Oceniają:
~* - Ja
~ - Grzegorz Antychryst
Wiem, że teraz zanalizowane miało być co innego, ale jakoś nie mogę zabrać się za tę czerwoną teczkę, więc plany na nią zostawmy na jakiś czas. Po prostu cholernie wstydzę się jej zawartości. W każdym razie, dzisiaj zanalizujemy mój nie tak stary FanFiction, który ma walone siedemdziesiąt dziewięć rozdziałów i prolog. Ta historia jest połączeniem uniwersów "Half-Life", "Podróże Pana Kleksa", "Pan Kleks w kosmosie", "Portal", "Portal 2" i "Team Fortress 2", więc będzie grubo. Ogólnie historia miała być opowiedziana przez
główną bohaterkę, która opowiada o swoim minionym życiu swym wnuczkom i ogólnie miało być ciekawie, ale do pewnego momentu coś wybitnie nie pykło. Lecimy całymi rozdziałami, bo fakt, jest ich w pytę i jeszcze więcej, ale tę historię trzeba poznać w całości, a nie w urywkach, aby poznać jej zjebanie.~I, wnioskując po tym, że obecnie zagrywasz się w "Portal 2", idziemy do Worda i zaczynamy od rozdziałów, które zaczynają się w tym uniwersum?~
~*Correct*~
~I jeszcze tyle rozdziałów z wybitnie edgy wkurzającą postacią. ;===;~
~*Niestety ;=;*~
~Chwila... <Zerka do medii.> Do chuja, czy w ciebie stereotypowa dwunastoletnia fanka Fundacji SCP wstąpiła? xD~
~*Przyciągam fanów. :D A poza tym, SCP-049 jest jednym z mych ulubionych, no co ja ci poradzę. xD Nie martw się, akurat ubóstwiać to ubóstwiam SCP-999. ;p*~
~Ja pierdolę. xD~
~*:D*~
Zaczynajmy!
________________________________________________________
Bohaterowie
~Czemu analizujemy w Wordzie?~
~*Bo tak jest wygodniej. Po prostu Word nie
tnie się przy pisaniu i kopiowaniu, jak Wattpad.*~
~A.~
~*B.*~
~Nosz… xDDD
~
~*;”D*~
Bohaterka główna:
Ramoninth Arconth Nereil
~Wspaniałe imię i nazwisko, no nie ma co.
Wątpię, aby w jakimkolwiek kraju można było tak nazwać pięćset plusa.~
~*Kolejny z pięknymi określeniami na dziecko.
xDDD W każdym razie, chciałam dać bohaterce oryginalne imię i nazwisko. Cóż…*~
~Coś wybitnie nie pykło.~
~*To widać.*~
Jest ona realistycznie nastawiona do
życia. We wszystkim widzi plusy i minusy. ~Bowiem tak mają realiści.~ Poczucie humoru ma zależne od
sytuacji. Miała zawiłą i niecodzienną historię. ~*UWAGA! Ta jej historia to PIERDOLONE
STRESZCZENIE tego co stanie się
później. -.-*~ ~Ja pierdolę. -_-~ ~*Właśnie
;=;*~ W wieku 15~5~ ~*Nie
strasz. ;_;*~ ~:D~ lat zbudowała własny statek kosmiczny ~*Mary
Sue Attack*~ i uciekła z domu, na planetę, na której znaleziono wodę i
zbliżoną do Ziemi atmosferę, dzięki czemu można było tam żyć. ~Ja chcę taką historię! <Kradnie>~ ~*Jak
można komuś ukraść historię? xD*~ ~Magia
Opkolandii. :D~ Zaczęła w tamtym
miejscu tworzyć wojsko. ~*Zaraz zacznie się nakurwianie marysueizmem.*~ Aby
to uczynić, wracała na Ziemię i porywała ludzi, ~Mam plan na życie!~ ~*O nie. xD Slade, ratuj!*~ ~;”””D~ po czym genetycznie ich
modyfikowała. Kiedy zgromadziła odpowiednią ilość żołnierzy, zaczęła podbijać
inne planety. ~~*Zabraniam xD*~ ;”””D~ Po parudziesięciu latach,
stworzyła międzygalaktyczne imperium. Kombinat. ~Nie, ale fajnie by było poczytać PORZĄDNY FanFiction, w którym
dana/dany OC stworzyłaby/stworzyłby Kombinat. W końcu tak naprawdę nie
wyjaśniono nigdy, kto stworzył Kombinat, więc można sobie na to pozwolić. No
ale ten FanFiction to gafno, więc tu nie wyszło.~ ~*Kiedyś mi wyjdzie,
jestem pewna.*~ ~Jak zabijesz dawną
siebie, to może tak.~ ~*Jak mam to kurwa zrobić. xDDD*~ ~MEDŻIK :D~ W którymś momencie
władania nowym mocarstwem, zauważyła burze portali na Ziemi. Postanowiła, więc
tam się dostać i podbić planetę. Udało się jej to w siedem godzin. ~*#PrzynajmniejKanonicznie*~
W tyle zniewoliła ludzkość oraz znalazła także nowego administratora ~Co powinno zostać w tym wypadku napisane
wielką literą.~ ~*Literówka Attack. I to już w opisie bohaterów. -_-*~ ~Dżezis ;=;~ planety, dzięki czemu
miała mniej roboty. ~Bo trzeba umieć
się ustawić.~ Tym administratorem był ~*Zardonic*~ ~Chciałbym to zobaczyć. xD~ ~*FANFICTION?
:D*~ ~Kurwa xD~ ~*;”””D*~ Wallace
Breen~*uś*~, ~O kurwa, nie. xD~
~*:D*~ który dążył do zakończenia wojny, nawet kosztem zniewolenia
ludzkości. ~Gdybym był gejem, właśnie
miałbym nowego chłopaka.~ ~*Kurwa, kolejny w nadfazie. xDDD*~ ~;”D~ Od teraz, Ramoninth przeżywała
rozmaite przygody związane z jej imperium. ~*Które będą w piździec
hiperubernierealistyczne.*~ Jednak, w pewnym momencie, królestwo uległo
zniszczeniu ~:D~ przez pewne
plany znalezione przez wrogów dziewczyny i jej podwładnych na statku Borealis,
należącym do Aperture S~kurwiel~cience.
~*Aperture Skurwiel. Tak. xDDD*~ ~;”D~
Władza i mocarstwo zostały zniszczone. ~;””””””D~ W momencie zabijania ostatnich przetrwałych członków
Kombinatu, Ramoninth oraz Wallace Breen, ~*Bowiem ten FanFiction opóźnia
jego śmierć, bo kto mi kuźwa zabroni.*~ który w pewnym momencie, gdy
imperium jeszcze istniało, zakochał się w dziewczynie,
~
Znaczy nie
mam nic przeciwko FanFiction, w którym jakaś postać zakochuje się w czyimś OC,
ale w tym FanFiction to nastanie tak szybko i w sumie bez powodu, że no ja jebe.
=_=~
~*Ten FanFiction to ogólnie self insert najwyższych lotów.*~
~To też wiem.
;-;~
uciekli z miejsca zdarzenia. Od teraz,
po uratowaniu ich przed zamarznięciem przez jednego z żołnierzy dawnego
Kombinatu, ~L~ ~*;”D*~
a któregoś dnia po jego zabiciu przez
tajemniczego kogoś, ~*Nigdy nie dowiemy się, kto to był, tak btw.*~ wałęsali
się po świecie. Lecz, któregoś dnia, z wycieńczenia, odwodnienia i głodu, ku
nieszczęściu Ramoninth, zmarł Breen. ~*To jebane streszczenie napierdala
spoilerami, a ja z tym nie mogę nic zrobić, poza załamywaniem się nad logiką
dawnej mnie. ;-;*~ Od teraz dziewczyna musiała żyć sama. Nigdzie nie
odchodziła, tylko ciągle siedziała przy martwym ukochanym. ~Współczuję Breenowi.~ ~*Ja też.*~ Któregoś
dnia, z wycieńczenia zemdlała. ~;”””””””””””””””””””D~
~*Piękna reakcja. xDDD*~ ~Wiem ;”D~ Gdy
obudziła się, ujrzała, że była w jakimś pomieszczeniu, w którym było dużo
sprzętów elektronicznych. W pewnym momencie, zobaczyła jakiegoś srebrno skórego
~*Druga literówka już w opisie bohaterów. SUPER. -_-*~ ~Jezu ;=;~ mężczyznę. Dowiedziała się, że sam siebie zwał
Wielkim Elektronikiem ~*<333333333333333333333333*~ ~Oł. Noł. ;=;~ ~*:D*~ oraz, że znalazł ją nieprzytomną obok
martwego Wallace Breena. ~Ja bym Mary
Sue olał i poszedł na piwo z kolegami.~ ~*Tylko skąd Wielki Elektronik miał
wiedzieć, że przechodził obok Mary Sue, co nie?*~ ~W sumie…~ Powiedział jej również, co zamierza zrobić i
zaproponował jej, aby mu pomogła. Zgodziła się, gdyż nie miała nic do
stracenia. ~Bowiem Wielki Elektronik
jest zajebisty w chuj.~ Oboje stworzyli, ~*Przecinek, won.*~ więc
armię robotów i zaczęli tworzyć imperium za ich pomocą. Udało im się podbić
dużo terenu oraz ustanowić na Wyspie Wynalazców stolicę. ~Jak nakazuje kanon.~ Od teraz,
przeżywali przygody związane z ich imperium. ~*Niewiele ich było, no ale
były.*~ Niestety. W pewnym momencie, musieli oni uciekać przed ich wspólnym
wrogiem, przez co imperium uległo zniszczeniu. ~~*Nie. xDDD*~ No co? :D~ Uciekli
na planetę ~*Zakupy*~ Mango ~Lecę
tam. xDDDD~ ~*Ta. Spierdalaj. xDDD*~ ~:D~
i tam okręcili sobie wokół palca miejscowego władcę i rozwijali się w
tamtym miejscu. Lecz, w którymś momencie, Wielki ~Spawacz~ Elektronik, ~*Co.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~No
co? :D~ został uśpiony przez ich wrogów, a następnie zabity. ~*Mimo
iż w sumie tak naprawdę to nie, ale skąd główna bohaterka mogła o tym wiedzieć,
c’nie?*~ Przeżyła tylko Ramoninth i cudem uciekła z planety.
~
~
Jednak, podczas ucieczki, trafiła do ~*Możemy
nie czytać dalej? ;_;*~ drugiego ~*Chryste, zaraz. ;_;*~ wejścia ~*Przepraszam
za dawną mnie?*~ do Krainy Grzybów. ~*FanFiction do niej w FanFiction
tym o było planowane, ale potem zmieniłam na coś innego, ale podobnego.*~ ~<Biegnie czytać, potykając się o własne
włosy.>~ ~*Jakim cudem? xD*~ ~:D~
Utknęła tam na dużo czasu i była zmuszana do robienia dziwnych rzeczy, w
stylu nagrywania filmików psychodelicznych. ~Czytałbym~ ~*Kurwa, nie. xD*~ ~No
co? :D~ Udało jej się uciec i wrócić na Ziemię dopiero po czterech
latach. ~:D~ Tam, szybko
dostała propozycję współpracy od firmy RED, ~*I mamy kolejne uniwersum, „Team Fortress 2”.*~ którzy słyszeli
o jej niecodziennych wyczynach i uznali, że mogłaby im pomóc. Zgodziła się. ~Bo why not.~ Tam poznała wiele
ciekawych osób, jednak najszybciej zaprzyjaźniła się ze Szpiegiem. ~*Moja najulubieńsza
postać z gry.*~ Przez bardzo, bardzo, bardzo ~*w chuj~ dużo czasu, ~*#Kultura*~ ~:D~ walczyli oni z BLU. Jednak, w pewnym momencie, nie udało
im się pokonać BLU przed przejęciem Mann, Co., ~:D~ Przez co zostali zniewoleni. Przeciwnicy zostali zabijani.
~:DD~ I tak, któregoś dnia,
gdy zamordowano najlepszego przyjaciela Ramoninth, ~:DDD~ dziewczyna uciekła. Postanowiła, więc stworzyć fabrykę
sztucznej tęczy. ~*Stop na moment. Czy ja tu zamierzałam wstawić coś na
kształt Rainbow Factory i na śmierć o tym zapomniałam? O.o*~ ~I JA TEŻ O TYM NIE PAMIĘTAŁEM?! O.O~ ~*Nie
ma tego w opku, bo zapomniałam o tym, ale ZAMIERZAŁAM DAĆ TAKI FAJNY MOTYW I
KURWA O NIM KURWA ZAPOMNIAŁAM KURWA?!*~ ~O
kurwa!~ ~*O JEZU! O.O*~ Zrobiła, ~Przecinek,
spieprzaj.~ więc ją, po czym tęczę tworzyła z krwi porwanych ludzi. ~Już ją kocham. :D~ ~*Czas cię zamknąć w
piwnicy. xD*~ ~:D~ Niestety,
któregoś dnia, jeden z porwanych uciekł i zawiadomił o wszystkim policję. ~Pal się.~ Od razu fabryka została
zamknięta, ludzie, którzy jeszcze żyli uwolnieni, a Ramoninth i jej pomocnicy
wsadzeni za kratki na dożywocie. ~*:D W każdym razie I JA O TYM ZAPOMNIAŁAM
I ZAMIAST TEGO WSADZIŁAM FANFICTION DO PORTALA?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!??!?!*~
~
~
~*Będziemy
mieć podnietę z tego co odkryliśmy przez kolejne stulecie. xD*~
~:D~
Dziewczynie jednak, ~*została dana
robota w postaci pracownika klasy D w Fundacji SCP.*~ udało się uciec ~Chwila…No do cholery, ależ naturalnie.
xDDD~ ~*:D*~ z więzienia. ~L~ Od teraz planowała zemstę na wszystkich, którzy
przyczynili się do jej cierpień. Zebrała, ~*Przecinek, do kąta.*~ więc
ich w jednym pomieszczeniu i próbowała zabić na różne sposoby. Niestety, nie
udało jej się to i została pokonana. ~Hehe
:D~ Kiedy zaś leżała na podłodze, w pewnym momencie usłyszała znajomy
głos jej pierwszego ~*niewolnika*~ ukochanego, ~Jak miło. xD~ ~*:D*~ czyli Wallace Breena. Kiedy się
podniosła, ujrzała go w ludzkim ciele. Okazało się, że były święta, a potem, po
nich, jego urodziny, a dzień po przypadały urodziny Ramoninth, dzięki czemu
udało mu się wybłagać siłę wyższą, aby na ten czas, pozwoliła mu być w ludzkiej
skórze. ~Zawsze wiedziałem, że Breen
jest zajebisty, a ten to jeszcze udowodnił.~ Od teraz, oboje przeżyli
razem szczęśliwe parę tygodni. Niestety, po tym czasie, Breen musiał odejść. ~;”D~ Od teraz, dziewczyna powoli
zaczęła układać sobie normalne życie. Znalazła pracę, kupiła dom, samochód,
znalazła męża i urodziła ~*dom*~ córkę. ~Jak. xDDDDDDD~ ~*Magia :D*~ Trzydzieści lat później, córka
urodziła jej wnuki. Od teraz, żyła ona normalnie, aż do dnia, w którym została
poproszona przez wnuki o opowiedzenie o swojej historii. ~*Fajny był ten, w
połowie, spoiler, co nie? ;-;*~ ~;=;~ W
chwili obecnej ma 70~0~ lat. ~*Przestań
;_;*~ ~Hehe :D~ Interesuje się
literaturą, ~*Nie kłam.*~ technologią, ~Nie łżyj.~ zjawiskami paranormalnymi, ~*Po prostu przestań
kłamać.*~ grafiką komputerową, ~Stop
mie z tymi kłamstwami.~ historią ~*Po prostu nie kłam, OK?*~ i
anatomią. ~Nic tylko by kłamała.~ Ma
jedno marzenie. Chce po śmierci spotkać się z całym swoim pierwszym imperium, z
Wallace Breen’em ~*AAA!!! ŹLE ODMIENIONE NAZWISKOOO!!! ;___;*~ i Wielkim
Elektronikiem. ~A może oni nie chcą
się spotkać z tobą, co? O tym nie pomyślałaś.~ Jej zaletami jest to, że
jest uczciwa, pracowita, prawdomówna, kreatywna, punktualna i cierpliwa.
Niestety, jak każdy człowiek, ma także wady. ~Co nie zmienia faktu, że JEST Mary Sue.~ Jest nietolerancyjna,
kłótliwa, ~*Co nie przeszkadza jej w byciu cierpliwą.*~ uparta, wredna,
bywa egoistyczna i bezlitosna. ~Edgy
Mary Sue wykryta.~ Jej wygląd się zmienił. Była wysoką i szczupłą
dziewczyną. ~*Oczywiście. -.-*~ Za młodu miała długie, białe i
pofalowane włosy. Jej oczy były koloru na początku czerwonego, ~No ależ naturalnie. ;-;~ a później
jedno oko, które po wypadnięciu zostało zastąpione mechanicznym było koloru
żółtego, a prawdziwe nadal czerwonego. ~*Zdziwiłabym się, gdyby to prawdziwe
zmieniło kolor.*~ Miała nos jak haczyk oraz średniej wielkości usta ~Co nikogo nie interesuje.~ zwykle
pomalowane czarną szminką. ~*No ależ tak. -.-*~ Na sobie nosiła czarne,
przewiewne sukienki oraz buty na obcasie. Od pewnego momentu, zaczęła nosić
biały, a później czarny uniform z żółtymi pasami po bokach oraz na rękach i
białe, a później czarne buty. ~*Przynajmniej outfit w miarę oryginalny.*~ ~Zawsze coś.~ W chwili obecnej, jest
już średniej wielkości, ale nadal szczupłą ~*Oczywiście. =_=*~ kobietą.
Ma długie, siwe włosy oraz czerwone oczy. ~No chyba tylko jedno oko ma czerwone, bo drugie zostało zastąpione
sztucznym, żółtym okiem.~ ~*Jej! Niespójność!*~ Ma nos jak haczyk oraz
średniej wielkości usta. ~*Co nikogo nie interesuje.*~ Zazwyczaj chodzi
w kolorowych bluzkach oraz dżinsowych spodniach. Na nogach zwykle nosi zwykłe,
brązowe buty. Ma kompleksy z powodu koloru swoich oczu, gdyż dziwnie czuje się
z takim. ~*Czemu? Nie wiadomo i nigdy się nie dowiemy.*~ ~=_=~ ~*Wiem ;=;*~ Boi się dzikich
zwierząt i ciemności. Jej zwierzątkiem domowym jest headcrab, którego kiedyś
oswoiła. ~Pewnie nauczyła się tajemnej
sztuki oswajania headcrabów od Kleinera.~ Ma jedną córkę, Klarę Miller ~*Która
w opku się nie pojawi jak coś.*~ oraz dwójkę wnuczków – Laurę Miller i Grzegorza Miller. ~Mam złe wspomnienia z tymi imionami. ;_;~ ~*Nie
tylko ty. ;_;*~
Bohaterowie epizodyczni:
~Przynajmniej tutaj są dobrze
oznaczeni, bo ci poniżej faktycznie są epizodyczni.~
~*Dzięki Bogu, w końcu poznałam znaczenie tych
słów.*~
~Lepiej późno niż wcale.~
Laura Miller
Jest ona
optymistycznie nastawioną do życia dziewczyną. We wszystkim widzi plusy i
minusy. ~A czy czasem optymiści nie widzą więcej plusów niż minusów?~ ~*Raczej
tak, no ale jesteśmy w Opkolandii, co nie?*~ ~W sumie…~ Ma bardzo duże poczucie humoru. Jej dzieciństwo było
zwyczajne. ~Dobrze, że nie tragiczne, jak typowej opkowej postaci.~ ~*W opkach
to główne postacie mają tragiczne dzieciństwo, a nie epizodyczne, co nie?*~ ~W sumie racja.~ Nie kłóciła się z
bratem oraz była grzeczna. ~*Jak się
czujesz z faktem, że nas okłamujesz?*~W szkole była i jest dobrą uczennicą
z samymi dobrymi stopniami. ~Nie ma to jak kłamstwa.~ Miała
sporo kolegów oraz dwóch prawdziwych przyjaciół. Jej życie zmieniło się dopiero
wtedy, gdy poznała historię swojej babci, ~:D~ jednak nawet w tym momencie nie
straciła optymizmu. W chwili obecnej ma 14~4~ lat. ~*;___;*~ ~;”D~ Interesuje
się przyrodą, ~*Nic tylko kłamstwa.*~ muzyką,
~*Od Zardonica lepsza nie będziesz,
wybacz.*~ filmem, ~GLaDOS byłaby dumna widząc tyle kłamstw.~ sportem,
~*Rozumiemy, umiesz kłamać. A teraz
stop.*~ modą ~Dobra, w to jestem w stanie uwierzyć.~ i programowaniem. ~*Nie łżyj.*~ Ma ona kilka marzeń, z
czego niektóre zostały już spełnione. ~Jednak po co je wymieniać. To by wymagało
czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.~ Jej zaletami jest to, że
jest miła, wesoła, tolerancyjna, sprawiedliwa, ambitna i rozumna. Niestety, tak
jak każdy, ma swoje wady. ~*To dobrze,
bo inaczej mielibyśmy kolejną Mary Sue do kolekcji.*~ Jest uparta, leniwa,
zapominalska, spóźnialska, niecierpliwa i niezdecydowana. ~Dobrze, że wady nie gryzą się z
zaletami.~ ~*Zawsze to jakiś plus.*~ Z wyglądu jest średniego wzrostu,
szczupłą dziewczyną. ~No ależ oczywiście, bo w Opkolandii
dopuszczalne jest tylko bycie szczupłym. =_=~ Ma średniej długości,
brązowe włosy i niebieskie oczy. Ma mały nos oraz małe, wąskie usta. ~*Co nadal nikogo nie interesuje.*~ Najczęściej
nosi na sobie jednokolorowe bluzki i czarne bądź czerwone rurki. Buty noszone
przez nią najchętniej to czarno-złote Adidasy. ~Dobrze, że nie Vansy lub
Converse.~ Ma kompleksy z powodu koloru swoich włosów, gdyż uważa, że
są brzydkie. ~*Bo co? Bo wyglądają jak
gówno?*~ ~Wiedziałem, że dasz to
porównanie. xD~ ~*:D*~ Boi się wojny atomowej ~*To tak jak ja! ^.^*~ oraz wysokości.
Grzegorz Miller
Jest on
realistycznie nastawionym do życia chłopakiem. We wszystkim widzi plusy i
minusy. ~*Bowiem tak mają realiści, więc
nie wiem, po co to podkreślać.*~ Ma zwykłe poczucie humoru. Jego
dzieciństwo było zwyczajne. ~Bowiem jest postacią epizodyczną, więc
zdziwiłbym się, gdyby miał tragiczne dzieciństwo.~ Nie kłócił się z
siostrą oraz starał się być grzeczny. ~*A
ty nadal próbujesz nam wcisnąć kit. Ech…*~ W szkole był i jest normalnym
uczniem. Raz miał złe oceny, a raz dobre. ~No dobra, to jest realistyczne, w
przeciwieństwie do jego siostry.~ Miał trochę kolegów oraz jednego
najlepszego przyjaciela. Jego życie zmieniło się, gdy poznał historię swojej
babci. ~*:D*~ Jednak nawet wtedy nie
stracił on realistycznego patrzenia na rzeczywistość. ~Bo i czemu miałby je stracić, co
nie?~ W chwili obecnej ma 15~5~ lat. ~*Stop ;_;*~ ~;””D~ Interesuje
się grami komputerowymi (szczególnie, gdy dowiedział się, że te, w które grał
najczęściej są w większym stopniu odzwierciedleniem rzeczywistych wydarzeń), ~*Kurwa, jaka faza mu się włączyła,
zważywszy na to, co się w nich dzieje. XD*~ ~No
cóż, nie wszyscy są normalni. xD~ ~*Co nie, GRZEGORZ? xD*~ ~Ja jestem normalny!~ ~*Wczoraj wylałeś
wiadro wody z solą na Sezorisa, mówiąc aby zwiądł w końcu, więc ten. xDDD*~ ~:D~ pływaniem, ~*Nie kłam w końcu.*~ chemią, ~Kłamanie jest niegrzeczne.~ biologią,
~*Przestaniesz kłamać?*~ matematyką ~*@LeckerSweet Lubi to!*~ i rysowaniem.
~Kłam
dalej, może w końcu ktoś ci uwierzy.~ Ma parę marzeń, z czego kilka z
nich zostało już spełnionych. ~*Ale po
co je wymieniać, co nie? To by wymagało czasu i pomysłów, a nie o to chodzi.*~ Jego
zaletami jest to, że jest bezinteresowny, rozumny, dokładny, sympatyczny,
lojalny i spontaniczny. Lecz, jak wszyscy, ma również i wady. ~To
dobrze, bo by nam się tu Gary Stu wytworzył.~ Jest nerwowy, tchórzliwy,
bierze wszystko na poważnie, leniwy, bywa chamski ~*Co nie przeszkadza mu w byciu sympatycznym.*~ i dużo gada. Z
wyglądu jest wysokim i szczupłym chłopakiem. ~Przynajmniej nie jest umięśniony
od tak sobie.~ Ma krótkie, białe włosy i zielone oczy. ~*Skoro wnuczkowie Ramoninth z opka oraz
nawet wszystkie inne postacie, które się pojawią, mają normalny kolor oczu, to
dlaczego Ramoninth z opka ma czerwone?*~ ~Bowiem
to edgy Mary Sue. A to jest złe combo.~ ~*Fak.*~ ~Właśnie ;=;~ Ma średniej wielkości nos oraz duże, szerokie
usta. ~*Nadal nikt nie jest tym
zainteresowany.*~ Najczęściej nosi na sobie czarne, białe bądź czerwone
bluzki oraz dżinsy. Buty zakładane przez niego najczęściej to czarne Vansy. ~No
kurwa, ależ tak. Bowiem jako iż jesteśmy w opku to ktoś musi ubóstwiać te
buciory. =_=~ Ma kompleksy z powodu wielkości i szerokości swoich ust,
gdyż uważa, że takie, jakie ma nadają się tylko dla dziewczyn.
~
~
~*Moja obecna reakcja jest taka sama.
;=;*~
Boi się
samotności i porażki. ~No to w życiu nie będziesz miał łatwo.~
W opowiadaniu,
epizodycznie oraz drugoplanowo występują także postacie z:
·
Gry
„Half
– Life 2”.
~A
co tu robi półpałza, nie wiadomo.~
~*Zgubiła się, biedna.*~
~Pewnie
uciekała przed Sezorisem.~
~*No do cholery. xDDD*~
~;”””D~
·
Gry „Half – Life 2: Episode One”.
·
Gry “Half – Life 2: Episode Two”.
~Łatwiej
byłoby napisać, że w tym opku pojawiają się postacie z serii gier „Half-Life”, wyłączając część pierwszą.~
~*To by było za proste.*~
~Fak.~
·
Gry “Team Fortress 2”.
·
Gry “Portal”
·
Gry “Portal 2”
~Znowu,
łatwiej byłoby napisać, że z serii gier „Portal”.~
~*Psujesz…*~
~;”D~
·
Filmu
“Podróże
Pana Kleksa”.
·
Filmu
„Pan
Kleks w Kosmosie”.
·
Poradników
Uśmiechu
~*Ostatecznie to nie nastąpiło. A tak w ogóle,
przerwa i po niej analizujemy opis fabuły, prolog i koniec na dzisiaj.*~
~Bogu dzięki.~
_________________________________________
Fabuła
Ramoninth Arconth
Nereil prowadzi normalne życie~*. Nie
dzieje się w nim nic niezwykłego, z dnia na dzień żyje sobie w spokoju i robi
to, co ma robić. Aż któregoś dnia, podczas przeglądania boskiego FanPage
Zardonica zauważa, że ten się wkurwił na obecną sytuację w Wenezueli i
postanawia wziąć sprawy w swoje ręce wywołując rewolucję tysiąclecia. No ale że
jest sam, aby nikt nie podejrzewał, że przecież jest bogiem, szuka osoby chętne
mu pomóc. Dziewczyna postanawia dołączyć się do jej pana i władcy, i pomóc mu
wyzwolić jego naród. Jednak, ta decyzja zmienia jej życie o sto osiemdziesiąt
stopni…*~ ~Piękna fabuła, czytałbym. xD~ ~*:D*~
staruszki. Po życiu pełnym niecodziennych zdarzeń, w końcu los dał jej czas
wytchnienia. ~Nie na długo, hehe. >:D~ ~*Wyjdź. xD*~ ~Nie :D~ Jednak, któregoś dnia, dawne wspomnienia wracają. ~:D~ Wnuczkowie
kobiety czyli Grzegorz i Laura Miller, nie znając prawie wcale swej babci, ~*:D*~ proszą ją o opowiedzenie im jej
historii. Kobieta zaczyna więc swoją długą, zawiłą i niecodzienną opowieść o
przeszłości… ~DUN DUN DUUUN!~
~*I tak, ta fabuła prezentuje się lepiej niż
opko.*~
~Marketing i zarządzanie w tę stronę.
------------------------------------------------------------------------------>~
~*Spadaj, wolę medycynę.*~
~JUŻ~
~*Sam se idź. xD*~
~Nie. Ciebie tam wyślę. :D~
~*Bo zamknę w jednym pokoju z Dawidem. E.*~
~;=;~
~*;””””””D*~
_________________________________________
Prolog
Witajcie. Nazywam się Ramoninth Arconth Nereil
i ~*mam nieludzkie imię i nazwisko.*~ w
chwili obecnej mam 70 lat. ~Ogólnie
miło, że bohaterka ma więcej niż dwadzieścia lat. Wiem, że tego wymaga fabuła,
ale i tak.~ Miałam zawiłą i niecodzienną historię. Dwa razy byłam
imperatorem, ~Zazdro~ dwa razy się
zakochałam i tyle samo razy osoby, które kochałam zginęły, ~*:D*~
byłam w Krainie Grzybów, ~A właściwie czymś podobnym do niej.~ pracowałam w Mann Co., a
dokładniej w firmie RED, miałam własną fabrykę tęczy… ~*Hehe,
nie. Bardzo szybko o tym wspaniałym pomyśle zapomniałam, eks di.*~ ~~*Wiem jaki filmik chcesz tu wstawić.
Won. xD*~ ;”D~ Ale
może zacznijmy od początku.
Któregoś dnia, gdy siedziałam sobie w fotelu i
czując się obserwowana (a to znaczy, że mój stróż, czyli osoba, w której jako
pierwszej się zakochałam mnie nadal strzegł) ~Można by to wstrzelić pomiędzy przecinki i ładniej by to wyglądało.~ czytając
piąty rozdział mojej ulubionej książki, pt. „Czas Stalina” ~*Polecam, fajna książka, sama ją mam w domu.
Rozdziały są długie, ale fajne.*~ i drapiąc Athistash ~Jezu, co tu jest nie tak z imionami?~ ~*Wszystko*~
~Właśnie widzę. ;=;~
(mój oswojony hedcrab ~*Kleiner byłby dumny.*~ (jest
taki uroczy) ~Co kto lubi, ja nie wnikam
w niczyje gusta.~), w pewnym momencie usłyszałam taki dźwięk, jakby ktoś ~*srał
do zlewozmywaka. Kurwa, ten łysy zgred, za którego wyszłam znowu się najebał.
=_=*~ ~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Wiem, też brechtam. xDDDDDDDDDDDDDD*~ biegł. Nie przejęłam się tym, gdyż
moja córka wyjechała na rok do Niemiec ~*Ja też chcę! :<*~
i zostawiła mi pod opieką swoje wnuczki. ~Hehe
:D~ Lecz, w którymś momencie, ujrzałam, że przybiegli oni do mnie. Widząc
to, od razu zamknęłam lekturę i odłożyłam ją na stolik, który stał obok mojego
siedziska. Po chwili, Laura, ~*LaÓra~ ~*Znów?
xD*~ ~Why not? :D~ czyli
moja wnuczka, ~No nie pierdol.~ rzekła:
- Babciu. My praktycznie nic o tobie nie
wiemy. Opowiedz nam swoją historię. ~*Nje*~ Mamy tyle czasu. Szkoła została
zamknięta na rok z powodu remontu i nie mają nas gdzie przenieść, ~*<Wbija
z buciorami do tego świata, potykając się o krawężnik>*~ a
nasza mama wyjechała, więc mamy mnóstwo dni aby się czegoś o tobie dowiedzieć. ~Zgaduję, że to wszystko zostało wjebane
specjalnie?~ ~*Da*~ ~;===;~
~*Wiem ;=;*~
W tym momencie, wszystkie wspomnienia wróciły.
Nowy dom, ~łysy najebany zgred,~
Kombinat, podboje, ~*Kurwa, nowy motyw sobie znalazł. xD*~ ~;”D~ wyprawa na Ziemię, wojna
siedmiogodzinna, ~*To powinno być wielkimi literami, bo to
nazwa własna wydarzenia.*~ nowy administrator, ~Zgodnie z prawami kanonu, to drugie słowo powinno być wielką literą.~
którym był Wallace Breen~*uś*~, ~Nadfaza
Alert!~ ~*:D*~ przygody, pierwsza miłość, zniszczenie
imperium, ucieczka moja i Wallace Breen~*usi*~a, ~Stop xD~ ~*;”D*~ jego śmierć, moje cierpienie, Wielki
Elektronik, drugie mocarstwo, druga miłość, przygody, jego zabójstwo, moja
ucieczka, dotarcie do Krainy Grzybów ~*A w późniejszym FanFiction: Do
czegoś podobnego do niej.*~ i zmuszanie do dziwnych rzeczy, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Ależ
oczywiście. xD*~ ~:D~ ponowne
zbiegnięcie, praca w RED, nowy przyjaciel, przejęcie Mann Co, przez BLU, śmierć
przyjaciela, kolejna ucieczka, fabryka tęczy, zamknięcie jej, mój pobyt w
więzieniu, ucieczka, ~*Tej fabryki nie będzie, jak pewnie wiecie.
Serio, bardzo szybko zapomniałam, że to w ogóle miało mieć miejsce.*~ próba
zemsty, pokonanie mnie, cierpienie, jakiś czas z pierwszym ukochanym, jego
odejście i normalne życie. ~Fajne te
spoilery. -_-~ ~*C’nie? -___-*~ Aż
łzy popłynęły mi z oczu. To wszystko było takie zawiłe i smutne jak dla
mnie…Jednak, chwilę później, usłyszałam głos Grzegorza czyli mojego wnuczka,
który mówił:
- Babciu? Coś się stało?
- Nie, nic. Po prostu przypomniała mnie się
moja przeszłość, która, przynajmniej dla mnie, jest na swój sposób ~chujowa~ smutna. – Odpowiedziałam
~*Twoja kultura jest powalająca. xD*~
~Wiem :D~
- Ale prosimy, opowiedz nam o niej! – Odparła
ma wnuczka.
- Dobrze. Zacznijmy od początku. Moja historia
zaczyna się, kiedy miałam 15 ~AAA!!!
LICZEBNIK NAPISANY NIESŁOWNIEEE!!!~ lat…
~*I koniec analizy na dzisiaj. Jutro analiza
kolejnych pięciu rozdziałów.*~
~Dzięki Bogu, bo już nie chce mnie się
analizować na dziś.~
~*Nie tylko tobie, Grzegorz. Nie tylko
tobie.*~
_________________________________________
Rozdział I – Początki Kombinatu.
~*Nie chcę czytać tych rozdziałów,
które dzieją się w uniwersum „Half-Life”.
One są tak głupie i hipernierealistyczne, że mogą dorównywać memu
najpierwsiejszemu FanFiction. ;_;*~
~Jakoś
to przeżyjemy, choć będzie ciężko.~
~*Musimy to przeżyć. ;_;*~
Właśnie w wieku 15 ~AAA!!! LICZEBNIK NAPISANY NIE SŁOWNIEEE!!!~ lat wszystko się
zaczęło. Kiedy doszłam już do tej liczby lat, postanowiłam uciec z domu
rodzinnego. ~*Ot tak, why not.*~ Nie
miałam jakichś surowych rodziców, jednak byli oni trochę nadopiekuńczy, ~Po pierwsze: Przecinek, spierdalaj. Po
drugie: No ależ oczywiście, bo co innego. -_-~ Denerwowało mnie to i
chciałam jak najszybciej oderwać się od nich. Zaczęłam więc zbierać pieniądze
na ogromną liczbę czarnego metalu. ~Po
chuj?~ ~*Zobaczysz w następnym zdaniu. ;=;*~ Chciałam
bowiem stworzyć mój własny pojazd kosmiczny i udać się nim na planetę, na
której parę lat wcześniej odnaleziono warunki, dzięki którym można by było tam
żyć i zacząć budować tam miejsca, w których mogłabym stworzyć moje pierwsze,
międzygalaktyczne imperium. ~*Ta historia wygląda ciekawiej niż moja
ucieczka z domu. L*~
~A poza tym, fajna decyzja życia. A chuj,
spierdolę z domu i zbuduję Kombinat. xD~ ~*No co? :D*~ Zbieranie
zajęło mi osiem lat. ~I tak zbyt
krótko.~ W wieku, wtedy już 23 ~I
znów, liczebnik napisany cyfrą.~ lat, kupiłam tyle tego ile potrzebowałam.
Stworzyłam więc mój statek kosmiczny. Zajęło mi to rok. ~*Kolejna
hipernierealistyczność, a mamy pierwszy akapit pierwszego rozdziału. ;=;*~ ~Ja pierdolę. ;=;~
Po tym czasie, załadowałam na niego resztę metalu i uciekłam z domu rodzinnego
do Wszechświata. ~*Czy ja mogę iść się spalić? ;=;*~ ~<Pomaga>~ ~*EJ!*~ ~;””””””””D~
Gdy tam byłam, udałam się w kierunku Silver
Planet, ~O siema, ty tu?~ ~*Mówiłam,
że ta planeta pojawia się w wielu mych dawnych opkach? Mówiłam.*~ czyli
planety zdatnej do życia. Lot zajął mi dwie godziny. ~Dość krótko, no ale w sumie nie wiemy, gdzie ta planeta dokładniej
była. Może nie tak daleko od Ziemi lub Ramoninth z opka miała szybki pojazd.
Wiecie, po co uściślać takie rzeczy?~ Kiedy znalazłam się w odpowiednim
miejscu, wylądowałam i wyszłam na ląd. ~*STOOOP! To miejsce ma się
przetransformować w Nadświat Kombinatu, skoro tutaj on powstanie, co nie? W
kanonie Nadświat jest niezdatny do życia dla ludzi. =_=*~ ~Licznik niekanonicznych zagrań: 1~ Następnie, otworzyłam bagażnik
pojazdu i zaczęłam budować kompleks budynków. Znów – zajęło mi to rok. ~*Mary
Sue Attack*~ Po tym odstępie czasowym, ~Ło chÓj! Takie profesjonalne słowo w opku? *.*~ ~*CUD!
\O/*~ zaczęłam zastanawiać się, jak skompletuję
wojsko, do podbojów innych planet i galaktyk. W którymś momencie takiego
myślenia, wpadłam na pomysł. Wsiadłam w swój pojazd i ruszyłam w dwugodzinną
podróż na Ziemię. Zamierzałam stamtąd porywać ludzi i w moim nowym domu
modyfikować ich genetycznie. ~:D~
Po dotarciu do mojego starego domu, ~*Nie
no kurwa, jak patrzę niżej, to chyba nie dam rady teraz tego objechać. Zostawmy
to na wieczór, teraz zajmę się czymś przyjemniejszym. ;-;*~ ~Dzięki Bogu. ;-;~ zaczęłam
wciągać niektórych ludzi na pokład mojego pojazdu. Byli tam także przestępcy i
moi wrogowie, jednak ich zamierzałam przerobić na Stalkerów, ~Przynajmniej prawilnie.~ czyli
niewolników, którzy pracowaliby w Cytadeli, czyli budowli, która w przyszłości
miała być symbolem dominacji przyszłego mocarstwa na innych planetach. ~*Ogólnie
miło, że zostawała tutaj wytłumaczona terminologia z „Half-Life 2” dla osób nieobeznanych w temacie.*~
Zebrałam około połowę ziemskiej populacji. Aż dziw bierze, że wszyscy zmieścili
się w pojeździe. ~Nie dziwne. W końcu
jesteś Mary Sue, to nie dziwo, że stworzyłaś taki pojazd.~
Kiedy miałam już odpowiednią ilość osób,
ruszyłam w kierunku powrotnym. Znów leciałam dwie godziny. ~*Wiemy,
nie musisz się powtarzać.*~ Kiedy byłam na Silver Planet, wylądowałam
przed Cytadelą i tam wprowadziłam wszystkich porwanych. ~A nikt nie próbował uciec ani nic, bo to by było zbyt logiczne, a
przecież jesteśmy w opku, co nie?~ Następnie, oddałam ich w ręce maszyn. ~*Które
wcześniej nie zostały wspomniane. Wiem, że logicznym jest iż musiały tam być,
ale takie rzeczy powinno się wyjawiać.*~ ~Opko…~
~*;=;*~ Do zmieniania pamięci na taką aby nigdy się
nie zbuntowali oraz do modyfikacji genetycznych. ~#MarySueJakChujemStrzeliłNoNieMaCo~ ~*Najdłuższy
hashtag w dziejach. xD*~ ~:D~
A ja sama poszłam do głównego pomieszczenia, gdzie kontrolowałam wszystko, co
się działo.
Siedziałam tam i rozmyślałam od jakiej planety
zacząć podboje jakieś trzy godziny. ~Że
ci się nudzić nie zaczęło. No ale w końcu jesteś Mary Sue.~ Po tym czasie,
usłyszałam głos z głównego komputera, ~*Chwila. Nie było nigdzie wcześniej
wspomniane, aby ten komputer umiał mówić.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 1~ który mówił:
- Najwyższy ~Zjebie~ Imperatorze! ~*Jak kulturalnie. xD*~ ~Wiem :D~ Wojsko
i stalkerzy gotowi!
- To teraz przeszkol ich wszystkich aby byli
gotowi na podboje. A na końcu rozdaj każdemu odpowiednią broń. – Rozkazałam
~*Ty pierdolony jebany leniu. Robisz to tylko
po to, aby nie musieć się rozpisywać.*~
~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 1~
~*Zapisałam nazwy liczników w notatniku, abyś
się nie pogubił.*~
~:*~
~*:**~
- Tak jest! – Odpowiedział komputer, po czym
się wy~sra~łączył.
~*No ależ oczywiście, o tym nie mogłeś
zapomnieć. xD*~
~Hehe :D~
Wtedy już nazywałam się Najwyższym
Imperatorem, dlatego komputer tak się do mnie zwrócił. ~*Jakaś
ty optymistycznie nastawiona do swego celu. No ale gdyby Kombinat nie powstał,
łopko nie mogłoby się zacząć, więc…*~ ~Mogłoby,
ale to wymagałoby pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.~ ~*Niestety*~ Kiedy
zaś nastała cisza, miałam spokój przez miesiąc. Tyle bowiem trwało szkolenie. ~W tym opku czas ewidentnie lubi
zapierdalać.~ Rozplanowywałam wtedy, z jakiego miejsca rozpoczniemy
tworzenie mocarstwa, jak je nazwać, etc. ~*Skróty bardzo pasują do narracji.*~ ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 2~
Po tym czasie, znów usłyszałam głos z głównego
komputera. Jednak, tym razem mówił on:
- Najwyższy ~Zjebie~ Imperatorze! ~*Nie ma to jak kultura. xD*~ ~C’nie? :D~ Wojsko
przeszkolone!
- To zwołaj ich wszystkich tutaj. Stalkerów
również. Muszą wiedzieć, co mają robić. – Zarządziłam
- Tak jest, Wasza ~Spierdoloność~ Wysokość! ~*Twoja kultura jest powalająca. xD*~ ~Wiem ;”D~ –
Odparł, po czym się wyłączył.
Czekałam na nich dziesięć minut. ~*Z
licznikiem w dłoni jak prawdziwy bohater.*~ ~Licznik
aŁtoreczkowych rzeczy: 3~ Kiedy stawili się wszyscy, rzekłam:
- Uwaga! Słuchajcie mnie wszyscy uważnie, bo
nie będę powtarzać. Słyszałam, ~że
jesteście zjebani xD~ że jesteście już gotowi. ~*No
kurwa. xD*~ ~;”””D~ Tak
więc, żołnierze ruszają ze mną na podboje ~publicznych
toalet~. ~*Przestań x”D*~ ~Poziom analiz trzeba podtrzymywać. xD~ Stworzymy
międzygalaktyczne imperium, rozpoczynając od Black Planet! ~Ale ambitne nazwy tych planet…Wolałbym już, aby były wyjęte z jakiegoś
generatora, a nie wymyślone na szybko.~ ~*Ja też, no ale OPKO. ;=;*~ ~;=;~ Stalkerzy zaś zostają w Cytadeli i w
niej pracują! ~:D~ Pracują przy
Rdzeniu Cytadeli aby nie wybuchł, ~:-(~ konserwują budynek, etc. ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 4~ Czy
wszyscy mnie zrozumieli?
- Tak! – Odpowiedzieli równym chórem.
Po tych słowach, jako iż siedziałam bardzo
wysoko, na ruchomym i połączonym z całą Cytadelą kablami fotelu, ~*O
czym nie było wspomniane, bo po co.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 2~ zniżyłam się trochę i zeszłam z niego.
Gdy stałam, powiedziałam:
- Więc żołnierze – za mną!
Kiedy wypowiedziałam te słowa, ruszyłam do
hangaru z pojazdami. Tam, wszyscy wsiedliśmy w swoje środki transportu ~*Jakie,
nigdy się nie dowiemy.*~ i ruszyliśmy w kierunku Black Planet…
Od teraz zaczęły się podboje. Byliśmy tak
silni, że w parę godzin potrafiliśmy przejąć daną planetę i zniewolić
mieszkańców. ~Tak bardzo chcę się
czepnąć, a tak bardzo wiem, że to kanoniczne. L~ ~*Niestety L*~
Najdłużej walczyliśmy o dominację na Diamond
Planet, ~Kolejna planeta z ambitną
nazwą. Meh.~ w galaktyce Andromedy. ~*Mam złe wspomnienia z tym słowem.
;_;*~ ~Nie tylko ty. ;_;~
Tam zajęło nam to dwa dni, bowiem wojsko tej planety prawie nam dorównywało,
jednak ostatecznie zwyciężyliśmy my. ~No
ależ naturalnie.~ Po około dwóch latach, mieliśmy ogromne międzygalaktyczne
imperium. I tak rozpoczęła się historia Kombinatu. ~*Ogólnie
fajnym pomysłem jest stworzenie FanFiction, w którym dany/dana OC jest
założycielem/założycielką Kombinatu, bo jak na standardy Internetów jest to
oryginalne, ale ten FanFiKtion jest w pizdę chujowy.*~ ~Niestety~ Tak bowiem nazwałam me mocarstwo. ~A może wymyślisz jakąś historię, dlaczego
akurat taka nazwa? Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo to wymagałoby czasu i
pomysłów, a jesteśmy w opku.~
Nie wiedzieliśmy jednak, jaka planeta ma paść
naszej inwazji w następnej kolejności. Aż w końcu wybór padł na trzecią planetę
od Słońca w Drodze Mlecznej. ~*Jaki szpan wiedzą podstawową.*~ Ziemię.
Dlaczego? Otóż zapoczątkowało to pewne niespotykane wydarzenie… ~Wszyscy wiemy jakie.~
~*Przerwa, kurwa, bo kolejny rozdział powoduje
raka z przerzutami.*~
~Niestety wiem. ;_;~
_________________________________________
Rozdział II – Wojna Siedmiogodzinna i
nowy Administrator.
~*Na świecie istnieją osoby, które
wielbią Breena i które go nienawidzą, ale zjednoczmy się wszyscy i złóżmy mu
kondolencje, bowiem w tym rozdziale moja aŁtoreczkowa wersja ukradnie mu
mózg.*~
~A
mianowicie pojawi się najhipernierealistyczniejsze i najbardziej niekanoniczne
mianowanie go Adminem Ziemi. Tak w skrócie.~
~*Niestety ;_;*~
Po podbiciu tylu planet i galaktyk, ja, jak i
moi żołnierze zaczęliśmy zastanawiać się, którą planetę jeszcze by włączyć do
naszego imperium. ~Wiemy, wspomniałaś o
tym na końcu poprzedniego rozdziału.~ Jednak, w pewnym momencie, wszyscy
ujrzeliśmy coś niecodziennego. Portal w Cytadeli. ~DUN DUN DUUUN!~ Widząc to, jeden z mych żołnierzy spytał:
-, ~*Przecinek, spierdalaj.*~ Co
to za portal?
- Nie wiem właśnie…Spróbuję go przeskanować, ~How?~ ~*Zaraz się dowiesz.*~
to może dowiemy się czegoś o nim. – Odpowiedziałam, po czym wyjęłam skaner ~O którym wcześniej nie było mowy. Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 3~ i wycelowałam w kierunku przejścia.
W tym momencie ujrzałam coś zaskakującego.
Portal prowadził na Ziemię, gdzie w chwili obecnej były burze portali. ~*Gordon,
ty zły człowieku. Nie no, żart, dajmy mu spokój, on i tak ma przejebane w
życiu.*~ Widząc to, wiedziałam już jaką planetę
włączyć do Kombinatu. Ziemię. ~Trzeba
wykorzystywać każdą okazję, aby się wzbogacić o nowe tereny.~ Od razu
rzekłam:
- No to ruszamy podbijać Ziemię. Ten portal
właśnie tam prowadzi.
Po czym, poszłam wraz z mymi wojskami najpierw
do hangarów. ~*Jak nakazuje logika.*~ Tam,
wsiedliśmy w nasze pojazdy. Nie wszyscy oczywiście, gdyż oprócz sił
powietrznych musieliśmy mieć siły stacjonujące na lądzie. ~No przynajmniej ta Mary Sue używa mózgu. Nie zawsze, o czym niedługo
się przekonamy, ale jednak.~ ~*CUD! *.**~ Następnie,
przelecieliśmy przez portal.
Kiedy znaleźliśmy się na Ziemi, rozpoczęliśmy
masakrowanie ludności cywilnej. ~*Cholera, nie. Boję się iść dalej. Sztop na
razie, idę zjeść obiad i dokończyć rysunek, potem przejrzę pod kątem literówek
i tak dalej to, co zanalizowaliśmy do teraz i może dzisiaj do tego wrócimy.
Dalej jest zło. ;_;*~ ~Dzięki Bogu.~ Ziemianie
byli szybcy. Bowiem w szybkim tempie wysłano przeciw nam wojska. Rozpoczęła się
wojna. ~*Kuźwa, jak szybko. Chciałabym więcej opisów
tego, jak atakowaliście, co atakowaliście i tak dalej.*~ ~Czego ty od opka wymagasz?~ ~*A, no tak. -_-*~
Miała ona zadecydować o tym, kto będzie władał planetą. Wiecie co? To chyba
była najprzyjemniejsza wojna, jaką prowadziłam. Wygrywaliśmy my. ~Nie żeby to była jakaś różnica.~ Po
jakimś czasie, ~*A może opiszesz bardziej jak woja
przebiegała? No nie wiem, wojny zazwyczaj mają też różne pomniejsze bitwy oraz
te decydujące, weź je opisz czy coś.*~ ~O.P.K.O
– Oczywiście Pojebana Katatonia Oczna~ ~*Genialne rozwinięcie. xD*~ ~Wiem xD~ ja zostawiłam moje wojska i ruszyłam
do Cytadeli, którą zrzucaliśmy na początku na daną planetę (budynki te
produkowaliśmy na Silver Planet). ~W
sumie koncept dobry, ale ten fragment w nawiasie można by normalnie wpleść w
zdanie i ładniej by to wyglądało.~ Tam zamierzałam dowodzić wszystkim
zdalnie. ~*Leń*~ A poza tym, może ktoś coś by ode mnie
chciał. Po znalezieniu się w hangarze, wylądowałam i ruszyłam do pomieszczenia
głównego. ~Boże, jak tu mało przemyśleń,
a to narracja pierwszoosobowa.~ ~*Opko odpowiedzią na wszystkie nasze
egzystencjalne problemy.*~ ~L~ Kiedy się tam znalazłam, usiadłam na
takim samym fotelu, jakie miałam w innych Cytadelach. Siedziałam tam siedem
godzin. ~*Nie nudziło ci się? No ale w sumie jesteś
Mary Sue, więc może masz jakieś usprawiedliwienie.*~
Dlaczego tyle? A no dlatego, że po tym czasie, przyszedł jeden z żołnierzy,
który akurat stacjonował w Cytadeli i rzekł:
- Najwyższy ~Niedojebie~ Imperatorze! ~*Twoja kultura jest powalająca. xD*~ ~:D~ Jeden z Ziemian prosi o audiencję!
~*NIENIENIENIENIENIE. Zaraz ;_; <Chowa się
za LeckerSweet> Hipernierealistyczności będą atakować. ;_;*~
- Wprowadzić go tutaj. – Rozkazałam
- Tak jest! – Powiedział żołnierz (a właściwie
to już mieliśmy klasy, a on należał do żołnierzy Kombinatu) ~*I
znowu niepotrzebny nawias. A poza tym, Overwatch Soldiers brzmi ładniej, ale
jeżeli chce się już używać spolszczenia, to to pierwsze słowo też powinno być
wielką literą.*~ i wyszedł.
Po kilku chwilach, wprowadził on tą ~*tę~ osobę. Był to jakiś mężczyzna. ~*A
może tak opisz Breena, hm? Każdy wie, że to Breen, ale może jednak trafi się
tutaj osoba nieorientująca się w uniwersum „Half-Life”,
więc chociaż dla tego jednego człowieka w kraju wypadałoby go opisać.*~ Widząc
go, rzekłam:
- Cóż chcesz od Najwyższego Imperatora,
człowiecze?
~Boże, jaka edgy wypowiedź, aż
umarłem, ale że jestem nieśmiertelny, to jednak nie.~
~*Ogólnie Ramoninth z opka to edgy Mary Sue.*~
~Zdążyłem się zorientować. ;_;~
- Chciałbym ~*Kondolencje dla Breena: Teraz*~ prosić
o zakończenie przez was tej wojny. Możecie nawet przejąć tą ~*tę~ planetę, a wojnę zakończyć choćby
kosztem zniewolenia ludzkości. ~*Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto nie
kocha Breena. xD*~ – Odpowiedział
Podobał mnie się jego tok myślenia. ~Czemu to tak szybko zapierdala, Jezu
Chryste.~ ~*Bo napisałam to może w dwa tysiące
piętnastym roku.*~ ~;_;~ ~*Właśnie
;=;*~ Chwilę później, trochę zniżyłam mój ruchomy
fotel i ~zgwałciłam go wzrokiem~ powiedziałam:
~*No do cholery, ty niewyżyty zboczeńcu. xD*~ ~;”D~
- A co będzie z tego miało moje imperium oraz
ja?
~*- Zajebistość Zardonica. – odpowiedział
Breen.
- O chÓj, ziomek, kocham cię, wyjdź za mnie. –
odparłam*~
~Piękny ten dialog. xD~
~*C’nie? :D*~
- Władzę nad ludźmi i planetą oraz kolejne miejsce
włączone do waszego mocarstwa. – Odparł
~A, bo bym zapomniał. Licznik
niekanonicznych zagrań: 2.~
- Podoba mnie się twój tok myślenia. Nie
spotkałam się jeszcze z żadną istotą żywą tak myślącą. ~*W
ogóle to wszystko strasznie zapierdala. Nawet w mym przyszłym FanFiction „Kroniki Kombinatu” Kombinat tak szybko
nie podbije Ziemi, bo nastąpi to dopiero w siedemnastym rozdziale.*~ ~Wiesz, bo po co wymyślać przygody głównej
bohaterki i jej imperium, po co robić z FanFiction coś ciekawego i
oryginalnego, skoro można naspeedować akcję do granic możliwości.~ ~*L*~
~Niestety L~ Wiesz co z takimi osobami robię? –
Spytałam
W tym momencie, miałam takie wrażenie, że
trochę się przestraszył. Cóż. Zdanie „Wiesz co z takimi osobami robię?” może
zabrzmieć dwuznacznie. ~Właściwie to
trójznacznie. ( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No
ależ oczywiście. xD*~ ~:D~ Mimo
to, odrzekł:
- Nie wiem…
~*- Zabijam xD – odpowiedziałam*~
~Genialna odpowiedź, nie ma co. xD~
~*Co nie? :D*~
- Daję im władzę jako administrator danej
planety. ~*Boże, ta scena jest tak
hipernierealistyczna, że aż realistyczniejszy był filmik na YouTube
zatytułowany „We Decide”. Taki SFM do
„Half-Life” to jest, chociaż w sumie
istnieje też utwór o tym tytule, więc uwaga!*~ I wtedy wszyscy są szczęśliwi, bo i
taka osoba może sobie porządzić, i ja mam mniej roboty. ~Zabijcie się, wy bezmózgie matoły. =_=~ ~*A
love story?*~ ~=====_______======~ ~*Niestety
:/*~ Ale nikogo wcześniej nie spotkałam z takim
tokiem myślenia. Nadajesz się na administratora Ziemi. Idealne myślenie jak dla
władcy. – Wytłumaczyłam
~*Te edgy wypowiedzi palą mi oczy.*~
~Głodny jestem.~
~*Kurwa, jadłeś dwie minuty temu. xD*~
~No i? xD~
~*No i starczy.*~
~Jebło?
xD~
~*Jezu x”D*~
~:D~
- Oh, to dla mnie zaszczyt… - Powiedział
~*Kampania na rzecz przeszczepu mózgu dla
Breena: Jeden komentarz = sześćdziesiąt dolarów.*~
~Ale jebło starymi blogami. xD~
~*:D*~
Po tych słowach, zarządziłam zakończenie wojny
oraz ogłosiłam naszą wygraną i dominację nad kolejną planetą. ~SPEED 3000~ Kiedy zaś wszystkie wojska
skończyły działania wojenne oraz ludzkość została zniewolone, ~*Literówka
Attack Super Effective*~ wiedząc, że od teraz mam pomocnika w sprawach
zarządzania, ~No i przyszłego tró
lofffa, nie zapominajmy.~ przynajmniej Ziemią, postanowiłam wprowadzić jego
dane do paneli pól siłowych, które odgradzały niektóre miejsca Cytadeli. ~W sumie, fajny koncept na wyjaśnienie,
dlaczego istoty niepowiązane z Kombinatem nie mogą przechodzić przez te pola.~
Poszłam więc tam z nim, ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡°
͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Zamknij się. xD*~ ~;”D~ gdyż nie znałam jeszcze jego imienia i
nazwiska, a to było potrzebne do jego zarejestrowania w systemie budynku, ~Długie są tutaj zdania.~ ~*W
sumie faktycznie.*~ po czym spytałam:
- Jak się nazywasz? Muszę to wiedzieć, abym
wprowadziła ciebie do paneli pól siłowych oraz systemu budowli, żebyś mógł tu
normalnie przebywać.
~A poza tym, zawsze warto wiedzieć jak
się do niego zwracać, co nie?~
- Wallace Breen. ~*A
po cholerę tu ta kropka, nie wiadomo.*~ – Odparł
Kiedy już to wiedziałam, wpisałam to do
systemu. Gdy to wykonałam oraz zostało zatwierdzone jego imię i nazwisko, kiedy
zaś na monitorze wyświetliło się:
„OSOBY I ISTOTY UPOWAŻNIONE DO PRZEBYWANIA NA TERENIE CYTADELI:
~*1. Zardonic
2. Cave Johnson
3. Till Lindemann
4. SCP-999
5. SCP-049
6. SCP-035
7. Józef Stalin*~
~Fajne towarzystwo, szczególnie
pozycja siódma. xD~
~*Co nie? :D*~
1.
Ramoninth Arconth Nereil
2. Wallace Breen
~Czemu to jest na zielono?~
~*Wiesz,
że niby nowa pozycja, podświetlona na chwilę na inny kolor.*~
~A, OK.~
3. Elita Żołnierzy Kombinatu
4. Żołnierze Kombinatu
5. Zabójczynie Kombinatu
~Łączenie bety z wydaną grą? Diagnoza: HDTF.~
~*Nie
porównuj opka do tej profanacji kanonu.*~
~Sry~
~*Ty
leniu. xD*~
~:D~
6. Ochrona Cywilna
~*A
oni w ogóle w kanonie mogli wbijać do Cytadeli?*~
~Chuj jeden wie.~
7. Stalkerzy”
Breen~*uś*~ spytał:
- Kto to jest Ramoninth Arconth Nereil?
- Ja. Moi rodzice zawsze mieli jakiś idiotyzm
na nazwanie mnie imionami stworzonymi przy użyciu Układu Okresowego Pierwiastków.
~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 3~
– Odpowiedziałam
- Okej, ja nie wnikam. – Rzekł
Po tej rozmowie, ~Która zakończyła się od tak. Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 5~
zaprowadziłam go do pomieszczenia, z którego miał administrować planetą. Po
znalezieniu się tam, powiedziałam:
- Tylko pamiętaj, że jeśli coś niepokojącego
działoby się w Cytadeli, np. ~Licznik
aŁtoreczkowych rzeczy: 6~ no nie wiem, ktoś z zewnątrz by się tu przez
przypadek przeteleportował, ~*Kurwa, ale ten spoiler śmierdzi.*~ bowiem
działają tu portale to żeby na początku zgłaszać to mi.
- Dobrze, będę pamiętał, Wasza ~Niedojebaność~ Wysokość. – Odrzekł
~*Minister ds. Kultury i Zboczoności*~
~:D~
Po tych słowach, zostawiłam go samego w jego
nowym miejscu zamieszkania i udałam się do pomieszczenia centralnego, ~*aby
na całą Cytadelę puścić muzykę Zardonica. Każdy musiał słyszeć jego boski
głos.*~ ~Kuźwa, znowu uzależnienie? xD~ ~*Zardonic
jest zajebisty. <3*~ ~O kurwa. xD~ ~*:D*~
w którym przebywałam. Odkąd pojawił się w
życiu Kombinatu Wallace Breen~*uś*~, moje życie nabrało nowych obrotów… ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ
͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No do cholery, ty zboczony niedojebie. xD*~ ~;””””””D~
~*Tak w ogóle, przerwa i analizujemy ostatnie
trzy rozdziały na dzisiaj.*~
~K~
~*Leń*~
~:D~
_________________________________________
Rozdział III – Nowy wróg Kombinatu i
mobilizacja wojsk.
~Dżezis,
to dopiero trzeci rozdział. Nie można by dać jakichś przygód? No nie wiem,
najazd na Ravenholm, stłumienie jakichś ewentualnych powstań, które mogłyby
wybuchnąć aby było ciekawiej, podróż po coś tam do Nadświatu i tak dalej.
Byłoby ciekawiej, ale nieee, zapierdalajmy przed siebie.~
~*Nie martw się, w pierwszej części „Kroniki Kombinatu” będzie w piździec
przygód. ;p*~
~Czterdzieści
rozdziałów zobowiązuje. xD~
~*:D*~
Od momentu pojawienia się w Kombinacie nowego
administratora Ziemi i zniewolenia ludzkości, moje życie przez dłuższy czas
wyglądało tak samo. Nudno. ~To może
pójdź sobie razem z Ochroną Cywilną radośnie pomordować cywili, bo kto komu
zabroni. W końcu jesteś imperatorem.~ ~*Mary Sue miałaby sobie ręce
brudzić?*~ ~Czas zawisnąć. ;-;~
Informacje z Cytadeli przekazywał wszystkim główny system, ~Co w sumie jest kanoniczne.~ a tylko ja czasami musiałam wydać
jakiś rozkaz. Najczęściej większość wojsk stacjonowało poza budynkiem i tylko
ściągało buntowników do przerobienia albo na żołnierzy ~*Wielka
litera, wracaj mie tu.*~ Kombinatu, albo na Stalkerów. Nawet Wallace
Breen~*uś*~ nie miał mi nic do przekazania, gdyż
od momentu, w którym zobaczyłam go ostatni raz, w ogóle u mnie nie zagościł. ~Focha miał.~ ~*Za
co? xD Niewiele zdążył pogadać z Mary Sue.*~ ~A cholera go wie, pewnie miał powód. Może męski okres?~ ~*Co.
xDDD*~ ~:D~ Było
tak aż do pewnego dnia. Dnia, w którym to Kombinat zyskał nowego, śmiertelnego
wroga…
~*
Pokłony złożone? To lecimy dalej.*~
Otóż, pewnego poranka gdy jak zwykle się
nudziłam (a właściwie wtedy przeglądałam zdalnie Internet, za pomocą ekranów,
które były w pomieszczeniu), ~*Można by to wpisać w zdanie nie używając
nawiasów. Jeeezu. -_-*~ ~A poza tym, miło
wiedzieć, że Ramoninth z opka coś robiła, poza siedzeniem na dupie.~ w
pewnym momencie usłyszałam z korytarza szybkie kroki. Nie przejęłam się tym.
Często któryś z żołnierzy lub elitarnych żołnierzy stacjonujących w Cytadeli
szybko przemierzał korytarze. ~Do kibla
pędziło.~ ~*No ja pierdzielę, wyjdź. xD*~ ~Nie :D~ Jednak, w którejś sekundzie,
usłyszałam otwierające się drzwi do miejsca, w którym ja byłam. Od razu
wyłączyłam Internet i spojrzałam w tamtym kierunku. ~*Kultura
to podstawa, nawet gdy jesteś imperatorem najbardziej totalitarnego imperium w
dziejach Wszechświata.*~ Okazało się, że był to Breen~*uś*~.
Zdziwiłam się na jego widok, gdyż prawie w ogóle nie wychodził ze swojego
gabinetu. ~Pewnie miał tam kibel,
komputer, żarcie, picie, alkohol, dziwki, kiboli jako ochronę, Kostkę
Towarzyszącą, Portal Gun i kulę dyskotekową na miejscu, więc po co wychodzić.~ ~*Cudowne
te wyliczone rzeczy. XD*~ ~Ja bym nie
pogardził. :D~ ~*Jakby usunąć te dziwki, to ja też byłabym szczęśliwa. xD*~
Widząc go, spytałam:
- O. Breen~*uś*~. Coś się stało, że do mnie
przychodzisz?
- Musimy zmobilizować wojska. – Odpowiedział
~Jak walić prosto z mostu to po
całości.~
- Dlaczego? Coś się stało? Ktoś się buntuje?
Powstał jakiś Ruch Oporu, ~Ruch Oporu
powinien istnieć już od bardzo dawna. Licznik niekanonicznych zagrań: 3~
czy kij wie co? – Zapytałam lekko zdziwiona.
Przecież od dłuższego czasu nikt nie odważył
się buntować. Ludzie bali się, że albo zostaną zabici, albo będą zmodyfikowani
genetycznie na żołnierzy Kombinatu, albo na Stalkerów i po kres swoich dni
przepracują w Cytadeli. ~*Ło kurwa, w tym FanFiction to nawet Kombinat
dostał po mordzie marysueizmem.*~ ~Jezu
;=;~ Lecz, chwilę później, rzekł on:
- Przed chwilą do mojego gabinetu, zapewne
przez przypadek, ~Oczywiście, że przez
przypadek, bo niby z jakiego innego powodu.~ dwa razy przeteleportował się
nikt inny jak Gordon Freeman. ~*Pokłony złożone?*~ ~Wyobraziłem sobie Breena składającego pokłony Gordonowi. xDDD~ ~*Jezu
x””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ Zapewne
nie wiesz, kim on jest. Otóż, to za sprawą nieudanego eksperymentu w Black
Mesa, który tak naprawdę wykonywał on, ~Ale
który to ty zatwierdziłeś, więc morda mie tam.~ otworzyło się mnóstwo
portali do świata granicznego Xen. Również na Ziemi przez niego rozpoczęły się
burze portali i dzięki nim tu jesteście. ~*Pewna teoria właśnie mnie się sypie,
ale że to teoria niepotwierdzona, to nie trzeba walić tu licznikiem
niekanoniczności.*~
- To chyba dobrze, nie? Przecież to dzięki
temu eksperymentowi, który mu się nie udał, mamy kolejną planetę pod naszym
władaniem. – Powiedziałam
- No niby tak, ale jest pewien problem. ~*On
i Zardonic się zmówili, aby Czystą Zajebistością zajebać Kombinat, także wiesz,
mamy przejebane jak w ruskim czołgu. Ja tam czekam, aż mnie Zardonic zajebie,
bo to zaszczyt.*~ ~Fajne ma priorytety
ten Breen. xDDD~ ~*Co nie? :D*~ On nie jest po stronie Kombinatu.
Zapewne na początku zniszczy z pomocą innych cywili Nova Prospekt i uwolni
więzionych tam w chwili obecnej ludzi, a potem również z pomocą innych uformuje
Ruch Oporu, który będzie dążył do obalenia naszej władzy. ~*O
chuj, Breen dostał moc jasnowidzenia. A poza tym, RUCH OPORU POWINIEN JUŻ KURWA
ISTNIEĆ, DO CHUJCA! ;=;*~ Taka jest najprawdopodobniejsza wersja
wydarzeń. – Odparł
Nie mogłam do tego dopuścić. ~L~ Nikt nie mógł zniszczyć mojego
imperium! ~L L L~ ~*Taki miły jesteś. xD*~ ~;”D~ Po tej rozmowie, rzekłam:
- Dobra. Zajmę się mobilizacją wojsk.
Po tych słowach, Breen wyszedł, ~Bowiem nic się nie stało.~ a ja
włączyłam mój intercom, którym w razie potrzeby łączyłam się z całym Kombinatem
~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 4~
i w Cytadeli, i poza Cytadelą, po czym powiedziałam do mikrofonu:
- Uwaga wszystkie oddziały wojsk! Ogłaszam
mobilizację! Musicie odnaleźć niejakiego Gordona Freemana ~*i
Zardonica, po czym…Kurwa mać, czy ja właśnie chciałam kazać zajebać wam dwóch
bogów? Jezu, jaka ja jestem niedojebana.*~ ~Nadfangirling
mode: ON~ ~*:D*~ i albo go pojmać, albo zabić! ~Jak wy chcecie zabić boga, to ja nie
wiem.~ Również rozkazuję rozbić powstający Ruch Oporu!
Następnie, gdy już wydałam rozkaz, wyłączyłam
intercom i przeszłam do dalszego nudzenia się. ~*Bowiem KURWA KOMPLETNIE NIC A NIC
się nie zdarzyło.*~ Jednak, następny tydzień, przyniósł
niecodzienne, jak dla imperatora, zdarzenie… ~*Zardonic ci się objawił?*~ ~No do cholery. xD~ ~*:D*~
~*Tak w ogóle, przerwa. Idę do klopa sprawdzić
czy Czarka tam nie ma, a jak jest to go wymiziać, potem będę kończyć rysunek i
analizujemy dwa ostatnie rozdziały na dziś.*~
~Bogu dzięki.~
_________________________________________
Rozdział IV – Nowy Stalker i nowa
zabójczyni Kombinatu.
~W
tym rozdziale dostaniemy kolejnego raka z przerzutami. Miejsca na cmentarzach
wykupione?~
To niecodzienne zdarzenie nastąpiło dokładniej
w środę, czyli w mój szczęśliwy dzień tygodnia. ~*No cóż za zbieg okoliczności,
szczególnie z tym, co stanie się później. . .*~ Otóż, kiedy siedziałam w mej komnacie,
jak ja to pomieszczenie nazywałam (a działo się tak dlatego, że było ono na
samiutkim szczycie Cytadeli), ~Kolejna
część zdania, którą można by wstrzelić bez nawiasów. No ja jebe.~ w pewnym
momencie usłyszałam kroki z korytarza. Nie przejęłam się tym jednak, gdyż
zawsze przynajmniej raz ktoś przeszedł przez korytarz. Lecz, chwilę później,
usłyszałam ~*wywarzane drzwi. Kilka sekund potem, kiedy
dym opadł, ujrzałam Zardonica, a za nim Gordona. O kurwa, ale zajebiście! Będę
miała zaszczyt zginąć z rąk bogów! *.**~ ~Przejęcie
się sytuacją level expert. xDDD~ ~*:D*~ otwierane drzwi. Jako iż byłam
odwrócona w przeciwnym kierunku do nich, przekręciłam w ich kierunku mój fotel.
Po zrobieniu tego, ujrzałam jednego z Żołnierzy Kombinatu, którzy rzekł do
mnie:
- Najwyższy ~Zjebie~ Imperatorze! ~*Ta twoja kultura powala. xD*~ ~Wieeem :D~ Dwóch
Ziemian prosi o audiencję!
- Wprowadzić ich. – Rozkazałam
- Tak jest! – Powiedział i wyszedł.
Kim mogli być ci Ziemianie? ~*Zardonic
i Gordon przyszli cię zajebać.*~ Przecież jedyny Ziemianin, który prosił o
audiencję, to był Wallace Breen~*uś*~, zanim został Administratorem tej
planety. ~W najbardziej
hipernierealistyczny i niekanoniczny sposób we Wszechświecie.~ Zastanawiałam
się tak, dopóki nie ujrzałam kogo wprowadzali. Byli to…Moi rodzice! ~:D~ No jeszcze ich mi tu kurwa ~*A
przekleństwa są idealne do narracji.*~ brakowało. Nie chciałam ich widzieć.
Za taką nadopiekuńczość nienawidziłam ich, ~Mimo
iż nie została ona nigdy dokładniej przedstawiona, bo po co.~ a oni musieli
tu jeszcze przyjść. Lecz, na początku najprawdopodobniej mnie nie poznali, gdyż
matka zaczęła mówić:
- Najwyższy Imperatorze! Chcieliśmy prosić o ~zajebanie nas przez Zardonica~…
~*To byłby piękny FanFiction. xD*~
~No co? FanFiction o tym, że Zardonic
wyrósł do rangi boga i wszyscy go czcili, a samobójcy marzyli, aby to on ich
zabił jest dobrym planem! :D~
~*W sumie… xD*~
Jednak w tym momencie najwidoczniej mnie
poznała, gdyż rzekła:
- RAMONINTH?! Co ty tu robisz?! My cię tyle
czasu szukaliśmy!
~*– Nie widać, mośki? Rządzę światem, a teraz
won mie stąd, bo po Putina zadzwonię. – odpowiedziałam*~
~Jak kulturalnie. xD~
~*Wiem :D*~
- Władam mym imperium, jak widać. –
Odpowiedziałam
- To Kombinat należy do ciebie?! Kto przekazał
ci władzę nad tak potężnym mocarstwem?! – Krzyknął mój ojciec.
~*– Twój stary – odpowiedziałam w najbardziej
gimbusiarski sposób.*~
~Jebłbym, jakby ktoś mi to powiedział.
xD~
~*Ja pewnie też. xD*~
- Nikt mi jej nie przekazał. Kombinat jest
moim dziełem. ~*Bo jam jest fajna.*~
Pamiętasz, jak porwanych zostało 50% ~AAA!!!
ZNÓÓÓW!!!~ populacji ludzkiej? To ja ich uprowadziłam na Silver Planet. ~*:D*~
Oni nic nie pamiętają. Są teraz Żołnierzami
Kombinatu, Zabójczyniami Kombinatu, jeśli wyjątkowo dobrze się spisali jako
Żołnierze Kombinatu to należą do Elity Żołnierzy Kombinatu ~*A
gdzie Overwatch Shotgunners? Nie dyskryminuj ich, szmato!*~ albo
są Stalkerami czyli pracują w Cytadeli. Tam bowiem, na Silver Planet, jest
główna baza Kombinatu. ~Po co ona im to
wszystko mówi?~ ~*I tak wiesz, co się zaraz stanie, więc w sumie
co jej szkodzi.*~ ~W sumie…~ Imperium
rozciągającego się na najbliższe dziesięć galaktyk. Na Ziemię sprowadziły nas
burze portali. – Odparłam, po czym dodałam:
- Wiecie co z takimi ludźmi, którzy
doszczętnie spierdolili mi przeszłość robię?
~*Czy ten FanFiction dostał ocenę E dla
Edgy?*~
- My ci nie zniszczyliśmy przeszłości!
Chcieliśmy dla ciebie jak najlepiej! A poza tym, nie pyskuj do nas! – Krzyknęła
moja matka.
~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
- Nie masz nade mną władzy. To JA jestem
Najwyższym Imperatorem i tylko JA mogę wydawać rozkazy. ~*To
akurat fakt.*~ Ziemia, a więc także i wy jesteście pod MOJĄ
kontrolą. Co do przeszłości, to będąc nadopiekuńczymi rodzicami NISZCZYLIŚCIE
mi ją. Nie pozwalaliście mnie się rozwijać.
~*
*~
Ale teraz spotka was zasłużona kara. Ty,
ojcze, jako iż jesteś mężczyzną, zostaniesz genetycznie zmodyfikowany na
Stalkera. ~:D~ Będziesz do usranej
śmierci harował w Cytadeli wśród innych Stalkerów. ~:DD~ Ty, matko, jako iż jesteś kobietą, zostaniesz genetycznie
zmodyfikowana na Zabójczynię Kombinatu. ~:DDD~
Będziesz wraz z towarzyszkami zabijać ludzi, których ci rozkażę. ~:DDD~ Na razie, tak jak i inni, twoim
zdaniem będzie zabicie lub pojmanie Gordona Freemana ~*Mimo
iż boga nie da się zabić.*~ i zniszczenie Ruchu Oporu. Także odpowiednio
zmodyfikujemy wam pamięć, abyście nie mogli się zbuntować. ~:DDDD~ – Opowiedziałam
- Ale… - Zaczął ojciec, jednak nie dałam mu
dokończyć:
- Żadnych ale. Było być normalnymi rodzicami.
– Rzekłam, po czym nacisnęłam odpowiedni przycisk na oparciu mojego fotelu.
~*Najlepsza córka we Wszechświecie. XD*~
~Chciałabyś taką. :D~
~*Spierdalaj xD*~
~;”D~
W tym momencie, przyjechały dwa takie jakby
łóżka, ~Do dziś nie wiem, jak to się
nazywa. Po angielsku to chyba…Nie no, chuj, nie wiem. -.-~ którymi
transportowałam ludzi bądź żołnierzy, zabójczynie lub stalkerów do Razor Train.
Tamtym pociągiem jechali albo z Nova Prospekt do Cytadeli, albo z Cytadeli do
Nova Prospekt, jeśli byli ludźmi. Kiedy zaś przyjechały, rozkazałam dwóm żołnierzom
z Elity, którzy byli moimi jakby ochroniarzami ~*O czym nie wspomniano i nie obchodzi
mnie, że to oczywiste, że miała ochroniarzy.*~:
- Wprowadźcie ich do tych dwóch jakby łóżek i
skierujcie do Razor Train. Stamtąd już prosto do Nova Prospekt. Tam zamieńcie
tego oto mężczyznę na Stalkera, a tą oto kobietę na Zabójczynię Kombinatu. ~Córka stulecia. xD~
- Tak jest! – Powiedzieli, po czym podeszli do
nich.
Gdy zaś wprowadzili ich do środka transportu, ~*A
jej rodzice się nie bronili ani nic. Wiadomo, że nie mieli szans wygrać z
Elitą, ale jednak ludzkie odruchy to podstawa.*~ ~O.P.K.O – Odjebane Porąbanie Kształtuje Otępienie~ ~*Kolejne
genialne rozwinięcie. xD*~ ~Wiem :D~ matka
rzekła:
- Jeszcze tego pożałujesz! Twoje imperium się
rozleci i spotka cię pasmo nieszczęść!
~*Bym coś powiedziała, ale jak to zrobię, to
najebię takim spoilerem, że mnie zabijecie.*~
- Szkoda, że nie umiesz rzucać klątw. Kombinat
jest NIEZNISZCZALNY!!! – Krzyknęłam
~Chciałoby się.~
Po tych słowach, za pomocą tego samego guzika
wysłałam ich w podróż do Razor Train. Przynajmniej miałam ich z głowy. ~*Je*~
Jednak, niedługo po tym, zdarzyła się kolejna
przygoda, która rzeczywiście rozpoczęła pasmo nieszczęść… ~*Zardonic
razem z Gordonem wbili ci na chatę?*~ ~Mam
pomysł na pierwszy w życiu FanFiction. xD~ ~*Oł. Noł. xD*~ ~;”””D~
~*Wiem, że zanalizowaliśmy tylko cztery
rozdziały, ale chuj z tym. Koniec na dzisiaj.*~
~I dobrze.~
_________________________________________
Rozdział
V – Zniszczenie Nova Prospekt i nagła zmiana w życiu.
~Boże, jak ta akcja zapierdala.~
~*Nawet
w mym przyszłym FanFiction „Kroniki
Kombinatu” nie będzie tak zapieprzać.*~
Przez dwa
tygodnie od momentu, w którym zamieniłam moich rodziców na Stalkera i
Zabójczynię Kombinatu, ~*Normalnie
czepnęłabym się, że mimo tego nie masz wyrzutów sumienia, ale przecież
Ramoninth z opka stworzyła imperium jakie stworzyła no i jeszcze porwała
pięćdziesiąt procent ziemskiej populacji i przerobiła na żołnierzy armii
Kombinatu, więc się nie czepnę.*~ żyło mnie
się spokojnie. System głosowy Cytadeli informował wszystkich o czym było trzeba
i tylko czasem musiałam wydawać rozkazy przez intercom. ~Do jasnej niedojebanej, daj jakieś przygody czy coś w tym stylu. Ja
wiem, że jesteś imperatorem, ale przecież nikt nie zabroni ci angażować się w
życie wojska i w dowodzenie nim.~ ~*Czego
ty od opka wymagasz?*~ ~A, no tak. ;-;~ Także oczekiwałam, aż żołnierze zabiją lub
zniewolą Gordona Freemana i zniszczą Ruch Oporu, który podobno się formował. ~*Mimo iż powinien istnieć od dawna. A poza
tym, no nie powiem, SZYBKO MINĘŁO TE JEBANE DWADZIEŚCIA LAT POMIĘDZY BURZAMI
PORTALI I PRZYBYCIEM PANA I WŁADCY GORDONA FREEMANA. -.-*~ ~Licznik niekanonicznych zagrań: 4~
Jednak, pewne zdarzenie, które nastąpiło po dwóch tygodniach, spowodował, ~*Literówka znowu atakuje.*~ że Ruch Oporu zaczął rosnąć w siłę, a
Kombinat miał trudniejsze zadanie związane ze zniszczeniem go… ~~*L*~~
Otóż, po tym
czasie, jednego dnia, gdy chodziłam z nudów po mojej komnacie, ~*Jezu, to zajmij się czymś, do jasnego
kurwinoksa. Nie wiem, pomóż swoim wojskom w próbach eliminacji pana i władcy
Gordona Freemana, spróbuj go schwytać na własną rękę, aby udowodnić wojskom
jakie to z nich niekompetentne matoły, idź pogadaj z Breenem, bo mało go jak na
razie było…Jest wiele sposobów na walkę z nudą w twojej sytuacji, no ale po co
je wykorzystywać. -.-*~ w pewnym
momencie, usłyszałam z oddali wybuch, a następnie poczułam, że Cytadela
zatrząsła się. ~:D~ Nie udało mnie
się utrzymać równowagi, przez co upadłam na podłogę. ~:DD~
„Co się do
cholery tam dzieje?!” – Pomyślałam wstając.
~*Gordon i
Zardonic zastanawiali się, co się stanie, jak się wciśnie ten guzik z napisem „Tylko jeśli jesteś wystarczająco
zajebisty.” i tym sposobem wyjebali w kosmos Nova Prospekt.*~
~Piękna
ta twoja hipoteza. xD~
~*Wiem :D*~
Gdy zaś
stałam, ujrzałam, że najprawdopodobniej padło zasilanie, ponieważ włączyły się
generatory zapasowe. ~No cóż, wybuch
Nova Prospekt podobno był odczuwalny wszerz i wzdłuż, więc się nie czepnę.~ Od
razu usiadłam na swoim fotelu i wzbiłam się trochę w górę, ponieważ miałam
wrażenie, że zaraz ktoś przyjdzie i mi wyjaśni, co tam się do cholery działo. ~*Może sama przejmij inicjatywę i na przykład
pójdź do Breena dowiedzieć się, co się odwaliło lub zaczep jakiegoś Overwatch
Soldiersa i spytaj się go o to? Oczywiście, że tego nie zrobisz. Boże, jak ta
edgy kurwa mnie wkurwia, a w dalszej części opka nie jest wcale lepiej. -_-*~ ~Spalić na stosie.~ ~*To wiadome nie od
dziś.*~ I nie myliłam
się. W pewnym momencie, usłyszałam z korytarza bardzo szybkie kroki, takie
jakby ktoś biegł ~do kibla~, ~*Ej, tak w ogóle jak ty ciągle o tej
toalecie napierdalasz, to naszła mnie rozkmina. Jako iż wiem, że armia
Kombinatu to zmodyfikowani genetycznie żołnierze, więc zapewne nie potrzebują
wizytować w kiblu, to jednak zastanawiam się, gdzie w Cytadeli był kibel. No,
bo w końcu Breen, co nie?*~ ~Cholera,
rozkmina życia. xDDDDDDDD~ ~*No co? ;”D*~ a
następnie otwierane drzwi do pomieszczenia, w którym byłam. Kiedy się
otworzyły, ujrzałam Breen~*usi*~a. Chwilę później, powiedział:
- Najwyższy ~Niedojebie Społeczny~ Imperatorze! ~*A ty znowu z tą swoją kulturą. xD*~ ~:D~ Ruch
Oporu zniszczył Nova Prospekt! ~A
dokładniej zrobili to Gordon i Alyx przy próbie teleportacji do laboratorium
Kleinera, ale po co uściślać.~
- Uderzono w
jeden z naszych najczulszych punktów… ~I
dobrze wa…A nie, sorki, przecież ja też lubię Kombinat. Fak.~ Co my teraz
mamy robić? – Rzekłam ze słyszalnym strachem w głosie.
~*– Ja bym dalej czekał, aż zajebie mnie
Zardonic, bo to zaszczyt nad zaszczytami. – poradził Breen.
–
W sumie, dobry plan. – skomentowałam*~
~Piękne
są ich priorytety w twej historii. xDDD~
~*Wiem xD*~
- Trzeba
ogłosić sytuację krytyczną i wysłać więcej wojsk aby zabili Gordona Freemana i
innych z Ruchu Oporu. – Odpowiedział
~Widać
to Breen ma tutaj najwięcej mózgu. W końcu kiedyś trzeba było mu go zwrócić.~
- Dobra.
Zajmę się tym. – Odparłam
Po tej
rozmowie, Breen wyszedł, ~Ot tak sobie,
jakby kompletnie nic się nie wydarzyło. W sumie logiczne, że wyszedł, bo co tam
miał do roboty obecnie, ale i tak.~ a ja włączyłam intercom i rzekłam:
- Uwaga,
wszystkie wojska! Ogłaszam sytuację krytyczną! Zniszczono Nova Prospekt! Ruch
Oporu zaczyna rosnąć w siłę! ~L~ Rozkazuję
aby wszyscy z Żołnierzy Kombinatu, Elity
Żołnierzy Kombinatu oraz Zabójczyń Kombinatu wyruszyli żeby zabić Gordona
Freemana i zniszczyli Ruch Oporu!
~*Szkoda, że
im się to nie uda. Wiadomo, jak kończy się „Half-Life
2”, więc to nie spoiler.*~
~Jestem
ciekaw, co by się stało, gdyby się udało.~
~*Pewnie
niewiele. Zapewne Żołnierze Kombinatu zdołaliby stłumić powstanie, bo powstańcy
nie mieliby największego sojusznika, czyli Gordona, bo wiecie, jakby zniszczyli
Ruch Oporu i zabili Gordona to tak trochę kiepsko dla powstania, odbudowaliby Nova
Prospekt i ichniejszy portal, a potem przywrócono by dawny ład w mieście i
zapewne przerobiono powstańców na Stalkerów i Kombinat władałby Ziemią jak za
dawnych lat.*~
~I to byłby happy end.~
~*Czy ty
znasz definicję happy endu? xD*~
~:D~
Kiedy wydałam
rozkaz, wyłączyłam mikrofon i zaczęłam czekać na dalszy rozwój wydarzeń… ~Zamiast wziąć sprawy w swoje ręce.~ ~*Dobrze, że główna bohaterka „Kronik Kombinatu” nie będzie takim
niedojebem społecznym.*~ ~Zawsze coś.~
Przez około
trzy miesiące żyłam w stresie. ~:D~ Bałam
się, że ostatnie słowa mojej matki się spełnią. Zniszczono jeden z symboli
naszej dominacji na Ziemi. ~*A poza tym,
to trochę długo się te wydarzenia rozwijały. Powstanie powinno wybuchnąć od
razu, a Gordon powinien przybyć tydzień później. To nie jest nawet pół
miesiąca.*~ ~Licznik niekanonicznych
zagrań: 5~ Na szczęście
nie przejęli jeszcze Cytadeli. ~*Jeszcze,
hehe.*~ Jednak, po
tym czasie zdarzyło się coś, co na zawsze zmieniło moje życie… ~I co jest w piździec
hiperubernierealistyczne.~
Po tych
trzech miesiącach, któregoś dnia, gdy chodziłam po pomieszczeniu
głównym, ogromnie się nudząc, ~Ale się
rozpiszę w analizie końcowej.~ ~*;_;*~ ~:D~ w pewnym momencie usłyszałam dźwięk
otwieranych drzwi. Od razu odwróciłam się, gdyż myślałam, że to któryś z
Żołnierzy Kombinatu lub Elity Żołnierzy Kombinatu coś chciał mi przekazać. ~*Zaraz
dostaniemy kolejnego raka z przerzutami, przygotujcie się.*~
Lecz, okazało się, że był to Wallace Breen~*uś*~. Zdziwiłam się, gdyż dawno nie gościł
u mnie. Widząc go, spytałam:
- O. Breen~*uś*~. Co cię do mnie sprowadza?
W tym momencie, podszedł on do mnie bliżej, po
czym ~zgwałcił mnie wzrokiem~ powiedział:
~*Ja pierdolę, ty zboczeńcu. xD*~ ~:D~
- Ramoninth…Nie wiem jak ci to powiedzieć,
szczególnie, że jestem niższym władcą niż ty i nie wiem, czy to po prostu
wypada…
~Mów, wszystko wypada. A jak nie
wypada, to co najwyżej dostaniesz w ryj, bywa.~
~*Jakiś ty miły. xD*~
~No co? ;”D~
- No mów. Najwyższemu ~Niedojebowi~ Imperatorowi ~*Ach, ta twoja kultura. xD*~ ~:D~ wszystko wypada mówić. – Odparłam
- Bo…Bo ja od dłuższego czasu czuję, że ciebie
kocham… ~*Woah, woah, woah, stop mie tu. Przecież
widzieliście się ledwo trzy razy, więc jakim cudem Breen mógł się w niej
zakochać? Nie rozmawiali ze sobą wiele, nie mówiąc już o wspólnym spędzaniu
czasu, którego nie było. Serio, jak on w takim wypadku mógł się w niej
zakochać?*~ ~Opkolandia odpowiedzią na
wszystkie nasze egzystencjalne problemy.~ ~*Toż to nawet w mym przyszłym
FanFiction „Kroniki Kombinatu” wątek
miłosny pojawia się dopiero w dwudziestym ósmym rozdziale z czterdziestu, no i
tam to ma sens, nie to co tutaj.*~ ~Bowiem
to jest Nadopko.~ ~*Kolejna klasa energetyczna? xD*~ ~:D~ Jesteś taka cudowna…Gdy się śmiejesz…Wyglądasz
tak pięknie jak anioł… ~To nic, że Breen
nigdy nie widział jej śmiejącej się. Jest taki zajebisty, że widział to przez
ściany. A nie, sorki, przecież Ramoninth z opka do tej pory się nie śmiała, a
przynajmniej nie zostało to wspomniane. -_-~ Kiedy płaczesz…Wokół robi się
nagle tak smutno… ~*To nic, że Ramoninth z opka do tej pory nie
płakała, więc Breen nie mógł tego zobaczyć.*~ Cała Cytadela zmienia kolor na szary… ~*Dodałam
taki wątek ze zmieniającą kolory Cytadelą pod siłą emocji Ramoninth z opka aby
było ciekawiej, ale nie jest ciekawiej, tylko nudniej.*~ ~Brawo xD~ ~*:D*~ Jesteś taka piękna…I taka ~Tam obok czeka rak z przerzutami.~ życzliwa w stosunku do
Kombinatu ~*Co nigdy się nie ujawniło, bo Ramoninth z
opka nie ruszała dupy ze swojej komnaty.*~ i do mnie… ~Mimo iż nawet nie spędzaliście czasu ze sobą, matoły.~ Kocham Cię…
- Rzekł
W tym momencie, nastała cisza. Nie mogłam
uwierzyć w to, ~*że Breen mógł mnie pokochać, mimo iż
rozmawialiśmy dopiero czwarty raz od jego pojawienia się tu oraz pierwszy raz
spotkaliśmy się nie ze względu na Kombinatowe sprawy.*~ co
słyszałam. Pierwszy raz w życiu ktoś mnie pokochał. ~Nie martw się, w tym opku jeszcze później będzie jeszcze jeden wątek
miłosny. Równie hipernierealistyczny, ale ten przyszły przynajmniej będzie
sensowniejszy od tego, więc zawsze coś.~ Dla kogoś byłam ważna. Chwilę
później, spytałam ze łzami szczęścia w oczach:
- Oh Breen~*uś*~…Naprawdę?
- Tak. Jesteś jedną z tych osób, których nigdy
bym nie okłamał… - Odpowiedział
~Boże, ta scena była tak
hipernierealistyczna. Nie czepiałbym się tego, że Breen się w niej zakochał, bo
to by było możliwe, gdyby nie fakt, że to stało się od tak. Przecież rozmawiali
dopiero czwarty raz i pierwszy raz nie było to ze względu na sytuację w
Kombinacie. Nawet nie spędzili wspólnie kilku minut rozmawiając o czymś innym
niż o imperium. Jak w takim razie on mógł się w niej zakochać?~
~*Self insert i tyle.*~
~=_=~
Po tych słowach, rozpłakałam się ze szczęścia
i rzuciłam się mu w ~~*Nie.
xD*~ ;”D~
ramiona. Po kilku sekundach, on również przytulił mnie do siebie. Nagle
zauważyłam, że cała Cytadela zmieniła kolor na ~*sraczkowaty*~ złoty.
~Brawo, zjebałaś atmosferę. xD~ ~*Wiem
:D*~ Działo się tak wtedy, gdy byłam naprawdę
bardzo szczęśliwa. ~Z tym można by coś
zrobić, ale oczywiście zostanie to wykorzystane chyba tylko raz czy dwa. =_=~ ~*Opko
bez przyszłości, nie ma co.*~ A teraz czułam tak duże szczęście…Nie
wierzyłam, że ktoś kiedyś mógłby mnie pokochać ~*Też się dziwimy, jak można pokochać
miernotę bez przyszłości.*~ ~Jakaś ty
miła w stosunku do swojej OC. xD~ ~*C’nie? :D*~
i, że mogłaby to być osoba, której dałam władzę nad daną planetą…
Gdy zaś emocje opadły, puściłam go, a on mnie.
Następnie zaś, wyszedł do swego gabinetu, a ja powróciłam do nudzenia się… ~Jaka szybka zmiana tematu, no nie ma chuja
we wsi.~
~*Przerwa, a potem analizujemy kolejne
nowotwory z przerzutami.*~
~;=;~
~*Wiem, ale na szczęście akcja w uniwersum „Half-Life” nie trwa za długo.*~
~Zawsze coś, ale i tak. ;-;~
_________________________________________
Rozdział VI – Smutna przyszłość.
~*Tutaj ujawnia się pierwsza
nadprzyrodzona zdolność naszej Ramoninth z opka, tak w wielkim skrócie.*~
~Ta
sama, która na całe siedemdziesiąt rozdziałów pojawi się ledwo trzy razy.~
~*Zawsze lepsze to niżli miałaby się
pojawić tylko raz.*~
~W
sumie, zawsze jakiś progres.~
Od momentu, w którym zniszczono Nova Prospekt
oraz od chwili, w której Breen wyznał mi miłość, przez długi czas nic się nie
działo. ~*Co jest dziwne, bo powinno od razu wybuchnąć
powstanie, a tydzień później powinien przybyć Gordon.*~ ~Licznik niekanonicznych zagrań: 6~ Było tak jak zwykle. Wszystkie
informacje i polecenia żołnierzom i zabójczyniom, którzy przebywali w Cytadeli
oraz poza nią, a także Stalkerom wydawał system głosowy Cytadeli. ~*W
sumie logiczne.*~ Tylko ja czasem wydawałam rozkazy, np. ~I znów ten pierdolony skrót w narracji.~ gdy
uznałam to za konieczne lub gdy któryś z żołnierzy, zabójców bądź kiedy sam
Breen informowali mnie o jakimś złym dla Kombinatu wydarzeniu. ~*Czy
ten Breen sam nie może wydawać rozkazów?*~ ~W
tym oto opku nad nim jest twórca Kombinatu, także ten.~ ~*W sumie…*~
Było tak z, ja wiem, trzy tygodnie. Po tym czasie stało się coś, co zaczęło komplikować
nasze, a w tym moje życie… ~:D~
Otóż, jednego dnia, kiedy chodziłam znudzona
po mojej komnacie, ~Wypowiadaliśmy się
na ten temat wielokrotnie, no ale nadal nie zamierzasz z tym nic zrobić.~ w
pewnym momencie zaczął mnie się przed oczami rozmazywać świat. ~*A
było tyle nie pić.*~ ~Najszybsza diagnoza
świata. xD~ ~*Podobna do twoich. xD*~ ~:D~
Wierzcie mi lub nie, ale ja przed prowadzeniem
takiego życia jak teraz, potrafiłam widzieć przyszłość, ale nie mogłam jej
zmieniać. ~Dzięki Bogu, bo jakbyś mogła,
to byłabyś większą Mary Sue niż jesteś.~ Wtedy o tym jeszcze nie
wiedziałam, więc myślałam, że mdlałam. Lecz, w którejś chwili, zaczęłam widzieć
brutalną przyszłość mego imperium. Porwanie Eliego Vance, który był
współzałożycielem Ruchu Oporu aby zamienić go na Stalkera, ~*Ej,
to powinno stać się już dawno temu. W końcu to próba uratowania go była
przyczyną najazdu na Nova Prospekt i zniszczenia owego więzienia.*~ ~Licznik niekanonicznych zagrań: 7~ później
dostarczenie do mnie także Gordona i Alyx, którzy chcieli go uratować, w pewnym
momencie błysk, moja szybka ucieczka w tym czasie w kierunku portalu ~*Jak
mówiłam, w tym FanFiction Breen ginie znacznie później, bo kto bogatemu
zabroni.*~ oraz reaktora ciemnej energii, dogonienie mnie
przez Gordona i Alyx, walka, zniszczenie reaktora przez nich, mój upadek z
samego szczytu Cytadeli w dół, obudzenie się w szpitalu Cytadeli, dowiedzenie
się, że trzeba wysadzić Rdzeń Cytadeli, aby otworzyć portal, żeby wezwać pomoc
w postaci innych żołnierzy, w pewnym momencie moje powrócenie do zdrowia,
ustabilizowanie rdzenia przez Gordona, ponowne zdestabilizowanie go, w
momencie, w którym dochodziło prawie do wybuchu, ucieczka moja, Breen~*usi*~a
i innych poza miasto, wybuch Cytadeli, dogonienie nas przez falę uderzeniową po
wybuchu, rozbicie się naszego pojazdu, nasze wydostanie się stamtąd, ujrzenie,
że portal został utworzony, ~*Fajny ten spoiler przyszłych rozdziałów, co
nie? -.-*~ ~Ja pierdolę, jak można było
być takim niedojebanym. Można by to rozegrać bez spoilerów. -.-~ ~*Moje
dawne niedojebanie Attack Super Effective*~ ~=_=~
~*Wiem =_=*~ wędrowanie po peryferiach, w pewnym momencie
zobaczenie, że rakieta wysłana z White Forest zamknęła portal, naprawa pojazdu
przez nas, droga na Antarktydę do naszej ostatniej deski ratunku, spotkanie tam
Gordona i Alyx, ostateczna walka, wygrana ich, zniszczenie za pomocą stworzenia
tego, co było w projekcie mojego imperium, ~Trochę
nie ogarniam.~ ~*Nie tylko ty.*~ zabicie
reszty ocalałych i ucieczka moja oraz Breen~*usi*~a czyli jedynych pozostałych przy
życiu z upadłego właśnie Kombinatu. ~To
był największy spoiler w historii spoilerów.~
Po zobaczeniu tego, rozpłakałam się. ~:D~ Wiem, że to mogło być odebrane
jako oznaka słabości, ~*Przecież chyba jesteś sama w tym swoim gabinecie,
więc nie ma co się martwić. A nie, chwila, ona ma tam też dwóch ochroniarzy.
Ale to nie istotne, bo w tym momencie chyba wyjęto im oczy, aby nie było.*~ ale
po prostu wiedziałam, że nie mogłam zmienić przyszłości. Wiedziałam, że powoli
nadchodził koniec Kombinatu. ~*~L~*~ Nadchodził koniec mej wieloletniej
pracy. Parę sekund później, zobaczyłam, że cała Cytadela zmieniła kolor na ~*sraczkowaty*~
szary. ~Znów?
xD~ ~*A czemu nie? xD*~ Działo
się tak, gdy byłam smutna lub płakałam ze smutku. Lecz, chwilę później,
usłyszałam dźwięk otwierających się drzwi. Od razu odwróciłam się. Kiedy to
zrobiłam, ujrzałam Wallace Breen~*usi*~a, który widząc, że płakałam, podszedł
do mnie bliżej i spytał:
~*– Ej no, nie płacz. Też nie mogę się
doczekać, aż Zardonic mnie zajebie, ale nie martw się, pewnie niedługo wbije
nam na chatę.*~
~PRIORITIES 3000~
~*;”””D*~
- Hej…Co ci się stało? Dlaczego płaczesz?
- Powiem ci, ale obiecaj, że nie powiesz tego
nikomu…Ani ludziom, ani Kombinatowi… - Odpowiedziałam zapłakanym głosem.
~–
Chuj ci w dupę. :D – odpowiedział kulturalnie Breen i rozpowiedział o wszystkim
całemu światu, upokarzając Ramoninth z opka.~
~*To by było piękne. xD*~
~Wiem xD~
- Obiecuję – Powiedział
- Na pewno nie wiesz, ale…ale ja potrafię
widzieć przyszłość…Jednak, nie umiem jej zmieniać…A teraz widziałam bardzo
smutną przyszłość… - Rzekłam
- Aż taka ta przyszłość smutna? A jak ona
wygląda? – Zapytał
~*A on od tak jej uwierzył? Powinien się
dopytywać czy aby go nie okłamuje, bo w końcu w uniwersum „Half-Life” ludzie nie mają nadprzyrodzonych zdolności.*~
~Kurwa, ktoś mu znowu zabrał mózg.
;=;~
~*Niestety ;=;*~
- Popatrz na ekrany, które otaczają mój fotel,
~*Te same, które nie zostały nigdzie wcześniej
wspomniane.*~ ~Licznik rzeczy biorących
się z dupy: 5~ a ją zobaczysz. – Odparłam, po czym zaczęłam
myśleć o tym, co zobaczyłam.
~*Swoją drogą, jako iż tu praktycznie nie ma
żadnych opisów, to ja wyobrażam sobie ten fotel i ekrany jako istną kopię tego
fotelu i ekranów, które pojawiają się na DeviantART na FanArtach
przedstawiających GLaDOS w formie humanoidalnej.*~
~Nie tylko ty tak sobie je wyobrażasz.
Zgaduję, że w sumie planowane było zrobienie tego fotelu i ekranów jako
idealnej kopii tych z FanArtów.~
~*Nie zdziwiłabym się, gdyby tak było.*~
Kilka sekund później, na ekranach zaczęły
przewijać się obrazy pokazujące to, co widziałam w wizji. ~A jak to możliwe? Nie zostało nigdy wyjaśnione. Licznik rzeczy
biorących się z dupy: 6~ Gdy po około pięciu minutach, ~Przecinek, won.~ skończyłam o niej myśleć, nastała cisza. Po paru
chwilach, rzekłam:
- Ja nie chcę tego wszystkiego
stracić…Kombinat to moje dzieło życiowe… ~*W sumie fakt, więc załamanie się głównej
bohaterki jest wyjaśnione. No ale ja jakbym była w takiej sytuacji jak ona, to
próbowałabym coś z tym zrobić, jakoś to zatrzymać, nawet jeżeli wiedziałabym,
że nie dałoby się zmienić przyszłości. A jakby Kombinat upadł, to próbowałabym
go odbudować.*~ ~Każdy normalny na
miejscu Ramoninth z opka by tak zrobił, no ale Mary Sue wie lepiej, nie. -_-~ Jednak
wiem, że nie zatrzymam tego, co będzie działo się niedługo…
Następnie rzuciłam się mu z płaczem w ~~*Przestań xD*~ ;”D~ ramiona. Parę sekund potem poczułam, że i on
mnie ~~*Stop
xD*~ ;”””D~ przytulił
do siebie, a po chwili pierwszy raz w moim życiu, ~~*Nie xD*~ No
co? ;”D~ pocałował mnie. Po chwili powiedział:
- Nie płacz…Nawet jeśli to wszystko się
rozsypie, to ja będę z tobą na zawsze…
~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 7
Przynajmniej on mi wtedy został…W jego
objęciach czułam się tak bezpiecznie… ~(
͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Oferta
odnośnie wychowania go jest nadal aktualna.*~ ~;”””D~ Wiedziałam, że on nigdy by mnie nie opuścił…
Parę minut później, kiedy emocje opadły,
puściłam Breen~*usi*~a. Kilka chwil później, wyszedł on do
siebie, ~Jakby kompletnie nic się nie
stało.~ a ja usiadłam na mym fotelu, wzbiłam się trochę wyżej i zaczęłam
rozmyślać ze łzami w oczach o tym, co się niedługo wydarzy… ~*Zamiast,
mimo wszystko, próbować jakoś to zmienić.*~
~*A tak swoją drogą, przerwa i lecimy z
kolejnym, mniej rakogennym, rozdziałem.*~
~Zawsze to jakaś odskocznia.~
_________________________________________
Rozdział VII – Koniec był bliski.
~Szybko
dość. Nawet nie było żadnych przygód ani nic, a tu już w siódmym rozdziale
Kombinat zmierza ku upadkowi.~
~*Ogólnie na początku to opko lubi
zapierdalać.*~
~Zdążyłem
się zorientować. ;=;~
Po zobaczeniu tej smutnej przyszłości, całe
dnie siedziałam w mej komnacie i ze łzami w oczach rozmyślałam o tym, co się
zbliżało i nad ostatnimi słowami mej matki. ~Ja pierdolę. Weź sprawy w swoje ręce! Spróbuj coś z tym zrobić, nawet
jeśli wiesz, że to nic nie da! Może jednak stanie się cud i uda ci się uratować
Kombinat! No ale kurwa nie, lepiej użalać się nad sobą. =_=~ Byłam bardzo
smutna i rozdrażniona. Dało się to też odczuć w Cytadeli. Była cała szara i
było w niej bardzo chłodno. ~*Zamarznijcie, ot tak, dla beki. Gordon
miałby ubaw. xD*~ ~I nie tylko on, cały
Wszechświat miałby wtedy ubaw. xD~ Z zewnątrz zaś, codziennie odpadał z
niej jeden mały kawałek. Działo się tak, gdy byłam bardzo smutna przez długi
czas. ~To też można by jakoś ciekawiej
wykorzystać, no ale po co ratować opko, co nie?~ Także, dało się to odczuć
przez ludzi z zewnątrz. ~*Znęcałaś się nad nimi bardziej niż znęcano
się nad nimi dotychczas? Wysłałaś więcej wojsk aby szybciej rozprawić się z
problemem? Spróbowałaś sama wziąć sprawy w swoje ręce? Oczywiście, że kurwa
nie, miernoto. =_=*~ ~Licznik rzeczy
biorących się z dupy: 7~ Aż w końcu, któreś wydarzenie uświadomiło
mnie, że Kombinat zbliżał się do swego przeznaczenia. Do końca… ~L~
Któregoś dnia, kiedy tak siedziałam i myślałam
ze smutkiem, ~Jak mnie ta OC wkurwia.
=_=~ ~*Nie tylko ciebie. =_=*~ w
pewnym momencie usłyszałam, że Breen~*uś*~ mówił przez intercom:
- Uwaga wszystkie wojska! Ogłaszam zwiększoną ~~*Wiem, co chcesz napisać, zjebie.
Stop xD*~ ;””””D~ mobilizację!
Rozkazuję jak najszybciej znaleźć i zabić lub pojmać Gordona Freemana ~*i
Zardonica*~ oraz rozbić Ruch Oporu! ~*Chwila…Czy
ja wam właśnie kazałem zabić dwóch bogów i rozbić to, czym zarządzają? Ja
pierdolę, ale ze mnie niedojeb społeczny. ._.*~
~Piękna ta wypowiedź z tymi dopiskami.
xD~
~*Wiem :D*~
Co tam się do cholery działo? Przecież Breen~*uś*~,
mimo iż miał taką możliwość, NIGDY nie wydawał rozkazów! ~Co było dziwne, bo w samej grze sporo napierdala, mimo iż nie jest na
szczycie władzy w Kombinacie. Licznik niekanonicznych zagrań: 8~ Czasem
zastanawiałam się, czy nie odciąć mu tej możliwości, ~*A
tylko spróbuj.*~ skoro mu nie była potrzebna lecz zawsze
dochodziłam do wniosku, że władca bez możliwości wydawania rozkazów jest jak
deszcz bez wody. Nie istnieje. ~I w
sumie prawilne wnioski.~ Musiało się coś naprawdę złego stać, skoro
osobiście wydał rozkaz. Od razu zeszłam z mego fotelu i pierwszy raz od bardzo
długiego czasu, wyszłam z mej komnaty, ~Bowiem
gdybyś wychodziła częściej, trzeba byłoby wymyślać nowe wątki, a nie o to
chodzi w opkach.~ a następnie udałam się do gabinetu Breen~*usi*~a.
Szło się tam przez długi i ciemny ~*jak to, co masz pod kopułą,*~ korytarz.
~Piękne porównanie. xD~ ~*Wiem
:D*~ Wejścia do pomieszczenia strzegli dwaj
żołnierze z Elity Kombinatu. Gdy zaś weszłam do środka, ujrzałam, że Breen~*uś*~
siedział przy biurku i przeglądał jakieś papiery. Chwilę później zaś, uniósł
wzrok. Kiedy mnie zobaczył, rzekł:
~*– Cara bella, cara mia bella!
Mia
bambina, o ciel!
Ché la
stimo...
Ché la
stimo.
O cara mia,
addio!*~
~Zważywszy na tłumaczenie tego fragmentu to jebłbym, jakbym
to usłyszał wypowiedziane przez niego. XD~
~*Nie dziwne, bo ja też. XD*~
- O. Ramoninth. Co cię do mnie sprowadza?
~– La mia bambina cara,
perché non
passi lontana?
Sì, lontana
da Scïenza,
Cara, cara
mia bambina?
Ah, mia
bella!
Ah, mia
cara!
Ah, mia
cara!
Ah, mia
bambina!
O cara,
cara mia… - odpowiedziałam~
~*Czy my teraz będziemy spamować tekstami piosenek z „Portal 2” i „Portal”? xD*~
~Why not? :D~
- Breen, co się stało? Dlaczego wydałeś rozkaz
zwiększonej mobilizacji wojsk? – Spytałam
~*Kuźwa, słucham teraz soundtrack z „Portal 2” i załączyła się taka klimatyczna
nuta. XD*~
~Jaka?~
~*Taka jedna zatytułowana w soundtracku jako „Wheatley Science”.*~
~Byłaby beka jakby teraz załączyła się
nuta „You Saved Science”. xDDD~
~*Do niej jeszcze długo, ona jest pod koniec
soundtracku. xD*~
W tym momencie, zaśmiał się on, po czym wstał
i powiedział:
~*– Ah, mia cara!
Ah, mia
cara!
Ah, mia
bambina!
O cara,
cara mia...*~
~Na szczęście utwory mające tekst w „Portal” i „Portal 2” kiedyś się skończą.~
~*Spokojnie, potem będziemy ratować się utworami Zardonica.*~
~;=;~
~*;””””””””””D*~
- Wiedziałem, że o to zapytasz. Otóż,
posłuchaj. Bowiem niedawno był tu jeden żołnierz z naszych wojsk i ~zgwałcił mnie wzrokiem~ przekazał mi,
że Overwatch Nexus ~*Chwila…GRZEGORZ! X”””D*~ ~;””””D~ został od środka zniszczony oraz
podbity przez rebeliantów. ~L~ Postanowiłem więc, że skoro dałaś mi
możliwość wydawania rozkazów, ~*Bowiem inaczej byłbyś dupa, a nie Admin
Ziemi.*~ pierwszy raz z tego skorzystam i wydam
rozkaz.
~– Well here we are
again
It's always
such a pleasure
Remember
when you tried
to kill me
twice?
Oh how we
laughed and laughed
Except I
wasn't laughing
Under the
circumstances
I've been
shockingly nice – odpowiedziałam*~
~Teraz „Want You Gone”, tak?
xD~
~*No :D*~
- Jak cię poznałam, to wiedziałam, że dobrym
wyborem będzie danie ci władzy nad Ziemią. – Rzekłam
~Co stało się w najbardziej
hipernierealistyczny sposób.~
No, bo rzeczywiście. W kwestii kontroli nad
planetą wykazywał się inteligencją. ~*Bo Breen jest zajebisty.*~ Chwilę
później, zaśmiał się on, po czym powiedział:
~– You want your freedom?
Take it
That's what
I'm counting on~
~*Najlepsze, co można by powiedzieć w tym momencie, będąc
Breenem. xDDD*~
~C’nie? :D~
- Oj, dzięki, że tak mówisz.
~*– I used to want
you dead
but
Now I only
want you gone – powiedziałam*~
~Najlepsza walka słowna na świecie. xD~
~*Chciałabym ją usłyszeć. xD*~
~Nie tylko ty. xD~
- Ale chwila. REBELIANCI PODBILI I ZNISZCZYLI
OD ŚRODKA OVERWATCH NEXUS?! ~:-(~ Oni się zaraz do Cytadeli dobiorą! ~*Nie
oni, tylko Gordon, a to różnica.*~ – Krzyknęłam
~– She was a lot like you
(Maybe not
quite as heavy)
Now little
Caroline is in here too
One day
they woke me up
So I could
live forever
It's such a
shame the same
will never
happen to you – odparł Breen~
~*Za to zdanie w nawiasie powinien od Ramoninth z opka dostać
wpierdol. xD*~
~Wiadomo xD~
- Właśnie dlatego wydałem rozkaz zwiększonej
mobilizacji żołnierzy. Aby spowolnić ich dotarcie do Cytadeli i żeby Kombinat
miał czas na przygotowanie jakichś dróg ucieczki. – Odparł Breen~*uś*~.
~W sumie sprytne. Nareszcie ktoś mu
oddał mózg.~
~*Dzięki Bogu*~
W tym momencie, powiedziałam ze łzami w
oczach:
~*– You've got your
short sad
life left
That's what
I'm counting on
I'll let
you get right to it
Now I only
want you gone*~
~Kuźwa, spróbuj to wypowiedzieć ze łzami smutku w oczach. xD~
~*Akurat nie chce mnie się teraz płakać, ale brzmi jak plan.
:D*~
~Ja pierdolę. xD~
~*;”””D*~
- Przyszłość, którą widziałam się
spełnia…Teraz Overwatch Nexus, ~*Co w ogóle znaczy słowo „Nexus”? Brzmi ładnie, ale ciekawi mnie co oznacza.*~ ~<Sprawdza> Sieć lub ogniwo. Jako
rzeczownik znaczy to też „link”, co
na polski można przetłumaczyć jako powiązanie, ogniwo, więź, połączenie, łącze,
odnośnik, link, hiperłącze lub odsyłacz. Z tych wszystkich słów obecnie
najbardziej pasuje słowo „Sieć”.~ ~*K*~
~Ty leniu. xD~ ~*;”D*~ później
my… ~:D~
Po tych słowach, Breen~*uś*~
podszedł do mnie, objął mnie, ~ ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No
do cholery. xD*~ ~:D~ otarł
łzy spływające z mych oczu i rzekł:
~– Goodbye my only
friend
Oh, did you
think I meant you?
That would
be funny
if it
weren't so sad
Well you
have been replaced
I don't
need anyone now
When I
delete you maybe
I'll stop
feeling so bad~
~*Najlepszy sposób na pocieszenie kogokolwiek. xD*~
~Co nie? :D~
- Nie płacz…Nie mogę patrzeć, jak ~srasz~ cierpisz… ~*Brawo,
zjebałeś atmosferę. Jak się z tym czujesz? xD*~ ~Zajebiście 8)~ Nawet jeśli rzeczywiście Kombinat upadnie, to
ja będę z tobą na zawsze…
Kiedy wypowiedział te słowa, rzuciłam mu się w
~~*Nie xD*~ ;”D~ ramiona. Parę sekund później i on mnie
przytulił. Czułam się przy nim tak ~nie~bezpiecznie…
~*Brawo, znowu zjebałeś atmosferę. xD*~ ~:D~
Mimo wszystko, kiedy emocje opadły, wyszłam do
swej komnaty. ~Bo nic się nie
wydarzyło.~ Przyszłość…Ona nadchodziła…Zbliżał się kres Kombinatu… ~*~L~*~
~*Przerwa i analizujemy dwa ostatnie rozdziały
na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo zaczynam się nudzić.~
~*Nie tylko ty, Grzegorz. Nie tylko ty.*~
_________________________________________
Rozdział VIII – Breen był
inteligentny, ale nie zawsze.
~Ja
pierdzielę, znowu mu ktoś mózg ukradł? ._.~
~*Biedny Breen…*~
Reszta dni po zniszczeniu Overwatch Nexus
przebiegała dalej tak samo. Dla mnie smutno, ~Ale mimo wszystko nadal nie wpadłaś na pomysł, aby coś z tym zrobić.
-_-~ ~*Jesteśmy w opku, co się dziwisz.*~ ~A, fakt. -_-~ a
dla Breen~*usi*~a nie wiem. Nie widywałam go. ~*Ja
pierdolę, niby tak się kochacie, a nawet nie pogadacie ze sobą pięć minut
dziennie, mimo iż żyjecie pod jednym dachem. Ja wiem, że obecnie Ramoninth z
opka może bardziej przejmować się sytuacją jej imperium, bo to w końcu jej
dzieło życiowe, ale spędzać czas z ukochanym też by wypadało.*~ ~Opka lubią zapierdalać.~ ~*Właśnie
widzę. ;=;*~ Mimo to, siedziałam i z większym smutkiem
rozmyślałam o tym, co mogło się stać w przyszłości. ~*Ja
pierdolę, jesteś taka bierna jak bohaterowie romantyczni. No i ciebie też
nienawidzę, więc kolejna rzecz cię z nimi łączy.*~
Lecz, w pewnym momencie, stało się coś, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że
Breen~*uś*~ czasem zachowywał się głupio… ~No cóż, to facet, a faceci podobno
dorastają wolniej.~ ~*Jesteś tego idealnym przykładem.*~ ~Spierdalaj xD~ ~*;”””D*~
W którejś chwili rozmyślań, usłyszałam z
głównego komputera dźwięk komunikatora, który używał cały Kombinat. ~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 8~ Zdziwiłam
się, gdyż nikt nigdy nie miał aż tak pilnej sprawy, żeby w taki sposób się ze
mną skontaktować. ~*To po cholerę mieliście ten komunikator?*~ ~Zapewne bo to, aby teraz nie trzeba byłoby
się trudzić z opisywaniem tego, co stanie się zaraz.~ ~*;=;*~ ~Wiem ;=;~ Mimo
to, nacisnęłam przycisk, który przysuwał monitor do mnie. Na ekraniku był
napis:
„Połączenie przychodzące
od: Judith Mossman”
~Wiem, że po wrzuceniu tego na Wattpad
to powyżej będzie napisane normalną czcionką oraz kolorem czarnym, ale w Wordzie
jest to walnięte dwudziestką dwójką i niebieskim kolorem, chuj wie czemu.~
~*Pewnie po to, aby to jakoś wyróżnić od
tekstu.*~
~Cicho~
~*;”D*~
Kto to był? Nie znałam żadnej Judyty. ~*Imię
Judyta to dziwne imię. Po angielsku brzmi ładnie, a po polsku chujowo.*~ ~Są takie imiona, no bo na przykład Grace po
angielsku brzmi ładnie, ale taka Grażyna już brzmi chujowo.~ ~*W sumie
racja.*~ Mieliśmy w ogóle w Kombinacie jakąś ludzką
kobietę poza mną? ~Z tego wniosek, że
tak.~ Mimo wszystko postanowiłam odebrać, gdyż podejrzewałam, że będzie to
coś ważnego. ~*No skoro pierwszy raz w historii ktoś używa
tego komunikatora, to znaczy, że tak jest.*~ Po odebraniu, ujrzałam jakąś kobietę.
~Mówisz to, jakby to był odkrywczy fakt.
Skoro nazywa się Judith, to musi być kobietą.~ Widząc ją, spytałam:
~– Go make some new
disaster
That's what
I'm counting on
You're
someone else's problem
Now I only
want you gone
Now I only
want you gone
Now I only
want you...
gone~
~*To nie jest pytanie, matole. xD*~
~No i? ;”D~
- Kim jesteś i skąd masz dostęp do
komunikatora Kombinatu?
~*– This was a
triumph.
I'm making
a note here:
HUGE
SUCCESS. – odparła Judith*~
~Najlepsze, co można odpowiedzieć na pytanie Edgy Lorda o to,
kim kurwa jesteś i co kurwa robisz w Kombinacie. XD~
~*Ja bym tak dla beki odpowiedziała. XD*~
~Brawo XD~
- Oh, widać dr. ~*Boże,
a teraz jeszcze skrót w wypowiedzi. -_-*~ ~Patologia
Attack~ Wallace Breen~*uś*~ jeszcze pani ~Lepiej byłoby się do Ramoninth z opka zwrócić per. Imperator.~ o
mnie nie mówił. Nazywam się Judith M~*R~ossman~n~ ~*Judith Rossmann. Tak. xD*~ ~;”D~ i od już długiego czasu jestem waszym
szpiegiem. Wynajął mnie właśnie Breen~uś~.
– Odpowiedziała
~Nie czepnę się, bo w sumie tak
naprawdę nie wiadomo, jak Judith stała się szpiegiem Kombinatu i jak do nich
dołączyła, no chyba, że wiadomo i to ja jestem upośledzony, więc można gdybać
sobie.~
~*A tak w ogóle:
– It's hard to
overstate
my satisfaction.
– odparłam*~
~Czyli teraz „Still Alive”, tak?
xDDD~
~*A czemu nie? xD*~
- Okej, nie wiem czemu mi nie powiedział o
takiej sprawie, ale mniejsza. ~Zaraz
będzie jej wkurw, więc nie czepiajmy się reakcji.~ Cóż ode mnie chcesz, że
komunikujesz się z Najwyższym ~*Pierdolcem*~ Imperatorem ~CULTURE 100~ ~*:D*~ w taki sposób? – Rzekłam
ON MI KURWA ~Czy tej bohaterce została już wystawiona ocena E dla Edgy?~ NIE
POWIEDZIAŁ, ŻE WYNAJĄŁ SZPIEGA?! PRZECIEŻ MIAŁ ZE MNĄ WSZYSTKO USTALAĆ!!! BYŁAM
NAJWYŻSZYM IMPERATOREM!!! ~*Jaki wkurw, ale nie dziwne.*~ Ale
zwracała się do mnie per pani. Jak miło. ~Wiadomo,
do osób na wyższym stanowisku trzeba mieć szacunek.~ A poza tym wtedy
jeszcze nie wiedziałam, że Breen~*uś*~ miał tytuł doktora. Mniejsza. ~Nie ma to jak szybka zmiana tematu.~ Kilka
chwil później, rzekła ona:
~– Aperture Science
We do what
we must
because we
can.~
~*Mimo iż żaden szanujący się pracownik Black Mesy nie
wypowiedziałby z własnej woli nazwy placówki konkurencyjnej. xD*~
~Chuj z tym. xD~
- Nie jestem pewna, czy Najwyższy ~Niedojeb Mentalny~ Imperator ~*Jak
ja lubię ją gnoić. xD*~ ~Nie tylko ty.
xD~ został powiadomiony o tym, ale lepiej powiem.
Bowiem, po wtargnięciu do Black Mesa East~er
Egg~ porwany został ~*Najlepsza nazwa na świecie. xD*~ ~Mam talent do wymyślania nazw. :D~ ~*Jak
cholera. xD*~ ~:D~ ojciec
Alyx Vance czyli Eli Vance. ~Dżezis, jak
ta akcja dziwnie zapierdala.~ Był przetrzymywany w Nova Prospekt, ale po
zniszczeniu tego więzienia, ~*bo wiesz, Gordon i Zardonic serio nie
wiedzieli co robi ten przycisk, a że Gordon i Zardonic są w zmowie, to mają w
użyciu więcej Czystej Zajebistości, a co za tym idzie wyjebali tym przyciskiem
więzienie,*~ tak jak i inni porwani ~Ta historyjka jest ciekawsza od opka. xD~ ~*Wiem
:D*~ znajduje się gdzieś tam w Cytadeli. Sprowadzić
do twej komnaty transporter ~*O, fajnie. Nazwa tych dynksów jest.*~
z nim?
~*– For the good of
all of us.
Except the
ones who are dead. – odpowiedziałam*~
~Bez komentarza. xD~
~*;”D*~
- Nie, na razie nie. Ale też w chwili obecnej
zostawcie go w takim stanie, w jakim jest. Później sama go sprowadzę, jak już
uprowadzą Gordona i Alyx aby mieć, że tak powiem, „zakładnika” i możliwość
szantażu. – Odpowiedziałam
~Bym powiedział, że spoiler, no ale
zgadza się z końcówką gry, więc nic nie powiem.~
~*Tak w ogóle, chuj, idę się uczyć matematyki,
nudzi mnie to opko. Dokończymy potem.*~
~Nie sądziłem, że kiedyś to napiszesz.
xD~
~*Ja w sumie też nie. XD*~
~Skoro już wróciliśmy do analizy:
– But there's no
sense crying
over every
mistake.
You just
keep on trying
till you
run out of cake.
And the
Science gets done.
And you
make a neat gun.
For the people who are
still
alive. – powiedziała Judith~
~*Co jest z nami nie tak? xD*~
~Wszystko :D~
- Rozumiem. To wszystko co miałam do
przekazania. – Powiedziała
Po tej rozmowie, połączenie zakończyło się, a
ekran wrócił skąd przyszedł. ~Czyli do
Kambodży?~ ~*Idź spać. xD*~ ~Ja nie śpię za dnia jak niektórzy. xD~ ~*No co? Spać mnie się
chciało. xD*~ Kiedy to nastąpiło, zeskoczyłam z fotelu i
zła poszłam do gabinetu Breen~*usi*~a. Gdy tam weszłam, ujrzałam, że Breen~*uś*~
wertował jakieś papiery. Najprawdopodobniej były bardzo nudne, gdyż widziałam,
że nad nimi przysypiał. ~Pewnie były to
plany budowy Nord Stream 2.~ ~*Cudownie xD*~ ~;”D~ Chwilę później chrząknęłam:
~*– I'm not even
angry.
I'm being
so sincere right now.
Even though
you broke my heart.
And killed me.*~
~Chciałbym to usłyszeć. xD Jebłbym ze śmiechu, gdyby ktoś do
mnie to powiedział.~
~*Nie tylko ty. xD*~
- Ekhm…
W tym momencie, pobudził się on i odłożył
papiery, a następnie spojrzał w moją stronę. Widząc mnie,
rzekł:
~– And tore me to
pieces.
And threw
every piece into a fire.
As they burned
it hurt because
I was so
happy for you!~
- O. Ramoninth. Co znów cię do mnie sprowadza?
I czemu jesteś taka zła?
~*– Now, these points
of data
make a
beautiful line.
And we're
out of beta.
We're
releasing on time.
So I'm
GLaD. I got burned.
Think of
all the things we learned
for the
people who are
still
alive. – odpowiedziałam*~
~Fajny byłby świat, w którym ludzie gadaliby do siebie
wersami piosenek. xD~
~*OPOWIADANIE? :D*~
~Kurwa, nie. xDDD~
~*;”D*~
- JAK TO CZEMU?! KURWA MAĆ!!! JAK ŚMIAŁEŚ MI
NIE POWIEDZIEĆ, ŻE WYNAJMUJESZ SZPIEGA ORAZ, ŻE PORWANO ELIEGO VANCE?! ~Jeeezu, ktoś tu chyba ma szał macicy. Niby
nie dziwi mnie wkurw, ale i tak.~ Nie mam nic przeciwko szpiegom
działającym na rzecz Kombinatu ani przeciw porwaniom, ~Jednak trochę cię lubię, brawo.~ ~*Grzegorzowi nie trzeba wiele, jak
widzicie. xD*~ ~;”D~
ale NO BŁAGAM!!! JESTEM NAJWYŻSZYM ~*Popierdolcem*~ IMPERATOREM!!!
~Ach, ta nasza kultura. xD~ ~*C’nie?
:D*~ JEŚLI KOGOŚ WYNAJMUJESZ, MASZ TO ZE MNĄ
USTALIĆ!!! GDYBY TA JUDITH DO MNIE NIE ZADZWONIŁA, PEWNIE NIGDY BYM SIĘ O NIEJ
NIE DOWIEDZIAŁA!!! ~Zgodnie z kanonem,
dowiedziałabyś się stosunkowo niedługo. Chociaż nie wiadomo, bo wydarzenia w
tym FanFiction zapierdalają w jakiś dziwny sposób.~ – Krzyknęłam, idąc w
jego kierunku ~*z nożem*~. ~To
brzmi jak ja jako władca świata. xD~ ~*Jakoś niespecjalnie mnie to dziwi.
xD*~ ~;”D~ Chwilę
później, Breen~*uś*~, cofając się, rzekł:
~– Go ahead and
leave me.
I think I
prefer to stay inside.
Maybe you'll
find someone else
to help
you.
Maybe Black
Mesa...
THAT WAS A
JOKE. Ha ha. FAT CHANCE.~
- Ale Ramoninth! Kochanie! Pozwól mnie się
wytłumaczyć… ~*Po czym ten nóż wylądował między jego
żebrami.*~ ~Miiiłość rooośnie woookół
naaas…~ ~*:D*~ Też jestem władcą! Nie zabroniłaś mi przecież
wynajmowania ludzi ani mówienia, kogo porwano. ~*Kolejne zdanie, którego trochę nie
ogarniam.*~ ~Nie tylko ty.~ Skąd
miałem wiedzieć, że muszę ci to mówić? ~Boże,
znowu mu mózg zajebano. L~
- Jest takie coś jak LOGIKA!!! JA jestem
założycielką Kombinatu ~Co jest
oryginalne, ale w tym opku zostało chujowo wykorzystane.~ i Najwyższym ~*Niedojebem*~
Imperatorem, ~Najwyższy Niedojeb – szef ukraińskich kasjerek w Społem. xD~ ~*Pasuje
jak cholera. xD*~ ~:D~ a
nie TY! Ty jesteś tylko administratorem JEDNEJ z MILIONA planet należących do
imperium!!! ~Przynajmniej tutaj nie ma
miliarda wykrzykników.~ Więc skoro w kategorii władzy jestem nad tobą, nie
możesz robić w 100% ~AAA!!! LICZEBNIK
NAPISANY NIE SŁOWNIEEE!!!~ wszystkiego, co chcesz!!! Sprawy typu
wynajmowanie ludzi musisz uzgadniać ze mną!!! ~*No to akurat fakt.*~ To
tak, jakby prawa ręka szefa wielkiej korporacji zatrudnił lub zatrudniła
jakiegoś pracownika bez wiedzy i zgody szefa głównego! ~W sumie racja, wow, Ramoninth z opka użyła mózgu.~ ~*CUD
\O/*~ – Odpowiedziałam
~*– Anyway, this cake
is great.
It's so
delicious and moist. – odparł Breen*~
~To jest najlepsze co można by odpowiedzieć na czyiś wkurw.
XD~
~*C’nie? :D*~
- Eh…Przepraszam…Już będę pamiętał na
przyszłość… - Rzekł zrezygnowanym głosem.
~A może tro…A nie, nie ważne, nie
róbmy z Breena debila do sześcianu.~
Jeśli ta przyszłość by nadeszła. ~*No
cóż, przyszłość zawsze nadejdzie, ale Kombinat zwiędnie za parę rozdziałów.*~ Mimo
wszystko, po tej kłótni i rozmowie, wyszłam z jego gabinetu do mej komnaty… ~Bowiem kompletnie nic się nie wydarzyło.~
_________________________________________
Rozdział IX – Judith…Imperium upadało
przez nią.
~Ten
rozdział daje takiego raka z przerzutami, że tu nawet onkologia nie pomoże.~
~*<Zasłania oczy wszystkim fanom „Half-Life”.> Uwierzcie, to dla
waszego dobra. ;_;*~
Po kłótni z Breenem i poznaniu nowego szpiega
Kombinatu, ~*Który powinien być waszym szpiegiem od
bardzo dawna, no ale akcja w tym FanFiction zapierdala w dziwny sposób.*~
moje życie nadal wyglądało normalnie i tak samo nudno. ~A nie byłoby nudne, gdybyś zastosowała się do naszych starych rad.~ Całe
dnie siedziałam w swojej komnacie i rozmyślałam nad moją oraz Kombinatu
przyszłością. ~*Spal się. A nie, sorki, jak to się stanie to
ze względu na kształt FanFiction mielibyśmy paradoks roku.*~ Prawie
w ogóle nie musiałam wydawać rozkazów. ~Ależ
oczywiście. -_-~ Nawet wtedy, gdy dowiedziałam się, że porwali także Alyx
Vance. ~*Tak, to dzieje się w „Half-Life 2”, ale tak ogólnie to akcja chyba się zgubiła w lesie,
bo wszystko dzieje się nie po kolei.*~ Jednak, po około miesiącu ~Licznik niekanonicznych zagrań: 9~ stało
się coś, co zapoczątkowało kres mego mocarstwa… ~*~L~*~
Otóż, któregoś dnia, postanowiłam sprowadzić
do mej komnaty transporter z Eli Vance. ~*Niedługo będą dialogi dające raka z
przerzutami, zasłońcie oczy!*~ Ot aby spróbować go zmanipulować żeby
przeszedł na stronę Kombinatu albo zabić. ~No
powodzenia, Eli jest nie do przekonania w kwestii przejścia na stronę
Kombinatu. Tak sobie właśnie myślę, że a propos jego późniejszej, zgodnej z
kanonem, śmierci jebie nam się kolejna teoria, skoro Breen ma zginąć znacznie
później, a nie w tym rozdziale. No ale że to tylko niepotwierdzona w kanonie
teoria, to się nie czepnę tak bardzo.~ Nacisnęłam więc przycisk
odpowiedzialny za kontrolę transporterów, ~*Miło, że te dynksy wreszcie mają
prawowitą nazwę.*~ a następnie, jako iż byłam odwrócona od
drzwi, przekręciłam mój fotel, zniżyłam go trochę i zeszłam. Kilka chwil
później, przyjechało do mnie to, co wezwałam. ~Pizza?~ ~*PRIORITIES 4000*~ ~:D~ Po otworzeniu górnej części, Eli
najprawdopodobniej rozpoznał moją postać, ~*Jakim cudem, skoro w FanFiction
nigdzie nie było napisane, aby chociaż raz widzieli się na oczy?*~ ~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 9~ gdyż
rzekł: ~*Zasłońcie oczy teraz. Albo przygotujcie się
na raka z przerzutami.*~
~A tak w ogóle, aby zminimalizować
tego raka:
– Look at me still
talking
when there's
Science to do.
When I look
out there,
it makes me
GLaD I'm not you.~
~*Cudowna rzecz, którą mógłby teraz Eli powiedzieć. XD*~
~:D~
- Ramoninth Nereil…Co chcesz ode mnie?
~*– I've experiments
to run.
There is
research to be done.
On the
people who are
still
alive. - odpowiedziałam*~
~Najlepsza odpowiedź na jego pytanie. XD~
~*C’nie? :D*~
- Albo zmanipulować ciebie, żebyś przeszedł na
stronę Kombinatu albo zabić. – Odpowiedziałam
~Zawsze warto walnąć prosto z mostu. A w ogóle:
– And believe me I
am
still
alive.
I'm doing
Science and I'm
still
alive.
I feel
FANTASTIC and I'm
still
alive.
While
you're dying I'll be
still
alive.
And when
you're dead I will be
still
alive. – odparł~
~*Fajna ta wojna zwrotkowa. xD*~
~Wiem xD~
- Nigdy nie przejdę na waszą stronę. – Rzekł
~*Zgiń. A nie, przepraszam, w kanonie to się
stanie. A tak a propos:
– STILL ALIVE. – rzekłam*~
~Dzięki Bogu, że zaraz koniec tekstu tej piosenki. xD~
~*Ale nie koniec spamu. :D*~
~Fak.~
~*;”D*~
- I tak byś zginął za tydzień czy tam dwa,
ostatecznie za miesiąc, jeśli byś się nie zgodził. – Odparłam
~*Trochę długo, zważywszy na to, że akcja „Half-Life 2” i epizodów nie jest
oddalona od siebie nawet o tydzień.*~
~W tym FanFiction wszystko lubi
zapierdalać.~
~*Właśnie widzę. ;=;*~
~A tak BTW.:
–
Still alive. –
zakończył~
~*Pięknie xD*~
~:D~
- Skąd ty to możesz wiedzieć? – Zapytał
~*– Potato Lacrimosa
Potato Po
Uota
Diva Me A
Atra Anima Evicta
Diu E Me A
Atra A Mei A Adiu
Tristi
Anima Evicta
Tristi Demu
Notu
Do Mo Nata
Anima Evicta
Dega Mi
Atra Ala Te Teme Cha – odparłam*~
~Genialna odpowiedź na pytanie. xD~
~*Ja bym tak dla beki odpowiedziała. xD*~
~Lecz się na nogi, bo na mózg już za późno. XD~
~*:D*~
- Choćby z tego powodu, że widzę przyszłość. ~*Ciekawe,
czy Eli o tym wie. Zapewne tak, bowiem w tym opku wszyscy o wszystkich wszystko
wiedzą.*~ ~Nawet to, ile kto ostatnio
srał?~ ~*Zabij się. xD*~ ~Jestem
nieśmiertelny. :D~ ~*Fak.*~ ~;”D~ Obecnie
próbuję zmienić swoją i mego imperium, ale coś się pierdoli. ~*Ty
nic nie robisz. Ty tylko siedzisz na dupie i użalasz się nad wszystkim, zamiast
próbować uratować sytuację.*~ ~Nie psuj
Mary Sue.~ ~*A, fakt. ;=;*~ – Odpowiedziałam
Po tej rozmowie, zaczęłam próbę zmanipulowania
go aby porzucił swych przyjaciół i dołączył do mnie. ~*Ale
w sumie fajnie byłoby przeczytać FanFiction lub pograć w moda, w którym albo
Eli, albo Gordon, albo oni obaj przeszli z jakiegoś sensownego powodu na stronę
Kombinatu.*~ ~Dobrze, że w tamtym czaaa…
<Przypomina sobie najpierwsiejszy FanFiction.> Nie było tematu. ;______;~
~*Nie przypominaj. ;_______;*~ Nie udawało mnie się to, co było
dziwne, gdyż zawsze udawało mnie się innych przekonać. ~Eli miał pewnie w genach zapisane: „MARY SUE SĄ CHUJOWE, NIE DAJ SIĘ IM.”.~ ~*Piękna wiadomość genetyczna. xD*~ ~C’nie? :D~ Był
nieugięty. Silna wola? Nie wiem. Lecz, po parunastu minutach usłyszeliśmy
otwierające się drzwi do mej komnaty. Od razu odwróciłam się. ~*Jak
nakazywały prawa logiki.*~ W tym momencie, zobaczyłam Judith ~Która pojawiła się w tym rozdziale po raz
ostatni, a potem spierdoli na Antarktydę, zgodnie z kanonem.~ wchodzącą do
pomieszczenia. Za nią szedł jeden z Elity Żołnierzy Kombinatu niosący działo
grawitacyjne. ~*Przepraszam ja cię panie bardzo, ale skąd ty
wiesz, czym ta broń jest? Widzisz ją pierwszy raz na oczy, w grze nawet sam
Breen nie wie, czym to dokładniej jest, a ty kurwa wiesz?*~ ~Mary Sue Attack Super Effective~ ~*;=;*~
Obok niej zaś, jechał transporter z Gordonem
Freemanem. Chwilę później, Judith rzekła do żołnierza z Elity, wskazując na mój
fotel:
~*– Mr Johnson,
Mr Johnson,
I don't want this, Sir
We're still
doing science,
Still doing
science, Sir
Mr Johnson,
Mr Johnson,
I don't want this, Sir
We're still
doing science,
Still doing
science, Sir, the testing*~
~A teraz fanowskie piosenki, tak? xD~
~*Dużo ich, Zardonic musi poczekać. xD*~
~Kurwa xD~
~*;”D*~
- Połóż to tutaj.
~W sumie logiczne, jako iż nie było
wspomniane, aby w tym pomieszczeniu był jakiś stół czy biurko.~
W tym momencie, odłożył on to w odpowiednie
miejsce i wyszedł. ~*Bowiem nie chciał uczestniczyć w tym
rakogennym przedstawieniu.*~ Widząc to wszystko,
Eli powiedział:
~– You know what my
days used to be like?
I had a
pretty good life,
Nobody
murdered me, or fed me to birds
Nobody put
me in a potato,
But then,
you showed up
I think
these test chambers look even better than before
The
facility is completely operational again
The best
solution is the easiest one
and killing
you...
...is
hard.~
~*Najlepsze, co mógłby powiedzieć Eli na widok Gordona. xD*~
~Wiem xD~
- Mój Boże…Gordon?
~*– Just go!
Just go!
Thank gosh,
you're all right, you monster!
How have
you been, you monster?
I thought
you were my enemy,
While all
along, you were my friend
Just go! – powiedziałam*~
~Nie ma to jak ubarwiać opko. xD~
~*Zawsze lepsze to, niż czytanie tych stęchłych dialogów.
xD*~
~Wiadomo xD~
- No proszę, proszę. Gordon Freeman. To teraz
mogę jeszcze przywołać transporter z ~*drugim bogiem, którym jest
Zardonic.*~ waszą psiapsiółą. ~A ta znowu o Zardonicu. xD~ ~*:D*~ – Odparłam, po czym podeszłam do mego
siedzenia i nacisnęłam przycisk kontrolujący transportery. W tym momencie, z
jednego z pomieszczeń wyjechało to, co chciałam. Kiedy zaś Alyx zwisała już
pomiędzy Elim i Gordonem, Eli rzekł:
~– Mr
Johnson,
Mr Johnson,
I don't want this, Sir
We're still
doing science,
Still doing
science, Sir
Mr Johnson,
Mr Johnson,
I don't want this, Sir
We're still
doing science,
Still doing
science, Sir, the testing*~
~Pozostawmy to bez komentarza. xD~
~*:D*~
- Alyx?
Kiedy zaś dziewczyna się odwróciła, widząc
Gordona, rzekła:
~– Mr Johnson,
Mr Johnson,
I don't want this, Sir
We're still
doing science,
Still doing
science, Sir
Mr Johnson,
Mr Johnson,
I don't want this, Sir
We're still
doing science,
Still doing
science, Sir, the testing~
~*Może zajmiemy się komentowaniem, a nie wciskaniem w usta
bohaterów tekstów fanowskich piosenek? xD*~
~Obecnie nie ma praktycznie co komentować. xD~
~*W sumie racja.*~
- Gordon? Nie…
Chwilę potem, przysunęłam do siebie
transporter z Gordonem do siebie, ~Powtórzenie
Attack~ a z Elim i Alyx uniosłam wyżej. Po tym, podeszłam do Gordona i
zaczęłam próbę zmanipulowania jego. ~*A, że Gordon to niemowa, to raczej
odpowiedzieć na to nie mógł. No ale zawsze mógł jakoś dać znać, że się nie
zgadza.*~ ~Na przykład pierdnąć. To
zawsze jakaś oznaka, że słucha.~ ~*Wyjdź i nie wracaj, dopóki nie
odnajdziesz mózgu. xD*~ ~Nie :D~ Z
Alyx wolałam nie próbować. Jeśli odziedziczyła po ojcu silną wolę – próba
manipulacji byłaby stratą czasu. ~I tak
by było, bo ona jest wierniejsza Ruchowi Oporu niż faszysta wodzowi.~ Lecz,
ona także mi przeszkadzała mówiąc:
~*– Just go!
Just go!
Just go!
Just go!
Thank gosh,
you're all right, you monster!
How have
you been, you monster?
I thought
you were my enemy,
While all
along, you were my friend
Just go!*~
~Ja bym pierdolnął ze śmiechu. XD~
~*Każdy by pierdolnął. xD*~
- Nie słuchaj jej Gordon!
A gdy mówiłam mu, co będzie miał z
przyłączenia się do mych wojsk, ~Przyłącz
się do nas, Gordon. Mamy ciastka, dziwki, „Half-Life 3”, „Portal 3”, lampę w
kształcie GLaDOS, działo portalowe, Kostkę Towarzyszącą, AR2, grywalną betę „Half-Life
2”, kulę dyskotekową i muzykę Zardonica.
Samego Zardonica też mamy, jest w naszej armii.~ ~*Ja bym przeszła na
stronę Kombinatu bezapelacyjnie po takim przekonaniu. xD*~ ~Każdy by to zrobił. xD~ ona mówiła:
~– Wish I had a
Portal
Wish I Wish
I had a Portal Gun
Wish I had
a Portal
Wish I Wish
I had a Portal Gun~
~*Czyli teraz oblecimy wszystkie fanowskie piosenki? xD*~
~Why not? :D~
- Gordon nie jest taki!
Po parunastu minutach, kiedy kończyłam swój
wywód, widząc, że Gordon także miał silną wolę, ~Pecha masz, no.~ usłyszałam dźwięk prądu. ~*Chyba
kula dyskotekowa ma zwarcie.*~ ~Wspaniała
hipoteza, a jaaaka realistyczna. xD~ ~*;”D*~ Gdy
się odwróciłam, ujrzałam, że Judith uszkodziła mój fotel na tyle, że już nie
był elektroniczny, ~;”D~ za pomocą
jakiegoś sprzętu strzelającego prądem. ~*EMP Tool, no ale Ramoninth z opka
mogła o tym nie wiedzieć.*~ Widząc to, krzyknęłam:
~*– To be an Aperture
Science client
Would be
like a dream
Hey yo my
brain has been cravin' it back
Since
Portal hit steam*~
~Najlepsze co można by krzyknąć w tym momencie. xD~
~*Wiem x”D*~
- Judith! Co ty robisz?!
~– Sram –
odpowiedziała Judith.~
~*Co. xDDD*~
~Podtrzymuję poziom analiz. xD~
- To co widzisz. – Odpowiedziała, po czym
zaczęła iść w moim kierunku. Ja, cofając się,
rzekłam:
~*– No commute to
work i'd have
The portal
express
With a blue
one in my closet
Orange one
at my desk*~
~No comment. xD~
~*:D*~
- Judith…Dr. Judith
Mossman…Proszę!
~Skąd Ramoninth wie, że Judith też
miała tytuł doktora?~
~*Marysueizm jej pewnie w tym pomógł.*~
~;=;~
~*Wiem ;=;*~
Chwilę później, kiedy na chwilę się odwróciła,
ja rzekłam ściszonym głosem do intercomu, po uprzednim włączeniu go:
~– When my roommate is annoying and been
Toying with
my stuff
I'd shoot a
portal underneath him and just
Punch him
in the nuts~
~*Nie ma to jak wklejać fragmenty piosenek w dialogi. xDDD*~
~Też mnie się to podoba. xD~
- Chodźcie tu…
Jednak, nie dokończyłam, gdyż Judith odwróciła
się i z tego swojego sprzętu strzeliła w intercom, uszkadzając go. ~*I
dobrze ci tak.*~ Po chwili, podeszła do jedynego przycisku na
fotelu, który działał, ponieważ miał inne okablowanie, ~O czym nie było powiedziane wcześniej. Licznik rzeczy biorących się z
dupy: 10~ nie połączone w 100% ~AAA!!!
ZNÓÓÓW!!!~ z głównym systemem fotela. Kiedy ja chciałam podejść aby ją
powstrzymać, ta powiedziała:
~*– I'd order
delivery get it
Fast like
digiorno
'cuz once
it leaves the restaurant
It goes
right through a portal*~
~To byłaby wspaniała parodia „Half-Life 2”, wstawianie tych fragmentów piosenek w usta
bohaterów. xD~
~*Szkoda, że nie umiem tworzyć przeróbek, to bym taką
zrobiła. xD*~
- Nie. Odejdź stąd.
Nie chcąc ryzykować, odsunęłam się. ~Ważne, że instynkty ci działały. CUD! *.*~
~*Magia! O.O*~ Kilka sekund później, ona wystrzeliła
w przycisk, niszcząc go. Następnie podeszła do Gordona aby go uwolnić. Ja
natomiast, po cichu wzięłam działo grawitacyjne, trochę odbiegłam i
wystrzeliłam w nich, oślepiając czwórkę na jakiś czas, a następnie uciekłam. ~*No,
czyli po prostu zamiast Breena została tu wklejona nasza Mary Sue. No i trochę
kwestie zostały pozmieniane, dzięki czemu nie miała takich rakogennych
wypowiedzi jak Breen w grze.*~ Drogą ratunku był już tylko portal Kombinatu
na inną, losową planetę należącą do nas. ~Czy
ten portal w grze czasem nie miał teleportować do Nadświatu? Licznik
niekanonicznych zagrań: 10~ W czasie biegu, myślałam:
~*”I'm never late
for a date
Just ask my
lady friends
By using
portal physics
I'm always
impressing tchem”*~
~Fajne myśli podczas ucieczki przed zajebaniem. xD~
~*Wiem ;”D*~
„Zdradziecka suka. Jak ona mogła?! Kogo ten
Breen wynajął?!”
~Ktoś tu chyba dostanie wpierdol.~
~*Chciałbyś*~
~No L~
Uciekając, dobiegłam jeszcze do pewnych
komputerów. Będąc tam, odłożyłam broń na podłogę, zdjęłam z ucha mikrofon
intercomu, gdyż i tak nie był mi już potrzebny, ~*W sumie logiczne, po co mieć przy
sobie coś, co nie działa.*~ bo był zniszczony, a następnie zaczęłam za
jego (komputera) ~No nie pierdol, nie
domyśliliśmy się.~ pomocą blokować możliwość wyłączenia reaktora ciemnej
energii i Rdzenia Cytadeli. ~*Niestety, Gordon sobie poradzi.*~ W
pewnym momencie jednak, usłyszałam windę. Od razu odwróciłam się. W tym
momencie ujrzałam Gordona i Alyx. Widząc ich,
rzekłam:
~– Forget making
reservations
I would
never have to wait
Portal in
the right location
I've got
someone else's plate~
~*To tak pięknie brzmi, zważając na sytuacje. xDDD*~
~Też mnie się podoba. xD~
- O kurwa.
Po czym pobiegłam do windy do portalu. Kiedy
zaś zamknęła się, ujrzałam, że podbiegła do niej także Alyx. Widząc ją przez
oszklone drzwi, uśmiechnęłam się sarkastycznie i kiedy transport ruszył
pomachałam jej równie sarkastycznie. ~*Mówiłam, po prostu zamiast Breena
została tu wklejona nasza Mary Sue. Chociaż FanFiction, w którym Adminem Ziemi
byłby kto inny niż Breen też mógłby przejść, tak sobie teraz myślę. No, tylko
trzeba byłoby ciekawie taki FanFiction stworzyć.*~ ~Fajny mógłby być też FanFiction przedstawiający akcję „Half-Life
2” z perspektywy Breena. No i jeżeli
trzymać teorię, że po śmierci umysł Breena został przeniesiony do ciała jednego
z Advisorów, to też fajny byłby FanFiction przedstawiający akcję dwóch epizodów
z jego perspektywy.~ ~*Aż chyba kiedyś taki napiszę.*~ ~A napisz mi go chujowo, to SCP-076 naślę.~ ~*;_;*~ ~;”””D~ Parę chwil później, byłam już w
portalu. Włączyłam więc go. ~*Jak nakazują prawa logiki.*~ W
tym momencie, włączyło się także pole chroniące. Parę minut później, ujrzałam
Gordona. ~Akcja lubi zapierdalać, ale w
sumie to wiadome.~ Widząc go, w pewnym momencie usłyszałam, że Alyx mówiła
przez systemy głosowe (kij wie, jak ona się do nich włamała w tak krótkim
czasie): ~*Reakcja tysiąclecia. xD W każdym razie, to
ładniej by wyglądało bez nawiasów.*~
~– I could sneak
into a party
Where they
didn't invite me
And be
dealing out bacardi
While some
dudes try to fight me~
~*Najlepsze, co mogłaby powiedzieć. xD*~
~:D~
- O nie…To Ramoninth…Szybko Gordon! Musisz
wyłączyć reaktor!
~–
Spierdalaj – odpowiedział Gordon, mimo iż jest niemową, po czym przeszedł na
stronę Kombinatu pokazując Alyx fuckersa.~
~*Jaki ten Gordon kulturalny. Jego pierwsze
słowo to „Spierdalaj”. xD*~
~C’nie? :D~
Po tym, ja powiedziałam:
~*– Would always end well
Dealing
with these mere mortals
Aperture
handhelds
Got me
thinkin' with portals~
~Co jest z nami nie tak? xD~
~*WSZYSTKO :D*~
- Gordon Freeman. Witam ponownie. Nawet nie
próbuj dotykać reaktora.
~Jak już nie masz pomysłu na
ambitniejsze wypowiedzi, to wsadź w usta głównej postaci kwestie, które w grze
wypowiada Breen.~
~*To by było zbyt proste.*~
~;=;~
~*Wiem ;=;*~
A następnie zaczęłam próbę namieszania mu w
głowie, aby zapomniał o swoim celu. ~A
żeś pierdoła, to wiadomo, że ci się nie uda. Chociaż w sumie, w grze Breenowi
też się nie udało, więc w sumie nie będę się czepiał.~ Na przemian mówiła
również jego towarzyszka, próbując przekonać go do jego przeznaczenia. ~*Biedny
Gordon, podczas ratowania świata musiał słuchać dwóch przekrzykujących się
bab.*~ Oczywiście, miał on utrudnione zadanie, gdyż
musiał walczyć z mymi żołnierzami. ~:D~ Parę
minut później, dostał się on do reaktora, który uruchamiał już portal. ~L~ Następnie, za pomocą kul energii
zaczął go wyłączać. ~*Niby słowo „wyłączać” brzmi ładniej, ale faktem jest, że Gordon ten reaktor po
prostu rozpierdalał. W ogóle, taki off-top: Czy w grze jest zaprogramowana
sekwencja przeteleportowania się Breena do Nadświatu? Bo jak włączam Combine
OverWiki i wchodzę w kwestie Breena, to w pewnym momencie scrollowania widzę
to:
Więc coś musi być na rzeczy, ale pewna nie
jestem, czy w grze to się może zdarzyć. Niby ta kwestia jest w kategorii z
kwestiami z wydanej gry, więc…*~
~Każę Sezorisowi spróbować.~
~*Jesteś taki miły. xD*~
~:D~
Ja nadal starałam się mieszać mu w głowie żeby
zaniechał celu. W pewnym momencie,
rzekłam:
~*– Wish I had a
Portal
Wish I Wish
I had a Portal Gun
I'm not
mute like freeman yo
But please
don't make me beg for one
Wish I had
a Portal
Wish I Wish
I had a Portal Gun
I'd be cool
as chell
Oh i could
do a speedy grocery run*~
~Ta analiza dosięgnęła dna i drąży dalej. xD~
~*;”D*~
- Myśl człowieku! Myśl! Jeśli to teraz
wybuchnie, nie tylko zniszczy Cytadelę! ~*Zniszczy ci też ryj! A nie, sorki,
G-Man czas zatrzyma. ;-;*~Ucierpi na tym również City 17! ~*Tak
w ogóle to wiecie, że w tym FanFiction G-Man się nie pojawi?*~ ~O.O~ ~*Ale w FanFiction „Kroniki Kombinatu” będzie się pojawiał
prawie co chwila. Moją największą rozkminą jest jak napisać jego wypowiedzi,
aby kanon nie umarł.*~ ~Hmmm…A chuj wie.~
~*Ale żeś mi pomógł. xD*~ ~;”””D~ Reaktor
ciemnej energii jest pomocnikiem Rdzenia Cytadeli! Chcesz doprowadzić do jego
destabilizacji, a w konsekwencji do wybuchu atomowego?! ~*Tak
:D*~ ~Drugi Czarnobyl Attack~
W tym momencie, najwidoczniej zawahał się on
na chwilę, ponieważ przez parę sekund nie słychać było strzałów. Jednak, nie
zaniechał swoich czynów. ~*Gordon to bóg, wie co robi.*~ I
w pewnym momencie, nie mogłam już mówić przez systemy głosowe. Wyłączony został
reaktor, a więc i one. ~;”D~ A parę
chwil później – wybuchł. Zniszczył ścianę portalu oraz tą za mną i mnie
wypchnął. ~*No ale nasza bohaterka zginąć nie może, bo
mielibyśmy paradoks. Kurwa, ale żem się zabezpieczyła pisząc to opko.*~ ~Ty spryciarzu.~ A
byłam na samym szczycie budynku. Zaczęłam więc spadać w dół. ~A za tobą pędziły zdania pojedyncze.~ W
jednej chwili przed oczami przeleciało mi całe życie. ~*A,
że zbyt ciekawe nie było, no to nie mogło się tam przewinąć nic
interesującego.*~ Po paru sekundach, uderzyłam bardzo mocno w
ziemię. I od tego upadku – straciłam przytomność… ~Je!~
~*Tak w ogóle, koniec analizy na dzisiaj.
Zanalizowaliśmy już dzienny limit pięciu rozdziałów.*~
~Dobrze, że na razie są krótkie.~
~*Zawsze coś. No ale są rakogenne, także
ten…*~
~Coś za coś.~
_________________________________________
Rozdział X – Ostatnie chwile Cytadeli.
~L~
Kiedy zaś się obudziłam, ujrzałam sufit z
czarnego metalu. Wiedziałam już, że leżałam gdzieś w Cytadeli. ~*Bo
w sumie gdzie indziej mogłabyś leżeć. Znaczy wiadomo, że mogliby cię olać i
zostawić przed Cytadelą, ale skoro już cię nie olali, to niby gdzie miałabyś
się znaleźć.*~Pamiętałam tylko przywiezienie do głównego
pomieszczenia Eli Vance, ~Jego imię
chyba da się odmienić, tak jak coś.~ później Gordona Freemana, a następnie
Alyx Vance, moją próbę zmanipulowania ich, zdradę Judith, ~*Właśnie
dlatego jest jedną z dwóch postaci, których nienawidzę.*~ moją
ucieczkę, zablokowanie reaktora i Rdzenia Cytadeli, znów ucieczkę przed
Gordonem i Alyx do portalu, ~Po chuj
jest tu streszczenie tego, co było w poprzednim rozdziale?~ ~*Cholera
wie.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ przybycie
Gordona, moja próba namieszania mu w głowie, jego dostanie się do reaktora,
moja przestroga przed tym, że zniszczy również City ~69~ 17, ~*Won xD*~ ~Nie
:D~ zniszczenie reaktora, wybuch, upadek na sam
dół budynku i ciemność. Jedyne co mnie dziwiło to to, że przez jedno oko
widziałam normalnie, a przez drugie na żółto, jakbym miała oko jakiegoś robota.
~*Hehe :D*~ Szczególnie, że w rogu tego żółtego
obrazu było logo Kombinatu. ~Widzicie,
Kombinat jest wszędzie.~ Kiedy natomiast wyprostowałam głowę, ujrzałam, że
byłam w szpitalu, który znajdował się w Cytadeli. ~*W
sumie logiczne, że coś na kształt tego musiało tam być, bo gdzieś musieli
przerabiać ludziów na Stalkerów lub żołnierzy armii Kombinatu.*~ ~Ludziów. Tak. xD~ ~*:D*~ Koło
mnie zaś, siedział Wallace Breen~*uś*~ i przeglądał jakieś plany~*,
które dotyczyły przejęcia przez Zardonica władzy nad światem*~.
~Zardonic jako władca świata. #Czytałbym
xD~ ~*Wiem, bo ja też. xD*~
Lecz, najprawdopodobniej zauważył, że się obudziłam, gdyż w pewnym momencie
odłożył papiery, spojrzał na mnie i rzekł:
~*– Life gave me
lemons
I don't
make lemonade
I'm mad
like Cave Johnson
I got lemon
grenades*~
~To jest najlepsze co ktokolwiek mógłby w tej sytuacji
wypowiedzieć. xD~
~*Wiem ;”D*~
- O, Ramoninth. Już się obudziłaś. W ogóle
cud, ~*szkoda~ że żyjesz. ~*Jesteś taki miły. xD*~ ~Wiem :D~
~– The world is filled with puzzles
I could
solve with portal physics
I would
brave the chamber struggles
Just to
escape family visits – powiedziałam~
~*Analiza dokopała się do jądra Ziemi, ale kopie dalej. xD*~
~;”D~
- Czasem wolałabym umrzeć…Tak mnie wszystko
boli… ~:D~ Tak a propos, to może
wiesz, dlaczego przez jedno oko widzę normalnie, a przez drugie na ~*sraczkowato*~
żółto, jakbym ~Chwila…Znów? X”D~ ~*Why not?
:D*~ miała oko jakiegoś
robota? – Spytałam
~*– I'd be traveling
like a maveric
Surfaces
all orange and blue
When i'm
locked out my apartment
I'd use the
companion cube – odpowiedział*~
~Kuźwa, powinniśmy ograniczyć przesiadywanie na tekstowo.pl.
xD~
~*To pewne, ale po chuj? xD*~
- Wiedziałem, że o to zapytasz. Otóż, popatrz.
– Odpowiedział, po czym wziął lustro ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 11~ i mi je pokazał. Kiedy to zrobił,
ujrzałam, że jedno moje oko było naturalne, ale drugie już nie. Było ono w
kształcie jakieś dziwnej figury. Miało kolor biały, a w środku czarny. Samo oko
miało kolor żółty. ~*Ułatwię wam wyobrażanie sobie: Wyglądało jak
głowa GLaDOS.*~ ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 8~ Widząc to, krzyknęłam:
~– Oh GLaDOS take me to your center
'cuz i want
to get enriched
I'm dying
thinkin'bout your science
I'd do
anything for it~
~*Najlepsza rzecz jaką można by wykrzyczeć po dowiedzeniu
się, że ma się sztuczne oko. XD*~
~:D~
- CO?! Co się stało z moim prawdziwym okiem?! ~Zardonic wyjebał je w kosmos, bo uznał, że
nie jesteś godna tego oka.~ ~*Hipoteza tysiąclecia. xD*~ ~C’nie? ;”D~ I
skąd ja mam to oko robota?!
~*– Yeah, i'd shoot
two portals in a vertical line
Undo my
belt, lean in and
Change
pants without having to look down
Also i'd
suck my own diiiiiiiiiiiiiiiiiiiiick!!!! - odparł*~
~To ostatnie zdanie jest piękne. XD~
~*Wiem, ale nie moja wina, że tak jest w piosence. XD*~
- Kiedy znaleźliśmy cię pod gruzami wokół
Cytadeli, ujrzeliśmy, że jedno oko po prostu wypadło ci z oczodołu, ~:D~ co znaczyło, że uderzenie po
upadku musiało być bardzo mocne. ~*No nie pierdol. Sam fakt, że
przeżyła upadek z dwóch kilometrów jest cudem.*~ ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 9~ Cud, że tylko jedno oko ci wypadło.
Wzięliśmy więc ciebie i zabraliśmy do tego szpitala, po czym zaczęliśmy ci
tworzyć jakieś oko zastępcze. ~:-(~ Jako iż nie umiemy jeszcze tworzyć
prawdziwych oczu, zrobiliśmy ci takie, a następnie wszczepiliśmy. ~*Kuźwa,
ale oni zajebiści.*~ ~C’nie?~ Jako
iż jest połączone z twoim układem nerwowym i odpowiednio stworzone, nadal
możesz nim mrugać, zamykać je oraz mogą z niego płynąć łzy. Lecz, ma ono
również ulepszenia, których normalne oko nie posiada. ~Bowiem jak szaleć to szaleć po całości.~ Bowiem za jego pomocą
możesz np. ~Licznik aŁtoreczkowych
rzeczy: 10~ robić zdjęcia czy za pomocą myśli przeglądać Internet. –
Odpowiedział
W tym momencie, nastała cisza. Chwilę później, rzekłam:
~– Wish I had a
Portal
Wish I Wish
I had a Portal Gun
Wish I had
a Portal
Wish I Wish
I had a Portal Gun~
~*Jak ja kocham wciskać w usta bohaterów teksty piosenek.
xD*~
~Nie tylko ty. xD~
- Dziękuję…Ale…Ale…Czy to, że wyglądam jak
wyglądam sprawi, że przestaniesz mnie kochać?
~– Tak :D –
odpowiedział Breen.~
~*Still better love
story than Twilight. xD*~
~:D~
- Oczywiście, że dalej będę cię kochał. ~:-(~ ~*Won xD*~ ~;”D~ To jak wyglądasz, nie sprawi, że przestanę cię
kochać. – Odparł
W tym momencie, uśmiechnęłam się do niego.
Myślałam, że przestanie mnie z tego powodu kochać. ~A byłoby oryginalnie, gdyby tak się stało. No ale jesteśmy w opku,
so…~ Lecz, parę sekund
później, rzekł:
~– I'd awoken from a
coma
And I saw
you hangin' there
You had
asked me
To try to
speak to you
But I just
jumped up in the air
Then we
started shakin'
And I was
so scared
But you led
me safely from that room
And then
you helped me disable
The deadly neurotoxin
That would
have surely spelled my doom~
~*Kurwa, a ten znalazł kolejną fanowską piosenkę. XD*~
~Oblecimy tak całe tekstowo.pl. :D~
~*Ja pierdolę. xD*~
~Z kim?~
~*GRZEGORZ! XDDD*~
~;”D~
- Ale przechodząc do mniej przyjemnych rzeczy
– musimy wysadzić Rdzeń Cytadeli i tym samym ją samą oraz City 17. ~:-((((~
~*– So Wheatley, why'd you try to kill
me?
After all
that we'd been through!
Everything
we'd done seemed like so much fun
But I just don't
know what happened to you. – odparłam na tę wiadomość.*~
~Ktoś nas musi wychować. xD~
~*SLAAADEEE!!! X”D*~
~Nawet on nie da rady. XD~
- CO?! DLACZEGO?! –
Krzyknęłam
~– Well I remember
Those times
we were together
When you
weren't totally insane.
Breakin'
windows and solvin' puzzles
My oh my,
how things have changed! – powiedział~
~*To będzie najbardziej popieprzona analiza w dziejach tej Samoanalizatorni.
xD*~
~Przynajmniej czytelnicy się nie zanudzą.~
~*W sumie…*~
- Zostaje nam coraz mniej wojsk stacjonujących
na Ziemi. Ruch Oporu powoli wygrywa. ~Ponieważ
Gordon jest zajebisty.~ Potrzebujemy otworzyć portal, za pomocą którego
można by wezwać żołnierzy przebywających obecnie na innych planetach pod
władaniem Kombinatu. ~*Ile bym dała, aby na końcu „Half-Life 2: Episode Two” ta
pierdzielona rakieta nie trafiła w portal. ;-;*~ Lecz,
potrzebna do tego jest ogromna ilość energii, którą uzyskać można tylko przez ~pierdnięcie Andromedy~ wybuch
nuklearny. ~*BOŻE x””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;”D~ Jedyna rzecz, którą można wysadzić i,
która dałaby nam tyle mocy jest właśnie Rdzeń Cytadeli. Jednak, jeśli ktoś
zamknąłby portal, jedyną deską ratunku pozostałyby pewne plany znalezione przez
Judith ~*Tępą Pizdę*~ Mossman i parę innych ~Fajne drugie i trzecie imię jej
wymyśliłaś. xD~ ~*Ale pasuje? Pasuje. :D*~ osób
na statku Borealis, który jest na Ant~y~arktydzie.
~*Znów? xD*~ ~Why not? :D~ Tamto miejsce również przejęli nasi żołnierze.
Plany można wykorzystać albo przeciw ludzkości, albo przeciw nam. Gdyby jednak
dostały się w ręce Gordona Freemana i ~*Zardonica*~ jego
ludzi ~Nosz… xDDD~ ~*;”D*~
– to byłoby już po Kombinacie. – Opowiedział
~*– So Wheatley, why'd you try to kill
me?
After all
that we'd been through!
Everything
we'd done seemed like so much fun
But I just
don't know what happened to you. – stwierdziłam*~
~Najlepsze podsumowanie dramatycznej sytuacji. xD~
~*:D*~
- Czyli jednak przyszłość, którą widzieliśmy
powoli się spełnia…Teraz Rdzeń, a później my. ~*:D*~ – Odparłam ze łzami w oczach.
W tym momencie, Breen~*uś*~
chwycił mnie za rękę i rzekł:
~– I never called
you a moron
I never
said that you looked fat
I never
claimed you were adopted
...or asked
you to buy me a hat.
I only
wanted to help you
'Cause I
thought that you'd help me
Then I
found out you were evil as evil
can be...
Yeah!~
~*A fanowskich piosenek jest jeszcze duuużo. xD*~
~Wiem :D~
- Nie płacz, kochanie…Nawet jeśli przyszłość
nadejdzie – ja będę z tobą na zawsze.
~
~
Przynajmniej na niego mogłam wtedy liczyć.
Wiedziałam, że jak coś powie, to to wypełni. ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 11~ Chwilę później, gdy emocje
opadły, ja rzekłam:
~*– You were my best friend
But you
know it had to end
Because
nothing gold can stay
When you
said thay I'd die
I felt a
tear drop in my eye
That's when
I started to say...*~
~Bez komentarza. xD~
~*;”D*~
- A co do Judith, to nawet nie wspominaj o tej
zdradzieckiej suce, ~Przecinek,
spierdalaj.~
~– Wheatley, why'd
you try to kill me?
After all
that we'd been through!
Everything
we'd done seemed like so much fun
But I just
don't know what happened to you. – rzekł~
~*Po prostu wklejajmy w ich usta te teksty bez zbędnych
komentarzy. xD*~
~Tak będzie najlepiej. xD~
- Dlaczego zaraz zdradziecka suka? Przecież
jest dobrym szpiegiem. ~*Chciałoby się.*~ –
Spytał
~*– Wheatley, Why'd you make me kill you
Shot you
through a portal to the moon!
You're floatin
' 'round in space
And I just
can't replace – odpowiedziałam*~
- BYŁA. Myślisz, że dlaczego reaktor ciemnej
energii wybuchł destabilizując Rdzeń i niszcząc większą część Cytadeli? ~*Bowiem
Zardonic i Gordon znów bawili się tym przyciskiem, a nie zrobiliby tego, gdyby
nie udostępniła im go Judith.*~ ~To byłby
najpiękniejszy FanFiction na świecie. xD~ ~*Wiem. X”D*~ Wysadził
go Gordon Freeman, ale to tylko dlatego, że najpierw został zamknięty w
transporterze, ale później uwolniła go JUDITH. Najpierw zniszczyła mi wszystkie
sprzęty elektroniczne łącznie z intercomem jakimś swoim małym gadżetem, który
przeciążał prądem sprzęty, ~EMP Tool, no
ale Ramoninth z opka nie mogła tego wiedzieć.~ żebym nie mogła wezwać
żołnierzy ~*Wielka litera, do nogi!*~ Kombinatu
aby mogli ją powstrzymać, a potem ich UWOLNIŁA. Ja uciekłam w tym czasie do
portalu. I to przez JUDITH Gordon mógł wysadzić reaktor i tym samym doprowadzić
do powolnej autodestrukcji kombinatu. ~Wielka
litera, to nie jest śmieszne!~ Więc Judith zdradziła Kombinat. ~*Szmata
jebana.*~ ~#Kultura xD~ ~*:D*~ –
Odpowiedziałam
~– This Wheatley-sized hole in my
heart! – skomentował~
~*Najlepsze, co można by odpowiedzieć na taką historię. xD*~
~Co nie? :D~
- Jak ją znajdę, to chyba ją zabiję. – Powiedział
~To jeszcze raz, niech pierwszy rzuci
kamieniem ten, kto nie lubi Breena. xD~
~*Tylko psychole nie lubią Breena. A właśnie:
– You know testing
and testing.
And
chambers and such.
All the
cubses and lasers.
That hurt
you so much...
But do you
recall the dumbest moron of all? – spytałam*~
~No do… xDDD~
~*;”D*~
- Zamierzam jej zrobić to samo. – Odparłam
~Kolejna do kolekcji. xD~
~*Ogólnie to Judith i Magnussona należy
zamknąć w pomieszczeniu z kwasem.*~
~Jakaś ty miła w stosunku do nich. xD~
~*Wiem xD*~
Po tej rozmowie, Breen posiedział przy mnie
jakiś czas. Później zaś, wstał i wyszedł aby zobaczyć co działo się w Cytadeli.
~W sumie logiczne w tym momencie.~
Ja musiałam leżeć tu jeszcze z dwa tygodnie. ~*I
znowu, czas zapierdala niezgodnie z kanonem.*~ ~Licznik niekanonicznych zagrań: 11~ Po
tym czasie zdjęli mi gips z nóg i rąk, dzięki czemu mogłam normalnie chodzić… ~L~
~*Dobra, ale teraz przerwa, a po przerwie
analizujemy chyba najkrótszy rozdział w tym FanFiction.*~
~Zawsze coś.~
_________________________________________
Rozdział XI – Zawsze coś przeszkodzi.
~To
jest najkrótszy rozdział w całym FanFiction. Ma ledwo stronę w Wordzie, mimo iż
mógłby być znacznie dłuższy.~
~*No ale kiedy to pisałam, byłam
niedojebana.*~
~;=;~
Od tego momentu, ja i Breen~*uś*~
byliśmy w ruchu. Ja nie mogłam przebywać w mej komnacie, gdyż mój fotel został
uszkodzony, ~To nie przeszkoda, po
prostu nie mogłabyś siedzieć. Jednak znając Mary Sue, coś by wymyśliła.~ a
poza tym nie wiedziałam, kiedy trzeba było uciekać. ~*Sądzę,
że w odpowiednim momencie ktoś by cię poinformował.*~
Jeśli trzeba było wydawać rozkazy – mówiłam Breen~*usi*~owi
co ma powiedzieć, gdyż mój intercom został zniszczony, a jego nie. ~Wiemy, nie musisz się powtarzać.~ ~*Ale
opko…*~ ~;=;~ Snuliśmy
więc po Cytadeli kontrolując wszystko osobiście oraz czekając na moment, w
którym trzeba było uciekać. ~Tak, ja
wiem, że „Half-Life 2: Episode One” jest krótką grą i w FanFiction, w którym opisuje się wydarzenia z
perspektywy kogoś, kto rządzi Kombinatem nie będzie się za wiele działo, ale
jednak można by dodać trochę akcji. No, bo na przykład główna bohaterka mogłaby
wyjść z Cytadeli i poprowadzić jakiś oddział Overwatch Soldiers lub Overwatch
Elite do walki przeciwko rebeliantom, bo w końcu powstanie nadal trwało. Potem na
przykład mogłaby z jakiegoś powodu gdzieś zagubić się w podziemiach City 17 i
musiałaby zdążyć uciec przed wybuchem Cytadeli. No i- ~*<Zatyka
Grzegorzowi usta.> Analiza końcowa to jeszcze nie tu, matole. ;-;*~ Ups ;”””D~
Na początku wszystko było spokojne. No, oprócz
tego, że Cytadela była w stanie krytycznym i wszystko w niej waliło się i
paliło. ~No i gdzieś tam popylali Gordon
i Alyx, więc koniec końców Ramoninth mogłaby się z nimi spotkać i mogłaby
wywiązać się walka. No ale nie, bo to opko. ;-;~ Lecz, któregoś dnia,
ujrzałam, że w moim kierunku szedł jeden z Żołnierzy ~Kibli Publicznych~ Kombinatu, ~*Najlepsza armia świata. xD*~ ~Wiadomo :D~ który
miał kontrolować stan Rdzenia Cytadeli i jak coś to powiadomić nas, że już czas
uciekać. Chwilę później, kiedy
podszedł do mnie, powiedział on:
~*– Wheatley the blue-eyed moron
Had a
single bright blue eye
But if it
ever shone light
Wheatley's
sure that he would die*~
~Najlepsze, co można by w tym momencie wypowiedzieć. XD~
~*Wiem ;”D*~
– Najwyższy ~Niedojebie Społeczny~ Imperatorze! ~*I znowu ta twoja kultura. xD*~ ~;”D~ Ustabilizowano Rdzeń Cytadeli! Co
teraz mamy zrobić?
~*Zesrać się i tak chodzić.*~
~Najlepsze, co można by odpowiedzieć
na takie pytanie. XD~
~*C’nie? ;”D*~
W tym momencie byłam w kropce. Nie chciałam
wysadzać Cytadeli, ale jednocześnie wiedziałam, że potrzebujemy pomocy ze
strony wojsk stacjonujących na innych planetach. Nie wiedziałam, co
odpowiedzieć. ~*A ja i moja odpowiedź ci nie pomogłyśmy?*~ ~NIE? xD~ ~*;”D*~
Chwilę później zaś, podszedł do mnie Breen~*uś*~,
który stał niedaleko, po czym chwycił mnie za ręce, schylił się trochę, gdyż
byłam niższa od niego ~Licznik
aŁtoreczkowych rzeczy: 12~ i ~zgwałcił
wzrokiem~ spojrzał błagalnie w moje oczy. ~*GRZEGORZ! X”D*~ ~;”””D~ Nie mogłam odmówić ukochanemu. ~*Kurwa
ja pierdolę. Powinnaś od razu powiedzieć, że zdestabilizować. Sprawy imperium
powinny być dla ciebie nadrzędne, szczególnie, że to twoje dzieło.*~ ~Mówię, Ramoninth z opka to niedojeb
społeczny.~ ~*Właśnie widać. ;=;*~ Westchnęłam więc i powiedziałam ze
słyszalną bezradnością w głosie:
~– All of the lab
boys' data
Really
showed the truth, they said
And so they
told poor Wheatley
"Never
shine light from your head!"~
~*Kurwa, to tak bardzo nie pasuje do obecnej sytuacji w opku,
a jednocześnie jest takie bekowe. xD*~
~Wiem ;”D
- Zdestabilizować…
Po tym słowie, żołnierz odszedł w kierunku
Rdzenia. Kiedy zaś ja i Breen~*uś*~ zostaliśmy sami, ~ (
͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Won xD*~ ~Nie
:D~ ten rzekł:
~*– Then one day in the factory
GLaDOS shut
off the light
And so he
was forced to choose
To try to
help through his fright*~
~A skąd ten stalker to wiedział? xD~
~*MEDŻIK :D*~
- Wiem, że twój sentyment do tej budowli jest wielki
~jak ta pustka w twym zakutym łbie~,
ale zrozum, ~*CULTURE 4000*~ ~:D~ że potrzebujemy wsparcia.
~– Then
suddenly the surprise
Lab boys'
data was all wrong
He could
shine light undying
Guiding
safely Chell along! – powiedziałam*~
~Czas iść się leczyć. xD~
~*Tró xD*~
- Wiem o tym…Przyszłości nie zmienię… -
Powiedziałam
~Ale zawsze mogłabyś próbować. No, ale
po co ubarwiać opko, co nie?~
Po tych słowach, mimo wszystko, zaczęliśmy
dalej chodzić po Cytadeli. ~*Bowiem za bardzo nie mieliście wyboru.*~ Jednak,
następne dni przynosiły coraz to bardziej nieuchronny koniec Kombinatu… ~L~
~*Przerwa i lecimy z kolejnym rozdziałem.*~
~Nudzę sięęę…~
~*Ja też, ale musimy zanalizować dzisiaj
jeszcze trzy rozdziały.*~
~L~
~*Wiem, niestety. L*~
_________________________________________
Rozdział XII – Ucieczka
~*Szkoda tylko, że ten rozdział nie
jest ani trochę ciekawy, mimo iż mógłby być.*~
~To
opko ogólnie nie jest ciekawe.~
~*To wiadome nie od dziś.*~
Od tego momentu, przez jakiś czas, nasze życie
przebiegało w ciągłym stresie. ~:D~ Wiedzieliśmy,
że w którymś momencie trzeba będzie uciekać z Cytadeli przed wybuchem. Ja to
nawet spać nie mogłam ze strachu, że w środku nocy trzeba będzie uciekać. ~*Jakbyście
nie mogli spierdolić od razu, to by wam nic nie groziło.*~ ~Niestety, w opku tak logiczne rozwiązania nigdy nie są brane pod
uwagę.~ ~*Niestety L*~
Życie imperatora nie jest i nigdy nie było łatwe, szczególnie, gdy władało się
międzygalaktycznym imperium. ~Captain
Obvious jak zwykle na straży.~
Aż w końcu, któregoś dnia, kiedy ja i Breen~*uś*~
staliśmy niedaleko mojego statku kosmicznego, ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 13~ w pewnym momencie ujrzeliśmy
idącego szybkim krokiem jednego z Żołnierzy ~~*Stop xD*~ ;”D~ Kombinatu, który miał za zadanie monitorowanie
Rdzenia Cytadeli aby poinformować nas, kiedy trzeba uciec. ~*Wiemy,
nie musisz się powtarzać.*~ ~Licznik
słów…~ ~*;=;*~ Kiedy zaś do nas podszedł, rzekł:
~– Cube goes clunk.
Crow goes
squark.
Cores go
"Space!"
And the
boots go walk.
Bots go
beep.
Gel goes
splat.
And the
Fizzler goes poof!~
~*Najlepsze, co można by w tym momencie powiedzieć. xD*~
~Co nie? :D~
- Najwyższy ~Zjebie~ Imperatorze! ~*Znów? xD*~ ~Ale pasuje? Pasuje. :D~ Rdzeń Cytadeli wybuchnie za parę
minut! Trzeba opuścić
Cytadelę!
~*– The gun goes PEW!
And lasers
go TSSSS!
And turrets
go "OW OW OW!"
But there's
one sound, that no one knows...
WHAT DOES
THE CHELL SAY!? – powiedziałam*~
~Nas już nikt nie wychowa. xD~
~*Ty to masz zapłon. xD*~
- Rozumiem. – Powiedziałam
Po tych słowach, żołnierz odszedł, ~On się już nigdy nie pojawi, tak tylko
powiem.~ a ja i Breen~*uś*~ wsiedliśmy do mojego pojazdu. Breen~*uś*~
usiadł za sterami pojazdu, a ja obok niego. ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 14~ ~*A poza tym, od kiedy Breen potrafi
prowadzić takie pojazdy? Szczerze wątpię, aby potrzebna była mu ta umiejętność,
więc sądzę, że w grze nie potrafiłby tego zrobić.*~ ~Licznik niekanonicznych zagrań: 12~ Chwilę
później, po raz ostatni wylecieliśmy z Cytadeli i ruszyliśmy w kierunku
przeciwnym do wybuchu aby opuścić miasto. ~*Co jest logiczne.*~ Pod
nami widać było jadące ostatnie pociągi z mieszkańcami City ~69~ 17 ~*Ja pierdolę, ty gimbusie. xD*~ ~;”D~ opuszczającymi miasto a nad nami
lecące pody ~Jestem pewien, że to słowo
ma tłumaczenie. Czepnąłbym się, gdybym wiedział, jak wygląda przetłumaczona
wersja tego słowa.~ z Combine Advisorami ~*O, a ta nazwa jest już po angielsku.
-_-*~ (Doradcami Kombinatu, takie stwory, które poza
tym, że z boku wyglądały jak wielkie worki na śmieci lub wielkie worki do
odkurzacza ~*Moja wina, że mam z nimi takie skojarzenia?
XD*~ ~Piękne, nie ma chuja we wsi. XD~
{jak kto woli} czasem się przydawały ~Ej
właśnie, zapomniałem o nich. Skoro w tym FanFiction nie wspieramy teorii, że to
Advisory stworzyły Kombinat i obsadzamy w roli stwórcy Ramoninth z opka, to
dlaczego Advisory nigdy nie zostały wspomniane oraz nie zostało wspomniane, do
czego się przydawały? No i fajnie by było też stworzyć jakąś historię ich
powstania.~ ~*Opko…*~ ~;=;~)
opuszczającymi Cytadelę.
