Oceniają:
~*
- Ja
| - Slade
\/ - Rivienna
~ - Grzegorz
Antychryst
To opko...Ono jest okrutne. Znaczy na początku jest w normalny sposób chujowe, ale to ogromne oznaczenie +18 nie jest przypadkowe. Od chyba czterdziestego któregoś rozdziału zaczyna się coś, czego się wstydzę i pragnę zabić siebie sprzed czterech miesięcy oraz siebie sprzed roku. Jak ja mogłam coś takiego pisać? ZNACZNIE JEZU CHRYSTE I TO JAK ZNACZNIE przesadzone opisy jak czuł się bohater, jakieś JEZU NIE, CZEMU JA TO ROBIŁAM ohydne opisy, gadanie o seksie, ale BOGU DZIĘKI nikt nikogo nie rucha...A to wszystko pod szyldem remake "366 dni". Skłoniło mnie to do
walnięcia czterech strażników naszej psychiki w mediach, kolejno są to sam pan i władca, i w ogóle bóg EDM-u, Zardonic, moja najpiękniejsza i najkochańsza, a także najidealniejsza, niestety już martwa, kotka, której dusza na pewno jest tutaj ze mną, Odecia, ideał nad ideałami, mój najpierwsiejszy idol, Grzegorz Antychryst i Bóg Wszechświata, idealniejszego człowieka od niego chyba nie ma, czyli Gordon Freeman. Ktoś musi nas strzec w tej pieszej drodze przez piekło. Analizujemy całymi rozdziałami, bo rozdziały mają najwięcej dwie strony, więc możemy sobie na to pozwolić.~*Co
za partaczony zjeb powiedział Sladeowi o tej analizie? -.-*~
~Hehe
:D~
~*Ty
niedorobie społeczny, Slade to zbok jakich mało! ;_;*~
|Dzień
dobry. :D|
~:D~
~*No
ja nie mogę. XD W ogóle, to opowiadanie jest tak okropne, że musimy wziąć sobie
po jednym strażniku na tą podróż przez piekło. Ja biorę Odecię, bo ona jest mi
najbliższa.*~
~Ja
wiadomo, biorę siebie. XD~
\To
ja sobie Zardonica zaklepuję./
|O,
to mi został Gordon. Fajnie. ^.^|
~*Strażników
mamy. Gotowi? Na początku, przez trzydzieści parę rozdziałów, będzie lekko. Tak
na rozgrzewkę, ale potem zacznie się prawdziwe piekło. Zatem...*~
Zaczynajmy!
;___________________________________;
__________________________________________________
Bohaterowie
~*Tak na sam początek:
*~
~O ja jebe. ;=; Kto pisze taką
czcionką?~
~*Ja z roku
dwa...tysiące...kurwajajebenie...piętnastego. ;_;*~
~;___; Jednak tortura zaczęła się parę
lat później.~
\Chyba nie powinnaś pisać opowiadań, w
których niewiele się dzieje, bo ci odpierdala, Ramoninth./
~*To nie tylko wina tego, ale o tym
drugim powodzie opowiem w swoim czasie.*~
|Już się boję.|
Bohaterka
g|lebogryzarka|łówna:
~*Co.
xDDD*~
|Zaczynam
ubarwiać opko. :D|
Andromeda
Lopez
\Znowu
ta szmaciura?/
~*To
opko zaczęłam pisać trzy lata temu...*~
\A.../
Jest
ona optymistycznie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzi więcej
plusów niż minusów. Ma bardzo duże poczucie humoru. |Zgaduję, że jej
optymizm w opku się nie pojawi.| ~*Chyba nie.*~ |;=;| Jej
dzieciństwo było zwyczajne. Rodzice kochali ją, a w szkole była |~*Przestań,
bo nam fanów wypłoszysz już na samym początku.*~ :-( ~*Grzegorz,
zajebię cię za to, że mu o tej analizie powiedziałeś.*~ ~;"D~ Czy
wy możecie wypierdalać z mojej kwestii? ;-; ~*~;"D~*~| bardzo
dobrą uczennicą i prawie zawsze miała dobre oceny. Posiadała także dużo kolegów
i przyjaciół. \Ważne, że nie była opkową miernotą bez przyjaciół./ Jednak,
jej najlepszym przyjacielem został Grzegorz Miller. ~I znowu te
polskie imiona i angielskie nazwiska. To się nigdy nie zmieni.~ W
chwili obecnej ma ona 20|56| lat. ~*Przestań kaleczyć tę
liczbę.*~ |:D| Interesuje się fotografią, muzyką, ~*Słuchanie
muzyki się nie liczy.*~ literaturą, chemią, ~Nie
kłam.~ historią, filmem, malarstwem \Nie łżyj./ i anatomią. ~*You're nothing
but a fucking lie.*~ Ma wiele marzeń. Jednym z nich
jest pragnienie przejęcia władzy nad światem. \JEZU! BOŻE
WSZECHMOGĄCY! CUD!!! NARESZCIE JAKIEŚ LOGICZNIEJSZE MARZENIE!!!/ ~*MATKO
BOSKA, PERFECT WEEK IS COMING! O.O*~ ~CUD SIĘ WŁAŚNIE WYDARZYŁ! JEZU!
***.***~ |JEZU!!! NIE MOŻE BYĆ!!! \O/| Lubi czytać
książki, słuchać muzyki, oglądać Anime, czytać Mangę, \A ta Manga i
Anime to czyjeś imiona, że pisane wielką literą?/ ~*¯\_(ツ)_/¯*~ pisać
opowiadania, rysować, robić zdjęcia i tworzyć muzykę. ~No lepsza od
Boga EDM-u czyli Zardonica nie będziesz.~ Jej zaletami jest to, że
jest miła, uczciwa, cierpliwa, kreatywna, optymistyczna i pracowita. Niestety,
jak każdy ma swoje wady. |Bo inaczej byłaby Mary Sue. Nie tak, jakby
nią nie była.| Jest niepunktualna, łatwowierna, bywa złośliwa, \Mimo
iż jest miła./ dziecinna, gadatliwa i wścibska. Z wyglądu jest
niską i szczupłą dziewczyną. ~Oczywiście =_=~ Ma
długie, białe jak |dupa| śnieg ~*Piękne to porównanie.
Bjutiful. xD*~ |Wiem :D| i pofalowane włosy oraz
niebieskie oczy. Jej nos jest jak haczyk, a usta małe i wąskie. ~Co
nadal nikogo nie obchodzi.~ Na sobie najczęściej nosi bluzki lub
bluzy z jakimś obrazkiem oraz czarne bądź czerwone rurki. Buty wybierane przez
nią najczęściej to Adidasy. \Dobrze, że nie Vansy./ Jej
kolor skóry to jasny. ~Nie, lol, jestem pewien, że miała skórę
pergaminową. >:D~ ~*Widzę, że bardzo ją lubisz. xDDD*~ ~C'nie?
:D~ Ma kompleksy z powodu koloru swoich włosów, gdyż dziwnie czuje
się z faktem, że nie ma melaniny |<Odpala miotacz płomieni.> i
zaraz spłonie. :D| ~*Gdzie wy zgubiliście mózg? XD*~ |Tam,
gdzie Czarek, ciągle szukamy. :D| ~*No kurwa. XD*~ ~:D~ oraz
z powodu swego wzrostu, ponieważ nie chce być niższa od przyjaciela. Boi się
samotności, igieł |A co? Lennyfaceowali cię igłą?| \Piękna
ta cenzura./ |Wiem :D| i robaków. Kocha zwierzęta. Ma
nawet swojego kota, którego nazwała Ramoninth. ~*AAA!!! ZABIERZCIE MÓJ
NICK STĄĄĄD!!! <Zasłania się Odecią.> ;___;*~ ~Już wiesz, jak to
jest? ;_;~ ~*Da ;_;*~ Jest ekstra\zjebem/wertykiem. ~Genialnie
xDDD~ \Wiem/
Bohaterowie
epi~leptyczni~zodyczni:
~*Co.
xDDD*~
~No
co? Opko trza ubarwiać. :D~
~*W
ten ułomny sposób... xDDD*~
~:D~
Grzegorz
Mi~*Chuj~ller
~*Grzegorz
Chujller. Tak. xDDD*~
~:D~
Jest
on realistycznie nastawionym do życia chłopakiem. We wszystkim widzi plusy i minusy. \Jak
na realistę przystało./ Ma zwyczajne poczucie ~srania~ humoru. ~*No
nie. No po prostu kurwa no nie. xDDD Myślałam, że się ogarnąłeś. XD*~ ~Za
wiele wymagasz. :D~ Jego dzieciństwo było normalne. Rodzice
kochali go bardziej niż jego brata, ~Spal się, matole.~ a
w szkole był |lennyfaceowany nawet przez szkolny sedes.| ~*CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Teraz to
dojebałeś. xDDD~ |:D| przeciętnym uczniem. Miał
kilku kolegów i przyjaciół, jednak jego najlepszą przyjaciółką została \szkolna
podłoga/ Andromeda Lopez. ~*Forever Alone level ekspert,
widzę. xDDD*~ \Wiadomo/ W chwili obecnej ma 22|22222222222| lata. ~*Nie
strasz. ;_;*~ Interesuje się grafiką komputerową, ~*Przestań
kłamać.*~ programowaniem, ~Nie łżyj.~ matematyką, \Po
prostu przestań kłamać./ sportem, fizyką,
|You're nothing but a lie, Grzegorz.| psychologią, ~*Argh,
just stop lying.*~ ~Co ty masz taką fazę na angielski?~ ~*Bo
angielski jest nawet spoko, a teksty o kłamstwach pisane po angielsku, nawet
jeżeli są wymyślone przeze mnie, kojarzą mnie się z nutą "Army Of
One". ;p*~ ~Diagnoza: Fangirl.~ ~*:D*~ religiami ~Kurna,
przestań w końcu kłamać!~ i polityką. |Po prostu zanurzmy
się do tego świata niespełnionych marzeń.| Lubi grać w piłkę nożną, ~*Będzie
bogaty w przyszłości, chyba że nie chce być piłkarzem.*~ kolekcjonować
stare monety, ~I trollować nimi sprzedawczynie w sklepie,
pewnie.*~ programować, jeździć na rowerze, pływać, układać kostkę
Rubika ~*Do dziś nie umiem tego uczynić. Wiem, jestem ułomna.*~ i
grać ~*utwór "Army Of One"*~ na
gitarze. \Co ty masz taką fazę na tę nutę?/ ~*Tekst ma
zajebisty. Widać, że tworząc ten utwór Zardonic się na kogoś wkurwił.
XD*~ ~Odłączyłbym ci neta, ale ty tutaj wszystko kopiujesz.~ ~*;"D*~ Ma
kilka marzeń, z czego jednym z nich jest przejęcie wraz z Andro|n|medą
władzy nad światem. ~*Przynajmniej polityka mu się przyda.*~ ~Grzegorz
Miller premierem Polski. Wyobraźcie sobie ten terror.~ ~*Nie
;___;*~ ~Wiem, drastyczne. ;_;~ Jego zaletami jest to, że
jest bezinteresowny, skłonny do poświęceń, punktualny, spokojny, lojalny i
wierny. Niestety, jak każdy, ma swoje wady. \Bowiem inaczej byłby
Gary Stu./ Bywa złośliwy, jest wredny, sarkastyczny,
niecierpliwy, ~*Co nie utrudnia mu bycie cierpliwym.*~ leniwy
i uparty. Z wyglądu jest wysokim i szczupłym chłopakiem. ~*Ja wolę
umięśnionych, Grzegorz. Nie będziesz mym ideałem, a teraz wracaj do
śmietnika.*~ ~Fajny dom. XD~ ~*Wiem, ale opkowy Grzegorz tylko
tam pasuje. :D*~ Ma krótkie, czarne jak noc \Porównania w opisie
bohaterów do opka. Płonę./ |Ty, faktycznie. Cud. *.*| włosy
i zielone oczy. Ma niewielki nos i duże, wąskie usta. Na sobie najczęściej nosi
bluzki z jakimś napisem i zwykłe dżinsy. ~*I, jak przystało na
XXI-wiecznego pedała, pewnie te dżinsy są obtarte na kolanach oraz obcisłe, a
bluzki przedstawiają teksty piosenek Justyny Bimber.*~ Buty wybierane
przez niego najczęściej to czarne Vansy. |No ja jebe. Czy każdy w
opkach musi chodzić w tych jebanych buciorach? -.-| Ma skórę koloru
brązowego. ~*Spokojnie dzieci, nie jest czarnoskóry. Chodziło o taką
lekko brązową, opaloną można powiedzieć, ale mój pierdolec nie pozwolił mi tego
sprecyzować.*~ ~Z całym szacunkiem dla czarnoskórych, ale nie wyobrażam
sobie twoich opkowych pokrak jako czarnoskórzy.~ ~*Nie dziwne, bo ja
też sobie tego nie wyobrażam.*~ Ma kompleksy z powodu swojego
lenistwa, gdyż bywają momenty, że w niechcianych przez niego chwilach ucina
sobie drzemkę, jednak stara się z tym walczyć. \Miło, że nie
zostawia tego na pastwę losu./ Boi się tego, że kiedyś straci
przyjaciółkę, ~*No cóż, w końcu oboje przegracie wiadro życia.*~ powodzi
i wojny atomowej. ~*Z tą wojną atomową mam tak samo.*~ Jest
ambiwertykiem. ~*Jak ja! ^^*~
Dawid
Miller ~*Dejwid Chujller~
|Piękne
imię i nazwisko. XDDD|
~Wiem
:D~
Jest
on pesymistycznie nastawionym do świata chłopakiem. We wszystkim widzi tylko
minusy. Nie ma poczucia humoru. ~Jak to w zwyczaju mają opkowe
pokraki.~ Jego dzieciństwo było złe. Rodzice bardziej kochali jego
brata, Grzegorza, przez co Dawid ~*Dejwid~ znęcał się
nad nim. ~Chciałbym dostać opis tortur, jakie wykonywał na swoim
bracie, ale wiem, że w opku nie ma możliwości dania tego.~ W
szkole był złym uczniem i ledwo zdawał z klasy do klasy. Nie miał w ogóle
kolegów ani przyjaciół. Wszyscy się go bali. \Jezu, on jest taki
opkowy, że jego dom jest w samym centrum Opkolandii, aby każdy aŁtor mógł się
na nim wzorować./ Jedyną jego przyjaciółką, a później i ukochaną
została Laura Cook. ~**Kuk*~ |A poza tym, więc jednak miał
jedną BFF. Wyjaśnione.| W chwili obecnej ma on 24~44~ lata. ~*SZTOP
;_;*~ ~Hehe :D~ Interesuje się najnowszą technologią,
militariami, ~*Znowu lecimy z kłamstwami?*~ samochodami, ~Czy
możesz przestać kłamać?~ polowaniami, |Kłamstwa są
niegrzeczne, narratorze.| kulturą Niemiecką, ~*:* A poza tym,
przymiotniki piszemy małą literą.*~ narciarstwem, \Kuuurde,
ile tu kłamstw./ śpiewem ~*Opis tych bohaterów można by
streścić tym jednym zdaniem: Don't Stop Lying.*~ i budownictwem. ~Tyle
tu kłamstw, że aż wyrobiliśmy normę na kolejny miesiąc.~ Lubi
zabijać ludzi, |Daję ci za to okejkę, nie spierdol tego.| uczyć
się nowych języków, kolekcjonować broń, ~*A, że jest Polakiem, pewnie
bierze ją z czarnego rynku.*~ śpiewać, chodzić na polowania,
śpiewać, |Powtórzenie Attack| jeździć na nartach i tworzyć
grafikę komputerową. ~*Fajnie, nie? A jeszcze lepsze jest to, że te
zainteresowania za chuja nie pojawią się w opowiadaniu.*~ \;=;/ ~*Wiem
;=;*~ Ma parę marzeń. Jednym z nich jest zabicie Andro|n|medy
Lopez i zemszczenie się na swoim bracie za jego (Dawida) ~*Dejwida~ |A
poza tym, wiemy o kogo chodzi, więc możesz wypierdalać, nawiasie.| cierpienia.
Jego zaletami jest to, że jest ambitny, rozumny, dokładny, spontaniczny, ~*To
jest zaletą? Nie wiedziałam.*~ odważny i pewny siebie. Niestety, jak
każdy ma swoje wady. |Bowiem wiadomo, niech sprawia wrażenie normalnego
człowieka.| Jest egoistyczny, niesprawiedliwy, nietolerancyjny,
nieczuły na cierpienie innych, bezczelny i kłótliwy. ~Miło, że jego
wady i zalety się nie gryzą.~ ~*CUD! \O/*~ Z wyglądu jest
wysokim i szczupłym chłopakiem. \Jezu, kolejny? Nie tylko taka budowa
ciała w przyrodzie występuje./ ~*Niedojebanie Attack Super
Effective*~ Ma krótkie, brązowe jak kora drzewa włosy i czerwone
oczy. ~*Po pierwsze: No ależ oczywiście, znowu nienaturalny kolor oczu.
Po drugie: Co ja tak waliłam tymi porównaniami w opisie koloru włosów?*~ ~Może
chciałaś być fajna, ale coś nie pykło?~ ~*EJ!*~ ~;"""D~ Ma
średniej wielkości nos i średnie, szerokie usta. |Co w dalszym ciągu
nikogo nie obchodzi.| Na sobie najczęściej nosi jednokolorowe bluzki i
czarne spodnie z brązowym paskiem. Buty wybierane przez niego najczęściej to
czarne Converse. \No ależ naturalnie, bo jakby chodził na przykład w
glanach, co bardziej by pasowało do postaci mordercy, to świat by się zawalił./ Ma
lekko brązowy kolor ~dupy~ skóry. ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~:D~ Ma kompleksy z powodu koloru swoich włosów,
gdyż wolałby aby były czarne. \No ależ oczywiście./ Boi
się niektórych dźwięków puszczonych od tyłu, ciemności i przyrządów medycznych|,
którymi szkolny kibel go lennyfaceował|. ~*Chciałabym to zobaczyć.
X""D*~ |Domyślam się, bo ja też. XD| Kocha ponad
wszystko Laurę Cook, ~**Kuk*~ za to, że jest i, że jako jedyny
człowiek go rozumie. \Byłoby śmiesznie, gdyby tylko udawała aby
Dejwidowi nie było przykro. Ale mam pomysł na analizę końcową, a to dopiero
opis bohaterów./ ~*No ja jebe, ten zjeb zaraził kolejną osobę.
-.-*~ ~;""D~ Jest introwertykiem. Jedyne
towarzystwo jakie akceptuje, to obecność ukochanej. |Ale ty wiesz, że
normalnie introwertycy wolą być sami, fakt, ale większe skupiska ludzi im nie
przeszkadzają?| ~*Teraz wiem. Kiedyś nie wiedziałam.*~ |Research
nie boli.| ~*Kiedyś nigdy tego nie robiłam, chociaż przy tym opku,
od pewnego momentu, chyba zaczynałam.*~ |:O| ~*Wiem
*.**~
Laura
Cook ~**Kuk*~
Jest
pesymistycznie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzi tylko minusy.
Nie ma poczucia humoru. Jej dzieciństwo było okropne. ~*Jak typowej,
opkowej miernoty.*~ Rodzice nienawidzili jej i znęcali się nad nią. W
szkole, mimo iż była przeciętną uczennicą, wszyscy wyśmiewali się z niej i
znęcali się nad nią. ~Jezu, jak mnie te opkowe pierdoły
wkuźwiają.~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.*~ Jedynym
człowiekiem, który ją zaakceptował taką, jaką była, był Dawid Miller. ~*Dejwid
Chujller~ ~*A poza tym, nie sądzę, aby morderca mógł kogokolwiek
pokochać.*~ |CREEPYPASTA FANFICTION BICZYS!| ~*No ależ
oczywiście. XD Weź mi jeszcze tym opka nie skażaj. XDDD*~ |:D| W
chwili obecnej ma ona 21 lat. \Cholera, inne przedziały wiekowe też
istnieją! Trzydzieści lat to nadal byłby młody wiek!/ ~*Jak
widać, kiedyś twierdziłam inaczej.*~ Interesuje się tańcem, ~*Boże,
znowu lecimy z kłamstwami?*~ przyrodą, ~Kurwa ja pierdolę,
skończ z tymi kłamstwami. Nikt ci nie wierzy.*~ aktorstwem, |Czy
przestanie kłamać jest takie ciężkie do wykonania?| podróżami, \Boże,
stop mi z tymi kłamstwami./ modą, kulturą
chińską, ~*Zatrzymajcie ten oszukany kombajn!*~ zwierzętami ~*Jak
mi nie przestaniesz kłamać, to ci zrobię taki restless slumber, jakiego się
Zardonicowi nie śniło, gdy tworzył składankę "Restless
Remixes".*~ ~Pięknie. Cudownie wręcz. XDDD~ ~*:D*~ i
fizyką. |Japa koniu z tymi kłamstwami.| Lubi robić
biżuterię, \Czy tutaj już zaczyna się to morze kłamstw?/ jeździć
na rolkach, ~*Bo zaraz wyzionę ducha tylko po to, aby zrobić ci
restless slumber stulecia za te kłamstwa.*~ ~To tak pięknie brzmi.
xDDD~ ~*Wiem :D*~ jeździć na deskorolce, ~*Kurwa,
przez te kłamstwa analiza mnie się znudziła. Koniec na dzisiaj. Wiem, mało zanalizowaliśmy,
ale w sumie puściłam tę analizę po to, aby się od niej nie wymigiwać.
Dokończymy chuj wie kiedy.*~ ~Dzięki Bogu, bo zaczynam zdychać z tych
nudów.~ |Me too.| \Ja w sumie też./ grać
w koszykówkę, zbierać znaczki, ~*Tak inteligentna rozrywka nie jest
zarezerwowana dla takich zjebów niedorozwiniętych jak postacie z opka.*~ chodzić
na zakupy, zabijać ludzi |:*| i leniuchować. \To
akurat lubi każdy, szanujący się człowiek./ Jej zaletami jest to,
że jest zdolna, inteligentna, ciekawa świata, asertywna, dążąca do celu i nie
boi się okazywać swoich emocji. Niestety, jak każdy, ma swoje wady. ~*Bo
inaczej byłaby Mary Sue.*~ Jest marudna, wybuchowa, egoistyczna,
chamska, nieśmiała i roztargniona. Z wyglądu jest niską i szczupłą
dziewczyną. ~No ja pierdolę, czy to tak trudno wymyślić inną budowę
ciała? ;=;~ ~*Z tego wniosek, że tak.*~ Ma długie, jasne jak
słońce, |Tych porównań dużo tutaj jak na opko.| ~*Przynajmniej
jakiś plus jest.*~ pofalowane włosy z niebieskimi pasemkami \Gimb/ i
fioletowe oczy. Ma mały nos i średniej wielkości, wąskie usta. |Co w
dalszym ciągu nikogo nie interesuje.| Na sobie najczęściej nosi
różnokolorowe bluzki lub trochę za duże bluzy oraz czarne rurki. Buty wybierane
przez nią najczęściej, to Venice. ~*Dobrze, że nie Vansy lub
Converse.*~ Ma bardzo jasną, prawie bladą skórę. |Jak na
gimbusa rodem z Opkolandii przystało.| Ma kompleksy z powodu koloru
swojej skóry, gdyż przez to, na plaży szybko się spala. ~*Znam ten ból.
:-(*~ ~Niestety, ja też. :-(~ |\:D/| ~*Japa
:<*~ Boi się ludzi po amputacji jakieś części ciała, ~Czemu?
Nie wiadomo.~ alkoholików i pająków. ~*Spłoń. Pająki są
słodkie. <3*~ Kocha nad życie Dawida Millera, ~*Dejwida
Chujllera~ za to, że rozumie i szanuje ją. |Mimo, iż jest
mordercą i powinien interesować się samym sobą.| Jest
introwertykiem. ~Oczywiście -.-~ Jedyne towarzystwo
jakie toleruje, to jej ukochanego. |Ja już się na ten temat
wypowiadałem.|
~*Jezu,
to dopiero opis bohaterów, a analizowaliśmy go dwa dni.*~
~Wolę
nie wiedzieć, co będzie dalej.~
~*Na
początku luz, a od trzydziestego-czterdziestego któregoś rozdziału piekło.*~
~;___;~
__________________________________________________
Fabuła
1
stycznia 2016 roku, ~*Ten rok z mej dawnej perspektywy był
przyszłością. Teraz jest już przeszłością. Jak ten czas lubi
zapierdalać.*~ o godzinie 02|23|:00 ~*SLADE!
xDDD*~ |:D| przez Dawida Millera ~*Dejwida
Chujllera~ i Laurę Cook ~**Kuk*~ porwana zostaje
Andro|n|meda Lopez, wprost z jej domu i wywieziona na Ant~y~arktydę,
a następnie zamknięta w kuli od Aqua Zorbingu. |A przeżyła tam dzięki
mocy Mary Sue.| ~*W ogóle, w pewnym momencie pisania tego
opowiadania, pomysł na fabułę mnie się drastycznie zmienił. Dowiecie się w
swoim czasie na co.*~ Gdy się budzi, musi od teraz przetrwać rok w
więzieniu, przeżywając niecodzienne przygody i oczekując, aż Grzegorz
Miller, ~*Chujller~ czyli jej najlepszy przyjaciel, po
dowiedzeniu się, gdzie dziewczyna się znajduje, wyruszył jej na pomoc,
odnajdzie ją... |To zdanie jest takie trochę pojebane.| ~*Jak
to całe opko.*~
__________________________________________________
Szczecin~*uś*~,
31.12.2015 roku, godzina 09|99|:00. \Nie ma tylu godzin,
pojebie./ |Od teraz są. :D|
Dzień #0
Witajcie.
Nazywam się Andro|n|meda Lopez. \Zmień sobie imię, bo masz nieludzkie./ Postanowiłam
opisać wam to, co przeżyłam, zaczynając od pamiętnego dnia, czyli 31.12.2015
roku. ~Uwierz, nie obchodzi nas twoja wspaniała przygoda. Nie po
tym, co przeżyjemy od pewnego rozdziału. ;_;~ Otóż, mój przyjaciel
miał brata, który szczerze mnie nienawidził. Wiedziałam, że mógł coś zrobić aby
mnie zabić, gdyż zawsze do tego dążył \Czemu? Nigdy się nie
dowiemy./ ~*Correct ;=;*~ \Ja jebe.../ lecz
nie podejrzewałam, że dojdzie do AŻ TAKIEGO stopnia. Jednak, zacznijmy od
początku.
Pamiętnego
dnia, 31.12.2015 roku obudziłam się o godzinie 9|89|:00. ~*Co
jest z tobą nie tak? XD*~ |Ubarwiam opko. :D| ~A tak
poza tym, mamy w dupie Gandziu, o której się obudziłaś.~ Kiedy
otworzyłam oczy, ujrzałam, że leżałam naprzeciwko mego najlepszego przyjaciela,
Grzegorza. Od jakichś parunastu lat mieszkaliśmy razem. Obecnie, s~r~pał
on. ~*Brawo, zjebałeś nieistniejącą atmosferę. Jak się z tym czujesz?
XD*~ ~Zajebiście 8)~ Był tak leniwy i to mnie w nim
wkurzało. |Zajeb go.| ~*Cudna porada. XD*~ |Co
nie? :D| Mimo to, w pewnym momencie, kiedy przekręciłam się na plecy,
zaczęłam mieć wrażenie, że jutro nie obudzę się w tym domu. \To
pierwszy objaw bycia Mary Sue. Szybko, do schronu!/ Nie
wiedziałam gdzie, ale wiedziałam, że nie w mej willi. ~W piwnicy
Dejwida pewnie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Nosz...*~ ~No
co? Jak myślę o tym, co nas spotka w przyszłości podczas tej analizy, to
leniacze same się cisną. :D~ ~*Won. xDDD*~ ~Nie :D~ Aż
łzy popłynęły mi z oczu. Nie chciałam stracić przyjaciela. Mimo wszystko,
postanowiłam spędzić ten dzień normalnie. \Tańcząc Gangnam Style pod
pobliskim przedszkolem./ ~*CO.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~BOŻE
X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |JEZU,
CO.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| \Wiem/
Wstałam więc z łóżka i udałam się do kuchni zrobić śniadanie. Jako iż w święta
i Sylwester oboje na śniadania jedliśmy naleśniki, ~*Bo wiecie,
naleśniki w dzisiejszym świecie są takim rarytasem, że rzadko można sobie na
nie pozwolić.*~ \A poza tym, naleśniki na śniadanie są jednym z
wyznaczników opka./ zamierzałam je przyrządzić. Zaczęłam je
więc robić.
Gdy
je smażyłam, w pewnym momencie usłyszałam kroki. Nie zdziwiłam się tym jednak,
gdyż podejrzewałam, że to tylko Grzegorz w końcu się obudził. Po chwili,
usłyszałam, że wchodził on do kuchni. Parę sekund potem, objął mnie ~i... (
͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*W
sumie wybaczę, bo jak myślę o tym opku gdzieś tak od rozdziału czterdziestego
któregoś, to leniacze same się cisną. XD*~ ~JAS! W końcu ktoś mnie
rozumie! ;""-)~ |Brawo XD| ~:D~.
Od razu odwróciłam głowę aby sprawdzić czy na pewno był to mój przyjaciel. \A
kto inny to mógłby być?/ Okazało się, że tak. Wróciłam więc do
robienia śniadania. Paręnaście minut później, kiedy skończyłam i gdy naleśniki
leżały już na talerzu, |W tym i poprzednich akapitach jest tak mało
emocji...| ~*Może kiedyś postaram się naprawić ten prolog,
ale nie całe opko. Całego opka nie dam rady.*~ ~A będzie
leniaczowanie?~ ~*Won. xDDD*~ ~;"D~ wyjęłam
z szafy syrop klonowy, którym zawsze polewałam naleśniki, bowiem Grzegorz i ja
to ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Stop.
xD*~ ~:D~ lubiliśmy, a następnie polałam nim
naleśniki, odłożyłam na miejsce, wzięłam dwa talerze i dwa widelce, po czym
jeden talerz i widelec podałam jemu, a drugi\m skonstruowałam rakietę z
lodówki/ ~*CO. xDDDDDDD*~ \No co? Mary Sue
potrafi wszystko./ sama wzięłam. Następnie usiedliśmy przy stole i
zaczęliśmy jeść. W pewnym momencie, ja spytałam:
- A
gdybym zaginęła...Szukałbyś mnie?
~*– Poszedłbym
do Zardonica spytać się go o zdanie na ten temat, bo wiadomo, że warto prosić
boga o poradę, a potem bym rozważył co dalej. – odpowiedział zgodnie
z prawdą Grzegorz, przeżuwając naleśniki.*~
~Wspaniały
przyjaciel, normalnie chciałbym takiego. XD~
~*:D*~
-
Oczywiście! Życie bez ciebie to nie życie! – Odpowiedział \Kłamca/
W
tym momencie uśmiechnęłam się do niego. On zaś odwzajemnił mój uśmiech.
Wiedziałam już, że byłabym poszukiwana. |A jeśli tylko cię wkręcał? No,
ale w sumie po co miałby kłamać.| Paręnaście minut później, kiedy
zjedliśmy już, zebrałam naczynia i włożyłam je do zlewu. Po tym, poszłam się
umyć i ubrać. \<Ziew>/ Kiedy to zrobiłam,
poszłam jeszcze do toalety, ~Dobrze, że nie mamy w tym momencie
dokładnych opisów jak srała.~ ~*Weź nawet tak nie strasz. ;_;*~ a
następnie udałam się do pokoju, wzięłam jedną z nowych Mang, \Nigdy
nie pojmę, czemu to jest wielką literą./ które niedawno ~zajebałam
z Empiku~ kupiłam, czyli „Ghost in the Shell", |W
sumie, jak popularna to pewnie pierwsza się w oczy rzuciła.| usiadłam
na łóżku i zaczęłam ją czytać. W pewnym momencie zaś, gdzieś przy piątej
stronie, usłyszałam głos Grzegorza, który mówił:
~*– You're the
reason every god damn revolution always fails!
You're nothing but a lie!
A thin, tasteless lie with no will to become
Why do you think I do this? You think this is a fucking game?
With every word, every beat, every noise
Every second I am shaping the future!
I am the future and you're nothing but faithless cowards!
I am on a mission to change the course of history
So either join me or get the fuck out of my way!
This
world is mine!
– Jezu
Chryste, a ty znowu starasz się być jak Zardonic cytując teksty z jego utworów?
Ile mam ci powtarzać, pajacu, że nigdy nie będziesz tak zajebisty jak on? -
odparła zażenowana Andromeda.
– Ty
mnie nie rozumiesz! Kiedyś będę tak zajebisty jak on!
– Nawet
po śmierci ci się to nie uda, downie, a teraz wypierdalaj, bo ja tu czytam.*~
~Ten
dialog był piękny. XD~
~*Wiem
x"D*~
- A
ty znowu czytasz te swoje Mangi?
-
Ja nie narzekam, że prawie codziennie wychodzisz z kolegami grać w piłkę nożną.
Poza tym, kiedy się do ciebie przeprowadzałam, ostrzegałam, że uwielbiam Mangę
i Anime. – Odpowiedziałam
\Kurła,
czy to coś niecodziennego, że lubi mangę i anime? Przecież obecnie to jest
popularne jak chuj./
~*Wtedy
chyba nie było aż takie popularne, no i chyba gimbusy się z tego wyśmiewały,
so...*~
\A./
|B|
~*C*~
|D|
~*E*~
|F|
~*G*~
\Nosz.../
~*|:D|*~
-
Eh...Co za kobieta...Chciałem tylko powiedzieć, że wychodzę z kolegami zagrać w
piłkę nożną. Nie wiem, o której wrócę, ale na pewno przed obiadem. \Ty
darmozjadzie. Sam byś sobie obiad ugotował!/ – Powiedział
-
Ok. – Odparłam i wróciłam do czytania.
Po
tej rozmowie, on wyszedł z domu. Ja zaś czytałam Mangę dalej. ~Bo co
mogła robić, skoro już zaczęła daną czynność.~ Była ona taka
ciekawa, że w godzinę skończyłam ją czytać. Po tym czasie, zamknęłam ją i
postanowiłam spakować się do mej torby na zbliżające się me zniknięcie. |Kurwa,
bo gdyby tego nie przewidziała i nie przygotowała się, wszyscy bylibyśmy
szczęśliwsi, bo opko mogłoby być ciekawsze.| Wyjęłam więc ją. Ta torba
była dziwna. Z zewnątrz wyglądała zwyczajnie, jednak od środka była bardzo,
bardzo, bardzo głęboka. ~Jezu, ten marysueizm mnie zabija.
X.X~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.*~ Spakowałam
do niej bardzo, bardzo, bardzo ciepły płaszcz zimowy i tak samo ciepły śpiwór,
gdyż nie wiedziałam gdzie trafię, karabin maszynowy, pistolet, zapas magazynków
na cztery miesiące, łuk, zapas strzał na pięć miesięcy, |Super. Skąd ty
w Polsce wytrzasnęłaś te wszystkie bronie? Miałaś zezwolenie? Z czarnego rynku
sprowadziłaś? Wyjaśnienia, plox!| ~*Czego ty wymagasz od
opka...*~ |A, no tak. :<| mój dziennik, zeszyt do
rysowania i pisania opowiadań, zestaw do rysowania, dziesięć moich ulubionych
Mang, zeszyt, w którym rysowałam swoją mangę, \Która pewnie była
taka brzydka jak twoja morda. A poza tym, co ty, na wakacje czy na porwanie się
szykujesz?/ ~*Debili nie zrozumiesz.*~ zapas
jedzenia i picia na cztery miesiące, gdyż nie wiedziałam na ile tam
trafię, ~*Ja bym w takim razie wzięła na rok, ale co kto woli.*~ telefon,
słuchawki, zapasową baterię do telefonu, |Z cyklu: Gimbusa mają porwać,
a ten ma czas na przygotowania.| cztery książki, roczny zapas papieru
toaletowego (gdybym trafiła np. do chatki w lesie [byłam tylko człowiekiem i
potrzeby fizjologiczne miałam]), ~Nie kłam, Mary Sue nie srają. To
nie w ich stylu~ roczny zapas ubrań na zmianę (musiałam przecież
się przebierać), ręcznik, kosmetyki do kąpieli (musiałam się przecież
myć) |To jest takie bekowe. XD Ty się na porwanie szykujesz, a nie na
wakacje, pokrako.| ~*Mary Sue...*~ |;=;| i
aparat oraz zapasowe baterie do niego, gdyby było to ciekawe miejsce. Wiem, że
może pakowałam się jak na wyjazd, ale jeśli nie mogłabym uciec z mego
przyszłego więzienia, to chciałam sobie tam urozmaicić czas. ~Byłby
problem, gdyby okazało się, że torturowaliby cię tam dwadzieścia cztery godziny
na dobę siedem dni w tygodniu.~ Kiedy przełożyłam torbę przez
ramię, nadal była lekka. I to był jej plus. \No ja jebe./ Teraz
byłam gotowa na każde miejsce przetrzymywania.
Kiedy
się spakowałam, odłożyłam torbę na krzesło i poszłam przygotowywać obiad. Jako
iż podejrzewałam, że Grzegorz po powrocie będzie bardzo głodny, \Co
nie byłoby niczym dziwnym, bo w końcu popierdalanie po murawie jest męczące./
postanowiłam zrobić obfity obiad. W pewnym momencie przygotowywania, usłyszałam
otwierające się drzwi, a następnie głos Grzegorza, który mówił:
~*– Bow to the one
true king!
– Nie
no, ty zjebie, przestań tytułować się królem! Jedynym prawilnym królem jest
Zardonic, zjebie! - zawołałam zgodnie z prawdą.
– Cicho,
ty się nie znasz.
– Matoł...Nie
da się być idealniejszym od Zardonica.*~
|Te
dialogi są lepsze od opka. XD|
~*Wiadomo,
wszystko jest lepsze od opka.*~
-
Jestem!
-
Okej... - Odpowiedziałam
I
wróciłam do dalszego przygotowywania obiadu. Gdy zaś skończyłam, podałam go na
talerze i wraz z Grzegorzem zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. ~Bo
co mieliście do roboty.~ Kiedy skończyliśmy, mój przyjaciel
wyszedł z kuchni do salonu, a ja zaczęłam myć naczynia po obiedzie i po
śniadaniu zresztą też. |Każ temu matołowi myć naczynia. U mnie w bazie
jest podzielone, danego dnia jedna osoba ogarnia mycie naczyń. Dzisiaj jest kolej
tego zjeba Sezorisa, jakby ktoś był ciekawy. Jutro i pojutrze też, bo jest
zjebem, to niech trochę popracuje.| ~*Slade jest bardzo
sprawiedliwym człowiekiem, uwierzcie! xDDD*~ |:D| Gdy
skończyłam, udałam się do swojego pokoju. W czasie drogi, ujrzałam kątem oka,
że Grzegorz spał. Tak mnie denerwowało to jego lenistwo... \Ja jebe,
po uprawianiu sportu i to ponad godzinę można się zmęczyć. Miał prawo się
zdrzemnąć./
Lecz,
od tego momentu, do godziny 23|56|:00 zajmowaliśmy się swoimi sprawami.
O godzinie 23|56|:00, a dokładniej o 23|56|:59|87|, gdy
czekaliśmy z Grzegorzem na północ, zaczął mnie on, jak co roku, ~ruchać.
Przepraszam, nie powinienem, ale nie mogłem się powstrzymać. Ciągle myślę o
tych okrutnych rozdziałach. XD~ ~*Raz ci chyba wybaczą, ale
podejrzewałam, że to napiszesz. XD*~ ~:D~ całować do
godziny 00|89|:01|98|, abym, jak to mówił, „miała wesoły koniec roku i
początek nowego". \Skopiowane z Bestów, no ni ma chuja we wsi./ Kiedy
zaś skończył, posiedzieliśmy do około godziny |1|01:|7|00.
Po tym czasie, ja wzięłam moją torbę i założyłam ją, a następnie udałam się
spać jako pierwsza. ~Ja bym poszedł spać do piwnicy, aby strollować
porywacza. :D~ Niestety. Sen był normalny do około |7|02:|9|00.
Po tym czasie, obudził mnie trzask. \Ten Dawid (wiadomo, kto był
porywaczem, więc to nie spoiler) to nawet cicho się włamać nie umie. Jak on
morduje innych?/ ~*Mocą Opkolandii.*~ \Ach,
no tak. ;=;/ Kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam wybitą szybę i
potłuczone szkło na podłodze. Tylko tyle. Od razu się odwróciłam i chciałam
obudzić Grzegorza, jednak w tym momencie, poczułam, że ktoś przytknął mi jakąś
chustkę przesiąkniętą chloroformem do nosa. Zanim zasnęłam, ujrzałam jakąś
poharataną rękę. ~W sumie, jak jest się mordercą, to można mieć
zniszczone ręce, więc pasuje.~ Zniszczoną w takim stopniu dłoń
miał tylko...Dawid! ~*Dejwid~ Nie zdążyłam jednak
zareagować, gdyż za~*e~s~r~nęłam. |GRZEGORZ!
xDDD| ~;"D~ Kiedy budziłam się np. od hałasu
helikoptera, po chwili znów usypiałam od tego samego... |Wiesz, że
chloroform w końcu też wysycha?| ~*Opkolandia może pomóc we
wszystkim.*~ |;=;| ~*Wiem ;=;*~
Gdy
naprawdę się obudziłam, poczułam pod sobą wodę. Ujrzałam nad sobą również
niebo. Od razu spróbowałam usiąść. Kiedy mnie się to udało, okazało się, że
byłam...w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym! \Południowym,
do chuja pana, jeżeli miała być niedaleko Antarktydy./ Musiałam
więc tu przetrwać, gdyż nie mogłam uciec...Musiałam przeżyć całe 366|66666666666666| dni... ~*Po
tylu by zdechła. xDDD*~ |O to chodzi. :D|
------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Grzegorza.*
~Znowu to powtarzamy? ;=;~
~*Ja widać, niestety tak. W ogóle, mam
już dość na dzisiaj.*~
~Nie tylko ty.~
|I nie tylko wy.|
Szczecin~*usio*~,
31.12|3|.2015|8| roku/|1|01.01.2016|67| roku,
godzina |2|9:2|0|0/|3|7:|8|00
~*Kurwa
mać. XD Nie ma tylu dni i godzin! XDDD*~
|Od
teraz są. :D|
Dzień #0
Witajcie.
Nazywam się Grzegorz Miller. ~*Grzegorz Chujller~ Postanowiłem
wam opowiedzieć o tym, co przeżyłem przez cały rok. Otóż ~*okazało się,
że Zardonic znowu nie przyjedzie do Polski i cały rok miałem depresję.*~ \Kurwa,
a ty znowu o nim?/ ~*No co? Zardonic jest zajebiście
zajebisty!*~ \Ale bez przesady!/ ~*:D*~ miałem
brata, który szczerze nienawidził mojej najlepszej przyjaciółki, Andro|n|medy
Lopez i chciał się jej na wszelakie sposoby pozbyć. Nie wiedziałem jednak, że
dojdzie to do AŻ TAKIEGO stopnia. Zacznijmy jednak od początku.
Pamiętnego
dnia, 3|6|1.1|5|2.2015|666| roku, \Po
prostu dajmy mu spamować takimi liczbami./ ~*Tak, tak
będzie najlepiej.*~ obudził mnie zapach smażonych |zwłok| naleśników. ~Genialny
początek dnia. XD~ |Wiem :D| ~*Czas zmienić
towarzystwo. ;=;*~ |~:D~| Dzięki temu wiedziałem,
że dziś Sylwester, bo najbardziej urocza osoba na świecie ~*Ja?*~ (Andro|n|meda) ~*A
nie, on znowu o tej piździe gada.*~ zawsze robiła naleśniki w święta i
Sylwestra. ~Wiecie, naleśniki w dzisiejszym świecie są tak rzadkie,
że można je konsumować tylko w wyjątkowe dni.~ Od razu zrobiłem
się głodny. Wstałem więc z łóżka i poszedłem do kuchni. \Bo jestem
chujem całkowitym i sam śniadania nie zrobię./ Kiedy tam wszedłem,
podszedłem do mej przyjaciółki od tyłu i ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Nosz
kurwa. XD*~ ~:D~ objąłem ją. Chwilę później, ujrzałem,
że odwróciła ona głowę, najprawdopodobniej po to aby sprawdzić, czy to byłem
ja. \A kto inny to mógłby być?/ ~Pedofil~ ~*Kurwa,
matole, ona ma ponad dwadzieścia lat. XD*~ ~A chuj z tym. xDDD~ Chwilę
potem, ponownie odwróciła głowę i wróciła do robienia śniadania. Paręnaście
minut potem, kiedy skończyła i gdy naleśniki leżały już na talerzu, wyjęła ona
z szafki syrop klonowy i polała nim naleśniki. Następnie wzięła dwa talerze i
tyle samo widelców, ~*Ja bym wzięła jeden talerz i zjadła wszystkie
naleśniki, po czym kazałabym temu matołowi zrobić sobie samemu śniadanie oraz
pozmywać naczynia.*~ |Kultura level: Ramoninth xD| ~*No
co? :D*~ a następnie jeden zestaw podała mi. Po zrobieniu tego,
zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. W którymś momencie, Andro|n|meda
spytała tym swoim słodkim \jak kwas solny/ ~*Piękne
porównanie. XD*~ \Wiem/ głosikiem:
- A
gdybym zaginęła...Szukałbyś mnie?
~*– Czekaj,
muszę spytać Zardonica, jakie jest jego zdanie na ten
temat. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą, przeżuwając spalone do
granic możliwości naleśniki.*~
~Piękne
są te twoje dialogi. XD~
~*Wiem.
Ubarwiam opko. :D*~
-
Oczywiście! Życie bez ciebie to nie życie! – Odpowiedziałem
\Kłamca/
Przecież
bez niej nie mógłbym przeżyć! |A może zastanowiłbyś się, skąd jej tak
nagle przyszło do głowy to pytanie?| ~*Opkolandia...*~ |;===;| Chwilę
później, ujrzałem, że uśmiechnęła się ona do mnie. Ja zaś, odwzajemniłem jej
uśmiech. \Bez żadnych emocji ani nic, jak nakazują prawa opek./ Paręnaście
minut później, kiedy zjedliśmy już, Andro|n|meda zebrała naczynia i
włożyła je do zlewu, a ja poszedłem ~się wysrać~ ~*No ależ
oczywiście. XD*~ ~To opko jest takie nudne, że trzeba je ubarwiać.
:D~ do drugiej z naszych trzech łazienek \Burżuje/ aby
umyć się i ubrać. Kiedy skończyłem, jako iż umówiłem się dziś z kolegami na grę
w piłkę nożną, założyłem buty i poszedłem do Andro|n|medy powiedzieć, że
wychodzę. Kiedy stanąłem w drzwiach jej pokoju, ujrzałem, że ta znów ~*paliła
wrogów rewolucji, którzy nie zgadzali się z tym, że Zardonic to jedyny
prawdziwy władca. Ja jebe, ile ja mam jej mówić, że Zardonic nie prowadzi
żadnej rewolucji (chyba), a jest tylko muzykiem, który lubi takie klimaty?
Chyba musiałem ją zabrać do psychiatry albo na koncert Justina Biebera, aby się
ogarnęła. W ogóle to też chamskie, że Bieber już był w Polszy, a Zardonica
jeszcze tu nie było. A trasę po Europie już miał, a mimo to w Polsce go nie było.
No kurwa, ja chcę Zardonica w Polsce! Czy o zbyt wiele proszę?*~ \Ten
fragment jest piękny./ ~*A na pewno bardziej niż
opko.*~ ~To wiadome. Wszystko jest lepsze niż opko.~ czytała
te swoje Mangi. No ileż można? Ona może dziesięć Mang i tyle samo serii Anime
pochłonąć jednego dnia! |Szacun, mnie by się nie chciało. A poza tym,
to co jest w tym złego? Mangi to komiksy, a anime to seriale, tylko z Japonii,
a nie z Europy czy Stanów Zjednoczonych, a co za tym idzie, są rysowane w innym
stylu. Czy to takie złe?| ~*Jak widać, Grzegorz to
nietolerancyjny chuj. Nie, a tak serio, to w dwa tysiące piętnastym roku faza
na to chyba nie była aż tak przeprzeogromna jak teraz.*~ |K| ~*Leń*~ |;""D| Po
chwili rzekłem:
~*– Try to do it
like this, you won't get it
Try to walk my way, just forget it
Try to wear my face, you'll regret it
When you take it off you'll never be me
Try to do it like this, you won't get it
Try to walk my way, just forget it
Try to wear my face, you'll regret it
When you take it off you'll never be me!
– Kurwa,
ty zapyziały debilu, ile mam ci powtarzać, że nie będziesz tak idealny jak
Zardonic?! Zardonic jest idealny, nie to co ty. Mam ci to przeliterować?
J-E-S-T B-O-G-I-E-M. – odpowiedziała Andronmenda kontynuując palenie
wrogów rewolucji.
– Ty
mnie nie rozumiesz!
– Japa
koniu, Zardonic jest najlepszy, a ty jesteś miernotą. A teraz spierdalaj, nie
widzisz, że palę wrogów rewolucji? Mój pan i władca byłby ze mnie dumny.*~
|Te
dialogi są takie piękne. Normalnie lepsze niż opko. XDDD|
~*To
wiadome. :D*~
- A
ty znowu czytasz te swoje Mangi?
-
Ja nie narzekam, że prawie codziennie wychodzisz z kolegami ~porywać
pięćset plusy z pobliskiego przedszkola.~ ~*Co.
xDDD*~ ~"No ale w przedszkolach powinni zrobić wypożyczalnię
pięćset plus. Wiesz, pożyczasz dzieciaka na jakiś czas i hajsy lecą!"
~Ramoninth, 2k18~ ~*Japa xD*~ |Pamiętam, ten
cytat był genialny. XD| ~*:D*~ grać w
piłkę nożną. Poza tym, kiedy się do ciebie przeprowadzałam, ostrzegałam, że
uwielbiam ~*Zardonica i najchętniej bym mu zbudowała
świątynię.*~ Mangę i Anime. – Odpowiedziała
-
Eh...Co za kobieta...Chciałem tylko powiedzieć, że wychodzę z kolegami ~porywać
pięćset plusy. Dzisiejszy przystanek to pobliska podstawówka.~ ~*Cudownie.
xDDD*~ \Czuję, że ta analiza będzie
upośledzona. Dlatego tak rzadko się odzywam./ ~*|~;"D~|*~ zagrać
w piłkę nożną. Nie wiem, o której wrócę, ale na pewno przed obiadem. \Spal
się, chuju./ – Powiedziałem
-
Ok. – Odparła
Po
tej rozmowie, ja wyszedłem na dwór i ruszyłem na boisko, gdzie miałem się spotkać
z kolegami. Po znalezieniu się tam, przywitałem się z nim, podzieliliśmy się na
drużyny i zaczęliśmy ~porwania~ grać. Graliśmy trzy
godziny, oczywiście robiąc sobie parominutowe przerwy. |A może byś
kulturalnie zdechł z przemęczenia, to bylibyśmy szczęśliwi. No, ale to prolog.
Fak.| Kiedy zaś skończyliśmy grać, pożegnałem się z nimi, \To
był najszybszy mecz we Wszechświecie, mimo iż minęły trzy godziny./ po
czym ruszyłem do mej willi (byłem bogaty, więc mogłem w niej mieszkać). \Burżuj
jebany, pewnie w ABW pracuje./ Byłem głodny i zmęczony więc
szedłem z motywacją, że gdy wejdę do środka, zastanę gotowy już obiad. ~Ja
jebe. Fakt, jestem facetem, ale wkurwia mnie jego podejście. Andromeda to nie
twoja służąca, mógłbyś chociaż raz sam przygotować sobie i jej jedzenie. Pewnie
nie pomyślałeś nawet o tym, że nie wiem, może źle się czuć, może być zmęczona,
może dwie minuty temu ją okres złapał i brzuch ją boli, i jedyne o czym myśli
to aby jebnąć się spać, może być po prostu zmęczona, może mieć dużo nauki na
studia, bo w końcu jest w wieku studenckim i może nie mieć czasu zrobić obiad,
etc. etc. Ale nie, ty oczywiście myślisz o czubku własnego nosa, chamie
zajebany.~ ~*Heeej! Analiza końcowa dopiero za dziewięćdziesiąt
rozdziałów!*~ ~ILE?! ;___;~ ~*Niestety ;_;*~ ~Help
;___;~ Po wejściu do mieszkania, rzekłem:
~*– I keep bringing
back the glory from Venezuela to Germany
I always came in peace but you made me your enemy
You prayed to your gods, I made a pact with the Devil
And forged an alliance of drum, bass and metal
So I stuck to my guns and found my own army
We struck your dancefloor like a fucking tsunami
I make my own path 'cause this is forever
The time is now, we will never surrender
– No
kurwa, jak ty mnie wkurwiasz. Nie dość, że łeb mnie napierdala i mam ochotę się
jebnąć spać, to muszę robić obiad dla takiego zjeba jak ty, to jeszcze
bezcześcisz mego pana i władcę. – rzekła, po czym wyjęła nóż i
przebiła mi serce.
KONIEC OPKA*~
~Marzenia...~
-
Jestem!
-
Okej... - Odpowiedziała Andro|n|meda \dalej
ostrząc nóż/.
Następnie
zaś wszedłem do kuchni. ~*Nie. Patrzę, co jest dalej i nie mogę z tym.
Koniec na dzisiaj, dalej jest okrutnie. Wiem, nie możemy wyjść z prologu,
obiecuję w weekend się poprawić, noalewiecietezłeopisy. ;_;*~ ~Jezu
;_;~ |Nje ;=;| \Oł noł./ ~*Właśnie
;_;*~ Musiałem jeszcze trochę poczekać na obiad. ~*Lecimy
jednak dalej. Nie możemy się poddać. POKONAMY PROLOG!*~ ~Będzie ciężko.
;_;~ Gdy zaś skończyła go ona robić i podała do stołu,
zasiedliśmy, i zaczęliśmy jeść. |Jak nakazywały prawa logiki.| Obiad
był bardzo obfity. Gdy skończyliśmy jeść, było mi ciężko na żołądku. ~*Zaczyna
się. ;_;*~ ~Nie ;_;~ Postanowiłem więc uciąć sobie
poobiednią drzemkę, co zresztą miałem w zwyczaju. \Nie no, ten down
mnie wkurwia. Fakt, wyjątkowo mógł być padnięty, bo trzy godziny grania w piłkę
nożną to dużo, ale i tak mnie wkurwia./ ~*Nie tylko ciebie,
Rivienno. Nie tylko ciebie.*~ Po obiedzie więc poszedłem do pokoju
telewizyjnego \Broń Boże, abyś poszedł do swojego pokoju./
i położyłem się na sofie, która tam była, a następnie wygodnie ~wysrałem~ ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~Muszę jakoś przetrwać. :D~ ułożyłem. Musiałem
uciąć sobie półtora godzinny sen, |Czuję literówkę.|
gdyż zwykle tak robiłem po obiedzie. Szczególnie, że dzisiejszy był chyba
na serio zbyt obfity, bo było mi ciężko na żołądku. ~Help ;_;~ Czułem,
że to wszystko musiało się tam ułożyć. Obecnie byłem zbyt ociężały i
senny. ~*Pomocyyy...Zatrzymajcie ten kombajn okropnych opisów!
;___;*~ Szczególnie, że z trzy godziny przed obiadem grałem z kolegami
w piłkę nożną. Kilka chwil później, splotłem razem dłonie, położyłem je na
brzuchu i głęboko odetchnąłem. \Rozumiemy. Możesz spierdalać?/ Parę
sekund potem, moja głowa bezwładnie opadła na ~dupę~ ~*Nosz...
xDDD*~ ~:D~ bok, a powieki zamknęły się. Słychać już było
tylko moje powolne i płytkie oddechy. I kilka chwil potem – usnąłem... |Bogu
dzięki. ;_;|
Półtorej
godziny później, kiedy się obudziłem, poczułem się lżej. Przeciągnąłem się więc
i jeszcze z pięć minut poleżałem. Następnie zaś, niechętnie wstałem, gdyż tak
dobrze mnie się leżało ~*Przynajmniej w prologu ujawnia się, że
Grzegorz to leniwy chuj.*~ i zająłem się codziennymi czynnościami...
Zajmowaliśmy
się sobą, do godziny 23|6|:|9|00. O tej godzinie, a dokładniej o
23|4|:|8|59, kiedy czekaliśmy na północ, zacząłem ~~*Stop.
xDDD*~ ;""D~ całować moją przyjaciółkę do
godziny |1|00:|2|01. Mieliśmy to w zwyczaju. Robiłem tak,
aby miała ona szczęśliwy koniec starego roku i początek nowego. \Wcaaale
nie czuć, że kopiowane z Bestów. Wcale./ Po tym, popatrzyliśmy
jeszcze na fajerwerki ~*i najebaliśmy się tanimi jabolami z
Biedry.*~ ~Sylwester na całego. xD~ ~*:D*~. Około
godziny |1|01:|2|00, Andro|n|meda poszła spać. Ja
posiedziałem jeszcze 20 minut, po czym również wyłączyłem światło i poszedłem
spać. \Spałeś wystarczająco długo, teraz marsz do kamieniołomu./ ~*Jesteś
bardzo dobra. XD*~ \Wiem/ Kiedy wszedłem do
sypialni, zdziwiło mnie, że ma przyjaciółka spała ze swoją torbą. W
sumie...Pytała się mnie wczoraj, czy bym ją szukał, gdyby została porwana. Może
podejrzewała, że ktoś ją w nocy uprowadzi? |To nie wiem, może zabij
okna w sypialni metalowymi blachami? Albo przenieś Andromedę na strych aby była
bezpieczna?| ~*Masz piękne pomysły. XD*~ |Każdy pomysł
jest dobry, aby kogoś chronić. :D| Nie przejąłem się tym jednak\,
bo jam jest cwel/ i pocałowałem ją, a następnie położyłem się
obok i zasnąłem...
Obudziłem
się około godziny |1|07:|9|00. Kiedy to zrobiłem, ~poczułem,
że bolała mnie dupa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Won.
xD*~ ~Nie :D~ ujrzałem wybitą szybę, części szkła
leżące na podłodze i co najgorsze BRAK ANDRO|N|MEDY! Od razu wstałem
więc i zacząłem ją szukać po całej willi. Nigdzie jej nie było. \Wkurwiła
się, że musi ci usługiwać, mimo iż jesteś bogaty i na stówę stać cię na
służących, więc spierdoliła na Alaskę./ Wyjrzałem więc za okno. Najprawdopodobniej
ochroniarze zostali w nocy ogłuszeni, gdyż widziałem, że dochodzili do tego, co
się stało. |To jak oni zostali ogłuszeni, że wnioskując po tym, że
dopiero ogarniali, co się stało, tak długo byli nieprzytomni?| ~*Magia
Opkolandii zawsze nam pomoże.*~ Odszedłem więc od okna i włączyłem
główny komputer. ~*Zdziwiło mnie tylko to, że kiedy to zrobiłem, na
niebieskim ekranie ujrzałem formujący się niebieski sześciokąt z literą "A" w
środku.*~ ~No ja jebe. A teraz faza na AEGIS z "Portal
Stories: Mel", tak? xD~ ~*No :D*~ ~No kurwa.
xDDD~ ~*:D*~ W statystykach zobaczyłem napis:
„Dnia |1|01
stycznia 2016|2| roku, o godzinie |2|02:|1|00
do willi włamano się z komputera o adresie IP. 666.~To mój komputer!
:D~ ~*No ja jebe. xDDD*~ ~:D~ 324.0.1
do systemów głównego systemu \#Sens/ i wyłączono
wszystkie systemy ochrony oprócz jednej z ukrytych kamer ~~*STOP
xDDD*~ ;"D~ w sypialni Grzegorza Millera ~*Grzegorza
Chujllera~ i Andro|n|medy Lopez. Za pomocą niewyłączonej
kamery wykryto, że porwana została Andromeda Lopez. ~*Chujpez~ ~*Wyjdź
i nie wracaj, dopóki nie znajdziesz mózgu. xD*~ ~Nie :D~ Statystyka
wszystkich systemów ochrony na dzień dzisiejszy:
Główny
komputer: Działa, ale na awaryjnym zasilaniu.
Kamery: ~Srają~ ~*Gdzie
ty zgubiłeś mózg? xD*~ ~Tam, gdzie Czarek, ciągle szukamy.~ ~*No
kurwa. XD*~ ~:D~ Wszystkie wyłączone, poza ukrytą
kamerą w sypialni.
Płot
pod napięciem: Wyłączony przez przeciążenie
elektryczne. \Czy ten padalec zdaje sobie sprawę, że zgodnie z prawem
ogrodzenie nie może stanowić zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi lub
zwierząt?/ ~*Grzegorz to debil, czego ty
chcesz. A poza tym, żyjemy w Opkolandii.*~ \A, no tak./
Działka
laserowe: Wyłączone
Alarmy: Wyłączone
Zasilanie: Wyłączone,
poza awaryjnym.
|Kuuurwa,
ale ta willa chroniona. Normalnie jak dom prezydenta.|
~*Może
Grzegorz to prezydent Opkolandii? Jest takim debilem, że w sumie to
prawdopodobne.*~
|Kto
wie.|
Jezioro
z kwasem wokół willi: Z~esr~a~ło się~mknięte"
~*Ja
cię już nie wychowam. xDDD*~
~;"D~
Po
przeczytaniu tego wszystkiego, łzy napłynęły mi do oczu. Więc porwali ją! \I
kto mi teraz będzie śniadania i obiady robił oraz sprzątał za mnie mieszkanie?/ Musiałem
ją znaleźć. Włączyłem więc program, którym mogłem namierzać położenie różnych
osób za pomocą satelity ~*Zardonic wraz ze swym teledyskiem do "Revelation" tu
był.*~ i zacząłem szukać Andro|n|medy. W pewnym momencie,
ujrzałem, że była ona...w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie
Arktycznym! |Południowym, do chujca.| Musiałem ją
odnaleźć! ~*W końcu ktoś musiał palić wrogów rewolucji na chwałę
Zardonica, a ja miałem takiego pierdolca, że nie umiałem zapalić
zapałki.*~ ~Piękny ten fragment. xDDD~ ~*Wiem :D*~ Przyjrzałem
się jeszcze adresowi IP komputera, z którego włamano się do głównego systemu.
Był to adres IP...notebooka Dawida! ~*Dejwida~ No ja go
zapierdolę! \Chyba, że Dejłid będzie szybszy./ Mimo
wszystko, umyłem się, ubrałem i po raz ostatni w tym roku ~wysrałem~ ~*Że
mu dupa nie wybuchła.*~ ~C'nie? :D~ wyszedłem z willi.
Następnie wsiadłem w samochód terenowy|, który zajebałem z pobliskiego
sklepu papierniczego| i ~*Co. xDDD*~ |To
Opkolandia, tu wszystko jest możliwe.| ~*Ale bez przesady!
xDDD*~ |Nie doceniasz mocy Opkolandii. :D| ruszyłem w
drogę ku uwolnieniu mej przyjaciółki...
------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Dawida.* ~*Dejwida~
Szczecin~*uś*~/Ocean
Arktyczny, |Południowy, kurła.| 31|2|.12|3|.2015|9| roku/|4|01.|8|01.2016|8| roku,
godzina |9|8:|8|00/|9|01:|1|00
Dzień #0
Tego
dnia, obudziłem się z średnim w skali bólu \A w jakiej skali on ból
mierzył?/ ~*Richtera pewnie.*~ ~To jest najlepsza
skala, w jakiej można mierzyć ból. XD~ ~*No wiesz, dziewięć w skali
Richtera to według niego łeb lub cokolwiek napierdalający jak kombajn o
tytanowe zboże.*~
~|\
/|~
~*:D
A tak w ogóle, wiedz że jest źle, gdy Rivienna dołącza się do igzdakowania.*~
\Ech.../
~*Moja
wina, że rzadko igzdakujesz w Internetach? :D*~
bólem
głowy oraz lekkimi mdłościami. Nie zdziwiłem się tym jednak. Wczoraj byłem w
barze i trochę się upiłem. |Tak serio, najebałeś się gorzej niż
Grzegorz w ostatniego Sylwestra.| ~:D~ |Zamknij
ryj, bo ci przypomnę, co odjebałeś. XD| ~:D~ Co
prawda nie do nieprzytomności, ale niewiele pamiętam ~*Siema zmiano
czasu!*~ z wczoraj. ~Czyli najebał się jak Slade w
Sylwestra dwa lata temu?~ ~*Czas zmienić towarzystwo na normalniejsze.
;-;*~ ~|:D|~ W pewnym momencie, poczułem, że
jedzenie z wczoraj podchodziło mi do gardła. \SZTOP. <- Kropka
stanowczości./ Szybko wstałem więc z łóżka i pobiegłem do toalety.
Następnie stanąłem nad umywalką. Parę chwil potem, zwymiotowałem. ~Już
od prologu. Już od jebanego prologu. ;=;~ Powtórzyło się to sześć
razy, |Bo tytanowy żołądek to podstawa.| po czym nie miałem
już czego zwracać. Poszedłem więc do łóżka na dwie godziny, żeby poczuć się
lepiej... ~*Nie ma co, ledwo wstał i znów do wyra. Czarek jak się
patrzy. No tylko Czarek jak już rzyga to go w całym mieszkaniu słychać.*~ ~On
jest taki atencyjny, że nawet jak rzyga to każdy musi o tym wiedzieć.~ ~*Co.
xDDD*~ ~;"D~
Po
tym czasie, wstałem normalnie i podszedłem do kalendarza aby sprawdzić, który
dziś był. |Gdyby tylko istniały telefony.| Kiedy zaś sprawdziłem,
jęknąłem z niezadowolenia. Bowiem był~*y urodziny Justina Biebera. Kurwa,
miałem nadzieję, że dzisiaj są urodziny Zardonica! No i znowu nie miałem
pretekstu, aby puszczać na całe osiedle "Black and White".
No kurła.*~ ~Te twoje wstawki o Zardonicu są ciekawsze od opka.
XD~ ~*Wiem :D W ogóle...My jebany prolog czy dni analizujemy.
XDDD*~ |To opko już na początku pokazuje, jakie jest zjebane. XD| 31|1| grudnia.
Znów ta pierdolona radość. \<Ziew>/ Jednak, w
pewnym momencie, przypomniałem sobie z szyderczym uśmiechem, że przecież był to
dzień porwania tej kurwy Andro|n|medy! ~*|\~POMÓC?~/|*~ No
i dzień ponownego, od czasu świąt spotkania z moją ukochaną Laurą. |*Laórom| ~*Cudownie.
xDDD*~ |;"D|
Po
sprawdzeniu tego, poszedłem umyć się i ~wysrać~ ubrać. ~*Wyjdź.
xDDD*~ ~Na chuj? Ktoś musi ubarwiać opko. :D~ ~*W ten
autystyczny sposób... xD*~ ~:D~ Następnie wziąłem mego
notebooka i poszedłem do salonu, gdyż tam było najlepsze Wi-Fi, a następnie
włączyłem go i zacząłem serfować po Internecie. Lecz, w pewnym momencie
najprawdopodobniej urwał mnie się film, gdyż nic więcej nie pamiętam z
dnia... \Zajebisty ten jego dzień, nie ma co./
Około
godziny |1|01:|7|00 w nocy, usłyszałem dzwonek do drzwi. Od
razu się obudziłem i wyłączyłem notebooka a następnie wziąłem go, gdyż
wiedziałem, że będzie potrzebny. ~*Jaki on pewny, że to Laura, a nie
komornik-troll.*~ Po tym, założyłem buty i poszedłem otworzyć drzwi.
Kiedy to zrobiłem, zobaczyłem moją kochaną Laurę. |*Laórem| ~*A
poza tym, to oczywiście musiała być Laura, bo jakby to był komornik-troll,
który postanowił strollować ludzi, to świat by się zawalił.*~ Chwilę
później, przytuliliśmy się na przywitanie, gdyż zawsze tak robiliśmy, a
następnie oboje wyszliśmy Wna \?/ ~*Jakaś dziwna
literówka, która jest ewidentnie w Wordzie.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~ zewnątrz. Następnie wsiedliśmy w mój samochód |Nie
pochwalisz się jaka marka? Miło, że chociaż trochę skromny jesteś.| i
ruszyliśmy do willi mego brata i tej suki. \Kocham tego Dawida.
Tylko on mnie i ogólnie nas rozumie./ ~*Wiem, bo Dawid to mój
były husbando, którego sama wykreowałam. :***~
Po
godzinie, kiedy dojechaliśmy do celu i wyszliśmy na zewnątrz, włączyłem
notebooka i zacząłem próbę włamania się do głównego komputera. Zajęło mi to 50|0| ~*Chciałbyś*~ minut. \A
jednak jest Gary Stu albo po prostu Gregory i Gandzia mają chujowe systemy
zabezpieczające bazy. Już my mamy lepsze, a i tak Slade obstawił bazę czterema
snajperami./ |Bezpieczeństwo to podstawa. :D| \Nie
wystarcza ci płot pod napięciem w ilości dwóch sztuk, za którymi jest mur z
pola siłowego Kombinatu, jezioro z kwasem, wieżyczki strażnicze na dachu,
działa rakietowe w murze oraz zapadnie pod drzwiami, w które ostatnio wjebała
się Emily?/ |Nie :D| \.../ |:D| Po
tym czasie, wyłączyłem wszystkie systemy ochrony. Oprócz płotu, gdyż on był
jakoś zablokowany. ~*A jednak, właściciele willi trochę mózgu
mieli.*~ ~CUD! \O/~ Jednak i na to miałem sposób.
Podłączyłem do notebooka urządzenie do wywoływania przeciążeń elektrycznych w
sprzętach elektronicznych ~*EMP Tool, wersja zjebana?*~ i
wystrzeliłem w kierunku płotu, po ówczesnym włączeniu sprzętu. |Bo
pojebanym byłoby próbować to zrobić, jeżeli sprzęt byłby wyłączony.| Kiedy
zaś wyłączyłem tym płot, wraz z Laurą |*Laórom| zajęliśmy się
ogłuszaniem strażników. \Bo jesteśmy takimi koksami, że oni nam nic
nie mogli zrobić./ Po zrobieniu tego, odnaleźliśmy szybę
prowadzącą do sypialni Grzegorza i Andro|n|medy, a następnie wybiliśmy
ją, weszliśmy do sypialni i szybko stanęliśmy za łóżkiem. ~*Bo tyle
graliśmy w "Half-Life 2", że mieliśmy zajebiste skille
życiowe.*~ W pewnym momencie, ujrzałem, że Andro|n|meda się
obudziła i najprawdopodobniej chciała obudzić mego brata. \Ale to
też mnie zastanawia. Dlaczego Dawid nie chce zajebać Grzegorza, skoro to przez
niego miał spieprzone dzieciństwo, tylko jego BFF?/ ~*Może chce
go rozjebać psychicznie i spowodować aby Gregory sam się zabił.*~ \W
sumie.../ Nie mogłem na to pozwolić. Przytknąłem więc jej do nosa chustkę
z chloroformem~*, który zajebałem z opkowego Supersamu.*~. Kiedy po paru
minutach usnęła, przywiązałem jej chustkę do nosa, aby się nie obudziła, \Walić
to, że chloroform wysycha, Opkolandia nam pomoże./ po czym wraz z
Laurą |*Laórom| wynieśliśmy ją na zewnątrz i ~wylennyfaceowaliśmy~ ~*GTFO.
xD*~ ~Nie! :D~ przenieśliśmy do naszego samochodu.
Następnie
zaś ruszyliśmy do wynajętego hangaru. |Kolejny w ABW pewnie pracował.
No ja jebe.| ~*Albo to ukryty fan Koalicji Obywatelskiej, który
akurat należy do PO czy innego shietu i zgarnia hajs za egzystencję.*~ |W
sumie...| Kiedy tam dojechaliśmy, wrzuciliśmy tą pizdę ~*:**~ na
tylne siedzenia. Dosłownie. ~*:***~ Następnie weszliśmy do
kokpitu, po czym ja usiadłem za sterami i ruszyłem. |Mimo iż nigdzie
wcześniej nie było, aby ten padalec umiał prowadzić helikopter.| W
pewnym momencie lotu, poczułem, że moja kochana Laura |*Laóra| przytuliła
się do mnie. Gdy się odwróciłem, ujrzałem, że zasnęła. Wyglądała tak słodko i
niewinnie gdy spała... \Tak, rozumiemy że ją kochasz. Nie musisz
tego podkreślać na każdym jebanym kroku./ Objąłem więc ją jedną
ręką, a drugą prowadziłem helikopter. \Bo jam jest Gary Stu./
Po
paru godzinach, kiedy dolecieliśmy na Ant~y~arktydę i
wylądowaliśmy, powiedziałem do Laury: |*Laóry|
- Lauro... |*Laóro| Skarbie...Obudź
się...Już jesteśmy na miejscu...
\Czemu
te dialogi są pisane kursywą?/
~*Nie
mam zielonego pojęcia, sama chciałabym to wiedzieć.*~
Dobudzić
musiałem ją parę minut. ~*Czy już wiesz jak się czuję, gdy muszę
obudzić mamę?*~ Kiedy się obudziła, oboje wyszliśmy z pojazdu i
wyjęliśmy Andro|n|medę. Następnie, odwiązałem jej chustkę z nosa, gdyż
chciałem, aby się obudziła na dobre \Co by nastąpiło, bo chloroform
wysycha./ i cierpiała, po czym włożyłem ją do kuli od Aqua
Zorbingu. |Jak ona tam przeżyła, nie wiem.| ~*Moc Mary Sue
jej pomogła.*~ |Ach, fakt. ;=;| Następnie, zacząłem
ją nadmuchiwać. Po skończeniu, przyczepiłem jeden koniec liny do naszej motorówki, ~Szkoda,
że nie dowiemy się, gdzie ten popierdolec pracował.~ wsiadłem na
nią z mą kochaną Laurą |*Laórom| \A poza tym, ROZUMIEMY!
Kochasz Laurę, ale nie musisz tego podkreślać w każdej sekundzie życia./ i
ruszyliśmy na środek Oceanu. Po znalezieniu się tam, odczepiłem kulę od
motorówki i wraz z Laurą |*Laórom| wróciliśmy na ląd, a
następnie do domu...
------------------------------------------------------------------------------------------------
*Oczami Laury.* |*Laóry|
Szczecin~*usio*~/Ocean
Arktyczny, \Południowy, do chujca./ 31|1|.12|7|.2015|8| roku/|1|01.|43|01.2016|99| roku,
godzina |8|9:|2|00/|8|01:|9|00
Dzień #0
Tego
dnia obudziłam się około godziny |8|9:|2|00. Po obudzeniu
się, ~poczułam że bolała mnie dupa i to jak. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Chryste, chyba nie będę
mogła
wstać przez najbliższe
pół
roku.~ ~*Czy ty możesz
się ogarnąć? xDDD*~ ~Myślę o TYCH rozdziałach. Sorki. XD~ ~*Nosz...
xDDD*~ od
razu wstałam i spojrzałam na kalendarz |Bo telefony nie istniały.| aby
sprawdzić, który dziś był. Okazało się, że ~*to nie były urodziny
Zardonica. Kuźwa, a chciałam mu życzenia na Facebooku złożyć.*~ ~Ty,
tak w ogóle to kiedy Zardonic ma urodziny?~ ~*<Sprawdza>
Dwudziestego drugiego października. Obecnie ma trzydzieści trzy lata, jakby
kogoś to interesowało. To co mnie jednak zaciekawiło, to fakt, że mimo iż jego
oficjalny pseudonim to Zardonic, to według angielskiej Wikipedii znany jest też
jako Triangular Ascension, Klipp i Gorepriest. Tego nie wiedziałam.*~ ~<Odpala
tłumacza> To trzecie można przetłumaczyć jako Krwawy Kapłan, to drugie po
szwedzku znaczy cięcie, a to pierwsze to jakoś tak sensownie nie da się
przetłumaczyć. "Triangular" to trójkątny, a "Ascension" to
wniebowstąpienie, więc nie wiem. Trójkątne Wniebowstąpienie? XDDD~ ~*Cudownie
i genialnie wręcz. XDDD Tak w ogóle, ciekawe czy jego oficjalny pseudonim ma
tłumaczenie... <Sprawdza> Nie, jego oficjalny pseudonim pewnie sobie po
prostu wymyślił, bo to słowo nic nie znaczy. Niby Google Tłumacz wykrywa, że po
angielsku, ale nie tłumaczy. W ogóle, to Gorepriest, jak teraz dokładniej
sprawdziłam, to w ogóle był jakiś wenezuelski, black metalowy projekt, w którym
Zardonic uczestniczył. Trzeba kiedyś posłuchać, co tam zostało natworzone.*~ ~Może
to pierwsze to może być Wniebowstąpienie Trójcy, ale to mi tak jakoś nie
pasuje. Może coś w tym jest, bo on ma jakąś tam nutę, w której jest coś o
Jezusie. Nie pamiętam tytułu, ale wiem, że ma. Czej, sprawdzę...O, mam. Nazywa
się "When All The Seraphim Cry" i jako jedyna na
tekstowo.pl została przetłumaczona na polski. Znaczy z sensu tekstu można
wysnuć, że w tej nucie też trochę jest gadania o Jezusie. Chyba, że to ja źle
interpretuję i powinienem spłonąć w tym momencie.~ ~*Ja tam nie wiem,
wiem tylko, że on ma jakąś fazę na rewolucję. Nie dziwne, skoro urodził się w
Wenezueli. W ogóle, to nie wiem czemu, ale mam trochę takie wrażenie, że
większość jego utworów w albumie "Become" jest
nawoływaniem do jakieś rewolucji.*~ ~W sumie...Na przykład nuta "Follow
The Light". Mimo iż w jednym momencie są słowa "We are
your salvation", to jeżeli słucham tej nuty bez tekstu przed oczami, to
ciągle słyszę tam "We are beautiful nation". Może on w
tym albumie zamontował jakiś ukryty przekaz.~ \Heeej!!!
Zaraz wam tu rozprawa wyjdzie na temat Zardonica, jego pseudonimów i utworów!
Jak chcecie, to sobie załóżcie gdzieś dyskusję, a teraz wracamy do analizy./ ~*~;"D~*~ był
to 31|8| grudnia. Od razu przypomniałam sobie, że to był dzień
porwania Andro|n|medy oraz pierwszy raz od czasu świąt spotkania z mym
ukochanym Dawidem. ~*Dejwidem~ Od razu poszłam zjeść
śniadanie. |Jaki zajebisty przeskok z tematu spotkania z ukochanym
pewnie po stu latach do wpierdolenia śniadania.| Po zjedzeniu, umyłam
się i ubrałam, ~no ale dupa nadal mnie bolała i ledwo mogłam się
ruszać. Chyba musiałam zainwestować w wózek inwalidzki, bo przez kolejne pół
roku nie będę mogła się ruszać.~ ~*Przestań. xD*~ ~:D~ a
następnie do godziny |7|00:|8|30 zajmowałam się swoimi
sprawami.
O godzinie |7|00:|8|30
udałam się pod dom Dawida. ~*Dejwida~ Miałam tam pół
godziny drogi piechotą. Kiedy doszłam pod jego willę, zadzwoniłam dzwonkiem do
drzwi. \Bo dziwnym byłoby, gdyby od tak, na chama, wbiłaby mu do
chałupy./ Musiałam poczekać parę minut. Po jakimś czasie, otworzył
mi mój ukochany. Chwilę później, przytuliliśmy się na przywitanie, gdyż zawsze
tak robiliśmy, a następnie ~dowiedziałam się, że jego też bolała
dupa. Ja jebe, to co się wczoraj musiało na tej imprezie odwalić?~ ~*Nie
no, kurwa mać. xDDD Ja z tobą nie wytrzymam.*~ ~;"D~ oboje
wyszliśmy na zewnątrz. Następnie wsiedliśmy w samochód Dawida ~*Dejwida~ i
ruszyliśmy do willi jego brata i tej pindy. |:*|
Po
godzinie, kiedy dojechaliśmy do celu i wyszliśmy na zewnątrz, Dawid ~*Dejwid~ włączył
notebooka i zaczął próbę włamania się do głównego komputera. Zajęło mu to około
50|0| minut. Po tym czasie, wyłączył wszystkie systemy
ochrony. \Nawet nie zwrócisz uwagi na to, że dość szybko mu poszło?
Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo inaczej opko byłoby ciekawsze./ Oprócz
płotu, gdyż on był jakoś zablokowany. Jednak i na to miał sposób. Podłączył do
notebooka urządzenie do wywoływania przeciążeń elektrycznych w sprzętach
elektronicznych ~*Stacjonarna wersja EMP Tool?*~ i wystrzelił
w kierunku płotu, po ówczesnym włączeniu sprzętu. |Wiadomo, bo dziwnym
byłoby, gdyby próbował to zrobić bez uruchomienia sprzętu.| Kiedy zaś
wyłączył tym płot, wraz ze mną zajęliśmy się ogłuszaniem strażników. ~A,
że mieliśmy skilla stulecia, to żaden strażnik nie mógł nam podskoczyć.~ Po
zrobieniu tego, odnaleźliśmy szybę prowadzącą do sypialni Grzegorza i Andro|n|medy,
a następnie wybiliśmy ją, weszliśmy do sypialni i szybko stanęliśmy za
łóżkiem. |Ponieważ nasze życiowe skille i to nam umożliwiały.| W
pewnym momencie, ujrzałam, że Andro|n|meda się obudziła i
najprawdopodobniej chciała obudzić mego brata. ~Widać, że kopiowane.
Nawet nie zostało zmienione, że Gregory to był brat Dejwida, a nie Laóry.
-.-~ ~*Czyli to piekło to jednak będzie głębsze niż myślałam.
;=;*~ Widząc to, Dawid ~*Dejwid~ przytknął
więc jej do nosa chustkę z chloroformem. Kiedy po paru minutach usnęła,
przywiązał jej chustkę do nosa, aby się nie obudziła, \Walić fakt,
że chloroform wysycha. W Opkolandii takie realistyczne rzeczy się nie dzieją./ po
czym wraz ze mną wynieśliśmy ją na zewnątrz i przenieśliśmy do naszego
samochodu. |Chyba do samochodu Dawida, ty miernoto.|
Następnie
zaś ruszyliśmy do wynajętego hangaru. |Ponieważ Dawid dorabiał sobie w
ABW i był bogaty jak cholera.| Kiedy tam dojechaliśmy, wrzuciliśmy
tą \*tę/ pizdę |:**| na tylne
siedzenia. Dosłownie. Następnie weszliśmy do kokpitu, po czym on usiadł za
sterami i ruszył. W pewnym momencie lotu, ja ze zmęczenia postanowiłam się
przespać. ~*Mimo iż nie robiłaś nic, co mogłoby cię zmęczyć.*~ ~No
mówię, dupa ją boli, a ból jest męczący.~ ~*Spierdalaj, zjebie.
xDDD*~ ~;"""D~ Przytuliłam się więc do
Dawida ~*Dejwida~ i usnęłam...
Po
paru godzinach, usłyszałam, że Dawid ~*Dejwid~ mówił:
- Kochanie...Obudź
się...
\On
mówił znacznie więcej. No, ale może Laura po prostu tylko tyle usłyszała. No
OK, nie będę się czepiała./
Kiedy
się obudziłam, oboje wyszliśmy z pojazdu i wyjęliśmy Andro|n|medę. ~Jezu,
znowu to samo piekło. Kopiowanie narracji pierwszoosobowej od poprzedniej
postaci i zmiana rodzaju męskiego na żeński, bez dodania żadnych emocji. Ja
jebe. ;=;~ Następnie, Dawid ~*Dejwid~ odwiązał
jej chustkę z nosa, po czym włożył ją do kuli od Aqua Zorbingu. Następnie,
zaczął ją nadmuchiwać. Słysząc ten hałas, zatkałam sobie uszy. \Jak
nakazuje ludzka reakcja./ Po skończeniu, przyczepił jeden koniec
liny do naszej motorówki, wsiedliśmy na nią i ruszyliśmy na środek Oceanu. Po
znalezieniu się tam, odczepił kulę od motorówki i wraz ze mną wróciliśmy na
ląd, a następnie do domu... |<Ziew>|
~*O
Boże, w końcu skończyliśmy prolog. Jeszcze walniemy analizę pięciu rozdziałów,
ale nie wiem, czy ta analiza zakończy kolejny rok samoanalizatorni, czy rok
zakończy poprzednia analiza.*~
~Byłoby
śmiesznie, gdyby remake opowiadania, które zakończyło nam rok ostatnio,
zakończył ten rok. xD~
~*W
tym roku i tak jest już za dużo zbiegów okoliczności, więc nie zdziwiłoby mnie
to. xD*~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \Południowy, kurła mać./ |1|01.|2|01.|9|2016
rok, godzina |9|9:|1|00 czasu polskiego.
Dzień #1
Tego
dnia, kiedy się obudziłam, aż załkałam ze smutku. Obok mnie nie było Grzegorza,
którego tak lubiłam. Jedna sekunda bez niego to za dużo. ~*To ja wolę
nie wiedzieć, jak radzisz sobie, gdy idzie do roboty.*~ A co dopiero
parę godzin. Mimo wszystko, postanowiłam tu przetrwać do momentu przybycia
pomocy. ~Bo tak nakazywały instynkty.~ Na początku po
otworzeniu oczu, poleżałam i popatrzyłam w ciemne niebo (noc polarna). |Wiemy,
pojebusie. A poza tym, fajny przeskok z tematu do tematu.| Parę minut
później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś na śniadanie oraz czegoś się
napiłam. Dawid ~*Dejwid~ nie wiedział, że głodem i
zimnem mnie tu nie zabije. Jak rozbiłabym się na Ant~y~arktydzie
– miałam broń, którą mogłabym w przypadku braku jedzenia zabijać miejscowe
zwierzęta oraz odpowiednio ciepły płaszcz i śpiwór. |Wiesz o tym, że w
końcu wybiłabyś wszystkie zwierzęta, więc i tak skończyłabyś jako pacadło
Odeci?| ~Kolejny z zajebistymi określeniami na śmierć. XDDD~ |:D| Przejdźmy
jednak do rzeczy. Po zjedzeniu, wyjęłam z mej magicznej torby Mangę pt.
„Czarodziejka z Księżyca." (jedna z moich ulubionych Mang) ~*Bo
innych nie znałam. Nie, żart, po prostu ten tytuł pamiętałam. ;p*~ i
zaczęłam ją czytać po raz już chyba dwudziesty. Mimo to, nie nudziła mnie się
ona. Tutaj mogłam normalnie ~*palić wrogów rewolucji bez Grzegorza,
próbującego udawać Zardonica. Ile on miał lat, żeby myśleć, że da się być
lepszym od ideału? Ja go już nigdy nie wychowam.*~ czytać Mangi bez
narzekań Grzegorza. Jedyny plus. Oczywiście skończyłam ją czytać w jeden
dzień. ~*Ja dziś przeczytałam osiemdziesiąt pięć stron notatek na
chemię i trzydzieści stron notatek na polski. Mózg mnie boli.*~ ~Jak
spalisz nauczycielkę chemii, będzie o osiemdziesiąt pięć stron do czytania mniej.~ ~*Wypierdalaj
z takimi life hackami. XDDD*~ ~;"D~ Gdy to zrobiłam,
włożyłam ją do torby i wyjęłam z niej jedną z moich ulubionych książek, które
wzięłam, czyli „Czas Stalina" ~*Znam! Fajna książka,
polecam.*~ \Czytała Krystyna Czubówna/ ~*CO.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |BOŻE, CO.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| \No
co?/ i zaczęłam czytać dwa rozdziały bowiem ustaliłam sobie, że
codziennie będę po dwa rozdziały książek czytać. Po zakończeniu, ~Jak
gdyby nigdy nic.~ schowałam ją do torby i wyjęłam mój zeszyt do
rysowania oraz przybory. Narysowałam trzy rysunki. Jeden FanArt do jednej z
mych ulubionych gier komputerowych, a mianowicie Half-Life 2 ~*O, masz
mózg. Miło.*~ (na kolanach błagałam Grzegorza aby kupił mi całą serię
gier Half-Life, ~Jesteś zbytnią pierdołą, gry bogów nie są dla
ciebie.~ a obecnie w sumie czekam na Half-Life 3 [kiedy Gabe
Newell nauczy się liczyć do trzech?]) ~*Nigdy, pewnie z matmy nie zdał
i oto efekt.*~ ~Bjutiful. xD~ ~*Wiem :D*~ (ten FanArt
to była moja ulubiona postać, czyli dr. Wallace Breen), ~*<33333333333333333333333333333333333333333333333*~ później
narysowałam jeden rysunek w stylu mangowym i kolejny w stylu |hipernie|realistycznym. ~*Styl
hipernierealistyczny. Jaki by to był? XD*~ |A ja wiem? Trzeba coś
wymyślić. :D| Po skończeniu rysowania, odłożyłam to wszystko na
miejsce, \po czym zaczęłam palić wrogów rewolucji. Zardonic byłby ze
mnie dumny, jestem tego pewna./ ~*Widzę, że powoli
przyłączacie się do zabawy.*~ \To opko jest takie nudne, że
trzeba je ubarwić./ wyjęłam telefon i słuchawki, podłączyłam je do
telefonu, włączyłam go i włączyłam muzykę, ówcześnie zakładając słuchawki na
uszy. |Po chuj? Wreszcie mogłaś słuchać muzyki na pełnej głośności bez
opierdolu od sąsiadów! Nie marnuj tego!| ~*A właśnie. Piekło
zaczyna się od chyba czterdziestego rozdziału, potem przerwa i od
sześćdziesiątego pierwszego rozdziału napierdala na pełnej kurwie.*~ ~;_;~ ~*Wiem
;_;*~ Następnie położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do
około godziny 22|2|:|7|23. Po tym czasie, zrobiłam się
senna. \Ale nie powiedziałaś nam, o czym tak zawzięcie myślałaś./ ~*Uwierz,
gdy w końcu będzie nam dane się tego dowiedzieć...Pożałujesz, że tego
zapragnęłaś.*~ \Noł.../ ~*Niestety...*~ Wyłączyłam
więc muzykę, wyjęłam słuchawki z uszu i włożyłam je do torby, po czym ponownie
położyłam się. I parę minut potem – usnęłam, kołysana delikatnymi |napierdalaniami
hardbassu.| ~*Cudnie xD*~ |:D| falami Oceanu
Arktycznego... \Południowego, karfa./ ~*Co.
xDDD*~ \Nowe opkowe kurwa./
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, |45|02.|9|01.2016|8| rok,
godzina |99999|9:|2|20 czasu polskiego.
Dzień #2
Tego
dnia, obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po obudzeniu się, ~zastanawiałam
się, skąd ja będę brała wrogów rewolucji. Może spróbowałabym połączyć się
telepatycznie z mym panem i władcą i zapytać go, gdzie są jacyś wrogowie
rewolucji? Ty, dobry plan! Od razu spróbowałam się skupić, normalnie prawie się
zesrałam. No, ale po chwili, jako iż jestem Mary Sue to nie zajęło mi dużo
czasu, usłyszałam w myślach ten piękny głos Zardonica:
– Dżezis,
kto mi myśli plądruje? Jeszcze mi zajebią tekst mego nowego, zajebistego jak ja
utworu.
– Hej!
Heeej! Ty jesteś Zardonic, tak? – spytałam myślami.
– No
tak, a co?
– Jestem
twoją największą fanką!
– O
KURWA! To psychofanki już znalazły TAKI sposób, aby mnie dopaść?! Jezu Chryste,
spierdalam do Wenezueli, już tam jest bezpieczniej, z tego wniosek.
– Ej,
czekaj! Zanim spierdolisz do Wenezueli, to mam ważną sprawę!
– Co
może być na tyle ważną sprawą, że aż musisz się do mnie, jak-ci-tam, myślami
dostawać?
– Weź,
skończyli mnie się wrogowie rewolucji, nie mam kogo palić. Masz tam jakichś do
spalenia?
– ...
...
...
...
Co
kurwa. Przecież nie prowadzę żadnej rewolucji (jeszcze, hehe), więc z natury
rzeczy nie mogę mieć wrogów rewolucji.
– Nie
no, jestem pewna, że jakąś prowadzisz.
– Ja
jebe, wat. Nie prowadzę rewolucji, to tylko zajebisty temat do piosenek. Ludzie
to kochają!
– To
może masz jakichś swoich wrogów? Daj ich tu na Antarktydę, bo jakiś debil mnie
tu uwięził, to ich spalę.
– ...
... ...
...
... ...
MENEDŻER!
POTRZEBUJĘ PSYCHIATRY W TRYBIE NOW! NIE PYTAJ CZEMU, GŁOSY W GŁOWIE SŁYSZĘ!
AAA!!! Ej, ale to będzie dobry motyw do nowego albumu. Ale i tak, PSYCHIATRA
PLIS! Tak, kurwa, może egzorcystę jeszcze wezwij. PSYCHIATRA STARCZY!
Po
czym nie wiem dlaczego, ale już nie słyszałam jego myśli oraz tego, co
normalnie mówił. Hmm...A, spróbuję jutro.~
~*To
był najpiękniejszy urywek pod słońcem. XD*~
\A
na pewno lepszy od opka./
~Wszystko
jest lepsze od opka. XD~
trochę
jeszcze poleżałam patrząc w gwieździste niebo. ~Mój urywek był
lepszy. XD~ I pomyśleć, że przez sześć miesięcy miałam na widoku
takie niebo. \Nudy jak nic./ Parę minut potem zaś,
usiadłam w kuli, co przyszło mi z trudem, gdyż kula była przecież na
wodzie. ~*Nie wiem czemu, ale mimo iż lubię Aqua Zorbing, to tych kul
trochę się boję. Nie wiem czemu, mam wrażenie, że się rozerwie i mnie zabije. .
. To mogę tego psychiatrę z urywka wyżej?*~ ~Ja tam nie lubię biegać na
Jezusa po wodzie.~ ~*Wystarczy nam to, że Brother Blood umie chodzić
po wodzie, skubaniec.*~ ~Z cyklu: Umiem chodzić na Jezusa, ale jestem
czarnym charakterem, vol. 1~ ~*Pięknie. xD*~ ~:D~ Kiedy
już siedziałam, wyjęłam z mej torby jedzenie i picie, a następnie zjadłam coś i
napiłam się czegoś. Następnie, |poczułam ból dupy i to jaki. Ja
pierdolę, ale napierdalała, aż się ruszyć nie mogłam. Aż jęknęłam z bólu. Nie
wiedziałam, że powietrzem można się wyruchać.| ~*Wyjdź. Jesteś
jeszcze gorszy od Grzegorza. xDDD*~ |Żyję tymi okropnymi
rozdziałami. xD| ~*AUT. xD*~ |Nie :D| schowałam
śmieci do torby i wyjęłam z niej Mangę „Death Note" (a
dokładniej czwartą część, bo trzy pierwsze już skończyłam czytać) \Czy
ona czytała tylko najpopularniejsze mangi?/ ~*Z tego
wniosek. ;=;*~ \Ja jebe. Znaczy dobra, można lubić coś
popularnego, ale fajnie byłoby zobaczyć tu jakieś mało znane tytuły. Research
nie boli./ i zaczęłam ją czytać. Przeczytałam całą w jeden dzień.
W końcu mogłam tego czytać tyle ile chciałam :3. ~*AAA!!! EMOTKA W
OPOWIADANIUUU!!! SPALIIIĆ!!!*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam ją do torby
i wyjęłam z niej książkę pt. „Czas Stalina" i zaczęłam
czytać kolejne dwa rozdziały. Po skończeniu, \Bez żadnych emocji ani
nic, bo po co./ odłożyłam ją do torby i wyjęłam z niej zeszyt do
pisania opowiadań, a następnie zaczęłam pisać. Napisałam ~*FanFiction o
mym bogu.*~ dzisiaj trzy opowiadania. Jedno FanFiction ~*o mym
bogu.*~ i dwa opowiadania autorskie. Po skończeniu, schowałam wszystko
do torby, okryłam się mymi włosami, |Znowu ma włosiska Roszpunki?| ~*Jak
widać...*~ |;=;| ~*Wiem ;=;*~ położyłam i
zaczęłam myśleć. Tu rozmyślanie było wybawieniem od nudy. \~*You
don't want this.*~ ;_;/ Rozmyślałam tak do około
godziny |2|22:|2|10. Po tym czasie, zrobiłam się senna. I
parę chwil potem – za~*e~s~r~nęłam... ~*Nosz...
xDDD*~ ~;"D~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, |7|03.|2|01.2016|8| rok,
godzina |2|10:|7|11 czasu polskiego.
Dzień #3
Tego
dnia, obudziłam się o dość późnej, przynajmniej jak dla mnie, porze. Po
otworzeniu oczu |spróbowałam połączyć się myślami z mym bogiem. Mimo iż
byłam Mary Sue, zajęło mi to wyjątkowo dużo czasu, bo jakieś dwadzieścia minut,
przez które tak się skupiałam, że prawie się zesrałam. No, ale w którejś chwili
prób, usłyszałam w głowie ten cudowny głos:
–
Matko Boska, to znowu ty? A psychiatra mi mówił, że to z przemęczenia.
– Ja
tylko na chwilę, masz już jakichś wrogów rewolucji do
spalenia? – spytałam myślami.
– Jezu,
dziewczyno, mówię ci od wczoraj, że NIE prowadzę
(jeszcze, xD) żadnej rewolucji. Mówię, to jest idealny temat do piosenek!
Ludziom już przejadł się temat miłości i przyjaźni, więc to pokochali, ale to,
że jeden z mych pseudonimów brzmi Gorepriest, nie znaczy, że prowadzę
rewolucję. To po prostu zajebiście brzmi.
– No,
ale ja nie mam kogo paliiić! To może jacyś twoi wrogowie? Wrogowie twoich
przyjaciół? Wrogowie twoich rodziców? Rodziców twoich rodziców? Rodziców
rodziców twoich rodziców? Dziadków? Pradziadków?
– Yyychhh...Ile
mam ci mówić, że NIE I KURWA KONIEC?!
– Aleee...
– ...
...
...
MENEDŻER!
CZEGO MI DO KAWY DOSYPAŁEŚ?! ZNOWU SŁYSZĘ TĘ DEBILKĘ! Cholera, czy ktoś w mojej
rodzinie miał schizofrenię? MENEDŻER! PODAJ MI TELEFON! Nie wiem właśnie, gdzie
leży, jakbym wiedział, to sam bym wziął!
Po
czym znowu przestałam słyszeć jego myśli oraz to, co tam mówił. Cholera, on
mnie chyba nie lubił. Eee, spróbuję jutro.|
~*Kuźwa,
te urywki są cudowne. xDDD*~
|Wiadomo,
wszystko jest lepsze od opka. :D|
zrobiłam
to, co przez dwa poprzednie dni. Zaczęłam obserwować gwieździste niebo. \Rozrywka
stulecia, widzę. No, ale w sumie co innego mogłaby robić w takim miejscu./ Nie
wiem dlaczego, ale lubiłam na nie patrzeć. Po paru minutach, z trudem, usiadłam
w kuli. ~Od tak, szybki przeskok do innego tematu.~ Kiedy
to zrobiłam, z mej torby wyjęłam coś do jedzenia i wodę, a następnie zjadłam i
napiłam się. ~*Przerwa na moment, idę przepisywać część rozdziału z
zeszytu do komputera.*~ ~Bogu dzięki.~ Gdy skończyłam,
schowałam śmieci do torby, \Ale tam się śmietnik zrobi. No, ale w
sumie, gdzie miała te śmieci wyrzucać, co nie?/ a następnie
wyjęłam z niej telefon, słuchawki i Mangę „Ghost in the Shell". |Ktoś
tu chyba się uzależnił od tej mangi jak Ramoninth od teledysku do "Revelation".| ~*No
ja już się oduzależniłam, więc proszę się odpierdolić.*~ |Fak.| ~*:D*~ Spodobała
mnie się ona, więc zabrałam ją ze sobą. Następnie, podłączyłam słuchawki do
telefonu, włączyłam go i włączyłam piosenkę, na której ostatnio
skończyłam. \Fajnie, że nie wyjawiłaś nam więcej swoich emocji na temat
tego, dlaczego aż tak bardzo lubiłaś tę mangę. Ja rozumiem, że to opowiadanie,
a nie recenzja, ale jednak wypadałoby, szczególnie w narracji pierwszoosobowej,
dać więcej przemyśleń danej postaci./ ~*Ale to nudne
opko, czego ty wymagasz?*~ \A, no tak./ Po tym,
zaczęłam czytać Mangę. Znowu skończyłam ją czytać w cały dzień. Kiedy zaś to
nastąpiło, odłożyłam ją na miejsce |Najkrótszy opis we Wszechświecie.| i
wzięłam książkę pt. „Czas Stalina" i zaczęłam czytać
kolejne dwa rozdziały. W czasie czytania doszłam do wniosku, że jutro skończę
już ją czytać. ~*Szybko. No, ale ta książka nie ma zbyt wiele
rozdziałów, w końcu nawet dziesięciu nie ma, ale fakt, dość długie one
są.*~ Mimo wszystko, kiedy przeczytałam dzienną normę rozdziałów,
odłożyłam ją na miejsce i wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam moją Mangę \Jestem
ciekawa, jaką fabułę dla tej mangi wymyśliła, ale nie dane nam będzie jej
poznać./ i przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować. ~Jak
nakazują prawa logiki.~ Narysowałam dziś tak z dwadzieścia
stron. ~Ło chuj, dużo. No, ale w sumie nie dziwne, bo co można by
robić w takim miejscu.~ Po skończeniu, schowałam ten zeszyt i
wyjęłam drugi, w którym normalnie rysowałam. Dziś stworzyłam cztery
rysunki. |Nawet w takim miejscu, gdybym umiał rysować, nie chciałoby
mnie się aż tyle tworzyć.| ~*Mary Sue. I wszystko jasne.*~ Jeden
w stylu mangowym, drugi FanArt z gry Half-Life 2 (narysowałam
G-Mana, jednak w wersji z Half-Life 2, bo w pierwszej części tej
gry był to najgorszy model postaci), ~Czego ty oczekujesz po Gold
Source? Jak na tamte czasy, grafika była OK.~ a trzeci i czwarty w
wersji realistycznej. |Pewnie narysowała swoją mordę, znając jej
skromność.| Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam
się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak sobie na różne tematy \~*Nie
chcesz.*~ ;===;/ do około godziny 20|8|:|9|00.
Po tym czasie, zrobiłam się senna. Wyłączyłam więc muzykę w telefonie, wyjęłam
słuchawki z uszu, ~*Ja czasem zasypiam przy muzyce, ale to najczęściej,
gdy robię sobie drzemkę.*~ odłożyłam to do torby, okryłam się mymi
włosami i położyłam. Parę minut potem zaś – za~*e~s~r~nęłam... ~*Wypierdalaj.
xDDD*~ ~Noł :D~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \Południowy, korła./ |4|04.|5|01.2016|1| rok,
godzina |8|07:|1|00 czasu polskiego.
Dzień #4
Tego
dnia obudziłam się bardzo wcześnie, jak na mnie. ~*Na ten temat
wypowiem się w rozdziałach z tego roku. Będzie trzeba, uwierzcie.*~ No,
ale cóż. Czasem mnie się zdarzało, jednak nie często. ~Bo jam jest
leń.~ Po otworzeniu oczu, ~*uznałam że musiałam przekonać
Zardonica aby podesłał mi wrogów rewolucji do spalenia. Nudziłam się no, a
wszystkich już spaliłam. Dlatego od razu starałam się skupić, aby połączyć się
telepatycznie z nim. Tak się skupiałam, zważywszy na to, że przez godzinę nie
słyszałam jego myśli, że aż walnęłam kloca wielkości Jowisza. W każdym razie, w
pewnej chwili, połączyłam się z nim telepatycznie i usłyszałam jego myśli:
– O
Jezu i Trójco Święta, pomóżcie mi, ja chyba jestem na granicy obłędu. Znowu
ty?!
– No
nie bądź taaakiii...Podeślij mi jakichś wrogów rewolucji do spalenia! -
zawołałam myślami.
W
tym momencie, usłyszałam jak westchnął, po czym powiedział:
– Czy
ty nie potrafisz zrozumieć, że ja NIE prowadzę
(jeszcze, hehe) rewolucji?! Jestem zwykłym muzykiem, jedynym moim zmartwieniem
na dziś jest fakt, że brakuje mi jednej nuty do skompletowania albumu. O, wiem,
nagram nutę o twoim debiliźmie. XD
– ...
– No
co? XD Nie dość, że molestujesz mi myśli, to jeszcze nie potrafisz zrozumieć,
że NIE JESTEM REWOLUCJONISTĄ!
– Aleee...
– Kurwa,
cichaj mi tam, za minutę mam psychiatrę umówionego. Może wreszcie cię jakoś
wypleni.
– Zanim
pójdziesz! Przyjedźże do Polski! Widziałam na angielskiej Wikipedii, że kiedyś
już tam byłeś i to oczywiście wtedy, gdy nie wiedziałam, że istniejesz.
– Tak,
bo to kompletnie kurwa ode mnie zależy. -.- A poza tym, nie wmówisz mi, że
znasz angielski. A teraz cichaj, psychiatra mnie woła.
Po
czym, znowu, przestałam go słyszeć. No cholera, a ten dalej upierał się, że nie
prowadził rewolucji. Musiałam go przekonać, że było inaczej, ale to próba na
jutrzejszy dzień.*~
~Cudowny
urywek. xDDD~
~*:D
Ale w sumie z tą Polską to fakt, szkoda że jego trasy koncertowe nie przechodzą
przez nasz kraj. Znaczy na angielskiej Wikipedii było, że Polskę już zaliczył,
ale oczywiście wtedy, gdy nawet nie wiedziałam, że istnieje i nie mogłam włamać
się na jego koncert. Wiem, że to nie od niego zależy, ale *EKHM* ZARDONIC, COME
TO POLAND! WE ARE WAITING!
Hmm...Oh, I know! OUR COUNTRY IS VERY SAFE AT NOW! WE DON'T HAVE IMMIGRANTS! WE
DON'T ACCEPT IMMIGRANTS! YOU WILL BE VERY SAFE HERE! But you must be careful of
nationalists and don't come to Poland in 11th of November and YOU WILL BE SAFE
IN YOUR CONCERT TOUR IN POLAND! And sorry for eventually engrish, but I'm not
very good in writing in another language but I think that this all was
understanable.*~
|Byłaby
beka, jakby zagubił się w Internecie i tu trafił, i to przeczytał. XD|
~*Jebłabym
wtedy, szczególnie że niewiele by z tej analizatorni zrozumiał. Właściwie to
praktycznie nic, oprócz tego powyżej. XD No, ale zabezpieczyć się trzeba. XD*~
~To
zdanie o imigrantach przyciągnie każdego. Tylko się modlić aby on lub ktoś z
wytwórni, do których należy tu trafił i szansa na trasę koncertową o
nazwie "ONLY POLAND" wzrasta.
:D~
~*Jezu
xDDD*~
~:D~
poleżałam
jeszcze trochę i popatrzyłam w czarne, gwieździste niebo. \Przez te
urywki, oryginalne opko mnie jeszcze bardziej nudzi./ ~*Nie
dziwne, bo te urywki są piękne. XD*~ Parę minut potem, z trudem,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz napiłam się wody. Gdy skończyłam, wyjęłam z
mej torby Mangę pt. „Bleach", a dokładniej część 50. ~Liczebniki
w opowiadaniach piszemy słownie. A poza tym, ty to masz zapierdol.~ Tak,
wiem, dużo już części Bleach przeczytałam, ale ja pochłaniałam
Mangę tomami. |Uzależniona się znalazła.| Następnie zaś, po
wyjęciu, zaczęłam czytać. I znów. Przeczytałam całą w jeden dzień. \Z
uzależnieniami się walczy, moja droga./ Gdy skończyłam, schowałam
ją do torby i wyjęłam z niej książkę pt. „Czas Stalina", a
następnie zaczęłam czytać ostatni, siódmy rozdział. ~A szkoda, bo
zgaduję, że więcej książek nie wzięłaś i będziesz czytać tylko mangi. A tak
byłoby dodatkowe zdanie.~ Gdy skończyłam, schowałam ją do torby i
wyjęłam z niej zeszyt do rysowania. Narysowałam dziś pięć rysunków. \Jej
się serio musi nudzić, ale w sumie nie dziwne./ Dwa w stylu
mangowym, dwa FanArty (jeden z gry Portal 2, a drugi z filmu „Wielka
Szóstka") ~*Fajny film, polecam. Yokai, czy jak tam miał w
pseudonimie główny zły to najlepsza postać z całego filmu.*~ i jeden w
stylu realistycznym. ~Zgaduję, że była to jej morda.~ Kiedy
skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami i
zaczęłam rozmyślać. ~*Uwierzcie, spłoniecie wewnętrznie, gdy będzie
dane nam poznać jej myśli.*~ Myślałam tak do około godziny |2|22:|9|30.
Po tym czasie, poczułam się senna. I parę chwil potem – za~~*NIE.
xDDD*~ ;"D~snęłam...
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \Południowy, korfa./ |3|05.|8|01.2016|4| rok,
godzina |7|09:|6|00 czasu polskiego.
Dzień #5
Dziś
obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Naprawdę, na ten
temat będę musiała się wypowiedzieć w tych okrutnych rozdziałach, zobaczycie
dlaczego.*~ Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam jeszcze trochę
w czarne |jak moja dupa|, \To głębokie porównanie.../ |;"D| gwieździste
niebo. Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam.
Następnie, ~spróbowałam połączyć się telepatycznie z mym bogiem.
Skupiałam się dwie godziny i nawet zdążyłam walnąć kloca wielkości Saturna, i
nic. Normalnie jakby wyparował z Wszechświata. Cholera, skubany musiał mieć
dobrego psychiatrę. I skąd ja teraz będę zdobywała wrogów rewolucji do
spalenia? No nic, może udałoby mnie się jakoś zdobyć jego numer telefonu. Od
razu wyjęłam telefon i wstukałam losowe cyfry, a jako iż jestem Mary Sue
trafiłam w dziesiątkę i po chwili dodzwoniłam się do Zardonica.
– Federico Ágreda,
słucham. - usłyszałam w słuchawce ten boski głos, który normalnie można by
ustawić jako zapowiedź pociągów na dworcach.
– JEZU
CHRYSTE, ZARDONIC, DODZWONIŁAM SIĘ DO CIEBIE! DLACZEGO NIE ODBIERASZ MOICH
MYŚLI?! - zawołałam
– Nie
no kurwa ja pierdolę, znowu ty? Nie dość, że molestujesz mi myśli, teraz nie
wiadomo skąd wytrzasnęłaś mój numer telefonu, to przez ciebie teraz ci wszyscy
ludzie z wytwórni WŁAŚNIE W TYM MOMENCIE patrzą się na mnie jak na wariata.
Ledwo się od ciebie uwolniłem!
– Aleee...
– Wiesz,
co jest tylko liczbą?
– Nie...
– Jako
iż nie mieszkam w Europie, to dziewięć, jeden kurwa jeden. Dzwonię na policję,
ty stalkerze jebany.
Po
czym połączenie zakończyło się. No on nie rozumiał, że był mi potrzebny do
palenia wrogów rewolucji! I jeszcze po policję zadzwonił. Dobrze, że nie
wiedział, gdzie byłam, ale w sumie był taki zajebisty, że nie zdziwiłabym się,
gdyby miał lokalizator w oczach.~
\Te
urywki...Takie piękne./
~Wiem.
Coś musi nam pomóc przebrnąć przez opko. XD~
wyjęłam
z mej torby mangę „Bleach", a dokładniej tom 51 i zaczęłam
czytać. |Jej się serio musi nudzić, ale w sumie nie dziwne.| Znowu,
pochłonęłam całą mangę w jeden dzień. Kiedy skończyłam ją czytać, ~I
od tak, bez emocji idziemy dalej.~ schowałam ją do torby i wyjęłam
z niej zeszyt do rysowania i zaczęłam rysować. Narysowałam sześć
rysunków. ~*Nie kłam, nawet mnie nie chce się rysować
codziennie.*~ |Ale to Mary Sue...| ~*A, no tak.
;_;*~ Trzy FanArt i dwa oryginalne rysunki. FanArty były z serialu „Teen
Titans" ~*Co prawda nie mam już fazy stulecia na ten serial, ale
nadal go lubię.*~ (jeden przedstawiał Raven, drugi Slade'a, |Gud
morning| ~*Ten. Zapis. xDDD*~ |:D| a trzeci to
w ogóle pełną parą wymyślony czyli scena, która nigdy nie pojawiła się w
serialu, ale moim zdaniem powinna czyli to, jak Slade zabijał Terrę, a nie na
odwrót. Ta suka ma zginąć na zawsze.). |:*| ~*Ja tam jestem
jak najbardziej za taką sceną. Trza ją zrealizować. :D*~ |<Ostrzy
miecze.>| ~*A ten już się napalił. xD*~ |:D| Z
oryginalnych rysunków jeden był w stylu realistycznym, a drugi mangowym. ~Pewnie,
jako iż jest skromna inaczej, swój ryjec narysowała.~ Kiedy
skończyłam rysować, schowałam wszystko do torby i położyłam się. Zaczęłam
rozmyślać. Myślałam tak do około godziny |5|20:|8|00. ~*Uwierzcie,
cieszycie się z tego, że to jest opisane w dwóch zdaniach.*~ Po tym
czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później
– us~r~nęłam... ~*Aut. xDDD*~ ~Nje :D~
~*A
w ogóle: Koniec na dzisiaj.*~
~Jezu,
nareszcie. Zaczynałem się nudzić.~
|Ale
przynajmniej wyszliśmy poza prolog.|
\Jak
na nas to cud roku./
~*Zawsze
coś.*~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \No do chujca, Południowy jak już./ 06|9|.|2|01.2016|8| rok,
godzina |4|07:|9|00 czasu polskiego.
Dzień #6~66~
~*No ależ tak, naturalnie. xDDD*~
~:D~
Tego
dnia obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Uwierzcie,
jest powód, dla którego odniosę się do tego w piekielnych rozdziałach.*~ Po
otworzeniu oczu, jak zwykle, |wyjęłam telefon i spróbowałam zadzwonić
do mego boga. Niestety, mimo iż próbowałam dodzwonić się dwa miliony razy,
nawet mimo iż sygnału nie było słychać, połączenie się kończyło. Cholera,
czyżby on zablokował mój numer telefonu?! Ale dlaczego?! Przecież ja mu się nie
narzucałam ani nic, a on tak zareagował. Na szczęście miałam telefon dual SIM,
dlatego przełączyłam się na drugą kartę SIM i z niej spróbowałam zadzwonić do
mego pana i władcy. Chwilę potem odebrał, gdyż usłyszałam w słuchawce ten boski
głos:
– Federico Ágreda,
słucham.
– CHRYSTE
PANIE, ZARDONIC, MÓJ PANIE I WŁADCO! DLACZEGO ZABLOKOWAŁEŚ MÓJ NUMER
TELEFONU?! – zawołałam do słuchawki.
– No
KURWA! Znowu ty?! Jakim cudem się do mnie dodzwoniłaś z tej Antarktydy z innego
numeru telefonu?!
– Skąd
wiedziałeś, gdzie jestem? A poza tym, mam telefon dual SIM. :D
– Jestem
taki zajebisty, że mam lokalizator w oczach. Już zadzwoniłem po policję, aby
cię zajebali. Poza tym, spierdalaj z mojego życia, pizdo jebana, przez ciebie
mam same problemy, bo chcą mnie w psychiatryku zamknąć. O i znowu, ludzie z
wytwórni patrzą się na mnie jak na psychola. W każdym razie, wypierdalaj na
drzewo banany prostować czy jak to tam szło.
Po
czym połączenie zakończyło się. Czy on nie potrafił zrozumieć, że był mi
potrzebny do palenia wrogów rewolucji? I co ja miałam teraz zrobić? Nie dało
się z nim skontaktować telepatycznie, bo w ogóle nie słyszałam jego myśli,
jakby były zablokowane, a teraz pewnie zablokował mój drugi numer telefonu.
Przecież mu się nie narzucałam! O co mogło chodzić?|
~Nasze
wersje wydarzeń są znacznie ciekawsze od tego kloca tekstu poniżej.~
|To
wiadome. Wszystko jest lepsze od opka. :D|
poleżałam
jeszcze trochę w kuli i popatrzyłam w gwieździste niebo. \Nie,
serio. Przez te nasze urywki, oryginalny rozdział zdaje się jeszcze
nudniejszy./ ~*Co nie? No, ale trzeba wprowadzić trochę
akcji, c'nie?*~ Parę minut potem, usiadłam i zjadłam coś oraz napiłam
się czegoś. Gdy to zrobiłam, jako iż dzisiaj wyjątkowo nie miałam ochoty
cokolwiek czytać, ~*:O*~ wyjęłam z torby mój zeszyt do
rysowania oraz przybory i zaczęłam rysować. \Ja jestem ciekawa, jak
jej się udawało rysować w kuli do Aqua Zorbingu. Przecież nawet siedząc po
turecku rysowanie jest niewygodne./ ~*Mary Sue. I
wszystko jasne.*~ \A, no tak./ Dzisiaj narysowałam
siedem rysunków. ~*Nawet mnie się tyle na dzień nie chce rysować, no
ale ona jest Mary Sue, więc może ma jakieś wyjaśnienie.*~ Trzy to były
FanArty do serialu „Teen Titans". Jeden przedstawiał Red X'a,
drugi Brata Krwiaka, ~*Jak ja nie lubię polskiej wersji jego
pseudonimu.*~ ~Nie tylko ty.~ a trzeci Slade'a. |👋| Kolejne trzy to
właściwie były te same FanArty, tylko że narysowane w stylu „Chibi". ~*A
czemu to jest napisane w cudzysłowie, nie wiadomo.*~ Wyszli mi
wyjątkowo słodko. ~*Nie dziwne. <3*~ Ostatni rysunek był w
stylu realistycznym. ~I, znając życie, przedstawiał mordę
Gandzi.~ Kiedy zaś skończyłam rysować, schowałam wszystkie rzeczy
do torby, |Jak nakazują prawa logiki.| po czym położyłam się,
okryłam mymi włosami i zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam tak do około
godziny dwudziestej pierwszej trzydzieści. ~*Dzięki Bogu, że chociaż
przez ileś rozdziałów nie musimy doświadczać piekła, jakim są opisy jej
myśli.*~ Po tym czasie, poczułam się senna. I, parę minut później,
kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego, korfa./ zasnęłam... ~*Amen*~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \POŁUDNIOWY!/ |9|07.|6|01.2016|8| rok,
godzina |7|09:|3|00 czasu polskiego.
Dzień #7
Tego
dnia, obudziłam się o, jak dla mnie, normalnej porze. ~*Naprawdę,
istnieje powód, dla którego w przyszłości tej analizy będę musiała się do tego
odnieść.*~ Po otworzeniu oczu, jak zwykle \wyjęłam telefon
i spróbowałam z drugiego numeru telefonu zadzwonić do Zardonica. Niestety, mimo
iż próbowałam dodzwonić się do niego osiem miliardów razy, to numer jak został
zablokowany, tak pozostał. Cholera, jednak faktycznie mnie zablokował. I co ja
teraz miałam zrobić? Jednak, nie zdążyłam się nad tym zastanowić, gdyż ujrzałam
na Oceanie miliard motorówek policyjnych, a także ujrzałam, że każdy z
policjantów trzymał w ręku karabin maszynowy. W pewnej chwili, jeden z
policjantów rzekł:
– To
za stalkowanie boga, dziwko.
A
następnie, wszyscy na raz wystrzelali całe magazynki we mnie. Od takiego
ostrzału nie uratował mnie nawet marysueizm, co było dziwne. Czyżby oni używali
nabojów anty-marysueizowych? Cholera, ale kto im powiedział, że jestem Mary
Sue? Pewnie Federico to zrobił, fak. Ale hej! Teraz byłam duchem, mogłam
polecieć do mego pana i władcy i być z nim dzień i noc!
Niestety,
kiedy moja dusza spierdoliła z ciała, bardzo szybko ujrzałam duszę jakiegoś
kota. Hmmm...Wyglądał dziwnie znajomo, a właściwie wyglądała, bo wydawała się
być duszą jakieś kotki. Aż w pewnym momencie ogarnęłam, co to była za kotka. To
była dusza Odeci, kotki mej stwórczyni. O chuj jasny, to ona już nie żyła?
Miałam przejebane po całości. ;_;/
~*Jedziesz,
Odecia! Zapacaj ją!*~
~Jezu.
Nie ma to jak być miłym wobec swego tworu. xDDD~
~*Andromeda
to pizda całkowita, c'nie? :D*~
~W
sumie...~
popatrzyłam
jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli |Bo
kogo obchodzi, co sądzisz o tym niebie.| ~*Gdy będzie dane ci
poznać jej opinię...Pożałujesz, że tego zapragnąłeś.*~ |;_;| ~*Niestety...*~ i
zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie, wyjęłam z mej torby zeszyt i
długopis, po czym zaczęłam pisać dwa rozdziały mego FanFiction. ~*To
nawet mnie nie chce się pisać dwóch rozdziałów opowiadań na dzień. A rozdział
pierwszy do FanFiction "Nie jestem waszym wrogiem." ciągle
się pisze. XD*~ Zamierzałam go kiedyś, po powrocie do domu,
opublikować w Internecie. \DON'T DO THIS! ;_;/ Jakiś
czas później, gdy skończyłam, odłożyłam to wszystko do torby i wyciągnęłam z
niej drugi zeszyt oraz przybory do rysowania. Dzisiaj narysowałam dziesięć
rysunków. ~Co pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Pięć
to były FanArt z mego ulubionego serialu czyli „Młodzi Tytani". ~*Wiemy,
jaki serial fangirlujesz, nie musisz tego powtarzać dzień i noc.*~ Na
jednym przedstawiony był Slade, |No hej.| na drugim Brat
Krwiak (❤), ~*Widzę,
że w tej kwestii się rozumiemy. Cud! \O/*~ na trzecim Red X,
na czwartym Raven, a na piątym Cyborg. Kolejne pięć rysunków to były moje
oryginalne. Dwa w stylu realistycznym, |które przedstawiały moją
mordę,| dwa w hiperrealistycznym |i wiadomo czyj ryj
przedstawiały| i jeden w mangowym. |Nie muszę zaznaczać, czyj
ryj był widoczny.| Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, a
następnie okryłam się mymi włosami i położyłam się. Zaczęłam, jak zwykle,
rozmyślać na różne tematy. \Przynajmniej te rozdziały są krótkie i
szybko się je analizuje./ ~*Zawsze coś, no ale w sumie
nie dziwne. Przecież w tym opowiadaniu nie może się za wiele dziać.*~ \W
sumie racja./ Około godziny dwudziestej pierwszej poczułam się
senna. I parę minut potem, kołysana delikatnymi falami Oceanu
Arktycznego, \No ja jebe, Południowego, zjebie. =_=/ usnęłam... ~Aaameeen!~
~*Przerwa
na moment, idę dokończyć dzienny limit pisania rozdziału.*~
~K~
~*Ty
leniu.*~
~;"D~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \No kurwa mać, to Ocean Południowy, a nie Arktyczny. _-_/ |77|08.|5|01.2016|3| rok,
godzina 10|7|:|8|00 czasu polskiego.
Dzień #8
Tego
dnia~, Odecia widząc mnie przechyliła swoją uroczą główkę i, parę sekund
potem, rzekła:
– O
cie chuj, to ty jesteś tą pokraką z pierwszych opowiadań mojej właścicielki? No
i co ja mam z tobą zrobić? Jezuuu, ledwo dzień się zaczął a już mnie Śmierć
strollowała takim pierdolcem. Hmmm... – po czym rozejrzała się
wokoło – A, wiem! Takich jak ty to ja mam do piekła wlec, ale
najpierw muszę im pokazać, dlaczego byli debilami. Chociaż nie, ty jesteś takim
ewenementem, że nie muszę tego robić, bo sama spłonę, mimo iż nie żyję. Jej!
-
Czy ty czasami nie jesteś po prostu duszą kotki? – spytałam
zdziwiona.
No,
bo jak to, dusza kota miała mnie do piekła zabrać? A poza tym, ja byłam taka
zajebista, że powinnam trafić do raju! No, ale chwilę potem, Odecia odparła:
– Jako
iż powstałam z Czystej Zajebistości i w Czystą Zajebistość się obróciłam, i
wszyscy to wiedzą, po śmierci stałam się głównym strażnikiem owej Czystej
Zajebistości. Chronię między innymi istoty, które z owej Czystej Zajebistości
powstały. A ty, jako iż zadarłaś z Federico, który również z niej powstał,
zasłużyłaś na najgorszą z kar czyli wieczną pracę w kamieniołomach piekielnych,
stąpając przez wieczność bosymi stopami po klockach LEGO zrobionych z kolców.
O
kurwa. To brzmiało drastycznie, no ale byłam Mary Sue, co nie? Poradziłabym
sobie nawet po śmierci.
– A
i tak BTW, to po śmierci zeszła z ciebie moc Mary Sue. Już ci nie
pomoże. – dodała Odecia.
O
cie chuj, ale jak to?! To miałam być normalnym człowiekiem? Miałam przejebane
po całości do końca życia, walić to, że moje życie właśnie się skończyło.~
~*My
tu tworzymy nową fabułę, jak widać. XD Ale w sumie, zaczynam zbierać pomysły do
przyszłego opowiadania "Ten inny świat.", które będzie o
pośmiertnych przygodach duszy Odeci. :D*~
|O
Jezu. XD|
~*Odecię
trzeba unieśmiertelniać. Pamięć o tym cudzie Wszechświata musi pozostać. ;p*~
obudziłam
się o, jak dla mnie, późnej porze. |Faktycznie, jak tak na to patrzę,
to przez zajebistość naszej fabuły, ta oryginalna zaczyna być bardziej chujowa.
XD| \Mówiłam?/ ~*Jakoś trzeba przetrwać.
:D*~ Po otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w
niebo. |Bo cóż miałaś do roboty.| Parę minut później, usiadłam
w kuli \Jakby kompletnie nic wcześniej nie zrobiła./ ~*Pożałujecie
waszych pragnień. Uwierzcie. Jej przemyślenia będą torturą.*~ |\;___;/| ~*Niestety*~ i
zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Bowiem to robi się rano.
Wpierdala się śniadanie.~ Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt,
w którym pisałam opowiadania i FanFiction |Mimo iż FanFiction to
technicznie rzecz biorąc jest rodzaj opowiadania.| oraz zeszyt, w
którym rysowałam. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania.
Napisałam dziś jeden one-shot oraz narysowałam cztery rysunki. ~*Mnie
by ręka zdechła, ale co kto woli.*~ Dwa FanArty i dwa oryginalne.
Jeden to był FanArt Slade'a |Siema| z serialu „Młodzi
Tytani", drugi to FanArt Wallace Breena ~*<3*~ z „Half-Life
2", trzeci to jakieś kwiatki, a czwarty to ja i Grzegorz\,
kiedy napierdalaliśmy combosy w CS:GO./. ~*Bjutiful. xDDD*~ \:D/ Kiedy
zaś skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam
rozmyślać. Myślałam tak do około godziny dwudziestej drugiej. \Je!/ ~*CO.
xDDD*~ \Nudzę się./ ~*W sumie, nie dziwne.*~ Po
tym czasie, poczułam się senna. I, kilka chwil potem, us~r~nęłam... ~*Nosz...
xDDD*~ ~;"D~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \POŁUDNIOWY, KURWA!/ |6|09.|1|01.2016|8| rok,
godzina |4|07:|6|00 czasu polskiego.
Dzień #9
Tego
dnia, |Odecia zaprowadziła mnie do piekielnych kamieniołomów. Kiedy
przeszłyśmy przez płonącą bramę piekielną, Odecia rzekła:
– ;_;
Mówiłam im, że boję się ognia i to jak cholera. Dlaczego kazali mi także wlec
dusze, które zostały skazane na wieczne przebywanie w piekle?
– Jacy
oni? – spytałam
– Zarząd
– Macie
tu jakiś zarząd?
– Zarząd.
Przez duże Z, korde. Oczywiście, że mamy, ktoś musi ogarniać ten
pierdolnik, klasyfikować dusze i tak dalej, i tak dalej. Ja jestem tylko
Strażnikiem Czystej Zajebistości. Tylko...AŻ, jestem trzecia od góry w
hierarchii. :D
Dalsza
droga minęła w ciszy. Kurde i po co ci policjanci mnie zabili? Nie narzucałam
się Zardonicowi ani nic, a teraz przez nich trafiłam w gorsze miejsce. W ogóle
nie wiem czemu przydzielono mnie do piekła, skoro byłam idealnie dobra. No, ale
nie zdążyłam się nad tym dłużej zastanowić, gdyż doszłyśmy do jakichś
metalowych drzwi, obok których był panel na dłoń. Jednak, kiedy Odecia
przyłożyła do niego swoją słitaśną łapkę, drzwi i tak się otworzyły. W tym momencie,
wepchnęła mnie do środka i rzuciła na odchodne:
– Miłych
wiecznych katuszy!
Po
czym drzwi za mną zatrzasnęły się, a ja usłyszałam tylko, że Odecia spierdoliła
z piekła szybciej niż Flash, normalnie aż się kurzyło. Faktycznie musiała bać
się tego ognia, a on był tutaj wszędzie.|
\Kurde,
ta nasza fabuła jest piękniejsza niż to całe opko./
|Wiadomo.
Trzeba jakoś ubarwić to gówno, aby nam i czytelnikom się nie nudziło.|
obudziłam
się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Wolę wersję, że
zajebało cię miliard policjantów i trafiłaś do piekła, zaprowadzona tam przez
Cudo Wszechświata, czyli Odecię.*~ ~Nie tylko ty to wolisz, Ramoninth.
Nie tylko ty. xD~ Bardzo rzadko budziłam się o siódmej. ~*Przypomnę
ci to w piekielnych rozdziałach. Mówię, zobaczycie czemu.*~ Mimo
wszystko, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut potem,
usiadłam w kuli. \~*Uwierz, cieszysz się, że nie ma
opisów.*~ ;_;/ |Jezu, Rivienna
coraz częściej używa emotikonek. :O| \.../ |;"D| Kiedy
to zrobiłam, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam~, no ale dupa nadal
bolała mnie jak cholera. Yyychhh...Chyba nie będę mogła się ruszać przez
kolejne cztery lata.~ ~*GRZEGORZ, DO CHOLERY! xDDD*~ ~;""""D~.
Następnie, wyjęłam z torby kolejną część mangi „Bleach" \<Zieeew>/ i
zaczęłam ją czytać. Ponownie, pochłonęłam ją całą w jeden dzień. ~Uzależniona
się znalazła.~ Kiedy skończyłam, wyjęłam zeszyty, w których
pisałam opowiadania i rysowałam, a następnie zaczęłam pisać i rysować.
Napisałam dziś łącznie dwa opowiadania i narysowałam jeden FanArt. |Dobra,
to jest bardziej realistyczne.| Przedstawiał on Red X-a z
serialu „Młodzi Tytani". ~Jezu, ciągle
tylko "Młodzi Tytani" i "Młodzi
Tytani". Weź daj chociaż raz coś innego. ALE NIE TO, CO NAS CZEKA POTEM
W PIEKIELNYCH ROZDZIAŁACH! ;___;~ ~*Wtedy chyba miałam nadfazę na ten
serial i tak to się skończyło.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Po
skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, \Jak nakazywały prawa
logiki./ położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około
godziny dwudziestej. ~*Godzina, o której przeciętnie chodzę spać,
heh.*~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Ależ
oczywiście. xDDD*~ ~:D~ Od razu okryłam się mymi włosami
i, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Aaameeen~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \POŁUDNIOWY, DO CHUJA JEBANEGO!!!/ ~*Jezu,
jaki wkurw. ;_;*~ \No, bo mnie to wkurwia, że ciągle jest tu ten
Ocean Arktyczny, mimo iż nie jesteśmy na północy./ ~*Mnie też,
ale bez nerwów. ;___;*~ \Hehe/ |9|10.|1|01.2016|4| rok,
godzina |8|09:|3|00 czasu polskiego.
Dzień #10
Tego
dnia \po wejściu do owego pomieszczenia, ujrzałam kamieniołomy, o
których mówiła Odecia. Tylko co ja miałam teraz robić? Znaczy wiedziałam, co
robiło się w kamieniołomie, bo w końcu za życia byłam idealna, ale nie
wiedziałam, co miałam teraz robić. Aż w którejś chwili, ujrzałam jakiegoś
najprawdopodobniej strażnika, który wyglądał po prostu jak nowoczesny żołnierz.
Widząc mnie, rzekł:
– A,
to ty jesteś ta nowa, o której mówił nam Zarząd. Dobrze, dobrze,
masz tutaj kilof, w sektorze sześćset sześćdziesiątym szóstym na stanowisku
sześćdziesiątym szóstym jest twoje wieczne miejsce pracy, chyba że przyjdzie
ktoś gorszy od ciebie, kto zastąpi twoje miejsce. Masz tu pracować bez przerwy
dwadzieścia pięć godzin na dobę osiem dni w tygodniu, bo tak. A teraz do
sektora sześćset sześćdziesiątego szóstego marsz!
Po
czym podał mi kilof. Kiedy to zrobił, posłusznie wzięłam go i ruszyłam w
miejsce, które mi kazał. Wolałam się nie buntować, bo nie wiedziałam, jak tutaj
bunt był traktowany. No, ale szłam zgodnie z drogowskazami, aż w końcu doszłam
do odpowiedniego miejsca. Faktycznie, było tam wspominane przez Odecię podłoże
z klocków LEGO zrobionych z kolców. Niechętnie weszłam na nie, mimo iż ból
był W CHUJ I JESZCZE WIĘKSZY, po czym przystąpiłam do pracy./
~Nasza
fabuła jest piękniejsza niż kloc tekstu poniżej. xDDD~
~*To
wiadome. Wszystko jest lepsze od tego opka.*~
obudziłam
się o normalnej, jak dla mnie, porze. |Boże, jak mnie wkurza schemat
rozdziałów w tym opku. Wiem, że za wiele nie da się tu wymyślić, ale zawsze można
by to jakoś ciekawiej opisać.| ~*Nie ten adres.*~ |:-(| Po
otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo~,
gdyż dupa bolała mnie jak nie wiem, a po chwili do tego dołączyło się
napierdalanie brzucha. Co ta Laura i Dawid mi na imprezie zrobili? Już nigdy
nie wypiję zamówionych przez nich drinków, bo teraz nie będę mogła pozbierać
się przez kolejne cztery lata.~. ~*Czy ty możesz się
kulturalnie ogarnąć, zboku? xDDD*~ ~Nie :D~ Parę minut
potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |👍| ~*Piękna
ta reakcja. xD*~ |Wiem :D| Gdy to zrobiłam, wyjęłam z mej
torby telefon i słuchawki, podłączyłam je do telefonu, włożyłam do uszu i
włączyłam jedną z mych playlist. \Mam nadzieję, że na Spotify. A
nie, ty jesteś taką miernotą, że pewnie nawet nie wiesz, co to./ Następnie,
wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam różne rysunki i FanArty ~FanArt
to też jest technicznie rysunek.~ i zaczęłam rysować. Narysowałam
dzisiaj dziesięć rysunków. ~Co pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Pięć
to były FanArty. Jeden przedstawiał Wallace Breena ~*<3*~ z
gry „Half-Life 2", drugi Wielkiego Elektronika w wersji
z filmu „Podróże Pana Kleksa", |O jak miło. W
końcu ktoś inny. Dziękuję za wysłuchanie naszych próśb.| trzeci
również Wielkiego Elektronika, tylko tym razem w wersji z filmu „Pan
Kleks w kosmosie", ~*Gdzie różnił się ubiorem.*~ czwarty
Slade'a, |No hej.| a piąty Szpiega z gry „Team
Fortress 2". ~Przestań udawać, miernoto, że wiesz co
to "Team Fortress 2".~ ~*Nie ma to jak być miłym
wobec bohaterki opka. xD*~ ~C'nie? :D~ Dwa rysunki były w
stylu realistycznym. Jeden przedstawiał drzewo, a drugi kota|, którym była
Odecia|. I ostatnie dwa były w stylu mangowym. Pierwszy przedstawiał
mnie, \Ależ oczywiście, bo nie ma to jak skromność./ a
kolejny Grzegorza. Kiedy zaś skończyłam, schowałam wszystko do torby, wyjęłam
słuchawki z uszu i odłączyłam od telefonu, po czym to również odłożyłam na
miejsce. ~*Jak nakazywały prawa logiki.*~ Gdy to zrobiłam,
położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około północy. |Długo.
Każdemu normalnemu człowiekowi już dawno by się znudziło, no ale Andromeda to
Mary Sue, więc może ma jakieś uzasadnienie.| Po tym czasie, poczułam
się s~*x~enna. ~*Tak. xDDD*~ ~;"""D~ Okryłam
się więc mymi włosami i, kilka chwil potem, kołysana delikatnymi falami Oceanu
Arktycznego, \*Południowego/ us~~*NIE
xDDD*~ ;"D~nęłam...
~*Koniec
na dzisiaj.*~
~Dzięki
Bogu, bo zaczynało mnie się nudzić.~
|Nie
tylko tobie, Grzegorz. Nie tylko tobie.|
\Nie
tylko wam./
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \*Południowy/ |1|11 ~*O, to
już jeden dzień do moich urodzin!*~.|8|01.2016|8| rok,
godzina 10|7|:|9|50 czasu polskiego.
Dzień #11
Tego
dnia ~*dalej harowałam w kamieniołomie. Praca była bardzo ciężka, a
fakt, że miałam pod stopami klocki LEGO zrobione z kolców nie pomagało, bo
miałam wrażenie, że zaraz rozwaliłyby mi stopy. Nie wiedziałam w ogóle, po co w
piekle było tyle kamienia, że tak dużo trzeba było go wydobywać. Chyba, że
piekło zaopatrywało w kamień też niebo oraz czyściec, a akurat piekło było
idealnym miejscem, w którym można było kazać komukolwiek go wydobywać. Nie
mogłam myśleć o ucieczce, gdyż pilnowało nas dwudziestu strażników
wyglądających jak nowocześni żołnierze. Jednak, w pewnym momencie mej pracy,
usłyszałam z miejsca sześćdziesiątego siódmego głos jakiegoś mężczyzny:
– Hej,
ty!
– Ja?
- spytałam, odwracając wzrok.
– Tak,
ty. Do tego idioty z miejsca sześćdziesiątego ósmego nie gadam, bo on za życia
nie lubił Hollywood Undead. W każdym razie, za co tu trafiłaś? Bo ja za
ludobójstwo.
– Stalkowałam
Zardonica.
– O
ty! Jak mogłaś być tak okrutna?!
– ...
– Tak,
wiem że ludobójstwo jest najgorsze, ale ty też lepsza nie byłaś. Jak można
stalkować kogoś, kto powstał z Czystej Zajebistości?! Mam nadzieję, że cię za
to rozstrzelali.
– Tak
było, rozstrzelało mnie miliard policjantów z karabinami maszynowymi.
– Hej,
wy tam! To nie Hawaje tylko piekło! Do roboty, a nie gadacie! - usłyszeliśmy
głos któregoś ze strażników.
W
tym momencie, grzecznie wróciliśmy do roboty, gdyż woleliśmy się nie narzucać.
Byłam ciekawa, ile musiałabym tu jeszcze harować, zanim ktoś by mnie zastąpił
oraz co potem by się ze mną stało.*~
~Nie
ma co, nasza fabuła jest najlepsza. xDDD~
~*Wiadomo,
trzeba jakoś ubarwiać opko. :D*~
\A
pojawi się jeszcze kiedyś Odecia?/
~*A
jak, ona jest cudem Wszechświata, pojawi się jeszcze nie raz. Za parę
rozdziałów, gdy znajdzie się ktoś, kto będzie miał zastąpić Andromedę, to ona w
pewnym momencie się pojawi.*~
\To
dobrze./
obudziłam
się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. |Tak ciężko się to czyta
przez to, że nasza fabuła jest lepsza. XD| ~*Co nie? XD*~ Nigdy
nie budziłam się prawie o jedenastej. \Nie kłam./ Mimo
wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo,
na którym także dało się dostrzec księżyc~*, który w planach na dzisiaj miał
pieprznięcie w twoją głupią mordę.*~. |Genialnie. xDDD| ~*:D*~ Po
paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Dzisiaj,
wyjątkowo, nie miałam ochoty czytać mangi. ~O jak miło, przynajmniej
nie uświadczymy tego samego faktu czyli tego, że dawna Ramoninth znała tylko
popularne tytuły mang. A poza tym, fajnie że w końcu to słowo zostało zapisane
małą literą.~ Miałam wenę na pisanie opowiadań oraz rysowanie. Od
razu wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym pisałam opowiadania oraz drugi, w
którym rysowałam, długopis i przybory do rysowania, po czym najpierw zaczęłam
pisać opowiadania. Napisałam dzisiaj dziesięć one-shotów i parę rozdziałów do
mojego FanFiction. |Dzięki czemu z łatwością możemy zakwestionować ich
jakość.| ~*To nawet mnie się tyle w zeszycie nie chce pisać. Piszę
najwięcej dwie-trzy strony dziennie w zeszycie.*~ ~Jak każdy normalny
człowiek.~ Kiedy skończyłam, zaczęłam rysować. |A nie
powiesz, o czym były te one-shoty? Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo to by
wymagało pomysłów, a to za duży level jak na czternastoletnią wersję
Ramoninth.| Narysowałam dzisiaj dziesięć rysunków. \Dzięki
czemu można zakwestionować ich jakość. No, bo bez przesady, nawet w takim
miejscu nikomu nie chciałoby się tyle rysować i pisać. No, ale Andromeda to
Mary Sue, więc.../ Cztery to były FanArty, ~Bo po co,
jak wcześniej, wspominać kogo przedstawiały.~ kolejne cztery to
rysunki w stylu realistycznym, |wiadomo czyją mordę przedstawiały,
dlatego nie będę tego pisała,| a dwa to były rysunki w stylu Chibi|,
na których to byłam ja|. Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko do torby i
położyłam się. \Ale ją musiała ręka napierdalać./ Gdy
już leżałam, zaczęłam rozmyślać na różne tematy. ~*Uwierzcie, oczy nam
spłoną, gdy będzie nam dane poznać jej myśli.*~ Myślałam tak do około
godziny dwudziestej trzeciej. Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Won.
xDDD*~ ~Nie :D~ Od razu okryłam się mymi nad wyraz długimi
włosami \Które w sumie w prologu nie zostały wspomniane, więc można
z całą pewnością stwierdzić, że pojawiły się od tak./ i, kołysana
wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego, kurwa./ usnęłam... ~Jej.
<- Kropka obojętności.~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \P-O-Ł-U-D-N-I-O-W-Y/ |6|12 ~*Moje
urodziny! ^^*~.|8|01.2016|8| rok, godzina 11|67|:|4|00
czasu polskiego.
Dzień #12
Dzisiaj ~dalej
harowałam w kamieniołomie, bo co miałam do roboty. Nie ja wybierałam swój los
po śmierci, więc musiałam się do niego dostosować. Nie wiedziałam tylko,
dlaczego w roli jednego ze Strażników Czystej Zajebistości została obsadzona
zwykła kotka.
– Ty
niedorozwoju społeczny, jak możesz tak o mnie myśleć. Powstałam z Czystej
Zajebistości i w Czystą Zajebistość się obróciłam, więc to chyba normalne, że
jej strzegę. A poza tym, mów mi Caryca Odetta I, bo w końcu rasa kotów, z
której pochodzę, niegdyś była maskotką carów. - usłyszałam w myślach jej
głos.
– Skąd
ty wiedziałaś, o czym myślałam? – spytałam telepatycznie,
nadal harując w kamieniołomie.
– Jestem
taka zajebista, że tak jak pozostali Strażnicy Czystej Zajebistości dostałam
dwie nadprzyrodzone zdolności. Jedną z nich jest właśnie możliwość rozmowy telepatycznej,
więc jasnym jest, że mogłam odczytać ci myśli.
– A
druga?
– Elektrokineza,
bitch. :D A teraz dość gadania, wracaj do roboty.
Po
czym ucichła. Cholera, to teraz miałam przejebane, skoro ona mogła ze mną
rozmawiać telepatycznie. No, ale musiałam wrócić do mej harówki, ponieważ po
mej męczeńskiej śmierci zostałam przeznaczona do tego celu. Może jutro
wypadałoby pomyśleć o ucieczce?~
~*Boże,
ta nasza fabuła coraz bardziej mnie się podoba. XD*~
~Nie
dziwię się, bo mnie też. XD~
obudziłam
się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Dla osób z mojej klasy o
tej godzinie dopiero zaczyna się dzień.*~ Normalnie nie budziłam się o
godzinie jedenastej w południe. \Przestań kłamać, złamasie./ No,
ale czyż można mnie za to winić? ~*Tak*~ W końcu zasnęłam o
godzinie dwudziestej trzeciej. ~*No i? Ja chodzę czasem spać o tej
godzinie, a wstaję o szóstej-siódmej, więc to nie jest
usprawiedliwienie.*~ ~Bo ty jebnięta jesteś.~ ~*EJ!*~ ~;"""D~ Lecz,
po przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Czyli
standard. Jakbyś chociaż raz nie mogła pominąć tej czynności, usiąść na dupie i
zjeść śniadania./ Po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś
oraz napiłam się czegoś. ~*Co robi się codziennie po przebudzeniu.*~ Dzisiaj
wyjęłam z mej torby kolejną część mojej ulubionej mangi „Bleach" |Jak
nie przeczytasz czegoś innego, to osobiście wejdę do świata tego opka i
dostaniesz wpierdol.| i zaczęłam ją czytać. Jak to zwykle bywa ~*O,
hej zmiano czasu.*~ w moim wypadku, pochłonęłam całą część w jeden
dzień. \Bo nie ma to jak być uzależnionym./ Po
zakończeniu czytania, schowałam ją do torby i wyjęłam z niej cztery magazyny,
które zabrałam ze sobą ~*i o których nie wspomniałam, bo po co.*~.
Następnie, zaczęłam je czytać. |Jak nakazywały prawa logiki.| Nie
były one zbyt interesujące, ale zawsze lepsze to, niż nudzenie się. ~Zawsze
mogłaś wziąć ciekawe magazyny, ale widać, że twój wewnętrzny pierdolec ci na to
nie pozwolił.~ Jakiś czas później, kiedy przeczytałam je
wszystkie, odłożyłam je na miejsce i położyłam się. Kiedy to zrobiłam, ~poczułam
że znowu bolała mnie dupa i to tak, że miałam wrażenie iż nie będę mogła ruszyć
się przez kolejne pięć lat. Aż jęknęłam z bólu. Cholera, już nigdy nie zaufam
Dawidowi i Laurze i nie pójdę z nimi na imprezę, bo teraz ruszyć się nie
mogłam. Co oni mi podczas tej imprezy, gdy zezgonowałam, zrobili? ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Kurwa,
ty upośledzony zboczeńcu. Miałam nadzieję, że się ogarnąłeś. xDDD*~ ~;"D~ rozmyślałam
na różne tematy. Myślałam tak do około drugiej w nocy. |Każdemu
normalnemu człowiekowi dawno by się znudziło, no ale jako iż jesteś Mary Sue,
to może masz swoje usprawiedliwienie.| O tej godzinie, zrobiłam się s~*x~enna. ~*Jesteś
niedojebany, Grzegorz. xD*~ ~Wiem x"D~ |Ważne, że
zdajesz sobie z tego sprawę. XD| ~:D~ Od razu
okryłam się moimi bardzo długimi włosami i, parę minut potem, kołysana wodami
Oceanu Arktycznego, \*Południowego/ za~*e~s~r~nęłam... ~*Ja
cię już nigdy nie wychowam. xDDD*~ ~;"D~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \*Południowy/ |7|13.|3|01.2016|6| rok,
godzina 12|4|:|6|20 czasu polskiego.
Dzień #13
Dzisiaj |nadal
harowałam w tym nieszczęsnym kamieniołomie. Miałam nadzieję, że wkrótce ktoś by
mnie zastąpił, bo ta kara była okrutna. Przecież nie zrobiłam nic złego, za
życia byłam idealnie dobra, a spotkał mnie taki los. Może to był czas aby
zaplanować ucieczkę? Ty, w sumie to nie taki zły plan. Od razu zagadałam do
towarzysza z miejsca obok:
– Próbowaliście
stąd kiedyś uciec?
– Jasne
i to nie raz, ale za każdym razem łapali nas strażnicy i sprowadzali na nasze
miejsca. - odpowiedział mężczyzna.
– Cholera...No,
ale musi być jakiś sposób ucieczki stąd. Przecież nie ma rzeczy niemożliwych.
– Obawiam
się, że w tym wypadku to jest niemożliwe. Ci strażnicy chyba mają oczy dookoła
głowy. Jedyne, co pozostaje, to czekać na moment, w którym przyjdzie dusza,
która była gorsza od nas i nas zastąpi.
– A
co się potem dzieje z nami?
– Idziemy
do Zarządu i oni decydują, co dalej, a przynajmniej z tego, co
słyszałem. Ja tu haruję od siedemdziesięciu trzech lat i, jak widzisz, jeszcze
nikt nie przybył mnie zastąpić, ale byli tacy szczęściarze, którzy po tygodniu
mogli stąd odejść.
– W
ogóle, to po co tyle kamienia w piekle?
– Bo
piekło zaopatruje w kamień też raj i czyściec, a piekło jest idealnym miejscem,
w którym można komukolwiek kazać robić cokolwiek.
Czyli
w sumie tak, jak podejrzewałam. No, ale miałam nadzieję, że ja nie
podzieliłabym losu mego towarzysza z miejsca obok i nie musiałabym tu harować
ponad siedemdziesiąt lat. Nudna zaczynała być ta praca w kamieniołomie, ale co
ja miałam na to poradzić, nie ja wybrałam taki los. Czekałam, co przyniósłby mi
kolejny dzień.|
\Nie,
ale serio, nasza nowa fabuła jest lepsza, bo przynajmniej coś się w niej
dzieje, a nie to, co w tej oryginalnej./
~*To
wiadome. Wszystko jest ciekawsze od tego opka+.*~
obudziłam
się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Ja kiedyś obudziłam się
dwie minuty przed piętnastą, więc proszę mi tu zamknąć mordę. Pomińmy fakt, że
wtedy nie spałam całą noc, aby sprawdzić czy dam radę.*~ Nigdy
wcześniej nie zdarzało się, abym budziła się po dwunastej w południe. |I
ja się nie dziwię, bo raczej nikt normalny tyle nie śpi.| Mimo
wszystko, przez parę minut leżałam i patrzyłam w gwieździste niebo. ~Czyli
jak co rano, bo po co coś zmieniać i czynić ten rozdział ciekawszym.~ ~*Bo
wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to
chodziło dawnej mnie.*~ ~A, no tak. ;=;~ Po tym czasie,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Szkoda, że nie
wiemy, co ona dokładniej do jedzenia i picia wzięła. Fajnie by było zadbać o
takie szczegóły, no ale to jest opko+, więc czego ja wymagam.| Następnie,
wyjęłam z torby zeszyt oraz moje przybory do rysowania i zaczęłam
rysować. \Dalej jestem ciekawa, jak ona dawała radę tyle rysować i
pisać w takim miejscu./ ~*Pewnie marysueizm jej pomógł.*~ \W
sumie.../ Dzisiaj narysowałam łącznie sześć rysunków. ~Co
pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Trzy przedstawiały moje OC w
stylu hiperrealistycznym, |Dobrze, że nie trzy razy twoją mordę.| a
kolejne trzy to były rysunki jakichś postaci w stylu mangowym. |I
zgaduję, że to byłaś ty.| Jednak, jako iż obudziłam się na tyle późno,
kiedy skończyłam rysować, była godzina osiemnasta. ~*Przynajmniej nie
skończyła rysować w dwie minuty. Cud! *.**~ Od razu schowałam wszystko
do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam
tak do około godziny dwudziestej. \Każdemu normalnemu człowiekowi
już dawno by się znudziło. Tak, wiem że Andromeda to Mary Sue, ale będę to
podkreślała, bo mogę./ Po tym czasie, poczułam się s~~*Nie,
zjebie. xDDD*~ ;"D~enna. I, chwilę później, kołysana
wodami Oceanu Arktycznego \Południowego, korfa/ –
usnęłam... ~Aaameeen!~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \*Południowy/ |4|14.|8|01.2016|8| rok,
godzina |7|08:|3|00 czasu polskiego.
Dzień #14
Tego
dnia |nadal harowałam w tym cholernym kamieniołomie. Chciałam już,
aby ktoś przybył mnie zastąpić, chociaż podejrzewałam, że z moim niby grzechem
za szybko by to nie nastąpiło. Jednak, w którejś chwili, usłyszałam głos
jednego ze strażników:
– Obywatelko
numer chuj-ci-w-dupę! Masz takie szczęście, mimo iż jesteś zjebana, że jutro
przybędzie kolejny zjeb, który stalkował Zardonica aby cię zastąpić.
– O,
to fajnie. A co się potem ze mną stanie? – spytałam
– Trafisz
do Zarządu i oni zadecydują, co dalej. A teraz, wracaj do pracy.
Po
czym odszedł, a ja grzecznie wróciłam do wydobywania kamienia. Kiedy to
robiłam, mój towarzysz z miejsca obok rzekł:
– Zazdroszczę
ci. Ja tu już ponad siedemdziesiąt lat czekam na koniec tych katuszy. Jednak
jestem pewien, że ten zjeb po mojej lewej będzie tu harował dłużej. Jak można
było nie lubić Hollywood Undead?
– Jestem
tylko ciekawa czy trafię w lepsze, czy gorsze miejsce. – stwierdziłam
– Kamieniołom
jest najgorszy, nie ma gorszej kary od niego, więc może być już tylko lepiej.
– Nie
wiem, zobaczymy co zadecyduje Zarząd.
Jednak,
w tym momencie, naszą rozmowę podczas pracy przerwał głos kolejnego strażnika,
który mówił tym razem do mego towarzysza obok:
– Obywatelu
numer ja-jebe-jaki-zjeb! Ty też masz szczęście po tych siedemdziesięciu trzech
latach, bo jutro przyjdzie dusza, która nagrzeszyła dwa razy gorzej niż ty aby
cię zastąpić.
– O
ja nie mogę, nareszcie! Tyle lat na to czekałem! – zawołał radośnie.
Miło
było, że nie musiałabym sama opuszczać tego kamieniołomu, tylko będę miała
jakiegoś towarzysza. Nie mogłam już się doczekać jutra./
~*Oni
mają piękne numery. XD*~
\Wiem/
obudziłam
się dość wcześnie, jak na mnie. ~*Przypomnę ci to w piekielnych
rozdziałach.*~ Zazwyczaj rzadko budziłam się o godzinie ósmej rano.
No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny dwudziestej. ~*Ja wtedy
zazwyczaj wstaję o piątej-szóstej, leniu zapyziały. A to ty nazywasz Grzegorza
leniem.*~ Jednak, po otworzeniu oczu, przez parę minut popatrzyłam w
gwieździste niebo. |Oczywiście, bo po co starać się ubarwić opko.
Wiecie, wtedy bylibyśmy szczęśliwsi, ale przecież nie o to chodzi.| Po
tym czasie, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~<Ziew>~ Kiedy
skończyłam, jako iż nie chciało mnie się dzisiaj rysować ani czytać mang, |Z
cyklu: Ramoninth nie chciało się pisać.| ~*Correct ;=;*~ |Jezu
;=;| wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym pisałam opowiadania
one-shot, długopis i zaczęłam pisać. Napisałam dzisiaj dwa opowiadania, jednak
były one bardzo długie, więc ich pisanie zajęło mi dość dużo czasu. ~Co
pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Kiedy skończyłam, ~*Bo
po co pisać, o czym te one-shoty były.*~ schowałam to wszystko do
torby, okryłam się mymi włosami, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. ~*Umrzemy
w momencie, w którym będzie nam dane poznać jej myśli. Uwierzcie, to będzie
najczystsza, opkowa tortura, zaraz po zjebanych scenach seksu, których na
szczęście tu nie będzie.*~ ~Już się boję. ;_;~ Myślałam
tak do około godziny dwudziestej pierwszej. \Każdy na twoim miejscu
już dawno zdechłby z nudów./ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Nosz...
xDDD*~ ~;"D~ I, kilka chwil później, kołysana wodami
Oceanu Arktycznego, \Południowego, do chujca./ us~~*STOP.
xDDD*~ ;"D~nęłam...
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \Południowy, do jasnego niedorobionego./ |7|15.|8|01.2016|8| rok,
godzina |1|09:|2|00 czasu polskiego.
Dzień #15
Dzisiaj |po
mnie i mego towarzysza niedoli, który po siedemdziesięciu trzech latach musiał
opuścić kamieniołom przyszła Odecia. Jak widać, to ona miała nas wszędzie
prowadzać, no ale ważne, że mogłam opuścić ten nieszczęsny kamieniołom. W
każdym razie, musieliśmy wręcz biec, bo Odecia spierdalała z piekła szybciej
niż Flash, tak się tego ognia bała. Nie ma co, przebieżka z samego rana, no ale
nie moja wina, że Odecia faktycznie się tego ognia bała. Jednak, kiedy byliśmy
poza piekłem, ruszyliśmy w kierunku jakieś windy.
– To
wy tu macie windy? – spytałam zdziwiona.
Myślałam,
że wystarczył im fakt, że dusze mogły unosić się, ale jak widać nie. W każdym
razie, Odecia odpowiedziała:
– Jasne.
A co ty myślałaś, że chciałoby nam się wznosić tak wysoko? W ogóle nie wiem czy
to jest możliwe, nawet w tej formie.
Jednak,
nasza rozmowa nie trwała długo, gdyż szybko weszliśmy do windy, po czym Odecia
swoją słitaśną łapką nacisnęła przycisk z numerem siedemset siedemdziesiąt
siedem. Jak widać na tym piętrze mieścił się zarząd. Ekhm, przepraszam, Zarząd.
No, ale chwilę potem, zaczęliśmy jechać.
W
sumie, to w pewnym sensie cieszyłam się, że już umarłam. Przynajmniej miałam
spokój od tego niedojeba społecznego, Grzegorza, który myślał, że dało się być
lepszym od Zardonica. Co on sobie wyobrażał? On nigdy nie byłby nawet w połowie
tak fajny jak on. No, ale niestety, Grzegorz też w końcu by umarł, jednak
miałam nadzieję, że już nigdy byśmy się nie spotkali. No, ale przechodząc do
rzeczywistości, po jakimś czasie dojechaliśmy na piętro Zarządu, po
czym drzwi windy się otworzyły i ja oraz mój towarzysz ruszyliśmy za Odecią.
Bardzo szybko ujrzeliśmy owy Zarząd.
Były
to same wspaniałe osobistości, między innymi Steve Jobs, Chester Bennington,
Steven Hawking, a także wiele innych wspaniałych osobistości. Było ich może z
dziesięciu? Nie wiem, nie liczyłam tego. ale oni wszyscy stali za półokrągłymi
panelami, które najprawdopodobniej, z tego co widziałam z tej odległości, były
komputerami. W ogóle, cały Zarząd, jako chyba jedyni w tym świecie
mieli swoją ludzką, a nie astralną postać.
