowaniami jest pisarstwo, oraz tworzenie muzyki. ~*<Ziew>
Znowu w choooj ambitnie. -_-*~ Jego wadami jest to, że bywa uparty,
nieuważny, złośliwy, oraz to, że czasem jest roztargniony. Jednak, ma również
zalety. Jest punktualny, towarzyski, oraz uczciwy. |Ale jest uparty i
złośliwy. -__________________________-| Boi się chodzić po piwnicach i
strychach. ~*Nie dziwię się. Mimo iż w piwnicy w moim bloku w
poszczególnych korytarzach zamontowali światło, to nadal boję się tam sama
przebywać, bo mam wrażenie, że ktoś na mnie wyskoczy. ;_;*~ Potrafi
czytać w myślach, oraz <srać na odległość z Stanów Zjednoczonych
na Antarktydę bez wychodzenia z klopa.> ~*Zajebista
umiejętność. xDDD*~ <Co nie? :D> teleportować
się.
Damian <Kapusta> |TRI! XDDD| <No co? :D> Turner
Obecnie ma on 24 lata. Ma takie samo marzenie jak
Andro<n>meda, Grzegorz i Dawid. |*Dejwid| Jego
zainteresowaniami jest medycyna, oraz motoryzacją. ~*LITERÓWKA JUŻ W
OPISIE BOHATERÓW. BOŻE, CZY TY TO WIDZISZ? ;_;*~ ~Bóg: Widzę i
też nadziwić się nie mogę, jakim to trzeba być debilem.~ |Jezu.
xDDD| ~:D~ Jego wadami jest to, że czasem bywa
porywczy, wścibski, bezwzględny oraz bywa zazdrosny. Jego zaletami zaś jest
wierność, optymizm, oraz dowcipność. |<Wściekle wzdycha.>| Boi
się szczurów. Umie stawać się niewidzialnym, oraz lewitować.
Bohater epi~*stolarny*~ |Da fuq? xD| ~*No co? :D*~zodyczny:
Michał <Rzodkiewka> ~xDDD~ <:D> Smith
Obecnie ma 23 lata. Ma on różne marzenia, z których
większość jest spełnionych. ~*A jednym z nich jest wykokszenie
podobizny Grzegorza Antychrysta w grze "Gatcha Studio!" na
setny poziom.*~ ~Boję się ciebie. ;___;~ |Toż to
wyższy poziom fangirlingu. ;_;| ~*:D*~ Jego
zainteresowaniami jest fotografia oraz malarstwo. ~*Znowu
ambitnie...Meh.*~ Jego zaletami jest prawdomówność, pracowitość,
obowiązkowość i uprzejmość. Mimo zalet, ma również wady. Czasem bywa wredny,
złośliwy, oraz szybko się irytuje. ~*Ale jest uprzejmy. ;-;*~ Boi
się ciemności.
|Kuźwa, to dopiero opis bohaterów, a ja już mam
dość. ;-;|
~*Ja też, ale musimy przez to przebrnąć. Chwila...
<Odwraca się.> GRZEGORZ, KURWA, ZOSTAW MÓJ TABLET GRAFICZNY I CHODŹ
ANALIZOWAĆ!*~
~Ale on jest ciekawszy od tego opkaaa. :<~
~*Wiem, ale dla fanów trzeba się poświęcić.*~
___________________________________________
Fabuła
Fabuła wcześniejszego opowiadania:
|A na chuj ona tu?|
~*Liczyłam na to, że ktokolwiek
przeczyta to łopatologiczne łopko, ale jeśli by nie czytał poprzedniego, to tu
ma fabÓłę.*~
<Ach, te marzenia.>
~*C'nie? :<*~
Patryk i Mateusz są zwykłymi <sraczami
na typowym, Polskim osiedlu. Ich życie codziennie wygląda tak samo. Muszą
uciekać przed Januszami goniącymi ich i ich sto naklejek na Świeżaki, srają na
czas w pobliskim Toi-Toi i srają tęczą. Któregoś dnia jednak, OMG RURA W
TOI-TOI SIĘ ZATYKA od gówna wielkości Jowisza wysranego przez Mateusza.
Dowiadują się oni od tajemniczej postaci w kapturze, że są de...eee...to znaczy
że aby odetkać rurę, muszą udać się na Antarktydę po Złotą Przepychaczkę Mocy.
Od razu łączą oni siły, aby odzyskać ich sens życia.> |Ta
fabuła jest lepsza niż oryginalna. Czytałbym. xD| ~*Ja też.
xDDD*~ ~Napisz takie opowiadanie. xD~ <:D> studentami.
Ich życie wygląda zawsze tak samo, i nic nie zapowiada zmian na lepsze ani na
gorsze. Jednak, któregoś dnia, podczas powrotu do domów, do Mateusza <*Mefedrona> ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ dzwoni
tajemniczy mężczyzna, który mówi mu, że wraz z Patrykiem ~*Patrick
and The Small Guyem~ muszą pokonać Zabójczą Czwórkę, która chce
zniszczyć świat. |Ciągle nie mogę się nadziwić tej
hipernierealistyczności. Jakiś gościu dzwoni do przypadkowych ludzi i wysyła
ich na samobójczą misję, a oni od tak się zgadzają. Zajebiście. ;---;| Muszą
zrobić to do 13 kwietnia 2029 roku. ~OCZYWIŚCIE~ Czasu
jest niewiele, a czwórka właśnie przeniosła się do swojej bazy na Antarktydzie,
do której można dostać się tylko za pomocą dwóch kul teleportujących
umieszczonych w dwóch miejscach na Ziemi. Czy Patrykowi i Mateuszowi uda się
pokonać Zabójczą Czwórkę? ~*Nie*~ A może świat zostanie bezpowrotnie
zniszczony? ~*Tak*~ ~;"-)~
-----------------------------------------------------------------------------------------
"Fabuła" tego
opowiadania:
Opowiadanie to opowiada historię bohaterów
poprzedniego opowiadania, od ich narodzin, aż do czasu akcji sequela.
|#Ambitnie|
------------------------------------------------------------------------------------------
___________________________________________
Rozdział I - Historia
Patryka <Marchewki> Williamsa.
|Zajebiste drugie imię. xD|
~Marchewka, do odpowiedzi! XD~
~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
<:D>
Patryk Williams urodził się 2|2|0.10.2010
roku ~*Październik nie ma tylu dni! xD*~ |Od dziś ma! :D| o
godz. 20:10. ~Sekund dwie zapewne.~ Jego rodzice
ucieszyli się, że urodził się im chłopiec. <Bo jakby urodził się
obojnak, to by go wydziedziczyli.> Imię "Patryk"
postanowili dać mu po jego zmarłym dziadku. ~*Który zmarł po to, aby
nasz sracz namber łan mógł się tak nazywać.*~ Dzieciństwo jego minęło
normalnie i nie przyniosło mu ani jego rodzicom żadnych większych
problemów. <Poza faktem, że srał na meble, gdy rodzice nie
patrzyli.> |TRI! xDDD| <:D> Rodzice
opiekowali się nim dużo, jednak nie za dużo... ~I te dramatyczne
trzy kropkeły.~ |KROPKEŁY XDDD| ~:D~
Wiek przedszkolny także minął mu normalnie. W
przedszkolu poznał on Mateusza ~**Cave'a*~ Johnsona. Okazało
się, że mieli oni podobne charaktery. Zakolegowali się, a po paru miesiącach
zaprzyjaźnili. Jako iż w przedszkolu inne dzieci nie darzyły zbytnią sympatią
Patryka, |Noależdojasnejpierdolonejoczywiściekurwajegomać. ;-;| ~*Najdłuższy
tasiemiec na świecie. xD*~ |Niemaczasunaspacje. xD| ten
nie narzekał na to, że miał tylko jednego przyjaciela. Cieszył się z tego
powodu, że nie został zdany sam na siebie. Rówieśnicy nie dokuczali mu jednak.