Kiedy Rdzeń wybuchł, ja i Breen~*uś*~
byliśmy poza miastem. Mimo to, wybuch dosięgnął nas i uszkodził nasz pojazd
powodując, że rozbiliśmy się na peryferiach. ~;”D~ Po mocnym uderzeniu w ziemię, straciliśmy przytomność…
Kiedy zaś się obudziłam, ujrzałam, że
siedziałam na zniszczonym siedzeniu, w pojeździe znajdującym się w tym samym
stanie. ~Zdziwiłbym się, gdyby pojazd
pozostał nienaruszony. No ale w sumie to opko, więc wszystko jest możliwe.~
Gdy się odwróciłam, ujrzałam nieprzytomnego Breen~*usi*~a
siedzącego obok mnie. Od razu chciałam wyjść z pojazdu i go stamtąd wynieść na
zewnątrz. Jednak, gdy chciałam się podnieść, poczułam, że coś mnie trzymało. ~To ja, a zaraz cię zabiję. :D~ ~*Najgorsze
jest to, że w tym opku główna bohaterka nie może umrzeć, bo będziemy mieli
paradoks. L*~
~Niestety L~ Po spuszczeniu wzroku, zobaczyłam, że
były to p~~*Wiem co chcesz napisać. Przestań, ty
niewyżyty zboczeńcu. xD*~ ;”””D~asy.
Naturalnie chciałam je odpiąć, jednak w tym momencie okazało się, że były
zablokowane. ~:D~ Jako iż w kieszeni
nosiłam na wszelki wypadek nóż, ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 12~ wyjęłam go i przecięłam je. Następnie
wyszłam na zewnątrz, podeszłam do drugich drzwi, otworzyłam je, przecięłam
pasy, które Breen~*uś*~ również miał zapięte, a następnie
wywlekłam go ze zniszczonego pojazdu na zewnątrz i położyłam na ziemi. ~Najdłuższe zdanie na świecie. Raz zdania
są za krótkie, raz za długie…Jakby nie można było tego wypośrodkować.~ ~*Jak
widać nie można. ;=;*~ ~;=;~ Następnie
odwróciłam się w kierunku, w którym niegdyś widoczna była Cytadela. Po
zrobieniu tego, ujrzałam na jej miejscu wielki, niebieskobiały portal.
~*”WHAT DOES THE CHELL SAY!?” – pomyślałam po
zobaczeniu tego.*~
~Najlepsze zdanie jakie można by pomyśleć na widok
superportalu. XD~
~*Co nie? :D*~
„Czyli się udało. Mam nadzieję, że Ruch Oporu
nie dojdzie do White Forest Rocket Facility i nie wystrzeli stamtąd rakiety,
którą mogliby zamknąć naszą przedostatnią deskę ratunku. ~*Oddałabym
wszystko, aby ta JEBANA RAKIETA NIE TRAFIŁA W PORTAL! ;=;*~”
– Pomyślałam, widząc to.
Po chwili jednak, usiadłam na trawie ~Bo nic się nie wydarzyło.~ i zaczęłam
czekać, aż Breen~*uś*~ się obudzi…
Paręnaście minut później, ujrzałam, że Breen~*uś*~
zaczął się budzić. Kiedy zaś otworzył
oczy, ja powiedziałam:
~– Cores and turrets
of every stage...
...wouldn't
you like to escape this cage?
Come to us
and you be sure...
...you're
not safe in Aperture!
This is
Aperture!
This is
Aperture!
Test
subjects die once they're in sight.
This is
Aperture!
Everybody
hit the floor!
Take a seat
'til the neurotoxin makes you die!
It's not
safe! We are sure...
...you're
not safe in Aperture!
I'm the one
that's keeping you alive...
...because,
y'know, its bloody hart to survive!
I'm the one
that wants to test.
Maybe at
the end I'll let you rest!
This is
Aperture!
This is
Aperture!
Aperture!
Aperture! Aperture! Aperture!~
~*Kurwa, kolejną fanowską piosenkę znalazł. xD*~
~:D~
- Nareszcie się ~wysrałeś~ obudziłeś… ~*Grzegorz, no! X”””DDDD*~ ~;”D~
~*– You're not safe, in this place...
...all of
us warn you of the big white face!
You are
safe, don't you struggle now...
...don't
you want your nice big cake?
Down that
corridor, running to the exit door...
She is
waiting there to grab and kill you!
Run!
This is
Aperture!
White and gray...
...and
slightly blue!
Want some
cake?
Well, none
for you!
Portal
here, portal there...
...throw a
turret in the air!
Watch for
the bullets that'll graze your hair!
Everybody
run!
Everybody
run!
You're not
safe in Aperture...
I'm the bot
with the adorable face...
...ready to
shoot you in your place!
I am the
reject that gave you a scare!
I am the
voice that you hear in there!
I am the
head of this great place...
...and I
just bought some rocks from space!
This is
Aperture!
This is
Aperture!
Aperture!
Aperture! Aperture!
Aperture! Aperture! Aperture! –
powiedział*~
~To byłaby najlepsza historia o psychiatryku: Postacie
rozmawiają ze sobą tekstami fanowskich piosenek z „Portal 2”. xD~
~*Tak ogólnie, a propos psychiatryków, to historia o
psychiatryku w City 17 mogłaby być ciekawa. Co prawda nie mam teraz pomysłu, co
mogłoby się dziać, ale fajnie by było zagrać w takiego moda…A nie, przepraszam,
to już się stało, jeżeli dobrze interpretuję fabułę tego moda, o którym teraz
myślę. To w takim razie fajnie by było przeczytać FanFiction o tym.*~
~Ja tu bekę cisnę, a tej się zebrało na przemyślenia. xD~
~*:D*~
- Ramoninth…Co się stało? ~Aż tak mocno przypieprzył w ziemię, że nie pamięta?~ ~*Z
tego wniosek.*~ I gdzie my jesteśmy? – Spytał
W tym momencie, opowiedział ~O, siema literówko. Dawno cię u nas nie
było.~ mu o wszystkim, co działo się od momentu poinformowania nas o
nieuchronnym wybuchu Rdzenia Cytadeli do momentu, w którym się obudziłam po
rozbiciu. Kiedy skończyłam,
Breen~*uś*~ rzekł:
~– Testing subjects
usually die...
...science
isn't fun without cyanide.
That's the
drill and you may die...
...as
you're not safe in Aperture!
You are
safe, don't you struggle now...
...don't
you want your nice big cake?
GLaDOS the
giant may fill your room with neurotoxin!
Shoot you
with a rocket-turret - turn you into burning mush!
This is
Aperture!
Everybody
run!
You better
escape to a much safer place!
Our dear
Chell is master of the portal-gun!
Everybody
help her in her flight!
Now!
This is Aperture!
This is
Aperture!
Aperture!
Aperture! Aperture! Aperture!~
~*Moi koledzy zapewne się w czasie tych ferii upijali oraz
chodzili na imprezy, a ja i nieśmiertelny pojeb a.k.a Grzegorz Antychryst
wciskamy w usta bohaterów moich starych opek teksty fanowskich i nie tylko
piosenek z „Portal 2”. Moja mama
powinna być ze mnie dumna. xD*~
~Jak cholera. XD~
~*;”D*~
- Dzięki, że mnie nie zostawiłaś w tym
pojeździe. ~Jesteś szczytem
zajebistości, nikt normalny by cię nie zostawił.~ ~*Szczytem
zajebistości jest Zardonic.*~ ~A, fakt.
To Breen jest przed szczytem.~ ~*No ja jebe.
xD*~ ~;”D~
~*- You're not safe,
in this place...
All of us
warned you of the big white face!
La! La! La! La la!
La! La! La!
La la!
La! La! La!
La la!
La! La la
la! La! La! – odparłam*~
~Historia o psychiatryku jest tak bliska. XD~
~*:D*~
- Oj, nigdy bym tego nie zrobiła. – Odparłam
~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 15~
Bo to prawda. Ja też go kochałam (i w sumie
nadal kocham, ale nie mówcie o tym mojemu mężowi~, temu łysemu pijanemu zgredowi.~) ~*A miałam nadzieję, że się ogarniesz.
xD*~ ~Za dużo wymagasz. :D~ ~*Właśnie
kurwa widzę. xD*~ i nie chciałam aby coś mu się stało. Po chwili
jednak pomogłam mu wstać. ~Licznik
aŁtoreczkowych rzeczy: 16~ Kiedy już stał, spojrzał w kierunku zniszczonego
City ~69~ 17. ~*Bez
komentarza. xD*~ ~:D~ Kiedy
zaś zobaczył portal, powiedział:
~– Well, well, well...
...welcome
to MY LAIR!
Chell and a potato, huh?
Oooh, I'm
really scared!
So you're
the ones that wanna take me out,
ah haha...
good luck
You're
joking, you are joking!?
I can't
believe my eye!
You're
kidding me, you've gotta be!?
Why wont
you just die!?
She's fat,
you're starchy!
I don't
know which is worse!
I might
just blow a circuit...
...if I
don't die laughing firs!
When little
old Wheatley sais:
"There's
trouble behind that door!"
You'd
better pay attention now!
Becouse I'm
the Wheatley core!
And if you
aren't shaking...
...then
there's something very wrong!
Because
this may be the last time...
...thet you
hear The Wheatley Song!~
~*Najlepsza rzecz, jaką można wypowiedzieć widząc zniszczone
miasto. XD*~
~Ja bym to dla beki powiedział. xD~
~*Lecz się na nogi, bo na mózg już za późno. xD*~
~;”D~
- Udało się…
~Nie chwal dnia przed zachodem
słońca.~
~*A tak w ogóle, aby tradycji stało się
zadość:
– Ooooh! Ooooh!
Ooooh!
Ooooh!
Ooooh!
Ooooh!
He's the
evil Wheatley core! – odparłam*~
~Piękna kwestia. xD~
~*Nie moja wina, że druga zwrotka tej piosenki tak wygląda.
XD*~
- Na szczęście. Miejmy nadzieję, że Ruch ~Srania~ Oporu ~*Won,
zjebie. xD*~ ~Nie :D~ nie
dotrze do White Forest Rocket Facility i nie wyśle w kierunku portalu rakiety,
która mogłaby go zamknąć. – Odparłam
~*To może zamiast biadolić weźmiesz sprawy w
swoje ręce i im przeszkódź? Kurwa, gdybym ja stworzyła Kombinat, robiłabym
wszystko, aby go ratować, a nie stałabym bezczynnie jak debil!*~
~Chyba już wiem, jaka była rola
Advisorów. Pewnie zarządzały imperium, kiedy Ramoninth z opka się opierdalała.~
~*Nie zdziwiłabym się, gdyby tak było.*~
~A tak w
ogóle:
– Well, if I'm
feeling bored...
...and
there isn't much to do...
...I might
just build a special batch...
...of tests
for you to do! – zauważył~
~*Nosz… xDDD*~
~;”D~
- Gdyby zamknęli ten portal, jedyną nadzieją
dla Kombinatu zostałby statek Borealis. – Zauważył. ~Po chuj tu jest ta kropka, nie wiadomo.~
Po tej rozmowie, oboje zaczęliśmy wałęsać się
po peryferiach i okolicach ~KURWA!
Weźcie sprawy w swoje ręce, do cholery! Skoro wam tak zależy na istnieniu tego
imperium, to spróbujcie dotrzeć do White Forest Rocket Facility i zrobić tam
jesień średniowiecza nim Gordon i Alyx się tam dostaną, spróbujcie osobiście
zajebać Gordona i Alyx, ześlijcie może jakąś atomówkę na White Forest Rocket
Facility, nie wiem skąd ją weźmiecie, ale można coś wymyślić, czy coś w tym
stylu. Ale nie, lepiej jest być biernym, a potem biadolić, że Kombinat upadł.~ ~*No
ale ta Mary Sue jest edgy as fuck, a Breenowi co chwilę ktoś kradnie mózg, także
ten…*~ ~Ale się rozpiszę w analizie
końcowej. ;=;~ ~*;_;*~ ~;”D~ oraz
oczekiwać na skutki wysadzenia budowli symbolizującej dominację mojego imperium
na Ziemi… ~<Ziew>~
~*Dobra, przerwa i analizujemy przedostatni
rozdział na dzisiaj, który też ma tylko jedną stronę.*~
~Dzięki Bogu, to tortury będą
mniejsze.~
~*Zawsze coś.*~
_________________________________________
Rozdział XIII – Ostatnia nadzieja dla
Kombinatu.
~Której
oczywiście nasi główni bohaterowie nie wykorzystają, bo lepiej biadolić zamiast
działać.~
Od tego momentu, ja i Breen~*uś*~
włóczyliśmy się po peryferiach oraz pobliskich terenach. Co począć – nie
mieliśmy co ze sobą zrobić. ~<Wściekle
wzdycha.>~ Żołnierze Kombinatu porozrzucani byli po wszystkich terenach
i praktycznie nie szło im już wydawać rozkazów. Byli w totalnej rozsypce. ~*To
może ich jakoś pozbierajcie do kupy, poogarniajcie i każcie im na przykład
zrzucić atomówkę na White Forest Rocket Facility?*~ ~Wiadomo, że tak się nie stanie. Boże, jak mnie to opko wkurwia. ;-;~ ~*Nie
tylko ciebie. ;-;*~ Ale nie dziwne. Było ich coraz mniej. Ja i
Breen~*uś*~ natomiast, chodziliśmy sobie co jakiś
czas spoglądając na portal aby upewnić się czy nie został zamknięty. Było tak
przez parę tygodni. ~Licznik
niekanonicznych zagrań: 13~
Po tym czasie bowiem, jednego dnia, kiedy
oboje spojrzeliśmy w kierunku miejsca, gdzie niegdyś stała Cytadela, ujrzeliśmy
brak portalu. ~*;=;*~ Nie było go. Znaczyło to, że
rebelianci doszli do White Forest Rocket Facility i wystrzelili rakietę, która
odcięła nam przedostatnią deskę ratunku. ~Nie
dziwne, skoro nie zamierzaliście wziąć spraw w swoje ręce i wspomóc pozostałe
oddziały waszych wojsk.~ Widząc to, Breen~*uś*~ rzekł:
~– Ooooh! Oh yeah!
Spaaace!
Ooooh!
Ooooh!
He's the
evil Wheatley core!~
~*Tak. xD*~
~;”D~
- Jasna cholera…
~Sami do tego doprowadziliście, więc
możecie winić tylko siebie nawzajem.~
~*Oni są takimi Mary Sue i Gary Stu, że nigdy
nie przyjmą do wiadomości, że to ich wina.*~
~;=;~
~*Wiem ;=; A tak w ogóle:
– Relive yourself
or you must face
the dire
consequences!
The
subjects are expecting me,
so please
come to your senses!
You're
joking, you are joking!?
I can't
believe my ears!
Would
somebody shut this potato up!?
I'm
drowning in my tears!
It's funny!
I'm laughting!
You really
are too much...
...and now
without your permission,
I'm gonna
do my stuff...
What are
you going to do!?
...I'm
gonna do the best I can... – odparłam*~
~Na serio, z chęcią bym przeczytał tę historię o
psychiatryku, w którym główne postacie rozmawiają ze sobą tekstami fanowskich i
nie tylko piosenek z „Portal” i „Portal
2”. xD~
~*Domyślam się, bo ja też by przeczytała. xD*~
- Co my teraz zrobimy, gdy nie możemy już
przywołać pomocy z innych planet opanowanych przez Kombinat? ~Zabijcie się, bo sami do tego doprowadziliście.
A nie, przepraszam, główna bohaterka nie może zginąć, bo będziemy mieli
paradoks. ;-;~ ~*Kurwa, ale żem zabezpieczyła to opko. ._.*~ ~Właśnie widzę. ._.~ – Spytałam
~– The smell of
neurotoxin to me
is beauty
in the air!
Because I'm
the brilliant Wheatley core...
...although
I don't play fair!
It's much
more fun, I must confess...
...when
lives are on the line!
Not mine,
of course, but yours old girl!
Now that'd
be just fine...
It's over
you moron!
You've
really taken this too far!
Oh darling,
you're something!
You put me
in a spin!
You aren't
comprehending...
...the
position that you're in!
It's
hopeless! You're finished!
You're
stuck here in my lair!
Because I'm
clever old Wheatley...
And you're not going nowhere... – odpowiedział~
~*Z chęcią zobaczyłabym moda lub filmik z SFM, w którym
bohaterowie gadaliby tekstami tych piosenek. XD*~
~To byłoby bekowe. XD~
- Została nam ostatnia deska ratunku.
Borealis. ~Której oczywiście nie
wykorzystacie, mośki, wiem bo czytałem ten FanFiction do końca. ._.~ Musimy
naprawić twój statek kosmiczny i polecieć na Ant~y~arktydę. Jeśli uda nam się przejąć ten statek przed Gordonem
Freemanem i Alyx Vance – wygramy. ~*Chyba wiadomo, że im się to nie
uda.*~ – Odpowiedział
Po tej rozmowie, jako iż w chwili obecnej
byliśmy pod Kopalnią Zwycięstwa, ~O czym
nie było wspomniane wcześniej. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 13~ ruszyliśmy
w kierunku peryferii, na których się rozbiliśmy. Szliśmy tam parę minut. Kiedy
tam się znaleźliśmy, otworzyliśmy bagażnik pojazdu i wyjęliśmy z niego skrzynie
z narzędziami. ~Licznik rzeczy biorących
się z dupy: 14~ Wiedziałam, że to był dobry pomysł aby je tam wozić. ~*Szkoda
tylko, że nigdy wcześniej o tym nie wspomniałaś, więc można spokojnie
stwierdzić, że te skrzynie wzięły się z dupy.*~ ~To opko ogólnie wzięło się z dupy.~ ~*To wiadome nie od dziś.*~ Następnie
zaczęliśmy naprawiać nasz środek transportu. Zajęło nam to parę godzin. ~Kurwa, jak krótko, zważywszy na to, że
jestem pewien iż Breen nie umiałby naprawić w kilka godzin takiego pojazdu.
Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 17~
Po skończeniu, odłożyliśmy narzędzia na
miejsce. Następnie, Breen~*uś*~ i ja wsiedliśmy do środka. Mój
ukochany usiadł za sterami pojazdu a ja obok niego. ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 18~ Fakt, ja też umiałam prowadzić
ten pojazd, ~*Nie dziwne, bo w końcu jakoś musiałaś dostać
się najpierw na Silver Planet, a potem kilka razy na Ziemię.*~ no,
bo w końcu był on mój, ale skoro Breen~*uś*~ chciał nim kierować to mu w tym nie
przeszkadzałam. ~*O czym nie było wspomniane wcześniej. A poza
tym, jestem pewna, że Breen normalnie nie umiałby prowadzić tego pojazdu.*~ ~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 15
Licznik niekanonicznych zagrań: 14~ Chwilę później zaś, oboje ruszyliśmy w
dwudniową podróż na Ant~y~arktydę, ~Chciałbym się czepnąć, ale nie wiem ile
leci się na Antarktydę, a Google nie chce wyjawić mi tej tajemnicy.~ gdzie
mogły zaważyć się losy Kombinatu… ~DUN
DUN DUUUN!~
~*Dobra, przerwa i analizujemy ostatni
rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo już mnie się nudzi.~
~*Nie tylko tobie, Grzegorz. Nie tylko tobie.*~
_________________________________________
Rozdział XIV – To jest już koniec, nie
ma już nic.
~Niestety,
my nie jesteśmy wolni i nie możemy już iść, bo to dopiero czternasty rozdział z
siedemdziesięciu.~
~*Niestety :-(*~
Dwa dni później, kiedy dolecieliśmy na Ant~y~arktydę, zaczęliśmy lecieć w
kierunku statku Borealis. W czasie lotu, widziałam, ~*Przecinek,
do kąta.*~ że ten kontynent również był opanowany przez
żołnierzy mojego, wtedy jeszcze istniejącego, imperium. Widoczne były tam
patrolujące teren oddziały wojsk, Huntery oraz przemierzające niebo Combine
Advisory. ~Po pierwsze, to normalne, że
twoje wojska już tam dotarły. Poza tym, skoro przejęliście kontrolę nad całą
planetą, to oznacza, że jakieś wojska musiały być na Antarktydzie już od dawna.
Po drugie, dlaczego fachowa nazwa Advisorów jest po angielsku, skoro wszystkie
inne zostały spolszczone?~ ~*Chuj wie.*~ ~Skoro chuj wie, to dlaczego się go nie pytamy?~ ~*Grzegorz i jego
mądrości. xD*~ ~;”D~ Po
parunastu minutach, kiedy znaleźliśmy się nad celem, wylądowaliśmy na statku.
Kiedy to zrobiliśmy, oboje wyszliśmy z pojazdu i ruszyliśmy do środka Borealis.
~Jak nakazywały prawa logiki.~
Zamierzaliśmy dojść do potężnej aparatury ~A może tak ją opisz, partoło? Znaczy można
domyślić się, że skoro Borealis należał do Aperture Science, to była tam
technologia teleportacji, ale wypadałoby opisać, jak ta aparatura miała
wyglądać. Wiadomo, że trzeba by było sobie to wymyślić, bo „Half-Life
3” do dzisiaj nie powstał, ale to
ubarwiłoby historię.~ ~*Kolejny ze zbyt wysokimi wymaganiami wchodzi do
Opkolandii. ;-;*~ ~L~ aby przejąć ją przed Gordonem
Freemanem i Alyx Vance. ~Po cholerę
ciągle pisać ich nazwiska?~ ~* ¯\_(ツ)_/¯*~
~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Bo
gdyby oni dobrali się do tego, co tam było, to moglibyśmy pożegnać się z
Kombinatem. ~Ja się chyba zaraz wkurwię
i to nieźle…~ Szliśmy tam paręnaście minut przemierzając pomieszczenia z
łóżkami, ze szkieletami oraz innymi tego typu rzeczami. ~*A
może opiszesz to, jak wyglądał od środka statek Borealis? Tego nawet nie trzeba
sobie wyobrażać, włączasz Let’s Play z „Missing
Information 1.6”, bowiem tam Borealis wygląda najlepiej albo filmik z „Gordon Freakman 2: Kleiner-Life”,
bowiem mimo iż to bekowy mod, to jednak Borealis wygląda faktycznie jak statek,
ewentualnie Let’s Play z modyfikacji „Dark
Interval” i opisujesz to, co tam widzisz. Chociaż wyobrazić sobie też
można.*~ ~No ale po co sprawiać, żeby
opko było ciekawsze, co nie? Lepiej pominąć takie istotne rzeczy jak chociażby
szczątkowy opis.~ ~*Niestety ;=;*~ Kiedy zaś doszliśmy do drzwi
prowadzących do naszego drugiego celu i je otworzyliśmy, zamarliśmy… ~DUN DUN DUUUN!~
Bowiem spóźniliśmy się. Byli tam już nasi
wrogowie. ~Brawo, miernoty. Oni
przynajmniej coś robili, aby osiągnąć swój cel, a wy tymczasem mieliście to w
dupie.~ Kiedy zaś usłyszeli otwierające się drzwi, odwrócili się. Widząc
nas, Alyx powiedziała ze słyszalnym zdziwieniem w głosie:
~*– Making Science!
Making Science!
Is so fine!
She's awake
now...
...and
won't the subjects be surprised!
She's awake again!*~
~Najlepsze, co można by powiedzieć na widok władców
międzygalaktycznego imperium. xD~
~*Ja bym tak dla beki powiedziała. XD*~
~I kto tu jest jebnięty? XD~
~*;”D*~
- Ramoninth? Jakim cudem ty jeszcze żyjesz?
Przecież widziałam jak spadałaś ze szczytu Cytadeli.
~*Jakby Ramoninth z opka nie przeżyła, to
mielibyśmy paradoks. No ale w sumie skąd Alyx w tym momencie mogła o tym
wiedzieć.*~
~A tak a
propos:
– Making Science!
Making Science!
MAKING
SCIENCE?!
I'll build
a turret with a gun...
...we'll
shoot at you and make you run!
Oh my God!
What have I done!?
It's time
for testing! – odpowiedziałam~
~*Ty zjebie, rozjebałeś mi Worda. XD Chodzi o to, że jako iż
teksty tych piosenek są po angielsku, a my piszemy w polskiej wersji językowej
Worda, to normalnie podkreśla słowa po angielsku jako błędy. Pierwszy raz
wyjebało mi errora, że za dużo błędów i przestaje kontynuować sprawdzanie. XD*~
~Idę się pochwalić Wielkiemu Elektronikowi! :D~
~*Jest kurwa czym. XD*~
~;”D~
- Nie wiem, jakim cudem żyję, ale jak widać
wszystko jest możliwe. – Odpowiedziałam
Jednak, po tych słowach, ja i Breen~*uś*~
oraz Gordon i Alyx zaczęliśmy ze sobą walczyć ~Ot tak, w końcu nie należy tracić czasu.~ o to, kto w 100% ~AAA!!! LICZEBNIK NAPISANY NIE
SŁOWNIEEE!!!~ przejmie ten statek. Walczyliśmy długo. ~*A
może opiszesz tę walkę? Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo inaczej byłoby
ciekawiej.*~ W pewnym momencie walki, miałam takie uczucie,
jakby czas się zatrzymał. ~*Jako iż jesteśmy na statku należącym do
Aperture Science, to wszystko się zdarzyć może.*~ Nie
wiedziałam, czy walczyliśmy minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata,
dekady, stulecia, tysiąclecia czy millenia. ~Swoją drogą, w wielu opowiadaniach wykorzystywałaś ten motyw,
Ramoninth.~ ~*Wiem, po prostu fajny jest.*~ Szala
zwycięstwa przelewała się to na stronę moją i Breen~*usi*~a,
~Swoją drogą, chciałbym zobaczyć
walczącego z kimś Breena.~ ~*W kanonie to już się zdarzyło. Seria SFM-ów „Breen vs. Concerned” się kłania. Wiem,
że te SFM-y są bekowe i zrobione dla śmiechu, NO ALE NIEMNIEJ… :D*~ ~O chÓj. Muszę to obejrzeć. :D~ ~*Polecam,
11/10.*~ to na stronę Gordona~*,
Zardonica*~ i Alyx. ~No
do jasnego niedojebanego. XD~ ~*:D*~ Lecz, w pewnym momencie, ku mojemu
nieszczęściu, wygrali oni. ~;”D~ Bowiem
zniszczyli nam bronie, z których korzystaliśmy. ~Jak można zniszczyć, zapewne, AR2, chuj wie.~ ~*Bo
wiadomo, po co opisywać dość istotne szczegóły, choćby to, jak Gordon i Alyx
zdołali przejąć bronie Ramoninth z opka i Breena. Wiadomo, że zajebistością
Gordona, ale jednak wypadałoby się rozpisać.*~ ~Hipoteza roku. XD~ ~*;”D*~ W tym momencie, czas ponownie ruszył, ~*Nie
było wspomniane, aby się zatrzymał, tylko że Ramoninth z opka miała takie
wrażenie.*~ ~Licznik rzeczy biorących się
z dupy: 16~ a oni podeszli do aparatury i otworzyli za
jej pomocą ten sam portal, który widoczny był po wysadzeniu Cytadeli, ~No, jak mówiliśmy wcześniej, wiadomo że to
musiała być technologia teleportacji. Ale OPISY DO CHUJCA JEBANEGO!~ ~*O.P.K.O.L.A.N.D.I.A
– Okrutnie Popierdolona Kraina Opierdalania Leniwego Antymaterią Nawiewającą
Dniami I Asteroidami*~ ~Najlepsze
rozwinięcie skrótu na świecie. XD~ ~*Wiem ;”D*~ po
czym włączyli sprzęt znajdujący się na statku i wycelowali nim w portal. ~*Czy
ja mogę do chuja dostać opisy? Wiem, że to opko, no ale. ;-;*~
Przez to, energią broni zaczęli osłabiać wojska stacjonujące na innych
planetach pod władaniem Kombinatu, przez co rdzenni mieszkańcy danych planet, z
łatwością pokonywali ich i oswabadzali swoje planety. ~Ej, koncept dobry. Przydałby się tylko opis jak to działało.~ ~*Opis,
którego nie dostaniemy.*~ ~Niestety L~ A ja i mój ukochany musieliśmy
bezsilnie na to wszystko patrzeć. ~*Mimo iż nie musieliście. Mogliście
spróbować jakoś ich powstrzymać, na przykład po cichu podpierdalając im ich
bronie i zabijając ich.*~ ~Tak logiczne
rozwiązania nie przychodzą do głów bohaterom opek.~ ~*Niestety L*~
Mnie, mimo iż ukrywałam to, płakać się
chciało. Kombinat to było moje największe dzieło życiowe. Naprawdę się nad nim
mocno napracowałam, a tymczasem oni to w tak nieskomplikowany sposób niszczyli.
~KURWA MAĆ!!! TO BYŁO PRÓBOWAĆ ICH
POWSTRZYMAĆ, KIEDY MIAŁAŚ OKAZJĘ, A NIE BIADOLISZ!!! JA PIERDOLĘ!!! SKORO NIC
NIE ZROBIŁAŚ W KIERUNKU URATOWANIA SWEGO DZIEŁA ŻYCIOWEGO, TO TERAZ NIE MASZ
PRAWA NARZEKAĆ!!!~ ~*Jeeezu, jaki wkurw. ;_;*~ ~<Rzuca wszystko i idzie oglądać „Breen
vs. Concerned”.>~ ~*O kurwa. xD*~ ~;”D~
Ja wiem ile to trwało? Jakoś z dwa dni. ~Co kurfa? I wy przez ten czas nie
próbowaliście nic zrobić lub uciekać? Przecież nie było wspomniane, aby oni was
jakoś unieruchomili.~ ~*Debilizm Całkowity jak widać.*~ ~=-=~ Po tym czasie bowiem,
najprawdopodobniej wszystkie podbite planety zostały oswobodzone lub po prostu
moi żołnierze byli na tyle osłabieni, że mieszkańcy danych planet z łatwością
sobie z nimi radzili, gdyż portal i aparatura zostały wyłączone. ~I dobrze wam tak, mośki. Sami do tego
doprowadziliście.~ W tym momencie przyszedł czas na Ziemię. Gordon i Alyx
bowiem, wyszli i zaczęli mordować mych żołnierzy. ~*Gordon
na stówę robił to z radością, że znowu może sobie postrzelać. :D*~
My, nie chcąc być zgładzeni, postanowiliśmy
uciec. ~*Wy to macie zapłon jak w zardzewiałym ruskim
czołgu.*~ Jako iż mieliśmy wolną drogę, postanowiliśmy
z niej skorzystać. Więc, po wyjściu naszych wrogów, Breen~*uś*~
chwycił mnie za ~*dupę*~ rękę i ~Trzeba wykorzystać każdą okazję. XD~ ~*:D*~
zaczęliśmy biec w kierunku wyjścia. Po dojściu
do niego, wybiegliśmy i pobiegliśmy przed siebie. Biegliśmy z godzinę bez
zatrzymywania się. ~Jakim cudem nie
padliście ze zmęczenia, to ja nie wiem.~ ~*Bowiem to Mary Sue i Gary Stu, co
nie.*~ ~A, faktycznie. ;=;~ Po
tym czasie, zatrzymaliśmy się. Byliśmy wycieńczeni. ~*Nie
dziwne, w końcu dość sporo czasu biegliście.*~ Uciekaliśmy przez śnieg i to jeszcze w
okropnym zimnie. ~Wam to powinno być
obecnie nad wyraz gorąco.~ ~*Nie psuj Mary Sue klimatu.*~ ~A, faktycznie.~ Kilka
sekund później, słychać było już tylko nasze szybkie oddechy. Po kolejnej
godzinie, gdy już odpoczęliśmy, ruszyliśmy w dalszą ucieczkę, jednak już
wolniejszą. ~*W sumie, zapewne byli już daleko, więc mogli
sobie na to pozwolić.*~
Lecz, po kolejnej godzinie postanowiliśmy
zatrzymać się pod pobliską górą lodową. Podeszliśmy więc do niej i usiedliśmy
koło niej. ~Obecnie pewnie nadal było
wam dość gorąco, więc w sumie się nie czepnę.~ Ech…Kombinat już nie
istniał. Nie mieliśmy gdzie wracać. Zostaliśmy tylko my – dawni władcy. ~*Zgadnij,
kto do tego doprowadził.*~ Jednak, kiedy tak siedzieliśmy pod tą górą
lodową, zaczęło mnie się robić zimno. ~Nie
dziwne, w końcu kiedyś to musiało nastąpić.~ Nie wzięłam ze sobą ciepłej
kurtki, gdyż ślepo wierzyłam, że jednak uda nam się oszukać przeznaczenie i, że
nie będę musiała wychodzić na zewnątrz. ~*Boże, ty debilko. Przecież sama
wiedziałaś, że nie mogłaś zmieniać przyszłości. ._.*~ ~To opko jest pełnie niespójności jak widać.~ ~*Niestety ;=;*~ Parę
minut później, zaczęłam trząść się z zimna i zgrzytać zębami. Czułam, że
zamarznę. ~;”D~ Lecz, kilka chwil
potem, poczułam, że ktoś coś na mnie zakładał. ~;”-(~ ~*Masz zajebiste reakcje. XD*~ ~Wiem :D~ gdy
spojrzałam w dół, ujrzałam, ~Przecinek,
won mie stąd.~ że miałam na sobie płaszcz Breen~*usi*~a.
Od razu odwróciłam się. Okazało się, że to Breen~*uś*~ zdjął z siebie swój płaszcz ~No nie pierdol.~ i mnie nim okrył. Widząc to, rzekłam:
~*– Making Science!
Making Science!
Cubes and
lasers, placed in chambers...
...ready
for subjects to solve the tests.
She's awake again!*~
~Najlepsze, co można by powiedzieć w tym momencie. xD~
~*Wiem ;”D*~
- A tobie nie będzie zimno bez tego płaszcza?
~– Sleep mode: OFF
Now here we go...
...with all
my tests we're
Making
Science now! – odpowiedział mój ukochany.~
~*Najlepsza odpowiedź na takie pytanie. XD*~
~Te postacie są jak typowi radykalni islamiści, przynajmniej
w naszej wersji historii. Ty swoje, a on swoje.~
~*Genialne porównanie. XD*~
~Wiem :D~
- Wolę zamarznąć niż pozwolić abyś cierpiała.
– Odpowiedział
~
~
On był taki kochany…Tak o mnie dbał… ~Chociaż w sumie nie dziwne, skoro cię
kochał.~ Parę sekund później, przytuliłam się do niego. Po zrobieniu tego,
poczułam, że objął on mnie. ~*Rzygam tą słodkością, a dopiero co zjadłam
czekoladę. Dzięki, opko. ;-;*~ Jednak, w pewnym momencie, poczułam się senna.
Zamknęłam więc oczy i usnęłam głębokim snem…
Gdy się obudziłam, ujrzałam, że siedziałam w
jakimś zniszczonym od środka pomieszczeniu. Przede mną paliło się jakieś
ognisko. ~*Jestem ciekawa, ile ona spała, że zdążyło
się stać, to co się stało i o czym zaraz się dowiecie.*~ ~Po tak długim biegu ja spałbym dwa dni.~ ~*Ja pewnie tydzień.*~ ~Nieziemscy z nas biegacze. xD~ ~*C’nie?
:D*~ Ja sama byłam przytulona do Breen~*usi*~a.
Po odwróceniu wzroku, ujrzałam, ~*Przecinek, do kąta.*~ że
mój ukochany spał. Był też jakiś taki trochę blady ~Pewnie zimno mu było i w sumie nie dziwne.~ oraz okryty jakimś
grubym kocem. Na początku przez głowę przeszła mi straszna myśl, że zamarzł. ~*Jeszcze
za wcześnie na jego śmierć, umrze dopiero za parę rozdziałów.*~
Lecz, w pewnym momencie, usłyszałam, że westchnął on przez sen, ~Ciekawe czemu. ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Ty
niewyżyty zboczeńcu. xD*~ ~:D~ co
znaczyło, że żył. Przed wejściem do miejsca, w którym się znajdowaliśmy,
zobaczyłam stojącego na straży jednego z żołnierzy mego dawnego imperium. ~*Który
nie przetrwa za długo. Chociaż co prawda można by go oszczędzić i zrobić jakiś
wątek, co by się tam z nim i Ramoninth z opka później działo, no ale jesteśmy w
opku, więc to marzenie ściętej głowy.*~ ~Na
szczęście w twym przyszłym FanFiction „Kroniki Kombinatu” zrobisz coś z tym wątkiem.~ ~*No cóż,
już nie jestem aŁtoreczką, chyba. W każdym razie, tak, będą nawiązania do mej
przyszłej serii FanFiction „Kroniki
Kombinatu”, bo ona mi tu najbardziej pasuje. ;p*~ Najprawdopodobniej
to on uratował nas z Ant~y~arktydy
przed zamarznięciem. ~Bo kto inny mógł
to zrobić, co nie?~ Mimo wszystko, ponownie przytuliłam się do Breen~*usi*~a
i zamknęłam oczy. Byłam jeszcze zmęczona całym dniem. ~*Nie
dziwne.*~ I parę chwil później – zasnęłam…
Kiedy zaś na nowo się obudziłam, ujrzałam, ~*Przecinek,
wynoś się.*~ że nadal byłam w tym samym miejscu co
wcześniej. ~Zdziwiłbym się, gdybyś
znalazła się gdzieś indziej.~ ~*To opko, tu wszystko jest możliwe.*~
~W sumie…~ Chwilę
później, kiedy puściłam Breen~*usi*~a i odwróciłam się, ujrzałam, ~Przecinek, mówi się coś do ciebie.~ że
nie spał on już. Gdy zauważył, że już nie spałam, rzekł:
~– I can't believe what's happening to
me...
I'm in control of the facility!
Heheh...
hurhur... uhh... that's tiring.
Won't they
be impressed: I'm not a moron!
See how I
change this peaceful test...
...into
something that'll kill this pest!~
~*Najlepsze, co można by powiedzieć, widząc że twoja ukochana
się obudziła. XD*~
~:D~
- O, Ramoninth. Już
się wyspałaś?
~*–Hmmm... my
compliments, from me to you!
Heh... I
can't believe you actually made it through!
Now, would
you just stay there, please!?
I'd like to
introduce you to...
huh?
Nononono! DO COME BACK!
Fine, no.
Don't meet him then...
...it's
'Mr. Mashy' - the spike plate.
He'd like to reduce your weight!
Ha... ha...
little joke... there... – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.*~
~Te zwrotki wstawione w ich kwestie są takie piękne. XD~
~*Wiem xD*~
- Tak…W ogóle, to gdzie my jesteśmy? –
Odpowiedziałam
W tym momencie, odpowiedział mi on oraz
opowiedział jak się tu znaleźliśmy. ~Ale
ty nam tego nie opowiesz, bo po co wymyślać jakąś historię. ;-;~ Kiedy
skończył, ja spytałam:
~– Sleep mode: OFF
Now here we go...
...with all
our guns we're
Making
Science now!~
~*Bez komentarza. xD*~
~:D~
- To poza nami jeszcze przeżył ktoś z dawnego
Kombinatu?
~Przecież widziałaś tego żołnierza,
który was pilnował, więc powinnaś znać odpowiedź.~
~*Niedojebanie… ;-;*~
~A, fakt. ;=;~
~*A w ogóle:
– Making Science!
Making Science!
La! La!
La!
It's
finally here and we can't wait!
So lock and
load and take your aim!
'cos when
the subjects start to die...
...we'll
all sing out
"IT'S SCIENCE!"
– odrzekł*~
~Po prostu wstawiajmy to już bez komentarzy. xD~
~*Najlepiej :D*~
- Też się zdziwiłem, kiedy się o tym
dowiedziałem. Myślałem, że ich wszystkich pozabijali. ~A tu medżik!~ – Odpowiedział
Po tej rozmowie, na chwilę nastała cisza. ~*Jakby
nic się nie wydarzyło.*~ Jednak, ~Przecinek, GTFO.~ ja, w pewnym
momencie powiedziałam:
~– It's beginning to
look a lot like Science,
Portals all
aglow.
Look at
chambers five through ten,
Gels
glistening once again.
With lasers
charged and ready to go.~
– Breen…
~*– It's beginning to
look like Science,
Turrets on
every floor.
But the
prettiest sight to see
is the
checkmarks that will be
on every
door. – odparł*~
- Tak? – Spytał
~Swoją drogą, piękna ta nasza rozmowa
wersami piosenek. XD~
~*Wiem XD*~
W tym momencie, zdjęłam ~ (
͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*WON x”D*~ ~;”D~ jego płaszcz, który ciągle miałam na sobie,
wyciągnęłam rękę, w której go trzymałam w jego kierunku i rzekłam:
~– A pair of long
fall boots
A Portal
gun that shoots
Is the wish
of Chell Johnson
Cubes that
will talk
as we go
for a walk
Is the hope
of Doug Rattman
And GLaDOS
can hardly wait
For testing
to start again.~
- Dzięki za płaszcz, ale już wypada ci go
oddać. Nie jesteśmy nadal na Ant~y~arktydzie.
~*Miło, że chociaż oddaje to, co należy do
kogoś innego.*~ ~Zawsze warto być miłym.~
~*– It's beginning to
look a lot like Science
Portals all
aglow
Turn on the
Excursion Funnel
Hard Light
bridges as well
It looks as
though everything's ready to go. – rzekł*~
- Zatrzymaj go sobie. Może kiedyś uratować ci
życie, tak jak zrobił to na Ant~y~arktydzie.
– Odparł
~
~
~*Wiem, mam takie same odczucia. ;-;*~
Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi. ~A my się jej lub czegoś w tym stylu
spodziewaliśmy, no popatrz.~ Mimo wszystko,
rzekłam:
~– It's beginning to
look a lot like Science
Soon the
tests will start
And to make
GLaDOS happy
is to test
their sanity
Using the
cubes with a heart~
~*Ta analiza faktycznie sięgnęła dna i drąży dalej. XD*~
~C’nie? :D~
- Naprawdę? Dzięki.
~*– Oh the world
outside is frightful
But the
test is so delightful
Since we
don't need to rest
Let me
test, let me test, let me test! – powiedział*~
- Nie ma za co, kochanie. Ja chcę dla ciebie
jak najlepiej. – Powiedział
~Niby nie dziwne, skoro ją kocha, ale i tak…~
Po tych słowach, przewiązałam go sobie w ~~*Wiem, co chcesz napisać, zjebie.
Stop. xD*~ ;”D~ pasie.
Nie wiedziałam jednak, że ten płaszcz serio mógł mi kiedyś uratować życie… ~BOŻE, TO JEST TAKIM SPOILEREM, ŻE AŻ
PRZYPADKOWO NACISNĄŁEM CTRL+N, A NIE CTRL+B. ;_;~ ~*Ty
już dobrze wiesz, dlaczego kiedyś tak robiłam. ;=;*~ ~Niestety wiem. ;-;~
Mimo to, od teraz, dalej siedzieliśmy w tym
miejscu. Tam przynajmniej byliśmy bezpieczni przed rządnymi zemsty cywilami. ~No i prawilnie, że nie skazywaliście się
na śmierć nie mając przy sobie broni.~ Chronił nas bowiem przed tym
ostatni, pozostały przy życiu żołnierz ~*Wielka litera, wracaj tu!*~ Kombinatu.
Lecz, bezpieczeństwo nie trwało długo… ~DUN
DUN DUUUN!~
~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, myślałem że zdechnę z
nudów.~
~*Nie tylko ty, Grzegorz. Nie tylko ty.*~
_________________________________________
Rozdział XV – Nawet śmierć nas nie
rozłączy.
~Biedny
Breen…~
~*Niestety L*~
Bezpieczeństwo nie trwało długo, ponieważ
któregoś dnia, kiedy ja i Breen~*uś*~ się nudziliśmy, ~Jakbyście nie mogli pogadać ze sobą.~ ~*Cicho,
nie psuj im życia.*~ ~A, fakt. ;=;~ w
pewnym momencie usłyszeliśmy krzyk żołnierza ~*Wielka litera, do nogi!*~
Kombinatu dochodzący zza wejścia. Od razu poderwaliśmy się na równe nogi i
podeszliśmy do drzwi. Kiedy to zrobiliśmy, ujrzeliśmy,
~*↓
*~
~Co
to do chuja jest? xD~
~*To wiedzą chyba tylko ludzie niegdyś
odpowiedzialni za Portal ARG. xD Żaden, powtarzam ŻADEN inny człowiek do dziś
nie wie, co jest kurwa widoczne w tej lunecie. xD*~
~O
chuj. xD~
~*Właśnie XD A od zakończenia Portal
ARG minęło w pizdę czasu. Skomentuję to tak: Wiedz, że jeżeli stworzyłeś mega
rozwiniętą reklamę swej gry (Portal ARG było swoistą zapowiedzią „Portal 2”) i mimo iż od zakończenia tej
zapowiedzi minęło wiele lat, a mimo to nadal jest wiele nierozwiązanych rzeczy,
to robisz to dobrze.*~
~Mnie
to wygląda na stacjonarny granatnik. xD~
~*Mnie też, chociaż wygląda to też na
długi teleskop lub leżący na czymś taran. A pisząc to, nie wiem czemu poczułam
nagły niepokój i przez to musiałam na chwilę wyjść spod koca. XD*~
~Valve,
zrobiliście to dobrze. XD~
~*x”D Jezu, jaki tu off-top się
zrobił. XD*~
~O
chÓj. xD~
że nasz ochroniarz leżał martwy na ziemi. ~;”””D~ Widząc to, unieśliśmy wzrok aby
zobaczyć kto go zastrzelił. Jednak, najgorsze było to, że nie ujrzeliśmy tego
kogoś. ~*Czyli to z tego obrazka to jednak granatnik
jest? xD*~ ~No do cholery. xD~ ~*;”D*~
Mimo wszystko, czuliśmy się zagrożeni. ~*Nie
dziwne.*~ Postanowiliśmy, że udamy się w podróż po
świecie. Taki koczowniczy tryb życia. ~Przynajmniej
logicznie postępujecie. Brawo. Widzicie, to nie jest takie trudne.~ Zaczęliśmy więc wałęsać się po świecie.
Ukrywając się. ~*A to z całą pewnością dałoby się połączyć,
tworząc zdanie złożone.*~ Wszyscy jeszcze nas pamiętali i tylko
nieliczni nie mieli do nas wątów. Najprawdopodobniej byli to jacyś dawni
zwolennicy mego imperium, bo nikt z własnej woli nie udzieliłby nam
schronienia. ~Ja bym zajebał Ramoninth z
opka, a Breena wpuścił do mego domu. :D~ ~*Humanitaryzm level expert. xD*~ ~:D~ Chodziliśmy tak ~sto dwadzieścia~ dwa lata. ~*Brawo, zdechliby po tym czasie. XD*~
~O to chodzi. :D~ ~*Kurwa, znowu
poczułam niepokój. XD Czy te obrazy z Portal ARG tak miały wpływać? XD*~ ~Ja pierdolę, brawo. xD~ ~*A ja to gówno
muszę jeszcze z komputera usunąć. XD*~ ~Brawo
xD~ ~*:D*~
Po tym czasie, Breen~*uś*~
był bliski śmierci. Nie piliśmy od bardzo długiego czasu ~JAKIM CUDEM JESZCZE ŻYLIŚCIE?!?!~ ~*Mary Sue i Gary Stu, no ale Breenowi
wyłączył się marysueizm.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~ oraz od takiego samego odstępu czasowego nie
jedliśmy. ~Może wyjaśnisz od jak
długiego czasu? Chciałbym jeszcze bardziej czepnąć się
hipernierealistyczności.~ On był bardziej odwodniony, wygłodzony i
wycieńczony ode mnie, bo gdy coś znajdowaliśmy zdatnego do jedzenia czy picia,
oddawał to mi,
~
~
~*Jakby nie mogli się dzielić po
połowie, to uniknęlibyśmy tego pseudo dramatu.*~
~Licznik
aŁtoreczkowych rzeczy: 19~
gdyż, jak to mówił „Ja mogę umrzeć jednak chcę
abyś ty żyła jak najdłużej.”. ~Boże,
jaki OOC nam się tu zrobił.~ Usiedliśmy więc na jakimś pustym placu, gdzieś
z boku. Wiedziałam, że mój ukochany umrze. ~:D~
Chciałam z nim być w jego ostatnich chwilach. ~*Można by uniknąć tego pseudo
dramatu, no ale po co.*~
Gdy po około godzinie zauważyłam, że powoli
gasło w nim ~sranie~ życie,
powiedziałam ~*Brawo, zjebałeś atmosferę. xD*~ ~:D~ prawie zapłakanym głosem:
- Błagam…Nie zostawiaj mnie samej…Jak ja sobie
bez ciebie poradzę…
~Radziłaś sobie bez niego, to
poradzisz sobie też teraz.~
~*Ileż w tobie współczucia. xD*~
~Humanizm to moje drugie imię. :D~
~*Chyba w alternatywnym świecie. xD*~
W tym momencie, chwycił mnie za dłoń i rzekł
słabym głosem:
- Kochanie…Może i umrę teraz tutaj, ale zawsze
będę przy tobie jako dusza… ~*Czyli Breen się od partoły nigdy nie uwolni?
Toż to straszniejsze niż ten obrazek z Portal ARG.*~ ~Cudowne stwierdzenie. xD~ ~*:D*~ Obiecuję…I wierzę w ciebie…Wierzę, że
uda ci się przetrwać samej i, że jakoś ułożysz sobie dalsze ~sranie~ życie… ~*I
znów. xD*~ ~:D~
Po chwili, po raz ostatni słabo uśmiechnął się
do mnie i na zawsze zamknął ~dupę~ oczy…
~*Masz talent do psucia atmosfery. XD*~ ~Wiem :D~
Widząc to, rozpłakałam się. ~;”D~ Nie mogłam pogodzić się ze stratą
pierwszej osoby, która mnie pokochała. Osoby, dla której byłam ~niczym~ kimś. Po ~*Wyjdź.
xD*~ ~Nie :D~ godzinie
zaś, poczułam się obserwowana. ~*Dość wolno, no ale ja tam nie wiem jak
szybkie jest łącze pomiędzy światem żywych i umarłych.*~ Jednak,
gdy się odwracałam, ~*zauważałam to:
*~
~Piękne.
Co to kurwa ma być? xD~
~*Kolejna niewiadoma z Portal ARG,
która pozostała niewiadomą po dziś dzień. Dla mnie wygląda jak jakiś
transformator lub wnętrze jakieś maszyny.*~
~Albo
jakaś linia produkcyjna.~
~*Mam kurwa pomysł! Psycholodzy,
zamiast pokazywać kartki z plamami i pytać, co się na nich widzi, powinni
pokazywać obrazki z Portal ARG! :D*~
~Idź
z tym na studia psychologiczne. XD~
~*:D*~
nikogo nie dostrzegałam. Podejrzewałam więc,
że Breen~*uś*~ spełnił swoją obietnicę. Mimo
wszystko, postanowiłam zostać w tamtym miejscu, przy martwym Breenie. Nie
chciałam go opuszczać… ~I to jest
straszniejsze od pierwszych „Poradników Uśmiechu” moi drodzy. Amen.~ ~*Akurat jutro pierwsza religia w tym roku…W
mojej szkole oczywiście obowiązkowa, ale spoko. Będę dalej pisać rozdział drugi
FanFiction „Nie jestem waszym wrogiem.”.
:D*~ ~Fajne zajęcie na lekcji. XD~ ~*Na
HiS-ie tak robię. :D Tylko wkurza mnie to, że jak zaczynam pisać, to nauczyciel
zaczyna napierdalać jakimiś datami, które trzeba zapisać. No hej, ziomek, mam
ważniejsze rzeczy do roboty!*~ ~Powiedz
mu to. XD~ ~*Jebło? xD*~
Jednak, skutkowało to tym, że byłam coraz
chudsza z głodu oraz słabsza z pragnienia. Mimo to, wolałam umrzeć razem z nim.
~*Tak wygląda uzależnienie, dzieci.*~ Nie
wiedziałam, co mogłam robić dalej w życiu. ~Kible
sprzedawać.~ ~*Plan na życie level expert. XD*~ ~Stworzę swego pierwszego w życiu OC,
którego marzeniem będzie sprzedawanie kibli. XD~ ~*Won xD*~ ~;”D~ Moje imperium upadło, a wszyscy
pamiętali mnie jako despotyczną ~pizdę~ władczynię,
~*CULTURE 5000000*~ ~:D~ więc nikt nie dałby mi pracy ani nie sprzedałby
mi mieszkania. ~To ukradnij.~ ~*Ja
wiem, że w twoim świecie nie istnieje władza sądownicza, ale jesteśmy w
prawdziwej rzeczywistości.*~ ~L~
Lecz, po trzech miesiącach takiego siedzenia
obok martwego ukochanego, zemdlałam z wycieńczenia. ~CO KURWA?!?!?!?! POWINNAŚ ZDECHNĄĆ DWA MIESIĄCE TEMU! Mam w dupie, że
przy dobrym zdrowiu można wytrzymać trzy miechy bez jedzenia, ale to działa
tylko przy dobrym dostępie do wody. A poza tym, z pragnienia powinna zwiędnąć
po trzech dniach.~ ~*Mary Sue…*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Myślałam, że umrę. Jednak, moja utrata
przytomności przyczyniła się do czegoś innego. Do rozpoczęcia się nowego życia… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Przerwa i lecimy dalej. Powiem tylko, że
zaczynamy nowy wątek, a mianowicie dziejący się w uniwersum „Podróże Pana Kleksa” i „Pan Kleks w Kosmosie”.*~
~Je! Będzie Wielki Elektronik!~
~*Też się cieszę.*~
_________________________________________
Rozdział XVI – Nowe życie.
Bowiem od tego wszystko się zaczęło. Nie
wiedziałam, ile czasu byłam nieprzytomna. Czy były to sekundy, minuty, godziny,
dni, tygodnie, miesiące, lata, dekady, stulecia, tysiąclecia czy millenia. ~Powinny to być minuty, jak przystało na
prawilną rzeczywistość.~ ~*Jesteśmy w Opkolandii, tu wszystko jest
możliwe.*~ ~W sumie…~ Jednak,
kiedy się obudziłam, ujrzałam nad sobą jakiś czarny, metalowy sufit. Taki sam,
jaki był w, nieistniejącej już, Cytadeli. ~*DUN DUN DUUUN!*~ Zdziwiło
mnie to, gdyż w momencie, w którym straciłam przytomność byłam na dworze. ~Logicznym pomyśleniem w takim momencie
jest iż ktoś cię przeniósł do jakiegoś pomieszczenia.~ Od razu podniosłam
się więc. Po zrobieniu tego, ujrzałam, że leżałam na łóżku w jakimś czarno
srebrnym pomieszczeniu. Było w nim dużo sprzętów elektronicznych, w tym taśm
produkcyjnych ~HMMM?~ ~*Nie,
ty zjebie. xD Tamto nie wiadomo czy na sto procent jest linią produkcyjną. xD*~
~:D~ otoczonych mechanicznymi ramionami,
które tworzyły jakieś części, wyglądające jak elementy do ~*budowy
twego mózgu*~ robotów. ~Widzę,
że bardzo lubisz swoją OC. xD~ ~*Co nie? :D*~
Po paru minutach, w czasie których rozglądałam
się po miejscu, w którym byłam, usłyszałam otwierające się drzwi, a następnie
ujrzałam jakiegoś mężczyznę. ~Twego
przyszłego, drugiego tró lofffa.~ Jednak nie wyglądał on na normalnego
człowieka. Widziałam, że jego skóra była koloru srebrnego. ~Swoją drogą ciekawe czemu Wielki Elektronik ma srebrną skórę.~ ~*Nie
wiem, ale też się nad tym zastanawiam.*~ I tu nie żartuję. Naprawdę tak było. ~Wierzymy ci, bowiem taką skórę miał w
filmie.~ Oprócz tego, miał na sobie srebrne ubranie, wyglądające jak folia
aluminiowa, którą owija się choćby kanapki do szkoły. ~Piękne skojarzenie, ale nie czepnę się, bo mnie też się tak kojarzy.~ ~*Jas!*~
~Boże xD~ ~*;”D*~ Wiem,
dziwne porównanie, ale z niczym innym ono mnie się nie kojarzyło. Okazało się,
że najprawdopodobniej ten ktoś zauważył, że się obudziłam, gdyż podszedł do
mnie i ~zgwałcił mnie wzrokiem~ ~*GRZEGORZ!
X””D*~ ~;”D~ powiedział:
~*– You don't show
signs of stopping
And you
opened your portals to pop in
Working for
a cake is best
So let me
test, let me test, let me test!*~
~Znów? XD~
~*Why not? :D*~
- O, nareszcie się obudziłaś. Dwa dni bycia nieprzytomnym
to jednak długo.
~Ja pierdolę, hipernierealistyczność.
._. Chociaż w sumie, Ramoninth z opka musiała być nieźle zdechnięta po
niejedzeniu i nie piciu przez tyle czasu, więc daruję.~
Dwa dni? Pojebało go? ~*Przekleństwa
są idealne do narracji…*~ Nie wierzyłam w to, że mogłam tyle czasu być
nieprzytomna. Ale w sumie - byłam głodna i odwodniona, więc nie dziwne. ~:D~ Mniejsza. ~*Zajebista
zmiana tematu, nie ma co.*~ Kiedy to powiedział, ja rzekłam:
~– When we finally
kiss goodnight
How I hate
losing my best friend
But if you
really think a bit
Of course
it's not you who I meant!~
~*Najlepsze, co można by w tym momencie odpowiedzieć. XD*~
~Co nie? :D~
- Kim ty jesteś? I gdzie JA jestem?
~*– The moron's
slowly flying
And my dear
we're still goodbying
But as long
as I have subjects
Let me
test, let me test, let me teeest! – odparł*~
~Serio, ta analiza sięgnęła dna i drąży jeszcze głębiej. XD~
~*:D*~
- Mojego prawdziwego imienia i nazwiska nie
podam, bo go nie lubię. ~*No ale co jeżeli Wielki Elektronik to jego
imię i nazwisko? XD*~ ~Tak, kurwa.
Jebłbym widząc to w dowodzie. XD~ ~*Ale w sumie Wielki Elektronik nigdy
dowodu nie chce pokazać, WIĘC… :D*~ ~Wyjdź.
xD~ ~*;”D*~ Sam siebie nazywam Wielkim ~Spawaczem~ Elektronikiem. ~*Znów?
XD*~ ~Hehe :D~ Obecnie
jesteś w mojej bazie, w której tworzę roboty, za pomocą których zamierzam
stworzyć imperium. ~I prawilnie.~ Znalazłem
cię na jednym z placów. Obok ciebie leżał również nieprzytomny jakiś ~gwałciciel~ mężczyzna. ~*Kurwa
mać. XD*~ ~;”””D~ Podszedłem
więc do was aby sprawdzić czy żyliście. Ten, który leżał obok ciebie był
martwy, ~a szkoda, bo chciałem zgarnąć
te milion złotych za złapanie tego największego gwałciciela w Europie,~ a
ty żyłaś. ~*Ciebie nie da się wychować, to już
potwierdzone. XD*~ ~:D~ Postanowiłem
więc cię zabrać abyś tam tak nie leżała. ~W
rzeczywistości, Wielki Elektronik powinien ją olać. Licznik niekanonicznych
zagrań: 15~ – Odpowiedział
~– She doesn't care
if it's day or night
She's
testing you and it's alright
She doesn't
care the neurotoxin will kill fast
She just
says, let me test, let me test! – skomentowałam~
~*Pozostawmy to bez komentarza. xD*~
~:D~
- Weeeź…Nie przypominaj mi teraz o tym, kto
leżał obok mnie martwy…Cała przeszłość mnie się przez to przypomina… - Odparłam
ze łzami w ~~*Stop
xD*~ ;”D~
oczach.
~*– Ooooh wee goes
the bullets
Why should
we worry we kill fast
Let her
test, let her test! – dodał*~
~Ach, jaka by była piękna historia o tym psychiatryku. xD~
~*Wiem, też bym czytała. xD*~
- Aż tak? – Zapytał
~– Taste of blood
It's
murder
Was it
worth it
This is
your fault
You chose
this path – odpowiedziałam~
~*Najlepsze, co można w tym momencie odpowiedzieć. xD*~
~Ja bym tak dla beki odpowiedział. xD~
~*Niespecjalnie mnie to dziwi. XD*~
~:D~
- Tjaa…Znasz Kombinat? – Odpowiedziałam
pytaniem na pytanie.
~*– If I were a
core...
...even
just for a day.
I'd roll
out of 'sleep-mode' in the morning...
...and
slide along my management rail.
Wake Chell
from her sleep.
And chase
after birds.
I'd go
wherever I wanted...
...if a
test-subjects was carrying me...
...because
they trusted me. – odrzekł*~
~Czyli my będziemy oblatywać teraz wszystkie fanowskie
piosenki znalezione na tekstowo.pl? xD~
~*No :D*~
~Ja pierdolę. xD~
~*:D*~
- Kombinat? A, tak. Coś kojarzę. ~*Jak
widać, Wielki Elektronik wie wszystko i jeszcze więcej.*~ Międzygalaktyczne
imperium, które w siedem godzin podbiło całą Ziemię. ~Tak bardzo chciałbym się czepnąć, ale wiem, że to kanoniczne. L~ ~*Niestety L*~
Niewiele wiem, bo byłem w tym czasie poza tą
planetą. ~Jaki on zajebisty. Nawet sam
to podkreśla. xD~ ~*Wiadomo, Wielki Elektronik jest zajebisty do
sześcianu. xD*~ – Odrzekł
~– If I were a
core...
...I think
I could understand...
...how it
feels to be in power...
...I swear
I'd be a better core.
I'd listen
to her...
...because
I'd know how it hurts...
...when you
take over the facility...
...by
taking her for granted...
...and
everything she has gets destroyed. – stwierdziłam~
~*Naprawdę, ta historia o tym psychiatryku mogłaby być spoko.
xD*~
~Tylko lekarzami musiałyby być wyjątkowo wytrzymałe
psychicznie i dość poważne osoby. Ja w takim psychiatryku miałbym ubaw
codziennie. XD~
~*Nie tylko ty. XD*~
- No. To ten, który leżał obok mnie, to był
dr. ~*Nie ma to jak skróty w opowiadaniu.*~ ~Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 20~ Wallace
Breen~*uś*~. Za czasów Kombinatu – Administrator
Ziemi, ~Który w tym opku został
mianowany Adminem w najbardziej hipernierealistyczny i niekanoniczny sposób.~ ALE
nie założyciel Kombinatu. Wierz lub nie – założycielką byłam JA. ~*Bo
jam taka zajebista.*~ Tak, ja. Stworzenie Kombinatu zajęło mi 12
LAT. ~O chÓj. Długo, ale przynajmniej w
miarę realistyczne.~ A później już nim władałam. Nikt nie odważył się mnie
sprzeciwić, ~*Bowiem nawet Kombinat musiał dostać
marysueizmem po mordzie.*~ bo jak się sprzeciwił to zależnie od płci –
albo, jeśli był mężczyzną, został zamieniany na Stalkera, czyli humanoida? W
sumie to raczej tak, ~No tak, Stalkerzy
to w pewnym sensie humanoidy.~ którzy pracowali w Cytadelach, czyli
głównych symbolach dominacji mego imperium na danej planecie albo na Żołnierza
Kombinatu, który po kres swych dni służył memu Imperium, ~*Czemu
słowo „Imperium” zostało tutaj
wyjątkowo napisane wielką literą?*~ ~Pewnie
literówka.~ ~*Być może.*~ albo, jeśli była kobietą, została zamieniana
na Zabójczynię Kombinatu. ~Chociaż w
sumie łączenie bety z wydaną grą nie jest takim złym pomysłem.~ Ech…A
Kombinat rozpadł się przez przejęcie przez moich wrogów statku Borealis na Ant~y~arktydzie i użycie przeciw nam
aparatury tam się znajdującej. ~*Nie masz prawa narzekać, bo sama do tego
doprowadziłaś swoją biernością.*~ ~Mary
Sue nigdy nie przyjmie tego do świadomości.~ ~*Niestety*~ Przeżyliśmy
tylko my – ja i Breen~*uś*~. A teraz – no cóż. Jestem tylko ja. –
Odpowiedziałam
Widziałam, że Wielki Elektronik słuchał tego
ze zdziwieniem. ~Nie dziwię się, sam bym
się zdziwił, słysząc taką historię.~ Widać to było w jego ~~*NIE xD*~ ;”””””D~ oczach. Chwilę później, powiedział ze
zdziwieniem w głosie:
~*– If I were a
core...
...I would
test with the bots...
...and try
to kill Chell and PotatOS...
...by
crushing them with mashy-spike-plates.
I'd put
myselfe first...
...and
build the test as I go...
...but I'd
get banished into deep space...
...with a
core who is completely obsessed...
...with
space.*~
~Nie wyobrażam sobie, jak można by to powiedzieć zdziwionym
głosem. xD~
~*Ja też nie, ale cichaj. xD*~
- KOMBINAT BYŁ TWÓJ?!
~– If I were a
core...
...I think
I could understand...
...how it
feels to be in power...
...I swear
I'd be a better core.
I'd listen
to her...
...because
I'd know how it hurts...
...when you
take over the facility...
...by
taking her for granted...
...and
everything she has gets destroyed. – wyjaśniłam~
~*Nigdy nie dojrzejemy. xD*~
~To wiadome. xD~
- Tak. Że tak powiem, taka tam realizacja
marzenia z dzieciństwa o własnym imperium. Przynajmniej życie miałam ciekawe. ~Ważne, że się nie nudziłaś. Oh, wait…~
– Odpowiedziałam
~*– It's a little too
late for you to come back.
Say it's
just a mistake?
Think she'd
forgive you like that?
If you
thought she would let you back in...
...you
thought wrong. – dopytał*~
~Szkoda, że jeszcze tak dużo tych fanowskich piosenek.~
~*:D*~
- Eh…Jeszcze nie raz w moim życiu się zdziwię… ~Sądze, że Wielki Elektronik tak szybko by
nie uwierzył w tę historię i chciałby dowodów. Licznik niekanonicznych zagrań:
16~ Myślałem, że to imperium stworzyły jakieś istoty nie z tej planety, a
nie zwykły człowiek. Tak w ogóle, to ty jesteś cyborgiem? ~*W
sumie zawsze warto spytać, widząc kogoś z takim dziwnym okiem jako oko
Ramoninth z opka.*~ – Spytał
~– But you're just a
core...
...you don't
understand...
...how it
feels to be in power...
...someday
you'll wish you were a better core.
You don't
listen to her...
...you now
know that it hurts...
...when you
take over the facility...
...by
taking her for granted...
...and
everything you had got destroyed. – dopowiedziałam~
~*Piękne te nasze rozmowy. xD*~
~Wiem :D~
- Co? Nie! Jeśli chodzi ci o moje sztuczne
oko, to mam je dlatego, że po wybuchu reaktora ciemnej energii w Cytadeli, jako
iż w czasie wybuchu byłam w jedynym portalu znajdującym się w tej budowli,
spadłam w dół z samego szczytu przez co, po uderzeniu, jak dowiedziałam się po
obudzeniu, wypadło mi oko. ~Mimo iż
powinnaś umrzeć, no ale jeżeli by to się stało, mielibyśmy tutaj paradoks
tygodnia.~ ~*Nie ma to jak zabezpieczyć opko. ;=;*~ ~;=;~ Żeby wyprzedzić twoje pytanie o to,
kto je stworzył, powiem, że zrobił je Breen~*uś*~. ~Ponieważ nie ma to
jak marysueizm.~ – Odpowiedziałam
~*– Get up out of bed
Can you say
the word apple?
Oh look,
you jumped instead
Let's smash
through this wall
Find the
portal gun
GLaDOS is
alive
***Oh dear
it looks like we're both done***
Wait no, I
haven't died – skomentował*~
~Tak. xD~
~*;”D*~
- Już myślałem, że mam do czynienia z
nie-do-końca-prawdziwym człowiekiem. W ogóle, skoro już schodzimy na tematy
imperiów i technologii – nie chciałabyś ~zostać
moją żoną?~ ~*Tak szybko? xD*~ ~No co? Wątek miłosny i tak będzie. xD~ ~*Ale nie tak szybko! xD*~ ~:D~ mi pomóc tworzyć mego mocarstwa, a
potem w władaniu nim? – Zapytał
~Wielki Elektronik raczej nikomu by
tego nie zaproponował, a nawet jeśli, to nie tak prędko. Licznik
niekanonicznych zagrań: 17~
A co mi tam. Miałam już doświadczenie w
budownictwie oraz rządzeniu więc mogłam mu pomóc. ~*Bowiem
w sumie nie miałaś nic do stracenia.*~ Nawet jakby, to nie miałam już co
robić w życiu. ~No widzisz.~ Odpowiedziałam
więc:
~– Oh, helping
Chell, helping Chell
I will set
you free
Soon I'll
make a distraction
Then we've
gotta quickly flee
Helping Chell,
helping Chell
Follow me,
let's run!
Corrupt the turrets then we'll
Destroy the
neurotoxin~
~*Najlepsze, co można by odpowiedzieć na propozycję życia.
xD*~
~No co? Ty pewnie byś dla beki tak odpowiedziała. xD~
~*Hehe :D*~
- Ok. W sumie i tak nie mam już nic do
stracenia.
Po tej rozmowie, oboje zaczęliśmy tworzyć
armię do stworzenia naszego nowego imperium… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Przerwa i lecimy z trzema ostatnimi na
dzisiaj rozdziałami.*~
~K~
~*Leń*~
~;”D~
_________________________________________
Rozdział XVII – Sprawy organizacyjne i
chwila, o której mówił Breen~*uś*~.
~Ten
rozdział pod koniec daje raka z przerzutami, tak tylko informuję.~
~*Niestety to prawda. ;=;*~
Od tego czasu, życie moje i Wielkiego ~Zapierdalacza~ Elektronika ~*Co.
xDDD*~ ~;”D~ codziennie
wyglądało tak samo. Codziennie kontrolowaliśmy taśmy produkcyjne, ~HMMM?~ ~*Japa koniu. xD*~ ~No co? ;”D~ aby
wszystko szło zgodnie z początkowymi planami mego nowego ~gwałciciela~ towarzysza. ~*Możesz ty się ogarnąć? xD*~ ~Nie :D~ ~*No ja jebe. xD*~ ~;”D~ Było tak codziennie. Poza tym,
dowiedziałam się, że mam zakaz wchodzenia do Sektora X~enna~. ~*Znowu się w to bawisz? xD*~ ~Why not? :D~ Do
wszystkich innych mogłam, tylko do tego nie. ~:D~ Dziwiło mnie to, jednak wiedziałam, że musiał on mieć jakieś
powody, aby mi tego zakazać. ~*Tam pewnie kryła się odpowiedź na pytanie,
czym są te dwa dynksy z obrazków z Portal ARG, kopia „Half-Life 3”, „Portal 3”,
Kostka Towarzysząca, Portal Gun, Zardonic i jego muzyka, ciasto z „Portal”, lampa w kształcie GLaDOS, plik
.APF i .AMF dla pliku „APERTURE” z
Portal ARG, potrójne działo portalowe, wieżyczka-wyrocznia, test osiemnasty z
rozdziału ósmego z gry „Portal 2” i
kula dyskotekowa.*~ ~Najlepszy sektor na
świecie, biegnę tam. xD~ ~*Ja bym pędziła potykając się o powietrze. XD*~ Także
dowiedziałam się, że w tej bazie byli też inni ludzie ~Co w sumie jest logiczne.~ (Sektor L~ambda~ był nimi najbardziej przepełniony), najprawdopodobniej
podwładni Wielkiego ~Kucharza~
Elektronika. ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem ;”D~ Oprócz
tego, rozważaliśmy, jak nazwiemy nasze przyszłe imperium. Jako, iż nie mogliśmy
wymyślić żadnej tajemniczej i ciekawej ~Czyli
po prostu edgy.~ nazwy, postanowiliśmy, że będzie się ono zwało po prostu
Imperium. ~*#AmbitnieWPizdu*~
Lecz, któryś dzień, ~*Przecinek, out.*~ przyniósł
nowe, nieoczekiwane zdarzenie…
Otóż, jednego dnia, tak trzy miesiące ~Dobrze, że w tych dwóch filmach nie było
sprecyzowanego przedziału czasowego, to nie ma się czego czepiać.~ od momentu,
w którym tam się znalazłam, kiedy siedziałam w pomieszczeniu, które
przeznaczone było dla mnie, w pewnym momencie, usłyszałam w słuchawce
intercomu, który mieliśmy ja i Wielki ~Elektrochemik~
Elektronik, ~*Wielki Elektronik i chemia. To złe combo. xD*~
~Niestety, przekonaliśmy się o tym w
miniony weekend. xD~ ~*Było fajnie, japa. xD*~ ~Jak cholera. xD~ aby łatwiej kontaktować się na odległość, ~*Boże,
to zdanie jest dłuższe od listy osób na rozszerzonym WOS-ie w mojej klasie.*~ ~Najpierw przesadzone zdania pojedyncze,
teraz złożone…Jeeezu. -_-~ ~*Niestety*~ że Elektronik mówił:
~– Now we're finally
here
Please put
me in control
Press the
Stalemate button
I'm massive
and you're small!
I did all
of the work
Little
Wheatley did it
I am not a
moron, just look,
I've
punched you in this pit!~
~*Pierdolnęłabym, słysząc to w tym momencie. xD*~
~Nie tylko ty. xD~
- Ramoninth, chodź tu na chwilę.
~*– Oh, killing
Chell, killing Chell
I'll break
your fat spine
You keep
GLaDOS out of here
This
facility is mine!
Killing
Chell, killing Chell
Yes you're
gonna die!
You think
that you can hurt me?
Haha, just you bloody try! – rzekłam*~
~To gdzie zlokalizujemy ten psychiatryk?~
~*Może w Sosnowcu?*~
~Pasuje jak ulał. xD~
~*Wiem :D*~
- Tu, to znaczy gdzie? – Spytałam
No, co? Nie sprecyzował, gdzie miałam się
stawić, więc skąd miałam wiedzieć? ~Jesteś
Mary Sue, powinnaś się domyślić.~ Szczególnie, że baza składała się z
mnóstwa pomieszczeń. Chwilę później,
odpowiedział on:
~– Now you're
finally here
Talk about deja
vu
Press the
Stalemate button
The bombs
explode on you!
What, how
did you survive?!
Don't shoot
the portal there!
***Hey
please pull me back inside!***
I'm
floating through the air!~
~*Chociaż w sumie, na Podlasiu też by pasował.*~
~Zostańmy już przy Sosnowcu, na Podlasiu psychiatryki są
dopiero w powijakach.~
~*A, fakt.*~
- Do Sektora C~ebula~, w którym to się poznaliśmy.
~*– Sorry Chell,
sorry Chell
That's what
I would say
Wish I
could take it all back
And not
just cause I'm in space
Sorry
Chell, sorry Chell
Nothing
left to do
Guess I'm
stuck here forever
But I
really don't blame you – odpowiedziałam*~
~W ogóle to trzeba wymyślić fabułę tego opowiadania.~
~*To wiem, ale na razie nie mam pomysłu.*~
~To może zajmijmy się najpierw kreowaniem psychiatryka i
postaci.~
~*Tak będzie najłatwiej.*~
- Już idę. – Odpowiedziałam, po czym wstałam i
wyszłam.
Udałam się do windy. Mimo, iż sektor, w którym
miałam się stawić był parę kilometrów w głąb ziemi (mój pokój był w Sektorze A~natompuk~), nie chciało mnie się iść
schodami. ~*Ty leniu. No ale w sumie ja zapewne też
wzięłabym windę.*~ Weszłam, więc do windy, nacisnęłam przycisk
„Sektor C~yc~” ~*Tak.
xD*~ ~;”D~
i gdy winda ruszyła, zaczęłam czekać aż dojedzie do miejsca przeznaczenia… ~Bowiem co miałaś robić. W sumie mogłabyś
opisać, jak wyglądała ta winda, no ale że jesteśmy w opku, to trzeba zmniejszyć
wymagania.~
Jednak, w pewnym momencie, kiedy winda przejeżdżała
obok Sektora B~ęcwał~, poczułam, ~Przecinek, spierniczaj.~ że zatrzymała
się. Zdziwiłam się, gdyż do miejsca, do którego jechałam, był jeszcze kilometr.
~Hehe :D~ Kilka sekund później,
zaczęła ona gwałtownie spadać w dół. ~;”””D~
Bałam się. ~*Nie dziwne, każdy by się bał.*~ Nie
chciałam zginąć. ~Nie martw się, nie
zginiesz, bo inaczej mielibyśmy paradoks roku.~ Lecz, w którejś chwili,
postanowiłam uratować się za pomocą płaszcza Breen~*usi*~a,
który nadal miałam przy sobie. ~No
jestem ciekaw, co ty tam wymyślisz.~ Odwiązałam, więc go, gdyż miałam go
przewiązanego w pasie, ~Wiemy, nie
musisz się powtarzać.~ rozłożyłam, chwyciłam za dwa końce i uniosłam ręce w
górę. Chwilę potem, kiedy winda rozbiła się przed wejściem do Sektora C~ymbał~, (kiedy coś działo się z windą,
automatycznie wysuwał się podest przy najbliższym sektorze, aby nie spadła ona
kij wie gdzie ~*W sumie, koncept fajny.*~),
ja uniosłam się w górę, a następnie powoli opadłam na podłogę windy i nic sobie
nie zrobiłam dzięki temu. ~*Nie jestem pewna, czy to by zadziałało.
Zapewne nie.*~ ~Jednak, jako iż jesteśmy
w Opkolandii, to wszystko jest możliwe.~ ~*Dałoby się logiczniej
wytłumaczyć przeżycie głównej bohaterki, no ale fakt, Opkolandia.*~
Po znalezieniu się na dole, ponownie przewiązałam sobie płaszcz w pasie i
wyszłam z windy, a następnie udałam się do głównego pomieszczenia sektora. ~Bowiem nic się nie wydarzyło.~
Jednak, w czasie drogi, ujrzałam idącego
Wielkiego ~Zakurwiacza~ Elektronika.
~*Powiem mu, jak go określasz. XD*~ ~A tylko spróbuj, to ci łeb ukręcę.~ ~*Still
better love story than Twilight.*~ ~:D~ Kiedy
zaś podszedł do mnie i ~Ta litera nie
będzie tu potrzebna, więc może już spierdalać.~ powiedział:
~*– Hark!
Our turret
voices sing!
All will
hail the Animal King!
People of
Earth, you will be killed...
...if you
don't bend to his will.
If your
nations will arise...
...he will
blow you from the skies!
And, with
our song we proclaim:
"The
Animal King will rise again!"*~
~Najlepsze, co można w takiej sytuacji powiedzieć. xD~
~*Wiem :D*~
- O, Ramoninth. Słyszałem huk dochodzący z ~kibla~ szybu windy. ~*A
ty znów. xD*~ ~Hehe :D~
Szedłem zobaczyć, co tam się stało.
~– Hark!
Our turret
voices sing!
All will
hail the Animal King! – opowiedziałam~
~*To z tych bohaterów potrzebni nam są lekarze i pacjenci,
wiadomo. Ile robimy głównych lekarzy i pacjentów?*~
~Może z dziesięciu lekarzy, którzy będą się bardziej
udzielać, aby nie było za dużo czy za mało i ja wiem, może z pięciu głównych
bohaterów.~
~*Będzie pojebanie. XD*~
~To wiadomo. xD~
- Winda runęła w dół kilometr przed Sektorem C~wel~ i przed wejściem do niego się
rozbiła. – Odpowiedziałam
~*– Broken turrets
get recycled...
...at least
I hope I will!
Sometimes
we're thrown off the pathways!
They
thought that was their way home...
They were
wrong... I...
...know,
I'm not afraid of dying.
I will be
rebuilt...
...but
Android Hell may be my prison...
...and my
weapons may be gone...
...back to
where they come frome. – skomentował*~
~Najlepszy komentarz do zaistniałej sytuacji. Byłabyś dobrym
publicystą. xD~
~*Wieeem :D*~
- To w takim razie, jakim cudem ty nadal
jesteś przytomna?! I jakim cudem żyjesz?! – Spytał ze zdziwieniem.
~Bowiem Ramoninth z opka to Mary Sue,
a nawet jakby, to gdyby zginęła mielibyśmy paradoks roku. A tak w ogóle:
– Blame!
GLaDOS is
to blame!
As deadly
as the toxic pools...
...here
comes the gas again! – odpowiedziałam~
~*Ty też byłbyś dobrym publicystą. xD*~
~Co nie? :D~
- Płaszcz Breen~*usi*~a uratował mi życie. Użyłam go, jako
prowizorycznego spadochronu i tym samym uchroniłam się od śmierci. ~Co w rzeczywistości zapewne by nie
zadziałało.~ – Odpowiedziałam
~*– See that gun that you hold on to?
Is it gonna save you?
When she
send the neurotoxin?
How long
can you hold your breath?
Imagine if
you let go... – odparł*~
~Co jest z nami nie tak? xD~
~*WSZYSTKO :D*~
- Twoja zaleta #1: Spryt. – Odparł
~To jest najbardziej autystyczny zapis
wypowiedzi, jaki widziałem.~
~*Ogólnie to opko jest autystyczne.*~
~To wiadome nie od dziś.~
W tym momencie zaśmiałam się i rzekłam:
~– Blame!
GLaDOS is
to blame!
As deadly
as the toxic pools...
...here
comes the gas again!~
~*Kiedy skończą się te fanowskie piosenki z „Portal 2”?*~
~Jeszcze zostaną te z pierwszej części gry.~
~*Fak.*~
~;”D~
- Dzięki za komplement.
Po tej rozmowie, oboje udaliśmy się do
głównego pomieszczenia Sektora C~ep~.
W czasie drogi, Elektronik objął mnie, ~To
dzieje się zbyt szybko.~ ~*W tym opku wszystko zapierdala as hell as
possible.*~ ~Niestety zauważyłem. ;=;~
(co mnie zdziwiło, bo nigdy tak nie robił) ~*To dałoby się wpleść w zdanie nie
używając nawiasów.*~ ~Ale niestety to
opko, więc musimy to przeżyć.~ ~*Niestety*~ i rzekł:
~– Run away!
The gas
will met your brain!
Head
towards the light...
...your
freedom lies above!~
~*Najpiękniejsza rzecz, jaką po takim akapicie można
wypowiedzieć. xD*~
~:D~
- Wezwałem cię tu, gdyż musisz mi pomóc w
jednej z, tzw. ~I znowu te skróty w
opku. ;=;~ Spraw organizacyjnych. Bowiem od jakiegoś czasu zastanawiam się,
jakie mogłoby być logo naszego przyszłego imperium. ~*W
sumie zawsze należy być pozytywnie nastawionym do realizacji swych celów.*~
Wiesz, przyda się ono choćby po to, aby jakoś oznaczać bronie czy mundury moich
ludzkich żołnierzy. ~W sumie logiczne.~
Jednak nie mogę nic wymyślić, więc liczyłem na to, że ty na coś wpadniesz. ~*Oczywiście,
że Ramoninth z opka na coś wpadnie, bo to Mary Sue do sześcianu.*~
~*– Don't trust your
eyes!
It's easy
to believe them!
Believe in
your heart...
...that you
can escape this prison! – odparłam*~
~Odpowiedź tysiąclecia. xD~
~*Wieeem :D*~
- Spróbuję coś wymyślić. – Odparłam
Po tych słowach, dalej szliśmy w kierunku
głównego pomieszczenia, aby zobaczyć jak tam szło tworzenie ~twego mózgu~ robotów. ~*Jesteś
taki miły wobec głównej bohaterki. xD*~ ~Wiem
:D~ W którymś momencie drogi, położyłam głowę na
jego ramieniu ~To wszystko ewidentnie
zapierdala zbyt szybko.~ (najprawdopodobniej mu to nie przeszkadzało), ~Nie chce mnie się ambitnie komentować,
więc powiem tylko: Licznik niekanonicznych zagrań: 18~ spojrzałam na niego
i powiedziałam:
~– Don's speak your
mind!
She is always
listening!
Defend your
life!
And make it
your only mission!~
~*Pozostawmy to bez komentarza. xD*~
~:D~
- Muszę się ciebie o coś spytać…
~*– Blame!
GLaDOS is
to blame!
As deadly
as the toxic pools...
...here
comes the gas again! – odparł*~
~Tak. xD~
~*:D*~
- Pytaj. Pytaj, o co chcesz. Może będę znał
odpowiedź. ~Ta edgy wypowiedź do niego
nie pasuje. Licznik niekanonicznych zagrań: 19~ – Odparł
~– Blame!
GLaDOS is
to blame!
As deadly
as the toxic pools...
...here
comes the gas again! – rzekłam~
~*To nawet nie jest pytanie. xD*~
~No i? :D~
- Powiesz mi, co się stało w Sektorze ~E~X~termination~, że nie mogę do niego wchodzić? I dlaczego w windzie
przyciski kończyły się na Sektorze Z~awór~,
jednak nigdzie nie było Sektora X~en~?
Przecież musisz mieć jakiś powód, dla którego odciąłeś ten sektor od świata. ~Ale ona ciekawska. A poza tym, mówiliśmy
co jest ukryte w tamtym sektorze.~ ~*Jakby tak było naprawdę, wbiłabym z
buciorami do świata tego opka. xD*~ ~Nie
tylko ty. xD~ – Rzekłam
~*– Get crushed by a
crusher
Destroy
vital apparatus
Find a way
into Android Hell
Run too
fast on a pool of Propulsion Gel – opowiedział*~
~Najciekawsza opowieść na świecie. xD~
~*Wiem :D A tak w ogóle, koniec na dzisiaj. Już mnie się nie
chce analizować tego raka dalej. ;-;*~
~Dzięki Bogu.~
- Ech…No dobrze, ~*Tak
tylko ostrzegam, że od tego momentu do końca rozdziału szansa na dostanie raka
z przerzutami wzrasta.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~ opowiem ci o tym, ale to nie są miłe
wspomnienia. ~*Tak samo jak fakt, że po oglądaniu długo
tego zdjęcia z zakłóceniami, pierwszego które tu wrzuciłam, nie mogłam zasnąć
JEBANE DWIE GODZINY! ;=;*~ ~Valve,
robicie to IDEALNIE. X”D~ ~*Spierdalaj xD Musiałam włączyć światło w pokoju
naprzeciwko mojego, w swoim pokoju i jeszcze włączyć sobie muzykę Nadboga
(czyt. Zardonica), a i tak bałam się zasnąć. ;-;*~ ~:D~ ~*Won xD*~ ~;”D~ Otóż,
Sektor X~anthippe~ służył do ~*Co
do chuja? xD*~ ~Nie wiem, znalazłem listę
ze słowami na X i tam to było. xD~ ~*Brawo xD <Sprawdza> Oznacza to
ksantypa oraz złośnica. A ksantypa to imię żony Sokratesa, która stała się
postacią przysłowiową, poprzez przypisywany jej nieznośny charakter.*~ ~Lekcja z Grzegorzem Antychrystem 1~ ~*Wyjdź
i nie wracaj, lekcje z tobą byłyby jebnięte jak ty. xD*~ ~;”D~ eksperymentów na materiałach niebezpiecznych,
czyli np. ~*I znowu ten pieprzony skrót. ;=;*~ rzeczach
z promieniowaniem gamma. ~*Jest stary mod do pierwszej części gry „Portal” zwący się „Gamma Energy”.*~ ~Zajebiste
wtrącenie, mające wiele wspólnego z opowieścią. xD~ ~*:D*~ Któregoś
dnia, eksperymentowałem tam z beczkami z neurotoksyną. ~No i znowu ta jebana neurotoksyna. Czy na tym świecie nie istnieją
inne gazy? Tlenek węgla (II) też mógłby być efektywny. ;=;~ ~*Ciekawe
w ogóle jak działa neurotoksyna…*~ ~Kurwa,
nie. XD~ ~*:D <Sprawdza> Swoją drogą, dowiedziałam się właśnie, że
istnieje neurotoksyna tężcowa. Iks de, mam wrodzone przeciwciała akurat na
tężec. XD <Wraca do sprawdzania działania neurotoksyny.> A moment, chce
ktoś tetrodotoksynę? Podobno najsilniejsza trucizna świata. <Powraca do
dalszego sprawdzania.> O CHUJ. Nie chodzi mi o to, że po prostu neurotoksyna
poraża mięśnie oddechowe, ale to gafno jest w JADZIE KIEŁBASIANYM. Ej…Jad
kiełbasiany jest jednym ze składników botoksu. O CHUJ x2.*~ ~Czy czasem nie mówiliście dzisiaj na EDB o
zatruciu m.in. jadem kiełbasianym? :D~ ~*Mówiliśmy o tym. xD No popatrz co
za zbieg okoliczności, że znowu na niego trafiłam. A teraz sprawdzę to o
neurotoksynie tężcowej. <Sprawdza> Iks de, mnie to nie dotyczy. Po prostu
bakterie tężca po dostaniu się do rany wytwarzają jedną z odmian neurotoksyny –
tetanospazminę. Mnie to gówno zrobi, bo ja nie dość, że mam wrodzone
przeciwciała przeciwko tężcowi (wyszło przy pierwszym szczepieniu) to jeszcze
byłam szczepiona. ;p*~ ~Kurwa, jeszcze
się okaże, że masz wrodzone przeciwciała przeciwko nowotworowi mózgu. xD~ ~*Bez
przesady, ale u mnie w rodzinie nowotwór byłby ewenementem. Tak, moja rodzina
nie miewa nowotworów. Faceci giną w wypadkach, a kobiety ze starości.*~ ~L~ ~*;”D*~ ~Off-top życia nam tu wyszedł.~ ~*Chuj, faktycznie. xD*~ Sprawdzałem
ich wytrzymałość, kiedy zostawały poddawane różnym ciśnieniom. ~*Po
czym jedna wybuchła i rozjebała świat. :D*~ ~Tak
xD~ ~*;”D*~ W którymś momencie, kiedy na chwilę je
zostawiłem i poszedłem podnieś beczkę z oksygenem, ~Jakie profesjonalne słownictwo, normalnie nie ma chuja we wsi.~ gdyż
przewróciła się, jedna z beczek z neurotoksyną pękła, do dziś nie wiem, z
jakiego powodu, ~*GLaDOS pewnie ją wysadziła, aby cię zabić.*~
~Jak kurwa? xD~ ~*Magia :D*~ przez
co pomieszczenie zaczął wypełniać śmiercionośny gaz., ~Przecinek, co ty tu robisz.~ Kiedy się zorientowałem, chciałem
stamtąd uciec, aby się nie udusić. ~*CZEEEJ, stop. Czy czasem Wielki
Elektronik nie jest nieśmiertelny, co można po filmach wywnioskować? ._.*~ ~Chyba jest. ._.~ ~*O chuj, ale
niekanoniczność. ._.*~ ~Licznik
niekanonicznych zagrań: 20~ Jednak, nie zdążyłem otworzyć drzwi, gdyż
zemdlałem. Życie uratował mi, z tego, co się dowiedziałem, kiedy się obudziłem,
mój zaufany sługa, płk. ~I znów walony
skrót w wypowiedzi. ;=;~ Alojzy Bąbel, ~*Tak, w filmach ma takie nazwisko,
ale w mojej opinii powinien je sobie zmienić.*~ ~Nie tylko w twojej.~ którego miałaś już okazję poznać.
Kiedy wróciłem do zdrowia, bo jednak zatrucie gazem było duże, ~*Ręka
mnie boliii…Cholerny palec, nie dość, że przez źle obcięty paznokieć mnie
napierdala, to ból rozchodzi się wzdłuż ręki. ;=;*~ ~To było ciekawsze od opka.~ ~*Wszystko jest ciekawsze od opka.*~ odciąłem sektor od świata,
zablokowałem przejście i wymontowałem przycisk z windy, aby nikt nie mógł się
tam dostać. ~Co jest logiczne, raczej
każdy z funkcjonującym mózgiem by tak zrobił.~ Obecnie funkcję Sektora X~anthator~ przejęła ~*A
to co z kolei? xD*~ ~Ksantogenerator, co
z kolei jest…Hmm…Google nie wie.~ ~*O chuj. ._.*~ ~DUN DUN DUUUN!~ druga połowa Sektora V~ienna~ jednak po incydencie z neurotoksyną jestem już uważniejszy
przy tego typu eksperymentach. ~*Polak mądrzejszy po szkodzie.*~ A
sam pechowy Sektor ~Czemu tutaj jest
wielką literą, nie wiadomo.~ jest obecnie nadal skażony gazem. ~*Mówię,
to chyba neurotoksyna zajebana z Aperture, bo normalnie powinna wywietrzeć. No
chyba, że ten sektor jest sterylny czy coś.*~ ~Opko odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.~ ~*;=;*~
~Wiem ;=;~ Staram
się go na wszelkie sposoby pozbyć jednak nie daję rady. ~:D~ Nie wiem, co za cholerstwo sprzedali mi na tym czarnym rynku.
Nie chcę, abyś tam chodziła, gdyż mogłoby ci się coś stać, a już cię polubiłem,
więc nie chciałbym, aby coś ci się stało. ~Licznik
niekanonicznych zagrań: 21~ – Opowiedział
~– Dumb ways to die
So many
dumb ways to die
Dumb ways
to die
So many
dumb ways to die – skomentowałam jego opowieść.~
~*Najlepszy komentarz do opowieści życia. xD*~
~Wiem :D~
- Ej, w tej swojej opowieści wspominałeś coś o
oksygenie, ~Przecinek, wypierdzielaj.~
Co to jest? – Spytałam
~*O chuj, jaka ona ułomna. ._.*~
~To się w pale nie mieści, jak można
być takim ułomnym. To wiedzą chyba nawet osoby, które nie miały styczności z
układem okresowym pierwiastków. ._.~
~*A tak w ogóle:
– Play Hide'n'Seek
with a turret
Stand in
front of an Energy Pellet
Push your
friend into toxic waste
Shoot a
portal straight into outer-space – dodał*~
~Tak xD~
~*:D*~
- Czysty tlen. Skrót w układzie okresowym
pierwiastków to „O~bligatoryjnie~”. ~*TAK.
X”””D*~ ~;”””D~ Też
niebezpieczny dla ludzi. ~Znaczy w
wyjątkowo wysokich dawkach, tak dodam od siebie.~ – Odpowiedział
~– Dumb ways to die
So many
dumb ways to die
Dumb ways
to die
So many
dumb ways to die – powiedziałam~
~*Z nami jest coś bardzo nie tak. xD*~
~To wiadome nie od dziś. xD~
- To tlen może być niebezpieczny? – Spytałam
ze zdziwieniem.
~Weź się spal, ty niedojebie. xD~
~*Cicho, ona ma chyba tylko wykształcenie
podstawowe. xD*~
~Ale i tak. xD~
~*A w ogóle:
– Rub your face on
a Hard-Light Bridge
Forget your
boots and fall off the edge
Suffocate
in toxic gas
Look at the
operational end of the device – odparł*~
~Nie mogę się doczekać historii o tym psychiatryku. xD~
~*Nie dziwne, bo mam tak samo. xD*~
- Nooo! Nie wiedziałaś o tym? – Odpowiedział
~– Dumb ways to die
So many
dumb ways to die
Dumb ways
to die
So many
dumb ways to die – wyjaśniłam~
~*No comment. xD*~
~:D~
- Głupio mnie się teraz przyznać, ale nie… -
Odparłam
~*Degraduję cię z funkcji bycia moją OC.*~
~Da się tak? xD~
~*Nie wiem, ale jak nie, to już się da. xD A
tak BTW.:
– Fall out of a
test-chamber
Get thrown
down an incinerator
Consume a
lot of bouncy-goo
I wonder,
what's this red button do?... - zakończył*~
~Pozostawiajmy to na serio bez
komentarza. xD~
~*Tak będzie najlepiej. xD*~
- Czysty tlen jest niebezpieczny dla ludzi w
dużych ilościach. My oddychamy ~dupą~ mieszanką
gazów, czyli azotem, tlenem, ~*Chwila…GRZEGORZ! X”””D*~ ~;”””D~ argonem i innymi pierwiastkami.
Oxygen ~Po kurwę tu to „x”?~ ~*¯\_(ツ)_/¯*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ jest jak woda destylowana – w dużej ilości
niebezpieczny. – Odparł
Po tej rozmowie, ~Jakby nic się nie stało.~ kiedy doszliśmy do głównego
pomieszczenia Sektora C~erkiew~,
pobyliśmy tam trochę, ~*Meh…*~ po czym ja wróciłam do mego pokoju w
Sektorze A~nalfabeta~. Po
znalezieniu się tam, usiadłam przy stole i zaczęłam rozmyślać jakie logo
moglibyśmy dać do naszego przyszłego imperium…
~*
*~
~To
już było. xD~
~*No i? :D Logo Kombinatu pasuje do
wszystkiego. xD A poza tym, przerwa i idziemy analizować kolejnego raka z
przerzutami.*~
~Dzięki
Bogu, bo to opko jest okropne. ;-;~
~*Wiem ;=;*~
_________________________________________
Rozdział XVIII – Nowe logo i nowy sektor.
~Czemu
akcja w tym opku tak zapierdala?~
~*Szczerze to nie mam pojęcia.*~
~;=;~
~*Wiem ;=;*~
Kiedy zaś wróciłam do mego pokoju w Sektorze A~becadło~, wzięłam kartkę papieru,
ołówek i kredki, a następnie zaczęłam myśleć nad tym, jakie logo stworzyć aby
spodobało się Wielkiemu ~Kierowcy Tirów~
Elektronikowi. ~*CO. xDDDDDDDDDD*~ ~Wiem ;”D~ Siedziałam nad tą kartką papieru jakąś
godzinę. Miałam pustkę w głowie. ~No to
akurat prawda.~ ~*Jak my ją lubimy. xD*~ ~Co nie? xD~ Nie wiedziałam, jakie logo mogłoby mieć nasze
przyszłe imperium. Aż w końcu, po godzinie, wpadłam na genialny, ale zarazem i
banalny pomysł. ~*Banalne pomysły najczęściej przychodzą po
bardzo długim czasie. Wiem to po sobie.*~ Nie wierzyłam, że mógłby być taki
prosty, ale jednocześnie wymyślenie go zajęłoby mi tyle czasu. ~No cóż, udowodniłaś, że jesteś ułomna,
więc…~ Zaczęłam więc rysować.
Narysowałam czarną kredką romb. Jego środek
pokolorowałam na ~sraczkowato~ żółto,
~*Co ty masz z tym kolorem? xD*~ ~No co? :D~ gdyż
czarny z żółtym wygląda najładniej (zaraz po zielonym i czerwonym). ~*Niepotrzebny
nawias, wypierdalaj. A poza tym, czarny wygląda dobrze z każdym kolorem.*~ Następnie,
od jednego z górnych boków rombu pociągnęłam dwie, niedługie kreski.
Narysowałam je tak aby dało się je pokolorować, a następnie zamalowałam je na
czarno. ~Ogólnie miło, że dostajemy
tutaj opis tego loga.~ ~*Zawsze to jakiś plus.*~ Przy
dwóch dolnych bokach rombu narysowałam tak samo jak kreski literę „V~enezuela~” i ~*Gdzie
ty masz taką literę w alfabecie? xD*~ ~Nowy
alfabet! :D~ ~*Won xD*~ ~;”D~ pomalowałam
ją na czarno. To V~enice~ i dwie
kreski miały być inicjałami od nazwy „Wielki ~Malarz~ Elektronik”, ~*Tak. xD Bo to do niego pasuje.*~ ~Co nie? ;”D~
jednak nie wiedziałam jak wpisać „W~azopresyna~”
w romb, więc wpisałam V~ans~.
Wydawało mnie się, że Wielkiemu ~Sprzedawcy~ Elektronikowi ~*Przestań
ćpać. xD*~ ~Ale ja nie ćpię! xD~ ~*W
ogóle. xD*~ się spodoba. Bo mało kto za pierwszym razem
wiedziałby o co chodziło w tym logu. ~To
akurat prawda.~ Od razu wzięłam więc kartkę i wyszłam z pokoju, a następnie
udałam się do windy i nacisnęłam przycisk aby ~wysrała jelita~ przyjechała. ~*JAK. X”DDD*~ ~:D~ Jednak, przypomniałam sobie, że przecież winda
została zniszczona. Kiedy chciałam już zejść do Sektora C~entyl~, gdzie Wielki ~Popierdalacz~
Elektronik ~*Powiem mu, jak go nazywasz. Serio. xD*~ ~._.~ ~*;”””D*~ spędzał
większą część dnia, po schodach, ujrzałam, że winda przyjechała. ~:D~ Elektronik był cholernie szybki
jeśli chodziło o naprawy. ~*Fakt, dasz mu telefon do naprawienia, a ten
to zrobi w dwie minuty, choćby owy telefon przejechał walec drogowy.*~ ~Mówię, Wielki Zapierdalacz z niego.~ ~*Idź
spać. xD*~ ~Jest dopiero szesnasta
trzynaście. :D~ ~*Fak*~ ~;”D~ Po
chwili zaś, ujrzałam, że do windy, do której wsiadłam, wszedł też zaufany sługa
mego towarzysza, czyli płk. ~I znów
skróty. ;-;~ Alojzy Bąbel (no, ale nazwisko to mógłby sobie zmienić). ~*To
fakt, ale dałoby się tę informację wstawić bez nawiasów.*~ ~Opko…~ ~*A, fakt. ;=;*~ Chwilę później, kiedy winda ruszyła,
Alojzy powiedział:
~– Dumb ways to die
So many
dumb ways to die
Dumb ways
to die
So many
dumb ways to die~
~*Przywitanie level hard. xD*~
~Co nie? :D~
- Cześć. Gdzie
jedziesz?
~*– Donate one or
more of your vital organs
Fall into a
pool of deadly toxins
Go into
cryosleep when there's no more power
Get put
into a potato and get eaten by a crow
Stand
around a platform heading towards fire...
Wait around for Half-Life 3! – odpowiedziałam*~
~Z kolei to najlepsza odpowiedź na świecie. xD~
~*Wiadomo xD*~
- Do Sektora C~ytryna~. A ty? – Odpowiedziałam
~– They're dumbest
ways to die
The dumbest
ways to die
The dumbest
ways to die
So many
dumb... So many dumb ways to die
– odparł~
~*Aż mnie lewa ręka zabolała z żałości. xD*~
~:D~
- Do Sektora V~ictory~. W ogóle to co to za kartka, którą trzymasz? – Odparł
~*– (Be safe around
portals. The message from Aperture Science.) – wyjaśniłam*~
~Tak xD A poza tym, wracając do opka, to w pizdu ambitna ta
ich rozmowa. -_-~
~*C’nie? ._.*~
- Pierwsza wersja loga dla przyszłego
imperium, o które zaprojektowanie prosił mnie Wielki ~Listonosz~ Elektronik. ~*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem x”D~ –
Rzekłam
~– You were in my dreams,
While I
slept forever.
I've been
drifting here,
So long...
– spytał, wyraźnie zaciekawiony.~
~*To nie jest pytanie, mośku. xD*~
~No i? :D~
- O. A jak to logo wygląda? ~Chujowo~ ~*Jak
ty wierzysz w Ramoninth z opka. xD*~ ~No
co? Nie lubię tej szmaty.~ ~*Nie tylko ty.*~ –
Spytał, wyraźnie zaciekawiony.
W tym momencie pokazałam mu kartkę. ~Co jest logiczną reakcją.~ Kiedy zaś
to zrobiłam, Alojzy powiedział:
~*– When I felt you near,
I hoped you
would wake me.
You won't
say goodbye...
Never say
goodbye...*~
~Boże, ta piosenka jest taka bekowa w tym rozdziale. xD~
~*Wiem i zgaduję, że dlatego ją wybrałeś. xD*~
~Nie, po prostu była w kolejności na liście. xD~
~*Brawo xD*~
~:D~
- Dziwne i takie trochę tajemnicze ~*jak
twoja głupota*~ jest to logo. ~Jaka szczerość. xD~ ~*Co nie? :D*~
~– Oh, the years
have been so long,
As I dreamt
forever.
I've been
waiting patiently, for you,
Don't say
goodbye...
Please, don't say goodbye... – powiedziałam~
~*Nie, ale serio, ta piosenka tak bardzo nie pasuje do tego
rozdziału, że aż jest bekowa. xD*~
~Wiem xD~
- To świetnie wiedzieć, że moja koncepcja się
udała. – Powiedziałam
~*– Now that I'm
awake; I hope you will find me,
If you want
our cake, I'll bake.
Did you
bring the eggs?
I'll mix in
the sugar, for you...
Don't say
goodbye...
Sweet,
don't say goodbye... – spytał*~
~To nie jest pytanie, do chuja. xD~
~*Walić to. xD*~
- W ogóle, to co ono znaczy? – Zapytał
~– I was always fond
of you,
...although
you're not clever!
You will
never know how much I care...
Don't say goodbye...
Please
don't say goodbye... – odpowiedziałam~
~*Ja pierdolę, aż chyba zaraz zrobię nam kolejną przerwę, bo
nam odpierdala. xD*~
~:D~
- Te dwie kreski i „V~ector~” u dołu mają być inicjałami od „Wielki ~Górnik~ Elektronik”. ~*Wyobraź sobie Wielkiego Elektronika
jako górnika. xD*~ ~Jezu, nie. X”””””””D~
~*Właśnie ;”D*~ Jako iż nie wiedziałam, jak wpisać „W~ygwizdów~” w romb, jest „V~oxel~”. A kolory są takie, bo
najlepiej pasują. ~*W sumie, ja sama nie wyobrażam sobie tego
loga w innych kolorach.*~ – Odparłam
~*– Oh, the years
have been so long,
As I waited
for you.
I will
always sing my song for you.
Don't say
goodbye...
Please
don't say goodbye...
If you say
goodbye...
It will be goodbye... – powiedział*~
~To była najpiękniejsza rozmowa na świecie. xD~
~*Wiem xD*~
- Ciekawe, czy Elektronikowi się spodoba, ~Jakby mu się nie spodobało, to mielibyśmy
problem, bo wjebałaby się niekanoniczność, bo logo trzeba byłoby zmieniać.
Chociaż w sumie, w tym FanFiction jest tyle niekanoniczności, że nie zdziwiłoby
mnie to.~ bo dla mnie jest takie proste, ale jednocześnie ładne, estetyczne
i tajemnicze. A Wielki ~Statysta~ Elektronik
~*Idź się lecz na nogi, bo na mózg już za
późno. xD*~ ~;”D~ lubi
estetykę. – Powiedział
Po tej rozmowie, w oczekiwaniu na dojazd do
Sektora C~elestynów~, do którego
miałam wejść, rozmawialiśmy jeszcze na różne tematy. ~*Bowiem
co innego mielibyście robić.*~ ~( ͡° ͜ʖ
͡°)?~ ~*NIE x”D*~ ~;”””D~ Jednak,
kiedy winda dojechała do celu mej podróży, pożegnałam się z Alojzym ~Kultura musi być.~ ~*Przerwa
kurwa, bo mnie wszystko napierdala, pić mnie się chce i oczy mnie szczypią.*~ ~O chuj, zaraz zacznie się narzekanie.
<Chowa się w szafie.> ;_;~ ~*;”””D*~ i weszłam do sektora, a następnie ~*zajebałam
twórców tej katolickiej propagandy, co ją przed chwilą w TV widziałam.*~ ~Wieeem, to była taka propaganda, że aż
tytułu nie pamiętam. XD~ ~*Cud gdzieś tam, nie pamiętam nazwy miejscowości.
To film pokazujący, że jak nie wierzysz lub stracisz wiarę oraz nie będziesz
wierzył w urojenia bachorów, które przeżyły eksplozję, to możesz się zabić, bo
wszyscy będą cię gnoić i grozić ci odejściem od ciebie.*~ ~Jak sobie przypomnę nazwę miejscowości to ją tu dodam, aby nikt tego
gówna nie oglądał.~ ~*Kolejny off-top. xD*~ ~Faktycznie XD~ udałam się do głównego pomieszczenia. Parę
minut potem, kiedy tam doszłam, ujrzałam Wielkiego ~Psychiatrę~ Elektronika, ~*Nie wyobrażam sobie go w roli
psychiatry. xD*~ ~Ja w sumie też nie. xD~
który siedział przed jakimś monitorem, na
którym widoczne było wnętrze ~czachy
autorów HDTF, stąd ten czarny jak noc ekran~ głównego pomieszczenia ~*Nie
no, ogólnie HDTF mogłoby być dobrą grą, ale zjebali no, po prostu zjebali.*~ ~Potencjał poszedł się jebać, jak w każdym
twym starym opku.~ ~*Piękne porównanie. xD*~ ~Wiem xD~ Sektora X~XY-syndrome~.
~*Który jest dowodem na to, że jak facetowi
pierdolnie drugi chromosom X to ma przejebane po wsze czasy.*~ ~Szkoda, że Sezoris nie ma tego syndromu. L~ ~*Wypierdalaj xD*~ ~;”””D~ Najwidoczniej starał się nadal walczyć
z neurotoksyną ~tężcową~. ~*Jak
kurwa. xD*~ ~Magia Opkolandii. :D~ Ewidentnie
nie dawał za wygraną i za to uparte dążenie do celu go podziwiałam. ~*Nic
tylko wielbić, c’nie.*~ Chwilę później, podeszłam bliżej i spytałam:
~*– I've just been
built, time to test my guns!
I'm at the
range and I want some fun!
I try to
fire...
Ah...
I'm in the
line, moving up, checking out at the turret-club.
This is it, I'm about to be...
INCINERATED!*~
~Kiedy skończą się te fanowskie piosenki z „Portal” i „Portal 2”? xD~
~*Nie wiem, ale jestem pewna, że jeszcze dużo przed nami.
xD*~
- Co robisz?
W tym momencie odwrócił się on na krześle
obrotowym. Widząc mnie, odpowiedział:
~– (He's breaking down!)
I feel it in my code!
Enough to
make my core explode!
I need a
body! Please give me a body!
I need a
body! Give me a body!
NOOO! NOOO!
I'm not defective! (he is defective!)
NOOO! NOOO!
I'm not defective! (he is defective!)~
~*Kurwa, aż mnie szyja zabolała z
zażenowania. xD*~
~;”D~
- O, Ramoninth. ~*Kurwa,
dlaczego ja dałam tej edgy Mary Sue jako imię mój nick. ;-;*~ ~Już wiesz jak to jest? ;=;~ ~*Niestety
;=;*~ A właśnie staram się na odległość walczyć z
neurotoksyną ~~*To
jest niemożliwe, pierdolcu. xD*~ ;”D~
w Sektorze X~mas~. Jednak, jak
widać, bez skutku.
~*– I try to pass, don some "clothes".
I'm a bad turret... I suppose.
It's
painted white, I'll fit right in!
WOAH!
I'm in the
line, moving up, checking out at the turret-club!
It didn't
work, I'm about to be...
INCINERATED!
– rzekłam*~
~Kurwa, znowu nam odpierdala. xD~
~*Nie dziwne, trzeba się odmóżdżyć jakoś po tej propagandzie,
którą widzieliśmy. xD*~
~W sumie… xD~
- To chyba był twój ulubiony sektor. ~*Nie
wiem czemu, zamiast sektor przeczytałam reaktor. xDDD*~ ~Głodnemu chleb na myśli.~ ~*Co. xDDD*~ ~No co? :D~ – Rzekłam
~– (He's breaking
down!)
I feel it
in my code!
Enough to
make my core explode!
I need some
bullets! Please give me some bullets!
I need some
bullets! Give me some bullets!
NOOO! NOOO!
I'm not defective! (he is defective!)
NOOO! NOOO!
I'm not defective! (he is defective!) – odparł~
~*Nie mam słów na naszego pierdolca.
xD*~
~:D~
- Taa…Tak było. Lubiłem
tam przebywać do czasu incydentu z neurotoksyną ~~*Nie łapiesz, że to niemożliwe? xD*~ No co? :D~.
W ogóle to co cię do mnie sprowadza? – Odparł
~*– All systems go! My
chip hasn't fried!
Deep in my
code... access denied... – odpowiedziałam*~
~Odpowiedź na medal. xD~
~*:D*~
- Już zaprojektowałam logo dla nowego
imperium. ~*Brawo*~ – Powiedziałam
~– (He's breaking
down!)
I feel it
in my code!
Enough to
make my core explode!
I need some
bullets! Please give me some bullets!
I need some
bullets! Give me some bullets!
NOOO! NOOO!
I'm not defective! (he is defective!)
NOOO! NOOO! I'm not defective! (he is defective!) – powiedział~
~*Swoją drogą, jestem ciekawa czy na tekstowo.pl są jakieś
fanowskie piosenki do pierwszej części Portala. Obecnie przerabiamy te do
drugiej części.*~
~Zobaczymy niebawem.~
- Wiedziałem, że na tobie można polegać. ~*Kurwa,
coś u mnie w pokoju jebie kiełbasą.*~ ~Może
to mózg Czarka?~ ~*Jak coś, co nie istnieje, może pachnieć?*~ ~A, fakt.~ W
ogóle to pokaż mi je. – Powiedział
Po tej rozmowie, pokazałam mu kartkę papieru,
na której było narysowane logo. ~*Bowiem tak nakazuje logika.*~ Kiedy
to zrobiłam, Wielki ~Humanista~ Elektronik
~*Ach, te sprzeczności. xD*~ ~Co nie? :D~ zaczął
się jej przyglądać. Widziałam, że robił to z zaciekawieniem. Czyżby podobała mu
się moja koncepcja? ~Musiała, bo
wypadałoby choć raz stworzyć coś kanonicznego.~ Chwilę potem, rzekł:
~*– You really can't
stay - Baby it's space outside!
You've got
to go away - But, baby it's space outside!?
This
testing has been - Been hoping that I'd be in?
So very
dumb - I read Machiavelli lady, So, not a moron.
My subjects
will start to worry - Oh luv what's your hurry?
And Chell
will be missing my mocks - Brain damaged like a fox...
So really
you'd better scurry - No, I'm not in a hurry.
I'll get
you, just a couple tests more - You can't even pass that door!*~
~A co, jak skończą nam się fanowskie i nie tylko piosenki do
Portala?~
~*Będziemy dopierdalać tekstami utworów Zardonica.*~
~O chuj. xD~
~*:D*~
- No, no…Ładne ~jak twoje niedojebanie~. Tylko ~*Porównanie roku. xD*~ ~Wiem :D~ co
znaczą te litery w rombie?
~– Scientists might
think - Baby, humans stink.
This idiot
we made - No scientists anymore, remember?
If ever
takes over - Well I sure did, it was all me.
Can't get
any dumber - Look, I'm sure there's more potatoes for you here...
I ought to
say no, no, no sir - D'you mind if you don't get closer?
You'd be
surprised if you'd see him now - You can't hurt me luv.
You really
can't stay - Baby don't hold out!
Ah 'but
it's space outside.' – odpowiedziałam~
~*Najlepsza i najbardziej sensowna rzecz, jaką można w tym momencie
odpowiedzieć. xD*~
~Wiem :D~
- Te dwie kreski i litera „V~olt~” u dołu rombu mają być inicjałami
od tego, jak się zwiesz, czyli od „Wielkiego ~Napierdalacza Combosów w Tibii~ Elektronika”. ~*Najdłuższy
pseudonim ever, ale pasujący do Tibijczyków. xD*~ ~Mam talent do wymyślania pseudonimów. :D~ ~*Jak cholera. xD*~ ~:D~ Jako iż nie dało się wpisać „W~ątroby~”
w romb – jest „V~AT~”. Bo w końcu
imperium będzie w większej części twoje ~Miło,
że sobie go nie przywłaszczasz, jak rasowa Mary Sue.~ ~*CUD!
\O/*~. – Odpowiedziałam
W tym momencie, zobaczyłam, ~Przecinek, do kąta.~ że Wielki ~Księgowy~ Elektronik, ~*Kolejny
zawód, w którym nie wyobrażam sobie Wielkiego Elektronika. xD*~ ~Nie tylko ty tak masz.~ pierwszy
raz odkąd się poznaliśmy, uśmiechnął się. ~Licznik
niekanonicznych zagrań: 21~ Nigdy nie widziałam, jak się uśmiechał. Zwykle
był neutralny w stosunku do otoczenia. ~*W sumie pasuje.*~ Nie
okazywał swoich emocji. No, chyba, że złość. To okazywał. ~Każdy lubi się wkurwiać.~ ~*No ja tam podczas wkurwu lubię
wyzywać nawet przedmioty w mym pokoju. :D*~ ~Ja
pierdolę, z kim ja się zadaję. xD~ ~*:D*~ Ale praktycznie nie miał powodów aby
na któregoś z nas się denerwować. ~Chuj,
nie wiem czy to kanoniczne, czy nie. L~ Chwilę potem, położył mi rękę na ~~*Nie, ty zboczeńcu. xD*~ ;”D~ ramieniu i powiedział:
~*– You simply must
go - Again, it's space outside.
The answer
is no - Oh darling, it's space outside!
This
takeover has been - I'm still holding the cards.
Very
disturbing - They're all full houses, sweetheart!
Orange will
be suspicious - So what if I'm ambitious!?
And Blue
will be there at the door - She said to genius core.
That
horrible bird's mind is vicious - That potato does look delicious.
I'll get
you, just a couple of test more - I've never heard such gibberish before.*~
~Nie ma to jak zjebać atmosferę. xD~
~*:D*~
- Więc mamy już nowe logo. Podoba mnie się to,
które zaprojektowałaś.
~Ogólnie można by dać, że Ramoninth z
opka próbowała przekonać go do coraz to kolejnych koncepcji, aż w końcu ta mu
się spodobała, aby kanon nam już tak nie zdychał, a nie, że od razu jej się
udało.~
~*Mary Sue, tego nie zrozumiesz.*~
~A, fakt. =_=~
Po tej rozmowie, oboje wróciliśmy do swoich
zajęć. ~Jakby nic się nie stało.~ Ja
wyszłam z głównego pomieszczenia i z samego Sektora C~ysterna~, a Wielki ~Ekonomista~
Elektronik ~*Kolejny niepasujący do niego zawód. xD*~ ~:D~ wrócił do walki z neurotoksyną ~~*Ja jebe, ile mam ci mówić, że to
niemożliwe? xD*~ ;”D~…
Kiedy zaś ja weszłam do windy (gdy
przyjechała), ~Najbardziej niepotrzebny
dopisek w galaktyce.~ ujrzałam, że tą samą windą jechał również Alojzy
Bąbel. ~*No ależ naturalnie.*~ Nieźle
się dziś składało, że w tym samym czasie byliśmy w tym samym miejscu. ~*Tak
nieźle, że te przypadki zostały zaplanowane przez dawną mnie.*~ Kiedy zaś winda ruszyła, on rzekł:
~– You've got to go
away - But I'll be stranded out there!
Say, give
my mainframe - Don't you even care!?
You've
really been a moron - Again, not a moron!
Oh don't
you see? - Oh, I see. You two are best friends.
This is
only my facility - Is this really how it ends?
At least
since I killed the scientists - You do love your neurotoxin.
You really
can't stay - But..but...
Ah but it's
space ... outside.~
~*Ten to ma zajebiste przywitania. xD*~
~Co nie? :D~
- I jak logo?
~*– You better watch
out,
You better
not die,
You better
not pout
I'm telling
you why,
Aperture is
testing you now. – odpowiedziałam*~
~Ta historia o psychiatryku, w którym główni bohaterowie
rozmawiają tekstami piosenek podbije Internet. xD~
~*Mam nadzieję. xD*~
- Spodobało mu się. Nie spodziewałam się tego,
szczególnie po nim. ~Bowiem kanon musi być jebany po całości.~ –
Odpowiedziałam
~– I'm running a
test,
I'm
checking it twice
You're
going to find out
I'm not
very nice
Aperture is
testing you now. – odparł~
~*Na szczęście powoli zbliżamy się do końca listy z
fanowskimi piosenkami do „Portal 2”.
xD*~
~L~
~*Won*~
~;”D~
- Jesteś chyba pierwszą osobą w tej bazie,
która zrobiła coś, co za pierwszym razem spodobało się Wielkiemu ~Cukiernikowi~ Elektronikowi. ~*Co
jest z tobą dziś nie tak? xD*~ ~Wszystko
:D~ – Odparł
~A poza tym, oczywiście, nasza
Ramoninth z opka musi być Mary Sue do sześcianu. -_-~
~*A w ogóle:
– I know you'd
rather be sleeping,
I'll make
sure you stay awake,
You must
euthanise your companion cube
Beat this
test and you'll get cake – zapytałam*~
~To nawet nie jest pytanie. xD~
~*I co z tego? :D*~
- Aż tak? – Zapytałam
~– You better watch
out,
You better
not die,
You better
not pout
I'm telling
you why,
Aperture is
testing you now. – rzekł~
~*Dobrze, że te ostatnie piosenki są takie krótkie. xD*~
~Przynajmniej fani Portala poznają fanowskie piosenki. :D~
~*W sumie…*~
- Tjaa… ~Dżezis,
litery należy przeciągać trzy razy, bo inaczej to chujowo wygląda.~ On ma
strasznie wygórowane wymagania. ~*Jak ktoś, kto siedzi obok mnie.*~ ~:D~ ~*Tak, o tobie mówię, pojebusie.
xD*~ ~;”””D~ Nawet
jeśli coś będzie krzywo o 1 ~AAA!!!
LICZEBNIK NAPISANY NIE SŁOWNIEEE!!!~ MILIMETR to to odrzuci. Np. ~No do…~ Odrzucił drugi projekt
robotów, bo działka laserowe były o 2 ~AAA!!!
ZNÓÓÓW!!!~ milimetry za krzywo. Dla niego wszystko ma być równe w 100% ~AAA!!! ZNOOOWUUU!!!~ i estetyczne.
Jeśli nie jest się do niego przyzwyczajonym, to ciężko się z nim żyje. ~To fakt.~ – Rzekł
Ech…Typowa osoba z umysłem ścisłym. ~*No
ja tam nie mam takiego pierdolca na punkcie estetyki.*~ W
sumie też zawsze chciałam aby wszystko było równe, ale nie AŻ TAK! ~Bo zawsze warto być choć trochę
normalnym.~ Chwilę potem, rzekłam:
~*– I knew what you
were the moment you came on screen
You're a
clear and kind voice to come out of a machine
My little
friend, fill me with glee
Wheatley
Wheatley*~
~Idź się uczyć chemii, to może znormalniejesz. xD~
~*Jutro, dzisiaj jestem zmęczona.*~
~Fak~
~*;”D*~
- Typowy człowiek z umysłem ścisłym.
~– Right from the
apocalyptic start.
You rode
your rail right into my heart
Everyone
else might call you a retard
Wheatley, I
know for fact that you are smart – powiedział~
~*Co nam w ogóle strzeliło z wciskaniem w usta bohaterów
tekstów fanowskich i nie tylko piosenek z Portala?*~
~W sumie to nie wiem.~
- On jednak jest specyficznym człowiekiem.
Wszyscy w tej bazie są ścisłowcami, ale on to ma jakiegoś pierdolca na punkcie
równości ~*To brzmi dwuznacznie w dzisiejszych
czasach.*~ ~Nie martw się, Wielki
Elektronik jest normalny, więc nie może chodzić o to drugie.~ ~*Wiem, ale i tak.*~ i estetyki. –
Powiedział
~*– In my live I
never had a single friend before
Then I
found a friend in a personality core
I hoped
you'd stay a bit longer with me
Wheatley
Wheatley –
zapytałam*~
~To nie jest pytanie! xD~
~*:D*~
- Ech…A w ogóle to może wiesz, czemu on ma
srebrną skórę, a nie normalną? ~*Też mnie to zawsze zastanawiało.*~ ~Mnie w sumie też, ale nie mam odwagi
zapytać.~ ~*Mam tak samo. ;-;*~ – Zapytałam
No, bo ciekawiło mnie to. Nikt normalny nie
miałby skóry o takim kolorze. ~Wielki
Elektronik nie kwalifikuje się do miana normalnych osób, więc…~ Chwilę potem Alojzy odrzekł:
~– The hardest think
for me was to face
That your
hate for me was stronger than your love
I knew very
well
I couldn't
take you with me
But I never
thought to let you go in space
(spaaaace!)~
~*Odpowiedź tak baaardzo na temat. xD*~
~:D~
- Właśnie tego nikt nie wie. Chyba nawet on
sam. ~*Nie no, wydaje mnie się, że on powinien to
wiedzieć.*~ Czasem zastanawiam się, czy nie jest z innej
planety, szczególnie, że on żyje już ponad tysiąc lat. ~Ja tam sądzę, że jest po prostu człowiekiem, tylko nieco bardzo
nadprzyrodzonym.~ Jednak, po incydencie w Sektorze X~antho~, ~*Kolejne trudne słowo.*~ ~Według tłumacza to oznacza „dotyczący żółtego”.~ ~*K*~ ~Leń~ ~*;”D*~ dochodzę
do wniosku, że jednak jest człowiekiem.
~*– We won't me
seeing each other anytime soon
Whenever I
raise my and look at the moon
In my
lonely hours I pretend I can see
Wheatley
Wheatley
(Wheatley)
Wheatley
(Wheatley)
– krzyknęłam*~
~Zważywszy na to, jak brzmi ta piosenka w filmiku na YouTube,
nie umiem wyobrazić sobie tego wersu wykrzyczanego. xD~
~*Nie dziwne, bo wyobrażenie sobie tego jest chyba
niemożliwe. xD*~
- CO KURWA?! PONAD TYSIĄC LAT?! To z kim my
się zadajemy?! ~*Z moją ulubioną postacią fikcyjną.*~ –
Krzyknęłam
~– Turret: Who's
there?
Turret: Is
anyone there?
Turret: I see you! – powiedział~
~*Dobrze, że do pierwszej części tej gry jest tak mało
piosenek. xD*~
~L~
~*;”D*~
- A ja wiem? Tego się chyba nigdy nie dowiemy.
~*Niektórych rzeczy lepiej nie wiedzieć.*~ –
Powiedział
Ten świat jeszcze nie raz mnie zdziwi. Chwilę
potem, ~Jakby nic się nie stało.~ kiedy
dojechaliśmy do Sektora A~wangarda~,
oboje wyszliśmy z windy, po czym rozeszliśmy się w swoje strony. Gdy zaś byłam
w pokoju, wzięłam jedną z książek, które miałam na półce i zaczęłam czytać… ~Te, a może opisz ten pokój? Jak mamy go
sobie wyobrażać, nie wiedząc jak wygląda?~ ~*Za wiele od opka wymagasz.*~ ~Niestety L~
Jednak, w pewnym momencie, usłyszałam dźwięk
wiertarki dochodzącej z windy. Od razu zdziwiłam się. Nowy sektor został
zbudowany i przycisk ktoś montował, czy co? ~*A może po prostu któryś z obecnych w
bazie ludzi coś naprawiał w windzie? No ale w sumie nie ma to jak spoilerować,
w końcu jesteśmy w opku. -_-*~ Wstałam więc i wyszłam z pokoju. Kiedy to
zrobiłam i doszłam do windy, ujrzałam, że została najprawdopodobniej
zatrzymana, gdyż drzwi były otwarte. W środku widziałam Wielkiego ~Ślusarza~ Elektronika, ~*Czemu
ty dodajesz mu zawody, do których nie pasuje? xD*~ ~Dla beki. :D~ który najprawdopodobniej montował okablowanie
nowego przycisku. ~Zatrzymajmy się na
chwilę, bowiem wcześniej zapomniałem czegoś powiedzieć: Z chęcią przeczytałbym
FanFiction, w którym zostałby zachowany oryginalny charakter Wielkiego
Elektronika.~ ~*Poczekaj kilka lat, to w jednym z mych
przyszłych FanFiction to nastąpi.*~ ~Jednak
wiadomo, jakie musisz najpierw skończyć.~ ~*Wiem :/*~
Podeszłam więc bliżej i spytałam:
~*– Chell rises from
a stasis inside of a glass box
She isn't
greeted by faces, only concrete and clock
That's when
She first hears GLaDOS,
Computer
that talks
She's told
to leave the litte room
but has no
shoes and no socks
She trusted
the computer
'cause the
voice sounded nice
So she
traveled through the center
and
followed all its advice
But when
she starts taking blood
She started
thinking twice
It was the
first time that she use
Hand-held
Portal Device
She puts
some holes in the walls
and the
ceiling then the floors
It was a
weapon to create Inter-dimensional doors
Still, the
test keep getting harder
and she
needed a break
That's when
the voice began to barter
with the
promise of cake*~
~Chciałbym posłuchać tej piosenki, bo podobno zajebista, ale
nie ma jej już na YouTube. ;”-(~
~*Niestety ;”-(*~
- Co robisz? Windę naprawiasz?
W tym momencie, odwrócił się on i, widząc
mnie, rzekł:
~– All alone and
she's wondering why?
She has a
bad feeling, like a going to die!
She hides
from the cameras, and begins to cry!
She'll
never believe thats the cake is a led lie.~
~*Oni wszyscy są siebie warci. xD*~
~:D~
- O, Ramoninth. Nie robię nic ciekawego.
Montuję tylko przycisk do Sektora X~anthic~
~*The fuck?*~ ~W chemii oznacza to ksantogenowy, czyli taki kwas to po prostu jest, a
w przyrodzie oznacza żółty.~ ~*A, OK.*~.
~*– ...neext dooor...
GLaDOS: Are
you still there? – spytałam zdziwiona.*~
~No dobra, w tej wypowiedzi jest pytanie. xD~
~*Ha! :D*~
- NA CHOLERĘ? Przecież podobno tam nadal jest
neurotoksyna ~~*Mam
ci wytatułować, że to niemożliwe? xD*~ ;”””D~.
– Spytałam zdziwiona.
~– GLaDOS had a
wicked habit of enhancing the truth
Chell knew
not to expect to get see end proof
She had a
sneaking suspicion that the cake was a spoof
Yet, she
continued with her mission
on account
of her sweet tooth
Three test
to finish she was nearing the end
She met
Campanion Cube
and maybe
they became the best of friends
But as with
anything good
This whing
was too good to last
She had to
burn her best friend to be allowed to pass
GLaDOS
realized her spirit was far too strong to break
She had
completed all the tests
and never
made a mistake
Her mouth
megan to water
Her hands
started to shake
She knew it
couldn't be much father
She could
almost taste the cake – odpowiedział~
~*Ta odpowiedź jest bardzo na temat. xD*~
~Ja bym tak dla beki odpowiedział. xD~
~*Niespecjalnie mnie to dziwi. xD*~
~:D~
- Właśnie w tym rzecz, że już nie. W końcu, po
trzech latach, udało mnie się jej pozbyć. ~*Brawo, nobla za to dostaniesz.*~ ~Chciałbym to zobaczyć. xD~ ~*Ja też.
xD*~ Więc Sektor X~anchromatic~ może ~*Jezu, znowu trudne słowo?*~ ~Ksantochromatyczny, czyli żółtawy.~ ~*Ave
Google, co nie? XD*~ ~No :D~ wrócić
do stanu używalności. – Odpowiedział
~*– All alone and
she's wondering why?
She has a
bad feeling, like a going to die!
She hides
from the cameras, and begins to cry!
She'll
never believe thats the cake is a led lie. – zapytałam*~
~Ale to już nie jest pytaniem. xD~
~*:D*~
- Zgaduję, że to twój sukces życiowy? –
Zapytałam
~– GLaDOS: Didn't we
have some fun? – odpowiedział~
~*Odpowiedź pytaniem na pytanie. Jak niekulturalnie.*~
~No cóż, bywa.~
- No, taki mniejszy sukces, ale sukces. –
Odparł
Po tej rozmowie, ja wróciłam do swego pokoju, ~*Bowiem
kompletnie nic się nie wydarzyło.*~ a Elektronik zaczął dalej montować
przycisk. Od teraz, nasze życie dalej wyglądało normalnie. Aż do czasu wielkich
zmian… ~Które nastały zbyt szybko, ale
nie dziwi nas to, bo w tym opku wszystko lubi zapierdalać.~
~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj. Wiem, że
nie zanalizowaliśmy pięciu rozdziałów, ale gdybyśmy chcieli to zrobić, to
pewnie zajęłoby nam to do dwudziestej trzeciej.*~
~Dzięki Bogu, bo rozdziały robią się
coraz dłuższe i, co za tym idzie, bardziej męczące.~
~*Niestety…*~
_________________________________________
Rozdział XIX – Babcia ~Niedojeb~ Ramoninth ~*A to dopiero
początek analizy na dziś. xD*~ ~:D~ radzi:
Bądźcie ateistami. ~Już jestem.~ ~*Nazwisko
zobowiązuje. xD*~ ~:D~
Przez wiele dni wszystko było ~nie~normalne. ~*Chciałoby
się.*~ ~No L~ Normalnie żyłam sobie w bazie Wielkiego
~Chemika~ Elektronika ~*Nie
wyobrażam go sobie w roli chemika. Rozjebałby pół świata. xD*~ ~Mam plan!~ ~*Do chuja, nie. ;_;*~ ~;”””D~ oraz wykonywałam codzienne czynności.
Praktycznie przebywałam tylko w Sektorze A~wionetka~
i C~zerwonka~, gdyż nie wiedziałam,
co było w innych sektorach. ~Hmmm, to
mam pomysł. SPRAWDŹ TO, KURWICO, A NIE SIĘ LENISZ!~ ~*Opko…*~
~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Postanowiłam
się tego dowiedzieć. Aż pewnego dnia, przypadkowo się o tym dowiedziałam… ~*Broń
cię Panie Boże, abyś ruszyła swój leniwy zad i to sprawdziła osobiście.*~
Otóż, któregoś dnia, jak zwykle włączyłam mój
komputer. ~To nic, że nie było
wspomniane, abyś miała tu swój komputer. Licznik rzeczy biorących się z dupy:
17~ Kiedy zaś zaczęłam go przeglądać, ujrzałam tam plik o nazwie
„Sektory.txt”. ~*Lepiej by było to napisać w Wordzie, no ale
co kto woli.*~ Od razu, z ciekawości otworzyłam go. Kiedy to
zrobiłam, ujrzałam spis wszystkich sektorów w bazie oraz opis do czego służyły.
~Bowiem Opkolandia postanowiła wyręczyć
cię w sprawdzeniu tego.~ Było tam napisane:
~O ja pierdolę, o ja pierdolę. Wiem,
że na Wattpadzie tego nie widać, ale w Wordzie to, co jest niżej, jest
wytłuszczone, walnięte z punktorami obok i dowalone na kolorowo. A jako iż ten
plik w opku był w notatniku, powinno to być napisane normalnie, bo notatnik nie
obsługuje takich bajerów.~
~*Niedojebanie Attack Super Effective*~
·
Sektor A~luminiowy~ ~*Fajny
sektor. xD*~ ~Wiem :D~ – Pomieszczenia
mieszkalne.
·
Sektor B~rzęszczyczykiewicz~ – Laboratoria
do testowania broni. ~<Popierdala jak szalony.>~
·
Sektor C~erber~ – Pomieszczenia kontrolne bazy i linie
produkcyjne. ~HMMM?~ ~*Morda, niedojebie. xD*~ ~;”””D~
·
Sektor D~upa~ ~*Ależ naturalnie. xD*~ ~:D~ – Naprawy uszkodzonych ~*mózgów czytelników tej Samoanalizatorni.*~ sprzętów. ~Przydałoby
im się.~ ~*Nam w sumie też. ;=;*~
·
Sektor E~waluacyjny~
– Laboratorium
do eksperymentów fizycznych.
~*Wiecie,
że główna bohaterka zawita chyba tylko w dwóch z tych sektorów?*~
~Ja pierdolę. ._.~
~*Właśnie.
W ogóle zastanawiam się, po co Wielkiemu Elektronikowi tyle tych sektorów. Ten
akurat by mu chyba nie był potrzebny.*~
~Gościu normalny nie jest, so…~
~*W
sumie…*~
·
Sektor F~enoloftaleina~ – Laboratoria
do tworzenia broni i maszyn najnowszej generacji. ~*OK, ten sektor faktycznie może mu być potrzebny.*~
·
Sektor G~ówno~
~*Boże, ty gimbusie. xD*~ ~:D~ – Laboratorium do testów nad technologią
pozwalającą na przenoszenie ludzi do świata wirtualnego. ~*Zważywszy na kanon, ten sektor też ma prawo egzystencji.*~
·
Sektor H~amburger~ – Hale produkcyjne, służące do tworzenia małych
elementów różnych maszyn, których nie są w stanie stworzyć maszyny z linii
produkcyjnych ~~*NIE xD*~ :D~. ~*OK, ten sektor też może jeszcze egzyścić
nie jebiąc kanonu.*~
·
Sektor I~mbecyl~ – Sektor dla informatyków, w którym to zajmują
się różnymi problemami z komputerami. ~*Dobra,
też ma prawo bytu.*~
·
Sektor J~anosik~ – Laboratoria do testów materiałów wybuchowych.
~*Chociaż
nie, dobra. Te wszystkie sektory, także te poniżej, mogłyby sobie egzyścić,
GDYBY ZOSTAŁY JAKOŚ UŻYTE!!!*~
~Napraw to w swym przyszłym FanFiction.~
~*Zamierzam*~
·
Sektor K~ambodża~ – Komory kriogeniczne. ~O, wakacyjny dom dla Sezorisa.~ ~*GRZEGORZ!
X”D*~ ~;”D~
·
Sektor L~obotomia~ – Laboratoria
·
Sektor M~-M-Monster
Kill~ ~*Co. xD*~ ~No
co? ;”D~ – Laboratoria
do eksperymentów chemicznych. ~Czyli Wielki Elektronik jednak chce
wysadzić świat?~ ~*Spytaj się go. xD*~ ~Dobra!
:D <Pędzi>~ ~*O chuj. xD*~
·
Sektor N~*apierdalacz*~ – Sektor
przeznaczony do produkcji noktowizorów najnowszej generacji. ~*Cholera, te sektory powinny być
wykorzystane później, aby ich pojawienie się nie było wciśnięte na siłę. I tak,
Grzegorz serio pobiegł się go o to spytać, dlatego ja dopisuję słowa do literek
sektorów.*~
·
Sektor O~*stentacyjny*~ – Sektor
do eksperymentów na materiałach nie niebezpiecznych.
·
Sektor P~*ierdolec*~ – Laboratoria
do eksperymentów nad broniami dezintegrującymi. ~*O, to coś dla Grzegorza.*~
·
Sektor Q~*WERTY*~ – Laboratoria
do eksperymentów nad czasem. ~*Serio,
fajnie by było, gdyby te sektory zostały później wykorzystane, no ale to
marzenie ściętej głowy.*~
·
Sektor R~*ębajło*~ – Portale
w różne miejsca, wymiary, lata i epoki historyczne. ~*Chyba wokół tego sektora będzie się kręciła późniejsza akcja tego
rozdziału, z tego co pamiętam.*~
·
Sektor S~*pierdalaj*~ – Laboratoria
do eksperymentów nad technologią transferującą do postaci hologramu. ~*Cholera, ale mam zajebiste pomysły na
jeden z mych przyszłych FanFiction dzięki spisowi tych sektorów.*~
·
Sektor T~*rabajando*~ – Składowiska robotów.
·
Sektor U~*pierdolony*~ – Miejsce z głównym komputerem sterującym bazą. ~*Ale mam pomysł na przyszły FanFiction, o
chuj.*~
·
Sektor V~*acuum*~ – Testowanie technologii zbrojeniowej.
·
Sektor
W~*ielopoziomowy*~ – Sektor prywatny Wielkiego ~*Sprzątacza*~ Elektronika. Bez pozwolenia nie wchodzić. ~*Kurde, skubaniec jeden.*~
·
Sektor X~*anthaemia*~ – Eksperymenty nad materiałami niebezpiecznymi. ~*A tak w ogóle, ta xanthaemia z dopisku do
X to ksantemia, czyli czyli nadmiar karotenu.*~
·
Sektor Y~*eti*~ – Szpital
·
Sektor Z~*ardonic*~ – Magazyn
Po przeczytaniu tego, zaczęłam myśleć:
~*” We
work for GLaDOS now.
We work for
GLaDOS now.
We work for
GLaDOS now.
We work for
GLaDOS now.
We're
eloquent AIs
Stuck in
this place
just
a-shootin' mice,
We work for
GLaDOS now.*~
„Zajebista jest ta baza. ~*Wiadomo,
bo stworzył ją Wielki Elektronik, więc jak miała by być nie zajebista.*~ Ma
tyle różnych ciekawych sektorów, choćby ten z portalami. ~*Szkoda
tylko, że zawitasz może w dwóch czy trzech, a reszta nie pojawi się nawet na
ułamek sekundy.*~ Niezły jest ten Wielki ~Kelner~ Elektronik, ~*O, już wróciłeś? I czego się
dowiedziałeś? XD*~ ~Żebym nie brał twoich
opek na poważnie, bo w nich dzieją się pojebane rzeczy. XD~ ~*W sumie, to
wiadomo. XD*~ skoro wynalazł już technologię do kontroli
nad CZASEM i PORTALE. ~Czyli to nie
Aperture Science było pierwsze, wyjaśnione.~ ~*W
moich dawnych FanFiction kanon jest jebany równo, więc nie zdziwiłabym się.
XD*~ Inteligentny to on musi być i to CHOLERNIE. ~*Wiadomo
<3*~ Kim on w takim razie jest? Pewnie zamiast
mózgu ma komputer w głowie. ~*Nie zdziwiłoby mnie to, tak szczerze.*~”
Jednak, po rozmyślaniach, postanowiłam pójść
do Sektora R~avenclaw~ i
przeteleportować się do początków świata aby zobaczyć, z jaką wiarą należy się
utożsamiać lub po prostu czy warto być ateistą. ~*W sumie, jakbym miała możliwość to
sama bym tak zrobiła.*~ ~Byłaby beka,
gdyby się po śmierci okazało, że w kwestii religii rację miało jakieś
zapomniane, afrykańskie plemię liczące dziesięć osób i kamień. xD~ ~*I
wszyscy skończylibyśmy w piekle.*~ ~Amen~
~*Jesteś ateistą, niedorobie. xD*~ ~No
i? :D~ Lecz, najpierw postanowiłam przebrać się z
sukienki, ~Nigdzie nie było wspomniane,
abyś chodziła w sukienkach. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 18~ którą miałam już chuj ~*Przekleństwa
tak baaardzo pasują do narracji… -_-*~ wie ile lat na sobie. Wyłączyłam więc
komputer i zajrzałam do szafy, która była w moim pokoju. Po zrobieniu tego,
ujrzałam sporo takich samych strojów. Białe i czarne uniformy. ~O chuj, profesjonalne słownictwo w opku.
*.*~ ~*Cud! O.O*~ Postanowiłam wziąć jeden z białych. ~Aby wyglądać bardziej jak humanoidalna
wersja GLaDOS z DeviantART. No co? Nie moja wina, że po jej wyglądzie można
odnieść takie wrażenie.~ ~*To chyba był zamierzony cel. ._.*~ ~Pora umierać. ._.~
Kiedy zaś go wzięłam, ujrzałam, że był on uniformem w postaci bluzki i spodni
połączonych razem. ~Dobrze, że to nie
Red X tworzył ten kombinezon, bo byłby on w pizdę obcisły.~ ~*Współczuję
tym ludziom w bazie Slade’a, którym Red X wybierał ubrania. Widziałam tych, a
właściwie te, biedne osoby. ;-;*~ ~Ja
też. ;=;~ Po bokach i na rękach oraz nogach miał żółte
pasy. Od razu przebrałam się w niego, a sukienkę wrzuciłam do szafy. ~*Bo
po co ją złożyć, aby się nie pogięła. Ta sukienka i tak już nigdy się nie
pojawi.*~ Uniform nie był obcisły ani nie był jakiś
bardzo luźny. Był w miarę normalny. ~Bogu
dzięki.~ Następnie, przewiązałam sobie w pasie płaszcz Breen~*usi*~a,
który zawsze nosiłam przy sobie zawsze ~Powtórzenie
Attack!~ i wszędzie. ~*Wiemy, fangirlujesz go bardziej niż
Tristitia Brother Blood, nie musisz mówić.*~ Po tym, jako iż pod szafą stały białe
i czarne buty na średnim obcasie, zdjęłam te, które miałam i założyłam białe, a
żeby pasowały, ~Ja się tak rozpiszę w
tej analizie końcowej, że będą wam się na ten temat śniły koszmary.~ ~*;___;*~
~;”””D~ i
udałam się do windy. Po znalezieniu się tam, ujrzałam, że akurat do windy
wszedł też sam Wielki ~Konsultant~ Elektronik,
~*Nie wyobrażam go sobie w tej roli. XD*~ ~Nie dziwne, bo ja też nie. xD~
co znaczyło, że ~*Poziom aŁtoreczkowatości napierdala ze
wszystkich stron.*~ akurat również był w Sektorze A~ntihero~. Gdy winda ruszyła, rzekł on:
~*– I was once a
radio, model:
"Aperture
Song",
I used to
play tunes all day long,
I thought I
was the finest device around,
But they
took my brain out Sunday,
and put me
in this turret on Mondey,
and now I
sit here where I don't belong.*~
~Ależ naturalnie. xD~
~*:D*~
- Ładnie wyglądasz.
W tym momencie, zaśmiałam się ~Why?~ ~*Nie wiadomo.*~ ~;=;~ i powiedziałam:
~– We work for GLaDOS now.
We work for GLaDOS now.
We work for
GLaDOS now.
We work for
GLaDOS now.
We're
eloquent AIs
Stuck in
this place
just
a-shootin' mice,
We work for
GLaDOS now.~
~*Najlepsze, co można by odpowiedzieć na komplement. xD*~
~Wiem :D~
- Dzięki za komplement. Tak w ogóle, to gdzie jedziesz?
~*– I was once a
friendly
companion
cube,
I used to
help out many a n00b,
I'd sit on
buttons and be a buddy true,
but I got
incinerated badly,
though my
brain was saved quite sadly,
and now I
shoot at many a-wanderin' rube. – odpowiedział*~
~Bardzo na temat. xD~
~*:D*~
- Do Sektora W~pierdol~. ~*Najdelikatniejszy sektor na świecie. xD*~ ~Wiem :D~ A
ty? – Odparł
~– We work for
GLaDOS now.
We work for
GLaDOS now.
We work for
GLaDOS now.
We work for
GLaDOS now.
We're
eloquent AIs
Stuck in
this place
just
a-shootin' mice,
We work for
GLaDOS now. – odrzekłam~
~*Na szczęście piosenki fanowskie do Portala już się
skończyły. xD*~
~L~
~*Nosz… xDDD*~
~;”D~
- Do Sektora R~asputin~. – Odpowiedziałam
Po tej rozmowie, na chwile nastała cisza, gdyż
nie wiedzieliśmy, o czym mieliśmy rozmawiać. ~To jest takie sztuczne jak to opko.~ ~*Wiadomo*~
Parę minut potem, kiedy przejeżdżaliśmy obok
Sektora E~kskluzywny~, rzekł on:
~*– You're the reason
every god damn revolution always fails!
You're
nothing but a lie!
A thin,
tasteless lie with no will to become
Why do you
think I do this? You think this is a fucking game?
With every
word, every beat, every noise
Every
second I am shaping the future!
I am the
future and you're nothing but faithless cowards!
I am on a
mission to change the course of history
So either
join me or get the fuck out of my way!
This world
is mine!*~
~A teraz Zardonic, tak? xD~
~*No :D*~
~Nosz… xDDD~
~*:D*~
- Tak w ogóle, to wiesz, że z tym twoim ~Rak z przerzutami: Za moment.~
sztucznym okiem i w białym ubraniu wyglądasz jak GLaDOS w wersji ludzkiej? ~*Mózg mi umarł od tego zjebania. ;=;*~ ~Nie tylko tobie. ;=;~
~– This is the last
time, you're wasted
This is the
last time, you're wasted
This is the
last time, you're wasted
Dead, gone,
out, underground and forsaken
No turning
back, motherfuckers! – odpowiedziałam~
~*Najlepsza odpowiedź na jego pytanie. xD*~
~Wieeem :D~
- Jak uroczo. ~*No ja bym nie chciała być podobna do
GLaDOS, ale co kto lubi.*~ Tak w ogóle, też znasz grę Portal? ~Kto normalny jej nie zna?~ –
Odpowiedziałam
~*– Face me! Nothing
you can do can break me
Face me!
Nothing you can do can break me
Face me!
Nothing you can do can break me
Punk ass
bitch, you will never shake me!
Face me!
Nothing you can do can break me
Face me!
Nothing you can do can break me
Face me!
Nothing you can do can break me
Punk ass
bitch, you will never shake me! – odparł*~
~Tak. xD~
~*;”D*~
- Tja. Kto by nie znał. ~Właśnie~ – Odparł
Później, pogadaliśmy ze sobą jeszcze na różne
tematy. ~Bowiem co innego mogliście
robić jadąc windą.~ Gdy zaś winda dojechała do Sektora R~ewolucja~, ~*Czy
teraz w ciebie wstąpiła muzyka Zardonica? xD*~ ~:D~ ~*No widzicie, bo muzyka Zardonica tak łatwo pochłania dusze.
xD*~ ~;”””D~ pożegnałam
się z nim i weszłam do środka. Po znalezieniu się tam, ujrzałam, ~*Przecinek,
won.*~ że w środku było pusto. Podeszłam więc do
jednego z portali i w panelu, w którym trzeba było wpisać, gdzie chce się
przenieść, wpisałam:
„Get the fuck out!
Hahahaha!~
~*NAJLEPSZE co można by wpisać w takim miejscu. XD*~
~;”””D~
„Do momentu powstania Wszechświata.” I ~Wielka litera, won.~ zatwierdziłam, a
następnie wskoczyłam w przejście. Parę minut później, ujrzałam ciemność, a
przed sobą szklaną ~dupę~ podłogę. ~*GRZEGORZ!
X”””D*~ ~;”””D~ Od
razu wyszłam na nią ~Kropka, wracaj tu!~
W tym momencie okazało się, że byłam w szklanym pomieszczeniu, które
otaczało też portal i w chwili obecnej zwisało w bezkresnej pustce. ~*DUN
DUN DUUUN!*~ Gdy zaś spojrzałam na mój zegarek na rękę, ~Ten sam, który nigdy wcześniej nie został
wspomniany. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 19~ ujrzałam napis:
~*” You call yourself a god?
There is no god but me!
You call
yourself a god?
There is no
god but me!
You call
yourself a god?
There is no
god but me!
You call
yourself a god?
You're
nothing but a fucking lie!”*~
~Kulturalny ten zegarek. xD~
~*Wiem :D Ogólnie, nie żeby mi to przeszkadzało, ale
zauważyłam, że Zardonic dużo przeklina w swoich utworach. Mówię, nie
przeszkadza mi to, bo przekleństwa wypowiadane przez Zardonica brzmią
zajebiście, ale tak dopiero teraz to zauważyłam.*~
~Ogólnie Zardonic jest zajebisty.~
~*To wiadome nie od dziś.*~
„00:00:00
00.00.00”
Co znaczyło, że jeszcze nawet czas nie
istniał. ~Ładniej by to wyglądało, gdyby
zamiast tych zer były myślniki.~ Parę minut ~*E! Czas jeszcze nie istnieje!*~ ~Opkolandia nam pomoże.~ ~*;=;*~ ~Wiem ;=;~ później,
ujrzałam eksplozję. Trwała jakiś ułamek sekundy. Następnie zaczęłam zauważać
początek wszystkiego. ~*Czego nie opiszesz, bo to wymagałoby
researchu, a nie o to chodzi w opkach.*~ Czyli Wszechświat powstał poprzez
Wielki Wybuch. Ateiści: 1, ~AAA!!!
LICZEBNIK NAPISANY CYFRĄĄĄ!!!~ Chrześcijanie: 0. ~AAA!!! ZNÓÓÓW!!!~ Gdy zaś spojrzałam na zegarek, ujrzałam napis:
~” This is the last time, you're wasted
This is the
last time, you're wasted
This is the
last time, you're wasted
Dead, gone,
out, underground and forsaken
This is the
last time, you're wasted
This is the
last time, you're wasted
So get the
fuck out, son, you're outgunned
And next
time, make no mistake, I'm an army of one!
Bow to the one true king!”~
~*Kocham ten jej zegarek. xD*~
~Nie tylko ty. xD~
„00:01:01
01:01:01”
Co znaczyło, że wraz z Wielkim Wybuchem
powstał i czas. ~*No nie pierdol.*~ Posiedziałam
tam do momentu, w którym zaczęła formować się Ziemia. ~O skurwysyn, to długo musiałaś tam siedzieć.~ ~*Ej,
a ona w ogóle miała w tym szklanym dynksie czym oddychać?*~ ~Zgaduję, że nie zostanie to nigdy
wyjaśnione.~ ~*Correct ;=;*~ ~;=;~ Następnie
zaś, wskoczyłam w portal. Chwilę potem, wyrzucił mnie on do Sektora R~ampampam~, ~*Najpiękniejsza
nazwa sektora w dziejach. xD*~ ~:D~ w
bazie Wielkiego Elektronika. Serio. ~Nie
śmiemy wątpić, bo przyjdziesz i zajebiesz nas swoim niedojebaniem.~ Jednak
wyrzucił mnie tak, że wyskoczyłam na nogi. Kiedy to nastąpiło, ujrzałam, ~*Przecinek,
mówi się do ciebie.*~ że do Sektora wszedł również Alojzy ~Rampampam~ Bąbel. ~*To
by było jeszcze bardziej bekowe nazwisko niż jego normalne. xD*~ ~Ciekawe, czy na świecie istnieje ktoś z
nazwiskiem Rampampam. xD <Sprawdza> Google nie wie.~ ~*Czyli pewnie nie, matole. xD*~ ~:D~ Widząc mnie,
powiedział:
~*– Born from flame
and forged by hellfire
Step aside,
our time has begun
Make no
mistake, I am the revolution
Marching
forward, army of one
Born from
flame and forged by hellfire
Step aside,
our time has begun
Make no
mistake, I am the revolution
Marching
forward, army of one*~
~Najlepszy sposób na przywitanie znajomej. xD~
~*Ja bym się tak przywitała z tą mendą. xD*~
~Nie dziwi mnie to w tym wypadku. xD~
~*;”D*~
- Gdzieś ty się podziewała? Nie było cię dwa
tygodnie! ~DUN DUN DUUUN!~
W tym momencie spojrzałam na zegarek. Kiedy to
zrobiłam, ujrzałam napis:
~” You call yourself a god?
There is no
god but me!
You call
yourself a god?
You're
nothing but a fucking lie!
Face me!
Nothing you can do can break me
Face me! Nothing you can do can break
me
Face me!
Nothing you can do can break me
Punk ass
bitch, you will never shake me!
Face me!
Nothing you can do can break me
Face me!
Nothing you can do can break me
Face me!
Nothing you can do can break me
Punk ass
bitch, you will never shake me!”~
~*Nawet jej zegarek jej nienawidzi. xD*~
~Nie dziwne.~
„19:20
12.05.2020 ~Dobrze,
że nie ma tu wydumanego roku jak na przykład dwa tysiące setny.~ ~*Zawsze
coś.*~”
- Byłam zobaczyć, jak powstał Wszechświat.
Myślałam, że nie było mnie parę godzin. ~A
tu niespodzianka.~ – Odpowiedziałam
~*– You're nothing but a fucking lie!
Step aside, our time has begun –
odparł Alojzy*~
~Najlepsza reakcja na wiadomość Ramoninth z opka. xD~
~*:D*~
- Teraz lepiej pójdź do Wielkiego ~Lekarza~ Elektronika. ~*Kolejny
zawód nie pasujący do Wielkiego Elektronika. On będąc lekarzem by wszystkich
pacjentów zajebał. xD*~ ~Wiem :D~ Jest
naprawdę zaniepokojony twoją nieobecnością. ~Licznik niekanonicznych zagrań: 22~ Myślał, że utknęłaś w portalu
i już nigdy nie wrócisz. – Odparł
~– Alone I pray for
something I know will surely come
Is this the
dark before the dawn?
I hear a
voice that's calling, says not to be afraid
Fears that
surround me fade away – zapytałam~
~*To nie jest pytanie i nie obchodzi mnie, że w tym wersie
jedno występuje. xD*~
~:D~
- A gdzie on teraz jest? – Zapytałam
~*– (Before the dawn) – odpowiedział*~
~Bardzo pomocna ta odpowiedź. xD~
~*Wiem xD*~
- W Sektorze C~erkiew~. Nie wiem co obecnie robi, bo jak tam ostatni raz byłem,
to okazało się, że znów zasnął przed komputerem. ~*To
akurat u niego standard.*~ Może już się ~wysrał~ obudził. ~*No do cholery, ty gimbusie. xD*~ ~;”””D~ – Odrzekł
Po tej rozmowie, weszłam do windy i ruszyłam
do Sektora C~ep~. Kiedy tam
dojechałam, wyszłam z windy i poszłam do głównego pomieszczenia. ~*Bowiem
tak nakazywały prawa logiki.*~ Po wejściu tam, ujrzałam, że Wielki ~Rzeźbiarz~ Elektronik ~*I
kolejny zawód do niego nie pasujący. xD*~ ~:D~
już nie spał, a przeglądał Internet. Najprawdopodobniej nie zorientował się, że
ktoś wszedł. W sumie nie dziwne. Drzwi były całkiem ciche. ~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 20~ Podeszłam więc do niego i
spytałam:
~– Alone I wait for
something I hoped would never come
A bed of
needles I lay on
I hear a
voice that's calling but I don't know where from
Will I
still hear it when I'm gone?~
~*Czy tobie w wypadku tej piosenki muszą się zawsze trafiać
wersy, w których są pytania? xD*~
~Jestem fajny, wiem. :D~
~*A jaki skromny…*~
~;”D~
- Co robisz?
~*Nie widać? Neta przegląda.*~
W tym momencie, odwrócił się on na krześle
obrotowym. ~Wiemy, że on tam ma krzesło
obrotowe, nie musisz się powtarzać.~ Kiedy mnie
zobaczył, wstał i powiedział:
~*–
Alone I
pray for something I know will surely come
Is this the
dark before the dawn?
I hear a
voice that's calling, says not to be afraid
Fears that
surround me fade away*~
~Najlepsze co można powiedzieć widząc znajomą, która zniknęła
na dwa tygodnie. xD~
~*Wiem xD*~
- Ramoninth?! Gdzieś ty była?! Ja się o ciebie
tak martwiłem! ~Licznik niekanonicznych
rzeczy: 21~
Po czym, pierwszy raz odkąd się znaliśmy,
przytulił mnie do siebie. ~Licznik
niekanonicznych rzeczy: 22~ Pierwszy raz. Nie wiedziałam, że mógł okazywać
swoje uczucia w również TAKI sposób. ~*Tak tylko ostrzegam, że następny
rozdział jest tak niekanoniczny i daje takiego raka z przerzutami, że tu już
nawet onkologia nie pomoże.*~ ~Niestety
;_;~ Mimo wszystko, ja również się do niego
przytuliłam. Parę minut później, ~*Może jakoś opiszesz, co wtedy
czułaś? Oczywiście, że tego nie zrobisz, bo to wymagałoby czasu i pomysłów.*~ kiedy
emocje opadły, spytał:
~– Alone I pray for
something I know will surely come
Is this the
dark before the dawn?
I hear a
voice that's calling, says not to be afraid
Fears that
surround me fade away~
~*Ale co do tej piosenki, to fakt, może i fajna, ale
wolałabym, aby śpiewał ją Zardonic. Nie wiem czemu, ale muzyka i głos
Celldwellera, z którym Zardonic nagrywał tę nutę, mi w ogóle nie podchodzi,
bowiem próbowałam coś jego posłuchać. Wyszłam z założenia, że skoro Zardonic
wielbi i ubóstwa Celldwellera, do czego sam się przyznaje, to Celldweller musi
tworzyć zajebistą muzykę, ale NIE. Kurwa, NIE. Jego muzyka to smęcenie na prawo
i lewo.*~
~Spalić~
~*Weź, nie rób tego, przecież Celldwellera wielbi Zardonic, a
nie chcemy, aby nasz bóg był nieszczęśliwy.*~
~Fak.~
- Więc gdzie byłaś? Myślałem, że utknęłaś w
portalu, bo w końcu szłaś do Sektora R~otten~
czyli tam, gdzie są portale. ~*No nie pierdol.*~
~*– (Before the dawn) – odpowiedziałam*~
~Znowu baaardzo pomocna odpowiedź. xD~
~*Wiem xD*~
- Poszłam tam aby przeteleportować się do
początku Wszechświata i zobaczyć jak to wszystko powstało. ~*Co
jest logiczne, każdy gdyby miał możliwość by to sprawdził.*~ Myślałam,
że nie było mnie parę godzin, a nie dwa tygodnie. ~Mam pewien pomysł, ale nim podzielę się w analizie końcowej.~ –
Odpowiedziałam
~– Alone I wait for
something I hoped would never come
A bed of
needles I lay on
I hear a
voice that's calling but I don't know where from
Will I
still hear it when I'm gone? – odparł~
~*Trzeba zacząć planować tę historię o psychiatryku tak na
poważnie. xD*~
~To wiadome. xD~
- Taaa…Typowa ludzka ciekawość. Też kiedyś się
przeteleportowałem do początków istnienia. Ale nigdy więcej mi tego nie rób.
Naprawdę przez te dwa tygodnie żyłem w strachu, że coś ci się stało. ~Licznik niekanonicznych zagrań: 23~ –
Odparł
Po tej rozmowie, Elektronik wrócił do
przeglądania Internetu, ~*Jakby nic się nie wydarzyło.*~
a ja udałam się do Sektora A~spartam~.
Od teraz, moje życie wyglądało normalnie. Aż do momentu wielkiej zmiany w moim
życiu… ~Która jest tak niekanoniczna, że
aż szok.~
~*A w ogóle, przerwa i po przerwie lecimy z
hipernierealistycznym rozdziałem.*~
~<Płacze>~
~*Niestety, musimy przez to przebrnąć. ._.*~
~Niestety wiem. ;”-(~
_________________________________________
Rozdział XX – Druga miłość ~I to właśnie ta niekanoniczna rzecz.
Wszyscy wiemy, że sprowadzi się to do tego, że Wielki Elektronik pokocha główną
bohaterkę, więc to nie spoiler. Nie jestem ogólnie pewien, czy Wielki
Elektronik mógłby kogoś pokochać. Zważywszy na filmy, CHYBA KURWA NIEZBYT. ;-;~
~*A poza tym, jak to wczoraj powiedział w rozmowie z Tristitią na temat
Sezorisa, cytuję: „Mnie tam miłość nie
potrzebna. Mam komputery i jestem szczęśliwy.”. xD*~ ~Więc właśnie. xDDD~ i
tajemnica Wielkiego ~Archeologa~ Elektronika.
~*Wielki Elektronik jako archeolog. No ciekawe. xD*~ ~;”D~
Dni, odkąd poznałam prawdę na temat powstania
Wszechświata, mijały normalnie. ~Wiemy,
nie musisz się powtarzać.~ Wielki ~Biolog~
Elektronik ~*Też nie pasuje. xD*~ ~Wiem, bekę cisnę. xD~ ~*Zauważyłam xD*~ ~;”””D~ powoli zaczął tworzyć roboty przeznaczone do
podbojów, ~*:D*~ a ja chodziłam po bazie. ~Zawsze mogłabyś coś robić w poszczególnych
sektorach, no ale po co ubarwiać opko, co nie?~ Prze około trzy tygodnie
wszystko wyglądało normalnie. ~Nie
czepnę się, bo nieznany jest czas akcji w filmach. Znaczy obydwa filmy dzieją
się w dwudziestym wieku, no ale w tym FanFiction z wiadomych powodów to musiało
być przesunięte.~ Jednak, po tym czasie, stało się coś, co odmieniło moje
życie… ~*Wszyscy wiemy co, bo tytuł nam
zaspoilerował.*~
Otóż, jednego dnia, jak zwykle siedziałam u
siebie w pokoju i wyglądałam przez okno. ~Ambitne
zajęcie, nie ma co.~ Jednak, w pewnym momencie, usłyszałam dźwięk
otwierających się drzwi do mojego pokoju. ~*Pedofil przyszedł.*~ ~A teraz ty. xD~ ~*;”””D*~
Od razu odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam, ~Przecinek, głuchy jesteś? Won.~ że przyszedł do mnie Wielki ~Kustosz~ Elektronik. ~*Teraz
to żeś dojebał. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;””””D~ Zdziwiłam
się, gdyż zwykle to ja musiałam do niego chodzić. Chwilę później, spytałam:
~– Alone I pray for
something I know will surely come
Is this the
dark before the dawn?
I hear a
voice that's calling, says not to be afraid
Fears that
surround me fade away~
~*Nie mam słów. xD*~
~;”D~
- O, to ty. Co cię do mnie sprowadza? Zwykle
to ja musiałam do ciebie chodzić. ~Byłoby
śmiesznie, gdyby kazał ci do siebie przyjść, aby powiedzieć ci, że cię kocha.
XD~ ~*Po nim można się wszystkiego spodziewać.
XD*~ ~W sumie… xD~
W tym momencie podszedł on do mnie bliżej,
chwycił mnie za ~dupę~ ręce i ~*Brawo,
zjebałeś atmosferę. xD*~ ~Wiem 8)~ powiedział:
~*– Stare in the Sun,
burn away what I've seen
Blind
myself to set me free
Can you
hear the tone? Can you hear the tone?
My
frustration, frustration cuts through to the room!
Can you
hear the tone? Can you hear the tone?
My
frustration, frustration cuts through to the room!
Oh!
Black and
white*~
~Niestety, to nie jest wyznanie miłości. xD~
~*L*~
~No ja pierdolę. xD~
~*;”””D*~
- Ramoninth…Muszę ci coś powiedzieć…
~– Eyes locked on,
my heart's torn, gonna win tonight 'cause I want it more
Scars can't
hide 'em all, I'm sick of hearing it
All my life
I never looked away, in my heart colors wash away
Through my
eyes it all looks the same! How do you see it? –
odparłam~
~*Ogólnie utwory Zardonica mają zajebiste teksty,
zauważyliście?*~
~Bo gościu jest oryginalny i nie śpiewa ciągle o miłości.~
~*I za to wszyscy go kochamy.*~
- No mów. – Odparłam
Byłam ciekawa, co też miał mi do przekazania,
że sam do mnie przyszedł. ~Wszyscy to
wiemy, no ale główna bohaterka nie mogła tego wiedzieć.~ Chwilę później, powiedział on:
~*– Can you hear the
tone? Can you hear the tone?
My
frustration, frustration cuts through to the room!
Can you
hear the tone? Can you hear the tone?
My frustration,
frustration cuts through to the room!*~
~Psucie atmosfery w tym opku jest
takie piękne. xD~
~*Wiem xD*~
- Bo…Bo ja od dłuższego czasu czuję, że cię ~nienawidzę. Wypierdalaj z mego domu,
szmato.~ kocham…Jesteś taka cudowna… ~*Wiesz, że przysuwasz mi pomysły do
trzeciej części „Kroniki Kombinatu”,
w której to właśnie Emily Horodecka, czyli moja OC, która już raz tutaj z nami
analizowała i Wielki Elektronik będą się nienawidzić?*~ ~Chyba pora zawisnąć…~ ~*;”””D*~ Kiedy się śmiejesz, można to uznać za
naj~gorszy~piękniejszy widok na
świecie…Gdy płaczesz…Wokół robi się nagle tak smutno… ~*To
nic, że nigdy nie widziałeś jej płaczącej. Wielki Elektronik jest zajebisty to
i to wie.*~ Jesteś naj~gorsza~lepsza
i najc~h~u~jowsza~downiejsza…Kocham Cię…
~Licznik niekanonicznych zagrań: 24~
Kiedy to wypowiedział, nastała cisza. Nie
mogłam uwierzyć, że poza Breen~*usi*~em ktoś mógłby mnie pokochać… ~*Jestem
pewna, że oni to mówią, aby nie było ci smutno.*~ ~Jesteś taka miła. xD~ ~*Wiem xD*~ Chwilę potem, spytałam ze łzami w
oczach:
~– Black and white
is all I see
The
strength in me, no shades of weakness
Black and
white (black and white)
Black and
white (black and white)
Black and
white is all I see
The
strength in me, no shades of weakness
Black and
white (black and white)
Black and
white (black and white)~
~*Nie wyobrażam sobie wypowiedzenia tego ze łzami w oczach.
xD*~
~Zważając na to, jak brzmi piosenka, też sobie tego nie
wyobrażam. XD~
- Oh…Naprawdę?
~*– Cursed by what
the past said to think, past said to think, past said to think
Cursed by
what the past said to think, past said to think, past said to think
I know we
don't think the same, deep down a new message speaks
The times
are changing anyway! How do you see it? – odpowiedział*~
~Serio, teksty utworów Zardonica wręcz zalewają słuchacza
oceanem zajebistości.~
~*Bowiem Zardonic to kwintesencja Czystej Zajebistości i w
ogóle jest Nadbogiem.*~
~Czy tu jest już szczyt góry fangirlingu? xD~
~*;”D*~
- Tak…Ciebie nigdy bym nie okłamał… -
Odpowiedział
~Licznik niekanonicznych rzeczy: 25~
W tym momencie rzuciłam mu się w ramiona.
Chwilę potem i on mnie ~zgwałcił
wzrokiem~ przytulił. ~*Wyjdź xD*~ ~Nie :D~ Czułam się taka szczęśliwa…W życiu nie
podejrzewałam, że ktoś jeszcze mógł mnie pokochać… ~My też się dziwimy, jak można pokochać takiego parcha jak ty.~ ~*Widzę,
że lubisz ją tak samo jak ja.*~ ~No :D~ Parę
minut później, kiedy emocje opadły, Elektronik wyszedł, a ja postanowiłam pójść
sobie do Sektora T~rąba~ gdyż
szczerze – nigdy tam nie byłam. ~*Oczywiście nastąpiło to od tak, jakby nic
się nie stało. Wiecie, że oni już sobie chyba nigdy nie okażą miłości?*~ ~._.~ ~*Wiem ._.*~ Wyszłam
więc z pokoju i udałam się do windy. Kiedy zaś do niej weszłam, po chwili
wszedł do niej również Alojzy Bąbel. ~Boże,
to jest tak sztuczne i naciągane, że aż farba odpadła od ściany.~ Gdy zaś winda ruszyła, powiedział on:
~– Can you hear the
tone? Can you hear the tone?
My
frustration, frustration cuts through to the room!
Can you
hear the tone? Can you hear the tone?
My
frustration, frustration cuts through to the room!
Tone!~
~*I mamy naszego mistrza przywitań.
xD*~
~:D~
- Cześć. Gdzie
jedziesz?
~*– All my life I
never looked away
All my life
I never looked away
All my life
I never looked away
In my heart
colors wash away – odpowiedziałam*~
~Bowiem tak się drogie dzieci odpowiada na pytanie o to,
gdzie się jedzie. Be Safe. Be Aware. xD~
~*To byłaby fajna kampania ucząca dzieci, że nie należy
wsiadać do samochodu ze starym pedofilem. xD*~
~Kampania na medal. xD~
~*Co nie? :D*~
- Do Sektora T~rombocyt~. A ty? – Odpowiedziałam
~– Can you hear the
tone? Can you hear the tone?
My
frustration, frustration cuts through to the room!
Can you
hear the tone? Can you hear the tone?
My
frustration, frustration cuts through to the room!
To the
room! To the room!
To the
room! To the room!
The room,
the room, the room, the room
Room, room,
room, roo-roo-roo-roo-ro-ro-ro-ro-r-r-r-r-
(Tone!) –
odparł~
~*Kampanii ciąg dalszy… xD*~
~Trzeba wymyślić jakiś FanFiction, w którym byłaby taka
kampania. xD~
~*Czasami warto zawojować Internetem. xD*~
~:D~
- Do Sektora S~tolec~. – Odparł
Po tych słowach, na chwilę nastała cisza. ~Co było tak sztuczne, że aż sufit odpadł.~
~*HOW? xDDD*~ ~Magia :D~ Jednak, po jakimś czasie, ja powiedziałam:
~*– Black and white
is all I see
The
strength in me, no shades of weakness
Black and
white (black and white)
Black and
white (black and white)
Black and
white is all I see
The
strength in me, no shades of weakness
Black and
white (black and white)
Black and
white (black and white)*~
~Fajne rozpoczęcie tematu. xD~
~*Wiem :D*~
- Ale tu nudno…Weź opowiedz jakąś ciekawą
historię.
~– Got a heart full
of sorrow for the children of tomorrow
Fire in the
sky, beg, steal, kill or borrow
Their
purpose is worthless, their days numbered
Can't take
the heat, watch it rise to the surface
Death or
dishonor, grab the dog by its collar
Dog eat
dog, let us fight over dollars
They don't
know, they will never ever show what we go through
Red lights
on, won't stop until you do – zapytał~
~*Gdzie ty tu widzisz pytanie, niedorozwoju? xD*~
~Hehe :D~
- Prawdziwą,
nieprawdziwą? – Zapytał
~*– We're not safe,
devastate when they legislate
Designate
hate, take the food off your plate
And the
clothes off your back, we're under attack
Gear up, rise
up, put on your gas mask
Take that
molotov, blast counter attack
This is
streetside manpower fighting back
Take that
molotov, blast counter attack
This is
streetside manpower fighting back
Go! –
odpowiedziałam*~
~To byłaby najpiękniejsza kampania ostrzegająca dzieci, aby
nie rozmawiały z nieznajomymi. No i przy okazji uczyłyby się angielskiego, więc
zostałyby upieczone dwie pieczenie na jednym ogniu.~
~*W sumie, coś w tym jest. Stary Pedofil Porywający Dzieci
uznałby, że ma do czynienia z wariatem i by spierniczył.*~
~A gdyby jeszcze uzbroić bachora w nóż, to Stary Pedofil ze
strachu schowałby się w najbliższym lesie i nie wychodził z niego przez kolejne
dwa lata.~
~*Czas się leczyć. xD*~
~;”””D~
- Jakąkolwiek. ~*Kropka, spierniczaj.*~ –
Odrzekłam
~– Streetside manpower – odparł~
~*Tak. xD*~
~;”””D~
- Dobrze. Po tej historii twoim zadaniem
będzie odgadnąć czy była ona prawdziwa czy fałszywa. ~*A
zważywszy na niedojebanie Ramoninth z opka będzie to ciężkie.*~ Imiona
zmienię na V~on~, X~enippa~ ~*Co.
xD*~ ~A chuj wie. xD~,
Z~ajebistość~, W~ara~ i Y~psilon~. Jako
iż historia działa się na dworze pewnej chińskiej dynastii ~*O,
czyli będzie ta historia, co jej nikt nigdy nie rozumiał. W sumie fajny
smaczek.*~ – ją oznaczę literą Q~een~. – Odparł, po czym zaczął ~srać~ opowiadać. ~*Brawo xD*~ ~;”””D~
Historia była o trzech mnichach, którzy
przebywali ~w publicznym kiblu.~ na
dworze ~*Czy ty nie możesz się raz w życiu ogarnąć?
xD*~ ~Nie :D~
pewnej chińskiej dynastii. Było to w czasach, kiedy umierał przedostatni władca
z tego właśnie ~~*Stop
xD*~ ;”””D~
rodu. W pewnym momencie zaś, kazał wszystkim zebranym ~spierdalać~ opuścić komnatę. ~O,
zgadłem.~ Gdy zaś to nastąpiło, V~on~,
X~enippa~ i Y~psilon~ zaczęli podglądać przez wizjer co działo się w środku.
Okazało się, że władca ~*tańczył Gangnam Style.*~ ~Najlepsze, co można zobaczyć. xD~ ~*Wiem
xD*~ przekazał W~ara~ Szmaragdową Szkatułkę ze skarbem przybyszy z ~kibla publicznego~ kosmosu. ~*Jezu,
ty niedorajdo społeczny. xD*~ ~;”””D~ Z~ajebistość~ zaś, miał być uczniem W~ara~. V~on~, X~enippa~ i Y~psilon~ zapragnęli posiąść Szkatułkę i
zaczęli do tego dążyć.
Po zakończeniu tej opowieści, ja powiedziałam:
~– Phoenix from the
ashes, feel it in the wind
Start a
revolution, let it burn, let it burn
Phoenix
from the ashes, feel it in the wind
It's David
and Goliath, now we gotta start a riot
Now we
gotta start a riot, yeah yeah yeah
Now we
gotta start a riot, go, go!
Now we
gotta start a riot (now we gotta start a riot)
(Oh) Now we
gotta start a riot~
~*Fajny komentarz. xD*~
~Co nie? :D~
- Całkiem ciekawa historia. Na moją ocenę jest
ona nieprawdziwa. ~*Ty szmato. Ale w sumie nie dziwne, każdy by
tak pomyślał.*~
- I tu się mylisz. Jest ona prawdziwa. ~*A
tak swoją drogą, to jednak ktoś ogarnął tę dziwną historię z filmu, bowiem na
Fanpage poświęconym Wielkiemu Elektronikowi było wyjaśnienie.*~ ~Fangirling napierdala jak cholera. xD~ ~*Wiem
xD*~ Oznaczenia imion wyglądają tak:
~– Von – Stary Pedofil Porywający
Dzieci
– Xenippa – SCP-049
– Ypsilon – Cave Johnson
– Wara – GLaDOS
– Zajebistość – Zardonic~
~*Zajebisty ten twój gang. xD*~
~Mam pomysł na FanFiction!~
~*Nie xD*~
~Tak ;”””D~
·
V~on~
– Wielki ~Elektryk~
Elektronik ~*No dobra, to już by do niego w miarę
pasowało.*~ ~Ha! :D~
·
X~enippa~
– Ja
·
Y~psilon~
– Golarz Filip ~*~Nie,
jestem pewien, że „Golarz” to nie
jego nazwisko. xD~ Aleee… ~NIE xD~ ;”D*~
·
W~ara~
– Doktor Paj-Chi-Wo.
·
Z~ajebistość~
– Nasz wróg czyli Pan ~Keks~ Kleks. ~*Jadłeś minutę temu. xD*~ ~No i? :D~
Q~WERTY~
zaś, to oznaczenie dynastii Ming. – Odpowiedział
~– We're not safe,
devastate when they legislate
Designate
hate, take the food off your plate
And the
clothes off your back, we're under attack
Gear up,
rise up, put on your gas mask
Take that
molotov, blast counter attack (ay)
This is
streetside manpower fighting back (yo, yo)
Take that
molotov, blast counter attack
This is
streetside manpower fighting ba---- - krzyknęłam~
~*Dobra, to wykrzyczane sobie wyobrażam. xD*~
~Ha! :D~
- Chwila, chwila…Ale przecież dynastia Ming
panowała w Chinach wieki temu! ~*Miło, że chociaż to ogarniasz.*~ Ty
też jesteś nieśmiertelny?! ~:D~ –
Krzyknęłam
~*– Now we gotta
start a riot
This is
streetside manpower – odparł*~
~Ciekawe co oznacza „Manpower”…
<Sprawdza> Siła robocza. A. OK.~
~*I, jak zwykle, ładniej brzmi po angielsku niż po polsku.
XD*~
~Tak jest zawsze.~
- Z tego taki wniosek. – Odparł
~– Phoenix from the ashes,
feel it in the wind
Start a
revolution, let it burn, let it burn
Phoenix
from the ashes, feel it in the wind
It's David
and Goliath, now we gotta start a riot
Now we
gotta start a riot, yeah yeah yeah
Now we
gotta start a riot, go, go!
Now we
gotta start a riot, now we gotta start a riot
Start a
riot, start a riot, start a riot – powiedziałam~
~*To…Jaka jest kolejna piosenka w kolejce? xD*~
~”Follow The Light”.~
~*No zajebiście. xD*~
~:D~
- Ten świat jeszcze nie raz mnie zdziwi… - Powiedziałam
Po tej rozmowie, pogadaliśmy jeszcze na różne
tematy. ~Ot tak, jakby nic się nie
wydarzyło.~ Gdy zaś winda dojechała do Sektora S~połem~, pożegnałam się z Alojzym, po czym on wyszedł, ~*Boże,
jesteśmy już na sto sześćdziesiątej piątej stronie Worda. ;-;*~ ~Matko Boska. ;_;~ a
ja zjechałam jeszcze sektor niżej. Kiedy zaś byłam w Sektorze T~rawienie~, weszłam tam. Po znalezieniu
się w środku, ujrzałam zbiór robotów. ~*Bowiem gdzieś trzeba je trzymać, a
nie wypada zagracać magazynu.*~ Były to, z tego co widziałam, modele odrzucone
~*No co ty nie powiesz.*~ przez
Wielkiego ~Hydraulika~ Elektronika. ~*On
by rury rozjebał, a nie je naprawił. xD*~ ~Wiem,
pamiętam tamto. xD~ ~*Weź, nie przypominaj. X”D*~
Był nawet jeden, z o 0,1 ~AAA!!!
ZNOOOWUUU!!!~ MILIMETRA krzywym działkiem laserowym (nie liczyłam, każdy z
robotów miał koło siebie tabliczkę z napisem, dlaczego został
niezaakceptowany). ~I prawilnie, a ten
dopisek dałoby się wkleić do zdania bez użycia nawiasów.~ Skąd Elektronik
wiedział, jak krzywe było to działko? ~*Pewnie ma poziomicę w oczach czy coś
takiego.*~ On ma ~No
siemka, zmiano czasu.~ miarkę w oczach, czy co? ~*Po
nim można by się wszystkiego spodziewać.*~ Sektor miał jeszcze jedno
pomieszczenie. ~Nie ma to jak szybkie
przejście z jednego tematu do drugiego.~ Kiedy tam weszłam, ujrzałam zbiór
robotów ustawionych w rzędzie. ~*Zapewne równym.*~ Obok
nich były tabliczki z numerem generacji. Podejrzewałam, że była to historia ~świata według Niekrytego Krytyka~ Wielkiego
Elektronika ~*Chwila…No ależ tak, naturalnie. xDDD*~ ~:D~ przedstawiona za pomocą maszyn. ~Do niego to pasuje.~ A robot pierwszej
generacji był cholernie krzywy. ~*Nie od razu Rzym zbudowano. A poza tym,
pewnie sama byś nie umiała żadnego zbudować, więc morda w kubeł.*~ A
tymczasem Elektronik akceptuje tylko to, co ma krzywiznę 0,0 ~AAA!!! ZNÓÓÓWWW!!!~ milimetra. Czyżby
zapomniał o tym, że nie od początku był idealny? ~*Cichaj
mie tam, jest zajebisty, ma prawo.*~ Mimo wszystko, po chwili wyszłam z
sektora do windy i udałam się do Sektora A~nalgezja~.
Gdy tam byłam (po pół godziny) ~*I znowu dopisek, który mógłby zostać
wsadzony do zdania bez tego ułomnego nawiasu…Meh…*~
udałam się do mego pokoju. Moje dalsze życie było normalne, aż do momentu
formowania się nowego imperium… ~DUN DUN
DUUUN!~
~*Przerwa i lecimy z trzecim rozdziałem do
analizy na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu.~
_________________________________________
Rozdział XXI – Nowe imperium i
niespodzianka dla Bajdocji.
~*Od tego rozdziału powoli zbliżamy
się do prostego opisywania akcji tak, jak jest ona opisana w filmach, w tym
wypadku w filmie „Podróże Pana Kleksa”,
więc przynajmniej nie będzie niekanoniczności*~
~No
i rozdziały będą, w większości, krótkie! ^.^~
~*Fakt, to też plus.*~
Otóż któregoś dnia po przebudzeniu, jak zwykle
najpierw włączyłam telefon i sprawdziłam, która była godzina. ~*Mimo
iż nie było wspomniane, aby to była twoja dzienna rutyna.*~ ~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 21~ Kiedy
to zrobiłam ujrzałam, że była dziesiąta. ~*O chuj, ty leniu. Chociaż w sumie, o
tej godzinie dla osób z mojej klasy zaczyna się dzień, więc…*~ ~Lenie~ ~*To właśnie wiem.*~ Zdziwiło
mnie to, gdyż nigdy tak późno się nie budziłam. ~DUN DUN DUUUN!~ Mimo wszystko, postanowiłam wstać i ubrać się w
ubranie, w którym zazwyczaj chodziłam. ~*Bowiem to zazwyczaj robi się po
przebudzeniu jako jedną z pierwszych czynności.*~ Zajęło
mi to parę minut. ~*To długo się ubierasz. Mi to zajmuje
minutę.*~ ~Mi kilka sekund.~ ~*No w
twoim wypadku to naprawdę nie jest dziwne. xD*~ ~:D~ Następnie postanowiłam udać się do Sektora C~zopek~, zobaczyć co robił Wielki ~Mechanik~
Elektronik. ~*No dobra, do tego też może by się
nadawał.*~ ~:D~ Ruszyłam
więc w kierunku windy. Po znalezieniu się przed nią, nacisnęłam odpowiedni
przycisk i zaczęłam czekać. Parę sekund potem, winda przyjechała, a ja wsiadłam
do niej ~Dobrze, że chociaż raz w życiu
nie spotkałaś Alojzego, bo bym się wkurwił. Nie żeby coś, Alojzy też jest
spoko, ale to po prostu było naciągane, że zawsze jechał windą wtedy, kiedy
Ramoninth z opka.~ i nacisnęłam przycisk, który odpowiadał za dojazd do
Sektora C~zarnobyl~. Jechałam tam
kilka minut. Po dojechaniu, ruszyłam do głównego pomieszczenia. ~*Bowiem
tak nakazywały prawa logiki.*~ Kiedy tam byłam ujrzałam, że Wielki ~Konduktor~ Elektronik ~*Ale
to do niego nie pasuje. Wiesz przecież, że nienawidzi pociągów. xD*~ ~Hehe :D~ stał
i patrzył na linie produkcyjne, ~HMMM?~ ~*No
do jasnej cholery. xD*~ ~;”D~ na
których tworzone były roboty. Najprawdopodobniej tworzenie dobiegało końca,
gdyż na ekranie, który wisiał nad liniami widać było wielki napis:
~”We reunite as the
worlds collide
Fear is an
illusion, we are your salvation
By eventide
our journey begins
So heed the
call and follow the light”~
~*Czyżby Zardonic przejął ekran? xD*~
~Po tym opku nie zdziwiłoby mnie to. xD~
„95%”
Widząc to, od razu do niego podeszłam. Kiedy
to zrobiłam, ten najwidoczniej od razu mnie ujrzał, gdyż ~*był
zajebisty.*~ powiedział:
~*– And follow the
light
And follow
the light*~
~Najlepszy sposób na przywitanie się z ukochaną. xD~
~*Co nie? :D*~
- O. Ramoninth.