Chwilę
potem, Odecia wskoczyła na ich panel, usiadła naprzeciwko nich i powiedziała:
-
Przyprowadziłam te dwie niedorajdy społeczne, tak jak kazaliście.
-
Dobrze, dobrze, zaraz sprawdzimy, gdzie teraz mają trafić. - odparł Steve Jobs.
Szczerze,
to nie spodziewałam się, że Zarząd składał się z tych osób. No, ale
teraz byłam ciekawa, gdzie by mnie wysłano.|
~Kuźwa,
jak mnie się podoba nasza fabuła. Normalnie można by z niej zrobić prawilne
opowiadanie!~
~*Też
jestem za.*~
~Bierę
ten pomysł na swoje barki!~
~*Oł.
Kurwa. Noł. ;____;*~
~;"""D~
obudziłam
się o normalnej, jak dla mnie, godzinie. \A oryginalna fabuła, przez
tą powyżej, zaczyna być nudniejsza niż na początku./ ~*C'nie?
;"D*~ Po otworzeniu oczu, standardowo, poleżałam jeszcze trochę i
popatrzyłam w gwieździste niebo, na którym dzisiaj było widać także i księżyc~,
którego planem na dzisiaj było zajebanie cię.~. ~*Cudowny plan.
XD*~ ~Wiem :D~ Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam
coś oraz czegoś się napiłam. \Strasznie bezemocjonalne są te opisy
dni, zważywszy na to, że narracja tutaj użyta jest pierwszoosobową./ ~*Z
tego wniosek, że nie powinnam pisać opowiadań, w których niewiele się dzieje.
Zważywszy na to, co przeżyjemy w piekielnych rozdziałach... ;___;*~ ~
Boję się. ;_;~ ~*A co ja mam powiedzieć? ;___;*~ Gdy to
zrobiłam, wyjęłam z mej torby mój telefon i słuchawki, podłączyłam je, włożyłam
do uszu, a następnie włączyłam muzykę, ~*czyli nowy album Zardonica, bo
się od niego uzależniłam. A nie, sorki, przecież ja jestem w dwa tysiące
szesnastym roku, a album "Become" wyjdzie dopiero za
dwa lata. Fak.*~ ~A ta skąd to wiedziała dwa lata z
wyprzedzeniem?~ ~*Mary Sue wiedzą wszystko.*~ ~A, no tak. ;=;~ i
wzięłam zeszyt, w którym zazwyczaj rysowałam i rzeczy do rysowania. \Jak
nakazywały prawa logiki./ Następnie, zaczęłam rysować. Narysowałam
dzisiaj łącznie dwadzieścia rysunków, taką miałam wenę aby rysować. ~Dzięki
czemu można było kwestionować ich jakość. Bez przesady, nikt normalny nie dałby
rady narysować dwadzieścia rysunków jednego dnia. No, ale w sumie to Mary Sue,
więc...~ Dziesięć rysunków było w stylu realistycznym. Jeden
przedstawiał mój autoportret, |W końcu się przyznałaś. Trochę ci to
zajęło, ale lepiej późno niż wcale.| drugi Grzegorza, trzeci moją
matkę, czwarty mojego ojca, piąty moją babcię, szósty mojego dziadka, siódmy
mojego wujka, ósmy moją ciotkę, dziewiąty moją najlepszą przyjaciółkę z
podstawówki, a dziesiąty moją nauczycielkę od historii z podstawówki, gdyż
naprawdę dobrze uczyła i lubiłam ją. ~Ja jednak sądzę, że oni
wszyscy cię nie lubili i nie kochali, bo wiedzieli, że byłaś pizdą
całkowitą.~ ~*Byłbyś wspaniałym ojcem, Grzegorz. XD*~ ~Alicja
mnie kocha. :D~ ~*Ma twoje geny, to i nie dziwo.*~ ~;"D~ Kolejne
pięć rysunków to były FanArty. Przedstawiały one pięć moich ulubionych postaci
z serialu „Młodzi Tytani". |No ależ
oczywiście.| Na pierwszym FanArcie ~*Nie ma to jak zła
odmiana.*~ widniał Slade, |Czść| ~*Genialne
przywitanie. xD*~ |Wiem :D| na drugim Brother Blood, na
trzecim The Brain, na czwartym Mad Mod, a na piątym Jinx. \Będzie co
publikować w ArtBooku na Wattpadzie. Miejmy jednak nadzieję, że ta pizda
całkowita nie znała Wattpada./ Ostatnie pięć rysunków to były
rysunki w stylu mangowym. Pierwszy przedstawiał mój autoportret właśnie w tym
stylu, |Miło, że wreszcie się przyznajesz do swojego braku skromności.| drugi
Grzegorza narysowanego w tym stylu, ~*Nie wiedziałam, że da się
narysować gówno w stylu mangowym. Dzisiaj dowiedziałam się czegoś
nowego!.*~ ~Boże. xDDD~ ~*:D*~ a pozostałe trzy to
były moje trzy OC. Kiedy zaś skończyłam rysować, schowałam to wszystko do
torby, łącznie z telefonem |Który powinien wyładować się tysiąclecia
temu.| i słuchawkami, okryłam się mymi włosami, położyłam się i
zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny pierwszej w nocy. ~Każdy
normalny zwiędłby z nudów.~ O tej godzinie poczułam się s~*x~enna. ~*No
ja jebe, ty niedorozwoju. XD*~ ~;"D~ I, kilka chwil
później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego, kurwa
mać./ usnęłam... ~Aaameeen!~
~*Tak
w ogóle, koniec na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już dzienny limit rozdziałów.*~
~Dzięki
Bogu, bo to opko jest nudne do sześcianu.~
|To
wiadome nie od dziś.|
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \No kurwa mać, Południowy. ;-;/ |3|16.|7|01.2016|8| rok,
godzina 13|4|:|5|00 czasu polskiego.
Dzień #16~66~
~*Nosz kurwa. xDDD*~
~;"D~
Tego
dnia |Steve Jobs, który stał w głównej części siedziby Zarządu,
rzekł do nas:
– Dobrze,
już wiem, co z wami dalej zrobić. Ty, obywatelu numer ja-jebe-jaki-zjeb, przez
te siedemdziesiąt trzy lata wydobyłeś już tyle kamienia ile ważyły wszystkie
zabite przez ciebie osoby oraz osoby, które prawdopodobnie też byś zabił, gdyby
policjanci z drewnianymi pistoletami cię nie rozstrzelali. Dlatego z
kamieniołomu piekielnego zostajesz przeniesiony do piekielnej, ręcznej drukarni
pozłacanych dachówek, w której będziesz harował kolejne siedemdziesiąt trzy
lata.
– Ale
zajebiście! Zawsze marzyłem aby drukować dachówki! Dzięki ci, Panie, za taką
karę! – zawołał z radością mój towarzysz.
W
tym momencie, Steve Jobs zajrzał jeszcze raz do jednego z ich komputerów, po
czym rzekł do mnie:
– A
ty, obywatelko numer chuj-ci-w-dupę, masz przejebane do końca życia, mimo iż
nie żyjesz. Zadarłaś z przyszłym członkiem naszego Zarządu, dlatego
znowu wracasz do piekła, tym razem na jeszcze gorszą karę niż kamieniołom,
czyli zamiatanie wnętrza pieców gazowych drewnianą łopatką zrobioną z papieru i
będziesz tam harowała sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć lat.
– A
myślałem, że nie ma gorszej kary niż kamieniołom. – wtrącił
się mój towarzysz.
– Jest
jeszcze gorsza kara niż nawet zamiatanie wnętrza pieców gazowych, ale ona jest
zarezerwowana dla nazistów, komunistów i antyszczepionkowców. – odparł
Chester.
O
cholera. To nie wiedziałam czy chciałam wiedzieć, co takie osoby spotykało.
Jednak dalej nie rozumiałam, dlaczego gościu, który za życia dopuścił się ludobójstwa
miał mieć lepszą karę niż ja za stalkowanie Zardonica. Ja wiem, że Zardonic po
śmierci miał się stać częścią Zarządu, ale bez przesady.|
~Ta
nasza fabuła...Taka piękna. XD~
~*W
ogóle, fajny Zarząd. Steve, Chester, Steven... xDDD*~
|I jeszcze
zasłużone postacie historyczne tam są. W końcu Zarząd składa się z
samych Czystych Zajebistości, ale Steve i Chester najczęściej będą się
wypowiadać. ;p|
~*O
chuj. XD*~
|No
co? Taka prawda. :D|
obudziłam
się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. |Ty leniu zapyziały, ale i
tak nazywasz Grzegorza leniem do potęgi dziewiątej.| Prawie w ogóle
nie budziłam się o godzinie trzynastej. No, ale w sumie zasnęłam o pierwszej w
nocy. ~*No i? Ja na twoim miejscu, w takim wypadku, obudziłabym się
najpóźniej o ósmej.*~ Jednak, po otworzeniu oczu, popatrzyłam parę
minut w gwieździste niebo. \Czyli jak co ranek. Standard./ To
był już szesnasty dzień mojego pobytu tutaj, a ja mocno chciałam, aby Grzegorz
w końcu mnie uratował. ~*Widać Zardonic mu nie pozwolił.*~ ~Cudnie.
XD~ ~*;"D*~ Jednak, parę minut potem, ~zaczęła
mnie boleć dupa i to jak cholera. ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Won.
xD*~ ~Nie :D~ usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz
czegoś się napiłam. ~Jej~ Następnie, wyjęłam z mojej
torby pierwszy numer mangi „Psychopass", \O!
W końcu coś innego raczyła czytać! Cud! *.*/ ~*Idealny tydzień
nadchodzi! \O/*~ który dostałam od Grzegorza jakiś miesiąc przed
znalezieniem się tutaj. Po wyjęciu zaczęłam czytać i, oczywiście, pochłonęłam
cały numer w jeden dzień. ~Bo jam jest uzależniony człek.~ Po
przeczytaniu, schowałam ją z powrotem do torby i wyjęłam z niej zeszyt, w
którym pisałam moje opowiadania oraz długopis. |Te, padalec, wiesz że w
końcu ci się wkład w długopisie wypisze? No, chyba że wzięła zapasowe wkłady
lub długopisy, o czym oczywiście nie było wspomniane, to się odczepię.| Następnie,
zaczęłam pisać. Napisałam dzisiaj dwa opowiadania, gdyż nie miałam zbyt dużej
weny. ~*Mnie by się nie chciało. Mówię, ja na dzień piszę maksymalnie
dwie strony.*~ Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam
się mymi włosami i położyłam. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam rozmyślać. Najwięcej
myślałam ~*Nie, piekło jeszcze nie tutaj ma swój początek.*~ \Dzięki
Bogu./ nad tym, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ aż
tak mnie nienawidził oraz jakim cudem przyjaźń jego i Laury |*Laóry| nadal
przetrwała. \Marysueizm odpowiedzią na wszystkie nasze
egzystencjalne problemy./ Myślałam tak do około godziny
dwudziestej pierwszej piętnaście. ~*Każdy normalny dawno by zdechł z
nudów.*~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Won,
zjebie i nie wracaj, dopóki nie odnajdziesz mózgu. xD*~ ~Nie :D~ I,
parę minut potem, kołysana falami Oceanu, us~~*STOP. XDDD*~ ~;"""D~nęłam...
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \Południowy, kurwa mać./ |4|17.|6|01.2016|8| rok,
godzina |1|09:|4|15 czasu polskiego.
Dzień #17
Tego
dnia ~*Steve zwrócił się do Odeci:
– Odeciu,
zaprowadź tych zjebów tam, gdzie mają odbywać karę.
– Tak
jest, panie. – odpowiedziała Odecia i zeskoczyła z panelu.
Kiedy
to zrobiła, przepuściliśmy ją, po czym zabrała nas do windy. Gdy do niej
weszliśmy, nacisnęła swoją uroczą, słitaśną łapką przycisk z numerem minus
sześćset sześćdziesiąt sześć, gdzie znajdowało się piekło. Zastanawiałam się,
jak miało wyglądać to zamiatanie pieców gazowych drewnianą łopatką zrobioną z
papieru. Poza tym, jak ta łopatka mogła być drewniana, skoro została zrobiona z
papieru? No, ale nie zdążyłam się nad tym dłużej zastanowić, gdyż winda zjechała
już na piętro minus sześćset sześćdziesiąte szóste, po czym zaczęliśmy iść za
Odecią.
Kiedy
przeszliśmy przez bramy piekielne, Odecia rzekła:
– ;___;
Czy oni nie mogą się nauczyć, że boję się ognia?
– Może
chcą, abyś przestała się go bać? – wtrącił się mój towarzysz
niedoli.
– Nigdy
nie przestanę bać się ognia, jestem zwierzęciem, więc to normalne, że się go
boję.
– Nie
martw się, przecież nic ci się nie stanie. Już nie żyjesz, więc nie możesz
umrzeć drugi raz.
– To
wiem, ale i tak się boję.
Jednak,
po tej rozmowie, doszliśmy do kolejnej windy, tym razem piekielnej i zrobionej
z ognia. Biedna Odecia, pewnie by na zawał zeszła, gdyby nie fakt, że nie żyła.
No, ale po wejściu do niej, nacisnęła swoją słitaśną łapką przycisk z numerem
minus siedemset siedemdziesiątym siódmym. Byłam ciekawa czy tam mieściły się
piece, czy drukarnia.
Kiedy
już dojechaliśmy i drzwi windy otworzyły się, okazało się, że była tam
drukarnia. W tym momencie, mój towarzysz wyszedł z windy, mówiąc:
– To
na razie. Miejmy nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
– No,
cześć. – odpowiedziałam, gdy drzwi od windy zamykały się.
Szczerze,
miałam nadzieję, że w pomieszczeniu z piecami nie będę sama.*~
~Kocham
naszą fabułę. XD~
~*Nie
dziwne, bo ja też. W niej przynajmniej coś się dzieje.*~
~No
i Odecia jest!~
~*Tak,
wiem że też ją kochałeś, kociarzu. XD*~
~;"D~
obudziłam
się o normalnej, jak dla mnie, porze. \Serio, przez naszą fabułę ta
oryginalna staje się nudna./ ~*A właściwie bardziej nudna. W
końcu ta oryginalna fabuła była nudna od początku.*~ \Racja/ Będąc
w domu, często budziłam się około godziny dziewiątej. ~*Odniosę się do
tego w piekielnych rozdziałach. Uwierzcie, będzie ku temu powód.*~ Po
obudzeniu się, przez jakiś czas popatrzyłam w gwieździste niebo, na którym dzisiaj
widać było także i księżyc|, który znowu postanowił cię zajebać, a
przynajmniej spróbować|. ~*Piękne plany ma ten nasz księżyc.
xDDD*~ |Co nie? :D| Parę minut potem, usiadłam w kuli i
zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Amen~ Następnie,
wyjęłam z mego zeszytu pierwszy numer mangi „Shaman King" |Miło,
że w końcu czytasz coś innego, a nie ciągle to samo, tylko inne numery.| i
zaczęłam ją czytać. Jednym z plusów przebywania tutaj było to, że nikt nie
narzekał na ilość mang, które mogłam pochłonąć jednego dnia. ~Jeżeli
spalisz Grzegorza, to już nikt nigdy nie będzie na to narzekał.~ ~*Wypierdalaj
z tymi swoimi life hackami. xDDD*~ ~;""D~ Dzisiaj
zaś, miałam przeczytać tylko jeden numer, a tu nagle z jednego zrobiło się
pięć. |Nie dość, że fangirl, to jeszcze uzależniona. To nie jest dobre
combo.| ~*👋*~ |Właśnie ;_;| ~*;"D*~ Po
piątym zaś, skończyłam i odłożyłam wszystkie do torby, a następnie wyjęłam z
niej zeszyt, w którym rysowałam oraz moje przybory do rysowania. Narysowałam
dzisiaj dwanaście rysunków. \Co ułatwia nam kwestionowanie ich
jakości./ Pierwsze sześć to były FanArty. Jeden przedstawiał
Slade'a z „Młodych Tytanów", |Uzależniona ode
mnie czy jak?| ~*Kiedy zaczynałam pisać to opowiadanie, miałam na
ciebie nadfazę.*~ |;___;| ~*:D*~ drugi Red X'a
z tego samego serialu, trzeci Wallace Breena z gry „Half-Life
2", czwarty Wallace Breena z bety „Half-Life 2",
piąty Hiro z „Wielkiej Szóstki", ~*Z "Wielkiej
Szóstki" i tak najlepszy jest główny zły, Yokai.*~ ~I nie
dziwo, skoro ty w większości fangirlujesz czarne charaktery.~ ~*Każdy
normalny tak robi.*~ ~Fak.~ ~*:D*~ a szósty Chell w
wersji z gry „Portal 2". ~*Bowiem w jedynce
fakt, wyglądała jak gówno, a nie człowiek.*~ Trzy następne rysunki
były w stylu realistycznym. Jeden przedstawiał mnie, \Bo kogo
innego, nieskromna dziwka./ drugi Grzegorza, a trzeci moją
koleżankę z podstawówki. Kolejne trzy to były te same, co w stylu
realistycznym, tylko że tym razem narysowane w stylu Chibi. ~*Mam
nadzieję, że nie prowadzi ArtBooka na Wattpadzie, bo po powrocie do domu będzie
miała co robić.*~ Gdy skończyłam rysować, odłożyłam wszystko do torby,
okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około
godziny dziewiętnastej dwanaście. \Co każdego normalnego człowieka
zanudziłoby na śmierć, nawet w takim miejscu./ Po tym czasie,
poczułam się s~~*SZTOP. x"D*~ :D~enna. I, parę
chwil potem, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego,
kurła./ us~r~nęłam... ~*No ja jebe.
xD*~ ~:D~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \<Wściekle wzdycha.> POŁUDNIOWY!/ |4|18.|7|01.2016|8| rok,
godzina |8|07:|9|20 czasu polskiego.
Dzień #18
Tego
dnia ~Odecia swoją słitaśną łapką nacisnęła przycisk z numerem minus
nieskończoność. Podejrzewałam, że to właśnie tam były piece, o których była
mowa. Zastanawiałam się tylko, dlaczego miałam je tyle lat czyścić. Ja
rozumiem, że chciano mnie ukarać za to, co zrobiłam za życia, ale co, te piece
samobrudziły się czy jak? Nie wiedziałam, no ale niedługo bym się dowiedziała.
W każdym razie, gdy po jakimś czasie winda zatrzymała się i drzwi otworzyły
się, wyszłam i zaczęłam się rozglądać. Piece były, ale nie wiedziałam, co teraz
miałam zrobić.
Aż
w końcu, ujrzałam takiego samego strażnika jak w kamieniołomie, tylko tutaj
miał srebrną zbroję, a nie ciemnoczerwoną, jak w poprzednim miejscu mej kary.
Widząc mnie, rzekł:
-
A, to ty jesteś ta nowa. Dobrze, dobrze, masz tu drewnianą łopatkę zrobioną z
papieru, piec który masz czyścić ma numer sześćset sześćdziesiąty szósty i stoi
w miejscu sześćdziesiątym szóstym.
W
tym momencie, wzięłam od niego łopatkę i ruszyłam w kierunku odpowiedniego
pieca, kierując się drogowskazami. W czasie drogi widziałam, że więźniowie tego
miejsca siedzieli w środku pieca i czyścili go od środka. Dlatego też, kiedy
doszłam do mego pieca, zaczęłam robić to samo co wszyscy. Ciągle byłam ciekawa,
jaka kara spotykała nazistów, komunistów i antyszczepionkowców.~
\Ta
nasza fabuła jest po prostu cudowna./
~Wiem.
XD Trzeba jakoś ubarwiać opko, chociaż fakt, powoli kończą się pomysły, co
mogłoby się dalej dziać. Ale co najwyżej wymyśli się jakąś nową.~
obudziłam
się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Ty hipokrytko. Wiem,
że teraz ten osąd jest bez pokrycia, ale w piekielnych rozdziałach przekonacie
się, że miałam rację.*~ Zazwyczaj bardzo rzadko budziłam się po
siódmej rano. Mimo wszystko, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam w to
piękne, gwieździste niebo. |Nie zesraj się. Niebo jak niebo, takie samo
mam codziennie w nocy za oknem.| ~*Romantyk. xD*~ |Wiem
xD| Podobało mnie się ono i, gdyby tego było mało, noc polarna trwała
pół roku, więc przez tyle czasu mogłam owe niebo podziwiać. \Czujecie
ten zapach ognia? Chyba zaczyna się piekło./ ~*Nie, to jeszcze
nie tu. Za wcześnie.*~ \To dobrze./ Jednak, po paru
minutach, usiadłam w kuli, co jak zwykle nie było łatwe, zjadłam coś oraz
czegoś się napiłam. ~Argh, to opko jest takie nudne. Ja wiem, że za
wiele w nim się nie może dziać, ale nawet takie opowiadanie można by napisać
ciekawiej. No, ale nie, lepiej je spierdolić do sześcianu.~ ~*Przynajmniej
w czymś byłam dobra.*~ ~Cudowne osiągnięcie, no ni ma chuja we wsi.
xD~ ~*:D*~ Po zrobieniu tego, postanowiłam pograć na
telefonie. \Ła! Oryginalność! \O// Od razu wyjęłam go,
włączyłam i uruchomiłam grę „SpeedX 3D". ~Przynajmniej
gust do gier na telefon ma. Zawsze to jakiś sukces.~ Bardzo ją
lubiłam, gdyż, mimo iż była prosta, to potrafiła wciągnąć. ~*Potwierdzam*~ Grałam
w nią jakieś trzy godziny. |Mimo, iż zgodnie z prawem dwudziestego
pierwszego wieku, telefon powinien ci wykitować dwie godziny temu.| ~*Opkolandia
zawsze pomaga.*~ |Niestety :<| Po tym czasie,
wyłączyłam ją, schowałam telefon i wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam oraz
przybory do rysowania, a następnie zaczęłam rysować. Dzisiaj narysowałam sześć
rysunków. ~Dzięki czemu możemy kwestionować ich jakość.~ Dwa
to były FanArt moich dwóch idoli czyli Slade'a |Meh. Weź narysuj kogoś
innego, bo robisz się monotematyczna.| i Brother Blooda ~*Tego
pseudonimu się nie odmienia, kofa.*~ z „Młodych
Tytanów", ~*Domyślam się, bo serialu "Arrow" wtedy
nie znałam.*~ kolejne dwa to portrety mnie i Grzegorza, \<Ziew>/ a
ostatni to jakaś moja OC w stylu mangowym~*, która mimo to, miała moją
mordę*~. Po skończeniu rysowania, schowałam wszystko do torby, okryłam się
mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny
dwudziestej pierwszej trzydzieści pięć. |Nie wmówisz nam, że nie zaczynało
cię to nudzić. Po prostu nam nie wmówisz takiego kitu.| Po tym czasie,
poczułam się s~*x~enna. ~*Nie no, ty zjebie. xD*~ ~:D~ I,
kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Spokojnie,
Rivienno, spokojnie...Wdech, wydech.../ usnęłam... ~Aaameeen!~ |Ty
niedorozwoju, przecież jesteś niewierzący. xD| ~Walić to. xD~
~*Przerwa,
mimo iż zostały nam na dzisiaj dwa rozdziały do analizy.*~
~Dzięki
Bogu. Ile nam zajmie ta analiza?~
~*Jeżeli
codziennie będziemy analizować pięć rozdziałów, to powinna zająć osiemnaście
dni.*~
|Jakoś
to przeżyjemy, chociaż będzie ciężko.|
\Musimy
to przeżyć./
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \No ja jebe, zaraz się wkurwię. Południowy, do chuja./ |7|19.|2|01.2016|8| rok,
godzina |2|09:|8|20 czasu polskiego.
Dzień #19
Tego
dnia, |ciągle harowałam przy czyszczeniu pieca gazowego, bo co innego
miałabym robić. W końcu to była kara na kolejne sześć tysięcy sześćset
sześćdziesiąt sześć lat. Nawet nie mogłam z nikim przy pracy porozmawiać,
ponieważ byłam we wnętrzu pieca, który został zrobiony z kamienia. Nie
zdziwiłabym się, gdyby to był ten kamień pochodzący z kamieniołomu. Miałam
nadzieję, że w końcu opracowałabym jakiś plan ucieczki i wyrwała się z tego
pośmiertnego świata. Nawet ryzykując zapacanie przez Odecię.| ~*Dzisiaj
widzę wyjątkowo krótki fragment.*~ |To przez to, że to jest w
pierwszej osobie i powoli kończą mnie się pomysły. Trzeba wymyślić jakieś nowe
opowiadanie, które mogłoby ubarwiać analizowany przez nas shiet.| ~A
szkoda, bo to było fajne.~ ~*Wszystko co dobre kiedyś się
kończy.*~ ~:<~ obudziłam się o normalnej, jak dla mnie,
porze. Po obudzeniu się, tak jak zwykle, poleżałam trochę i popatrzyłam w
gwieździste niebo. \Czyli standard./ Było ono nadal tak
ładne, jak w poprzednich dniach. ~Się nie zesraj z tego
powodu.~ ~*Kolejny romantyk. xD*~ ~:D~ Parę minut
potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Weź się
zachłyśnij, czy coś. Wtedy może byłoby choć trochę ciekawiej, no ale nie. ;-;| Następnie,
jako iż miałam dzisiaj bardzo dużo weny, wyjęłam długopis oraz zeszyt, w którym
pisałam moje opowiadania i zaczęłam pisać. W dniu dzisiejszym stworzyłam osiem
opowiadań. ~Dzięki czemu bez problemu można zakwestionować ich
jakość.~ Cztery z nich to były jednopartowe FanFiction do mych
ulubionych serialów, filmów i książek, \Zgaduje, że główne postacie
były takimi Mary Sue jak ty./ a kolejne cztery to autorskie
opowiadania~, na temat mojej głupoty~. Po skończeniu, odłożyłam
wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam
rozmyślać. ~*Jak zaraz nie zrobisz czegoś innego, to zrobię ci taki
restless slumber, że się zesrasz.*~ ~To brzmi tak pięknie. XD~ ~*Wiem
x"D*~ Dzisiaj najwięcej myślałam o tym, gdzie obecnie znajdował
się Grzegorz |W kiblu był, sraczka go wzięła.| ~*ROMANTYK.
X"D*~ |Wiem ;"D| oraz dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak
bardzo mnie nienawidził. ~*Ponieważ miał mózg i wiedział, że jesteś
upośledzona.*~ Myślałam tak nad tym do około godziny dwudziestej
drugiej. ~Przy okazji zdychając z nudów.~ Po tym
czasie, poczułam się senna. I, parę chwil potem, kołysana falami Oceanu,
zasnęłam... ~Jej. <- Kropka obojętności.~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \Południowy, no do cholery. Tak ciężko to zapamiętać?/ |2|20.|3|01.2016|8| rok,
godzina 10|7|:|9|00 czasu polskiego.
Dzień #20
Tego
dnia \nie mieliśmy dalszego pomysłu na naszą
historię, więc dopóki nie wymyślimy nowego pomysłu, będziemy musieli zdychać od
gówna, które tutaj zostało naspładzane./ ~*:<*~ \Niestety/ obudziłam
się o dość późnej, jak dla mnie, porze. Bardzo rzadko budziłam się o godzinie
dziesiątej, ~*Dla osób z mojej klasy o tej godzinie dopiero zaczyna się
dzień.*~ no ale w sumie wczoraj zasnęłam około dwudziestej
drugiej. ~*Ja na twoim miejscu już od czterech godzin byłabym na
nogach. I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniwym, dziwko zapyziała?*~ ~Jesteś
bardzo kulturalna w stosunku do swoich tworów. xD~ ~*Są debilami, im
kultura się nie należy. ;p*~ Mimo wszystko, po przebudzeniu,
popatrzyłam jeszcze trochę w to piękne, gwiaździste niebo. \Ty, a
tak przechodząc do przyziemnych spraw. Jak ona się załatwiała w tej kuli?/ ~*Pewnie
robiła pod siebie, bo innego wytłumaczenia nie znajduję. Niestety, opisy
tego TEŻ KURWA BĘDĄ. ;___;*~ ~Będę musiał cię
powiesić.~ ~*Better love story than Twilight. xD*~ ~:D~ Parę
minut potem, usiadłam w kuli i, jak co dzień, zjadłam coś oraz się czegoś
napiłam. |Ale mimo wszystko nadal nie wiemy, co ona dokładniej zjadła i
wypiła. Meh.| Kilka chwil potem, wyjęłam z mojej torby zeszyt, w
którym rysowałam oraz drugi, w którym pisałam opowiadania, długopis i przybory
do rysowania, po czym zaczęłam pisać opowiadania i rysować. ~<Ziew>~ Dzisiaj
narysowałam pięć rysunków i napisałam sześć opowiadań. \Dzięki czemu
bez problemu można kwestionować ich jakość./ Co do rysunków, dwa
to były moje OC w stylu realistycznym, ~*Chciałabym kiedyś narysować
swoje OC w stylu realistycznym, ale ten styl rysowania to za wysoki level jak
na mnie. :<*~ kolejne dwa to te same rysunki, tylko w stylu hiper|nie|realistycznym, ~*Cudownie.
xD*~ |Wiem :D Styl hipernierealistyczny to taki, w którym ty
rysowałaś jak byłaś małym zjebem.| ~*Nie przypominaj. ;_;*~ |:D| a
ostatni to rysunek okolicy, która była przed moim domem~, z dokładnym
odwzorowaniem pobliskiego Toi-Toi.~ ~*Nosz... xDDD*~ ~:D~.
Co do opowiadań, to pierwsze trzy to były FanFiction na temat mojej głównej OC,
a kolejne trzy jakimiś mymi oryginalnymi opowiadaniami. |Z wątpliwą
jakością.| Kiedy skończyłam, schowałam wszystko do torby, okryłam się
mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~<Ziew>~ Myślałam
tak do około godziny dwudziestej pierwszej dziesięć, gdyż po tym czasie |zdechłam
z nudów. Tak, wiem, marzenia.| poczułam się senna. I, kilka chwil
potem, kołysana falami Oceanu Arktycznego, \<Wściekle
wzdycha>/ usnęłam...
~*Koniec
analizy na dzisiaj.*~
~Dzięki
Bogu, bo te rozdziały są mega nudne.~
~*A
jest ich jeszcze siedemdziesiąt do analizy.*~
~<Płacze>~
~*Niestety
:<*~
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \No ja pierdolę. =_=/ |2|21.|7|01.2016|8| rok,
godzina |1|09:|2|27 czasu polskiego.
Dzień #21
Tego
dnia, obudziłam się o normalnej porze. Właściwie zawsze, nie licząc momentów, w
których szłam spać około dwudziestej drugiej i później, budziłam się o
dziewiątej lub parę minut po. ~*Fajnie. Ja najpóźniej wstaję o ósmej,
leniu niemyty. I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniwym?*~ ~Hipokryzja się
szerzy.~ ~*Najwyraźniej*~ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu,
poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam w gwieździste niebo. Naprawdę, podobało
mnie się ono. |Nie zesraj się z tego powodu, to tylko niebo.| ~*Uwierz,
to jeszcze nic. Od pewnego rozdziału przekonasz się, że wolisz taki
jednozdaniowy opis.*~ |;_;| ~*Niestety ;=;*~ Jednak,
kilka minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Czyli
standard.~ Po zrobieniu tego, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym
rysowałam i przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować. \Mnie
ciągle zastanawia, jakim cudem udawało jej się rysować w tej kuli./ ~*Nie
mam pojęcia. Mnie to się już niewygodnie matmę w autobusie odrabia, a co
dopiero miałabym rysować w kuli od Aqua Zorbingu.*~ ~To może zacznij
odrabiać lekcje w domu?~ ~*Nie chce mnie się, wolę odrabiać je w
drodze do domu.*~ ~=_=~ ~*;"D*~ Miałam dzisiaj
wenę tylko na rysowanie, więc nie chciałam robić czegoś, czego nie lubię. |Da
fuq? To, że nie masz na coś weny, to nie znaczy, że automatycznie przestałaś to
lubić.| ~*Też nie wiem, co ćpałam pisząc to zdanie.*~ W
dniu dzisiejszym, narysowałam dziesięć rysunków. ~Dzięki czemu z łatwością
możemy zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze trzy to były jakieś
przedmioty, a mianowicie krzesło, doniczka i ołówek. ~Ambitnie, nie
ma co.~ Kolejne trzy, to moje OC w stylu hiper|nie|realistycznym. |Nie
zdziwi mnie, jeżeli będą wyglądać jak ty.| Dwa następne to FanArty, z
czego jeden przedstawiał mojego idola, Slade'a, |No ja jebe, narysuj
kogoś innego, ty monotematyczna pokrako.| ~*Jak kulturalnie.
xD*~ |:D| a drugi jakąś postać, której imienia nie
pamiętałam i najprawdopodobniej pochodziła z jakiegoś starego filmu lub książki
z dzieciństwa. ~Pewnie ja.~ ~*co. xd*~ ~TA REAKCJA!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*;"D*~ Ostatnie dwa to
było to, co widziałam przez kulę \To ambitny rysunek musiał ci
wyjść, nie ma co./ oraz okolica domu, w którym mieszkałam, gdy
byłam małą dziewczynką. |Mam nadzieję, że odwzorowałaś co do joty
szczegóły widocznego przez okno rzędu Toi-Toi.| ~*Piękna okolica.
Normalnie aż chce się żyć. xD*~ |No co? Kiedy rurę w kiblu zatka,
to masz kibel za oknem. :D| ~*Cudnie. xDDD*~ |Wiem :D| Po
skończeniu, \Przecinek, won./ rysowania,
dołożyłam ~*Literówka Attack*~ wszystko do torby, okryłam się
mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. \~*Nie
chcesz. Uwierz.*~ To już serio wolę nie wiedzieć, co się będzie
odpierdalało./ Myślałam tak do około godziny dwudziestej
dwanaście. Po tym czasie, poczułam się senna i, parę minut później, ~*Ty,
a jak ona tam myła zęby?*~ ~Pewnie nie myła, bo jak i po roku
postanowiły spierdolić, poszukać kompetentniejszego właściciela.~ ~*Cudowna
hipoteza, nie ma co. Biolodzy będą dumni. xD*~ ~Wiem :D~ kołysana
delikatnymi falami Oceanu Arktycznego, \No kurwa mać. ;=;/ ~*Ocean
Arktyczny będzie się tu pojawiał do końca opka.*~ \. . ./ ~*Tak,
wiem, też mnie to wkurza, no ale co ja poradzę.*~ us~~*ZABRANIAM
X"D*~ ;""D~nęłam...
_________________________________________________
Ocean
Arktyczny, \Ja już nie będę tego komentowała, bo to nie ma kurwa
sensu./ |2|22.|2|01.2016|8| rok,
godzina |2|08:|1|10 czasu polskiego.
Dzień #22
Dzisiaj
obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Pogadamy za
parę rozdziałów.*~ Zwykle nie budziłam się o ósmej lub parę minut po
niej. ~*Nie kłam. Ja na serio wiem, że teraz może się to wydawać bez
pokrycia, ale uwierzcie, za parę rozdziałów zobaczycie, że mam rację.*~ Jednak,
mimo wszystko, |Bez żadnych rozmyślań ani nic.| ~*Pożałujesz
swych próśb.*~ |;_;| poleżałam jeszcze trochę, patrząc się
w to piękne, gwiaździste niebo. |Ja jebe, niebo jak niebo. Jak chcesz
pooglądać gwiazdy, to będąc w Polsce wystarczy poczekać do dwudziestej drugiej
i nie ma co srać.| ~*Romantyk. Mickiewicz, Słowacki i inni byliby z
ciebie dumni. XD*~ |Wiem :D| Parę minut później, usiadłam
w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Chciałbym wiedzieć,
co zabrałaś do jedzenia i picia na ten przymuszony wypad na Antarktydę, ale
wiem, że nigdy nie będzie dane mi się dowiedzieć.~ ~*Wiecie, bo po co
ubarwiać opko w szczegóły, nie?*~ ~Niestety :<~ Następnie,
wyjęłam z niego zeszyt, w którym zwykle rysowałam oraz przybory do rysowania i
zaczęłam rysować, gdyż tylko na to miałam dzisiaj wenę i chęci. \Zauważyliście,
że ona wenę i chęci od jakiegoś czasu ma tylko na rysowanie i pisanie
opowiadań? Ja wiem, że w takiej kuli za wiele nie da się robić, ale można w
niej robić też kilka innych rzeczy niż tylko rysować i pisać opowiadania. A
poza tym, zeszyty wkrótce ci się skończą i co wtedy?/ ~*Andromeda
to Mary Sue, jej zeszyty się nigdy nie kończą.*~ \A, no tak.
Zapomniałam./ Narysowałam łącznie piętnaście rysunków. ~Dzięki
czemu bardzo łatwo możemy zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze
pięć to były FanArty moich ulubionych postaci. Pierwszy przedstawiał Slade'a z
serialu „Młodzi Tytani", |Wiemy, nie jesteś
zbyt oryginalna i raczej nie narysujesz tego z "Arrow".| drugi
Brother Blood z tego samego serialu, trzeci Wallace Breena z gry „Half-Life
2", czwarty również jego, tylko że z bety tejże gry, ~*Bowiem
na tym świecie istnieją tylko "Młodzi Tytani" i "Half-Life".
Nie żeby coś, nadal i to, i to lubię, ale bez przesady, świat nie tylko tym
jednym serialem i tą jedną serią gier dysponuje.*~ a piąty
przedstawiał jakąś moją ulubioną postać z jednej książki, której nazwy już nie
pamiętałam. |Zgaduję, że z książki kucharskiej.| ~*Co.
xDDD*~ |No co? W Opkolandii wszystko jest możliwe. :D| ~*Ale
bez przesady! xDDD*~ |Oj, cichaj. xD| Kolejne pięć, to
były różne przedmioty, czyli jakiś zeszyt, stół, szafa, rower i krzesło
obrotowe. \#Ambitnie/ Ostatnie pięć, to były moje OC w
stylu mangowym|, stworzone na mój i Grzegorza wzór i podobieństwo|. Po
skończeniu rysowania, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. \Każdy normalny dawno zdechłby z
nudów, no ale jak wiemy Andromeda to Mary Sue./ Myślałam tak do
około godziny dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. ~*Dawno zdechłabym
z nudów.*~ Po tym czasie, poczułam się senna. I, kilka chwil później,
kołysana falami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, ~Piękny
ocean. xDDD~ ~*Wiem :D*~ usnęłam... ~Aaameeen!~ |Jesteś
niewierzący, tak tylko przypominam. xD| ~Walić to. xD~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
|2|23.|8|01.2016|8| rok, godzina 10|1|:10|1| czasu
polskiego.
Dzień #23
Tego
dnia, obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Jak nie
raz wspominałam, dla osób z mojej klasy wtedy dopiero zaczyna się dzień.*~ Zazwyczaj,
gdy byłam w domu, nie budziłam się po dziesiątej. ~Ale to nie
zmienia faktu, że jesteś leniem patentowanym.~ Mimo wszystko,
kiedy otworzyłam oczy, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo. |Czyli codzienny twój standard. Wiem, że w kuli od Aqua Zorbingu
za wiele zrobić się nie da, ale...Ty, ja jebe. Mam pomysł na analizę końcową.| ~*O.
Chuj. ;___;*~ |;"D| Parę minut później, usiadłam w
kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Pewnie wzięła jakieś
konserwy, bo co innego mogłoby na rok wystarczyć i nie spleśnieć.~ Dzisiaj...Nic
nie chciało mnie się robić. ~*JEST! Rozdział będzie krótszy!
;"-)*~ ~Dzięki Bogu, chociaż raz. ;"-)~ Serio,
to było dziwne, bo zazwyczaj chciało mnie się wykonywać choć jedną z moich
codziennych czynności. \Nie narzekaj, są takie dni, że najchętniej
przesiedziałoby się je przed komputerem./ ~*Ja tak czasem w
soboty mam, więc to normalne.*~ \Grzegorz tak ostatnio miał...I
kurwa przeczytał w jeden dzień pół swojej biblioteki./ ~No
co? Nawet lenić się trzeba produktywnie. 8)~ ~*Wiesz, że produktywne
lenistwo to oksymoron? xDDD*~ ~No i? xD~ Mimo wszystko,
nie zamierzałam się do niczego zmuszać, gdyż nic dobrego by z tego nie
wyszło. |Przynajmniej prawilnie.| Od razu okryłam się mymi
włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak cały dzień i nie nudziło
mnie się to. \Przestań kłamać, każdego by to zanudziło na śmierć. I
mam gdzieś, że jesteś Mary Sue./ Mimo wszystko, spać zachciało
mnie się wyjątkowo wcześnie, bo o godzinie osiemnastej dwadzieścia. ~*Ja
o tej godzinie chodzę spać tylko wtedy, gdy jestem chora.*~ I, parę
minut później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
us~r~nęłam... ~*Jesteś niedorozwinięty mentalnie.
xD*~ ~Ważne, że jestem szczęśliwy. x"D~ ~*Fakt, to
najważniejsze, ale i tak.*~ ~;"D~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|24.|1|01.2016|8| rok,
godzina |1|06:|2|20 czasu polskiego.
Dzień #24
Tego
dnia obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Jak
mówiłam, pogadamy za parę rozdziałów.*~ Bardzo rzadko budziłam się po
godzinie szóstej rano, no ale wczoraj zasnęłam nieco po osiemnastej. ~*W
takim wypadku ja prawdopodobnie wstałabym o czwartej-piątej.*~ ~Psychol~ ~*Powiedział
ten, który potrzebuje ledwo dwie-trzy godziny snu.*~ ~Nie prawda! Raz w
miesiącu śpię osiem godzin!~ ~*Wooow...Szaleństwo. xD*~ ~:D~ Mimo
wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, a
parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się
napiłam. |Jak gdyby nigdy nic.| Następnie, jako iż dziś
chciało mnie się tylko rysować, \Jak zaraz nie zajmiesz się chociaż
czytaniem, to osobiście wejdę do tego świata i dam ci wpierdol./ wyjęłam
zeszyt, w którym zwykle rysowałam oraz przybory do rysowania i zaczęłam ~srać~ rysować. ~*Brawo,
zjebałeś nieistniejącą atmosferę. Jak się z tym czujesz? XD*~ ~Zajebiście
8)~ |To najważniejsze. xDDD| ~:D~ Narysowałam
dzisiaj dwadzieścia rysunków. ~Dzięki czemu z łatwością możemy
zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze dziesięć przedstawiały osoby
z mego najbliższego otoczenia narysowanych w stylu hiper|nie|realistycznym.
Pierwszy to byłam ja, drugi to był Grzegorz, |Miło, że w końcu
przyznajesz się do tego, iż jesteś nieskromną dziwką.| trzeci i
czwarty to moi rodzice, ~Którzy zapewne żałują takiej zjebanej
córki.~ piąty i szósty to moi dziadkowie, ~*Którzy zapewne
żałują takiej zjebanej wnuczki.*~ siódmy i ósmy to moje
wujostwo, |Którzy zapewne żałują, że w ich rodzinie trafił się taki
niedorozwój społeczny.| a dziewiąty i dziesiąty to moje dwie
koleżanki. \Które zapewne żałują takiej zjebanej koleżanki i zadają
się z nią tylko dlatego, że jest bogata, a na boku obrabiają jej dupę./ ~*Kolorowy
jest ten nasz świat. XD*~ ~Co nie? :D~ Kolejne dziesięć to
właściwie te same rysunki, tyle że w stylu mangowym. ~*|\~<Ziew>~/|*~ Kiedy
skończyłam, schowałam to wszystko do mej torby, okryłam się mymi włosami,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. |Że ci się mózg od tych rozmyślań nie
sfajczył.| ~*Marzenia...*~ Myślałam tak do około godziny
dwudziestej dwadzieścia pięć. \Ale w sumie miło, że liczebniki są
pisane słownie./ ~*Zawsze coś.*~ Po tym czasie,
poczułam się senna. I, parę minut potem, kołysana wodami Oceanu,
usnęłam... ~Aaameeen!~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|25.|8|01.2016|8| rok,
godzina |2|05:|1|15 czasu polskiego.
Dzień #25
Tego
dnia obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Wygarnę ci
to za parę rozdziałów, a właściwie za paręnaście. Naprawdę.*~ Nigdy
wcześniej nie budziłam się tak wcześnie, zwłaszcza gdy zasypiałam po
dwudziestej. ~*Oj, nie sraj tak z tego powodu. Ja czasem sama z siebie
budzę się po piątej. Nie umiem długo spać, no chyba, że poprzedni dzień był
wyjątkowo męczący.*~ Mimo wszystko, może miałam jakieś
usprawiedliwienie na tak wczesne wstanie, gdyż po przebudzeniu czułam, że
okropnie bolał mnie brzuch ~Czy tutaj zaczyna się piekło?~ ~*Nie,
jeszcze za wcześnie.*~ ~Ufff...~ oraz głowa i przy okazji
jeszcze mdliło mnie jak diabli. |Ja to jestem ciekaw, co ona by
zrobiła, gdyby się w tej kuli wyrzygała.| ~*Musiałaby żyć w tym
syfie, bo co innego.*~ |W sumie racja.| Nie miałam dziś
siły nawet na to, aby usiąść, więc musiałam ciągle leżeć, wpatrzona w
gwieździste niebo. \I dobrze, to rozdział jest krótszy do analizy./ ~*Rozdziały
z tego roku będą nawet dwustronicowe, więc trzeba nacieszyć się chwilą.*~ \Noł./ ~*Niestety,
a dlaczego takie długie będą, wyjaśnię w swoim czasie.*~ W czasie
takiego całodniowego leżenia, rozmyślałam sobie na różne tematy, aby tylko jak
najmniej myśleć o bólu. ~*Czy tylko na mnie to nie działa?*~ ~Nie
tylko na ciebie.~ |I nie tylko na was.| \Na mnie
też to nie działa./ ~*Oczywista diagnoza: Andromeda to Mary
Sue.*~ Myślałam tak do około godziny trzeciej nad ranem, \Zwiędłabym
z nudów, jak każdy, nie ma co./ gdyż przez ten ból w ogóle nie
mogłam zasnąć. ~:D~ Po tym czasie, kiedy ból nieco
zmalał, zamknęłam oczy i, kilka minut potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
usnęłam... ~Aaameeen!~
~*Koniec
analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, czyli limit na
dzisiaj.*~
~W
sumie, dzisiaj szybko poszło.~
~*I
dobrze. W ogóle, trzeba wymyślić jakąś nieoficjalną historię, którą moglibyśmy
ubarwiać rozdziały.*~
|Ty,
faktycznie, przydałoby się coś takiego.|
\No
to mamy robotę na najbliższe dni./
~*Robotę
zwali się na Grzegorza.*~
~Weź
spierdalaj. ;=;~
~*;"D*~
_________________________________________________
~*A
wiecie, że prawdziwe piekło zacznie się za trzydzieści trzy rozdziały? ;_;*~
~O.
Nie. ;___;~
~*Musimy
się nacieszyć normalnym spierdoleniem tego opka, bo po tym, co przeczytacie
później, prawdopodobnie skończę powieszona na płonącym drzewie.*~
|Już
się boję. ;___;|
~*Niestety...*~
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|26.|8|01.2016|8| rok,
godzina |1|13:|3|35 czasu polskiego.
Dzień #26
Tego
dnia, \Nadal nie mieliśmy pomysłu na nową historię, ale to wkrótce
się zmieni./ ~*Trzeba coś wymyślić, mamy czas przez najbliższe
pięć dni. ;_;*~ |Hell is coming. ;_;| obudziłam się o
wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Nie dziwne, nawet osoby z
mojej klasy nie budzą się o takiej porze.*~ Nigdy przenigdy nie
budziłam się po trzynastej, no ale w sumie zasnęłam o trzeciej nad ranem. \I
ty, spierdolino mentalna, śmiesz nazywać Grzegorza leniem. Weź wypierdalaj,
szmato./ ~*#Kultura*~ \Ona na nią nie
zasługuje./ ~*W sumie...*~ Mimo wszystko, po
otworzeniu oczu, czułam się lepiej niż dzień wcześniej. ~Ufff...~ Po
przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. ~*Które
za trzydzieści trzy rozdziały stanie się naszym przekleństwem.*~ Parę
minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Ale
nie powiesz nam, co wpierdoliłaś i czego się napiłaś, bo kogo to obchodzi.| Następnie,
usiadłam w kuli i wyjęłam mój telefon~, który dawno powinien wykitować,
ale żyję w Opkolandii, dlatego do dzisiaj to się nie stało~ oraz
słuchawki, a następnie podłączyłam je, włożyłam do uszu i, w telefonie, ~Nie
pierdol.~ zaczęłam oglądać filmiki na YouTube. Dzisiaj nie miałam
ochoty na nic innego. \I dobrze! Choć trochę oryginalności./ Oglądałam
je tak do około godziny osiemnastej. ~*Jeżeli bez przerwy, to oznacza,
że jesteś Mary Sue, bo nawet Grzegorz tak nie umie.*~ ~Potwierdzam~ Po
tym czasie, wyjęłam słuchawki z uszu, wyłączyłam je |Bez żadnych
emocji.| i schowałam wszystko do torby. Następnie, okryłam się mymi
włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~*A jej myśli już za pięć dni
staną się naszym piekłem i wyleją na świat ten okropny, wewnętrzny świat tej
takiej nie tego wyobraźni, który staram ukryć nawet przed samą sobą. Ale czasem
on musi się gdzieś wylać i to opko będzie naszym piekłem.*~ ~;___;~ ~*Wiem
;_;*~ Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej
dwadzieścia. \Trza się nacieszyć zwykłym zjebaniem tego opka./ Po
tym czasie, poczułam się senna. I, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu,
us~r~nęłam... ~*No ja pierdolę. xD*~ ~Z
kim?~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~;"D~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|27.|2|01.2016|8| rok,
godzina |1|09:|7|20 czasu polskiego.
Dzień #27
Tego
dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Leń. Ja
tam wstaję najpóźniej o ósmej, ale i tak o ósmej rzadko wstaję. Najczęściej o
szóstej-siódmej. W weekendy też.*~ |Boś psychol.| ~*Powiedział
ten, co codziennie wstaje o piątej lub czwartej.*~ |:D| Po
otworzeniu oczu, standardowo, jak co dzień, popatrzyłam jeszcze parę minut w
gwieździste niebo. ~*Które sprawi, że będę chciała samą siebie
powiesić.*~ Po tym czasie, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś
się napiłam. \Ale nadal nie wiemy, co wzięłaś jako roczne zapasy./ Następnie,
uświadomiłam sobie, że w dniu dzisiejszym nie miałam na nic ochoty. ~JAS!
Rozdział będzie krótki! ;"-)~ ~*Ciesz się póki możesz, bo od
pięćdziesiątego dziewiątego będą osiągać nawet dwie strony.*~ ~;_;~ Jako,
iż w takie dni zazwyczaj nic nie robiłam, gdyż nic dobrego by z tego nie
wyszło, ~*Wychodzę z tego samego założenia.*~ okryłam się mymi
włosami i położyłam w kuli, a następnie zaczęłam rozmyślać. \Gdybym
była jej mózgiem, spierdoliłabym wieki temu./ Rozważałam na różne
tematy, a najbardziej o tym, jak szło Grzegorzowi w poszukiwaniu mnie oraz
dlaczego jego brat tak mnie nienawidził. |Bo wiedział, że jesteś pizdą
całkowitą.| ~*Szczerość to podstawa, widzę. xD*~ |A
jak! :D| Myślałam tak do około godziny dwudziestej drugiej piętnaście. ~Ja
bym usechł z nudów.~ ~*Jak każdy normalny człowiek.*~ Po tym
czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Nie mogę z twoim
zjebaniem. xD*~ ~:D~ I, kilka chwil potem, kołysana falami
Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... ~Aaameeen!~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|28.|7|01.2016|8| rok,
godzina 10|1|:10|1| czasu polskiego.
Dzień #28
Tego
dnia, obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. ~*Dla osób z
mojej klasy wtedy dopiero zaczyna się dzień.*~ Zazwyczaj, gdy byłam
jeszcze w domu, bardzo rzadko budziłam się po dziesiątej, no ale w sumie
wczoraj zasnęłam około godziny dwudziestej drugiej piętnaście, więc to nie było
aż tak dziwne. ~*W ogóle, poza faktem, że ja po dwudziestej drugiej
zazwyczaj chodzę spać i nie przeszkadza mi to w wstawaniu o szóstej, nawet w
weekendy.*~ ~Psujesz zajebistość Mary Sue.~ ~*A, faktycznie.
;=;*~ Jednak, dzisiaj nie chciało mnie się kompletnie nic, nawet
jeść. |Ufff...Już drugi, krótki rozdział pod rząd. Trzeba się
nacieszyć.| No, ale miałam na to pewne usprawiedliwienie, a mianowicie
bolał mnie brzuch i głowa, i to tak dość mocno. ~*To TEŻ będzie
naszą zmorą w rozdziałach po pięćdziesiątym dziewiątym.*~ ~<Cicho
płacze.>~ ~*A te rozdziały są sprzed paru miesięcy! Te od
pięćdziesiątego dziewiątego w górę, jak coś.*~ |;____________;| ~*WŁAŚNIE.
;___;*~ Dlatego, przez cały dzień, leżałam i cicho jęczałam z
bólu. ~Super, ale nikogo to nie obchodzi.~ Tutaj było
to o wiele gorsze, gdyż nie miałam żadnych środków przeciwbólowych. \Bo
jam jest matoł. Nie mogłaś o nich pomyśleć?/ ~*Debilizm Attack
Super Effective*~ No, ale jakoś przetrwałam ten dzień, chociaż przez
ten ból godziny mnie się dłużyły. |Nie dziwne.| Senna poczułam
się bardzo późno, bo dopiero o czwartej nad ranem, ~*Ja kiedyś poszłam
o tej godzinie spać, bo wciągnęłam się w serial "Arrow".
xD*~ gdyż o tej godzinie ból stał się choć trochę mniejszy. Jako, iż
przez cały dzień byłam okryta mymi włosami, po prostu zamknęłam oczy i, parę
chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
usnęłam... ~Meh.~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|29.|3|01.2016|8| rok,
godzina 1|1|5:|7|00 czasu polskiego.
Dzień #29
Tego
dnia, obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Ja
kiedyś obudziłam się dwie minuty przed piętnastą, więc daruję. Chociaż ja wtedy
całą noc nie spałam, no ale nevermind.*~ Nigdy wcześniej nie budziłam
się o trzeciej po południu, no ale w końcu zasnęłam około godziny czwartej nad
ranem. ~*Ja wtedy wstałabym około ósmej-dziewiątej, no ale Andromeda to
Mary Sue, więc może ma jakieś usprawiedliwienie.*~ Mimo wszystko, po
otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Czyli
codzienny standard./ Naprawdę, podobało mnie się ono. Ogólnie
zaczęłam zauważać, że przebywając tutaj, zaczęłam dostrzegać piękno takich
szczegółów jak niebo. ~Kurwa, to tylko niebo. Ja mam takie
codziennie po dwudziestej drugiej za oknem.~ ~*Kolejny romantyk nam
się trafił. xD*~ ~:D~ Jednak, parę minut później, usiadłam
w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Okej, dzisiaj był to
przeterminowany o dwa lata tuńczyk z puszki i woda z kibla.| ~*Wspaniałe
jedzenie i picie. xDDD*~ |Wiem :D| Następnie, jako iż
dzisiaj miałam tylko wenę na rysowanie, wyjęłam z mego zeszytu przybory do
rysowania oraz zeszyt, w którym rysowałam. \Jak nakazują prawa
logiki./ W dniu dzisiejszym, stworzyłam pięć rysunków. ~*Nawet
mnie by się tyle nie chciało rysować, no ale Gandzia to Mary Sue.*~ Pierwsze
dwa to były moje dwie znajome w stylu hiper|nie|realistycznym, następne
dwa to te same rysunki, tyle że w stylu mangowym, a ostatni przedstawiał mego
idola. |Mam nadzieję, że to nie byłem znowu ja, bo się wkurwię.| Kiedy
zaś skończyłam rysować, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~Kurwa, ona niedługo zawodowym
myślicielem zostanie.~ ~*Genialny zawód. xD*~ ~Wiem :D~ Ciągle
myślałam nad tym, co ja takiego zrobiłam Dawidowi, ~*Dejwidowi~ że
mnie aż tak nienawidził, ale nie mogłam dojść do żadnych sensownych
wniosków. \Urodziłaś się i to wystarczy./ Zaś około
godziny dwudziestej, poczułam się ~xenna express~ senna. ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
|\
/|
~Wiem
xDDD~
I, kilka
chwil później, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... |Meh.|
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |3|30.|7|01.2016|8| rok,
godzina |1|08:|2|00 czasu polskiego.
Dzień #30
Tego
dnia obudziłam się o dość wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Pogadamy za
+/- dwadzieścia dziewięć rozdziałów. Nie będę spoilerować czemu, będziecie
musieli sami to poczuć.*~ Zazwyczaj, gdy byłam w domu, bardzo rzadko
budziłam się o ósmej rano. ~*Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór.*~ Mimo
wszystko, ~Bo nic się nie wydarzyło.~ ~*Pożałujesz. Uwierz,
pożałujesz tego zdania.*~ ~;_;~ ~*Wiem, niestety. ;_;*~ po
przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze parę minut w gwieździste niebo. Albo mnie się
wydawało, albo ono z każdym dniem wyglądało coraz ładniej. ~*I zbliżało
nas do piekła, które z każdym rozdziałem staje się coraz bliższe.*~ Jednak,
po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj
były to spleśniałe ananasy z puszki i woda z kibla Dawida.| ~*Genialnie
wręcz. xDDD*~ |Wiem :D| Następnie, wyjęłam z torby zeszyt,
w którym rysowałam oraz ten, w którym pisałam opowiadania, długopis i przybory
do rysowania, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. \Jak
nakazywały prawa logiki./ Dzisiaj narysowałam pięć rysunków i
napisałam dwa opowiadania. ~Co z łatwością pozwala nam kwestionować
ich jakość.~ Dwa rysunki to były FanArty, z czego jeden
przedstawiał Slade'a, |No ja jebe, jaka ona monotematyczna, normalnie
jak rysunki Ramoninth w- ~*Przestań spoilerować.*~ A, sorki.
Zapomniałem.| a drugi jakąś postać fikcyjną, której imienia już nie
pamiętałam, a ostatnie trzy były narysowane w stylu realistycznym. Pierwszy
przedstawiał jakąś moją OC, |która miała moją mordę,| drugi
jakąś moją starą znajomą, a trzeci to był mój autoportret. |Skromność
level expert, widzę.| Co do opowiadań, to jedno było FanFiction, a
drugie jakimś moim autorskim opowiadaniem. ~*Tylko nie podpierdalaj mi
pomysłu na opowiadanie "Miejscowość DDWMP".*~ ~Nikt
nie jest w stanie wymyślić czegoś bardziej pojebanego. xD~ ~*Ten
one-shot to będzie hit! xD*~ |Ta...W psychiatryku. xD| ~*Spierdalaj
xD*~ Kiedy zaś skończyłam, schowałam to wszystko do torby, okryłam się
mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak na różne tematy do
około godziny dwudziestej pierwszej dwanaście. \Ja jebe, jej to się
musi serio nudzić, ale w sumie nie dziwne./ Po tym czasie,
poczułam się senna. I, parę minut później, kołysana wodami Oceanu,
usnęłam... ~Aaameeen!~ |Jesteś niewierzący, no.
xDDD| ~A walić to. xD~
~*A
w ogóle, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już nasz dzienny limit.*~
~Szybko
poszło, ale w sumie nie dziwne. Część rozdziałów to były krótkie rozdziały.~
|I
dobrze, bo analizy było mniej.|
\I
nudy też./
~W
sumie...~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |3|31.|2|01.2016|8| rok,
godzina |1|09:|2|12 czasu polskiego.
Dzień #31
Tego
dnia, obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. ~A ty nie w
szkole, Ramoninth?~ ~*Mam na dziesiątą piętnaście, a dopiero po
siódmej. Muszę dziś być w szkole, bo te chuje z mojej klasy przełożyli
sprawdzian z "Dziadów część III" na dziś, a poza
tym, jest chemia i ta <wstaw tu przekleństwa do określenia najgorszej
nauczycielki w szkole> oddaje sprawdziany. Pewnie zejdę ze stresu przed
chemią, no cóż, bywa.*~ ~Pozytywne podejście, widzę. xD~ ~*A
jak! xD*~ Po obudzeniu się, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo. Naprawdę, z każdym dniem wydawało się piękniejsze. |I
z każdym dniem zbliżało nas do nieuchronnego piekła.| Jednak, parę
minut później, usiadłam w kuli, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj
był to spleśniały kurczak i kwas solny.| ~*Genialne to picie.
xD*~ |Wiem :D| Następnie, jako iż dzisiaj miałam tylko
wenę na rysowanie, \Dawno mangi nie rysowałaś./ ~*A,
że zapomniałam iż ona w ogóle rysowała mangę, już nigdy nie będzie jej
kontynuować.*~ \No ja jebe. ;=;/ ~*Wiem
;=;*~ wyjęłam mój zeszyt, w którym rysowałam, przybory do rysowania i
zaczęłam rysować. ~Jak nakazywały odwieczne prawa logiki.~ W
dniu dzisiejszym, narysowałam dziesięć rysunków. ~Co znacznie
ułatwia nam kwestionowanie ich jakości.~ Pierwsze pięć, to były
moje OC w stylu realistycznym. |Nie zdziwię się, jakby były twoją
kopią.| Trzy następne, to były rysunki roślin. ~*Szeflera,
rosiczka i pokrzywa.*~ |Pięknie xDDD| ~*:D*~ Pierwszy
przedstawiał drzewo, drugi jakiś krzew z kwiatami, a trzeci jakąś roślinę
doniczkową. ~*Chuj, nie zgadłam. Chociaż w sumie, ta roślina doniczkowa
mogła być Szeflerą lub rosiczką, ale wątpię.*~ Ostatnie dwa to były
jakieś krajobrazy. |Krajobraz pełen Toi-Toi i stadion pełen kiboli.| ~Piękne
te wasze hipotezy. xD~ ~*|:D|*~ Kiedy zaś skończyłam
rysować, odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać.
Myślałam tak na różne tematy do około godziny dwudziestej dwadzieścia. ~*Szkoda,
że od pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału będziesz dokładnie opisywać te
myśli. Wtedy zdechniemy.*~ Po tym czasie, poczułam się s~~*NIE.
xD*~ ;"D~enna. Od razu okryłam się mymi włosami i, chwilę
potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~~*STOP.
xDDD*~ ;"""D~nęłam...
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|01.|2|02.2016|8| rok, ~*A
poza tym, mamy nowy miesiąc! Tak tylko pocieszę, że akcja nie dochodzi nawet do
kwietnia. Gdzieś w marcu jest urwana.*~ ~Zawsze coś.~ godzina |7|08:|2|15
czasu polskiego.
Dzień #32
Już
nastał pierwszy luty dwa tysiące szesnastego roku, czyli trzydziesty drugi
dzień mego pobytu na Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym. Ten
czas naprawdę bardzo szybko leciał. ~Nam jednak analizowanie tego
gówna płynie powoli, no ale zawsze jesteśmy bliżej niż dalej końca.~ Zastanawiałam
się, gdzie teraz był Grzegorz i czy naprawdę mnie szukał. |Jakby cię
nie szukał, to byłoby to zbyt oryginalne jak na opko.| No, ale
mniejsza o to, bo kiedy myślałam o mym przyjacielu w chwili obecnej, to robiło
mnie się smutno. ~Nie dziwne, chociaż jakbym miał z takim balasiorem
się przyjaźnić, to bym skoczył z dachu.~ ~*Jesteś bardzo współczujący.
xD*~ ~Wiem xD~ Dzisiaj obudziłam się o dość wczesnej, jak
dla mnie, porze. Bardzo rzadko budziłam się po ósmej, ale w sumie wczoraj
zasnęłam po dwudziestej. \To nie usprawiedliwienie, labadziaro./ ~*Jesteśmy
bardzo mili w stosunku do niej. xD*~ \Ona jest taką pizdą, że
nie zasługuje na kulturę./ ~*W sumie...*~ Jednak, po
otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste
niebo. Chciałabym, aby już nastał dzień polarny, ~*W tym opku to nie
nastąpi. Nawet ja się skapnęłam, że to opko, ale i ten drugi powód, o którym
wspomnę w swoim czasie, wylewa ze mnie wszystko, co najgorsze i chciałam tego
uniknąć. Nie dało się, ale przynajmniej urwałam to w pewnym momencie.*~ ale
nocne niebo również było ładne |jak dupa Grzegorza|. ~*ROMANTYK.
xD*~ |;"""D| Parę minut potem, usiadłam w
kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj były to zgniłe
ogórki i woda z kanalizacji.| ~*Aż dziw, że jeszcze jej przewód
pokarmowy nie wykitował. xD*~ |Mary Sue. I wszystko jasne.| ~*W
sumie...*~ Następnie, znowu się położyłam. Jakoś tak nie miałam ochoty
na robienie czegokolwiek dzisiaj, a i brzuch mnie trochę bolał, ~*To
też będzie naszą zmorą w niedalekiej przyszłości.*~ więc automatycznie
nic mnie się nie chciało. Po położeniu się, okryłam się mymi włosami i przez
cały dzień rozmyślałam na różne tematy, szczególnie myślałam o tym, dlaczego
Dawid ~*Dejwid~ tak mnie nienawidził. \Wiedział,
żeś pizda i chciał odkazić świat./ Rozmyślałam tak do około
godziny dwudziestej drugiej. ~Każdy już dawno zdechłby z
nudów.~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna ~*Znajdź
mózg i dopiero analizuj. xD*~ ~Nie :D~ i, parę chwil
potem, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Jej. <- Kropka
znudzenia.~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|02.|2|02.2016|8| rok,
godzina 10|1|:15|1| czasu polskiego.
Dzień #33
~*Dzisiaj obudziłam się o trzeciej
trzydzieści trzy. A potem, gdy zasnęłam, przyśniła mnie się Odecia.*~
~Może to jej ulubiona godzina była.~
~*Ogólnie czytałam gdzieś w necie, że
jak budzisz się o tej godzinie, to znaczy, że ktoś cię obserwuje. Czarek, ty
tyku jeden!*~
~Pięknie. Bjutiful. xD~
~*:D*~
Tego
dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. ~*Jak
wspominałam nie raz, dla osób z mojej klasy dopiero wtedy zaczyna się
dzień.*~ Gdy byłam w domu, bardzo rzadko budziłam się po godzinie
dziesiątej, no ale w końcu wczoraj zasnęłam około dwudziestej drugiej. \To
nie jest uzasadnienie, leniu. I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniwcem
pospolitym./ ~*Hipokryzja się szerzy.*~ Mimo wszystko,
po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Meh.
Zero oryginalności./ ~*W tym opku za wiele dziać się nie może,
ze względu na fabułę.*~ \Cichaj/ ~*:D*~ Naprawdę,
będąc uwięzioną w tej kuli, zaczynałam doceniać takie drobnostki jak nocne
niebo. ~A gaz wyłączyłaś?~ ~*Ile tu romantyków.
x"D*~ ~;"D~ Jednak, parę minut potem, nadal
leżałam. Bardzo mocno bolał mnie dziś brzuch i nie miałam nawet ochoty, aby coś
zjeść. \Czemu mnie się wydaje, że dawałaś to tylko po to, aby jak
najkrócej pisać rozdział?/ ~*Bo tak było.*~ \Jezu.../ ~*Wiem
;=;*~ Ostatnio coś często zdarzały mnie się bóle brzucha, tak
zauważyłam. ~Mam pomysł na naprawę tego opka.~ ~*;_;*~ ~Spoko,
będzie lepsze od tego gówna.~ ~*Powodzenia*~ Oczywiście, do
dnia dzisiejszego, były one takie lekkie i trwały tylko przez parę chwil,
dlatego o nich nie wspominałam. \O...Czyli będzie przedsmak
piekła.../ ~*Noł ;_;*~ Mimo wszystko, położyłam jedną
dłoń na mym bolącym brzuchu i, cicho jęcząc z bólu, leżałam sobie, starając się
myśleć o innych rzeczach, niż o bólu. ~*Ty Mary Sue, na nikogo to nie
działa, so you're Mary Sue.*~ Leżałam tak do około godziny czwartej
nad ranem, gdyż o tej porze ból zmniejszył się na tyle, żebym mogła
zasnąć. ~Macie tu przedsmak koszmaru. Poczujcie to. ;_;~ I
rzeczywiście, parę chwil potem, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Boję
się, co dalej. ;_;~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |8|03.|2|02.2016|8| rok,
godzina 14|4|:20|2| czasu polskiego.
Dzień #34
Tego
dnia obudziłam się o naprawdę późnej, jak dla mnie, porze. Kiedy byłam w domu,
nigdy nie budziłam się po czternastej, ~*Ja tylko raz w życiu obudziłam
się prawie o piętnastej, ale o tym wspominałam niejednokrotnie.*~ no
ale w sumie zasnęłam nad ranem. \To nie wytłumaczenie, leniwcu
pospolity do sześcianu./ Po przebudzeniu się, popatrzyłam parę
minut w czarne, gwieździste niebo, na którym teraz był także i księżyc~,
który postanowił ponownie spróbować cię zajebać~. ~*Ja naprawdę
nie wiem, jak ty przeżyłeś w czasie epoki romantyzmu. xD*~ ~Nie byłem
pisarzem ani poetą, ha! ;"D~ ~*Fak.*~ ~;"D~ Gdy
ten czas minął, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj
był to spleśniały chleb i płyn do chłodnic.| ~*Przestanę to
komentować, bo to nie ma sensu. xD*~ |:D| Następnie,
wyjęłam z mej torby jakąś książkę i zaczęłam ją czytać. \Woah,
oryginalność!/ ~*Perfect day is here! *.**~ Była ona
bardzo gruba, dlatego czytanie jej zajęło mi cały dzień, a i tylko na to miałam
dzisiaj ochotę. |I dobrze, chociaż raz coś oryginalnego. A to się
chwali.| Kiedy skończyłam ją czytać, schowałam lekturę do torby, ~Ale
po co podawać jej tytuł, w końcu to opko, czyż nie?~ okryłam się
mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Znowu myślałam o tym, dlaczego
Dawid ~*Dejwid~ mnie tak nienawidził, że aż uwięził
mnie w kuli od Aqua Zorbingu dryfującej po Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym,
ale nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. \Tłumaczyliśmy ci
to niejednokrotnie./ Mimo wszystko, rozmyślałam tak do około
godziny dwudziestej drugiej osiemnaście. ~*Ja bym dawno jebła się spać,
ale co kto woli.*~ Po tym czasie, poczułam się s~~*Just
stop. xD*~ ;"""D~enna. Chwilę potem, kołysana
wodami Oceanu, usnęłam... ~Jeee... <- Kropki mienia tego w
dupiu.~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |4|04.|2|02.2016|8| rok,
godzina |2|06:|1|00 czasu polskiego.
Dzień #35
Tego
dnia obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*A dla mnie
to normalna pora mej pobudki, szczególnie w dni szkolne.*~ Kiedy byłam
w domu, bardzo rzadko budziłam się o szóstej. \Ale nadal nie przeszkadzało
ci to w nazywaniu Grzegorza leniem całkowitym./ Jednak, dzisiaj
miałam usprawiedliwienie, bowiem naprawdę bardzo mocno bolał mnie brzuch. ~To
piekło to ma zapierdziel.~ Nie miałam nawet siły, aby usiąść,
dlatego cały dzień musiałam leżeć w kuli, patrząc w gwieździste niebo i cicho
jęcząc z bólu. |Uwierz, nas to nie obchodzi. ;_;| W czasie
mego całodniowego leżenia, starałam się rozmyślać na różne tematy, ale było to
bardzo trudne, zważywszy na siłę bólu. ~Nadal mam pomysł na naprawę
tego opka.~ ~*Próbuj, może będziesz zajebisty.*~ ~Już
jestem.~ ~*Skromność to twoja cecha podstawowa. xD*~ ~:D~ Przez
to, kiedy nastały godziny nocne, przynajmniej z perspektywy czasu polskiego,
zasnęłam dopiero dwadzieścia cztery godziny później, czyli o szóstej rano
następnego dnia, gdyż wtedy dopiero ból zmalał na tyle, że mogłam spokojnie
usnąć. \To jak musiał ją ten brzuch napierdalać, że nie mogła usnąć
przez dwadzieścia cztery godziny?/ ~*Nie wiem i wolę nie
wiedzieć. Boże, jesteśmy coraz bliżej piekła właściwego. Jeszcze tylko
dwadzieścia cztery rozdziały. ;_;*~ ~Trzeba się cieszyć, póki
można.~ A skoro wczorajszy ból był tak mocny, to bałam się tego,
co mogły mi przynieść następne dni. ~*A co my, analizatorzy, mamy
powiedzieć? ;_;*~
~*Ej
kurwa, skończyliśmy analizować dzienny limit przed godziną, o której zwykle
wychodzę do szkoły. \O/*~
~Ty,
to faktycznie cud. Zwykle to było niemożliwe.~
~*Będzie
idealny dzień! \O/*~
|No
tobie by się przydało, bo dzisiaj dzień otwarty w twojej szkole.|
\No
i zepsuł. No i kurwa zepsuł./
~*Psuja.
Nawet nacieszyć się nie da.*~
|;""D|
~*Jeżeli
po południu zaczniemy analizować w Wordzie okrutne rozdziały, tak na boku, to
wiedz, że ze sprawdzianem z chemii mi nie pykło.*~
~<Leży
krzyżem i zaczyna modlić się o tróję.>~
~*;"D*~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |5|05.|2|02.2016|8| rok,
godzina 14|4|:|1|00 czasu polskiego.
Dzień #36~66~
~*Czy ty zawsze tak reagujesz, gdy
widzisz szóstkę? XD*~
~No :D~
~*Trzeba cię wysłać na jakieś
leczenie. xD*~
~:D~
Dzisiaj
obudziłam się o naprawdę bardzo późnej, jak dla mnie, porze. |Nie
dziwne, bo rzadko kiedy zdarza się, aby ktokolwiek obudził się o czternastej.| Kiedy
byłam w domu, właściwie nigdy nie budziłam się o czternastej, no ale w sumie
zasnęłam dopiero osiem godzin temu, więc nie dziwne. ~*W sumie, w tym
wypadku to jest uzasadnione. Cud! \O/*~ ~Będzie idealny dzień!
*.*~ Jednak, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo i, parę minut później, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś
oraz czegoś się napiłam. \Jezu, te krótkie rozdziały, bez
szczegółów, są piękne. Tak, drodzy czytelnicy, my analizując ten rozdział
jesteśmy świeżo po skończeniu analizy tych piekielnych. Czekają w Wordzie na
wklejenie tutaj. Uwierzcie, musicie nacieszyć się normalnym spierdoleniem póki
można./ ~*Weź mi nie przypominaj o tym koszmarze, który
przeżywaliśmy przez ostatni tydzień, jak nie więcej. ;_;*~ \Faktycznie,
brutalne wspomnienia./ Następnie, wyjęłam z mej torby zeszyt, w
którym rysowałam i przybory do rysowania, po czym zaczęłam tworzyć nowe
rysunki. Narysowałam ich dzisiaj pięć. ~Dzięki temu z łatwością
możemy zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze trzy to były FanArty,
a dwa ostatnie to moje OC w stylu realistycznym. \Jednak po co
opisać, co przedstawiały, co nie? Niech czytelnik sam się domyśli./ Kiedy
skończyłam, odłożyłam to wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam
i zaczęłam rozmyślać. |Kiedy dojdziemy do piekielnych rozdziałów,
będziecie modlić się aby okrutne szczegóły przestały być opisywane. Niestety,
modlitwy nie zostaną wysłuchane, więc trzeba nacieszyć się póki można.| Myślałam
szczególnie nad tym, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak
bardzo mnie nienawidził, jednak nie doszłam do niczego sensownego. ~*Urodziłaś
się i ten argument mu w zupełności wystarczy.*~ Jednak, około godziny
pierwszej dwadzieścia w nocy, poczułam się senna. ~*Dawno nie chodziłam
tak późno spać, swoją drogą.*~ I, chwilę potem, kołysana wodami
Oceanu ~*Spierdolenia*~, usnęłam...
~*Koniec
analizy na dzisiaj. Ten rozdział wyrobił nam już limit pięciu rozdziałów na
dzień i w sumie fajnie, że zaczęliśmy analizę po szóstej rano. Mam jeszcze
siedemnaście minut do wyjścia do szkoły, a analiza na dzisiaj już skończona.*~
~CUD!
\O/~
~*W
sumie to fakt, bo nie spodziewałam się, że zdążymy.*~
|Ważne,
że te rozdziały, które teraz zjeżdżamy, są krótkie.|
\Zawsze
to jakiś plus./
_________________________________________________
~Do szkoły, leniu niemyty.~
~*Kąpałam się wczoraj, nawet włosy
umyłam, więc cicho mi tam. A poza tym, deklu, jest piąta dwadzieścia sześć
rano, a ja mam do szkoły na dziesiątą piętnaście. XD*~
~Nie psuj. x"D~
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |6|06.|2|02.2016|8| rok,
godzina 13|3|:13|3| czasu polskiego.
Dzień #37
Tego
dnia, znowu, obudziłam się o późnej, jak dla mnie, porze. ~Cholera,
ty w tym opku wiecznie budzisz się nawet później niż Grzegorz. I mimo tego
faktu, śmiesz uznawać swego BFF -a za lenia tysiąclecia.~ ~*Hipokryzja
się szerzy.*~ Kiedy byłam w domu, właściwie nigdy nie zdarzało się,
abym obudziła się po trzynastej, |Taaa...Kłam dalej, może ktoś ci
uwierzy.| no ale w sumie zasnęłam około pierwszej dwadzieścia w nocy,
więc to nie było aż tak dziwne. ~*Ja bym w takim razie wstała
najpóźniej o ósmej, so...*~ ~Ja bym wstał tak o
trzeciej-czwartej.~ ~*No ty to możesz, bo tobie starczą dwie-trzy
godziny snu przez prawie cały miesiąc, a my mówimy o normalnych
osobach.*~ ~Ale ja jestem normalny!~ ~*Chciałbyś*~ ~;"D~ Po
otworzeniu oczu, jak to już robiłam od miesiąca, popatrzyłam trochę w
gwieździste niebo. Naprawdę miałam wrażenie, że z każdym dniem stawało się
piękniejsze. |Hobby tysiąclecia, nie ma co.| No, ale po paru
minutach usiadłam w kuli, a następnie zjadłam coś oraz czegoś się
napiłam. |Dzisiaj był to zgniły banan i spleśniały sok.| \Fajne
to jej jedzenie, Slade./ |Co nie? :D| Kiedy to uczyniłam,
ponownie położyłam się. Nic mnie dzisiaj nie bolało, tylko jakoś tak nie miałam
ochoty niczego robić, ~Taki w sumie nic nie wnoszący spoiler: W
piekielnych rozdziałach to będzie nagminne.~ \Ale mimo to,
Andromeda nadal uważa się za kwintesencję pracowitości./ ~*Hipokryzja
to domena tego opka.*~ a gdy nic mnie się nie chciało, to po prostu
nie zmuszałam się do niczego. \I prawilnie./ Leżałam
tak cały dzień, rozmyślając na różne tematy, szczególnie na temat tego,
dlaczego Dawid ~*Dejwid~ aż tak bardzo mnie nienawidził
i czy ja mu coś w życiu zrobiłam. \Wypowiadaliśmy się na ten temat
niejednokrotnie./ Oczywiście, że nic jemu ani nikomu z jego
rodziny, gdyż w sumie jakbym skrzywdziła kogoś z jego rodziny, to odbiłoby się
to także na moich relacjach z Grzegorzem, gdyż Grzegorz i Dawid ~*Dejwid~ byli
braćmi, \Wiemy, opis bohaterów zaspoilerował nam ten fakt./ nie
zrobiłam. |A poza tym, strasznie długie to zdanie. Raz przesadzone
zdania pojedyncze, innym razem złożone...Nie można by tego jakoś
wypośrodkować?| ~*Z tego wniosek, że nie.*~ |;=;| ~*Wiem
;-;*~ Nie doszłam do żadnych, konkretnych wniosków przez ten cały
dzień rozmyślania. Zaś około godziny dwudziestej pierwszej poczułam się s~~*NOŁ.
xD*~ ;"D~enna. \Że jej nie nudziło się takie
rozmyślanie i nic nie robienie. No, ale w sumie ona jest Mary Sue, więc i nie
dziwo./ W tym momencie, od razu okryłam się moimi włosami i, po
chwili, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, us~r~nęłam... ~*Z
samego kurwa rana. XD*~ ~Dzień dobry! ;"D~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |7|07.|2|02.2016|8| rok, ~*A
poza tym, toż to urodziny mego dziadka. Jak ten czas szybko leci.*~ godzina |9|09:|1|00
czasu polskiego.