Aż w końcu nadszedł... |DUN DUN DUUUN!|
W wieku szkolnym zaczęły się prawdziwe męki dla
Patryka. ~*Patrick and The Small Guy'a~ Inni uczniowie
wyśmiewali się z niego, wyzywali go, dokuczali mu i bili go. |<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>| ~*Kuźwa,
ziewaj ciszej, bo słychać cię w trzecim wymiarze. ;_;*~ |Hehe :D| Był
on szkolnym kozłem ofiarnym i popychadłem. Na dodatek nie radził sobie z
nauką. ~<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>~ ~*A
ciebie słychać w dziesiątym wymiarze. ;=;*~ ~xD~ Mimo
wszystko, ciągle jego jedynym przyjacielem pozostał Mateusz. <*Mefedron> Pomagał
on mu z rówieśnikami oraz z nauką. Dzięki tej pomocy, Patryk ~*Patrick
and The Small Guy |*Chuj| ~Sprawdzałeś? xD~ |EJ!| ~:D~ mógł
przynajmniej przechodzić do kolejnej klasy i czegoś się uczył. Niestety,
któregoś dnia, został on tak mocno pobity, że przez to trafił do
szpitala. ~:D~ Był tam kilka tygodni. ~:DD~ Przez
ten czas, oprócz rodziców odwiedzał go też jego przyjaciel. Po wyjściu ze
szpitala, bał się on trochę chodzić do szkoły, w obawie, że znów tak skończy,
jednak przemagał swój lęk. ~*Trochę? Ja już bym SRAŁA ZE STRACHU!*~ |Ale
to Gary Stu...| ~*A, no tak. ;-;*~ Jednak znęcano się nad
nim aż do liceum. W liceum zaś objawił się jego pierwszy lęk. Lęk do dzikich
zwierząt. ~:D~ Otóż, któregoś dnia, gdy był on na
wycieczce w lasach afrykańskich ze swoim przyjacielem, <Ale
naciągane...> w pewnym momencie przechadzki na Patryka ~*Patrick
and The Small Guy'a~ wyskoczyły dzikie zwierzęta. ~*Jakie?
Nigdy nie zostanie napisane.*~ Chłopak próbował się bronić, jednak był
zbyt słaby. ~:D~ W momencie gdy jedno ze zwierząt
chciało go zabić, zauważył to Mateusz <*Mefedron> i
dzięki temu mógł uratować Patryka. ~*Patrick and The Small Guy'a.~ Gdy
już to zrobił, jako iż jego przyjaciel nie miał sił, aby wstać, musiał mu
pomagać. |Nie musiał. Mógł użyć mózgu i zostawić tego dekla na pastwę
losu.| Było tak przez około |22|4 dni. Po tym czasie,
Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ miał już siły aby
wstać. Po zrobieniu tego, wraz z Mateuszem <*Mefedronem> postanowili
udać się do domu. Od teraz jego życie szkolne wyglądało tak jak zwykle. Aż w
końcu zaczęły się... |DAM DAM DAAAM!|
Na studiach życie Patryka ~*Patrick and
The Small Guy'a~ dalej wyglądało normalnie. W wieku 18 lat, ~*CZEEEJ!
W wieku osiemnastu lat poszedł na STUDIA?! -_-*~ |Mówiłem, że Gary
Stu? ;-;| dostał on od bogatych wujków, oprócz sporej sumy pieniędzy,
także helikopter. <#Naciąganie> Był on zdziwiony
takim prezentem, gdyż myślał, że mu się nie przyda. Mimo wszystko przyjął go,
gdyż uważał to za nawet dobry prezent, bo jednak kiedyś mógł mu się przydać. <#Zdecydowanie> Za
pieniądze zaś, jako iż był pełnoletni, kupił sobie mieszkanie i wyprowadził się
od rodziców. ~*Gary Stu level expert. W Polsce bez kredytu możesz kupić
tylko jeden metr kwadratowy mieszkania.*~ Przez rok jego dalsze życie
wyglądało normalnie. Niestety, nie dożył on nawet 20|1| lat, gdyż
rok później został zabity [SPOILER BEGINNING] przez wrzucenie do kwasu podczas
walki z Grzegorzem, Dawidem |*Dejwidem| i Damianem. [SPOILER
END]
~*Po chÓj spoilerować?*~
|aŁtoreczka Mode: ON|
~*A ;-; Ale dobra, ja mam na razie dość tego. Idę pobazgrać
na moim nowym tablecie graficznym.*~
~<Biegnie za Ramoninth.>~
<Ja jebe. xD>
___________________________________________
Rozdział II - Historia Mateusza
~**Cave'a*~ Johnsona.
|O, już jesteś?|
~*Biurko mi trzeba przestawić, bo
przez to cholerne łóżko nie mam miejsca na wysunięcie panelu z tabletem. ;-;*~
~:D~
~*WAL SIĘ.*~
~No co? xD~
Mateusz ~**Cave*~ Johnson urodził
się również 2|2|0.10.2010 roku, ~*SLADE! xD*~ |:D| także
o godz. 20:10. ~No ależ naturalnie. Wcaaale nie naciągane. -___-~ Jego
rodzice również ucieszyli się, że urodził im się chłopiec. |Bo jakby
urodziła się dziewczynka, to by ją wydziedziczyli.|
Imię "Mateusz" postanowili dać mu po jego zmarłym wujku. ~Który
zmarł, aby ten popierdolec mógł mieć tak na imię.~ Dzieciństwo
jego minęło normalnie. ~Taaa... :D~ ~*Napiszę ci
FanFiction, w którym oni spotykają ciebie.*~ ~:*~ Ani on,
ani jego rodzice nie mieli większych problemów. Rodzice opiekowali nim się nie
za dużo, ale i nie za mało. |Nie pierdol, narratorze. W Opkolandii i
Creepypastolandii każda pseudo tragiczna postać jest dręczona przez rodziców.| ~Czyyy...?~ |NIE,
do cholery! To nie oznacza końca świata! xDDD| ~;"-(~
Wiek przedszkolny także minął mu bez większych problemów. W przedszkolu poznał
Patryka <Rzodkiewkę> ~*JEZU XDDD*~ <;'D> Williamsa.
Okazało się, że mieli podobne charaktery. |Nie ma to jak ~Moda
na Skuces~ GRZEGORZ! xD ~:D~ W
każdym razie, nie ma to jak naciąganie.| Zakolegował się on z nim, a
po paru miesiącach zaprzyjaźnił. W przedszkolu był on dla innych dzieci
neutralny. Miał on kilku kolegów, ale przyjaciela tylko jednego. ~☝~ ~*Ty byś
go sprowadził na złą drogę. xD*~ ~Wiem :D~ Mimo
wszystko nie narzekał on na to. Cieszył się, że choć jedna osoba na prawdę go
lubi. <CZY WY WIDZICIE TO POPRAWNIE ZAPISANE "NA
PRAWDĘ"?!?!?!?!?!?!?!? OOO.OOO> ~*JEZU! *.**~ ~OŁ
MAJ GASZ!!! :O~ |CUD! .OOOO| Dalsze życie w
przedszkolu minęło mu <nie>normalnie.
W wieku szkolnym także nie miał problemów. Był on neutralny w
stosunku do innych uczniów, tak samo inni uczniowie byli w stosunku do niego
neutralni. Jednak, pomagał on swojemu przyjacielowi, Patrykowi, ~*Patrick
and The Small Guy'owi~ gdyż ten był wyśmiewany, poniżany, wyzywany
i bity. |<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>| ~*Ciszej
ziewaj, bo słychać cię na drugim końcu bazy. ;-;*~ |:D| Oprócz
tego jego przyjaciel nie radził sobie w nauce. Mateusz pomagał mu więc z
relacjami z innymi uczniami oraz z nauką<, gdyż był debilem.>.
Jego pomoc, przynajmniej w nauce nie szła na marne, gdyż Patryk ~*Patrick
and The Small Guy~ zapamiętywał to co się z nim uczył |(
͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Och no... -_-*~ |:D| i
dzięki temu zdawał z jednej klasy do drugiej. Było tak aż do liceum. W liceum
objawił się pierwszy lęk Mateusza. <*Mefedrona> Lęk
do narzędzi medycznych. ~☝~ ~*JEZU XDDD*~ ~Hehe :D~ Otóż,
któregoś dnia, gdy Mateusz <*Mefedron> wracał sam
ze szkoły, gdyż Patryk ~*Patrick and The Small Guy~ musiał
wyjść przed nim, <bo cisnęło go sranie tęczą, a szkolne rury by
tego nie wytrzymały,>
~*|~
~|*~
<:D>
w pewnym momencie spokojnej drogi, poczuł, że ktoś
zaczął go ciągnąć w innym kierunku niż on szedł. Chłopak próbował się wyrywać,
jednak był zbyt słaby wobec siły porywacza. |☝| ~XDDD~ Po
parunastu minutach, został dociągnięty do jakieś komórki. Po znalezieniu się
tam, porywacz rzucił go na jakiś metalowy stół, po czym przywiązał go do stołu
i zakleił mu usta taśmą klejącą, aby ten nie mógł krzyczeć.
|
|
~*x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
Po zrobieniu tego, zaczął go torturować właśnie narzędziami
medycznymi. ~:D~ Trwało to przez 4|44| dni.
Po tych czterech dniach, gdy oprawca gdzieś na chwilę wyszedł, w pewnym
momencie do pomieszczenia wszedł Patryk. ~*Patrick and The Small
Guy~ Gdy zaś zobaczył, w jakim stanie był Mateusz, <*Mefedron> na
początku |przygotował mu grób, a potem dobił go i zatańczył na jego
grobie.| ~*Każdy normalny w tym wypadku by to zrobił. xD*~ uwolnił
go, a później zadzwonił po pogotowie, gdyż Mateusz <*Mefedron> był
w na prawdę <ZNÓW! O.O> |OOOOOOOOOOOOOOOOOOOO.OOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOO| ~OMG!
