O mnie

Moje zdjęcie
-> Zofia Ziętek -> Studentka niestacjonarna dietetyki na SGGW. -> 24 lata. -> Kocham koty, koty to NadZwierzęta. -> Dumny wróg publiczny lewicowej części Pinteresta. -> Lubię wkurwiać lewicowe dzieci. -> Zardonic to Nadbóg, jego po prostu nie da się nie wielbić z czystym sumieniem. -> Moja wiocha to Kolonia Jurki a miasto Grójec i mam w piździe to, że nadal jestem zameldowana w Warszawie. -> Aktywna użytkowniczka Reddita. -> Jestem w wielu fandomach, jednak pięć podstawowych to Zealots, BL3NDERS, C&C, Gachowate gry i Half-Life. -> Lubię czytać wszędzie, ale nie w domu. Cholera wie czemu. -> Obecnie uczę się hiszpańskiego i rosyjskiego. -> Jestem nietolerancyjnym kartoflem i jestem z tego dumna. -> Mam niedojebaną matkę, która nie przeżyje dnia bez opierdolenia mnie o byle gówno. -> Nie chcę mieć chłopaka. Po prostu nie, nie chcę mieć w życiu żadnych nieobowiązkowych ograniczeń. -> W tym roku wreszcie znalazłam postać fikcyjną, z którą mogę się utożsamiać. ;"-) -> Lubię z ChatGPT korzystać, często mi pomaga. -> Yuri z Red Alert 2 jest seksi as fuck, change my mind. -> Kocham swoje życie, jest zajebiste.

sobota, 1 grudnia 2018

[+18][+18] Na piechotę przez piekło, czyli "Życie na Antarktydzie". [+18][+18]

_____________________________________________________________________________________________________

Oceniają:

~* - Ja

| - Slade

\/ - Rivienna

~ - Grzegorz Antychryst

To opko...Ono jest okrutne. Znaczy na początku jest w normalny sposób chujowe, ale to ogromne oznaczenie +18 nie jest przypadkowe. Od chyba czterdziestego któregoś rozdziału zaczyna się coś, czego się wstydzę i pragnę zabić siebie sprzed czterech miesięcy oraz siebie sprzed roku. Jak ja mogłam coś takiego pisać? ZNACZNIE JEZU CHRYSTE I TO JAK ZNACZNIE przesadzone opisy jak czuł się bohater, jakieś JEZU NIE, CZEMU JA TO ROBIŁAM ohydne opisy, gadanie o seksie, ale BOGU DZIĘKI nikt nikogo nie rucha...A to wszystko pod szyldem remake "366 dni". Skłoniło mnie to do

walnięcia czterech strażników naszej psychiki w mediach, kolejno są to sam pan i władca, i w ogóle bóg EDM-u, Zardonic, moja najpiękniejsza i najkochańsza, a także najidealniejsza, niestety już martwa, kotka, której dusza na pewno jest tutaj ze mną, Odecia, ideał nad ideałami, mój najpierwsiejszy idol, Grzegorz Antychryst i Bóg Wszechświata, idealniejszego człowieka od niego chyba nie ma, czyli Gordon Freeman. Ktoś musi nas strzec w tej pieszej drodze przez piekło. Analizujemy całymi rozdziałami, bo rozdziały mają najwięcej dwie strony, więc możemy sobie na to pozwolić.

~*Co za partaczony zjeb powiedział Sladeowi o tej analizie? -.-*~

~Hehe :D~

~*Ty niedorobie społeczny, Slade to zbok jakich mało! ;_;*~

|Dzień dobry. :D|

~:D~

~*No ja nie mogę. XD W ogóle, to opowiadanie jest tak okropne, że musimy wziąć sobie po jednym strażniku na tą podróż przez piekło. Ja biorę Odecię, bo ona jest mi najbliższa.*~

~Ja wiadomo, biorę siebie. XD~

\To ja sobie Zardonica zaklepuję./

|O, to mi został Gordon. Fajnie. ^.^|

~*Strażników mamy. Gotowi? Na początku, przez trzydzieści parę rozdziałów, będzie lekko. Tak na rozgrzewkę, ale potem zacznie się prawdziwe piekło. Zatem...*~

Zaczynajmy! ;___________________________________;

__________________________________________________

Bohaterowie

~*Tak na sam początek:

*~

~O ja jebe. ;=; Kto pisze taką czcionką?~

~*Ja z roku dwa...tysiące...kurwajajebenie...piętnastego. ;_;*~

~;___; Jednak tortura zaczęła się parę lat później.~

\Chyba nie powinnaś pisać opowiadań, w których niewiele się dzieje, bo ci odpierdala, Ramoninth./

~*To nie tylko wina tego, ale o tym drugim powodzie opowiem w swoim czasie.*~

|Już się boję.|

Bohaterka g|lebogryzarka|łówna:

~*Co. xDDD*~

|Zaczynam ubarwiać opko. :D|

Andromeda Lopez

\Znowu ta szmaciura?/

~*To opko zaczęłam pisać trzy lata temu...*~

\A.../

Jest ona optymistycznie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzi więcej plusów niż minusów. Ma bardzo duże poczucie humoru. |Zgaduję, że jej optymizm w opku się nie pojawi.| ~*Chyba nie.*~ |;=;| Jej dzieciństwo było zwyczajne. Rodzice kochali ją, a w szkole była |~*Przestań, bo nam fanów wypłoszysz już na samym początku.*~ :-( ~*Grzegorz, zajebię cię za to, że mu o tej analizie powiedziałeś.*~ ~;"D~ Czy wy możecie wypierdalać z mojej kwestii? ;-; ~*~;"D~*~| bardzo dobrą uczennicą i prawie zawsze miała dobre oceny. Posiadała także dużo kolegów i przyjaciół. \Ważne, że nie była opkową miernotą bez przyjaciół./ Jednak, jej najlepszym przyjacielem został Grzegorz Miller. ~I znowu te polskie imiona i angielskie nazwiska. To się nigdy nie zmieni.~ W chwili obecnej ma ona 20|56| lat. ~*Przestań kaleczyć tę liczbę.*~ |:D| Interesuje się fotografią, muzyką, ~*Słuchanie muzyki się nie liczy.*~ literaturą, chemią, ~Nie kłam.~ historią, filmem, malarstwem \Nie łżyj./  i anatomią. ~*You're nothing but a fucking lie.*~ Ma wiele marzeń. Jednym z nich jest pragnienie przejęcia władzy nad światem. \JEZU! BOŻE WSZECHMOGĄCY! CUD!!! NARESZCIE JAKIEŚ LOGICZNIEJSZE MARZENIE!!!/ ~*MATKO BOSKA, PERFECT WEEK IS COMING! O.O*~ ~CUD SIĘ WŁAŚNIE WYDARZYŁ! JEZU! ***.***~ |JEZU!!! NIE MOŻE BYĆ!!! \O/| Lubi czytać książki, słuchać muzyki, oglądać Anime, czytać Mangę, \A ta Manga i Anime to czyjeś imiona, że pisane wielką literą?/ ~*¯\_()_/¯*~ pisać opowiadania, rysować, robić zdjęcia i tworzyć muzykę. ~No lepsza od Boga EDM-u czyli Zardonica nie będziesz.~ Jej zaletami jest to, że jest miła, uczciwa, cierpliwa, kreatywna, optymistyczna i pracowita. Niestety, jak każdy ma swoje wady. |Bo inaczej byłaby Mary Sue. Nie tak, jakby nią nie była.| Jest niepunktualna, łatwowierna, bywa złośliwa, \Mimo iż jest miła./ dziecinna, gadatliwa i wścibska. Z wyglądu jest niską i szczupłą dziewczyną. ~Oczywiście =_=~ Ma długie, białe jak |dupa| śnieg ~*Piękne to porównanie. Bjutiful. xD*~ |Wiem :D| i pofalowane włosy oraz niebieskie oczy. Jej nos jest jak haczyk, a usta małe i wąskie. ~Co nadal nikogo nie obchodzi.~ Na sobie najczęściej nosi bluzki lub bluzy z jakimś obrazkiem oraz czarne bądź czerwone rurki. Buty wybierane przez nią najczęściej to Adidasy. \Dobrze, że nie Vansy./ Jej kolor skóry to jasny. ~Nie, lol, jestem pewien, że miała skórę pergaminową. >:D~ ~*Widzę, że bardzo ją lubisz. xDDD*~ ~C'nie? :D~ Ma kompleksy z powodu koloru swoich włosów, gdyż dziwnie czuje się z faktem, że nie ma melaniny |<Odpala miotacz płomieni.> i zaraz spłonie. :D|  ~*Gdzie wy zgubiliście mózg? XD*~ |Tam, gdzie Czarek, ciągle szukamy. :D| ~*No kurwa. XD*~ ~:D~ oraz z powodu swego wzrostu, ponieważ nie chce być niższa od przyjaciela. Boi się samotności, igieł |A co? Lennyfaceowali cię igłą?| \Piękna ta cenzura./ |Wiem :D| i robaków. Kocha zwierzęta. Ma nawet swojego kota, którego nazwała Ramoninth. ~*AAA!!! ZABIERZCIE MÓJ NICK STĄĄĄD!!! <Zasłania się Odecią.> ;___;*~ ~Już wiesz, jak to jest? ;_;~ ~*Da ;_;*~ Jest ekstra\zjebem/wertykiem. ~Genialnie xDDD~ \Wiem/

 

Bohaterowie epi~leptyczni~zodyczni:

~*Co. xDDD*~

~No co? Opko trza ubarwiać. :D~

~*W ten ułomny sposób... xDDD*~

~:D~

Grzegorz Mi~*Chuj~ller

~*Grzegorz Chujller. Tak. xDDD*~

~:D~

Jest on realistycznie nastawionym do życia chłopakiem. We wszystkim widzi plusy i minusy. \Jak na realistę przystało./ Ma zwyczajne poczucie ~srania~ humoru. ~*No nie. No po prostu kurwa no nie. xDDD Myślałam, że się ogarnąłeś. XD*~ ~Za wiele wymagasz. :D~ Jego dzieciństwo było normalne. Rodzice kochali go bardziej niż jego brata, ~Spal się, matole.~ a w szkole był |lennyfaceowany nawet przez szkolny sedes.| ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Teraz to dojebałeś. xDDD~ |:D| przeciętnym uczniem. Miał kilku kolegów i przyjaciół, jednak jego najlepszą przyjaciółką została \szkolna podłoga/ Andromeda Lopez. ~*Forever Alone level ekspert, widzę. xDDD*~ \Wiadomo/ W chwili obecnej ma 22|22222222222| lata. ~*Nie strasz. ;_;*~ Interesuje się grafiką komputerową, ~*Przestań kłamać.*~ programowaniem, ~Nie łżyj.~ matematyką, \Po prostu przestań kłamać./ sportem, fizyką,
|You're nothing but a lie, Grzegorz.|
 psychologią, ~*Argh, just stop lying.*~ ~Co ty masz taką fazę na angielski?~ ~*Bo angielski jest nawet spoko, a teksty o kłamstwach pisane po angielsku, nawet jeżeli są wymyślone przeze mnie, kojarzą mnie się z nutą "Army Of One". ;p*~ ~Diagnoza: Fangirl.~ ~*:D*~ religiami ~Kurna, przestań w końcu kłamać!~ i polityką. |Po prostu zanurzmy się do tego świata niespełnionych marzeń.| Lubi grać w piłkę nożną, ~*Będzie bogaty w przyszłości, chyba że nie chce być piłkarzem.*~ kolekcjonować stare monety, ~I trollować nimi sprzedawczynie w sklepie, pewnie.*~ programować, jeździć na rowerze, pływać, układać kostkę Rubika ~*Do dziś nie umiem tego uczynić. Wiem, jestem ułomna.*~ i grać ~*utwór "Army Of One"*~ na gitarze. \Co ty masz taką fazę na tę nutę?/ ~*Tekst ma zajebisty. Widać, że tworząc ten utwór Zardonic się na kogoś wkurwił. XD*~ ~Odłączyłbym ci neta, ale ty tutaj wszystko kopiujesz.~ ~*;"D*~ Ma kilka marzeń, z czego jednym z nich jest przejęcie wraz z Andro|n|medą władzy nad światem. ~*Przynajmniej polityka mu się przyda.*~ ~Grzegorz Miller premierem Polski. Wyobraźcie sobie ten terror.~ ~*Nie ;___;*~ ~Wiem, drastyczne. ;_;~ Jego zaletami jest to, że jest bezinteresowny, skłonny do poświęceń, punktualny, spokojny, lojalny i wierny. Niestety, jak każdy, ma swoje wady. \Bowiem inaczej byłby Gary Stu./ Bywa złośliwy, jest wredny, sarkastyczny, niecierpliwy, ~*Co nie utrudnia mu bycie cierpliwym.*~ leniwy i uparty. Z wyglądu jest wysokim i szczupłym chłopakiem. ~*Ja wolę umięśnionych, Grzegorz. Nie będziesz mym ideałem, a teraz wracaj do śmietnika.*~ ~Fajny dom. XD~ ~*Wiem, ale opkowy Grzegorz tylko tam pasuje. :D*~ Ma krótkie, czarne jak noc \Porównania w opisie bohaterów do opka. Płonę./ |Ty, faktycznie. Cud. *.*| włosy i zielone oczy. Ma niewielki nos i duże, wąskie usta. Na sobie najczęściej nosi bluzki z jakimś napisem i zwykłe dżinsy. ~*I, jak przystało na XXI-wiecznego pedała, pewnie te dżinsy są obtarte na kolanach oraz obcisłe, a bluzki przedstawiają teksty piosenek Justyny Bimber.*~ Buty wybierane przez niego najczęściej to czarne Vansy. |No ja jebe. Czy każdy w opkach musi chodzić w tych jebanych buciorach? -.-| Ma skórę koloru brązowego. ~*Spokojnie dzieci, nie jest czarnoskóry. Chodziło o taką lekko brązową, opaloną można powiedzieć, ale mój pierdolec nie pozwolił mi tego sprecyzować.*~ ~Z całym szacunkiem dla czarnoskórych, ale nie wyobrażam sobie twoich opkowych pokrak jako czarnoskórzy.~ ~*Nie dziwne, bo ja też sobie tego nie wyobrażam.*~ Ma kompleksy z powodu swojego lenistwa, gdyż bywają momenty, że w niechcianych przez niego chwilach ucina sobie drzemkę, jednak stara się z tym walczyć. \Miło, że nie zostawia tego na pastwę losu./ Boi się tego, że kiedyś straci przyjaciółkę, ~*No cóż, w końcu oboje przegracie wiadro życia.*~ powodzi i wojny atomowej. ~*Z tą wojną atomową mam tak samo.*~ Jest ambiwertykiem. ~*Jak ja! ^^*~

Dawid Miller ~*Dejwid Chujller~

|Piękne imię i nazwisko. XDDD|

~Wiem :D~

Jest on pesymistycznie nastawionym do świata chłopakiem. We wszystkim widzi tylko minusy. Nie ma poczucia humoru. ~Jak to w zwyczaju mają opkowe pokraki.~ Jego dzieciństwo było złe. Rodzice bardziej kochali jego brata, Grzegorza, przez co Dawid ~*Dejwid~ znęcał się nad nim. ~Chciałbym dostać opis tortur, jakie wykonywał na swoim bracie, ale wiem, że w opku nie ma możliwości dania tego.~ W szkole był złym uczniem i ledwo zdawał z klasy do klasy. Nie miał w ogóle kolegów ani przyjaciół. Wszyscy się go bali. \Jezu, on jest taki opkowy, że jego dom jest w samym centrum Opkolandii, aby każdy aŁtor mógł się na nim wzorować./ Jedyną jego przyjaciółką, a później i ukochaną została Laura Cook. ~**Kuk*~ |A poza tym, więc jednak miał jedną BFF. Wyjaśnione.| W chwili obecnej ma on 24~44~ lata. ~*SZTOP ;_;*~ ~Hehe :D~ Interesuje się najnowszą technologią, militariami, ~*Znowu lecimy z kłamstwami?*~ samochodami, ~Czy możesz przestać kłamać?~ polowaniami, |Kłamstwa są niegrzeczne, narratorze.| kulturą Niemiecką, ~*:* A poza tym, przymiotniki piszemy małą literą.*~ narciarstwem, \Kuuurde, ile tu kłamstw./ śpiewem ~*Opis tych bohaterów można by streścić tym jednym zdaniem: Don't Stop Lying.*~ i budownictwem. ~Tyle tu kłamstw, że aż wyrobiliśmy normę na kolejny miesiąc.~ Lubi zabijać ludzi, |Daję ci za to okejkę, nie spierdol tego.| uczyć się nowych języków, kolekcjonować broń, ~*A, że jest Polakiem, pewnie bierze ją z czarnego rynku.*~ śpiewać, chodzić na polowania, śpiewać, |Powtórzenie Attack| jeździć na nartach i tworzyć grafikę komputerową. ~*Fajnie, nie? A jeszcze lepsze jest to, że te zainteresowania za chuja nie pojawią się w opowiadaniu.*~ \;=;/ ~*Wiem ;=;*~ Ma parę marzeń. Jednym z nich jest zabicie Andro|n|medy Lopez i zemszczenie się na swoim bracie za jego (Dawida) ~*Dejwida~ |A poza tym, wiemy o kogo chodzi, więc możesz wypierdalać, nawiasie.| cierpienia. Jego zaletami jest to, że jest ambitny, rozumny, dokładny, spontaniczny, ~*To jest zaletą? Nie wiedziałam.*~ odważny i pewny siebie. Niestety, jak każdy ma swoje wady. |Bowiem wiadomo, niech sprawia wrażenie normalnego człowieka.| Jest egoistyczny, niesprawiedliwy, nietolerancyjny, nieczuły na cierpienie innych, bezczelny i kłótliwy. ~Miło, że jego wady i zalety się nie gryzą.~ ~*CUD! \O/*~ Z wyglądu jest wysokim i szczupłym chłopakiem. \Jezu, kolejny? Nie tylko taka budowa ciała w przyrodzie występuje./  ~*Niedojebanie Attack Super Effective*~ Ma krótkie, brązowe jak kora drzewa włosy i czerwone oczy. ~*Po pierwsze: No ależ oczywiście, znowu nienaturalny kolor oczu. Po drugie: Co ja tak waliłam tymi porównaniami w opisie koloru włosów?*~ ~Może chciałaś być fajna, ale coś nie pykło?~ ~*EJ!*~ ~;"""D~ Ma średniej wielkości nos i średnie, szerokie usta. |Co w dalszym ciągu nikogo nie obchodzi.| Na sobie najczęściej nosi jednokolorowe bluzki i czarne spodnie z brązowym paskiem. Buty wybierane przez niego najczęściej to czarne Converse. \No ależ naturalnie, bo jakby chodził na przykład w glanach, co bardziej by pasowało do postaci mordercy, to świat by się zawalił./ Ma lekko brązowy kolor ~dupy~ skóry. ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~:D~ Ma kompleksy z powodu koloru swoich włosów, gdyż wolałby aby były czarne. \No ależ oczywiście./ Boi się niektórych dźwięków puszczonych od tyłu, ciemności i przyrządów medycznych|, którymi szkolny kibel go lennyfaceował|~*Chciałabym to zobaczyć. X""D*~ |Domyślam się, bo ja też. XD| Kocha ponad wszystko Laurę Cook, ~**Kuk*~ za to, że jest i, że jako jedyny człowiek go rozumie. \Byłoby śmiesznie, gdyby tylko udawała aby Dejwidowi nie było przykro. Ale mam pomysł na analizę końcową, a to dopiero opis bohaterów./ ~*No ja jebe, ten zjeb zaraził kolejną osobę. -.-*~ ~;""D~ Jest introwertykiem. Jedyne towarzystwo jakie akceptuje, to obecność ukochanej. |Ale ty wiesz, że normalnie introwertycy wolą być sami, fakt, ale większe skupiska ludzi im nie przeszkadzają?| ~*Teraz wiem. Kiedyś nie wiedziałam.*~ |Research nie boli.| ~*Kiedyś nigdy tego nie robiłam, chociaż przy tym opku, od pewnego momentu, chyba zaczynałam.*~ |:O| ~*Wiem *.**~

Laura Cook ~**Kuk*~

Jest pesymistycznie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzi tylko minusy. Nie ma poczucia humoru. Jej dzieciństwo było okropne. ~*Jak typowej, opkowej miernoty.*~ Rodzice nienawidzili jej i znęcali się nad nią. W szkole, mimo iż była przeciętną uczennicą, wszyscy wyśmiewali się z niej i znęcali się nad nią. ~Jezu, jak mnie te opkowe pierdoły wkuźwiają.~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.*~ Jedynym człowiekiem, który ją zaakceptował taką, jaką była, był Dawid Miller. ~*Dejwid Chujller~ ~*A poza tym, nie sądzę, aby morderca mógł kogokolwiek pokochać.*~ |CREEPYPASTA FANFICTION BICZYS!| ~*No ależ oczywiście. XD Weź mi jeszcze tym opka nie skażaj. XDDD*~ |:D| W chwili obecnej ma ona 21 lat. \Cholera, inne przedziały wiekowe też istnieją! Trzydzieści lat to nadal byłby młody wiek!/ ~*Jak widać, kiedyś twierdziłam inaczej.*~ Interesuje się tańcem, ~*Boże, znowu lecimy z kłamstwami?*~ przyrodą, ~Kurwa ja pierdolę, skończ z tymi kłamstwami. Nikt ci nie wierzy.*~ aktorstwem, |Czy przestanie kłamać jest takie ciężkie do wykonania?| podróżami, \Boże, stop mi z tymi kłamstwami./ modą, kulturą chińską, ~*Zatrzymajcie ten oszukany kombajn!*~ zwierzętami ~*Jak mi nie przestaniesz kłamać, to ci zrobię taki restless slumber, jakiego się Zardonicowi nie śniło, gdy tworzył składankę "Restless Remixes".*~ ~Pięknie. Cudownie wręcz. XDDD~ ~*:D*~ i fizyką. |Japa koniu z tymi kłamstwami.| Lubi robić biżuterię, \Czy tutaj już zaczyna się to morze kłamstw?/ jeździć na rolkach, ~*Bo zaraz wyzionę ducha tylko po to, aby zrobić ci restless slumber stulecia za te kłamstwa.*~ ~To tak pięknie brzmi. xDDD~ ~*Wiem :D*~ jeździć na deskorolce, ~*Kurwa, przez te kłamstwa analiza mnie się znudziła. Koniec na dzisiaj. Wiem, mało zanalizowaliśmy, ale w sumie puściłam tę analizę po to, aby się od niej nie wymigiwać. Dokończymy chuj wie kiedy.*~ ~Dzięki Bogu, bo zaczynam zdychać z tych nudów.~ |Me too.| \Ja w sumie też./ grać w koszykówkę, zbierać znaczki, ~*Tak inteligentna rozrywka nie jest zarezerwowana dla takich zjebów niedorozwiniętych jak postacie z opka.*~ chodzić na zakupy, zabijać ludzi |:*| i leniuchować. \To akurat lubi każdy, szanujący się człowiek./ Jej zaletami jest to, że jest zdolna, inteligentna, ciekawa świata, asertywna, dążąca do celu i nie boi się okazywać swoich emocji. Niestety, jak każdy, ma swoje wady. ~*Bo inaczej byłaby Mary Sue.*~ Jest marudna, wybuchowa, egoistyczna, chamska, nieśmiała i roztargniona. Z wyglądu jest niską i szczupłą dziewczyną. ~No ja pierdolę, czy to tak trudno wymyślić inną budowę ciała? ;=;~ ~*Z tego wniosek, że tak.*~ Ma długie, jasne jak słońce, |Tych porównań dużo tutaj jak na opko.| ~*Przynajmniej jakiś plus jest.*~ pofalowane włosy z niebieskimi pasemkami \Gimb/ i fioletowe oczy. Ma mały nos i średniej wielkości, wąskie usta. |Co w dalszym ciągu nikogo nie interesuje.| Na sobie najczęściej nosi różnokolorowe bluzki lub trochę za duże bluzy oraz czarne rurki. Buty wybierane przez nią najczęściej, to Venice. ~*Dobrze, że nie Vansy lub Converse.*~ Ma bardzo jasną, prawie bladą skórę. |Jak na gimbusa rodem z Opkolandii przystało.| Ma kompleksy z powodu koloru swojej skóry, gdyż przez to, na plaży szybko się spala. ~*Znam ten ból. :-(*~ ~Niestety, ja też. :-(~ |\:D/| ~*Japa :<*~ Boi się ludzi po amputacji jakieś części ciała, ~Czemu? Nie wiadomo.~ alkoholików i pająków. ~*Spłoń. Pająki są słodkie. <3*~ Kocha nad życie Dawida Millera, ~*Dejwida Chujllera~ za to, że rozumie i szanuje ją. |Mimo, iż jest mordercą i powinien interesować się samym sobą.| Jest introwertykiem. ~Oczywiście -.-~ Jedyne towarzystwo jakie toleruje, to jej ukochanego. |Ja już się na ten temat wypowiadałem.|

 

~*Jezu, to dopiero opis bohaterów, a analizowaliśmy go dwa dni.*~

~Wolę nie wiedzieć, co będzie dalej.~

~*Na początku luz, a od trzydziestego-czterdziestego któregoś rozdziału piekło.*~

~;___;~

__________________________________________________  

Fabuła

1 stycznia 2016 roku, ~*Ten rok z mej dawnej perspektywy był przyszłością. Teraz jest już przeszłością. Jak ten czas lubi zapierdalać.*~ o godzinie 02|23|:00 ~*SLADE! xDDD*~ |:D| przez Dawida Millera ~*Dejwida Chujllera~ i Laurę Cook ~**Kuk*~ porwana zostaje Andro|n|meda Lopez, wprost z jej domu i wywieziona na Ant~y~arktydę, a następnie zamknięta w kuli od Aqua Zorbingu. |A przeżyła tam dzięki mocy Mary Sue.| ~*W ogóle, w pewnym momencie pisania tego opowiadania, pomysł na fabułę mnie się drastycznie zmienił. Dowiecie się w swoim czasie na co.*~ Gdy się budzi, musi od teraz przetrwać rok w więzieniu, przeżywając niecodzienne przygody i oczekując, aż Grzegorz Miller, ~*Chujller~ czyli jej najlepszy przyjaciel, po dowiedzeniu się, gdzie dziewczyna się znajduje, wyruszył jej na pomoc, odnajdzie ją... |To zdanie jest takie trochę pojebane.| ~*Jak to całe opko.*~

__________________________________________________  

Szczecin~*uś*~, 31.12.2015 roku, godzina 09|99|:00. \Nie ma tylu godzin, pojebie./ |Od teraz są. :D|

Dzień #0

Witajcie. Nazywam się Andro|n|meda Lopez. \Zmień sobie imię, bo masz nieludzkie./ Postanowiłam opisać wam to, co przeżyłam, zaczynając od pamiętnego dnia, czyli 31.12.2015 roku. ~Uwierz, nie obchodzi nas twoja wspaniała przygoda. Nie po tym, co przeżyjemy od pewnego rozdziału. ;_;~ Otóż, mój przyjaciel miał brata, który szczerze mnie nienawidził. Wiedziałam, że mógł coś zrobić aby mnie zabić, gdyż zawsze do tego dążył \Czemu? Nigdy się nie dowiemy./ ~*Correct ;=;*~ \Ja jebe.../  lecz nie podejrzewałam, że dojdzie do AŻ TAKIEGO stopnia. Jednak, zacznijmy od początku.

Pamiętnego dnia, 31.12.2015 roku obudziłam się o godzinie 9|89|:00. ~*Co jest z tobą nie tak? XD*~ |Ubarwiam opko. :D| ~A tak poza tym, mamy w dupie Gandziu, o której się obudziłaś.~ Kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam, że leżałam naprzeciwko mego najlepszego przyjaciela, Grzegorza. Od jakichś parunastu lat mieszkaliśmy razem. Obecnie, s~r~pał on. ~*Brawo, zjebałeś nieistniejącą atmosferę. Jak się z tym czujesz? XD*~ ~Zajebiście 8)~ Był tak leniwy i to mnie w nim wkurzało. |Zajeb go.| ~*Cudna porada. XD*~ |Co nie? :D| Mimo to, w pewnym momencie, kiedy przekręciłam się na plecy, zaczęłam mieć wrażenie, że jutro nie obudzę się w tym domu. \To pierwszy objaw bycia Mary Sue. Szybko, do schronu!/  Nie wiedziałam gdzie, ale wiedziałam, że nie w mej willi. ~W piwnicy Dejwida pewnie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Nosz...*~ ~No co? Jak myślę o tym, co nas spotka w przyszłości podczas tej analizy, to leniacze same się cisną. :D~ ~*Won. xDDD*~ ~Nie :D~ Aż łzy popłynęły mi z oczu. Nie chciałam stracić przyjaciela. Mimo wszystko, postanowiłam spędzić ten dzień normalnie. \Tańcząc Gangnam Style pod pobliskim przedszkolem./  ~*CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~BOŻE X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |JEZU, CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| \Wiem/  Wstałam więc z łóżka i udałam się do kuchni zrobić śniadanie. Jako iż w święta i Sylwester oboje na śniadania jedliśmy naleśniki, ~*Bo wiecie, naleśniki w dzisiejszym świecie są takim rarytasem, że rzadko można sobie na nie pozwolić.*~ \A poza tym, naleśniki na śniadanie są jednym z wyznaczników opka./ zamierzałam je przyrządzić. Zaczęłam je więc robić.

Gdy je smażyłam, w pewnym momencie usłyszałam kroki. Nie zdziwiłam się tym jednak, gdyż podejrzewałam, że to tylko Grzegorz w końcu się obudził. Po chwili, usłyszałam, że wchodził on do kuchni. Parę sekund potem, objął mnie ~i... ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*W sumie wybaczę, bo jak myślę o tym opku gdzieś tak od rozdziału czterdziestego któregoś, to leniacze same się cisną. XD*~ ~JAS! W końcu ktoś mnie rozumie! ;""-)~ |Brawo XD| ~:D~. Od razu odwróciłam głowę aby sprawdzić czy na pewno był to mój przyjaciel. \A kto inny to mógłby być?/  Okazało się, że tak. Wróciłam więc do robienia śniadania. Paręnaście minut później, kiedy skończyłam i gdy naleśniki leżały już na talerzu, |W tym i poprzednich akapitach jest tak mało emocji...| ~*Może kiedyś postaram się naprawić ten prolog, ale nie całe opko. Całego opka nie dam rady.*~ ~A będzie leniaczowanie?~ ~*Won. xDDD*~ ~;"D~ wyjęłam z szafy syrop klonowy, którym zawsze polewałam naleśniki, bowiem Grzegorz i ja to ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Stop. xD*~ ~:D~ lubiliśmy, a następnie polałam nim naleśniki, odłożyłam na miejsce, wzięłam dwa talerze i dwa widelce, po czym jeden talerz i widelec podałam jemu, a drugi\m skonstruowałam rakietę z lodówki/  ~*CO. xDDDDDDD*~ \No co? Mary Sue potrafi wszystko./ sama wzięłam. Następnie usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. W pewnym momencie, ja spytałam:

- A gdybym zaginęła...Szukałbyś mnie?

~*– Poszedłbym do Zardonica spytać się go o zdanie na ten temat, bo wiadomo, że warto prosić boga o poradę, a potem bym rozważył co dalej. – odpowiedział zgodnie z prawdą Grzegorz, przeżuwając naleśniki.*~

~Wspaniały przyjaciel, normalnie chciałbym takiego. XD~

~*:D*~

- Oczywiście! Życie bez ciebie to nie życie! – Odpowiedział \Kłamca/

W tym momencie uśmiechnęłam się do niego. On zaś odwzajemnił mój uśmiech. Wiedziałam już, że byłabym poszukiwana. |A jeśli tylko cię wkręcał? No, ale w sumie po co miałby kłamać.| Paręnaście minut później, kiedy zjedliśmy już, zebrałam naczynia i włożyłam je do zlewu. Po tym, poszłam się umyć i ubrać. \<Ziew>/  Kiedy to zrobiłam, poszłam jeszcze do toalety, ~Dobrze, że nie mamy w tym momencie dokładnych opisów jak srała.~ ~*Weź nawet tak nie strasz. ;_;*~ a następnie udałam się do pokoju, wzięłam jedną z nowych Mang, \Nigdy nie pojmę, czemu to jest wielką literą./ które niedawno ~zajebałam z Empiku~ kupiłam, czyli „Ghost in the Shell"|W sumie, jak popularna to pewnie pierwsza się w oczy rzuciła.| usiadłam na łóżku i zaczęłam ją czytać. W pewnym momencie zaś, gdzieś przy piątej stronie, usłyszałam głos Grzegorza, który mówił:

~*– You're the reason every god damn revolution always fails!
You're nothing but a lie!
A thin, tasteless lie with no will to become
Why do you think I do this? You think this is a fucking game?
With every word, every beat, every noise
Every second I am shaping the future!
I am the future and you're nothing but faithless cowards!
I am on a mission to change the course of history
So either join me or get the fuck out of my way!
This world is mine!

– Jezu Chryste, a ty znowu starasz się być jak Zardonic cytując teksty z jego utworów? Ile mam ci powtarzać, pajacu, że nigdy nie będziesz tak zajebisty jak on? - odparła zażenowana Andromeda.

– Ty mnie nie rozumiesz! Kiedyś będę tak zajebisty jak on!

– Nawet po śmierci ci się to nie uda, downie, a teraz wypierdalaj, bo ja tu czytam.*~

~Ten dialog był piękny. XD~

~*Wiem x"D*~

- A ty znowu czytasz te swoje Mangi?

- Ja nie narzekam, że prawie codziennie wychodzisz z kolegami grać w piłkę nożną. Poza tym, kiedy się do ciebie przeprowadzałam, ostrzegałam, że uwielbiam Mangę i Anime. – Odpowiedziałam

\Kurła, czy to coś niecodziennego, że lubi mangę i anime? Przecież obecnie to jest popularne jak chuj./

~*Wtedy chyba nie było aż takie popularne, no i chyba gimbusy się z tego wyśmiewały, so...*~

\A./

|B|

~*C*~

|D|

~*E*~

|F|

~*G*~

\Nosz.../

~*|:D|*~

- Eh...Co za kobieta...Chciałem tylko powiedzieć, że wychodzę z kolegami zagrać w piłkę nożną. Nie wiem, o której wrócę, ale na pewno przed obiadem. \Ty darmozjadzie. Sam byś sobie obiad ugotował!/ – Powiedział

- Ok. – Odparłam i wróciłam do czytania.

Po tej rozmowie, on wyszedł z domu. Ja zaś czytałam Mangę dalej. ~Bo co mogła robić, skoro już zaczęła daną czynność.~ Była ona taka ciekawa, że w godzinę skończyłam ją czytać. Po tym czasie, zamknęłam ją i postanowiłam spakować się do mej torby na zbliżające się me zniknięcie. |Kurwa, bo gdyby tego nie przewidziała i nie przygotowała się, wszyscy bylibyśmy szczęśliwsi, bo opko mogłoby być ciekawsze.| Wyjęłam więc ją. Ta torba była dziwna. Z zewnątrz wyglądała zwyczajnie, jednak od środka była bardzo, bardzo, bardzo głęboka. ~Jezu, ten marysueizm mnie zabija. X.X~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.*~ Spakowałam do niej bardzo, bardzo, bardzo ciepły płaszcz zimowy i tak samo ciepły śpiwór, gdyż nie wiedziałam gdzie trafię, karabin maszynowy, pistolet, zapas magazynków na cztery miesiące, łuk, zapas strzał na pięć miesięcy, |Super. Skąd ty w Polsce wytrzasnęłaś te wszystkie bronie? Miałaś zezwolenie? Z czarnego rynku sprowadziłaś? Wyjaśnienia, plox!| ~*Czego ty wymagasz od opka...*~ |A, no tak. :<| mój dziennik, zeszyt do rysowania i pisania opowiadań, zestaw do rysowania, dziesięć moich ulubionych Mang, zeszyt, w którym rysowałam swoją mangę, \Która pewnie była taka brzydka jak twoja morda. A poza tym, co ty, na wakacje czy na porwanie się szykujesz?/  ~*Debili nie zrozumiesz.*~ zapas jedzenia i picia na cztery miesiące, gdyż nie wiedziałam na ile tam trafię, ~*Ja bym w takim razie wzięła na rok, ale co kto woli.*~ telefon, słuchawki, zapasową baterię do telefonu, |Z cyklu: Gimbusa mają porwać, a ten ma czas na przygotowania.| cztery książki, roczny zapas papieru toaletowego (gdybym trafiła np. do chatki w lesie [byłam tylko człowiekiem i potrzeby fizjologiczne miałam]), ~Nie kłam, Mary Sue nie srają. To nie w ich stylu~ roczny zapas ubrań na zmianę (musiałam przecież się przebierać), ręcznik, kosmetyki do kąpieli (musiałam się przecież myć) |To jest takie bekowe. XD Ty się na porwanie szykujesz, a nie na wakacje, pokrako.| ~*Mary Sue...*~ |;=;| i aparat oraz zapasowe baterie do niego, gdyby było to ciekawe miejsce. Wiem, że może pakowałam się jak na wyjazd, ale jeśli nie mogłabym uciec z mego przyszłego więzienia, to chciałam sobie tam urozmaicić czas. ~Byłby problem, gdyby okazało się, że torturowaliby cię tam dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu.~ Kiedy przełożyłam torbę przez ramię, nadal była lekka. I to był jej plus. \No ja jebe./ Teraz byłam gotowa na każde miejsce przetrzymywania.

Kiedy się spakowałam, odłożyłam torbę na krzesło i poszłam przygotowywać obiad. Jako iż podejrzewałam, że Grzegorz po powrocie będzie bardzo głodny, \Co nie byłoby niczym dziwnym, bo w końcu popierdalanie po murawie jest męczące./  postanowiłam zrobić obfity obiad. W pewnym momencie przygotowywania, usłyszałam otwierające się drzwi, a następnie głos Grzegorza, który mówił:

~*– Bow to the one true king! 

– Nie no, ty zjebie, przestań tytułować się królem! Jedynym prawilnym królem jest Zardonic, zjebie! - zawołałam zgodnie z prawdą.

– Cicho, ty się nie znasz.

– Matoł...Nie da się być idealniejszym od Zardonica.*~

|Te dialogi są lepsze od opka. XD|

~*Wiadomo, wszystko jest lepsze od opka.*~

- Jestem!

- Okej... - Odpowiedziałam

I wróciłam do dalszego przygotowywania obiadu. Gdy zaś skończyłam, podałam go na talerze i wraz z Grzegorzem zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. ~Bo co mieliście do roboty.~ Kiedy skończyliśmy, mój przyjaciel wyszedł z kuchni do salonu, a ja zaczęłam myć naczynia po obiedzie i po śniadaniu zresztą też. |Każ temu matołowi myć naczynia. U mnie w bazie jest podzielone, danego dnia jedna osoba ogarnia mycie naczyń. Dzisiaj jest kolej tego zjeba Sezorisa, jakby ktoś był ciekawy. Jutro i pojutrze też, bo jest zjebem, to niech trochę popracuje.| ~*Slade jest bardzo sprawiedliwym człowiekiem, uwierzcie! xDDD*~ |:D| Gdy skończyłam, udałam się do swojego pokoju. W czasie drogi, ujrzałam kątem oka, że Grzegorz spał. Tak mnie denerwowało to jego lenistwo... \Ja jebe, po uprawianiu sportu i to ponad godzinę można się zmęczyć. Miał prawo się zdrzemnąć./

Lecz, od tego momentu, do godziny 23|56|:00 zajmowaliśmy się swoimi sprawami. O godzinie 23|56|:00, a dokładniej o 23|56|:59|87|, gdy czekaliśmy z Grzegorzem na północ, zaczął mnie on, jak co roku, ~ruchać. Przepraszam, nie powinienem, ale nie mogłem się powstrzymać. Ciągle myślę o tych okrutnych rozdziałach. XD~ ~*Raz ci chyba wybaczą, ale podejrzewałam, że to napiszesz. XD*~ ~:D~ całować do godziny 00|89|:01|98|, abym, jak to mówił, „miała wesoły koniec roku i początek nowego". \Skopiowane z Bestów, no ni ma chuja we wsi./ Kiedy zaś skończył, posiedzieliśmy do około godziny |1|01:|7|00. Po tym czasie, ja wzięłam moją torbę i założyłam ją, a następnie udałam się spać jako pierwsza. ~Ja bym poszedł spać do piwnicy, aby strollować porywacza. :D~ Niestety. Sen był normalny do około |7|02:|9|00. Po tym czasie, obudził mnie trzask. \Ten Dawid (wiadomo, kto był porywaczem, więc to nie spoiler) to nawet cicho się włamać nie umie. Jak on morduje innych?/  ~*Mocą Opkolandii.*~ \Ach, no tak. ;=;/  Kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam wybitą szybę i potłuczone szkło na podłodze. Tylko tyle. Od razu się odwróciłam i chciałam obudzić Grzegorza, jednak w tym momencie, poczułam, że ktoś przytknął mi jakąś chustkę przesiąkniętą chloroformem do nosa. Zanim zasnęłam, ujrzałam jakąś poharataną rękę. ~W sumie, jak jest się mordercą, to można mieć zniszczone ręce, więc pasuje.~ Zniszczoną w takim stopniu dłoń miał tylko...Dawid! ~*Dejwid~ Nie zdążyłam jednak zareagować, gdyż za~*e~s~r~nęłam. |GRZEGORZ! xDDD| ~;"D~ Kiedy budziłam się np. od hałasu helikoptera, po chwili znów usypiałam od tego samego... |Wiesz, że chloroform w końcu też wysycha?| ~*Opkolandia może pomóc we wszystkim.*~ |;=;| ~*Wiem ;=;*~

Gdy naprawdę się obudziłam, poczułam pod sobą wodę. Ujrzałam nad sobą również niebo. Od razu spróbowałam usiąść. Kiedy mnie się to udało, okazało się, że byłam...w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym! \Południowym, do chuja pana, jeżeli miała być niedaleko Antarktydy./  Musiałam więc tu przetrwać, gdyż nie mogłam uciec...Musiałam przeżyć całe 366|66666666666666| dni... ~*Po tylu by zdechła. xDDD*~ |O to chodzi. :D|

------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Grzegorza.*

~Znowu to powtarzamy? ;=;~

~*Ja widać, niestety tak. W ogóle, mam już dość na dzisiaj.*~

~Nie tylko ty.~

|I nie tylko wy.|

Szczecin~*usio*~, 31.12|3|.2015|8| roku/|1|01.01.2016|67| roku, godzina |2|9:2|0|0/|3|7:|8|00

~*Kurwa mać. XD Nie ma tylu dni i godzin! XDDD*~

|Od teraz są. :D|

Dzień #0

Witajcie. Nazywam się Grzegorz Miller. ~*Grzegorz Chujller~ Postanowiłem wam opowiedzieć o tym, co przeżyłem przez cały rok. Otóż ~*okazało się, że Zardonic znowu nie przyjedzie do Polski i cały rok miałem depresję.*~ \Kurwa, a ty znowu o nim?/  ~*No co? Zardonic jest zajebiście zajebisty!*~ \Ale bez przesady!/  ~*:D*~ miałem brata, który szczerze nienawidził mojej najlepszej przyjaciółki, Andro|n|medy Lopez i chciał się jej na wszelakie sposoby pozbyć. Nie wiedziałem jednak, że dojdzie to do AŻ TAKIEGO stopnia. Zacznijmy jednak od początku.

Pamiętnego dnia, 3|6|1.1|5|2.2015|666| roku, \Po prostu dajmy mu spamować takimi liczbami./  ~*Tak, tak będzie najlepiej.*~ obudził mnie zapach smażonych |zwłok| naleśników. ~Genialny początek dnia. XD~ |Wiem :D| ~*Czas zmienić towarzystwo. ;=;*~ |~:D~| Dzięki temu wiedziałem, że dziś Sylwester, bo najbardziej urocza osoba na świecie ~*Ja?*~ (Andro|n|meda) ~*A nie, on znowu o tej piździe gada.*~ zawsze robiła naleśniki w święta i Sylwestra. ~Wiecie, naleśniki w dzisiejszym świecie są tak rzadkie, że można je konsumować tylko w wyjątkowe dni.~ Od razu zrobiłem się głodny. Wstałem więc z łóżka i poszedłem do kuchni. \Bo jestem chujem całkowitym i sam śniadania nie zrobię./ Kiedy tam wszedłem, podszedłem do mej przyjaciółki od tyłu i ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Nosz kurwa. XD*~ ~:D~ objąłem ją. Chwilę później, ujrzałem, że odwróciła ona głowę, najprawdopodobniej po to aby sprawdzić, czy to byłem ja. \A kto inny to mógłby być?/ ~Pedofil~ ~*Kurwa, matole, ona ma ponad dwadzieścia lat. XD*~ ~A chuj z tym. xDDD~ Chwilę potem, ponownie odwróciła głowę i wróciła do robienia śniadania. Paręnaście minut potem, kiedy skończyła i gdy naleśniki leżały już na talerzu, wyjęła ona z szafki syrop klonowy i polała nim naleśniki. Następnie wzięła dwa talerze i tyle samo widelców, ~*Ja bym wzięła jeden talerz i zjadła wszystkie naleśniki, po czym kazałabym temu matołowi zrobić sobie samemu śniadanie oraz pozmywać naczynia.*~ |Kultura level: Ramoninth xD| ~*No co? :D*~ a następnie jeden zestaw podała mi. Po zrobieniu tego, zasiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. W którymś momencie, Andro|n|meda spytała tym swoim słodkim \jak kwas solny/  ~*Piękne porównanie. XD*~ \Wiem/ głosikiem:

- A gdybym zaginęła...Szukałbyś mnie?

~*– Czekaj, muszę spytać Zardonica, jakie jest jego zdanie na ten temat. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą, przeżuwając spalone do granic możliwości naleśniki.*~

~Piękne są te twoje dialogi. XD~

~*Wiem. Ubarwiam opko. :D*~

- Oczywiście! Życie bez ciebie to nie życie! – Odpowiedziałem

\Kłamca/

Przecież bez niej nie mógłbym przeżyć! |A może zastanowiłbyś się, skąd jej tak nagle przyszło do głowy to pytanie?| ~*Opkolandia...*~ |;===;| Chwilę później, ujrzałem, że uśmiechnęła się ona do mnie. Ja zaś, odwzajemniłem jej uśmiech. \Bez żadnych emocji ani nic, jak nakazują prawa opek./ Paręnaście minut później, kiedy zjedliśmy już, Andro|n|meda zebrała naczynia i włożyła je do zlewu, a ja poszedłem ~się wysrać~ ~*No ależ oczywiście. XD*~ ~To opko jest takie nudne, że trzeba je ubarwiać. :D~ do drugiej z naszych trzech łazienek \Burżuje/ aby umyć się i ubrać. Kiedy skończyłem, jako iż umówiłem się dziś z kolegami na grę w piłkę nożną, założyłem buty i poszedłem do Andro|n|medy powiedzieć, że wychodzę. Kiedy stanąłem w drzwiach jej pokoju, ujrzałem, że ta znów ~*paliła wrogów rewolucji, którzy nie zgadzali się z tym, że Zardonic to jedyny prawdziwy władca. Ja jebe, ile ja mam jej mówić, że Zardonic nie prowadzi żadnej rewolucji (chyba), a jest tylko muzykiem, który lubi takie klimaty? Chyba musiałem ją zabrać do psychiatry albo na koncert Justina Biebera, aby się ogarnęła. W ogóle to też chamskie, że Bieber już był w Polszy, a Zardonica jeszcze tu nie było. A trasę po Europie już miał, a mimo to w Polsce go nie było. No kurwa, ja chcę Zardonica w Polsce! Czy o zbyt wiele proszę?*~ \Ten fragment jest piękny./  ~*A na pewno bardziej niż opko.*~ ~To wiadome. Wszystko jest lepsze niż opko.~ czytała te swoje Mangi. No ileż można? Ona może dziesięć Mang i tyle samo serii Anime pochłonąć jednego dnia! |Szacun, mnie by się nie chciało. A poza tym, to co jest w tym złego? Mangi to komiksy, a anime to seriale, tylko z Japonii, a nie z Europy czy Stanów Zjednoczonych, a co za tym idzie, są rysowane w innym stylu. Czy to takie złe?| ~*Jak widać, Grzegorz to nietolerancyjny chuj. Nie, a tak serio, to w dwa tysiące piętnastym roku faza na to chyba nie była aż tak przeprzeogromna jak teraz.*~ |K| ~*Leń*~ |;""D| Po chwili rzekłem:

~*– Try to do it like this, you won't get it
Try to walk my way, just forget it
Try to wear my face, you'll regret it
When you take it off you'll never be me
Try to do it like this, you won't get it
Try to walk my way, just forget it
Try to wear my face, you'll regret it
When you take it off you'll never be me!

– Kurwa, ty zapyziały debilu, ile mam ci powtarzać, że nie będziesz tak idealny jak Zardonic?! Zardonic jest idealny, nie to co ty. Mam ci to przeliterować? J-E-S-T B-O-G-I-E-M. – odpowiedziała Andronmenda kontynuując palenie wrogów rewolucji.

– Ty mnie nie rozumiesz!

– Japa koniu, Zardonic jest najlepszy, a ty jesteś miernotą. A teraz spierdalaj, nie widzisz, że palę wrogów rewolucji? Mój pan i władca byłby ze mnie dumny.*~

|Te dialogi są takie piękne. Normalnie lepsze niż opko. XDDD|

~*To wiadome. :D*~

- A ty znowu czytasz te swoje Mangi?

- Ja nie narzekam, że prawie codziennie wychodzisz z kolegami ~porywać pięćset plusy z pobliskiego przedszkola.~ ~*Co. xDDD*~ ~"No ale w przedszkolach powinni zrobić wypożyczalnię pięćset plus. Wiesz, pożyczasz dzieciaka na jakiś czas i hajsy lecą!" ~Ramoninth, 2k18~ ~*Japa xD*~ |Pamiętam, ten cytat był genialny. XD| ~*:D*~ grać w piłkę nożną. Poza tym, kiedy się do ciebie przeprowadzałam, ostrzegałam, że uwielbiam ~*Zardonica i najchętniej bym mu zbudowała świątynię.*~ Mangę i Anime. – Odpowiedziała

- Eh...Co za kobieta...Chciałem tylko powiedzieć, że wychodzę z kolegami ~porywać pięćset plusy. Dzisiejszy przystanek to pobliska podstawówka.~ ~*Cudownie. xDDD*~ \Czuję, że ta analiza będzie upośledzona. Dlatego tak rzadko się odzywam./  ~*|~;"D~|*~ zagrać w piłkę nożną. Nie wiem, o której wrócę, ale na pewno przed obiadem. \Spal się, chuju./ – Powiedziałem

- Ok. – Odparła

Po tej rozmowie, ja wyszedłem na dwór i ruszyłem na boisko, gdzie miałem się spotkać z kolegami. Po znalezieniu się tam, przywitałem się z nim, podzieliliśmy się na drużyny i zaczęliśmy ~porwania~ grać. Graliśmy trzy godziny, oczywiście robiąc sobie parominutowe przerwy. |A może byś kulturalnie zdechł z przemęczenia, to bylibyśmy szczęśliwi. No, ale to prolog. Fak.| Kiedy zaś skończyliśmy grać, pożegnałem się z nimi, \To był najszybszy mecz we Wszechświecie, mimo iż minęły trzy godziny./ po czym ruszyłem do mej willi (byłem bogaty, więc mogłem w niej mieszkać). \Burżuj jebany, pewnie w ABW pracuje./ Byłem głodny i zmęczony więc szedłem z motywacją, że gdy wejdę do środka, zastanę gotowy już obiad. ~Ja jebe. Fakt, jestem facetem, ale wkurwia mnie jego podejście. Andromeda to nie twoja służąca, mógłbyś chociaż raz sam przygotować sobie i jej jedzenie. Pewnie nie pomyślałeś nawet o tym, że nie wiem, może źle się czuć, może być zmęczona, może dwie minuty temu ją okres złapał i brzuch ją boli, i jedyne o czym myśli to aby jebnąć się spać, może być po prostu zmęczona, może mieć dużo nauki na studia, bo w końcu jest w wieku studenckim i może nie mieć czasu zrobić obiad, etc. etc. Ale nie, ty oczywiście myślisz o czubku własnego nosa, chamie zajebany.~ ~*Heeej! Analiza końcowa dopiero za dziewięćdziesiąt rozdziałów!*~ ~ILE?! ;___;~ ~*Niestety ;_;*~ ~Help ;___;~ Po wejściu do mieszkania, rzekłem:

~*– I keep bringing back the glory from Venezuela to Germany
I always came in peace but you made me your enemy
You prayed to your gods, I made a pact with the Devil
And forged an alliance of drum, bass and metal
So I stuck to my guns and found my own army
We struck your dancefloor like a fucking tsunami
I make my own path 'cause this is forever
The time is now, we will never surrender

– No kurwa, jak ty mnie wkurwiasz. Nie dość, że łeb mnie napierdala i mam ochotę się jebnąć spać, to muszę robić obiad dla takiego zjeba jak ty, to jeszcze bezcześcisz mego pana i władcę. – rzekła, po czym wyjęła nóż i przebiła mi serce.

KONIEC OPKA*~

~Marzenia...~

- Jestem!

- Okej... - Odpowiedziała Andro|n|meda \dalej ostrząc nóż/.

Następnie zaś wszedłem do kuchni. ~*Nie. Patrzę, co jest dalej i nie mogę z tym. Koniec na dzisiaj, dalej jest okrutnie. Wiem, nie możemy wyjść z prologu, obiecuję w weekend się poprawić, noalewiecietezłeopisy. ;_;*~ ~Jezu ;_;~ |Nje ;=;| \Oł noł./ ~*Właśnie ;_;*~ Musiałem jeszcze trochę poczekać na obiad. ~*Lecimy jednak dalej. Nie możemy się poddać. POKONAMY PROLOG!*~ ~Będzie ciężko. ;_;~ Gdy zaś skończyła go ona robić i podała do stołu, zasiedliśmy, i zaczęliśmy jeść. |Jak nakazywały prawa logiki.| Obiad był bardzo obfity. Gdy skończyliśmy jeść, było mi ciężko na żołądku. ~*Zaczyna się. ;_;*~ ~Nie ;_;~ Postanowiłem więc uciąć sobie poobiednią drzemkę, co zresztą miałem w zwyczaju. \Nie no, ten down mnie wkurwia. Fakt, wyjątkowo mógł być padnięty, bo trzy godziny grania w piłkę nożną to dużo, ale i tak mnie wkurwia./ ~*Nie tylko ciebie, Rivienno. Nie tylko ciebie.*~ Po obiedzie więc poszedłem do pokoju telewizyjnego \Broń Boże, abyś poszedł do swojego pokoju./  i położyłem się na sofie, która tam była, a następnie wygodnie ~wysrałem~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~Muszę jakoś przetrwać. :D~ ułożyłem. Musiałem uciąć sobie półtora godzinny sen, |Czuję literówkę.|
gdyż zwykle tak robiłem po obiedzie. Szczególnie, że dzisiejszy był chyba na serio zbyt obfity, bo było mi ciężko na żołądku. ~Help ;_;~ Czułem, że to wszystko musiało się tam ułożyć. Obecnie byłem zbyt ociężały i senny. ~*Pomocyyy...Zatrzymajcie ten kombajn okropnych opisów! ;___;*~ Szczególnie, że z trzy godziny przed obiadem grałem z kolegami w piłkę nożną. Kilka chwil później, splotłem razem dłonie, położyłem je na brzuchu i głęboko odetchnąłem. \Rozumiemy. Możesz spierdalać?/ Parę sekund potem, moja głowa bezwładnie opadła na ~dupę~ ~*Nosz... xDDD*~ ~:D~ bok, a powieki zamknęły się. Słychać już było tylko moje powolne i płytkie oddechy. I kilka chwil potem – usnąłem... |Bogu dzięki. ;_;|


Półtorej godziny później, kiedy się obudziłem, poczułem się lżej. Przeciągnąłem się więc i jeszcze z pięć minut poleżałem. Następnie zaś, niechętnie wstałem, gdyż tak dobrze mnie się leżało ~*Przynajmniej w prologu ujawnia się, że Grzegorz to leniwy chuj.*~ i zająłem się codziennymi czynnościami...

Zajmowaliśmy się sobą, do godziny 23|6|:|9|00. O tej godzinie, a dokładniej o 23|4|:|8|59, kiedy czekaliśmy na północ, zacząłem ~~*Stop. xDDD*~ ;""D~ całować moją przyjaciółkę do godziny |1|00:|2|01. Mieliśmy to w zwyczaju. Robiłem tak, aby miała ona szczęśliwy koniec starego roku i początek nowego. \Wcaaale nie czuć, że kopiowane z Bestów. Wcale./ Po tym, popatrzyliśmy jeszcze na fajerwerki ~*i najebaliśmy się tanimi jabolami z Biedry.*~ ~Sylwester na całego. xD~ ~*:D*~. Około godziny |1|01:|2|00, Andro|n|meda poszła spać. Ja posiedziałem jeszcze 20 minut, po czym również wyłączyłem światło i poszedłem spać. \Spałeś wystarczająco długo, teraz marsz do kamieniołomu./  ~*Jesteś bardzo dobra. XD*~ \Wiem/ Kiedy wszedłem do sypialni, zdziwiło mnie, że ma przyjaciółka spała ze swoją torbą. W sumie...Pytała się mnie wczoraj, czy bym ją szukał, gdyby została porwana. Może podejrzewała, że ktoś ją w nocy uprowadzi? |To nie wiem, może zabij okna w sypialni metalowymi blachami? Albo przenieś Andromedę na strych aby była bezpieczna?| ~*Masz piękne pomysły. XD*~ |Każdy pomysł jest dobry, aby kogoś chronić. :D| Nie przejąłem się tym jednak\, bo jam jest cwel/  i pocałowałem ją, a następnie położyłem się obok i zasnąłem...

Obudziłem się około godziny |1|07:|9|00. Kiedy to zrobiłem, ~poczułem, że bolała mnie dupa. ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Won. xD*~ ~Nie :D~ ujrzałem wybitą szybę, części szkła leżące na podłodze i co najgorsze BRAK ANDRO|N|MEDY! Od razu wstałem więc i zacząłem ją szukać po całej willi. Nigdzie jej nie było. \Wkurwiła się, że musi ci usługiwać, mimo iż jesteś bogaty i na stówę stać cię na służących, więc spierdoliła na Alaskę./  Wyjrzałem więc za okno. Najprawdopodobniej ochroniarze zostali w nocy ogłuszeni, gdyż widziałem, że dochodzili do tego, co się stało. |To jak oni zostali ogłuszeni, że wnioskując po tym, że dopiero ogarniali, co się stało, tak długo byli nieprzytomni?| ~*Magia Opkolandii zawsze nam pomoże.*~ Odszedłem więc od okna i włączyłem główny komputer. ~*Zdziwiło mnie tylko to, że kiedy to zrobiłem, na niebieskim ekranie ujrzałem formujący się niebieski sześciokąt z literą "A" w środku.*~ ~No ja jebe. A teraz faza na AEGIS z  "Portal Stories: Mel", tak? xD~ ~*No :D*~ ~No kurwa. xDDD~ ~*:D*~ W statystykach zobaczyłem napis:

Dnia |1|01 stycznia 2016|2| roku, o godzinie |2|02:|1|00 do willi włamano się z komputera o adresie IP. 666.~To mój komputer! :D~ ~*No ja jebe. xDDD*~ ~:D~ 324.0.1 do systemów głównego systemu \#Sens/ i wyłączono wszystkie systemy ochrony oprócz jednej z ukrytych kamer ~~*STOP xDDD*~ ;"D~ w sypialni Grzegorza Millera ~*Grzegorza Chujllera~ i Andro|n|medy Lopez. Za pomocą niewyłączonej kamery wykryto, że porwana została Andromeda Lopez. ~*Chujpez~ ~*Wyjdź i nie wracaj, dopóki nie znajdziesz mózgu. xD*~ ~Nie :D~ Statystyka wszystkich systemów ochrony na dzień dzisiejszy:

Główny komputer: Działa, ale na awaryjnym zasilaniu.

Kamery: ~Srają~ ~*Gdzie ty zgubiłeś mózg? xD*~ ~Tam, gdzie Czarek, ciągle szukamy.~ ~*No kurwa. XD*~ ~:D~ Wszystkie wyłączone, poza ukrytą kamerą w sypialni.

Płot pod napięciem: Wyłączony przez przeciążenie elektryczne. \Czy ten padalec zdaje sobie sprawę, że zgodnie z prawem ogrodzenie nie może stanowić zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi lub zwierząt?/ ~*Grzegorz to debil, czego ty chcesz. A poza tym, żyjemy w Opkolandii.*~ \A, no tak./

Działka laserowe: Wyłączone

Alarmy: Wyłączone

Zasilanie: Wyłączone, poza awaryjnym.

|Kuuurwa, ale ta willa chroniona. Normalnie jak dom prezydenta.|

~*Może Grzegorz to prezydent Opkolandii? Jest takim debilem, że w sumie to prawdopodobne.*~

|Kto wie.|

Jezioro z kwasem wokół willi: Z~esr~a~ło się~mknięte"

~*Ja cię już nie wychowam. xDDD*~

~;"D~

Po przeczytaniu tego wszystkiego, łzy napłynęły mi do oczu. Więc porwali ją! \I kto mi teraz będzie śniadania i obiady robił oraz sprzątał za mnie mieszkanie?/ Musiałem ją znaleźć. Włączyłem więc program, którym mogłem namierzać położenie różnych osób za pomocą satelity ~*Zardonic wraz ze swym teledyskiem do "Revelation" tu był.*~ i zacząłem szukać Andro|n|medy. W pewnym momencie, ujrzałem, że była ona...w kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na Oceanie Arktycznym! |Południowym, do chujca.| Musiałem ją odnaleźć! ~*W końcu ktoś musiał palić wrogów rewolucji na chwałę Zardonica, a ja miałem takiego pierdolca, że nie umiałem zapalić zapałki.*~ ~Piękny ten fragment. xDDD~ ~*Wiem :D*~ Przyjrzałem się jeszcze adresowi IP komputera, z którego włamano się do głównego systemu. Był to adres IP...notebooka Dawida! ~*Dejwida~ No ja go zapierdolę! \Chyba, że Dejłid będzie szybszy./ Mimo wszystko, umyłem się, ubrałem i po raz ostatni w tym roku ~wysrałem~ ~*Że mu dupa nie wybuchła.*~ ~C'nie? :D~ wyszedłem z willi. Następnie wsiadłem w samochód terenowy|, który zajebałem z pobliskiego sklepu papierniczego| i ~*Co. xDDD*~ |To Opkolandia, tu wszystko jest możliwe.| ~*Ale bez przesady! xDDD*~ |Nie doceniasz mocy Opkolandii. :D| ruszyłem w drogę ku uwolnieniu mej przyjaciółki...

------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Dawida.* ~*Dejwida~

Szczecin~*uś*~/Ocean Arktyczny, |Południowy, kurła.| 31|2|.12|3|.2015|9| roku/|4|01.|8|01.2016|8| roku, godzina |9|8:|8|00/|9|01:|1|00

Dzień #0

Tego dnia, obudziłem się z średnim w skali bólu \A w jakiej skali on ból mierzył?/  ~*Richtera pewnie.*~ ~To jest najlepsza skala, w jakiej można mierzyć ból. XD~ ~*No wiesz, dziewięć w skali Richtera to według niego łeb lub cokolwiek napierdalający jak kombajn o tytanowe zboże.*~

~|\

/|~

~*:D A tak w ogóle, wiedz że jest źle, gdy Rivienna dołącza się do igzdakowania.*~

\Ech.../

~*Moja wina, że rzadko igzdakujesz w Internetach? :D*~

bólem głowy oraz lekkimi mdłościami. Nie zdziwiłem się tym jednak. Wczoraj byłem w barze i trochę się upiłem. |Tak serio, najebałeś się gorzej niż Grzegorz w ostatniego Sylwestra.| ~:D~ |Zamknij ryj, bo ci przypomnę, co odjebałeś. XD| ~:D~ Co prawda nie do nieprzytomności, ale niewiele pamiętam ~*Siema zmiano czasu!*~ z wczoraj. ~Czyli najebał się jak Slade w Sylwestra dwa lata temu?~ ~*Czas zmienić towarzystwo na normalniejsze. ;-;*~ ~|:D|~  W pewnym momencie, poczułem, że jedzenie z wczoraj podchodziło mi do gardła. \SZTOP. <- Kropka stanowczości./ Szybko wstałem więc z łóżka i pobiegłem do toalety. Następnie stanąłem nad umywalką. Parę chwil potem, zwymiotowałem. ~Już od prologu. Już od jebanego prologu. ;=;~ Powtórzyło się to sześć razy, |Bo tytanowy żołądek to podstawa.| po czym nie miałem już czego zwracać. Poszedłem więc do łóżka na dwie godziny, żeby poczuć się lepiej... ~*Nie ma co, ledwo wstał i znów do wyra. Czarek jak się patrzy. No tylko Czarek jak już rzyga to go w całym mieszkaniu słychać.*~ ~On jest taki atencyjny, że nawet jak rzyga to każdy musi o tym wiedzieć.~ ~*Co. xDDD*~ ~;"D~

Po tym czasie, wstałem normalnie i podszedłem do kalendarza aby sprawdzić, który dziś był. |Gdyby tylko istniały telefony.| Kiedy zaś sprawdziłem, jęknąłem z niezadowolenia. Bowiem był~*y urodziny Justina Biebera. Kurwa, miałem nadzieję, że dzisiaj są urodziny Zardonica! No i znowu nie miałem pretekstu, aby puszczać na całe osiedle "Black and White". No kurła.*~ ~Te twoje wstawki o Zardonicu są ciekawsze od opka. XD~ ~*Wiem :D W ogóle...My jebany prolog czy dni analizujemy. XDDD*~ |To opko już na początku pokazuje, jakie jest zjebane. XD| 31|1| grudnia. Znów ta pierdolona radość. \<Ziew>/ Jednak, w pewnym momencie, przypomniałem sobie z szyderczym uśmiechem, że przecież był to dzień porwania tej kurwy Andro|n|medy! ~*|\~POMÓC?~/|*~ No i dzień ponownego, od czasu świąt spotkania z moją ukochaną Laurą. |*Laórom| ~*Cudownie. xDDD*~ |;"D|

Po sprawdzeniu tego, poszedłem umyć się i ~wysrać~ ubrać. ~*Wyjdź. xDDD*~ ~Na chuj? Ktoś musi ubarwiać opko. :D~ ~*W ten autystyczny sposób... xD*~ ~:D~ Następnie wziąłem mego notebooka i poszedłem do salonu, gdyż tam było najlepsze Wi-Fi, a następnie włączyłem go i zacząłem serfować po Internecie. Lecz, w pewnym momencie najprawdopodobniej urwał mnie się film, gdyż nic więcej nie pamiętam z dnia... \Zajebisty ten jego dzień, nie ma co./

Około godziny |1|01:|7|00 w nocy, usłyszałem dzwonek do drzwi. Od razu się obudziłem i wyłączyłem notebooka a następnie wziąłem go, gdyż wiedziałem, że będzie potrzebny. ~*Jaki on pewny, że to Laura, a nie komornik-troll.*~ Po tym, założyłem buty i poszedłem otworzyć drzwi. Kiedy to zrobiłem, zobaczyłem moją kochaną Laurę. |*Laórem| ~*A poza tym, to oczywiście musiała być Laura, bo jakby to był komornik-troll, który postanowił strollować ludzi, to świat by się zawalił.*~ Chwilę później, przytuliliśmy się na przywitanie, gdyż zawsze tak robiliśmy, a następnie oboje wyszliśmy Wna \?/ ~*Jakaś dziwna literówka, która jest ewidentnie w Wordzie.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ zewnątrz. Następnie wsiedliśmy w mój samochód |Nie pochwalisz się jaka marka? Miło, że chociaż trochę skromny jesteś.| i ruszyliśmy do willi mego brata i tej suki. \Kocham tego Dawida. Tylko on mnie i ogólnie nas rozumie./ ~*Wiem, bo Dawid to mój były husbando, którego sama wykreowałam. :***~

Po godzinie, kiedy dojechaliśmy do celu i wyszliśmy na zewnątrz, włączyłem notebooka i zacząłem próbę włamania się do głównego komputera. Zajęło mi to 50|0| ~*Chciałbyś*~ minut. \A jednak jest Gary Stu albo po prostu Gregory i Gandzia mają chujowe systemy zabezpieczające bazy. Już my mamy lepsze, a i tak Slade obstawił bazę czterema snajperami./ |Bezpieczeństwo to podstawa. :D| \Nie wystarcza ci płot pod napięciem w ilości dwóch sztuk, za którymi jest mur z pola siłowego Kombinatu, jezioro z kwasem, wieżyczki strażnicze na dachu, działa rakietowe w murze oraz zapadnie pod drzwiami, w które ostatnio wjebała się Emily?/ |Nie :D| \.../ |:D| Po tym czasie, wyłączyłem wszystkie systemy ochrony. Oprócz płotu, gdyż on był jakoś zablokowany. ~*A jednak, właściciele willi trochę mózgu mieli.*~ ~CUD! \O/~ Jednak i na to miałem sposób. Podłączyłem do notebooka urządzenie do wywoływania przeciążeń elektrycznych w sprzętach elektronicznych ~*EMP Tool, wersja zjebana?*~ i wystrzeliłem w kierunku płotu, po ówczesnym włączeniu sprzętu. |Bo pojebanym byłoby próbować to zrobić, jeżeli sprzęt byłby wyłączony.| Kiedy zaś wyłączyłem tym płot, wraz z Laurą |*Laórom| zajęliśmy się ogłuszaniem strażników. \Bo jesteśmy takimi koksami, że oni nam nic nie mogli zrobić./ Po zrobieniu tego, odnaleźliśmy szybę prowadzącą do sypialni Grzegorza i Andro|n|medy, a następnie wybiliśmy ją, weszliśmy do sypialni i szybko stanęliśmy za łóżkiem. ~*Bo tyle graliśmy w "Half-Life 2", że mieliśmy zajebiste skille życiowe.*~ W pewnym momencie, ujrzałem, że Andro|n|meda się obudziła i najprawdopodobniej chciała obudzić mego brata. \Ale to też mnie zastanawia. Dlaczego Dawid nie chce zajebać Grzegorza, skoro to przez niego miał spieprzone dzieciństwo, tylko jego BFF?/ ~*Może chce go rozjebać psychicznie i spowodować aby Gregory sam się zabił.*~ \W sumie.../ Nie mogłem na to pozwolić. Przytknąłem więc jej do nosa chustkę z chloroformem~*, który zajebałem z opkowego Supersamu.*~. Kiedy po paru minutach usnęła, przywiązałem jej chustkę do nosa, aby się nie obudziła, \Walić to, że chloroform wysycha, Opkolandia nam pomoże./ po czym wraz z Laurą |*Laórom| wynieśliśmy ją na zewnątrz i ~wylennyfaceowaliśmy~ ~*GTFO. xD*~ ~Nie! :D~ przenieśliśmy do naszego samochodu.


Następnie zaś ruszyliśmy do wynajętego hangaru. |Kolejny w ABW pewnie pracował. No ja jebe.| ~*Albo to ukryty fan Koalicji Obywatelskiej, który akurat należy do PO czy innego shietu i zgarnia hajs za egzystencję.*~ |W sumie...| Kiedy tam dojechaliśmy, wrzuciliśmy tą pizdę ~*:**~ na tylne siedzenia. Dosłownie. ~*:***~ Następnie weszliśmy do kokpitu, po czym ja usiadłem za sterami i ruszyłem. |Mimo iż nigdzie wcześniej nie było, aby ten padalec umiał prowadzić helikopter.| W pewnym momencie lotu, poczułem, że moja kochana Laura |*Laóra| przytuliła się do mnie. Gdy się odwróciłem, ujrzałem, że zasnęła. Wyglądała tak słodko i niewinnie gdy spała... \Tak, rozumiemy że ją kochasz. Nie musisz tego podkreślać na każdym jebanym kroku./ Objąłem więc ją jedną ręką, a drugą prowadziłem helikopter. \Bo jam jest Gary Stu./

Po paru godzinach, kiedy dolecieliśmy na Ant~y~arktydę i wylądowaliśmy, powiedziałem do Laury: |*Laóry|

Lauro... |*Laóro| Skarbie...Obudź się...Już jesteśmy na miejscu...

\Czemu te dialogi są pisane kursywą?/

~*Nie mam zielonego pojęcia, sama chciałabym to wiedzieć.*~

Dobudzić musiałem ją parę minut. ~*Czy już wiesz jak się czuję, gdy muszę obudzić mamę?*~ Kiedy się obudziła, oboje wyszliśmy z pojazdu i wyjęliśmy Andro|n|medę. Następnie, odwiązałem jej chustkę z nosa, gdyż chciałem, aby się obudziła na dobre \Co by nastąpiło, bo chloroform wysycha./ i cierpiała, po czym włożyłem ją do kuli od Aqua Zorbingu. |Jak ona tam przeżyła, nie wiem.| ~*Moc Mary Sue jej pomogła.*~ |Ach, fakt. ;=;| Następnie, zacząłem ją nadmuchiwać. Po skończeniu, przyczepiłem jeden koniec liny do naszej motorówki, ~Szkoda, że nie dowiemy się, gdzie ten popierdolec pracował.~ wsiadłem na nią z mą kochaną Laurą |*Laórom| \A poza tym, ROZUMIEMY! Kochasz Laurę, ale nie musisz tego podkreślać w każdej sekundzie życia./ i ruszyliśmy na środek Oceanu. Po znalezieniu się tam, odczepiłem kulę od motorówki i wraz z Laurą |*Laórom| wróciliśmy na ląd, a następnie do domu...

------------------------------------------------------------------------------------------------

*Oczami Laury.* |*Laóry|

Szczecin~*usio*~/Ocean Arktyczny, \Południowy, do chujca./ 31|1|.12|7|.2015|8| roku/|1|01.|43|01.2016|99| roku, godzina |8|9:|2|00/|8|01:|9|00

Dzień #0

Tego dnia obudziłam się około godziny |8|9:|2|00. Po obudzeniu się, ~poczułam że bolała mnie dupa i to jak. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Chryste, chyba nie będę mogła wstać przez najbliższe pół roku.~ ~*Czy ty możesz się ogarnąć? xDDD*~ ~Myślę o TYCH rozdziałach. Sorki. XD~ ~*Nosz... xDDD*~ od razu wstałam i spojrzałam na kalendarz |Bo telefony nie istniały.| aby sprawdzić, który dziś był. Okazało się, że ~*to nie były urodziny Zardonica. Kuźwa, a chciałam mu życzenia na Facebooku złożyć.*~ ~Ty, tak w ogóle to kiedy Zardonic ma urodziny?~ ~*<Sprawdza> Dwudziestego drugiego października. Obecnie ma trzydzieści trzy lata, jakby kogoś to interesowało. To co mnie jednak zaciekawiło, to fakt, że mimo iż jego oficjalny pseudonim to Zardonic, to według angielskiej Wikipedii znany jest też jako Triangular Ascension, Klipp i Gorepriest. Tego nie wiedziałam.*~ ~<Odpala tłumacza> To trzecie można przetłumaczyć jako Krwawy Kapłan, to drugie po szwedzku znaczy cięcie, a to pierwsze to jakoś tak sensownie nie da się przetłumaczyć. "Triangular" to trójkątny, a "Ascension" to wniebowstąpienie, więc nie wiem. Trójkątne Wniebowstąpienie? XDDD~ ~*Cudownie i genialnie wręcz. XDDD Tak w ogóle, ciekawe czy jego oficjalny pseudonim ma tłumaczenie... <Sprawdza> Nie, jego oficjalny pseudonim pewnie sobie po prostu wymyślił, bo to słowo nic nie znaczy. Niby Google Tłumacz wykrywa, że po angielsku, ale nie tłumaczy. W ogóle, to Gorepriest, jak teraz dokładniej sprawdziłam, to w ogóle był jakiś wenezuelski, black metalowy projekt, w którym Zardonic uczestniczył. Trzeba kiedyś posłuchać, co tam zostało natworzone.*~ ~Może to pierwsze to może być Wniebowstąpienie Trójcy, ale to mi tak jakoś nie pasuje. Może coś w tym jest, bo on ma jakąś tam nutę, w której jest coś o Jezusie. Nie pamiętam tytułu, ale wiem, że ma. Czej, sprawdzę...O, mam. Nazywa się "When All The Seraphim Cry" i jako jedyna na tekstowo.pl została przetłumaczona na polski. Znaczy z sensu tekstu można wysnuć, że w tej nucie też trochę jest gadania o Jezusie. Chyba, że to ja źle interpretuję i powinienem spłonąć w tym momencie.~ ~*Ja tam nie wiem, wiem tylko, że on ma jakąś fazę na rewolucję. Nie dziwne, skoro urodził się w Wenezueli. W ogóle, to nie wiem czemu, ale mam trochę takie wrażenie, że większość jego utworów w albumie "Become" jest nawoływaniem do jakieś rewolucji.*~ ~W sumie...Na przykład nuta "Follow The Light". Mimo iż w jednym momencie są słowa "We are your salvation", to jeżeli słucham tej nuty bez tekstu przed oczami, to ciągle słyszę tam "We are beautiful nation". Może on w tym albumie zamontował jakiś ukryty przekaz.~ \Heeej!!! Zaraz wam tu rozprawa wyjdzie na temat Zardonica, jego pseudonimów i utworów! Jak chcecie, to sobie załóżcie gdzieś dyskusję, a teraz wracamy do analizy./ ~*~;"D~*~ był to 31|8| grudnia. Od razu przypomniałam sobie, że to był dzień porwania Andro|n|medy oraz pierwszy raz od czasu świąt spotkania z mym ukochanym Dawidem. ~*Dejwidem~ Od razu poszłam zjeść śniadanie. |Jaki zajebisty przeskok z tematu spotkania z ukochanym pewnie po stu latach do wpierdolenia śniadania.| Po zjedzeniu, umyłam się i ubrałam, ~no ale dupa nadal mnie bolała i ledwo mogłam się ruszać. Chyba musiałam zainwestować w wózek inwalidzki, bo przez kolejne pół roku nie będę mogła się ruszać.~ ~*Przestań. xD*~ ~:D~ a następnie do godziny |7|00:|8|30 zajmowałam się swoimi sprawami. 