Dzień #38
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. \W końcu kiedyś
by wypadało./ Po otworzeniu oczu, czułam że mocno bolał mnie
brzuch oraz że miałam mokro w majtkach. |To jednak tutaj zaczyna się
piekło?| ~*Nie, teraz zaczyna się tylko przedsionek i to tylko na
kilka rozdziałów, a to znaczna różnica.*~ |Przynajmniej cierpienie
będzie mniejsze.| Znaczyło to, że zaczął mnie się okres, \O,
więc jednak masz okres. Jak miło, chociaż trochę realizmu w tym opku./ ~*Będzie
idealny dzień! \O/*~ co usprawiedliwiało te ostatnie, częste i silne
bóle brzucha. ~Czy było o nich wspomniane? Chyba nie, więc można
powiedzieć, że pojawiło się to od tak.~ Jednak, jako iż brzuch
bolał mnie tak mocno, że nie mogłam nawet usiąść, po prostu leżałam, jęcząc z
bólu. ~Dobrze, że nie ma tu tych okrutnych opisów, które są w
piekielnych rozdziałach.~ ~*Weź nawet nie przypominaj. ;_;*~ ~Faktycznie,
brutalne wspomnienia. ;____;~ Żałowałam, że nie miałam przy sobie
żadnych tabletek przeciwbólowych, zważywszy na to, że w czasie okresu brzuch
tak mocno bolał mnie przez trzy dni. ~Dobrze, że faceci nie mają
okresu.~ ~*Aż się zaczęłam zastanawiać, co by było, gdyby i kobiety, i
mężczyźni mieli okres.*~ ~Mindfuck~ ~*W sumie...*~ Przeleżałam
tak cały dzień, a ból ani trochę się nie zmniejszył, |:D| w
pewnym momencie wręcz zwiększył się. \W tym zdaniu brakuje
literki "a"./ ~*W tym opku ogólnie
brakuje wszystkiego.*~ Czułam tak silny ból połączony z uczuciem
uciskania w podbrzuszu, że myślałam, iż bym zemdlała, ale ostatecznie to nie
nastąpiło. ~Umrzyj. Wtedy będziemy szczęśliwi, no ale aŁtoreczce
raczej nie o to chodziło.~ Ból zmniejszył się na tyle, że mogłam
zasnąć dopiero o godzinie jedenastej następnego dnia. \Ło kurwa,
późno./ ~*BYŁO JUŻ PUZYNO*~ ~Nosz... x"D~ ~*;"D*~ Gdy
przestał być tak silny, odetchnęłam z ulgą i, po chwili, kołysana wodami
Oceanu ~*Spierdolenia*~, usnęłam...
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |8|08.|2|02.2016|8| rok,
godzina 13|3|:|3|00 ~*Wyjątkowo można wybaczyć godzinę
obudzenia się, bo zostało to sensownie wyjaśnione.*~ czasu polskiego.
Dzień #39
Po
dwóch godzinach, obudził mnie ponowny, silny ból brzucha. ~Czy w
czasie jej okresu krwawiła jej jeszcze wątroba, żołądek i jelita?~ ~*Jesteśmy
w Opkolandii, więc w sumie nie zdziwiłabym się.*~ Od razu jęknęłam z
bólu, otworzyłam oczy i położyłam dłoń na mym brzuchu. Czułam tak silny ból, że
myślałam, że zemdlałabym. \A może umrzyj? Wtedy wszyscy będziemy
szczęśliwi, no ale nie./ Ponownie nic nie robiłam, gdyż ból był na
tyle mocny, że nie miałam nawet siły aby usiąść. |Czemu mam dziwne
wrażenie, że te rozdziały są tylko po to aby jak najkrócej pisać?| ~*To
ci się nie wydaje. To brutalna rzeczywistość.*~ |No ja jebe... ;=;| ~Z
kim?~ |GRZEGORZ! x"""D| ~;"D~ Miałam
również bardziej niż wczoraj mokro w majtkach. \Uwierz, nas nie
interesują szczegóły./ ~*I tak jest lepiej niż w piekielnych
rozdziałach, bo tutaj nie jest to tak rozciągnięte jak tam.*~ \W
sumie.../ Nienawidziłam okresu właśnie z powodu tego bólu. Cały
dzień tylko leżałam w kuli, jęcząc i stękając z bólu. ~Ale w sumie,
przynajmniej rozdział jest krótszy do analizy.~ Nie mogłam nawet
zasnąć, z powodu tego. Dopiero dwadzieścia cztery godziny później ból
zmniejszył się na tyle, że mogłam usnąć. |Długo mu to zajęło. W sumie
można by jakoś wytłumaczyć, dlaczego Andromeda tak miała, no ale wtedy to nie
byłoby opko i bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodziło.| Kiedy
nieco ustał, jęknęłam z ulgą i zamknęłam oczy. Chwilę potem, kołysana wodami
Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*Z
SAMEGO KURWA RANA. x"D*~ ~Guten Morgen! ;"D~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |9|09.|2|02.2016|8| rok,
godzina 14|4|:|4|00 ~*Dobra, tutaj też tak późna godzina
jest uzasadniona.*~ czasu polskiego.
Dzień #40
Jednak,
godzinę potem, obudził mnie ponowny, silny ból brzucha. \Współczuję,
ja bym tak nie chciała./ ~*Żadna normalna kobieta by tak nie
chciała.*~ Od razu, jęcząc z bólu, obudziłam się, położyłam dłoń na
bolącym, nieco nabrzmiałym od bólu brzuchu i, jęcząc, leżałam w kuli. |Rozciągnijcie
nieco te okropne opisy aby wyszło wam ich jak najwięcej i będziecie mieli
ogólny obraz piekielnych rozdziałów.| ~*To było okrutne.
;_;*~ |Kurwa wiem. ;_;| Wiedziałam, że to był trzeci
dzień, więc kolejnego powinno mi przejść. \No chyba, że organizm
postanowi cię strollować./ Co prawda ból był nieco lżejszy niż w
poprzednich dniach, ale nadal na tyle silny, że nie mogłam nawet usiąść. Byłam
zmęczona, ale ból nie pozwalał mi usnąć. ~:D~ Żałowałam,
że nie miałam przy sobie tabletek przeciwbólowych i musiałam to znosić. \Bo
pomyśleć o faktycznie najważniejszych rzeczach to nie łaska i w większości
wzięłaś jakieś pierdoły. Gratuluję, twoi rodzice pewnie są z ciebie dumni./ Dopiero
dwadzieścia cztery godziny później ból zmalał na tyle, że odetchnęłam z ulgą,
po czym, jako iż byłam zmęczona tym prawie ciągłym, trzydniowym bólem,
zamknęłam oczy. ~Nie dziwne, każdy byłby wykończony.~ Parę
minut potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
us~r~nęłam... ~*GRZEGORZ!
x""""""D*~ ~;"D~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|10-|1|11.|2|02.2016|8| rok, ~*A
poza tym, chociaż odrobina oryginalności. Dwa dni w jednej notce.*~ ~Ogólnie
można by opisywać dwa dni w jednej notce, co w sumie wydłużyłoby rozdziały i
skróciłoby opowiadanie, dzięki czemu wszyscy bylibyśmy szczęśliwi.~ ~*Niestety,
kiedyś nie przyszło mi to do głowy.*~ ~Widać właśnie.~ godzina
20|2|:|8|00 \Późno i to bardzo się obudziła, ale w
sumie nie dziwne./ czasu polskiego.
Dzień #41-42
Wiem,
że to głupio wygląda, ale naprawdę obudziłam się o dwudziestej. No, ale czy
można mnie było winić? \Mimo wszystko, tak. Ciebie można winić nawet
za fakt, że się urodziłaś./ ~*Jesteś bardzo miłą osobą.
xD*~ \Wiem/ W końcu zasnęłam około czternastej.
Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo. |W sumie, po tych piekielnych rozdziałach i ja cieszę się, że
nie ma tutaj Bóg wie ile szczegółów.| Naprawdę, z każdym dniem stawało
się coraz piękniejsze. ~Hobby tysiąclecia, no nie ma chuja we
wsi.~ Parę minut potem, usiadłam w kuli i pierwszy raz od trzech
dni zjadłam coś, a także napiłam się czegoś. |Wypadałoby, jeżeli nie
chciałabyś umrzeć.| Chociaż, przez te dwa dni trochę piłam. |A,
dobra. Nie było tematu.| Następnie zaś, jako iż nie miałam weny ani na
rysowanie, ani na pisanie opowiadań, wyjęłam jakąś książkę, która była
gruba ~jak moja dupa, dodała Andromeda~ i zaczęłam ją
czytać. ~*Chwila...Grzegorz, ty zjebie! x"D*~ ~No co? Ja
tylko ubarwiam opko! :D~ ~*W ten upośledzony sposób. xD*~ ~;"D~ Jako,
iż miałam dzisiaj jakieś problemy z koncentracją, skończyłam ją czytać około
godziny piętnastej następnego dnia. \Długo ją czytałaś. Aż dziw
bierze, że nie chciało ci się spać czy coś./ ~*W końcu to Mary
Sue, a Mary Sue wszystko potrafi.*~ \A, no tak./ Po
skończeniu, odłożyłam ją do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i
zaczęłam rozmyślać. |Bo co innego.| Myślałam na różne tematy,
szczególnie rozmyślałam o tym, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak
bardzo mnie nienawidził, ale nie doszłam do sensownych wniosków. \Mówiliśmy
ci to wiele razy, ale najwidoczniej nie chcesz nas słuchać./ Myślałam
tak do około godziny dwudziestej pierwszej. Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Diagnoza:
Gimbus*~ ~;"D~ I kilka chwil później, kołysana wodami
Oceanu ~*Spierdolenia*~, us~~*NIE! x"D*~ :D~nęłam...
~*Koniec
analizy na dziś. Właśnie zanalizowaliśmy pięć rozdziałów, czyli dzienną
normę.*~
~W
sumie to dzisiaj szybko nam poszło, zauważyliście?~
|W
sumie nie dziwne, bo rozdziały były krótkie.|
~W
sumie racja.~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
12|2|.|2|02.2016|8| rok, ~*To już miesiąc po
moich urodzinach...*~ godzina |9|09:|1|00 czasu
polskiego.
Dzień #43
Tego
dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Dla mnie
normalna pora to szósta-siódma.*~ ~Dla mnie trzecia-czwarta.~ |Mówimy
o normalnych ludziach, a ty do takich się nie kwalifikujesz, Grzegorz. ;-;| ~Kurwa,
znowu dyskryminacja. ;"""-(~ ~*<Przytula> Slade,
ty zjebie. ;-;*~ ~<Odwzajemnia> ;"""-(~ |:D| Kiedy
byłam w domu, często budziłam się po dziewiątej. \Ale mimo to, NADAL
określasz Grzegorza mianem lenia do sześcianu./ ~Hipokryzja
się szerzy.~ Gdy otworzyłam oczy, czułam ból brzucha, ale nie był
on tak silny, abym nie miała siły usiąść. \Jak dobrze, że tu jeszcze
nie ma okrutnych opisów./ ~*Nacieszcie się póki możecie,
czytelnicy.*~ Nadal czułam, że miałam okres, \Nie dziwne./ więc
ból nie był niczym nadzwyczajnym, szczególnie że w czasie okresu i jeszcze trzy
dni po nim, brzuch umiarkowanie mnie bolał. ~Kogo to obchodzi, niech
pierwszy rzuci kamieniem.~ Kiedy to poczułam, cicho jęknęłam z
bólu i, jeszcze przez parę minut, |srałam| cicho
stękając, ~*SLADE! x"""D*~ |;"D| poleżałam
i popatrzyłam w gwieździste niebo. Naprawdę, z każdym dniem było ono coraz
piękniejsze. ~Nie zesraj się, to tylko niebo, no.~ ~*Ależ
jesteś romantyczny. xD*~ ~Wiem :D~ No, ale po tym czasie,
usiadłam w kuli i jęknęłam z bólu, |Zostaniesz zawodowym jękaczem.| \Piękny
zawód, nie ma co./ |Wiem :D| gdyż na parę sekund
brzuch mocniej mnie zabolał. Jednak, kiedy znowu się zmniejszył, zjadłam coś,
gdyż od kilku dni nic nie jadłam i napiłam się, gdyż bardzo niewiele
piłam. ~Umrzyj w końcu.~ ~*Marzenia...*~ ~Niestety...~ Następnie,
jako iż miałam wenę na rysowanie, wyjęłam z mojej torby rzeczy do rysowania
oraz zeszyt, w którym tworzyłam owe rysunki i zaczęłam rysować. Dzięki temu
zajęciu, czułam mniejszy ból brzucha, \Ty jebana Mary Sue, też tak
chcę./ ~*Każdy by tak chciał.*~ gdyż nie skupiałam na
nim większej części swojej uwagi. No, ale dzisiaj narysowałam pięć
rysunków. ~Co ułatwia nam kwestionowanie ich jakości.~ Przedstawiały
one moje OC w postaci kotów. ~Przestań skażać małe słodziaczki
swoimi zjebanymi OC, szmato.~ ~*Bo wiecie, Grzegorz jest takim
kociarzem, że jak na jego oczach ktoś krzywo spojrzy na kota, to zostanie
zajebany dezintegratorem.*~ ~:D~ ~*Jesteś psycholem, wiesz?
xD*~ ~Wiem :D~ |Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę.
XD| ~;"D~ Po skończeniu, odłożyłam to wszystko
na miejsce, okryłam się moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać na różne
tematy. Myślałam tak do około godziny dziewiętnastej dwadzieścia. \Uwierzcie,
czytelnicy, podświadomie cieszycie się, że nie ma tu szczegółów./ ~*Nie
przypominaj. ;_;*~ \Wiem, brutalne wspomnienia./ Po
tym czasie, poczułam się senna i, parę chwil później, kołysana falami
Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*No
do cholery, ty gimbie. xD*~ ~:D~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
13|3|.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:15|5| czasu
polskiego.
Dzień #4~0~4
~*A w ten oto autystyczny sposób
Grzegorz reaguje na liczbę czterdzieści cztery. xD*~
~;"D~
Tego
dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. \Hipokryzja
w tym opku to temat kluczowy, jak widać./ Po otworzeniu oczu,
nadal czułam ból brzucha, ale nie był on bardzo silny. ~Cieszcie
się, póki możecie. W przyszłości uświadczycie okropnych opisów. ;=;~ ~*To
są brutalne wspomnienia. ;_;*~ ~Wiem ;=;~ Oczywiście cicho
jęknęłam z bólu, pomasowałam bolące miejsce i, cicho stękając, |Zawodowy
stękacz.| ~*Piękny jest ten twój świat. xD*~ |No co?
Tworzę zawody do Opkolandii. XD| ~*Czego żeś się dzisiaj
nażarł?*~ |Jadłem to co Grzegorz, myślałem że świeże.| ~Ja
z kolei jadłem orzechy, które znalazłem u ciebie w domu, Ramoninth.~ ~*Jakie
orzechy?*~ ~Ups. :D~ ~*Jezuuu, ty zjebie. xD*~ ~;"D~ popatrzyłam
parę minut w gwieździste niebo. Mogłabym w nie patrzeć cały czas, takie było
piękne. |Kurła, to tylko niebo.| ~*ROMANTYK.
x"D*~ |:D| Chciałam, aby noc polarna trwała do
momentu, w którym zostałabym uratowana. \Tak się nie stanie, bo noc
polarna trwa tylko pół roku, a ty będziesz tu jebany rok./ No, ale
po tych paru minutach, usiadłam w kuli i jęknęłam z bólu, gdyż na parę minut
stał się dość silny. ~*Heeej, w czasie okresu nawet mnie brzuch nie
boli cały tydzień.*~ \Ale to Opkolandia, czego ty wymagasz./ ~*A,
no tak. ;=;*~ Kiedy ponownie zmalał, zjadłam coś i napiłam się czegoś.
Nie niepokoiłam się tak długim trwaniem bólu, gdyż miałam okres, a przez cały
czas jego trwania i jeszcze dwa dni po, brzuch bolał mnie codziennie. ~Fajnie
by było wytłumaczyć, dlaczego, no ale to opko+++.~ ~*OPKO+++
x""""""""""""""""DDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Nowa
klasa energetyczna opek. :D~
~*|\
/|*~
~;"D~
Kiedy
byłam w domu, ten czas najczęściej leżałam w łóżku, a Grzegorz się mną
opiekował, |bowiem był zjebem,| no ale tu musiałam sobie
radzić sama. ~:D~ Chociaż fakt, zdarzały mnie się
okresy, w czasie których ból był tylko trzy dni przed. \Szaleństwo
na całego, nie ma co./ Mimo wszystko, po zjedzeniu i napiciu się,
czułam się, nie wiem czemu, dość słabo. ~:DD~ Jakoś tak
mnie mdliło i jeszcze ten ból brzucha... ~:DDD~ Od
razu, dla bezpieczeństwa, położyłam się i, głęboko oddychając oraz cicho
stękając z bólu, zaczęłam rozmyślać na różne tematy. |Zawodowy myśliciel.| ~*Piękna
ta twoja Opkolandia, serio. xD*~ |Wiem :D| Myślałam tak do
około godziny osiemnastej dwadzieścia. Po tym czasie, poczułam się senna. \Dość
szybko, no ale w sumie nie dziwne./ Od razu okryłam się mymi
włosami i, parę minut potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~,
us~~*NIE x""D*~ ;"D~nęłam...
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
14|4|.|2|02.2016|8| rok, godzina |7|07:12|2| czasu
polskiego.
Dzień #45
Dzisiaj
obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~I ty śmiesz
nazywać Grzegorza leniem. Tak, wiemy, powtarzamy się, no ale nas wszystkich
wkurwia ta hipokryzja.~ Kiedy byłam w domu, prawie nigdy nie
budziłam się o tak wczesnej porze. Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, czułam
się o wiele lepiej. |Od tak, przejście z tematu do tematu bez żadnych
uczuć.| ~*Pamiętaj, co odwaliło się w piekielnych
rozdziałach.*~ |Nie było tematu. ;_;| Nic mnie już nie
bolało, więc było wręcz idealnie. ~:-(~ ~*Jesteś bardzo
miły. xD*~ ~Wiem :D~ Jednak, po przebudzeniu się,
popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Szczerze powiedziawszy, mimo iż
ładnie wyglądało, chciałabym już dzień polarny, aby zobaczyć, jak on
wyglądał. \Ładniej niż ty./ ~*#Szczerość xD*~ \Wiem/ No,
ale po paru minutach usiadłam w kuli, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam i
znowu położyłam się. \Leń/ Nie miałam dzisiaj na nic
ochoty, |W piekielnych rozdziałach to będzie torturą, tak tylko was
przygotuję.| więc nie zamierzałam się do niczego zmuszać. ~*I
prawilnie.*~ Leżałam tak i rozmyślałam na różne tematy, począwszy od
tego, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ mnie tak
nienawidził, \W czasie tej analizy zostało to niejednokrotnie
wyjaśnione./ skończywszy na przewidywaniu, kiedy Grzegorz by mnie
uratował. |Nigdy. Nie no, żart, takie rzeczy to tylko w moim remake.| Myślałam
tak do około godziny dwudziestej pierwszej. ~Każdy normalny by się
zanudził, no ale Andromeda to Mary Sue.~ Po tym czasie, poczułam
się s~*x~enna. ~*Czy ty możesz się ogarnąć? XD*~ ~Nie
:D~ Od razu okryłam się mymi włosami i, kilka chwil później,
kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, us~~*STOP
xD*~ ;"D~nęłam...
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
15|5|.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:|1|00
czasu polskiego.
Dzień #46
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Leń. I ty wciąż
uważasz Grzegorza za lenia tysiąclecia, pierdolcu.*~ Po otworzeniu
oczu, standardowo, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, które
codziennie coraz bardziej mnie się podobało. \Bo po co codziennie
robić coś innego. To by wymagało czasu i pomysłów, a to nie pasuje do klasy
energetycznej opko+++./ ~Muszę wymyślić pozostałe klasy
energetyczne opek. XD~ ~*Uwierz, psychiatra nie jest taki drogi.
XD*~ ~:D~ Naprawdę, będąc zamknięta w tej kuli, zaczęłam
zauważać piękno małych rzeczy, którego nie dostrzegałam wcześniej. |To
normalne, ale żeby aż tak zachwycać się zwykłym niebem?| ~*Mary Sue
nie zrozumiesz.*~ Leżałam tak i obserwowałam gwiazdy oraz księżyc przez
parę minut. Po tym czasie, usiadłam w kuli, zjadłam coś oraz czegoś się
napiłam. |Dzisiaj była to spleśniała cytryna i spleśniały sok.| Następnie,
wyjęłam mój zeszyt, w którym zazwyczaj rysowałam, przybory do rysowania, zeszyt
do pisania opowiadań i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania.
Narysowałam dzisiaj łącznie pięć rysunków i napisałam dwa opowiadania. ~Co
z łatwością pozwala nam zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze dwa
rysunki przedstawiały moje dwie OC, |których ryj był identyczny jak
mój,| kolejne dwa krajobrazy miasta, w którym mieszkałam, |czyli
Sosnowca, jakby kogoś to interesowało,| a ostatni to był mój
autoportret. ~Skromność to podstawa, jak widać.~ ~*Dogadalibyście
się, Grzegorz.*~ ~Ja tam nie chciałbym mieć niedojebanej BFF.~ ~*W
sumie, prawilnie.*~ Natomiast opowiadania to były dwa, krótkie
FanFiction. \Jednak oczywiście, że nie powiesz nam, o czym one
były./ Po zakończeniu rysowania i pisania odłożyłam wszystkie
rzeczy do torby, ~*Jak nakazywały prawa logiki.*~ okryłam się
moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam na różne tematy do
około godziny dwudziestej drugiej piętnaście. |Długo, no ale w sumie to
Mary Sue.| Po tym czasie, poczułam się s~~*Just stop.
xD*~ ;"D~enna. I, kilka chwil później, kołysana wodami
Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~~*ZABRANIAM
xD*~ ;""D~nęłam...
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
16|6|.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:|2|00
czasu polskiego.
Dzień #47
Tego
dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. Będąc w domu, rzadko
budziłam się o owej godzinie, \Przestań kłamać, na sto procent na co
dzień budziłaś się o tej godzinie, leniu./ o dziesiątej
najczęściej budził się Grzegorz. ~Czyli budził się tylko o godzinę
później od ciebie. Powtórzę jeszcze raz: I ty śmiesz nazywać go leniem,
pierdoło.~ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze
trochę w gwieździste niebo, które tak bardzo mnie się podobało. ~Wyjdź
za nie, skoro tak je uwielbiasz.~ ~*JAK? x"D*~ ~Opkolandia
coś na to poradzi. :D~ Mogłabym na nie patrzeć całą wieczność, ale
wiedziałam, że w końcu nadszedłby dzień polarny i wszystkie gwiazdy nad
Oceanem ~*Spierdolenia*~ Arktycznym szlag by trafił.
|To zdanie bardzo pięknie prezentuje się w opowiadaniu. xD| ~*Wiem
:D*~ Popatrzyłam tak w niebo około paru minut. Po tym czasie, usiadłam
w kuli, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj było to
przeterminowane ptasie mleczko i przeterminowana woda.| Bardzo
cieszyłam się, że zabrałam ze sobą takie zapasy jedzenia i, tym bardziej, wody,
to jakoś mogłam przeżyć na środku Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego. \Bowiem
gdybyś nie przewidziała porwania ciebie, to opko byłoby bardziej realistyczne i
wszyscy umarlibyśmy z radości./ Jednak, po zjedzeniu i napiciu
się, wyjęłam z mojej torby jakąś książkę, po czym zaczęłam ją czytać. ~Nawet
nie podasz tytułu? No cóż, pewnie miała taki zjebany gust literacki, że nie
chciała się nim chwalić.~ Bardzo cieszyłam się, że pomyślałam o
wzięciu czegoś do roboty, bo inaczej przez te czterdzieści siedem dni już dawno
bym się zanudziła. |Bowiem jeżeli nie przewidziałabyś porwania i nic
byś nie wzięła, opko byłoby ciekawsze i wszyscy byśmy zginęli.| Czytałam
ją z parę godzin, gdyż była dość gruba. Kiedy doczytałam ostatnie zdanie,
schowałam ją z powrotem do torby, ~Jak nakazują prawa logiki.~ a
następnie wzięłam mój telefon i słuchawki, podłączyłam je do niego, a następnie
włożyłam do uszu, i włączyłam piosenkę, którą ostatnio słuchałam. ~Nawet
nie pochwalisz się swoim gustem muzycznym? Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo
takie małe szczegóły ubarwiłyby opko, a przecież nie o to chodzi.~ Kiedy
to zrobiłam, okryłam się moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać na różne
tematy. Najbardziej ciekawiło mnie to, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak
mnie nienawidził. |Pisaliśmy to już wielokrotnie, ale ty najwidoczniej
nie chcesz nas słuchać.| W końcu ja nic mu nie zrobiłam, a on tak się
nade mną wyżywał. Czyżby mi czegoś zazdrościł? ~*Akurat tobie nie ma
czego zazdrościć.*~ Nie wiedziałam i nie doszłam do żadnych sensownych
spekulacji. S~*X~enna ~*Cholera, byłeś szybszy ode mnie.
xD*~ ~:D~ poczułam się około godziny dziewiętnastej
pięćdziesiąt i, chwilę potem, kołysana falami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
us~r~nęłam... ~*I znów. xD*~ ~;""D~
~*A
w ogóle, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już nasz dzienny limit
rozdziałów.*~
~Dobrze,
że ta analiza tak szybko idzie. W ogóle, to kiedy ją skończymy?~
~*Jeżeli
wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w niedzielę lub poniedziałek, ale jeżeli
plany się nie powiodą, to we wtorek.*~
|Nie
mogę się już doczekać końca.|
~*Jeszcze
dwanaście rozdziałów, damy radę.*~
\Musimy,
chociaż będzie ciężko./
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
17|7|.|2|02.2016|8| rok, godzina |7|07:12|2| czasu
polskiego.
Dzień #48
Tego
dnia obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. \Jednak
mimo to, NADAL nazywasz Grzegorza leniem do sześcianu./ ~*Hipokryzja
jak nie wiadomo co.*~ Naprawdę bardzo rzadko budziłam się o godzinie
siódmej. ~Rozumiemy, nie musisz powtarzać tego samego w drugim
zdaniu.~ No, ale po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo, ~Po tych piekielnych rozdziałach to nawet cieszę
się, że nie ma dłuższych opisów jej przemyśleń. ;=;~ ~*To była
tortura. ;=;*~ ~Wiem ;=;~ na którym dzisiaj gościł także
księżyc|, który miał w planach rozjebanie mojej głupiej mordy|. ~*Wspaniałe
plany. xD*~ |Wiem :D| Patrząc tak w niebo często
zastanawiałam się, gdzie teraz był Grzegorz i czy naprawdę mnie szukał. |W
moim remake, nie. W tym z kolei, tak.| Chciałabym, aby tak było, gdyż
nie miałam ochoty umrzeć w tym miejscu. ~*Jest wiele osób, które
wrzuciłabym do tej kuli aby w niej zdechły i ty, Andromedo, jesteś jedną z
nich.*~ ~Jak miło. xD~ ~*No co? Tej Mary Sue się należy.
:D*~ W każdym razie, parę minut potem, usiadłam w kuli, zjadłam coś i
napiłam się czegoś. Następnie, jako iż zasnęłam słuchając muzyki, odłączyłam
słuchawki i je oraz telefon wrzuciłam do torby, \Chciałabym się
dowiedzieć, jaka piosenka leciała ci w słuchawkach, no ale jako iż to jest
opko, to jest to marzenie ściętej głowy./ po czym wyjęłam z niej
jakąś książkę, gdyż znowu miałam ochotę na czytanie. ~Dobrze, że nie
ciągle na rysowanie lub pisanie opowiadań, lub to i to.~ Czytałam
ją dość długo, gdyż również była dość gruba. |A tytułu jak nie podałaś,
tak nie podasz.| Po skończeniu, odłożyłam ją do torby, okryłam się
mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~Czyli standard.~ Swoją
drogą, tutaj miałam dużo czasu na myślenie. Rozmyślałam tak na różne tematy do
około godziny dwudziestej pierwszej. ~*Każdy normalny dawno by się
zanudził, no ale Andromeda to Mary Sue.*~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*No
do... xDDD*~ ~;"D~ I, jakieś parę minut potem,
kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~~*NIE
x"D*~ :D~nęłam...
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
18|8|.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:|1|00
czasu polskiego.
Dzień #49
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. \Wiemy, jesteś
leniem i hipokrytką w jednym, nie musisz się powtarzać./ Po
otworzeniu oczu, standardowo, parę minut poleżałam i popatrzyłam w gwieździste |jak
moja dupa| niebo. Naprawdę, ~*Chwila...SLADE!
x"""D*~ |No co? :D Ubarwiam opko.| ~*W
ten autystyczny sposób. xD*~ |Każda metoda jest dobra. :D| z
każdym dniem było ono coraz ładniejsze. Po prostu tutaj nauczyłam się doceniać
nawet najmniejsze rzeczy. \Co zabije nas w piekielnych rozdziałach./ Mimo
wszystko, po paru minutach, usiadłam w kuli, co jak zwykle nie było łatwe, a
następnie zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj była to
przeterminowana czekolada i woda z oceanu.| Po zrobieniu tego,
ponownie położyłam się, gdyż dzisiaj nie miałam ochoty nic robić, ~*Co
było tylko po to aby jak najszybciej skończyć rozdział.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~ więc nie zamierzałam się do niczego zmuszać. ~*I
prawilnie.*~ Przez cały dzień rozmyślałam na różne tematy, w tym na
temat Dawida ~*Dejwida~ i jego nienawiści do mnie, ale
do żadnych sensownych wniosków nie doszłam. \Czy ona nie ma o czym
rozmyślać... <Przypomina sobie piekielne rozdziały.> NIENIENIENIE!
;____;/ ~*Właśnie ;_;*~ Jednak, około godziny
dwudziestej, poczułam~*, że zamarzały mi stopy.*~ ~Co. xDDD~ ~*No
co? Zimno mi w stopy! :D*~ ~To załóż kapcie.~ ~*Zaaaraaa*~ ~Leń~ ~*:D*~ się
senna i, po paru minutach, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~,
usnęłam... |Jeee... <Ziew>|
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
19|9|.|2|02.2016|8| rok, godzina |8|08:15|5| czasu
polskiego.
Dzień #50
Tego
dnia obudziłam się o wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Co nadal nie
przeszkadza ci w nazywaniu Grzegorza leniem Wszechświata.*~ Bardzo
rzadko budziłam się w okolicach ósmej. ~Ty leniu. I mimo wszystko
uważasz, że Grzegorz to leń tysiąclecia. Spal się.~ ~*Cudowna rada.
xD*~ ~Wiem :D~ Mimo wszystko, jak co dzień, poleżałam
jeszcze trochę w kuli i popatrzyłam w gwieździste niebo. |Jakbyś nie
mogła starać się choć trochę urozmaicić tych dni. Ja wiem, że w takim miejscu
to jest ciężkie, ale nie niemożliwe.| ~*Ale to opko+++...*~ |A,
fakt. Po takiej klasie energetycznej to nie ma co liczyć na cud.| ~Jestem
w trakcie wymyślania nowych klas energetycznych. :D~ ~*Nosz...
xDDD*~ ~;D"~ ~*JEZU, CO TO ZA EMOTKA?
x""""D*~ ~A jebła się taka kombinacja, to
postanowiłem, że zostawię. :D~ |Jezu xDDD| ~;D"~ ~*BOŻE
XDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Naprawdę, z każdym dniem było ono coraz
ładniejsze. Po prostu w tej niewoli zaczynałam dostrzegać piękno tak
niewielkich rzeczy. \Wiemy, nie musisz się powtarzać./ Jednak,
po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłem. |Dzisiaj
były to zgniłe pomarańcze i woda po parówkach.| Następnie, jako iż
miałam dziś ochotę na czytanie, \Bo zaraz przedobrzysz w drugą
stronę i tym nas zanudzisz./ wyjęłam z mej torby jakąś książkę i
zaczęłam czytać. ~*Jednak nadal nie przyszło ci do głowy aby podać jej
tytuł.*~ Czytanie zajęło mi jakieś pół dnia, gdyż książka nie była
zbyt gruba, ale jednak długo się ją czytało. ~Pewnie miała zbyt
skomplikowany język na twój mały móżdżek. Jezu, tak trudno wytłumaczyć,
dlaczego długo się ją czytało? A, no fakt. Klasa energetyczna...~ Po
skończeniu, schowałam lekturę do torby, okryłam się moimi włosami, położyłam i
zaczęłam rozmyślać. |Czyli standard.| Podczas codziennego
myślenia doszłam do wniosku, że gdy Grzegorz wreszcie by mnie uratował, ten
dziennik byłby taką moją pamiątką tego wszystkiego. ~*Po pierwsze: No
ja bym nie chciała pamiętać porwania i to jeszcze takiego, ale co kto woli. Po
drugie: To z jakiej perspektywy czasowej ty w końcu piszesz ten
dziennik?*~ ~Nie wiadomo i, jako iż to opko+++, to nigdy się nie
dowiemy.~ ~*Niestety*~ Jednak, około godziny dwudziestej
drugiej dwadzieścia, poczułam się senna i, kilka chwil później, kołysana wodami
Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... \Jeee...
<Ziew>/
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
20|2|.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:|4|04
czasu polskiego.
Dzień #51
Tego
dnia obudziłam się o późnej, jak dla mnie, porze. ~Czyli, co raz
wspominaliśmy, tylko o godzinę później niż Grzegorz. I ty śmiesz nazywać się
pracowitą, leniu.~ Kiedy byłam w domu, po dziesiątej budziłam się
tylko wtedy, gdy byłam chora lub, gdy poprzedniego dnia, pod wieczór byłam
bardzo wymęczona. ~*Ciekawe, co tym razem jej się przytrafi. W ogóle,
ciekawie byłoby gdyby ją w tej kuli złapała sraczka lub gdyby się wyrzygała.
Byłoby oryginalnie.*~ ~Mam pomysł na zremakeowany rozdział!~ ~*Won.
xD*~ ~;"D~ Jednak, po otworzeniu oczu, popatrzyłam
jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym dzisiaj był także i księżyc|,
którego wkurwiało to, że ciągle się w to niebo japiłaś|. ~*Jak
romantycznie. xD*~ |Co nie? :D| Naprawdę, z każdym dniem
to niebo stawało się coraz to piękniejsze. \Rozumiemy, nie musisz
się powtarzać co rozdział./ No, ale po paru minutach usiadłam w
kuli, jednak bardzo szybko znowu się położyłam. Powodem tego było to, że czułam
taki ból, jakby coś ściskało mi żołądek. ~Błagam, tylko nie zaczynaj
tutaj z tymi okrutnymi opisami. ;_;~ ~*Nie, tu jeszcze ich nie
ma.*~ ~Dzięki Bogu.~ Ból nie był jakiś bardzo silny, ale
jednak uniemożliwiał codzienne czynności. Przez to, leżałam tak cały dzień,
cicho jęcząc z bólu. |Spoko, jesteś sama, możesz jęczeć na cały głos.| ~*A
i po cholerę? xD*~ |Byłoby ciekawiej. :D| ~*Wyjdź.
xD*~ |Nie :D| Wolałabym, aby ból nie utrzymywał się przez
cztery dni, bo to zawsze zwiastowało u mnie chorobę. \Fajnie, że nie
było o tym wcześniej wspominane./ ~*Czego ty się spodziewasz po
opku+++?*~ \W sumie.../ Leżałam tak do około
godziny dwudziestej pierwszej piętnaście. Po tym czasie, ból zmalał na tyle, że
mogłam spokojnie zasnąć. ~*Przynajmniej chociaż raz nie rozmyślałaś
dzień i noc.*~ ~CUD! \O/~ Od razu okryłam się mymi włosami
i, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
usnęłam... ~Amen~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|21.|2|02.2016|8| rok,
godzina |9|09:|2|20 czasu polskiego.
Dzień #52
Tego
dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Leń.
<- Kropka stanowczości.*~ Po otworzeniu oczu, standardowo
popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. |Jakbyś nie mogła
chociaż raz zrobić czegoś innego.| ~*Wtedy byłoby oryginalniej i
wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, no ale przecież nie o to chodzi.*~ Naprawdę,
chciałabym już aby nastał dzień polarny, gdyż chciałabym zobaczyć, jak on
wyglądał, ~Musisz poczekać gdzieś tak do czerwca chyba.~ ale
gwieździste niebo również było ładne. W każdym razie, po paru minutach usiadłam
w kuli i...znów się położyłam. ~*Leń. <- Kropka podwójnej
stanowczości.*~ To już był drugi dzień, kiedy miałam takie uczucie,
jakby coś ściskało mi żołądek. ~*A nie, dobra, wybaczam.*~ Nie
chciałam, aby to powtórzyło się jeszcze przez dwa kolejne dni, gdyż nie
chciałabym się rozchorować. \Wolę to, niż kolejne powtarzanie tego,
że rysowała, pisała opowiadania lub czytała./ No, ale zmuszona
byłam leżeć cały dzień w kuli, cicho jęcząc z bólu. |Mówię, jęcz na
cały regulator. Będzie śmiesznie i jak ktoś będzie przepływał, to może pomyśli,
że rodzisz, będzie chciał cię stąd wyciągnąć, a tu taki prank, bo Andromeda
wcale nie rodzi, tylko jęczy na całe gardło.| ~Co ty dzisiaj
piłeś? xD~ |Kawę :D| ~Nie pij jej lepiej, bo ci
szkodzi. xD~ |;"D| Oczywiście, starałam się
skupić swoje myśli nie na bólu, lecz na czymś innym, co po jakimś czasie mi
wyszło. \Ty jebana Mary Sue, każdy by tak chciał./ Rozmyślałam
nad tym, czy Grzegorz naprawdę mnie szukał |W mej czasoprzestrzeni nie,
no ale nie jesteśmy w mojej czasoprzestrzeni.| i jeśli tak, to gdzie
obecnie był. ~*Na melanżu.*~ ~Dobry przyjaciel to podstawa.
xD~ ~*Co nie? :D*~ Myślałam także, czemu Dawid ~*Dejwid~ tak
bardzo mnie nienawidził. |Tłumaczyliśmy ci to niejednokrotnie, no ale
najwidoczniej nie chcesz słuchać.| Naprawdę, nie znałam powodu jego
nienawiści do mnie, zważywszy na to, że nic mu nie zrobiłam. ~Urodziłaś
się i to wystarczy.~ No, ale rozmyślałam tak sobie do około
godziny dwudziestej drugiej dwadzieścia dwa, \Sekund dwie, pewnie./ gdyż
o tej godzinie ból zmalał na tyle, że mogłam normalnie zasnąć. ~Szkoda.
Może byłoby oryginalniej, no ale nie.~ Od razu okryłam się mymi
włosami i, kilka chwil później, kołysana falującymi wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
usnęłam... ~Aaameeen!~
~*Przerwa.
Tak, wiem, zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, ale zostało nam jeszcze sześć,
więc nie ma co się rozdrabniać i zanalizujemy je dzisiaj.*~
~Wymyśliłem
klasy energetyczne opka! Oto one:
Opko – normalne,
źle napisane opowiadanie, które poza standardowymi cechami złego opowiadania
niczym się nie wyróżnia.
Łopko – źle
napisane opowiadanie ze standardowymi cechami Opka oraz większym niż przewidywane
Niedojebaniem.
Łopłopłopko – źle
napisane opowiadanie z cechami Opka i Łopka, ale oprócz tego charakteryzuje się
występowaniem większego niż zakładane Hipernierealizmu oraz Ponadstandardowymi
Niespójnościami.
Opko+ – źle
napisane opowiadanie z cechami Opka, Łopka i Łopłopłopka, ale oprócz tego,
występuje kompletny Naddebilizm bohaterów, Hipernierealistyczność drąży nowy
poziom zjebania, a także akcja pędzi jak Pendolino z silnikiem odrzutowym.
Opko++ – źle
napisane opowiadanie z cechami Opka, Łopka, Łopłopłopka i Opka+ podniesionymi
do kwadratu.
Opko+++ – tragedia
na skalę globalną. Okropnie napisane opowiadanie z cechami Opka, Łopka,
Łopłopłopka, Opka+ i Opka++ podniesionymi do potęgi dziewiątej. Zawiera również
dużo Okrutnych Opisów, czasami są też Złe Opisy Seksu, a także inne okropności.
:D~
|Że
ci się chciało to wymyślać. xD|
~No
co? Jakoś trzeba przetrwać analizę tego Opka+++. :D~
~*Dobra,
przerwa, matoły. xD*~
|~:D~|
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|22.|2|02.2016|8| rok,
godzina 10|1|:15|5| czasu polskiego.
Dzień #53
Tego
dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. ~Nie kłam,
skoro normalna pora twego budzenia się to dziewiąta, to znaczy, że obudziłaś
się wtedy kiedy Grzegorz, leniu zapyziały.~ ~*Wspaniałe określenie,
nie ma co. xD*~ ~:D~ Serio, bardzo rzadko budziłam się o
dziesiątej i później, no ale w sumie wczoraj zasnęłam po dwudziestej drugiej,
więc było to uzasadnione. ~*Nie było, pizdo. Ja jak zasypiam po
dwudziestej drugiej, to wstaję o szóstej lub siódmej.*~ \Nie ma
to jak być miłym wobec swego tworu./ ~*Co nie? :D*~ Jednak,
po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Czyli
corozdziałowy standard./ Bardzo chciałabym zobaczyć już dzień
polarny, ale musiałam jeszcze trochę poczekać. ~Przestań tak srać
tym dniem polarnym. ._.~ ~*Jesteś bardzo empatyczny. xD*~ ~Wiem
:D~ W sumie i tak nie miałam wyboru, ale mniejsza. Parę minut
potem, usiadłam w kuli, szybko się czegoś napiłam |Zapewne skwaśniałego
do granic możliwości mleka.| i znowu się położyłam. Ból nadal był, co
prawda dzisiaj nieco mniejszy, ale nadal utrudniający funkcjonowanie w takim
miejscu, jakim była kula do Aqua Zorbingu. ~Te, Ramoninth, czemu w
twoich opkach jak coś kogoś bolało, to zawsze to był brzuch?~ ~*Bo
okrutne opisy.*~ ~.___.~ ~*Wiem ;=;*~ Od razu
położyłam się w kuli, okryłam mymi włosami i, cicho jęcząc z bólu, |Mówię,
jęcz na cały głos, byłoby śmiesznie.| ~Musisz przestać pić kawę,
naprawdę. xD~ |:D| leżałam rozmyślając na różne
tematy. Byłam ciekawa, gdzie obecnie był Grzegorz i czy aby na pewno mnie
szukał. ~*Jezu czy ty jesteś od niego uzależniona, że ciągle tak o nim
myślisz? Ja wiem, że może ci go brakować, ale bez przesady!*~ \Materialnie
na pewno jest od niego uzależniona, skoro nie pracuje./ ~*W
sumie...Ale i tak, bez przesady!*~ Rozmyślałam sobie do około godziny
dwudziestej dwanaście. O tej godzinie poczułam się senna oraz ból wystarczająco
zmalał. |Bowiem gdyby to nie nastąpiło, opko byłoby ciekawsze, a nie o
to chodzi.| Kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
us~r~nęłam... ~*No do cholery. xD*~ ~:D~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
23|3|.|2|02.2016|8| rok, godzina |8|08:|3|03
czasu polskiego.
Dzień #54
~*Ty, jaka jest strefa czasowa na
Antarktydzie?*~
~<Sprawdza> Cytując:
"Teoretycznie Antarktyda leży we
wszystkich strefach czasowych, jednak w związku z różnymi, często skrajnymi
cyklami dzień/noc w okolicach czerwcowego i grudniowego przesilenia, dokładna
godzina jest trudna do określenia."
Więc tego.~
~*A czyli w sumie świat się nie
zawali, jak się napisze, na przykład "Czasu polskiego", "Czasu
amerykańskiego", etc.*~
~Przynajmniej jakiś plus.~
Tego
dnia obudziłam się o dość wczesnej, jak dla mnie, porze. \A mimo to,
śmiesz nazywać się pracowitszą od Grzegorza. Tak, będziemy to powtarzać dzień i
noc./ W domu praktycznie w ogóle nie budziłam się w okolicach
ósmej. ~Chociaż w sumie, można by stworzyć opowiadanie, w którym
główna bohaterka też byłaby leniem do kwadratu, ale uważałaby się za pracowitą
osobę, choćby dlatego, że jej BFF to też leń do sześcianu i nie widziałby w jej
lenistwie nic dziwnego. Chociaż, główna bohaterka mogłaby być jeszcze leniwsza
od swego przyjaciela, a może jej przyjaciel byłby nawet pracowity, wręcz
mogłaby nie pracować i nie studiować, utrzymywać się z hajsu jej przyjaciela, a
także, dosłownie, całe dnie leżeć w łóżku i niewiele robić, i wychodzić z domu
raz na trzy miesiące. Mogłaby też, na przykład w przeciwieństwie do jej
przyjaciela, żywić się tylko samym niezdrowym jedzeniem oraz mogłaby w ogóle
nie uprawiać sportu, no bo jak, jak całe dnie leżałaby w łóżku, przez co
roztyłaby się jak nie wiem, co również mogłoby jej utrudniać w ogóle wstanie z
tego łóżka nawet do toalety. W sumie może być też, że nikt nigdy nie zwróciłby
uwagi na jej całodzienną bierność i bardzo dużą otyłość, no bo jak, skoro wychodziłaby
z domu raz na trzy miesiące albo w ogóle nie wychodziłaby i zapomniałaby, jak
wygląda świat zewnętrzny, a jej przyjaciel na przykład byłby zbyt zajęty pracą,
chociaż czasem mógłby wspomnieć, że nasza protagonistka mogłaby zacząć uprawiać
sport, zdrowo się odżywiać i częściej coś robić. No, ale ta trwałaby w swoim
lenistwie i tuczeniu się oraz niszczeniu sobie zdrowia, aż w końcu trafiłaby do
tej kuli od Aqua Zorbingu, bo Dawid mógłby jej nienawidzić i w sumie miałby
powód. No i- ~*Eeej, Grzegorz! Wybacz, że przerywam ci twoje
przemówienie, ale analiza końcowa to jeszcze nie tutaj! xD*~ Ups
:D~ No, ale po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w
gwieździste niebo, na którym dzisiaj także gościł księżyc. ~*Boże, to
jest takie nudne, że chyba wolałam wywód Grzegorza. xD*~ ~:D~ Niebo,
jak zwykle, wyglądało pięknie. \Nie zesraj się./ ~*Kolejna
romantyczka. xD*~ \Wiem/ Serio, w takim miejscu
człowiek uczył się doceniać małe rzeczy. |Powtarzasz się chyba
milionowy raz.| No, ale po paru minutach usiadłam w kuli i, znowu,
szybko się położyłam. ~<Ziew>~ Brzuch bolał mnie
już o wiele mniej, ale nadal bolał tak, że nie miałam na nic siły. \Co,
wiadomo, zostało dodane tylko po to aby jak najszybciej skończyć pisać
rozdział./ Przez to, cały dzień zmuszona byłam leżeć. Leżąc,
rozmyślałam na różne tematy, szczególnie zastanawiałam się, dlaczego
Dawid ~*Dejwid~ aż tak bardzo mnie nienawidził, ale nie
doszłam do żadnych sensownych wniosków. ~*Czy ona nie miała innych
tematów do rozmyślań?*~ |Z tego wniosek, że nie.| S~~*NOŁ.
xD*~ :D~enna poczułam się około godziny dziewiętnastej. Od razu
okryłam się włosami i, kiedy ból nieco ustał, \Bo gdyby trwał całą
noc, to świat by się zawalił, bo byłoby coś ciekawszego./ kołysana
wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~Arktycznego, usnęłam... |No i
fajnie.|
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
24|4|.|2|02.2016|8| rok, godzina |7|07:12|2| czasu
polskiego.
Dzień #55
~*Jeszcze tylko dwa rozdziały, nie
licząc tego, do kolejnej przerwy.*~
~Jakoś przeżyjemy, chociaż będzie
ciężko.~
Tego
dnia obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. |Co nadal
nie przeszkadza ci w nazywaniu Grzegorza leniem całkowitym.| Będąc w
domu, bardzo rzadko budziłam się w okolicach godziny siódmej i ósmej. ~Jezu,
jaką ona jest hipokrytką. Sama nazywa Grzegorza leniem, ale jednocześnie
również jest leniwa.~ Optymalnym czasem pobudki dla mnie była
godzina dziewiąta i, ewentualnie, dziesiąta. \To oznacza, że jesteś
leniwa, a nie pracowita, moja droga./ No, ale wczoraj zasnęłam
około dziewiętnastej, więc nie dziwne. ~*Ja w takim wypadku wstałabym
pewnie o piątej, no ale to tylko ja i Grzegorz. Chociaż nie, Grzegorz wstałby
wcześniej.*~ ~:D~ ~*Cichaj xD*~ W każdym razie, po
otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Było ono
naprawdę bardzo ładne i z każdym dniem wydawało mnie się piękniejsze. \To
już chyba objaw uzależnienia. No, ale w sumie w takim miejscu każdemu
normalnemu by się nudziło./ W każdym razie, parę minut później,
usiadłam w kuli i, znowu, bardzo szybko położyłam się. |Leń| Brzuch
nadal mnie bolał, co prawda tak samo jak wczoraj, czyli tragedii nie było, ale
nadal uniemożliwiał mi wykonywanie codziennych, możliwych do wykonania w kuli
do Aqua Zorbingu, czynności. ~*Czy ten brzuch przestanie ją kiedyś
boleć? To zaczyna być nudne, no. Zaczął ją boleć ot tak i tyle.*~ ~W
tym opku wszystko dzieje się ot tak.~ ~*Racja*~ No to, nie
mając wyboru, leżałam tak i rozmyślałam na różne tematy do około godziny
dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. |Sekund dwie zapewne.| Najbardziej
myślałam o Dawidzie ~*Dejwidzie~ i jego mentalności,
ale koniec końców nie doszłam do żadnych sensownych wniosków. \Chryste,
co ty, zakochałaś się w nim, że tyle o nim myślisz? To twój oprawca, powinnaś
mieć go w dupie./ ~*Dawid jest zbyt zajebisty jak na
Andromedę.*~ \A, faktycznie./ W każdym razie, około
tejże godziny, poczułam się s~~*Przestań. xD*~ No co?
;"D~enna. Od razu okryłam się mymi włosami i, parę minut potem,
kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*Kurwa,
byłeś szybszy ode mnie. xD*~ ~:D~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
25|5|.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:15|5| czasu
polskiego.
Dzień #56
Tego
dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. \Ledwo
obudziłaś się o tej samej porze, o której przeciętnie budzi się Grzegorz, więc
proszę mi tu nie jęczeć./ Kiedy jeszcze byłam w domu, bardzo
rzadko budziłam się po dziesiątej. ~Nie kłam.~ No, ale
wczoraj zasnęłam około dwudziestej drugiej, więc miałam jakieś
usprawiedliwienie. ~*Nie miałaś, ja na twoim miejscu wstałabym o
szóstej.*~ ~Nie psuj dnia Mary Sue.~ ~*A, fakt. ;=;*~ W
każdym razie, po otworzeniu oczu, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam w
gwieździste niebo. \Bo co innego mogłaby robić, skoro jest w
opku+++./ Bądźmy szczerzy, dzięki pobytowi tutaj, zaczęłam
doceniać gwiazdy i ich piękno. ~Dżezis, nie zesraj się. Ja taki
widok mam co noc za oknem.~ ~*Jesteś bardzo romantyczny. xD*~ ~Wiem
:D~ |Pamiętam jak na szesnaste urodziny Ramoninth zrobiłeś
wielkie ognisko z płyt Justina Biebera, One Direction, 5SOS, BAM i Miley Cyrus.
To się nazywa miłość, moi państwo. xD| ~*Pokochałam go jeszcze
bardziej, bo zrozumiałam, że jest jedynym normalnym człowiekiem na tym świecie.
:**~ ~:D Co prawda sąsiedzi z naprzeciwka coś tam marudzili, ale
kogo oni obchodzą, są takimi debilami, że nawet policja ma ich w dupie.~ \Czy
tu już zaczyna się góra przegrywu?/ ~Najwidoczniej xD~ Bądź
co bądź, ale przebywanie w takim więzieniu jak kula do Aqua Zorbingu miało
swoje plusy. \No jak chuj./ Jednak, po paru minutach,
usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj były to
zwiędnięte stokrotki i woda z wazonu po różach.| Następnie, jako iż
miałam wenę na rysowanie, ~Dzięki Bogu, choć raz coś innego.~ ~*CUD!
\O/*~ wyjęłam odpowiedni zeszyt, przybory do rysowania i zaczęłam
rysować. Jako iż dzisiaj rysowałam w stylu realistycznym, dałam radę narysować
tylko dwie prace. ~No dobra, to już jest bardziej realna
liczba.~ Pierwsza to był FanArt Slade'a z serialu „Arrow", |Jak
miło, chociaż raz nie z "Młodych Tytanów".| ~*Zawsze
trzeba nawet Opko+++ jakoś ubarwić.*~ a drugi przedstawiał Sebastiana
Blood z tego samego serialu. ~*Który jest w tym serialu taki
przystojny, że wyrabia normę na kolejny wiek. <3*~ Moim zdaniem,
owe rysunki naprawdę ładnie mi wyszły. \Nie ma to jak brak
skromności./ Po skończeniu, odłożyłam wszystko do torby, okryłam
się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam tak
sobie do około godziny dwudziestej pierwszej. ~*Jak przystało na Mary
Sue.*~ Po tej godzinie, poczułam się senna i, chwilę potem, kołysana
wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... ~Aaameeen!~
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
26|6|.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:|2|00
czasu polskiego.
Dzień #57
Tego
dnia obudziłam się o normalnej porze. Nareszcie, bo ostatnio budziłam się
później niż powinnam, czego nie lubiłam. ~*Też tego nie lubię, ale ja
nie dramatyzuję z tego powodu.*~ Wolałam zawsze budzić się o
ustalonych przez siebie porach, ale wiadomo, że nie zawsze to było możliwe,
szczególnie w takim miejscu jak to. ~Tutaj to i lepiej, bo traciłaś
więcej dnia, o co w takim miejscu chodzi.~ W każdym razie, po
przebudzeniu, jako iż nie miałam ochoty na obserwację gwieździstego
nieba, ~LUDZIE! IDEALNY TYDZIEŃ NADCHODZI! ***.***~ ~*BOŻE,
CUD! \O/*~ |NIE MOŻE BYĆ! OOO.OOO| \NIEPRAWDOPODOBNE!/ usiadłam
w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj był to
spleśniały ananas z puszki oraz przeterminowane Pepsi.| Następnie,
wyjęłam z mej torby zeszyt i długopis, a następnie zaczęłam pisać jeden z
rozdziałów do mego FanFiction, które miałam zapisane na komputerze w mym
domu. \Mam nadzieję, że nie skażałaś tym gównem Internetu./ ~*Na
szczęście tego nigdy się nie dowiemy. Niektóre historie powinny zostać
niedopowiedziane.*~ Sprawdziłam po prostu w telefonie, gdyż owy
FanFiction miałam też na dysku internetowym, o czym był poprzedni rozdział i
zaczęłam pisać. \Szkoda, że jest to kolejna rzecz, która wzięła się
z dupy. W sumie, tak nakazuje Opko+++, ale i tak./ Opowiadanie to
było do uniwersum serialu „Młodzi Tytani" |Bowiem
inne seriale nie istniały.| ~*Wtedy miałam fazę na ten serial i ot
co wyszło.*~ i opowiadało historię mojej OC jako członkini Młodych
Tytanów. ~Zgaduję, że była potężniejsza od Raven, kochali się w niej
wszyscy dobrzy i źli bohaterowie niezależnie od płci oraz ratowała dupy
wszystkim jednym pstryknięciem palca.~ Rozdział, który dzisiaj
pisałam, jako iż był to piąty rozdział, przedstawiał pierwsze spotkanie
Layli, \Miło, że masz gust do imion. Zawsze coś./ gdyż
tak miała na imię owa OC |A jaki miała pseudonim? Fajnie byłoby go
poznać, bo w końcu w tym serialu wszyscy na każdym kroku posługują się
pseudonimem.| ~*Zgaduję, że nawet go nie wymyśliłam.*~ |;=;| ~*Wiem
;=;*~ z Sladem. |Dzień dobry.| Nieco zainspirowane
pierwszym spotkaniem Terry i Slade'a z drugiego sezonu. ~*Czytaj:
Zerżnięte kropka w kropkę z serialu.*~ |A poza tym, ja bym się
pokraczną OC jakieś pizdy nie zainteresował.| ~#Szczerość~ |:D| Pisałam
to kilka godzin, gdyż rozdział był długi oraz pisałam go małym pismem, aby
ładnie to wyglądało. ~*Ja tak robię, ale u mnie to uzasadnione, bo
normalnie moje pismo do pięknych nie należy. Jednak, jeżeli Andromeda ma ładne
pismo, to tego nie rozumiem. Chociaż w sumie, fakt. Stracić więcej czasu, itd.
Racja.*~ Kiedy zaś skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce,
okryłam się mymi włosami, położyłam i patrząc w niebo rozmyślałam. \Jak
nakazują prawa tego opka./ Najwięcej myślałam o tym, gdzie obecnie
był Grzegorz ~*W willi, miał cię w dupie. Obecnie złapała go
sraczka.*~ ~Już czwarty raz dzisiaj, zresztą.~ \Piękny
jest ten wasz świat./ ~*~;"D~*~ oraz czy
czasem Dawid ~*Dejwid~ nie utrudniał mu drogi. \Zapewne
to robił, bo jako jedyny w tym opku miał mózg. W końcu ktoś musiał i padło na
niego./ Myślałam tak do około godziny dwudziestej
dwadzieścia. ~Bo jam jest Mary Sue.~ Po tym czasie,
jako iż poczułam się senna, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
usnęłam... \<Ziew>/
~*Dobra,
chwila przerwy i analizujemy ostatni rozdział. Potem wystarczy wkleić analizę
tych piekielnych, dodać odpowiednie zdjęcia i można pisać analizę końcową.*~
\Dzięki
Bogu, powoli zbliżamy się do końca tego piekła./
~*Nie
tylko ty się cieszysz, Rivienno.*~
~I nie
tylko wy.~
|Każdy
normalny się cieszy.|
_________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|27.|2|02.2016|8| rok,
godzina |7|07:|1|10 czasu polskiego.
Dzień #58
Tego
dnia obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. Kiedy byłam w
domu, praktycznie nie budziłam się o tej godzinie, chyba że musiałam gdzieś
pilnie iść. ~Chryste, nieziemsko rozpiszę się w analizie
końcowej.~ ~*Jak chyba każdy z nas. To opko jest tak zjebane, że
trzeba je zanalizować od góry do dołu.*~ No, ale w sumie wczoraj
zasnęłam około dwudziestej, więc może miałam jakieś usprawiedliwienie. ~*Ja
w takim razie wstałabym o piątej-szóstej.*~ W każdym razie, po
przebudzeniu, nie miałam ochoty patrzeć w niebo, gdyż już trochę mnie się to znudziło. ~*|\~*******.*******~/|*~ Usiadłam
więc w kuli, co mimo upływu czasu nadal stanowiło nie lada wyzwanie \Nie
dziwne, zważywszy na miejsce, w którym była główna bohaterka./ i
zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj była to woda po myciu
podłóg i spleśniałe ciastka.| Po zrobieniu tego, wyjęłam z mej torby
zeszyt, w którym pisałam opowiadania oraz długopis. ~Dobrze, że nie
wzięłaś tego zeszytu, w którym też rysowałaś. W ogóle to jest
hipernierealistyczne, że jeszcze w tych zeszytach nie skończyły jej się
kartki.~ ~*Mary Sue miałyby się skończyć? No bez przesady.*~ ~A,
faktycznie. Ciągle zapominam, że Andromeda to Mary Sue.~ Akurat
miałam dzisiaj wenę na kilka opowiadań, więc postanowiłam coś napisać.
Napisałam akurat cztery opowiadania, ~Co z łatwością pozwala nam
kwestionować ich jakość.~ bo jak mówiłam, miałam na to ochotę.
Wszystkie dotyczyły mojej OC, \Bo jak już nie być skromnym, to lećmy
po całości./ z którą najbardziej się utożsamiam, ~*O, hej
zmiano czasu! Dawno nas nie odwiedzałaś!*~ czyli Małgorzaty
Frydrychowicz ~*Gust do imion i nazwisk, check.*~ i był to tak
jakby jej pamiętnik dotyczący różnych wydarzeń. \My tu od takiej
formy cierpimy, moja droga./ Przyjemnie mnie się coś takiego
pisało oraz przy okazji straciłam kilka godzin, a w tej kuli właśnie o to
chodzi. |Przynajmniej prawilne myślenie. Zawsze coś.| Kiedy
zaś skończyłam, schowałam wszystkie rzeczy do torby, okryłam się mymi włosami,
położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~*Jak to miałaś w zwyczaju.*~ Dzisiaj
myślałam o tym, gdzie obecnie był Grzegorz ~Ty, a tak zbaczając z
tematu. Ale jej włosy, zęby i ogólnie skóra muszą jebać! Przecież nie ma się gdzie
myć, co nie?~ ~*Fakt, dopiero teraz o tym pomyślałam.*~ |Kolejny
powód, od którego powinna umrzeć, bo wiadomo, brak higieny = różne choroby, no
ale nasza Mary Sue pewnie jest czysta i pachnąca.| \No, bo
wiecie aby takie opowiadanie jak to wyszło, trzeba wszystko realistycznie
zaplanować, a to wymaga czasu i pomysłów, a po co tracić na to czas, c'nie?/ ~*Niestety
:-(*~ i jak szła mu droga w kierunku Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego. |Pewnie
dobrze, bo z kolei Grzegorz to Gary Stu.| Myślałam tak do około
godziny dwudziestej drugiej, a po tym czasie poczułam się senna. \Bo
jakby było inaczej, to wszyscy byśmy umarli./ Chwilę później,
kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, usnęłam... ~Jeee...
<- Kropki obojętności.~
~*Koniec.
Teraz wystarczy wkleić analizę pojebanych rozdziałów, dodać na koniec mowę, w
której wszyscy srają z radości, że to już koniec tego gówna i można przejść do
analizy końcowej.*~
~Chryste,
wreszcie. Myślałem, że nie wyrobimy się z tym gównem w tym roku.~
|Ciekawe
czy ta analiza zakończy nam rok.|
~*Szczerze
wątpię, bo podejrzewam, że kolejne opowiadanie uda mnie się zanalizować przed
trzydziestym pierwszym grudnia, no ale wszystko się zdarzyć może.*~
\Byłby
to niezły zbieg okoliczności, gdyby remake opowiadania, które zakończyło
ostatni rok w Samoanalizatorni, zakończyło ten./
~*A
w tym roku jest już wyjątkowo dużo zbiegów okoliczności, więc nie zdziwiłabym
się. ;p Dobra, w każdym razie poniżej macie analizę rozdziałów piekielnych.
Została ona zaczęta tego samego dnia, którego zanalizowaliśmy dzień trzydziesty
piąty.*~
_________________________________________________
~Czyli jednak...?~
~*Lol, nie oddała sprawdzianów. XD
Nudzę się, a chcę was przygotować na piekło.*~
|;___;|
~*Wiem, ale przynajmniej będziecie
nieco uodpornieni.*~
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|28.|2|02.2016|8| rok,
godzina 10|1|:|2|20 czasu polskiego.
Dzień #59
Dziś
obudziłam się o późnej, przynajmniej jak dla mnie, porze. ~*Piekło tu
jest jeszcze lekkie, bo dopiero się zaczyna. Pilnować się swoich strażników, to
będziemy bezpieczni. W miarę.*~ No, ale w końcu wczoraj zasnęłam około
godziny dwudziestej drugiej, więc to mogło mieć jakieś usprawiedliwienie. ~*Ja
bym wstała o szóstej, spierdolino.*~ Chociaż faktycznie, w domu nawet,
jeżeli późno poszłam spać, to zazwyczaj i tak budziłam się około godziny
dziewiątej. \A mimo to, ciągle śmiesz nazywać Grzegorza leniem./ ~*Hipokryzja
to to, co kochamy.*~ Jednak w sumie, tutaj miałam więcej czasu oraz
nie musiałam zajmować się domem, bo w końcu w domu nie byłam, więc mogłam sobie
dłużej pospać i nie działo się nic złego. ~Broń Boże, abyś kazała
Grzegorzowi również zajmować się domem. W końcu nie jesteś jego służącą, więc
nie musisz robić wszystkiego sama.~ ~*Jak widać, tak inteligentne
rozwiązania nie przychodzą bohaterom opek do głów.*~ ~Niestety~ W
każdym razie, po obudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo.
Z każdym dniem było ono piękniejsze i, szczerze powiedziawszy, będąc tutaj i
spoglądając w to niebo zaczęłam doceniać małe rzeczy, w tym wypadku gwiazdy
goszczące na niebie. |Się nie zesraj z tego powodu. To tylko niebo.| ~*Jesteś
bardzo romantyczny. xD*~ |Wiem :D| Parę minut później, z
trudem, ale jednak usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~*Piekło
właściwe zaczyna się od sześćdziesiątego drugiego rozdziału.*~ ~Coraz
bliżej. ;_;~ ~*Czuję, że po tej analizie zostanę znienawidzona za to,
co kiedyś tworzyłam. ;_;*~ Bałam się, że w końcu mój prowiant by się
skończył i przy przybyciu Grzegorza ja już dawno byłabym martwa. \Zgodnie
z prawami biologii i logiki to powinno się stać, ale Opkolandia rządzi się
swoimi prawami./ Nie mogłam się tym jednak zamartwiać, bo jeszcze
by ten fakt odebrał mi motywację do przeżycia. |I tak powinnaś dawno
zdechnąć, bo powietrze w tej kuli powinno się skończyć.| ~*Niedługo
dowiesz się, dlaczego przeżyła.*~ ~JEZU! ;_;~ ~*Co?*~ ~Przypomniałem
sobie nadmiar TYCH opisów, które pojawią się w przyszłości tego
opka. ;_;~ ~*Nie przypominaj. ;_;*~ Po zjedzeniu, wyjęłam z
mej torby zeszyt, w którym pisałam różne teksty i długopis. Dzisiaj napisałam
dwa opowiadania i jeden wiersz. ~O. To jest oryginalne.~ ~*Przynajmniej
tyle.*~ Jedno opowiadanie to było FanFiction w formie one-shota
przedstawiający to, jak wyobrażałam sobie życie mojego idola ~*Wiadomo,
o kim właśnie pomyślałam.
<333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ ~Diagnoza:
Fangirl~ ~*;"D*~ oraz mojej OC, ~*Nie każ go tak
okrutnie. :<*~ a drugie to było opowiadanie przedstawiające typowy
dzień z życia tejże OC. Nie były to jakieś super ambitne opowiadania, po prostu
chciałam coś napisać, aby nie nudzić się w tymże miejscu. |Kurwa, język
staje się profesjonalniejszy.| ~*Rozdział z kwietnia tego
roku...*~ |A.| Wiersz natomiast był o przyjaźni, gdyż tego
brakowało mi w tej kuli umiejscowionej na Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym. ~*Chwila,
pauza. Idę sobie skazić oczy tym, co dzieje się w tym opku później.*~ ~Poświęcę
się i będę ci towarzyszył. ;_;~ ~*:**~ ~:*~ |Still
better love story than Twilight. xD| ~*~:D~*~ Co
prawda nie był on jakiś wybitny, wręcz taki średni bym powiedziała, ~*Koniec
na dzisiaj. Wróciłam tylko napisać, że to piekło będzie tak ogromne jak stąd na
Antarktydę.*~ ~Potwierdzam ;________;~ |Noł ;___;| \Jezu...
;_;/ ~*Właśnie ;___;*~ ale jednak to też był sposób,
aby przelać swoje uczucia na papier. ~*Doszłam do pewnego wniosku.
Będziemy teraz brnąć przez piekło, a potem dostaniemy zasłużony skrawek raju.
To ma sens.*~ ~W sumie, ale to będzie okropne. ;___;~ ~*Niech
towarzyszy nam ta zwrotka nuty „Revelation", a właściwie jej
fragment:
„[...]
I always came in peace
but you made me your enemy
You prayed to your gods, I made a pact with the Devil
And forged an alliance of drum, bass and metal
So I stuck to my guns and found my own army
We struck your dancefloor like a fucking tsunami
I make my own path 'cause this is forever
The time is now, we will never surrender"
A
szczególnie jej ostatnie zdanie.*~
Skoro
nie mogłam tutaj z nikim porozmawiać, to musiałam radzić sobie z wyrażaniem
uczuć w inny sposób. |Zesraj się. To zawsze jest sposób.| ~*CO.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~BOŻE,
WAT.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ \Genialnie,
kuźwa./ |;"""D| W sumie, nawet
grafomański wiersz czy opowiadanie typowej, że tak to określę, aŁtoreczki by w
tym pomogło, ale jednak skoro umiałam coś napisać na dostatecznym poziomie, to
nie siliłam się, aby wyglądało jak twór osoby początkującej, bo po co mi to. \Skromność
nie jest twoim drugim imieniem./ ~Mam TAKI pomysł
na naprawę opka...~ \Powodzenia/ ~*Będziesz
bogiem Wattpada, gdy ci się to uda.*~ ~Już jestem.~ ~*Kurwa,
ta skromność. XD*~ ~;"D~ Zależało mi tylko na tym,
aby przelać swoje uczucia i emocje na papier, co chyba mnie się udało, bo po
zrobieniu tego poczułam się trochę lepiej. |Werter, wersja żeńska i
bardziej spierdolona.| ~*Nie da się być większą spierdoliną życiową
od Wertera.*~ |Andronmeda wydrążyła nowy poziom zjebania.|
Po
zakończeniu pisania, schowałam te dwie rzeczy do torby i wyjęłam jeszcze
aparat. Następnie, zaczęłam robić zdjęcia otaczającemu mnie miejscu. \Co
kto lubi. Ja tam nie uważam Oceanu Południowego za bardzo interesujące./ Co
prawda nie było to zbyt interesujące, ~To po co to robiłaś,
niedorajdo?~ bo w końcu widziałam tylko wodę, ewentualnie na niej
fale oraz czarne, gwieździste niebo, ale postanowiłam, że i tak je uwiecznię.
Po powrocie do domu zawsze mogłabym te zdjęcia przerobić w jakimś edytorze
grafiki i byłyby ładniejsze niż normalnie, co nie? |Jesteś taka skromna
jak woda z lodówki.| ~*Twoje porównania są piękne. xD*~ |Wiem
x"D| Wykonałam na razie może z osiem fotografii, po czym
wyłączyłam aparat i schowałam go do mej torby. Ogólnie ciągle podziwiałam fakt,
że była aż tak pojemna, a mimo to lekka. \Opkolandia potrafi to i
jeszcze więcej./ ~*To niech mi Odecię wskrzesi.*~ \Odecia
była zbyt zajebista jak na moc Opkolandii./ ~*A, no
tak.*~ Co prawda przybierała ona na ciężarze w miarę dodawania
przedmiotów, ale jednak następowało to bardzo powoli. Tę torbę kupił mi
Grzegorz na moje dziewiętnaste urodziny i ciągle zastanawiałam się, skąd on ją
wziął. |Pewnie z bałuckiego rynku.| ~*A będąc w Łodzi
widziałam autobus, który jeździł m.in. na bałucki rynek! ^^*~ |Było
się przejechać.| ~*Po chuj?*~ |A tak dla jaj.| ~Ciekawe
czy na bałuckim rynku robią Black Friday.~ ~*Wyobraziłam to sobie.
xDDD*~ ~:D~ Kiedy się go pytałam, odpowiadał że zamówił
przez Internet, ale ja wątpię, aby nawet w Internecie były takie cuda jak to.
No, ale pozostawało mi tylko wierzyć memu przyjacielowi w jego słowa. |Po
chuj miałby cię okłamywać?| No, ale po schowaniu aparatu, okryłam się
mymi wyjątkowo długimi włosami, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. ~*And
hell is coming. Znaczy jeszcze nie tak bardzo, bo bardzo wchodzi od
sześćdziesiątego drugiego rozdziału, ale jednak.*~
Dzisiaj
myślałam na temat tego, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak
bardzo mnie nienawidził. Przecież ja mu nic złego nie zrobiłam. \Urodziłaś
się i tyle starczy./ Nie zabiłam mu rodziny, nie okradłam
go, ~Taaa...~ nie uczyniłam go inwalidą ani nie
skrzywdziłam go w żaden sposób, a on chciał na wszelkie sposoby mnie
zabić. |Mózg miał, ot co.| Za to w sumie wielokrotnie był w
więzieniu, ale każdorazowo z niego uciekał, najpóźniej po pięciu latach.
Dziwiło mnie też to, że taki człowiek jak on, mógł mieć przyjaciela, a
dokładniej przyjaciółkę. \Nas też to dziwi, więc miło, że ktoś nas
rozumie./ Była nią niejaka Laura, |*Laóra| z
którą Dawid ~*Dejwid~ podobno przyjaźnił się od
dzieciństwa. ~*Wiemy, prolog nam zaspoilerował jej imię i historię,
chociaż historię to bardziej opis bohaterów.*~ Rzekomo z charakteru
była taka sama jak on, więc może to spowodowało, że ich przyjaźń jeszcze się
nie rozpadła. Zastanawiałam się też, jakim cudem ja nadal żyłam w tej kuli od
Aqua Zorbingu. \Wskazywanie dziur w fabule nie sprawi, że się ich
pozbędziesz./ Przecież w niej po paru minutach kończył się tlen, a
ja byłam tu i mogłam tu oddychać przez pięćdziesiąt dziewięć dni! ~*Wytłumaczę
wam to potem, gdy będę opowiadała, w co przetransformowała się fabuła.*~ Tłumaczyłam
to sobie tym, że może to Dawid jakoś ją skonstruował, aby dało się w niej
normalnie oddychać, tak jak na powierzchni, abym dłużej cierpiała i tym samym,
w przyszłości, umarła w cierpieniach. |Lubię zioma.| Nie
wiedziałam, jak mógłby to zrobić, ale w końcu po nim można by się wszystkiego
spodziewać, nawet tego, że mógłby w taki sposób skonstruować kulę do Aqua
Zorbingu. ~*Zardonic mu pomógł. Jestem pewna, że Zardonic mocą swojej
zajebistości potrafi wszystko zrobić.*~ ~W tej analizie jesteście przy
okazji świadkiem definicji słowa „gloryfikować".~ ~*;"D*~
Zastanawiało
mnie też to, gdzie obecnie był Grzegorz. |Na melanżu u Zardonica.| ~*Cudownie.
xD*~ |Wiem :D| Podejrzewałam, że wyruszył mnie szukać, ale
nie wiedziałam, gdzie był w tej chwili. |Czekaj, musi wytrzeźwieć.| ~*Jesteś
bardzo miły. xD*~ |No co? Taka prawda. :D| Chciałabym, aby
jak najszybciej albo on, albo kto inny mnie uratował. Nie chciałam być tutaj
samotna, szczególnie że powoli denerwowało mnie to, że nie miałam z kim
porozmawiać. \To może rusz dupę i spróbuj biec w kierunku lądu? W
końcu powinno ci się to udać, chociaż trochę by to potrwało. O, mam pomysł na
analizę końcową./ ~*Fak.*~ \:>/ Co
prawda mogłabym mówić sama do siebie, ale po pierwsze to nie byłoby już to
samo, a po drugie uważałam to za nie do końca normalne. ~*Spal się.*~
Jednak,
około godziny dwudziestej pierwszej trzydzieści poczułam się senna. Od razu
zamknęłam oczy, gdyż nigdy nie zamierzałam walczyć z sennością, bo to po prostu
nie miało sensu. Natomiast parę minut potem, kołysana spokojnymi wodami
Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego oraz, przy okazji, widząc
padający śnieg, którego swoją drogą od dawna nie widziałam, ~Śnieg
też ma prawo się nudzić. Nie dyskryminujmy śniegu.~ usnęłam z
nadzieją, że następnego dnia ktoś by mnie uratował i nie musiałabym więcej
przebywać w tym pustym i, w pewnym sensie, przeraźliwie cichym miejscu... ~ŁAZAAA!!!~ ~*CO.
XDDD*~ ~Straszę Andromedę. :D~ ~*Lecz się.
X""D*~ ~;""D~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|29.|2|02.2016|8| rok,
godzina |2|09:|3|00 czasu polskiego.
Dzień #60
Tego
dnia, obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. \A mimo to
nadal śmiesz nazywać Grzegorza leniem do sześcianu./ Po obudzeniu
się, uświadomiłam sobie, że byłam tu już sześćdziesiąt dni, a nadal nikt nie
przybył mi na ratunek. ~Wszyscy schlali się na melanżu u
Zardonica.~ ~*Piękny ten wasz świat. xDDD*~ |~:D~| Tak,
wiedziałam że znajdowałam się na Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym,
więc były małe szanse, aby ktokolwiek tędy przepływał, ale jednak ciągle miałam
nadzieję, że jeszcze w tym roku wróciłabym do domu ~i mogłabym
wyruchać Grzegorza. Musiałem. xD~. ~*A ten żyje końcówką
piekła. xD*~ ~:D~ Ogólnie miałam nadzieję, że do domu
wróciłabym jeszcze w tym życiu, chociaż czasem męczyła mnie myśl, że koniec
końców umarłabym tu z głodu i z pragnienia, bo ~*Odecia wpieprzała mi
jedzenie. No kurwa, przecież ona nie żyła, więc jak mogła jeść? Niby mówiła, że
to po to aby odbudować te utracone dwa kilogramy czystej słodkości, ale i tak.
;-;*~ ~Cudowna historyjka. Znacznie lepsza od opka. xD~ ~*To
wiadome. xD*~ moje zapasy w końcu by się skończyły. Szczerze, wolałam
aby Dawid ~*Dejwid~ zesłał mnie po prostu na Ant~y~arktydę. \Dawid
nie jest głupi, jak widać./ Tam miałabym większe pole do popisu,
bo wzięłam ze sobą broń, a w końcu na każdym kontynencie żyją jakieś zwierzęta.