*.*~ ~*CUD! :O*~ złym stanie. Po znalezieniu się w
szpitalu musiał leżeć tam paręnaście tygodni. W tym czasie odwiedzali go jego
rodzice oraz jego przyjaciel <i razem srali tęczą>. ~*Co.
xDDD*~ <:D> Po parunastu tygodniach, gdy
wyszedł on ze szpitala, miał wreszcie normalne życie. Lecz wkrótce
nadeszły... |DUN DUN DUUUN!|
Na studiach dalej miał on normalne życie. W wieku |1|18 lat zaczął
zarabiać, ~*KURRRWA!*~ |Co?| ~*Najgorsza nuta
Keshy właśnie leci mi na TIDAL-u. ;___;*~ aby kupić sobie nowe
mieszkanie i wyprowadzić się od rodziców. Po kilku miesiącach, jako iż pracował
w dobrze płatnej pracy, udało mu się to. ~*Znowu Gary Stu. W Polsce to
NIE jest możliwe. ;-;*~ Po kupieniu mieszkania i wyprowadzeniu się,
dalej, przez resztę miesięcy wiódł normalne życie. Niestety, rok później,
zginął [SPOILER BEGINNING] wrzucony wraz z Patrykiem ~*Patrick and
The Small Guy'em~ do zbiornika z kwasem podczas walki z
Grzegorzem, Dawidem |*Dejwidem| i Damianem. [SPOILER
END]
|Przynajmniej kulturalnie oznaczałaś te spoilery.|
<Ale i tak nie były one potrzebne.>
~*Ale byłam niedojebana.*~
<;-;>
___________________________________________
Rozdział III - Historia Andro<n>medy
Lopez.
|
|
Andromeda Lopez urodziła się 13 kwietnia 2009
roku, ~Przypadeg? Nie sondzem.~ o godz. 13:|1|09. ~*Nie
ma tylu minut! xD*~ |Są! :D| Jej rodzice nie ucieszyli
się, że urodziła im się dziewczynka. Oczekiwali oni chłopca. <NA
STOS!> Oddali więc ją do adopcji. ~*Kurwy*~ Po
dwóch latach od jej narodzin, adoptowali ją nowi rodzice. Jednak, matka
nienawidziła dziewczyny i za wszelką cenę chciała się jej pozbyć, lecz nie
mogła, gdyż jej ojciec nie pozwalał jej nic zrobić, gdyż kochał dziewczynę jak
własną córkę. |Idiota| Andro<n>meda miała
więc normalne dzieciństwo, gdyż miała przynajmniej jednego rodzica który ją
kochał. ~*Co jest dziwne, bo była debilką.*~ Dziewczyna od
początku miała dwie nadprzyrodzone zdolności. |<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>| ~*Ciszej,
bo słychać cię na końcu Wszechświata. ;-;*~ |:D| Umiała
kontrolować pogodę, oraz powodować różne kataklizmy, jak trzęsienia
ziemi. ~I co w związku z tym? Oczywiście, że tego nie opiszesz, bo
po chuj wymyślać coś ciekawego.~
W wieku przedszkolnym była ona z niewiadomych dla niej powodów
nienawidzona. |Mówiłem, że nie będzie końca świata? Andronmeda
uratowała sytuację.| ~<Płacze>~ Nie miała
nikogo, z kim mogłaby się bawić. ~☝☝☝~ ~*Ty byś
jej dał w ryj dezintegratorem. xD*~ ~O to chodzi. :D~ Przez
to, gdy była w domu i nikt nie patrzył, płakała w samotności. ~*Akurat
leci mi w słuchawkach trochę spokojniejsza nuta. Jak klimatycznie.*~ W
przedszkolu jednak nie pokazywała swoich emocji. Jedyną osobą na której mogła
ona polegać, to był jej ojciec. ~*Niedługo :D*~ Wiek
przedszkolny minął jej więc smutku i samotności. ~:DD~
W wieku szkolnym, dalej była nienawidzona. Na dodatek była ona wyśmiewana,
poniżana, wyzywana, bita i popychana. Wszyscy jej nienawidzili i się z niej
wyśmiewali. ~<ZIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEW>~ ~*A
ciebie słychać za końcem Wszechświata. ;-;*~ ~Hehe :D~ Jednak,
poznała ona w pewnym momencie przyjaciela który stał się jej najlepszym
przyjacielem, czyli Grzegorza ~*Antychrysta*~ ~;-;~ ~*:D*~ Millera.
Dziewczyna mogła się mu wygadać oraz wy<srać>płakać. ~*No
i gratuluję, Tristitia zjebała atmosferę. xD*~ <Wiem
:D> Chłopak zaś bronił ją przed agresją rówieśników i
odprowadzał do domu dlatego, że ją lubił oraz dlatego, że |był
debilem.| nie chciał, aby ktoś ze szkoły ją zaatakował. Było tak cały
czas. Jednak, w liceum, u dziewczyny objawiły się jej dwa pierwsze lęki. Lęk do
generatorów prądu i kwasu. Otóż, któregoś dnia, jako iż jej ojciec był
elektrykiem, <o czym nie zostało wcześniej wspomniane, bo po
choj.> został poproszony o naprawę generatora prądu. |W
cholerę to naciągane.| Jako, iż wiedział on, że jeśli wyjdzie, jego
córka może zostać zabita lub może jej się coś stać, postanowił zabrać ją ze
sobą. ~*Za chwilę. :D*~ Gdy już dotarli oni do odpowiedniego
miejsca, ojciec dziewczyny podszedł do generatora i zaczął go naprawiać. Andro<n>meda
zaś patrzyła się na to wszystko. ~*Ja bym wyjęła tablet i zaczęła grać
w "Gatcha Studio!".*~ W pewnym jednak momencie,
na jej oczach, ojciec dziewczyny został porażony przez prąd i zabity na
miejscu. ~*<Odtańcuje taniec radości.>*~ Jako iż Andro<n>meda
nie wiedziała, że jej ojciec został zabity, chciała podejść i sprawdzić, czy
żył. Niestety, w tym momencie prąd odepchnął dziewczynę w kierunku zbiornika z
kwasem. ~*:DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Który
pojawił się z dupy.~ Wiedziała, że zginie. Ze strachu zamknęła
oczy. W pewnym momencie jednak, poczuła, że ktoś ją trzyma. Od razu otworzyła
ona oczy i odwróciła głowę. Gdy to zrobiła, ujrzała...Grzegorza. |Chuj
jebany, wszystko psuje.| W tym momencie powiedziała ona:
- Grzegorz...Dziękuję...W ogóle...Czy mój ojciec
jeszcze żyje? Sprawdź to...
- Oj nie musisz dziękować. To dla twojego dobra. -
Rzekł Grzegorz po czym podszedł do ojca dziewczyny i sprawdził czy ten
żył. ~Ale był tak głupi, że nawet prąd brzydził się go tknąć.~ Jednak,
okazało się, że był on martwy.
~*|<~
~>|*~
Grzegorz nie chciał mówić o tym dziewczynie, aby jej
nie dołować, ale musiał. Powiedział więc:
- Niestety...Nie żyje...
W tym momencie Andro<n>meda
schowała głowę w ramieniu Grzegorza. Po chwili zaś rozpłakała się. Chłopak,
słysząc to, przytulił dziewczynę do siebie i był cicho. W pewnym jednak
momencie, dziewczyna spytała:
|- Idziemy na piwo?|
~*Zajebiste pytanie, jakie można by w takim momencie
zadać. xD*~
|C'nie? :D|
- I co ja mam teraz ze sobą zrobić? Gdy moja matka
się o tym dowie, od razu mnie zabije...
~*Zgaduję, że to ja byłam jej matką. :D*~
|Niewykluczone. xDDD|
- Wiesz, możesz zamieszkać ze mną. Ja nie pozwolę
cię skrzywdzić. - Rzekł chłopak.
~*Zgodnie z prawami logiki, jej matka powinna zacząć
ją szukać.*~
~Ale zgodnie z prawami Opkolandii, tak się nie
stanie.~
- N-Naprawdę? - Spytała dziewczyna.
- Naprawdę. - Potwierdził chłopak.
- Dziękuję... - Rzekła
- Oj nie musisz dziękować. To tylko dla twojego
dobra. - Odparł
Po tej rozmowie zabrał on ją do siebie. Od teraz
Andromeda wiodła normalne życie. ~*A fakt, że jej stary stracił całe HP
to nic.*~ Jej przyjaciel opiekował się nią i nie pozwolił jej
skrzywdzić<, bo był idiotą>. Dalsze życie w liceum, dla
dziewczyny wyglądało więc tak samo...