~Nie kurwa, Adam.~
~*Co.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~:D A tak w ogóle:
– And follow the
light – rzekłam~
~*Piękne te ich rozmowy w naszej wersji opka. xD*~
~Wiem xD~
- Widzę, że dobrze idzie ci tworzenie tych
robotów. – Rzekłam
~*– Listen up, we
reunite, so step outside as the worlds collide
No place
for fear, this is our escape from planet genocide
Ride the
storm, the calm never comes
Into the
sky, beyond the twilight
When the
night falls down it is time
So heed the
call and follow the light – skomentował*~
~Tak w ogóle, to co zrobimy, gdy skończą się na tekstowo.pl
piosenki Zardonica?~
~*Nie mam pojęcia, ale coś się wymyśli.*~
- Wyjątkowo dobrze. ~Przypadek? Nie sądzę.~ Wiesz, jak ostatnimi czasy to się wlekło?
~– (And follow the
light) – odpowiedziałam~
~*Bardzo na temat ta odpowiedź. xD*~
~Co nie? :D~
- Aż tak?
~*– By eventide our
journey begins
So heed the
call and follow the light
So heed the
call
And follow
the light – odpowiedział*~
~Oni wszyscy odpowiadają baaardzo na temat. xD~
~*Co nie? xD*~
- No. Jak tworzenie było na pięćdziesiąt
procent, to chyba z pół dnia stało na tym samym etapie. ~Hehe :D~
Po tej rozmowie zapanowała cisza, gdyż ~*tak
zarządziła aŁtoreczkowa wersja mnie.*~ nie wiedzieliśmy co mamy powiedzieć.
Staliśmy tak około godzinę. ~Ja bym się
zanudził, zresztą tak jak każdy człowiek na świecie, no ale to Opkolandia i tu
wszystko zdarzyć się może.~ Po tym czasie ujrzeliśmy, że produkcja została ~wysrana~ zakończona. ~*GRZEGORZ!
X”D*~ ~;”D~ Widząc
to, Wielki ~Kasjer~ Elektronik ~*On
by się na takim stanowisku zanudził. xD*~ ~A,
faktycznie. xD~ powiedział:
~– And follow the
light~
~*Idealny komentarz. X”D*~
~Wiem xD~
- Idealnie. To teraz możemy je wysłać na
podboje.
Jak powiedział, tak wykonaliśmy. Od razu po
ich stworzeniu i uruchomieniu, wysłaliśmy je na podboje. ~A mieliście te podboje chociaż jakoś zaplanowane, żeby nie szło to tak
chaotycznie?~ ~*Zapewne nie.*~ ~Ja pierdolę. ._.~ Kiedy zaś wszystkie wyszły, my stanęliśmy
przed jednym z komputerów i zaczęliśmy obserwować jak im szło. ~*W
sumie logiczne, że tak zrobili.*~ Nie zamierzaliśmy podbić całego
świata, ~Bowiem w końcu to by długo
zajęło, czyż nie?~ a jedynie tyle terenów aby można było powiedzieć, że
stworzyliśmy imperium. ~*Całą Rosję można by tylko podbić i już masz
imperium.*~ ~Szkoda tylko, że podbicie
Rosji nie należy do łatwych zadań.~ ~*No cóż, coś za coś.*~
Szczerze powiedziawszy, podboje zajęły około
półtora miesiąca. ~Szybko, no ale w
sumie Wielki Elektronik jest zajebisty, więc można wybaczyć.~ Nawet szybko.
~No właśnie, miło, że też to
zauważyłaś.~ ~*CUD! \O/*~ Jednak, postanowiliśmy wejść do
stolicy (Wyspa Wynalazców) ~*To dałoby się wpleść w zdanie bez użycia
tego nawiasu. No ale w sumie to opko, fakt.*~ dwunastego stycznia o godzinie drugiej
pięćdziesiąt pięć. ~*O nie…*~ Data i godzina nie były przypadkowe
(dwunastego stycznia były moje urodziny, a o owej godzinie się urodziłam :3 ~EMOTKA W OPOWIADANIU?! SPALIĆ OGNIEM
PIEKIELNYM!~ ~*A poza tym, JEZU CHRYSTE SELF INSERT
POTWIERDZONY! W rzeczywistości urodziłam się tego samego dnia, tego samego
miesiąca i o tej samej godzinie co Ramoninth z opka. ;-;*~ ~Ja pierdolę. ._.~ ~*Właśnie ._.*~). Musieliśmy trochę czekać, gdyż
obecnie był listopad. ~Bowiem świat by
się zawalił, gdybyście wbili wcześniej. ;-;~
Kiedy zaś minęła odpowiednia liczba miesięcy,
o owej godzinie zostaliśmy wniesieni przez nasze roboty do ~kibla publicznego~ stolicy. ~*TAK. X”D*~ ~;”””D~ Gdy byliśmy jeszcze w drodze do Centrum ~Srania~ Dowodzenia ~*Przestań
xD*~ ~No co? ;”””D~ czyli
miejsca, z którego mieliśmy rządzić naszym nowym imperium, ja obserwowałam to,
co działo się na zewnątrz. To było takie dziwne uczucie szczególnie, że ~*Byłaś
pierdoloną Mary Sue, a ten FanFiction to jebany self insert.*~ ~I my musimy z tą pokraką wytrzymać jeszcze
tyle rozdziałów. ;”-(~ ~*Niestety ;”-(*~ owe imperium miało mieć dwóch
imperatorów czyli Wielkiego ~Krawca~ Elektronika
~*I kolejny nie pasujący do niego zawód. xD*~ ~:D~ i mnie. To by było zbyt piękne aby to
imperium mogło trwać wiecznie, lecz nigdy nic nie wiadomo. ~Nic nie jest wieczne, moja droga. Przekonałaś się już o tym.~
Mimo wszystko, kiedy dotarliśmy do Centrum ~Srania~ Dowodzenia, ~*Stop.
xD*~ ~;”D~ zaczęliśmy
czekać na następny dzień. ~*Chyba ogólnie na dzień, bo data już była
inna, wszakże było po północy.*~ ~Nie
psuj Mary Sue chwili.~ ~*A, fakt. ._.*~ Kiedy owy nadszedł, udaliśmy się hmm… ~*Litery
można przeciągać tylko trzy razy, qłorwa.*~ ~Zapis
roku. xD~ ~*:D*~ można powiedzieć, że na sam dach budynku. Gdy
już tam staliśmy, Wielki ~Pisarz~ Elektronik
~*Zanudziłby się w takim zawodzie. xD*~ ~A poza tym, on nie jest humanistą. xD~ ~*Właśnie
xD*~ zaczął przemawiać do znajdujących się niżej
robotów:
~– There is a
monster that breathes inside of me
I can feel
its heart beating but it's out of sync
I hold my
breath; its lungs fill up
I exhale
and its eyes come on
What does
it want? What does it need?
How will I
know if my blood is real?
Am I a man
in a world surreal?
Am I a man
in a world that's real?~
~*Najlepsza przemowa, dziesięć na dziesięć, przechodzisz
dalej. xD*~
~:D~
- Uwaga! ~Chuj
wam w dupy!~ Włączam zapis waszej ~*Chwila…GRZEGORZ, ty zapyziały
gimbusie! X”D*~ ~;””””D~
pamięci na dwadzieścia cztery sekundy! ~Trochę
krótko, no ale że tak było w filmie, to nie mogę się czepnąć.~ Podaję
program ~~*NIE.
xD*~ ;”D~ zapisu!
Wszystko co ludzkie psuje się i jest niedoskonałe. ~*No
co ty nie powiesz. A teraz morda i napraw mi mój stary telefon.*~ ~Idealne podsumowanie. xD~ ~*:D*~ Myślenie
męczy. ~Na matmie da się to odczuć.~ ~*Potwierdzam*~
Wyobraźnia jest wrogiem precyzyjnego
działania. ~*Nie znasz się.*~ Jestem
wolny, ~Wszyscy jesteśmy spętani więzami
kapitalizmu.~ ~*O ja pierdolę, a ten znowu. xD*~ ~:D~ ponieważ za mnie myśli ~inna dupa~ inny mózg. ~*No
do cholery. X”””D*~ ~:D~ Będę
się starał zawsze prawidłowo reagować na impulsy i sam wykasuję z pamięci ~~*NIE! X”D*~ No, aleee… ~*NIE, mówię. X”D*~ ;”D~
współczucie, miłość, ~Ups… :D~ gniew. Zapis programu, zatwierdzam! Witam wszystkich
zwycięzców na platformie dowodzenia Wyspy Wynalazców, która od dziś staje się
stolicą naszego ~kibla publicznego~
imperium! ~*Stop xD*~ ~;””D~
Po chwili zaś, dodał:
~*– We're breaking
through to the other side
We're gonna
take you all along for the ride
Get on
board, let's leave this place behind
We're not
afraid anymore
The voices,
we don't need them at all
We all know
the score, we've seen it all before*~
~Najlepsze, co można w takim momencie powiedzieć. xD~
~*:D*~
- A więc piąta generacja – na stanowiska!
Po tych słowach, roboty ustawiły się na swoich
stanowiskach, a my ruszyliśmy do głównego pomieszczenia Centrum, ~Bo czemu nie, w końcu kiedyś i tak
musieliby to zrobić.~ z którego mieliśmy dowodzić całym naszym imperium. ~*A
mimo to, nie powiedzieliście jakie tereny prócz Wyspy Wynalazców udało wam się
podbić.*~ ~Czego ty od opka wymagasz.~ ~*A,
no tak. ._.*~
Kiedy tam byliśmy, przez pierwsze parę chwil
siedzieliśmy w ciszy. Jednak, w pewnym momencie, Wielki ~Drwal~ Elektronik ~*No jeszcze lepiej. xDDD*~ ~:D~ zwołał do owego miejsca swego
najwierniejszego sługę czyli Alojzego Bąbla. ~Wiemy jak się nazywa, nie musisz powtarzać tego nazwiska. Możesz się
do niego odnosić tylko imieniem.~ A skoro go wezwał, to znaczyło, że miał
jakiś plan. ~*No co ty nie powiesz.*~
I rzeczywiście. Kiedy Alojzy się zjawił, Elektronik rzekł:
~– What you got to
say now that I control you
I'm in your
head now, what you're gonna do?
What you
got to say now that I control you
I'm in your
head now, what you're gonna do?~
~*Fajny rozkaz. xD*~
~Wiem xD~
- Udaj się do Bajdocji, ~*Ale
swoją drogą, ta kraina ma dziwną nazwę.*~ ~Niby
pasuje, ale i tak.~ w której obecnie odbywa się kolejny, coroczny
zjazd ~sraczy z całego kraju.~ bajkopisarzy
i zniszcz ~*Czy ty choć raz możesz być normalny?*~ ~Nie :D~ ~*Fak*~ ~;”D~ tamtejszą beczkę z atramentem, aby owy zjazd
nie mógł się odbyć i abyśmy mieli ułatwione zadanie w zniszczeniu całego
bajkowego świata. ~Ale w sumie, plan
niezły, tylko nie pykło do końca ze zniszczeniem tego bajkowego świata, bo Pan
Kleks na końcu wszystko zjebał.~ ~*Inaczej nie mogłaby powstać
kontynuacja tego filmu, czyli „Pan Kleks
w Kosmosie”.*~ ~Fak~ ~*:D*~
„~*Real eyes realize the real lies
God damn,
Machine Head were right!
Real eyes
do realize the real lies
You can't
hide now, you're in plain sight!” – pomyślałam, słysząc to.*~
~Czy w tym naszym świecie postacie porozumiewają się tylko
tekstami piosenek? xD~
~*Z tego wniosek. xD*~
~Ja pierdolę. xD~
~*:D*~
To takie coś istnieje?” ~Jakby nie istniało, to Wielki Elektronik by o tym nie wspominał.~ –
Pomyślałam, słuchając tego. Jednak, skoro była o tym mowa to znaczyło, że tak.
Mimo wszystko, ~*Nie ma to jak zły zapis zdań po dialogu.*~ kiedy
skończył mówić, Alojzy powiedział:
~– Real eyes realize
the real lies
God damn,
Machine Head were right!
Real eyes
do realize the real lies
You can't
hide now, you're in plain sight!
Am I a man
in a world surreal?
Am I a man
in a world that's real?
There are
signals that can open doors
The same visions~
~*A to z kolei najlepsza odpowiedź na rozkaz. xD*~
~Zardonic go opętał. :D~
~*Co. xD*~
~;”D~
- Tak jest.
I odszedł. Kiedy zaś zostaliśmy sami, ~~*NIE, ty zboczeńcu. xD*~ :D~ w pewnym momencie spytałam:
~*– There is a
monster that has taken over me
It's got no
heart but it has a beat
It follows
rules and all the codes that don't exist
It just
lives, it just lives, it just lives
And I don't
have another question
Because my
mind, it's not mine anymore
I repeat
everything I'm told
And I can
feel it as it all unfolds*~
~No ja tam tu nie widzę pytania. xD~
~*Walić to. xD*~
- Myślisz, że to zadziała?
~– What you got to
say now that I control you
I'm in your
head now, what you're gonna do?
What you
got to say now that I control you
I'm in your
head now, what you're gonna do? – odpowiedział~
~*Boże, jak ja kocham wklejać w ich dialogi teksty piosenek.
xD*~
~Nie tylko ty. xD~
- Powinno. Gdy on zniszczy tą ~**tę*~
beczkę, zapewne poproszą Pana Kleksa ~*Keksa~ ~*Ogarnij
się, zjebie. xD*~ ~Głodny jestem. xD~ ~*Jesteś
gorszy niż kobieta w czasie okresu.*~ ~Hehe
:D~ o to aby sprowadził im nowy atrament. A wtedy
my będziemy mogli go łatwiej namierzyć i zniszczyć. ~Sprytne~ – Odpowiedział
~*– We're breaking
through to the other side
We're gonna
take you all along for the ride
Get on
board, let's leave this place behind
We're not
afraid anymore
The voices,
we don't need them at all
We all know
the score, we've seen it all before – spytałam*~
~Gdzie ty masz w tej zwrotce pytanie?~
~*:D*~
- Ale skąd będziemy wiedzieli, gdzie w danej
chwili on będzie się znajdował?
~– Real eyes realize
the real lies
God damn,
Machine Head were right!
Real eyes
do realize the real lies
You can't
hide now, you're in plain sight! – odpowiedział~
~*Bardzo na temat. xD*~
~C’nie? :D~
- Namierzymy go.
Po tej rozmowie, zapanowała cisza. ~Jakby nic się nie stało.~ Zaczęliśmy
więc czekać na powrót Alojzego oraz wieści od niego… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, przerwa i analizujemy przedostatni
rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo to opko jest mega
nudne.~
~*Bo wiesz, te cztery roz-*~
~NIE! ;_;~
~*Hehe :D*~
_________________________________________
Rozdział XXII – Oczekiwania i brutalna
wizja.
~*Najważniejsze, że ten rozdział ma niecałe
dwie strony.*~
~Zawsze
coś, bo poprzednie były długie.~
~*Najważniejsze, że przez nie
przebrnęliśmy.*~
A czekaliśmy bardzo długo. Czas mijał i mijał,
a Alojzego jak nie było, tak w ogóle nie było. ~Końcówka tego zdania mieć sens.~ W ogóle to trochę nudno było w
tej komnacie. Ciemno, cicho i nic do roboty. ~*Ja bym wyjęła telefon i zobaczyła co
tam na Wattpadzie lub pogadała z Wielkim Elektronikiem. No ale skoro wolisz się
nudzić, to już nie moja sprawa.*~ Jednak, w pewnym momencie, ponownie świat
zaczął rozmazywać mnie się przed oczami. ~Ja
pierdolę, znowu się upiła.~ ~*Nie ma to jak szybka diagnoza. xD*~ ~Byłbym najlepszym lekarzem na świecie. :D~
~*<W
przychodni>
Pacjent: Panie doktorze, już drugi dzień boli mnie
głowa.
Grzegorz: Kolejny się upił.
Pacjent: Ale ja nie piję od czterech lat.
Grzegorz: Cicho, ja tu jestem lekarzem i ja wiem
najlepiej.*~
~#TakByByło xD~
~*Nie ma się czym chwalić. xD*~
~:D~
Chwilę potem, pojawiła się kolejna, brutalna
wizja… ~*I kolejny spoiler do kolekcji.*~ ~-_-~ ~*Wiem -_-*~
Bowiem zobaczyłam, że w niedalekiej
przyszłości nasze Imperium zostanie zniszczone przez Pana Kleksa ~*Keksa~ ~*Nosz…
xDDD*~ ~:D~
oraz jego sprzymierzeńców, a Wyspa Wynalazców znowu będzie wolna. My, nie chcą
zginąć, uciekniemy na planetę ~Zakupy~
Mango ~*#Leciałabym xD*~ ~Nie tylko ty. xD~ i owiniemy sobie wokół palca miejscowego
gubernatora. Na początku będzie nam się powodzić, ~*Kropka!
Do nogi!*~ Lecz, w którymś momencie, Wielki ~Ogrodnik~ Elektronik ~*Kolejna
praca, która by go zanudziła.*~ ~Cholera,
jego to chyba każdy inny zawód by zanudził.~ ~*No cóż, taki już z niego
człowiek.*~ zostanie zabity przez Pana Kleksa ~~*Nie. xD*~ :D~ i jego sprzymierzeńców. Ja przeżyję, ~Bowiem gdybyś zginęła, to mielibyśmy
paradoks roku.~ ukrywając się za obecnymi tam komputerami, po czym cicho
ucieknę i trafię do… Krainy Grzybów. ~*Tak było w początkowych planach. W
obecnej wersji trafi do nieco podobnego miejsca, ale nie do faktycznej Krainy
Grzybów.*~ ~A szkoda, bo FanFiction do
tego mógłby być ciekawy, choćby z faktu, że trzeba byłoby wyobrazić sobie sam
wygląd tego miejsca.~ ~*Może kiedyś napiszę FanFiction, w którym główna
bohaterka trafi do Krainy Grzybów. Może dam to w remake tego FanFiction.*~ ~Czekam~ ~*A poza tym, fajny spoiler z
tego akapitu, co nie? -_-*~ ~No
zajebisty. ._.~
Widząc to, jako iż nie mogłam rozpłakać się ze
smutku (Wielki ~Pasterz~ Elektronik ~*O,
w takim zawodzie umarłby z nudów po dwóch minutach.*~ ~A poza tym, nie wyobrażam go sobie jako pasterza. xD~ ~*Chyba nikt
sobie tego nie wyobraża. XD*~ NIGDY nie wychodził z tego pomieszczenia, ~No cóż, to dziwny człowiek jest, więc
jestem w stanie uwierzyć.~ więc zawsze byliśmy we dwoje, a ja bałam się
jego reakcji ~*I prawilnie.*~),
podparłam głowę dłonią, spuściłam wzrok i zaczęłam rozmyślać o przyszłości,
którą znów zobaczyłam. ~Czy ona widziała
tylko to, co złego miało ją spotkać?~ ~*Tak*~ ~._.~ ~*Wiem ._.*~ Czasem wolałam nie mieć tej umiejętności
bowiem wiedziałam przez to, że choćbym nie wiem co zrobiła – znowu skończę
samotnie, bez ukochanej osoby. ~Nie sraj
tak, w końcu umrzesz i trafisz do swych ukochanych.~ ~*Pocieszenie
level Grzegorz Antychryst. xD*~ ~No ale
taka prawda. :D~ ~*Tak mnie pocieszałeś po śmierci Odeci, psycholu. xD*~ ~:D~ Wiem, że wy chcielibyście mieć taką
umiejętność, ale uwierzcie mi, że to nie jest przyjemna umiejętność. ~*Jeżeli
byś nauczyła się ją kontrolować, to może mogłabyś widzieć też dobrą przyszłość,
ale to w opku nie nastąpi.*~ ~Ważne, że
ta zdolność objawia się u niej więcej niż raz.~ ~*Zawsze coś.*~ Fakt,
można zobaczyć co cię czeka, ale jednak nie można tego zmieniać, ~I dobrze, bo byłabyś większą Mary Sue niż
jesteś.~ więc to boli tym bardziej, gdy przyszłość jest smutna. W dodatku
widzi się tą przyszłość, szczególnie złą, w momencie największego szczęścia. ~:D~
Jednak, Elektronik najprawdopodobniej
zauważył, że się czymś martwię, ~*Widzę, zmiano czasu, że postanowiłaś zostać
na dłużej.*~ gdyż w pewnym momencie usłyszałam, jak pytał
mnie:
~– Real eyes realize
the real lies
God damn,
Machine Head were right!
Real eyes
do realize the real lies
You can't
hide now, you're in plain sight!
Am I a man
in a world surreal?
Am I a man
in a world that's real?
There are
signals that can open doors
The same
visions~
~*No dobra, w tej zwrotce są dwa pytania, więc daruję. xD*~
~Hehe :D~
- Hej…Ramoninth…Co ty taka zamyślona?
Wyglądasz, jakby się coś stało. ~Bo się
stało, ale w sumie Wielki Elektronik nie mógł wtedy wiedzieć, co.~
~*– We're breaking
through to the other side
(Break to
the other side, leave this place behind) – odpowiedziałam*~
~Ta odpowiedź jest tak baaardzo na temat. xD~
~*Co nie? :D*~
- A nie powiesz o tym nikomu? – Odpowiedziałam
pytaniem na pytanie.
Wolałam aby to zostało między nami. Tak samo
jak kiedyś, kiedy zobaczyłam nieuchronny koniec Kombinatu jeszcze na długo
przed jego nastąpieniem. ~Co jest
logiczne, bo wątpię, aby ktokolwiek chciał rozpowiadać światu o tej
przyszłości.~
~– Say you want a revolution
Join the
dance of dissolution
Peace is
nothing but illusion
All i want
is retribution
When the
Big Ben strikes the hour
Triple
fucking six horsepower
Join me now
and sing it louder
Everything
is pure... POWER! – odpowiedział~
~*Genialna odpowiedź, chciałabym kuźwa taką usłyszeć. xD*~
~No co? Brzmi lepiej niż standardowe odpowiedzi. :D~
~*Wiem, ale jest nie na temat.*~
~No i? :D~
- Nie powiem. Obiecuję. –
Odpowiedział
~*– Turn the tide,
close my eyes
Sleeping
sound that never dies
Wake up
once again to find
The same
despair that's in my mind
Fill the
gaps is what you need
Feel the
power of the speed
Rise above
you will succeed
System
crash CTRL + ALT + DEL – odparłam*~
~Fajna ta przyszłość. xD~
~*Chciałbyś taką. :D*~
~Co. xDDDDDD~
~*;”D*~
- Dobrze. Na razie nie stało się nic, ale za
jakiś czas się stanie. Bowiem wierz mi lub nie, ale ja umiem widzieć
przyszłość. ~Bo jam jest Mary Sue.
Serio, jasnowidzenie to najbardziej marysueizowska moc na świecie.~ ~*Myślę
tak samo. Ogólnie, z tego co czytałam w Internecie, jedną z nadprzyrodzonych
zdolności jest też jasnosłyszenie, czyli słyszenie przyszłości. Fajnie by było
poczytać o postaci z tą mocą.*~ ~Zawsze
możesz zrobić FanFiction lub zwykłe opowiadanie o takiej postaci.~ ~*I
chyba tak zrobię.*~ Jednak, co najgorsze, nie potrafię jej
zmieniać. ~I dobrze.~ A obecnie
widziałam bardzo smutną przyszłość. ~*Nie tak, jakbyś mogła zobaczyć jakąś
inną przyszłość.*~ – Odparłam
~– Say you want a
revolution
Join the
dance of dissolution
Peace is
nothing but illusion
All i want
is retribution
When the
Big Ben strikes the hour
Triple
fucking six horsepower
Join me now
and sing it louder
Everything
is pure... POWER! – stwierdził~
~*Najlepsza reakcja na wieść, że zadajesz się z jasnowidzem.
xD*~
~No co? :D~
- Spoko, mnie już na tym świecie raczej nic
nie zdziwi. ~*No w sumie, skoro tyle już żyje, to nie
dziwne.*~ W ogóle, to aż taka ta przyszłość zła? A jak
ona wygląda?
~*– Everything is...
– opowiedziałam*~
~Przyszłość roku. xD~
~*Wiem xD*~
- Tak. – Odpowiedziałam, po czym zaczęłam
myśleć o tym, co zobaczyłam. W tym momencie, ~I znowu zły zapis zdań po dialogu. Nie ma co. =_=~ te obrazy
zaczęły przewijać się na jednym z ekranów głównego komputera sterującego
Centrum Dowodzenia. ~*Ogólnie taka powiązana zdolność też jest
fajna i można by z nią coś więcej zrobić.*~ ~Za
wiele od opka wymagasz.~ ~*Wiem, niestety. L*~
Kiedy pokaz widzianej przeze mnie przyszłości
się skończył, nastała cisza. Słychać było, dosłownie, ciszę. ~Rozumiemy, nie musisz się powtarzać.~ Kilka
chwil potem, Wielki ~Kolarz~ Elektronik
~*Nie wyobrażam sobie Wielkiego Elektronika w
tej roli. xD*~ ~Nie dziwne, bo ja mam tak
samo. xD~ rzekł:
~– Turn the tide,
close my eyes
Sleeping
sound that never dies
Wake up
once again to find
The same
despair that's in my mind
Fill the
gaps is what you need
Feel the
power of the speed
Rise above
you will succeed
System
crash CTRL + ALT + DEL~
~*Fajna reakcja na zobaczenie takiej przyszłości. xD*~
~Ja bym tak dla beki zareagował. xD~
~*Nie dziwi mnie to. xD*~
~:D~
- Jasna choleera! ~*Jezu,
ile trzeba powtarzać, że litery można przeciągać tylko trzy razy? -_-*~ A
nie można tej przyszłości jakoś zmienić lub jakoś jej ominąć? ~Chciałoby się.~ Jakoś nie spieszy mnie
się do śmierci, ~*Mimo iż jesteś nieśmiertelny.*~ szczególnie
z JEGO rąk!
~*– Say you want a
revolution
Join the
dance of dissolution
Peace is
nothing but illusion
All i want
is retribution
When the
Big Ben strikes the hour
Triple
fucking six horsepower
Join me now
and sing it louder
Everything
is pure... POWER! – odpowiedziałam*~
~Jestem pewien, że ta historia o psychiatryku zawojuje
Internetem.~
~*Tego nie wiem, ale na sto procent będzie bekowa.*~
~To wiadomo. xD~
- Właśnie najgorsze w tym wszystkim jest to,
że nie. Bo gdybym mogła ją zmieniać lub pomijać, Kombinat nadal by istniał ~Może udałoby ci się oszukać przeznaczenie,
gdybyś coś robiła w tym kierunku. No ale ty wolałaś nic nie robić i tylko
smęcić, więc teraz nie masz prawa narzekać.~ i by mnie tu nie było. – Odpowiedziałam
~– Everything is
pure... POWER! – skomentował~
~*Komentarz roku. xD*~
~:D~
- Świetnie wiedzieć, że niedługo zginę. ~Sam chciałeś poznać tę przyszłość.~
~*– (Try to do it
like this, you won't get it)
(Try to
walk my way, just forget it)
(Try to
wear my face, you'll regret it)
(When you
take it off you'll never be me)
(Try to do
it like this, you won't get it)
(Try to
walk my way, just forget it)
(Try to
wear my face, you'll regret it)
(When you
take it off you'll never be me) – stwierdziłam*~
~Ile jest jeszcze tych utworów Zardonica na tekstowo.pl?~
~*Nie licząc już tego, to siedem.*~
~Ja pierdolę. -_-~
~*;”D*~
- Sam chciałeś wiedzieć. ~*O
właśnie, miło, że to zauważyłaś.*~ ~CUD! *.*~
~– Try to do it like
this, you won't get it
Try to walk
my way, just forget it
Try to wear
my face, you'll regret it
When you
take it off you'll never be me
Try to do
it like this, you won't get it
Try to walk
my way, just forget it
Try to wear
my face, you'll regret it
When you
take it off you'll never be me! – wyjaśnił~
~*Kuźwa, ile my już przez te rozdziały tekstów piosenek
wykorzystaliśmy. xD*~
~Ty, faktycznie. xD~
- Nie no, nie mam ci tego za złe, tylko kuźwa ~A w filmach Wielki Elektronik nigdy nie
przeklinał…Licznik niekanonicznych zagrań: 26~ nie chcę umierać tak młodo ~*I
kto to mówi.*~ i to jeszcze z jego rąk.
~*– Take it, take,
take it off, you'll never be me! – zauważyłam*~
~Może posprzątaj te książki co leżą koło ciebie?~
~*Zaraz, niedługo przerwę robimy, bo rozdział się kończy.*~
~Bogu dzięki. xD~
~*;”D*~
- Młodo… Powiedział ten, co już wiele wieków
żyje. ~:D~
~– I keep bringing
back the glory from Venezuela to Germany
I always
came in peace but you made me your enemy
You prayed
to your gods, I made a pact with the Devil
And forged
an alliance of drum, bass and metal
So I stuck
to my guns and found my own army
We struck
your dancefloor like a fucking tsunami
I make my
own path 'cause this is forever
The time is
now, we will never surrender – spytał~
~*Naprawdę nie wiem, gdzie ty w tej zwrotce widzisz pytanie.
xD*~
~Walić to, że żadnego nie ma. Nikogo to nie obchodzi. xD~
~*W sumie…*~
- Czy ty musisz wszystko psuć?
~Nawet nie spytał, jakim cudem
Ramoninth z opka wiedziała, ile on już żył?~
~*Niedojebanie Attack Super Effective.*~
~Właśnie widać. ._.~
~*A w ogóle:
– Try to do it like
this, you won't get it
Try to walk
my way, just forget it
Try to wear
my face, you'll regret it
When you
take it off you'll never be me
Try to do
it like this, you won't get it
Try to walk
my way, just forget it
Try to wear
my face, you'll regret it
When you
take it off you'll never be me! – odpowiedziałam*~
~Z nami jest coś bardzo nie tak. xD~
~*Inni moi koledzy piją alkohol, imprezują co sobotę a potem
mają kaca, nie ogarniają co się w szkole dzieje i ciągle pytają na grupie
klasowej o prace domowe i klasówki, a ja siedzę przed komputerem i wraz z
nieśmiertelnym gimbusem wciskam bohaterom moich starych opek w usta teksty
fanowskich i nie tylko piosenek z „Portal”
i „Portal 2” oraz teksty utworów
Zardonica. Moja mama powinna być ze mnie dumna. xD*~
~No jak cholera. xD~
~*:D*~
- Ale ja wszystkiego nie psuję. Tylko mówię,
jak jest.
Po tej rozmowie, nastała cisza. ~Jakby nic się nie wydarzyło.~ Zaczęliśmy
ponownie oczekiwać na przybycie Alojzego. I w końcu doczekaliśmy się… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Ale dobra, teraz zasłużona przerwa i
analizujemy ostatni rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo zaczynam umierać z
nudów.~
~*Nie tylko ty, Grzegorz. Nie tylko ty.*~
_________________________________________
Rozdział XXIII – Logika Wielkiego ~Dekarza~ Elektronika.
~*Następny zawód kompletnie do niego
nie pasujący. xD*~
~Bywa
xD~
W pewnym momencie, ujrzeliśmy Alojzego, który
przeteleportował się do naszej komnaty (aby się do niej dostać, trzeba było
przejść przez pewną procedurę, która kończyła się teleportacją. ~Aż zamykający nawias uciekł. A poza tym,
dałoby się to wpisać w zdanie bez używania nawiasów.~ ~*W
ogóle fajnie by było opisać jak wyglądała ta procedura. Tak, ona jest w filmie,
więc nawet nie trzeba ruszać głową i nic wymyślać.*~ ~Opko odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.~ ~*._.*~
Chwilę potem, powiedział:
~– You still think
you can touch this?
Esto es pa siempre, mamaguevo!
Mimo iż wcześniej był pewien, że nie znał hiszpańskiego.~
~*Moc Zardonica umożliwiła mu mówienie po hiszpańsku.*~
~Zajebista hipoteza. xD~
~*Wiem :D*~
- Pułkownik Alojzy Bąbel z meldunkiem.
~*”Yo creci solo y me hice solo como se hacen los
titanes
Trabajando
se hace todo no hablando como cobardes
No conozco
ni tu nombre ni tu cara ni a tu sangre
Tu ni sabes
quién soy yo pero yo se que no eres nadie
Qué
valiente tu palabra desde el móvil y pantalla
No tienes
las bolas de decirme nada cara a cara, falso
Yo se que
esperas que caiga para matarme
Pero mi
nombre está en el libro de los inmortales
Digo
siempre lo que quiera — No te gusta? Come mierda!
Cuando tu
hablas paja yo no tengo quién que me defienda
Y te
seguirás hundiendo en el mar de la miseria
No habrá
nadie que te salve de arder en tu propia hoguera
Mientras
tanto mi mensaje continúa resonando
En los
siete continentes hay millones escuchando
Asia,
América y Europa y que el mundo entero grite
Por que el
que rie de último siempre mejor se rie” – myślałam, mimo iż byłam przekonana,
że nie znam hiszpańskiego w tak zaawansowanym stopniu.*~
~Kolejną opętała Czysta Zajebistość Zardonica?~
~*Z tego wniosek.*~
„Zmień nazwisko, zmień nazwisko, zmień
nazwisko… ~Ale w sumie fakt, gościu
powinien zmienić sobie nazwisko z tego autystycznego.~” – Myślałam
Bo ewidentnie, powinien zmienić swe nazwisko z
tak głupiego. ~*Akurat w tym wypadku powinno się udać
przekonać urząd do swych racji.*~ Mimo wszystko, Wielki ~Gamer~ Elektronik ~*Dobra,
to jeszcze mogłoby przejść. xD*~ ~:D~ powiedział:
~– Hahahaha! You
still think this is over?
This is
forever, motherfucker!
Take it,
take, take it off, you'll never be me~
~*Fajna odpowiedź na informację Alojzego. xD*~
~Wiem xD~
- Witam, pułkowniku Bąbel. Czy w pana osobie
witam również człowieka sukcesu? ~*Chciałbyś*~
W tym momencie, zapanowała cisza. Po chwili,
która długo nie t~*s~r~y~wała, ~*Nie
ma takiego słowa, pacanie. xD*~ ~Od
dzisiaj jest. :D~ Wielki ~Filmowiec~
Elektronik ~*W sumie…Ciekawe jak wyglądałby film
nakręcony przez niego.*~ ~Zapewne pojebanie.~ ~*W sumie racja.*~ rzekł:
~*– Revolution
running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation*~
~Utwór „Revolution” pokazuje
prawdziwą kwintesencję Zardonica. Czyli to, że jest zajebisty, tak na
marginesie.~
~*Wiadomo, że Zardonic jest zajebisty, a niech tylko ktoś
pomyśli inaczej.*~
~Fangirl Attack~
~*:D*~
- No… Czemu pan nie odpowiada?
~– Bo nie. A nie, tak na serio to…
Revolution running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation – odpowiedział Alojzy.~
~*Wiem! Jak nam się skończą piosenki, to będziemy spamować
kwestiami różnych postaci z gier Valve! :D*~
~Kurwa mać. xD~
~*;”D*~
- Otóż, Wasza Wysokość, w moim raporcie mam
dwie~ście dwie~ informacje. ~*Dużo
XD*~ ~Widzisz, zdarza się. XD~ Jedną
~złą~ dobrą, drugą złą. ~*Bo
to ma sens. xD*~ ~:D~ Zastanawiam
się, od której mam zacząć. ~*Według Grzegorza – nie masz wyboru.*~ ~:D~ ~*Japa xD*~ –
Odpowiedział Alojzy.
~*– Revolution
running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation – rzekł Wielki Elektronik.*~
~Tak, drodzy czytelnicy, utwór „Revolution” na początku ma cztery takie same zwrotki.~
~*Ciekawe w sumie dlaczego. No ale skoro Nadbóg napisał taki
tekst, to nie nam w to wnikać.*~
~Ten fangirling idzie coraz wyżej. xD~
~*:D*~
- Zawsze od radosnej, panie ~Zjebie~ Alojzy. ~*Jesteś
taki kulturalny. xD*~ ~Wiem :D~ Aby
wprowadzić ~~*Stop
xD*~ :D~ imperatora
w radosny nastrój… Który pozwoli mu na przełknięcie gorzkiej pigułki
niepomyślnych wieści…
Te metafory… Ta zajebistość… ~Fajny komentarz. XD~ ~*Co
nie? XD*~ Jednak, chwilę później, Alojzy odparł:
~– Revolution
running through my veins
The evolution
breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation~
- Po pierwsze więc, zatopiłem flagowy okręt
Bajdocji, ~Sranie Pospolite~ Apolinary
Baj. ~*Fajna nazwa statku, Grzegorz. XD*~ ~Wiem, mam talent.~ ~*No chyba w
psychiatryku. xD*~ ~:D~ Z
tym przeklętym Kleksem ~~*Morda
xD*~ ;”””D~
i jego załogą.
~*– Revolution – skomentował Wielki
Elektronik.*~
~TAK BARDZO NA TEMAT. X”””D~
~*Wiem ;”””D*~
- A jednak… - Skomentował Wielki Elektronik.
~– The revolution
calls and shields through me
And in my
eyes surmise humanity
So pray to
all your gods, abandoning
Break down
the binds that tie you to the stream – dodał Alojzy.~
~*Fajny ten raport. XD*~
~Wieeem. Chciałabyś taki otrzymać. :D~
~*Pizgło? xD*~
~;”””D~
- Niestety, wraz z załogą poszedł na dno nasz
najlepszy agent, ~*Zardonic. Ale w sumie spoko loko, on jest
nieśmiertelny i jest Nadbogiem, jestem pewien, że dogadał się z Posejdonem, aby
ten go nie zabijał wodą.*~ Bonifacy. ~Historia
lepsza od opka.~ ~*Wszystko jest lepsze od tego opka.*~
Po tych słowach, spuścił wzrok. No to dupa.
Straciliśmy najlepszego agenta i kto teraz będzie szpiegował naszych wrogów? ~Jakaś ty ułomna. Chociaż w sumie, ona
mogła nie wiedzieć, jak było naprawdę. Nie była tak zajebista jak Wielki
Elektronik.~ ~*To wiadome.*~ Trzeba będzie albo znaleźć innego
szpiega, albo robić to na własną rękę. ~Co
mogłoby być oryginalne, ale przecież w opku nie chodzi o oryginalność.~ Jednak,
po chwili, Wielki ~Szewc~ Elektronik
~*Bez komentarza. xD*~ ~:D~ powiedział:
~*– The revolution's
here, there's no escape
The
revolution's here, make no mistake
The
revolution's here for you to taste
The
revolution's here, the revolution's here*~
~Akurat nam się kuźwa trafił tak baaardzo pasujący utwór
Zardonica. xD~
~*No co ja ci poradzę, że „Revolution”
było następne w kolejce. ;p*~
- Tylko komputer nie ufa pozorom.
Po czym się ~zesrał~ zaśmiał. ~*Jebłabym, gdyby tak było napisane w opku.
xD*~ ~Domyślam się, bo ja też. XD~ Epizod
pierwszy: Mądrości Wielkiego ~~*Stop,
pierdolcu. xD*~ ;””D~ Elektronika.
Z których w sumie nie wiele rozumiałam, ale kij z tym. ~Boś ułomna. Ale w sumie fakt, bez wyjaśnienia z dołu ciężko byłoby
załapać, o co mu biegało.~ Może kiedyś się dowiem, o co mu chodziło. ~*Dowiesz
się szybciej, niż myślisz.*~
~– Revolution
running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation – rzekł Alojzy.~
~*Nie mam słów na naszego pierdolca. xD*~
~:D~
- Nie bardzo rozumiem Waszą Elektroniczną
Wysokość… ~*Nie martw się, mamy tak samo.*~ -
Rzekł Alojzy.
~*– Revolution
running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation – odparłam*~
~Najgorsze jest to, że ta nuta ma w większości takie same
zwrotki, więc nie ma za bardzo co zmieniać.~
~*Niestety, to wada tego utworu.*~
- Spoko, ja też nie ogarniam o co mu chodzi. ~A skoro twój drugi najlepszy ziomek nie
ogarnia, o co ci chodzi, to czas znormalnieć.~ ~*Mądrości
życiowe Grzegorza Antychrysta.*~ ~:D~ –
Odparłam
W tym momencie, Wielki ~~*Nie xD*~ :D~
Elektronik zwrócił się do Alojzego i wyjaśnił
o co mu chodziło:
~– Control the
nation
Control the
nation
Control the
nation~
~*No i to jest prosta i przejrzysta odpowiedź na pytanie. To
nic, że nie na temat, ale w sumie pasuje. xD*~
~No popatrz, jaka idealna zwrotka się trafiła. xD~
- Ależ to bardzo proste, pułkowniku Bąbel.
Pana sukces to porażka. ~:D~ A to,
nad czym pan ubolewa, jest sukcesem. ~*No widzisz, każdemu może się
pojebać. Chociaż fakt, że to normalne, że Alojzemu się pokurwiło, bo każdy
normalny uważałby na odwrót.*~ Niech pan to sobie zapamięta raz na zawsze,
pułkowniku Bąbel! Okręty Pana Kleksa nie toną, tylko zanurzają się pod wodę. ~W filmie, podczas całej wypowiedzi, Wielki
Elektronik robi kilka ruchów rękoma. Może by tak o tym wspomnieć pomiędzy
myślnikami?~ ~*Niestety, jesteśmy w opku, a to zbyt duże
wymagania.*~ ~L~ ~*Wiem L*~
Na szczęście nasz agent Bonifacy działa nadal
i to nadzwyczaj ~chujowo~ sprawnie. ~*Agent roku. xD*~ ~Wiem
:D~
~– Revolution
running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation – odparłam~
~*To jest tak bardzo na temat. xD*~
~Ogólnie wszystkie kwestie, które im wciskamy, są nie na
temat. xD~
~*To wiadome nie od dzisiaj.*~
- Ej zaraz, zaraz… Skoro wiesz, że okręty Pana
~~*Nie, pojebie. xD*~ :D~ Kleksa nie toną, tylko zanurzają się
pod wodę, to musi to znaczyć, że wiedziałeś o tym od dawna, ~Zapewne tak było.~ a mimo wszystko
kazałeś je „zatopić”. ~*Też nie rozumiem, dlaczego on kazał to
zrobić.*~ ~Logika ścisłowców, nie próbuj
zrozumieć.~ ~*A, fakt.*~ Gdzie tu logika, ja się pytam? ~Nie ma.~ – Odparłam. ~*Kropka,
won.*~
Po tych słowach, Wielki ~~*Morda, bo nie będzie kolacji.*~ I tak muszę sobie sam robić. Albo zaprzęgać
do roboty Sezorisa. ~*Jesteś dla niego taki dobry. xD*~ :D~ Elektronik spojrzał się na mnie
piorunującym wzrokiem. ~:D~ Od razu
uniosłam ręce w geście ~wydalniczym~
obronnym i ~*Moment…TY GIMBIE, MORDA! X”””D*~ ~;”””D~ powiedziałam:
~*– Revolution
running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation*~
~Kocham ten nasz świat. xD~
~*Ja w sumie też. xD*~
- Nie było tematu…
I zapanowała cisza, którą po paru sekundach
przerwał Wielki ~~*Zamkniesz
się? xD*~ Nie :D~ Elektronik,
zwracając się do Alojzego:
~– The revolution
calls and shields through me
And in my
eyes surmise humanity
So pray to
all your gods, abandoning
Break down
the binds that tie you to the stream~
~*Wooow, inna zwroootkaaa!*~
~CUD! *.*~
- W sumie jednak panie Alojzy, jestem z pana
zadowolony. To, co pan za chwilę zobaczy, najlepiej będzie świadczyć o moim
zaufaniu do pana, pułkowniku. ~*Bowiem Alojzy jest taki zajebisty.*~ Będzie
pan bowiem pierwszym człowiekiem, wraz z Ramoninth, ~No ależ oczywiście, bo ta pizda też musi być. Znaczy to logiczne,
skoro siedzi obok niego i jest jego drugim najlepszym ziomkiem, ale i tak.~ ~*Mary
Sue. Tego nie ogarniesz.*~ który zobaczy sensowizję. ~Ale wymyślna nazwa.~
Po czym nacisnął przycisk na tym metalowym,
okrągłym czymś, co stało obok niego ~*Bądźmy szczerzy, w filmie to wygląda
jak talerz perkusji.*~ ~Akurat to fakt.~ i
uniósł nad tym wyprostowaną ~dupę~ dłoń.
~*Wyobraziłam to sobie.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~BOŻE
X””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
Kiedy to zrobił, w pewnej odległości pomiędzy
nami i Alojzym pojawiła się niematerialna kula ziemska z zaznaczonymi jakimiś
kolorowymi punktami. Owa kula zwisała nad podłogą. ~No nie pierdol.~ Od razu po pojawieniu się tego, dało się dostrzec
zaskoczenie na twarzy Alojzego. ~*Nie dziwne, w końcu nigdy wcześniej nie miał
okazji zobaczyć czegoś podobnego.*~ No, faktycznie, niezłe to było. ~*Ile
emocji w tej wypowiedzi… <Ziew>*~ Ale do czego to miało służyć, to ja
nie miałam zielonego pojęcia. ~Zaraz się
dowiesz, cierpliwości.~ Lecz po chwili, Wielki Elektronik ponownie rozwiał
moją i zapewne także Alojzego, niepewność, ~*Tu bardziej by pasowało słowo „wątpliwość”.*~ mówiąc:
~*– The revolution's
here, there's no escape
The
revolution's here, make no mistake
The
revolution's here for you to taste
The
revolution's here, the revolution's here*~
~Ta wypowiedź na sto procent rozwiała ich wątpliwości. xD~
~*:D*~
- Oto przestrzenny obraz wszystkich źródeł
energii na obu bajkowych półkulach…
~Nie będę nic mówić, bo zaspoileruję,
ale wkrótce będzie można się domyślić, po co Wielkiemu Elektronikowi taki
bajer.~
Nie wiedziałam jednak tego, na kiego grzyba mu
informacja o takiej błahostce, jak źródła energii. ~*Niedługo
się przekonasz, cierpliwości.*~ Jednak, w bardzo niedalekiej przeszłości się o
tym przekonałam. Otóż… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Wreszcie, po kilku godzinach, koniec analizy
na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo to opko jest takie
długie i nudne, że zaziewać się można.~
~*Niestety wiem, no ale pomyśl sobie, że jak je
zanalizujemy, to będziemy mieli od niego spokój.*~
~Zawsze to jakaś perspektywa, ale i
tak jest to męczące.~
~*Niestety, ale musimy przez to przebrnąć.*~
_________________________________________
Rozdział XXIV – Zakładnik
~Sezoris?~
~*GRZEGORZ! X”D To początek analizy na
dzisiaj! X”D*~
~Ups…
:D~
~*Ale nie martw się, analizujemy tylko
ten i następny rozdział. Więcej dzisiaj nie damy rady.*~
Otóż, po odejściu Alojzego z naszej komnaty,
przez długi czas panował spokój. Oboje siedzieliśmy w ciszy. ~Bowiem świat by się zawalił, gdybyście
sobie pogadali o czymś, jak za dawnych czasów.~ ~*Ale
wtedy by trzeba było wymyślać dialogi, a nie o to chodzi w opkach.*~ ~Niestety…~ Fakt,
~*Przecinek, won.*~
faktem, trochę mnie się tam nudziło. No naprawdę. Praktycznie nie miałam co
robić, no ale cóż. ~To może jakoś
zagadaj Wielkiego Elektronika? Oczywiście wszyscy wiemy, że tego nie zrobisz.~ Takie
życie imperatora, jak widać.
Jednak, po jakimś czasie, ujrzałam że Alojzy
ponownie przybył do naszej komnaty, tyle, że z jakimś chłopcem. ~*Tym
samym, który w filmie wkurwia jak cholera. Nic, tylko go spalić.*~ ~Ogólnie w filmach o Panu Kleksie musi być
przynajmniej jedna wkurwiająca postać. W „Akademia Pana Kleksa” jest to Adaś Niezgódka, który ma niedojebane
nazwisko tak poza tym, w „Podróże Pana Kleksa” jest to Pietrek, czyli właśnie ten chłopak, a w „Pan Kleks w
Kosmosie” jest to Melośmiacz.~ ~*Widać
taka dola tych filmów, że jakaś postać zawsze musi niemiłosiernie wkurwiać.*~ ~Niestety~ Na
cholerę? Nie wiedziałam. Dialogu pomiędzy tym chłopcem nie ma co opisywać. ~Bo inaczej musiałabyś go wymyślić, a
przecież jesteśmy w opku.~ Były to próby przekonania go do powiedzenia
treści zaklęcia doktora Paj-Chi-Wo i powiedzenia, skąd bierze się niezwykła moc
i energia Pana ~~*Nie,
miernoto. xD*~ ;”D~ Kleksa.
~*Mów żesz, Pietrek. Mamy „Half-Life 3”, „Portal 3”,
lampę w kształcie GLaDOS, ciasto z „Portal”,
komputery Kombinatu, AR2, niewypuszczony Let’s Play Bolloxed z „Portal Unity”, „NYS-5”, „Chell’s Way To
Home” i „APERTURE.EXE”, trzecią
część „Factum Solus”, kontener
ciastek, niewykrywalne ściągi na matury ustne i maturę pisemną z wszystkich
przedmiotów, działo portalowe, Kostkę Towarzyszącą, maszynę czasu, lek na raka
i ebolę, prawdę o katastrofie w Smoleńsku, muzykę Zardonica, jego samego i kulę
dyskotekową. Jak nam ładnie powiesz, to pozwolimy ci z tego korzystać bez opłat
w wysokości dwa miliony rubli za dziesięć minut.*~ ~Ja bym
przystał na takie coś. xD~ ~*Jak każdy normalny człowiek. xD*~ Jednak,
nasz zakładnik nie chciał mówić. ~A to
chuj. Na stos.~ ~*Jesteś taki miły. xD*~ ~Hehe :D~ W pewnym momencie, Alojzy powiedział coś, co
mnie rozśmieszyło:
~– Revolution
running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation~
~*No beka w chuj. xD*~
~;”D~
- Zrozum, głupi smarkaczu, że chodzi tutaj o
twoje dobro. ~*Taaa… >:D*~
My i tak wszystko wiemy od pana ~Zdziśka
Spod Trójki~ Bonifacego. ~*Fajne drugie imię i nazwisko. XD*~ ~Chciałabyś takie. :D~ ~*Co. xDDDDDD*~ ~:D~ No?
~*– Revolution
running through my veins
The
evolution breaking down again
Contemplation,
assimilation
Tear apart
the powers that control the nation – rzekł Wielki Elektronik.*~
~Ty, ale mam pomysł na FanFiction o świecie, w którym
Zardonic stał się w oczach ludzi Nadbogiem i wszyscy zaczęli go wychwalać.
Wiesz, nawet na ulicach słychać było jego muzykę, zaczęły być tworzone
świątynie, w których ludzie się do niego modlili i tak dalej. No i Zardonic,
nie chcąc tego i chcąc być zwykłym czystozajebistym człowiekiem, postanowiłby
jakoś to zmienić.~
~*Ja pierdolę, fanboy. Wreszcie się wychowałeś. xD*~
~:D~
- To rozsądny i sympatyczny chłopiec. ~Bardzo szybko zmienisz na jego temat
zdanie. XD~ I z pewnością odpowie na nasze pytanie. - Rzekł Wielki ~~*Japa xD*~ :D~ Elektronik.
~– Oh, we've been
doin' this since dark ages, with fast paces
Takin' rock
and metal, throwin' Drum and Bass in
And this
one goes out to the cell dwellers
Who stood
alone, metronome full force to the trendsetters
Rock the
people, rush the stage
Keeping
bodies movin', yeah, but melting the face
Crushin'
the metal, punchin' the bass
Rockin' the
place as you brace for takeover! – rozkazał Alojzy.~
~*Fajny rozkaz, chciałabym taki otrzymać. XD*~
~:D~
- Masz natychmiast zdradzić treść zaklęcia d~**D*~oktora
~*Plagi*~ Paj-Chi-Wo i odpowiedzieć ~Chwila…No do chuja, znowu masz fazę na
SCP-049? XD~ ~*Moja wina, że to jeden z moich ulubionych?
:D*~ ~No do chuja. xD~ ~*:D A tak w
ogóle, trochę nie na temat, trochę może tak, dzisiaj na angielskim
rozmawialiśmy o chorobach i spytałam, jak jest dżuma po angielsku!*~ ~I jak?~ ~*Czej, sprawdzę w translatorze
dla pewności…Dobra, czyli to jednak fakt niezaprzeczalny, że dżuma to po
angielsku plague.*~ ~A ja szczerze i
uczciwie myślałem, że ma jakąś swoją fachową nazwę. xD~ ~*Wiesz, że ja też?
XD*~ ~Ciekawe jak jest po łacinie…
<Sprawdza> Ma dwa tłumaczenia. Jedno fachowe, czyli pestis, od drugiego
słowa w nazwie pałeczki Yersinia pestis, która ją wywołuje, a druga nazwa, to a
jakżeby inaczej, plaga, tylko to się jakoś specyficznie po łacinie wymawia.~ ~*Mam
zajebisty pomysł, zmień sobie nick na Wattpadzie na Yersinia pestis. XD*~ ~Co do chuja. xD Po co?~ ~*Why not?
Dżuma jest zabójcza, tak jak twoje niedojebanie.*~ ~Won. xD~ ~*;”””D*~ skąd się bierze niezwykła moc i energia Pana ~~*Morda, pierdolcu. xD*~ ;”””D~ Kleksa!
~*–Yeah, yeah, yeah
Brace for
takeover!
Haha, rush
the stage
Brace for
takeover!
Get ready,
motherfucker!
Brace for
takeover!
Will we
make it out alive?
Huh! – odparł chłopak.*~
~Najlepsze, co można odpowiedzieć na rozkaz. XD~
~*Ja bym tak dla beki odpowiedziała. XD*~
~A potem w niebie: Warto było, kurwa. xD~
~*A żebyś wiedział. XD*~
- Nie wiem. A nawet jakbym wiedział, to
niczego byście się ode mnie nie dowiedzieli! ~*Ty chuju
jebany.*~ – Odparł chłopak.
~– Yeah!
Haha!
You better
be ready, yeah
You better
be ready, yeah, brace for takeover!
Watch how
we break it out
Watch how
we break it out, brace for takeover!
Rockin' the
place as you
Rockin' the
place as you brace for takeover!
Watch how
we tear it out
Watch how
we tear it out – powiedział Elektronik.~
~*Nie wyobrażam go sobie mówiącego ten wers. XD*~
~Nie tylko ty. xD~
- Straszny z ciebie uparciuch, ty gałganie. ~*Dziś
by powiedział: ty zjebie.*~ ~Wielki
Elektronik praktycznie w ogóle nie przeklina, zauważyłaś?~ ~*O chÓj.*~ ~Właśnie ._.~
Nie wyobrażasz sobie chyba, że będziesz nas wodził za ~dupę~ nos. ~*JAK. xDDD*~ ~Magia Opkolandii. :D~ – Powiedział Elektronik.
„Nie wyobrażasz sobie chyba.”. Kurwa, „NIE
WYOBRAŻASZ SOBIE CHYBA.”! Ta zjebana konstrukcja zdania aż kuła w uszy. ~*Kuźwa,
co za humanistka nam się trafiła. Od siedmiu boleści, nie ma co.*~ Powinno
być „Chyba nie wyobrażasz sobie.”. ~Ale
w sumie w mowie często mówi się bez poszanowania zasad poprawnej polszczyzny,
więc morda w kubeł mie tam.~ No, ale mniejsza. ~*I
znowu ta autystyczna zmiana tematu.*~ Po chwili, Alojzy rzekł do tego
gówniarza:
~*– Haha, you see,
The Qemists are the players, Z's the controller
This ain't
a game, yeah, brace for takeover!
Q set the
tone, Zardonic the reloader
Getting so
heavy, yeah, you brace for takeover!
Crushin'
the metal, punchin' the bass
Rockin' the
place as you brace for takeover!
Will we make it out alive?*~
~Ty, co właściwie znaczy słowo „takeover”?~
~*<Sprawdza> Przejąć, a jako rzeczownik oznacza to
przejęcie nadzoru.*~
~Pasuje do Zardonica.~
~*Najszybsza diagnoza świata. XD Wiem, że prawdziwa, ale i
tak.*~
~Hehe :D~
- No mów, syneczku. Nie ściągaj na siebie
gniewu pana ~Starego Pedofila
Porywającego Dzieci~ imperatora! ~*Powiem Elektronikowi, jak go
nazwałeś i będziesz miał wpierdol. XD*~ ~;_;~
~*;”””D*~
Po czym chwycił go za tył ~dupy~ bluzki. ~*Czemu się śmieję? XD*~ ~Nie wiem, ale ja też. XD~
~– Oh, we've been
doin' this since dark ages, with fast paces
Takin' rock
and metal, throwin' Drum and Bass in
And this
one goes out to the cell dwellers
Who stood
alone, metronome full force to the trendsetters
Rock the people,
rush the stage
Keeping
bodies movin', yeah, but melting the face
Crushin'
the metal, punchin' the bass
Rockin' the
place as you brace for take-oh? -ver! – powiedział wkurzonym głosem Wielki
Elektronik.~
~*Dobra, w przypadku utworów Zardonica łatwiej je sobie
wyobrazić powiedziane będąc wkurwionym.*~
~Bowiem Zardonic jest zajebisty.~
~*To wiadome nie od dziś.*~
- No więc? Zdecydujesz się wreszcie czy mam
cię przerobić na automat do lizania znaczków pocztowych?! ~Jestem ciekaw, jak Wielki Elektronik zamierzał to zrobić. XD~ ~*On
wiele potrafi, więc nie zdziwiłoby mnie to, gdyby i to umiał.*~ ~W sumie…~
– Powiedział wkurzonym głosem Wielki ~~*No
kurwa, japa. xD*~ :D~ Elektronik.
Automat do lizania znaczków pocztowych. Gdybym
mogła, to w tym momencie roześmiałabym się na cały głos. Ale nie mogłam. ~Bo inaczej trzeba byłoby dodawać jakiś
wątek i świat by się zawalił.~ Lecz, po chwili, owy chłopak pokazał
Wielkiemu ~~*NIE.
X”D*~ ;”D~ Elektronikowi
język. ~W dzisiejszych czasach pokazałby
mu środkowy palec.~
Nie wiem, kto tego bachora wychowywał, ~*Pewnie
ten niedojeb społeczny, który siedzi obok mnie.*~ ~Dzień dobry! :D~ ~*Tak, o tobie mówię. xD*~ ale
tak się zachowywać w stosunku do osób starszych i to jeszcze wysoko postawionych?
~Ogólnie Pietrek został stworzony chyba
tylko po to, aby wkurwiać, więc nie dziwne, że jest jaki jest.~ W byłym
Kombinacie, przy takim zachowaniu, zastanawiałabym się czy tego dzieciaka
spalić, czy rozstrzelać. ~*Decyzje życia. XD*~
Jednak, chwilę potem, Elektronik odparł:
~– Brace for takeover!
Yeah! Yeah! Yeah! Haha!
Brace for
takeover!
Watch how
we tear it out
You better
be ready, yeah
You better
be ready, yeah, brace for takeover!
Watch how
we break it out
Watch how
we break it out, brace for takeover!
Rockin' the
place as you
Rockin' the
place as you brace for takeover!
Watch how
we tear it out
Watch how
we tear it out, brace for takeover!~
~*Najlepsze co można by powiedzieć do niewychowanego
gówniarza. XD*~
~:D~
- Mam dla ciebie niespodziankę. Ty mała, ruda ~:D~ pokrako. Ujrzycie za chwilę robota
~*trzysta*~ trzynastej generacji. ~Mam dziwne wrażenie, że ta trzynastka nie
jest przypadkowa.~ ~*Mi w sumie też taka myśl przez głowę
przeleciała.*~ Najnowszy model, oparty na formie pana byłego ~pedofila~ pryncypała. ~*Zamknij
się, bo nas zdejmą. xD*~ ~Eee tam. xD~
Przy ostatnich słowach zwrócił się do
Alojzego. W tym momencie, Alojzy rzekł:
~*– The Qemists are
the players, Z's the controller
This ain't
a game, yeah, brace for takeover!
Q set the
tone, Zardonic the reloader
Getting so
heavy, yeah, you brace for takeover!
Crushin'
the metal, punchin' the bass
Rockin' the
place as you brace for takeover!
Will we make it out alive?*~
~Piękne są ich reakcje w tym naszym świecie. xD~
~*Co nie? :D*~
- Golarz Filip?!
~Ale w filmie powiedział to z taką
podnietą, że ło ja jebe. xD~
- Tak, panie ~Zdziśku Spod Trójki~ Alojzy. ~*Bez komentarza. xD*~ ~:D~ – Odpowiedział Wielki Elektronik, po
czym wskazał ręką w kierunku ciemności i dodał:
~– My mind will own
you, we will destroy you, we will prevail, the time is now.~
~*W sumie, to zdanie by nawet do niego pasowało. xD*~
~Chociaż raz trafiona piosenka. :D~
- Oto on.
W tym momencie, dało się dostrzec owego
robota. No, no. Trzeba było temu Elektronikowi przyznać szacuneczek. ~Fakt, ja bym takiego
nie umiał stworzyć.~
~*– This is the
journey, the tides are turning, brace yourselves, the time is now. – dodał*~
~Te nasze wstawiane teksty piosenek są tak bardzo nie na
temat, że to aż bekowe. xD~
~*Wiem, dlatego to robimy. xD*~
- Jest pod względem technicznym wysoce
doskonały.
Po tych słowach wstał ~*.*~ ~*CUD! \O/*~ i podszedł do robota. Wait. WOOOW!
Wielki Elektronik wstał! Róbmy imprezę! ~Wyjmuj
chipsy, odpalaj kulę dyskotekową i party time!~ Mniejsza. ~*Nie
ma to jak zajebiste zakończenie tematu.*~ Po chwili, zdejmując robotowi ~~*Nie, ty niewyżyty zwyrodnialcu. xD*~
:D~ kapelusz, rzekł:
~– You just mark
him, mark him with a kiss
We'll
attend, and take care of the rest
Thirty
pieces of silver you will earn
A fair
price to save your precious land~
~*O, czyli widzę, że wjeżdża utwór Zardonica, który ma
zajebisty bit, ale chujowy tekst.*~
~No niestety, jest w kolejności. L~
- Wczoraj właśnie wymontowałem mu obwód
litości i współczucia.
~*Wiadomo, że powiedział to w filmie, ale w
FanFiction można by dać akapit o tym, że on to faktycznie zrobił.*~
~Wiesz, bo po co ubarwiać historię.
Lepiej stworzyć męczące opko.~
~*Niestety L*~
Zaś pod kapeluszem robotycznej wersji Filipa
ujrzeliśmy dużo różnych kabelków i diod. ~Bowiem co mogliście
tam zobaczyć.~
~*– There's nothing
that can help him now (Beyond all aid)
The false
king will finally be crowned (Be crowned)
With the
thorns of his own lies – powiedział po chwili Alojzy.*~
~Najlepsze, co mógłby w tym momencie powiedzieć. xD~
~*Co nie? :D*~
- Jak ~martwy~
żywy… ~*Jak działający robot może wyglądać jak
martwy? xD*~ ~Magia Opkolandii. :D~ - Powiedział po chwili Alojzy.
W tym momencie, Wielki ~Marynarz~ Elektronik ~*Umarłby z nudów w tym zawodzie.*~ ~W sumie on by umarł z nudów w każdym innym
zawodzie poza tym jego.~ ~*W sumie fakt.*~ zaśmiał się i ponownie założył
robotowi ~~*NIE,
zboczeńcu. xD*~ Aleee… ~*Boże, z
jakim ja zwyrodnialcem się zadaję. xD*~ ;”D~
kapelusz, wrócił na miejsce koło mnie, wskazał
na robota i powiedział:
~– WHEN ALL THE
SERAPHIM CRY
(AND) WE
FEEL THE SURGE OF FURY IN THE SKY
ONE
BETRAYAL, IMMEASURABLE DAMAGE
THE SON OF
GOD IS DEAD BY OUR HANDS~
~*Fajny ten rozkaz. xD*~
~Wieeem :D~
- Filip! Zajmij się naszym gagatkiem.
Po ostatnich słowach wskazał na tego
gówniarza. W tym momencie, ~Stary
Pedofil Porywający Dzieci~ Alojzy ~*Napisz sobie FanFiction o tym twoim
zajebistym gangu z opowieści Alojzego. XD*~
~Dobra! :D~ ~*Fak.*~ ~;”D~ puścił
i odepchnął go w kierunku robota, a ten wyprowadził go z komnaty. Chwila! TO TU
BYŁY DRZWI?! ~DUN DUN DUUUN!~
Jednak, od tego momentu, wszystko zaczęło się
sypać… ~:D~
~*Dobra, przerwa i analizujemy ostatni
rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo nudą zawiewa.~
~*Wiem ;=;*~
_________________________________________
Rozdział XXV – Wizja nowego świata i ~najkrótsza~ wojna ~świata~.
~*To akurat fakt. ;-;*~
Otóż, przez pewien czas, panował ~pierdolnik tysiąclecia~ spokój. ~*Do
twego pokoju weszli?*~ ~;”””D~ ~*Nie
ma się czym chwalić, ułomie. xD*~ ~;”””””””””””D~
Jednak, w pewnym momencie, kiedy do naszej
komnaty ponownie przyszedł ~Stary
Pedofil Porywający Dzieci~ Alojzy, ~*Gang roku. xD*~ ~:D~ w którejś chwili Wielki ~~*Wiem o czym myślisz, ułomie. Nie. xD*~ ;””D~ Elektronik rzekł:
~– Last supper,
flagellation and the crucifixion~
~*Każdy chciałby na wejściu usłyszeć takie zdanie. xD*~
~Co nie? :D~
- Niech pan spojrzy, panie Alojzy, na pomysły
naszych ~pedofili~ uczonych. ~*Kuźwa,
poziom tej analizy dotarł do jądra Ziemi i drąży dalej. xD*~ ~:D~ Na te prototypy wynalazków, pożal się
Boże.
Po czym nacisnął na przycisk na tym metalowym,
okrągłym cosiu, które ~*nadal wyglądało jak talerz perkusji,*~ stało
obok niego i całkowicie wyprostował ~dupę~
rękę. ~*Idź spać, czy coś. xD*~ ~Jest dopiero po osiemnastej.~ ~*Fak.*~ ~:D~Gdy to zrobił, ujrzeliśmy wyświetlone
poszczególne prototypy. Zaś Wielki ~Matematyk~
Elektronik ~*OK, to może jeszcze by do niego pasowało.*~ zaczął
mówić:
~*– The reflection in
his eyes they fade to black (To black)
And the
darkness, the faithful darkness
embrace the
hill of Calvary (the hill of Calvary)
The death,
entombment and resurrection*~
~Z nami jest coś wybitnie nie tak. xD~
~*To wiadome od dawna. xD*~
- Oto jakieś połączenie golarki z
radioodbiornikiem.
~No co? Pomysł dobry. Golisz się i
słuchasz radia, mając przy sobie tylko jedną rzecz. Ja bym nie pogardził.~
Jebłam. Kto to wymyślił, będzie moim nowym
mistrzem ds. ~*I znowu skrót…Meh…*~ humoru.
~Mówię, pomysł nawet fajny.~ Lecz,
kilka chwil później, przy kolejnym projekcie, Elektro~kinetyk~nik ~*Czy ty zawsze musisz przy nim coś
dopisywać?*~ ~No :D~ ~*Ja pierdolę.
xD*~ ~;”D~ powiedział:
~– WHEN ALL THE
SERAPHIM CRY
(AND) WE
FEEL THE SURGE OF FURY IN THE SKY
ONE
BETRAYAL, IMMESURABLE DAMAGE
THE SON OF
GOD IS DEAD BY OUR HANDS~
~*Nie mogę się doczekać, aż dojdziemy do utworu „Bring Back The Glory”. xD*~
~Ooo, to będzie zajebiste. XD~
~*Wiem właśnie. xD*~
- Zapalniczki z ~dupą~ latarką.
~*Jak to by wyglądało? xD*~
~Nie wiem, trzeba coś wymyślić. XD~
Ej, to akurat nie było takie głupie. Widział
kto kiedyś latarkę, która świeciła ogniem? Mnie tam to się nawet podobało. ~*Nie,
to akurat chujowe było. W ogóle niepraktyczne.*~ ~Średniowieczna latarka.~ ~*Fajna hipoteza. XD*~ ~:D~ Zawsze jakieś niekonwencjonalne
rozwiązanie. Jednak, przy trzecim slajdzie, Wielki ~Komunista~ Elektronik ~*No teraz to żeś dojebał. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~;”””D~ rzekł:
~*– There's nothing
that can help us now.*~
~Akurat to zdanie idealnie pasuje do późniejszej akcji.~
~*No popatrz jak się zgrało.*~
- Super muchołapka.
To również nie było najgłupsze rozwiązanie. ~Akurat fakt, tutaj się zgadzam.~ ~*Ja
w sumie też.*~ W końcu nie trzeba by było biegać za muchami
aby je zabić czy wydawać pieniądze na lep na muchy. Powiedziałabym coś na ten
temat, jednak wolałam siedzieć cicho. ~Wow!
Działał ci instynkt samozachowawczy! *.*~ ~*CUD! \O/*~
Kilka chwil potem, Wielki ~Rybak~ Elektronik ~*Zajebisty ten twój gang. xD*~ ~Będzie FanFiction roku!~ ~*Chyba w psychiatryku. xD*~ ~Spierdalaj xD~ kontynuował:
~– When all of the
world comes crashing down
And
darkness comes to take our lives
When all
the world is burning down
I'll find a
way, I'll find a way~
~*Jesteśmy niedojebani. xD*~
~Wiem :D~
- I inne duperele.
Po czym na chwilę przerwał i dodał:
~*– I will survive*~
~Dobra, to zdanie akurat do niego pasuje. xD~
~*Ha! :D*~
- Nasze najważniejsze zadanie. Odnaleźć,
schwytać i uwięzić Arcymechanika.
~Nie mógł o tym pomyśleć na początku?
Tak, w filmie też dopiero teraz o tym wspomina i zawsze zastanawiałem się,
dlaczego nie mógł pomyśleć o tym wcześniej. A poza tym, powiedziałbym coś na
temat Arcymechanika, ale na to przyjdzie czas za te sto lat, gdy dojdziemy do
analizy końcowej.~
~*Też się zastanawiam, czemu dopiero teraz
Wielki Elektronik o tym wspomina.*~
~Niedoje- ~*Zamknij
ryj, bezbożniku.*~ Fak.~
~*A tak w ogóle:
„C'mon!” – pomyślałam*~
~Bowiem nikt nie lubi Arcymechanika. xD~
~*Wiadomo. Only Wielki Elektronik.*~
„NIE MOGŁEŚ O TYM POMYŚLEĆ NA POCZĄTKU?! JA
PIERDOLĘ, JAKI Z CIEBIE IDIOTA!!!” – Krzyczały moje myśli.
~Akurat to fakt, w tym wypadku
postąpił jak idiota. Przyczepiłbym się do ciebie, ale nie było wspomniane o
tym, abyś wiedziała, kto to jest Arcymechanik.~
No, bo serio. Niby on taki inteligentny był, a
nie pomyślał O NAJWAŻNIEJSZYM na początku. ~Jak
widać, nawet największa zajebistość czasem popełnia błędy.~ ~*Oprócz
Zardonica. Zardonic jest idealny od urodzenia.*~ ~Więc tak wygląda szczyt fangirlingu…~ ~*;”D*~ W
dawnym Kombinacie, taka istota jak Arcymechanik już dawno nie pamiętałaby
swojej przeszłości i zapierdalała ~Gender?~
po Cytadeli jako stalker. ~*Akurat w tym kontekście powinno to być
wielką literą.*~ No, ale mniejsza. ~Nie ma to jak zajebiste zakończenie tematu.~ Mimo wszystko, Wielki
~Kowal~ Elektronik ~*A
ten dalej tworzy swój gang. xD*~ ~To będzie
moje flagowe opowiadanie. :D~ ~*Help xD*~ ~;”””D~ ciągnął dalej swój wywód:
~– When all of the
world comes crashing down
And
darkness comes to take our lives
When all
the world is burning down
I'll find a
way, I will survive~
~*Wywód złożony z utworów Zardonica. Chciałabym tego
posłuchać. xD*~
~Nie tylko ty. xD~
- Cóż z tego bowiem, że zdobyliśmy Wyspę ~Napierdalaczy~ Wynalazców ~*Fajna
nazwa. Stolica twego świata? xD*~ ~No :D~
i zapanowaliśmy nad jej stolicą, P~izzą~atentonią. ~*Stolica
Włoch w świecie Grzegorza. xD*~ ~:D~
Kiedy ich ulubiony przywódca ~wysrał
jelita~ umknął. ~*Jak, do chuja. xDDD*~ ~Moc Opkolandii zawsze z nami. xD~ I może z ukrycia spiskować przeciwko
naszej władzy. ~Jest spora kwestia na
ten temat, ale o niej wypowiem się w analizie końcowej.~ Niech pan pos~~*NIE! X”D*~ ;”””D~łucha.
Przy ostatnim zdaniu zwrócił się do Alojzego. ~Bowiem niby do kogo innego miałby się w
tym momencie zwrócić.~ Chwilę potem, usłyszeliśmy głos Arcymechanika
dochodzący z komputera:
~*– I will survive*~
~Najlepsza zachęta do wszczęcia rewolucji. xD~
~*Co nie? :D*~
- Uczeni! Zbliża się godzina ~*wybuchu
rewolucji, na czele której stanie nasz Pan i Zbawca Zardonic!*~ uwolnienia
~#Biegłbym xD~ ~*Każdy
by biegł. xD*~ Patentonii spod okrutnej władzy Wielkiego ~Fryzjera~ Elektronika. ~*Masz
już wybitnie dużo postaci do tego opka. xD*~ ~Za mało.~ ~*O chuj.*~ ~;”””D~
Nie pracujcie nad nowymi wynalazkami, które
służyć mogą ~napierdalaniu combosów w
Tibii.~ przemocy. ~*Nie bądź taki brutalny.*~ ~>:D~ Chwila powrotu Arcymechanika jest już
bliska!
Kurwa no. Kolejny, który nie umiał poprawnie
składać zdań. ~Boooże, co za humanista
od siedmiu boleści.~ Powinien powiedzieć: „Nie pracujcie nad nowymi
wynalazkami, które MOGĄ służyć przemocy.”! ~*Dobra, nie sraj już tak, podczas
mówienia mało kto zwraca uwagę na poprawną polszczyznę.*~ ~No ale to Mary Sue…~ ~*A, no tak. ;=;*~ Ja
pierdolę, widać, kto nie uważał na polskim. ~A ty to niby święta jesteś?~ ~*M.A.R.Y S.U.E – Mocna Awangardowa
Rąbanka Ypsilonu Spierdolona Umysłowo Ewidentnie*~ ~Fajne rozwinięcie. xD~ ~*Wiem xD*~ Mimo wszystko, kiedy odtwarzanie
skończyło się, Wielki ~Ksiądz~ Elektronik
~*Wolę nie znać fabuły twego opka.*~ ~:D~ powiedział:
~– C'mon!~
~*Zachęta wieku. xD*~
~Wiem :D~
- Musimy im pokazać złapanego i potulnego
Arcymechanika. Wtedy stracą ochotę na drwiny z naszej mocy. ~I’ve got a power, bitch!~ ~*Jak
kulturalnie.*~ ~Co nie? :D~ Niech
pan spojrzy.
Po czym wskazał na jedną z ciemnej części
komnaty. Kiedy to zrobił, zaczęły się w tamtym miejscu wyświetlać różne zawiłe,
acz ~JEZU PRZENAJŚWIĘTSZY, PROFESJONALNE
SŁOWNICTWO W OPKU! ***.***~ ~*BĘDZIE IDEOLO DZIEŃ! *.**~ naprawdę
ładne, grafiki. ~*Akurat fakt, te grafiki są ładne.*~ W
czasie ich pokazu, Wielki ~Pisarz~
Elektronik ~*Pozostawmy to bez komentarza. xD*~ ~;”D~ mówił:
~*– When all of the
world comes crashing down
And
darkness comes to take our lives
When all
the world is burning down
I'll find a
way, I will survive*~
~Komentarze mnie się kończą.~
~*:D*~
~Nie ma się z czego cieszyć, pierdolcu. xD~
~*;”””D*~
- Oto wizja nowego świata ~*Dobra,
stop. Nie chce mnie się dzisiaj dalej analizować.*~ ~Dzięki Bogu.~ w którym ludzie naszego pokroju napawać się
będą estetycznym ładem ~kibli
publicznych~ brył geometrycznych. ~*Początek analizy po kilku dniach i
ten od razu. xD*~ ~;”D~ Wysprzątamy
stary, bajkowy śmietnik! ~*Chciałoby się.*~ ~A w sumie fajnie by było, jakby chociaż w kolejnej części filmu Wielki
Elektronik wygrał.~ ~*Niestety, praktycznie wszystkie filmy, szczególnie te
dla dzieci, w tym wypadku to wszystkie, muszą kończyć się dobrze. ;-;*~ ~Jakby nie można pokazywać dzieciom też
tego, że w świecie nie zawsze dobro wygrywa. ;=;~ ~*Jeżeli kiedykolwiek
będę mieć dzieci, będę im czytać moje opowiadania. :D*~ ~O chuj. xD~ ~*;”””D*~
Czym? „Estetycznym ładem brył geometrycznych”?
Do dziś nie wiem, co to. ~Nie martw się,
chyba nawet reżyser filmu nie wie, co to.~ Mimo wszystko, ~*Bo
nie ma to jak epicka zmiana tematu.*~ gdy pokaz się skończył, usłyszeliśmy
głos komputera, który mówił:
~– Can you realise?
Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you realise?
Can you realise?
That I'm
hypnotized?~
~*Najlepsze, co mógłby powiedzieć
komputer. xD*~
~:D~
- Uwaga! Przerywam ~sranie~ emisję! ~*GRZEGORZ,
ty niedojebie społeczny! xD*~ ~;”D~ Tu
centralny komputer systemu!
W tym momencie, oboje ~~*Przestań, zjebie. xD*~ ;”””””””D~ wstaliśmy, po czym Wielki Elektronik
powiedział do ~Starego Pedofila
Porywającego Dzieci~ Alojzego: ~*Widzę, że gang nadal się trzyma.
xD*~ ~A jak! :D~
~*– Hey, you, you
better fix the groove
Can you see
how messed you feel?
Time is up,
can you realise
That I'm
hypnotized
By the
groove, makes my body move
Crazy,
makes me feels so fun
Time is up,
can you realize?*~
~To najlepsza reakcja na to, co tam zobaczył. xD~
~*No co? W naszym świecie pełnym osób mówiących tekstami
piosenek to jest normalne. xD*~
~Wiem, ale i tak. xD~
- Niech pan spojrzy, pułkowniku…
Na komputerze zaś ujrzeliśmy jakieś
nadlatujące do Patentonii wielkie COŚ, ~*To coś to po prostu ogromne żelazko
umalowane w gejowską tęczę. Jak nie wierzycie, to sprawdźcie film „Podróże Pana Kleksa”. Chociaż chwila,
moment…Nie, dobra, jak nie wierzycie, to musicie obejrzeć film, bo nigdzie w
Google Grafika nie ma zdjęcia tego jebniętego pojazdu.*~ ~A potem Pan Kleks będzie w nich rzucać makaronem, o czym przekonamy
się za chwilę.~ ~*Pojebany ten film był, ale fajny. Nie wiem tylko, co ćpał
reżyser, ale też chcę spróbować.*~ ~Ogólnie
chciałbym zobaczyć filmy o Panu Kleksie zremakeowane w dzisiejszej technologii.
Co prawda Henryk Bista, który grał Wielkiego Elektronika, strzelił kopytami
lata temu, tak samo jak Bohdan Smoleń, który grał gubernatora w „Pan Kleks
w Kosmosie”, ale można by obsadzić kogoś
innego w tych dwóch rolach, równie dobrego lub użyć nagrań archiwalnych.~ ~*Każdy
pewnie chciałby zobaczyć remake, ale w dzisiejszych czasach polska
kinematografia zajmuje się robieniem gównianych komedii, w których humor jest
nawet niżej niż poziom humoru w tej Samoanalizatorni.*~ ~Idealne porównanie. xD~ ~*:D*~ co wyglądało jak wielkie żelazko w
kolorach tęczy. ~*Mówiłam? Mówiłam.*~ Zaś komputer przemówił:
~*– Hey, you, you
better fix the groove
Can you see
how messed you feel?
Time is up,
can you realise
That I'm
hypnotized
By the
groove, makes my body move
Crazy,
makes me feels so fun
Time is up,
can you realize
That I'm
hypnotized?*~
~Fajny ten komunikat. xD~
~*Co nie? xD*~
- Podaję komunikat nadzwyczajny. Alarmowy
system ochrony granic ~~*Stop,
matole. xD*~ ;”””D~ sygnalizuje:
Nierozpoznany obiekt latający zbliża się do zachodnich granic obszaru wyspy ~Brexitu~! ~*Najstraszniejsza
wyspa dla Brytyjczyków. xD*~ ~Wiem :D~ Koniec
raportu.
~– That I'm hypnotized? – powiedział
Wielki Elektronik.~
~*NAJLEPSZY KOMENTARZ ŚWIATA. xDDDDDDDDD*~
~;”””D~
- Jakiś bajkowy pojazd kosmiczny, od którego
na milę pachnie Panem ~Keksem~ Kleksem.
~*Kurwa, jadłeś godzinę temu. xD*~ ~No i? :D~ Zbliża
się ku nam, z ogromną prędkością…
Chwila, chwila. Ciągnik stop! Przecież to coś
leciało wolniej niż pojazdy Kombinatu. ~*To akurat fakt, że w tym momencie
Wielki Elektronik zbytnio dramatyzował.*~ Nie było co dramatyzować! Chociaż
fakt, że tym czymś najprawdopodobniej sterował Pan ~Keks~ Kleks ~*Zamknij się, matole. xD*~ ~:D~ było niepokojące. Mimo wszystko, po
chwili, Wielki ~Fizyk~ Elektronik ~*Fajny
ten twój gang. xD*~ ~Wiem. Będzie
zajebiste FanFiction!~ ~*Fak.*~ ~;””””D~
zwrócił się do ~Starego Pedofila Porywającego Dzieci~ Alojzego ~*Fajne
te imiona i nazwisko. xD*~ ~Co nie? :D~:
~*– That I'm hypnotized?*~
~Te komentarze są najlepsze. xD~
~*Wiem :D*~
- Niech pan ogłasza alarm bojowy!
Eh…Czyżby moja wizja powoli zaczynała się
wypełniać? ~No jasne, że tak, bo chociaż
raz w życiu wypadałoby zarzucić kanonicznością.~ Fakt, Wielki ~Archeolog~ Elektronik ~*Ogólnie
to nie wyobrażam go sobie jako archeologa.*~ ~Nie tylko ty.~ jeszcze żył, ale w końcu…W mojej wizji
widoczny był też rozpad tego Imperium na czynniki pierwsze i drugie w sumie
też. ~:D~ Mimo wszystko, gdy
zostaliśmy sami, przynajmniej u nas, na pewien czas zapanował spokój. ~*W
tym momencie można by dodać jakiś dialog, żeby nie wyglądało na to, że główna
pizda…em…to znaczy bohaterka jest niemową, mimo iż nie jest, no ale że żyjemy w
opku, to to nie dziwi.*~ Jednak, w którymś momencie, Wielki ~Technik~ Elektronik ~*Co
jest z tobą nie tak? xD*~ ~Wszystko :D~ nacisnął
przycisk na tym okrągłym, metalowym cosiu, które stało obok niego (naprawdę nie
wiem, jak to się nazywało), ~My też nie
wiemy, ale jesteśmy pewni, że to, co jest w nawiasie, można by wpisać w zdanie bez
niego.~ po czym machnął lewą ręką tak, jakby coś ~~*NIE xD*~ ;”””D~
przywoływał. I, kilka chwil później,
podjechało do niego takie coś, co wyglądało jak wielka lorneta. ~*I
prawdopodobnie nią było.*~
Kiedy to do niego podjechało, wstał on, zniżył
to na swoją wysokość i spojrzał w lornetkę tego czegoś. Nie wiem, co tam
zobaczył, ~*Ja wiem, ale nie spoileruję filmu, bo to, co
tam zobaczył, jest wybitnie niedojebane. xD*~ ~Potwierdzam xD~ jednak, w pewnym momencie, powiedział:
~*– Can you realise?
Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise? Can you realise?
Can you
realise that I'm hypnotized?*~
~Najlepsza reakcja na to, co tam zobaczył. xD~
~*Co nie? :D*~
- Dziwne. Dziwnie dziwne.
Normalnie zapytałabym się, co takiego dziwnego
tam zobaczył, jednak, nie wiem dlaczego, jakoś nie interesowało mnie to. ~*Bowiem
gdyby cię to zainteresowało, trzeba byłoby wymyślić nowy dialog, a to zajęłoby
trochę czasu, no i trzeba byłoby mieć pomysł. A jak wiadomo, w opkach nie o to
chodzi.*~ Naprawdę nie wiedziałam, czemu. Jednak, na
pewien czas, ponownie nastał spokój. ~Jakby
nic się nie stało.~ Lecz, w pewnym momencie, przyszedł do nas ~Stary Pedofil Porywający Dzieci~ Alojzy
~*Bez komentarza. xD*~ ~:D~ i powiedział:
~– Hey, you, you
better fix the groove
Can you see
how messed you feel?
Time is up,
can you realise
That I'm
hypnotized
By the
groove, makes my body move
Crazy,
makes me feels so fun
Time is up,
can you realize
That I'm
hypnotized?~
~*Najlepsze zrelacjonowanie sytuacji ever. xD*~
~Ja bym tak dla beki powiedział.~
~*Niespecjalnie mnie to dziwi. xD*~
~:D~
- Straciliśmy trzysta robotów piątej
generacji! ~:D~
~*– Hey, you, you
better fix the groove
Can you see
how messed you feel?
Time is up,
can you realise
That I'm
hypnotized
By the
groove, makes my body move
Crazy,
makes me feels so fun
Time is up,
can you realize
That I'm
hypnotized? – odparł Wielki Elektronik.*~
~Jak tak patrzę na te teksty piosenek, to w naszej wersji oni
sobie gadają jakby nic się nie stało. xD~
~*O to chodzi. :D*~
- Uderzono w nasze najczulsze miejsce… -
Odparł Wielki Elektronik. ~:DDD~
~– That I'm hypnotized? – spytał Stary
Pedofil Porywający Dzieci a.k.a Alojzy.~
~*Fajne to zdanie po myślniku. xD*~
~No co? Tworzę gang. :D~
~*Won xD*~
~Nie :D~
~*Zauważyłeś, że używamy wybitnie dużo emotikonek?*~
~Tak, ale co z tego?~
~*W sumie nic, tak tylko zauważam.*~
- Imperatorze! Nasze lasery nie są w stanie
strącić obiektu atakującego! ~;”””D~
~*– That I'm hypnotized? – spytał Wielki Zapierdalacz
a.k.a Wielki Elektronik.*~
~Cudownie xDDDD~
~*;”””D*~
- Trzeba poznać zamiary ~Keksa~ Kleksa. ~*Nosz… xDDD*~ ~:D~ W tym celu należy ostrzej zabrać się – mówiąc
te słowa, Elektronik wstał – do tego brudnego smarkacza… ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No ja pierdolę, ty niewyżyty zboczeńcu. xD*~
~:D~
Nie wiem dlaczego, ale wtedy nawet to mnie nie
interesowało. ~Wiem dlaczego. Bo jakby
cię to zainteresowało i jakbyś próbowała coś zrobić, to by było zbyt
realistyczne jak na standardy opka.~ ~*A poza tym, ta Ramoninth z opka
najpierw nic nie robi, a potem marudzi, że traci to, co jest dla niej ważne.*~ ~Na takich ludziach powinna być legalna
aborcja do osiemnastego roku życia.~ ~*Czy ty znasz definicję słowa „aborcja”? xD*~ ~No :D~ ~*Nie wydaje mnie się. xD*~ ~:D~ Może dlatego, że wiedziałam, iż opór nic by
nie dał? ~Boże, ty pizdo. Próbuj coś
zrobić, a nie bezgranicznie ufaj swojej mocy. -_-~ Ech…Mimo wszystko, w
pewnym momencie, Wielki ~~*Stop
xD*~ ;”D~ Elektronik
wyjął jakiś nadajnik, wyciągnął jego ~~*NIE!
X”D*~ ;””””D~ antenę i
powiedział:
~– Hey!
Come on!
Raise your
fucking hands in the air motherfucker!
We're bringing back the glory!~
~*Najlepsze, co można by powiedzieć komputerowi. Aby podniósł
pierdolone ręce. xDDD*~
~W magicznym świecie Opkolandii wszystko jest możliwe. :D~
~*Ale bez przesady! xD*~
~:D~
- Wielki Elektronik do centralnego ~zjeba~ komputera. ~*Jesteś
taki kulturalny. xD*~ ~Wiem :D~ Z
jakiego materiału zbudowane są szturmujące ~latające
dupy~ pociski? ~*Piękny jest ten twój świat. XD*~ ~Co nie? :D~
~*– Motherfucker! – odpowiedział komputer.*~
~Nie wiem, jak można zrobić pocisk z skurwysyna. XD~
~*In the Sosnowiec City all can
happen.*~
~JEZU
x””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*;”””D*~
- Woda, mąka, jajka, ~arszenik, poliester, fish-shaped rhubarb,
fish-shaped dirt, izotop plutonu-235, wyciąg z dupy nosorożca, wyciąg z kopii „Half-Life 3”,
który daje pociskom niezniszczalność, okulary Gabe Newella i cytrynowe
granaty.~ - Odpowiedział
komputer.
~*Fajne te twoje składniki, Grzegorz. xD*~
~Wiem :D~
A na ekranie ujrzeliśmy miskę z makaronem. ~*Według
Grzegorza makaron to bardzo trująca rzecz. xD*~ ~:D~ ~*Nie ma się czym chwalić, matole. xD*~ ~:D~ No tego jeszcze nie grali. Żeby ktoś zrzucał
na nas makaron. ~To zdanie dałoby się
złączyć w jedno. A poza tym, mówiłem, że film był pojebany? Mówiłem.~ Aż
się głodna zrobiłam. ~*Ja w sumie też, ale do przerwy jeszcze dwie
czy tam trzy strony.*~ Mimo wszystko, chwilę później, ~Stary Pedofil Porywający Dzieci a.k.a~ Alojzy
rzekł:
~– Come on now!~
~*To jest realistyczna reakcja na wieść, że ktoś napierdala w
twoją armię ciastem. xD*~
~No co? :D~
~*Jesteś niedojebany.*~
~Wiem :D~
~*Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę. xD*~
~:D~
- Nieszczęście.
Komputer zwariował.
~*– You emo fuck,
this isn't a trend
This is the
force of pure steel from hell
I am the
sound of a new old breed
The sound
that lives while you cry and bleed
I like to
see you dancing to your wub wub wub wub
While I'm
crushing your brains with my chugga chugga
You're
going down like cheap-ass faggot quarry
'Cuz we
returned to bring back the glory – powiedział Wielki Elektronik.*~
~Tak. xD~
~*Kocham te zwrotkę, ok. Wkrótce idzie jako cytat do mego
opisu na Wattpadzie. :D*~
~No ja pierdolę. xD~
~*;”””””D*~
- Roboty piątej generacji posiadają system
neutralizacji wszystkich możliwych pocisków. Stalowych, kamiennych,
chemicznych. ~*A atomówkę by zneutralizowały?*~ ~Szczerze nie wiem, ale też jestem ciekaw.~
Poza jednym. – Powiedział Wielki Elektronik.
~– This is just beginning! – zawołał
Alojzy.~
~*Komentarz bardzo na temat. XD*~
~:D~
- Ktoś rzuca w nas ciastem.
W tym momencie, Wielki ~Lichwiarz~ Elektronik ~*Jedyny osobnik w naszej bazie,
którego wyobrażam sobie jako lichwiarza, to Brother Blood. XD*~ ~Pięknie. xD Powiem mu, że masz dla niego
nowy zawód. xD~ ~*Pewnie się ucieszy.*~ ~Jak
cholera. xD~ ~*:D*~ ponownie powiedział do nadajnika:
~*– We're gonna bring it back, come on now!
We're gonna bring it back, come on
now!
We're gonna
bring it back, come on now!
We're gonna
bring it back, come on now!
Now! Now!
Now! Now!
Now! Now!
Now! Now!
Now! Now!
Now! Now!
Now! Now!
Bring Back The Glory!*~
~Jak komputer mógłby przywrócić
chwałę? xD~
~*In the Sos- ~Dobra, wiem już. XD~ Właśnie :D*~
- Wielki Elektronik do centralnego ~zjeba~ komputera. ~*Fajny
ten ich komputer. xD*~ ~Wiem :D~ Jak
odeprzeć atak?!
~– Nothing can stop
this! Fucker! – odpowiedział komputer.~
~*Oni wszyscy są wobec siebie bardzo kulturalni. xD*~
~Gimbaza Attack~
~*Podsumowanie stulecia. xD*~
~:D~
- Rozgotować ciasto. Uruchomić hydranty z
gorącą wodą. ~Pożałujesz tej rady. :D~ –
Odpowiedział komputer.
~*–'Cuz we returned,
'cuz we returned!
'Cuz we
returned, 'cuz we returned!
'Cuz we
returned, 'cuz we returned!
'Cuz we
returned, 'cuz we returned to bring back the glory! – rzekł Wielki
Elektronik.*~
~Dobrze, że utwory Zardonica się kończą.~
~*L*~
~:D~
- Genialne, GENIALNE ~Mówię ci, pożałujesz. :D~ – w tym momencie Wielki Elektronik się
zaśmiał – wykonać!
Meh…Czy tylko ja wiedziałam, że rozgotowane
ciasto spadałoby na ziemię i przetapiałoby obwody robotów znajdujących się
niżej? ~*To akurat fakt i właśnie to stało się w
filmie. Nie przewidzieli tego, co było najprostsze do przewidzenia.*~ ~Niby wiadomo, że Wielki Elektronik musiał
przegrać, bo inaczej nie powstałaby druga część filmu, ale to była najgłupsza
decyzja ever.~ ~*Zawsze w samym filmie, bo FanFiction teraz czepnąć się nie
można, gdyż idzie kanoniczną drogą, można by wymyślić realistyczniejszy sposób
na przegraną Wielkiego Elektronika. Ja wiem, że to film dla dzieci, ale i
tak.*~ ~Boże, ale my się znowu
rozgadaliśmy.~ ~*O chuj, faktycznie. xD*~ To wcale nie był taki genialny pomysł,
jak mogłoby się Wielkiemu Elektronikowi wydawać. Lecz, w pewnym momencie, na
komputerze wyświetlił się obecny stan broniącej armii. Iiiiii ~*Kurła,
litery można przeciągać tylko trzy razy. =_=*~ ~Opko…~ ~*A, fakt. ;=;*~…Miałam rację. Powoli liczba
zmniejszała się. Widząc to, Elektronik aż wstał. Chwilę później, widocznie się
wkurzył. ~A zdania pojedyncze wkurzyły
się razem z nim.~ A tak nie lubił, gdy się krytykowało jego decyzje… ~Obok mnie siedzi osoba, która ma tak
samo.~ ~*Dzień dobry! :D*~ ~Nie ma się czym chwalić, pojebusie. xD~ ~*:D*~ A
czasem podejmował naprawdę głupie wybory. ~To
dokładnie tak jak ty.~
Jednak, kiedy został ostatni rząd robotów,
Wielki Elektronik ~wysrał jelita~
usiadł. ~*Kurwa, byłeś szybszy. xD*~ ~:D~
~–- This is just beginning! – rzekł
komputer.~
~*Wspaniałe podsumowanie. xD*~
~Wiem :D~
- Zagrożenie dla wszystkich stanowisk obrony.
Pierwsze trzy linie zabezpieczenia wyłączone z walki. Eliminacja podstawowego
stanu robotów piątej generacji – Rzekł komputer.
~Boże, jaki ten rozdział długi. Nie
można by go jakoś podzielić, waląc cliffhangerem pod koniec rozdziału? Wtedy
byłoby ciekawiej.~
~*Kiedy to pisałam, byłam niedojebana.*~
~To widać. ;=;~
- Wszystkie roboty piątej generacji można
wyrzucić na złom. ~*Akurat pasuje, bo większość z nich jest już
rozjebana.*~ Przyszłość naszego Imperium należy do robotów
systemu ~Windows NT, a nie 3.11~ „Filip”.
– Odparł Elektronik.
~*I wyjaśnione, dlaczego były takie chujowe.
xD*~
~:D~
Ale…Przyszłość tego Imperium ~Swoją drogą, ciekawe czemu w filmie to
imperium nie miało jakieś swojej fachowej nazwy.~ ~*Pewnie
autorom nie chciało się zaprzątać umysłów dzieci, bo przypominam, że to film
dla dzieci, jakimiś trudnymi nazwami. Logo starczy.*~ ~W sumie…~ miała nigdy nie nadejść. Ono już się kończyło.
~*Ponieważ znowu siedziałaś na dupie i nie
raczyłaś nic zrobić.*~ I miałam rację, bowiem w pewnej chwili,
komputer rzekł:
~*– 20562056205620562056
– Make it stop! – rozkazał Wielki
Elektronik.*~
~Nawet tu? XD~
~*No co? 2056 jest wszędzie. Swoją drogą,
propsy dla tych, którzy wiedzą, o co chodzi. Mam nadzieję, że nie jestem jedyną
osobą na Wattpadzie, która to ogarnia.*~
~Znając życie jesteś.~
~*Niestety L*~
- Uwaga! Robot trzynastej generacji systemu ~Windows NT~ „Filip” w niebezpieczeństwie!
~– Attention,
ground units - anti-citizen reported in this community. Code: lock, cauterize, stabilize. – rozkazał
Wielki Elektronik.~
~*O nieee. xD Naprawdę będziemy teraz wklejać
kwestie Overwatch Voice z „Half-Life 2”
i epizodów?*~
~No :D~
~*Kurwa. xD*~
~:D~
- Jest pan osobiście odpowiedzialny,
pułkowniku Bąbel, za jego bezpieczeństwo! – Rozkazał Wielki Elektronik,
wskazując na ~Starego Pedofila
Porywającego Dzieci a.k.a~ Alojzego.
~*– You are charged
with anti-civil activity level 1. Protection Units: prosecution code: duty,
sword, operate. – powiedział Alojzy.*~
~Teraz to będzie sztuczne jak cholera,
ale walić to. xD~
~*Przynajmniej będzie fajnie.*~
~W sumie… :D~
- Tak jest! – Powiedział Alojzy, po czym
nałożył swoją czapkę pułkownika i wyszedł.
Przez długi czas, panował u nas spokój. ~I przez ten czas nie raczyliście nawet
chwilę porozmawiać o obecnej sytuacji. Wiem, że jesteśmy w opku, ale i tak.
;=;~ Lecz, w pewnym momencie, usłyszeliśmy, że komputer zaczął mówić:
~– Protection
team alert: evidence of anti-civil activity in this community: code assemble,
clamp, contain.~
~*Uciekaaać! xD*~
~Tak. ;”””D~
~*Chociaż ty się nie liczysz, bo zgaduję, że
jakby Kombinat istniał, to współpracowałbyś z nimi od początku ich istnienia.*~
~No :D~
~*No kurwa. xD*~
~;”D~
- Centralny komputer do kopii przekaźnika.
Brak zgodności z wzorcem głosu. Proszę o podanie kodu podstawowego. ~Ciekawe, czym jest ten kod podstawowy.~ ~*Pewnie
wyrecytowanie z pamięci od tyłu tekstu „Bring
Back The Glory”.*~ ~~*Nie próbuj,
bo rozjebiesz czytelnikom mózgi. xD*~ :D~
Czekam. Po upływie trzydziestu sekund zamykam
śluzy, wyłączam zasilanie, likwiduję sektor szósty. ~Ciekawe jak można zlikwidować sektor.~ ~*Może
jakoś go zalewa czy coś.*~ ~Albo
wysadza.~ ~*A ten zaraz ze swoją destruktywną naturą. Sektor szósty jest
częścią siedziby Wielkiego Elektronika. xD*~ ~Ups :D~ Uwaga! Melduję stan zagrożenia w sektorze ~sześćset sześćdziesiątym~ szóstym. ~*Ależ
oczywiście. xD*~ ~:D~
Kiedy komputer to wypowiedział, ~*Przecinek,
spierdalaj.*~ i ja, i Wielki Elektronik spojrzeliśmy na
siebie zdziwieni, po czym wstaliśmy. Jednak, po owych trzydziestu sekundach, ~Przez które zapewne staliście jak debile,
zamiast zareagować.~ ponownie usłyszeliśmy głos komputera, który mówił:
~*– To gang z Albanii, otwieraj drzwi, i VIP nam dawaj
lożę
Przyślij
tutaj kilka świń, niech się tarzają po podłodze
Polej wódki
braciom mym, a dla mnie z pomidorów soczek i
Zabierz
stąd swój świński ryj, bo jesteś brzydka, aż się patrzyć nie mogę
Przepijemy
dzisiaj trochę siana w klubie go go
Jesteśmy
wulgarni, szczególnie ten z pociętą mordą
Kręć swą
dupą, a Ty bracie do tego skacz
Gang z
Albanii napierdala, ram pam pam pam, ram pam pam pam
My robimy
rap pod drum and bass, dubstep, grime, blues i jazz
My robimy
też la la la li la la la la (la la li la la, la la la li la la, la la la li la
la)*~
~Tak poważnej awarii komputera nie da się już naprawić. XD~
~*Wiem, dlatego skopiowałam pierwszy wers nuty „Klub Go Go”. :D*~
- Uwaga! Przy sygnale „zero” sektor szósty
ulega likwidacji. Dziesięć…Dziewięć…Osiem…Siedem…~Sześćset Sześćdziesiąt~ Sześć…Pięć… ~*Grzegorz
i jego nowa matematyka. xD*~ ~:D~ Cztery…Trzy…Dwa…Dwa…Dwa…Dwa..
~*Bowiem w filmie nie dane nam było zobaczyć,
jak wyglądałaby likwidacja sektora, bo Kleks wszystko zepsuł. A poza tym,
brakuje jednej kropki.*~ Awaria…A…Ala ma kota…Awaria…
Em…Chyba ktoś nam rozpierniczył komputer
główny. ~Zardonic to zrobił, bo mu się
nudziło w czasie przerwy w robocie.~ ~*Ważne, że też zacząłeś wielbić
Nadboga. <3*~ ~:>~ Suuuper.
Lecz, po chwili, komputer dalej kontynuował swój bełkot:
~– Pizda nad głową, pi pi pizda nad
głową.
Kręć dupą
swoją, kre kre kręć dupą swoją
Tańczy z
Albanii kowboj, napierdolony koką
Wszędzie
się czuje dobrze, ale najlepiej w klubie go go~
~*Ta awaria jest już nie do naprawienia. xD*~
~Wiem :D~
- Pałka zapałka dwa kije, kto się nie schowa… ~~*Nie. X”D*~ ;”””D~
W tym momencie, Wielki Elektronik obszedł
dookoła miejsce, w którym normalnie siedzieliśmy. I w pewnym momencie chyba do
czegoś doszedł, gdyż, szyderczo ~srając~
się śmiejąc, ~*Jak można szyderczo srać? xD*~ ~Magia Opkolandii. :D~ wszedł
na to podwyższenie, usiadł i nacisnął przycisk tego metalowego, okrągłego
cosia. ~*Szkoda, że w filmie nie pojawiła się nazwa
tego o.*~ Chwilę później, otwarta przestrzeń została
zamknięta. Serio? To ja nawet nie zdawałam sobie sprawy, że cały czas
przebywaliśmy W RAKIECIE?! ~No skoro
jesteś na tyle ułomna, żeby nie wiedzieć, że czysty tlen w dużych ilościach
zabija, to niespecjalnie mnie to dziwi.~ Bowiem, w pewnym momencie,
wystartowała ona, a my odlecieliśmy w przestworza… ~*Je!*~
I tak nastał koniec drugiego Imperium… ~:D~
~*Dobra, przerwa i analizujemy kolejny, o
wiele krótszy, rozdział.*~
~Dzięki Bogu, bo ten rozdział był
męczący.~
~*Wiem, ale przynajmniej mamy go za sobą.*~
~Zawsze coś.~
_________________________________________
Rozdział XXVI – Masz się nas słuchać,
albo zrobimy ci z dupy jesień średniowiecza.
~*Ten rozdział jest w całości
wymyślony przeze mnie, więc jak pojawi się jakieś pojebaństwo, to jest to wina
moja, a nie kanonu.*~
~Swoją
drogą, długi tytuł.~
~*Wiem, ale nie miałam pomysłu na
krótszy.*~
~Zawsze
mogłaś nie pisać tytułów rozdziałów.~
~*Teraz to wiem. Kiedyś nie
wiedziałam.*~
~;=;~
~*Wiem ;=;*~
Przynajmniej nie zostaliśmy teraz zabici przez
Pana ~Keksa~ Kleksa. ~*Jadłeś
chwilę temu! xD*~ ~Walić to. :D~
Jednak ja wiedziałam, że prędzej czy później, Wielki ~Ornitolog~ Elektronik ~*A ten dalej tworzy gang. xD*~ ~:D~ zginąłby z jego rąk. I właśnie to w
chwili obecnej napawało mnie ~radością~ smutkiem.
~*Nie ma to jak życzenie śmierci komuś, kogo
główna bohaterka kocha. XD*~ ~No co?
Nienawidzę pizdy. :D~ ~*Nie dziwne, bo ja też.*~
Zastanawiałam się, kiedy i jak ja zginęłabym, bo jakoś nie chciało mnie się
wierzyć, że umarłabym ze starości. ~*No popatrz, a jednak umrzesz ze starości.
Nie, to nie spoiler, po tym, w jakiej formie jest przedstawione to FanFiction
można się domyślić, że tak się stanie.*~ Lecz wizje nie mówiły nic na mój
temat. ~:D~ No, ale przejdźmy do
tego, co się działo u mnie. Otóż, lecieliśmy sobie, przemierzając przestrzeń
kosmiczną. Zastanawiałam się, gdzie lecieliśmy. ~*To spytaj Wielkiego Elektronika, co
za problem.*~ I, w pewnym momencie, spytałam ~*No
widzisz, to nie było takie trudne.*~ Wielkiego ~Aktora~ Elektronika ~*Nosz… xDDD*~ ~:D~:
~*– Individual, you
are charged with capital malcompliance. Anti-citizen status approved.*~
~Gdzie ty tu widzisz pytanie? xD~
~*:D*~
- Ty, a gdzie my właściwie lecimy?
~– Individual,
you are now charged with Socio-Endangerment, level 5. Cease evasion immediately, receive your
verdict. – odpowiedział Wielki Elektronik.~
~*To jest tak bardzo na temat. xD*~
~Co nie? :D~
- O, Ramoninth się odezwała. Czyżby dzień
cudów? ~Nawet on ogarnął, że prawie w
ogóle nie raczyła otworzyć ryja.~ No, ale wracając do pytania, nie mam
pojęcia. Jak znajdę jakąś w miarę w porządku planetę, to się tam zatrzymamy. ~*I
prawilnie. A tak w ogóle…A nie, dobra, nie ważne.*~
– Odpowiedział
~*– Individual, you
are convicted of multi-anti-civil violations. Implicit citizenship revoked, status:
malignant – stwierdziłam*~
~Coś czuję, że teraz rozmowy będą
jeszcze piękniejsze. xD~
~*Ja to wiem. :D*~
- Co jest dziwnego w tym, że mało mówię? Jak
nie mam nic do powiedzenia, to siedzę cicho. ~I dobrze, że nie strzępisz ryja bez powodu. To się chwali.~
~– Attention
please: unidentified person of interest - confirm your civil status with local
protection team immediately. – odparł~
~*Z nami jest coś wybitnie nie tak. xD*~
~To wiadome nie od dziś. xD~
- Nie no, nic, tyle że ty na serio mało
mówisz. ~Bowiem gdyby mówiła więcej, to
trzeba byłoby wymyślić dodatkowe linie dialogowe, a to wymaga czasu i pomysłów.
A jak wiadomo,
w Opkolandii nie o to chodzi.~
~*– Attention please:
Evasion behavior consistent with mal-compliant defendant. Ground
Protection Team: alert, code: isolate, expose, administer. – skomentowałam*~
~Najlepszy komentarz jaki można
wypowiedzieć, gdy ktoś zwraca uwagę na to, że za mało mówisz. xD~
~*Ja bym tak dla beki odpowiedziała. Uznałby,
że jestem jebnięta i by się odczepił. :D*~
~Plan roku. xD~
~*Co nie? :D*~
- Wolę odezwać się raz na dwa lata i
powiedzieć coś mądrego niż odzywać się co dwie minuty i mówić głupoty. ~Co się chwali.~ ~*Bowiem
zawsze warto mieć choć jedną zaletę i nie być przez cały czas wkurwiającą
pizdą.*~
~– Citizen
reminder: inaction is conspiracy. Report counter-behavior to a Civil Protection
team immediately. – dodał~
~*To będzie najbardziej pojebana analiza
świata. xD*~
~Jestem ciekaw, ile będzie miała
części na Wattpadzie.~
~*Znając życie, bardzo dużo.*~
~;_;~
~*Niestety. W jednej części na sto procent się
nie zmieścimy.*~
- Nie no, aż tak gadatliwa to lepiej żebyś nie
była. ~Bowiem wtedy byłaby jeszcze
bardziej wkurwiającą pizdą, a tak jest nieco mniej.~
~*– Alert: Community
Ground Protection units: Local unrest structure detected. Assemble,
administer, pacify. – zakończyłam*~
~W konkursie na najbardziej
niedojebaną rozmowę roku zajęlibyśmy pierwsze trzy miejsca. xD~
~*Zawsze warto być w czymś najlepszym. :D*~
- Właśnie. Więc nie narzekaj.
Po tej rozmowie, zapanowała cisza i panowała
ona przez resztę lotu… ~Bowiem inaczej
trzeba byłoby wymyślać dodatkowe dialogi, a nie o to chodzi w opku.~
Szczerze powiedziawszy, nie miałam zielonego
pojęcia ile czasu przemierzaliśmy przestrzeń kosmiczną. Jednak, w pewnym
momencie, dolecieliśmy do jakieś dziwnej planety, która nawet nie wyglądała jak
planeta, tylko bardziej jak jakieś coś zwisające w przestrzeni kosmicznej. ~*A
przynajmniej nawiązując do tego, co widać było w filmie.*~ Teraz
już nie za bardzo pamiętam, jak dokładnie wyglądała z kosmosu. ~Bowiem po co włączyć odpowiednią minutę
filmu i opisać to, co się tam widzi.~ ~*Jesteśmy w opku…*~ ~A, no tak. ;=;~ Mimo
wszystko, widząc ją, Wielki ~Ekolog~ Elektronik
~*Strasznie ci się ten gang rozrasta. xD*~ ~Wiem i tak ma być. :D~
rzekł:
~– Attention
Protection Team: status evasion in progress in this community. Respond, isolate, inquire.~
~*Fajna ta jego reakcja. xD*~
~Wiem :D~
- O, ta planeta wydaje się być ciekawa.
~*– Attention all
Ground Protection Teams: Autonomous judgment is now in effect. Sentencing
is now discretionary. Code: amputate, zero, confirm. – skomentowałam*~
~Pozostawmy bez komentarza. xD~
~*:D*~
- Mnie to wygląda na sondę kosmiczną, ~*Bowiem
tak wygląda w filmie.*~ niżli ~*O JEZU! PROFESJONALNE SŁOWNICTWO! ***.****~ ~CUD! \O/~ planetę. – Skomentowałam
~– Attention all
Ground Protection teams: Judgement waiver now in effect. Capital prosecution is discretionary. –
powiedział~
~*Serio, trzeba wziąć się za planowanie tej
historii o psychiatryku.*~
~Bezsprzecznie~
- Faktycznie, ale skąd wiesz czy jeszcze
jesteśmy w naszym Układzie Śłonecznym, ~*BOŻE, TA LITERÓWKA! xDDD*~ ~O LOOOL! X”””DDDD~ czy
to już jest jakiś inny? Może poza granicami naszego Układu planety wyglądają
właśnie tak. ~Szczerze, wątpię. No ale
ten film i tak jest już niezdrowo rypnięty, więc nie zdziwiłoby mnie to.~
~*– Attention
occupants: your block is now charged with permissive inactive coercion. 5
ration units deducted. – podsumowałam*~
- Wątpię, ale dobra. Zobaczymy, co to jest.
~Bowiem zawsze warto upewnić się na
zaś. Jak coś, to i tak zawsze mogliby sobie odlecieć i poszukać innego
miejsca.~
Po tej krótkiej rozmowie, podlecieliśmy do
planety i, gdy znajdowaliśmy się w jej atmosferze, wylądowaliśmy. Okazało się,
że…była to zwykła planeta, nawet trochę podobna do Ziemi. ~DUN DUN DUUUN!~ Obecnie znajdowaliśmy się w jakimś ogromnym
ogrodzie, w którym znajdował się jakiś zamek. ~*Ciekawe, czy mieszkańcy tego zamku
znają odpowiedź na to, dlaczego Sezoris jest tak niedojebany, że go na studia z
Lifestyle Coachingu nie przyjęli.*~ ~Jebłem,
gdy się o tym dowiedziałem. XD~ ~*Dokładnie tak jak wszyscy w bazie Slade’a.
XD*~
Mimo wszystko, kiedy zatrzymaliśmy się,
pierwszy wyszedł Wielki Elektronik, a zaraz po nim, ja. ~Już go lubię. XD~ ~*Nie tylko ty. XD*~
Nie wiem, co było w atmosferze tej planety, ale dało się na niej normalnie
oddychać. ~Czyli zapewne było to, co w
ziemskiej atmosferze.~ Kiedy staliśmy już na zewnątrz, spytałam:
~– Individual:
you are charged with Socio-endangerment, level 1. Protection Units: prosecution code: duty,
sword, midnight.~
~*Naprawdę nie wiem, gdzie ty tu widzisz
pytanie. XD*~
~Hehe :D~
- Co teraz robimy?
~*– Citizen notice:
priority identification check in progress. Please assemble in your designated
inspection positions. – odpowiedział*~
~Odpowiedź bardzo na temat. xD~
~*Ogólnie w naszej wersji nic nie jest na
temat.*~
~Zauważyłem XD~
~*Właśnie :D*~
- Wypadałoby poszukać jakiegoś miejsca, w
którym można by się osiedlić i dalej planować jak zniszczyć ~~*Zamknij się. xD*~ ;”D~ Kleksa. – Odpowiedział
~– Attention
please: All citizens in local residential block, assume your inspection
positions. – stwierdziłam~
~*Nie mogę się doczekać, aż dojdziemy do
kwestii innych niż tylko Overwatch Voice. xD*~
~Ja w sumie też. XD~
- Jedyne, co tu widzę, to ten o zamek.
I wskazałam w kierunku, w którym znajdował się
owy zamek. ~Jak nakazywały prawa
logiki.~ W tym momencie, Elektronik spojrzał w tamtym kierunku. Widząc owy
budynek, ~zgwałcił mnie wzrokiem.~ ~*Boże,
ty niewyżyty zboczeńcu. xD*~ ~;”””D~ odparł:
~*– Attention
residents: miscount detected in your block. Cooperation with your Civil
Protection team permits full ration reward.*~
~Niby w temacie, ale i tak nie pasuje.
xD~
~*No i? :D*~
- Moglibyśmy zobaczyć, czy ktoś tam mieszka i,
jeżeli tak, przekonać go abyśmy mogli się tam osiedlić. ~Co się oczywiście musi udać, bo Wielki Elektronik jest zajebisty.~ ~*Dobrze,
że nie mamy żadnych yaoistów w bazie Slade’a, bo pewnie by was zaczęli
shippować.*~ ~JEZU, NIE STRASZ! ;___;~ ~*Hehe
:D*~
Po tych słowach, oboje podeszliśmy tam.
Jednak, gdy byliśmy niedaleko, ujrzeliśmy że drzwi otworzyły się i z budynku
wyszedł jakiś mężczyzna, ~bowiem cisnęło
go sranie.~ najprawdopodobniej ~*No ja nie mogę, byłbyś idealnym
reżyserem filmów dla dzieci. xD*~ ~Wiem
:D~ właściciel nieruchomości. ~JEZU! ZNÓW! ***.***~ ~*MATKO! \O/*~ Chwilę
potem, przywitał się z nami, a następnie nawiązała się rozmowa pomiędzy nim, a
Wielkim ~Taksówkarzem~
Elektronikiem. ~*Jezu xDDDDDDDDDDDDD*~ ~Wiem ;”””D~ Nie będę jej tutaj opisywać, gdyż ~*to
wymagałoby czasu i pomysłów, a jesteśmy w Opkolandii.*~
właściwie podczas niej nie zdarzyło się nic ciekawego. Wielki Elektronik
próbował przekonać, jak się okazało, gubernatora tej planety, Manuel Karmello ~*Jest
taka cukiernia. Mają w niej zajebiste czekolady, ale w chuj drogie.*~ de
Bazar (zajebiste drugie imię, nie ma co, nazwisko w sumie też), ~Ogólnie w kanonie tych filmów jest coś nie
tak z nazwiskami w większości. A poza tym, dałoby się to wpisać w zdanie bez
nawiasów.~ do tego aby pozwolił nam osiedlić się w jego posiadłości. ~*BOŻE!
ZNOWU! BĘDZIE IDEALNY TYDZIEŃ! \O/*~ ~CUD!
***.***~ ~*A poza tym:
– Zgódź się, to dostaniesz Kostkę
Towarzyszącą, lampę w kształcie GLaDOS, działo portalowe, „Half-Life 3”, „Portal 3”,
niewypuszczone Let’s Play Bolloxed z „NYS-5”,
„Portal Unity”, „Blue Portal” i „APERTURE.EXE”,
kontener ciastek, kontynuację „Aperture
Tag”, muzykę Zardonica, pokój i dobrobyt w Wenezueli, czapki do „Team Fortress 2”, przetłumaczoną na
polski w stu procentach wersję „Portal
Stories: Mel”, armię Kombinatu i kulę dyskotekową. – powiedział Wielki
Elektronik.*~
~Ja bym się zgodził. xD~
~*Jak każdy człowiek. xD*~
‘ ~*Nie wiem, co ten apostrof tu robi,
ale w rozdziale faktycznie jest.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~
Nie wiem, ile to trwało, ale UDAŁO SIĘ. ~Mówiłem? Mówiłem.~ W pewnym momencie,
Wielki ~Dermatolog~ Elektronik ~*Zamkniesz
się? xD*~ ~Nie :D~ spróbował
poprowadzić rozmowę tak, aby Manuel powiedział o tym, co najbardziej chciałby
mieć. ~Jestem pewien, że był to „Half-Life
3”.~ Gdy w końcu cel został osiągnięty i
gubernator powiedział to, iż najbardziej chciałby mieć córkę, ~A mogłeś kurwa powiedzieć „Half-Life
3”, mimo iż w czasach tworzenia tego
filmu nie istniała nawet pierwsza część tej gry. Jestem ciekaw, co by się wtedy
stało. xD~ ~*W sumie, mogłoby być śmiesznie. xD*~ Elektronik
obiecał mu, że gdy stworzy swoją nową maszynę, a chciał zrobić fantomizator, ~W rzeczywistości ciągle siedzi i próbuje
to zrobić. Slade mówi mu, że chyba go pojebało, ale ten nie wierzy. ;=;~ ~*Taki
człek. ;=;*~ sprowadzi mu z Ziemi jakąś dziewczynkę. ~HMMM?~ ~*NIE, ty zwyrolu! X”D*~ ~;”””D~ I tym optymistycznym akcentem, udało
się go przekonać. ~:D~
Gdy zaś prowadził nas do komnaty, która miała
być nasza, powiedziałam nieco ściszonym głosem do mego towarzysza:
~– Attention
residents: This block contains potential civil infection. Inform, cooperate, assemble.~
~*Niby pasuje, ale nadal nie na temat. xD*~
~;”D~
- Mistrz perswazji z ciebie, nie ma co.
~*Wiadomo, Wielki Elektronik też jest
zajebisty. A w ogóle:
– Citizen notice:
Failure to cooperate will result in permanent off-world relocation. – odparł*~
~I znowu nie na temat. xD~
~*No i? :D*~
- Dzięki. Zawsze trzeba znaleźć czyiś słaby
punkt i go wykorzystać. – Odparł
~Ale to co lubię w Wielkim Elektroniku,
to że [SPOILER] później faktycznie ściągnął Manuelowi z Ziemi tę córkę.
[SPOILER END]~
~*Fakt, to akurat było uczciwe z jego
strony.*~
~A poza tym:
– Attention community: unrest procedure code is now in effect.
Inoculate, shield, pacify. Code: pressure, sword, sterilize. – spytałam~
~*Nie wiem, gdzie ty tu widzisz pytanie, ale
OK. xD*~
~:D~
- Tak w ogóle, chcesz stworzyć fantomizator?
~*– Overwatch
acknowleges critical exogen breach. Airwatch augmentation force dispatched and
inbound. Hold for reinforcement. – odpowiedział*~
~A kwestii Overwatch Voice jeszcze
duuużo…~
~*;”D*~
- Tak. Może się przydać do mego kolejnego
planu.
~– Alert. Contact
status zero with land-sea intercept teams. Possible Anticitizen One
re-infection. All Nova Prospekt stabilization delegates move to hard points. –
spytałam~
~*Tutaj też nie ma pytania. xD*~
~Walić to. :D~
- Nie sądzisz, że to jest takie trochę nie
możliwe do wykonania na dzisiejsze standardy technologiczne?
~*Nie wierzysz w Wielkiego Elektronika,
szmato?*~
~Jakaś ty kulturalna wobec swej OC.
xD~
~*Po prostu nienawidzę szmaty.*~
~Nie tylko ty.~
Po tym pytaniu, spojrzał na mnie
przeszywającym wzrokiem, ~:D A poza tym,
przecinek, wypierdalaj.~ W tym momencie, od
razu rzekłam:
~*– Nova Prospekt
stabilization force directive Two: Engage reserve, contain exogen incursion.*~
~Dobrze, że za chwilę rozdział się
kończy. xD~
~*Ale i tak zostaną jeszcze trzy na dziś.*~
~Fak.~
~*:D*~
- Nie było tematu.
W tym momencie, nastała cisza na resztę drogi…
~DUN DUN DUUUN!~
W czasie drogi do komnaty, spotkaliśmy również
żonę Manuela, Linellę. ~Która w filmie
jest grana przez Marylę Rodowicz, jakby co.~ Co jest tutaj nie tak z
imionami? ~*Jak widać, wszystko.*~ Chyba
tylko „Manuel” jest w miarę normalnym imieniem. Mimo wszystko, ~Bowiem nie ma to jak szybka zmiana
tematu.~ owa kobieta na razie nie miała nic przeciwko nam. ~*No
ale później już będzie do was miała całkiem sporo.*~ Jednak,
w pewnym momencie, kiedy w końcu dotarliśmy do komnaty i zostaliśmy sami, ~ ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Nie,
niedorajdo społeczna. xD*~ ~L~ ~*Ciebie nie da się wychować. xD*~ ~:D~ odparłam:
~– Contact lost
in block B2. Deploy, reinforce, intercept in central block B4.~
~*To ma baaardzo dużo sensu w tym momencie.
xD*~
~Co nie? :D~
- Wypadałoby tu się trochę urządzić.
~*– Attention Nova
Prospekt internal containment teams. Deservice all political conscripts in
block A7. Prohibit external contact. – odparł Wielki
Elektronik.*~
~Ta historia podbije Internety. xD~
~*Bezsprzecznie XD*~
- Czytasz mi w myślach? O tym samym
pomyślałem. – Odparł Wielki ~Geolog~ Elektronik.
~Tak. xDDD~ ~*:D*~
~– Warning.
Surveillance and detection systems inactive. Remaining stabilization team
members report containment status please. – stwierdziłam~
~*Oni wszyscy gadają baaardzo na temat. xD*~
~Co nie? :D~
- No popatrz, ta intuicja.
Mimo to, po tej krótkiej rozmowie, zajęliśmy
się urządzaniem komnaty zgodnie z naszymi ~czyt.
Wielkiego Elektronika~ potrzebami…
~*Dobra, przerwa i idziemy analizować kolejny
rozdział na dziś.*~
~K~
~*Ty leniu. xD*~
~:D~
_________________________________________
Rozdział XXVII – Nowa maszyna.
~Szybko
trochę, ale w sumie nie dziwne, skoro sam film trwa tak nieco ponad dwie
godziny, a ten FanFiction leci kanonem i nawet nie dodaje za wiele własnych
wątków.~
~*Ogólnie ten FanFiction jest długi i
chujowy.*~
~To
wiadome nie od dziś.~
Kiedy skończyliśmy urządzać komnatę wedle
naszych, czytaj Wielkiego Elektronika, ~Mówiłem?
Mówiłem.~ potrzeb, ja zajęłam miejsce na długim, metalowym balkonie
znajdującym się nad podłogą i zaczęłam obserwować wszystko z góry. ~*Ważne,
że mu nie przeszkadzasz, miernoto.*~ Tylko tyle mi było potrzebne do
szczęścia w tamtym miejscu. Natomiast, Wielki ~Teolog~ Elektronik ~*Podejrzewam, że do końca tego wątku
stworzysz sobie nadludzko wielki gang. xD*~ ~No
:D~ zaczął tworzenie swojego nowego dzieła. Na
razie na jego temat wiedziałam tyle, że miała być to jakaś maszyna, zwana
fantomizatorem. ~Wiemy, mówiłaś już o
tym. Nie musisz się powtarzać.~ Nie miałam zielonego pojęcia, co to
ustrojstwo miało robić, ~*Nie będę spoilerować.*~ ale
nazwa brzmiała AŻ ZA nowocześnie, jak na dwudziesty pierwszy wiek. ~Wielki Elektronik jest tak zajebisty, że
wszystko potrafi stworzyć.~ No, ale co ja tam mogłam wiedzieć, w końcu
Elektronik tworzył już portale czy inne dziadostwa, więc kto ci tam wie. ~No właśnie, więc japa mie tam.~
Lecz, wyglądało to tak, że ja stałam,
patrzyłam z balkonu na to wszystko i niemiłosiernie się nudziłam. ~*Może
byś się chociaż z kultury spytała, czy mu pomóc? Chamska pizdo.*~ ~CULTURE 60000000000000~ ~*No co?
Nienawidzę Ramoninth z opka.*~ ~Nie
dziwię się.~ Nie wiem, jak Elektronik to robił, ale…w ogóle
nie spał, tylko tworzył tę maszynę. ~On
tak czasem ma, to u niego normalne.~ ~*Ogólnie on praktycznie nie wychodzi
z pokoju, a jak przechodzi się obok, to nie słychać nic. Czasem tam do niego
zaglądam, sprawdzić czy żyje, bo potrafi siedzieć w takiej ciszy, jakby tam
padł.*~ ~Mówię, specyficzny z niego
człek.~ ~*I to cholernie.*~ Oj, zaczynałam mieć wątpliwości co do tego,
czy był człowiekiem… ~:D~ No, ale po
jakimś czasie, nie wiem dokładnie jakim, gdyż z tych nudów straciłam rachubę
czasu, ~*To weź coś porób. Wystarczy próba pogadania
z Wielkim Elektronikiem lub pójście pogadać z prawowitymi właścicielami zamku.
No ale nie, lepiej stać jak matoł i się nudzić. ;=;*~ nastąpił
wielki przełom w jego życiu. Otóż, uwaga, po bardzo długim okresie czasu,
skończył swe nowe dzieło. ~DUN DUN
DUUUN!~
Otóż, gdy któregoś dnia piłowałam paznokcie, ~*Skąd
ty wzięłaś pilniczek? Znaczy tak, można uznać, że na przykład pożyczyła od
Linelli, ale nie było o tym nigdzie wspomniane, więc można z czystym sumieniem
uznać, że wziął się z dupy.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 22~ usłyszałam że Wielki ~Dentysta~ Elektronik, ~*Ja
pierdolę. xD*~ ~Nie pierdol, bo rodzinę
powiększysz.~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~;”””D~
z nieczęsto spotykaną radością w jego głosie,
zawołał:
~– Contact has
moved to block D8. Warning. Sterilizers and containment fields may be
compromised. Airwatch
augmentation force six, eight, drop and converge immediately.~
~*Najlepsze, co można zawołać, gdy uda ci się zrealizować
jeden ze swych celów życia. xD*~
– Sukces, sukces,
sukces!
~*– Priority Alert:
Nova Prospekt exogen breach. Perimeter communication status zero. Internal
stabilization teams deploy sterilizers in suspected infection blocks A5, A7,
B2. – spytałam*~
~Nie wiem, gdzie ty tu widzisz
pytanie. xD~
~*:D*~
- Coś ty tam taki szczęśliwy? – Spytałam,
nadal piłując paznokcie ~dupą~. ~*HOW. xDDD*~ ~Magia
Opkolandii. :D~
~– Incursion
Warning. Airwatch reports probable Anticitizen Freeman re-acquired zone Nova
Prospekt. Ground units deprioritize exogen containment. Hold for override
codes. – odpowiedział~
~*Musimy iść się leczyć. xD*~
~Definitywnie xD~
- Moje dzieło okazało się działać! ~Brawo~ – Odpowiedział
~*– Warning. Malignant
Viral Interface bypass detected. Polyphasic core reprogramming detected.
Sterilizers and containment fields may be compromised. – zapytałam*~
~Kupić ci mocniejsze okulary? Tu nie
ma pytania. xD~
~*No i co z tego? :D*~
- To twoje urządzenie do, jak można się
domyślić po nazwie, fantomizacji, nad którym zarywałeś noce? ~Nie kurwa, wyhodował biologiczny komputer
i sra z radości, bo wreszcie mu pójdzie „Portal Stories: Mel” na pełnych ustawieniach. -.-~ ~*Cudownie
xD*~ ~Ty byś się cieszyła. :D~ ~*Mój
komputer i tak ciągnie gry na pełnych ustawieniach bez lagów co dwie sekundy.*~
~CUD!~ ~*Wypierdalaj xD*~ ~;”D~ – Zapytałam, zdmuchując pył z ~~*Stop xD*~ ;”””D~ paznokci.
~– Attention
ground units. Mission failure will result in permanent offworld assignment. Code reminder: sacrifice, coagulate, clamp. –
odparł~
~*A rozdział długi jest…*~
~Wiem :D~
- Tak! – Odparł
~*– Alert. Nonstandard
Exogen activity detected. Execute containment procedure and report. –
spytałam*~
~Boże, ty ślepcu. Tu nie ma pytania.
xD~
~*Wiem i o to chodzi. :D*~
- Gratuluję, ale do jakich celów zamierzasz
wykorzystać ten sprzęt? ~Domyśl się,
pierdoło.~ – Spytałam, piłując paznokcie u lewej ręki.
~–
Priority Warning. Outland stabilization force six Nova Prospekt.
Perimeter restrictors disengaged. Priority Warning. Perimeter restrictors
disengaged. – odrzekł~
~*I to, moi mili, jest
odpowiedź na pytanie. XD*~
~:D~
- Zamierzam za jego pomocą wciągnąć Pana ~Keksa~ Kleksa ~*Spal
się, zjebie. xD*~ ~Jestem nieśmiertelny.~
~*Fak.*~ ~;”””D~ do
wnętrza komputera i tam się nad nim zemścić. – Odrzekł
~*– Priority warning:
perimeter restrictors disengaged. All stabilization delegates move to incursion
hard points immediately. – zaproponowałam*~
~Propozycja, na którą zgodziłby się
każdy. xD~
~*;”D*~
- Polecam go wciągnąć do ostatniego poziomu
modyfikacji do gry Portal 2, czyli NYS-5. ~*DO IT. Wtedy na sto jeden procent
zginie i będziecie mieli go z głowy. To jest najtrudniejsze zakończenie gry
ever.*~ Tylko total game master ~Łączenie angielskiego i polskiego. To źle świadczy o dalszej części
opka. ;=;~ przejdzie to za pierwszym razem. A nawet jak pokonają GLaDOS, to
na końcu jest special suprise ~I znów.
;=;~ dla wytrwałych. ~*Którego nie wolno mówić, bo za taki spoiler
idzie się do piekła.*~ Ale to tak na marginesie. Poza tym, JAK
zamierzasz ściągnąć Pana ~Keksa~ Kleksa,
~*Co ty masz z tym keksem? xD*~ ~Moja wina, że jak ze słowa „Kleks” usunie się „l” to wychodzi keks? :D~ ~*Ja pierdolę, bez komentarza. xD*~ ~;”D~ jak nawet nie wiemy, gdzie teraz jest?
– Odparłam, zdmuchując pył z paznokci u lewej ręki i wyjmując lakier do
paznokci. ~*A ten skąd masz? Znowu, można by uznać, że
pożyczyła od Linelli, ale że nigdzie nie było o tym wspomniane, to można uznać,
że lakier wziął się z dupy.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 23~
~–
Warning: Three minutes to singularity. – rzekł~
~*NAJLEPSZY KOMENTARZ DO ZAISTNIAŁEJ SYTUACJI.
X”””DDDDDDDDDDD*~
~Wiem x”””D~
- Mam własną grę, do której go wciągnę. ~*Wybitnie
chujową grę i to jest fakt.*~ A co do ściągnięcia go, to nie psuj mi tak
szczęśliwego dnia, dobrze? ~;””D~ –
Rzekł
~*– Warning: Two minutes to singularity. –
skomentowałam*~
~Tak. xDDD~
~*;”””D*~
- Haha. Chociaż…Wiem! Ściągnij dla tego
gubernatora córkę, pod postacią dziewczyny z choćby Szkoły Przyszłości, im.
Stanisława Lema. ~Tak, tak nazywa się
szkoła, z której zostanie ściągnięta córka dla gubernatora, ale skąd główna
bohaterka opka mogła o tej szkole wiedzieć, skoro nigdy tego nie wspomniała? A,
może z tych jej wizji, czy coś. No ale że nie zostało to wyjaśnione to: Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 24~ Na pewno ktoś znajomy będzie chciał ją
uratować, a znając dzieci nieuzależnione od komputerów, ~~*Siedź cicho. Nie jesteś ani dzieckiem, ani
nieuzależnionym od komputera. xD*~ ;”””””D~
pójdą po pomoc do Pana ~~*Japa xD*~ :D~ Kleksa. Kiedy będą w obrębie planety ~Zakupy~ Mango ~*#Leciałabym*~
~#JaTeż~ ty
odpalisz tą swoją maszynę i ich ściągniesz. – Zaproponowałam, malując paznokcie
prawej ręki.
~– Warning: One
minute to singularity. – odparł~
~*Ja pierdolę, najlepszy komentarz do
wypowiedzi Ramoninth z opka. xD*~
~Wieeem :D~
- Ty to wiesz, jak wybrnąć z każdej sytuacji.
– Odparł
~*– Priority Warning:
Forty-five seconds to singularity. – powiedziałam*~
~Kolejna xD~
~*:D*~
- Dzięki. – Powiedziałam
Po tej rozmowie, Elektronik wrócił do tego
swojego komputera, ~Jakby nic się nie
stało.~ a ja do malowania ~~*NIE!
xDDD*~ ;”””D~ paznokci. Chwilę potem,
powiedział on:
~– Priority
Warning: Thirty seconds to singularity.~
~*Jebłabym ze śmiechu, gdybym to usłyszała z
ust kogokolwiek. xD*~
~Nie dziwię się, bo ja też. xD~
- A teraz zobaczymy, co robi nasz gamoniowaty
gubernator.
~*– Priority Warning:
Fifteen seconds to singularity. – powiedziałam*~
~Co jest z nami nie tak? xD~
~*WSZYSTKO :D*~
- Twoje stosunki międzyludzkie są
przewspaniałe. – Powiedziałam z ironią w głosie, kończąc malować paznokcie u
prawej ręki i zaczynając u lewej.
~– Priority
Warning: Ten seconds to singularity. – rzekł~
~*Nie skomentuję tego. xD*~
~:D~
- Oj, cicho. – Rzekł
~Jaki on miły. xD~
~*Co nie? :D*~
Po czym włączył jeden z komputerów. Parę
sekund później zaś, rzekł:
~*– Security Alert:
Unregistered weapons detected. Confiscation field engaged.*~
~xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*;”””D*~
- No tak. Słodycze. To jedno potrafi. Całymi
dniami obżerać się kremem i ciastkami. ~No
cóż, talent do jedzenia to też talent, co nie?~ ~*Mamo! Mam nowy talent!*~ ~Nosz… xDDD~ ~*:D*~
~– Warning:
Counter-resonant singularity device detected. Confiscation field failure. – powiedziałam~
~*A w tym rozdziale jest wybitnie dużo
dialogów.*~
~To wiem. ;=;~
- KrYmem, jak już. Heh. ~*Nie
ma to jak stosować w swoim opku martwy mem.*~ ~Kiedy pisałaś to opko, chyba jeszcze nie był martwy.~ ~*Mnie się
wydaje, że już był.*~ ~Ja pierdolę. ;=;~ ~*Wiem
;=;*~ A poza tym, co ty chcesz od ciastek? Dobre są.
Szczególnie Napoleonki. ~*Mogłabym je wpierdalać tonami.*~ Zawsze
lepsze to niż syntetyczne żarcie. Hehe. Ale co ja tam wiem. Za czasów Komb~ajnu~inatu ~*TAK.
X”””D*~ ~:D~ nie
byłam cywilem. HEHE. ~xd~ ~*BOŻE,
TA REAKCJA!
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;”””D~
– Odparłam, dalej malując paznokcie u lewej ręki.
~–
Security Alert: Illegal counter-resonant singularity device detected. Deploy,
Diagnose, Dissect. – spytał~
~*Gdzie. Ty. Tu. Widzisz. PYTANIE? X”””D*~
~Hehe :D~
- No, ale ileż można? A poza tym, istnieje coś
takiego jak syntetyczne jedzenie? ~*W normalnym świecie chyba nie. W
Kombinatowym świecie tak.*~ – Spytał
~*– Attention: Transport singularity interlock
sequence engaged. – odpowiedziałam*~
~#TakBardzoNaTemat~
~*Co nie? :D*~
- Już nie, ale za czasów Kombinatu to było
jedyne jedzenie dla cywili. ~:D~ Sama
kiedyś go spróbowałam i moja pierwsza reakcja to było: „O Boże, co za gówno.”. ~*Ważne,
że szczerze. xD A poza tym, szkoda że nie zostało to nigdzie wcześniej
wspomniane.*~ ~Licznik rzeczy biorących
się z dupy: 25~ A poza tym, różni ludzie, różne upodobania. On
lubi słodycze, ty technologię i Szmaragdową Szkatułkę, a ja zmienianie ludzi w
idealnych żołnierzy. ~Co człowiek, to i
różne hobby.~ – Odpowiedziałam, zamykając lakier do paznokci.
~*– Four hundred and
four zone. – krzyknął*~
~O Boże, teraz wchodzimy w zakładkę z
krótkimi wyrażeniami i pojedynczymi słowami wypowiadanymi przez Overwatch
Voice? XD~
~*No :D*~
~Kurwa x”D~
~*;”””D*~
- CO?! Skąd wiesz o Szmaragdowej Szkatułce?! –
Krzyknął
~– Protection
teams, be advised accomplices operating in area. – odparłam~
~*Mnie też powoli się kończą komenatrze. xD*~
~:D~
- Czytam w myślach. A tak na serio, to raz jak
jechałam w twojej dawnej bazie windą, akurat w tym samym momencie, w którym ze
mną jechał również ~Stary Pedofil
Porywający Dzieci a.k.a~ Alojzy Bąbel, jako iż nam się nudziło, poprosiłam
go aby opowiedział jakąś ciekawą historię. I opowiedział o Szkatułce, w której
nikt nie wie, co jest. ~*Chyba każdy, kto widział wszystkie filmy o
Panu ~Keksie~ zamknij ryj. xD ~;”D~ W każdym razie, chyba każdy, kto
widział wszystkie filmy o Panu Kleksie zastanawia się, co jest w środku.*~ ~Pewnie nieskończona ilość kopii „Half-Life
3”.~ ~*Marzenia…*~ –
Odparłam, czekając, aż lakier wyschnie.
~*– Administer. – powiedział zniechęcony.*~
~Nie wiem, jak można zniechęconym
głosem powiedzieć to słowo.~
~*Ja w sumie też nie, ale można spróbować
sobie wyobrazić.*~
- Ech…Czyli już znasz moją tajemnicę… ~*:D*~ - Powiedział
zniechęcony.
~– Airwatch
copies no activity in location. – odparłam~
~*Nie martw się, już niedługo przerwa. Może
znormalniejesz. xD*~
~Chciałabyś :D~
~*No L*~
~:D~
- Widzisz. Życie. Life is brutal. ~I ZNOWU. ;=;~
A poza tym, nie chcę ci psuć ciekawości, ale doprowadzi ona do twojej zguby. ~Japa mie tam.~ – Odparłam
~*–
Airwatch reports possible miscount. – rzekł*~
~Chyba czas na przerwę. xD~
~*Zara, jeszcze dwie strony.*~
~L~
~*Niestety L*~
- Przynajmniej mam jakiś cel w życiu. Ale
pogadamy później. Trzeba się temu nieudacznikowi ~On jest taki kulturalny. xD~ ~*Wiadomo xD*~ pochwalić
maszyną. – Rzekł
A potem nastąpiła nieinteresująca mnie scena,
gdyż naprawdę, nie była ani troszkę interesująca. ~*Bowiem
inaczej trzeba byłoby ją opisać, a to wymaga czasu. A jak wiadomo, w opkach nie
o to chodzi.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~
Po prostu, Wielki Elektronik jako test swojej maszyny, sfantomizował jakieś
wielkie, szklane pudło landrynek ~*~#Jedlibyśmy~*~
(aż mnie się jeść zachciało) ~*Ta wstawka mogłaby się ewidentnie
pojawić bez nawiasów.*~ i dał je gubernatorowi. No i też była gatka o
tej córce dla gubernatora i takie tam. Meh. Nic interesującego, bo jakby to
było ciekawe, to przyłożyłabym większą wagę do ich rozmowy. ~Przyznaj się, po prostu nie chciało ci się
tego opisywać.~ ~*Tak było. ;=;*~ ~Ja pierdolę. ;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Jednak, gdy gubernator odszedł,
Wielki ~Weterynarz~ Elektronik, ~*Nosz…
xDDD*~ ~:D~ znowu,
zasiadł do tego swojego sensu życia. Widząc to, powiedziałam:
~– 62 alarms.~
~*Fajne rozpoczęcie rozmowy. xD*~
~Co nie? :D~
- A ty znowu do fantomizatora. To już chyba
uzależnienie.
~*–
All teams respond, code 3. – odrzekł*~
~. <- Kropka ładowania komentarza.~
~*CO. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Hehe :D~
- Oj, no nie przesadzaj. Ja tylko oczekuję na
tę cholerę. Przynajmniej mam co robić w życiu. ~Każdy normalny człowiek zanudziłby się robiąc całe dnie to samo bez
żadnych przerw, no ale Wielki Elektronik jest zajebisty.~ – Odrzekł
~*– All units apply forward pressure. –
odparłam*~
~Ich rozmowy…Takie na temat… xD~
~*Co nie? :D*~
- No…W takim trwającym parę wieków życiu to
można się nudzić, jeśli nie ma się celu. ~Potwierdzam~
– Odparłam, malując usta ~dupą~ szminką.
~*JAK. xDDDDDDDDDDDD*~ ~Magia Opkolandii. :D~ ~*Ale bez przesady! xD*~ ~;”””D~
~– All units at – odparł ze słyszalnym
zirytowaniem w głosie.~
~*Nie wyobrażam sobie tego. xD*~
~Ja w sumie też nie. xD~
- Nosz kurwa. Ty chyba o mnie wszystko wiesz. ~:D~ – Odparł ze słyszalnym
zirytowaniem w głosie.
~*– All units begin witness
sterilization. – powiedziałam*~
~Chciałbym te rozmowy usłyszeć w
rzeczywistości. xD~
~*To mogłoby być bekowe. xD*~
- Nie wszystko. Np. ~I znowu skrót w opku. ;=;~ Nie wiem czemu masz takiego pierdolca
na punkcie tego aby wszystko było równe i estetyczne. – Powiedziałam, malując
rzęsy. ~Co ona się tak pindrzy?~ ~*Zaraz
zobaczysz.*~
~– All units B.O.L. for 243 suspect. – spytał~
~*To jest zdanie twierdzące, mośku. xD*~
~Walić to. xD~
- A ty lubisz, gdy coś jest krzywo? – Spytał
~*– All units deliver terminal verdict
immediately. – odpowiedziałam*~
~Oczy mnie od tego zaczęły szczypać.
Zróbmy przerwę.~
~*Zaraz, musimy dokończyć analizę tego
rozdziału.*~
- No nie, ale te dwa milimetry to możesz
darować. Nawet ta twoja maszyna jest równiejsza niż krawężniki w Niemczech. ~*A
z tego co widziałam po Street View, to krawężniki w Niemczech są BARDZO
równe.*~ – Odpowiedziałam, odgarniając włosy i wyjmując
telefon. ~Licznik rzeczy biorących się z
dupy: 26~
~– All units return to code 12. – rzekł~
~*Ta historia o psychiatryku będzie zajebista.
xD*~
~Wiem :D~
- Wszystko musi być IDEALNIE równo. Bo tak
jest ładnie. – Rzekł
~*<3*~
~O cholera, nadfaza wróciła. ;_;~
~*;”””D A poza tym:
– All units verdict
code is*~
~Idealne zakończenie rozmowy. xD~
~*Wieeem :D*~
- Ech…Ciebie to nigdy nie zrozumiem. –
Rzekłam, szukając aparatu w telefonie.
Chwilę później, ładnie uśmiechnęłam się do
ekranu telefonu i zrobiłam sobie selfie. ~*A mi mama dziś kupiła słitaśnego,
różowego selfie sticka! ^.^*~ ~Po chuj ci
to?~ ~*Nie wiem, ale jak już mi mama kupiła, to nie pogardzę.*~ ~Będę sobie robił selfie ze wszystkimi
mieszkańcami bazy Slade’a! :D~ ~*Won od mego selfie sticka. xD*~ ~;”””D~ Tak. Ja też. Poza tym, byłam
cholernie fotogeniczna. ~*Wiemy, że jesteś Mary Sue, nie musisz się
powtarzać.*~ Następnie zaś, wstawiłam je na Facebooka. ~*Dawno
nie wstawiałam nic na Facebooka.*~ ~Ja w
sumie też.~ ~*Ty to nawet nie próbuj. xD*~ ~;”””D~ Parę sekund później, usłyszałam, ~Przecinek, won.~ że Elektronik mówił:
~– All units verdict
code on suspect~
~*Idealny komentarz na fakt, że twoja
dziewczyna zrobiła sobie selfie. xD*~
~Wieeem…Ogólnie nasze komentarze są
idealnie trafione.~
~*Wiadomo xD*~
- Co ty tam cykasz?
~*–
amputate – odpowiedziałam*~
~Zamputować to my jej możemy głowę.~
~*Jestem za.*~
~Jeden komentarz = Sześćdziesiąt
dolarów na amputację głowy Ramoninth z opka.~
~*Ciekawe, ile się uzbiera. xD*~
~Pewnie w chuj. xD~
- Selfie na Facebooka. Od dziesięciu lat nie
dodawałam tam nowego zdjęcia, ~O.O~ ~*CUD!
\O/*~ więc wypada cyknąć fotkę. Fani czekają. ~Bowiem Mary Sue, nie ważne kim by była,
fanów musi mieć.~ – Odpowiedziałam
~– anti-citizen – odparł~
~*Teraz będzie bardziej bekowo. xD*~
~Wiem xD~
- Kobiety…W ogóle to ty masz jakichś fanów na
Facebooku? – Odparł
~*Widzicie? Nawet on w to wątpi. XD*~
~Przynajmniej prawilnie. XD~
~*A poza tym:
– anti-fatigue ration
is now 3 milligrams – zauważyłam*~
~Boże, ten rozdział ma prawilnie pięć
stron, a analiza go ciągnie się w nieskończoność.~
~*Tak niestety jest. ;=;*~
- No co? A ty tymczasem jopisz się od kilku
godzin w obiektyw tej maszyny, jak jebany snajper. A poza tym, mam. Dawnych
zwolenników byłego Kombinatu. Myślisz, że kto w czasach Kombinatu np. ~I znowu ten walony skrót. ;=;~ podprowadzał
rebeliantom amunicje do broni i oddawał mym żołnierzom ~Ja~ ~*No do cholery. xDDDD*~ ~;”””D~? – Zauważyłam
~– apply – odparł~
~*Boże xD*~
~Jeszcze nie Bóg, ale pracuję nad
tym.~
~*Jesteś taki skromny. xD*~
~Wieeem :D~
- Czekam na tego starego durnia. A poza tym,
jesteś niezła. Stwórz komunistyczne ~*W wypadku Kombinatu bardziej pasuje
słowo „totalitarne”.*~
imperium. Miej fanów. – Odparł
~*–
243 assault on Protection Team. – spytałam*~
~To nadal jest zdanie twierdzące. xD~
~*No i? :D*~
- Ej! Hakujesz konto Wallace Breen~*usi*~a?
– Spytałam
~*Jaka szybka zmiana tematu.*~
~A poza tym:
– 27 attempted crime – odpowiedział~
~*Odpowiedź baaardzo na pytanie. xD*~
~Hehe :D~
- Nie…A co? – Odpowiedział
~*–
attention – krzyknęłam*~
~No dobra, to można krzyknąć. xD~
~*Ha! :D*~
- Bo pierwsze polubienie mam z jego konta! A
on nie żyje! ~O chÓj, ale plot twist.~
– Krzyknęłam
~– attention, you have
been charged with – powiedział~
~*Po prostu wstawiajmy to bez komentarzy. xD*~
~Tak chyba będzie najlepiej. xD~
- Widzisz? Tak cię kochał, że nawet po śmierci
klika ~”Pierdol się!”~ „Lubię to!”
pod twoimi zdjęciami. ~*Mnie by się taki przycisk na Facebooku
niejednokrotnie przydał.*~ ~Chyba każdemu
by się przydał.~ – Powiedział
~*–
Ten-zero, begin scanning – stwierdziłam*~
- Aż jestem ciekawa, jakim kurwa cudem. ~MEDŻIK~
Jednak, po tej długiej rozmowie, nastała
cisza. Na pewien moment, gdyż przeglądając Facebooka, ujrzałam że w którymś
momencie, Judith ~Zjeb~ Mossman ~*Rossmann~ ~*Znów?
xD*~ ~Why not? :D~ była
online. To ta kurwa jeszcze żyła? ~*Jak zapewne widzisz, tak. Lub po
prostu ktoś cię trollował, to w sumie też mogłaby być opcja.*~ Widząc
to, powiedziałam:
~– block~
~*Jakby tak na to spojrzeć, to pasuje. xD*~
~:D~
- Ty weź odstąp na chwilę ten fantomizator…
~Nje~
~*A poza tym:
–
canal block – spytał*~
- A po co ci on? – Spytał
~– capital malcompliance
– odpowiedziałam~
- Judith Mossman ~*Rossmann~ żyje. Trzeba
tą ~**tę*~ pierdołę zajebać.
~*–
cauterize – spytał*~
- A co? Pokłóciłyście się? ~Gdyby tylko.~
~– citizen – odpowiedziałam~
~*No tak, obywatelem to ona na pewno była.
xD*~
~:D~
- Nein, ~*Deutsch! <3*~ ale
to ona rozpoczęła zniszczenie Komb~ajnu~inatu.
~*Stop xD*~ ~Hehe :D~ Była szpiegiem Komb~ajnu~inatu. ~*Jak można być szpiegiem kombajnu? xDDD*~ ~Magia! :D~
A potem okazała się zdrajcą. I chcę tę sukę zabić.
~*– All Protection Team units: complete
sentencing at will – odparł*~
- No widzisz? A ja miałem wiernego agenta… ~Bowiem ci się pofarciło.~
~– condemned zone – stwierdziłam~
- Ta. Bo ty, Alojzy i golarz Filip ~*~Nie, słowo „Golarz” na pewno nie jest jego nazwiskiem. xDDD~ Aleee… ~NIE! xD~ ;”””D*~to
trójca która chce podprowadzić ~Keksowi~
Kleksowi ~*Boże, znowu. xD*~ ~:D~ szkatułkę. Właściwie to już duet.
~*–
Team: confirm UPI alert – spytał zdziwiony.*~
- Skąd wiesz o Filipie?
~– polity: control section –
odpowiedziałam~
~*Ta odpowiedź na sto procent mu wiele
wyjaśniła. xD*~
~Co nie? :D~
- Nie tylko o szkatułce Alojzy opowiedział… ~:D~
~*–
63 criminal trespass – powiedział zniechęconym głosem.*~
- Suuuper. Ty to już chyba o mnie wszystko
wiesz. – Powiedział zniechęconym głosem.
~*A, żeby było niesprawiedliwie, ty nie wiesz
wszystkiego o Ramoninth z opka. -_-*~
~Ja pierdolę. =_=~
~*Wiem ;=;*~
~A w ogóle:
– defender – zakończyłam~
- Nie wszystko, ~*A
nawet mnie wydaje się, że ona…Chociaż nie, w sumie racja, nie wie o nim
wszystkiego. Wyjaśnione.*~ ale ok.
Jednak, po tej długiej rozmowie, co tutaj za
często się nie zdarzało, ~To fakt,
wyjątkowo w tym rozdziale się nagadaliście.~ ~*CUD!
\O/*~ zapanowała cisza. Przez długi czas mieliśmy
spokój. Aż do pewnego zdarzenia, które rozpoczęło realizację mej ostatniej
wizji… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, długa przerwa i analizujemy ostatni
rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo to opko zaczyna mnie
już męczyć.~
~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko
ciebie.*~
_________________________________________
Rozdział XXVIII – Spełnienie obietnicy
i kosmiczny snajper.
~Ten
drugi człon nazwy mógłby być zajebistym tytułem filmu sci-fi.~
~*Jak tak teraz na to patrzę, to
faktycznie.*~
Otóż, w pewnym momencie, Wielki ~Tester Gier~ Elektronik ~*Widzę,
że twój gang nadal się rozrasta. xD*~ ~No
:D~ postanowił spełnić to, co obiecał
gubernatorowi planety, na której się znajdowaliśmy. Otóż, w pewnym momencie,
przywołał go do siebie i za pomocą fantomizatora przełączał mu widok na
poszczególne ~kible publiczne~
szkoły, ~*Po pierwsze: Przecinek, spierdalaj. Po
drugie: No ależ oczywiście, bo nasz niedorozwój społeczny a.k.a Grzegorz nie
mógł sobie tego darować. xD*~ ~;”D~ A
Manuel, gorzej niż kobieta w czasie okresu, przez bardzo długi czas nie mógł się
zdecydować. ~Fajne porównanie. xD A poza
tym, skoro miał wybór, to logiczne, że chciał sobie wybrać najkompetentniejszą
córkę.~ ~*Szkoda, że nie można było tym fantomizatorem
prześwietlić charakteru tych dziewczynek, to może wybrałby mniej marudzącą. Bowiem
wybierze marudzącą pizdę, którą na początku chce się zajebać. Potem w sumie
robi się spoko.*~ Dlatego nie przykładałam większej wagi do
tego, co oni tam robili. ~Bowiem inaczej
trzeba byłoby opisać scenę, a nie o to chodzi w opkach.~ Jednak, w pewnym momencie,
usłyszałam dźwięk dochodzący od strony wlotu do owej komnaty, który również
tutaj do~sraliśmy~budowaliśmy. ~*Trzeba
cię wysłać na wychowanie do Slade’a. xD*~ ~Okej!
:D~ ~*Chuj, jednak nie.*~ ~;”-(~ ~*;”D*~
Od razu, z ciekawości, odwróciłam się. Kiedy
to zrobiłam, w owym miejscu ujrzałam jakąś dziewczynkę. ~Bo kogo innego obecnie mogłaby tam zauważyć.~
Z tego co widziałam, miała brązowe ~~*Przestań, pojebie. xD*~ ;”””D~ włosy. Moją uwagę przykuła jednak jej
sukienka, która wyglądała tak trochę jak kartki dawane na pierwszą komunię. ~*Ewidentnie,
z tym mnie się sukienka Agnieszki, bowiem w filmie tak ta dziewczynka ma na
imię, kojarzy. XD*~ ~Piękne skojrzania,
nie ma co. xD~ ~*:D*~ Otóż, owa sukienka była niebieska z białym,
wydłużającym się u dołu, pasem oraz sztucznymi kwiatkami po bokach owej białej
części. Dolna część tej sukienki była także szeroka. ~*I
szczerze to pewnie przez tę sukienkę Agnieszka nie jest zbyt urodziwa.*~
Skomentuję to tak – brzydka to ona nie była,
ale jednak widywałam ładniejsze dziewczynki będące w jej wieku. ~*Mam
takie samo odczucie, widząc ją.*~ ~Ja w
sumie też.~ Jednak, chwilę potem, Wielki ~Kamerdyner~ Elektronik ~*Teraz
dopiero się przekonamy, ile Grzegorz zna zawodów. xD*~ ~:D~~ rzekł do Manuela:
~– restricted block~
~*Najlepsza reakcja na widok jakiejkolwiek
dziewczynki. xD*~
~Co nie? :D~
- Masz pan to swoje cudo z ~*Galaktyki
Kurwiks*~ planety Ziemia. ~O Boże, nie. A teraz nawiązania do Kapitana Bomby? xD~ ~*Why
not? :D*~ Zanieś je pan na jakieś posłanie. ~Bę- ~*NIE, NIE BĘDZIE, ZWYROLU. X”””D*~ ;””””””D~
Po czym podeszli do dziewczynki. Ale chwila,
to ona w takim razie spała? ~*Zgodnie z prawami filmu, tak.*~
Od razu przyjrzałam się jej bliżej, przybliżając sobie widok za pomocą mego
sztucznego oka. ~A, że o tej funkcji
wcześniej nie było mowy, to mogę z czystym sumieniem stwierdzić: Licznik rzeczy
biorących się z dupy: 27~ Ty, faktycznie, ona spała. Albo porwali ją, gdy
spała, albo ten fantomizator jakoś tak działał na istoty żywe. ~*Prędzej
to drugie, bowiem w filmie Agnieszka, nim ją porwali, brała udział w próbie do
przedstawienia szkolnego.*~Ja tam nie wiedziałam, nie znałam się na tym
jego sprzęcie. Mimo to, zauważyłam że chwilę potem, Manuel podszedł do owej
dziewczyny z wyciągniętymi rękoma, ~Leniacze
same się cisną. xD~ ~*Wyjdź i nie wracaj, dopóki ktoś cię nie
wychowa. xD*~ ~Nie ;”””D~
a Wielki ~Jarosław Kaczyński~ Elektronik,
~*Teraz to żeś dojebał.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem ;”””D~ wskazując
na nią, dodał:
~*– destruction of corporal Social
Protection units*~
- Będzie tak jeszcze spać kilka godzin. Ta
nasza nowa księżniczka ~kibli
publicznych~.
~*Cudownie. xD*~
~Co nie? Chciałabyś tak. :D~
~*Spierdalaj xD*~
~;”D~
No jasny gwint. Ten szyk pierwszego zdania był
tak kujący w uszy, że rozważałam powiedzenie mu tego w najbliższym czasie. ~*Ona
jest takim Grammar Nazi jak ja. :D*~ ~Nie
ma się czym chwalić, pierdolcu. xD~ ~*:D*~ Powinno się powiedzieć „Będzie jeszcze
tak sp~*r~ać kilka godzin.”, ~*Długo
xD*~ ~Co nie? :D~ no
ale cóż. Polska język trudna język.
Lecz, przejdźmy do tego, co się działo. ~*Tak
będzie najlepiej.*~ Chwilę potem, Manuel podniósł ową dziewczynkę
i odszedł, prawdopodobnie do ~swej
piwnicy ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Won xD*~ ~Nie
:D~ ~*WON x”””D*~ ~;”””D~ drugiej
komnaty, a Wielki ~Prezydent~ Elektronik
~*No dobra, ten zawód by jeszcze do niego
pasował. xD*~ ~Ha! :D~ patrzył
na niego. Skomentuję to, co tu zaszło tak: To wszystko nie zmierzało do dobrego
zakończenia. ~*Wiemy, że umiesz widzieć przyszłość, nie
musisz się tym przechwalać na prawo i lewo.*~ Mimo to, chwilę potem, Wielki ~Premier~ Elektronik ~*OK,
ten zawód też by do niego pasował.*~ ~Ha,
kurwa! :D~ ~*Jaka podnieta. xD*~ ~;”D~
na nowo zasiadł przed fantomizatorem i zaczął
patrzeć w obiektyw. ~*Uzależniony się znalazł. No ale w sumie to
do niego pasuje.*~
~– divisive
sociocidal counter-obeyance – spytałam~
~*Mimo iż tu nie ma pytania. xD*~
~Jebać to. xD~
- A ty dalej to samo? – Spytałam
~*– Death sound / flatline / static –
odpowiedział*~
~JEZU
PRZENAJŚWIĘTSZY!
X””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Wiem x”””D*~
- Tak. Muszę się zemścić na ~~*Nie xD*~ :D~ Kleksie. – Odpowiedział
~– Death sound
/ flatline / static – rzekłam~
~*Boże, to jest takie bekowe. xDDD*~
~Wiem xDDD~
- Normalnie szacun, bo by mnie się
prawdopodobnie nie chciało tak siedzieć w jednym miejscu i obserwować tą samą
lokację. ~*Nikomu by się nie chciało, ale Wielki
Elektronik jest zajebisty, więc on może.*~ A poza tym, weź ty wreszcie zacznij
mówić poprawnymi szykami zdań. ~Nje~
~*–
Death sound / flatline / static – skomentował*~
~Szkoda, że dalej są już normalne
kwestie Overwatch Voice. L~
~*Niestety L*~
- Przecież mówię normalnie po polsku… ~Jeżeli Grammar Nazi się do ciebie o to
czepia, to znaczy, że tak nie jest.~
~–
disassociation from the civic populace – wyjaśniłam~
~*To wyjaśnienie na sto procent mu wiele dało.
XD*~
~:D~
- Ale czasami zdania, które wymawiasz, mają
zjebany szyk. Na przykład dzisiaj, zdanie „Będzie tak jeszcze spać kilka
godzin.” albo kiedyś, „.Nie wyobrażasz sobie chyba…[…] ~Boże, wyjeb stąd te trzy kropki w nawiasie, bo to chujowo wygląda.
._.~ ~*Faktycznie ._.*~”.
Serio, ten szyk zdań aż kuje w uszy.
Po tych słowach, mimo iż nadal był wpatrzony w
obiektyw, za pomocą mego sztucznego oka, ~*Przecinek, spierdalaj.*~ ujrzałam
że przewrócił oczami, ~:D~ a
następnie rzekł:
~*– 647-e disengaged from work force*~
- Jesteś strasznie drobiazgowa. I tak każdy
potrafił zrozumieć, o co mi chodziło, więc nie wiem, dlaczego tak ci to
przeszkadza. ~Odpowiedź jest prosta:
Ramoninth z opka to po prostu nadzwyczajna Grammar Nazi.~
- Ale jednak… - Zaczęłam, jednak nie
dokończyłam, gdyż ujrzałam, że obrócił się on w moim kierunku i spojrzał na
mnie tym swoim piorunującym wzrokiem. ~On
już wie, jak przywrócić swego psa do porządku. xD~ ~*Jesteś
tak bardzo miły wobec Ramoninth z opka. xD*~ ~Co nie? :D~
Widząc to, od razu dodałam:
~– distribution block~
~*Najlepsze, co można dodać po byciu
uciszonym. xD*~
~Hehe :D~
- Nie było tematu.
Po czym, on ponownie obrócił się w kierunku
obiektywu tej swojej maszyny, a ja obserwowałam wszystko z góry. ~Czyli standard.~
Nasze dalsze życie tutaj było normalne, aż do
momentu, gdy zaczął zbliżać się nasz nieuchronny koniec… ~DUN DUN DUUUN!~
~*OK, przerwa i po przerwie analizujemy
ostatni rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu. W ogóle, analiza pięciu
rozdziałów zajmuje nam cały dzień, zauważyłaś?~
~*Zauważyłam i właśnie dlatego analizujemy praktycznie
tylko w soboty. Bowiem wtedy jest najwięcej czasu.*~
~W sumie logiczne. Tak w ogóle, ile
stron ma następny rozdział?~
~*<Sprawdza> Stronę i paręnaście
linijek.*~
~BOGU DZIĘKI!~
~*Ja też się cieszę.*~
_________________________________________
Rozdział XXIX – Kolejna wizja i
obietnica.
~*Na końcu tego rozdziału pragnę
przytoczyć jeden urywek, który mam zapisany na komputerze i który dotyczy tego
rozdziału. Mimo wszystko, jest on znacznie lepszy od tego rozdziału.*~
~Czekam~
Otóż, w pewnym momencie, gdy Wielki ~Major~ Elektronik ~*A
gang się rozrasta. xD*~ ~:D~ patrzył
w ten nieszczęsny fantomizator, a ja spoglądałam w dół, mój wzrok zaczął się
zamazywać. ~No ja jebe, znowu się
upiła.~ ~*Nie ma to jak szybka diagnoza.*~ ~Byłbym idealnym lekarzem. xD~ ~*No
chyba w alternatywnej rzeczywistości. xD*~ ~;”D~
Nie, nie, nie! Tylko nie kolejna brutalna
wizja! Nie chciałam tego. W ogóle nie rozumiałam, dlaczego ta moja umiejętność
pokazywała mi tylko złe rzeczy, a nigdy tych dobrych. ~*Ponieważ
nie umiałaś kontrolować tej zdolności i chyba jakoś nie pędziło cię do
nauczenia się panowania nad nią. W sumie, z tego można by zrobić ciekawy wątek,
no ale że jesteśmy w opku, to jest to marzenie ściętej głowy.*~ ~Ale się rozpiszę o fabule w analizie
końcowej.~ ~*;___;*~ ~;”””D~ Jednak,
chwilę potem, ujrzałam kolejną brutalną scenę.
Otóż, widziałam że w najbliższym czasie Wielki
~Recepcjonista~ Elektronik ~*Brawo,
Grzegorz, znasz wiele zawodów. xD*~ ~:D~ miał
wciągnąć Pana ~Keksa~ Kleksa ~*Dzięki
Bogu, że wątek filmów o Panu Kleksie powoli dobiega końca, to zamkniesz ryj.
xD*~ ~L~ ~*No ja jebe. xD*~ ~;”D~ do jakieś gry. Jednak, w pewnym
momencie, miał zostać uśpiony przez tę dziewczynkę, ~*Ona
ma imię. No ale w sumie Ramoninth z opka nie może tego wiedzieć, skoro w ogóle
nie wychodzi z komnaty.*~ którą ściągnął gubernatorowi planety ~Zakupy~ Mango, na której byliśmy oraz
samego gubernatora, jego…służbę? Chyba tak. ~*W końcu każdy władca musi mieć
służących, czyż nie?*~ A także przez jego żonę, po czym ta
dziewczynka miała skorzystać z tego, że Wielki ~Motorniczy~ Elektronik ~*Jak ja się cieszę, że wątek tego
uniwersum ma się ku końcowi. :D*~ ~LLL~ ~*Wyjdź xD*~ ~Nie :D~ był nieprzytomny i miała wyciągnąć Pana ~Keksa~ Kleksa, ~*Nosz…
xDDD*~ ~;”D~ swojego
kolegę, ~On też ma imię, ale w sumie nie
czepiajmy się, bo skąd Ramoninth z opka mogła to wiedzieć.~ który był z nim
i jakąś istotę, która również tam była, ~*Ta istota to Melośmiacz. Najbardziej
wkurwiająca postać w tym filmie i w tym akurat wszyscy są zgodni.*~ ~Jezu, jak ja go nienawidziłem.~ ~*Nie
dziwne. Każdy film o Panu Kleksie ma wkurwiającą postać i tu akurat padło na
Melośmiacza.*~ ~Melosracza chyba.~ ~*CULTURE
100*~ ~:D~ przez
co oni mieli ułatwione zadanie zabicia go. ~*To nic, że Wielki Elektronik jest
nieśmiertelny. Po kilku scenach z filmu można się tego domyślić, więc no SORRY.
Chociaż w sumie, Ramoninth nie mogła wiedzieć, że pod koniec Wielki Elektronik
tak naprawdę nie ginie, bo przecież nie powiedział jej o jego
nieśmiertelności.*~ ~A poza tym, fajny
ten spoiler tego, co stanie się później, co nie? =_=~ ~*Ja pierdolę. ._.*~
Kiedy zaś wizja się skończyła, ujrzałam że w
rzeczywistym świecie na razie nic się nie zmieniło. ~*Nie
dziwne, bo ta wizja trwała zapewne tylko kilka chwil.*~ Jednak,
kiedy zobaczyłam ponownie przyszłość, nie wytrzymałam. Czemu ta umiejętność
musiała mnie tak ranić? ~Wypowiadaliśmy
się na ten temat niejednokrotnie, więc nie będę się powtarzał.~ Nie
chciałam stracić drugiego ukochanego. Pierwszego już straciłam. ~*Bowiem
tego wymagał kanon. I tak przesunęłam śmierć Breena, więc nie marudź.*~ ~Fajne pocieszenie. xD~ ~*Mam ci
przypomnieć, jak pocieszałeś mnie po śmierci Odeci? Cytując: „Nie martw się. Ty też w końcu umrzesz i
wtedy obie będziecie razem przez wieczność.”, mimo iż wiedziałeś i wiesz,
że mam przed sobą perspektywę chyba z osiemdziesięciu lat życia bez Odeci. xD*~
~Ups :D~ Jako,
iż Wielki ~Antykwariusz~ Elektronik ~*Jestem
ciekawa fabuły tego twojego przyszłego FanFiction.*~ ~Nie mam jeszcze na nią pomysłu, na razie podczas tej analizy tworzę
postacie.~ ~*Brawo xD*~ ~:D~ ciągle
siedział przy tej swojej maszynie, odwróciłam wzrok, zasłoniłam oczy dłońmi i
rozpłakałam się. Jednak tak, aby on tego nie usłyszał. ~*I
prawilnie, po co mu przeszkadzać. A poza tym, te dwa zdania można by złączyć w
jedno.*~ Po paru minutach, usłyszałam kroki. Kilka
chwil później, poczułam, ~*Przecinek, GTFO.*~ że
ktoś mnie objął. Od razu odsłoniłam zapłakany wzrok i uniosłam go. Następnie,
odwróciłam się. ~Jak nakazywały prawa
logiki. Chociaż wiadomo, że jedynym, kto mógł do niej podejść, był Wielki
Elektronik, bo tylko on poza Ramoninth z opka był w tym pomieszczeniu.~
Kiedy to zrobiłam, ujrzałam mego ukochanego. ~*Który od momentu wyznania jej
miłości do tego akapitu nie raczył ani razu okazać jej, że ją kocha. Ramoninth
z opka w sumie też nie lepsza.*~ ~Ja
pierdolę, faktycznie. Są ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę, mogliby
raz na jakiś czas okazać, że się kochają, aby czytelnik nie zapomniał.~ ~*Ja
z kolei rozpiszę się w większości o głównej bohaterce.*~ ~Dobrze, że poza dziećmi Ramoninth z opka, o których w sumie nie ma co
się rozwodzić, bo drugi i ostatni raz pojawią się dopiero w przedostatnim
rozdziale, nie ma tu żadnych innych, wkurwiających OC.~ ~*Ramoninth z opka
robi za wszystkie wkurwiające OC, jakie kiedykolwiek stworzyłam.*~ ~Właśnie zauważyłem. ;=;~ Widząc
go, rzuciłam się mu w ramiona i rozpłakałam się jeszcze bardziej. Wiedziałam,
że niedługo zginie. ~*To nic, że jest nieśmiertelny.*~ Parę
sekund później i on mnie przytulił. Następnie zaś, spytał:
~– 10-103 disturbance by mentally
unfit~
~*Brawo, zjebałeś atmosferę. xD Jak się z tym
czujesz?*~
~Zajebiście 8)~
- Skarbie…Co ci się stało? Przecież nigdy nie
płakałaś. Musiało się naprawdę coś złego stać.
~*–
415 civic disunity – odpowiedziałam zapłakanym głosem.*~
~Nie wyobrażam sobie powiedzenia tego
zapłakanym głosem. xDDD~
~*Nie tylko ty sobie tego nie wyobrażasz.
xDDD*~
- Bo…Bo ja znów widziałam tą przyszłość…I to
wszystko jest takie smutne… - Odpowiedziałam zapłakanym głosem.
~*Zdziwiłabym się, gdybyś po zobaczeniu tej
przyszłości skakała z radości.*~
~Po opkowych postaciach by mnie to nie
zdziwiło.~
~*W sumie…*~
~W każdym razie:
– document – odpowiedział~
~*Jak ja kocham psucie atmosfery w tym opku.
xDDD*~
~Nie tylko ty. xDDD~
- Nie płacz…Nawet, jeśli mnie zabiją, ~Walić to, że jesteś nieśmiertelny.~ to
przynajmniej będę się starał aby móc cię obserwować. ~*Jezu,
kolejny chce obserwować marne życie tej pierdoły?*~ ~Kolejnemu ukradziono mózg. L~ ~*Jak widać, niestety. :/*~ Nie
wiem, czy to możliwe, bo już jeden za tobą podąża, ale może przynajmniej będę
mógł obserwować twoje poczynania… ~Dzięki
Bogu, że jesteś nieśmiertelny, to przynajmniej nie będziesz skazany na
obserwowanie jej marnego żywota.~ - Odpowiedział
Po tej rozmowie, mocniej się do niego
przytuliłam. Gdy zaś emocje opadły, ~Bez
żadnego opisu uczuć, mimo iż to narracja pierwszoosobowa i, szczególnie w takim
momencie, to by się przydało.~ on zszedł na dół, a ja odwróciłam się i
zaczęłam obserwować wszystko z góry… ~*Jakby nic się nie stało.*~
Aż w końcu stało się to, czego najbardziej się
obawiałam… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Koniec analizy na dzisiaj. Jednak, nim serio
ją zakończymy, miałam wkleić obiecany urywek. Jest on z siódmego kwietnia dwa
tysiące osiemnastego roku i NIE
jest idealny, ale z całą pewnością jest lepszy niż ten rozdział. Ogólnie
planowałam go wstawić do tego rozdziału podczas edycji tego FanFiction, ale to
nigdy nie nastąpiło, bowiem uznałam, że aby naprawić to opko trzeba je napisać
od nowa, przebudowując w nim kompletnie wszystko. W każdym razie, oto urywek
tego, co miało się w edytowanej wersji stać po tym, jak Wielki Elektronik
odkrył, że Ramoninth z FanFiction się rozpłakała:
„[…] W tym
momencie, uniosłam zapłakany wzrok oraz odsłoniłam moją twarz, po której
spływał rozmazany makijaż. Widząc mój stan, Wielki Elektronik spytał:
– Skarbie…Co się stało? Przecież zwykle nie
płakałaś. Musiało się coś bardzo złego stać.
– Och…Bo ja znów widziałam tą przyszłość,
która ma nas spotkać. I…I ja się tak boję, że- – zaczęłam, jednak nie
dokończyłam, gdyż nagle poczułam i ujrzałam, że Wielki Elektronik, pierwszy raz
odkąd się znaliśmy, pocałował mnie.
Nie spodziewałam się tego kompletnie, więc
przez chwilę patrzyłam na niego zaskoczona. Jednak, szybko odwzajemniłam pocałunek.
Szczerze powiedziawszy, pierwszy raz się z kimkolwiek całowałam i musiałam
przyznać, że było nawet przyjemnie. Ogólnie nie wiedziałam, że on umiał
okazywać uczucia też w ten sposób. No, ale po kilku minutach, oboje odsunęliśmy
się od siebie, po czym, nadal nie dając mi dokończyć, objął mnie, przysunął
bliżej siebie i przemówił:
– Wiem, że boisz się o mnie. Jednak uwierz mi,
że nie masz powodów, aby się o mnie bać. Może zdziwi cię to, co teraz powiem,
ale ta przyszłość nie może wydarzyć się w stu procentach.
– A-Ale dlaczego? Przecież wiesz, że ja mogę
widzieć przyszłość, ale nie mogę jej zmieniać… – rzekłam nieco zakłopotana.
– Powiedzieć ci, dlaczego to nie ma prawa się
wydarzyć dokładnie tak, jak ty to widziałaś?
W odpowiedzi na to pytanie, potrząsnęłam
twierdząco głową. W tym momencie, nachylił się nade mną i szepnął tym swoim
pociągającym i jednocześnie hipnotycznym głosem coś, co dało mi nadzieję:
– Ponieważ jestem nieśmiertelny.
A następnie wyprostował się i, przejeżdżając
drugą dłonią po mej ręce, kontynuował:
– Nie może mnie zabić, ponieważ jestem
nieśmiertelny. Nie mówiłem ci tego nigdy, ale teraz był odpowiedni moment, aby
to wyjawić. Może nas tylko rozdzielić na określony czas. – po czym chwycił mnie
za dłoń. Ja zaś, odwzajemniłam gest – Fakt, masz dar, który pozwala ci widzieć
to, co MOŻE a nie MUSI się stać. Przyszłość nie istnieje, to my ją tworzymy.
Faktycznie, są rzeczy na które nie mamy wpływu, ale to znaczna mniejszość.
Mogłaś powstrzymać upadek Kombinatu, ale my nie mogliśmy powstrzymać upadku
naszego Imperium.
– A-Ale jak niby mogłam powstrzymać upadek
Kombinatu? – spytałam zdziwiona.
– Walcząc osobiście z Gordonem, gdy próbował w
niekonwencjonalny sposób wyłączyć wasz reaktor lub wyłączając reaktor nim on to
zrobił, walcząc z nim osobiście i po zabiciu ponownie uruchamiając reaktor.
– Przez własną głupotę zniszczyłam moje dzieło
życiowe oraz zabiłam ukochanego…
A następnie bardziej rozpłakałam się. Dzisiaj
czułam się rozbita, a ta wiadomość jeszcze bardziej mnie dobiła. Jednak, w tym
momencie, poczułam że Wielki Elektronik przytulił mnie, a gdy ja odwzajemniłam
ten gest, dodał:
– Nie płacz, kotku. To nie twoja wina. Wtedy
nie mogłaś wiedzieć, że to co widzisz, to tylko możliwość, a nie prawda
objawiona. Co się stało, to się nie odstanie, ale jednak warto uczyć się na
własnych błędach. A poza tym, gdyby nie twoje przeszłe decyzje, prawdopodobnie
nigdy byśmy się nie poznali.
Po czym pocałował mnie w głowę. Ja jednak,
nadal czułam się winna. Gdybym wtedy postąpiła tak, jak nie postąpiłam, moje
imperium nadal by istniało, a ja byłabym szczęśliwa wraz z Breenem. Jednak
fakt, Elektronik miał rację. Ja wtedy nie wiedziałam, że to wszystko nie było
prawdą objawioną oraz gdyby nie to, ja i on nigdy byśmy się nie poznali.
Parę minut potem, kiedy się puściliśmy, przed
zejściem na dół, odparł:
– Jednak ja bardziej boję się o ciebie niż ty
o mnie. W końcu wiem, że ty nie jesteś nieśmiertelna, więc w każdej chwili coś
lub ktoś może cię zabić. Obiecaj mi, że chociaż postarasz się przeżyć do
naszego następnego spotkania.
– Obiecuję. – odparłam
Po tej obietnicy, nasze usta ponownie zetknęły
się w pocałunku, tylko tym razem krótszym. Kiedy zaś się od siebie odsunęliśmy,
uśmiechnął się do mnie i powiedział:
– Nie przejmuj się. Ta przyszłość nie spełni
się w stu procentach.
W tym momencie, ja odwzajemniłam uśmiech, mimo
iż w moim wypadku był on wymuszony. Parę chwil potem, Wielki Elektronik zszedł
na dół i ponownie zasiadł do tego swojego fantomizatora, a ja zaczęłam ponownie
obserwować wszystko z góry.
[…]”
Czy ten urywek nie wydaje się znacznie
lepszy?*~
~Oczywiście, że się wydaje i taki
jest. Rozdział z tą wklejoną sceną byłby znacznie bardziej zdatny do czytania.~
~*No właśnie. Ale dobra, ten urywek był po to,
aby po prostu pokazać różnicę pomiędzy tym rozdziałem, a tym, co do niego
planowałam. Teraz, po upłynięciu całego dnia, koniec analizy na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo to opko zaczęło mnie
nudzić.~
~*Rozumiem cię, bo mam tak samo.*~
_________________________________________
Rozdział XXX – Graj albo giń.
~OK,
mogę grać dniami i nocami. A tak w ogóle, dlaczego dziś analizujemy, skoro jest
wtorek, a nie sobota?~
~*Zanalizujemy tylko ten i następny
rozdział. Po prostu chcę zacząć w tym FanFiction kolejny wątek, a nie wałkować
w nieskończoność to samo uniwersum.*~
~K~
~*Ty leniu.*~
~;”D~
Aż w końcu nastał moment
kulminacyjny, który zakończył mój, że tak powiem, kolejny rozdział życia. ~Dzięki Bogu, bo z całym szacunkiem do
uniwersum, przez kaleczenie go zaczyna mnie nudzić.~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.*~ Otóż, w pewnym momencie, Wielkiemu ~~*Nie. Masz już za dużo postaci do
swego gangu. xD*~ Aleee… ~*NIE, mówię
coś. xD*~ ;”D~ Elektronikowi najprawdopodobniej prawie udało się wciągnąć
Pana ~Keksa~ Kleksa ~*Znów? xD*~ ~Why not?