O godzinie |7|00:|8|30 udałam się pod dom Dawida. ~*Dejwida~ Miałam tam pół godziny drogi piechotą. Kiedy doszłam pod jego willę, zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi. \Bo dziwnym byłoby, gdyby od tak, na chama, wbiłaby mu do chałupy./ Musiałam poczekać parę minut. Po jakimś czasie, otworzył mi mój ukochany. Chwilę później, przytuliliśmy się na przywitanie, gdyż zawsze tak robiliśmy, a następnie ~dowiedziałam się, że jego też bolała dupa. Ja jebe, to co się wczoraj musiało na tej imprezie odwalić?~ ~*Nie no, kurwa mać. xDDD Ja z tobą nie wytrzymam.*~ ~;"D~ oboje wyszliśmy na zewnątrz. Następnie wsiedliśmy w samochód Dawida ~*Dejwida~ i ruszyliśmy do willi jego brata i tej pindy. |:*|

Po godzinie, kiedy dojechaliśmy do celu i wyszliśmy na zewnątrz, Dawid ~*Dejwid~ włączył notebooka i zaczął próbę włamania się do głównego komputera. Zajęło mu to około 50|0| minut. Po tym czasie, wyłączył wszystkie systemy ochrony. \Nawet nie zwrócisz uwagi na to, że dość szybko mu poszło? Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo inaczej opko byłoby ciekawsze./ Oprócz płotu, gdyż on był jakoś zablokowany. Jednak i na to miał sposób. Podłączył do notebooka urządzenie do wywoływania przeciążeń elektrycznych w sprzętach elektronicznych ~*Stacjonarna wersja EMP Tool?*~ i wystrzelił w kierunku płotu, po ówczesnym włączeniu sprzętu. |Wiadomo, bo dziwnym byłoby, gdyby próbował to zrobić bez uruchomienia sprzętu.| Kiedy zaś wyłączył tym płot, wraz ze mną zajęliśmy się ogłuszaniem strażników. ~A, że mieliśmy skilla stulecia, to żaden strażnik nie mógł nam podskoczyć.~ Po zrobieniu tego, odnaleźliśmy szybę prowadzącą do sypialni Grzegorza i Andro|n|medy, a następnie wybiliśmy ją, weszliśmy do sypialni i szybko stanęliśmy za łóżkiem. |Ponieważ nasze życiowe skille i to nam umożliwiały.| W pewnym momencie, ujrzałam, że Andro|n|meda się obudziła i najprawdopodobniej chciała obudzić mego brata. ~Widać, że kopiowane. Nawet nie zostało zmienione, że Gregory to był brat Dejwida, a nie Laóry. -.-~ ~*Czyli to piekło to jednak będzie głębsze niż myślałam. ;=;*~ Widząc to, Dawid ~*Dejwid~ przytknął więc jej do nosa chustkę z chloroformem. Kiedy po paru minutach usnęła, przywiązał jej chustkę do nosa, aby się nie obudziła, \Walić fakt, że chloroform wysycha. W Opkolandii takie realistyczne rzeczy się nie dzieją./ po czym wraz ze mną wynieśliśmy ją na zewnątrz i przenieśliśmy do naszego samochodu. |Chyba do samochodu Dawida, ty miernoto.|

Następnie zaś ruszyliśmy do wynajętego hangaru. |Ponieważ Dawid dorabiał sobie w ABW i był bogaty jak cholera.| Kiedy tam dojechaliśmy, wrzuciliśmy tą \*tę/ pizdę |:**| na tylne siedzenia. Dosłownie. Następnie weszliśmy do kokpitu, po czym on usiadł za sterami i ruszył. W pewnym momencie lotu, ja ze zmęczenia postanowiłam się przespać. ~*Mimo iż nie robiłaś nic, co mogłoby cię zmęczyć.*~ ~No mówię, dupa ją boli, a ból jest męczący.~ ~*Spierdalaj, zjebie. xDDD*~ ~;"""D~ Przytuliłam się więc do Dawida ~*Dejwida~  i usnęłam...

Po paru godzinach, usłyszałam, że Dawid ~*Dejwid~ mówił:

Kochanie...Obudź się...

\On mówił znacznie więcej. No, ale może Laura po prostu tylko tyle usłyszała. No OK, nie będę się czepiała./

Kiedy się obudziłam, oboje wyszliśmy z pojazdu i wyjęliśmy Andro|n|medę. ~Jezu, znowu to samo piekło. Kopiowanie narracji pierwszoosobowej od poprzedniej postaci i zmiana rodzaju męskiego na żeński, bez dodania żadnych emocji. Ja jebe. ;=;~ Następnie, Dawid ~*Dejwid~ odwiązał jej chustkę z nosa, po czym włożył ją do kuli od Aqua Zorbingu. Następnie, zaczął ją nadmuchiwać. Słysząc ten hałas, zatkałam sobie uszy. \Jak nakazuje ludzka reakcja./ Po skończeniu, przyczepił jeden koniec liny do naszej motorówki, wsiedliśmy na nią i ruszyliśmy na środek Oceanu. Po znalezieniu się tam, odczepił kulę od motorówki i wraz ze mną wróciliśmy na ląd, a następnie do domu... |<Ziew>|

 

~*O Boże, w końcu skończyliśmy prolog. Jeszcze walniemy analizę pięciu rozdziałów, ale nie wiem, czy ta analiza zakończy kolejny rok samoanalizatorni, czy rok zakończy poprzednia analiza.*~

~Byłoby śmiesznie, gdyby remake opowiadania, które zakończyło nam rok ostatnio, zakończył ten rok. xD~

~*W tym roku i tak jest już za dużo zbiegów okoliczności, więc nie zdziwiłoby mnie to. xD*~

_________________________________________________   

Ocean Arktyczny, \Południowy, kurła mać./ |1|01.|2|01.|9|2016 rok, godzina |9|9:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #1

Tego dnia, kiedy się obudziłam, aż załkałam ze smutku. Obok mnie nie było Grzegorza, którego tak lubiłam. Jedna sekunda bez niego to za dużo. ~*To ja wolę nie wiedzieć, jak radzisz sobie, gdy idzie do roboty.*~ A co dopiero parę godzin. Mimo wszystko, postanowiłam tu przetrwać do momentu przybycia pomocy. ~Bo tak nakazywały instynkty.~ Na początku po otworzeniu oczu, poleżałam i popatrzyłam w ciemne niebo (noc polarna). |Wiemy, pojebusie. A poza tym, fajny przeskok z tematu do tematu.| Parę minut później, usiadłam w mym więzieniu i zjadłam coś na śniadanie oraz czegoś się napiłam. Dawid ~*Dejwid~ nie wiedział, że głodem i zimnem mnie tu nie zabije. Jak rozbiłabym się na Ant~y~arktydzie – miałam broń, którą mogłabym w przypadku braku jedzenia zabijać miejscowe zwierzęta oraz odpowiednio ciepły płaszcz i śpiwór. |Wiesz o tym, że w końcu wybiłabyś wszystkie zwierzęta, więc i tak skończyłabyś jako pacadło Odeci?| ~Kolejny z zajebistymi określeniami na śmierć. XDDD~ |:D| Przejdźmy jednak do rzeczy. Po zjedzeniu, wyjęłam z mej magicznej torby Mangę pt. „Czarodziejka z Księżyca." (jedna z moich ulubionych Mang) ~*Bo innych nie znałam. Nie, żart, po prostu ten tytuł pamiętałam. ;p*~ i zaczęłam ją czytać po raz już chyba dwudziesty. Mimo to, nie nudziła mnie się ona. Tutaj mogłam normalnie ~*palić wrogów rewolucji bez Grzegorza, próbującego udawać Zardonica. Ile on miał lat, żeby myśleć, że da się być lepszym od ideału? Ja go już nigdy nie wychowam.*~ czytać Mangi bez narzekań Grzegorza. Jedyny plus. Oczywiście skończyłam ją czytać w jeden dzień. ~*Ja dziś przeczytałam osiemdziesiąt pięć stron notatek na chemię i trzydzieści stron notatek na polski. Mózg mnie boli.*~ ~Jak spalisz nauczycielkę chemii, będzie o osiemdziesiąt pięć stron do czytania mniej.~ ~*Wypierdalaj z takimi life hackami. XDDD*~ ~;"D~ Gdy to zrobiłam, włożyłam ją do torby i wyjęłam z niej jedną z moich ulubionych książek, które wzięłam, czyli „Czas Stalina" ~*Znam! Fajna książka, polecam.*~ \Czytała Krystyna Czubówna/  ~*CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~JEZU XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |BOŻE, CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| \No co?/ i zaczęłam czytać dwa rozdziały bowiem ustaliłam sobie, że codziennie będę po dwa rozdziały książek czytać. Po zakończeniu, ~Jak gdyby nigdy nic.~ schowałam ją do torby i wyjęłam mój zeszyt do rysowania oraz przybory. Narysowałam trzy rysunki. Jeden FanArt do jednej z mych ulubionych gier komputerowych, a mianowicie Half-Life 2 ~*O, masz mózg. Miło.*~ (na kolanach błagałam Grzegorza aby kupił mi całą serię gier Half-Life, ~Jesteś zbytnią pierdołą, gry bogów nie są dla ciebie.~ a obecnie w sumie czekam na Half-Life 3 [kiedy Gabe Newell nauczy się liczyć do trzech?]) ~*Nigdy, pewnie z matmy nie zdał i oto efekt.*~ ~Bjutiful. xD~ ~*Wiem :D*~ (ten FanArt to była moja ulubiona postać, czyli dr. Wallace Breen), ~*<33333333333333333333333333333333333333333333333*~ później narysowałam jeden rysunek w stylu mangowym i kolejny w stylu |hipernie|realistycznym. ~*Styl hipernierealistyczny. Jaki by to był? XD*~ |A ja wiem? Trzeba coś wymyślić. :D| Po skończeniu rysowania, odłożyłam to wszystko na miejsce, \po czym zaczęłam palić wrogów rewolucji. Zardonic byłby ze mnie dumny, jestem tego pewna./  ~*Widzę, że powoli przyłączacie się do zabawy.*~ \To opko jest takie nudne, że trzeba je ubarwić./ wyjęłam telefon i słuchawki, podłączyłam je do telefonu, włączyłam go i włączyłam muzykę, ówcześnie zakładając słuchawki na uszy. |Po chuj? Wreszcie mogłaś słuchać muzyki na pełnej głośności bez opierdolu od sąsiadów! Nie marnuj tego!| ~*A właśnie. Piekło zaczyna się od chyba czterdziestego rozdziału, potem przerwa i od sześćdziesiątego pierwszego rozdziału napierdala na pełnej kurwie.*~ ~;_;~ ~*Wiem ;_;*~ Następnie położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny 22|2|:|7|23. Po tym czasie, zrobiłam się senna. \Ale nie powiedziałaś nam, o czym tak zawzięcie myślałaś./ ~*Uwierz, gdy w końcu będzie nam dane się tego dowiedzieć...Pożałujesz, że tego zapragnęłaś.*~ \Noł.../  ~*Niestety...*~ Wyłączyłam więc muzykę, wyjęłam słuchawki z uszu i włożyłam je do torby, po czym ponownie położyłam się. I parę minut potem – usnęłam, kołysana delikatnymi |napierdalaniami hardbassu.| ~*Cudnie xD*~ |:D| falami Oceanu Arktycznego... \Południowego, karfa./ ~*Co. xDDD*~ \Nowe opkowe kurwa./ 

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, |45|02.|9|01.2016|8| rok, godzina |99999|9:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #2

Tego dnia, obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po obudzeniu się, ~zastanawiałam się, skąd ja będę brała wrogów rewolucji. Może spróbowałabym połączyć się telepatycznie z mym panem i władcą i zapytać go, gdzie są jacyś wrogowie rewolucji? Ty, dobry plan! Od razu spróbowałam się skupić, normalnie prawie się zesrałam. No, ale po chwili, jako iż jestem Mary Sue to nie zajęło mi dużo czasu, usłyszałam w myślach ten piękny głos Zardonica:

 Dżezis, kto mi myśli plądruje? Jeszcze mi zajebią tekst mego nowego, zajebistego jak ja utworu.

 Hej! Heeej! Ty jesteś Zardonic, tak? – spytałam myślami.

 No tak, a co? 

 Jestem twoją największą fanką!

 O KURWA! To psychofanki już znalazły TAKI sposób, aby mnie dopaść?! Jezu Chryste, spierdalam do Wenezueli, już tam jest bezpieczniej, z tego wniosek.

 Ej, czekaj! Zanim spierdolisz do Wenezueli, to mam ważną sprawę!

 Co może być na tyle ważną sprawą, że aż musisz się do mnie, jak-ci-tam, myślami dostawać?

– Weź, skończyli mnie się wrogowie rewolucji, nie mam kogo palić. Masz tam jakichś do spalenia?

 ...

...

...

...

Co kurwa. Przecież nie prowadzę żadnej rewolucji (jeszcze, hehe), więc z natury rzeczy nie mogę mieć wrogów rewolucji.

 Nie no, jestem pewna, że jakąś prowadzisz.

 Ja jebe, wat. Nie prowadzę rewolucji, to tylko zajebisty temat do piosenek. Ludzie to kochają!

– To może masz jakichś swoich wrogów? Daj ich tu na Antarktydę, bo jakiś debil mnie tu uwięził, to ich spalę.

 ... ... ...

... ... ...

MENEDŻER! POTRZEBUJĘ PSYCHIATRY W TRYBIE NOW! NIE PYTAJ CZEMU, GŁOSY W GŁOWIE SŁYSZĘ! AAA!!! Ej, ale to będzie dobry motyw do nowego albumu. Ale i tak, PSYCHIATRA PLIS! Tak, kurwa, może egzorcystę jeszcze wezwij. PSYCHIATRA STARCZY!

Po czym nie wiem dlaczego, ale już nie słyszałam jego myśli oraz tego, co normalnie mówił. Hmm...A, spróbuję jutro.~

~*To był najpiękniejszy urywek pod słońcem. XD*~

\A na pewno lepszy od opka./

~Wszystko jest lepsze od opka. XD~

trochę jeszcze poleżałam patrząc w gwieździste niebo. ~Mój urywek był lepszy. XD~ I pomyśleć, że przez sześć miesięcy miałam na widoku takie niebo. \Nudy jak nic./ Parę minut potem zaś, usiadłam w kuli, co przyszło mi z trudem, gdyż kula była przecież na wodzie. ~*Nie wiem czemu, ale mimo iż lubię Aqua Zorbing, to tych kul trochę się boję. Nie wiem czemu, mam wrażenie, że się rozerwie i mnie zabije. . . To mogę tego psychiatrę z urywka wyżej?*~ ~Ja tam nie lubię biegać na Jezusa po wodzie.~ ~*Wystarczy nam to, że Brother Blood umie chodzić po wodzie, skubaniec.*~ ~Z cyklu: Umiem chodzić na Jezusa, ale jestem czarnym charakterem, vol. 1~ ~*Pięknie. xD*~ ~:D~ Kiedy już siedziałam, wyjęłam z mej torby jedzenie i picie, a następnie zjadłam coś i napiłam się czegoś. Następnie, |poczułam ból dupy i to jaki. Ja pierdolę, ale napierdalała, aż się ruszyć nie mogłam. Aż jęknęłam z bólu. Nie wiedziałam, że powietrzem można się wyruchać.| ~*Wyjdź. Jesteś jeszcze gorszy od Grzegorza. xDDD*~ |Żyję tymi okropnymi rozdziałami. xD| ~*AUT. xD*~ |Nie :D| schowałam śmieci do torby i wyjęłam z niej Mangę „Death Note" (a dokładniej czwartą część, bo trzy pierwsze już skończyłam czytać) \Czy ona czytała tylko najpopularniejsze mangi?/  ~*Z tego wniosek. ;=;*~ \Ja jebe. Znaczy dobra, można lubić coś popularnego, ale fajnie byłoby zobaczyć tu jakieś mało znane tytuły. Research nie boli./  i zaczęłam ją czytać. Przeczytałam całą w jeden dzień. W końcu mogłam tego czytać tyle ile chciałam :3. ~*AAA!!! EMOTKA W OPOWIADANIUUU!!! SPALIIIĆ!!!*~ Kiedy skończyłam, odłożyłam ją do torby i wyjęłam z niej książkę pt. „Czas Stalina" i zaczęłam czytać kolejne dwa rozdziały. Po skończeniu, \Bez żadnych emocji ani nic, bo po co./ odłożyłam ją do torby i wyjęłam z niej zeszyt do pisania opowiadań, a następnie zaczęłam pisać. Napisałam ~*FanFiction o mym bogu.*~ dzisiaj trzy opowiadania. Jedno FanFiction ~*o mym bogu.*~ i dwa opowiadania autorskie. Po skończeniu, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, |Znowu ma włosiska Roszpunki?| ~*Jak widać...*~ |;=;| ~*Wiem ;=;*~ położyłam i zaczęłam myśleć. Tu rozmyślanie było wybawieniem od nudy. \~*You don't want this.*~ ;_;/  Rozmyślałam tak do około godziny |2|22:|2|10. Po tym czasie, zrobiłam się senna. I parę chwil potem – za~*e~s~r~nęłam... ~*Nosz... xDDD*~ ~;"D~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, |7|03.|2|01.2016|8| rok, godzina |2|10:|7|11 czasu polskiego.

Dzień #3

Tego dnia, obudziłam się o dość późnej, przynajmniej jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu |spróbowałam połączyć się myślami z mym bogiem. Mimo iż byłam Mary Sue, zajęło mi to wyjątkowo dużo czasu, bo jakieś dwadzieścia minut, przez które tak się skupiałam, że prawie się zesrałam. No, ale w którejś chwili prób, usłyszałam w głowie ten cudowny głos:

– Matko Boska, to znowu ty? A psychiatra mi mówił, że to z przemęczenia. 

– Ja tylko na chwilę, masz już jakichś wrogów rewolucji do spalenia? – spytałam myślami.

– Jezu, dziewczyno, mówię ci od wczoraj, że NIE prowadzę (jeszcze, xD) żadnej rewolucji. Mówię, to jest idealny temat do piosenek! Ludziom już przejadł się temat miłości i przyjaźni, więc to pokochali, ale to, że jeden z mych pseudonimów brzmi Gorepriest, nie znaczy, że prowadzę rewolucję. To po prostu zajebiście brzmi.

– No, ale ja nie mam kogo paliiić! To może jacyś twoi wrogowie? Wrogowie twoich przyjaciół? Wrogowie twoich rodziców? Rodziców twoich rodziców? Rodziców rodziców twoich rodziców? Dziadków? Pradziadków?

– Yyychhh...Ile mam ci mówić, że NIE I KURWA KONIEC?!

– Aleee...

– ...

...

...

MENEDŻER! CZEGO MI DO KAWY DOSYPAŁEŚ?! ZNOWU SŁYSZĘ TĘ DEBILKĘ! Cholera, czy ktoś w mojej rodzinie miał schizofrenię? MENEDŻER! PODAJ MI TELEFON! Nie wiem właśnie, gdzie leży, jakbym wiedział, to sam bym wziął!

Po czym znowu przestałam słyszeć jego myśli oraz to, co tam mówił. Cholera, on mnie chyba nie lubił. Eee, spróbuję jutro.|

~*Kuźwa, te urywki są cudowne. xDDD*~

|Wiadomo, wszystko jest lepsze od opka. :D|

zrobiłam to, co przez dwa poprzednie dni. Zaczęłam obserwować gwieździste niebo. \Rozrywka stulecia, widzę. No, ale w sumie co innego mogłaby robić w takim miejscu./ Nie wiem dlaczego, ale lubiłam na nie patrzeć. Po paru minutach, z trudem, usiadłam w kuli. ~Od tak, szybki przeskok do innego tematu.~ Kiedy to zrobiłam, z mej torby wyjęłam coś do jedzenia i wodę, a następnie zjadłam i napiłam się. ~*Przerwa na moment, idę przepisywać część rozdziału z zeszytu do komputera.*~ ~Bogu dzięki.~ Gdy skończyłam, schowałam śmieci do torby, \Ale tam się śmietnik zrobi. No, ale w sumie, gdzie miała te śmieci wyrzucać, co nie?/ a następnie wyjęłam z niej telefon, słuchawki i Mangę „Ghost in the Shell"|Ktoś tu chyba się uzależnił od tej mangi jak Ramoninth od teledysku do "Revelation".| ~*No ja już się oduzależniłam, więc proszę się odpierdolić.*~ |Fak.| ~*:D*~ Spodobała mnie się ona, więc zabrałam ją ze sobą. Następnie, podłączyłam słuchawki do telefonu, włączyłam go i włączyłam piosenkę, na której ostatnio skończyłam. \Fajnie, że nie wyjawiłaś nam więcej swoich emocji na temat tego, dlaczego aż tak bardzo lubiłaś tę mangę. Ja rozumiem, że to opowiadanie, a nie recenzja, ale jednak wypadałoby, szczególnie w narracji pierwszoosobowej, dać więcej przemyśleń danej postaci./  ~*Ale to nudne opko, czego ty wymagasz?*~ \A, no tak./ Po tym, zaczęłam czytać Mangę. Znowu skończyłam ją czytać w cały dzień. Kiedy zaś to nastąpiło, odłożyłam ją na miejsce |Najkrótszy opis we Wszechświecie.| i wzięłam książkę pt. „Czas Stalina" i zaczęłam czytać kolejne dwa rozdziały. W czasie czytania doszłam do wniosku, że jutro skończę już ją czytać. ~*Szybko. No, ale ta książka nie ma zbyt wiele rozdziałów, w końcu nawet dziesięciu nie ma, ale fakt, dość długie one są.*~ Mimo wszystko, kiedy przeczytałam dzienną normę rozdziałów, odłożyłam ją na miejsce i wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam moją Mangę \Jestem ciekawa, jaką fabułę dla tej mangi wymyśliła, ale nie dane nam będzie jej poznać./ i przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować. ~Jak nakazują prawa logiki.~ Narysowałam dziś tak z dwadzieścia stron. ~Ło chuj, dużo. No, ale w sumie nie dziwne, bo co można by robić w takim miejscu.~ Po skończeniu, schowałam ten zeszyt i wyjęłam drugi, w którym normalnie rysowałam. Dziś stworzyłam cztery rysunki. |Nawet w takim miejscu, gdybym umiał rysować, nie chciałoby mnie się aż tyle tworzyć.| ~*Mary Sue. I wszystko jasne.*~ Jeden w stylu mangowym, drugi FanArt z gry Half-Life 2 (narysowałam G-Mana, jednak w wersji z Half-Life 2, bo w pierwszej części tej gry był to najgorszy model postaci), ~Czego ty oczekujesz po Gold Source? Jak na tamte czasy, grafika była OK.~ a trzeci i czwarty w wersji realistycznej. |Pewnie narysowała swoją mordę, znając jej skromność.| Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko na miejsce, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak sobie na różne tematy \~*Nie chcesz.*~ ;===;/ do około godziny 20|8|:|9|00. Po tym czasie, zrobiłam się senna. Wyłączyłam więc muzykę w telefonie, wyjęłam słuchawki z uszu, ~*Ja czasem zasypiam przy muzyce, ale to najczęściej, gdy robię sobie drzemkę.*~ odłożyłam to do torby, okryłam się mymi włosami i położyłam. Parę minut potem zaś – za~*e~s~r~nęłam... ~*Wypierdalaj. xDDD*~ ~Noł :D~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \Południowy, korła./ |4|04.|5|01.2016|1| rok, godzina |8|07:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #4

Tego dnia obudziłam się bardzo wcześnie, jak na mnie. ~*Na ten temat wypowiem się w rozdziałach z tego roku. Będzie trzeba, uwierzcie.*~ No, ale cóż. Czasem mnie się zdarzało, jednak nie często. ~Bo jam jest leń.~ Po otworzeniu oczu, ~*uznałam że musiałam przekonać Zardonica aby podesłał mi wrogów rewolucji do spalenia. Nudziłam się no, a wszystkich już spaliłam. Dlatego od razu starałam się skupić, aby połączyć się telepatycznie z nim. Tak się skupiałam, zważywszy na to, że przez godzinę nie słyszałam jego myśli, że aż walnęłam kloca wielkości Jowisza. W każdym razie, w pewnej chwili, połączyłam się z nim telepatycznie i usłyszałam jego myśli:

– O Jezu i Trójco Święta, pomóżcie mi, ja chyba jestem na granicy obłędu. Znowu ty?!

– No nie bądź taaakiii...Podeślij mi jakichś wrogów rewolucji do spalenia! - zawołałam myślami.

W tym momencie, usłyszałam jak westchnął, po czym powiedział:

– Czy ty nie potrafisz zrozumieć, że ja NIE prowadzę (jeszcze, hehe) rewolucji?! Jestem zwykłym muzykiem, jedynym moim zmartwieniem na dziś jest fakt, że brakuje mi jednej nuty do skompletowania albumu. O, wiem, nagram nutę o twoim debiliźmie. XD

– ...

– No co? XD Nie dość, że molestujesz mi myśli, to jeszcze nie potrafisz zrozumieć, że NIE JESTEM REWOLUCJONISTĄ!

– Aleee...

– Kurwa, cichaj mi tam, za minutę mam psychiatrę umówionego. Może wreszcie cię jakoś wypleni.

– Zanim pójdziesz! Przyjedźże do Polski! Widziałam na angielskiej Wikipedii, że kiedyś już tam byłeś i to oczywiście wtedy, gdy nie wiedziałam, że istniejesz.

– Tak, bo to kompletnie kurwa ode mnie zależy. -.- A poza tym, nie wmówisz mi, że znasz angielski. A teraz cichaj, psychiatra mnie woła.

Po czym, znowu, przestałam go słyszeć. No cholera, a ten dalej upierał się, że nie prowadził rewolucji. Musiałam go przekonać, że było inaczej, ale to próba na jutrzejszy dzień.*~

~Cudowny urywek. xDDD~

~*:D Ale w sumie z tą Polską to fakt, szkoda że jego trasy koncertowe nie przechodzą przez nasz kraj. Znaczy na angielskiej Wikipedii było, że Polskę już zaliczył, ale oczywiście wtedy, gdy nawet nie wiedziałam, że istnieje i nie mogłam włamać się na jego koncert. Wiem, że to nie od niego zależy, ale *EKHM* ZARDONIC, COME TO POLAND! WE ARE WAITING! Hmm...Oh, I know! OUR COUNTRY IS VERY SAFE AT NOW! WE DON'T HAVE IMMIGRANTS! WE DON'T ACCEPT IMMIGRANTS! YOU WILL BE VERY SAFE HERE! But you must be careful of nationalists and don't come to Poland in 11th of November and YOU WILL BE SAFE IN YOUR CONCERT TOUR IN POLAND! And sorry for eventually engrish, but I'm not very good in writing in another language but I think that this all was understanable.*~

|Byłaby beka, jakby zagubił się w Internecie i tu trafił, i to przeczytał. XD|

~*Jebłabym wtedy, szczególnie że niewiele by z tej analizatorni zrozumiał. Właściwie to praktycznie nic, oprócz tego powyżej. XD No, ale zabezpieczyć się trzeba. XD*~

~To zdanie o imigrantach przyciągnie każdego. Tylko się modlić aby on lub ktoś z wytwórni, do których należy tu trafił i szansa na trasę koncertową o nazwie "ONLY POLAND" wzrasta. :D~

~*Jezu xDDD*~

~:D~

poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam w czarne, gwieździste niebo. \Przez te urywki, oryginalne opko mnie jeszcze bardziej nudzi./  ~*Nie dziwne, bo te urywki są piękne. XD*~ Parę minut potem, z trudem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz napiłam się wody. Gdy skończyłam, wyjęłam z mej torby Mangę pt. „Bleach", a dokładniej część 50. ~Liczebniki w opowiadaniach piszemy słownie. A poza tym, ty to masz zapierdol.~ Tak, wiem, dużo już części Bleach przeczytałam, ale ja pochłaniałam Mangę tomami. |Uzależniona się znalazła.| Następnie zaś, po wyjęciu, zaczęłam czytać. I znów. Przeczytałam całą w jeden dzień. \Z uzależnieniami się walczy, moja droga./ Gdy skończyłam, schowałam ją do torby i wyjęłam z niej książkę pt. „Czas Stalina", a następnie zaczęłam czytać ostatni, siódmy rozdział. ~A szkoda, bo zgaduję, że więcej książek nie wzięłaś i będziesz czytać tylko mangi. A tak byłoby dodatkowe zdanie.~ Gdy skończyłam, schowałam ją do torby i wyjęłam z niej zeszyt do rysowania. Narysowałam dziś pięć rysunków. \Jej się serio musi nudzić, ale w sumie nie dziwne./ Dwa w stylu mangowym, dwa FanArty (jeden z gry Portal 2, a drugi z filmu „Wielka Szóstka"~*Fajny film, polecam. Yokai, czy jak tam miał w pseudonimie główny zły to najlepsza postać z całego filmu.*~ i jeden w stylu realistycznym. ~Zgaduję, że była to jej morda.~ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami i zaczęłam rozmyślać. ~*Uwierzcie, spłoniecie wewnętrznie, gdy będzie dane nam poznać jej myśli.*~ Myślałam tak do około godziny |2|22:|9|30. Po tym czasie, poczułam się senna. I parę chwil potem – za~~*NIE. xDDD*~ ;"D~snęłam...

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \Południowy, korfa./ |3|05.|8|01.2016|4| rok, godzina |7|09:|6|00 czasu polskiego.

Dzień #5

Dziś obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Naprawdę, na ten temat będę musiała się wypowiedzieć w tych okrutnych rozdziałach, zobaczycie dlaczego.*~ Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam jeszcze trochę w czarne |jak moja dupa|\To głębokie porównanie.../ |;"D| gwieździste niebo. Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie, ~spróbowałam połączyć się telepatycznie z mym bogiem. Skupiałam się dwie godziny i nawet zdążyłam walnąć kloca wielkości Saturna, i nic. Normalnie jakby wyparował z Wszechświata. Cholera, skubany musiał mieć dobrego psychiatrę. I skąd ja teraz będę zdobywała wrogów rewolucji do spalenia? No nic, może udałoby mnie się jakoś zdobyć jego numer telefonu. Od razu wyjęłam telefon i wstukałam losowe cyfry, a jako iż jestem Mary Sue trafiłam w dziesiątkę i po chwili dodzwoniłam się do Zardonica.

– Federico Ágreda, słucham. - usłyszałam w słuchawce ten boski głos, który normalnie można by ustawić jako zapowiedź pociągów na dworcach.

– JEZU CHRYSTE, ZARDONIC, DODZWONIŁAM SIĘ DO CIEBIE! DLACZEGO NIE ODBIERASZ MOICH MYŚLI?! - zawołałam

– Nie no kurwa ja pierdolę, znowu ty? Nie dość, że molestujesz mi myśli, teraz nie wiadomo skąd wytrzasnęłaś mój numer telefonu, to przez ciebie teraz ci wszyscy ludzie z wytwórni WŁAŚNIE W TYM MOMENCIE patrzą się na mnie jak na wariata. Ledwo się od ciebie uwolniłem!

– Aleee...

– Wiesz, co jest tylko liczbą?

– Nie...

– Jako iż nie mieszkam w Europie, to dziewięć, jeden kurwa jeden. Dzwonię na policję, ty stalkerze jebany.

Po czym połączenie zakończyło się. No on nie rozumiał, że był mi potrzebny do palenia wrogów rewolucji! I jeszcze po policję zadzwonił. Dobrze, że nie wiedział, gdzie byłam, ale w sumie był taki zajebisty, że nie zdziwiłabym się, gdyby miał lokalizator w oczach.~

\Te urywki...Takie piękne./

~Wiem. Coś musi nam pomóc przebrnąć przez opko. XD~  

wyjęłam z mej torby mangę „Bleach", a dokładniej tom 51 i zaczęłam czytać. |Jej się serio musi nudzić, ale w sumie nie dziwne.| Znowu, pochłonęłam całą mangę w jeden dzień. Kiedy skończyłam ją czytać, ~I od tak, bez emocji idziemy dalej.~ schowałam ją do torby i wyjęłam z niej zeszyt do rysowania i zaczęłam rysować. Narysowałam sześć rysunków. ~*Nie kłam, nawet mnie nie chce się rysować codziennie.*~ |Ale to Mary Sue...| ~*A, no tak. ;_;*~ Trzy FanArt i dwa oryginalne rysunki. FanArty były z serialu „Teen Titans" ~*Co prawda nie mam już fazy stulecia na ten serial, ale nadal go lubię.*~ (jeden przedstawiał Raven, drugi Slade'a, |Gud morning| ~*Ten. Zapis. xDDD*~ |:D| a trzeci to w ogóle pełną parą wymyślony czyli scena, która nigdy nie pojawiła się w serialu, ale moim zdaniem powinna czyli to, jak Slade zabijał Terrę, a nie na odwrót. Ta suka ma zginąć na zawsze.). |:*| ~*Ja tam jestem jak najbardziej za taką sceną. Trza ją zrealizować. :D*~ |<Ostrzy miecze.>| ~*A ten już się napalił. xD*~ |:D| Z oryginalnych rysunków jeden był w stylu realistycznym, a drugi mangowym. ~Pewnie, jako iż jest skromna inaczej, swój ryjec narysowała.~ Kiedy skończyłam rysować, schowałam wszystko do torby i położyłam się. Zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny |5|20:|8|00. ~*Uwierzcie, cieszycie się z tego, że to jest opisane w dwóch zdaniach.*~ Po tym czasie poczułam się senna. Okryłam się więc mymi włosami i kilka chwil później – us~r~nęłam... ~*Aut. xDDD*~ ~Nje :D~

 

~*A w ogóle: Koniec na dzisiaj.*~

~Jezu, nareszcie. Zaczynałem się nudzić.~

|Ale przynajmniej wyszliśmy poza prolog.|

\Jak na nas to cud roku./

~*Zawsze coś.*~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \No do chujca, Południowy jak już./ 06|9|.|2|01.2016|8| rok, godzina |4|07:|9|00 czasu polskiego.

Dzień #6~66~

~*No ależ tak, naturalnie. xDDD*~

~:D~

Tego dnia obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Uwierzcie, jest powód, dla którego odniosę się do tego w piekielnych rozdziałach.*~ Po otworzeniu oczu, jak zwykle, |wyjęłam telefon i spróbowałam zadzwonić do mego boga. Niestety, mimo iż próbowałam dodzwonić się dwa miliony razy, nawet mimo iż sygnału nie było słychać, połączenie się kończyło. Cholera, czyżby on zablokował mój numer telefonu?! Ale dlaczego?! Przecież ja mu się nie narzucałam ani nic, a on tak zareagował. Na szczęście miałam telefon dual SIM, dlatego przełączyłam się na drugą kartę SIM i z niej spróbowałam zadzwonić do mego pana i władcy. Chwilę potem odebrał, gdyż usłyszałam w słuchawce ten boski głos:

– Federico Ágreda, słucham.

– CHRYSTE PANIE, ZARDONIC, MÓJ PANIE I WŁADCO! DLACZEGO ZABLOKOWAŁEŚ MÓJ NUMER TELEFONU?! – zawołałam do słuchawki.

– No KURWA! Znowu ty?! Jakim cudem się do mnie dodzwoniłaś z tej Antarktydy z innego numeru telefonu?!

– Skąd wiedziałeś, gdzie jestem? A poza tym, mam telefon dual SIM. :D

– Jestem taki zajebisty, że mam lokalizator w oczach. Już zadzwoniłem po policję, aby cię zajebali. Poza tym, spierdalaj z mojego życia, pizdo jebana, przez ciebie mam same problemy, bo chcą mnie w psychiatryku zamknąć. O i znowu, ludzie z wytwórni patrzą się na mnie jak na psychola. W każdym razie, wypierdalaj na drzewo banany prostować czy jak to tam szło.

Po czym połączenie zakończyło się. Czy on nie potrafił zrozumieć, że był mi potrzebny do palenia wrogów rewolucji? I co ja miałam teraz zrobić? Nie dało się z nim skontaktować telepatycznie, bo w ogóle nie słyszałam jego myśli, jakby były zablokowane, a teraz pewnie zablokował mój drugi numer telefonu. Przecież mu się nie narzucałam! O co mogło chodzić?|

~Nasze wersje wydarzeń są znacznie ciekawsze od tego kloca tekstu poniżej.~

|To wiadome. Wszystko jest lepsze od opka. :D|

poleżałam jeszcze trochę w kuli i popatrzyłam w gwieździste niebo. \Nie, serio. Przez te nasze urywki, oryginalny rozdział zdaje się jeszcze nudniejszy./  ~*Co nie? No, ale trzeba wprowadzić trochę akcji, c'nie?*~ Parę minut potem, usiadłam i zjadłam coś oraz napiłam się czegoś. Gdy to zrobiłam, jako iż dzisiaj wyjątkowo nie miałam ochoty cokolwiek czytać, ~*:O*~ wyjęłam z torby mój zeszyt do rysowania oraz przybory i zaczęłam rysować. \Ja jestem ciekawa, jak jej się udawało rysować w kuli do Aqua Zorbingu. Przecież nawet siedząc po turecku rysowanie jest niewygodne./  ~*Mary Sue. I wszystko jasne.*~ \A, no tak./ Dzisiaj narysowałam siedem rysunków. ~*Nawet mnie się tyle na dzień nie chce rysować, no ale ona jest Mary Sue, więc może ma jakieś wyjaśnienie.*~ Trzy to były FanArty do serialu „Teen Titans". Jeden przedstawiał Red X'a, drugi Brata Krwiaka, ~*Jak ja nie lubię polskiej wersji jego pseudonimu.*~ ~Nie tylko ty.~ a trzeci Slade'a. |👋| Kolejne trzy to właściwie były te same FanArty, tylko że narysowane w stylu „Chibi"~*A czemu to jest napisane w cudzysłowie, nie wiadomo.*~ Wyszli mi wyjątkowo słodko. ~*Nie dziwne. <3*~ Ostatni rysunek był w stylu realistycznym. ~I, znając życie, przedstawiał mordę Gandzi.~ Kiedy zaś skończyłam rysować, schowałam wszystkie rzeczy do torby, |Jak nakazują prawa logiki.| po czym położyłam się, okryłam mymi włosami i zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej trzydzieści. ~*Dzięki Bogu, że chociaż przez ileś rozdziałów nie musimy doświadczać piekła, jakim są opisy jej myśli.*~ Po tym czasie, poczułam się senna. I, parę minut później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego, korfa./ zasnęłam... ~*Amen*~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \POŁUDNIOWY!/ |9|07.|6|01.2016|8| rok, godzina |7|09:|3|00 czasu polskiego.

Dzień #7

Tego dnia, obudziłam się o, jak dla mnie, normalnej porze. ~*Naprawdę, istnieje powód, dla którego w przyszłości tej analizy będę musiała się do tego odnieść.*~ Po otworzeniu oczu, jak zwykle \wyjęłam telefon i spróbowałam z drugiego numeru telefonu zadzwonić do Zardonica. Niestety, mimo iż próbowałam dodzwonić się do niego osiem miliardów razy, to numer jak został zablokowany, tak pozostał. Cholera, jednak faktycznie mnie zablokował. I co ja teraz miałam zrobić? Jednak, nie zdążyłam się nad tym zastanowić, gdyż ujrzałam na Oceanie miliard motorówek policyjnych, a także ujrzałam, że każdy z policjantów trzymał w ręku karabin maszynowy. W pewnej chwili, jeden z policjantów rzekł:

– To za stalkowanie boga, dziwko.

A następnie, wszyscy na raz wystrzelali całe magazynki we mnie. Od takiego ostrzału nie uratował mnie nawet marysueizm, co było dziwne. Czyżby oni używali nabojów anty-marysueizowych? Cholera, ale kto im powiedział, że jestem Mary Sue? Pewnie Federico to zrobił, fak. Ale hej! Teraz byłam duchem, mogłam polecieć do mego pana i władcy i być z nim dzień i noc!

 

Niestety, kiedy moja dusza spierdoliła z ciała, bardzo szybko ujrzałam duszę jakiegoś kota. Hmmm...Wyglądał dziwnie znajomo, a właściwie wyglądała, bo wydawała się być duszą jakieś kotki. Aż w pewnym momencie ogarnęłam, co to była za kotka. To była dusza Odeci, kotki mej stwórczyni. O chuj jasny, to ona już nie żyła? Miałam przejebane po całości. ;_;/

~*Jedziesz, Odecia! Zapacaj ją!*~

~Jezu. Nie ma to jak być miłym wobec swego tworu. xDDD~

~*Andromeda to pizda całkowita, c'nie? :D*~

~W sumie...~

popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut później, usiadłam w kuli |Bo kogo obchodzi, co sądzisz o tym niebie.| ~*Gdy będzie dane ci poznać jej opinię...Pożałujesz, że tego zapragnąłeś.*~ |;_;| ~*Niestety...*~ i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Następnie, wyjęłam z mej torby zeszyt i długopis, po czym zaczęłam pisać dwa rozdziały mego FanFiction. ~*To nawet mnie nie chce się pisać dwóch rozdziałów opowiadań na dzień. A rozdział pierwszy do FanFiction "Nie jestem waszym wrogiem." ciągle się pisze. XD*~ Zamierzałam go kiedyś, po powrocie do domu, opublikować w Internecie. \DON'T DO THIS! ;_;/ Jakiś czas później, gdy skończyłam, odłożyłam to wszystko do torby i wyciągnęłam z niej drugi zeszyt oraz przybory do rysowania. Dzisiaj narysowałam dziesięć rysunków. ~Co pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Pięć to były FanArt z mego ulubionego serialu czyli „Młodzi Tytani"~*Wiemy, jaki serial fangirlujesz, nie musisz tego powtarzać dzień i noc.*~ Na jednym przedstawiony był Slade, |No hej.| na drugim Brat Krwiak (), ~*Widzę, że w tej kwestii się rozumiemy. Cud! \O/*~ na trzecim Red X, na czwartym Raven, a na piątym Cyborg. Kolejne pięć rysunków to były moje oryginalne. Dwa w stylu realistycznym, |które przedstawiały moją mordę,| dwa w hiperrealistycznym |i wiadomo czyj ryj przedstawiały| i jeden w mangowym. |Nie muszę zaznaczać, czyj ryj był widoczny.| Gdy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, a następnie okryłam się mymi włosami i położyłam się. Zaczęłam, jak zwykle, rozmyślać na różne tematy. \Przynajmniej te rozdziały są krótkie i szybko się je analizuje./  ~*Zawsze coś, no ale w sumie nie dziwne. Przecież w tym opowiadaniu nie może się za wiele dziać.*~ \W sumie racja./ Około godziny dwudziestej pierwszej poczułam się senna. I parę minut potem, kołysana delikatnymi falami Oceanu Arktycznego, \No ja jebe, Południowego, zjebie. =_=/ usnęłam... ~Aaameeen!~

 

~*Przerwa na moment, idę dokończyć dzienny limit pisania rozdziału.*~

~K~

~*Ty leniu.*~

~;"D~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \No kurwa mać, to Ocean Południowy, a nie Arktyczny. _-_/ |77|08.|5|01.2016|3| rok, godzina 10|7|:|8|00 czasu polskiego.

Dzień #8

Tego dnia~, Odecia widząc mnie przechyliła swoją uroczą główkę i, parę sekund potem, rzekła:

– O cie chuj, to ty jesteś tą pokraką z pierwszych opowiadań mojej właścicielki? No i co ja mam z tobą zrobić? Jezuuu, ledwo dzień się zaczął a już mnie Śmierć strollowała takim pierdolcem. Hmmm... – po czym rozejrzała się wokoło – A, wiem! Takich jak ty to ja mam do piekła wlec, ale najpierw muszę im pokazać, dlaczego byli debilami. Chociaż nie, ty jesteś takim ewenementem, że nie muszę tego robić, bo sama spłonę, mimo iż nie żyję. Jej! 

- Czy ty czasami nie jesteś po prostu duszą kotki? – spytałam zdziwiona.

No, bo jak to, dusza kota miała mnie do piekła zabrać? A poza tym, ja byłam taka zajebista, że powinnam trafić do raju! No, ale chwilę potem, Odecia odparła:

– Jako iż powstałam z Czystej Zajebistości i w Czystą Zajebistość się obróciłam, i wszyscy to wiedzą, po śmierci stałam się głównym strażnikiem owej Czystej Zajebistości. Chronię między innymi istoty, które z owej Czystej Zajebistości powstały. A ty, jako iż zadarłaś z Federico, który również z niej powstał, zasłużyłaś na najgorszą z kar czyli wieczną pracę w kamieniołomach piekielnych, stąpając przez wieczność bosymi stopami po klockach LEGO zrobionych z kolców.

O kurwa. To brzmiało drastycznie, no ale byłam Mary Sue, co nie? Poradziłabym sobie nawet po śmierci.

– A i tak BTW, to po śmierci zeszła z ciebie moc Mary Sue. Już ci nie pomoże. – dodała Odecia.

O cie chuj, ale jak to?! To miałam być normalnym człowiekiem? Miałam przejebane po całości do końca życia, walić to, że moje życie właśnie się skończyło.~

~*My tu tworzymy nową fabułę, jak widać. XD Ale w sumie, zaczynam zbierać pomysły do przyszłego opowiadania "Ten inny świat.", które będzie o pośmiertnych przygodach duszy Odeci. :D*~

|O Jezu. XD|

~*Odecię trzeba unieśmiertelniać. Pamięć o tym cudzie Wszechświata musi pozostać. ;p*~

obudziłam się o, jak dla mnie, późnej porze. |Faktycznie, jak tak na to patrzę, to przez zajebistość naszej fabuły, ta oryginalna zaczyna być bardziej chujowa. XD| \Mówiłam?/  ~*Jakoś trzeba przetrwać. :D*~ Po otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo. |Bo cóż miałaś do roboty.| Parę minut później, usiadłam w kuli \Jakby kompletnie nic wcześniej nie zrobiła./ ~*Pożałujecie waszych pragnień. Uwierzcie. Jej przemyślenia będą torturą.*~ |\;___;/| ~*Niestety*~ i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Bowiem to robi się rano. Wpierdala się śniadanie.~ Następnie, wyjęłam z mojej torby zeszyt, w którym pisałam opowiadania i FanFiction |Mimo iż FanFiction to technicznie rzecz biorąc jest rodzaj opowiadania.| oraz zeszyt, w którym rysowałam. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam rysować oraz pisać opowiadania. Napisałam dziś jeden one-shot oraz narysowałam cztery rysunki. ~*Mnie by ręka zdechła, ale co kto woli.*~ Dwa FanArty i dwa oryginalne. Jeden to był FanArt Slade'a |Siema| z serialu „Młodzi Tytani", drugi to FanArt Wallace Breena ~*<3*~ „Half-Life 2", trzeci to jakieś kwiatki, a czwarty to ja i Grzegorz\, kiedy napierdalaliśmy combosy w CS:GO./~*Bjutiful. xDDD*~ \:D/ Kiedy zaś skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny dwudziestej drugiej. \Je!/ ~*CO. xDDD*~ \Nudzę się./ ~*W sumie, nie dziwne.*~ Po tym czasie, poczułam się senna. I, kilka chwil potem, us~r~nęłam... ~*Nosz... xDDD*~ ~;"D~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \POŁUDNIOWY, KURWA!/ |6|09.|1|01.2016|8| rok, godzina |4|07:|6|00 czasu polskiego.

Dzień #9

Tego dnia, |Odecia zaprowadziła mnie do piekielnych kamieniołomów. Kiedy przeszłyśmy przez płonącą bramę piekielną, Odecia rzekła:

 ;_; Mówiłam im, że boję się ognia i to jak cholera. Dlaczego kazali mi także wlec dusze, które zostały skazane na wieczne przebywanie w piekle?

 Jacy oni?   spytałam

 Zarząd

 Macie tu jakiś zarząd?

 Zarząd. Przez duże Z, korde. Oczywiście, że mamy, ktoś musi ogarniać ten pierdolnik, klasyfikować dusze i tak dalej, i tak dalej. Ja jestem tylko Strażnikiem Czystej Zajebistości. Tylko...AŻ, jestem trzecia od góry w hierarchii. :D

Dalsza droga minęła w ciszy. Kurde i po co ci policjanci mnie zabili? Nie narzucałam się Zardonicowi ani nic, a teraz przez nich trafiłam w gorsze miejsce. W ogóle nie wiem czemu przydzielono mnie do piekła, skoro byłam idealnie dobra. No, ale nie zdążyłam się nad tym dłużej zastanowić, gdyż doszłyśmy do jakichś metalowych drzwi, obok których był panel na dłoń. Jednak, kiedy Odecia przyłożyła do niego swoją słitaśną łapkę, drzwi i tak się otworzyły. W tym momencie, wepchnęła mnie do środka i rzuciła na odchodne:

 Miłych wiecznych katuszy!

Po czym drzwi za mną zatrzasnęły się, a ja usłyszałam tylko, że Odecia spierdoliła z piekła szybciej niż Flash, normalnie aż się kurzyło. Faktycznie musiała bać się tego ognia, a on był tutaj wszędzie.|

\Kurde, ta nasza fabuła jest piękniejsza niż to całe opko./

|Wiadomo. Trzeba jakoś ubarwić to gówno, aby nam i czytelnikom się nie nudziło.|

obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Wolę wersję, że zajebało cię miliard policjantów i trafiłaś do piekła, zaprowadzona tam przez Cudo Wszechświata, czyli Odecię.*~ ~Nie tylko ty to wolisz, Ramoninth. Nie tylko ty. xD~ Bardzo rzadko budziłam się o siódmej. ~*Przypomnę ci to w piekielnych rozdziałach. Mówię, zobaczycie czemu.*~ Mimo wszystko, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Parę minut potem, usiadłam w kuli. \~*Uwierz, cieszysz się, że nie ma opisów.*~ ;_;/  |Jezu, Rivienna coraz częściej używa emotikonek. :O| \.../  |;"D| Kiedy to zrobiłam, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam~, no ale dupa nadal bolała mnie jak cholera. Yyychhh...Chyba nie będę mogła się ruszać przez kolejne cztery lata.~ ~*GRZEGORZ, DO CHOLERY! xDDD*~ ~;""""D~. Następnie, wyjęłam z torby kolejną część mangi „Bleach" \<Zieeew>/ i zaczęłam ją czytać. Ponownie, pochłonęłam ją całą w jeden dzień. ~Uzależniona się znalazła.~ Kiedy skończyłam, wyjęłam zeszyty, w których pisałam opowiadania i rysowałam, a następnie zaczęłam pisać i rysować. Napisałam dziś łącznie dwa opowiadania i narysowałam jeden FanArt. |Dobra, to jest bardziej realistyczne.| Przedstawiał on Red X-a z serialu „Młodzi Tytani"~Jezu, ciągle tylko "Młodzi Tytani" i  "Młodzi Tytani". Weź daj chociaż raz coś innego. ALE NIE TO, CO NAS CZEKA POTEM W PIEKIELNYCH ROZDZIAŁACH! ;___;~ ~*Wtedy chyba miałam nadfazę na ten serial i tak to się skończyło.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, \Jak nakazywały prawa logiki./ położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny dwudziestej. ~*Godzina, o której przeciętnie chodzę spać, heh.*~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Ależ oczywiście. xDDD*~ ~:D~ Od razu okryłam się mymi włosami i, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Aaameeen~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \POŁUDNIOWY, DO CHUJA JEBANEGO!!!/ ~*Jezu, jaki wkurw. ;_;*~ \No, bo mnie to wkurwia, że ciągle jest tu ten Ocean Arktyczny, mimo iż nie jesteśmy na północy./ ~*Mnie też, ale bez nerwów. ;___;*~ \Hehe/  |9|10.|1|01.2016|4| rok, godzina |8|09:|3|00 czasu polskiego.

Dzień #10

Tego dnia \po wejściu do owego pomieszczenia, ujrzałam kamieniołomy, o których mówiła Odecia. Tylko co ja miałam teraz robić? Znaczy wiedziałam, co robiło się w kamieniołomie, bo w końcu za życia byłam idealna, ale nie wiedziałam, co miałam teraz robić. Aż w którejś chwili, ujrzałam jakiegoś najprawdopodobniej strażnika, który wyglądał po prostu jak nowoczesny żołnierz. Widząc mnie, rzekł:

– A, to ty jesteś ta nowa, o której mówił nam Zarząd. Dobrze, dobrze, masz tutaj kilof, w sektorze sześćset sześćdziesiątym szóstym na stanowisku sześćdziesiątym szóstym jest twoje wieczne miejsce pracy, chyba że przyjdzie ktoś gorszy od ciebie, kto zastąpi twoje miejsce. Masz tu pracować bez przerwy dwadzieścia pięć godzin na dobę osiem dni w tygodniu, bo tak. A teraz do sektora sześćset sześćdziesiątego szóstego marsz!

Po czym podał mi kilof. Kiedy to zrobił, posłusznie wzięłam go i ruszyłam w miejsce, które mi kazał. Wolałam się nie buntować, bo nie wiedziałam, jak tutaj bunt był traktowany. No, ale szłam zgodnie z drogowskazami, aż w końcu doszłam do odpowiedniego miejsca. Faktycznie, było tam wspominane przez Odecię podłoże z klocków LEGO zrobionych z kolców. Niechętnie weszłam na nie, mimo iż ból był W CHUJ I JESZCZE WIĘKSZY, po czym przystąpiłam do pracy./

~Nasza fabuła jest piękniejsza niż kloc tekstu poniżej. xDDD~

~*To wiadome. Wszystko jest lepsze od tego opka.*~

obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. |Boże, jak mnie wkurza schemat rozdziałów w tym opku. Wiem, że za wiele nie da się tu wymyślić, ale zawsze można by to jakoś ciekawiej opisać.| ~*Nie ten adres.*~ |:-(| Po otworzeniu oczu, jak zwykle popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo~, gdyż dupa bolała mnie jak nie wiem, a po chwili do tego dołączyło się napierdalanie brzucha. Co ta Laura i Dawid mi na imprezie zrobili? Już nigdy nie wypiję zamówionych przez nich drinków, bo teraz nie będę mogła pozbierać się przez kolejne cztery lata.~~*Czy ty możesz się kulturalnie ogarnąć, zboku? xDDD*~ ~Nie :D~ Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |👍| ~*Piękna ta reakcja. xD*~ |Wiem :D| Gdy to zrobiłam, wyjęłam z mej torby telefon i słuchawki, podłączyłam je do telefonu, włożyłam do uszu i włączyłam jedną z mych playlist. \Mam nadzieję, że na Spotify. A nie, ty jesteś taką miernotą, że pewnie nawet nie wiesz, co to./ Następnie, wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam różne rysunki i FanArty ~FanArt to też jest technicznie rysunek.~ i zaczęłam rysować. Narysowałam dzisiaj dziesięć rysunków. ~Co pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Pięć to były FanArty. Jeden przedstawiał Wallace Breena ~*<3*~ z gry „Half-Life 2", drugi Wielkiego Elektronika w wersji z filmu „Podróże Pana Kleksa"|O jak miło. W końcu ktoś inny. Dziękuję za wysłuchanie naszych próśb.| trzeci również Wielkiego Elektronika, tylko tym razem w wersji z filmu „Pan Kleks w kosmosie"~*Gdzie różnił się ubiorem.*~ czwarty Slade'a, |No hej.| a piąty Szpiega z gry „Team Fortress 2"~Przestań udawać, miernoto, że wiesz co to "Team Fortress 2".~ ~*Nie ma to jak być miłym wobec bohaterki opka. xD*~ ~C'nie? :D~ Dwa rysunki były w stylu realistycznym. Jeden przedstawiał drzewo, a drugi kota|, którym była Odecia|. I ostatnie dwa były w stylu mangowym. Pierwszy przedstawiał mnie, \Ależ oczywiście, bo nie ma to jak skromność./ a kolejny Grzegorza. Kiedy zaś skończyłam, schowałam wszystko do torby, wyjęłam słuchawki z uszu i odłączyłam od telefonu, po czym to również odłożyłam na miejsce. ~*Jak nakazywały prawa logiki.*~ Gdy to zrobiłam, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około północy. |Długo. Każdemu normalnemu człowiekowi już dawno by się znudziło, no ale Andromeda to Mary Sue, więc może ma jakieś uzasadnienie.| Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Tak. xDDD*~ ~;"""D~ Okryłam się więc mymi włosami i, kilka chwil potem, kołysana delikatnymi falami Oceanu Arktycznego, \*Południowego/ us~~*NIE xDDD*~ ;"D~nęłam...

 

~*Koniec na dzisiaj.*~

~Dzięki Bogu, bo zaczynało mnie się nudzić.~

|Nie tylko tobie, Grzegorz. Nie tylko tobie.|

\Nie tylko wam./

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \*Południowy/ |1|11 ~*O, to już jeden dzień do moich urodzin!*~.|8|01.2016|8| rok, godzina 10|7|:|9|50 czasu polskiego.

Dzień #11

Tego dnia ~*dalej harowałam w kamieniołomie. Praca była bardzo ciężka, a fakt, że miałam pod stopami klocki LEGO zrobione z kolców nie pomagało, bo miałam wrażenie, że zaraz rozwaliłyby mi stopy. Nie wiedziałam w ogóle, po co w piekle było tyle kamienia, że tak dużo trzeba było go wydobywać. Chyba, że piekło zaopatrywało w kamień też niebo oraz czyściec, a akurat piekło było idealnym miejscem, w którym można było kazać komukolwiek go wydobywać. Nie mogłam myśleć o ucieczce, gdyż pilnowało nas dwudziestu strażników wyglądających jak nowocześni żołnierze. Jednak, w pewnym momencie mej pracy, usłyszałam z miejsca sześćdziesiątego siódmego głos jakiegoś mężczyzny:

– Hej, ty!

– Ja? - spytałam, odwracając wzrok.

– Tak, ty. Do tego idioty z miejsca sześćdziesiątego ósmego nie gadam, bo on za życia nie lubił Hollywood Undead. W każdym razie, za co tu trafiłaś? Bo ja za ludobójstwo.

– Stalkowałam Zardonica.

– O ty! Jak mogłaś być tak okrutna?! 

– ...

– Tak, wiem że ludobójstwo jest najgorsze, ale ty też lepsza nie byłaś. Jak można stalkować kogoś, kto powstał z Czystej Zajebistości?! Mam nadzieję, że cię za to rozstrzelali.

– Tak było, rozstrzelało mnie miliard policjantów z karabinami maszynowymi.

– Hej, wy tam! To nie Hawaje tylko piekło! Do roboty, a nie gadacie! - usłyszeliśmy głos któregoś ze strażników.

W tym momencie, grzecznie wróciliśmy do roboty, gdyż woleliśmy się nie narzucać. Byłam ciekawa, ile musiałabym tu jeszcze harować, zanim ktoś by mnie zastąpił oraz co potem by się ze mną stało.*~

~Nie ma co, nasza fabuła jest najlepsza. xDDD~

~*Wiadomo, trzeba jakoś ubarwiać opko. :D*~

\A pojawi się jeszcze kiedyś Odecia?/

~*A jak, ona jest cudem Wszechświata, pojawi się jeszcze nie raz. Za parę rozdziałów, gdy znajdzie się ktoś, kto będzie miał zastąpić Andromedę, to ona w pewnym momencie się pojawi.*~

\To dobrze./

obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. |Tak ciężko się to czyta przez to, że nasza fabuła jest lepsza. XD| ~*Co nie? XD*~ Nigdy nie budziłam się prawie o jedenastej. \Nie kłam./ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym także dało się dostrzec księżyc~*, który w planach na dzisiaj miał pieprznięcie w twoją głupią mordę.*~|Genialnie. xDDD| ~*:D*~ Po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. Dzisiaj, wyjątkowo, nie miałam ochoty czytać mangi. ~O jak miło, przynajmniej nie uświadczymy tego samego faktu czyli tego, że dawna Ramoninth znała tylko popularne tytuły mang. A poza tym, fajnie że w końcu to słowo zostało zapisane małą literą.~ Miałam wenę na pisanie opowiadań oraz rysowanie. Od razu wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym pisałam opowiadania oraz drugi, w którym rysowałam, długopis i przybory do rysowania, po czym najpierw zaczęłam pisać opowiadania. Napisałam dzisiaj dziesięć one-shotów i parę rozdziałów do mojego FanFiction. |Dzięki czemu z łatwością możemy zakwestionować ich jakość.| ~*To nawet mnie się tyle w zeszycie nie chce pisać. Piszę najwięcej dwie-trzy strony dziennie w zeszycie.*~ ~Jak każdy normalny człowiek.~ Kiedy skończyłam, zaczęłam rysować. |A nie powiesz, o czym były te one-shoty? Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo to by wymagało pomysłów, a to za duży level jak na czternastoletnią wersję Ramoninth.| Narysowałam dzisiaj dziesięć rysunków. \Dzięki czemu można zakwestionować ich jakość. No, bo bez przesady, nawet w takim miejscu nikomu nie chciałoby się tyle rysować i pisać. No, ale Andromeda to Mary Sue, więc.../ Cztery to były FanArty, ~Bo po co, jak wcześniej, wspominać kogo przedstawiały.~ kolejne cztery to rysunki w stylu realistycznym, |wiadomo czyją mordę przedstawiały, dlatego nie będę tego pisała,| a dwa to były rysunki w stylu Chibi|, na których to byłam ja|. Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko do torby i położyłam się. \Ale ją musiała ręka napierdalać./ Gdy już leżałam, zaczęłam rozmyślać na różne tematy. ~*Uwierzcie, oczy nam spłoną, gdy będzie nam dane poznać jej myśli.*~ Myślałam tak do około godziny dwudziestej trzeciej. Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Won. xDDD*~ ~Nie :D~ Od razu okryłam się mymi nad wyraz długimi włosami \Które w sumie w prologu nie zostały wspomniane, więc można z całą pewnością stwierdzić, że pojawiły się od tak./ i, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego, kurwa./ usnęłam... ~Jej. <- Kropka obojętności.~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \P-O-Ł-U-D-N-I-O-W-Y/ |6|12 ~*Moje urodziny! ^^*~.|8|01.2016|8| rok, godzina 11|67|:|4|00 czasu polskiego.

Dzień #12

Dzisiaj ~dalej harowałam w kamieniołomie, bo co miałam do roboty. Nie ja wybierałam swój los po śmierci, więc musiałam się do niego dostosować. Nie wiedziałam tylko, dlaczego w roli jednego ze Strażników Czystej Zajebistości została obsadzona zwykła kotka.

 Ty niedorozwoju społeczny, jak możesz tak o mnie myśleć. Powstałam z Czystej Zajebistości i w Czystą Zajebistość się obróciłam, więc to chyba normalne, że jej strzegę. A poza tym, mów mi Caryca Odetta I, bo w końcu rasa kotów, z której pochodzę, niegdyś była maskotką carów.  - usłyszałam w myślach jej głos.

 Skąd ty wiedziałaś, o czym myślałam?  spytałam telepatycznie, nadal harując w kamieniołomie.

 Jestem taka zajebista, że tak jak pozostali Strażnicy Czystej Zajebistości dostałam dwie nadprzyrodzone zdolności. Jedną z nich jest właśnie możliwość rozmowy telepatycznej, więc jasnym jest, że mogłam odczytać ci myśli.

 A druga?

 Elektrokineza, bitch. :D A teraz dość gadania, wracaj do roboty.

Po czym ucichła. Cholera, to teraz miałam przejebane, skoro ona mogła ze mną rozmawiać telepatycznie. No, ale musiałam wrócić do mej harówki, ponieważ po mej męczeńskiej śmierci zostałam przeznaczona do tego celu. Może jutro wypadałoby pomyśleć o ucieczce?~

~*Boże, ta nasza fabuła coraz bardziej mnie się podoba. XD*~

~Nie dziwię się, bo mnie też. XD~  

obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Dla osób z mojej klasy o tej godzinie dopiero zaczyna się dzień.*~ Normalnie nie budziłam się o godzinie jedenastej w południe. \Przestań kłamać, złamasie./ No, ale czyż można mnie za to winić? ~*Tak*~ W końcu zasnęłam o godzinie dwudziestej trzeciej. ~*No i? Ja chodzę czasem spać o tej godzinie, a wstaję o szóstej-siódmej, więc to nie jest usprawiedliwienie.*~ ~Bo ty jebnięta jesteś.~ ~*EJ!*~ ~;"""D~ Lecz, po przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Czyli standard. Jakbyś chociaż raz nie mogła pominąć tej czynności, usiąść na dupie i zjeść śniadania./ Po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz napiłam się czegoś. ~*Co robi się codziennie po przebudzeniu.*~ Dzisiaj wyjęłam z mej torby kolejną część mojej ulubionej mangi „Bleach" |Jak nie przeczytasz czegoś innego, to osobiście wejdę do świata tego opka i dostaniesz wpierdol.| i zaczęłam ją czytać. Jak to zwykle bywa ~*O, hej zmiano czasu.*~ w moim wypadku, pochłonęłam całą część w jeden dzień. \Bo nie ma to jak być uzależnionym./ Po zakończeniu czytania, schowałam ją do torby i wyjęłam z niej cztery magazyny, które zabrałam ze sobą ~*i o których nie wspomniałam, bo po co.*~. Następnie, zaczęłam je czytać. |Jak nakazywały prawa logiki.| Nie były one zbyt interesujące, ale zawsze lepsze to, niż nudzenie się. ~Zawsze mogłaś wziąć ciekawe magazyny, ale widać, że twój wewnętrzny pierdolec ci na to nie pozwolił.~ Jakiś czas później, kiedy przeczytałam je wszystkie, odłożyłam je na miejsce i położyłam się. Kiedy to zrobiłam, ~poczułam że znowu bolała mnie dupa i to tak, że miałam wrażenie iż nie będę mogła ruszyć się przez kolejne pięć lat. Aż jęknęłam z bólu. Cholera, już nigdy nie zaufam Dawidowi i Laurze i nie pójdę z nimi na imprezę, bo teraz ruszyć się nie mogłam. Co oni mi podczas tej imprezy, gdy zezgonowałam, zrobili? ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Kurwa, ty upośledzony zboczeńcu. Miałam nadzieję, że się ogarnąłeś. xDDD*~ ~;"D~ rozmyślałam na różne tematy. Myślałam tak do około drugiej w nocy. |Każdemu normalnemu człowiekowi dawno by się znudziło, no ale jako iż jesteś Mary Sue, to może masz swoje usprawiedliwienie.| O tej godzinie, zrobiłam się s~*x~enna. ~*Jesteś niedojebany, Grzegorz. xD*~ ~Wiem x"D~ |Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę. XD| ~:D~ Od razu okryłam się moimi bardzo długimi włosami i, parę minut potem, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \*Południowego/ za~*e~s~r~nęłam... ~*Ja cię już nigdy nie wychowam. xDDD*~ ~;"D~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \*Południowy/ |7|13.|3|01.2016|6| rok, godzina 12|4|:|6|20 czasu polskiego.

Dzień #13

Dzisiaj |nadal harowałam w tym nieszczęsnym kamieniołomie. Miałam nadzieję, że wkrótce ktoś by mnie zastąpił, bo ta kara była okrutna. Przecież nie zrobiłam nic złego, za życia byłam idealnie dobra, a spotkał mnie taki los. Może to był czas aby zaplanować ucieczkę? Ty, w sumie to nie taki zły plan. Od razu zagadałam do towarzysza z miejsca obok:

– Próbowaliście stąd kiedyś uciec?

– Jasne i to nie raz, ale za każdym razem łapali nas strażnicy i sprowadzali na nasze miejsca. - odpowiedział mężczyzna.

– Cholera...No, ale musi być jakiś sposób ucieczki stąd. Przecież nie ma rzeczy niemożliwych.

– Obawiam się, że w tym wypadku to jest niemożliwe. Ci strażnicy chyba mają oczy dookoła głowy. Jedyne, co pozostaje, to czekać na moment, w którym przyjdzie dusza, która była gorsza od nas i nas zastąpi.

– A co się potem dzieje z nami?

– Idziemy do Zarządu i oni decydują, co dalej, a przynajmniej z tego, co słyszałem. Ja tu haruję od siedemdziesięciu trzech lat i, jak widzisz, jeszcze nikt nie przybył mnie zastąpić, ale byli tacy szczęściarze, którzy po tygodniu mogli stąd odejść.

– W ogóle, to po co tyle kamienia w piekle?

– Bo piekło zaopatruje w kamień też raj i czyściec, a piekło jest idealnym miejscem, w którym można komukolwiek kazać robić cokolwiek.

Czyli w sumie tak, jak podejrzewałam. No, ale miałam nadzieję, że ja nie podzieliłabym losu mego towarzysza z miejsca obok i nie musiałabym tu harować ponad siedemdziesiąt lat. Nudna zaczynała być ta praca w kamieniołomie, ale co ja miałam na to poradzić, nie ja wybrałam taki los. Czekałam, co przyniósłby mi kolejny dzień.|

\Nie, ale serio, nasza nowa fabuła jest lepsza, bo przynajmniej coś się w niej dzieje, a nie to, co w tej oryginalnej./

~*To wiadome. Wszystko jest ciekawsze od tego opka+.*~

obudziłam się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Ja kiedyś obudziłam się dwie minuty przed piętnastą, więc proszę mi tu zamknąć mordę. Pomińmy fakt, że wtedy nie spałam całą noc, aby sprawdzić czy dam radę.*~ Nigdy wcześniej nie zdarzało się, abym budziła się po dwunastej w południe. |I ja się nie dziwię, bo raczej nikt normalny tyle nie śpi.| Mimo wszystko, przez parę minut leżałam i patrzyłam w gwieździste niebo. ~Czyli jak co rano, bo po co coś zmieniać i czynić ten rozdział ciekawszym.~ ~*Bo wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodziło dawnej mnie.*~ ~A, no tak. ;=;~ Po tym czasie, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Szkoda, że nie wiemy, co ona dokładniej do jedzenia i picia wzięła. Fajnie by było zadbać o takie szczegóły, no ale to jest opko+, więc czego ja wymagam.| Następnie, wyjęłam z torby zeszyt oraz moje przybory do rysowania i zaczęłam rysować. \Dalej jestem ciekawa, jak ona dawała radę tyle rysować i pisać w takim miejscu./ ~*Pewnie marysueizm jej pomógł.*~ \W sumie.../ Dzisiaj narysowałam łącznie sześć rysunków. ~Co pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Trzy przedstawiały moje OC w stylu hiperrealistycznym, |Dobrze, że nie trzy razy twoją mordę.| a kolejne trzy to były rysunki jakichś postaci w stylu mangowym. |I zgaduję, że to byłaś ty.| Jednak, jako iż obudziłam się na tyle późno, kiedy skończyłam rysować, była godzina osiemnasta. ~*Przynajmniej nie skończyła rysować w dwie minuty. Cud! *.**~ Od razu schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny dwudziestej. \Każdemu normalnemu człowiekowi już dawno by się znudziło. Tak, wiem że Andromeda to Mary Sue, ale będę to podkreślała, bo mogę./ Po tym czasie, poczułam się s~~*Nie, zjebie. xDDD*~ ;"D~enna. I, chwilę później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego \Południowego, korfa/ – usnęłam... ~Aaameeen!~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \*Południowy/ |4|14.|8|01.2016|8| rok, godzina |7|08:|3|00 czasu polskiego.

Dzień #14

Tego dnia |nadal harowałam w tym cholernym kamieniołomie. Chciałam już, aby ktoś przybył mnie zastąpić, chociaż podejrzewałam, że z moim niby grzechem za szybko by to nie nastąpiło. Jednak, w którejś chwili, usłyszałam głos jednego ze strażników:

– Obywatelko numer chuj-ci-w-dupę! Masz takie szczęście, mimo iż jesteś zjebana, że jutro przybędzie kolejny zjeb, który stalkował Zardonica aby cię zastąpić.

– O, to fajnie. A co się potem ze mną stanie? – spytałam

– Trafisz do Zarządu i oni zadecydują, co dalej. A teraz, wracaj do pracy.

Po czym odszedł, a ja grzecznie wróciłam do wydobywania kamienia. Kiedy to robiłam, mój towarzysz z miejsca obok rzekł:

– Zazdroszczę ci. Ja tu już ponad siedemdziesiąt lat czekam na koniec tych katuszy. Jednak jestem pewien, że ten zjeb po mojej lewej będzie tu harował dłużej. Jak można było nie lubić Hollywood Undead?

– Jestem tylko ciekawa czy trafię w lepsze, czy gorsze miejsce. – stwierdziłam

– Kamieniołom jest najgorszy, nie ma gorszej kary od niego, więc może być już tylko lepiej.

– Nie wiem, zobaczymy co zadecyduje Zarząd.

Jednak, w tym momencie, naszą rozmowę podczas pracy przerwał głos kolejnego strażnika, który mówił tym razem do mego towarzysza obok:

– Obywatelu numer ja-jebe-jaki-zjeb! Ty też masz szczęście po tych siedemdziesięciu trzech latach, bo jutro przyjdzie dusza, która nagrzeszyła dwa razy gorzej niż ty aby cię zastąpić.

– O ja nie mogę, nareszcie! Tyle lat na to czekałem! – zawołał radośnie.

Miło było, że nie musiałabym sama opuszczać tego kamieniołomu, tylko będę miała jakiegoś towarzysza. Nie mogłam już się doczekać jutra./

~*Oni mają piękne numery. XD*~

\Wiem/

obudziłam się dość wcześnie, jak na mnie. ~*Przypomnę ci to w piekielnych rozdziałach.*~ Zazwyczaj rzadko budziłam się o godzinie ósmej rano. No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny dwudziestej. ~*Ja wtedy zazwyczaj wstaję o piątej-szóstej, leniu zapyziały. A to ty nazywasz Grzegorza leniem.*~ Jednak, po otworzeniu oczu, przez parę minut popatrzyłam w gwieździste niebo. |Oczywiście, bo po co starać się ubarwić opko. Wiecie, wtedy bylibyśmy szczęśliwsi, ale przecież nie o to chodzi.| Po tym czasie, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~<Ziew>~ Kiedy skończyłam, jako iż nie chciało mnie się dzisiaj rysować ani czytać mang, |Z cyklu: Ramoninth nie chciało się pisać.| ~*Correct ;=;*~ |Jezu ;=;| wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym pisałam opowiadania one-shot, długopis i zaczęłam pisać. Napisałam dzisiaj dwa opowiadania, jednak były one bardzo długie, więc ich pisanie zajęło mi dość dużo czasu. ~Co pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Kiedy skończyłam, ~*Bo po co pisać, o czym te one-shoty były.*~ schowałam to wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. ~*Umrzemy w momencie, w którym będzie nam dane poznać jej myśli. Uwierzcie, to będzie najczystsza, opkowa tortura, zaraz po zjebanych scenach seksu, których na szczęście tu nie będzie.*~ ~Już się boję. ;_;~ Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej. \Każdy na twoim miejscu już dawno zdechłby z nudów./ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Nosz... xDDD*~ ~;"D~ I, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego, do chujca./ us~~*STOP. xDDD*~ ;"D~nęłam...

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \Południowy, do jasnego niedorobionego./ |7|15.|8|01.2016|8| rok, godzina |1|09:|2|00 czasu polskiego.

Dzień #15

Dzisiaj |po mnie i mego towarzysza niedoli, który po siedemdziesięciu trzech latach musiał opuścić kamieniołom przyszła Odecia. Jak widać, to ona miała nas wszędzie prowadzać, no ale ważne, że mogłam opuścić ten nieszczęsny kamieniołom. W każdym razie, musieliśmy wręcz biec, bo Odecia spierdalała z piekła szybciej niż Flash, tak się tego ognia bała. Nie ma co, przebieżka z samego rana, no ale nie moja wina, że Odecia faktycznie się tego ognia bała. Jednak, kiedy byliśmy poza piekłem, ruszyliśmy w kierunku jakieś windy.

 To wy tu macie windy?  spytałam zdziwiona.

Myślałam, że wystarczył im fakt, że dusze mogły unosić się, ale jak widać nie. W każdym razie, Odecia odpowiedziała:

 Jasne. A co ty myślałaś, że chciałoby nam się wznosić tak wysoko? W ogóle nie wiem czy to jest możliwe, nawet w tej formie.

Jednak, nasza rozmowa nie trwała długo, gdyż szybko weszliśmy do windy, po czym Odecia swoją słitaśną łapką nacisnęła przycisk z numerem siedemset siedemdziesiąt siedem. Jak widać na tym piętrze mieścił się zarząd. Ekhm, przepraszam, Zarząd. No, ale chwilę potem, zaczęliśmy jechać.