Mniej lub więcej, ale jednak. Lecz, on chyba chciał abym po prostu umierała w
cierpieniach, dlatego nie zesłał mnie na ten lodowy kontynent. ~Brawo,
sześćdziesiąt dni zajęło ci ogarnięcie tego.~ Widać zdawał sobie
sprawę, że gdyby to zrobił, łatwiej byłoby mi przeżyć i nie osiągnąłby swojego
celu. No, ale kończąc już te rozmyślania, bo nie mogłam ciągle leżeć i myśleć, ~*A
kiedy do tego dojdziemy, prawdopodobnie znienawidzicie mnie za to, co będzie
się odpierdalać.*~ musiałam też coś zrobić, po otworzeniu oczu
popatrzyłam jeszcze parę minut w gwieździste niebo. Dzisiaj nawet widać było na
nim księżyc, który |słuchał Oberka.| ~*Hobby tygodnia.
xD*~ |Wiem :D| w zestawieniu z gwiazdami wyglądał tu
naprawdę malowniczo. Jednak, nie mogłam wiecznie patrzeć się w niebo, bo w
końcu by mnie to znudziło. Po tych paru minutach, z trudem ale jednak, usiadłam
w kuli i zjadłam coś oraz napiłam się czegoś. Starałam się oszczędzać prowiant,
aby przeżyć jak najdłużej, dlatego tak mało jadłam i piłam. ~Inteligentnie,
brawo. A teraz wracaj do śmietnika.~ |Fajny dom. xD| ~Wiem.
Chciałbyś taki. :D~ |CO. xDDDDDDDDDDD| ~;"D~ Po
zjedzeniu śniadania i napiciu się, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym
rysowałam oraz przybory do rysowania.
Dzisiaj
narysowałam pięć rysunków, ~Co ułatwia nam kwestionowanie ich
jakości.~ dwa w stylu realistycznym i trzy w stylu mangowym. Te
dwa w stylu realistycznym, to były moje ulubione postacie fikcyjne, czyli
Wielki Elektronik z filmów „Podróże Pana Kleksa" i „Pan
Kleks w kosmosie". ~*Miło, że w końcu nie ktoś z „Młodych
Tytanów".*~ Lubiłam tę postać bardzo, gdy byłam mała i
obecnie go lubię, mimo iż już nieco mniej. ~*Spal się.*~ ~Diagnoza:
Nazi fangirl. Rada: Zdezintegrować~ |Still better love story
than Twilight. xD| ~*~;"D~*~ Kolejnym moim
idolem był Slade Wilson z serialu „Arrow". |O!
O! Nareszcie z tego serialu! ;"-)| ~*Miałam wtedy na ten serial
fazę. xD*~ |;_;| ~*;"D*~ To on był moim
obecnym idolem i nadal bardzo go lubiłam. Jak dla mnie, był po prostu świetny
mimo upływu czasu. Ogólnie Slade w każdym serialu DC był świetny. ~*:**~ |Help
;_;| ~*;"D*~ No i ogólnie te dwie postacie były idealne
do narysowania w stylu realistycznym. W stylu ~*Zardonicowym*~ \Czy
tu już zaczyna się szczyt Góry Nadfazy?/ ~*No co? :D*~ mangowym
natomiast, narysowałam po prostu trzy moje OC. Dwie dziewczyny|, których ryj
był taki sam jak mój| i jednego chłopaka, |którego ryj był
taki sam jak Grzegorza,| gdyż miałam nie tylko żeńskie OC, chociaż
fakt, one przeważały. ~*To jak u mnie. A wiecie, że mam pomysł na
jeszcze jeden FanFiction o Zardonicu, w którym będzie też mój OC, a mówię mój,
bo to będzie facet, tylko po to aby love story nie robić?*~ ~Idę się
powiesić, zw.~ ~*;"D*~ |Czyli FanFiction „Nie
jestem waszym wrogiem." nie kontynuujesz?| ~*Kontynuuję,
jasne że kontynuuję, tylko najpierw planuję przyszłe rozdziały.*~ |K| ~*Leń*~ |;"D| Po
skończeniu rysowania, schowałam zeszyt i przybory do torby. Jako iż nic więcej
nie chciało mnie się robić, okryłam się mymi włosami, położyłam i
zaczęłam ~srać~ ~*Gratuluję, zjebałeś atmosferę. xD*~ ~:D~ rozmyślać.
Dzisiaj
myślałam nad tym, dlaczego Grzegorz po prostu do mnie nie zadzwonił. \Mózg
mu się zaciął./ W końcu miałam przy sobie telefon, a on zapewne
też swój wziął, więc mógłby chociaż zadzwonić, abym mniej czuła się
samotna. |Chwila no, jeszcze nie wytrzeźwiał.| ~*SLADE!
xDDD*~ |No co? :D| Chociaż może tam, gdzie on był, po
prostu nie było zasięgu, bo na Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym,
jak ostatnim razem sprawdzałam, zasięg był. ~Może Grzegorz
wypieprzył kartę SIM, abyś się nie dodzwoniła i nie marudziła mu nad
uchem?~ ~*Przyjaciel tysiąclecia. xD*~ ~Ja bym tak zrobił.
xD~ ~*Won. xD*~ ~Nie :D~ Ogólnie chciałam do
niego zadzwonić i z nim porozmawiać, ale bałam się, że by nie odebrał, dlatego
tego nie robiłam. |Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, cipo.| ~*#Kultura*~ |Ona
na nią nie zasługuje.| ~*W sumie racja.*~ Myślałam też nad
tym, czy cokolwiek ciekawego spotka mnie podczas pobytu w tym miejscu. ~*Nie
dojdziemy do tego.*~ ~:<~ ~*Niestety*~ Nie podejrzewałam
jakichś fajerwerków, bo w końcu to był ocean, a najbliższy ląd, jaki się
znajdował w pobliżu, to Ant~y~arktyda. Jednak chciałam, aby stało
się cokolwiek innego, jak na przykład jakiś sztorm. ~JEBUDU!~ Co
prawda wtedy istniałaby szansa, że rozbiłabym się na Ant~y~arktydzie,
ale w sumie zawsze lepsze to, niż dryfowanie w kuli od Aqua Zorbingu po
pustej, |jak twój mózg,| wodnej przestrzeni. ~*Jesteś
bardzo szczery. xD*~ |Wiem :D| Poza tym, wbrew pozorom, na
lądzie miałabym większe szanse na przeżycie, bo przecież miałam ciepłe ubrania
oraz broń, więc mogłabym na coś zapolować. \Wiemy to, więc cichaj./ Poza
tym, zawsze mogłam zebrać wodę z oceanu do butelki, ogrzać ją jakoś i miałabym
picie. \Lepiej wypij mega zimną, to ci przełyk zamarznie i umrzesz./ ~*Szkoda,
że tego nie zrobiłam. xD*~ ~Pięknie xD~ ~*:D*~ No,
ale takie coś to raczej marzenie ściętej głowy, bo to by było za piękne, aby
było możliwe. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Co kurwa. xDDD*~ ~No
co? Co jakiś czas straszę Andromedę. xD~ ~*Jesteś jebnięty. xD*~ ~;"D~ Chociaż
w sumie, tutaj liczyłam na taki cud jak oswobodzenie mnie z tego pływającego
więzienia, więc na takie smaczki również mogłam liczyć. A nuż moje marzenie
zostałoby spełnione? Nie wiadomo. Musiałam po prostu czekać na to, co
przyniesie mi jutro. ~A jutro przyniesie ziemniaki.~ ~*To
jest jej kurwa najbardziej potrzebne. xD*~ ~:D~
Myślałam
tak nad tym do około godziny dwudziestej. \Dawno zdechłabym z nudów,
tak jak każdy./ Dzisiaj wyjątkowo wcześnie poczułam się s~~*NIE!
xDDD ;"D~enna, ale czasami tak mnie się zdarzało i nie
było to dla mnie nic dziwnego. Od razu, nie chcąc walczyć z tym uczuciem,
zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w szum arktycznego wiatru. ~ŁAZAAA!!!~ ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~;"D~ Poza pluskaniem wody, to był jedyny
dźwięk, jaki mi tu towarzyszył, tak swoją drogą. Jednak, parę minut potem,
kołysana lekkimi falami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
usnęłam z nadzieją, że kolejny dzień przyniósłby mi wyczekiwany od |sześciuset| sześćdziesięciu |sześciu| ~*Kurwa,
kolejny. xD*~ |No co? :D| dni ratunek...
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|01.|1|03.2016|8| rok,
wtorek, \O, dni zaczęłaś pisać./ ~*Szkoda, że nie
zmieniłam tego w poprzednich rozdziałach, no ale przynajmniej mamy jakiś
smaczek.*~ godzina |1|09:|7|00 czasu polskiego.
Dzień #61
Dzisiaj,
mimo iż wczoraj usnęłam znacznie wcześniej niż normalnie, obudziłam się o
normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Leń do potęgi dziewiątej.*~ ~Ale
mimo to, nadal śmie nazywać Grzegorza leniwym chujem. Spalić.~ ~*Ogólnie
Opkolandię trzeba spalić.*~ ~To wiadome.~ To w sumie
dobrze, bo chciałam jak najwięcej spać, aby czas w tym miejscu mijał jak
najszybciej. W końcu niewiele mogłam tu robić, bo powierzchnia była
ograniczona, tak samo jak ilość rzeczy, które miałam przy sobie. No, ale
musiałam tu jakoś przeżyć, jeśli jeszcze kiedyś chciałam się spotkać z
Grzegorzem. |A może Grzegorz nie chciał spotkać się z tobą? Wzięłaś to
pod uwagę? Oczywiście, że nie, bo ty myślisz tylko o sobie.| Po
otworzeniu oczu, jak zwykle, poleżałam jeszcze parę minut i popatrzyłam się w
gwieździste niebo. Dzisiaj nie było na nim księżyca, ale i tak prezentowało się
ładnie. |Kurła, to tylko niebo.| ~*ROMANTYK. xD*~ |:D| W
sumie, woda i niebo to byli moi jedyni towarzysze w tym miejscu, więc musiałam
się nimi choć trochę cieszyć. \Na stówę obrabiali ci dupę na boku.
Nie wiem jak, no ale to Opkolandia, tu można wszystko i jeszcze więcej./ Również
zaczęłam w nagłówku pisać dzień, jaki był w danym momencie, aby po prostu w
przyszłości wiedzieć, kiedy dokładniej dane wydarzenia miały miejsce. \Fajnie,
ale nie mogłaś po prostu sprawdzić w kalendarzu?/ ~*Po co
utrudniać sobie życie, no nie?*~ \W sumie.../ No,
ale po tych paru minutach, z trudem ale jednak, usiadłam w kuli i zjadłam coś
oraz się czegoś napiłam. |Dzisiaj był to czerstwy chleb i
przeterminowane mleko.| Dzisiaj byłam wyjątkowo głodna i spragniona,
przez co zjadłam nieco więcej niż normalnie jem w tym miejscu, co w sumie mnie
zdziwiło. \Może okres ci się zbliżał? A nie, sorki, Mary Sue nie
mają okresu./ No, ale to zdarzyło się jak na razie tylko raz, więc
nie zamartwiałam się tym. Gorzej by było, gdybym miała tak kilka dni pod rząd,
bo jedzenie i picie mogłoby mnie się szybciej skończyć i umierałabym z głodu i
pragnienia, czyli w sumie gdyby moje zapasy się skończyły, umarłabym po około
trzech dniach. ~Dla...A, no tak, w końcu picie też w to wchodzi. Nie
było tematu.~
Po
śniadaniu, wyjęłam telefon i sprawdziłam, jaki dziś mieliśmy dzień, gdyż dawno tego
nie robiłam. Okazało się, że był pierwszy marca. Szczerze, dość szybko ten czas
leciał. ~*Ledwo było Święto Zmarłych, a tu już dwudziesty trzeci
listopada.*~ ~Niedługo święta, będzie trzeba znowu Sezorisowi wpierdol
świąteczny spuścić.~ ~*Uwierzcie, normalnie Grzegorz jest dobry i
miły! xD*~ ~;"D~ Ledwo był styczeń, a tu ni z tego,
ni z owego zrobił się marzec. Miałam nadzieję, że Grzegorz lub ktokolwiek inny
szybko by mnie stąd uwolnił, bo byłam tu uwięziona już trzeci miesiąc. \Bywa.
Ciesz się, że nie jesteś w miejscu, w którym Dawid by cię torturował
dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu./ Lecz,
po sprawdzeniu tego, schowałam telefon i wyjęłam jakąś książkę, obecnie nie
pamiętam jaką, ~To z perspektywy jakiego odcinka czasu ty piszesz te
notki?~ ~*A, w prologu było, że ona opowiadała, co ją spotkało przez
ten rok. Więc pewnie pisze to już po uwolnieniu.*~ ~W sumie...~ którą
ze sobą wzięłam, po czym zaczęłam ją czytać. Była dość gruba, więc czytanie jej
zajęło mi bardzo dużo czasu, ale skończyłam ją czytać jednego dnia. |W
takim miejscu to i nie dziwo.| Po zakończeniu, schowałam ją do
torby, \Jakby nic się nie stało./ po czym, jako iż już
nic nie chciało mnie się robić, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam
rozmyślać.
W
sumie nie pamiętam, o czym dzisiaj myślałam. Obecnie moje myśli były dość
zagmatwane, aby ogarnąć, o co w nich chodziło. Rozmyślałam o różnych rzeczach,
ale nie potrafię wyłowić z moich dzisiejszych myśli nic konkretnego, aby to
opisać. ~To dobrze, przynajmniej nas nie zanudzasz swoimi marnymi
przemyśleniami.~ Myślałam o różnych rzeczach, czasem prawdziwych,
a czasem fikcyjnych, najczęściej związanych z moimi opowiadaniami czy
rysunkami. ~*Mam tak co noc przed snem.*~ Rozmyślałam tak
sobie, wpatrzona w czarne niebo, do około północy, co jak na mnie stanowiło
prawdziwy sukces, bo zwykle chodziłam wcześnie spać. ~Każdy normalny
dawno zdechłby z nudów, no ale przecież ty jesteś Mary Sue.~ Jednak,
gdy poczułam się s~*x~enna, ~*Naturalnie. xDDD*~ ~;"D~ nie
zamierzałam walczyć z tym uczuciem, co zapewne wiadomo, znając mnie. ~ŁAZAAA!!!~ |Uwierz,
stać cię na psychiatrę. xD| ~;"D~ Od razu
zamknęłam oczy i wsłuchałam się w pluskanie wody ~w kiblu~ ~*R-O-M-A-N-T-Y-K.
xDDD*~ ~No co? ;"D~ oraz porywisty, arktyczny wiatr.
Parę minut potem, kołysana lekkimi falami Oceanu, zasnęłam z nadzieją, że
kolejny dzień przyniósłby mi ratunek z tego arktycznego więzienia... ~Jeee...
<- Kropki ziewania.~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|02.|2|03.2016|8| rok,
środa, ~*śróda~ ~*Znowu się w to bawimy? xD*~ ~Why
not? :D~ godzina |1|11:|3|30 czasu polskiego.
Dzień #62
~*W tym momencie pragnę przeprosić za
wszystko, co czeka nas od teraz, do dziewięćdziesiątego rozdziału. Te okrutne
rzeczy pisała moja przeszła wersja, nie ja obecna, więc nie palcie mnie za to
na stosie. Nie wiem, co musiałam ćpać aby stworzyć tak okrutne rozdziały.
I ja niczego podczas analizy w rozdziałach nie zmieniałam, komentujemy
takie rozdziały, jak są oryginalnie w opku. Przepraszam ;_;*~
~A jeżeli Ramoninth przeprasza za coś,
co stworzyła kiedyś, to wiedz, że jest źle. ;_;~
Dzisiaj
obudziłam się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. Nigdy w domu nie budziłam
się po jedenastej, nawet jeśli kładłam się spać około północy. ~Mam
taki pomysł na naprawę tego opka, normalnie powstanie z tego coś
zajebistego.~ ~*Próbuj, może ci się uda.*~ ~Jestem zajebisty,
więc na stówę się uda.~ ~*A jaki skromny. xD*~ ~Wieeem.
:D~ No, ale w sumie tutaj najlepiej jest przespać większą część
dnia, to mniej się człowiek nudzi. No, bo co można robić w takiej kuli od Aqua
Zorbingu umieszczonej na środku Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego?
Właściwie niewiele, właściwie nic. \To zdanie jest dziwne./ ~*Wiem,
mi też na takie wygląda.*~ Dobrze, że pomyślałam o spakowaniu kilku
rzeczy, to nie nudziłam się kompletnie. |Bowiem gdybyś nie przewidziała
porwania ciebie, to opko byłoby realistyczniejsze i wszyscy byśmy umarli.| Inaczej
byłoby znacznie gorzej, bo bym pewnie umarła z nudów. ~I wszyscy
bylibyśmy szczęśliwi. No, ale nie.~ Jednak, przejdźmy już do dnia
dzisiejszego. Po otworzeniu oczu, jak co ranek, poleżałam jeszcze trochę i
popatrzyłam się w gwieździste niebo. Dzisiaj widniał na nim również księżyc,
który ~*rozmyślał, jakby zrobić ci restless slumber stulecia.*~ ~To
tak cudnie brzmi. XD~ ~*Wiem x"D*~ prezentował się na
serio wyjątkowo malowniczo. Aż wyjęłam z torby aparat i zrobiłam parę zdjęć
tego cudownego nieba. |Toż to wyższy poziom spierdolenia.| ~*Jesteś
cudownym romantykiem. xD*~ |:D| Naprawdę, było ono piękne
i można było się w nie patrzeć godzinami. Lecz, nie mogłam leżeć w
nieskończoność nic nie robiąc, bo nawet w takim miejscu nie chciałam tracić
czasu na ciągłe leżenie. ~*Piekło jest tam ->*~ Jednak,
coś powstrzymało mnie przed podniesieniem się. Kiedy próbowałam to wykonać,
poczułam ból brzucha. ~*Mówiłam*~ Nie był silny, był taki
średni, ale jednak uniemożliwiał mi dzisiaj normalne funkcjonowanie w tej kuli.
Fakt, dopiero teraz poczułam, że był nieco szerszy niż zwykle, \Naprawdę,
nie obchodzi nas jak dokładnie się czułaś./ co czułam po tym, że
spodnie zrobiły się nieco węższe, a także widziałam, że nieco się
powiększył. ~Super, spierdalaj.~ Także był o wiele
bardziej miękki niż normalnie, ale po nawet lekkim uciśnięciu ból się
zwiększał. ~*A to dopiero początek piekła.*~ ~;_;~ ~*Wiem
;_;*~ Wiedziałam, że musiałam mieć spore wzdęcia, gdyż tylko wtedy tak
miałam. ~*Wytłumaczy mi ktoś, jak wyglądają wzdęcia? Bo raczej nie tak,
a ja dawno wzdęć nie miałam, so nie wiem.*~ ~Hiperubernierealizm
atakuje.~ Musiałam zatruć się czymś z prowiantu, ale nie
wiedziałam czym. No, ale przez to, jęknęłam z bólu i położyłam się. Kiedy to
zrobiłam, ból praktycznie ustał. |Bogu dzięki.| Musiałam po
prostu leżeć, bo nie zamierzałam się męczyć, gdyż nie byłam masochistką. ~Taaa...~
Leżąc
tak przez resztę dnia i wpatrując się w gwieździste niebo, myślałam na różne
tematy. Zastanawiało mnie to, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ nie
zabrał mi tej torby, gdy wkładał mnie do tej tuby. |Mózg mu się
wyłączył.| Może po prostu nie wiedział, co w niej jest i nie miał
kiedy zajrzeć do środka. \W sumie, koncepcja OK, ale wypadałoby ją
wyjaśnić wcześniej. Chociaż fakt, Andromeda nie miała jak. Zapomniałam./ W
końcu, chcąc mnie zabić, wiedząc co było w tej torbie, raczej nie zostawiłby mi
jej, bo miałam tam rzeczy, które ułatwiłyby mi przeżycie w oczekiwaniu na
ratunek. ~A sądzę, że Dawid aż tak głupi by nie był.~ Także
zastanawiałam się, kiedy Grzegorz by mnie uratował. \Nigdy. Nie no,
żart, to by było za piękne aby było możliwe./ Nie wiedziałam,
gdzie on obecnie był, więc nie mogłam wiedzieć, ile jeszcze zajęłaby mu droga
na Ant~y~arktydę, ale chciałabym, aby jak najszybciej mnie
uwolnił. W końcu zmuszona byłam przebywać w tym nieszczęsnym miejscu już
sześćdziesiąt dwa dni i nadal nikt nie przybył mi na ratunek. ~Ja
jebe. Rozumiem, że jest ci ciężko, zostałaś oddzielona od rodziny i przyjaciół,
brat twojego przyjaciela zamknął cię w kuli od Aqua Zorbingu i umieścił na
środku Oceanu Południowego, ale przestań ciągle gadać o tym samym! Na serio nie
rozumiem, jak Grzegorz z tobą wytrzymuje.~ ~*Eee! Analiza końcowa to
jeszcze nie teraz! xD*~ ~Ups :D~ Nie chciałam, aby kula od
Aqua Zorbingu stała się moim grobem. Chciałabym jeszcze kiedykolwiek zobaczyć
moich przyjaciół oraz rodzinę. |A oni nie chcieli widzieć ciebie.| ~*Cudowny
jesteś. xD*~ |Wiem :D| Jednak, nie wiedziałam co
przyniosłoby mi jutro, ale musiałam jednak myśleć pozytywnie. W końcu zawsze
mogłabym być przez kogokolwiek uratowana, mimo iż prawdopodobieństwo tego było
niewielkie, ale jednak zawsze jakieś było.
Leżałam
i rozmyślałam nad tym wszystkim oraz nad wieloma innymi rzeczami|, o których
dzięki Bogu nie wspomniałam,| tak do około godziny dwudziestej drugiej
dwadzieścia. ~Normalny człowiek dawno zdechłby z nudów.~ Około
tej godziny, poczułam się s~~*ZABRANIAM. X"D*~ ;"D~enna.
Nie chcąc walczyć z tym uczuciem, bo to byłoby bezcelowe, zamknęłam oczy i
wsłuchałam się w porywisty, arktyczny wiatr. ~ŁAZAAA!!!~ \Psychiatra
nie jest wcale taki drogi./ ~;"D~ Woda
oceanu była dzisiaj wyjątkowo spokojna, dlatego nie słychać było pluskania.
Również okryłam się wcześniej mymi włosami, aby nie było mi zimno. Zaś parę
minut potem, nadal oczekując na ratunek, usnęłam... ~Aaameeen!~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |3|03.|3|03.2016|8| rok,
czwartek, ~*czwąrtek~ ~*Jesteś niedojebany. xD*~ ~:D~ godzina |2|09:|2|20
czasu polskiego.
Dzień #63
Tego
dnia obudziłam się o jeszcze normalnej, jak dla mnie, porze. Właśnie tak się
budziłam w domu, w granicach godziny dziewiątej, rzadziej później. \A
mimo to, w dalszym ciągu nazywasz Grzegorza leniem całkowitym, szmato jebana./ Bywało
też, że wstawałam wcześniej, bo ja w przeciwieństwie do Grzegorza byłam
bardziej pracowita. ~*Hipokrytka*~ On to by całe dnie spał i w
sumie jedyne, co powstrzymywało go przed całodziennym spaniem lub lenieniem
się, to praca oraz popołudniowa piłka nożna z kolegami. ~Wiem, że
się powtarzam, ale mam TAKI ZAJEBISTY pomysł na naprawę tego opka, że chyba
zaraz zacznę pisać prolog.~ ~*Oł. Noł. ;_;*~ ~;"D~ Nie
lubiłam w nim tego lenistwa, ale choćbym nie wiem jak próbowała, jego nie dało
się zmienić. |Było mu dawać wpierdol za każdym razem, gdyby wstał o
sekundę później niż o umówionej godzinie. Na Sezorisa działa.| ~*Jesteś
taki miły. xD*~ |Wiadomo :D| No, ale przejdźmy do dnia
dzisiejszego. Po przebudzeniu się, jak to zwykle miałam w zwyczaju, poleżałam i
popatrzyłam na gwieździste niebo, na którym wyjątkowo nie było księżyca. \Spierdolił,
bo znudziło go to, że ciągle co przebudzenie oglądasz niebo./ Nie
zmieniało to jednak faktu, że to niebo było tak samo piękne, a nawet
piękniejsze każdego dnia. ~Dobrze, rozumiemy. Niebo ci się podobało,
ale nie musisz tego ciągle podkreślać.~ ~*Licznik słów...*~ ~A,
no tak. ;=;~ Uwielbiałam tak sobie leżeć i na nie patrzeć, ale nie
mogłam tego robić wiecznie, bo nawet tutaj chciałam zrobić coś produktywnego,
jeśli oczywiście miałam siłę. ~Studygramy w takim razie się dla
ciebie.~ Jednak, leżałam te parę minut i delektowałam się pięknem
gwieździstego, antarktycznego nieba. \<Ziew>/ Po
tym czasie zaś, chciałam usiąść, ale coś mi to uniemożliwiło. Był to silniejszy
niż wczoraj ból brzucha ~<Zaczyna rozpaczać.>~ oraz
czułam, że od wzdęć zaczęło mnie się odbijać. Dopiero teraz zauważyłam, że był
o wiele szerszy i większy niż wczoraj, |Help ;=;| ~*A co ja
mam powiedzieć? ;=;*~ co czułam też poprzez to, że spodnie stały się
bardzo ciasne, a bluzka nieco za mała. \Czy naprawdę nie możemy
darować sobie opisu szczegółów?/ ~*Z tego wniosek, że nie.
;=;*~ \Ja jebe. ;=;/ Również pasek i rozporek mych
spodni ledwo wytrzymywały napięcie, dlatego rozpięłam spodnie, aby mnie nie
uciskały oraz żeby po prostu się nie rozerwały, ~Okropne to piekło.
;_;~ ~*Mówiłam? ;_;*~ gdyż fakt, mój brzuch był dziś
wyjątkowo napęczniały. Również miałam dzisiaj o wiele bardziej miękki
brzuch |No ja jebe, Ramoninth, czemu ty kiedyś lubiłaś takie opisy?
;_;| ~*Nie mam pojęcia. ;_;*~ niż wczoraj, także bardziej
miękki niż normalnie, ale po dotknięciu powodował tak silny ból, że aż bardzo
głośno jęknęłam z bólu. ~Jesteś pewna, że z bólu? ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No
kurwa, ty zboku. xD*~ ~:D~ Następnie, nie
chcąc się męczyć, położyłam się, gdyż leżąc ból był o wiele słabszy niż
próbując usiąść. Pierwszy raz miałam tak silne wzdęcia, szczerze mówiąc. |Dobrze,
cichaj mi tam już i lećmy dalej. ;=;| Fakt, często miewałam wzdęcia,
gdyż cierpiałam na niestrawność, \O czym w opisie bohaterów nie było
wspomniane, więc można przypuszczać, a właściwie sądzić z całą pewnością, że
zostało to wepchnięte na siłę./ więc czasem mogły pojawiać się
nawet trzy razy dziennie, ale aż tak silnych jeszcze nie miałam. Musiałam się
czymś silnie zatruć, ale nie miałam pojęcia czym. ~Twoją
głupotą.~ W końcu brałam tu świeże jedzenie, w większości w
puszkach lub słoikach, |W słoikach szybko pleśnieje, padalcu.| ~*Inteligencja
to nie jej level, jak widać.*~ więc nie mogło się tak szybko zepsuć.
No,
ale ~*po tych torturach z akapitu wyżej, ja i pozostali analizatorzy
oraz ich strażnicy, chcąc strzec się piekła, schowaliśmy się za Federico. W
końcu tylko on z nas obecnych dysponował czystą mocą, więc tylko on tak
naprawdę mógł nas uratować. Jednak, widząc że zniknęliśmy mu z oczu, odwrócił
się i, widząc że chowaliśmy się za nim wyraźnie przerażeni, spytał:
–
Czy was do reszty pojebało?
– No
co? Jesteś Zardonic, tylko ty możesz nas ochronić przed tym piekłem
całkowitym. – odpowiedział Grzegorz.
– .
. . Jestem tylko człowiekiem, pacany.
– Nieprawda,
jako jedyny z nas posiadasz czystą moc, którą możesz ratować Wszechświat, więc
możesz nas obronić. – zawołałam
– .
. .
. .
.
. .
.
*Facepalm*
*~
~Ta
historia była lepsza od opka. xD~
~*Wiadomo.
Wszystko jest lepsze od opka. XD*~
leżąc
tak, rozmyślałam na różne tematy, ówcześnie okrywając się mymi włosami, aby
było mi cieplej. Myślałam na temat tego, dlaczego akurat mnie Dawid ~*Dejwid~ nienawidził. |Spytaj
się go przy najbliższej okazji, a nie gdybaj. Może ci odpowie i zamkniesz ryj.| Miał
wiele innych osób na świecie, a uwziął się akurat na mnie, mimo iż nic mu nie
zrobiłam. \Narodziny twej zjebanej osoby się liczą./ Nie
rozumiałam jego zachowania, ale może miał jakiś powód, o którym nie mówił i
którego ja nie znałam. ~To spytaj go o to, może ci odpowie. Ja
jebe...~ Może jakbym poznała jego motywy, łatwiej byłoby mi go
zrozumieć, mimo iż wiadomo, nadal starałabym się go unikać. |Co jest
logiczne.| W końcu nie mógł mnie nienawidzić bez powodu, czyż nie?
Myślałam też, czy stałoby się w tym miejscu coś ciekawego. ~Liczysz
na zbyt wiele.~ No, bo mieliśmy już trzeci marca, a nic innego się
nie działo poza tym, że czasem na oceanie były lekkie fale oraz raz na jakiś
czas na niebie widoczny był księżyc. ~*Niestety, to opko nie dochodzi
do kwietnia, w którym miało się coś innego stać.*~ ~:<~ ~*Niestety...*~ Tak,
ja wiedziałam, że w tym miejscu liczenie na jakieś ciekawe wydarzenie było
cudem, ale zawsze coś mogłoby się wydarzyć. Nie miałam pomysłu co, ale w sumie
chciałabym trafić na Ant~y~arktydę, bo tam miałabym łatwiejsze
szanse na przeżycie niż na środku Oceanu. No, ale pozostało mi tylko czekać na
to, co przyniosłoby mi jutro. \Jak się nie zamkniesz, to obiecuję,
że jutro przyniesie ci śmierć./ ~*Jak słodko. xD*~ \Wiadomo/
Myślałam
na te i inne tematy tak do około godziny dziewiętnastej. |Każdy
normalny dawno zdechłby z nudów. Tak, wiem że Gandzia to Mary Sue, ale mam to
gdzieś.| Dzisiaj wyjątkowo wcześnie poczułam się senna, więc nie
zamierzałam walczyć z tym uczuciem, bo to po prostu byłoby bezcelowe. ~Wiemy,
nie musisz się powtarzać co rozdział.~ Od razu zamknęłam oczy i,
wsłuchując się w porywisty, arktyczny wiatr, który zawsze tutaj wiał, a także w
lekkie pluskanie wody |w kiblu| ~*Otaczam się samymi
romantykami. xD*~ |~;"D~| Oceanu, parę minut
potem, usnęłam w oczekiwaniu na to, że po tych sześćdziesięciu trzech dniach w
końcu ktoś by mnie uratował i, że wreszcie mogłabym wrócić do domu do mej
rodziny i przyjaciół... ~Aaameeen!~ \Do chuja,
jesteś niewierzący./ ~Kij z tym. xD~
~*Koniec
analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy już limit. Przynajmniej wiecie już, jak
wygląda piekło.*~
~OKRUTNIE
;___;~
|Już
się boję, co będzie dalej.|
\Ja
też./
~*Większe
tortury.*~
~Noł
;__________;~
~*Niestety
:<*~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |4|04.|3|03.2016|8| rok,
piątek, ~*piołtek~ ~*NOŁ. ;_;*~ ~Hehe :D~ godzina |2|08:30|3| czasu
polskiego.
Dzień #64
Tego
dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. W domu zawsze
budziłam się w okolicach godziny szóstej, siódmej, ósmej i dziewiątej, czasem
nawet wstawałam o piątej czy piątej trzydzieści, a czasami to i o czwartej
wstać mogłam. ~*THIS IS IT. O tym mówiłam niegdyś. Widzicie, jaka z
niej hipokrytka? Najpierw mówiła, że o takich porach normalnie się nie budziła,
a teraz nagle, że to są normalne pory jej pobudki.*~ ~_=_;=;_=_~ |Ta.
Emotka. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~-=-;=;-=-~ |STOP.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~;"D~ Bardzo
lubiłam poranne wstawania, gdyż rano, według mnie, było najprzyjemniej. Po
prostu wszyscy jeszcze spali i było tak cicho i przyjemnie na różnego rodzaju
przemyślenia. \Rano to ja śpię. Chociaż fakt, też wstaję o normalnej
porze czyli o SIÓDMEJ./ ~*A dalej Andromeda zrobi się jeszcze
bardziej hipokrytyczna. Będziemy cisnąć bekę. XD*~ \Zawsze coś./ Niekoniecznie
od razu wstawałam z łóżka, jeszcze około kwadrans zawsze leżałam w łóżku,
rozmyślając o różnych sprawach oraz wsłuchując się w pochrapywanie
Grzegorza. ~*Ja bym go w łeb jebła aby się zamknął.*~ ~Kultura
level expert, widzę. xD~ ~*:D*~ W przeciwieństwie do mnie, w
wolny dzień mój przyjaciel mógł wstać nawet o jedenastej, co dla mnie było nie
do pomyślenia. ~*Byłby bogiem osób z mojej klasy. A przynajmniej bogiem
takiego kwartetu pod oknem.*~ Sen to marnowanie czasu, |Spal
się.| wiadomo jest potrzebny, ale to jednak marnowanie czasu jak dla
mnie. |Serio, spal się. NOW.| Ja wolałam zajmować się różnymi
czynnościami, które można było wykonywać za dnia. Również chodziłam wcześnie
spać, aby być wyspaną, ~*Ja chodzę wcześnie spać, bo mnie się nudzi.
XD*~ w przeciwieństwie do Grzegorza, który wieczorami, z paczką
chipsów i piwem lub winem oglądał telewizję. \Jakby wyjebać ten
alkohol, to jest to ulubiona, wieczorna rozrywka połowy facetów z bazy Slade'a.
Chociaż niektórzy też biorą ten alkohol./ |~:D~| \Pojeby/ |~;"D~| A
potem często skarżył się na bóle brzucha, wzdęcia i mdłości. ~I
dobrze mu tak, może wysra żołądek.~ ~*JAK. XD*~ ~Mocą
Opkolandii. :D~ Mówiłam mu, że powinien zmienić dietę, to nie.
Cóż, jak widać tak jest z facetami. ~<Przeładowuje
dezintegrator>~ |<Ostrzy miecze>| ~*. .
.*~ ~No co? Ona nas obraża. :D~ ~*Ja jebe...*~ |;"D| No,
ale po przebudzeniu się, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam się w
gwieździste niebo, na którym niestety nie było księżyca. ~Teraz
słucha Oberka w ukryciu.~ |Co. xDDD| ~;"D~ Nadal
uważałam, że było piękne. Po prostu w takim miejscu nawet tak małe rzeczy mogły
człowieka cieszyć, więc starałam się nimi zachwycać, między innymi dlatego, aby
nie oszaleć. ~Ten pomysł na naprawę tego opka jest TAKI wyjebisty.~ ~*No
powodzenia.*~ Lecz, po paru minutach, spróbowałam usiąść i wtedy
okazało się, że nawet lekko nie mogłam się unieść, bo czułam tak silny ból
brzucha. Rzeczywiście, dzisiaj bardzo się poszerzył oraz jeszcze bardziej
napęczniał, ~Dobrze, zatrzymaj ten konwój spierdolenia. ;=;~ co
widziałam po tym, że większa jego część wystawała mi spod bluzki. Od razu
zsunęłam spodnie, aby nie przeszkadzały w rozrastaniu się brzucha. |Uwierz,
nas i czytelników to naprawdę nie obchodzi. ;=;| Był również okropnie
miękki, chyba z dwadzieścia razy bardziej niż u normalnego, zdrowego
człowieka, \Serio, nikogo nie obchodzą szczegóły./ a po
dotknięciu powodował tak okropnie silny ból, że aż wydarłam się z bólu, a do
moich oczu napłynęły łzy ~srania~ cierpienia. ~*GRZEGORZ!
xDDD*~ ~Trzeba opko ubarwiać aby przetrwać. :D~ Także z
bólu mój pęcherz puścił chyba z dwa razy i oddałam mocz w majtki. ~*NIKOGO
NIE OBCHODZĄ SZCZEGÓŁY. ;________________;*~ Od razu ciężko opadłam i
powoli oddychając, jako iż leżąc ból był znacznie mniejszy, spróbowałam skupić
swoje myśli na czymś innym. |___;|
Dzisiaj
powtarzałam sobie w głowie moją domową, dzienną rutynę w typowy dzień
roboczy. ~*O, będzie bekowo.*~ Otóż, w domu wstawałam nawet o
czwartej rano, ale nie później niż o dziewiątej. \Że ci się chciało.
No, ale jako iż jesteś Mary Sue, to może masz jakieś usprawiedliwienie./ Po
otworzeniu oczu, otwierałam na oścież okno, aby do pomieszczenia ~wpadł
smród spalin, smog, ewentualnie jakaś dawka promieniowania i krzyki
umierających na dżumę...A nie, sorry, nie ten rok. To bez tej dżumy.~ wpadło
świeże powietrze i jeszcze kładłam się. ~*Jak się czujesz z faktem, że
zjebałeś atmosferę? xD*~ ~Zajebiście 8)~ Przez pięć minut,
z zamkniętymi oczami, powoli wpuszczałam i wypuszczałam świeże powietrze, aby
pobudzić krążenie. |Uduś się.| ~*Jesteś taki dobroduszny.
xD*~ |:D| Po tym czasie, jeszcze dziesięć minut, bo to
wszystko zajmowało mi kwadrans, |Masz spowolnione życie.| ~*Jej
mózg jest spowolniony. RAM-u ma za mało.*~ |Wielki Elektronik byłby
dumny. xD| ~*Wiem xD*~ leżałam w łóżku i wsłuchując się w
ciche pochrapywanie Grzegorza oraz ćwierkanie ptaków \z telewizora u
sąsiadów/ ~*Przestańcie psuć naszej Mary Sue wizję idealnego
świata!*~ \Sry/ ~*LEŃ.*~ \Heh/ zza
okna rozmyślałam o bieżących sprawach. Po tym czasie, wstawałam z łóżka, cicho
aby nie obudzić Grzegorza ~*Ja bym na cały regulator włączyła „Revelation" aby
ten leniwy chuj się obudził.*~ ~Twoja dobroć jest porażająca. xD~ ~*Wiem
;""D*~ i wykonywałam godzinną, poranną gimnastykę, aby się
rozbudzić. \Szacun, mnie by się nie chciało./ Później,
szłam się umyć i ubrać, a następnie szłam do kuchni zrobić sobie zdrowe
śniadanie, |Co w dzisiejszych czasach trzeba podkreślić, bo fejm na
Facebooku, Instagramie i Tumblr spadnie.| chociaż zdarzało się, że
zaszalałam i zrobiłam coś niezdrowego. ~*Jak na przykład
NALEŚNIKI!!!1!!!1!!!*~ Potem, przygotowywałam śniadanie dla Grzegorza
oraz prasowałam mu ubranie. ~Wiem, że jestem facetem, ale wkurwia
mnie ta postawa Grzegorza. Co on, z żelazka korzystać nie umie?~ ~*Spalić
go.*~ ~Ogólnie Opkolandię należy spalić.~ ~*To wiadome nie od
dziś.*~ O szóstej, wstawał on i oboje witaliśmy się. On przyszykowywał
się i wychodził do pracy, a ja zajmowałam się domem, gdyż po co miałabym
pracować, skoro on tu zarabiał, co nie? |Leniwa dziwka. A poza tym,
GTFO na studia. A nie, sorki, takiej pokraki nawet na filozofię by nie
przyjęli.| Zajmowałam się też moim hobby, bo nie mogłam wiecznie tylko
pracować. Grzegorz wracał do domu o szesnastej ~*Moja mama oddałaby
wszystko aby wracać z pracy o tej godzinie.*~ i razem jedliśmy pożywny
obiad, chociaż fakt, czasem przyrządziłam coś tłustego, ale rzadko, bo po zbyt
dużej ilości takiego jedzenia miałam silne wzdęcia i nie mogłam się ruszyć z
łóżka dwa dni. |Diagnoza: Układ pokarmowy zrobiony z papierowych
komórek.| ~*Ta twoja diagnoza jebie równo biologię, tak jak robi to
popularny na Wattpadzie mpreg. xD*~ \Ty weź nawet nie zaczynaj z
tym jebiącym biologię wątkiem. ;-;/ ~*A, no tak. ;-;*~ Po
obiedzie, Grzegorz urządzał sobie dwugodzinną drzemkę, a ja kontynuowałam ~*słuchanie
na pełnej głośności albumu „Become" aby ten chuj nauczył
się, że śpi się w nocy.*~ \#Kultura/ ~*:D*~ zajmowanie
się domem. Po dwóch godzinach on się budził, po czym brał chipsy, piwo lub wino
i zasiadał przed telewizorem. Ja zaś, szykowałam się do snu i około godziny
dziewiętnastej lub dwudziestej kładłam się s~~*ZAKAZUJĘ. xDDD*~ ~;"D~pać.
Tak
właśnie wyglądała moja dzienna rutyna. Rozmyślałam też nad tym, kiedy miną mi
wzdęcia. \Za sto lat. Chociaż nie, bo wtedy piekło byłoby znacznie
dłuższe, a tego nikt by nie przeżył./ Przez nie, nie mogłam ruszyć
się już trzeci dzień, tak silnie musiałam się czymś zatruć. ~*Te twoje
dolegliwości nie wyglądają mi na wzdęcia, ale co ja tam wiem, obecnie na
biologii omawiamy wydalanie amoniaku z organizmu. W ogóle, wiedzieliście że
ptaki nie kontrolują, kiedy srają, bo one wydalają amoniak w postaci kwasu
amonowego, a co za tym idzie, nie mają pęcherza moczowego, bo muszą oszczędzać
na wadze aby móc latać?*~ ~Dzisiaj nauczyliśmy się czegoś
nowego!~ ~*Nie ma za co. ;p*~ Nie było to przyjemne, bo w
ogóle nie mogłam się ruszyć, \Dla nas te rozdziały też są torturą./ jeśli
nie chciałam czuć tego silnego bólu. Chciałam, abym jak najszybciej powróciła
do zdrowia, bo już dłużej tak nie mogłam. ~Mam pomysł! Zastrzel się
i skróć nasze cierpienia.~ ~*Za wiele wymagasz.*~ ~Wiem, niestety.
:<~ W ogóle nie jadłam już trzy dni, tylko piłam wodę przez to
wszystko. Myślałam tak nad tym do około godziny dwudziestej pierwszej. |Jakby
nic się nie wydarzyło.|
Po
tym czasie, poczułam się bardzo senna. Od razu okryłam się mymi włosami i, nie
walcząc z tym uczuciem, bo to bezcelowe i w końcu i tak bym zasnęła, ~*Rozumiemy,
nie musisz się powtarzać co rozdział.*~ zamknęłam oczy przy okazji
wsłuchując się w porywisty, arktyczny wiatr. ~ŁAZAAA!!!~ ~*No
nie. Znowu? XD*~ ~Nadal straszę Andromedę. ;"D~ |Uwierz
mi, na serio stać cię na psychiatrę. XD| ~;"D~ Fal
dzisiaj nie było, dlatego woda nie wydawała właściwie żadnego dźwięku. Parę
minut później, usnęłam twardym snem z nadzieją, że jutro poczułabym się lepiej
oraz ktoś by mnie oswobodził z tego pływającego więzienia. ~☝~ ~*Ty
byś ją zajebał, matole. xD*~ ~O to chodzi. :D~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|05.|3|03.2016|8| rok,
sobota, ~*sóbóta~ ~*Cudnie xD*~ ~;"D~ godzina |4|04:40|4| czasu
polskiego.
Dzień #65
Tego
dnia obudziłam się o jednej z normalnych, jak dla mnie, pór. Jak wspominałam
wczoraj, ja budziłam się w porach poczynając od godziny czwartej nad
ranem. ~*Mimo iż gdzieś tak na początku opowiadania mówiłaś, że wstajesz
o dziewiątej, a czwarta to dla ciebie za wcześnie. Hipokryzja się szerzy.*~ Po
prostu taka już byłam, że lubiłam wczesno poranne wstawanie, aby jak najmniej
dnia mi upłynęło. W końcu wiadomo, sen był potrzebny, ale jak dla mnie to i tak
była w większości strata czasu. |PAL SIĘ.| Szczerze, gdybym
mogła, spałabym tylko od dwóch do trzech godzin, ale niestety nie było to
możliwe. ~Kurwa, kolejna mnie dyskryminuje. Najpierw był Gmail i
Wattpad, potem ci sąsiedzi z naprzeciwka, później sklepikarka w Społem, a teraz
postać z opka. <Zaczyna płakać.> Co ja wam zrobiłeeem! ;"-(~ ~*<Przytula>*~ ~<Odwzajemnia>
;"-(~ Musiałam więc żyć tak, jak było to z góry ustalone. No,
ale po otworzeniu oczu, standardowo, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste
niebo, na którym niestety nadal nie było księżyca. \Nadal słucha
Oberka w ukryciu, jak widać./ ~*Wspaniałe hobby. xD*~ \Co
nie?/ No, ale było bardzo dużo gwiazd, które ubarwiały niebo, więc
nie było tak źle jakby się wydawało. ~*Nie mogę się doczekać, aż dojdę
do momentu, w którym będę wyjaśniała, w co przetransformowała się
fabuła.*~ ~Aż jestem ciekaw.~ W sumie, niebo i woda to
były jedyne rzeczy, które mogłam tu obserwować, więc musiałam się nimi
nacieszyć tyle, ile mogłam, bo inaczej bym chyba tutaj zgłupiała. |Byłoby
oryginalnie, no ale nie.| Jednak, te parę minut potem, spróbowałam
usiąść, z nadzieją że dzisiaj wzdęcia by już odpuściły. Niestety, ~;_;~ kiedy
nawet lekko próbowałam się unieść, czułam tak silny ból brzucha, że nie mogłam
usiąść nawet do połowy. |CIĄŻA!| ~*Co. xDDD*~ |;"D| Dzisiaj
było chyba najgorzej od tych wszystkich trzech pozostałych dni, bo ból przy
próbie wstania był nie do wytrzymania. Na dodatek mój brzuch poprzez te wzdęcia
był dzisiaj bardzo szeroki oraz tak duży, jakbym była w ciąży, mimo iż tak nie
było. \Uwierz, szczegóły nie obchodzą ani nas, ani czytelników./ Również
był chyba z dwadzieścia razy bardziej miękki niż normalnie, ale czułam też, że
podbrzusze nieco mi stwardniało. ~Zatrzymać ten kombajn
spierdolenia! ;_;~ Po nawet lekkim uciśnięciu poczułam tak bardzo
silny ból, że aż wydarłam się na cały głos z bólu, a z moich oczu popłynęły
łzy ~srania~ cierpienia. ~*GRZEGORZ, NO!
X""D*~ ~Muszę jakoś przetrwać. :D~ Również, z
bólu, tak jak wczoraj, z dwa razy oddałam mocz w bieliznę. |Serio,
takie szczegóły nie obchodzą kompletnie nikogo. ;_;| Od razu położyłam
się, mimo iż leżąc ból też był silny, ale o wiele mniej. Również prawie co
chwilę od tych wzdęć mnie się odbijało, podczas czego ból na chwilę stawał się
znacznie bardziej mocny.
\Oto zdjęcie przedstawiające osoby,
które obchodzą takie szczegóły:
/
~*Sama prawda. ;_;*~
Nie
wiedziałam, co ja musiałam te cztery dni temu zjeść, żeby aż tak się zatruć,
ale w przyszłości musiałam uważać na to, co tutaj jadłam, bo jak widać mogło to
mieć tragiczne skutki, zważywszy na to, że aż tak to jeszcze nigdy się nie
zatrułam. ~Nie ma to jak przesadzone zdanie złożone. Najpierw jedno,
potem drugie. Tak ciężko to wypośrodkować? A poza tym, nie sądzę aby to było
zatrucie czymś naturalnym, bo to chyba niemożliwe.~ Często
miewałam wzdęcia, zdarzały się nawet silne, ale nigdy nie były one aż takie jak
przez te cztery dni. ~*Jestem pewna, że to nie są wzdęcia.*~
No,
ale nie chcąc cierpieć niewyobrażalnego bólu, zmuszona byłam do leżenia cały dzień,
tak jak to było w ostatnich dniach. |Dlaczego nachodzi mnie wrażenie,
że to piekło jest tylko po to aby nie musieć pisać, czym się zajmowała?| ~*Bo
to nie wrażenie. To brutalna rzeczywistość.*~ |;=;| ~*Wiem
;=;*~ Miałam nadzieję, że już jutro czułabym się lepiej, ale nie
mogłam mieć pewności, co przyniósłby mi kolejny dzień. Jednak teraz,
rozmyślałam na różne tematy. Myślałam nad tym, jak daleko od Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego
był obecnie Grzegorz. Szczerze, chciałabym być już wolna, ale nie wiedziałam
czy ktokolwiek by mnie kiedykolwiek uwolnił. |Byłoby oryginalnie, gdyby
Grzegorz tak naprawdę nie lubił Andromedy i wykorzystywał ją tylko jako służącą
w jego wielkiej willi, mimo iż udawałby, że jest jej przyjacielem, a teraz ją
olał i znalazł sobie inną.| ~Podsuwasz mi pomysły na naprawę
opka.~ |Nie ma za co. ;p| ~*;_;*~ |~:D~| Nawet
nie wiedziałam, czy Grzegorz jeszcze żył, czy może w wyniku jakiegoś na
przykład wypadku zginął. \Lepiej nie dopuszczać do siebie myśli, że
mógłby ją olać./ Wolałam nie dopuszczać do siebie myśli, że mógłby
być martwy. To byłby dla mnie zbyt duży cios, ~*Co prawda nienawidzę
twórczości Mickiewicza, ale muszę to zacytować:
[...] według Bożego rozkazu:
Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nie może być w niebie.
Nie
wiem, tak jakoś mnie się skojarzyło. ;p*~
bo
w końcu ja go bardzo lubiłam i w sumie od jakiegoś czasu czułam, że
go...kochałam. |O, to też można by wykorzystać w mej propozycji na
fabułę.| Tak, czułam to już od jakiegoś czasu, ale nie wiedziałam, czy
on odwzajemniałby moje uczucia. |Serio, można by stworzyć opowiadanie,
w którym na początku byłoby, że byli oni najlepszymi przyjaciółmi, a także
Andromeda skrycie cholernie go kochała, a może nawet oboje by się kochali i by
o tym wiedzieli i mogliby za sobą skoczyć w ogień, ale Grzegorz w
rzeczywistości tylko by ją wykorzystywał do ogarniania jego wielkiej willi/ (
͡° ͜ʖ ͡°)/może
jeszcze opieki nad jego ewentualnym, młodszym
rodzeństwem
lub nad ich dziećmi albo i nad
rodzeństwem,
i nad ich dziećmi etc. Albo do
wszystkiego z tych, a potem, gdy Andromeda zostałaby
porwana przez Dawida, on by ją olał i znalazł sobie inną.| ~*Musiałeś
walnąć tego leniacza, tak? XD*~ |Tak :D| ~*Nie no, ja
jebe, ty zboku. Ty tylko o jednym. XD*~ |:D| On był dla
mnie, wiadomo zaraz po mojej rodzinie, najważniejszy i dla niego mogłabym
skoczyć w ogień. |Ta moja fabuła się tutaj usilnie wpycha.| Szczerze
powiedziawszy, on był moim jedynym najlepszym przyjacielem, którego znałam od
przedszkola i z którym w dalszym ciągu się zadawałam. ~*Zjeb zjeba
zawsze znajdzie.*~ ~Boże, ta szczerość. xD~ ~*:D*~ Chciałabym,
aby on odwzajemniał moje uczucia, ale jeśli tak nie było, to w końcu nie mogłam
go zmusić do miłości, czyż nie? \Why not? Byłoby ciekawie./ On
powinien mnie kochać z własnej, nieprzymuszonej woli, dlatego ja nie
zamierzałam go do tego zmuszać. ~Szczerze, on zapewne ciebie również
kochał, bo prawa opka tego wymagają.~ Chciałabym go w końcu
spotkać, bo bardzo, ale to bardzo mi go brakowało. |Kurwa, bo zaraz ci
stanie na samą myśl.| ~*Jak, skoro ona jest kobietą? xD*~ |A
nie wiem, to Mary Sue, coś wymyśli. xD| Nawet nie miałam się do kogo
odezwać, co było najgorsze, bo chciałabym po tych ponad trzech miesiącach z
kimś porozmawiać. \Zawsze mogłabyś gadać sama ze sobą, ale to by
było zbyt proste./ Mógłby być to ktokolwiek, nawet moja
halucynacja, byle się do kogoś odezwać. Szczerze, powoli zaczęłam tracić
nadzieję na ratunek, ale przecież nie mogłam się poddawać. ~*Bo wtedy
to byłoby oryginalniejsze, a w opkach o oryginalność nie chodzi.*~ Zawsze
mogłabym przeciąć jedną ze strzał kulę od Aqua Zorbingu, wpaść do oceanu i się
utopić, ale powstrzymywało mnie przed tym pragnienie spotkania jeszcze raz mego
przyjaciela. \<Ziew>/ ~*Kolejna miła osoba.
xD*~ \Wiem :D/ Musiałam więc przeżyć, choćby dla
niego oraz mojej rodziny. |A i jeszcze jedno! Mogłoby się okazać, że
jej rodzina z jakiegoś powodu jej nie kochała, ale ukrywali to przed nią. Wiem,
sztampowe, ale mogłaby się o tym dowiedzieć dopiero później, na przykład od
Dawida, a jako iż by mu nie wierzyła, to on by jej to udowodnił. No i mogłaby
się załamać i chcieć ich zajebać, a tym samym Dawid zdobyłby nowego
sojusznika.| ~Wyjątkowo mi dziś pomagasz.~ |:-)| Nie
byłam egoistką, więc nie popełniłabym tu i teraz samobójstwa. W końcu miałam
dla kogo żyć |Nie w mojej fabule.| oraz nie byłam osobą
pokrzywdzoną przez los, |Nie w mojej fabule.| więc takie
rozwiązanie byłoby bardzo samolubne i zraniłoby wiele ważnych dla mnie
osób. ~*Ale nas by uratowało od cierpienia. No, ale nie.*~
Rozmyślałam
na te oraz inne tematy jeszcze tak do około godziny osiemnastej. Dzisiaj,
wyjątkowo o tej godzinie, poczułam się senna. Wiem, że wcześnie, ale może to ze
zmęczenia spowodowanego tym, że cały dzień musiałam zmagać się z silnym bólem
brzucha. \Jak się zabijesz, to już nie będzie cię nic bolało./ ~*Kolejna
z zajebistymi life hackami. xD*~ \C'nie?/ A fakt,
że co chwilę mnie się odbijało, wcale nie ułatwiał \Literówka
Attack/ przetrwanie tego dnia. Od razu okryłam się mymi włosami i,
nie zamierzając walczyć z tym uczuciem oraz chcąc, aby ból choć na parę godzin
ustał, zamknęłam oczy. Teraz, wsłuchując się już w lekkie pluskanie wody ~w
kiblu~ oraz ~*Nosz... xDDD*~ ~;"D~ zimny,
porywisty arktyczny wiatr, parę minut potem, usnęłam zmęczona dzisiejszym dniem,
z nadzieją na to, że jutro w końcu ktoś by mnie uratował i, że mogłabym wrócić
do mojej rodziny i przyjaciół, na których tak bardzo mi zależało... ~ŁAZAAA!!!~ \Do
psychiatry, won./ ~Nie :D~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |6|06.|3|03.2016|8| rok,
niedziela, ~*niędzięlą~ ~*Genialne te twoje dni tygodnia.
xD*~ ~Wiem :D~ godzina |6|06:|1|00
czasu polskiego.
Dzień #66~6~
~*A ten od razu. xD*~
~No co? :D~
Dzisiaj
obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jak już wiecie, od czwartej do
dziewiątej to normalne godziny mojego wstawania. ~*Ty hipokrytko
jebana. Idź się spal.*~ Według mnie, z samego rana świat po prostu
wygląda ~*O, hej zmiano czasu.*~ ładniej, bo wtedy wszyscy
jeszcze śpią, a tylko nieliczne osoby poruszają się po ulicach lub krzątają się
po domach. Lubiłam obserwować wschód słońca i ogólnie jednym z moich marzeń
było wyjechanie na kilka dni na jakieś pustkowie, bez zegarka, telefonu i
komputera i spędzenie tam tego czasu nie martwiąc się, która jest godzina i, że
gdzieś nie zdążę. ~Mnie by się wszystko pojebało, jakbym nie
wiedział, która jest godzina.~ \To tak jak każdemu
normalnemu człowiekowi, no ale Andromeda to Mary Sue do sześcianu./ ~A,
no tak. ;=;~ Jednak nie miałam za wielkich możliwości, aby
wyjechać w tamto miejsce, bo ja i Grzegorz mieliśmy tylko jeden samochód, z
którego korzystaliśmy na zmianę, a Grzegorz nie zgadzał się żebym coś takiego
zrobiła, bo jak mówił, nie zamierzał jeździć do pracy zatłoczoną komunikacją miejską,
przy okazji nie mając pewności, że się spóźni. ~*A nie, że się nie
spóźni? W każdym razie, już lubię zioma, ja też bym tak zareagowała, gdybym
miała pod jednym dachem pokrakę Wszechświata.*~ ~Każdy z funkcjonującym
mózgiem by tak zareagował.~ Denerwowało mnie to jego egoistyczne
podejście do sytuacji. No, bo w końcu mógł się dla mnie chociaż raz poświęcić,
co nie? |Według mojej fabuły nie. No, ale niestety nie idziemy tu moją
fabułą, tylko jakimś oklepanym gównem.| Jednak, przechodząc do
sześćdziesiątego szóstego dnia mojej niewoli, po otworzeniu oczu standardowo
popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Bo co innego./ Na
szczęście był na nim księżyc, ~O, to już skończył słuchać Oberka,
skubany?~ ~*No kurwa. xD*~ ~;"D~ więc
wyglądało jeszcze ładniej niż wczoraj. Wiem, cieszyłam się niby taką głupotą
jak ciemne, gwieździste niebo, które było w takim samym stanie pół roku, ale po
prostu nie miałam tu za wiele możliwości zachwytu, więc chwytałam się każdej
możliwości sprawienia sobie nawet małej radości. |Kurna, ile mam
powtarzać, że to tylko niebo? Takie samo mam co noc za oknem.| ~*Romantyk
do sześcianu. xD*~ |:D| No, ale po tych paru minutach,
spróbowałam usiąść. Niestety, wzdęcia nadal mi to uniemożliwiały, ~;_;~ co
zaczynało być uciążliwe. Na szczęście najprawdopodobniej powoli
ustępowały, ~Ufff...~ gdyż mój brzuch nieco zmalał oraz
zwężył się, gdyż był dzisiaj wielkości i szerokości takiej, jak w trzecim dniu
mych dolegliwości. Nawet ból, mimo iż nadal był silny, był taki jak trzeciego
dnia. Również mój brzuch nieco stwardniał, \Serio, takie szczegóły
tylko dodają więcej piekła do tego rozdziału, a nikogo nie obchodzą./ ~*Moja
przeszła ja chyba sądziła inaczej.*~ \Jak widać, niestety./ gdyż
był miękki tak, jak w trzecim dniu. Jednak, po uciśnięciu brzucha, nadal czułam
tak silny ból, że przez to wydarłam się na cały głos, a do moich oczu napłynęły
łzy ~srania~ cierpienia. ~*Ogarniesz się?
xD*~ ~Nie :D~ Także, znowu, mój pęcherz puścił i oddałam
mocz w bieliznę, tylko tym razem raz, a nie dwa razy jak dotychczas. |Serio,
to nikogo nie obchodzi.| Nie mogąc usiąść, położyłam się w kuli, gdyż
leżąc ból był znacznie słabszy. Także nadal odbijało mnie się, ale dzisiaj
nieco rzadziej niż wczoraj oraz nie powodowało to zwiększonego bólu brzucha,
więc chociaż tyle. Przynajmniej wiedziałam, że za jakieś trzy dni wzdęcia
powinny ustąpić. ~No to go, go, go! Im szybciej przez to
przebrniemy, tym lepiej dla nas i dla czytelników.~
Leżąc,
starając się odwrócić moje myśli od bólu i co jakiś czas czkając, rozmyślałam
na różne tematy. Myślałam nad tym, dlaczego przez tyle czasu jeszcze nikt mnie
nie odnalazł i nie uwolnił. |Bo byłaś na środku Oceanu Południowego,
więc to nie powinno dziwić.| Ja wiem, że byłam w takim miejscu, w
którym nie pływały statki oraz nad którym nie latały samoloty, ale jednak raz
na jakiś czas przez ten ocean przepływały lodołamacze. Dlaczego akurat teraz,
gdy były najbardziej potrzebne, nie mogły przepłynąć? ~*Tak jest ze
wszystkim. Jak czegoś bardzo potrzebujesz, to nigdy tego nie
dostaniesz.*~ No nic, musiałam czekać na cud i na to, że ktoś by mnie
stąd uwolnił. W końcu nie mogłam tu zostać na zawsze, czyż nie? \Mogłaś,
ale to nie mieści się w standardach Opkolandii./ Nawet jeśli
Grzegorz zginął, w co nie chciałam wierzyć, to w końcu musiał przepłynąć tędy
jakiś lodołamacz, czyż nie? ~*Zgodnie z tym, w co przetransformuje się
fabuła – nie. Ale na wyjaśnienie tego, przyjdzie czas.*~ A jeśli by
nie przepłynął, zawsze mogłabym się chwycić ostatniej deski ratunku, czyli
strzałą przeciąć kulę od Aqua Zorbingu i spróbować o własnych siłach dopłynąć
do brzegu. |Lepiej by było, gdybyś nie ryzykowała, tylko spróbowała
dobiec do brzegu w tej kuli. No, ale to zbyt rozsądne rozwiązanie jak na
standardy opek.| Tylko, co byłoby potem? W końcu musiałabym jakoś
dotrzeć do domu, czyż nie? Najprawdopodobniej musiałabym przejść ten dystans
pieszo. ~Może byłoby ciekawiej, no ale nie. W końcu to opko.~ Miałam
jednak nadzieję, że taki scenariusz nie miałby miejsca i, że Grzegorz nadal żył
oraz zmierzał, aby mnie uratować. ~Opkolandia mu każe.~ No,
ale jednak jeśli miałabym pecha oraz żaden lodołamacz by nie przepłynął, to
musiałabym sobie jakoś radzić. W końcu nie zamierzałam zakończyć mego życia w
tym miejscu. |Nigdy nie wiesz, kiedy Śmierć wpadnie w odwiedziny.| ~*Piękna
pozytywna myśl na tę szarą sobotę. xD*~ |Wiem :D| Miałam
jeszcze wiele planów do zrealizowania w kraju, w którym żyłam. Po pierwsze,
chciałabym kiedyś założyć rodzinę i być matką przynajmniej trójki dzieci. ~PINCET
PLUS, BICZYS!~ ~*Materialista xD*~ ~Wiem, ale i tak mnie
kochasz. :D~ ~*No ba. :**~ Po drugie, chciałabym objechać
cały kraj dookoła oraz wyjechać w jakieś ciche, odludne miejsce bez telefonu,
komputera i zegarka, i tam nacieszyć się kilkudniowym życiem bez wiedzy o tym, która
jest godzina oraz bez obawy, że gdzieś się spóźnię. ~*|\~Psychol~/|*~ Po
trzecie, chciałabym kupić domek letniskowy z wielkim ogrodem, do którego
wyjeżdżałabym wraz z Grzegorzem w lato. To były moje plany. Wiem, że może
niezbyt ambitne, ale ja nie potrzebowałam złożonego życia. Wystarczyłoby mi
proste życie wraz z osobami, które kocham. ~*EKHM! W opisie bohaterów
było, że twym marzeniem jest podbić świat! Gdybyś faktycznie była prostym
człowiekiem, nie przeszłoby ci to przez myśl.*~ ~"Życie na Antarktydzie:
Hipokryzja" ~*W sumie fakt, nowy prawilny tytuł dla tego
opka.*~
Rozmyślałam
tak o tym wszystkim do około godziny dwudziestej dwadzieścia. Była to normalna
godzina mojego chodzenia spać, więc nie zdziwiła mnie senność ledwo po
dwudziestej. Jako, iż moje oczy same się zamykały, zamknęłam je, bo nie
zamierzałam walczyć z sennością, gdyż to byłoby bezcelowe, bo w końcu i tak bym
usnęła. \Jezu, rozumiemy, powtarzasz to co rozdział./ Przez
parę minut wsłuchiwałam się jeszcze w arktyczny wiatr, lekkie pluskanie
wody ~w kiblu~ oraz ~*No comment. xD*~ ~:D~ moje
powolne oddechy. ~ŁAZAAA!!!~ |Pozostawmy to bez
komentarza. xD| ~;"D~ Po tym czasie zaś,
zmęczona dzisiejszym dniem, \Mimo iż nic męczącego się nie stało./ zasnęłam
z nadzieją, że wkrótce ktoś by mnie uratował i wróciłabym do normalnego
życia...
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |7|07.|3|03.2016|8| rok,
poniedziałek, ~*pónjędzjąłęk~ ~*Jezu, te błędy. xD*~ ~:D~ godzina |5|05:40|4| czasu
polskiego.
Dzień #67
Tego
dnia obudziłam się o jeszcze normalnej, jak dla mnie, porze. Kochałam wstawać
tak wcześnie, ale to już wielokrotnie mówiłam. \I wystarczy, nie
musisz powtarzać się co rozdział/ ~*Wiecie, dlaczego ja to
robiłam?*~ \Licznik słów?/ ~*Nie. Aplikacja „Writeometer".
Nie robię jej antyreklamy, ona jest bardzo dobra, ale nie do takich opowiadań
jak to. Ona mierzy czas, przez który bez przerwy musisz pisać, a potem zbierasz
wirtualną walutę i możesz wymienić ją na jakieś inne przyjemności. No i musiałam
pisać te walone dwadzieścia pięć minut i wylewało to ze mnie wszystko, co
najgorsze.*~ ~<Wypierdala telefon Ramoninth przez okno.>~ ~*TY!
Jak mogłeś! ;"-(*~ ~To dla naszego dobra. xD~ Byłam
rannym ptaszkiem i nawet Grzegorz się temu dziwił, ale cóż poradzę. Taka już
byłam i taka lubiłam być. A właśnie, Grzegorz. ~*NIENIENIE! Nie chcę
czytać dalej. ;_;*~ ~Ja w sumie też. ;=;~ Śnił mnie się
dzisiaj niecodzienny sen, w którym to uprawiałam seks z mym przyjacielem. |Nie
obchodzi nas to, wiesz o tym, prawda? Może jeszcze ten seks opisz. ;_;| ~*Nie,
aż takich kar to piekło nie posiada w repertuarze.*~ |To dobrze.| W
tym śnie wszystko było bardzo dokładnie, z najmniejszymi szczegółami,
przedstawione i czynności, i moje oraz jego odczucia podczas stosunku. \BOGU
DZIĘKI za brak upośledzonych opisów w tym właśnie momencie./ ~*Nie
strasz. ;_;*~ \Faktycznie, zbyt drastyczne./ Kiedy
się przebudziłam, czułam że miałam znacznie bardziej mokro w majtkach od tego
snu. | ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Po
prostu wiedziałam, że jebniesz w tym momencie leniacze. xD*~ |Musiałem
xD| Nie wiem dlaczego coś takiego mnie się przyśniło. Może było to
spowodowane tęsknotą za nim? | ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Stop.
xD*~ |:D| Nie miałam pojęcia, ale nigdy wcześniej nie śnił
mnie się stosunek płciowy z kimkolwiek. |W sumie, kibel nie jest
człowiekiem, więc...| ~*CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~WAT.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ \Przestań
ćpać./ |;"D| W każdym razie, nie zaprzątałam
sobie głowy tym snem, bo w końcu to nie była rzeczywistość, na szczęście. |A
może...? ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*NIE,
ty zboku. xD*~ |;"D| Popatrzyłam, standardowo,
jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym niestety nie było dzisiaj
księżyca. \Teraz słuchał Crazy Froga./ ~*Cudowne
hobby. xD*~ \Wiem/ Mimo tego faktu, nadal było ono piękne,
a nawet piękniejsze niż kiedyś, gdy byłam tylko w domu, zabiegana i nie mająca
czasu aby zachwycać się takimi drobnostkami. |Mimo iż jedyne, co
robiłaś, to zajmowałaś się domem, więc z natury rzeczy nie miałaś kiedy się tym
zachwycić.| Widać, że niewola potrafiła zmienić człowieka na
lepsze. ~*. <- Kropka niezaładowania w mózgu.*~ ~Wiem, też
nie wiem (#sens) co napisać.~ Jednak, po paru minutach, z nadzieją
że wzdęcia już ustąpiły, starałam się usiąść. Niestety, nadal kłębiły się w mym
brzuchu, gdyż w połowie siadania poczułam ból, ale znacznie lżejszy niż
wczoraj. ~Dzięki Bogu, to niedługo to piekło, na jakiś czas, chociaż
trochę przestanie kopcić ze wszystkich stron.~ Także mój brzuch
zmalał oraz zwężył się i obecnie był wielkości i szerokości takiej, jak w
drugim dniu mych wzdęć. \Dlaczego te rozdziały są takie piekielne?/ ~*Fuzja
zbyt dużej ilości czasu i braku pomysłów na rozdział.*~ \Okrutne
combo, jak widać./ ~*I to jak. ;_;*~ Nadal odbijało
mnie się, ale znacznie rzadziej niż choćby wczoraj. Również znacznie
stwardniał, bo w kwestii miękkości był taki, jak drugiego dnia. |Wciąż
nikogo to nie interesuje.| Po uciśnięciu czuć było większy ból, ale
nie tak silny jak choćby wczoraj. \Serio, takie szczegóły nikogo nie
interesują./ Od razu najpierw zmieniłam majtki, a brudne wrzuciłam
w głąb torby, ~Będzie z tej torby jebało na kilometr, no ale w sumie
co ona mogła innego z tym zrobić.~ wsunęłam spodnie po czym, nie
zapinając ich, | ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Just
stop. xD*~ |Sorki xD| nie chcąc się męczyć z bólem,
położyłam się i, wpatrzona w niebo, zaczęłam rozmyślać.
W
większej części myślałam o moim śnie. ~*Dalej jest piekło. Po prostu
nie lubię nagromadzonego w jednym miejscu gadania o seksie, ok?*~ ~Nikt
normalny tego nie lubi. ;=;~ W sumie, od jakichś paru miesięcy
miałam ochotę na seks, jednak nie wiedziałam, jak zareagowałby Grzegorz na moją
propozycję. |Ja bym się zgodził. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Ty
jesteś największym zbokiem ostatnich kilku miesięcy, więc się nie dziwię.
xD*~ |:D| Poza tym, według mnie, to mężczyzna powinien
zaproponować kobiecie stosunek, a nie na odwrót. ~*Wiecie, że tu się
objawi ile znam synonimów słowa „seks"? xD*~ ~O cie
chuj. xD~ ~*Akurat chuj pasuje do tematu.*~ ~RAMONINTH!
X"""D~ ~*;""D*~ Również ja i
Grzegorz nie byliśmy małżeństwem, |No i? ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Zamkniesz
się, czy mam ci neta odłączyć?*~ |Już będę grzeczny. ;_;| ~*;"D*~ a
mimo iż byłam ateistką, nie zamierzałam uprawiać seksu przed ślubem. \Ten
akapit jest cały o seksie, więc jak tego nie lubicie, możecie czytać tylko
nasze komentarze. My niestety będziemy musieli przez ten nadmiar przebrnąć./ No
i w dodatku miałam ledwo dwadzieścia lat, a dla mnie seks w tak młodym wieku
był niemoralny. |Nie jęcz, pełnoletnia jesteś, więc ruchańsko jest już
zgodne z prawem. No, ale jak nie chcesz, to nikt cię gwałcił nie będzie.| Na
dodatek nie byłam jeszcze gotowa na stosunek, więc nie zamierzałam zaczynać
współżyć wtedy, gdy nie byłam przygotowana psychicznie. \Ty sobie
zdajesz sprawę, że nas twoje seksualne przemyślenia nie obchodzą? Są rzeczy,
których powinno się nie wyjawiać światu, na przykład nie powinno się wyjawiać
światu marzenia Ramoninth odn- ~*Japa mi tam.*~ Sry./ Ale
fakt, ochotę miałam, jednak nie współgrało to z mym przygotowaniem
psychicznym. ~Czy to może się łączyć? Nie wiem, pytam.~ Wiem,
że miałam w szkole znajomych, którzy już w wieku szesnastu lat zaczynali
współżyć, ~Witamy w XXI wieku, będę twoim przewodnikiem.~ ~*Lepiej
nie.*~ ~:D~ ale ja ich po pierwsze nie rozumiałam, gdyż
byli jeszcze za młodzi, a po drugie ja wtedy nawet nie myślałam o czymś takim
jak seks. |Kłam dalej.| Jednak, szczerze mówiąc, ten sen był
bardzo przyjemny i nieco podniecający, gdyż w końcu obudziły mnie moje ciche
jęki podniecenia. |Nie no, leniacze same się cisną. xD| ~* (
͡° ͜ʖ ͡°)
<- Masz i cicho siedź. xD*~ |:D| Lecz
nie wiedziałam, czemu mnie się przyśnił. |Ja ci kazałem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Won.
xD*~ |Nie :D| Może to skumulowanie mojej tęsknoty za
Grzegorzem oraz moich kilkumiesięcznych pragnień seksualnych? Prawdopodobnie,
ale w końcu nie mogłam być na sto procent pewna. ~*Odeciu, ratuj, jej
seksualne przemyślenia zaczynają mnie nudzić.*~ W każdym razie, dla
mnie na seks w rzeczywistości było jeszcze o wiele za wcześnie. Czułam, że do
pierwszego stosunku musiało minąć od piętnastu do dwudziestu jak nie dwudziestu
pięciu lat, |No i kogo Grzegorz miał ruchać?| ~Szkolny
kibel.~ |CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*WTF.
X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ \Co./ ~Wiem
x"D~ gdyż musiałam jeszcze wystarczająco dojrzeć psychicznie
do takich decyzji. \Czy my możemy przestać czytać o jej seksualnych
przemyśleniach?/ ~*A w dalszych rozdziałach będzie jeszcze
gorzej. ;=;*~ \Oł. Noł./ ~*Właśnie ;=;*~ Jednak,
pierwszy stosunek zamierzałam odbyć jeszcze będąc płodna, aby móc mieć dzieci,
o których od zawsze marzyłam. ~Jaka ty mało wyedukowana. Nie mówi się „dzieci", tylko...
~
~*To
zakładamy wypożyczalnię pięćset plusów?*~
~Da.
Od którego przedszkola zaczynamy?~
~*Najlepiej
od tego na mym osiedlu, bo bliżej.*~
|Cudowny
temat do dyskusji na sobotnie popołudnie. xD|
~*~;"D~*~
Jednak,
po tych rozmyślaniach, odpędziłam od siebie temat seksu, |I dobrze, bo
zaczynało nas to nudzić.| gdyż za długie rozmyślanie o nim powodowało
u mnie podniecenie, co czułam po tym, że mój oddech znacząco przyspieszył oraz
w mych majtkach zbierała się kolejna dawka moczu. \Nieźle, samo
myślenie ją podnieca./ ~Nowy fetysz na DeviantART?~ \.
. ./ ~:D~ Dalej rozmyślałam o planie na ewentualny
zgon Grzegorza, |To brzmi tak, jakby ona chciała go zabić. xD| ~*Faktycznie,
dopiero teraz to zauważyłam. xD*~ czyli jak dostałabym się na ląd i do
domu. Postanowiłam, że ewentualnie uciekłabym z oceanu biegnąc w kuli, \Miło,
że wpadłaś na ten pomysł./ to w końcu dobiegłabym do brzegu, potem
przecięła strzałą kulę od Aqua Zorbingu i pieszo wróciła do Polski. ~*Zgodnie
z prawami Opkolandii, nie będziesz musiała tego robić.*~ Nie wiem, ile
piesza droga by mi zajęła i czy bym ją przeżyła, ale bez poświęcenia nie ma
zwycięstwa, czyż nie?
Myślałam
nad tym oraz nad wieloma innymi rzeczami do około godziny dwudziestej drugiej
piętnaście. ~*Nie ma co, jej przemyślenia na temat seksu były dłuższe
niż na temat ewentualnej, samodzielnej ucieczki. Czas spierdalać od tego
ruchacza.*~ ~Ty, faktycznie. ;-;~ Po tym czasie, nasiliło
się moje poczucie senności i moje oczy same zamknęły się. Nawet świadomie nie
musiałam tego robić, tak senna byłam. \Widzisz, twój organizm jest
tak miły, że cię wyręczył./ Nie zdążyłam nawet okryć się włosami,
tak silne było moje zmęczenie. Bardzo szybko usnęłam mocnym snem, z nadzieją,
że następnego dnia w końcu, po ponad trzech miesiącach, ktoś przybyłby mi na
ratunek. |Jeszcze nie ten dzień.| Tak bardzo chciałam wrócić
do rodziny i przyjaciół, których tak mi brakowało... ~ŁAZAAA!!!~ ~*Nie
ma to jak psuć atmosferę. xD*~ ~;"D~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |8|08.|3|03.2016|8| rok,
poniedziałek, ~Tak. Po poniedziałku jest poniedziałek. xD~ ~*O
LOOOL. xDDD*~ godzina |2|02:|2|20 czasu polskiego.
Dzień #68
Dzisiaj
obudziłam się bardzo, bardzo wcześnie, nawet jak na mnie. ~*Ja kiedyś,
jak byłam chora, obudziłam się po drugiej w nocy i już nie spałam.*~ Nigdy
nie budziłam się po drugiej w nocy, chyba że byłam silnie chora. Jednak, mam
usprawiedliwienie. \Wal/ Śnił mnie się tak okropny sen,
że aż się wybudziłam. W nim, nie wiem dlaczego, śniło mnie się, że jeden z mych
kuzynów, który w rzeczywistości jest normalny, przez miesiąc przetrzymywał mnie
w swojej sypialni. ~No nieee! Wiem, do czego to zmierza. ;=;~ ~*Ja
też i nie jestem dumna. ;=;*~ Tam, co było z najmniejszymi
szczegółami zobrazowane, codziennie przez kilka godzin gwałcił mnie, |BŁAGAM,
PRZESTAŃ OPISYWAĆ TAKIE SNY! ;_;| wiadomo z przerwami i molestował
seksualnie, ~*A to nie jedno i to samo?*~ nawet kiedy spałam.
Po miesiącu, udało mnie się zebrać na odwagę i uciec z jego sypialni przez
okno, |Spowolniony zapłon zardzewiałego ruskiego czołgu sprzed
rewolucji przemysłowej Attack.| kiedy on był w pracy. Jednak,
uciekając, ktoś zaczął mnie gonić, \BŁAGAM, JUST STOP. WIEM CO JEST
DALEJ. ;_;/ jednak nie wiem kto to był, bo tej osoby nie znałam.
Biegłam też przez ciemny las, aż w końcu, gdy myślałam że mu uciekłam, poczułam
silne uderzenie w głowę, po którym straciłam przytomność. ~<Chowa
się w ciemnej piwnicy i nie wychodzi.> ;=;~ Kiedy się ocknęłam,
byłam w jakimś w domu w lesie. Tam, dwa lata, co było z najdrobniejszymi
szczegółami przedstawione, byłam zmuszana do ciężkich prac fizycznych,
sztucznie zapładniana i zmuszana do rodzenia w ciężkich warunkach, ~*Muszę
się zabić, bo nie mogę żyć z myślą, że moja przeszła wersja była niedojebana.