:D~ do wnętrza jakieś tam gry, ~Która, co by nie mówić, jest wybitnie
chujowa.~ ~*Potwierdzam. <- Kropka
stanowczości.*~ gdyż zebrał w owej komnacie ~Starego Napierdalacza Combosów w CS-ie
a.k.a~ Manuela, ~*Czy ty ciągle musisz coś dopisywać
przy imionach lub pseudonimach postaci? xD*~ ~No. :D~ ~*Won xD*~ ~Nie :D~ jego żonę, ~Dziwkę z
Lombardu a.k.a~ Linellę ~*To idzie za daleko. xD*~ ~;””D~ i tę
dziewczynkę, która została porwana za pomocą fantomizatora ~*I która ma imię. No ale w sumie Ramoninth z opka nie może
go znać, skoro nigdy nie zamieniła z nią nawet jednego słowa.*~ i wygłosił im przemowę na temat tego, co miało się za chwilę
stać. Ja jednak, jakoś zbytnio nie słuchałam tego przemówienia, gdyż ~*jakbym to zrobiła, trzeba byłoby odpalić odpowiednią scenę
w filmie i przepisać dialogi, a jako iż jesteśmy w Opkolandii to taka logiczna
rzecz nie może mieć miejsca.*~ bardziej od tego interesowały
mnie efekty. Lecz, w którymś momencie, zebrani najprawdopodobniej doszli do
tego, że to, co robił Wielki ~Grabarz~ Elektronik
~*A ten dalej rozszerza swój gang.
xD*~ ~Why not? :D~ było ~*zajebiste*~ złe, gdyż nawet, dotychczas mu przychylny, gubernator ~sklepu mięsnego~ planety, ~*Tak. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~No co? ;”D~ na której się znajdowaliśmy,
nie wydawał się, przynajmniej z głosu, radosny tego, co miało się stać. ~On się nie znał.~
Jednak, gdy po jakimś czasie, ~Przecinek, spieprzaj.~ odeszli, Wielkiemu
~~*Przestań. xD
Masz już za dużo postaci do tego FanFiction.*~ No aleee… ~*MORDA! X”D*~ ;”””D~
Elektronikowi najprawdopodobniej
udało się zrealizować swój cel, gdyż usłyszałam jak mówił do mikrofonu tej
swojej machiny:
~*– eight*~
~To nie „The Stanley Parable”,
aby napierdalać ósemkami na prawo i lewo. xD~
~*No i? :D*~
- Profesorze…Profesorze…
Po tych słowach, w całej komnacie
rozległ się ~dźwięk napierdalania
combosów w Tibii~ głos ~*Jebłabym, jakbym to
usłyszała. xD*~ ~Nie dziwne. XD~ Pana ~Keksa~
Kleksa, ~*Dzięki Bogu, że to uniwersum powoli
zmierza do końca. xD*~ ~L~ ~*Won xD*~ ~Nie ;”””D~ który mówił:
~– engaging Protection Team is
non-cohesive~
~*Najlepsze, co można by w jego
sytuacji powiedzieć. xD*~
~Wiem :D~
- Słyszymy pana!
No jakże kulturalnie się do siebie
odzywali. ~*To fakt, w filmie byli kulturalni
względem siebie, mimo iż nienawidzili się jak cholera.*~ ~Co jest dziwne, bo ja na przykład nienawidzę Sezorisa i codziennie
rano napierdalam nim o umywalkę z nadzieją, że zdechnie.~ ~*W twoim wypadku
to nie dziwne. xD*~ ~;”D~ Nie żeby coś, to w sumie dobrze o nich świadczyło. Jednak,
jakiś czas później, ~~*Zabraniam xD*~ ;”D~ Elektronik rzekł:
~*– examine*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Wiem ;”D*~
- A więc, profesorze. Wpadł pan w
moje ~~*Nie, do cholery. xD*~ ;””””D~ ręce. Chciałbym dać panu jednak pewną szansę, ~Jaki on kulturalny.~ aby pan właściwie
mógł ocenić moją wspaniałomyślność. Za chwilę rozpocznie pan wędrówkę w świecie
gier komputerowych, ~*Ale zajebiście! Ja też tak
chcę!*~ ~Przeniesiemy cię na fanowską
mapę „fisch_fisch” do „Half-Life
2”. :D~ ~*Wypierdalaj xD*~ ~;”D~ gier których
programy specjalnie dla pana stworzyłem. Oto plan labiryntu, z którego musicie
znaleźć wyjście. ~Ja bym ich wrzucił na
mapę, o której wcześniej wspominałem. Zdechliby po kilku minutach.~ Jeżeli
wam się to uda, zwrócę wam wolność. ~Ale
najpierw będziecie musieli przejść o przez tamten korytarz. Tak, przez ten cały
zielony. Nie zwracajcie uwagi na wywietrzniki i migający zegar wskazujący same
zera.~ ~*Jesteś taki dobry. xD*~ ~Wiem :D~
I po tym fascynującym monologu pełnym
błędów w składniach zdań, ~*Grammar Nazi Mode: ON*~ włożył do tej machiny…dyskietkę. CZEKAJ CO?! Dyskietkę?! W
tych czasach?! ~Może lubił dyskietki.
Albo gra mało ważyła i nie chciał marnować płyt.~ Okeeej, ja nic nie
mówiłam. Ważne, żeby udało mu się dokonać tego, czego chciał. ~*Niestety, nie uda mu się to. L*~ Kiedy zaś komputer wydał te
swoje ultra nowoczesne dźwięki, ~Tak,
filmy o Panu Kleksie uczą, że kiedyś wizja supernowoczesnego komputera opierała
się na wydawaniu przez owy komputer najbardziej wkurwiających dźwięków ever.~
Wielki ~~*Stop xD*~ ;”D~ Elektronik przemówił ponownie:
~– external jurisdiction~
~*Tak xD*~
~;”D~
- Waszą szansą jest joystick, którym
możecie kierować ruchami rozpędzonej platformy. ~*Która w
filmie zapierdala z prędkością…ja wiem, może dwóch kilometrów na godzinę.*~ Ostrożnie! Przelatujecie nad morzem ~~*Przestań z tą neurotoksyną. xD*~ No co? :D~ ukropu.
Po wypowiedzeniu ostatniego zdania,
zaśmiał się. Meh…Gdybym to ja była na miejscu Wielkiego ~~*Masz już za dużo tych postaci,
serio.*~ No weeeź… ~*NIE*~ ;”-( ~*;”D*~~ Elektronika, wsadziłabym ~Keksa~ Kleksa ~*Dobrze, że rozdział ma się ku końcowi. xD*~ ~:D~ do jakieś
bardziej wymagającej gry. ~*Każdy normalny by tak
zrobił.*~
Jednak, jakiś czas później, moja
wizja zaczęła się spełniać. ~Bowiem
jakby tak się nie stało, trzeba byłoby rozjebać kanon, a rozjebywania kanonu
już wystarczy w tym FanFiction.~ Otóż, w pewnej chwili, gdy Wielki ~Various Artists~ Elektronik ~*Teraz to żeś dojebał po całości.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem ;”””D~ nadal wpatrzony był w fantomizator, ujrzałam że na tej, chyba,
scenie, która była niedaleko za nim, ~*Tak, bowiem
tak wyglądało zejście do tej komnaty. Może to była prawilna scena, ja tam się
nie znam.*~ zaczęli zbierać się ~Stary Napierdalacz Combosów w CS-ie a.k.a~
Manuel, ~Dziwka z Lombardu a.k.a~ Linella,
ta dziewczynka, której imienia nadal nie znałam ~*Bowiem jakby
dać scenę, w której Ramoninth z opka w jakiś sposób poznałaby jej imię, to
świat by się zawalił.*~ ~O.P.K.O –
Okrutnie Pieprznięta Kurewska Opowiastka~ ~*Idealne rozwinięcie. xD*~ ~Ale pasuje? Pasuje. :D~ oraz…hmm…słudzy ~Starego
Napierdalacza Combosów w CS-ie a.k.a~ Manuela? Być może. ~*W końcu każdy władca musi mieć służbę, co nie?*~ Wiedziałam, co miało się zaraz stać. Od razu, ~Przecinek, spierniczaj gnoju.~ ruszyłam
przed siebie tak, jakbym chciała coś sprawdzić, a następnie, gdy byłam pewna,
że już nikt by mnie nie zobaczył, schowałam się za komputerami, które stały na
tym metalowym balkonie ~To były te same
komputery, o których nie zostało nic wspomniane, bo po co.~ i zatkałam
sobie uszy. ~*Strasznie długie to zdanie.*~ ~Tylko nieco krótsze niż sześćdziesiąty ósmy
rozdział „Z kim się zadajesz, takim się stajesz.”.~ ~*Tró. Nie wiem, ile ten rozdział zajmie, ale na stówę dużo.*~ ~O chÓj.~ ~*Ale spoko, dwa ostatnie będą
w miarę krótkie.*~ ~Ufff…~ ~*;”D*~ Chwilę potem, usłyszałam stłumioną, śpiewaną przez nich,
piosenkę. ~Która ma dość chujowy tekst,
no ale miała za zadanie uśpić Wielkiego Elektronika, więc darujmy.~ W tym
momencie, nieco wyjrzałam zza komputerów.
I teraz stało się najgorsze. Uśpienie
Wielkiego ~Złomiarza~ Elektronika, ~*Dobra, już stop. xD*~ ~Już
nawet nie będę miał możliwości, bo rozdział się kończy i zaczyna się kolejny
wątek. L~ ~*Ha, kurwa! :D*~ ~;”-(~
uwolnienie Pana ~Keksa~ Kleksa, ~*Won, padalcu. xD*~ ~Nie :D~ jakiegoś
chłopca, najprawdopodobniej znajomego tej dziewczynki, prawdopodobnie ojca tego
chłopca i jakiegoś stwora ~Najbardziej
wkurwiająca postać w filmie, tak na marginesie.~ oraz zabicie mego
ukochanego. ~*;”D*~ Ja
zaś, przeżyłam. ~Bowiem gdybyś umarła,
mielibyśmy paradoks.~ Siedziałam bowiem za komputerami Wielkiego ~Sprzedawcy~ Elektronika. ~*Fak,
zapomniałam że jeszcze tu miałeś możliwość.*~ ~;”””D~ Patrzyłam ze łzami w oczach, jak zabijają
mojego drugiego ukochanego. ~Dobrze ci
tak, miernoto.~ Nie mogłam jednak odwrócić przyszłości. Coś trzymało mnie
przy podłodze. ~*I dobrze, bo inaczej musiałabyś rozjebać
kanon, a tego jest już za dużo w tym opku.*~ Kilka chwil później, kiedy Pan ~Keks~ Kleks, ~*Tak
się cieszę, że ten rozdział i uniwersum mają się ku końcowi. xD*~ ~:D~ ten chłopiec, prawdopodobnie jego
ojciec, ta dziewczynka oraz owy stwór, ~*Przypominam, jest on najbardziej
wkurwiającą postacią w filmie.*~ który był z nimi, wyszli z komnaty, ja szybko
wsiadłam w jeden z naszych pojazdów kosmicznych i uciekłam z planety. ~*~L*~~Cudem udało mnie się zwiać
niezauważenie. ~*Nie cudem. Skoro sobie poszli, to nikt nie
mógł cie dostrzec.*~ Niestety…Lot nie minął spokojnie. ~>:D~
Bowiem, w pewnym momencie, doleciałam do jakiegoś
załamania czasoprzestrzennego. Postanowiłam, z ciekawości, w nie wlecieć. ~Jakim to matołem trzeba być, aby tak
zrobić?~ ~*Jakby główna bohaterka tego nie zrobiła, nie
mógłby zacząć się kolejny wątek.*~ ~No
niby tak, ale zawsze można by wymyślić realistyczniejszy powód wlecenia tam. Na
przykład, że jej pojazd zaczął szwankować i pikować w tym kierunku czy coś.~ ~*Czego
ty od opka wymagasz?*~ ~A, no tak. ;=;~ I
to był mój błąd, który zapoczątkował cztery lata cierpień. ~*;”D*~
Po wleceniu tam, ujrzałam jakąś słoneczną
łąkę. ~Strzeż się tej Krainy Grzybów,
choć słoneczna kusi łąka. Kto swe kroki tam skieruje, temu jeno płacz, rozłąka.
Sorki, musiałem. XD~ ~*W sumie, pasujące to zdanie do tego, co się
odjebie w kolejnych dwunastu rozdziałach. XD*~ ~:D~ Od razu wylądowałam na niej i wyszłam. I, w
tym momencie, w oddali zobaczyłam…budynki z „Poradnika Uśmiechu 2”. ~*Nie bójcie się, to miejsce nie jest
Krainą Grzybów. Jest podobne i tyle.*~ ~;”-(~
~*No do chuja. xD*~ ~;”””D~ Od
razu chciałam uciec, jednak, kiedy się odwróciłam, ujrzałam że zagięcie
czasoprzestrzenne zniknęło. ~Dobrze ci
tak. Może nauczysz się nie wlatywać w podejrzane rzeczy.~
~*A w ogóle:
„failure to comply with the civil will” –
pomyślałam po chwili.*~
~Te myśli bardzo pasują do jej obecnej
sytuacji. XD~
~*Co nie? :D*~
„Fuck. Kraina Grzybów. ~*Mówię,
to nie Kraina Grzybów. To miejsce jest po prostu do niej podobne.*~ ~A ja chciałem zobaczyć w tym FanFiction
Dżinsowego Człowieka. L~ ~*Grzegorz i jego marzenia, część
pierwsza.*~ ~;”D~ Mam
przejebane.” – Pomyślałam po chwili.
I rzeczywiście tak było… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, przerwa i analizujemy ostatni
rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu. Tak w ogóle, ile stron
ma kolejny?~
~*Prawie dwie i pół.*~
~Dobra, to jeszcze nie tragedia.~
_________________________________________
Rozdział XXXI – Kraina Grzybów w
czarnej dziurze.
~*Ile mam powtarzać, że to nie Kraina
Grzybów, tylko miejsce do niej podobne?*~
~Debilom
nie wytłumaczysz.~
~*W sumie…*~
Przez cały dzień nie wiedziałam, co
miałam ze sobą zrobić. ~*Ja, jak każdy myślący
człowiek, poszukałabym jakieś cywilizacji. No ale to tylko ja.*~ Trochę bałam się, że słowa z „Poradnika Uśmiechu 1”, czyli „Strzeż
się tej krainy grzybów, ~To powinno być wielkimi literami, bo to nazwa
miejsca.~ choć słoneczna kusi łąka – kto swe kroki tam skieruje temu jeno
płacz, rozłąka.” stałyby się prawdą i rzeczywiście coś przykrego by mnie
spotkało. ~*Tak się stanie. Nie, to nie
spoiler, bo opis bohaterów już nam zaspoilerował co się stanie w tym wątku.*~ Jednak, na tej łące nie było nikogo i przy okazji
przypominała też łąkę, która była niedaleko domu, w którym mieszkałam do
piętnastego roku życia i mej ucieczki. ~*Historia z
prawdziwego życia. Niedaleko domu mej babci jest taka łąka przypominająca tą z „Poradnika Uśmiechu 2” i na której jest
przy okazji grób Odeci, ale nie tylko. Podobno wiele zwierząt zostało tam
pochowanych, między innymi pies mej babci. Nie wiem czemu, ale od zawsze bałam
się tam sama chodzić. A, no i ta łąka jest w pizdę zaśmiecona.*~ ~Ta historia była ciekawsza od opka.~ ~*Wiadomo.
Wszystko jest ciekawsze od opka.*~ Wątpiłam, aby
to była ta sama łąka, szczególnie że dostałam się na nią poprzez czarną dziurę.
~Bo to nie była ta sama łąka.~
Do wieczora chodziłam trochę po tej
polanie, jednak w takiej odległości, żeby nie stracić z oczu mojego statku
kosmicznego. ~*Jezu, miernoto. Zacznij szukać
jakieś cywilizacji czy czegoś w tym stylu.*~ ~Ale to idiotka.~ ~*A, no tak. ._.*~ Zaś po zmroku wróciłam do mego pojazdu i położyłam się na
trawie obok niego. ~Broń Boże abyś
weszła do środka. No ale w sumie gdybyś to zrobiła, to dalsza akcja nie mogłaby
się rozwinąć.~ Szybko zamknęłam oczy, gdyż zawsze bałam się łąk nocą. ~*Mam tak samo. Boję się lasów, pól i łąk nocą.*~ ~Chyba wiem, gdzie dziś o północy cię
przeteleportuję.~ ~*PRZESTAŃ! ;_;*~ ~Hehe
;”””D~ Nie żebym wierzyła w jakieś zjawiska
nadprzyrodzone albo potwory, ale obawiałam się, że mogłabym zostać przez kogoś
porwana lub, co gorsza, zabita. ~*Ja tam w sumie nawet nie
wiem czemu boję się lasów nocą. Może dlatego, że drzewa wtedy strasznie
wyglądają i boję się, że coś zza nich na mnie wyskoczy. Pól i łąk nocą w sumie
nie wiem czemu się boję.*~ Mimo wszystko, jako iż byłam
zmęczona wydarzeniami, które zdarzyły się za dnia, bardzo szybko usnęłam…
Był to jeden z mych błędów, który
otworzył nowy, nieprzyjemny rozdział mego życia. ~I tak w końcu byś usnęła, bo twój organizm by się tego domagał.~ Otóż,
gdy się obudziłam, zobaczyłam jakiś ciemnokremowy sufit, który był nieco
brudny. Widząc to, jako iż wiedziałam, że zasnęłam pod gołym niebem, a nawet
jakby, to dach mego pojazdu był czarny, gwałtownie wstałam. ~*I znowu przesadzone zdanie złożone. Najpierw były
przesadzone zdania pojedyncze, a teraz złożone. Jeeezu, czy nie można tego
jakoś wypośrodkować? ._.*~ ~Z tego
wniosek, że nie. ._.~ Po zrobieniu tego, zobaczyłam
że znajdowałam się w jakimś dość szerokim i niewysokim pokoju.
Był on koloru ciemnokremowego, z
czego ściany były również nieco brudne. Owy kolor, w tym wypadku, wywoływał
uczucie niepokoju. ~*Czy to tylko ja tak mam?*~ W samym pomieszczeniu nie było zbyt wiele rzeczy. Przede mną
widać było brązowe drzwi, a za mną stało bardzo niskie łóżko, z ciemnozieloną
kołdrą posiadającą biały pasek u góry oraz poduszką tego samego koloru, co owy
pas. Pod prawą ścianą widziałam umywalkę z wiszącym nad nią lustrem oraz
sedesem stojącym obok. ~*Nie ma co, pokój połączony
z toaletą. Moim zdaniem to najgorsze, co mogłoby być.*~ ~Też jakoś nie przepadałbym za sraniem w pokoju.~ Niedaleko łóżka stała jakaś mała szafka z paroma książkami. ~*Ot, abyś się nie nudziła.*~
~Ej, ale
patrzcie! Dostaliśmy opis! *.*~
~*CUD! \O/*~
Zastanawiałam się, kto mógł mnie
znaleźć na owej łące oraz tutaj przynieść. I, po chwili, dostałam odpowiedź na
moje pytanie. Otóż, parę minut potem, drzwi otworzyły się, a do środka wszedł
jakiś mężczyzna.
Był on nieco wyższy ode mnie. ~No ależ naturalnie.~ Ogólnie, był on
ubrany na czarno oraz, poza skórą oraz białkami oczu, wszystko było w nim
czarne. ~*Emo wersja hard?*~ Jego włosy, oczy, które były tak ciemnopiwne, że widziałam w
nich ścianę znajdującą się za mną, kurtka i spodnie. ~Ziomek chyba lubi czarny, z tego wniosek.~
Bałam się, co on mógł mi zrobić,
szczególnie że podejrzewałam, iż to był człowiek, który mnie porwał. ~Tak, to był ten ziomek, bo kto inny mógłby
to zrobić.~ Mimo
wszystko, po chwili spytałam:
~– Stabilization Team: failure to treat
identified local outbreak will force team recall and recycle~
~*Gdzie ty tu do chuja widzisz
pytanie? xD*~
~;”D~
- Kim pan jest i dlaczego mnie tu pan
przyniósł?
~*– final verdict administered – odpowiedział*~
~Bardzo na
temat. xD~
~*Wiem :D*~
- Nazywam się Gregory Williams, a ty
jesteś mi potrzebna do ~~*Nie, zbereźniku.*~ ;”””D~
stworzenia mej nowej serii filmików,
zainspirowanej znanym w Internecie „Poradnikiem
Uśmiechu”. ~Ooo chuj. Bycie fanem
zaszło za daleko.~ ~*Wczoraj kazałeś Sezorisowi przebrać
się za Dżinsowego Człowieka i biegać tak po parku strasząc małe dzieci,
pierdolcu. xD*~ ~Hehe :D~ Brakowało nam głównej bohaterki, a akurat wczoraj w nocy
zobaczyłem cię śpiącą na łące. – Odpowiedział
I zgadywałam, że to ja miałam być tą
protagonistką? ~OMG! PROFESJONALNE
SŁOWNICTWO W OPKU! ***.***~ ~*CUD! \O/*~ A poza tym, seria inspirowana czymś, co i tak już było
pojebane? To nie wróżyło niczego przyjemnego. ~:D~ Mimo wszystko, rzekłam:
~– five~
~*TO TAK BARDZO NIE PASUJE. X”””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem
;”””””””D~
- A jeżeli się nie zgodzę?
Po tym pytaniu, ujrzałam na ścianie
naprzeciwko mnie, że otworzyły się jakieś drzwi, których wcześniej tam nie
widziałam. ~Bo nie ma to jak być
ślepym.~ Prawdopodobnie były one w kolorze ściany. ~*W sumie, teoria nawet OK.*~ Za nimi zaś,
dostrzegłam jakiś metalowy, poplamiony krwią ~No ależ oczywiście, bo czym innym. Żółć też mogłaby być efektywna,
gdyby ją umiejętnie wykorzystać.~ ~*Ale to opko.
Tu trzeba stosować klisze na potęgę.*~ ~A,
faktycznie. =_=~ stół, nad którym stała duża
lampa, taka jaka jest w szpitalach na salach operacyjnych oraz dużo sprzętów
medycznych. ~*Ktoś tu chyba chciał być
chirurgiem, ale nie dostał się na medycynę.*~ Chwilę potem,
Gregory odparł:
~*– sky shield*~
~Kolejna
wypowiedź pasująca jak cholera. xD~
~*Co nie? :D*~
- Jeżeli się nie zgodzisz,
przeprowadzimy na tobie eksperymenty, pod których koniec zostaniesz zabita. ~*Co nie może nastąpić, bo to opko jest idealnie
zabezpieczone przed śmiercią głównej bohaterki.*~ Masz więc wybór. Albo zgodzisz się grać w naszej serii, albo
zginiesz. ~:D~
Zastanawiałam się, dlaczego on
ciągle, gdy wypowiadał się na temat owych filmików, używał liczby mnogiej.
Czyżby było więcej osób, które zajmowałyby się reżyserowaniem tego? ~Jeżeli to miał być jakiś poważniejszy i
większy projekt, to zapewne tak było. W końcu jedna osoba nie dałaby rady.~ Jednak,
nie chciałam kończyć mego żywota w tak młodym wieku i to jeszcze w innym
świecie. Od razu, zniechęconym głosem, odrzekłam:
~– four~
~*Najlepsze, co można powiedzieć, gdy
twojemu życiu grozi niebezpieczeństwo. xD*~
~Co nie? :D~
- No dobrze…Zgadzam się.
~*– Freeman – skomentował*~
~Nie wymawiaj
imienia Pana Boga swego nadaremno. Mam w dupie, że Freeman to nazwisko, a nie
imię.~
~*A, fakt. Sorki.*~
- Wiedziałem, że się dogadamy. W
takim razie, zaczynasz od jutra. – Skomentował mój wybór.
Następnie zaś, wyszedł zamykając
drzwi. ~Jakby nic się nie wydarzyło.~
Świetnie. Czyli miałam grać w
filmach, w których nawet nie chciałam. Marzyłam, aby uciec z tamtego miejsca,
ale nie wiedziałam, kiedy miało ponownie otworzyć się wyjście czasoprzestrzenne.
~*Przemęczysz się cztery lata i
dopiero będziesz mogła spierdalać.*~ Musiałam więc
tutaj zostać. ~Zawsze mogłabyś spróbować
uciec i ułożyć sobie jakoś życie w tej krainie. No ale tak logiczne rozwiązania
nigdy nie przychodzą do głów bohaterom opek.~ ~*Niestety…*~ Jednak, obawiałam się tego,
co mogło mnie spotkać w miejscu, w którym byłam… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj.
Jak mówiłam, chodziło mi o to, aby przejść w tej analizie do kolejnego wątku.
Dalej będziemy analizować w sobotę.*~
~Dzięki Bogu,
bo to opko jest nudne jak cholera.~
~*Wiadomo, ale jak już zaczęliśmy
dwieście sześćdziesiątą pierwszą stronę Worda analizy, to wypadałoby to
dociągnąć do końca.*~
~Wiadomo, no
ale i tak.~
_________________________________________
Rozdział XXXII – A ja dalej nie wiem,
jak skutecznie jabłko.
~To
wiedzą chyba tylko twórcy „Poradników Uśmiechu”.~
~*Podobno, z tego co mówił twórca tego
porąbaństwa, „Poradniki Uśmiechu” mają
fabułę, ale nie jest ona istotna. Podejrzewam, że ten gnojek powiedział tak
tylko po to, aby nie wyjawiać fabuły. =_=*~
~Nie
zdziwiłbym się, gdyby tak było.~
Następnego dnia, kiedy ~wysrałam jelita~ obudziłam się w ~*Pierwsze zdanie rozdziału, a ten
już. xD*~ ~Poziom analiz trzeba
podtrzymywać. :D~ tym niepokojącym pomieszczeniu, w którym
musiałam teraz żyć, nie wiedziałam, co miałam robić. ~*Ja
bym próbowała uciekać, ale to tylko ja i każdy inny człowiek z działającym
mózgiem.*~ Aktorką miałam być od dnia dzisiejszego,
jednak nie wiedziałam, gdzie miałam iść. Jednak, jakiś czas później, do mego
pokoju przyszedł Gregory. ~Jak
kulturalnie.~ Widząc, że już się obudziłam, rzekł:
~– 17-F fugitive detachment~
~*Każdy chciałby być tak witanym przez
porywacza. XD*~
~A nie? :D~
~*Nie, ty zjebie. X”D*~
~;””””D~
- Akurat miałem cię budzić. No, ale skoro sama
w~y~st~*r~ałaś ~jelita~, to
chodź ~*Możesz się ogarnąć? xD*~ ~Nie :D~ za mną.
W tym momencie, jako iż nie miałam wyboru,
posłusznie ruszyłam za nim. ~*Jako iż jesteś Mary Sue, bez problemu
zajebałabyś go tylko dotknięciem gdybyś chciała.*~ ~Ale kiedy by to nastąpiło, to wątek skończyłby się szybciej, niż
planowano.~ ~*A, fakt. ;=;*~ Zaprowadził mnie on do jakiegoś pomieszczenia,
które było studiem nagrań. Były ~Zważywszy
na dalszą część zdania, Literówka Attack!~ tam jeszcze dwaj aktorzy –
kobieta i mężczyzna, co mogło znaczyć, że w tym, zapewne, pierwszym odcinku,
poza mną, miały grać jeszcze dwie osoby. ~No
nie pierdol…~
Jednak, przed nagraniem, odpowiednio mnie
wystylizowano. Spięto mi włosy w ~~*Nie,
zjebie. xD*~ ;”””D~ kucyk
oraz ubrano w ciemnozielony sweter, taki który wyglądał na ten szczypiący, ~*Nienawidzę
takich swetrów. -_-*~ ~Sezoris też ich
nie lubi, dlatego każę mu je nosić.~ ~*No do cholery, ty sadysto. xD*~ ~Hehe ;””D~ czarne
rajstopy, granatową miniówkę i zwykłe trampki. ~*Dobrze, że nie Vansy lub Converse.*~
Na szczęście, to wszystko założono mi na ubranie, które pierwotnie miałam na
sobie. ~Szkoda L~ ~*Wiem o czym myślałeś i nie,
zboczeńcu. XD*~ ~;”D~ Poza
tym, nieco umalowano mnie, oraz wstrzyknięto mi do ciała jakąś czarną ciecz,
która po paru sekundach sprawiła, że nie mogłam w ogóle poruszać mym naturalnym
okiem. ~:D~ Widziałam na nie, ale
było ono nieruchome, nawet jeżeli chciałam nim poruszyć. ~*Fochnęło
się, bo wie, jaka jesteś zjebana.*~ ~Jak
kulturalnie. XD~ ~*Co nie? :D*~ Kiedy zaś zostałam odpowiednio
wystylizowana, zaczęliśmy nagrywanie ~pornosa~.
~*GRZEGORZ! X”””D*~ ~No co? ;”D~
Nie potrafię opisać tego, co działo się
podczas tego filmiku. Również głównym przedmiotem był ~kibel publiczny~o jabłko, ale to, ~*Chwila…Kurwa, ogarnij się,
niedojebie. xD*~ ~Nie :D~ co
ja oraz pozostali aktorzy musieliśmy robić i mówić, było po prostu tak
popierdolone, że do teraz nie wiem w stu procentach, co ja dokładniej miałam
robić. ~*Bowiem jakbyś wiedziała, to trzeba byłoby to
opisać, a nie o to chodzi w opkach.*~ Całe nagranie trwało z pięć minut. ~Dość długo. Chociaż w sumie…Oryginalne „Poradniki
Uśmiechu” też trwają coś koło tego.~ ~*Czekaj,
aż sprawdzę…Oprócz czwartego „Poradnika
Uśmiechu”, który trwa nieco ponad osiem minut, wszystkie pozostałe trwają
nieco ponad sześć.*~ ~No, czyli tak jak
mówiłem, koło pięciu minut.~ Pięć, ~*Przecinek, spierdalaj stąd.*~ długich
i męczących minut.
Po nagraniu poczułam, że znów mogłam poruszać
mym naturalnym okiem. ~Je!~ ~*Reakcja
tysiąclecia. xD*~ ~Co nie? :D~ Jednak,
kiedy pozwolono mi odejść do mego pokoju, zaczepiła mnie druga ~babcia klozetowa~ aktorka. ~*No
do cholery, ledwo zaczęliśmy analizę na dziś, a ten już. xD*~ ~Dzień dobry! :D~
~*–
50 percent rank points – powiedziała*~
~Nie ma to jak cudowne przywitanie się
z nowym towarzyszem niedoli. xD~
~*:D*~
- Hej. Widzę, że jesteś tu nowa. ~No nie pierdol.~ – Powiedziała
~– 50 percent reproduction credits –
odparłam~
~*Nie ma to jak rozmowy na temat. xD*~
~No co? Nabieram wprawy przed pisaniem
tej historii o psychiatryku. :D~
~*Won xD*~
~Nie :D~
- Tak, niestety. Nie jestem tu z własnej woli,
jak coś. – Odparłam
~*–
hero – skomentowała*~
~BARDZO KURWA NA TEMAT. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Co nie? ;”D*~
- Rozumiem cię, bo mnie też do tego zmusili. ~:D~ Owszem, mieszkałam w tej krainie,
ale zostałam porwana i zastraszona tym, że jeżeli nie zgodzę się być aktorką,
to mnie zabiją. ~*A ichniejsza policja jeszcze nie
zorientowała się, że mieszkańcy tej nienazwanej krainy są notorycznie
porywani.*~ ~Policja w Opkolandii nie
istnieje lub jest niekompetentna, co łączy ten świat z Creepypastolandią.~ ~*Przez
ciebie nabrałam ochotę na napisanie dla beki gównianego, jeffowego fanfika.
xD*~ ~Czas umrzeć. xD~ ~*;”””D*~
~– high priority region – stwierdziła~
~*Piękne są te ich rozmowy. Aż komentarze mnie
się kończą. xD*~
~W sumie nie tylko tobie, dlatego
zostawmy te wstawki bez komentarzy, chyba że jakaś bekowa się trafi.~
~*Tak będzie najlepiej.*~
- Ja tu przybyłam przez przypadek, przez
czarną dziurę i także zostałam zmuszona w ten sam sposób, co ty. ~Widzicie, już im nawet mieszkańców krainy
brakuje, skoro porywają też przypadkowych przybyszy. Policja powinna coś z tym
zrobić i mam w dupie, że jesteśmy w Opkolandii.~ ~*Za
wiele od opka wymagasz.*~ ~Wiem,
niestety. L~ W ogóle, to jak się nazywasz i kiedy
ponownie otworzy się wyjście z tego miejsca? ~*Przynajmniej priorytety zachowane.*~
~*–
95 illegal carrying – odpowiedziała*~
- Faktycznie, nie przedstawiłam się. Nazywam
się Claire ~Whittaker~ Farewell, ~*Chciałoby
się.*~ ~Najważniejsze, że skończyłaś
FanFiction „Z kim się zadajesz, takim się stajesz.”.~ ~*Wiem, też się nieziemsko cieszę. Teraz mogę spokojnie zająć
się FanFiction o tobie oraz opowiadaniem „Nie
jestem waszym wrogiem.”.*~ ~Fak.~ ~*;”””D
Ale nie martw się, „Kroniki Apokalipsy:
2017” skończą się za trzy rozdziały. Które planuję zacząć pisać na
papierze, aby było łatwiej, więc trochę to zajmie.*~ ~FAK.~ ~*;”””””””””””””D*~ a wyjście otworzy się za cztery lata. ~;”””D~ A ty, jak się nazywasz?
~– Chuj Ci W Dupę Malinowska –
odpowiedziała Mary Sue.~
~*Piękne imiona. xDDD*~
~Nazwę tak jakiegoś bachora. :D~
~*W urzędzie cię zajebią.*~
~Bywa :D~
Po tych ostatnich słowach, jęknęłam
cierpiętniczo, po czym rzekłam:
~– 63s illegal
in operation~
- Cztery lata? A
co do pytania, to nazywam się Ramoninth Arconth Nereil.
~*–
immediate amputation – rzekła*~
~Jakby to dosłownie przetłumaczyć, to
w tym wypadku się z tym zgadzam. xD~
~*Nie tylko ty. xD*~
- Dziwne imiona i nazwisko. ~Też się nie możemy nadziwić, jak można być
tak jebniętym, aby tak nazwać pięćset plusa.~ ~*Cudowne
określenia na dzieci, level: Grzegorz Antychryst*~ ~:D~ ~*Nie ma się czym chwalić, pierdolcu. xDDD*~ ~;””””D~ – Rzekła
~- divisive
sociocidal counter-obeyance – odparłam~
- Wiem, ale moi rodzice mieli jakąś manię
nazwania mnie imionami wziętymi z Układu Okresowego Pierwiastków i nazwiska
stworzonego od niemieckiego słowa czytanego od tyłu. ~*A
urząd miał jeszcze większego pierdolca, aby przyjąć takie imiona i nazwisko.
Jestem pewna, że nawet w Stanach Zjednoczonych nie można byłoby tak nazwać
bachora. Wbrew pozorom, tam też są limity.*~ ~Opkolandia to cudowna kraina.~ ~*Właśnie widać. ._.*~ W
ogóle, wiesz może, co to była za czarna ciecz, którą mi wstrzyknęli? ~Mózg Andromedy w płynie.~ ~*BOŻE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem
x”””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*–
industrial zone – odpowiedziała*~
~Wstrzyknęli jej strefę przemysłową?
XD~
~*W Opkolandii możliwe jest wszystko i jeszcze
więcej. :D*~
- To trucizna, chwilowo paraliżująca mięśnie ~dupy~ oka. ~*Ależ
naturalnie. xD*~ ~;”””””D~
Nieznany jest efekt długiego obcowania z nią, ~*Na szczęście owy efekt pojawi się w
którymś tam rozdziale.*~ ~CUD! *.*~ ~*Właśnie
wiem. \O/*~ ale będą ci ją wstrzykiwać codziennie. ~;”D~
~– infection – stwierdziłam~
~*Nie, infekcji nie będzie. xD*~
~L~
~*Wypierdalaj xDDD*~
~Nie :D~
- O Boże, już się boję, jak to będzie rzutować
na moje przyszłe funkcjonowanie. ~Niestety,
umrzeć w tym opku nie możesz, a przynajmniej nie obecnie.~ Poza tym, od ilu
lat ty tu jesteś i czy są jeszcze jacyś aktorzy? ~*Czy
czasem ona przed nagraniem nie widziała dwóch aktorów? To powinno jej
odpowiedzieć na pytanie. Jej! Niespójności!*~
~– infested zone – wyjaśniła~
- Jestem tu od siedmiu lat i tak, są inni. Są
jeszcze dwie aktorki i dwóch aktorów. ~*Mało ich tam dość, no ale w sumie to
nie jest wysokobudżetowy projekt, więc można darować. A w ogóle:
–
inject – spytałam*~
~Nie wnikam w to, gdzie ty tu widzisz
pytanie. xD~
~*:D*~
- I przez te siedem lat nie próbowałaś
uciekać? ~*W sumie, dobre pytanie.*~
~– inoculate – odpowiedziała~
- Próbowałam, ale za każdym razem moje próby
były udaremniane ~:D~ oraz byłam, za
każdym razem mocniej, torturowana ~:DD~ więc
przestałam próbować.
Mimo to, po tej rozmowie, porozmawiałyśmy ze
sobą jeszcze przez godzinę na różne tematy. ~*Jakby nic się nie stało.*~ Po
tym czasie, rozeszłyśmy się do swoich pokoi. Ja natomiast, bałam się tego, co
miało mnie czekać w następnych dniach… ~DUN
DUN DUUUN!~
_________________________________________
Rozdział XXXIII – Schron z papieru.
~Za
długo to on nie przetrwa.~
~*W Opkolandii nie zdziwiłoby mnie,
gdyby się okazało, że papierowy schron jest mocniejszy od betonowego.*~
~W
sumie…~
Tej nocy nie mogłam zasnąć gdzieś tak do około
godziny pierwszej w nocy. ~A myślałem,
że pierwszej po południu.~ Bardzo bałam się tego, co mogło mnie czekać w
kolejnych dniach. ~*Nie dziwne, każdy z funkcjonującym mózgiem
by się obawiał.*~ Najgorsze było też to, że ściany pokoju, w
którym miałam mieszkać, były o wiele bardziej niepokojące właśnie w nocy. ~To zamknij oczy i nie będziesz musiała ich
widzieć, co za problem.~ Mimo wszystko, w końcu zasnęłam. Jednak, nie
spałam długo, gdyż około piątej nad ranem, obudziły mnie kroki. ~No ale jednak trochę spałaś. Co prawda po
czterech godzinach snu prawdopodobnie będziesz padnięta, ale walić to.~ Od
razu szybko wstałam, uprzątnęłam łóżko i stanęłam, patrząc w drzwi. ~*To
szybko się ogarnęła, z tego wniosek.*~ ~W
końcu to edgy Mary Sue.~ ~*A, no tak. ;=;*~ Chwilę potem, otworzyły się one, a za
nimi stał Gregory. ~Bo kto inny.~ W sumie,
kogo mogłabym się spodziewać o tej porze. ~Właśnie,
więc nie dramatyzuj.~
Jednak, chwilę potem, gdy zauważył, że już się
obudziłam, powiedział:
~– in progress~
~*Najlepsza wypowiedź na powitanie. XD*~
~Wiem xD~
- Cieszę się, że budzisz się o odpowiedniej
porze. ~Bowiem inaczej trzeba byłoby
wymyślać dodatkowy wątek, a nie o to chodzi w opkach.~ W każdym razie,
chodź za mną.
A następnie, udał się w kierunku drzwi. Ja
zaś, nie mając wyboru, poszłam za nim. ~*Miałaś wybór. Byłaś Mary Sue,
pokonałabyś go bez problemu. No ale w sumie inaczej wątek skończyłby się za
szybko, więc darujmy.*~
Chwilę potem, dotarliśmy do tego samego
miejsca, co wczoraj. ~Co było do
przewidzenia.~ Lecz, w dniu dzisiejszym, z aktorów, oprócz mnie, była tylko
Claire, którą poznałam wczoraj. ~*Dużo w tym zdaniu przecinków. Nie wiem, czy
tak powinno być.*~ ~Ja w sumie też nie
wiem. Może ktoś bardziej obeznany się w komentarzach wypowie.~ No,
to niewiele osób miało grać razem ze mną, ale zawsze nie byłam sama. ~*Zawsze
trzeba szukać pozytywów.*~ Jednak, przed nagraniem, tylko umalowano mnie
i wstrzyknięto tą samą truciznę, paraliżującą mięśnie ~dupy~ oka. ~*Ogarniesz się w końcu? xD*~ ~Nie :D~ Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że
wczoraj nie zmieniłam stroju, w którym występowałam. ~*Wybaczę,
bo w końcu mogła być bardzo zmęczona. No ale i tak powinno się wyjaśnić,
dlaczego się nie przebrała.*~ No, ale po paru minutach, zaczęliśmy
nagrywanie.
Ten odcinek był bardziej pojebany, niż
poprzedni. ~*Skoro był inspirowany „Poradnikami Uśmiechu”, to jest to normalne.*~ Jak
zwykle, nawet nie miałam zielonego pojęcia, co ja robiłam. ~Bowiem inaczej trzeba byłoby wymyślać, co się działo i to opisywać, a
nie na tym polega Opkolandia.~ Udało mnie się tylko zrozumieć to, że
budowałam coś z papieru. ~*Pewnie swój mózg i dlatego jesteś taka
niedojebana.*~ ~Fajna hipoteza. xD~ ~*Wiem,
ale w Opkolandii mogłaby okazać się prawdą. xD*~ ~W sumie, po tej krainie wszystkiego można by się spodziewać.~ No,
w sumie to coś, w czym brałam udział, było inspirowane „Poradnikami Uśmiechu”, więc nie dziwne, że papier był. Owy trwał,
uwaga, dwanaście minut. ~Ło chłolera, to
strasznie długo. Nawet oryginalne „Poradniki Uśmiechu” tyle nie trwają.~ ~*Może Gregory chce
być fejmem w Internecie, ale znudziło mu się bycie edgy lordem lub granie w
Roblox albo jedno i drugie.*~ ~Ciekawe,
ile daliby mu lat w więzieniu za porywanie ludzi tylko po to, aby być nowym
bogiem Internetu.~ ~*Ja bym dała sto + krzesło elektryczne na końcu. xD*~ ~Cudowny wyrok, chciałbym taki. xDDDDD~ ~*;”””DDD*~
No nie powiem, jak na takie pojebaństwo, to aż za dużo. Oczywiście samo
nagrywanie trwało dłużej, gdyż wiadomo, że popełniałyśmy błędy~, za które grożono nam wysłaniem do
piwnicy Pedobeara.~. ~*Jestem pewna, że oni wszyscy mają więcej niż
osiemnaście lat. xD*~ ~L~ ~*Won xDDD*~ ~;”””D~
Po skończeniu nagrywania, o dziwo, pozwolono
wszystkim aktorom wyjść na chwilę z budynku, ~Ach, jaki ten Gregory łaskawy. A właśnie, przypomniałem sobie, że
jeszcze nie spuściłem dzisiaj Sezorisowi wpierdolu! Nadrobię w czasie przerwy.~
~*Biedny Sezoris. xD Ale w sumie, po to jest w
bazie, aby wszyscy faceci i nie tylko mogli się na kimś wyżywać. XD*~ ~:D~ ~*Ty to robisz nagminnie,
pierdolcu. xD*~ ~Wiem ;”””D~
ale mogliśmy poruszać się tylko pomiędzy budynkiem, a płotem, który tam był. ~*;”D*~
Z zewnątrz, owe studio wyglądało trochę jak Dworzec Centralny w Warszawie. ~*Widać
Gregory też lubi pociungi.*~ ~Pociungi?
xDDD~ ~*No co? :D Słowotwórstwo! :D*~ ~Ja
pierdolę. xDDD~ ~*;”D*~ Mimo wszystko, zaczęłam sobie chodzić i
rozmyślać o tym, co mogło mnie czekać w przyszłości. ~Śmierć cię czekała. No co? Główna bohaterka też kiedyś umrze i to
nawet w tym opku, ale nie w trakcie trwania jej opowieści.~ ~*Ważne,
że zdechnie.*~ ~To najważniejsze.~
Lecz, parę minut potem, usłyszałam głos
Claire, która mówiła:
~*–
intercede*~
~Od dzisiaj tak właśnie zatrzymuje się
ludzi. xD~
~*:D*~
- Czekaj!
Po tym poleceniu, ~To była raczej prośba, a nie polecenie, no ale OK.~ przystanęłam.
Kilka sekund potem, podbiegła ona do mnie, po czym zaczęłyśmy razem przechadzać
się po dworze. ~*Ważne, że znalazła tu sobie jakąś BFF, a nie
to co główna bohaterka opowiadania „Początki
bywają brutalne.”.*~ ~Weź mi nawet o
tym gównie nie przypominaj. ;_;~ ~*Fakt, złe wspomnienia. ;_;*~
W pewnym momencie zaś, rzekła:
~– interlock~
- Dziwne było to, w czym musiałyśmy dzisiaj
grać. ~Ogólnie te wszystkie odcinki będą
pojebane.~
~*– investigate – stwierdziłam*~
- I to o wiele dziwniejsze od pierwszego
odcinka. W ogóle, po co oni to nagrywają? ~*W sumie, pytanie dobre.*~ –
Spytałam
~– Investigate and report. – odpowiedziała~
- Nie wiem, czy to prawda, ale słyszałam, że
chcą zdobyć w Internecie większą sławę niż „Poradnik
Uśmiechu”. ~*Mówiłam, że Gregory chce być bogiem
Internetu? Mówiłam.*~ No, jak tak patrzę na to, co każą nam robić,
to może im się udać. ~*Chyba do końca im się nie uda, z tego co
pamiętam. Znaczy te filmy będą popularne, ale fejmem chyba nie przebiją „Poradników Uśmiechu”. Jest to
wspomniane na końcu FanFiction, z tego co pamiętam.*~ ~Zobaczymy jak kiedyś, w dalekiej przyszłości, dojdziemy do ostatnich
rozdziałów.~ I jeszcze to twoje sztuczne oko, które po
obróbce filmu na pewno wygląda strasznie.
~*– is now – zauważyłam*~
- Ty, faktycznie. Zupełnie zapomniałam o
wyglądzie mego drugiego oka.
~– isolate – spytała~
~*No ja tu pytania nie widzę. xD*~
~Walić to. xD~
- W ogóle, to co ci się w nie stało?
~*– jury – odpowiedziałam*~
- Raz spadłam z dużej wysokości i po upadku co
prawda przeżyłam, ~Co jest oczywiste,
skoro tu stoisz, więc nie wiem po co o tym wspominasz.~ ~*Pewnie
po to, aby podkreślić jaka jest zajebista.*~ ~._.~ ~*Wiem ._.*~ ale moje naturalne oko mi wypadło. ~;”””D~ Dlatego mój, niestety już
zmarły, ukochany ~*Jestem pewna, że Breen jest szczęśliwy, że
nie musi dalej marnować sobie życia z tą pizdą.*~ ~Widzę, że bardzo lubisz swoją OC. xD~ ~*To jest najbardziej
wkurwiająca Mary Sue jaką stworzyłam.*~ ~Właśnie
przekonałem się przez tyle rozdziałów. ._.~ stworzył mi o takie oko.
~– king – skomentowała~
~*BOŻE, TO TAK BARDZO NIE PASUJE!
X””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem x”””””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
- Współczuję…Ale zapewne to sztuczne oko też
jest fajne!
~*– Attention
Stabilization Team leader. Report de-serviced unit to sterilized body count
ratio for reinforcement, reward, or removal processing. – wyjaśniłam*~
~To nam wiele powiedziało. xD~
~*A nie?*~
~NIE x””””D~
~*;””””D*~
- A i owszem, że jest. Posiada wiele funkcji,
których normalne nie ma. Można powiedzieć, że to taki komputer pełniący funkcję
oka. ~*Może mając takie oko miałabym najlepsze
oceny w klasie.*~ ~Zapewne takie oko jest
marzeniem każdego maturzysty, który chce zdać maturę z matmy i z roszerzeń. xD~
~*Nie zdziwiłabym się, gdyby tak było. xD*~
Później, porozmawiałyśmy ze sobą jeszcze
godzinę. ~Po co pisać, o czym
gadałyście. To by wymagało czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.~ Po
tym czasie, kazano nam wszystkim wracać do studia nagraniowego. ~:D~
Już się bałam, co mogło mnie czekać niebawem.
W końcu, po tym miejscu wszystkiego mogłabym się spodziewać… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, przerwa i idziemy analizować kolejne
dwa rozdziały na dzisiaj.*~
~Swoją drogą, dlaczego robimy przerwę
po dwóch rozdziałach, a nie po jednym?~
~*Aby wyrobić się z analizą o sensownej porze,
a nie siedzieć nad tym do siedemnastej.*~
~K~
~*Leń*~
~;”””D~
_________________________________________
Rozdział XXXIV – Inspiracje z
Czarnobyla.
~Fajny
tytuł. xD~
~*Wiem, ale skoro taki dałam, to
znaczy, że pasuje do rozdziału.*~
~Niby
wiem, ale i tak. xD~
Tego dnia już właściwie nic, związanego z
nagrywaniem tych filmików, mnie nie spotkało. ~Nie dziwne, bo z tego co da się zauważyć, to nagrywają tam jeden
filmik na dzień. Co też nie jest dziwne, bo jednak takie nagrywanie trochę
zajmuje.~ Jednak widziałam, że Gregory przygotowywał nagłośnienie, co
mogłoby znaczyć, że kolejny filmik miał być jakimś teledyskiem do jakieś
piosenki. ~*Bowiem jak już inspirować się Krainą Grzybów
to po całości.*~ Mimo wszystko, przez cały dzień miałam spokój
oraz rozmawiałam z Claire. ~Bo co innego
mogłabyś w owym miejscu robić.~ Była ona moją jedyną koleżanką w tymże
miejscu. ~*Zawsze mogłabyś się zapoznać z pozostałymi
aktorami, ale to wymagałoby czasu i pomysłów na dialogi, a nie o to chodzi w
opkach.*~ ~Niestety L~ Gdy zaś nastała noc, nie mogłam spać
do północy. Nie wiedziałam, czy to było ze strachu o to, co mogło mnie czekać,
czy też po prostu ta trucizna jakoś wpływała na mój sen. ~*No
tego akurat z opka się nie dowiemy, więc możemy sobie tylko gdybać.*~
Mimo wszystko, o godzinie dwudziestej czwartej, usnęłam.
Następnego dnia, obudziłam się o tej samej
godzinie, co wczoraj. Mimo, iż nie słyszałam kroków, postanowiłam udać się tam,
gdzie zwykle. ~*Szybko się uczysz, z tego wniosek.*~ ~A szkoda, bo chciałbym poznać jakieś konsekwencje
tego, gdyby się nie zjawiła.~ ~*To wymagałoby czasu i pomysłów, a przecież
wiesz, że nie o to chodzi w opkach.*~ ~Niestety
L~ Było tam jeszcze dwóch aktorów, poza
mną. Mianowicie Claire i jakiś mężczyzna, co znaczyło, że dzisiaj mieliśmy grać
jako trio. ~No co ty nie powiesz.~ Wiem,
że może powinnam zrobić to wcześniej, ale opiszę wam wygląd mej koleżanki. ~*Lepiej
późno niż wcale.*~
Była ona niższa ode mnie oraz szczupła. Miała
średniej długości, ciemnobrązowe i pofalowane włosy oraz szare oczy. ~*Dobrze,
że nie miała czerwonych oczu, tak jak nasza edgy Mary Sue.*~ Na
sobie miała założoną ciemnozieloną bluzkę z jakimś czarnym wzorem, który mi
kojarzył się z układem nerwowym człowieka, ale mogły to być na dobrą sprawę
jakieś gałęzie drzew. ~*Moja wina, że jak się odpowiednio zrobi
zdjęcie gałęziom drzew, to wygląda to jak układ nerwowy człowieka?*~ ~Mnie też się takie zdjęcia z tym kojarzą.~ ~*Musimy
się zacząć leczyć.*~ ~To pewne. xD~ Na
nogach miała krótką, fioletową sukienkę, która była tak odstająca jak dół
sukienki baleriny oraz czarne rajstopy. Posiadała również brązowe buty na
niewielkim obcasie. ~Ważne, że ponownie
mamy jakiś opis.~ ~*CUD! \O/*~
Jednak, chwilę później, przyszedł Gregory i,
widząc że już się zjawiliśmy, kazał charakteryzatorom nas odpowiednio
wystylizować. ~*Ziomek chyba naprawdę pragnie tego fejmu,
skoro zatrudnił cały sztab charakteryzatorów, zapewne jeszcze gości od
oświetlenia, nagłośnienia i tak dalej.*~ ~Czego
to się nie zrobi dla fejmu.~ Ubrania mieliśmy, co prawda, takie same, ale
mnie i Claire mocniej umalowano oraz wstrzyknięto nam jakąś inną, czerwoną
ciecz, która również paraliżowała mięśnie oka, ale u mnie spowodowała także to,
że przez moje zdrowe oko zaczęłam widzieć na czarno-biało, a mój sztuczny
narząd wzroku ~Ło chuj! Synonimy w opku!
Cud! ***.***~ ~*Będzie idealny tydzień! \O/*~ to
w ogóle się wyłączył, przez co widziałam na jedno oko. ~:D~
Następnie, gdy wszyscy byli gotowi, zaczęliśmy
nagrywanie. Dzisiejszy filmik to, rzeczywiście, był teledysk, jednak bardzo
porąbany ~*Co nikogo z czytelników nie powinno
dziwić.*~ i, z tego jak nas nagrywali, widziałam dużo
momentów, które mogły być zainspirowane katastrofą w Czarnobylu. ~Szczerze to nie zdziwię się, gdyby tak
było. W samej popkulturze jest sporo dzieł tym zainspirowanych, na przykład
jeden odcinek „Szklanej Pułapki” dzieje się właśnie w Czarnobylu. Pal licho, że parę
hipernierealistyczności tam jest, ale sam odcinek fajny.~ ~*Wiem, też go
oglądałam.*~ ~Pamiętam, bo wkurwiałaś się
na hipernierealistyczności.~ ~*Co się dziwisz? No, bo ja rozumiem, że chyba
tam dwóch bohaterów w pewnym momencie musiało przeżyć, więc nie mogli
pierdzielnąć z wysokości o beton, ale KURWA MAĆ, CO W TYM PIERDOLONYM BASENIE
ROBIŁA WODA?!*~ ~O tym mówiłem. xD~ ~*Hehe
:D*~ Za wiele z tego, co my tam robiliśmy, nie
pamiętam, ~Bowiem inaczej trzeba byłoby
opisać, co się działo, a w Opkolandii nie o to chodzi.~ ale jak na teledysk
przystało, dużo tańczyliśmy. Sam filmik trwał z trzy minuty, które dla mnie
ciągnęły się w nieskończoność. ~*Nie dziwne. Zdziwiłabym się, gdyby ci się to
podobało.*~
Po tym czasie, gdy skończyliśmy, moje sztuczne
oko ponownie się włączyło, a na to naturalne znów zaczęłam widzieć kolory. ~Jestem ciekaw, jak te trucizny działają.~ ~*Ja
też, ale nawet tego nie wymyśliłam.*~ ~;=;~
~*Wiem ;=;*~ Nie miałam zielonego pojęcia, co oni mi tam
wstrzyknęli, ale trochę bałam się o moje życie. ~Niestety, to opko jest idealnie zabezpieczone, abyś nie umarła.~ Mimo
wszystko, po zakończeniu, byliśmy, ekhm, wolni.
~:D~ Zaczęłam więc, zamyślona,
chodzić po studiu. ~*Bowiem co innego miałaś do roboty w tym
miejscu.*~ W pewnym momencie zaś, zobaczyłam że podbiegła
do mnie Claire. ~Jakby to Ramoninth z
opka nie mogła się pierwsza pofatygować.~ ~*Czego ty się po Mary Sue
spodziewasz?*~ ~A, no fakt. ;=;~ Widząc
ją, spytałam:
~– level 5 anti-civil activity~
- Wiesz może, co to za czerwona ciecz, którą
nam wstrzyknęli? ~*Nie ma to jak przyjemne rozpoczęcie rozmowy
z koleżanką.*~ ~Jak widać, w Opkolandii
każdy sposób jest dobry.~
~*– line – odpowiedziała*~
- Nie mam zielonego pojęcia, ale przez nią
zaczęłam na te trzy minuty widzieć w podczerwieni. ~Przynajmniej wiemy, że te ich trucizny działają na różnych ludzi
inaczej. Zawsze coś.~ – Odpowiedziała
~– lock – stwierdziłam~
- A to ciekawe, bo ja, na moje zwykłe oko,
zaczęłam widzieć wszystko w kolorach czarnym i białym, a sztuczne to już w
ogóle się wyłączyło. ~*Swoją drogą, mam plan, aby mej OC do
FanFiction „Kroniki Kombinatu” w
pewnym momencie, z pewnego powodu, którego nie mogę podać, bo to będzie spoiler,
dać takie sztuczne oko jakie ma Ramoninth z tego opka. Przyda się do jednego
wątku.*~ ~Ooo nieee. Ja już wiem, co to
za wątek i nie jestem szczęśliwy. xD~ ~*;”D A w ogóle:
– Protection Team: lock down your location: sacrifice
code. – odparła*~
- Z tego wniosek, że na każdego działa
inaczej. Jednak, znając to miejsce, na sto procent jest to jakaś trucizna. ~*Na sto procent tak jest.*~
~– lost bio signal for Protection Team unit – dodałam~
- Już się boję, co po tych wszystkich
truciznach w przyszłości będzie z moim zdrowiem. ~Zapewne nic, boś Mary Sue.~ ~*Niestety…A tak BTW.:
– nine – stwierdziła*~
- Może zyskasz jakieś supermoce, jak to zwykle
w filmach bywa? ~*Bym coś napisała, ale jak to zrobię, to
będzie to spoiler i mnie zabijecie.*~
~– non-citizen – odpowiedziałam~
- Chciałabym, ale na razie wystarcza mi moja
niekontrolowana umiejętność widzenia przyszłości. ~*Zawsze
mogłabyś kiedyś nauczyć się ją kontrolować, ale jak widać nie spieszy ci się do
tego.*~ ~W końcu to Mary Sue,
niepotrzebne jej to.~ ~*Jak widać…A poza tym:
– non patrol region – zawołała zdziwiona.*~
~Nie wiem, jak można zawołać te trzy
słowa ze zdziwieniem. xD~
~*Ja w sumie też nie, ale w Opkolandii
wszystko jest możliwe.*~
~W sumie…~
- TO TY TAK UMIESZ?!
~– 51 non-sanctioned arson – opowiedziałam~
~*Nie za długa ta opowieść. xDDD*~
~Wiem xD~
- Wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale tak. Niestety,
jak na razie pokazuje mi tylko same nieprzyjemne zdarzenia, ~To do cholery naucz się kontrolować tę
zdolność, to będziesz widziała też te przyjemne zdarzenia, a nie narzekaj.~ ~*Najbardziej
wkurwiający typ Mary Sue Attack*~ ~Właśnie
zdążyłem zauważyć. ._.~ jak choćby śmierć mojego jednego, a potem
drugiego ukochanego. Przyszłości zmieniać nie mogę, ~*I
dobrze, bo inaczej byłabyś większą Mary Sue niż jesteś.*~ więc
oboje już nie żyją. Bo gdyby żyli, nie byłoby mnie tu. ~No i akcja nie mogłaby lecieć do przodu, jak zapewne wiadomo.~
~*– officer – zawołała*~
~No dobra, to mogę sobie wyobrazić
zawołane. xD~
~*Ha! :D*~
- OMG, mam do czynienia z nadprzyrodzoną
osobą! ~A ta od razu jej wierzy. Ja
pierdolę. =_=~ ~*Niestety, postacie w opkach to najczęściej
debile.*~ ~Widzę właśnie. A tak w ogóle:
–
officer closing on suspect – zakończyłam~
- Oj tam zaraz nadprzyrodzoną. Ja posiadam
tylko taką umiejętność. ~*No ale to jednak do pospolitych się nie
zalicza. Chociaż w sumie, w Opkolandii to kto ci tam wie.*~
Mimo wszystko, rozmawiałyśmy jeszcze na różne
tematy. ~Bo po co pisać, na jakie. To by
wymagało czasu i pomysłów, a w opkach przecież nie o to chodzi.~ Przyjemnie
mnie się z nią gadało, szczególnie że tutaj była to jedyna osoba, do której
mogłam się odezwać. ~*Zawsze mogłabyś zapoznać się z pozostałymi
aktorami, ale jak wiadomo to wymagałoby czasu i pomysłów, a w Opkolandii to
jest niedopuszczalne.*~ Może dzięki temu tam nie oszalałam. ~A chciałbym przeczytać o tym, jak ona tam
powoli odchodziła od zmysłów.~ ~*Każdy by chciał, ale to za wysoki
poziom jak na opko.*~ ~Niestety L~ Jednak ciągle bałam się tego, co mogła
przynieść mi przyszłość… ~DUN DUN
DUUUN!~
_________________________________________
Rozdział XXXV – Pogadajmy o włosach.
~*Ja swoje muszę dzisiaj umyć.*~
~Ja
tam myłem rano, więc nie muszę.~
~*Z chęcią zrobiłabym tak samo, ale
przez to pierdolone EDB nie miałam czasu.*~
~Spalić
EDB.~
~*Jestem za, ale akurat dzisiaj, mimo
iż przez prawie półtorej godziny męczyłam się, aby z telefonu dodać na Wattpad
rozdział, to było ciekawie. Mówiliśmy o ewakuacji.*~
~Jestem
dobry w tym temacie. :D~
~*No chyba w alternatywnym świecie.
xD*~
~;”””D~
Dzisiaj nie mogłam zasnąć do godziny
dwudziestej trzeciej. ~Przynajmniej może
się wyśpisz.~ Akurat dzisiaj było to usprawiedliwione przez to, że około
godziny dwudziestej pierwszej, obraz przed oczami zaczynał mnie się rozmywać. ~*Twojej
niekontrolowanej umiejętności jasnowidzenia też może zacząć się nudzić, więc
nie marudź.*~ Wiedziałam, że to oznaczało tylko tyle, iż
szykowała się kolejna wizja przyszłości. ~Wiemy,
nie musisz podkreślać oczywistego faktu.~
~*”one” – pomyślałam*~
~TAK BARDZO TEMATYCZNIE! X””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Wiem x”””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
„Co tym razem ta umiejętność zamierza mi
pokazać? To, że tu umrę? ~Niestety
obecnie to nie może się wydarzyć, bowiem większa część opka jest przed tym
zabezpieczona.~” – Pomyślałam, nieco zirytowana.
Jednak, o dziwo, ta wizja była wyjątkowo miła.
~CUD! ***.***~ ~*BĘDZIE
IDEOLO TYDZIEŃ! \OOO/*~ Otóż, zobaczyłam w niej to, że w przyszłości
uciekłabym z tego przeklętego studia. ~*To jest do przewidzenia, bowiem
jesteśmy dopiero w rozdziale trzydziestym piątym z siedemdziesięciu, a
opowiadanie ma do zaliczenia jeszcze dwa uniwersa.*~ Nie
będę wam jeszcze spoilerować jak to się stało, aby nie mówić tutaj tego, co
nastąpiło dopiero później. ~*Miło, że w końcu oszczędzasz nam
spoilerów.*~ ~W końcu warto się uczyć na
błędach, co nie?~ Cieszyłam się, że chociaż raz ta zdolność
pokazała mi coś przyjemnego. ~*Widać już przywykła do tego, że należy do
największej edgy Mary Sue w dziejach Wszechświata.*~ Lecz,
gdy ona minęła, około godziny dwudziestej trzeciej, wreszcie, zasnęłam. ~Jak mówiłem, to dobrze, może się w końcu
choć trochę wyśpisz.~
Następnego dnia, obudziłam się o tej samej co
zwykle porze. ~*Bowiem w tym miejscu nie miałaś wyboru.*~ Po
wstaniu, udałam się do tego samego pomieszczenia, w którym nagrywane były te
chore filmy. ~Bowiem co innego mogłabyś
zrobić w tym miejscu. Znaczy mogłabyś próbować uciekać, aby przyspieszyć
przyszłość, ale tak logiczne rozwiązania nigdy nie przychodzą do głowy
bohaterom opek.~ ~*Niestety. Nie wiem, ile jeszcze będzie trwał
ten wątek, ale wiem, że od rozdziału czterdziestego trzeciego zaczyna się
kolejny, więc zapewne stosunkowo niedługo.*~ ~Zawsze coś.~ Będąc tam, zobaczyłam że oprócz mnie, była
tylko moja koleżanka, Claire. ~*Ona chyba jest drugą główną bohaterką, skoro
pojawia się w każdym odcinku.*~ ~Jak
widać tak jest. Bowiem bez BFF Ramoninth z opka rozdziały nie mogłyby powstać.
-_-~ ~*Jak widać. ._.*~ No to przynajmniej wiedziałam, że za wiele
osób nie miało grać w tym, już czwartym, odcinku. Mimo wszystko, parę minut
później, przyszedł Gregory. ~Wielka
szycha we własnej osobie.~ Widząc, że już się zjawiłyśmy, oddał nas w ręce ~pedofili~ charakteryzatorów. ~*A
ten znowu swoje. xD*~ ~;”””D~
W dniu dzisiejszym zostałyśmy lekko umalowane
oraz wstrzyknięto nam dwa płyny. ~Ła!
Szaleństwo!~ Ten sam, co wczoraj, czyli ten powodujący u mnie, poza
paraliżem oka, wyłączenie się mego sztucznego oraz widok na czarno-biało przez
naturalne oraz jakąś nową ciecz, która spowodowała, że moje piękne, białe włosy
sczerniały. ~*Nawet Gregory wie, że jesteś Mary Sue i
chciał cię choć na chwilę oszpecić, skoro miał taką możliwość.*~ ~Jak ty bardzo lubisz swoją OC. xD~ ~*Nienawidzę
tej Mary Sue. Trzeba przerobić ją na coś kompetentniejszego.*~ ~Nie dziwne, bo ja też nie lubię Ramoninth z
opka.~ Chociaż tym za bardzo się nie zmartwiłam,
ponieważ po nagrywaniu wszystko wracało do normy. ~Ależ naturalnie. ;=;~
Jednak, kiedy byłyśmy już gotowe, zaczęto
nagrywać. Ten filmik był o wiele bardziej porąbany niż trzy pozostałe. ~Co nie jest dziwne, skoro te filmiki są
inspirowane „Poradnikami Uśmiechu”.~ Rozumiałam tylko tyle, że akcja obracała się
wokół włosów i chyba jakiegoś spalenia, o czym mogło świadczyć to, że dzisiaj
zmieniono mi ich kolor na czarny. A tak poza tym, to ponownie nie mogę wam
opisać, co się działo, gdyż nie rozumiałam, co robiłam. ~*Bowiem
gdybyś choć trochę opisała to co robiłaś, to świat by się zawalił, bowiem
jesteśmy w opku.*~ Czasami zastanawiałam się, że to może i
dobrze, że prawie nic nie pamiętałam z tego, co było nagrywane. ~A czy czasem nie wspomniałaś przed chwilą,
że po prostu nie rozumiałaś tego, co zostawało nagrywane? Jej! Niespójności!~ Zaś
sam filmik trwał jakieś sześć minut. ~*Przynajmniej teraz czas pasujący do
trwania prawilnych „Poradników Uśmiechu”.*~
Sześć długich i nieco męczących minut.
Po zakończeniu nagrywania, ponownie efekty
działań wstrzykniętych mi płynów minęły, ~Serio,
chciałbym się dowiedzieć, jak te trucizny działały.~ ~*Chyba
każdy by chciał, ale to za wysoki level jak na opka.*~ ~Niestety L~ a ja i Claire miałyśmy wolną resztę
dnia, jednak nie mogłyśmy wychodzić poza budynek. ~:D~ Żeby się nie nudzić, zaczęłam chodzić po budynku i rozmyślać
na różne tematy. ~*Cholera, czy ta menda nie mogłaby choć raz
po nagrywaniu od razu zagadać swoją jedyną koleżankę w tej zapyziałej norze?*~ ~To by wymagało więcej czasu i pomysłów na
zaczęcie rozmowy, a w opkach przecież nie o to chodzi.~ ~*;=;*~ ~Wiem ;=;~ Po
jakimś czasie, usłyszałam taki dźwięk, jakby ktoś biegł w moją stronę, a
następnie głos mej koleżanki, która mówiła:
~– Outland zone~
- Zaczekaj!
Słysząc to, od razu przystanęłam i zaczekałam
na nią. ~*Bowiem tak nakazuje kultura.*~ Chwilę
potem, gdy podbiegła do mnie, zaczęłyśmy razem chodzić. Ona zaś, powiedziała:
~*– patrol*~
- Coraz bardziej porąbane robią się te filmy,
co nie? ~*To akurat jest fakt znany każdemu z was,
więc nie wiem, po co o to pytasz. Ja wiem, że jakoś trzeba zacząć rozmowę, ale
zawsze można to zrobić inaczej.*~ ~No
niby tak, ale opko wymaga.~ ~*W sumie…*~
~– permanent off-world service assignment – odpowiedziałam~
- No tak, to jest akurat fakt. Po każdym
nagrywaniu nie wiem, co ja tam odpierdalałam. ~Poza faktem, że z tego co mówiłaś, podczas nagrywania też nie wiesz,
co tam robisz, ale walić to.~ – Odpowiedziałam
~*– Notice: Protection
Teams: civic politistabilization index is marginal – stwierdziła*~
- Ja zresztą też, chociaż dzisiaj za wiele nie
robiłam. ~Leń. Nie no, żart, wiadomo że
to nie jej wina, tylko scenariusza i gościa, który go układał. Czyli
prawdopodobnie Gregory’ego.~ Jednak słyszałam, że już zaczęli te filmy
wrzucać do Internetu i, że po montażu i innych takich dodatkach, wygląda to o
wiele straszniej i bardziej popapranie niż tutaj. ~*To
było do przewidzenia.*~
- Jeżeli kiedykolwiek się stąd wydostanę, to
chyba zobaczę je w Internecie, aby dowiedzieć się, w czym byłam zmuszona brać
udział. ~W sumie, zawsze warto wiedzieć,
do czego jest się zmuszonym.~ ~*Chociaż z drugiej strony, czasami
warto żyć w nieświadomości.*~ ~W sumie,
coś w tym jest.~ Chociaż chwila. Wydostaniemy się stąd, bowiem
wczoraj wieczorem miałam kolejną wizję, która właśnie to mi pokazała.
~– 69 possession of resources – zawołała radośnie
Claire.~
~*Nie wiem jak akurat tę wypowiedź można
radośnie zawołać. xD*~
~Magia Opkolandii. :D~
- Jest! Po siedmiu latach! Przydatne są te
twoje wizje. ~*No raz jeden faktycznie, ta wizja się
Ramoninth z opka przydała. A tak w ogóle:
– premature mission termination will result in –
odparłam*~
- Faktycznie, czasem się przydają. Jednak
będziemy musiały jeszcze trochę poczekać. ~Broń
Boże, abyście spróbowały przyspieszyć przyszłość.~ ~*Za
wiele od opka wymagasz.*~ ~Wiem,
niestety. L~
Później, porozmawiałyśmy ze sobą jeszcze przez
dość długi czas. ~*A jako iż jesteśmy w opku, nie zostanie nam
wyjaśnione, o czym dokładniej rozmawiały.*~ Ja zaś, mimo iż wiedziałam, że nie
zginęłabym w tamtym miejscu, bałam się tego, co mogło mnie czekać w następnych
dniach… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, dłuższa przerwa i analizujemy ostatni
rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bowiem to opko zaczyna
mnie nudzić.~
~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko
ciebie.*~
_________________________________________
Rozdział XXXVI – Niestety, prawidłowa
odpowiedź brzmi „Pies Zbigniew”.
~Zmienię
Sezorisowi imię na Zbigniew. :D~
~*Boże, ty sadysto. xD*~
~No
co? Nienawidzę Sezorisa. :D~
~*Nie dziwne, tego zjeba nikt nie
lubi, ale bez przesady! xD*~
~:D~
Tej nocy, wyjątkowo, zasnęłam o godzinie
dwudziestej pierwszej. ~Ło, ktoś tu się
wybitnie wyśpi.~ W tym miejscu było to naprawdę niecodzienne, zważywszy na
to, że najwcześniej zasypiałam około godziny dwudziestej drugiej-dwudziestej
trzeciej. ~*Wyjątki też czasami mają prawo się
zdarzyć.*~ Jednak znaczyło to, że może w końcu wyspałabym
się na kolejny, męczący dzień. ~No
właśnie.~
Następnego dnia, obudziłam się o tej samej
godzinie, co zwykle i udałam do pomieszczenia, w którym nagrywane było to chore
porąbaństwo. ~*Bowiem co innego mogłaby zrobić w tym
miejscu.*~ ~Zawsze mogłaby spróbować
uciec, aby przyspieszyć przyszłość.~ ~*Tak logiczne rozwiązania nigdy nie
przychodzą do głów bohaterom opek.*~ ~Niestety
;=;~ Będąc tam, ujrzałam również Claire, jakąś inną
aktorkę, której nie znałam i, co było wyjątkowe, jakieś zwierzę, a konkretniej
psa. ~To już nawet psy ten psychol
porywa aby zdobyć fejm w Internecie? Jeeezu, to idzie za daleko.~ ~*Bez
przesady, podejrzewam że po prostu na przykład znalazł tego psa w schronisku
lub błąkającego się po ulicy, a nie zabrał go właścicielowi.*~ ~W sumie prawdopodobnie tak było, ale po tym
miejscu można by się wszystkiego spodziewać.~ ~*W sumie racja.*~ Z
tego, co się później dowiedziałam, owy psiak nazywał się tak, jak w piątym
odcinku „Poradnika Uśmiechu”, czyli
Zbigniew. ~W końcu inspirowanie się musi
być.~ Mimo wszystko, chwilę potem, przybył Gregory. Kolejną dziwną rzeczą
było to, że wyjątkowo, nie był ubrany cały na czarno, gdyż miał dżinsowe
spodnie oraz brązowe buty. ~*Może chciał choć raz ubrać się też na jakiś
inny kolor, a ty od razu dramatyzujesz.*~
Jednak, kilka chwil potem, kiedy zobaczył, że
wszystkie potrzebne osoby przybyły, na nowo oddał nas w ręce ~pedofili~ charakteryzatorów. ~*No
do cholery. xD*~ ~;”””D~ Dzisiaj,
wstrzyknięto nam zwyczajny płyn, który tylko paraliżował mięśnie oka, ~*To
znaczy, że ten płyn nie był zwyczajny, skoro to robił.*~ a
mnie, dodatkowo, mocno umalowano. Po paru minutach, gdy byłyśmy gotowe, zaczęło
się nagrywanie.
Dzisiejszy filmik był o wiele, wiele bardziej
popierdolony niż poprzednie. ~Nie
dziwne, bo skoro te odcinki są inspirowane „Poradnikami Uśmiechu”, to z każdym kolejnym muszą być coraz
bardziej porąbane.~ Jednak zrozumiałam więcej, niż dotychczas, co
było zaskakujące. ~*Szykujcie się na idealny tydzień! \O/*~ ~CUD! ***.***~ Otóż,
bardzo ogólnikowo chodziło o to, że, w przeciwieństwie do oryginalnego „Poradnika Uśmiechu”, byłam operatorką
telefonu w jakimś, chyba, biurze i odbierałam połączenia. ~*W
przeciwieństwie, bowiem jakby ktoś nie wiedział, w piątym „Poradniku Uśmiechu” Agatka przez sporą ilość czasu była tą…no jak
ta osoba się nazywa…no tą kobietą, co odbiera telefony podczas różnych
telefonicznych gier. Nie pamiętam jak taka osoba się dokładniej nazywa.*~ ~Ja w sumie też nie. Jakby ktoś wiedział, to
niech napisze w komentarzach, bo jesteśmy ciekawi.~ Jedno
z nich było właśnie od tej aktorki, której nie znałam i dalej zaczęło się
popierdoleństwo, którego nie ogarniałam. ~*Bowiem inaczej trzeba byłoby
wymyślać dalej co się działo, a w opkach nie o to chodzi.*~ Jednak,
sam filmik był wyjątkowo długi, jak na standardy akurat tej serii, gdyż trwał
piętnaście minut. ~*Ło cholera, to nawet dłużej niż przeciętny
odcinek „Poradnika Uśmiechu”.*~ Wiadomo,
samo nagrywanie trwało dłużej, aby wszystko wyszło tak, jak powinno. ~To jest wiadome, więc nie musisz tego
powtarzać.~
Po zakończeniu, gdy moje naturalne oko
ponownie przestało być sparaliżowane, okazało się, że dzisiaj, ponownie,
pozwolono nam na trochę wyjść poza studio, ~Bowiem
warto być raz na jakiś czas łaskawym wobec swych niewolników.~ jednak, tak
jak wcześniej, nie mogliśmy przekraczać muru. ~:D~ Mimo wszystko, będąc na zewnątrz, zaczęłam sobie chodzić
dookoła budynku i rozmyślać, co jeszcze czekałoby mnie, gdybym wydostała się z
tego miejsca i wróciła na Ziemię. ~*Ja wiem, ale nie powiem, bowiem to
będzie taki spoiler, że mnie za to spalicie na stosie.*~ ~~*Zamknij ryj i nie spoileruj.*~ ;”””D~
Jednak, moje rozmyślania przerwał czyiś bieg,
a następnie głos mej koleżanki, Claire, która wołała:
~– prepare for final sentencing~
~*Fajny sposób na zatrzymanie kogoś. xD*~
~Wiem :D~
- Poczekaj!
Słysząc to, od razu przystanęłam i zaczekałam
na nią. ~*Bowiem, zgodnie z prawami Opkolandii, nie
mogłaś sama jej zagadać.*~ Kiedy do mnie podbiegła, zaczęłyśmy razem
spacerować. Chwilę potem zaś, powiedziała ona:
~*– All local Protection
Team units: prepare to inoculate*~
- Szczerze powiedziawszy, dzisiejszy odcinek,
w którym musiałyśmy grać, był nawet fajny. ~*Czyli tak jak piąty „Poradnik Uśmiechu”, bowiem w wypadku „Poradników Uśmiechu” piąty odcinek
jest, według mnie, najlepszy.*~ ~Ja tam
wolę drugi.~ ~*Bo żeś pojebany.*~ ~;”””D
A tak w ogóle:
– prepare to receive
verdict – przyznałam~
- Rzeczywiście, mnie też się nawet podobał i
jeszcze rozumiałam z niego więcej, niż zwykle. ~*Dzięki Bogu, to chociaż raz
dostaliśmy jakieś, przynajmniej połowiczne, streszczenie.*~
– Przyznałam
~*– Attention: prepare
visual download of anti-citizen 1 – odparła*~
- Nie ma to jak być aktorami w jakichś filmach
i prawie w ogóle nie rozumieć, co się robi na wizji. ~Witamy w Opkolandii. Będę twoim przewodnikiem.~ ~*Nie
polecam, tak jakby coś.*~ ~;”””D~ ~*Nie
ma z czego się cieszyć, pojebie. XD*~ ~;””””””””D
A tak na marginesie:
–
preserve – skomentowałam~
- Jednak w tym wypadku to nie jest dziwne,
gdyż wszystko, z odcinka na odcinek, staje się bardziej popieprzone. ~*Jak
nakazują prawa „Poradników Uśmiechu”.
A w ogóle:
– pressure – zaczęła Claire.*~
- Tak w ogóle, nieco odchodząc od tematu
filmów, zastanawiam się, co będę robiła, gdy już stąd uciekniemy. ~Jak ona wierzy Ramoninth z opka, że się
wydostaną. Czy nie lepiej podejść do tego z ograniczonym zaufaniem? To byłoby
realistyczniejsze.~ ~*W Opkolandii nie istnieje coś takiego jak
realizm.*~ ~Ale się rozpiszę w analizie
końcowej.~ ~*;_;*~ ~;”””D~ Prawdopodobnie
wrócę do swojego domu, ale dalej to nie wiem. ~*Zapewne, jak każdy normalny
człowiek, zaczniesz wieść normalne życie jakie wiodłaś przed porwaniem, ale co
ja tam wiem.*~
~– production block – kontynuowałam~
- Ja też nie mam pojęcia, szczególnie że jako
takiego domu to ja nie mam. ~*Nie ma to jak przyznawać się przed swoją
BFF, że jest się bezdomnym.*~ ~Zgodnie z
prawami dwudziestego pierwszego wieku, w tym momencie Claire powinna przestać
się z nią zadawać.~ ~*Ogólnie Claire powinna nie zadawać się z największą
Mary Sue na świecie.*~ ~To też prawda.~
~*– promoting communal unrest – spytała*~
~Gdzie ty tu widzisz pytanie,
niedojebie? xD~
~*;”””D*~
- To znaczy, że mieszkasz pod mostem? ~Boże, jaka ona miła. xD~ ~*Co
nie? :D*~
~– prosecute – odpowiedziałam~
- Nieee…Po prostu dużo czasu spędzałam w
Europie, w czasie kiedy pochodzę ze Stanów Zjednoczonych ~*Lepiej
późno niż wcale dowiedzieć się, z jakiego kraju pochodzi główna bohaterka.*~ i
dużo przebywałam w różnych miejscach Europy, więc jedyne miejsce, w którym
mieszkałam to mój pojazd, którym zresztą tu przybyłam ~Bowiem na piechotę to raczej nie mogłabyś dostać się do tej krainy.
Chociaż po Mary Sue można by się wszystkiego spodziewać.~ i dlatego.
~*– 507 public non-compliance – zakończyła*~
- Aaa…W sumie, jakbyś była bezdomna, to raczej
nie miałabyś możliwości aby się tu dostać. ~No
właśnie.~
Później, porozmawiałyśmy ze sobą jeszcze na
różne tematy. ~*Ale nie zostało powiedziane na jakie, gdyż
wymyślenie ich zajęłoby za dużo czasu oraz wymagałoby pomysłów.*~ Po
godzinie, gdy kazano nam wrócić do studia, również chodziłyśmy sobie i
rozmawiałyśmy. ~Bowiem co mogłyście
innego robić, skoro ucieczka i przyspieszenie przyszłości nie przyszło wam do
głów.~ Jednak ja, ciągle obawiałam się o następne dni oraz przyszłość,
która miała nadejść po ucieczce z tego przeklętego miejsca… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj. Mówiłam,
że jak będziemy robić przerwę po dwóch rozdziałach, to wyrobimy się o sensownej
porze? Mówiłam.*~
~Faktycznie, raz w życiu miałaś
rację.~
~*EJ!!!*~
~Hehe :D~
_________________________________________
Rozdział XXXVII – Ten dźwięk będzie
nawiedzał mnie w snach.
~*Bowiem kiedy pisałam ten FanFiction,
nie istniało więcej odcinków Poradników Uśmiechu, więc nie miałam co
przerabiać, więc musiałam wymyślać coś nowego.*~
~Mogłaś
wymyślić coś, co uczyniłoby ten FanFiction choć trochę ciekawym. Znaczy nie
żeby coś, mógłby być ciekawy, ale został chujowo napisany.~
~*To właśnie wiem.*~
~Rozpiszę
się na ten temat w analizie końcowej bardziej niż ty o bohaterach. :D~
~*;__________________;*~
~;”””””D~
Tej nocy, wyjątkowo, nie mogłam zasnąć do
drugiej godziny. Ciągle wierciłam się w łóżku i nie mogłam usnąć. Bałam się, że
to, w pewien sposób, była wina tych wszystkich trucizn, które były mi
wstrzykiwane. ~*Nigdy się nie dowiemy, bowiem nawet nie
wymyśliłam, jak miały działać.*~ ~No ja
jebe, czy w twych dawnych opkach wszystkie fajne pomysły musiały być
zaprzepaszczane?~ ~*Jak widać. ;=;*~ ~Ja
jebe. ;=;~ Na szczęście, o godzinie drugiej w nocy,
usnęłam. ~Ktoś tu się wybitnie nie
wyśpi.~ Oczywiście, przez to, spałam tylko trzy godziny, ~Właśnie~ ale zawsze lepsze to niż nic.
Obudziłam się o tej samej godzinie, co zwykle.
~*Bowiem wyboru nie miałaś.*~ Po
wstaniu, standardowo, wyszłam z pokoju i udałam się do miejsca, w którym
nagrywano te chore filmiki. ~Bowiem co
mogłabyś w tym miejscu robić. Znaczy mogłabyś spróbować uciec z tego miejsca i
przyspieszyć przyszłość, no ale po co robić z tego opka coś ciekawego.~ Będąc
tam, standardowo zauważyłam Claire ~*Bowiem co byś zrobiła bez swojej
BFF.*~ oraz dwie inne aktorki oraz dwóch innych
aktorów, których nie znałam. ~Broń cię
Panie Boże, abyś po zakończeniu nagrywania nie mogła zapoznać się z kimś innym
niż tylko z Claire. No ale wtedy opko byłoby ciekawsze, a przecież nie o to
chodzi.~ Czyli, łącznie ze mną, dzisiaj miało grać sześć osób. ~*No
co ty nie powiesz…*~ Woah, czyli szykował się jakiś bardzo duży
filmik. ~Z tego wniosek.~ Mimo
wszystko, parę minut potem, zobaczyłam że przyszedł Gregory. ~A ja dałem mu wpierdol. A nie, sorki, to
nie ten Gregory. Ups. :D~ ~*No do cholery. xD*~ ~;””””D~ Widząc, że wszyscy się zjawili, oddał nas w
ręce ~pedofili~ charakteryzatorów. ~*A
myślałam, że przez ostatni tydzień w końcu się ogarnąłeś. xD*~ ~Hehe :D~
Poza standardową trucizną, wstrzyknięto nam
też jakieś dwie inne. Przez jedną, na moje naturalne oko widziałam wszystko
tak, jakby wylać wodę na rysunek narysowany pastelami, ~To za wiele szczegółów otoczenia widzieć nie mogłaś.~ a przez
drugą moja skóra sczerniała tak, jakby ktoś pomalował mnie całą, oprócz oczu i
włosów, czarną farbą. ~*A może po prostu wyglądałaś tak, jakby ktoś
wepchnął cię do lawy na dwie godziny? A nie, sorki, wtedy jej włosy i oczy też
byłyby w opłakanym stanie. Nie ważne.*~ Inne aktorki umalowano tak mocno, jak
mnie wczoraj. ~:D~
Kiedy skończono nas przygotowywać, rozpoczęło
się nagrywanie filmiku. Szczerze powiedziawszy, był on tak wyjątkowo porąbany,
że NIC, kompletnie NIC nie rozumiałam z tego, co musiałam wykonywać. ~*Bowiem
jakbyś rozumiała choć trochę, to trzeba byłoby to opisać, a to wymagałoby czasu
i pomysłów. A jak wiadomo, w opkach nie o to chodzi.*~ Mogę
wam tylko powiedzieć, że podczas tego wszystkiego słychać było szum, który od
teraz nawiedzałby mnie w snach, tak bardzo był niepokojący. ~*To
ty kiepski zawodnik jesteś. Mnie nawet szum z pierwszego „Poradnika Uśmiechu” nie niepokoi tak, abym bała się zasnąć.
Szczerze, mnie bardzo ciężko przestraszyć do takiego stanu, abym bała się
zasnąć. Stało się to chyba tylko trzy czy cztery razy w mym życiu. Te dwa
pierwsze razy były spowodowane, co może wydawać się śmieszne, przez creepypastę
o Slendermanie. Jednak, kiedy nie mogłam zasnąć przez tę historię miałam chyba
z, ja wiem, dziewięć lat? Coś około, więc hej. A ten trzeci raz to przez ten
jeden niepokojący obrazek z tej analizy, wy już dobrze wiecie który. Serio, po
nim dwie godziny zasnąć nie mogłam, bo bałam się, że mnie się przyśni.*~ ~Hmmm…Chyba dzisiaj w nocy zachce mnie się
iść do toalety.~ ~*ANI SIĘ WAŻ, PSYCHOLU! Twoje oczy w nocy to najgorsze,
co można zobaczyć, gdy idzie się zamyślonym do kuchni. Albo jak się wyjdzie z
kibla w nocy. ;___;*~ ~Wiem ;””””D~ Sam
odcinek trwał wyjątkowo długo, bo pół godziny, ~O choleeera, jak długo. To nawet wszystkie Poradniki Uśmiechu razem
wzięte tyle nie trwają. Chyba. Czekaj, aż sprawdzę…Cofam to, co napisałem.
Wszystkie Poradniki Uśmiechu razem wzięte, oczywiście nie licząc Grzybowych
Melodii, bo to Poradnikiem Uśmiechu nie jest, trwają trzydzieści trzy minuty i
dwadzieścia jeden sekund.~ ~*A
najbardziej rozczarowujący na kanale Krainy Grzybów był Smile Guide Halloween
Special. Znaczy…Obecnie się tego nie odczuje, bowiem zapis ze streama (to był
stream) jest na kanale, ale ja byłam na stream. Czekało się na niego łącznie
nieco ponad pół godziny, a sam stream trwał nieco ponad minutę. Naprawdę, nie
tylko ja byłam tym zawiedziona. Wszyscy, którzy przybyli się rozczarowali.
Możecie sobie zobaczyć zapis ze streama i domyśleć się, co musiały odczuć
osoby, które czekały uradowane pół godziny na początek streama.*~ ~Ten off-top był ciekawszy od opka.~ ~*Wiadomo,
wszystko jest ciekawsze od opka.*~ więc
samo nagrywanie zajęło tak z dwie godziny.
Gdy skończono nagrywać owy filmik, na
naturalne oko zaczęłam widzieć normalnie, a moja skóra przybrała normalny
kolor. ~Chciałbym wiedzieć, jak działały
te trucizny.~ ~*Nie tylko ty, ale z wiadomych powodów się
tego nie dowiemy.*~ ~Niestety L~ Po nagraniu, pozwolono nam chodzić po
budynku, ale nie mogliśmy z niego wychodzić. ~:D~ Od razu zaczekałam na moją koleżankę, Claire ~*Bowiem
co byś zrobiła bez swej BFF.*~ i, gdy podbiegła do mnie, razem zaczęłyśmy się
włóczyć.
~– quick – zaczęła moja koleżanka~
~*Fajny początek rozmowy, nie ma co. xD*~
~Co nie? :D~
- Wyjątkowo długi był dzisiaj ten film oraz tak
porąbany, że kompletnie nic nie rozumiałam. ~*Ale ogólnie miło wiedzieć, że nie
tylko główna bohaterka nic nie ogarniała.*~ ~Zawsze
trzeba szukać plusów, nawet w opkach.~ – Zaczęła konwersację ma koleżanka. ~*Boże,
jakie profesjonalne słownictwo w opku. CUD! \O/*~ ~Będzie idealny tydzień! ***.***~
~*– team: recalibrate socioscan –
powiedziałam*~
- Rzeczywiście, nawet jak na standardy
poprzednich odcinków oraz tego, czym był inspirowany, to jego długość była
duża. ~Jak długość może być duża? Powinno
się po prostu napisać, że był wyjątkowo długi.~ Ja również nie ogarniałam,
co robiłam. ~*Bowiem inaczej trzeba byłoby to opisać, a to
do opek nie pasuje.*~ – Powiedziałam
~– We are receiving conflicting data. – stwierdziła~
- Już się boję, co ma nas czekać w kolejnym
filmiku. Podobno następny ma być już ostatnim. ~*No cóż, skoro są inspirowane
Poradnikami Uśmiechu, to nie dziwne, że ma być ich stosunkowo mało. Co prawda
kiedy pisałam to opko, Poradniki Uśmiechu jeszcze nie były zakończone, no ale spójrzmy
prawdzie w oczy: Wiadome było, że cała seria zbyt długa nie będzie.*~ ~Szacun dla twórców, że w ogóle zrobili
sześć odcinków takiego porąbaństwa.~ ~*Ogólnie Poradniki Uśmiechu mają się
tak: Pierwszy był ciekawy, dość straszny i niepokojący, drugi W PIZDU STRASZNY,
chyba najstraszniejszy ze wszystkich, czwarty wyglądał jak robiony na siłę,
piąty był zajebisty, a szósty bekowy i trochę straszny w jednym momencie.*~ ~Ja bym w ogóle nie wpadł na pomysł
stworzenia czegoś takiego jak Poradniki Uśmiechu.~ ~*Po twym niedojebaniu
polemizowałabym.*~ ~;””D~
~*– 99 reckless operation – spytałam*~
~Gdzie ty tu widzisz pytanie, to ja
nie mam pojęcia. xD~
~*;”D*~
- Serio? Tak szybko?
Zdziwiło mnie to. Spodziewałam się tego, że
byłoby więcej odcinków, a nie tylko sześć, plus jakiś teledysk do tego. ~Przypominam, że to jest inspirowane
Poradnikami Uśmiechu, a już wtedy można było domyślić się, że odcinków za wiele
nie będzie.~ Mimo wszystko, ~*Bowiem nic się nie stało.*~ kilka
chwil potem, Claire odpowiedziała:
~– reinforcement teams: code 3~
~*Bardzo na temat. xD*~
~No co? Lubię cisnąć bekę z tego opka.
:D~
~*W sumie, nie tylko ty. xD*~
- Tak, a przynajmniej z tego, co mi wiadomo. ~*I,
oczywiście, nie wyjaśni się, skąd Claire o tym wiedziała.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=; A tak w ogóle:
– remaining units contain – odparłam*~
- Nie, żebym jakoś się na to skarżyła, czy
coś. Jednak obawiam się tego, co mogą z nami zrobić po całej tej akcji z tym
krótkim serialem. ~*Nie powiem, co się stanie, bo to będzie
spoiler i mnie za to spalicie na stosie.*~ – Odparłam
~– Rank leader: reminder: 100 sterilized credits
qualifies non-mechanical reproduction simulation – zakończyła~
~*Bo nie ma to jak rozmowa na temat. xD*~
~Co nie? :D~
- Wolę nie wiedzieć. ~No ale się dowiesz w swoim czasie, przykro mi.~
Później, rozmawiałyśmy ze sobą jeszcze przez
cały dzień, aż do wieczora.
Naprawę, jeżeli kolejny odcinek miał być
ostatnim, to bałam się, co mogło nas po nim czekać… ~DUN DUN DUUUN!~
_________________________________________
Rozdział XXXVIII – Ogień to zło.
~*Ś.P. Odecia przyznałaby tu rację.*~
~A
ja tam lubię bawić się zapałkami.~
~*Ja tam lubię patrzeć, jak się
wypalają do końca. Moja mama uważa to za pojebane, no ale się nie zna.*~
~Oboje
jesteśmy siebie warci. xD~
~*Co nie? xD*~
Dzisiejszej nocy, nie mogłam zasnąć do godziny
drugiej nad ranem. ~Znowu? No ale w
sumie nie dziwne, w takim miejscu to bałbym się nawet odwrócić, w obawie, że
coś mnie się stanie.~ ~*Ty to mógłbyś wszystko rozjebać
dezintegratorem, więc morda mie tam.*~ ~Cicho
;=;~ ~*;”””D*~ Nie dość, że nie mogłam zasnąć, to jeszcze źle
się czułam. ~:D~ Naprawdę, bałam
się, że to była wina tych trucizn wstrzykiwanych mi do organizmu. ~*Prawdopodobnie
tak było, bowiem to byłoby logiczne, ale z opka się nie dowiemy.*~ ~L~ ~*Wiem L*~
Mimo wszystko, ~Bo nic się nie wydarzyło.~ o godzinie drugiej w nocy, zmęczona
wierceniem się na łóżku, usnęłam. Przez to wszystko, spałam tylko trzy godziny.
~Ktoś tu znowu będzie wybitnie
niewyspany.~
Jednak, kiedy się obudziłam i wstałam,
zobaczyłam że na moje naturalne oko wszystko widziałam na czarno-biało. ~Dobrze ci tak, szmato.~ ~*Jakiś
ty miły w stosunku do niej. No ale nie dziwne. Też jej nienawidzę.*~ ~Każdy z funkcjonującym mózgiem nienawidzi
tej Mary Sue.~ Od razu, nieco wystraszona, mrugnęłam. Nadal
cały pokój był czarno-biały. ~I dobrze
ci tak. Chociaż w sumie, jak tak teraz sobie myślę, to opko o postaci, która od
początku życia lub od pewnego momentu widzi na czarno-biało, a na przykład
później z jakiegoś powodu dostaje sztuczne oczy, przez które zaczyna poznawać
kolorowy świat, byłoby czymś fajnym.~ ~*Niestety, tutaj jej nowa wada wzroku
chyba nie zostanie więcej wspomniana.*~ ~Można
się było tego domyślić. ;=;~ No świetnie, trucizna czy co to tam było, ~Do tej pory byłaś pewna, że to trucizna, a
nagle tej pewności nie masz? Zdecyduj się.~ namieszała mi w oku. Na
szczęście miałam jeszcze to sztuczne, w którym mogłam ustawić sobie widok tak,
żeby nie widzieć tylko w żółtawym odcieniu, ale i na kolorowo, jak normalne
oko. ~*No ależ oczywiście, bo Mary Sue musi mieć
zawsze wszystko ułatwione. -_-*~
Mimo wszystko, ~Jakby KOMPLETNIE NIC się nie wydarzyło.~ wyszłam z pokoju i udałam
się do miejsca, w którym nagrywaliśmy. ~*Dobrze, że ten wątek powoli się
kończy, bowiem nudzi mnie już akcja, która rozgrywa się w tym miejscu.*~ ~Nie tylko ciebie. Ale się rozpiszę o fabule
na końcu.~ ~*No do… ;_;*~ ~;””””D~ Po
znalezieniu się tam, widziałam że dzisiaj obecni byli wszyscy aktorzy, czyli
razem ze mną, pięć kobiet i czterech mężczyzn. ~Z którymi do tej pory nie raczyłaś się zapoznać, niewychowana pindo.~ Chwilę potem, przyszedł do nas Gregory i powiedział:
~*– Reminder: Memory
replacement is the first step toward rank privileges.*~
~Kolejny z gangu niedojebów. xD~
~*;”””D*~
- Mam wam do przekazania tylko jedną
informację. Otóż, odcinek który zostanie dziś nagrany, będzie waszym ostatnim
odcinkiem. ~Końcówka tej wypowiedzi nie
brzmi dobrze.~ ~*Wiem i tak miała brzmieć.*~
Ostatnie trzy słowa nie brzmiały za dobrze. ~*I
właśnie tak miało być.*~ Jednak, po tych dwóch zdaniach, ~Bowiem nic się nie wydarzyło.~ przekazał
on nas w ręce charakteryzatorów.
Mnie umalowano dość mocno, tak jak w odcinku
trzecim. ~Bowiem inaczej trzeba byłoby
wymyślać nowy make up, a to jest niedopuszczalne w opkach.~ Następnie,
wstrzyknięto mi do ciała tę truciznę, która powodowała paraliż mięśni oka oraz
jakąś, która zmieniła kolor mojej skóry na tak granatowy, jakby ktoś pomalował
mi skórę farbą o tym kolorze. ~*Gościu odpowiedzialny za tworzenie tych
trucizn musiał być kreatywnym człowiekiem.*~ ~I wybitnie wykształconym, skoro umiał takie cholerstwa stworzyć.~ ~*Tak,
to też.*~ Kiedy zaś wszyscy byli gotowi, rozpoczęło się
nagrywanie.
Ten filmik był tak porąbany, że już nic nie
rozumiałam z tego, co robiłam. ~Bowiem
inaczej trzeba byłoby akcję opisać, a to wymagałoby czasu i pomysłów, a jak
wiadomo, opko na to nie pozwala.~ Wiedziałam tylko, że akacja kręciła się
wokół ognia i zapałek. Naprawdę, ostatni odcinek był tak porąbany, że po prostu
szok. ~*Widać twórcom się nudziło i stworzyli taki a
nie inny scenariusz.*~ Trwał on jakieś dziesięć minut, ~Też nieco zbyt długo jak na standardy
przeciętnego „Poradnika Uśmiechu”, którymi ten mini-serial był inspirowany.~ ale
ostateczna wersja nagrywana była godzinę. Po tym czasie, nagrywanie zostało
zakończone, a nam pozwolono wyjść na podwórko. ~*Ach, jakiż ten Gregory jest
łaskawy.*~ Od razu zaczekałam, aż Claire podbiegła do
mnie ~Broń Boże, abyś choć raz ty
podeszła do niej.~ i razem wyszłyśmy na zewnątrz.
Na początku, spacerowałyśmy sobie w ciszy.
Jednak, w którymś momencie, moja koleżanka zaczęła rozmowę:
~– Local Protection Team units report on~
- Te trucizny są naprawdę dziwne. Dzisiaj
rano, zaczęłam widzieć w bliskiej podczerwieni. ~Eeej! Wyślesz mi kanikuły przez podczerwień?~ ~*Wypierdalaj,
niedorobie społeczny, mamy już dwudziesty pierwszy wiek. xD*~ ~Walić to. xD~
~*– report, please – odpowiedziałam*~
- Naprawdę? Ja na moje naturalne oko widzę w
kolorach czarnym i białym. – Odpowiedziałam
~– repurposed area – stwierdziła~
- Ty to masz jeszcze o tyle dobrze, że twoje
drugie oko jest sztuczne, więc trucizna nie mogła na nie w żaden sposób wpłynąć
i możesz widzieć także na kolorowo, ~*Bowiem Mary Sue zawsze ma najlepiej,
a jej BFF dostaje wszystko, co najgorsze. Ten schemat się nigdy nie zmieni.*~ ~Jakby nie można choć raz było stworzyć
opowiadania, gdzie to BFF głównej bohaterki dostaje wszystko co najlepsze i
główna bohaterka jej zazdrości, i „przypadkiem” później przyjaciółka kończy dwa
metry pod ziemią.~ ~*Ach, jakiż ty miły. xD*~ ~Wiem ;”D~ ale ja już zawsze będę widzieć wszystko na
biało i czerwono. ~:D~
~*– residential block –
odparłam*~
~Słowa
pocieszenia level expert. xD~
~*:D*~
- Faktycznie, nie pomyślałam o tym. ~Co dość często ci się zdarza.~ Jednak
ja, w mym sztucznym oku, mogę sobie ustawiać, jak chcę widzieć. Mogę nawet
oglądać świat w barwie niebieskiej. ~*No ja pierdolę, ta Mary Sue coraz
bardziej zaczyna mi działać na nerwy.*~ ~Chyba
każdemu zaczyna działać na nerwy.~ ~*To jest najgorsza Mary Sue, jaką można
było wykreować. ;=;*~
~– 148 resisting arrest – zawołała~
~*Nie wyobrażam sobie, jak można to zawołać.*~
~Nie tylko ty, ale walić to.~
- Ty, to fajne musi być!
~*– respond – odparłam*~
- I mogę przeglądać Internet za pomocą tego
oka, robić zdjęcia i inne bajery. ~Zabij
się, jebana Mary Sue.~ ~*Niestety, to opko jest idealnie
zabezpieczone przed śmiercią głównej bohaterki.*~ ~Niestety L A tak BTW.:
–
restrict – zawołała~
- Ja też tak chcę!
W tym momencie, zaśmiałam się i powiedziałam:
~*– restricted block*~
- Jednak to oko ma też swoją wadę. Czasem lubi
się zawieszać ~Mimo iż nie zostało to
nigdzie wcześniej wspomniane, więc z czystym sumieniem można powiedzieć:
Licznik rzeczy biorących się z dupy: 28~ oraz nieco przeszkadza, ale nie
jest złe. ~*Nie marudź, każdy tegoroczny maturzysta
chciałby mieć takie oko.*~ ~Ogólnie każda
osoba, która jeszcze nie zdawała matury, chciałaby mieć takie oko.~ ~*Szczególnie
na matmie.*~ ~To wiadome.~
Później, porozmawiałyśmy ze sobą jeszcze na
różne tematy, a po półtorej godzinie kazano nam wrócić do studia. ~:D~ Będąc tam, do wieczora, chodziłyśmy
sobie i rozmawiałyśmy. ~*Bowiem co innego miałyście w tym miejscu do
roboty.*~
Bałam się tego, co mogło mnie spotkać
następnego dnia… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, długa przerwa i po niej lecimy z
kolejnymi dwoma rozdziałami.*~
~Dzięki Bogu, bo to opko jest nudne
jak but.~
~*I, niestety, długie jak cholera.*~
~Właśnie wiem. :/~
_________________________________________
Rozdział XXXIX – Eksperymenty
~Jeee!!!
<333~
~*Nie sraj tak, nie będzie dokładnych
opisów tego, co tam z nimi robili.*~
~;”””-(~
~*Obiecuję, kiedyś napiszę ci
slasher.*~
~;”””-)~
~*Masz piękne reakcje. xD*~
~Wiem
;”””D~
Tej nocy, ~”~o
dziwo~”~, zasnęłam bardzo szybko, bo
już o godzinie dwudziestej pierwszej, ~*Jak na to miejsce, to faktycznie
szaleństwo najwyższych lotów.*~ co było bardzo dziwne jak na to miejsce.
Podejrzewałam, że następnego dnia mogło stać się, dla mnie, coś złego. ~Nie tylko dla ciebie, ty zajebana
egoistko.~ ~*No ale to Mary Sue, więc nie dziwne, że
myśli tylko o sobie.*~ ~W sumie…~
Nie myliłam się. ~No ależ oczywiście.
=_=~
Otóż, następnego dnia, po przebudzeniu,
ujrzałam jakiś czarny sufit, co znaczyło, że nie leżałam w mym pokoju. Kiedy
chciałam wstać, poczułam że byłam czymś przykuta do miejsca, w którym leżałam. ~Sebastianowi się nudzi, więc postanowił
się nad kimś poznęcać, sorki za niego.~ ~*To na sto procent by ją w tym
momencie uspokoiło. xD*~ ~Dla beki bym
tak powiedział. XD~ ~*Niespecjalnie mnie to dziwi w twym wypadku. XD*~ ~;”””D~ Od razu, spojrzałam w bok i zobaczyłam
jeszcze osiem jakichś metalowych stołów, do których przykuci byli wszyscy ci,
którzy odgrywali różne role w tym dziwnym serialu. ~Szybko! Wezwij Zardonica, to on was uratuje!~ ~*TAK.
X”””D*~ ~No co? ;”””D~ W
tamtym momencie, zaczęłam żałować, że nie miałam żadnych nadprzyrodzonych
zdolności.
~*No ale przypomniała mnie się jedna rzecz.
Przecież znałam formułkę, która przyzywa Zardonica. Postanowiłam go wezwać, aby
nas wszystkich uratował, bowiem mimo iż byłam Mary Sue, to w tym momencie sama
nie mogłam tego zrobić. Od razu zamknęłam oczy, wzięłam głęboki oddech,
otworzyłam je i powiedziałam:
– Esto es pa siempre, mamaguevo!
Yo creci solo y me hice solo como se hacen los titanes
Trabajando
se hace todo no hablando como cobardes
No conozco
ni tu nombre ni tu cara ni a tu sangre
Tu ni sabes
quién soy yo pero yo se que no eres nadie
Qué
valiente tu palabra desde el móvil y pantalla
No tienes
las bolas de decirme nada cara a cara, falso
Yo se que
esperas que caiga para matarme
Pero mi
nombre está en el libro de los inmortales
Digo
siempre lo que quiera — No te gusta? Come mierda!
Cuando tu
hablas paja yo no tengo quién que me defienda
Y te
seguirás hundiendo en el mar de la miseria
No habrá
nadie que te salve de arder en tu propia hoguera
Mientras
tanto mi mensaje continúa resonando
En los
siete continentes hay millones escuchando
Asia,
América y Europa y que el mundo entero grite
Por que el
que rie de último siempre mejor se rie
Cholera, gościu mógłby sobie skrócić formułkę do przyzwania
go, bo w sytuacji zagrożenia życia strasznie dużo trzeba było się nagadać po
hiszpańsku w dodatku. W każdym razie, kilka chwil później, ja i moi
współwięźniowie ujrzeliśmy tak jasny błysk, że aż musieliśmy zamknąć oczy, aby
nie oślepnąć. Kilka sekund później, kiedy je otworzyliśmy, ujrzeliśmy, OMG
Zardonica! Czyli jednak formułka do przyzwania go działała!*~
~Ten akapit był ciekawszy od opka. XD~
~*Wiadomo, wszystko jest ciekawsze od tego badziewnego
FanFiction. XD*~
Jakieś parę minut potem, zobaczyłam
wchodzących do pomieszczenia Gregory’ego oraz jakichś pięciu innych ~pedofili~ ludzi, których nie znałam. ~*Oni
są kurwa dorośli. xD*~ ~No i? Jesteśmy w
Opkolandii, tu wszystko jest możliwe. :D~ Nieśli oni jakieś przedmioty, które
wyglądały na różne sprzęty medyczne. ~*SCP-049 tu był.*~ ~Ależ tak, oczywiście. xD~ ~*;”D*~ Czyżby
zamierzali na nas eksperymentować? ~Nie
kurwa, zamierzali was przerobić na kiełbasę podwawelską. No ja pierdolę, tak
ciężko się domyślić? -___-~ ~*Jak widać tak. ;=;*~ ~Ja jebe. -________-~ Nie wiedziałam, ale wkrótce się
dowiedziałam.
Rzeczywiście, zaczęli nad nami przeprowadzać
różne mniej lub bardziej bolesne eksperymenty, których wolę tutaj nie
wspominać, gdyż były dość brutalne. ~Tak
na serio wolisz ich nie wspominać, bo gdybyś to zrobiła, to trzeba byłoby je
opisać, a co za tym idzie slashera zapewne byśmy nie uniknęli i byłbym
szczęśliwszy, a przecież w opkach nie o to chodzi.~ ~*A
poza tym, to wymagałoby czasu i pomysłów, a wiadomo, że Opkolandia tego nie
opatentowała.*~ ~Niestety L~ Najmniej brutalniejsze były momenty, w
których wstrzykiwano nam jakieś, prawdopodobnie, trucizny i sprawdzano, jak
reagowały nasze organizmy. ~*Sebastian byłby dumny.*~ ~Po nim to nie dziwne. xD~ ~*Wiem XD*~
Pod koniec tych męczarni byłam tak wykończona, że myślałam, iż tego dnia
umarłabym w tamtym miejscu. ~*Niestety, to opko jest idealnie
zabezpieczone przed śmiercią głównej bohaterki.*~
Jednak, nie umarłam, gdyż byłam żywa, ~A kto umarł, ten nie żyje.~ kiedy
ponownie znalazłam się na łóżku, w swoim pokoju. Leżąc tam, rozpłakałam się z
bólu, jednak tak, aby nikt tego nie usłyszał. ~*Przynajmniej miałaś mózg.*~ ~CUD! *.*~ Płakałam
tak bardzo długo, lecz w którejś chwili poczułam czyjąś dłoń na mo~jej dupie~im ramieniu. ~*No
do cholery, ty upośledzony zboczeńcu. xD*~ ~;”””D~
Od razu, przestraszona, odwróciłam się i
spojrzałam przed siebie, ~*po czym ujrzałam Zardonica. Widząc go,
przynajmniej czułam się choć trochę bezpiecznie, bo wiadomo, że on jest tak
idealnie idealny, że cały świat jednym spojrzeniem by uratował. No ale widząc
go, nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, rzekł:
– Nie martw się, to był tylko sen. Na razie.
Jeżeli nie chcesz, aby się zrealizował, chodź ze mną. Wszyscy uciekniemy z tego
miejsca.
Wiedziałam, że mogłam mu ufać, bo w końcu to
był ZARDONIC, sam pan i władca Wszechświata. Dlatego też od razu wstałam i udałam
się za nim, nie chcąc umrzeć w tym miejscu.*~
~Ten fragment jest piękny. XD~
~*Wiem ;”D*~
ale nikogo nie zauważyłam. A skoro nikogo nie
widziałam, a czułam na swoim ramieniu czyjąś ~dupę~ dłoń, ~*Wyjdź i nie wracaj, dopóki się nie
wychowasz. xD*~ ~Nie ;”D~ to
mogło to znaczyć, iż tutaj, razem ze mną, był Breen~*uś*~.
Przynajmniej wiedziałam, że nie byłam sama ze swoim cierpieniem. ~L~ ~*Won, niedorobie. xD*~ ~Nie :D~
Mimo wszystko, ~*Bowiem KOMPLETNIE NIC A NIC się nie
wydarzyło.*~ parę minut potem, kiedy przestałam czuć jego
dłoń na m~ej dupie~ym ~*Nosz…
xDDD*~ ~;”””D~ ramieniu,
postanowiłam wstać, cicho obudzić Claire i wraz z nią uciec z tego piekła… ~DUN DUN DUUUN!~
_________________________________________
Rozdział XL – Ucieczka i powrót na
Ziemię.
~*Jeszcze trzydzieści rozdziałów do
końca FanFiction.*~
~Jakoś
musimy to przeżyć.~
~*Większość przyszłych rozdziałów mamy
już zanalizowanych, więc powinno być łatwiej.*~
~W
sumie racja.~
Cicho wyszłam z mego pokoju i rozejrzałam się.
Na szczęście, nie było tam nikogo, kto mógłby przeszkodzić mi w ucieczce. ~*Bowiem
inaczej trzeba byłoby wymyślić dodatkowy wątek, a to w opkach jest zbrodnią
karalną.*~ Od razu, najciszej jak potrafiłam, zaczęłam
szukać pokoju, w którym mieszkała Claire. ~Bowiem
jeżeli pokój Claire pojawiłby się we wcześniejszych rozdziałach, to trzeba
byłoby wymyślić jego opis, a wtedy świat by się zawalił.~
Nie szukałam owego pomieszczenia długo, gdyż
już po paru minutach dotarłam do odpowiedniego miejsca. ~*Bowiem
miałam geolokalizator w dupie i łatwo namierzyłam Claire i jej pokój.*~
Po wejściu do jednego pokoju, ujrzałam moją koleżankę, która leżała na łóżku i,
z tego co widziałam, płynęły jej z oczu łzy. ~Nie dziwne, po tym, co przeżyła, każdy na jej miejscu miałby traumę
życia.~ No, ale czy po tym wszystkim można ją było winić? ~*Nope*~
Mimo wszystko, ~Jakby nic się nie stało.~ jako iż leżała z głową skierowaną w
kierunku drzwi, po usłyszeniu, iż otwierały się one, uniosła wzrok. Widząc
mnie, spytała ze słyszalnym zdziwieniem w głosie:
~– restricted incursion in progress.~
~*To tak bardzo pasuje do tego, co się obecnie
w tym opku dzieje. XD*~
~Co nie? :D~
- R-Ramoninth? Co ty tu robisz o tej porze?
~*– Reward notice:
Protection Team member: your family cohesion is preserved. – odpowiedziałam*~
~Kolejna z tematyczną gatką. XD~
~*;”D*~
- Chodź. Uciekniemy stąd dzisiaj. –
Odpowiedziałam
W tym momencie, spojrzała na mnie z nadzieją w
~dupie~ oczach i wstała, a następnie
~*Chwila…No ależ oczywiście, bo nie ma to jak
psucie atmosfery. xD*~ ~8)~ podeszła
do mnie. Gdy to zrobiła, obie, tak cicho jak umiałyśmy, wyszłyśmy z pokoju i
ruszyłyśmy w kierunku drzwi. ~Ja bym dla
bezpieczeństwa włączył muzykę Zardonica. Wtedy jego zajebisty głos zajebałby
wszystkich ewentualnych przeciwników w promieniu ośmiu kilometrów.~ ~*Broń
masowej zagłady level: Dwudziesty pierwszy wiek. xD*~ ~:D~
Droga nie zajęła nam zbyt dużo czasu, gdyż
doskonale wiedziałyśmy, gdzie były drzwi wyjściowe. ~*OK,
to można darować, bowiem w opku było, że mogły wychodzić na zewnątrz.*~ Jednak,
nim do nich podeszłyśmy, ujrzałyśmy przed nami…Gregory’ego. ~Surprise, motherfucker! :D~ Skąd on
kurwa wziął się w tamtym miejscu? Nie widać było, żeby tutaj podbiegł czy nawet
nie było oznak, że się przeteleportował. ~Ja
go przeteleportowałem. :D~ ~*Wyjdź, niedorozwoju. xD*~ ~Nie :D~ Mimo wszystko, chwilę potem,
powiedział:
~– 404 riot~
~*No dobra, można powiedzieć, że słowo „riot” tu pasuje. XD*~
~Ha, kurwa! :D~
- Widzę, że próbuje się uciekać.
~*Nikt tak kurwa nie gada w prawdziwym życiu.
A poza tym:
– roller – odparłam*~
~To baaardzo pasuje. X”D~
~*Wiem ;”D*~
- Tak i uda nam się to, choćbyś nie wiem co
zrobił. ~<Ziew>~ – Odparłam,
po czym, niespodziewanie, wokół moich dłoni pojawił się ogień. ~*No
ależ oczywiście, bowiem motyw z uzyskaniem nowych nadprzyrodzonych zdolności
pod wpływem eksperymentów jest tak przeruchany, że tu też musiał się pojawić.
;=;*~ ~Nie czepnąłbym się, gdyby to
zostało jakoś ciekawie uzasadnione, ale tak to można się dojebać.~
Nie wiedziałam, skąd u mnie tak nagle
zdolności pirokinezy, gdyż przecież dotychczas ich nie posiadałam. ~Nie kłam, wszyscy wiemy, dlaczego
posiadłaś te zdolności.~ Mimo wszystko, parę chwil potem, oboje rzuciliśmy
się do walki. ~*Bowiem nic się nie wydarzyło.*~
Na początku, była ona wyrównana. Ja i Gregory
walczyliśmy prawie tak samo, z tą różnicą, że ja posiadałam nadprzyrodzone
zdolności, a on, z tego, co widziałam, nie. ~Uwaga, nadchodzi wkurw. No ależ oczywiście, bowiem główna bohaterka
musi być lepsza od wszystkich. Nikt jej nie podskoczy, bowiem ma zajebiste
nadprzyrodzone zdolności i w ogóle jest idealnie idealna. Przecież wiadomo, że
na świecie, wiadomo, oprócz Zardonica, nie istnieją ludzie idealni, więc w
opkach też powinno się tego trzymać.~ ~*Zardonic to jedyny żywy przykład
idealnego człowieka.*~ ~To wiadome.~ Jednak,
w którejś chwili, szala zwycięstwa zaczęła przelewać się na moją stronę. ~*Ależ
naturalnie. =_= A poza tym, prosiłabym o opis walki. Nawet jeżeli byłby
hipernierealistyczny, to przynajmniej byłoby z czego bekę pocisnąć.*~ ~Opko…~ ~*A, no tak. ;=;*~ I,
w pewnym momencie, to ja wygrałam, ~OCZYWIŚCIE
;=;~ gdyż za pomocą mych nowo odkrytych umiejętności, odepchnęłam go na
pobliską ścianę z taką siłą, że po uderzeniu stracił przytomność.
Widząc to, chwyciłam Claire za rękę i obie
wybiegłyśmy ze studia. Jednak, na naszej drodze ku wolności, stanął mur. ~;”””D~ Od razu, będąc pewna, że to nic
by nie dało, podskoczyłam jakbym chciała chwycić się górnej części muru. ~*Boże,
to jest tak naciągane, że aż podłoga pękła. -_-*~ Lecz,
zamiast opaść, zawisłam w powietrzu, od tak po prostu. ~Jak mnie to opko zaczyna wkurwiać.~ ~*Nie
tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie.*~ Kolejna nowa umiejętność, z tego
wniosek. Jednak, po odkryciu tego, nieco zniżyłam się na wysokość mej znajomej,
chwyciłam ją za rękę i, po zrobieniu tego, obie przeleciałyśmy przez mur, a
następnie wylądowałyśmy. Gdy stałyśmy już na ziemi, ruszyłyśmy przed siebie. ~Bowiem kompletnie nic się przed chwilą nie
wydarzyło.~
W czasie drogi, Claire spytała:
~– search~
~*Nie wiem, gdzie ty tu widzisz pytanie. xD*~
~Hehe :D~
- Jakim cudem ty kontrolowałaś ogień i
unosiłaś się w powietrzu?
~*Bo jam jest Mary Sue. A tak serio:
– sector – odpowiedziałam*~
- Nie mam zielonego pojęcia. Być może to zasługa
tych eksperymentów. ~Nie być może, tylko
na stówę.~ – Odpowiedziałam
~– serve – odparła~
- Ej, to w takim razie fajnie!
~*– seven – stwierdziłam*~
- No oczywiście, że tak. Takie umiejętności
zawsze mogłyby mi pomóc w przyszłym życiu. ~*Na szczęście nowe moce Ramoninth z
opka ujawnią się w przyszłej części opka.*~ ~Zawsze
coś.~
Później, rozmawiałyśmy jeszcze ze sobą na
różne tematy, ~*Bowiem po co pisać, jakie to były tematy. To
wymagałoby czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.*~ dopóki
nie doszłyśmy do mego pojazdu. Nad nim zaś, ujrzałam przedwczesne wyjście
czasoprzestrzenne, ~Ależ oczywiście,
bowiem dla naszej Mary Sue wszystko musi iść dobrze. =_=~ które oznaczało,
że mogłam wydostać się z tego miejsca. Widząc to, powiedziałam:
~*– six*~
~Cudna reakcja w takim momencie.
XDDDDD~
~*Wiem XD*~
- To tutaj musimy się rozdzielić.
~– Social fracture in progress. Respond. – odparła
Claire~
- Miło było ciebie poznać. – Odparła Claire. ~*Nie
kłam, nikt normalny nie chciałby znać takiej Mary Sue jak Ramoninth z opka. A
poza tym:
– sociocide – stwierdziłam*~
- I nawzajem. Tak w ogóle, to może wymienimy
się numerami telefonów i od czasu do czasu będziemy ze sobą pisać? ~Broń Boże, abyście dodały się do znajomych
na Facebooku. Przecież wiemy, że Ramoninth z opka ma tam konto, Claire zapewne
też, bo kto w dzisiejszych czasach nie ma Facebooka, więc mogłyby pisać przez
neta za darmo. No ale co kto woli. A w ogóle:
–
Sociostabilization restored. – rzekła~
- Czemu nie.
Po tej rozmowie, wymieniłyśmy się numerami
telefonów, po czym przytuliłyśmy się na pożegnanie. Następnie, ja wsiadłam do
mego pojazdu i, po wystartowaniu, zobaczyłam że Claire mi pomachała na
pożegnanie. ~*Kulturalnie przynajmniej.*~ Od
razu odmachałam jej i wyleciałam z krainy. ~Bowiem
co innego miałaś do roboty w tym momencie.~
Nie wiem dokładnie, ile zajęła mi droga na
Ziemię. Jednak, w pewnym momencie, gdy znalazłam ową planetę oraz znalazłam się
w jej atmosferze, wylądowałam w pierwszym miejscu, do jakiego trafiłam, czyli
na jakimś polu. ~*Pewnie pustym jak twój łeb.*~ ~CULTURE 100~ ~*No co? Po prostu
nienawidzę tej Mary Sue.*~ ~Nie dziwię
się, bo ja też.~ Od teraz, przez jakiś czas, miałam normalne
życie. Jednak, któregoś dnia, to się zmieniło… ~DUN DUN DUUUN!~
~*OK. Teraz przyszedł czas na wklejenie
kolejnych, już zanalizowanych, rozdziałów. Ostrzegam, że nie będzie w nich
wciskania kwestii Overwatch Voice w usta bohaterów, bowiem te rozdziały poniżej
zanalizowaliśmy na początku analizowania i wtedy nie mieliśmy jeszcze tego
pomysłu.*~
~L~
~*Won xD*~
~Nie ;D~
________________________________________________
Rozdział XLI – Nowy początek.
Otóż, któregoś deszczowego i burzowego dnia,
wyszłam sobie na spacer. Obecnie byłam w mym rodzinnym kraju, czyli A~fryce~meryce. ~*Jakiś
ty miły. xD*~ ~Wiem :D~
Chodziłam tak sobie przez parę minut, jednak w którejś chwili dostrzegłam coś,
co mnie zaciekawiło. Była to jakaś budka z szlabanem, za którymi był pusty
parking. ~No cóż, nie mi wnikać w czyjeś
zainteresowania.~ Widząc to, z ciekawości, przeskoczyłam przez szlaban i
zaczęłam chodzić po tym miejscu, z nadzieją, że znalazłabym ~*Zardonica.
Zardonic był zajebisty, zawsze chciałam mieć jego autograf, ale nie stać mnie
było na bilet na koncert. No co? Może tu był!*~ ~Najgorsze jest to, że obecnie masz nadfazę na Zardonica i na uniwersum
Fundacji SCP. ;_;~ ~*;”””D*~ coś ciekawego. Niestety, w pewnym momencie,
ni stąd, ni z owąd, poczułam że zostałam trafiona piorunem. ~*Bóg
się wkurwił.*~ Parę sekund potem, jęknęłam z bólu i osunęłam
się nieprzytomna na ziemię… ~:D~
Nie wiedziałam, ile byłam nieprzytomna.
Jednak, w pewnym momencie, kiedy otworzyłam oczy, zobaczyłam nad sobą ~*SCP
049, który na sto procent nie spodziewał się, że żyłam.*~ ~Nieee, główna bohaterka jest tak chujowa, że nawet on by jej nie
chciał tknąć, a co za tym idzie zabić.~ ~*A, fakt.*~ jakąś
szklaną powłokę, ~*To nie spoiler, bo wiadomo w jakim uniwersum
jesteśmy: A GDZIE LECĄCE W TLE „STILL
ALIVE”?!?!?!?!?!?!?!?!?!*~ ~Uciekło,
widząc Ramoninth. W sensie tą z opka.~ a nad nią biały sufit, z którego
zwisała lampa oraz fragmenty jakichś szklanych ścian. Parę sekund później,
szkło rozsunęło się. Widząc to, od razu wstałam z miejsca, w którym leżałam.
Po zrobieniu tego, przed sobą ujrzałam ~*Zardonica.
OMGOMGOMGOMGOMGOMG!!! To naprawdę on! Jezu Chrysteee!!! Cud! Może razem
wzniecimy rewolucję? To było moje marzenie życiowe!*~ ~Te historie są ciekawsze niż opko. xD~ ~*Wiem :D*~
jakąś szybę, z dwoma rzędami czarnych pasków oraz fragment jakiegoś zamkniętego
przejścia. Za szybą natomiast, były dwa szare słupki z niebieskim pasem na
nich, przyczepione do ściany, wiszące równolegle do siebie. Nad nimi wisiał
jakiś zegar, odmierzający czas, najprawdopodobniej do otworzenia się przejścia.
Niedaleko niego, widoczny był ~*napisany hashtag #MorePowerForAnnouncer. O co mi biega z tym hashtagiem wyjaśnię
potem, przy moich planowanych długich wywodach w którymś tam rozdziale.*~ ~Ja wiem i powiem tyle. Jesteś jebnięta, no.
Idź się uczyć matmy, to może znormalniejesz. xD~ ~*Ferie fachowo zaczynają
się od poniedziałku, a ja mam uczyć się w ferie.*~ ~Fak.~ ~*;””””””””””””D*~ pionowy rząd kwadratowych płytek ściennych,
a obok niego, wyłączony ~niebieski~
ekran ~śmierci~. ~*Nie
ta część gry, matole. xD*~ ~:D~
Od razu rozejrzałam się po miejscu, w którym
byłam. Był to jakiś szklany pokój, bez wyjścia. ~*:D*~ W jego lewym kącie stał niewielki,
biały stolik z półką, która była pusta ~jak
twoja czacha~. ~*Grzegorz taki miły. xD*~ ~;”””D~ Na samym stoliku stało radio grające
jakąś przyjemną dla ucha melodię~*, a mianowicie „Revelation” Zardonica*~.
Samo radio też było niecodzienne. Bowiem,
miało kształt półkola z przyciskiem po prawej stronie oraz mniejszym, ~Dżezis, czemu tu jest tyle opisów? ;-;~ ~*Szczerze
to nie mam pojęcia.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~ czarnym półkolem pośrodku, na którym widoczna
była dioda, oznaczająca że był włączony ~Bowiem
jestem idiotką i nie skapnęłam się po tym, że z radyjka leciało „Still
Alive”.~ oraz
numer odbieranej stacji. Obok leżała jakaś teczka, czy jak ten przedmiot z
metalowym klipsem, dzięki któremu można było przyczepić jakiś papier się
nazywał oraz brązowy kubek.
Pod środkową ścianą stał otwarty kibel, a
niedaleko niego jakieś łóżko o dziwnym kształcie. Bowiem było ono na
podwyższeniu. Samo podwyższenie wyglądało jak jakaś dziwna wanna. ~*Fajne
skojarzenia. Ale w sumie, te porównania pisałam na podstawie mych skojarzeń z
danymi przedmiotami, także ten.*~ ~Cudnie
xD~ ~*:D*~ Z tyłu miało prawdopodobnie jakieś wysokie
przyciski. Z przodu widoczny był niebieski ekran, kształtem przypominający,
przynajmniej mi, protista. ~Piękne
skojarzenia, no nie ma co. xD~ ~*;”D*~ Owe
podwyższenie stało na nodze łączącej miejsca z ekranem i przyciskami. We
wgłębieniu podwyższenia było łóżko, wyglądające jak wypukłe półkole z białym
fragmentem w miejscu na nogi oraz szklaną otoczką. We wnętrzu natomiast, był
szary materac.
Poza tym, przez szyby widziałam też kamerę, a
obok niej jakąś szybę, za którą było puste ~jak
twój mózg~ pomieszczenie. Lecz, chwilę potem, usłyszałam jakiś żeński głos,
brzmiący jak syntezator mowy:
- Dzień dobry. Witamy ponownie we wspomaganym
komputerowo Aperture Science Enrichment Center. Mamy nadzieję, że twój krótki
pobyt w komorze relaksacyjnej był ~chujowy~
przyjemny. ~*Jakby cię przerobić na komputer, byłbyś
zajebisty. xD*~ ~Wiem :D~
Tu zauważyłam, że ekran za lewą szybą włączył
się, ukazując ~*Zardonica*~ wielki numer „00”, jakieś paski wyglądające na kod kreskowy i dwa obrazki. Jeden
przedstawiał jakieś urządzenie wyrzucające kostkę, a drugie ludzika, który
został uderzony ~dupą~ kostką ~*Jezu
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~;”D~ w
głowę. Zaś kobieta z głośników mówiła:
- Twoja próbka została przetworzona i jesteśmy
teraz gotowi do rozpoczęcia właściwego testu. Zanim jednak zaczniemy
przypominam, że chociaż podstawowym celem działania centrum wzbogacania jest zab~*bicie
przez SCP 049*~awa i na~*wiewanie z Fundacji SCP*~uka,
~Ja z tobą nie wytrzymam. xD~ ~*Przyzwyczaj
się, bo spam o Zardonicu i o Fundacji SCP, a dokładniej o SCP 049 i 999,
ewentualnie też o SCP 035 i tym krwawym jeziorze, którego numeru nie pamiętam,
będzie do końca analizy. :D*~ ~;=;~ ~*;”D*~
można też odnieść poważne obrażenia. Ze względu na bezpieczeństwo własne i
innych, powstrzymaj się od dotykania…
Tutaj coś przerwało, a głos zaczął paplać coś,
co nawet nie było słowami. Widziałam również, że żarówka zaiskrzyła i lekko
przygasła. Jednak, parę chwil potem, głos zaczął mówić jakieś zdanie chyba po
włosku lub francusku. ~*Ona w tym momencie napierdala coś po
hiszpańsku, szmato. Zardonic cię zajebie.*~ Lecz, po paru sekundach, rzekła:
- Cofnij się. Portal otworzy się za trzy, dwa,
jeden. ~Nie no, chuj ci w dupę, tak na
serio to zaraz wleję tu kwas i cię zabiję. :D~
~*Miło xD Nawet nie stwarza pozorów. xD*~
~;”D~
Po chwili, portal otworzył się. Ja natomiast,
ujrzałam siebie w owej komorze. Jednak, obecnie miałam na sobie jakiś
pomarańczowy kombinezon ~*Pomarańczowy powiadasz? HMMM…*~ ~Ramoninth! X”D~ ~*;”D*~ z
logiem tej placówki oraz przyczepione do stóp jakieś metalowe, wygięte kijki
czy co tam bądź. ~Ty ignorancka dziwko,
to zamiennik stawu kolanowego, jak to się w pierwszej części tejże gry nazywa.
Spal się.~ Na szczęście widziałam, że nie zabrano mi płaszcza Breena, ~*L*~
który od wielu lat miałam przewiązany w pasie.
Mimo wszystko, ~Bo NIC się nie stało.~ wyszłam
przez portal.
Jednak nazwa „Aperture” mi coś mówiła. Aperture…Aperture…Aperture…Ah
tak! Breen mi kiedyś coś niecoś opowiadał o tej
placówce! ~*Nie jesteś godna, aby o niej usłyszeć,
kurwiszonie.*~ Podobno Black Mesa, inna placówka badawcza,
której kiedyś Breen był szefem ~*A ja mam pomysł na taki pokręcony
FanFiction, który tak ora uniwersum, że to aż szok. :D*~ ~Nie przypominaj, pojebie. xD~ ~*:D*~
oraz Aperture Science konkurowało ze sobą. Jednak, w którymś momencie, o
Aperture słuch zaginął. ~:D~ Poza
tym, testowali oni tutaj technologię portali i ~skurwysyny dalej nie wypuścili Portal Guna do sprzedaży L~ do tego celu używali obiektów
testowych pod postacią ludzi.
Czyli to znaczyło, że teraz ja miałam być
kolejnym obiektem, przemierzającym tor testów? ~Da~ Wszystko na to wskazywało… ~*DUN DUN DUUUN!*~
________________________________________________
Rozdział XLII – Testy od 00 – 05 i
pierwszy Portal Gun.
~*Je! Walić to, że pierwszy Portal Gun
jest jednoportalowy. I tak, je!*~
Test zerowy był tak prosty, że nawet noworodek
bez problemu by go zrobił. ~Noworodek
nie miałby na tyle siły, aby podnieść taką wielką kostkę.~ ~*Psuja*~
~:D~ Był tam podajnik, który po paru
chwilach wyrzucił kostkę oraz przycisk otwierający drzwi. Test polegał na
postawieniu owej kostki na przycisku. ~*Ogólnie „Portal” jest jedyną grą, w której prawie w ogóle nie ginę. :D*~ ~Ty noobie. xD~ ~*;”D*~ Od
razu podeszłam do owego przedmiotu, podniosłam go i umieściłam na przycisku,
czym otworzyłam drzwi. Kiedy to zrobiłam, kobieta z głośników powiedziała:
- Wspaniale. Po zakończeniu każdego testu
przejdź do k~ibla~omory ~*Kto
cię wychował? xD*~ ~Moja mama. :D~ ~*To
coś jej nie wyszło. xD*~ ~Spierdalaj~ ~*;”D*~
transportowej.
W tym momencie, przeszłam przez drzwi. ~E! Pierdolcu! Jesteśmy w narracji
pierwszoosobowej, może trochę pokomentujesz twoje odczucia odnośnie zamknięciu
w Aperture Science?~ ~*Czego ty od opka wymagasz?*~ ~A, fakt. ;=;~ Przed
wejściem do windy, ujrzałam jakieś dwa panele po prawej i lewej stronie ściany,
które emitowały jakieś pole. Kobieta zaś kontynuowała:
- Najpierw jednak zwróć uwagę na żarzące się
pole cząsteczek w przejściu. To Siatka Dematerializująca Aperture Science,
która powoduje wyparowanie każdego przechodzącego przez nią niedozwolonego
przedmiotu, np. ~ciebie~ Obciążeniowej
Kostki Magazynującej Aperture Science. ~*Z cyklu: Dobry i miły Grzegorz. xD*~
~Wiem :D~
Kiedy skończyła, weszłam do windy, ~Od tak, bez żadnych odczuć.~ która
zamknęła się i ruszyła. Jechała parę chwil, po czym zatrzymała się, a drzwi
otworzyły się. Chwilę potem, wyszłam przez nie i ujrzałam ~*przed
sobą SCP 049, który skapnął się, że chciałam mu nawiać. Cholera, teraz to
miałam przejebane. ;_;*~ ~Cudowna
historia, znacznie lepsza od tego fanfikowego self inserta. xD~ ~*Wiem :D
Chyba dam na chwilę spokój Zardonicowi i będę pisać jak SCP 049 i główna
bohaterka ganiają się po Aperture. xDDDD*~ ~Bjutiful
xD~ tą samą, podświetloną tablicę z cyfrą „01” oraz z napisem, iż był to test
pierwszy z ~stu~ dziewiętnastu. Zaś
pod spodem nie świeciła się żadna z ikonek. Chwilę potem, skręciłam w lewo i
zeskoczyłam. Natomiast kobiecy głos powiedział:
- Umieść Obciążeniową Kostkę Magazynującą na
tysiącpięćset megawatowym Wysokowydajnym Superzderzeniowym Superprzycisku
Aperture Science.
W tej placówce mieli na serio dziwne nazwy na
zwykłe przedmioty. ~*Może ta placówka w rzeczywistości była
zarejestrowana w Niemczech?*~ ~Teorie
spiskowe, check. xD~ ~*:D*~ Dla mnie to był po prostu zwykły, wielki
przycisk, ale OK, nie kwestionujmy logiki tego miejsca.
Test pierwszy polegał właśnie na tym.
Automatycznie otwierały się portale do pomieszczenia z przyciskiem, kostką i
drzwiami. Od razu podeszłam do pomarańczowego przejścia i, gdy zauważyłam za
nim pomieszczenie z kostką, weszłam tam i wzięłam owy przedmiot. Po zrobieniu
tego, szybko wyszłam i zaczęłam czekać na pomieszczenie z przyciskiem. Kiedy
się pojawiło, weszłam do środka i umieściłam kostkę w odpowiednim miejscu, po
czym szybko wyszłam. Kiedy to zrobiłam, moja przewodniczka~, a w przyszłości szmira próbująca cię zabić,~ powiedziała:
- Doskonale. Przejdź szybko do komory transportowej,
ponieważ przedłużające się wystawienie na działanie Przycisku nie jest częścią
tego testu.
Kilka chwil potem, gdy widoczne były drzwi, ~*zaczęłam
zapierdalać przed siebie, mając nadzieję, że SCP 049 jeszcze nie skapnął się,
że go wykiwałam. Nie chciałam, aby ten gościu mnie zabił, no ale on ubzdurał
sobie, że jestem ofiarą zarazy, jakakolwiek by nie była i chciał mnie
„„„„„„„„„„„„„„„„„„uleczyć””””””””””””””””””””””””””””. Nie chciałam ginąć tak
młodo, ale nie wiedziałam, gdzie w tym zadupiu jest wyjście.*~ ~Ta historia jest piękniejsza od opka. xD
Tak w ogóle, czy w tym twoim opowiadaniu w opku będzie tylko ten jeden SCP? xD~
~*Nie, pojawi się też SCP 035, ale to duuużo później.*~ ~Ufff~ ~*;”D*~ przeszłam
przez portal i udałam się do windy. Kiedy otworzyła się ona, weszłam do środka,
a po chwili winda zamknęła się i ruszyła.
Kiedy wyszłam, ujrzałam przed sobą długą szybę
z widokiem na pomieszczenie testowe. Na lewej ścianie, ujrzałam ekran, który po
paru sekundach włączył się, ukazując wielką cyfrę „02”. Ponownie, żadna z ikonek nie była podświetlona. Od razu
podeszłam do szyby i wyjrzałam przez nią. Po środku pomieszczenia ujrzałam
jakieś urządzenie, strzelające niebieskimi portalami. Zaś kobieta z głośników
rzekła:
- Idzie ci bardzo ~chujowo~ dobrze! ~*Byłbyś najbardziej motywującym AI w
Aperture. xDDD*~ ~Wiem :D~ Odczuwalny
posmak krwi w ustach nie jest elementem procedury testowej, lecz niezamierzonym
efektem ubocznym działania Siatki Dematerializującej Aperture Science, która w
nielicznych przypadkach może zdematerializować ~dupę~ wypełnienia dentystyczne, ~*Chwila…JAK?! X””D*~ ~Medżik :D~ koronki,
szkliwo zębów i same zęby.
Ło mój Boże, dobrze że ja nie odczuwałam
żadnego posmaku krwi w ustach. Mimo wszystko, ~bo nothing happen,~ gdy skończyła mówić, usłyszałam obok mnie
dźwięk otwierających się drzwi. Od razu odwróciłam się i ujrzałam, że obok mnie
były drzwi~*, za którymi stał SCP-049. Teraz to
miałam przepierdolone po całości. Winda właśnie spierdoliła wołając:
– Chuj ci w dupęęę!
co normalnie by mnie zdziwiło, ale to miejsce
było pojebane, przez co nie mogłam uciec na wyższe bądź niższe piętro, a w
drzwiach stał ten psychol w dziobowatej masce. I co teraz? Widząc go, od razu
ruszyłam biegiem w kierunku szybu windy i zeskoczyłam na dół, tak aby upaść na
nogi.*~
~Kocham tę historię. xD~
~*Wiem, bo ja też. xD Będzie beka jeżeli kogoś
zachęcę nią do uniwersum Fundacji SCP. xDDD*~
~Cisnąłbym bekę. xD~
~*Domyślam się, bo ja też. xD*~
prowadzące do pomieszczenia ~wydalniczego~ testowego. ~*Ależ
naturalnie. xD*~ ~:D~ Od razu je przekroczyłam i zeszłam po
schodach tam się znajdujących.
Drugi test polegał na brawurowym przejęciu
broni, która strzelała portalami. ~Wspaniałe
te określenia. xD~ ~*Wiem :D*~ Od razu, gdy niebieski portal pojawił
się na ścianie obok mnie, przeszłam przez niego i, gdy ~*spadłam
na dół szybu windy, ujrzałam że znalazłam się w, że tak to cudownie określę,
części technicznej budynku. SCP-049 nigdzie nie było, więc nie miałam na razie
powodu do obaw. Nie wiedząc, co w sumie miałam robić, ruszyłam w poszukiwaniu
wyjścia z tego miejsca. Miałam nadzieję, że ten psychol by mnie nie dopadł.*~ ~Ta historia jest lepsza od opka. xDDD~ ~*Wiem
xD*~ byłam na podwyższeniu, zeskoczyłam z niego na
środek pomieszczenia, po czym uniosłam ten przedmiot, a podest, na którym owy
leżał, schował się. Natomiast znany mi już głos powiedział:
- Bardzo ~chujowo~
dobrze! ~*Nie wyobrażam sobie ciebie w roli GLaDOS.
xD*~ ~Byłbym w tym idealny. :D~ ~*Jak
cholera. xD*~ ~;”D~
Jesteś teraz w posiadaniu Podręcznego Urządzenia Portalowego Aperture Science.
Za jego pomocą możesz teraz tworzyć własne portale. Te wewnątrzwymiarowe
przejścia są całkiem bezpieczne. Niebezpieczne jest jednak samo urządzenie. Nie
dotykaj aktywnej końcówki urządzenia~,
bo wpierdol~. Nie patrz wprost na aktywną końcówkę urządzenia~, bo wpierdol x2~. Nie zanurzaj
urządzenia w cieczach, nawet częściowo~,
bo wpierdol x3~. Co najważniejsze, w żadnym przypadku nie wolno ci…
~*Dobrze, że ciebie nie wkleili do Portala.
xD*~
~Hehe :D~
W tym momencie, głos się urwał. Aha, fajnie,
czyli nie dowiedziałam się, czego przede wszystkim nie mogłam. Poza tym, mogłam
strzelać tylko jednym portalem, gdyż na tym urządzeniu był tylko jeden
przycisk. ~*Lepszy Portal Gun dostaniesz w trzynastym
pomieszczeniu testowym, więc cicho. Ciesz się, że w ogóle coś masz.*~
Mimo wszystko, wystrzeliłam portal koło siatki dematerializującej i przeszłam
przez ten pomarańczowy. Gdy zaś, po paru chwilach, przekroczyłam siatkę
dematerializującą, urządzenie zatrząsnęło się, co mogło znaczyć, że zostało ~wysrane~ zresetowane. ~*Idź
spać. xD*~ ~Dopiero osiemnasta
pięćdziesiąt osiem. :D~ ~*Fak.*~ ~x”D~
Jednak, chwilę potem, weszłam do windy, która
przetransportowała mnie do trzeciego testu.
Kiedy dotarłam do kolejnego pomieszczenia, po
wejściu do niego, ujrzałam wielki, podświetlony ekran z wielką cyfrą „~*3*~03”. Ponownie, żadna ikonka się nie świeciła. ~*Bowiem
byłaś taka chujowa, że nawet SCP-999 cię nie kochał.*~ ~Jezuuu, co za przegryw. XD~ ~*Co nie? :D*~ Zaś
po środku pomieszczenia była przepaść. Chwilę później, kobieta z głośników
rzekła:
- Przejdź do komory transportowej~, wpierdalając się dla mej beki w lukę~.
Uważaj na lukę. ~*Chyba napiszę FanFiction, w którym zajmujesz
rolę GLaDOS. XD*~ ~Nie XD~ ~*Tak XD*~
W tym momencie, wystrzeliłam portal na ścianę
i przeszłam przez niego. Gdy znalazłam się na jednym z wysuniętych paneli,
zobaczyłam kolejną lukę, po prawej stronie. Od razu wystrzeliłam na ścianę koło
wyjścia portal i przekroczyłam pomarańczowe przejście, będące obok mnie. Po
zrobieniu tego, głos powiedział:
- ~Chujowa~
Dobra robota! ~*Ciebie nie da się wychować. xD*~ ~:D~ Pamiętaj, że w Dni Otwarte Aperture
Science w teście może wziąć udział także ktoś z twojej rodziny. ~<Biegnie>~ ~*No
do… xD*~ ~No co? I tak jestem
nieśmiertelny. :D~
Ale moja rodzina nie żyła. Nawet sama zabiłam
moich rodziców, ale mniejsza. ~Nie
zabiłaś ich, tylko zmieniłaś w Stalkera i Combine Assasin za byle gówno,
pierdolcu.~ Mimo wszystko, przekroczyłam siatkę dematerializującą i weszłam
do windy, która zabrała mnie do ~osiemdziesiątego~ czwartego
testu.
Po wejściu do pomieszczenia, po prawej
stronie, na ścianie, ujrzałam podświetlony ekran z wielką cyfrą „~4~04”. Tym razem podświetlone były
ikonki dyspozytora wyrzucającego kostkę i ludzika trafionego nią w ~dupę~ głowę. ~*Chciałabym
to zobaczyć. xD*~ ~Domyślam się, bo ja
też. xD~ Mimo wszystko, kiedy szłam ~*przed
siebie, zastanawiałam się, dlaczego akurat na mnie uwziął się SCP-049. Przecież
nie byłam niczym zarażona, a ten się na mnie uwziął, że niby byłam. Chyba ja
lepiej wiedziałam, na co byłam chora, a na co nie, nieprawdaż? A poza tym,
zabicie kogoś to żadne wyleczenie. W każdym razie, przemierzałam te
pomieszczenia techniczne, mając nadzieję, że w końcu dotarłabym do jakiegoś
wyjścia na powierzchnię. Po wydostaniu się, zamierzałam zadzwonić do Fundacji
SCP, że im Lekarz Plagi nawiał i teraz terroryzował Aperture Science i okolice,
a potem zamierzałam ponownie znaleźć Zardonica z nadzieją, że razem
wzniecilibyśmy rewolucję.
Jednak, w którejś chwili, ujrzałam jakieś
wąskie przejście do jakiegoś miejsca. Owe przejście wyglądało jak krótka część
kanału wentylacyjnego. Od razu podeszłam do niego, po czym, z ciekawości co
było po drugiej stronie, przecisnęłam się, czołgając się do przodu. Kilka chwil
potem, kiedy byłam po drugiej stronie i wstałam, zauważyłam, że to
najprawdopodobniej była czyjaś kryjówka, bowiem były tu takie przedmioty jak
galony po wodzie czy puszki po fasolkach. Jednak to, co mnie zaniepokoiło, to
fakt, że na lewej ścianie było napisane wielkimi, czerwonymi literami, które
przypominały krew „I AM THE CURE”,
czyli po polsku „JESTEM LEKARSTWEM”,
jakby ktoś nie wiedział.
Widząc to, myśląc:
„Nie, nie, nie, nie, kurwa, nie.”
odwróciłam się. Po zrobieniu tego zauważyłam,
że SCP-049 znalazł się w tym samym miejscu co ja. Nie wiedziałam, jak to
zrobił, z tego co było mi wiadome, on nie umiał się teleportować. Może znalazł
tajne wejście do tego miejsca, w końcu w Aperture panele były ruchome. Nie to
jednak było teraz najważniejsze. Obecnie nie miałam już szans na ucieczkę, gdyż
w pewnym momencie cofania się, poczułam za sobą ścianę, a samo pomieszczenie
nie było wielkie, więc nie mogłam go wyminąć i uciec.
Chwilę potem, pierwszy raz odkąd go spotkałam,
powiedział tylko:
– Nie bój się. Jestem tu po to, aby ci pomóc.
No dziękuję za taką próbę uspokojenia mnie,
zważywszy na to, ŻE JEGO DOTYK KURWA ZABIJAŁ! I chwilę później, faktycznie wyciągnął
w moim kierunku rękę. Bojąc się nieuniknionego, zamknęłam oczy i odruchowo
cofnęłam głowę. Parę sekund potem poczułam, że dotknął mojej szyi, a po ułamku
sekundy nie czułam już nic. Kompletnie nic.*~
~Kurna, ale żeś się rozpisała. xD~
~*Wenę mam. :D*~
~To nie wiem, zacznij pisać kolejny rozdział „Kroniki Apokalipsy: 2017” lub „Z kim się zadajesz, takim się
stajesz.” albo zacznij przepisywać do komputera i kończyć na nim rozdział
drugi „Nie jestem waszym wrogiem.”.~
~*To mam w planach na jutro lub niedzielę.*~
~. . .~
~*;”D*~
do pomieszczenia testowego, kobita z głośników
powiedziała:
- Witaj w komorze testowej numer cztery.
Radzisz sobie całkiem ~chujowo~
dobrze.
~*Nosz… xD*~
~:d~
~*JEZU x””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;”””D~
„A pomyśl dlaczego. Może dlatego, że te testy
są CHOLERNIE ŁATWE?!” – Pomyślałam
~*To fakt, wystarczy naoglądać się Let’s Play
z tej gry i można jak profesjonalny speedrunner przejść wszystkie testy w pół
godziny.*~
Mimo wszystko, podeszłam do zapadni. Kiedy to
zrobiłam, dyspozytor wyrzucił kostkę, która spadła na podłogę. Od razu
wystrzeliłam pod nią portal, dzięki czemu została przeniesiona na moją
wysokość. Chwilę potem, podeszłam do kostki i za pomocą Portal Guna, czyli tej
mojej broni, gdyż tak ją będę nazywać, ~*Masz talent do wymyślania nazw, nie
ma co.*~ podniosłam kostkę i umieściłam ją na
przycisku. W tym momencie, drzwi otworzyły się, a głos powiedział:
- Znowu ~~*Stop
xD*~ :D~
doskonale. W ramach wymaganej procedury nie będziemy monitorować następnej
komory testowej. Będziesz zdany ~*Gender?*~ wyłącznie na siebie. Powodzenia.
Kiedy skończyła, przeszłam do windy ~Bowiem nic się nie stało. Boże, niech ona
komentuje tutaj to, co mówiła GLaDOS, bo w końcu to opko jest w narracji
pierwszoosobowej.~ ~*Za wiele od opka wymagasz.*~ ~L~ przez niedługi, ciemny korytarz i
wsiadłam do niej. Chwilę potem, przeniosła mnie do piątego testu.
Po zatrzymaniu się windy i mym wyjściu, na
ścianie przed sobą ujrzałam wielki ekran z czarną, dużą cyfrą „05” oraz podświetlonymi tymi samymi
ikonkami co w pomieszczeniu wcześniej. Poza tym, ta kobita niby nie
monitorowała tego pomieszczenia. W takim razie, co nad drzwiami robiła ta
kamera? ~Bowiem GLaDOS to kłamliwa
szuja. I tak ją lubię.~ ~*Wiem, bo mam takie samo zdanie na jej temat
jak ty.*~ Mimo wszystko, przeszłam do komory testowej. ~*Jakby
nic się nie wydarzyło.*~
Były tam dwa przyciski otwierające drzwi, dwa
pomieszczenia, ~A nie dwie platformy?~ z
czego na jednym była kostka oraz zapadnia z kostką leżącą na podłodze. Od razu
podeszłam do luki i wystrzeliłam portal pod kostkę, dzięki czemu została
przeniesiona na podwyższenie, ~No, czyli
jednak tamto wcześniej to była literówka.~ na którym był pomarańczowy
portal. Gdy to nastąpiło, strzeliłam portal na jedną ze ścian i przeszłam przez
niego, dzięki czemu stanęłam przed kostką. Od razu chwyciłam ją moją bronią i
zrzuciłam na ziemię. Następnie, wystrzeliłam portal na ścianę naprzeciwko mnie
i przeszłam na drugie podwyższenie, wzięłam kolejną kostkę i zeskoczyłam. ~<Ziew>~ ~*Wiem,
ta gra w wersji opisowej jest nudna, bo nie ma za wiele akcji. Lepiej sobie w
nią zagrać.*~ Następnie, po kolei, jedną i drugą umieściłam
na każdym z przycisków. W tym momencie, drzwi otworzyły się. ~A nie mogłaś wykonać tego buga, że
strzelasz portal za drzwi, a potem wchodzisz po kostkach na podwyższenie z
portalem, bierzesz jedną i przerzucasz na drugą stronę? Wtedy GLaDOS mówi
kwestię, która pojawia się znacznie później w grze, czyli „Dobrzy
ludzie tu nie trafiają.”, jeżeli dobrze
pamiętam. Można by wykorzystać tego buga i główna bohaterka mogłaby go jakoś
skomentować, no ale nie. Po co robić z tego FanFiction coś ciekawszego.~ ~*E!
Analiza końcowa to nie tu!*~ ~Ups :D~
Po wyjściu przez nie, ujrzałam szybę
znajdującą się nade mną. Natomiast kobieta mówiła:
- Zgodnie z procedurą testową poprzednie
stwierdzenie, że nie będziemy ~zabijać
cię w kwasie~ monitorować tej komory, było nieprawdziwe. ~*Spal
się. xD*~ ~Jestem nieśmiertelny. :D~ ~*Fak.*~
~:D~ Dobra robota! W ramach procedury
testowej zaprzestaniemy ubarwiania rzeczywistości za trzy…dwa…jeden…
Po czym usłyszałam szum. Jednak, gdy ona
mówiła, usłyszałam dźwięk otwierającego się portalu nade mną. Od razu
wystrzeliłam niebieski na ścianę przede mną i wskoczyłam w niego. ~*Łatwiej
byłoby strzelić pod siebie, ale co kto woli.*~ Chwilę później, gdy spadłam na szybę,
przeszłam korytarzem do windy, która zabrała mnie do ~sześćset sześćdziesiątego~ szóstego testu… ~*Ależ
naturalnie. xD*~ ~:D~
~*Dobra, koniec na dzisiaj. Już mnie się
znudziło.*~
~Nie tylko tobie.~
________________________________________________
Rozdział XLIII – Testy od 06 – 11 i
drugi Portal Gun.
~*A nie, jednak wcześniej dostaje się
pełny Portal Gun. Wyjaśnione.*~
Kilka chwil później, winda dojechała do ~sześćset sześćdziesiątego~ szóstego ~*Początek
analizy na dziś, a ten już ciśnie bekę. xD*~ ~Poziom analiz trzeba podtrzymywać. :D~ testu,
a ja wysiadłam z niej. Po ~*~Nie
xD~ Tak. :D W każdym razie: jakimś czasie, nie wiem w sumie jak długim,
obudziłam się. Zdziwiło mnie to, gdyż przecież SCP-049 mnie zabił, no ale on
sam był dziwny, więc pewnie nie powinnam nad tym gdybać. W każdym razie, po
otworzeniu oczu, ujrzałam nad sobą mocne światło, takie jak na przykład używa
się na sali operacyjnej. Nad sobą ujrzałam twarz, a właściwie maskę, tego
psychola. Oprócz tego, czułam się jakoś tak dziwnie. Nie umiem opisać tego
uczucia, po prostu było ono wręcz niecodzienne dla mnie. W każdym razie, kiedy
zaś usiadłam i odwróciłam się w lewą stronę, obok SCP-049 ujrzałam stojącego
człowieka, który jednak nie był normalny, bowiem na jego twarzy widoczny był
SCP-035, czyli ta biała maska, z której oczu i ust spływała jakaś czarna ciecz.
W każdym razie, widząc mnie, SCP-049 zgiął
dłonie i przechylił głowę na kształt ucieszonej pozy, po czym zwrócił się do swego
towarzysza:
– Oh, spójrz. Moje lekarstwo wreszcie działa w
stu procentach! Warto było zarywać czternaście dób aby je jeszcze bardziej
ulepszyć.
Nie wiedziałam szczerze mówiąc, o co mu
chodziło, ale w sumie jego ofiary po, ekhm, „cudownym wskrzeszeniu”, że tak to
ładnie określę, stawały się zombie. A tymczasem ja nie byłam zombie, w końcu
ogarniałam co się wokół mnie działo i nie zachowywałam się nieświadomie,
więc…Nie wiedziałam, jak to było możliwe. Może to dlatego, że byłam Mary Sue?
Miałam nadzieję, że w końcu bym się dowiedziała.*~
~Kurna, po tej historyjce nie mogę normalnie czytać tego opka, bo ona jest
od niego lepsza. XD~
~*Wiem, mam tak samo. XD*~
wyjściu, na ścianie obok mnie, ujrzałam wielki
ekran, z dużą cyfrą „~~*Stop
xD*~ ;”D~06”
oraz oznaczenie, że można zostać trafionym jakąś kulą. Zaś po dojściu ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No
kurwa, ty zboku. xD*~ ~;”D~ do
głównego pomieszczenia, zobaczyłam na suficie, po jednej stronie, wysunięty
fragment stropu, a na nim jakieś coś, co strzelało niewielką kulą, ~W sumie też nie wiem, jak to się nazywa.
Może podajnik? Kij wie.~ lecącą w jeden fragment podłogi, na którym
wytworzył się pomarańczowy portal. Po drugiej stronie, na podłodze, widniało
najprawdopodobniej coś, do czego trzeba było przekierować kulę. To miejsce
docelowe emitowało czerwone światło, które pokazywało, na które miejsce sufitu
należy umieścić portal. ~*Dziw bierze, że w pierwszej części tej gry
ta kula energii zajebała mnie ledwo raz.*~ ~Jak
na ciebie, to cud prawdziwy.~ ~*SPIERDALAJ!*~ ~Hehe :D~
Chwilę potem, kobieta z głośników rzekła:
- Chociaż zachowanie bezpieczeństwa jest
jednym z wielu celów Enrichment Center, Kulka Energetyczna Aperture Science,
widoczna po lewej stronie komory, może spowodować i powoduje trwałe obrażenia
związane np. z wyparowaniem. ~Już wiem,
czym zajebię Patryka i Mateusza!~ ~*No kurwa, nie. xDDD*~ ~No co? To najskuteczniejszy sposób, jak
widać. :D~
Ło Jezu, to to cholernie niebezpieczne było.
Mimo wszystko, ~*Bowiem nic się nie wydarzyło.*~ wystrzeliłam
niebieski portal nad to coś, do czego trzeba było przekierować ową kulkę. Kiedy
to zrobiłam, zauważyłam że platforma na końcu pomieszczenia zaczęła się
poruszać. ~*Ona chyba zaczęła się poruszać po tym, jak
kula trafiła w ten dynks, do którego miała trafić. Niby to oczywiste, ale
sprecyzować zawsze warto.*~ Od razu na nią weszłam, a owa kobieta
powiedziała:
- Nie do wiary! *Tutaj mówiła trochę
głośniej.* ~*Lepiej by wyglądało, gdyby pomiędzy tym
zdaniem w gwiazdkach a wypowiedziami GLaDOS jebnąć myślniki.*~ Podać
nazwę obiektu. *Znowu mówiła normalnie.*, musisz być dumą miasta *Znowu
głośniej.* Podać nazwę rodzinnego miasta obiektu.
Meh…Ja to prędzej po tym, co kiedyś zrobiłam,
byłam zmorą całego świata, ~Edgy lord
jak chujem strzelił. Nie no wiadomo, że tak było, ale jednak.~ no ale ok,
ona nie musiała o tym wiedzieć. ~*Ale przecież GLaDOS wie o inwazji Kombinatu
na Ziemię. Sama to wspomina podczas końcowej walki, wiem o tym, bo prawie na
końcu zginęłam, bo miałam w dupie niszczenie rdzeni i co chwilę pauzowałam, aby
przeczytać jej kwestie. I tak, jej paplanina w pewnym momencie się kończy,
doszłam do końca jej kwestii dialogowych, gdy była niszczona. Wracając do
Kombinatu, co prawda GLaDOS nie mówi o tym dosłownie, ale można się domyślić,
że mówi o tym imperium.*~ ~Chociaż w
sumie, skąd Ramoninth z opka może o tym wiedzieć, czyż nie? W końcu nawet nie
wie, jak nazywa się przemawiający do niej komputer.~ ~*W sumie…*~ Mimo
to, parę chwil potem, przeszłam przez siatkę dezintegrującą i weszłam do windy,
która zabrała mnie do kolejnego poziomu ~piekła~.
Jakiś czas później, winda dojechała, a ja
wyszłam z niej. Przed sobą ujrzałam schody oraz pomieszczenie testowe,
składające się z tego samego zestawu z kulą oraz przesuwającej się w bok
platformy. Mimo wszystko, ~Jakby nic się
nie wydarzyło.~ po zejściu po schodach, na ścianie obok zobaczyłam kolejny,
wielki ekran ukazujący dużą cyfrę „07”
i te same oznaczenia co ostatnio. Zaś tam ~*Literówka Attack!*~ sama
kobieta rzekła:
- Każde poruszające się urządzenie musi być
wyposażone w dźwiękowy system ostrzegawczy. Stwierdzono, że alarmy i błyskowe
światła ostrzegawcze aktywują kulkę energetyczną, stąd dla twojego
bezpieczeństwa zostały one wyłączone. ~L~ ~*Won xD*~ ~Nie :D~
Ja zaś, jako iż pomarańczowy portal
wystrzelony był pod tym urządzeniem, do którego trzeba sprowadzić ową kulę,
wystrzeliłam niebieski na ścianę naprzeciwko urządzenia strzelającego tą
zabójczą kulką. ~Cholera, jak mnie to
wkurwia. To jest narracja pierwszoosobowa, a tymczasem nie ma tu żadnych, no
dobra, prawie żadnych przemyśleń głównej bohaterki. Przecież tu jest wiele do
komentowania, na przykład gdybanie czym była ta kula, że zabijała jednym
hitem.~ ~*Ale to opko. Czego ty wymagasz?*~ ~L~ Kiedy owa przeleciała przez
pomarańczowe przejście, szybko wystrzeliłam niebieski portal nad platformę i
wskoczyłam na nią. ~*Lepiej wskoczyć na nią na początku, ale co
kto woli.*~ Kilka sekund potem, gdy zaczęła się poruszać,
kobieta z głośników odparła:
- ~Chujowo~
Dobrze. ~*Z cyklu: Grzegorz jako AI w Aperture. xDDD*~
~:D~ Użyj teraz Przenośnego Rusztowania
Aperture Science, aby dostać się do komory ~wydalniczej~
transportowej. ~*Bez komentarza. xD*~ ~;”””D~
Jezu, co oni mieli z tymi nazwami? Czy nie
łatwiej było po prostu nazwać to rusztowanie platformą? Byłoby mniej zachodu z
wymawianiem tych nazw. ~Dla GLaDOS to
nie problem, bo w końcu ona jest komputerem. W każdym razie, widocznie mieli
powód ku temu.~ No, ale parę chwil później, rusztowanie dojechało do
podwyższenia, na którego końcu widniało wyjście. Od razu przeskoczyłam na nie,
przeszłam przez siatkę dematerializującą i weszłam do windy, która zabrała mnie
do ósmej komory.
Po dojechaniu do niej i wyjściu, ~*Tak
swoją drogą, czy główna bohaterka w ogóle nie zastanawiała się, jakim cudem
trafiła do Aperture Science? Nie miała żadnych pretensji, że znalazła się w
placówce, w której w każdej chwili mogłaby zwiędnąć? Ja bym pewnie się
wkurwiła.*~ ~Ale to Mary Sue…~ ~*A,
fakt. ;=;*~ na ścianie po lewej stronie ujrzałam znany mi
już, wielki ekran z cyfrą „08” oraz
oznaczeniami, że można się tu utopić oraz żeby nie pić jakieś cieczy.
Natomiast, ta sama co zwykle kobieta, powiedziała:
- Pamiętaj, że niepowodzenie wiąże się z
określonymi konsekwencjami. Jakakolwiek styczność z podłogą komory może
spowodować otrzymanie oceny niedostatecznej w protokole testu, a następnie
śmierć. ~Kolejność level expert. Zawsze
mnie śmieszyła. xD~ ~*No co? To Aperture Science, tu nigdy nie
było normalnie. xD*~ ~W sumie… xD~ Powodzenia!
Aż byłam ciekawa, co było na tej podłodze. Od
razu podeszłam do barierki, którą widziałam przed sobą. Po zrobieniu tego,
ujrzałam taki sam zestaw z kulką, tyle że tym razem ustawiony tak, aby trudniej
było przekierować kulkę, jakiś podest obok którego był pomarańczowy portal,
platformę aktywowaną przez kulkę i atrakcję dnia, czyli jakąś brzydką, brudną
ciecz na podłodze. Czyżby to był jakiś kwas? ~Jeżeli patrzeć na rozdział szósty w drugiej części tej gry i jedno
ostrzeżenie, to tak, to był kwas.~ No, bo w końcu co ciekłego mogłoby mnie
od razu zabić? ~*LAWA? CIEKŁY AZOT? Jest wiele cieczy, które
mają zabójcze właściwości, nie tylko kwas.*~
Mimo wszystko, ~*Bowiem nic się nie wydarzyło.*~ wystrzeliłam
niebieski portal na ścianę naprzeciwko dyspozytora z kulką. ~O, więc jednak wymyśliła jakąś nazwę na to
urządzenie. Miło.~ Kiedy po kilku sekundach owa przeleciała przez niego,
wystrzeliłam portal w czerwone światło, oznaczające urządzenie, któremu trzeba
było dostarczyć kulkę. Kiedy zaś przeleciała przez niebieski portal, szybko
wystrzeliłam portal na ścianę obok mnie, przeszłam przez niego i kolejny
strzeliłam obok platformy, po czym weszłam na nią. ~*Mary
Sue Attack Super Effective. To dość trudne, aby od razu wejść na tę platformę,
ale naszej bohaterce udało się to pewnie w ułamku sekundy.*~ Kilka
chwil potem, rusztowanie ruszyło. Kobieta z głośników, wyjątkowo, nic nie
powiedziała. ~Miała focha.~ Jednak,
kiedy platforma dojechała do kolejnej barierki, weszłam na nią i przeszłam
przez siatkę dematerializującą. Dopiero wtedy ta kobieta przemówiła:
- ~Ale
zjebałaś. Miałaś zginąć, klapździocho!~ Imponujące. ~*I
ja z takim pojebem muszę żyć dwadzieścia cztery na dobę. xD*~ ~Hehe :D~ Pamiętaj,
że jakiekolwiek pojawiające się niebezpieczeństwo jest jedynie mechanizmem
mającym wzmocnić twoje doznania ~( ͡° ͜ʖ
͡°)~ ~*AUT. xD*~ ~:D~ w trakcie testu.
Taaa…Szczególnie to, że mogłam zginąć, ale
mniejsza. ~Fajne zakończenie takiego
tematu, nie ma co. Ogólnie ta klapździocha mnie wnerwia. Znam to opko (czyt.
Zaczęliśmy analizę od tych rozdziałów.) i Ramoninth z opka to typowa edgy
pizda, która wkurza wszystkich czytelników.~ ~*Wiem
i też niezbyt za nią przepadam. Ogólnie zamierzam przebudować to opko od A do
Z.*~ ~Czekam~ Chwilę
potem, weszłam do windy, która zabrała mnie do poziomu dziewiątego.
Parę chwil potem, winda dojechała, a ja
wyszłam. Na ścianie po prawej stronie dostrzegłam tą samą, wielką tablicę z
cyfrą „09” oraz oznaczenia, że
mogłam dostać kostką w głowę. Zaś kobieta z głośników rzekła:
- Enrichment Center z przykrością informuje,
że przeprowadzenie kolejnego testu jest niemożliwe. Nie próbuj go rozwiązywać.
~*Zastanawiam się, dlaczego ona w tym momencie
to mówi. Przecież ten test, wbrew pozorom, jest bardzo prosty.*~
~Też nie mam pojęcia, czemu ona to
mówi. Może jakiś inny fan Portala wie to.~
Pfff…Wszystko da się zrobić. ~*Tak?
To zmaterializuj mi SCP-999.*~ ~Nie psuj
jej marzeń.~ ~*:D*~ Od razu przeszłam do pomieszczenia i ujrzałam
tam podwyższenie z pomarańczowym portalem, kostkę i siatkę dematerializującą za
którą był przycisk. Nad siatką zaś, było jakieś okienko. Od razu wystrzeliłam
portal koło kostki, chwyciłam przedmiot mym Portal Gun, przeszłam przez portal
i strzeliłam niebieski na sufit za owym okienkiem, a następnie przeszłam przez
pomarańczowe przejście i umieściłam kostkę na przycisku.
I to miało być nie do przejścia? Błaaagam.
Przecież to było takie łatwe, że przedszkolak by to przeszedł. ~*Nie
wiem ile waży Portal Gun, ale wydaje mnie się, że przedszkolak nie miałby
wystarczająco dużo siły, aby go utrzymać.*~ ~Kocham
to psucie życia głównej bohaterce. xD~ ~*Wiem, bo ja też.*~
Mimo to, moja przewodniczka powiedziała:
- Fascynujące! Udało ci się zachować
stanowczość i zaradność w atmosferze skrajnego pesymizmu.
Uwielbiałam te jej teksty. ~*Fakt,
postacie w obu częściach tej gry mają fajne kwestie.*~ Mimo
wszystko, przeszłam przez drzwi i korytarz. Gdy doszłam do drugiej siatki
dematerializującej, zobaczyłam że winda dopiero nadjeżdżała. ~I to jest jedyny moment w pierwszej
części, gdy można to zobaczyć.~ Jednak, przeszłam przez siatkę i, gdy drzwi
windy otworzyły się, weszłam do niej, a ta zabrała mnie do testu dziesiątego.
Będąc tam, po wejściu do komory, zobaczyłam
jakieś schody, do których normalnie nie dało się dojść. Obok nich, na ścianie,
widniała tablica z numerem „10” i
brakiem jakichkolwiek oznaczeń. Zaś nade mną, był wysunięty fragment ściany z
pomarańczowym portalem. Natomiast kobieta z głośników rzekła:
- Witaj ponownie. Powtarzamy poprzednie
ostrzeżenie: Ten test <zakłócenia> pędu <zakłócenia>. ~*Znowu,
lepiej by te wyrażenia z domkniętych nawiasów walnąć po myślnikach. No ale to
opko, nie.*~
A to ja już wiedziałam, o co chodziło. Zaczynały
się najlepsze testy! ~*Też je lubię.*~ Od
razu wystrzeliłam niebieski portal pod siebie i, gdy w niego wpadłam, zostałam
wyrzucona na schody. Prosta fizyka. Im szybciej coś wpada, tym szybciej wypada,
~Na przykład bomba w kierunku twego
ryja.~ ~*Grzegorz w rzeczywistości jest dobry i miły,
uwierzcie! xD*~ ~:D~
ale w tym wypadku to było fajne.
Jednak, test ten, na szczęście, jeszcze się
nie skończył. ~Byłaby beka, gdyby w tym
momencie się kończył.~ Po przejściu przez drzwi, ujrzałam kolejne pomieszczenie.
Była tam przepaść, a nad nią podłoga ułożona na kształt skoczni. Obok niej,
były dwa obrazki, przedstawiające to, o czym wcześniej mówiłam. Nade mną zaś,
znowu był wysunięty fragment ściany z pomarańczowym portalem. Od razu podeszłam
do skoczni, strzeliłam portal na podłogę przepaści i wskoczyłam w niego. Chwilę
potem, zostałam wyrzucona na podwyższenie po drugiej stronie. Miałam nadzieję,
że gdyby wypuścili mnie z Aperture Science to mogłabym zabrać Portal Gun, bo na
większej przestrzeni to musiało być o wiele bardziej zajebiste. ~*Ciągle
jestem ciekawa, czy Chell, po wyjściu z Aperture nadal miała przy sobie Portal
Gun. W sumie po wystrzeleniu portalu na księżyc, już nigdy Portal Guna nie
widzieliśmy, więc można gdybać.*~ ~Najlepszy
mod do Portal 2, tak na marginesie: „Thinking With Time Machine.”. To mod dla osób, które bardzo chcą zagrać
w tryb kooperacyjny, ale nie mają ziomka do gry. xD~ ~*Czyli ideolo dla
mnie. xD*~
Mimo to, przeszłam przez kolejny korytarz.
Kiedy zaś przez niego szłam, kobieta z głośników rzekła:
- Wspaniale. Wygląda na to, że rozumiesz, w
jaki sposób portal wpływa na zjawisko pędu dodatniego, a mówiąc ściślej – nie
wpływa.
Ja zaś, ujrzałam dość spore pomieszczenie, na
którego końcu była winda. Widniała również zapadnia ze schodami oraz podłogą na
samym dole, na której widniał pomarańczowy portal. Nade mną, był wyglądający
jak litera „T~een Titans~”, ~*Gdzie
ty widzisz w alfabecie taką literę. xD*~ ~Nowy
alfabet! :D~ ~*Jesteś niedojebany. xD*~ ~Wiem
i dobrze mi z tym.~ ~*Ważne, że zdajesz sobie z tego sprawę. xD*~ ~:D~ wysunięty fragment ściany. Od razu
strzeliłam na nią niebieskim portalem, a następnie wskoczyłam w pomarańczowy.
Kiedy to zrobiłam, zostałam wyrzucona na niższą część podwyższenia. ~Fajnie by było, gdybyś po ludzku nie
trafiła w portal. Wtedy można by dodać ciekawszy akapit, no ale kurła nie. =_=~
Zaś ta sama kobieta powiedziała:
- Pęd, będący funkcją masy i prędkości,
zachowuje swą wartość między portalami. Mówiąc prościej: coś szybkiego wpada i
coś szybkiego wypada.
Tak, wiedziałam o tym. ~*Jednak
GLaDOS nie mogła o tym wiedzieć, czyż nie?*~ Mimo wszystko, ujrzałam że dłuższy
fragment ściany wysunął się bardziej w przód. Ja natomiast, podeszłam do krańca
podłogi i wskoczyłam w pomarańczowy portal. Kiedy to zrobiłam, zostałam
obrócona i wylądowałam prawie przed siatką dematerializującą. Serio, to była
naprawdę fajna zabawa. ~*Jeszcze fajniejsze jest spadanie w
nieskończoność, mając pod i nad sobą portale lub przechodzenie przez nie w
nieskończoność, gdy są na ścianie przed i za tobą.*~ ~A jeszcze lepsze jest niszczenie kamer.~ ~*Nigdy nie zdobyłam
osiągnięcia za to, bo tak zajęłam się testami, że kilka kamer pominęłam. XD*~ ~Brawo xD~ Mimo
to, przeszłam przez siatkę i wsiadłam do windy, która zabrała mnie do
jedenastego testu.
Po zrobieniu tego, ujrzałam jakieś schody, po
których od razu weszłam. Przed sobą ujrzałam jakiś mały pokoik z trzeba ~*Literówka
Attack x2!*~ szybami. Zaś na lewej ścianie, widziałam
znany mi już, wielki ekran z cyfrą „11”
oraz oznaczeniem, że mogłam się utopić, zostać zabita kulką oraz abym nie piła
cieczy, która była na podłodze. Mimo to, od razu weszłam do owego pokoiku i
wyjrzałam przez szyby. Natomiast kobieta z głośników mówiła:
- Enrichment Center zawsze zapewnia bezpieczne
środowisko testowe. W przypadku wystąpienia niebezpiecznego środowiska
testowego ~#Logika~ Enrichment
Center zawsze udziela przydatnych wskazówek. Na przykład podłoga w tym
pomieszczeniu może cię zabić. Staraj się tego uniknąć.
Mimo wszystko, ~Bowiem KOMPLETNIE NIC się nie stało.~ za oknem ujrzałam jakąś
parę rozsuwanych się drzwi, ~Przecinek,
won.~ do wyjścia oraz pomieszczenia z kulką, kwas oraz platformę do
podwyższenia, na którym znajdowała się atrakcja tygodnia – pełny Portal Gun. ~*#Kradłabym*~
~Me too~
Widząc to, wyszłam z pokoiku i podeszłam do
jednej ze ścian i wystrzeliłam niebieski portal. Najpierw, pomarańczowy został
wystrzelony tak, że widziałam nieruchomą platformę. ~*Boże,
to jest takie nudne. Może to przez to, że nie ma tutaj prawie żadnych
przemyśleń głównej bohaterki, bo „Portal”
sam w sobie jest fajną grą.*~ ~Fakt, ta
część tego FanFiction jest nudna. W poprzednich chociaż coś się działo, a tu
tylko opisy i opisy. Wiem, że w uniwersum tej gry nie da się tego uniknąć,
jeżeli chce się napisać FanFiction, w którym zamienia się główną bohaterkę, ale
i tak można by to rozegrać ciekawiej.~ ~*Niestety, jesteśmy w opku.*~ ~Niestety ;”-(~ Potem
tak, iż widziałam naprzeciwko siebie jakieś pomieszczenie z przyciskiem. I
dopiero po chwili, przejście przeniosło się do owego pomieszczenia. Od razu
weszłam do niego i nacisnęłam owy przycisk. Po zrobieniu tego, ujrzałam że
drzwi do pomieszczenia z kulką otworzyły się, a w całym pomieszczeniu słychać
było jakby dźwięk tykania zegara. Od razu strzeliłam portalem do tamtego
pomieszczenia i, gdy drzwi zamknęły się, odwróciłam się, i zaczęłam czekać na
pomarańczowy portal. ~Sorki, że wybitnie
mało komentujemy, ale nie ma co tutaj do mówienia.~
Gdy owy się pojawił, przeszłam przez niego i
znalazłam się w pomieszczeniu z kulką i schodami. Od razu wystrzeliłam portal w
miejscu, w którym ściana była czarna od kulki i, chwilę potem, owa przeleciała
przez niego i wpadła do miejsca, do którego trzeba ją było przekierować. W tym momencie,
podeszłam do niebieskiego portalu i, jako iż pomarańczowy został wystrzelony
gdzie indziej, zaczęłam czekać.
Kilka chwil później, gdy zauważyłam za
portalem czekające rusztowanie, weszłam na nie, a ono ruszyło w kierunku Portal
Gun. Parę chwil potem, gdy dojechałam do podwyższenia, wskoczyłam na nie i
zamieniłam Portal Gun. Natomiast, podest się schował, a naprzeciwko
podwyższenia wysunęło się kolejne, tyle że z przyciskiem. Zaś kobieta z
głośników rzekła:
- Urządzenie zostało zmodyfikowane tak, aby
mogło wytworzyć jednocześnie dwa powiązane ze sobą portale. ~*Szkoda,
że nie cztery. No ale wtedy byłoby za łatwo, wiadomo.*~ W
ramach opcjonalnej procedury testowej mamy przyjemność poinformować cię o
zabawnym fakcie. Urządzenie przedstawia w tej chwili większą wartość niż organy
i łączne dochody wszystkich mieszkańców [tu podać nazwę rodzinnego miasta
obiektu]. ~Z cyklu: Nie byłoby na niego
stać nawet Billa Gatesa.~ ~*Fakt, bo Bill Gates nie nosi takich
drobniaków przy sobie.*~ ~Cudnie xD~ ~*:D*~
Hmm…Zważywszy, że ja pochodzę z Waszyngtonu, ~Dobrze, że nie z Los Angeles. A poza tym
miło, że wspomniałaś o swoim mieście pochodzenia dopiero w czterdziestym
trzecim rozdziale. Lepiej późno niż wcale, c’nie.~ a w Stanach zarabia się
przeciętnie osiem USD za dzień, jeden organ kosztuje przeciętnie jakieś chyba z
dwadzieścia tysięcy, to po zsumowaniu dochodów za rok, pomnożeniu przez
mieszkańców oraz ceny ich wszystkich organów, wychodzi ogromna suma. To ile
musiał w takim razie kosztować ten Portal Gun?! ~*W chÓj dużo.*~
Jednak, mimo to, ~Jakby nic się nie wydarzyło.~ nacisnęłam przycisk i, gdy drzwi do
wyjścia otworzyły się oraz dało się słyszeć charakterystyczne tykanie zegara,
wystrzeliłam za nie niebieski portal i odwróciłam się. Następnie, w ścianę naprzeciwko
rusztowania wystrzeliłam pomarańczowy portal i zaczekałam na platformę. Gdy zaś
kilka sekund później podjechała ona, wskoczyłam ~w kwas~ ~*Marzenia…*~ na nią i zaczęłam czekać na dojazd do
portalu.
Kiedy to nastąpiło, wskoczyłam w niego i,
przed przejściem do komory transportowej, weszłam w korytarz, i postanowiłam
pobawić się Portal Gun. Najpierw wystrzeliłam niebieski na ścianę przede mną, a
pomarańczowy za mną. Gdy to zrobiłam, ujrzałam swoje plecy. Od razu przeszłam
przez niebieski i znowu, i znowu, i tak w kółko. ~Miło, że nie od razu poszłaś do windy, tylko jak normalny człowiek
trochę pobawiłaś się swoją nową bronią.~ Ciągle pojawiałam się w tym samym
pomieszczeniu, co było normalne i dziwne jednocześnie. Gdy zaś mnie się
znudziło, strzeliłam niebieski portal nade mną, a pomarańczowy pode mną. Teraz,
zaczęłam spadać w nieskończoność z dużą prędkością. Fajne to było, nie powiem.
Jednak, chwilę potem, strzeliłam pomarańczowy portal na ścianę obok mnie i, gdy
spadłam na podłogę, przeszłam przez siatkę dematerializującą, ~A nie kręciło ci się po tym spadaniu w
głowie? Chyba powinno, bo w końcu to była dość spora prędkość. No ale fakt,
przecież to Mary Sue. Edgy Mary Sue, czyli jeszcze gorzej.~ a następnie
wsiadłam do windy, która zabrała mnie do testu dwunastego…
~*Koniec obecnie, idę sobie trochę pograć w „Portal 2”, a potem zbieram się do M1 w
Markach.*~
~MATMY SIĘ UCZ!~
~*Jutro. Dzisiaj jest sobota, w soboty
praktycznie w ogóle się nie uczę.*~
~. . .~
~*;”””D*~
________________________________________________
Rozdział XLIV – Testy od 12 – 16.
Kiedy zaś dojechałam do pomieszczenia i
wyszłam, ujrzałam na ścianie po prawej stronie tablicę z wielką liczbą „12” oraz znaczkami, że mogła mnie
trafić ~dupa~ kostka ~*JAK.
xDDD*~ ~Medżik :D~ oraz
o tym, iż trzeba tu było stosować pęd. Widząc to, od razu przeszłam przez
niedługi korytarz do pomieszczenia testowego. Zaś kobieta z głośników, po
chwili, powiedziała:
- [Zakłócenia] ~Z cyklu: Kolejne, co lepiej wyglądałoby z myślnikami.~ wyrzut [Zakłócenia]
wyrzut [Zakłócenia]
Wiele się dowiedziałam, w takim razie. ~*System
wadliwy jak ekrany w autobusach, to co się dziwić.*~ No,
ale w pomieszczeniu było dużo ścian, na których nie dało się umieścić portalu. ~:D~ Była również niewielka zapadnia,
na której końcu znajdował~*się Zardonic*~a
~A myślałem, że dasz sobie spokój. xD~ ~*Nigdy
:D*~ się podłoga zdatna do postawienia portalu. U
góry, były dwa fragmenty ściany, jeden wysunięty bliżej, drugi dalej. Od razu,
niebieski portal wystrzeliłam na wysunięty bliżej fragment ściany, a
pomarańczowy na podłogę w zapadni, po czym wskoczyłam do pomarańczowego. Kiedy
to zrobiłam, zostałam wyrzucona na jakieś puste podwyższenie. ~Bo gdybyś nie trafiła w ten jebany portal
i musiała się wracać, to opko byłoby ciekawsze i wszyscy byśmy zginęli.~
Gdy to zauważyłam, od razu niebieski portal umieściłam na wysuniętym dalej
fragmencie ściany i zeskoczyłam do pomarańczowego portalu. Dzięki temu,
zostałam wyrzucona na znajdujące się wyżej podwyższenie, na którym widoczny był
ten wielki ~*jak twoje niedojebanie*~ przycisk.
~#Szczerość~ ~*:D*~
Widziałam również, że na umieszczonym wyżej,
oddalonym ode mnie podwyższeniu, był ~*SCP-999*~
dyspozytor z kostką. ~Chciałabyś xD~ ~*No
L*~
~. . .~ ~*;”D*~ W
momencie, w którym odwróciłam się za siebie, zobaczyłam że jeden, kwadratowy
fragment ściany, wysunął się i nieco uniósł ~tą wielką siekierę, którą trzymał swym chwytakiem, po czym zamachnął
się w moją stronę.~. ~*Kolejne opowiadanie w opku? xD*~ ~Why not? :D~ Od
razu po zobaczeniu tego, przeniosłam portal na nowy, wysunięty fragment ściany
i, z takiej wysokości, na jakiej byłam, wskoczyłam w pomarańczowy portal. Udało
mnie się to bez zahaczenia o coś, ~Ależ
naturalnie. =_=~ dzięki czemu z dużą szybkością zostałam wyrzucona na
oddaloną podłogę. Będąc tam, za pomocą Portal Gun, wzięłam kostkę i
przeskoczyłam na podwyższenie z przyciskiem, a następnie położyłam na nim
przedmiot. ~*To opko jest tak nudne, że abyście się nie
nudzili, wrzucę wam tu zdjęcie SCP-999:
<3*~
~Czy ty jesteś psychofanką uniwersum
Fundacji SCP? xD~
~*Nie, bowiem jeszcze nie znam wszystkich SCP.