Na studiach jej życie było normalne. Dalej mieszkała ona ze swoim
przyjacielem |i razem srali tęczą na przechodniów|. ~*Zajebista
rozrywka. xD*~ Mimo wszystko, na studiach nie była już kozłem
ofiarnym. Stała się neutralna. ~Nie dziwne. Na studiach ludzie mają
mózgi.~ Do 2|0|0 lat ~*NIE STRASZ! ;___;*~ jej
życie wyglądało normalnie. W wieku 2|0|0 lat, ~*;______________;*~ wraz
z Grzegorzem poznała Damiana i Dawida. |*Dejwida| We czworo
postanowili oni, po swoich przejściach, gdyż czwórka w całym swoim życiu miała
choć raz pamiętne przeżycia, postanowili <Siemka,
powtórzenie!> zniszczyć świat. ~Why? Nie wiadomo.~ [SPOILER
BEGINNING] Do akcji oryginalnego opowiadania nie udawało im się to. [SPOILER
END]
~*Rzygam tymi spoilerami.*~
<Nie tylko du.>
|TO ZAJEBISTE POŁĄCZENIE POLSKIEGO I NIEMIECKIEGO!
xDDD|
<:D>
___________________________________________
Rozdział IV - Historia
Grzegorza <Kanapki> Millera.
~*Zajebiste drugie imię. xDDD*~
<Też byś takie chciała. xD>
~*Jebło? xD*~
<:D>
Grzegorz Miller urodził się 2 marca 2007 roku, o
godz. 20:07. ~*Jako, iż mój down mentalny sięgał zenitu, godziny są po
prostu podzielonymi na pół latami ich urodzenia.*~ ~Idę
zawisnąć, zw. ;-;~ Jego rodzice ucieszyli się, że się urodził,
gdyż oczekiwali oni chłopca. |Mieliby prawdopodobieństwo urodzenia się
chłopca wcześniej, gdyby znali definicję USG.| Imię
"Grzegorz" dali mu po jego zmarłym wujku. ~Ale ja jeszcze
żyję!~ ~*Nie o ciebie chodziło. xd*~ |TA REAKCJA!
XDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*:D*~ Chłopak miał normalne
dzieciństwo. Ani on, ani jego rodzice nie mieli żadnych problemów. Rodzice
opiekowali się nim normalnie. Nie za dużo, nie za mało. |Znowu
naruszamy prawa Opkolandii i Creepypastolandii?| Od dzieciństwa
posiadał on dwie nadprzyrodzone zdolności. Potrafił kontrolować wszystkie
cztery żywioły oraz unosić przedmioty siłą woli. ~*Noga mnie swędzi.*~ ~To
było bardziej interesujące od opka.~ ~*Wiem. Wszystko jest od
niego ciekawsze.*~
W wieku przedszkolnym jego życie również było
normalne. Był on w stosunku do rówieśników neutralny i oni byli wobec
niego |"|neutralni|"|. Mimo to, zyskał on paru
kolegów. Jednak, nie miał prawdziwego przyjaciela. ~A JA?~ ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Mimo
to nie przejmował się. Miał nadzieję, że w przyszłości znajdzie sobie
przyjaciela lub przyjaciółkę. <Nie ma to jak spokojne podejście
do życia. Normalnie męska Rivienna.> W przedszkolu żyło mu się
normalnie i nie miał większych problemów. |Taaa...|
W wieku szkolnym także nie miał żadnych problemów.
Dalej był w stosunku do rówieśników |"|neutralny|"| i
oni także byli w stosunku do niego |"|neutralni|"|.
W szkole zaś, poznał swoją pierwszą, o dwa lata młodszą przyjaciółkę. ~*OCZYWIŚCIE,
musi być młodsza, bo inaczej wszyscy byśmy zginęli.*~ Była ona
nienawidzona przez wszystkich oraz była kozłem ofiarnym. |Czym ratowała
Opkolandię, Creepypastolandię i świat przed zagładą.| Grzegorz jednak
polubił ją taką, jaką była. ~Debil~ Bronił ją przed
rówieśnikami i w ciszy wysłuchiwał jej płaczu i wyżaleń. ~Ja bym dawno
jej w ryj dał, aby się zamknęła.~ ~*A wyobraźcie sobie Grzegorza
(tego naszego w sensie) jako psychologa:
P - Pacjent
G - Grzegorz
P: Całe dnie siedzę
w domu, mam wszystko w dupie, nic mnie się nie chce, rodzice i dalsza rodzina
mają mnie gdzieś, codziennie płaczę i w ogóle chcę się zabić.
G: <Wstaje>
<Podchodzi do okna i otwiera je.>
Skacz pan. Przysłuż się pan światu i zamknij ryj
przy okazji.*~
~Tak by było, potwierdzam. xD~
|Niektórzy nie powinni być psychologami.|
~Zrobiłbym karierę. :D~
<Za więziennymi kratami. xD>
~JAPA!~
<:D>
W liceum zaś, objawił się jego pierwszy lęk. Lęk do
słupów wysokiego <srania> ~*CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ <;"D> napięcia.
Otóż, gdy któregoś dnia, już po uratowaniu swojej przyjaciółki, wybrał się na
samotny spacer, w pewnym momencie, gdy przechodził obok słupa wysokiego <srania> |XDDDDDDD| napięcia,
w pewnym momencie usłyszał taki dźwięk jakby coś się na niego przewalało. W tym
momencie chłopak uniósł wzrok aby zobaczyć co to było. Okazało się, że to ~*Syzyf
pierdolnął w niego skałą.*~ |Jezu xDDD| ~*No co? :D*~ słup
wysokiego <srania> ~Ja jebe xDDDD~ napięcia
się na niego przewalał. W tym momencie chłopak był tak przerażony, że nie mógł
uciekać. W pewnym momencie, słup uderzył w niego z taką siłą, że od uderzenia
chłopak stracił <dupę> ~*WAT
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |CO.
x"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ <:D> przytomność.
Paręnaście minut później, gdy się obudził, czuł się słabo. ~*Powinieneś
stracić całe HP, deklu. Chyba, że ten słup przewrócił na ciebie mój sobowtór
Grzegorza z "Gatcha Studio!".*~ ~HELP
;___;~ Słyszał swoje głębokie oddechy. Widział wszystko jak przez
mgłę. Na dodatek czuł, że ktoś go ciągnął. Po chwili ponownie zemdlał. Kilka
godzin później, <#Nierealistyczność> gdy chłopak
ponownie odzyskał przytomność, ujrzał, że był w swoim domu i leżał
najprawdopodobniej na swoim łóżku. ~Wiecie, szpitale nie istnieją w
tym świecie.~ Gdy zaś odwrócił głowę, ujrzał swoją przyjaciółkę.
Widząc ją, spytał:
- Skarbie...Co...Co się stało?
|- Wysrałeś pierwszy dom do programu "Mieszkanie+", ty idioto. - odpowiedziała Andronmeda.|
~*Kaczyński byłby dumny. xDDD*~
<Bardzo xD>
- Gdy długo nie wracałeś, postanowiłam pójść cię
poszukać. W pewnym momencie drogi, ujrzałam ciebie, nieprzytomnego,
przygniecionego <latającą dupą> ~*Nawet tu?
xDDD*~ <One są wszędzie. :D> słupem. Od razu
do ciebie podbiegłam i spróbowałam uwolnić. Gdy już to zrobiłam, |bo
moim ojcem był Pudzian,| wzięłam cię za ręce i zaczęłam ciągnąć w
kierunku domu. - Odpowiedziała Andro<n>meda.
- Dziękuję, że...że mnie tam nie zostawiłaś... -
Rzekł chłopak.
- Oj nie musisz dziękować. Nigdy bym tego nie
zrobiła. ~*W końcu jestem idiotką.*~ - Odparła dziewczyna.
Po tej rozmowie, Grzegorz musiał jeszcze trochę
poleżeć, gdyż czuł się słabo. Gdy już mógł normalnie wstać, |JAKIM
JEBNIĘTYM CUDEM?!?!?!?!??!?!?!?!??!?!?| ~*Gary Stół...*~ |;=;| zajął
się swoimi sprawami. Reszta jego dni wyglądała normalnie. Aż w końcu musiały
nadejść... |DAM DAM DAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAM!|
Na studiach chłopak miał normalne życie. Dalej
mieszkał ze swoją przyjaciółką. Do momentu, w którym on miał 22|2| lata, ~*;____;*~ a
Andromeda 2|0|0 lat, ~*Przestań, bo nie będę mogła spać po
nocach. ;___;*~ |:D| wszystko było normalne. Jednak, w
wieku tylu lat, poznał on Dawida |*Dejwida| i Damiana. <*Dejmiana> ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ <:D> We
czwórkę, po swoich przejściach, postanowili zniszczyć świat. ~A może
dokładniejszy motyw? Oczywiście, że go nie podasz.~ Próby do akcji
opowiadania [SPOILER BEGINNING] były nieudane. [SPOILER END]
|Wyjdź z tymi spoilerami albo zajebię.|
~*Spoko, jeszcze tylko trzy rozdziały.*~
~Damy radę, panowie i panie.~
___________________________________________
Rozdział V - Historia Dawida |*Dejwida| Morgana.