W sumie, to w pewnym sensie cieszyłam się, że już umarłam. Przynajmniej miałam spokój od tego niedojeba społecznego, Grzegorza, który myślał, że dało się być lepszym od Zardonica. Co on sobie wyobrażał? On nigdy nie byłby nawet w połowie tak fajny jak on. No, ale niestety, Grzegorz też w końcu by umarł, jednak miałam nadzieję, że już nigdy byśmy się nie spotkali. No, ale przechodząc do rzeczywistości, po jakimś czasie dojechaliśmy na piętro Zarządu, po czym drzwi windy się otworzyły i ja oraz mój towarzysz ruszyliśmy za Odecią. Bardzo szybko ujrzeliśmy owy Zarząd.

Były to same wspaniałe osobistości, między innymi Steve Jobs, Chester Bennington, Steven Hawking, a także wiele innych wspaniałych osobistości. Było ich może z dziesięciu? Nie wiem, nie liczyłam tego. ale oni wszyscy stali za półokrągłymi panelami, które najprawdopodobniej, z tego co widziałam z tej odległości, były komputerami. W ogóle, cały Zarząd, jako chyba jedyni w tym świecie mieli swoją ludzką, a nie astralną postać.

Chwilę potem, Odecia wskoczyła na ich panel, usiadła naprzeciwko nich i powiedziała:

- Przyprowadziłam te dwie niedorajdy społeczne, tak jak kazaliście.

- Dobrze, dobrze, zaraz sprawdzimy, gdzie teraz mają trafić. - odparł Steve Jobs.

Szczerze, to nie spodziewałam się, że Zarząd składał się z tych osób. No, ale teraz byłam ciekawa, gdzie by mnie wysłano.|

~Kuźwa, jak mnie się podoba nasza fabuła. Normalnie można by z niej zrobić prawilne opowiadanie!~

~*Też jestem za.*~

~Bierę ten pomysł na swoje barki!~

~*Oł. Kurwa. Noł. ;____;*~

~;"""D~

obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, godzinie. \A oryginalna fabuła, przez tą powyżej, zaczyna być nudniejsza niż na początku./ ~*C'nie? ;"D*~ Po otworzeniu oczu, standardowo, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam w gwieździste niebo, na którym dzisiaj było widać także i księżyc~, którego planem na dzisiaj było zajebanie cię.~~*Cudowny plan. XD*~ ~Wiem :D~ Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. \Strasznie bezemocjonalne są te opisy dni, zważywszy na to, że narracja tutaj użyta jest pierwszoosobową./ ~*Z tego wniosek, że nie powinnam pisać opowiadań, w których niewiele się dzieje. Zważywszy na to, co przeżyjemy w piekielnych rozdziałach... ;___;*~ ~ Boję się. ;_;~ ~*A co ja mam powiedzieć? ;___;*~ Gdy to zrobiłam, wyjęłam z mej torby mój telefon i słuchawki, podłączyłam je, włożyłam do uszu, a następnie włączyłam muzykę, ~*czyli nowy album Zardonica, bo się od niego uzależniłam. A nie, sorki, przecież ja jestem w dwa tysiące szesnastym roku, a album "Become" wyjdzie dopiero za dwa lata. Fak.*~ ~A ta skąd to wiedziała dwa lata z wyprzedzeniem?~ ~*Mary Sue wiedzą wszystko.*~ ~A, no tak. ;=;~ i wzięłam zeszyt, w którym zazwyczaj rysowałam i rzeczy do rysowania. \Jak nakazywały prawa logiki./ Następnie, zaczęłam rysować. Narysowałam dzisiaj łącznie dwadzieścia rysunków, taką miałam wenę aby rysować. ~Dzięki czemu można było kwestionować ich jakość. Bez przesady, nikt normalny nie dałby rady narysować dwadzieścia rysunków jednego dnia. No, ale w sumie to Mary Sue, więc...~ Dziesięć rysunków było w stylu realistycznym. Jeden przedstawiał mój autoportret, |W końcu się przyznałaś. Trochę ci to zajęło, ale lepiej późno niż wcale.| drugi Grzegorza, trzeci moją matkę, czwarty mojego ojca, piąty moją babcię, szósty mojego dziadka, siódmy mojego wujka, ósmy moją ciotkę, dziewiąty moją najlepszą przyjaciółkę z podstawówki, a dziesiąty moją nauczycielkę od historii z podstawówki, gdyż naprawdę dobrze uczyła i lubiłam ją. ~Ja jednak sądzę, że oni wszyscy cię nie lubili i nie kochali, bo wiedzieli, że byłaś pizdą całkowitą.~ ~*Byłbyś wspaniałym ojcem, Grzegorz. XD*~ ~Alicja mnie kocha. :D~ ~*Ma twoje geny, to i nie dziwo.*~ ~;"D~ Kolejne pięć rysunków to były FanArty. Przedstawiały one pięć moich ulubionych postaci z serialu „Młodzi Tytani"|No ależ oczywiście.| Na pierwszym FanArcie ~*Nie ma to jak zła odmiana.*~ widniał Slade, |Czść| ~*Genialne przywitanie. xD*~ |Wiem :D| na drugim Brother Blood, na trzecim The Brain, na czwartym Mad Mod, a na piątym Jinx. \Będzie co publikować w ArtBooku na Wattpadzie. Miejmy jednak nadzieję, że ta pizda całkowita nie znała Wattpada./ Ostatnie pięć rysunków to były rysunki w stylu mangowym. Pierwszy przedstawiał mój autoportret właśnie w tym stylu, |Miło, że wreszcie się przyznajesz do swojego braku skromności.| drugi Grzegorza narysowanego w tym stylu, ~*Nie wiedziałam, że da się narysować gówno w stylu mangowym. Dzisiaj dowiedziałam się czegoś nowego!.*~ ~Boże. xDDD~ ~*:D*~ a pozostałe trzy to były moje trzy OC. Kiedy zaś skończyłam rysować, schowałam to wszystko do torby, łącznie z telefonem |Który powinien wyładować się tysiąclecia temu.| i słuchawkami, okryłam się mymi włosami, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny pierwszej w nocy. ~Każdy normalny zwiędłby z nudów.~ O tej godzinie poczułam się s~*x~enna. ~*No ja jebe, ty niedorozwoju. XD*~ ~;"D~ I, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego, kurwa mać./ usnęłam... ~Aaameeen!~

 

~*Tak w ogóle, koniec na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już dzienny limit rozdziałów.*~

~Dzięki Bogu, bo to opko jest nudne do sześcianu.~

|To wiadome nie od dziś.|

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \No kurwa mać, Południowy. ;-;/ |3|16.|7|01.2016|8| rok, godzina 13|4|:|5|00 czasu polskiego.

Dzień #16~66~

~*Nosz kurwa. xDDD*~

~;"D~

Tego dnia |Steve Jobs, który stał w głównej części siedziby Zarządu, rzekł do nas:

 Dobrze, już wiem, co z wami dalej zrobić. Ty, obywatelu numer ja-jebe-jaki-zjeb, przez te siedemdziesiąt trzy lata wydobyłeś już tyle kamienia ile ważyły wszystkie zabite przez ciebie osoby oraz osoby, które prawdopodobnie też byś zabił, gdyby policjanci z drewnianymi pistoletami cię nie rozstrzelali. Dlatego z kamieniołomu piekielnego zostajesz przeniesiony do piekielnej, ręcznej drukarni pozłacanych dachówek, w której będziesz harował kolejne siedemdziesiąt trzy lata.

 Ale zajebiście! Zawsze marzyłem aby drukować dachówki! Dzięki ci, Panie, za taką karę!  zawołał z radością mój towarzysz.

W tym momencie, Steve Jobs zajrzał jeszcze raz do jednego z ich komputerów, po czym rzekł do mnie:

 A ty, obywatelko numer chuj-ci-w-dupę, masz przejebane do końca życia, mimo iż nie żyjesz. Zadarłaś z przyszłym członkiem naszego Zarządu, dlatego znowu wracasz do piekła, tym razem na jeszcze gorszą karę niż kamieniołom, czyli zamiatanie wnętrza pieców gazowych drewnianą łopatką zrobioną z papieru i będziesz tam harowała sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć lat.

 A myślałem, że nie ma gorszej kary niż kamieniołom.  wtrącił się mój towarzysz.

 Jest jeszcze gorsza kara niż nawet zamiatanie wnętrza pieców gazowych, ale ona jest zarezerwowana dla nazistów, komunistów i antyszczepionkowców.  odparł Chester.

O cholera. To nie wiedziałam czy chciałam wiedzieć, co takie osoby spotykało. Jednak dalej nie rozumiałam, dlaczego gościu, który za życia dopuścił się ludobójstwa miał mieć lepszą karę niż ja za stalkowanie Zardonica. Ja wiem, że Zardonic po śmierci miał się stać częścią Zarządu, ale bez przesady.|

~Ta nasza fabuła...Taka piękna. XD~

~*W ogóle, fajny Zarząd. Steve, Chester, Steven... xDDD*~

|I jeszcze zasłużone postacie historyczne tam są. W końcu Zarząd składa się z samych Czystych Zajebistości, ale Steve i Chester najczęściej będą się wypowiadać. ;p|

~*O chuj. XD*~

|No co? Taka prawda. :D|

obudziłam się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. |Ty leniu zapyziały, ale i tak nazywasz Grzegorza leniem do potęgi dziewiątej.| Prawie w ogóle nie budziłam się o godzinie trzynastej. No, ale w sumie zasnęłam o pierwszej w nocy. ~*No i? Ja na twoim miejscu, w takim wypadku, obudziłabym się najpóźniej o ósmej.*~ Jednak, po otworzeniu oczu, popatrzyłam parę minut w gwieździste niebo. \Czyli jak co ranek. Standard./ To był już szesnasty dzień mojego pobytu tutaj, a ja mocno chciałam, aby Grzegorz w końcu mnie uratował. ~*Widać Zardonic mu nie pozwolił.*~ ~Cudnie. XD~ ~*;"D*~ Jednak, parę minut potem, ~zaczęła mnie boleć dupa i to jak cholera. ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Won. xD*~ ~Nie :D~ usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Jej~ Następnie, wyjęłam z mojej torby pierwszy numer mangi „Psychopass"\O! W końcu coś innego raczyła czytać! Cud! *.*/ ~*Idealny tydzień nadchodzi! \O/*~ który dostałam od Grzegorza jakiś miesiąc przed znalezieniem się tutaj. Po wyjęciu zaczęłam czytać i, oczywiście, pochłonęłam cały numer w jeden dzień. ~Bo jam jest uzależniony człek.~ Po przeczytaniu, schowałam ją z powrotem do torby i wyjęłam z niej zeszyt, w którym pisałam moje opowiadania oraz długopis. |Te, padalec, wiesz że w końcu ci się wkład w długopisie wypisze? No, chyba że wzięła zapasowe wkłady lub długopisy, o czym oczywiście nie było wspomniane, to się odczepię.| Następnie, zaczęłam pisać. Napisałam dzisiaj dwa opowiadania, gdyż nie miałam zbyt dużej weny. ~*Mnie by się nie chciało. Mówię, ja na dzień piszę maksymalnie dwie strony.*~ Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami i położyłam. Kiedy to zrobiłam, zaczęłam rozmyślać. Najwięcej myślałam ~*Nie, piekło jeszcze nie tutaj ma swój początek.*~ \Dzięki Bogu./ nad tym, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ aż tak mnie nienawidził oraz jakim cudem przyjaźń jego i Laury |*Laóry| nadal przetrwała. \Marysueizm odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy./ Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej piętnaście. ~*Każdy normalny dawno by zdechł z nudów.*~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Won, zjebie i nie wracaj, dopóki nie odnajdziesz mózgu. xD*~ ~Nie :D~ I, parę minut potem, kołysana falami Oceanu, us~~*STOP. XDDD*~ ~;"""D~nęłam...    

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \Południowy, kurwa mać./ |4|17.|6|01.2016|8| rok, godzina |1|09:|4|15 czasu polskiego.

Dzień #17

Tego dnia ~*Steve zwrócił się do Odeci:

 Odeciu, zaprowadź tych zjebów tam, gdzie mają odbywać karę.

 Tak jest, panie.  odpowiedziała Odecia i zeskoczyła z panelu.

Kiedy to zrobiła, przepuściliśmy ją, po czym zabrała nas do windy. Gdy do niej weszliśmy, nacisnęła swoją uroczą, słitaśną łapką przycisk z numerem minus sześćset sześćdziesiąt sześć, gdzie znajdowało się piekło. Zastanawiałam się, jak miało wyglądać to zamiatanie pieców gazowych drewnianą łopatką zrobioną z papieru. Poza tym, jak ta łopatka mogła być drewniana, skoro została zrobiona z papieru? No, ale nie zdążyłam się nad tym dłużej zastanowić, gdyż winda zjechała już na piętro minus sześćset sześćdziesiąte szóste, po czym zaczęliśmy iść za Odecią.

Kiedy przeszliśmy przez bramy piekielne, Odecia rzekła:

 ;___; Czy oni nie mogą się nauczyć, że boję się ognia?

 Może chcą, abyś przestała się go bać?  wtrącił się mój towarzysz niedoli.

 Nigdy nie przestanę bać się ognia, jestem zwierzęciem, więc to normalne, że się go boję.

 Nie martw się, przecież nic ci się nie stanie. Już nie żyjesz, więc nie możesz umrzeć drugi raz.

 To wiem, ale i tak się boję.

Jednak, po tej rozmowie, doszliśmy do kolejnej windy, tym razem piekielnej i zrobionej z ognia. Biedna Odecia, pewnie by na zawał zeszła, gdyby nie fakt, że nie żyła. No, ale po wejściu do niej, nacisnęła swoją słitaśną łapką przycisk z numerem minus siedemset siedemdziesiątym siódmym. Byłam ciekawa czy tam mieściły się piece, czy drukarnia. 

Kiedy już dojechaliśmy i drzwi windy otworzyły się, okazało się, że była tam drukarnia. W tym momencie, mój towarzysz wyszedł z windy, mówiąc:

 To na razie. Miejmy nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.

 No, cześć.  odpowiedziałam, gdy drzwi od windy zamykały się.

Szczerze, miałam nadzieję, że w pomieszczeniu z piecami nie będę sama.*~

~Kocham naszą fabułę. XD~

~*Nie dziwne, bo ja też. W niej przynajmniej coś się dzieje.*~

~No i Odecia jest!~

~*Tak, wiem że też ją kochałeś, kociarzu. XD*~

~;"D~

obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. \Serio, przez naszą fabułę ta oryginalna staje się nudna./ ~*A właściwie bardziej nudna. W końcu ta oryginalna fabuła była nudna od początku.*~ \Racja/ Będąc w domu, często budziłam się około godziny dziewiątej. ~*Odniosę się do tego w piekielnych rozdziałach. Uwierzcie, będzie ku temu powód.*~ Po obudzeniu się, przez jakiś czas popatrzyłam w gwieździste niebo, na którym dzisiaj widać było także i księżyc|, który znowu postanowił cię zajebać, a przynajmniej spróbować|~*Piękne plany ma ten nasz księżyc. xDDD*~ |Co nie? :D| Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Amen~ Następnie, wyjęłam z mego zeszytu pierwszy numer mangi „Shaman King" |Miło, że w końcu czytasz coś innego, a nie ciągle to samo, tylko inne numery.| i zaczęłam ją czytać. Jednym z plusów przebywania tutaj było to, że nikt nie narzekał na ilość mang, które mogłam pochłonąć jednego dnia. ~Jeżeli spalisz Grzegorza, to już nikt nigdy nie będzie na to narzekał.~ ~*Wypierdalaj z tymi swoimi life hackami. xDDD*~ ~;""D~ Dzisiaj zaś, miałam przeczytać tylko jeden numer, a tu nagle z jednego zrobiło się pięć. |Nie dość, że fangirl, to jeszcze uzależniona. To nie jest dobre combo.| ~*👋*~ |Właśnie ;_;| ~*;"D*~ Po piątym zaś, skończyłam i odłożyłam wszystkie do torby, a następnie wyjęłam z niej zeszyt, w którym rysowałam oraz moje przybory do rysowania. Narysowałam dzisiaj dwanaście rysunków. \Co ułatwia nam kwestionowanie ich jakości./ Pierwsze sześć to były FanArty. Jeden przedstawiał Slade'a z „Młodych Tytanów"|Uzależniona ode mnie czy jak?| ~*Kiedy zaczynałam pisać to opowiadanie, miałam na ciebie nadfazę.*~ |;___;| ~*:D*~ drugi Red X'a z tego samego serialu, trzeci Wallace Breena z gry „Half-Life 2", czwarty Wallace Breena z bety „Half-Life 2", piąty Hiro z „Wielkiej Szóstki"~*Z "Wielkiej Szóstki" i tak najlepszy jest główny zły, Yokai.*~ ~I nie dziwo, skoro ty w większości fangirlujesz czarne charaktery.~ ~*Każdy normalny tak robi.*~ ~Fak.~ ~*:D*~ a szósty Chell w wersji z gry „Portal 2"~*Bowiem w jedynce fakt, wyglądała jak gówno, a nie człowiek.*~ Trzy następne rysunki były w stylu realistycznym. Jeden przedstawiał mnie, \Bo kogo innego, nieskromna dziwka./ drugi Grzegorza, a trzeci moją koleżankę z podstawówki. Kolejne trzy to były te same, co w stylu realistycznym, tylko że tym razem narysowane w stylu Chibi. ~*Mam nadzieję, że nie prowadzi ArtBooka na Wattpadzie, bo po powrocie do domu będzie miała co robić.*~ Gdy skończyłam rysować, odłożyłam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny dziewiętnastej dwanaście. \Co każdego normalnego człowieka zanudziłoby na śmierć, nawet w takim miejscu./ Po tym czasie, poczułam się s~~*SZTOP. x"D*~ :D~enna. I, parę chwil potem, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Południowego, kurła./ us~r~nęłam... ~*No ja jebe. xD*~ ~:D~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \<Wściekle wzdycha.> POŁUDNIOWY!/ |4|18.|7|01.2016|8| rok, godzina |8|07:|9|20 czasu polskiego.

Dzień #18

Tego dnia ~Odecia swoją słitaśną łapką nacisnęła przycisk z numerem minus nieskończoność. Podejrzewałam, że to właśnie tam były piece, o których była mowa. Zastanawiałam się tylko, dlaczego miałam je tyle lat czyścić. Ja rozumiem, że chciano mnie ukarać za to, co zrobiłam za życia, ale co, te piece samobrudziły się czy jak? Nie wiedziałam, no ale niedługo bym się dowiedziała. W każdym razie, gdy po jakimś czasie winda zatrzymała się i drzwi otworzyły się, wyszłam i zaczęłam się rozglądać. Piece były, ale nie wiedziałam, co teraz miałam zrobić.

Aż w końcu, ujrzałam takiego samego strażnika jak w kamieniołomie, tylko tutaj miał srebrną zbroję, a nie ciemnoczerwoną, jak w poprzednim miejscu mej kary. Widząc mnie, rzekł:

- A, to ty jesteś ta nowa. Dobrze, dobrze, masz tu drewnianą łopatkę zrobioną z papieru, piec który masz czyścić ma numer sześćset sześćdziesiąty szósty i stoi w miejscu sześćdziesiątym szóstym.

W tym momencie, wzięłam od niego łopatkę i ruszyłam w kierunku odpowiedniego pieca, kierując się drogowskazami. W czasie drogi widziałam, że więźniowie tego miejsca siedzieli w środku pieca i czyścili go od środka. Dlatego też, kiedy doszłam do mego pieca, zaczęłam robić to samo co wszyscy. Ciągle byłam ciekawa, jaka kara spotykała nazistów, komunistów i antyszczepionkowców.~

\Ta nasza fabuła jest po prostu cudowna./

~Wiem. XD Trzeba jakoś ubarwiać opko, chociaż fakt, powoli kończą się pomysły, co mogłoby się dalej dziać. Ale co najwyżej wymyśli się jakąś nową.~

obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Ty hipokrytko. Wiem, że teraz ten osąd jest bez pokrycia, ale w piekielnych rozdziałach przekonacie się, że miałam rację.*~ Zazwyczaj bardzo rzadko budziłam się po siódmej rano. Mimo wszystko, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam w to piękne, gwieździste niebo. |Nie zesraj się. Niebo jak niebo, takie samo mam codziennie w nocy za oknem.| ~*Romantyk. xD*~ |Wiem xD| Podobało mnie się ono i, gdyby tego było mało, noc polarna trwała pół roku, więc przez tyle czasu mogłam owe niebo podziwiać. \Czujecie ten zapach ognia? Chyba zaczyna się piekło./ ~*Nie, to jeszcze nie tu. Za wcześnie.*~ \To dobrze./ Jednak, po paru minutach, usiadłam w kuli, co jak zwykle nie było łatwe, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Argh, to opko jest takie nudne. Ja wiem, że za wiele w nim się nie może dziać, ale nawet takie opowiadanie można by napisać ciekawiej. No, ale nie, lepiej je spierdolić do sześcianu.~ ~*Przynajmniej w czymś byłam dobra.*~ ~Cudowne osiągnięcie, no ni ma chuja we wsi. xD~ ~*:D*~ Po zrobieniu tego, postanowiłam pograć na telefonie. \Ła! Oryginalność! \O// Od razu wyjęłam go, włączyłam i uruchomiłam grę „SpeedX 3D"~Przynajmniej gust do gier na telefon ma. Zawsze to jakiś sukces.~ Bardzo ją lubiłam, gdyż, mimo iż była prosta, to potrafiła wciągnąć. ~*Potwierdzam*~ Grałam w nią jakieś trzy godziny. |Mimo, iż zgodnie z prawem dwudziestego pierwszego wieku, telefon powinien ci wykitować dwie godziny temu.| ~*Opkolandia zawsze pomaga.*~ |Niestety :<| Po tym czasie, wyłączyłam ją, schowałam telefon i wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam oraz przybory do rysowania, a następnie zaczęłam rysować. Dzisiaj narysowałam sześć rysunków. ~Dzięki czemu możemy kwestionować ich jakość.~ Dwa to były FanArt moich dwóch idoli czyli Slade'a |Meh. Weź narysuj kogoś innego, bo robisz się monotematyczna.| i Brother Blooda ~*Tego pseudonimu się nie odmienia, kofa.*~ z „Młodych Tytanów"~*Domyślam się, bo serialu "Arrow" wtedy nie znałam.*~ kolejne dwa to portrety mnie i Grzegorza, \<Ziew>/ a ostatni to jakaś moja OC w stylu mangowym~*, która mimo to, miała moją mordę*~. Po skończeniu rysowania, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej trzydzieści pięć. |Nie wmówisz nam, że nie zaczynało cię to nudzić. Po prostu nam nie wmówisz takiego kitu.| Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Nie no, ty zjebie. xD*~ ~:D~ I, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu Arktycznego, \Spokojnie, Rivienno, spokojnie...Wdech, wydech.../ usnęłam... ~Aaameeen!~ |Ty niedorozwoju, przecież jesteś niewierzący. xD| ~Walić to. xD~

 

~*Przerwa, mimo iż zostały nam na dzisiaj dwa rozdziały do analizy.*~

~Dzięki Bogu. Ile nam zajmie ta analiza?~

~*Jeżeli codziennie będziemy analizować pięć rozdziałów, to powinna zająć osiemnaście dni.*~

|Jakoś to przeżyjemy, chociaż będzie ciężko.|

\Musimy to przeżyć./

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \No ja jebe, zaraz się wkurwię. Południowy, do chuja./ |7|19.|2|01.2016|8| rok, godzina |2|09:|8|20 czasu polskiego.

Dzień #19

Tego dnia, |ciągle harowałam przy czyszczeniu pieca gazowego, bo co innego miałabym robić. W końcu to była kara na kolejne sześć tysięcy sześćset sześćdziesiąt sześć lat. Nawet nie mogłam z nikim przy pracy porozmawiać, ponieważ byłam we wnętrzu pieca, który został zrobiony z kamienia. Nie zdziwiłabym się, gdyby to był ten kamień pochodzący z kamieniołomu. Miałam nadzieję, że w końcu opracowałabym jakiś plan ucieczki i wyrwała się z tego pośmiertnego świata. Nawet ryzykując zapacanie przez Odecię.| ~*Dzisiaj widzę wyjątkowo krótki fragment.*~ |To przez to, że to jest w pierwszej osobie i powoli kończą mnie się pomysły. Trzeba wymyślić jakieś nowe opowiadanie, które mogłoby ubarwiać analizowany przez nas shiet.| ~A szkoda, bo to było fajne.~ ~*Wszystko co dobre kiedyś się kończy.*~ ~:<~ obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po obudzeniu się, tak jak zwykle, poleżałam trochę i popatrzyłam w gwieździste niebo. \Czyli standard./ Było ono nadal tak ładne, jak w poprzednich dniach. ~Się nie zesraj z tego powodu.~ ~*Kolejny romantyk. xD*~ ~:D~ Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Weź się zachłyśnij, czy coś. Wtedy może byłoby choć trochę ciekawiej, no ale nie. ;-;| Następnie, jako iż miałam dzisiaj bardzo dużo weny, wyjęłam długopis oraz zeszyt, w którym pisałam moje opowiadania i zaczęłam pisać. W dniu dzisiejszym stworzyłam osiem opowiadań. ~Dzięki czemu bez problemu można zakwestionować ich jakość.~ Cztery z nich to były jednopartowe FanFiction do mych ulubionych serialów, filmów i książek, \Zgaduje, że główne postacie były takimi Mary Sue jak ty./ a kolejne cztery to autorskie opowiadania~, na temat mojej głupoty~. Po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~*Jak zaraz nie zrobisz czegoś innego, to zrobię ci taki restless slumber, że się zesrasz.*~ ~To brzmi tak pięknie. XD~ ~*Wiem x"D*~ Dzisiaj najwięcej myślałam o tym, gdzie obecnie znajdował się Grzegorz |W kiblu był, sraczka go wzięła.| ~*ROMANTYK. X"D*~ |Wiem ;"D| oraz dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak bardzo mnie nienawidził. ~*Ponieważ miał mózg i wiedział, że jesteś upośledzona.*~ Myślałam tak nad tym do około godziny dwudziestej drugiej. ~Przy okazji zdychając z nudów.~ Po tym czasie, poczułam się senna. I, parę chwil potem, kołysana falami Oceanu, zasnęłam... ~Jej. <- Kropka obojętności.~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \Południowy, no do cholery. Tak ciężko to zapamiętać?/ |2|20.|3|01.2016|8| rok, godzina 10|7|:|9|00 czasu polskiego.

Dzień #20

Tego dnia \nie mieliśmy dalszego pomysłu na naszą historię, więc dopóki nie wymyślimy nowego pomysłu, będziemy musieli zdychać od gówna, które tutaj zostało naspładzane./ ~*:<*~ \Niestety/ obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. Bardzo rzadko budziłam się o godzinie dziesiątej, ~*Dla osób z mojej klasy o tej godzinie dopiero zaczyna się dzień.*~ no ale w sumie wczoraj zasnęłam około dwudziestej drugiej. ~*Ja na twoim miejscu już od czterech godzin byłabym na nogach. I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniwym, dziwko zapyziała?*~ ~Jesteś bardzo kulturalna w stosunku do swoich tworów. xD~ ~*Są debilami, im kultura się nie należy. ;p*~ Mimo wszystko, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w to piękne, gwiaździste niebo. \Ty, a tak przechodząc do przyziemnych spraw. Jak ona się załatwiała w tej kuli?/ ~*Pewnie robiła pod siebie, bo innego wytłumaczenia nie znajduję. Niestety, opisy tego TEŻ KURWA BĘDĄ. ;___;*~ ~Będę musiał cię powiesić.~ ~*Better love story than Twilight. xD*~ ~:D~ Parę minut potem, usiadłam w kuli i, jak co dzień, zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Ale mimo wszystko nadal nie wiemy, co ona dokładniej zjadła i wypiła. Meh.| Kilka chwil potem, wyjęłam z mojej torby zeszyt, w którym rysowałam oraz drugi, w którym pisałam opowiadania, długopis i przybory do rysowania, po czym zaczęłam pisać opowiadania i rysować. ~<Ziew>~ Dzisiaj narysowałam pięć rysunków i napisałam sześć opowiadań. \Dzięki czemu bez problemu można kwestionować ich jakość./ Co do rysunków, dwa to były moje OC w stylu realistycznym, ~*Chciałabym kiedyś narysować swoje OC w stylu realistycznym, ale ten styl rysowania to za wysoki level jak na mnie. :<*~ kolejne dwa to te same rysunki, tylko w stylu hiper|nie|realistycznym, ~*Cudownie. xD*~ |Wiem :D Styl hipernierealistyczny to taki, w którym ty rysowałaś jak byłaś małym zjebem.| ~*Nie przypominaj. ;_;*~ |:D| a ostatni to rysunek okolicy, która była przed moim domem~, z dokładnym odwzorowaniem pobliskiego Toi-Toi.~ ~*Nosz... xDDD*~ ~:D~. Co do opowiadań, to pierwsze trzy to były FanFiction na temat mojej głównej OC, a kolejne trzy jakimiś mymi oryginalnymi opowiadaniami. |Z wątpliwą jakością.| Kiedy skończyłam, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~<Ziew>~ Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej dziesięć, gdyż po tym czasie |zdechłam z nudów. Tak, wiem, marzenia.| poczułam się senna. I, kilka chwil potem, kołysana falami Oceanu Arktycznego, \<Wściekle wzdycha>/ usnęłam...

 

~*Koniec analizy na dzisiaj.*~

~Dzięki Bogu, bo te rozdziały są mega nudne.~

~*A jest ich jeszcze siedemdziesiąt do analizy.*~

~<Płacze>~

~*Niestety :<*~

_________________________________________________  

Ocean Arktyczny, \No ja pierdolę. =_=/ |2|21.|7|01.2016|8| rok, godzina |1|09:|2|27 czasu polskiego.

Dzień #21

Tego dnia, obudziłam się o normalnej porze. Właściwie zawsze, nie licząc momentów, w których szłam spać około dwudziestej drugiej i później, budziłam się o dziewiątej lub parę minut po. ~*Fajnie. Ja najpóźniej wstaję o ósmej, leniu niemyty. I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniwym?*~ ~Hipokryzja się szerzy.~ ~*Najwyraźniej*~ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam w gwieździste niebo. Naprawdę, podobało mnie się ono. |Nie zesraj się z tego powodu, to tylko niebo.| ~*Uwierz, to jeszcze nic. Od pewnego rozdziału przekonasz się, że wolisz taki jednozdaniowy opis.*~ |;_;| ~*Niestety ;=;*~ Jednak, kilka minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Czyli standard.~ Po zrobieniu tego, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym rysowałam i przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować. \Mnie ciągle zastanawia, jakim cudem udawało jej się rysować w tej kuli./ ~*Nie mam pojęcia. Mnie to się już niewygodnie matmę w autobusie odrabia, a co dopiero miałabym rysować w kuli od Aqua Zorbingu.*~ ~To może zacznij odrabiać lekcje w domu?~ ~*Nie chce mnie się, wolę odrabiać je w drodze do domu.*~ ~=_=~ ~*;"D*~ Miałam dzisiaj wenę tylko na rysowanie, więc nie chciałam robić czegoś, czego nie lubię. |Da fuq? To, że nie masz na coś weny, to nie znaczy, że automatycznie przestałaś to lubić.| ~*Też nie wiem, co ćpałam pisząc to zdanie.*~ W dniu dzisiejszym, narysowałam dziesięć rysunków. ~Dzięki czemu z łatwością możemy zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze trzy to były jakieś przedmioty, a mianowicie krzesło, doniczka i ołówek. ~Ambitnie, nie ma co.~ Kolejne trzy, to moje OC w stylu hiper|nie|realistycznym. |Nie zdziwi mnie, jeżeli będą wyglądać jak ty.| Dwa następne to FanArty, z czego jeden przedstawiał mojego idola, Slade'a, |No ja jebe, narysuj kogoś innego, ty monotematyczna pokrako.| ~*Jak kulturalnie. xD*~ |:D| a drugi jakąś postać, której imienia nie pamiętałam i najprawdopodobniej pochodziła z jakiegoś starego filmu lub książki z dzieciństwa. ~Pewnie ja.~ ~*co. xd*~ ~TA REAKCJA! XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*;"D*~ Ostatnie dwa to było to, co widziałam przez kulę \To ambitny rysunek musiał ci wyjść, nie ma co./ oraz okolica domu, w którym mieszkałam, gdy byłam małą dziewczynką. |Mam nadzieję, że odwzorowałaś co do joty szczegóły widocznego przez okno rzędu Toi-Toi.| ~*Piękna okolica. Normalnie aż chce się żyć. xD*~ |No co? Kiedy rurę w kiblu zatka, to masz kibel za oknem. :D| ~*Cudnie. xDDD*~ |Wiem :D| Po skończeniu, \Przecinek, won./ rysowania, dołożyłam ~*Literówka Attack*~ wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. \~*Nie chcesz. Uwierz.*~ To już serio wolę nie wiedzieć, co się będzie odpierdalało./ Myślałam tak do około godziny dwudziestej dwanaście. Po tym czasie, poczułam się senna i, parę minut później, ~*Ty, a jak ona tam myła zęby?*~ ~Pewnie nie myła, bo jak i po roku postanowiły spierdolić, poszukać kompetentniejszego właściciela.~ ~*Cudowna hipoteza, nie ma co. Biolodzy będą dumni. xD*~ ~Wiem :D~ kołysana delikatnymi falami Oceanu Arktycznego, \No kurwa mać. ;=;/ ~*Ocean Arktyczny będzie się tu pojawiał do końca opka.*~ \. . ./ ~*Tak, wiem, też mnie to wkurza, no ale co ja poradzę.*~ us~~*ZABRANIAM X"D*~ ;""D~nęłam...

_________________________________________________    

Ocean Arktyczny, \Ja już nie będę tego komentowała, bo to nie ma kurwa sensu./ |2|22.|2|01.2016|8| rok, godzina |2|08:|1|10 czasu polskiego.

Dzień #22

Dzisiaj obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Pogadamy za parę rozdziałów.*~ Zwykle nie budziłam się o ósmej lub parę minut po niej. ~*Nie kłam. Ja na serio wiem, że teraz może się to wydawać bez pokrycia, ale uwierzcie, za parę rozdziałów zobaczycie, że mam rację.*~ Jednak, mimo wszystko, |Bez żadnych rozmyślań ani nic.| ~*Pożałujesz swych próśb.*~ |;_;| poleżałam jeszcze trochę, patrząc się w to piękne, gwiaździste niebo. |Ja jebe, niebo jak niebo. Jak chcesz pooglądać gwiazdy, to będąc w Polsce wystarczy poczekać do dwudziestej drugiej i nie ma co srać.| ~*Romantyk. Mickiewicz, Słowacki i inni byliby z ciebie dumni. XD*~ |Wiem :D| Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Chciałbym wiedzieć, co zabrałaś do jedzenia i picia na ten przymuszony wypad na Antarktydę, ale wiem, że nigdy nie będzie dane mi się dowiedzieć.~ ~*Wiecie, bo po co ubarwiać opko w szczegóły, nie?*~ ~Niestety :<~ Następnie, wyjęłam z niego zeszyt, w którym zwykle rysowałam oraz przybory do rysowania i zaczęłam rysować, gdyż tylko na to miałam dzisiaj wenę i chęci. \Zauważyliście, że ona wenę i chęci od jakiegoś czasu ma tylko na rysowanie i pisanie opowiadań? Ja wiem, że w takiej kuli za wiele nie da się robić, ale można w niej robić też kilka innych rzeczy niż tylko rysować i pisać opowiadania. A poza tym, zeszyty wkrótce ci się skończą i co wtedy?/ ~*Andromeda to Mary Sue, jej zeszyty się nigdy nie kończą.*~ \A, no tak. Zapomniałam./ Narysowałam łącznie piętnaście rysunków. ~Dzięki czemu bardzo łatwo możemy zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze pięć to były FanArty moich ulubionych postaci. Pierwszy przedstawiał Slade'a z serialu „Młodzi Tytani"|Wiemy, nie jesteś zbyt oryginalna i raczej nie narysujesz tego z "Arrow".| drugi Brother Blood z tego samego serialu, trzeci Wallace Breena z gry „Half-Life 2", czwarty również jego, tylko że z bety tejże gry, ~*Bowiem na tym świecie istnieją tylko "Młodzi Tytani" "Half-Life". Nie żeby coś, nadal i to, i to lubię, ale bez przesady, świat nie tylko tym jednym serialem i tą jedną serią gier dysponuje.*~ a piąty przedstawiał jakąś moją ulubioną postać z jednej książki, której nazwy już nie pamiętałam. |Zgaduję, że z książki kucharskiej.| ~*Co. xDDD*~ |No co? W Opkolandii wszystko jest możliwe. :D| ~*Ale bez przesady! xDDD*~ |Oj, cichaj. xD| Kolejne pięć, to były różne przedmioty, czyli jakiś zeszyt, stół, szafa, rower i krzesło obrotowe. \#Ambitnie/ Ostatnie pięć, to były moje OC w stylu mangowym|, stworzone na mój i Grzegorza wzór i podobieństwo|. Po skończeniu rysowania, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. \Każdy normalny dawno zdechłby z nudów, no ale jak wiemy Andromeda to Mary Sue./ Myślałam tak do około godziny dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. ~*Dawno zdechłabym z nudów.*~ Po tym czasie, poczułam się senna. I, kilka chwil później, kołysana falami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, ~Piękny ocean. xDDD~ ~*Wiem :D*~ usnęłam... ~Aaameeen!~ |Jesteś niewierzący, tak tylko przypominam. xD| ~Walić to. xD~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|23.|8|01.2016|8| rok, godzina 10|1|:10|1| czasu polskiego.

Dzień #23

Tego dnia, obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Jak nie raz wspominałam, dla osób z mojej klasy wtedy dopiero zaczyna się dzień.*~ Zazwyczaj, gdy byłam w domu, nie budziłam się po dziesiątej. ~Ale to nie zmienia faktu, że jesteś leniem patentowanym.~ Mimo wszystko, kiedy otworzyłam oczy, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. |Czyli codzienny twój standard. Wiem, że w kuli od Aqua Zorbingu za wiele zrobić się nie da, ale...Ty, ja jebe. Mam pomysł na analizę końcową.| ~*O. Chuj. ;___;*~ |;"D| Parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~Pewnie wzięła jakieś konserwy, bo co innego mogłoby na rok wystarczyć i nie spleśnieć.~ Dzisiaj...Nic nie chciało mnie się robić. ~*JEST! Rozdział będzie krótszy! ;"-)*~ ~Dzięki Bogu, chociaż raz. ;"-)~ Serio, to było dziwne, bo zazwyczaj chciało mnie się wykonywać choć jedną z moich codziennych czynności. \Nie narzekaj, są takie dni, że najchętniej przesiedziałoby się je przed komputerem./ ~*Ja tak czasem w soboty mam, więc to normalne.*~ \Grzegorz tak ostatnio miał...I kurwa przeczytał w jeden dzień pół swojej biblioteki./ ~No co? Nawet lenić się trzeba produktywnie. 8)~ ~*Wiesz, że produktywne lenistwo to oksymoron? xDDD*~ ~No i? xD~ Mimo wszystko, nie zamierzałam się do niczego zmuszać, gdyż nic dobrego by z tego nie wyszło. |Przynajmniej prawilnie.| Od razu okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak cały dzień i nie nudziło mnie się to. \Przestań kłamać, każdego by to zanudziło na śmierć. I mam gdzieś, że jesteś Mary Sue./ Mimo wszystko, spać zachciało mnie się wyjątkowo wcześnie, bo o godzinie osiemnastej dwadzieścia. ~*Ja o tej godzinie chodzę spać tylko wtedy, gdy jestem chora.*~ I, parę minut później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*Jesteś niedorozwinięty mentalnie. xD*~ ~Ważne, że jestem szczęśliwy. x"D~ ~*Fakt, to najważniejsze, ale i tak.*~ ~;"D~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|24.|1|01.2016|8| rok, godzina |1|06:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #24

Tego dnia obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Jak mówiłam, pogadamy za parę rozdziałów.*~ Bardzo rzadko budziłam się po godzinie szóstej rano, no ale wczoraj zasnęłam nieco po osiemnastej. ~*W takim wypadku ja prawdopodobnie wstałabym o czwartej-piątej.*~ ~Psychol~ ~*Powiedział ten, który potrzebuje ledwo dwie-trzy godziny snu.*~ ~Nie prawda! Raz w miesiącu śpię osiem godzin!~ ~*Wooow...Szaleństwo. xD*~ ~:D~ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, a parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Jak gdyby nigdy nic.| Następnie, jako iż dziś chciało mnie się tylko rysować, \Jak zaraz nie zajmiesz się chociaż czytaniem, to osobiście wejdę do tego świata i dam ci wpierdol./ wyjęłam zeszyt, w którym zwykle rysowałam oraz przybory do rysowania i zaczęłam ~srać~ rysować. ~*Brawo, zjebałeś nieistniejącą atmosferę. Jak się z tym czujesz? XD*~ ~Zajebiście 8)~ |To najważniejsze. xDDD| ~:D~ Narysowałam dzisiaj dwadzieścia rysunków. ~Dzięki czemu z łatwością możemy zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze dziesięć przedstawiały osoby z mego najbliższego otoczenia narysowanych w stylu hiper|nie|realistycznym. Pierwszy to byłam ja, drugi to był Grzegorz, |Miło, że w końcu przyznajesz się do tego, iż jesteś nieskromną dziwką.| trzeci i czwarty to moi rodzice, ~Którzy zapewne żałują takiej zjebanej córki.~ piąty i szósty to moi dziadkowie, ~*Którzy zapewne żałują takiej zjebanej wnuczki.*~ siódmy i ósmy to moje wujostwo, |Którzy zapewne żałują, że w ich rodzinie trafił się taki niedorozwój społeczny.| a dziewiąty i dziesiąty to moje dwie koleżanki. \Które zapewne żałują takiej zjebanej koleżanki i zadają się z nią tylko dlatego, że jest bogata, a na boku obrabiają jej dupę./ ~*Kolorowy jest ten nasz świat. XD*~ ~Co nie? :D~ Kolejne dziesięć to właściwie te same rysunki, tyle że w stylu mangowym. ~*|\~<Ziew>~/|*~ Kiedy skończyłam, schowałam to wszystko do mej torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. |Że ci się mózg od tych rozmyślań nie sfajczył.| ~*Marzenia...*~ Myślałam tak do około godziny dwudziestej dwadzieścia pięć. \Ale w sumie miło, że liczebniki są pisane słownie./ ~*Zawsze coś.*~ Po tym czasie, poczułam się senna. I, parę minut potem, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Aaameeen!~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|25.|8|01.2016|8| rok, godzina |2|05:|1|15 czasu polskiego.

Dzień #25

Tego dnia obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Wygarnę ci to za parę rozdziałów, a właściwie za paręnaście. Naprawdę.*~ Nigdy wcześniej nie budziłam się tak wcześnie, zwłaszcza gdy zasypiałam po dwudziestej. ~*Oj, nie sraj tak z tego powodu. Ja czasem sama z siebie budzę się po piątej. Nie umiem długo spać, no chyba, że poprzedni dzień był wyjątkowo męczący.*~ Mimo wszystko, może miałam jakieś usprawiedliwienie na tak wczesne wstanie, gdyż po przebudzeniu czułam, że okropnie bolał mnie brzuch ~Czy tutaj zaczyna się piekło?~ ~*Nie, jeszcze za wcześnie.*~ ~Ufff...~ oraz głowa i przy okazji jeszcze mdliło mnie jak diabli. |Ja to jestem ciekaw, co ona by zrobiła, gdyby się w tej kuli wyrzygała.| ~*Musiałaby żyć w tym syfie, bo co innego.*~ |W sumie racja.| Nie miałam dziś siły nawet na to, aby usiąść, więc musiałam ciągle leżeć, wpatrzona w gwieździste niebo. \I dobrze, to rozdział jest krótszy do analizy./ ~*Rozdziały z tego roku będą nawet dwustronicowe, więc trzeba nacieszyć się chwilą.*~ \Noł./ ~*Niestety, a dlaczego takie długie będą, wyjaśnię w swoim czasie.*~ W czasie takiego całodniowego leżenia, rozmyślałam sobie na różne tematy, aby tylko jak najmniej myśleć o bólu. ~*Czy tylko na mnie to nie działa?*~ ~Nie tylko na ciebie.~ |I nie tylko na was.| \Na mnie też to nie działa./ ~*Oczywista diagnoza: Andromeda to Mary Sue.*~ Myślałam tak do około godziny trzeciej nad ranem, \Zwiędłabym z nudów, jak każdy, nie ma co./ gdyż przez ten ból w ogóle nie mogłam zasnąć. ~:D~ Po tym czasie, kiedy ból nieco zmalał, zamknęłam oczy i, kilka minut potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... ~Aaameeen!~

 

~*Koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, czyli limit na dzisiaj.*~

~W sumie, dzisiaj szybko poszło.~

~*I dobrze. W ogóle, trzeba wymyślić jakąś nieoficjalną historię, którą moglibyśmy ubarwiać rozdziały.*~

|Ty, faktycznie, przydałoby się coś takiego.|

\No to mamy robotę na najbliższe dni./

~*Robotę zwali się na Grzegorza.*~

~Weź spierdalaj. ;=;~

~*;"D*~

_________________________________________________  

~*A wiecie, że prawdziwe piekło zacznie się za trzydzieści trzy rozdziały? ;_;*~

~O. Nie. ;___;~

~*Musimy się nacieszyć normalnym spierdoleniem tego opka, bo po tym, co przeczytacie później, prawdopodobnie skończę powieszona na płonącym drzewie.*~

|Już się boję. ;___;|

~*Niestety...*~

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|26.|8|01.2016|8| rok, godzina |1|13:|3|35 czasu polskiego.

Dzień #26

Tego dnia, \Nadal nie mieliśmy pomysłu na nową historię, ale to wkrótce się zmieni./ ~*Trzeba coś wymyślić, mamy czas przez najbliższe pięć dni. ;_;*~ |Hell is coming. ;_;| obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Nie dziwne, nawet osoby z mojej klasy nie budzą się o takiej porze.*~ Nigdy przenigdy nie budziłam się po trzynastej, no ale w sumie zasnęłam o trzeciej nad ranem. \I ty, spierdolino mentalna, śmiesz nazywać Grzegorza leniem. Weź wypierdalaj, szmato./ ~*#Kultura*~ \Ona na nią nie zasługuje./ ~*W sumie...*~ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, czułam się lepiej niż dzień wcześniej. ~Ufff...~ Po przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. ~*Które za trzydzieści trzy rozdziały stanie się naszym przekleństwem.*~ Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Ale nie powiesz nam, co wpierdoliłaś i czego się napiłaś, bo kogo to obchodzi.| Następnie, usiadłam w kuli i wyjęłam mój telefon~, który dawno powinien wykitować, ale żyję w Opkolandii, dlatego do dzisiaj to się nie stało~ oraz słuchawki, a następnie podłączyłam je, włożyłam do uszu i, w telefonie, ~Nie pierdol.~ zaczęłam oglądać filmiki na YouTube. Dzisiaj nie miałam ochoty na nic innego. \I dobrze! Choć trochę oryginalności./ Oglądałam je tak do około godziny osiemnastej. ~*Jeżeli bez przerwy, to oznacza, że jesteś Mary Sue, bo nawet Grzegorz tak nie umie.*~ ~Potwierdzam~ Po tym czasie, wyjęłam słuchawki z uszu, wyłączyłam je |Bez żadnych emocji.| i schowałam wszystko do torby. Następnie, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~*A jej myśli już za pięć dni staną się naszym piekłem i wyleją na świat ten okropny, wewnętrzny świat tej takiej nie tego wyobraźni, który staram ukryć nawet przed samą sobą. Ale czasem on musi się gdzieś wylać i to opko będzie naszym piekłem.*~ ~;___;~ ~*Wiem ;_;*~ Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej dwadzieścia. \Trza się nacieszyć zwykłym zjebaniem tego opka./ Po tym czasie, poczułam się senna. I, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu, us~r~nęłam... ~*No ja pierdolę. xD*~ ~Z kim?~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~;"D~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|27.|2|01.2016|8| rok, godzina |1|09:|7|20 czasu polskiego.

Dzień #27

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Leń. Ja tam wstaję najpóźniej o ósmej, ale i tak o ósmej rzadko wstaję. Najczęściej o szóstej-siódmej. W weekendy też.*~ |Boś psychol.| ~*Powiedział ten, co codziennie wstaje o piątej lub czwartej.*~ |:D| Po otworzeniu oczu, standardowo, jak co dzień, popatrzyłam jeszcze parę minut w gwieździste niebo. ~*Które sprawi, że będę chciała samą siebie powiesić.*~ Po tym czasie, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. \Ale nadal nie wiemy, co wzięłaś jako roczne zapasy./ Następnie, uświadomiłam sobie, że w dniu dzisiejszym nie miałam na nic ochoty. ~JAS! Rozdział będzie krótki! ;"-)~ ~*Ciesz się póki możesz, bo od pięćdziesiątego dziewiątego będą osiągać nawet dwie strony.*~ ~;_;~ Jako, iż w takie dni zazwyczaj nic nie robiłam, gdyż nic dobrego by z tego nie wyszło, ~*Wychodzę z tego samego założenia.*~ okryłam się mymi włosami i położyłam w kuli, a następnie zaczęłam rozmyślać. \Gdybym była jej mózgiem, spierdoliłabym wieki temu./ Rozważałam na różne tematy, a najbardziej o tym, jak szło Grzegorzowi w poszukiwaniu mnie oraz dlaczego jego brat tak mnie nienawidził. |Bo wiedział, że jesteś pizdą całkowitą.| ~*Szczerość to podstawa, widzę. xD*~ |A jak! :D| Myślałam tak do około godziny dwudziestej drugiej piętnaście. ~Ja bym usechł z nudów.~ ~*Jak każdy normalny człowiek.*~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Nie mogę z twoim zjebaniem. xD*~ ~:D~ I, kilka chwil potem, kołysana falami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... ~Aaameeen!~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|28.|7|01.2016|8| rok, godzina 10|1|:10|1| czasu polskiego.

Dzień #28

Tego dnia, obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. ~*Dla osób z mojej klasy wtedy dopiero zaczyna się dzień.*~ Zazwyczaj, gdy byłam jeszcze w domu, bardzo rzadko budziłam się po dziesiątej, no ale w sumie wczoraj zasnęłam około godziny dwudziestej drugiej piętnaście, więc to nie było aż tak dziwne. ~*W ogóle, poza faktem, że ja po dwudziestej drugiej zazwyczaj chodzę spać i nie przeszkadza mi to w wstawaniu o szóstej, nawet w weekendy.*~ ~Psujesz zajebistość Mary Sue.~ ~*A, faktycznie. ;=;*~ Jednak, dzisiaj nie chciało mnie się kompletnie nic, nawet jeść. |Ufff...Już drugi, krótki rozdział pod rząd. Trzeba się nacieszyć.| No, ale miałam na to pewne usprawiedliwienie, a mianowicie bolał mnie brzuch i głowa, i to tak dość mocno. ~*To TEŻ będzie naszą zmorą w rozdziałach po pięćdziesiątym dziewiątym.*~ ~<Cicho płacze.>~ ~*A te rozdziały są sprzed paru miesięcy! Te od pięćdziesiątego dziewiątego w górę, jak coś.*~ |;____________;| ~*WŁAŚNIE. ;___;*~ Dlatego, przez cały dzień, leżałam i cicho jęczałam z bólu. ~Super, ale nikogo to nie obchodzi.~ Tutaj było to o wiele gorsze, gdyż nie miałam żadnych środków przeciwbólowych. \Bo jam jest matoł. Nie mogłaś o nich pomyśleć?/ ~*Debilizm Attack Super Effective*~ No, ale jakoś przetrwałam ten dzień, chociaż przez ten ból godziny mnie się dłużyły. |Nie dziwne.| Senna poczułam się bardzo późno, bo dopiero o czwartej nad ranem, ~*Ja kiedyś poszłam o tej godzinie spać, bo wciągnęłam się w serial "Arrow". xD*~ gdyż o tej godzinie ból stał się choć trochę mniejszy. Jako, iż przez cały dzień byłam okryta mymi włosami, po prostu zamknęłam oczy i, parę chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... ~Meh.~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|29.|3|01.2016|8| rok, godzina 1|1|5:|7|00 czasu polskiego.

Dzień #29

Tego dnia, obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. ~*Ja kiedyś obudziłam się dwie minuty przed piętnastą, więc daruję. Chociaż ja wtedy całą noc nie spałam, no ale nevermind.*~ Nigdy wcześniej nie budziłam się o trzeciej po południu, no ale w końcu zasnęłam około godziny czwartej nad ranem. ~*Ja wtedy wstałabym około ósmej-dziewiątej, no ale Andromeda to Mary Sue, więc może ma jakieś usprawiedliwienie.*~ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Czyli codzienny standard./ Naprawdę, podobało mnie się ono. Ogólnie zaczęłam zauważać, że przebywając tutaj, zaczęłam dostrzegać piękno takich szczegółów jak niebo. ~Kurwa, to tylko niebo. Ja mam takie codziennie po dwudziestej drugiej za oknem.~ ~*Kolejny romantyk nam się trafił. xD*~ ~:D~ Jednak, parę minut później, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Okej, dzisiaj był to przeterminowany o dwa lata tuńczyk z puszki i woda z kibla.| ~*Wspaniałe jedzenie i picie. xDDD*~ |Wiem :D| Następnie, jako iż dzisiaj miałam tylko wenę na rysowanie, wyjęłam z mego zeszytu przybory do rysowania oraz zeszyt, w którym rysowałam. \Jak nakazują prawa logiki./ W dniu dzisiejszym, stworzyłam pięć rysunków. ~*Nawet mnie by się tyle nie chciało rysować, no ale Gandzia to Mary Sue.*~ Pierwsze dwa to były moje dwie znajome w stylu hiper|nie|realistycznym, następne dwa to te same rysunki, tyle że w stylu mangowym, a ostatni przedstawiał mego idola. |Mam nadzieję, że to nie byłem znowu ja, bo się wkurwię.| Kiedy zaś skończyłam rysować, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~Kurwa, ona niedługo zawodowym myślicielem zostanie.~ ~*Genialny zawód. xD*~ ~Wiem :D~ Ciągle myślałam nad tym, co ja takiego zrobiłam Dawidowi, ~*Dejwidowi~ że mnie aż tak nienawidził, ale nie mogłam dojść do żadnych sensownych wniosków. \Urodziłaś się i to wystarczy./ Zaś około godziny dwudziestej, poczułam się ~xenna express~ senna. ~*CO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~

|\

/|

~Wiem xDDD~

I, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... |Meh.|

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |3|30.|7|01.2016|8| rok, godzina |1|08:|2|00 czasu polskiego.

Dzień #30

Tego dnia obudziłam się o dość wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Pogadamy za +/- dwadzieścia dziewięć rozdziałów. Nie będę spoilerować czemu, będziecie musieli sami to poczuć.*~ Zazwyczaj, gdy byłam w domu, bardzo rzadko budziłam się o ósmej rano. ~*Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór.*~ Mimo wszystko, ~Bo nic się nie wydarzyło.~ ~*Pożałujesz. Uwierz, pożałujesz tego zdania.*~ ~;_;~ ~*Wiem, niestety. ;_;*~ po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze parę minut w gwieździste niebo. Albo mnie się wydawało, albo ono z każdym dniem wyglądało coraz ładniej. ~*I zbliżało nas do piekła, które z każdym rozdziałem staje się coraz bliższe.*~ Jednak, po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj były to spleśniałe ananasy z puszki i woda z kibla Dawida.| ~*Genialnie wręcz. xDDD*~ |Wiem :D| Następnie, wyjęłam z torby zeszyt, w którym rysowałam oraz ten, w którym pisałam opowiadania, długopis i przybory do rysowania, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. \Jak nakazywały prawa logiki./ Dzisiaj narysowałam pięć rysunków i napisałam dwa opowiadania. ~Co z łatwością pozwala nam kwestionować ich jakość.~ Dwa rysunki to były FanArty, z czego jeden przedstawiał Slade'a, |No ja jebe, jaka ona monotematyczna, normalnie jak rysunki Ramoninth w- ~*Przestań spoilerować.*~ A, sorki. Zapomniałem.| a drugi jakąś postać fikcyjną, której imienia już nie pamiętałam, a ostatnie trzy były narysowane w stylu realistycznym. Pierwszy przedstawiał jakąś moją OC, |która miała moją mordę,| drugi jakąś moją starą znajomą, a trzeci to był mój autoportret. |Skromność level expert, widzę.| Co do opowiadań, to jedno było FanFiction, a drugie jakimś moim autorskim opowiadaniem. ~*Tylko nie podpierdalaj mi pomysłu na opowiadanie "Miejscowość DDWMP".*~ ~Nikt nie jest w stanie wymyślić czegoś bardziej pojebanego. xD~ ~*Ten one-shot to będzie hit! xD*~ |Ta...W psychiatryku. xD| ~*Spierdalaj xD*~ Kiedy zaś skończyłam, schowałam to wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak na różne tematy do około godziny dwudziestej pierwszej dwanaście. \Ja jebe, jej to się musi serio nudzić, ale w sumie nie dziwne./ Po tym czasie, poczułam się senna. I, parę minut później, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Aaameeen!~ |Jesteś niewierzący, no. xDDD| ~A walić to. xD~

 

~*A w ogóle, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już nasz dzienny limit.*~

~Szybko poszło, ale w sumie nie dziwne. Część rozdziałów to były krótkie rozdziały.~

|I dobrze, bo analizy było mniej.|

\I nudy też./

~W sumie...~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |3|31.|2|01.2016|8| rok, godzina |1|09:|2|12 czasu polskiego.

Dzień #31

Tego dnia, obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. ~A ty nie w szkole, Ramoninth?~ ~*Mam na dziesiątą piętnaście, a dopiero po siódmej. Muszę dziś być w szkole, bo te chuje z mojej klasy przełożyli sprawdzian z "Dziadów część III" na dziś, a poza tym, jest chemia i ta <wstaw tu przekleństwa do określenia najgorszej nauczycielki w szkole> oddaje sprawdziany. Pewnie zejdę ze stresu przed chemią, no cóż, bywa.*~ ~Pozytywne podejście, widzę. xD~ ~*A jak! xD*~ Po obudzeniu się, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Naprawdę, z każdym dniem wydawało się piękniejsze. |I z każdym dniem zbliżało nas do nieuchronnego piekła.| Jednak, parę minut później, usiadłam w kuli, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj był to spleśniały kurczak i kwas solny.| ~*Genialne to picie. xD*~ |Wiem :D| Następnie, jako iż dzisiaj miałam tylko wenę na rysowanie, \Dawno mangi nie rysowałaś./ ~*A, że zapomniałam iż ona w ogóle rysowała mangę, już nigdy nie będzie jej kontynuować.*~ \No ja jebe. ;=;/ ~*Wiem ;=;*~ wyjęłam mój zeszyt, w którym rysowałam, przybory do rysowania i zaczęłam rysować. ~Jak nakazywały odwieczne prawa logiki.~ W dniu dzisiejszym, narysowałam dziesięć rysunków. ~Co znacznie ułatwia nam kwestionowanie ich jakości.~ Pierwsze pięć, to były moje OC w stylu realistycznym. |Nie zdziwię się, jakby były twoją kopią.| Trzy następne, to były rysunki roślin. ~*Szeflera, rosiczka i pokrzywa.*~ |Pięknie xDDD| ~*:D*~ Pierwszy przedstawiał drzewo, drugi jakiś krzew z kwiatami, a trzeci jakąś roślinę doniczkową. ~*Chuj, nie zgadłam. Chociaż w sumie, ta roślina doniczkowa mogła być Szeflerą lub rosiczką, ale wątpię.*~ Ostatnie dwa to były jakieś krajobrazy. |Krajobraz pełen Toi-Toi i stadion pełen kiboli.| ~Piękne te wasze hipotezy. xD~ ~*|:D|*~ Kiedy zaś skończyłam rysować, odłożyłam wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. Myślałam tak na różne tematy do około godziny dwudziestej dwadzieścia. ~*Szkoda, że od pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału będziesz dokładnie opisywać te myśli. Wtedy zdechniemy.*~ Po tym czasie, poczułam się s~~*NIE. xD*~ ;"D~enna. Od razu okryłam się mymi włosami i, chwilę potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~~*STOP. xDDD*~ ;"""D~nęłam...

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|01.|2|02.2016|8| rok, ~*A poza tym, mamy nowy miesiąc! Tak tylko pocieszę, że akcja nie dochodzi nawet do kwietnia. Gdzieś w marcu jest urwana.*~ ~Zawsze coś.~ godzina |7|08:|2|15 czasu polskiego.

Dzień #32

Już nastał pierwszy luty dwa tysiące szesnastego roku, czyli trzydziesty drugi dzień mego pobytu na Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym. Ten czas naprawdę bardzo szybko leciał. ~Nam jednak analizowanie tego gówna płynie powoli, no ale zawsze jesteśmy bliżej niż dalej końca.~ Zastanawiałam się, gdzie teraz był Grzegorz i czy naprawdę mnie szukał. |Jakby cię nie szukał, to byłoby to zbyt oryginalne jak na opko.| No, ale mniejsza o to, bo kiedy myślałam o mym przyjacielu w chwili obecnej, to robiło mnie się smutno. ~Nie dziwne, chociaż jakbym miał z takim balasiorem się przyjaźnić, to bym skoczył z dachu.~ ~*Jesteś bardzo współczujący. xD*~ ~Wiem xD~ Dzisiaj obudziłam się o dość wczesnej, jak dla mnie, porze. Bardzo rzadko budziłam się po ósmej, ale w sumie wczoraj zasnęłam po dwudziestej. \To nie usprawiedliwienie, labadziaro./ ~*Jesteśmy bardzo mili w stosunku do niej. xD*~ \Ona jest taką pizdą, że nie zasługuje na kulturę./ ~*W sumie...*~ Jednak, po otworzeniu oczu, jak zwykle, popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo. Chciałabym, aby już nastał dzień polarny, ~*W tym opku to nie nastąpi. Nawet ja się skapnęłam, że to opko, ale i ten drugi powód, o którym wspomnę w swoim czasie, wylewa ze mnie wszystko, co najgorsze i chciałam tego uniknąć. Nie dało się, ale przynajmniej urwałam to w pewnym momencie.*~ ale nocne niebo również było ładne |jak dupa Grzegorza|~*ROMANTYK. xD*~ |;"""D| Parę minut potem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj były to zgniłe ogórki i woda z kanalizacji.| ~*Aż dziw, że jeszcze jej przewód pokarmowy nie wykitował. xD*~ |Mary Sue. I wszystko jasne.| ~*W sumie...*~ Następnie, znowu się położyłam. Jakoś tak nie miałam ochoty na robienie czegokolwiek dzisiaj, a i brzuch mnie trochę bolał, ~*To też będzie naszą zmorą w niedalekiej przyszłości.*~ więc automatycznie nic mnie się nie chciało. Po położeniu się, okryłam się mymi włosami i przez cały dzień rozmyślałam na różne tematy, szczególnie myślałam o tym, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak mnie nienawidził. \Wiedział, żeś pizda i chciał odkazić świat./ Rozmyślałam tak do około godziny dwudziestej drugiej. ~Każdy już dawno zdechłby z nudów.~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna ~*Znajdź mózg i dopiero analizuj. xD*~ ~Nie :D~ i, parę chwil potem, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Jej. <- Kropka znudzenia.~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|02.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:15|1| czasu polskiego.

Dzień #33

~*Dzisiaj obudziłam się o trzeciej trzydzieści trzy. A potem, gdy zasnęłam, przyśniła mnie się Odecia.*~

~Może to jej ulubiona godzina była.~

~*Ogólnie czytałam gdzieś w necie, że jak budzisz się o tej godzinie, to znaczy, że ktoś cię obserwuje. Czarek, ty tyku jeden!*~

~Pięknie. Bjutiful. xD~

~*:D*~

Tego dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. ~*Jak wspominałam nie raz, dla osób z mojej klasy dopiero wtedy zaczyna się dzień.*~ Gdy byłam w domu, bardzo rzadko budziłam się po godzinie dziesiątej, no ale w końcu wczoraj zasnęłam około dwudziestej drugiej. \To nie jest uzasadnienie, leniu. I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniwcem pospolitym./ ~*Hipokryzja się szerzy.*~ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Meh. Zero oryginalności./ ~*W tym opku za wiele dziać się nie może, ze względu na fabułę.*~ \Cichaj/ ~*:D*~ Naprawdę, będąc uwięzioną w tej kuli, zaczynałam doceniać takie drobnostki jak nocne niebo. ~A gaz wyłączyłaś?~ ~*Ile tu romantyków. x"D*~ ~;"D~ Jednak, parę minut potem, nadal leżałam. Bardzo mocno bolał mnie dziś brzuch i nie miałam nawet ochoty, aby coś zjeść. \Czemu mnie się wydaje, że dawałaś to tylko po to, aby jak najkrócej pisać rozdział?/ ~*Bo tak było.*~ \Jezu.../ ~*Wiem ;=;*~ Ostatnio coś często zdarzały mnie się bóle brzucha, tak zauważyłam. ~Mam pomysł na naprawę tego opka.~ ~*;_;*~ ~Spoko, będzie lepsze od tego gówna.~ ~*Powodzenia*~ Oczywiście, do dnia dzisiejszego, były one takie lekkie i trwały tylko przez parę chwil, dlatego o nich nie wspominałam. \O...Czyli będzie przedsmak piekła.../ ~*Noł ;_;*~ Mimo wszystko, położyłam jedną dłoń na mym bolącym brzuchu i, cicho jęcząc z bólu, leżałam sobie, starając się myśleć o innych rzeczach, niż o bólu. ~*Ty Mary Sue, na nikogo to nie działa, so you're Mary Sue.*~ Leżałam tak do około godziny czwartej nad ranem, gdyż o tej porze ból zmniejszył się na tyle, żebym mogła zasnąć. ~Macie tu przedsmak koszmaru. Poczujcie to. ;_;~ I rzeczywiście, parę chwil potem, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Boję się, co dalej. ;_;~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |8|03.|2|02.2016|8| rok, godzina 14|4|:20|2| czasu polskiego.

Dzień #34

Tego dnia obudziłam się o naprawdę późnej, jak dla mnie, porze. Kiedy byłam w domu, nigdy nie budziłam się po czternastej, ~*Ja tylko raz w życiu obudziłam się prawie o piętnastej, ale o tym wspominałam niejednokrotnie.*~ no ale w sumie zasnęłam nad ranem. \To nie wytłumaczenie, leniwcu pospolity do sześcianu./ Po przebudzeniu się, popatrzyłam parę minut w czarne, gwieździste niebo, na którym teraz był także i księżyc~, który postanowił ponownie spróbować cię zajebać~~*Ja naprawdę nie wiem, jak ty przeżyłeś w czasie epoki romantyzmu. xD*~ ~Nie byłem pisarzem ani poetą, ha! ;"D~ ~*Fak.*~ ~;"D~ Gdy ten czas minął, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj był to spleśniały chleb i płyn do chłodnic.| ~*Przestanę to komentować, bo to nie ma sensu. xD*~ |:D| Następnie, wyjęłam z mej torby jakąś książkę i zaczęłam ją czytać. \Woah, oryginalność!/ ~*Perfect day is here! *.**~ Była ona bardzo gruba, dlatego czytanie jej zajęło mi cały dzień, a i tylko na to miałam dzisiaj ochotę. |I dobrze, chociaż raz coś oryginalnego. A to się chwali.| Kiedy skończyłam ją czytać, schowałam lekturę do torby, ~Ale po co podawać jej tytuł, w końcu to opko, czyż nie?~ okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Znowu myślałam o tym, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ mnie tak nienawidził, że aż uwięził mnie w kuli od Aqua Zorbingu dryfującej po Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym, ale nic sensownego nie przychodziło mi do głowy. \Tłumaczyliśmy ci to niejednokrotnie./ Mimo wszystko, rozmyślałam tak do około godziny dwudziestej drugiej osiemnaście. ~*Ja bym dawno jebła się spać, ale co kto woli.*~ Po tym czasie, poczułam się s~~*Just stop. xD*~ ;"""D~enna. Chwilę potem, kołysana wodami Oceanu, usnęłam... ~Jeee... <- Kropki mienia tego w dupiu.~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |4|04.|2|02.2016|8| rok, godzina |2|06:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #35

Tego dnia obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*A dla mnie to normalna pora mej pobudki, szczególnie w dni szkolne.*~ Kiedy byłam w domu, bardzo rzadko budziłam się o szóstej. \Ale nadal nie przeszkadzało ci to w nazywaniu Grzegorza leniem całkowitym./ Jednak, dzisiaj miałam usprawiedliwienie, bowiem naprawdę bardzo mocno bolał mnie brzuch. ~To piekło to ma zapierdziel.~ Nie miałam nawet siły, aby usiąść, dlatego cały dzień musiałam leżeć w kuli, patrząc w gwieździste niebo i cicho jęcząc z bólu. |Uwierz, nas to nie obchodzi. ;_;| W czasie mego całodniowego leżenia, starałam się rozmyślać na różne tematy, ale było to bardzo trudne, zważywszy na siłę bólu. ~Nadal mam pomysł na naprawę tego opka.~ ~*Próbuj, może będziesz zajebisty.*~ ~Już jestem.~ ~*Skromność to twoja cecha podstawowa. xD*~ ~:D~ Przez to, kiedy nastały godziny nocne, przynajmniej z perspektywy czasu polskiego, zasnęłam dopiero dwadzieścia cztery godziny później, czyli o szóstej rano następnego dnia, gdyż wtedy dopiero ból zmalał na tyle, że mogłam spokojnie usnąć. \To jak musiał ją ten brzuch napierdalać, że nie mogła usnąć przez dwadzieścia cztery godziny?/ ~*Nie wiem i wolę nie wiedzieć. Boże, jesteśmy coraz bliżej piekła właściwego. Jeszcze tylko dwadzieścia cztery rozdziały. ;_;*~ ~Trzeba się cieszyć, póki można.~ A skoro wczorajszy ból był tak mocny, to bałam się tego, co mogły mi przynieść następne dni. ~*A co my, analizatorzy, mamy powiedzieć? ;_;*~

 

~*Ej kurwa, skończyliśmy analizować dzienny limit przed godziną, o której zwykle wychodzę do szkoły. \O/*~

~Ty, to faktycznie cud. Zwykle to było niemożliwe.~

~*Będzie idealny dzień! \O/*~

|No tobie by się przydało, bo dzisiaj dzień otwarty w twojej szkole.|

\No i zepsuł. No i kurwa zepsuł./

~*Psuja. Nawet nacieszyć się nie da.*~

|;""D|

~*Jeżeli po południu zaczniemy analizować w Wordzie okrutne rozdziały, tak na boku, to wiedz, że ze sprawdzianem z chemii mi nie pykło.*~

~<Leży krzyżem i zaczyna modlić się o tróję.>~

~*;"D*~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |5|05.|2|02.2016|8| rok, godzina 14|4|:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #36~66~

~*Czy ty zawsze tak reagujesz, gdy widzisz szóstkę? XD*~

~No :D~

~*Trzeba cię wysłać na jakieś leczenie. xD*~

~:D~

Dzisiaj obudziłam się o naprawdę bardzo późnej, jak dla mnie, porze. |Nie dziwne, bo rzadko kiedy zdarza się, aby ktokolwiek obudził się o czternastej.| Kiedy byłam w domu, właściwie nigdy nie budziłam się o czternastej, no ale w sumie zasnęłam dopiero osiem godzin temu, więc nie dziwne. ~*W sumie, w tym wypadku to jest uzasadnione. Cud! \O/*~ ~Będzie idealny dzień! *.*~ Jednak, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo i, parę minut później, usiadłam w kuli, po czym zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. \Jezu, te krótkie rozdziały, bez szczegółów, są piękne. Tak, drodzy czytelnicy, my analizując ten rozdział jesteśmy świeżo po skończeniu analizy tych piekielnych. Czekają w Wordzie na wklejenie tutaj. Uwierzcie, musicie nacieszyć się normalnym spierdoleniem póki można./ ~*Weź mi nie przypominaj o tym koszmarze, który przeżywaliśmy przez ostatni tydzień, jak nie więcej. ;_;*~ \Faktycznie, brutalne wspomnienia./ Następnie, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym rysowałam i przybory do rysowania, po czym zaczęłam tworzyć nowe rysunki. Narysowałam ich dzisiaj pięć. ~Dzięki temu z łatwością możemy zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze trzy to były FanArty, a dwa ostatnie to moje OC w stylu realistycznym. \Jednak po co opisać, co przedstawiały, co nie? Niech czytelnik sam się domyśli./ Kiedy skończyłam, odłożyłam to wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. |Kiedy dojdziemy do piekielnych rozdziałów, będziecie modlić się aby okrutne szczegóły przestały być opisywane. Niestety, modlitwy nie zostaną wysłuchane, więc trzeba nacieszyć się póki można.| Myślałam szczególnie nad tym, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak bardzo mnie nienawidził, jednak nie doszłam do niczego sensownego. ~*Urodziłaś się i ten argument mu w zupełności wystarczy.*~ Jednak, około godziny pierwszej dwadzieścia w nocy, poczułam się senna. ~*Dawno nie chodziłam tak późno spać, swoją drogą.*~ I, chwilę potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, usnęłam...

~*Koniec analizy na dzisiaj. Ten rozdział wyrobił nam już limit pięciu rozdziałów na dzień i w sumie fajnie, że zaczęliśmy analizę po szóstej rano. Mam jeszcze siedemnaście minut do wyjścia do szkoły, a analiza na dzisiaj już skończona.*~

~CUD! \O/~

~*W sumie to fakt, bo nie spodziewałam się, że zdążymy.*~

|Ważne, że te rozdziały, które teraz zjeżdżamy, są krótkie.|

\Zawsze to jakiś plus./

_________________________________________________

~Do szkoły, leniu niemyty.~

~*Kąpałam się wczoraj, nawet włosy umyłam, więc cicho mi tam. A poza tym, deklu, jest piąta dwadzieścia sześć rano, a ja mam do szkoły na dziesiątą piętnaście. XD*~

~Nie psuj. x"D~

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |6|06.|2|02.2016|8| rok, godzina 13|3|:13|3| czasu polskiego.

Dzień #37

Tego dnia, znowu, obudziłam się o późnej, jak dla mnie, porze. ~Cholera, ty w tym opku wiecznie budzisz się nawet później niż Grzegorz. I mimo tego faktu, śmiesz uznawać swego BFF -a za lenia tysiąclecia.~ ~*Hipokryzja się szerzy.*~ Kiedy byłam w domu, właściwie nigdy nie zdarzało się, abym obudziła się po trzynastej, |Taaa...Kłam dalej, może ktoś ci uwierzy.| no ale w sumie zasnęłam około pierwszej dwadzieścia w nocy, więc to nie było aż tak dziwne. ~*Ja bym w takim razie wstała najpóźniej o ósmej, so...*~ ~Ja bym wstał tak o trzeciej-czwartej.~ ~*No ty to możesz, bo tobie starczą dwie-trzy godziny snu przez prawie cały miesiąc, a my mówimy o normalnych osobach.*~ ~Ale ja jestem normalny!~ ~*Chciałbyś*~ ~;"D~ Po otworzeniu oczu, jak to już robiłam od miesiąca, popatrzyłam trochę w gwieździste niebo. Naprawdę miałam wrażenie, że z każdym dniem stawało się piękniejsze. |Hobby tysiąclecia, nie ma co.| No, ale po paru minutach usiadłam w kuli, a następnie zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj był to zgniły banan i spleśniały sok.| \Fajne to jej jedzenie, Slade./ |Co nie? :D| Kiedy to uczyniłam, ponownie położyłam się. Nic mnie dzisiaj nie bolało, tylko jakoś tak nie miałam ochoty niczego robić, ~Taki w sumie nic nie wnoszący spoiler: W piekielnych rozdziałach to będzie nagminne.~ \Ale mimo to, Andromeda nadal uważa się za kwintesencję pracowitości./ ~*Hipokryzja to domena tego opka.*~ a gdy nic mnie się nie chciało, to po prostu nie zmuszałam się do niczego. \I prawilnie./ Leżałam tak cały dzień, rozmyślając na różne tematy, szczególnie na temat tego, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ aż tak bardzo mnie nienawidził i czy ja mu coś w życiu zrobiłam. \Wypowiadaliśmy się na ten temat niejednokrotnie./ Oczywiście, że nic jemu ani nikomu z jego rodziny, gdyż w sumie jakbym skrzywdziła kogoś z jego rodziny, to odbiłoby się to także na moich relacjach z Grzegorzem, gdyż Grzegorz i Dawid ~*Dejwid~ byli braćmi, \Wiemy, opis bohaterów zaspoilerował nam ten fakt./ nie zrobiłam. |A poza tym, strasznie długie to zdanie. Raz przesadzone zdania pojedyncze, innym razem złożone...Nie można by tego jakoś wypośrodkować?| ~*Z tego wniosek, że nie.*~ |;=;| ~*Wiem ;-;*~ Nie doszłam do żadnych, konkretnych wniosków przez ten cały dzień rozmyślania. Zaś około godziny dwudziestej pierwszej poczułam się s~~*NOŁ. xD*~ ;"D~enna. \Że jej nie nudziło się takie rozmyślanie i nic nie robienie. No, ale w sumie ona jest Mary Sue, więc i nie dziwo./ W tym momencie, od razu okryłam się moimi włosami i, po chwili, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, us~r~nęłam... ~*Z samego kurwa rana. XD*~ ~Dzień dobry! ;"D~

_________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |7|07.|2|02.2016|8| rok, ~*A poza tym, toż to urodziny mego dziadka. Jak ten czas szybko leci.*~ godzina |9|09:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #38

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. \W końcu kiedyś by wypadało./ Po otworzeniu oczu, czułam że mocno bolał mnie brzuch oraz że miałam mokro w majtkach. |To jednak tutaj zaczyna się piekło?| ~*Nie, teraz zaczyna się tylko przedsionek i to tylko na kilka rozdziałów, a to znaczna różnica.*~ |Przynajmniej cierpienie będzie mniejsze.| Znaczyło to, że zaczął mnie się okres, \O, więc jednak masz okres. Jak miło, chociaż trochę realizmu w tym opku./ ~*Będzie idealny dzień! \O/*~ co usprawiedliwiało te ostatnie, częste i silne bóle brzucha. ~Czy było o nich wspomniane? Chyba nie, więc można powiedzieć, że pojawiło się to od tak.~ Jednak, jako iż brzuch bolał mnie tak mocno, że nie mogłam nawet usiąść, po prostu leżałam, jęcząc z bólu. ~Dobrze, że nie ma tu tych okrutnych opisów, które są w piekielnych rozdziałach.~ ~*Weź nawet nie przypominaj. ;_;*~ ~Faktycznie, brutalne wspomnienia. ;____;~ Żałowałam, że nie miałam przy sobie żadnych tabletek przeciwbólowych, zważywszy na to, że w czasie okresu brzuch tak mocno bolał mnie przez trzy dni. ~Dobrze, że faceci nie mają okresu.~ ~*Aż się zaczęłam zastanawiać, co by było, gdyby i kobiety, i mężczyźni mieli okres.*~ ~Mindfuck~ ~*W sumie...*~ Przeleżałam tak cały dzień, a ból ani trochę się nie zmniejszył, |:D| w pewnym momencie wręcz zwiększył się. \W tym zdaniu brakuje literki "a"./ ~*W tym opku ogólnie brakuje wszystkiego.*~ Czułam tak silny ból połączony z uczuciem uciskania w podbrzuszu, że myślałam, iż bym zemdlała, ale ostatecznie to nie nastąpiło. ~Umrzyj. Wtedy będziemy szczęśliwi, no ale aŁtoreczce raczej nie o to chodziło.~ Ból zmniejszył się na tyle, że mogłam zasnąć dopiero o godzinie jedenastej następnego dnia. \Ło kurwa, późno./ ~*BYŁO JUŻ PUZYNO*~ ~Nosz... x"D~ ~*;"D*~ Gdy przestał być tak silny, odetchnęłam z ulgą i, po chwili, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, usnęłam...