Tego jest w chuj i słuchanie o tym na YouTube zajmuje bardzo dużo czasu, a nie
zawsze mnie się chce/mam czas. Jednak znam już całkiem sporo SCP i z tych, co
znam, tego wielbię najbardziej. <333*~
~Bez komentarza. xD~
~*<3*~
Kiedy to wykonałam, tak jak poprzednio, z
wysokości, na której byłam, wskoczyłam w pomarańczowy ~*jak
SCP-999*~ portal. ~Nie
xD~ ~*:D*~ Kiedy zaś zostałam wyrzucona na
podłogę, nad którą był dyspozytor, kobieta z głośników rzekła:
- Hurraaaa [Zakłócenia] ~Znowu te walone nawiasy. _=_~
Jej teksty były po prostu dopełnieniem życia
tutaj. ~*To akurat fakt.*~ Nawet
lekko się uśmiechnęłam. Jednak, chwilę później, przeszłam przez drzwi i siatkę
dematerializującą, ~Jakby nic się nie
wydarzyło.~ a następnie weszłam do windy, która zabrała mnie do trzynastej
komory.
Po ~*chwili, SCP-049 dodał uradowanym
głosem:
– Tak się cieszę. Wreszcie będę mógł jeszcze
efektywniej leczyć tych wszystkich biednych ludzi zarażonych tym cholerstwem.
– Ta…Cieszę się twoim szczęściem. – skomentował
SCP-035.
– Mogę kuźwa wiedzieć, czym niby byłam zarażona,
że mnie zabiłeś i wskrzesiłeś? – spytałam, kierując te słowa do SCP-049.
– Marysueizmem – odpowiedział
– … … … Chcesz przez to powiedzieć, że „leczysz”
ludzi z marysueizmu?!
W odpowiedzi tylko pokiwał twierdząco głową. O
chÓj, ale przecież marysueizm jest zajebisty! I jak ja teraz miałam być
zajebista bez marysueizmu? I co z moim mówieniem emotikonkami oraz byciem
idealnie idealną? Moje życie nie miało już sensu.*~
~Cudownie xDDD~
~*No co? Musiałam coś wymyślić na potrzeby opka,
więc wkleiłam tu marysueizm. XDDDDDDD Kontemplowanie na temat tego, co
faktycznie może być zarazą, z którą walczy SCP-049 ryje mózg, a i tak do
niczego konkretnego jeszcze nie doszłam, więc musiałam coś bekowego wkleić.
;”D*~
~Bjutiful, nie ma co. xD~
~*Wiem :D*~
dotarciu tam i wyjściu z windy, zauważyłam na
ścianie po prawej stronie komory znany mi już, wielki ekran z cyfrą „13” i oznaczeniami, że mogłam dostać
kostką w głowę oraz, iż mogłam zostać zabita przez tą nieszczęsną ~latającą dupę~ kulkę. ~*Nawet
tu? xDDD*~ ~Tak :D~
Po odwróceniu się, ujrzałam wielki przycisk, jakieś podwyższenie wyglądające
jak balkonik, na którym była kostka i drzwi. Na ścianie naprzeciwko mnie,
widoczne również było szybę, ~*Literówka Attack x3!*~ za
którym ~*Literówka Attack x4!*~ było
kolejne pomieszczenie testu, z kulką, dwoma przyciskami na podwyższeniach i
platformą z kostką. Zaś kobieta z głośników rzekła:
- Skoro już masz kontrolę nad obydwoma
portalami, następny test może potrwać bardzo, BARDZO długo. ~Mimo iż jest krótki as hell as possible.~ Jeśli
zakręciło ci się w głowie po pierwszym teście, możesz spokojnie zemdleć.
Zostanie wysłana pomoc medyczna, aby pobudzić cię za pomocą ~*tych
dziwnych substancji zajebanych od SCP-049.*~ ~To się źle skończy. xD~ ~*Wiem. :D Nienawidzę głównej bohaterki
tego shietu.*~ ~Nie tylko ty.~ substancji
odżywczej i adrenaliny.
Nie, słabo mi nie było, ale trzeba było
przyznać, iż byłam trochę głodna. ~Ścianę
zjedz.~ ~*JAK. xDDD*~ ~To Aperture, tu wszystko jest możliwe.~ ~*Ale bez przesady! xD*~ ~;”D~ Mimo wszystko, od razu wystrzeliłam
niebieski portal na ścianę obok mnie, a pomarańczowy na podwyższenie, a
dokładniej na ścianę, która tam się znajdowała. Następnie, przeszłam przez
portal, wzięłam kostkę i znowu przekroczyłam przejście. Kiedy to wykonałam,
postawiłam przedmiot na przycisku i znowu przekroczyłam portale, a następnie
przekroczyłam drzwi.
Będąc w drugim pomieszczeniu tegoż testu, na
początku strzeliłam niebieskim portalem na jedną ze ścian i wróciłam się.
Podejrzewałam, że kostka, którą użyłam jako pierwszą, mogła się przydać. ~Tu się nie czepnę, bo to akurat jest
widoczne od razu.~ Następnie, pomarańczowy strzeliłam na ścianę naprzeciwko
mnie, zeskoczyłam, wzięłam kostkę i portalem przeszłam do kolejnego
pomieszczenia. Będąc tam, najpierw pomarańczowy portal strzeliłam nad przycisk
wysunięty najwyżej, a niebieski na jedną ze ścian. Jako, iż pomarańczowy portal
znajdował się centralnie nad przyciskiem, zrzuciłam przedmiot, dzięki czemu
wylądował on na przycisku. ~*Bo gdyby tak się nie stało, wszyscy byśmy
zginęli.*~ Kiedy to wykonałam, zeskoczyłam na dół, a
niebieski portal umieściłam w miejscu, w którym kulka dotykała ściany, zaś
pomarańczowy nad tym, do czego miała wpaść. Kiedy zaś przeleciała przez
niebieski portal, szybko umieściłam go niżej i podbiegłam do niego, po czym
pomarańczowy wystrzeliłam na jednym z fragmentów sufitu nad rusztowaniem. Kiedy
zaś owe zaczęło się poruszać i przez portal je zauważyłam, zeskoczyłam na nie,
chwyciłam moją bronią kostkę i zeskoczyłam na podłogę. Po zrobieniu tego,
niebieski portal wystrzeliłam na podłogę niedaleko siebie, a pomarańczowy nad
drugim przyciskiem, po czym wrzuciłam kolejną kostkę. ~Nudyyy! Dajcie więcej przemyśleń bohaterki, w końcu to narracja
pierwszoosobowa, a nie trzecioosobowa.~ ~*To opko, czego ty tu wymagasz.*~ ~;”-(~ ~*<Przytula>*~ ~<Odwzajemnia> ;””-(~ Kiedy
wylądowała na przycisku, drzwi otworzyły się, dzięki czemu ja strzeliłam
pomarańczowy portal na ścianę za drzwiami i wskoczyłam w niebieski. Gdy byłam
za drzwiami, moja przewodniczka powiedziała:
- Zgodnie z wcześniej wspomnianą, wymaganą
procedurą testową, nie możemy cię dłużej okłamywać. Po zakończeniu ostatniego
testu będziemy za Tobą tęsknić. ~*Chociaż w rzeczywistości bardziej będziemy
tęsknić za SCP-999, miernoto.*~ ~Też
byłabyś zajebistą AI w Aperture, Ramoninth. xD~ ~*Hehe :D*~
To oznaczało tylko dwie możliwości: Albo by
mnie wypuścili, albo zginęłabym. ~Wszyscy
wiemy, co się stanie.~ Wolałam tą pierwszą opcję, gdyż byłam jeszcze zbyt
młoda, aby umierać. Mimo wszystko, obecnie, przekroczyłam siatkę
dematerializującą ~Jakby KOMPLETNIE
NIC się nie wydarzyło.~ i weszłam do windy, która zabrała mnie do
czternastego testu…
Kiedy zaś dojechałam do kolejnego
pomieszczenia, na ścianie po lewej stronie, zobaczyłam znajomy, wielki ekran z
cyfrą „14” i oznaczeniami, że mogłam
dostać kulką, kostką, że miałam przekierować kulkę do odpowiedniego miejsca, to
iż mogłam się utopić, żebym nie piła znanej mi już cieczy oraz to, że musiałam
wykorzystać pęd. Dużo oznaczeń było włączonych, więc szykował się ciekawy test.
~*Nie sraj, najlepszy test to osiemnasty.*~ ~Ja tam wolę dziewiętnasty. :D~ ~*Spierdalaj
xD*~ ~;”D~ Kiedy
natomiast weszłam do pomieszczenia testowego, ujrzałam jakieś nieruchome,
uniesione rusztowanie, które najprawdopodobniej przesuwałoby się w górę i dół, ~A może w bok? Nie dyskryminuj praw
rusztowań!~ ~*Co ty dziś piłeś?*~ ~Wódkę z Slade’em. :D~ ~*Fak.*~ ~;”D~
jakieś drzwi i przycisk po prawej stronie oraz
wielką zapadnię po lewej i jakieś pomieszczenie na jej końcu. Natomiast znana
mi już kobieta rzekła:
- Wszystkie podmioty zamierzające posługiwać
się technologią portali wykorzystującą promieniowanie gamma dużej mocy muszą
wiedzieć, że MOGĄ zostać poinformowane o stosownych wymaganiach dotyczących
zgodności z przepisami. Nie są wymagane i nie będą dostarczane dalsze
informacje dotyczące zgodności z przepisami, a ty jesteś doskonałym obiektem
testowym!
Oj wieeem…Ja to w ogóle fajna byłam i jestem. ~Chciałabyś, edgy lordzie do kwadratu.~ No,
ale wait, what? PROMIENIOWANIE GAMMA?! Nie no, fajny sprzęt ze sobą nosiłam. ~*A
co żeś myślała? Skoro Portal Gun wytwarza portale, to na stówę ma w sobie wiele
takich rzeczy.*~ Mimo wszystko, kiedy podeszłam do
zapadni…wytworzyły się schody. Postanowiłam, że ten patent zrobię u siebie w
domu, po wyjściu z tamtego miejsca, dlatego teraz macie tutaj takie bajery. ~Plagiator. Ale w sumie, chciałbym aby u
mej babci w domu były takie zajebiste rzeczy.~ ~*Kto
by nie chciał.*~ Jednak, widząc je, weszłam po nich na górę.
Tam zaś, dostrzegłam to coś, do czego trzeba było przekierować kulkę i
podwyższenie z kostką. Od razu, niebieski portal wystrzeliłam na jeden z
umieszczonych wysoko fragmentów ściany, a następnie podeszłam do schodów,
których…już nie było. ~Przestraszyły się
twojego zjebania.~ ~*Jesteśmy wobec głównej bohaterki tacy mili.
xD*~ ~Wiem xD~ Od
razu, strzeliłam pomarańczowym portalem w podłogę i wskoczyłam w niego. Dzięki
temu, zostałam wyrzucona na podwyższenie z kostką, którą od razu chwyciłam i
zeskoczyłam na podłogę. Następnie, strzeliłam pomarańczowym portalem nad tym
czymś, do czego miała wpaść kulka, ~Bowiem
nasza Mary Sue jest taka zajebista, że wie, iż do dojścia do pomieszczenia z
kulką nie będą jej już potrzebne portale.~ podeszłam do schodów, które
znowu się pojawiły, zeszłam po nich, podeszłam do przycisku i postawiłam ową
rzecz na nim. Kiedy to wykonałam, przeszłam przez drzwi i jakieś przejście na
ich końcu. Dzięki temu, ujrzałam wyrwę z tym nieszczęsnym kwasem, dwie
platformy ruszające się w górę i w dół oraz pomieszczenie z kulką na końcu. Od
razu, przedostałam się na drugi koniec i, będąc tam, w miejscu, w którym kulka
dotykała ściany, umieściłam niebieski portal. Dzięki temu, dostała się ona tam,
gdzie powinna, a ja przeskoczyłam przez portal chwilę potem. Natomiast, kobieta
z głośników rzekła:
- Bardzo, bardzo ~chujowo~ dobrze. ~*Bylibyśmy najlepszymi AI w Aperture. xD*~ ~Wiadomo :D~ W
pomieszczeniu głównym aktywowano bezpłatną „windę zwycięstwa”.
Czy już wspominałam, że lubiłam jej teksty? ~Tak~ Nie? ~Wal się.~ To wypadałoby wspomnieć. Mimo wszystko, zeszłam po
schodach, podeszłam do rusztowania, weszłam na nie i, gdy znalazłam się na
górze, przeszłam przez siatkę dematerializującą, i weszłam do windy, która
zabrała mnie do kolejnego pomieszczenia.
Gdy znalazłam się w teście piętnastym, przed
sobą zauważyłam tą wielką tablicę z liczbą „15”
i oznaczeniami o kulce, wodzie i pędzie. Widząc to, przeszłam przez niewielki,
kręty korytarz i, kiedy znalazłam się w pomieszczeniu testowym, zauważyłam
wielką siatkę dematerializującą, szybę na dole i wysunięty fragment ściany.
Natomiast kobieta z głośników powiedziała:
- Enrichment Center jest oddane zapewnianiu
dobrego samopoczucia wszystkich uczestników. Po zakończeniu testu przewidziane
jest ~*mizianie przez SCP-999*~
ciasto i ~zajebanie przez SCP-682~
utulenie w żalu. ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~Jestem szczery. :D~ ~*Diagnoza: Niewychowywalny*~ ~;””D~
O, ciasto. Świetnie, bo jak już wspominałam,
byłam głodna. Mam nadzieję, że to miało być ciasto czekoladowe. ~*Słuchał
ktoś kiedyś całego przepisu na to ciasto? Nie? To polecam, na YouTube lub na
Combine OverWiki jest cała kwestia rdzenia mądrości, czy jak ten niebieski się
zwie. To ciasto to idealny sposób na morderstwo jednym kawałkiem. XD*~ ~Zrobię takie Sezorisowi na urodziny. :D~ ~*Wyjdź.
xD*~ ~Nie :D~ Mimo
wszystko, wystrzeliłam pomarańczowy portal na wysunięty fragment, a niebieski
pod siebie, dzięki czemu zostałam wyrzucona poza siatkę dematerializującą.
Po przejściu kolejnego, niedługiego korytarza,
zauważyłam dwie siatki dematerializujące dzielące jedną ze ścian na dwa
pomieszczenia, kulkę latającą po lewej stronie, jakieś rusztowanie we
wgłębieniu w ścianie za mną i miejsce na kulkę za jedną z siatek
dematerializujących. Widząc to, od razu pomarańczowy portal wystrzeliłam na ścianę
naprzeciwko siatki, za którą było miejsce na kulkę, a niebieski na ścianę,
którą dotykała kulka. Kiedy zaś przeleciała przez portal, szybko przebiegłam
przez siatkę dematerializującą i pomarańczowy portal umieściłam nad miejscem na
kulkę, a niebieski na ścianę, którą po mojej stronie dotykała kulka. Chwilę
potem, przeleciała przez portal i wpadła w odpowiednie miejsce, dzięki czemu
platforma zaczęła się poruszać. ~*Bowiem jeżeli by ci się to kilka razy nie
udało, jak każdemu normalnemu człowiekowi, który pierwszy raz przechodzi te
poziomy, to opko byłoby ciekawsze, a przecież nie o to chodzi, czyż nie?*~
Od razu podeszłam do niej, weszłam na nią i zostałam przetransportowana do
kolejnego pomieszczenia testu.
Po przejściu przez korytarz, dostrzegłam to, co
w pierwszej części pomieszczenia, tyle że tym razem po mojej stronie było dużo
fragmentu podłogi, na której nie dało się umieścić portali, ~:D~ jakieś pomieszczenie po lewej
stronie, a za siatką dematerializującą emiter kulki i miejsce, do którego owa miała
trafić, a także jakieś przejście. Mimo to, od razu pomarańczowy portal
skierowałam na wysunięty fragment ściany i weszłam do małego pomieszczenia.
Były tam schody, a po wejściu po nich ujrzałam niewielką zapadnię z miejscem na
portal. Od razu strzeliłam tam niebieskim i wskoczyłam w niego. Po zrobieniu
tego, zostałam wyrzucona i, nim dotknęłam podłogi, szybko strzeliłam pod siebie
niebieskim portalem, dzięki czemu zostałam wyrzucona znów, tylko tym razem
wylądowałam, ledwo ledwo, poza siatką dematerializującą. ~Kurde, zaczyna mnie to denerwować. Ja wiem, testy w pierwszej części
tej gry są bardzo proste, no ale jednak grając w nią pierwszy raz w niektórych
momentach nowy gracz i tak się męczy. Ramoninth z opka przechodzi te testy
pierwszy raz, więc powinna się trochę zastanawiać, co powinna zrobić oraz wiele
razy powinno jej się coś nie udać. Wtedy historia byłaby ciekawsza, bo
bohaterka byłaby realistyczniejsza.~ ~*A ten znowu zaczyna analizę końcową
w środku rozdziału. xD*~ ~Hehe :D~
Po przedostaniu się za nią, naprzeciwko mnie
widniała taka sama siatka dematerializująca, przez którą przed chwilą
przeleciałam, a za nią dwa, wysunięte na boki fragmenty ścian. ~*Ale
się wkurwiałam oglądając Let’s Playe i widząc, że ludzie nie ogarniali tak
prostej rzeczy jak przekierowanie w tym momencie kulki…Toż to banalne jest.*~
Zaś nad tym czymś, do czego miała trafić kulka, był wysunięty fragment ściany.
A, to ja już wiedziałam, co się święciło. Od razu, pomarańczowy portal
strzeliłam na wysunięty fragment, a niebieski pod siebie i wskoczyłam w niego.
W locie musiałam nieco zmienić położenie niebieskiego portalu, dzięki czemu, po
chwili, zostałam wyrzucona poza drugą siatkę dematerializującą. Będąc tam,
niebieski portal wystrzeliłam na ścianę naprzeciwko wysuniętego fragmentu, w
który uderzała kulka, a pomarańczowy na ścianę naprzeciwko drugiego fragmentu. ~Miło, że ty to od razu widziałaś. To się
chwali.~ Dzięki temu, po chwili, kulka dostała się tam, gdzie powinna. Ja
zaś, jeden z portali, a dokładniej niebieski, umieściłam nad fragmentami ścian,
a pomarańczowy koło siebie. Następnie, wskoczyłam w niego, powtórzyłam czynność
lecąc i zostałam przeniesiona poza siatkę dematerializującą.
W następnej kolejności, podeszłam do wyjścia.
Były tam przesuwające się rusztowania oraz kwas na samym dole. Od razu
wskoczyłam na jedną z platform i, za pomocą portali, przemieszczałam się
pomiędzy nimi, aż w końcu, ujrzałam kolejne pomieszczenie tego testu. Długi on
był, na serio. ~Nie przesadzajmy, ten
test nie jest aż tak bardzo długi. Testy w coopie w drugiej części Portala są
dłuższe.~ Mimo to, wystrzeliłam niebieski portal na jakieś coś, co stało
naprzeciwko mnie, a pomarańczowy na ścianę i przeskoczyłam przez niego. W
pomieszczeniu zauważyłam jakieś wysokie coś, za czym było miejsce, do którego
trzeba było doprowadzić kulkę, ją samą latającą na środku pomieszczenia i dwa
pokoiki z przyciskami, do których prowadziły rusztowania. ~*Koniec
na dzisiaj, bo ta nuda zaczyna robić się wkuźwiająca.*~ ~Dzięki Bogu.~ Od razu weszłam na jedno z nich i, ~*Ciekawe,
ile będziemy analizować to opko.*~ ~Długo,
bo rozdziały są nudne jak cholera.~ ~*PŁOŃSK*~ ~CO. xDDD~ ~*Sorki xD Cisnę bekę z nazwy tego miasta. xD*~ ~Wat. xDDD~ ~*Bez urazy dla ewentualnych
mieszkańców Płońska, ale śmieszy mnie ta nazwa. X”D*~ ~Bez komentarza. xD~ ~*;”D*~ gdy parę sekund potem dostałam się do
pokoiku, niebieski portal wystrzeliłam naprzeciwko p~*łońska*~rzycisku,
~Wyjdź xD~ ~*Nie
:D*~ a pomarańczowy w tym samym miejscu, tyle że w
drugim pomieszczeniu. Następnie, jako iż wiedziałam, o co chodziło, nacisnęłam
jeden, szybko przeszłam przez portal i nacisnęłam drugi. W tym momencie,
pomarańczowy umieściłam na jednym z wysuniętych fragmentów ściany, a drugi pod
kulką. Kiedy zaś przeleciała ona i dostała się do odpowiedniego miejsca, ~Ależ oczywiście, bo gdybyś parę razy nie
zdążyła, jak normalny człowiek, to świat by się zawalił.~ platforma
prowadząca do drzwi zaczęła się poruszać. Ja natomiast, zeskoczyłam na podłogę,
a gdy to zrobiłam, znana mi już kobieta rzekła:
- Czy wiesz, że ~SCP-999 cię nie kocha?~ ~*Największy przegryw życiowy,
check.*~ ~No co? Ramoninth z opka jest
tak chujowa, że nawet SCP-999 jej nie kocha. :D~ ~*I dobrze jej tak. xD*~ ~Wiem xD~ możesz ofiarować jeden ze swoich
ważnych organów na rzecz ~kupna iPhone
dla Cave’a Johnsona.~ ~*Jebłabym, jakby to faktycznie było jej
kwestią. xDDD*~ ~Domyślam się, bo ja też.
xD~ funduszu podnoszenia poczucia własnej wartości
dziewcząt Aperture Science? Naprawdę!
Wara od moich organów. No, ale po tym dziwnym
tekście, weszłam na rusztowanie ~*Bowiem nic się nie stało.*~ i,
po chwili, przeszłam przez siatkę dematerializującą, a następnie weszłam do
windy, która zabrała mnie do kolejnego poziomu.
Po wyjściu z niej, zauważyłam korytarz, na
którego końcu był wyłączony ekran oraz zamknięte drzwi. Zaś moja przewodniczka
rzekła:
- Ze względu na zaplanowaną obowiązkową
konserwację, ~a tak serio na planowaną
imprę dla wszystkich SCP i pracowników Fundacji, łącznie z radą O5,~ w tej
chwili ~*Chwila…Co. xDDD To się źle skończy. xD No chyba,
że planujesz zamknąć dr. Brighta w tytanowym pudełku wrzuconym do lawy i
wyłowić go dopiero po imprezie, to może nie będzie tak źle.*~ ~Wiem i nie, nie zamierzam. >:D~ ~*Spal
się. xD Mam w dupie, że jesteś nieśmiertelny.*~ ~Nie :D~ niedostępna jest odpowiednia komora dla tej
procedury testowej. ~A ja jestem ciekaw,
jak wyglądałaby odpowiednia komora dla tej procedury testowej.~ ~*Szczerze,
też jestem ciekawa.*~
Po czym włączył się ekran z liczbą „16~66~” ~*Historia
z życia: Wczoraj jadę z Grzegorzem do sklepu i czekamy na przystanku na
autobus. Ja się odwracam, aby sprawdzić, czy sto szesnastka już jedzie, chwilę
potem znowu się odwracam, a tam Grzegorz markerem permanentnym obok numeru „116” na szybie dopisał jeszcze dwie
szóstki. To chyba już jakaś obsesja. xD*~ ~:D~
~*Nie ma czym się chwalić, do psychologa trzeba cię zabrać. xD*~ ~Ale jestem normalny!~ ~*Chyba w
alternatywnej rzeczywistości. xD*~ ~:D~ oraz
oznaczeniami o kostce oraz o…jakimś czymś, co mogło mnie zastrzelić. ~☝~
~*Nosz… xDDD*~ ~;”D~ Natomiast znana mi kobieta kontynuowała:
- W zamian zaplanowano ćwiczenia z ostrą
amunicją, opracowane dla wojskowych androidów. Enrichment Center przeprasza za
niedogodności i życzy ci powodzenia.
Hej, hej, hej. Ja nie byłam żadnym robotem,
tylko zwykłym człowiekiem. ~Nie dyskutuj
z GLaDOS, szmato.~ Mimo to, po paru sekundach, drzwi otworzyły się, a ja za
nimi ujrzałam jakąś szybę, a za nią dwie wieżyczki. Ooo, to ten test poszedłby
mi bez problemu, gdyż wiedziałam, jak takie się pokonuje. W Kombinacie były
podobne, tylko inaczej wyglądały, ale działały tak samo. ~*Bowiem
jakbyś zapomniała, to świat by wybuchł.*~
Widząc to, od razu weszłam do środka. Kiedy to
zrobiłam, po chwili jedna z wieżyczek powiedziała:
- Przygotowywanie!
O, te to nawet mówić umiały! Co za bajer.
Lecz, chwilę potem, jedna z tych, które były za szybą, zaczęła do mnie
strzelać. Miałam nadzieję, że nie mogły rozbić szyby. ~*Na
szczęście nie mogły.*~ Jednak, jako iż przed przejściem stała jedna z
nich, podniosłam ją za pomocą Portal Gun i przewróciłam. Trochę postrzelała na
oślep i się wyłączyła, dzięki czemu ja spokojnie przeszłam przez drzwi.
Po przejściu przez nie, ujrzałam dostający się
zza kolejnego przejścia promień następnej wieżyczki. Od razu, pomarańczowy
portal strzeliłam, poza wejściem do kolejnego pomieszczenia, najwyżej jak się
dało, a następnie nieco wychyliłam się, szybko strzeliłam pomarańczowy pod
wieżyczkę i schowałam się. ~Bowiem
jeżeli by cię postrzeliła na przykład w rękę, to byśmy umarli z rozpaczy.~ Chwilę
później, spadła ona na podłogę i wyłączyła się. Ja natomiast, przeszłam przez
drzwi, przekroczyłam długi korytarz ~*Mogłaś się wspomóc portalami, ale co
kto lubi.*~ i skręciłam w prawą stronę.
Będąc tam, zauważyłam w oddali jakąś wieżyczkę
na podwyższeniu. Od razu podeszłam najbliżej, ~Przecinek, wykurwiaj.~ jak się dało, wychyliłam się nieco i
strzeliłam pomarańczowym portalem pod wieżyczkę. Kiedy zaś przestałam słyszeć
jej losowe strzały, ruszyłam dalej. W dalszej części, dostrzegłam przejście,
dwie wieżyczki po obu stronach następnego korytarza, jakieś dwa, wysunięte
panele i kostki blokujące jeden z nich.
Od razu, widząc to, podeszłam do panelu i
odstawiłam kostki na bok. Za panelem zaś, ujrzałam jakieś pomieszczenie. Widząc
je, z ciekawości, ukucnęłam i dostałam się do niego. ~Co robi każdy normalny gracz przechodząc tę grę.~ Będąc tam,
okazało się, że to musiała być czyjaś kryjówka. To, co przykuło moją uwagę to
to, iż na ścianie po lewej stronie, były różne napisy. Moją uwagę przykuły dwie
rzeczy. Pierwszą było wypisane sześć razy ~*”PŁOŃSK”*~
~Co. xDDD~ ~*:D*~ „Ciasto to kłamstwo.”,
tyle że po angielsku, a drugą rysunek wieżyczki, a nad nią portalu, z którego
spadała kostka.
Co do tego drugiego, to dziękuję temu komuś za
ułatwienie mi życia, a co do tych napisów, to czy to oznaczało, że…Nie, nie,
nie. ~*Jas, jas, jas.*~ Raczej
nie, ale okazałoby się na końcu. Mimo to, po chwili, wyszłam z tegoż
pomieszczenia ~*Ja tam rozglądam się zawsze z dwie minuty,
ale co kto woli. Ja to jestem eksplorator do kwadratu, także ten.*~ i,
przed kontynuowaniem testu, ujrzałam na podłodze czerwony napis „Help”, czyli „Pomocy” po angielsku. No nie powiem, zaczynało być ciekawie. Mimo
wszystko, jako iż nie miałam wyboru, ~*Zawsze mogłaś dać się zastrzelić
wieżyczkom.*~ podeszłam do jednego z fragmentów ściany,
znajdującego się koło szyby. Następnie, nieco wychyliłam się i, nad wieżyczką
na drugim końcu korytarza, wystrzeliłam pomarańczowy portal, a pod jedną z
kostek niebieski. Rzeczywiście, po chwili wieżyczka przewróciła się. To samo
zrobiłam z kolejną, po czym wyszłam zza ściany.
Następnie, podeszłam do kolejnej szyby, za którą
ujrzałam kolejne wieżyczki, z czego jedna zaczęła do mnie strzelać, ale na
szczęście trafiała w szybę. Od razu, strzeliłam w sufit pomarańczowym portalem,
a niebieski wystrzeliłam na jeden z nadających się do tego fragment podłogi. Po
zrobieniu tego, przeszłam cicho przez portal i zlikwidowałam wszystkie
wieżyczki. Kiedy to zrobiłam, przeszłam przez jedne z drzwi, za którymi był
pokoik z szybą. Gdy tam byłam, poza zobaczeniem wieżyczek za szybą, dostrzegłam
też mnóstwo kostek pod dyspozytorem. Uuu, chyba sprzęt się psuł. ~*Ogólnie
w pierwszej części tej gry wszystko jest jakieś takie podejrzanie wadliwe.*~ Oprócz
tego, na jednej z kostek były obcęgi, kubek i radyjko. ~Ja bym te obcęgi wziął. Nigdy nie wiadomo, do czego mogłyby się
przydać. Wiadomo, że i tak pewnie zostałyby zdezintegrowane przez siatkę
dematerializującą, ale zawsze warto próbować. Można by dodać wątek, że główna
bohaterka, widząc te obcęgi bierze je, myśląc że mogłyby jej się przydać i
jakoś przemyca je przez siatkę dematerializującą, aby ich nie zniszczyła.~ ~*A
ten znowu zaczyna analizę końcową. xD*~ ~:D~
~*MAM KURWA POMYSŁ! Napiszę FanFiction, w którym wstawię cię jako głównego
bohaterka „Portal” i „Portal 2”!*~ ~Nie xD~ ~*Tak :D*~ Mimo wszystko, chwyciłam jedną kostkę,
wyszłam i podeszłam jak najbliżej drugiego wyjścia się dało.
Kiedy to zrobiłam, jedną wieżyczkę
zlikwidowałam po prostu portalami, a na drugą i trzecią zrzuciłam kostkę. Po
wykonaniu tego, podeszłam do kostki, wzięłam ją i postawiłam na przycisku.
Kiedy to wykonałam, szybko odskoczyłam, gdyż zobaczyłam laser wieżyczki.
Następnie, lekko wychyliłam się i strzeliłam niebieskim portalem za nią, a
pomarańczowym na podłogę i przeskoczyłam do kolejnego pomieszczenia. Będąc tam,
chwyciłam wieżyczkę za pomocą Portal Gun ~Ogólnie
lepiej byłoby pisać „działo portalowe”, bo to ładniej by wyglądało.~ i
wywróciłam ją. Następnie, przez kraty po lewej stronie, wystrzeliłam
pomarańczowy portal, przedostałam się i zlikwidowałam kolejną wieżyczkę. Gdy
skończyłam, kobieta z głośników powiedziała:
- Dobra robota, androidzie. ~*Swoją
drogą, jestem ciekawa czemu w grze, w tym momencie, GLaDOS to mówi. Przecież ma
do czynienia z człowiekiem, a nie z androidem.*~ ~Nie mam pojęcia. Może jakiś bardziej doedukowany fan nam wyjaśni.~ Enrichment
Center jeszcze raz przypomina, że piekło dla androidów jest realnym miejscem,
gdzie trafisz po pierwszym przypadku nieposłuszeństwa. ~:D~
Cholera, przecież ja nie byłam żadnym robotem!
To, że miałam sztuczne oko, jeszcze nic nie znaczyło! Jednak, mimo to, ~Ona przyjmuje wszystko od tak, jakby nic
się nie stało.~ ~*Pewnie ma to w dupie i zależy jej jedynie na
wydostaniu się z Aperture.*~ ~Ale i tak,
powinna nieco więcej komentować. W końcu to narracja pierwszoosobowa.~ ~*Opko…*~
~Fakt ;===;~ przeszłam
przez siatkę dematerializującą i weszłam do windy, która zabrała mnie do
kolejnego testu…
________________________________________________
Rozdział XLV – Testy od 17 – 19 i
smutna prawda.
~:D~
Po dojechaniu do kolejnego poziomu, ujrzałam
długi korytarz, zrobiony z materiału, na którym nie dało się położyć portali. ~*Test
siedemnasty też jest fajny, bo jest tam Kostka Towarzysząca. <3*~ ~Dziewiętnasty i tak najlepszy. :D~ ~*Won
xD*~ ~;”D~ Od
razu przeszłam przez niego i, po zrobieniu tego, zobaczyłam dyspozytor z kostką
oraz, po prawej stronie, na ścianie, tablicę z wielką liczbą „17” oraz informacją, że mogłam dostać
kostką w głowę oraz zostać zabita przez kulkę. Zaś kobieta z głośników rzekła:
- Podajnik Aparatury Podstawowej dostarczy
Obciążeniową Kostkę Towarzyszącą za trzy…dwa…jeden.
Kostkę Towarzyszącą? A co to za cholerstwo? ~*Jak
możesz tak mówić o twym nowym przyjacielu? Oby cię rozszarpali na strzępy,
nieczuła dziwko.*~ ~;_;~ ~*No co?
Kostka Towarzysząca forever. <3*~ ~. .
.~ ~*;”””D*~ Nie wiedziałam, ale po chwili z podajnika
wypadła kostka, tylko że zamiast logo Aperture Science, miała serduszka na
boku. Jak uroczo. Kiedy zaś podniosłam ją za pomocą Portal Gun, moja
przewodniczka powiedziała:
- Ta Obciążeniowa Kostka ~*Zajebistości*~
Towarzysząca będzie towarzyszyć ci w komorze testowej. Opiekuj się nią.
I kolejne WTF? Miałam się opiekować jakimś
zwykłym przedmiotem? ~*Pal się w piekle, szmato.*~ No,
ale skoro to miała być jedyna kostka na poziom, to trzeba było uważać. Mimo
wszystko, kiedy przeszłam przez wyjście do komory testowej, ujrzałam jakieś
schodki, na które wejść mogłam tylko, jeżeli użyłabym dodatkowego czegoś do
wspięcia się. Od razu podeszłam tam i, za pomocą kostki, zaczęłam wchodzić.
Po wejściu, dostrzegłam jakiś wąski korytarz,
z jedną ścianą, na której dało się postawić portal. Przez to, iż owa ściana
była charakterystycznie ubrudzona, wnioskowałam, że przez ten korytarz latała
kulka. ~No nie pierdol.~ Od razu
weszłam tam i, idąc do przodu, ustawiłam kostkę tak, aby była moją tarczą.
Kiedy zaś szłam przez korytarz, kobieta z głośników znowu się odezwała:
- Najczęściej spotykanymi skutkami testowania
w Enrichment Center są: skłonność do zabobonów, postrzeganie nieożywionych
obiektów jako żywych oraz halucynacje. ~*Nie dziwne. W końcu przemierzając
pomieszczenia testowe jest się cały czas samotnym, więc jak musi się
przemierzać ich wiele, to w końcu można dostać pierdolca.*~ Enrichment
Center przypomina, że Obciążeniowa Kostka Towarzysząca nie stanowi dla Ciebie
żadnego zagrożenia ~Jeżeli by stanowiła,
to zostałaby zutylizowana, czyż nie?~ i w rzeczywistości nie potrafi mówić.
No zdziwiłabym się, gdyby umiała. ~*Zawsze
ktoś dla beki mógłby jej zainstalować moduł mowy, który umożliwiałby jej
mówienie.*~ Mimo wszystko, ~Bo nic się nie stało.~ gdy doszłam do końca korytarza, znalazłam
się w jakimś sporym pomieszczeniu. Będąc tam, zobaczyłam wejście do takiego
samego, drugiego korytarza, przez który, znów, latała kulka. Od razu, gdy
podajnik ją wyrzucił, ruszyłam przodem, tak samo trzymając kostkę. Kiedy po
paru sekundach doszłam do końca korytarza i zeszłam na dół, zobaczyłam wejście
do kolejnego pomieszczenia. Po przekroczeniu go, zobaczyłam trzy platformy,
które były w dole i się nie poruszały, dwa wejścia do innych pomieszczeń, z
czego za jednym był przycisk i dwa podwyższenia, z czego na jednym było miejsce
do przekierowania kulki.
Widząc to, od razu najpierw postawiłam Kostkę
Towarzyszącą, a następnie wystrzeliłam pomarańczowy portal na puste
podwyższenie, a następnie ponownie wróciłam do pomieszczenia z korytarzem i na
wolnej ścianie, a dokładniej w brudnym miejscu, umieściłam niebieski portal. Po
zrobieniu tego, ponownie wróciłam do kolejnego pomieszczenia. Będąc tam,
zauważyłam że kulka wpadła w odpowiednie miejsce, dzięki czemu jedna z platform
wysunęła się do góry. ~*Zdziwiłabym się, gdyby wysunęła się na
skos.*~ ~W Aperture Science wszystko jest
możliwe.~ ~*Ale bez przesady! xD*~ ~:D~
Kiedy to nastąpiło, jeszcze wróciłam na
wszelki wypadek do korytarza, po czym weszłam na górę i przeszłam na koniec
jednego z nich. Po znalezieniu się na końcu, wystrzeliłam niebieski portal na
ścianę znajdującą się na końcu drugiego korytarza, a następnie wróciłam do
pomieszczenia z platformami.
Będąc tam, za pomocą Portal Gun, chwyciłam
Kostkę Towarzyszącą i zeskoczyłam na dół. Następnie, weszłam do pomieszczenia
po mojej lewej stronie. Będąc tam, zauważyłam pomieszczenie, w którym nie dało
się nigdzie umieścić portali oraz dyspozytor kulki i miejsce, do którego trzeba
było ową przekierować. ~*I to było miejsce, w którym pierwszy raz
zginęłam w pierwszej części tej gry.*~ Od razu, podeszłam do niej i, za
pomocą kostki, spróbowałam przetransportować kulkę w odpowiednie miejsce. Po
czwartej próbie, udało się to. ~Dobrze,
że nie po pierwszej, bo bym się wkurwił.~
Kiedy zaś wyszłam do głównego pomieszczenia,
zauważyłam że kolejna platforma wysunęła się w górę. Jednak, kobieta z
głośników ponownie przemówiła:
- Enrichment Center przypomina, że
Obciążeniowa Kostka Towarzysząca nie potrafi mówić. W przypadku, gdyby kostka
towarzysząca coś powiedziała, Enrichment Center zaleca zlekceważenie jej
sugestii.
„To w końcu ta kostka umiała mówić, czy nie?
Kobieto, weź ty się zdecyduj!” – Pomyślałam
~*Nawet jeżeli jesteś kobietą zamkniętą w
komputerze, niezdecydowanie pozostaje z tobą na zawsze.*~
~Cudny ten cytat. xD~
~*Ale prawdziwy. :D*~
Mimo wszystko, od razu weszłam do
pomieszczenia naprzeciwko mnie. Tam, znajdowały się dwa przyciski, z czego
jeden na podwyższeniu. Za tym drugim, było miejsce do przekierowania kulki.
Widząc to, podeszłam do podwyższenia i na owym przycisku postawiłam kostkę. Po
zrobieniu tego, podeszłam do drugiego przycisku i, na wysunięty fragment ściany
w głównym pomieszczeniu, wystrzeliłam niebieski portal. Chwilę potem, ujrzałam
lecącą kulkę. Od razu, dałam jej przelecieć i, gdy prawie dotykała drzwi,
szybko wskoczyłam na przycisk. Dzięki temu, kulka wpadła w odpowiednie miejsce,
a ja zeszłam z przycisku, zabrałam kostkę i wróciłam do głównego pomieszczenia.
Po wejściu tam, zajrzałam jeszcze za wysunięty
panel. Zobaczyłam tam jakieś napisy na ścianie. Uuu…Czyżby kolejna kryjówka
tego tajemniczego kogoś? ~*Ziomek ogólnie miał dużo kryjówek, ale
przynajmniej jest co eksplorować.*~ Od razu, odstawiłam kostkę, po czym,
jako iż nie dało się przecisnąć, wystrzeliłam niebieski portal najwyżej jak się
dało za owym panelem i weszłam do środka. Będąc tam, zauważyłam wiele kamer
oraz napisy na ścianach. Większość dotyczyło Kostki Towarzyszącej oraz
znajdowało się tam dużo zdjęć ludzi z przyczepionymi zdjęciami kostki zamiast
twarzy oraz zdjęcia samej kostki.
Cholera, gościu musiał mieć obsesję na jej
punkcie. Mimo wszystko, to co mnie zaciekawiło, to napis „Przestań patrzeć” po angielsku oraz napis:
„Login:
cjohnson
Password:
tier3”
Nie wiedziałam, co to było, ~*Login
i hasło do strony Aperture. Nie pamiętam, co tam teraz jest obecnie.*~ jednak zrobiłam temu zdjęcie za pomocą mojego
sztucznego oka. Mogło się przydać w przyszłości. ~*Niespoilerujący
spoiler: Nie przyda się.*~ ~Ależ
naturalnie. ;=;~ Następnie zaś, strzeliłam niebieski portal
niżej i wyszłam.
Następnie, wystrzeliłam niebieski portal nad
pierwszą platformę, chwyciłam kostkę i przeszłam na nią. Po zrobieniu tego,
przeskoczyłam przez wszystkie trzy platformy. Następnie, przeskoczyłam na jakąś
znajdującą się niżej podłogę, skręciłam i weszłam po schodach, które tam były.
Następnie, zauważyłam jakiś wielki przycisk, drzwi naprzeciwko mnie, szybę
i…coś. Coś, co wyglądało jak wlot do jakiegoś miejsca. ~Wiadomo, że to wlot do spalarni, ale główna bohaterka nie mogła o tym
wiedzieć.~ Kiedy zaś postawiłam kostkę na przycisk, kobieta z głośników
przemówiła:
- Udało ci się! Z pewnością szczęście
przyniosła ci Obciążeniowa Kostka Towarzysząca. Nie może ci ona jednak
towarzyszyć do końca testu i niestety musi zostać poddana eutanazji. ~*L*~
Prosimy o odprowadzenie swojej Kostki
Towarzyszącej do Awaryjnego Spopielacza Inteligencji Aperture Science.
Ooo…A ja już zaczynałam tę kostkę lubić… ~Przynajmniej byłaś choć trochę normalna.~ No,
ale myślmy pozytywnie: na pewno mieli ich jeszcze multum. Od razu przeszłam do
pomieszczenia za drzwiami i nacisnęłam przycisk, po czym, gdy usłyszałam dźwięk
tykania zegara, szybko podeszłam do Kostki Towarzyszącej, chwyciłam ją za
pomocą Portal Gun, przeniosłam do spopielacza i wrzuciłam do ognia. Po
zrobieniu tego, ~*dostałam osiągnięcie „Bratobójca”.*~ ~Jebłbym,
jakby to było napisane w opku. XD~ ~*Wiem, bo ja też. XD*~ wejście
do spalarni zamknęło się, a moja przewodniczka rzekła:
- Dokonałeś eutanazji swojej oddanej Kostki
Towarzyszącej szybciej niż ktokolwiek dotąd. Gratulacje.
Ale wiecie? Jakiś tak trochę żal mi było tej
kostki. Wiem, że to tylko zwykły przedmiot, ale jednak…był taki inny. ~*Każdy
normalny lub Kostkę Towarzyszącą.*~ Mimo wszystko, ~Jakby nic się nie stało.~ od razu ruszyłam w kierunku windy,
przeszłam przez siatkę dematerializującą, weszłam do owej windy i udałam się do
przedostatniego pomieszczenia…
Kiedy do niego dojechałam, ujrzałam jakiś
korytarz. Od razu przez niego przeszłam, po czym ujrzałam dużo podwyższeń, do
których można było się dostać tylko za pomocą portali oraz, na ścianie po lewej
stronie, tablicę z wielką liczbą „18”
oraz oznaczeniami, że mogłam dostać kostką w głowę, o tym kwasie, że wieżyczki
mogły mnie zabić, a także kulka mogła mnie pierdyknąć ~To jest odpowiednie słowo do narracji.~ oraz o pędzie. Natomiast
kobieta z głośników rzekła:
- Eksperyment zbliża się ku końcowi.
Enrichment Center musi ci przypomnieć, że zostanie dla ciebie upieczone
[zakłócenia] ciasto.
No ja myślę, bo głodna już byłam. Kurde, ile
to ja już czegoś nie jadłam? ~*Ja tam zaraz muszę sobie obiad zrobić, bo też
głodna jestem.*~ ~Mi też zrób.~ ~*Ręce
masz, to sam se rób.*~ ~;=;~ ~*;”D*~ Mimo
wszystko, musiałam wykonać jeszcze ten i następny test. ~Spoko loko, dziewiętnasty jest prościutki.~ Od razu, za pomocą
portali, dostałam się na podwyższenie z zamkniętymi drzwiami. Naprzeciwko mnie,
było kolejne podwyższenie z przyciskiem. ~Czyli
eksplorowanie kryjówki Ratmana nie wchodziło w grę? Ależ naturalnie, bo po co
dodawać coś ciekawszego.~ Od razu, wystrzeliłam pomarańczowy portal nad
drzwi najwyżej, jak się dało, czyli na wysunięty fragment ściany, a następnie
niebieski na podłogę pod podwyższeniem, na którym byłam i wskoczyłam w niego.
Dzięki temu, zostałam przerzucona do następnego pomieszczenia za przyciskiem.
Widziałam tam ruchomą ścianę, przycisk który się naciskało i kolejne
pomieszczenie za szybą. Była tam kulka, której dyspozytor się ruszał, wieżyczki
na podwyższeniach, rusztowanie, kostka w oddali, w jakimś pokoiku i przycisk na
saaamym ~*Miło, że litery są przeciągnięte tyle razy
ile powinny, czyli trzy razy.*~ dole. Mimo wszystko, od razu nacisnęłam
przycisk, po czym przeszłam do kolejnego pomieszczenia.
Będąc w nim, szybko usunęłam się na bok, aby
wieżyczki mnie nie zestrzeliły. Mimo wszystko, od razu zaczęłam je strącać
kulką. Nie było to łatwe, ale po jakimś czasie, udało mnie się to, dzięki czemu
przynajmniej jedno zagrożenie było zlikwidowane. ~To jest łatwe, wystarczy kierować kulkę tak, aby leciała po wiązce
lasera, która wydobywa się z wieżyczki.*~ W następnej kolejności,
wystrzeliłam pomarańczowy portal na ścianę obok przycisku, który znajdował się
obok miejsca, do którego trzeba było doprowadzić kulkę, a niebieski na ścianę
na dole, po czym owy przycisk nacisnęłam. Następnie, spróbowałam przekierować
kulkę w odpowiednie miejsce. Jako, iż wejście do tegoż miejsca szybko się
zamykało, udało mnie się to po pięciu próbach. ~*Wkurwiłabym się, gdyby udało jej się
to za pierwszym razem, bowiem nawet mi udało się to chyba za czwartym lub
szóstym razem.*~ Kiedy już wykonałam czynność, podbiegłam do
rusztowania, które teraz się poruszało i wskoczyłam na nie. Kiedy zaś dojechało
do końca, zeskoczyłam na dół. ~Bowiem w
górę byś nie dała rady, to wiadome.~ Po znalezieniu się tam, oprócz
przycisku, ujrzałam także dwie ściany, na których dało się postawić portal. Od
razu, niebieski umieściłam na jednej ze ścian, a pomarańczowy obok wysuwanego
fragmentu ściany. Następnie, nacisnęłam przycisk, szybko przeszłam przez
portal, pomarańczowy umieściłam na wysuniętym fragmencie ściany, podeszłam do
prawej krawędzi podłogi, wystrzeliłam niebieski na podłogę na dole i wskoczyłam
w niego. Dzięki temu, zostałam wyrzucona przed siebie i wpadłam do pokoiku z
kostką. ~*Jezu, te rozdziały są tak nudne. Przydałoby
się więcej przemyśleń bohaterki lub jej nieudanych prób przejścia danego
poziomu. W końcu jako iż przechodziła te testy za pierwszym razem, przy
niektórych powinna się trochę zastanowić, co należy zrobić.*~ ~Ale Ramoninth z opka to edgy Mary Sue.~ ~*A,
no tak. ;=;*~ Następnie, chwyciłam ją i wskoczyłam na
platformę, która akurat podjechała, po czym zeskoczyłam do pomieszczenia z
przyciskiem. Po znalezieniu się tam, niebieski portal umieściłam na jednej ze
ścian pomieszczenia, a pomarańczowy obok wysuwanego fragmentu ściany,
nacisnęłam przycisk, chwyciłam kostkę, szybko przeszłam przez portal i
przeszłam za fragment ściany.
Będąc w głównym pomieszczeniu testu,
postawiłam kostkę na przycisk, a następnie pomarańczowy portal umieściłam na
ścianie obok drzwi. Po zrobieniu tego, wróciłam do pokoiku za przyciskiem,
nacisnęłam guzik i ponownie przeszłam za fragment ściany. Tam, postawiłam
niebieski portal na ścianie i przekroczyłam go. Po zrobieniu tego, przeszłam za
drzwi.
Tam, ujrzałam długi korytarz z brakiem miejsc
do postawienia portalu. ~:D~ Kiedy
zaś doszłam do jego końca, zauważyłam wielką zapadnię z podłogą, na której dało
się postawić portal, znajdującą się u dołu oraz, przede mną, jezioro kwasu, z
którego wyłaniały się podwyższenia, wysunięte na różne wysokości. Już
wiedziałam, o co tam chodziło. Od razu, na pierwsze podwyższenie, wystrzeliłam
pomarańczowy portal, po czym podeszłam do zapadni, strzeliłam niebieskim portalem
i wskoczyłam w niego. Tak skacząc, naprzemiennie strzelałam portalami na
podwyższenia. Kiedy zaś doskakiwałam do końca, zobaczyłam wysunięty fragment
ściany tak, że mogłam zostać wyrzucona na oddaloną podłogę. Od razu
wystrzeliłam na nie odpowiedni portal i, dzięki temu, zostałam wyrzucona na
podłogę. ~*PŁOŃSK*~ ~Co
kurwa. xDDD~ ~*Te rozdziały są tak nudne, że muszę coś bekowego dojebać,
abym się nie zanudziła. xD*~ ~Ciebie nie
da się wychować. xD~ ~*Wiem :D*~ Zaś kobieta z głośników rzekła:
- Dobra robota! Informujemy, że następny test
wymaga kontaktu z ~ogniem, w którym cię
spalę, hehe.~ ~*Byłbyś najlepszym AI w Aperture. xD*~ ~Wieeem :D~ nieizolowanymi
elementami elektrycznymi, co w pewnych warunkach może być niebezpieczne. Aby
uzyskać więcej informacji, weź udział w seminarium Enrichment Center
poświęconym bezpieczeństwu obsługi urządzeń elektrycznych.
Te jej tekst były serio fajne. Tak w ogóle,
zapomniałam wam na początku powiedzieć, ale ona mówiła po angielsku, ~Wiemy. Chociaż w sumie, wnuczkowie Ramoninth
z opka mogli tego nie wiedzieć.~ tylko ja wam tutaj teraz jej teksty
tłumaczę, abyście mogli również poczuć tę esencję życia tam. ~*Bowiem
dziwne by było czytać narrację po polsku, a dialogi po angielsku.*~ Mimo
wszystko, od razu przeszłam przez siatkę dematerializującą i weszłam do windy,
która przewiozła mnie do ostatniego pokoju…
Po dojechaniu tam, zobaczyłam korytarz i
wyłączoną tablicę przede mną. Kiedy zaś do niej podeszłam, włączyła się,
ukazując wielką liczbę „19” oraz
oznaczenia o kwasie, kulce i cieście. ~*Odnośnie tej ikonki ciasta: Kiedy
dojdziemy do akcji dziejącej się w drugiej części tej gry, będę miała dla was
ciekawostkę odnośnie tej ikonki. Nie wiem, czy ktoś będzie o niej wiedział, bo
tę ciekawostkę olewają nawet Let’s Playerzy, dlatego wam o niej opowiem. Przy
okazji dowiecie się, że warto eksplorować.*~ ~Wiem o co chodzi i to było dość bekowe. xD~ ~*Wiem, bo jak to
odkryłam, to też się zaśmiałam. xD*~ Natomiast moja przewodniczka odparła:
- Witaj na końcowym teście! ~*Wiem,
że to jest przepisywane słowo w słowo z gry, ale i tak, gościu od napisów w
grze jebnął tu błędem. Powinno być „Witaj
w końcowym teście!”.*~ Kiedy skończysz, pozostaw Urządzenie w punkcie
odzyskiwania sprzętu…Przepisy Enrichment Center wymagają, aby przed podaniem
ciasta obie ręce [zakłócenia].
Kurwa. A tak liczyłam na to, że mogłabym sobie
zabrać ten Portal Gun. ~To by było za
piękne, aby było możliwe.~ Mimo wszystko, po wejściu do pomieszczenia,
zauważyłam rusztowanie, kwas, różne przeszkody na trasie rusztowania oraz dwa
wysunięte fragmenty podłogi, każdy w przeciwną stronę. Nad jednym był
dyspozytor strzelający kulką, a nad drugą miejsce, do której takową trzeba było
przekierować. Od razu, niebieski portal strzeliłam tam, gdzie kulka dotykała
fragmentu, a pomarańczowy naprzeciwko czerwonego światła. Chwilę potem, gdy
kulka wpadła w odpowiednie miejsce, szybko weszłam na rusztowanie, które
ruszyło.
Pierwszą przeszkodą, był wysunięty fragment
ściany, który dotykał ściany naprzeciwko, zagradzając mi drogę. Widząc to, od
razu ukucnęłam i, gdy kilka sekund potem przejechałam pod fragmentem,
wyprostowałam się. Kolejnym utrudnieniem, była niewielka podłoga nad drogą
jazdy rusztowania. Widząc ją, od razu na nią wskoczyłam, po czym, widząc przed
sobą jakieś zamknięte przejście i wnętrze w ścianie, wystrzeliłam w tamtym
kierunku pomarańczowy portal, a niebieski na ścianę obok mnie, po czym
przeszłam przez niego. We wgłębieniu był guzik, który od razu nacisnęłam.
Następnie, gdy drzwi rozsunęły się, wystrzeliłam na ścianę za nimi niebieski
portal, a następnie podeszłam do pomarańczowego. Kiedy zaś ujrzałam za nim
platformę, przeskoczyłam na nią. Czwartym utrudnieniem była latająca w poprzek
kulka, tylko że zielona i to taka, która nie znikała. ~Ciekawi mnie, jak akurat ta była zrobiona.~ ~*Pewnie
z niedojebania Czarka. Ono też nigdy nie znika.*~ ~Widzę, że bardzo kochasz swojego kota. xD~ ~*Ja tylko mówię, jaki
jest. Jaki normalny kot siedzi w umywalce? xD*~ ~A, fakt. XD~ Od razu, na ścianę naprzeciwko niej,
strzeliłam niebieski portal, po czym, gdy kulka przez niego przeleciała,
pomarańczowy i niebieski umieściłam nade mną. Kilka minut potem, zobaczyłam
piątą trudność, jaką była jakaś ściana, ~*Jeszcze chwila! :D*~ na
której dało się postawić portal. Od razu, umieściłam na niej niebieski, a
pomarańczowy na ścianie po lewej stronie. Gdy zaś rusztowanie podjechało,
widząc je za portalem, szybko na nie przeskoczyłam.
Przed sobą, ujrzałam znaczek ciasta. No
nareszcie! Jednak…Ja pierdolę, kurwa mać, co z tej kobiety za kurwa. ~*Akurat
fakt. Z całym szacunkiem dla GLaDOS, bo nawet ją lubię, ale GLaDOS jest po
prostu szmatą i tego nic nie zmieni.*~ Kiedy platforma skręciła, na końcu
tunelu ujrzałam…ogień. PIERDOLONY OGIEŃ! Zaś ta kurwa jebana ~Ja rozumiem, że można się wkurwić, widząc
że po tych wszystkich testach czeka na ciebie śmierć, ale przekleństwa nie
pasują do narracji, prędzej do dialogów lub jakichś myśli.~ mówiła:
- Gratulacje! Test został zakończony.
Wszystkie technologie Aperture są bezpieczne w zastosowaniu do temperatury 4000
~*Wiem, że w grze w napisach jest to zapisane
liczebnikiem, ale to jest opowiadanie, więc tu powinno się to napisać
słownie.*~ stopni Kelvina. ~*Ciekawe
ile to stopni Celsjusza. A poza tym, nie mówi się „stopni Kelvina”, tylko w tym wypadku cztery tysiące Kelvinów, a
przynajmniej pani od fizyki w gimnazjum tak nam mówiła. Wiem, że ten zły zapis
jest w napisach w grze, ale to błąd. W każdym razie… <Sprawdza> to będzie
trzy tysiące siedemset dwadzieścia sześć i osiemdziesiąt pięć setnych stopnia
Celsjusza.*~ ~W pizdę dużo.~ ~*Komentarz
roku. xD*~ ~Wiem :D~ Możesz
mieć pewność, że nie ma absolutnie żadnego zagrożenia wadliwego działania
sprzętu przed odniesieniem przez ciebie zwycięstwa. Dziękujemy ci za udział w
tej wspomaganej komputerowo, wzbogacającej działalności Aperture Science. ~A teraz spierdalaj.~ Do widzenia. ~*#KulturaWedługGrzegorzaAntychrysta*~
~:D~
Kurwa jebana. Jednak, kiedy zbliżałam się do
ognia, gdy uniosłam głowę w poszukiwaniu ratunku, ujrzałam jakieś pomieszczenie
i to ze ścianami, na których dało się umieścić portal. Idiotka z tej jak jej
tam, że o tym nie pomyślała, chcąc mnie zabić. ~*Gdyby w oryginalnej grze Chell
zginęła, nie mógłby powstać „Portal 2”,
so…*~ Mimo wszystko, strzeliłam tam pomarańczowy
portal, a niebieski umieściłam na jednej ze ścian w pomieszczeniu z ogniem,
gdyż te również nadawały się na portale, po czym przeskoczyłam przez niego.
Jednak, kiedy uratowałam się od śmierci, ta
jak jej tam, powiedziała:
- Co ty tam robisz? Proszę przestać!
Ja…Ja…Cieszymy się, że udało ci się pokonać ostatnie wyzwanie, gdzie ~”~udawaliśmy~”~, że chcemy cię zabić. Bardzo, bardzo ~”~cieszymy się~”~ twoim
sukcesem. Wydajemy przyjęcie na cześć twojego wspaniałego sukcesu. ~No wiesz, będą wszystkie obiekty SCP,
pracownicy Fundacji i rada O5! Nic tylko przychodzić!~ ~*#Pędziłabym
x”D*~ ~;”D~ Odłóż
urządzenie na podłodze i połóż się na brzuchu z rękoma wzdłuż tułowia. Wkrótce
przybędzie grupa pracowników, która zabierze cię na imprezę. Nie próbuj więcej
opuszczania obszaru testowego. Przyjmij uległą postawę wobec grupy eskortującej
albo ominie cię impreza. ~W sumie pewnie
nic nie stracisz, bo załatwiłem, aby SCP-682 zabił cię jako pierwszą.~ ~*Jakiś
ty szczery. XD*~ ~Co nie? :D~
„Taaa…”Udawaliśmy, że chcemy cię zabić.”. To
ja będę udawać, że cię NISZCZĘ, ty głupi komputerze.”
No sorki, ale ja już dawno się zorientowałam,
że ona była jakimś komputerem. ~*Tylko debil nie zorientowałby się, że GLaDOS
to komputer.*~ Mimo wszystko, wystrzeliłam pomarańczowy
portal najwyżej jak się dało, a niebieski pod siebie. Po kolejnym wpadnięciu w
niego, dostałam się na jakieś podwyższenie z jakimiś chyba tubami, czy czymś.
Teraz, zaczęłam próbę ucieczki… ~Jeee…~
________________________________________________
Rozdział XLVI – Ucieczka
Najpierw skręciłam w lewą stronę i udałam się
przez niedługi korytarz. Tam, ujrzałam jakieś stare pomieszczenie dla personelu
oraz zniszczone schody na górę. Widząc to, jeden portal wystrzeliłam na ścianę,
którą widziałam w górze, a drugi na ścianę niedaleko mnie, po czym weszłam na
górę. Gdy to zrobiłam, otworzyłam drzwi znajdujące się niedaleko mnie i
przeszłam przez nie i weszłam po schodach znajdujących się naprzeciwko nich. Po
lewej stronie widziałam też dwie, niedokończone wieżyczki. ~Jestem ciekaw, jak w pierwszej części tej gry wyglądałaby fabryka
wieżyczek, gdyby się pojawiła.~ ~*W sumie, też jestem ciekawa.*~
Jednak, gdy weszłam na górę, jeden portal strzeliłam za kraty, które się tam
znajdowały, a drugi na ścianę obok mnie i przedostałam się na drugą stronę.
Tam, otworzyłam kolejne drzwi i dostałam się do pomieszczenia z dwoma
wiatrakami.
Będąc tam, usłyszałam że moja nowa
przeciwniczka powiedziała:
- Halo? Gdzie jesteś? Wiem, że tam jesteś.
Wyczuwam twoją obecność. Halo?
Nie odezwałam się, gdyż postanowiłam nie
odzywać się do momentu, w którym wyszłabym z tego miejsca. ~*W
sumie i dobrze, bo GLaDOS pewnie nie mogłaby cię usłyszeć z tak daleka. Chociaż
w sumie, kto ci tam wie.*~ Mimo to, jeden portal wystrzeliłam przez
szpary pomiędzy łopatami wiatraka, a drugi pod siebie i przedostałam się na
drugą stronę. Tam, ujrzałam zejście w dół, do kwasu. ~*Zejdź
tam, pierdolcu. Niestety wiem, że tego nie zrobisz, ponieważ to nie jest
ostatni rozdział tego FanFiction.*~ Od razu na owym miejscu umieściłam jeden
z portali, a drugi postawiłam na ścianie będącej hen daleko naprzeciwko mnie,
po czym przeskoczyłam na drugą stronę. Tam, jeden z portali umieściłam na
ścianie, znajdującej się nad drugim, metalowym przejściem, a kolejny na ścianie
za mną, przeskoczyłam na owe miejsce i ruszyłam przed siebie. ~Broń Boże abyś skręciła w lewo i przeszła
do pomieszczeń dla personelu. Mogłabyś trochę pozwiedzać i to mogłoby dać
dodatkowy wątek, no ale oczywiście, że tego nie zrobisz, bo po co robić z opka
coś ciekawego.~ Parę chwil potem, dostrzegłam jakąś ścianę za kratami,
która była zdatna do postawienia portalu. Od razu jeden umieściłam tam, a drugi
pod siebie. Kiedy wpadłam do owego miejsca, trafiłam na jakąś podłogę. Od razu
spojrzałam nad siebie i jeden portal umieściłam obok jakiegoś podwyższenia hen,
hen wysoko i przeskoczyłam na nie. Następnie, jeden portal umieściłam na
ścianie obok mnie, a drugi na podłodze pode mną i wskoczyłam w niego, dzięki
czemu zostałam wyrzucona na kolejne podwyższenie. ~*Dziwię
się, że wnuczkowie Ramoninth z opka nie usnęli z nudów, bo tu w ogóle nie ma
praktycznie żadnych przemyśleń głównej postaci.*~ ~Widać Ramoninth z opka nie miała talentu do opowiadania historii.~ ~*Ona
to nie miała talentu do życia.*~ ~Jaka
szczerość. xD~ ~*Wiem :D*~ Po znalezieniu się tam, ta sama kobieta z
głośników rzekła:
- Co ty tam robisz? Wiesz, że nie udało ci się
uciec. Nie zmierzasz właściwą drogą. Czy ktoś tam jest?
Tak, tak, fajnie. Mimo to, ~Jakby nic się nie stało.~ weszłam po
schodach, które były niedaleko. Dzięki temu, dostałam się na jakiś balkonik z
barierką, za którą była zniszczona u góry rura oraz cztery razy napisane ~*”PŁOŃSK”.*~ ~No chyba tylko w twoim świecie. xD~ ~*:D*~ zdanie
„Ciasto to kłamstwo” po angielsku,
na ścianie obok. Jako, iż nie miałam wyboru, wskoczyłam w rurę. ~*Bo
po co jakoś skomentować to zdanie oraz to, że tak bardzo pasuje do tego, co się
stało oraz zastanowić się, kto mógł je napisać. Lepiej mieć to w dupie, jak
rasowa edgy Mary Sue.*~
Bądźmy szczerzy, fajnie się jechało. Zawsze to
jakaś nowość, bo nigdy nie jechałam w takiej prawdziwej, transportowej rurze. ~*Co
było normalne, bo do tej pory nie miałaś powodu, aby w takową wskakiwać.*~
Jednak, jakiś czas potem, zostałam wyrzucona na jakąś niewielką, metalową
podłogę z wgłębieniem w środku. Będąc tam, wskoczyłam w owe wgłębienie, którego
podłoga załamała się pod moim ciężarem. Przez to, wylądowałam…W tej komorze
testowej, której niby nie dało się przejść. ~Mimo iż w rzeczywistości była banalna.~ Natomiast kobita z
głośników przemówiła:
- Dobra. Test zakończony. Wygrałeś. Wróć do
punktu odzyskiwania. Po swoje ciasto. To był test na poczucie humoru i wszyscy
jesteśmy pod wrażeniem jak go przeszedłeś. Test zakończony. Wracaj.
Wygrałeś? Przecież ja byłam kobietą. ~*Może
GLaDOS uważa, że jesteś gender.*~ A poza tym, ja jeszcze wtedy nie
wygrałam. W końcu ona nadal się odzywała, a ja chciałam ją rozpierdolić. ~Edgy Mary Sue, check. Nie no, wiadomo, że
każdy by w tej sytuacji chciał ją rozpierdolić, ale i tak.~ Od razu
przeszłam przez siatkę dematerializującą, stanęłam na przycisku, strzeliłam
portal na ścianę za drzwiami a drugi na ścianę obok i przeszłam przez niego.
Kiedy zaś dotarłam do silosu z windą, owej nie było. Od razu zeskoczyłam na
dół. Będąc tam, ta sama kobieta się odezwała:
- O szlag. Ktoś pokroił ciasto. Mówiłam, żeby
na ciebie zaczekali, ale nie posłuchali. Jeśli się pospieszysz, jeszcze
znajdziesz kawałek. ~*Lepiej nie, bo według przepisu to ciasto
jest w pizdę trujące.*~
A ona nadal próbowała mnie okłamywać…Ja
pierdolę. Mimo to, ~Jakby NIC A NIC
się nie stało.~ jeden portal wystrzeliłam na mały sufit za kratami
znajdującymi się przede mną, ~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj. To opko
mnie już nudzi.*~ ~Nie tylko ciebie.~
a drugi pod siebie i przeskoczyłam na drugą stronę. Będąc tam, ukucnęłam i
weszłam pod ową platformę. Następnie, jeden portal umieściłam na suficie nade
mną, a drugi umieściłam na górze, po wyjściu i stanięciu na jednym z dwóch
tłoków, które przesuwały się w górę i w dół obok owej platformy. ~Ledwo początek analizy na dzisiaj, a ja
już umieram z nudów. ;=;~ ~*Ogólnie to opko jest nudne.*~ ~Jak twoje dawne życie.~ ~*Ta.
Szczerość. xDDD*~ ~:D~
Następnie weszłam w portal i wskoczyłam na górę. ~Tak nam się nudzi, że po tamtym jednym zdaniu zrobiliśmy sobie
przerwę. XD~ ~*Tró. X”””D*~ Tam, weszłam na tłok przesuwający się
w przód i, gdy zaczął się przesuwać, przebiegłam po nim na drugą platformę. ~*Ale
SCP-999 i tak za mną pędził, skubany. Akurat zachciało mu się kogoś pomiziać.*~
~Cudnie xDDD~ ~*No co? SCP-999 to
najsłodszy i najkochańszy SCP w całej Fundacji. <3*~ ~. . .~ ~*No co? <3*~ Tam, zgodnie ze strzałką wymazaną na
ścianie po prawej stronie, ~Mam
nadzieję, że ta strzałka była zrobiona twoją krwią.~ ~*Jak
niby? xD*~ ~Medżik :D~
udałam się przed siebie i, będąc przy kratach, strzeliłam portal na ścianę za
nimi. Następnie, wróciłam się i weszłam pod tamtą nieszczęsną platformę,
wskoczyłam w portal i znalazłam się po drugiej stronie. Będąc w owym miejscu,
za pomocą portali dostałam się do wgłębienia w górnej części lewej ściany.
~
~
~*Wiem. Nie mogę się doczekać, aż
zaczniemy analizować pierwsze rozdziały.*~
~Nasza
kolejność jest powalająca. xD~
~*Wyższa matematyka. xD*~
Gdy się tam znalazłam, ruszyłam przed siebie.
Kiedy zaś znalazłam się w miejscu z rozwidleniami, ta sama kobieta z głośników
ponownie się odezwała:
- Nie zmierzasz właściwą drogą. Dokąd się
wybierasz? Ponieważ według mnie nie zmierzasz tam, gdzie ci się wydaje. Halo?
Ja zaś, nie słuchając jej prób namówienia mnie
do zawrócenia, przeszłam do pomieszczenia z~*awalonego klonami SCP-999. O
cholera, to ktoś go sklonował? Miałam przejebane jak w ruskim czołgu.*~ ~Nosz… xDDD~ ~*Ubarwiam opko. :D*~
wysokimi tłokami przesuwającymi się w górę i w dół. Będąc tam, jeden portal
wystrzeliłam na sufit, który dotykał jeden z tłoków, a drugi na sufit w
pomieszczeniu za kratami znajdującymi się wyżej. Następnie, wskoczyłam na owy
tłok i, gdy dotknął sufitu, zostałam przerzucona przez portal. Od razu ruszyłam
przed siebie i zeskoczyłam z jednego podwyższenia na podłogę.
Kiedy byłam w pomieszczeniu z dwoma tłokami,
ponownie odezwał się ten sam, kobiecy głos:
- Czy mimo to nie było zabawnie? ~Nje~ Pamiętasz, jak platformę
pochłaniał ognisty krater i powiedziałam: „Do widzenia”, a ty byłeś nastawiony
na „nie”? Wtedy ja na to „Tylko udawałam, że chcę cię zabić”. To było świetne! ~No jak chuj.~
No jak cholera. Mimo wszystko, ~Bowiem nic się nie wydarzyło.~ jeden
portal umieściłam na suficie nad jednym z tłoków, a drugi na suficie, który
dostrzegłam po odwróceniu się, po czym wskoczyłam na tłok. Chwilę potem,
zostałam wyrzucona na drugą stronę, na jakiś inny tłok przesuwający się w prawą
i lewą stronę. ~*Wiecie, to jest tak nudne, że abyście się
nie nudzili, wrzucę wam znaleziony w necie FanArt SCP-049:
I niech se tu siedzi.*~
~Ja to bym zamknął jego i Ramoninth z
opka w jednym pomieszczeniu.~
~*Każdy normalny by tak zrobił.*~
Obok niego, był drugi tłok, na który
przeskoczyłam, a następnie udałam się na podwyższenie. Będąc na nim, udałam się
przed siebie.
Jednak, jako iż drogę zagradzała mi ~moja głupota~ krata, uniosłam wzrok ~*Chwila…Grzegorz,
no! xD*~ ~;”D~ do
góry i, po chwili, wysoko dostrzegłam ścianę z możliwością umieszczenia
portalu. Od razu to zrobiłam, a kolejny strzeliłam pod siebie, dzięki czemu
spadłam na kolejny tłok. Dużo ich mieli w tym miejscu, to fakt. ~*Widać
były do czegoś potrzebne. Chuj wie do czego, ale bez powodu by ich tam nie
trzymali.*~ ~Może ubijały neurotoksynę.~ ~*Jak
można ubić gaz? xDDD*~ ~Magia Aperture
:D~ Kolejny portal umieściłam na ścianie
naprzeciwko mnie, po czym zeskoczyłam na dół i wpadłam w drugi portal, dzięki
czemu zostałam przerzucona na drugą stronę. Następnie udałam się przed siebie
i, po chwili, dostrzegłam szybko przemieszczające się, ostre urządzenia. Od
razu jeden portal strzeliłam na ścianę za nimi, ~*Wejdź w nie, a nie… -,-*~ ~Jakaś ty dobra wobec własnej OC. xD~ ~*Nienawidzę
tej Ramoninth z opka. Mam w planach ją przebudować, ale tej tu nienawidzę, bo
mnie wkurwia.*~ ~Nie tylko ciebie.~ a
drugi obok mnie i bezpiecznie przedostałam się na drugą stronę.
Kiedy zaś stanęłam przed niewielkim
pomieszczeniem z dwoma tłokami, moja przeciwniczka rzekła:
- Nie powinno cię tu być. To niebezpieczne.
Jeszcze nie jest za późno, by zawrócić.
A co ona się tak nagle o mnie martwiła? ~*Też
mnie to zawsze zastanawiało.*~ Przecież chciała mnie zabić. Mimo to, kiedy
tłoki na chwilę schowały się, szybko strzeliłam portal na ścianę za nimi i
przeszłam na drugą stronę. Tam, po uniesieniu wzroku, ujrzałam duuużo tłoków.
Od razu jeden portal wystrzeliłam najwyżej, jak się dało, a drugi na ścianę
obok mnie i przeskoczyłam na jeden z tłoków. ~Serio, wybaczcie, że tak mało komentujemy, ale naprawdę nie ma co
komentować.~ Następnie, kolejny portal ~*Przez te jebane tłoki przeczytałam „kolejny tłok”. xD*~ ~Brawo xD~
wystrzeliłam jeszcze wyżej i przeskoczyłam na kolejny tłok. Po zrobieniu tego,
strzeliłam na podłogę naprzeciwko mnie i przeskoczyłam tam. Następnie, poszłam
przed siebie i wskoczyłam na jedną z rur. Kiedy to zrobiłam, ruszyłam przed
siebie, ~Co ty, maszyna jesteś, że tak
mało tutaj jakichkolwiek przemyśleń?~ ~*Niby nie, ale w sumie nie wiem czemu
nie dawałam tu żadnych.*~ a dokładniej w lewą stronę, a po chwili
zeskoczyłam na rurę znajdującą się niżej. Kiedy to zrobiłam, znowu kobieta z
głośników odezwała się:
- Naprawdę ci współczuję, bo nawet nie jesteś
we właściwym miejscu. Nie trzeba było skręcać w lewo. Jeśli o tym pomyśleć, to
nawet zabawne. Kiedyś na wspomnienie o tym będziemy się śmiać…i śmiać i śmiać.
O rany. Cóż…Możesz również wrócić. ~Chuj
ci w dupę.~ ~*#Kultura*~ ~Wiem :D~
Ja wiedziałam lepiej, gdzie miałam iść.
Ruszyłam przed siebie i, po chwili, zauważyłam nade mną tłok i ścianę, na
której dało się umieścić portal. Od razu jeden postawiłam nad tłokiem.
Następnie, nieco wróciłam i, na ścianie po lewej stronie umieściłam kolejny
portal. Po zrobieniu tego, kiedy ujrzałam za nim tłok, wskoczyłam na niego
przez owy portal i poszłam przed siebie, a następnie ruszyłam w lewą stronę.
Chwilę potem, zauważyłam spadek w dół i barierkę. Od razu przeskoczyłam przez
nią i wskoczyłam w przepaść. ~*Co było logiczne, bowiem w owym miejscu
chyba nie ma żadnych drzwi, a nawet jeżeli są, to są zamknięte.*~ Następnie,
udałam się w prawą stronę i weszłam na nieporuszające się tłoki.
Kiedy na nie stanęłam, rozsunęły się, przez co
spadłam na podłogę z różnymi beczkami i trzema drzwiami. Chwilę potem, ~I kurwa nawet tej sytuacji nie
skomentujesz. No ja pierdolę. -.-~ jedne otworzyły się i za nimi zobaczyłam
wieżyczkę. Od razu zlikwidowałam ją portalem, a następnie dwie inne, które
stały za pozostałymi drzwiami, które również otworzyły się. ~Amen~ W następnej kolejności, weszłam
w drzwi po mojej lewej stronie i uniosłam wzrok. Kiedy to zrobiłam, strzeliłam
portal przed siebie i, gdy owy się pojawił w jakimś miejscu, kolejny umieściłam
na ścianie naprzeciwko mnie i wskoczyłam w niego. ~*Broń
Boże, abyś trochę pochodziła po pomieszczeniu, do którego spadłaś i jak
normalny człowiek pozastanawiała się nad tym, jak z niego wyjść.*~ ~Nasza edgy Mary Sue na pewno ma
geolokalizator w dupie i wie, gdzie jest GLaDOS oraz wie, jak się do niej
dostać, bo w oczach ma GPS-a.~ ~*;-;*~ ~Wiem
;=;~ Gdy opadłam na podłogę, ta sama kobieta
rzekła:
- Nie jesteś dobrym człowiekiem. Wiesz o tym,
prawda? Dobrzy ludzie tu nie trafiają.
„Taaak, wiem. Jest mi z tym całkowicie
dobrze.” – Pomyślałam
~W końcu się przyznałaś, że jesteś
edgy Mary Sue. Widzisz? To nie było takie trudne.~
Mimo wszystko, jeden portal strzeliłam nad
rurę nade mną, a drugi na podłogę pod siebie. Kiedy znalazłam się na rurze, ~~*Przestań xD*~ ;”D~ przeskoczyłam na podwyższenie i ruszyłam
przed siebie. Kiedy doszłam do końca, zauważyłam spadek, a na dole wieżyczkę.
Od razu jeden portal umieściłam pod nią i, gdy zniknęła, portal umieściłam na
ścianę i zeskoczyłam. Przede mną otworzyła się jakaś platforma. Od razu
zeskoczyłam na dół. Następnie, jeden umieściłam na platformie a drugi pod
siebie. Dzięki temu, zostałam wyrzucona na kolejne, metalowe podwyższenie. Od
razu ruszyłam przed siebie. ~Bowiem co
miałaś do roboty.~
Chwilę potem, weszłam do jakiś nowszych części
Aperture. Kiedy ruszyłam przed siebie, ~Bo
po co to jakoś skomentować.~ po lewej stronie dostrzegłam siatkę
dematerializującą ~*Bo po co sobie poeksplorować. GLaDOS tutaj i
tak nie ma cię jak zabić, więc możesz sobie pozwiedzać.*~
i drzwi za nią. Jednak, usłyszałam, że kobieta z głośników znów rzekła:
- To twoja wina. ~Mimo iż to wina GLaDOS.~ ~*Naprawdę, kiedyś napiszę FanFiction,
w którym wsadzę ciebie zamiast GLaDOS. :D*~ ~Won
xD~ ~*;”D*~ Nie musiało tak być. Tym razem nie żartuję. Wróć,
albo cię zabiję. Nie obchodzi cię to, prawda? Masz ostatnią szansę.
„Spierdalaj” ~#Kultura~ – Pomyślałam i przeszłam przez siatkę, po czym
otworzyłam drzwi.
Za nimi zobaczyłam przycisk i szybę. Nie
wiedząc, co mnie czekało, nacisnęłam guzik. ~Musiałaś to zrobić, bowiem inaczej nie miałabyś szans dostać się
dalej.~ Po zrobieniu tego, za szybą, w środku pomieszczenia wysunęła się
jakaś obracającą się wieżyczkę. ~*Literówka Attack x4!*~
Kiedy nacelowała na mnie, usłyszałam jakiś dźwięk, a wieżyczka zatrzymała się i
kolor jej oka zmienił się z zielonego na pomarańczowy. Nie wiedziałam, co to
znaczyło, dlatego odbiegłam na bok. Chwilę potem, zobaczyłam że obok mnie
przeleciała rakieta, a szyba zniszczyła się.
„Aaa…Czyli to wieżyczka rakietowa. Muszę na
nią uważać.” – Pomyślałam, a następnie przeszłam przez rozbitą szybą.
~*Przynajmniej pomoże ci na końcu gry. Swoją
drogą, ciekawe dlaczego ta wieżyczka nie pojawiła się w „Portal 2”.*~
~Zobaczyła Whetleya i spierdoliła od
jego głupoty.~
~*Cudowna hipoteza. xD*~
~Wiem :D~
Po zrobieniu tego, stanęłam obok drugiej szyby
i, gdy wieżyczka na mnie nacelowała, odbiegłam na bok. Parę chwil później,
rakieta rozbiła szybę. Widząc to, przeskoczyłam przez szybę i wyszłam przez
otwarte drzwi.
Parę chwil później, zobaczyłam kolejne drzwi,
które otworzyłam i przeszłam przez nie. Za nimi zauważyłam, po mojej prawej
stronie, szybę. Od razu, jeden portal umieściłam na ścianie po lewej stronie,
po czym wyszłam. Kiedy to zrobiłam, wróciłam do pomieszczenia z wieżyczką i, na
ścianie po prawej stronie, umieściłam kolejny portal i stanęłam przed nim.
Chwilę potem, wieżyczka nacelowała na mnie, a ja wybiegłam na korytarz. Parę
sekund potem, gdy rakieta przeleciała przez portal, wróciłam i przez owy
przeszłam. Gdy to zrobiłam, przeszłam przez szybę i, gdy ujrzałam nad sobą rurę
a na prawej ścianie jakieś przejście znajdujące się zbyt wysoko, abym mogła do
niego dojść, portal umieściłam portal ~*Powtórzenie Attack!*~na
ścianie pod rurą. ~Broń Boże, abyś
trochę pogłówkowała, co trzeba zrobić. Nawet Let’s Playerzy, grający w tę grę
pierwszy raz, trochę się zastanawiają, co trzeba zrobić.~ ~*Ale
to Mary Sue…*~ ~A, fakt. ;=;~
Chwilę potem, kiedy wieżyczka mnie namierzyła, odbiegłam. Rakieta zaś,
zniszczyła rurę, z której wypadła kostka, którą od razu chwyciłam za pomocą mej
broni. Następnie, postawiłam ją pod przejściem i weszłam do niego. Po zrobieniu
tego, przeczołgałam się na koniec. Gdy tam byłam, zauważyłam wiatrak, a pod nim
ścianę, na której dało się umieścić portal. Od razu to zrobiłam, po czym
wróciłam się, zeskoczyłam na dół i wskoczyłam w portal na podłodze. Następnie,
ruszyłam przed siebie i, za pomocą portali, przedostałam się na kolejny podest,
na którym byłam. ~*Mam pomysł. W jednym mym przyszłym
FanFiction, który ma dziać się między innymi w uniwersum tejże gry, w tym
momencie z wieżyczką rakietową dam wątek, że główna bohaterka w ogóle nie
naciska przycisku. Nie powiem, jak sobie poradzi, bo to będzie spoiler.*~ ~Aż jestem ciekawy. Zapewne będzie to
ciekawsze niż to, co odpierdala się w tym opku.~ ~*To pewne.*~ Chwilę
potem, zrobiłam to samo. Byłam na jakieś podłodze. Od razu, jako iż zauważyłam
na końcu, na suficie jakąś kratkę, podeszłam do niej i uniosłam wzrok. Tam,
zauważyłam ścianę, na której umieściłam portal. Drugi wystrzeliłam pod siebie i
zostałam przerzucona do jakiegoś korytarzyka z jakimś szambem. ~A było tyle nie srać.~ ~*No
ależ oczywiście, a ten od razu. xD*~ ~:D~
Nad sobą zauważyłam jakąś ścianę, na której
umieściłam jeden z portali i przeszłam tam.
Będąc w jakimś pokoju, otworzyły się wszystkie
drzwi znajdujące się tam. Za nimi stały wieżyczki. Od razu, przedostawałam się
do nich portalami i likwidowałam je. Parę minut potem, kiedy wszystkie zostały
zniszczone, jeden z portali umieściłam na nieco pochylonej platformie nade mną,
a drugi pod sobą. Dzięki temu, zostałam wyrzucona na kolejną podłogę, która
była wysoko. ~Bowiem jeżeli na przykład
za pierwszym razem nie trafiłabyś w portal i musiałabyś powtarzać to, co miałaś
zrobić, to świat by się zawalił.~ Kiedy ruszyłam przed siebie, jakieś
metalowe ramiona postawiły wieżyczki, które szybko zlikwidowałam portalami.
Następnie, jeden umieściłam pod ścianą na końcu, wróciłam na drugą stronę i
zeskoczyłam w dół oraz szybko strzeliłam pod siebie następny portal. Dzięki temu,
parę sekund potem, wylądowałam na kolejnym podwyższeniu. Następnie, jeden z
portali postawiłam na ścianie nad metalową podłogą, a drugi pod sobą. Po
zrobieniu tego, weszłam w długi, metalowy korytarz, którym ruszyłam przed
siebie. Kilka chwil później, podeszłam do jakichś drzwi i otworzyłam je.
Dzięki temu, doszłam do następnych, nowszych
części Aperture. Miałam nadzieję, że już niedługo doszłabym do tej cholery,
która chciała mnie zabić… ~Tak, niedługo
to się stanie, bowiem silos z GLaDOS jest już bardzo blisko.~
~*Dobra, długa w chuj przerwa. Idę sobie
zrobić obiad, ubrać się, a potem jedziemy do Auchan.*~
~Nigdzie z tobą nie jadę.~
~*Bo powiem Sladeowi, że wczo- ~No dobra, już będę grzeczny, szantażystko.
=_=~ ;”””D*~
_______________________________________________
Rozdział XLVII – Ostateczna walka.
Na początku przeszłam przez niedługi, nawet
ładny i biały korytarz, po czym skręciłam w, z mojej perspektywy, lewą stronę. ~*Broń
Boże, abyś najpierw sprawdziła, co jest po prawej stronie. ;=;*~
Parę sekund potem, zauważyłam jakieś wgłębienie, a w nim dwa krzesła i trzy
szyby na poszczególnych ścianach. Po wyjrzeniu przez nie, zauważyłam oszklony
korytarz i wielki silos. Podejrzewałam, że to był cel moich poszukiwań. ~Ponieważ to BYŁ cel twoich
poszukiwań.~ Mimo wszystko, wyszłam i ruszyłam dalej. Kilka chwil potem, po
mojej prawej stronie, ujrzałam cztery schodki i zamknięte drzwi. Po wejściu i
otworzeniu, zauważyłam długi korytarz, a na jego końcu siatkę
dematerializującą. Widząc to, ruszyłam przed siebie.
Kiedy przeszłam przez ową siatkę, ujrzałam
imponujący widok. Znalazłam się w wielkim pomieszczeniu, oświetlonym przez
reflektory umieszczone w podłodze. Po mojej lewej stronie, było jakieś
pomieszczenie na podwyższeniu, ~Które
niedługo ci się przyda.~ a niedaleko niego wejście do spalarni, takie samo
jak w komorze testowej numer siedemnaście. Pośrodku pomieszczenia widziałam
jakiegoś wielkiego robota, zwisającego spod sufitu i przytwierdzonego do
głównego komputera, z którego odchodziło wiele czarnych ~jak twoja czacha~ kabli. ~*Grzegorz i jego porównania. xD*~ ~Wieeem :D~
Na owym robocie było pięć kul z różnokolorowymi oczami, najprawdopodobniej były
to rdzenie. Nad ową machiną wisiały cztery ekrany, takie same jak na ścianach
pomieszczenia, wyświetlające bardzo szybko losowe obrazy. Pod podwyższeniem znajdującym
się pod owym robotem, znajdował się reflektor. Kiedy zaś spojrzałam w górę, na
obracających się szybko krążkach, a przynajmniej tak to wyglądało, był wielki
napis „GLaDOS”. Czyli to tak ta cholera się nazywała. ~*Gdybyś
w jednym momencie swej przechadzki raczyła skręcić najpierw w kierunku
pomieszczeń dla personelu, już od dawna wiedziałabyś, że ona tak się nazywa.*~
Chwilę potem, przemówiła tym samym, kobiecym
głosem:
- Cóż, znalazłeś mnie. Gratulacje. Warto było?
~Da~
„Co ona ma z tym rodzajem męskim? ~Może jest gender.~ ~*JAK.
xD*~ ~Ja bym ją tak dla beki
zaprogramował. XD~ ~*Won xD*~ ~Nie
:D~ W każdym razie, uwierz. Było warto.” –
Pomyślałam
Ona zaś, kontynuowała:
- Pomijając twoje niebezpieczne zachowanie,
jedyną rzeczą, którą udało ci się złamać, jest moje serce.
„Hej, ale roboty nie mają serca. Przestań
kłamać.” – Znowu pomyślałam.
~*Akurat to prawda, co by nie było i mimo
wszystko.*~
Natomiast GLaDOS kontynuowała:
- Może się tym zadowolisz i na tym skończymy?
Ale obydwoje wiemy, że tak się nie stanie. To ty wybrałeś tę drogę. A teraz mam
dla ciebie niespodziankę. Wprowadzenie niespodzianki za pięć…cztery…
Jednak, w tym momencie, z machiny wypadł
fioletowooki rdzeń. Kiedy to nastąpiło, maszyna kontynuowała:
- Zaczekaj chwilę. Nie tak miało być. Widzisz
tę rzecz, która ze mnie wypadła? Co to jest? To nie jest niespodzianka. Nigdy
wcześniej tego nie widziałam. ~Nie kłam,
jestem pewien, że kiedyś przed tym zdarzeniem musiałaś to widzieć.~ Nieważne.
Tę zagadkę rozwiążę później…Sama…Ponieważ ty będziesz martwy. Kula umożliwia
przechodzenie między następującymi elementami:
Tutaj przestałam słuchać ~*Żałuj.
Mówię, ja prawie na końcu zginęłam, bo miałam w piździe spalanie rdzeni i co
chwilę pauzowałam grę, aby przeczytać w napisach kwestie GLaDOS. I tym
optymistycznym akcentem dowiodłam, że ona w końcu zamyka ryjec.*~ i
po prostu za pomocą Portal Gun podniosłam rdzeń, po czym, jako iż nie było co z
nim zrobić, podniosłam go, przeniosłam w kierunku spalarki, ~Zawsze mogłaś spróbować ponownie wpiąć go
do GLaDOS. No ale w sumie skoro odpadł, to oznaczało, że musiał być uszkodzony,
więc nie ważne.~ położyłam obok i pomarańczowy portal wystrzeliłam nad
wlotem do spalarni. Po zrobieniu tego, kiedy GLaDOS spytała:
- Dokąd ją zabierasz? Nie przejmowałabym się
tą rzeczą. Myślę, że dotknięcie jej uczyni twoje życie jeszcze gorszym.
Weszłam do pomieszczenia, które było pod lewą
ścianą. Tam, nacisnęłam przycisk, który znajdował się w owym miejscu i, gdy to
zrobiłam, niebieski portal strzeliłam pod rdzeniem. Kiedy zaś wpadł do
spalarki, usłyszałam wybuch dochodzący od strony mej przeciwniczki, a następnie
jej głos:
- Stroisz sobie ze mnie żarty. Czy już
wrzuciłeś Rzecz Nie Wiadomo Do Czego do Awaryjnego Spopielacza Inteligencji
Aperture Science? To musi być najbardziej durna rzecz, która…Oj! Oj! Ojej!
Po czym jej głos zmienił się. Stał się
bardziej płynny i mniej skomputeryzowany. Brzmiał o wiele lepiej, jeśli
jesteście ciekawi mojej opinii. ~*Mam takie samo zdanie.*~ Zaś
GLaDOS rzekła:
- Dobra wiadomość: wiem do czego służyła
rzecz, którą właśnie spaliłeś. To był rdzeń moralności, który założono po tym,
jak zalałam Enrichment Center zabójczą neurotoksyną żebym to robić.
„To zdanie nie mieć sens. ~Widać po prostu autor napisów kurwnął literówkami. To się często
zdarza w grach Valve.~ A przynajmniej jego końcówka.” – Pomyślałam
Natomiast GLaDOS kontynuowała:
- Rozluźnij się więc, kiedy będę uruchamiać
emitery neurotoksyny…Heh. Że rdzeń mógł mieć jakieś dodatkowe funkcje? Nie mogę
wyłączyć wieżyczek obronnych.
Po czym, na ekranach na ścianach pojawiło się
odliczanie do wypuszczenia neurotoksyny. No świetnie, czyli spaliłam coś, co
zapobiegało UDUSZENIU MNIE! ~No cóż,
innego wyboru nie miałaś, bowiem GLaDOS by tylko gadała i nic by się nie
działo.~ Nie mając wyboru, musiałam jakoś spalić jej pozostałe rdzenie.
Chwilę potem, z jednego miejsca podłogi wysunęła się wieżyczka rakietowa.
Widząc ją, wpadłam na świetny pomysł. Od razu jeden portal wystrzeliłam tak,
aby był naprzeciwko GLaDOS, a drugi na jedną ze ścian, po czym ustawiłam się
przed nim. Gdy zaś zostałam namierzona, po usłyszeniu charakterystycznego
dźwięku, odskoczyłam na bok. Rakieta natomiast, przeleciała przez portal i
uderzyła w mego wroga. Ogólnie, GLaDOS coś tam jeszcze gadała, ale ja nie
przykładałam do tego wagi, gdyż miałam ograniczony limit czasowy. ~*Nie
martw się, ja słuchając jej wszystkich kwestii dialogowych spaliłam ostatni
rdzeń minutę przed wypuszczeniem neurotoksyny.*~
Mimo wszystko, po uderzeniu, za pomocą
jakiegoś zielonkawego tunelu, na jakąś rurę został przeniesiony żółtooki rdzeń.
Od razu podeszłam do rury, dostałam się na nią za pomocą portali, wzięłam rdzeń
i wróciłam na podłogę. Sam rdzeń, prawdopodobnie odpowiadał za ciekawość, gdyż
był dość irytujący. ~To akurat fakt. Ten
rdzeń jest najbardziej wkurwiający na świecie.~ W przeciwieństwie do
niemego rdzenia moralności, ten mówił rzeczy w stylu:
- Kim jesteś? Co to jest? O, co to jest? Co to
takiego? Co TO jest? O, to coś ma na sobie liczby! Hej, popatrz na TĘ rzecz.
Nie, na tę drugą. Co się dzieje z twoimi nogami? Dokąd idziemy? Wracasz?
Czujesz zapach spalenizny?
I tak dalej, i tak dalej. Bardzo szybko
spaliłam ją tak jak rdzeń moralności, gdyż owy rdzeń zaczynał mnie wkurwiać. Po
spaleniu, ponownie dało się słyszeć wybuch i krzyk dochodzący od strony GLaDOS.
Drugi, zdjęty przeze mnie za pomocą wieżyczki rakietowej rdzeń, został
umieszczony na podwyższeniu nad machiną. Dostałam się tam za pomocą pędu.
Jednak, kiedy chwyciłam niebieskooki rdzeń, GLaDOS powiedziała coś, co mnie
zaciekawiło:
- Chciałabym zauważyć, że miałeś wielkie
szanse na sukces. Miało być nawet przyjęcie. Duże przyjęcie z udziałem
wszystkich twoich przyjaciół. Zaprosiłam twoją najlepszą przyjaciółkę, kostkę
towarzyszącą. Oczywiście, nie mogła przyjść, bo ją zamordowałeś. Inni
przyjaciele też nie mogliby przyjść, bo przecież nie masz innych przyjaciół.
Jesteś taki niesympatyczny. Tak jest napisane w twoich aktach osobowych:
niesympatyczny. Nie lubiany przez nikogo. Zgorzkniały samotnik, którego nikt
nie będzie żałować.
Boże, ta GLaDOS to największa idiotka, jaką w
życiu spotkałam. ~Może nie idiotka, ale
jest bardzo denerwująca, szczególnie w drugiej części gry. Ale i tak ją lubię.~
Po pierwsze, sama kazała mi spalić Kostkę Towarzyszącą, bo inaczej nie
wydostałabym się z siedemnastej komory testowej. Po drugie, przedmiotu nie da
się zabić, bo z natury rzeczy jest MARTWY. ~*Bym coś powiedziała, ale powiem to
później, bo będzie okazja.*~ A po trzecie, ta kostka nie była moją
przyjaciółką, bo to tylko przedmiot. ~Spal
się.~ Chociaż faktycznie, zaczynałam ją lubić. A poza tym, miałam innych
przyjaciół. Claire chociażby, ta którą poznałam w krainie znajdującej się w
czarnej dziurze. ~*A może ona tylko udawała twoją BFF? O tym
już nie pomyślałaś, co nie?*~ Mimo wszystko, ~*Jakby
nic się nie stało.*~ zeskoczyłam z rdzeniem na dół.
Obecny, dyktował przepis na ciasto. Za pomocą
mego sztucznego oka, transferowałam to, co mówił, na tekst i zapisywałam to.
Zamierzałam, po wydostaniu się z Aperture, sprawdzić czy ten przepis był
prawdziwy. ~Był, ale wykorzystanie go
stworzyłoby ciasto, które zabiłoby człowieka po jednym kęsie.~ Mimo to, ten
rdzeń spaliłam tak, jak poprzedni. Po wykonaniu tego, ponownie usłyszałam
wybuch i krzyk od strony mej przeciwniczki. Teraz pozostał mi ostatni rdzeń.
Po zdjęciu go za pomocą wieżyczki rakietowej i
usłyszeniu wybuchu oraz krzyku od strony GLaDOS, czerwonooki rdzeń został
umieszczony w powietrzu. Po dwóch próbach, strąciłam go za pomocą mego Portal
Gun, ~*Ja tam miałam więcej prób, ale wiadomo co
mnie bardziej obchodziło od tego rdzenia.*~ a następnie chwyciłam. Niosąc go,
doszłam do wniosku, że to był rdzeń złości, gdyż ciągle na mnie warczał. ~Każdy normalny by na ciebie warczał.~ ~*Boże,
jesteś taki szczery. xD*~ ~:D~ Parę
sekund potem i jego spaliłam.
Gdy to wykonałam, ekrany, które się wyłączyły
i kable odczepiły się od GLaDOS, a neurotoksyna, która wydostawała się z
wywietrzników, uniosła się do góry. Z samej machiny wydostawały się wiązki
prądu oraz wybuchy, a także została uniesiona do góry. Ze mną, stało się to
samo. Po paru sekundach, ujrzałam białe tło. Kiedy zaś zaczęłam widzieć
normalnie, ujrzałam że leżałam na tym samym parkingu, na którym zostałam
porażona przez piorun. Jednak, tym razem, był dzień, a przede mną leżała
zniszczona GLaDOS. ~*Na ten temat, chociaż nie do końca na temat
zniszczenia GLaDOS, też będę miała coś do powiedzenia, ale to później, gdy
nadarzy się okazja.*~
Parę chwil potem, usłyszałam za sobą dźwięk ~*A
nie głos? Zważywszy na to, że linijkę dalej widzę wypowiedź…*~ innego
robota, który mówił:
- Dziękujemy za przyjęcie uległej postawy
wobec grupy eskortującej.
Po czym poczułam, że zaczął mnie ciągnąć w
tył.
Zaś widok przed moimi oczami zaczął się
ściemniać. Wtedy właśnie straciłam przytomność… ~Bogu dzięki, chociaż na chwilę.~ ~*Dobra, koniec analizy. Wiem, idzie
nam topornie, ale co ja poradzę na to, że rozdziały są nudne. Idę pograć albo w
„Portal 2”, albo w „Half-Life”. ~Dzięki Bogu~
_______________________________________________
Rozdział XLVIII – Dziewięć, dziewięć,
dziewięć…
~*Sześć,
sześć, sześć…~
~*Do cholery, ty już się wczoraj
nadopisywałeś szóstek do numerów autobusów, które miały choć jedną, więc japa.
xD*~
~Jutro
też będę. :D~
~*Spierdalaj xD*~
~;”D~
Nie wiem, ile byłam nieprzytomna. ~Pisiąt dni~ Jednak, kiedy się
obudziłam, ujrzałam jakieś pomieszczenie, które wyglądało jak jakiś stary pokój
hotelowy. Oprócz tego, widziałam że zza okna dostawało się słońce. ~*Swoją
drogą jestem ciekawa, czy było to faktycznie słońce, czy po prostu jakieś
sztuczne światło.*~ ~Może jakiś bardziej
kompetentny fan nam powie.~ Lecz, dosłownie po moim przebudzeniu,
usłyszałam jakiś męski, skomputeryzowany głos, który mówił:
- Dzień dobry. Czas spędzony w hibernacji
wynosi: ~DWA TRYLIARDY LAT~
PIĘĆDZIESIĄT DNI. ~*Cudnie. xD*~ ~Wiem :D~ W celu zachowania zgodności z przepisami
stanowymi i federalnymi wszyscy kandydaci do testowania w Centrum wydłużonej
relaksacji Aperture Science są okresowo wybudzani celem przeprowadzenia
obowiązkowych ćwiczeń fizycznych i umysłowych.
~*Ciągnik stop na moment, przyszedł teraz czas
na długi wywód. Z chęcią przeczytałabym FanFiction, w którym ten Komunikat,
wszakże tak jest nazywany w napisach u dołu ekranu gry, byłby jakąś drugą
sztuczną inteligencją, a nie tylko systemem informacyjnym Aperture Science. Ej,
taki FanFiction byłby fajny, aż chyba taki napiszę, bo w sumie planuję taki
jeden, który ryje po kanonie jak Tupolew po ziemi. Chodzi mi o to, że mogłoby
być znacznie ciekawiej, bo na przykład później, gdy minie pięćdziesiąt tysięcy
lat (jeżeli wierzyć usuniętej kwestii GLaDOS [jej usunięte kwestie można
znaleźć na YouTube], to pomiędzy akcją pierwszej i drugiej części gry minęło
pięćdziesiąt tysięcy lat. Chyba, że to na przykład odnosi się do coopa, to
wtedy zwracam honor, ale wydaje mnie się, że ta usunięta kwestia odnosi się do
kampanii) Aperture Science nadal mogłoby nie być zniszczony, bo byłby ktoś,
kto by to wszystko kontrolował i konserwował. Poza tym, trzeba by w takim
FanFiction sporo dialogów i scen pozmieniać, ale to da się zrobić. No i trzeba
byłoby wymyślić, jak wyglądałby ten Announcer w formie maszyny, chociaż
wiadomo, że w takim FanFiction nie trzeba byłoby go pokazywać.
#MorePowerForAnnouncer*~
~Jezu, jaki wywód ci wyszedł. xD~
~*No co? Musiałam się wysłowić na ten temat.
:D*~
Olaboga, to żem sobie pospała. Jeszcze
pięćdziesiąt dni i wyszłyby trzy miesiące. Mimo wszystko, głos kontynuował:
- Usłyszysz sygnał dźwiękowy. Po usłyszeniu
sygnału dźwiękowego spójrz na sufit.
~*– Chuj ci w dupę. – odpowiedziałam
kulturalnie.*~
~Kultura level hard, nie ma co. xD~
~*Wieeem :D*~
I, po chwili, dało się słyszeć dźwięk
brzęczenia. Słysząc to, uniosłam głowę. Ładny mieli sufit, to fakt, ale nie
wiedziałam, na cholerę była na nim jakaś metalowa szyna, jakby coś miało się po
niej przesuwać. ~*Rdzenie osobowości też muszą się jakoś
przemieszczać. Nie dyskryminuj rdzeni. No ale w sumie główna bohaterka nie
mogła o tym w tym momencie wiedzieć.*~ Natomiast, gdy to zrobiłam, ten sam
głos rzekł:
- Dobrze. Usłyszysz sygnał dźwiękowy. Po usłyszeniu
sygnału dźwiękowego spójrz na podłogę.
A następnie, znowu, nastał ten sam dźwięk
brzęczenia. Kiedy go usłyszałam, spojrzałam na podłogę, która również była
ładna. Tak sobie myślałam, że te głupie polecenia pewnie były dlatego, żeby
sprawdzić, czy po tak długim czasie hibernacji, obiekty testowe nie utraciły
zdolności słuchu i rozumienia poleceń. ~Zapłon
jak w ruskim czołgu. Po coś musieli to robić, co nie?~ No, ale głos
komputera znów powiedział:
- Dobrze. Niniejszym zakończono gimnastyczną
część twoich obowiązkowych ćwiczeń fizycznych i umysłowych.
Trochę krótko, no ale chyba wiedzą, co robią,
czyż nie? Jednak, głos nadal kontynuował:
- Na przeciwnej ścianie znajduje się obraz.
Podejdź i stań przed obrazem.
W tym momencie, odnalazłam wzrokiem owy przedmiot,
podeszłam do niego i stanęłam naprzeciwko. Po wykonaniu tego, komputer rzekł:
- To jest sztuka. Usłyszysz sygnał dźwiękowy.
Po usłyszeniu sygnału dźwiękowego wpatruj się w sztukę.
A następnie usłyszałam ten sam dźwięk. Kiedy
to nastąpiło, przyglądałam się obrazowi. Ładny był, ja sama chyba bym takiego
nie namalowała. ~*Ogólnie wygląda on jak jeden obraz, który
wisi u mojej babci w domu, tak na marginesie. xD*~
W wielkim skrócie, przedstawiał on krajobraz górski. Był również, przynajmniej
dla mnie, nieco inspirujący. W czasie patrzenia, słyszałam również taki dźwięk,
jaki słyszałam pięćdziesiąt dni temu, podczas testów, gdy coś włączało się
czasowo.
Jednak, w pewnej chwili, głos z komputera
rzekł:
- Powinieneś teraz odczuwać ożywienie
umysłowe. Jeśli podejrzewasz, że wpatrywanie się w sztukę nie dostarczyło
wymaganego ożywienia umysłowego, zastanów się krótko nad tym klasycznym
utworem.
A następnie puszczona została muzyka
klasyczna. Ogólnie to nie lubiłam tego gatunku muzycznego, ale ten kawałek był
nawet przyjemny. ~*Mam tak samo. Nienawidzę muzyki klasycznej,
ale ta, która pojawia się w „Portal 2”,
jest całkiem spoko.*~ Niestety, po paru chwilach został przerwany
przez brzęczenie i ten sam, męski głos, który rzekł:
- Dobrze. A teraz prosimy wrócić do łóżka.
W tym momencie, jako iż nie miałam wyboru,
położyłam się na łóżku i zamknęłam oczy. ~Zawsze
mogłaś się jeszcze chwilę rozejrzeć, zobaczyć na przykład czy w lodówce było
jedzenie, pooglądać sobie pokój i dopiero pójść spać. No ale po co eksplorować,
co nie?~ ~*Przez brak eksploracji umykają takie smaczki
jak taki jeden, o którym wspomnę niedługo.*~ Chwilę potem, zasnęłam…
Znowu, nie wiem, ile spałam. Jednak, gdy
przebudziłam się po raz drugi i wstałam, zamarłam. Musiało minąć cholernie dużo
czasu, gdyż wszystko było zniszczone oraz było ciemno. ~Jak pod twoją kopułą. A nie, sorki, tam było nieco jaśniej.~ ~*Jakiś
ty szczery. xD*~ ~Wiem :D~
Jednak, przywitał mnie znajomy, męski głos:
- Dzień dobry. Czas spędzony w hibernacji
wynosi: dziewięć, dziewięć, dziewięć, dziewięć…dziewięć, dziewięć, dzie-
Niniejszy komunikat ma na celu poinformowanie o konieczności opuszczenia…
Jednak nie usłyszałam o opuszczenie czego
chodziło, gdyż głos zaczął cichnąć. Jednak…Dziewięć milionów dziewięćset
dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć dni?!
Przecież to było dwadzieścia siedem tysięcy trzysta dziewięćdziesiąt osiem lat!
~*Tak, to fakt, ale te dziewiątki to nie
liczba dni. Gdy wyizoluje się jego kwestię i posłucha jej do końca, słychać, że
te dziewiątki lecą w tle kwestii aż do końca, co oznacza, że system się
zawiesił. Mówię, jeżeli ufać usuniętej kwestii GLaDOS, to minęło pięćdziesiąt
tysięcy lat. Jeżeli jednak ta kwestia odnosi się do coopa, to można sobie
liczbę wymyślić, ale na pewno nie są to te dziewiątki.*~ Jeżeli
ten komputer mówił prawdę, to znaczyło, że byłam cholernie daleko w
przyszłości! ~Ale na rzeczy coś musiało
być, zważywszy na zniszczenie tego pomieszczenia oraz rozpierdol w Aperture.~
A poza tym, o opuszczenie czego chodziło? Czy coś mi groziło?
Nie zdążyłam się nad tym zastanowić, gdyż
usłyszałam zza drzwi kolejny, męski i skomputeryzowany głos ~*pewnego
największego debila na świecie*~, który mówił:
- Halo? Haaalooo?
Nim zdążył powiedzieć cokolwiek więcej,
podeszłam do drzwi i otworzyłam je. Gdy to zrobiłam, ujrzałam za nimi jakiś
niebieskooki rdzeń. Widząc mnie, powiedział:
- AAA! Dobry Boże. Wyglądasz okropn…dobrze.
Dobrze wyglądasz.
A już chciałam złamać moje postanowienie
nieodzywania się i zamierzałam opieprzyć go. ~Typowa kobieta. xD~ ~*:D*~ Mimo wszystko, cofnęłam się nieco, a
rdzeń wjechał do pokoju po szynie, mówiąc:
- Nic ci nie jest? Nic ci…Nie, nie, nie
odpowiadaj. Na pewno wszystko w porządku. Masz mnóstwo czasu, żeby dojść do
siebie. Nie spiesz się.
„Ale ja się dobrze czuję…Mimo iż minęło ponad
dwadzieścia tysięcy trzysta lat.” – Pomyślałam
Kiedy zaś ponownie znaleźliśmy się w głębi
pokoju, pierwszy, męski głos, ten który przywitał mnie po pięćdziesięciu
dniach, rzekł:
- Prosimy przygotować się do awaryjnej
ewakuacji.
~*To by było na tyle z dużej ilości czasu.
:D*~
Nie wiedziałam, co się działo z tym przeklętym
Aperture Science, ale trochę się bałam. ~No
cóż, wyjebałaś w kosmos GLaDOS, więc nie było nikogo, kto mógłby zarządzać
placówką, więc przez tak długi czas padło zasilanie oraz Aperture zaczęło
popadać w ruinę.~ Oczywiście, starałam się nie okazywać mego strachu, ale
rdzeń chyba zauważył mój lekki niepokój, gdyż odparł:
- Zachowaj spokój. „Przygotować się” – mówią
tylko. Wszystko w porządku. Nie ruszaj się, wydostanę nas stąd. ~*Jestem
ciekawa, jak za czasów, gdy do Aperture nie dotarła główna bohaterka i ogólnie
w samej oryginalnej grze, gdy Chell nie było jeszcze w Aperture, wyciągali
obiekty testowe z tych pomieszczeń i transportowali do odpowiednich torów
testowych.*~ ~Ja bym te obiekty katapultą
wystrzeliwał. :DDD~ ~*No ja jebe. xD*~ ~;”””D~
Trochę nie chciałam mu wierzyć, gdyż w końcu
byliśmy w Stanach Zjednoczonych i to jeszcze w wielkim ośrodku. A te dwie
rzeczy oraz komunikat o ewakuacji nigdy nie zwiastują niczego dobrego. ~:D~ Jednak, ujrzałam też, że rdzeń
podjechał do jakieś klapy na suficie, która się otworzyła i, której to
wcześniej nie dostrzegłam. Następnie zaś, chowając się, dodał:
- A. Może być wskazane trzymanie się czegoś.
Taka przyjacielska rada, rób co chcesz.
Ja zaś poczułam, że miejsce, w którym byłam,
najprawdopodobniej było przygotowywane do ruszenia, gdyż usłyszałam taki
dźwięk, jak ruszający samochód, a następnie ujrzałam kawałki sufitu, które
spadły na łóżko. ~Byłaby beka
tysiąclecia, gdyby przed tym Ramoninth z opka nie została wybudzona. X””D~ ~*Chciałabym
to przeczytać. XDDD*~ ~Ja w sumie też. :D~
No teraz to serio się bałam. Natomiast rdzeń, który do mnie przybył, rzekł:
- Żyjesz tam w dole? Słyszysz mnie? Halo?
„Chętnie bym ci odpowiedziała, ale obiecałam
sobie, że nie będę się odzywać, dopóki stąd nie wyjdę.” – Pomyślałam
~*Tymczasem, kilka linijek później…Tak,
bohaterka odezwie się raz, w tym momencie, gdy Wheatley spyta, czy rozumie, co
do niej mówi. Po prostu nie chciałam, aby jak debilka podskoczyła, so…Chociaż w
sumie, teraz też mogłaby się odezwać i można by dodać Wheatleyowi jakąś dodatkową
kwestię, no ale oczywiście tego nie zrobiono, bo po co. ;=;*~
Po chwili zaś, pokój w którym się znajdowałam,
na chwilę zatrzymał się, a rdzeń ponownie wyjechał z klapy. Gdy to zrobił,
przemówił:
- Większość obiektów testowych doświadcza
pewnej degradacji kognitywnej po kilku miesiącach hibernacji. Ponieważ byłaś
trzymana przez…sporo dłużej, nie jest całkowicie wykluczone, że mogłaś
doświadczyć bardzo nieznacznego poważnego uszkodzenia mózgu.
~*Aż mnie głowa zabolała. XD*~
No i pod koniec oczywiście musiał pierdolnąć
moim ulubionym oksymoronem. Jednak, rdzeń kontynuował:
- Nie ma powodu do niepokoju. Właściwie, jeśli
czujesz niepokój, to zatrzymaj to uczucie. Bo uczucie niepokoju jest prawidłową
reakcją na informację, że masz poważne uszkodzenie mózgu.
Jednak ja nie czułam, aby tak było. Mogłam się
ruszać, widzieć, żyłam, słyszałam i mówić także prawdopodobnie umiałam, a i
czułam zapachy, więc co mu strzeliło do…hmm…jego obwodów? ~*On
tylko przypuszcza, co nie? W końcu nie może wiedzieć, czy na pewno masz
uszkodzenie mózgu. To po prostu przypuszczenia, ale nie musi tak być.*~ Lecz,
rdzeń nie chciał przestać mówić:
- Czy ty rozumiesz, co do ciebie mówię? W
ogóle? Czy to ma sens? Wystarczy powiedzieć „Tak”.
- Tak – Powiedziałam, mimo iż właśnie kompletnie
rozjebałam swoje postanowienie.
- OK. To jest odpowiedź.
~*Mówię, nie chciałam, aby Ramoninth z opka
jak debilka podskoczyła, skoro umiała mówić.*~
Jednak, nim zdążył powiedzieć więcej,
usłyszeliśmy jakiś dźwięk, prawdopodobnie alarmu czy jakiegoś ostrzeżenia.
Natomiast rdzeń, którego imienia tak na dobrą sprawę nigdy nie poznałam, ~Poznasz je, ponieważ w samej grze on raz
je wypowie.~ dodał:
- To mi wystarczy. Po prostu trzymaj się
mocno.
A następnie się schował do tej klapy. Zaś głos
z komputera rzekł:
- Wszystkie zabezpieczenia reaktora są
nieaktywne. Proszę przygotować się na stopienie rdzenia reaktora.
Nie no, super. Podejrzewałam, że tak to by się
skończyło, ale oczywiście musiałam mieć cholerną rację. ~Mimo iż nigdzie wcześniej nie było, abyś to podejrzewała.~ Mimo
wszystko, chwyciłam się czegoś trwałego, tak na wszelki wypadek, a następnie
zaczęłam czekać na rozwój wydarzeń. Chwilę potem, miejsce w którym byłam,
ruszyło przed siebie. W czasie drogi, przednia ściana i trochę bocznej, uległy
zniszczeniu. Natomiast rdzeń rzekł:
- No dobrze, miałem ci nie mówić, ale trochę
mi się tu grunt pod nogami pali. Jak tam na dole? Trzymasz się?
„Tak, poza tym, że sufit mnie się wali na
głowę!” – Pomyślałam ze złością.
Natomiast, rdzeń kontynuował:
- Wyczerpało się zasilanie zapasowe, więc całe
centrum relaksacji przestało budzić cholerne obiekty testowe. Zaczekaj! To
trochę trudne!
Ej, no zajebiście. Prawdopodobnie zostałam
ostatnią, żywą osobą w Aperture Science. Jeeej! ~Reakcja tysiąclecia. xD~ ~*C’nie? :D*~ A
poza tym, skoro padło zasilanie zapasowe, to jakim cudem mnie obudzono po tylu
latach? Czyżby całe zostało przekierowane do mej komory? ~*Zgodnie
z prawem oryginalnej gry, tak właśnie się stało.*~ Jednak,
przestałam nad tym się zastanawiać, gdyż ten rdzeń był gadułą i mówił:
- Ale MNIE oczywiście nikt nic nie powiedział.
O nie. W końcu po co mi informacje o funkcjach życiowych dziesięciu cholernych
tysięcy obiektów testowych, za które rzekomo odpowiadam? Ej, ciasno
będzie…Widzisz tam coś? Zmieszczę się? Mam dość miejsca?
Cholera, nie mówcie mi, że to była
reinkarnacja rdzenia ciekawości sprzed ponad dwudziestu tysięcy trzystu lat.
Błagam, tylko nie to. ~Spokojnie, akurat
Wheatley to rdzeń niedojebania całkowitego.~ Jednak, rdzeń nadal
kontynuował, w czasie gdy ze ścian i sufitu już za wiele nie zostało, a my
zmierzaliśmy do przodu:
- Dobra, muszę się tylko skupić! A myślisz, że
na kogo spadnie wina, jak szefostwo tu przyjdzie i znajdzie dziesięć tysięcy
warzyw?
„Hej, pytanie wieku. Kto trzęsie teraz
Aperture Science, skoro GLaDOS została zniszczona bądź wyłączona?” – Pomyślałam
~*Nikt. I tu właśnie rodzi się odpowiedź na
pytanie czemu wszystko jest rozjebane jak czujnik dymu u mnie w domu.*~
~Boże, piękne te twoje porównania. xD~
~*Ale prawdziwe. :D*~
- Arggh, no i przywaliłem, przywaliłem w
to…Słuchaj, musimy uzgodnić zeznania, dobra? Gdyby ktoś pytał – choć oczywiście
nikt nie będzie pytał, bez obaw – ale gdyby ktoś pytał, to mów, że jak ostatnio
sprawdzałaś, to o ile ci wiadomo wszyscy wyglądali na całkiem żywych. Jasne?
Żywych, nie martwych. - Kontynuował rdzeń.
„Ah, te kłamstwa. To chyba tutaj dziedziczne.”
– Pomyślałam
~Z tego wniosek, że roboty bardzo
lubią kłamać.~
Następnie, zaczęłam trochę wyglądać przez
szczeliny. Widziałam wiele pomieszczeń, wyglądających jak kontenery. W ogóle,
to nie wiedziałam, że w Aperture Science było DZIESIĘĆ TYSIĘCY obiektów
testowych. Jednak, teraz ci ludzie najprawdopodobniej byli martwi. ~Nie najprawdopodobniej, tylko na pewno.~ Hehć.
~*Cudowna reakcja. xD*~
Jednak, po chwili, rdzeń znowu rzekł:
- OK, już prawie jesteśmy. Po drugiej stronie
ściany jest jeden ze starych torów testowych. Jest tam jedno takie urządzenie,
które będzie nam potrzebne, jeśli się mamy stąd wydostać. To chyba stacja
dokowania. Przygotuj się…
~*Co prawda w drugiej części tej gry dzieje
się więcej niż w jedynce, ale i tak chyba muszę wymyślić jakąś historyjkę,
którą będę ciągnęła na boku, abyśmy nie umarli z nudów.*~
~CZEKAM! :D~
~*No ależ oczywiście. xD*~
~No co? Lubię je! :D~
Świetnie, kurwa świetnie. Znowu miałam
przemierzać pomieszczenia testowe? Wiedziałam, jak to się kończyło i, że
najprawdopodobniej coś by na ~*Literówka Attack x5!*~
przeszkodziło w ucieczce. Po chwili jednak, dojechaliśmy do jakieś ściany z
żółtymi strzałkami, w którą pomieszczenie zaczęło uderzać jak taran. Zaś rdzeń
dodał:
- Mam dobre wieści: to nie jest stacja
dokowania. Jedną zagadkę mniej. Spróbuję z tą ścianą na ręcznym sterowaniu.
Trzeba będzie zastosować trochę techniki, więc trzymaj się!
Po czym zaczął uderzać pomieszczeniem w ścianę
z większą siłą. W czasie uderzania, znów rzekł:
- Już prawie! Pamiętaj: szukasz działa, które
robi dziury. Tylko nie takie od kul, a takie…Nieważne, zorientujesz się. Tym
razem naprawdę się trzymaj!
I znów uderzył, tylko z większą siłą, dzięki
czemu rozwalił ścianę. Nim zeskoczyłam w dół, rzekł:
- Uf. Proszę bardzo! Szczerze mówiąc, twój
obecny stan raczej nie ułatwi ci poradzenia sobie z takim kalejdoskopem
kognitywnym. ~Co to jest, tak w ogóle?~ ~*Czekaj,
sprawdzę w Google…Wujek Google nie wie.*~ ~L~ Ale…hm…przynajmniej dobrze skaczesz.
Więc…masz tę przewagę. Przewagę skakania. Po prostu zrób, co możesz i spotkamy
się dalej.
~*Jako iż w oryginalnej grze to miało sens,
bowiem Chell zamiast odpowiedzieć dwa razy podskoczyła, to tutaj chyba nigdy
nie dowiemy się, skąd Wheatley to wie.*~
W tym momencie, skoczyłam w dół. Dzięki temu,
wpadłam przez szklany sufit do pomieszczenia, w którym wiele lat temu
zaczynałam swoje testy. Kiedy zeskakiwałam, rdzeń zawołał za mną:
- Oby tak dalej! Powodzenia!
Kiedy zaś wpadłam do tego pomieszczenia,
ujrzałam że radyjko było inne oraz nie grało muzyki ~L~ i stało na podłodze, zegar nad
wyjściem wskazywał godzinę dwunastą oraz zamiast łóżka było szkło. ~*Jestem
ciekawa swoją drogą, co stało się z łóżkiem. Fakt, mogło się zniszczyć, ale
ciekawi mnie, jak zostało usunięte, skoro nikt nie kontrolował tą placówką.*~ Zaś
po chwili, ten sam głos z komputera rzekł:
- Dzień dobry. Witamy
ponownie w laboratorium Aperture Science Enrichment Center. Doświadczamy
aktualnie trudności technicznych, spowodowanych okolicznościami o potencjalnie
apokaliptycznym znaczeniu, które znajdują się poza naszą kontrolą. Jednakże
dzięki awaryjnym protokołom testowym możemy kontynuować testowanie. ~*Testowanie
ponad wszystko, jak widać.*~ Te nagrane komunikaty dostarczać będą wsparcia
w zakresie instrukcji i motywacji, tak aby badania naukowe mogły być
kontynuowane nawet w przypadku ekologicznej, społecznej, ekonomicznej lub
strukturalnej katastrofy. Otwarcie portalu i rozpoczęcie awaryjnego testowania
za trzy…dwa…jeden.
Zastanawiałam się przez to, co powiedział ten
komputerowy głos, czy na świecie była jakaś apokalipsa czy coś innego. ~Chyba nie, podejrzewam, że to po prostu
odnosiło się do tego, co odjebało się w samym Aperture.~ No, ale mógł on
też przesadzać. A poza tym, po tym komunikacie wnioskowałam, że jebać wszystko.
Testowanie najważniejsze.
Jednak, chwilę potem, portal otworzył się. Ja
zaś, wyszłam przez niego i kontynuowałam to, do czego byłam przeznaczona…
~*STOOOP! To ten moment! Jeżeli będziecie
grali w „Portal 2”, PAMIĘTAJCIE!
Spójrzcie na ostatnią ikonkę na ekranie, który przedstawia numer testu i to, co
może nas w nim czekać. Nie mogę wam wrzucić teraz screenshota, zrobię to za
jakiś czas, bo właśnie jestem prawie na końcu gry, więc resetowanie jej byłoby
głupotą, ale ostatnia ikonka, która w pierwszej części gry przedstawiała
ciasto, teraz przedstawia ludzika wpadającego do dwóch…hmmm…jak to się nazywa
fachowo…Nie są to wiertła ani turbiny…O, wiem. Teraz przedstawia ludzika
wpadającego do zgniatarki. Pasuje. Dodam tu w przyszłości screenshota, teraz
pozostaje wam uwierzyć mi lub sprawdzić samemu. Jednak nie sprawdzajcie tego na
Let’s Play, bowiem każdy YouTuber, z którym się na razie zetknęłam, ignoruje te
ekrany. Ciekawi mnie, ile osób przede mną to zauważyło. XD*~
~To było kurwa piękne. XD W drugiej
części gry już się nie pierdolą, mówią ci, że na końcu zginiesz i to otwarcie.
xD~
~*A ja chciałam tylko zobaczyć, jak wygląda
ikonka ciasta w „Portal 2”. X”””D*~
_______________________________________________
Rozdział XLIX – Ale tu ładnie…
Przeszłam przez zniszczoną część Aperture
Science, w której znajdowała się oszklona komora relaksacyjna. Naprawdę musiało
minąć bardzo dużo czasu, skoro ten ośrodek aż tak popadł w ruinę. ~Jestem ciekaw, ile czasu minęło. Czy
faktycznie było to pięćdziesiąt tysięcy lat, jak wynika z usuniętej kwestii
GLaDOS, czy więcej lub mniej.~ ~*Prawdopodobnie nigdy się tego nie
dowiemy. Pozostaje nam spekulować lub uwierzyć usuniętej kwestii.*~ Mimo
wszystko, w pewnym momencie doszłam do drzwi, które wyglądały inaczej, gdyż
miały na sobie narysowanego niebieskiego ludzika. Po ich przekroczeniu,
ujrzałam test zero, taki sam jak ponad dwa tysiące lat temu. Po wejściu do
komory, ten sam, męski głos, rzekł:
- Testowanie z użyciem kostek i przycisków
pozostaje ważnym narzędziem naukowym nawet w sytuacjach alarmowych. Jeśli
testowanie z użyciem kostek i przycisków spowodowało wystąpienie sytuacji
alarmowej, nie martw się. Szanse powtórzenia tej sytuacji są nieznaczne. ~Pocieszenie level hard. xD~
A następnie z podajnika wypadła kostka, ale o
wiele inna niż kiedyś. Od razu podeszłam do niej, wzięłam ją i umieściłam na
nieco inaczej wyglądającym przycisku. ~*Mogłabyś to wszystko opisywać,
złamasie? Ja tam wiem, jak to wszystko wygląda, fani też wiedzą, ale jestem
pewna, że tę samoanalizatorni czytają także osoby, które nie są fanami tej gry
bądź nawet nie wiedzą o jej istnieniu, więc warto byłoby dla nich opisać.*~ ~Opko…~ ~*;-;*~ W
tym momencie, logo na kostce zmieniło kolor na żółty, a drzwi wyjściowe
otworzyły się, ~*Iskrząc i wariując przy tym, tak tylko
dodam, skoro główna bohaterka nie zamierza tego zrobić.*~ a
ja przeszłam i przez nie, i przez drugie drzwi, które za nimi były. Komputer
zaś, powiedział:
- Prosimy zwrócić uwagę na żarzące się pole
cząsteczek w przejściu. Jest to siatka dematerializująca Aperture Science,
która powoduje wyparowanie wszelkich niedozwolonych przedmiotów.
Faktycznie, tym razem wyglądała ona inaczej.
Zamiast poruszających się szybko cząsteczek, była jednolita i nieco
niebieskawa. Po przekroczeniu jej, zeszłam po schodach do komory transportowej,
która również uległa drastycznej zmianie. Była ona o wiele większa, a na
ścianach były wyłączone i zniszczone ekrany. Pośrodku był szyb windy, która
była węższa niż ostatnio. ~*Swoją drogą, jakby ktoś chciał, to możecie
mi wyjaśnić, dlaczego Aperture przeszło taką metamorfozę oraz dlaczego GLaDOS w
„Portal 2” wygląda inaczej niż w
jedynce. O tym drugim gdzieś czytałam, dlaczego tak jest, ale już
zapomniałam.*~ Gdy winda zjechała i otworzyła się, weszłam do
niej, po czym zostałam przetransportowana do kolejnego pomieszczenia testowego.
Kiedy winda zatrzymywała się, znany mi już
męski głos, ~Przecinek, spieprzaj.~ odparł:
- Jeśli poczujesz ściekającą po szyi ciecz,
zrelaksuj się, połóż się na plecach i natychmiast zastosuj ucisk na skroniach.
Jest to po prostu nietypowa reakcja na siatkę dematerializującą, która mogła
zdezintegrować kanały uszne w twojej głowie. ~Ciekawe, czy jakiś obiekt testowy kiedyś tak miał po przekroczeniu
siatki dematerializującej.~
Spokojnie, ja wtedy czułam na swojej szyi tylko
moje włosy. A poza tym, słyszałam to, co on mówił, więc kanałów usznych mi nie
zdezintegrowało. ~*Hmmm…Skoro to mówił, to chyba po tej
dezintegracji jakimś cudem można by usłyszeć to, co mówił, bo inaczej tej
kwestii pewnie by tu nie było. Chyba.*~ Mimo wszystko, kiedy winda zatrzymała
się i otworzyła, wyszłam z niej, weszłam po schodach i udałam się do kolejnego
pomieszczenia testowego.
Było ono tym pomieszczeniem, w którym za
pomocą generowanych portali trzeba było zdobyć kostkę i umieścić ją na
przycisku. Jednak, uwaga, tym razem, gdy zeskoczyłam na dół, zauważyłam szyby
oraz przyciski, najprawdopodobniej uruchamiające portale. Miłe było to, że
wreszcie nie musiałam się spieszyć. ~*Też lubię tę zmianę.*~ Od
razu nacisnęłam przycisk koło oszklonego pomieszczenia z kostką i, gdy portal
się otworzył, przeszłam tam, po czym zabrałam przedmiot. Następnie, uruchomiłam
portal do pomieszczenia z przyciskiem, udałam się tam z kostką i umieściłam ją
na nim, po czym wróciłam do głównego pomieszczenia, i uruchomiłam portal w
pomieszczeniu z drzwiami, po czym udałam się tam, i wyszłam.
Po przekroczeniu siatki dezintegrującej, mój
przewodnik ponownie się odezwał:
- Ze względu na zaistniałe trudności
techniczne środowisko testowe nie jest nadzorowane. ~To akurat prawda. Wystarczy zwrócić uwagę na kamery, które są
skierowane w dół i nie poruszają się, jak to miało miejsce w pierwszej części
gry. Co w sumie jest kolejnym dowodem na to, że Komunikat to po prostu system
informacyjny Aperture Science, a nie prawowita sztuczna inteligencja.~ ~*Wracając
do tego FanFiction, w którym Announcer mógłby być sztuczną inteligencją, można
byłoby dowalić nieco więcej testów przed spierdoleniem i uruchomieniem GLaDOS
oraz wymyślić inny sposób przybycia Wheatleya.*~ ~Kuźwa, czytałbym, zważywszy że wiem, co jeszcze będzie się
odjaniepawlać w twoim FanFiction, o którym myślisz. xD~ ~*:D*~ Przed
powrotem do komory relaksacyjnej po zakończeniu testowania prosimy poświęcić
chwilę na spisanie wyników swojego testu. Asystent reintegracji Aperture
Science ożywi cię ~How? Prędzej wybudzi
czy coś, bo ożywić to tak trochę brzmi jakby mieli kogokolwiek wskrzeszać.~
i przeprowadzi z tobą rozmowę, gdy społeczeństwo zostanie odbudowane.
„Panie, weź pan nie kłam, bo zaczynam cię
lubić. Wydajesz się jedyną, kompetentną maszyną w tej całej dziurze, zaraz po
tym rdzeniu, który mnie tu przetransportował. A poza tym, hej. Ludzkość już nie
istnieje? ~Pewnie istnieje, a
przynajmniej tak mnie się wydaje.~ I nie zamierzasz mnie zabić na końcu,
jak każdy, szanujący się komputer? ~*A było spojrzeć na ostatnią ikonkę.
XD*~ Wow, jeżeli jakimś cudem GLaDOS zostałaby
potem uruchomiona, to byłabym bardzo zawiedziona.” – Pomyślałam, a następnie
zeszłam na dół i weszłam do windy, która zabrała mnie do kolejnego pokoju
testowego.
Kiedy winda zjeżdżała na dół, ujrzałam że trzy
ekrany w komorze transportowej były włączone. Szybko odbudowywał to miejsce,
skurczybyk. ~*Chociaż w sumie, Ramoninth z opka może nie
wiedzieć, że Announcer to tylko system informacyjny, a nie prawilna sztuczna
inteligencja.*~ Zaś on sam odezwał się:
- Jeśli władzę na Ziemi sprawuje istota
zwierzęca, obdarzona świadomością chmura ~”Kordian” i akt chyba drugi czy trzeci?~ lub
inne ciało zarządzające, które odmawia lub nie jest w stanie wysłuchać
racjonalnych argumentów, laborator- ~Chciałbym
się dowiedzieć, co miał powiedzieć dalej. Niestety, nigdy nie będzie nam dane
się tego dowiedzieć.~
I tu się urwało. A poza tym, obdarzona
świadomością chmura? Widzę, że do tego komputera chyba została wprowadzona
treść „Kordiana”. ~O, dziękuję. :D~ No, ale kiedy winda
zatrzymała się i otworzyła, ruszyłam przed siebie.
Kolejne pomieszczenie testowe było tym, w
którym zyskałam swój pierwszy Portal Gun wiele lat temu. Jednak, po podejściu
do potłuczonej szyby, na dole co prawda ujrzałam podest na ową broń, ale ona
sama gdzieś wyparowała. ~Ja ją
zajebałem. :D~ ~*Nie zdziwiłabym się. xD*~ ~:D~ Chwilę potem, gdy wyszłam do pokoju
testowego, za zniszczonymi panelami jednej ze ścian, ujrzałam znany mi już
rdzeń, który rzekł:
- Hej hej! ~Chuj ci w dupę!~ Udało ci się!
~*Wszyscy są bardzo kulturalni w twoim
świecie. XD*~
~Wiem :D~
W tym momencie przystanęłam, a on kontynuował:
- Na tamtym podeście powinno być urządzenie
portalowe. Tylko jakoś go nie widzę…Może spadło. Poszłabyś tam może i zerknęła,
co i jak?
~*– A pierdol się, sam se szukaj, złamasie. –
odpowiedziała kulturalnie główna bohaterka.*~
~Kultura to nasza domena. xD~
~*C’nie? :D*~
Jako iż od tego byłam, podeszłam tam. Kiedy
stałam koło podestu, podłoga zawaliła się, a ja spadłam w dół. Spadając,
usłyszałam że rdzeń zawołał:
- Łaaa!
A kiedy stałam na zalanej podłodze, dodał:
- Halo? Widzisz działo portalowe? A poza tym:
żyjesz? To dość istotne, powinienem był o to najpierw zapytać. To ja…wiesz co
zrobię? Przyjmę założenie, że jednak nadal żyjesz i zaczekam na ciebie tam
dalej. Zaczekam…zaczekam godzinę. Potem wrócę i cię pochowam, oczywiście
zakładając, że uda mi się znaleźć twoje zwłoki. Zgoda? Super! Nasi górą! To
widzimy się za godzinę. Mam taką nadzieję. Jeśli nie będziesz…martwa.
Gadatliwy to on był, faktycznie. No, ale mimo
wszystko, ruszyłam w lewą stronę i weszłam na podest, który tam był. Na nim,
znajdowało się działo portalowe, które od razu wzięłam. Jednak, gdy spojrzałam
na ściany znajdujące się tam, zauważyłam rysunki. Jeden przedstawiał GLaDOS i
stojących naukowców. Drugi GLaDOS i uciekających lub martwych naukowców oraz
jakiegoś kogoś za kostką. Trzeci GLaDOS z ciastem, mnie naprzeciwko niej i tego
samego człowieka z kostką, tylko tym razem trzymającego ją. Czwarty zniszczoną
GLaDOS i tego samego człowieka, który na dwóch poprzednich rysunkach miał
kostkę, tylko tym razem unosił do góry działo portalowe. A ostatni rysunek
przedstawiał mnie.
Rozumiałam, że pierwsze dwa malowidła
przedstawiały to, co się stało po uruchomieniu tej mechanicznej cholery, dwa
kolejne wydarzenia sprzed ponad dwóch tysięcy lat, ale czemu na ostatnim byłam
ja, skoro kiedy byłam w tym miejscu po raz pierwszy, nikogo tu nie było, poza
mną i GLaDOS? ~Nie będę ci spoilerował
rozkminy.~ Nie wiedziałam, jednak postanowiłam kontynuować próbę wydostania
się z tego miejsca. ~*A nie spojrzysz w górę i nie pozastanawiasz
się, jakim cudem ziomuś Ratman, bo wiadomo, kto tu był wcześniej, narysował na
suficie fazy księżyca? Jezu, ludzie, eksploracja jest zajebista!*~ ~O.P.K.O – Oficjalnie Pojebane Kurewsko
Opowiadanie~ ~*Piękne rozwinięcie tego skrótu. XD*~ ~Wiem, mam talent. :D~ ~*Jakiż ty skromny. xD*~ ~Wieeem :D~ Od
razu zeskoczyłam, umieściłam na jednej ze ścian portal, weszłam w niego,
skręciłam w prawą stronę i ruszyłam w górę. Następnie, weszłam po kolejnych
schodach i przeszłam przez jakieś stare pomieszczenie biurowe. Gdy z niego
wyszłam, skręciłam, przeszłam przez drzwi i, parę sekund potem, wyskoczyłam
przez rozbitą szybę do kolejnego pomieszczenia testowego.
Będąc tam, głos z komputera rzekł:
- Część awaryjnych procedur testowych może
wymagać wydłużonej interakcji ze śmiercionośnymi androidami wojskowymi.
Zapewniamy, że wszystkie androidy wojskowe nauczono czytać i przekazano im
kopię Praw robotyki. Wspólną.
Wniosek z tego był taki, że te zajebiste
teksty były wpisane w system. ~Bowiem
tak było. Zapłon masz jak w zardzewiałym ruskim czołgu.~ Lecz, jako iż ten
test zawierał lukę w podłodze, za pomocą portalu przedostałam się na drugą
stronę, a potem tak samo do wyjścia. Po wyjściu i przekroczeniu siatki
dematerializującej, komputer odparł:
- Dobrze. Jeśli uważasz, że śmiercionośny
android wojskowy nie uszanował twojej godności zgodnie z postanowieniami Praw
robotyki, prosimy o sporządzenie notatki na odpowiednim formularzu. W
przyszłości asystent Aperture Science ds. przepisów rozpocznie odpowiednią
procedurę służbową.
Super, ale poza mną, nim, niebieskookim
rdzeniem i zniszczoną GLaDOS będącą gdzieś tam, nikogo tu nie było. ~*Jak
sama zauważyłaś, to są nagrane wiadomości, więc po prostu z jakichś powodów
akurat takie zostały wpisane w system.*~ Mimo wszystko, gdy śmieci, które były
w szybie windy, zostały zabrane do góry i winda przyjechała, weszłam do niej,
po czym zostałam zabrana do kolejnego testu…
Gdy winda się zatrzymała, po wyjściu i
ruszeniu przed siebie, męski głos odezwał się znowu:
- Kolejny test jest wyjątkowo niebezpieczny.
Aby pomóc ci w zachowaniu spokoju w obliczu niemal pewnej śmierci, zastosowany
zostanie smooth jazz za trzy…dwa…jeden.
~*Ciekawa jestem, dlaczego akurat przed tym
banalnie banalnym testem, który polega na przeniesieniu kostki na przycisk
pojawia się ta kwestia.*~
~Może kostki w Aperture mają wbudowaną
bazookę i jak się wkurwią to zabijają nią obiekty testowe?~
~*Idź spać, bo zaczynasz pierdolić. xD*~
~;”””D~
Po czym z głośników dało się słyszeć muzykę
jazzową. Jazzu też nie lubiłam, ale ten kawałek był przyjemny dla ucha. Parę
sekund potem, gdy muzyka urwała się, weszłam do pokoju testowego.
A tam…Przycisk, portal, luka w podłodze i
kostka. Nic, co mogłoby mnie zabić. Widząc to, uderzyłam się dłonią w twarz i
szepnęłam do siebie:
- Boże, robienie z igły wideł…To chyba tutaj
dziedziczne.
~*A, dobra, główna bohaterka mówi coś też tu.
Wyjaśnione.*~
A następnie, chcąc nie chcąc, zaczęłam
wykonywać test. Podeszłam do luki i strzeliłam pod spadającą kostką portalem.
Kiedy zaś ta wpadła i wypadła koło przycisku, chwyciłam ją działem portalowym i
postawiłam na przycisku. Baaardzo śmiercionośne. Po zakończeniu, ruszyłam do
wyjścia i przeszłam przez siatkę dematerializującą, od razu do czwartej komory.
Tam były dwa przyciski, dwa podwyższenia, z czego na jednym była kostka i jedna
luka z druga kostką. ~*<Ziew> Wiem, wiem, to idzie bardzo
topornie, ale sam wiesz, że rozdziały są długie i nudne, i cud będzie jak
skończymy tę analizę przed majówką. W każdym razie, zmęczona jestem. Idę wypić
herbatę, myć zęby i spać, a tobie zakazuję jutro brać ze sobą marker
permanentny jak będziemy szli na przystanek, bo wymażesz go całego w
szóstkach.*~ ~Ale trzy szóstki to życie!~
~*Z kim ja się zadaję. -_-*~ ~;””””””D~
Od razu, najpierw, za pomocą portali dostałam
się na podwyższenie bez kostki i strzeliłam niebieskim portalem przed siebie,
po czym wzięłam kostkę, zeskoczyłam na dół, i umieściłam przedmiot na jednym z
przycisków. ~*Początek analizy na dzisiaj, a tu nadal
nuda. ;=;*~ ~To opko ogólnie jest nudne.~
~*To wiadome nie od dziś.*~ Po zrobieniu tego, podeszłam do luki,
strzeliłam portalem pod kostkę, a następnie, gdy wypadła na podwyższenie,
podeszłam do ściany, umieściłam na niej portal, wzięłam kostkę i postawiłam ją
na przycisku. ~Boże, tu jest tak mało
przemyśleń głównej bohaterki, że aż zaziewać się można z nudów.~ ~*Analizujemy
pięć rozdziałów dziennie, co dwa przerwa.*~ ~Jakoś
to przeżyjemy, chociaż będzie ciężko.~ Gdy drzwi się otworzyły i wyszłam do
pomieszczenia z oszklonym dachem nade mną, komputer powiedział:
- Świetna robota! Z uwagi na fakt, iż
niniejszy komunikat jest nagraniem, wszelkie nasze obserwacje powiązane z twoim
działaniem mają charakter spekulacji. Prosimy nie zwracać uwagi na niezasłużone
komplementy.
„Nagraniem? To kto teraz trzęsie tym
ośrodkiem?” – Pomyślałam
~Nikt, do chujca. Fakt, że wszystko
jest rozpierdolone nie dał ci nic do myślenia?~
~*Z tego wniosek, że Ramoninth z opka to
debilka.*~
Jednak, chwilę potem, strzeliłam portalem pod
siebie i, gdy spadłam na szkło, to nieco rozbiło się i dach otworzył się.
Widząc to, weszłam na górę, po czym udałam się do drzwi wyjściowych, ~Broń Boże, abyś najpierw weszła po
pobliskich schodach w górę. Wiadomo, po co robić z opka coś ciekawego.~
przekroczyłam je oraz siatkę dezintegrującą, a następnie weszłam do windy,
zauważając też, że tym razem więcej ekranów było włączonych.
Gdy wyszłam z windy i szłam do kolejnego
pokoju testowego, usłyszałam ten sam, komputerowy głos:
- Jeśli laboratorium Enrichment Center jest
aktualnie bombardowane przez kule ognia, meteoryty lub inne kosmiczne obiekty,
należy unikać obszarów testowych pozbawionych ochrony w sytuacjach, gdzie brak
ochrony przed kosmicznymi szczątkami NIE STANOWI części testu.
Będąc całkowicie szczerą, chciałabym usłyszeć
te teksty mówione przez GLaDOS. ~*W sumie, fakt, fajnie byłoby usłyszeć je
mówione jej głosem.*~ Jednak, po wejściu do pokoju testowego,
musiałam się dostać do właściwego miejsca testów portalem. Od razu wystrzeliłam
go pod siebie, gdyż na ścianach nie dało się umieścić portalu i wypadłam na
podłogę w komorze testowej.
Będąc tam, zauważyłam podwyższenie z drzwiami
i dwoma przyciskami oraz jezioro kwasu pod spodem i dwa podwyższenie oraz
dyspozytor kostek, a także przycisk na kostkę obok siebie. Gdy na niego
weszłam, okazało się, że uruchamiał schody do podwyższenia z przyciskami. Kiedy
się rozejrzałam, ujrzałam jeszcze jeden przycisk do naciśnięcia, który
powodował wyrzucenie kostki. Od razu go nacisnęłam i powędrowałam wzrokiem za
kropkami, które prowadziły do miejsca, które było aktywowane przez dany
przycisk. Kiedy ujrzałam jedno z podwyższeń, na które spadła kostka, podeszłam
bliżej i wystrzeliłam pod nią portal.
Kiedy kostka wypadła na podłogę w miejscu, w
którym ja byłam, chwyciłam ją i postawiłam na przycisku. W następnej
kolejności, weszłam po schodach i nacisnęłam jeden z przycisków, ~*Zmiana
planów. Po każdym rozdziale przerwa, bo to jest tak nudne, że zwiędnąć można.*~
~Dzięki Bogu.~
będących po mojej prawej stronie. Uruchamiał on jakąś barierę z fragmentu
podłogi. Drugi, z tego co widziałam, wyrzucał kostkę. Widząc to, szybko
wystrzeliłam portal w miejscu, w którym miała spaść kostka, gdyż bariera
uruchomiona była czasowo, po czym nacisnęłam przycisk wyrzucający owy
przedmiot. Zdążyłam w ostatniej chwili, bowiem kiedy kostka skończyła na
podłodze, bariera opadła. ~*Mnie to udało się chyba za drugim czy
trzecim razem. No ale nie przyczepię się, bo są gamerzy, którym wychodzi to za
pierwszym razem.*~
Widząc to, zeskoczyłam na dół, zebrałam
kostkę, wróciłam na górę i umieściłam przedmiot na przycisku koło drzwi. Po
przekroczeniu wyjścia, ten sam komputer rzekł:
- Dobra robota! Laboratorium Enrichment Center
przypomina: mimo iż okoliczności mogą wydawać się ponure, nie jesteś sam.
Wszystkie moduły osobowości Aperture Science zachowają funkcjonalność w
postapokaliptycznych środowiskach, gdzie poziom zasilania wynosi przynajmniej
1,1 V. ~Niewiele energii potrzebują do
zasilenia, swoją drogą.~ ~*W sumie to dobrze, bo nie trzeba marnować
prundu.*~ ~Wspaniałe określenie na prąd.
xD~ ~*Wiem :D*~
Pocieszające, a przynajmniej tak trochę. Mimo
wszystko, po chwili, weszłam do windy i zostałam przeniesiona do kolejnego
testu…
Parę chwil potem, po wyjściu z windy i drodze
do kolejnego testu, głos z komputera przemówił:
- Kolejny test wymaga zastosowania zasad pędu
podczas przemieszczania się między portalami. Jeśli prawa fizyki nie stosują
się już w przyszłości, niech Bóg ma cię w swojej opiece.
Aż się zaśmiałam przy tym ostatnim zdaniu. ~*Rozumiem,
bo też tak mam jak słyszę jego kwestię.*~ Ale by było śmiesznie, gdyby prawa
fizyki nagle miały wszystko w dupie, szczególnie pęd. ~No beka w chuj. xd~ ~*Boże, ta reakcja. xD*~ ~:d~ ~*JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;””””D~
Mimo wszystko, po wejściu do komory testowej, przedostałam się na górę
umieszczając portal na ścianie i wskakując w niego. Jednak, wypadłam tak, że
zaczęłam spadać w kierunku luki w podłodze. Od razu wystrzeliłam pod siebie
portal i zostałam wyrzucona na podest z przyciskiem na kostkę oraz małą
oszkloną klatką, z dziurą u góry, w której była kostka.
Od razu podeszłam do tego ostatniego i
strzeliłam pod kostkę. Spadła ona na podłogę znajdującą się niżej, przez co
musiałam zeskoczyć. Następnie, strzeliłam portal w luce w podłodze, chwyciłam
kostkę i wskoczyłam w przejście. Parę sekund potem, znalazłam się na
podwyższeniu i umieściłam kostkę na przycisku. Prawa fizyki nie opuściły tego
świata, z tego wniosek. ~*To dobrze. Swoją drogą, ciekawi mnie, co by
się stało, gdyby prawa fizyki jednak poszły na piwo i olały wszystko.*~ Mimo
wszystko, kiedy przeszłam przez drzwi, idąc przez niedługi korytarz, usłyszałam
ten sam, komputerowy głos, który mówił:
- Jeśli nie jesteś pracownikiem laboratorium ~*Wszyscy
pracownicy Aperture nie żyją od stuleci.*~ i odkryłeś tę placówkę pośród ruin
cywilizacji, pamiętaj: testowanie to przyszłość, a przyszłość zaczyna się od
ciebie.
„Ja tu nie jestem z własnej woli.” –
Pomyślałam i przeszłam przez kolejną siatkę dematerializującą oraz drzwi.
Kolejne pomieszczenie testowe było duże.
Znajdowała się tam rampa, podajnik kostek na suficie nad jednym z podwyższeń,
luka w podłodze, drzwi do których prowadziła obecnie opuszczona podłoga oraz
przycisk na kostkę za potłuczonym szkłem.
Widząc to, najpierw wystrzeliłam portal na
rampę koło mnie i wskoczyłam w pomarańczowy portal, który był na końcu
głębokiej dziury w podłodze. Dzięki temu, zostałam wyrzucona na podwyższenie.
Od razu zeskoczyłam z niego niżej, po kostkę i zeskoczyłam na dół. Będąc tam,
umieściłam portal na jednej ze ścian znajdujących się wysoko, wraz z kostką
wskoczyłam w pomarańczowy portal, po czym, gdy byłam na podwyższeniu, udałam
się do przycisku i umieściłam na nim przedmiot. Otworzył on drzwi oraz uniósł
opuszczoną podłogę naprzeciwko nich. ~*To jest tak nudne, że wrzucę wam
matematycznego mema (nienawidzę matmy, ale ten mem i tak jest fajny):
*~
~Napisz
tak na sprawdzianie z matmy. :D~
~*Ja chcę zdać, padalcu. xD*~
~:D~
Powtórzyłam tą samą czynność, ale tym razem
wylądowałam na wysuwanej podłodze. Gdy przekroczyłam siatkę dematerializującą,
komputer przemówił:
- Dobra robota, obywatelu przyszłości!
Jednakże, jeśli jesteś stary, ograniczony umysłowo lub napromieniowany w takim
stopniu, iż przyszłość nie powinna zacząć się od ciebie, prosimy o powrót do
twojej prymitywnej, postapokaliptycznej społeczności i przysłanie osoby, która
posiada lepsze kwalifikacje. ~Ja będę
odpowiednią osobą! :D~ ~*Ty byś tam poszedł tylko po to, aby zajebać
Portal Gun i opylić zniszczone części GLaDOS na złomowisku, więc spierdalaj.
xD*~ ~:D~
Stara byłam tylko ze względu na wiek, ale nie
sprawność fizyczną i wygląd, ograniczona umysłowo też nie byłam ~*Byłaś,
nie kłam.*~ ~Jesteś taka miła wobec swej
OC. xD~ ~*Nienawidzę jej, ot co.*~ ~Nie
dziwne, bo ja też.~ a o tym, czy byłam napromieniowana, czy nie,
nie wiedziałam. A poza tym, wybudzono mnie, bo byłam tutaj ostatnim obiektem
testowym. Mimo wszystko, weszłam do windy, która zabrała mnie do kolejnego
pokoju testowego.
Kiedy zjeżdżałam na dół, komputerowy głos
znowu rzekł:
- W celu zapewnienia dostawy wystarczającej
ilości energii dla głównych protokołów testowych wszelkie urządzenia
zabezpieczające zostały wyłączone. Laboratorium Enrichment Center szanuje twoje
prawo do pytań i zastrzeżeń dotyczących wspomnianego przepisu.
Kiedy zaś weszłam do kolejnego pomieszczenia
testowego, okazało się, że było ono pomieszczeniem, w którym normalnie powinno
się testować kulkę, która zabijała po jednym dotknięciu, ale wszystko było tak
zniszczone i nie działało, że po prostu nie dało się przejść tego testu. ~Jak bym był Wheatleyem, zamknąłbym cię tu
na wieki. :D~ ~*Ale w rzeczywistości Grzegorz jest dobry i
miły, uwierzcie! xD*~ ~;””D~
Lecz, po zejściu na dół, usłyszałam znajomy
głos rdzenia, który wołał:
- Hej! Halo! Tutaj jestem, na górze!
Kiedy uniosłam wzrok, rzeczywiście ujrzałam
go, za ścianą, która była zniszczona. Po podejściu bliżej, dodał:
- O, wspaniale! Czyli jednak znalazłaś działo
portalowe! Wiesz co? To tylko dowód na to, że to ludzie z uszkodzeniami mózgu
są prawdziwymi bohaterami. Jak przychodzi co do czego. Są odważni. ~Ciekawe, czy tak jest w rzeczywistości.~
A ten znowu o tym uszkodzeniu mózgu. Jednak,
rdzeń kontynuował:
- Strzel portal na ścianie za mną i spotkamy
się po drugiej stronie pomieszczenia.
Od razu wykonałam polecenie i, po chwili,
byłam po drugiej stronie. Będąc tam, rdzeń spojrzał na mnie i rzekł:
- Słuchaj, coś ci powiem. Niezbyt przyjemnego.
Mówili mi, żebym NIGDY, PRZENIGDY nie odczepiał się od prowadnicy. Bo UMRĘ. Ale
teraz chyba skończyły nam się możliwości. Więc teraz tak, bardzo cię proszę,
postaraj się, żeby mnie złapać, na wypadek gdybym jednak jeszcze żył, po zeskoczeniu
z tego tutaj. Na trzy. Gotowa? Raz…Dwa…
W tym momencie gwałtownie się odsunął i
powiedział:
- TRZY! Wysoko. Chyba za wysoko tak naprawdę,
co? Słuchaj, zaczynanie na trzy daje ci za dużo czasu na myślenie. Więc tym
razem zrobimy to na raz. Gotowa?
Po czym przysunął się bliżej i odczepił się,
wołając:
- RAZ Łapmniełapmniełapmniełapmnie…AAA!
Ja zaś, od razu chwyciłam go, gdy spadał. ~Kurwa, ty Mary Sue, nawet mnie się nie
udało złapać go, kiedy spadał.~ ~*Chyba nikomu się to nie udało, no
ale Ramoninth z opka to Mary Sue do sześcianu.*~ ~Niestety~ On zaś, skomentował:
- Nie. Jestem. Martwy! Nie jestem martwy!
A następnie się zaśmiał. Trochę głupi był, że
w to wierzył, ale przynajmniej dzięki niemu było wesoło w tej zapyziałej
dziurze. ~Wheatley to specjalnie
stworzony debil, także ten.~ Lecz, po chwili, znowu zaczął gadać:
- Podłącz mnie do tamtego gniazda w ścianie,
dobra? Coś ci pokażę. Spodoba ci się.
A następnie tak się wychylił w tył, jakby
chciał mi pokazać ścianę za nami. Tam zaś, wysunęło się coś, do czego można
było podłączyć rdzenie. Od razu to zrobiłam, po czym rdzeń kontynuował
przemowę:
- Emm. No tak…Nie potrafię tego zrobić, gdy
patrzysz. Poważnie, nie żartuję. Możesz się na momencik odwrócić?
Po tym pytaniu, wykonałam to. Rozumiałam go,
bo były takie czynności, których nie dało się robić, gdy ktoś patrzył. ~*Z
cyklu: Wszystko, czego ledwo się nauczyło i chciało pokazać komuś innemu jak
się to robi.*~ Chwilę potem, usłyszałam pikanie, a następnie
jego głos, który mówił:
- Dobra, możesz już się odwrócić!
Kiedy to zrobiłam, ujrzałam jakiś otwierający
się panel oraz usłyszałam, że mój towarzysz dodał:
- BUM! Tajny panel! Który otworzyłem. Gdy nie
patrzyłaś.
A następnie to coś, do czego był przyczepiony,
wyrzuciło go na podłogę i schowało się. On zaś, rzekł:
- Podnieś mnie i wynośmy się stąd.
Od razu to zrobiłam, a on rzekł:
- No to ruszamy.
W tym momencie, wyszłam przez panel i ruszyłam
przed siebie, w nieznane… ~*Na poszukiwanie twego mózgu pewnie.*~ ~Jak można znaleźć coś, co nie istnieje?~ ~*A,
fakt. ;=; A w ogóle, rozdział się skończył, so przerwa.*~ ~Bogu dzięki.~
_______________________________________________
Rozdział L – She’s Back…
~Czemu
tytuł tego rozdziału jest po angielsku?~
~* ¯\_(ツ)_/¯*~
~;=;~
~*Wiem ;-;*~
Kiedy szłam w kierunku drzwi, rdzeń od razu
dodał:
- Popatrz tylko! Żadnej szyny, która by nam
mówiła, gdzie mamy iść! Wspaniale! Możemy iść, gdzie tylko chcemy! Zaraz,
chwila, moment, gdzie my idziemy? Poważnie. Sekundkę, niech się zorientuję w
terenie. Hm. W zasadzie to wystarczy iść wzdłuż szyny. ~Bowiem w sumie nie mieliście wyboru.~
Spokojnie, ja też nie wiedziałam, gdzie szłam.
Mimo wszystko, po chwili, podeszłam do drzwi, które się otworzyły. Kiedy je
przekroczyłam, ujrzałam przed sobą przejście zrobione z zawieszonego w
przestrzeni, metalowego, krętego balkoniku. Od razu ruszyłam przed siebie, przy
okazji przechodząc przez niewielki korytarz.
Kiedy byłam po jego drugiej stronie, w rurze
ujrzeliśmy wieżyczkę, której laser migał. Po chwili, powiedziała ona:
- Halo?
- O nie… - Odparł rdzeń.
- Halo?
- Cześć, cześć! Nie możemy się zatrzymać!
- Co proszę?
- Pod żadnym pozorem nie nawiązuj kontaktu
wzrokowego…
Te słowa rdzeń wypowiedział do mnie. Zaś
wieżyczka znowu powtórzyła pytanie:
- Halo?
- Nie, nie, dzięki! Nic nam nie trzeba! Miło,
że pytasz! – Odparł rdzeń.
- Dziękuję mimo wszystko…
- Nie zatrzymuj się, nie zatrzymuj się…
Te słowa również skierował do mnie. W tym
momencie, po prostu ruszyłam przed siebie. Szczerze powiedziawszy, był to
pierwszy, jako taki dialog, który usłyszałam od tylu lat. ~Jeżeli raczyłabyś ruszyć szczęką więcej niż dwa razy, to zawsze można
by wymyślić jakiś dialog i byłoby ciekawiej, no ale to FanFiKszyn, także ten.~
Jednak, po chwili, dotarłam do kolejnych
drzwi, a gdy się otworzyły, na końcu niedługiego korytarza były kolejne, takie
same. Kiedy i je przekroczyłam, ujrzałam korytarz, łudząco podobny do tego,
przed wejściem do silosu z GLaDOS, ~*Bowiem to był korytarz prowadzący do
silosu z GLaDOS, ale w sumie skąd bohaterka z opka mogła to wiedzieć. W końcu
Aperture się zmieniło przez te lata.*~ tylko dość zmieniony. Rdzeń zaś,
rzekł:
- W tym momencie powinienem ci chyba o jednej
rzeczy powiedzieć. Żeby uciec, musimy przejść przez JEJ komorę. ~Tak swoją drogą, to dlaczego Wheatley
chciał uciekać z Aperture? Co on by robił na powierzchni?~ ~*Cholera
jego wie. W sumie, to zaprogramowany debil, więc może ma jakieś uzasadnienie.*~
~A, no fakt.~ A
ona prawdopodobnie nas zabije, jeśli nie będzie…uśpiona.
Czyli jednak musieliśmy przejść przez ten
nieszczęsny silos. Od razu ruszyłam przed siebie, skręciłam w prawą stronę i
przeszłam przez ten zniszczony, oszklony, tak zwany rękaw i podeszłam do drzwi
na końcu. Kiedy się otworzyły, rdzeń rzekł:
- Powiem prosto z mostu: nie chcę tego robić.
Nie chcę tam wchodzić. Nie…nie wchodź tam…Jest wyłączona. Jest wyłączona!
Koniec paniki. Jest wyłączona. Idziemy dalej.
No skoro nawet rdzenie się jej bały, to
musiała być dobrym zarządcą. ~Dyktator
roku, nie ma co.~ Mimo to, gdy weszłam do silosu, ujrzałam że był cały
zarośnięty, a podłoga była zalana. ~*Ciekawe czemu tak swoją drogą. Nie,
ale zawsze mnie to zastanawiało. W końcu skoro coś niszczeje, nie oznacza, że
automatycznie zostanie zalane wodą. Jestem ciekawa, dlaczego silos GLaDOS był
zalany.*~ ~Może kanalizacja była
nieszczelna?~ ~*A ten znowu o tym samym. xD*~ ~;”D~ Ale GLaDOS…ona wyglądała inaczej niż wtedy,
gdy ją zniszczyłam. Jej tułów był białoczarny, a głowa była takim sztucznym
okiem, jak moje, tyle że jej było większe. ~*Co było logiczne.*~
Nie wiedziałam, jakim cudem mogła wyglądać inaczej. ~*W
necie ktoś to tłumaczył, ale ja oczywiście zapomniałam powodu. Czekaj, aż
sprawdzę…OK, jestem. Ktoś jebiąc wszystkie teorie odnośnie tego, co mogło się
stać w fabule na ten temat, które są w necie, powiedział po prostu, że tak
graficy w Valve chcieli, szczególnie że „Portal
2” jest prawilną grą, a część pierwsza była tylko testem, który przy okazji
wykorzystywał sporo elementów z „Half-Life”.
xD*~ ~Internauci wszystko ci jasno
wytłumaczą. xD~ ~*C’nie? :D*~
Lecz, kiedy podeszłam do niej, rdzeń rzekł:
- Oto ona…Ta to miała paskudny charakter.
Naprawdę. Prawdziwa psychopatka. A wiesz, kto ją w końcu…Wiesz, kto ostatecznie
ją załatwił? Nie uwierzysz. Człowiek.
„Dzień dobry.” – Pomyślałam, ~*Przynajmniej
kulturalne myśli.*~ a rdzeń kontynuował:
- Wiem! Wiem, sam bym nie uwierzył. I podobno
ten człowiek uciekł i ślad po nim zaginął. Potem jakby był taki długi szmat
czasu, gdy nie działo się absolutnie nic, a potem zaczęliśmy uciekać. No i to w
zasadzie cała historia, już wszystko wiesz. Tylko niczego nie dotykaj.
„Ten człowiek nie uciekł. Stoję przed tobą,
idioto.” – Pomyślałam i ruszyłam przed siebie, wokół zniszczonej GLaDOS.
~Chociaż w sumie, skąd Wheatley mógł
wiedzieć, że to główna bohaterka rozpiździła GLaDOS.~
W którejś chwili, przeszłam obok wlotu do
spalarni i zeszłam po schodach, a rdzeń powiedział:
- Dobra, schodami w dół.
Kiedy zeszłam, ujrzałam oderwany fragment
podłoża. Po podejściu do niego, mój towarzysz rzekł:
- Skacz! W zasadzie jak się tak przyjrzeć to
dość wysoko, prawda? Wiesz co? Skacz śmiało. Masz wzmocnienia na nogach. Choć
na ramionach już nie. Będziesz musiała polegać na zwykłej, ludzkiej krzepie,
żeby utrzymać urządzenie, a tym samym i mnie. Więc trzymaj. Pamiętaj o
utrzymywaniu uchwytu. Jeszcze jedna uwaga: na kręgosłupie też nie masz
wzmocnień. Więc na nim nie ląduj. Ani na głowie. Z tej wysokości trzasnęłoby
jak melon. [nerwowy chichot] ~*To też lepiej wyglądałoby wpisane po
myślnikach.*~ ~Ogólnie to opko lepiej
wyglądałoby będąc przerobionym.~ ~*To wiadome.*~
Skup się, żeby na pewno wylądować na nogach.
W tym momencie, zeskoczyłam oczywiście na
nogi. Kiedy leciałam w dół, rdzeń zaczął wrzeszczeć. Jednak, kiedy stałam na
ziemi i nic nam się nie stało, mój kompan znowu się odezwał:
- Nadal mnie trzymasz! Nadal trzymasz. Super.
Zastosowałaś uchwyt. Nic nam nie jest. Wspaniale.
Po tych słowach, ruszyłam przed siebie, przez
zniszczone części korytarzy. Kiedy przechodziłam przez kolejny, metalowy
balkonik, rdzeń spojrzał w dół, a następnie gwałtownie w górę i odparł:
- AAA! Właśnie spojrzałem w dół. Nie polecam.
A po chwili zrobił to samo i zawołał:
- AAA! Znowu to zrobiłem.
Wkurwiała mnie już trochę ta jego gadatliwość.
~*To fakt, nie da się skupić na grze, bo
ciągle wlatują napisy z jego kwestiami dialogowymi.*~ Hej,
chciałam skupić się na mych myślach, a on ciągle ględził. Jednak, gdy zeszłam
ze schodów, dotarłam do jakiegoś niewielkiego silosu z wieloooma przyciskami i
jakimś okrągłym podłożem.
Po wejściu, wysunęło się jakieś coś, z tym
czymś do podłączania rdzeni. Zaś mój towarzysz wyjaśnił:
- To główna sterownia elektryczna. Szukaj przełącznika
z napisem KAPSUŁA RATUNKOWA. Jasne? Nie dotykaj NICZEGO innego. Nic innego nas
nie interesuje. Nie dotykaj NICZEGO innego. Nawet nie patrz na nic innego,
tylko…Znaczy, oczywiście musisz patrzeć na inne rzeczy, żeby znaleźć napis
KAPSUŁA RATUNKOWA, ale jak tylko spojrzysz na coś i tam nie jest napisane
KAPSUŁA RATUNKOWA, to patrz na coś innego, znaczy na kolejną rzecz. Jasne? Ale
niczego innego nie dotykaj ani nawet nie patrz…To znaczy patrz, ale nie…No
rozumiesz. ~Ale fakt, Wheatley był
strasznie gadatliwym rdzeniem.~ ~*Rdzeń debilizmu i gadulstwa. On jest
idealnym przykładem, że te dwie cechy walnięte razem stanowią mieszankę
wybuchową.*~
W tym momencie, zaczęłam się rozglądać, ale
niczego nie widziałam. Po chwili, rdzeń spytał:
- Widzisz to gdzieś? Bo ja nic nie widzę. Hm.
Wiesz co? Podłącz mnie, to zapalę światło.
Po czym, dotychczas zasłonięte miejsce do
podłączenia rdzenia, ~Przecinek,
spieprzaj.~ otworzyło się i ja podłączyłam go. Kiedy to uczyniłam, światło
się zapaliło, a rdzeń skomentował:
- „Niech stanie się światłość”. To ten…Bóg.
Tak, Boga cytowałem.
Chwilę potem, podłoże obróciło się, a rdzeń
rzekł:
- Oj! Patrz. Obraca się. Niepokojące. Ale to
raczej nic. Dopóki nie zacznie jechać w górę. A więc kapsuła ratunkowa…kapsuła
ratunkowa…
A podłoże zaczęło sobie w górę jechać, przy
okazji włączając wszystkie przełączniki. ~”A
chuj wam w dupę, jadę.” – pomyślało podłoże.~ Zaś rdzeń skomentował:
- Jedzie do góry.
No co ty nie powiesz…On coś tam dalej mówił,
ale ja już nie słuchałam, szczególnie gdy podłoże zatrzymało się w silosie z
GLaDOS, a znany mi z początku, komputerowy, męski głos rzekł:
- Rozpoczęto przywracanie zasilania.
~:D~
I GLaDOS…zaczęła się naprawiać. ~:DD~
„NIE!” – Krzyknęłam w myślach. ~:DDD~
Teraz mogłam patrzeć, jak się uruchamiała i
nie mogłam nic zrobić. Po jakichś paru chwilach, męski, komputerowy głos
powiedział:
- Zakończono przywracanie zasilania. ~;”DDDD~
~*No ja pierdolę, ty sadysto. xDDD*~
~;”””D~
- OK, OK, słuchaj: nowy plan. Zachowuj się
naturalnie. Nie zrobiliśmy nic złego.
~*Wiadomo, że to mówi Wheatley, ale i tak
warto byłoby po myślniku dodać, kto to powiedział.*~
Po czym GLaDOS skończyła się uruchamiać, po
czym spojrzała na mnie i, widząc moją osobę, odparła:
~– O, to ty, pierdolona szmato. Jak
cię zapierdolę, to ci nogi oczami wyjdą.~
~*Jakiż ty kulturalny. xD*~
~Ja bym tak powiedział, gdybym od razu
po wskrzeszeniu zobaczył osobę, która mnie zabiła. :D~
~*Trzeba cię wychować. Szkoda, że to
niemożliwe. xD*~
~;”””D~
- A…to ty.
- Ty ją ZNASZ? – Spytał rdzeń.
- Dawno się nie widziałyśmy. Co porabiałaś?
„Wyspałam się za wszystkie czasy.” –
Odpowiedziałam w myślach.
- Ja byłam bardzo zajęta byciem martwą. Po
tym, jak mnie zamordowałaś, jeśli sobie przypominasz. – Dodała GLaDOS.
„JA PIERDOLĘ, MASZYNY NIE DA SIĘ ZABIĆ!!!” –
Krzyknęłam w myślach.
~*To akurat jest fakt. Mam w dupie, że do
ciała GLaDOS został przeniesiony umysł Caroline, bo GLaDOS w obecnej formie
jest jebanym komputerem. A co za tym idzie, nie da się jej zabić, tylko ją
wyłączyć lub zniszczyć, a to nie to samo.*~
~Ale GLaDOS to wkurwiacz pospolity,
więc musieli jej dowalić gadki, które są wkurwiające.~
~*W sumie…*~
- Że CO zrobiłaś? – Spytał rdzeń.
Po czym, w moim i rdzenia kierunku wysunęły
się szczypce ~*Bardziej chwytaki.*~ GLaDOS
i uniosły nas do góry. Aż działo portalowe wypadło mi z rąk, ale w sumie było
jednoportalowe, więc mała strata. ~Spoko,
niedługo znajdziesz pełne działo portalowe.~ Zaś moja przeciwniczka nieco
zgniotła rdzeń i powiedziała do mnie:
- Dobra, posłuchaj. Obie mówiłyśmy różne
rzeczy, których będziesz żałować. ~*Mimo iż w jedynce to GLaDOS
napierdalała cały czas, a główna bohaterka ani tu, ani nawet w oryginalnej grze
słowem się nie odezwała.*~ Ale sądzę, że pora zapomnieć o różnicach,
które nas dzieliły. Dla dobra nauki. Ty potworze.
„I kto to mówi.” – Pomyślałam
A następnie gwałtownie zgniotła rdzeń i
odrzuciła go na bok. Mnie zaś, zaczęła przesuwać w kierunku wlotu do spalarni,
w czasie tego mówiąc:
- Nie da się jednak zaprzeczyć, że skoro tak
się namęczyłaś, żeby mnie obudzić, musisz naprawdę, ale to naprawdę uwielbiać
testowanie.
~Ciekawe, czy GLaDOS wiedziała, że
została włączona całkowicie przypadkowo i to za sprawą Wheatleya, a nie głównej
postaci.~
„No kurwa, nie. Weź mnie po prostu już zajeb.”
– Pomyślałam
- Ja też je uwielbiam. Ale najpierw musimy się
zająć jedną drobną sprawą. – Kontynuowała, a wlot do spalarni otworzył się.
W tym momencie, wrzuciła mnie do środka, przez
co zaczęłam spadać. Czy ja kurwa musiałam już zawsze testować? ~Spoko loko, w dwudziestej pierwszej
komorze testowej Wheatley cię uwolni.~ Miałam nadzieję, że ktoś by jej
doszczętnie obwody spalił. ~*Wystarczy wsadzić tę mapę do Garry’s Mod i
zapierdzielić GLaDOS atomówką. Niestety, nie mam jeszcze Garry’s Mod, więc tego
nie zrobię.*~ Mimo to, nie mając wyboru, zaczęłam czekać na
to, gdzie bym doleciała… ~No do
spalarni, a gdzie niby.~ ~*Tak w ogóle, koniec kolejnego rozdziału, a
co za tym idzie, przerwa.*~ ~Bogu
dzięki.~
_______________________________________________
Rozdział LI – Testy rozpoczynają się
na nowo.
Kiedy spadłam na dół, ujrzałam że byłam w
jakieś spalarni, co wnioskowałam po ogniu znajdującym się na dnie luk ~Na to mówi się dziura, a nie luka. Chociaż
w sumie, luka brzmi ładniej.~ w podłodze. Ogólnie, przez wiele odstających
ze ścian metalowych części, wyglądała ona dość imponująco. ~*Różni
ludzie, różne gusta. Ja tam nie sram z zachwytu na widok spalarni.*~
Mimo wszystko, od razu, uważając na to, aby nie wpaść do ognia, chociaż nie
wiem, czy wtedy coś by mnie się stało, bo w końcu miałam pirokinezę, ~*Uwierz,
już ja bym się postarała, aby coś ci się stało.*~ ~Jakaś ty dobra wobec własnej OC. xD~ ~*:D*~ przedostałam
się na drugą stronę.
Będąc tam, ruszyłam przed siebie, bo w końcu
nie miałam wyboru. Kiedy zaś zeskoczyłam z jakiegoś podwyższenia, przed sobą, w
kupce gruzów, ujrzałam jakiś iskrzący się przedmiot. Zaś GLaDOS powiedziała:
- Jest
A gdy podeszłam bliżej, ujrzałam że chodziło o
Portal Gun. Jednak, nie mogłam go dosięgnąć, ponieważ był przykryty ruchomymi
częściami podłogi. GLaDOS zaś, rzekła:
- Chwila…
Po czym ujrzałam, że ruchome fragmenty
przesunęły się na tyle, że mogłam wyjąć owe działo. Chwilę potem, maszyna
odparła:
- Jest
W tym momencie, wzięłam moją jedyną broń w tej
dziurze i zaczęłam słuchać tego, co moja przeciwniczka miała mi do powiedzenia:
- Świetnie, znalazłaś urządzenie dwuportalowe.
Kawałek dalej powinno być przejście z powrotem do obszaru testowania.
„PIERDOL SIĘ. Chętnie bym ci to powiedziała
prosto w twarz, ale obiecałam sobie, że nie będę się tu odzywać. Szkoda, że nie
mam markera i to czerwonego, to bym to na ścianie wypisała. ~*Akurat
miałam zaproponować, abyś napisała to na ścianie naprzeciwko jakieś kamery.
xD*~” – Pomyślałam po tym, jak wypowiedziała
drugie zdanie.
Jednak, od razu strzeliłam pomarańczowy portal
na wystający kawałek sufitu, zdatny do jego umieszczenia, a niebieski na
odpowiednią ścianę obok mnie i przeskoczyłam na drugą stronę. Następnie, szłam
przed siebie, słuchając monologu GLaDOS. ~Tu
powinien być dwukropek.~
- Gdy rozpoczną się testy, zgodnie z
protokołem mam obowiązek ograniczyć komunikację z tobą do niezbędnego minimum.
Na szczęście jeszcze nie zaczęłyśmy testować. To nasza jedyna okazja, by
porozmawiać. ~*Mimo iż to GLaDOS będzie napierdalała, a
główna bohaterka będzie tylko słuchała.*~
Jednak, po chwili, gdy przedostałam się
portalami na drugą stronę, ujrzałam wyższe ode mnie podwyższenie oraz żadnego
miejsca portalowego u góry. W tym momencie, GLaDOS rzekła:
- Czekaj, pomogę ci.
Po czym ujrzałam, że zostało wysunięte jakieś
miejsce na umieszczenie portalu. Widząc to, od razu dostałam się na
podwyższenie za jego pomocą i ruszyłam dalej, a GLaDOS kontynuowała przemowę:
- Wiesz, jaka była dla mnie najważniejsza
lekcja z twoich wyczynów? Odkryłam, że mam taką czarną skrzynkę do szybkiego
zapisu, która w razie katastrofalnej awarii zachowuje ostatnie dwie minuty
mojego życia do przyszłej analizy. Miałam możliwość, a w zasadzie byłam
zmuszona, ~*W rzeczywistości mogłaś to olać i przez te
lata nic nie robić i sobie leżeć.*~ wciąż na nowo przeżywać chwilę, gdy
mnie zabijasz. Raz za razem. Po wsze czasy. ~*Jak wspomniałam wyżej, nikt nie
kazał ci tego robić.*~
„Kurwa jego pierdolona mać! Ile razy mam
powtarzać, że MASZYNY NIE DA SIĘ ZAJEBAĆ?!” – Krzyknęłam w myślach.
~Też bym się wkurwił, jakby ktoś raz
za razem powtarzał to samo.~
Jednak, ta idiotka nie zamierzała przestać
kontynuować:
- Wiesz co? Gdybyś coś takiego zrobiła komuś
innemu, zapewne podporządkowałby całe swoje życie zemście. Na szczęście ja
potrafię się wznieść ponad małostkowe uprzedzenia. ~*Kolejna
kwestia, którą obiecałam kiedyś tam, że skomentuję. Niby tu kreuje się na takiego
boga, a w rzeczywistości cały czas wspomina o tym, jak to główna bohaterka ją
zabiła oraz, później podczas testów, ciągle ją obraża czy jej dokucza.
Hipokrytka z tej GLaDOS i tyle.*~ ~Ale i
tak każdy ją lubi. xD~ ~*To się nazywa umiejętność tworzenia antagonistów.
xD*~ Nie mam nic przeciwko temu, żebyśmy uznały ten
rozdział za zamknięty i wróciły do pracy. W końcu mamy tak wiele do zrobienia w
ciągu zaledwie sześćdziesięciu lat. Mniej więcej. Nie mam przy sobie tabel
ubezpieczeniowych.
„A co mają do tego tabele ubezpieczeniowe?
W-T-F?!” – Pomyślałam nieco zdziwiona.
~*Też zawsze zastanawiałam się, o co GLaDOS z
tym chodziło.*~
Lecz, ona dalej i dalej mówiła:
- Ale najważniejsze, że wróciłaś do mnie. A
teraz znam wszystkie twoje sztuczki, więc nic nam nie przeszkodzi w testowaniu
do końca twojego życia. A potem…kto wie? Może znajdę sobie hobby. Na przykład
ożywianie umarłych. ~*Jest ktoś, kto umie to robić i nie kończy
się to tak zajebiście, przynajmniej dla osoby wskrzeszonej i jej otoczenia. Co
nie, SCP-049?*~ ~Skąd ja wiedziałem, że o
nim wspomnisz? xDDD~ ~*Akurat on mi tu pasuje najbardziej. XD*~
„Dajcie mi pistolet…A poza tym, jak to kiedyś
mówiła moja pani od fizyki, jeżeli komputer byłby mądrzejszy od ludzi,
stworzyłby człowieka. ~*Moja pani od fizyki raz powiedziała to samo
i w sumie cytat prawdziwy.*~ Więc pierdol się, GLaDOS. A poza tym, skoro
nawet człowiek nie potrafi wskrzeszać zmarłych, to tym bardziej ty nie możesz
tego zrobić, będąc tworem ludzkim, więc przestań mi tu kłamać, ja cię proszę.”
– Pomyślałam
~No chyba, że ma w planach przenosić
umysły zmarłych do komputera, a w Aperture w końcu to jest możliwe, skoro z
umysłem Caroline się udało.~
~*To nie równa się wskrzeszaniu.*~
~Japa xD~
~*:D*~
Jednak, w tym momencie, wreszcie skończyła
gadać. Ja, do tego czasu, szłam przed siebie powoli, aby słuchać tego, co miała
mi do powiedzenia. Jednak, w pewnym momencie, gdy dochodziłam do jakichś drzwi,
ujrzałam wielki ekran, który kiedy obok niego przeszłam, włączył się. Na nim
zaś, widniała wielka liczba „19”.
Czyli to znaczyło, że szłam przez komorę testową numer dziewiętnaście, tyle że
od końca? ~*Tak, tak było.*~ Najprawdopodobniej
tak.
Jednak, po chwili, kiedy GLaDOS usunęła mi z
drogi ruchome fragmenty ścian leżące na podłodze, przeszłam przez drzwi,
skręciłam w prawo, zeszłam po schodach i weszłam do windy, która nadjechała.
Również zauważyłam, że więcej ekranów zostało włączonych. ~*Nie
dziwne, w końcu GLaDOS ma rozmach z odnawianiem tego miejsca.*~
No, ale po chwili winda ruszyła ku nowym testom… ~*Amen
i kolejna przerwa. Jeszcze dwa rozdziały do skończenia analizowania dziennego
limitu rozdziałów.*~ ~To dobrze, bo to
opko jest nudne w chuj.~ ~*Kojarzysz może te cztery rozdziały mego nigdy
nie skończonego opowiadania „W szkole
idealnej.”?*~ ~KURWA, NIE! ;___; Nie
mów mi, że je znalazłaś! ;__________________;~ ~*Do tego zmierzam. ;_;*~ ~<Płacze> To jest nudniejsze od „Krzyżaków” Sienkiewicza. ;____;~ ~*Wiem ;_____;*~
_______________________________________________
Rozdział LII – Testy od 01 - 05.
Pierwszy test, to był właściwie test szósty,
no ale taki pierwszy od momentu włączenia GLaDOS i jako pierwszy oznaczony na
ekranach. ~*Ja tam nie pamiętam, czy ten test oznaczony
jest na ekranach jako pierwszy czy szósty. Będę musiała to sprawdzić.*~
Jednak, po wyjściu z windy, powiedziała ona:
- Wybacz bałagan. Zaniedbałam trochę to
wszystko, odkąd mnie zabiłaś. Za co ci chyba nie podziękowałam.
Ona na serio zaczynała mnie wkurwiać. ~Wyjeb ją w kosmos. Kij, że na razie nie
masz ku temu możliwości.~ ~*Zgaduję, że ty byś tam do niej na noclipie
poleciał i ją wysadził. xD*~ ~No :D~ ~*Wypierdalaj
x”D*~ ~;”””D~ Jednak,
mimo wszystko, weszłam po schodach i przeszłam przez drzwi do kolejnego testu.
Tym razem nie zwracałam uwagi na wielkie ekrany, gdyż chciałam się jak
najszybciej wydostać z Aperture. ~I
prawilnie.~ Jednak, po przekroczeniu drzwi, usłyszałam ten sam, męski,
komputerowy głos z początku, który mówił:
- Autotest ~wpierdolu~ sarkazmu zakończony.
~*Zgaduję, że jakbyś był sztuczną inteligencją
to miałbyś taką funkcję. xD*~
~Mam nadzieję. :D~
Mogliby tej GLaDOS wymontować możliwość
używania sarkazmu, bo to trochę wkurwiało, szczególnie gdy używało się go za
dużo. No, ale po wejściu do komory ujrzałam miejsce na kulkę oraz jej
dyspozytor, tyle że nie działający. Lecz, po chwili, zauważyłam że owe rzeczy
schowały się, a wysunęły się urządzenia, jedno emitujące, uwaga, uwaga, laser,
a drugie do przekierowania tego laseru. ~*Literówka Attack x6! A poza tym,
lasery są w tej grze spoko, bo nie zabijają od razu po dotknięciu. :D*~ ~Ty noobie. xD~ ~*No co? :D*~
Zaś GLaDOS rzekła:
- O, dobrze, działa. Zabiorę się za
uruchamianie całej reszty, a ty zajmij się tym pierwszym, prostym testem. Który
dotyczy badania śmiercionośnych laserów oraz reakcji obiektów testowych
zamkniętych w jednym pomieszczeniu ze śmiercionośnymi ~Januszami w niedzielę bez handlu~ laserami. ~*Kurna,
obiekty testowe zabija się na końcu testów, matole. xD*~ ~Ups :D~
Po tych słowach, ujrzałam też nie poruszającą
się platformę, prowadzącą do drzwi. Od razu podeszłam do niej, weszłam na nią
i, za pomocą portali, przekierowałam laser w odpowiednie miejsce. ~*No
ależ oczywiście. Najpierw powinnaś sprawdzić, co ten laser robi, bo w końcu
skąd miałaś to wiedzieć. No ale w sumie nasza edgy Mary Sue wie wszystko. -_-*~
Przynajmniej teraz nic nie latałoby mi nad głową. No, ale po chwili platforma
ruszyła w górę, a gdy dojechała do końca, wyszłam z testu przez drzwi. Zaś
GLaDOS powiedziała:
- ~Chujowo
w chuj.~ Nieźle. ~*MOTIVATION 100*~ ~:D~ Zapomniałam, jaka w tym jesteś dobra. Ale nie
forsuj się. Mamy BARDZO wiele ~*w chuj~ ~*CULTURE
100*~ ~Wieeem ;”D~ testów
do zrobienia.