Dawid |*Dejwid| Morgan urodził się
6~66~ ~*O Boże, a ten już. xD*~ ~:D~ czerwca
2008 roku, o godz. 20|0|:08. ~*Ja już nic nie mówię, bo to nie
ma sensu. xD*~ |:D| Jego rodzice ucieszyli się, że się
urodził, gdyż właśnie oczekiwali chłopca. ~Jakie to jest kurwa
naciągane, to ja nie mam słów.~ Imię "Dawid" |*Dejwid| postanowili
dać mu po jego zmarłym kuzynie. <Który stracił całe HP, aby ten
down mógł mieć tak na imię.> Dawid |*Dejwid| miał
normalne dzieciństwo. Ani on, ani jego rodzice nie mieli więc żadnych problemów.
Rodzice opiekowali się nim normalnie. Nie za dużo, nie za mało. |Znowu
psujemy prawa Opkolandii?| Chłopak, od urodzenia miał również dwie
nadprzyrodzone zdolności. Potrafił się teleportować oraz czytać ~*z
kibla*~ |Wspaniała umiejętność. xD| ~*Wiem :D*~ w
myślach.
W wieku przedszkolnym miał średnie stosunki z
rówieśnikami. Niezbyt go lubili, jednak nikt mu nie dokuczał. <Bogu
dzięki, bo musiałabym użyć swoich mocy aby go zajebać, a dziś mnie się nie
chce.> Mimo tego, chłopak znalazł sobie kilku kolegów. Nie mógł
więc narzekać na samotność. |:<| W przedszkolu żyło mu się
normalnie. Nie miał na razie wrogów, gdyż przecież to było dopiero
przedszkole. ~*Ale w przedszkolu też są osoby, które chętnie by się
utopiło w wannie. Czy tylko ja tak miałam?*~
W wieku szkolnym, co prawda nie był kozłem ofiarnym,
ale nie był zbyt lubiany. |Odbudowujemy Opkolandię?| Oprócz
grona kilku kolegów z przedszkola chłopak wolał się z nikim nie zadawać, w
obawie, że ktoś silniejszy od niego mógłby mu coś zrobić. |☝ ~Me too! ☝~| ~*Fuzja rozpierdolu. xD*~ |XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*:D*~ Mimo
to, żyło mu się normalnie. W liceum jednak, objawiły się jego dwa pierwsze
lęki. Lęk do chodzenia po piwnicach i strychach. ~*ZARAZ ;_;*~ Otóż,
któregoś dnia, gdy poszedł on na strych, ponieważ został sam w domu i mu się
okropnie nudziło, poczuł, że ciężej się tam <srało> ~*Co.
xDDD*~ <No co? :D> oddychało. Było mu tam duszno.
Zdziwił się tym, gdyż dnia poprzedniego, gdy musiał coś znieść ze strychu
rodzicom, jeszcze dało się tam normalnie oddychać. W pewnym momencie, gdy
odwrócił się on, ujrzał pod jedną ze ścian trupa. ~Ja go tam
podstawiłem, nie martw się. To tylko szkielet Patryka, więc normalne, że jebie
na kilometr.~ ~*Szczerość xD*~ ~:D~ W tym
momencie chłopakowi słabo się zrobiło. Nigdy nie widział on w życiu prawdziwego
trupa, więc przestraszyło go to. ~*Chwila, ale skąd kolega Patryka się
tam wziął?*~ <Z dupy, jak zresztą wszystko w tym opku.> Czuł,
że zaraz zemdleje. Musiał oprzeć się o pobliską, starą szafę, gdyż czuł, że za
chwilę na prawdę straci przytomność. ~*Ja bym ostatkiem sił stamtąd
spierdoliła, ale to tylko ja.*~ Na dodatek ciężej mu się oddychało.
Mimo wszystko, zebrał w sobie siły i, czując, że mdleje, zszedł na dół. Po
znalezieniu się tam, musiał położyć się na łóżku. Nadal czuł się słabo i bał
się, że upadnie nieprzytomny na ziemię. |Czy możemy darować sobie
dogłębnych opisów, jak Dawid się czuł? ;-;| ~*Kiedyś lubiłam pisać
takie opisy. ;_;*~ <Help ;_;> Po paru
godzinach poczuł się lepiej. ~*Dużo tu hipernierealistyczności.*~ Wstał
więc i, jako iż został sam na dwa dni, postanowił pójść do piwnicy, gdyż
podejrzewał, że tam nie spotka go coś podobnego. ~*Debil*~ Jednak,
po znalezieniu się tam, postanowił udać się korytarzem, którym kiedyś z
niewiadomych powodów zakazano mu chodzić. Na początku nic się nie działo. W
pewnym jednak momencie, Dawidowi |*Dejwidowi| zrobiło się
bardzo słabo. Czuł, że coraz ciężej oddychał. ~*Zaraz się
wkurwię.*~ Usiadł on pod ścianą. Był cały blady. Po chwili, gdy
przyłożył rękę do serca, poczuł, że biło bardzo słabo. <Darujmy
sobie te opisy. ;_;> ~*To jest najgorszy rozdział in the
Sosnowiec City.*~ <XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD> ~*:D*~ Chłopak
nie był na nic chory, więc nie wiedział, dlaczego tak się czuł. Po chwili zaś,
stracił przytomność. |Bogu dzięki...| Paręnaście minut
później, gdy chłopak otworzył oczy, czuł, że ledwo mógł oddychać. Wszystko
widział jak przez mgłę. Na dodatek czuł, że ktoś go ciągnął. ~No co?
Każdemu może się nudzić, a ja i Sebastian Horodecki znęcamy się wtedy nad
ludźmi.~ <Zajebiście xD> ~Wiem
:D~ Widział również, że miał związan<ą dupę>e
nogi. ~*Wat. xDDD*~ Po minucie ~*SZTOPER!*~ ponownie
zemdlał. Godzinę później, gdy odzyskał przytomność, |#Hipernierealizm| ujrzał,
że leżał w jakieś starej wannie. Na dodatek ujrzał, że oprócz nóg miał związane
również ręce. Próbował on krzyczeć, jednak w tym momencie poczuł, że miał czymś
zaklejon<ą dupę>e usta. ~*TRISTITIO! xDDD*~ <No
co? Staram się ubarwić opko. xD> Na dodatek czuł, że coś go
poddusza. <No siema, zmiano czasu!> Gdy spuścił
wzrok, ujrzał na swojej klatce piersiowej, jakąś ciężką, metalową płytę.
Chłopakowi, przez to, każdy oddech przychodził z trudem. Próbował się uwolnić,
jednak z każdą chwilą tracił siły. Bał się, że zostanie tam na zawsze. ~I
tak zaraz byś zdechł.~ Po chwili jednak, udało mu się rozwiązać
ręce. W tym momencie wziął on metalową płytę i położył na podłodze obok wanny.
Po zrobieniu tego, odetchnął głęboko, po czym odkleił sobie z ust to, czym miał
je zaklejone. W tym momencie okazało się, że była to |sraj|taśma. ~*Jebłabym,
jakby tak było na serio napisane. xDDD*~ Po zrobieniu tego, odwiązał
on liny z nóg i wyszedł z wanny. Po zrobieniu tego, pomyślał:
"Skąd ja się tam wziąłem? I kto mi to zrobił?
Przecież nie mogłem sam siebie związać, zakleić ust, wrzucić do wanny i
poddusić metalową płytą, bo po pierwsze nie jestem idiotą, ~Jesteś.
<- Kropka stanowczości.~ a po drugie byłem nieprzytomny."