_________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |8|08.|2|02.2016|8| rok, godzina 13|3|:|3|00 ~*Wyjątkowo można wybaczyć godzinę obudzenia się, bo zostało to sensownie wyjaśnione.*~ czasu polskiego.

Dzień #39

Po dwóch godzinach, obudził mnie ponowny, silny ból brzucha. ~Czy w czasie jej okresu krwawiła jej jeszcze wątroba, żołądek i jelita?~ ~*Jesteśmy w Opkolandii, więc w sumie nie zdziwiłabym się.*~ Od razu jęknęłam z bólu, otworzyłam oczy i położyłam dłoń na mym brzuchu. Czułam tak silny ból, że myślałam, że zemdlałabym. \A może umrzyj? Wtedy wszyscy będziemy szczęśliwi, no ale nie./ Ponownie nic nie robiłam, gdyż ból był na tyle mocny, że nie miałam nawet siły aby usiąść. |Czemu mam dziwne wrażenie, że te rozdziały są tylko po to aby jak najkrócej pisać?| ~*To ci się nie wydaje. To brutalna rzeczywistość.*~ |No ja jebe... ;=;| ~Z kim?~ |GRZEGORZ! x"""D| ~;"D~ Miałam również bardziej niż wczoraj mokro w majtkach. \Uwierz, nas nie interesują szczegóły./ ~*I tak jest lepiej niż w piekielnych rozdziałach, bo tutaj nie jest to tak rozciągnięte jak tam.*~ \W sumie.../ Nienawidziłam okresu właśnie z powodu tego bólu. Cały dzień tylko leżałam w kuli, jęcząc i stękając z bólu. ~Ale w sumie, przynajmniej rozdział jest krótszy do analizy.~ Nie mogłam nawet zasnąć, z powodu tego. Dopiero dwadzieścia cztery godziny później ból zmniejszył się na tyle, że mogłam usnąć. |Długo mu to zajęło. W sumie można by jakoś wytłumaczyć, dlaczego Andromeda tak miała, no ale wtedy to nie byłoby opko i bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodziło.| Kiedy nieco ustał, jęknęłam z ulgą i zamknęłam oczy. Chwilę potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*Z SAMEGO KURWA RANA. x"D*~ ~Guten Morgen! ;"D~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |9|09.|2|02.2016|8| rok, godzina 14|4|:|4|00 ~*Dobra, tutaj też tak późna godzina jest uzasadniona.*~ czasu polskiego.

Dzień #40

Jednak, godzinę potem, obudził mnie ponowny, silny ból brzucha. \Współczuję, ja bym tak nie chciała./ ~*Żadna normalna kobieta by tak nie chciała.*~ Od razu, jęcząc z bólu, obudziłam się, położyłam dłoń na bolącym, nieco nabrzmiałym od bólu brzuchu i, jęcząc, leżałam w kuli. |Rozciągnijcie nieco te okropne opisy aby wyszło wam ich jak najwięcej i będziecie mieli ogólny obraz piekielnych rozdziałów.| ~*To było okrutne. ;_;*~ |Kurwa wiem. ;_;| Wiedziałam, że to był trzeci dzień, więc kolejnego powinno mi przejść. \No chyba, że organizm postanowi cię strollować./ Co prawda ból był nieco lżejszy niż w poprzednich dniach, ale nadal na tyle silny, że nie mogłam nawet usiąść. Byłam zmęczona, ale ból nie pozwalał mi usnąć. ~:D~ Żałowałam, że nie miałam przy sobie tabletek przeciwbólowych i musiałam to znosić. \Bo pomyśleć o faktycznie najważniejszych rzeczach to nie łaska i w większości wzięłaś jakieś pierdoły. Gratuluję, twoi rodzice pewnie są z ciebie dumni./ Dopiero dwadzieścia cztery godziny później ból zmalał na tyle, że odetchnęłam z ulgą, po czym, jako iż byłam zmęczona tym prawie ciągłym, trzydniowym bólem, zamknęłam oczy. ~Nie dziwne, każdy byłby wykończony.~ Parę minut potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*GRZEGORZ! x""""""D*~ ~;"D~

_________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|10-|1|11.|2|02.2016|8| rok, ~*A poza tym, chociaż odrobina oryginalności. Dwa dni w jednej notce.*~ ~Ogólnie można by opisywać dwa dni w jednej notce, co w sumie wydłużyłoby rozdziały i skróciłoby opowiadanie, dzięki czemu wszyscy bylibyśmy szczęśliwi.~ ~*Niestety, kiedyś nie przyszło mi to do głowy.*~ ~Widać właśnie.~ godzina 20|2|:|8|00 \Późno i to bardzo się obudziła, ale w sumie nie dziwne./ czasu polskiego.

Dzień #41-42

Wiem, że to głupio wygląda, ale naprawdę obudziłam się o dwudziestej. No, ale czy można mnie było winić? \Mimo wszystko, tak. Ciebie można winić nawet za fakt, że się urodziłaś./ ~*Jesteś bardzo miłą osobą. xD*~ \Wiem/ W końcu zasnęłam około czternastej. Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. |W sumie, po tych piekielnych rozdziałach i ja cieszę się, że nie ma tutaj Bóg wie ile szczegółów.| Naprawdę, z każdym dniem stawało się coraz piękniejsze. ~Hobby tysiąclecia, no nie ma chuja we wsi.~ Parę minut potem, usiadłam w kuli i pierwszy raz od trzech dni zjadłam coś, a także napiłam się czegoś. |Wypadałoby, jeżeli nie chciałabyś umrzeć.| Chociaż, przez te dwa dni trochę piłam. |A, dobra. Nie było tematu.| Następnie zaś, jako iż nie miałam weny ani na rysowanie, ani na pisanie opowiadań, wyjęłam jakąś książkę, która była gruba ~jak moja dupa, dodała Andromeda~ i zaczęłam ją czytać. ~*Chwila...Grzegorz, ty zjebie! x"D*~ ~No co? Ja tylko ubarwiam opko! :D~ ~*W ten upośledzony sposób. xD*~ ~;"D~ Jako, iż miałam dzisiaj jakieś problemy z koncentracją, skończyłam ją czytać około godziny piętnastej następnego dnia. \Długo ją czytałaś. Aż dziw bierze, że nie chciało ci się spać czy coś./ ~*W końcu to Mary Sue, a Mary Sue wszystko potrafi.*~ \A, no tak./ Po skończeniu, odłożyłam ją do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. |Bo co innego.| Myślałam na różne tematy, szczególnie rozmyślałam o tym, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak bardzo mnie nienawidził, ale nie doszłam do sensownych wniosków. \Mówiliśmy ci to wiele razy, ale najwidoczniej nie chcesz nas słuchać./ Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej. Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Diagnoza: Gimbus*~ ~;"D~ I kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, us~~*NIE! x"D*~ :D~nęłam...

 

~*Koniec analizy na dziś. Właśnie zanalizowaliśmy pięć rozdziałów, czyli dzienną normę.*~

~W sumie to dzisiaj szybko nam poszło, zauważyliście?~

|W sumie nie dziwne, bo rozdziały były krótkie.|

~W sumie racja.~   

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 12|2|.|2|02.2016|8| rok, ~*To już miesiąc po moich urodzinach...*~ godzina |9|09:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #43

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Dla mnie normalna pora to szósta-siódma.*~ ~Dla mnie trzecia-czwarta.~ |Mówimy o normalnych ludziach, a ty do takich się nie kwalifikujesz, Grzegorz. ;-;| ~Kurwa, znowu dyskryminacja. ;"""-(~ ~*<Przytula> Slade, ty zjebie. ;-;*~ ~<Odwzajemnia> ;"""-(~ |:D| Kiedy byłam w domu, często budziłam się po dziewiątej. \Ale mimo to, NADAL określasz Grzegorza mianem lenia do sześcianu./ ~Hipokryzja się szerzy.~ Gdy otworzyłam oczy, czułam ból brzucha, ale nie był on tak silny, abym nie miała siły usiąść. \Jak dobrze, że tu jeszcze nie ma okrutnych opisów./ ~*Nacieszcie się póki możecie, czytelnicy.*~ Nadal czułam, że miałam okres, \Nie dziwne./ więc ból nie był niczym nadzwyczajnym, szczególnie że w czasie okresu i jeszcze trzy dni po nim, brzuch umiarkowanie mnie bolał. ~Kogo to obchodzi, niech pierwszy rzuci kamieniem.~ Kiedy to poczułam, cicho jęknęłam z bólu i, jeszcze przez parę minut, |srałam| cicho stękając, ~*SLADE! x"""D*~ |;"D| poleżałam i popatrzyłam w gwieździste niebo. Naprawdę, z każdym dniem było ono coraz piękniejsze. ~Nie zesraj się, to tylko niebo, no.~ ~*Ależ jesteś romantyczny. xD*~ ~Wiem :D~ No, ale po tym czasie, usiadłam w kuli i jęknęłam z bólu, |Zostaniesz zawodowym jękaczem.| \Piękny zawód, nie ma co./ |Wiem :D| gdyż na parę sekund brzuch mocniej mnie zabolał. Jednak, kiedy znowu się zmniejszył, zjadłam coś, gdyż od kilku dni nic nie jadłam i napiłam się, gdyż bardzo niewiele piłam. ~Umrzyj w końcu.~ ~*Marzenia...*~ ~Niestety...~ Następnie, jako iż miałam wenę na rysowanie, wyjęłam z mojej torby rzeczy do rysowania oraz zeszyt, w którym tworzyłam owe rysunki i zaczęłam rysować. Dzięki temu zajęciu, czułam mniejszy ból brzucha, \Ty jebana Mary Sue, też tak chcę./ ~*Każdy by tak chciał.*~ gdyż nie skupiałam na nim większej części swojej uwagi. No, ale dzisiaj narysowałam pięć rysunków. ~Co ułatwia nam kwestionowanie ich jakości.~ Przedstawiały one moje OC w postaci kotów. ~Przestań skażać małe słodziaczki swoimi zjebanymi OC, szmato.~ ~*Bo wiecie, Grzegorz jest takim kociarzem, że jak na jego oczach ktoś krzywo spojrzy na kota, to zostanie zajebany dezintegratorem.*~ ~:D~ ~*Jesteś psycholem, wiesz? xD*~ ~Wiem :D~ |Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę. XD| ~;"D~ Po skończeniu, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam tak do około godziny dziewiętnastej dwadzieścia. \Uwierzcie, czytelnicy, podświadomie cieszycie się, że nie ma tu szczegółów./ ~*Nie przypominaj. ;_;*~ \Wiem, brutalne wspomnienia./ Po tym czasie, poczułam się senna i, parę chwil później, kołysana falami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*No do cholery, ty gimbie. xD*~ ~:D~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 13|3|.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:15|5| czasu polskiego.

Dzień #4~0~4

~*A w ten oto autystyczny sposób Grzegorz reaguje na liczbę czterdzieści cztery. xD*~

~;"D~

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. \Hipokryzja w tym opku to temat kluczowy, jak widać./ Po otworzeniu oczu, nadal czułam ból brzucha, ale nie był on bardzo silny. ~Cieszcie się, póki możecie. W przyszłości uświadczycie okropnych opisów. ;=;~ ~*To są brutalne wspomnienia. ;_;*~ ~Wiem ;=;~ Oczywiście cicho jęknęłam z bólu, pomasowałam bolące miejsce i, cicho stękając, |Zawodowy stękacz.| ~*Piękny jest ten twój świat. xD*~ |No co? Tworzę zawody do Opkolandii. XD| ~*Czego żeś się dzisiaj nażarł?*~ |Jadłem to co Grzegorz, myślałem że świeże.| ~Ja z kolei jadłem orzechy, które znalazłem u ciebie w domu, Ramoninth.~ ~*Jakie orzechy?*~ ~Ups. :D~ ~*Jezuuu, ty zjebie. xD*~ ~;"D~ popatrzyłam parę minut w gwieździste niebo. Mogłabym w nie patrzeć cały czas, takie było piękne. |Kurła, to tylko niebo.| ~*ROMANTYK. x"D*~ |:D| Chciałam, aby noc polarna trwała do momentu, w którym zostałabym uratowana. \Tak się nie stanie, bo noc polarna trwa tylko pół roku, a ty będziesz tu jebany rok./ No, ale po tych paru minutach, usiadłam w kuli i jęknęłam z bólu, gdyż na parę minut stał się dość silny. ~*Heeej, w czasie okresu nawet mnie brzuch nie boli cały tydzień.*~ \Ale to Opkolandia, czego ty wymagasz./ ~*A, no tak. ;=;*~ Kiedy ponownie zmalał, zjadłam coś i napiłam się czegoś. Nie niepokoiłam się tak długim trwaniem bólu, gdyż miałam okres, a przez cały czas jego trwania i jeszcze dwa dni po, brzuch bolał mnie codziennie. ~Fajnie by było wytłumaczyć, dlaczego, no ale to opko+++.~ ~*OPKO+++ x""""""""""""""""DDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Nowa klasa energetyczna opek. :D~

~*|\

/|*~

~;"D~

Kiedy byłam w domu, ten czas najczęściej leżałam w łóżku, a Grzegorz się mną opiekował, |bowiem był zjebem,| no ale tu musiałam sobie radzić sama. ~:D~ Chociaż fakt, zdarzały mnie się okresy, w czasie których ból był tylko trzy dni przed. \Szaleństwo na całego, nie ma co./ Mimo wszystko, po zjedzeniu i napiciu się, czułam się, nie wiem czemu, dość słabo. ~:DD~ Jakoś tak mnie mdliło i jeszcze ten ból brzucha... ~:DDD~ Od razu, dla bezpieczeństwa, położyłam się i, głęboko oddychając oraz cicho stękając z bólu, zaczęłam rozmyślać na różne tematy. |Zawodowy myśliciel.| ~*Piękna ta twoja Opkolandia, serio. xD*~ |Wiem :D| Myślałam tak do około godziny osiemnastej dwadzieścia. Po tym czasie, poczułam się senna. \Dość szybko, no ale w sumie nie dziwne./ Od razu okryłam się mymi włosami i, parę minut potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, us~~*NIE x""D*~ ;"D~nęłam...

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 14|4|.|2|02.2016|8| rok, godzina |7|07:12|2| czasu polskiego.

Dzień #45

Dzisiaj obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. ~I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniem. Tak, wiemy, powtarzamy się, no ale nas wszystkich wkurwia ta hipokryzja.~ Kiedy byłam w domu, prawie nigdy nie budziłam się o tak wczesnej porze. Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, czułam się o wiele lepiej. |Od tak, przejście z tematu do tematu bez żadnych uczuć.| ~*Pamiętaj, co odwaliło się w piekielnych rozdziałach.*~ |Nie było tematu. ;_;| Nic mnie już nie bolało, więc było wręcz idealnie. ~:-(~ ~*Jesteś bardzo miły. xD*~ ~Wiem :D~ Jednak, po przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Szczerze powiedziawszy, mimo iż ładnie wyglądało, chciałabym już dzień polarny, aby zobaczyć, jak on wyglądał. \Ładniej niż ty./ ~*#Szczerość xD*~ \Wiem/ No, ale po paru minutach usiadłam w kuli, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam i znowu położyłam się. \Leń/ Nie miałam dzisiaj na nic ochoty, |W piekielnych rozdziałach to będzie torturą, tak tylko was przygotuję.| więc nie zamierzałam się do niczego zmuszać. ~*I prawilnie.*~ Leżałam tak i rozmyślałam na różne tematy, począwszy od tego, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ mnie tak nienawidził, \W czasie tej analizy zostało to niejednokrotnie wyjaśnione./ skończywszy na przewidywaniu, kiedy Grzegorz by mnie uratował. |Nigdy. Nie no, żart, takie rzeczy to tylko w moim remake.| Myślałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej. ~Każdy normalny by się zanudził, no ale Andromeda to Mary Sue.~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*Czy ty możesz się ogarnąć? XD*~ ~Nie :D~ Od razu okryłam się mymi włosami i, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, us~~*STOP xD*~ ;"D~nęłam...

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 15|5|.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #46

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Leń. I ty wciąż uważasz Grzegorza za lenia tysiąclecia, pierdolcu.*~ Po otworzeniu oczu, standardowo, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, które codziennie coraz bardziej mnie się podobało. \Bo po co codziennie robić coś innego. To by wymagało czasu i pomysłów, a to nie pasuje do klasy energetycznej opko+++./ ~Muszę wymyślić pozostałe klasy energetyczne opek. XD~ ~*Uwierz, psychiatra nie jest taki drogi. XD*~ ~:D~ Naprawdę, będąc zamknięta w tej kuli, zaczęłam zauważać piękno małych rzeczy, którego nie dostrzegałam wcześniej. |To normalne, ale żeby aż tak zachwycać się zwykłym niebem?| ~*Mary Sue nie zrozumiesz.*~ Leżałam tak i obserwowałam gwiazdy oraz księżyc przez parę minut. Po tym czasie, usiadłam w kuli, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj była to spleśniała cytryna i spleśniały sok.| Następnie, wyjęłam mój zeszyt, w którym zazwyczaj rysowałam, przybory do rysowania, zeszyt do pisania opowiadań i długopis, po czym zaczęłam rysować i pisać opowiadania. Narysowałam dzisiaj łącznie pięć rysunków i napisałam dwa opowiadania. ~Co z łatwością pozwala nam zakwestionować ich jakość.~ Pierwsze dwa rysunki przedstawiały moje dwie OC, |których ryj był identyczny jak mój,| kolejne dwa krajobrazy miasta, w którym mieszkałam, |czyli Sosnowca, jakby kogoś to interesowało,| a ostatni to był mój autoportret. ~Skromność to podstawa, jak widać.~ ~*Dogadalibyście się, Grzegorz.*~ ~Ja tam nie chciałbym mieć niedojebanej BFF.~ ~*W sumie, prawilnie.*~ Natomiast opowiadania to były dwa, krótkie FanFiction. \Jednak oczywiście, że nie powiesz nam, o czym one były./ Po zakończeniu rysowania i pisania odłożyłam wszystkie rzeczy do torby, ~*Jak nakazywały prawa logiki.*~ okryłam się moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. Myślałam na różne tematy do około godziny dwudziestej drugiej piętnaście. |Długo, no ale w sumie to Mary Sue.| Po tym czasie, poczułam się s~~*Just stop. xD*~ ;"D~enna. I, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~~*ZABRANIAM xD*~ ;""D~nęłam...

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 16|6|.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:|2|00 czasu polskiego.

Dzień #47

Tego dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. Będąc w domu, rzadko budziłam się o owej godzinie, \Przestań kłamać, na sto procent na co dzień budziłaś się o tej godzinie, leniu./ o dziesiątej najczęściej budził się Grzegorz. ~Czyli budził się tylko o godzinę później od ciebie. Powtórzę jeszcze raz: I ty śmiesz nazywać go leniem, pierdoło.~ Mimo wszystko, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, które tak bardzo mnie się podobało. ~Wyjdź za nie, skoro tak je uwielbiasz.~ ~*JAK? x"D*~ ~Opkolandia coś na to poradzi. :D~ Mogłabym na nie patrzeć całą wieczność, ale wiedziałam, że w końcu nadszedłby dzień polarny i wszystkie gwiazdy nad Oceanem ~*Spierdolenia*~ Arktycznym szlag by trafił.
|To zdanie bardzo pięknie prezentuje się w opowiadaniu. xD|
 ~*Wiem :D*~ Popatrzyłam tak w niebo około paru minut. Po tym czasie, usiadłam w kuli, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj było to przeterminowane ptasie mleczko i przeterminowana woda.| Bardzo cieszyłam się, że zabrałam ze sobą takie zapasy jedzenia i, tym bardziej, wody, to jakoś mogłam przeżyć na środku Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego. \Bowiem gdybyś nie przewidziała porwania ciebie, to opko byłoby bardziej realistyczne i wszyscy umarlibyśmy z radości./ Jednak, po zjedzeniu i napiciu się, wyjęłam z mojej torby jakąś książkę, po czym zaczęłam ją czytać. ~Nawet nie podasz tytułu? No cóż, pewnie miała taki zjebany gust literacki, że nie chciała się nim chwalić.~ Bardzo cieszyłam się, że pomyślałam o wzięciu czegoś do roboty, bo inaczej przez te czterdzieści siedem dni już dawno bym się zanudziła. |Bowiem jeżeli nie przewidziałabyś porwania i nic byś nie wzięła, opko byłoby ciekawsze i wszyscy byśmy zginęli.| Czytałam ją z parę godzin, gdyż była dość gruba. Kiedy doczytałam ostatnie zdanie, schowałam ją z powrotem do torby, ~Jak nakazują prawa logiki.~ a następnie wzięłam mój telefon i słuchawki, podłączyłam je do niego, a następnie włożyłam do uszu, i włączyłam piosenkę, którą ostatnio słuchałam. ~Nawet nie pochwalisz się swoim gustem muzycznym? Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo takie małe szczegóły ubarwiłyby opko, a przecież nie o to chodzi.~ Kiedy to zrobiłam, okryłam się moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Najbardziej ciekawiło mnie to, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak mnie nienawidził. |Pisaliśmy to już wielokrotnie, ale ty najwidoczniej nie chcesz nas słuchać.| W końcu ja nic mu nie zrobiłam, a on tak się nade mną wyżywał. Czyżby mi czegoś zazdrościł? ~*Akurat tobie nie ma czego zazdrościć.*~ Nie wiedziałam i nie doszłam do żadnych sensownych spekulacji. S~*X~enna ~*Cholera, byłeś szybszy ode mnie. xD*~ ~:D~ poczułam się około godziny dziewiętnastej pięćdziesiąt i, chwilę potem, kołysana falami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*I znów. xD*~ ~;""D~

 

~*A w ogóle, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już nasz dzienny limit rozdziałów.*~

~Dobrze, że ta analiza tak szybko idzie. W ogóle, to kiedy ją skończymy?~

~*Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w niedzielę lub poniedziałek, ale jeżeli plany się nie powiodą, to we wtorek.*~

|Nie mogę się już doczekać końca.|

~*Jeszcze dwanaście rozdziałów, damy radę.*~

\Musimy, chociaż będzie ciężko./

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 17|7|.|2|02.2016|8| rok, godzina |7|07:12|2| czasu polskiego.

Dzień #48

Tego dnia obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. \Jednak mimo to, NADAL nazywasz Grzegorza leniem do sześcianu./ ~*Hipokryzja jak nie wiadomo co.*~ Naprawdę bardzo rzadko budziłam się o godzinie siódmej. ~Rozumiemy, nie musisz powtarzać tego samego w drugim zdaniu.~ No, ale po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, ~Po tych piekielnych rozdziałach to nawet cieszę się, że nie ma dłuższych opisów jej przemyśleń. ;=;~ ~*To była tortura. ;=;*~ ~Wiem ;=;~ na którym dzisiaj gościł także księżyc|, który miał w planach rozjebanie mojej głupiej mordy|~*Wspaniałe plany. xD*~ |Wiem :D| Patrząc tak w niebo często zastanawiałam się, gdzie teraz był Grzegorz i czy naprawdę mnie szukał. |W moim remake, nie. W tym z kolei, tak.| Chciałabym, aby tak było, gdyż nie miałam ochoty umrzeć w tym miejscu. ~*Jest wiele osób, które wrzuciłabym do tej kuli aby w niej zdechły i ty, Andromedo, jesteś jedną z nich.*~ ~Jak miło. xD~ ~*No co? Tej Mary Sue się należy. :D*~ W każdym razie, parę minut potem, usiadłam w kuli, zjadłam coś i napiłam się czegoś. Następnie, jako iż zasnęłam słuchając muzyki, odłączyłam słuchawki i je oraz telefon wrzuciłam do torby, \Chciałabym się dowiedzieć, jaka piosenka leciała ci w słuchawkach, no ale jako iż to jest opko, to jest to marzenie ściętej głowy./ po czym wyjęłam z niej jakąś książkę, gdyż znowu miałam ochotę na czytanie. ~Dobrze, że nie ciągle na rysowanie lub pisanie opowiadań, lub to i to.~ Czytałam ją dość długo, gdyż również była dość gruba. |A tytułu jak nie podałaś, tak nie podasz.| Po skończeniu, odłożyłam ją do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~Czyli standard.~ Swoją drogą, tutaj miałam dużo czasu na myślenie. Rozmyślałam tak na różne tematy do około godziny dwudziestej pierwszej. ~*Każdy normalny dawno by się zanudził, no ale Andromeda to Mary Sue.*~ Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*No do... xDDD*~ ~;"D~ I, jakieś parę minut potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~~*NIE x"D*~ :D~nęłam...    

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 18|8|.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #49

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. \Wiemy, jesteś leniem i hipokrytką w jednym, nie musisz się powtarzać./ Po otworzeniu oczu, standardowo, parę minut poleżałam i popatrzyłam w gwieździste |jak moja dupa| niebo. Naprawdę, ~*Chwila...SLADE! x"""D*~ |No co? :D Ubarwiam opko.| ~*W ten autystyczny sposób. xD*~ |Każda metoda jest dobra. :D| z każdym dniem było ono coraz ładniejsze. Po prostu tutaj nauczyłam się doceniać nawet najmniejsze rzeczy. \Co zabije nas w piekielnych rozdziałach./ Mimo wszystko, po paru minutach, usiadłam w kuli, co jak zwykle nie było łatwe, a następnie zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj była to przeterminowana czekolada i woda z oceanu.| Po zrobieniu tego, ponownie położyłam się, gdyż dzisiaj nie miałam ochoty nic robić, ~*Co było tylko po to aby jak najszybciej skończyć rozdział.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ więc nie zamierzałam się do niczego zmuszać. ~*I prawilnie.*~ Przez cały dzień rozmyślałam na różne tematy, w tym na temat Dawida ~*Dejwida~ i jego nienawiści do mnie, ale do żadnych sensownych wniosków nie doszłam. \Czy ona nie ma o czym rozmyślać... <Przypomina sobie piekielne rozdziały.> NIENIENIENIE! ;____;/ ~*Właśnie ;_;*~ Jednak, około godziny dwudziestej, poczułam~*, że zamarzały mi stopy.*~ ~Co. xDDD~ ~*No co? Zimno mi w stopy! :D*~ ~To załóż kapcie.~ ~*Zaaaraaa*~ ~Leń~ ~*:D*~ się senna i, po paru minutach, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, usnęłam... |Jeee... <Ziew>|

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 19|9|.|2|02.2016|8| rok, godzina |8|08:15|5| czasu polskiego.

Dzień #50

Tego dnia obudziłam się o wczesnej, jak dla mnie, porze. ~*Co nadal nie przeszkadza ci w nazywaniu Grzegorza leniem Wszechświata.*~ Bardzo rzadko budziłam się w okolicach ósmej. ~Ty leniu. I mimo wszystko uważasz, że Grzegorz to leń tysiąclecia. Spal się.~ ~*Cudowna rada. xD*~ ~Wiem :D~ Mimo wszystko, jak co dzień, poleżałam jeszcze trochę w kuli i popatrzyłam w gwieździste niebo. |Jakbyś nie mogła starać się choć trochę urozmaicić tych dni. Ja wiem, że w takim miejscu to jest ciężkie, ale nie niemożliwe.| ~*Ale to opko+++...*~ |A, fakt. Po takiej klasie energetycznej to nie ma co liczyć na cud.| ~Jestem w trakcie wymyślania nowych klas energetycznych. :D~ ~*Nosz... xDDD*~ ~;D"~ ~*JEZU, CO TO ZA EMOTKA? x""""D*~ ~A jebła się taka kombinacja, to postanowiłem, że zostawię. :D~ |Jezu xDDD| ~;D"~ ~*BOŻE XDDDDDDDDDDD*~ ~:D~ Naprawdę, z każdym dniem było ono coraz ładniejsze. Po prostu w tej niewoli zaczynałam dostrzegać piękno tak niewielkich rzeczy. \Wiemy, nie musisz się powtarzać./ Jednak, po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłem. |Dzisiaj były to zgniłe pomarańcze i woda po parówkach.| Następnie, jako iż miałam dziś ochotę na czytanie, \Bo zaraz przedobrzysz w drugą stronę i tym nas zanudzisz./ wyjęłam z mej torby jakąś książkę i zaczęłam czytać. ~*Jednak nadal nie przyszło ci do głowy aby podać jej tytuł.*~ Czytanie zajęło mi jakieś pół dnia, gdyż książka nie była zbyt gruba, ale jednak długo się ją czytało. ~Pewnie miała zbyt skomplikowany język na twój mały móżdżek. Jezu, tak trudno wytłumaczyć, dlaczego długo się ją czytało? A, no fakt. Klasa energetyczna...~ Po skończeniu, schowałam lekturę do torby, okryłam się moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. |Czyli standard.| Podczas codziennego myślenia doszłam do wniosku, że gdy Grzegorz wreszcie by mnie uratował, ten dziennik byłby taką moją pamiątką tego wszystkiego. ~*Po pierwsze: No ja bym nie chciała pamiętać porwania i to jeszcze takiego, ale co kto woli. Po drugie: To z jakiej perspektywy czasowej ty w końcu piszesz ten dziennik?*~ ~Nie wiadomo i, jako iż to opko+++, to nigdy się nie dowiemy.~ ~*Niestety*~ Jednak, około godziny dwudziestej drugiej dwadzieścia, poczułam się senna i, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... \Jeee... <Ziew>/

_________________________________________________      

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 20|2|.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:|4|04 czasu polskiego.

Dzień #51

Tego dnia obudziłam się o późnej, jak dla mnie, porze. ~Czyli, co raz wspominaliśmy, tylko o godzinę później niż Grzegorz. I ty śmiesz nazywać się pracowitą, leniu.~ Kiedy byłam w domu, po dziesiątej budziłam się tylko wtedy, gdy byłam chora lub, gdy poprzedniego dnia, pod wieczór byłam bardzo wymęczona. ~*Ciekawe, co tym razem jej się przytrafi. W ogóle, ciekawie byłoby gdyby ją w tej kuli złapała sraczka lub gdyby się wyrzygała. Byłoby oryginalnie.*~ ~Mam pomysł na zremakeowany rozdział!~ ~*Won. xD*~ ~;"D~ Jednak, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym dzisiaj był także i księżyc|, którego wkurwiało to, że ciągle się w to niebo japiłaś|~*Jak romantycznie. xD*~ |Co nie? :D| Naprawdę, z każdym dniem to niebo stawało się coraz to piękniejsze. \Rozumiemy, nie musisz się powtarzać co rozdział./ No, ale po paru minutach usiadłam w kuli, jednak bardzo szybko znowu się położyłam. Powodem tego było to, że czułam taki ból, jakby coś ściskało mi żołądek. ~Błagam, tylko nie zaczynaj tutaj z tymi okrutnymi opisami. ;_;~ ~*Nie, tu jeszcze ich nie ma.*~ ~Dzięki Bogu.~ Ból nie był jakiś bardzo silny, ale jednak uniemożliwiał codzienne czynności. Przez to, leżałam tak cały dzień, cicho jęcząc z bólu. |Spoko, jesteś sama, możesz jęczeć na cały głos.| ~*A i po cholerę? xD*~ |Byłoby ciekawiej. :D| ~*Wyjdź. xD*~ |Nie :D| Wolałabym, aby ból nie utrzymywał się przez cztery dni, bo to zawsze zwiastowało u mnie chorobę. \Fajnie, że nie było o tym wcześniej wspominane./ ~*Czego ty się spodziewasz po opku+++?*~ \W sumie.../ Leżałam tak do około godziny dwudziestej pierwszej piętnaście. Po tym czasie, ból zmalał na tyle, że mogłam spokojnie zasnąć. ~*Przynajmniej chociaż raz nie rozmyślałaś dzień i noc.*~ ~CUD! \O/~ Od razu okryłam się mymi włosami i, kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... ~Amen~    

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|21.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #52

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Leń. <- Kropka stanowczości.*~ Po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. |Jakbyś nie mogła chociaż raz zrobić czegoś innego.| ~*Wtedy byłoby oryginalniej i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, no ale przecież nie o to chodzi.*~ Naprawdę, chciałabym już aby nastał dzień polarny, gdyż chciałabym zobaczyć, jak on wyglądał, ~Musisz poczekać gdzieś tak do czerwca chyba.~ ale gwieździste niebo również było ładne. W każdym razie, po paru minutach usiadłam w kuli i...znów się położyłam. ~*Leń. <- Kropka podwójnej stanowczości.*~ To już był drugi dzień, kiedy miałam takie uczucie, jakby coś ściskało mi żołądek. ~*A nie, dobra, wybaczam.*~ Nie chciałam, aby to powtórzyło się jeszcze przez dwa kolejne dni, gdyż nie chciałabym się rozchorować. \Wolę to, niż kolejne powtarzanie tego, że rysowała, pisała opowiadania lub czytała./ No, ale zmuszona byłam leżeć cały dzień w kuli, cicho jęcząc z bólu. |Mówię, jęcz na cały regulator. Będzie śmiesznie i jak ktoś będzie przepływał, to może pomyśli, że rodzisz, będzie chciał cię stąd wyciągnąć, a tu taki prank, bo Andromeda wcale nie rodzi, tylko jęczy na całe gardło.| ~Co ty dzisiaj piłeś? xD~ |Kawę :D| ~Nie pij jej lepiej, bo ci szkodzi. xD~ |;"D| Oczywiście, starałam się skupić swoje myśli nie na bólu, lecz na czymś innym, co po jakimś czasie mi wyszło. \Ty jebana Mary Sue, każdy by tak chciał./ Rozmyślałam nad tym, czy Grzegorz naprawdę mnie szukał |W mej czasoprzestrzeni nie, no ale nie jesteśmy w mojej czasoprzestrzeni.| i jeśli tak, to gdzie obecnie był. ~*Na melanżu.*~ ~Dobry przyjaciel to podstawa. xD~ ~*Co nie? :D*~ Myślałam także, czemu Dawid ~*Dejwid~ tak bardzo mnie nienawidził. |Tłumaczyliśmy ci to niejednokrotnie, no ale najwidoczniej nie chcesz słuchać.| Naprawdę, nie znałam powodu jego nienawiści do mnie, zważywszy na to, że nic mu nie zrobiłam. ~Urodziłaś się i to wystarczy.~ No, ale rozmyślałam tak sobie do około godziny dwudziestej drugiej dwadzieścia dwa, \Sekund dwie, pewnie./ gdyż o tej godzinie ból zmalał na tyle, że mogłam normalnie zasnąć. ~Szkoda. Może byłoby oryginalniej, no ale nie.~ Od razu okryłam się mymi włosami i, kilka chwil później, kołysana falującymi wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... ~Aaameeen!~

 

~*Przerwa. Tak, wiem, zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, ale zostało nam jeszcze sześć, więc nie ma co się rozdrabniać i zanalizujemy je dzisiaj.*~

~Wymyśliłem klasy energetyczne opka! Oto one:

Opko  normalne, źle napisane opowiadanie, które poza standardowymi cechami złego opowiadania niczym się nie wyróżnia.

Łopko  źle napisane opowiadanie ze standardowymi cechami Opka oraz większym niż przewidywane Niedojebaniem.

Łopłopłopko  źle napisane opowiadanie z cechami Opka i Łopka, ale oprócz tego charakteryzuje się występowaniem większego niż zakładane Hipernierealizmu oraz Ponadstandardowymi Niespójnościami.

Opko+  źle napisane opowiadanie z cechami Opka, Łopka i Łopłopłopka, ale oprócz tego, występuje kompletny Naddebilizm bohaterów, Hipernierealistyczność drąży nowy poziom zjebania, a także akcja pędzi jak Pendolino z silnikiem odrzutowym.

Opko++  źle napisane opowiadanie z cechami Opka, Łopka, Łopłopłopka i Opka+ podniesionymi do kwadratu.

Opko+++  tragedia na skalę globalną. Okropnie napisane opowiadanie z cechami Opka, Łopka, Łopłopłopka, Opka+ i Opka++ podniesionymi do potęgi dziewiątej. Zawiera również dużo Okrutnych Opisów, czasami są też Złe Opisy Seksu, a także inne okropności.

:D~

|Że ci się chciało to wymyślać. xD|

~No co? Jakoś trzeba przetrwać analizę tego Opka+++. :D~

~*Dobra, przerwa, matoły. xD*~

|~:D~|

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|22.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:15|5| czasu polskiego.

Dzień #53

Tego dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. ~Nie kłam, skoro normalna pora twego budzenia się to dziewiąta, to znaczy, że obudziłaś się wtedy kiedy Grzegorz, leniu zapyziały.~ ~*Wspaniałe określenie, nie ma co. xD*~ ~:D~ Serio, bardzo rzadko budziłam się o dziesiątej i później, no ale w sumie wczoraj zasnęłam po dwudziestej drugiej, więc było to uzasadnione. ~*Nie było, pizdo. Ja jak zasypiam po dwudziestej drugiej, to wstaję o szóstej lub siódmej.*~ \Nie ma to jak być miłym wobec swego tworu./ ~*Co nie? :D*~ Jednak, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Czyli corozdziałowy standard./ Bardzo chciałabym zobaczyć już dzień polarny, ale musiałam jeszcze trochę poczekać. ~Przestań tak srać tym dniem polarnym. ._.~ ~*Jesteś bardzo empatyczny. xD*~ ~Wiem :D~ W sumie i tak nie miałam wyboru, ale mniejsza. Parę minut potem, usiadłam w kuli, szybko się czegoś napiłam |Zapewne skwaśniałego do granic możliwości mleka.| i znowu się położyłam. Ból nadal był, co prawda dzisiaj nieco mniejszy, ale nadal utrudniający funkcjonowanie w takim miejscu, jakim była kula do Aqua Zorbingu. ~Te, Ramoninth, czemu w twoich opkach jak coś kogoś bolało, to zawsze to był brzuch?~ ~*Bo okrutne opisy.*~ ~.___.~ ~*Wiem ;=;*~ Od razu położyłam się w kuli, okryłam mymi włosami i, cicho jęcząc z bólu, |Mówię, jęcz na cały głos, byłoby śmiesznie.| ~Musisz przestać pić kawę, naprawdę. xD~ |:D| leżałam rozmyślając na różne tematy. Byłam ciekawa, gdzie obecnie był Grzegorz i czy aby na pewno mnie szukał. ~*Jezu czy ty jesteś od niego uzależniona, że ciągle tak o nim myślisz? Ja wiem, że może ci go brakować, ale bez przesady!*~ \Materialnie na pewno jest od niego uzależniona, skoro nie pracuje./ ~*W sumie...Ale i tak, bez przesady!*~ Rozmyślałam sobie do około godziny dwudziestej dwanaście. O tej godzinie poczułam się senna oraz ból wystarczająco zmalał. |Bowiem gdyby to nie nastąpiło, opko byłoby ciekawsze, a nie o to chodzi.| Kilka chwil później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*No do cholery. xD*~ ~:D~

_________________________________________________   

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 23|3|.|2|02.2016|8| rok, godzina |8|08:|3|03 czasu polskiego.

Dzień #54

~*Ty, jaka jest strefa czasowa na Antarktydzie?*~

~<Sprawdza> Cytując:

"Teoretycznie Antarktyda leży we wszystkich strefach czasowych, jednak w związku z różnymi, często skrajnymi cyklami dzień/noc w okolicach czerwcowego i grudniowego przesilenia, dokładna godzina jest trudna do określenia."

Więc tego.~

~*A czyli w sumie świat się nie zawali, jak się napisze, na przykład "Czasu polskiego""Czasu amerykańskiego", etc.*~

~Przynajmniej jakiś plus.~

Tego dnia obudziłam się o dość wczesnej, jak dla mnie, porze. \A mimo to, śmiesz nazywać się pracowitszą od Grzegorza. Tak, będziemy to powtarzać dzień i noc./ W domu praktycznie w ogóle nie budziłam się w okolicach ósmej. ~Chociaż w sumie, można by stworzyć opowiadanie, w którym główna bohaterka też byłaby leniem do kwadratu, ale uważałaby się za pracowitą osobę, choćby dlatego, że jej BFF to też leń do sześcianu i nie widziałby w jej lenistwie nic dziwnego. Chociaż, główna bohaterka mogłaby być jeszcze leniwsza od swego przyjaciela, a może jej przyjaciel byłby nawet pracowity, wręcz mogłaby nie pracować i nie studiować, utrzymywać się z hajsu jej przyjaciela, a także, dosłownie, całe dnie leżeć w łóżku i niewiele robić, i wychodzić z domu raz na trzy miesiące. Mogłaby też, na przykład w przeciwieństwie do jej przyjaciela, żywić się tylko samym niezdrowym jedzeniem oraz mogłaby w ogóle nie uprawiać sportu, no bo jak, jak całe dnie leżałaby w łóżku, przez co roztyłaby się jak nie wiem, co również mogłoby jej utrudniać w ogóle wstanie z tego łóżka nawet do toalety. W sumie może być też, że nikt nigdy nie zwróciłby uwagi na jej całodzienną bierność i bardzo dużą otyłość, no bo jak, skoro wychodziłaby z domu raz na trzy miesiące albo w ogóle nie wychodziłaby i zapomniałaby, jak wygląda świat zewnętrzny, a jej przyjaciel na przykład byłby zbyt zajęty pracą, chociaż czasem mógłby wspomnieć, że nasza protagonistka mogłaby zacząć uprawiać sport, zdrowo się odżywiać i częściej coś robić. No, ale ta trwałaby w swoim lenistwie i tuczeniu się oraz niszczeniu sobie zdrowia, aż w końcu trafiłaby do tej kuli od Aqua Zorbingu, bo Dawid mógłby jej nienawidzić i w sumie miałby powód. No i- ~*Eeej, Grzegorz! Wybacz, że przerywam ci twoje przemówienie, ale analiza końcowa to jeszcze nie tutaj! xD*~ Ups :D~ No, ale po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym dzisiaj także gościł księżyc. ~*Boże, to jest takie nudne, że chyba wolałam wywód Grzegorza. xD*~ ~:D~ Niebo, jak zwykle, wyglądało pięknie. \Nie zesraj się./ ~*Kolejna romantyczka. xD*~ \Wiem/ Serio, w takim miejscu człowiek uczył się doceniać małe rzeczy. |Powtarzasz się chyba milionowy raz.| No, ale po paru minutach usiadłam w kuli i, znowu, szybko się położyłam. ~<Ziew>~ Brzuch bolał mnie już o wiele mniej, ale nadal bolał tak, że nie miałam na nic siły. \Co, wiadomo, zostało dodane tylko po to aby jak najszybciej skończyć pisać rozdział./ Przez to, cały dzień zmuszona byłam leżeć. Leżąc, rozmyślałam na różne tematy, szczególnie zastanawiałam się, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ aż tak bardzo mnie nienawidził, ale nie doszłam do żadnych sensownych wniosków. ~*Czy ona nie miała innych tematów do rozmyślań?*~ |Z tego wniosek, że nie.| S~~*NOŁ. xD*~ :D~enna poczułam się około godziny dziewiętnastej. Od razu okryłam się włosami i, kiedy ból nieco ustał, \Bo gdyby trwał całą noc, to świat by się zawalił, bo byłoby coś ciekawszego./ kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~Arktycznego, usnęłam... |No i fajnie.|

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 24|4|.|2|02.2016|8| rok, godzina |7|07:12|2| czasu polskiego.

Dzień #55

~*Jeszcze tylko dwa rozdziały, nie licząc tego, do kolejnej przerwy.*~

~Jakoś przeżyjemy, chociaż będzie ciężko.~

Tego dnia obudziłam się o bardzo wczesnej, jak dla mnie, porze. |Co nadal nie przeszkadza ci w nazywaniu Grzegorza leniem całkowitym.| Będąc w domu, bardzo rzadko budziłam się w okolicach godziny siódmej i ósmej. ~Jezu, jaką ona jest hipokrytką. Sama nazywa Grzegorza leniem, ale jednocześnie również jest leniwa.~ Optymalnym czasem pobudki dla mnie była godzina dziewiąta i, ewentualnie, dziesiąta. \To oznacza, że jesteś leniwa, a nie pracowita, moja droga./ No, ale wczoraj zasnęłam około dziewiętnastej, więc nie dziwne. ~*Ja w takim wypadku wstałabym pewnie o piątej, no ale to tylko ja i Grzegorz. Chociaż nie, Grzegorz wstałby wcześniej.*~ ~:D~ ~*Cichaj xD*~ W każdym razie, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Było ono naprawdę bardzo ładne i z każdym dniem wydawało mnie się piękniejsze. \To już chyba objaw uzależnienia. No, ale w sumie w takim miejscu każdemu normalnemu by się nudziło./ W każdym razie, parę minut później, usiadłam w kuli i, znowu, bardzo szybko położyłam się. |Leń| Brzuch nadal mnie bolał, co prawda tak samo jak wczoraj, czyli tragedii nie było, ale nadal uniemożliwiał mi wykonywanie codziennych, możliwych do wykonania w kuli do Aqua Zorbingu, czynności. ~*Czy ten brzuch przestanie ją kiedyś boleć? To zaczyna być nudne, no. Zaczął ją boleć ot tak i tyle.*~ ~W tym opku wszystko dzieje się ot tak.~ ~*Racja*~ No to, nie mając wyboru, leżałam tak i rozmyślałam na różne tematy do około godziny dwudziestej drugiej dwadzieścia pięć. |Sekund dwie zapewne.| Najbardziej myślałam o Dawidzie ~*Dejwidzie~ i jego mentalności, ale koniec końców nie doszłam do żadnych sensownych wniosków. \Chryste, co ty, zakochałaś się w nim, że tyle o nim myślisz? To twój oprawca, powinnaś mieć go w dupie./ ~*Dawid jest zbyt zajebisty jak na Andromedę.*~ \A, faktycznie./ W każdym razie, około tejże godziny, poczułam się s~~*Przestań. xD*~ No co? ;"D~enna. Od razu okryłam się mymi włosami i, parę minut potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, us~r~nęłam... ~*Kurwa, byłeś szybszy ode mnie. xD*~ ~:D~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 25|5|.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:15|5| czasu polskiego.

Dzień #56

Tego dnia obudziłam się o dość późnej, jak dla mnie, porze. \Ledwo obudziłaś się o tej samej porze, o której przeciętnie budzi się Grzegorz, więc proszę mi tu nie jęczeć./ Kiedy jeszcze byłam w domu, bardzo rzadko budziłam się po dziesiątej. ~Nie kłam.~ No, ale wczoraj zasnęłam około dwudziestej drugiej, więc miałam jakieś usprawiedliwienie. ~*Nie miałaś, ja na twoim miejscu wstałabym o szóstej.*~ ~Nie psuj dnia Mary Sue.~ ~*A, fakt. ;=;*~ W każdym razie, po otworzeniu oczu, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam w gwieździste niebo. \Bo co innego mogłaby robić, skoro jest w opku+++./ Bądźmy szczerzy, dzięki pobytowi tutaj, zaczęłam doceniać gwiazdy i ich piękno. ~Dżezis, nie zesraj się. Ja taki widok mam co noc za oknem.~ ~*Jesteś bardzo romantyczny. xD*~ ~Wiem :D~ |Pamiętam jak na szesnaste urodziny Ramoninth zrobiłeś wielkie ognisko z płyt Justina Biebera, One Direction, 5SOS, BAM i Miley Cyrus. To się nazywa miłość, moi państwo. xD| ~*Pokochałam go jeszcze bardziej, bo zrozumiałam, że jest jedynym normalnym człowiekiem na tym świecie. :**~ ~:D Co prawda sąsiedzi z naprzeciwka coś tam marudzili, ale kogo oni obchodzą, są takimi debilami, że nawet policja ma ich w dupie.~ \Czy tu już zaczyna się góra przegrywu?/ ~Najwidoczniej xD~ Bądź co bądź, ale przebywanie w takim więzieniu jak kula do Aqua Zorbingu miało swoje plusy. \No jak chuj./ Jednak, po paru minutach, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj były to zwiędnięte stokrotki i woda z wazonu po różach.| Następnie, jako iż miałam wenę na rysowanie, ~Dzięki Bogu, choć raz coś innego.~ ~*CUD! \O/*~ wyjęłam odpowiedni zeszyt, przybory do rysowania i zaczęłam rysować. Jako iż dzisiaj rysowałam w stylu realistycznym, dałam radę narysować tylko dwie prace. ~No dobra, to już jest bardziej realna liczba.~ Pierwsza to był FanArt Slade'a z serialu „Arrow"|Jak miło, chociaż raz nie z "Młodych Tytanów".| ~*Zawsze trzeba nawet Opko+++ jakoś ubarwić.*~ a drugi przedstawiał Sebastiana Blood z tego samego serialu. ~*Który jest w tym serialu taki przystojny, że wyrabia normę na kolejny wiek. <3*~ Moim zdaniem, owe rysunki naprawdę ładnie mi wyszły. \Nie ma to jak brak skromności./ Po skończeniu, odłożyłam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać na różne tematy. Myślałam tak sobie do około godziny dwudziestej pierwszej. ~*Jak przystało na Mary Sue.*~ Po tej godzinie, poczułam się senna i, chwilę potem, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... ~Aaameeen!~

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 26|6|.|2|02.2016|8| rok, godzina |9|09:|2|00 czasu polskiego.

Dzień #57

Tego dnia obudziłam się o normalnej porze. Nareszcie, bo ostatnio budziłam się później niż powinnam, czego nie lubiłam. ~*Też tego nie lubię, ale ja nie dramatyzuję z tego powodu.*~ Wolałam zawsze budzić się o ustalonych przez siebie porach, ale wiadomo, że nie zawsze to było możliwe, szczególnie w takim miejscu jak to. ~Tutaj to i lepiej, bo traciłaś więcej dnia, o co w takim miejscu chodzi.~ W każdym razie, po przebudzeniu, jako iż nie miałam ochoty na obserwację gwieździstego nieba, ~LUDZIE! IDEALNY TYDZIEŃ NADCHODZI! ***.***~ ~*BOŻE, CUD! \O/*~ |NIE MOŻE BYĆ! OOO.OOO| \NIEPRAWDOPODOBNE!/ usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj był to spleśniały ananas z puszki oraz przeterminowane Pepsi.| Następnie, wyjęłam z mej torby zeszyt i długopis, a następnie zaczęłam pisać jeden z rozdziałów do mego FanFiction, które miałam zapisane na komputerze w mym domu. \Mam nadzieję, że nie skażałaś tym gównem Internetu./ ~*Na szczęście tego nigdy się nie dowiemy. Niektóre historie powinny zostać niedopowiedziane.*~ Sprawdziłam po prostu w telefonie, gdyż owy FanFiction miałam też na dysku internetowym, o czym był poprzedni rozdział i zaczęłam pisać. \Szkoda, że jest to kolejna rzecz, która wzięła się z dupy. W sumie, tak nakazuje Opko+++, ale i tak./ Opowiadanie to było do uniwersum serialu „Młodzi Tytani" |Bowiem inne seriale nie istniały.| ~*Wtedy miałam fazę na ten serial i ot co wyszło.*~ i opowiadało historię mojej OC jako członkini Młodych Tytanów. ~Zgaduję, że była potężniejsza od Raven, kochali się w niej wszyscy dobrzy i źli bohaterowie niezależnie od płci oraz ratowała dupy wszystkim jednym pstryknięciem palca.~ Rozdział, który dzisiaj pisałam, jako iż był to piąty rozdział, przedstawiał pierwsze spotkanie Layli, \Miło, że masz gust do imion. Zawsze coś./ gdyż tak miała na imię owa OC |A jaki miała pseudonim? Fajnie byłoby go poznać, bo w końcu w tym serialu wszyscy na każdym kroku posługują się pseudonimem.| ~*Zgaduję, że nawet go nie wymyśliłam.*~ |;=;| ~*Wiem ;=;*~ z Sladem. |Dzień dobry.| Nieco zainspirowane pierwszym spotkaniem Terry i Slade'a z drugiego sezonu. ~*Czytaj: Zerżnięte kropka w kropkę z serialu.*~ |A poza tym, ja bym się pokraczną OC jakieś pizdy nie zainteresował.| ~#Szczerość~ |:D| Pisałam to kilka godzin, gdyż rozdział był długi oraz pisałam go małym pismem, aby ładnie to wyglądało. ~*Ja tak robię, ale u mnie to uzasadnione, bo normalnie moje pismo do pięknych nie należy. Jednak, jeżeli Andromeda ma ładne pismo, to tego nie rozumiem. Chociaż w sumie, fakt. Stracić więcej czasu, itd. Racja.*~ Kiedy zaś skończyłam, odłożyłam to wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam i patrząc w niebo rozmyślałam. \Jak nakazują prawa tego opka./ Najwięcej myślałam o tym, gdzie obecnie był Grzegorz ~*W willi, miał cię w dupie. Obecnie złapała go sraczka.*~ ~Już czwarty raz dzisiaj, zresztą.~ \Piękny jest ten wasz świat./ ~*~;"D~*~ oraz czy czasem Dawid ~*Dejwid~ nie utrudniał mu drogi. \Zapewne to robił, bo jako jedyny w tym opku miał mózg. W końcu ktoś musiał i padło na niego./ Myślałam tak do około godziny dwudziestej dwadzieścia. ~Bo jam jest Mary Sue.~ Po tym czasie, jako iż poczułam się senna, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam... \<Ziew>/

 

~*Dobra, chwila przerwy i analizujemy ostatni rozdział. Potem wystarczy wkleić analizę tych piekielnych, dodać odpowiednie zdjęcia i można pisać analizę końcową.*~

\Dzięki Bogu, powoli zbliżamy się do końca tego piekła./

~*Nie tylko ty się cieszysz, Rivienno.*~

~I nie tylko wy.~

|Każdy normalny się cieszy.|

_________________________________________________  

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|27.|2|02.2016|8| rok, godzina |7|07:|1|10 czasu polskiego.

Dzień #58

Tego dnia obudziłam się o wyjątkowo wczesnej, jak dla mnie, porze. Kiedy byłam w domu, praktycznie nie budziłam się o tej godzinie, chyba że musiałam gdzieś pilnie iść. ~Chryste, nieziemsko rozpiszę się w analizie końcowej.~ ~*Jak chyba każdy z nas. To opko jest tak zjebane, że trzeba je zanalizować od góry do dołu.*~ No, ale w sumie wczoraj zasnęłam około dwudziestej, więc może miałam jakieś usprawiedliwienie. ~*Ja w takim razie wstałabym o piątej-szóstej.*~ W każdym razie, po przebudzeniu, nie miałam ochoty patrzeć w niebo, gdyż już trochę mnie się to znudziło. ~*|\~*******.*******~/|*~ Usiadłam więc w kuli, co mimo upływu czasu nadal stanowiło nie lada wyzwanie \Nie dziwne, zważywszy na miejsce, w którym była główna bohaterka./ i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. |Dzisiaj była to woda po myciu podłóg i spleśniałe ciastka.| Po zrobieniu tego, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym pisałam opowiadania oraz długopis. ~Dobrze, że nie wzięłaś tego zeszytu, w którym też rysowałaś. W ogóle to jest hipernierealistyczne, że jeszcze w tych zeszytach nie skończyły jej się kartki.~ ~*Mary Sue miałyby się skończyć? No bez przesady.*~ ~A, faktycznie. Ciągle zapominam, że Andromeda to Mary Sue.~ Akurat miałam dzisiaj wenę na kilka opowiadań, więc postanowiłam coś napisać. Napisałam akurat cztery opowiadania, ~Co z łatwością pozwala nam kwestionować ich jakość.~ bo jak mówiłam, miałam na to ochotę. Wszystkie dotyczyły mojej OC, \Bo jak już nie być skromnym, to lećmy po całości./ z którą najbardziej się utożsamiam, ~*O, hej zmiano czasu! Dawno nas nie odwiedzałaś!*~ czyli Małgorzaty Frydrychowicz ~*Gust do imion i nazwisk, check.*~ i był to tak jakby jej pamiętnik dotyczący różnych wydarzeń. \My tu od takiej formy cierpimy, moja droga./ Przyjemnie mnie się coś takiego pisało oraz przy okazji straciłam kilka godzin, a w tej kuli właśnie o to chodzi. |Przynajmniej prawilne myślenie. Zawsze coś.| Kiedy zaś skończyłam, schowałam wszystkie rzeczy do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~*Jak to miałaś w zwyczaju.*~ Dzisiaj myślałam o tym, gdzie obecnie był Grzegorz ~Ty, a tak zbaczając z tematu. Ale jej włosy, zęby i ogólnie skóra muszą jebać! Przecież nie ma się gdzie myć, co nie?~ ~*Fakt, dopiero teraz o tym pomyślałam.*~ |Kolejny powód, od którego powinna umrzeć, bo wiadomo, brak higieny = różne choroby, no ale nasza Mary Sue pewnie jest czysta i pachnąca.| \No, bo wiecie aby takie opowiadanie jak to wyszło, trzeba wszystko realistycznie zaplanować, a to wymaga czasu i pomysłów, a po co tracić na to czas, c'nie?/ ~*Niestety :-(*~ i jak szła mu droga w kierunku Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego. |Pewnie dobrze, bo z kolei Grzegorz to Gary Stu.| Myślałam tak do około godziny dwudziestej drugiej, a po tym czasie poczułam się senna. \Bo jakby było inaczej, to wszyscy byśmy umarli./ Chwilę później, kołysana wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~, usnęłam... ~Jeee... <- Kropki obojętności.~

 

~*Koniec. Teraz wystarczy wkleić analizę pojebanych rozdziałów, dodać na koniec mowę, w której wszyscy srają z radości, że to już koniec tego gówna i można przejść do analizy końcowej.*~

~Chryste, wreszcie. Myślałem, że nie wyrobimy się z tym gównem w tym roku.~

|Ciekawe czy ta analiza zakończy nam rok.|

~*Szczerze wątpię, bo podejrzewam, że kolejne opowiadanie uda mnie się zanalizować przed trzydziestym pierwszym grudnia, no ale wszystko się zdarzyć może.*~

\Byłby to niezły zbieg okoliczności, gdyby remake opowiadania, które zakończyło ostatni rok w Samoanalizatorni, zakończyło ten./

~*A w tym roku jest już wyjątkowo dużo zbiegów okoliczności, więc nie zdziwiłabym się. ;p Dobra, w każdym razie poniżej macie analizę rozdziałów piekielnych. Została ona zaczęta tego samego dnia, którego zanalizowaliśmy dzień trzydziesty piąty.*~

_________________________________________________  

~Czyli jednak...?~

~*Lol, nie oddała sprawdzianów. XD Nudzę się, a chcę was przygotować na piekło.*~

|;___;|

~*Wiem, ale przynajmniej będziecie nieco uodpornieni.*~

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|28.|2|02.2016|8| rok, godzina 10|1|:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #59

Dziś obudziłam się o późnej, przynajmniej jak dla mnie, porze. ~*Piekło tu jest jeszcze lekkie, bo dopiero się zaczyna. Pilnować się swoich strażników, to będziemy bezpieczni. W miarę.*~ No, ale w końcu wczoraj zasnęłam około godziny dwudziestej drugiej, więc to mogło mieć jakieś usprawiedliwienie. ~*Ja bym wstała o szóstej, spierdolino.*~ Chociaż faktycznie, w domu nawet, jeżeli późno poszłam spać, to zazwyczaj i tak budziłam się około godziny dziewiątej. \A mimo to, ciągle śmiesz nazywać Grzegorza leniem./ ~*Hipokryzja to to, co kochamy.*~ Jednak w sumie, tutaj miałam więcej czasu oraz nie musiałam zajmować się domem, bo w końcu w domu nie byłam, więc mogłam sobie dłużej pospać i nie działo się nic złego. ~Broń Boże, abyś kazała Grzegorzowi również zajmować się domem. W końcu nie jesteś jego służącą, więc nie musisz robić wszystkiego sama.~ ~*Jak widać, tak inteligentne rozwiązania nie przychodzą bohaterom opek do głów.*~ ~Niestety~ W każdym razie, po obudzeniu się, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. Z każdym dniem było ono piękniejsze i, szczerze powiedziawszy, będąc tutaj i spoglądając w to niebo zaczęłam doceniać małe rzeczy, w tym wypadku gwiazdy goszczące na niebie. |Się nie zesraj z tego powodu. To tylko niebo.| ~*Jesteś bardzo romantyczny. xD*~ |Wiem :D| Parę minut później, z trudem, ale jednak usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. ~*Piekło właściwe zaczyna się od sześćdziesiątego drugiego rozdziału.*~ ~Coraz bliżej. ;_;~ ~*Czuję, że po tej analizie zostanę znienawidzona za to, co kiedyś tworzyłam. ;_;*~ Bałam się, że w końcu mój prowiant by się skończył i przy przybyciu Grzegorza ja już dawno byłabym martwa. \Zgodnie z prawami biologii i logiki to powinno się stać, ale Opkolandia rządzi się swoimi prawami./ Nie mogłam się tym jednak zamartwiać, bo jeszcze by ten fakt odebrał mi motywację do przeżycia. |I tak powinnaś dawno zdechnąć, bo powietrze w tej kuli powinno się skończyć.| ~*Niedługo dowiesz się, dlaczego przeżyła.*~ ~JEZU! ;_;~ ~*Co?*~ ~Przypomniałem sobie nadmiar TYCH opisów, które pojawią się w przyszłości tego opka. ;_;~ ~*Nie przypominaj. ;_;*~ Po zjedzeniu, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym pisałam różne teksty i długopis. Dzisiaj napisałam dwa opowiadania i jeden wiersz. ~O. To jest oryginalne.~ ~*Przynajmniej tyle.*~ Jedno opowiadanie to było FanFiction w formie one-shota przedstawiający to, jak wyobrażałam sobie życie mojego idola ~*Wiadomo, o kim właśnie pomyślałam. <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ ~Diagnoza: Fangirl~ ~*;"D*~ oraz mojej OC, ~*Nie każ go tak okrutnie. :<*~ a drugie to było opowiadanie przedstawiające typowy dzień z życia tejże OC. Nie były to jakieś super ambitne opowiadania, po prostu chciałam coś napisać, aby nie nudzić się w tymże miejscu. |Kurwa, język staje się profesjonalniejszy.| ~*Rozdział z kwietnia tego roku...*~ |A.| Wiersz natomiast był o przyjaźni, gdyż tego brakowało mi w tej kuli umiejscowionej na Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym. ~*Chwila, pauza. Idę sobie skazić oczy tym, co dzieje się w tym opku później.*~ ~Poświęcę się i będę ci towarzyszył. ;_;~ ~*:**~ ~:*~ |Still better love story than Twilight. xD| ~*~:D~*~ Co prawda nie był on jakiś wybitny, wręcz taki średni bym powiedziała, ~*Koniec na dzisiaj. Wróciłam tylko napisać, że to piekło będzie tak ogromne jak stąd na Antarktydę.*~ ~Potwierdzam ;________;~ |Noł ;___;| \Jezu... ;_;/ ~*Właśnie ;___;*~ ale jednak to też był sposób, aby przelać swoje uczucia na papier. ~*Doszłam do pewnego wniosku. Będziemy teraz brnąć przez piekło, a potem dostaniemy zasłużony skrawek raju. To ma sens.*~ ~W sumie, ale to będzie okropne. ;___;~ ~*Niech towarzyszy nam ta zwrotka nuty „Revelation", a właściwie jej fragment:

„[...]

I always came in peace but you made me your enemy
You prayed to your gods, I made a pact with the Devil
And forged an alliance of drum, bass and metal
So I stuck to my guns and found my own army
We struck your dancefloor like a fucking tsunami
I make my own path 'cause this is forever
The time is now, we will never surrender"

A szczególnie jej ostatnie zdanie.*~

Skoro nie mogłam tutaj z nikim porozmawiać, to musiałam radzić sobie z wyrażaniem uczuć w inny sposób. |Zesraj się. To zawsze jest sposób.| ~*CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~BOŻE, WAT. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ \Genialnie, kuźwa./ |;"""D| W sumie, nawet grafomański wiersz czy opowiadanie typowej, że tak to określę, aŁtoreczki by w tym pomogło, ale jednak skoro umiałam coś napisać na dostatecznym poziomie, to nie siliłam się, aby wyglądało jak twór osoby początkującej, bo po co mi to. \Skromność nie jest twoim drugim imieniem./ ~Mam TAKI pomysł na naprawę opka...~ \Powodzenia/ ~*Będziesz bogiem Wattpada, gdy ci się to uda.*~ ~Już jestem.~ ~*Kurwa, ta skromność. XD*~ ~;"D~ Zależało mi tylko na tym, aby przelać swoje uczucia i emocje na papier, co chyba mnie się udało, bo po zrobieniu tego poczułam się trochę lepiej. |Werter, wersja żeńska i bardziej spierdolona.| ~*Nie da się być większą spierdoliną życiową od Wertera.*~ |Andronmeda wydrążyła nowy poziom zjebania.|

 

Po zakończeniu pisania, schowałam te dwie rzeczy do torby i wyjęłam jeszcze aparat. Następnie, zaczęłam robić zdjęcia otaczającemu mnie miejscu. \Co kto lubi. Ja tam nie uważam Oceanu Południowego za bardzo interesujące./ Co prawda nie było to zbyt interesujące, ~To po co to robiłaś, niedorajdo?~ bo w końcu widziałam tylko wodę, ewentualnie na niej fale oraz czarne, gwieździste niebo, ale postanowiłam, że i tak je uwiecznię. Po powrocie do domu zawsze mogłabym te zdjęcia przerobić w jakimś edytorze grafiki i byłyby ładniejsze niż normalnie, co nie? |Jesteś taka skromna jak woda z lodówki.| ~*Twoje porównania są piękne. xD*~ |Wiem x"D| Wykonałam na razie może z osiem fotografii, po czym wyłączyłam aparat i schowałam go do mej torby. Ogólnie ciągle podziwiałam fakt, że była aż tak pojemna, a mimo to lekka. \Opkolandia potrafi to i jeszcze więcej./ ~*To niech mi Odecię wskrzesi.*~ \Odecia była zbyt zajebista jak na moc Opkolandii./ ~*A, no tak.*~ Co prawda przybierała ona na ciężarze w miarę dodawania przedmiotów, ale jednak następowało to bardzo powoli. Tę torbę kupił mi Grzegorz na moje dziewiętnaste urodziny i ciągle zastanawiałam się, skąd on ją wziął. |Pewnie z bałuckiego rynku.| ~*A będąc w Łodzi widziałam autobus, który jeździł m.in. na bałucki rynek! ^^*~ |Było się przejechać.| ~*Po chuj?*~ |A tak dla jaj.| ~Ciekawe czy na bałuckim rynku robią Black Friday.~ ~*Wyobraziłam to sobie. xDDD*~ ~:D~ Kiedy się go pytałam, odpowiadał że zamówił przez Internet, ale ja wątpię, aby nawet w Internecie były takie cuda jak to. No, ale pozostawało mi tylko wierzyć memu przyjacielowi w jego słowa. |Po chuj miałby cię okłamywać?| No, ale po schowaniu aparatu, okryłam się mymi wyjątkowo długimi włosami, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. ~*And hell is coming. Znaczy jeszcze nie tak bardzo, bo bardzo wchodzi od sześćdziesiątego drugiego rozdziału, ale jednak.*~

 

Dzisiaj myślałam na temat tego, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ tak bardzo mnie nienawidził. Przecież ja mu nic złego nie zrobiłam. \Urodziłaś się i tyle starczy./ Nie zabiłam mu rodziny, nie okradłam go, ~Taaa...~ nie uczyniłam go inwalidą ani nie skrzywdziłam go w żaden sposób, a on chciał na wszelkie sposoby mnie zabić. |Mózg miał, ot co.| Za to w sumie wielokrotnie był w więzieniu, ale każdorazowo z niego uciekał, najpóźniej po pięciu latach. Dziwiło mnie też to, że taki człowiek jak on, mógł mieć przyjaciela, a dokładniej przyjaciółkę. \Nas też to dziwi, więc miło, że ktoś nas rozumie./ Była nią niejaka Laura, |*Laóra| z którą Dawid ~*Dejwid~ podobno przyjaźnił się od dzieciństwa. ~*Wiemy, prolog nam zaspoilerował jej imię i historię, chociaż historię to bardziej opis bohaterów.*~ Rzekomo z charakteru była taka sama jak on, więc może to spowodowało, że ich przyjaźń jeszcze się nie rozpadła. Zastanawiałam się też, jakim cudem ja nadal żyłam w tej kuli od Aqua Zorbingu. \Wskazywanie dziur w fabule nie sprawi, że się ich pozbędziesz./ Przecież w niej po paru minutach kończył się tlen, a ja byłam tu i mogłam tu oddychać przez pięćdziesiąt dziewięć dni! ~*Wytłumaczę wam to potem, gdy będę opowiadała, w co przetransformowała się fabuła.*~ Tłumaczyłam to sobie tym, że może to Dawid jakoś ją skonstruował, aby dało się w niej normalnie oddychać, tak jak na powierzchni, abym dłużej cierpiała i tym samym, w przyszłości, umarła w cierpieniach. |Lubię zioma.| Nie wiedziałam, jak mógłby to zrobić, ale w końcu po nim można by się wszystkiego spodziewać, nawet tego, że mógłby w taki sposób skonstruować kulę do Aqua Zorbingu. ~*Zardonic mu pomógł. Jestem pewna, że Zardonic mocą swojej zajebistości potrafi wszystko zrobić.*~ ~W tej analizie jesteście przy okazji świadkiem definicji słowa „gloryfikować".~ ~*;"D*~

 

Zastanawiało mnie też to, gdzie obecnie był Grzegorz. |Na melanżu u Zardonica.| ~*Cudownie. xD*~ |Wiem :D| Podejrzewałam, że wyruszył mnie szukać, ale nie wiedziałam, gdzie był w tej chwili. |Czekaj, musi wytrzeźwieć.| ~*Jesteś bardzo miły. xD*~ |No co? Taka prawda. :D| Chciałabym, aby jak najszybciej albo on, albo kto inny mnie uratował. Nie chciałam być tutaj samotna, szczególnie że powoli denerwowało mnie to, że nie miałam z kim porozmawiać. \To może rusz dupę i spróbuj biec w kierunku lądu? W końcu powinno ci się to udać, chociaż trochę by to potrwało. O, mam pomysł na analizę końcową./ ~*Fak.*~ \:>/ Co prawda mogłabym mówić sama do siebie, ale po pierwsze to nie byłoby już to samo, a po drugie uważałam to za nie do końca normalne. ~*Spal się.*~

 

Jednak, około godziny dwudziestej pierwszej trzydzieści poczułam się senna. Od razu zamknęłam oczy, gdyż nigdy nie zamierzałam walczyć z sennością, bo to po prostu nie miało sensu. Natomiast parę minut potem, kołysana spokojnymi wodami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego oraz, przy okazji, widząc padający śnieg, którego swoją drogą od dawna nie widziałam, ~Śnieg też ma prawo się nudzić. Nie dyskryminujmy śniegu.~ usnęłam z nadzieją, że następnego dnia ktoś by mnie uratował i nie musiałabym więcej przebywać w tym pustym i, w pewnym sensie, przeraźliwie cichym miejscu... ~ŁAZAAA!!!~ ~*CO. XDDD*~ ~Straszę Andromedę. :D~ ~*Lecz się. X""D*~ ~;""D~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|29.|2|02.2016|8| rok, godzina |2|09:|3|00 czasu polskiego.

Dzień #60

Tego dnia, obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. \A mimo to nadal śmiesz nazywać Grzegorza leniem do sześcianu./ Po obudzeniu się, uświadomiłam sobie, że byłam tu już sześćdziesiąt dni, a nadal nikt nie przybył mi na ratunek. ~Wszyscy schlali się na melanżu u Zardonica.~ ~*Piękny ten wasz świat. xDDD*~ |~:D~| Tak, wiedziałam że znajdowałam się na Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym, więc były małe szanse, aby ktokolwiek tędy przepływał, ale jednak ciągle miałam nadzieję, że jeszcze w tym roku wróciłabym do domu ~i mogłabym wyruchać Grzegorza. Musiałem. xD~~*A ten żyje końcówką piekła. xD*~ ~:D~ Ogólnie miałam nadzieję, że do domu wróciłabym jeszcze w tym życiu, chociaż czasem męczyła mnie myśl, że koniec końców umarłabym tu z głodu i z pragnienia, bo ~*Odecia wpieprzała mi jedzenie. No kurwa, przecież ona nie żyła, więc jak mogła jeść? Niby mówiła, że to po to aby odbudować te utracone dwa kilogramy czystej słodkości, ale i tak. ;-;*~ ~Cudowna historyjka. Znacznie lepsza od opka. xD~ ~*To wiadome. xD*~ moje zapasy w końcu by się skończyły. Szczerze, wolałam aby Dawid ~*Dejwid~ zesłał mnie po prostu na Ant~y~arktydę. \Dawid nie jest głupi, jak widać./ Tam miałabym większe pole do popisu, bo wzięłam ze sobą broń, a w końcu na każdym kontynencie żyją jakieś zwierzęta. Mniej lub więcej, ale jednak. Lecz, on chyba chciał abym po prostu umierała w cierpieniach, dlatego nie zesłał mnie na ten lodowy kontynent. ~Brawo, sześćdziesiąt dni zajęło ci ogarnięcie tego.~ Widać zdawał sobie sprawę, że gdyby to zrobił, łatwiej byłoby mi przeżyć i nie osiągnąłby swojego celu. No, ale kończąc już te rozmyślania, bo nie mogłam ciągle leżeć i myśleć, ~*A kiedy do tego dojdziemy, prawdopodobnie znienawidzicie mnie za to, co będzie się odpierdalać.*~ musiałam też coś zrobić, po otworzeniu oczu popatrzyłam jeszcze parę minut w gwieździste niebo. Dzisiaj nawet widać było na nim księżyc, który |słuchał Oberka.| ~*Hobby tygodnia. xD*~ |Wiem :D| w zestawieniu z gwiazdami wyglądał tu naprawdę malowniczo. Jednak, nie mogłam wiecznie patrzeć się w niebo, bo w końcu by mnie to znudziło. Po tych paru minutach, z trudem ale jednak, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz napiłam się czegoś. Starałam się oszczędzać prowiant, aby przeżyć jak najdłużej, dlatego tak mało jadłam i piłam. ~Inteligentnie, brawo. A teraz wracaj do śmietnika.~ |Fajny dom. xD| ~Wiem. Chciałbyś taki. :D~ |CO. xDDDDDDDDDDD| ~;"D~ Po zjedzeniu śniadania i napiciu się, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym rysowałam oraz przybory do rysowania.