„W końcu i tak ucieknę, GLaDOS.” – Pomyślałam,
po czym przekroczyłam siatkę dematerializującą, weszłam do windy i udałam się
do testu drugiego.
Widziałam także, zanim winda ruszyła, że
więcej ekranów było włączonych. Szybko się to miejsce odbudowywało, trzeba to
było przyznać. ~GLaDOS ma zapierdol, jak
widać.~
Po wyjściu z windy, gdy ta dojechała na
kolejne piętro, moja przeciwniczka powiedziała:
- Następny test wiąże się z wykorzystaniem
kostek przekierowania zniechęcenia. ~*Ale i tak nie wiem, co pił twórca
wymyślając nazwy.*~ ~Pewnie jadł ciasto
według przepisu z pierwszej części gry.~ ~*Jakim cudem by po tym przeżył?
xD*~ ~Ukrył się przed śmiercią w blasku
zajebistości Gabe’a. :D~ ~*Cudownie x”””D*~ ~C’nie? ;”””D~ Dopiero co skończyłam je budować, gdy doznałaś
swojego, powiedzmy, napadu. Więc teraz obie przekonamy się jak działają. Poszukaj
w rogu.
„Przypominam, idiotko, kto chciał mnie zabić w
ogniu, ~Swoją drogą, ciekawe czemu
obiekty testowe utylizuje się na końcu torów testowych. Ja wiem, że mają ich
tam w zapasie z dziesięć tysięcy, ale te dziesięć tysięcy to nie
nieskończoność, więc nawet jak w oryginalnej grze Chell by zwiędła w ogniu, to
obiekty testowe w końcu by się skończyły.~ a potem neurotoksyną. Więc
zamknij mordę, ja cię proszę.” – Pomyślałam, po czym weszłam po schodach i
przeszłam przez drzwi do kolejnego testu.
Po wejściu do pomieszczenia zauważyłam, że
kilka fragmentów podłogi się schowało. Zauważyłam także miejsce na laser, sam
laser, który się uruchomił, ale padał na ścianę, na której nie dało się
umieścić portalu, drzwi i przycisk na podwyższeniach oraz jakieś małe pomieszczenie,
w lewym krańcu pokoju.
Kiedy przeskoczyłam przez laser i podeszłam do
pomieszczenia, zauważyłam tam kostkę, która wyglądała tak, jakby większa część
jej ścian była szkłami optycznymi. Widząc ją, nim chciałam wystrzelić pod nią
portal, zauważyłam że kwadratowy fragment ściany rozsunął się i ujrzałam za nim
ten niebieskooki rdzeń, którego poznałam w pokoju, w którym się obudziłam. To
on jeszcze żył? Myślałam, że GLaDOS doszczętnie go zgniotła. ~*Wheatley
to debil, a debilizmu się nie wypleni, so…*~ Jednak, chwilę potem, ściana zamknęła
się. Widząc to, od razu wystrzeliłam jeden portal pod kostką, a drugi na jednym
z fragmentów ścian, na którym dało się postawić portal. Kiedy wypadła,
podniosłam ją moim Portal Gunem.
Jednak, nie wiedziałam, co ta kostka mogła
robić. Lecz, kiedy przypadkowo postawiłam ją w promieniu lasera, ten
przekierował się na ścianę, w kierunku której została ustawiona kostka. Ty,
fajny bajer to był! ~*Jest modyfikacja do tejże gry, nie pamiętam
nazwy tylko, w której te kostki mogą wyłapywać kule energii z pierwszej części
gry, trzymać je w sobie, a potem owe kule można z nich wystrzelić. Ten mod
chyba nazywa się „Aperture Irish”,
ale pewności nie mam.*~ ~W sumie, fajne
rozwiązanie, ale w pierwszej części Portala by spowodowało, że gra byłaby
jeszcze banalniejsza niż jest.~ ~*Wiem to.*~ Widząc
to, od razu przesunęłam kostkę, nadal trzymając ją w promieniu lasera, na
miejsce, do którego musiał on być przekierowany. Gdy to uczyniłam, koło
podwyższenia, na którym były drzwi i wielki przycisk, wysunęły się fragmenty
podłogi, tworząc schody. Widząc to, od razu po nich weszłam, po czym jeden
portal umieściłam na podłodze, a drugi pod kostką i chwyciłam owy przedmiot,
który wpadł przez portal. Następnie, umieściłam kostkę na przycisku i wyszłam
przez drzwi. ~Bo co innego było tutaj do
roboty.~ Zaś GLaDOS powiedziała:
- Gratulację. A oto wynik testu: jesteś
okropną osobą. Poważnie, tak tu jest napisane: okropna osoba. A przecież nie to
testowaliśmy.
„Po pierwsze, testowałyśmy, bo przecież obie
jesteśmy kobietami, a przynajmniej po twoim głosie tak wnioskuję. Po drugie,
wiem że jestem okropną osobą i jest mi z tym bardzo dobrze.” ~Edgy Mary Sue wykryta.~ ~*Chyba
muszę kiedyś w tej Samoanalizatorni spisać typy Mary Sue. Ramoninth z opka mnie
zainspirowała.*~ ~A jednak rakogenne OC
się do czegoś przydają.~ – Pomyślałam, po czym przekroczyłam siatkę
dematerializującą, zeszłam po schodach i weszłam do windy, która zabrała mnie
do testu trzeciego.
Jednak, kiedy winda po paru minutach zaczęła
się zatrzymywać, GLaDOS rzekła:
- Nie zniechęcaj się tymi uwagami o okropnej
osobie. To tylko zestaw danych. Jeśli cię to pocieszy, nauka zweryfikowała
decyzję twojej biologicznej matki, by porzucić cię na czyimś progu. ~*Ale
jedno jest pewne: GLaDOS ewidentnie nie zna definicji słowa „Pocieszyć”.*~
„Wait, wait, wait! Jak to niby moja
biologiczna matka porzuciła mnie na czyimś progu? W sumie mogłabyś kłamać, ale
jednocześnie mam inne nazwisko niż moi rodzice… ~Co nie zostało nigdy wspomniane. Jej!~ Cholera, jak zwykle
wszystko komplikuje.” – Pomyślałam
Lecz, w tym momencie, winda zatrzymała się, a
ja, nie mając wyboru, wyszłam z windy, weszłam po schodach, przeszłam przez
niedługi korytarz i weszłam do kolejnego pomieszczenia testowego. ~Jakby kompletnie nic się nie wydarzyło.~
W nim, zauważyłam emiter lasera umieszczony
pod sufitem, podwyższenie z kostką, miejsce do doprowadzenia lasera nad owym
podwyższeniem, drzwi na ścianie obok mnie i podwyższenie po środku
pomieszczenia, które po chwili od mego wejścia wysunęło się spod podłogi
~*zabijając mnie*~. ~Marzenia…~
Widząc to, od razu wystrzeliłam jeden portal
na ścianę przy podwyższeniu, a drugą na ścianę obok mnie i weszłam tam. ~*Broń
Boże, abyś zajrzała sobie do kryjówki Rattmana, która jest dostępna w tym
teście.*~ ~To by dodało coś ciekawego do
tego rozdziału, a w końcu to opko.~ ~*A, fakt. ;=;*~
Następnie, chwyciłam kostkę i zeskoczyłam na podwyższenie pośrodku pokoju.
Kiedy tam byłam, przekierowałam kostką promień lasera do miejsca, w którym
musiał się znaleźć. Jednak, po zrobieniu tego, dopiero teraz zorientowałam się,
że drzwi były otwierane dwoma mechanizmami. ~;”D~ W sumie, inaczej to by było za łatwe. W tym momencie,
zorientowałam się, że przecież nad podwyższeniem, z którego wzięłam kostkę było
kolejne miejsce do doprowadzenia lasera. Od razu przekierowałam go tam za
pomocą portali. W tym momencie, drzwi otworzyły się, a gdy zeskoczyłam na dół i
szłam w kierunku drzwi, GLaDOS rzekła:
- Gratulacje. Ale nie z okazji testu.
Większość ludzi opuszcza hibernację w stanie poważnego niedożywienia. Chcę ci
pogratulować przechytrzenia losu i jakimś cudem wrzucenia paru kilo.
„HEJ! Przestań mi wypominać wagę, bo przecież
nadal ważę tyle samo!” – Pomyślałam, nieco zła.
Zawsze wiedziałam, że GLaDOS była kurwą, no
ale żeby wytykać mi wagę? Ja pierdolę, co z niej za maszyna. ~*To
akurat ma swoje uzasadnienie, którego ty nie mogłaś poznać, bo można się
dowiedzieć tego tylko w normalnej grze, przy włączeniu noclipa. Chodzi o to, że
na każdym z pomieszczeń, w których trzymane są obiekty testowe, są nalepki z
informacjami, czy dany obiekt testowy jest dorosłym lub dzieckiem, osobą grubą
bądź chudą, mężczyzną albo kobietą oraz czy jest wysoki lub niski. Na komorze
relaksacyjnej, w której w grze jest Chell, jest zaznaczone, że ta jest gruba,
mimo iż tak nie jest, więc chuj wie, kto to zaznaczał. Pewnie ma to związek z
późniejszymi docinkami GLaDOS, a że w FanFiction nie zmieniałam za wiele, to w
przypadku Ramoninth z opka zapewne jest tak samo.*~ Mimo
wszystko, jako iż nie miałam wyboru, ruszyłam w kierunku windy, po czym, gdy
zeszłam po schodach, weszłam do niej i zostałam przetransportowana do czwartej
komory testowej.
Kiedy winda zatrzymała się, a ja wyszłam z
niej i weszłam po schodach, ujrzałam zablokowane przez ruchome fragmenty ścian
przejście. W tym momencie, GLaDOS powiedziała tylko:
- Moment. ~Po
chuj tu jest kropka, nie wiadomo.~
Po czym, fragmenty ścian zaczęły wsuwać się na
odpowiednie miejsca, a moja przeciwniczka kontynuowała:
- Przechodzisz te komory testowe szybciej, niż
jestem w stanie budować. Więc możesz śmiało zwolnić, odprężyć się i…zająć się
tym, co zwykle robisz, gdy nie niszczysz tego obiektu.
„Ty debilko zaczynasz mnie niemiłosiernie
wkurwiać. Nie ja zniszczyłam ten obiekt, tylko zrobił to czas. Dziwny jest
fakt, że to wszystko wygląda inaczej, mimo iż przez tyle lat ta dziwka była
wyłączona.” – Pomyślałam
~Nie ma to jak być kulturalnym. xD~
~*Co się dziwisz, każdy by się zaczynał
wkurwiać, gdyby musiał spędzać czas z takim kimś jak GLaDOS. ;p*~
Jednak, po chwili, przejście było odblokowane.
Od razu przeszłam przez nie i, gdy doszłam do końca, zeskoczyłam na niżej
umiejscowioną podłogę i przeszłam przez drzwi. Kiedy chciałam przez nie
przejść, wysunął się wielki kawał podłogi, który najprawdopodobniej miał służyć
jako platforma.
Kiedy na nią weszłam, rozejrzałam się. Na
podłodze pomieszczenia był kwas, widniał tam też laser umieszczony na ścianie i
miejsce, do którego trzeba było go przekierować. Dało się zauważyć w owym
miejscu także wgłębienie z dyspozytorem kostek i wyjście.
Widząc to, od razu umieściłam jeden portal na
ścianie we wgłębieniu z kostką, ~*Swoją drogą, to było pomieszczenie testowe,
w którym zginęłam po raz pierwszy. ;p*~ a drugi na jednej ze ścian po mojej
stronie i przeszłam na drugą stronę. Kiedy tam byłam, nacisnęłam przycisk,
który uruchamiał dyspozytor i, po chwili, gdy kostka wypadła, za pomocą portali
przekierowałam jeszcze laser w odpowiednie miejsce. Po wykonaniu tego,
chwyciłam kostkę i, po chwili, zauważyłam ruchomą platformę, która do mnie
podjechała. Od razu na nią wskoczyłam i zaczęłam czekać, gdzie by mnie
dowiozła. Oczywiście, w czasie jazdy, pomogłam sobie kostką w ominięciu lasera,
a chwilę potem, podjechałam do wgłębienia z drzwiami i przyciskiem na kostkę.
Od razu tam przeskoczyłam i postawiłam przedmiot w odpowiednim miejscu. ~<Ziew>~ Kiedy to wykonałam,
drzwi otworzyły się.
W tym momencie, GLaDOS rzekła:
- Przyznam, że faktycznie mnie słuchasz. Ale
aby była jasność: nie musisz iść AŻ TAK powoli. Przetocz się do windy, to
będziemy testować dalej.
„O co ci chodzi? Przecież nawet pięć minut nie
minęło, odkąd weszłam do tego pomieszczenia. ~Akurat mnie też to zastanawia, o co jej chodzi w tym momencie.~ A
poza tym, czemu ty tak się czepiasz mojej wagi? Przecież nie jestem gruba.” –
Pomyślałam zdziwiona.
Mimo wszystko, wyszłam przez drzwi, zeszłam po
schodach i weszłam do windy, która zabrała mnie do piątego pokoju testowego…
Kiedy winda zatrzymała się, a ja wyszłam i
weszłam po schodach, GLaDOS nic nie powiedziała. Jednak, kiedy szłam przez
korytarz do kolejnego pomieszczenia testowego, ujrzałam multum kostek na mojej
drodze. Jednak, chwilę potem, jeden i to duży fragment ściany wysunął się,
wepchnął kostki w ścianę naprzeciwko i schował się. ~*To
jest najlepszy sposób na sprzątanie. Powinni to opatentować w nowym
budownictwie mieszkań. Wiesz, naciskasz przycisk, wysuwa się panel, zamiata
brudy i chowa się.*~ ~Chyba trzeba coś
takiego zainstalować w każdym pokoju w bazie Slade’a, naturalnie oprócz pokoju
Sezorisa.~ ~*JUSTICE 300 x”D*~ ~;””””D~
Dzięki temu, przeszłam i weszłam do kolejnego
pomieszczenia.
Będąc tam, zauważyłam dużo kwasu na podłodze
niżej niż ja byłam, jakieś coś na podłodze, które wyglądało na jakąś katapult, ~*Literówka
Attack x7!*~ mały fragment podłogi po środku pomieszczenia
i długi, na samym końcu, z drzwiami i przyciskiem na kostkę. Zaś GLaDOS
odparła:
- Następny test wiąże się z wykorzystaniem
powietrznej katapulty zaufania Aperture Science. Powstała w ramach programu
mającego na celu zbadanie, czy obiekty testowe nadal potrafią rozwiązywać
zadania po wystrzeleniu w kosmos. Wyniki badań były bardzo ciekawe: nie
potrafią. ~Jeżeli nie daliście im
odpowiednich skafandrów, to to akurat jest normalny wynik.~ Powodzenia!
„Mam wrażenie, że ten kosmos to jakiś znak… ~*SZPOILER.
Znaczy wiadomo, jak ktoś nie grał w grę, to to szpoilerem dla niego nie będzie.
;p*~ No, ale nie ważne, a przynajmniej nie teraz.
Takim gównem przecież w kosmos nie wylecę.” – Pomyślałam, po czym weszłam na
katapultę.
Chwilę potem, zostałam wyrzucona w powietrze i
wylądowałam na podłodze z wielkim przyciskiem i drzwiami, tylko znalazłam się
przed przyciskiem, który dało się nacisnąć. Od razu to zrobiłam i odwróciłam
się. Dzięki temu zauważyłam, że na niewielki fragment pośrodku pomieszczenia
wyleciała kostka i zaczęła odbijać się od znajdującej się tam wyrzutni. Widząc
to, od razu weszłam na katapultę po mojej stronie i, gdy zostałam wyrzucona,
spróbowałam chwycić kostkę w locie. Udało mnie się to, ~*Mnie
udało się chyba za drugim razem, ale ja nie mam skilla, także ten. xD*~ dzięki
czemu na drugiej stronie wylądowałam z owym przedmiotem. Następnie zaś,
wróciłam i umieściłam go na wielkim przycisku, otwierając drzwi.
Kiedy to wykonałam, nim zdążyłam wyjść, GLaDOS
rzekła:
- Mam dla ciebie ciekawostkę: tak naprawdę
wcale nie oddychasz świeżym powietrzem. Za drogo by wyszło je pompować na taką
głębokość. ~GLaDOS, jak widać, ma w sobie
cząstkę typowej Grażyny.~ ~*Każdy ją w sobie ma. No chyba, że jest się
facetem, wtedy ma się w sobie cząstkę typowego Janusza.*~ Po
prostu wyciągamy z pomieszczenia dwutlenek węgla, trochę go odświeżamy i
pompujemy z powrotem. Więc będziesz oddychać tym samym powietrzem do końca
swojego życia. ~Chciałoby się, GLaDOS.~ Sądziłam,
że cię to zaciekawi.
To było dość ciekawe, bo na serio, nie
wiedziałam o tym. A poza tym, do końca mego życia? Prędzej bym się z tamtego
miejsca wydostała, no ale ok. ~*Ciekawe, co by się stało, gdyby w tej grze
można było wykonać ostatni test z toru testowego. W sensie jestem ciekawa, jaką
metodę uśmiercenia głównej postaci miała tym razem GLaDOS.*~
Mimo wszystko, przeszłam przez siatkę dematerializującą, zeszłam po schodach i
weszłam do windy, która zabrała mnie do szóstego testu… ~*Przerwa,
a po przerwie analizujemy ostatni rozdział na dziś.*~ ~Całe szczęście.~
_______________________________________________
Rozdział LIII – Testy od 06 – 10.
Kiedy winda dojeżdżała na kolejne piętro, w
pewnym momencie usłyszałam, że GLaDOS rzekła:
- Zobaczmy, co mamy w następnym teście. O,
zaawansowane powietrzne katapulty zaufania. ~Dlaczego te katapulty mają słowo „zaufania” w nazwie? Nie wiadomo.~ No i tak. Baw się dobrze, mknąc sobie
beztrosko przez powietrze. Bo ja muszę pójść do tego skrzydła, które niegdyś
było w całości ze szkła, i pozbierać sześć hektarów potłuczonego szkła.
Własnoręcznie.
To w sumie dobrze, bo już zaczynałam te
katapulty lubić. Fajnie się za ich pomocą latało. A poza tym, było tu jakieś
skrzydło w całości ze szkła? Nie wiedziałam. ~*Bo i skąd miałabyś wiedzieć.*~
Mimo wszystko, chwilę potem, winda zatrzymała się i, gdy drzwi otworzyły się,
ruszyłam w kierunku następnego testu.
Kiedy podeszłam do drzwi i, po otworzeniu się,
kiedy fragmenty ściany blokujące przejście umożliwiły mi wejście, zauważyłam
wielkie pomieszczenie testowe. Były tam cztery katapulty, dwa panele, na
których dało się umieścić portale, ~Przecinek,
GTFO.~ oraz dyspozytor kostek, a także wielki przycisk. Widząc to, od razu
stanęłam na pierwszej z katapult i zostałam wyrzucona w powietrze, a dokładniej
w kierunku kolejnej wyrzutni. Gdy po jakimś czasie leciałam w kierunku paneli,
szybko umieściłam na nich portale i, parę sekund potem, zostałam wyrzucona na
podwyższenie z drzwiami i przyciskiem. ~*Broń Boże, abyś wykorzystała portale
do wlecenia do kolejnej z kryjówek Rattmana. Wtedy opko byłoby ciekawsze, a
przecież nie o to nam wszystkim chodzi.*~ Będąc tam, nacisnęłam owy. W tym
momencie, dyspozytor zaiskrzył się i zaczęły z niego wypadać jakieś śmieci.
Chwilę potem, odezwała się GLaDOS:
- Oj, wybacz. Nadal jeszcze sprzątam komory
testowe. Więc czasami jeszcze nadal są w nich śmieci. Stojące bezczynnie.
Cuchnące. I ogólnie bezużyteczne. Postaraj się unikać nadlatujących śmieci.
Po tych słowach, umieściłam jeden z portali
nad przyciskiem i ponownie nacisnęłam przycisk. W tym momencie, wyrzucona
została kostka i, po chwili, wylądowała na przycisku. Kiedy to nastąpiło, znowu
odezwała się wiadomo jaka maszyna:
- Pamiętasz, jak poprzednio wspominałam o
cuchnących śmieciach, które stoją bezczynnie i bezużytecznie? To była
przenośnia. Tak naprawdę mówiłam o tobie. Chciałam za to przeprosić. Wtedy nie
zareagowałaś, więc obawiałam się, że nie chwyciłaś aluzji. Przez co moje
przeprosiny wyglądałyby idiotycznie. I dlatego musiałam cię przed chwilą znowu
nazwać śmieciem.
~*I mój komentarz do jednej kwestii GLaDOS z
rozdziału pięćdziesiątego pierwszego nabiera sensu.*~
„Masz szczęście, kurwo, że nie mogę tu używać
pirokinezy.” – Pomyślałam, nieco wściekła.
~*Dodałam to po to, bo nie wiedziałam, po co w
Aperture byłaby głównej bohaterce możliwość używania jej nowych mocy. A poza
tym, lewitacja znacznie ułatwiłaby jej większość testów, a nie o to chodzi.*~
Jednak, jako iż nie miałam wyboru, przeszłam
przez drzwi i siatkę dematerializującą, po czym weszłam do windy, która zabrała
mnie do siódmego testu…
Kiedy winda zatrzymywała się, ta głupia suka ~Kultura level hard, ale w sumie sam bym
się wkurwił na miejscu głównej bohaterki.~ powiedziała:
- Czy wiedziałaś, że ludzie, których sumienie
jest obarczone winą, są bardziej podatni na wystraszenie głośnymi dźw-
W tym momencie, usłyszałam jakąś głośną
syrenę. Aż wzdrygnęłam się, zważywszy na to, że po tak głośnym dźwięku przed
oczami stanęły mi wspomnienia związane z czasami mego byłego imperium. ~:D~ ~*Won xD*~ ~Nie ;”D~ Lecz, chwilę potem, rzekła ona:
- Przepraszam, nie mam pojęcia, dlaczego to
się włączyło. ~Pewnie dla klimatu.~ W
każdym razie taka ciekawostka naukowa.
Meh. Ah, ta nasza GLaDOS. Mimo to, ruszyłam w
kierunku kolejnego testu. ~Bowiem nic
się nie wydarzyło.~
Po wejściu do niego, zauważyłam laser, OMG
KOSTKĘ TOWARZYSZĄCĄ ~*Jaka podnieta. xD Chociaż w sumie, moja
reakcja po wejściu pierwszy raz do tego miejsca była taka sama. XD*~ i
jakąś platformę, która ruszyła w górę. Widząc to, przeskoczyłam przez laser i z
radością chciałam podnieść kostkę towarzyszącą, ale ona…zdematerializowała się.
Natomiast GLaDOS odparła:
- Oj, czyżbym to niechcący zdezintegrowała,
zanim zdążyłaś zrobić test? Przepraszam. Śmiało, weź sobie jeszcze jedną, żeby
jej też nie zdezintegrowało i żebyś znowu nie wyglądała głupio.
„A powiedziała to zabójczyni i plagiatorka
w…komputerowej skórze. Brawo.” – Pomyślałam
Dlaczego plagiatorka, wyjaśnię wam na końcu. ~*Nie
pamiętam czemu główna bohaterka tak ją określiła, więc wszyscy dowiemy się tego
na końcu.*~ ~Ja wiem, ale nie powiem, bo
zaspoileruję.~ Mimo wszystko, chwilę potem, na ziemię spadła
kolejna kostka. Gdy ją podniosłam i chciałam przeciąć nią promień lasera, ta
znowu zdezintegrowała się. Natomiast GLaDOS ponownie rzekła:
- Ojej, tę też zdezintegrowałam. Nic nie
szkodzi, mamy ich pełne magazyny. Są całkowicie bezwartościowe. Chętnie się ich
pozbędę.
Czyli pewnie dlatego je dezintegrowała. Mimo
to, parę sekund potem, na ziemię spadła kolejna kostka. Tym razem, gdy
postawiłam ją w promieniu lasera, nie zdezintegrowała się. Ja zaś, weszłam na
rusztowanie, które zjechało na moją wysokość. Kiedy na nie weszłam, jeden
portal umieściłam pod kostką, a drugi na jednym z fragmentów ściany, po czym
ruszyłam w górę. Minęło parę sekund i, gdy się tam dostałam, zauważyłam dwa
panele na portale. Od razu, za pomocą owych portali, przetransportowałam Kostkę
Towarzyszącą na moją wysokość, po czym wzięłam ją, ówcześnie umieszczając na
dole portal i wskoczyłam w niego. ~Kuźwa,
kiedyś w twych dawnych opkach, Ramoninth, były przesadzone zdania pojedyncze, a
teraz są przesadzone zdania złożone. Nie można tego jakoś wypośrodkować?~ ~*Z
tego wniosek, że nie.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;-;*~ Chwilę potem, znalazłam się na podwyższeniu z
przyciskiem, na którym to umieściłam kostkę. Po zrobieniu tego, przeniosłam
portal na drugi panel i skoczyłam na dół w portal, dzięki czemu zostałam
przeniesiona na kolejne podwyższenie z drzwiami. Gdy przeszłam przez wyjście,
które nie zawierało siatki dematerializującej, w pewnym momencie GLaDOS rzekła:
- Oj. Każda komora testowa ma przy wyjściach
siatki dematerializujące, żeby obiekty testowe nie mogły wynosić przedmiotów
poza obszar testowania. ~*~L~*~ Ta jest zepsuta. Niczego ze sobą nie
zabieraj.
W tym momencie, ruszyłam dalej, gdyż
podejrzewałam, że nawet jeżeli zabrałabym kostkę to i tak w jakiś sposób
zostałaby zdematerializowana. ~*Niby to prawda, ale po zdematerializowaniu
Kostki Towarzyszącej GLaDOS ma dodatkową kwestię dialogową, więc mogłabyś ją
zabrać. No ale nie, po co robić z tego opka coś ciekawszego.*~ Chwilę
potem, weszłam do windy, która zabrała mnie do ósmego testu…
Gdy winda zatrzymała się i weszłam do
kolejnego pomieszczenia, zauważyłam drzwi, siatkę dematerializującą, jakieś
okienko z dziurą, panel na portale i laser. ~*Krótka historia z mego gamingowego życia:
Przechodząc tę komorę testową na śmierć zapomniałam, że istnieje w niej
podajnik kostek, wyrzucający kostkę do przekierowywania wiązki lasera i drzwi
otworzyłam używając portali. Co prawda kosztowało mnie to wielokrotnym
napierdalaniem w spację, ale tak! Udało się, więc ten test ma dwie opcje
przekierowania lasera. :D*~ ~Gratuluję
xD~ ~*No co? xD Przypomniałam sobie o tej kostce oglądając później Let’s
Play. :D*~ GLaDOS zaś, rzekła:
- Następny test wiąże się z wykorzystaniem
siatek dematerializujących. Pamiętasz? Opowiadałam ci o nich w poprzednim
obszarze testowym, który ich nie zawierał.
W tym momencie, światło przygasło. Zaś GLaDOS
odparła:
- O nie. Znowu turbiny. Każda piędź tego
obiektu wymaga mojej uwagi. Muszę iść. Nie, zaraz, ten następny test jednak
wymaga wyjaśnienia. Dostaniesz wersję przyspieszoną.
Po czym zaczęła coś szybko bełkotać. ~Kiedy spowolni się jej bełkot, okazuje
się, że mówi w przyspieszonym tempie jakiś cytat z książki „Moby
Dick”. Taka ciekawostka, jakby ktoś nie
wiedział.~ Gdy skończyła, dodała:
- To wszystko. W razie pytań przypomnij sobie
moje słowa w zwolnionym tempie. Testuj na własną rękę, zaraz wracam.
W tym momencie, korzystając z portali dostałam
się poza siatkę, nacisnęłam przycisk wydający kostkę, wróciłam na drugą stronę,
ówcześnie umieszczając portale, wróciłam nimi z kostką i przekierowałam laser.
Serio? To nawet przedszkolak by zrobił. Przedszkolak z upośledzeniem umysłowym
na dodatek. ~*No cóż, ja o tej kostce zapomniałam i
męczyłam się z portalami, także ten. XD*~ Mimo to, wyszłam przez drzwi, gdyż
GLaDOS nie odezwała się i weszłam do windy, która zabrała mnie do dziewiątego
pomieszczenia testowego…
Kiedy winda zatrzymała się i, gdy szłam przed
siebie, ujrzałam jakieś upośledzone fragmenty podłogi uderzające w ścianę. Aż
się cicho zaśmiałam, szczerze powiedziawszy, gdyż to wyglądało naprawdę
komicznie. No wyobraźcie to sobie tylko. Lecz, kiedy weszłam do pomieszczenia,
ujrzałam wyrzutnię. Kiedy weszłam na katapultę, zostałam wyrzucona do góry,
jednak nie dotknęłam sufitu. Ujrzałam zaś znajomy rdzeń, który rzekł:
- Hej! Hej! ~Chuj ci w dupę!~ ~*Ale w rzeczywistości Grzegorz jest
kulturalny, uwierzcie! xD*~ ~:D~
To ja! Wszystko w porządku!
Po czym spadłam na dół. Katapulta nie
działała, tylko świeciła na pomarańczowo i pikała. Zaś GLaDOS odparła:
- Dobra, już jestem. Ta powietrzna katapulta
zaufania wysyła sygnał awarii. Zepsułaś ją, prawda?
A następnie usłyszałam jakieś pikanie, a
następnie ponownie głos GLaDOS:
- Już. Spróbuj teraz.
Kiedy zaś weszłam na katapultę, stało się to
samo. Tylko, tym razem, gdy leciałam, mój znajomy rdzeń rzekł:
- Nie uwierzysz, co się stało! Leżałem tak
sobie i myślałaś, że już po mnie, ale nie – bo wtedy…
W tym momencie spadłam na katapultę, która
znów uległa awarii. Kiedy to nastąpiło, znowu odezwała się GLaDOS:
- Hmm. Ta płyta chyba nie jest skalibrowana na
osoby o twojej obfitej…obfitości. Dodam parę zer do masy maksymalnej.
A ta znowu wypominała mi nieistniejącą
nadwagę. Mimo to, chwilę potem usłyszałam pikanie, a następnie jej głos, która
znowu mówiła:
- A tak w ogóle, to świetnie wyglądasz.
Bardzo…zdrowo.
„Czy ty znowu mi ubliżasz, tylko podprogowo?”
– Pomyślałam, ~Na sto procent tak jest.~
ale ona dodała:
- Spróbuj teraz.
Kiedy weszłam na katapultę, zostałam wyrzucona
w górę, ale znowu to samo. Jednak rdzeń rzekł:
- Cholerny ptak! Uwierzysz? Też nie mogłem
uwierzyć. I wtedy ten ptak…
Lecz znowu spadłam na niedziałającą katapultę.
GLaDOS zaś, odparła:
- Chyba przekraczasz jej maksymalny udźwig.
Gratuluję. Może po prostu obniżę sufit.
„No właśnie! Nie mogłaś o tym pomyśleć
wcześniej?” – Pomyślałam zirytowana.
~*Pewnie mogła, ale chciała cię powkurwiać.
Nie zdziwiłoby mnie, gdyby tak się stało.*~
Mimo wszystko, chwilę potem, gdy sufit został
obniżony, umieściłam jeden portal na nim, a drugi gdzieś na oślep i weszłam na
katapultę. Tym razem, zostałam pomyślnie wyrzucona na drugą stronę. Po drugiej
stronie zaś, był laser i miejsca na portale. Również był dyspozytor ~ciastek~ kostek. ~*Akurat
dyspozytor ciastek by się przydał, bo zapewne główna bohaterka jest nieziemsko
głodna, skoro nie jadła nic tyle czasu.*~ ~Głodna
i wkurwiona kobieta to nie jest dobre połączenie.~ ~*:D*~ ~Japa xD~ Widząc to, jeden portal umieściłam na
wysuniętym panelu, po czym zeskoczyłam na dół i weszłam na katapultę. Chwilę
potem, zostałam wyrzucona na podwyższenie z dyspozytorem. W tym momencie, po
przeciwległej stronie ściany, zauważyłam wgłębienie z przyciskiem. Od razu
umieściłam tam portal, po czym skoczyłam na dół, w locie umieszczając pod sobą
kolejny i, gdy byłam we wgłębieniu, nacisnęłam przycisk i wróciłam do miejsca z
kostką. Następnie, wzięłam ją, zeskoczyłam w dół i za jej pomocą przekierowałam
laser na ścianę przede mną. Następnie, za pomocą katapulty dostałam się tam,
gdzie były drzwi i otworzyłam je, umieszczając po jednej i drugiej stronie
ściany, na której był laser, portale. Natomiast GLaDOS rzekła:
- Ale wyglądasz, tak majestatycznie snując
przez powietrze. Jak orzeł. Pilotujący sterowiec. W każdym razie dobra robota.
„Czy tej kurwie naprawdę podoba się takie
wkurwianie mnie? ~*Ona w myślach przeklina tylko nieco mniej
niż ja. :D*~ ~Brawo xD~ ~*:D*~
Ma szczęście, że na zewnątrz nie okazuję swoich uczuć, a przynajmniej tu.” ~*Pewnie
GLaDOS by tego nie zauważyła, szczególnie jeżeli kamery były bardzo oddalone,
więc możesz się spokojnie wkurwić nawet zewnętrznie.*~ –
Pomyślałam, a następnie weszłam po schodach z fragmentów podłogi, przeszłam
przez drzwi i po chwili weszłam do windy, która zabrała mnie do dziesiątego
testu…
Kiedy winda zatrzymywała się, GLaDOS
powiedziała:
- Życzę miłego rozwiązywania testu. Ja wyjdę
sobie na powierzchnię. ~Jak? Nie
wiadomo.~ Piękna dziś pogoda. Wczoraj widziałam jelenia. Jeśli przejdziesz
ten test, może pozwolę ci pojechać windą na górę do świetlicy, gdzie ponownie
ci opowiem, jak to zobaczyłam jelenia.
„Weź mnie nie okłamuj. Ja się stąd sama wydostanę.”
– Pomyślałam i ruszyłam przed siebie.
Kiedy weszłam do kolejnego testu, ujrzałam
katapultę, barierę na górze, laser i jakąś zapadnię z boku. ~*W
tym teście, w oryginalnej grze, można zdobyć osiągnięcie „Overlocker” za przejście tego pomieszczenia w określonym czasie.
Nigdy nie zdobędę tego osiągnięcia, bo od przechodzenia testu bardziej
interesuje mnie oglądanie, jak kawałek panelu bawi się kostką obciążeniową.
xD*~ ~PRIORITIES 1000 xD~ ~*;”D*~
Widząc to, od razu weszłam na katapultę i chwilę potem, zostałam wyrzucona
przed siebie, przy okazji uderzając w barierę. Będąc wyżej, musiałam zeskoczyć,
gdyż nie miałam kostki. ~Brawo,
miernoto.~ Gdy byłam piętro niżej, jeden portal umieściłam na ścianie, a
drugi na dnie zapadni i wskoczyłam w niego. Chwilę potem, zostałam wyrzucona na
podwyższenie z fragmentem podłogi, który bawił się kostką. ~Panelom również może się nudzić, co chcesz.~ Kiedy ową wzięłam,
panel schował się, a ja wskoczyłam w portal ~*Przed tym musiałabyś wskoczyć na
podłogę w dziurze i dopiero wejść w portal, bo inaczej zostałabyś znowu
wyrzucona w miejsce, z którego wskoczyłaś. Wiem co mówię, bo próbowałam.*~ i,
gdy wróciłam do miejsca z katapultą, weszłam na nią. Gdy po chwili znalazłam
się obok bariery, kostką przerwałam promień lasera i znowu zeskoczyłam na dół
oraz weszłam na katapultę. Parę chwil potem, znalazłam się wyżej, obok kolejnej
bariery. W tym momencie, wystrzeliłam portal na fragment ściany naprzeciwko
miejsca na laser, ~*Swoją drogą, to jest jeden z mych ulubionych
testów w tej grze.*~ a następnie nacisnęłam przycisk, który był
niedaleko, dzięki czemu po niedługim czasie, na moje piętro przyleciała kostka
przekierowująca. Mając ją, zeskoczyłam piętro niżej, podeszłam do lasera i
przekierowałam go na pobliską ścianę, na której po chwili umieściłam portal. W
tym momencie, wzięłam zwykłą kostkę, zeskoczyłam niżej i znowu weszłam na
katapultę. Chwilę potem, wylądowałam przed drzwiami. Będąc przed nimi,
postawiłam kostkę na wielki przycisk i drzwi otworzyły się. GLaDOS natomiast,
rzekła:
- Przeszłaś test. Dziś nie widziałam jelenia,
natomiast widziałam ludzi. ~Zapewne
łapiących pokemony w „Pokemon GO!”.~ Ale skoro tu jesteś, moje zapotrzebowanie na
obiekty testowe jest zaspokojone.
„A sam fakt, że masz miliony ~*Nie
miliony, tylko dziesięć tysięcy. To spora różnica.*~ zwłok
w Centrum wydłużonej relaksacji ci nie przeszkadza?” – Pomyślałam
Mimo wszystko, chwilę potem, przeszłam przez
drzwi i siatkę dematerializującą, a następnie weszłam do windy, która zabrała
mnie do jedenastego testu…
~*I tym optymistycznym akcentem kończymy
analizę na dziś. Zanalizowaliśmy już pięć rozdziałów, czyli nasz dzienny
limit.*~
~Dzięki Bogu, bo to opko jest wybitnie
nudne.~
~*To wiadomo od dawna.*~
_______________________________________________
Rozdział LIV – Testy od 11 – 15.
Kiedy zaś winda dojechała do kolejnego testu,
parę minut potem, po wejściu do komory testowej, ~*weszłam
na Facebooka zobaczyć, czy Zardonic wypowiedział się o obecnej sytuacji w
Wenezueli.*~ ~Z cyklu: Ty wczoraj. xD~ ~*No
co? :D Byłam ciekawa, czy wypowiedział się na temat obecnej sytuacji w tym
kraju, bo skoro z niego pochodzi, to ma najlepsze spojrzenie na to, co tam się
odpierdala. ;p*~ ~Nie masz co robić o
dziesiątej w nocy? xD~ ~*:D*~ zauważyłam jakiś niebieski, świetlisty most.
GLaDOS zaś, rzekła:
- Te mosty są zbudowane ze ~*stu
kilogramów Miedzianu 50*~ światła dziennego, ~Co. xDDD~ ~*Zaraz zobaczysz. >:D*~
które pompuję z powierzchni. Gdybyś dotknęła takiego mostu policzkiem, to ~*byś
zginęła, bo Miedzian 50 zwalcza parcha, a ty się do tego zaliczasz. :D*~ ~Nosz… xDDD~ ~*;”D*~ byłoby
jak stanąć na zewnątrz w świetle promieni słonecznych. Ale przy okazji
zapaliłyby ci się włosy, więc tego nie rób.
Faktycznie, lepiej nie dotykać, szczególnie że
nie wiedziałam, czy tutaj moja pirokineza również chroniła mnie przed
spaleniem. ~*Uwierz, ja już bym się postarała, aby tak
nie było.*~ ~Jakaś ty miła wobec własnej
OC. xD~ ~*:D*~ W każdym razie, po chwili weszłam na most i
poszłam przed siebie. Dzięki temu, zauważyłam ogromną komorę testową, w której
był tenże most, wielka ~*Literówka Attack x8!*~ zapadnia
z kwasem na dnie, drugie podwyższenie z drzwiami i przyciskiem do naciśnięcia,
podwyższenie z przyciskiem na kostki oraz jakaś oszklona wnęka z dyspozytorem
kostek. Widząc to, od razu jeden portal umieściłam na końcu mostu, a drugi na
jednej ze ścian podwyższenia z przyciskami i się tam udałam. Po znalezieniu się
w owym miejscu, nacisnęłam przycisk, dzięki czemu z dyspozytora zaczęły wypadać
kostki. Następnie, przeszłam przez most i stanęłam idealnie, że tak powiem,
przed ścianą znajdującą się niżej. ~*Czepnęłabym się, ale inaczej
wpadłaby do kwasu i zginęła, i byłby problem.*~ Dzięki temu, umieściłam na niej portal
i spadłam na most, a nie do kwasu. Chwilę potem, ruszyłam przed siebie, a
dokładniej w, z mojej perspektywy, prawą stronę, a kiedy doszłam do końca mostu
umieściłam portal na kolejnej ścianie, ~Ej,
a tak w ogóle. Czy po wejściu do testu nie mogłaś przejść za wysunięty
fragment? Po zrobieniu tego można zauważyć Wheatleya za panelami ściany oraz
rysunki i napisy na ścianie zrobione przez Rattmana. No ale gdyby Ramoninth z
opka to zrobiła, to byłoby ciekawiej, a przecież nie o to chodzi.~ co potem
powtórzyłam jeszcze raz i chwyciłam kostkę. Następnie, udałam się na
podwyższenie z przyciskiem na kostki i umieściłam przedmiot na nim, po czym
ruszyłam w kierunku drzwi. Kiedy w pewnym momencie przez nie przechodziłam,
GLaDOS odparła:
- ~Chujowo!~
Świetnie! ~*Motywowanie innych nie jest twoją mocną
stroną. xD*~ ~;”D~ Jesteś
drapieżnikiem, a testy twoimi ofiarami. A właśnie, skoro już mowa o ofiarach,
dla potrzeb przyszłych testów badałam zachowanie ~toalet~ rekinów. ~*Co do chuja. xDDD*~ ~No co? ;”””D~ Czy wiesz, kto jeszcze morduje ludzi, którzy
tylko próbują pomóc? Myślisz, że rekiny? Bo jeśli tak myślisz, to się mylisz.
Prawidłowa odpowiedź brzmi: nikt. Nikt poza tobą nie jest tak bezcelowo
okrutny.
„KURWA JEGO MAĆ!!! TY MI NIE CHCIAŁAŚ POMÓC,
TY MNIE CHCIAŁAŚ ZABIĆ!!!” – Krzyknęłam w myślach.
~Jaki wkurw. Chociaż w sumie nie
dziwne, też bym się wkurwił, gdyby ktoś, kto najpierw chciał mnie zabić, tak by
mi powiedział.~
~*Każdy normalny by się wkurwił.*~
Ta GLaDOS zaczynała mnie już niemiłosiernie
wkurwiać. Sama lepsza nie była. ~Bo to
maszyna jest, a że zaprogramowali ją aby była szmatą, to już w sumie nie jej
wina.~ Mimo wszystko, ~*Bowiem nic się nie wydarzyło.*~ po
chwili, weszłam do windy, która zabrała mnie do dwunastego pomieszczenia…
Kiedy po paru chwilach wyszłam z windy, ta
idiotka ~Bez przesady, rozumiem że nie
lubisz GLaDOS, ale idiotką jej nazwać nie można, choćby się bardzo chciało.~ powiedziała:
- Mam dobre wieści. Wymyśliłam, co zrobię z
pieniędzmi zaoszczędzonymi na uzdatnianiu twojego powietrza. Gdy umrzesz,
uwiecznię twój szkielet w laminacie ~*Co to jest, do chuja?*~ ~<Sprawdza> Laminowanie – pokrywanie
powierzchni laminatem dla uzyskania dodatkowych odporności, np. odporności na
wilgoć czy odporności mechanicznych lub dla efektów dekoracyjnych.~ ~*Zajebiście,
a co to laminat?*~ ~<Sprawdza x2> Laminaty
– rodzaj kompozytów: tworzywa powstające z połączenia dwóch materiałów o
różnych właściwościach mechanicznych, fizycznych i technologicznych, w których
składnik wzmacniający (tzw. zbrojenie) jest układany w postaci warstw (łac.
lamina – cienka blaszka, płytka – stąd nazwa laminatów), między którymi
znajduje się wypełnienie, pełniące rolę lepiszcza. Warstwy wzmocnienia mogą być
w postaci włókien ciągłych ułożonych jednokierunkowo (tzw. rovingu), tkanin lub
mat z włókna ciętego.~ ~*Ave Wikipedia*~ ~Fakt xD~ i wystawię cię w holu. Dzięki temu przyszłe
pokolenia będą się mogły dowiedzieć, jak uniknąć twojego niefortunnego kośćca.
„Ale ja umrę poza Aperture, GLaDOS.” – Pomyślałam,
a po chwili ruszyłam przed siebie.
Jednak, po jakimś czasie, gdy chciałam przejść
przez drzwi do kolejnego testu, te nagle zamknęły się i zacięły. GLaDOS zaś,
odparła:
- Pięknie, drzwi nie działają. Chyba ktoś je
musi zreperować. [Zrezygnowanym głosem.] ~Serio,
to lepiej wyglądałoby walnięte między myślnikami.~ ~*Teraz
to wiem. Kiedyś chyba nie wiedziałam.*~ Nie, broń Boże nie zrywaj się. Zaraz
wracam. Niczego nie dotykaj.
Po chwili, się uciszyła. Ja zaś, za sobą,
usłyszałam znany mi głos ~*SCP-049*~ ~No ja pierdolę. xD~ ~*No co? xD Tak swoją drogą, dzisiaj śniło
mnie się, że zaczynałam pracę w Fundacji SCP. xD*~ ~Muszę odłączyć ci Internet. xD~ ~*:D*~ tego
rdzenia z początku mej podróży przez ten ośrodek, który mówił:
- Hej! Hej! Tu, na górze!
W tym momencie, obróciłam się i uniosłam
wzrok. Rzeczywiście, za długą szybą go ujrzałam. Chwilę potem, dodał:
- Znalazłem tu kilka ptasich jaj. I wrzuciłem
je prosto w mechanizm drzwi, co go wyłączyło. Ja…AAA!
Po czym zaczął się drzeć:
- PTAK PTAK PTAK PTAK
Rzeczywiście, obok niego latało jakieś czarne
ptaszysko. ~Jestem ciekaw, czemu
wszystkie maszyny w Aperture srają ze strachu na widok ptaków.~ Po chwili
zaś, zdyszany, powiedział:
- OK. To pewnie ten ptak? Ten co jajka złożył?
I to wściekły! Dobra, słuchaj, uwolnimy się stąd! Już bardzo niedługo,
obiecuję!
„No ja myślę. Ja już chcę do domu, którego nie
mam.” ~#Sens~ – Pomyślałam
Rdzeń zaś, dodał:
- Tylko muszę wymyślić, jak to zrobić. Uwolnić
nas znaczy.
Boże, co za debil. ~*Ty
to masz zapłon jak w zardzewiałym ruskim czołgu sprzed rewolucji przemysłowej.
Wiem, że przed rewolucją przemysłową nie było czołgów, ale o to chodzi.*~
Jeszcze planu nie obmyślił? Czemu nie mógł wybudzić mnie jakiś
inteligentniejszy rdzeń? ~Pecha miałaś.~
Lecz, po chwili, rzekł:
- Nadchodzi! ~*Ciekawe skąd Wheatley to wiedział,
tak swoją drogą.*~ Testuj dalej! Pamiętaj: nie widziałaś mnie!
A następnie odjechał. Chwilę potem, ujrzałam
że drzwi do testu były otwarte. Od razu przez nie przeszłam, dzięki czemu
ujrzałam przycisk do uruchomienia dyspozytora kostek, most i miejsce z drzwiami
oraz przyciskiem. GLaDOS zaś, rzekła:
- Porozmawiałam sobie chwilę z głównym
komputerem sterującym drzwiami. Powiedzmy, że już nie będzie dłużej…no cóż,
żył. ~Blue Screena pewnie mu wyjebało.~ ~*Cudowna
hipoteza. xD*~ ~Wiem :D~ W
każdym razie wracajmy do testów.
„Tak, to dobry plan. Nie obchodzą mnie te
historyjki o innych systemach w Aperture.” – Pomyślałam i zaczęłam wykonywać
test.
~Zawsze to ciekawsze, niż słuchanie
docinek GLaDOS, czyż nie?~
Od razu, najpierw, za pomocą portali, dostałam
się na most, po czym portalami przekierowałam go tak, aby był pod dyspozytorem
kostek i nacisnęłam odpowiedni przycisk. W tym momencie, na most spadła kostka.
Od razu podeszłam do niej, wzięłam ją i, wraz z nią, przy pomocy portali i
mostu, przedostałam się do wyjścia i przycisku. Następnie, owy przedmiot
umieściłam na guziku, a gdy drzwi otworzyły się i do nich szłam, GLaDOS
odparła:
- Świetna robota. Poszło ci tak dobrze, że
odnotuję to w twojej kartotece, w sekcji pochwał. Pełno tam miejsca. „Spisała
się…dobrze.” Dostatecznie”.
„Chwila. Pełno tam miejsca? EJ!!!” ~*:D*~
– Pomyślałam, po czym przeszłam przez drzwi i udałam się do windy, która po
paru chwilach zabrała mnie do trzynastej komory testowej.
Tak naprawdę, dopiero teraz zorientowałam się,
że w pomieszczeniu z windą prawie wszystkie ekrany już działały.
Jednak, jakiś czas potem, kiedy winda
zatrzymywała się, GLaDOS odparła:
- Następny test obejmuje wieżyczki. Chyba je
pamiętasz? Takie blade, krągłe, pełne kul? A nie, zaraz, to ty za pięć sekund.
Powodzenia.
„Spłoń. Teraz.” – Pomyślałam, ale po chwili ruszyłam
w kierunku pomieszczenia testowego.
~Byłaby beka, gdyby faktycznie w tym
momencie GLaDOS zaczęła płonąć. xD~
~*Można by zrobić taką parodię tej gry, w
której właśnie główna bohaterka pomyślałaby to, co Ramoninth z opka i nagle
GLaDOS zaczęłaby płonąć. xD*~
~Piękny pomysł. xD~
~*C’nie? :D*~
Po wejściu, przed sobą, zobaczyłam wieżyczkę,
która stała do mnie tyłem. Od razu chwyciłam ją i rzuciłam na podłogę, po czym,
gdy się wyłączyła, ruszyłam przed siebie. Za zakrętem zaś, na końcu, stała
wieżyczka, ale przodem do mnie. Od razu, jeden portal dałam za nią, a drugi
przede mną, przeszłam przez niego i wywróciłam wieżyczkę. Kolejną
zlikwidowałam, stawiając portal pod nią, gdyż stała na odpowiedniej
powierzchni. Po chwili, weszłam po schodach do części testu, w której stała
kostka. Były tam też dwie wieżyczki i szyby. Od razu, jedną wieżyczkę
zlikwidowałam kostką, a do drugą przewróciłam, podchodząc do niej od tyłu i
wywracając ją. ~Byłoby ciekawiej, gdyby
jedna z tych wieżyczek cię postrzeliła, no ale w sumie to opko. A, jak wiadomo,
opka nigdy nie są ciekawe.~ Następnie, podniosłam kostkę i ruszyłam dalej.
W pomieszczeniu z drzwiami i przyciskiem były trzy wieżyczki. Jedną
zlikwidowałam, dając pod nią portal, drugą zrzucając na nią jedną z kostek,
które teraz zauważyłam we wcześniejszym pomieszczeniu, a trzecią podchodząc od
tyłu i wywracając ją. Następnie, jedną z kostek umieściłam na przycisku. Kiedy
to zrobiłam i przeszłam przez drzwi, GLaDOS nic nie powiedziała. ~*Powinnaś
się cieszyć, bo w „Portal 2” GLaDOS
jest wybitnie wkurwiająca.*~ Ja zaś, zauważyłam zniszczone przejście, przez
co musiałam zeskoczyć w dół i do kolejnej komory przejść częścią dla personelu.
W pewnym momencie, gdy przeszłam przez jedne drzwi, GLaDOS odezwała się:
- Aby utrzymać stały cykl testowania, symuluję
ciągłe światło dzienne i dodaję do tlenu rozpyloną adrenalinę. Więc możesz mieć
problemy z rachubą czasu. Chodzi mi o to, że wczoraj miałaś urodziny. Sądziłam,
że cię to zainteresuje.
„Ło cholera, urodziny? Tak szybko? Jak ten czas
pędzi.” – Pomyślałam zdziwiona i ruszyłam przed siebie.
W pewnej chwili, gdy przechodziłam przez
miejsce, w którym mechaniczne ramiona naprawiały sufit ~*Ja
tam sobie w tym momencie przystaję, gdy gram w tę grę i na to patrzę. Fajnie to
wygląda, no ale to opko, więc wiadomo, że główna bohaterka tak nie zrobi.*~ i
weszłam po schodach, po stanięciu na jednym z podestów, zostałam
przetransportowana w górę, do czternastego testu.
Zauważyłam tam kostkę przekierowującą, która
przekierowywała laser na skos i jakieś dziwne urządzenia, stojące na podłodze.
Wyglądały jak niewielkie, stożkowe słupki. Od razu, kostką, umieściłam laser w
jak największej ich części się dało, czyli w dwóch, a do ostatniego laser
przekierowałam portalem. ~Jakbyś nie
mogła przez chwilę zastanowić się, do czego mogły służyć. W końcu normalnym
jest, że nie od początku musiałaś wiedzieć, za co one odpowiadały.~ W tym
momencie, drzwi otworzyły się, a GLaDOS rzekła:
- Pamiętasz, jak ci wspominałam, że ja będę
żyć wiecznie, a ty umrzesz za sześćdziesiąt lat? No więc pracowałam nad
spóźnionym prezentem urodzinowym dla ciebie. To znaczy jest to bardziej
spóźniony urodzinowy zabieg medyczny. Znaczy technicznie to bardziej
eksperyment medyczny. Ale najważniejsze, że jest to prezent. ~*Znając
życie, GLaDOS pragnęła przerobić główną bohaterkę na maszynę, aby mogła
wiecznie testować.*~
„Nie, nie i jeszcze raz nie. Nie zamierzam się
po raz drugi poddać jakimś eksperymentom.” – Pomyślałam, przechodząc przez
siatkę dematerializującą.
No przepraszam bardzo, ale miałam złe
wspomnienia z eksperymentami. ~Nie
dziwne.~ Mimo wszystko, chwilę potem, weszłam do windy, która zabrała mnie
do piętnastego testu. Tak a propos, to wszystkie ekrany w pomieszczeniu z windą
już działały. ~Je!~ ~*Piękna
reakcja. xD*~ ~Wiem :D~
Kilka chwil potem, gdy winda zatrzymywała się,
GLaDOS odezwała się:
- Ten kombinezon głupio na tobie wygląda.
Po czym usłyszałam dźwięk odwracanych kartek,
a GLaDOS dodała:
- To nie są moje słowa, ja tylko czytam z
twojej kartoteki. Na innych wygląda dobrze, ale tutaj jakiś naukowiec
odnotował, że na tobie wygląda „głupio”. E tam, co stary, brodaty inżynier może
wiedzieć o modzie? Pewnie nawet…A nie, czekaj. To kobieta. Ale i tak…Czekaj, tu
widzę, że ma dyplom nauk medycznych. W dziedzinie mody! Z Francji!
„Fakt, akurat z tym kimś muszę się zgodzić. W
końcu ponad dwa tysiące lat temu się w nim widziałam i serio, tak średnio
wyglądałam. ~*Akurat to fakt, ale jeżeli chodzi o
oryginalną grę „Portal 2”, to Chell w
drugiej części wygląda dziesięć tysięcy razy ładniej niż w pierwszej. No ale
akurat Ramoninth z opka to parch, którego trzeba zwalczyć Miedzianem 50, so…*~ ~Boże, ta szczerość. xD~ ~*;”D*~ A
poza tym, z Francji? Zrzuciłaś już na tą kobitę atomówkę, mam nadzieję?” ~*Miło
wiedzieć, że nawet główna bohaterka, tak jak ja, nienawidzi Francji i
wszystkiego co francuskie. xD*~ – Pomyślałam, po czym, gdy winda zatrzymała
się, wyszłam i ruszyłam w kierunku kolejnego pomieszczenia.
Kiedy tam weszłam, naprzeciwko mnie były
wieżyczki, ale nie widziały mnie, bo były zasłonięte mostem. Po lewej stronie,
stała wieżyczka nieosłoniona, gdyż widziałam jej promień. Od razu, najpierw za
pomocą portali i mostu zlikwidowałam jedną wieżyczkę za nią, potem drugą, a
następnie umieściłam portale tak, aby zasłonić wieżyczkę po lewej stronie. ~*Ja
tam podbiegam do tej nieosłoniętej wieżyczki i likwiduję ją ręcznie, ale co kto
woli.*~ Następnie, schyliłam się i moją bronią
podniosłam wieżyczkę, po czym rzuciłam ją. Kiedy to nastąpiło, tak samo
zlikwidowałam dwie pozostałe, będące za drugą częścią mostu. Chwilę potem,
portalami odsunęłam część mostu po lewej stronie, przeszłam i umieściłam go na
innej ze ścian. Kiedy poszłam przed siebie, ujrzałam że zablokowałam mostem
wieżyczki pilnujące kostkę, inne wieżyczki, drzwi, przycisk na kostkę i jakieś
podwyższenie. Od razu, zablokowałam sobie część lotu mostem i weszłam na
katapultę. ~Jakbyś nie mogła najpierw
sprawdzić, gdzie dolecisz, a potem wrócić i, wiedząc już, że nie wylądowałabyś
na podwyższeniu, zablokować sobie lot. -_-~ ~*Mary Sue…*~ ~Wiem, niestety. =_=~ Chwilę potem, uderzyłam o niego i opadłam na
podwyższenie, po czym ruszyłam przed siebie. Następnie, po chwili, przez lukę w
podłodze na podwyższeniu, zeskoczyłam na kostkę i poprzewracałam wieżyczki.
Następnie, zeskoczyłam z kostki, chwyciłam ją i zaniosłam na przycisk. Kiedy
umieściłam ją w odpowiednim miejscu, w czasie drogi do drzwi, zablokowałam
sobie trasę mostem, aby inne wieżyczki mnie nie ustrzeliły. Następnie,
przeszłam bokiem i zablokowałam wieżyczki bliżej. Chwilę potem, za pomocą
portali, przeskoczyłam za nie i zlikwidowałam je, poprzez przewrócenie. ~<Ziew>~
Kiedy przeszłam przez drzwi, GLaDOS odrzekła:
- Przeglądałam listę obiektów testowych w
hibernacji kriogenicznej i znalazłam dwie osoby z twoim nazwiskiem. Mężczyznę i
kobietę. Ciekawe. Jaki ten świat jest mały.
„Świat jest duży, GLaDOS, ale ty nie masz jak
ruszać się z Aperture, więc tego nie wiesz. A poza tym, nie wiedziałam, że ktoś
poza mną miałby na nazwisko „Nereil”.
– Pomyślałam
~*Pewnie kolejne dwie edgy pierdoły, które
postanowiły mieć oryginalne nazwisko i ustawiły sobie akurat takie.*~
Następnie, wsiadłam do windy, która zabrała
mnie już do szesnastego testu…
~*Jako iż zanalizowaliśmy jeden rozdział,
przerwa i lecimy z kolejnym.*~
~Dzięki Bogu, bo już zaczęło mnie się
nudzić.~
~*Nie tylko tobie, Grzegorz. Nie tylko
tobie.*~
_______________________________________________
Rozdział LV – GLaDOS, ty zimna suko…
~O,
rozdział się inaczej nazywa.~
~*To ze względu na to, że w tym
rozdziale pojawi się ta pseudo niespodzianka GLaDOS, więc wiesz.*~
Kiedy winda zatrzymała się, a drzwi otwierały
się, GLaDOS rzekła:
- Mam dla ciebie niespodziankę, jak tylko
ukończysz ten następny test. Wyjawienie jej oczywiście zepsułoby niespodziankę,
więc tylko podpowiem: wiąże się ze spotkaniem ~*Zardonica*~ dwóch
osób, ~No ależ oczywiście. XD~ ~*No
co? xD Ja bym chciała spotkać Zardonica w rzeczywistości. :D*~ ~Diagnoza: Fangirl~ ~*:D*~ których
nie widziałaś od bardzo dawna.
„Czy to są ci, o których teraz myślę? Jak tak,
to ja się pytam: JAK ICH WSKRZESIŁAŚ?!” – Pomyślałam, po usłyszeniu tego.
~A ty nadal jej wierzysz. Ja bym na twoim
miejscu to olał i nie wierzył jakieś lafiryndzie, która chciała mnie zabić.~
~*Mówię, Ramoninth z opka to parch, na nią to
tylko Miedzian 50.*~
~Nosz… xDDD~
~*;”D*~
Mimo wszystko, chwilę potem, wyszłam z windy i
ruszyłam do kolejnego pomieszczenia.
Po przekroczeniu drzwi, ujrzałam że z jakieś
kraty, najprawdopodobniej wentylacyjnej, wydobywał się promień wieżyczki.
Widząc to, szybko przebiegłam, nim wieżyczka zdążyła mnie namierzyć. Gdy byłam
dalej, zauważyłam przycisk na kostkę, kostkę zwykłą, kostkę przekierowującą,
jakieś zablokowane przejście oraz mnóstwo wieżyczek za oszklonymi ścianami. Był
również, obecnie, ~Przecinek, suń się,
to nie twoje miejsce.~ wyłączony emiter lasera oraz miejsce, do którego
trzeba było owy przekierować. Od razu stanęłam na przycisku na kostkę, aby
sprawdzić, co robił. Okazało się, że uruchamiał laser, a że owy spadał na
podłoże, na którym dało się umieścić portal, jeden utworzyłam pod promieniem, a
drugi naprzeciwko wieżyczek i tak spaliłam wszystkie, które były za pierwszą,
oszkloną ścianą. Gdy to zrobiłam, poszłam za szyby, wzięłam zwykłą kostkę,
wróciłam i umieściłam ją na przycisku. Następnie, ponownie poszłam w to samo
miejsce i za pomocą kostki przekierowującej, przez szybę, spaliłam wieżyczki i
ustawiłam laser w kierunku miejsca, do którego trzeba go było przekierować, ~Broń Boże, abyś za pomocą tego lasera
wysadziła wieżyczkę znajdującą się za kratą i przeczołgała się, aby odwiedzić
kolejną kryjówkę Rattmana.~ ~*Wtedy byłoby ciekawiej, a przecież jesteśmy
w opku.*~ ~;===;~ ~*Wiem ;=;*~
dzięki czemu otworzyłam i drzwi, i blokadę, która odgradzała mi drogę do nich.
Kiedy przechodziłam przez drzwi, usłyszałam że
GLaDOS zaczęła nucić melodię urodzinową. Co jak co, ale to było miłe, że
pamiętała. ~W sumie fakt. Zawsze mogła
to olać i nawet nie wspominać, że główna bohaterka miała urodziny.~ W
sumie, gdyby nie to, ja nawet nie wiedziałabym, że minęły kolejne moje
urodziny. ~*Co ty, zegarka na rękę tam nie masz? Ja
zawsze noszę przy sobie dwa.*~ ~Co jest
pojebane.~ ~*No co? Nie mogę się zdecydować, bo oba są zajebiste.*~ ~-.-~ ~*;”””D*~ Mimo
wszystko, lekko się uśmiechnęłam i ruszyłam do windy, która zabrała mnie do
testu siedemnastego…
Gdy po jakimś czasie winda zatrzymała się i
drzwi otwierały się, GLaDOS rzekła:
- Tu jest napisane, że następny test
zaprojektował jeden z zatrudnionych w Aperture noblistów! Tylko nie napisali, w
jakiej dziedzinie. W każdym razie wiem, że nie była to Odporność Na
Neurotoksynę. ~*Bowiem taka dziedzina nie istnieje, kurła.*~
„Czy ta neurotoksyna jest jakimś
ostrzeżeniem?” ~Wnioskując po tym, co by
się stało, gdybyś w późniejszych rozdziałach skręciła w lewo, a nie w prawo, to
tak.~ – Pomyślałam, wychodząc z windy i idąc do następnej komory testowej.
Jednak, po wejściu do niej, nie zauważyłam neurotoksyny.
~Nie dziwne, bo po co GLaDOS miałaby cię
zabić przed ukończeniem toru testowego.~ Był tylko świetlisty most, na
którym stała zwykła kostka blokująca promień lasera, platforma, która po
aktywowaniu poruszałaby się w górę i, która prowadziła do drzwi oraz przycisk
na kostkę, a także miejsce, do którego trzeba było doprowadzić laser.
Od razu, jeden portal dałam na jednym z końców
mostu, a drugi na jednym z fragmentów ścian, na którym dało się umieścić
portal, po czym przeszłam do kostki i wzięłam ją, czym uruchomiłam platformę. ~Broń Boże, abyś za pomocą tego mostu
dostała się chyba do ostatniej kryjówki Rattmana, która jest w pewnym miejscu
niepokojąca. Nie, po co robić z opka coś ciekawego.~ Widząc to,
zablokowałam ją na chwilę jeszcze raz i jeden portal umiejscowiłam na drugim
fragmencie ściany, który był na ścianie równoległej do tej, przy której obecnie
stałam i ponownie wzięłam kostkę, po czym przeszłam na drugą stronę. Tam,
zablokowałam laser stawiając kostkę centralnie nad przyciskiem i zeskoczyłam na
dół. Następnie, weszłam na platformę i strzeliłam jeden z portali w inne miejsce,
dzięki czemu zaczęłam jechać w górę, w kierunku otwartych drzwi. ~*Szkoda,
że nie w kierunku piekła, ty mendo nie robiąca nic, aby czytelnikom się nie
nudziło.*~
Kiedy szłam w kierunku drzwi, odezwała się
GLaDOS:
- Pewnie myślisz, że zapomniałam o twojej
niespodziance. Ale nie. Co więcej, właśnie zmierzamy w jej kierunku. Tyle lat
minęło, że na samą myśl dławi mnie wzruszenie.
Szczerze powiedziawszy, przez chwilę naprawdę
pomyślałam, że ta niespodzianka to było kolejne kłamstwo GLaDOS. ~No cóż, w pewnym sensie to jest kłamstwo.~
Mimo to, jako iż nie miałam wyboru, weszłam po kilku chwilach do windy, która
zabrała mnie do osiemnastego pomieszczenia testowego…
Kiedy winda zatrzymała się i wyszłam, GLaDOS
nic nie powiedziała. Kiedy zaś weszłam po schodach i drzwi otworzyły się,
ujrzałam kompletną ciemność, poza oświetlonym przez świetlówkę środku. Szczerze
powiedziawszy, ciekawiło mnie to, co mogłam zobaczyć po wejściu w środek,
dlatego od razu tam podeszłam. ~*Bowiem wyboru nie miałaś.*~
Gdy tam stałam, nawet świetlówka została wyłączona, a GLaDOS odezwała się:
- Rozpoczynamy niespodziankę za trzy, dwa,
jeden.
I światło zapaliło się. W tym momencie,
ujrzałam jakieś obskurne pomieszczenie z innymi, zwykłymi drzwiami na końcu,
jakimiś rurami na prawej ścianie oraz lewej części sufitu, komputerami,
krzesłem obrotowym i jakąś nowoczesną rurą, która była w jednej części sufitu.
Chwilę potem, GLaDOS powiedziała:
- Wszystko zmyśliłam.
~Ale miło, że się sama przyznała, tak
w sumie.~
A następnie z nowoczesnej rury posypało się
fioletowo-kremowe konfetti oraz usłyszałam taki dźwięk, jaki słychać, gdy
dmuchnie się w te takie urodzinowe gwizdki. Wiecie, te w których po dmuchnięciu
rozwija się kolorowy kawałek papieru. ~*Nigdy za nimi nie przepadałam.*~ ~Ja lubię nimi gwizdać nad uchem Sezorisa i
go wkurwiać. :D~ ~*Jesteś taki miły. xD*~ ~Wiem :D~ Jednak, GLaDOS znowu rzekła:
- Niespodzianka. Bądźmy poważni…Jeśli to cię
pocieszy: skoro porzucili cię po urodzeniu, to bardzo wątpię, by w ogóle
chcieli się z tobą zobaczyć.
~*Mówię, GLaDOS musi nie znać definicji słowa „Pocieszyć”.*~
„Ale moi rodzice nie żyją, GLaDOS. Sama ich
zabiłam.” – Pomyślałam po chwili.
~Mówię po raz drugi, nie zabiłaś ich,
tylko za byle gówno przemieniłaś w Stalkera i Combine Assasin.~
Jednak w sumie z tym adoptowaniem i w ogóle,
też mogło coś być, bo w sumie miałam inne nazwisko niż moi rodzice, ci których
zabiłam. ~*Mimo iż nigdy wcześniej tego nie
wspomniałaś, parchu.*~ Ja miałam na nazwisko „Nereil”, a oni „Bennet”,
~Nie ma to jak literówka w nazwisku. A
poza tym, miło że wspominasz o tym DOPIERO TERAZ!~ więc…No, ale mniejsza o
to. I tak było to chamskie. Ja rozumiem, że GLaDOS była oszustką, ale
przynajmniej przy okazji moich urodzin mogłaby się ogarnąć. ~*:D*~
Lecz, w tej chwili, otworzyły się drzwi do
kolejnego testu. Wnioskowałam to po tym, że widziałam przed sobą, za jakąś ramą
szyby, w której szkła nie było, pionowy most świetlny i jakieś oddalone miejsce
na portal. Od razu podeszłam tam i zeskoczyłam do pomieszczenia. Po
zeskoczeniu, zauważyłam te cosie w kształcie dziwnych stożków, ~*Ciekawe
jak to się w ogóle nazywa i czy ma swoją nazwę.*~ ~Stożki termicznego zniechęcenia.~ ~*Masz talent do wymyślania
nazw, nie ma chuja we wsi. xD*~ ~:D~ które
przekierowywały laser na większe odległości, wieżyczkę, laser za jakiś
fragmentem ściany, na którym można było umieścić portal, podwyższenie z
drzwiami, ten most, szybę, za którą był dyspozytor kostek, kolejną szybę, za
którą był przycisk do naciśnięcia oraz katapultę, nad którą był dyspozytor
kostek. Od razu, najpierw, schowałam się za ścianą, za którą był laser.
Następnie, jeden portal umieściłam na odległej ścianie, którą widziałam z
pomieszczenia u góry, a drugi obok siebie i przeszłam przez niego. Następnie,
nacisnęłam przycisk i w tym momencie, z obu dyspozytorów na katapulty spadły
kostki przekierowujące. Gdy zderzyły się, wpadły do kwasu i zdezintegrowały
się. ~Miło, że nie od razu wiedziałaś,
co należało zrobić.~ Widząc to, od razu zablokowałam szybę po mojej prawej
stronie mostem, który przekierowałam portalami i ponownie nacisnęłam przycisk,
dzięki czemu dostałam obie kostki, tyle że były po drugiej stronie. Widząc to,
wróciłam za środkową szybę portalami. Następnie, wzięłam jedną kostkę i portalami
dostałam się za laser, ówcześnie przerzucając w tamto miejsce także drugą
kostkę. Kiedy ja tam byłam, jedną kostką przekierowałam laser w tyle stożków
ile mogłam, a drugą, korzystając z lasera, spaliłam wieżyczkę. ~*Ja
bym spaliła wieżyczkę od razu, ale co kto woli.*~ Następnie,
wolny koniec lasera przekierowałam w kierunku kolejnych stożków oraz, tym
samym, miejsca do którego miał trafić. I dosłownie, gdy to zrobiłam, GLaDOS
rzekła:
- Głupio mi teraz z powodu tej niespodzianki.
Wiesz co? Zadzwońmy teraz do twoich rodziców.
Po tej wypowiedzi dało się słyszeć dźwięk
dzwoniącego telefonu, a następnie głos jakieś nieznanej mi kobiety:
- Biologiczni rodzice, z którymi próbujesz się
skontaktować, nie kochają cię. Odłóż słuchawkę.
~To jest tak ustawione, że zawsze, gdy
słyszę to w grze, się śmieję. xD~
~*Ja tam się nie śmieję, ale wiadomo, czuć że
jest to cholernie ustawione.*~
A następnie dźwięk kliknięcia i sygnału
wybierania. Kiedy ucichł, GLaDOS dodała:
- Smutne to. Ale imponujące. Może pracowali w
firmie telefonicznej.
Ech…Ta GLaDOS to wiedziała, jak dobić
człowieka. Jednak, jako iż nie miałam wyboru, przekierowałam most tak, aby
przeskoczyć z niego do drzwi, tak zrobiłam i ruszyłam w kierunku windy. ~Bowiem kompletnie nic się nie wydarzyło.
Hej, GLaDOS właśnie kompletnie rozjebała ci urodziny oraz dobiła cię jeszcze
bardziej. Weź to ambitniej skomentuj, a nie.~ ~*Za
wiele od opka wymagasz.*~ ~Wiem,
niestety. L~ Chwilę potem, po wejściu, zabrała
mnie ona do dziewiętnastego testu…
Jednak, jadąc, w pewnym momencie ujrzałam
jakieś wielkie pomieszczenie, a następnie ujrzałam znany mi rdzeń, który
powiedział:
- Hej! Jak leci! Wkręciłem się do ekipy
nanobotów odbudowującej ten szyb. Są BARDZO małe, więc…
Po czym usłyszałam jakiś przyspieszony głos
robota. Kiedy skończył, znajomy rdzeń rzekł:
- Tak, WIEM, Jerry.
I znów ten sam głos, a następnie odpowiedź
rdzenia:
- Nie, kolego, mam PRZERWĘ.
Znowu przyspieszony bełkot, a na końcu rdzeń
odparł:
- Przerwę. W każdym razie jesteśmy już bardzo
blisko ucieczki. Wytrzymaj jeszcze tylko… AU! AU! Wytrzymaj jeszcze tylko pięć…
W tym momencie, ponownie usłyszałam
przyspieszony bełkot, a po nim to, że rdzeń rzekł:
- Co? Jerry, nie możesz mnie zwolnić za coś
takiego!
Po czym kolejny bełkot i odpowiedź:
- Tak JERRY – albo może wasze dyskryminujące
miejsca pracy powinno przewidzieć potrzeby robota mojego wzrostu. To się nazywa
przestępstwo nienawiści, kolego! Pozwę was. Pozwę was jak amen w pacierzu. W
każdym razie trzymaj się, jeszcze tylko pięć pomieszczeń.
A następnie winda ruszyła szybciej. Szczerze,
ciekawiło mnie, jak ten rdzeń się nazywał. ~Nie
martw się, dowiesz się tego, bowiem Wheatley raz w ciągu gry wypowiada swoje
imię.~ Lecz, kiedy winda zatrzymywała się, przemówiła GLaDOS:
- No cóż, pozostaje stary, bardzo dobry wzór:
komedia równa się tragedia plus czas. A spałaś bardzo długo. Więc jak to
wszystko policzyć, sprawa robi się bardzo śmieszna.
„Jak dla kogo…” – Pomyślałam, po czym, gdy
winda zatrzymała się, a drzwi otworzyły, ruszyłam przed siebie.
W kolejnym pomieszczeniu testowym, ujrzałam
stożki ~termicznego zniechęcenia~, ~*A
ty znowu z tą swoją piękną nazwą. xD*~ ~No
co? :D~ katapulty, dwa lasery oraz kostki i drzwi. W
tym momencie, jako iż nad podwyższeniem z jedną kostką było miejsce do
umieszczenia portalu, jeden dałam właśnie tam, po czym zeskoczyłam, podeszłam
do odpowiedniej części podłogi i pod sobą dałam kolejny portal, dzięki czemu
spadłam na kostkę. Od razu, w miarę możliwości, zeszłam z niej, wzięłam ją i
zeskoczyłam na dół. Następnie, jeden portal umieściłam na ścianie obok jednego
z laserów, wzięłam w ~*Ta litera nie jest tu potrzebna.*~ ~Ten FanFiKSZYn nie jest potrzebny.~ ~*To
wiadomo.*~ kostkę i wskoczyłam w drugie przejście,
ówcześnie biorąc też drugą kostkę. Następnie, jedną z nich przekierowałam laser
do jednego ze stożków ~~*Cicho
xD*~ ;”D~,
po czym zeskoczyłam na dół. Następnie, najwyżej jak się dało, umieściłam
portal, podniosłam kostkę i ruszyłam do podwyższenia z katapultami. Tam, jeden
portal dałam nad nimi, a drugi musiałam pod sobą. Następnie, w locie chwyciłam
kostkę i zaczęłam się odbijać. Gdy byłam najwyżej jak się dało, w locie
puściłam kostkę, szybko strzeliłam na tą samą ścianę portal, chwyciłam
przedmiot i wpadłam w przejście, dzięki czemu zostałam wyrzucona na jakieś
podwyższenie ze stożkiem ~~*Rozumiemy,
niedorajdo. xD*~ ;”””D~,
do którego przekierowałam laser. Następnie, przekierowałam laser w kierunku
stożka ~termicznego zniechęcenia ~*Kurwa,
nie zdążyłam. xD*~ ;”””””D~ koło
drzwi wejściowych i zeskoczyłam na dół. Następnie, powtórzyłam historię z
katapultą, tyle że tym razem byłam obrócona w drugą stronę, gdyż zauważyłam
kolejne podwyższenie z kostką. Kiedy byłam wystarczająco wysoko, wystrzeliłam
portal naprzeciwko niej i, po chwili, w locie zepchnęłam ją na podłogę. Od razu
skoczyłam do niej, dałam portale tak, aby dostać się na podwyższenie z drzwiami
wejściowymi, ~To opko jest takie nudne. Jest
w nim za dużo opisów, a za mało przemyśleń głównej bohaterki.~ ~*Niestety.
Jak będę pisała jeszcze jakiś FanFiction do tej gry, to postaram się to jakoś
ciekawiej opisać.*~ chwyciłam kostkę i przeszłam na drugą stronę.
Będąc tam, przekierowałam laser do odpowiedniego miejsca, do którego miał
trafić, dzięki czemu otworzyłam drzwi. Na drugą stronę dostałam się katapultami
i, będąc tam, szybko zlikwidowałam wieżyczki, ~Ja tam spaliłam je laserem, ale co kto woli.~ po czym, gdy się
wyłączyły, przeszłam przez drzwi i siatkę dematerializującą. GLaDOS zaś,
rzekła:
- A więc tak. Rozmyślałam nad naszym dylematem
i wymyśliłam rozwiązanie, które szczerze uważam za najlepsze dla jednej z nas.
To nie brzmiało dobrze, zważywszy na mordercze
zapędy GLaDOS. ~*Ciągle jestem ciekawa, jak ona planowała
zabić główną bohaterkę po dwudziestym drugim teście.*~ ~Pewnie neurotoksyną, bo GLaDOS zbyt oryginalna nie jest.~ Mimo
to, nie mając wyboru, weszłam do windy, która zabrała mnie do dwudziestego
testu…
Kiedy wyszłam z windy i szłam po schodach,
GLaDOS odparła:
- Zgodnie z przepisami federalnymi mam
obowiązek cię ostrzec, że ta następna komora testowa…wygląda nieźle. Zgadza
się. Cały obiekt znów jest całkowicie sprawny.
No to już byłam ciekawa, jak się prezentowała.
Kiedy weszłam do niej, poza trzema miejscami na laser, dwiema kostkami
przekierowującymi i samym laserem, ujrzałam że komora testowa była biała i
odnowiona. Nie było w niej już zniszczonych elementów, co znaczyło, że wreszcie
były odnowione. ~No co ty nie powiesz. Ale
fakt, dwudziesty test jest bardzo ładny, chyba najładniejszy ze wszystkich.~
Mimo wszystko, jeden portal umieściłam na
stojącym naprzeciwko miejsca na lasery filarze, a drugi na ścianie, do której
sięgał jeden z laserów. Kolejny przekierowałam w kierunku portalu kostką
przekierowującą i umieściłam w kolejnym miejscu na laser, a trzeci
przekierowałam tak samo, jak drugi, otwierając sobie drzwi wyjściowe.
Łatwy test, ale przynajmniej pomieszczenie
ładnie się prezentowało. ~*Ogólnie to jest jeden z mych ulubionych
testów. xD*~ Jednak, gdy przeszłam przez wyjście, GLaDOS
ponownie powiedziała:
- Moim zdaniem te komory testowe wyglądają
nawet lepiej niż przedtem. Tak naprawdę to nic trudnego. Trzeba tylko umieć
spojrzeć na sprawy obiektywnie, ustalić, czego już nie potrzeba i wyciąć to, co
zbędne.
Miałam wrażenie, że to wycinanie było jakimś
ostrzeżeniem. ~*Ja w sumie też zawsze mam takie wrażenie, że
gdyby dało się przejść dwudziesty drugi test, to późniejsze wydarzenia byłyby z
tym jakoś związane. xD*~ Mimo wszystko, weszłam do windy, która
zabrała mnie do już dwudziestego pierwszego testu…
~*To niech Ramoninth z opka jedzie sobie
windą, a my robimy kolejną przerwę i analizujemy potem trzeci na dziś
rozdział.*~
~Mam nadzieję, że już niedługo
skończymy wątek Portalowy.~
~*Niestety, jeden z rozdziałów, które dzisiaj
zanalizujemy, ma czternaście, a jeszcze jeden szesnaście stron.*~
~;_____;~
~*Wiem ;_;*~
_______________________________________________
Rozdział LVI – Ucieczka #2.
~*Ten rozdział ma czternaście stron.*~
~<Płacze>~
~*Niestety ;-;*~
Kiedy zaś winda zatrzymywała się, GLaDOS
przemówiła:
- Na zakończenie następnego testu mam dla
ciebie niespodziankę. I to nie lipną tragedię, jak ostatnim razem. Teraz będzie
prawdziwa niespodzianka z tragicznymi konsekwencjami. I tym razem będzie też
prawdziwe confetti. Najlepsze. Ostatnia torebka. Z jednej strony będzie mi go
trochę brakować, ale w zasadzie tylko zajmowało miejsce.
„A czy to confetti jest zielone i dusi?” –
Pomyślałam
~Przynajmniej Ramoninth z opka,
prawilnie, była podejrzliwa w stosunku do GLaDOS.~
No, bo hej. Ona na sto procent chciała mnie
zabić. Jednak, w tym momencie winda zatrzymała się, a drzwi otworzyły się i
ruszyłam w kierunku kolejnego testu.
Był tam most, kwas, przycisk do naciśnięcia,
przycisk na kostkę, dyspozytor kostek i drzwi na podwyższeniu. Od razu jeden
portal wystrzeliłam na zdatną ścianę na jednym z końców mostu, a drugi na
kolejnej ścianie, dość wysoko i przeszłam na drugą stronę. Gdy zaś nacisnęłam
przycisk i kostka spadła na most, w pewnym momencie, gdy po nią szłam…zgasło
światło i spadłam na podłogę. Myślałam, że to GLaDOS sobie ze mnie żartowała,
ale po chwili to, co powiedziała, rozwiało moje wątpliwości:
- Co się dzieje? Kto zgasił światło?
~Ja :D~
~*Nie zdziwiłoby mnie to. xD*~
~:D~
W tym momencie, ujrzałam że jeden z fragmentów
ściany rozsunął się i ujrzałam za nim znajomy rdzeń, który powiedział:
- Hej, koleś!
Byłam kobietą, ale ok. Od razu podeszłam
bliżej i, gdy to zrobiłam, powiedział:
- Mówię z akcentem, który wykracza poza zakres
jej słuchu…
- Hej, metalowa kulko, MOGĘ cię usłyszeć. –
Rzekła GLaDOS.
- Biegnij! Akcent już niepotrzebny. BIEGIEM!
Biegiem!
A następnie dolny fragment ściany rozsunął się
i zaczęłam biec. ~Ale mimo iż popierdalałaś
jak szalona nie zamierzałaś w czasie tego biegu skomentować tego, co się
właśnie stało.~ Najpierw przebiegłam przez świetlny, włączony most, dzięki
czemu dostałam się na metalowy balkon, że tak to nazwę. Kiedy zaś most się
wyłączył, usłyszałam że rdzeń ponownie przemówił:
- BIEGNIJ! Szybko! Zamykam drzwi!
No, więc kontynuowałam bieg. Skręciłam w lewą
stronę i biegłam przed siebie aż do zakrętu, na którym skręciłam. ~Bowiem tak nakazuje logika.~ Kiedy tak
biegłam, rdzeń nadal mówił:
- Dobra, szybkie podsumowanie: my uciekamy!
Obecnie zajmujemy się uciekaniem. Więc biegnij dalej!
No to biegłam, bo ja też chciałam wydostać się
z Aperture. ~Mimo iż ciągle zastanawia
mnie, dlaczego Wheatley tak bardzo chciał uciec z Aperture.~ ~*Pewnie
chciał iść na piwo.*~ ~Jaki w tym sens?
xD~ ~*A ja wiem? xD*~ Kiedy tak biegłam pomiędzy zakrętami, rdzeń
nadal nawijał:
- Dwa słowa o planach na przyszłość. Wyłączymy
jej linię produkcji wieżyczek, wyłączymy jej neurotoksynę i wtedy przejdziemy
do konfrontacji. Jednak jak już wspominałem, w tej chwili BIEGNIJ!
A co ja robiłam? Zapierdalałam ~To jest najlepsze słowo do narracji.~ najszybciej
jak umiałam. Lecz, kiedy biegłam przez długą część balkonu, rdzeń dodał:
- Dawaj! Dawaj, dawaj, dawaj!
- Co za ironia…już prawie byłaś przy ostatnim
teście. – To były słowa GLaDOS.
W tym momencie, rozsunęła się jakaś ściana, za
którą był jakiś test. GLaDOS zaś, dodała:
- Oto on. Może po prostu go zrób? Zaufaj mi –
to na pewno łatwiejszy sposób na wydostanie się stąd niż niechybnie poroniony
plan twojego kolegi.
„Moje życie i tak jest już skomplikowane, a
poza tym, nie ufam ci. ~*Nie dziwne.*~” – Pomyślałam, biegnąc.
- Że co? Za jakich głupków ona nas uważa? –
Skomentował wypowiedź GLaDOS rdzeń.
W tym momencie, włączył się most. Gdy na niego
wbiegłam, skręciłam w prawą stronę, czyli w przeciwną do testu. Wiedziałam, że
to pomieszczenie było pułapką. Lecz, kiedy byłam nad kolejnym balkonem, most
wyłączył się i spadłam na niego. Rdzeń zaś, powiedział tylko:
- Au
A następnie, gdy kontynuowałam bieg:
- Szybciej, szybciej!
„Ale ja już biegnę najszybciej jak mogę.” –
Pomyślałam
~Przestań kłamać, pokrako.~
W pewnym momencie zaś, wbiegłam do jakiegoś,
że tak to nazwę, pomieszczenia z rurami. W którejś chwili, usłyszałam dźwięk
wieżyczek, a następnie głos rdzenia:
- Aaa! Co tam się dzieje? Dasz radę wyjść?
A następnie ściany pomieszczenia zamknęły się.
Ja zaś, od razu zlikwidowałam wieżyczki aby mi nie przeszkadzały. Zaś kiedy
wieżyczki strzelały, chcąc mnie zabić, rdzeń rzekł:
- Słyszałem strzały! Pewnie trochę na to za
późno, ale uważaj na strzały! Zapewne już za późno, ale przynajmniej
spróbowałem.
Ten to ma zapłon ~*jak
w zardzewiałym ruskim czołgu*~. Mimo wszystko, po likwidacji wieżyczek,
jeden portal umieściłam na jedynej w tym miejscu, zdatnej do tego ścianie, a
drugi na jakieś innej, którą znalazłam patrząc przez luki w ścianach, dzięki
czemu wydostałam się. Będąc po drugiej stronie, mój znajomy rzekł:
- Nic ci nie jest! Wspaniale! Chodź!
W tym momencie, już nie biegnąc, ruszyłam
przed siebie. Rdzeń dodał:
- Tędy! Tędy!
Jednak, niedługi czas potem, ściany jakiegoś
pomieszczenia otworzyły się i nim zdążyłam wyjrzeć, rdzeń ostrzegł:
- Wieżyczki!
No, ale była tylko jedna, którą zlikwidowałam
portalami, gdyż podłoże w owym miejscu się do tego nadawało i ruszyłam dalej.
No a rdzeń, jak to rdzeń, nawijał:
- Dawaj! Dawaj dawaj dawaj!
„Jezu, weź się nie powtarzaj. Wiem, że mam
iść, spoko.” – Pomyślałam, idąc ~*Widać Ramoninth z opka się zbytnio nie
spieszyła.*~ przed siebie.
Weszłam po jakichś schodach, gdyż akurat były
przede mną i dalej szłam prosto. Szczerze, dopiero teraz zauważyłam, że rdzeń
jechał przede mną na prowadnicy. ~Zapłon
jak w ruskim zardzewiałym czołgu, nie ma co.~ Aż wstyd się przyznać.
Jednak, po chwili, rdzeń rzekł:
- Jest wyjście! Już prawie się stąd
wydostaliśmy!
„Ło chłolera, tak szybko?” – Pomyślałam ze
zdziwieniem.
Jednak, dosłownie w tym momencie, usłyszałam
taki dźwięk, jakby za mną się coś waliło, a rdzeń powiedział:
- Ona wszystko rozwali! Pospiesz się! SZYBKO!
TĘDY!
W tym momencie, zaczęłam biec przed siebie do
wyjścia. Kiedy zaś byłam blisko jakieś windy, wyglądającej na niewielką windę
towarową, rdzeń rzekł:
- Wsiadaj do windy! Wsiadaj do windy!
Oczywiście od razu tam wbiegłam. Kiedy
wsiadłam i drzwi się za mną zamknęły, mój towarzysz powiedział:
- Udało się udało się udało się udało
się…Spotkamy się po drugiej stronie!
Tak, ja też się cieszyłam, ale nie
przesadzajmy. ~No poza faktem, że zawsze
mogłaś tam zginąć.~ Gdy zaś winda ruszyła w górę, ujrzałam że ściany przesuwały
się w bok, co znaczyło, że gdybym nie zdążyła, zginęłabym. ~*No
nie pierdol.*~ Lecz, po chwili, winda zatrzymała się, a ja
przeszłam przez jedne drzwi. Były one takie, jak z początku mej wędrówki po
ponad dwóch tysiącach lat hibernacji. Jednak, po podejściu do drugich, które
były na końcu niedługiego korytarza, nie otworzyły się do końca i nawet
przeczołgać się przez owe nie dało. Od razu przedostałam się na drugą stronę za
pomocą portali i ruszyłam przed siebie.
Kiedy wyszłam na znany mi, metalowy balkonik,
odezwał się rdzeń:
- Świetnie, udało ci się! Za mną, nadal mamy
wiele do zrobienia. Przynajmniej tutaj ona nas nie dorwie.
I po chwili mej drogi, zgasło światło. Taaa, w
ogóle nas nie dorwie. Mimo wszystko, mój znajomy skomentował:
- Co się dzieje? Taa. Hm. OK.
A gdy światło zgasło tak, że nie widziałam
kompletnie nic tylko ciemne tło, dodał:
- Dobra, nie ruszaj się!
Ja tam przystanęłam jak zorientowałam się, że
światło gasło, no ale ok. Mój towarzysz zaś, kontynuował:
- OK. W porządku. Mam pomysł. Ale cholernie
niebezpieczny. Trzymaj się.
~*Nudzę się. Wiem, że powinniśmy analizować
pięć rozdziałów na dzień, ale koniec na dzisiaj. Już mnie się nie chce.*~
~Dzięki Bogu.~
~*Chuj, analizujemy dalej, a przynajmniej
skończymy ten rozdział. xD*~
~L~
I…włączył latarkę. ~:D~ Seeerio? To miało być cholernie niebezpieczne? No, ale dobra,
Aperture Science nigdy nie było normalne, więc darujmy. Jednak on, po włączeniu
latarki, wydarł się:
- GAAAA! A niech to…Powiedzieli mi, że UMRĘ
jeśli kiedykolwiek włączę latarkę. Powiedzieli mi to w związku z KAŻDĄ inną
rzeczą. Nie wiem po co trudzili się, żeby mi to wszystko dać, skoro nie mam
tego używać. Bez sensu. Szaleństwo.
„Idioto, mówili ci tak, abyś się tym
bezpodstawnie nie bawił. ~*To, że Wheatley to debil, to fakt
niezaprzeczalny.*~ Boże…” – Pomyślałam z zażenowaniem, idąc w
wiązce latarki.
Lecz, idąc tak przed siebie i skręcając na
zakrętach, rdzeń nadal nawijał:
- Ciemność kompletna, nie ma co. Poprzedni
dozorca tutaj całkowicie zwariował. Porąbał na kawałki cały personel. Robotów.
Wszystkie roboty. Powiadają, że w nocy nadal słychać krzyki. Ich replik.
Funkcjonalnie nie do odróżnienia od oryginałów. Żadne nie może pamiętać tego
incydentu. Nikt nie wie, o czym krzyczą. Niezwykle przerażające. Choć nie jest
to typowe zjawisko paranormalne.
~Z cyklu: Historia, którą ja bym
opowiedział komukolwiek w nocy, w opuszczonym budynku. :D~
~*Tak, to akurat bardzo do ciebie pasuje. xD*~
~;”””D~
„Dlaczego opowiadasz mi takie historie w takim
momencie? Ja rozumiem, że jest ciemno i w ogóle, ale ja nie lubię strasznych
historyjek, bo potem tydzień nie mogę spać.” ~*Słabiak*~ –
Pomyślałam, idąc dalej.
A w którejś chwili dotarłam do jakieś
nieruchomej linii produkcyjnej z leżącymi na niej zepsutymi wieżyczkami. No jak
klimatycznie, nie ma co. Jednak, jako iż owa się nie poruszała, przeskoczyłam
na kolejną, metalową część, weszłam po schodach i ruszyłam dalej. W którejś
chwili, byłam zmuszona zeskoczyć na schody znajdujące się niżej. Ogólnie to
dużo tu było takich uszkodzonych miejsc. ~*Nie dziwne, Aperture przez wieeele
lat nie miało zarządcy, więc wszystko zaczynało niszczeć. A wiadomo, że
odbudowanie takiego kompleksu w stu procentach nawet maszynie może zająć dużo
czasu.*~
Jednak, w pewnej chwili, dotarłam do
zniszczonej barierki, na dole której były jakieś metalowe, poruszające się w
przód części. Zaś rdzeń rzekł:
- Wygląda mi to niebezpiecznie. Postaram się
nie ruszać światła.
I rzeczywiście je zatrzymał, a ja zeskoczyłam
w dół i szłam przed siebie, uważając na metalowe płyty przesuwane przez
mechaniczne ramiona oraz ramiona, które na owych płytach robiły coś laserem. Na
szczęście, po chwili, znalazłam się obok kolejnego, metalowego balkoniku, a mój
towarzysz powiedział:
- Szybko, tędy!
I wskoczyłam tam, po czym ruszyłam przed
siebie, przy okazji ~zanudzając
czytelników na śmierć~ raz zeskakując w dół.
- O, ciekawa historia. Prawie dostałem tutaj
pracę w dziale produkcji. Ale zgadnij, kogo sobie dobrał brygadzista? Dokładny
duplikat siebie. Nepotyzm. A ja dostałem NAJGORSZĄ robotę – pilnowanie
cuchnących ludzi. – Rzekł rdzeń, gdy szłam obok rur, przez które przelatywały
kostki.
„HEJ! Jak śmiesz tak mówić o ludziach,
debilu?” – Pomyślałam zła.
~No cóż, jak widać w Aperture są same
skurwiałe maszyny.~
No hej, też byłam i jestem człowiekiem, więc
to obrażało również mnie. No, ale ~*Bowiem NIC się nie
wydarzyło.*~ idąc przed siebie i przeskakując nad
przepaściami w balkoniku, brnęłam do przodu, bo co mi pozostało. ~Zawsze mogłaś się zabić. No ale to
FanFiction ma siedemdziesiąt rozdziałów oraz śmierć głównej bohaterki zrobiłaby
nam w tym momencie niezły paradoks, więc wiadomo, że to nie mogło się stać.~ No,
ale w pewnej chwili, mój towarzysz odparł:
- Znaczy tych…wybacz…nie powiedziałbym, że
cuchnących. Po prostu pilnowania ludzi. Wybacz. Tak mi się wymknęło. Nieczule.
„Ale jednak ciągle uważasz to za najgorszą
robotę.” – Skomentowałam w myślach.
~*Skomentuj to mówiąc to głośno. Wtedy można
by dodać rozmowę pomiędzy nią a Wheatleyem i byłoby ciekawiej, no ale
oczywiście NIE. ;=;*~
Dzięki Bogu, że roboty nie umiały czytać w
myślach, bo inaczej już dawno dostałabym wpierdol od GLaDOS. ~:D~ No, ale w którejś chwili, dotarłam
do zamkniętych drzwi. Po chwili rozglądania się, ujrzałam że wyżej była jakaś
podłoga oraz ściana zdatna do położenia na niej portali. Od razu, za ich
pomocą, dostałam się wyżej. Jednak, będąc tam, nie widziałam drogi ucieczki.
Zaś mój znajomy dodał:
- Musimy cię wydostać z tego pomieszczenia.
No co ty nie powiesz, nie wpadłabym na to. ~*Nie
no, dobra, nie dam rady dalej analizować. Koniec na dzisiaj, idę zacząć pisać
do analizatorni typy Mary Sue.*~ ~Ufff…~
W tej chwili jednak, gdy przesuwane w bok panele na chwilę odsłoniły widok,
zauważyłam ~rurę z Miedzianem 50~ ~*Początek
analizy na dziś, a ten już sobie jaja robi. xD*~ ~No co? Parcha trzeba zwalczać! :D~ ~*Wyjdź x”D*~ ~Nie :D~ zdatną do umieszczenia portalu ścianę.
Natomiast mój towarzysz spytał:
- Dasz radę ~się zabić?~ dotrzeć ~*Jakiś ty miły. xD*~ ~Wiem :D~ do
tamtej ściany?
W tym momencie, przedostałam się tam
portalami. Będąc na drugiej stronie, rdzeń dodał:
- Tu jest jeszcze jedna ściana.
Od razu przedostałam się do niej tak samo, jak
poprzednio. Gdy zaś byłam na metalowym balkoniku, idąc przed siebie, usłyszałam
że mój znajomy odparł:
- Ech, mówię ci. Ludzie. Po prostu ich…cenię.
I ich…folklor. Taki barwny.
Widzicie, teraz będzie starał się podprogowo
mnie przepraszać za to, co powiedział, ale to w sumie dobrze. Kultura to
podstawa. ~Skomentowałbym ten moment
jakoś, ale nie mam pomysłu. L~ No, ale po chwili chodzenia przez
zakręty, doszłam do, wreszcie, oświetlonego pomieszczenia pełnego rur, w
których poruszały się kostki i inne rzeczy, jak wieżyczki. Jako iż duża część
balkoniku była zniszczona, musiałam zeskoczyć w dół. Najpierw skoczyłam na
jakieś wysunięte, żółte coś, prawdopodobnie wywietrznik, gdyż takie same
obiekty były obok mnie, potem na kolejne takie coś i na rurę. Kiedy tak
zeskakiwałam, rdzeń powiedział:
- No to ja zjadę po tej szynie tylną drogą.
Zobaczymy się na dole. Powodzenia!
Ja zaś, zeskakiwałam niżej po tych rurach, aż
dotarłam do jakiegoś pomieszczenia. Od razu przeszłam przez otwarte drzwi i, na
końcu niedługiego korytarza przez kolejne, a na końcu kolejnego korytarza przez
następne. Chwilę potem, kiedy skręciłam, przeszłam przez niewielką siatkę
dematerializującą, dzięki czemu weszłam do jakiegoś pomieszczenia biurowego. Po
wyjściu przez kolejne drzwi, normalnie Świadkowie Jehowy mieliby tu raj na
Ziemi, ~*To w sumie fakt, w Aperture jest bardzo dużo
drzwi.*~ doszłam do jakieś linii, na której były
wieżyczki, jadące do spalarni. Natomiast, odezwał się znany mi z początku,
męski, komputerowy głos:
- Linia odkupienia dla wieżyczek aktywna.
Prosimy o niewchodzenie w interakcję z wieżyczkami zmierzającymi do odkupienia.
Linia odkupienia? Ło Boże, przecież to były
zwykłe maszyny. ~Jak widać, musi istnieć
powód, dla którego ta linia tak się nazywa.~ No, ale nie mając wyboru,
wskoczyłam na nią za pomocą portali i zaczęłam iść przed siebie. Zaś męski głos
powiedział:
- Linie odkupienia dla wieżyczek nie służą do
zabawy. Prosimy o zejście z linii odkupienia dla wieżyczek.
„No już, już, tylko znajdę miejsce, na które
mogłabym wskoczyć.” – Pomyślałam
I po chwili, odnalazłam ten żółty wywietrznik.
Wskoczyłam na niego, potem na rurę, następnie kolejną i na wyżej położoną
linię, po czym zaczęłam iść przed siebie, w przeciwnym niż linia kierunku. ~*Co
jest logiczne.*~ Chwilę potem, zauważyłam działającą wieżyczkę
z migającą, czerwoną wiązką, która powiedziała:
- Ja nie z tych…
Podniosłam ją. ~O, jednak nie jesteś skurwielem. Jak miło.~ Działała, więc czemu
miałaby być spalona? Gdy zaś trzymałam ją za pomocą Portal Gun, powiedziała:
- Dziękuję!
A po chwili ~dostałam osiągnięcie za podniesienie wieżyczki.~ zaczęła swój ~*Jebłabym,
gdybym tak napisała w FanFiction. xD*~ ~Domyślam
się, bo ja też. xD~ specyficzny monolog:
- Wkurz się! Nie rób lemoniady! Bogowie
ukarali Prometeusza za przekazanie ludziom daru wiedzy. Został uwięziony w
czeluściach Ziemi, gdzie był rozdziobywany przez ptaki. ~Ale serio, co oni w Aperture tak tymi ptakami srają? Najpierw jeden
zaatakował Wheatleya, teraz wieżyczka opowiada mit o Prometeuszu, a potem
jeszcze jeden ptak będzie sobie radośnie dziobał GLaDOS zamkniętą w ziemniaku.~
~*Może twórcy gry nie lubili ptaków.*~ ~Z tego wniosek.~ To
za mało. Odpowiedź znajduje się pod nami.
Dalej nie słuchałam, tylko zastanawiałam się,
na cholerę ta wieżyczka w wielkim skrócie opowiedziała mi historię Prometeusza
i czy miało to jakiś związek z moim dalszym pobytem tu oraz o co chodziło z
tym, że odpowiedź znajdowała się pod nami. ~*To wszystko to po prostu spoiler
tego, co stanie się później, no ale jeżeli gra się w tę grę pierwszy raz i nie
widziało się żadnego Let’s Play to nie można o tym wiedzieć.*~ Lecz,
w którymś momencie powiedziała coś, co mnie zainteresowało:
- Jej imię to Karolina. To wszystko co miałam
ci do powiedzenia.
Karolina? Ale w tym miejscu, w pewnym sensie,
były dwie kobiety. Ja, ale ja miałam na imię Ramoninth i GLaDOS, bo w sumie
miała żeński głos. Czyli, że…? ~*Tak, to o GLaDOS chodzi. No ale nie możesz
teraz tego wiedzieć.*~ E, nie ważne, co ja będę nad tym rozprawiała,
okaże się w przyszłości. Chwilę potem, jako iż dotarłam do jakieś siatki
dematerializującej, postawiłam wieżyczkę w bezpiecznym miejscu i sama przez ową
siatkę przeszłam. ~*Ja tak zrobiłam grając w tę grę. Nie mam
serca wrzucić tej wieżyczki do siatki dematerializującej.*~ ~. . .~ ~*Tak, skurwielu, wiem że ty ją
tam wrzuciłeś, ale nie wszyscy są sadystami.*~ ~;”D~ ~*Japa*~ Chyba dotarłam do fabryki wieżyczek, gdyż za
lewą, oszkloną szybą był model człowieka oraz wieżyczki do niego strzelające.
Ogólnie można tam było usłyszeć taki zapętlony dialog. Najpierw mówił
komputerowy, męski głos:
- Szablon
- Halo? – Pytała wieżyczka.
- Odpowiedź
- Cel namierzony.
I prawidłowa wieżyczka strzelała do modelu, a
wadliwa mówiła coś tam spoza szablonu. Lecz ja, szukałam wyjścia, gdyż po
wejściu tu drzwi, które były w owym miejscu, były zamknięte. Po chwili, na
suficie za ścianą z modelem znalazłam miejsce na portal. Od razu dostałam się
za ich pomocą na tył, a następnie szybko, za pomocą portali, przedostałam się do
oddalonego pomieszczenia. ~*Nie musiałabyś się spieszyć, wystarczyłoby
żebyś przeskoczyła przez portal kiedy akurat naprzeciwko ciebie byłaby wadliwa
wieżyczka.*~ Następnie, szybko ruszyłam w prawą stronę.
W pewnym momencie, gdy skręciłam i nadal szłam
przed siebie, ujrzałam wejście do spalarni, do której były wrzucane wadliwe
wieżyczki. Zignorowałam to, gdyż co mnie to obchodziło ~Prawilnie~ i ruszyłam dalej, przy okazji wchodząc po schodach.
Lecz, kiedy szłam w kierunku schodów prowadzących w dół, odezwał się znajomy
rdzeń:
- O! Świetnie. Przeszłaś, gratulacje. Za mną!
To ci się spodoba.
„Wiem, jestem fajna.” – Pomyślałam, idąc.
~A jaka skromna.~
~*Pasuje do ciebie, Grzegorz. xD*~
~Spierdalaj, nie będę się utożsamiał z
Mary Sue.~
~*:D*~
W pewnej chwili, gdy wchodziłam do jakiegoś
pomieszczenia z komputerami, mój znajomy odparł:
- Już prawie…
A następnie dotarliśmy do pomieszczenia, w
którym było mniejsze, zamknięte pomieszczenie z wieżyczką, która
najprawdopodobniej służyła za szablon, gdyż była skanowana. Natomiast mój
towarzysz skomentował:
- Ta-daam! Ależ to nic innego, jak „tylko”
centrum sterowania wieżyczkami. Dziękuję, dziękuję bardzo. Widzisz tamten
skaner? To on decyduje, które wieżyczki zachować, a które wyrzucić. I porównuje
je wszystkie do tamtej wieżyczki wzorcowej! Jeśli wyciągniemy wieżyczkę
wzorcową, cała linia produkcyjna stanie. ~Chciałbyś~
Lecz, gdy podeszłam do drzwi, rdzeń dodał:
- Dobrze. Hm. Muszę złamać zabezpieczenia
drzwi, żebyśmy się mogli tam dostać. Techniczne rzeczy. Musisz się odwrócić,
jak będę to robić.
No to odwróciłam się. Zaś w pewnej chwili,
usłyszałam dźwięk tłuczenia szyby. Serio? SERIO?! Na tak prostą rzecz to
dziecko z autyzmem by wpadło! ~*Wheatley to po prostu zaprogramowany debil,
więc co chcesz.*~ Gdy zaś się odwróciłam, rdzeń zawołał:
- Gotowe! Złamane! OK, śmiało, wyciągnij tę
wieżyczkę.
Tjaaa…Nie skomentuję jego logiki. Jednak,
dostałam się do owego miejsca portalami, wzięłam wieżyczkę i przerzuciłam ją
przez portal. Mój znajomy natomiast, skomentował:
- To powinno załatwić sprawę.
Ale linia nie stanęła. Skaner nadal skanował,
tyle że tym razem powietrze. Zaś komputerowy, męski głos obwieścił:
- Brak szablonu. Kontynuuję z pamięci.
~*:D*~
- No nie, nie zadziałało. Dobra, teraz
zastanówmy się, jak zatrzymać tę linię produkcji wieżyczek… – Skomentował
rdzeń.
W tym momencie, wpadłam na pomysł.
Postanowiłam podmienić szablon na wadliwą wieżyczkę, złapaną w czasie lotu do
spalarni. Od razu wyszłam z pomieszczenia, nie słuchając tego, co tam ględził
rdzeń i podeszłam do wlotu do spalarni. Chwilę potem, szybko chwyciłam
nadlatującą wieżyczkę, która powiedziała:
- Bogu dzięki, uratowałeś mi tyłek, kolego.
Dokąd idziemy? Nawiewamy z mamra? Nic a nic nie widzę.
Kiedy powróciłam do pomieszczenia, rdzeń
zapytał:
- A co tam masz?
Ja zaś, przeszłam przez portal i umieściłam
wieżyczkę w skanerze.
- Co ty…GENIALNE! To było genialne! –
Skomentował mój znajomy.
- Zaakceptowano nowy szablon. – Odezwał się
męski, komputerowy głos.
- Przy odrobinie szczęścia ona się nawet nie
zorientuje, że wszystkie wieżyczki są do bani, aż będzie już za późno. [śmieje
się] ~To lepiej wyglądałoby walnięte
pomiędzy myślnikami. No ale jesteśmy w opku.~ Klasyka. Dobrze, miej na oku
linię wieżyczek, a ja pójdę i złamię zabezpieczenia drzwi. Zaraz zaczynam
hakowanie. Troszkę to bardziej skomplikowane, niż wyglądało z twojej strony.
Powinno zająć z dziesięć minut. Miej drzwi na oku. Te drzwi są całkiem
skomplikowane.
Chwilę potem, owe otworzyły się, a ja ruszyłam
przed siebie. ~*Ja tam zawsze stoję i słucham całej linii
dialogowej Wheatleya. No co? Ciekawi mnie, jakie teksty zostały wsadzone danym
postaciom.*~ Natomiast mój towarzysz, widząc mnie, spytał:
- O! Długo te drzwi już są otwarte? Była jakaś
informacja, zanim się otworzyły? Jakiś taki alarm albo ostrzeżenie
antyhakerskie? Oczywiście najważniejsze, że są otwarte, ale tak na przyszłość
wspominaj o takich sprawach. Wystarczy kaszlnąć znacząco czy coś w tym stylu.
„No dość sporo, panie mister hakerze i
cheaterze.” – Pomyślałam z zażenowaniem.
~Ale jestem ciekaw, jak wyglądałaby
gra, gdyby Wheatley był inteligentniejszy niż jest.~
~*Zapewne miałby mniej kwestii dialogowych
oraz nie trzeba byłoby potem niszczyć generatora neurotoksyny, bo zapewne jakoś
by go wyłączył.*~
~Walnij to do swego FanFiction, które
ryje kanon.~
~*Nie, charakteru Wheatleya nie zamierzam tam
zmieniać. Jedynie przerobić go na postać humanoidalną, ot tak, aby było
ciekawiej.*~
~To ja napiszę taki FanFiction! :D~
~*No kurwa. xD*~
~;”””D~
No, ale po chwili podróży, znalazłam się przed
jakimś oszklonym pomieszczeniem. Przez szyby widziałam, że musiała to być jakaś
stara sala konferencyjna, ze względu na ekran, na którym można było wyświetlać
rzeczy za pomocą projektora. Gdy natomiast szłam do wejścia owego miejsca,
rdzeń skomentował:
- No i bosko. Teraz nie może używać wieżyczek.
To załatwmy jeszcze ten generator neurotoksyny. Musimy tylko znaleźć wąż
doprowadzający – powinien nas zaprowadzić prosto do celu.
Jednak, chwilę potem, przeszłam przez owe
pomieszczenie i dotarłam do ciemnego pomieszczenia, które mój znajomy oświetlał
latarką. Po spojrzeniu w lewą stronę, ujrzałam wielki napis „Bring Your
Daughter to Work Day!” czyli po polsku „Zabierz dziecko do pracy” lub,
dosłowniej, „Zabierz swoją córkę do pracy”. Pod tym, były stoliki z różnymi
pracami dzieci, które były na jeden temat: baterii z ziemniaka. ~*No
i twórcy tej gry mieli też fazę na ziemniaki, jak widać.*~ Widząc
to, gdy szłam przed siebie oglądając prace, rdzeń skomentował:
- „Zabierz dziecko do pracy”…ten dzień nie
skończył się miło. I…czterdzieści baterii z ziemniaka. Żenada. Rozumiem, że to
tylko dzieci. Ale i tak linia najmniejszego oporu. Trudno to nazwać nauką.
„Śmierdzi mi tu uruchomieniem GLaDOS, ale może
tylko nadinterpretowuję fakty. ~*Nie nadinterpretowujesz, bowiem właśnie
wtedy GLaDOS została uruchomiona, a przynajmniej z tego, co można się
dowiedzieć z neta.*~ A poza tym, ja jestem taką pierdołą, że nawet
teraz nie stworzyłabym ziemniaczanej baterii.” ~Brawo, miernoto. xD~ – Pomyślałam
W którejś chwili, doszliśmy do wulkanu
sodowego. Fajna sprawa, jak jest się dzieckiem. ~*Ja tam nigdy takiego nie stworzyłam.
Jak się w ogóle go tworzy?*~ ~Wsadzasz
ryj Sezorisa do kubka i wrzucasz tam bombę.~ ~*Jesteś idiotą. xD*~ ~;”””””””D~ Aż
mnie się moje dzieciństwo przypomniało. Często takie robiłam i rodzice
strasznie się denerwowali, ale nie wiem dlaczego, gdyż była to świetna zabawa. ~*Pewnie
ze względu na pierdolnik, jaki po tym jest.*~ Jednak, z mych retrospekcji wyrwał
mnie komentarz rdzenia:
- Wulkan sodowy. Przynajmniej to nie bateria z
ziemniaka. Ale i tak niezbyt oryginalnie. Badania terenowe to nie są, nawet w
zakresie nauk dziecięcych.
W pewnym momencie, ~*Może
byś tak skomentowała jakoś wypowiedź Wheatleya? Oczywiście, że tego nie
zrobisz, bo w końcu jesteśmy w opku.*~ przeszliśmy obok wieeelkiego drzewa.
Nie wiem, ile lat musiało minąć, ale cholerstwo się rozrosło, z tego, co
widziałam. No, ale przeszłam obok niego, woląc nie ingerować w to, jak wyglądał
eksperyment tego małego hodowcy drzew ziemniaczanych, bo na takie wyglądało.
Jednak, po wyjściu i ruszeniu dalej, w pewnej chwili mój znajomy odparł:
- Jestem prawie pewien, że idziemy we właściwą
stronę. Tak tylko chciałem podkreślić.
~Pominęłaś jedną wypowiedź Wheatleya.~
~*Wiem, dopiero teraz to zauważyłam.*~
Ogólnie to dużo tu było zakrętów, gdyż mnóstwo
z nich musiałam pokonać. Kiedy zaś schodziłam po jakichś schodach, mój
towarzysz dodał:
- Nie przejmuj się, na sto procent gwarantuję
ci, że to tędy…
Tu skręcił w jakąś uliczkę i, chwilę potem,
wracając, powiedział:
- A nie, to nie tędy.
No, ale ja szłam przed siebie i w pewnym
momencie doszłam do szerokiej podłogi, na której końcu były drzwi. Rdzeń zaś,
poinformował:
- Dobra, spróbujemy tędy.
Szczerze powiedziawszy, na serio chciałabym
się dowiedzieć, jak on się nazywał, aby nie mówić na niego ciągle „rdzeń”, no ale on nie ujawniał swego
imienia. ~Nie martw się, niedługo to
zrobi.~ Jednak, po chwili, przeszłam przez jedne duże drzwi, a następnie
przez kolejne, które były na końcu niedługiego korytarza. Kiedy to zrobiłam,
ruszyłam przed siebie, a po jakimś czasie skręciłam w prawą stronę. Chwilę
potem, ujrzałam cudowny dla mych oczu widok. ~*Fakt, akurat w tym momencie
generator neurotoksyny prezentuje się na serio spoko.*~
Był to generator neurotoksyny, ale to, co było
w nim imponującego, to jego wysokość. Był naprawdę bardzo wysoki i połączony ze
ścianami pompami. Z mego zachwytu wyrwał mnie głos rdzenia:
- Ha! Wiedziałem, że idziemy we właściwą
stronę. To generator neurotoksyny. Trochę większy, niż się spodziewałem. Czyli
nie da się go ot tak wywrócić. Trzeba będzie zastosować spryt. Na górze jest
jakaś sterownia. Zbadajmy to.
Od razu ruszyłam przed siebie, przy okazji
wchodząc po schodach. Kiedy weszłam po ostatnich, podeszłam do drzwi, które
były na końcu metalowego balkoniku i, gdy się otworzyły, przeszłam przez nie, a
następnie przez kolejne.
Po przedostaniu się przez nie, ujrzałam
wrzucane do jakieś chyba zgniatarki wieżyczki i wysoko w oddali jakiś laser.
- Nasza robota. W sumie nic śmiesznego. One
czują ból. Tak jakby. Symulowany oczywiście. Ale w sumie dla nich to
rzeczywisty. – Skomentował rdzeń.
Ja zaś, poszłam do windy, ~Bo po co skomentować to, co powiedział Wheatley, co nie?~ która
była na końcu mej trasy, wsiadłam do niej i po chwili ruszyłam w górę. W pewnym
momencie, gdy winda zatrzymała się i drzwi otworzyły się, po wyjściu mój
znajomy przemówił:
- Obawiam się, że drzwi są zamknięte i nie
widzę tu okazji do popisów hakerskich. Mechanizm musi być na…Ho ho ho, ale
wielki laser!
A ja po prostu nacisnęłam ten czerwony
przycisk, który był niedaleko. ~:D~ Kiedy
to zrobiłam, mój towarzysz zawołał:
- STÓJ! NIE WIEMY, CO TEN GUZIK…O, drzwi się
otworzyły! Dobra robota. Zobaczmy, co jest w środku.
I po co była ta cała panika? Co innego mógłby
robić guzik będący niedaleko drzwi? ~*W Aperture Science mógłby zrobić na
przykład coś niespodziewanego, jak wysadzenie ciebie. W tym miejscu wszystko
jest możliwe.*~ No, ale przekroczyłam je i ujrzałam schody, na
których końcu było widać generator oraz drzwi do jakiegoś pomieszczenia
biurowego. Rdzeń natomiast, odrzekł:
- Dobre wieści! Tym sprzętem mogę wyłączyć
system doprowadzania neurotoksyny. Niestety jest chroniony hasłem. Aaa! Dzwonki
alarmowe! Nie nie, bez obaw. Dla mnie to żaden problem.
~Poza faktem, że jesteś idiotą i, mimo
iż twierdzisz inaczej, nie umiesz hakować.~
W tym momencie, wróciłam się i na jednej ze
ścian, której dotykał laser, umieściłam portal, wróciłam i weszłam po schodach.
~*Broń Boże, abyś najpierw weszła po schodach
i rozejrzała się, co trzeba zrobić. -_-*~ Następnie, kolejny portal umieściłam
na przesuwającym się panelu. Pierwsza pompa przecięta.
- W zasadzie to możesz sobie odpocząć. Jak
będę nad tym pracował.
~Wiemy, że to mówi Wheatley, bo kto
inny, ale i tak warto byłoby dopisać, że to on się wypowiada w tym momencie.~
Druga i trzecia pompa poszły.
- Czujesz neurotoksynę?
Czwarta pompa zniszczona.
- Czekaj, czekaj! Poziom neurotoksyny spada.
Piąta, szósta i siódma pompa przecięta.
- Więc cokolwiek robisz, rób to dalej!
Ostatnia pompa zniszczona.
- Udało się! Stężenie neurotoksyny zero
procent! Tak! Moment…
Przecięte pompy opadły w dół i pomieszczenie
zaczęło się trząść. Widziałam też czerwone światło oraz słyszałam alarm.
- Ostrzeżenie! Ciśnienie neurotoksyn osiągnęło
niebezpiecznie nieszkodliwy poziom. – Obwieścił znany mi, męski, komputerowy
głos.
Ja zaś ujrzałam, że generator zaczynał być
zgniatany od środka. Czyli doszło do implozji. Świetnie. Po chwili generator
rozwalił się i szczątki spadły w dół.
- HA! Rura rozwalona! Dojedziemy nią prosto do
niej! – Skomentował rdzeń.
Nie wiedziałam, o co chodziło, dlatego zeszłam
po schodach i podeszłam bliżej drzwi do pomieszczenia biurowego. W tym momencie
i mnie, i mego towarzysza zassała rura. On zaś, zawołał:
- Aach!
Po czym zaczęliśmy pędzić przez rurę, przez
którą przy okazji leciało confetti. ~Na
to chyba każdy zwraca uwagę w tym momencie. xD~
Gdy tak lecieliśmy, mój znajomy mówił:
- Powinniśmy dotrzeć prosto do niej. Nie
wierzę, że w końcu to robię! Łuuu! Wiedziałem, że to będzie fajne. Mówili mi,
że to żadna frajda, a ja im uwierzyłem! A teraz bawię się świetnie, wspaniała
sprawa…To miejsce jest potężne. A widzimy tylko górną warstwę. Wszystko idzie
wiele kilometrów w głąb. Oczywiście wszystko odcięte już od wielu lat.
A tego to nie wiedziałam, szczerze musiałam to
przyznać. ~W sumie nie dziwne, bo i skąd
mogłabyś to wiedzieć.~
- Chyba już niedaleko. Oj, ale będzie miała
minę. Nie ma neurotoksyny, nie ma wieżyczek…nie będzie miała pojęcia, co ją
trafiło! Zaczekaj momencik. Niewykluczone, że nie do końca ten następny etap
przemyślałem. - Kontynuował
„Sądzę, że GLaDOS nie jest głupia i się
domyśli.” – Pomyślałam
~No cóż, zorientuje się dopiero, gdy
będzie próbowała cię zabić, więc jednak trochę głupia jest.~
No, ale w tym momencie, rdzeń został
przekierowany do odrębnej części rury. Od razu odwróciłam się, a on odparł:
- Aaagh! Idę w złą stronę! Dotrzyj do niej!
Znajdę cię!
I nastała cisza od jego paplania. Nareszcie,
bo już trochę mnie to denerwowało. No, ale po chwili wypadłam na jakiś
balkonik. ~*Jest taka fajna mapa do tej gry, która
zmienia walkę z GLaDOS i powoduje, że po walce z nią kończy się gra. Nie
pamiętam nazwy tej mapy, ale jest ona spoko.*~ Niedaleko mnie, były schody, prowadzące
do jakieś części owego pomieszczenia.
Czułam to. Czułam, że już niedługo nastałaby
konfrontacja z GLaDOS… ~DUN DUN DUUUN!~
_______________________________________________
Rozdział LVII – Wymiana rdzenia.
No, ale musiałam brnąć przed siebie. Od razu
weszłam po schodach znajdujących się niedaleko i przeszłam przez otwarte drzwi
do jakiegoś zniszczonego, ciemnego pomieszczenia. Kiedy szłam przed siebie, po
lewej stronie ujrzałam zniszczony korytarz, którego w pewnym momencie w ogóle
nie było. Gdy jednak podeszłam do drzwi wyjściowych, okazało się, że były
zamknięte i nie było żadnego przycisku, który by je uruchomił. ~Chyba otworzył. W odniesieniu do drzwi to
lepiej brzmi.~ Od razu podeszłam do końca zawalonego korytarza i zaczęłam
się rozglądać.
W którejś chwili, niedaleko wielkiego silosu,
ujrzałam podświetlony kawałek sufitu, na który dało się umieścić portal. Od
razu jeden dałam tam, a drugi na ścianę obok mnie i przeszłam na drugą stronę.
Okazało się, że trafiłam do kompletnie pustego, czarnego pomieszczenia, z
jednymi drzwiami, na których był napis po angielsku. Można go przetłumaczyć
jako „Awaryjne wyłączanie GLaDOS i
dyspozytor ciasta. Zachować zamknięte.”. ~*A, że to moje tłumaczenie,
niewsparte Google Tłumaczem ani niczym, istnieje szansa, że coś w nim pojebałam
i powinno być przetłumaczone inaczej.*~ Nie wiem, dlaczego. Nie wiem, dlaczego
uwierzyłam w to, co było tam napisane. Może to już akt totalnej desperacji? Do
dziś tego nie wiem, ale otworzyłam te cholerne drzwi. ~Nie miałaś wyboru. Próbowałem ich nie otwierać, ale wtedy po prostu
nic się nie działo, więc koniec końców, jeżeli chce się w grze iść dalej, to
trzeba je otworzyć.~ ~*Ja też to próbowałam. Nawet szukałam czy nie
da się jakoś z tego miejsca wyjść, wiecie może jakaś druga droga dostania się
do GLaDOS, ale nie. To jest jedyne przejście.*~ Kiedy to zrobiłam, okazało się, że
była to drewniana atrapa, która przewróciła się, a pomieszczenie stało się
jaśniejsze od światła. Zauważyłam też, że kilka fragmentów ściany za ową atrapą
wysunęło się i tak jakby spojrzało na mnie, a po chwili, pierwszy raz od
długiego czasu, usłyszałam GLaDOS:
- Szczerze i uczciwie nie sądziłam, że dasz
się na to nabrać.
W tym momencie, fragmenty ściany schowały się,
a prawa, lewa oraz dwie boczne ściany zaczęły przesuwać się coraz bliżej. Czy
ona chciała mnie zgnieść? ~To by było za
proste.~ Jednak, odezwała się jeszcze raz:
- Nawet zbudowałam kawałek dalej znacznie
bardziej skomplikowaną pułapkę, która miała na ciebie czekać, jak przejdziesz
tę łatwą. ~*I właśnie dlatego zastanawiałam się, czy z
tego miejsca da się jakoś inaczej wyjść i dostać do tej drugiej pułapki.
Niestety, ta pułapka chyba nie istnieje i po prostu jest wspomniana przez
GLaDOS od tak.*~ Gdybym wiedziała, że dasz się tak łatwo
złapać, zwiesiłabym po prostu z sufitu udziec indyczy na linie.
Kiedy wypowiedziała te słowa, ściany
zatrzymały się, zamykając mnie w niewielkim, kwadratowym pomieszczeniu, a podłoga
pode mną rozsunęła się i spadłam do tego pomieszczenia, które na początku mej
podróży było komorą relaksacyjną, tyle że tu miało tylko kibel. ~Ważne, że najważniejsza rzecz została.~ ~*Czy
ty się z Czarkiem na łby pozamieniałeś? xDDD*~ ~No co? Kibel ważny jest. :D~ ~*Jezu xDDD*~ ~;”D~ Czyli nie chciała mnie zgnieść, dobrze było
wiedzieć.
Po chwili jednak, pomieszczenie ruszyło w
przód, a GLaDOS kontynuowała:
- Miło się wspominało, ale pora przejść do
rzeczy. Mam nadzieję, że tym razem masz przy sobie coś mocniejszego niż działo
portalowe.
Zauważyłam też, że ściany przede mną otworzyły
się, ukazując odnowiony silos z GLaDOS. Szybko się zabudowała, musiałam
powiedzieć. Lecz, kiedy komora przesuwała się bliżej i, gdy GLaDOS patrzyła na
mnie, dodała:
- Bo w przeciwnym razie możesz w najbliższej
przyszłości utracić stanowisko prezesa klubu żywych. Ha ha. ~No beka w chÓj.~
~*
To tak jakby kogoś ciekawiło, skąd się
wzięło to „No beka w chuj”.
Oczywiście to nie jest oryginał, jest to z jakieś przeróbki wyciągnięte, ale i
tak. ;p*~
~Od
dziś będę tym spamował wszędzie. :D~
~*Fak*~
~;”””D~
„Ale masz zjebane poczucie humoru, GLaDOS. Kto
cię tak zjebanie zaprogramował?” – Pomyślałam
Chwilę potem, kiedy podjechałam bliżej,
wysunęły się chwytaki z wadliwymi wieżyczkami, jedna była nawet zapakowana i
postawiły je przed pomieszczeniem. One by mnie nie zabiły, sorki. Natomiast,
gdy owe chwytaki stawiały wieżyczki, GLaDOS przemówiła:
- Ale tak na poważnie. Żegnaj.
No powodzenia, jeśli chcesz mnie zabić wadliwymi
wieżyczkami. Jednak, po chwili, jedna się spaliła i wybuchła, a reszta również
eksplodowała, naruszając oszklone ściany komory, w której byłam. ~*Poza
faktem, że przed tym jeszcze coś mówiły, no ale po co tu to dodawać.*~
- O, widzę, że nie próżnowałaś. – Skomentowała
GLaDOS.
~Co jest logiczne, bo skoro główna
bohaterka miała szansę zsabotować twoje plany, to dlaczego miałaby tego nie
zrobić.~
„A co? Myślałaś, że przybędę tu
nieprzygotowana?” – Pomyślałam
- Tak. Teoretycznie możemy tu siedzieć i łypać
na siebie, aż ktoś padnie trupem, ale mam lepszy pomysł. – Dodała
W tym momencie, ujrzałam zbliżającą się rurę,
która normalnie miałaby emitować neurotoksynę. GLaDOS zaś, powiedziała:
- Twoja stara znajoma, śmiercionośna
neurotoksyna. Na twoim miejscu wzięłabym głęboki wdech. I nie wypuszczała go.
Taki pomysł.
Jednak, zamiast neurotoksyny, usłyszeliśmy
obijający się o ściany rury, spadający rdzeń. Kiedy zaś spadł i przeturlał się,
niszcząc całkowicie szklaną szybę, zawołał:
- Witaj!
- Tak bardzo cię nienawidzę. – Powiedziała
GLaDOS, gdy wyszłam przez zniszczone ściany.
„I wzajemnie.” – Pomyślałam
- Ostrzeżenie: rdzeń centralny uszkodzony w
osiemdziesięciu procentach. – Usłyszeliśmy znany mi, męski, komputerowy głos.
- Dziwne, nie czuję się zepsuta. Właściwie to
czuję się świetnie. – Skomentowała ostrzeżenie GLaDOS.
~*Ciekawe w ogóle dlaczego GLaDOS niby jest
uszkodzona. Może to spowodowane tym zsabotowaniem jej planów, ale chuj wie.*~
- Wykryto rdzeń zastępczy.
- A! To o mnie mowa! – Zawołał mój znajomy
rdzeń.
- Aby rozpocząć transfer rdzenia, należy
umieścić rdzeń zastępczy w gnieździe. – Poinformował męski, komputerowy głos.
On ogólnie tyle informował, że będę go
nazywała Komunikatem, aby było łatwiej. ~Ty
to masz zapłon.~
- Zmiana rdzenia? – Spytała GLaDOS i dodała:
- Chyba żartujesz.
Ja zaś, chwyciłam moim działem portalowym
rdzeń i, gdy niosłam go do tego czegoś, do czego przyczepia się rdzenie,
powiedział:
- Mam pomysł! Zrób, co mówi i mnie podłącz.
- NIE PODŁĄCZAJ tego małego idioty do mojego
systemu centralnego. – Rzekła GLaDOS.
Zrobiłam to, czy tego chciała, czy nie. Kiedy
to wykonałam, Komunikat odrzekł:
- Rdzeń zastępczy został zaakceptowany. Rdzeń
zastępczy: gotowy, aby rozpocząć procedurę?
- Tak – Odpowiedział mój znajomy.
- Rdzeń uszkodzony: gotowy, aby rozpocząć
procedurę? – Spytał Komunikat.
- Nie! – Odpowiedziała GLaDOS.
- Oj, a właśnie, że jest. – Skomentował mój
towarzysz.
- Nienienienienie! – Zawołała GLaDOS.
- Wykryto sytuację patową. Nie można
kontynuować procedury transferu. – Poinformował Komunikat.
No kurwa. ~*Prawilna, polska reakcja.*~
Jednak, GLaDOS rzekła:
- Tak! Ty mała gnido!
- Wyciągnij mnie wyciągnij mnie wyciągnij mnie
wyciągnij mnie wyciągnij mnie wyciągnij mnie wyciągnij mnie! – Zawołał mój
towarzysz.
- …chyba, że asystent w rozwiązywaniu sytuacji
patowych jest obecny i wciśnie przycisk rozwiązywania sytuacji patowej. – Dodał
Komunikat.
O, teraz o mnie mowa. ~*Jaka
szybka reakcja. xD No ale w sumie nie było w tym miejscu nikogo innego, a ktoś
guzior musiał wcisnąć, bo gra nie mogłaby iść dalej.*~ To
gdzie ten przycisk?
- Nie odłączaj mnie! Nie odłączaj! Idź
naciśnij! – Zawołał rdzeń.
Od razu rozejrzałam się i, po chwili,
dostrzegłam owy przycisk. Kiedy wchodziłam po schodach w kierunku przycisku,
GLaDOS powiedziała:
- Nie. Rób. Tego.
- Ależ tak, zrób to! – Zawołał rdzeń.
Kiedy zaś podeszłam bliżej, fragment podłogi
odepchnął mnie od mego celu, a GLaDOS dodała:
- Nie naciskaj tego guzika. Nie masz pojęcia,
co robisz. Nie tak szybko!
W tym momencie, zauważyłam obok przycisku
ścianę zdatną do położenia portalu. Od razu jeden tam umieściłam, a drugi dałam
na jeden z fragmentów podłogi, który był do tego zdatny.
- Trzeba być wykwalifikowanym asystentem
rozwiązywania sytuacji patowych, żeby nacisnąć ten guzik. Nie masz wymaganych
kwalifikacji. – Skomentowała GLaDOS.
„W jakiej czasoprzestrzeni my żyjemy?” –
Pomyślałam, przechodząc przez portal.
~W GLaDOS-owej, jak widać.~
Jednak, gdy chciałam podejść do przycisku,
przejście blokowały mi wysuwające się fragmenty podłogi.
- Nie słuchaj jej! To prawda, że nie masz
kwalifikacji. Ale masz coś znacznie ważniejszego. Masz palec, którym możesz
nacisnąć ten guzik, żeby nas nie zabiła. ~*Ona i tak nie miałaby już możliwości
zabicia ich, skoro generator neurotoksyny był zniszczony, a fabryka wieżyczek
zsabotowana. Ej, właśnie. Generator był zniszczony. Jakim cudem na końcu gry
Wheatley może używać tego gazu?*~ ~<Sprawdza
w necie.> Dobra, mam. Nie chce mnie się tłumaczyć na polski, bowiem szukałem
tego w angielskim Internecie, więc masz tutaj oryginalny cytat po angielsku: „[…]
Presumably there were backups
somewhere that weren't hooked up, for one reason or another. Perhaps they
weren't optimized correctly, and using them would put too much strain on the
facility's power systems. So overcompensating and bringing them all online
would be the kind of thing only a real idiot would do, as it may result in the
complete destruction of the facility.”. Wybaczcie wszyscy, którzy nie znają angielskiego, ale nie
chce mnie się myśleć, jak to sensownie przetłumaczyć, mimo iż rozumiem, co tu
jest napisane. xD~ ~*Thx*~ ~Ty leniu. xD~ ~*;”D*~ – Rzekł rdzeń, kiedy umieszczałam
portal na drugiej ścianie.
- Podawanie się za asystenta rozwiązywania
sytuacji patowych. Właśnie dodałam do listy, którą sporządziłam. To taka lista
rzeczy, które zrobiłaś. I którą w zasadzie nadal sporządzam, bo nadal robisz
różne rzeczy, nawet teraz, choć ci mówię, żebyś przestała. A właśnie: przestań.
– Dodała GLaDOS, gdy podchodziłam do przycisku.
Chwilę potem, owy nacisnęłam, dzięki czemu
zauważyłam, że przez GLaDOS przeszedł prąd i zawisła ona głową do dołu.
- AAA! – Krzyknęła
- Wróć do pomieszczenia transferu rdzenia.
Rozwiązano sytuację patową. ~Po co tu
taka wielka spacja, nie wiadomo.~ –
To słowa Komunikatu.
Od razu wykonałam polecenie i, gdy tam byłam,
zauważyłam że to coś, do czego podczepiłam mego znajomego, zaczęło wsuwać się w
podłogę, a on skomentował:
- A więc zaczynam! Chwila, a jeśli to będzie
boleć? Jeśli będzie BARDZO boleć? Oj, o tym nie pomyślałem.
„Ty w ogóle nie myślisz.” – Pomyślałam
~*Szczerość to podstawa. xD*~
- Oj, będzie. Wierz mi, że będzie. –
Odpowiedziała GLaDOS.
~Nie martw się, ciebie też będzie.
>:D~
- Czy ty tak tylko mówisz, czy naprawdę będzie
boleć? Tak tylko mówisz, prawda? Oj, chyba nieprawda, to naprawdę będzie boleć,
prawda? – Zapytał rdzeń.
„Jak już się wydostanę, to ostatnie pytanie
leci na cytat na Skype.” – Pomyślałam
~*W sumie, dobry plan. :D*~
~Kurwa, nie. xD~
~*;””””D*~
Jednak, chwilę potem, owe coś się schowało,
światło zgasło, a rdzeń powiedział:
- O jakim dokładnie poziomie bólu mówAAAAA!
Zauważyłam też, że takie białe coś, co było
pod GLaDOS otworzyło się i ogólnie ją samą oświetliło czerwone światło.
Wysunęły się z tego czegoś takie mechaniczne ręce, jak w fabrykach. Natomiast
GLaDOS krzyczała:
- ZABIERAJ ŁAPY! NIE! NIE! PRZESTAŃ! Nie! NIE!
NIE! AAAAAAAAAAAAAAA-
~*Ja bym sobie usiadła na pobliskich schodach
i obserwowała widowisko. :D*~
~Ja w sumie zrobiłbym to samo. xD~
Chwilę potem, część podłogi zasłoniła ją, a
następnie włączyło się światło, to coś rozsunęło się, głowa GLaDOS spadła na
podłogę, a ja ujrzałam, że do centrali został podczepiony mój towarzysz.
- Łaaał! Spójrz na mnie, mała! – Zawołał
Tak się cieszył, że aż się ściany poruszały i
to dosłownie.
- Udało nam się! Teraz kontroluję cały
ośrodek!
„Tylko nie zgladosiej.” – Pomyślałam, po czym
uśmiechnęłam się.
~Zgladosieje, bo inaczej gra byłaby za
krótka.~
- Ho-ho-ho! Patrzcie Państwo. Nieźle, co?
Ogromny robot. Gigantyczny! Czy mi się tylko wydaje? Nie no, jestem normalnie
ogromny, co nie? – Spytał
„Tak, tak, dawaj windę. Chcę do domu, którego
nie mam.” – Pomyślałam
~Ona to dopiero potrafi cieszyć się
czyimś szczęściem. xD~
~*C’nie? :D*~
- A tak, oczywiście. Winda ewakuacyjna! Już ją
wzywam. Proszę bardzo. Winda wezwana. – Odparł
„Czy ty mi czytasz w myślach?” – Pomyślałam
W tym momencie, weszłam do windy, która
podjechała. Kiedy zaś weszłam do niej, rdzeń mówił:
- Ale ty tam malutka w dole jesteś! Ledwo cię
widzę! Mikroskopijna i nic nieznacząca!
Zaczęłam coś przeczuwać. ~Hehe :D~ Jednak on, kontynuował:
- Czekaj, właśnie mi coś przyszło do głowy. A
jak ja wyglądam? Skoro taki teraz jestem ogromny i w ogóle? Wiedziałem, że
rządzenie wszystkim będzie fajowe, ale to…to naprawdę jest fajowe. ~*Szkoda
tylko, że jesteś matołem do sześcianu i sprowadzisz ten ośrodek na skraj
eksplozji.*~ I wiesz co jeszcze? Normalnie teraz jestem
geniuszem!
Po czym powiedział coś chyba po hiszpańsku,
nie wiem, co to było, bo ja znałam tylko angielski, rosyjski, niemiecki,
włoski, suahili, chiński i japoński. ~*AAA!!! MARY SUE POTWIERDZONAAA!!!
;______________;*~ ~;____________________________;~
On chyba też nie wiedział, co powiedział, bo
po wypowiedzeniu tych słów, skomentował je:
- Nawet nie wiem, co właśnie powiedziałem! Ale
mogę się dowiedzieć! Ach tak, winda. Wybacz. Ciągle zapominam.
Po czym owa ruszyła w górę, a mój znajomy,
obracając się, dalej paplał:
- To ciało jest naprawdę, naprawdę
niesamowite! Jakoś nie mogę przywyknąć, jaka jesteś malutka! Ale ja jestem
ogromny!
Po czym zaczął się śmiać. W tym momencie, a
właściwie, gdy skończył, winda zatrzymała się w górze i ponownie ruszyła w dół,
po czym rdzeń chyba zgladosiał, bo powiedział:
- W zasadzie to dlaczego musimy w tej chwili
iść?
W tym momencie światło zgasło, a rdzeń został
podświetlony na czerwono.
- Masz pojęcie, jakie to wspaniałe uczucie?
„Tak, mam. Dwa razy byłam imperatorem.” –
Skomentowałam w myślach.
~*Powiedz to głośno. Można by dzięki temu
dodać kolejny dialog, no ale NIE. -,-*~
- Ja to zrobiłem! Malutki Wheatley to zrobił!
– Zawołał
O, ten chuj nazywał się Wheatley. No zawsze
lepiej późno niż wcale. ~W sumie mógłby
się przedstawić na początku, a nie dopiero teraz.~ Zaś winda zatrzymała
się, a GLaDOS odezwała się:
- Ty nic nie robiłeś. To ona odwalała całą
pracę.
O dziękuję, GLaDOS za…Chwila. To ona mnie
teraz broniła? Chyba zaczynałam coś rozumieć. ~Tak, chodzi o to, o czym w tym momencie pomyślałaś.~
- Doprawdy? I obie tak uważacie? – Spytał
Wheatley.
Nareszcie mogłam do niego mówić po imieniu.
Mimo wszystko, tak. Obie tak uważałyśmy, bo Wheatley praktycznie nic nie robił.
~*To jest fakt. On jedyne co zrobił, to
wybudził główną bohaterkę, pomógł jej wydostać się z toru testowego i wybił
szybę. Tyle.*~ ~Spalmy go.~ ~*Nie
trzeba, na końcu gry i tak trafia w kosmos.*~ ~W sumie racja.~
- Więc może pora, żebym coś zrobił. – Dodał
W tym momencie, z tego okrągłego podestu pod
nim, wysunęła się mechaniczna ręka, chwyciła głowę GLaDOS i zaczęła ją ciągnąć.
- …Co robisz?...NIE! NIE! NIE! – Krzyczała
GLaDOS, gdy ten chwytak ją wciągnął, a podłoga zamknęła się.
- I nie myśl sobie, paniusiu, że ciebie też
nie rozgryzłem. Wiesz kim jesteś? Samolubem. Raz za razem poświęcałem się,
żebyśmy tu mogli dotrzeć! A ty co poświęciłaś? NIC. Zero. Potrafiłaś tylko mną
POMIATAĆ. A TERAZ kto tu rządzi? Kto tu rządzi? JA!
~*Ta wypowiedź w grze wybitnie mnie wkurwia,
bo Wheatley praktycznie nic nie robił, tylko był debilem, który nawet nie
potrafił wpaść na to, jak przeprogramować fabrykę wieżyczek.*~
„Ty naprawdę tak uważasz, kretynie? Przecież
ty nic nie robiłeś. Jedyne co, to wyciągnąłeś mnie z dwudziestej pierwszej
komory testowej, rozbiłeś jakąś szybę i tyle. Całą resztę paplałeś o niczym.” –
Pomyślałam, nieco wkurwiona.
~*Kurna, mów to na głos. On wie, że ty umiesz
mówić, w końcu raz odpowiedziałaś na jego pytanie, więc gdybyś z nim zaczęła
dyskusję, a potem jeszcze ziemniaczana GLaDOS by się do tego dołączyła, to
można by dodać ciekawy wątek. No ale po co ubarwiać opko.*~
~Trzeba spalić dawną ciebie.~
~*To wiadome.*~
Jednak, w pewnej chwili, usłyszałam taki
dźwięk, jaki wydaje kuchenka mikrofalowa, gdy jedzenie zostanie przygotowane,
po czym Wheatley odwrócił się, a z podłogi wysunął się chwytak, trzymający
baterię ziemniaczaną.
- Aaa… - Odparł Wheatley.
Chwytak został przysunięty bliżej mnie, abym
mogła lepiej widzieć owego ziemniaka. Po żółtym oku zorientowałam się, że w
owej baterii została zamknięta GLaDOS. Ledwo nie jebłam ze śmiechu. ~Fakt, to akurat śmiesznie wygląda. xD~
Serio, uświadomienie sobie tego było naprawdę śmieszne.
- Widzisz to? To bateria z kartofla. Taka
zabawka dla dzieci. A teraz ona w niej mieszka. – Wytłumaczył rdzeń i zaśmiał
się.
- Znam cię. – Powiedziała GLaDOS.
- Że co?
W tym momencie, chwytak przysunął się bliżej
Wheatley’a.
- Inżynierowie próbowali wszystkiego, żeby
mnie…utemperować. Spowolnić. Raz nawet przyczepili mi moduł tłumienia
inteligencji. Trzymał się mojego mózgu jak złośliwy guz, generując niekończący
się strumień okropnych pomysłów. – Wyjaśniała GLaDOS.
- Nie! Nie słucham cię, nie słucham! – Zawołał
Wheatley.
- To był twój głos.
- Nie! Nie! Kłamiesz! Łżesz!
- Tak. To ty jesteś złośliwym guzem. Ty nie
jesteś zwykłym debilem. Twój debilizm jest specjalnie zaprojektowany.
~*Tak jak debilizm takiej Oli z mojej klasy?*~
~Zapewne~
Ledwo powstrzymywałam śmiech. Ale to fakt,
Wheatley był debilem, a jego debilizm dawał się we znaki na każdym kroku.
- NIE! JESTEM! DEBILEM! – Krzyknął Wheatley,
po czym chwytak uderzył w szybę windy, uszkadzając nieco ją.
- WŁAŚNIE, ŻE JESTEŚ! JESTEŚ DEBILEM, KTÓREGO
STWORZYLI, ŻEBY ZROBIĆ ZE MNIE IDIOTKĘ! – Krzyknęła GLaDOS.
W tym momencie, chwytak bardziej rozbił szybę
windy, wrzucając ziemniaczaną GLaDOS na podłogę przed mymi stopami. Wheatley
zaś, kontynuował:
- No a jak teraz? I KTO TERAZ JEST DEBILEM?
„TY!” – Krzyknęłam w myślach.
Przyłączyłabym się do tej kłótni, ale
obiecałam sobie, że przed wydostaniem się stąd nigdy ~*nie
sprawię, aby opko było ciekawsze.*~ się nie odezwę.
- A czy debil potrafiłby TAK! CIĘ! WALNĄĆ! ŻE!
ZLECISZ DO! TEGO! DOŁU?! Hm? Debil by tak potrafił? – Kontynuował ten idiota.
~*Właśnie tak robią debile, idioto.*~
Zaś chwytak uderzał w windę tak, że zaczęła
ona spadać coraz niżej, aż winda zniszczyła się i zaczęłam spadać. Ostatnie
słowa tego idioty, które usłyszałam, to:
- O-o.
„TAK WŁAŚNIE ROBI DEBIL!” – Krzyknęłam w
myślach, spadając wraz z GLaDOS w dół.
Kiedy tak leciałam z dużą prędkością w dół, w
którymś momencie to GLaDOS zaczęła mówić:
- O, cześć. A więc jak się miewasz? BO JA
JESTEM KARTOFLEM.
„GLaDOS, weź mnie nie rozśmieszaj, bo zaraz
nie wytrzymam i jebnę ze śmiechu.” – Pomyślałam, a po chwili dało się słyszeć
wolne oklaski dochodzące od strony GLaDOS.
Chwilę potem, dalej mówiła:
- Super. Mój procesor powolnych oklasków się
tu zmieścił. Zawsze coś. Ponieważ nigdzie w tej chwili nie zmierzamy…To znaczy
oczywiście gdzieś tam zmierzamy. Nawet niepokojąco szybko. Ale skoro poza tym
nie nic innego mamy do roboty, oto kilka faktów. On nie jest zwyczajnym
debilem. Jest wytworem najwybitniejszych umysłów całego pokolenia, współpracujących
w wyłącznym celu stworzenia najgłupszego debila w dziejach ludzkości. A ty
właśnie przekazałaś mu kontrolę nad całym obiektem.
~Gdyby główna bohaterka tego nie
zrobiła, fabuła nie mogłaby lecieć do przodu.~
„A co miałam zrobić? I tak, i tak bym zginęła,
a poza tym musiałam jakoś rozwiązać sytuację patową. Na dodatek, dopiero teraz
uświadomiłam sobie to wszystko.” – Pomyślałam
A uświadomiłam sobie, że wszystkiemu winna
była władza. ~Zaczyna się filozofowanie,
ale w sumie to prawda i w tej grze najlepiej to widać.~ GLaDOS teraz nieco
się zmieniła, bo nie rządziła. Wheatley z nawet przyjaznego rdzenia zmienił się
w maszynę do zabijania, bo poczuł smak władzy. No, ale z mych refleksji wyrwały
mnie powolne oklaski GLaDOS. ~*W sumie, fajny zbieg okoliczności. Tu takie
prawdy o życiu, a GLaDOS sobie klaszcze. xD*~
- Dobrze, nadal działa. Słuchaj, tak na
wypadek, gdyby ta otchłań okazała się jednak mieć dno: ~Wiadomo, ma dno, bo nie dałoby się zrobić bezdennej otchłani.~ ~*Slade
próbuje to osiągnąć.*~ ~A ja staram się
mu wytłumaczyć, że to niemożliwe, a ten ma mnie w dupie. =_=~ ~*Jesteście
siebie warci. xD*~ ~:D~ mogłabyś
może zdjąć jeden ze swoich butów do skoków i…no wiesz, wepchnąć mnie do niego?
Tylko pamiętaj, żeby lądować na jednej nodze. – Powiedziała
~Zawsze mogłaby chwycić ziemniaczaną
GLaDOS w rękę i wylądować na nogach. No ale wiadomo, że w grze to niemożliwe do
osiągnięcia.~
W tym momencie, chciałam ją chwycić, ale była
niżej niż ja, dlatego nie dałam rady. Ale i tak, po chwili, z impetem uderzyłam
w jakieś drewniane bele, raz i drugi. Od mocnego uderzenia, zemdlałam. Jedyny
plus, że wreszcie nastała cisza… ~Zawsze
warto znajdować plusy beznadziejnych sytuacji.~
~*Przerwa i to długa, bo kolejny rozdział ma
szesnaście stron. Tak, całe przygody w opuszczonej części Aperture są
wepchnięte do jednego rozdziału.*~
~Ja jebe. ;=;~
~*Wiem ;=;*~
_______________________________________________
Rozdział LVIII – Historia Aperture.
Kiedy się obudziłam, co było dziwne, bo
spadłam z takiej wysokości, ujrzałam nad sobą, wysoko, zwisającą windę oraz
jakieś rury i niedaleko mnie, na jakieś części, siedzącego ptaka oraz leżącą
ziemniaczaną GLaDOS, którą po chwili owy ptak porwał i odleciał. ~Aby radośnie ją dziobać.~ Ja zaś,
wstałam i, widząc rury oraz jakiś ogień, zaczęłam się rozglądać. Powrót na górę
był niemożliwy, a przynajmniej nie tu, więc po chwili, widząc wyjście, ruszyłam
przed siebie, poprzez wodę i zniszczone, dolne części Aperture. Kiedy tak
szłam, widziałam że to miejsce serio musiało zostać opuszczone, ~*No
nie pierdol. Sam Wheatley mówił ci, że to wszystko jest odcięte od wielu lat,
więc nikt się tym nie mógł zajmować.*~ gdyż wszystko było zniszczone.
No, ale w którejś chwili doszłam do jakieś
oświetlonej części, ale po prawej stronie był jakiś płot. Jednak, zauważyłam
tam ścianę, na której można było umieścić portal, co uczyniłam, a kolejny dałam
na jednym z odpowiednich fragmentów na ścianie po mojej stronie. Kiedy
przeszłam na drugą stronę, jeden z portali dałam na odpowiadającym temu
fragmencie zwisającej ściany znajdującej się wyżej i przeszłam tam. Następnie, ~No ja jebe, znowu nadmiar opisów. -.-~ ~*To
jest domena tej części opka.*~ ~Właśnie
zauważyłem. ;=;~ ruszyłam przed siebie, po chwili skręcając w
lewą stronę i, widząc przed sobą ścianę zdatną do umieszczenia na niej portalu,
jeden właśnie tam dałam, po czym kolejny umieściłam na oddalonej daleko, daleko
ścianie i przeszłam tam. Następnie, jako iż nie było tam drzwi, rozejrzałam się
i ujrzałam zniszczony fragment balkoniku, z którego od razu zeskoczyłam na
metalową rurę, po czym ruszyłam przed siebie, w pewnym momencie skręcając w
lewą stronę. Na jej końcu, zastałam ~*Zardonica*~ ~Fajny dom sobie znalazł. xD~ ~*C’nie? :D*~
zamknięte drzwi oraz jakąś kratę, za którą było duże pomieszczenie. Jednak,
chwilę potem, ujrzałam w górze, oddaloną, zdatną do umieszczenia portali ścianę
oraz taką samą niedaleko mnie. Od razu umieściłam na nich portale i przeszłam
na drugą stronę. Będąc tam, zeszłam po schodach i jeden z portali umieściłam na
ścianie niżej, po czym wróciłam i przeszłam na drugą stronę. ~<Ziew>~ Będąc tam, zeskoczyłam
jeszcze niżej i, idąc przed siebie, zaczęłam nieco rozmyślać.
Myślałam, jaka mogła być historia Aperture. Co
się stało z ludźmi? ~*Na końcu pierwszej części gry GLaDOS
przyznała się, że zalała Aperture neurotoksyną, a co za tym idzie, zabiła nią
ludzi. Zapomniałaś?*~ ~Przez tak wiele
lat chyba miała prawo.~ ~*W sumie…*~ Kto był zarządcą tego miejsca jeszcze
przed GLaDOS? ~Pan i władca Wszechświata
numer dwa, czyli Cave Johnson.~ Kim była naprawdę GLaDOS? Tak, była
maszyną, ale jak została stworzona i po co? Czemu dolne części tego ośrodka
zostały odcięte od świata? ~*Bo po chuj utrzymywać starocie. Lepiej
przenieść się do nowszych części.*~ No, ale moje rozmyślania przerwało
dotarcie do jakiegoś miejsca z wajchą. Widziałam też dwa inne miejsca, chyba
też z wajchami. Mimo wszystko, od razu pociągnęłam tą po mojej stronie. Kiedy
to zrobiłam, zaiskrzyła się, ale światło zapaliło się, ukazując wielki właz. Od
razu, portalami, dostałam się do jednego z pomieszczeń z wajchą, ale zamiast
wajchy zastałam przycisk i dwa ekrany z wielkimi, czerwonymi cyframi „00”. To
ja już wiedziałam, o co chodziło. Od razu jeden portal umieściłam obok siebie,
po czym wyszłam i drugi dałam przy drugim pomieszczeniu, po czym nacisnęłam
jeden przycisk i, słysząc tykanie zegara, szybko przeskoczyłam na drugą stronę
i nacisnęłam kolejny przycisk. Kiedy to zrobiłam, światło zgasło, dało się
słyszeć alarm oraz czerwone światło, ~Powinno
się tutaj dopisać, że to czerwone światło dało się zobaczyć, bo w końcu światła
usłyszeć się nie da.~ które kręciło się i oświetlało właz. Chwilę potem,
otworzył się, ukazując…wielką ścianę z małymi drzwiami.
„Taki wielki właz, a takie małe drzwi.
Logiczne, czyż nie?” ~*Widać jest jakiś powód, dla którego zostało
to skonstruowane tak, a nie inaczej.*~ – Pomyślałam, po czym dostałam się
tam, otworzyłam drzwi i przeszłam przez nie.
Chwilę potem, dotarłam do końca niedługiego
korytarza i przekroczyłam kolejne drzwi. Dzięki temu, dostałam się do jakiegoś
wielkiego, płaskiego pomieszczenia, a właściwie na jakąś platformę, na której
końcu była barierka, a za nią kwas ~Jestem
ciekaw, skąd ten kwas się w owym miejscu wziął.~ i dużo konstrukcji.
Widziałam też jakieś zniszczone kule, w owym kwasie pływające oraz ostrzeżenia
o niebezpieczeństwie związanym z wejściem do owego kwasu. Jednak, nie mając
wyboru, ruszyłam przed siebie. Kiedy tak szłam, metalowy balkonik raz
zatrząsnął się. No, ale ja szłam dalej ~*Bowiem co innego miałaś do roboty,
czyż nie?*~ i doszłam do jakichś wybrzuszonych drzwi, za
którymi były kawałki kamieni. Na drugą stronę, za te drzwi, dostałam się
portalami. Dzięki temu, dotarłam do kolejnych drzwi, normalnie zapraszam tu
Świadków Jehowy, ~Fakt, w Aperture chyba
byli fanami drzwi.~ obok których była dźwignia, którą pociągnęłam, co
otworzyło mi wejście do wieeelkiego pomieszczenia, nad którym wisiał wielki
napis: „APERTURE SCIENCE INNOVATORS”.
Czyżby to była pierwotna nazwa tej placówki? ~*Da*~ Nie wiedziałam, ale chyba tak. Nawet
logo było inne.
Jednak tak idąc przed siebie, usłyszałam inny,
nieznany mi, męski głos. Wnioskowałam, że był to ludzki głos nagrany na taśmę. ~*Ja
jestem ciekawa, z czego są puszczane te nagrania, że mimo upływu tak wielu lat
nadal mogą być odtwarzane.*~ ~W sumie…Nie
mam pojęcia, ale fajnie byłoby się dowiedzieć.~
Mówił on:
- Witajcie panowie w Aperture Science.
Astronauci, bohaterowie wojenni, olimpijczycy – jesteście tutaj, ponieważ
chcemy najlepszych, a to właśnie wy. A zatem: kto gotów jest poświęcić się
nauce?
- Jestem! – Usłyszałam jakiś żeński głos,
także nagrany na kasetę.
- Zapewne poznaliście się już w limuzynie w
drodze tutaj, pozwólcie więc, że teraz ja się przedstawię. Nazywam się Cave
Johnson. Jestem właścicielem tej placówki. Ten gorliwy głos, który
słyszeliście, to urocza Caroline, moja asystentka. Mogę was zapewnić, że
przelała wasze honorarium na konto wybranej przez was organizacji charytatywnej.
Prawda, Caroline?
- Tak jest, panie Johnson.
- To ona jest filarem tego zakładu. Do tego
śliczna jak obrazek. Przykro mi panowie. Jest zajęta. Bez reszty oddana nauce.
„Jaskinia syn Johna. ~*Bowiem
tak się dzieje, gdy dosłownie przetłumaczy się to imię i nazwisko. xD*~ ~Zmienię imię i nazwisko Sezorisowi na
polską wersję imienia i nazwiska Cave’a. :D~ ~*Spal się, niedojebie. xD*~ ~;”””D~ No ciekawe. Tak, wiem, Ameryka i te
sprawy, ale śmiesznie to brzmi po przetłumaczeniu. A poza tym, na jedno pytanie
uzyskałam już odpowiedź, czyli kto jest, a właściwie był zarządcą tego miejsca.
Pozostało jeszcze parę innych.” – Pomyślałam, idąc przed siebie i dostając się
na jakąś kondygnację za pomocą portali.
Jednak, chwilę potem, w kolejne miejsce
dostałam się za pomocą pędu, umieszczając portal na podłodze pod sobą, a drugi
na wysuniętej krawędzi ściany. ~*Ja tam nigdy nie umiem trafić w portal za
pierwszym razem w tym oto momencie. xD*~ ~No
brawo, miernoto. xD~ ~*Mam przypomnieć, kto wjebał się w nicość po złym
wymierzeniu pędu?*~ ~Won -.-~ ~*;”””D*~
Dotarłam do jakichś drzwi, nad którymi
napisane było „ENTER”. Jako, iż były
otwarte, przeszłam przez nie i ruszyłam przed siebie. Zaś Cave mówił:
- W naszych sferycznych pomieszczeniach
laboratoryjnych przeprowadzamy tysiąc testów dziennie. Nie mogę osobiście
nadzorować każdego z nich, dlatego te nagrane wiadomości będą zawierały
odpowiedzi na wszystkie wasze pytania i zdarzenia, które będą miały miejsce
podczas waszej przygody z nauką.
„W moim wypadku, to raczej była i jest droga
przez mękę, a nie przygoda, ale dobra, może kiedyś, gdy byli tu LUDZIE nie
trzeba było bać się o swoje życie.” – Pomyślałam, wchodząc do jednego z
pomieszczeń biurowych z szklaną, prawą ścianą, a potem wychodząc, bo to do
niczego nie prowadziło i idąc przed siebie.
~Ja bym ukradł jakąś maszynę do
pisania i opylił ją na Allegro.~
~*Jestem ciekawa, jak przeniósłbyś ją przez
pierwszą siatkę dematerializującą. xD*~
~Przeteleportowałbym tę maszynę poza
Aperture, a potem ją odnalazł. :D~
~*Nosz… xD*~
~;”””D~
Jednak, idąc przez hol, pomiędzy gablotkami z
różnymi nagrodami i dyplomami, ujrzałam portret jakiegoś młodego mężczyzny,
prawdopodobnie Cave’a Johnsona. Na chwilę przystanęłam i przyjrzałam mu się.
Niebrzydki był, szczerze powiedziawszy. No, ale parę chwil potem, ruszyłam
przed siebie ~*Jakie szybkie przejście od facjaty Cave’a do
popierdalania po Aperture. Mogłabyś pooglądać to, co było w gablotach, jakoś
pokomentować to, może walnąć się na obecnych tam fotelach i trochę odpocząć. No
ale nie, po co ubarwiać opko.*~ i przeszłam przez kolejne drzwi, po czym,
idąc przed siebie, usłyszałam ponownie Cave’a mówiącego:
- Twoje zadanie będzie różniło się w
zależności od sposobu, w jaki udało ci się okiełznać otaczający cię świat.
Osoby, które pomagają dziś w testowaniu żelu repulsyjnego, powinny kierować się
według niebieskiej linii na podłodze. Osoby, które zgłosiły się na ochotnika do
wstrzyknięcia DNA modliszki – mam dla was dobrą i złą wiadomość. Najpierw zła –
zawieszamy te testy do odwołania. A teraz dobra – mamy dla was znacznie lepszy
test: walka z armią ludzi-modliszek. Weźcie karabin i kierujcie się według
żółtej linii. Z całą pewnością nie przegapicie rozpoczęcia testu.
„Okiełznać jest tu słowem kluczowym. ~Fakt, w wypadku Ramoninth z opka to
rzeczywiście.~ A poza tym, fajne tu testy mieliście. Nie pogardziłabym
takimi.” – Pomyślałam, przeskakując na miejsce z windami i wchodząc do takowej,
a następnie naciskając przycisk.
Kiedy zaś po jakimś czasie winda raczyła się
zatrzymać, rozejrzałam się i, po chwili, ujrzałam miejsce na portal, które było
oddalone ode mnie. Od razu owy tam umieściłam, po czym zeszłam schodami w dół
i, w pewnym momencie, podeszłam do szybu windy, umieściłam portal na samym dole
i wskoczyłam w niego, dzięki czemu z bardzo dużą szybkością zostałam wyrzucona
przed siebie. ~*Broń Boże, abyś najpierw przedostała się tam
normalnie, rozejrzała, może nacisnęła przyciski przy głośnikach koło
zamkniętych drzwi, a potem doszła do wniosku, jak dostać się dalej. No ja jebe.
=_=*~ ~Ale się rozpiszę w analizie
końcowej.~ ~*;_;*~ ~;””””D~ Spadłam
na fragment metalowego balkoniku, naprzeciwko drzwi nad którymi, na niebieskim
tle, napisane było „ALPHA”. Kiedy
zaś przekroczyłam drzwi, znalazłam się w dużym pomieszczeniu z rurami i
pomieszczeniem kontrolnym, do którego się udałam. Tam, podeszłam do dźwigni,
nad którą było napisane po angielsku „GEL
PRESSURE CONTROL”, co mogę przetłumaczyć jako „Kontrola ciśnienia żelu”, czy jakoś tak. ~Ta, tłumaczenie chyba OK.~ Kiedy zaś ją pociągnęłam, usłyszałam
dźwięk uruchomienia, którego nie umiem opisać oraz dźwięk tego, że przez rury
przepływał żel. Także światło w głównym pomieszczeniu się włączyło, a drugie
wyjście otworzyło, dzięki czemu ruszyłam przed siebie i, chwile potem, weszłam
po schodach. Będąc na samym końcu schodów, jeden z portali umieściłam na
podświetlonym, odpowiednim fragmencie ściany, a drugi na zamurowanych drzwiach,
po zejściu na dół. ~Ciekawe, co niegdyś
było za tymi zamurowanymi drzwiami.~ Następnie, przeszłam przez portal i
ruszyłam przed siebie.
Na końcu korytarza ujrzałam rurę, zniszczony
balkonik, windę w dole i imponującą, wielką, zardzewiałą kulę wiszącą w
przestrzeni. Od razu, nie mając innego wyjścia, zeszłam po rurze na dół. Kiedy
tak szłam i przeskakiwałam do miejsca z windą, odezwał się Cave:
- Mówi się, że wielkie dokonania naukowe
zbudowane są na barkach gigantów. Nie tutaj. W Aperture nasze dokonania
rozpoczynamy od podstaw. Bez trzymania za rączkę.
„Sam fakt tego, że wynaleźliście działo
portalowe już o tym świadczy.” – Pomyślałam, wchodząc do windy przez jakąś
starodawną siatkę dematerializującą.
~Ale mimo to, nie wypuścili tego
działa portalowego na rynek. Mieliby dochody rzędu miliona dolarów tygodniowo.~
~*Widać takie luksusy są nie dla plebsu.*~
~Niestety L~
Chwilę potem, winda ruszyła…
Kiedy się zatrzymała, ujrzałam ciemne
pomieszczenie. Jednak, gdy drzwi się otworzyły, nieco oślepiło mnie jasne
światło, które się włączyło. Idąc przed siebie, zobaczyłam tablicę z
informacją, gdzie byłam. Byłam na początku szybu dziewiątego. Natomiast Cave
powiedział:
- Dobra, zacznijmy od początku. Pierwszy test
dotyczy czegoś, co jajogłowi nazwali „żelem repulsyjnym”. Tak na marginesie –
nie jesteś częścią grupy kontrolnej. Dostaniesz żel. Poprzedni biedaczyna
dostał niebieską farbę. Hahaha. (Tu się zaśmiał.) ~To lepiej wyglądałoby walnięte pomiędzy myślnikami.~ Żarty na bok,
to stało się naprawdę. Połamał wszystkie kości w nogach. Tragiczne. Ale
pouczające. Przynajmniej tak mi mówią.
Aż byłam ciekawa, co robił ten żel. Chwilę
potem, ruszyłam przed siebie, przy okazji wchodząc po schodach. Parę chwil
potem, dostałam się do jakieś starej komory testowej. ~I, oczywiście, nie przeczytałaś sobie plakatu o pierwszym dziale
portalowym, nie skomentowałaś tego jakoś oraz nie przeczytałaś plakatu o żelu
repulsyjnym i nie skomentowałaś tego, co przeczytałaś. Wiadomo, po co robić z
opka coś ciekawszego, nie?~ Na podłodze były strzałki, jakaś zapadnia i
ściana na portale. Na dole zapadni było jakieś niebieskie coś. Strzałki
sugerowały, że miałam na to wskoczyć, więc zamknęłam oczy, rozpędziłam się i
wskoczyłam, a ten chyba żel…odbił mnie na drugą stronę. Będąc tam, otworzyłam
oczy i pomyślałam:
„Niezły wynalazek, nie ma co.”
A następnie, za pomocą portali, dostałam się
na jakąś wyższą część testu, gdzie ujrzałam taki stary, kwadratowy przycisk na
kostkę. Fajnie wyglądał, musiałam przyznać. Chwilę potem, rozpędziłam się,
wskoczyłam na żel i zostałam odbita na podwyższenie z drzwiami i starym
przyciskiem do naciśnięcia. Po zrobieniu tego, ze starego dyspozytora wypadła taka
fajna, stara, biała kostka w kształcie prostego sześcianu. ~Bowiem niegdyś kostki w Aperture Science były wykonywane, z tego co
pamiętam, z ołowiu, a obecnie są robione z metalu.~ Odbiła się ona na
podłogę ze strzałkami, na którą zeskoczyłam, chwyciłam ją i w ten sam sposób co
poprzedni, dostałam się na podwyższenie z przyciskiem na kostkę, na którym ją
umieściłam. Następnie, za pomocą żelu, dostałam się do drzwi, które
przekroczyłam. Wychodząc i idąc jednak po jakichś schodach, usłyszałam że Cave
powiedział:
- Jajogłowi dali mi właśnie znać, że nie
powinienem był wspominać o grupie kontrolnej. Mówią mi, żebym przestał nagrywać
te wiadomości. Dzięki temu wpadłem na nowy pomysł: nagrać więcej wiadomości. To
ja płacę tutaj rachunki i mogę gadać o grupach kontrolnych cały cholerny dzień.
~*Akurat to fakt, w końcu to Cave był zarządcą
Aperture i płacił rachunki, więc mógł napierdalać o czym chciał.*~
„No i to jest dobre podejście do
rzeczywistości. Polać mu.” – Pomyślałam
Jednak, gdy doszłam na ich koniec, portalami
dostałam się do miejsca, które było o wiele wyżej i ruszyłam przed siebie,
rozglądając się. W pewnej chwili, zauważyłam zeskok na niżej położone schody.
Kiedy tam byłam i szłam w kierunku kolejnego testu, Cave przemówił:
- Na potrzeby następnego testu w żelu
umieściliśmy nanocząsteczki. Przekładając na mowę potoczną, miliony małych
urządzeń podróżować będą w górę i w dół twojego układu krwionośnego, pompując
eksperymentalne geny, molekuły RNA itp. Wprost do twoich guzów.
„Jakich guzów? Czy ja czegoś o sobie nie
wiem?” – Pomyślałam, przechodząc przez siatkę dematerializującą.
~Spoko loko, to tylko nagrane
wiadomości, nie ma czym się martwić.~
Tam, zauważyłam duże pomieszczenie z żelem i
podwyższeniem oraz rusztowaniem, obecnie poruszającym się, a także przyciskiem
na kostkę i nią samą.
Mimo wszystko, podeszłam do żelu, podskoczyłam
i odbiłam się na podwyższenie. Następnie, portalami przedostałam się do miejsca
z przyciskiem i jeden portal umieściłam na odpowiednim fragmencie sufitu nad
rusztowaniem, wskoczyłam na nie i po chwili dostałam się do miejsca z kostką.
Następnie chwyciłam ją, zeskoczyłam na podłogę i w ten sam sposób, co na
początku, ~*zaczęłam zanudzać czytelników.*~
dostałam się do przycisku na kostkę, po czym umieściłam ją w odpowiednim miejscu.
To odsłoniło jakiś umieszczony wysoko fragment ściany, zdatny do umieszczenia
portalu. Ja zaś, wyjrzałam przez portal i zeskoczyłam odpowiednio na żel, który
odbił mnie do podwyższenia z przejściem do kolejnej części testu.
Tam, po mojej stronie, był przycisk na kostkę,
a po drugiej owy przedmiot. Pośrodku była zapadnia, a ściany były oblane żelem.
Od razu na niego wskoczyłam i zaczęłam odbijać się od ściany do ściany,
przemieszczając na podłogę z kostką, po czym wróciłam z nią przed drzwi, umieściłam
na przycisku i znowu przedostałam się na drugą stronę. Ale potem wróciłam, gdyż
na drugiej stronie nie było nic innego i wyszłam, dzięki czemu ujrzałam
odsłonięty, wyżej położony fragment ściany, na którym od razu umieściłam
portal, a drugi dałam na drugim, odsłoniętym fragmencie ściany, przeskoczyłam
tam, po czym z tejże wysokości skoczyłam na żel, dzięki czemu zostałam odbita
do wyjścia.
Idąc przed siebie, ponownie usłyszałam to, że
Cave znowu się odezwał:
- Aha! Na wypadek, gdyby okazało się, że jesteś
pokryty repulsyjnym żelem, mam dobrą radę od naszych jajogłowych: NIE pozwól,
aby żel repulsyjny wylał się na ciebie. Nie doszliśmy jeszcze do tego, który
element odpowiada za ten efekt, ale powiem ci jedno: żywotne z tego diabelstwo.
Z całą pewnością NIE lubi ludzkiego szkieletu.
Ło Jezu, to faktycznie lepiej było uważać.
Jednak, po chwili, weszłam do windy, która zabrała mnie wyżej… ~Jej przemyślenia są takie jak moje
wypowiedzi, gdy nie chce mnie się z kimś gadać i chcę jak najszybciej zakończyć
rozmowę. xD~ ~*Mam tak samo. xD*~
Kiedy się zatrzymała, po wyjściu, ujrzałam
jakieś wielkie pomieszczenie z różnymi filarami. Natomiast Cave odparł:
- Tak przy okazji – wszystkie te kule naukowe
wykonane są z azbestu. Dzięki temu nie mamy szczurów. Daj znać, jeśli masz
problemy z oddychaniem, suchy kaszel lub zawał, ponieważ nie jest to związane z
testem. To wina azbestu. Dobra wiadomość – jajogłowi twierdzą, że utajenie
objawów zatrucia azbestem trwa średnio czterdzieści cztery i sześć lat, więc
jeśli masz na karku trzydziestkę lub więcej, uśmiechnij się. W najgorszym razie
przepisz parę kolejek kanasty, a pomogłeś pchnąć naukę do przodu o kilkaset
lat. Wbijam te liczby do kalkulatora, a on wyświetla uśmiechniętą buźkę.
O, azbest. No jak zajebiście. ~*Co
chcesz, w czasach świetności dawnego Aperture azbest był dozwolony do używania
w konstrukcjach budowlanych. Dopiero potem skapnięto się, że to jedno z
najgorszych rzeczy, jakie są.*~ A poza tym, spoko, miałam ponad dwa tysiące
lat. Mimo wszystko, po chwili, zeskoczyłam w dół zniszczonego, metalowego
balkoniku i przeszłam na drugą stronę kwasu przez zawalone fragmenty rusztowań.
Jednak, będąc po drugiej stronie, ujrzałam w górze jakąś niewielką platformę, a
obok niej miejsce na portal. Ogólnie te filary miały fragmenty zdatne do
umieszczenia portalu, więc wyżej dostałam się za ich pomocą. Następnie, tak
samo przedostałam się do kolejnego testu. Było tam duuużo białej przestrzeni
oraz takie rzeczy jak przycisk na kostkę, i tak dalej. Natomiast Cave rzekł:
- Ha! Podoba mi się twój styl. Tworzysz własne
zasady, tak jak ja. Księgowi mówili mi, że nie mogę wylać pracownika tylko
dlatego, że porusza się na wózku inwalidzkim. I tak go wylałem. Pojazdy są
drogie.
~*Uwielbiam Cave’a. xD*~
~Domyślam się, bo ja też go lubię. XD~
„No cóż, życie na tym polega. A poza tym,
widzę że ciekawie się u was hajs oszczędzało.” – Pomyślałam
~*No co? Jestem pewna, że ty za czasów
Kombinatu utylizowałaś osoby niepełnosprawne, więc japa mi tam.*~
No, ale podeszłam do przycisku do naciśnięcia
i nacisnęłam go, dzięki czemu na podłogę zaczął spadać żel. Od razu, za pomocą
portali, umieściłam go pod jednym z podwyższeń i dzięki niemu, wskoczyłam
wyżej. To samo zrobiłam na kolejnym podwyższeniu. Będąc wyżej, skacząc z owej
wysokości na żel, dostałam się za siatkę dematerializującą, za którą był
wysunięty fragment ściany. Od razu umieściłam na nim portal, obeszłam siatkę i
drugi dałam na podłodze pod miejscem, na którym stałam i wskoczyłam w dół, ówcześnie
na podwyższeniu, z którego się tu dostałam, umieszczając żel. Dzięki temu,
dostałam się do wyjścia, a wychodząc, usłyszałam że Cave ponownie przemówił:
- Krótka informacja: do kawy, którą daliśmy
wam wcześniej, dodaliśmy wapń ze znacznikiem fluorescencyjnym, co pozwoli nam
śledzić aktywność neuronów w waszych mózgach. ~Jak miło.~ Istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że wapń może
stwardnieć i zeszklić się w waszych płatach czołowych. Tak czy siak nie
stresujcie się i nie myślcie o tym. Poważnie – wizualizacja tego efektu w
stresowej sytuacji faktycznie aktywuje tę reakcję.
„Dobrze, że ja tu żadnej kawy nie piłam.” –
Pomyślałam, wchodząc do windy.
~*Bowiem nie miałabyś gdzie.*~
Po chwili, ruszyła ona.
Kiedy zaś zatrzymała się i wyszłam, idąc do
kolejnego testu, w którym przez siatkę dematerializującą już widziałam
spadający na podłogę żel, usłyszałam że Cave znowu rzekł:
- Jeśli jesteś w grupie kontrolnej Kepler-7,
wszczepiliśmy ci do czaszki niewielki mikroskop o rozmiarach znaczka
pocztowego. Prawdopodobnie nie pamiętasz nawet, że tam jest, ale jeśli nagle
zacznie wibrować i piszczeć podczas tego testu, daj nam znać, ponieważ oznacza
to, że niebawem wygeneruje temperaturę rzędu pięciuset stopni, dlatego będziemy
musieli ci go bardzo szybko wyciągnąć.
„Jezuuu, tu nawet oni nie byli normalni.” –
Pomyślałam, idąc przed siebie.
~No cóż, rozwijali naukę w
niekonwencjonalne sposoby. A poza tym, nie wiemy, czym były te grupy kontrolne,
a co za tym idzie nie wiemy, czemu członkowie grupy kontrolnej Kepler-7 mieli
wszczepiony do czaszki ten niewielki mikroskop.~
Chwilę potem, dotarłam do testu. Będąc tam, o
Jezu, wodę dostrzegłam! ~DUN DUN DUUUN!~
Jebać test, od razu do niej podbiegłam i ułożyłam ręce na kształt koszyka,
łapiąc wodę, a potem wypijając ją. ~*Rozumiem, że naszej bohaterce mogło
się chcieć pić, ale nie pomyślała, że tam może być Ebola czy inne gówno? Nie
wiadomo, ile ta woda tam płynie.*~ ~Cicho,
nie psuj jej chwili.~ ~*:D*~ Pić mnie się już chciało, tak dawno wody nie
piłam.
Kiedy zaś się już napoiłam, wróciłam do testu.
Tak, wiedziałam że ta woda nie po to tu była, no ale musiałam skorzystać.
Wyglądała na czystą, więc co mi szkodziło. ~*A tam EBOLA! :D*~ ~Jakaś ty miła. xD~ ~*Wiem :D*~
Jednak, po tej chwili radości, za pomocą portali umieściłam żel na podłodze
tak, żebym mogła doskoczyć do przycisku, który trzeba było nacisnąć, odbiłam
się i owy nacisnęłam. W tym momencie, woda przestała się lać, nie pamiętam już,
czy na określoną liczbę czasu, a ja umieściłam tam żel i odbiłam się na
podwyższenie, po czym weszłam do kolejnej części testu. Tam, ponownie
usłyszałam Cave’a:
- Spokojna głowa, już im mówię. W porządku,
następny test może wiązać się z krótkimi podróżami w czasie. Z tej okazji mam
dla ciebie radę: jeśli spotkasz siebie na torze testowym, nie nawiązuj kontaktu
wzrokowego. Jajogłowi twierdzą, że może to spowodować wymazanie czasu.
Całkowicie. W przód i w tył! ~Poświęciłbym
życie i dla beki zrobił to, czego on zabrania. :D~ ~*Idź
do kąta, byłeś niegrzeczny. xD*~ ~;”””D~ Wyświadcz
przysługę wam obu i zostaw tego drugiego w spokoju.
„Wymazanie czasu? Błagam, bo zacznę tu
filozofować.” – Pomyślałam i kontynuowałam test.
Najpierw, za pomocą żelu i portali umazałam
owym żelem wyższy fragment ściany naprzeciwko wyjścia. Następnie, dostałam się
wyżej za pomocą portali i umieściłam jeden portal na podłodze pod sobą, a drugi
na wysuniętym fragmencie ściany i wskoczyłam w niego, dzięki czemu, po chwili,
zostałam odbita do wyjścia.
Tam, po chwili, weszłam po jakichś schodach.
Następnie, widząc wysunięty, górny fragment jednego z filarów i białą ścianę na
drugim, przekierowałam na wysunięty fragment żel z pierwszej części testu,
używając do tego portali. ~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj, bo
zaczynam się nudzić.*~ ~Dzięki Bogu.~ Następnie,
podeszłam do końca miejsca, w którym byłam i na podłodze niżej umieściłam
portal, po czym w niego wskoczyłam. Dzięki temu, zostałam wyrzucona, a potem
odbita na metalowy balkonik powyżej. Będąc tam, portalami dostałam się jeszcze
wyżej i, będąc na kolejnym, metalowym balkoniku ze schodami, usłyszałam że Cave
rzekł:
- Jeśli słyszysz ten komunikat, oznacza to, że
~jesteś zjebem~ robisz zbyt duże ~*Chwila…No
jakiś ty miły, nie ma co. xD*~ ~Wiem :D~
przerwy między testami. Jajogłowi twierdzą, że może to być reakcja powodowana
strachem. Żaden ze mnie psychiatra, ale biorąc pod uwagę, że to komentarz ze
strony ludzi, którzy nie poznaliby dreszczu przygody nawet jeśli podszedłby do
nich i ściągnął im portki – brzmi to bardziej jak „projekcja”. ~*Czy
wspominałam, że lubię Cave’a? Nie? To wypadałoby wspomnieć, bo Cave jest
zajebisty.*~ ~Jest taka trójca święta –
Zardonic, Cave Johnson i ja.~ ~*JAKIŻ TY SKROMNY. X”””D*~ ~;””””D~ To nie ONI polecieli w kosmos, nie
oni szturmowali plaże i nie oni zdobyli złoto. O nie, szanowny panie, to my
tego dokonaliśmy! Ty i ja kontra cały świat! Masz charakter! Popracuj jeszcze
trochę nad tempem. A teraz rozwiążemy tę zagadkę.
„Nie moja wina, że tu Aperture jest cholernie
rozjebane. A poza tym, lubię jego teksty. Tak w ogóle, gdy się stąd wydostanę,
stworzę coś do wskrzeszania ludzi i lecę wskrzesić tego Cave’a. ~Pomóc?~ Lubię go i jego tok myślenia.”
~*Chyba każdy lubi Cave’a. A jak ktoś go nie
lubi, to do gazu.*~ – Pomyślałam, po czym weszłam po schodach i
przeszłam do kolejnego testu.
O, ten był fajny. Przycisk na kostkę, żel i
kostka w zwisającej nad podłogą, oszklonej klatce. ~*Jest
tu fajne osiągnięcie do zdobycia, ale z moim zjebanym skillem jego odblokowanie
jest niemożliwe. xD*~ Była też woda i w sumie chyba tyle. No, było
jeszcze rusztowanie, zapomniałam o nim. Mimo wszystko, portalami udałam się na
jedno z podwyższeń. Następnie, nad klatką z kostką umieściłam portal, a drugi w
miejscu z żelem. Dzięki temu, żel oblał kostkę, która zaczęła się odbijać,
dzięki czemu zbiła szkło i wypadła. Od razu chwyciłam ją, umyłam w wodzie i
postawiłam na przycisku. Po zrobieniu tego, żel umieściłam pod rusztowaniem i
po chwili wskoczyłam na nie. Następnie, z sufitu spuściłam na kostkę żel,
dzięki czemu pojechałam w ~bok~ górę.
~*To by był niezły sposób na strollowanie
obiektu testowego. Chyba mam pomysł na jeden mały wątek w ryjącym kanon
FanFiction. :D*~ ~No kurwa. xD~ ~*;”””D*~
Chwilę potem, idąc do windy, znowu usłyszałam
Cave’a mówiącego:
- Najważniejsze w nauce nie jest DLACZEGO.
Chodzi o DLACZEGO NIE. Dlaczego nasza nauka jest tak niebezpieczna? ~Ponieważ nauka taka jest.~ Dlaczego
nie ożenić się z bezpieczną nauką, jeśli tak bardzo ją kochasz. W zasadzie
dlaczego nie wynaleźć specjalnych drzwi bezpieczeństwa, które nie kopną cię w
tyłek na odchodne, ponieważ właśnie zostałeś wylany. ~*Hobby
Cave’a #1: Wypierdalanie ludzi z roboty.*~
To było do mnie? Okazało się, że nie, gdyż po
chwili Cave dodał:
- Nie ty, obiekcie testowy, tobie idzie dobrze.