~Oj no, co chcesz? Każdemu może się czasem nudzić.~
|Boże, Grzegorz. xDDD|
~No co? :D~
Mimo to, wrócił on do swojego mieszkania i zajął się
czymś normalnym. <Jakby NIC się nie stało.> Od
teraz jego dalsze życie szkolne wyglądało normalnie. Niestety, w końcu musiały
się pojawić... |DUN DUN DUUUN!|
Na studiach na początku wszystko było normalne. W
wieku |1|18 lat, ~*CO ON WTEDY ROBIŁ NA STUDIACH?! W wieku
osiemnastu lat chodzi się do klasy drugiej liceum!*~ <Opkolandia> ~*;-;*~ Dawid |*Dejwid| zaczął
też zarabiać. Dzięki temu, że trafił na dobrze płatną pracę, kupił sobie
mieszkanie ~*W tym kraju bez kredytu to NIE jest możliwe!*~ i
wyprowadził się od rodziców oraz samochód. |To zdanie mieć tak sens
bardzo jakby ten ma tego.| Na początku w jego nowym mieszkaniu było
normalnie. Po dwóch latach jednak, gdy chłopak miał wolne, w pewnym momencie
poczuł duszący zapach. Pomyślał, że tylko mu się wydaje. W pewnym momencie
jednak, ujrzał, że jego mieszkanie się paliło. ~Sebastian. H znowu
bawił się zapałkami, sorki za niego.~ ~*GRZEGORZ! xDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Od
razu poderwał się on na nogi i zaczął uciekać. Udało mu się wybiec z domu. Po
wybiegnięciu, wsiadł w samochód i zaczął jechać przed siebie. Jednak, w pewnym
momencie wpadł on w poślizg i uderzył w drzewo. |Sorki,
Andromeda się zeszczała.|
~*<~
~>*~
|:D|
Od mocnego uderzenia w kierownicę, stracił
przytomność. Gdy zaś po godzinie się obudził, <Znowu
hipernierealistyczność? Meh.> ujrzał biały sufit. Po uniesieniu
głowy, zobaczył, że był w szpitalu. Na dodatek nic nie pamiętał. Kompletnie.
Nawet tego, jak się nazywał, gdzie mieszkał oraz co się z nim stało. ~*Zajebista
ta impreza musiała być, w takim razie. A nie, przecież on uległ wypadkowi...Nie
ważne.*~ Przez cały pobyt w szpitalu, czyli przez około miesiąc,
próbował sobie to przypomnieć. Niestety, nie udawało mu się to. Gdy po około
miesiącu mógł już wyjść ze szpitala, zaczął włóczyć się bez celu po ulicy, gdyż
nie pamiętał, gdzie mieszkał, więc nie mógł tam wrócić. Po roku, przypomniał on
sobie wszystko. ~*MEDŻIK*~ Przypomniał sobie, że nazywał się
Dawid, |*Dejwid| a jego dom został spalony w pożarze, a
samochód którym uciekał wpadł w poślizg i uderzył w <dupę> ~TRI!
xDDD~ <No co? :D> drzewo. Chłopak, jako
iż nie miał gdzie wracać, usiadł pod pobliskim mostem. Siedział tam około 2
tygodni. Był już tak bardzo wychudzony i słaby, że bał się, że zaraz
umrze. ~*Widzisz, Dejwidzie? Jesteś idiotą.*~ Po tych dwóch
tygodniach, w pewnym momencie ujrzał koło siebie jakąś kobietę. Myślał, że ma
już zwidy. ~*Jeśli trzymała dezintegrator, to prawdopodobnie byłam to
ja.*~ Po chwili jednak, poczuł na swoim ramieniu, że ona położyła mu
swoją <dupę> ~*Jak? xDDD*~ <MEDŻIK!
xD> dłoń. Po chwili spytała:
- Hej...Dlaczego nie jesteś w domu? Pada taki
deszcz, a ty tu siedzisz.
~A jak myślisz, pizdoklepko?~
- Ale...Ale ja nie mam domu...Spłonął w pożarze. Gdy
uciekałem przed tym samochodem, w pewnym momencie wpadłem w |twoje
szczyny| ~*SLADE! xDDD*~ |Też staram się ubarwić opko.
xD| poślizg i uderzyłem w <dupę> ~*Ja
już nic nie mówię. xD*~ drzewo. Gdy się obudziłem, byłem w szpitalu.
Po miesiącu, gdy wyszedłem z niego, przez rok błądziłem po mieście. Wtedy,
przez rok i miesiąc nie pamiętałem nic. Ani jak się nazywam, ani co się ze mną
stało, ani gdzie mieszkam. ~*Znowu zmiana czasu? -_-*~ Dopiero
po tym czasie sobie wszystko przypomniałem...W ogóle...Kim ty jesteś? I
dlaczego przejmujesz się moim losem? - Odpowiedział słabym głosem Dawid. |*Dejwid|
~*Po pierwsze: Idioto, kto opowiada pierwszej
napotkanej na ulicy osobie o swojej historii? Po drugie: Jest idiotką, so...*~
- Nazywam się Andro<n>meda
Lopez. Przechodziłam tędy, gdyż szłam do domu i zauważyłam ciebie, takiego
biednego, chudego i słabego pod tym mostem, więc postanowiłam podejść i spytać,
dlaczego nie jesteś w domu, gdyż nie wyglądałeś na bezdomnego. ~*W
rzeczywistości, tak samo jak każdy szanujący się Polak, miałaby go w dupie.*~ Przynajmniej
z daleka. - Odpowiedziała dziewczyna, po czym dodała:
- A ty jak się nazywasz?
- Dawid |*Dejwid Pizda| Morgan... -
Odpowiedział chłopak.
~*Fajne drugie imię. xDDD*~
|Co nie? :D|
Po chwili zaś Andro<n>meda
powiedziała:
- Wiesz, choć ze mną. Mam kolegę, który może ci
pomóc.
W tym momencie Dawid |*Dejwid| słabo
się uśmiechnął, po czym powiedział:
- Dziękuję za to...
- Oj, nie ma za co. - Rzekła
Po tej rozmowie, pomogła mu wstać, po czym
zaprowadziła do domu. ~To jest tak hipernierealistyczne, że aż
ściana odpadła.~ Gdy tam, |CO TU ROBI PRZECINEK?!| była,
pierwszą osobą, którą ujrzała, był Grzegorz. Widząc ją, z kimś dla niego obcym,
spytał:
|- Ty dziwko! Zdradzasz mnie z bezdomnymi?!?!?!?|
~Zajebiście xD~
|:D|
- Zbiorowisko nam tu sprowadzasz? Kto to jest?
W tym momencie dziewczyna opowiedziała mu o
zaistniałej sytuacji. W tym momencie, Grzegorz, jako iż wraz z Andro<n>medą
znał już Damiana, <*Dejmiana> krzyknął:
- Damian <*Dejmian>! Chodź
tu na chwilę!
Po chwili zaś, gdy Damian <*Dejmian> już
przyszedł i ujrzał Dawida, |*Dejwida| spytał:
- O. A to kto?
W tym momencie Andro<n>meda
opowiedziała mu historię Dawida, |*Dejwida| którą on jej
opowiedział. Gdy skończyła, powiedziała:
- Weź coś z nim zrób. Żal mi tak na niego patrzeć.
Po tej rozmowie, Damian <*Dejmian> wziął
Dawida |*Dejwida| ze sobą. ~*Ta scena była tak
hipernierealistyczna...W rzeczywistości powinni wyjebać Dawida przez okno lub
mieć go w dupie już na ulicy.*~ |Ale to opko. Tu wszystko jest
możliwe.| Jako iż miał on rany na <dupie> ~*TRI!
xD*~ <:D> ciele, zabandażował mu je. <Skąd
się wzięły, nigdy się nie dowiemy.> Później, zaprowadził go do
kuchni i dał mu coś do jedzenia. ~Debil~ Po zrobieniu
tego, dano mu jakieś suche i czyste ubrania. |Idioci| Od tego
momentu, pozwolono Dawidowi |*Dejwidowi| zostać w tym
domu. <Kretyni> Gdy po parunastu miesiącach byli
już naprawdę wszyscy czterej, ~*?*~ |Też nie rozumiem tego
fragmentu zdania.| postanowili, w związku ze swoimi przeżyciami, we
czwórkę zniszczyć świat. <<Ziew>>
|O, a tu bez spoilerów.|
~*Dzięki Bogu...*~
___________________________________________
Rozdział VI - Historia Damiana
<*Dejmiana> Turnera.