 

Dzisiaj narysowałam pięć rysunków, ~Co ułatwia nam kwestionowanie ich jakości.~ dwa w stylu realistycznym i trzy w stylu mangowym. Te dwa w stylu realistycznym, to były moje ulubione postacie fikcyjne, czyli Wielki Elektronik z filmów „Podróże Pana Kleksa" i „Pan Kleks w kosmosie"~*Miło, że w końcu nie ktoś z „Młodych Tytanów".*~ Lubiłam tę postać bardzo, gdy byłam mała i obecnie go lubię, mimo iż już nieco mniej. ~*Spal się.*~ ~Diagnoza: Nazi fangirl. Rada: Zdezintegrować~ |Still better love story than Twilight. xD| ~*~;"D~*~ Kolejnym moim idolem był Slade Wilson z serialu „Arrow"|O! O! Nareszcie z tego serialu! ;"-)| ~*Miałam wtedy na ten serial fazę. xD*~ |;_;| ~*;"D*~ To on był moim obecnym idolem i nadal bardzo go lubiłam. Jak dla mnie, był po prostu świetny mimo upływu czasu. Ogólnie Slade w każdym serialu DC był świetny. ~*:**~ |Help ;_;| ~*;"D*~ No i ogólnie te dwie postacie były idealne do narysowania w stylu realistycznym. W stylu ~*Zardonicowym*~ \Czy tu już zaczyna się szczyt Góry Nadfazy?/ ~*No co? :D*~ mangowym natomiast, narysowałam po prostu trzy moje OC. Dwie dziewczyny|, których ryj był taki sam jak mój| i jednego chłopaka, |którego ryj był taki sam jak Grzegorza,| gdyż miałam nie tylko żeńskie OC, chociaż fakt, one przeważały. ~*To jak u mnie. A wiecie, że mam pomysł na jeszcze jeden FanFiction o Zardonicu, w którym będzie też mój OC, a mówię mój, bo to będzie facet, tylko po to aby love story nie robić?*~ ~Idę się powiesić, zw.~ ~*;"D*~ |Czyli FanFiction „Nie jestem waszym wrogiem." nie kontynuujesz?| ~*Kontynuuję, jasne że kontynuuję, tylko najpierw planuję przyszłe rozdziały.*~ |K| ~*Leń*~ |;"D| Po skończeniu rysowania, schowałam zeszyt i przybory do torby. Jako iż nic więcej nie chciało mnie się robić, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam ~srać~ ~*Gratuluję, zjebałeś atmosferę. xD*~ ~:D~ rozmyślać.

 

Dzisiaj myślałam nad tym, dlaczego Grzegorz po prostu do mnie nie zadzwonił. \Mózg mu się zaciął./  W końcu miałam przy sobie telefon, a on zapewne też swój wziął, więc mógłby chociaż zadzwonić, abym mniej czuła się samotna. |Chwila no, jeszcze nie wytrzeźwiał.| ~*SLADE! xDDD*~ |No co? :D| Chociaż może tam, gdzie on był, po prostu nie było zasięgu, bo na Oceanie ~*Spierdolenia*~ Arktycznym, jak ostatnim razem sprawdzałam, zasięg był. ~Może Grzegorz wypieprzył kartę SIM, abyś się nie dodzwoniła i nie marudziła mu nad uchem?~ ~*Przyjaciel tysiąclecia. xD*~ ~Ja bym tak zrobił. xD~ ~*Won. xD*~ ~Nie :D~ Ogólnie chciałam do niego zadzwonić i z nim porozmawiać, ale bałam się, że by nie odebrał, dlatego tego nie robiłam. |Jak nie spróbujesz, to się nie dowiesz, cipo.| ~*#Kultura*~ |Ona na nią nie zasługuje.| ~*W sumie racja.*~ Myślałam też nad tym, czy cokolwiek ciekawego spotka mnie podczas pobytu w tym miejscu. ~*Nie dojdziemy do tego.*~ ~:<~ ~*Niestety*~ Nie podejrzewałam jakichś fajerwerków, bo w końcu to był ocean, a najbliższy ląd, jaki się znajdował w pobliżu, to Ant~y~arktyda. Jednak chciałam, aby stało się cokolwiek innego, jak na przykład jakiś sztorm. ~JEBUDU!~ Co prawda wtedy istniałaby szansa, że rozbiłabym się na Ant~y~arktydzie, ale w sumie zawsze lepsze to, niż dryfowanie w kuli od Aqua Zorbingu po pustej, |jak twój mózg,| wodnej przestrzeni. ~*Jesteś bardzo szczery. xD*~ |Wiem :D| Poza tym, wbrew pozorom, na lądzie miałabym większe szanse na przeżycie, bo przecież miałam ciepłe ubrania oraz broń, więc mogłabym na coś zapolować. \Wiemy to, więc cichaj./ Poza tym, zawsze mogłam zebrać wodę z oceanu do butelki, ogrzać ją jakoś i miałabym picie. \Lepiej wypij mega zimną, to ci przełyk zamarznie i umrzesz./ ~*Szkoda, że tego nie zrobiłam. xD*~ ~Pięknie xD~ ~*:D*~ No, ale takie coś to raczej marzenie ściętej głowy, bo to by było za piękne, aby było możliwe. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Co kurwa. xDDD*~ ~No co? Co jakiś czas straszę Andromedę. xD~ ~*Jesteś jebnięty. xD*~ ~;"D~ Chociaż w sumie, tutaj liczyłam na taki cud jak oswobodzenie mnie z tego pływającego więzienia, więc na takie smaczki również mogłam liczyć. A nuż moje marzenie zostałoby spełnione? Nie wiadomo. Musiałam po prostu czekać na to, co przyniesie mi jutro. ~A jutro przyniesie ziemniaki.~ ~*To jest jej kurwa najbardziej potrzebne. xD*~ ~:D~

 

Myślałam tak nad tym do około godziny dwudziestej. \Dawno zdechłabym z nudów, tak jak każdy./ Dzisiaj wyjątkowo wcześnie poczułam się s~~*NIE! xDDD ;"D~enna, ale czasami tak mnie się zdarzało i nie było to dla mnie nic dziwnego. Od razu, nie chcąc walczyć z tym uczuciem, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w szum arktycznego wiatru. ~ŁAZAAA!!!~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~;"D~ Poza pluskaniem wody, to był jedyny dźwięk, jaki mi tu towarzyszył, tak swoją drogą. Jednak, parę minut potem, kołysana lekkimi falami Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, usnęłam z nadzieją, że kolejny dzień przyniósłby mi wyczekiwany od |sześciuset| sześćdziesięciu |sześciu| ~*Kurwa, kolejny. xD*~ |No co? :D| dni ratunek...

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|01.|1|03.2016|8| rok, wtorek, \O, dni zaczęłaś pisać./ ~*Szkoda, że nie zmieniłam tego w poprzednich rozdziałach, no ale przynajmniej mamy jakiś smaczek.*~ godzina |1|09:|7|00 czasu polskiego.

Dzień #61

Dzisiaj, mimo iż wczoraj usnęłam znacznie wcześniej niż normalnie, obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. ~*Leń do potęgi dziewiątej.*~ ~Ale mimo to, nadal śmie nazywać Grzegorza leniwym chujem. Spalić.~ ~*Ogólnie Opkolandię trzeba spalić.*~ ~To wiadome.~ To w sumie dobrze, bo chciałam jak najwięcej spać, aby czas w tym miejscu mijał jak najszybciej. W końcu niewiele mogłam tu robić, bo powierzchnia była ograniczona, tak samo jak ilość rzeczy, które miałam przy sobie. No, ale musiałam tu jakoś przeżyć, jeśli jeszcze kiedyś chciałam się spotkać z Grzegorzem. |A może Grzegorz nie chciał spotkać się z tobą? Wzięłaś to pod uwagę? Oczywiście, że nie, bo ty myślisz tylko o sobie.| Po otworzeniu oczu, jak zwykle, poleżałam jeszcze parę minut i popatrzyłam się w gwieździste niebo. Dzisiaj nie było na nim księżyca, ale i tak prezentowało się ładnie. |Kurła, to tylko niebo.| ~*ROMANTYK. xD*~ |:D| W sumie, woda i niebo to byli moi jedyni towarzysze w tym miejscu, więc musiałam się nimi choć trochę cieszyć. \Na stówę obrabiali ci dupę na boku. Nie wiem jak, no ale to Opkolandia, tu można wszystko i jeszcze więcej./ Również zaczęłam w nagłówku pisać dzień, jaki był w danym momencie, aby po prostu w przyszłości wiedzieć, kiedy dokładniej dane wydarzenia miały miejsce. \Fajnie, ale nie mogłaś po prostu sprawdzić w kalendarzu?/ ~*Po co utrudniać sobie życie, no nie?*~ \W sumie.../ No, ale po tych paru minutach, z trudem ale jednak, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz się czegoś napiłam. |Dzisiaj był to czerstwy chleb i przeterminowane mleko.| Dzisiaj byłam wyjątkowo głodna i spragniona, przez co zjadłam nieco więcej niż normalnie jem w tym miejscu, co w sumie mnie zdziwiło. \Może okres ci się zbliżał? A nie, sorki, Mary Sue nie mają okresu./ No, ale to zdarzyło się jak na razie tylko raz, więc nie zamartwiałam się tym. Gorzej by było, gdybym miała tak kilka dni pod rząd, bo jedzenie i picie mogłoby mnie się szybciej skończyć i umierałabym z głodu i pragnienia, czyli w sumie gdyby moje zapasy się skończyły, umarłabym po około trzech dniach. ~Dla...A, no tak, w końcu picie też w to wchodzi. Nie było tematu.~

 

Po śniadaniu, wyjęłam telefon i sprawdziłam, jaki dziś mieliśmy dzień, gdyż dawno tego nie robiłam. Okazało się, że był pierwszy marca. Szczerze, dość szybko ten czas leciał. ~*Ledwo było Święto Zmarłych, a tu już dwudziesty trzeci listopada.*~ ~Niedługo święta, będzie trzeba znowu Sezorisowi wpierdol świąteczny spuścić.~ ~*Uwierzcie, normalnie Grzegorz jest dobry i miły! xD*~ ~;"D~ Ledwo był styczeń, a tu ni z tego, ni z owego zrobił się marzec. Miałam nadzieję, że Grzegorz lub ktokolwiek inny szybko by mnie stąd uwolnił, bo byłam tu uwięziona już trzeci miesiąc. \Bywa. Ciesz się, że nie jesteś w miejscu, w którym Dawid by cię torturował dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu./ Lecz, po sprawdzeniu tego, schowałam telefon i wyjęłam jakąś książkę, obecnie nie pamiętam jaką, ~To z perspektywy jakiego odcinka czasu ty piszesz te notki?~ ~*A, w prologu było, że ona opowiadała, co ją spotkało przez ten rok. Więc pewnie pisze to już po uwolnieniu.*~ ~W sumie...~ którą ze sobą wzięłam, po czym zaczęłam ją czytać. Była dość gruba, więc czytanie jej zajęło mi bardzo dużo czasu, ale skończyłam ją czytać jednego dnia. |W takim miejscu to i nie dziwo.| Po zakończeniu, schowałam ją do torby, \Jakby nic się nie stało./ po czym, jako iż już nic nie chciało mnie się robić, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać.

 

W sumie nie pamiętam, o czym dzisiaj myślałam. Obecnie moje myśli były dość zagmatwane, aby ogarnąć, o co w nich chodziło. Rozmyślałam o różnych rzeczach, ale nie potrafię wyłowić z moich dzisiejszych myśli nic konkretnego, aby to opisać. ~To dobrze, przynajmniej nas nie zanudzasz swoimi marnymi przemyśleniami.~ Myślałam o różnych rzeczach, czasem prawdziwych, a czasem fikcyjnych, najczęściej związanych z moimi opowiadaniami czy rysunkami. ~*Mam tak co noc przed snem.*~ Rozmyślałam tak sobie, wpatrzona w czarne niebo, do około północy, co jak na mnie stanowiło prawdziwy sukces, bo zwykle chodziłam wcześnie spać. ~Każdy normalny dawno zdechłby z nudów, no ale przecież ty jesteś Mary Sue.~ Jednak, gdy poczułam się s~*x~enna, ~*Naturalnie. xDDD*~ ~;"D~ nie zamierzałam walczyć z tym uczuciem, co zapewne wiadomo, znając mnie. ~ŁAZAAA!!!~ |Uwierz, stać cię na psychiatrę. xD| ~;"D~ Od razu zamknęłam oczy i wsłuchałam się w pluskanie wody ~w kiblu~ ~*R-O-M-A-N-T-Y-K. xDDD*~ ~No co? ;"D~ oraz porywisty, arktyczny wiatr. Parę minut potem, kołysana lekkimi falami Oceanu, zasnęłam z nadzieją, że kolejny dzień przyniósłby mi ratunek z tego arktycznego więzienia... ~Jeee... <- Kropki ziewania.~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|02.|2|03.2016|8| rok, środa, ~*śróda~ ~*Znowu się w to bawimy? xD*~ ~Why not? :D~ godzina |1|11:|3|30 czasu polskiego.

Dzień #62

~*W tym momencie pragnę przeprosić za wszystko, co czeka nas od teraz, do dziewięćdziesiątego rozdziału. Te okrutne rzeczy pisała moja przeszła wersja, nie ja obecna, więc nie palcie mnie za to na stosie. Nie wiem, co musiałam ćpać aby stworzyć tak okrutne rozdziały. I ja niczego podczas analizy w rozdziałach nie zmieniałam, komentujemy takie rozdziały, jak są oryginalnie w opku. Przepraszam ;_;*~

~A jeżeli Ramoninth przeprasza za coś, co stworzyła kiedyś, to wiedz, że jest źle. ;_;~

Dzisiaj obudziłam się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. Nigdy w domu nie budziłam się po jedenastej, nawet jeśli kładłam się spać około północy. ~Mam taki pomysł na naprawę tego opka, normalnie powstanie z tego coś zajebistego.~ ~*Próbuj, może ci się uda.*~ ~Jestem zajebisty, więc na stówę się uda.~ ~*A jaki skromny. xD*~ ~Wieeem. :D~ No, ale w sumie tutaj najlepiej jest przespać większą część dnia, to mniej się człowiek nudzi. No, bo co można robić w takiej kuli od Aqua Zorbingu umieszczonej na środku Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego? Właściwie niewiele, właściwie nic. \To zdanie jest dziwne./ ~*Wiem, mi też na takie wygląda.*~ Dobrze, że pomyślałam o spakowaniu kilku rzeczy, to nie nudziłam się kompletnie. |Bowiem gdybyś nie przewidziała porwania ciebie, to opko byłoby realistyczniejsze i wszyscy byśmy umarli.| Inaczej byłoby znacznie gorzej, bo bym pewnie umarła z nudów. ~I wszyscy bylibyśmy szczęśliwi. No, ale nie.~ Jednak, przejdźmy już do dnia dzisiejszego. Po otworzeniu oczu, jak co ranek, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam się w gwieździste niebo. Dzisiaj widniał na nim również księżyc, który ~*rozmyślał, jakby zrobić ci restless slumber stulecia.*~ ~To tak cudnie brzmi. XD~ ~*Wiem x"D*~ prezentował się na serio wyjątkowo malowniczo. Aż wyjęłam z torby aparat i zrobiłam parę zdjęć tego cudownego nieba. |Toż to wyższy poziom spierdolenia.| ~*Jesteś cudownym romantykiem. xD*~ |:D| Naprawdę, było ono piękne i można było się w nie patrzeć godzinami. Lecz, nie mogłam leżeć w nieskończoność nic nie robiąc, bo nawet w takim miejscu nie chciałam tracić czasu na ciągłe leżenie. ~*Piekło jest tam ->*~ Jednak, coś powstrzymało mnie przed podniesieniem się. Kiedy próbowałam to wykonać, poczułam ból brzucha. ~*Mówiłam*~ Nie był silny, był taki średni, ale jednak uniemożliwiał mi dzisiaj normalne funkcjonowanie w tej kuli. Fakt, dopiero teraz poczułam, że był nieco szerszy niż zwykle, \Naprawdę, nie obchodzi nas jak dokładnie się czułaś./ co czułam po tym, że spodnie zrobiły się nieco węższe, a także widziałam, że nieco się powiększył. ~Super, spierdalaj.~ Także był o wiele bardziej miękki niż normalnie, ale po nawet lekkim uciśnięciu ból się zwiększał. ~*A to dopiero początek piekła.*~ ~;_;~ ~*Wiem ;_;*~ Wiedziałam, że musiałam mieć spore wzdęcia, gdyż tylko wtedy tak miałam. ~*Wytłumaczy mi ktoś, jak wyglądają wzdęcia? Bo raczej nie tak, a ja dawno wzdęć nie miałam, so nie wiem.*~ ~Hiperubernierealizm atakuje.~ Musiałam zatruć się czymś z prowiantu, ale nie wiedziałam czym. No, ale przez to, jęknęłam z bólu i położyłam się. Kiedy to zrobiłam, ból praktycznie ustał. |Bogu dzięki.| Musiałam po prostu leżeć, bo nie zamierzałam się męczyć, gdyż nie byłam masochistką. ~Taaa...~

 

Leżąc tak przez resztę dnia i wpatrując się w gwieździste niebo, myślałam na różne tematy. Zastanawiało mnie to, dlaczego Dawid ~*Dejwid~ nie zabrał mi tej torby, gdy wkładał mnie do tej tuby. |Mózg mu się wyłączył.| Może po prostu nie wiedział, co w niej jest i nie miał kiedy zajrzeć do środka. \W sumie, koncepcja OK, ale wypadałoby ją wyjaśnić wcześniej. Chociaż fakt, Andromeda nie miała jak. Zapomniałam./ W końcu, chcąc mnie zabić, wiedząc co było w tej torbie, raczej nie zostawiłby mi jej, bo miałam tam rzeczy, które ułatwiłyby mi przeżycie w oczekiwaniu na ratunek. ~A sądzę, że Dawid aż tak głupi by nie był.~ Także zastanawiałam się, kiedy Grzegorz by mnie uratował. \Nigdy. Nie no, żart, to by było za piękne aby było możliwe./ Nie wiedziałam, gdzie on obecnie był, więc nie mogłam wiedzieć, ile jeszcze zajęłaby mu droga na Ant~y~arktydę, ale chciałabym, aby jak najszybciej mnie uwolnił. W końcu zmuszona byłam przebywać w tym nieszczęsnym miejscu już sześćdziesiąt dwa dni i nadal nikt nie przybył mi na ratunek. ~Ja jebe. Rozumiem, że jest ci ciężko, zostałaś oddzielona od rodziny i przyjaciół, brat twojego przyjaciela zamknął cię w kuli od Aqua Zorbingu i umieścił na środku Oceanu Południowego, ale przestań ciągle gadać o tym samym! Na serio nie rozumiem, jak Grzegorz z tobą wytrzymuje.~ ~*Eee! Analiza końcowa to jeszcze nie teraz! xD*~ ~Ups :D~ Nie chciałam, aby kula od Aqua Zorbingu stała się moim grobem. Chciałabym jeszcze kiedykolwiek zobaczyć moich przyjaciół oraz rodzinę. |A oni nie chcieli widzieć ciebie.| ~*Cudowny jesteś. xD*~ |Wiem :D| Jednak, nie wiedziałam co przyniosłoby mi jutro, ale musiałam jednak myśleć pozytywnie. W końcu zawsze mogłabym być przez kogokolwiek uratowana, mimo iż prawdopodobieństwo tego było niewielkie, ale jednak zawsze jakieś było.

 

Leżałam i rozmyślałam nad tym wszystkim oraz nad wieloma innymi rzeczami|, o których dzięki Bogu nie wspomniałam,| tak do około godziny dwudziestej drugiej dwadzieścia. ~Normalny człowiek dawno zdechłby z nudów.~ Około tej godziny, poczułam się s~~*ZABRANIAM. X"D*~ ;"D~enna. Nie chcąc walczyć z tym uczuciem, bo to byłoby bezcelowe, zamknęłam oczy i wsłuchałam się w porywisty, arktyczny wiatr. ~ŁAZAAA!!!~ \Psychiatra nie jest wcale taki drogi./ ~;"D~ Woda oceanu była dzisiaj wyjątkowo spokojna, dlatego nie słychać było pluskania. Również okryłam się wcześniej mymi włosami, aby nie było mi zimno. Zaś parę minut potem, nadal oczekując na ratunek, usnęłam... ~Aaameeen!~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |3|03.|3|03.2016|8| rok, czwartek, ~*czwąrtek~ ~*Jesteś niedojebany. xD*~ ~:D~ godzina |2|09:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #63

Tego dnia obudziłam się o jeszcze normalnej, jak dla mnie, porze. Właśnie tak się budziłam w domu, w granicach godziny dziewiątej, rzadziej później. \A mimo to, w dalszym ciągu nazywasz Grzegorza leniem całkowitym, szmato jebana./ Bywało też, że wstawałam wcześniej, bo ja w przeciwieństwie do Grzegorza byłam bardziej pracowita. ~*Hipokrytka*~ On to by całe dnie spał i w sumie jedyne, co powstrzymywało go przed całodziennym spaniem lub lenieniem się, to praca oraz popołudniowa piłka nożna z kolegami. ~Wiem, że się powtarzam, ale mam TAKI ZAJEBISTY pomysł na naprawę tego opka, że chyba zaraz zacznę pisać prolog.~ ~*Oł. Noł. ;_;*~ ~;"D~ Nie lubiłam w nim tego lenistwa, ale choćbym nie wiem jak próbowała, jego nie dało się zmienić. |Było mu dawać wpierdol za każdym razem, gdyby wstał o sekundę później niż o umówionej godzinie. Na Sezorisa działa.| ~*Jesteś taki miły. xD*~ |Wiadomo :D| No, ale przejdźmy do dnia dzisiejszego. Po przebudzeniu się, jak to zwykle miałam w zwyczaju, poleżałam i popatrzyłam na gwieździste niebo, na którym wyjątkowo nie było księżyca. \Spierdolił, bo znudziło go to, że ciągle co przebudzenie oglądasz niebo./ Nie zmieniało to jednak faktu, że to niebo było tak samo piękne, a nawet piękniejsze każdego dnia. ~Dobrze, rozumiemy. Niebo ci się podobało, ale nie musisz tego ciągle podkreślać.~ ~*Licznik słów...*~ ~A, no tak. ;=;~ Uwielbiałam tak sobie leżeć i na nie patrzeć, ale nie mogłam tego robić wiecznie, bo nawet tutaj chciałam zrobić coś produktywnego, jeśli oczywiście miałam siłę. ~Studygramy w takim razie się dla ciebie.~ Jednak, leżałam te parę minut i delektowałam się pięknem gwieździstego, antarktycznego nieba. \<Ziew>/ Po tym czasie zaś, chciałam usiąść, ale coś mi to uniemożliwiło. Był to silniejszy niż wczoraj ból brzucha ~<Zaczyna rozpaczać.>~ oraz czułam, że od wzdęć zaczęło mnie się odbijać. Dopiero teraz zauważyłam, że był o wiele szerszy i większy niż wczoraj, |Help ;=;| ~*A co ja mam powiedzieć? ;=;*~ co czułam też poprzez to, że spodnie stały się bardzo ciasne, a bluzka nieco za mała. \Czy naprawdę nie możemy darować sobie opisu szczegółów?/ ~*Z tego wniosek, że nie. ;=;*~ \Ja jebe. ;=;/ Również pasek i rozporek mych spodni ledwo wytrzymywały napięcie, dlatego rozpięłam spodnie, aby mnie nie uciskały oraz żeby po prostu się nie rozerwały, ~Okropne to piekło. ;_;~ ~*Mówiłam? ;_;*~ gdyż fakt, mój brzuch był dziś wyjątkowo napęczniały. Również miałam dzisiaj o wiele bardziej miękki brzuch |No ja jebe, Ramoninth, czemu ty kiedyś lubiłaś takie opisy? ;_;| ~*Nie mam pojęcia. ;_;*~ niż wczoraj, także bardziej miękki niż normalnie, ale po dotknięciu powodował tak silny ból, że aż bardzo głośno jęknęłam z bólu. ~Jesteś pewna, że z bólu? ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No kurwa, ty zboku. xD*~ ~:D~ Następnie, nie chcąc się męczyć, położyłam się, gdyż leżąc ból był o wiele słabszy niż próbując usiąść. Pierwszy raz miałam tak silne wzdęcia, szczerze mówiąc. |Dobrze, cichaj mi tam już i lećmy dalej. ;=;| Fakt, często miewałam wzdęcia, gdyż cierpiałam na niestrawność, \O czym w opisie bohaterów nie było wspomniane, więc można przypuszczać, a właściwie sądzić z całą pewnością, że zostało to wepchnięte na siłę./ więc czasem mogły pojawiać się nawet trzy razy dziennie, ale aż tak silnych jeszcze nie miałam. Musiałam się czymś silnie zatruć, ale nie miałam pojęcia czym. ~Twoją głupotą.~ W końcu brałam tu świeże jedzenie, w większości w puszkach lub słoikach, |W słoikach szybko pleśnieje, padalcu.| ~*Inteligencja to nie jej level, jak widać.*~ więc nie mogło się tak szybko zepsuć.

 

No, ale ~*po tych torturach z akapitu wyżej, ja i pozostali analizatorzy oraz ich strażnicy, chcąc strzec się piekła, schowaliśmy się za Federico. W końcu tylko on z nas obecnych dysponował czystą mocą, więc tylko on tak naprawdę mógł nas uratować. Jednak, widząc że zniknęliśmy mu z oczu, odwrócił się i, widząc że chowaliśmy się za nim wyraźnie przerażeni, spytał:

– Czy was do reszty pojebało?

 No co? Jesteś Zardonic, tylko ty możesz nas ochronić przed tym piekłem całkowitym.  odpowiedział Grzegorz.

 . . . Jestem tylko człowiekiem, pacany.

 Nieprawda, jako jedyny z nas posiadasz czystą moc, którą możesz ratować Wszechświat, więc możesz nas obronić. – zawołałam

 . . .

. . .

. . .

*Facepalm*

*~

~Ta historia była lepsza od opka. xD~

~*Wiadomo. Wszystko jest lepsze od opka. XD*~

leżąc tak, rozmyślałam na różne tematy, ówcześnie okrywając się mymi włosami, aby było mi cieplej. Myślałam na temat tego, dlaczego akurat mnie Dawid ~*Dejwid~ nienawidził. |Spytaj się go przy najbliższej okazji, a nie gdybaj. Może ci odpowie i zamkniesz ryj.| Miał wiele innych osób na świecie, a uwziął się akurat na mnie, mimo iż nic mu nie zrobiłam. \Narodziny twej zjebanej osoby się liczą./ Nie rozumiałam jego zachowania, ale może miał jakiś powód, o którym nie mówił i którego ja nie znałam. ~To spytaj go o to, może ci odpowie. Ja jebe...~ Może jakbym poznała jego motywy, łatwiej byłoby mi go zrozumieć, mimo iż wiadomo, nadal starałabym się go unikać. |Co jest logiczne.| W końcu nie mógł mnie nienawidzić bez powodu, czyż nie? Myślałam też, czy stałoby się w tym miejscu coś ciekawego. ~Liczysz na zbyt wiele.~ No, bo mieliśmy już trzeci marca, a nic innego się nie działo poza tym, że czasem na oceanie były lekkie fale oraz raz na jakiś czas na niebie widoczny był księżyc. ~*Niestety, to opko nie dochodzi do kwietnia, w którym miało się coś innego stać.*~ ~:<~ ~*Niestety...*~ Tak, ja wiedziałam, że w tym miejscu liczenie na jakieś ciekawe wydarzenie było cudem, ale zawsze coś mogłoby się wydarzyć. Nie miałam pomysłu co, ale w sumie chciałabym trafić na Ant~y~arktydę, bo tam miałabym łatwiejsze szanse na przeżycie niż na środku Oceanu. No, ale pozostało mi tylko czekać na to, co przyniosłoby mi jutro. \Jak się nie zamkniesz, to obiecuję, że jutro przyniesie ci śmierć./ ~*Jak słodko. xD*~ \Wiadomo/

 

Myślałam na te i inne tematy tak do około godziny dziewiętnastej. |Każdy normalny dawno zdechłby z nudów. Tak, wiem że Gandzia to Mary Sue, ale mam to gdzieś.| Dzisiaj wyjątkowo wcześnie poczułam się senna, więc nie zamierzałam walczyć z tym uczuciem, bo to po prostu byłoby bezcelowe. ~Wiemy, nie musisz się powtarzać co rozdział.~ Od razu zamknęłam oczy i, wsłuchując się w porywisty, arktyczny wiatr, który zawsze tutaj wiał, a także w lekkie pluskanie wody |w kiblu| ~*Otaczam się samymi romantykami. xD*~ |~;"D~| Oceanu, parę minut potem, usnęłam w oczekiwaniu na to, że po tych sześćdziesięciu trzech dniach w końcu ktoś by mnie uratował i, że wreszcie mogłabym wrócić do domu do mej rodziny i przyjaciół... ~Aaameeen!~ \Do chuja, jesteś niewierzący./ ~Kij z tym. xD~

~*Koniec analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy już limit. Przynajmniej wiecie już, jak wygląda piekło.*~

~OKRUTNIE ;___;~

|Już się boję, co będzie dalej.|

\Ja też./

~*Większe tortury.*~

~Noł ;__________;~

~*Niestety :<*~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |4|04.|3|03.2016|8| rok, piątek, ~*piołtek~ ~*NOŁ. ;_;*~ ~Hehe :D~ godzina |2|08:30|3| czasu polskiego.

Dzień #64

Tego dnia obudziłam się o w miarę normalnej, jak dla mnie, porze. W domu zawsze budziłam się w okolicach godziny szóstej, siódmej, ósmej i dziewiątej, czasem nawet wstawałam o piątej czy piątej trzydzieści, a czasami to i o czwartej wstać mogłam. ~*THIS IS IT. O tym mówiłam niegdyś. Widzicie, jaka z niej hipokrytka? Najpierw mówiła, że o takich porach normalnie się nie budziła, a teraz nagle, że to są normalne pory jej pobudki.*~ ~_=_;=;_=_~ |Ta. Emotka. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~-=-;=;-=-~ |STOP. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~;"D~ Bardzo lubiłam poranne wstawania, gdyż rano, według mnie, było najprzyjemniej. Po prostu wszyscy jeszcze spali i było tak cicho i przyjemnie na różnego rodzaju przemyślenia. \Rano to ja śpię. Chociaż fakt, też wstaję o normalnej porze czyli o SIÓDMEJ./ ~*A dalej Andromeda zrobi się jeszcze bardziej hipokrytyczna. Będziemy cisnąć bekę. XD*~ \Zawsze coś./ Niekoniecznie od razu wstawałam z łóżka, jeszcze około kwadrans zawsze leżałam w łóżku, rozmyślając o różnych sprawach oraz wsłuchując się w pochrapywanie Grzegorza. ~*Ja bym go w łeb jebła aby się zamknął.*~ ~Kultura level expert, widzę. xD~ ~*:D*~ W przeciwieństwie do mnie, w wolny dzień mój przyjaciel mógł wstać nawet o jedenastej, co dla mnie było nie do pomyślenia. ~*Byłby bogiem osób z mojej klasy. A przynajmniej bogiem takiego kwartetu pod oknem.*~ Sen to marnowanie czasu, |Spal się.| wiadomo jest potrzebny, ale to jednak marnowanie czasu jak dla mnie. |Serio, spal się. NOW.| Ja wolałam zajmować się różnymi czynnościami, które można było wykonywać za dnia. Również chodziłam wcześnie spać, aby być wyspaną, ~*Ja chodzę wcześnie spać, bo mnie się nudzi. XD*~ w przeciwieństwie do Grzegorza, który wieczorami, z paczką chipsów i piwem lub winem oglądał telewizję. \Jakby wyjebać ten alkohol, to jest to ulubiona, wieczorna rozrywka połowy facetów z bazy Slade'a. Chociaż niektórzy też biorą ten alkohol./ |~:D~| \Pojeby/ |~;"D~| A potem często skarżył się na bóle brzucha, wzdęcia i mdłości. ~I dobrze mu tak, może wysra żołądek.~ ~*JAK. XD*~ ~Mocą Opkolandii. :D~ Mówiłam mu, że powinien zmienić dietę, to nie. Cóż, jak widać tak jest z facetami. ~<Przeładowuje dezintegrator>~ |<Ostrzy miecze>| ~*. . .*~ ~No co? Ona nas obraża. :D~ ~*Ja jebe...*~ |;"D| No, ale po przebudzeniu się, poleżałam jeszcze trochę i popatrzyłam się w gwieździste niebo, na którym niestety nie było księżyca. ~Teraz słucha Oberka w ukryciu.~ |Co. xDDD| ~;"D~ Nadal uważałam, że było piękne. Po prostu w takim miejscu nawet tak małe rzeczy mogły człowieka cieszyć, więc starałam się nimi zachwycać, między innymi dlatego, aby nie oszaleć. ~Ten pomysł na naprawę tego opka jest TAKI wyjebisty.~ ~*No powodzenia.*~ Lecz, po paru minutach, spróbowałam usiąść i wtedy okazało się, że nawet lekko nie mogłam się unieść, bo czułam tak silny ból brzucha. Rzeczywiście, dzisiaj bardzo się poszerzył oraz jeszcze bardziej napęczniał, ~Dobrze, zatrzymaj ten konwój spierdolenia. ;=;~ co widziałam po tym, że większa jego część wystawała mi spod bluzki. Od razu zsunęłam spodnie, aby nie przeszkadzały w rozrastaniu się brzucha. |Uwierz, nas i czytelników to naprawdę nie obchodzi. ;=;| Był również okropnie miękki, chyba z dwadzieścia razy bardziej niż u normalnego, zdrowego człowieka, \Serio, nikogo nie obchodzą szczegóły./ a po dotknięciu powodował tak okropnie silny ból, że aż wydarłam się z bólu, a do moich oczu napłynęły łzy ~srania~ cierpienia. ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~Trzeba opko ubarwiać aby przetrwać. :D~ Także z bólu mój pęcherz puścił chyba z dwa razy i oddałam mocz w majtki. ~*NIKOGO NIE OBCHODZĄ SZCZEGÓŁY. ;________________;*~ Od razu ciężko opadłam i powoli oddychając, jako iż leżąc ból był znacznie mniejszy, spróbowałam skupić swoje myśli na czymś innym. |___;|

 

Dzisiaj powtarzałam sobie w głowie moją domową, dzienną rutynę w typowy dzień roboczy. ~*O, będzie bekowo.*~ Otóż, w domu wstawałam nawet o czwartej rano, ale nie później niż o dziewiątej. \Że ci się chciało. No, ale jako iż jesteś Mary Sue, to może masz jakieś usprawiedliwienie./ Po otworzeniu oczu, otwierałam na oścież okno, aby do pomieszczenia ~wpadł smród spalin, smog, ewentualnie jakaś dawka promieniowania i krzyki umierających na dżumę...A nie, sorry, nie ten rok. To bez tej dżumy.~ wpadło świeże powietrze i jeszcze kładłam się. ~*Jak się czujesz z faktem, że zjebałeś atmosferę? xD*~ ~Zajebiście 8)~ Przez pięć minut, z zamkniętymi oczami, powoli wpuszczałam i wypuszczałam świeże powietrze, aby pobudzić krążenie. |Uduś się.| ~*Jesteś taki dobroduszny. xD*~ |:D| Po tym czasie, jeszcze dziesięć minut, bo to wszystko zajmowało mi kwadrans, |Masz spowolnione życie.| ~*Jej mózg jest spowolniony. RAM-u ma za mało.*~ |Wielki Elektronik byłby dumny. xD| ~*Wiem xD*~ leżałam w łóżku i wsłuchując się w ciche pochrapywanie Grzegorza oraz ćwierkanie ptaków \z telewizora u sąsiadów/ ~*Przestańcie psuć naszej Mary Sue wizję idealnego świata!*~ \Sry/ ~*LEŃ.*~ \Heh/ zza okna rozmyślałam o bieżących sprawach. Po tym czasie, wstawałam z łóżka, cicho aby nie obudzić Grzegorza ~*Ja bym na cały regulator włączyła „Revelation" aby ten leniwy chuj się obudził.*~ ~Twoja dobroć jest porażająca. xD~ ~*Wiem ;""D*~ i wykonywałam godzinną, poranną gimnastykę, aby się rozbudzić. \Szacun, mnie by się nie chciało./ Później, szłam się umyć i ubrać, a następnie szłam do kuchni zrobić sobie zdrowe śniadanie, |Co w dzisiejszych czasach trzeba podkreślić, bo fejm na Facebooku, Instagramie i Tumblr spadnie.| chociaż zdarzało się, że zaszalałam i zrobiłam coś niezdrowego. ~*Jak na przykład NALEŚNIKI!!!1!!!1!!!*~ Potem, przygotowywałam śniadanie dla Grzegorza oraz prasowałam mu ubranie. ~Wiem, że jestem facetem, ale wkurwia mnie ta postawa Grzegorza. Co on, z żelazka korzystać nie umie?~ ~*Spalić go.*~ ~Ogólnie Opkolandię należy spalić.~ ~*To wiadome nie od dziś.*~ O szóstej, wstawał on i oboje witaliśmy się. On przyszykowywał się i wychodził do pracy, a ja zajmowałam się domem, gdyż po co miałabym pracować, skoro on tu zarabiał, co nie? |Leniwa dziwka. A poza tym, GTFO na studia. A nie, sorki, takiej pokraki nawet na filozofię by nie przyjęli.| Zajmowałam się też moim hobby, bo nie mogłam wiecznie tylko pracować. Grzegorz wracał do domu o szesnastej ~*Moja mama oddałaby wszystko aby wracać z pracy o tej godzinie.*~ i razem jedliśmy pożywny obiad, chociaż fakt, czasem przyrządziłam coś tłustego, ale rzadko, bo po zbyt dużej ilości takiego jedzenia miałam silne wzdęcia i nie mogłam się ruszyć z łóżka dwa dni. |Diagnoza: Układ pokarmowy zrobiony z papierowych komórek.| ~*Ta twoja diagnoza jebie równo biologię, tak jak robi to popularny na Wattpadzie mpreg. xD*~ \Ty weź nawet nie zaczynaj z tym jebiącym biologię wątkiem. ;-;/ ~*A, no tak. ;-;*~ Po obiedzie, Grzegorz urządzał sobie dwugodzinną drzemkę, a ja kontynuowałam ~*słuchanie na pełnej głośności albumu „Become" aby ten chuj nauczył się, że śpi się w nocy.*~ \#Kultura/ ~*:D*~ zajmowanie się domem. Po dwóch godzinach on się budził, po czym brał chipsy, piwo lub wino i zasiadał przed telewizorem. Ja zaś, szykowałam się do snu i około godziny dziewiętnastej lub dwudziestej kładłam się s~~*ZAKAZUJĘ. xDDD*~ ~;"D~pać.

 

Tak właśnie wyglądała moja dzienna rutyna. Rozmyślałam też nad tym, kiedy miną mi wzdęcia. \Za sto lat. Chociaż nie, bo wtedy piekło byłoby znacznie dłuższe, a tego nikt by nie przeżył./ Przez nie, nie mogłam ruszyć się już trzeci dzień, tak silnie musiałam się czymś zatruć. ~*Te twoje dolegliwości nie wyglądają mi na wzdęcia, ale co ja tam wiem, obecnie na biologii omawiamy wydalanie amoniaku z organizmu. W ogóle, wiedzieliście że ptaki nie kontrolują, kiedy srają, bo one wydalają amoniak w postaci kwasu amonowego, a co za tym idzie, nie mają pęcherza moczowego, bo muszą oszczędzać na wadze aby móc latać?*~ ~Dzisiaj nauczyliśmy się czegoś nowego!~ ~*Nie ma za co. ;p*~ Nie było to przyjemne, bo w ogóle nie mogłam się ruszyć, \Dla nas te rozdziały też są torturą./ jeśli nie chciałam czuć tego silnego bólu. Chciałam, abym jak najszybciej powróciła do zdrowia, bo już dłużej tak nie mogłam. ~Mam pomysł! Zastrzel się i skróć nasze cierpienia.~ ~*Za wiele wymagasz.*~ ~Wiem, niestety. :<~ W ogóle nie jadłam już trzy dni, tylko piłam wodę przez to wszystko. Myślałam tak nad tym do około godziny dwudziestej pierwszej. |Jakby nic się nie wydarzyło.|

 

Po tym czasie, poczułam się bardzo senna. Od razu okryłam się mymi włosami i, nie walcząc z tym uczuciem, bo to bezcelowe i w końcu i tak bym zasnęła, ~*Rozumiemy, nie musisz się powtarzać co rozdział.*~ zamknęłam oczy przy okazji wsłuchując się w porywisty, arktyczny wiatr. ~ŁAZAAA!!!~ ~*No nie. Znowu? XD*~ ~Nadal straszę Andromedę. ;"D~ |Uwierz mi, na serio stać cię na psychiatrę. XD| ~;"D~ Fal dzisiaj nie było, dlatego woda nie wydawała właściwie żadnego dźwięku. Parę minut później, usnęłam twardym snem z nadzieją, że jutro poczułabym się lepiej oraz ktoś by mnie oswobodził z tego pływającego więzienia. ~~ ~*Ty byś ją zajebał, matole. xD*~ ~O to chodzi. :D~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|05.|3|03.2016|8| rok, sobota, ~*sóbóta~ ~*Cudnie xD*~ ~;"D~ godzina |4|04:40|4| czasu polskiego.

Dzień #65

Tego dnia obudziłam się o jednej z normalnych, jak dla mnie, pór. Jak wspominałam wczoraj, ja budziłam się w porach poczynając od godziny czwartej nad ranem. ~*Mimo iż gdzieś tak na początku opowiadania mówiłaś, że wstajesz o dziewiątej, a czwarta to dla ciebie za wcześnie. Hipokryzja się szerzy.*~ Po prostu taka już byłam, że lubiłam wczesno poranne wstawanie, aby jak najmniej dnia mi upłynęło. W końcu wiadomo, sen był potrzebny, ale jak dla mnie to i tak była w większości strata czasu. |PAL SIĘ.| Szczerze, gdybym mogła, spałabym tylko od dwóch do trzech godzin, ale niestety nie było to możliwe. ~Kurwa, kolejna mnie dyskryminuje. Najpierw był Gmail i Wattpad, potem ci sąsiedzi z naprzeciwka, później sklepikarka w Społem, a teraz postać z opka. <Zaczyna płakać.> Co ja wam zrobiłeeem! ;"-(~ ~*<Przytula>*~ ~<Odwzajemnia> ;"-(~ Musiałam więc żyć tak, jak było to z góry ustalone. No, ale po otworzeniu oczu, standardowo, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym niestety nadal nie było księżyca. \Nadal słucha Oberka w ukryciu, jak widać./ ~*Wspaniałe hobby. xD*~ \Co nie?/ No, ale było bardzo dużo gwiazd, które ubarwiały niebo, więc nie było tak źle jakby się wydawało. ~*Nie mogę się doczekać, aż dojdę do momentu, w którym będę wyjaśniała, w co przetransformowała się fabuła.*~ ~Aż jestem ciekaw.~ W sumie, niebo i woda to były jedyne rzeczy, które mogłam tu obserwować, więc musiałam się nimi nacieszyć tyle, ile mogłam, bo inaczej bym chyba tutaj zgłupiała. |Byłoby oryginalnie, no ale nie.| Jednak, te parę minut potem, spróbowałam usiąść, z nadzieją że dzisiaj wzdęcia by już odpuściły. Niestety, ~;_;~ kiedy nawet lekko próbowałam się unieść, czułam tak silny ból brzucha, że nie mogłam usiąść nawet do połowy. |CIĄŻA!| ~*Co. xDDD*~ |;"D| Dzisiaj było chyba najgorzej od tych wszystkich trzech pozostałych dni, bo ból przy próbie wstania był nie do wytrzymania. Na dodatek mój brzuch poprzez te wzdęcia był dzisiaj bardzo szeroki oraz tak duży, jakbym była w ciąży, mimo iż tak nie było. \Uwierz, szczegóły nie obchodzą ani nas, ani czytelników./ Również był chyba z dwadzieścia razy bardziej miękki niż normalnie, ale czułam też, że podbrzusze nieco mi stwardniało. ~Zatrzymać ten kombajn spierdolenia! ;_;~ Po nawet lekkim uciśnięciu poczułam tak bardzo silny ból, że aż wydarłam się na cały głos z bólu, a z moich oczu popłynęły łzy ~srania~ cierpienia. ~*GRZEGORZ, NO! X""D*~ ~Muszę jakoś przetrwać. :D~ Również, z bólu, tak jak wczoraj, z dwa razy oddałam mocz w bieliznę. |Serio, takie szczegóły nie obchodzą kompletnie nikogo. ;_;| Od razu położyłam się, mimo iż leżąc ból też był silny, ale o wiele mniej. Również prawie co chwilę od tych wzdęć mnie się odbijało, podczas czego ból na chwilę stawał się znacznie bardziej mocny.

\Oto zdjęcie przedstawiające osoby, które obchodzą takie szczegóły:

/

~*Sama prawda. ;_;*~

Nie wiedziałam, co ja musiałam te cztery dni temu zjeść, żeby aż tak się zatruć, ale w przyszłości musiałam uważać na to, co tutaj jadłam, bo jak widać mogło to mieć tragiczne skutki, zważywszy na to, że aż tak to jeszcze nigdy się nie zatrułam. ~Nie ma to jak przesadzone zdanie złożone. Najpierw jedno, potem drugie. Tak ciężko to wypośrodkować? A poza tym, nie sądzę aby to było zatrucie czymś naturalnym, bo to chyba niemożliwe.~ Często miewałam wzdęcia, zdarzały się nawet silne, ale nigdy nie były one aż takie jak przez te cztery dni. ~*Jestem pewna, że to nie są wzdęcia.*~

 

No, ale nie chcąc cierpieć niewyobrażalnego bólu, zmuszona byłam do leżenia cały dzień, tak jak to było w ostatnich dniach. |Dlaczego nachodzi mnie wrażenie, że to piekło jest tylko po to aby nie musieć pisać, czym się zajmowała?| ~*Bo to nie wrażenie. To brutalna rzeczywistość.*~ |;=;| ~*Wiem ;=;*~ Miałam nadzieję, że już jutro czułabym się lepiej, ale nie mogłam mieć pewności, co przyniósłby mi kolejny dzień. Jednak teraz, rozmyślałam na różne tematy. Myślałam nad tym, jak daleko od Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego był obecnie Grzegorz. Szczerze, chciałabym być już wolna, ale nie wiedziałam czy ktokolwiek by mnie kiedykolwiek uwolnił. |Byłoby oryginalnie, gdyby Grzegorz tak naprawdę nie lubił Andromedy i wykorzystywał ją tylko jako służącą w jego wielkiej willi, mimo iż udawałby, że jest jej przyjacielem, a teraz ją olał i znalazł sobie inną.| ~Podsuwasz mi pomysły na naprawę opka.~ |Nie ma za co. ;p| ~*;_;*~ |~:D~| Nawet nie wiedziałam, czy Grzegorz jeszcze żył, czy może w wyniku jakiegoś na przykład wypadku zginął. \Lepiej nie dopuszczać do siebie myśli, że mógłby ją olać./ Wolałam nie dopuszczać do siebie myśli, że mógłby być martwy. To byłby dla mnie zbyt duży cios, ~*Co prawda nienawidzę twórczości Mickiewicza, ale muszę to zacytować:

[...] według Bożego rozkazu:
Kto nie dotknął ziemi ni razu,
Ten nie może być w niebie.

Nie wiem, tak jakoś mnie się skojarzyło. ;p*~

bo w końcu ja go bardzo lubiłam i w sumie od jakiegoś czasu czułam, że go...kochałam. |O, to też można by wykorzystać w mej propozycji na fabułę.| Tak, czułam to już od jakiegoś czasu, ale nie wiedziałam, czy on odwzajemniałby moje uczucia. |Serio, można by stworzyć opowiadanie, w którym na początku byłoby, że byli oni najlepszymi przyjaciółmi, a także Andromeda skrycie cholernie go kochała, a może nawet oboje by się kochali i by o tym wiedzieli i mogliby za sobą skoczyć w ogień, ale Grzegorz w rzeczywistości tylko by ją wykorzystywał do ogarniania jego wielkiej willi/ ( ͡° ͜ʖ ͡°)/może jeszcze opieki nad jego ewentualnym, młodszym rodzeństwem lub nad ich dziećmi albo i nad rodzeństwem, i nad ich dziećmi etc. Albo do wszystkiego z tych, a potem, gdy Andromeda zostałaby porwana przez Dawida, on by ją olał i znalazł sobie inną.| ~*Musiałeś walnąć tego leniacza, tak? XD*~ |Tak :D| ~*Nie no, ja jebe, ty zboku. Ty tylko o jednym. XD*~ |:D| On był dla mnie, wiadomo zaraz po mojej rodzinie, najważniejszy i dla niego mogłabym skoczyć w ogień. |Ta moja fabuła się tutaj usilnie wpycha.| Szczerze powiedziawszy, on był moim jedynym najlepszym przyjacielem, którego znałam od przedszkola i z którym w dalszym ciągu się zadawałam. ~*Zjeb zjeba zawsze znajdzie.*~ ~Boże, ta szczerość. xD~ ~*:D*~ Chciałabym, aby on odwzajemniał moje uczucia, ale jeśli tak nie było, to w końcu nie mogłam go zmusić do miłości, czyż nie? \Why not? Byłoby ciekawie./ On powinien mnie kochać z własnej, nieprzymuszonej woli, dlatego ja nie zamierzałam go do tego zmuszać. ~Szczerze, on zapewne ciebie również kochał, bo prawa opka tego wymagają.~ Chciałabym go w końcu spotkać, bo bardzo, ale to bardzo mi go brakowało. |Kurwa, bo zaraz ci stanie na samą myśl.| ~*Jak, skoro ona jest kobietą? xD*~ |A nie wiem, to Mary Sue, coś wymyśli. xD| Nawet nie miałam się do kogo odezwać, co było najgorsze, bo chciałabym po tych ponad trzech miesiącach z kimś porozmawiać. \Zawsze mogłabyś gadać sama ze sobą, ale to by było zbyt proste./ Mógłby być to ktokolwiek, nawet moja halucynacja, byle się do kogoś odezwać. Szczerze, powoli zaczęłam tracić nadzieję na ratunek, ale przecież nie mogłam się poddawać. ~*Bo wtedy to byłoby oryginalniejsze, a w opkach o oryginalność nie chodzi.*~ Zawsze mogłabym przeciąć jedną ze strzał kulę od Aqua Zorbingu, wpaść do oceanu i się utopić, ale powstrzymywało mnie przed tym pragnienie spotkania jeszcze raz mego przyjaciela. \<Ziew>/ ~*Kolejna miła osoba. xD*~ \Wiem :D/ Musiałam więc przeżyć, choćby dla niego oraz mojej rodziny. |A i jeszcze jedno! Mogłoby się okazać, że jej rodzina z jakiegoś powodu jej nie kochała, ale ukrywali to przed nią. Wiem, sztampowe, ale mogłaby się o tym dowiedzieć dopiero później, na przykład od Dawida, a jako iż by mu nie wierzyła, to on by jej to udowodnił. No i mogłaby się załamać i chcieć ich zajebać, a tym samym Dawid zdobyłby nowego sojusznika.| ~Wyjątkowo mi dziś pomagasz.~ |:-)| Nie byłam egoistką, więc nie popełniłabym tu i teraz samobójstwa. W końcu miałam dla kogo żyć |Nie w mojej fabule.| oraz nie byłam osobą pokrzywdzoną przez los, |Nie w mojej fabule.| więc takie rozwiązanie byłoby bardzo samolubne i zraniłoby wiele ważnych dla mnie osób. ~*Ale nas by uratowało od cierpienia. No, ale nie.*~

 

Rozmyślałam na te oraz inne tematy jeszcze tak do około godziny osiemnastej. Dzisiaj, wyjątkowo o tej godzinie, poczułam się senna. Wiem, że wcześnie, ale może to ze zmęczenia spowodowanego tym, że cały dzień musiałam zmagać się z silnym bólem brzucha. \Jak się zabijesz, to już nie będzie cię nic bolało./ ~*Kolejna z zajebistymi life hackami. xD*~ \C'nie?/ A fakt, że co chwilę mnie się odbijało, wcale nie ułatwiał \Literówka Attack/ przetrwanie tego dnia. Od razu okryłam się mymi włosami i, nie zamierzając walczyć z tym uczuciem oraz chcąc, aby ból choć na parę godzin ustał, zamknęłam oczy. Teraz, wsłuchując się już w lekkie pluskanie wody ~w kiblu~ oraz ~*Nosz... xDDD*~ ~;"D~ zimny, porywisty arktyczny wiatr, parę minut potem, usnęłam zmęczona dzisiejszym dniem, z nadzieją na to, że jutro w końcu ktoś by mnie uratował i, że mogłabym wrócić do mojej rodziny i przyjaciół, na których tak bardzo mi zależało... ~ŁAZAAA!!!~ \Do psychiatry, won./ ~Nie :D~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |6|06.|3|03.2016|8| rok, niedziela, ~*niędzięlą~ ~*Genialne te twoje dni tygodnia. xD*~ ~Wiem :D~ godzina |6|06:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #66~6~

~*A ten od razu. xD*~

~No co? :D~

Dzisiaj obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jak już wiecie, od czwartej do dziewiątej to normalne godziny mojego wstawania. ~*Ty hipokrytko jebana. Idź się spal.*~ Według mnie, z samego rana świat po prostu wygląda ~*O, hej zmiano czasu.*~ ładniej, bo wtedy wszyscy jeszcze śpią, a tylko nieliczne osoby poruszają się po ulicach lub krzątają się po domach. Lubiłam obserwować wschód słońca i ogólnie jednym z moich marzeń było wyjechanie na kilka dni na jakieś pustkowie, bez zegarka, telefonu i komputera i spędzenie tam tego czasu nie martwiąc się, która jest godzina i, że gdzieś nie zdążę. ~Mnie by się wszystko pojebało, jakbym nie wiedział, która jest godzina.~ \To tak jak każdemu normalnemu człowiekowi, no ale Andromeda to Mary Sue do sześcianu./ ~A, no tak. ;=;~ Jednak nie miałam za wielkich możliwości, aby wyjechać w tamto miejsce, bo ja i Grzegorz mieliśmy tylko jeden samochód, z którego korzystaliśmy na zmianę, a Grzegorz nie zgadzał się żebym coś takiego zrobiła, bo jak mówił, nie zamierzał jeździć do pracy zatłoczoną komunikacją miejską, przy okazji nie mając pewności, że się spóźni. ~*A nie, że się nie spóźni? W każdym razie, już lubię zioma, ja też bym tak zareagowała, gdybym miała pod jednym dachem pokrakę Wszechświata.*~ ~Każdy z funkcjonującym mózgiem by tak zareagował.~ Denerwowało mnie to jego egoistyczne podejście do sytuacji. No, bo w końcu mógł się dla mnie chociaż raz poświęcić, co nie? |Według mojej fabuły nie. No, ale niestety nie idziemy tu moją fabułą, tylko jakimś oklepanym gównem.| Jednak, przechodząc do sześćdziesiątego szóstego dnia mojej niewoli, po otworzeniu oczu standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo. \Bo co innego./ Na szczęście był na nim księżyc, ~O, to już skończył słuchać Oberka, skubany?~ ~*No kurwa. xD*~ ~;"D~ więc wyglądało jeszcze ładniej niż wczoraj. Wiem, cieszyłam się niby taką głupotą jak ciemne, gwieździste niebo, które było w takim samym stanie pół roku, ale po prostu nie miałam tu za wiele możliwości zachwytu, więc chwytałam się każdej możliwości sprawienia sobie nawet małej radości. |Kurna, ile mam powtarzać, że to tylko niebo? Takie samo mam co noc za oknem.| ~*Romantyk do sześcianu. xD*~ |:D| No, ale po tych paru minutach, spróbowałam usiąść. Niestety, wzdęcia nadal mi to uniemożliwiały, ~;_;~ co zaczynało być uciążliwe. Na szczęście najprawdopodobniej powoli ustępowały, ~Ufff...~ gdyż mój brzuch nieco zmalał oraz zwężył się, gdyż był dzisiaj wielkości i szerokości takiej, jak w trzecim dniu mych dolegliwości. Nawet ból, mimo iż nadal był silny, był taki jak trzeciego dnia. Również mój brzuch nieco stwardniał, \Serio, takie szczegóły tylko dodają więcej piekła do tego rozdziału, a nikogo nie obchodzą./ ~*Moja przeszła ja chyba sądziła inaczej.*~ \Jak widać, niestety./ gdyż był miękki tak, jak w trzecim dniu. Jednak, po uciśnięciu brzucha, nadal czułam tak silny ból, że przez to wydarłam się na cały głos, a do moich oczu napłynęły łzy ~srania~ cierpienia. ~*Ogarniesz się? xD*~ ~Nie :D~ Także, znowu, mój pęcherz puścił i oddałam mocz w bieliznę, tylko tym razem raz, a nie dwa razy jak dotychczas. |Serio, to nikogo nie obchodzi.| Nie mogąc usiąść, położyłam się w kuli, gdyż leżąc ból był znacznie słabszy. Także nadal odbijało mnie się, ale dzisiaj nieco rzadziej niż wczoraj oraz nie powodowało to zwiększonego bólu brzucha, więc chociaż tyle. Przynajmniej wiedziałam, że za jakieś trzy dni wzdęcia powinny ustąpić. ~No to go, go, go! Im szybciej przez to przebrniemy, tym lepiej dla nas i dla czytelników.~

 

Leżąc, starając się odwrócić moje myśli od bólu i co jakiś czas czkając, rozmyślałam na różne tematy. Myślałam nad tym, dlaczego przez tyle czasu jeszcze nikt mnie nie odnalazł i nie uwolnił. |Bo byłaś na środku Oceanu Południowego, więc to nie powinno dziwić.| Ja wiem, że byłam w takim miejscu, w którym nie pływały statki oraz nad którym nie latały samoloty, ale jednak raz na jakiś czas przez ten ocean przepływały lodołamacze. Dlaczego akurat teraz, gdy były najbardziej potrzebne, nie mogły przepłynąć? ~*Tak jest ze wszystkim. Jak czegoś bardzo potrzebujesz, to nigdy tego nie dostaniesz.*~ No nic, musiałam czekać na cud i na to, że ktoś by mnie stąd uwolnił. W końcu nie mogłam tu zostać na zawsze, czyż nie? \Mogłaś, ale to nie mieści się w standardach Opkolandii./ Nawet jeśli Grzegorz zginął, w co nie chciałam wierzyć, to w końcu musiał przepłynąć tędy jakiś lodołamacz, czyż nie? ~*Zgodnie z tym, w co przetransformuje się fabuła – nie. Ale na wyjaśnienie tego, przyjdzie czas.*~ A jeśli by nie przepłynął, zawsze mogłabym się chwycić ostatniej deski ratunku, czyli strzałą przeciąć kulę od Aqua Zorbingu i spróbować o własnych siłach dopłynąć do brzegu. |Lepiej by było, gdybyś nie ryzykowała, tylko spróbowała dobiec do brzegu w tej kuli. No, ale to zbyt rozsądne rozwiązanie jak na standardy opek.| Tylko, co byłoby potem? W końcu musiałabym jakoś dotrzeć do domu, czyż nie? Najprawdopodobniej musiałabym przejść ten dystans pieszo. ~Może byłoby ciekawiej, no ale nie. W końcu to opko.~ Miałam jednak nadzieję, że taki scenariusz nie miałby miejsca i, że Grzegorz nadal żył oraz zmierzał, aby mnie uratować. ~Opkolandia mu każe.~ No, ale jednak jeśli miałabym pecha oraz żaden lodołamacz by nie przepłynął, to musiałabym sobie jakoś radzić. W końcu nie zamierzałam zakończyć mego życia w tym miejscu. |Nigdy nie wiesz, kiedy Śmierć wpadnie w odwiedziny.| ~*Piękna pozytywna myśl na tę szarą sobotę. xD*~ |Wiem :D| Miałam jeszcze wiele planów do zrealizowania w kraju, w którym żyłam. Po pierwsze, chciałabym kiedyś założyć rodzinę i być matką przynajmniej trójki dzieci. ~PINCET PLUS, BICZYS!~ ~*Materialista xD*~ ~Wiem, ale i tak mnie kochasz. :D~ ~*No ba. :**~ Po drugie, chciałabym objechać cały kraj dookoła oraz wyjechać w jakieś ciche, odludne miejsce bez telefonu, komputera i zegarka, i tam nacieszyć się kilkudniowym życiem bez wiedzy o tym, która jest godzina oraz bez obawy, że gdzieś się spóźnię. ~*|\~Psychol~/|*~ Po trzecie, chciałabym kupić domek letniskowy z wielkim ogrodem, do którego wyjeżdżałabym wraz z Grzegorzem w lato. To były moje plany. Wiem, że może niezbyt ambitne, ale ja nie potrzebowałam złożonego życia. Wystarczyłoby mi proste życie wraz z osobami, które kocham. ~*EKHM! W opisie bohaterów było, że twym marzeniem jest podbić świat! Gdybyś faktycznie była prostym człowiekiem, nie przeszłoby ci to przez myśl.*~ ~"Życie na Antarktydzie: Hipokryzja" ~*W sumie fakt, nowy prawilny tytuł dla tego opka.*~

 

Rozmyślałam tak o tym wszystkim do około godziny dwudziestej dwadzieścia. Była to normalna godzina mojego chodzenia spać, więc nie zdziwiła mnie senność ledwo po dwudziestej. Jako, iż moje oczy same się zamykały, zamknęłam je, bo nie zamierzałam walczyć z sennością, gdyż to byłoby bezcelowe, bo w końcu i tak bym usnęła. \Jezu, rozumiemy, powtarzasz to co rozdział./ Przez parę minut wsłuchiwałam się jeszcze w arktyczny wiatr, lekkie pluskanie wody ~w kiblu~ oraz ~*No comment. xD*~ ~:D~ moje powolne oddechy. ~ŁAZAAA!!!~ |Pozostawmy to bez komentarza. xD| ~;"D~ Po tym czasie zaś, zmęczona dzisiejszym dniem, \Mimo iż nic męczącego się nie stało./ zasnęłam z nadzieją, że wkrótce ktoś by mnie uratował i wróciłabym do normalnego życia...

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |7|07.|3|03.2016|8| rok, poniedziałek, ~*pónjędzjąłęk~ ~*Jezu, te błędy. xD*~ ~:D~ godzina |5|05:40|4| czasu polskiego.

Dzień #67

Tego dnia obudziłam się o jeszcze normalnej, jak dla mnie, porze. Kochałam wstawać tak wcześnie, ale to już wielokrotnie mówiłam. \I wystarczy, nie musisz powtarzać się co rozdział/ ~*Wiecie, dlaczego ja to robiłam?*~ \Licznik słów?/ ~*Nie. Aplikacja „Writeometer". Nie robię jej antyreklamy, ona jest bardzo dobra, ale nie do takich opowiadań jak to. Ona mierzy czas, przez który bez przerwy musisz pisać, a potem zbierasz wirtualną walutę i możesz wymienić ją na jakieś inne przyjemności. No i musiałam pisać te walone dwadzieścia pięć minut i wylewało to ze mnie wszystko, co najgorsze.*~ ~<Wypierdala telefon Ramoninth przez okno.>~ ~*TY! Jak mogłeś! ;"-(*~ ~To dla naszego dobra. xD~ Byłam rannym ptaszkiem i nawet Grzegorz się temu dziwił, ale cóż poradzę. Taka już byłam i taka lubiłam być. A właśnie, Grzegorz. ~*NIENIENIE! Nie chcę czytać dalej. ;_;*~ ~Ja w sumie też. ;=;~ Śnił mnie się dzisiaj niecodzienny sen, w którym to uprawiałam seks z mym przyjacielem. |Nie obchodzi nas to, wiesz o tym, prawda? Może jeszcze ten seks opisz. ;_;| ~*Nie, aż takich kar to piekło nie posiada w repertuarze.*~ |To dobrze.| W tym śnie wszystko było bardzo dokładnie, z najmniejszymi szczegółami, przedstawione i czynności, i moje oraz jego odczucia podczas stosunku. \BOGU DZIĘKI za brak upośledzonych opisów w tym właśnie momencie./ ~*Nie strasz. ;_;*~ \Faktycznie, zbyt drastyczne./ Kiedy się przebudziłam, czułam że miałam znacznie bardziej mokro w majtkach od tego snu. | ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Po prostu wiedziałam, że jebniesz w tym momencie leniacze. xD*~ |Musiałem xD| Nie wiem dlaczego coś takiego mnie się przyśniło. Może było to spowodowane tęsknotą za nim? | ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Stop. xD*~ |:D| Nie miałam pojęcia, ale nigdy wcześniej nie śnił mnie się stosunek płciowy z kimkolwiek. |W sumie, kibel nie jest człowiekiem, więc...| ~*CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~WAT. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ \Przestań ćpać./ |;"D| W każdym razie, nie zaprzątałam sobie głowy tym snem, bo w końcu to nie była rzeczywistość, na szczęście. |A może...? ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*NIE, ty zboku. xD*~ |;"D| Popatrzyłam, standardowo, jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym niestety nie było dzisiaj księżyca. \Teraz słuchał Crazy Froga./ ~*Cudowne hobby. xD*~ \Wiem/ Mimo tego faktu, nadal było ono piękne, a nawet piękniejsze niż kiedyś, gdy byłam tylko w domu, zabiegana i nie mająca czasu aby zachwycać się takimi drobnostkami. |Mimo iż jedyne, co robiłaś, to zajmowałaś się domem, więc z natury rzeczy nie miałaś kiedy się tym zachwycić.| Widać, że niewola potrafiła zmienić człowieka na lepsze. ~*. <- Kropka niezaładowania w mózgu.*~ ~Wiem, też nie wiem (#sens) co napisać.~ Jednak, po paru minutach, z nadzieją że wzdęcia już ustąpiły, starałam się usiąść. Niestety, nadal kłębiły się w mym brzuchu, gdyż w połowie siadania poczułam ból, ale znacznie lżejszy niż wczoraj. ~Dzięki Bogu, to niedługo to piekło, na jakiś czas, chociaż trochę przestanie kopcić ze wszystkich stron.~ Także mój brzuch zmalał oraz zwężył się i obecnie był wielkości i szerokości takiej, jak w drugim dniu mych wzdęć. \Dlaczego te rozdziały są takie piekielne?/ ~*Fuzja zbyt dużej ilości czasu i braku pomysłów na rozdział.*~ \Okrutne combo, jak widać./ ~*I to jak. ;_;*~ Nadal odbijało mnie się, ale znacznie rzadziej niż choćby wczoraj. Również znacznie stwardniał, bo w kwestii miękkości był taki, jak drugiego dnia. |Wciąż nikogo to nie interesuje.| Po uciśnięciu czuć było większy ból, ale nie tak silny jak choćby wczoraj. \Serio, takie szczegóły nikogo nie interesują./ Od razu najpierw zmieniłam majtki, a brudne wrzuciłam w głąb torby, ~Będzie z tej torby jebało na kilometr, no ale w sumie co ona mogła innego z tym zrobić.~ wsunęłam spodnie po czym, nie zapinając ich, | ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Just stop. xD*~ |Sorki xD| nie chcąc się męczyć z bólem, położyłam się i, wpatrzona w niebo, zaczęłam rozmyślać.

 

W większej części myślałam o moim śnie. ~*Dalej jest piekło. Po prostu nie lubię nagromadzonego w jednym miejscu gadania o seksie, ok?*~ ~Nikt normalny tego nie lubi. ;=;~ W sumie, od jakichś paru miesięcy miałam ochotę na seks, jednak nie wiedziałam, jak zareagowałby Grzegorz na moją propozycję. |Ja bym się zgodził. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Ty jesteś największym zbokiem ostatnich kilku miesięcy, więc się nie dziwię. xD*~ |:D| Poza tym, według mnie, to mężczyzna powinien zaproponować kobiecie stosunek, a nie na odwrót. ~*Wiecie, że tu się objawi ile znam synonimów słowa „seks"? xD*~ ~O cie chuj. xD~ ~*Akurat chuj pasuje do tematu.*~ ~RAMONINTH! X"""D~ ~*;""D*~ Również ja i Grzegorz nie byliśmy małżeństwem, |No i? ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Zamkniesz się, czy mam ci neta odłączyć?*~ |Już będę grzeczny. ;_;| ~*;"D*~ a mimo iż byłam ateistką, nie zamierzałam uprawiać seksu przed ślubem. \Ten akapit jest cały o seksie, więc jak tego nie lubicie, możecie czytać tylko nasze komentarze. My niestety będziemy musieli przez ten nadmiar przebrnąć./ No i w dodatku miałam ledwo dwadzieścia lat, a dla mnie seks w tak młodym wieku był niemoralny. |Nie jęcz, pełnoletnia jesteś, więc ruchańsko jest już zgodne z prawem. No, ale jak nie chcesz, to nikt cię gwałcił nie będzie.| Na dodatek nie byłam jeszcze gotowa na stosunek, więc nie zamierzałam zaczynać współżyć wtedy, gdy nie byłam przygotowana psychicznie. \Ty sobie zdajesz sprawę, że nas twoje seksualne przemyślenia nie obchodzą? Są rzeczy, których powinno się nie wyjawiać światu, na przykład nie powinno się wyjawiać światu marzenia Ramoninth odn- ~*Japa mi tam.*~ Sry./ Ale fakt, ochotę miałam, jednak nie współgrało to z mym przygotowaniem psychicznym. ~Czy to może się łączyć? Nie wiem, pytam.~ Wiem, że miałam w szkole znajomych, którzy już w wieku szesnastu lat zaczynali współżyć, ~Witamy w XXI wieku, będę twoim przewodnikiem.~ ~*Lepiej nie.*~ ~:D~ ale ja ich po pierwsze nie rozumiałam, gdyż byli jeszcze za młodzi, a po drugie ja wtedy nawet nie myślałam o czymś takim jak seks. |Kłam dalej.| Jednak, szczerze mówiąc, ten sen był bardzo przyjemny i nieco podniecający, gdyż w końcu obudziły mnie moje ciche jęki podniecenia. |Nie no, leniacze same się cisną. xD| ~* ( ͡° ͜ʖ ͡°) <- Masz i cicho siedź. xD*~ |:D| Lecz nie wiedziałam, czemu mnie się przyśnił. |Ja ci kazałem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Won. xD*~ |Nie :D| Może to skumulowanie mojej tęsknoty za Grzegorzem oraz moich kilkumiesięcznych pragnień seksualnych? Prawdopodobnie, ale w końcu nie mogłam być na sto procent pewna. ~*Odeciu, ratuj, jej seksualne przemyślenia zaczynają mnie nudzić.*~ W każdym razie, dla mnie na seks w rzeczywistości było jeszcze o wiele za wcześnie. Czułam, że do pierwszego stosunku musiało minąć od piętnastu do dwudziestu jak nie dwudziestu pięciu lat, |No i kogo Grzegorz miał ruchać?| ~Szkolny kibel.~ |CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| ~*WTF. X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ \Co./ ~Wiem x"D~ gdyż musiałam jeszcze wystarczająco dojrzeć psychicznie do takich decyzji. \Czy my możemy przestać czytać o jej seksualnych przemyśleniach?/ ~*A w dalszych rozdziałach będzie jeszcze gorzej. ;=;*~ \Oł. Noł./ ~*Właśnie ;=;*~ Jednak, pierwszy stosunek zamierzałam odbyć jeszcze będąc płodna, aby móc mieć dzieci, o których od zawsze marzyłam. ~Jaka ty mało wyedukowana. Nie mówi się „dzieci", tylko...

~

~*To zakładamy wypożyczalnię pięćset plusów?*~

~Da. Od którego przedszkola zaczynamy?~

~*Najlepiej od tego na mym osiedlu, bo bliżej.*~

|Cudowny temat do dyskusji na sobotnie popołudnie. xD|

~*~;"D~*~

Jednak, po tych rozmyślaniach, odpędziłam od siebie temat seksu, |I dobrze, bo zaczynało nas to nudzić.| gdyż za długie rozmyślanie o nim powodowało u mnie podniecenie, co czułam po tym, że mój oddech znacząco przyspieszył oraz w mych majtkach zbierała się kolejna dawka moczu. \Nieźle, samo myślenie ją podnieca./ ~Nowy fetysz na DeviantART?~ \. . ./ ~:D~ Dalej rozmyślałam o planie na ewentualny zgon Grzegorza, |To brzmi tak, jakby ona chciała go zabić. xD| ~*Faktycznie, dopiero teraz to zauważyłam. xD*~ czyli jak dostałabym się na ląd i do domu. Postanowiłam, że ewentualnie uciekłabym z oceanu biegnąc w kuli, \Miło, że wpadłaś na ten pomysł./ to w końcu dobiegłabym do brzegu, potem przecięła strzałą kulę od Aqua Zorbingu i pieszo wróciła do Polski. ~*Zgodnie z prawami Opkolandii, nie będziesz musiała tego robić.*~ Nie wiem, ile piesza droga by mi zajęła i czy bym ją przeżyła, ale bez poświęcenia nie ma zwycięstwa, czyż nie?