;=;*~
~
Data stworzenia. ;_;~
~*It's time to kill yourself. ;=;*~
regularnie
gwałcona oraz molestowana seksualnie, ~*To chyba jest jedno i to
samo.*~ a także torturowana. Po tym czasie, co było przedstawione
nadal z najdrobniejszymi detalami, \Czy możesz przestać opisywać ten
sen? ;=;/ zostałam w okrutny sposób zamordowana, zgwałcona nawet
po śmierci oraz poszatkowana i spalona, a moje prochy pochowane w losowym
miejscu lasu. ~*Czas się powiesić. Kto idzie ze mną? ;=;*~ Po
obudzeniu się mój oddech był tak szybki, że bałam się o to, że straciłabym
przytomność. Ja sama pociłam się oraz czułam gwałtowne drgawki, które
wstrząsały całym mym ciałem. |Nie dziwię się.| Także nie
mogłam powstrzymać oddawania moczu, \Nie musisz o tym wspominać,
takie szczegóły serio nikogo nie obchodzą./ co u mnie było
normalne po silnych koszmarach. Po dziesięciu minutach, zaczęłam się uspokajać,
gdyż ustały drgawki oraz oddawanie moczu. ~*Boję się o zdrowie
psychiczne czytelników. ;=;*~ ~Nie tylko ty.~ |I nie
tylko wy.| Po kolejnych dziesięciu minutach, przestałam się pocić.
Następne dziesięć minut potem, mój oddech wrócił do normalności. ~*Długo
się uspokajałaś, ale w sumie w tej sytuacji nie dziwi mnie to.*~ Nie
wiedziałam, dlaczego przyśniło mnie się coś takiego, ale to było tak okropne,
że na każde wspomnienie snu skręcało mnie w żołądku, mimo iż już sześć dni nic
nie jadłam. |Długo, ale jest plus. Żarcia i picia starczy ci na więcej
dni.| Kiedy opanowałam się, spróbowałam wstać, ale siedząc nadal
czułam ból brzucha. Jednak, był on taki jak pierwszego dnia. Również mój brzuch
znacznie zwężył się i zmalał, gdyż był wielkości i szerokości takiej, jak
pierwszego dnia wzdęć. \Toż to opko jest kwintesencją piekła./ ~*Niestety.
A było tak miło, gdy było normalnie chujowe. ;=;*~ Także stwardniał
znacząco, gdyż był miękki tak, jak pierwszego dnia. \Uwierz,
Andromedo, nikogo nie obchodzą takie szczegóły./ Po uciśnięciu
czułam większy ból, ale nie tak silny jak choćby trzeciego dnia. Również co
jakiś czas czkałam, jednak było to bardzo rzadkie. ~*Chyba czas
zarezerwować sobie miejsce w piekle. ;=;*~ Także dzisiaj, czego nie
było wcześniej, raz na jakiś czas czułam, że miałam gazy. ~KOMORA
GAZOWA, BICZYS!~ ~*Co. xD*~ ~No co? Pasuje? Akurat w tym
momencie pasuje. :D~ Cieszyłam się, że już jutro wzdęcia mogłyby
przestać kłębić się mym brzuchu i mogłabym normalnie wykonywać czynności, które
robiłam w kuli. |A my cieszymy się, że choć na jakiś czas będzie nam
dane odpocząć od tych tortur.| Od razu zmieniłam majtki na czyste, po
czym założyłam i zapięłam spodnie, gdyż dziś nie musiałam się obawiać, że
silnie napęczniały brzuch by mi je rozerwał. Następnie, położyłam się, gdyż nie
chciałam się męczyć i, czasem czkając, zaczęłam myśleć na różne tematy. \Ten
długi akapit był tak okrutny, że aż oczy mi płoną./ ~*A co ja
mam powiedzieć? ;=;*~
Zastanawiałam
się, czemu taki sen mnie się przyśnił. To było nienormalne, bo ten mój kuzyn
był normalny, |To zdanie mieć sens.| a także w mojej rodzinie
nie zdarzyły się przypadki kazirodztwa. \Dzięki Bogu./ Fakt,
jedna z mych kuzynek kiedyś została zgwałcona, ~Co znając życie
zostało wprowadzone, bo tak.~ ~*Correct ;=;*~ ~Suń się, też
muszę się gdzieś powiesić. ;=;~ ale nie przez któregoś ze swych
braci! Tak, także była molestowana, ale znowu, żaden z jej braci do tego ręki
nie przyłożył! |I dobrze, bo musiałbym cię zabić dwa razy, Ramoninth.| ~*Jakim
kurwa cudem? xD*~ |Magia :D| Również nie rozumiałam,
dlaczego to wszystko śniło mnie się z takimi detalami, jak na przykład
rozbieranie mnie przez tego kuzyna oraz to, z jaką dokładnością na przykład
ugniatał mój biust podczas molestowania. \NIE OBCHODZĄ NAS DETALE!
;____________________________________________;/ Nie wiem, co on
miał oznaczać, szczerze powiedziawszy. Miałam nadzieję, że to nie była
zapowiedź tego, co mnie miało spotkać po powrocie do Polski. ~*Broń cię
Panie Boże. ;_;*~ Jednak, szybko skończyłam moje rozmyślania na ten
temat, gdyż za każdym razem, gdy o tym myślałam, czułam uciskanie i skręcanie w
żołądku. Myślałam potem nad tym, kiedy zostałabym oswobodzona. ~*Nigdy.
Nie no, jaja sobie robię, prolog nam zaspoilerował, że pierwszego stycznia dwa
tysiące siedemnastego roku.*~ W sumie, chyba powoli kończył się tlen w
tej kuli, gdyż powietrze było nieco cięższe. |To powinno nastąpić
tysiąclecia temu, no ale żyjemy w Opkolandii.| Znaczy oddychało się
normalnie, ale miało się wrażenie, że coś wisiało nade mną. ~To ja.
Nudzę się, no. :D~ ~*No kurwa mać. xD*~ ~;"""D~ Nie
chciałam się tutaj udusić szczerze powiedziawszy, ale na szczęście tlen tutaj kończył
się bardzo powoli, więc miałam nadzieję, że albo ktoś by mnie uratował, albo
bym gdzieś się rozbiła przed końcem tlenu. \Jedyne miejsce, w którym
mogłabyś się rozbić, to Antarktyda. Tak tylko mówię./
Jednak,
więcej nie zdążyłam pomyśleć, gdyż urwał mnie się tak nagle film. Było to chyba
około godziny jedenastej rano, ale nie dziwne, bo bardzo wcześnie się
obudziłam, więc to normalne, że silne zmęczenie dawało się we znaki. ~*Ja
jak wstałam po drugiej w nocy, to spać poszłam o dwudziestej tego dnia. Tak
około. So...*~ Zasnęłam tak szybko i tak nagle, że nawet nie zdążyłam
okryć się włosami. Miałam jednak nadzieję, że już jutro ktoś by mnie
uratował. |Nie będziemy ci psuć marzeń.| Nie chciałam się
tutaj udusić oraz bardzo chciałabym zobaczyć się z moją rodziną oraz
przyjaciółmi. Bardzo brakowało mi tutaj bliskości drugiego człowieka... | (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~STOP.
xD*~ |;"D|
~*Koniec
analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy już dzienny limit.*~
~Dzięki
Bogu. Ten ostatni rozdział na dzisiaj to była tortura.~
~*Przed
nami jeszcze dwadzieścia jeden rozdziałów tortur i wracamy do niedokończonej
analizy normalnie spierdolonej części opka.*~
|W
sumie, to nie wiedziałem, że kiedykolwiek bym to napisał, ale brakuje mi
normalnego spierdolenia.|
\Nie
tylko tobie, Slade. Nie tylko tobie./
~*I
nie tylko wam.*~
___________________________________________________
~Jednak
analizujemy dalej?~
~*Tylko
jeden rozdział.*~
|Dzięki
Bogu.|
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|09.|3|03.2016|8| rok,
wtorek, ~*wtóręk~ ~*Przepięknie xD*~ ~;"D~ godzina |7|08:50|5| czasu
polskiego.
Dzień #69
| ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)|
~*No ależ naturalnie. xDDD*~
|;"D|
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jednak, dzisiaj śnił mnie
się kolejny okropny sen. ~Nie no, znów? ;=;~ ~*Ktoś mi
musiał dosypywać coś do jedzenia, tylko nie wiem co. ;=;*~ Śniło mnie
się w nim, że przez dwa miesiące byłam przetrzymywana przez Dawida ~*Dejwida~ w
piwnicy jego domu i, co było przedstawione z najdrobniejszymi szczegółami,
regularnie gwałcona \Czy możemy darować sobie szczegóły?/ oraz
torturowana, a także molestowana seksualnie przez tą jego Laurę. |*Laórem| ~A
poza tym, serio, takie szczegóły nikogo nie obchodzą. ;=;~ Po
przebudzeniu czułam, że bardzo szybko oddychałam ze strachu oraz cała się
pociłam. ~*Nie dziwne.*~ Również przez moje ciało przechodziły
niekontrolowane drgawki oraz zaczął mnie mocno boleć brzuch oraz wyraźnie
mogłam poczuć uciskanie żołądka i skręcanie w jelitach. |Te szczegóły
RÓWNIEŻ nikogo nie obchodzą.| Na szczęście dzisiaj obyło się bez
nietrzymania moczu, więc chociaż tyle. Nie wiedziałam, dlaczego ostatnio sny,
które mnie się śniły, były jakoś związane z seksem, z czego najczęściej był to
gwałt. ~*Ponieważ moje niedojebanie sięgnęło zenitu. ;=;*~ Nie
miałam żadnej traumy z dzieciństwa czy z młodości związanej z wykorzystywaniem
seksualnym, więc nie rozumiałam powodu wystąpienia tych snów. \Twój
mózg miał pierdolca i ot co się wydarzyło./ Może po prostu
podświadomie się czegoś obawiałam? Ale czego? W końcu nie obawiałam się tego,
że zostałabym zgwałcona, ale w końcu w dzisiejszym świecie wszystko było
możliwe. ~No cóż, nie wiemy jak wyglądasz, więc jeżeli jesteś ładna
jak modelki z pierwszych stron okładek, to radziłbym wychodzić z domu z
karabinem maszynowym.~ Wolałam jednak nie kusić losu, ale co mogło
być przyczyną takich snów? |Nie wiem i mam to w dupie.| Nie
wiedziałam, ale gdy po pół godzinie uspokoiłam się, dla rozluźnienia
zaczęłam ~srać~ przez parę minut ~*Fajny relaks.
xD*~ ~Wiem :D~ patrzeć w czarne, gwieździste niebo, na
którym dzisiaj także był księżyc|, który tańczył Makarenę|. ~*Co.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~WAT.
X"""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |Wiem
;""D| Z każdym dniem coraz bardziej podobało mnie się ono i
mogłabym w nie patrzeć godzinami. Po prostu tutaj ono przedstawiało się bardzo
malowniczo. \Matko Boska, a ta znowu sra na widok tego nieba. To
tylko niebo, do cholery!/ ~*Romantyczka xD*~ \Wiem/ Aż
wyjęłam aparat i zrobiłam kolejne kilka zdjęć tego cudownego nieba. ~*Toż
to wyższy poziom uzależnienia.*~ No, ale po paru minutach, spróbowałam
usiąść w kuli. Na szczęście, dzisiaj te bardzo silne wzdęcia już ustąpiły i
mogłam normalnie usiąść. \Dzięki Bogu, to przynajmniej nie jesteśmy
męczeni nadmiarem niepotrzebnych opisów./ Nawet brzuch miałam już
normalnej szerokości, wysokości i twardości. ~*Super, ale to nikogo nie
obchodzi.*~ Od razu, pierwszy raz od tygodnia, zjadłam coś oraz
pierwszy raz od wczoraj napiłam się czegoś. Miałam nadzieję, że jedzenie, które
zjadłabym dzisiaj nie doprowadziłoby do tak silnych wzdęć, bo to nie było ani
trochę przyjemne. \Wiemy, bo dla nas to też nie było przyjemne./
Po
spożyciu śniadania, postanowiłam jakoś pozbyć się moich myśli tych seksualnych
snów, łącznie z snem, w którym odbywałam stosunek płciowy z Grzegorzem. |Ej,
ale ruchańsko z Grzegorzem raczej nie zaliczało się do nieprzyjemnej rzeczy,
skoro cię nie zgwałcił.| ~*Ja tam w sumie nie chciałabym aby
przyśniło mnie się porno, ale co kto woli. XD*~ |;"D| Od
razu, najpierw narysowałam każdy z nich w formie komiksu, idealnie odwzorowując
to, co się w danym śnie stało. \Po kurwę?/ ~*Zobaczysz*~ Zajęło
mi to kilka godzin, ale było potrzebne do mego dalszego planu. Swoją drogą, pod
względem stylu i estetyki, te komiksy wyszły mi wyjątkowo ładnie. |Powieś
je sobie nad łóżkiem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Won.
<- Kropka prowadząca do psychiatry.*~ |Nie :D| Lecz,
kiedy skończyłam, podarłam je na miliony malutkich kawałków, z których nie dało
się już odratować komiksu i, jako iż byłam w zamkniętej przestrzeni, wrzuciłam
je na samo dno torby. ~*Nie lepiej było znaleźć jakiś inny sposób? Tak
tylko czas straciłaś. No, ale w sumie ona jest w kuli od Aqua Zorbingu, więc i
tak by się nudziła. Nie było tematu.*~ Jeżeli kiedykolwiek bym się
gdzieś rozbiła, wrzuciłabym te drobinki do Oceanu. Gdy zaś skończyłam próbę
pozbycia się mych dziwnych snów, okryłam się włosami, położyłam i zaczęłam
rozmyślać. |Jakby nie oglądała tyle pornosów, to by jej się nie śniły.| ~*SLADE!
X""D*~ |No co? Sama prawda. :D|
Starałam
się nie myśleć nad tymi snami, aby jak najszybciej wymazać je z pamięci, gdyż
to nie były przyjemne rzeczy. Myślałam o tym, jak Grzegorz zareaguje, gdy mnie
odnajdzie. ~Pewnie się bardzo ucieszy, bo co innego.~ Ja
na pewno od razu bym rzuciła się mu w ramiona, ale nie wiedziałam, jak on by
zareagował. Prawdopodobnie bardzo by się ucieszył po zobaczeniu mnie po tylu
miesiącach, bo w końcu byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. ~A mój
pomysł na remake jest lepszy. Tzn. Mój i Slade'a.~ |:>| ~*To
będzie okrutne. ;_;*~ |~;""D~| Ja również
czułam, że bardzo go kochałam i, że mogłabym za nim wskoczyć w ogień. Byłam
ciekawa, czy on odwzajemniał moją miłość. \Dowiesz się, jak uratuje
ci dupę./ Uczucie, którym go darzyłam, było bardzo silne, takie że
obecnie nie wyobrażałam sobie życia bez niego. |Biedny Grzegorz.| ~*Widzę,
że bardzo dobrze rozumiesz jej uczucia. xD*~ |A jak. ;"D| A
tymczasem musiałam przeżyć nie wiadomo jak długi odstęp czasu bez mojego
przyjaciela i ukochanego. Na dodatek byłam zamknięta w dość ciasnej | (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Stop.
xD*~ |Leniacze same się cisną podczas tej analizy. :D| kuli
od Aqua Zorbingu umiejscowionej na samym środku Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego,
w której powoli kończył się tlen. Miałam nadzieję, że przed całkowitym końcem
powietrza albo bym się gdzieś rozbiła, albo ktoś by mnie uratował, gdyż nie
zamierzałam tutaj umrzeć. ~:D~
Rozmyślałam
o tym oraz o wielu innych rzeczach tak do około godziny dwudziestej piętnaście.
Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna, ~*Ależ naturalnie.
xD*~ ~No co? ;"D~ co potwierdzały moje samoistnie
opadające powieki. Od razu, nie zamierzając walczyć z tym uczuciem, zamknęłam
oczy i wsłuchiwałam się w moje powolne oddechy, porywisty arktyczny wiatr oraz
lekkie pluskanie wody. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Won, zjebie.
X""D*~ ~Nie :D~ Parę minut później usnęłam z
nadzieją, że już jutro ktoś by mnie uratował i mogłabym wrócić do normalnego
życia wraz z mymi przyjaciółmi i rodziną... ~Amen~ |Jesteś
ateistą. xD| ~No i? ;"D~
~*Już
serio koniec analizy na dzisiaj.*~
|I
dobrze.|
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|10.|3|03.2016|8| rok,
środa, ~*śróda~ ~*Cudowny ten twój świat. xD*~ ~Wiem
:D~ godzina |1|11:15|5| czasu polskiego.
Dzień #70
Tego
dnia obudziłam się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. Nigdy w domu nie
budziłam się po jedenastej, chyba że byłam bardzo silnie chora lub poprzedniego
dnia wyjątkowo dużo pracowałam, ale obecnie nie czułam się aż tak źle oraz
dzień wcześniej wiele nie pracowałam. ~Bo w sumie w kuli od Aqua
Zorbingu za wiele robić nie można.~ Poszłam spać o normalnej dla
mnie porze, więc nie rozumiałam powodu obudzenia się tak późno. |Ważne,
że chociaż trochę dnia straciłaś, to mniej będziesz zdychać z nudów w kuli.| To,
co było plusem, to dzisiejszy brak snów związanych z gwałtem, kazirodztwem czy
torturami, \Bóg chyba wysłuchał naszych próśb./ ~*Na
szczęście.*~ więc chyba mój sposób pozbywania się niechcianych snów
działał. Na szczęście, bo nie chciałam, aby coś takiego mnie się śniło, gdyż po
prostu nie było to miłe, \Szczególnie dla nas i dla czytelników./ ~*Wysłałam
wczoraj fragment sześćdziesiątego ósmego rozdziału LeckerSweet.
Oczy jej spłonęły i nie dziwne. ;_;*~ \Każdemu
normalnemu oczy by spłonęły./ zważywszy na to, że to ja byłam
główną bohaterką tychże snów. ~Nie dziękuj.~ ~*GRZEGORZ!
X"""D*~ ~No co? ;"""D~ Chociaż,
gdybym miała patrzeć z perspektywy trzeciej osoby jak ktoś z mych bliskich
byłby gwałcony czy torturowany, to też nie byłby miły sen. \Możemy
już zostawić tematy gwałtu i tortur w spokoju?/ W każdym
razie, \Dziękuję/ po obudzeniu się, przez parę minut
popatrzyłam w moje ulubione, gwieździste niebo, na którym niestety nie było
księżyca. ~*On też zakładał wypożyczalnię pięćset plusów?*~ \Jesteście
siebie warci. Wy wszyscy./ ~*|~;"""D~|*~ Na
całe szczęście codziennie były gwiazdy, więc chociaż one ubarwiały nieboskłon.
Cieszyłam się, że chociaż je mogłam oglądać, bo gdyby było tu tylko całe czarne
niebo i woda, to można by było oszaleć od tej monotonii. ~*Nas
pierdolec trafia od tego opka.*~ Jednak, parę minut potem, wiadomo z
trudem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. \Pewnie
była taka gruba, że ruszyć się nie mogła./ ~*Jesteś bardzo
miła. xD*~ \Wiem/ Dzisiaj byłam wyjątkowo głodna,
więc zjadłam nieco więcej niż wczoraj. Może spowodowane to było tym, że cały
poprzedni tydzień niczego nie jadłam, gdyż męczyły mnie bardzo silne wzdęcia.
To było bardzo prawdopodobne, więc pozwoliłam sobie spożyć |Co to słowo
robi w opku? Jest zbyt zajebiste jak na ten podpodpodpodgatunek literacki.| ~*+10
do zajebistości, -1000 do opkowatości*~ |Fajny ten opkowy RPG. xD| ~*C'nie?
;"D*~ nieco więcej jedzenia. Kiedy skończyłam, poczułam się nieco
ociężała. ~Jak zaczniesz opisywać, jak to bardzo twój żołądek
dostawał pierdolca w tym momencie, to cię spalę.~ Od razu głęboko
odetchnęłam i położyłam się w kuli, aby jedzenie się ułożyło. Po chwili
poczułam, że zaczęły się wzdęcia. ~<Przygotowuje miotacz
płomieni.>~ Czułam to po tym, że nieco zaczął mnie boleć brzuch
oraz posiłek zaczął mnie się odbijać, co powodowało czkania, ale na szczęście
co jakiś czas, a nie co chwilę. ~<Wchodzi do świata
opka.>~ Jednak, najprawdopodobniej urwał mnie się film, gdyż
nic więcej nie pamiętam.
Ocknęłam
się około godziny później. Zazwyczaj nie robiłam sobie drzemek w ciągu dnia,
chyba że byłam bardzo chora lub wyjątkowo zmęczona, jednak teraz czułam, że
wyszła mi na dobre. \No i jakoś straciłaś czas, nie nudząc się cały
dzień./ Po przebudzeniu, czułam że minęły wzdęcia oraz czułam się
lżej. Normalnie nie robiłam sobie drzemek, jak coś, bo po prostu uważałam to za
stratę czasu. ~*A, to ty nie jesteś w tej elicie osób, które mogą
wyspać się śpiąc tylko pięć minut? Faceci w firmie, w której moja mama pracuje,
tak umieją. Ja w sumie też tak umiem. Czasem nawet u mnie wystarcza
kilkusekundowa drzemka i mam energię na kolejne cztery godziny.
Polecam.*~ ~Kurna, przed narodzinami ty chyba stałaś w kolejce po
czity. Najpierw wrodzone przeciwciała na tężec, potem przewidzenie śmierci
swojego kota dzień przed, teraz to...~ ~*Wiem jak się ustawić.
:D*~ W końcu od snu była noc, czyż nie? ~*Moja mama ma inne
zdanie na ten temat.*~ Jednak czasem po prostu nie dało się
powstrzymać narastającej senności nawet za dnia, więc i ja raz na jakiś czas
musiałam się przespać w ciągu dnia. W każdym razi, |Literówka Attack| od
razu usiadłam w kuli, po czym, chcąc wykorzystać pozostałą mi część dnia,
wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym rysowałam mangę \A, to jednak w
tych rozdziałach manga magicznie nie zniknęła. Milutko./ i ołówek.
Moja manga działa się w świecie postapokaliptycznym, ~O, więc jednak
wytłumaczysz nam jej fabułę. Thx.~ a w dużej mierze chodziło o to,
że dwójka głównych bohaterów musiała przeżyć oraz przy okazji raz, przypadkiem,
odkryli pewną tajemnicę, która |objawiła światu prawdę o tym, że Zardonic
jest bogiem. Nie tak, jakby świat tego nie wiedział, wszakże to było wiadome od
jego urodzenia, a poza tym, w nucie „Army of One" sam
się do tego przyznał, no ale warto mieć też oficjalne dowody na to.| ~*Widzę,
że w tej kwestii się rozumiemy. :D*~ \~;=;~/ ~*|;"D|*~ ~*A
tak w ogóle, to ciekawe czy ta tajemnica objawiła też prawdę, czy Zardonic ma
żonę, czy jednak nie.*~ ~Ja jebe, a ty znów o tym. Od rana za mną
chodzisz i mnie o to pytasz.~ ~*No, bo chcę wiedzieć czy istnieje na
świecie szczęściara tysiąclecia, której mężem jest pan i władca
Wszechświata!*~ ~<Włącza Wikipedię> Chuj wie, dowiedziałem się
tylko, że był artystą roku w 2016 (jest nagroda Artysty Roku, jakby cuś, o to
chodzi). A jak tam jego sytuacje rodzinne, Wikipedia nie mówi.~ ~*Ale i
tak jestem ciekawa czy ma żonę.*~ ~;=;~ ~*No co? Interesuje
mnie to! :D Szczególnie, że jest już w wieku, w którym mógłby mieć
żonę.*~ \Znowu napierdalacie o nim?/ ~*~:D~*~ zmieniła
ich postrzeganie świata, w którym przyszło im żyć. Lubiłam ją rysować, więc
dzisiaj zarysowałam nią kolejne pięć stron. ~*Ręka by mi odpadła, w
sumie każdemu innemu pewnie też, więc szacun.*~ Po skończeniu,
zamierzałam opublikować ją w Internecie, aby poznać opinie ludzi co do niej.
~Sekcja
komentarzy:
~*Ramoninth:
Jezu,
jakie gówno, kto to spłodził? Pięciolatek? Tak rysują tylko dzieci z
przedszkola.*~
|Deathstroke:
A
myślałem, że to ja rysuję gorzej od dzieci bez rąk. Dzięki, przywróciłaś mi
wiarę w moje umiejętności artystyczne.|
\Rivienna:
Fabuła
sztampowa, a rysunki wyglądają jak kibel po wczorajszej wizycie Ramoninth. Jak
szambo./
~
~*Rivienno,
ty cholero jedna. XD*~
\;"D/
Nie
podejrzewałam, że kiedykolwiek mogłaby osiągnąć sukces, ale sądziłam, że
chociaż kilka osób wyraziłoby swoją szczerą opinię co do niej. ~No
masz ją u góry, co narzekasz.~ Kiedy skończyłam, odłożyłam
wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam ~srać~ rozmyślać. ~*Jesteś
niedojebany. xD*~ ~Wiem :D~ |Ważne, że zdajesz sobie z
tego sprawę. xD| ~;"D~
Myślałam
dzisiaj nad wieloma sprawami i w większości były one pogmatwane do tego
stopnia, że w sumie nie wiedziałam, o czym myślałam. ~*Z cyklu: Moje
myśli przed snem, codziennie.*~ Najczęściej moje myśli związane z
prawdziwym światem przeplatały się z myślami związanymi z mymi
opowiadaniami. ~*Z cyklu: Moje myśli całą dobę.*~ Naprawdę,
dzisiaj nie jestem w stanie zdefiniować, o czym dokładnie myślałam, bo w sumie
sama nie wiem. No, ale rozmyślałam sobie do godziny około dziewiętnastej
trzydzieści. \Zdechłabym z nudów, jak każdy normalny. No, ale
Andromeda to Mary Sue, więc w sumie nie było tematu./ Była to
normalna godzina do pójścia spać jak dla mnie, więc nie zdziwiło mnie to, że o
tej godzinie poczułam się senna. Po tym czasie, poczułam narastające zmęczenie,
dlatego nie walczyłam z nim i po prostu zamknęłam oczy. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Czekaj,
zaraz sprawdzę te ceny psychiatrów. xD*~ ~;"""D~ Wsłuchiwałam
się w moje powolne oddechy i arktyczny wiatr, gdyż dzisiaj wody |płodowe| Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego ~*Zaraz...Slade,
ty zjebie. X"D*~ |;"D| wyjątkowo były spokojne.
Parę minut później, usnęłam z nadzieją, że już jutro w końcu ktoś by mnie
uratował z tego więzienia...
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|11.|3|03.2016|8| rok,
czwartek, ~*czwąrtęk~ godzina |7|07:15|5| czasu
polskiego.
Dzień #71
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jak ja kochałam budzić się
tak wcześnie, to wy nie mieliście pojęcia. |Nie zesraj się.| Budząc
się tak rano miałam cały dzień na tworzenie różnych produktywnych rzeczy. ~A
mi tu uszy cierpią. Kto włączył to hiszpańskie cholerstwo?!~ ~*No co?
Lubię hiszpańską muzykę. :D*~ ~;-;~ ~*;"D*~ Jednak,
dzisiaj, po przebudzeniu miałam ochotę narysować jakiś erotyczny komiks. |Nie.
Wiem, gdzie to zmierza i NIE. ;-;| ~*Wiem, za dużo tu tego.
;-;*~ Szczerze, nie wiedziałam dlaczego, ale czasem rysowałam różne
sceny erotyczne, | ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Bez
Slade'owych pięciu centów by się nie obeszło. xD*~ |:D| więc
to było normalne. Poza tym, w końcu to też jest sztuka, czyż nie? ~<Przywiązuje
Slade'a za ręce do biurka aby nie mógł iść po ołówki i papier.>~ |:-(| ~To
dla naszego dobra. ;-;~ No, ale po otworzeniu oczu, jeszcze jakiś
czas poświęciłam na obserwację gwieździstego nieba. Z każdym dniem było ono
coraz to piękniejsze, na serio. ~JEZU, MOJE USZY. WYŁĄCZCIE TEN
ALBUM „I Am Armando"!!! ;=;~ ~*;""D*~ \Widzę,
Grzegorz, że bardzo lubisz takie klimaty jakie panują w tym albumie./ ~Kurwa
nienawidzę. ;-;~ ~*;""""D*~ ~Japa
;-;~ Podobało mnie się ono i, szczerze, patrząc w nie lubiłam
analizować położenie gwiazd. Nie wiem dlaczego, ale tutaj jakoś tak relaksowało
mnie to. ~*Mnie relaksuje patrzenie na zdjęcia Zardonica, więc co kto
woli.*~ ~Fangirl~ ~*No co? Moja wina, że on jest
idealny?*~ |Potwierdzam, Zardonic jest zajebisty.| ~Brawo,
Ramoninth, zaraziłaś nam Slade'a. xD~ ~*:D*~ Lecz, parę minut
potem, usiadłam normalnie w kuli. Lecz, siedząc, poczułam lekki ból
brzucha. \Noł/ Nie były to wzdęcia, lecz po prostu
zwykły ból brzucha. Widziałam, że nieco nabrzmiał on oraz poszerzył się, co
czułam po tym, że spodnie stały się węższe. |Czy my możemy oszczędzić
szczegóły? ;-;| Także stwardniało mi podbrzusze. Jednak, dało się
normalnie siedzieć oraz ból był znośny, więc nie widziałam przeszkód, aby się
kłaść. ~*Ja bym się jebła. Zawsze to jakaś wymówka.*~ ~Leń~ ~*:D*~ Nie
jadłam dzisiaj nic, gdyż nie wiedziałam, czy wpłynęłoby to jakoś na ból, tylko
napiłam się więcej wody. Po skończeniu, na parę chwil ucisnęłam miękką część
brzucha i delikatnie docisnęłam go do siebie, ~*Mi też oczy zaczynają
płonąć. Potem muszę je odkazić pisaniem jakichś fragmentów FanFiction.*~ gdyż
bardzo często to mi pomagało. Po około dziesięciu minutach, gdy przestałam
dociskać brzuch do siebie, ból nieco zmalał, ale nie wiedziałam, na jak długo i
czy takie dociśnięcie by mi pomogło na długo. \Idę się spalić, zw./
Kiedy
to nastąpiło, wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam oraz przybory do rysowania i
zaczęłam rysować komiks. ~*Wiem, jak to się skończy i nie jestem dumna.
;-;*~ Narysowałam moją dwójkę OC, wymyślonych na potrzeby tego
komiksu, czyli Sebastiana Damiana Horodeckiego ~Biedny nasz Sebastian
Horodecki...Czemu jego pewnie kopia musi w tym uczestniczyć.~ ~*Oryginalny
Sebastian Horodecki by mnie spalił za takie karanie jego imienia i nazwiska,
więc lepiej mu o tym nie mówić.*~ i jego dziewczynę, Emilię Alicję
Frydrychowicz oraz narysowałam komiks, w którym po prostu uprawiali seks. \;-;
Za dużo w tym opku tych tematów, po prostu./ Szczerze
powiedziawszy, kiedy zaczynałam rysować choćby moment, w którym Sebastian
rozbierał ~kibel~ Emilię, ~*GRZEGORZ!
X"""D*~ ~Muszę jakoś przetrwać. xD~ czułam że
nieco podniecało mnie to. Mój oddech przyspieszył oraz czułam, że biust ~wysrał
jelita~ mi stwardniał oraz nieco się powiększył. ~*Grzegorz,
ty niedojebie społeczny. xD*~ ~Muszę jakoś przetrwać, no.
;"D~ Nie wiem dlaczego, ale rysowanie seksu zawsze mnie
podniecało. To chyba jakiś fetysz, |No, skoro ciebie samo myślenie
podnieca, to normalna być nie możesz.| no ale każdy ma swoje fetysze,
co nie? ~*Ja nie mam albo nie wiem czy mam.*~ ~Każdy ma, więc
ty pewnie swego jeszcze nie odkryłaś.~ Samo rysowanie, jako iż
rysowałam w stylu realistycznym, zajęło mi kilka godzin, ale jak dla mnie
opłacało się. Komiks był estetyczny, ładnie narysowany no i jeszcze wy|ruchany|lałam ~*Jak
można wyruchać komiks? xD*~ |Moc Opkolandii jak zwykle nam pomaga.
:D| w niego wszystkie moje erotyczne myśli. Po prostu idealnie. Od
razu, po skończeniu, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami i
położyłam. Kiedy już leżałam, rozmyślałam sobie na różne tematy. \Po
tym, co przedstawiał ten akapit, nie wiem czy chcę wiedzieć, o czym ona
myślała./
Myślałam,
co obecnie robił Grzegorz. ~Stalkował Zardonica i za to został
zajebany przez piorun. No co? Bóg się wkurzył, że Czystą Zajebistość ktoś
dręczy.~ ~*Cudowna perspektywa przyszłości dla Grzegorza. xD*~ ~Co
nie? :D~ Znaczy tak, wiedziałam że podążał aby mnie
uratować, |A skąd to wiesz? Może cię olał? Wiadomo, że tego nie zrobił,
ale nie mogła mieć pewności czy aby na stówę jej nie olał.| ale zawsze
mógł się na przykład zatrzymać, mógł nie jechać, bo na przykład źle się czuł
czy mógł zasnąć. Byłam ciekawa, co obecnie się u niego działo. ~*Starał
się tak seksownie ruszać jak Zardonic w teledysku do „Revelation",
ale jako iż Grzegorz to zjeb, to nigdy mu się to nie uda.*~ \Czy
ja mogę wyjść?/ |Masz fajną stwórczynię, Rivienno. xD| ~*;"D*~ końcu
kochałam go, więc to chyba logiczne, że się o niego martwiłam. Chciałam, aby
jak najszybciej mnie znalazł, bo zaczynał mi doskwierać brak bliskiej
osoby | ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Nie,
zboczeńcu. xD*~ |:D| oraz fakt, że nie miałam się do kogo
odezwać. Chciałam z kimś porozmawiać, ale nie zamierzałam mówić sama do siebie,
gdyż jak dla mnie było to nienormalne. ~*Spal się. Teraz.*~ Również
doskwierał mi brak możliwości ruchu. Lubiłam ciągle gdzieś chodzić, biegać,
uprawiać sport i tak dalej, a tu mogłam tylko leżeć lub siedzieć. ~*Możesz
się poczuć tak jak moja prababcia, gdy złamała miednicę i nie mogła się ruszać.
A z tego, co opowiadała mi mama, prababcia miała, że tak to określę, motorek w
dupie i ciągle się ruszała.*~ Czułam się ograniczona i to między
innymi powodowało u mnie dyskomfort. Również fakt, że potrzeby fizjologiczne
musiałam załatwiać w bieliznę powodowało, że było mi tu niekomfortowo. \Jeżeli
dostaniemy opisy jak się załatwiałaś, spalę./ Nie wiedziałam, jak
długo bym tu jeszcze przetrwała, ale obawiałam się tego, że w końcu mogłabym
oszaleć i popełnić samobójstwo ~Wszyscy na to czekamy.~ choćby
przez strzał w głowę, jeśli wcześniej tlen by się nie skończył i nie udusiłabym
się. Również było tu gorąco, co nie ułatwiało życia, gdyż codziennie przez pot
oraz mocz wydalałam przynajmniej półtora litra wody. ~UMRZYJ.
TERAZ.~
Rozmyślałam
tak sobie do około godziny dziewiętnastej piętnaście. \Nie wnikajmy
już w to, jakim cudem nie zdechła z nudów, bo nie dostaniemy odpowiedzi na to
wiekopomne pytanie./ O tej godzinie, poczułam się senna, a nie
zamierzałam bezcelowo walczyć z sennością. Od razu zamknęłam oczy i wsłuchiwałam
się w porywisty, arktyczny wiatr oraz lekkie pluskanie wody. ~~*STOP.
X"""""""D*~ ;"""D~ Parę
minut potem, usnęłam z nadzieją, że następnego dnia ktoś by mnie stąd uratował
i zabrał do Pols|z|ki, ~*Polszka. Tak. xDDDD*~ |No
co? :D| do mych najbliższych, za którymi tak bardzo tęskniłam...
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
12|2|.|3|03.2016|8| rok, piątek, ~*piołtek~ ~*Noł
;_;*~ ~Hehe :D~ godzina |8|08:30|3| czasu
polskiego.
Dzień #72
Tego
dnia obudziłam się jeszcze o normalnej, jak dla mnie, porze. To był już
siedemdziesiąty drugi dzień mojej męki tutaj, taka ciekawostka. ~Wiemy,
widzimy to po numerze dnia.~ Byłam tu ponad trzy miesiące i nic
nie zapowiadało zmian. Na serio nie chciałam, aby kula od Aqua Zorbingu była
moim grobem. ~*I nie będzie twoim grobem, bo opko uznało, a właściwie
moja przeszła, niedojebana wersja uznała, że przeżyjesz, bo inaczej byłoby zbyt
oryginalnie jak na opko.*~ Jednak, nie mogłam zamęczać się
pesymistycznymi myślami, bo mogłoby mi to odebrać chęci przetrwania, a tego bym
nie chciała. W końcu starałam się tu przetrwać, aby jeszcze kiedyś spotkać się
z ukochanym oraz moją rodziną i pozostałymi przyjaciółmi. ~*A także po
to aby móc słuchać muzyki Zardonica, nie zapominaj!*~ \Priorytety
tysiąclecia, widzę./ ~*;"D*~ Od razu, dla
relaksu, zaczęłam obserwować gwieździste niebo i analizować położenie
gwiazd. ~*Kurde, astrologiem zostań.*~ ~Andromeda nie nadaje
się nawet do zamiatania chodników.~ ~*A, faktycznie. ;=;*~ Serio,
to było bardzo relaksujące zajęcie w tym miejscu. Przyjemnie się tak patrzyło i
analizowało, można było się prawdziwie zrelaksować. |Ja bym już dawno
się zanudził, ale co kto lubi.| W każdym razie, po paru minutach,
starałam się \To „się" nie jest tu
potrzebne./ ~*Ogólnie to opko nie jest tu potrzebne.*~ \To
wiadome nie od dziś./ usiąść. Niestety, po zrobieniu tego,
poczułam że wczorajszy ból brzucha dzisiaj był silniejszy. ~<Zaczyna
szukać w świecie opka Antarktydy.>~ Także mój brzuch bardziej
napęczniał oraz poszerzył się, co czuć było po tym, że spodnie były znacznie
ciaśniejsze niż dzień wcześniej oraz widać było po tym, że brzuch nieco
wystawał spod bluzki. \Zaufaj nam, Andromedo. Nikogo nie interesują
tak dokładne szczegóły tego jak się czułaś./ Także czułam, że
guzik od spodni uciskał mnie w podbrzusze, co nie było miłym uczuciem. |Zawsze
mogłaś te spodnie rozpiąć, to byś nie musiała narzekać.| ~*Ale opis
byłby krótszy i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a nie o to chodziło mojej dawnej
mnie.*~ |Niestety :-(| Również mój brzuch był
twardszy, a uciśnięcie jeszcze miękkiej części kończyło się większym bólem.
Także dało się czuć, że mój brzuch naciskał na żołądek, ~<Znajduje
helikopter lecący na Antarktydę.>~ co czułam poprzez ucisk w
tamtym miejscu. Od razu, nie chcąc się męczyć z silniejszym bólem, położyłam
się, okryłam moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~*Te opisy
będą ciągnąć się chyba przez jakieś dziesięć rozdziałów, wiecie o tym?
;_;*~ ~Nie ;_;~ ~*Niestety ;___;*~
Myślałam,
dlaczego tutaj tak często miewałam bóle brzucha i to tak silne. Może
Dawid ~*Dejwid~ nie był głupi i zajrzał do torby, |Sądzę,
że tak zrobił, bo idiotą chyba nie był, a przynajmniej po prologu wskazywał
oznaki inteligencji.| i widząc jedzenie coś zrobił, aby mnie nim
podtruwać? ~W sumie, inteligentne. Wtedy dłużej byś cierpiała, o co
zapewne mu chodziło.~ Być może, bo w końcu coś za często miałam
wzdęcia oraz silne bóle brzucha. Mógł też dolać do wody coś, co by mnie
podtruwało, przez co musiałam cierpieć. ~*Kocham go. *.**~ ~Sama
go wykreowałaś.~ ~*PRZESTAŃ ;"-(*~ ~;"D~ Ciekawa
byłam, ile trwałby ten ból. Miałam nadzieję, że nie więcej niż tydzień, bo bóle
nie były przyjemne. Postanowiłam ograniczyć porcje pożywienia i wody do minimum
i sprawdzić, czy to by pomogło. ~*Niedługo wszystko wam wyjaśnię. Opko
nie zostało nigdy skończone, więc będę mogła wam powiedzieć, na co zmieniła się
fabuła.*~ Jeśli tak, znaczyłoby to, że Dawid ~*Dejwid~ po
prostu mnie podtruwał, abym jak najbardziej cierpiała. Ych. Ból stawał się
silniejszy z każdą godziną, więc to było poważniejsze zatrucie. ~:D~ Jak
na razie był nabrzmiały tak, jak rano, ale ból był silniejszy, więc jutro
jeszcze by nie ustąpił, a przynajmniej tak podejrzewałam. ~:DD~
„*Ych*
Au...To tak boli...*Yych* |Rodzisz?| ~Podsuwasz
mi pomysły na naprawę opka.~ |Kocham siebie. :D| ~*Czas
spierdalać. ;_;*~ |;"D| Ten ból jest tak silny, a
ja nic nie mogę zrobić. *Ych* Mam nadzieję, że szybko minie... *Yyyyych*
*Yyych* *YYYYYYCH*" |Ewidentnie, rodzi.| ~*SLADE! X"D*~ |No
co? :D| – myślałam jęcząc z bólu.
Nie
wiedziałam, czym się zatrułam, ale to było uciążliwe. Yych. Ból był coraz
większy, a ja czułam, że nie wytrzymam. |Ile tam pięćset plusów masz
urodzić? Bliźniaki? Trojaczki?| ~*Muszę cię oddać na wychowanie do
Emily. xD*~ |Jesteś brutalna. ;_;| ~*;"D*~ Przez
to, zaczęłam jęczeć z bólu, gdyż jak wspominałam, z każdą godziną się
nasilał. \Super, ale nikogo nie interesują takie szczegóły./
Od
razu zamknęłam oczy, aby spróbować zasnąć i choć na chwilę sobie ulżyć. Jednak,
po zamknięciu oczu, oprócz bólu czułam, że miałam mokro w majtkach, gdyż
pęcherz nie wytrzymał. ~*Ja już nie mogę z tymi opisami. ;=;*~ \Kiedy
powrót do raju?/ ~*Za siedemnaście rozdziałów.*~ \<Płacze>/
W sumie, czułam nacisk na pęcherz, więc to było normalne. Miałam nadzieję, że
szybko by ustąpił, bo nie zamierzałam cierpieć. ~:DDD~ Lecz,
starałam się wsłuchać w arktyczny wiatr oraz lekkie pluskanie wody ~w
kiblu~, aby usnąć. ~*Czy ty musisz ubarwiać opko w ten
autystyczny sposób? xD*~ ~Tak :D~ Parę minut potem, udało
mnie się to. Usnęłam, z nadzieją że ból by ustąpił, a także, że ktoś w końcu
uwolniłby mnie z tego arktycznego więzienia i zabrał do domu. Tak bardzo
chciałabym trafić już do mej rodziny i przyjaciół... |W mojej fabule
chciałabyś trafić do nich uzbrojona w broń masowej zagłady.| ~Gdybym
był kobietą, właśnie miałbym nowego chłopaka.~ |:D| ~*A
mama mi mówiła, abym uważała na podejrzanych typów. ;=;*~ |~:D~|
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
13|3|.|3|03.2016|8| rok, sobota, ~*sóbóta~ godzina |9|09:|3|00
czasu polskiego.
Dzień #73
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Miło było, że ból nie
budził mnie o jakichś dziwnych porach jak to było wtedy, gdy miałam pierwszy
okres w tym miejscu, gdyż kolejne przebiegały albo bezboleśnie, albo tylko z
lekkim bólem brzucha. ~*Oto objaw Mary Sue numer chuj wie
który.*~ Wolałam budzić się w porach, które były dla mnie standardem,
gdyż bardzo nie lubiłam zmian i byłam przyzwyczajona do rutyny. ~Nie
muszę przypominać, jakie marzenie zostało przypisane Andromedzie w opisie
bohaterów, co nie?~ ~*Hipokryzja Attack*~ Źle reagowałam na
większe zmiany, mimo iż wiedziałam, że to było nieuniknione, ale po prostu nie
cierpiałam zmian. |Zdajesz sobie sprawę, że zrobiła się z ciebie
pierdolona hipokrytka?| ~*Zapomniałam o tym, co było w opisie
bohaterów, a nie chciało mnie się sprawdzać.*~ |;=;| ~*Wiem
;=;*~ Wolałam życie takie, jakie było. W każdym razie, po
przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo i
przeanalizowałam dzisiejsze położenie gwiazd. ~Ta po prawej była
zrobiona z tetrahydroksochromianu sodu, a ta po lewej leżała pod kątem prostym
względem tej po środku.~ ~*Możesz przestać jeść co popadnie i
sprawdzać czy spożywane przez ciebie produkty nie są spleśniałe? Bo ten serek
wiejski na stówę był.*~ ~No co? :D~ Może byłam po prostu
trochę dziwna, że relaksowała mnie analiza rozłożenia gwiazd na niebie, ale w
końcu nikt nie jest do końca normalny, czyż nie? ~Szczególnie
Ramoninth, gdy wejdzie jej faza na coś lub kogoś.~ ~*:D*~ Jednak,
parę minut później, spróbowałam usiąść w kuli. Niestety, kiedy byłam w połowie,
ból stał się znacznie silniejszy niż wczoraj. Ych. Bolało znacznie mocniej i
dało się to wyczuć. Także mój brzuch napęczniał znacznie bardziej niż wczoraj
oraz bardziej się poszerzył, co czułam po tym, że spodnie stały się bardzo
ciasne, a guzik ledwo wytrzymywał. ~To może rozepnij te spodnie,aby
ci się nie rozerwały, co?~ Od razu rozpięłam spodnie i zsunęłam je
niżej, aby brzuch miał miejsce do rozrastania się. ~O, użyłaś mózgu.
Idealny tydzień nadchodzi.~ Także stwardniał bardziej, a po
uciśnięciu jeszcze miękkiej części czuć było znacznie mocniejszy ból. \Serio,
Andromedo, uwierz nam. Takie szczegóły nikogo nie interesują./ Również
naciskał na pęcherz, przez co ciężej było mi utrzymać go w ryzach. ~*Nie
mogę uwierzyć, że kiedyś mogłam być aż tak niedojebana. ;=;*~
~
Data powstania tego rozdziału...Ona
nie jest taką odległą przeszłością. ;_;~
~*<Płacze nad swoją mentalnością
sprzed siedmiu miesięcy.>*~
Naciskał
też na inne narządy wewnętrzne, powodując ich ból. Yych. Tak mnie bolał, że
zastanawiałam się, czym aż tak się zatrułam. No, ale nie chcąc się męczyć,
położyłam się w kuli, gdyż wtedy ból był znacznie słabszy. Leżąc, aby nie
nudzić się cały dzień, poza kolejnymi analizami położenia gwiazd, rozmyślałam
na różne tematy. \A zważywszy na piekielność tych rozdziałów, nie
wiem czy chcemy wiedzieć, o czym ona rozmyślała./
Myślałam
sobie, co mi taka analiza da w przyszłości. W sumie niewiele, ale to zajęcie
było relaksujące. Jak dla mnie, było ono idealne na rozluźnienie. Poza tym,
okropnie nie znosiłam zmian, mimo iż wiedziałam, że musiały występować. ~*Ta
hipokryzja zaczyna powoli mnie rozpierdalać. XD*~ ~Nie tylko ciebie.
XD~ Byłam takim człowiekiem, że po prostu byłam przywiązana do
rutyny i trzeba było mnie zmusić szantażem do jej zmiany, bo inaczej to nie
działało. ~Zamkniesz ryj czy mam cię rozstrzelać za hipokryzję,
dziwko jebana?~ ~*Kultura level hard. xD*~ ~Po prostu
Andromeda zaczyna mnie wkurwiać.~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie
tylko ciebie.*~ |I nie tylko was.| Tak, byłam prostą
kobietą. \Polemizowałabym/ Moim celem w życiu była duża
rodzina, a ta trójka dzieci to tylko na początek. W przyszłości chciałabym mieć
przynajmniej od sześciu do dziesięciu, jeśli los byłby łaskawy to nawet
piętnastu dzieci,
~<Wyobraża
sobie, jak wyglądałoby jego życie, gdyby na raz miał tyle dzieci w dzisiejszych
czasach. Tyle wychowania, brak czasu nawet na pójście do kuchni, wieczne
zmęczenie, hałas i brak chwili na chociażby złapanie oddechu.>
<Mdleje>~
~*<Łapie
nieprzytomnego Grzegorza.>
Cholera,
no i przez tę szmatę Grzegorz nam zemdlał. ;-;*~
|Nic
tylko Andromedę spalić. ;-;|
gdyż
bardzo chciałam być matką dużej ilości dzieci i czułam, że mogłabym im zapewnić
normalne warunki rozwoju. ~*A ile kasy by było!*~ |Szkoda
tylko, że trzeba byłoby ją przeznaczyć na te gówniaki.| ~*Niestety :-(*~ Również
pragnęłam kochającego męża i stabilnej sytuacji w życiu, zmieniającej się tylko
w ostateczności. \Grzegorz przy takim życiu dostałby nerwicy. W
sumie tak jak każdy w naszej bazie./ Jednak czy to było złe?
Sądziłam, że nie. Światu potrzebni są ludzie, którzy tworzą lub ogólnie robią
wielkie rzeczy oraz ludzie prości. ~*Fakt, ale ty, Andromedo, zgodnie z
opisem bohaterów, nie należysz do ludzi prostych.*~ Nie miałam
wielkich ambicji, a moje szczęście ograniczało się do ogromnej rodziny i stabilizacji
w życiu, co ~*dla mnie byłoby najgorszą z możliwych kar.*~ uważałam
za kompletnie normalne, bo wiele osób miało takie samo lub podobne myślenie do
mojego. Jednak, te plany nie były jeszcze na teraz. Czułam, że psychicznie nie
byłam dojrzała do seksu, \No i zaczyna się to samo. Ten sam temat w
sensie./ a wiadomo, że stosunek jest pierwszym krokiem do ciąży
oraz powinien być decyzją podjętą świadomie i dojrzale. |No chyba, że
zostałabyś zgwałcona. Życie przynosi różne niespodziewane rzeczy, łącznie z
tymi okropnymi.| Nie chciałam adoptować dzieci, gdyż wolałam sama je
urodzić i przekazać im moje geny. ~*No i jeszcze chce te dzieci na
samym początku ukarać, sadystka.*~ Poza tym, miałam dopiero
dwadzieścia lat, więc sądziłam, że to jeszcze nie czas na zakładanie rodziny.
Odpowiedni czas jak dla mnie to od dwudziestego piątego roku życia. |O
chÓj, jak wcześnie.| Poza tym, najpierw musiałabym wyjść za mąż za
Grzegorza, gdyż byłam zwolenniczką seksu dopiero po ślubie. |Nie
dogadalibyśmy się.| ~*Slade jest nowoczesny, więc jeżeli jesteście
zagorzałymi katolikami, to po prostu nie zwracajcie na niego uwagi.*~
Rozmyślałam
tak do około godziny dwudziestej trzydzieści, gdyż po tym czasie poczułam się
senna. Od razu, nie zamierzając walczyć z tym uczuciem, poddałam się mu. | (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*NIE.
X"D*~ |;"D| Po zamknięciu oczu, wsłuchiwałam się
w porywisty, arktyczny wiatr, lekkie pluskanie wody oraz moje ciężkie oddechy,
spowodowane bólem brzucha. ~*Dobrze, że Grzegorz jeszcze się nie obudził,
to unikniemy niedojebanych wstawek.*~ Na szczęście, cały dzień udawało
mnie się powstrzymać niekontrolowane oddawanie moczu, ale obawiałam się, co
mogłoby się stać w nocy. \Tylko spróbuj wyskoczyć z dokładnymi
opisami tego, jak się załatwiałaś, to rozstrzelam./ W każdym
razie, parę minut potem, usnęłam z nadzieją na to, że następnego dnia ktoś by
mnie uratował i wróciłabym do normalnego życia, jakie wiodłam
dotychczas... ~*Niespoilerujący spoiler: To nie nastąpi.*~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
14|4|.|3|03.2016|8| rok, niedziela, godzina |7|07:5|5|0
czasu polskiego.
Dzień #74
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu,
poczułam że miałam mokro w majtkach, ale nie była to krew. \No nie.
Jeszcze może dokładne opisy dowal? ;=;/ Znaczyło to, że w czasie
snu nacisk na pęcherz musiał być tak silny, że nie wytrzymałam i
niekontrolowanie oddałam mocz. W sumie podejrzewałam, że tak mogłoby się stać,
bo już przed snem nacisk był duży. W każdym razie i tak musiałam tutaj
załatwiać potrzeby fizjologiczne w bieliznę, więc to nie było nic
dziwnego. |Dobrze, rozumiemy, a teraz skończ z tymi okrutnymi opisami.
;=;| Jednak, po przebudzeniu się, standardowo popatrzyłam jeszcze
trochę w niebo, dokładnie analizując położenie każdej z gwiazd. Nieziemsko mnie
to relaksowało, naprawdę. ~I ty twierdzisz, że jesteś
normalna?~ ~*O, Grzegorz. Już się obudziłeś?*~ ~Ta...Chryste,
jak mnie głowa boli.~ ~*Nie dziwne, bo nim cię złapałam, pierdolnąłeś
się łbem o blat biurka.*~ ~;-;~ Powinnam coś takiego
praktykować co wieczór, po powrocie do domu. |Zna ktoś numer do dobrego
psychiatry?| Może zaczęłabym też zapisywać w jakimś osobnym zeszycie
moje analizy? Z tego mogłoby być nowe hobby! ~*A wy nadal uważacie za
pojebane moje hobby odnośnie kolekcjonowania paragonów.*~ ~Zwracam
honor, jednak są bardziej jebnięte osoby.~ Jednak, parę minut
potem, spróbowałam usiąść w kuli, bo przecież nie mogłam wiecznie analizować
układu gwiazd. \W przypadku Mary Sue wszystko jest możliwe./ Niestety,
przy próbie uniesienia się, poczułam jeszcze silniejszy ból niż wczoraj.
Widziałam, że mój brzuch był o wiele bardziej napęczniały i szeroki niż
wczoraj, przez co znacznie bardziej wystawał spod bluzki. \Naprawdę,
takie szczegóły nie interesują kompletnie nikogo. Ani nas, ani czytelników, a
tylko powodują, że mamy ochotę się powiesić./ Także już cały
stwardniał, co powodowało silny ból. Yyych. |Chłopiec czy dziewczynka?| ~*SLADE!
X"""D*~ |No co? ;"D| To tak bolało, że
nie wiedziałam, czy wytrzymałabym, no ale musiałam przetrwać. Silny nacisk na
organy wewnętrzne i dodatkowy ból mi w tym nie pomagały. ~*Nie za
bardzo się znam na takich dolegliwościach, ale czy jej organizm nie powinien
już wykitować?*~ ~Szczerze, nie mam pojęcia. Może ktoś z czytelników
się zna lepiej od nas i nam napisze w komentarzach.~ Od razu, aby
nie musieć męczyć się z tym okropnym bólem, położyłam się, gdyż leżąc ból był
znacznie słabszy. Leżąc, w trakcie analizowania układu gwiazd oczywiście,
zaczęłam rozmyślać na różne tematy. |Mózg jej powinien się przegrzać,
tyle myśli.|
Zastanawiałam
się, czym się tak strułam. Nawet będąc w tej kuli nie miałam jeszcze mdłości,
tylko wzdęcia i silne bóle brzucha. ~*W końcu moja nie tak bardzo dawna
wersja chyba chciała torturować swoją wersję oddaloną, z perspektywy kwietnia,
o siedem miesięcy.*~ ~Z tego co pamiętam, ty podejrzewałaś, że
nadal będziesz to pisać.~ ~*Dobrze, że w końcu porzuciłam ten szalony
pomysł. ;=;*~ Nie wiem, czy Dawid ~*Dejwid~ mi
coś dosypał do jedzenia, coś co by mnie podtruwało w ten sposób, ale to nie
było normalne. \Miło, że nie przyjmujesz tego faktu od tak, bo tak./ Nie
chciałam go obwiniać, nie mając dowodów na to, że to była jego wina. ~*Ty
idiotko. Ja na twoim miejscu, jak w sumie i każdy inny, zwaliłabym winę na
niego, bo tylko na niego można było zwalić winę.*~ Może po prostu
przez nieuwagę sama wzięłam dużo nieświeżego jedzenia. |Zważając na
twój debilizm, to byłoby bardzo prawdopodobne.| Ale wtedy prędzej
targałyby mną mdłości, a nie takie dolegliwości. ~*Ręka mnie
boli.*~ \Ta informacja była ciekawsza od opka./ ~*Wiadomo,
wszystko jest ciekawsze od opka.*~ Podejrzewałam, że to Dawid ~*Dejwid~ mi
coś dosypał do części jedzenia, ale nie mogłam mieć pewności, dopóki nie
odnalazłabym jakichś śladów zatrucia jedzenia czy wody. ~To
poszukaj, akurat w tym miejscu masz czas.~ No, ale w sumie on
przecież chciał, abym cierpiała bardziej przed śmiercią, dlatego nie zabił mnie
od razu, tylko tutaj wsadził, więc to mogłoby być prawdziwe. Jednak, tak jak
mówiłam, ja nie chciałam nikogo osądzać, nie mając dowodów. Musiałabym mieć
prawdziwe i niepodważalne dowody na czyjąś winę, aby kogoś osądzić. ~*Kurde,
ta hipokryzja wylewa się z monitora. Nie będę tutaj cytowała opisu bohaterów,
ale wszyscy wiedzą, że hipokryzja wbiła na chama do tych rozdziałów i nie chce
ich opuścić.*~ Nie chciałam wydawać wyroków pochopnie, gdyż mogłabym
się wiele razy mylić. Nie, nie studiowałam prawa \Bogu dzięki./ tylko
filologię niemiecką, ~*:**~ ale byłam sprawiedliwym
człowiekiem i chciałam, aby wszyscy byli szczęśliwi. ~*Powiało tutaj
mym nowym FanFiction. XD*~ Studiowałam taki kierunek studiów, bo po
pierwsze mnie interesował, po drugie chciałam skończyć studia, a po trzecie i
tak nie zamierzałam pracować, tylko rodzić dzieci oraz opiekować się nimi i
domem. \Wychodzę z tej karuzeli spierdolenia./ ~*Czekaj,
to ostatni rozdział do analizy na dzisiaj, niedługo się kończy.*~ \Bogu
dzięki./ Wiem, że to takie trochę średniowieczne podejście do
życia, ale po prostu czułam, że byłam przeznaczona do rodzenia dzieci,
wychowywania ich oraz zajmowania się gospodarstwem domowym. ~Hipokryzja
mnie pochłania. AAA!!!~ Posiadanie dużej ilości dzieci ułatwiał mi
też fakt, że Grzegorz bardzo dużo zarabiał, |No ależ oczywiście. ;=;| więc
mogłabym mieć wymarzoną ilość potomstwa i tylko je wychowywać oraz zajmować się
domem, a Grzegorz by nas utrzymywał. ~Pal się w ogniach piekielnych,
dziwko.~ Jak wspominałam, byłam prostą kobietą ~Analiza
końcowa będzie długa.~ ~*;_;*~ ~;"D~ i mój
sens życia to ogromna rodzina i stabilne życie, codziennie takie samo. Nic
więcej nie było mi do szczęścia potrzebne. Może było to spowodowane
wychowaniem, bo w końcu ja sama miałam ósemkę rodzeństwa, |Fakt, że nie
było to wspomniane nigdzie wcześniej, nie pomaga.| dziesięcioro
kuzynów, dwie ciotki oraz dwóch wujków, a także dwie babcie i dwóch dziadków
oraz żyjących pradziadków. |I wszyscy na raz muszą męczyć się z tą
pokraką.| ~*Jesteś taki miły. xD*~ |Wiem :D| Jako
iż byłam najstarsza z rodzeństwa, opiekowałam się młodszymi i może dlatego
silnie rozwinął mnie się instynkt macierzyński. ~W twoim wypadku
można stwierdzić, że pochłonął ci duszę tak, jak EDM pochłonął duszę
Ramoninth.~ ~*Kocham to porównanie. xD*~ ~Ale prawdziwe?
Prawdziwe. :D~ Może to było powodem mojej chęci rodzenia i
wychowywania dzieci. Jednak musiałam dojrzeć do współżycia, aby zajść w
ciążę. |Te przemyślenia Andromedy zaczynają mnie nudzić. Możemy zmienić
temat?| ~*Zara, jeszcze parę zdań.*~ Ja wiem, że moje dwie
siostry miały pierwsze dziecko już w wieku osiemnastu lat, a jedna nawet zaszła
w ciążę w wieku szesnastu lat, ~Witamy w XXI wieku.~ jednak
ja nie czułam się na tyle gotowa psychicznie w chwili obecnej. Nie bałam się
porodu, mimo iż wiem, że był bardzo bolesny oraz nie bałam się seksu, ale po
prostu nie byłam psychicznie gotowa, o to chodzi. \K, rozumiemy,
zmieńmy temat, bo zaczynasz przynudzać./
Jednak,
około godziny dziewiętnastej dwadzieścia poczułam się silnie s~~*Just
stop. xD*~ :D~enna. Od razu, nie chcąc walczyć z nieuniknionym,
zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w porywisty, arktyczny wiatr oraz moje
ciężkie oddechy spowodowane bólem brzucha. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Won
do psychiatry. xD*~ ~Nie :D~ Woda dzisiaj wyjątkowo nie
pluskała, więc w nią nie miałam co się wsłuchiwać. I parę minut później,
usnęłam z nadzieją, że już następnego dnia ktoś by mnie oswobodził i znowu
mogłabym być szczęśliwa... ~*<Kręci przecząco głową.>*~
~*Koniec
analizy na dzisiaj.*~
~Bogu
dzięki, bo to opko zaczyna być nudne. A to pięćdziesiąta druga strona Worda tej
piekielnej części opka. ;=;~
|Jezu.
;_; Miejmy nadzieję, że skończymy to opko analizować jeszcze w tym roku.|
~*Tak
będzie, to wiem.*~
\Chociaż
tyle./
___________________________________________________
~*Dwa rozdziały, nudzę się.*~
~Jakoś to przeżyjemy, chociaż będzie
ciężko.~
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
15|5|.|3|03.2016|8| rok, poniedziałek, ~*póńędziąłęk~ godzina |5|05:15|5| czasu
polskiego.
Dzień #75
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jak zapewne wiecie, bo
wspominałam to już niejednokrotnie, uwielbiałam budzić się tak wcześnie, bo po
prostu wtedy miałam więcej dnia na robienie czegoś produktywnego. ~*Studygram
jest w takim razie dla ciebie.*~ Poza tym, od zawsze wczesną porą
lepiej mnie się myślało, dlatego między innymi do sesji uczyłam się w godzinach
od piątej do dziesiątej rano. |W tym momencie każdy student zaczyna
budować ci świątynię.| Wtedy najlepiej przez mój mózg przepływały informacje
i nauka była dla mnie produktywniejsza, a jeśli jeszcze uczyłam się na balkonie
lub przy szeroko otwart~ej dupie Grzegorza~ym oknie, ~*CO.
X""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |WTF?
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| \Co.
<- Kropka lagu w mózgu./ ~Wiem
;""""D~ to było po prostu idealnie. Grzegorz
nigdy tego nie rozumiał, no ale on zawsze pracował w dusznych
pomieszczeniach, |To tak jak ktoś kogo znam i kto siedzi obok mnie.| ~No
co? Nie chce mnie się tracić czasu na otwieranie okna.~ |Jesteś
jebnięty.| ~:D~ więc co on mógł o tym wiedzieć,
nie? W każdym razie, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo,
analizując dzisiejsze rozłożenie gwiazd. ~*A ja analizuję restless
slumber, który ci zrobię, jak się nie zamkniesz.*~ |To brzmi tak
pięknie. XD| ~*Wiem ;"D*~ Nie, nie interesowałam się
astronomią, ale takie analizy serio mnie relaksowały i to nie tylko gwiazd.
Lubiłam analizować wszystko, co się dało, co mój przyjaciel uważał za szalone. \Nie
dziwne, bo to nie wlicza się w definicję normalności./ Jednak ja
po prostu miałam takie hobby, więc nie rezygnowałam z niego nawet wtedy, gdy
ktoś uważał to za dziwne. W końcu nikt za mnie życia nie przeżyje, czyż
nie? ~Niestety, bo gdyby to było możliwe, ktoś na stówę przeżyłby
twoje życie lepiej niż ty to robisz.~ ~*Jesteś taki miły. xD*~ ~Co
nie? :D~ Kiedyś bardzo przejmowałam się zdaniem innych i
rozpamiętywałam negatywne komentarze wiele dni a nawet tygodni, analizując
każde słowo, |Czy to zalicza się do chorób psychicznych? Czy jest na
sali jakiś student psychologii, który zna odpowiedź na moje pytanie?| ale
obecnie przestałam, bo to nie miało sensu i tylko traciłam na to czas.
Przyjmowałam do siebie bardziej tylko zdanie najbliższych. ~*Chciałabym
podchodzić do życia tak jak ty. A tak BTW, zmieniając nieco temat. NO JA TEGO
CHUJA, KTÓRY ZROBIŁ ZWARCIE PRZYCISKU W WINDZIE, KTÓRY PROWADZI NA MOJE PIĘTRO
I TYCH, KTÓRE ZAMYKAJĄ I OTWIERAJĄ SZYBCIEJ DRZWI ZAJEBIĘ!!! JAKIM TO TRZEBA
BYĆ NIEDOJEBEM SPOŁECZNYM ABY WLAĆ JAKIŚ PŁYN DO PRZEWODÓW?! NA DODATEK NIE
WIADOMO, KIEDY TO NAPRAWIĄ! I CO JA MAM JUTRO KURWA ZAPIERDALAĆ PO SCHODACH OD
CZWARTEGO PIĘTRA W GÓRĘ Z MEGA CIĘŻKIM PLECAKIEM?! JEŻELI TO CZYTASZ, ZJEBIE
JEBANY, BO NIE WIADOMO KTO TO JEST, TO BYM CIĘ KURWA PODPIĘŁA POD PRĄD I KAZAŁA
CI TO KURWA NAPRAWIAĆ, JEBAKU LEŚNY! MAM NADZIEJĘ, ŻE CIĘ KURWA PANI BASIA
POĆWIARTUJE, MIMO IŻ WIEM, ŻE TEGO NIE ZROBI, PIERDOLONY CWELU! JEBANY W DUPĘ
SKURWYSYN! ABYŚ KURWA WPADŁ POD SAMO- ~<Zatyka Ramoninth usta.>
Jezu Chryste, ogar. ;=;~ No co? :D Akurat Internet jest idealnym
miejscem do tego, bo pani Basia już tego chuja nazwyzywała na tablicy ogłoszeń.
:D |Ten off-top jest lepszy od opka.| Wiadomo.
:D*~ W każdym razie, ~*Właśnie chciałam to napisać. xD*~ parę
minut analizowania rozkładu gwiazd później, spróbowałam usiąść w kuli. Jednak,
w połowie, poczułam bardzo silny ból brzucha. \Ja jebe, noł. ;=;/ Dzisiaj
był on wielkości brzucha ciążowego, ale jednocześnie znacznie szerszy niż
brzuch kobiety w ciąży. |Wiedziałem, że rodzi.| ~*No ja nie
mogę, ty zjebie. xD*~ |:D| Bolał niemiłosiernie oraz
nacisk na organy wewnętrzne, łącznie z pęcherzem, był o wiele większy niż
wczoraj. ~<Skanduje> Umrzyj! Umrzyj!~ Czułam, że
narządy wewnętrzne zaczynały mnie boleć od tego nacisku, ale ja nie mogłam nic
poradzić. ~:D~ Od razu jęknęłam z bólu. Yyyych... |Długo
rodzi, tak BTW.| ~*Nosz... xD*~ |;"D| Tak
bardzo mnie bolał, że nie wiedziałam, czy wytrzymałabym ten ból. Chciałam, aby
jak najszybciej się skończył, ale ja nie miałam na to wpływu. ~:DD~ Od
razu położyłam się z powrotem, gdyż leżąc ból był słabszy. Nie wiedziałam, czym
aż tak porządnie się strułam, ale chyba musiałam sobie tutaj robić częstsze i
dłuższe głodówki, aby nie cierpieć co parę dni nie wiadomo ile. ~:DDD~ Na
dodatek brzuch nie przestawał boleć, a wręcz z każdym dniem było coraz
gorzej. ~:DDDD~ ~*Kurwa, bo nam się Grzegorz
podnieci. XD*~ ~;"D~ Musiałam się naprawdę silnie
zatruć, aby czuć taki ból i to jeszcze prawie tydzień. \A zważając
na twoje dolegliwości, nie sądzę, abyś zatruła się czymś naturalnym./
W
każdym razie, leżąc rozmyślałam sobie na różne tematy. Myślałam o tym, dlaczego
nie wzięłam tutaj moich rzeczy związanych ze studiami. Kochałam się uczyć ~*Psychol*~ i
mogłabym na to poświęcać każdą wolną chwilę. Nie mogłam jednak tego robić, gdyż
najbardziej produktywna w tej kwestii byłam od piątej do dziesiątej rano. |Potem
zaś, mój mózg wyjeżdżał na jednodniowe wakacje na Hawaje, dlatego nie mogłam
się uczyć.| Potem, czasem musiałam uciąć sobie piętnastominutową
drzemkę aby mózg mi odpoczął i dopiero mogłam zająć się czymś innym. ~*Dobrze,
że ja nie muszę tak robić. Wystarczy, że tylko spojrzę na tego przystojnego
faceta, jakim jest Zardonic i od razu lepiej. *.**~ ~Fangirl do
sześcianu.~ ~*To w końcu on ma żonę czy nie?*~ ~No
do...~ ~*;"D*~ Jeśli zaś nauka była wyjątkowo długa i
ciężka, czasem pozwalałam sobie nawet na półtoragodzinny sen, \Szaleństwo
na całego./ ale nie więcej, bo w końcu nie chciałam tracić dnia.
Grzegorz natomiast, mógł wydajnie pracować o każdej porze dnia i nocy, za co go
podziwiałam. ~*To tak jak ja.*~ Był leniwy, fakt, ale jeśli
coś musiał zrobić, to aby to wykonać mógł wstać nawet o trzeciej w nocy! ~*To
tak jak ja #2*~ Jedyną jego wadą w kwestii pracy, zaraz po lenistwie,
było to, że pracował w bardzo dusznych pomieszczeniach. ~Dzień
dobry, a właściwie dobry wieczór.~ Nie wiem, jak on wytrzymywał,
ale gdy czasem wchodziłam do jego pokoju po dłuższym czasie od rozpoczęcia
przez niego pracy, robiło mnie się słabo i dostawałam zawrotów głowy, |po
czym mdlałam i wiadomo, co dalej się działo ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Won,
ty zboczeńcu. xD*~ |Nie :D| a jeśli dodatkowo w powietrzu
czuć było zapach papierosów, gdyż Grzegorz raz na jakiś czas palił, ~Mimo
iż nie zostało to wspomniane w opisie bohaterów, więc możemy stwierdzić z całą
pewnością, że pojawiło się od tak.~ to byłam bliska omdlenia. Nie
wiedziałam, jak on mógł pracować w takich warunkach, ale ludzie są różni, co
nie? Ja jednak wolałam, kiedy pomieszczenie było bardzo dobrze wywietrzone oraz
kiedy dostawało się tam dużo powietrza. \Możemy zmienić temat? Bo
ten robi się nudny./ ~*Zara*~ Wtedy po prostu czułam
się dotleniona i lepiej mnie się pracowało. Lubiłam też, gdy obok mnie była
butelka ~whisky~ z wodą ~*Rozumiemy, nachlałbyś
się razem ze Sladem, ale nie ma alkoholu, a wasz ulubiony monopolowy jest już
nieczynny. Możesz zamknąć ryj?*~ ~Nie :<~ ~*...*~ ~;"D~ lub
kubek herbaty oraz tabliczka gorzkiej czekolady lub miska orzechów. No po
prostu wtedy idealnie mnie się uczyło. ~*Ja lubię uczyć się w autobusie
lub pociągu.*~ \Psychol/ ~*No co? Każdy uczy się
jak lubi.*~ \Psujesz/ ~*Taka już jestem.
:D*~ Kiedy koledzy z uczelni pytali mnie, jak ja to robię, że mam tak
dobre wyniki, mówiłam im o moim sposobie. A im aż się wierzyć nie chciało, że w
tak prosty sposób potrafię się wiele nauczyć. |Kujonka| No,
ale w kwestii nauki, ja uczyłam się systematycznie, więc miałam łatwiej ~*Chciałabym
umieć uczyć się systematycznie, kto nauczy?*~ niż niektórzy moi
koledzy, szczególnie ci, którzy kserowali ode mnie notatki przed sesją. ~Takich
to tylko palić ogniem atomowym, a nie pomagać.~ ~*Grzegorz taki
koleżeński. xD*~ ~:D~
Myślałam
tak na różne tematy do około godziny dwudziestej pierwszej dwadzieścia, czyli
do wyjątkowo późnej jak dla mnie pory na pójście spać. Po tym czasie, poczułam
się senna. \Bo co innego./ Nie zamierzałam walczyć z
tym uczuciem, zważywszy na to, że z każdą chwilą moje zmęczenie się nasilało,
więc po prostu zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr
oraz pluskanie wody ~w kiblu~. ~*Możesz zemdleć czy
coś? xD*~ ~Nie :D~ Parę minut potem, usnęłam z nadzieją,
że już jutro znalazłabym się w moim ukochanym domu, wśród bliskich mi
osób... ~*Chciałabyś*~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
16|6|.|3|03.2016|8| rok, wtorek, ~*wtórek~ godzina |4|04:|2|00
czasu polskiego.
Dzień #76
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Kochałam budzić się o
czwartej, czyli najwcześniej. \Wiemy, wspominałaś o tym nie raz./ Wtedy
miałam jeszcze więcej dnia do wykorzystania na różne ciekawe czynności. Taka
wczesna pora budzenia się była dla mnie po prostu idealna. Jednak, dzisiaj śnił
mnie się dziwny sen, znowu związany z seksem. |Nie no, ja pierdolę,
znowu? ;=;| Śniło mnie się dzisiaj, przedstawione z dokładnymi
szczegółami, ~Oczywiście ;=;~ jak Dawid ~*Dejwid~ i
Laura |*Laóra| uprawiali razem seks. Nie wiem dlaczego
przyśnił mnie się stosunek płciowy moich dwóch wrogów, ale to było naprawdę
dziwne. |A byłoby jeszcze dziwniej, gdyby okazało się, że w momencie, w
którym śnił ci się ten sen, oni faktycznie się ruchali.| ~*Nie, tak
chyba nie było.*~ |To dobrze.| Ogólnie tutaj śniło mnie
się dużo snów związanych z seksem. \Na czym my cierpimy./ Może
współżycie to było moje ukryte pragnienie i tak naprawdę byłam już gotowa
psychicznie, tylko wydawało mnie się, że jeszcze nie jestem na tyle dojrzała,
aby uprawiać seks? |Jezu, idź wyruchaj Dawida i zamknij ryj ja cię
proszę. ;=;| ~*Porada w stylu Slade'a. xD*~ |No, bo ona
mnie już wkurwia. ;=;| ~*Nie tylko ciebie.*~ Nie
wiedziałam i wolałam nie zaprzątać sobie tym głowy. Po przebudzeniu,
standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwiazdy, analizując ich wzajemne
położenie oraz rozmieszczenie na nieboskłonie. Serio, mnie to relaksowało i nie
wiedziałam nawet dlaczego. ~*Boś ułomna.*~ To powinno być moje
nowe hobby, tak uważałam. \OK, rozumiemy, czy możesz choć raz
zmienić temat?/ No, ale parę minut później, spróbowałam usiąść w
kuli. Niestety, okropnie silny ból brzucha uniemożliwił mi uniesienie się. Mój
brzuch był dzisiaj wielkości dwóch brzuchów ciążowych \Czyli zgodnie
z prawami logiki, raczej nie dałabyś rady się poruszyć./ oraz
baaardzo szeroki. Ból był tak silny, że aż głośno jęczałam z bólu. Potęgował go
również bardzo silny nacisk na organy wewnętrzne, które zaczynały silniej
boleć, jakby były gniecione. ~Czy my naprawdę musimy przechodzić
przez te piekielne opisy? Chyba rozwinę się na ich temat w analizie końcowej.
;=;~ |Nie podbieraj mi tematów. ;=;| ~:D~ Yyyyychhh...Yyyyyychhhh... |Kurwa,
co ona, całe nowe pokolenie rodzi?| ~*Muszę cię zamknąć w izolatce.
xD*~ |;"D| Bolał mnie tak bardzo, że nie wiedziałam,
ile bym jeszcze wytrzymała. Od razu położyłam się, gdyż leżąc ból był znacznie
słabszy, niż próbując usiąść. Kiedy już leżałam, nadal analizując położenie
gwiazd, |Ależ naturalnie. ;=;| zaczęłam rozmyślać na różne
tematy.
Myślałam
dlaczego musiałam się tak męczyć. Kiedy byłam w domu, gdy byłam silnie chora
lub nawet miałam wzdęcia utrzymujące się dłużej niż jeden dzień, opiekował się
mną Grzegorz. ~Bowiem był ułomny i zamiast iść do baru wolał
zajmować się niedojebem społecznym.~ Był przy mnie praktycznie
dwadzieścia cztery godziny na dobę i mi we wszystkim pomagał. ~*Ja bym
zostawiła taką pokrakę na pastwę losu.*~ ~Jak każdy, normalny
człowiek.~ Tutaj zaś, musiałam przeczekiwać bóle sama, co nie było
przyjemne, szczególnie obecnie. Ja w sumie też się nim opiekowałam, gdy był
bardzo chory czy coś innego mu dolegało, co jednak w jego przypadku zdarzało
się rzadziej niż mi. ~Dobrze ci tak.~ Znaczy ja też
bardzo rzadko chorowałam, ale bywały dni, kiedy miałam nawet trzy doby pod rząd
wzdęcia. \Super, zmieńmy temat./ Dlatego ja odżywiałam
się lekko, bo wiedziałam, że miałam problemy z trawieniem. Grzegorz zaś, jadł
dużo mięsa i tłustych potraw, ~*Kocham go.*~ co mnie
przyprawiało o mdłości. ~:D~ Ja wolałam jeść warzywa i
owoce, ale mięso również lubiłam, tylko w mniejszych ilościach. ~*Ale
minso! Bez minsa nie da się żyć!*~ ~Popieram~ |Jestem
za.| \Ja w sumie też./ Czasem zaszalałam i właśnie
wtedy miałam wzdęcia, więc robiłam to rzadko. ~W sumie w opisie
bohaterów nie było napisane, aby tak często ją to męczyło.~ ~*Wciskanie
rzeczy na siłę jest.*~ Również piłam mało alkoholu, bo po trzech
kieliszkach zaczynało mi być słabo. ~Ja mdleję po większej
ilości.~ ~*Boś facet.*~ ~Cicho~ ~*;"D*~ Grzegorz
też rzadko pił, ale jednak częściej ode mnie. Byliśmy kompletnymi
przeciwieństwami. \No cóż, podobno przeciwieństwa się przyciągają./ Ja
byłam pracowita i zdrowo się odżywiałam, ~a skromność była moją
cechą numer jeden,~ a on był leniwy i niezdrowo się odżywiał.