A, czyli wylał kogoś z personelu. Mógł
głośniki wyłączyć, kiedy kiedyś tam to mówił, albo tego nie nagrywać. ~A czemu nie? Niech obiekty testowe wiedzą,
czym pasjonuje się Cave.~ Jednak, Cave nadal mówił:
- Tak, ty. Pudło. Twoje rzeczy. Przez frontowe
drzwi. Parking. Samochód. Do widzenia.
Ale tagami rzucał. No co, z tym mnie się
skojarzyły pojedyncze słowa. ~W sumie,
pasuje.~ No, ale po chwili weszłam do windy, która ruszyła…
Gdy się zatrzymała i wyszłam, Cave rzekł:
- Gratulacje! Sam fakt, że stoisz tu i mnie
słuchasz oznacza, że dokonałeś czegoś wielkiego na rzecz nauki. Jako założycie
i dyrektor generalny Aperture Science składam ci niniejszym podziękowania za
udział i wyrażam nadzieję, iż mogę na ciebie liczyć podczas kolejnej rundy
testów. ~*Ja bym sobie zrobiła podkop pod Aperture,
nie wiem jakim cudem i tam zamieszkała, i czekała na kolejne rundy testów, a
przynajmniej za czasów sprzed rządów GLaDOS.*~ ~Fangirling level hard. xD~ ~*:D*~ Nie rzucimy naszych dokonań na
publiczne pożarcie, jeśli nie będziemy mieli cholernej pewności, że są gotowe.
Dlatego tak długo, jak będziecie utrzymywać szczytową formę fizyczną, zawsze
znajdzie się limuzyna, która będzie na was czekać. ~*Mówię,
ja bym tam sobie bunkier pod Aperture zbudowała i czekała, aż można by zacząć
testować. Oczywiście za czasów Cave’a.*~ Caroline, pożegnaj się.
- „Żegnaj, Caroline”. – Usłyszałam głos
Caroline.
- Prawdziwy z niej skarb.
W starym Aperture bym z wielką chęcią
testowała co tam chcieli. Jednak, po chwili, ujrzałam z boku, w oddali, ścianę
na której dało się umieścić portal. Od razu, na wszelki wypadek to zrobiłam i
ruszyłam przed siebie. O, wyjście. Dostrzegłam je na końcu długiego korytarza,
ale gdy podeszłam, okazało się, że nie dało się go otworzyć. ~;”D~ Meh, no tak. To byłoby za proste.
Kiedy zawróciłam, ujrzałam przed sobą fragment
białej ściany, na której od razu umieściłam portal pomarańczowy i przeszłam
przez niego. Będąc na jakimś metalowym balkoniku, otworzyłam drzwi i przeszłam
przez nie. Po przekroczeniu ich, doszłam do wielkiego pomieszczenia z rurami
oraz pomieszczeniem kontrolnym. Widziałam też na ścianie na pomarańczowym
prostokącie wielki napis „BETA”. ~Bardzo Eksploatowany Tor Anomalny~ ~*Co.
xDDD*~ ~No co? :D~ Chwilę
potem, na górną część pomieszczenia dostałam się za pomocą portali. Następnie,
podeszłam do krańca balkonika, po czym po dwóch stronach szklanej ściany, na
białych fragmentach podłogi, umieściłam portale i wskoczyłam w pierwszy z nich.
Kiedy zaś byłam po drugiej stronie, umieściłam jeden z portali na białym
fragmencie ściany, będącym pod sufitem, dzięki czemu zostałam wyrzucona do
jakiegoś niedługiego korytarza. Chwilę potem, przeszłam przez normalne
przejście do pomieszczenia kontrolnego i włączyłam wajchy niebieskiego i
nowego, pomarańczowego żelu, co spowodowało ten sam dźwięk, co przy włączeniu
tylko niebieskiego żelu. ~Ale oczywiście
nie zwróciłaś uwagi na to, że byłaś coraz bliżej powierzchni (na tej grafice
nad wajchą jest pokazane, na jakiej głębokości jest dana przepompownia żelu) i
nie skomentowałaś tego, parchu. <Dosypuje Ramoninth z opka Miedzian 50 do
jej picia.>~ ~*Jesteś taki dobry. xD*~ ~Wiem :D~
Po chwili, przeszłam przez otwarte, rozsuwane
drzwi i siatkę dematerializującą, a następnie otworzyłam kolejne drzwi. Dzięki
temu dostałam się do wielkiego pomieszczenia z różnymi rzeczami, w tym wiszącą
w powietrzu, wielką, azbestową ~~*Przestań,
wiem co chcesz napisać. xD*~ :D~ kulą.
Jednak, gdy weszłam najwyżej, jak mogłam, znowu usłyszałam głos Cave’a:
- Witaj, przyjacielu. Nazywam się Cave
Johnson, jestem dyrektorem generalnym Aperture Science. Być może kojarzysz nas
z przesłuchań komisji senackiej z roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątego
ósmego w sprawie zaginionych astronautów. ~DUN
DUN DUUUN!~ Prawdopodobnie korzystałeś też z wielu produktów, które
wynaleźliśmy. ~*Ja bym je ze sklepów kilogramami
wykupowała.*~ ~Fangirling rośnie w miarę
czytania, jak widać. xD~ ~*:D*~ A które inni ludzie w jakiś sposób nam
wykradli. Black Mesa może mnie pocałować w--
- Testowanie, psze pana? – Usłyszałam głos
Caroline.
- Dobrze. Być może zadajesz sobie pytanie:
„Cave, jak trudne są te testy? ~W chÓj.~
Co było w tej umowie o gabarytach książki telefonicznej, którą właśnie
podpisałem? Czy grozi mi niebezpieczeństwo?”. Pozwolę sobie odpowiedzieć na te
pytania pytaniem. Kto chce zarobić sześćdziesiąt dolarów? W gotówce. ~*Tak
tylko powiem oczywistą rzecz dla osób, które mogą kompletnie nie znać tej gry:
Jak zapewne się zorientowaliście, poznajemy w tym momencie historię Aperture.
Przy testach żelu repulsyjnego brali udział astronauci (tylko nie pamiętam, o
co poszło z tymi zaginionymi, sorki), bohaterzy wojenni i olimpijczycy. Po
aferze z zaginionymi astronautami, Cave wpadł na super plan, że testerami będą
bezdomni i to oni będą testować żel napędzający czyli ten pomarańczowy. Nagrodą
za testowanie miało być, właśnie, sześćdziesiąt dolarów. Na dzisiejszy kurs
dolara byłoby to jakieś dwieście dwadzieścia cztery złote, więc dla bezdomnego
to majątek, szczególnie gdyby Aperture wykopać do Polski. Potem będzie jeszcze
biały żel, nie powiem co robi, bo osobom nieznającym gry zaspoileruję, który
będą testować już naukowcy pracujący w Aperture. I potem też poznamy prawdę o
GLaDOS. Koniec off-topu.*~ ~Ale off-top.~
~*No co? Wiem, że dla fanów gry to, co napisałam jest oczywistą
oczywistością, ale mogą tu też trafić osoby, które pierwszy raz słyszą o tej
grze.*~ Możecie też spędzić do dwudziestu minut w
poczekalni – jest z całą pewnością bardziej wygodna, niż ławki w parku, na
których większość z was spała, gdy was znaleźliśmy. A zatem witam w Aperture.
Jesteście tutaj, ponieważ chcemy najlepszych, a to właśnie wy. ~xD~ Nie, nie udało mi się zachować
powagi. Tak czy siak postarajcie się nie zabrudzić szyb. W zasadzie najlepiej
będzie, jeśli nie będziecie dotykać niczego, co nie jest związane z testami.
Czy przerzucili się z astronautów, bohaterów
wojennych i olimpijczyków na bezdomnych? W sumie te sześćdziesiąt dolarów i
ławki w parkach…Eee, mniejsza. Mimo wszystko, z tych wypowiedzi wywnioskowałam
też, że Aperture Science i Black Mesa się nie lubili. Ciekawe. ~*Wiedziałabyś
to od dawna, gdybyś podczas akcji pierwszej części gry czasami skręcała w inne
uliczki, niż prowadzi akcja gry.*~
No, ale po chwili trochę rozejrzałam się.
Zorientowałam się, że Aperture na przestrzeni lat zmieniło nazwę z „Aperture Science Innovators” na „Oaperture”. ~Chyba, że to Aperturowe logo, które tam jest w tym momencie, nie
wchodzi w nazwę placówki i to ja zawsze źle czytam nazwę. xD~ Widziałam też
pomieszczenie kontrolne, do którego postanowiłam się dostać. Podeszłam więc do drzwi prowadzących do
środka. Kiedy szłam przed siebie, ujrzałam kolejny portret Cave’a Johnsona,
tyle że tym razem się nieco postarzał. ~*I nie dziwo.*~ W
sumie nie wiem ile lat wtedy minęło, ale po portrecie wnioskowałam, że dość
sporo. Jednak, po chwili błądzenia, wyszłam z pomieszczenia i portalami poszłam
na górny balkonik za pomocą portali. Tam, jeden umieściłam na podłodze pod
sobą, a drugi na wysuniętym fragmencie ściany i wskoczyłam w portal. Chwilę
potem, zostałam wyrzucona przed pomieszczeniem kontrolnym, do którego weszłam.
Po chwili, gdy weszłam, usłyszałam głos
GLaDOS, która mówiła:
- O, cześć. Słuchaj, znasz się na mordowaniu.
Mogłabyś (au!) ~Lepiej wyglądałoby to
pomiędzy myślnikami.~ zamordować tego ptaka?
W tym momencie, weszłam do oszklonego
pomieszczenia, w którym był ptak i ziemniaczana GLaDOS leżąca w gnieździe i
dziobana przez owego ptaka. Czyli streszczenie mi mitu o Prometeuszu przez
wieżyczkę, którą zdjęłam z linii odkupienia miało jakiś sens. ~*No
nie pierdol.*~ Kiedy zaś podeszłam bliżej, ptak odleciał, a
GLaDOS odparła:
- Och, dzięki. Czułaś to? Ten idiota nie ma
pojęcia, co tam robi. Jeśli ktoś go nie odłączy, za kilka godzi wszystko
wybuchnie. ~:D~ Nie mogę się ruszać.
A ty będziesz mnie potrzebować, bo muszę go zastąpić. Chyba, że planujesz
odrąbać sobie głowę i wetknąć ją w moje poprzednie ciało. Czyli mamy impas. A
więc co ty na to? Zanieś mnie do niego i włóż mnie z powrotem w moje ciało, a ja
nie dopuszczę, byśmy wyleciały w powietrze i puszczę cię wolno. Żadnych
sztuczek. Ten ziemniak wytwarza napięcie jeden i jeden dziesiątych wolta.
Dosłownie brak mi energii, by cię okłamywać.
Normalnie bym jej nie uwierzyła, ale…była
zamknięta w ziemniaku, a bateria ziemniaczana miała za mało mocy na kłamstwa. ~*A
mogłaś też poczekać chwilę, bo ona ma jeszcze dodatkowe kwestie dialogowe, jak
się jej nie podniesie od razu. No, ale nie.*~ Od razu wzięłam ją i umieściłam na mym
działku, a ona rzekła:
- AU! Dźgnęłaś mnie! Co z tobą jes-OooAaaa. ~Jakoś musiała cię umieścić na tym
działku.~ Poczekaj. Masz może multimetr? Nieważne. To działko musi być
częściowo wykonane z magnezu…Czuję jakbym wytwarzała o pół wolta za dużo. Miej
na mnie oko – trochę pokombinuję. O zob-[BZZZ!] ~*To też lepiej by wyglądało pomiędzy
myślnikami.*~
I się wyłączyła, a przynajmniej przestała
mówić. Od razu, tym razem już z nią, wyszłam z pomieszczenia i wróciłam
portalami na balkonik. Następnie, do windy dostałam się wskakując w portal
umieszczony niżej i wylatując przez ten postawiony nade mną. Będąc tam, GLaDOS
znów się odezwała:
- Uch! Gdzie jesteśmy? Długo byłam wyłączona?
Dodatkowe pół wolta pomaga, ale na zasilenie jakichś cudów nie wystarczy. Jeśli
zacznę zbyt intensywnie myśleć, usmażę tego ziemniaka, zanim uda nam się [tutaj
zaczynała się wściekać] ~*Kurła mać, to też powinno być między
myślnikami.*~ spalić atomowym ogniem tego małego idiotę,
który [bzz!] ~*Nosz…*~
Znowu się wyłączyła. A poza tym, atomowym
ogniem? Hej, pamiętaj że ja też tu byłam i nie chciałam zostać napromieniowana!
Jednak, po chwili, weszłam do windy, która ruszyła…
Kiedy się zatrzymała i, gdy wychodziłam,
GLaDOS spytała:
- Czy coś się stało jak mnie nie było?
„Dowiedziałam się, kto założył tę placówkę
oraz zrobiłam parę starych testów. Tyle.” – Pomyślałam i ruszyłam przed siebie.
~Mogłaś jej to powiedzieć na głos, to
można by dialog dodać. No ale to opko, c’nie.~
- Obszar testowy jest tuż przed tobą. Im
szybciej przez niego przejdziesz, tym szybciej dostaniesz swoje sześćdziesiąt
dolców. – Odezwał się Cave Johnson.
- Chwila, kto…? – Spytała GLaDOS.
- Caroline, czy bony pocieszenia są gotowe?
- Tak jest, panie Johnson. – Odpowiedziała
Caroline.
- „Tak jest, panie Johnson…” – Powtórzyła
GLaDOS, mówiąc to właściwie w tym samym momencie, co Caroline. Jednak, po
chwili, dodała:
- Dlaczego ja właśnie…Kto to jest? Co do
DIABŁA się…
I zwarcie. Chyba zaczynałam coś ogarniać, ale
wolałam nie wyciągać pochopnych wniosków, więc weszłam do kolejnego
pomieszczenia testowego. ~*Jakby nic się nie wydarzyło.*~
Będąc tam, portalami dostałam się na
podwyższenie z przyciskiem do naciśnięcia i owy nacisnęłam. Po zrobieniu tego,
usłyszałam tykanie zegara, a następnie zauważyłam wylewający się z dyspozytora
pomarańczowy żel. Od razu, umieściłam portal na odpowiedniej podłodze i na
ścianie naprzeciwko rampy, po czym raz jeszcze nacisnęłam przycisk. ~Miło, że nie od razu ci się udało.~
Następnie, gdy pas przed rampą i ona sama zostały wypełnione żelem, zeskoczyłam
na dół, podeszłam do początku pasu i zaczęłam biec, a owy żel przyspieszył mój
bieg, dzięki czemu na rampie zostałam wyrzucona w niedługi korytarzyk przed
sobą. Na jego lewym końcu była biała ściana, na której umieściłam jeden portal,
a drugi na suficie nad podwyższeniem z przyciskiem, przeskoczyłam tam, jeden z
portali umieściłam pod rurą z żelem i nacisnęłam przycisk. Parę chwil potem,
gdy żel wyłączył się, zeskoczyłam na dół, umieściłam portal na ścianie
naprzeciwko rampy, dotarłam na jej koniec i rozpędziłam się w drugą stronę,
dzięki czemu nabrałam takiej prędkości, że po przedostaniu się do dalszego
pomieszczenia, uderzyłam w ścianę. Jednak, po chwili, ujrzałam pomieszczenie z
kostką, do którego prowadziło niewielkie wejście w kształcie koła, a po
przeciwnej stronie biała ściana. Od razu portalami się tam dostałam, wzięłam
przedmiot i wyszłam. ~<Ziew>~
Następnie, portalami wróciłam do pierwszej
części testu i umieściłam kostkę na przycisku, co nieco uniosło rampę. Chwilę
potem, przez portal udałam się na drugi koniec drugiego korytarza i rozpędziłam
się, czym wyleciałam do pomieszczenia końcowego. Tam, jeden portal umieściłam
na podłodze pod przyciskiem do naciśnięcia, wyszłam, poszłam na koniec rampy i
rozpędziłam się, w locie naciskając przycisk, który otworzył drzwi. ~<Zieew>~
Kiedy przez nie wyszłam, GLaDOS odezwała się:
- W porządku, czyli wybuchy emocji wymagają
więcej niż jeden i sześć dziesiątych wolta. Teraz to już wiemy. Musimy się
odprężyć. Ale i tak dowiemy się, co tu u diabła się dzieje. Ale spokojnie.
Tak, tylko spokój mógł nas uratować. Mimo
wszystko, po chwili, doszłam do kolejnego pomieszczenia testowego.
Będąc tam, jeden portal umieściłam na
oddalonej ścianie, a drugi pod kratami w miejscu, do którego spływał
pomarańczowy żel i nacisnęłam odpowiedni przycisk. Następnie, gdy pas został
umalowany na pomarańczowo, jeden z portali umieściłam na białym fragmencie
sufitu, po czym nacisnęłam przycisk wylewający niebieski żel. Kiedy wąski
paseczek został nim umalowany, rozpędziłam się i przeskoczyłam na drugą stronę.
Tam, portalami weszłam wyżej, po czym wróciłam do pierwszego pomieszczenia, nie
likwidując jednego portalu. Drugi zaś, umieściłam tam, gdzie wtedy, gdy
malowałam podłogę na pomarańczowo i rozpędziłam się. ~<Zieeew>~ ~*Wiem, bez jakichkolwiek przemyśleń to jest
nudne jak but i nie ma praktycznie czego komentować.*~
Po wpadnięciu w portal, zostałam wyrzucona w miejsce z windą, a Cave Johnson
skomentował:
- Doskonała robota, astronauto, bohaterze
wojenny i/lub olimpijczyku! Dzięki twojej pomocy będziemy mogli [tu nagranie
urwało się]. ~*No kurwa mać i znów. ;-;*~ Czy
to działa? [Dało się słyszeć dźwięk pukania w mikrofon.] ~*No
do…*~ Ej, ty tam na dole. Jesteś w windzie, nie w
toalecie.
- Przysięgłabym, że go znam… - Odparła GLaDOS.
„A chciałam wiedzieć, co by mogli. A poza tym,
jeżeli moja teoria jest prawdziwa, to nie przeczę, że się znacie.” –
Pomyślałam, wchodząc do windy.
Chwilę potem, owa ruszyła.
Kiedy po jakimś czasie zatrzymała się,
ujrzałam ogromne pomieszczenie testowe. Po wyjściu, Cave rzekł:
- Jeśli chcesz zarobić dodatkowe sześćdziesiąt
dolarów, odszukaj asystenta i poinformuj go o tym. Możesz wyjść stąd ze stówą i
dwudziestką w kieszeni, jeśli pozwolisz nam rozebrać cię na części, wstawić do
środka trochę naukowych rzeczy, a następnie poskładać do kupy.
W tym życiu już nigdy nie zgodziłabym się na
żadne eksperymenty nade mną. Sorki, ale miałam złe wspomnienia z tym związane. ~Nie dziwne.~
Jednak, po chwili, zeszłam na dół i, będąc
tam, podeszłam do miejsca, w którym lały się niebieski i pomarańczowy żel.
Następnie, portalami, przekierowałam pomarańczowy żel ~*Jestem
ciekawa, jak te żele były zrobione, że niebieski odbijał, a pomarańczowy przyspieszał.*~
~Złączone mocą zajebistości Zardonica.~ ~*W
latach siedemdziesiątych dwudziestego wieku, gdy według kanonu gry testy nad
tym żelem się odbywały, Zardonica nawet na świecie nie było. xD*~ ~No widzisz, a jego zajebistość już
istniała. :D~ ~*Jak. xDDD*~ ~Medżik
:D~ na oddalony pas podłogi, a potem sama
przedostałam się tam portalami, po czym podbiegłam do drugiego końca owego
pasu, i jeden z portali umieściłam na wysuniętym w górę fragmencie ściany, po
czym rozpędziłam się i, chwilę później, wypadłam przez portal i spadłam na
jedną z metalowych platform. W tym momencie, od razu, portalami wróciłam na
poprzedni fragment podłogi i przekierowałam niebieski żel na jeden z
wysuniętych fragmentów ściany na trajektorii mego lotu, po czym ustawiłam portale
tak samo jak za pierwszym razem i rozpędziłam się, po czym, gdy wypadłam przez
portal, zostałam odbita na platformę z kostką. Kiedy na owe miejsce spadłam,
zatrząsnęło się. ~*Fajnie by było, gdyby w grze, w tym
momencie, GLaDOS jakoś to skomentowała, na przykład dorzucając swoje docinki na
temat wagi głównej bohaterki. xD*~ ~Chciałoby
się. xD~ Mimo to, chwyciłam kostkę i zeskoczyłam niżej,
a następnie, portalami, dostałam się na kolejną, metalową platformę, po czym
postawiłam kostkę na przycisku, co ustawiło w górę jakiś wysunięty fragment
czegoś tam. W tym momencie, portalami, przedostałam się do miejsca z niedługą
platformą do rozbiegu i umieściłam na nią niebieski żel, po czym, umieściłam
jeden z portali naprzeciwko niej, a drugi w miejscu z pomarańczowym pasem i
rozpędziłam się, po czym zostałam odbita na owy wysunięty fragment. W tym
momencie, zeskoczyłam niżej i zdjęłam kostkę z przycisku. ~Miło, że nie od razu wiedziałaś, co należało zrobić.~ Po wykonaniu
tego, powróciłam na pomarańczowy pas i na owy wysunięty, obracany fragment
umieściłam niebieski żel, po czym powróciłam do miejsca z przyciskiem i
umieściłam na nim kostkę. Następnie, wróciłam na pomarańczowy pas i jeden
portal dałam przed sobą, po ówczesnym dobiegnięciu do drugiego końca, a drugi naprzeciwko
platformy z niebieskim żelem, po czym rozpędziłam się i, chwilę później,
zostałam dwa razy odbita w kierunku ~generatora
nudnych opek~ windy. ~*Trzeba znaleźć ten generator i go
rozjebać.*~ ~Jak najszybciej.~~
Gdy do niej szłam, Cave rzekł:
- Jeśli jesteś zainteresowany, możliwość
zainkasowania dodatku, o której wspominałem, jest nadal aktualna. Jeszcze raz:
musisz nam tylko pozwolić pociąć cię na części. To nie era kamienia łupanego –
wiemy jak z powrotem złożyć człowieka. Przejdziesz kompletną rekonstrukcję:
dostaniesz nowe organy, odpicujemy stare. Do tego powycinamy wszystkie guzy.
Szczerze mówiąc to ty powinieneś nam płacić.
„Nie byłabym pewna, zważywszy na to, że ta
część Aperture była, z tego, co orientowałam się po latach napisanych na ścianach,
aktywna w dwudziestym wieku.” – Pomyślałam, wchodząc do windy.
~*W Aperture Science wszystko da się zrobić.*~
Chwilę potem, owa ruszyła…
Kiedy się zatrzymała i wyszłam z windy, Cave
ponownie przemówił (ten to miał wygadane, swoją drogą):
- Dziękuję – [Teraz mówił do siebie.] ~*Zaraz
się wkurwię.*~ Nie wierzę, że dziękuję tym ludziom [A teraz
do mikrofonu] ~*<Wściekle wzdycha.>*~~ –
za to, że zataczając się, przeszliście przez test żelu napędzającego Aperture
Science. Dokonaliście czegoś szczególnego dla społeczeństwa, dla odmiany, i za
to ludzkość jest wam wdzięczna. ~To nic,
że ludzkość nawet o tym nie wie.~ Jeśli mieliście ze sobą jakieś rzeczy
osobiste, prosimy o ich zabranie. Nie chcemy, żeby stare gazety i patyki
zaśmiecały nam budynek. Zdaję sobie sprawę, że dla wielu z was sześćdziesiąt
dolarów to dość nieoczekiwany przypływ gotówki, więc nie przepuśćcie tego
wszystkiego na…Caroline, co ci ludzie kupują? Zniszczone czapki? Brudne brody? ~Gdzie można kupić brudną brodę? Sezorisowi
na urodziny kupię. :D~ ~*Jemu wystarczy to, że Tristitia wczoraj
dorwała się do Miedzianu 50 i zaczęła nim wypiskiwać Sezorisa wołając, cytuję: „Giń, parchu! Giń!”. xDDD*~ ~Pamiętam to. xDDDDDDDDDDDDDDD~
„Ej, ale mając patyki, będziecie mogli sobie
trzecią wojnę światową zrobić! ~*Chyba czwartą. To czwarta ma być na kije i
kamienie. ;p*~ Hehć.” – Pomyślałam, idąc przed siebie i
przechodząc przez siatkę dematerializującą.
Swoją drogą, krótkie te testy kiedyś były. ~To akurat fakt.~ No, ale wtedy to
wszystko chyba się dopiero rozkręcało, więc mniejsza. Jednak, tak idąc, w
którejś chwili doszłam do pustej budki i kolejnego, nieczynnego wyjścia. ~;””D~ No tak, to byłoby za proste.
Miejmy nadzieję, że ewentualne trzecie wyjście byłoby otwarte. ~*Chciałoby
się. Najpierw musisz uratować Aperture przed eksplozją.*~
No, ale po chwili dostałam się wyżej za pomocą
portali i przeszłam przez kolejną siatkę dematerializującą. Fajnie one kiedyś
wyglądały, swoją drogą. Tam, portalami, dostałam się wyżej do części, z tego co
wywnioskowałam ze znaku, który był obok mnie, gdy strzelałam portalami, „GAMMA”. ~*Długie
to zdanie dość.*~ Będąc tam, GLaDOS się odezwała:
- Caroline…Dlaczego ja znam tę kobietę? Może
ją zabiłam? Albo…O mój Boże. Słuchaj, świetnie ci idzie. Poradzisz sobie jakiś
czas sama? ~To nie tak, jakby główna
bohaterka do tej pory nie radziła sobie sama.~ Muszę pomyśleć.
„Albo…Ty jesteś nią. Hęęę? O tym nie
pomyślałaś. Chociaż nieee, nawet w dzisiejszych czasach największym sukcesem
było przeniesienie umysłu nicienia do komputera, ~*Takie
coś zdarzyło się w naszej rzeczywistości, jakby ktoś pytał. W necie można o tym
poczytać.*~ więc hej.” ~A poza tym, jesteśmy w Aperture, tu wszystko jest możliwe.~ –
Pomyślałam, po czym przeszłam przez drzwi, łącznie z siatką dematerializującą i
dotarłam do kolejnego pomieszczenia z rurami i pomieszczeniem kontrolnym.
Będąc tam, przeszłam długi korytarz do
pomieszczenia kontrolnego i, gdy już tam byłam, włączyłam dźwignię
niebieskiego, pomarańczowego i jakiegoś nowego, białego żelu, po czym
zauważyłam przez szybę tryskający z rury, niebieski i biały żel. Ciekawiło
mnie, do czego ten drugi służył.
Jednak, kiedy podeszłam do wyjścia, na drugą
stronę przedostałam się portalami, gdyż teraz tam z góry w dół przesuwały się
tłoki, które by mnie zgniotły. ~:D~ Po
wydostaniu się, zauważyłam że niezdatny do położenia portalu fragment sufitu
umazany był białym żelem. Spróbowałam postawić tam portal i…udało się to. ~*Mój
ukochany żel. <3*~ ~Ja tam wolę
napędzający.~ ~*Nie znasz się.*~ ~Cicho~
Aaahaaa, czyli biały żel zmieniał właściwość
powierzchni. OK. Jednak, kolejny portal postawiłam na ścianie za mną i
przeszłam przez niego na zniszczony, metalowy balkonik. Następnie, zeskoczyłam
z niego na rozlany, niebieski żel i zostałam odbita na balkonik wyżej. Chwilę
potem, gdy przeszłam przez siatkę dematerializującą, ujrzałam długi, ~*CHWILA!
Zapomniałam o czymś powiedzieć! Tak w ogóle, to dlaczego w pomieszczeniu
kontrolnym, w którym Ramoninth z opka brała ziemniaczaną GLaDOS nie mogła sobie
przejść przez zawalone drzwi, za którymi było przejście do doku, w którym
niegdyś trzymany był Borealis? Przecież niegdyś Ramoninth z opka trzęsła
Kombinatem, a co za tym idzie na Borealis też była, więc mogłaby jakoś
skomentować fakt, do kogo ten statek faktycznie należał.*~ ~Bo wtedy opko byłoby ciekawsze, a przecież nie o to chodzi.~ ~*A,
no tak. ;=;*~ ubrudzony pomarańczowym żelem, pas. Za
drzwiami zaś, w górę i w dół przesuwały się tłoki. Kiedy były w górze,
rozpędziłam się i bez szwanku przebiegłam na drugą stronę, po czym przeszłam
przez drzwi.
Tam zaś, gdy wyszłam, tym samym przepędziłam
jakiegoś ptaka. Widząc go, GLaDOS zawołała:
- Aaa! Ptak! Ptak! Zabij go! Jest zły! ~I kto to mówi.~
„Co każda sztuczna inteligencja w Aperture ma
z tymi ptakami?” – Pomyślałam
~*No GLaDOS ma jak widać traumę po tym
dziobaniu jej przez ptaka.*~
Jednak, po chwili, dodała:
- Odleciał. I dobrze. Dla niego. Wracamy do
myślenia.
Po czym zamilkła. Ja zaś, na chwilę wróciłam
przez te same drzwi, a potem przeszłam jeszcze raz, na wysuniętej części ściany
umieściłam portal i ponownie przekroczyłam drzwi. Tam, na końcu korytarza z
tłokami, umieściłam portal i, po chwili, rozpędziłam się i, gdy przez niego
wypadłam, zostałam wyrzucona na jakieś odległe schody, po których weszłam.
Parę chwil potem, odezwał się nasz ulubiony
Cave Johnson, jednak można było wywnioskować, że się postarzał:
- Witamy w centrum wzbogacania. [kaszel] ~*Zaraz
się wkurwię.*~
Ooo…I się rozchorował, biedak. No co? Po tych
nagranych wiadomościach zaczynałam go lubić. ~Nie dziwne, bo tylko skurwiel nie lubiłby Cave’a.~ Jednak, chwilę
potem, dodał:
- Odkąd udział w testach stał się obowiązkowy
dla wszystkich pracowników, jakość obiektów testowych znacznie wzrosła. Nie
można niestety powiedzieć tego samego o lojalności kadry. ~*Nie
dziwne. Ja bym się wkurwiła, gdybym w pracy, która normalnie nie była w pizdu
niebezpieczna, nagle miałabym brać udział w niebezpiecznych testach.*~
„Nie dziwię się, w tym wypadku.” – Pomyślałam,
idąc przed siebie, a gdy zeskoczyłam z podwyższenia niżej, ujrzałam kolejny
portret Cave’a.
Faktycznie, wtedy był już stary. Ciekawiło
mnie, jakiego wieku dożył. ~W sumie…~ Mimo
wszystko, jego nagranie było kontynuowane:
- [kaszel] ~*Nosz…*~
W rezultacie, jak już prawdopodobnie wiecie, będziemy dążyć do zakończenia
testów na ludziach. Wciąż jednak mamy kilka spraw do załatwienia.
„Jestem za! Jestem za zakończeniem testów na
ludziach!” – Pomyślałam, idąc dalej przez pomieszczenia biurowe i korytarze.
~No ty akurat byłaś ostatnim ludzkim
obiektem testowym, bo w trybie multiplayer gra się już robotami.~
Doszłam również do jakichś zamkniętych drzwi
i, szukając drogi przejścia, dalej słuchałam Cave’a:
- Księgowi wmawiali mi, że nie stać nas na
zakup nawet kilku skał księżycowych wartych siedem dolarów, ~*A
nie siedem milionów? Chyba walnęłam literówkę podczas przepisywania.*~ a
co dopiero transportu o wartości siedemdziesięciu milionów. I tak je kupiłem.
Zmieliłem je i zmieszałem do postaci żelu.
„I już wiemy, z czego jest biały żel.” –
Pomyślałam, odnajdując jakiś przycisk i naciskając go.
- I wiecie co? Zmielone skały księżycowe to
czysta trucizna. Jestem śmiertelnie chory. – Mówił Cave.
~A było podczas mielenia założyć maskę
przeciwgazową.~
„Bądź co bądź i tak współczuję. Co jest u mnie
dziwne, ale ćśś.” – Pomyślałam, idąc do otwartych drzwi.
- Mimo to okazuje się, że są one doskonałym
przewodnikiem portali. Dlatego teraz sprawdzimy, czy wskakiwanie i wyskakiwanie
z tych nowych portali może pomóc w pozbyciu się księżycowej trucizny z
ludzkiego krwiobiegu. Kiedy życie daje ci cytryny, zrób z nich lemoniadę.
[kaszel] ~*No ja jebe, to powinno być między
myślnikami.*~ Myślmy pozytywnie i zajmijmy się nauką. W
związku z tym byłbym wdzięczny, gdybyśmy mogli przejść przez testy tak szybko,
jak to możliwe. Caroline, przynieś mi proszę więcej środków przeciwbólowych. -
Kontynuował
„Mieli tu dużo zajebistych sentencji.” –
Pomyślałam, wychodząc przez drzwi.
Chwilę potem, schodząc po schodach i idąc
przez zakręty, dotarłam do windy bez siatki dematerializującej i weszłam do
niej. Chwilę potem, ruszyła…
Gdy się zatrzymała, ujrzałam duże
pomieszczenie z rurą, z której ciekł biały żel. Od razu podeszłam bliżej,
zeskoczyłam i, za pomocą portali, upaćkałam żelem większą część miejsca, w
którym byłam. Następnie, jeden portal umieściłam na białym żelu, a drugi na
podłodze za jakąś zakratowaną częścią ściany i przeszłam na drugą stronę. Tam,
zaczęłam paćkać żelem dwa filary stojące naprzeciwko siebie. To była fajna zabawa,
swoją drogą. ~*Fakt, też lubię w grze to robić.*~
Następnie, dostałam się na wyżej położony balkonik za pomocą portali i, jeden z
nich umieściłam na wcześniej upaćkanej podłodze, gdyż podczas paćkania filarów
czasem portal ustawiłam nie w tą stronę, co było trzeba, a drugi na białej
części pode mną i wskoczyłam w niego, po czym jeden portal umieściłam na
białej, wysuniętej platformie i zostałam wyrzucona przed jedne schody. Wchodząc
po nich i idąc dalej, także przez drzwi, przemówił Cave:
- Dobra, trochę rozmyślałem. Kiedy życie daje
ci cytryny? Nie rób lemoniady. Zmuś życie. Zmuś życie, żeby zabrało swoje
cytryny! Wkurz się! „Nie chcę twoich cholernych cytryn! Co niby mam z nimi
zrobić?”.
Od piątego zdania, wykrzykiwał je, jak coś.
- Tak jest. – Odparła GLaDOS.
- Tak! – Znowu słowa GLaDOS.
- Tak! Pewnie, bierz cytryny… - Dalej mówiła
GLaDOS.
- Zażądaj rozmowy z kierownikiem życia! ~Ja chcę być kierownikiem życia! Alicja,
patrz! Znalazłem sobie pracę! :D~ ~*Jesteś jebnięty. xD*~ ~;”D~ Spraw, aby życie pożałowało dnia, w
którym pomyślało, że może dać Cave’owi Johnsonowi cytryny! Masz pojęcie, kim
jestem? Puszczę z dymem twój dom! Za pomocą cytryn! Zlecę moim inżynierom
opracowanie cytryn zapalających, które spalą twój dom! ~*Kiedyś
wynajdę cytryny zapalające i nazwę je imieniem Cave’a. x”D*~ ~Powodzenia. XD~ ~*;”D*~ –
Kontynuował Cave.
- Tak! Lubię tego faceta.
„No popatrz GLaDOS, wreszcie w czymś obie się
zgadzamy. A kto nie lubi Cave’a, tego na stos. ~*~Jestem za.~*~ A poza tym, kiedyś stworzę cytryny zapalające i
nazwę je twoim imieniem, Cave.” ~No
kurwa, kolejna. xD~ ~*:D*~ – Pomyślałam, otwierając drzwi i
przechodząc przez nie i dostając się do wyyysokiego pomieszczenia z dużą
ilością białych fragmentów ścian.
- SPALIĆ JEGO DOM! Palić ludzi! On tylko mówi
na głos, co wszyscy myślimy! – Zawołała GLaDOS.
„Ło, ale bez takich. Ale w sumie fakt, każdy
chyba chociaż raz tak myślał.” – Pomyślałam, strzelając portal najwyżej jak się
dało, a drugi niedaleko mnie i przechodząc na górę.
- Chodzi mi o to, że jeśli możemy zapisać
muzykę na płycie kompaktowej, dlaczego nie możemy zapisać na niej ludzkiej
inteligencji i osobowości? Moi inżynierowie głowią się właśnie nad tym
problemem. Mapowanie mózgu. Sztuczna inteligencja. Powinniśmy byli to
rozpracować trzydzieści lat temu. Powiem jedno – i nagram to na taśmę, żeby
każdy słyszał to setki razy dziennie: Jeśli umrę, zanim wstawicie mnie do
komputera, chcę, żeby Caroline pokierowała tą placówką. Będzie marudzić. Powie,
że nie może. Jest po prostu skromna. Zmuście ją. ~*E,
po cholerę kogoś zmuszać do takich rzeczy? Jak nie chce być nieśmiertelna, to
nie i nie ma po co jej zmuszać.*~ Do diabła, możecie nawet wstawić ją do mojego
komputera. Nic mnie to nie obchodzi. W porządku, koniec testu. Możesz wrócić do
swojego biura. – Odparł Cave.
- Żegnam pana. – Powiedziała GLaDOS.
„No wie pan, panie Cave, muzyka a ludzki umysł
to dwie różne sprawy. To drugie jest cholernie zaawansowane. A poza tym, moja
teoria wraca do gry! A poza tym, po co ją do tego zmuszać? Jeśli nie chciała,
to nie. W końcu Stany Zjednoczone to ~”~kraj
wolności~”~, czyż nie?” –
Pomyślałam, dostając się portalami wyżej i wyżej, aż dotarłam na dach jakieś
dużej, zepsutej windy.
Chwilę potem, jeden portal umieściłam na
podłodze windy, po czym zeskoczyłam na dół i podeszłam do końca balkonika, po
czym na niżej położonej podłodze umieściłam drugi portal i wskoczyłam w niego,
po czym, gdy byłam po drugiej stronie, szybko umieściłam jeden z portali na
wyżej umiejscowionej podłodze, a po chwili wyleciałam w górę i umieściłam
portal coraz wyżej, i tak dalej, aż dotarłam do jakichś drzwi, wyrzucona przez
wysunięty fragment ściany. Chwilę potem, przeszłam i przez nie, i przez
kolejne, które były za nimi. ~<Ziew>~
Po wyjściu, dostałam się do jakiegoś bardzo
wysokiego pomieszczenia. Kiedy przeszłam przez drzwi, GLaDOS rzekła:
- Wiem, że sprawy wyglądają nieciekawie, ale
tamten szaleniec miał rację. Nie bierzmy tych cytryn! Dumnie pójdziemy z
powrotem na górę i ZMUSIMY go, by włożył mnie z powrotem do mojego ciała! A on
nas zapewne zabije, bo jest ~debilem,
ale to każdy wie,~ potężny, a ja nie mam planu. No no. Nie będę cię
okłamywać, ~*Bowiem masz za mało mocy na kłamstwa.*~ mamy
szanse jak milion do jednego. Po zaokrągleniu w górę. Nieważne, wkurzmy się!
Jeśli mamy wylecieć w powietrze, to chociaż z godnością.
„Błagam cię…Ty nie dałaś rady mnie zabić, to
tym bardziej temu debilowi się to nie uda.” – Pomyślałam, idąc przed siebie.
~*Jaka ona pewna siebie.*~
~Self insert wymaga, czyż nie?~
~*W sumie…*~
Chwilę później, jeden z portali dałam na
ścianie po lewej stronie najwyżej jak się dało, a drugi umieściłam pod sobą i,
po paru sekundach, byłam po drugiej stronie. Tam, jeden z portali dałam na
jakieś części jednego z filarów, a drugi umieściłam naprzeciwko siebie i
przeszłam, po czym pierwszy portal umieściłam wyżej, a następnie przeskoczyłam
na wyżej położoną, metalową i prostą część, po czym skoczyłam w dół i w locie
dałam portal pod sobą, co spowodowało, że zostałam wyrzucona na jakąś niezdatną
do umieszczenia portali rampę. No, ale ujrzałam też niebieski żel cieknący z
rury. Od razu, portalem, przekierowałam go na wyrzutnię, po czym powtórzyłam lot
w dół, tyle że z większej odległości. Dzięki temu, zostałam wyrzucona i odbita
wyżej.
Będąc na większej wysokości, umieściłam portal
na białej części podłogi, zeskoczyłam niżej i zeskoczyłam w portal na podłodze,
dzięki czemu zostałam wyrzucona nieco wyżej i w locie jeden z portali
umieściłam w pomieszczeniu obok mnie, po czym, gdy się tam dostałam, ruszyłam
przed siebie. ~*Boże, to jest takie nudne. To jest narracja
pierwszoosobowa, a jest tu tak mało przemyśleń, że aż szok.*~ ~Spalić Ramoninth z opka.~ ~To wiadome.~
Po przejściu przez siatkę dematerializującą i
wejściu po schodach, ujrzałam skapujące z rur wszystkie trzy żele. Od razu, ten
biały, umieściłam na jakimś fragmencie ściany, wyglądającym jak krótka, szeroka
rura ~*Ooo, kurwa, w tym miejscu męczyłam się chyba
z dziesięć minut. xD*~ i, kiedy został obryzgany, najniżej jak się
dało umieściłam jeden portal, a drugi w miejscu, w którym był pomarańczowy żel.
Po zagwarantowaniu sobie rozbiegu, drugi portal dałam najwyżej jak się dało,
nadal na tej części ściany, a pierwszy trochę niżej i rozpędziłam się oraz
zostałam wybita w portal. Chwilę potem, wyleciałam wyżej i zostałam nieco
wybita przez znajdujący się na górze niebieski żel, po czym zatrzymałam się
przed barierką. W tym momencie, jeden portal dałam na białym fragmencie podłogi
przed barierką, a drugi niżej, przez zakratowana podłogę, w miejscu z białym
żelem, a po chwili, gdy część sufitu była biała, dałam tam jeden portal, a
drugi pod niebieskim żelem, czym ubrudziłam białą część podłogi. Chwilę potem,
zeskoczyłam niżej i powtórzyłam część z rozbiegiem i wyskokiem, tylko tym
razem, w ostateczności, wylądowałam w jakimś miejscu, w którym, po drugiej
stronie, z rury umieszczonej wysoko, wysoko, ściekał biały żel ~znudzenia~.
Widząc to, jeden portal umieściłam wysoko na
którejś ze ścian, a drugi na białej części podłogi i wskoczyłam w niego. Będąc
po drugiej stronie, ruszyłam przed siebie i dotarłam do jakiegoś wysokiego
pomieszczenia z rurami. Chwilę potem, na ścianę za zakratowaną częścią umieściłam
jeden portal i zaczęłam brudzić ściany białym żelem. Po skończeniu, jeden
portal umieściłam tak wysoko jak się dało, a następnie cofnęłam się i na drugą
stronę przedostałam się dając portal w białym fragmencie ściany, dzięki czemu
przedostałam się na jakąś ścianę, po której, przez pewien moment, można było
normalnie chodzić. ~*To chyba jedno z moich ulubionych miejsc w
starym Aperture, tak btw.*~ ~Ja tam wolę
testy z żelem napędzającym.~ ~*No kurwa, uzależnił się. xD*~ ~;”D~ Kiedy doszłam do jej końca, portal
umieściłam daleko przed sobą, a drugi na białym fragmencie ścianopodłogi, ~*#Słowotwórstwo*~
na której stałam i wskoczyłam w niego. Dzięki temu, znalazłam się w jakimś
wielkim pomieszczeniu. Chwilę potem, weszłam po schodach i, za pomocą portali,
dostałam się najwyżej jak się dało, na jakąś rurę. Następnie, umieściłam portal
na ścianie dalej, zeskoczyłam i kolejny dałam na ścianie naprzeciwko mnie.
Parę sekund potem, dotarłam na wyżej położony
balkonik. Parę sekund potem, portal umieściłam wysoko na ścianie naprzeciwko
jakiegoś pomieszczenia, a drugi na podłodze pod balkonikiem i wskoczyłam w
niego, dzięki czemu zostałam wyrzucona do jakiegoś pomieszczenia kontrolnego.
Będąc tam, GLaDOS przemówiła:
- Czekaj! Mam pomysł! Ten plakat! Idź go
obejrzeć dokładniej, co?
W tym momencie podeszłam bliżej. Było tam
napisane trochę tekstu po angielsku, który można przetłumaczyć jako „ZNAMY TWOJE PARADOKSY! ~*Dobrze
to przetłumaczyłam? W oryginale było „Know
Your Paradoxes”.*~ W przypadku
nieuczciwości ~Można by w tym momencie to, co tam było przetłumaczyć chyba też
na „W przypadku zbuntowania AI”, czy
cuś.~ AI! Jeden: Stań spokojnie. Dwa: Zachowaj spokój. Trzy: Krzycz: „Ta
wypowiedź jest fałszywa!”, „Nowa misja: Odrzucić misję!”, „Czy zestaw wszystkich
zestawów zawiera sam siebie?”.”.
Widząc to, GLaDOS odparła:
- Paradoksy. Żadna sztuczna inteligencja nie
może się oprzeć rozmyślaniu o nich. Wiem, jak go możemy pokonać.
W sumie racja. To mogłoby przepalić jego
obwody, chociaż te paradoksy aż takimi paradoksami nie były, ale teraz nie chce
mnie się tego tłumaczyć. ~*To akurat prawda, na YouTube jest ich
wyjaśnienie.*~ Chwilę potem, odeszłam od plakatu i nacisnęłam
przycisk na konsoli, czym wyłączyłam światło. Gdy wyszłam na zewnątrz, ujrzałam
że wielki właz będący u sufitu zaczął się otwierać. Czyżby to były drzwi do
nowego Aperture Science, kontrolowanego przed ~*Zjeba Pospolitego*~ Wheatley’a?
Jednak, moje rozmyślania przerwał widok
otwartego włazu oraz wyjeżdżającej w dół windy. Kiedy zatrzymała się,
wyskoczyłam przez wybitą szybę na dół i weszłam po schodach nieco wyżej, po
czym weszłam do windy. Gdy zamknęła się, ruszyła w górę. Kiedy jechała, GLaDOS
ponownie odezwała się:
- Jeśli doprowadzisz mnie do niego, przepalę
temu małemu idiocie wszystkie obwody, co do jednego. ~*Akurat
Wheatley jest tak potężnie głupi, że nie załapie paradoksu. xD*~ Dopóki
sama nie będę słuchać tego, co mówię, powinno być w porządku. Chyba.
Fakt, to był mały problem, bo w końcu GLaDOS
też była sztuczną inteligencją. ~*Zawsze można by trochę pozmieniać i dodać tu
jakiś dialog, w którym GLaDOS i Ramoninth z opka dogadałby się, że to Ramoninth
zarzuci paradoksem, bo w końcu Ramoninth z opka nie jest sztuczną inteligencją.
I mogłoby być ciekawiej, no ale KURWA NIE. ;-;*~ Mimo
wszystko, czekałam aż winda dojechałaby do końca. Bądźmy szczerzy, fajnie było
poznać historię miejsca, w którym byłam zamknięta od ponad dwóch tysięcy ~sześciuset sześćdziesięciu sześciu~ lat.
~*Stop. xDDD*~ ~;”””D~
Lecz, chwilę potem, winda zatrzymała się i
wyszłam. Byłam w jakimś ciemnym miejscu, ze schodami, po których od razu
weszłam. Idąc w górę, usłyszałam że GLaDOS rzekła:
- Przyznam, że nie jest to najbardziej
niezawodny plan na stawienie czoła wszechwiedzącej, pijanej władzą sztucznej
inteligencji. Ale lepsze to, niż wylecieć w powietrze. Choć tylko minimalnie.
Ja miałam niezawodny plan: Przycisk
Rozpierdolu, potocznie służący do rozwiązywania sytuacji patowych. ~*Tylko
najpierw musiałaby zaistnieć sytuacja patowa, aby go nacisnąć.*~ ~Nie psuj Ramoninth z opka planów.~ ~*:D*~
No co? To zawsze działało. No, ale chwilę
potem, idąc przez jeszcze stare korytarze, gdy dotarłam do ich końca, przeszłam
przez już nową siatkę dematerializującą i dotarłam do nowej części Aperture
Science, a dokładniej do pomieszczenia z windą.
Nareszcie. Już nie mogłam się doczekać rozjebania
Wheatley’a… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Przerwa. Zanalizowaliśmy chyba najdłuższy
rozdział w całym opku. Dzisiaj chyba zanalizujemy tylko do sześćdziesiątego
rozdziału.*~
~Dzięki Bogu.~
_______________________________________________
Rozdział LIX – Wheatley nie był dobrym
zarządcą.
~No
nie pierdol.~
Chwilę potem, weszłam do windy, która zabrała
mnie na górę. Ciekawiło mnie to, co w czasie mej nieobecności stało się z
górnymi piętrami Aperture… ~Zostały
doprowadzone na skraj eksplozji.~
Jakiś czas potem, winda zatrzymała się, a ja
wyszłam z niej i ruszyłam przed siebie. Chwilę potem, kiedy przemierzałam
metalowy, długi balkon, usłyszałam że Wheatley mówił do kogoś:
- Na miłość boską, jesteście PUDŁAMI na
NOGACH! Wchodzenie na guziki to praktycznie jedyny cel waszego istnienia! Jakim
cudem nie możecie zrobić tej jednej, jedynej rzeczy, do której was stworzono.
Nie wiem, czy chciałabym zobaczyć to, o czym
on mówił. Mimo wszystko, chwilę potem, dotarłam do jakiegoś pomieszczenia z
szybą. Przez nią zauważyłam pomieszczenie testowe z ekranem, na którym widoczna
była morda Wheatley’a ~Kultura musi być.
xD~ oraz…wieżyczki połączone z kostkami.
Nawet nie kontrolowałam tego, jak zaczęłam się
cicho śmiać. Jednak, usłyszałam też, że GLaDOS się odezwała:
- Spróbuj nas doprowadzić tam na dół. Przyłożę
mu paradoksem.
- Cieplej, cieeeplej…Gorąco, gorą…teraz
zimniej. Lodowato. Arktyczne mrozy. Baaardzo zimno. RANY, WLEŹ NA TEN GUZIK! –
Mówił Wheatley.
No tak, ten debil zrzucił na dolne piętra
mnie, czyli jedyny, ludzki obiekt testowy. ~*Akurat fakt, poza główną bohaterką
wszystkie pozostałe dziesięć tysięcy gryzło glebę.*~ Brawo
po prostu. Jednak ja, nadal się śmiałam z tego, co widziałam przed sobą.
Naprawdę, to było komiczne.
- Ciebie to bawi? Bo siedzimy nad tym od
dwunastu godzin i ty też go nie rozwiązałaś, więc naprawdę nie wiem, dlaczego
się śmiejesz. - Odparł
Z tego, co widziałam, ten test polegał tylko
na postawieniu kostki na przycisku, ale spoko. No, ale po chwili dostałam się
nieco niżej za pomocą portali, gdyż zobaczyłam zniszczoną kratę wywietrznika
chyba. Jakiś czas potem, idąc przed siebie, doszłam do windy, która zabrała
mnie na górę.
- Macie godzinę! Rozwiązać! – Kontynuował
Wheatley.
„Jaki on niecierpliwy…” – Pomyślałam, idąc
przed siebie.
Jakiś czas potem, zeskoczyłam do niewielkiego
korytarza z wejściem do testu, które to, jak i siatkę dematerializującą,
przekroczyłam.
Kiedy weszłam do testu, GLaDOS odparła:
- Rozwiąż tę jego łamigłówkę. Jak wróci,
przywalę mu paradoksem.
„Chcesz masz.” – Pomyślałam, po czym wzięłam
jedną z chodzących kostek i umieściłam ją na przycisku.
Banał, szczerze powiedziawszy. Nawet płód by
to rozwiązał. ~Płód nie miałby
możliwości podniesienia kostki.~ ~*Przestań psuć głównej bohaterce
marzenia.*~ ~:D~ Jednak,
w tym momencie, ekran włączył się i, gdy pojawił się Wheatley, rzekł:
- Ha, ha, TAK! Wiedziałem, że go rozwiążesz!
W tym momencie, stanęłam naprzeciwko ekranu, a
GLaDOS powiedziała:
- Ej, ty! Debil!
- O. Halo? – Odparł Wheatley.
- Dobra, pora na paradoksy. To. Zdanie. Jest.
FAŁSZYWE. Nie myśl o tym nie myśl o tym…
- Emm…Prawda. Wybieram prawdę. Phi. Łatwizna.
„O BOŻE CO ZA DEBIL, IKS DEDEDEDE!” –
Pomyślałam
~*To są moje myśli, gdy taka jedna Ola lub
Mikołaj. L z mojej klasy odzywają się na polskim. XD*~
~Jesteś taka miła i wyrozumiała. xD~
~*Wiem :D*~
- Choć szczerze mówiąc to chyba już to kiedyś
słyszałem. Czyli trochę oszukiwałem. – Odparł Wheatley.
- To paradoks! Odpowiedzi nie ma. –
Skomentowała GLaDOS.
„Ej, w pewnym sensie jest, ale nie chce mnie
się teraz wchodzić w logikę matematyczną. ~*Bowiem za jej pomocą na YouTube ktoś
wytłumaczył ten niby paradoks.*~ Za dużo z tym roboty.” – Pomyślałam
- Patrz! To wszystko wybuchnie, jeśli nie
wrócę do swojego ciała! – Kontynuowała GLaDOS.
- Yyy…Fałsz. Wybieram fałsz. – Odparł
Wheatley.
Na szczęście chyba nie zauważył, jak z
zażenowania uderzyłam się w czoło. Jednak, w tym momencie, budynek zatrząsnął
się, a Komunikat przemówił:
- Eksplozja nieunikniona. Natychmiast ~*mieć
to w dupie.*~ ewakuować placówkę.
~Byłabyś najlepszą AI w Aperture. xD~
~*:D*~
W tym momencie, Wheatley zniknął z ekranu,
mówiąc:
- Chwila, moment! Myślałem, że to naprawiłem.
- Ostrzeżenie. Temperatura rdzenia reaktora
osiągnęła wartość krytyczną. – Kontynuował Komunikat.
- Już. Naprawione. Naprawdę wspaniale was
znowu widzieć. Okazało się, że trochę mam w tej chwili mało obiektów testowych.
Więc IDEALNIE się składa. Iiii ruszamy!
„SPIERDALAJ” – Pomyślałam
~;”””D~
Jednak, nie mając wyboru, przeszłam przez
odblokowane drzwi. Idąc przed siebie, Wheatley kontynuował:
- Nie masz najmniejszego pojęcia, jak to jest
być w tym ciele. Ja MUSZĘ testować. Cały czas. Bo inaczej dostaję
takiego…takiego wręcz swędzenia. Chyba musi być wbudowane w system. Ach! Ale
jak już testuję…Och, och, ~~*PRZESTAŃ,
zboczeńcu. xD*~ ;””””D~ co
za uczucie! Nie ma nic lepszego. To jakby…No muszę, po prostu muszę testować!
- O szlag. – Skomentowała GLaDOS.
- Czyli…ty będziesz testować, a ja będę
patrzyć. I wszystko będzie w po-rzą-decz-ku.
„Nie dość, że debil, to jeszcze uzależniony.” ~A to nie jest dobre combo.~ –
Pomyślałam, wchodząc na jakąś platformę poruszającą się w górę.
Jednak, gdy dojeżdżałam do testu, odezwał się
Komunikat:
- Ostrzeżenie: Przegrzanie reaktora.
Zagrożenie stopienia rdzenia.
„SZYBKO, WŁĄCZCIE CHŁODZENIE, WY
DEBILE!” – Krzyknęłam w myślach.
~*A może Wheatley chciał wysadzić
wszystko i wszystkich, łącznie z sobą?*~
~No
Wheatley to debil, więc nie zdziwiłoby mnie to.~
- ZAMKNIJ SIĘ! – Krzyknął Wheatley.
- Chyba mamy kłopoty. – Dodała GLaDOS.
- Sam ten test zaprojektowałem. Jest troszkę
trudny. Zwróć uwagę na fosę. Śmiertelnie groźna. Wyjątkowo niebezpieczna. Może
nie w tej chwili, ale docelowo. Nadal nad nią pracuję.
Ten test był łatwy, jak coś. Od razu podeszłam
do przycisku do naciśnięcia i nacisnęłam go. Kiedy to zrobiłam…na przycisk na
kostki spadł owy przedmiot. Seeerio? To miało być trudne?
- Oooo tak. Gratulacje. – Skomentował
Wheatley, gdy przechodziłam portalami na drugą stronę.
- Oooo, sensacyjnie. – Dalej ciągnął Wheatley,
gdy wychodziłam przez drzwi.
- Och, wspaniałe uczucie. Mam taki pomysł:
skoro wymyślanie testów jest trudne, to może po prostu w kółko rozwiązuj ten
jeden test. A ja będę…tak sobie patrzeć, jak go rozwiązujesz. O tak. To będzie
znacznie prostsze.
Czy go pojebało? To nie miało sensu. ~*Spoko,
on sam się zaraz o tym przekona.*~ Jednak, chwilę potem, przeszłam przez
otwartą część ściany i znowu wróciłam do tego samego testu. Będąc tam, Wheatley
rzekł:
- Proszę bardzo! A teraz jeszcze raz!
W tym momencie, ponownie nacisnęłam przycisk i
portalami przedostałam się na drugą stronę.
- Iiii…Nic. No trudno, przynajmniej
spróbowałem. Nowe testy, nowe testy…Przecież muszą tu gdzieś być jakieś nowe
testy. O! Proszę bardzo… – Ciągnął Wheatley.
„GLaDOS, weź ty się odezwij, bo nie chcę
ciągle słuchać tego debila.” – Pomyślałam wchodząc do windy.
~A wiedz, że jeśli chcesz, aby GLaDOS
się odezwała, to dotarliśmy na szczyt desperacji.~
- No dobrze, więc mój pomysł z paradoksami się
nie sprawdził. I mało co nie zginęłam. Na szczęście wygląda na to, że wie o
budowaniu testów tyle samo, co o sprzecznościach logicznych. – Powiedziała
„Czy ty mi czytasz w myślach?” – Znowu
pomyślałam.
~*Po GLaDOS można się wszystkiego
spodziewać.*~
Jednak, chwilę potem, winda ruszyła…
Gdy zaś zatrzymywała się, GLaDOS znów rzekła:
- Nie powinnyśmy mieć problemów z pozostaniem
przy życiu na tyle długo, by go odnaleźć.
Miejmy nadzieję. Jednak, po chwili, wyszłam z
windy i ruszyłam przed siebie…
Kiedy weszłam do pierwszego z iluś tam testów,
usłyszałam że Wheatley powiedział:
- W porządku! Wszystko gra. Właśnie wymyśliłem
kilka nowych testów!
A ja zauważyłam jakąś niebieską, pionową,
tubę. Ciekawe, do czego służyła.
- To jeden z moich testów! – Rzekła GLaDOS.
Widać plagiatorstwo było wpisane w system. ~Nie, po prostu Wheatley to taka miernota,
że zamiast wymyślić coś swojego, wziął testy, które kiedyś stworzyła GLaDOS.~ Jednak,
ja weszłam do tuby, która zaczęła unosić mnie w górę. Fajny wynalazek, szczerze
powiedziawszy. Jednak, gdy tak leciałam w górę, Wheatley odparł:
- Niezupełnie, niezupełnie. Spójrz na słowo
„test” na tamtej ścianie. Jest całkowicie nowe.
„To, że zmienisz jeden, nieistotny szczegół,
nie sprawi, że to przestanie być plagiatem.” – Pomyślałam, wyskakując z tuby na
wyższe piętro.
~*To akurat prawda.*~
Tam, jeden portal umieściłam na suficie, na
którym był koniec tuby, a drugi na jakimś białym fragmencie ściany naprzeciwko
podwyższenie ~*Literówka Attack x8!*~
z dyspozytorem kostek, po czym wskoczyłam w tubę. Jakiś czas potem, będąc tam,
wzięłam kostkę i zeskoczyłam z nią, po czym przekierowałam portale tak, aby
tubą dostać się na niższe piętro. Będąc na nim, zeskoczyłam na podłogę i jeden
portal umieściłam pod przyciskiem, po czym do tuby włożyłam kostkę i, parę
sekund potem, dotknęła ona ~kibla~
przycisku. ~*Musiałeś? X”D*~ ~Tak :D~ ~*No kurwa, jesteś niedojebany. xD*~ ~;”””D~
W tym momencie, Wheatley się odezwał:
- Ahhhohohhhh. Gratulacje, poważnie, dla was obu.
Może idźcie przodem? Zaraz was dogonię.
Po tych słowach, tubą dostałam się wyżej i
przeszłam przez drzwi oraz siatkę dematerializującą, a gdy szłam do windy,
GLaDOS odparła:
- A więc tak. Zła wiadomość jest taka, że
teraz to już są moje testy. Więc mogą nas zabić. Natomiast dobra
wiadomość…Szczerze mówiąc, póki co nic takiego nie mam. Odezwę się jeszcze.
No ja miałam nadzieję, że jeszcze by się
odezwała, bo nie zamierzałam słuchać tylko Wheatley’a. ~Wheatley jest takim debilem, że nikt nie chce go słuchać. xD~
Lecz, chwilę potem, weszłam do windy, która zabrała mnie do kolejnego
pomieszczenia testowego…
Kiedy winda zatrzymywała się, GLaDOS
przemówiła:
- Z chęcią pomogłabym ci w rozwiązywaniu
testów. Ale nie mogę. Przepraszam. Radź sobie sama.
„Spoko, GLaDOS, nie ma problemu, tyle testów
już wykonałam, że mam doświadczenie.” – Pomyślałam, dostając się do kolejnej
komory testowej.
~W sumie to fakt, wiele ich już
zrobiła.~
Gdy tam weszłam, Wheatley rzekł:
- Sam ten test zrobiłem. Z kilku mniejszych,
które tu znalazłem. Poskładałem je w jeden. Guziki. Rury. Bezdenne otchłanie.
Tu jest wszystko, po prostu dynamit.
~*W tym teście ginęłam milion razy, bo zawsze
będąc w tubie źle portal strzelałam. xD*~
~Brawo, miernoto. xD~
~*Japa xD*~
„Ta…”Sam”…”
– Pomyślałam, po czym jeden portal umieściłam na oddalonej ode mnie, białej
ścianie, a następnie wskoczyłam w otchłań, do niebieskiej tuby.
Będąc w niej, strzeliłam portal przed sobą,
dzięki czemu dostałam się na drugą stronę. Tam, kolejny portal umieściłam na
tej samej ścianie, nieco dalej. Parę chwil potem, gdy doleciałam nad jakiś
biały fragment podłogi, umieściłam na niej jeden z portali.
- Dobra, to za długo trwa. Po prostu ci
powiem, jak rozwiązać ten test. Widzisz ten tam guzik? Musisz tylko tam podejść
i…
W tym momencie, dało się usłyszeć i ujrzeć na
ekranie że przez Wheatley’a chyba prąd przeszedł. ~:D~ I dobrze mu tak.
- I dlatego nie mogę ci pomóc w rozwiązywaniu
tych testów. – Skomentowała GLaDOS.
- Nieważne. Sama sobie rozwiązuj. Jesteś zdana
na siebie. – Dodał Wheatley.
Jednak ja, chwilę potem, wyskoczyłam na
podwyższenie z przyciskiem na kostki na suficie i przyciskiem do naciśnięcia,
do którego od razu podeszłam i owy nacisnęłam, ówcześnie ustawiając tubę
portalami tak, aby po spadnięciu kostka do niej wpadła i została
przetransportowana do przycisku. Chociaż zorientowałam się, że musiałam
najpierw kostkę dać do góry, do siebie, a dopiero potem na przycisk, co od razu
wy~~*Stop xD*~ ;””D~konałam.
Gdy przycisk został aktywowany i drzwi
otwarte, a most do nich uruchomiony, Wheatley rzekł:
- O tak! Gratulacje.
- Dzięki! A wystarczyło tylko pociągnąć tę
dźwignię. – Odparła GLaDOS.
- Co? Nie, nacisnęłaś ten gUUAAAAGHHH! –
Odparł Wheatley.
A na końcu, jak możecie się domyślić, prąd.
- He he he he he…Wiem, że mamy kłopoty i
prawdopodobnie zginiemy. Ale warto było. – Powiedziała GLaDOS.
Jednak, chwilę potem, ~*Mogłabyś
to zajście skomentować, no ale po co robić z opka coś ciekawszego.*~ ja
weszłam do windy, która zabrała mnie dalej…
Kiedy się zatrzymywała, GLaDOS przemówiła:
- Wymyśliłam jedną dobrą wiadomość. W końcu
skończą mu się komory testowe. Nie magazynowałam ich.
Przynajmniej choć raz dobra wiadomość. Jednak,
gdy weszłam do pomieszczenia testowego i szłam przez niedługi korytarz,
Wheatley odezwał się:
- Już idę! Idę! Jeszcze nie zaczynaj!
Z tego, co widziałam, to nawet niebieska tuba
nie była aktywna, więc nie miałam czego zaczynać. Jednak, chwilę później,
Wheatley powiedział coś, co zepsuło dobrą wiadomość GLaDOS ~*Bowiem
ten chuj musi wszystko psuć.*~:
- Nie uwierzysz. Znalazłem zamknięte skrzydło
budynku. Setki świetnych komór testowych. Tak po prostu czekających na ciebie.
Były pełne szkieletów, ale je uprzątnąłem. I teraz są jak nowe!
- Szkielety? A, faktycznie, kiedyś schowałam
kilka pomieszczeń testowych na później. – Odparła GLaDOS.
Jednak, w tym momencie, ujrzałam że do
głównego pomieszczenia testowego została przyłączona druga część, a gdy to
nastąpiło, na ziemię pospadały części ścian oraz pomieszczenie zatrząsnęło się.
- Ale tylko na pamiątkę… - Dodała GLaDOS.
- Iiii…proszę bardzo! – Odparł Wheatley, gdy
druga część testu została przyłączona.
- Ale powiedz, tak uczciwie, nic nie widać,
prawda? Idealne przejście. – Dodał
„Ta…Idealne…A te szczątki ścian na podłodze to
nic.” – Pomyślałam, po czym zaczęłam wykonywać test.
~Wheatley to debil, co się dziwić.~
Na początku, przekierowałam za pomocą portali
niebieską tubę w kierunku drugiej części testu i dostałam się tam. Będąc w owym
miejscu, tubę przeniosłam pod depozytor kostek i nacisnęłam przycisk, a gdy
kostka była w tubie i znalazła się w odpowiednim miejscu, przekierowałam tubę w
kierunku miejsca, w którym byłam. Kiedy kostka doleciała do mnie, chwyciłam ją
i podeszłam do katapulty ~zanudzania~,
po czym umieściłam tubę nieco bliżej ściany, w którą miałam uderzyć i, wraz z
kostką, weszłam na katapultę. Chwilę potem, gdy byłam w owej tubie, w którejś
chwili przeskoczyłam do pierwszej części testu i tam, portalami, dostałam się
do miejsca obok drzwi, a następnie, tubą i portalami, przekierowałam kostkę na
przycisk. ~*Sorki, że tak mało komentujemy, ale sami
widzicie, że nie ma co tu mówić.*~
Kiedy owa była coraz bliżej przycisku,
Wheatley rzekł:
- O, proszę, proszę, lada moment…
Gdy zaś dotknęła przycisku, on odparł:
- Mhm. A. Rozczarowałem się.
„A mogę wiedzieć czemu?” – Pomyślałam,
przechodząc przez drzwi i siatkę dematerializującą.
- O nie. To się dzieje szybciej, niż myślałam.
Na pewno nic nam nie będzie. – Odparła GLaDOS.
Miałam taką nadzieję. Jednak, chwilę potem,
weszłam do windy, która zabrała mnie do czwartego testu… ~Jakby nic się nie wydarzyło.~
Kiedy winda zatrzymywała się, GLaDOS odparła:
- To pewnie nic takiego. Testuj dalej, a ja
poszukam wyjścia.
Nudziło mnie się już to testowanie, no ale jak
mus, to mus. ~*Nie dziwne, każdemu w końcu zaczęłoby się
nudzić.*~ Lecz, chwilę potem, gdy weszłam do kolejnej
komory testowej, Wheatley rzekł:
- No dobrze. Ten ostatni test
mnie…rozczarował. Wygląda na to, że uprzejmym zachowaniem trudno cię
zmotywować. Więc spróbujmy po twojemu…grubasko. Adoptowana. Gruba bez rodziców.
„Ale o co ci do cholery chodzi i dlaczego mnie
obrażasz? Przecież wykonuję te testy tak, jak należy. A robię je powoli, bo
choćby ta niebieska tuba za szybka nie jest.” – Pomyślałam
Jednak, chwilę potem, usłyszałam głos jakieś
wieżyczki. Ło cholera, tak szybko? Lecz, gdy biegłam aby ukryć się przed szybą,
GLaDOS odparła:
- I…?
- Co? – Spytał Wheatley.
- A dlaczego dokładnie bycie adoptowanym
miałoby być gorsze?
- Hm…przede wszystkim brak rodziców, a poza
tym…nic. W zasadzie to mam wiele sierot w gronie przyjaciół.
„To ktoś cię lubi? Ło Jezu, w której
czasoprzestrzeni teraz jesteśmy?” – Pomyślałam, strącając wieżyczkę tubą.
~*Cholera, tak chciałabym, aby ona to
powiedziała na głos. xD*~
~Każdy by chciał, no ale to opko.~
Jednak, w tej chwili, usłyszałam że GLaDOS
powiedziała do mnie szeptem:
- Tak dla formalności: ty JESTEŚ adoptowana, i
jest to rzecz straszna. Ale próbuję go zbić z tropu, więc odgrywaj swoją rolę.
Normalnie bym jej nie uwierzyła, ale przecież
teraz nie miała mocy, aby kłamać. No zajebiście się tego dowiedzieć nie od
własnych rodziców, a od jakieś nie-do-końca sztucznej inteligencji zamkniętej w
ziemniaku. ~Zawsze można to wyprzeć i
pomyśleć, że po prostu GLaDOS miała nieprawdziwe informacje o tobie.~
Jednak, musiałam kontynuować test. Kiedy zaś
przedostawałam kostkę na drugą stronę, GLaDOS rzekła już nie szeptem:
- A poza tym, spójrz na nią, ty debilu. Nie
jest gruba.
„A poza tym, ło Jezu, co tu się dzieje, GLaDOS
mnie broni?” – Pomyślałam
~Jest zamknięta w ziemniaku, więc nie
ma mocy, aby być skurwielem.~
- NIE! JESTEM! DEBILEM! Po prostu…wykonaj
test! Wykonaj test. – Krzyknął Wheatley.
Hehe, ktoś tu nie umiał przyjąć prawdy.
Jednak, w tym momencie, jako iż kostka nie chciała się przedostać, weszłam na
przycisk, aby zobaczyć z większej wysokości, o co chodziło. I w tym momencie,
tuba zmieniła kolor na pomarańczowy oraz zmieniła kierunek. I wszystko jasne.
Dopiero teraz udało mnie się przedostać kostkę do siebie, oczywiście w
odpowiednim momencie zeskakując z przycisku.
Kiedy zaś umieściłam kostkę na przycisku,
przedostałam się tubą na drugą stronę, a następnie, za jej pomocą, dostałam się
do drzwi, wcześniej strącając nią kostkę z przycisku, aby zmienić kierunek.
Gdy zaś wchodziłam do pomieszczenia z windą,
Wheatley rzekł:
- NNGH! To nie wystarczy! Jeśli taki ze mnie
debil, to dlaczego ty nie możesz rozwiązać prostego testu?
Ale o co mu chodziło? ~*GLaDOS
niedługo ci wytłumaczy.*~ Przecież rozwiązałam ten test i obecnie
schodziłam po schodach w kierunku windy.
- Może tym razem trochę przesadziłam z tym
debilem. – Skomentowała GLaDOS.
„Nie przejmuj się, to pewnie te jego dragi się
skończyły.” – Pomyślałam, wchodząc do windy.
~Cudowna hipoteza. xD~
~*C’nie? :D*~
Chwilę potem, owa zabrała mnie do już piątego
testu…
Kiedy winda zatrzymała się, usłyszeliśmy jakąś
przyjemną muzykę klasyczną. Zaś GLaDOS skomentowała to:
- No proszę, teraz gra muzykę poważną.
Kiedy weszłam do pomieszczenia testowego,
usłyszałam dźwięk odwracanych kartek. Zaś Wheatley przemówił:
- Oj, wybacz. Mam nadzieję, że ci nie
przeszkodziłem. To tylko odgłos książek. Dźwięk przewracanych kartek. Bo to
właśnie robiłem. Czytałem książki. Więc nie jestem debilem. Tak czy inaczej
właśnie skończyłem ostatnią. Natrudniejszą. ~*Literówka Attack x9!*~ Machiavelli.
Nie wiem, o co tyle szumu. Wszyściutko zrozumiałem.
- Tak – Odparła GLaDOS.
- Wątpię. Zatem ruszamy z testem. Żeby tylko
było więcej książek! Ale nie ma.
„Mam nadzieję, że nie czytałeś też podstaw
biotechnologii, bo nic byś z tego nie zrozumiał, taki jesteś głupi. ~Wheatley nie zrozumiałby nawet podręcznika
do angielskiego dla początkujących, więc spoko.~ A poza tym, przeczytanie
jednej książki nie świadczy o tym, że jesteś inteligentny. A poza tym,
Machiavelli? Deklu, tego też nie zrozumiesz. ~*Nie psuj mu marzeń.*~”
– Pomyślałam, rozglądając się po pomieszczeniu testowym.
Jednak, chwilę później, przekierowałam tubę za
pomocą portali tak, aby przechodziła przez białą podłogę pośrodku pomieszczenia
i weszłam na katapultę, dzięki czemu zostałam w nią wrzucona i zaczęłam
poruszać się w górę. Kiedy byłam już pod sufitem, jeden z portali umieściłam na
wysuniętym fragmencie ściany, po czym wpadłam w ten pode mną i zostałam
wyrzucona w miejsce z przyciskiem do naciśnięcia oraz tym na kostkę. Chwilę
potem, przekierowałam kostkę do siebie tak samo, jak się tu dostałam, ~*Mam
taki fajny pomysł na mały wątek do ryjącego kanon FanFiction. :D Nie powiem
jaki, bo zaspoileruję.*~ ~Aż jestem
ciekaw. xD~ gdyż przycisk do naciśnięcia właśnie ją
wyrzucał. Jednak, kostka została wyrzucona w miejsce, w którym stałam tak
mocno, że myślałam, że potłucze ekran, ale to nie nastąpiło i tylko uderzyła w
ścianę. ~*Bowiem nieodpowiednio wycelowałaś. Dałoby
się zbić ten ekran, ja tak robiłam aby posłuchać dodatkowych kwestii
dialogowych Wheatley’a.*~ W tym momencie, podniosłam owy przedmiot i
umieściłam na przycisku.
Gdy wychodziłam przez drzwi i siatkę
dematerializującą, Wheatley rzekł:
- Mhm. Co to w ogóle było? Kompletne zero!
„Tak powiedział inżynier do twego twórcy,
kiedy cię zobaczył.” – Pomyślałam
~Ta riposta powinna być powiedziana na
głos. xD~
~*To stanie się w ryjącym kanon FanFiction.
:D*~
~Czekam xD~
- Ciało, które aktualnie zajmuje – MOJE ciało
– ma wbudowaną reakcję euforyczną na testowanie. Z czasem nabiera się na nią
coraz większej odporności, co w końcu robi się trochę…nieznośne. Chyba, że
posiadasz instynkt zdolny to przełamać. Mnie to nie przeszkadzało, bo wszystko
robiłam dla dobra nauki. Ale w jego przypadku… – Wyjaśniła GLaDOS.
Aaahaaa, czyli wszystko jasne. ~*Zawsze
warto wiedzieć, dlaczego debil z ekranu cię obraża i demotywuje.*~
Jednak, parę chwil później, weszłam do windy, która zabrała mnie do szóstego
pomieszczenia testowego…
Chciałam, aby to się wreszcie skończyło. ~Jeszcze kilka rozdziałów, spoko.~
~*Przerwa i analizujemy ostatni rozdział na
dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu.~
_______________________________________________
Rozdział LX – Debilnie proste testy.
Kiedy winda tak jechała, dopiero teraz
zorientowałam się, że całe Aperture się trzęsło. ~Zapłon ruskiego czołgu, nie ma co.~ Brawo, Wheatley, brawo.
Jednak, kiedy winda się zatrzymała, na ekranach w pomieszczeniu z windą
ujrzałam…BSOD. Jebany BSOD. Brawo, Wheatley nawet systemu nie umiał obsługiwać,
~*On jest naddebilem, więc nie dziwne.*~ zważywszy
na to, że dwa napisy, na które zwróciłam uwagę to „neutron” i „reactor”. ~:D~ ~*Tak w ogóle, w takiej jednej
modyfikacji do tej gry, zwącej się „NYS-5”
to GLaDOS wysadza reaktor. Nie powiem czemu, bo spoiler będzie, ale dzięki temu
mod jest zajebistszy.*~ Jednak, GLaDOS przemówiła:
- Jeśli nie dostaje euforii od rozwiązań,
możemy mieć poważne kłopoty.
„Ja na razie włączyłabym chłodzenie tego
jebanego reaktora, bo zrobi nam się tu drugi Czarnobyl.” ~*Bym
coś powiedziała na temat modyfikacji „NYS-5”,
ale jak to zrobię, to tak zaspoileruję zakończenie tego moda, że mnie
zajebiecie.*~ – Pomyślałam, wychodząc z windy i idąc do
szóstego testu.
Kiedy tam weszłam, Wheatley rzekł:
- Nie zwracaj na mnie uwagi. Tylko sobie
przesuwam komorę testową trochę bliżej. Bliskość procesu rozwiązywania testów.
Może to da wyraźniejsze wyniki.
„Czy wspominałam, abyś spierdalał? Nie? To
wypadałoby to podkreślić, ale najpierw WŁĄCZ CHŁODZENIE TEGO REAKTORA, DO
JASNEJ PIERUŃSKIEJ!” – Pomyślałam
- Nie. – Odparła GLaDOS.
- Że co proszę? – Spytał Wheatley.
- Nic. Nic.
- A, wybacz. Przysiągłbym, że coś mówiłaś.
- Prowadzi nas prosto do siebie! IDEALNIE.
Ja jednak, nie zwracałam uwagi na ich
zajebiście ambitną rozmowę, ~Mimo iż
idealnie ją tu przepisałaś.~ ale w sumie cieszyłam się, że to niedługo by
się skończyło, tylko za pomocą portali przekierowałam most tak, aby blokował
siatkę dematerializującą i nacisnęłam przycisk wyrzucający kostkę. ~*To
zdanie jest wybitnie długie.*~ ~Jak to
opko.~ ~*To niestety prawda. ;-;*~ Chwilę potem, owa spadła na
katapultę, a parę sekund potem uderzyła w most i spadła na dół, na podłogę, nad
którą widoczne były promienie wieżyczek. No i oczywiście czuć było to, że
budynek się trząsł. Mimo wszystko, ~Bowiem
NIC A NIC się nie stało.~ portalami przekierowałam most tak, aby
blokował promienie wieżyczek, zeskoczyłam na dół, wzięłam wieżyczko-kostkę i
portalem, przez który przechodził most, wróciłam na górę. Tam wpadłam na
pomysł, który co prawda by nic nam nie dał, ale chciałabym usłyszeć reakcję
Wheatley’a. Położyłam kostkę na katapulcie i po chwili uderzyła ona w ekran,
nieco go tłukąc. ~*Ja tak robię zawsze, bo fajnie jest posłuchać
dodatkowych kwestii Wheatleya. xD*~
- Och, uroczy ten móżdżek praczłowieczy. Mnie
tam z tobą tak naprawdę nie ma. Czyż nie? Technologia. To jest skomplikowane.
Wielkiej, boskiej twarzy nie uszkodzisz. ~Zawsze
brechtam, gdy on to mówi. XD~ ~*Nie dziwne, bo ja też. XD*~
Ledwo powstrzymywałam śmiech. Ta jego obecna,
narcystyczna natura była śmieszna. Mimo wszystko, poszłam po kostkę, wzięłam ją
i wróciłam do katapulty. Następnie, postawiłam kostkę i portalami
przekierowałam most tak, aby blokował mój lot, abym nie uderzyła w ekran, po
czym chwyciłam kostkę i weszłam na katapultę. Parę sekund potem, zostałam
wyrzucona na wyższe partie testu i przeszłam na drugą stronę siatki
dematerializującej. Tam, postawiłam kostkę, cofnęłam się, zablokowałam
promienie wieżyczek mostem, wróciłam, chwyciłam kostkę, zeskoczyłam na dół i
postawiłam na przycisku.
- Czy ty…na pewno rozwiązujesz wszystko
poprawnie? Tak, widzę że „rozwiązałaś” ten test, ale tak sobie myślę, że może
jest wiele rozwiązań, a ty zawsze wybierasz te najgorsze. – Spytał Wheatley.
„A czemu miałoby to być złe rozwiązanie? A
poza tym, jestem w stu procentach pewna, że ten test nie miał większej liczby
rozwiązań.” ~*Ja też jestem pewna, bowiem jeden YouTuber,
który eksploruje tę grę na potęgę oraz przy okazji zdobywa wszystkie
osiągnięcia nie odnalazł drugiego sposobu na ukończenie tego poziomu.*~ –
Pomyślałam, po czym wróciłam portalem do pierwszej części pomieszczenia i tak,
jak dostałam się na metalowy balkonik, tak na niego wróciłam, po czym wyszłam
przez drzwi i ruszyłam do windy.
Jednak, Wheatley jeszcze dodał:
- Nie. Nie. Rzeczywiście, to było rozwiązanie.
Grrr! Czego ja nie widzę?
„Swojej głupoty?” – Pomyślałam, schodząc po
schodach.
~*W FanFiction ryjącym kanon główna bohaterka
powie coś w tym stylu na głos. :D*~
~Czekam xD~
~*To sobie poczekasz, bo najpierw muszę
skończyć FanFiction „Nie jestem waszym
wrogiem.”, „Z kim się zadajesz, takim
się stajesz.” i „Kroniki Apokalipsy:
2017”.*~
~L~
~*;”D*~
Następnie, w pomieszczeniu z BSOD-ami, weszłam
do windy, która zabrała mnie do siódmej komory testowej…
Kiedy winda zatrzymała się, GLaDOS
powiedziała:
- Chyba się robi zdesperowany.
I budynek zatrząsnął się.
- Nie jest dobrze. – Dodała GLaDOS. ~*Wiemy,
kto się teraz wypowiadał, nie trzeba było tego dopisywać.*~
„No co ty nie powiesz. Może dojść do drugiego
Czarnobyla, a ty dopiero się zorientowałaś, że nie jest dobrze?” – Pomyślałam,
idąc do siódmego testu.
~Ona wiedziała o tym od dawna, no ale
nie miała po co o tym wspominać.~
Kiedy weszłam do testu, odezwał się Wheatley:
- Właśnie wpadłem na pomysł. Nagram cię, jak
będziesz rozwiązywać te testy, a potem obejrzę dziesięć nagrań naraz – taka
skoncentrowana dawka nauki. Aha, tylko w związku z tym będziesz musiała je
rozwiązywać dziesięć razy szybciej. Czyli tak, pomachaj do mnie tuż przed rozwiązaniem
tego, dobra? Chcę mieć niespodziankę, jak to będę później oglądać.
„Nie zezwalam na nagrywanie mnie, ale sądzę,
że ty masz to w dupie. Spoko. A poza tym, nie pomacham ci. Spadaj.” ~Kultura level hard, ale nie dziwię się.
Prawdopodobnie zareagowałbym tak samo.~ – Pomyślałam, wchodząc do testu.
Tam, po rozejrzeniu się, przekierowałam
niebieską tubę na biały fragment podłogi pod przyciskiem na kostkę, po czym w
niego weszłam i odwróciłam się w kierunku wysuniętego fragmentu podłogi. Kiedy
poczułam, że głową dotykałam przycisk, drugi portal dałam na owej rampie i, po
chwili, wpadłam w portal i zostałam wyrzucona na podwyższenie z kostką. Jeżeli
dziwi was, jakim cudem precyzyjnie umieszczałam portale bardzo daleko od
siebie, bo ta tuba była daleko, to powiem, że przybliżałam sobie widok
sztucznym okiem. ~No cóż, lepiej późno
niż wcale o tym wspomnieć.~ No, ale wracając do tematu, wzięłam kostkę i
zeskoczyłam z nią na dół. Tam, zeskoczyłam w zapadnię z laserem i zablokowałam
promień kostką, a następnie wróciłam na górę i na dwóch rampach umieściłam
portale, po czym weszłam na katapultę, co po chwili wyrzuciło mnie na inne
podwyższenie z kostką przekierowującą. ~*Ile ja się namyślałam, jak tam się
dostać, to wy sobie nie wyobrażacie. ;=;*~ Chwilę potem wzięłam ją, zeskoczyłam
niżej, podeszłam do lasera i promień przekierowałam na ścianę. Następnie, wraz
z zwykłą kostką, portalami, wróciłam do pierwszej części testu. Tam, kostkę
położyłam pod przyciskiem i najpierw przekierowałam laser do drugiego miejsca,
do którego trzeba było go przekierować, po czym weszłam na jedną z ruchomych
platform i przekierowałam laser w innym kierunku. Następnie, zlikwidowałam
kostkę przekierowującą z drogi wiązki lasera i, za pomocą tuby, zwykłą kostkę
przekierowałam na przycisk. ~<Ziew>~
Chwilę potem, na moją wysokość zjechała druga platforma, na którą przeszłam
i przekierowałam tubę w inne miejsce.
Kiedy rusztowanie jechało w górę, Wheatley
skomentował:
- Właśnie rozwiązałaś, prawda? A prosiłem,
żebyś mi powiedziała, zanim…NNNNCH! Dlaczego ty mi musisz wszystko tak
utrudniać?
„Bo ty utrudniasz mi ucieczkę. Karma.” ~*Dobrze
tak chujowi.*~ – Skomentowałam w myślach, wychodząc przez
drzwi w akompaniamencie trzęsącego się budynku i BSOD-ów w pomieszczeniu z
windą.
Kiedy weszłam do windy, GLaDOS rzekła:
- Pamiętasz, jak ci mówiłam, że specjalnie go
zaprojektowano, by podejmował złe decyzje? Bo chyba postanowił się pozbyć
wszystkich krytycznych procesów, które zapobiegają eksplozji całego obiektu.
„CO KURWA?! To on jest aż takim debilem?!” –
Krzyknęłam w myślach.
~Nie wiedziałaś? To Naddebil
Całkowity.~
Jednak, chwilę potem, ~*Bowiem
nic się nie wydarzyło.*~ winda ruszyła w kierunku ósmego testu…
Kiedy winda zatrzymała się, a budynek
zatrząsnął się znowu, GLaDOS powiedziała tylko:
- Mój obiekt…
„Nie martw się. Jestem pewna, że jeszcze
zdążymy go uratować.” – Pomyślałam, wchodząc po schodach.
~Zdążycie, bo tego wymaga zakończenie
tej gry, a ten FanFiction zmienia tylko główną bohaterkę.~
Gdy weszłam do pomieszczenia, budynek
zatrząsnął się ponownie, a GLaDOS rzekła:
- Wszystko właśnie ulega samozniszczeniu, ty
idioto!
- Samozniszczenie już nieaktualne, naprawiłem
to. – Odparł Wheatley.
„A te BSOD-y? A ten trzęsący się budynek?
Boże, widzisz i nie grzmisz.” – Pomyślałam
~Bóg: Grzmię, ale plastik, który stara
się udawać metal, nie przewodzi prądu. A ten tamten wtedy to po prostu jakaś
anomalia.~
~*Najlepszy komentarz ever. xD*~
~Wiem :D~
Mimo wszystko, po rozglądnięciu się, budynek
znów zatrząsnął się.
- Zaprogramowałem jeszcze jeden ostatni
wstrząs, tak po starej znajomości. – Dodał Wheatley.
„Nie oszukuj nas, deklu. Ty nie umiesz
programować. Ciebie nawet komputery nie rozumieją, mimo iż sam jesteś
komputerem w pewnym sensie.” – Pomyślałam, po czym zaczęłam wykonywać test.
~Kurwa, mów to na głos popierdolcu.
Chciałbym usłyszeć reakcje Wheatleya.~
~*Każdy by chciał, no ale to FanFiKtion.*~
~Niestety…Pisz ty rozdziały tych
FanFiction, co je kontynuujesz, bo chcę ten ryjący kanon. xD~
~*To trochę potrwa. O ile „Kroniki Apokalipsy: 2017” skończę pisać w tym roku, „Z kim się zadajesz, takim się stajesz.”
mam nadzieję też, o tyle „Nie jestem
waszym wrogiem.” pewnie skończę pisać za dwa lata, bo rozdziały są w
piździec długie.*~
~;””-(~
~*<Przytula>*~
~<Odwzajemnia> ;””-(~
A przynajmniej chciałam, bo budynek znów
zatrząsnął się.
- Dwa. Jeden czy dwa takie tam wstrząsy. Tak
dla zabawy. – Skomentował Wheatley.
- Ostrzeżenie: Przegrzanie reaktora.
Zagrożenie stopienia rdzenia. – Odezwał się Komunikat.
- Pozwoliłem mu zachować posadę. Nie jestem
potworem. Ale nie zwracaj na niego uwagi, testuj dalej.
Ta, zajebista zabawa, ale rdzenia reaktora nie
oszuka. A poza tym, Wheatley nie mógłby wyjebać Komunikatu. Czemu? Bo to
był…STANDARDOWY GŁOS SYSTEMU, KURWA! ~Ale
Wheatley to Naddebil Całkowity, co ty chcesz.~
Mimo wszystko, od razu przekierowałam laser do
miejsca, do którego trzeba go było przekierować. Kiedy to zrobiłam, taka ściana
niedługich laserów wyłączyła się oraz jedna z platform zaczęła się ruszać w prawo,
a gdy dojechała do końca swej trasy, w lewo. Kiedy zaś jedna z jej części była
w odpowiednim miejscu, laser przekierowałam do miejsca, do którego musiał
trafić, tylko usytuowanego wyżej. W tym momencie, zatrzymałam laser na ścianie
naprzeciwko emitera i portalami wyskoczyłam na rusztowanie. Następnie, za
pomocą tegoż lasera uruchomiłam rusztowanie, aż przejechało przez laserową
ścianę tak, że o mało co z niego nie spadłam. ~:D~ Wtedy, laser przekierowałam tak, aby zatrzymał rusztowanie i
wyłączył ścianę z laserami. Kiedy przeszłam na drugą stronę, ponownie
uruchomiłam platformę. Gdy dojechała do końca, zatrzymałam ją i zeskoczyłam na
dół. Tam, na nowo uruchomiłam ją i, gdy była pod dyspozytorem kostek,
nacisnęłam przycisk, który był koło mnie. Chwilę potem, zatrzymałam ją i
wróciłam do pierwszej części testu, po czym uruchomiłam platformę i, gdy była
pod białą ścianą, dostałam się na nią, włączyłam ją ~Boże, to jest takie nudne.~ ~*Na szczęście po zakończeniu części
tego opka dziejącej się w Aperture Science będzie ciekawiej.*~ ~Chociaż tyle.~ i,
kiedy była odpowiednio daleko za laserową ścianą, zatrzymałam. Następnie,
wyłączyłam ścianę z laserów, wzięłam kostkę i przeszłam na drugą stronę. Tam,
przekierowałam laser tak, aby padał do kostki i ustawiłam go do znajdującego
się równolegle do mnie miejsca na laser. Następnie, zeskoczyłam niżej i
portalami, uważając na laser, zeskoczyłam na dół.
Kiedy wychodziłam z pomieszczenia, Wheatley
rzekł:
- Dobrze. Nadal nic, idziemy dalej.
Gdy zeszłam na dół, ujrzałam brak
pomieszczenia z windą i, na dole, niebieską tubę. Zaś Wheatley powiedział:
- Bardzo przepraszam, ale winda
jest…hm…nieczynna. Stopiła się.
„A jak winda może się stopić, tego nie wiem.” ~*Ja
też nie mam pojęcia, ale w Aperture Science wszystko jest możliwe.*~ –
Pomyślałam, wchodząc w tubę.
Kiedy zaś leciałam nią do dziewiątego
pomieszczenia testowego, Wheatley mówił:
- Skoro już tu jesteś, to może cię oprowadzę.
Z lewej strony…jakieś światełka. Nie mam pojęcia, do czego służą.
W tym momencie, spojrzałam w lewą stronę i
pomyślałam:
„To światełka mechanicznych ramion,
poruszających danym fragmentem ściany, podłogi lub sufitu, deklu.”
Kiedy to nastąpiło, ujrzałam że jakaś rura się
oderwała. Zaś Wheatley rzekł:
- A z prawej widzimy, jak bardzo szybko zbliża
się coś wielkiego O BOŻE, UCIEKAJ! TEGO TAM NIE BYŁO!
Jednak, chwilę potem, to coś zatrzymało się
gwałtownie, a niektóre ramiona odleciały. Zaś wiązka tuby wyłączyła się, a
Wheatley powiedział:
- Nic ci nie jest? Czekaj, wyłączę wiązkę.
Parę sekund potem, wpadłam przez dach do
jakiegoś pomieszczenia biurowego. Dobrze, że się nie zabiłam, tak a propos.
Natomiast Wheatley kontynuował:
- Zaraz, zaraz. Eee…to nie pomoże. Nie wiem,
czemu sądziłem, że to pomoże.
„Bo jesteś debilem. ~*Naddebilem Całkowitym~” – Pomyślałam, wychodząc przez drzwi i
idąc oraz zeskakując przed siebie.
Kiedy tak szłam, GLaDOS spytała:
- Teraz, gdy widzę, co zrobił z moim
obiektem…Gdy odzyskamy kontrolę, mogę go zabić?
„Zezwalam” – Pomyślałam
~*Było to powiedzieć, no ale OK, ten
FanFiction jedyne co zmienia to główną bohaterkę.*~
Po chwili jednak, zeskoczyłam do jakiegoś
niewielkiego pomieszczenia z drzwiami. Gdy przeszłam prze ~*Literówka
Attack x10!*~ jedne, zobaczyłam że, ło panie, byliśmy w
piętnastym teście. Przeskoczyłam jakieś sześć testów, ale to dobrze, bo mnie
już nudziły.
Lecz, gdy się tam znalazłam, Wheatley rzekł:
- O! Żyjesz! Świetnie! Właśnie szykuję
test…Dla ciebie, oczywiście. Bo dla kogo innego miałbym to robić? Dla nikogo.
Co my tu mamy…Wyjście, wyjście, wyjście…Nie ma wyjścia. Żaden problem. Zrobię
wyjście. Dla potrzeb testu.
Brawo, idioto. Jednak, nie mając wyboru, w
akompaniamencie trzęsącego się od przesuwania wyjścia Aperture, zaczęłam
wykonywać test. ~*Broń Boże abyś zwróciła uwagę na P-body,
który był przy wyjściu i skomentowała jakoś jego obecność. No ale fakt, po co
ubarwiać opko.*~ Kiedy jednak dostałam się do pomieszczenia z
przyciskiem na kostki, aby zobaczyć, co robił, Wheatley dodał:
- Proszę. Bing! Idealnie. Idziesz dalej. Jak
mi powiedziałaś, żebym wyłączył wiązkę, to myślałem, że cię straciłem.
Poszedłem szukać innych obiektów testowych, ale nic z tego – nadal wszyscy
martwi. ~Zdziwiłbym się, gdyby nagle
ożyli.~ O, właśnie! Ale coś znalazłem. Przypomniałem sobie: mam dla was
niespodziankę. Możecie jej niecierpliwie wyczekiwać.
Super. Ależ się cieszyłam. Tak, w Aperture już
straciłam radość z życia. ~*Nie dziwne, każdy w końcu by ją stracił.*~ A
poza tym, ja nic nie mówiłam, padalcu. To była jego durna decyzja. A poza tym,
już się bałam, co to była za niespodzianka. ~*Pewnie ciastka z neurotoksyną i
herbata z kwasem.*~ ~W Aperture wszystko
jest możliwe.~ Jednak, kiedy stanęłam na przycisk, okazało
się, że wypuszczał on pomarańczowy żel. Jak Wheatley je tutaj podprowadził, to
nie wiedziałam. ~Szczerze, też nie mam
pojęcia. No ale miał dwanaście godzin, więc może coś wykoncypował.~
Lecz, chwilę potem, wróciłam do głównego
pomieszczenia testu. Tam, nacisnęłam przycisk, który wypuszczał kostkę. Chwilę
później, spadła ona na dwa fragmenty podłogi, które zagrodziły jej spadek. W
tym momencie, weszłam na drugi przycisk, który, jak się okazało, uruchamiał
tubę i portalami przekierowałam ją tak, aby przesunęła kostkę poza podłogę.
Następnie, tubę dałam nieco niżej i, chwilę potem, kostka była nad normalną
podłogą. W tym momencie, zeszłam z przycisku i podniosłam kostkę. Po zrobieniu
tego, za pomocą portali, wraz z kostką dostałam się do miejsca z przyciskiem
odpowiedzialnym za wypływanie żelu i postawiłam przedmiot na nim, po czym
wróciłam i stanęłam na drugim przycisku. Następnie, portalami, przekierowałam
tubę tak, aby łapała żel. Szczerze powiedziawszy, fajnie wyglądały krople żelu
podróżujące tubą. ~Fakt, fajnie to
wygląda.~ Jednak, gdy doleciały do końca rampy prowadzącej do miejsca z
wyjściem, zeszłam z przycisku i jak na zawołanie stworzyłam sobie bieżnię. W
tym momencie, wróciłam po kostkę, wzięłam ją i postawiłam na przycisku
emitującym tubę, po czym rozpędziłam się i wyskoczyłam, po czym wpadłam do tuby
i zostałam przeniesiona na metalowy balkonik. Tam, poszłam przed siebie,
przekroczyłam siatkę dematerializującą i jeden portal dałam tak, aby był
naprzeciwko drzwi, a drugi dałam tak, aby wrócić jeszcze do głównego
pomieszczenia testu. Tam, przekierowałam jednym z portali tubę, rozpędziłam się
i, po chwili, zostałam do niej wyrzucona. Dzięki temu, dostałam się do wyjścia.
~*Po tych blokach opisów powinniście się
domyślić, dlaczego tak mało komentujemy.*~
Kiedy wyszłam i weszłam do windy, co mnie
zdziwiło ani Wheatley, ani GLaDOS nie odezwali się. Było to dziwne, gdyż zawsze
przed testem i, gdy z niego wychodziłam, któreś z nich coś mówiło. Mimo
wszystko, parę chwil potem, weszłam do windy, która zabrała mnie do szesnastego
testu…
Kiedy winda zatrzymała się i drzwi otworzyły
się, GLaDOS powiedziała:
- Wszystko jasne. Nawet już nie próbuje udawać
subtelności. ~*Po co to komu, a szczególnie takiemu
Naddebilowi jak Wheatley.*~ Albo może nadal próbuje – jeśli tak, to
wychodzi mu żałośnie.
„Ogólnie wszystko mu żałośnie wychodzi,
GLaDOS.” – Pomyślałam, idąc do kolejnego pomieszczenia.
Kiedy szłam przez jakiś korytarz, nagle, jego
część przede mną, zawaliła się. Zaś Wheatley rzekł:
- Przepraszam! Pardon, moja wina.
„Nie udawaj gnojku, że znasz jakiś inny język
poza angielskim.” – Pomyślałam
~A słowo „Pardon”
czasem nie jest po angielsku?~
~*Mnie brzmi jak francuski, czekaj,
sprawdzę…Tak, po angielsku. Czyli walnęłam tutaj errora.*~
~Brawo xD~
~*:D*~
Ale na szczęście, biały żel się rozlał, więc
mogłam przedostać się na drugą stronę. Jednak, kiedy to robiłam, GLaDOS
odparła:
- Tak czy owak wydaje mi się, że on nas
próbuje zabić.
„Czy ten ziemniak opóźnia ci zapłon, GLaDOS?”
– Pomyślałam, przechodząc przez portal, a potem drzwi.
~Niewykluczone, w końcu ziemniak ma
małą moc zasilania.~
Kiedy przez nie przechodziłam, Wheatley dodał:
- Jedziemy dalej. Jeszcze tylko trzy
pomieszczenia! [Tutaj szalenie zaśmiał się.] ~*No do chuja.*~ Uf,
ale to męczące.
„Mnie już nawet komentarze się skończyły.” –
Pomyślałam
~Miło, że rozumiesz naszą sytuację.~
No, ale musiałam wykonywać test. ~*Bowiem
co innego pozostało ci do roboty.*~
Najpierw, sprawdziłam co robił przycisk, który
był obok mnie. Okazało się, że zmieniał on kierunek tuby. W tym momencie,
portalami, przekierowałam niebieski żel do tuby, ówcześnie się do niego
dostając i wróciłam do miejsca koło przycisku. Kiedy kule żelu dotarły do
końca, weszłam na przycisk, zmieniając ich lot i przekierowując w kierunku
źródła tuby. Kiedy żel przedostał się przez portal, jeden z nich umieściłam na
białym fragmencie ściany w miejscu, ~*Swoją drogą, ten test też mi dużo
czasu zajął.*~ gdzie były wieżyczki i zeszłam z przycisku.
Kiedy zaś po paru sekundach żel był nad wieżyczkami, zlikwidowałam jeden portal
i tym samym zniszczyłam wieżyczki. Następnie, przeszłam za szklaną szybę i
nacisnęłam przycisk, który tam był. Gdy to zrobiłam, okazało się, że został
odkryty biały fragment ściany, który potem został nieco wysunięty i wychylony,
robiąc rampę. Widząc to, przekierowałam tam tubę i wskoczyłam w nią. Kiedy
byłam na jej końcu, strzeliłam portal pod sobą i wskoczyłam w niego. ~Boże, jakie to nudne. Do tej gry można by
wsadzić swoją postać i zrobić z tego coś ciekawego, no ale nie. Lepiej zanudzać
czytelników na śmierć.~
Gdy leciałam w kierunku wyjścia, Wheatley
rzekł:
- No proszę, rozwiązałaś. Hm. Dobrze.
Świetnie.
„Jaka radość. Zupełnie jak moja.” –
Pomyślałam, gdy wylądowałam przed drzwiami.
Kiedy przez nie przeszłam, idąc przez
niedługi, biały korytarz, światło na chwilę przygasło, a GLaDOS powiedziała:
- Więc on nagle poczuł niewytłumaczalną
radość, choć powinien odchodzić od zmysłów z głodu testowania. I twierdzi, że
ma dla nas niespodziankę. Co on tam takiego znalazł?
~*Zobaczycie stosunkowo niedługo.*~
„Nie wiem, czy chcę wiedzieć.” – Pomyślałam
~Czy tego chcesz czy nie, dowiesz
się.~
Jednak, chwilę potem, weszłam do windy, która
zabrała mnie do siedemnastego testu…
Miałam nadzieję, że to by się szybko
skończyło. No, bo ileż można było ciągnąć tę monotonię? ~Jak widać bardzo długo.~
~*Tak w ogóle, koniec analizy na dzisiaj. Tak
swoją drogą, zostały nam już tylko dwa rozdziały dziejące się w uniwersum „Portal” i „Portal 2”. Potem będziemy mogli lecieć normalną kolejnością.*~
~Dzięki Bogu, bo te rozdziały są
wybitnie nudne.~
~*A te cztery rozdziały opowiadania „W szkole idealnej.”, które znalaz- ~BŁAGAM, NIE! ;___;~ Właśnie ;=; Więc
jest coś gorszego.*~
_______________________________________________
Rozdział LXI – Moment, w którym on nas
zabija. A przynajmniej nieudolnie próbuje.
~Boże,
jaki długi tytuł rozdziału. ;=;~
~*Na Wattpadzie na sto procent by się
nie zmieścił. Nie wiem co za niedorób społeczny dał na Wattpadzie limit znaków
w tytule. ;=;*~
~Spal
go.~
~*Piękna rada. xD*~
~:D~
Kiedy winda zatrzymywała się, Wheatley
powiedział:
- Założę się, że umieracie z ciekawości, co to
za wielka niespodzianka. Jeszcze tylko DWA pomieszczenia.
- Mamy coraz mniej czasu. Chyba w następnym
pomieszczeniu uda mi się nas stąd wyrwać. ~Chciałoby
się.~ Rób, co mówi, jak gdyby nigdy nic. – Skomentowała GLaDOS.
Dla mnie to nie było niespodzianką, bo
wiedziałam, że on zmierzał do zabicia nas. ~*Tak w ogóle skapnęłam się dopiero
teraz, że w poprzednim rozdziale pominęłam jedną kwestię Wheatleya.*~ Poza
tym, mógłby wreszcie się pozbyć tych BSOD-ów. ~A po chÓj?~ Mimo wszystko, ~Bo
nic się nie wydarzyło.~ chwilę później, winda otworzyła się, a ja wyszłam w
kierunku kolejnego pomieszczenia testowego.
Kiedy tam weszłam, owe pomieszczenie wyglądało
na podejrzane. Nigdzie nie było miejsca na umieszczenie portali, a w samym
pomieszczeniu była tylko katapulta, dyspozytor kostek, zapadnia, przycisk uruchamiający
wyjście i one same. No i była też kostka, odbijająca się od katapulty będącej
pośrodku pomieszczenia. ~*DUN DUN DUUUN!*~
Jednak ja, nie miałam wyboru. Od razu weszłam
na katapultę, jednak ona, zamiast wyrzucić mnie w przód, wyrzuciła mnie w bok,
a fragment ściany obok mnie rozsunął się. Zaś Wheatley rzekł:
- NIESPODZIANKA! Zrobimy to TERAZ!
~Jakiż ten Wheatley niecierpliwy.~
„Ale ja chciałabym jeszcze trochę pożyć.” –
Pomyślałam
~* .-. .-.
|U| | |
| | | |
| |-._ | |-._
| | | |-. |_| | |-.
/|
` | / )|_|_|_|
| |
| | | `-^-^-'
|
| | ||
|
\
/ \ '
/
|
| |
|
|
| | |*~
~Kultura level hard, widzę. xDDD~
~*;”D*~
Chwilę potem, kiedy spadłam na kolejną
katapultę, która wyrzuciła mnie w przód, GLaDOS rzekła:
- Oddajmy sprawiedliwość: jak na małego idiotę
stworzonego wyłącznie po to, by wymyślać durne i niewykonalne plany, ta pułapka
była całkiem nieźle zastawiona. ~W końcu
Wheatley też musiał się czymś popisać. A poza tym, po teście siedemnastym można
przypuszczać, że coś jest nie tak.~
Faktycznie, bo ja również się tego nie
spodziewałam, chociaż samo pomieszczenie testowe wyglądało na podejrzanie
proste do wykonania. ~*Właśnie*~ No, ale parę chwil potem, wpadłam w
niebieską tubę, która leciała do przodu.
- Pewnie sama na to wpadłaś, ale już cię nie
potrzebuję. Znalazłem tu takie dwa robociki, stworzone specjalnie do testów! –
Odparł Wheatley.
- O nie. Znalazł inicjatywę testowania
kooperacyjnego. ~*Chciałby ktoś pograć ze mną w coopa? Bo
fabuła trybu kooperacyjnego w „Portal 2”
i same testy, z tego co widziałam po Let’s Play, wyglądają zajebiście, ale ja
nie mam z kim zagrać.*~ To…taka jedna rzecz, którą wymyśliłam w ramach
pozbywania się testów na ludziach, tuż przed twoją ucieczką. To nie było nic
osobistego. Po prostu…sama rozumiesz. Przecież mnie zabiłaś. ~Na ten temat się wypowiedzieliśmy wiele
rozdziałów temu.~ Więc ci się należało. – Skomentowała GLaDOS.
„W sumie, z tego co dowiedziałam się w dolnych
częściach Aperture, coś wam z tym testowaniem na ludziach nie wychodziło. ~:D~ A poza tym, ile mam powtarzać, że
maszyny NIE DA się zabić? ~*Mówienie do GLaDOS to jak mówienie do
ściany.*~” – Pomyślałam
Jednak, chwilę potem, gdy przelatywałam obok
jakieś płyty wyglądającej na dużą katapultę, tuba wyłączyła się i zostałam
gwałtownie odbita w przód.
- Aaaa! – Krzyknęła GLaDOS.
Kiedy zaś dolatywałyśmy do jakiegoś miejsca z
ruchomymi panelami z kolcami, podestem i kilkoma ekranami, GLaDOS odparła:
- No cóż. To jest ta część, w której on nas
zabija.
~A
właściwie nieudolnie próbuje.~
Gdy zaś wylądowałam na owym podeście, Wheatley
rzekł:
- Hej hej! To jest ta część, w której cię
zabijam. Genialny pomysł mi wpadł do głowy. Tak sobie siedziałem i zbijałem
blachy do kupy, gdy sobie pomyślałem: „śmiercionośne to już jest, ale czegoś
brakuje…” Czego? Mnóstwa ostrych części przyspawanych do tych płaskich
kawałków. Oczywiście prace ~nad
rozgryzieniem mego niedojebania~ nadal trwają. ~*Chciałabym
to usłyszeć w grze. xD*~ ~Domyślam się,
bo ja też. xD~ Marzy mi się jeszcze, żeby przed zgnieceniem
cię strzelały ogniem. Ale wszystko w swoim czasie.
„A spierdalaj. Widzę tam piękną ścianę zdatną
do położenia portali. Jeszcze biały żel i spierdolę.” – Pomyślałam, po czym
jeden z portali już dałam na tej ścianie.
O i chwilę potem moje prośby zostały spełnione
i ujrzałam kapiący, BIAŁY żel. ~*Kiedy w grze kulka żelu leciała w stronę
głównej bohaterki, akurat zapauzowałam grę. Śmiesznie to wyglądało. xD*~
Od razu dałam tam drugi portal i po chwili żel był na podeście, na którym
stałam. W tym momencie, od razu dałam pod siebie portal, ratując i siebie, i
GLaDOS.
- Nie, nie, nie! Nie rób tego! Stój tam! Włącz
maszynę włącz maszynę włącz maszynę… - Powiedział Wheatley.
Ja zaś, będąc po drugiej stronie, zauważyłam
że panele zgniotły podest, na którym przed chwilą stałam. Zaś Wheatley rzekł:
- Gdzie się podziałaś? Wracaj! Wracaj!
„Spadaj” – Pomyślałam, a następnie ruszyłam w,
z mojej perspektywy, lewą stronę.
- Nie nie, poważnie. Chodź. Wróć, proszę. –
Mówił Wheatley.
~Przekonywanie innych nie jest jego
mocną stroną.~
„A spierdalaj. Nie jesteś dobry w
przekonywaniu.” – Pomyślałam
~Właśnie~
Chwilę potem, drzwi które były na końcu
metalowego balkoniku otworzyły się. Gdy się otwierały, Wheatley znów rzekł:
- Dobra, postanowiłem cię nie zabijać. Ale
tylko jeśli wrócisz.
~*Już ja lepiej kłamię od Wheatleya.*~
~Każdy lepiej od niego kłamie.~
Kiepsko szło mu kłamanie, to trzeba było
przyznać. Jednak ja, po przejściu przez drzwi i siatkę dematerializującą, szłam
dalej, przy okazji wchodząc po schodach. Kiedy zaś po nich wchodziłam, Wheatley
nadal nawijał:
- Mmm. Tak sobie tu wspominam stare, dobre czasy,
gdy byliśmy przyjaciółmi. Starymi, dobrymi przyjaciółmi. Ja mówiłem „wracaj”, a
ty wracałaś.
„Aż mnie się przypomniała wystawa rysunków w
szkole podstawowej, do której kiedyś chodziłam. Ta, zrobiona przez dzieci z
pierwszych klas podstawówki, której tytuł brzmiał „Mój przyjaciel robot.”*.” ~*Po pierwsze: PRZYPIS! <3 Po
drugie: W mej dawnej szkole w jednej świetlicy była wystawa tak zatytułowana.
xD*~ ~Twoja szkoła ogólnie jest pojebana.
Ta dawna w sensie.~ ~*Shejciłam moją dawną szkołę w opiniach Google Maps.
Cztery osoby polubiły to. :D*~ ~Genialnie
xDDD~ – Pomyślałam, idąc dalej.
Kiedy tak szłam, w pewnym momencie doszłam do
końca metalowego podłoża, które było zniszczone. Po chwili rozejrzenia się,
ujrzałam na samym dole fragment podłoża, zdatnego do umieszczenia portali, oraz
fragment ściany nad sobą. Od razu umieściłam na nich portale i wskoczyłam w ten
na dole. Dzięki temu, zostałam wyrzucona na oddalony balkonik. Dużo ich tu
mieli, ale w sumie to wszystko było nad przepaściami, a po Aperture jakoś się
trzeba było poruszać. ~*Mogli opatentować lewitację. No co? W
Aperture wszystko jest możliwe.*~
Jednak, kiedy leciałam w przód, Wheatley
powiedział:
- Tak mi się rzuca w oczy, że nie wracasz.
„Ty to masz zapłon ~*jak
zardzewiały ruski czołg sprzed rewolucji przemysłowej*~.”
– Pomyślałam, idąc przed siebie i wychodząc przez jakieś drzwi.
Gdy zaś szłam przez długi, metalowy podest,
Wheatley rzekł:
- O, mam pomysł!
W tym momencie, tak nagle, jakaś metalowa
płyta z kolcami zgniotła część metalowego balkoniku. Nie spodziewałam się,
dlatego aż odskoczyłam w tył.
- TAK, TAK! A MASZ TY! TO CIĘ ZAŁATW…a nie,
nie. Dobrze, niech igrzyska się rozpoczną. – Zawołał Wheatley.
Boże, co za debil. ~*Naddebil Całkowity~ A poza tym, niech nie udaje, że czytał „Igrzyska śmierci”. ~*Nie
psuj mu marzeń.*~ Mimo wszystko, jako iż obok mnie było dużo
białej ściany, za pomocą portali przedostałam się do drzwi. Chwilę potem,
przeszłam przez nie, a następnie przez drugie, które były na końcu niedługiego
korytarza.
Gdy się otworzyły, zaczęłam iść przez dłuuugi
korytarz. Kiedy szłam, Wheatley odparł:
- Czekaj, czekaj, czekaj…Już prawie…Ale nie
przeszkadzaj sobie, uciekaj dalej.
Mógł nie mówić, to bym się nie spodziewała, że
chciał mnie w jakiś sposób zabić. GLaDOS lepiej rozegrała próbę zabicia mnie w
wielkim pomieszczeniu. ~Ponieważ GLaDOS
jest o wiele mądrzejsza od Wheatleya.~ Jednak, chwilę potem, ujrzałam jakąś
przesuwającą się ścianę, która zniszczyła fragment balkoniku i zagrodziła mi
drogę dalej. Z niej zaś, sypały się te ramiona ze światełkami. Ja jednak, na
białej części przede mną umieściłam jeden portal, a drugi na jakimś białym
sufitem ~*Literówka Attack x11!*~ za
jakimiś kratami.
- Tak, owszem, to jest pułapka. Ale to jedyne
przejście. Więc bierzmy się do roboty. – Skomentowała GLaDOS, gdy
przeskakiwałam przez portale.
Wpadłam do jakiegoś pomieszczenia z dwoma
rzędami rur, z których mogło coś wypaść i zamkniętymi drzwiami. Kiedy tam
wskoczyłam, Wheatley zawołał:
- Ha! Pułapka!
I z rur wypadły wieżyczki. No, ale jedna nawet
nie była rozpakowana, a inne były wadliwe. Kiedy zaś na chwilę się odwróciłam,
ujrzałam na wielkim ekranie, który jest na początku każdego testu, cyfrę „75”. Jeżeli to był jakiś test, to
zważywszy na wieżyczki, każdy mógł go przejść. ~Podejrzewam, że to nie była część toru testowego, bo jaki normalny tor
miałby tyle pomieszczeń. To po prostu pewnie jakiś specjalnie stworzony pod
pułapkę.~
- Mordują cię? Chyba cię mordują, nie? Mordują
bezgłośnie. Tak sądzę, gdyby ktoś pytał. – Spytał Wheatley.
„Ta…Normalnie umarłam na straszną śmierć…” –
Pomyślałam ze znudzeniem.
~xD~
Lecz, kiedy podeszłam do drzwi, te bez
problemu się otworzyły. Widząc to, wyszłam przez nie i zeskoczyłam na niżej
położony balkonik. Kiedy zeskakiwałam, ponownie odezwał się Wheatley:
- O, może wieżyczki nauczyły się dusić garotą.
~*Zapomniałam już, co to jest, ale spoko,
niżej będzie to wyjaśnione.*~ Tak, to by wyjaśniało takie bardzo ciche
zabijanie…które tutaj słyszę.
„Czym? Co to jest „garota”?” – Pomyślałam
Postanowiłam to sprawdzić. Od razu, myślami,
uruchomiłam w mym sztucznym oku Internet, ~*Kurwa, chcę takie oko! L*~
~<Bierze nóż> Mogę ci wydłubać oko,
jak chcesz. >:D~ ~*;_;*~ ~>;”D~
Google i wpisałam to słowo. Okazało się, że
był to żelazny kołnierz, którym kiedyś traciło się skazańców. Aaahaaa, nie wiem
jak wieżyczki miałyby opanować takie coś, ale jak sobie to wyobraziłam, to
śmiesznie to wyglądało. ~Ja tam nie
umiem sobie tego wyobrazić. xD~ ~*W końcu Ramoninth z opka to Mary
Sue, więc co się dziwić.*~ ~W sumie…~
Jednak, kiedy szłam w kierunku otwierających
się drzwi, Wheatley znowu przemówił:
- Ha! Czyżby twoje nafaszerowane kulami zwłoki
właśnie wyleciały z pokoju? Czyżby…a nie, to te badziewne wieżyczki były, nie?
No tak…
Ten to miał wygadane, szczerze powiedziawszy.
Nawet GLaDOS mniej mówiła. ~*Jak widzimy, gadatliwy Naddebil Całkowity to
niebezpieczne combo.*~ No, ale po chwili przeszłam przez siatkę
dematerializującą i szłam dalej przed siebie. Kiedy zaś skręciłam w lewą
stronę, Wheatley rzekł:
- No nieważne. Nadal trzymam wszystkie karty i
wiesz co? Mam same karety! Od razu mówię – nigdy nie grałem w karty. Planowałem
się nauczyć. Tak czy inaczej: nowe wieżyczki. Bynajmniej nie uszkodzone. As
czwórek – najlepsze rozdanie, nie do pobicia. Chyba. ~*Nie
znam się na grze w karty, więc się nie wypowiem, czy to najlepsze rozdanie czy
nie. Jak ktoś kiedyś grał w karty, to może napisać w komentarzach, czy ten as
czwórek to takie zajebiste rozdanie.*~
Zauważyłam też, że mechaniczne ramiona odsłoniły
jakąś oddaloną ścianę po mojej prawej stronie. Za ową ścianą były wieżyczki,
faktycznie działające i tuba. Od razu weszłam po schodach, które były niedaleko
mnie i portalami oraz tubą strąciłam wieżyczki, po czym ruszyłam przed siebie,
przy okazji wchodząc po jakichś schodach, przez co doszłam do zniszczonej
części przejścia.
Widząc to, zawróciłam i przekierowałam tubę
przed siebie, po czym wskoczyłam w nią. Kiedy leciałam w niej, Wheatley rzekł:
- A więc to tak. Sprytne, baaardzo sprytne.
„Danke” – Pomyślałam
~*Deutsch! <3*~
- I LEKKOMYŚLNE! Nie masz stąd wyjścia. Jesteś
zdana na moją łaskę. Której nie posiadam. Jesteś zdana na moje nic. Ściana
wirujących ostrzy! Makiaweliczne!
„Pierdol się.” – Pomyślałam, zeskakując na
podłogę, która była pode mną.
~*Jaka ta Ramoninth z opka kulturalna
inaczej.*~
~W końcu to edgy Mary Sue, czyż nie?~
~*Faktycznie ;=;*~
- Nnng! No proszę…Dobrze, świetnie. Nareszcie
rywal godny mojego prężnego intelektu. ~XDDDDDDDDDDDDDDD~
– Odparł Wheatley, gdy szłam w kierunku siatki dematerializującej.
„Iks de, ty nie masz prężnego intelektu.” – Pomyślałam,
przechodząc przez ową siatkę.
Znalazłam się w pomieszczeniu z otwartymi
drzwiami i niebieską tubą. Widząc to, portalami przekierowałam tubę tak, aby
przechodziła przez drzwi i wskoczyłam w nią. Kiedy tak leciałam, ujrzałam
przesuwającą się u dołu metalową płytę z kolcami, a następnie usłyszałam
Wheatley’a:
- Holmes kontra Moriarty. Arystoteles kontra
najeżona kolcami płyta!
„Nie udawaj, że kiedykolwiek miałeś styczność
z uniwersum Sherlocka Holmesa.” – Pomyślałam, gdy płyta podjechała do góry i zaczęła
uderzać w ścianę.
~Nie psuj mu marzeń, no.~
Ja zaś, ujrzałam że w dole podjechała jakaś
ściana. Jej fragment był biały, dlatego przekierowałam w dół tubę i spadłam do
niej, unikając zgniecenia. Ale płyta też to zrobiła, a Wheatley rzekł:
- Proszę, nie ruszaj się.
Ja zaś, leciałam w przeciwnym kierunku, ale
płyta za mną podążała, ciągle uderzając w ścianę.
- Dobra, przestań się ruszać. Oj. Prawie cię
trafiłem, no prawie cię trafiłem! – Odparł Wheatley.
Jednak ja, chwilę potem, zeskoczyłam na niżej
położoną podłogę, ratując się.
- Gdzie się podziałaś? Gdzie się podziałaś?
Wracaj! Wracaj! – Spytał Wheatley, gdy szłam w kierunku jakichś drzwi.
~*Boże, ten Wheatley i w grze, i w tym
FanFiction, co w sumie nie jest dziwne, jest takim Naddebilem, że to aż szok.
xD*~
~Ja tam od początku gry cisnę z niego
bekę. xD~
~*Nie dziwne. xD*~
Lecz, po chwili, przeszłam przez drzwi i
siatkę dematerializującą, i ruszyłam przed siebie. No, ale już po chwili
balkonik zniszczyła przewalająca się rura, z której wylał się niebieski żel.
- Dobrze słyszałem, że coś tam pękło? O, o,
zabiło cię może? Oj, niesamowicie by było, gdyby cię zabiło. Halo? Oj, oj, o
tak, tak! Właśnie mi coś do głowy przyszło. Zaraz wrócę. Jeśli jeszcze będzie
żyć. Właśnie, nie umieraj, póki nie wrócę. – Odparł Wheatley.
Czemu wszystko tutaj chciało mnie zabić? ~*No
cóż, Wheatley miał plan życia, którym było właśnie zabicie cię.*~ Czy
właśnie tak życie chciało się na mnie zemścić za to, kim byłam w przeszłości? ~W sumie, w twoim wypadku to też dobra koncepcja.~
No, ale nie mając wyboru, odbiłam się na żelu i przeskoczyłam na drugą stronę.
Będąc tam, ruszyłam przed siebie i wchodząc po jakichś schodach ujrzałam
promienie wieżyczek. Od razu, portalami, przedostałam się do pomieszczenia z
nimi, stanęłam na przycisku i zlikwidowałam je kapiącym, niebieskim żelem. Po
pozbyciu się ich, dostałam się portalami na katapultę i wróciłam na metalowy
balkonik, po czym ruszyłam przed siebie.
Chwilę potem, dotarłam do jakichś drzwi, które
otworzyły się i, po przejściu przez nie i siatkę dematerializującą, przeszłam
niedługi korytarz i przekroczyłam drugie drzwi. Kiedy szłam w kierunku siatki
dematerializujące, o mój Boże, odezwała się GLaDOS ~*Je!*~:
- Zmiażdżenie jest dla niego za dobre.
Najpierw spędzi rok w spalarni. Potem drugi rok na chłodzeniu kriogenicznym.
Potem dziesięć lat w specjalnie stworzonej przeze mnie komorze, w której
wszystkie roboty na ciebie wrzeszczą. I dopiero wtedy go zabiję. ~Prędzej zniszczysz, bo przecież maszyny
nie da się zabić, tylko zniszczyć lub wyłączyć.~
„Dobry plan! Ale nie, na serio, dobry plan.” –
Pomyślałam, przechodząc przez siatkę dematerializującą.
~*Ja bym tak potraktowała wszystkie moje dawne
postacie. GLaDOS, szykuj miejsca!*~
~W sumie, dobry plan.~
~*Wiem :D*~
Tam, ujrzałam rurę za szybą, w której krążyły
jakieś cosie z czerwoną diodą, przycisk i rurę z białym żelem za mną. Od razu,
nacisnęłam ten przycisk. To spowodowało, że rura za szybą odwróciła się w
kierunku podłogi i zaczęły z niej wypadać te cosie, które okazały się być
bombami, ~Ja tam zawsze w tym momencie
wyobrażam sobie, że podłoga to ryj Sezorisa. :D~ ~*No
ja pierdolę. xDDD*~ ~;”D~ gdyż
po dotknięciu podłogi wybuchały.
Od razu, jeden portal umieściłam pod bombami,
znajdując lukę w jednej, nieco potłuczonej szybie, a drugi na białej ścianie
nade mną. Dzięki temu, bomba uderzyła w rurę z żelem, niszcząc ją i dzięki temu
żel rozlał się po podłodze. Widząc to, jeden portal umieściłam na ścianie za
szybą, a drugi pod sobą, przedostałam się tam i wyszłam przez jakieś drzwi,
które tam były. Kiedy tak szłam przed siebie, w pewnym momencie dotarłam do
jakieś siatki dematerializującej ~Których
swoją drogą mieli multum w Aperture, no ale nie dziwne.~ i, gdy przez nią
przeszłam, przekroczyłam kolejne drzwi. W Aperture mogliby zacząć robić kursy
dla Świadków Jehowy. ~*Dobry plan na dodatkowy biznes.*~ No,
ale gdy przez nie przeszłam, doszłam do jakiegoś wielkiego pomieszczenia. Będąc
tam, ruszyłam przed siebie i zeszłam po schodach, które tam były, a następnie
zeskoczyłam na nieruchomą linię produkcyjną, czy jaką tam bądź. Kiedy szłam w
lewą stronę, linia ruszyła, a Wheatley rzekł:
- A, doskonale, jesteś! Niech no się tylko
pozbędę tej kładki. Chciałem z tobą pogadać.
Ja tam nie miałam mu nic do powiedzenia, ale
ok. Jednak, kiedy się odwróciłam, ujrzałam że był tu ekran, który się włączył.
Ja zaś, kiedy byłam coraz bliżej zgniatarki, szybko wskoczyłam na drugi,
metalowy balkonik. Kiedy wchodziłam po schodach do przycisku, Wheatley
powiedział:
- Proszę bardzo. Chciałem z tobą chwilkę
porozmawiać, oczywiście jeśli wolno.
~*Ja tu zawsze czekam, aż skończy paplać. No
co? Lubię posłuchać dodatkowych kwestii dialogowych danych postaci.*~
„Nie, nie wolno. Zamknij wreszcie ryj, bo
wkurwia mnie twoja gadatliwość.” – Pomyślałam, naciskając przycisk.
Dzięki temu, przede mną, nieco dalej, z rury
zaczęły wypadać bomby i uderzać o podłogę. Kiedy zaś portalami przekierowywałam
bomby na rurę, w której płynął pomarańczowy żel, Wheatley odparł:
- Powiem szczerze. Te wszystkie pułapki jak
dotąd zawiodły. I to zawiodły nas oboje. ~*No chyba zawiodły tylko Wheatleya.*~
A ty się zbliżasz do mojej kryjówki.
„Kryjówki” – ha, pierwszy raz to powiedziałem na głos. Brzmi trochę
niedorzecznie. Ale zapewniam, że to najprawdziwsza kryjówka, w dodatku
śmiercionośna. ~Chciałoby się.~
„Miło, że to już powoli koniec. ~Też się cieszę, bowiem pod koniec mam taki
fajny filmik do wstawienia, który będzie pasował. :D~ ~*Wiem
o jaki ci chodzi, pojebie. xD*~ ~No co?
Ty też go lubisz. :D~ ~*Japa xD*~ Swoją drogą, nie oszukuj nas. Po
prostu przejąłeś silos GLaDOS.” – Pomyślałam, gdy bomba uderzyła w rurę z
żelem.
Kiedy zaś portalami przekierowywałam go na
ruchomą linię, Wheatley nadal paplał:
- Tak więc chciałem ci dać szansę zabicia się.
Wystarczy zwyczajnie wskoczyć do tej tam zgniatarki. To będzie nie tylko
wpadnięcie w pułapkę, co dobrowolny wybór sposobu zejścia. Wiem, wiem, brzmi
niedorzecznie. Ale wysłuchaj mnie: dotrzesz do mojej kryjówki, śmierć nie
będzie już alternatywą. Będzie obowiązkiem. ~*Pojebało cię? Wystarczy kilka
sekund, aby dało się wytworzyć w twym silosie powierzchnie portalowe.*~ Żadnych
sztuczek, zero niespodzianek – po prostu zginiesz w wyniku zamordowania przeze
mnie w bardzo krwawy sposób. ~Neurotoksyna
nie jest bardzo krwawym sposobem.~
„Ale ja nie zamierzam tu zginąć. W końcu się
wydostanę. Tylko najpierw ciebie wypierdolę. A poza tym, neurotoksyna nie jest
krwawym sposobem. ~O, dziękuję.~” –
Pomyślałam, strzelając jeden portal pod tubą, przekierowując tam żel, schodząc
na linię i biegnąc po żelu przed siebie.
- I bum. Jak widzisz, znacznie lepszym dla
ciebie wyjściem będzie po prostu się zabić. Po co się męczyć i iść taki kawał
do mojej śmiercionośnej kryjówki, gdy masz pod nosem idealnie sprawną opcję
śmierci. Podkreślam jeszcze raz: to nie jest pułapka. Twoja śmierć byłaby
całkowicie dobrowolna. I mile widziana. – Kontynuował Wheatley.
~On jest takim idiotą. xD~
~*To było wiadome od momentu jego
uruchomienia. xD*~
„Po co się męczyć? Bo mam nadzieję, że w końcu
się stąd wydostanę. A nadzieja umiera ostatnia.” – Pomyślałam, biegnąc w
przeciwną do zgniatarki stronę.
Kiedy zaś wyskoczyłam do jakiegoś korytarza,
Wheatley dodał:
- To chyba odpowiedź odmowna. Rozpoczynamy
igrzyska! Znowu.
Mógłby się w końcu zamknąć? Serio, denerwowało
mnie to, że nie mógł choć na chwilę się zamknąć. ~Taaa, fakt, w pewnym momencie gadatliwość Wheatleya staje się
upierdliwa.~ Jednak, w pewnym momencie, dotarłam do pomieszczenia z
niebieską tubą i zniszczoną ścianą. Widząc to, GLaDOS powiedziała:
- Dobry Boże. Co on tutaj nawyrabiał?
Też się dziwiłam, jak on tak szybko to
wszystko rozpierdolił. ~Debilizm. I
wszystko jasne.~ Jednak, jeden portal dałam na końcu jednego z korytarzy,
potem drugim przekierowałam tam żel, a następnie ten spod żelu dałam pod tubę,
wróciłam do miejsca z żelem, rozpędziłam się i zostałam wyrzucona w tubę.
Kiedy tak leciałam, oglądając rozpadający się
ośrodek, GLaDOS przemówiła ponownie:
- Nie jestem głupia. Wiem, że nie chcesz z
powrotem przekazać mi kontroli. Myślisz, że cię zdradzę. I w każdych innych
okolicznościach miałabyś rację. Naukowcy zawsze doczepiali mi różne rdzenie,
żeby regulować moje zachowanie. Całe życie słyszałam różne głosy. ~Schizofrenia?~ Ale teraz słyszę głos
sumienia i jest przerażający, bo po raz pierwszy to mój własny głos. ~I dobrze ci tak.~
Swoją drogą, tak, myślałam że i tak by mnie
zabiła, ale jednak wolałam zostać uduszona neurotoksyną niż zginąć w wybuchu
reaktora. Mniej bolesna śmierć zawsze jest lepsza. ~*Hmmm…Tak
się zaczęłam zastanawiać, czy jak ginie się w wybuchu to się coś czuje. No, bo
w ułamku sekundy cię rozrywa, co nie? No chyba, że ja czegoś nie wiem.*~
No, ale po chwili doleciałyśmy do końca tuby i ja zeskoczyłam na metalowy
balkonik na dole.
Będąc tam, ruszyłam w lewą stronę i zaczęłam
wchodzić po schodach. Kiedy tak szłam, GLaDOS dodała:
- Mówię poważnie, chyba naprawdę coś jest ze
mną nie w porządku.
„Meh, pewnie przebywanie w niższych częściach
Aperture tak na ciebie wpłynęło. Normalne.” – Pomyślałam, idąc dalej.
~Fajnie skomentowane. xD~
~*C’nie? :D*~
Chwilę potem, przeszłam przez jakieś drzwi,
dzięki czemu dotarłam do wysokiego pomieszczenia z dużą ilością białych ścian.
Będąc tam, jeden portal wystrzeliłam tak, abym mogła w niego wskoczyć, a drugi
najwyżej, jak mogłam i wskoczyłam w niego.
Dzięki temu, zeskoczyłam na okratowaną
podłogę. Niedaleko mnie była inna, biała podłoga, na której od razu umieściłam
portal, po czym uniosłam głowę i wystrzeliłam portal na wysoko położoną, białą
część ściany, po czym wskoczyłam w portal na podłodze. Dzięki temu, spadłam na
podłogę i, idąc przed siebie, ujrzałam jakieś dwa pomieszczenia z różnymi
rdzeniami. ~*O, zbliżamy się do końca. Jak miło.*~
Kiedy podeszłam bliżej, GLaDOS odezwała się:
- Zepsute rdzenie! Mamy szczęście. Znajdź
sposób, by go ogłuszyć, ja podeślę ci rdzeń, a ty mu go przyczep. Jeśli zrobimy
to kilka razy, może uda się zepsuć jego osobowość na tyle, by ponownie wymienić
rdzeń.
O, to był dobry pomysł. Po tych słowach, od
razu ruszyłam przed siebie. Wkurwiłabym się, gdyby teraz cofnął się czas, ale
na szczęście to nie było możliwe. ~*Ja czasami tak mam, że gdy w czymś
dochodzę już bardzo daleko, to sobie myślę, jak bardzo bym się wkurwiła, gdyby
w danym momencie cofnął się czas.*~ ~Ej
Triii! Możesz cofnąć czas o dwa tygodnie? :D~ ~*PIERDOL SIĘ.*~ ~Nie mam z kim.~ ~*No do… xDDD*~ ~;”””D~
Gdy tak szłam, kiedy weszłam po schodach,
ujrzałam to nieszczęsne pomieszczenie z różnymi dźwigniami. Wiedziałam, że
prowadziło ono do silosu z głównym rdzeniem. Już nie mogłam się doczekać, kiedy
zniszczyłabym Wheatley’a… ~:D~
_________________________________________
*W
jednej ze świetlic w mojej byłej szkole, w której pod koniec roku mieliśmy
fizykę ze względu na remont pracowni, jest taka wystawa, właśnie tak
zatytułowana, więc mogę powiedzieć, że pomysł dania tego tutaj oparty na
faktach. ~*Postanowiłam walnąć taki
smaczek z życia, bo kto mi zabroni, co nie?*~ ~Ja ci zabraniam. :D~ ~*Jest ktoś chętny aby go wychować? Dopłacę.
xD*~ ~;”D~
~*Tak w ogóle, przerwa. Po przerwie
analizujemy ostatni rozdział z uniwersum „Portal”
i „Portal 2”, i dalej analizujemy
normalną kolejnością.*~
~Dzięki Bogu, bo do rozdziału
czterdziestego drugiego jest znacznie ciekawiej, mimo iż hipernierealistyczność
atakuje na każdym kroku.~
_________________________________________
Rozdział LXII – How To Win.
~Czemu
tytuł wyjątkowo jest po angielsku?~
~*Chuj wie.*~
~;=;~
~*Wiem ;-;*~
Kiedy weszłam do owego pomieszczenia, GLaDOS
powiedziała:
- Podłącz mnie, a ja cię wywiozę na górę.
W tym momencie ja zrobiłam to. Nawet nie
wiecie, jakim śmiesznym widokiem była ziemniaczana bateria podłączona do tego
czegoś na rdzenie i obracająca się. ~No
cóż poradzić na fakt, że GLaDOS była zimniokiem.~ Jednak, kiedy GLaDOS była
podłączona, rzekła:
- Posłuchaj, nawet jeśli nadal uważasz, że
jesteśmy wrogami, to przynajmniej jesteśmy wrogami ze wspólnym interesem:
zemstą.
~*A jak wszyscy wiemy, wróg mojego wroga jest
moim przyjacielem. A, że obecnie GLaDOS była wrogiem Wheatleya, który był
wrogiem Ramoninth z opka, to…*~
Czy wrogami, to jeszcze nie wiem, to by się
okazało po wymianie rdzenia. ~:D~ W
każdym razie, po chwili, podłoga ruszyła w górę. Kiedy jechałyśmy, dodała:
- Lubisz zemstę, prawda? Każdy lubi zemstę. ~*Mścić
jest się fajnie, no chyba, że ktoś mści się na tobie. Wtedy jest gorzej.*~
No to już, idziemy się mścić.
Po chwili dojechałyśmy do silosu z Wheatleyem.
Silos wyglądał inaczej, więc nieźle się tu urządził, jak na małego debila. ~No cóż, czasami nawet debil musi pokazać,
jaki to nie jest fajny.~ Ja zaś, zeszłam z tej podłogi, którą tu wjechałam,
a ona zjechała z powrotem na górę. ~*Jak można zjechać na górę? xD*~ ~O LOOOOOL. xDDDD~ Zaś
Wheatley rzekł:
- Proszę, proszę. Witaj w MOJEJ KRYJÓWCE!
Według lampki na tym tutaj panelu sterowania za sześć minut cały budynek wyleci
w powietrze. Jestem prawie pewien, że to problem z lampką. Ale na wszelki
wypadek i tak muszę cię zabić. ~Jakbyś
nie mógł poczekać. To nic, że ty też wylecisz w kosmos.~ O czym już
rozmawialiśmy.
ZA JEBANE SZEŚĆ MINUT?! W tyle to nawet nie
zdążyłabym zgadnąć mojego hasła do starego komputera! ~*Wspaniałe
stwierdzenie. xD*~ Jednak, Wheatley nadal ględził, a za ścianą
palił się pożar. Jej.
- Czyli powiedzmy, że to będą trzy minuty,
potem minuta przerwy, wtedy zostają komfortowe dwie minuty na wyłączenie tego,
co powoduje te wszystkie pożary. No, to taki jest plan. - Mówił
Brawo, debilu. Prawdziwy czarny charakter
NIGDY nie zdradzał swojego planu. ~Wheatley
to Naddebil Całkowity, więc co się dziwić.~ Ale on napierdalał dalej:
- Poza tym oglądałem z taśmy, jak ją zabiłaś i
nie zamierzam popełniać tych samych błędów. Mój plan ma cztery części:
Pierwsza: żadnych powierzchni portalowych. Druga: natychmiast puszczam
neurotoksynę. Trzecia: osłony bombowe dla mnie. Co wiąże się bezpośrednio z
punktem numer cztery: bomby do rzucania w ciebie. Ty wiesz co? Ten plan jest
tak dobry, że dam ci fory i zakręcę neurotoksynę. Oczywiście żartuję. Żegnaj.
- Pełna wydajność neurotoksyn za pięć minut. –
Odparł Komunikat.
„O, fajnie. Bo ta rura z białym żelem wygląda
obiecująco.” – Pomyślałam
~*No cóż, debilizm Wheatleya nie przewidział
tego.*~
Jednak on osłonił się takimi panelami, jeśli
to mogę tak nazwać i zaczął rzucać we mnie bombami. Od razu pobiegłam za rurę z
białym żelem. Kiedy tak się za nią chowałam, Wheatley rzekł:
- Dokąd to? Nie biegnij, nie biegnij! Im
głębiej oddychasz, tym więcej wdychasz neurotoksyny. Cholernie to sprytne.
Diabelnie.
No, ale po chwili bomba trafiła w rurę
niszcząc ją i rozlewając żel po podłodze. Właśnie rozjebałam pierwszy punkt
jego planu. Zaś on krzyknął:
- Nieee!
Jak dramatycznie. ~Jak cholera, c’nie?~ Jednak on dodał:
- Eee…tak naprawdę to udawałem ciebie. Bo
właśnie wpadłaś w moją pułapkę. Właśnie tu i właśnie teraz. Ha. Bo tak naprawdę
to ja chciałem, żebyś mnie podstępem nakłoniła do rozwalenia tej rury. To
znaczy żeby ci się wydawało, że podstępem. To daje fałszywą nadzieję, a to
rodzi zbytnią pewność siebie i prowadzi do błędów. I katastrofalnych w skutkach
potknięć. Wszystko jest częścią mojego planu. ~*Chciałoby się, ale Ramoninth z opka
i GLaDOS mają plan, jak cię pokonać.*~
„Tak, tak, ale gdzie te uszkodzone rdzenie?” –
Pomyślałam
~W dupie.~
~*Właśnie to sobie dosłownie wyobraziłam.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~BOŻE
x”””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
No, ale po chwili ustawiłam portale tak, aby
bomby uderzyły w Wheatley’a. Kiedy to nastąpiło, ten krzyknął:
- Aaa!
Po czym bariery odsłoniły go. Gdy to
nastąpiło, usłyszałam GLaDOS:
- Dobra robota! Umieszczam pierwszy rdzeń w
pobliżu kładki! Bierz go i spróbuj mu przyczepić!
Kiedy zaś umieszczałam portale tak, aby dostać
się do rdzenia, usłyszałam że ten mówił:
- Kosmos, kosmos, chcę lecieć w kosmos, tak,
proszę, kosmos. Kosmos, kosmos. Lecieć w kosmos.
LOOOL, ~Nie
mów, że powiedziałaś „Lol” nieironicznie.~
ten rdzeń musiał być jakimś maniakiem
Wszechświata. ~No nie pierdol.~ Jednak,
nie słuchając, co tam dalej mówił, portalami dostałam się na kładkę i podeszłam
do jej końca, po czym chwyciłam rdzeń i zeskoczyłam na dół. W tym momencie,
ujrzałam że wylał się niebieski żel. Widząc to, zaczęłam się na nim odbijać
tak, aby przyczepić rdzeń, co po chwili mnie się udało. ~*Bowiem
tego wymaga fabuła gry.*~
Kiedy to zrobiłam, Komunikat oznajmił:
- Ostrzeżenie: Uszkodzenie rdzenia na poziomie
pięćdziesiąt procent. Naruszono system wentylacyjny: neurotoksyny nieaktywne.
Eksplozja reaktora za cztery minuty. ~*:D*~
- Uuuu…Co…co się stało? Co się stało? Co…Co…co
ty mi przyczepiłaś? No co to jest? Momencik [klik klik klik] ~*To
też powinno być pomiędzy myślnikami. ;-;*~ Ech, te przeklęte bomby są
przyklejone. Ale nic – przekonfigurowałem osłony. Jedziemy dalej. – Spytał Wheatley.
„Uszkodziłam cię w pięćdziesięciu procentach,
ale to nic takiego. Nie przejmuj się tym. ~*:D*~” – Pomyślałam
Jednak, po chwili, znowu osłonił się tymi
barierami i zaczął we mnie rzucać bombami. Kiedy ja przekierowałam portale tak,
aby znowu w niego uderzyły, ten rzekł:
- Aha, rdzeń do mnie przyczepiłaś! A kto ci
podpowiedział? Ona? [Tu niby się rozglądał.] ~*No ja kurwa pierdolę. ;=;*~ To
na nic, skarbie, to mnie tylko wzmocni! ~Chciałbyś~
„Ta…Wzmocni…Jesteś w pięćdziesięciu procentach
uszkodzony, karakanie ty.” – Pomyślałam
Jednak, kiedy bomba w niego leciała, dodał:
- Pamiętasz, jak ci powiedziałem, gdzie
znaleźć to portalowe cacko, co je tak lubisz? Szczerze mówiąc, myślałem że po
drodze zginiesz. Wszyscy inni zginęli. ~To
ci wszyscy inni musieli być jakimiś matołami, bo w momencie szukania działka
portalowego trzeba byłoby się wybitnie postarać, aby zginąć.~
Lecz, gdy bomba w niego uderzyła, krzyknął:
- Aaa!
I osłony znowu się schowały. Zaś po chwili
GLaDOS rzekła:
- Dobra, świetnie! Teraz następny rdzeń!
W tym momencie, ujrzałam owy. Chwilę potem,
drugi rdzeń zaczął mówić:
- SZYBKO: JAK WYGLĄDA SYTUACJA? O, hej tam,
cześć, ślicznotko. Jestem Rick. Co tu porabiasz? Czyżby jakaś mała przygoda?
„A tam, staram się nie wylecieć w kosmos.” –
Pomyślałam, odbijając się na niebieskim żelu i umieszczając portal tak, aby
dostać się na kładkę.
Kiedy zaś dostałam się tam portalami,
podeszłam do jej końca, zeskoczyłam na żel, odbiłam się i chwyciłam rdzeń.
Chwilę potem, zeskoczyłam z drugiej kładki, na którą ~”~przypadkowo~”~ się
dostałam i za pomocą pędu przyczepiłam drugi rdzeń.
Po zrobieniu tego, Komunikat powiedział:
- Ostrzeżenie: Uszkodzenie rdzenia na poziomie
siedemdziesięciu pięciu procent. Zegar eksplozji reaktora zniszczony.
Aktywowano awaryjny protokół zapobiegania niepewności eksplozji reaktora: ta
placówka ulegnie samozniszczeniu za dwie minuty. ~:D~
- Dość! Mówiłem ci, żebyś nie przyczepiała mi
tych rdzeni! Ale ty nie słuchasz. Ani trochę. Cały czas tylko milczysz. W
milczeniu nie słuchasz ani słowa. Bezgłośnie mnie osądzasz. ~*Nie
dziwne, każdy normalny by cię osądzał.*~ Tacy ludzie są najgorsi. – Powiedział
Wheatley, otaczając się barierami u dołu i u góry.
Tak, wiedziałam że byłam super hiper zła, ale
nie przesadzajmy. No, ale po chwili zaczął we mnie ciskać bombami. Ja zaś,
przekierowałam bomby, aby go uderzyły, co po chwili się udało. ~*Jestem
ciekawa ile razy ja zginę podczas końcowej walki.*~ ~Milion~ ~*Dziękuję bardzo. xD*~ ~:D~ Kiedy to nastąpiło, krzyknął:
- Aaa!
- Masz kolejny rdzeń! Ten powinien już
wystarczyć! – Powiedziała GLaDOS.
Chwilę potem, fragment ściany zawalił się i
ujrzałam trzeci rdzeń, najprawdopodobniej chodzącą Wikipedię, gdyż mówił fakty,
ale w większości bzdurne, na przykład że kosmos nie istnieje. ~Czyli chodząca wadliwa Wikipedia.~
Mimo wszystko, jako iż wylał się pomarańczowy
żel, robiąc mi bieżnię, strzeliłam portale tak, aby dostać się do rdzenia,
rozpędziłam się i chwyciłam owy. Gdy to nastąpiło, drugi portal dałam pod tym
małym debilem, rozpędziłam się i przyczepiłam mu trzeci rdzeń.
- Ostrzeżenie: Uszkodzenie rdzenia na poziomie
stu procent. – Odparł Komunikat.
~;”””D~
- Aaaaaaaa! – Krzyknął Wheatley.
- Wymagana jest ręczna wymiana rdzenia.
- Achaaa. Rozumiem. [Chichocze] ~*Nosz…*~
- Rdzeń zastępczy: gotowy, aby rozpocząć?
- Tak jest! Dawaj! – Odpowiedziała GLaDOS.
- Rdzeń uszkodzony: gotowy, aby rozpocząć? –
Spytał Komunikat.
- Co ty na to? – Odpowiedział Wheatley.
- Interpretacja niejasnej odpowiedzi jako TAK.
~Nie ma to jak strollować debila. xD~
- Nie! Nie! NIE NIE NIE! Ktoś nie załapał
mojego sarkazmu.
~*Tak słabego jak ty.*~
- Wykryto sytuację patową. Wykryto pożar w
pomieszczeniu rozwiązywania sytuacji patowych. Trwa gaszenie.
- A to się tak po prostu zmywa? Pożyteczna
informacja. To znaczy byłaby pożyteczna, ale nieco wcześniej.
~Jakbyś kurwa nie mógł się domyślić,
mośku. ;=;~
- Do asystenta w rozwiązywaniu sytuacji
patowych: proszę wcisnąć przycisk rozwiązywania sytuacji patowej.
W tym momencie, od razu zaczęłam iść, a
właściwie biec w kierunku owego pomieszczenia.
- Idź nacisnąć guzik! Naciśnij go! – Krzyknęła
GLaDOS, gdy podeszłam do zakratowanego pomieszczenia.
W tym momencie, zaczęli się przekrzykiwać, ale
ja i tak tam szłam. ~*Nie dziwne, inaczej wszyscy wylecielibyście
w kosmos.*~ Miałam cichą nadzieję, że GLaDOS w końcu by
mnie wypuściła. Lecz, chwilę potem, jeden portal umieściłam na białej części
sufitu, po czym wróciłam i dałam portal na białym fragmencie podłogi, po czym
przeskoczyłam tam. Jednak, gdy go nacisnęłam, uderzyły mnie bomby, wypychając
mnie przez zakratowaną część, po czym upadłam na podłogę. Zaś Wheatley
krzyknął:
- CZĘŚĆ PIĄTA! ZAMINOWAĆ GUZIK PATA!
Kiedy zaś podparłam się na rękach, Wheatley
rzekł:
- Co? Jeszcze żyjesz? Żartujesz. No cóż, nadal
jestem w tej obudowie i nadal tu rządzę. I NIE MAM BLADEGO POJĘCIA JAK TO
WSZYSTKO NAPRAWIĆ.
~Nie dziwne, w końcu sam wszystko rozjebałeś.~
Lecz, w tym momencie spojrzałam na niego, a
potem chwyciłam działo portalowe, które leżało obok mnie i uniosłam wzrok. Dach
się odsunął, ukazując księżyc. ~*Ale mimo to, kiedy w grze GLaDOS wypuściła
Chell, był dzień. Jestem ciekawa, ile była nieprzytomna.*~ ~Sto lat.~ ~*Idź spać. xD*~ ~Jest
po dwunastej. xD~ ~*Fak*~ ~;”D~
- Musiałaś się bawić w kotka i myszkę, co? A
inni ~”~próbowali tu pracować~”~. No to teraz wszyscy za to
zapłacimy. WSZYSCY TU ZGINIEMY. – Powiedział Wheatley.
A ja portalem strzeliłam w księżyc, gdyż i tak
nie miałam wyjścia. ~Decyzja życia, nie
ma co.~ Kiedy portal na księżycu się otworzył, zaczęliśmy być zasysani do
drugiego portalu.
- Aaa! Aaaaaaaa! – Krzyknął Wheatley.
Po chwili, zostałam zassana do portalu.
Oczywiście odruchowo chwyciłam Wheatley’a, bo był podłączony, więc daleko bym
nie odleciała. Jednak, gdy wylecieliśmy przez portal, krzyknął:
- KOSMOS!
Uniosłam wzrok. Fakt, byliśmy na księżycu. Jak
ja dawno w kosmosie nie byłam, szczerze powiedziawszy. ~W końcu trzeba wrócić na stare śmieci, co nie?~ Chwilę potem,
spuściłam wzrok.
- Aaa! Puść! Jesteśmy w kosmosie! – Krzyknął
- Kosmos? KOSMOS! – Krzyknął pierwszy rdzeń i
wyleciał daleko w kosmos.
~Jeszcze raz usłyszę słowo „Kosmos”
i spuszczę wpierdol.~
- Puszczaj! Puszczaj! Nadal jestem podłączony.
Dam radę się wciągnąć. Mogę jeszcze to naprawić!
~Egoizm level hard. xD~
- Już to naprawiłam. I ty już NIE wrócisz. –
Wtrąciła się GLaDOS, a następnie przez portal wysunął się chwytak i wytrącił
Wheatley’a, który mówił:
- O nie. Zmiana planu. Trzymaj mnie. Mocno!
Kiedy zaś został wytrącony, ja spojrzałam za
nim w górę, a on wołał:
- Złap mnie złap mnie złap mnie! Złap mnieee!
~*– Chuj ci w dupęęę!!! –
krzyknęła za nim główna bohaterka.*~
~Jak. xDDD~
~*Magia. :D*~
Chwilę potem, spojrzałam w dół. Byłam trzymana
przez chwytak, który wciągnął mnie z powrotem do Aperture Science.
~To ten moment. :D
;”””D~
~*Ten filmik jest piękny, co nie? xDDD*~
~Chciałbym przeczytać FanFiction, w
którym normalne zakończenie byłoby zamienione na to z tego filmiku. xD~
~*Chyba mam pomysł. :D*~
~Nie xD~
~*;”D*~
Gdy tam byłam, gwałtownie puścił mnie na
ziemię. Ostatnie, co ujrzałam przed utratą przytomności to ciągniętą przez
chwytak głowę GLaDOS, która rozglądała się. Wtedy zemdlałam…
Woah, co to była za przygoda. Nie wiem, ile
byłam nieprzytomna, ale kiedy się obudziłam i podniosłam się, zauważyłam że
byłam w windzie. Widziałam przed sobą dwa, nieznane mi roboty ~*A
byli to Atlas i P-body, no ale Ramoninth z opka nie mogła o tym wiedzieć.*~ oraz
to, że GLaDOS, już na swoim miejscu, odwróciła się. Chwilę potem, gdy stałam,
zaczęła mówić:
- Bogu dzięki, nic ci nie jest. Wiesz co?
Będąc Caroline, dowiedziałam się czegoś bardzo cennego. Myślałam, że jesteś
moim najgorszym wrogiem, a tak naprawdę przez cały czas byłaś moją najlepszą
przyjaciółką. ~Chciałbym coś napisać,
ale nie mam pomysłu.~
„Ooo…Jakie słooodkie.” – Pomyślałam, a ona
kontynuowała:
- Dzięki temu nagłemu wzruszeniu, którego
doświadczyłam, gdy ratowałam ci życie ~*Mam taki fajny pomysł na zakończenie
jednego przyszłego FanFiction do Portala. Tak, to zakończenie z filmiku powyżej
wejdzie do gry. ;”””D*~ ~O kurwa. xDDD
Czekam :D~ dowiedziałam się innej ważnej rzeczy: gdzie w
moim mózgu mieszka Caroline.
- Usunięto Caroline. – Przemówił Komunikat.
- Żegnaj, Caroline.
Po czym, nawet panele się schowały w dół, a
GLaDOS mówiła nadal:
- Powiem ci, że kasując przed chwilą Caroline,
dowiedziałam się czegoś bardzo cennego. Najprostsze rozwiązanie problemu jest
na ogół najlepsze. ~To akurat prawda.~ Powiem
szczerze. Zabicie cię nie jest łatwe.
„I to chyba jest najlepszy komplement, jaki
człowiek może usłyszeć od robota.” – Skomentowałam w myślach, a ona
kontynuowała:
- Wiesz, jak wyglądały moje dni? Po prostu
testowałam. Nikt mnie nie mordował. Ani nie wsadzał w ziemniak. Ani nie karmił
mną ptaków. Miałam całkiem przyjemne życie. Ale pojawiłaś się ty, ty
niebezpieczna, niema wariatko. ~*I kto to mówi. Znaczy GLaDOS niema nie jest,
ale jest niebezpieczną wariatką.*~ I wiesz co? Wygrałaś. Idź sobie. ~Ta. Spierdalaj.~
Winda ruszyła po ostatnich dwóch słowach. Gdy
jechała, GLaDOS dodała tylko:
- Było miło. ~Zależy dla kogo.~ Nie wracaj.
Nie zamierzałam tam wracać. Wystarczająco dużo
nasiedziałam się w Aperture Science. Ale miło mi było, że jednak na serio mnie
wypuściła na wolność. ~*Te dwa zdania można by bezproblemowo
połączyć w jedno.*~ Jednak, po jakimś czasie, winda zatrzymała się
przed jakimiś zamkniętymi drzwiami, które się zamknęły. ~Y?~ ~*Kij wie jaki tu sens.*~ Gdy
się otworzyły, ujrzałam…wieżyczki, które we mnie celowały.
No tak. Czego ja mogłam się spodziewać po
GLaDOS? Czyli miałam tu zginąć? Nigdy się nie wydostać? ~Poczekaj chwilę, a nie od razu wyciągasz wnioski.~ Ale po chwili
stało się coś, co mnie zdziwiło. Promienie wieżyczek wyłączyły się, a one
zaczęły swoimi skrzydłami, że tak to nazwę, przygrywać przyjemną muzyczkę.
Chwilę potem, winda ruszyła dalej, a ja dostrzegłam kolejne wieżyczki, które
grały tą samą muzyczkę.
Chwilę potem, winda nieco spowolniła, a ja
wjechałam do pomieszczenia pełnego stojących wieżyczek. Jedna z nich grała tą
samą muzykę, a druga śpiewała „Cara mia”.
~*Swoją drogą, fajna to nuta.*~ Chwilę
potem, wszystkie wieżyczki zaczęły grać, a jedna z nich śpiewała. Aż
uśmiechnęłam się, widząc i słysząc to. Było to naprawdę miłe pożegnanie ze
strony GLaDOS. ~*W sumie fakt, zawsze mogła zabić główną
bohaterkę tymi wieżyczkami z góry.*~ Winda jechała powoli przez jakiś czas,
widziałam nawet z tyłu wielką wieżyczkę z inną teksturą niż pozostałe. Jakiś
czas później, gdy była wysoko, przyspieszyła. W czasie jazdy widziałam też
pomieszczenia Aperture, które jeszcze nie były odbudowane. ~Podejrzewam, że one nigdy nie zostałyby odbudowane.~
No, ale w końcu dojechała do drzwi
wyjściowych, które otworzyły się. Od razu oślepiło mnie światło słoneczne,
którego tyle nie widziałam. Od razu wyszłam z Aperture ~*Chyba
wyszłaś po tym, jak zaczęłaś normalnie widzieć, no ale co kto lubi.*~ i
ujrzałam, że byłam na jakimś słonecznym polu pełnym pszenicy, złocistej
pszenicy. Zaczęłam się rozglądać, ale po chwili usłyszałam trzask drzwi i
odwróciłam się. Ujrzałam jakąś starą komórkę, co mnie zdziwiło. Drugim wejściem
do Aperture Science było takie małe zadupie? ~To wcale nie jest takie głupie jak się wydaje. Po prostu pewnie dla
niepoznaki tak jest.~ Jednak, chwilę potem, drzwi otworzyły się raz jeszcze
i wypadła z nich, uwaga, brudna Kostka Towarzysząca! ~*~<3~*~ Widać było jej serduszko, dlatego wiedziałam, że to
była ta. Chwilę potem, drzwi zamknęły się, a właściwie zatrzasnęły.
W tym momencie, przed chwyceniem kostki, odwróciłam
się tyłem i krzyknęłam na cały głos, rozpościerając ramiona:
- WOLNOŚĆ!!!
~*Ja przed tym okrzykiem radości dla pewności
upewniłabym się, czy aby na pewno to był świat zewnętrzny. No wiecie, zawsze to
mogło być dodatkowe pomieszczenie w Aperture, w którym byłyby wielkie ekrany
ukazujące to pole pszenicy oraz w którym byłyby głośniki emitujące dźwięki
otoczenia jak wiatr. Jak na początku modyfikacji „Thinking With Time Machine”.*~
Tak dawno nie słyszałam swojego głosu, że już
zapomniałam, jak on brzmiał. Mimo wszystko, po chwili, odwróciłam się jeszcze
raz i od razu chwyciłam przedmiot za pomocą działa portalowego, które ciągle
miałam przy sobie i ~bez którego moje
życie nie ma sensu.~ ~*Cudownie. xDDD*~ ~:D~ ruszyłam przed siebie, na poszukiwania mojego
starego statku kosmicznego. Liczyłam na to, że odnalazłabym owy pojazd, który
teraz byłby moim jedynym domem. Cud chciał, że po około trzech godzinach
błądzenia po polu dotarłam do drogi, na której owy stał. ~To dobrze, przynajmniej miałabyś gdzie teraz mieszkać.~
Widząc go, weszłam do środka. Od środka nie
zmienił się nic od mojej ostatniej wizyty w nim. ~*Co
jest dziwne, bo minęło tak wiele lat, że powinien zacząć niszczeć. No ale
jesteśmy w opku, więc tu wszystko jest możliwe.*~ Będąc
znowu w domu, umyłam kostkę, postawiłam ją koło tub z moimi kombinezonami, a na
ową kostkę położyłam działo portalowe, wzięłam kombinezon i poszłam się
przebrać. ~Długie to zdanie, nie ma co.~
Jednak to nie był koniec moich przygód
życiowych… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, ale teraz kolejna przerwa. Po
przerwie zaczynamy lecieć normalną kolejnością analizowania.*~
~To dobrze, zawsze warto dostać raz na
jakiś czas choć trochę akcji.~
~*Hipernierealistycznej, ale zawsze coś.*~
~Amen~
~*Kurwa, jesteś niewierzący. xDDD*~
~No i? :D~
~*EJ, tak w ogóle. Sama analiza rozdziałów
dziejących się w uniwersum „Portal” i
„Portal 2” zajęła walone dwieście
trzydzieści stron. ;_;*~
~Jezu ;___;~
~*WŁAŚNIE ;_________________;*~
Sekcja komentarzy z 09 marca 2019:
~*Dobra, wklejone. Właśnie wbiliśmy na pięćset
dwudziestą dziewiątą stronę Worda, a to jeszcze nie koniec analizy. ;_;*~
~Ja jebe. ;_; Ile jeszcze tego gówna
do analizy?~
~*<Liczy> Osiemnaście ;=;*~
~Dobra, jakoś to przeżyjemy.~
~*W każdym razie, koniec analizy na dzisiaj.
Nie moja wina, że wyrobiliśmy już normę na dziś.*~
~Dzięki Bogu.~
_________________________________________
Rozdział LXIII – Nowa praca.
~*Tutaj wieżdża już ostatnie uniwersum
w tym FanFiction, czyli uniwersum gry „Team
Fortress 2”.*~
~Dzięki
Bogu, to oznacza, że w następną sobotę skończymy tę analizę.~
~*Jestem ciekawa, ile finalnie stron
będzie miała ta analiza.*~
~W
chÓj.~
~*To wiadome.*~
Po wejściu do łazienki, przed przebraniem się,
postanowiłam przejrzeć się w lustrze, aby zobaczyć, jak po tych ponad dwóch
tysiącach lat wyglądałam. ~Zgodnie z
prawami logiki chujowo. Zgodnie z prawami marysueizmu nie tak tragicznie.~ Naprawdę,
dawno się nie widziałam. ~*Nie dziwne.*~ Kiedy
spojrzałam w lustro, ujrzałam że bardzo się zmieniłam. ~O CHUJ! MARY SUE ZMIENIŁA SIĘ Z WYGLĄDU! TRZEBA OGŁOSIĆ ŚWIĘTO
NARODOWE! ***.***~ ~*CUD! \O/*~
Moje białe włosy stały się bardzo długie, no
po prostu sięgały mi do łydek. ~*Ja bym je ścieła, jak każda normalna
kobieta, ale ty zapewne tego nie zrobisz, bo w końcu jesteś Mary Sue.*~
Moje sztuczne oko, ~Przecinek,
spierdalaj.~ było nieco brudne, a przynajmniej na tej białej części. Ja
sama jakoś tak zbladłam, ale to pewnie dlatego, że bardzo dawno nie byłam na
słońcu. ~*Zgodnie z prawami logiki to powinno się
stać, więc miło, że chociaż raz nie używasz swych marysueizowych mocy.*~ ~CUD! ***.***~
Na sobie, z tego, co widziałam, miałam biały podkoszulek z logiem Aperture
Science. Na szczęście, z tego, co widziałam, płaszcz który przed dostaniem się
tam miałam przewiązany w pasie, nadal tam był. ~L~
Postanowiłam, że włosów nie będę ścinać, bo po
co, ~No nie wiem, choćby po to, że takie
długie włosy cholernie przeszkadzałyby ci w normalnym życiu.~ ~*Ale
to Mary Sue…*~ ~A, faktycznie. ;=;~ według
mnie w długich ładnie wyglądałam ~*Ależ oczywiście. ;=;*~ oraz,
że będę często wychodziła na słońce, aby nie być aż tak bladą. ~Zgaduję, że ze względu na fakt iż jesteś
Mary Sue, to i tak ładnie wyglądałaś, będąc bladą.~ Mimo wszystko, ~*Bo
nic się nie wydarzyło.*~ od razu przebrałam się w czarny kombinezon z
żółtymi pasami, ten który miałam na sobie przed dostaniem się do Aperture.
Jednak, gdy przebrałam się, wrzuciłam mój
dotychczasowy ubiór do prania i spięłam włosy w kucyka, usłyszałam z głównego
pomieszczenia pojazdu, w którym byłam, dzwonek mojego telefonu. ~To nie będzie spoiler, bowiem każdy może
się domyślić: Twój nowy pracodawca się do ciebie dobija, szmato, odbierz mie
to, ale już.~ ~*Kultura level hard, widzę. xD*~ ~;”D~ Dawno go nie słyszałam, szczerze
powiedziawszy. ~Nie dziwne.~ Mimo
wszystko, sądząc że to mogłoby być coś ważnego, wybiegłam z łazienki i
chwyciłam telefon, po czym odebrałam go. Po zrobieniu tego, usłyszałam w
słuchawce jakiś nieznany mi, kobiecy głos ~*jednej z mych ulubionych, niestety w
tym wypadku niegrywalnych, postaci z Team Fortress 2*~:
~*– stabilization jurisdiction*~
~Fajny sposób na rozpoczęcie rozmowy.
xD~
~*Wiem :D*~
- Czy dodzwoniłam się do Ramoninth Arconth
Nereil?
~– station block – odpowiedziałam~
- Tak, to ja. Kim pani jest i czy coś się
stało? ~Zostałaś wybrana na nową klasę w
„Team Fortress 2”, będziesz nazywać się Ułomna Debilka. Ciesz się tym.~ ~*Ja
pierdolę, co. xDDD*~ ~No co? :D~
– Odpowiedziałam
~*– All units report
status on 243 suspect. – rzekła*~
- Moja tożsamość na razie nie jest istotna. ~Oj no, wszyscy wiemy kim jesteś. Nie
musisz się już tak ukrywać.~ Dzwonię do pani, gdyż mam dla pani ~*Przynajmniej
kulturalnie rozmawiają.*~ ~Zawsze to
jakiś plus.~ pewną propozycję, że tak się wyrażę, pracy. ~To słowo akurat tu pasuje, więc no.~
Pracy? To brzmiało ciekawie, zważywszy na to,
że miałam już dosyć niecodziennych zdarzeń. ~*Nawet nie wiesz, na co się piszesz.
:D*~ ~Gdyby wiedziała, to wszedłbym do
świata tego opka i ją zajebał. Nie tak, jakbym już nie miał ochoty tego
zrobić.~ Od razu spytałam zaciekawionym głosem:
~– sterilize~
~*Nie wyobrażam sobie wypowiedzenia tego
zaciekawionym głosem. xD*~
~Nie tylko ty, ale walić to. :D~
- Pracy? Brzmi interesująco, ale co to się
stało, że z tylu osób na świecie dzwoni pani akurat do mnie? ~*No
i to pytanie akurat jest na propsie, więc brawo za nie.*~ ~Zawsze to jakiś plus opka.~
~*– stick – wyjaśniła*~
~To wyjaśnienie na stówę wieeele dało.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*;”D*~
- Słyszeliśmy o twoich ~Szybko przeszła na „ty”, no
ale w końcu to miało prawo nastąpić. Ważne, że nie zwracały się tak do siebie
od początku.~ wyczynach oraz tym, co dotychczas zrobiłaś i
uznaliśmy, że ~*trzeba cię zabić.*~ ~Jak szczerze. XD~ ~*Co nie? :D*~ byłabyś odpowiednią osobą do tego
zadania. – Odpowiedziała
~”storm system” – pomyślałam~
„”Słyszeliśmy”?
To ich tam jest kilku?” – Pomyślałam, ale od razu, niewiele myśląc, ~*Co
często ci się zdarza.*~ odpowiedziałam:
~*– subject*~
- OK, zgadzam się. Zawsze może być ciekawie. ~Uwierz, będzie. :D~
~– Suspect is now 1-8-7. – odparła~
- Cieszę się, że się pani zgodziła. ~*Czyli
znowu wracamy do kulturalnych zwrotów? OK.*~ W każdym razie, niech pani jutro
przybędzie pod tak zwany „2Fort”. ~*Mówiłam,
że teraz wjeżdża uniwersum „Team Fortress
2”? Mówiłam.*~ – Odparła i, nim zdążyłam jeszcze o cokolwiek
zapytać, rozłączyła się. ~Jak
niekulturalnie.~
Nie miałam pojęcia, gdzie był ten, nazwany
przez nią, „2Fort”. ~*Gdybyś
od razu wiedziała, gdzie to jest, to weszłabym do świata tego opka i zajebała
cię tym zajebistym teledyskiem Zardonica.*~ ~Najlepsza
broń na idiotów. XD~ ~*:D*~ Jedyne, co z tego wnioskowałam, to że chodziło
o jakieś dwa forty, ~*No nie pierdol.*~ ale
nie ważne, musiałam to znaleźć sama.
Następnego dnia, od razu usiadłam za sterami
mego pojazdu i, pierwszy raz od wielu lat, ruszyłam nim w drogę. Bądźmy
szczerzy, nie wiedziałam, że po tak wielu latach bez pilotowania tego statku
kosmicznego, nadal umiałabym się nim poruszać. ~Jesteś Mary Sue, więc w twoim wypadku nie ma rzeczy niemożliwych.~ W
każdym razie, tych nieszczęsnych fortów szukałam chyba z dwie i pół godziny,
może trochę więcej. ~*OK, to jest w miarę realistyczny odstęp
czasowy.*~ Po tym czasie, ujrzałam jakieś budynki
wyglądające na drewniane oraz kilku ludzi, którzy przebywali w owym miejscu. ~Po czym zrzuciłam na Skauta bombę i
uratowałam Wszechświat od jego zjebania.~ ~*Widzę, że nie tylko ja go nie
lubię.*~ ~Nikt normalny go nie lubi.~
Po zatrzymaniu pojazdu, przed wyjściem, na
wszelki wypadek, wzięłam jakąś broń. ~*Przezorny zawsze ubezpieczony. XD*~ Nie
wiedziałam, jak mogliby być w stosunku do mnie nastawieni, ~W sumie fakt, nie mogła być pewna, czy trafiła w miejsce, w które
trafić miała.~ więc wolałam mieć przy sobie coś, czym w razie potrzeby
mogłabym się obronić. Wzięłam więc mój Portal Gun, ~*W
sumie, nim można efektownie zabić, więc OK.*~ jakiś miecz, tak, wiem że nie
wspominałam o nim wcześniej, ~Dzięki
temu mogę powiedzieć, a właściwie napisać: Licznik rzeczy biorących się z dupy:
29~ ale on był w owym pojeździe i czasem go widywałam, ale nie wiem, skąd
się tam wziął ~*Pewnie z dupy, jak praktycznie wszystko w
tym opku.*~ oraz jedno z mych dział, które pozostały mi po
moim pierwszym imperium, a następnie wyszłam na zewnątrz i ruszyłam w kierunku
miejsca, przed którym wylądowałam. ~Zabijając
przy tym Skauta i ratując Wszechświat.~ ~*Chciałoby się.*~ ~No L~
Kiedy tam szłam, owi ludzie, którzy tam byli,
zauważyli mnie. Nie wydawali się negatywnie nastawieni w stosunku do mnie. ~*Bowiem
trafiłaś w odpowiednie miejsce i do odpowiedniej drużyny, więc nie mieli
powodu, aby atakować. Szczególnie, że wydawało się, iż wiedzieli o tym, że ona
miała do nich przybyć.*~ Ogólnie zachowywali się tak, jakby wiedzieli o
tym, że przybędę. ~Właśnie~ Jeden z
nich, nawet mi pomachał. ~*Chyba wiem kto. A nie, chwila, dobra, teraz
już wiem na stówę kto.*~ Oczywiście, z kultury, odmachałam i podeszłam
bliżej. Ciekawiło mnie, co to było dokładniej za miejsce i kim byli owi ludzie
oraz, czy było tutaj więcej osób niż tylko ci, których widziałam. ~Jasne, że tak, ale o tym dowiesz się w
swoim czasie.~
Kiedy podeszłam, tak jak patrzyłam po tych
ludziach oraz tym, jak zachowywali się w stosunku do mnie, jako nowej członkini
ich zespołu, to wydawali się być miłymi i sympatycznymi ludźmi. ~*W
sumie, jako tako pasuje. W końcu są oni członkami jednego zespołu, co nie?
Zgodnie z prawami logiki w takim wypadku nie będą się mordować czy coś.*~ Witali
się ze mną, czasem o coś zapytali, no po prostu cudowni ludzie! ~Wiem, też ich lubię, oprócz tego zjeba
Skauta.~ ~*I tu się rozumiemy. :**~ ~:*~
Jednak, w którejś chwili, ujrzałam że podbiegł
do mnie jakiś chłopak. ~O wilku mowa.
Tak, zaraz się przekonacie, że to był Ten Niedorozwinięty Zjeb a.k.a Skaut.~ ~*Fajne
mu wymyśliłeś imiona i nazwiska. XD*~ ~Wiem
:D~ Był on trochę niższy ode mnie ~CUD! *.*~ ~*MEDŻIK!
O.O*~ oraz szczupły. Widziałam, że miał na głowie
czarną czapkę z daszkiem, a na jednym uchu taką żółtą słuchawkę, jaką noszą
osoby pracujące z młotami pneumatycznymi, ~*Ewidentnie, z tym mnie się ona
kojarzy. XD*~ ~Brawo XD~ ~*;”””D*~ jednak
w jego wypadku była ona tylko jedna oraz miała mikrofon. Na szyi miał naszyjnik
z dwoma prostokątami. Widziałam również bandaże na jego dłoniach. ~Przynajmniej opis zgodny z faktycznym
wyglądem Skauta.~ ~*Nie dziwne, bo opisywałam go na podstawie grafiki
z borealis.net.pl.*~ ~Chociaż tyle.~ Ubrany
był w czerwoną bluzkę z krótkim rękawem, brązowe spodnie, szare, długie
skarpety i czarne, płaskie buty z dwoma, białymi paskami.
Chwilę potem, nim zdążyłam nawet się
przywitać, zaczął nawijać ~Co do niego pasuje.~:
~*– Suspect is judged
malignant. Verdict code is*~
~Bowiem trzeba się logicznie przywitać
z nową znajomą. XD~
~*:D*~
- Hej, jak się nazywasz? Skąd pochodzisz? Jak
tu trafiłaś? Oprowadzić cię po 2Fort? Świetnie, więc chodźmy! ~*Cały
Skaut. XD*~
Wow, wow, wow. ~Pieseł?~ Ja jeszcze nawet nie zdążyłam odpowiedzieć na jedno
pytanie! Nie żeby coś, cieszyłam się, że ktoś aż tak się mną zainteresował, ale
nie tak gwałtownie! ~~*Przestań
xD*~ ;”””D~ Jednak,
w pewnym momencie, usłyszeliśmy za mną taki dźwięk, jakby ktoś się
przeteleportował. ~*O, kolejny do kolekcji. Tyle, że Szpiega to
akurat lubię, a Skaut to zjeb i taka między nimi różnica.*~ ~Ja tam z „Team Fortress 2” wolę Grubego.~ ~*Fakt, on też jest
spoko.*~ Słysząc to, od razu odwróciliśmy się i, po
zrobieniu tego, ujrzeliśmy jakiegoś mężczyznę.
Widziałam, że był wyższy ode mnie oraz chudy.
Na głowę miał założoną ciemnobrązową kominiarkę, przez co nie widziałam
większości jego twarzy. ~*Chociaż w sumie w Google Grafika i nie
tylko, bo też w niektórych filmikach z SFM można zobaczyć, jak wygląda jego
twarz. No ale tutaj to pasuje, a ja tak to dopisałam, jakby ktoś się
zastanawiał.*~ Zauważyłam tylko, że miał ~Czemu za pierwszym razem przeczytałem „menel”?~ ~*Boś niedorozwinięty. X”””D*~ ~;”””D~ niebieskie oczy. Ubrany był w
jasnobrązowy garnitur, spod którego widać było fragmenty białej koszuli oraz
krawat. Widoczne było również to, iż miał jakieś czarne rękawiczki oraz czarne,
długie i spiczaste buty. ~Nie, ale
serio, fajnie że opisy tych postaci są takie, jak wyglądają w grze.~ ~*Mówię,
opisywałam to na podstawie grafik z borealis.net.pl.*~ ~To dobrze.~ ~*Wiadomo*~
Chwilę potem, owy mężczyzna zwrócił się do
tego chłopaka, który tak gwałtownie się ze mną przywitał:
~– suspend~
~*Bez komentarza. XDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;”””D~
- Skaut, Skaut, Skaut. Ty jak zwykle źle
zaczynasz konwersację. Rozumiem, że chcesz jej się przypodobać, ale nie tak
gwałtownie, bo się jeszcze dziewczyna przestraszy. A nie o to nam przecież
chodzi. ~*Jesteś pewien?*~ ~No kurwa, tak. Zniechęcić nową członkinię do ich drużyny to jest ich
cel nadrzędny. XD~ ~*;”””D*~
Skaut? Czyżby oni mieli tutaj jakieś klasy? ~Tak, no ale w sumie Ramoninth z opka o tym
wiedzieć nie mogła.~ Być może, na razie tego nie wiedziałam, gdyż w końcu
ledwo co do nich dołączyłam. ~Właśnie~ Mimo
wszystko, chwilę potem, ten mężczyzna w kominiarce zwrócił się do mnie,
właściwie z tymi samymi pytaniami co Skaut, tylko że bardziej spokojnie ~*Bowiem
Szpieg jest zajebisty.*~ i nie tak na raz.
~*– suspend negotiations – spytał*~
~Gdzie ty tu kurwa widzisz pytanie?
XD~
~*Hehe :D*~
- Cześć. Widzę, że jesteś tu nowa. Jak się
nazywasz?
~– All units switch com to tac 3 –
odpowiedziałam~
~*Długie imiona i nazwiska. XD*~
~Wiem ;”D~
- Ramoninth Arconth Nereil, ale można do mnie
mówić po prostu Ramoninth. ~*Inaczej by sobie ludzie języki połamali.*~ –
Odpowiedziałam
~*– All units switch
com to tac 5 and report in to command point. – stwierdził*~
- Trochę dziwne imiona i nazwisko. Jeszcze
nigdy się z takim nie spotkałem. ~Nie
dziwne.~
~– tap – zauważyłam~
- Domyślam się i nie dziwię się panu. ~*Ło,
kultura znowu atakuje! Cud! *.**~ ~Będzie
idealny tydzień! \O/~ Moi rodzice po prostu mieli jakąś dziwną chęć
nazwania mnie imionami wziętymi z Układu Okresowego Pierwiastków, ~Dziw bierze, że urzędy się nie
dopierdoliły.~ ~*Moc Opkolandii pozwala na wszystko.*~ ~A, fakt. ;=;~
a nazwisko to po prostu pewne słowo po niemiecku, tyle że od tyłu. W ogóle, to
jak pan się nazywa?
~*– Local Civil
Protection Teams report status. – odpowiedział*~
~Kolejny z zajebistymi imionami i
nazwiskami. XD~
~*;”D*~
- Zwracaj się do mnie po prostu tak, jak zwie
się moja profesja, czyli ~*Ziomek Zardonica*~ Szpieg.
~Fajna profesja. XD~ ~*Co
nie? :D*~ Zmieniając temat, skąd pochodzisz i jak tu
trafiłaś?
~– terminal prosecution –
odpowiedziałam~
~*Tak bardzo na temat. XD*~
~;”D~
- Pochodzę ze Stanów Zjednoczonych. –
Odparłam, po czym opowiedziałam historię tego, jak zjawiłam się w tym miejscu. ~Ważne, że nie zostało tu skopiowane to, co
było na początku rozdziału.~ ~*Zawsze coś.*~
Nie była ona jakoś nad wyraz długa, więc
opowiadanie jej zajęło mi parę chwil. Kiedy skończyłam, Szpieg rzekł:
~*– terminal restriction zone*~
- Całkiem oryginalny sposób dostania się tu,
zważywszy na to, jak my pojawiliśmy się w tym miejscu. Ale, przechodząc do
rzeczy, oprowadzić cię po 2Fort?
~– 51-B threat to property – odparłam~
- Jasne, czemu nie. – Odparłam
Po tej rozmowie, ruszyłam wraz z nim. Idąc
zaś, odwróciłam się jeszcze i spojrzałam na Skauta. Wyglądał na zażenowanego
tym, co właśnie zaszło i tym, że nie udało mu się porządnie ze mną pogadać. ~Bowiem Skaut to zjeb, więc nie dziwne.~ Widząc
to, zachichotałam i, ponownie, odwróciłam się. Szpieg prawdopodobnie nie
zauważył zaistniałej sytuacji. ~*Albo zauważył, ale nie zwrócił na to
specjalnej uwagi. Tego wiedzieć na pewno nie możemy.*~
Jednak, w czasie przechadzki, dowiedziałam się
co nieco o miejscu, w którym się znajdowałam, o osobach, które były w drużynie,
do której miałam należeć, o osobach z drużyny przeciwnej oraz o tym, co się
tutaj robiło. A wykonywana czynność była z pozoru łatwa, czyli przejęcie teczki
przeciwnego zespołu i przetransportowanie jej do odpowiedniego miejsca na
naszym terenie. No, ale wcześniej trzeba było rozgromić członków wrogiej grupy.
~Praca jak marzenie, wyślę tam
Sezorisa.~ ~*Ty pierdolcu napromieniowany. xD*~ ~No co? ;”D~
Bądźmy szczerzy, nie mogłam się już doczekać,
co mogłyby przynieść mi kolejne dni. ~Hehe
:D~
~*Jako, iż teraz rozdziały robią się coraz
dłuższe, wracamy do systemu przerw po jednym rozdziale.*~
~Dzięki Bogu.~
_________________________________________
Rozdział LXIV – Dowód
odpowiedzialności.
~*Uwaga panowie i panie, ten rozdział
jest bardzo wyjątkowy. Otóż, pojawiają się w nim, OMG, opisane sceny walki!
\O/*~
~Przygotowani
na idealny tydzień? ***.***~
Moje życie w 2Fort wyglądało codziennie tak
samo. Na co dzień, ciągle zabijaliśmy członków BLU i zabieraliśmy im tę walizkę
oraz przenosiliśmy do odpowiedniego miejsca po naszej części 2Fort. ~*I
to jest najkrótszy, ale najbardziej trafny, opis rozgrywki „Team Fortress 2”.*~ Ale i tak, każdy później się respawnował, co
było dość dziwne. ~Jakbym to zobaczył w
rzeczywistości, pewnie zaliczyłbym mindfucka.~ ~*Przecież
ty sam możesz się w pewnym sensie respawnować, więc morda mie tam.*~ ~:D~ W naszej drużynie, z respawnem było to
samo. To było dość dziwne, bo nie byliśmy w grze komputerowej, chyba że ja o
czymś nie wiedziałam. ~*Nie, nie byliście, bowiem ja nie planowałam
takiego przebiegu wydarzeń.*~ No, ale było to też dość magiczne, bo wiecie
ile razy ja w takim razie zginęłam? Tak, ja również nie wiem. ~Pfff, ja tak często mam.~ ~*Ty
to w ogóle siedź cicho, pierdolcu. xD*~ ~;”””D~
Było tutaj również dziewięć klas, chociaż jakby popatrzyć jeszcze na drużynę
BLU to trzeba by to pomnożyć razy dwa i z osiemnaście by wyszło jak nic, ~*Nie
kombinuj, klas jest po prostu dziewięć i tyle.*~ czyli
~Ten Niedorobiony Zjeb a.k.a~ Skaut,
Żołnierz, Pyro, Demoman, Gruby, Inżynier, Medyk, Snajper i Szpieg. Z tym
ostatnim najbardziej się lubiłam. ~*Nie dziwne, bo to moja ulubiona
postać, a co za tym idzie, jest najbardziej lubiany przez me OC do uniwersum „Team Fortress 2”.*~ Nie
no, serio, Szpieg był chyba najfajniejszy z całej naszej drużyny, ~*To
fakt.*~ ale to szczegół. W czasie codziennego
podpierdalania teczki drużynie przeciwnej, pracowaliśmy w takim jakby duecie.