 

Myślałam nad tym oraz nad wieloma innymi rzeczami do około godziny dwudziestej drugiej piętnaście. ~*Nie ma co, jej przemyślenia na temat seksu były dłuższe niż na temat ewentualnej, samodzielnej ucieczki. Czas spierdalać od tego ruchacza.*~ ~Ty, faktycznie. ;-;~ Po tym czasie, nasiliło się moje poczucie senności i moje oczy same zamknęły się. Nawet świadomie nie musiałam tego robić, tak senna byłam. \Widzisz, twój organizm jest tak miły, że cię wyręczył./ Nie zdążyłam nawet okryć się włosami, tak silne było moje zmęczenie. Bardzo szybko usnęłam mocnym snem, z nadzieją, że następnego dnia w końcu, po ponad trzech miesiącach, ktoś przybyłby mi na ratunek. |Jeszcze nie ten dzień.| Tak bardzo chciałam wrócić do rodziny i przyjaciół, których tak mi brakowało... ~ŁAZAAA!!!~ ~*Nie ma to jak psuć atmosferę. xD*~ ~;"D~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |8|08.|3|03.2016|8| rok, poniedziałek, ~Tak. Po poniedziałku jest poniedziałek. xD~ ~*O LOOOL. xDDD*~ godzina |2|02:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #68

Dzisiaj obudziłam się bardzo, bardzo wcześnie, nawet jak na mnie. ~*Ja kiedyś, jak byłam chora, obudziłam się po drugiej w nocy i już nie spałam.*~ Nigdy nie budziłam się po drugiej w nocy, chyba że byłam silnie chora. Jednak, mam usprawiedliwienie. \Wal/ Śnił mnie się tak okropny sen, że aż się wybudziłam. W nim, nie wiem dlaczego, śniło mnie się, że jeden z mych kuzynów, który w rzeczywistości jest normalny, przez miesiąc przetrzymywał mnie w swojej sypialni. ~No nieee! Wiem, do czego to zmierza. ;=;~ ~*Ja też i nie jestem dumna. ;=;*~ Tam, co było z najmniejszymi szczegółami zobrazowane, codziennie przez kilka godzin gwałcił mnie, |BŁAGAM, PRZESTAŃ OPISYWAĆ TAKIE SNY! ;_;| wiadomo z przerwami i molestował seksualnie, ~*A to nie jedno i to samo?*~ nawet kiedy spałam. Po miesiącu, udało mnie się zebrać na odwagę i uciec z jego sypialni przez okno, |Spowolniony zapłon zardzewiałego ruskiego czołgu sprzed rewolucji przemysłowej Attack.| kiedy on był w pracy. Jednak, uciekając, ktoś zaczął mnie gonić, \BŁAGAM, JUST STOP. WIEM CO JEST DALEJ. ;_;/ jednak nie wiem kto to był, bo tej osoby nie znałam. Biegłam też przez ciemny las, aż w końcu, gdy myślałam że mu uciekłam, poczułam silne uderzenie w głowę, po którym straciłam przytomność. ~<Chowa się w ciemnej piwnicy i nie wychodzi.> ;=;~ Kiedy się ocknęłam, byłam w jakimś w domu w lesie. Tam, dwa lata, co było z najdrobniejszymi szczegółami przedstawione, byłam zmuszana do ciężkich prac fizycznych, sztucznie zapładniana i zmuszana do rodzenia w ciężkich warunkach, ~*Muszę się zabić, bo nie mogę żyć z myślą, że moja przeszła wersja była niedojebana. ;=;*~

~

Data stworzenia. ;_;~

~*It's time to kill yourself. ;=;*~

regularnie gwałcona oraz molestowana seksualnie, ~*To chyba jest jedno i to samo.*~ a także torturowana. Po tym czasie, co było przedstawione nadal z najdrobniejszymi detalami, \Czy możesz przestać opisywać ten sen? ;=;/ zostałam w okrutny sposób zamordowana, zgwałcona nawet po śmierci oraz poszatkowana i spalona, a moje prochy pochowane w losowym miejscu lasu. ~*Czas się powiesić. Kto idzie ze mną? ;=;*~ Po obudzeniu się mój oddech był tak szybki, że bałam się o to, że straciłabym przytomność. Ja sama pociłam się oraz czułam gwałtowne drgawki, które wstrząsały całym mym ciałem. |Nie dziwię się.| Także nie mogłam powstrzymać oddawania moczu, \Nie musisz o tym wspominać, takie szczegóły serio nikogo nie obchodzą./ co u mnie było normalne po silnych koszmarach. Po dziesięciu minutach, zaczęłam się uspokajać, gdyż ustały drgawki oraz oddawanie moczu. ~*Boję się o zdrowie psychiczne czytelników. ;=;*~ ~Nie tylko ty.~ |I nie tylko wy.| Po kolejnych dziesięciu minutach, przestałam się pocić. Następne dziesięć minut potem, mój oddech wrócił do normalności. ~*Długo się uspokajałaś, ale w sumie w tej sytuacji nie dziwi mnie to.*~ Nie wiedziałam, dlaczego przyśniło mnie się coś takiego, ale to było tak okropne, że na każde wspomnienie snu skręcało mnie w żołądku, mimo iż już sześć dni nic nie jadłam. |Długo, ale jest plus. Żarcia i picia starczy ci na więcej dni.| Kiedy opanowałam się, spróbowałam wstać, ale siedząc nadal czułam ból brzucha. Jednak, był on taki jak pierwszego dnia. Również mój brzuch znacznie zwężył się i zmalał, gdyż był wielkości i szerokości takiej, jak pierwszego dnia wzdęć. \Toż to opko jest kwintesencją piekła./ ~*Niestety. A było tak miło, gdy było normalnie chujowe. ;=;*~ Także stwardniał znacząco, gdyż był miękki tak, jak pierwszego dnia. \Uwierz, Andromedo, nikogo nie obchodzą takie szczegóły./ Po uciśnięciu czułam większy ból, ale nie tak silny jak choćby trzeciego dnia. Również co jakiś czas czkałam, jednak było to bardzo rzadkie. ~*Chyba czas zarezerwować sobie miejsce w piekle. ;=;*~ Także dzisiaj, czego nie było wcześniej, raz na jakiś czas czułam, że miałam gazy. ~KOMORA GAZOWA, BICZYS!~ ~*Co. xD*~ ~No co? Pasuje? Akurat w tym momencie pasuje. :D~ Cieszyłam się, że już jutro wzdęcia mogłyby przestać kłębić się mym brzuchu i mogłabym normalnie wykonywać czynności, które robiłam w kuli. |A my cieszymy się, że choć na jakiś czas będzie nam dane odpocząć od tych tortur.| Od razu zmieniłam majtki na czyste, po czym założyłam i zapięłam spodnie, gdyż dziś nie musiałam się obawiać, że silnie napęczniały brzuch by mi je rozerwał. Następnie, położyłam się, gdyż nie chciałam się męczyć i, czasem czkając, zaczęłam myśleć na różne tematy. \Ten długi akapit był tak okrutny, że aż oczy mi płoną./ ~*A co ja mam powiedzieć? ;=;*~

 

Zastanawiałam się, czemu taki sen mnie się przyśnił. To było nienormalne, bo ten mój kuzyn był normalny, |To zdanie mieć sens.| a także w mojej rodzinie nie zdarzyły się przypadki kazirodztwa. \Dzięki Bogu./ Fakt, jedna z mych kuzynek kiedyś została zgwałcona, ~Co znając życie zostało wprowadzone, bo tak.~ ~*Correct ;=;*~ ~Suń się, też muszę się gdzieś powiesić. ;=;~ ale nie przez któregoś ze swych braci! Tak, także była molestowana, ale znowu, żaden z jej braci do tego ręki nie przyłożył! |I dobrze, bo musiałbym cię zabić dwa razy, Ramoninth.| ~*Jakim kurwa cudem? xD*~ |Magia :D| Również nie rozumiałam, dlaczego to wszystko śniło mnie się z takimi detalami, jak na przykład rozbieranie mnie przez tego kuzyna oraz to, z jaką dokładnością na przykład ugniatał mój biust podczas molestowania. \NIE OBCHODZĄ NAS DETALE! ;____________________________________________;/ Nie wiem, co on miał oznaczać, szczerze powiedziawszy. Miałam nadzieję, że to nie była zapowiedź tego, co mnie miało spotkać po powrocie do Polski. ~*Broń cię Panie Boże. ;_;*~ Jednak, szybko skończyłam moje rozmyślania na ten temat, gdyż za każdym razem, gdy o tym myślałam, czułam uciskanie i skręcanie w żołądku. Myślałam potem nad tym, kiedy zostałabym oswobodzona. ~*Nigdy. Nie no, jaja sobie robię, prolog nam zaspoilerował, że pierwszego stycznia dwa tysiące siedemnastego roku.*~ W sumie, chyba powoli kończył się tlen w tej kuli, gdyż powietrze było nieco cięższe. |To powinno nastąpić tysiąclecia temu, no ale żyjemy w Opkolandii.| Znaczy oddychało się normalnie, ale miało się wrażenie, że coś wisiało nade mną. ~To ja. Nudzę się, no. :D~ ~*No kurwa mać. xD*~ ~;"""D~ Nie chciałam się tutaj udusić szczerze powiedziawszy, ale na szczęście tlen tutaj kończył się bardzo powoli, więc miałam nadzieję, że albo ktoś by mnie uratował, albo bym gdzieś się rozbiła przed końcem tlenu. \Jedyne miejsce, w którym mogłabyś się rozbić, to Antarktyda. Tak tylko mówię./

 

Jednak, więcej nie zdążyłam pomyśleć, gdyż urwał mnie się tak nagle film. Było to chyba około godziny jedenastej rano, ale nie dziwne, bo bardzo wcześnie się obudziłam, więc to normalne, że silne zmęczenie dawało się we znaki. ~*Ja jak wstałam po drugiej w nocy, to spać poszłam o dwudziestej tego dnia. Tak około. So...*~ Zasnęłam tak szybko i tak nagle, że nawet nie zdążyłam okryć się włosami. Miałam jednak nadzieję, że już jutro ktoś by mnie uratował. |Nie będziemy ci psuć marzeń.| Nie chciałam się tutaj udusić oraz bardzo chciałabym zobaczyć się z moją rodziną oraz przyjaciółmi. Bardzo brakowało mi tutaj bliskości drugiego człowieka... | ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~STOP. xD*~ |;"D|

~*Koniec analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy już dzienny limit.*~

~Dzięki Bogu. Ten ostatni rozdział na dzisiaj to była tortura.~

~*Przed nami jeszcze dwadzieścia jeden rozdziałów tortur i wracamy do niedokończonej analizy normalnie spierdolonej części opka.*~

|W sumie, to nie wiedziałem, że kiedykolwiek bym to napisał, ale brakuje mi normalnego spierdolenia.|

\Nie tylko tobie, Slade. Nie tylko tobie./

~*I nie tylko wam.*~

___________________________________________________

~Jednak analizujemy dalej?~

~*Tylko jeden rozdział.*~

|Dzięki Bogu.|

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|09.|3|03.2016|8| rok, wtorek, ~*wtóręk~ ~*Przepięknie xD*~ ~;"D~ godzina |7|08:50|5| czasu polskiego.

Dzień #69

| ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)|

~*No ależ naturalnie. xDDD*~

|;"D|

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jednak, dzisiaj śnił mnie się kolejny okropny sen. ~Nie no, znów? ;=;~ ~*Ktoś mi musiał dosypywać coś do jedzenia, tylko nie wiem co. ;=;*~ Śniło mnie się w nim, że przez dwa miesiące byłam przetrzymywana przez Dawida ~*Dejwida~ w piwnicy jego domu i, co było przedstawione z najdrobniejszymi szczegółami, regularnie gwałcona \Czy możemy darować sobie szczegóły?/ oraz torturowana, a także molestowana seksualnie przez tą jego Laurę. |*Laórem| ~A poza tym, serio, takie szczegóły nikogo nie obchodzą. ;=;~ Po przebudzeniu czułam, że bardzo szybko oddychałam ze strachu oraz cała się pociłam. ~*Nie dziwne.*~ Również przez moje ciało przechodziły niekontrolowane drgawki oraz zaczął mnie mocno boleć brzuch oraz wyraźnie mogłam poczuć uciskanie żołądka i skręcanie w jelitach. |Te szczegóły RÓWNIEŻ nikogo nie obchodzą.| Na szczęście dzisiaj obyło się bez nietrzymania moczu, więc chociaż tyle. Nie wiedziałam, dlaczego ostatnio sny, które mnie się śniły, były jakoś związane z seksem, z czego najczęściej był to gwałt. ~*Ponieważ moje niedojebanie sięgnęło zenitu. ;=;*~ Nie miałam żadnej traumy z dzieciństwa czy z młodości związanej z wykorzystywaniem seksualnym, więc nie rozumiałam powodu wystąpienia tych snów. \Twój mózg miał pierdolca i ot co się wydarzyło./ Może po prostu podświadomie się czegoś obawiałam? Ale czego? W końcu nie obawiałam się tego, że zostałabym zgwałcona, ale w końcu w dzisiejszym świecie wszystko było możliwe. ~No cóż, nie wiemy jak wyglądasz, więc jeżeli jesteś ładna jak modelki z pierwszych stron okładek, to radziłbym wychodzić z domu z karabinem maszynowym.~ Wolałam jednak nie kusić losu, ale co mogło być przyczyną takich snów? |Nie wiem i mam to w dupie.| Nie wiedziałam, ale gdy po pół godzinie uspokoiłam się, dla rozluźnienia zaczęłam ~srać~ przez parę minut ~*Fajny relaks. xD*~ ~Wiem :D~ patrzeć w czarne, gwieździste niebo, na którym dzisiaj także był księżyc|, który tańczył Makarenę|~*Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~WAT. X"""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ |Wiem ;""D| Z każdym dniem coraz bardziej podobało mnie się ono i mogłabym w nie patrzeć godzinami. Po prostu tutaj ono przedstawiało się bardzo malowniczo. \Matko Boska, a ta znowu sra na widok tego nieba. To tylko niebo, do cholery!/ ~*Romantyczka xD*~ \Wiem/ Aż wyjęłam aparat i zrobiłam kolejne kilka zdjęć tego cudownego nieba. ~*Toż to wyższy poziom uzależnienia.*~ No, ale po paru minutach, spróbowałam usiąść w kuli. Na szczęście, dzisiaj te bardzo silne wzdęcia już ustąpiły i mogłam normalnie usiąść. \Dzięki Bogu, to przynajmniej nie jesteśmy męczeni nadmiarem niepotrzebnych opisów./ Nawet brzuch miałam już normalnej szerokości, wysokości i twardości. ~*Super, ale to nikogo nie obchodzi.*~ Od razu, pierwszy raz od tygodnia, zjadłam coś oraz pierwszy raz od wczoraj napiłam się czegoś. Miałam nadzieję, że jedzenie, które zjadłabym dzisiaj nie doprowadziłoby do tak silnych wzdęć, bo to nie było ani trochę przyjemne. \Wiemy, bo dla nas to też nie było przyjemne./

 

Po spożyciu śniadania, postanowiłam jakoś pozbyć się moich myśli tych seksualnych snów, łącznie z snem, w którym odbywałam stosunek płciowy z Grzegorzem. |Ej, ale ruchańsko z Grzegorzem raczej nie zaliczało się do nieprzyjemnej rzeczy, skoro cię nie zgwałcił.| ~*Ja tam w sumie nie chciałabym aby przyśniło mnie się porno, ale co kto woli. XD*~ |;"D| Od razu, najpierw narysowałam każdy z nich w formie komiksu, idealnie odwzorowując to, co się w danym śnie stało. \Po kurwę?/ ~*Zobaczysz*~ Zajęło mi to kilka godzin, ale było potrzebne do mego dalszego planu. Swoją drogą, pod względem stylu i estetyki, te komiksy wyszły mi wyjątkowo ładnie. |Powieś je sobie nad łóżkiem. ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Won. <- Kropka prowadząca do psychiatry.*~ |Nie :D| Lecz, kiedy skończyłam, podarłam je na miliony malutkich kawałków, z których nie dało się już odratować komiksu i, jako iż byłam w zamkniętej przestrzeni, wrzuciłam je na samo dno torby. ~*Nie lepiej było znaleźć jakiś inny sposób? Tak tylko czas straciłaś. No, ale w sumie ona jest w kuli od Aqua Zorbingu, więc i tak by się nudziła. Nie było tematu.*~ Jeżeli kiedykolwiek bym się gdzieś rozbiła, wrzuciłabym te drobinki do Oceanu. Gdy zaś skończyłam próbę pozbycia się mych dziwnych snów, okryłam się włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. |Jakby nie oglądała tyle pornosów, to by jej się nie śniły.| ~*SLADE! X""D*~ |No co? Sama prawda. :D|

 

Starałam się nie myśleć nad tymi snami, aby jak najszybciej wymazać je z pamięci, gdyż to nie były przyjemne rzeczy. Myślałam o tym, jak Grzegorz zareaguje, gdy mnie odnajdzie. ~Pewnie się bardzo ucieszy, bo co innego.~ Ja na pewno od razu bym rzuciła się mu w ramiona, ale nie wiedziałam, jak on by zareagował. Prawdopodobnie bardzo by się ucieszył po zobaczeniu mnie po tylu miesiącach, bo w końcu byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. ~A mój pomysł na remake jest lepszy. Tzn. Mój i Slade'a.~ |:>| ~*To będzie okrutne. ;_;*~ |~;""D~| Ja również czułam, że bardzo go kochałam i, że mogłabym za nim wskoczyć w ogień. Byłam ciekawa, czy on odwzajemniał moją miłość. \Dowiesz się, jak uratuje ci dupę./ Uczucie, którym go darzyłam, było bardzo silne, takie że obecnie nie wyobrażałam sobie życia bez niego. |Biedny Grzegorz.| ~*Widzę, że bardzo dobrze rozumiesz jej uczucia. xD*~ |A jak. ;"D| A tymczasem musiałam przeżyć nie wiadomo jak długi odstęp czasu bez mojego przyjaciela i ukochanego. Na dodatek byłam zamknięta w dość ciasnej | ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Stop. xD*~ |Leniacze same się cisną podczas tej analizy. :D| kuli od Aqua Zorbingu umiejscowionej na samym środku Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego, w której powoli kończył się tlen. Miałam nadzieję, że przed całkowitym końcem powietrza albo bym się gdzieś rozbiła, albo ktoś by mnie uratował, gdyż nie zamierzałam tutaj umrzeć. ~:D~

 

Rozmyślałam o tym oraz o wielu innych rzeczach tak do około godziny dwudziestej piętnaście. Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna, ~*Ależ naturalnie. xD*~ ~No co? ;"D~ co potwierdzały moje samoistnie opadające powieki. Od razu, nie zamierzając walczyć z tym uczuciem, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w moje powolne oddechy, porywisty arktyczny wiatr oraz lekkie pluskanie wody. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Won, zjebie. X""D*~ ~Nie :D~ Parę minut później usnęłam z nadzieją, że już jutro ktoś by mnie uratował i mogłabym wrócić do normalnego życia wraz z mymi przyjaciółmi i rodziną... ~Amen~ |Jesteś ateistą. xD| ~No i? ;"D~

~*Już serio koniec analizy na dzisiaj.*~

|I dobrze.|

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|10.|3|03.2016|8| rok, środa, ~*śróda~ ~*Cudowny ten twój świat. xD*~ ~Wiem :D~ godzina |1|11:15|5| czasu polskiego.

Dzień #70

Tego dnia obudziłam się o bardzo późnej, jak dla mnie, porze. Nigdy w domu nie budziłam się po jedenastej, chyba że byłam bardzo silnie chora lub poprzedniego dnia wyjątkowo dużo pracowałam, ale obecnie nie czułam się aż tak źle oraz dzień wcześniej wiele nie pracowałam. ~Bo w sumie w kuli od Aqua Zorbingu za wiele robić nie można.~ Poszłam spać o normalnej dla mnie porze, więc nie rozumiałam powodu obudzenia się tak późno. |Ważne, że chociaż trochę dnia straciłaś, to mniej będziesz zdychać z nudów w kuli.| To, co było plusem, to dzisiejszy brak snów związanych z gwałtem, kazirodztwem czy torturami, \Bóg chyba wysłuchał naszych próśb./ ~*Na szczęście.*~ więc chyba mój sposób pozbywania się niechcianych snów działał. Na szczęście, bo nie chciałam, aby coś takiego mnie się śniło, gdyż po prostu nie było to miłe, \Szczególnie dla nas i dla czytelników./ ~*Wysłałam wczoraj fragment sześćdziesiątego ósmego rozdziału LeckerSweet. Oczy jej spłonęły i nie dziwne. ;_;*~ \Każdemu normalnemu oczy by spłonęły./ zważywszy na to, że to ja byłam główną bohaterką tychże snów. ~Nie dziękuj.~ ~*GRZEGORZ! X"""D*~ ~No co? ;"""D~ Chociaż, gdybym miała patrzeć z perspektywy trzeciej osoby jak ktoś z mych bliskich byłby gwałcony czy torturowany, to też nie byłby miły sen. \Możemy już zostawić tematy gwałtu i tortur w spokoju?/ W każdym razie, \Dziękuję/ po obudzeniu się, przez parę minut popatrzyłam w moje ulubione, gwieździste niebo, na którym niestety nie było księżyca. ~*On też zakładał wypożyczalnię pięćset plusów?*~ \Jesteście siebie warci. Wy wszyscy./ ~*|~;"""D~|*~ Na całe szczęście codziennie były gwiazdy, więc chociaż one ubarwiały nieboskłon. Cieszyłam się, że chociaż je mogłam oglądać, bo gdyby było tu tylko całe czarne niebo i woda, to można by było oszaleć od tej monotonii. ~*Nas pierdolec trafia od tego opka.*~ Jednak, parę minut potem, wiadomo z trudem, usiadłam w kuli i zjadłam coś oraz czegoś się napiłam. \Pewnie była taka gruba, że ruszyć się nie mogła./ ~*Jesteś bardzo miła. xD*~ \Wiem/ Dzisiaj byłam wyjątkowo głodna, więc zjadłam nieco więcej niż wczoraj. Może spowodowane to było tym, że cały poprzedni tydzień niczego nie jadłam, gdyż męczyły mnie bardzo silne wzdęcia. To było bardzo prawdopodobne, więc pozwoliłam sobie spożyć |Co to słowo robi w opku? Jest zbyt zajebiste jak na ten podpodpodpodgatunek literacki.| ~*+10 do zajebistości, -1000 do opkowatości*~ |Fajny ten opkowy RPG. xD| ~*C'nie? ;"D*~ nieco więcej jedzenia. Kiedy skończyłam, poczułam się nieco ociężała. ~Jak zaczniesz opisywać, jak to bardzo twój żołądek dostawał pierdolca w tym momencie, to cię spalę.~ Od razu głęboko odetchnęłam i położyłam się w kuli, aby jedzenie się ułożyło. Po chwili poczułam, że zaczęły się wzdęcia. ~<Przygotowuje miotacz płomieni.>~ Czułam to po tym, że nieco zaczął mnie boleć brzuch oraz posiłek zaczął mnie się odbijać, co powodowało czkania, ale na szczęście co jakiś czas, a nie co chwilę. ~<Wchodzi do świata opka.>~ Jednak, najprawdopodobniej urwał mnie się film, gdyż nic więcej nie pamiętam.


Ocknęłam się około godziny później. Zazwyczaj nie robiłam sobie drzemek w ciągu dnia, chyba że byłam bardzo chora lub wyjątkowo zmęczona, jednak teraz czułam, że wyszła mi na dobre. \No i jakoś straciłaś czas, nie nudząc się cały dzień./ Po przebudzeniu, czułam że minęły wzdęcia oraz czułam się lżej. Normalnie nie robiłam sobie drzemek, jak coś, bo po prostu uważałam to za stratę czasu. ~*A, to ty nie jesteś w tej elicie osób, które mogą wyspać się śpiąc tylko pięć minut? Faceci w firmie, w której moja mama pracuje, tak umieją. Ja w sumie też tak umiem. Czasem nawet u mnie wystarcza kilkusekundowa drzemka i mam energię na kolejne cztery godziny. Polecam.*~ ~Kurna, przed narodzinami ty chyba stałaś w kolejce po czity. Najpierw wrodzone przeciwciała na tężec, potem przewidzenie śmierci swojego kota dzień przed, teraz to...~ ~*Wiem jak się ustawić. :D*~ W końcu od snu była noc, czyż nie? ~*Moja mama ma inne zdanie na ten temat.*~ Jednak czasem po prostu nie dało się powstrzymać narastającej senności nawet za dnia, więc i ja raz na jakiś czas musiałam się przespać w ciągu dnia. W każdym razi, |Literówka Attack| od razu usiadłam w kuli, po czym, chcąc wykorzystać pozostałą mi część dnia, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym rysowałam mangę \A, to jednak w tych rozdziałach manga magicznie nie zniknęła. Milutko./ i ołówek. Moja manga działa się w świecie postapokaliptycznym, ~O, więc jednak wytłumaczysz nam jej fabułę. Thx.~ a w dużej mierze chodziło o to, że dwójka głównych bohaterów musiała przeżyć oraz przy okazji raz, przypadkiem, odkryli pewną tajemnicę, która |objawiła światu prawdę o tym, że Zardonic jest bogiem. Nie tak, jakby świat tego nie wiedział, wszakże to było wiadome od jego urodzenia, a poza tym, w nucie „Army of One" sam się do tego przyznał, no ale warto mieć też oficjalne dowody na to.| ~*Widzę, że w tej kwestii się rozumiemy. :D*~ \~;=;~/ ~*|;"D|*~ ~*A tak w ogóle, to ciekawe czy ta tajemnica objawiła też prawdę, czy Zardonic ma żonę, czy jednak nie.*~ ~Ja jebe, a ty znów o tym. Od rana za mną chodzisz i mnie o to pytasz.~ ~*No, bo chcę wiedzieć czy istnieje na świecie szczęściara tysiąclecia, której mężem jest pan i władca Wszechświata!*~ ~<Włącza Wikipedię> Chuj wie, dowiedziałem się tylko, że był artystą roku w 2016 (jest nagroda Artysty Roku, jakby cuś, o to chodzi). A jak tam jego sytuacje rodzinne, Wikipedia nie mówi.~ ~*Ale i tak jestem ciekawa czy ma żonę.*~ ~;=;~ ~*No co? Interesuje mnie to! :D Szczególnie, że jest już w wieku, w którym mógłby mieć żonę.*~ \Znowu napierdalacie o nim?/ ~*~:D~*~ zmieniła ich postrzeganie świata, w którym przyszło im żyć. Lubiłam ją rysować, więc dzisiaj zarysowałam nią kolejne pięć stron. ~*Ręka by mi odpadła, w sumie każdemu innemu pewnie też, więc szacun.*~ Po skończeniu, zamierzałam opublikować ją w Internecie, aby poznać opinie ludzi co do niej.

~Sekcja komentarzy:

~*Ramoninth:

Jezu, jakie gówno, kto to spłodził? Pięciolatek? Tak rysują tylko dzieci z przedszkola.*~

|Deathstroke:

A myślałem, że to ja rysuję gorzej od dzieci bez rąk. Dzięki, przywróciłaś mi wiarę w moje umiejętności artystyczne.|

\Rivienna:

Fabuła sztampowa, a rysunki wyglądają jak kibel po wczorajszej wizycie Ramoninth. Jak szambo./

~

~*Rivienno, ty cholero jedna. XD*~

\;"D/

Nie podejrzewałam, że kiedykolwiek mogłaby osiągnąć sukces, ale sądziłam, że chociaż kilka osób wyraziłoby swoją szczerą opinię co do niej. ~No masz ją u góry, co narzekasz.~ Kiedy skończyłam, odłożyłam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami, położyłam i zaczęłam ~srać~ rozmyślać. ~*Jesteś niedojebany. xD*~ ~Wiem :D~ |Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę. xD| ~;"D~

 

Myślałam dzisiaj nad wieloma sprawami i w większości były one pogmatwane do tego stopnia, że w sumie nie wiedziałam, o czym myślałam. ~*Z cyklu: Moje myśli przed snem, codziennie.*~ Najczęściej moje myśli związane z prawdziwym światem przeplatały się z myślami związanymi z mymi opowiadaniami. ~*Z cyklu: Moje myśli całą dobę.*~ Naprawdę, dzisiaj nie jestem w stanie zdefiniować, o czym dokładnie myślałam, bo w sumie sama nie wiem. No, ale rozmyślałam sobie do godziny około dziewiętnastej trzydzieści. \Zdechłabym z nudów, jak każdy normalny. No, ale Andromeda to Mary Sue, więc w sumie nie było tematu./ Była to normalna godzina do pójścia spać jak dla mnie, więc nie zdziwiło mnie to, że o tej godzinie poczułam się senna. Po tym czasie, poczułam narastające zmęczenie, dlatego nie walczyłam z nim i po prostu zamknęłam oczy. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Czekaj, zaraz sprawdzę te ceny psychiatrów. xD*~ ~;"""D~ Wsłuchiwałam się w moje powolne oddechy i arktyczny wiatr, gdyż dzisiaj wody |płodowe| Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego ~*Zaraz...Slade, ty zjebie. X"D*~ |;"D| wyjątkowo były spokojne. Parę minut później, usnęłam z nadzieją, że już jutro w końcu ktoś by mnie uratował z tego więzienia...

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|11.|3|03.2016|8| rok, czwartek, ~*czwąrtęk~ godzina |7|07:15|5| czasu polskiego.

Dzień #71

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jak ja kochałam budzić się tak wcześnie, to wy nie mieliście pojęcia. |Nie zesraj się.| Budząc się tak rano miałam cały dzień na tworzenie różnych produktywnych rzeczy. ~A mi tu uszy cierpią. Kto włączył to hiszpańskie cholerstwo?!~ ~*No co? Lubię hiszpańską muzykę. :D*~ ~;-;~ ~*;"D*~ Jednak, dzisiaj, po przebudzeniu miałam ochotę narysować jakiś erotyczny komiks. |Nie. Wiem, gdzie to zmierza i NIE. ;-;| ~*Wiem, za dużo tu tego. ;-;*~ Szczerze, nie wiedziałam dlaczego, ale czasem rysowałam różne sceny erotyczne, | ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Bez Slade'owych pięciu centów by się nie obeszło. xD*~ |:D| więc to było normalne. Poza tym, w końcu to też jest sztuka, czyż nie? ~<Przywiązuje Slade'a za ręce do biurka aby nie mógł iść po ołówki i papier.>~ |:-(| ~To dla naszego dobra. ;-;~ No, ale po otworzeniu oczu, jeszcze jakiś czas poświęciłam na obserwację gwieździstego nieba. Z każdym dniem było ono coraz to piękniejsze, na serio. ~JEZU, MOJE USZY. WYŁĄCZCIE TEN ALBUM „I Am Armando"!!! ;=;~ ~*;""D*~ \Widzę, Grzegorz, że bardzo lubisz takie klimaty jakie panują w tym albumie./ ~Kurwa nienawidzę. ;-;~ ~*;""""D*~ ~Japa ;-;~ Podobało mnie się ono i, szczerze, patrząc w nie lubiłam analizować położenie gwiazd. Nie wiem dlaczego, ale tutaj jakoś tak relaksowało mnie to. ~*Mnie relaksuje patrzenie na zdjęcia Zardonica, więc co kto woli.*~ ~Fangirl~ ~*No co? Moja wina, że on jest idealny?*~ |Potwierdzam, Zardonic jest zajebisty.| ~Brawo, Ramoninth, zaraziłaś nam Slade'a. xD~ ~*:D*~ Lecz, parę minut potem, usiadłam normalnie w kuli. Lecz, siedząc, poczułam lekki ból brzucha. \Noł/ Nie były to wzdęcia, lecz po prostu zwykły ból brzucha. Widziałam, że nieco nabrzmiał on oraz poszerzył się, co czułam po tym, że spodnie stały się węższe. |Czy my możemy oszczędzić szczegóły? ;-;| Także stwardniało mi podbrzusze. Jednak, dało się normalnie siedzieć oraz ból był znośny, więc nie widziałam przeszkód, aby się kłaść. ~*Ja bym się jebła. Zawsze to jakaś wymówka.*~ ~Leń~ ~*:D*~ Nie jadłam dzisiaj nic, gdyż nie wiedziałam, czy wpłynęłoby to jakoś na ból, tylko napiłam się więcej wody. Po skończeniu, na parę chwil ucisnęłam miękką część brzucha i delikatnie docisnęłam go do siebie, ~*Mi też oczy zaczynają płonąć. Potem muszę je odkazić pisaniem jakichś fragmentów FanFiction.*~ gdyż bardzo często to mi pomagało. Po około dziesięciu minutach, gdy przestałam dociskać brzuch do siebie, ból nieco zmalał, ale nie wiedziałam, na jak długo i czy takie dociśnięcie by mi pomogło na długo. \Idę się spalić, zw./

 

Kiedy to nastąpiło, wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam oraz przybory do rysowania i zaczęłam rysować komiks. ~*Wiem, jak to się skończy i nie jestem dumna. ;-;*~ Narysowałam moją dwójkę OC, wymyślonych na potrzeby tego komiksu, czyli Sebastiana Damiana Horodeckiego ~Biedny nasz Sebastian Horodecki...Czemu jego pewnie kopia musi w tym uczestniczyć.~ ~*Oryginalny Sebastian Horodecki by mnie spalił za takie karanie jego imienia i nazwiska, więc lepiej mu o tym nie mówić.*~ i jego dziewczynę, Emilię Alicję Frydrychowicz oraz narysowałam komiks, w którym po prostu uprawiali seks. \;-; Za dużo w tym opku tych tematów, po prostu./ Szczerze powiedziawszy, kiedy zaczynałam rysować choćby moment, w którym Sebastian rozbierał ~kibel~ Emilię, ~*GRZEGORZ! X"""D*~ ~Muszę jakoś przetrwać. xD~ czułam że nieco podniecało mnie to. Mój oddech przyspieszył oraz czułam, że biust ~wysrał jelita~ mi stwardniał oraz nieco się powiększył. ~*Grzegorz, ty niedojebie społeczny. xD*~ ~Muszę jakoś przetrwać, no. ;"D~ Nie wiem dlaczego, ale rysowanie seksu zawsze mnie podniecało. To chyba jakiś fetysz, |No, skoro ciebie samo myślenie podnieca, to normalna być nie możesz.| no ale każdy ma swoje fetysze, co nie? ~*Ja nie mam albo nie wiem czy mam.*~ ~Każdy ma, więc ty pewnie swego jeszcze nie odkryłaś.~ Samo rysowanie, jako iż rysowałam w stylu realistycznym, zajęło mi kilka godzin, ale jak dla mnie opłacało się. Komiks był estetyczny, ładnie narysowany no i jeszcze wy|ruchany|lałam ~*Jak można wyruchać komiks? xD*~ |Moc Opkolandii jak zwykle nam pomaga. :D| w niego wszystkie moje erotyczne myśli. Po prostu idealnie. Od razu, po skończeniu, schowałam wszystko do torby, okryłam się mymi włosami i położyłam. Kiedy już leżałam, rozmyślałam sobie na różne tematy. \Po tym, co przedstawiał ten akapit, nie wiem czy chcę wiedzieć, o czym ona myślała./

 

Myślałam, co obecnie robił Grzegorz. ~Stalkował Zardonica i za to został zajebany przez piorun. No co? Bóg się wkurzył, że Czystą Zajebistość ktoś dręczy.~ ~*Cudowna perspektywa przyszłości dla Grzegorza. xD*~ ~Co nie? :D~ Znaczy tak, wiedziałam że podążał aby mnie uratować, |A skąd to wiesz? Może cię olał? Wiadomo, że tego nie zrobił, ale nie mogła mieć pewności czy aby na stówę jej nie olał.| ale zawsze mógł się na przykład zatrzymać, mógł nie jechać, bo na przykład źle się czuł czy mógł zasnąć. Byłam ciekawa, co obecnie się u niego działo. ~*Starał się tak seksownie ruszać jak Zardonic w teledysku do „Revelation", ale jako iż Grzegorz to zjeb, to nigdy mu się to nie uda.*~ \Czy ja mogę wyjść?/ |Masz fajną stwórczynię, Rivienno. xD| ~*;"D*~ końcu kochałam go, więc to chyba logiczne, że się o niego martwiłam. Chciałam, aby jak najszybciej mnie znalazł, bo zaczynał mi doskwierać brak bliskiej osoby | ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Nie, zboczeńcu. xD*~ |:D| oraz fakt, że nie miałam się do kogo odezwać. Chciałam z kimś porozmawiać, ale nie zamierzałam mówić sama do siebie, gdyż jak dla mnie było to nienormalne. ~*Spal się. Teraz.*~ Również doskwierał mi brak możliwości ruchu. Lubiłam ciągle gdzieś chodzić, biegać, uprawiać sport i tak dalej, a tu mogłam tylko leżeć lub siedzieć. ~*Możesz się poczuć tak jak moja prababcia, gdy złamała miednicę i nie mogła się ruszać. A z tego, co opowiadała mi mama, prababcia miała, że tak to określę, motorek w dupie i ciągle się ruszała.*~ Czułam się ograniczona i to między innymi powodowało u mnie dyskomfort. Również fakt, że potrzeby fizjologiczne musiałam załatwiać w bieliznę powodowało, że było mi tu niekomfortowo. \Jeżeli dostaniemy opisy jak się załatwiałaś, spalę./ Nie wiedziałam, jak długo bym tu jeszcze przetrwała, ale obawiałam się tego, że w końcu mogłabym oszaleć i popełnić samobójstwo ~Wszyscy na to czekamy.~ choćby przez strzał w głowę, jeśli wcześniej tlen by się nie skończył i nie udusiłabym się. Również było tu gorąco, co nie ułatwiało życia, gdyż codziennie przez pot oraz mocz wydalałam przynajmniej półtora litra wody. ~UMRZYJ. TERAZ.~

 

Rozmyślałam tak sobie do około godziny dziewiętnastej piętnaście. \Nie wnikajmy już w to, jakim cudem nie zdechła z nudów, bo nie dostaniemy odpowiedzi na to wiekopomne pytanie./ O tej godzinie, poczułam się senna, a nie zamierzałam bezcelowo walczyć z sennością. Od razu zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr oraz lekkie pluskanie wody. ~~*STOP. X"""""""D*~ ;"""D~ Parę minut potem, usnęłam z nadzieją, że następnego dnia ktoś by mnie stąd uratował i zabrał do Pols|z|ki, ~*Polszka. Tak. xDDDD*~ |No co? :D| do mych najbliższych, za którymi tak bardzo tęskniłam...

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 12|2|.|3|03.2016|8| rok, piątek, ~*piołtek~ ~*Noł ;_;*~ ~Hehe :D~ godzina |8|08:30|3| czasu polskiego.

Dzień #72

Tego dnia obudziłam się jeszcze o normalnej, jak dla mnie, porze. To był już siedemdziesiąty drugi dzień mojej męki tutaj, taka ciekawostka. ~Wiemy, widzimy to po numerze dnia.~ Byłam tu ponad trzy miesiące i nic nie zapowiadało zmian. Na serio nie chciałam, aby kula od Aqua Zorbingu była moim grobem. ~*I nie będzie twoim grobem, bo opko uznało, a właściwie moja przeszła, niedojebana wersja uznała, że przeżyjesz, bo inaczej byłoby zbyt oryginalnie jak na opko.*~ Jednak, nie mogłam zamęczać się pesymistycznymi myślami, bo mogłoby mi to odebrać chęci przetrwania, a tego bym nie chciała. W końcu starałam się tu przetrwać, aby jeszcze kiedyś spotkać się z ukochanym oraz moją rodziną i pozostałymi przyjaciółmi. ~*A także po to aby móc słuchać muzyki Zardonica, nie zapominaj!*~ \Priorytety tysiąclecia, widzę./ ~*;"D*~ Od razu, dla relaksu, zaczęłam obserwować gwieździste niebo i analizować położenie gwiazd. ~*Kurde, astrologiem zostań.*~ ~Andromeda nie nadaje się nawet do zamiatania chodników.~ ~*A, faktycznie. ;=;*~ Serio, to było bardzo relaksujące zajęcie w tym miejscu. Przyjemnie się tak patrzyło i analizowało, można było się prawdziwie zrelaksować. |Ja bym już dawno się zanudził, ale co kto lubi.| W każdym razie, po paru minutach, starałam się \To „się" nie jest tu potrzebne./ ~*Ogólnie to opko nie jest tu potrzebne.*~ \To wiadome nie od dziś./ usiąść. Niestety, po zrobieniu tego, poczułam że wczorajszy ból brzucha dzisiaj był silniejszy. ~<Zaczyna szukać w świecie opka Antarktydy.>~ Także mój brzuch bardziej napęczniał oraz poszerzył się, co czuć było po tym, że spodnie były znacznie ciaśniejsze niż dzień wcześniej oraz widać było po tym, że brzuch nieco wystawał spod bluzki. \Zaufaj nam, Andromedo. Nikogo nie interesują tak dokładne szczegóły tego jak się czułaś./ Także czułam, że guzik od spodni uciskał mnie w podbrzusze, co nie było miłym uczuciem. |Zawsze mogłaś te spodnie rozpiąć, to byś nie musiała narzekać.| ~*Ale opis byłby krótszy i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a nie o to chodziło mojej dawnej mnie.*~ |Niestety :-(| Również mój brzuch był twardszy, a uciśnięcie jeszcze miękkiej części kończyło się większym bólem. Także dało się czuć, że mój brzuch naciskał na żołądek, ~<Znajduje helikopter lecący na Antarktydę.>~ co czułam poprzez ucisk w tamtym miejscu. Od razu, nie chcąc się męczyć z silniejszym bólem, położyłam się, okryłam moimi włosami, położyłam i zaczęłam rozmyślać. ~*Te opisy będą ciągnąć się chyba przez jakieś dziesięć rozdziałów, wiecie o tym? ;_;*~ ~Nie ;_;~ ~*Niestety ;___;*~

 

Myślałam, dlaczego tutaj tak często miewałam bóle brzucha i to tak silne. Może Dawid ~*Dejwid~ nie był głupi i zajrzał do torby, |Sądzę, że tak zrobił, bo idiotą chyba nie był, a przynajmniej po prologu wskazywał oznaki inteligencji.| i widząc jedzenie coś zrobił, aby mnie nim podtruwać? ~W sumie, inteligentne. Wtedy dłużej byś cierpiała, o co zapewne mu chodziło.~ Być może, bo w końcu coś za często miałam wzdęcia oraz silne bóle brzucha. Mógł też dolać do wody coś, co by mnie podtruwało, przez co musiałam cierpieć. ~*Kocham go. *.**~ ~Sama go wykreowałaś.~ ~*PRZESTAŃ ;"-(*~ ~;"D~ Ciekawa byłam, ile trwałby ten ból. Miałam nadzieję, że nie więcej niż tydzień, bo bóle nie były przyjemne. Postanowiłam ograniczyć porcje pożywienia i wody do minimum i sprawdzić, czy to by pomogło. ~*Niedługo wszystko wam wyjaśnię. Opko nie zostało nigdy skończone, więc będę mogła wam powiedzieć, na co zmieniła się fabuła.*~ Jeśli tak, znaczyłoby to, że Dawid ~*Dejwid~ po prostu mnie podtruwał, abym jak najbardziej cierpiała. Ych. Ból stawał się silniejszy z każdą godziną, więc to było poważniejsze zatrucie. ~:D~ Jak na razie był nabrzmiały tak, jak rano, ale ból był silniejszy, więc jutro jeszcze by nie ustąpił, a przynajmniej tak podejrzewałam. ~:DD~

„*Ych* Au...To tak boli...*Yych* |Rodzisz?| ~Podsuwasz mi pomysły na naprawę opka.~ |Kocham siebie. :D| ~*Czas spierdalać. ;_;*~ |;"D| Ten ból jest tak silny, a ja nic nie mogę zrobić. *Ych* Mam nadzieję, że szybko minie... *Yyyyych* *Yyych* *YYYYYYCH*" |Ewidentnie, rodzi.| ~*SLADE! X"D*~ |No co? :D| – myślałam jęcząc z bólu.

Nie wiedziałam, czym się zatrułam, ale to było uciążliwe. Yych. Ból był coraz większy, a ja czułam, że nie wytrzymam. |Ile tam pięćset plusów masz urodzić? Bliźniaki? Trojaczki?| ~*Muszę cię oddać na wychowanie do Emily. xD*~ |Jesteś brutalna. ;_;| ~*;"D*~ Przez to, zaczęłam jęczeć z bólu, gdyż jak wspominałam, z każdą godziną się nasilał. \Super, ale nikogo nie interesują takie szczegóły./

 

Od razu zamknęłam oczy, aby spróbować zasnąć i choć na chwilę sobie ulżyć. Jednak, po zamknięciu oczu, oprócz bólu czułam, że miałam mokro w majtkach, gdyż pęcherz nie wytrzymał. ~*Ja już nie mogę z tymi opisami. ;=;*~ \Kiedy powrót do raju?/ ~*Za siedemnaście rozdziałów.*~ \<Płacze>/  W sumie, czułam nacisk na pęcherz, więc to było normalne. Miałam nadzieję, że szybko by ustąpił, bo nie zamierzałam cierpieć. ~:DDD~ Lecz, starałam się wsłuchać w arktyczny wiatr oraz lekkie pluskanie wody ~w kiblu~, aby usnąć. ~*Czy ty musisz ubarwiać opko w ten autystyczny sposób? xD*~ ~Tak :D~ Parę minut potem, udało mnie się to. Usnęłam, z nadzieją że ból by ustąpił, a także, że ktoś w końcu uwolniłby mnie z tego arktycznego więzienia i zabrał do domu. Tak bardzo chciałabym trafić już do mej rodziny i przyjaciół... |W mojej fabule chciałabyś trafić do nich uzbrojona w broń masowej zagłady.| ~Gdybym był kobietą, właśnie miałbym nowego chłopaka.~ |:D| ~*A mama mi mówiła, abym uważała na podejrzanych typów. ;=;*~ |~:D~|

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 13|3|.|3|03.2016|8| rok, sobota, ~*sóbóta~ godzina |9|09:|3|00 czasu polskiego.

Dzień #73

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Miło było, że ból nie budził mnie o jakichś dziwnych porach jak to było wtedy, gdy miałam pierwszy okres w tym miejscu, gdyż kolejne przebiegały albo bezboleśnie, albo tylko z lekkim bólem brzucha. ~*Oto objaw Mary Sue numer chuj wie który.*~ Wolałam budzić się w porach, które były dla mnie standardem, gdyż bardzo nie lubiłam zmian i byłam przyzwyczajona do rutyny. ~Nie muszę przypominać, jakie marzenie zostało przypisane Andromedzie w opisie bohaterów, co nie?~ ~*Hipokryzja Attack*~ Źle reagowałam na większe zmiany, mimo iż wiedziałam, że to było nieuniknione, ale po prostu nie cierpiałam zmian. |Zdajesz sobie sprawę, że zrobiła się z ciebie pierdolona hipokrytka?| ~*Zapomniałam o tym, co było w opisie bohaterów, a nie chciało mnie się sprawdzać.*~ |;=;| ~*Wiem ;=;*~ Wolałam życie takie, jakie było. W każdym razie, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w czarne, gwieździste niebo i przeanalizowałam dzisiejsze położenie gwiazd. ~Ta po prawej była zrobiona z tetrahydroksochromianu sodu, a ta po lewej leżała pod kątem prostym względem tej po środku.~ ~*Możesz przestać jeść co popadnie i sprawdzać czy spożywane przez ciebie produkty nie są spleśniałe? Bo ten serek wiejski na stówę był.*~ ~No co? :D~ Może byłam po prostu trochę dziwna, że relaksowała mnie analiza rozłożenia gwiazd na niebie, ale w końcu nikt nie jest do końca normalny, czyż nie? ~Szczególnie Ramoninth, gdy wejdzie jej faza na coś lub kogoś.~ ~*:D*~ Jednak, parę minut później, spróbowałam usiąść w kuli. Niestety, kiedy byłam w połowie, ból stał się znacznie silniejszy niż wczoraj. Ych. Bolało znacznie mocniej i dało się to wyczuć. Także mój brzuch napęczniał znacznie bardziej niż wczoraj oraz bardziej się poszerzył, co czułam po tym, że spodnie stały się bardzo ciasne, a guzik ledwo wytrzymywał. ~To może rozepnij te spodnie,aby ci się nie rozerwały, co?~ Od razu rozpięłam spodnie i zsunęłam je niżej, aby brzuch miał miejsce do rozrastania się. ~O, użyłaś mózgu. Idealny tydzień nadchodzi.~ Także stwardniał bardziej, a po uciśnięciu jeszcze miękkiej części czuć było znacznie mocniejszy ból. \Serio, Andromedo, uwierz nam. Takie szczegóły nikogo nie interesują./ Również naciskał na pęcherz, przez co ciężej było mi utrzymać go w ryzach. ~*Nie mogę uwierzyć, że kiedyś mogłam być aż tak niedojebana. ;=;*~

~

Data powstania tego rozdziału...Ona nie jest taką odległą przeszłością. ;_;~

~*<Płacze nad swoją mentalnością sprzed siedmiu miesięcy.>*~

Naciskał też na inne narządy wewnętrzne, powodując ich ból. Yych. Tak mnie bolał, że zastanawiałam się, czym aż tak się zatrułam. No, ale nie chcąc się męczyć, położyłam się w kuli, gdyż wtedy ból był znacznie słabszy. Leżąc, aby nie nudzić się cały dzień, poza kolejnymi analizami położenia gwiazd, rozmyślałam na różne tematy. \A zważywszy na piekielność tych rozdziałów, nie wiem czy chcemy wiedzieć, o czym ona rozmyślała./

 

Myślałam sobie, co mi taka analiza da w przyszłości. W sumie niewiele, ale to zajęcie było relaksujące. Jak dla mnie, było ono idealne na rozluźnienie. Poza tym, okropnie nie znosiłam zmian, mimo iż wiedziałam, że musiały występować. ~*Ta hipokryzja zaczyna powoli mnie rozpierdalać. XD*~ ~Nie tylko ciebie. XD~ Byłam takim człowiekiem, że po prostu byłam przywiązana do rutyny i trzeba było mnie zmusić szantażem do jej zmiany, bo inaczej to nie działało. ~Zamkniesz ryj czy mam cię rozstrzelać za hipokryzję, dziwko jebana?~ ~*Kultura level hard. xD*~ ~Po prostu Andromeda zaczyna mnie wkurwiać.~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.*~ |I nie tylko was.| Tak, byłam prostą kobietą. \Polemizowałabym/ Moim celem w życiu była duża rodzina, a ta trójka dzieci to tylko na początek. W przyszłości chciałabym mieć przynajmniej od sześciu do dziesięciu, jeśli los byłby łaskawy to nawet piętnastu dzieci,

~<Wyobraża sobie, jak wyglądałoby jego życie, gdyby na raz miał tyle dzieci w dzisiejszych czasach. Tyle wychowania, brak czasu nawet na pójście do kuchni, wieczne zmęczenie, hałas i brak chwili na chociażby złapanie oddechu.>

<Mdleje>~

~*<Łapie nieprzytomnego Grzegorza.>

Cholera, no i przez tę szmatę Grzegorz nam zemdlał. ;-;*~

|Nic tylko Andromedę spalić. ;-;|

gdyż bardzo chciałam być matką dużej ilości dzieci i czułam, że mogłabym im zapewnić normalne warunki rozwoju. ~*A ile kasy by było!*~ |Szkoda tylko, że trzeba byłoby ją przeznaczyć na te gówniaki.| ~*Niestety :-(*~ Również pragnęłam kochającego męża i stabilnej sytuacji w życiu, zmieniającej się tylko w ostateczności. \Grzegorz przy takim życiu dostałby nerwicy. W sumie tak jak każdy w naszej bazie./ Jednak czy to było złe? Sądziłam, że nie. Światu potrzebni są ludzie, którzy tworzą lub ogólnie robią wielkie rzeczy oraz ludzie prości. ~*Fakt, ale ty, Andromedo, zgodnie z opisem bohaterów, nie należysz do ludzi prostych.*~ Nie miałam wielkich ambicji, a moje szczęście ograniczało się do ogromnej rodziny i stabilizacji w życiu, co ~*dla mnie byłoby najgorszą z możliwych kar.*~ uważałam za kompletnie normalne, bo wiele osób miało takie samo lub podobne myślenie do mojego. Jednak, te plany nie były jeszcze na teraz. Czułam, że psychicznie nie byłam dojrzała do seksu, \No i zaczyna się to samo. Ten sam temat w sensie./ a wiadomo, że stosunek jest pierwszym krokiem do ciąży oraz powinien być decyzją podjętą świadomie i dojrzale. |No chyba, że zostałabyś zgwałcona. Życie przynosi różne niespodziewane rzeczy, łącznie z tymi okropnymi.| Nie chciałam adoptować dzieci, gdyż wolałam sama je urodzić i przekazać im moje geny. ~*No i jeszcze chce te dzieci na samym początku ukarać, sadystka.*~ Poza tym, miałam dopiero dwadzieścia lat, więc sądziłam, że to jeszcze nie czas na zakładanie rodziny. Odpowiedni czas jak dla mnie to od dwudziestego piątego roku życia. |O chÓj, jak wcześnie.| Poza tym, najpierw musiałabym wyjść za mąż za Grzegorza, gdyż byłam zwolenniczką seksu dopiero po ślubie. |Nie dogadalibyśmy się.| ~*Slade jest nowoczesny, więc jeżeli jesteście zagorzałymi katolikami, to po prostu nie zwracajcie na niego uwagi.*~


Rozmyślałam tak do około godziny dwudziestej trzydzieści, gdyż po tym czasie poczułam się senna. Od razu, nie zamierzając walczyć z tym uczuciem, poddałam się mu. | ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*NIE. X"D*~ |;"D| Po zamknięciu oczu, wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr, lekkie pluskanie wody oraz moje ciężkie oddechy, spowodowane bólem brzucha. ~*Dobrze, że Grzegorz jeszcze się nie obudził, to unikniemy niedojebanych wstawek.*~ Na szczęście, cały dzień udawało mnie się powstrzymać niekontrolowane oddawanie moczu, ale obawiałam się, co mogłoby się stać w nocy. \Tylko spróbuj wyskoczyć z dokładnymi opisami tego, jak się załatwiałaś, to rozstrzelam./ W każdym razie, parę minut potem, usnęłam z nadzieją na to, że następnego dnia ktoś by mnie uratował i wróciłabym do normalnego życia, jakie wiodłam dotychczas... ~*Niespoilerujący spoiler: To nie nastąpi.*~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 14|4|.|3|03.2016|8| rok, niedziela, godzina |7|07:5|5|0 czasu polskiego.

Dzień #74

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Po otworzeniu oczu, poczułam że miałam mokro w majtkach, ale nie była to krew. \No nie. Jeszcze może dokładne opisy dowal? ;=;/ Znaczyło to, że w czasie snu nacisk na pęcherz musiał być tak silny, że nie wytrzymałam i niekontrolowanie oddałam mocz. W sumie podejrzewałam, że tak mogłoby się stać, bo już przed snem nacisk był duży. W każdym razie i tak musiałam tutaj załatwiać potrzeby fizjologiczne w bieliznę, więc to nie było nic dziwnego. |Dobrze, rozumiemy, a teraz skończ z tymi okrutnymi opisami. ;=;| Jednak, po przebudzeniu się, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w niebo, dokładnie analizując położenie każdej z gwiazd. Nieziemsko mnie to relaksowało, naprawdę. ~I ty twierdzisz, że jesteś normalna?~ ~*O, Grzegorz. Już się obudziłeś?*~ ~Ta...Chryste, jak mnie głowa boli.~ ~*Nie dziwne, bo nim cię złapałam, pierdolnąłeś się łbem o blat biurka.*~ ~;-;~ Powinnam coś takiego praktykować co wieczór, po powrocie do domu. |Zna ktoś numer do dobrego psychiatry?| Może zaczęłabym też zapisywać w jakimś osobnym zeszycie moje analizy? Z tego mogłoby być nowe hobby! ~*A wy nadal uważacie za pojebane moje hobby odnośnie kolekcjonowania paragonów.*~ ~Zwracam honor, jednak są bardziej jebnięte osoby.~ Jednak, parę minut potem, spróbowałam usiąść w kuli, bo przecież nie mogłam wiecznie analizować układu gwiazd. \W przypadku Mary Sue wszystko jest możliwe./ Niestety, przy próbie uniesienia się, poczułam jeszcze silniejszy ból niż wczoraj. Widziałam, że mój brzuch był o wiele bardziej napęczniały i szeroki niż wczoraj, przez co znacznie bardziej wystawał spod bluzki. \Naprawdę, takie szczegóły nie interesują kompletnie nikogo. Ani nas, ani czytelników, a tylko powodują, że mamy ochotę się powiesić./ Także już cały stwardniał, co powodowało silny ból. Yyych. |Chłopiec czy dziewczynka?| ~*SLADE! X"""D*~ |No co? ;"D| To tak bolało, że nie wiedziałam, czy wytrzymałabym, no ale musiałam przetrwać. Silny nacisk na organy wewnętrzne i dodatkowy ból mi w tym nie pomagały. ~*Nie za bardzo się znam na takich dolegliwościach, ale czy jej organizm nie powinien już wykitować?*~ ~Szczerze, nie mam pojęcia. Może ktoś z czytelników się zna lepiej od nas i nam napisze w komentarzach.~ Od razu, aby nie musieć męczyć się z tym okropnym bólem, położyłam się, gdyż leżąc ból był znacznie słabszy. Leżąc, w trakcie analizowania układu gwiazd oczywiście, zaczęłam rozmyślać na różne tematy. |Mózg jej powinien się przegrzać, tyle myśli.|

 

Zastanawiałam się, czym się tak strułam. Nawet będąc w tej kuli nie miałam jeszcze mdłości, tylko wzdęcia i silne bóle brzucha. ~*W końcu moja nie tak bardzo dawna wersja chyba chciała torturować swoją wersję oddaloną, z perspektywy kwietnia, o siedem miesięcy.*~ ~Z tego co pamiętam, ty podejrzewałaś, że nadal będziesz to pisać.~ ~*Dobrze, że w końcu porzuciłam ten szalony pomysł. ;=;*~ Nie wiem, czy Dawid ~*Dejwid~ mi coś dosypał do jedzenia, coś co by mnie podtruwało w ten sposób, ale to nie było normalne. \Miło, że nie przyjmujesz tego faktu od tak, bo tak./ Nie chciałam go obwiniać, nie mając dowodów na to, że to była jego wina. ~*Ty idiotko. Ja na twoim miejscu, jak w sumie i każdy inny, zwaliłabym winę na niego, bo tylko na niego można było zwalić winę.*~ Może po prostu przez nieuwagę sama wzięłam dużo nieświeżego jedzenia. |Zważając na twój debilizm, to byłoby bardzo prawdopodobne.| Ale wtedy prędzej targałyby mną mdłości, a nie takie dolegliwości. ~*Ręka mnie boli.*~ \Ta informacja była ciekawsza od opka./ ~*Wiadomo, wszystko jest ciekawsze od opka.*~ Podejrzewałam, że to Dawid ~*Dejwid~ mi coś dosypał do części jedzenia, ale nie mogłam mieć pewności, dopóki nie odnalazłabym jakichś śladów zatrucia jedzenia czy wody. ~To poszukaj, akurat w tym miejscu masz czas.~ No, ale w sumie on przecież chciał, abym cierpiała bardziej przed śmiercią, dlatego nie zabił mnie od razu, tylko tutaj wsadził, więc to mogłoby być prawdziwe. Jednak, tak jak mówiłam, ja nie chciałam nikogo osądzać, nie mając dowodów. Musiałabym mieć prawdziwe i niepodważalne dowody na czyjąś winę, aby kogoś osądzić. ~*Kurde, ta hipokryzja wylewa się z monitora. Nie będę tutaj cytowała opisu bohaterów, ale wszyscy wiedzą, że hipokryzja wbiła na chama do tych rozdziałów i nie chce ich opuścić.*~ Nie chciałam wydawać wyroków pochopnie, gdyż mogłabym się wiele razy mylić. Nie, nie studiowałam prawa \Bogu dzięki./ tylko filologię niemiecką, ~*:**~ ale byłam sprawiedliwym człowiekiem i chciałam, aby wszyscy byli szczęśliwi. ~*Powiało tutaj mym nowym FanFiction. XD*~ Studiowałam taki kierunek studiów, bo po pierwsze mnie interesował, po drugie chciałam skończyć studia, a po trzecie i tak nie zamierzałam pracować, tylko rodzić dzieci oraz opiekować się nimi i domem. \Wychodzę z tej karuzeli spierdolenia./ ~*Czekaj, to ostatni rozdział do analizy na dzisiaj, niedługo się kończy.*~ \Bogu dzięki./ Wiem, że to takie trochę średniowieczne podejście do życia, ale po prostu czułam, że byłam przeznaczona do rodzenia dzieci, wychowywania ich oraz zajmowania się gospodarstwem domowym. ~Hipokryzja mnie pochłania. AAA!!!~ Posiadanie dużej ilości dzieci ułatwiał mi też fakt, że Grzegorz bardzo dużo zarabiał, |No ależ oczywiście. ;=;| więc mogłabym mieć wymarzoną ilość potomstwa i tylko je wychowywać oraz zajmować się domem, a Grzegorz by nas utrzymywał. ~Pal się w ogniach piekielnych, dziwko.~ Jak wspominałam, byłam prostą kobietą ~Analiza końcowa będzie długa.~ ~*;_;*~ ~;"D~ i mój sens życia to ogromna rodzina i stabilne życie, codziennie takie samo. Nic więcej nie było mi do szczęścia potrzebne. Może było to spowodowane wychowaniem, bo w końcu ja sama miałam ósemkę rodzeństwa, |Fakt, że nie było to wspomniane nigdzie wcześniej, nie pomaga.| dziesięcioro kuzynów, dwie ciotki oraz dwóch wujków, a także dwie babcie i dwóch dziadków oraz żyjących pradziadków. |I wszyscy na raz muszą męczyć się z tą pokraką.| ~*Jesteś taki miły. xD*~ |Wiem :D| Jako iż byłam najstarsza z rodzeństwa, opiekowałam się młodszymi i może dlatego silnie rozwinął mnie się instynkt macierzyński. ~W twoim wypadku można stwierdzić, że pochłonął ci duszę tak, jak EDM pochłonął duszę Ramoninth.~ ~*Kocham to porównanie. xD*~ ~Ale prawdziwe? Prawdziwe. :D~ Może to było powodem mojej chęci rodzenia i wychowywania dzieci. Jednak musiałam dojrzeć do współżycia, aby zajść w ciążę. |Te przemyślenia Andromedy zaczynają mnie nudzić. Możemy zmienić temat?| ~*Zara, jeszcze parę zdań.*~ Ja wiem, że moje dwie siostry miały pierwsze dziecko już w wieku osiemnastu lat, a jedna nawet zaszła w ciążę w wieku szesnastu lat, ~Witamy w XXI wieku.~ jednak ja nie czułam się na tyle gotowa psychicznie w chwili obecnej. Nie bałam się porodu, mimo iż wiem, że był bardzo bolesny oraz nie bałam się seksu, ale po prostu nie byłam psychicznie gotowa, o to chodzi. \K, rozumiemy, zmieńmy temat, bo zaczynasz przynudzać./

 

Jednak, około godziny dziewiętnastej dwadzieścia poczułam się silnie s~~*Just stop. xD*~ :D~enna. Od razu, nie chcąc walczyć z nieuniknionym, zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w porywisty, arktyczny wiatr oraz moje ciężkie oddechy spowodowane bólem brzucha. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Won do psychiatry. xD*~ ~Nie :D~ Woda dzisiaj wyjątkowo nie pluskała, więc w nią nie miałam co się wsłuchiwać. I parę minut później, usnęłam z nadzieją, że już następnego dnia ktoś by mnie oswobodził i znowu mogłabym być szczęśliwa... ~*<Kręci przecząco głową.>*~

~*Koniec analizy na dzisiaj.*~

~Bogu dzięki, bo to opko zaczyna być nudne. A to pięćdziesiąta druga strona Worda tej piekielnej części opka. ;=;~

|Jezu. ;_; Miejmy nadzieję, że skończymy to opko analizować jeszcze w tym roku.|

~*Tak będzie, to wiem.*~

\Chociaż tyle./

___________________________________________________

~*Dwa rozdziały, nudzę się.*~

~Jakoś to przeżyjemy, chociaż będzie ciężko.~

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 15|5|.|3|03.2016|8| rok, poniedziałek, ~*póńędziąłęk~ godzina |5|05:15|5| czasu polskiego.

Dzień #75

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jak zapewne wiecie, bo wspominałam to już niejednokrotnie, uwielbiałam budzić się tak wcześnie, bo po prostu wtedy miałam więcej dnia na robienie czegoś produktywnego. ~*Studygram jest w takim razie dla ciebie.*~ Poza tym, od zawsze wczesną porą lepiej mnie się myślało, dlatego między innymi do sesji uczyłam się w godzinach od piątej do dziesiątej rano. |W tym momencie każdy student zaczyna budować ci świątynię.| Wtedy najlepiej przez mój mózg przepływały informacje i nauka była dla mnie produktywniejsza, a jeśli jeszcze uczyłam się na balkonie lub przy szeroko otwart~ej dupie Grzegorza~ym oknie, ~*CO. X""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ |WTF? xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD| \Co. <- Kropka lagu w mózgu./ ~Wiem ;""""D~ to było po prostu idealnie. Grzegorz nigdy tego nie rozumiał, no ale on zawsze pracował w dusznych pomieszczeniach, |To tak jak ktoś kogo znam i kto siedzi obok mnie.| ~No co? Nie chce mnie się tracić czasu na otwieranie okna.~ |Jesteś jebnięty.| ~:D~ więc co on mógł o tym wiedzieć, nie? W każdym razie, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w niebo, analizując dzisiejsze rozłożenie gwiazd. ~*A ja analizuję restless slumber, który ci zrobię, jak się nie zamkniesz.*~ |To brzmi tak pięknie. XD| ~*Wiem ;"D*~ Nie, nie interesowałam się astronomią, ale takie analizy serio mnie relaksowały i to nie tylko gwiazd. Lubiłam analizować wszystko, co się dało, co mój przyjaciel uważał za szalone. \Nie dziwne, bo to nie wlicza się w definicję normalności./ Jednak ja po prostu miałam takie hobby, więc nie rezygnowałam z niego nawet wtedy, gdy ktoś uważał to za dziwne. W końcu nikt za mnie życia nie przeżyje, czyż nie? ~Niestety, bo gdyby to było możliwe, ktoś na stówę przeżyłby twoje życie lepiej niż ty to robisz.~ ~*Jesteś taki miły. xD*~ ~Co nie? :D~ Kiedyś bardzo przejmowałam się zdaniem innych i rozpamiętywałam negatywne komentarze wiele dni a nawet tygodni, analizując każde słowo, |Czy to zalicza się do chorób psychicznych? Czy jest na sali jakiś student psychologii, który zna odpowiedź na moje pytanie?| ale obecnie przestałam, bo to nie miało sensu i tylko traciłam na to czas. Przyjmowałam do siebie bardziej tylko zdanie najbliższych. ~*Chciałabym podchodzić do życia tak jak ty. A tak BTW, zmieniając nieco temat. NO JA TEGO CHUJA, KTÓRY ZROBIŁ ZWARCIE PRZYCISKU W WINDZIE, KTÓRY PROWADZI NA MOJE PIĘTRO I TYCH, KTÓRE ZAMYKAJĄ I OTWIERAJĄ SZYBCIEJ DRZWI ZAJEBIĘ!!! JAKIM TO TRZEBA BYĆ NIEDOJEBEM SPOŁECZNYM ABY WLAĆ JAKIŚ PŁYN DO PRZEWODÓW?! NA DODATEK NIE WIADOMO, KIEDY TO NAPRAWIĄ! I CO JA MAM JUTRO KURWA ZAPIERDALAĆ PO SCHODACH OD CZWARTEGO PIĘTRA W GÓRĘ Z MEGA CIĘŻKIM PLECAKIEM?! JEŻELI TO CZYTASZ, ZJEBIE JEBANY, BO NIE WIADOMO KTO TO JEST, TO BYM CIĘ KURWA PODPIĘŁA POD PRĄD I KAZAŁA CI TO KURWA NAPRAWIAĆ, JEBAKU LEŚNY! MAM NADZIEJĘ, ŻE CIĘ KURWA PANI BASIA POĆWIARTUJE, MIMO IŻ WIEM, ŻE TEGO NIE ZROBI, PIERDOLONY CWELU! JEBANY W DUPĘ SKURWYSYN! ABYŚ KURWA WPADŁ POD SAMO- ~<Zatyka Ramoninth usta.> Jezu Chryste, ogar. ;=;~ No co? :D Akurat Internet jest idealnym miejscem do tego, bo pani Basia już tego chuja nazwyzywała na tablicy ogłoszeń. :D |Ten off-top jest lepszy od opka.| Wiadomo. :D*~ W każdym razie, ~*Właśnie chciałam to napisać. xD*~ parę minut analizowania rozkładu gwiazd później, spróbowałam usiąść w kuli. Jednak, w połowie, poczułam bardzo silny ból brzucha. \Ja jebe, noł. ;=;/ Dzisiaj był on wielkości brzucha ciążowego, ale jednocześnie znacznie szerszy niż brzuch kobiety w ciąży. |Wiedziałem, że rodzi.| ~*No ja nie mogę, ty zjebie. xD*~ |:D| Bolał niemiłosiernie oraz nacisk na organy wewnętrzne, łącznie z pęcherzem, był o wiele większy niż wczoraj. ~<Skanduje> Umrzyj! Umrzyj!~ Czułam, że narządy wewnętrzne zaczynały mnie boleć od tego nacisku, ale ja nie mogłam nic poradzić. ~:D~ Od razu jęknęłam z bólu. Yyyych... |Długo rodzi, tak BTW.| ~*Nosz... xD*~ |;"D| Tak bardzo mnie bolał, że nie wiedziałam, czy wytrzymałabym ten ból. Chciałam, aby jak najszybciej się skończył, ale ja nie miałam na to wpływu. ~:DD~ Od razu położyłam się z powrotem, gdyż leżąc ból był słabszy. Nie wiedziałam, czym aż tak porządnie się strułam, ale chyba musiałam sobie tutaj robić częstsze i dłuższe głodówki, aby nie cierpieć co parę dni nie wiadomo ile. ~:DDD~ Na dodatek brzuch nie przestawał boleć, a wręcz z każdym dniem było coraz gorzej. ~:DDDD~ ~*Kurwa, bo nam się Grzegorz podnieci. XD*~ ~;"D~ Musiałam się naprawdę silnie zatruć, aby czuć taki ból i to jeszcze prawie tydzień. \A zważając na twoje dolegliwości, nie sądzę, abyś zatruła się czymś naturalnym./

 

W każdym razie, leżąc rozmyślałam sobie na różne tematy. Myślałam o tym, dlaczego nie wzięłam tutaj moich rzeczy związanych ze studiami. Kochałam się uczyć ~*Psychol*~ i mogłabym na to poświęcać każdą wolną chwilę. Nie mogłam jednak tego robić, gdyż najbardziej produktywna w tej kwestii byłam od piątej do dziesiątej rano. |Potem zaś, mój mózg wyjeżdżał na jednodniowe wakacje na Hawaje, dlatego nie mogłam się uczyć.| Potem, czasem musiałam uciąć sobie piętnastominutową drzemkę aby mózg mi odpoczął i dopiero mogłam zająć się czymś innym. ~*Dobrze, że ja nie muszę tak robić. Wystarczy, że tylko spojrzę na tego przystojnego faceta, jakim jest Zardonic i od razu lepiej. *.**~ ~Fangirl do sześcianu.~ ~*To w końcu on ma żonę czy nie?*~ ~No do...~ ~*;"D*~ Jeśli zaś nauka była wyjątkowo długa i ciężka, czasem pozwalałam sobie nawet na półtoragodzinny sen, \Szaleństwo na całego./ ale nie więcej, bo w końcu nie chciałam tracić dnia. Grzegorz natomiast, mógł wydajnie pracować o każdej porze dnia i nocy, za co go podziwiałam. ~*To tak jak ja.*~ Był leniwy, fakt, ale jeśli coś musiał zrobić, to aby to wykonać mógł wstać nawet o trzeciej w nocy! ~*To tak jak ja #2*~ Jedyną jego wadą w kwestii pracy, zaraz po lenistwie, było to, że pracował w bardzo dusznych pomieszczeniach. ~Dzień dobry, a właściwie dobry wieczór.~ Nie wiem, jak on wytrzymywał, ale gdy czasem wchodziłam do jego pokoju po dłuższym czasie od rozpoczęcia przez niego pracy, robiło mnie się słabo i dostawałam zawrotów głowy, |po czym mdlałam i wiadomo, co dalej się działo ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Won, ty zboczeńcu. xD*~ |Nie :D| a jeśli dodatkowo w powietrzu czuć było zapach papierosów, gdyż Grzegorz raz na jakiś czas palił, ~Mimo iż nie zostało to wspomniane w opisie bohaterów, więc możemy stwierdzić z całą pewnością, że pojawiło się od tak.~ to byłam bliska omdlenia. Nie wiedziałam, jak on mógł pracować w takich warunkach, ale ludzie są różni, co nie? Ja jednak wolałam, kiedy pomieszczenie było bardzo dobrze wywietrzone oraz kiedy dostawało się tam dużo powietrza. \Możemy zmienić temat? Bo ten robi się nudny./ ~*Zara*~ Wtedy po prostu czułam się dotleniona i lepiej mnie się pracowało. Lubiłam też, gdy obok mnie była butelka ~whisky~ z wodą ~*Rozumiemy, nachlałbyś się razem ze Sladem, ale nie ma alkoholu, a wasz ulubiony monopolowy jest już nieczynny. Możesz zamknąć ryj?*~ ~Nie :<~ ~*...*~ ~;"D~ lub kubek herbaty oraz tabliczka gorzkiej czekolady lub miska orzechów. No po prostu wtedy idealnie mnie się uczyło. ~*Ja lubię uczyć się w autobusie lub pociągu.*~ \Psychol/ ~*No co? Każdy uczy się jak lubi.*~ \Psujesz/ ~*Taka już jestem. :D*~ Kiedy koledzy z uczelni pytali mnie, jak ja to robię, że mam tak dobre wyniki, mówiłam im o moim sposobie. A im aż się wierzyć nie chciało, że w tak prosty sposób potrafię się wiele nauczyć. |Kujonka| No, ale w kwestii nauki, ja uczyłam się systematycznie, więc miałam łatwiej ~*Chciałabym umieć uczyć się systematycznie, kto nauczy?*~ niż niektórzy moi koledzy, szczególnie ci, którzy kserowali ode mnie notatki przed sesją. ~Takich to tylko palić ogniem atomowym, a nie pomagać.~ ~*Grzegorz taki koleżeński. xD*~ ~:D~

 

Myślałam tak na różne tematy do około godziny dwudziestej pierwszej dwadzieścia, czyli do wyjątkowo późnej jak dla mnie pory na pójście spać. Po tym czasie, poczułam się senna. \Bo co innego./ Nie zamierzałam walczyć z tym uczuciem, zważywszy na to, że z każdą chwilą moje zmęczenie się nasilało, więc po prostu zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr oraz pluskanie wody ~w kiblu~~*Możesz zemdleć czy coś? xD*~ ~Nie :D~ Parę minut potem, usnęłam z nadzieją, że już jutro znalazłabym się w moim ukochanym domu, wśród bliskich mi osób... ~*Chciałabyś*~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 16|6|.|3|03.2016|8| rok, wtorek, ~*wtórek~ godzina |4|04:|2|00 czasu polskiego.

Dzień #76

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Kochałam budzić się o czwartej, czyli najwcześniej. \Wiemy, wspominałaś o tym nie raz./ Wtedy miałam jeszcze więcej dnia do wykorzystania na różne ciekawe czynności. Taka wczesna pora budzenia się była dla mnie po prostu idealna. Jednak, dzisiaj śnił mnie się dziwny sen, znowu związany z seksem. |Nie no, ja pierdolę, znowu? ;=;| Śniło mnie się dzisiaj, przedstawione z dokładnymi szczegółami, ~Oczywiście ;=;~ jak Dawid ~*Dejwid~ i Laura |*Laóra| uprawiali razem seks. Nie wiem dlaczego przyśnił mnie się stosunek płciowy moich dwóch wrogów, ale to było naprawdę dziwne. |A byłoby jeszcze dziwniej, gdyby okazało się, że w momencie, w którym śnił ci się ten sen, oni faktycznie się ruchali.| ~*Nie, tak chyba nie było.*~ |To dobrze.| Ogólnie tutaj śniło mnie się dużo snów związanych z seksem. \Na czym my cierpimy./ Może współżycie to było moje ukryte pragnienie i tak naprawdę byłam już gotowa psychicznie, tylko wydawało mnie się, że jeszcze nie jestem na tyle dojrzała, aby uprawiać seks? |Jezu, idź wyruchaj Dawida i zamknij ryj ja cię proszę. ;=;| ~*Porada w stylu Slade'a. xD*~ |No, bo ona mnie już wkurwia. ;=;| ~*Nie tylko ciebie.*~ Nie wiedziałam i wolałam nie zaprzątać sobie tym głowy. Po przebudzeniu, standardowo popatrzyłam jeszcze trochę w gwiazdy, analizując ich wzajemne położenie oraz rozmieszczenie na nieboskłonie. Serio, mnie to relaksowało i nie wiedziałam nawet dlaczego. ~*Boś ułomna.*~ To powinno być moje nowe hobby, tak uważałam. \OK, rozumiemy, czy możesz choć raz zmienić temat?/ No, ale parę minut później, spróbowałam usiąść w kuli. Niestety, okropnie silny ból brzucha uniemożliwił mi uniesienie się. Mój brzuch był dzisiaj wielkości dwóch brzuchów ciążowych \Czyli zgodnie z prawami logiki, raczej nie dałabyś rady się poruszyć./ oraz baaardzo szeroki. Ból był tak silny, że aż głośno jęczałam z bólu. Potęgował go również bardzo silny nacisk na organy wewnętrzne, które zaczynały silniej boleć, jakby były gniecione. ~Czy my naprawdę musimy przechodzić przez te piekielne opisy? Chyba rozwinę się na ich temat w analizie końcowej. ;=;~ |Nie podbieraj mi tematów. ;=;| ~:D~ Yyyyychhh...Yyyyyychhhh... |Kurwa, co ona, całe nowe pokolenie rodzi?| ~*Muszę cię zamknąć w izolatce. xD*~ |;"D| Bolał mnie tak bardzo, że nie wiedziałam, ile bym jeszcze wytrzymała. Od razu położyłam się, gdyż leżąc ból był znacznie słabszy, niż próbując usiąść. Kiedy już leżałam, nadal analizując położenie gwiazd, |Ależ naturalnie. ;=;| zaczęłam rozmyślać na różne tematy.