Próbowałam zmienić jego nawyki wielokrotnie, ale on jest taki uparty, że koniec
końców to się nie powiodło. ~*Ja też jestem taka uparta.*~ Zamierzałam
jednak jeszcze próbować, bo nie chciałam, aby się zatruwał niezdrowym jedzeniem
oraz marnował czas na lenistwo. Nie, nie byłam nachalna, |W ogóle. Po
prostu ani trochę.| tylko po prostu żal mi było mojego przyjaciela,
który tak marnował sobie życie. Niby miał dobrą pracę, ale jednak zdrowie oraz
życie jest najważniejsze. ~*Tak jak zmiany czasu.*~ Chciałam
mu po prostu pomóc, bo bardzo go lubiłam i kochałam. W sumie, jedyny sport jaki
on uprawiał to piłka nożna co popołudnie wraz z jego przyjaciółmi. \Że
mu się chciało./ Gdyby nie to, prawdopodobnie nie uprawiałby
żadnego sportu i już dawno by się roztył oraz kompletnie rozleniwił. Tak
przynajmniej miał trochę ruchu i jakoś spalał chociażby te chipsy, które z taką
chęcią zajadał przed telewizorem czy to jedzenie z McDonald's, które jadał na
mieście. ~*Ostatni raz w McDonald's byłam ponad miesiąc temu.
Wypadałoby się przejść w najbliższą sobotę.*~
Rozmyślałam
sobie tak do około godziny dziewiętnastej dziesięć. Po tym czasie, zrobiłam się
senna i to bardzo. ~No co ty nie powiesz...~ Od razu,
nie zamierzając walczyć z nieuniknionym, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w
arktyczny wiatr oraz pluskanie wody ~~*NIE x"D*~ ;"""D~.
Przez nie w sumie, niekontrolowanie odlałam się w bieliznę, ale mogło to być
też spowodowane naciskiem na pęcherz. \Uwierz, nie musisz tego
opisywać. Nikogo to nie obchodzi./ No, ale parę minut potem,
usnęłam z nadzieją, że następnego dnia w końcu ktoś by mnie ocalił z tego
pływającego więzienia i, że mogłabym powrócić do mych bliskich i wieść dalej
normalne, stabilne życie. ~*Chciałabyś, ale wiadomo, że w następnym
rozdziale to nie nastąpi. Prolog nam zaspoilerował, a dokładniej jego ostatnie
zdanie.*~ Takie życie kochałam i chciałam do niego jak najszybciej
wrócić... \To sobie jeszcze poczekasz./
~*No
i to już serio koniec analizy na dzisiaj. Kolejną częścią zajmiemy się jutro.*~
~Kiedy
w ogóle skończymy te piekielne rozdziały i będziemy mogli wrócić do normalnie
spierdolonych?~
~*W
środę.*~
\Dzięki
Bogu, już coraz bliżej./
|Na
szczęście.|
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|17.|3|03.2016|8| rok,
środa, ~*śróda~ godzina |9|09:|2|20
czasu polskiego.
Dzień #77
~*Czy tymi dwiema siódemkami mogę dać
wpierdol matołowi, który robi nam EDB w sobotę? Znaczy nie tylko w tą, bo co
jakiś czas będziemy musieli tracić na to czas.*~
~:D~
~*Zamknij mordę, będziesz mnie
podwoził i odwoził. :D*~
~:-(~
~*;"""D*~
|#ProblemyXXIWieku|
~*~:D~*~
Tego
dnia obudziłam się o jeszcze normalnej, jak dla mnie, porze. Czasami budziłam
się też po dziewiątej, ale przed dziesiątą, więc dla mnie to nie było nic
dziwnego. \Mimo iż w opisie bohaterów było wspomniane co innego./ Poza
tym, tutaj chciałam jak najszybciej przetrwać każdy dzień w oczekiwaniu na
ratunek, gdyż w kuli od Aqua Zorbingu praktycznie nic nie dało się robić. ~Nie
dziwne.~ No, ale po przebudzeniu się, |Jakby nic się nie
stało. Chociaż nie, może jednak nic więcej nie mów. ;-;| popatrzyłam
jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym dzisiaj gościł księżyc i
analizowałam dzisiejsze rozłożenie gwiazd oraz, przy okazji, ziemskiego
satelity. \Hobby tysiąclecia, nie ma co./ Nie wiem
dlaczego tak bardzo to lubiłam, szczerze powiedziawszy, ale relaksowało mnie
to. ~Boś psychol.~ Kiedy bóle brzucha by ustały,
zamierzałam zapisywać moje obserwacje i analizy, od tak, dla zabawy i zabicia
czasu. ~*Czy ktoś może mi wyjaśnić, gdzie ona zgubiła mózg?*~ ~Tam,
gdzie Czarek.~ ~*Fak.*~ W końcu nowe hobby zawsze było jakąś
odskocznią od rzeczywistości, czyż nie? |A podobno nie lubiłaś zmian.
Jej! Niezdecydowanie!| A poza tym, jak coś sprawiało mi przyjemność,
to nie zamierzałam z tego rezygnować tylko dlatego, że było dziwne. ~*No,
chyba że moja przeszła wersja zarządziłaby, że ma być inaczej.*~ Jednak,
parę minut później, spróbowałam usiąść w kuli. Lecz, silny ból brzucha znowu mi
to uniemożliwił. |Mam takie dziwne wrażenie, że to jest tylko po to,
aby nie opisywać czynności, które ona normalnie by robiła.| ~*To
nie wrażenie. To brutalna rzeczywistość.*~ |No kurwa. ;=;| ~*Wiem
;=;*~ Jednak, bolał on znacznie mniej niż wczoraj \Bogu
dzięki./ oraz nieco zmalał oraz zwężył się. Dzisiaj był wielkości
brzucha ciążowego, |Nadal nikogo nie interere takie szczegóły.| ale
nie powiększonego jeszcze raz oraz czuć było, że nacisk na organy wewnętrzne
był taki jak piątego dnia mej udręki z tym zatruciem. ~Spal się. Nie
wiem jak, po prostu to zrób.~ Nadal był silny, ale znacznie mniej
niż wczoraj. Yyyyych... |Serio, najdłuższy poród na świecie.| ~*Wypierdalaj
xD*~ |Nie :D| Nadal silnie bolał i nie wiedziałam, czy
wytrzymałabym do jutra, ale przynajmniej widziałam, że zatrucie powoli
ustępowało. ~*Nie mogę się doczekać, aż dojdziemy do momentu, w którym
będę mogła opowiedzieć, na co zmieniła się fabuła.*~ Jednak, nie chcąc
cierpieć, położyłam się w kuli i zaczęłam, przy okazji analizy rozmieszczenia
gwiazd i księżyca, rozmyślać na różne tematy. |Ciekawe hobby, level
expert. Ja wiem, że w tej kuli za wiele robić nie można, no ale jednak.|
Myślałam
sobie nad tym, dlaczego i czym się tak zatrułam, ale nie mogłam dojść do
niczego sensownego. ~Pewnie Dawid zatruł cię trucizną domowej
roboty, abyś w końcu zdechła jak należy.~ ~*Jakiż ty miły. xD*~ ~Co
nie? :D~ Przypomniało mi to jedną sytuację sprzed dwóch lat, \Nie
obchodzi nas ona./ kiedy jednego dnia Grzegorz ~*Muszę
wejść pod koc, zw.*~ zjadł tłusty obiad w McDonald's, potem jeszcze
dwie paczki chipsów, wypił dwie puszki piwa oraz zjadł jakieś tajskie
jedzenie. ~*Wyrzygałabym jelita jeszcze tego samego popołudnia.*~ ~Nie
tylko ty. X.X~ Potem przez dwa tygodnie miał silne wzdęcia |To
możliwe? Nie wiem, pytam.| ~*Z tego co wiem, to pod rząd, bez
przerwy, raczej kurwa nie. ;-;*~ |Hipernierealizm| i całe
dnie leżał w łóżku, jęcząc z bólu. |Jesteś pewna, że to było z bólu? (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*AUT.
X"D*~ |Nie :D| Dosłownie, jęczał prawie cały czas,
czasem głośniej, |( ͡° ͜ʖ
͡°)| czasem
ciszej, |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| tak
go ponoć brzuch bolał. ~*STOP. X""D*~ |Leniacze
same się cisną. ;"D| Oczywiście pomagałam mu w codziennym życiu,
gdyż w końcu bardzo go lubiłam oraz kochałam, ~*Ja bym go olała i
poszła pojeździć pociągami.*~ \Te priorytety./ ~*Wiem
x"D*~ ale w sumie to była jego wina, że najadł się dzień
wcześniej takim jedzeniem. \Dziwne, że nie wyrzygał układu
pokarmowego./ ~*Jakim cudem to mogłoby mu się udać? xD*~ \A
ja wiem? Opkolandia coś wymyśli./ Przez to, prawie się nie
wysypiałam, bo musiałam wstawać bardzo wcześnie oraz siedzieć do późna i mu
pomagać, a czasem ze snu wyrywały mnie jego jęki, |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Nie,
ty zboczeńcu. xD*~ |:-(| ~*Weź go ktoś wychowaj.
Dopłacę. xD*~ |;"""D| gdyż budził go silny
ból. Raz przez to, za dnia, kiedy byłam w kuchni straciłam przytomność ze
zmęczenia i chyba pół dnia leżałam nieprzytomna na kafelkach w kuchni. ~#Hipernierealizm~ Potem,
po przebudzeniu, jeszcze godzinę nie mogłam się ruszyć. ~#HipernierealizmDoKwadratu~ Ja
oczywiście teraz czułam się o wiele lepiej niż on wtedy, ale jednak i tak
musiałam cierpieć przy próbie wstania. \Czemu te wszystkie okrutne
opisy dotyczą bólu brzucha, a nie na przykład dupy?/ ~*¯\_(ツ)_/¯*~ \.../ ~*Wiem
;-;*~ Poza tym, ja obecnie nie miałam wzdęć, bo gdyby tak było, mój
brzuch byłby miękki a nie twardy jak \twój spleśniały mózg/ skała, ~*Piękne
to porównanie. XD*~ \Wiem/ przede wszystkim.
Szczerze, nie wiedziałam czemu tak lubiłam opisywać swoje lub czyjeś
dolegliwości, ale to było przyjemne wbrew pozorom. ~Wyjdź, szatanie
i wracaj do piekła. ;_;~ ~*Idę się spalić, zw.*~ |<Razem
ze swym strażnikiem psychiki chowają się za Federico.> Heeelp ;___;| \<Sama
chowa się za Federico.> Ratunkuuu.../
No,
ale myślałam tak sobie do około godziny dziewiętnastej piętnaście. Po tym czasie,
poczułam się senna, więc nie zamierzając walczyć z tym uczuciem, zamknęłam oczy
i wsłuchiwałam się w arktyczny wiatr. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Jeszcze
się nie ogarnąłeś? xD*~ ~Znasz mnie tyle lat, powinnaś wiedzieć, jaki
jestem. :D~ ~*Przynajmniej w „Kroniki Apokalipsy:
2017" jesteś normalny.*~ ~Wiem, też lubię
science-fiction.~ ~*Nosz... x"D*~ ~;"""D~ Dzisiaj
nie słychać było pluskania wody ~~*ZAKAZUJĘ x"D*~ :D~,
jak coś. Również w pewnym momencie, jeszcze przed zaśnięciem, poczułam że
oddałam mocz w bieliznę. |Uwierz, nikogo to nie interesuje.|To
zapewne przez nacisk na organy wewnętrzne, w tym i pęcherz, powodowane przez
napęczniały brzuch. \Rozumiemy, japa tam./ Dało się do
tego przyzwyczaić, mimo iż było to uciążliwe. No, ale i tak musiałam tutaj
załatwiać potrzeby fizjologiczne w bieliznę, więc co to za różnica. |Dość
trochę jakby jest.| Jednak, parę minut wsłuchiwania się w wiatr
później, usnęłam twardym snem z nadzieją, że następnego dnia ktoś uwolniłby
mnie z tej niewoli ~*Chciałabyś. My zresztą też chcielibyśmy.*~ i,
że mogłabym wrócić do mego normalnego, stabilnego życia wśród moich bliskich,
którzy byli dla mnie tak ważni... |Ale którzy, według mego remake,
mieli cię w dupiu.|
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|18.|3|03.2016|8| rok,
czwartek, ~*czwąrtęk~ godzina |1|11:|3|30
czasu polskiego.
Dzień #78
Tego
dnia obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. Na serio, w domu
praktycznie w ogóle nie budziłam się wpół do dwunastej, |To chyba
dobrze, że tak późno się obudziłaś, to będziesz mniej dnia użerać się w tej
nieszczęsnej kuli.| chyba że byłam bardzo chora. No, ale w sumie tutaj
to szło na plus, bo traciłam więcej dnia i byłam coraz bliżej kolejnego, w
którym ktoś w końcu mógł mnie uratować. |Właśnie| Jednak, po
otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w gwieździste niebo, dzisiaj
znowu z księżycem. ~Widać księżyc uznał, że może da radę cię
oświecić. Niestety, nie wiedział, że nie ma takiej mocy jak słońce.~ ~*W
bazie Slade'a wszyscy są kwintesencją empatii. xD*~ |:D| ~*Ty
to w ogóle siedź cicho. xD*~ |;"""D| Nadal
leżąc i wpatrując się w górę analizowałam rozłożenie tychże ciał niebieskich.
Przyjemne to było jak cholera, musiałam przyznać. \Nie zesraj się z
tego powodu./ Nie wiedziałam tylko, co aż tak bardzo lubiłam w tym
patrzeniu w niebo i analizowaniu rozłożenia gwiazd oraz księżyca, jeśli się
pojawiał. Ale może to o to chodziło? Może po prostu miałam ~*nie
wiedzieć, jakimi innymi językami poza hiszpańskim i angielskim posługuje się
Zardonic?*~ ~Kolejny temat, którym torturujesz mnie od rana, ty fangirl
jebana.~ ~*No co? Ja chcę tylko wiedzieć te rzeczy:
– Czy
nasz pan i władca Zardonic ma żonę.
– Jakimi
językami, wiadomo nie licząc hiszpańskiego i angielskiego, się posługuje.
– Jakie
miał dzieciństwo (złe [nie daj Boże!]/normalne/zajebiste) i czy ma rodzeństwo.
I
tyle. Nie jestem aż taką psychofanką aby interesowało mnie np. to, jaki kolor
bielizny dziś założył, więc Gregory weź się odwal. ;-;*~ ~Psujesz~ ~*Wiem
:D*~ odczuwać
przyjemność, |~*Stop. X"D*~ ;"D| nie
zastanawiając się, co mi ją sprawiało? |~*Nie, zboczeńcu.
xD*~ :D| Nie ważne, nie będę się nad tym dłużej
zastanawiała. Po paru minutach takiego leżenia, spróbowałam usiąść w kuli z
nadzieją, że dzisiaj by mnie się to udało. Niestety, |;-;| ból
nadal nie ustępował, ale czułam że był taki, jak czwartego dnia mej męki, czyli
znacznie słabszy niż wczoraj. \I dobrze, to powoli zbliżamy się do końca
tych okrutnych opisów./ Również zauważyłam, że znacznie zmalał
oraz zwężył się, dzięki czemu mniej wystawał mi spod bluzki. Nadal był cały
twardy oraz czuć było silny nacisk na organy wewnętrzne, \Zaufaj
nam, takie szczegóły nikogo nie interesują./ ale jednocześnie było
to słabsze niż wczoraj. Przynajmniej wiedziałam, że wkrótce bóle w całości by
ustąpiły. Jednak, jeszcze musiałam się położyć, aby nie cierpieć tyle, co bym
się wycierpiała próbując siedzieć. ~Bowiem wtedy ja byłbym
szczęśliwy, a Wszechświatowi nie chodzi o moje szczęście. :-(~ ~*<Przytula>*~ ~<Odwzajemnia> :-(~ Kiedy
się położyłam, nadal patrząc w niebo i analizując rozłożenie gwiazd oraz
księżyca, rozmyślałam sobie na różne tematy.
Szczerze,
dzisiaj myślałam tylko o świecie fikcyjnym, stworzonym przeze mnie na potrzeby
moich opowiadań. ~Nie chcesz wiedzieć, jaką fabułę Ramoninth planuje
dla jednego z przyszłych FanFiction o Zardonicu.~ ~*:D*~ ~Bowiem
wchodzi w nim wyższy poziom gloryfikacji. xD~ ~*Nie wmówisz mi, że
fabuła, w której Zardonic jest nadczłowiekiem ci nie pasi. :DDD*~ ~Jesteś
jebniętą fangirl, tyle ci powiem. xD~ ~*:D*~ Przetwarzałam po
prostu różne pomysły na moje historie, starając się złączyć je w jedno \gówno/. ~*Szczerość
to podstawa, widzę. xD*~ \A jak./ Jako iż nie pisałam
wielu opowiadań, bo zaledwie trzy jak na chwilę obecną, ~*Słabiak*~ przetwarzanie
ich sobie w głowie nie stanowiło jakiegoś większego problemu. Po prostu
łączyłam wątki, aby tworzyły sensowną całość i właściwie tyle. Rozważałam też
dodanie różnych postaci oraz tworzyłam je sobie w głowie. Po prostu nic
ciekawego dla przeciętnego Jana Kowalskiego, ot moje rozmyślania na temat mych
opowiadań. ~*Czyli moje typowe myśli przed snem.*~
Rozmyślałam
tak sobie nad tym do około godziny dziewiętnastej. O tej godzinie, jak to
miałam w zwyczaju, poczułam się senna. \Mózg jej powinien spłonąć od
nadmiaru myślenia./ Nie walcząc z tym uczuciem, zamknęłam oczy i
zaczęłam wsłuchiwać się w porywisty, arktyczny wiatr oraz pluskanie wody ~w
kiblu~. ~*Grzegorz jest po prostu przykładem typowego faceta.
Jego rozwój nadal nie wyszedł z etapu drugiej klasy podstawówki. xD*~ ~Przynajmniej
jestem szczęśliwy. :D~ ~*W sumie, to najważniejsze. xD*~ Szczerze,
to też było relaksujące, jeśli miałam być szczera. Ogólnie cały spokój tych
terenów był relaksujący i swoją drogą dość podejrzany, bo nawet w tych terenach
czasem coś się działo. ~*<Ledwo powstrzymuje się przed wypisaniem w
tym miejscu na co zmieniła się fabuła.>*~ No, ale nie zaprzątałam
sobie tym dłużej głowy i parę minut potem, zasnęłam mocnym snem z nadzieją, że
udałoby mnie się następnego dnia wydostać z tego arktycznego więzienia i wrócić
do tych, na których najbardziej mi zależało... \Nie psujemy ci
marzeń./
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|19.|3|03.2016|8| rok,
piątek, ~*piołtek~ ~*;_;*~ ~Hehe :D~ godzina |8|08:15|5| czasu
polskiego.
Dzień #79
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jak wiadomo, zawsze
budziłam się tak wcześnie, bo po prostu to lubiłam. \Wiemy, nie
musisz powtarzać się co rozdział./ W ogóle to nie rozumiałam
ludzi, którzy lubili długo spać, a co za tym idzie, nie rozumiałam
Grzegorza. ~*Połowa osób z mojej klasy lubi długo spać, so...*~ W
końcu to marnotrawienie czasu, który można by poświęcić na coś
produktywniejszego. |Ten studygram serio do ciebie pasuje, Gandziu.| W
ogóle żałowałam, że człowiek musiał spać, bo gdyby nie musiał, to z wielką
chęcią byłabym aktywna dwadzieścia cztery godziny na dobę, czasami robiąc sobie
niewielkie drzemki. \To jest kolejny etap marysueizmu, więc uwaga!/ No,
ale przechodząc do dnia dzisiejszego, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze
trochę w gwieździste niebo, analizując rozłożenie gwiazd oraz księżyca, który
się dzisiaj pojawił. ~*Ten księżyc wyjątkowo często się pojawia. W
każdym razie, normalnie hobby tysiąclecia, nie ma co.*~ ~Mam mega
pomysł na naprawę tego opka.~ ~*Jezu, tyle o tym mówisz, że ja sama
nie mogę się doczekać.*~ ~:D~ Przyjemne to było i z każdym
dniem stawało się coraz bardziej relaksujące. Serio, taka analiza rozłożenia
gwiazd na niebie stawała się powoli moim hobby, które pragnęłam kontynuować po
powrocie do domu. \A ja jestem ciekawa, w jaki sposób to wszystko
analizowałaś. Oczywiście, że nam nie wyjaśnisz, bo to by wymagało czasu i
pomysłów, a to w opku miejsca nie ma./ Zamierzałam też zacząć
prowadzić dziennik, w którym zapisywałabym wszystkie moje spostrzeżenia. ~To
idzie za daleko.~ Wiedziałam, że to mogło wydawać się dosyć
dziwne, ale skoro sprawiało mi to przyjemność, to zamierzałam to
kontynuować. ~*A to mi mówią, że jestem jebnięta.*~ ~Bo
jesteś.~ ~*EJ!*~ ~;"D~ W każdym razie, po
tych paru minutach, spróbowałam usiąść w kuli z nadzieją, że dzisiaj zatrucie
by ustąpiło. Niestety, wstanie uniemożliwił mi ból brzucha, |;-;| który
był dzisiaj taki, jak trzeciego dnia mej udręki. Część brzucha znowu stała się
miękka, lecz po uciśnięciu powodowała większy ból. ~*Ja ci kurwa zaraz
mózg ścisnę, jak się nie ogarniesz z tymi opisami.*~ Także mój brzuch
zmalał oraz zwężył się do wysokości i szerokości z trzeciego dnia.
Yyyych... |A ta dalej rodzi. Ona serio chyba rodzi całe przyszłe
pokolenie.| ~*Masz piękne hipotezy. xD*~ |Wiem, jestem
najlepszy. xD| ~*A jaki skromny...*~ |To moja cecha
podstawowa. :D| Ból nadal był silny, przez co ciągle cierpiałam, ale
ból był o wiele bardziej możliwy do wytrzymania niż wcześniej. ~Chociaż
tyle, bo to oznacza, że z każdym rozdziałem jesteśmy coraz bliżej końca tego
cholerstwa.~ Również, na szczęście, zmalał znacznie nacisk na
organy wewnętrzne, dzięki czemu czułam słabszy ucisk w pęcherzu, a co za tym
idzie, mogłam łatwiej kontrolować oddawanie moczu. \Super, nikogo to
nie interesuje, padalcu./ Jednak, nie chcąc się męczyć,
postanowiłam położyć się i przeleżeć dzisiejszy dzień. ~*W sumie
logiczne.*~ Kiedy już się położyłam, kontynuując analizę położenia
gwiazd, rozmyślałam na różne tematy. ~Ale w sumie, co by nie mówić,
w tych rozdziałach dzieje się znacznie więcej niż w rozdziałach „Życia
w kuli".~ ~*No niby tak, ale jednak... ;-;*~ ~Wiem
;-;*~
Myślałam
sobie dlaczego musiałam tak cierpieć i czym aż tak silnie się strułam, że
brzuch bolał mnie już dziewiąty dzień. |No raczej czymś naturalnym to ty
zatruć się nie mogłaś. Pewnie Dawid dodał ci do zapasów jakąś truciznę domowej
roboty, abyś bardzo cierpiała i ot efekt.| Znacznie \Literówka
Attack/ obecnie bóle ustępowały, ale jednak działo się to powoli,
a do szóstego dnia mój brzuch cały czas pęczniał, poszerzał się i
twardniał. \Co powodowało również okrutne opisy, których wolelibyśmy
uniknąć, no ale nie./ W pewnym momencie miałam nawet w planie
zdjęcie bielizny, ~Błagam cię, nie rób tego. Jeszcze byśmy
uświadczyli więcej okrutnych opisów, a tego nie chcemy. ;-;~ gdyż
miałam wrażenie, że pęczniejący brzuch w końcu by mi ją rozerwał, ale jednak
nie zrobiłam tego, gdyż dolegliwości zaczęły ustępować. ~I
dobrze.~ Ewidentnie, Dawid ~*Dejwid~ musiał
mi coś dosypać do jedzenia oraz picia, ~*Nie ma to jak zapłon
zardzewiałego ruskiego czołgu sprzed rewolucji przemysłowej.*~ bo to
niemożliwe, aby nawet nieświeże jedzenie wywołało takie dolegliwości. |Bowiem
masz rację, to niemożliwe.| Nie miałam jednak stuprocentowej pewności,
że to jego wina, więc nie zamierzałam go osądzać, mimo iż fakt, że mnie
nienawidził, mógł być tu argumentem. ~*Jesteś idiotką i nic tego nie
zmieni.*~ Nie zamierzałam nikogo osądzać, gdy nie miałam porządnych
argumentów przeciwko danej osobie, więc w tym wypadku nie zamierzałam zmieniać
swoich poglądów i nastawienia do życia. ~W sumie, jej charakter
szybko się zmienił. Wręcz z rozdziału na rozdział.~ ~*Domena
prawilnego opka jest.*~ Miałam tylko nadzieję, że w końcu stałoby się
tutaj coś ciekawego. Wiem, że w takim miejscu to liczenie na cud, ale jednak
nie było rzeczy niemożliwych. |Jednak serio, na Oceanie Południowym
liczenie na fajerwerki to liczenie na cud.| Dobrze, może przesadzałam,
bo jednak były rzeczy niemożliwe, na przykład dajmy na to rok minus
któryś, ~*Podsuwasz mi pomysł na ulepszanie jednego z przyszłych
FanFiction.*~ ~Nie ;_;~ ~*;"D*~ ale prawie
wszystko było możliwe. Jednak, tutaj musiałam myśleć optymistycznie, aby dawało
mi to siłę do przetrwania każdego następnego dnia mej męki tutaj. |Kiedy
ona się tam udusi?| ~*Nigdy. To Opkolandia.*~ |:-(| ~*Wiem,
niestety.*~ Miałam tylko nadzieję, że nie oszalałabym i nie
popełniłabym samobójstwa. ~<Cicho liczy na cud.>~ W
końcu nawet w takim miejscu to było możliwe. Miałam przy sobie karabin
maszynowy, więc mogłabym sobie strzelić w głowę. Miałam strzały do łuku, więc
mogłabym przeciąć kulę od Aqua Zorbingu, wpaść do Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego
i utonąć. ~*Planowałam to, ale w sensie ona by nie utonęła, tylko
odkryłaby coś, o czym dowiecie się niedługo.*~ Mogłam udusić się
własnymi rękoma, zaciskając je odpowiednio mocno na szyi. Mogłam też nie pić
wody trzy dni i umrzeć z odwodnienia. |Tysiąc sposobów na śmierć,
kurwa. xD| Było kilka sposobów na popełnienie samobójstwa nawet w
takim miejscu, które z pozoru wydawało się miejscem z małą ilością możliwości
do odebrania sobie życia. ~*Jeżeli byłabyś prawdziwym człowiekiem, a
nie Mary Sue, to jedyną możliwością śmierci w tym miejscu byłoby uduszenie się.
No, ale ty jesteś Mary Sue.*~
Rozmyślałam
tak sobie na te oraz inne tematy do około godziny dwudziestej dwanaście. \Swoją
drogą, bardzo optymistyczne tematy do przemyśleń./ ~*Co nie?
:D*~ Po tym czasie, poczułam się senna, a jak wiadomo, ja nie
walczyłam z tym uczuciem. |Wiemy, bo powtarzasz to co rozdział.| Od
razu zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr oraz
pluskanie wody oceanicznej. ~Zabraliście mi pole do ciśnięcia
beki. :-(~ ~*;"D*~ ~Spierdalaj :-(~ ~*;"""D*~ Było
to tak samo relaksujące jak analiza rozłożenia gwiazd na niebie, która każdego
dnia była inna. \Psychol/ I, parę minut później,
usnęłam z nadzieją, że kolejnego dnia wróciłabym do moich bliskich, na których
mi zależało oraz do mego poukładanego, stabilnego życia, za którym tak
tęskniłam... ~*Liczysz na zbyt wiele, Andromedo.*~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
20|0|.|3|03.2016|8| rok, sobota, ~*sóbóta~ godzina |4|04:|2|25
czasu polskiego.
Dzień #80
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze i przy okazji o mojej
ulubionej. Kochałam budzić się tak wcześnie, gdyż wtedy po prostu miałam więcej
czasu na robienie różnych produktywnych rzeczy. ~Chryste, jaka ty
monotematyczna. Powtarzasz to samo co rozdział.~ ~*Licznik
słów...*~ ~A, no tak. ;=;~ Może to już brzmiało jak
obsesja, ale ja po prostu nienawidziłam się lenić. ~Podsuwasz coraz
więcej pomysłów na naprawę tego opka...Coraz więcej...~ ~*<Nałogowo
odświeża Wattpada.>*~ ~;"D~ Wiadomo, czasami
trzeba było, na przykład jak miałam okres i nic mnie się nie chciało lub kiedy
byłam bardzo chora, ale tak po prostu lubiłam być cały czas w ruchu, a nie po
prostu biernie przeżywać dni. ~Pozwól mi połamać ci miednicę.~ ~*Taki
empatyczny i miły ten nasz Grzegorz... xD*~ ~Teraz ja chcę być
szczęśliwy. :D~ Aktywność to było moje drugie ja, ~*Czy w
ciebie moja prababcia wstąpiła?*~ po prostu miałam taki styl życia,
którego nie zamierzałam zmieniać. |W sumie, dobry miałaś styl życia.| W
każdym razie, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo,
analizując rozłożenie oraz ruch gwiazd i obecnego na nieboskłonie
księżyca. \Za dużo synonimów w tym opku./ ~*W końcu
rozdział jest z tego roku, co nie?*~ \W sumie.../ Chciałam
już, aby przestał mnie boleć brzuch, ponieważ zamierzałam zacząć prowadzić dziennik,
w którym zapisywałabym moje obserwacje na ten temat. Może w przyszłości, po
powrocie do domu, założyłabym też bloga na ten temat? ~Uwierz mi, w
dzisiejszych czasach po pierwsze blogi nie są już takie popularne, bowiem
wszyscy utonęli na Wattpadzie, a po drugie, nikt by tego nie czytał, bo raczej
nie ma drugiego takiego psychola na świecie.~ Byłby to w sumie
dobry sposób na sprawdzenie, ile osób interesowało się tym samym co ja. |Minus
jedna.| ~*Jak to możliwe, to nawet Opkolandia nie wie.*~ |Nie
wątp w jej moc.| W końcu nie mogłam być sama z mym hobby na tym
świecie, co nie? |Prawda lubi być brutalna.| No, ale po tych
paru minutach spróbowałam usiąść w kuli z nadzieją, że bóle by łaskawie
ustąpiły. Niestety, brzuch nadal mnie bolał. ~It's time to die.~ Jednak,
ból był taki, jak drugiego dnia mych cierpień, czyli znacznie mniejszy. ~*I
dobrze dla nas.*~ O wiele bardziej zmalał oraz zwężył się, a także
większa jego część stała się miękka. Niestety, po uciśnięciu miękkiej części,
nadal powodowało to ból. \Serio, te szczegóły nie interesują
kompletnie nikogo. Ani nas, ani czytelników, a powodują cierpienie psychiczne./ Także
nacisk na organy wewnętrzne prawie ustąpił, jedynie co to brzuch naciskał mi na
żołądek, tak jak to było drugiego dnia. ~Rzygnij, poczujesz się
lepiej.~ ~*Wyjdź. xD*~ ~Nie :D~ Czując to,
wierząc że już jutro powróciłabym do normalności, jeszcze dzisiaj położyłam
się, gdyż leżąc obecnie ból prawie w ogóle nie występował. Kiedy już leżałam,
wpatrując się w gwieździste niebo i kontynuując analizowanie go, rozmyślałam
sobie na różne tematy. |Czyli standard.|
Szczerze,
dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, jak po uwolnieniu mnie stąd,
przyzwyczaiłabym się do mego normalnego życia, z prostymi problemami oraz
poukładanego i stabilnego od A do Z. ~*Znając takie Mary Sue,
wróciłabyś do normalnego życia w jeden dzień.*~ W końcu tutaj, już
osiemdziesiąt dni w pewien sposób walczyłam o przetrwanie, |Siedząc na
dupie i nic nie robiąc.| musiałam zmierzać się z samotnością,
ograniczoną przestrzenią do życia, niemożnością odezwania się do
kogokolwiek ~Gadaj sama ze sobą, to pomaga. A nie, sorki,
zapomniałem że ty uważasz to za nienormalne.~ oraz z różnymi
dolegliwościami zdrowotnymi. Po powrocie do domu, znowu kontynuowałabym
studiowanie |Hehe, chciałabyś. Jestem pewien, że dawno cię wyjebali, bo
nie zaliczyłaś miliona egzaminów.| oraz zajmowanie się domem,
wróciłabym do mej rodziny i przyjaciół oraz do mych prostolinijnych
problemów. ~*Pamiętacie, że w opisie bohaterów było, iż ona i Grzegorz
chcieli przejąć władzę nad światem? Tak tylko przypominam, jakby ktoś
zapomniał.*~ ~To opko tylko pokazuje twoje niezdecydowanie.~ ~*Widać
chciałam z Andromedy zrobić prostą osobę, ale zapomniałam o tym, co napisałam
kiedyś w opisie bohaterów.*~ Nie, że nie pragnęłam tego, kochałam moje
proste i ułożone życie, ale szczerze, odzwyczaiłam się od niego, a przynajmniej
to czułam. Znaczy wiem, że w końcu bym powróciła do normalności, ale czułam, że
zajęłoby to bardzo dużo czasu. \W sumie, może to i dobrze, że opko
jest niedokończone.../ Nie wiedziałam ile dokładnie, ale na sto
procent przynajmniej z miesiąc, bo w końcu w odosobnieniu byłam już
osiemdziesiąt dni. No, ale nie mogłam zaprzątać sobie tym głowy, bo jeszcze
odebrałoby mi to chęci do przetrwania, a przecież nie o to mi tutaj
chodziło. ~Uwierz, Grzegorz zapewne tylko marzy o znalezieniu cię
martwej. Każdy z funkcjonującym mózgiem o tym marzy. A nie, sorki, przecież
Grzegorz nie ma mózgu. Zapomniałem.~
W
każdym razie, rozmyślałam sobie na ten oraz na inne tematy tak do około godziny
dwudziestej pierwszej. |Bo jeszcze jakimś filozofem się staniesz.| Po
tym czasie poczułam się senna. Nie zamierzając walczyć z tym nieuniknionym
uczuciem, zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w pluskanie wody ~w
sedesie~. ~*Trzeba znaleźć sposób na wychowanie cię. xD*~ ~Mama?
:D~ ~*WYPIERDALAJ! X""""D*~ ~;"""D~ |Czas
spierdalać. xD| ~*~;"D~*~ Wiatru dzisiaj
wyjątkowo nie było, co stanowiło odmianę w tym miejscu. Po paru minutach
natomiast, usnęłam mocnym snem, z nadzieją, że wkrótce ktoś by mnie
uratował \Ach, te marzenia./ i, że mogłabym wrócić do
mych bliskich, na których tak mi zależało oraz do mego ustabilizowanego,
normalnego życia, którego tak mi brakowało i za którym tak tęskniłam... ~*Opis
bohaterów mówi co innego.*~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|21.|3|03.2016|8| rok,
niedziela, ~*niędzięlą~ godzina |8|08:|1|10
czasu polskiego.
Dzień #81
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Co prawda o ósmej budziłam
się rzadziej, ale jednak nadal była to normalna pora mojej pobudki, więc nie
dziwiło mnie to zbytnio. O ósmej zazwyczaj wstawałam w jakieś dni wolne,
najczęściej gdy dzień wcześniej robiłam coś, co bardzo mnie wymęczyło. ~*Ja
w sumie też bardzo rzadko wstaję o ósmej. Ostatnio o ósmej wstałam chyba ja
wiem, czternastego października? Być może.*~ Zdarzało się to w sumie
rzadko, ale właśnie najczęściej w dni wolne budziłam się około ósmej czy
dziewiątej. ~*A o dziewiątej to ja już dawno nie wstałam.*~ W
każdym razie, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo,
analizując rozłożenie gwiazd i ich ułożenie względem siebie. \Jezu
Chryste, ja już bym się zanudziła./ ~Jak każdy normalny
człowiek, no ale Andromeda to Mary Sue, więc co się dziwić.~ Musiałam
przyznać, że serio to było relaksujące i chciałam to robić całą wieczność. Nie
mogłam jednak temu poświęcać całych dni, bo nawet w tak ograniczonym miejscu
lubiłam robić produktywne rzeczy. \Serio, załóż sobie studygrama.
Będziesz jedyną na świecie, idealną studygramerką./ ~*Ja w
sumie zastanawiam się, dlaczego nadal mam studygrama. Nie motywuje mnie to ani
nic...Pewnie po prostu się zasiedziałam.*~ ~Przyznaj się. Żal tracić
ponad sto postów i mnóstwo obserwatorów.~ ~*Fak, on mnie zna lepiej
niż moja matka.*~ ~:D~ W każdym razie, po paru minutach,
spróbowałam usiąść w kuli z nadzieją, że w końcu udałoby mnie się to. Na
szczęście dzisiaj brzuch co prawda nadal mnie bolał, ale tak jak pierwszego
dnia. |O Jezu, nareszcie doczekaliśmy się tego pięknego momentu. W
ogóle, będą jeszcze rozdziały z opisami tego, jak to ją brzuch bolał?| ~*<Sprawdza>
Nie, ale ogólnie okrutne opisy czegokolwiek jeszcze się pojawią.*~ |<Płacze>| W
końcu nie czułam nacisku na organy wewnętrzne, więc poczułam prawdziwą ulgę.
Również mój brzuch znacznie zwężył się oraz zmniejszył, dzięki czemu był tylko
nieco nabrzmiały. Również stwardniałe było tylko podbrzusze, a uciśnięcie
miękkiej części nie powodowało niewyobrażalnego bólu. |Na serio, takie
szczegóły nie obchodzą kompletnie nikogo. No, chyba że ktoś sobie do tego fapa,
ja tam nie oceniam niczyich upodobań.| ~*Wątpię, aby po świecie
chodziły tak jebnięte osoby.*~ |W sumie...| W końcu! Ileż
można było cierpieć? Od razu po dowiedzeniu się tego, zmieniłam majtki, a
brudne wrzuciłam na dół torby i założyłam oraz zapięłam spodnie. |Wypadałoby,
zboczeńcu.| ~*Nosz kurwa. xD*~ |:D| Następnie,
usiadłam i napiłam się oraz, pierwszy raz od dziesięciu dni zjadłam coś. \Spoko,
dziesięć dni bez jedzenia da się przeżyć, chociaż faktycznie, mogła być bardzo
głodna./ Po spożyciu porządnego śniadania, najpierw położyłam
dłonie pośrodku brzucha i lekko docisnęłam miękką część do siebie z nadzieją,
że zmniejszyłoby to jeszcze bardziej ból. Około dziesięć minut później, gdy
skończyłam, faktycznie ból był jeszcze mniejszy. ~Won mie z tymi
opisami. ;=;~
Od
razu czymś się zajęłam. Dzisiaj, na początku, jak sobie postanowiłam niedawno,
zaczęłam spisywać moje spostrzeżenia, które naszły mnie przy analizowaniu
rozłożenia i ruchu gwiazd. |Może zaczęłabyś analizować swój debilizm?
No co? Może doszłaby do jakichś wniosków.| ~*Cudowne zajęcie.
xD*~ |No co? To opko nigdy nie było normalne. :D| Zapisałam
tym dwie strony, wbrew pozorom. \Szkoda, że nie dowiemy się, jak
wyglądały twoje notatki./ Ewidentnie, powinnam założyć bloga na
ten temat po mym powrocie do domu. ~Szkoda tylko, że nie miałabyś
czytelników.~ Kiedy skończyłam, wyjęłam wszystkie mangi, które
tutaj ze sobą wzięłam i zaczęłam je czytać, gdyż dawno tego nie robiłam, tak
swoją drogą. Tak się w nich zaczytałam, że skończyłam wszystkie w jeden
dzień. ~*Nie ma to jak być uzależnionym.*~ Dobrze, że wzięłam
tu sobie jeszcze kilka książek, bo inaczej nie miałabym co czytać. |Tych
samych książek, których tytułów nie poznamy.| Po prostu, jak dla mnie,
książki czy komiksy były do przeczytania na raz, bo potem już się wiedziało
wszystko, co się tam działo. ~*Mam tak samo.*~ ~Psychol~ ~*Tak,
wiem, ty czytasz po raz setny „Rok 1984", nie musisz się chwalić.*~ ~:D~ W
każdym razie, po zakończeniu czytania, jako iż trochę mi to zajęło, położyłam
się i zaczęłam rozmyślać. \Szkoda, że nie ma tu przemyśleń na temat
tego, co przeczytała. Byłoby to ciekawsze niż przemyślenia, które dotychczas
zawitały w opku./ ~*Ale wtedy byłoby ciekawiej i to nie byłoby
opko.*~ \Ach, no tak./
Myślałam
dzisiaj o tym, czy kiedyś dowiem się, ~*Cześć, zmiano czasu. Dawno nas
nie odwiedzałaś.*~ dlaczego Dawid ~*Dejwid~ mnie
tak nienawidził. \Urodziłaś się, to wystarczający powód, aby cię
nienawidzić./ Musiał mieć jakiś powód, bo bez powodu nigdy by się
nade mną tak nie znęcał. \A skąd wiesz? Ludzie są dziwni, czego sama
jesteś przykładem./ W końcu niemożliwym jest, aby nienawidzić
kogoś lub czegoś kompletnie bez powodu. Zawsze trzeba mieć jakieś motywy swego
postępowania. Serio, chciałabym zrozumieć, dlaczego brat mego ukochanego tak w
stosunku do mnie postępował. ~Bowiem miał mózg, czego tobie i
Grzegorzowi brakowało.~ Może wtedy łatwiej byłoby mi zrozumieć
jego motywy i, co może wydawać się infantylne, może umiałabym mu ewentualnie
pomóc. ~Zaczyna mnie mdlić od tej słodkości.~ No, bo
może on w jakiś sposób cierpiał i próbował jakoś przelać to swoje cierpienie na
mnie, bo byłam najbliżej? |Zapewne cierpiał. W końcu w opisie bohaterów
było, że Grzegorz już od dzieciństwa był bardziej kochany niż Dawid. Pewnie
zabijając ciebie, chciał zniszczyć psychicznie swego brata i napawać się jego
cierpieniem. Lubię gościa.| ~*Nie dziwne, bo ja też.*~ To
też mógł być powód, zważywszy na to, że z tego co mówił Grzegorz, Dawid ~*Dejwid~ nie
jest i nigdy nie był psychopatą, gdyż nie stwierdzono u niego
psychopatii. |Miło, że zostało to wyjaśnione dopiero w osiemdziesiątym
pierwszym rozdziale. Lepiej późno niż wcale.| Jednak musiał mieć
powód, no bo na przykład wiem, że nie mogłaby to być nienawiść do kobiet, bo na
przykład miał przyjaciółkę, Laurę, |*Laórem| na której mu
bardzo zależało. Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego byłam celem ataku
Dawida. ~*Dejwida~ ~*A poza tym, to spytaj go któregoś
dnia, a nie gdybaj.*~
Rozmyślałam
tak sobie na ten i inne tematy \Których nie poznamy, ale to może i
dobrze./ jeszcze do około godziny, wyjątkowo, osiemnastej. Po tym
czasie, poczułam się senna, więc nie zamierzając walczyć z tym uczuciem,
zamknęłam oczy. Wsłuchiwałam się jeszcze przez chwilę w porywisty, arktyczny
wiatr oraz pluskanie wody oceanicznej. ~Nie musisz co rozdział
pisać, w co się wsłuchiwałaś, bo to robi się nudne. Znaczy jakby pojawił się
jakiś nowy dźwięk, to OK, ale tak...~ ~*Opko Attack Super Effective*~ Jednak,
w pewnym momencie, usnęłam twardym snem z nadzieją, że następnego dnia
wróciłabym do tych, na których tak bardzo mi zależało, czyli do mojej rodziny i
przyjaciół... \Marzenia zawsze można mieć./
~*Koniec
analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, czyli dzienny limit.*~
~Dzięki
Bogu. W ogóle, nie wierzyłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale chciałbym wrócić
już do analizy normalnie spierdolonych rozdziałów.~
|Nie
tylko ty, Grzegorz. Nie tylko ty.|
~*Jeżeli
wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w środę do nich wrócimy.*~
\I
dobrze, bo te od pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału do końca to katorga./
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|22.|3|03.2016|8| rok,
poniedziałek, ~*póniędziąłęk~ godzina |6|06:|2|20
czasu polskiego.
Dzień #82
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Właśnie w takich
godzinach, czyli w przedziale od czwartej do siódmej lubiłam się budzić. \Chryste,
wiemy. Powtarzasz to co rozdział, więc ciężko nie zapamiętać./ ~*Ale
licznik słów...*~ \A, no tak. ;=;/ Wtedy miałam
mnóstwo dnia dla siebie i mogłam zrobić wiele produktywnych rzeczy. A, jak
wspominałam niedawno, ja bardzo nie lubiłam się lenić. ~Jaki nadasz
sobie nick na studygramie?~ Wolałam spędzać czas aktywnie,
najlepiej wśród ludzi, ~*~Psychol...<Patrzą na siebie.> Jak my
się dobrze rozumiemy. xD~*~ |\. . ./| ~*~;"D~*~ a
nie siedząc w domu jak typowy nerd |Won. <- Kropka wkurwu.| i
na przykład spędzając cały czas wpatrzona w ekran komputera. ~*To ja.
Co wtorek i czwartek po południu. Niby wcześnie kończę, a przynajmniej we
wtorek, ale jestem taka padnięta, że jedyne o czym marzę to komputer.*~ To
nie było życie dla mnie. W każdym razie, po przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze
parę minut w gwieździste niebo, na którym obecnie gościły gwiazdy oraz księżyc
i analizowałam ich rozłożenie na nieboskłonie oraz względem siebie, a także ich
ruch. |Czy ja mogę nie wnikać w to, co w tym jest takiego wyjebistego?
Dziękuję.| Relaksowałam się przy tym jak nie wiem co, szczerze mówiąc.
Serio, byłam całkowicie szczera mówiąc, że to była bardzo przyjemna i
relaksująca czynność. \Emmm...A mówią, że to Wielki Elektronik jest
dziwny, bo może nawet miesiąc z pokoju nie wyjść./ ~*Jak widać,
są dziwniejsi ludzie.*~ Może powinnam zająć się astronomią, a nie
filologią niemiecką? ~*Zabraniam*~ Nie wiedziałam, ale na
razie nie zamierzałam zmieniać kierunku studiów, bo to była dla mnie głupota.
Decyzję o pójściu na studia powinno się podejmować świadomie i nie powinno się
ich potem zmieniać. Tylko, za przeproszeniem, skończeni idioci tak
robili. |O, a co w takim razie powiesz o osobach, które na przykład
uznały, że ten kierunek, na którym są, jest chuja wart lub jednak nie dla nich?
Też będziesz mieszać ich z błotem, dziwko?| ~*Andromedę powinno się
podpiąć pod prąd i torturować.*~ |\~Jak najbardziej za.~/| W
każdym razie, po tych paru minutach, usiadłam w kuli. Dzisiaj brzuch w ogóle
mnie nie bolał \Bogu dzięki, to uchroni nas od okrutnych opisów.
Chociaż na jakiś czas, zapewne, ale jednak./ i był normalnej
wielkości, szerokości i twardości. Przynajmniej tyle, bo te chwile, kiedy tak
silnie mnie bolał, nie należały do przyjemnych. ~Nie tylko dla
ciebie. Nas i czytelników też te chwile torturowały.~ W każdym
razie, kiedy usiadłam, zjadłam coś oraz się czegoś napiłam, oczywiście w
mniejszych ilościach niż zwykle, aby sprawdzić, czy te zatrucia były winą
pokarmu i wody. ~Szczerze, bardzo wątpię.~ Kiedy
skończyłam, zaczęłam zapisywać moje dzisiejsze spostrzeżenia, podczas analizy
nieboskłonu. \W sumie fajnie by było, gdyby nam powiedziała
dokładniej, co tam zapisywała, no ale wtedy to nie byłoby opko, bo byłoby choć
trochę ciekawe./ Tym razem zajęło mi to trzy strony, wbrew
pozorom. Jak dla mnie, to było idealne hobby i aż dziw bierze, że wcześniej go
nie odkryłam. ~Mam nadzieję, że macie dobrych psychiatrów w tej
Opkolandii, bo mamy tu przypadek prawie nieuleczalny.~
Po
skończeniu zapisywania spostrzeżeń, wyjęłam z mojej torby zeszyt, w którym normalnie
rysowałam oraz przybory do rysowania. Dzisiaj narysowałam sześć rysunków. ~Co
ułatwia nam kwestionowanie ich jakości.~ Pierwszy z nich
przedstawiał dokładny widok z kuli, bez pominięcia wszystkich szczegółów, drugi
przedstawiał Grzegorza narysowanego w stylu mangowym, |Pewnie wyglądał
jak gówno.| ~*#Szczerość xD*~ |Wiem :D| trzeci
to byłam ja w tym samym stylu, czwarty przedstawiał jednego z mych idoli,
Sebastiana Blood, ~*<3*~ ~ZDRADZASZ MNIE?!~ ~*GRZEGORZ!
X"""""D*~ ~;""""D~ \Czas
zmienić towarzystwo. ;-;/ ~*~;"""D~*~ na
piątym był przedstawiony kot, którego miałam w dzieciństwie i który już dawno
nie żył,
~
~
~*Jakby Odecia musiała być kotem
Andromedy, to by ją dawno zapacała.*~
~W sumie...~
a
szósty to była jedna z moich OC w stylu hiper|nie|realistycznym.
Rysowanie zajęło mi bardzo dużo czasu, \Nie dziwne./ ale
byłam zadowolona z efektów, no i nie nudziłam się, a to było w tym miejscu
najważniejsze. W każdym razie, po skończeniu rysowania, schowałam zeszyt i
przybory do rysowania do mej torby, po czym położyłam się i zaczęłam
rozmyślać. ~Czyli standard tych rozdziałów.~
Myślałam
sobie dlaczego w przeciągu dość krótkiego czasu miałam bardzo poważne
wzdęcia |Mimo iż ja bym tego tak nie nazwał.| oraz silne
zatrucie. To nie było normalne, bo kiedy byłam jeszcze w domu, nawet gdy te
dolegliwości występowały w krótkim odstępie czasu, nie były aż tak długie oraz
bolesne. ~*Proste. Moja przeszła wersja chciała torturować swoją
przyszłą wersję i tak wyszło. A nie burząc czwartej ściany, to pewnie Dawid
dosypał ci do żarcia i picia jakąś truciznę własnej roboty i ot efekty.*~ Coś
było nie tak, tylko nie miałam pojęcia co. Może po prostu Dawid ~*Dejwid~ wsypał
mi coś silnie trującego do jedzenia i wody, gdy byłam nieprzytomna. Innego
uzasadnienia szczerze powiedziawszy nie widziałam, więc to było bardzo
prawdopodobne. |A raczej było rzeczywistością, no ale nigdy się nie
dowiemy, bowiem opko jest niedokończone. No, ale to może i dobrze.| Nie
miałam jednak dowodów, że to była wina Dawida, ~*Dejwida~ więc
nie mogłam go pochopnie oceniać, bo to nie było w moim stylu. \A sam
fakt, że wielokrotnie usiłował cię zabić nie był dowodem?/ ~*Zapewne,
według pustego łba Andromedy, nie.*~ \No ja jebe.../ ~*Wiem
;-;*~ Byłam bardzo sprawiedliwa i czasem mogły minąć nawet dwa
miesiące przed osądzeniem kogoś. ~Wiesz, że to kłóci się z twoim
celem z opisu bohaterów?~ ~*Od pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału
wszystko się z nim kłóci.*~ ~A, no tak. ;-;~ Do udowodnienia
winy, dla mnie każdy był niewinny. Grzegorz z kolei był moim przeciwieństwem.
On mógł kogoś w locie osądzić i uważał to za całkowicie normalne zachowanie, a
mnie traktował jak nienormalną. |Nie dziwne, bo akurat Andromeda to do
normalnych osób się nie zalicza.| No, ale on nigdy nie byłby dobrym
sędzią, bądź co bądź. Był niesprawiedliwy, prawo go nudziło, tak samo jak to,
co się działo na świecie, więc na prawo by nie mógł iść. No, ale ludzie są
różni. \Mimo iż tutaj czuć, że jawnie się wywyższasz./
Rozmyślałam
sobie tak na ten i inne tematy do około godziny dwudziestej. Wierzcie lub nie,
ale wtedy nagle zrobiło mnie się duszno. ~Ło, choć raz coś
oryginalnego. *.*~ ~*CUD! \O/*~ Nie wiem czemu, bo w kuli
nadal dało się normalnie oddychać, a mi nagle zrobiło się duszno. Po chwili
zaś, urwał mnie się film, nie wiedzieć czemu. ~*Wyjaśnię w następnym
rozdziale, bo nadarzy się okazja.*~ Może po prostu ja nie zauważyłam,
że w kuli zaczynało coraz bardziej brakować tlenu? |Powinnaś udusić się
wieki temu, no ale jesteś Mary Sue, więc może masz jakieś uzasadnienie.| Nie
wiedziałam, ale to było dziwne. Pierwszy raz w tym miejscu zdarzyła mnie się
taka nagła utrata przytomności. Może te wszystkie dolegliwości były spowodowane
powolnym umieraniem? ~Chcielibyśmy, ale to jest za piękne aby było
możliwe.~ Nie wiedziałam, ale w każdym razie, zasypiając miałam
nadzieję, |Zemdlenie jest nagłe, zazwyczaj, więc raczej nie mogłabyś
mieć możliwości zastanowienia się nad czymś.| że następnego dnia, w
końcu, ktoś by mnie uratował i wróciłabym do mej rodziny i przyjaciół, których
tak bardzo mi brakowało oraz do mego normalnego, ustabilizowanego i
zawierającego proste problemy życia, które tak kochałam... ~*Chciałabyś,
ale to jeszcze nie ten rozdział.*~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
23|3|.|3|03.2016|8| rok, wtorek, ~*wtórek~ godzina |5|05:|5|50
czasu polskiego.
Dzień #83
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Wiadomo, godziny od
czwartej do dziewiątej były standardowymi godzinami mego budzenia się. \Powtarzasz
się co rozdział, więc zdążyliśmy to zapamiętać./ Jednak, to co
różniło ten poranek od innych to fakt, że po przebudzeniu się, nie czułam się
najlepiej. |Ty to ogólnie źle się czujesz prawie codziennie, więc nas
to nie dziwi.| Po pierwsze, bardzo bolały mnie pośladki. |Hm,
hm, hm. ( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Wiedziałam,
że to zrobisz. Po prostu wiedziałam. xD*~ |Leniacze same się cisną.
:D| Czułam się tak, jakbym miała coś tam włożone i to bardzo głęboko,
mimo iż kiedy sprawdzałam, niczego podejrzanego tam nie czułam. |Sonda
analna?| ~*SLADE! X""D*~ |;"D| Jednak,
ból był silny i nic nie mogłam na to poradzić. Na szczęście nie zwiększał się
on, więc jakoś dało się to przeżyć. \To dobrze, unikniemy opisów jak
to cię dupa napierdalała./ Po drugie, widziałam że mój biust był
bardzo nabrzmiały oraz czułam, że był stwardniały do granic możliwości oraz
bardzo mnie bolał. |Daruj sobie opisy, błagam. Wszyscy już mamy dość.
;-;| Także mój biustonosz stał się znacznie ciaśniejszy. Czułam się
tak, jakbym coś w mych piersiach trzymała, mimo iż wiedziałam, że taka opcja
nie była możliwa. ~*Nie wyjaśnię, co jej się stało. Uwierzcie,
podświadomie NIE CHCECIE TEGO! Wystarczy, że ja i Grzegorz wiemy, co się stało
i to wystarczy aby chcieć się zabić. ;-;*~ ~Staram się wymazać sobie tę
wiedzę z głowy, nie przeszkadzać. ;=;~ |To ja już wolę nie
wnikać. ;=;| \Ja chyba też./ Widziałam też, że
przez noc znacznie straciłam na wadze, gdyż bardzo schudłam, co było
podejrzane. ~*I teraz mogę wyjaśnić, na co zmieniła się fabuła. Otóż, w
pewnym momencie, przekonwertowałam tę fabułę na coś znacznie innego, a
mianowicie na to, że Andromeda nie jest na prawdziwym Oceanie Południowym.
Wiem, szalone, ale ona jest zamknięta w pewnym wielkim jak pierdolec mego kota
laboratorium, a jest w pomieszczeniu, które symuluje Antarktydę. Czemu, nie
pamiętam, ale pamiętam tylko tyle, że Dawid był w jakieś zmowie z pracownikami
tegoż laboratorium. Ona oczywiście o tym nie wie, ale ma dowiedzieć się po
uwolnieniu jej przez Grzegorza w trzysta sześćdziesiątym szóstym dniu. No i ci
pracownicy mają na niej przeprowadzać różne eksperymenty, nie będę wnikać w to,
jakie, bo uwierzcie, NIE CHCECIE TEGO WIEDZIEĆ. ~Potwierdzam
;=;~ Właśnie. W każdym razie, robią to wtedy, gdy dziewczyna tego nie
widzi, bo to wszystko ma być przed nią utajnione przez okrągły rok.*~ ~Fabuła
ogólnie zapowiada się fajnie, ale taka nie jest przez nadmiar opisów i tego, że
została zmieniona dopiero w środku opowiadania, co powoduje w chuj
niespójności, itd.~ |O, mam pomysł na własną naprawę tego
opka.| ~*Kolejny? XD*~ |Nie moja wina, że inspiruje.
;p| ~*:O*~ ~Ta, wiem, też się zdziwiłem, jak wpadłem na
pomysł zremakeowania tego remake.~ ~*Remakecepcja*~ |#Słowotwórstwo
xD| ~*:D*~ Do tej pory jadłam normalnie, więc nie mogłam
ani chudnąć, ani tyć, a tymczasem widziałam, że mój brzuch był bardzo
zapadnięty. ~*Muszę. Jednak muszę wam wyjawiać po kolei to, co się
działo, abyście poczuli sami moje dawne zjebanie. Teraz oni za pomocą pewnej
tuby, którą w nią włożyli (JA TEŻ NIENAWIDZĘ DAWNEJ SIEBIE ZA TAKIE POMYSŁY
;=;) wysysali jej tłuszcz. Po chuj, nie pamiętam.*~ |Czas się
spalić. ;=;| ~*Też tak myślę. ;=;*~ Także moje spodnie
stały się bardzo luźne, tak samo jak moja bluzka. \Nie dziwne./ Coś
było nie tak, ale nie wiedziałam jeszcze co. Przecież byłam na Ant~y~arktydzie,
więc nikt nie mógł mi tego zrobić, ~*Nie jesteś na Antarktydzie, no ale
ty nie możesz jeszcze tego wiedzieć.*~ poza tym byłam zamknięta w kuli
od Aqua Zorbingu, ale jednak bardzo mało prawdopodobne było to, aby moje
dolegliwości były naturalne. ~*Bowiem nie są naturalne i powinnaś się
tego domyślić, nawet nie wiedząc, że w rzeczywistości byłaś zamknięta w
laboratorium.*~ Nie wiedziałam, co się działo, ale chciałabym się
dowiedzieć. ~Dowiesz się. Na końcu opka, ale koniec nigdy nie
nadszedł. W sumie to może i dobrze, bo kontynuacja miała być większym
piekłem.~ ~*NIEPRZYPOMINAJTYSADYSTO! ;___;*~ ~Wiem, to
brutalne. ;_;~ Nie mogłam dzisiaj usiąść, gdyż ból pośladków |(
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Stop.
X"D*~ |;"D| mi to uniemożliwiał. Poza tym, kiedy
próbowałam usiąść, czułam się tak, jakbym miała coś twardego w brzuchu, co
silnie wbijało mnie się w brzuch. ~*To właśnie ta tuba. Idziemy się
wspólnie zabić?*~ |Jestem za. ;_;| ~Nie tylko ty.
;_;~ \I nie tylko wy./ Musiałam więc leżeć, czy
tego chciałam czy nie. Od razu, aby jakoś odgonić moje podejrzenia, zaczęłam
wpatrywać się w gwieździste niebo, ~*To nie miały być prawdziwe
gwiazdy, tylko miliony małych kamer, którymi pracownicy laboratorium podglądali
Andromedę. Heh, sorki Gandziu. Life is brutal.*~ po czym zaczęłam
analizować rozkład gwiazd oraz obecnego tam księżyca. ~*A ten księżyc
to w sumie nie pamiętam, czym miał być. Ale to może i dobrze.*~ Dobrze,
że znalazłam sobie zajęcie, które mnie relaksowało, bo inaczej bym chyba
oszalała. Przynajmniej nie nudziłam się, kiedy wyjątkowo źle się czułam, więc
zawsze to był jakiś plus. \Ta...Wyjątkowo. Ty się prawie codziennie
źle czujesz, no ale who cares./
Jednak,
w czasie zajmowania się moją codzienną czynnością, zaczęłam zastanawiać się, co
było ze mną nie tak. Coś szwankowało z moim zdrowiem, jednak nie miałam pojęcia
co. ~To nie twoje zdrowie, tylko wina eksperymentów, o których na
razie nie możesz wiedzieć.~ Do tej pory biust nigdy mi aż tak nie
napęczniał oraz nie stwardniał. ~*<Wzdycha> Powiedzieć im to czy
nie? Boję się. ;_; ~W końcu muszą poznać prawdę.~ Jezu, nie
mam odwagi przyznać się, że byłam aż tak pojebana. ;___; ~Ja w takim
razie postaram się za ciebie powiedzieć. <Wzdycha> Ci, którzy nad
Andromedą eksperymentowali, mieli w swych genialnych jak woda z kibla planach
sprzedawanie ludzkiego mleka. Nie wiem czemu, może to nowoczesna wersja nazizmu
czy coś. W każdym razie, jako iż Andromeda w ciąży nie była, a nie zamierzali
jej zapładniać sztucznie, bo byłby potem problem z ciągnięciem opka, to jakoś
tam, gdy ona spała, wstrzyknęli jej to mleko aby, uwierzcie, nie wiem jak to
miało działać, obecna Ramoninth też nie wie, jakoś się przerobiło, czy inny
chuj, nie wiem jak to określić. No...Ten... ;___;~ Przepraszam
;___;*~ |Dżezis, noł. ;_;| \Nie wierzę, że można
było być aż tak jebniętym. ;_;/ ~*Niestety, to prawda.
;_;*~ ~It's time to die. ;_;~ Twardniał mi tylko, gdy
byłam silnie podniecona, ale też nie do takiego stopnia. Na dodatek, silnie
mnie bolał, co było podejrzane. ~*Uwierz mi, nie chcesz znać prawdy.
;_;*~ Ból pośladków i to taki jak dziś też nigdy wcześniej mnie się
nie zdarzył. |( ͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°) (
͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Jezu,
ty zboku. xD*~ |No co? :D| Naprawdę, miałam uczucie, że
miałam w nie coś włożone. ~*Bo miałaś, ale na tym etapie opka nie
mogłaś się tego dowiedzieć.*~ I jeszcze ta gwałtowna i tak duża utrata
wagi. Coś było nie tak, ale nie miałam zielonego pojęcia co. Może to nie działo
się naprawdę i po prostu Dawid ~*Dejwid~ dosypał mi do
jedzenia narkotyki, przez co po prostu miałam takie wrażenie? |Po co
miałby to robić? A, w sumie wy wszyscy jesteście niezdrowo jebnięci.| W
sumie, czasem zdarzały mnie się tutaj zawroty głowy oraz bywało, że widziałam
rzeczy, które na Ant~y~arktydzie normalnie nie mogły występować,
więc może to była prawda. \A co takiego niewystępującego na
Antarktydzie widziałaś? Oczywiście, że nam o tym nie powiesz i, że wcześniej
nie było to wyjaśnione, bo domeną opek są rzeczy pojawiające się z dupy./ Aż
mnie silnie ~Dużo w tym opka słowa „silnie".~ ~*Ty,
faktycznie.*~ zemdliło od świadomości, że mogłam być faszerowana
narkotykami. ~*Aż zgłodniałam, nie wiem czemu. XD*~ |Gastrofaza?
XD| ~*Nie no, ty zjebie. xD*~ |;"D| Na
szczęście udało mnie się powstrzymać mdłości, gdyż nie chciałabym zwracać
wczorajszego posiłku w zamkniętej kuli. \I dobrze, bo już zbyt dużo
okropieństw uświadczyliśmy./ Chciałabym się dowiedzieć, co się ze
mną działo, bo po prostu niepokoiłam się o swoje zdrowie, gdy dotykały mnie tak
nagłe i niespotykane dolegliwości. |Dowiesz się w swoim czasie.| Miałam
nadzieję, że szybko bym się o tym przekonała. Również chciałabym, aby to
wszystko jak najszybciej minęło, bo po prostu to nie było przyjemne. ~Nie
dziwne, bo nas też to torturuje.~
Myślałam
na ten oraz na inne tematy tak do około godziny dwudziestej piętnaście. Po tym
czasie, poczułam się silnie ~O i znów.~ senna. Od razu,
nie zamierzając walczyć z nieuniknionym uczuciem, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam
się w porywisty, arktyczny wiatr oraz pluskanie wody oceanicznej, co również
relaksowało. ~*I co nie było do końca prawdziwe, bo część miała być
słyszalna z odległych głośników, a część to po prostu efekty specjalne,
wywoływane przez bardzo prawdziwą inscenizację.*~ Parę minut później,
usnęłam z nadzieją, że wkrótce ktoś by mnie uratował z tego więzienia i, że
mogłabym wrócić do mej rodziny i przyjaciół, na których mi tak bardzo zależało... ~No
cóż, zważywszy na to, że ten shiet miał mieć kontynuację, która miała dotyczyć
w sumie Andromedy i Dawida, z czego Andromeda miała być dalej przetrzymywana w
laboratorium i poddawana różnym popierdolonym torturom, o których wypowiemy się
na końcu opka, podczas przedstawiania fabuły nieistniejącej kontynuacji, to
raczej nieprędko wrócisz zu Hause.~ ~*Piękny ten niemiecki na koniec.
xD*~ ~Niemiecki zawsze spoko. :D~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
24|4|.|3|03.2016|8| rok, środa, ~*śróda~ godzina |8|08:|3|30
czasu polskiego.
Dzień #84
Tego
dnia obudziłam się o jednej z normalnych pór, jak dla mnie. Osobiście nie
lubiłam jednak budzić się po ósmej, bo wtedy traciłam więcej dnia, który
mogłabym poświęcić na jakieś produktywniejsze zadania. |A jaki będziesz
miała styl zdjęć na tym studygramie?| Bardzo nie lubiłam lenistwa,
mimo iż wiedziałam, że czasem było ono potrzebne. Nie wiem dlaczego tak miałam,
może to ze względu na wychowanie w dużej rodzinie, \Tej samej, o
której w opisie bohaterów i prologu nie było wspomniane./ w której
praktycznie codziennie musiałam się opiekować mym rodzeństwem. ~*Pomijając
fakt, że zostało to wciśnięte na siłę, to jestem ciekawa, ile miała tego rodzeństwa.*~ ~Kurwa,
kolejna niewyedukowana. Nie mówi się „rodzeństwa", tylko „pięćset
plusów".~ ~*Materialista xD*~ ~;"D~ Przez
to też prawdopodobnie czułam silny instynkt macierzyński, mimo iż uważałam, że
nadal nie byłam gotowa na seks. |Przepowiadam ci setkę dzieci, które
urodzisz z jednej ciąży oraz syf w domu jak cholera, który będziesz musiała
sprzątać.| ~*Fajna ta wizja przyszłości. xD*~ |Wiem.
Chciałabyś taką. :D| ~*SPIERDALAJ ;_;*~ |;"D| W
każdym razie, po przebudzeniu, czułam te same dolegliwości co wczoraj, plus
czułam, że znacznie spadło mi ciśnienie, ~*A to w sumie nie pamiętam,
dlaczego miało jej się stać. Też miało jakiś swój powód, ale obecnie go nie
pamiętam.*~ co czułam po tym, że było mi zimno, mimo iż normalnie w
kuli jest ciepło, a przynajmniej ciepło jest od pewnego momentu. Nie wiedziałam
co się działo, zważywszy na to, że normalnie nie miałam niedociśnienia. ~I
dobrze, bo wciskanie na siłę kolejnej choroby byłoby nie na miejscu.~ Nie
mogłam się tym jednak zbytnio przejmować, bo inaczej po prostu zamęczyłabym się
rozmyślaniem nad moim obecnym stanem zdrowia, |Co zamęczyłoby nie tylko
ciebie, ale i nas.| a wiedziałam, że teraz potrzebowałam dużo
odpoczynku, bo bardzo źle się czułam. \Ty akurat źle się czujesz
prawie codziennie, więc teraz won do kamieniołomu./ ~*Mnóstwo w
tobie empatii, Rivienno. X"D*~ \Wiem/ Nawet
nie próbowałam wstawać, bo wiedziałam, że poczułabym wrzynanie się czegoś w mój
brzuch. ~*Tej tuby, która nadal tam była. Ona też chyba miała jeszcze
jedną funkcję, której nie pamiętam, ale to może i dobrze.*~ Od razu,
dla relaksu, zaczęłam wpatrywać się w niebo i analizować rozłożenie oraz
wzajemne relacje gwiazd, bez obecnego dzisiaj księżyca. \Mimo iż,
jak się dowiedzieliśmy, te gwiazdy nie były gwiazdami, tylko kamerami, no ale
Andromeda nie mogła teraz o tym wiedzieć./ Naprawdę powinnam
rozważyć zajęcie się astronomią, bo to chyba zaczynało być moją nową
pasją. ~Patrzenie się w gwiazdy i analiza tego, co się tam z nimi
działo, nie równa się prawilnej astronomii.~ ~*Opkolandia wszystko
potrafi.*~ ~W sumie...~ Na dodatek, to zajęcie było bardzo
relaksujące, więc miało także dodatkowy plus. Nic tylko zajmować się tym ile
się dało. |Psychol|
Podczas
takiego leżenia myślałam też, co działo się obecnie z Grzegorzem. Nie wiedziałam,
gdzie on był i właśnie to było najgorsze. ~*Nie dziwne, że nie
wiedziałaś, bo i niby skąd miałabyś wiedzieć.*~ Chciałam wiedzieć,
gdzie on obecnie się znajdował i jak długi dystans musiał jeszcze pokonać, aby
trafić na Ant~y~arktydę. |W sumie, Grzegorz, Dawid i
Laura dawno się nie pojawili, mimo iż w prologu byli.| ~*Mieli się
pojawić w którychś z późniejszych rozdziałów, ale nie dojdziemy do nich, bo one
nie istnieją.*~ |To może i dobrze.| Chciałabym już być
wolna i wrócić do mego poukładanego, normalnego życia pełnego prostych
problemów. ~*Niestety, moja przeszła wersja miała inne plany wobec
ciebie.*~ Na serio, tak bardzo nienawidziłam zmian, ale jednocześnie
wiedziałam, że były one nieuniknione. Normalnie kochałam swoje proste życie i
gdyby się tylko dało, nic bym w nim nie zmieniała. \Jesteś zmienna
jak kameleon, Andromedo./ Nie chciałam w życiu przygód, chciałam
spokoju, monotonii, jakkolwiek to głupie nie było i śmierci wśród osób, które
kochałam. ~Kłamiesz. W opisie bohaterów było jak byk napisane, że
wraz z Grzegorzem pragniesz władzy nad światem. Prostej osobie by to do głowy
nie przyszło.~ Może większość z was uzna, że jestem zbyt, że tak
to ujmę, staromodna, \I nie zapominaj też o tym, że jesteś
niedojebana./ no ale światu potrzebni są ludzie sukcesu, ale i
prości, niczym nie wyróżniający się ludzie~*, którzy byliby zajebistą,
darmową siłą roboczą*~. ~#Humanitaryzm xD~ ~*:D*~ Ja
czułam, że byłam przeznaczona do tego drugiego i nie przeszkadzało mi to. \Kłamliwa
suka./ W końcu każdy powinien być sobą, czyż nie? Wiem, że w
dzisiejszych czasach jest to trudne, ale jednak ja zamierzałam być sobą i nie
zmieniać się mimo wszystko. Po prostu uważałam, że z przeznaczeniem nie
należało walczyć, bo i tak w końcu by nas dopadło. ~*Edyp? I inne
greckie tragedie?*~ Grzegorz uważał mnie za dziwaczkę, ~Nie
dziwię mu się.~ ale no cóż, to jego opinia. Ja i tak go lubiłam
oraz kochałam, |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Psychicznie,
mośku. xD*~ |:-(| ~*Nosz...
xD*~ |;"D| bez względu na to, co o mnie uważał. W
końcu był dla mnie bardzo ważny, a oprócz tego ja szanowałam jego opinię, \szykując
przy tym na niego klatkę pod napięciem,/ nie ważne jaka była.
Umiałam przyjąć krytykę, ~*Podziwiam*~ co by nie patrzeć, mimo
iż nie lubiłam jej, jak chyba każdy człowiek.
Myślałam
tak na ten oraz na wiele różnych tematów |Po tych rozdziałach wolimy
nie wiedzieć, jakie to były tematy.| jeszcze tak do około godziny
dwudziestej pierwszej dziewiętnaście. Po tym czasie bowiem, poczułam się senna.
Od razu, jako iż wiadomo, nie zamierzałam walczyć z tym uczuciem, zamknęłam
oczy i zaczęłam, standardowo, wsłuchiwać się w porywisty, arktyczny wiatr oraz
pluskanie wody. ~Jezu, czy nie mogłoby w tym opku pojawić się coś
ciekawego? Ja wiem, że w wypadku takiej fabuły i wybranej narracji za wiele nie
da się zrobić, no ale jednak jakoś można by ubarwić tę historię.~ ~*Ale
wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to
chodzi, nie?*~ ~Ach, no tak. ;=;~ Wiedziałam, że w końcu i
tak bym zasnęła, więc jaki był sens opierania się senności? W każdym razie,
były to dwa bardzo przyjemne dźwięki, jeśli miałam być szczera, |Nie ma
to jak szybka zmiana tematu.| a w nocy w dodatku były usypiające. I po
paru minutach takiego wsłuchiwania się, usnęłam twardym snem z nadzieją, że
wkrótce ktoś by mnie stąd zabrał do mego normalnego i tak ukochanego, prostego
życia... ~Chciałabyś, ale aŁtorka miała inne plany wobec ciebie.~
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
25|5|.|3|03.2016|8| rok, czwartek, ~*czwąrtęk~ godzina |6|06:|1|00
czasu polskiego.
Dzień #85
Tego
dnia obudziłam się o normalnej i przy okazji jednej z lubianych przeze mnie
pór. Lubiłam budzić się tak do godziny szóstej, gdyż wtedy wiedziałam, że po
prostu miałabym więcej czasu na robienie różnych produktywnych rzeczy. \Chryste,
wiemy. Przestań się powtarzać./ ~*Licznik słów...*~ \A,
faktycznie./ Jak wiadomo, lubiłam spędzać dni robiąc coś,
cokolwiek, co przynosiłoby jakieś korzyści. ~A jaki avatar ustawisz
na twym studygramie?~ W każdym razie, dzisiaj po przebudzeniu się,
czułam się już normalnie, poza faktem, że biust nadal miałam w tym samym
stanie, co przez poprzednie dwa dni. ~To miało się u niej utrzymać
przez kilka miesięcy.~ ~*Groby wykopane? ;_;*~ No, ale powoli
przyzwyczajałam się do tego faktu, dlatego z każdym dniem coraz mniej mi to
doskwierało. Jednak, po przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze parę minut w
gwieździste niebo, jak to miałam w zwyczaju i analizowałam dzisiejsze
rozłożenie gwiazd oraz ich wzajemne położenie względem siebie. |W
sumie, to też jestem ciekaw, co ona takiego ciekawego tam obserwowała, no ale
nie będzie nam dane się tego dowiedzieć.| Na serio, mimo tego iż była
to prosta czynność, to podobało mnie się jej wykonywanie. ~Wiemy,
wspominasz to w każdym rozdziale.~ Nie wiedziałam, co było w niej
takiego fajnego, ale lubiłam to i rzeczywiście powinnam to kontynuować po
powrocie do domu. |I narażać się na to, że Grzegorz nadal uważałby cię,
słusznie zresztą, za jebniętą.| W każdym razie, gdy po paru minutach
spróbowałam usiąść w kuli, udało mnie się to bez uczucia wżynania się czegoś w
brzuch. ~*I dobrze, może wreszcie zrobisz coś innego, poza leżeniem,
patrzeniem się w niebo i myśleniem.*~ Od razu, siedząc, zjadłam coś
oraz czegoś się napiłam, z nadzieją, że ponownie moja waga wróciłaby do
normalnej, bo mój brzuch był bardzo zapadnięty z niewiadomych powodów. \Z
wiadomych, ale ty na tym etapie jeszcze nie mogłaś tego wiedzieć./ Kiedy
to zrobiłam, wyjęłam długopis i zeszyt, w którym zapisywałam moje obserwacje
nieba i zaczęłam notować spostrzeżenia z dzisiejszego dnia. ~Szkoda,
że nie podzielisz się nimi z nami. Może wtedy to opko byłoby choć trochę
ciekawsze, no ale nie.~ Dzisiaj zapisałam aż pięć stron, tak
wyjątkowo niebo było interesujące w obecnym dniu. |No jak cholera.| Może
dla postronnego obserwatora to wydawało się czymś dziwnym, ale mnie to
relaksowało i uważałam, że każdy powinien robić to, co lubi. Gdy skończyłam,
wyjęłam z torby zeszyt, w którym pisałam opowiadania i zaczęłam notować
kolejne. Dzisiaj napisałam trzy one-shoty. ~Co pozwala nam z
łatwością kwestionować ich jakość.~ Jeden opowiadał historię mej
nowej OC, którą niedawno wymyśliłam, \Fajnie, że nie wspomniałaś o
niej po jej wymyśleniu./ drugi był o moim codziennym życiu w mym
normalnym miejscu zamieszkania, |Jakaż ty skromna.| a trzeci
to był jednopartowy FanFiction do mego ulubionego serialu, czyli „Młodzi
Tytani". ~A o czym ten FanFiction był? Oczywiście, że
nie streścisz nam jego fabuły, bo to by wymagało pomysłów, co nie jest dostępne
dla opek.~ Pisanie zajęło mi sporo czasu, ale nie żałowałam, gdyż
uważałam, że te opowiadania ciekawie mi wyszły. \Śmiem wątpić./ Po
skończeniu, schowałam to wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam
rozmyślać. ~*Czyli standard.*~
Myślałam
nad tym, co się ze mną działo. Ostatnio gwałtownie straciłam na wadze, gdy raz
przez trzy miesiące byłam bardzo ciężko chora i niewiele jadłam. |A na
co byłaś chora, nie dowiemy się. W sumie może to i dobrze.| Tutaj
jednak, normalnie jadłam i piłam, więc gwałtowna utrata wagi nie powinna mieć
miejsca. Ewentualnie, gdy wyjątkowo więcej zjadłam mogłam nieco przybrać na
wadze, ~To musiałabyś regularnie dużo wpierdalać aby przytyć. W
jeden dzień się nie da.~ ale nie jadłam też aż tak dużo. Nie
wiedziałam, dlaczego coś takiego mnie się działo i nie mogłam dojść do
sensownych wniosków. |Dowiesz się w swoim czasie. W czasie, który w
sumie nie nadejdzie, bo na szczęście to opko jest niedokończone.| Postanowiłam
skupić moje myśli na czymś innym. Myślałam nad tym, kiedy wróciłabym do
domu. ~Jezu, a ty ciągle o tym samym. Wiem, zostałaś uwięziona, więc
możesz pragnąć powrotu do domu, ale napierdalasz o tym praktycznie ciągle i to
zaczyna być nudne.~ Bardzo brakowało mi mego prostego, uporządkowanego
życia, pełnego prostych spraw. ~*Przestań w końcu kłamać.*~ Nie
lubiłam być wmieszana w jakieś skomplikowane i zawiłe sprawy. |Kłamliwa
szmata.| Jak dla mnie, moim przeznaczeniem było ukończenie studiów, po
czym rodzenie dzieci i zajmowanie się domem. ~*Kurwa, stereotypowa
Matka Polka.*~ \W sumie faktycznie. Ale jakby się postarać, to i
o tym można by stworzyć ciekawe opowiadanie./ ~*Niestety, to
opko do takowych się nie zalicza.*~ \To wiadome nie od dziś./ Jak
wiecie, chciałam mieć bardzo dużą gromadkę dzieci, gdyż pragnęłam opiekować się
kimś. Można powiedzieć, że opieka nad innymi to było moje hobby i chciałam, aby
każdy był szczęśliwy. ~*Ale wieje tu mym FanFiction „Nie jestem
waszym wrogiem.", ni ma chuja we wsi. XD Chociaż w tym gównie, które
teraz analizujemy, to jest zbytnio wyolbrzymione, ale walić.*~ Chciałam
też, aby Dawid ~*Dejwid~ był szczęśliwy, |Debilka| gdyż
podejrzewałam, że mógł się nade mną znęcać dlatego, że powodowałam u niego
jakieś nieszczęście. ~*A może po prostu był sadystą i kochał patrzeć,
jak inni cierpią, a ciebie miał pod ręką? Tak, wiem, psuję ci wizję idealnego
świata, ale mnie to kompletnie nie obchodzi.*~ |Ramoninth taka
miła. xD| ~*Wiem :D*~ Chciałam się dowiedzieć, jakie, aby
pomóc mu być szczęśliwym człowiekiem. Może moje patrzenie na świat było proste
i infantylne, \Nie może, tylko na pewno./ ale
przynajmniej byłam sobą i było mi z tym dobrze. Nie chciałam być kimś innym
tylko dlatego, aby przypodobać się innym. ~*No, chyba że moja przeszła
wersja zarządziłaby inaczej.*~
Rozmyślałam
tak na ten oraz na różne tematy do około godziny dwudziestej drugiej. Po tym
czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*A myślałam, że w końcu
się ogarnąłeś. XD*~ ~Nie ten adres. :D~ Od razu, nie
zamierzając walczyć z tym uczuciem, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w
pluskanie wody ~w kiblu~. ~*Diagnoza: Gimb
całkowity.*~ ~;"D~ Arktycznego wiatru dzisiaj
wyjątkowo nie było, co było niespotykane jak na to miejsce, no, ale wszystko
było możliwe, jak widać. ~*Ja już więcej na ten rozdział nie psuję ci
twojej wyidealizowanej rzeczywistości.*~ W każdym razie, parę minut
później, usnęłam z nadzieją, że następnego dnia spotkałabym się z mym
ukochanym, którego tak bardzo mi brakowało w tym miejscu... \Na zbyt
wiele liczysz./
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
26|6|.|3|03.2016|8| rok, piątek, ~*piołtek~ ~*Nie
;_;*~ ~;"D~ godzina |4|04:|2|20
czasu polskiego.