~Lubisz placki�Qwerty~
~*O Jezu, znowu bawisz się
znacznikami kopiowania? xD*~
~No co? Muszę jakoś przetrwać te
dwa ostatnie rozdziały. xD~
Damian <*Dejmian> Turner
urodził się 20|0|.02.2005 roku, o godz. 20:05. ~Widać, że te
godziny to podzielone na pół lata ich narodzin. Wszystkie postacie rodziły się
po dwudziestej.~ <Ty, faktycznie.> Jego
rodzice ucieszyli się, że urodził im się chłopiec, gdyż właśnie chłopca
oczekiwali. |Ależ to naciągane...| Imię
"Damian" <*Dejmian> dali mu po zmarłym
przyjacielu jego ojca. ~Który przegrał wiadro życia, aby ten
patafian mógł mieć tak na imię.~ Chłopak miał normalne
dzieciństwo. Nie miał ani on, ani jego rodzice problemów. Rodzice opiekowali
się nim dużo, jednak nie tak, aby chłopak myślał, że ma nadopiekuńczych
rodziców. |Znowu niszczenie praw Opkolandii. SÓper.| <SÓPER
XDDD> |:D| Od dzieciństwa miał dwie nadprzyrodzone
zdolności. Potrafił stawać się niewidzialnym oraz lewitować. ~Chyba
jebnę cztery akapity w końcowej analizie...~ ~*Boże ;_;*~ ~Hehe
:D~
W wieku przedszkolnym był on nawet lubiany. Dzięki
temu, znalazł sobie kilku kolegów i dwóch przyjaciół. Nie mógł więc narzekać na
samotność i odrzucenie, gdyż miał kogo do zabawy i miał z kim pogadać. Jego
wiek przedszkolny minął bez problemów. |Opkolandia Nie lubi tego!|
W wieku szkolnym również nie miał problemów. Nadal
był nawet lubiany. |W sumie, lepsze to, niż powielane sto razy
schematy.| Z nauką sobie radził. Był nawet dobrym uczniem, jednak,
jako iż nie był kujonem, był dalej nawet lubiany. ~*Kurwa,
przewidziałam własną przyszłość. O.O*~ W szkole podstawowej i
gimnazjum ~*[*]*~ nie miał problemów. Jednak, w liceum objawił
się jego pierwszy lęk. Lęk do szczurów. <To zdanie pojedyncze
jest wyewidencjonowaną przesadą.> Otóż, któregoś dnia, gdy miał
coś przynieść swoim rodzicom z piwnicy, w pewnym momencie ujrzał zmutowanego
szczura. Zdziwił się tym, gdyż co prawda mieszkał niedaleko Elektrowni Jądrowej
Żarnowiec, ~Znowu faza na tamto miejsce? '='~ ~*TA
EMOTKA! XDDD*~~Wspaniała, czyż nie? :D~ jednak ta elektrownia
nie została nigdy skończona, a co za tym idzie i uruchomiona. |Chyba
nie uruchomiona.| Przez to w pobliżu nie było żadnych odpadów
radioaktywnych. Stąd Damian <*Dejmian> nie
wiedział, skąd w jego piwnicy mógł znaleźć się zmutowany szczur. Po chwili zaś,
zwierz rzucił się na chłopaka. ~Ja go nasłałem!~ |Grzegorz!
xD| ~:D~ Próbował się on bronić, jednak nie udawało
mu się to. W pewnym momencie, szczur zadrapał go. Było to, akurat dość bolesne.
Damian <*Dejmian> aż krzyknął z bólu. Po chwili
zaś, udało mu się uwolnić. |Niestety, nam nie udało się uwolnić od
głupoty tego opka i zdań pojedynczych.| Oczywiście od razu udał się on
do domu, po czym opowiedział o tym rodzicom. Oni uwierzyli mu, gdyż ostatnio
chodziły pogłoski o tym, że w piwnicy przebywa jakiś nienaturalny szczur. ~*To
jest tak naciągane, że aż tynk z sufitu odpadł.*~ Na wszelki wypadek,
zabrali swojego syna do lekarza, aby sprawdzić, czy nie został on niczym
zakażony lub zatruty. Okazało się, że nie. |Szkoda| Po
powrocie do domu, jego dalszy wiek szkolny minął normalnie. ~*Jakby
kompletnie NIC się nie stało.*~
Na studiach również miał normalne życie. W wieku 1|1|8
lat zaczął zarabiać. <Co oni robili na studiach mając ledwo
osiemnaście lat?> ~*Ukradli i sfałszowali matury i ot
co.*~ Dzięki temu, gdy zarobił odpowiednią sumę pieniędzy, kupił
mieszkanie i wyprowadził się od rodziców. <Jebana utopia.> Przez
sześć lat żyło mu się normalnie. Po sześciu latach, poznał on Grzegorza, Andro<n>medę
i Dawida. |*Dejwida| We czworo, po swoich przeżyciach,
postanowili zniszczyć świat. |<Ziew>|
~*O, znów bez spoilerów.*~
~Jakby były, to bym się wkurwił.~
<Nie tylko ty.>
___________________________________________
Rozdział VII - Historia
Michała <Bakłażana> Smitha.
|Bakłażan, do odpowiedzi! xD|
~xDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
Michał Smith urodził się 20|0|.06.2006
roku, ~*Widzicie? Nawet ich daty urodzenia są podzielonym na pół rokiem
ich urodzenia. Każdy rodził się dwudziestego dnia jakiegoś miesiąca. ;-;*~ |Czas
zawisnąć.| o godz. 2|0|0:06. Jego rodzice ucieszyli się, że
urodził mu się chłopiec. Chcieli mieć po prostu dziecko, obojętnie jakiej
płci. ~Ale jeśli urodziłaby się dziewczynka, pewnie by ją
wydziedziczyli.~ Imię "Michał" postanowili dać mu po jego
zmarłym dwa lata wcześniej bracie. <Który również kopnął w
kalendarz, aby ten down mógł mieć tak na imię.> I on i rodzice
nie mieli żadnych problemów. Rodzice opiekowali się nim normalnie. Nie za dużo,
ale i nie za mało. Dzieciństwo miał on więc normalne. |Dobrze, że nie
znowu tragiczne.| ~*Czy tylko ja lubię tworzyć postacie z
tragicznym dzieciństwem?*~ |;_;| ~*No co? Takie
postacie najlepiej się tworzy!*~ |;__;| ~*:D*~
W przedszkolu był lubiany. Nie wiedział jednak
dlaczego. Nie był z bogatej rodziny, ~*Do jasnej cholery. Przecież aby
mieć przyjaciół, nie trzeba pochodzić z bogatej rodziny!*~ więc
podejrzewał, że to ze względu na charakter. ~Szkoda, że byłeś
zjebany.~ Miał dużo kolegów, jednak prawdziwych przyjaciół miał
tylko dwóch. |Mnie i Grzegorza.| ~:D~ ~*To
zła fuzja. xD*~ |~>:D~| Mimo wszystko nie
narzekał na samotność czy na to, że nikt go nie lubił. <You Don't
Say.> Jego życie w przedszkolu wyglądało normalnie.
W wieku szkolnym także miał normalne życie. Dalej
był tak samo lubiany jak w przedszkolu i dalej miał tych samych najlepszych
przyjaciół. Z nauką radził sobie nawet dobrze, jednak musiał przykładać się do
niej, gdyż nie wszystko z lekcji wchodziło mu do głowy. ~*Przynajmniej
był normalnym uczniem.*~ Wszystko było takie samo aż do liceum. W
liceum bowiem objawił się jego pierwszy lęk. Lęk do ciemności. |Kurwa,
te licea zmieniają ludzi!| ~*Prawda. Większość moich kolegów i
koleżanek zgimbusiało dopiero w liceum. Widać to np. po ich profilach na
Instagramie, a ci, którzy chodzą ze mną na dodatkowy niemiecki gadają tylko o
chlaniu i imprezach. Mam ochotę im czasem zajebać, bo kiedyś byli fajniejsi.*~ ~Kurwa,
wielcy dorośli się znaleźli. =,=~ ~*Chyba tylko ja z całego
mojego towarzystwa zmieniłam się na lepsze. xD*~ Otóż, gdy któregoś
dnia, w wakacje, wraz ze swoimi dwoma najlepszymi przyjaciółmi wyjechał na dwa
tygodnie na camping, którejś nocy, gdy cała trójka jeszcze nie spała i gdy
Michał wszedł po coś na chwilę do namiotu, <Naciąganie Level
Up!> ~*ZW., bo tablet mi dubstep odwala...Dobra, jestem.*~ |I
co tam?| ~*Powiadomienia z Wattpada, YouTube i Instagrama.*~ w
pewnym momencie poczuł, że ktoś za nim stał. ~☝~ ~*Jezu
xDDD*~ ~No co? :D~ Od razu odwrócił się. Po zrobieniu
tego, ujrzał jakąś obcą osobę z nożem. <A nie, to tylko Jeff The
Killer. Jebnij go gaśnicą i straci całe HP.> Chłopak
przestraszył się. Sparaliżowany strachem nie mógł nawet krzyknąć. W pewnym
momencie ujrzał, że postać zaczęła do niego podchodzić. Po chwili zaś, gdy
Michał był już bardzo mocno przestraszony, dało się zobaczyć, że morderca upadł
martwy na ziemię. ~*Kurwa, znowu jakiś idiota wszystko psuje. :<*~ W
tym momencie okazało się, że to przyjaciel Michała go zastrzelił. |Chuj
jebany, wszystko zjebał.| W tym momencie Michał powiedział:
- Dzięki za ratunek.
- Oj, nie ma za co. Przyjaciela nie pozwolę zabić. -
Odpowiedział
Po tej rozmowie, reszta wieczoru oraz dalszego życia
Michała wyglądała normalnie. ~*Po pierwsze: Wnioskuję, że bezimienny
przyjaciel Michała zajebał tego mordercę pistoletem. Skąd on go w Polsce wziął?