 

Myślałam dlaczego musiałam się tak męczyć. Kiedy byłam w domu, gdy byłam silnie chora lub nawet miałam wzdęcia utrzymujące się dłużej niż jeden dzień, opiekował się mną Grzegorz. ~Bowiem był ułomny i zamiast iść do baru wolał zajmować się niedojebem społecznym.~ Był przy mnie praktycznie dwadzieścia cztery godziny na dobę i mi we wszystkim pomagał. ~*Ja bym zostawiła taką pokrakę na pastwę losu.*~ ~Jak każdy, normalny człowiek.~ Tutaj zaś, musiałam przeczekiwać bóle sama, co nie było przyjemne, szczególnie obecnie. Ja w sumie też się nim opiekowałam, gdy był bardzo chory czy coś innego mu dolegało, co jednak w jego przypadku zdarzało się rzadziej niż mi. ~Dobrze ci tak.~ Znaczy ja też bardzo rzadko chorowałam, ale bywały dni, kiedy miałam nawet trzy doby pod rząd wzdęcia. \Super, zmieńmy temat./ Dlatego ja odżywiałam się lekko, bo wiedziałam, że miałam problemy z trawieniem. Grzegorz zaś, jadł dużo mięsa i tłustych potraw, ~*Kocham go.*~ co mnie przyprawiało o mdłości. ~:D~ Ja wolałam jeść warzywa i owoce, ale mięso również lubiłam, tylko w mniejszych ilościach. ~*Ale minso! Bez minsa nie da się żyć!*~ ~Popieram~ |Jestem za.| \Ja w sumie też./ Czasem zaszalałam i właśnie wtedy miałam wzdęcia, więc robiłam to rzadko. ~W sumie w opisie bohaterów nie było napisane, aby tak często ją to męczyło.~ ~*Wciskanie rzeczy na siłę jest.*~ Również piłam mało alkoholu, bo po trzech kieliszkach zaczynało mi być słabo. ~Ja mdleję po większej ilości.~ ~*Boś facet.*~ ~Cicho~ ~*;"D*~ Grzegorz też rzadko pił, ale jednak częściej ode mnie. Byliśmy kompletnymi przeciwieństwami. \No cóż, podobno przeciwieństwa się przyciągają./ Ja byłam pracowita i zdrowo się odżywiałam, ~a skromność była moją cechą numer jeden,~ a on był leniwy i niezdrowo się odżywiał. Próbowałam zmienić jego nawyki wielokrotnie, ale on jest taki uparty, że koniec końców to się nie powiodło. ~*Ja też jestem taka uparta.*~ Zamierzałam jednak jeszcze próbować, bo nie chciałam, aby się zatruwał niezdrowym jedzeniem oraz marnował czas na lenistwo. Nie, nie byłam nachalna, |W ogóle. Po prostu ani trochę.| tylko po prostu żal mi było mojego przyjaciela, który tak marnował sobie życie. Niby miał dobrą pracę, ale jednak zdrowie oraz życie jest najważniejsze. ~*Tak jak zmiany czasu.*~ Chciałam mu po prostu pomóc, bo bardzo go lubiłam i kochałam. W sumie, jedyny sport jaki on uprawiał to piłka nożna co popołudnie wraz z jego przyjaciółmi. \Że mu się chciało./ Gdyby nie to, prawdopodobnie nie uprawiałby żadnego sportu i już dawno by się roztył oraz kompletnie rozleniwił. Tak przynajmniej miał trochę ruchu i jakoś spalał chociażby te chipsy, które z taką chęcią zajadał przed telewizorem czy to jedzenie z McDonald's, które jadał na mieście. ~*Ostatni raz w McDonald's byłam ponad miesiąc temu. Wypadałoby się przejść w najbliższą sobotę.*~

 

Rozmyślałam sobie tak do około godziny dziewiętnastej dziesięć. Po tym czasie, zrobiłam się senna i to bardzo. ~No co ty nie powiesz...~ Od razu, nie zamierzając walczyć z nieuniknionym, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w arktyczny wiatr oraz pluskanie wody ~~*NIE x"D*~ ;"""D~. Przez nie w sumie, niekontrolowanie odlałam się w bieliznę, ale mogło to być też spowodowane naciskiem na pęcherz. \Uwierz, nie musisz tego opisywać. Nikogo to nie obchodzi./ No, ale parę minut potem, usnęłam z nadzieją, że następnego dnia w końcu ktoś by mnie ocalił z tego pływającego więzienia i, że mogłabym powrócić do mych bliskich i wieść dalej normalne, stabilne życie. ~*Chciałabyś, ale wiadomo, że w następnym rozdziale to nie nastąpi. Prolog nam zaspoilerował, a dokładniej jego ostatnie zdanie.*~ Takie życie kochałam i chciałam do niego jak najszybciej wrócić... \To sobie jeszcze poczekasz./

~*No i to już serio koniec analizy na dzisiaj. Kolejną częścią zajmiemy się jutro.*~

~Kiedy w ogóle skończymy te piekielne rozdziały i będziemy mogli wrócić do normalnie spierdolonych?~

~*W środę.*~

\Dzięki Bogu, już coraz bliżej./

|Na szczęście.|

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|17.|3|03.2016|8| rok, środa, ~*śróda~ godzina |9|09:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #77

~*Czy tymi dwiema siódemkami mogę dać wpierdol matołowi, który robi nam EDB w sobotę? Znaczy nie tylko w tą, bo co jakiś czas będziemy musieli tracić na to czas.*~

~:D~

~*Zamknij mordę, będziesz mnie podwoził i odwoził. :D*~

~:-(~

~*;"""D*~

|#ProblemyXXIWieku|

~*~:D~*~

Tego dnia obudziłam się o jeszcze normalnej, jak dla mnie, porze. Czasami budziłam się też po dziewiątej, ale przed dziesiątą, więc dla mnie to nie było nic dziwnego. \Mimo iż w opisie bohaterów było wspomniane co innego./ Poza tym, tutaj chciałam jak najszybciej przetrwać każdy dzień w oczekiwaniu na ratunek, gdyż w kuli od Aqua Zorbingu praktycznie nic nie dało się robić. ~Nie dziwne.~ No, ale po przebudzeniu się, |Jakby nic się nie stało. Chociaż nie, może jednak nic więcej nie mów. ;-;| popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, na którym dzisiaj gościł księżyc i analizowałam dzisiejsze rozłożenie gwiazd oraz, przy okazji, ziemskiego satelity. \Hobby tysiąclecia, nie ma co./ Nie wiem dlaczego tak bardzo to lubiłam, szczerze powiedziawszy, ale relaksowało mnie to. ~Boś psychol.~ Kiedy bóle brzucha by ustały, zamierzałam zapisywać moje obserwacje i analizy, od tak, dla zabawy i zabicia czasu. ~*Czy ktoś może mi wyjaśnić, gdzie ona zgubiła mózg?*~ ~Tam, gdzie Czarek.~ ~*Fak.*~ W końcu nowe hobby zawsze było jakąś odskocznią od rzeczywistości, czyż nie? |A podobno nie lubiłaś zmian. Jej! Niezdecydowanie!| A poza tym, jak coś sprawiało mi przyjemność, to nie zamierzałam z tego rezygnować tylko dlatego, że było dziwne. ~*No, chyba że moja przeszła wersja zarządziłaby, że ma być inaczej.*~ Jednak, parę minut później, spróbowałam usiąść w kuli. Lecz, silny ból brzucha znowu mi to uniemożliwił. |Mam takie dziwne wrażenie, że to jest tylko po to, aby nie opisywać czynności, które ona normalnie by robiła.| ~*To nie wrażenie. To brutalna rzeczywistość.*~ |No kurwa. ;=;| ~*Wiem ;=;*~ Jednak, bolał on znacznie mniej niż wczoraj \Bogu dzięki./ oraz nieco zmalał oraz zwężył się. Dzisiaj był wielkości brzucha ciążowego, |Nadal nikogo nie interere takie szczegóły.| ale nie powiększonego jeszcze raz oraz czuć było, że nacisk na organy wewnętrzne był taki jak piątego dnia mej udręki z tym zatruciem. ~Spal się. Nie wiem jak, po prostu to zrób.~ Nadal był silny, ale znacznie mniej niż wczoraj. Yyyyych... |Serio, najdłuższy poród na świecie.| ~*Wypierdalaj xD*~ |Nie :D| Nadal silnie bolał i nie wiedziałam, czy wytrzymałabym do jutra, ale przynajmniej widziałam, że zatrucie powoli ustępowało. ~*Nie mogę się doczekać, aż dojdziemy do momentu, w którym będę mogła opowiedzieć, na co zmieniła się fabuła.*~ Jednak, nie chcąc cierpieć, położyłam się w kuli i zaczęłam, przy okazji analizy rozmieszczenia gwiazd i księżyca, rozmyślać na różne tematy. |Ciekawe hobby, level expert. Ja wiem, że w tej kuli za wiele robić nie można, no ale jednak.|

 

Myślałam sobie nad tym, dlaczego i czym się tak zatrułam, ale nie mogłam dojść do niczego sensownego. ~Pewnie Dawid zatruł cię trucizną domowej roboty, abyś w końcu zdechła jak należy.~ ~*Jakiż ty miły. xD*~ ~Co nie? :D~ Przypomniało mi to jedną sytuację sprzed dwóch lat, \Nie obchodzi nas ona./ kiedy jednego dnia Grzegorz ~*Muszę wejść pod koc, zw.*~ zjadł tłusty obiad w McDonald's, potem jeszcze dwie paczki chipsów, wypił dwie puszki piwa oraz zjadł jakieś tajskie jedzenie. ~*Wyrzygałabym jelita jeszcze tego samego popołudnia.*~ ~Nie tylko ty. X.X~ Potem przez dwa tygodnie miał silne wzdęcia |To możliwe? Nie wiem, pytam.| ~*Z tego co wiem, to pod rząd, bez przerwy, raczej kurwa nie. ;-;*~ |Hipernierealizm| i całe dnie leżał w łóżku, jęcząc z bólu. |Jesteś pewna, że to było z bólu? ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*AUT. X"D*~ |Nie :D| Dosłownie, jęczał prawie cały czas, czasem głośniej, |( ͡° ͜ʖ ͡°)| czasem ciszej, |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| tak go ponoć brzuch bolał. ~*STOP. X""D*~ |Leniacze same się cisną. ;"D| Oczywiście pomagałam mu w codziennym życiu, gdyż w końcu bardzo go lubiłam oraz kochałam, ~*Ja bym go olała i poszła pojeździć pociągami.*~ \Te priorytety./ ~*Wiem x"D*~ ale w sumie to była jego wina, że najadł się dzień wcześniej takim jedzeniem. \Dziwne, że nie wyrzygał układu pokarmowego./ ~*Jakim cudem to mogłoby mu się udać? xD*~ \A ja wiem? Opkolandia coś wymyśli./ Przez to, prawie się nie wysypiałam, bo musiałam wstawać bardzo wcześnie oraz siedzieć do późna i mu pomagać, a czasem ze snu wyrywały mnie jego jęki, |( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Nie, ty zboczeńcu. xD*~ |:-(| ~*Weź go ktoś wychowaj. Dopłacę. xD*~ |;"""D| gdyż budził go silny ból. Raz przez to, za dnia, kiedy byłam w kuchni straciłam przytomność ze zmęczenia i chyba pół dnia leżałam nieprzytomna na kafelkach w kuchni. ~#Hipernierealizm~ Potem, po przebudzeniu, jeszcze godzinę nie mogłam się ruszyć. ~#HipernierealizmDoKwadratu~ Ja oczywiście teraz czułam się o wiele lepiej niż on wtedy, ale jednak i tak musiałam cierpieć przy próbie wstania. \Czemu te wszystkie okrutne opisy dotyczą bólu brzucha, a nie na przykład dupy?/ ~*¯\_()_/¯*~ \.../ ~*Wiem ;-;*~ Poza tym, ja obecnie nie miałam wzdęć, bo gdyby tak było, mój brzuch byłby miękki a nie twardy jak \twój spleśniały mózg/ skała, ~*Piękne to porównanie. XD*~ \Wiem/ przede wszystkim. Szczerze, nie wiedziałam czemu tak lubiłam opisywać swoje lub czyjeś dolegliwości, ale to było przyjemne wbrew pozorom. ~Wyjdź, szatanie i wracaj do piekła. ;_;~ ~*Idę się spalić, zw.*~ |<Razem ze swym strażnikiem psychiki chowają się za Federico.> Heeelp ;___;| \<Sama chowa się za Federico.> Ratunkuuu.../

 

No, ale myślałam tak sobie do około godziny dziewiętnastej piętnaście. Po tym czasie, poczułam się senna, więc nie zamierzając walczyć z tym uczuciem, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w arktyczny wiatr. ~ŁAZAAA!!!~ ~*Jeszcze się nie ogarnąłeś? xD*~ ~Znasz mnie tyle lat, powinnaś wiedzieć, jaki jestem. :D~ ~*Przynajmniej w „Kroniki Apokalipsy: 2017" jesteś normalny.*~ ~Wiem, też lubię science-fiction.~ ~*Nosz... x"D*~ ~;"""D~ Dzisiaj nie słychać było pluskania wody ~~*ZAKAZUJĘ x"D*~ :D~, jak coś. Również w pewnym momencie, jeszcze przed zaśnięciem, poczułam że oddałam mocz w bieliznę. |Uwierz, nikogo to nie interesuje.|To zapewne przez nacisk na organy wewnętrzne, w tym i pęcherz, powodowane przez napęczniały brzuch. \Rozumiemy, japa tam./ Dało się do tego przyzwyczaić, mimo iż było to uciążliwe. No, ale i tak musiałam tutaj załatwiać potrzeby fizjologiczne w bieliznę, więc co to za różnica. |Dość trochę jakby jest.| Jednak, parę minut wsłuchiwania się w wiatr później, usnęłam twardym snem z nadzieją, że następnego dnia ktoś uwolniłby mnie z tej niewoli ~*Chciałabyś. My zresztą też chcielibyśmy.*~ i, że mogłabym wrócić do mego normalnego, stabilnego życia wśród moich bliskich, którzy byli dla mnie tak ważni... |Ale którzy, według mego remake, mieli cię w dupiu.|

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|18.|3|03.2016|8| rok, czwartek, ~*czwąrtęk~ godzina |1|11:|3|30 czasu polskiego.

Dzień #78

Tego dnia obudziłam się o wyjątkowo późnej, jak dla mnie, porze. Na serio, w domu praktycznie w ogóle nie budziłam się wpół do dwunastej, |To chyba dobrze, że tak późno się obudziłaś, to będziesz mniej dnia użerać się w tej nieszczęsnej kuli.| chyba że byłam bardzo chora. No, ale w sumie tutaj to szło na plus, bo traciłam więcej dnia i byłam coraz bliżej kolejnego, w którym ktoś w końcu mógł mnie uratować. |Właśnie| Jednak, po otworzeniu oczu, standardowo popatrzyłam trochę w gwieździste niebo, dzisiaj znowu z księżycem. ~Widać księżyc uznał, że może da radę cię oświecić. Niestety, nie wiedział, że nie ma takiej mocy jak słońce.~ ~*W bazie Slade'a wszyscy są kwintesencją empatii. xD*~ |:D| ~*Ty to w ogóle siedź cicho. xD*~ |;"""D| Nadal leżąc i wpatrując się w górę analizowałam rozłożenie tychże ciał niebieskich. Przyjemne to było jak cholera, musiałam przyznać. \Nie zesraj się z tego powodu./ Nie wiedziałam tylko, co aż tak bardzo lubiłam w tym patrzeniu w niebo i analizowaniu rozłożenia gwiazd oraz księżyca, jeśli się pojawiał. Ale może to o to chodziło? Może po prostu miałam ~*nie wiedzieć, jakimi innymi językami poza hiszpańskim i angielskim posługuje się Zardonic?*~ ~Kolejny temat, którym torturujesz mnie od rana, ty fangirl jebana.~ ~*No co? Ja chcę tylko wiedzieć te rzeczy:

– Czy nasz pan i władca Zardonic ma żonę.

– Jakimi językami, wiadomo nie licząc hiszpańskiego i angielskiego, się posługuje.

– Jakie miał dzieciństwo (złe [nie daj Boże!]/normalne/zajebiste) i czy ma rodzeństwo.

I tyle. Nie jestem aż taką psychofanką aby interesowało mnie np. to, jaki kolor bielizny dziś założył, więc Gregory weź się odwal. ;-;*~ ~Psujesz~ ~*Wiem :D*~ odczuwać przyjemność, |~*Stop. X"D*~ ;"D| nie zastanawiając się, co mi ją sprawiało? |~*Nie, zboczeńcu. xD*~ :D| Nie ważne, nie będę się nad tym dłużej zastanawiała. Po paru minutach takiego leżenia, spróbowałam usiąść w kuli z nadzieją, że dzisiaj by mnie się to udało. Niestety, |;-;| ból nadal nie ustępował, ale czułam że był taki, jak czwartego dnia mej męki, czyli znacznie słabszy niż wczoraj. \I dobrze, to powoli zbliżamy się do końca tych okrutnych opisów./ Również zauważyłam, że znacznie zmalał oraz zwężył się, dzięki czemu mniej wystawał mi spod bluzki. Nadal był cały twardy oraz czuć było silny nacisk na organy wewnętrzne, \Zaufaj nam, takie szczegóły nikogo nie interesują./ ale jednocześnie było to słabsze niż wczoraj. Przynajmniej wiedziałam, że wkrótce bóle w całości by ustąpiły. Jednak, jeszcze musiałam się położyć, aby nie cierpieć tyle, co bym się wycierpiała próbując siedzieć. ~Bowiem wtedy ja byłbym szczęśliwy, a Wszechświatowi nie chodzi o moje szczęście. :-(~ ~*<Przytula>*~ ~<Odwzajemnia> :-(~ Kiedy się położyłam, nadal patrząc w niebo i analizując rozłożenie gwiazd oraz księżyca, rozmyślałam sobie na różne tematy.

 

Szczerze, dzisiaj myślałam tylko o świecie fikcyjnym, stworzonym przeze mnie na potrzeby moich opowiadań. ~Nie chcesz wiedzieć, jaką fabułę Ramoninth planuje dla jednego z przyszłych FanFiction o Zardonicu.~ ~*:D*~ ~Bowiem wchodzi w nim wyższy poziom gloryfikacji. xD~ ~*Nie wmówisz mi, że fabuła, w której Zardonic jest nadczłowiekiem ci nie pasi. :DDD*~ ~Jesteś jebniętą fangirl, tyle ci powiem. xD~ ~*:D*~ Przetwarzałam po prostu różne pomysły na moje historie, starając się złączyć je w jedno \gówno/~*Szczerość to podstawa, widzę. xD*~ \A jak./ Jako iż nie pisałam wielu opowiadań, bo zaledwie trzy jak na chwilę obecną, ~*Słabiak*~ przetwarzanie ich sobie w głowie nie stanowiło jakiegoś większego problemu. Po prostu łączyłam wątki, aby tworzyły sensowną całość i właściwie tyle. Rozważałam też dodanie różnych postaci oraz tworzyłam je sobie w głowie. Po prostu nic ciekawego dla przeciętnego Jana Kowalskiego, ot moje rozmyślania na temat mych opowiadań. ~*Czyli moje typowe myśli przed snem.*~

 

Rozmyślałam tak sobie nad tym do około godziny dziewiętnastej. O tej godzinie, jak to miałam w zwyczaju, poczułam się senna. \Mózg jej powinien spłonąć od nadmiaru myślenia./ Nie walcząc z tym uczuciem, zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w porywisty, arktyczny wiatr oraz pluskanie wody ~w kiblu~~*Grzegorz jest po prostu przykładem typowego faceta. Jego rozwój nadal nie wyszedł z etapu drugiej klasy podstawówki. xD*~ ~Przynajmniej jestem szczęśliwy. :D~ ~*W sumie, to najważniejsze. xD*~ Szczerze, to też było relaksujące, jeśli miałam być szczera. Ogólnie cały spokój tych terenów był relaksujący i swoją drogą dość podejrzany, bo nawet w tych terenach czasem coś się działo. ~*<Ledwo powstrzymuje się przed wypisaniem w tym miejscu na co zmieniła się fabuła.>*~ No, ale nie zaprzątałam sobie tym dłużej głowy i parę minut potem, zasnęłam mocnym snem z nadzieją, że udałoby mnie się następnego dnia wydostać z tego arktycznego więzienia i wrócić do tych, na których najbardziej mi zależało... \Nie psujemy ci marzeń./

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |1|19.|3|03.2016|8| rok, piątek, ~*piołtek~ ~*;_;*~ ~Hehe :D~ godzina |8|08:15|5| czasu polskiego.

Dzień #79

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Jak wiadomo, zawsze budziłam się tak wcześnie, bo po prostu to lubiłam. \Wiemy, nie musisz powtarzać się co rozdział./ W ogóle to nie rozumiałam ludzi, którzy lubili długo spać, a co za tym idzie, nie rozumiałam Grzegorza. ~*Połowa osób z mojej klasy lubi długo spać, so...*~ W końcu to marnotrawienie czasu, który można by poświęcić na coś produktywniejszego. |Ten studygram serio do ciebie pasuje, Gandziu.| W ogóle żałowałam, że człowiek musiał spać, bo gdyby nie musiał, to z wielką chęcią byłabym aktywna dwadzieścia cztery godziny na dobę, czasami robiąc sobie niewielkie drzemki. \To jest kolejny etap marysueizmu, więc uwaga!/ No, ale przechodząc do dnia dzisiejszego, po otworzeniu oczu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, analizując rozłożenie gwiazd oraz księżyca, który się dzisiaj pojawił. ~*Ten księżyc wyjątkowo często się pojawia. W każdym razie, normalnie hobby tysiąclecia, nie ma co.*~ ~Mam mega pomysł na naprawę tego opka.~ ~*Jezu, tyle o tym mówisz, że ja sama nie mogę się doczekać.*~ ~:D~ Przyjemne to było i z każdym dniem stawało się coraz bardziej relaksujące. Serio, taka analiza rozłożenia gwiazd na niebie stawała się powoli moim hobby, które pragnęłam kontynuować po powrocie do domu. \A ja jestem ciekawa, w jaki sposób to wszystko analizowałaś. Oczywiście, że nam nie wyjaśnisz, bo to by wymagało czasu i pomysłów, a to w opku miejsca nie ma./ Zamierzałam też zacząć prowadzić dziennik, w którym zapisywałabym wszystkie moje spostrzeżenia. ~To idzie za daleko.~ Wiedziałam, że to mogło wydawać się dosyć dziwne, ale skoro sprawiało mi to przyjemność, to zamierzałam to kontynuować. ~*A to mi mówią, że jestem jebnięta.*~ ~Bo jesteś.~ ~*EJ!*~ ~;"D~ W każdym razie, po tych paru minutach, spróbowałam usiąść w kuli z nadzieją, że dzisiaj zatrucie by ustąpiło. Niestety, wstanie uniemożliwił mi ból brzucha, |;-;| który był dzisiaj taki, jak trzeciego dnia mej udręki. Część brzucha znowu stała się miękka, lecz po uciśnięciu powodowała większy ból. ~*Ja ci kurwa zaraz mózg ścisnę, jak się nie ogarniesz z tymi opisami.*~ Także mój brzuch zmalał oraz zwężył się do wysokości i szerokości z trzeciego dnia. Yyyych... |A ta dalej rodzi. Ona serio chyba rodzi całe przyszłe pokolenie.| ~*Masz piękne hipotezy. xD*~ |Wiem, jestem najlepszy. xD| ~*A jaki skromny...*~ |To moja cecha podstawowa. :D| Ból nadal był silny, przez co ciągle cierpiałam, ale ból był o wiele bardziej możliwy do wytrzymania niż wcześniej. ~Chociaż tyle, bo to oznacza, że z każdym rozdziałem jesteśmy coraz bliżej końca tego cholerstwa.~ Również, na szczęście, zmalał znacznie nacisk na organy wewnętrzne, dzięki czemu czułam słabszy ucisk w pęcherzu, a co za tym idzie, mogłam łatwiej kontrolować oddawanie moczu. \Super, nikogo to nie interesuje, padalcu./ Jednak, nie chcąc się męczyć, postanowiłam położyć się i przeleżeć dzisiejszy dzień. ~*W sumie logiczne.*~ Kiedy już się położyłam, kontynuując analizę położenia gwiazd, rozmyślałam na różne tematy. ~Ale w sumie, co by nie mówić, w tych rozdziałach dzieje się znacznie więcej niż w rozdziałach „Życia w kuli".~ ~*No niby tak, ale jednak... ;-;*~ ~Wiem ;-;*~

 

Myślałam sobie dlaczego musiałam tak cierpieć i czym aż tak silnie się strułam, że brzuch bolał mnie już dziewiąty dzień. |No raczej czymś naturalnym to ty zatruć się nie mogłaś. Pewnie Dawid dodał ci do zapasów jakąś truciznę domowej roboty, abyś bardzo cierpiała i ot efekt.| Znacznie \Literówka Attack/ obecnie bóle ustępowały, ale jednak działo się to powoli, a do szóstego dnia mój brzuch cały czas pęczniał, poszerzał się i twardniał. \Co powodowało również okrutne opisy, których wolelibyśmy uniknąć, no ale nie./ W pewnym momencie miałam nawet w planie zdjęcie bielizny, ~Błagam cię, nie rób tego. Jeszcze byśmy uświadczyli więcej okrutnych opisów, a tego nie chcemy. ;-;~ gdyż miałam wrażenie, że pęczniejący brzuch w końcu by mi ją rozerwał, ale jednak nie zrobiłam tego, gdyż dolegliwości zaczęły ustępować. ~I dobrze.~ Ewidentnie, Dawid ~*Dejwid~ musiał mi coś dosypać do jedzenia oraz picia, ~*Nie ma to jak zapłon zardzewiałego ruskiego czołgu sprzed rewolucji przemysłowej.*~ bo to niemożliwe, aby nawet nieświeże jedzenie wywołało takie dolegliwości. |Bowiem masz rację, to niemożliwe.| Nie miałam jednak stuprocentowej pewności, że to jego wina, więc nie zamierzałam go osądzać, mimo iż fakt, że mnie nienawidził, mógł być tu argumentem. ~*Jesteś idiotką i nic tego nie zmieni.*~ Nie zamierzałam nikogo osądzać, gdy nie miałam porządnych argumentów przeciwko danej osobie, więc w tym wypadku nie zamierzałam zmieniać swoich poglądów i nastawienia do życia. ~W sumie, jej charakter szybko się zmienił. Wręcz z rozdziału na rozdział.~ ~*Domena prawilnego opka jest.*~ Miałam tylko nadzieję, że w końcu stałoby się tutaj coś ciekawego. Wiem, że w takim miejscu to liczenie na cud, ale jednak nie było rzeczy niemożliwych. |Jednak serio, na Oceanie Południowym liczenie na fajerwerki to liczenie na cud.| Dobrze, może przesadzałam, bo jednak były rzeczy niemożliwe, na przykład dajmy na to rok minus któryś, ~*Podsuwasz mi pomysł na ulepszanie jednego z przyszłych FanFiction.*~ ~Nie ;_;~ ~*;"D*~ ale prawie wszystko było możliwe. Jednak, tutaj musiałam myśleć optymistycznie, aby dawało mi to siłę do przetrwania każdego następnego dnia mej męki tutaj. |Kiedy ona się tam udusi?| ~*Nigdy. To Opkolandia.*~ |:-(| ~*Wiem, niestety.*~ Miałam tylko nadzieję, że nie oszalałabym i nie popełniłabym samobójstwa. ~<Cicho liczy na cud.>~ W końcu nawet w takim miejscu to było możliwe. Miałam przy sobie karabin maszynowy, więc mogłabym sobie strzelić w głowę. Miałam strzały do łuku, więc mogłabym przeciąć kulę od Aqua Zorbingu, wpaść do Oceanu ~*Spierdolenia*~ Arktycznego i utonąć. ~*Planowałam to, ale w sensie ona by nie utonęła, tylko odkryłaby coś, o czym dowiecie się niedługo.*~ Mogłam udusić się własnymi rękoma, zaciskając je odpowiednio mocno na szyi. Mogłam też nie pić wody trzy dni i umrzeć z odwodnienia. |Tysiąc sposobów na śmierć, kurwa. xD| Było kilka sposobów na popełnienie samobójstwa nawet w takim miejscu, które z pozoru wydawało się miejscem z małą ilością możliwości do odebrania sobie życia. ~*Jeżeli byłabyś prawdziwym człowiekiem, a nie Mary Sue, to jedyną możliwością śmierci w tym miejscu byłoby uduszenie się. No, ale ty jesteś Mary Sue.*~

 

Rozmyślałam tak sobie na te oraz inne tematy do około godziny dwudziestej dwanaście. \Swoją drogą, bardzo optymistyczne tematy do przemyśleń./ ~*Co nie? :D*~ Po tym czasie, poczułam się senna, a jak wiadomo, ja nie walczyłam z tym uczuciem. |Wiemy, bo powtarzasz to co rozdział.| Od razu zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr oraz pluskanie wody oceanicznej. ~Zabraliście mi pole do ciśnięcia beki. :-(~ ~*;"D*~ ~Spierdalaj :-(~ ~*;"""D*~ Było to tak samo relaksujące jak analiza rozłożenia gwiazd na niebie, która każdego dnia była inna. \Psychol/ I, parę minut później, usnęłam z nadzieją, że kolejnego dnia wróciłabym do moich bliskich, na których mi zależało oraz do mego poukładanego, stabilnego życia, za którym tak tęskniłam... ~*Liczysz na zbyt wiele, Andromedo.*~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 20|0|.|3|03.2016|8| rok, sobota, ~*sóbóta~ godzina |4|04:|2|25 czasu polskiego.

Dzień #80

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze i przy okazji o mojej ulubionej. Kochałam budzić się tak wcześnie, gdyż wtedy po prostu miałam więcej czasu na robienie różnych produktywnych rzeczy. ~Chryste, jaka ty monotematyczna. Powtarzasz to samo co rozdział.~ ~*Licznik słów...*~ ~A, no tak. ;=;~ Może to już brzmiało jak obsesja, ale ja po prostu nienawidziłam się lenić. ~Podsuwasz coraz więcej pomysłów na naprawę tego opka...Coraz więcej...~ ~*<Nałogowo odświeża Wattpada.>*~ ~;"D~ Wiadomo, czasami trzeba było, na przykład jak miałam okres i nic mnie się nie chciało lub kiedy byłam bardzo chora, ale tak po prostu lubiłam być cały czas w ruchu, a nie po prostu biernie przeżywać dni. ~Pozwól mi połamać ci miednicę.~ ~*Taki empatyczny i miły ten nasz Grzegorz... xD*~ ~Teraz ja chcę być szczęśliwy. :D~ Aktywność to było moje drugie ja, ~*Czy w ciebie moja prababcia wstąpiła?*~ po prostu miałam taki styl życia, którego nie zamierzałam zmieniać. |W sumie, dobry miałaś styl życia.| W każdym razie, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, analizując rozłożenie oraz ruch gwiazd i obecnego na nieboskłonie księżyca. \Za dużo synonimów w tym opku./ ~*W końcu rozdział jest z tego roku, co nie?*~ \W sumie.../ Chciałam już, aby przestał mnie boleć brzuch, ponieważ zamierzałam zacząć prowadzić dziennik, w którym zapisywałabym moje obserwacje na ten temat. Może w przyszłości, po powrocie do domu, założyłabym też bloga na ten temat? ~Uwierz mi, w dzisiejszych czasach po pierwsze blogi nie są już takie popularne, bowiem wszyscy utonęli na Wattpadzie, a po drugie, nikt by tego nie czytał, bo raczej nie ma drugiego takiego psychola na świecie.~ Byłby to w sumie dobry sposób na sprawdzenie, ile osób interesowało się tym samym co ja. |Minus jedna.| ~*Jak to możliwe, to nawet Opkolandia nie wie.*~ |Nie wątp w jej moc.| W końcu nie mogłam być sama z mym hobby na tym świecie, co nie? |Prawda lubi być brutalna.| No, ale po tych paru minutach spróbowałam usiąść w kuli z nadzieją, że bóle by łaskawie ustąpiły. Niestety, brzuch nadal mnie bolał. ~It's time to die.~ Jednak, ból był taki, jak drugiego dnia mych cierpień, czyli znacznie mniejszy. ~*I dobrze dla nas.*~ O wiele bardziej zmalał oraz zwężył się, a także większa jego część stała się miękka. Niestety, po uciśnięciu miękkiej części, nadal powodowało to ból. \Serio, te szczegóły nie interesują kompletnie nikogo. Ani nas, ani czytelników, a powodują cierpienie psychiczne./ Także nacisk na organy wewnętrzne prawie ustąpił, jedynie co to brzuch naciskał mi na żołądek, tak jak to było drugiego dnia. ~Rzygnij, poczujesz się lepiej.~ ~*Wyjdź. xD*~ ~Nie :D~ Czując to, wierząc że już jutro powróciłabym do normalności, jeszcze dzisiaj położyłam się, gdyż leżąc obecnie ból prawie w ogóle nie występował. Kiedy już leżałam, wpatrując się w gwieździste niebo i kontynuując analizowanie go, rozmyślałam sobie na różne tematy. |Czyli standard.|

 

Szczerze, dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, jak po uwolnieniu mnie stąd, przyzwyczaiłabym się do mego normalnego życia, z prostymi problemami oraz poukładanego i stabilnego od A do Z. ~*Znając takie Mary Sue, wróciłabyś do normalnego życia w jeden dzień.*~ W końcu tutaj, już osiemdziesiąt dni w pewien sposób walczyłam o przetrwanie, |Siedząc na dupie i nic nie robiąc.| musiałam zmierzać się z samotnością, ograniczoną przestrzenią do życia, niemożnością odezwania się do kogokolwiek ~Gadaj sama ze sobą, to pomaga. A nie, sorki, zapomniałem że ty uważasz to za nienormalne.~ oraz z różnymi dolegliwościami zdrowotnymi. Po powrocie do domu, znowu kontynuowałabym studiowanie |Hehe, chciałabyś. Jestem pewien, że dawno cię wyjebali, bo nie zaliczyłaś miliona egzaminów.| oraz zajmowanie się domem, wróciłabym do mej rodziny i przyjaciół oraz do mych prostolinijnych problemów. ~*Pamiętacie, że w opisie bohaterów było, iż ona i Grzegorz chcieli przejąć władzę nad światem? Tak tylko przypominam, jakby ktoś zapomniał.*~ ~To opko tylko pokazuje twoje niezdecydowanie.~ ~*Widać chciałam z Andromedy zrobić prostą osobę, ale zapomniałam o tym, co napisałam kiedyś w opisie bohaterów.*~ Nie, że nie pragnęłam tego, kochałam moje proste i ułożone życie, ale szczerze, odzwyczaiłam się od niego, a przynajmniej to czułam. Znaczy wiem, że w końcu bym powróciła do normalności, ale czułam, że zajęłoby to bardzo dużo czasu. \W sumie, może to i dobrze, że opko jest niedokończone.../ Nie wiedziałam ile dokładnie, ale na sto procent przynajmniej z miesiąc, bo w końcu w odosobnieniu byłam już osiemdziesiąt dni. No, ale nie mogłam zaprzątać sobie tym głowy, bo jeszcze odebrałoby mi to chęci do przetrwania, a przecież nie o to mi tutaj chodziło. ~Uwierz, Grzegorz zapewne tylko marzy o znalezieniu cię martwej. Każdy z funkcjonującym mózgiem o tym marzy. A nie, sorki, przecież Grzegorz nie ma mózgu. Zapomniałem.~

 

W każdym razie, rozmyślałam sobie na ten oraz na inne tematy tak do około godziny dwudziestej pierwszej. |Bo jeszcze jakimś filozofem się staniesz.| Po tym czasie poczułam się senna. Nie zamierzając walczyć z tym nieuniknionym uczuciem, zamknęłam oczy i zaczęłam wsłuchiwać się w pluskanie wody ~w sedesie~~*Trzeba znaleźć sposób na wychowanie cię. xD*~ ~Mama? :D~ ~*WYPIERDALAJ! X""""D*~ ~;"""D~ |Czas spierdalać. xD| ~*~;"D~*~ Wiatru dzisiaj wyjątkowo nie było, co stanowiło odmianę w tym miejscu. Po paru minutach natomiast, usnęłam mocnym snem, z nadzieją, że wkrótce ktoś by mnie uratował \Ach, te marzenia./ i, że mogłabym wrócić do mych bliskich, na których tak mi zależało oraz do mego ustabilizowanego, normalnego życia, którego tak mi brakowało i za którym tak tęskniłam... ~*Opis bohaterów mówi co innego.*~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|21.|3|03.2016|8| rok, niedziela, ~*niędzięlą~ godzina |8|08:|1|10 czasu polskiego.

Dzień #81

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Co prawda o ósmej budziłam się rzadziej, ale jednak nadal była to normalna pora mojej pobudki, więc nie dziwiło mnie to zbytnio. O ósmej zazwyczaj wstawałam w jakieś dni wolne, najczęściej gdy dzień wcześniej robiłam coś, co bardzo mnie wymęczyło. ~*Ja w sumie też bardzo rzadko wstaję o ósmej. Ostatnio o ósmej wstałam chyba ja wiem, czternastego października? Być może.*~ Zdarzało się to w sumie rzadko, ale właśnie najczęściej w dni wolne budziłam się około ósmej czy dziewiątej. ~*A o dziewiątej to ja już dawno nie wstałam.*~ W każdym razie, po przebudzeniu, popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo, analizując rozłożenie gwiazd i ich ułożenie względem siebie. \Jezu Chryste, ja już bym się zanudziła./ ~Jak każdy normalny człowiek, no ale Andromeda to Mary Sue, więc co się dziwić.~ Musiałam przyznać, że serio to było relaksujące i chciałam to robić całą wieczność. Nie mogłam jednak temu poświęcać całych dni, bo nawet w tak ograniczonym miejscu lubiłam robić produktywne rzeczy. \Serio, załóż sobie studygrama. Będziesz jedyną na świecie, idealną studygramerką./ ~*Ja w sumie zastanawiam się, dlaczego nadal mam studygrama. Nie motywuje mnie to ani nic...Pewnie po prostu się zasiedziałam.*~ ~Przyznaj się. Żal tracić ponad sto postów i mnóstwo obserwatorów.~ ~*Fak, on mnie zna lepiej niż moja matka.*~ ~:D~ W każdym razie, po paru minutach, spróbowałam usiąść w kuli z nadzieją, że w końcu udałoby mnie się to. Na szczęście dzisiaj brzuch co prawda nadal mnie bolał, ale tak jak pierwszego dnia. |O Jezu, nareszcie doczekaliśmy się tego pięknego momentu. W ogóle, będą jeszcze rozdziały z opisami tego, jak to ją brzuch bolał?| ~*<Sprawdza> Nie, ale ogólnie okrutne opisy czegokolwiek jeszcze się pojawią.*~ |<Płacze>| W końcu nie czułam nacisku na organy wewnętrzne, więc poczułam prawdziwą ulgę. Również mój brzuch znacznie zwężył się oraz zmniejszył, dzięki czemu był tylko nieco nabrzmiały. Również stwardniałe było tylko podbrzusze, a uciśnięcie miękkiej części nie powodowało niewyobrażalnego bólu. |Na serio, takie szczegóły nie obchodzą kompletnie nikogo. No, chyba że ktoś sobie do tego fapa, ja tam nie oceniam niczyich upodobań.| ~*Wątpię, aby po świecie chodziły tak jebnięte osoby.*~ |W sumie...| W końcu! Ileż można było cierpieć? Od razu po dowiedzeniu się tego, zmieniłam majtki, a brudne wrzuciłam na dół torby i założyłam oraz zapięłam spodnie. |Wypadałoby, zboczeńcu.| ~*Nosz kurwa. xD*~ |:D| Następnie, usiadłam i napiłam się oraz, pierwszy raz od dziesięciu dni zjadłam coś. \Spoko, dziesięć dni bez jedzenia da się przeżyć, chociaż faktycznie, mogła być bardzo głodna./ Po spożyciu porządnego śniadania, najpierw położyłam dłonie pośrodku brzucha i lekko docisnęłam miękką część do siebie z nadzieją, że zmniejszyłoby to jeszcze bardziej ból. Około dziesięć minut później, gdy skończyłam, faktycznie ból był jeszcze mniejszy. ~Won mie z tymi opisami. ;=;~

 

Od razu czymś się zajęłam. Dzisiaj, na początku, jak sobie postanowiłam niedawno, zaczęłam spisywać moje spostrzeżenia, które naszły mnie przy analizowaniu rozłożenia i ruchu gwiazd. |Może zaczęłabyś analizować swój debilizm? No co? Może doszłaby do jakichś wniosków.| ~*Cudowne zajęcie. xD*~ |No co? To opko nigdy nie było normalne. :D| Zapisałam tym dwie strony, wbrew pozorom. \Szkoda, że nie dowiemy się, jak wyglądały twoje notatki./ Ewidentnie, powinnam założyć bloga na ten temat po mym powrocie do domu. ~Szkoda tylko, że nie miałabyś czytelników.~ Kiedy skończyłam, wyjęłam wszystkie mangi, które tutaj ze sobą wzięłam i zaczęłam je czytać, gdyż dawno tego nie robiłam, tak swoją drogą. Tak się w nich zaczytałam, że skończyłam wszystkie w jeden dzień. ~*Nie ma to jak być uzależnionym.*~ Dobrze, że wzięłam tu sobie jeszcze kilka książek, bo inaczej nie miałabym co czytać. |Tych samych książek, których tytułów nie poznamy.| Po prostu, jak dla mnie, książki czy komiksy były do przeczytania na raz, bo potem już się wiedziało wszystko, co się tam działo. ~*Mam tak samo.*~ ~Psychol~ ~*Tak, wiem, ty czytasz po raz setny „Rok 1984", nie musisz się chwalić.*~ ~:D~ W każdym razie, po zakończeniu czytania, jako iż trochę mi to zajęło, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. \Szkoda, że nie ma tu przemyśleń na temat tego, co przeczytała. Byłoby to ciekawsze niż przemyślenia, które dotychczas zawitały w opku./ ~*Ale wtedy byłoby ciekawiej i to nie byłoby opko.*~ \Ach, no tak./

 

Myślałam dzisiaj o tym, czy kiedyś dowiem się, ~*Cześć, zmiano czasu. Dawno nas nie odwiedzałaś.*~ dlaczego Dawid ~*Dejwid~ mnie tak nienawidził. \Urodziłaś się, to wystarczający powód, aby cię nienawidzić./ Musiał mieć jakiś powód, bo bez powodu nigdy by się nade mną tak nie znęcał. \A skąd wiesz? Ludzie są dziwni, czego sama jesteś przykładem./ W końcu niemożliwym jest, aby nienawidzić kogoś lub czegoś kompletnie bez powodu. Zawsze trzeba mieć jakieś motywy swego postępowania. Serio, chciałabym zrozumieć, dlaczego brat mego ukochanego tak w stosunku do mnie postępował. ~Bowiem miał mózg, czego tobie i Grzegorzowi brakowało.~ Może wtedy łatwiej byłoby mi zrozumieć jego motywy i, co może wydawać się infantylne, może umiałabym mu ewentualnie pomóc. ~Zaczyna mnie mdlić od tej słodkości.~ No, bo może on w jakiś sposób cierpiał i próbował jakoś przelać to swoje cierpienie na mnie, bo byłam najbliżej? |Zapewne cierpiał. W końcu w opisie bohaterów było, że Grzegorz już od dzieciństwa był bardziej kochany niż Dawid. Pewnie zabijając ciebie, chciał zniszczyć psychicznie swego brata i napawać się jego cierpieniem. Lubię gościa.| ~*Nie dziwne, bo ja też.*~ To też mógł być powód, zważywszy na to, że z tego co mówił Grzegorz, Dawid ~*Dejwid~ nie jest i nigdy nie był psychopatą, gdyż nie stwierdzono u niego psychopatii. |Miło, że zostało to wyjaśnione dopiero w osiemdziesiątym pierwszym rozdziale. Lepiej późno niż wcale.| Jednak musiał mieć powód, no bo na przykład wiem, że nie mogłaby to być nienawiść do kobiet, bo na przykład miał przyjaciółkę, Laurę, |*Laórem| na której mu bardzo zależało. Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego byłam celem ataku Dawida. ~*Dejwida~ ~*A poza tym, to spytaj go któregoś dnia, a nie gdybaj.*~

 

Rozmyślałam tak sobie na ten i inne tematy \Których nie poznamy, ale to może i dobrze./ jeszcze do około godziny, wyjątkowo, osiemnastej. Po tym czasie, poczułam się senna, więc nie zamierzając walczyć z tym uczuciem, zamknęłam oczy. Wsłuchiwałam się jeszcze przez chwilę w porywisty, arktyczny wiatr oraz pluskanie wody oceanicznej. ~Nie musisz co rozdział pisać, w co się wsłuchiwałaś, bo to robi się nudne. Znaczy jakby pojawił się jakiś nowy dźwięk, to OK, ale tak...~ ~*Opko Attack Super Effective*~ Jednak, w pewnym momencie, usnęłam twardym snem z nadzieją, że następnego dnia wróciłabym do tych, na których tak bardzo mi zależało, czyli do mojej rodziny i przyjaciół... \Marzenia zawsze można mieć./

~*Koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, czyli dzienny limit.*~

~Dzięki Bogu. W ogóle, nie wierzyłem, że kiedykolwiek to napiszę, ale chciałbym wrócić już do analizy normalnie spierdolonych rozdziałów.~

|Nie tylko ty, Grzegorz. Nie tylko ty.|

~*Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w środę do nich wrócimy.*~

\I dobrze, bo te od pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału do końca to katorga./

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|22.|3|03.2016|8| rok, poniedziałek, ~*póniędziąłęk~ godzina |6|06:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #82

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Właśnie w takich godzinach, czyli w przedziale od czwartej do siódmej lubiłam się budzić. \Chryste, wiemy. Powtarzasz to co rozdział, więc ciężko nie zapamiętać./ ~*Ale licznik słów...*~ \A, no tak. ;=;/ Wtedy miałam mnóstwo dnia dla siebie i mogłam zrobić wiele produktywnych rzeczy. A, jak wspominałam niedawno, ja bardzo nie lubiłam się lenić. ~Jaki nadasz sobie nick na studygramie?~ Wolałam spędzać czas aktywnie, najlepiej wśród ludzi, ~*~Psychol...<Patrzą na siebie.> Jak my się dobrze rozumiemy. xD~*~ |\. . ./| ~*~;"D~*~ a nie siedząc w domu jak typowy nerd |Won. <- Kropka wkurwu.| i na przykład spędzając cały czas wpatrzona w ekran komputera. ~*To ja. Co wtorek i czwartek po południu. Niby wcześnie kończę, a przynajmniej we wtorek, ale jestem taka padnięta, że jedyne o czym marzę to komputer.*~ To nie było życie dla mnie. W każdym razie, po przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze parę minut w gwieździste niebo, na którym obecnie gościły gwiazdy oraz księżyc i analizowałam ich rozłożenie na nieboskłonie oraz względem siebie, a także ich ruch. |Czy ja mogę nie wnikać w to, co w tym jest takiego wyjebistego? Dziękuję.| Relaksowałam się przy tym jak nie wiem co, szczerze mówiąc. Serio, byłam całkowicie szczera mówiąc, że to była bardzo przyjemna i relaksująca czynność. \Emmm...A mówią, że to Wielki Elektronik jest dziwny, bo może nawet miesiąc z pokoju nie wyjść./ ~*Jak widać, są dziwniejsi ludzie.*~ Może powinnam zająć się astronomią, a nie filologią niemiecką? ~*Zabraniam*~ Nie wiedziałam, ale na razie nie zamierzałam zmieniać kierunku studiów, bo to była dla mnie głupota. Decyzję o pójściu na studia powinno się podejmować świadomie i nie powinno się ich potem zmieniać. Tylko, za przeproszeniem, skończeni idioci tak robili. |O, a co w takim razie powiesz o osobach, które na przykład uznały, że ten kierunek, na którym są, jest chuja wart lub jednak nie dla nich? Też będziesz mieszać ich z błotem, dziwko?| ~*Andromedę powinno się podpiąć pod prąd i torturować.*~ |\~Jak najbardziej za.~/| W każdym razie, po tych paru minutach, usiadłam w kuli. Dzisiaj brzuch w ogóle mnie nie bolał \Bogu dzięki, to uchroni nas od okrutnych opisów. Chociaż na jakiś czas, zapewne, ale jednak./ i był normalnej wielkości, szerokości i twardości. Przynajmniej tyle, bo te chwile, kiedy tak silnie mnie bolał, nie należały do przyjemnych. ~Nie tylko dla ciebie. Nas i czytelników też te chwile torturowały.~ W każdym razie, kiedy usiadłam, zjadłam coś oraz się czegoś napiłam, oczywiście w mniejszych ilościach niż zwykle, aby sprawdzić, czy te zatrucia były winą pokarmu i wody. ~Szczerze, bardzo wątpię.~ Kiedy skończyłam, zaczęłam zapisywać moje dzisiejsze spostrzeżenia, podczas analizy nieboskłonu. \W sumie fajnie by było, gdyby nam powiedziała dokładniej, co tam zapisywała, no ale wtedy to nie byłoby opko, bo byłoby choć trochę ciekawe./ Tym razem zajęło mi to trzy strony, wbrew pozorom. Jak dla mnie, to było idealne hobby i aż dziw bierze, że wcześniej go nie odkryłam. ~Mam nadzieję, że macie dobrych psychiatrów w tej Opkolandii, bo mamy tu przypadek prawie nieuleczalny.~

 

Po skończeniu zapisywania spostrzeżeń, wyjęłam z mojej torby zeszyt, w którym normalnie rysowałam oraz przybory do rysowania. Dzisiaj narysowałam sześć rysunków. ~Co ułatwia nam kwestionowanie ich jakości.~ Pierwszy z nich przedstawiał dokładny widok z kuli, bez pominięcia wszystkich szczegółów, drugi przedstawiał Grzegorza narysowanego w stylu mangowym, |Pewnie wyglądał jak gówno.| ~*#Szczerość xD*~ |Wiem :D| trzeci to byłam ja w tym samym stylu, czwarty przedstawiał jednego z mych idoli, Sebastiana Blood, ~*<3*~ ~ZDRADZASZ MNIE?!~ ~*GRZEGORZ! X"""""D*~ ~;""""D~ \Czas zmienić towarzystwo. ;-;/ ~*~;"""D~*~ na piątym był przedstawiony kot, którego miałam w dzieciństwie i który już dawno nie żył,

~

~

~*Jakby Odecia musiała być kotem Andromedy, to by ją dawno zapacała.*~

~W sumie...~

a szósty to była jedna z moich OC w stylu hiper|nie|realistycznym. Rysowanie zajęło mi bardzo dużo czasu, \Nie dziwne./ ale byłam zadowolona z efektów, no i nie nudziłam się, a to było w tym miejscu najważniejsze. W każdym razie, po skończeniu rysowania, schowałam zeszyt i przybory do rysowania do mej torby, po czym położyłam się i zaczęłam rozmyślać. ~Czyli standard tych rozdziałów.~

 

Myślałam sobie dlaczego w przeciągu dość krótkiego czasu miałam bardzo poważne wzdęcia |Mimo iż ja bym tego tak nie nazwał.| oraz silne zatrucie. To nie było normalne, bo kiedy byłam jeszcze w domu, nawet gdy te dolegliwości występowały w krótkim odstępie czasu, nie były aż tak długie oraz bolesne. ~*Proste. Moja przeszła wersja chciała torturować swoją przyszłą wersję i tak wyszło. A nie burząc czwartej ściany, to pewnie Dawid dosypał ci do żarcia i picia jakąś truciznę własnej roboty i ot efekty.*~ Coś było nie tak, tylko nie miałam pojęcia co. Może po prostu Dawid ~*Dejwid~ wsypał mi coś silnie trującego do jedzenia i wody, gdy byłam nieprzytomna. Innego uzasadnienia szczerze powiedziawszy nie widziałam, więc to było bardzo prawdopodobne. |A raczej było rzeczywistością, no ale nigdy się nie dowiemy, bowiem opko jest niedokończone. No, ale to może i dobrze.| Nie miałam jednak dowodów, że to była wina Dawida, ~*Dejwida~ więc nie mogłam go pochopnie oceniać, bo to nie było w moim stylu. \A sam fakt, że wielokrotnie usiłował cię zabić nie był dowodem?/ ~*Zapewne, według pustego łba Andromedy, nie.*~ \No ja jebe.../ ~*Wiem ;-;*~ Byłam bardzo sprawiedliwa i czasem mogły minąć nawet dwa miesiące przed osądzeniem kogoś. ~Wiesz, że to kłóci się z twoim celem z opisu bohaterów?~ ~*Od pięćdziesiątego dziewiątego rozdziału wszystko się z nim kłóci.*~ ~A, no tak. ;-;~ Do udowodnienia winy, dla mnie każdy był niewinny. Grzegorz z kolei był moim przeciwieństwem. On mógł kogoś w locie osądzić i uważał to za całkowicie normalne zachowanie, a mnie traktował jak nienormalną. |Nie dziwne, bo akurat Andromeda to do normalnych osób się nie zalicza.| No, ale on nigdy nie byłby dobrym sędzią, bądź co bądź. Był niesprawiedliwy, prawo go nudziło, tak samo jak to, co się działo na świecie, więc na prawo by nie mógł iść. No, ale ludzie są różni. \Mimo iż tutaj czuć, że jawnie się wywyższasz./

 

Rozmyślałam sobie tak na ten i inne tematy do około godziny dwudziestej. Wierzcie lub nie, ale wtedy nagle zrobiło mnie się duszno. ~Ło, choć raz coś oryginalnego. *.*~ ~*CUD! \O/*~ Nie wiem czemu, bo w kuli nadal dało się normalnie oddychać, a mi nagle zrobiło się duszno. Po chwili zaś, urwał mnie się film, nie wiedzieć czemu. ~*Wyjaśnię w następnym rozdziale, bo nadarzy się okazja.*~ Może po prostu ja nie zauważyłam, że w kuli zaczynało coraz bardziej brakować tlenu? |Powinnaś udusić się wieki temu, no ale jesteś Mary Sue, więc może masz jakieś uzasadnienie.| Nie wiedziałam, ale to było dziwne. Pierwszy raz w tym miejscu zdarzyła mnie się taka nagła utrata przytomności. Może te wszystkie dolegliwości były spowodowane powolnym umieraniem? ~Chcielibyśmy, ale to jest za piękne aby było możliwe.~ Nie wiedziałam, ale w każdym razie, zasypiając miałam nadzieję, |Zemdlenie jest nagłe, zazwyczaj, więc raczej nie mogłabyś mieć możliwości zastanowienia się nad czymś.| że następnego dnia, w końcu, ktoś by mnie uratował i wróciłabym do mej rodziny i przyjaciół, których tak bardzo mi brakowało oraz do mego normalnego, ustabilizowanego i zawierającego proste problemy życia, które tak kochałam... ~*Chciałabyś, ale to jeszcze nie ten rozdział.*~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 23|3|.|3|03.2016|8| rok, wtorek, ~*wtórek~ godzina |5|05:|5|50 czasu polskiego.

Dzień #83

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Wiadomo, godziny od czwartej do dziewiątej były standardowymi godzinami mego budzenia się. \Powtarzasz się co rozdział, więc zdążyliśmy to zapamiętać./ Jednak, to co różniło ten poranek od innych to fakt, że po przebudzeniu się, nie czułam się najlepiej. |Ty to ogólnie źle się czujesz prawie codziennie, więc nas to nie dziwi.| Po pierwsze, bardzo bolały mnie pośladki. |Hm, hm, hm. ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Wiedziałam, że to zrobisz. Po prostu wiedziałam. xD*~ |Leniacze same się cisną. :D| Czułam się tak, jakbym miała coś tam włożone i to bardzo głęboko, mimo iż kiedy sprawdzałam, niczego podejrzanego tam nie czułam. |Sonda analna?| ~*SLADE! X""D*~ |;"D| Jednak, ból był silny i nic nie mogłam na to poradzić. Na szczęście nie zwiększał się on, więc jakoś dało się to przeżyć. \To dobrze, unikniemy opisów jak to cię dupa napierdalała./ Po drugie, widziałam że mój biust był bardzo nabrzmiały oraz czułam, że był stwardniały do granic możliwości oraz bardzo mnie bolał. |Daruj sobie opisy, błagam. Wszyscy już mamy dość. ;-;| Także mój biustonosz stał się znacznie ciaśniejszy. Czułam się tak, jakbym coś w mych piersiach trzymała, mimo iż wiedziałam, że taka opcja nie była możliwa. ~*Nie wyjaśnię, co jej się stało. Uwierzcie, podświadomie NIE CHCECIE TEGO! Wystarczy, że ja i Grzegorz wiemy, co się stało i to wystarczy aby chcieć się zabić. ;-;*~ ~Staram się wymazać sobie tę wiedzę z głowy, nie przeszkadzać. ;=;~ |To ja już wolę nie wnikać. ;=;| \Ja chyba też./ Widziałam też, że przez noc znacznie straciłam na wadze, gdyż bardzo schudłam, co było podejrzane. ~*I teraz mogę wyjaśnić, na co zmieniła się fabuła. Otóż, w pewnym momencie, przekonwertowałam tę fabułę na coś znacznie innego, a mianowicie na to, że Andromeda nie jest na prawdziwym Oceanie Południowym. Wiem, szalone, ale ona jest zamknięta w pewnym wielkim jak pierdolec mego kota laboratorium, a jest w pomieszczeniu, które symuluje Antarktydę. Czemu, nie pamiętam, ale pamiętam tylko tyle, że Dawid był w jakieś zmowie z pracownikami tegoż laboratorium. Ona oczywiście o tym nie wie, ale ma dowiedzieć się po uwolnieniu jej przez Grzegorza w trzysta sześćdziesiątym szóstym dniu. No i ci pracownicy mają na niej przeprowadzać różne eksperymenty, nie będę wnikać w to, jakie, bo uwierzcie, NIE CHCECIE TEGO WIEDZIEĆ. ~Potwierdzam ;=;~ Właśnie. W każdym razie, robią to wtedy, gdy dziewczyna tego nie widzi, bo to wszystko ma być przed nią utajnione przez okrągły rok.*~ ~Fabuła ogólnie zapowiada się fajnie, ale taka nie jest przez nadmiar opisów i tego, że została zmieniona dopiero w środku opowiadania, co powoduje w chuj niespójności, itd.~ |O, mam pomysł na własną naprawę tego opka.| ~*Kolejny? XD*~ |Nie moja wina, że inspiruje. ;p| ~*:O*~ ~Ta, wiem, też się zdziwiłem, jak wpadłem na pomysł zremakeowania tego remake.~ ~*Remakecepcja*~ |#Słowotwórstwo xD| ~*:D*~ Do tej pory jadłam normalnie, więc nie mogłam ani chudnąć, ani tyć, a tymczasem widziałam, że mój brzuch był bardzo zapadnięty. ~*Muszę. Jednak muszę wam wyjawiać po kolei to, co się działo, abyście poczuli sami moje dawne zjebanie. Teraz oni za pomocą pewnej tuby, którą w nią włożyli (JA TEŻ NIENAWIDZĘ DAWNEJ SIEBIE ZA TAKIE POMYSŁY ;=;) wysysali jej tłuszcz. Po chuj, nie pamiętam.*~ |Czas się spalić. ;=;| ~*Też tak myślę. ;=;*~ Także moje spodnie stały się bardzo luźne, tak samo jak moja bluzka. \Nie dziwne./ Coś było nie tak, ale nie wiedziałam jeszcze co. Przecież byłam na Ant~y~arktydzie, więc nikt nie mógł mi tego zrobić, ~*Nie jesteś na Antarktydzie, no ale ty nie możesz jeszcze tego wiedzieć.*~ poza tym byłam zamknięta w kuli od Aqua Zorbingu, ale jednak bardzo mało prawdopodobne było to, aby moje dolegliwości były naturalne. ~*Bowiem nie są naturalne i powinnaś się tego domyślić, nawet nie wiedząc, że w rzeczywistości byłaś zamknięta w laboratorium.*~ Nie wiedziałam, co się działo, ale chciałabym się dowiedzieć. ~Dowiesz się. Na końcu opka, ale koniec nigdy nie nadszedł. W sumie to może i dobrze, bo kontynuacja miała być większym piekłem.~ ~*NIEPRZYPOMINAJTYSADYSTO! ;___;*~ ~Wiem, to brutalne. ;_;~ Nie mogłam dzisiaj usiąść, gdyż ból pośladków |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Stop. X"D*~ |;"D| mi to uniemożliwiał. Poza tym, kiedy próbowałam usiąść, czułam się tak, jakbym miała coś twardego w brzuchu, co silnie wbijało mnie się w brzuch. ~*To właśnie ta tuba. Idziemy się wspólnie zabić?*~ |Jestem za. ;_;| ~Nie tylko ty. ;_;~ \I nie tylko wy./ Musiałam więc leżeć, czy tego chciałam czy nie. Od razu, aby jakoś odgonić moje podejrzenia, zaczęłam wpatrywać się w gwieździste niebo, ~*To nie miały być prawdziwe gwiazdy, tylko miliony małych kamer, którymi pracownicy laboratorium podglądali Andromedę. Heh, sorki Gandziu. Life is brutal.*~ po czym zaczęłam analizować rozkład gwiazd oraz obecnego tam księżyca. ~*A ten księżyc to w sumie nie pamiętam, czym miał być. Ale to może i dobrze.*~ Dobrze, że znalazłam sobie zajęcie, które mnie relaksowało, bo inaczej bym chyba oszalała. Przynajmniej nie nudziłam się, kiedy wyjątkowo źle się czułam, więc zawsze to był jakiś plus. \Ta...Wyjątkowo. Ty się prawie codziennie źle czujesz, no ale who cares./

 

Jednak, w czasie zajmowania się moją codzienną czynnością, zaczęłam zastanawiać się, co było ze mną nie tak. Coś szwankowało z moim zdrowiem, jednak nie miałam pojęcia co. ~To nie twoje zdrowie, tylko wina eksperymentów, o których na razie nie możesz wiedzieć.~ Do tej pory biust nigdy mi aż tak nie napęczniał oraz nie stwardniał. ~*<Wzdycha> Powiedzieć im to czy nie? Boję się. ;_; ~W końcu muszą poznać prawdę.~ Jezu, nie mam odwagi przyznać się, że byłam aż tak pojebana. ;___; ~Ja w takim razie postaram się za ciebie powiedzieć. <Wzdycha> Ci, którzy nad Andromedą eksperymentowali, mieli w swych genialnych jak woda z kibla planach sprzedawanie ludzkiego mleka. Nie wiem czemu, może to nowoczesna wersja nazizmu czy coś. W każdym razie, jako iż Andromeda w ciąży nie była, a nie zamierzali jej zapładniać sztucznie, bo byłby potem problem z ciągnięciem opka, to jakoś tam, gdy ona spała, wstrzyknęli jej to mleko aby, uwierzcie, nie wiem jak to miało działać, obecna Ramoninth też nie wie, jakoś się przerobiło, czy inny chuj, nie wiem jak to określić. No...Ten... ;___;~ Przepraszam ;___;*~ |Dżezis, noł. ;_;| \Nie wierzę, że można było być aż tak jebniętym. ;_;/ ~*Niestety, to prawda. ;_;*~ ~It's time to die. ;_;~ Twardniał mi tylko, gdy byłam silnie podniecona, ale też nie do takiego stopnia. Na dodatek, silnie mnie bolał, co było podejrzane. ~*Uwierz mi, nie chcesz znać prawdy. ;_;*~ Ból pośladków i to taki jak dziś też nigdy wcześniej mnie się nie zdarzył. |( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Jezu, ty zboku. xD*~ |No co? :D| Naprawdę, miałam uczucie, że miałam w nie coś włożone. ~*Bo miałaś, ale na tym etapie opka nie mogłaś się tego dowiedzieć.*~ I jeszcze ta gwałtowna i tak duża utrata wagi. Coś było nie tak, ale nie miałam zielonego pojęcia co. Może to nie działo się naprawdę i po prostu Dawid ~*Dejwid~ dosypał mi do jedzenia narkotyki, przez co po prostu miałam takie wrażenie? |Po co miałby to robić? A, w sumie wy wszyscy jesteście niezdrowo jebnięci.| W sumie, czasem zdarzały mnie się tutaj zawroty głowy oraz bywało, że widziałam rzeczy, które na Ant~y~arktydzie normalnie nie mogły występować, więc może to była prawda. \A co takiego niewystępującego na Antarktydzie widziałaś? Oczywiście, że nam o tym nie powiesz i, że wcześniej nie było to wyjaśnione, bo domeną opek są rzeczy pojawiające się z dupy./ Aż mnie silnie ~Dużo w tym opka słowa „silnie".~ ~*Ty, faktycznie.*~ zemdliło od świadomości, że mogłam być faszerowana narkotykami. ~*Aż zgłodniałam, nie wiem czemu. XD*~ |Gastrofaza? XD| ~*Nie no, ty zjebie. xD*~ |;"D| Na szczęście udało mnie się powstrzymać mdłości, gdyż nie chciałabym zwracać wczorajszego posiłku w zamkniętej kuli. \I dobrze, bo już zbyt dużo okropieństw uświadczyliśmy./ Chciałabym się dowiedzieć, co się ze mną działo, bo po prostu niepokoiłam się o swoje zdrowie, gdy dotykały mnie tak nagłe i niespotykane dolegliwości. |Dowiesz się w swoim czasie.| Miałam nadzieję, że szybko bym się o tym przekonała. Również chciałabym, aby to wszystko jak najszybciej minęło, bo po prostu to nie było przyjemne. ~Nie dziwne, bo nas też to torturuje.~

 

Myślałam na ten oraz na inne tematy tak do około godziny dwudziestej piętnaście. Po tym czasie, poczułam się silnie ~O i znów.~ senna. Od razu, nie zamierzając walczyć z nieuniknionym uczuciem, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr oraz pluskanie wody oceanicznej, co również relaksowało. ~*I co nie było do końca prawdziwe, bo część miała być słyszalna z odległych głośników, a część to po prostu efekty specjalne, wywoływane przez bardzo prawdziwą inscenizację.*~ Parę minut później, usnęłam z nadzieją, że wkrótce ktoś by mnie uratował z tego więzienia i, że mogłabym wrócić do mej rodziny i przyjaciół, na których mi tak bardzo zależało... ~No cóż, zważywszy na to, że ten shiet miał mieć kontynuację, która miała dotyczyć w sumie Andromedy i Dawida, z czego Andromeda miała być dalej przetrzymywana w laboratorium i poddawana różnym popierdolonym torturom, o których wypowiemy się na końcu opka, podczas przedstawiania fabuły nieistniejącej kontynuacji, to raczej nieprędko wrócisz zu Hause.~ ~*Piękny ten niemiecki na koniec. xD*~ ~Niemiecki zawsze spoko. :D~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 24|4|.|3|03.2016|8| rok, środa, ~*śróda~ godzina |8|08:|3|30 czasu polskiego.

Dzień #84

Tego dnia obudziłam się o jednej z normalnych pór, jak dla mnie. Osobiście nie lubiłam jednak budzić się po ósmej, bo wtedy traciłam więcej dnia, który mogłabym poświęcić na jakieś produktywniejsze zadania. |A jaki będziesz miała styl zdjęć na tym studygramie?| Bardzo nie lubiłam lenistwa, mimo iż wiedziałam, że czasem było ono potrzebne. Nie wiem dlaczego tak miałam, może to ze względu na wychowanie w dużej rodzinie, \Tej samej, o której w opisie bohaterów i prologu nie było wspomniane./ w której praktycznie codziennie musiałam się opiekować mym rodzeństwem. ~*Pomijając fakt, że zostało to wciśnięte na siłę, to jestem ciekawa, ile miała tego rodzeństwa.*~ ~Kurwa, kolejna niewyedukowana. Nie mówi się „rodzeństwa", tylko „pięćset plusów".~ ~*Materialista xD*~ ~;"D~ Przez to też prawdopodobnie czułam silny instynkt macierzyński, mimo iż uważałam, że nadal nie byłam gotowa na seks. |Przepowiadam ci setkę dzieci, które urodzisz z jednej ciąży oraz syf w domu jak cholera, który będziesz musiała sprzątać.| ~*Fajna ta wizja przyszłości. xD*~ |Wiem. Chciałabyś taką. :D| ~*SPIERDALAJ ;_;*~ |;"D| W każdym razie, po przebudzeniu, czułam te same dolegliwości co wczoraj, plus czułam, że znacznie spadło mi ciśnienie, ~*A to w sumie nie pamiętam, dlaczego miało jej się stać. Też miało jakiś swój powód, ale obecnie go nie pamiętam.*~ co czułam po tym, że było mi zimno, mimo iż normalnie w kuli jest ciepło, a przynajmniej ciepło jest od pewnego momentu. Nie wiedziałam co się działo, zważywszy na to, że normalnie nie miałam niedociśnienia. ~I dobrze, bo wciskanie na siłę kolejnej choroby byłoby nie na miejscu.~ Nie mogłam się tym jednak zbytnio przejmować, bo inaczej po prostu zamęczyłabym się rozmyślaniem nad moim obecnym stanem zdrowia, |Co zamęczyłoby nie tylko ciebie, ale i nas.| a wiedziałam, że teraz potrzebowałam dużo odpoczynku, bo bardzo źle się czułam. \Ty akurat źle się czujesz prawie codziennie, więc teraz won do kamieniołomu./ ~*Mnóstwo w tobie empatii, Rivienno. X"D*~ \Wiem/ Nawet nie próbowałam wstawać, bo wiedziałam, że poczułabym wrzynanie się czegoś w mój brzuch. ~*Tej tuby, która nadal tam była. Ona też chyba miała jeszcze jedną funkcję, której nie pamiętam, ale to może i dobrze.*~ Od razu, dla relaksu, zaczęłam wpatrywać się w niebo i analizować rozłożenie oraz wzajemne relacje gwiazd, bez obecnego dzisiaj księżyca. \Mimo iż, jak się dowiedzieliśmy, te gwiazdy nie były gwiazdami, tylko kamerami, no ale Andromeda nie mogła teraz o tym wiedzieć./ Naprawdę powinnam rozważyć zajęcie się astronomią, bo to chyba zaczynało być moją nową pasją. ~Patrzenie się w gwiazdy i analiza tego, co się tam z nimi działo, nie równa się prawilnej astronomii.~ ~*Opkolandia wszystko potrafi.*~ ~W sumie...~ Na dodatek, to zajęcie było bardzo relaksujące, więc miało także dodatkowy plus. Nic tylko zajmować się tym ile się dało. |Psychol|

 

Podczas takiego leżenia myślałam też, co działo się obecnie z Grzegorzem. Nie wiedziałam, gdzie on był i właśnie to było najgorsze. ~*Nie dziwne, że nie wiedziałaś, bo i niby skąd miałabyś wiedzieć.*~ Chciałam wiedzieć, gdzie on obecnie się znajdował i jak długi dystans musiał jeszcze pokonać, aby trafić na Ant~y~arktydę. |W sumie, Grzegorz, Dawid i Laura dawno się nie pojawili, mimo iż w prologu byli.| ~*Mieli się pojawić w którychś z późniejszych rozdziałów, ale nie dojdziemy do nich, bo one nie istnieją.*~ |To może i dobrze.| Chciałabym już być wolna i wrócić do mego poukładanego, normalnego życia pełnego prostych problemów. ~*Niestety, moja przeszła wersja miała inne plany wobec ciebie.*~ Na serio, tak bardzo nienawidziłam zmian, ale jednocześnie wiedziałam, że były one nieuniknione. Normalnie kochałam swoje proste życie i gdyby się tylko dało, nic bym w nim nie zmieniała. \Jesteś zmienna jak kameleon, Andromedo./ Nie chciałam w życiu przygód, chciałam spokoju, monotonii, jakkolwiek to głupie nie było i śmierci wśród osób, które kochałam. ~Kłamiesz. W opisie bohaterów było jak byk napisane, że wraz z Grzegorzem pragniesz władzy nad światem. Prostej osobie by to do głowy nie przyszło.~ Może większość z was uzna, że jestem zbyt, że tak to ujmę, staromodna, \I nie zapominaj też o tym, że jesteś niedojebana./ no ale światu potrzebni są ludzie sukcesu, ale i prości, niczym nie wyróżniający się ludzie~*, którzy byliby zajebistą, darmową siłą roboczą*~~#Humanitaryzm xD~ ~*:D*~ Ja czułam, że byłam przeznaczona do tego drugiego i nie przeszkadzało mi to. \Kłamliwa suka./ W końcu każdy powinien być sobą, czyż nie? Wiem, że w dzisiejszych czasach jest to trudne, ale jednak ja zamierzałam być sobą i nie zmieniać się mimo wszystko. Po prostu uważałam, że z przeznaczeniem nie należało walczyć, bo i tak w końcu by nas dopadło. ~*Edyp? I inne greckie tragedie?*~ Grzegorz uważał mnie za dziwaczkę, ~Nie dziwię mu się.~ ale no cóż, to jego opinia. Ja i tak go lubiłam oraz kochałam, |( ͡° ͜ʖ ͡°)| ~*Psychicznie, mośku. xD*~ |:-(| ~*Nosz... xD*~ |;"D| bez względu na to, co o mnie uważał. W końcu był dla mnie bardzo ważny, a oprócz tego ja szanowałam jego opinię, \szykując przy tym na niego klatkę pod napięciem,/ nie ważne jaka była. Umiałam przyjąć krytykę, ~*Podziwiam*~ co by nie patrzeć, mimo iż nie lubiłam jej, jak chyba każdy człowiek.

 

Myślałam tak na ten oraz na wiele różnych tematów |Po tych rozdziałach wolimy nie wiedzieć, jakie to były tematy.| jeszcze tak do około godziny dwudziestej pierwszej dziewiętnaście. Po tym czasie bowiem, poczułam się senna. Od razu, jako iż wiadomo, nie zamierzałam walczyć z tym uczuciem, zamknęłam oczy i zaczęłam, standardowo, wsłuchiwać się w porywisty, arktyczny wiatr oraz pluskanie wody. ~Jezu, czy nie mogłoby w tym opku pojawić się coś ciekawego? Ja wiem, że w wypadku takiej fabuły i wybranej narracji za wiele nie da się zrobić, no ale jednak jakoś można by ubarwić tę historię.~ ~*Ale wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi, nie?*~ ~Ach, no tak. ;=;~ Wiedziałam, że w końcu i tak bym zasnęła, więc jaki był sens opierania się senności? W każdym razie, były to dwa bardzo przyjemne dźwięki, jeśli miałam być szczera, |Nie ma to jak szybka zmiana tematu.| a w nocy w dodatku były usypiające. I po paru minutach takiego wsłuchiwania się, usnęłam twardym snem z nadzieją, że wkrótce ktoś by mnie stąd zabrał do mego normalnego i tak ukochanego, prostego życia... ~Chciałabyś, ale aŁtorka miała inne plany wobec ciebie.~

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 25|5|.|3|03.2016|8| rok, czwartek, ~*czwąrtęk~ godzina |6|06:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #85

Tego dnia obudziłam się o normalnej i przy okazji jednej z lubianych przeze mnie pór. Lubiłam budzić się tak do godziny szóstej, gdyż wtedy wiedziałam, że po prostu miałabym więcej czasu na robienie różnych produktywnych rzeczy. \Chryste, wiemy. Przestań się powtarzać./ ~*Licznik słów...*~ \A, faktycznie./ Jak wiadomo, lubiłam spędzać dni robiąc coś, cokolwiek, co przynosiłoby jakieś korzyści. ~A jaki avatar ustawisz na twym studygramie?~ W każdym razie, dzisiaj po przebudzeniu się, czułam się już normalnie, poza faktem, że biust nadal miałam w tym samym stanie, co przez poprzednie dwa dni. ~To miało się u niej utrzymać przez kilka miesięcy.~ ~*Groby wykopane? ;_;*~ No, ale powoli przyzwyczajałam się do tego faktu, dlatego z każdym dniem coraz mniej mi to doskwierało. Jednak, po przebudzeniu się, popatrzyłam jeszcze parę minut w gwieździste niebo, jak to miałam w zwyczaju i analizowałam dzisiejsze rozłożenie gwiazd oraz ich wzajemne położenie względem siebie. |W sumie, to też jestem ciekaw, co ona takiego ciekawego tam obserwowała, no ale nie będzie nam dane się tego dowiedzieć.| Na serio, mimo tego iż była to prosta czynność, to podobało mnie się jej wykonywanie. ~Wiemy, wspominasz to w każdym rozdziale.~ Nie wiedziałam, co było w niej takiego fajnego, ale lubiłam to i rzeczywiście powinnam to kontynuować po powrocie do domu. |I narażać się na to, że Grzegorz nadal uważałby cię, słusznie zresztą, za jebniętą.| W każdym razie, gdy po paru minutach spróbowałam usiąść w kuli, udało mnie się to bez uczucia wżynania się czegoś w brzuch. ~*I dobrze, może wreszcie zrobisz coś innego, poza leżeniem, patrzeniem się w niebo i myśleniem.*~ Od razu, siedząc, zjadłam coś oraz czegoś się napiłam, z nadzieją, że ponownie moja waga wróciłaby do normalnej, bo mój brzuch był bardzo zapadnięty z niewiadomych powodów. \Z wiadomych, ale ty na tym etapie jeszcze nie mogłaś tego wiedzieć./ Kiedy to zrobiłam, wyjęłam długopis i zeszyt, w którym zapisywałam moje obserwacje nieba i zaczęłam notować spostrzeżenia z dzisiejszego dnia. ~Szkoda, że nie podzielisz się nimi z nami. Może wtedy to opko byłoby choć trochę ciekawsze, no ale nie.~ Dzisiaj zapisałam aż pięć stron, tak wyjątkowo niebo było interesujące w obecnym dniu. |No jak cholera.| Może dla postronnego obserwatora to wydawało się czymś dziwnym, ale mnie to relaksowało i uważałam, że każdy powinien robić to, co lubi. Gdy skończyłam, wyjęłam z torby zeszyt, w którym pisałam opowiadania i zaczęłam notować kolejne. Dzisiaj napisałam trzy one-shoty. ~Co pozwala nam z łatwością kwestionować ich jakość.~ Jeden opowiadał historię mej nowej OC, którą niedawno wymyśliłam, \Fajnie, że nie wspomniałaś o niej po jej wymyśleniu./ drugi był o moim codziennym życiu w mym normalnym miejscu zamieszkania, |Jakaż ty skromna.| a trzeci to był jednopartowy FanFiction do mego ulubionego serialu, czyli „Młodzi Tytani"~A o czym ten FanFiction był? Oczywiście, że nie streścisz nam jego fabuły, bo to by wymagało pomysłów, co nie jest dostępne dla opek.~ Pisanie zajęło mi sporo czasu, ale nie żałowałam, gdyż uważałam, że te opowiadania ciekawie mi wyszły. \Śmiem wątpić./ Po skończeniu, schowałam to wszystko do torby, położyłam się i zaczęłam rozmyślać. ~*Czyli standard.*~

 

Myślałam nad tym, co się ze mną działo. Ostatnio gwałtownie straciłam na wadze, gdy raz przez trzy miesiące byłam bardzo ciężko chora i niewiele jadłam. |A na co byłaś chora, nie dowiemy się. W sumie może to i dobrze.| Tutaj jednak, normalnie jadłam i piłam, więc gwałtowna utrata wagi nie powinna mieć miejsca. Ewentualnie, gdy wyjątkowo więcej zjadłam mogłam nieco przybrać na wadze, ~To musiałabyś regularnie dużo wpierdalać aby przytyć. W jeden dzień się nie da.~ ale nie jadłam też aż tak dużo. Nie wiedziałam, dlaczego coś takiego mnie się działo i nie mogłam dojść do sensownych wniosków. |Dowiesz się w swoim czasie. W czasie, który w sumie nie nadejdzie, bo na szczęście to opko jest niedokończone.| Postanowiłam skupić moje myśli na czymś innym. Myślałam nad tym, kiedy wróciłabym do domu. ~Jezu, a ty ciągle o tym samym. Wiem, zostałaś uwięziona, więc możesz pragnąć powrotu do domu, ale napierdalasz o tym praktycznie ciągle i to zaczyna być nudne.~ Bardzo brakowało mi mego prostego, uporządkowanego życia, pełnego prostych spraw. ~*Przestań w końcu kłamać.*~ Nie lubiłam być wmieszana w jakieś skomplikowane i zawiłe sprawy. |Kłamliwa szmata.| Jak dla mnie, moim przeznaczeniem było ukończenie studiów, po czym rodzenie dzieci i zajmowanie się domem. ~*Kurwa, stereotypowa Matka Polka.*~ \W sumie faktycznie. Ale jakby się postarać, to i o tym można by stworzyć ciekawe opowiadanie./ ~*Niestety, to opko do takowych się nie zalicza.*~ \To wiadome nie od dziś./ Jak wiecie, chciałam mieć bardzo dużą gromadkę dzieci, gdyż pragnęłam opiekować się kimś. Można powiedzieć, że opieka nad innymi to było moje hobby i chciałam, aby każdy był szczęśliwy. ~*Ale wieje tu mym FanFiction „Nie jestem waszym wrogiem.", ni ma chuja we wsi. XD Chociaż w tym gównie, które teraz analizujemy, to jest zbytnio wyolbrzymione, ale walić.*~ Chciałam też, aby Dawid ~*Dejwid~ był szczęśliwy, |Debilka| gdyż podejrzewałam, że mógł się nade mną znęcać dlatego, że powodowałam u niego jakieś nieszczęście. ~*A może po prostu był sadystą i kochał patrzeć, jak inni cierpią, a ciebie miał pod ręką? Tak, wiem, psuję ci wizję idealnego świata, ale mnie to kompletnie nie obchodzi.*~ |Ramoninth taka miła. xD| ~*Wiem :D*~ Chciałam się dowiedzieć, jakie, aby pomóc mu być szczęśliwym człowiekiem. Może moje patrzenie na świat było proste i infantylne, \Nie może, tylko na pewno./ ale przynajmniej byłam sobą i było mi z tym dobrze. Nie chciałam być kimś innym tylko dlatego, aby przypodobać się innym. ~*No, chyba że moja przeszła wersja zarządziłaby inaczej.*~

 

Rozmyślałam tak na ten oraz na różne tematy do około godziny dwudziestej drugiej. Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna. ~*A myślałam, że w końcu się ogarnąłeś. XD*~ ~Nie ten adres. :D~ Od razu, nie zamierzając walczyć z tym uczuciem, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w pluskanie wody ~w kiblu~~*Diagnoza: Gimb całkowity.*~ ~;"D~ Arktycznego wiatru dzisiaj wyjątkowo nie było, co było niespotykane jak na to miejsce, no, ale wszystko było możliwe, jak widać. ~*Ja już więcej na ten rozdział nie psuję ci twojej wyidealizowanej rzeczywistości.*~ W każdym razie, parę minut później, usnęłam z nadzieją, że następnego dnia spotkałabym się z mym ukochanym, którego tak bardzo mi brakowało w tym miejscu... \Na zbyt wiele liczysz./

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 26|6|.|3|03.2016|8| rok, piątek, ~*piołtek~ ~*Nie ;_;*~ ~;"D~ godzina |4|04:|2|20 czasu polskiego.