Dzień #86
Tego
dnia obudziłam się o jednej z lubianych przeze mnie pór. Kochałam budzić się po
czwartej rano, gdyż wtedy czułam, że miałam bardzo dużo dnia dla siebie i
mogłam zrobić wszystko, co pragnęłam i jeszcze więcej. \Chryste
Panie, czy ty jesteś chodzącym napojem energetycznym?/ ~*Jest
Mary Sue. W sumie podobne.*~ \A, fakt./ Ja nigdy
się nie nudziłam i potrafiłam znaleźć sobie jakieś zajęcie, więc budzenie się o
tak wczesnej porze nie było dla mnie katorgą. |Nie kłam, każdy czasem
się nudzi. A, no fakt, ty jesteś Mary Sue. I wszystko jasne.| Nawet
kiedy miałam iść na uczelnię, nawet jeśli zajęcia zaczynały się o dziesiątej,
to ja i tak wstawałam po czwartej rano, aby móc zrobić jeszcze więcej niż
zrobiłabym budząc się kilka godzin później. ~Zgaduję, że jesteś
największym psycholem na uczelni.~ W każdym razie, po
przebudzeniu, nie towarzyszyły mi żadne dziwne dolegliwości, |Dzięki
Bogu, chociaż raz.| poza tym, że mój biust był w takim samym stanie
jak przez ostatnie trzy dni. ~*Nie dziwne, bo ten stan ma utrzymać się
kilka miesięcy, z tego co było w planach dawnej mnie.*~ Jak mówiłam,
zaczęłam się do tego powoli przyzwyczajać, więc nie było problemu, bo ból coraz
mniej mi doskwierał. ~I dobrze, to nie będziemy torturowani
kolejnymi, okrutnymi opisami.~ Także ujrzałam, że moja waga
powróciła do normalności. Widziałam, że mój brzuch był normalnej wielkości, a
nie bardzo zapadnięty oraz moja bluzka i spodnie były normalnej ciasności niż
dotychczas. \Serio, nie musisz wspominać o szczegółach, bo to jest
niepotrzebne./ Nareszcie, bo bałam się, że coś złego się ze mną
działo. ~Nie tak, jakby się nie działo. W końcu prawie codziennie
się źle czuła.~ ~*Naddebilizm Attack*~ W każdym razie, od
razu zaczęłam wpatrywać się w niebo, jak to miałam rano w zwyczaju i analizować
rozłożenie gwiazd oraz obecnego tam w dniu dzisiejszym księżyca, a także ich
wzajemne położenie. \Każdy normalny człowiek zanudziłby się na
śmierć. No, ale jako iż jesteś Mary Sue, to pewnie masz jakieś uzasadnienie./ Serio,
to mnie bardzo relaksowało i nie wiedziałam nawet dlaczego to było takie
przyjemne. ~*Może ktoś kontrolował ci umysł i kazał ci zachwycać się
tym niebem? Nie wiem czy tak było, ja sobie tylko gdybam. W końcu w opkach
wszystko jest możliwe.*~ Jednak może właśnie o to chodziło? Może po
prostu miałam zachwycać się tym nowym hobby nawet nie wiedząc dlaczego je tak
lubiłam? \Zaczyna nudzić mnie to powtarzanie tego wszystkiego co
rozdział./ ~*Nie tylko ciebie, Rivienno. Nie tylko
ciebie.*~ No, ale po paru minutach wpatrywania się w gwieździste,
czarne niebo, usiadłam w kuli i standardowo zjadłam coś oraz napiłam się
czegoś. ~Dobrze, że nie ma w tym rozdziale znowu leżenia i myślenia,
bo to stawało się nudne.~ Kiedy to skończyłam, wyjęłam z mej torby
zeszyt, w którym zapisywałam moje spostrzeżenia odnośnie obserwacji nieba oraz
długopis i zaczęłam pisać. Dzisiaj zapisałam wyjątkowo tylko półtorej strony,
gdyż po prostu w dniu dzisiejszym niebo nie było aż tak atrakcyjne. |Ale
mimo to, lampiłaś się w nie pewnie z pół godziny.| No, ale cóż, ono co
chwilę się zmieniało, więc to nie było niczym nadzwyczajnym.
W
każdym razie, dzisiaj nabrałam ochoty na narysowanie jakiegoś komiksu odnośnie
mego normalnego życia, które wiodłam w Polsce. |Matko Boska, jaka ona
narcystyczna.| ~*A w opisie bohaterów nie było nic o tym aby była narcystyczna.*~ |Ogólnie
to opko jest takie pomieszane, że nic mnie już nie zdziwi.| Od razu
schowałam zeszyt, wyjęłam ten, w którym rysowałam oraz przybory do rysowania i
zaczęłam tworzyć. Może ta chęć była spowodowana tym, że bardzo lubiłam swoje
zwykłe życie i za wszelką cenę chciałam do niego wrócić. ~Rozumiemy,
nie musisz się nagminnie powtarzać.~ No, ale narysowałam jeden
dzień z mego życia, czego rysowanie zajęło mi kilka godzin, ale nie
żałowałam. ~Przynajmniej się nie nudziłaś, ale niestety, my i czytelnicy
nie możemy tego podzielić.~ ~*Niestety. Ktoś musiał cierpieć i
oczywiście, jak zwykle, padło na nas.*~ Według mnie, wyszło mi nawet
ładnie oraz estetycznie, normalnie aż chciało się na to wszystko patrzeć.
Jednak, po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, |Jakby nic się
nie wydarzyło.| położyłam się i, wpatrując się w niebo, zaczęłam
rozmyślać na różne tematy.
Myślałam
dzisiaj nad wieloma rzeczami, z czego było to pomieszanie świata rzeczywistego
z fantastycznym, dlatego nie mogę dokładnie określić, o czym konkretnie
myślałam. ~*I dobrze, to rozdział jest choć trochę krótszy.*~ ~Zawsze
coś.~ Po prostu moje myśli się przeplatały i nie tworzyły nic
sensownego, o czym można by opowiedzieć w zrozumiały sposób. ~*Z cyklu:
Moje myśli codziennie przed snem.*~ Czasem tak miałam, jak chyba każdy
i nie było w tym nic dziwnego. W każdym razie, rozmyślałam tak sobie o różnych
rzeczach do około dwudziestej dwadzieścia, czyli do normalnej godziny mego
pójścia spać. Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna ~*A ten
znowu zgimbusiał. xD*~ ~Poziom analiz trzeba podtrzymywać. :D~ i,
nie zamierzając z tym walczyć, zamknęłam oczy, po czym zaczęłam wsłuchiwać się
w pluskanie wody oceanicznej, ~Zabieracie mi pole do popisu.
:<~ ~*;"D*~ ~Sadystka :<~ ~*Wieeem
:D*~ gdyż wiatru znowu, wyjątkowo, nie było. Mimo to, pluskanie tej
wody było bardzo usypiające, jeśli miałam być szczera. I parę minut później,
zasnęłam mocnym snem z nadzieją, że następnego dnia zostałabym uratowana i
znalazłabym się w mym domu, wśród tych, których tak mi tutaj brakowało... |Jeszcze
nie ta data.|
~*A
w ogóle, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, czyli
nasz dzienny limit. Jutro skończymy piekielne rozdziały i będziemy mogli
przejść dalej do normalnie spierdolonych.*~
~Dzięki
Bogu, w końcu zbliżamy się do końca tego piekła.~
|Nie
mogę się doczekać tego skrawka raju, który na nas czeka.|
~*Nie
tylko ty, Slade. Nie tylko ty.*~
\I
nie tylko wy./
___________________________________________________
~Do szkoły, kurwa.~
~*Jezu, jest szósta trzydzieści jeden,
a ja mam dziś na dziesiątą dwadzieścia. Wiesz przecież, że w takie dni wychodzę
o ósmej trzydzieści.*~
~Psujesz~
~*Wiem :D*~
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|27.|3|03.2016|8| rok,
sobota, ~*sóbóta~ godzina |3|03:15|5| czasu
polskiego.
Dzień #87
Tego
dnia obudziłam się o za wczesnej jak dla mnie porze. ~*Też obudziłam
się dzisiaj o za wczesnej jak dla mnie porze, no ale moja mama wyjechała na dwa
dni, więc musiałam wstać wcześnie aby zdążyć wszystko ogarnąć.*~ Jednak,
mi to nie przeszkadzało, gdyż kiedy budziłam się po trzeciej cieszyłam się
jeszcze bardziej, bo to oznaczało, że miałabym jeszcze więcej dnia dla
siebie. \To już chyba jakaś obsesja./ ~*Nie chyba, a
na pewno.*~ Jak wielokrotnie wspominałam, kochałam wczesne wstawanie,
gdyż po prostu więcej dnia mogłam wykorzystać w produktywny sposób. ~Masz
już plan, kogo zaobserwujesz jako pierwszego na studygramie?~ Nienawidziłam
się lenić, mimo iż wiedziałam, że dla organizmu ludzkiego co jakiś czas było
ono wręcz wskazane. ~*Ja się lenię praktycznie co sobotę, a w niedzielę
się uczę. Zajebiste weekendy, nie ma co. ;-;*~ Po przebudzeniu, nadal
czułam to, że moje piersi mnie bolały oraz były napęczniałe i stwardniałe do
granic możliwości. ~Rozumiemy, nie musisz tego wspominać co
rozdział. Wiemy, że dawna wersja Ramoninth była pojebana do granic możliwości,
nie trzeba tego roztrząsać w nieskończoność.~ ~*Nie jestem dumna z
dawnej mnie. ;_;*~ ~Nie dziwne. ;_;~ Przyzwyczajałam się
do tego, więc ból był dla mnie coraz mniej uciążliwy. |Nie kłam.| ~*Ty
Slade to się w ogóle zamknij. Widziałam, co nawypisywałeś w OneNote i nie
jestem dumna z twego zjebania. xD*~ |No co? :D| ~*Jesteś
jebnięty. xD*~ |No i? :D| To dobrze, bo łatwiej mnie się z
tym żyło. Lecz, po przebudzeniu, właśnie nie chciało mnie się nic robić. \I
dobrze, to rozdział będzie krótszy do analizy./ Nie zamierzałam
się zmuszać, gdyż czułam, że mój organizm po prostu potrzebował nic nie
robienia z jakichś powodów. ~Mimo iż ty prawie codziennie albo źle
się czułaś, albo nic ci się nie chciało.~ ~*Tak, to było po to aby nie
musieć męczyć się z opisywaniem tego, co ona tam robiła.*~ ~;-;~ ~*Wiem
;=;*~ Leżałam sobie, wpatrując się w gwiazdy i dokładnie analizując
ich rozłożenie oraz przemieszczanie się. \Jezu, znowu? To już
uzależnienie./ Kochałam to robić, to było moje nowe hobby. |Wiemy,
wspomniałaś o tym nie raz.| Na dodatek było ono inspirujące, więc
miało jeszcze więcej plusów. Również, przy tym, rozmyślałam na różne tematy.
Dzisiaj,
nie wiem czemu, ale czułam nagłą potrzebę seksu. ~*<Odwraca się.>
Nie, dobra, za mną jest tylko Czarek, ale on teraz ma wszystko w dupie, więc
nie muszę wchodzić pod koc.*~ |A poza tym, znowu te okrutnie
rozciągnięte opisy? ;=;| ~*Da. Ale nie martwcie się, dzisiaj
kończymy to piekło i wracamy do raju.*~ |;"-)| Nie
miałam pojęcia dlaczego, wszakże do tej pory myślałam, że byłam jeszcze
niedojrzała psychicznie do stosunku płciowego. ~Możesz tam zamknąć
japę? Nikogo nie obchodzą twoje seksualne przemyślenia.~ Jednak
teraz miałam ochotę odbyć swój pierwszy stosunek seksualny, najlepiej z |Dawidem| Grzegorzem. ~*Slade,
ty chory pojebie. xD*~ |:D| Bowiem, ja jeszcze nigdy nie uprawiałam
seksu, do tej pory byłam dziewicą. ~Wiemy, mówiłaś to kiedyś
tam.~ Byłam jedynie w dzieciństwie dwa razy molestowana przez
kuzyna, jednak on nigdy mnie nie zgwałcił. ~*Ja już nie wchodzę |(
͡° ͜ʖ ͡°)| Przestań.
xD |;"D| w każdym razie, ja już nie wchodzę w
logikę tego, co tu się odwala, bo mi mózg wybuchnie, a za kilka godzin poprawa
z polskiego.*~ ~Ty nieuku, poprawa z polskiego?! Toż to skandal!~ ~*No
ja jebe. xD Prawie cała klasa zawaliła. Prawie, oprócz jednej osoby.*~ ~#PilniUczniowie
xD~ ~*:D*~ Jedynie dotykał mnie w okolicach intymnych i to
dość boleśnie i długo. |Nie obchodzą nas takie szczegóły, uwierz.
;===;| Jakoś psychicznie sobie z tym poradziłam, chociaż długo
prześladowały mnie wspomnienia molestowania, to wiadome. A teraz tak nagle
poczułam chęć na seks. ~*Jezu, dlaczego ja tyle o tym napierdalałam w
tym opku? Ja wiem, że nudząc się w takim miejscu człowiekowi mogą do głowy
przychodzić różne myśli, ale po co to tak dokładnie opisywać?*~ ~Niedojebanie
Attack~ ~*;=;*~ Może to już po prostu był mój czas aby zostać
zapłodnioną? |W nieistniejącej kontynuacji...A nie, to zostawiam na
koniec do wypowiedzenia się.| Jak wiecie, chciałam mieć mnóstwo dzieci
i móc się nimi opiekować, ~*Dla mnie to byłaby najgorsza kara.*~ więc
może po prostu byłam już gotowa na podjęcie się roli matki? Moim celem w życiu
było rodzenie dzieci, opieka nad nimi oraz zajmowanie się domem. ~*\Psycholka/*~ Nie
byłam ambitna, ale dobrze mnie się z tym żyło. |Nie muszę przypominać,
co było napisane w opisie bohaterów, nie?| Jeśli los by mi pozwolił,
chciałabym mieć czternaście dzieci. \W ogóle możliwe jest aby mieć
aż tyle dzieci?/ ~*Szczerze, to nie mam zielonego pojęcia.
Jakby rodziła co rok lub co dwa lata to może i tak, ale wątpię aby
jakiejkolwiek kobiecie się chciało tyle razy zachodzić w ciążę.*~ \No,
ale Andromeda to Mary Sue, więc zapewne urodziłaby te wszystkie bachory z
jednej ciąży./ ~*W sumie...*~ Podejrzewałam, że to
byłoby niemożliwe, \Podejrzewam, że w naszym świecie właśnie takie
jest./ ale w sumie byłam gotowa aby nawet co dwa lata rodzić
dzieci. ~Psycholka. Jakbym był kobietą, pewnie nie chciałoby mnie
się.~ Czułam, że byłabym dla nich dobrą matką i, że mogłabym
zapewnić im odpowiedni rozwój. \Bo wiecie, Grzegorz jest bogaty, a
poza tym, z czternastu dzieci na miesiąc byłoby sześć tysięcy pięćset złotych!/ ~*Nic,
tylko brać. Jedyna wada, że to pięćset plus trzeba przeznaczyć na potrzeby
dzieci, bo inaczej cofną wypłacanie.*~ \Fakt, to jest jedyna
wada tego programu./ ~A to mi mówią, że jestem materialistą.~ ~*\;"D/*~ Grzegorz
zarabiał bardzo dużo oraz był jeszcze program pięćset plus, ~*O tym
właśnie mówiłyśmy.*~ więc z tym nie było problemu. Nie wiedziałam
jednak, czy Grzegorz chciał mieć dzieci, |Miło, że wzięłaś pod uwagę
fakt, że on mógł nie chcieć mieć na głowie tylu gówniarzy.| a
zamierzałam uszanować jego opinię. Nie byłam egoistką, \Mimo iż w
sumie czasem, podczas tych piekielnych rozdziałów, odnosiłam takie wrażenie./ chciałam
też, aby on był szczęśliwy. Dla niego mogłabym zrezygnować z marzeń o
czternaściorgu dzieci i albo zmniejszyć ich planowaną liczbę, albo w ogóle
zrezygnować z macierzyństwa. ~Jakie poświęcenie. Chciałbym taką
dziewczynę.~ ~*:**~ ~Mogę zmienić uniwersum? ;_;~ ~*;"D*~ Dla
niego byłam w stanie się poświęcić. Jednak czułam, że seks by mnie się przydał
i to bardzo. \Szczerze, wolałam wydłużoną gadaninę o ilości dzieci,
niż napierdalanie ciągle o tym samym./ Zawsze to jakieś nowe
doświadczenie życiowe, a słyszałam, że po pierwszym razie, który wiadomo bardzo
boli, jest cholernie przyjemnie. ~*Nie wiem, nie znam się, nie wypowiem
się.*~ Ja nie mogłam się na ten temat wypowiedzieć, gdyż nigdy jeszcze
nie współżyłam, |Serio, możemy zmienić temat? To zaczyna robić się
nudne po prostu.| chociaż faktycznie, miałam koleżankę, która w wieku
dwunastu lat urodziła bliźniaczki. ~Dla takich ludzi jest tylko
krzesło elektryczne, no chyba, że została zgwałcona, to wtedy nie.~ ~*Nie
ma to jak humanitarne podejście do życia. XD*~ ~Humanitarne sposoby są
chujowe. xD~ ~*Widać właśnie. xD*~Było to dla mnie
niepojęte, ~A, czyli jednak nie została zgwałcona? To na krzesło
elektryczne.~ no ale ludzie byli różni i ja nie byłam powołana do
tego, aby wnikać w ich życie. \Idiotka. Wiesz jak fajnie krytykować
innych za to, co zrobili w życiu?/ ~*Andromeda nigdy tego nie
zrozumie.*~ Interesowałam się tylko losem moim, Grzegorza, moich
przyjaciół oraz mej rodziny, gdyż to było dla mnie najbardziej istotne. ~*To
w sumie tak jak ja. XD*~
Rozmyślałam
tak na ten oraz wiele innych tematów do około godziny dwudziestej dwadzieścia.
Po tym czasie, poczułam silną s~*x~enność, ~*Czy ty
możesz się ogarnąć? xD*~ ~Nie :D~ z którą nie zamierzałam
walczyć. Wiedziałam, że to nie miało sensu i, że i tak bym usnęła. Od razu
splotłam dłonie i ułożyłam je na brzuchu, ówcześnie okrywając się mymi włosami
i zamknęłam ~dupę~ oczy. ~*GRZEGORZ!
X"D*~ ~Poziom analiz trzeba podtrzymywać. :D~ Wsłuchiwałam
się w swoje oddechy, porywisty arktyczny wiatr i pluskanie wód oceanicznych.
Minęło kilka minut, a ja zostałam tym uśpiona do tego stopnia, że zasnęłam
bardzo twardym snem. Miałam nadzieję, że jutro ktoś oswobodziłby mnie z tego
pływającego więzienia, gdyż zaczynałam się tu źle czuć psychicznie i
fizycznie... \Psychicznie to my się źle czujemy czytając te okropieństwa./
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny,
28|8|.|3|03.2016|8| rok, niedziela, ~*niędzięlą~ godzina |4|04:|4|40
czasu polskiego.
Dzień #88
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Cieszyłam się, że ostatnio
budziłam się tak wcześnie, bo to oznaczało, że będę miała więcej dnia do
wykorzystania. \Mimo iż praktycznie go nie wykorzystujesz, bo albo
źle się czujesz, albo nic ci się nie chce./ Bardzo lubiłam
produktywnie wykorzystywać dzień, o czym nie raz wspominałam. ~I co
nie raz zaczynało nas nudzić.~ Nie rozumiałam takich leni jak
Grzegorz, ~I kto to mówi.~ który mógł spać nawet do
trzynastej. Dla mnie to była strata czasu, no ale że on również miał problemy z
trawieniem, a zazwyczaj wieczór wcześniej zjadał bardzo tłuste jedzenie, to
miał jakieś wytłumaczenie. |Skubany, zawsze umie się ustawić.| Jego
kłopoty trawienne były jednak znacznie lżejsze niż moje, \Wiesz, że
nas to nie obchodzi, nie?/ no ale przynajmniej rozumiał moją
przypadłość, a poza tym u niego nie były regularne, jak u mnie. ~*I tak
jesteś Mary Sue i niczym już tego nie zmienisz.*~ No i miał znacznie
rzadziej rozwolnienia niż ja. Mnie jak łapała biegunka, to spędzałam
przeciętnie do ośmiu godzin w toalecie, \Przestań kłamać, to nawet
my wiemy, że to jest w naszej rzeczywistości niemożliwe, a przynajmniej nie bez
przerwy./ bez przerwy \Zgadłam, że te dwa słowa się
pojawią./ i praktycznie bez ustanku defekowałam. ~I
nikogo to nie obchodzi. Serio, po co wypisywać AŻ TAKIE szczegóły?~ ~*Niedojebanie
Attack Super Effective*~ ~;=;~ A fakt, że owa defekacja
powodowała pieczący i silny ból brzucha tutaj nie pomagało. |Dobra,
japa.| Na szczęście, w tej kuli do tej pory nie zdarzyła mnie się
biegunka. |I dobrze, bo wtedy prawdopodobnie uświadczylibyśmy
kolejnych, okrutnych opisów, a tego nam wystarczy na kolejny miesiąc.| ~*Coś
czuję, że po tej analizie nie będę mogła się pokazać na Wattpadzie przez
kolejny miesiąc. ;-;*~ W każdym razie, po przebudzeniu, jeszcze jakiś
czas bardzo dokładnie analizowałam rozłożenie gwiazd oraz ich
trajektorię. ~Uwierz, psychiatra nie jest wcale taki drogi.~ Było
to tak relaksujące, że prawie usnęłam i to dosłownie. Na szczęście w porę się
ocknęłam i usiadłam w kuli, wiadomo z trudem. |Dzięki Bogu, chociaż raz
się nie opierdalasz, leniu. I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniwcem pospolitym?| ~*Hipokryzja
się szerzy, jak widać.*~ Następnie, zjadłam niewielką porcję
pożywienia oraz napiłam się wody. Po tym, wyjęłam zeszyt, w którym pisałam moje
obserwacje odnośnie nieba, długopis i zaczęłam pisać. Zapisałam trzydzieści
stron, dziesięć obserwacjami z wczoraj i dwadzieścia z dzisiaj. \Jezu
Chryste, aż jestem ciekawa, co ty tam na tym niebie ciekawego zaobserwowałaś,
że aż tyle zapisałaś./ ~*Niestety, nie dowiemy się tego, bo to
wymagałoby czasu i pomysłów.*~ \Niestety/ Wbrew
pozorom, jeśli miało się wprawne oko, dało się wychwycić wiele szczegółów
odnośnie gwiazd. ~*To kolejny objaw bycia Mary Sue, so strzeżmy się!*~
Po skończeniu,
wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam oraz przybory do rysowania. Miałam dzisiaj
wenę na tę dziedzinę sztuki, dlatego pragnęłam ją odpowiednio spożytkować.
Narysowałam łącznie trzy rysunki. \Dobra, to jest możliwe w jednym
dniu, jeżeli ma się wyjątkową fazę, więc darujemy./ Pierwszy
przedstawiał czternaścioro dzieci, które chciałabym urodzić, |A ta
znowu o tych bachorach. Jezu, niech ktoś już ją zapłodni, bo zaczyna mnie
nudzić.| ~*Przypominam, gdzie ona została uwięziona.*~ |Nie
psuj. :<| ~*;"D*~ drugi to był właściwie komiks, w
którym przedstawiłam akt seksualny |A to mi mówią, że jestem zboczony.
;=;| znanych już wam OC, Sebastiana i Emilii, \Czy te OC
były tylko po to aby się ruchać?/ ~*Z tego wniosek, że
tak.*~ \Czas się powiesić./ z bardzo dokładnymi
szczegółami, ~*Mnie by się nie chciało.*~ ~Tak jak każdemu,
normalnemu człowiekowi.~ gdyż nadal czułam potrzebę stosunku, a że
tutaj nie miałam z kim współżyć, realizowałam moje pragnienia seksualne w tej
właśnie formie. \Super, ale uwierz, że nas to ani trochę nie
interesuje. Jesteśmy tu dla hipernierealistycznych akcji, a nie dla gadania o
seksie. Jak będę chciała doświadczyć tych okropieństw, to odpalę sobie jakieś
FanFiction o One Direction, BAM lub 5SOS./ ~*Co prawda nie
przepadam za tymi zespołami, ale współczuję ich członkom fanek. Nie rozumiem
tego fenomenu, że większość osób pisze FanFiction o swym idolu i, mimo iż w
rzeczywistości jest to normalny człowiek lub normalni ludzie, to w takowych
opowiadaniach są oni robieni na gwałcicieli, sadystów, morderców czy porywaczy.
Przecież jak się kogoś lubi, to powinno się chcieć przedstawiać tego kogoś w
pozytywnym świetle, co nie?*~ ~No ty w swoim przyszłym FanFiction „Make
Europe Great Again" chyba trochę przesadzasz z gloryfikacją.
XD~ ~*Nie wmówisz mi, że pomysł na FanFiction o tym, że Zardonic jest
nadczłowiekiem i ratuje Europę ci się nie podoba. :D*~ ~Jesteś
jebnięta. XD~ ~*;"D*~ Aż zrobiło mnie się mokro w
majtkach a mój oddech przyspieszył, gdy to rysowałam, szczerze powiedziawszy. |No
nie ma co, podnieca ją samo rysowanie. Czy to już wyższy poziom zjebania?| ~*Chyba
tak.*~ Ostatni rysunek przedstawiał jakąś moją OC \Fajne
szybkie przejście z tematu do tematu./ w stylu Chibi, siedzącą w
kubku. Kiedy skończyłam rysować, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się
mymi włosami, położyłam się, splotłam dłonie kładąc je na brzuchu i zaczęłam
rozmyślać na różne tematy.
Źle
się czułam w tej kuli i psychicznie, \Przecinek, spierdalaj./ i
fizycznie. ~Wiemy, mówiłaś o tym w poprzednim rozdziale.~ Czułam
silny brak Grzegorza, |Bo nie miał kto mnie ruchać.| ~*Jesteś
zboczony, niedorobie. xD*~ |No co? Do tego opka pasuje. :D| moich
innych przyjaciół oraz rodziny. Tutaj byłam samotna oraz nie miałam z kim
porozmawiać. |Gadaj sama ze sobą, co za problem. A nie, przepraszam,
przecież ty uważasz to za nienormalne.| Bardzo lubiłam towarzystwo
innych ludzi oraz możliwość długiej rozmowy na różne tematy, a tutaj zostało mi
to odebrane. ~*Boś niegodna.*~ Znaczy tak, nadal potrafiłam
mówić, \W ogóle, to jestem ciekawa, co by się stało, gdyby nie
mówiło się nic przez osiemdziesiąt osiem dni./ ~*Podejrzewam,
że zapomniałoby się, jak się mówi, ale pewna nie jestem. Poza tym, to
nieistotne, przecież Andromeda to Mary Sue.*~ ale nie lubiłam
konwersować sama ze sobą, gdyż dla mnie to było dziwne. Z każdym dniem,
odczuwanie braku najbliższych stawało się coraz silniejsze. |Aż
któregoś dnia się zabiłaś i opko było oryginalne. A przynajmniej w innej
rzeczywistości.| Między innymi dlatego ich rysowałam, aby nieco osłabić
tęsknotę, gdyż mogłabym przez to popaść w depresję, a jeszcze tego mi tutaj
brakowało. ~Dobrze, że w nią nie popadłaś, bo nie chciałbym
nierealistycznych opisów tej choroby. Jeszcze tego by nam do szczęścia
brakowało.~ Brakowało mi bliskości drugiego człowieka, |~*Nie,
ty zboczeńcu. xD*~ :D| po prostu, a szczególnie bliskości
Grzegorza. Jego wyglądu, głosu, charakteru, jego dotyku, |~*Przestań,
zboczeńcu. xD*~ ;"D| zapachu. Brakowało mi go.
Fizycznie czułam się źle, gdyż miewałam częstsze niż normalnie i o wiele
dłuższe wzdęcia, \Przez które cierpieliśmy również my oraz
czytelnicy./ bóle brzucha oraz częściej byłam osłabiona. Także
zaczynałam mieć problemy z oddychaniem, gdyż kończyło się powietrze. ~To
powinno nastąpić wieki temu, no ale jesteśmy w Opkolandii, więc co ja tam
wiem.~ Coraz ciężej szło mi wykonanie zwykłego wdechu i wydechu,
przez co bałam się, że umarłabym tu. ~Marzenia...~ Częściej
byłam też senna od duchoty, która zaczynała ogarniać to miejsce.
Właśnie
w tym momencie, około dwudziestej pierwszej osiem, moje powieki stały się
cięższe. Jednak, tym razem miałam wrażenie, że czułam inny zapach, jakiś taki
słodkawy. ~*To z kolei miał być chloroform, bowiem ci, którzy
obserwowali Andromedę (przypominam, że w zmienionej fabule ona miała zostać
zamknięta w wielkim jak pierdolec Czarka laboratorium, ale miała o tym nie
wiedzieć) chcieli wykonać na niej jakiś eksperyment, ale nie pamiętam jaki,
więc musieli ją uśpić.*~ ~Nie wiem czy chcę wiedzieć, co oni z nią
zamierzali robić.~ ~*Podejrzewam, że to dobrze iż nie
pamiętam.*~ Miałam wrażenie, że to tylko urojenia zapachowe, ponieważ
nie miałam przy sobie żadnych perfum, |Nie zdziwiłoby nas to, gdybyś
jednak je miała.| więc to nie mogła być prawda. Jednak, usypiało mnie
to, dlatego oddając się snowi, zamknęłam oczy. Wsłuchiwałam się w moje ciężkie
oddechy, pluskanie wody oraz porywisty, arktyczny wiatr. ~W sumie,
chloroform nie powoduje utraty przytomności tak od razu, więc daruję.~ Chwilę
później, zasnęłam bardzo twardym snem, z nadzieją, że już jutro zostałabym
oswobodzona z tej wodnej niewoli... \Chciałabyś. W sumie my też
byśmy chcieli, ale to nie ten rozdział./
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|29.|3|03.2016|8| rok,
poniedziałek, ~*póniędziąłęk~ godzina |9|09:|1|00
czasu polskiego.
Dzień #89
Tego
dnia obudziłam się o jeszcze normalnej, jak dla mnie, porze. Nie lubiłam się
budzić o dziewiątej i później, jak zapewne wiecie. Po prostu wtedy miałam mniej
dnia do produktywnego wykorzystania. ~*Tutaj to chyba dobrze, że
budziłaś się później, to mniej dnia z życia traciłaś w tej kuli.*~ Wiadomo,
czasami jak się budziłam o tej godzinie to nic mnie się nie chciało cały dzień
robić, a że takie coś zdarzało mnie się stosunkowo rzadko, to czasem mogłam
sobie pozwolić na całodzienne lenistwo. \Mimo iż w tej kuli
pozwalasz sobie na lenistwo praktycznie cały czas. Niby masz taką możliwość,
ale powinnaś zajmować się czymkolwiek, skoro to ty miałaś być pracowita, a
Grzegorz miał być leniem tysiąclecia./ ~*Niezdecydowanie
bohaterów to to, co kochamy.*~ Tutaj natomiast miałam możliwość nic
nierobienia i dzisiaj postanowiłam ją wykorzystać, bo wyjątkowo nic mnie się
nie chciało. ~Ta...Wyjątkowo. Tobie nic się nie chce praktycznie
codziennie.~ Jednak, na początku, po przebudzeniu popatrzyłam
jeszcze trochę w gwieździste niebo i, jak co dzień, analizowałam rozłożenie
gwiazd oraz ich wzajemne położenie. |To jest najbardziej pojebane
hobby, jakie można by wymyślić dla bohatera opowiadania.| ~*Faktycznie,
też wcześniej nie spotkałam się z bardziej pojebanym hobby.*~ Nie
nudziło mnie to, wręcz przeciwnie, z każdym dniem podobało mnie się to coraz
bardziej. Niby taka prosta czynność i większość osób uznałoby ją za bardzo
nudną, |My ją za taką uważamy i podejrzewam, że nie tylko my, ale cała
reszta świata również.| ale można powiedzieć, że takie leżenie i
wpatrywanie się w gwiazdy zaczynało być moim hobby. Gdyby w końcu ktoś mnie
uratował, zamierzałam to dalej rozwijać. ~*Psycholka*~
No,
ale w czasie takiego leżenia zaczęłam też rozmyślać na różne tematy. \Bo
co innego./ Zastanawiałam się nad tym, co to mógł być za słodki
zapach, który czułam w tej kuli wczoraj wieczorem. ~*Chloroform, ale ty
na razie nie możesz o tym wiedzieć.*~ Nie miałam tutaj przy sobie
żadnych perfum, ~A skąd wiesz? W Opkolandii wszystko pojawia się
znikąd.~ więc to nie mogło być od tego oraz ogólnie nic, co
zabrałam ze sobą, nie wydawało takiego zapachu. Również nie mógł to być
chloroform, ~*To BYŁ chloroform, ale jak wspominałam, ty jeszcze nie
mogłaś o tym wiedzieć.*~ no bo jak mógłby się tutaj dostać i skąd, co
nie? Zwalałam to na to, że musiało mnie się wydawać, bo innego wytłumaczenia
nie znajdowałam. \W sumie, w jej sytuacji to było najlogiczniejsze
wyjaśnienie./ Poza tym, zastanawiałam się też kiedy ktoś by mnie
stąd uwolnił. |Po trzystu sześćdziesięciu sześciu dniach. Prolog już
nam to zaspoilerował.| Byłam zamknięta w tej kuli już osiemdziesiąt
dziewięć dni i czułam, że niedługo mogłabym umrzeć. ~*To powinno
nastąpić wieki temu, no ale że jesteś Mary Sue, to może miałaś jakieś
usprawiedliwienie.*~ Wszakże w tej kuli z każdą chwilą było coraz
mniej tlenu, przez co było bardzo duszno i częściej chciało mnie się
spać. \Można by to wykorzystać, na przykład w taki sposób, że Andromeda
zasypiałaby kilka razy w ciągu dnia na jakiś czas, niekoniecznie długi, przez
to, że byłoby jej tak duszno. Również można byłoby co jakiś czas wspomnieć, że
ciężko jej było złapać oddech, co dodałoby trochę realizmu. Wypadałoby też
wyjaśnić, jakim cudem w tej kuli powietrze utrzymywało się tak długo. W końcu
tlen już dawno powinien się skończyć, co nie? Może Dawid jakoś skonstruował tę
kulę w taki sposób, aby dało się tam żyć jak najdłużej, żeby Andromeda dłużej
cierpiała? Wszystko dałoby się zrobić, no ale po co planować opowiadanie przed
jego napisaniem, co nie?/ ~*Eeej! Analiza końcowa to jeszcze
nie tutaj! xD*~ \Ups/ Co by nie było, jeżeli nadal
musiałam tu być, to chciałabym się jakoś dostać na stały ląd, aby móc wydostać
się z tej kuli bez obawy, że utonęłabym. ~*Pierwszego kwietnia, akurat
w Prima Aprilis, miał być sztorm, który miałby rozbić kulę Andromedy na
Antarktydzie, dzięki czemu mogłaby się wydostać i nie musieć martwić się o
uduszenie się w kuli. Niestety, rozdział dziewięćdziesiąty pierwszy, w którym
to miało się wydarzyć, nie został napisany.*~ ~No ależ oczywiście, bo
nudne rozdziały zostały napisane, a jeden ciekawy już nie. :-(~ ~*Niestety
:<*~ Nie wiedziałam również, kto mógłby mnie uwolnić. |Grzegorz,
bo kto inny. Inaczej opko byłoby ciekawsze, a przecież nie o to chodzi.| Znaczy
podejrzewałam, że Grzegorz zmierzał w kierunku Ant~y~arktydy, ale
podejrzewałam, że ktoś inny mógłby mnie stąd uwolnić jeszcze przed nim. |Serio,
byłoby fajnie, gdyby po roku nikt jej nie uwolnił, ona dowiedziałaby się, że
jest w tym laboratorium, bo na przykład sama dostałaby się na ląd i poznała
prawdę, że Grzegorz w rzeczywistości ma ją gdzieś i nawet nie ruszył tyłka ze
swojej willi, tylko sprowadził sobie inną BFF, która zajmowałaby się jego
domem, wmawiając jej, że ją bardzo lubi.| ~*Ale wtedy to nie byłoby
opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, co zaburzyłoby harmonię
Wszechświata.*~ |Niestety :-(| Nie wiedziałam tylko
kto, wszakże tutaj poza mną nie było nikogo innego. ~*Było całkiem
sporo osób, ale ty jeszcze o tym nie mogłaś wiedzieć.*~
Rozmyślałam
tak sobie na te oraz inne tematy do około godziny dwudziestej drugiej
piętnaście. Po tym czasie, poczułam się senna i nie zamierzałam walczyć z tym
uczuciem, bo to nie miałoby sensu. \Wiemy, powtarzasz to praktycznie
co rozdział./ W końcu i tak bym zasnęła, więc po co się męczyć, co
nie? W każdym razie, jako iż już byłam okryta mymi włosami, zamknęłam oczy i
wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr oraz w pluskanie wody
oceanicznej. ~Znowu zabieracie mi pole do popisu. :<~ ~*;"D*~ Parę
minut potem, od spokojności tego wszystkiego, usnęłam mocnym snem z nadzieją,
że następnego dnia ktoś uwolniłby mnie z tego miejsca i w końcu wróciłabym do
rodziny i przyjaciół, których tak mi brakowało... |Chciałabyś, ale to
jeszcze nie ten rozdział.|
___________________________________________________
Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |3|30.|3|03.2016|8| rok,
wtorek, ~*wtórek~ godzina |7|07:15|5| ~*A
u nas akurat jest siódma trzydzieści siedem.*~ czasu polskiego.
Dzień #90
Tego
dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. O godzinie siódmej jeszcze
lubiłam się budzić, bo wtedy w końcu miałam więcej dnia do wykorzystania w
sposób produktywny. |Jezu, wiemy, powtarzasz to praktycznie co rozdział.
Ciężko nie zapamiętać.| Dla Grzegorza wstawanie o siódmej lub
wcześniej było katorgą, czego nie rozumiałam. ~Kobieto, ludzie są
różni. Nie wszyscy są tacy jak ty, zrozum ten prosty fakt.~ On to
najchętniej przespałby całe dnie, taki był leniwy. Jedynie praca oraz jego
uwielbienie do piłki nożnej i granie w nią z kolegami co popołudnie zmuszały go
do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. \Może po prostu taki był i
lubił takie życie? Chryste, odczep się od niego i zajmij się sobą, każdy ma
prawo być tym, kim chce./ Nie rozumiałam tego, no ale ludzie byli
różni, więc może po prostu Grzegorz taki musiał być. ~Miło, że
jednak to rozumiesz.~ W każdym razie, dzisiaj, po przebudzeniu
się, jak co rano zaczęłam wpatrywać się w gwiazdy i analizować ich rozłożenie
oraz położenie względem siebie. |Nudniejszego hobby chyba nie dało się
wymyślić. W sumie, nawet z takim czymś dałoby się coś ciekawszego zrobić, no
ale to nie ten adres.| Było to bardzo relaksujące zajęcie,
przynajmniej jak dla mnie. Nie wiem dlaczego tak mnie się podobało, ale po
prostu zaczęłam się zastanawiać nad tym, że może powinnam zainteresować się
astronomią, ~Gapienie się w gwiazdy i gadanie na ich temat nijak ma
się do prawilnej astronomii, moja droga.~ skoro tak lubiłam
wykonywać analizy gwiazd. ~*Mnie to jej hobby, nie wiem dlaczego,
pasuje do astrologii.*~ W ogóle kiedyś nie przyszłoby mi do głowy, aby
się za to zabrać, ale tu nie miałam wiele możliwości na spożytkowanie czasu,
więc przy okazji mogłam odkryć w sobie nowe hobby. |W sumie to nie
dziwię się, że to opko jest spierdolone. Trzeba byłoby wcześniej wykonać bardzo
dobry plan tylu rozdziałów dziejących się w takim miejscu, aby mogło wyjść coś
ciekawego. No, ale dawna wersja
Ramoninth wolała iść na żywioł.|
~
Data napisania rozdziału. Ta
przeszłość...Nie jest wcale taka odległa. ;___;~
~*To najlepszy moment aby się zabić.
;=;*~
Parę
minut potem, kiedy skończyłam, chciałam usiąść i zająć się codziennymi
czynnościami, które wykonywałam w tym miejscu. Niestety, gdy próbowałam się
podnieść, poczułam ból brzucha. |Jezu Chryste, znowu to samo? Dobrze,
że nie ma dalszych rozdziałów, bo bym się wkurwił.| ~*Nie tylko ty,
Slade. Nie tylko ty.*~ Czułam, że nie były to ani wzdęcia, ani
zaparcia, ani żadna niestrawność, tylko po prostu bolał mnie brzuch. \Jak
kulturalnie, nareszcie to był po prostu zwykły ból brzucha./ Kiedy
chwyciłam go obiema dłońmi, poczułam że był nieco większy i twardszy niż
wczoraj. ~*Jakoś tak nas to nie obchodzi.*~ Czułam to też
przez to, że spodnie były nieco ciaśniejsze niż normalnie. U mnie było to
normalne, często miewałam bóle brzucha, więc nie przejęłam się tym
zbytnio. \No ja na twoim miejscu bym się przejęła, zważywszy na to,
że w tym miejscu zdarzały się one bardzo często, były bardzo bolesne, co sama
wspominałaś i trwały bardzo długo./ ~*Każdy normalny człowiek
by się przejął, ale Andromeda do normalnych osób się nie zalicza.*~ Od
razu położyłam się, gdyż leżąc ból był nieco mniejszy, no i nie zamierzałam się
męczyć, skoro nie musiałam. Leżąc, zaczęłam rozmyślać na różne tematy, aby nie
stracić w stu procentach tego dnia. ~Chryste, ty prawie codziennie
nic nie robisz. Znaczy wiadomo, tutaj wyjątkowo często źle się czujesz, ale jak
nic ci nie dolega, to w sumie też prawie w ogóle nic nie robisz. Znaczy wiem
czym to jest spowodowane, ale i tak denerwuje mnie to.~
Właściwie
to nie wiem o czym dokładniej myślałam. Moje myśli wyjątkowo dziwnie
przeplatały się pomiędzy światem rzeczywistym a fikcyjnym. |I dobrze,
bo nie chcemy poznawać dokładniej szczegółów tego, o czym myślałaś. To mogłoby
się dla nas skończyć tragicznie.| Nie wiedziałam, o czym tak naprawdę
myślałam, gdyż wyjątkowo miałam sto różnych myśli na minutę, ale żadna nie była
w stu procentach dokończona. ~*Z cyklu: Moje myśli co wieczór przed
snem.*~ Czasami, jak już nie raz się przekonaliście, tak miałam.
Myślałam sobie na te różne tematy, które tak szybko przelatywały przez moje
myśli do około godziny dwudziestej dwadzieścia. \Każdy normalny
człowiek już by się zanudził, no ale w sumie sama wspomniałaś, że brzuch cię
bolał i nie mogłaś usiąść./ Po tym czasie poczułam się s~*x~enna. ~*No
błagam. xD*~ ~No co? Ja tylko podtrzymuję poziom analiz. :D~ ~*W
ten ułomny sposób... xD*~ ~;"D~ Od razu okryłam się
mymi włosami, splotłam dłonie i ułożyłam je na brzuchu, po czym zamknęłam oczy.
Nie zamierzałam walczyć z tym nieuniknionym uczuciem, bo po co. |Rozumiemy,
powtarzasz to co rozdział. Każdy już to zapamiętał.| Lubiłam
spać, ~*Nie dziwne, bo każdy normalny człowiek lubi spać.*~ ale
wiadomo, też bez przesady. Od razu zaczęłam wsłuchiwać się w porywisty,
arktyczny wiatr, pluskanie wody oceanu oraz moje powolne oddechy. ~Fajne
dźwięki do słuchania, ale w sumie za wiele ich tam nie miałaś.~ I,
parę minut potem, przez spokojność tego wszystkiego zasnęłam mocnym snem, z
nadzieją, że następnego dnia doczekałabym się uwolnienia mnie z tego
pływającego więzienia... \Nie ta data./
Sekcja
komentarzy na dzień 28 listopada 2018 roku, godzina 07:52:
~*Jezuuu,
nareszcie skończyliśmy te piekielne rozdziały. Teraz możemy wrócić do raju,
czyli do normalnie spierdolonych rozdziałów od trzydziestego szóstego do
pięćdziesiątego ósmego.*~
~Matko
Boska, myślałem że nie dożyję tego dnia. Te rozdziały od pięćdziesiątego
dziewiątego do końca to była prawdziwa katorga.~
|Aż
ciężko uwierzyć, że coś takiego faktycznie kiedyś napisałaś, Ramoninth.|
~*Niestety,
to brutalna prawda. W każdym razie, z tych rajskich rozdziałów zanalizujemy
dziś tylko jeden, bo on nam wyrobi dzienny limit. W każdym razie, lecim do
roboty.*~
\Zawsze
lepsze normalne spierdolenie niż to, co właśnie przeżywaliśmy przez te
dziewięćdziesiąt osiem stron Worda./
|To
wiadome.|
Sekcja
komentarzy na dzień 01 grudnia 2018 roku, godzina 15:49:
~*We
did it! Pokonaliśmy piekło! ;"-)*~
~Chryste,
nie wierzyłem, że ten dzień kiedyś nadejdzie! ;""-)~
|
|
\Jezu,
więc ten dzień w końcu nadszedł. To aż nieprawdopodobne./
~*Też
nie wierzyłam, że na początku grudnia uda nam się przebrnąć przez to piekło,
ale daliśmy radę! Teraz długa przerwa i przechodzimy do naszej ulubionej
części, czyli do analiz końcowych. Aaa, wait! Patrzcie, jakie cudo stworzyła LeckerSweet:
*~
~Proponowałaś
jej studiowanie grafiki komputerowej?~
~*Tak,
ale powiedziała, że woli matematykę lub informatykę.*~
~;_;~
~*Wiem,
matma to zUo. Ale dobra, KUNIEC! Przerwa i analiza końcowa.*~
|K|
\Leń/
|:D|
__________________________________________________
Jezu,
w końcu skończyliśmy analizę tego okrutnego opka. Tak właściwie, to nawet nie
wiem, ile je analizowaliśmy, ale na sto procent ponad dwa tygodnie, takie było
okropne. Sam fakt, że prolog analizowaliśmy trzy dni już o czymś świadczy, co
nie? No, ale czy można nas winić? W końcu rozdziały do sześćdziesiątego
pierwszego były nudne jak flaki z olejem i działo się praktycznie to samo, a od
sześćdziesiątego drugiego do końca były wręcz okropnie okropne. Jednak teraz,
bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do przyjemniejszej części tej analizy,
czyli do naszych wywodów końcowych:
~*W
tym opku denerwowali mnie przede wszystkim bohaterowie i brak realizmu.
Zacznijmy od bohaterów, gdyż o nich mam najwięcej do powiedzenia. Rozpoczynając
od Andromedy, gdyż to ona była główną bohaterką, to po pierwsze, co nie raz
wspominaliśmy i jeszcze nie raz wspomnimy, powinno jej się zmienić imię na
bardziej ludzkie, zważywszy na to, że akcja opowiadania dzieje się w naszym
świecie, a sama bohaterka jest Polką. Poza tym, to co się u niej najbardziej
ujawniło, to fakt, że była pieprzoną hipokrytką. Najpierw mówiła, że jest
bardzo pracowita i w ogóle jest pracowitsza od Grzegorza, który jest leniem do
sześcianu, a w rzeczywistości sama pracowita nie była. No, bo w końcu budziła
się w prawie takiej samej lub takiej samej porze jak jej przyjaciel. Poza tym,
w prologu jej pracowitość praktycznie się nie ujawniła. Ledwo zrobiła śniadanie
i ugotowała obiad, i właściwie tyle. To jeszcze nie świadczy o pracowitości, a
jako iż prolog jest właściwie jedynym momentem, w którym owa cecha mogłaby się
ujawnić, to powinna ona zrobić coś więcej, jak na przykład umyć podłogi w całym
mieszkaniu, umyć szyby, odkurzyć, posprzątać całe mieszkanie i tak dalej,
dzięki czemu dałoby się uwiarygodnić jej cechę. A fakt, że pracowita nie jest,
pokazywały też późniejsze rozdziały, w których nawet kiedy się źle nie czuła,
to prawie nic nie robiła przez większość czasu. No to raczej na korzyść jej
planowanej pracowitości nie działa. Poza tym, od któregoś z okropnych
rozdziałów, kompletnie zmienił się jej charakter. Nagle od tak, moja przeszła
wersja, kompletnie olewając fakt, że w opisie bohaterów było, iż Andromeda
chciała przejąć władzę nad światem, stworzyła z niej prostego człowieka,
którego jedynym marzeniem jest skończenie studiów, a potem rodzenie dzieci i
opieka nad nimi oraz zajmowanie się domem. W sumie to też głupie, bo jak nie
zamierzała pracować, to po kiego grzyba chciała kończyć studia? To tylko strata
czasu jest w takim wypadku. Raczej wątpię, aby takiemu człowiekowi wpadł do
głowy pomysł przejęcia władzy nad światem. Andromedę ogólnie powinno się
przebudować od A do Z i powinno trzymać się jej cech. Co prawda mogłaby być
hipokrytką, ale trzeba mieć na uwadze fakt, że w nadmiarze to tylko wkurwi
czytelnika i taki sobie pójdzie, paląc nasz tekst w ogniu piekielnym. Po prostu
tutaj główna bohaterka niby miała charakter, ale i tak trzeba go przebudować i
jasno zaznaczyć jej wady oraz zalety, no i trzymać się ich, aby nie wyszło to,
co tutaj.
Drugą
postacią do stratowania kombajnem jest Grzegorz. On pojawił się tylko w
prologu, a potem zostawał tylko wspominany przez Andromedę, więc za wiele o nim
powiedzieć nie można. Wiadomo, że był leniwy, ale pokazywał to tylko poprzez
fakt, że wstał później niż jego przyjaciółka oraz po obiedzie poszedł spać, ale
w sumie tutaj to było usprawiedliwione, bo przed obiadem trzy godziny grał z
kolegami w piłkę nożną. Również z nieznanych przyczyn czepiał się Andromedy, że
czytała mangę, co jest głupie, bo przecież mangi to normalna i bardzo popularna
w dzisiejszym świecie rzecz. Ja wiem, że później on nie miał za wiele
możliwości pojawienia się, ale w samym prologu można by bardziej uwydatnić jego
dominującą cechę czyli lenistwo. Mogłoby na przykład nie chcieć mu się iść z
kolegami zagrać w piłkę nożną i dopiero po długich namowach jego kolegów,
niechętnie, ale by się zgodził. Można by też potem dać, że po obiedzie przespał
całe popołudnie i obudził się dopiero, dajmy na to, o dwudziestej pierwszej, a
potem i tak do północy leniłby się oglądając telewizję lub surfując po
Internecie. Za wiele przykładów jak w przypadku tego opowiadania można by
uwidocznić jego lenistwo nie mam, ale sądzę, że te wystarczą. Miło też, że
pojawiło się jego hobby, czyli piłka nożna, ale mogłoby się ujawnić jeszcze
kilka razy. Na przykład można by opisać jego pokój, w którym byłoby wiele
rzeczy obrazujących jego zainteresowanie, no i mógłby na przykład po spaniu
obejrzeć powtórkę jakiegoś meczu, którego nie miał okazji zobaczyć. Powinno się
mu przebudować charakter i chociaż w prologu go pokazać, bo potem, ze względu
na narrację, nie ma gdzie. Poza tym, Andromeda mogłaby go potem wielokrotnie
wspominać w różnych retrospekcjach, co też mogłoby pokazywać jego charakter. Po
prostu Grzegorz jest do przebudowania pod względem charakteru oraz pod względem
ilości pojawiania się go w historii.
Ostatnimi
postaciami do zapacania przez Odecię są Dawid i Laura. Co do nich mam taką samą
opinię, więc zjadę ich w jednym akapicie, bo nie ma sensu się rozdrabniać. Oni
pojawili się tylko w prologu i co prawda później mieli się jeszcze kilka razy
pojawić, ale te rozdziały nie zostały napisane. W każdym razie, no tak. Niby
porwali główną bohaterkę i wywieźli ją na Ocean Południowy, ale to tylko tyle,
co było pokazane z ich skurwysyństwa. Ja wiem, wiem. Planowałam kontynuację i
tam oraz pod koniec tego opka ich sadyzm i w ogóle skurwysyństwo miało być
wiele razy pokazane, ale to można by wprowadzić w prologu pierwszej części. Na
przykład, mogliby oni wziąć karabiny maszynowe załatwione z czarnego rynku i
pójść radośnie powystrzelać pół miasta w tego sylwestra, i w ostatniej chwili
mogliby razem uciec przed policją. Poza tym, skoro Dawid tak lubił zabijać
ludzi, to on i Laura mogliby być płatnymi zabójcami, co mogłoby być wspomniane
na początku. Można by też jakoś uwidocznić w prologu i późniejszych
rozdziałach, w których mieli się pojawić, ich zainteresowania, co dodałoby
więcej ciekawych rzeczy do opowiadania, a w tym wypadku ono by je bardzo
ratowało. Po prostu ten duet jest do przebudowania pod względem charakteru i
roli w opowiadaniu. A i co do Dawida, to można by mu bardziej sprecyzować
motyw, dlaczego chciał zarżnąć Andromedę, a nie swego brata, przez którego
ponoć cierpiał i dlaczego postanowił wywieźć główną bohaterkę akurat na Ocean
Południowy.
Bohaterów,
szczególnie do opowiadania, które dzieje się w naszym świecie, powinno się
tworzyć tak, jak są tworzeni ludzie. Wiem, że to zdanie jest powtarzane w
praktycznie każdej analizie końcowej, ale to po prostu prawda. Skoro te
postacie są ludźmi, to powinni nimi być też z charakteru, a nie tylko z
wyglądu, bo inaczej czytelnik ma ich dość i ma ochotę rzucić historię w
cholerę, a nie o to chodzi. Bez bohaterów historia nie mogłaby być ciągnięta,
więc wypadałoby się postarać aby byli jak najbardziej realistyczni.
Przejdźmy
teraz do krótszej części mych wywodów, czyli do braku realizmu. Był on widoczny
w kilku sytuacjach odnośnie Andromedy, a mianowicie w tych pytaniach:
–
Dlaczego chloroform na chustce, którą przywiązał Dawid do nosa Andromedy, nie
wysechł?
–
Dlaczego Andromeda nie udusiła się w kuli od Aqua Zorbingu? Przecież w niej po
paru minutach kończy się tlen.
–
Dlaczego Andromeda nie umarła od różnych chorób? Przecież nie miała się gdzie
myć, więc powinny ją dopaść różne choroby wywołane logicznym w tym wypadku
brakiem higieny.
–
Skąd Andromeda miała broń, będąc Polką? Przecież nie było wspomniane aby miała
pozwolenie lub posiadała ją z czarnego rynku.
–
Jakim cudem Andromeda przewidziała to, że zostanie porwana?
–
Dlaczego torba dziewczyny była jaka była?
–
Dlaczego nie skończyły jej się kartki w zeszycie, kredki, ołówki i wkład do
długopisu?
Znaczy
na pytania od drugiego do ostatniego, zważywszy na fakt, w co zmieniła się
fabuła, można by jakoś sensownie odpowiedzieć. No dobra, może oprócz piątego.
Po prostu w opowiadaniach powinno się unikać braku realizmu, ponieważ to
szkoduje i powoduje, że czytelnik prędzej rzuci naszą pracę niż kontynuuje
czytanie. W końcu akcja historii dzieje się w naszym świecie, więc realia
powinny dostosowywać się do naszej rzeczywistości, aby opowiadanie było
wiarygodniejsze.*~
|W
tym opku wkurzało mnie to, co Ramoninth oraz te okrutne opisy i wszechobecna
nuda. Zacznijmy może od okrutnych opisów, gdyż aż mnie rwie aby je zjechać.
Boże, ja wiem, że nagrzeszyłem w tym życiu za wszystkie narody, ale żeby karać
mnie i przy okazji moich znajomych w tak okrutny sposób? To ja już wolałbym trafić
do piekła, naprawdę. To, czego podczas tych opisów uświadczyliśmy, to była
tortura i to najwyższej jakości. Tym powinni torturować terrorystów. W każdym
razie, nie rozumiem, dlaczego to, jak się czuła Andromeda, było opisane z aż
takimi szczegółami. Po pierwsze, to nikogo nie interesuje, naprawdę, a po
drugie okropnie wygląda i okrutnie się to czyta. Nie można by po prostu
wspomnieć, że Andromedę bardzo bolał brzuch i nie mogła się ruszyć, bo ból się
zwiększał? To by było krótsze oraz nie powodowałoby pożaru w mózgu czytelników.
Po prostu te opisy nie wnosiły nic, a tylko odstraszały potencjalnych
czytelników, zważywszy na to, że z tego co się dowiedziałem, Ramoninth po
skończeniu pisania tego, planowała to opublikować w Internecie. Dobrze, że do
tego nie doszło. A opisy seksualnych przemyśleń głównej bohaterki łącznie z jej
erotycznymi snami? To już kompletnie było niepotrzebne i tylko zwiększało pożar
w mózgu. Na dodatek nie było to w żaden sposób uzasadnione fabularnie. Jakby
nie można było napisać, że Andromedę ni z tego, ni z owego naszła ochota na
seks, mimo iż nigdy nawet o tym nie myślała, ale starała się odpędzić te myśli.
A co do snów, to po prostu można by napisać bez szczegółów, że przyśnił jej się
okropny, erotyczny sen, o którym starała się zapomnieć. To byłoby znacznie
krótsze i nie zabijałoby nas od środka. Tak długich i okrutnych opisów należy
unikać, bo to powoduje śmierć komórek mózgowych czytelników, a jeżeli chce się
dać ich nadmiar, to nie należy nawet myśleć o publikacji danego opowiadania w
Internecie.
Drugim
tematem do poruszenia jest wszechobecna nuda. Jako iż w prologu jeszcze coś się
działo, to w kolejnych rozdziałach nie wydarzyło się praktycznie nic ciekawego.
Protagonistka non stop źle się czuła, nic jej się nie chciało, zachwycała się
nocnym niebem, coś zjadła, rysowała, pisała opowiadania lub czytała, rozmyślała
i tyle. Zdaję sobie sprawę, że w tego typu opowiadaniu nie da się wymyślić za
wiele przygód, ale taka historia, w której za wiele dziać się nie może, też
mogłaby zostać ciekawie stworzona! Co prawda obecnie nie mam pomysłów na
przygody, bo to należałoby porządnie zaplanować, a nie pisać bez przygotowania.
Takie opowiadania, w których nie można wcisnąć za wiele akcji, należy dokładnie
zaplanować aby wyszło coś ciekawego. Inaczej po prostu, rozdziały wyglądają tak
jak tutaj, czyli są po prostu nudne i czytanie ich męczy. To również odstrasza
potencjalnego czytelnika, a przecież autorom, nawet amatorskim, nie o to
chodzi. No, chyba że nie ma się w planach opublikowania danego opowiadania, ale
ta historia po skończeniu miała zostać wpuszczona do Internetu.|
\W
tym opku+++ wkurwiało mnie to samo, co Ramoninth i Slade'a oraz narracja i stan
zdrowia Andromedy, co może wydawać się dziwne, ale to wyjaśnię w swoim czasie.
Zaczynając od narracji, jak można było zauważyć po pierwszym zdaniu prologu,
jest ona narracją pierwszoosobową. Osobiście się nie czepiam wyboru tego
narratora, gdyż opowiadanie, z tego co się dowiedziałam, miało w głównej mierze
skupiać się na głównej bohaterce i jej przemyśleniach, ale w sumie można by też
spróbować narratora trzecioosobowego. Wiem, że wtedy nie można by aż tak bardzo
skupiać się na przeżyciach Andromedy, ale wtedy akcji byłoby więcej, bo można
by prowadzić rozdziały z perspektywy Grzegorza oraz Dawida i Laury, co mogłoby
spowodować, że historia byłaby ciekawsza. No, ale tutaj narracja
pierwszoosobowa stanowi swego rodzaju wyzwanie, więc to dobry trening pisarski,
który tutaj mogę ocenić na pałę na szynach. W każdym razie, najbardziej w
prowadzeniu tej narracji wkurzył mnie prolog. No, bo co nam dał punkt widzenia
Grzegorza, Dawida i Laury? Właściwie to nic, bo w przypadku akcji widzianej
oczami Laury widać było, że to było po prostu kopiowane od poprzedniego
narratora i została zmieniana tylko osoba. Tak nie powinno się robić, bo akcję
z perspektywy innej postaci pisze się po to aby poznać jej przeżycia i
przemyślenia, a nie po to aby czytać akcję, bez żadnych emocji, tylko w
narracji pierwszoosobowej. W tym opowiadaniu było to również niepotrzebne
dlatego, że psuło atmosferę, którą starano się stworzyć. W tej historii, jeżeli
już zdecydowało się na narrację pierwszoosobową, to narratorem powinna być
tylko główna bohaterka, aby to nie psuło całokształtu.
Drugą
kwestią do poruszenia, tym razem nieco krótszą, jest stan zdrowia Andromedy.
Był on co najmniej dziwny, bo nie było wspomniane w prologu, w perspektywie
Dawida, aby dodał on do jedzenia i picia dziewczyny jakieś niezłej dawki
trucizny własnej roboty, więc można powiedzieć, że te Andromedowe bóle brzucha
były nienaturalne, co trochę denerwowało, ale o tym za chwilę. Ja wiem, że to
było tylko po to, aby napisać więcej okrutnych opisów, co samo w sobie było
pojebane, ale jej dolegliwości zdrowotne powinny być jakieś naturalne. No,
chyba że w tej zmienionej fabule ci, którzy obserwowali Andromedę, jakoś coś
jej dosypywali, a ona o tym nie wiedziała, to nie wnikam. Ale zakładając, że
tak nie było, to powinno się jej wymyślić jakieś normalne dolegliwości, po
prostu aby historia była bardziej wiarygodna i, co wspomniał Slade, nie powinno
się ich tak okrutnie opisywać. W końcu inaczej czytelnik ucieknie do schronu, a
nie o to nam chodzi, nie?/
~W
tej historii irytowało mnie to, co Ramoninth, Slade'a i Riviennę oraz fabuła.
Znaczy wierzcie lub nie, taka historia mogłaby być ciekawa, ale nie w takiej
formie, w jakiej została nam tutaj zaprezentowana. Swoje pomysły podzielę na
fabułę numer jeden i dwa, bo po prostu tak będzie mi łatwiej opisywać, no. No,
ale zaczynajmy.
Fabuła numer jeden.
Można
by stworzyć historię, w której to Grzegorz jest tym pracowitym do sześcianu, a
główna bohaterka, dajmy jej roboczo na imię Klara, jest tą leniwą do potęgi
dziewiątej. Jej lenistwo można wyolbrzymić, aby było ciekawiej po prostu, ale o
tym za moment. Mogą oni od jakiegoś czasu mieszkać razem i być najlepszymi
przyjaciółmi. Grzegorz mógłby od dawna pracować i mógłby utrzymywać Klarę, bo
na przykład ma taką pracę, że dla niego to żaden problem. Mógłby być bardzo
pracowity, ale nadal nie będąc pracoholikiem, no i mogłoby go denerwować
lenistwo jego przyjaciółki, ale nie potrafiłby lub nie mógłby przekonać jej do
zmiany swego życia. Klara z kolei, mogłaby być najleniwszym człowiekiem,
jakiego Wszechświat widział. Mogłaby ani nie studiować, ani nie pracować, bo by
jej się po prostu nie chciało. Całe dnie mogłaby, dosłownie, leżeć w łóżku i
oglądać filmy na Netflix oraz jeść bardzo duże ilości niezdrowego jedzenia, a
dodając do tego brak jakiegokolwiek sportu, mogłaby się bardzo mocno roztyć.
Przez to, miałaby problemy ze zdrowiem, co mogłoby dodać jakiś wątek do
opowiadania oraz samo przejście z pokoju do oddalonej o parę metrów łazienki
byłoby dla niej nie lada wysiłkiem. W ogóle samo wstanie z łóżka mogłoby być
dla niej bardzo trudne. No, ale nadal wychodziłaby z domu raz na trzy miesiące
lub nie wychodziła z niego w ogóle, a jedyne, gdzie by się ruszała, to toaleta,
łazienka i kuchnia. Grzegorz próbowałby przekonać ją aby zaczęła uprawiać
sport, zaczęła zdrowo się odżywiać i robiła inne rzeczy niż tylko oglądanie po
raz tysięczny tego samego serialu, ale Klarze by się po prostu nie chciało.
Można by też dać wątek, że Grzegorz byłby bardzo zapracowany i nie miałby
możliwości zwrócenia uwagi Klarze, przez co ta nie zauważałaby problemu i dalej
tyłaby, w akompaniamencie logo Netflixa. Ale fajna reklama, nie sądzicie?
No,
ale ich codzienne życie przerwałby Dawid, który od dawna pragnął zabić Klarę,
bo wiedziałby, że mimo wszystko jest ona dla Grzegorza bardzo ważna, a że przez
swego brata Dawid w dzieciństwie bardzo by cierpiał, chciałby go zniszczyć
psychicznie właśnie w ten sposób. No to wraz z Laurą porwałby Klarę w czasie
snu i wywiózł na Ocean Południowy. Hmmm...Przydałby mu się też dźwig i samolot
towarowy, bo Klara przez te lata utyła tak bardzo, że biedny Dawid by się
połamał, próbując ją podnieść. W każdym razie, w końcu jakoś wepchnąłby ją do
kuli od Aqua Zorbingu, którą stworzył jakoś aby był tam stale tlen, żeby Klara
bardziej cierpiała powoli umierając z głodu, ale do tego przejdę przy
opisywaniu zakończeń, po czym wywieźli by ją na środek Oceanu. Co działoby się
dalej, to przy nowym zakończeniu opowiem, bo nie chcę tu walnąć spoileru
tysiąclecia.
Fabuła numer dwa.
Można
by tu pozostawić wersję, że Klara jest tą pracowitą do sześcianu, a Grzegorz to
leń do potęgi dziewiątej. Można by też dodać, że Grzegorz i Klara, poza faktem,
że są przyjaciółmi, są też małżeństwem i mają ileś tam dzieci. Mogliby również
mieszkać z licznym rodzeństwem Grzegorza i Klary przy okazji aby można byłoby
się popisać pracowitością dziewczyny. Całą gromadą dzieci oraz domem
opiekowałaby się Klara, której jednak by to nie przeszkadzało, bo jej ambicje
sięgałyby tylko zdania matury, rodzenia dzieci i zajmowania się domem. Ogólnie,
mimo dużej gromady gęb do wykarmienia, Grzegorz i Klara mogliby starać się o
kolejne dzieci, bo są psycho- ekhm, po prostu chcą mieć dużo dzieci. Czemu,
powód pozostawiam do wyjaśnienia. W ogóle, jak nie to, to sama Klara mogłaby
być w kolejnej w życiu ciąży, co mogłoby co prawda nieco utrudnić prowadzenie
dalszej części opowiadania, ale nie ma rzeczy niemożliwych. No i historia potem
mogłaby być ciekawsza, no bo poród w kuli od Aqua Zorbingu byłby czymś
interesującym. A jeżeli dodać by jakieś komplikacje przy porodzie, to rzucam
robotę i biegnę czytać. Nie musiałaby to być zaawansowana ciąża, tylko na
przykład, ja wiem, pierwszy-drugi tydzień. Grzegorz z kolei, mógłby zajmować
się pracą i utrzymywaniem tak licznej rodziny, bo czemu nie. Standardowy model
rodziny też nadaje się do opowiadania, why not. Po pracy z kolei, leni się
godzinami, a jedyne, co wyciąga go z domu to gra w piłkę nożną z kolegami. W
ogóle nie pomaga on swej żonie w opiece nad dziećmi i zajmowaniu się domem, bo
na przykład jest chamem i uważa, że to zadanie kobiety, a nie mężczyzny, co denerwuje
Klarę i nie dziwne, no ale nadal kocha męża, więc jakoś daje radę to przeżyć.
Po
czym do akcji wkracza Dawid, wjeżdżając swymi brudnymi glanami (te buty mnie
się z nim kojarzą, nie wiem czemu) w ich uporządkowane życie i porywa Klarę z
tego samego powodu, co w fabule numer jeden. Tylko tym razem ma łatwiej, bo
Klara nie jest otyła do granic możliwości, przez co jest łatwiejsza do
uprowadzenia. No i wywozi on ją na Ocean Południowy, wkłada do tak samo
skonstruowanej kuli od Aqua Zorbingu i pozostawia na pastwę losu na środku
oceanu.
A
teraz przejdźmy do zakończeń. Nie musiałoby ono być w stu procentach
szczęśliwe, zważywszy na to, że w zrekonstruowanej, głównej fabule miało być,
że Dawid miał być w zmowie z pracownikami jakiegoś wielkiego jak pierdolec
Czarka laboratorium i miał tam wywieźć Klarę, a ona miałaby o tym nie wiedzieć
i myśleć, że jest na Oceanie Południowym. Po uwolnieniu, wiadomo, mogłaby się o
tym dowiedzieć, ale oprócz spierdolenia z tego miejsca, mamy do wyboru jeszcze
dwa zakończenia:
Zakończenie
A: Klara zostaje uwolniona przez Grzegorza i razem chcą wrócić do Polski. No,
ale w tym momencie jakoś dowiadują się, że Klara cały rok była przetrzymywana w
ogromnym laboratorium i były na niej przeprowadzane eksperymenty. Na przykład w
tym momencie cała sceneria mogłaby się zwinąć, ukazując laboratorium i
pracowników, którzy eksperymentowali na Klarze, łącznie z Dawidem i Laurą,
którzy nie mieli co w życiu robić i sobie na te eksperymenty patrzyli. No i
Grzegorz i Klara nie umieją z nimi walczyć, więc nie warto w bójkę się pakować,
więc chcą spierdolić, ale zostają ogłuszeni i dalej w laboratorium
przetrzymywani. Dalej nie piszę, bo to już nie pomysł na zakończenie, tylko na
kontynuację.
Zakończenie
B: Grzegorz nie przybywa, więc Klara uwalnia się sama, dobiegając w kuli do
lądu i jakoś uwalniając się z kuli. Kiedy chce wrócić do Polski i dowiedzieć
się, co się stało z jej przyjacielem/mężem i przyjacielem, dzieje się to samo,
co w zakończeniu A. Jednak, przed zamknięciem jej w laboratorium, dziewczyna
dowiaduje się, jak to zaproponował Slade gdzieś w trakcie analizy, że tak
naprawdę nie była przez nikogo kochana ani lubiana, tylko jej otoczenie ją
okłamywało. Jej rodzina, z której pochodziła, miała ją gdzieś, ale trzymali ją,
hmmm...o, mam! Aby więcej kasy z programu „500+" rząd
sypnął, Grzegorz trzymał ją tylko po to, aby ktoś mu wielką willę sprzątał oraz
rodzeństwem i dziećmi, które że to tak okrutnie określę, wyszły w praniu się
zajmował, a dzieci i rodzeństwo jej oraz Grzegorza miało ją w dupie i chodziło
im tylko o to, aby spełniała wszystkie ich zachcianki. Dalej nie piszę, bo to
już nie pomysł na zakończenie, tylko na kontynuację.
I
opowiadanie z taką fabułą oraz którymś z tych zakończeń, oprócz faktu, że
przedtem trzeba by jeszcze je porządnie zaplanować, byłoby bardzo ciekawe! Jak
widać, można to piekło w raj zamienić. Po prostu fabuła, co nie raz wspomniałem
i jeszcze nie raz wspomnę, jest główną częścią opowiadania, więc poza faktem,
że została ciekawie zaplanowana, powinna zostać ciekawie poprowadzona, aby
historię dało się czytać, bez ochoty zakopania się żywcem koło Odeci.~
Wspólnie: Oryginalnie
to opko to piekło najprawdziwsze, ale gdyby porządnie zaplanować fabułę, można
by je zamienić w raj!
__________________________________________________
Wkrótce: "Kiepskie
to opko jakieś, czyli "Snajperka"."
~*Analizami
końcowymi zapisaliśmy łącznie dziewięć stron Worda. Właśnie sprawdziłam. XD*~
~O
cholera. :D Ale nie dziwne, bo to opko było tak okrutne, że aż nie wierzę, że
nadszedł dzień, w którym można nacisnąć przycisk „Opublikuj" i
spierdalać do schronu.~
~*A
teraz mniej przyjemna rzecz, czyli opowieść jak miała wyglądać kontynuacja.
Grzegorz, obiecałeś mi wczoraj wieczorem, że poświęcisz się i opowiesz to
czytelnikom. Ja się tak wstydzę, zaraz zobaczycie czemu. ;_;*~
~;_;
No, ale dobra, czytelnicy już wiedzą, jak zjebana byłaś, więc lecimy. Opowieść
będzie krótka, chyba, ale okropna. No to lecim. W kontynuacji, na oryginalnej
Andromedzie, która miała zostać zamknięta na dalszy okres w laboratorium, miały
być przeprowadzane eksperymenty. Ale jakie, Boże ludzie, ratujcie mnie i
Ramoninth, i może całą resztę też. Właściciele laboratorium mieli w cudownych
planach sprzedawanie dzieci, chyba wiem czemu (Sprzedaż 500+, hehe. Nie no,
żart.), mleka ludzkiego (don't ask why, I don't know. Ramoninth also don't
know.) i MATKOBOSKAJEZUNIEBŁAGAMSPALCIETO Jezu, czy ja chcę to
napisać? ;_; To jest okropne, zabijecie za to Ramoninth, a tego nie chcę, ale
dobra, muszę to zrobić, bo to też istotne. Mieli też w planach sprzedawanie
<zaczyna szybko mówić> soku zrobionego z ludzkiego moczu. Nie wierzyłem,
że kiedykolwiek, nawet w szybkim tempie wypowiem takie zdanie, no dziękuję.
;___; Co prawda nie tylko Andromeda była przetrzymywana w tym laboratorium,
chyba, tak mnie się wydaje, w sumie tego na sto procent nie wiem, ale w każdym
razie, co odpowiednią ilość czasu, przez JEBANE TRZYDZIEŚCI LAT mieli
ją zapładniać sztucznie, aby rodziła dzieci do sprzedaży, akcja z mlekiem w cyckach,
o której opowiadałem podczas normalnej analizy i mieli jakoś jej mocz
podpierdalać (chuj wie jak) na ten sok. Dalej nie pamiętam co miało się dziać,
ale na końcu miała zostać uwolniona.
Już
mogę umrzeć? ;_____________________________________;~
~*Przepraszam
;_______________________________________;*~
|Jezu,
co ja właśnie przeczytałem? ;_________;|
\Ramoninth,
byłaś pojebana./
~*Wiem
;____________________________________;*~
~Jakby
jakoś to znormalnieć, to można by to wykorzystać, ale trzeba by wyjebać połowę
z tych pomysłów.
;_____________________________________________________________________________________;~
~*Dlaczego
ja w ogóle wpadłam na taki pomysł...
;___________________________________________________________________________________________________________;*~
|Przejdźmy
do czegoś przyjemniejszego na chwilę i kończmy analizę. ;_______; O, wiem.
Dobra, Gregory, robimy tak. Ty wykorzystujesz moje pomysły odnośnie naprawy
tego remake i sobie tam publikuj na Wattpadzie czy inny chuj. Ja napiszę swoją
wersję, w oparciu o twoją pierwszą fabułę i potem walniemy to na twoim koncie
na Wattpadzie, z dopiskiem, że ja jestem autorem.|
~OK,
w sumie pasuje. A i więcej prac będę miał. XD~
|Tylko
najpierw trzeba to nieźle zaplanować.|
~*Kurwa,
a ci tu dilują. xD*~
|~;"""D~|










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^