Po drugie: No oczywiście, bo NIC się nie stało.*~
Na studiach również żyło mu się normalnie. W wieku 1|9|8lat,
zaczął zarabiać. <Kurwa, ta nierealistyczność mnie rozkurwia.> Po
parunastu miesiącach, gdy udało mu się zarobić wystarczającą liczbę pieniędzy,
kupił on sobie mieszkanie i wyprowadził się od rodziców. <Nie ma
to jak utopia.> Przez pięć lat żyło mu się normalnie. Po pięciu
latach, dowiedział się jednak o czwórce osób chcących zniszczyć <latające
dupy> |Ja jebe xDDD| świat, czyli o Grzegorzu,
Andro<n>medzie, Dawidzie |*Dejwidzie| i
Damianie. <*Dejmianie> Michał postanowił więc
zająć się wynajmowaniem ludzi, którzy przeszkadzaliby im w ich celach. ~*CSI
nie Lubi tego!*~ ~sramy�QWERTY�Marvel czy DC�B(A+C)~ ~*Jezu, znowu? xD*~ ~Znaczniki
trzeba wykorzystywać. xD~
~*A tak w ogóle: Koniec. Kurwa.*~
<JEZU, TO JUŻ?! O.O>
~*Tak. To opko było takie krótkie, dlatego
zanalizowaliśmy je całe w jeden dzień.*~
~OMG! O.O~
___________________________________________
To opko było takie krótkie, że była to jedna z
nielicznych analiz, które zaczęłam i skończyłam tego samego dnia. W ogóle
zapomniałam, że ta historia nie była na moim dysku, no ale niestety znalazłam
ją w plikach .rar, w których były kopie moich niektórych opowiadań z OneDrive.
Trochę zwlekałam z jego zanalizowaniem, gdyż pamiętałam jakie było nudne, no
ale w końcu się za to wzięłam. W każdym razie, przejdźmy teraz do
przyjemniejszej części analizy, czyli analiz końcowych:
~*W tym opowiadaniu denerwowały mnie
hipernierealistyczne sytuacje, a było ich sporo. Wymienię tylko parę, aby nie
rozpisać się na cztery strony Worda. No, bo dajmy na to, jakim cudem na strychu
w domu Dawida pojawił się trup? Nigdzie wcześniej nie było wspomniane nic, co
zwiastowałoby jego pojawienie się. Albo to, co stało się w piwnicy w domu
Dawida. Nie było wcześniej wspomniane nic, co zwiastowałoby taki obrót
wydarzeń. Albo jakim cudem Grzegorz przeżył przygniecenie słupem wysokiego
napięcia i mógł potem normalnie się poruszać? Nawet, jeśli jakimś cudem
przeżyłby coś takiego, a w rzeczywistości cuda się zdarzają, to miałby złamany
kręgosłup i do końca życia musiałby poruszać się na wózku inwalidzkim! Albo
skąd w pomieszczeniu z generatorem prądu, który miał naprawić ojciec Andromedy,
wziął się także zbiornik z kwasem, mimo iż wcześniej nie było nawet o nim mowy?
Nierealistycznych sytuacji było znacznie więcej, ale jak wspominałam, nie będę
ich wszystkich wymieniać. Z tego, co wiem, to oryginalna historia działa się w
rzeczywistym świecie, a w opowiadaniach osadzonych w naszej rzeczywistości, w
innych w sumie też, powinno się unikać nierealistyczności, aby czytelnik nie
miał wrażenia, że historia była pisana na siłę.*~
|W tej historii wkurzała mnie jedna, drobna rzecz, a
mianowicie daty urodzenia poszczególnych postaci oraz ich nazwiska. Zacznijmy
od dat urodzenia. Widać było, że zostawały one wymyślane na szybko, bo każdy
średnio mądry człowiek mógł zorientować się, że dni, miesiące i godziny
urodzenia postaci to były podzielone na pół lata urodzenia poszczególnych
bohaterów. Widać to było po tym, że każdy z tych karakańców urodził się
dwudziestego dnia danego miesiąca oraz każdy z nich rodził się po dwudziestej.
W rzeczywistości bardzo rzadko zdarzają się takie zbiegi okoliczności. Powinno
się tego unikać i w opowiadaniach, aby nie wyglądało na to, że nawet takie
detale były wymyślane na szybko. Co do nazwisk, to wkurzającym jest fakt, że
były one po angielsku, mimo iż imiona były po polsku. Ja wiem, że na przykład
imię Damian nie ma tłumaczenia na angielski, ale wiadomo było, że on był
Polakiem. Na serio, w Polsce też jest wiele ładnych nazwisk, jak na przykład
Horodecki, Ostrowski, Dąbrowski, Frydrychowicz czy Abramowicz, a znacznie
ładniej wyglądałyby one przy imionach wziętych z Polski. Niby te dwie rzeczy to
detale, ale też rzucają się w oczy.|
<W tym opku wkurwiali mnie bohaterowie. No, bo
byli oni debilami oraz mieli nieludzkie reakcje. No, bo dajmy na to, ojciec
Andromedy został porażony prądem i zginął na jej oczach, a ta po kilku
akapitach o tym zapomina, mimo iż nie było wspomniane, że minęło wiele czasu.
Albo Dawid, którego spotkały te wszystkie dziwne sytuacje na strychu i w
piwnicy. Od tak, po uwolnieniu się, wraca sobie do domu i zajmuje się swoimi
sprawami. Dajmy jeszcze tutaj to, że Grzegorz, Damian i Andromeda od tak, od
razu, przyjęli bezdomnego Dawida, który w sumie też był debilem, bo po spaleniu
jego domu mógł pojechać do swoich rodziców, bo nie było wspomniane, aby umarli.
Kto normalny by tak zrobił? Przecież Dawid zawsze mógł skorzystać z okazji
nieuwagi domowników, okraść ich i spierdolić. Głupot bohaterów było znacznie
więcej, ale to są takie przykłady. Jak wszyscy analizatorzy wielokrotnie
wspominali, postacie powinny być tworzone z pomysłem i nie na przysłowiowym
kolanie, aby zaciekawiły czytelnika, a nie go odrzucały.>
~W tym łopku irytowało mnie to, co Ramoninth,
Slade'a i Tristitię oraz wszechobecna nuda i, co może wydać się dziwne, opisy
bohaterów. Zacznijmy od nudy, gdyż o tym mam najwięcej do powiedzenia.
Faktycznie, tworzenie prequeli, w których opowiada się o przeszłości bohaterów
danego opowiadania jest nawet fajną opcją jako taka typowa ciekawostka. Jednak
to, co zostało nam zaprezentowane tutaj, to po prostu czysta, niczym nieskażona
nuda. Rozdziały były bardzo krótkie, najdłuższy wszakże miał cztery strony Worda
oraz opierały się na tym samym schemacie, czyli na opowiedzeniu dzieciństwa
postaci, jej/jego życia w przedszkolu, szkole i na studiach (i nie,
osiemnastolatki nie studiują, kufa). Czy nie można byłoby zrobić jednego
opowiadania, w którym rozdziały poświęcone byłyby historii wszystkich postaci,
opisanych w jakiś ciekawy sposób, również zawierający to, czego tutaj brakowało
czyli akcję? Po co tworzyć nudną historię, przepełnioną błędami
interpunkcyjnymi, literówkami, głupimi postaciami, nierealistycznością i
naciąganiem, skoro można by się wysilić i stworzyć coś interesującego? Również,
w wypadku Grzegorza, Dawida, Damiana i Andromedy, której wypadałoby zmienić
imię, wypadałoby również rozwinąć wątek ich zdolności nadprzyrodzonych, czyli
na przykład jak dochodzili oni do uzyskania kontroli nad nimi. To byłoby
ciekawe, a nie taki chłam jaki został nam tutaj zaserwowany!
Drugą kwestią do opisania są opisy bohaterów. Ja
wiem, że to jeszcze nie było właściwe opowiadanie, ale i tak mnie wkurwiły. No,
bo zostało o nich opisane naprawdę mało. A poza tym, to opowiadanie pierwotnie
było na blogu i była tam zakładka z tymże opisem bohaterów. Serio? Po co to
komu? Czy nie lepiej byłoby opisać sobie bohaterów, aby wiedzieć jacy są, ale
czytelnikom przedstawić to dopiero w historii? W końcu znacznie ciekawiej jest
poznawać postaci krok po kroku, a nie dostawać wszystko gotowe na tacy. Wtedy
nie ma już tej zabawy. Po prostu zmorą blogową była zakładka z opisem
bohaterów.~
Wspólnie: Ale po
napisaniu tego od nowa i z pomysłem, to opowiadanie mogłoby być ciekawe!
___________________________________________
|Pod względem nudy i tak nic nie przebije opka "366 dni".|
~*Ty weeeź, to była tragedia na skalę światową.*~
~Weźcie mi nawet tej hałastry nie przypominajcie.
;-;~
<Słyszałam, że to opko było okropnie nudne.>
~*Tak było. Cud, że udało nam się je zanalizować
jeszcze w zeszłym roku.*~
<Współczuję>





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^