Dzień #86

Tego dnia obudziłam się o jednej z lubianych przeze mnie pór. Kochałam budzić się po czwartej rano, gdyż wtedy czułam, że miałam bardzo dużo dnia dla siebie i mogłam zrobić wszystko, co pragnęłam i jeszcze więcej. \Chryste Panie, czy ty jesteś chodzącym napojem energetycznym?/ ~*Jest Mary Sue. W sumie podobne.*~ \A, fakt./ Ja nigdy się nie nudziłam i potrafiłam znaleźć sobie jakieś zajęcie, więc budzenie się o tak wczesnej porze nie było dla mnie katorgą. |Nie kłam, każdy czasem się nudzi. A, no fakt, ty jesteś Mary Sue. I wszystko jasne.| Nawet kiedy miałam iść na uczelnię, nawet jeśli zajęcia zaczynały się o dziesiątej, to ja i tak wstawałam po czwartej rano, aby móc zrobić jeszcze więcej niż zrobiłabym budząc się kilka godzin później. ~Zgaduję, że jesteś największym psycholem na uczelni.~ W każdym razie, po przebudzeniu, nie towarzyszyły mi żadne dziwne dolegliwości, |Dzięki Bogu, chociaż raz.| poza tym, że mój biust był w takim samym stanie jak przez ostatnie trzy dni. ~*Nie dziwne, bo ten stan ma utrzymać się kilka miesięcy, z tego co było w planach dawnej mnie.*~ Jak mówiłam, zaczęłam się do tego powoli przyzwyczajać, więc nie było problemu, bo ból coraz mniej mi doskwierał. ~I dobrze, to nie będziemy torturowani kolejnymi, okrutnymi opisami.~ Także ujrzałam, że moja waga powróciła do normalności. Widziałam, że mój brzuch był normalnej wielkości, a nie bardzo zapadnięty oraz moja bluzka i spodnie były normalnej ciasności niż dotychczas. \Serio, nie musisz wspominać o szczegółach, bo to jest niepotrzebne./ Nareszcie, bo bałam się, że coś złego się ze mną działo. ~Nie tak, jakby się nie działo. W końcu prawie codziennie się źle czuła.~ ~*Naddebilizm Attack*~ W każdym razie, od razu zaczęłam wpatrywać się w niebo, jak to miałam rano w zwyczaju i analizować rozłożenie gwiazd oraz obecnego tam w dniu dzisiejszym księżyca, a także ich wzajemne położenie. \Każdy normalny człowiek zanudziłby się na śmierć. No, ale jako iż jesteś Mary Sue, to pewnie masz jakieś uzasadnienie./ Serio, to mnie bardzo relaksowało i nie wiedziałam nawet dlaczego to było takie przyjemne. ~*Może ktoś kontrolował ci umysł i kazał ci zachwycać się tym niebem? Nie wiem czy tak było, ja sobie tylko gdybam. W końcu w opkach wszystko jest możliwe.*~ Jednak może właśnie o to chodziło? Może po prostu miałam zachwycać się tym nowym hobby nawet nie wiedząc dlaczego je tak lubiłam? \Zaczyna nudzić mnie to powtarzanie tego wszystkiego co rozdział./ ~*Nie tylko ciebie, Rivienno. Nie tylko ciebie.*~ No, ale po paru minutach wpatrywania się w gwieździste, czarne niebo, usiadłam w kuli i standardowo zjadłam coś oraz napiłam się czegoś. ~Dobrze, że nie ma w tym rozdziale znowu leżenia i myślenia, bo to stawało się nudne.~ Kiedy to skończyłam, wyjęłam z mej torby zeszyt, w którym zapisywałam moje spostrzeżenia odnośnie obserwacji nieba oraz długopis i zaczęłam pisać. Dzisiaj zapisałam wyjątkowo tylko półtorej strony, gdyż po prostu w dniu dzisiejszym niebo nie było aż tak atrakcyjne. |Ale mimo to, lampiłaś się w nie pewnie z pół godziny.| No, ale cóż, ono co chwilę się zmieniało, więc to nie było niczym nadzwyczajnym.

 

W każdym razie, dzisiaj nabrałam ochoty na narysowanie jakiegoś komiksu odnośnie mego normalnego życia, które wiodłam w Polsce. |Matko Boska, jaka ona narcystyczna.| ~*A w opisie bohaterów nie było nic o tym aby była narcystyczna.*~ |Ogólnie to opko jest takie pomieszane, że nic mnie już nie zdziwi.| Od razu schowałam zeszyt, wyjęłam ten, w którym rysowałam oraz przybory do rysowania i zaczęłam tworzyć. Może ta chęć była spowodowana tym, że bardzo lubiłam swoje zwykłe życie i za wszelką cenę chciałam do niego wrócić. ~Rozumiemy, nie musisz się nagminnie powtarzać.~ No, ale narysowałam jeden dzień z mego życia, czego rysowanie zajęło mi kilka godzin, ale nie żałowałam. ~Przynajmniej się nie nudziłaś, ale niestety, my i czytelnicy nie możemy tego podzielić.~ ~*Niestety. Ktoś musiał cierpieć i oczywiście, jak zwykle, padło na nas.*~ Według mnie, wyszło mi nawet ładnie oraz estetycznie, normalnie aż chciało się na to wszystko patrzeć. Jednak, po skończeniu, odłożyłam wszystko na miejsce, |Jakby nic się nie wydarzyło.| położyłam się i, wpatrując się w niebo, zaczęłam rozmyślać na różne tematy.

 

Myślałam dzisiaj nad wieloma rzeczami, z czego było to pomieszanie świata rzeczywistego z fantastycznym, dlatego nie mogę dokładnie określić, o czym konkretnie myślałam. ~*I dobrze, to rozdział jest choć trochę krótszy.*~ ~Zawsze coś.~ Po prostu moje myśli się przeplatały i nie tworzyły nic sensownego, o czym można by opowiedzieć w zrozumiały sposób. ~*Z cyklu: Moje myśli codziennie przed snem.*~ Czasem tak miałam, jak chyba każdy i nie było w tym nic dziwnego. W każdym razie, rozmyślałam tak sobie o różnych rzeczach do około dwudziestej dwadzieścia, czyli do normalnej godziny mego pójścia spać. Po tym czasie, poczułam się s~*x~enna ~*A ten znowu zgimbusiał. xD*~ ~Poziom analiz trzeba podtrzymywać. :D~ i, nie zamierzając z tym walczyć, zamknęłam oczy, po czym zaczęłam wsłuchiwać się w pluskanie wody oceanicznej, ~Zabieracie mi pole do popisu. :<~ ~*;"D*~ ~Sadystka :<~ ~*Wieeem :D*~ gdyż wiatru znowu, wyjątkowo, nie było. Mimo to, pluskanie tej wody było bardzo usypiające, jeśli miałam być szczera. I parę minut później, zasnęłam mocnym snem z nadzieją, że następnego dnia zostałabym uratowana i znalazłabym się w mym domu, wśród tych, których tak mi tutaj brakowało... |Jeszcze nie ta data.|

~*A w ogóle, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, czyli nasz dzienny limit. Jutro skończymy piekielne rozdziały i będziemy mogli przejść dalej do normalnie spierdolonych.*~

~Dzięki Bogu, w końcu zbliżamy się do końca tego piekła.~

|Nie mogę się doczekać tego skrawka raju, który na nas czeka.|

~*Nie tylko ty, Slade. Nie tylko ty.*~

\I nie tylko wy./

___________________________________________________

~Do szkoły, kurwa.~

~*Jezu, jest szósta trzydzieści jeden, a ja mam dziś na dziesiątą dwadzieścia. Wiesz przecież, że w takie dni wychodzę o ósmej trzydzieści.*~

~Psujesz~

~*Wiem :D*~

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|27.|3|03.2016|8| rok, sobota, ~*sóbóta~ godzina |3|03:15|5| czasu polskiego.

Dzień #87

Tego dnia obudziłam się o za wczesnej jak dla mnie porze. ~*Też obudziłam się dzisiaj o za wczesnej jak dla mnie porze, no ale moja mama wyjechała na dwa dni, więc musiałam wstać wcześnie aby zdążyć wszystko ogarnąć.*~ Jednak, mi to nie przeszkadzało, gdyż kiedy budziłam się po trzeciej cieszyłam się jeszcze bardziej, bo to oznaczało, że miałabym jeszcze więcej dnia dla siebie. \To już chyba jakaś obsesja./ ~*Nie chyba, a na pewno.*~ Jak wielokrotnie wspominałam, kochałam wczesne wstawanie, gdyż po prostu więcej dnia mogłam wykorzystać w produktywny sposób. ~Masz już plan, kogo zaobserwujesz jako pierwszego na studygramie?~ Nienawidziłam się lenić, mimo iż wiedziałam, że dla organizmu ludzkiego co jakiś czas było ono wręcz wskazane. ~*Ja się lenię praktycznie co sobotę, a w niedzielę się uczę. Zajebiste weekendy, nie ma co. ;-;*~ Po przebudzeniu, nadal czułam to, że moje piersi mnie bolały oraz były napęczniałe i stwardniałe do granic możliwości. ~Rozumiemy, nie musisz tego wspominać co rozdział. Wiemy, że dawna wersja Ramoninth była pojebana do granic możliwości, nie trzeba tego roztrząsać w nieskończoność.~ ~*Nie jestem dumna z dawnej mnie. ;_;*~ ~Nie dziwne. ;_;~ Przyzwyczajałam się do tego, więc ból był dla mnie coraz mniej uciążliwy. |Nie kłam.| ~*Ty Slade to się w ogóle zamknij. Widziałam, co nawypisywałeś w OneNote i nie jestem dumna z twego zjebania. xD*~ |No co? :D| ~*Jesteś jebnięty. xD*~ |No i? :D| To dobrze, bo łatwiej mnie się z tym żyło. Lecz, po przebudzeniu, właśnie nie chciało mnie się nic robić. \I dobrze, to rozdział będzie krótszy do analizy./ Nie zamierzałam się zmuszać, gdyż czułam, że mój organizm po prostu potrzebował nic nie robienia z jakichś powodów. ~Mimo iż ty prawie codziennie albo źle się czułaś, albo nic ci się nie chciało.~ ~*Tak, to było po to aby nie musieć męczyć się z opisywaniem tego, co ona tam robiła.*~ ~;-;~ ~*Wiem ;=;*~ Leżałam sobie, wpatrując się w gwiazdy i dokładnie analizując ich rozłożenie oraz przemieszczanie się. \Jezu, znowu? To już uzależnienie./ Kochałam to robić, to było moje nowe hobby. |Wiemy, wspomniałaś o tym nie raz.| Na dodatek było ono inspirujące, więc miało jeszcze więcej plusów. Również, przy tym, rozmyślałam na różne tematy.

 

Dzisiaj, nie wiem czemu, ale czułam nagłą potrzebę seksu. ~*<Odwraca się.> Nie, dobra, za mną jest tylko Czarek, ale on teraz ma wszystko w dupie, więc nie muszę wchodzić pod koc.*~ |A poza tym, znowu te okrutnie rozciągnięte opisy? ;=;| ~*Da. Ale nie martwcie się, dzisiaj kończymy to piekło i wracamy do raju.*~ |;"-)| Nie miałam pojęcia dlaczego, wszakże do tej pory myślałam, że byłam jeszcze niedojrzała psychicznie do stosunku płciowego. ~Możesz tam zamknąć japę? Nikogo nie obchodzą twoje seksualne przemyślenia.~ Jednak teraz miałam ochotę odbyć swój pierwszy stosunek seksualny, najlepiej z |Dawidem| Grzegorzem. ~*Slade, ty chory pojebie. xD*~ |:D| Bowiem, ja jeszcze nigdy nie uprawiałam seksu, do tej pory byłam dziewicą. ~Wiemy, mówiłaś to kiedyś tam.~ Byłam jedynie w dzieciństwie dwa razy molestowana przez kuzyna, jednak on nigdy mnie nie zgwałcił. ~*Ja już nie wchodzę |( ͡° ͜ʖ ͡°)| Przestań. xD |;"D| w każdym razie, ja już nie wchodzę w logikę tego, co tu się odwala, bo mi mózg wybuchnie, a za kilka godzin poprawa z polskiego.*~ ~Ty nieuku, poprawa z polskiego?! Toż to skandal!~ ~*No ja jebe. xD Prawie cała klasa zawaliła. Prawie, oprócz jednej osoby.*~ ~#PilniUczniowie xD~ ~*:D*~ Jedynie dotykał mnie w okolicach intymnych i to dość boleśnie i długo. |Nie obchodzą nas takie szczegóły, uwierz. ;===;| Jakoś psychicznie sobie z tym poradziłam, chociaż długo prześladowały mnie wspomnienia molestowania, to wiadome. A teraz tak nagle poczułam chęć na seks. ~*Jezu, dlaczego ja tyle o tym napierdalałam w tym opku? Ja wiem, że nudząc się w takim miejscu człowiekowi mogą do głowy przychodzić różne myśli, ale po co to tak dokładnie opisywać?*~ ~Niedojebanie Attack~ ~*;=;*~ Może to już po prostu był mój czas aby zostać zapłodnioną? |W nieistniejącej kontynuacji...A nie, to zostawiam na koniec do wypowiedzenia się.| Jak wiecie, chciałam mieć mnóstwo dzieci i móc się nimi opiekować, ~*Dla mnie to byłaby najgorsza kara.*~ więc może po prostu byłam już gotowa na podjęcie się roli matki? Moim celem w życiu było rodzenie dzieci, opieka nad nimi oraz zajmowanie się domem. ~*\Psycholka/*~ Nie byłam ambitna, ale dobrze mnie się z tym żyło. |Nie muszę przypominać, co było napisane w opisie bohaterów, nie?| Jeśli los by mi pozwolił, chciałabym mieć czternaście dzieci. \W ogóle możliwe jest aby mieć aż tyle dzieci?/ ~*Szczerze, to nie mam zielonego pojęcia. Jakby rodziła co rok lub co dwa lata to może i tak, ale wątpię aby jakiejkolwiek kobiecie się chciało tyle razy zachodzić w ciążę.*~ \No, ale Andromeda to Mary Sue, więc zapewne urodziłaby te wszystkie bachory z jednej ciąży./ ~*W sumie...*~ Podejrzewałam, że to byłoby niemożliwe, \Podejrzewam, że w naszym świecie właśnie takie jest./ ale w sumie byłam gotowa aby nawet co dwa lata rodzić dzieci. ~Psycholka. Jakbym był kobietą, pewnie nie chciałoby mnie się.~ Czułam, że byłabym dla nich dobrą matką i, że mogłabym zapewnić im odpowiedni rozwój. \Bo wiecie, Grzegorz jest bogaty, a poza tym, z czternastu dzieci na miesiąc byłoby sześć tysięcy pięćset złotych!/ ~*Nic, tylko brać. Jedyna wada, że to pięćset plus trzeba przeznaczyć na potrzeby dzieci, bo inaczej cofną wypłacanie.*~ \Fakt, to jest jedyna wada tego programu./ ~A to mi mówią, że jestem materialistą.~ ~*\;"D/*~ Grzegorz zarabiał bardzo dużo oraz był jeszcze program pięćset plus, ~*O tym właśnie mówiłyśmy.*~ więc z tym nie było problemu. Nie wiedziałam jednak, czy Grzegorz chciał mieć dzieci, |Miło, że wzięłaś pod uwagę fakt, że on mógł nie chcieć mieć na głowie tylu gówniarzy.| a zamierzałam uszanować jego opinię. Nie byłam egoistką, \Mimo iż w sumie czasem, podczas tych piekielnych rozdziałów, odnosiłam takie wrażenie./ chciałam też, aby on był szczęśliwy. Dla niego mogłabym zrezygnować z marzeń o czternaściorgu dzieci i albo zmniejszyć ich planowaną liczbę, albo w ogóle zrezygnować z macierzyństwa. ~Jakie poświęcenie. Chciałbym taką dziewczynę.~ ~*:**~ ~Mogę zmienić uniwersum? ;_;~ ~*;"D*~ Dla niego byłam w stanie się poświęcić. Jednak czułam, że seks by mnie się przydał i to bardzo. \Szczerze, wolałam wydłużoną gadaninę o ilości dzieci, niż napierdalanie ciągle o tym samym./ Zawsze to jakieś nowe doświadczenie życiowe, a słyszałam, że po pierwszym razie, który wiadomo bardzo boli, jest cholernie przyjemnie. ~*Nie wiem, nie znam się, nie wypowiem się.*~ Ja nie mogłam się na ten temat wypowiedzieć, gdyż nigdy jeszcze nie współżyłam, |Serio, możemy zmienić temat? To zaczyna robić się nudne po prostu.| chociaż faktycznie, miałam koleżankę, która w wieku dwunastu lat urodziła bliźniaczki. ~Dla takich ludzi jest tylko krzesło elektryczne, no chyba, że została zgwałcona, to wtedy nie.~ ~*Nie ma to jak humanitarne podejście do życia. XD*~ ~Humanitarne sposoby są chujowe. xD~ ~*Widać właśnie. xD*~Było to dla mnie niepojęte, ~A, czyli jednak nie została zgwałcona? To na krzesło elektryczne.~ no ale ludzie byli różni i ja nie byłam powołana do tego, aby wnikać w ich życie. \Idiotka. Wiesz jak fajnie krytykować innych za to, co zrobili w życiu?/ ~*Andromeda nigdy tego nie zrozumie.*~ Interesowałam się tylko losem moim, Grzegorza, moich przyjaciół oraz mej rodziny, gdyż to było dla mnie najbardziej istotne. ~*To w sumie tak jak ja. XD*~

 

Rozmyślałam tak na ten oraz wiele innych tematów do około godziny dwudziestej dwadzieścia. Po tym czasie, poczułam silną s~*x~enność, ~*Czy ty możesz się ogarnąć? xD*~ ~Nie :D~ z którą nie zamierzałam walczyć. Wiedziałam, że to nie miało sensu i, że i tak bym usnęła. Od razu splotłam dłonie i ułożyłam je na brzuchu, ówcześnie okrywając się mymi włosami i zamknęłam ~dupę~ oczy. ~*GRZEGORZ! X"D*~ ~Poziom analiz trzeba podtrzymywać. :D~ Wsłuchiwałam się w swoje oddechy, porywisty arktyczny wiatr i pluskanie wód oceanicznych. Minęło kilka minut, a ja zostałam tym uśpiona do tego stopnia, że zasnęłam bardzo twardym snem. Miałam nadzieję, że jutro ktoś oswobodziłby mnie z tego pływającego więzienia, gdyż zaczynałam się tu źle czuć psychicznie i fizycznie... \Psychicznie to my się źle czujemy czytając te okropieństwa./

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, 28|8|.|3|03.2016|8| rok, niedziela, ~*niędzięlą~ godzina |4|04:|4|40 czasu polskiego.

Dzień #88

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. Cieszyłam się, że ostatnio budziłam się tak wcześnie, bo to oznaczało, że będę miała więcej dnia do wykorzystania. \Mimo iż praktycznie go nie wykorzystujesz, bo albo źle się czujesz, albo nic ci się nie chce./ Bardzo lubiłam produktywnie wykorzystywać dzień, o czym nie raz wspominałam. ~I co nie raz zaczynało nas nudzić.~ Nie rozumiałam takich leni jak Grzegorz, ~I kto to mówi.~ który mógł spać nawet do trzynastej. Dla mnie to była strata czasu, no ale że on również miał problemy z trawieniem, a zazwyczaj wieczór wcześniej zjadał bardzo tłuste jedzenie, to miał jakieś wytłumaczenie. |Skubany, zawsze umie się ustawić.| Jego kłopoty trawienne były jednak znacznie lżejsze niż moje, \Wiesz, że nas to nie obchodzi, nie?/ no ale przynajmniej rozumiał moją przypadłość, a poza tym u niego nie były regularne, jak u mnie. ~*I tak jesteś Mary Sue i niczym już tego nie zmienisz.*~ No i miał znacznie rzadziej rozwolnienia niż ja. Mnie jak łapała biegunka, to spędzałam przeciętnie do ośmiu godzin w toalecie, \Przestań kłamać, to nawet my wiemy, że to jest w naszej rzeczywistości niemożliwe, a przynajmniej nie bez przerwy./ bez przerwy \Zgadłam, że te dwa słowa się pojawią./ i praktycznie bez ustanku defekowałam. ~I nikogo to nie obchodzi. Serio, po co wypisywać AŻ TAKIE szczegóły?~ ~*Niedojebanie Attack Super Effective*~ ~;=;~ A fakt, że owa defekacja powodowała pieczący i silny ból brzucha tutaj nie pomagało. |Dobra, japa.| Na szczęście, w tej kuli do tej pory nie zdarzyła mnie się biegunka. |I dobrze, bo wtedy prawdopodobnie uświadczylibyśmy kolejnych, okrutnych opisów, a tego nam wystarczy na kolejny miesiąc.| ~*Coś czuję, że po tej analizie nie będę mogła się pokazać na Wattpadzie przez kolejny miesiąc. ;-;*~ W każdym razie, po przebudzeniu, jeszcze jakiś czas bardzo dokładnie analizowałam rozłożenie gwiazd oraz ich trajektorię. ~Uwierz, psychiatra nie jest wcale taki drogi.~ Było to tak relaksujące, że prawie usnęłam i to dosłownie. Na szczęście w porę się ocknęłam i usiadłam w kuli, wiadomo z trudem. |Dzięki Bogu, chociaż raz się nie opierdalasz, leniu. I ty śmiesz nazywać Grzegorza leniwcem pospolitym?| ~*Hipokryzja się szerzy, jak widać.*~ Następnie, zjadłam niewielką porcję pożywienia oraz napiłam się wody. Po tym, wyjęłam zeszyt, w którym pisałam moje obserwacje odnośnie nieba, długopis i zaczęłam pisać. Zapisałam trzydzieści stron, dziesięć obserwacjami z wczoraj i dwadzieścia z dzisiaj. \Jezu Chryste, aż jestem ciekawa, co ty tam na tym niebie ciekawego zaobserwowałaś, że aż tyle zapisałaś./ ~*Niestety, nie dowiemy się tego, bo to wymagałoby czasu i pomysłów.*~ \Niestety/ Wbrew pozorom, jeśli miało się wprawne oko, dało się wychwycić wiele szczegółów odnośnie gwiazd. ~*To kolejny objaw bycia Mary Sue, so strzeżmy się!*~

 

Po skończeniu, wyjęłam zeszyt, w którym rysowałam oraz przybory do rysowania. Miałam dzisiaj wenę na tę dziedzinę sztuki, dlatego pragnęłam ją odpowiednio spożytkować. Narysowałam łącznie trzy rysunki. \Dobra, to jest możliwe w jednym dniu, jeżeli ma się wyjątkową fazę, więc darujemy./ Pierwszy przedstawiał czternaścioro dzieci, które chciałabym urodzić, |A ta znowu o tych bachorach. Jezu, niech ktoś już ją zapłodni, bo zaczyna mnie nudzić.| ~*Przypominam, gdzie ona została uwięziona.*~ |Nie psuj. :<| ~*;"D*~ drugi to był właściwie komiks, w którym przedstawiłam akt seksualny |A to mi mówią, że jestem zboczony. ;=;| znanych już wam OC, Sebastiana i Emilii, \Czy te OC były tylko po to aby się ruchać?/ ~*Z tego wniosek, że tak.*~ \Czas się powiesić./ z bardzo dokładnymi szczegółami, ~*Mnie by się nie chciało.*~ ~Tak jak każdemu, normalnemu człowiekowi.~ gdyż nadal czułam potrzebę stosunku, a że tutaj nie miałam z kim współżyć, realizowałam moje pragnienia seksualne w tej właśnie formie. \Super, ale uwierz, że nas to ani trochę nie interesuje. Jesteśmy tu dla hipernierealistycznych akcji, a nie dla gadania o seksie. Jak będę chciała doświadczyć tych okropieństw, to odpalę sobie jakieś FanFiction o One Direction, BAM lub 5SOS./ ~*Co prawda nie przepadam za tymi zespołami, ale współczuję ich członkom fanek. Nie rozumiem tego fenomenu, że większość osób pisze FanFiction o swym idolu i, mimo iż w rzeczywistości jest to normalny człowiek lub normalni ludzie, to w takowych opowiadaniach są oni robieni na gwałcicieli, sadystów, morderców czy porywaczy. Przecież jak się kogoś lubi, to powinno się chcieć przedstawiać tego kogoś w pozytywnym świetle, co nie?*~ ~No ty w swoim przyszłym FanFiction „Make Europe Great Again" chyba trochę przesadzasz z gloryfikacją. XD~ ~*Nie wmówisz mi, że pomysł na FanFiction o tym, że Zardonic jest nadczłowiekiem i ratuje Europę ci się nie podoba. :D*~ ~Jesteś jebnięta. XD~ ~*;"D*~ Aż zrobiło mnie się mokro w majtkach a mój oddech przyspieszył, gdy to rysowałam, szczerze powiedziawszy. |No nie ma co, podnieca ją samo rysowanie. Czy to już wyższy poziom zjebania?| ~*Chyba tak.*~ Ostatni rysunek przedstawiał jakąś moją OC \Fajne szybkie przejście z tematu do tematu./ w stylu Chibi, siedzącą w kubku. Kiedy skończyłam rysować, odłożyłam wszystko na miejsce, okryłam się mymi włosami, położyłam się, splotłam dłonie kładąc je na brzuchu i zaczęłam rozmyślać na różne tematy.

 

Źle się czułam w tej kuli i psychicznie, \Przecinek, spierdalaj./ i fizycznie. ~Wiemy, mówiłaś o tym w poprzednim rozdziale.~ Czułam silny brak Grzegorza, |Bo nie miał kto mnie ruchać.| ~*Jesteś zboczony, niedorobie. xD*~ |No co? Do tego opka pasuje. :D| moich innych przyjaciół oraz rodziny. Tutaj byłam samotna oraz nie miałam z kim porozmawiać. |Gadaj sama ze sobą, co za problem. A nie, przepraszam, przecież ty uważasz to za nienormalne.| Bardzo lubiłam towarzystwo innych ludzi oraz możliwość długiej rozmowy na różne tematy, a tutaj zostało mi to odebrane. ~*Boś niegodna.*~ Znaczy tak, nadal potrafiłam mówić, \W ogóle, to jestem ciekawa, co by się stało, gdyby nie mówiło się nic przez osiemdziesiąt osiem dni./ ~*Podejrzewam, że zapomniałoby się, jak się mówi, ale pewna nie jestem. Poza tym, to nieistotne, przecież Andromeda to Mary Sue.*~ ale nie lubiłam konwersować sama ze sobą, gdyż dla mnie to było dziwne. Z każdym dniem, odczuwanie braku najbliższych stawało się coraz silniejsze. |Aż któregoś dnia się zabiłaś i opko było oryginalne. A przynajmniej w innej rzeczywistości.| Między innymi dlatego ich rysowałam, aby nieco osłabić tęsknotę, gdyż mogłabym przez to popaść w depresję, a jeszcze tego mi tutaj brakowało. ~Dobrze, że w nią nie popadłaś, bo nie chciałbym nierealistycznych opisów tej choroby. Jeszcze tego by nam do szczęścia brakowało.~ Brakowało mi bliskości drugiego człowieka, |~*Nie, ty zboczeńcu. xD*~ :D| po prostu, a szczególnie bliskości Grzegorza. Jego wyglądu, głosu, charakteru, jego dotyku, |~*Przestań, zboczeńcu. xD*~ ;"D| zapachu. Brakowało mi go. Fizycznie czułam się źle, gdyż miewałam częstsze niż normalnie i o wiele dłuższe wzdęcia, \Przez które cierpieliśmy również my oraz czytelnicy./ bóle brzucha oraz częściej byłam osłabiona. Także zaczynałam mieć problemy z oddychaniem, gdyż kończyło się powietrze. ~To powinno nastąpić wieki temu, no ale jesteśmy w Opkolandii, więc co ja tam wiem.~ Coraz ciężej szło mi wykonanie zwykłego wdechu i wydechu, przez co bałam się, że umarłabym tu. ~Marzenia...~ Częściej byłam też senna od duchoty, która zaczynała ogarniać to miejsce.

Właśnie w tym momencie, około dwudziestej pierwszej osiem, moje powieki stały się cięższe. Jednak, tym razem miałam wrażenie, że czułam inny zapach, jakiś taki słodkawy. ~*To z kolei miał być chloroform, bowiem ci, którzy obserwowali Andromedę (przypominam, że w zmienionej fabule ona miała zostać zamknięta w wielkim jak pierdolec Czarka laboratorium, ale miała o tym nie wiedzieć) chcieli wykonać na niej jakiś eksperyment, ale nie pamiętam jaki, więc musieli ją uśpić.*~ ~Nie wiem czy chcę wiedzieć, co oni z nią zamierzali robić.~ ~*Podejrzewam, że to dobrze iż nie pamiętam.*~ Miałam wrażenie, że to tylko urojenia zapachowe, ponieważ nie miałam przy sobie żadnych perfum, |Nie zdziwiłoby nas to, gdybyś jednak je miała.| więc to nie mogła być prawda. Jednak, usypiało mnie to, dlatego oddając się snowi, zamknęłam oczy. Wsłuchiwałam się w moje ciężkie oddechy, pluskanie wody oraz porywisty, arktyczny wiatr. ~W sumie, chloroform nie powoduje utraty przytomności tak od razu, więc daruję.~ Chwilę później, zasnęłam bardzo twardym snem, z nadzieją, że już jutro zostałabym oswobodzona z tej wodnej niewoli... \Chciałabyś. W sumie my też byśmy chcieli, ale to nie ten rozdział./

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |2|29.|3|03.2016|8| rok, poniedziałek, ~*póniędziąłęk~ godzina |9|09:|1|00 czasu polskiego.

Dzień #89

Tego dnia obudziłam się o jeszcze normalnej, jak dla mnie, porze. Nie lubiłam się budzić o dziewiątej i później, jak zapewne wiecie. Po prostu wtedy miałam mniej dnia do produktywnego wykorzystania. ~*Tutaj to chyba dobrze, że budziłaś się później, to mniej dnia z życia traciłaś w tej kuli.*~ Wiadomo, czasami jak się budziłam o tej godzinie to nic mnie się nie chciało cały dzień robić, a że takie coś zdarzało mnie się stosunkowo rzadko, to czasem mogłam sobie pozwolić na całodzienne lenistwo. \Mimo iż w tej kuli pozwalasz sobie na lenistwo praktycznie cały czas. Niby masz taką możliwość, ale powinnaś zajmować się czymkolwiek, skoro to ty miałaś być pracowita, a Grzegorz miał być leniem tysiąclecia./ ~*Niezdecydowanie bohaterów to to, co kochamy.*~ Tutaj natomiast miałam możliwość nic nierobienia i dzisiaj postanowiłam ją wykorzystać, bo wyjątkowo nic mnie się nie chciało. ~Ta...Wyjątkowo. Tobie nic się nie chce praktycznie codziennie.~ Jednak, na początku, po przebudzeniu popatrzyłam jeszcze trochę w gwieździste niebo i, jak co dzień, analizowałam rozłożenie gwiazd oraz ich wzajemne położenie. |To jest najbardziej pojebane hobby, jakie można by wymyślić dla bohatera opowiadania.| ~*Faktycznie, też wcześniej nie spotkałam się z bardziej pojebanym hobby.*~ Nie nudziło mnie to, wręcz przeciwnie, z każdym dniem podobało mnie się to coraz bardziej. Niby taka prosta czynność i większość osób uznałoby ją za bardzo nudną, |My ją za taką uważamy i podejrzewam, że nie tylko my, ale cała reszta świata również.| ale można powiedzieć, że takie leżenie i wpatrywanie się w gwiazdy zaczynało być moim hobby. Gdyby w końcu ktoś mnie uratował, zamierzałam to dalej rozwijać. ~*Psycholka*~

 

No, ale w czasie takiego leżenia zaczęłam też rozmyślać na różne tematy. \Bo co innego./ Zastanawiałam się nad tym, co to mógł być za słodki zapach, który czułam w tej kuli wczoraj wieczorem. ~*Chloroform, ale ty na razie nie możesz o tym wiedzieć.*~ Nie miałam tutaj przy sobie żadnych perfum, ~A skąd wiesz? W Opkolandii wszystko pojawia się znikąd.~ więc to nie mogło być od tego oraz ogólnie nic, co zabrałam ze sobą, nie wydawało takiego zapachu. Również nie mógł to być chloroform, ~*To BYŁ chloroform, ale jak wspominałam, ty jeszcze nie mogłaś o tym wiedzieć.*~ no bo jak mógłby się tutaj dostać i skąd, co nie? Zwalałam to na to, że musiało mnie się wydawać, bo innego wytłumaczenia nie znajdowałam. \W sumie, w jej sytuacji to było najlogiczniejsze wyjaśnienie./ Poza tym, zastanawiałam się też kiedy ktoś by mnie stąd uwolnił. |Po trzystu sześćdziesięciu sześciu dniach. Prolog już nam to zaspoilerował.| Byłam zamknięta w tej kuli już osiemdziesiąt dziewięć dni i czułam, że niedługo mogłabym umrzeć. ~*To powinno nastąpić wieki temu, no ale że jesteś Mary Sue, to może miałaś jakieś usprawiedliwienie.*~ Wszakże w tej kuli z każdą chwilą było coraz mniej tlenu, przez co było bardzo duszno i częściej chciało mnie się spać. \Można by to wykorzystać, na przykład w taki sposób, że Andromeda zasypiałaby kilka razy w ciągu dnia na jakiś czas, niekoniecznie długi, przez to, że byłoby jej tak duszno. Również można byłoby co jakiś czas wspomnieć, że ciężko jej było złapać oddech, co dodałoby trochę realizmu. Wypadałoby też wyjaśnić, jakim cudem w tej kuli powietrze utrzymywało się tak długo. W końcu tlen już dawno powinien się skończyć, co nie? Może Dawid jakoś skonstruował tę kulę w taki sposób, aby dało się tam żyć jak najdłużej, żeby Andromeda dłużej cierpiała? Wszystko dałoby się zrobić, no ale po co planować opowiadanie przed jego napisaniem, co nie?/ ~*Eeej! Analiza końcowa to jeszcze nie tutaj! xD*~ \Ups/ Co by nie było, jeżeli nadal musiałam tu być, to chciałabym się jakoś dostać na stały ląd, aby móc wydostać się z tej kuli bez obawy, że utonęłabym. ~*Pierwszego kwietnia, akurat w Prima Aprilis, miał być sztorm, który miałby rozbić kulę Andromedy na Antarktydzie, dzięki czemu mogłaby się wydostać i nie musieć martwić się o uduszenie się w kuli. Niestety, rozdział dziewięćdziesiąty pierwszy, w którym to miało się wydarzyć, nie został napisany.*~ ~No ależ oczywiście, bo nudne rozdziały zostały napisane, a jeden ciekawy już nie. :-(~ ~*Niestety :<*~ Nie wiedziałam również, kto mógłby mnie uwolnić. |Grzegorz, bo kto inny. Inaczej opko byłoby ciekawsze, a przecież nie o to chodzi.| Znaczy podejrzewałam, że Grzegorz zmierzał w kierunku Ant~y~arktydy, ale podejrzewałam, że ktoś inny mógłby mnie stąd uwolnić jeszcze przed nim. |Serio, byłoby fajnie, gdyby po roku nikt jej nie uwolnił, ona dowiedziałaby się, że jest w tym laboratorium, bo na przykład sama dostałaby się na ląd i poznała prawdę, że Grzegorz w rzeczywistości ma ją gdzieś i nawet nie ruszył tyłka ze swojej willi, tylko sprowadził sobie inną BFF, która zajmowałaby się jego domem, wmawiając jej, że ją bardzo lubi.| ~*Ale wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, co zaburzyłoby harmonię Wszechświata.*~ |Niestety :-(| Nie wiedziałam tylko kto, wszakże tutaj poza mną nie było nikogo innego. ~*Było całkiem sporo osób, ale ty jeszcze o tym nie mogłaś wiedzieć.*~

 

Rozmyślałam tak sobie na te oraz inne tematy do około godziny dwudziestej drugiej piętnaście. Po tym czasie, poczułam się senna i nie zamierzałam walczyć z tym uczuciem, bo to nie miałoby sensu. \Wiemy, powtarzasz to praktycznie co rozdział./ W końcu i tak bym zasnęła, więc po co się męczyć, co nie? W każdym razie, jako iż już byłam okryta mymi włosami, zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się w porywisty, arktyczny wiatr oraz w pluskanie wody oceanicznej. ~Znowu zabieracie mi pole do popisu. :<~ ~*;"D*~ Parę minut potem, od spokojności tego wszystkiego, usnęłam mocnym snem z nadzieją, że następnego dnia ktoś uwolniłby mnie z tego miejsca i w końcu wróciłabym do rodziny i przyjaciół, których tak mi brakowało... |Chciałabyś, ale to jeszcze nie ten rozdział.|

___________________________________________________

Ocean ~*Spierdolenia*~ Arktyczny, |3|30.|3|03.2016|8| rok, wtorek, ~*wtórek~ godzina |7|07:15|5| ~*A u nas akurat jest siódma trzydzieści siedem.*~ czasu polskiego.

Dzień #90

Tego dnia obudziłam się o normalnej, jak dla mnie, porze. O godzinie siódmej jeszcze lubiłam się budzić, bo wtedy w końcu miałam więcej dnia do wykorzystania w sposób produktywny. |Jezu, wiemy, powtarzasz to praktycznie co rozdział. Ciężko nie zapamiętać.| Dla Grzegorza wstawanie o siódmej lub wcześniej było katorgą, czego nie rozumiałam. ~Kobieto, ludzie są różni. Nie wszyscy są tacy jak ty, zrozum ten prosty fakt.~ On to najchętniej przespałby całe dnie, taki był leniwy. Jedynie praca oraz jego uwielbienie do piłki nożnej i granie w nią z kolegami co popołudnie zmuszały go do jakiejkolwiek aktywności fizycznej. \Może po prostu taki był i lubił takie życie? Chryste, odczep się od niego i zajmij się sobą, każdy ma prawo być tym, kim chce./ Nie rozumiałam tego, no ale ludzie byli różni, więc może po prostu Grzegorz taki musiał być. ~Miło, że jednak to rozumiesz.~ W każdym razie, dzisiaj, po przebudzeniu się, jak co rano zaczęłam wpatrywać się w gwiazdy i analizować ich rozłożenie oraz położenie względem siebie. |Nudniejszego hobby chyba nie dało się wymyślić. W sumie, nawet z takim czymś dałoby się coś ciekawszego zrobić, no ale to nie ten adres.| Było to bardzo relaksujące zajęcie, przynajmniej jak dla mnie. Nie wiem dlaczego tak mnie się podobało, ale po prostu zaczęłam się zastanawiać nad tym, że może powinnam zainteresować się astronomią, ~Gapienie się w gwiazdy i gadanie na ich temat nijak ma się do prawilnej astronomii, moja droga.~ skoro tak lubiłam wykonywać analizy gwiazd. ~*Mnie to jej hobby, nie wiem dlaczego, pasuje do astrologii.*~ W ogóle kiedyś nie przyszłoby mi do głowy, aby się za to zabrać, ale tu nie miałam wiele możliwości na spożytkowanie czasu, więc przy okazji mogłam odkryć w sobie nowe hobby. |W sumie to nie dziwię się, że to opko jest spierdolone. Trzeba byłoby wcześniej wykonać bardzo dobry plan tylu rozdziałów dziejących się w takim miejscu, aby mogło wyjść coś ciekawego. No, ale dawna wersja Ramoninth wolała iść na żywioł.|

~

Data napisania rozdziału. Ta przeszłość...Nie jest wcale taka odległa. ;___;~

~*To najlepszy moment aby się zabić. ;=;*~

Parę minut potem, kiedy skończyłam, chciałam usiąść i zająć się codziennymi czynnościami, które wykonywałam w tym miejscu. Niestety, gdy próbowałam się podnieść, poczułam ból brzucha. |Jezu Chryste, znowu to samo? Dobrze, że nie ma dalszych rozdziałów, bo bym się wkurwił.| ~*Nie tylko ty, Slade. Nie tylko ty.*~ Czułam, że nie były to ani wzdęcia, ani zaparcia, ani żadna niestrawność, tylko po prostu bolał mnie brzuch. \Jak kulturalnie, nareszcie to był po prostu zwykły ból brzucha./ Kiedy chwyciłam go obiema dłońmi, poczułam że był nieco większy i twardszy niż wczoraj. ~*Jakoś tak nas to nie obchodzi.*~ Czułam to też przez to, że spodnie były nieco ciaśniejsze niż normalnie. U mnie było to normalne, często miewałam bóle brzucha, więc nie przejęłam się tym zbytnio. \No ja na twoim miejscu bym się przejęła, zważywszy na to, że w tym miejscu zdarzały się one bardzo często, były bardzo bolesne, co sama wspominałaś i trwały bardzo długo./ ~*Każdy normalny człowiek by się przejął, ale Andromeda do normalnych osób się nie zalicza.*~ Od razu położyłam się, gdyż leżąc ból był nieco mniejszy, no i nie zamierzałam się męczyć, skoro nie musiałam. Leżąc, zaczęłam rozmyślać na różne tematy, aby nie stracić w stu procentach tego dnia. ~Chryste, ty prawie codziennie nic nie robisz. Znaczy wiadomo, tutaj wyjątkowo często źle się czujesz, ale jak nic ci nie dolega, to w sumie też prawie w ogóle nic nie robisz. Znaczy wiem czym to jest spowodowane, ale i tak denerwuje mnie to.~

 

Właściwie to nie wiem o czym dokładniej myślałam. Moje myśli wyjątkowo dziwnie przeplatały się pomiędzy światem rzeczywistym a fikcyjnym. |I dobrze, bo nie chcemy poznawać dokładniej szczegółów tego, o czym myślałaś. To mogłoby się dla nas skończyć tragicznie.| Nie wiedziałam, o czym tak naprawdę myślałam, gdyż wyjątkowo miałam sto różnych myśli na minutę, ale żadna nie była w stu procentach dokończona. ~*Z cyklu: Moje myśli co wieczór przed snem.*~ Czasami, jak już nie raz się przekonaliście, tak miałam. Myślałam sobie na te różne tematy, które tak szybko przelatywały przez moje myśli do około godziny dwudziestej dwadzieścia. \Każdy normalny człowiek już by się zanudził, no ale w sumie sama wspomniałaś, że brzuch cię bolał i nie mogłaś usiąść./ Po tym czasie poczułam się s~*x~enna. ~*No błagam. xD*~ ~No co? Ja tylko podtrzymuję poziom analiz. :D~ ~*W ten ułomny sposób... xD*~ ~;"D~ Od razu okryłam się mymi włosami, splotłam dłonie i ułożyłam je na brzuchu, po czym zamknęłam oczy. Nie zamierzałam walczyć z tym nieuniknionym uczuciem, bo po co. |Rozumiemy, powtarzasz to co rozdział. Każdy już to zapamiętał.| Lubiłam spać, ~*Nie dziwne, bo każdy normalny człowiek lubi spać.*~ ale wiadomo, też bez przesady. Od razu zaczęłam wsłuchiwać się w porywisty, arktyczny wiatr, pluskanie wody oceanu oraz moje powolne oddechy. ~Fajne dźwięki do słuchania, ale w sumie za wiele ich tam nie miałaś.~ I, parę minut potem, przez spokojność tego wszystkiego zasnęłam mocnym snem, z nadzieją, że następnego dnia doczekałabym się uwolnienia mnie z tego pływającego więzienia... \Nie ta data./

 

Sekcja komentarzy na dzień 28 listopada 2018 roku, godzina 07:52:

~*Jezuuu, nareszcie skończyliśmy te piekielne rozdziały. Teraz możemy wrócić do raju, czyli do normalnie spierdolonych rozdziałów od trzydziestego szóstego do pięćdziesiątego ósmego.*~

~Matko Boska, myślałem że nie dożyję tego dnia. Te rozdziały od pięćdziesiątego dziewiątego do końca to była prawdziwa katorga.~

|Aż ciężko uwierzyć, że coś takiego faktycznie kiedyś napisałaś, Ramoninth.|

~*Niestety, to brutalna prawda. W każdym razie, z tych rajskich rozdziałów zanalizujemy dziś tylko jeden, bo on nam wyrobi dzienny limit. W każdym razie, lecim do roboty.*~

\Zawsze lepsze normalne spierdolenie niż to, co właśnie przeżywaliśmy przez te dziewięćdziesiąt osiem stron Worda./

|To wiadome.|

 

Sekcja komentarzy na dzień 01 grudnia 2018 roku, godzina 15:49:

~*We did it! Pokonaliśmy piekło! ;"-)*~

~Chryste, nie wierzyłem, że ten dzień kiedyś nadejdzie! ;""-)~

|

|

\Jezu, więc ten dzień w końcu nadszedł. To aż nieprawdopodobne./

~*Też nie wierzyłam, że na początku grudnia uda nam się przebrnąć przez to piekło, ale daliśmy radę! Teraz długa przerwa i przechodzimy do naszej ulubionej części, czyli do analiz końcowych. Aaa, wait! Patrzcie, jakie cudo stworzyła LeckerSweet:

*~

~Proponowałaś jej studiowanie grafiki komputerowej?~

~*Tak, ale powiedziała, że woli matematykę lub informatykę.*~

~;_;~

~*Wiem, matma to zUo. Ale dobra, KUNIEC! Przerwa i analiza końcowa.*~

|K|

\Leń/

|:D|    

__________________________________________________

Jezu, w końcu skończyliśmy analizę tego okrutnego opka. Tak właściwie, to nawet nie wiem, ile je analizowaliśmy, ale na sto procent ponad dwa tygodnie, takie było okropne. Sam fakt, że prolog analizowaliśmy trzy dni już o czymś świadczy, co nie? No, ale czy można nas winić? W końcu rozdziały do sześćdziesiątego pierwszego były nudne jak flaki z olejem i działo się praktycznie to samo, a od sześćdziesiątego drugiego do końca były wręcz okropnie okropne. Jednak teraz, bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do przyjemniejszej części tej analizy, czyli do naszych wywodów końcowych:

~*W tym opku denerwowali mnie przede wszystkim bohaterowie i brak realizmu. Zacznijmy od bohaterów, gdyż o nich mam najwięcej do powiedzenia. Rozpoczynając od Andromedy, gdyż to ona była główną bohaterką, to po pierwsze, co nie raz wspominaliśmy i jeszcze nie raz wspomnimy, powinno jej się zmienić imię na bardziej ludzkie, zważywszy na to, że akcja opowiadania dzieje się w naszym świecie, a sama bohaterka jest Polką. Poza tym, to co się u niej najbardziej ujawniło, to fakt, że była pieprzoną hipokrytką. Najpierw mówiła, że jest bardzo pracowita i w ogóle jest pracowitsza od Grzegorza, który jest leniem do sześcianu, a w rzeczywistości sama pracowita nie była. No, bo w końcu budziła się w prawie takiej samej lub takiej samej porze jak jej przyjaciel. Poza tym, w prologu jej pracowitość praktycznie się nie ujawniła. Ledwo zrobiła śniadanie i ugotowała obiad, i właściwie tyle. To jeszcze nie świadczy o pracowitości, a jako iż prolog jest właściwie jedynym momentem, w którym owa cecha mogłaby się ujawnić, to powinna ona zrobić coś więcej, jak na przykład umyć podłogi w całym mieszkaniu, umyć szyby, odkurzyć, posprzątać całe mieszkanie i tak dalej, dzięki czemu dałoby się uwiarygodnić jej cechę. A fakt, że pracowita nie jest, pokazywały też późniejsze rozdziały, w których nawet kiedy się źle nie czuła, to prawie nic nie robiła przez większość czasu. No to raczej na korzyść jej planowanej pracowitości nie działa. Poza tym, od któregoś z okropnych rozdziałów, kompletnie zmienił się jej charakter. Nagle od tak, moja przeszła wersja, kompletnie olewając fakt, że w opisie bohaterów było, iż Andromeda chciała przejąć władzę nad światem, stworzyła z niej prostego człowieka, którego jedynym marzeniem jest skończenie studiów, a potem rodzenie dzieci i opieka nad nimi oraz zajmowanie się domem. W sumie to też głupie, bo jak nie zamierzała pracować, to po kiego grzyba chciała kończyć studia? To tylko strata czasu jest w takim wypadku. Raczej wątpię, aby takiemu człowiekowi wpadł do głowy pomysł przejęcia władzy nad światem. Andromedę ogólnie powinno się przebudować od A do Z i powinno trzymać się jej cech. Co prawda mogłaby być hipokrytką, ale trzeba mieć na uwadze fakt, że w nadmiarze to tylko wkurwi czytelnika i taki sobie pójdzie, paląc nasz tekst w ogniu piekielnym. Po prostu tutaj główna bohaterka niby miała charakter, ale i tak trzeba go przebudować i jasno zaznaczyć jej wady oraz zalety, no i trzymać się ich, aby nie wyszło to, co tutaj.

Drugą postacią do stratowania kombajnem jest Grzegorz. On pojawił się tylko w prologu, a potem zostawał tylko wspominany przez Andromedę, więc za wiele o nim powiedzieć nie można. Wiadomo, że był leniwy, ale pokazywał to tylko poprzez fakt, że wstał później niż jego przyjaciółka oraz po obiedzie poszedł spać, ale w sumie tutaj to było usprawiedliwione, bo przed obiadem trzy godziny grał z kolegami w piłkę nożną. Również z nieznanych przyczyn czepiał się Andromedy, że czytała mangę, co jest głupie, bo przecież mangi to normalna i bardzo popularna w dzisiejszym świecie rzecz. Ja wiem, że później on nie miał za wiele możliwości pojawienia się, ale w samym prologu można by bardziej uwydatnić jego dominującą cechę czyli lenistwo. Mogłoby na przykład nie chcieć mu się iść z kolegami zagrać w piłkę nożną i dopiero po długich namowach jego kolegów, niechętnie, ale by się zgodził. Można by też potem dać, że po obiedzie przespał całe popołudnie i obudził się dopiero, dajmy na to, o dwudziestej pierwszej, a potem i tak do północy leniłby się oglądając telewizję lub surfując po Internecie. Za wiele przykładów jak w przypadku tego opowiadania można by uwidocznić jego lenistwo nie mam, ale sądzę, że te wystarczą. Miło też, że pojawiło się jego hobby, czyli piłka nożna, ale mogłoby się ujawnić jeszcze kilka razy. Na przykład można by opisać jego pokój, w którym byłoby wiele rzeczy obrazujących jego zainteresowanie, no i mógłby na przykład po spaniu obejrzeć powtórkę jakiegoś meczu, którego nie miał okazji zobaczyć. Powinno się mu przebudować charakter i chociaż w prologu go pokazać, bo potem, ze względu na narrację, nie ma gdzie. Poza tym, Andromeda mogłaby go potem wielokrotnie wspominać w różnych retrospekcjach, co też mogłoby pokazywać jego charakter. Po prostu Grzegorz jest do przebudowania pod względem charakteru oraz pod względem ilości pojawiania się go w historii.


Ostatnimi postaciami do zapacania przez Odecię są Dawid i Laura. Co do nich mam taką samą opinię, więc zjadę ich w jednym akapicie, bo nie ma sensu się rozdrabniać. Oni pojawili się tylko w prologu i co prawda później mieli się jeszcze kilka razy pojawić, ale te rozdziały nie zostały napisane. W każdym razie, no tak. Niby porwali główną bohaterkę i wywieźli ją na Ocean Południowy, ale to tylko tyle, co było pokazane z ich skurwysyństwa. Ja wiem, wiem. Planowałam kontynuację i tam oraz pod koniec tego opka ich sadyzm i w ogóle skurwysyństwo miało być wiele razy pokazane, ale to można by wprowadzić w prologu pierwszej części. Na przykład, mogliby oni wziąć karabiny maszynowe załatwione z czarnego rynku i pójść radośnie powystrzelać pół miasta w tego sylwestra, i w ostatniej chwili mogliby razem uciec przed policją. Poza tym, skoro Dawid tak lubił zabijać ludzi, to on i Laura mogliby być płatnymi zabójcami, co mogłoby być wspomniane na początku. Można by też jakoś uwidocznić w prologu i późniejszych rozdziałach, w których mieli się pojawić, ich zainteresowania, co dodałoby więcej ciekawych rzeczy do opowiadania, a w tym wypadku ono by je bardzo ratowało. Po prostu ten duet jest do przebudowania pod względem charakteru i roli w opowiadaniu. A i co do Dawida, to można by mu bardziej sprecyzować motyw, dlaczego chciał zarżnąć Andromedę, a nie swego brata, przez którego ponoć cierpiał i dlaczego postanowił wywieźć główną bohaterkę akurat na Ocean Południowy.

Bohaterów, szczególnie do opowiadania, które dzieje się w naszym świecie, powinno się tworzyć tak, jak są tworzeni ludzie. Wiem, że to zdanie jest powtarzane w praktycznie każdej analizie końcowej, ale to po prostu prawda. Skoro te postacie są ludźmi, to powinni nimi być też z charakteru, a nie tylko z wyglądu, bo inaczej czytelnik ma ich dość i ma ochotę rzucić historię w cholerę, a nie o to chodzi. Bez bohaterów historia nie mogłaby być ciągnięta, więc wypadałoby się postarać aby byli jak najbardziej realistyczni.

Przejdźmy teraz do krótszej części mych wywodów, czyli do braku realizmu. Był on widoczny w kilku sytuacjach odnośnie Andromedy, a mianowicie w tych pytaniach:

– Dlaczego chloroform na chustce, którą przywiązał Dawid do nosa Andromedy, nie wysechł?

– Dlaczego Andromeda nie udusiła się w kuli od Aqua Zorbingu? Przecież w niej po paru minutach kończy się tlen.

– Dlaczego Andromeda nie umarła od różnych chorób? Przecież nie miała się gdzie myć, więc powinny ją dopaść różne choroby wywołane logicznym w tym wypadku brakiem higieny.

– Skąd Andromeda miała broń, będąc Polką? Przecież nie było wspomniane aby miała pozwolenie lub posiadała ją z czarnego rynku.

– Jakim cudem Andromeda przewidziała to, że zostanie porwana?

– Dlaczego torba dziewczyny była jaka była?

– Dlaczego nie skończyły jej się kartki w zeszycie, kredki, ołówki i wkład do długopisu?

Znaczy na pytania od drugiego do ostatniego, zważywszy na fakt, w co zmieniła się fabuła, można by jakoś sensownie odpowiedzieć. No dobra, może oprócz piątego. Po prostu w opowiadaniach powinno się unikać braku realizmu, ponieważ to szkoduje i powoduje, że czytelnik prędzej rzuci naszą pracę niż kontynuuje czytanie. W końcu akcja historii dzieje się w naszym świecie, więc realia powinny dostosowywać się do naszej rzeczywistości, aby opowiadanie było wiarygodniejsze.*~

|W tym opku wkurzało mnie to, co Ramoninth oraz te okrutne opisy i wszechobecna nuda. Zacznijmy może od okrutnych opisów, gdyż aż mnie rwie aby je zjechać. Boże, ja wiem, że nagrzeszyłem w tym życiu za wszystkie narody, ale żeby karać mnie i przy okazji moich znajomych w tak okrutny sposób? To ja już wolałbym trafić do piekła, naprawdę. To, czego podczas tych opisów uświadczyliśmy, to była tortura i to najwyższej jakości. Tym powinni torturować terrorystów. W każdym razie, nie rozumiem, dlaczego to, jak się czuła Andromeda, było opisane z aż takimi szczegółami. Po pierwsze, to nikogo nie interesuje, naprawdę, a po drugie okropnie wygląda i okrutnie się to czyta. Nie można by po prostu wspomnieć, że Andromedę bardzo bolał brzuch i nie mogła się ruszyć, bo ból się zwiększał? To by było krótsze oraz nie powodowałoby pożaru w mózgu czytelników. Po prostu te opisy nie wnosiły nic, a tylko odstraszały potencjalnych czytelników, zważywszy na to, że z tego co się dowiedziałem, Ramoninth po skończeniu pisania tego, planowała to opublikować w Internecie. Dobrze, że do tego nie doszło. A opisy seksualnych przemyśleń głównej bohaterki łącznie z jej erotycznymi snami? To już kompletnie było niepotrzebne i tylko zwiększało pożar w mózgu. Na dodatek nie było to w żaden sposób uzasadnione fabularnie. Jakby nie można było napisać, że Andromedę ni z tego, ni z owego naszła ochota na seks, mimo iż nigdy nawet o tym nie myślała, ale starała się odpędzić te myśli. A co do snów, to po prostu można by napisać bez szczegółów, że przyśnił jej się okropny, erotyczny sen, o którym starała się zapomnieć. To byłoby znacznie krótsze i nie zabijałoby nas od środka. Tak długich i okrutnych opisów należy unikać, bo to powoduje śmierć komórek mózgowych czytelników, a jeżeli chce się dać ich nadmiar, to nie należy nawet myśleć o publikacji danego opowiadania w Internecie.

Drugim tematem do poruszenia jest wszechobecna nuda. Jako iż w prologu jeszcze coś się działo, to w kolejnych rozdziałach nie wydarzyło się praktycznie nic ciekawego. Protagonistka non stop źle się czuła, nic jej się nie chciało, zachwycała się nocnym niebem, coś zjadła, rysowała, pisała opowiadania lub czytała, rozmyślała i tyle. Zdaję sobie sprawę, że w tego typu opowiadaniu nie da się wymyślić za wiele przygód, ale taka historia, w której za wiele dziać się nie może, też mogłaby zostać ciekawie stworzona! Co prawda obecnie nie mam pomysłów na przygody, bo to należałoby porządnie zaplanować, a nie pisać bez przygotowania. Takie opowiadania, w których nie można wcisnąć za wiele akcji, należy dokładnie zaplanować aby wyszło coś ciekawego. Inaczej po prostu, rozdziały wyglądają tak jak tutaj, czyli są po prostu nudne i czytanie ich męczy. To również odstrasza potencjalnego czytelnika, a przecież autorom, nawet amatorskim, nie o to chodzi. No, chyba że nie ma się w planach opublikowania danego opowiadania, ale ta historia po skończeniu miała zostać wpuszczona do Internetu.|

\W tym opku+++ wkurwiało mnie to samo, co Ramoninth i Slade'a oraz narracja i stan zdrowia Andromedy, co może wydawać się dziwne, ale to wyjaśnię w swoim czasie. Zaczynając od narracji, jak można było zauważyć po pierwszym zdaniu prologu, jest ona narracją pierwszoosobową. Osobiście się nie czepiam wyboru tego narratora, gdyż opowiadanie, z tego co się dowiedziałam, miało w głównej mierze skupiać się na głównej bohaterce i jej przemyśleniach, ale w sumie można by też spróbować narratora trzecioosobowego. Wiem, że wtedy nie można by aż tak bardzo skupiać się na przeżyciach Andromedy, ale wtedy akcji byłoby więcej, bo można by prowadzić rozdziały z perspektywy Grzegorza oraz Dawida i Laury, co mogłoby spowodować, że historia byłaby ciekawsza. No, ale tutaj narracja pierwszoosobowa stanowi swego rodzaju wyzwanie, więc to dobry trening pisarski, który tutaj mogę ocenić na pałę na szynach. W każdym razie, najbardziej w prowadzeniu tej narracji wkurzył mnie prolog. No, bo co nam dał punkt widzenia Grzegorza, Dawida i Laury? Właściwie to nic, bo w przypadku akcji widzianej oczami Laury widać było, że to było po prostu kopiowane od poprzedniego narratora i została zmieniana tylko osoba. Tak nie powinno się robić, bo akcję z perspektywy innej postaci pisze się po to aby poznać jej przeżycia i przemyślenia, a nie po to aby czytać akcję, bez żadnych emocji, tylko w narracji pierwszoosobowej. W tym opowiadaniu było to również niepotrzebne dlatego, że psuło atmosferę, którą starano się stworzyć. W tej historii, jeżeli już zdecydowało się na narrację pierwszoosobową, to narratorem powinna być tylko główna bohaterka, aby to nie psuło całokształtu.

Drugą kwestią do poruszenia, tym razem nieco krótszą, jest stan zdrowia Andromedy. Był on co najmniej dziwny, bo nie było wspomniane w prologu, w perspektywie Dawida, aby dodał on do jedzenia i picia dziewczyny jakieś niezłej dawki trucizny własnej roboty, więc można powiedzieć, że te Andromedowe bóle brzucha były nienaturalne, co trochę denerwowało, ale o tym za chwilę. Ja wiem, że to było tylko po to, aby napisać więcej okrutnych opisów, co samo w sobie było pojebane, ale jej dolegliwości zdrowotne powinny być jakieś naturalne. No, chyba że w tej zmienionej fabule ci, którzy obserwowali Andromedę, jakoś coś jej dosypywali, a ona o tym nie wiedziała, to nie wnikam. Ale zakładając, że tak nie było, to powinno się jej wymyślić jakieś normalne dolegliwości, po prostu aby historia była bardziej wiarygodna i, co wspomniał Slade, nie powinno się ich tak okrutnie opisywać. W końcu inaczej czytelnik ucieknie do schronu, a nie o to nam chodzi, nie?/

~W tej historii irytowało mnie to, co Ramoninth, Slade'a i Riviennę oraz fabuła. Znaczy wierzcie lub nie, taka historia mogłaby być ciekawa, ale nie w takiej formie, w jakiej została nam tutaj zaprezentowana. Swoje pomysły podzielę na fabułę numer jeden i dwa, bo po prostu tak będzie mi łatwiej opisywać, no. No, ale zaczynajmy.

Fabuła numer jeden.

Można by stworzyć historię, w której to Grzegorz jest tym pracowitym do sześcianu, a główna bohaterka, dajmy jej roboczo na imię Klara, jest tą leniwą do potęgi dziewiątej. Jej lenistwo można wyolbrzymić, aby było ciekawiej po prostu, ale o tym za moment. Mogą oni od jakiegoś czasu mieszkać razem i być najlepszymi przyjaciółmi. Grzegorz mógłby od dawna pracować i mógłby utrzymywać Klarę, bo na przykład ma taką pracę, że dla niego to żaden problem. Mógłby być bardzo pracowity, ale nadal nie będąc pracoholikiem, no i mogłoby go denerwować lenistwo jego przyjaciółki, ale nie potrafiłby lub nie mógłby przekonać jej do zmiany swego życia. Klara z kolei, mogłaby być najleniwszym człowiekiem, jakiego Wszechświat widział. Mogłaby ani nie studiować, ani nie pracować, bo by jej się po prostu nie chciało. Całe dnie mogłaby, dosłownie, leżeć w łóżku i oglądać filmy na Netflix oraz jeść bardzo duże ilości niezdrowego jedzenia, a dodając do tego brak jakiegokolwiek sportu, mogłaby się bardzo mocno roztyć. Przez to, miałaby problemy ze zdrowiem, co mogłoby dodać jakiś wątek do opowiadania oraz samo przejście z pokoju do oddalonej o parę metrów łazienki byłoby dla niej nie lada wysiłkiem. W ogóle samo wstanie z łóżka mogłoby być dla niej bardzo trudne. No, ale nadal wychodziłaby z domu raz na trzy miesiące lub nie wychodziła z niego w ogóle, a jedyne, gdzie by się ruszała, to toaleta, łazienka i kuchnia. Grzegorz próbowałby przekonać ją aby zaczęła uprawiać sport, zaczęła zdrowo się odżywiać i robiła inne rzeczy niż tylko oglądanie po raz tysięczny tego samego serialu, ale Klarze by się po prostu nie chciało. Można by też dać wątek, że Grzegorz byłby bardzo zapracowany i nie miałby możliwości zwrócenia uwagi Klarze, przez co ta nie zauważałaby problemu i dalej tyłaby, w akompaniamencie logo Netflixa. Ale fajna reklama, nie sądzicie?

No, ale ich codzienne życie przerwałby Dawid, który od dawna pragnął zabić Klarę, bo wiedziałby, że mimo wszystko jest ona dla Grzegorza bardzo ważna, a że przez swego brata Dawid w dzieciństwie bardzo by cierpiał, chciałby go zniszczyć psychicznie właśnie w ten sposób. No to wraz z Laurą porwałby Klarę w czasie snu i wywiózł na Ocean Południowy. Hmmm...Przydałby mu się też dźwig i samolot towarowy, bo Klara przez te lata utyła tak bardzo, że biedny Dawid by się połamał, próbując ją podnieść. W każdym razie, w końcu jakoś wepchnąłby ją do kuli od Aqua Zorbingu, którą stworzył jakoś aby był tam stale tlen, żeby Klara bardziej cierpiała powoli umierając z głodu, ale do tego przejdę przy opisywaniu zakończeń, po czym wywieźli by ją na środek Oceanu. Co działoby się dalej, to przy nowym zakończeniu opowiem, bo nie chcę tu walnąć spoileru tysiąclecia.

 

Fabuła numer dwa.

Można by tu pozostawić wersję, że Klara jest tą pracowitą do sześcianu, a Grzegorz to leń do potęgi dziewiątej. Można by też dodać, że Grzegorz i Klara, poza faktem, że są przyjaciółmi, są też małżeństwem i mają ileś tam dzieci. Mogliby również mieszkać z licznym rodzeństwem Grzegorza i Klary przy okazji aby można byłoby się popisać pracowitością dziewczyny. Całą gromadą dzieci oraz domem opiekowałaby się Klara, której jednak by to nie przeszkadzało, bo jej ambicje sięgałyby tylko zdania matury, rodzenia dzieci i zajmowania się domem. Ogólnie, mimo dużej gromady gęb do wykarmienia, Grzegorz i Klara mogliby starać się o kolejne dzieci, bo są psycho- ekhm, po prostu chcą mieć dużo dzieci. Czemu, powód pozostawiam do wyjaśnienia. W ogóle, jak nie to, to sama Klara mogłaby być w kolejnej w życiu ciąży, co mogłoby co prawda nieco utrudnić prowadzenie dalszej części opowiadania, ale nie ma rzeczy niemożliwych. No i historia potem mogłaby być ciekawsza, no bo poród w kuli od Aqua Zorbingu byłby czymś interesującym. A jeżeli dodać by jakieś komplikacje przy porodzie, to rzucam robotę i biegnę czytać. Nie musiałaby to być zaawansowana ciąża, tylko na przykład, ja wiem, pierwszy-drugi tydzień. Grzegorz z kolei, mógłby zajmować się pracą i utrzymywaniem tak licznej rodziny, bo czemu nie. Standardowy model rodziny też nadaje się do opowiadania, why not. Po pracy z kolei, leni się godzinami, a jedyne, co wyciąga go z domu to gra w piłkę nożną z kolegami. W ogóle nie pomaga on swej żonie w opiece nad dziećmi i zajmowaniu się domem, bo na przykład jest chamem i uważa, że to zadanie kobiety, a nie mężczyzny, co denerwuje Klarę i nie dziwne, no ale nadal kocha męża, więc jakoś daje radę to przeżyć.


Po czym do akcji wkracza Dawid, wjeżdżając swymi brudnymi glanami (te buty mnie się z nim kojarzą, nie wiem czemu) w ich uporządkowane życie i porywa Klarę z tego samego powodu, co w fabule numer jeden. Tylko tym razem ma łatwiej, bo Klara nie jest otyła do granic możliwości, przez co jest łatwiejsza do uprowadzenia. No i wywozi on ją na Ocean Południowy, wkłada do tak samo skonstruowanej kuli od Aqua Zorbingu i pozostawia na pastwę losu na środku oceanu.

A teraz przejdźmy do zakończeń. Nie musiałoby ono być w stu procentach szczęśliwe, zważywszy na to, że w zrekonstruowanej, głównej fabule miało być, że Dawid miał być w zmowie z pracownikami jakiegoś wielkiego jak pierdolec Czarka laboratorium i miał tam wywieźć Klarę, a ona miałaby o tym nie wiedzieć i myśleć, że jest na Oceanie Południowym. Po uwolnieniu, wiadomo, mogłaby się o tym dowiedzieć, ale oprócz spierdolenia z tego miejsca, mamy do wyboru jeszcze dwa zakończenia:

Zakończenie A: Klara zostaje uwolniona przez Grzegorza i razem chcą wrócić do Polski. No, ale w tym momencie jakoś dowiadują się, że Klara cały rok była przetrzymywana w ogromnym laboratorium i były na niej przeprowadzane eksperymenty. Na przykład w tym momencie cała sceneria mogłaby się zwinąć, ukazując laboratorium i pracowników, którzy eksperymentowali na Klarze, łącznie z Dawidem i Laurą, którzy nie mieli co w życiu robić i sobie na te eksperymenty patrzyli. No i Grzegorz i Klara nie umieją z nimi walczyć, więc nie warto w bójkę się pakować, więc chcą spierdolić, ale zostają ogłuszeni i dalej w laboratorium przetrzymywani. Dalej nie piszę, bo to już nie pomysł na zakończenie, tylko na kontynuację.

Zakończenie B: Grzegorz nie przybywa, więc Klara uwalnia się sama, dobiegając w kuli do lądu i jakoś uwalniając się z kuli. Kiedy chce wrócić do Polski i dowiedzieć się, co się stało z jej przyjacielem/mężem i przyjacielem, dzieje się to samo, co w zakończeniu A. Jednak, przed zamknięciem jej w laboratorium, dziewczyna dowiaduje się, jak to zaproponował Slade gdzieś w trakcie analizy, że tak naprawdę nie była przez nikogo kochana ani lubiana, tylko jej otoczenie ją okłamywało. Jej rodzina, z której pochodziła, miała ją gdzieś, ale trzymali ją, hmmm...o, mam! Aby więcej kasy z programu „500+" rząd sypnął, Grzegorz trzymał ją tylko po to, aby ktoś mu wielką willę sprzątał oraz rodzeństwem i dziećmi, które że to tak okrutnie określę, wyszły w praniu się zajmował, a dzieci i rodzeństwo jej oraz Grzegorza miało ją w dupie i chodziło im tylko o to, aby spełniała wszystkie ich zachcianki. Dalej nie piszę, bo to już nie pomysł na zakończenie, tylko na kontynuację.

I opowiadanie z taką fabułą oraz którymś z tych zakończeń, oprócz faktu, że przedtem trzeba by jeszcze je porządnie zaplanować, byłoby bardzo ciekawe! Jak widać, można to piekło w raj zamienić. Po prostu fabuła, co nie raz wspomniałem i jeszcze nie raz wspomnę, jest główną częścią opowiadania, więc poza faktem, że została ciekawie zaplanowana, powinna zostać ciekawie poprowadzona, aby historię dało się czytać, bez ochoty zakopania się żywcem koło Odeci.~

Wspólnie: Oryginalnie to opko to piekło najprawdziwsze, ale gdyby porządnie zaplanować fabułę, można by je zamienić w raj!

__________________________________________________

Wkrótce: "Kiepskie to opko jakieś, czyli "Snajperka"."

~*Analizami końcowymi zapisaliśmy łącznie dziewięć stron Worda. Właśnie sprawdziłam. XD*~

~O cholera. :D Ale nie dziwne, bo to opko było tak okrutne, że aż nie wierzę, że nadszedł dzień, w którym można nacisnąć przycisk „Opublikuj" i spierdalać do schronu.~

~*A teraz mniej przyjemna rzecz, czyli opowieść jak miała wyglądać kontynuacja. Grzegorz, obiecałeś mi wczoraj wieczorem, że poświęcisz się i opowiesz to czytelnikom. Ja się tak wstydzę, zaraz zobaczycie czemu. ;_;*~

~;_; No, ale dobra, czytelnicy już wiedzą, jak zjebana byłaś, więc lecimy. Opowieść będzie krótka, chyba, ale okropna. No to lecim. W kontynuacji, na oryginalnej Andromedzie, która miała zostać zamknięta na dalszy okres w laboratorium, miały być przeprowadzane eksperymenty. Ale jakie, Boże ludzie, ratujcie mnie i Ramoninth, i może całą resztę też. Właściciele laboratorium mieli w cudownych planach sprzedawanie dzieci, chyba wiem czemu (Sprzedaż 500+, hehe. Nie no, żart.), mleka ludzkiego (don't ask why, I don't know. Ramoninth also don't know.) i MATKOBOSKAJEZUNIEBŁAGAMSPALCIETO Jezu, czy ja chcę to napisać? ;_; To jest okropne, zabijecie za to Ramoninth, a tego nie chcę, ale dobra, muszę to zrobić, bo to też istotne. Mieli też w planach sprzedawanie <zaczyna szybko mówić> soku zrobionego z ludzkiego moczu. Nie wierzyłem, że kiedykolwiek, nawet w szybkim tempie wypowiem takie zdanie, no dziękuję. ;___; Co prawda nie tylko Andromeda była przetrzymywana w tym laboratorium, chyba, tak mnie się wydaje, w sumie tego na sto procent nie wiem, ale w każdym razie, co odpowiednią ilość czasu, przez JEBANE TRZYDZIEŚCI LAT mieli ją zapładniać sztucznie, aby rodziła dzieci do sprzedaży, akcja z mlekiem w cyckach, o której opowiadałem podczas normalnej analizy i mieli jakoś jej mocz podpierdalać (chuj wie jak) na ten sok. Dalej nie pamiętam co miało się dziać, ale na końcu miała zostać uwolniona.

Już mogę umrzeć? ;_____________________________________;~

~*Przepraszam ;_______________________________________;*~

|Jezu, co ja właśnie przeczytałem? ;_________;|

\Ramoninth, byłaś pojebana./

~*Wiem ;____________________________________;*~

~Jakby jakoś to znormalnieć, to można by to wykorzystać, ale trzeba by wyjebać połowę z tych pomysłów. ;_____________________________________________________________________________________;~

~*Dlaczego ja w ogóle wpadłam na taki pomysł... ;___________________________________________________________________________________________________________;*~

|Przejdźmy do czegoś przyjemniejszego na chwilę i kończmy analizę. ;_______; O, wiem. Dobra, Gregory, robimy tak. Ty wykorzystujesz moje pomysły odnośnie naprawy tego remake i sobie tam publikuj na Wattpadzie czy inny chuj. Ja napiszę swoją wersję, w oparciu o twoją pierwszą fabułę i potem walniemy to na twoim koncie na Wattpadzie, z dopiskiem, że ja jestem autorem.|

~OK, w sumie pasuje. A i więcej prac będę miał. XD~

|Tylko najpierw trzeba to nieźle zaplanować.|

~*Kurwa, a ci tu dilują. xD*~

|~;"""D~| 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^