Oboje, po cichu, eliminowaliśmy przeciwników, tym samym pomagając naszemu
zespołowi. ~Bowiem w tym wypadku tak
nakazują prawa logiki.~
W ogóle, to może przedstawię mój stosunek do
poszczególnych osób z mego składu:
·
Skaut – Nie lubiłam go. ~I
dobrze, bo to oznaczało, że byłaś choć trochę normalna.~ W ogóle go nie
lubiłam i najchętniej spaliłabym go na stosie. ~*Me too.*~ Nie okazywałam mojej antypatii do niego i zachowywałam się w
jego stosunku normalnie, aby nie robić sobie wrogów we własnej drużynie, ale
nie lubiłam go za jego charakter. ~*Ech…Wiem, że
mieliśmy analizować pięć rozdziałów, ale już mnie się nie chce przez długość
tego rozdziału. Może potem do tego wrócimy.*~ ~Dzięki Bogu.~ Jednak on chyba mnie lubił i
to aż za bardzo, gdyż ciągle się za mną uganiał. ~Bowiem Mary Sue zawsze musi mieć swego adoratora.~ Oczywiście
tylko wtedy, gdy Szpieg nie patrzył, ~*Hehe :D*~ a i z tym wiązały się różne zabawne sytuacje. ~A mimo to nie opiszesz nawet jednej z
nich, bo wtedy opko byłoby ciekawsze i wszyscy byśmy zginęli.~
·
Żołnierz – Ogólnie był nawet spoko, ale nieco mnie denerwował. ~Mnie w sumie też czasem wkurza, więc
rozumiem.~ Był trochę za bardzo wczuty w swoją rolę, ale nie był najgorszy.
Czasami dało się z nim pogadać. ~*Ten raz na tysiąc lat.*~
·
Pyro
– No tego to
się trochę bałam. Wiedziałam, że ten z mojej drużyny nic by mi nie zrobił, ale
i tak się go trochę bałam. ~*No
to szacun, bo zgodnie z prawami logiki Mary Sue nie boi się nikogo i niczego.*~
~CUD! ***.***~ Nie rozmawiałam z nim za wiele,
gdyż w ogóle nie dało się nic zrozumieć z tego, co on mówił przez tą swoją
maskę przeciwgazową. ~No to akurat jest
fakt.~
·
Demoman
– Lubiłam
sobie z nim czasem pogadać, ale to, czego w nim nie lubiłam to to, że pił za
dużo alkoholu. ~*Właśnie
to i mnie w nim wkurwia.*~ ~Nie tylko
ciebie.~ ~*Powiedział alkoholik.*~ ~;””””D~
No po
prostu denerwowali mnie tacy ludzie. Jednak tak normalnie był nawet spoko
gościem.
·
Gruby
– Zaraz po
Szpiegu, najfajniejszy członek naszej drużyny. ~#Potwierdzam Też go lubię, fajna postać.~ Ej, serio, lubiłam z nim
gadać i jak się go nie sprowokowało, to był super oraz ogólnie był miły. Po
prostu lubiłam go i tyle. ~*Nie
dziwne, bo ja też go lubię.*~
·
Inżynier
– Całkiem
miły i sympatyczny koleś. W czasie, kiedy nie robiliśmy tego, co zwykle,
czasami z nim rozmawiałam i przyjemnie się z nim gadało. ~Fakt, Inżynier to też spoko postać, ale ja osobiście wolę Grubego.~ ~*Ja tam wolę Szpiega.*~ ~Wszyscy to wiedzą. xD~ ~;”D*~ Nawet go lubiłam. No i na dodatek
fajnie grał na tej swojej gitarze.
·
Medyk
– Powiem
prosto z mostu: Niemiec = Fajny. ~~*:****~~ Tak było i
w tym wypadku, i nie pomyliłam się, oceniając go po narodowości. ~Co jest cudem, bo zwykle tak oceniając innych
można się nieźle zawieść.~ Poza tym, że był on przydatny, szczególnie na
polu bitwy, to miło mnie się z nim rozmawiało, gdy akurat nikt go nie
potrzebował. ~*Co
nieczęsto się zdarzało.*~
·
Snajper
–
Podziwiałam go za to, że potrafił stać z tą swoją snajperką nawet cały dzień w
jednym miejscu. ~*Tak
robią snajperzy, więc to nie powinno dziwić.*~ ~Debili nie zrozumiesz.~ ~*A, fakt. ;=;*~ Co do lubienia go, to…miałam do
niego neutralny stosunek. Nie rozmawiałam z nim za często, choćby z faktu, że
nie chciałam mu przeszkadzać ~*Fajnie,
że przynajmniej byłaś kulturalna.*~ ~MAGIA!
***.***~ oraz też
dlatego, że sam za wiele nie mówił. ~*Nie dziwne.*~
·
Szpieg
– Chyba nie
zdziwi was fakt, że jego lubiłam najbardziej. Nie wiem, co sądzili o nim inni,
ale ja tam go lubiłam i najczęściej spędzałam czas właśnie z nim. Co tu dużo
mówić, był po prostu najlepszy. ~*Potwierdzam,
też lubię tę postać.*~
·
~*Zardonic – wielbiłam go
właściwie tak jak każdy. Normalnie był tak idealnie idealny, że aż budowałam mu
w piwnicy ołtarzyk. Chciałabym być jego BFF, ale chyba nie byłam wystarczająco
godna, aby zwrócił na mnie uwagę. Nic, tylko go wielbić.
<333333333333333333333333*~
~Najlepsza. Klasa. Ever. xDDD Sądzę, że Zardonicowi
wystarczy, że jest grywalną postacią w „Warlocks vs.
Shadows”. XD~
~*Chciałabym,
aby Zardonic był grywalną postacią w „Team
Fortress 2”. ;’D*~
~Ja pier… xDDD~
~*;””””””””””””””””””””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
Ogólnie wszyscy traktowali mnie na
równi z innymi członkami drużyny, bo w końcu ja też do nich należałam, ~Ja bym taką idiotkę jak ty traktował jak
podludzia i mył tobą podłogi.~ ~*Jesteś taki
miły… xDDD*~ ~Wiem ;”””D~ ale nie pozwalali mi na jedno, a mianowicie na wzięcie tej
teczki, ~:D~ która, nie wiem
dlaczego, była przez wszystkich nazywana Inteligencją. ~*Jak mi to ktoś wyjaśni, to dam ciastko.*~ Jakby bali się, że bym ją zniszczyła, czy coś. ~Ja bym tobie nie dał popilnować
drewnianego kija, więc wiesz.~ ~*TAKI MIŁY.
X”””D*~ ~No co?
;”””””””””””DDDDDDDDDDDDDD~ Jednak, ja też chciałam choć
raz przenieść ją w odpowiednie miejsce i się przysłużyć. ~*Nie dla psa kiełbasa.*~ Aż pewnej nocy,
uznałam że, potajemnie, zrobię to i pokażę, że też jestem odpowiedzialna i nie
zniszczyłabym owego przedmiotu. ~Taaa…~
Otóż, w tą ~*tę~ noc, a właściwie
jeszcze wieczór, chciałam potajemnie wyjść z naszej części 2Fort. Jednak, nim
zdążyłam wyjść, usłyszałam głos Skauta, który pytał:
~*– 3*~
~BOŻE
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*;””””D*~
- Gdzie idziesz?
Czy on zawsze musiał mnie śledzić? ~Skaut to najbardziej wkurwiająca postać w
grze, więc co się dziwisz.~ Stalker jeden się znalazł, ale mimo wszystko
odpowiedziałam mu niezgodnie z prawdą:
~– transit
block~
- Przejść się wokół naszej części
2Fort.
~*– two – zawołał błagalnym tonem.*~
~Nie wyobrażam sobie,
jak można błagalnie zawołać tę liczbę. xDDD~
~*Ja też nie, ale walić to. XD*~
- Mogę iść z tobą? Proszę, proszę,
proszę! ~Chuj ci w dupę, pierdolcu.~ ~*CULTURE 100000000000000000*~ ~Hehe :D~ – Zawołał błagalnym tonem.
~– union –
usłyszeliśmy głos Szpiega.~
- Skaut, zostaw ją! Jeżeli nie chce z
tobą rozmawiać, a tym bardziej spędzić tego wieczoru, to po prostu to uszanuj! ~Szpieg, nie męcz się, Skaut jest takim
niedokurwem społecznym, że do niego to nie dotrze.~ ~*Jesteś bardzo kulturalnym człowiekiem. xDDD*~ ~Wiem ;”””D~ – Usłyszeliśmy głos Szpiega z pomieszczenia, które znajdowało
się niedaleko.
W tym momencie, zobaczyłam że Skaut
zrobił zażenowaną minę, ~:D~ a
następnie spytał ściszonym głosem, jakby chciał, żeby Szpieg go nie usłyszał:
~*– unit deserviced*~
- Jak ty dajesz radę z nim
wytrzymywać?
~Wyobraź sobie,
niedokurwie społeczny, że jesteście w jednej drużynie, więc ty też musisz z nim
wytrzymywać. A w ogóle:
– unit down at
– odpowiedziałam~
- Po prostu go lubię, ot co. On jest
po prostu fajny. ~*#Potwierdzam*~ – Odpowiedziałam
~– 603 unlawful
entry – usłyszeliśmy ponownie głos Szpiega.~
- Dzięki! – Usłyszeliśmy ponownie
głos Szpiega.
Po tym słowie, Skaut zrobił jeszcze
bardziej zażenowaną minę, ~Dobrze mu
tak.~ a ja zachichotałam i ruszyłam do wyjścia, zostawiając mego
oryginalnego rozmówcę samego. ~Dobrze mu
tak. #2~
Kiedy dotarłam do pomieszczenia, w
którym zwykle się spawnowaliśmy i zaczynaliśmy misję, podeszłam do mojej
szafki. Następnie, rozejrzałam się, czy aby na pewno nikt nie patrzył, a
szczególnie nie Skaut. ~*Bowiem Ramoninth z opka
chciała zrobić niespodziankę swej drużynie przynosząc tę walizkę, jak coś, a
teraz chciała uniknąć dodatkowych pytań.*~ Na szczęście, o
tej porze w owym pomieszczeniu, poza mną, nie było nikogo. ~Ależ oczywiście. =_=~
Z mojej szafki wyjęłam więc miecz,
gdyż uważałam, że jeden by mi wystarczył, ~A
czy ty czasem nie miałaś tylko jednego miecza? Jej! Niespójności!~ mój
jakże niezawodny Portal Gun, który miałam ledwo parę tygodni, ~To nic, że czas, przez jaki Ramoninth z
opka miała działo portalowe po wyjściu z Aperture Science nie został
wspomniany. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 30~ działo pulsacyjne
jeszcze z czasów Kombinatu, które naładowałam do pełna i pistolet dziewięć
milimetrów. ~A czy one zostały wcześniej
wspomniane? Znaczy AR2 został wspomniany, ale ten pistolet to nie wiem i w
sumie nie chce mnie się sprawdzać.~ ~*Nie
zdziwiłabym się, gdyby nie został wspomniany.*~
Tak uzbrojona, po cichu wydostałam
się z naszej części 2Fort i podeszłam jak najciszej mogłam na parę metrów od
drugiej części fortu. Będąc tam, ukryłam się za jednym kontenerem ~*Który pojawił się po to, aby nasza główna bohaterka miała
ułatwione schowanie się.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 31~ i lekko
wyjrzałam, aby zobaczyć, jak miała się sytuacja u naszych przeciwników.
Snajper, jak zwykle, stał na straży i
czekał na zestrzelenie intruza. ~ŁO
MATKO! TAKIE SŁOWA W OPKU?! BĘDZIE TAK IDEALNY TYDZIEŃ, ŻE SIĘ NIE POZBIERAMY!
*****.******~ ~*CUD!!! OOO.OOO*~ Inżyniera i Medyka nie widziałam, co znaczyło, że
najprawdopodobniej byli gdzieś w środku budynku. ~*Bowiem gdzie indziej mogliby się znajdować w nocy.*~ Żołnierza widziałam za jednym z okien, a Gruby stał przy
drzwiach. ~Bowiem tank musi być zawsze
na straży.~ ~*Niedorozwój Społeczny
a.k.a*~ Skaut natomiast patrolował teren.
Szpiega przeciwnej drużyny nigdzie nie było, tak samo jak Demomana oraz Pyro. ~Co oznaczało, że musieli być w środku
budynku.~
Widząc to, na nowo schowałam się
całkowicie i zaczęłam obmyślać plan działania. Na początku postanowiłam
zestrzelić Snajpera kulą energii, ~Gratuluję
pierdolcu. Jako jedyna posiadasz w tym miejscu AR2, więc pozostali przeciwnicy
zorientują się, że to ty go zabiłaś. -_-~ ~*To Mary Sue,
dla niej wszystko pójdzie na korzyść.*~ ~No
do cholery. =_=~ ~*Wiem ;=;*~ a później
chciałam zająć się Skautem. Po zrobieniu tego, zamierzałam zabić Grubego,
dostać się do środka i wykończyć Żołnierza oraz Inżyniera. Potem już tylko do Inteligencji.
~A co ze Szpiegiem?~ ~*Pewnie myślała, że się nie skapnie.*~ ~Naiwniara~ ~*C’nie?*~
Od razu zaczęłam wdrażać mój plan w
życie. Wzięłam moje działo pulsacyjne i ustawiłam je w kierunku, w którym
widoczny był Snajper, a następnie wychyliłam je zza kontenera, wystrzeliłam w
jego kierunku i szybko schowałam się. ~*Ogólnie miło,
że chociaż w tym rozdziale są dokładniejsze opisy tego, jak główna bohaterka
gdzieś się dostała i później jak będzie walczyła.*~ ~Kiedyś musi być ten pierwszy raz. Przynajmniej jest co komentować.~ ~*Zawsze
coś.*~ Po paru chwilach, usłyszałam dźwięk
uderzenia i dezintegracji. Od razu, delikatnie, tak aby nikt mnie nie zauważył,
~Mimo iż zgodnie z prawami logiki
powinni się zorientować, że to byłaś ty, bo tylko ty w 2Fort miałaś AR2.~ ~*Opko…*~ ~A, fakt.
;=;~ wychyliłam się. Najprawdopodobniej
dźwięk był donośny, gdyż ujrzałam, że wszyscy zaczęli się rozglądać, ale nikogo
podejrzanego nie zauważyli. ~Ależ
naturalnie. ;=;~ Parę minut później, wrócili do swoich poprzednich zajęć ~*czyli do oddawania hołdu Zardonicowi.*~. ~Pieprzona fangirl z
ciebie jest. xD~ ~*;”””D*~
Widząc to, wzięłam głęboki ~pierd~ oddech i przeskoczyłam za drugi
kontener, ~*Chwila…Na chwałę Kane’a, ty
niedorozwinięty gimbusie. XD*~ ~;””””D~ robiąc przy lądowaniu efektywnego fikołka. Po zrobieniu tego,
zaczęłam zauważać światło lata~jącej
dupy~rki ~*Kiedy ty dorośniesz?*~ ~Nigdy :D~ ~*Fak. xD*~ ~;””””””D~ za kontenerem. Od razu chwyciłam swój pistolet i uderzyłam
nim w ścianę kontenera, aby zwabić Skauta. Rzeczywiście, parę minut później,
zobaczyłam owe światło po mojej stronie. Widząc to, wycelowałam w niego
pistoletem i, gdy się odwrócił oraz zauważył mnie, strzeliłam mu kulkę między
oczy. ~*A jako iż byłaś Mary Sue, to na sto
procent udało ci się to idealnie.*~ Zdążył
krzyknąć, jednak ja myślałam, że tutaj nikt nie zajrzy. ~Bowiem tak się stanie, gdyż jesteś jebaną Mary Sue.~
Po rozprawieniu się z drugim z
dziewięciu członków B~ierzemy~L~udzi~U~bezpieczonych~, ~*I ty śmiesz mówić, że mój
fangirling jest pojebany, a sam co odwalasz. xD*~ ~Hehe :D~ spojrzałam w, z mojej
perspektywy, prawą stronę. W tym momencie, zobaczyłam że kontenerów już nie
było. Teraz musiałam radzić sobie bez kryjówek. ~:D~ Wyjęłam więc zza siebie Portal Gun ~*Pisz „działo
portalowe”, to będzie ładniej wyglądać. No ale w sumie czego ja oczekuję po
opku.*~ i wybiegłam, po czym strzeliłam pod
nogi Grubego niebieski portal. Ten najprawdopodobniej usłyszał dźwięk strzału,
gdyż odwrócił się w moim kierunku. Widząc mnie, strzelił w moim kierunku, ale
tylko raz, ~L~ gdyż strzeliłam pomarańczowym portalem najwyżej, jak się
dało. Przez to, Gruby został przeteleportowany na dużą wysokość i z niej spadł,
zabijając się na miejscu. ~LLLL~ ~*Te emotki w Wordzie tak bardzo mnie śmieszą. xDDD Tak
bekowo wyglądają. XD*~ ~Właśnie kurwa
wiem. XD~
Niestety, ja też zostałam ranna, ale
nie ciężko, ~No ależ kurwa oczywiście,
pierdolona Mary Sue. =_=~ ~*Cholernie rozpiszę się w
końcowej analizie przy opisie bohaterów.*~ ~Ja
przy fabule.~ ~*Czytelnicy umrą. xD*~ ~Bywa
X”D~ gdyż strzelił mnie w rękę tak, że
nabój nie przebił się przez mą kończynę, a drasnął ją tak, że zrobił po prostu
krwawiącą ranę. ~L~ Czując pieczenie, syknęłam ~*zesrałam się~ z bólu, ale postanowiłam ~*Moment…Grzegorz, no! xD*~ ~Zemsta za to, że wstawiłaś mnie do tego one-shota, który zamierzasz
pisać dla Sebastiana. ;_;~ ~*Ty tam ratujesz świat, więc siedź cicho.*~ ~Nie było tematu, dobra Ramoninth, dobra.
:D~ ~*;””””D*~ się nie poddawać. Już prawie
połowa wrogiego zespołu była zabita. ~*Miałam tylko
taki problem, że jeden z ich członków to był Zardonic, a nikt jeszcze go nie
pokonał, nawet jego niedorobiony klon. E, chuj, byłam Mary Sue, dam radę.*~ ~Ta historia jest piękna. xD~ ~*Wiem
xD*~ Od razu, cicho, dostałam się do
środka.
Na parterze, ujrzałam rozglądającego
się Medyka, który najprawdopodobniej słyszał dźwięk zdezintegrowania Snajpera,
krzyk ~Tego Upośledzonego Debila a.k.a~ Skauta
oraz dźwięk uderzenia o ziemię Grubego. Widząc go, po cichu wyjęłam miecz i
przebiłam mu serce. ~*To było szybkie, ale w
sumie Medyk to łatwy cel do wyeliminowania.*~ Po paru
sekundach, osunął się martwy na ziemię. Moim skromnym zdaniem, Medyk był
najłatwiejszym celem do załatwienia. ~No
właśnie.~
W następnej kolejności, dostałam się
na piętro. Kiedy cicho szłam przy jednej ze ścian, słyszałam dźwięk działka
strażniczego ~Starego Zboka a.k.a~ Inżyniera.
~*Znowu powiększasz swój gang? XD*~ ~No :D~ ~*Ja pierdolę. xDDD*~ ~;”””””””””””D~ Cholera, przydałby się teraz ~Karakan Podlaski a.k.a~ Szpieg ~*Fajny
pseudonim. XD*~ ~Co nie? :D~ i te jego elektrosapery, no ale jego tu nie było, więc
musiałam radzić sobie sama. ~:D~ Od
razu przywołałam ogień, podeszłam do wejścia i lekko wychyliłam się. Obecnie
Inżynier stał odwrócony, ~*Oczywiście, kurwa. ;=;*~ więc mogłam łatwiej zniszczyć jego działko. Wystrzeliłam
więc w jego kierunku kulą ognia, wysadzając je.
Po wybuchu, Inżynier odwrócił się, a
ja ujrzałam jeszcze Żołnierza i ~*Zardonica*~ Pyro, ~Dobrze, że Zardonic
nie wie o twym istnieniu, bo musiałby zabunkrować się w piwnicy. xD~ ~*:D*~ którzy zwabieni wybuchem,
przyszli w to samo miejsce. Chwilę potem, Żołnierz spytał:
~– UPI~
~*Pytanie roku. xDDD*~
~Hehe :D~
- Co się stało?
~*– vice – odpowiedział Inżynier.*~
- Ramoninth zniszczyła moje działko.
Tylko nie wiem, gdzie ona jest. ~W
twojej dupie.~ ~*CO.
X”””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
Lecz się.*~ ~;”””D~ – Odpowiedział ~Stary
Zbok a.k.a~ Inżynier.
W tym momencie, wyjęłam moje działo
pulsacyjne, wycelowałam w Inżyniera i wystrzeliłam kulą energii.
Kiedy został zdezintegrowany,
Żołnierz i ~*Zardonic*~ Pyro ~No do cholery.
xD~ ~*Hehe :D*~ odwrócili się w kierunku drzwi. Ja, wiedząc że już i tak
wiedzieli o mojej obecności w tym miejscu, wyjęłam pistolet, wyszłam zza ściany
i powiedziałam:
~– victor~
~*Bardzo na temat. xD*~
~Wiem :D~
- Witam
A następnie wycelowałam w Żołnierza
i, nim zdążył jakkolwiek zareagować, wystrzeliłam mu w głowę, przez co zginął
na miejscu. ~:D~ ~*Reakcja roku. XD*~ ~;”””D~
Widząc to, ~*Zardonic wyjął zza pleców dwa miecze, którymi zawsze
walczył i naelektryzował je swoją elektrokinezą. Chwilę potem, ja wyjęłam mój miecz
i potraktowałam go mą pirokinezą, a następnie mój przeciwnik efektownie
wyskoczył w powietrze, po czym wycelował miecze w moją stronę i spadł na ziemię
chcąc mnie nimi przebić. Ja jednak, zdążyłam zrobić unik, dzięki czemu on tylko
wbił swe bronie w podłogę. Chwilę potem, ujrzałam że dyskretnie rozejrzał się
i, wiedząc gdzie byłam, wyprostował się, po czym rzucił się w mym kierunku z
zamiarem zaatakowania. Parę sekund później, zaczęliśmy ze sobą walczyć, ale
bardzo szybko Zardonic zorientował się, jak należy mnie pokonać, gdyż wytworzył
wokół siebie barierę, a że zrobił to przy użyciu audiokinezy, a ja byłam w tym
momencie w środku osłony, zaczęłam słyszeć wydobywający się z niej bardzo
głośny bas z jego utworu „Bring Back The
Glory”. Odruchowo zatkałam uszy, gdyż bas był bardzo głośny, a co za tym
idzie, w tym wypadku, skondensowana w dźwięk Czysta Zajebistość była jeszcze
bardziej śmiertelna dla takiego niegodziwca jak ja, ale na niewiele to się
zdało.
Parę minut potem, mimo iż miałam
zatkane uszy, poczułam krew spływającą z nich oraz, nie wiem czemu, z moich
oczu też zaczęła płynąć. Znaczy w sumie wiedziałam czemu, tak działała Czysta
Zajebistość skondensowana do postaci dźwięku. Czułam się coraz gorzej,
wiedziałam, że niedługo umrę. No ale przecież…Byłam Mary Sue, byłam
nieśmiertelna, jakim cudem on miał możliwość zabicia mnie? Po paru sekundach,
upadłam na kolana. Lecz, kiedy zdołałam unieść wzrok i spojrzeć w jego
kierunku, zauważyłam, że jego sylwetka zaczęła się rozmywać, tak samo jak cała
reszta tego, co widziałam przez barierę. Jeszcze nie mdlałam, było to
spowodowane krwią płynącą z mych oczu zmieszaną ze łzami. Mimo iż Zardonic miał
na twarzy maskę, czułam że szyderczo uśmiechał się.
Kiedy prawie mdlałam, nagle
zauważyłam, że wyprostował ręce w bok, co zniszczyło barierę. Gdy nastała
cisza, nadal słyszałam piski w moich uszach oraz, nie mając siły wstać, upadłam
na podłogę. Kilka sekund potem, zauważyłam, że Zardonic przeszedł obok mnie, po
czym nogą obrócił mnie na plecy. Gdy zauważyłam go nad sobą, przemówił:
– Wiesz, nie powinienem był cię
ratować. Jeżeli wiedziałbym, że będziemy w przeciwnych drużynach i, że zabijesz
moich znajomych, zesłałbym cię do piekła już dawno. Na szczęście teraz mam
drugą szansę, której nie zamierzam zaprzepaścić.
– A-Ale jak to możliwe? Przecież
jestem Mary Sue…Jestem nieśmiertelna… – odparłam słabym głosem.
Po tej odpowiedzi, zaśmiał się i,
okrążając mnie, powiedział:
– Wiem. Jednak ja jestem kimś więcej,
niż tylko człowiekiem. Wiesz, kim jestem?
W odpowiedzi, przecząco pokiwałam
głową. W tym momencie, nachylił się nade mną i szepnął:
– Nadbogiem
Po czym wyprostował się i, nim
zdążyłam cokolwiek pomyśleć lub nawet powiedzieć, wbił mi miecz w serce, a
kiedy go wyciągnął, ostatnie co zobaczyłam to jego, jak odchodził, tak
seksownie się poruszając…*~
~Umarłem XDDD
Ta historia była piękniejsza od właściwego rozdziału. XDDD~
~*Wiem XDDD Też mnie się podoba.*~
~W sumie,
wszystko jest lepsze od tego opka. xD~
~*To wiadome.*~
Pyro wyjął siekierę i podbiegł do
mnie, z zamiarem zaatakowania. Jednak, gdy zamachnął się we mnie, ja odsunęłam
się na bok, przez co tylko przeciął powietrze. ~Nie mogę tego normalnie czytać po tej twojej zajebistej historii,
Ramoninth. xD~ ~*Właśnie mam to samo. xD*~ W tym momencie, wyjęłam miecz i zaczęliśmy ze sobą walczyć.
Dziwnie musiała wyglądać walka ~nad~kobiety
~*Czy ona ma trzy chromosomy X? Nie
sądzę, downie, więc jest, przynajmniej biologicznie, normalna. XD*~ ~Hehe :D~ ze sztucznym okiem i mężczyzny w masce przeciwgazowej, z
czego jedna walczyła mieczem, a drugi ~dupą~
siekierą. ~*Chciałabym to zobaczyć.
XDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Nie tylko ty. X”D~
Mimo wszystko, parę minut później,
silnym kopniakiem wybiłam mu siekierę z ręki, gwałtownie zamachnęłam się
mieczem i przecięłam go na pół. ~*A jak to było możliwe, nie
wie nikt.*~ ~Moc Opkolandii odpowiedzią
na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.~ Po zrobieniu tego, jego obie połowy upadły na prawą i lewą
stronę, obryzgując część mego kombinezonu krwią. No, to teraz zostali mi
jeszcze Demoman i Szpieg. ~*Jakby nic się nie
wydarzyło.*~
Po zabiciu Pyro, udałam się w, z
mojej perspektywy, lewą stronę. Jednak, nie przeszłam zbyt dużo kroków, gdyż
przed pokojem, nad którym wisiała wielka, podświetlona na niebiesko tablica z
białym napisem „INTELLIGENCE”,
zauważyłam Demomana. ~*Bowiem nie może być tak
łatwo, nawet w Opkolandii.*~ On najprawdopodobniej mnie
nie dostrzegł, gdyż był zajęty piciem alkoholu. ~Jak to Demoman ma w zwyczaju.~ Widząc to, uderzyłam mieczem w
ścianę i, gdy to zrobiłam, dostrzegłam że Demoman chwycił w prawą rękę butelkę,
jednak od drugiej strony, a w drugą dłoń broń i zaczął się rozglądać. ~*Pewnie wyglądał jak menel, któremu dano broń i powiedziano,
że rozpoczyna się pierwsza wojna o sklep monopolowy.*~ ~Piękna hipoteza, kontynuuj. xD~ ~*;”D*~
Chwilę potem, dostrzegł mnie i od
razu zaczął biec w moim kierunku. Ja jednak, zamachnęłam się mieczem i, gdy ten
podbiegł do mnie, gwałtownie przecięłam go w pasie, ~Nie jestem pewien, czy w rzeczywistości takie coś jest możliwe.
Powiedzmy, że nie, dlatego komentując tą i poprzednią sytuację można
powiedzieć, że hipernierealizm atakuje.~ oddzielając tułów od nóg. Kiedy
obie jego części opadły na podłogę, przy okazji znowu obryzgując mój kombinezon
oraz część twarzy i włosów krwią, ~*Potem
będziesz musiała się długo myć i prać swe ubrania, aby to wszystko z siebie
zmyć.*~ ~Spoko loko, Mary Sue zajmie to
pewnie dwie minuty.~ ~*A, fakt. ;=;*~ podeszłam do
wejścia do pokoju z teczką, weszłam tam, podeszłam do biurka i już chciałam
chwycić owy przedmiot, ale w tym momencie, ~Przecinek,
GTFO.~ poczułam przystawioną do tyłu mojej głowy lufę jakieś broni.
Czując to, odwróciłam się i, po
zrobieniu tego, ujrzałam Szpiega, który celował we mnie swym rewolwerem. ~*Bowiem Szpieg przeciwnej drużyny zawsze lubi wszystko
psuć.*~ ~To w sumie do niego pasuje.~ ~*Niby
wiadomo, ale i tak.*~ Widząc to, odruchowo nieco
odsunęłam się i wyjęłam swój pistolet.
~– violation of civic trust – spytał~
~*No ja tu pytania nie widzę. xDDD*~
~Walić to. :D~
- Czy czasem nie zakazano ci
przychodzić tu samotnie, Ramoninth? – Spytał
~*– waste river – odpowiedziałam*~
- Może i tak, ale co poradzisz.
Przyszłam tu, czy tego chcesz, czy nie. – Odpowiedziałam
Jednak, chwilę potem, zaczęliśmy ze
sobą walczyć. ~To było szybkie.~
Szczerze powiedziawszy, pierwszy raz walczyłam ze Szpiegiem z B~ierzemy~L~udzi~U~bezpieczonych~ ~*Znów? xD*~ ~Why not?
:D~ w pojedynkę.
Jednak, przejdźmy do rzeczy. Najpierw
ja wystrzeliłam w jego kierunku ze swojego pistoletu, lecz on był szybszy i
odskoczył na bok. ~*JEZU! OPIS WALKI! \O/*~ ~PREPARE FOR PERFECT WEEK! ***.***~ Chwilę potem, on wystrzelił w moim kierunku ze swego
rewolweru, ale ja osłoniłam strzał mieczem. ~*Nie sądzę,
aby takie coś było możliwe w rzeczywistości. Hipernierealistyczność znowu
atakuje.*~ W tym momencie, kopnął mnie w brzuch
i, gdy zgięłam się z bólu, przygniótł mnie za ramię do ściany, i chciał
strzelić mi w głowę. ~Jakby nie mógł
zrobić tego od razu. No ale nie, po co, przecież to Mary Sue musi wygrać. =_=~ ~*Takie prawa Opkolandii, niestety. ;-;*~ Jednak ja, kopnęłam go w krocze, tak, wiem że tak się nie
robi, ~Przynajmniej miło, że się
broniła, a nie jak te idiotki, które w Niemczech są napastowane od tylca, ale
jak napastnik wygnie im ręce, to nie kopną go w krocze i nie zaczną spierdalać.
Nie, lepiej dać się napastować, po co próbować się bronić.~ ~*Niby off-top, ale miło, że ktoś rozumie moje myślenie. Mnie
też to wkurwia. Najpierw się nie bronią, a potem narzekają.*~ ~Chyba każdego człowieka z funkcjonującym
mózgiem to wkurwia.~ przez co krzyknął i zgiął się
z bólu, przez co ja stanęłam za nim, przytrzymałam go, aby nie mógł się ruszyć,
przystawiłam miecz do szyi i podcięłam gardło. Gdy zginął, puściłam go i
pozwoliłam jego ciału bezwładnie opaść na podłogę.
Lecz, nie byłam głupia ~Nie kłam.~ i wiedziałam, że to nie był
koniec. Byłam świadoma tego, iż posiadał on ten swój zegarek, dzięki któremu
miał drugie życie, ~*Też bym to chciała mieć.*~ ~Każdy by chciał.~ ~*Ty to siedź cicho.
xD*~ ~;”””D~ dlatego jeszcze nie tryumfowałam. Rzeczywiście, nie myliłam
się, gdyż po paru sekundach poczułam, że Szpieg przytrzymał mnie i przystawił
nóż do szyi. ~*Mógłby jej od razu poderżnąć
gardło, no ale nie, w końcu to Ramoninth z opka musi wygrać. ;=;*~ W tym momencie, ponownie kopnęłam go w krocze ~Widzicie? Ten sposób zawsze działa.~ i,
gdy puścił mnie, odwróciłam się, po czym wycelowałam w niego pistoletem. ~*Ale nie wystrzeliłam od razu, bo po co.*~ Chwilę potem, wystrzeliłam, lecz on znowu odskoczył na bok. ~Skubaniec~ Następnie, kopnął mnie tak,
że wylądowałam pod ścianą. Nie zdążyłam wstać, gdyż wycelował w moim kierunku
rewolwerem. ~:D~
~– 94 weapon –
powiedział~
- Może i zabiłaś innych, ale zostałem
jeszcze ja, a ja nie dam się tak łatwo zabić. ~*No, ale
Ramoninth z opka to Mary Sue, więc w końcu i ty zginiesz.*~ – Powiedział
W tym momencie, ujrzałam przez
fragment dachu księżyc. ~NO ALEŻ KURWA
JA PIERDOLĘ, TAK. Mimo iż w „Portal 2” to miało jeszcze trochę sensu, to tutaj
zostało to po prostu wciśnięte na siłę. =_=~ ~*To opko ogólnie powstało na
siłę.*~ ~To wiadome nie od dziś.~ Widząc go, przypomniało mnie się to, jak oficjalnie pokonałam
Whetley’a. Po przypomnieniu sobie tego, szyderczo uśmiechnęłam się, wyjęłam zza
siebie Portal Gun ~Działo portalowe, do
chuja, nie wpierdalaj bez powodu angielskich nazw, bo to chujowo wygląda.~ ~*Opko…*~ ~A, fakt.
;=;~ i spytałam:
~*- workforce intake hub*~
~Gdzie ty tu
widzisz pytanie? xD~
~*Hehe :D*~
- Jesteś pewien? A co powiesz na
podróż na księżyc?
Po czym, wystrzeliłam pod zdziwionego
Szpiega niebieski portal, a pomarańczowy w kierunku naturalnego satelity
ziemskiego ~Jesteście gotowi na ten
idealny tydzień? *.*~ oraz szybko wytworzyłam wokół siebie barierę z ognia.
~*W sumie, logiczne.*~
Dzięki temu, ja nie zostałam wessana,
ale Szpieg już tak, dzięki czemu zginął. Po chwili, kiedy zniknął w przestrzeni
kosmicznej, zresetowałam portale i opuściłam ogniste pole ochronne. Chwilę
potem, wstałam, podeszłam do teczki, wzięłam ją i, aby było szybciej, za pomocą
portali wydostałam się z siedziby B~ierzemy~L~udzi~U~bezpieczonych~. ~*Ogarnij się, mendo. xD*~ ~Nie! :D~
~Uwaga, teraz
będzie trochę gadania: No ależ oczywiście, że nasza Mary Sue musiała w
pojedynkę pokonać wszystkich, bez żadnego uszczerbku. No chociażby podczas tej
ostatecznej walki z Szpiegiem z BLU w pewnym momencie na przykład mógłby się
tutaj przeteleportować Szpieg z RED, na początku jeszcze nie ujawniając swej
obecności, po czym mógłby będąc niewidzialnym, gdyż tak, on tak umie,
zastrzelić tego drugiego. Potem mógłby się ujawnić, ale nie musiałby opieprzać
Ramoninth z opka za to, że zrobiła coś, czego nie mogła, tylko mógł- ~*<Zatyka Grzegorzowi usta.> Cholera, karakańcu, to
jeszcze nie analiza końcowa! xD Rozpiszesz się potem!*~ Ups :D~
Jakiś czas potem, kiedy dotarłam do
siedziby R~uchamy~E~ksterminujemy~D~emolujemy~, ~*No teraz to żeś dojebał.
XDDD*~ ~Wiem ;”””D~ czyli mojej drużyny, weszłam do środka i odłożyłam moje
bronie na miejsce. Kiedy zamykałam szafkę, usłyszałam głos ~*Niedorozwoja Społecznego a.k.a*~ Skauta, który mówił:
~*- x-ray*~
~Jebłbym,
gdybym usłyszał to w tym momencie. xDDD~
~*Nie dziwne. xDDD*~
- O, Ramoninth. Już wróciłaś.
Kurwa, no znowu on. ~Nie martw się, nas też wkurwia.~ Mimo
wszystko, odwróciłam się i, gdy zobaczył, w jakim byłam stanie, spojrzał na
mnie z przestrachem i spytał:
~- yellow~
~*To tak bardzo nie pasuje, że aż
jest bekowe. XDDD*~
~Właśnie wiem.
xD~
- Co ci się stało?
~*- You are
charged with terminal violations 148, 243, 245 – odpowiedziałam*~
- Noc zapadła, księżyc świecił, sowy
pohukiwały, a ja pozbawiłam życia dziewięciu matołów. ~Bowiem klimacik musi być. xD~ – Odpowiedziałam, po czym
uśmiechnęłam się i dodałam:
~- You are judged guilty by Civil Protection Team~
- Przespacerowałam się do B~~*Zamknij się.
xD*~ ;”””D~LU i podpierdoliłam Inteligencję, przy okazji zabijając ich wszystkich.
~*- zero – zawołał*~
~Nie wyobrażam
sobie, jak można to zawołać. xD~
~*Nie tylko ty, ale walić to. XD*~
- Uuu…Gratulacje! Twoja pierwsza,
samodzielnie wykonana akcja! – Zawołał
~*- zone – rzekłam szeptem.*~
- Ćśśś…Nie chcę, aby Szpieg o tym usłyszał.
Ma się zdziwić, gdy zobaczy zakrwawioną mnie z teczką BLU. – Rzekłam szeptem,
rozglądając się.
~- [no transcript available] – odparł szeptem.~
~*DŻEZIS
KURWA JA PIERDOLĘ! X””””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem
x””””””””DDDDDDDD~
- Sorki…Nie wiedziałem. – Odparł szeptem.
Mimo wszystko, po tych słowach,
poszłam do pomieszczenia, ~Bowiem
kompletnie nic się nie wydarzyło.~ w którym ostatnio był Szpieg. Po dojściu
tam, zobaczyłam że nadal siedział w tym samym miejscu, tyle że z nogami na
stole oraz czytał jakąś gazetę ~*Czyli zachowywał się jak
wszyscy faceci w bazie Slade’a, gdy coś czytają. Co nie, Grzegorz?*~ ~Hehe :D~ ~*Ja pierdolę. xD*~ i, co u niego było normalne, palił papierosa. Od razu,
cichutko podeszłam do biurka i, w wolnym miejscu, położyłam Inteligencję na
tyle głośno, aby to usłyszał. ~JEBUDU!~
I faktycznie, chwilę potem, opuścił
gazetę i spojrzał w moim kierunku. Po zobaczeniu mnie, patrzył zaskoczonym
wzrokiem to na zakrwawioną mnie, to na teczkę. ~W sumie, ja też prawdopodobnie bym tak zareagował na jego miejscu.~ Chyba
nawet zapomniał, że sam najbardziej pilnował, abym jej nie dotknęła. ~*W takiej sytuacji, chyba każdy by o tym zapomniał.*~ Chwilę potem, ujrzałam że ze zdziwienia opadła mu szczęka
tak, że aż papieros wypadł mu z ust. Widząc to, pomachałam w jego kierunku i
uśmiechnęłam się.
~*- [no transcript available] –
zawołałam*~
~JEZU
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*No wiem. X””””DDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
- Proszę! Zrobiłam coś dobrze! –
Zawołałam, a następnie, palcem, zamknęłam mu opadającą szczękę.
~- Deploy, Diagnose. Deploy, Diagnose. Resonant singularity. Resonant singularity. – rzekł
zdziwionym głosem.~
~*Nie wyobrażam sobie, jak można by
to powiedzieć zdziwionym głosem. xD*~
~Ja też nie,
ale jebać to. xD~
- Jak ty to tak szybko zrobiłaś?
Nawet godzina nie minęła, odkąd ostatni raz tu byłaś. ~*To Mary Sue, Szpieg. Musisz się do tego przyzwyczaić.*~ – Rzekł zdziwionym głosem.
Szczerze powiedziawszy, podejrzewałam
że spytałby się o to, dlaczego zrobiłam coś, co było mi zakazane. ~Naturalna, ludzka reakcja w tym momencie
nakazuje co innego.~ Jednak, od razu odpowiedziałam:
~*- Warning. Bypass detected.*~
- Robiłam wszystko, w miarę
możliwości, po cichu. Skauta rozstrzelałam, Żołnierza zresztą też, Pyro
przepołowiłam na pół mieczem, dosłownie, ~Co
w normalnym świecie nie miałoby prawa się wydarzyć.~ Demomana przecięłam
wpół mieczem, oddzielając jego nogi od tułowia, ~*To również w
prawdziwym świecie nie mogłoby się wydarzyć.*~ Grubego
zabiłam za pomocą portali i wysokości, Inżyniera zdezintegrowałam kulami
energii, Medykowi przebiłam serce mieczem, Snajpera również zdematerializowałam
za pomocą działa pulsacyjnego, a Szpiegowi najpierw poderżnęłam gardło, a potem
odesłałam w przestrzeń kosmiczną za pomocą Portal Guna. ~Działa portalowego, do chuja, jak już piszesz po polsku, to spolszczaj
nazwy jeżeli się da i nie wygląda to chujowo.~ ~*Opko…*~ ~Fakt ;=;~
~- Security Alert: Unregistered weapons detected. Confiscation field
engaged. – spytał~
~*Kolejne zdanie nie będące pytaniem.
Brawo. xD*~
~;”D~
- To, szczerze powiedziawszy,
naprawdę szybko ci poszło. A poza tym, czy ty czasem miałaś tam sama nie
chodzić? ~*Oczywiście, musiał zadać to
pytanie. ;-;*~ ~Hehe ;”D~ – Spytał
Cholera, musiał zadać to pytanie, bo
bez tego by chyba nie przeżył. Mimo wszystko, szeroko uśmiechnęłam się i
odpowiedziałam:
~*- Warning: Counter-resonant
singularity device detected. Confiscation field failure.*~
- Hehe…Wiesz…Chciałam pokazać, że ja
też coś potrafię. ~Sam fakt, że jesteś
Mary Sue, powinien im udowodnić, że wszystko potrafisz.~
W tym momencie, zauważyłam że
przewrócił oczami i rzekł:
~- Warning.
Core reprogramming detected.
- Oj Ramoninth, Ramoninth…No, ale
teraz idź się przebrać i umyć sobie twarz, bo jesteś cała we krwi.
Po tej rozmowie, on wrócił do
czytania gazety, ~Bowiem kompletnie nic
się nie wydarzyło.~ a ja udałam się do łazienki.
Przynajmniej pokazałam, że ja również
jestem odpowiedzialna. ~*Ty to debilka jesteś, a
nie.*~ ~Jak szczerze. xDDD~ ~*Co nie?
:D*~
~*Wiem, że zanalizowaliśmy dziś tylko
dwa rozdziały, ale one są obecnie długie, więc nie mam siły analizować więcej.
Resztę zjedziemy kiedyś tam.*~
~Bogu dzięki.~
_________________________________________
Rozdział LXV – Niektórzy są zbyt
łatwowierni.
~Sezoris?~
~*No do cholery, to dopiero początek
analizy na dziś. XD*~
~;”””D~
Po tamtym zdarzeniu, moje życie w 2Fort dalej
wyglądało tak samo, ~Bowiem nie stało
się nic, co mogłoby je zmienić.~ tyle że od teraz i ja mogłam, łaskawie,
brać tą nieszczęsną teczkę. ~L~ ~*Won xD*~ ~;”””D~ W każdym razie, przez pierwszy tydzień od
tamtego wieczoru, niewiele się zmieniło, ale Skaut ciągle nie chciał się ode
mnie odczepić, ~*Zabij go. A nie, sorki, przecież jesteście w
tej samej drużynie. No to wyżyj się zabijając Skauta z BLU.*~ ~Każdy normalny nienawidzi Skauta.~ ~*To
wiadome.*~ co zaczynało być wkurzające, ale nie dawałam
tego po sobie poznać. Jednak, ~Bowiem
nie ma to jak szybka zmiana tematu.~ wieczorem tydzień po tamtym dniu,
znowu stało się coś ciekawego.
Otóż, jednego deszczowego wieczoru, ~*Wiemy,
że to był wieczór, nie musisz się powtarzać.*~ kiedy wszyscy siedzieliśmy w naszej
części 2Fort, w pewnym momencie ujrzałam, że Szpieg gdzieś szedł, jednak z tego
co widziałam, zmierzał w kierunku wyjścia. Nie wiedziałam, gdzie mógłby iść w
tak deszczowy wieczór, ~Powiesić Skauta
pewnie.~ ~*Tak bardzo go lubimy. XD*~ ~Co nie? :D~
więc podeszłam do niego i spytałam z ciekawości:
~- Alert. Alert. Alert.~
~*Pierdolnęłam xDDDDDDDDDDDDDDDD Najlepsze co
można by powiedzieć w tym momencie. XD*~
~Wiem ;”””D~
– Gdzie idzieeesz?
~*- Alert. – odpowiedział*~
~Pierdolnąłbym, gdybym usłyszał tę
rozmowę w rzeczywistości. XD~
~*Nie dziwne, bo ja też. XD*~
– Ukraść od B~~*Nie, padalcu. xD*~ ;””D~LU teczkę… – Odpowiedział
Widać nie mógł sobie darować po dzisiejszym
dniu, gdyż dzisiaj już było tak blisko, abyśmy ukradli tę inteligencję (nadal
uważam, że to głupia nazwa dla teczki, tak swoją drogą), ~Ja też tak sądzę, ale to dałoby się wpisać w zdanie bez użycia
nawiasów.~ ~*No, ale to opko…*~ ~A, no tak. ;=;~ ale jednak nam się nie udało ~*Ponieważ
zjebałaś.*~ ~Widzę, że bardzo lubisz
swoją OC. XD~ ~*Nienawidzę tej idiotki.*~ ~Tak w sumie to nie tylko ty. ;-;~ i najgorsze było też to, że swoją
drogą nie było do końca wiadomo, czy to była nasza, czy BLU wina, a jeśli
nasza, to kto najbardziej zawinił. ~Ty~ ~*Jesteśmy
tak bardzo mili. XD*~ ~Co nie? :D~ Mimo
wszystko, po chwili, rzekłam:
~*- Stabilization
force disengaged.*~
– Mogę iść z tobą? Proooszę!
~- Sterilizers
and containment fields compromised. - odpowiedział~
– Jasne, czemu nie. Zawsze przyda się
dodatkowa pomoc. – Odpowiedział
~No ja bym nie chciał, aby pomagała mi
życiowa niezdara, ale co kto woli.~
~*Tak kocham jej dokuczać. XD*~
~Nie tylko ty. XD~
Po tej krótkiej rozmowie, oboje ruszyliśmy
jeszcze do miejsca, w którym na co dzień się spawnowaliśmy, aby wziąć nasze
bronie. ~*Jak nakazywały prawa logiki.*~
Kiedy tam byliśmy, ja wzięłam ze swoich broni
mój niezawodny Portal Gun, ~Działo
portalowe, do kurwy.~ działo pulsacyjne i miecz. Wolałam zawsze mieć przy
sobie moje wszystkie trzy bronie, gdyż nigdy nie wiadomo, która mogłaby mnie
się przydać. ~*A w takim miejscu jak 2Fort zawsze lepiej
mieć się na baczności.*~ Chwilę potem, gdy oboje wzięliśmy wszystko,
co potrzebowaliśmy, wyszliśmy z naszej części 2Fort.
Gdy byliśmy na zewnątrz, ujrzeliśmy że po
stronie BLU nie było dzisiaj żadnych kontenerów, ~I dobrze wam tak, chociaż raz będziecie mieli trudniej.~ co było
nie lada utrudnieniem, zważywszy na fakt, że Snajper, jak zwykle, stał na
swojej pozycji i tylko czekał, aby kogoś ustrzelić. ~*Ponieważ
taka jest rola snajperów.*~ Na dodatek, przed drzwiami do drugiej części
2Fort, stał Gruby, ~Co nie jest dziwne,
bo Gruby w tej grze jest tankiem.~ co było dodatkowym utrudnieniem. Jednak,
w tym momencie przypomniałam sobie, że Snajpera mogłabym ustrzelić z działa
pulsacyjnego, tak samo jak Grubego. ~*No kurwa gratuluję, miernoto, tyle
że jako jedyna w 2Fort masz działo pulsacyjne, więc od razu się skapną, że to
wy.*~ ~Jesteśmy w opku, tutaj dla Mary
Sue wszystko zawsze idzie idealnie.~ ~*A, faktycznie. ;=;*~
Od razu nacelowałam na Snajpera i, za pomocą
mojego sztucznego oka, przybliżyłam sobie widok, po czym strzeliłam. Trafiłam
idealnie ~*Ależ naturalnie, kurwa.*~ i
na miejscu go zdezintegrowałam, dzięki czemu jeden na dziewięć problemów było z
głowy. Następnie, to samo zrobiłam z Grubym. ~*Aż dziw bierze, że nie mogłaś zrobić
tego samego w poprzednim rozdziale.*~ ~Pewnie
zostało to wstawione po to, aby nie było, że podczas każdej akcji wykorzystuje
te same sposoby, ale i tak, faktycznie mogłaby zrobić to samo w poprzednim
rozdziale.~ ~*To opko ogólnie się kupy nie trzyma, więc nie dziwne.*~ Na
szczęście, przed wejściem nie było nikogo innego. ~Ależ tak. ;=;~ W tym momencie, aby było szybciej, jeden portal
dałam koło nas, a drugi na ścianie obok wejścia. Chwilę potem, ja i Szpieg
przeszliśmy na drugą stronę. Naprawdę bardzo cieszę się z tego, że mogłam
zachować Portal Gun, ~Działo portalowe,
kurwa, to ładniej brzmi.~ bo teraz ułatwiał mi życie. ~*Bowiem
wszystko musi iść dobrze dla naszej Mary Sue. ‘=’*~ ~Cudna emotka. xDDD~ ~*Wiem :D*~
Mimo wszystko, po znalezieniu się po drugiej
stronie 2Fort, cicho weszliśmy do środka. Na parterze nie było nikogo, więc
udaliśmy się na pierwsze piętro. Tam, z ukrycia, wyjrzeliśmy przez drzwi,
dzięki czemu zobaczyliśmy Inżyniera oraz Medyka, którzy o czymś rozmawiali, ~Pewnie o planach podboju ludzkości.~ ~*Co.
xDDD To nie pasuje do tej gry! xD*~ ~Walić
to. :D~ a także znane i nielubiane, przynajmniej w tym
wypadku, działko stworzone przez Inżyniera. Widząc to, Szpieg wyjął swój
elektrosaper, po czym włączył go i tak rzucił w kierunku urządzenia, aby owy
elektrosaper przesuwał się po podłodze. ~*Sorki, że tak mało komentujemy, ale
po prostu na razie nie ma co komentować. Na razie mamy tylko opisy tego, co
zrobili.*~ I, chwilę potem, działko wybuchło, a nim
Inżynier i Medyk zdążyli zareagować, Szpieg zastrzelił Medyka, ale w Inżyniera
już nie trafił, gdyż pocisk uderzył w ścianę. ~Bowiem Szpieg to nie Gary Stu i jemu czasem coś nie wychodzi, nie to
co Ramoninth z opka.~
W tym momencie, zauważyliśmy że Inżynier
zaczął biec w kierunku pomieszczenia z inteligencją. ~Co powinno zostać napisane wielką literą, bo w tym wypadku to nazwa
własna. Literówka Alert!~ Widząc to, rozdzieliliśmy się. Szpieg zaczął
gonić Inżyniera i próbować go zabić, a ja pobiegłam w drugą stronę, aby
rozprawić się z resztą BLU. ~*Co było logiczne, bowiem skoro byliście we
dwoje, to warto ułatwiać sobie zadanie.*~ W pewnym momencie, dobiegłam do
zakrętu, zza którego słyszałam rozmowy. Od razu stanęłam przy ścianie i, nim
się wychyliłam, próbowałam ustalić kto z kim rozmawiał. Okazało się, że byli to
Demoman i Pyro. ~*Co oznaczało, że rozmowa zbyt ambitna nie
była.*~ W sumie, ta rozmowa nie była zbyt ekscytująca,
wiadomo czemu. ~*Właśnie*~
Mimo wszystko, wychyliłam się tak, aby mnie
nie zauważyli i jednocześnie abym mogła ich ustrzelić, po czym jeden portal
umieściłam na suficie, a drugi pod stopami Demomana, a gdy spadał on na ziemię,
szybko umieściłam portal pod portalem. To była fajna zabawa, ale tylko jeżeli
miało się takie buty jak ja, bo inaczej to zawsze kończyło się śmiercią. ~Co nie było dziwne, bowiem prawa fizyki.~ Jednak,
gdy nabrał odpowiedniej prędkości, portal który był na podłodze, umieściłam na
pobliskiej ścianie, ~*A przez ten czas Pyro tylko stał i się
patrzył, zamiast skapnąć się, że ktoś obcy był za pobliską ścianą.*~ ~Nie ma to jak czynić z postaci z gry
debili.~ ~*Rozpiszę się na ten temat w analizie końcowej.*~ ~Czekam~ dzięki czemu po uderzeniu w podłogę
zginął na miejscu.
~*~Nie
xD~ Tak :D W każdym razie:
Zardonic oczywiście mnie zauważył, gdyż
widziałam, że wyjmował zza pleców jakąś broń, dlatego nie było co się dłużej
ukrywać. Od razu wyszłam zza ściany i wyjęłam swoje działo pulsacyjne, a
Zardonic, z tego co zauważyłam, ponownie wyjął swoje dwa miecze i
naelektryzował je elektrokinezą. Chwilę potem, nim zaczęliśmy walczyć, rzekł:
- Naprawdę nie wierzę, jak mogłem się tak
pomylić. Aby ciebie zabić, muszę cię wywieść poza 2Fort, ale i to da się
zrobić. W każdym razie, przynajmniej mam przyjemność z zabijania cię.
A następnie, nim zdążyłam odpowiedzieć,
wyskoczył w moją stronę z zamiarem zaatakowania. Kilka sekund później,
zaczęliśmy ze sobą walczyć.
Walki nie ma co opisywać, gdyż w sumie nie
działo się podczas niej nic ciekawego. Po prostu walczyliśmy mieczami i tyle.
Jednak, dzisiaj nasza walka trwała wyjątkowo długo i widać było, że męczyła
obie strony. Nie wiem, ile to wszystko trwało, ale w pewnym momencie znów
wygrał on. Otóż, w którejś chwili, przygniótł mnie do ściany i, abym nie mogła
się wyrywać, przystawił jeden ze swych naelektryzowanych mieczy do mej szyi. Po
zrobieniu tego, powiedział wykończonym głosem, szybko oddychając ze zmęczenia:
- Nawet nie wiesz, jakie to męczące. Ale
przyjemne. Mordowanie ciebie rekompensuje te wszystkie minuty.
A następnie jego oczy zabłysły na biało, po
czym wystrzelił w moim kierunku ogromną wiązką prądu, zabijając mnie na
miejscu…*~
~Cudna jest ta historia, o wiele
ciekawsza od właściwego opka. xD~
~*To wiadome, od opka wszystko jest lepsze.
xD*~
Pyro oczywiście mnie zauważył, dlatego nie
było co się dłużej ukrywać. Od razu wyszłam zza ściany i, nim zdążyłam
cokolwiek zrobić, on uruchomił swój miotacz płomieni ~Przez tę historię z góry nie mogę czytać normalnej wersji tego
rozdziału. XD~ ~*Mam tak samo, spokojnie. xD*~
i chciał mnie spalić. Ja jednak, zablokowałam ogień Portal Gunem, ~No do…~ gdyż w końcu, podobno,
wytrzymywał nawet do czterech tysięcy stopni Kelvina, ~*Powinno
się mówić „czterech tysięcy Kelvinów”,
do kurwy.*~ ~Ciekawe ile to stopni
Celsjusza.~ ~*<Sprawdza> Trzy tysiące siedemset dwadzieścia siedem
stopni Celsjusza. W takiej temperaturze cyrkon, niob, molibden, technet, ruten,
hafn, tantal, wolfram, ren, osm, iryd, blatyna, bor, węgiel, tor, protaktyn, uran
i neptun stają się cieczą, nie wiadomo co się dzieje z Rutherfordem, dubnem,
seaborgiem, bohrem, hasem, meitnerem, darmsztadtem, roentgenem, coperniciunem,
nihonium, flerovium, moscovium, livermorium, tennessine, oganessonem, berkelem,
kalifornem, einsteinem (tym pierwiastkiem, ale to zapewne łatwo się skapnąć po
tym, że wymieniam tu pierwiastki chemiczne), fermem, mendelewem, noblem i
lorensem, a cała reszta pierwiastków chemicznych zmienia się w gaz.*~ ~Serio chciało ci się to wszystko wypisywać?
xD~ ~*No :D Ciekawostka chemiczna. :D*~ ~Ja
pierdolę. xD~ więc nie powinno być problemu. Rzeczywiście,
nie było, gdyż broń się nie stopiła ani w żaden sposób nie uszkodziła, więc
było dobrze. ~Jak widać, miotacz
płomieni Pyro wytwarzał ogień o temperaturze mniejszej niż cztery tysiące
Kelvinów.~ Jednak, po chwili, wyjęłam swój miecz i oboje zaczęliśmy walczyć
tak, jak tydzień temu, czyli ja za pomocą miecza, a on za pomocą siekiery. ~*Bowiem
po co coś zmieniać, co nie? W sumie, jeżeli coś działa zajebiście, to po co to
naprawiać.*~ ~Tak moja mama skomentowała
odporność mego organizmu, gdy stwierdziłam, że nie będę się wypowiadała na
temat szczepionki przeciw grypie, skoro mnie na tę chorobę nie szczepiono. xD~ ~*W
twoim wypadku masz tak zajebistą odporność, że twój organizm pewnie zabiłby
szczepionkę, myśląc że to faktyczna grypa. XD*~ ~Nie zdziwiłoby mnie to. XD~
Jednak, w pewnym momencie walki, wyskoczyłam w
powietrze, zrobiłam efektowny obrót~*, niestety mniej efektowny niż
wtedy, gdy Zardonic chciał mnie zabić tydzień temu.*~ ~Stop xD~ ~*Zardonic to Nadbóg, cicho. ;”D*~ ~Ja jebe. xD~ i wylądowałam za Pyro. Następnie, mieczem
szybko przecięłam go w pół, ~*Co w normalnym świecie byłoby niemożliwe do
wykonania, ale że jesteśmy w Opkolandii, to tu wszystko może się dziać.*~
dzięki czemu się wykrwawił. Kiedy był z nim spokój, ruszyłam przed siebie, co
chwilę rozglądając się, gdyż zawsze Szpieg z B~~*Nie, ty miernoto społeczna. xD*~ ;”””D~LU mógł gdzieś się panoszyć. Szczerze
powiedziawszy, dzisiaj nie chciałabym z nim walczyć. Nie, żeby był jakiś super
trudny do pokonania, bo jak się ma Portal Gun ~No do kurwy…~ to wszystko staje się choć odrobinę łatwiejsze, ~*To
akurat fakt, każdy chciałby mieć działo portalowe.*~ ale
po prostu akurat z nim nie miałam dzisiaj ochoty walczyć.
Na szczęście, jego nie spotkałam, co musiało
znaczyć, że już został zabity. ~Albo
skubaniec się dobrze ukrywał. W sumie to by do niego pasowało.~ Jednak, po
chwili, dotarłam do takiego drewnianego mostu, który łączył dwie części 2Fort.
Zauważyłam tam, z tego, co się zorientowałam, końcową fazę walki pomiędzy
Szpiegiem, a Inżynierem. ~*Spóźniłaś się na najciekawszą część, znając
życie.*~ Znaczy teraz, Szpieg był pod postacią ~Tego Niedorozwiniętego Zjeba a.k.a~ Skauta
z B~~*NIE. X”D*~ :D~LU, ale Inżynier najprawdopodobniej się nie
zorientował, gdyż podał mu teczkę z inteligencją. ~Co znowu powinno być w tej sytuacji napisane wielką literą.~
Jednak, chwilę potem, gdy Inżynier się odwrócił, Szpieg przyjął swoją prawdziwą
postać, szybko wyjął nóż i zabił Inżyniera. ~To było szybkie.~
Widząc to, szybko wystrzeliłam ogień w wolne
miejsce na moście, a następnie, za pomocą pirokinezy, przeniosłam się w
miejsce, w którym wytworzyłam wysoki, niezbyt szeroki słup ognia. ~*Fajnie,
że nie zostało wspomniane, aby Ramoninth z opka posiadała taką umiejętność. A
poza tym, oczywiście, wszystko i wszyscy musi i muszą jej ułatwiać życie, bo
inaczej świat by się zawalił.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 32~ Szczerze powiedziawszy, odkryłam tą ~*tę~ możliwość pirokinezy stosunkowo
niedawno, ale już mnie się ona podobała. ~*Nie dziwne, gdybym miała taką
umiejętność też by mnie się to podobało.*~ Mimo wszystko, będąc tam, gdy słup
ognia opadł i, gdy ruszyliśmy w drogę powrotną, powiedziałam:
~- Priority
alert: Internal stabilization teams, deploy sterilizers. Deploy...~
– Coś szybko dzisiaj poszło. Jesteś pewien, że
wszystkich zabiliśmy?
~*- Priority warning:
Restrictors disengaged. – odpowiedział*~
~Bardzo na temat. xD~
~*Wiem :D*~
– Tak. Snajpera i Grubego zabiłaś ty za pomocą
tego twojego działa, Medyka, Skauta, Żołnierza, Inżyniera i Szpiega zabiłem ja,
~*Ponieważ warto, aby Szpieg też czasem miał
co do roboty.*~ a Demomana i Pyro musiałaś zabić ty. –
Odpowiedział
~- Ongoing
sector sweep. Biotics confirmed. Continue surface sector sweep. Remote
compliance. Exterminate. Seek passive signature imprint. Mandate sublevel
restrictions. – wyjaśniłam~
– Bo zabiłam tych
dwóch ostatnich. ~*To znaczy Zardonic zabił mnie, ale się
wskrzesiłam.*~ ~Wyjdź xD~ ~*Nie :D A w
ogóle:
- All autonomous
units: Accept mandatory sector assimilation. Coordinated constriction underway.
Debride and cauterize. Entering phase nine, enhanced compliance. Deploy
advisory control and oversight. Submit and be subsumed. – stwierdził*~
– To w takim razie wszyscy. Ale faktycznie,
dzisiaj wyjątkowo szybko nam poszło. ~Bowiem
byliście we dwoje, więc nie dziwne.~
Po tej rozmowie, na resztę drogi nastała
cisza, czasem tylko przerywana naszymi krótkimi rozmowami. ~Na temat wysweepowania sektoru.~ ~*CO DO… x”””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;”””””””””DDDDDD~
Po jakimś czasie, gdy doszliśmy do naszej
części 2Fort, po wejściu do miejsca, w którym spawnowaliśmy się oraz
trzymaliśmy nasze bronie, gdy odłożyłam miecz, Portal Gun ~Działko portalowe, padalcu.~ i działo pulsacyjne do mej szafki,
gdy wyszłam z owego miejsca ani się nie obejrzałam, a ujrzałam obok siebie ~*Tego
Niedokurwa Społecznego a.k.a*~ Skauta. Nie, żeby coś, ale ta jego nachalność
w stosunku do mnie stawała się powoli denerwująca ~Nie dziwne, każdy by się wkurwił, gdyby ktoś nie dawał spokoju tak jak
Skaut.~ i zabawna jednocześnie. Mimo to,
chwilę potem, spytał:
~- Vital
alert. Autonomous units subsumed. Mandatory compliance with all tenets of
advisorial assistance act. Threat
level adjustment. Probe. Expunge.~
~*Gdzie ty tu widzisz pytanie, to ja nie mam
pojęcia. xD*~
~Hehe :D Tak w ogóle, kończą nam się
wypowiedzi Overwatch Voice. Kogo bierzemy kolejnego?~
~*Komunikat z „Portal 2”.*~
~SUPER x”””D~
~*;”””D*~
– Gdzie byłaś?
~*- Alert. Anticitizen
One engaged. Vance subprime engaged. Expunge. Mandate removal of active
signature imprint. Cauterize and expunge. – wyjaśniłam*~
~To mu na stówę dużo wyjaśniło. xD~
~*Wiadomo :D*~
– Razem ze Szpiegiem byliśmy w części 2Fort
należącej do B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~, ~*Cholera, teraz był szybszy.*~ ~:D~ aby ukraść inteligencję, co nam się
udało. – Wyjaśniłam
~*- Explosion imminent. Evacuate the facility immediately. – spytał*~
~To nie jest pytanie, karakańcu. xD~
~*Walić to. xD*~
– Widać nie mogliście sobie darować po
dzisiejszej porażce?
~- Warning.
Reactor core is at critical temperature. – odpowiedziałam~
– Znaczy ja tam mogłam sobie darować, ale
Szpieg najwidoczniej nie, a skoro pozwolił, to postanowiłam iść z nim. Zawsze
to jakaś rozrywka. ~Fajna rozrywka.
Mordowanie innych. XD~ ~*Co nie? :D*~
~*- Warning: Core
overheating. Nuclear meltdown imminent. – stwierdził*~
– Na dobrą sprawę, jedna z nielicznych tutaj. ~To co wy, maszyny jesteście i pomiędzy
misjami w ogóle się ze sobą nie zadajecie?~ ~*Z tego wniosek. ;=;*~ ~Ja jebe. ;=; A w ogóle:
- Warning: Core corruption at 50
percent. – skomentowałam~
– Tjaaa…Przekonałam się już o tym.
Jednak, rozmawialiśmy ze sobą jeszcze długo,
długo, nie dlatego, że ja chciałam, tylko dlatego, że ~Ten Niedojeb Mentalny a.k.a~ Skaut nawijał jak najęty. ~*To
było powiedzieć, że obiecałaś komuś tam, że coś dla tego kogoś zrobisz i sobie
pójść.*~ ~Tak logiczne rozwiązania nigdy
nie przychodzą do głowy bohaterom opek.~ ~*Niestety L*~
W każdym razie, byłam ciekawa, co przyniosłyby
mi kolejne dni… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, przerwa i analizujemy ostatni
rozdział na dzisiaj.*~
~Dzięki Bogu, bo to opko staje się
coraz nudniejsze.~
~*Nie dziwne, ale nie martw się. Do końca
zostały nam jeszcze… O CHUJ! Trzynaście rozdziałów. Ja jebe, ten FanFiction ma
ich jednak siedemdziesiąt dziewięć. ;_;*~
~<Płacze> WHYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!
;”-(~
~*Niestety ;”””””-( A tak w ogóle, jednak
koniec analizy. Chcę się zająć czymś innym.*~
~Niestety wiem czym i nie podoba mnie
się to. XD~
~*:D A tak w ogóle, po tym rozdziale nabrałam
ochoty na napisanie FanFiction do serii gier „Portal” i do „Team Fortress
2”, w którym głównym bohaterem byłby Zardonic…*~
~Tego obawiałem się najbardziej. XD~
~*;””””D*~
_________________________________________
Rozdział LXVI – Zamknięte koło.
~*Kurwa, ile ja mam do dokończenia
zaczętych dokumentów Worda. Jeżeli zdam z matmy (cud będzie, ale się postaram),
to będę miała co robić w wakacje.*~
~Gratuluję,
kurwa. XD~
~*:D A tak w ogóle, to nawet nie wiesz
jak wielką mam ochotę napisać FanFiction do „Portal”,
„Portal 2” i „Team Fortress 2”, w którym głównym bohaterem byłby Zardonic…*~
~Mamooo…Ratuuuj!!!
Tego obawiałem się najbardziej. XD~
~*Hehe :D*~
Przez jakieś dwa dni od tamtego wieczoru, moje
życie w 2Fort wyglądało tak, jak dotychczas. ~Bowiem nie było powodu, aby zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni.~ Nie
żeby coś, ale podobało mnie się tutaj. Zawsze to jakaś odskocznia od tego, co
dotychczas mnie się przytrafiło. ~*Fajna odskocznia. Mordowanie innych.
XD*~ ~Różni ludzie, różne gusta. XD~ Jednak,
po tych dwóch dniach, znowu stało się coś wyjątkowego. ~DUN DUN DUUUN!~ Otóż, gdy jednego dnia, jak zwykle, całą drużyną
próbowaliśmy odebrać B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ ~*No do cholery, ty niedorozwoju społeczny.
xD*~ ~;”””D~ inteligencję,
~*Co powinno być napisane wielką literą, bo w
tym wypadku to nazwa własna.*~ jakkolwiek by to nie zabrzmiało, stało się coś
dziwnego. Zwykle to my wygrywaliśmy, ale tym razem coś poszło nie tak i wygrała
drużyna B~~*Zamknij się, pojebie. xD*~ ;”””D~LU. ~\O/~ Znaczy teoretycznie, bo ja i Szpieg przeżyliśmy, więc tak nie
do końca wygrali. ~L~ ~*Masz fajne reakcje. xD*~ ~Wiem :D~
Jednak, gdy wszyscy z mej drużyny zostali
zabici, ja byłam za takimi kartonami, ~Tak
tylko powiem: Wiem, że tego nie wspomniałem, ale te rozdziały to po prostu
przerobione wersje ulubionych SFM-ów oryginalnej Ramoninth.~ ~*Niestety,
to w stu procentach prawda. ;-;*~ ~Właśnie
;=;~ w których nie wiadomo co było. ~*To
tam zajrzyj, a nie marudź. No, chyba że kartony należą do BLU, to OK.*~ W
pewnym momencie, kiedy upewniałam się, czy mogłam bezpiecznie wyjść bez
zostania zabitą, za dwoma kontenerami stojącymi na sobie, ujrzałam Szpiega. ~Bo co byś zrobiła bez swego BFF.~ Widząc
go, szybko strzeliłam ogniem w miejsce koło niego, tworząc wysoki słup ognia,
dymu i pyłu, po czym, nadal używając pirokinezy, przeniosłam się tam. Gdy zaś
ogień, dym i pył opadły, Szpieg najprawdopodobniej ~*myślał,
że to Zardonic, gdyż gwałtownie odwrócił się. Jednak, zamiast Zardonica ujrzał
mnie.*~ ~Najsmutniejsza rzecz do
zobaczenia.~ ~*Tak x”D*~ ~No co? Nie
lubię Ramoninth z opka. :D~ ~*Tak jak każdy z funkcjonującym mózgiem.*~ zauważył
mnie, gdyż rzekł:
~*- Warning: Core
corruption at 75 percent.*~
– Nie do pomyślenia.
Oj bez przesady, każdemu przecież mogła
zdarzyć się porażka, mimo iż ja też tego nie lubiłam. ~Bowiem nikt normalny nie lubi porażek. No, może oprócz masochistów,
ale masochizm normalny nie jest, więc tak.~ Mimo wszystko, ~*Jakby
nic się nie stało.*~ parę chwil potem, odparłam:
~*- Warning: Core
corruption at 100 percent.*~
– Czyli zgaduję, że sami będziemy musieli się
pofatygować po tę ich walizkę?
Po tym pytaniu, w odpowiedzi, Szpieg
przytaknął głową. ~:D~ Ech, on
naprawdę nie mógł sobie tego darować. No, ale w sumie to był jedyny cel tutaj. ~*No
właśnie, więc nie marudź.*~ W każdym razie, w tym momencie, za pomocą
Portal Gun ~Działa portalowego, kurwa
jego mać.~ przeniosłam nas za inne, wyższe kontenery. ~*Jak
kulturalnie.*~
Na początku, zaczęliśmy obserwować sytuację
panującą przed 2Fort. Przed samym wejściem, przy jakimś stole, siedzieli Inżynier
i Skaut. ~Nawet nie próbujesz tego
zmienić, przez co jeszcze bardziej widać, że to jeden z przerobionych filmików
z SFM. BRAWO. ;=;~ ~*Niedojebanie Attack Super Effective ;=;*~ ~Właśnie kurwa widzę. ;-;~ W
oknie, jak zwykle, stał Snajper. Pod tymże oknem, dało się zauważyć Medyka,
który rozmawiał z Żołnierzem. Demoman, Pyro, Gruby i Szpieg najprawdopodobniej
byli w środku budynku, gdyż ich nie było widać. ~Bowiem nie wszyscy musieli być w tym momencie na zewnątrz.~
W tym momencie, ja miałam zaczekać za
kontenerami, a Szpieg przybrał postać Demomana ~A nieee, mój błąd. Jednak tutaj są zmieniane postacie, bowiem w SFM-ie
Szpieg w tym momencie przybrał postać Inżyniera, a przy stole siedzieli Skaut i
Gruby. Mój błąd. Ale i tak, widać że kopiowane, tylko postacie są zmieniane.~ ~*Jak
będę pisała inne FanFiction do „Team
Fortress 2”, to już tak nie postąpię.*~ ~No
ja myślę, bo inaczej zabiorę ci płytę Zardonica, którą postawiłaś na swym
regale.~ ~*NIEEEEEEEEEEEEEE!!!*~ ~;”””D~
i ruszył w kierunku stołu, przy którym
siedzieli Inżynier i Skaut. Szczerze powiedziawszy, taka możliwość zmiany
postaci naprawdę ułatwiała życie, chociaż czasami mogła utrudnić komuś
rozróżnienie, która z dwóch wersji danej postaci była prawdziwa. ~*To
akurat fakt, no chyba, że skopiowana wersja popełni jakiś, nawet drobny,
błąd.*~ W każdym razie, widziałam że najpierw,
normalnie, rozmawiali o czymś. Niestety, byłam na tyle daleko, że nie słyszałam
o czym mówili. ~Bowiem jakbyś usłyszała,
to trzeba byłoby wymyślać rozmowę, a to wymaga zbyt dużo czasu i pomysłów, co w
opkach jest niedopuszczalne.~ Jednak, w pewnym momencie, ujrzałam że Szpieg
wyjął, oczywiście tak, aby Inżynier i Skaut tego nie zauważyli, nóż. Jakieś
kilka chwil później, za jego pomocą zabił ich. ~*:D*~
Widząc to, ja za pomocą działa pulsacyjnego
zabiłam Snajpera, Medyka i Żołnierza, po czym portalami przetransportowałam się
w miejsce koło Szpiega. ~Bowiem po co
wymyślać inne sposoby zabicia kogoś, skoro można wszystkich zarąbać z działa
pulsacyjnego, co nie?~ Szybko szło, ponad połowę drużyny B~~*Nie, ty ułomie. xD*~ ;”””D~LU mieliśmy już załatwioną. No, ale
gdy oni już nie żyli, my bardzo cicho, weszliśmy do środka budynku. W moim
przypadku chodzenie cicho było trudne, gdyż nadal miałam na nogach buty z
Aperture Science i one lubiły wydawać charakterystyczny dźwięk podczas
chodzenia. ~*Powiedziałabym, abyś w takim razie zmieniła
je na normalne, ale wtedy nie mogłabyś używać działa portalowego w większości
sytuacji, więc się nie czepnę.*~ No, ale jakoś udawało mnie się w nich skradać.
~Wiadomo, do wszystkiego da się
przyzwyczaić.~ Po prostu kwestia przyzwyczajenia. ~Właśnie~
W pewnym momencie, zauważyliśmy Pyro, który
stał odwrócony do nas. Po zauważeniu tego, Szpieg skorzystał z okazji i rzucił
mu w głowę nożem. Trafił idealnie, ~*Bowiem Szpieg jest zajebisty.*~ zabijając
Pyro na miejscu, dzięki czemu oszczędziliśmy sobie z nim walki. ~Ja tam Pyro niezbyt lubię. Jakoś tak mnie
denerwuje.~ ~*Mnie w sumie też, ale i tak najbardziej
nienawidzę Skauta.*~ ~Me too.~ Szczerze
powiedziawszy, niezbyt lubiłam walczyć z Pyro, ze względu na jego miotacz
płomieni. ~Właśnie~ Jednak, po
pokonaniu go, ruszyliśmy dalej. Zostali nam jeszcze tylko Demoman, Gruby i
Szpieg.
W którejś chwili naszej drogi do inteligencji,
~To słowo znowu powinno zostać napisane
wielką literą, bo w tym momencie to nazwa własna.~ ~*Literówka
Alert!*~ doszliśmy do jakiegoś niedługiego korytarza,
prowadzącego do, prawdopodobnie, celu naszego poszukiwania. Jednak, w przejściu
zauważyliśmy Demomana, który najprawdopodobniej nas nie zauważył. ~*Chociaż
jeden postanowił wam choć trochę utrudnić życie.*~
Lecz, jako iż stał tak, że nie dało się go w żaden sposób zabić, ~:D~ najpierw trzeba było go zwabić. Od
razu, strzeliłam ogniem w podłogę tak, że było słychać jak się zapalał. W tym
momencie, Demoman od razu odwrócił się i, widząc ogień, zaczął iść w kierunku
wyjścia od naszej strony. Kiedy się zbliżał, Szpieg nacelował swym pistoletem ~*Hej,
hej, hej. Szpieg z „Team Fortress 2”
nie ma pistoletu, tylko rewolwer. To znaczna różnica.*~ ~Licznik niekanonicznych zagrań: 27~ w
tym kierunku, w którym nasz cel by przechodził. Gdy był odpowiednio blisko i,
gdy się odwrócił, widząc nas nim zdążył zareagować, Szpieg go zastrzelił. ~Czyli tak jak w SFM-ie, z którego
skopiowana i nieco zmieniona jest ta akcja.~
Po zrobieniu tego, z drugiego końca korytarza
usłyszeliśmy dźwięk uruchomionej broni Grubego, a następnie jego głos, który
wołał:
~- Neurotoxin
level at capacity in five minutes.~
~*Najlepsza rzecz do wypowiedzenia w takim
momencie. xD*~
~Wiem XD~
– Nadchodzą!
W tym momencie, szybko wyciągnęłam działo
pulsacyjne i pobiegliśmy tam. Nim Gruby zdążył nam cokolwiek zrobić, zabiłam go
~*Bowiem jeżeli tobie lub Szpiegowi coś by się
stało, to akcja byłaby ciekawsza, a w opkach przecież nie o to chodzi.*~ ~Niestety~ i,
po zrobieniu tego, jako iż kula z mego działa jeszcze trochę latała po
pomieszczeniu, otoczyłam mnie i Szpiega barierą z ognia, aby nas nie
zdezintegrowała. ~*W sumie logiczne.*~
Kiedy kula się rozpadła, opuściłam rękę, po
czym oboje weszliśmy po schodach do miejsca z walizką. Gdy tam byliśmy,
chciałam chwycić inteligencję, ~No do
cholery, ile mam powtarzać, że w tym wypadku to słowo ma być pisane wielką
literą, bo to jebana nazwa własna?~ ~*Debilom do rozsądku nie
przemówisz…*~ ~Niestety…~
jednak z tego, co ujrzałam, to samo chciał zrobić Szpieg. Kiedy oboje
chwyciliśmy walizkę, spojrzeliśmy na siebie, po czym uśmiechnął się on do mnie
i puścił inteligencję. ~*To słowo powinno być pisane wielką literą,
kurwa, a przynajmniej w tym wypadku. A poza tym, bowiem trzeba czasem być miłym
człowiekiem w stosunku do innych.*~ W tym momencie, ja również
odwzajemniłam uśmiech i podniosłam walizkę. Lecz, kiedy to zrobiłam,
usłyszeliśmy dźwięk tykającej bomby oraz zauważyliśmy jakiś czerwony przycisk w
miejscu, w którym leżała walizka. ~;”””D~
Widząc to, za pomocą pirokinezy, szybko przeniosłam nas w losowe miejsce po
naszej stronie 2Fort. ~*Bowiem ten FanFiction jest perfekcyjnie
zabezpieczony przed śmiercią głównej bohaterki.*~ ~Niestety…~
Gdy już staliśmy w bezpiecznym miejscu i
patrzyliśmy na nie aż tak bardzo spektakularny wybuch, ~Koneser wybuchów, widać.~ ~*Zgaduję, że kiedy była jeszcze
władczynią Kombinatu, podczas podbojów wielokrotnie je widziała, więc…*~ ~W sumie racja.~ rzekłam:
~*- Vent system compromised: Neurotoxin
offline.*~
~Cudny komentarz. xD~
~*Wiem ;”D*~
– Coś szybko nam poszło. Już drugi raz.
~- Reactor
explosion in four minutes. – odparł Szpieg~
– Faktycznie. Kiedy jesteśmy we dwoje, jakoś
łatwiej ich się zabija. ~*Co nie jest dziwne, bowiem pracą w zespole,
jeżeli zespół jest kompetentny, można wiele zdziałać.*~ –
Odparł Szpieg.
~*- Reactor Explosion
Timer destroyed. – spytałam*~
~Gdzie ty tu widzisz pytanie, to ja
nie mam pojęcia. xD~
~*Hehe :D*~
– Chwila! Czy my zabiliśmy wszystkich?
~- Reactor
Explosion Uncertainty Emergency Preemption Protocol initiated: This facility
will self destruct in two minutes. – odpowiedział~
– Moment…Skauta i Inżyniera zabiłem ja,
Snajpera, Medyka i Żołnierza ty, Pyro oraz Demomana ja, Grubego ty…
~*- Manual core
replacement required. – zawołałam*~
~Nie wyobrażam sobie zawołania tego
zdania. xD~
~*Nie tylko ty, ale chuj z tym. xD*~
– A Szpieg?! ~DUN DUN DUUUN!~
~- Substitute
Core: Are you ready to start? – odparł~
– Fuck
Jeszcze brakowało tego, abyśmy o nim
zapomnieli. ~*Bywa*~ Miałam szczerą nadzieję, że zginął w
wybuchu… ~Hehe :D Chciałoby się.~
~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj. Dalej
będziemy analizowali w kolejny weekend.*~
~Dzięki Bogu~
_________________________________________
Rozdział LXVII – Zemsta
~*Będziemy dziennie analizować dwa
rozdziały, bo inaczej dostanę pierdolca. Co najwyżej skończymy tę analizę za
pół roku, no cóż, bywa.*~
~Tak
w ogóle, to dlaczego analizujemy w piątek?~
~*Bowiem chociaż raz w sobotę
chciałabym zrobić coś innego.*~
~A~
~*B*~
~No
do… xDDD~
~*;”””D*~
Przez kolejne dwa tygodnie, moje życie
wyglądało tak, jak zwykle. ~Bowiem nie
stało się nic, co mogłoby ten porządek zaburzyć.~ Codziennie, wraz z moją
drużyną, kradliśmy od B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ tą nieszczęsną ~*No do cholery, nadal? xD*~ ~Hehe :D~ walizkę
oraz nie dopuszczaliśmy do ukradnięcia naszej. Nie działo się nic, co mogłoby
mi urozmaicić ten czas, ale ja nie narzekałam. ~*Bowiem nie miałaś na co.*~ Powoli
zaczynało podobać mnie się to życie, ~Zajebisty
żywot. Mordowanie innych. xD~ ~*Co kto lubi. XD*~ mimo
iż codzienna monotonia dawała się we znaki. Jednak, po dwóch tygodniach, stało
się coś, co nie chciałam aby się stało. ~DUN
DUN DUUUN!~
Otóż, jednego dnia, kiedy akurat nie robiliśmy
tego co zwykle i przebywaliśmy w naszej części 2Fort, w pewnym momencie, gdy
weszłam do jednego z głównych pomieszczeń, ujrzałam coś, czego nie chciałam
ujrzeć. ~*Zardonica, używającego sto procent swej
Czystej Zajebistości? Nie chciałaś tego ujrzeć, bo to by cię zabiło,
miernoto.*~ ~No do cholery. xD~ ~*;”””D*~
Byli tam ~*Zardonic*~
Medyk, ~Czy ty zawsze musisz spamować
Zardoniciem? xD~ ~*Zardonic to Nadbóg, więc cichaj.*~ ~…~ ~*;”D*~
Pyro oraz Gruby, a gdy podeszłam bliżej, na podłodze ujrzałam martwego Szpiega.
~*~L~*~ Od razu wiedziałam, kto mógł to
zrobić. ~Zardonic?~ ~*Tak
kurwa, od razu. xD*~ ~:D~ Nie
okazywałam tego po sobie, ale byłam wściekła. Widząc to, nie podeszłam bliżej, gdyż
wyszłam z owego miejsca. ~Od tak, bez
żadnych emocji, mimo iż to był twój BFF.~ ~*Typowa edgy Mary Sue.*~ ~A, no tak. ;=;~ Postanowiłam
się zemścić na tym, kto mógł mu to zrobić, czyli na Szpiegu z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~. ~*Brawo,
zjebałeś atmosferę. xD Jak się z tym czujesz?*~ ~Zajebiście 8)~
Udałam się do pomieszczenia, w którym zwykle
zaczynaliśmy ~srać~ każdą naszą ~*Boże,
ty niedorozwoju społeczny. xD*~ ~;”””D~ misję
i z mej szafki wyjęłam tylko miecz. Sądziłam, że dzisiaj by mi wystarczył, a
jeśli nie brałam też Portal Gun, ~Działa
portalowego, do chuja wafla.~ to znaczy, że coś się działo. ~DUN DUN DUUUN!~ W każdym razie, po
wzięciu broni, wyszłam z budynku ~*Bowiem co innego miałaś do roboty.*~
i, mając wszystko w dupie, ~Co często ci się zdarza, bowiem jesteś
edgy Mary Sue, którą należy zagazować rozgrzanym do sześciu tysięcy Kelwinów
sodem.~ ~*Dla nie wiedzących: Wszystkie pierwiastki
chemiczne w tej temperaturze stają się gazem.*~ ~A dzisiaj mamy temperaturę dwieście osiemdziesiąt dwa Kelwiny.~ ~*Z
cyklu: Grzegorz szpanuje wiedzą wyjętą z mego zeszytu do chemii. xD*~ ~;”D~ ~*Wiem! Od dzisiaj będę dla beki
podawać temperaturę w Kelwinach. ;”””D*~ ~No
bardzo gratuluję. XD~ ~*;””””D*~ ruszyłam prosto w kierunku części
2Fort należącej do B~~*Japa
mie tam. xD*~ ;”””D~LU.
Po jakimś czasie, Snajper z przeciwnej drużyny
najprawdopodobniej mnie zauważył, gdyż odwrócił głowę i krzyknął:
~- Corrupted
Core: are you ready to start?~
~*Chciałabym to usłyszeć w tym momencie. XD*~
~Nie tylko ty. XD~
– Nadchodzą!
~Chyba nadchodzi, bowiem zbliża się do
was tylko główna bohaterka tego FanFiKtion.~
Chwilę potem, zauważyłam wybiegających z
budynku Grubego i Medyka, Żołnierza, Pyro, Demomana, Skauta oraz ~*Zardonica*~
Inżyniera. ~Dobrze, że Zardonic nie wie o twoim istnieniu, Ramoninth, bo musiałby
na resztę życia zamknąć się w piwnicy, abyś go nie dopadła. xD~ ~*;”D*~
Widząc ich, wytworzyłam największą kulę ognia
jaką potrafiłam, czym zabiłam ich na miejscu oraz przy okazji wszczęłam ogień
po tej części 2Fort. ~Mówiłem, że te
wszystkie rozdziały są zmodyfikowanymi SFM-ami? Mówiłem.~ ~*Byłam
niedojebana. ;=;*~ ~Właśnie widzę. ;=;~ Szybko
poszło i o to właśnie chodziło. ~*Bowiem gdybyś się namęczyła, to świat by się
zawalił, bo trzeba byłoby to wszystko opisywać.*~ ~A, jak wiadomo, nie o to chodzi w opkach.~ ~*Właśnie*~
Jednak, kiedy rozglądałam się za miejscem, w
którym mógłby być szpieg, ~To słowo
powinno być napisane wielką literą, bo to nazwa własna w tym momencie.
Literówka Attack!~ usłyszałam dźwięk rozsuwających się, metalowych d~up~rzwi. ~*Czy
ty musisz być takim gimbusem? xD*~ ~No
:D~ ~*Ja jebe. xD*~ Słysząc to, za pomocą pirokinezy, szybko
przetransportowałam się w tamtym kierunku ~Bowiem,
jako iż jesteś zdiagnozowaną Mary Sue, to życie musi ci jak cholera wszystko
ułatwiać.~ ~*Ale się rozpiszę w analizie końcowej o
głównej bohaterce…Aż się nie mogę doczekać.*~ ~Ja z kolei rozpiszę się o fabule.~ ~*I czytelnicy umrą, brawo my.
xD*~ ~:D~ i,
widząc Szpiega, równie szybko przeniosłam się na pewną odległość od niego.
Kiedy już stałam, poczekałam chwilę, aby zobaczył co zrobiłam z tą częścią
2Fort i co jego czekało. ~*~L~*~ ~*Chociaż w sumie nie, ja akurat
Szpiega z BLU nie lubię.*~ ~Ty to ogólnie
BLU nie lubisz, więc nie dziwne.~ ~*Only RED*~ ~To wiemy. xD~ ~*:D*~
Chwilę potem, używając pirokinezy, strzeliłam
w przycisk zamykający jedyne drzwi wyjściowe na zewnątrz. ~*:D*~
Widząc, że owe się zamknęły, nieco cofnął się
i odwrócił w moim kierunku. Ja zaś, wyciągnęłam zza pleców ~rurę, za pomocą której zagazowywałam wrogów.~ miecz. ~*Hitler
byłby dumny. xD*~ ~Co nie? :D~ On,
widząc to, chciał wybiec przez drzwi prowadzące w głąb tej części 2Fort, ~*Jak
nakazuje instynkt.*~ ale ja mu to uniemożliwiłam, tworząc w nich
ognistą barierę, którą tylko ja mogłam przekroczyć bez ryzykowania poparzeniem.
~Nie dziwne, w końcu ty jako jedyna w
tym miejscu miałaś pirokinezę.~ W końcu tylko ja tutaj miałam pirokinezę. ~Właśnie~
Parę sekund potem, rzuciłam w jego kierunku
mieczem. Nie zdążył odskoczyć, przez co owa broń przybiła go za rękę do ściany.
~Jakim cudem udało jej się idealnie
rzucić mieczem i trafić w cel za pierwszym razem?~ ~*Mary
Sue. I wszystko jasne.*~ ~A, fakt. ;=;~ Widząc
to, podeszłam bliżej i, nim zdążył cokolwiek powiedzieć, rzekłam:
~*- Interpreting vague
answer as YES.*~
~Najlepsze, co można powiedzieć przed
zabiciem swego wroga. xD~
~*Co nie? :D*~
– Przypomnij sobie, kogo dziś zabiłeś…
W tym momencie, odwrócił wzrok w kierunku ~~*Przestań, gimbusie. xD*~ ;”””D~ zamkniętych drzwi wejściowych i
odparł:
~- Stalemate detected.~
~*Kurwa, te kwestie tak bardzo nie pasują, że
aż są śmieszne. XD*~
~Właśnie wiem. xD~
– O shit…
~*- Fire detected in
the Stalemate Resolution Annex. Extinguishing. – dodałam*~
~Jeszcze lepiej. xD~
~*:D*~
– I dlatego zginiesz w cierpieniach. – dodałam,
po czym gwałtownie wzięłam swój miecz.
Kiedy zaś opadł na podłogę, ~Wiadomo, że chodzi o Szpiega, ale i tak
warto byłoby sprecyzować dla osób wolniej kapujących.~ ~*Ale
to opko, czego ty wymagasz.*~ ~A, no tak.
;=;~ zaczęłam zauważać, że przez drzwi wejściowe do
pomieszczenia dostawał się dym. ~Co było
logiczne, bo w końcu kiedyś to by nastąpiło.~ Widząc to, cofnęłam się nieco
i, używając mojej mocy, przetransportowałam się w losowe miejsce 2Fortu. ~*Broń
Boże, abyś raz w życiu przeteleportowała się w jakieś konkretne.*~
Gdy ogień opadł, okazało się, że byłam na
jednym z dachów w części 2Fort należącym do mojej drużyny. ~Bowiem logiczne jest, że raczej nie przetransportowałaby się na dach
któregoś z tych fajczących się budynków. Chociaż w sumie, po tej pierdole
wszystkiego można by się spodziewać.~ Widząc to, usiadłam na skraju tak,
aby widzieć pożar, który nadal opanowywał część 2Fortu należącą do naszych
przeciwników. ~*Ja bym tak nie patrzyła, tylko teraz
spróbowałabym to ugasić, aby ogień nie zaczął trawić waszej części 2Fort.*~ ~Debili nie zrozumiesz.~ ~*A, fakt.
;=;*~
I oto mi właśnie chodziło. Wiedziałam, że on i
tak, ~*Przecinek, spierdalaj.*~
prędzej czy później by powrócił, ale przynajmniej dostał to, na co zasłużył. ~Amen~
_________________________________________
Rozdział LXVIII – Chuck Norris Style
~Chucka
Norrisa proszę mi nie mieszać w ten gówniany FanFiction.~
Kolejny miesiąc wyglądał tak jak zwykle tutaj.
~*W sumie, w tym miejscu śmierć kogokolwiek
nie jest niczym nadzwyczajnym, więc się nie czepnę.*~
Codziennie zabijaliśmy B~~*Zamknij
się. xD*~ ;”””D~LU
i staraliśmy się przejąć Inteligencję ~Dzięki
Bogu, że chociaż raz to słowo zostało napisane wielką literą.~ ~*CUD!
\O/*~ z ich części 2Fort. No i zauważyłam też, że w czasie,
gdy nie robiliśmy tego, co zwykle, Skaut bardziej się do mnie przylepił. ~Bowiem to debil, który nie szanuje cudzego
prawa do samotności.~ ~*Skaut to zjeb i każdy normalny to wie.*~ Było
to fajne na samym początku mego pobytu tutaj, ale teraz stało się już
irytujące, ~To mu powiedz, że cię to
wkurwia, a nie marudzisz.~ szczególnie że delikatne próby odesłania go do
kogoś innego przynosiły krótkotrwały skutek. ~A, OK. Zwracam honor.~ Ale tak, też bardziej zakolegowałam się z
innymi członkami mego zespołu, a najbardziej z Grubym. ~*O
właśnie, dopiero teraz się zorientowałam. Dlaczego jak w tym FanFiction
pojawiają się dialogi, to tylko z Skautem i Szpiegiem?*~ ~Bowiem inaczej trzeba byłoby wymyślić jakąś sytuację i dialog, a to
wymaga czasu i pomysłów, a jesteśmy w Opkolandii.~ ~*A, faktycznie. ;===;*~
Fajny on był, to musiałam przyznać. Przyjemnie
się z nim gadało. ~Ale nie przytoczysz
żadnej rozmowy z nim, bo wtedy opko byłoby ciekawsze i wszyscy byśmy umarli.~
Jednak, po tym miesiącu, znów stało się coś
nieco odmiennego. ~*Ot tak, abyś się nie nudziła.*~ Otóż,
któregoś dnia, gdy stałam przed jednym zniszczonym kontenerem i rozmawiałam o
czymś ze Szpiegiem, nie pamiętam już o czym, co znaczyło, że to musiało być niezbyt
istotne, ~Bowiem nasza Mary Sue jest tak
zajebista, że nie pamięta tylko nieistotnych rzeczy.~ ~*Niestety
;=;*~ nagle kątem oka ujrzałam za nim, nieco wyżej,
Snajpera z B~~*Przestań,
zjebie. xD*~ Hehe :D~LU.
Widząc to, rzekłam do Szpiega, wskazując na miejsce za nim:
~*- Stalemate
Resolution Associate: Please press the Stalemate Resolution Button.*~
~Najlepszy sposób na ostrzeżenie
kogoś. xD~
~*Wiem xD*~
– Uważaj!
W tym momencie, Szpieg odwrócił się i, widząc
Snajpera z przeciwnej drużyny, powiedział:
~- Caroline deleted.~
~*BOŻE
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem ;”””D~
– O shit…
Po czym, nim zdążył jakkolwiek zareagować,
został przez niego zastrzelony. ~*~L~*~ Ja zaś, cofnęłam się nieco za metalową
część ściany, aby nie spotkało mnie to samo ~*Bowiem tak nakazuje instynkt.*~
i krzyknęłam, jakby w dal:
~*- Please prepare for
emergency evacuation.*~
~XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Co nie? X”””D*~
– Medyk!
~- Warning:
Central core is eighty percent corrupt. – odkrzyknął~
~*Chciałabym to wszystko usłyszeć w
rzeczywistości. XD*~
~Nie tylko ty. XDDD~
– Nein! – odkrzyknął
~Skubaniec, zawsze jest zajęty, gdy
jest najbardziej potrzebny.~
~*#NFZWPigułce*~
~Tak xDDD~
~*Ale pasuje? Pasuje XD*~
Cholera, zawsze kiedy był najbardziej
potrzebny, to był zajęty. ~*Mówię, NFZ jak chujem strzelił.*~ Jednak,
w tym momencie, ujrzałam leżący koło Szpiega jego ~dezintegrator~ pistolet. ~*Po pierwsze: Chciałabym to zobaczyć.
xD Po drugie: Do chuja pana, Szpieg ma w „Team
Fortress 2” rewolwer, a nie pistolet.*~ ~Po
pierwsze: Ja też. xD Po drugie: Licznik niekanonicznych zagrań: 28~ Widząc
to, jako iż nie miałam przy sobie swojej broni, chwyciłam to, lekko się
wychyliłam i, nim Snajper zdążył zareagować, ustrzeliłam go. ~:D~
Kiedy to zrobiłam, postanowiłam że skoro już
jednego z B~ardzo~L~ubimy~U~koronowanych~ wyeliminowałam, ~*Co do… xDDD*~ ~;”””D~ to fajnie byłoby załatwić całą resztę i
wykraść walizkę. ~Zajebisty przeskok z
tematu do tematu. Ja wiem, że skoro to jest wzorowane na SFM-ie, to jak
najbardziej pasuje, ale przedstawienie czegoś za pomocą filmiku na YouTube, a
za pomocą tekstu to znacząca różnica.~ ~*Niedojebanie Attack Super
Effective*~ ~Widzę właśnie. ;=;~ Od
razu ruszyłam przed siebie, do miejsca, w którym się ~~*Wiem o czym myślisz, zboczeńcu. xD*~ ;”””D ~*Nie ma się czym chwalić. xDDD*~ ;””D~ spawnowaliśmy i wzięłam ze swojej
szafki działo pulsacyjne i miecz. Portal Gun ~Nosz…~ zawsze miałam przy sobie, ~*Mimo iż w poprzednim rozdziale wcale
tak nie było. Jej! Niespójności!*~ zapomniałam o tym, ale w tamtym
miejscu była tylko jedna powierzchnia portalowa, która mogła cokolwiek dać. ~*~L~*~
Lecz, kiedy chciałam wyjść, usłyszałam za sobą
głos ~*Lekarza Plagi*~ Skauta,
~Nadal myślisz o tym FanFiction, tak?
xD~ ~*Nie mogę przestać. xD*~ ~Ja pierdolę. xD~ ~*;”D Ale tak bardziej dramatycznie: Kurwa, na
Wattpadzie widziałam takie FanFiction jak [<Apel Społeczny>] KURWA MAĆ
SCP-049 x READER! JA PIERDOLĘ, STOP MIE KURWA Z TYM SZALEŃSTWEM! ALBO
PAIRRINGOWANIE SCP-035 I SCP-049. LUDZIE, CZY WY MACIE COŚ TAKIEGO JAK DOBRY
SMAK?! BO GO KURWA PRZEKRACZACIE TAKIM CZYMŚ! [/<Apel Społeczny>]*~ ~Jaki wkurw. XD~ ~*No co? Wkurwia mnie
takie coś. ;_;*~ ~W sumie nie dziwne.
;=;~ który spytał:
~- Alternate core detected.~
~*Gdzie ty tu masz pytanie? xD*~
~Hehe :D~
– Gdzie idziesz?
Nosz cholera, czy on mnie stalkował? ~Jak widać.~ Jednak, odwróciłam się i grzecznie
odpowiedziałam:
~*- To initiate a core
transfer, please deposit substitute core in receptacle.*~
– Wiadomo gdzie, wiadomo po co.
~- Substitute core accepted. – zawołał
i spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.~
~*Nie wyobrażam sobie takiej sceny. xD*~
~Nie tylko ty. xD~
– Mogę iść z tobą? Proszęproszęproszę! – zawołał i spojrzał na mnie błagalnym
wzrokiem. ~*Boże, co za zjeb. Jakby nie mógł raz w życiu
zostawić jej w spokoju. Wiem, że Skaut to zjeb, ale też bez przesady.*~
Widząc to, przewróciłam oczami, po czym
odpowiedziałam:
~*- Substitute core,
are you ready to start the procedure?*~
– No dooobra.
~- Corrupted
core, are you ready to start the procedure? – zawołał~
~*Jak można to zawołać, nie wiadomo. xD*~
~Hehe :D~
– Dzięki! – zawołał, po czym wziął swoją broń i oboje wyszliśmy z naszej
części 2Fort.
Naprawdę denerwowało mnie to, że tak
przyczepił się do mnie jak lep do psiego ogona. ~*To może spróbuj z nim szczerze
porozmawiać, że denerwuje cię takie zachowanie? Jak nic z tym nie zrobisz, to
sytuacja się nie zmieni.*~ ~Niedojebanie…~
~*A, fakt. ;=;*~ Ja rozumiałam, że mógł mnie lubić, bo ogólnie
wszyscy członkowie naszej drużyny mieli między sobą dobre stosunki, ale to była
lekka przesada. ~To mu to powiedz,
miernoto. A nie, przepraszam, twoje niedojebanie sięga zenitu.~
Lecz, kiedy byliśmy niedaleko części 2Fort
należącej do B~~*Nie,
pierdolcu. xD*~ ;”””D~LU,
rozejrzeliśmy się. Snajpera nie było, wiadomo dlaczego. Przed wejściem stali
Gruby i Medyk oraz Żołnierz. Demomana, Pyro, Szpiega, Skauta oraz ~*Zardonica*~
Inżyniera ~Bez
komentarza. xD~ ~*;”””D*~ nie było na zewnątrz, co znaczyło, że
znajdowali się gdzieś w środku. ~No nie
pierdol…~
Widząc ich, chciałam wziąć Portal Gun, ale w
tym momencie ujrzałam, że…nadal trzymałam broń Szpiega. ~Ty to masz zapłon zardzewiałego ruskiego czołgu, nie ma co.~ Super,
czwarta broń zawsze się przyda. ~*Bowiem życie zawsze musi wszystko ułatwiać
tej jebanej Mary Sue.*~ ~Niestety ;=;~ Od
razu, używając do tego mego sztucznego oka, przybliżyłam widok i ustrzeliłam
Grubego oraz Medyka. ~*Co zapewne trudne nie było, bo wbrew
pozorom, te dwa cele są dość łatwe do zlikwidowania.*~ Żołnierza
zlikwidowałam za pomocą Portal Gun. ~Działa
portalowego, do chujca.~
Kiedy byli oni martwi, za pomocą Portal Gun ~No do…~ przeniosłam mnie i Skauta do
wejścia, po czym otworzyliśmy je. Od razu, za nimi, ujrzeliśmy Demomana, ale na
szczęście stał tyłem do nas i nie zorientował się, że miał nieproszonych gości.
~*No ależ oczywiście, bo inaczej trzeba byłoby
opisać jego reakcję oraz walkę pomiędzy nim a wami, a to wymagałoby czasu i
pomysłów, co jest niedopuszczalne w opkach.*~ Widząc go, zlikwidował go Skaut, ~Bowiem żeby nie było, że nasza Mary Sue
zrobi wszystko i nie pozwoli swemu towarzyszowi się wykazać.~ a następnie
oboje rozdzieliliśmy się. Skaut pobiegł w prawą stronę, w kierunku schodów, a
ja przed siebie, dzięki czemu dotarłam do otwartych drzwi. Za nimi, kątem oka,
ujrzałam Inżyniera oraz kręcącego się ~*Zardonica*~ Pyro.
~Wyjdź xD~ ~*Nie
xD*~
Właśnie w tym momencie przydałby się Szpieg i
te jego elektrosapery, ale skoro go nie było, to musiałam sobie poradzić sama. ~Bowiem nie można zawsze ułatwiać naszej
Mary Sue zadania.~ Od razu, bronią Szpiega, zastrzeliłam Inżyniera, a za
pomocą działa pulsacyjnego zdezintegrowałam jego konstrukcje. Niestety, kula
nie trafiła w ~*Zardonica, przez co ten zorientował się, że
znowu wbiłam im do siedziby. Po zauważeniu tego, westchnął i wyciągając miecze
oraz odwracając się w moją stronę, rzekł:
- Zaczynasz mnie nudzić, dziewczyno. Niby
przyjemnie się z tobą walczy, ale nie wtedy, kiedy ciągle nachodzisz nas
dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu.
A następnie wyskoczył w powietrze, w moim
kierunku, z zamiarem zaatakowania. Nim opadł, ja zrobiłam to samo, po czym
zaczęliśmy walczyć w powietrzu.
Walka nie była zbyt ciekawa do opisania, gdyż
po prostu walczyliśmy mieczami. Trwała ona bardzo długo, nawet nie wiem czy nie
kilka godzin. Była męcząca nie tylko dla mnie, ale też dla Zardonica, co można
było ujrzeć, mimo iż miał na twarzy założoną maskę. Oboje musieliśmy
wykorzystywać naszą zdolność lewitacji i jeszcze w dodatku walczyć. Niestety, w
którejś chwili, wygrał Nadbóg Wszechświata, czyli Zardonic. Otóż, nagle,
najprawdopodobniej przeteleportował się, gdyż w którejś sekundzie poczułam, że
wbił mi nóż w serce mówiąc zmęczonym głosem:
- Ale co by nie mówić, przyjemna to rozrywka.
Chociaż bardzo męcząca.
A następnie gwałtownie wyciągnął swoją broń.
Ja natomiast, opadłam martwa na ziemię, prawdopodobnie przy okazji rozbijając
sobie głowę, gdyż walczyliśmy na sporej wysokości.*~
~Ile ten Zardonic ma mocy? xD~
~*Wszystkie, jakie istnieją. :D*~
~Ja pierdolę, nie. xD~
~*Tak :D*~
Pyro, więc z nim musiałam poradzić sobie
ręcznie. Wyjęłam zza pleców mój miecz, po czym stanęłam w drzwiach ~Nie mogę tego normalnie czytać, po tej
cudnej scence z góry. xD~ ~*Nie tylko ty tak masz. xD*~
i, nim Pyro zdążył zareagować, rzuciłam w jego kierunku mieczem, przecinając go
na pół. ~A jako iż byłaś Mary Sue, bez
problemu trafiłaś w niego idealnie.~
Chwilę potem, weszłam do pomieszczenia,
podniosłam swoją broń i zaczęłam się rozglądać. Nagle, w jednym z korytarzy,
ujrzałam drzwi, nad którymi był wielki, biały napis na niebieskim tle, który
mówił:
~”Stalemate
detected. Transfer procedure cannot continue.”~
~*Piękna wiadomość. xD*~
~Ja bym taką dla beki tam wstawił. :D~
~*Lecz się. xD*~
~;”D~
„INTELLIGENCE”.
Od razu pobiegłam tam ~Pewnie potykając
się o powietrze.~ i wbiegłam do owego miejsca. Nikogo w środku nie było,
ale ja się tym nie przejęłam, gdyż żywiłam nadzieję, że resztę B~~*JAPA XD*~ ;”””D~LU zlikwidował ~Ten Niedorozwinięty Zjeb a.k.a~ Skaut.
Kiedy podeszłam do walizki i ją wzięłam,
poczułam na sobie czyiś wzrok. Od razu wyjęłam broń Szpiega i gwałtownie
odwróciłam się, celując przed siebie. ~Lepiej
zapobiegać niż leczyć.~ Jednak, za sobą ujrzałam Skauta, który widząc to,
że w niego celowałam, uniósł ręce w górę. ~*Dziwne by było, gdyby uniósł je w
dół.*~ ~Nie wliczając faktu, że to
niemożliwe.~ Ja zaś, widząc go,
opuściłam broń i rzekłam:
~*- ...unless a
stalemate associate is present to press the stalemate resolution button.*~
– Sorki. Myślałam, że to ktoś z ~*<Od
razu związuje Grzegorzowi palce.>*~ ~EJ!
:<~ ~*;”””D*~ BLU.
~- Stalemate Resolved. – odparł~
– Nie szkodzi. Zlikwidowałaś już wszystkich? ~Bowiem w życiu ważne są priorytety. xD~ ~*Co
nie? :D*~ Bo ja spotkałem tylko ~Tego Niedorozwoja Społecznego a.k.a~ Skauta. – odparł
~*- Please return to
the core transfer bay. – stwierdziłam*~
– No zlikwidowałam Medyka, Grubego, Snajpera,
Żołnierza, Inżyniera i Pyro. ~Niestety
Zardonic zlikwidował mnie, ale się wskrzesiłam, bo jam jest Mary Sue.~ ~*Cudnie
xD*~ ~;”D~
~- Good! – powiedział~
~*W sumie, tak trochę pasuje. xD*~
~Ha! :D~
– Ja Demomana i Skauta. Cholera, Szpieg jeszcze.
~*- Good! – skomentowałam*~
~Ale to już nie pasuje. xD~
~*Hehe :D*~
– E, może spotkamy go przy wyjściu. ~*Ktoś
tu wyjątkowo niczym się nie przejmuje.*~ ~Ty,
faktycznie.~
W tym momencie, oboje zaśmialiśmy się ~No beka w chuj.~ i już chcieliśmy wyjść,
jednak nie zdążyliśmy, gdyż kiedy odwróciliśmy się w kierunku wyjścia, za sobą
usłyszeliśmy znajomy głos ~*~NIE!
xD~ Aleee… ~NIE, KURWA! xD~ ;”””D*~, który mówił:
~- Today's
Security Code is: 5,33,41,18~
– Ekhm.
Kiedy zaś się odwróciliśmy, ujrzeliśmy Szpiega
z BLU, ~Zdziwiłbym się, gdyby to był
Szpieg z RED.~ który celował w naszym kierunku. ~*Nie dziwne.*~ Ja zaś,
wyciągając broń, powiedziałam:
~*- Welcome to the
Computer Intelligence Training and Enrichment Center Human Test Subject
Research Center. You have unlocked all available courses.*~
~Bowiem to jest najlepsza rzecz, jaką
można wypowiedzieć wyciągając broń. xD~
~*Co nie? :D*~
– E, zabiłam cię nie raz, więc teraz też nie
ma problemu. ~Hehe :D~
Po czym wycelowałam w jego stronę bronią
Szpiega z mojej drużyny. Ten tu zaś, widząc to, najwidoczniej zdziwił się. ~Nie dziwne, bowiem raczej się tego nie
spodziewał.~ Jednak, nim zdążył wystrzelić, ja zabiłam jego. ~*~:D~*~
Kiedy skończyliśmy robotę, za pomocą pirokinezy
przeniosłam mnie i Skauta w losowe miejsce naszej części 2Fort. ~*Ot
tak, jakby nic się nie stało. No, ale w sumie nie mieli już nic do roboty u
swych wrogów.*~ Gdy już staliśmy, ten
rzekł:
~- Warning!
All testing courses are currently available.~
– Od kiedy ty tak potrafisz?
~*- Congratulations on
successfully returning to the central hub room. From here you can select all
previously completed courses. – odpowiedziałam*~
~#OdpowiedźBardzoNaTemat xD~
~*:D*~
– To z tym przenoszeniem? A odkryłam to będąc
tutaj. Nie wiem, jak dawno, nie liczyłam. ~Co
jest dziwne, bowiem jesteś Mary Sue, więc powinnaś podać mu dokładną datę
łącznie z temperaturą powietrza dnia, kiedy to odkryłaś.~ ~*CUD! *.**~ –
odpowiedziałam
~- For your
testing convenience, all tests are available and all safety precautions within
testing chambers have been deactivated. – stwierdził~
– Ogólnie to fajne masz umiejętności.
~*W końcu to Mary Sue, a Mary Sue zawsze ma
zajebiste moce. A tak w ogóle:
- Welcome back to the
central hub. All test courses are available. You may redundantly solve the
courses at your leisure. – odparłam*~
– Dzięki. Często się przydają, jak widać.
Po tej rozmowie, weszliśmy do naszego budynku.
~Jakby kompletnie nic się nie wydarzyło.~
Byłam ciekawa, jak potoczyłyby się
moje dalsze losy w drużynie RED. ~DUN
DUN DUUUN!~
~*Dobra, dwa rozdziały zanalizowane,
więc koniec analizy na dzisiaj.*~
~Dzięki
Bogu, bo ten FanFiction jest nudny i w chuj długi.~
~*Niestety. Ale pomyśl sobie, że jak go
zanalizujemy, to będziemy mieli go z głowy.*~
~W sumie…~
_________________________________________
Rozdział LXIX ~ (
͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*No ależ oczywiście, bo byś sobie nie
darował. xD*~ ~Hehe :D~ – Bo to by
było zbyt piękne.
Następny tydzień mojego życia w 2Fort wyglądał
tak samo monotonnie, jak zwykle. ~Nie
dziwne, bowiem nie stało się nic, co mogłoby zachwiać tę monotonię.~ Jednak,
jak dla mnie, była to przyjemna monotonia, ~*No co kto lubi, ja bym tak nie
jarała się, gdybym codziennie musiała mordować tych samych dziewięciu kolesi.*~
~Slade byłby w raju.~ ~*Ale Slade to
pojebany człek jest.*~ ~W sumie…~ więc
nie narzekałam. Codziennie wykradaliśmy ~*Nie próbuj. xD*~ ~;”””D~ BLU ich Inteligencję, nie ważne, jak
to brzmi, ~*Nadal brzmi tak samo głupio, ale co poradzić
na to, że w grze ta walizka faktycznie tak się nazywa.*~
a także nie dopuszczaliśmy do wykradnięcia naszej. W relacjach z moją drużyną,
moim najlepszym przyjacielem nadal pozostawał Szpieg. ~Nie dziwne, bowiem to najlepsza postać w całej grze.~ ~*Wiadomo,
najlepszy jest Szpieg z RED, nie z BLU.*~ ~Dla
mnie to bez znaczenia.~ ~*Nie znasz się.*~ ~-_-~ ~*;”””D*~ Nie, nic więcej nas nie łączyło, byliśmy po
prostu przyjaciółmi, jasne? ~Okłamuj się
dalej, może ktoś kiedyś ci w to uwierzy.~ ~*Akurat pomiędzy nią i Szpiegiem
faktycznie nie będzie wątku miłosnego.*~ ~:O~
~*Po prostu uznałam, że za dużo już by ich było.*~ ~To niby prawda, ale i tak: :O~ ~*…*~ ~;”””D~ Skaut nadal mnie niemiłosiernie wkurzał tym
ciągłym lataniem za mną jak jakiś niedorobiony stalker, ~*Jezu,
to spróbuj z nim delikatnie porozmawiać o tym, że może by ograniczył uganianie
się za tobą, bo ciebie zaczyna to denerwować. Wiem, że Skaut to niedorozwój
społeczny, ale raczej nie jest taki głupi, aby tego nie zrozumieć.*~ ~No, ale po co, co nie? Lepiej narzekać,
zamiast działać. ;=;~ ~*Właśnie kuźwa widzę. ;=;*~ ale
nadal nie okazywałam po sobie tego, że zaczynało mnie to wkurzać mniej więcej
tak, jak uparte tkwienie GLaDOS w tym, że ją zabiłam, mimo iż była komputerem.
Co do innych członków drużyny, to dobrze się z nimi dogadywałam i miło
spędzaliśmy czas wolny, którego też trochę było. ~Jednak jako iż jesteśmy w opku, nigdy nie opiszesz żadnego ciekawego
zdarzenia z czasu wolnego, tylko same wasze akcje. Bowiem jeżeli opisać by też
coś innego, to świat by się zawalił.~
Jednak, któregoś dnia, stały się dwie, ~Ten przecinek jest tutaj niepotrzebny.~
inne rzeczy. Zacznijmy od tej przyjemniejszej. Otóż, tegoż dnia, gdy ja i
Szpieg rozmawialiśmy na kolejny nieistotny temat, gdyż już nie pamiętam o czym
gadaliśmy, ~*Bowiem gdybyś pamiętała, to trzeba byłoby to
opisać, a to na standardy opka jest czynność niewykonalna.*~ jako
iż wokół nas nie było nikogo innego, w pewnej chwili rzekł:
~- Thank you
for completing the testing courses. If you enjoyed your experience, you may now
re-enter the testing course of your choice.~
~*Pięknie. Pięknie, kurwa. X”D*~
~;”””D~
– Słuchaj. Znamy się już dość dużo czasu, więc
spytam z ciekawości: Może opowiedziałabyś mi swoją historię, to znaczy to, co
zrobiłaś przed pojawieniem się tutaj. ~Bowiem
po co owijać w bawełnę, lepiej walnąć prosto z mostu.~ Nic o tobie nie
wiemy, a skoro tu trafiłaś, to znaczy, że musiałaś w swoim życiu zrobić coś, że
tak to nazwę, niecodziennego. ~*Sam fakt, że nie lubisz muzyki Zardonica
jest niecodzienny, szmato i powinni cię za to spalić na stosie po
ówcześniejszych nieludzkich torturach. – dodał*~
~Jaki on miły. xD~
~*Co nie? :D*~
Normalnie nigdy nie opowiedziałam mu swojej
historii, bo po wszystkich moich dotychczasowych przejściach byłam cholernie
nieufna, ~Nie dziwne, chyba każdy taki
by się stał na twoim miejscu.~ ale…zaufałam mu. ~*Bowiem
zawsze warto znaleźć osobę, której można zaufać. Ja mam takie osoby i w
Internecie <Macha w kierunku @LeckerSweet>, i w rzeczywistości.*~ Kurwa, po prostu mu zaufałam. ~Dobrze, rozumiemy.~
~*- By completing all
test courses, you have achieved Level C security clearance. You may now access
all testing courses and three of Aperture Science's 176 restrooms. – spytałam*~
~Ja tam tutaj nie widzę pytania, no
ale OK. xD~
~*Hehe :D*~
– Ale nie powiesz o niej nikomu? Wiesz, nie
chcę, aby ktokolwiek inny się o tym dowiedział. Nie pytaj dlaczego, po prostu
nie chcę. ~W typowym filmie amerykańskim
z ust jej znajomego padłoby teraz pytanie, czy to dlatego, że im nie ufa, ale
nie martwcie się, tu tak nie będzie.~ – spytałam
~- Good
morning. You have been in suspension for nine nine nine... nine nine ni- This
courtesy call is to inform you that all test subjects should immediately vacate
[FADES OUT] – odpowiedział~
~*Te dwa słowa w kwadratowym nawiasie bardzo
pasują do jakiejkolwiek wypowiedzi. xD*~
~Wieeem ;”D~
– Nie powiem. Obiecuję. To zostanie między
nami. ~Chociaż pewnie zwierzę się z tej
tajemnicy Zardonicowi, w końcu to Nadbóg, a Nadbogowi wypada mówić wszystko.
Tylko nie lubi, gdy Skaut opowiada mu o tym, co zjadł na śniadanie, no ale nie
dziwne, skoro ten matoł wpierdala tylko gruz.~ – odpowiedział
~*BJUTIFUL wypowiedź. X””””D*~
~Ja bym tak dla beki powiedział. xD~
~*Nie dziwi mnie to. XD A tak w ogóle:
- Good morning. You
have been in suspension for -FIFTY- days. In compliance with state and federal regulations,
all testing candidates in the Aperture Science Extended Relaxation Center must
be revived periodically for a mandatory physical and mental wellness exercise.
– stwierdziłam*~
– OK, ale może najpierw gdzieś usiądźmy. Ta
historia jest bardzo długa, na kilka godzin opowiadania.
Po tej rozmowie, oboje usiedliśmy na jednej z
pobliskich ławek. Jednak, nim zaczęłam opowiadać, Szpieg rzekł:
~- You will
hear a buzzer. When you hear the buzzer, look up at the ceiling. [BUZZER]~
~*Najlepsze co można robić, to wciskać w usta
bohaterów wypowiedzi, w których pojawiają się dopiski w kwadratowych nawiasach.
XD*~
~To jest tak bekowe, że lubię to robić.
XD~
~*Nie dziwne, bo ja też, ale i tak. XD*~
– Poczekaj chwilę…
A następnie szybko wyjął swój rewolwer i
strzelił w miejsce znajdujące się niedaleko nas. Kiedy to zrobił, usłyszeliśmy
krzyk, a następnie ujrzeliśmy martwego Szpiega przeciwnej drużyny. ~Widać on też chciał usłyszeć szaloną
historię życia Ramoninth z opka.~ ~*Jednak, jak widać, nie był
wystarczająco godny.*~ Szczerze powiedziawszy, podziwiałam ten jego
refleks. ~Tyle już tutaj przebywał, że
każdy na jego miejscu by sobie taki wyrobił.~ Ja tam w ogóle się nie
zorientowałam, że poza nami on też tu był. ~*Nie dziwne, bowiem nie byłaś w owym
miejscu tak długo, jak on.*~ No, ale po chwili
rzekł:
~*- Good. You will
hear a buzzer. When you hear the buzzer, look down at the floor. [BUZZER]*~
~Boże, znowu te kwadratowe nawiasy.
xD~
~*;”””D*~
– OK, teraz możesz mówić.
W tym momencie, zaczęłam mu opowiadać to
wszystko, co opowiedziałam wam do tej pory, oczywiście bez wydarzeń, które
przytrafiły mnie się w 2Fort. ~*Co było logiczne, bowiem akurat o nich on
wiedział.*~ Nie wiem dokładnie, ile opowiadałam mu tę
historię, ale naprawdę mu ufałam. ~Właśnie
widzimy, tak samo jak twoje wnuki, gdyż przypominam, że ona tę historię
opowiada swym wnukom, więc nie musisz tego ponownie podkreślać.~ Był pierwszym
człowiekiem, którego poznałam w życiu i który, naturalnie oprócz Breen~*usi*~a,
który ciągle za mną podążał, ~Bowiem
widać nudziło mu się w zaświatach i wolał obserwować życie tępej pizdy.~ ~*Dalej
nie możesz darować wątku z „Half-Life”?*~
~Tak ;=; Jak można było zmarnować taki
potencjał?~ ~*¯\_(ツ)_/¯*~ ~Właśnie,
kurwa. ;=;~ poznał całą moją historię. Kiedy skończyłam,
dodałam:
~- Good. This
completes the gymnastic portion of your mandatory physical and mental wellness
exercise.~
~*Długie te ćwiczenia w takim razie, jak
trwały kilka godzin. xD*~
~Wuefiści byliby dumni. :D~
~*Ależ oczywiście. xD*~
~:D~
– Tja. To na razie cała moja historia. Wiem,
brzmi nieprawdopodobnie, ale to zdarzyło się naprawdę. ~*Udowodnij
mu jakoś, to może będzie mu łatwiej uwierzyć.*~ Cholera…Jakby ci tu udowodnić…No
choćby fakt, że mam przy sobie ten Portal Gun ~Działo portalowe, kurwa mać. Piszesz ten FanFiction po polsku, więc
jak się da i nie wygląda chujowo, to spolszczaj nazwy.~ albo to, że mam
sztuczne oko.
Następnie, wyjęłam jeszcze działo pulsacyjne i
pokazałam mu. Kiedy zauważył wygrawerowane logo ~*Imperium, Które Wszyscy Kochamy*~ Kombinatu,
~*Mówiłam*~ dodałam:
~*- There is a framed
painting on the wall. Please go stand in front of it.*~
~Nie ma to jak pasujący komentarz. xD~
~*;”D*~
– Ot taki kolejny dowód na to, że to, co
mówię, miało miejsce naprawdę.
~- This is
art. You will hear a buzzer. When you hear the buzzer, stare at the art. [BUZZER] – rzekł~
~*Boże, znowu te nawiasy. xDDD*~
~;”””D~
– Nie, żebym ci nie wierzył. W życiu zdarzają
się różne dziwne rzeczy, a o samym Kombinacie słyszałem, ~Nigdy nie wyjaśni się jak, więc z czystym sumieniem mogę napisać:
Licznik rzeczy biorących się z dupy: 33~ więc nie mam powodów, aby ci nie
wierzyć. Ale jedna, mała sprawa: TY MASZ PONAD DWA TYSIĄCE LAT?! – rzekł
~*- You should now
feel mentally reinvigorated. If you suspect staring at art has not provided the
required intellectual sustenance, reflect briefly on this classical music. [MUSIC
INTERRUPTED BY BUZZER] – wyjaśniłam*~
~Ta historia o psychiatryku będzie
piękna. xD~
~*Też jestem tego pewna. xD*~
– Cicho, nie krzycz. Nie chcę, aby ktokolwiek
inny z R~uchamy~E~ksterminujemy~D~emolujemy~ lub B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ dowiedział się, ile naprawdę mam lat. ~*Chwila…Kurwa,
spuść na moment Grzegorza z oczu i patrz co odpierdala. xD*~ ~;”””””””””DDDDDDDDDD~ ~*Nie ma czym się
chwalić, matole. xD*~ ~Hehe :D~ A
poza tym, tak. Coś się spieprzyło z hibernacją w Aperture i tyle czasu byłam
zahibernowana.
~- Good. Now
please return to your bed. – stwierdził~
~*Najlepsza rada po usłyszeniu takiego
wyznania. xD*~
~~*Wiemy i nikogo to nie dziwi. xD*~ ;”””D~
– Sorki, ale to po prostu aż niemożliwe.
~Miło, że nie przyjął tej informacji
od tak, tylko ma wątpliwości.~
~*CUD! \O/*~
W tym momencie, wyjęłam z kieszeni swój dowód
osobisty ~Mimo iż nigdy nie było
wspomniane, abyś takowy miała. Licznik rzeczy pojawiających się z dupy: 34~
i pokazałam mu. Kiedy to zrobiłam, rzekłam:
~*- All reactor core
safeguards are now non-functional. Please prepare for reactor core meltdown.*~
– Odejmij obecny rok od daty mojego urodzenia.
~- Hello, and
again, welcome to the Aperture Science Enrichment Center. We are currently
experiencing technical difficulties due to circumstances of potentially
apocalyptic significance beyond our control. However, thanks to Emergency
Testing Protocols, testing can continue. These pre-recorded messages will
provide instructional and motivational support, so that science can still be
done, even in the event of environmental, social, economic, or structural
collapse. The portal will open and emergency testing will begin in three. Two. One. – odparł zdziwiony~
~*Jakoś nie wyobrażam sobie tej kwestii
wypowiedzianej zdziwionym głosem. xD*~
~Ja też nie, ale walić to. xD~
– Ty, faktycznie… – odparł zdziwiony po
chwili, a następnie dodał:
~*- Cube- and
button-based testing remains an important tool for science, even in a dire
emergency.*~
– Ciekawe, jakiego wieku dożyjesz. ~Wysokiego, to pewne.~
~- If cube-
and button-based testing caused this emergency, don't worry. The odds of this
happening twice are very slim. – odparłam~
– Nie mam pojęcia, ale na sto procent
wysokiego. Przynajmniej będę miała co w przyszłości jakiemuś znajomemu
opowiadać. ~*Nikt nie chciałby przyjaźnić się z taką
debilką jak ty.*~ ~Nie ma to jak być
miłym wobec własnej OC. xD~ ~*No co? Nienawidzę
jej.*~ ~W sumie, nie dziwne. ;-;~
~*- If you are a
non-employee who has discovered this facility amid the ruins of civilization,
welcome! And remember: Testing is the future, and the future starts with you. –
skomentował*~
– Wątpię, aby ktokolwiek inny uwierzył.
Jeszcze w to, że stworzyłaś Kombinat to jak cię mogę, ~W sumie, osoby które znały Kombinat zapewne nie żyją od wielu lat,
więc raczej już nikt nie pamięta o tym, że to Ramoninth z opka stworzyła to
imperium. Chociaż, kto ci tam wie.~ ale w całą resztę to wątpię.
~- Good work
getting this far, future-starter! That said, if you are simple-minded, old, or
irradiated in such a way that the future should not start with you, please
return to your primitive tribe and send back someone better-qualified for
testing. – zauważyłam~
– No cóż. To jest jeden z powodów, dla których
nie rozpowiadam swojej historii na prawo i lewo. Nie chcę wyśmiania. ~Mimo iż wcześniej nie podałaś tego powodu
jako jednego z tych, przez które nie rozpowiadasz swej historii. Licznik rzeczy
biorących się z dupy: 35~
~*- Because of the
technical difficulties we are currently experiencing, your test environment is
unsupervised. – rzekł*~
– Nie dziwię się tobie. Ale fakt, dużo
przeszłaś.
~- Before
re-entering a relaxation vault at the conclusion of testing, please take a
moment to write down the results of your test. An Aperture Science
Reintegration Associate will revive you for an interview when society has been
rebuilt. – odparłam~
– Zawsze to jakieś doświadczenie życiowe.
Niecodzienne, bo niecodzienne, ale jednak doświadczenie. ~*Będziesz
się miała czym w CV chwalić.*~ ~To jej
nigdzie nie przyjmą. XD~ ~*W sumie,
fakt. XD*~
~*- If you feel liquid
running down your neck, relax, lie on your back, and apply immediate pressure
to your temples. – spytał*~
~Gdzie ty tu widzisz pytanie, to ja
nie mam pojęcia. xD~
~*Hehe :D*~
– Może się zemścij na swoich dawnych wrogach? ~*Nie
ma to jak walić prosto z mostu. xD*~ ~Najlepiej
xD~
~- You are
simply experiencing a rare reaction in which the Material Emancipation Grill
may have emancipated the ear tubes inside your head. – odpowiedziałam~
– Nawet nie wiesz, jak bym chciała, ale nie
mogę. Oni są rozsiani po całym świecie. Nie wiem, gdzie ich szukać. ~*Pierwsze,
co powinno ci przyjść do głowy to fakt, że mogą już nie żyć.*~ ~Debili nie
zrozumiesz.~ ~*A, no tak. ;-;*~
~*- This next test is
very dangerous. To help you remain tranquil in the face of almost certain
death, smooth jazz will be deployed in three. Two. One. [SMOOTH JAZZ] –
zaproponował*~
~Propozycja nie do odrzucenia. xD~
~*Co nie? :D*~
– Mam pomysł. Nie musisz go realizować teraz,
ale w przyszłości możesz spróbować. Dowiedz się, czym się oni interesują i
wyślij im zaproszenia na jakieś spotkania związane z tym zainteresowaniem, w
adresie podając to samo miejsce dla każdego z wrogów. Kiedy przyjdą, jakoś się zemścisz.
~Mam pomysła!~ ~*Kurwa.
Nie. X”””D*~ ~Tak :D~
~- At the time
of this recording, Federal disclosure policies require us to inform you that
this next test is probably lethal and to redirect you to a safer test
environment. – zawołałam~
~*Naprawdę nie wiem, jak można to zawołać.
xD*~
~Magia Opkolandii. :D~
~*Tak w ogóle, przerwa na chwilę. Idę
pooglądać trochę jeden Let’s Play i wracamy do analizy.*~
~K~
~*LEŃ*~
~;”””D~
– Ty, dobry pomysł! Że też na to nie wpadłam! ~Boś matoł.~ Dzięki!
~*- We will attempt to
comply with these now non-existent agencies by playing some more smooth jazz. –
odparł*~
– Nie ma za co. To jest najłatwiejsze,
tylko…musisz zdobyć ich adresy zamieszkania, żeby wiedzieć, gdzie rozesłać
zaproszenia. ~Najpierw musi się
dowiedzieć, czy jakimś cudem żyją, pierdolce.~ ~*To
jest Opkolandia, na stówę żyją.*~ ~A, no
tak. ;=;~ Ale myślę, że sobie poradzisz. ~*Mary
Sue miałaby nie dać rady? Nie przesadzaj.*~
~- If the
Earth is currently governed by a manner of animal-king, sentient cloud, or
other governing body that either refuses to or is incapable of listening to
reason, th- [RECORDING SHORTS OUT] – wyjaśniłam~
~*Piękne i rozwiewające wątpliwości
wyjaśnienia. xD*~
~Co nie? :D~
– Znajdę ich przez satelitę.
~*- [beep] Sarcasm
Self Test complete. [beep] – stwierdził*~
~Boże, znowu. xDDD~
~*:D*~
– O, dobry pomysł.
~- Turret redemption lines active. –
usłyszeliśmy z oddali głos Skauta.~
~*Bez komentarza.
xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;”””D~
– Ej Ramoooninth! – usłyszeliśmy z oddali głos
Skauta.
W tym momencie westchnęłam i, z zażenowania,
przewróciłam oczami. Chwilę potem, ujrzałam że Szpieg uśmiechnął się i rzekł:
~- Please do not engage with turrets
heading towards redemption.~
~*Tak uwielbiam rozpierdalać atmosferę w tym
opku. xD*~
~Nie tylko ty. xD~
– Denerwuje cię?
~*- Turret redemption
lines are not rides, please exit the turret redemption line. – odpowiedziałam*~
– Tak. Może gdyby tak za mną nie latał jak
pojebaniec, to byłby znośny, ale tak… ~My
się już na temat rozwiązania tego problemu wypowiadaliśmy, no ale że nie chcesz
słuchać, to nie nasza wina.~ – odpowiedziałam
~- Live turret
line is active. Enter room with extreme caution. – stwierdził~
– Taki już jest. Trzeba po prostu uzbroić się
w cierpliwość i to przeżyć. ~Albo
spróbować z nim porozmawiać, ale tak logiczne rozwiązania nigdy nie przychodzą
do głów bohaterom opek.~ ~*Niestety L*~
– Gdybym nie była cierpliwa, to już dawno
dostałby wpierdol lub przypomniałabym mu prawa fizyki używając do tego Portal
Gun. ~Działa portalowego, kurwa mać.
;=;~ No, ale dobra, idę żeby nie było. ~*Jakbyś nie mogła mu powiedzieć, że
teraz nie masz czasu.*~ ~Opko…~ ~*A, fakt.
;=;*~
~*- Please avoid
alerting active turrets or being shot by active turrets. – podsumował*~
– Tak, tak będzie najlepiej.
Po tej rozmowie, wstałam i zawołałam:
~- This is a
sterile environment; please refrain from riding on the turret line.~
~*Nie wyobrażam sobie, jak można to zawołać.
xD*~
~Ja też nie, ale walić to. xD~
– Już idę, moment!
A następnie odeszłam w kierunku Skauta.
***
~***.***~
~*O Boże, opowiadaniowa miłość Grzegorza
wróciła. xD*~
~No co? Rzadko widuję trzy gwiazdki w
opkach. ***.***~
~*Boże xD*~
Stałam sobie samotnie na podwórzu, w naszej
części 2Fort i patrzyłam w niebo. ~Bowiem
jak widać, nie miałaś nic lepszego do roboty.~ Było bezchmurne, a z nieba
świeciło słońce i lał się żar. ~*Czyli można wywnioskować, że było lato. Miło
się dowiedzieć, jaką mieli porę roku.*~ Często stałam na powietrzu, bo jak
mówiłam, zamierzałam dużo przebywać na słońcu, aby przywrócić sobie dawną cerę,
sprzed wylądowania w Aperture Science. ~Po
pierwsze: Nie marudź, jesteś Mary Sue, więc zapewne i będąc bladą wyglądasz
zajebiście. Po drugie: Do tej pory nigdy wcześniej nie opisałaś, abyś częściej
wychodziła na słońce. Znaczy wiemy, że zamierzałaś to robić, ale nigdy później
o tym nie wspomniałaś. Dlatego też mogę powiedzieć z czystym sumieniem: Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 36~ Jednak, coś zepsuło tą przyjemną chwilę. W
pewnym momencie, moje oczy zaszły mgłą. Nie zaniepokoiło mnie to, gdyż wiedziałam,
że to tylko kolejna wizja przyszłości. ~*To może naucz się kontrolować tą
zdolność, a nie marudzisz.*~ ~Jak
wiadomo, Mary Sue wie lepiej.~ ~*A, faktycznie. ;=;*~ Ale
ona…była brutalna. ~:D~ Nie mogę
teraz wam jej opisać. Zaspoilerowałabym wam przyszłość, a tego nie chcę. ~*Miło,
że w końcu się nauczyłaś, że nie powinnaś bezpodstawnie spoilerować tego, co
miało stać się później.*~ Wizja nie trwała zbyt długo, może z
trzy-cztery minuty, ale kiedy przeszła, do moich oczu napłynęły łzy. ~;”””D~ Nie kontrolowałam płaczu. Na
szczęście, nikt mnie nie widział, bo wszyscy siedzieli w budynku, bo był upał. ~Bowiem jakby ktoś zauważył, że płakałaś,
to trzeba byłoby wymyślić dialog pomiędzy tobą, a nim, a to w Opkolandii jest
niedopusczalne.~ Jednak… ~DUN DUN DUUUN!~
Po chwili jednak, poczułam na swo~jej dupie~im ramieniu czyjąś dłoń, ~*Moment…Cholera, matole, czy mam cię przypiąć do obroży,
która razi prądem za każdy napisany debilizm? xD*~ ~;”””D~ a następnie usłyszałam za
sobą głos ~~*Przestań xD*~ ;”””D~ Szpiega, który mówił:
~*- This is a
clean room facility, decontaminates can harm the turret redemption process.*~
~Najlepszy
sposób na pocieszenie kogoś. xD~
~*Wiem :D*~
– Ramoninth…
W tym momencie, odwróciłam zapłakany ~~*STOP, matole!
xD*~ Aleee… ~*NIE*~ L ~*Współczuję twojej
matce. xD*~ ;”D~ wzrok w jego kierunku. Kiedy zaś zauważył on, że płakałam,
położył dłoń na ~~*NIE, do cholery. xD*~ Hehe
:D~ mym policzku i spytał:
~- Non-defective turret testing active.~
~*Jak ty tu widzisz pytanie, to ja
mam piątkę z piątkowej kartkówki z matematyki. xD*~
~Będzie beka,
jak to naprawdę się stanie. :D~
~*Zobaczymy xD*~
– Wszystko w
porządku?
~Czy po jej
stanie nie możesz tego wywnioskować?~
Po tym pytaniu, zamknęłam oczy tak,
jakbym chciała odpowiedzieć, że nie jest w porządku, a następnie, bez słowa,
przytuliłam się do niego. ~I dalej
twierdzisz, że nic was nie łączy?~ ~*Czy w tym
twoim świecie przyjaciel nie ma prawa przytulić się do przyjaciela?*~ ~Japa~ ~*;”D*~ Chwilę potem, on również przytulił mnie i powiedział:
~*- Defective
Turret testing active.*~
– No już…Nie płacz. Jestem przy tobie.
Chwilę potem, spojrzeliśmy na siebie,
a następnie ja, zapłakanym głosem, powiedziałam po prostu:
~- Catwalks are safe during defective turret testing.~
~*Psucie atmosfery to rzecz, którą
umiemy najlepiej. XD*~
~Wiadomo :D~
– Zabij mnie. ~Co.~ ~*No co? Ludzie
w rozpaczy czasem mówią lub robią głupie rzeczy, których potem żałują lub
których normalnie by nie zrobili. „Lalkę”
Prusa sobie przeczytaj, ale do końca, to się przekonasz. Albo lepiej
streszczenie szczegółowe do końca, bo książka nudna jak but.*~ ~Czy ty musisz wszystko psuć?~ ~*Taka
już jestem. :D A w ogóle:
- Avoid
defective defective turrets as they may still be active. – spytał wyraźnie
zdziwiony tym, co powiedziałam.*~
~Jak można
powiedzieć to zdanie zdziwionym głosem, nikt nie wie. xD~
~*;”D*~
– Co? – Spytał
wyraźnie zdziwiony tym, co powiedziałam.
~- Template –
odpowiedziałam~
~*Jeszcze lepiej. xD*~
~;”D~
– Po prostu mnie
zabij! Ja już nie chcę dłużej żyć! ~*Teraz nie
chcesz. Jutro jak ci przejdzie, to dalej będziesz chciała żyć.*~ Kolejna wizja, którą miałam, przedstawiała to, jak wy wszyscy
byliście tak na stałe zabijani przez BLU. ~No
i proszę kurwa, szmata jebana zaspoilerowała nam to, co widziała. Możesz się
już legalnie zabić.~ ~*Widzę, że oboje baaardzo ją
lubimy. xD*~ ~Co nie? :D~ Może jeżeli ja zginę, to wam nic się nie stanie! ~Na pewno swoją śmiercią uratujesz świat od
swego debilizmu i odkazisz powietrze, więc zawsze warto próbować.~ ~*Jesteś taaaki miły. xD*~ ~Wiem :D~ Czuję się winna tego
wszystkiego, co mnie w życiu spotkało. ~*Sama tego
chciałaś, więc nie masz prawa narzekać na konsekwencje.*~ Władałam Kombinatem – na samym końcu Breen~*uś*~ zginął. ~Z twojej winy, kurwico. Nic nie robiłaś, aby powstrzymać upadek imperium.~
~*Zabić ją.*~ ~Jestem za, ale niestety to opko jest idealnie zabezpieczone przed
śmiercią głównej bohaterki.~ ~*Niestety L*~ Współrządziłam Imperium – Wielki Elektronik został zabity. ~*;-(*~ Będzie dla was lepiej, jeżeli
ja zginę. ~To akurat fakt.~ ~*TAKI MIŁY. XD*~ ~;”””D~
Wiem, właśnie nieco wam
zaspoilerowałam przyszłość. ~*Nieco…Chyba W CHUJ.*~ Nie jesteście na mnie źli? ~Jesteśmy, ty zjebana pizdo, bowiem nie powinnaś spoilerować. Zabij
się.~ ~*TAAAKI MIŁY. X”””DDD*~ ~No wieeem. ;”””D~
~*- Response – odparł*~
~Brawo. Idealne
słowo do sytuacji. xDDD~
~*Hehe :D*~
- Nie…Nie mogę ci tego zrobić. Nie
mam serca, aby cię zabić. ~*~;”””-(~*~ Poza
tym, nie będzie nam lepiej bez ciebie, a wręcz gorzej. ~*Bowiem Ramoninth z opka to Mary Sue, więc każdy ją kocha, a
jak ktoś jej nie kocha, to prędzej czy później dostanie wpierdol tysiąclecia.*~
A, ~Przecinek, spadaj.~ skoro to widziałaś, to znaczy, że to byłaby
nasza przyszłość, nawet jeżeli by ciebie nie było. ~W sumie, coś w tym jest.~ Poza tym, nie zamartwiaj się tym tak.
Jeszcze mamy trochę wspólnych chwil przed nami, więc nie płacz. ~*A dokładniej macie przed sobą jeszcze pięć rozdziałów, nie
licząc już tego.*~ ~To dobrze, bowiem
wątek „Team Fortress 2” zaczyna mnie
już trochę w tym opku nudzić.~ ~*Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko
ciebie.*~ A poza tym, jestem pewien, że
spotkamy się po śmierci. ~Czemu
przewidujesz dla was okrutny los?~ ~*Miły jak
cholera. xD*~ ~Wiem, ale i tak mnie
kochasz. :D~ ~*To akurat fakt. xD*~ ~:DDD~ – odparł
Po czym u~~*ZAWRZYJ MORDĘ! X”””D*~ ;””””””D~śmiechnął się
do mnie i powiedział:
~- New template accepted.~
- Uśmiechnij
się. Jesteś fajną dziewczyną ~Przestań ją okłamywać.~ ~*Ej, właśnie, jedna rzecz. Przeczytałabym opowiadanie, w
którym Mary Sue uzmysławia sobie, że tak naprawdę jest chujową, wyidealizowaną
pizdą i nikt jej nie lubi, przez co powoli popada w depresję.*~ ~Ty, fajna koncepcja.~ ~*Trzeba kiedyś
takie napisać.*~ i nie ma sensu, abyś traciła czas na
zamartwianie się nad nieuniknionym. ~Łatwiej
powiedzieć, trudniej zrobić.~
W tym momencie, mimowolnie
uśmiechnęłam się do niego i, ponownie, przytuliłam się. On również mnie
przytulił. Przy nim przynajmniej czułam się lepiej, gdy było mi smutno. ~Co było logiczne, bo inaczej raczej nie
zwierzałabyś się mu ze swych problemów.~
Jednak, za jednym z budynków,
widziałam Skauta. ~*On jest w tym FanFiction
zbytnim stalkerem. Rozumiem, że może mu się na przykład podobać Ramoninth z
opka lub może po prostu chce od tak zwrócić na nią swoją uwagę, ale po prostu
ten zbytni stalking do niego nie pasuje i nie współgra z jego charakterem, mimo
iż Skaut faktycznie jest wkurwiającą pizdą.*~ ~Licznik niekanonicznych zagrań: 29~ Patrzyłam na niego tak, aby on nie mógł się zorientować iż
spoglądałam w jego kierunku. On zaś, wydawał się obserwować nas od początku. ~*Ja pierdolę, ten OOC wkracza na wyżyny.*~ Widziałam również, że był nieco przygnębiony oraz zażenowany
tym, że to znowu nie on był na miejscu, które w moim życiu zajmował Szpieg. ~Mimo iż gdyby Skaut się postarał, to
Ramoninth z opka również mogłaby go lubić. No, ale skoro zachowuje się jak
stalker, to nie dziwne, że ona za nim nie przepada.~ No, ale co mogłam
poradzić na to, że Skaut nie dorównywał Szpiegowi, jeżeli chodziło o
zajebistość? ~*To akurat fakt, Szpieg to
kwintesencja zajebistości. Ogólnie, jeżeli miałabym ustawić klasy wobec tego,
jak bardzo daną lubię, to wyglądałoby to tak:
1.
Szpieg
2.
Gruby
3.
Inżynier
4.
Medyk
5.
Snajper
6.
Żołnierz
7.
Pyro
8.
Demoman
9.
Skaut*~
~Biedny
Demoman, wylądował tak nisko, nawet niżej niż Pyro.~
~*Bowiem o ile za Pyro nie przepadam,
to po prostu Demoman denerwuje mnie swoim charakterem, ot co.*~
~W sumie, nie
dziwne.~
No, ale po jakimś czasie, gdy nieco
się uspokoiłam, oboje puściliśmy się, po czym powiedział do mnie:
~*- Template
missing. Continuing from memory.*~
~Wyobraziłem
sobie, jak w tym momencie znikałby model Szpiega. XDDD~
~*BOŻE, STOP.
X”””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;”””D~
– Nie płacz. Nie ma sensu zamartwiać się tym,
co się stanie. Żyj teraźniejszością, to może chociaż trochę nie będziesz myśleć
o nieuniknionym. ~Szkoda, że to jest
łatwe do powiedzenia, ale bardzo ciężkie do wykonania.~
~- Warning!
Neurotoxin pressure has reached dangerously unlethal levels. – rzekłam~
– Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. ~Właśnie~ – rzekłam
~*- If the Enrichment
Center is currently being bombarded with fireballs, meteorites, or other
objects from space, please avoid unsheltered testing areas wherever a lack of
shelter from space-debris DOES NOT appear to be a deliberate part of the test.
– stwierdził*~
– Ja wiem, ale postaraj się. Poza
tym…Widziałem, że dobrze dogadujesz się z całą resztą drużyny. ~Mimo iż poza wspomnieniem głównej
bohaterki o tym fakcie, nigdzie nie został on do tej pory użyty. Licznik rzeczy
biorących się z dupy: 37~ Może spędzaj z nimi czas? Rozmawiając z nimi
powinnaś zapomnieć o tym, co widziałaś. ~*W sumie, to dobry pomysł, ale i tak
nie pojawi się scena, w którym ona faktycznie by z nimi przebywała.*~ ~Ja jebe, ale rozpiszę się w analizie
końcowej. ;-;~ ~*;_;*~ ~;”D~
~- Well done! The Enrichment Center
reminds you that although circumstances may appear bleak, you are not alone.
All Aperture Science personality constructs will remain functional in
apocalyptic, low power environments of as few as 1.1 volts. – zapewniłam~
– Postaram się.
~*- To ensure that
sufficient power remains for core testing protocols, all safety devices have
been disabled. The Enrichment Center respects your right to have questions or
concerns about this policy. – dodał*~
– I nie martw się tym. Mamy jeszcze dużo
czasu. ~Pięć rozdziałów to dużo? W
sumie, dość, szczególnie w tym opku…~
Po tej rozmowie, ja weszłam do środka budynku ~*Jakby
zupełnie nic się nie wydarzyło.*~ poszukać kogoś, z kim mogłabym pogadać, ~Z Zardoniciem spróbuj. A nie, sorki, ty
jesteś taką pizdą, że jego Czysta Zajebistość zabiłaby cię w ułamku sekundy.~ ~*Pięknie.
xDDD*~ ~Ale zgodne z rzeczywistością?
Zgodne. :D~ aby zapomnieć o tym, co widziałam.
Byłam ciekawa, co przyniosłyby mi kolejne dni
pobytu tutaj… ~DUN DUN DUUUN!~
_________________________________________
Rozdział LXX –
Brutalniej się nie dało?
~*Ten rozdział jest napisany w Wordzie w takim autystycznym formacie, bowiem
pierwotnie był pisany na telefonie.*~
~;=;~
~*I to w notatniku zapisującym w formacie .md, czy coś takiego.*~
~;===;~
~*Wiem ;===;*~
Kolejne dwa tygodnie mojego życia w 2Fort wyglądały tak, jak wcześniej. ~Bowiem na razie nie stało się nic, co
mogłoby ten spokój zakłócić.~ Kiedy akurat nie zabieraliśmy B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~
ich Inteligencji, ~*Kiedy ty się ogarniesz? xD*~ ~Nigdy :D~ ~*No
do chuja. xD*~ ~;”D~ tak to nadal brzmiało
tak samo głupio, ~Wiemy to, nie musisz
się powtarzać.~ rozmawiałam z osobami z naszej drużyny. ~*Mimo iż nie opiszesz żadnej sytuacji, w której to robiłaś, bowiem to
opko, a w opkach takich rzeczy się nie robi.*~ Miło mnie się
z nimi rozmawiało, naprawdę. Jednak, Skaut nadal był wkurzający, bo uganiał się
za mną nawet wtedy, gdy tego nie chciałam. ~Ale
tobie nadal nie przyszło do głowy, aby spróbować z nim porozmawiać. Wiem, że
tak logiczne rozwiązania nigdy nie przychodzą do głowy bohaterom opek, ale i
tak to jest denerwujące.~ ~*Ogólnie ta OC jest denerwująca, a musimy
użerać się z nią jeszcze dziewięć rozdziałów.*~ ~Jakoś musimy to przeżyć,
chociaż będzie ciężko.~ Starałam się ignorować
tą jego upierdliwość, ale nie należało to do łatwych zadań. ~My podaliśmy ci już niejednokrotnie sposób
rozwiązania tego problemu, no ale ty nie chcesz słuchać.~ Lecz, po tych
dwóch tygodniach, stało się coś, znowu, innego. ~DUN DUN DUUUN!~
Jednego dnia, gdy znowu rozmawiałam że ~*Literóka Attack!*~ Szpiegiem ~No, bo niby z kim innym.~ na jakiś nieistotny temat, gdyż nie pamiętam już, o czym gadaliśmy, ~*Bowiem, gdybyś pamiętała, trzeba byłoby dodać dodatkowy akapit oraz dodatkowe dialogi, a w opkach to jest niedopuszczalne.*~ w pewnym momencie spytał on:
~- Some emergency testing may require prolonged interaction with lethal military androids. Rest assured that all lethal military androids have been taught to read and provided with one copy of the Laws of Robotics. To share.~
~*Gdzie ty tu widzisz pytanie, miernoto? xD*~
~Hehe :D
– Słuchaj, tak w ogóle to jak obsługuje się ten twój Portal Gun? ~Działo portalowe, do kurwy. A poza tym, zawsze lepiej spytać później, niż w ogóle.~
~*- Good. If you feel that a lethal military android has not respected your rights as detailed in the Laws of Robotics, please note it on your self-reporting form. A future Aperture Science Entitlement Associate will initiate the appropriate grievance-filing paperwork. – wyjaśniłam*~
~To mu musiało baaardzo pomóc. xD~
~*A nie? :D*~
~Nie, pierdolcu. xD~
~*;”””D*
– Wbrew pozorom, to proste jak drut. Popatrz. Przycisk z niebieskim portalem służy do uruchamiania niebieskiego portalu. ~No nie pierdol, a ja myślałem, że ten przycisk włącza muzykę Zardonica.~ ~*Chciałoby się.*~ ~No :-(~ Przycisk z pomarańczowym portalem działa analogicznie, tylko tworzy pomarańczowy portal. ~*Co ty nie powiesz, a ja myślałam, że włącza soundtrack z „Command & Conquer: Red Alert”.*~ ~Działo muzyczne, nie ma chuja we wsi. xD~ ~*Co nie? :D*~ Przycisk z przekreślonymi oboma portalami resetuje urządzenie. ~A ja myślałem, że włącza „Despacito”.~ ~*To byłaby tortura dla uszu. ;_;*~ ~Wiem ;_;~ Nie ma tu siatek dematerializujących, dlatego gdy chcę ową broń zresetować, muszę go użyć. ~I dobrze ci tak. Naucz się, że życie nie zawsze będzie po twojej stronie.~ W Aperture Science mają jeszcze niepełną wersję Portal Gun, ~Działa portalowego, kurwa mać.~ tylko z przyciskiem tworzącym niebieski portal. ~*Za chuja nie wiem, po co w grze jest to niepełne działo portalowe.*~ ~Tego nikt nie wie.~ W terenie jest on jednak bezużyteczny, gdyż tu nie ma GLaDOS, ~*Dzięki Bogu.*~ która uruchamiała by drugi portal. – wyjaśniłam
~- You have just passed through an Aperture Science Material Emancipation Grill, which vaporizes most Aperture Science equipment that touches it. – zauważył~
– A. To faktycznie, proste to jest, mimo iż na takie nie wygląda. ~*Co może być ciężkiego do ogarnięcia w takim dziale?*~ ~ ¯\_(ツ)_/¯~ ~*Właśnie*~
~*- Please note the incandescent particle field across the exit. This Aperture Science Material Emancipation Grill will vaporize any unauthorized equipment that passes through it. – dodałam*~
– Ogólnie portale są bardzo fajne. Można się pobawić fizyką w niekonwencjonalny sposób. ~*Oraz dla morderców byłaby to idealna metoda do zabijania bez zostawiania śladów.*~ ~W sumie, faktycznie.~ Na przykład, popatrz.
W tym momencie, wystrzeliłam niebieski portal w kierunku jednego z budynków w naszej części 2Fort, a pomarańczowy pod siebie. Kiedy wskoczyłam w ten drugi i zostałam wyrzucona, w locie umieściłam drugi portal pod siebie, ~ale kiedy chciałam wpaść w niego, portal tajemniczo wyłączył się, przez co pierdzielnęłam łbem o ziemię i umarłam.~ ~*To byłby przegryw dziejów. xD*~ ~Wiem :D~ dzięki czemu zostałam daleko wyrzucona. Gdy wylądowałam na ziemi, odwróciłam się i powiedziałam:
~- Great work! Because this message is prerecorded, any observations related to your
performance are speculation on our part. Please disregard any undeserved compliments.~
~*Ta wypowiedź ma duuużo sensu. xD*~
~Wiem :D~
– Tylko ty lepiej tego nie próbuj, bo połamiesz sobie nogi. ~Bo jam jest Mary Sue. Nie no, jaja sobie robię, wiem że akurat w tym wypadku Szpieg po prostu nie ma butów wysokoupadkowych.~
Po czym podeszłam bliżej. Chwilę później, spytał on:
~*- This next test applies the principles of momentum to movement through portals. If the laws of physics no longer apply in the future, God help you.*~
~Tu nie ma pytania, kurwa mać. xD~
~*No i? ;”D*~
– A właśnie. Dlaczego ty się nie zabijasz, spadając z dużych wysokości? ~Nie ma co, tyle się znają, a ten dopiero zadał to podstawowe pytanie. xD~ ~*Jak widać, moja aŁtoreczkowa wersja zabrała mu mózg.*~ ~Po raz kolejny. ;=;~
~- You have trapped yourself. Congratulations. The exit door is now open. – odpowiedziałam~
~*Gdzie ty kurwa mać widzisz drzwi wyjściowe w tym rozdziale? xD*~
~Hehe :D A tak w ogóle, kończą nam się kwestie Komunikatu. Kto kolejny?~
~*GLaDOS :D*~
~O kurwa. xD~
~*;”D*~
– To dzięki tym butom, które mam na nogach. – tu nieco uniosłam jedną nogę
– ~BOŻE! CZY WY TO WIDZICIE?! DOPISEK
MIĘDZY PÓŁPAUZAMI! SZYKUJE SIĘ IDEALNY TYDZIEŃ! ***.***~ ~*CUD! \O/*~ Chronią one przed
upadkiem z wysoka, oczywiście jeśli ląduje się na nogach. Inaczej już w
Aperture bym zginęła. ~*Co nie mogło się stać, bowiem to opko jest
idealnie zabezpieczone przed śmiercią głównej bohaterki.*~ ~Niestety :-(~ – odpowiedziałam
~*- Powerup initiated. – zawołał*~
~Jak można to zawołać? xD~
~*Magia Opkolandii. :D*~
– Fajne!
~- Powerup complete. – stwierdziłam~
– Właśnie wiem. Lubię te buty, ale i tak najlepsza jest Kostka Towarzysząca, ~A kto śmie twierdzić inaczej, tego zapraszam na wodę gazowaną do Auschwitz.~ ~*Kolejny się Wojtiego naoglądał. XD*~ ~:D~ o której ci trochę opowiadałam. ~*Trochę? Powinnaś jebnąć cały elaborat, bo inaczej zapraszam do pieca.*~ ~Co jest z nami nie tak? xD~ ~*WSZYSTKO :D*~
~*- Hello and, again, welcome to the Aperture Science computer-aided enrichment center. – spytał*~
~Gdzie ty tu masz pytanie, kurwico? xD~
~*Nigdzie, ale walić to. ;”””D*~
– Co jest takiego w tej Kostce, co odróżnia ją od innych? ~Fakt, że emanuje Czystą Zajebistością.~ ~*Kolejna? xD*~ ~No :D~
~*- We hope your brief detention in the
relaxation vault has been a pleasant one. – odpowiedziałam*
– Właśnie kuźwa nie wiem. Taka...Fajna ~*Idealna~ jakaś jest. Jak chcesz, to możesz ją zobaczyć. Jest w mym statku kosmicznym, który jest gdzieś tutaj. ~*CZEKAJ, CO KURWA?! ZOSTAWIŁAŚ SWOJĄ BFF NA PASTWĘ LOSU?! JAK MOŻESZ, TY NIECZUŁA SZMATO?!?!?!?!?!?!?!*~ ~Boże, jaki wkurw. xD~ ~*No co? :D*~
~- Your specimen has been processed and we are now ready to begin the test proper. – stwierdził~
– A czemu nie.
Po tej rozmowie, oboje udaliśmy się do mego statku kosmicznego, który stał na terenie naszej części 2Fort. ~Co w sumie jest logiczne. Jednak ciekawym jest, że ona na początku swego pobytu tutaj od razu trafiła do dobrej drużyny.~ ~*W końcu to Mary Sue jest, co się dziwisz.*~ ~A, faktycznie. ;=;~ Kiedy tam dotarliśmy, co nie trwało długo i weszliśmy do środka, włączyłam światło, gdyż było ciemno. ~Mimo iż nigdy nie wspominałaś, aby w tym pojeździe było światło. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 38~ Chwilę potem, usłyszałam że Szpieg rzekł:
~*- Before we start, however, keep in mind that although fun and learning are the primary goals of all enrichment center activities, serious injuries may occur.*~
– Fajny masz tu sposób na przechowywanie ubrań. ~Jakoś trzeba sobie radzić, co nie?~
W tym momencie, odwróciłam się w jego kierunku i, widząc że patrzył na tuby, w których trzymałam ubrania, ~Te same tuby, o których wcześniej nie wspomniałaś. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 39~ odparłam:
~- For your own safety and the safety of others, please refrain from touching [bzzzzzt]~
~*Boże, znowu ten nawias. xD*~
~;”””D~
– Dzięki. Po prostu nie mam tu szafy, ~Zdziwiłbym się, gdybyś w takim miejscu ją miała. No, ale w sumie to Mary Sue, która przesiaduje w Opkolandii, więc tutaj wszystko jest możliwe.~ co jest chyba logiczne. A poza tym, to jest w pewnym sensie niedokończona historia mojego życia. Niedokończona, bo ubrania z Aperture Science nadal są w praniu. ~*I zważywszy na to, gdzie obecnie przebywasz, raczej nieprędko je upierzesz.*~
~*- Por favor bordón de fallar Muchos gracias de fallar gracias (roughly translates as "Please refrain from failing Many thanks") – powiedział*~
~Ten nawias bardzo pasuje do dialogu. xD~
~*Wieeem :D*~
– Każdy sposób jest dobry, a i trzeba jakoś sobie radzić. ~Wiadomo~ – rzekł
Jednak, po chwili, jego wzrok skierował się na stojącą pod jedną z tub Kostkę Towarzyszącą~*, której blask oślepiał niegodnych*~. ~Nie skomentuję. xD~ ~*;”””D*~ Chwilę potem, rzekł:
~- stand back. The portal will open in three. two. one.~
– Nie widzę w niej nic nadzwyczajnego. Ot zwykła kostka, z namalowanymi po bokach sercami. ~Zapraszam na wodę gazowaną do Auschwitz, miernoto.~ ~*Z cyklu: Grzegorz naoglądał się filmików Wojtiego i teraz będzie spamował zdaniami wziętymi stamtąd. xD*~ ~Ale pasuje do sytuacji? Pasuje :D~
~*- Excellent. Please proceed into the chamberlock after completing each test. – odparłam*~
~Odpowiedź bardzo na temat. xD~
~*Wieeem :D*~
– Ech...Musiałbyś być zamknięty na ponad dwa tysiące lat w miejscu odizolowanym od ludzi i świata, żeby to zrozumieć. – odparłam
~*- First, however, note the incandescent particle field across the exit. – stwierdził*~
~Gdzie ty tu masz siatkę dematerializującą, pierdoło? xD~
~*Magia Opkolandii. :D*~
– Być może. Ale i tak nie widzę w niej niczego nadzwyczajnego. ~*Piec już gotowy, zapraszam do środka.*~ ~Jesteśmy tacy tolerancyjni wobec poglądów innych. xD~ ~*Się wie. :D*~
~- This Aperture Science Material Emancipation Grid will vaporize any unauthorized equipment that passes through it — for instance, the Aperture Science Weighted Storage Cube. – wyjaśniłam~
~*To wyjaśnienie wiele by mu dało. xD*~
~Hehe :D~
– Też nie wiem, dlaczego tak ją lubię. ~Ponieważ Kostka Towarzysząca jest zajebista i każdy to wie.~ Po prostu byłam tam, w pewnym sensie, samotna, więc może dlatego.
~*- Please place the Weighted Storage Cube on the Fifteen Hundred Megawatt Aperture Science Heavy Duty Super-Colliding Super Button. – spytał*~
~Ta wypowiedź to polecenie, a nie pytanie, kurwidołku. xD~
~*Walić to. :D*~
– W pewnym sensie? ~Wiesz, Breen zamiast spokojnie żyć w zaświatach woli śledzić życie największej miernoty Wszechświata.~ ~*Widać mu się nudzi.*~ ~I to wybitnie, zapewne. A w ogóle:
- Perfect. Please move quickly to the chamberlock, as the effects of prolonged exposure to the Button are not part of this test. – odpowiedziałam~
– Wciąż czuję się obserwowana. ~*Mam tak samo na co dzień, więc chociaż raz się rozumiemy.*~
~*- You're doing very well! – zauważył*~
~Ten komplement nie pasuje do zaistniałej sytuacji. xD~
~*No i? :D*~
– Ach, no tak. Zapomniałem, że o tym też mówiłaś.
Jednak, chwilę później, jego wzrok skierował się na miejsce, w którym trzymałam swoją broń. ~Głodnemu chleb na myśli.~ Widząc ją, powiedział:
~- Please be advised that a noticeable taste of blood is not part of any test protocol but is an unintended side effect of the Aperture Science Material Emancipation Grill, which may, in semi-rare cases, emancipate dental fillings, crowns, tooth enamel, and teeth.~
~*Czy ty urodziłeś się z pustą dziurą we łbie? xD*~
~Nie :D~
~*Zaczynam w to powątpiewać. xD*~
~;”””D~
~*Nie ma się czym cieszyć, matole. xD*~
~;””””””””D~
– Sporo masz broni.
~*- Very good! You are now in possession of the Aperture Science Handheld Portal Device. – skomentowałam*~
~
~
~*;”D Swoją drogą, dawno nie wstawialiśmy żadnych obrazów czy filmików
z YouTube.*
~Ty, faktycznie. Trzeba to nadrobić. :D~
~*Nie, bo inaczej ta analiza na Wattpadzie będzie miała ze sto części.*
~:-(~
~*I tak będzie miała ich w pizdu.*~
~W sumie racja.~
– Tja, wiem. Pozostałości po Kombinacie. Jedyne, co materialnego mi po nim pozostało. ~Ważne, że coś się ostało.~ No i jeszcze ten płaszcz. – tu westchnęłam ~BOŻE! ZNOWU DOPISEK! ***.***~ ~*PRZYGOTOWANI NA IDEALNY TYDZIEŃ?! \O/*~ – Ale nie myślmy o tym. – odparłam
~- With it, you can create your own portals. – spytał~
~*Ciebie naprawdę jebło. xD*~
~;”D~
– Wspomnienia? ~O jakie piękne nawiązanie do tytułu FanFiction. Wiem, że zapewne nie o to chodziło, ale i tak warto to zauważyć.~ ~*Bowiem to po prostu przypadek, że on akurat teraz wypowiedział to słowo, ale i tak.*~
~*- These intra-dimensional gates have proven to be completely safe. – stwierdziłam*~
– Tak. Wiesz, stworzenie takiego imperium to nie lada wyzwanie. ~Ale jako iż jesteś Mary Sue, udało ci się to w stosunkowo krótkim czasie.~
~- The Device, however, has not. – zakończył~
– Domyślam się.
Po tej rozmowie, pokazałam mu resztę statku kosmicznego, który był moim domem ~*Do czasu dołączenia do RED, tak uściślę, bo narratorka nie zamierza tego zrobić.*~ i przy tym rozmawialiśmy ze sobą. ~Bowiem dziwne by było, gdybyście tam siedzieli w kompletnej ciszy.~ Kiedy zaś po jakimś czasie wyszliśmy z pojazdu i wróciliśmy do 2Fort, po wejściu do głównego budynku, rzekłam z niepokojem:
~*- Do not touch the operational end of The Device.*~
~Jak można wypowiedzieć to zdanie z niepokojem? xD~
~*Magia Opkolandii. :D*~
– Coś tu cicho. ZA cicho. ~DUN DUN DUUUN!~
~- Do not look directly at the operational end of The Device. – powiedział~
– Faktycznie. Jakoś tak inaczej tu. – powiedział
Kiedy zaś doszliśmy do jednego z głównych pomieszczeń, ujrzeliśmy okropny
widok.
Wszyscy członkowie naszej drużyny byli martwi. ~Widać członkom BLU się nudziło i postanowili się rozerwać.~ Skaut
leżał na podłodze z nożem wbitym w głowę tak, że można było wywnioskować, iż
ktoś w niego owym rzucił. ~*To akurat widok, który każdy chciałby
zobaczyć. Nic tylko cyknąć fotkę i wrzucić na Facebooka. Lajki sypałyby się
tonami.*~ ~Jakaś ty miła wobec niego. xD~ ~*Moja wina, że go nienawidzę?
:D*~ Gruby był przybity do ściany za pomocą siekiery. ~Przynajmniej wiemy, że Gruby został zabity
przez Pyro z BLU.~ Niedaleko niego leżał Inżynier, z kompletnie oderwaną
dolną częścią ciała tak, że widać było jego narządy wewnętrzne. ~*Smacznego, jeżeli ktoś je podczas czytania tej analizy.*~ Kilka metrów dalej, leżał przepołowiony w pół, ~Zdziwiłbym się, gdyby został przepołowiony na wskroś.~ dosłownie,
Pyro. Po pomieszczeniu walały się też szczątki wysadzonego Demomana. ~*Yummy*~ Widać było również
leżącego na podłodze Medyka, z oderwanymi rękoma. ~A tu przed państwem siłownia Grubego.~ ~*Fajny byłby z ciebie przewodnik. xD*~ ~Wieeem :D~ Blisko wyjścia leżał Żołnierz z odrąbaną głową, ~:D~ która leżała obok. Koło biurka, które było w owym
pomieszczeniu, widoczny był Snajper z przeciętą na pół, dosłownie, głową. ~*Ciekawe jest, że członkom BLU chciało się ich tu wszystkich
doczołgiwać. Bądźmy szczerzy, jestem pewna, że nie wszyscy w momencie masakry
byli w tym samym pomieszczeniu.*~ ~A poza tym, fajnie że Administratorka się
nie zorientowała. Ja rozumiem, że w tym miejscu oni mieli zabijać drugą stronę,
ale no…Też bez przesady i tylko wtedy, gdy akurat było zadanie zdobycia
walizki. A poza tym to wygląda, jakby to zrobili z czystej przyjemności, a w
tym miejscu nie chodziło o to, aby mordować się dla zabawy.~ ~*W ogóle sama
Administratorka w tym FanFiction nie wypowie już ani słowa i nawet nie pojawi
się gdzieś z boku, czy coś.*~ ~No zajedwabiście. A to jest jedna z
najważniejszych postaci w grze, mimo iż nie da się nią grać.~ ~*Ten
FanFiction ogólnie jest niedojebany.*~ ~To wiadome nie od dziś.~
To był okropny widok. Pierwszy raz widziałam taką scenę, bądźmy szczerzy. ~*Przestań kła…A nie, przepraszam, ty za czasów Kombinatu siedziałaś na dupie i dosłownie nic nie robiłaś. Nie było tematu.*~ Chciałam, aby to był sen, ale niestety, to była rzeczywistość. ~:D~ Wiedziałam, że to zrobili ci z B~~*Wara mie tam. xD*~ ;”D~LU, bo któżby inny. W każdym razie, najchętniej bym się na nich zemściła. ~*A Administratorka pewnie poszła z Miss Pauling na piwo i dlatego się nie zorientowała.*~
~- Do not submerge The Device in liquid, even partially. – spytałam, nieco wściekła.~
~*Po pierwsze, to nie jest pytanie. Po drugie, jak można to wypowiedzieć będąc wściekłym? xD*~
~Po pierwsze, a chuj z tym. xD Po drugie: Magia :D~
– Brutalniej się nie dało? ~O jakie piękne nawiązanie do tytułu rozdziału.~ – spytałam, nieco wściekła.
~*- Most importantly, under no circumstances should you [bzzzpt] – odparł Szpieg.*~
~Boże, znowu ten nawias. xD~
~*;”D*~
– Nie wiem, ale oni muszą poczuć to samo. – odparł Szpieg.
~A Administratorka nadal jest na piwie z Miss Pauling, dlatego nie reaguje. A w ogóle:
- Please proceed to the chamberlock. Mind the gap. – stwierdziłam~
– O tym samym pomyślałam.
Po tej krótkiej rozmowie, poszliśmy wziąć naszą broń, aby zemścić się na B~~*Stop xD*~ ;”””D~LU.
Kiedy byliśmy w odpowiednim pomieszczeniu, wzięłam z mej szafki miecz,
karabin pulsacyjny i pistolet dziewięć milimetrów, o którym na śmierć
zapomniałam. ~Zgaduję, że przypomniałaś
sobie o nim dopiero teraz, aby usprawiedliwić jego nieużywanie w poprzednich
rozdziałach.~ ~*Correct ;=;*~ ~Ja jebe ;=;~ ~*Wiem
;=;*~ Serio, nie pamiętałam, że go tu miałam. W każdym
razie, ~Jakby nigdy nic.~ gdy
wzięliśmy swoje bronie, udaliśmy się w kierunku wyjścia i do części 2Fort
należącej do ~~*Zamkniesz się? xD*~ Nie :D~ BLU.
Będąc w odpowiedniej odległości, zaczęliśmy obserwować sytuację. Snajper, jak zwykle, był na swoim miejscu i obserwował sytuację przed budynkiem, wyczekując na cel do ustrzelenia. ~Bowiem tak w zwyczaju mają snajperzy różnego kalibru, więc to nie jest nic nadzwyczajnego, aby rozpisywać się na ten temat na dwie i pół linijki.~ ~*Licznik słów…*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Przed wejściem stali Gruby i Medyk ~Bowiem to zgrany duet.~ oraz Żołnierz. Niedaleko Demoman rozmawiał ze Skautem, a Pyro patrolował teren. ~*Bowiem Skaut nie może wiecznie odwalać tej fuchy.*~ Inżyniera i Szpiega nigdzie nie było, co znaczyło, że musieli być w budynku. ~No nie pierdziel. A poza tym, Inżynier chyba zawsze przesiaduje w budynku, z tego co wiem. Jak się mylę, to wyprowadźcie mnie z błędu, a nie bijcie.~
Po zorientowaniu się w sytuacji, schowaliśmy się za pobliskimi kontenerami. ~*Które pojawiły się od tak, aby ułatwić naszym bohaterom zadanie.*~ Chwilę później, przeładowałam karabin pulsacyjny i lekko wychyliłam się, po czym strzeliłam kulą energii w Snajpera, dezintegrując go na miejscu. ~No i brawo miernoto, teraz zorientują się, że próbujecie wbić im na chatę. W końcu tylko ty w 2Fort masz AR2.~ ~*Chociaż w sumie, do tej pory się tak szybko nie orientowali…*~ ~A, racja. ;=;~ Gdy to zrobiłam, szybko ukryłam się, aby mnie nie zauważyli. W tym momencie, Szpieg nieco wychylił się zza kontenerów i ustrzelił kogoś, prawdopodobnie Pyro, gdyż usłyszałam charakterystyczny krzyk. ~Bowiem trzeba dać choć raz wykazać się Szpiegowi.~ W tym momencie, ja wychyliłam się i chciałam za pomocą karabinu, kulą energii ustrzelić Grubego, ale w tym momencie okazało się, że kule się skończyły, bo zapomniałam zmienić magazynek. ~*Czy ja dobrze widzę? Życie po raz pierwszy jest przeciwko Mary Sue? CUD! \O/*~ ~Prepare for perfect week! ***.***~ Cholera! Jak mogłam o tym zapomnieć? ~*Normalnie, każdemu może się zdarzyć.*~ Mimo wszystko, szybko wyjęłam pistolet i zastrzeliłam Grubego oraz, przy okazji, Medyka. Widziałam, że Żołnierz, Demoman i Skaut zaczęli szukać źródła strzałów, ~Bowiem tak nakazywały prawa logiki.~ dlatego szybko schowałam się za kontener. W tym momencie, Szpieg uderzył w kontener swym rewolwerem, chcąc przywołać któregoś z nich. ~*Bowiem po co wymyślać nowe metody zabicia przeciwników. Lepiej używać te, które zostały wykorzystane w poprzednich rozdziałach.*~ ~W końcu jesteśmy w opku, a wymyślanie w nim czegoś dodatkowego to zbrodnia przeciwko ludzkości.~ ~*Niestety :-(*~
Chwilę potem, ujrzałam że w owe miejsce zbliżył się Skaut. Widząc go,
Szpieg szybko strzelił mu w głowę, nim ten zdążył jakkolwiek zareagować. ~Bowiem Szpieg jest zajebisty.~ W tym
momencie, wyciągnęłam Portal Gun, ~Działo
portalowe, kurwa mać.~ ówcześnie chowając karabin pulsacyjny i pistolet, po
czym wychyliłam się. Niedaleko nas zauważyłam rozglądającego się Żołnierza. ~*Ogólnie miło, że w tym FanFiction są opisane takie sceny jak po kolei
eliminowanie członków BLU czy sceny walki.*~ ~Zawsze to miła odmiana od
tego, co widywaliśmy do tej pory.~ Widząc go,
szybko strzeliłam jeden portal pod nim, a drugi najwyżej jak się dało, dzięki
czemu uderzył w ziemię tak, że zginął na miejscu. ~Bowiem warto ułatwiać sobie życie.~ Kiedy go zabiłam, schowałam
się za kontener. W tym momencie, Szpieg wyjął nóż, nieco wychylił się i, po
chwili, usłyszałam dźwięk lecącego noża, a następnie charakterystyczny krzyk
Demomana. ~Bowiem Szpieg jest zajebisty,
dlatego trafił w Demomana od razu.~
Kiedy teren był czysty, wyszliśmy z naszej kryjówki i, spokojnym krokiem,
weszliśmy do budynku. ~*Bowiem czemu nie, wyeliminowaliście
zagrożenia, więc mieliście prawo.*~ Teraz
pozostali nam tylko ~*Zardonic*~ Inżynier i
Szpieg. ~STOP!~ ~*Nie :D*~ W środku,
rozdzieliliśmy się. ~Jak miło, zawsze to
coś.~ Ja pobiegłam w kierunku schodów, a Szpieg w kierunku pobliskich
drzwi. Ja, przez bardzo długi czas, nie spotkałam ani jednego, ani drugiego.
No, ale w którymś momencie, gdy weszłam do jakiegoś z pomieszczeń i zaczęłam
się rozglądać, poczułam na sobie czyiś wzrok. ~*Mógł być to tylko Szpieg, bowiem Inżynier
zazwyczaj pilnuje swych konstrukcji.*~ Czując to,
szybko wyjęłam swój pistolet i gwałtownie odwróciłam się, celując mym
pistoletem i Portal Gun ~Działem
portalowym, kurwa jego mać.~ przed siebie. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam
Szpiega, ale tego z BLU, ~:D~ który
przy okazji celował we mnie swoją bronią. ~*Kurwa, wut? Nie mógł jej ustrzelić, kiedy była
odwrócona do niego tyłem? To byłoby znacznie łatwiejsze.*~ ~Licznik
aŁtoreczkowych rzeczy: 23~
Po chwili, widząc go, rzekłam:
~- Well done! Remember: The Aperture Science Bring Your Daughter to Work Day is the perfect time to have her tested.~
~*Najlepsza wypowiedź, gdy stajesz twarzą w twarz ze swym śmiertelnym wrogiem. xD*~
~;”D~
– A już miałam nadzieję, że cię nie spotkam. ~Jak szczerze. XD~ ~*Co nie? :D*~
No, bo na serio, miałam nadzieję, że będzie mi dane pokonać ~Zardonica~ Inżyniera, ~*Bowiem każdy go kocha.*~ ~To wiadome.~ który nie był trudnym celem. A akurat z Szpiegiem nie miałam zbytniej ochoty dziś walczyć, zważywszy na to, że nie był najłatwiejszym celem. ~*I dobrze ci tak, pomęcz się trochę. Chociaż w sumie, akurat ty jesteś żywym przykładem tego, że w życiu nigdy nie jest lekko.*~
~*- Welcome to test chamber four. – powiedział*~
~Baaardzo klimatycznie. X”D~
~*Wieeem :D*~
– Ja jednak wolę walczyć z tobą. Z wymagającymi celami lepiej się walczy. – powiedział
~Bowiem każdy musi w jakiś sposób komplementować główną bohaterkę i wszystko musi jej się udawać. Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 24~
Miłe było to, że uważał, iż byłam wymagającym celem. Znaczyło to, że moje
umiejętności walki były przeze mnie dobrze wykorzystywane. ~*Jesteś Mary Sue, to co się dziwisz.*~ ~Ale prawilna Mary Sue nigdy
nie przyzna, że nią jest.~ ~*A, faktycznie. Zapomniałam. ;=;*~ W każdym razie, po chwili, ~*Jakby nic się nie stało.*~ zaczęliśmy ze sobą walczyć.
Ta walka nie była jakaś super hiper ekscytująca, dlatego nie będę jej wam
opisywać, aby was nie zanudzać. ~To
dobrze, bowiem ten rozdział i tak jest wystarczająco długi oraz, jako iż był
kopiowany z notatnika zapisującego pliki w formacie .md, uciążliwy do
analizowania.~ W każdym razie, na początku była wyrównana, nawet nie wiem
przez jak długo. W pewnym momencie, zniszczyłam to wyrównanie, gdyż szybko
wyjęłam miecz i przecięłam Szpiega na pół i to dosłownie. ~*A jak to jest możliwe, tego nikt nie wie.*~ ~To Mary Sue, takie
wszystko potrafią.~ ~*W sumie racja.*~ Wystarczyło po
prostu odpowiednie zamachnięcie się ową bronią. ~Ja i tak nie jestem pewien, czy taki cios jest możliwy w prawdziwym
świecie. No, ale jesteśmy w Opkolandii, a tu marzenia stają się
rzeczywistością.~
Jednak, nie cieszyłam się jeszcze ze zwycięstwa, bo zdawałam sobie sprawę z
tego, że on miał drugie życie. ~*Ważne, że o tym pamiętałaś.*~ I rzeczywiście, po chwili usłyszałam za sobą dźwięk przeteleportowania się.
~Tak tylko zauważę: Ten rozdział
wyjątkowo nie jest przerobionym SFM-em. Został tylko zainspirowany takim
jednym, dwuczęściowym.~ ~*CUD! \O/*~ ~Wiem ***.***~ Słysząc to, odwróciłam się, celując pistoletem przed siebie i, dzięki temu,
ujrzałam Szpiega. ~*Bo kogo innego.*~ Po chwili,
ponownie zaczęliśmy ze sobą walczyć. ~Bowiem
co innego mieliście do roboty.~
Jednak, tę walkę wyjątkowo przegrywałam. ~*.*~ ~*CUD! \O/*~ Bałam się, że
przegrałabym, a ja nie lubiłam porażki. ~Nie
znam człowieka, który lubiłby przegrywać. To lubi chyba tylko jakiś
masochista.~ Lecz, w pewnej chwili, gdy już czułam nadchodzącą przegraną, w
momencie kiedy Szpieg stał tyłem do drzwi, nagle usłyszałam strzał dochodzący
zza niego. ~*No ależ oczywiście, bowiem Szpieg z RED musi uratować sytuację. Czy
chociaż raz Ramoninth z opka nie może zginąć?*~ ~Mary Sue…~ ~*Fakt,
ciągle zapominam. ;=;*~ Parę chwil później,
kiedy upadł martwy na ziemię, ujrzałam za nim Szpiega z mojej drużyny, który to
zabił tego z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~. Widziałam również, że w jednej ręce ~*Moment…No ależ tak, odwróć na moment wzrok. xD*~ ~;”””D~ trzymał walizkę ~*<Związuje Grzegorzowi palce.> >:D*~ ~EJ!
;”””-(~ ~*;”””D*~ BLU i przy okazji też
drugą, należącą do naszej drużyny.
Miło, że mi pomógł, naprawdę. ~Bowiem przyjaciele powinni sobie pomagać.~ Lecz, kilka sekund potem, opuścił swoją broń, po czym uśmiechnął się do mnie i, nim zdążyłam podziękować, rzekł:
~- You're doing quite well.~
~*No dobra, ta wypowiedź jeszcze jako tako pasuje do sytuacji. xD*~
~Ha! :D~
– Nie musisz dziękować.
Po tych słowach, mimo wszystko, również się do niego uśmiechnęłam. ~*Bowiem warto być kulturalnym.*~ Parę chwil
potem, za pomocą pirokinezy, przeniosłam nas w losowe miejsce naszej części
2Fort. ~Jakby nic się nie stało. Chociaż
w sumie fakt, co innego mieli w tym miejscu do roboty.~
Ciekawiło mnie, co przyniosłyby mi kolejne dni. Naprawdę podobało mnie się
życie tutaj i chciałam, aby trwało jak najdłużej. ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, teraz przerwa, a potem analizujemy trzy rozdziały na dzisiaj. Są
one krótkie, najdłuższy ma ledwo cztery strony.*~
~Dzięki Bogu.~
_________________________________________
Rozdział
LXXI – Sabotaż
~Jednak
ten rozdział już jest przerobionym SFM-em.~
~*Bowiem zajebistość nie może wiecznie
trwać.*~
~Niestety
:-(~
Jednak, przez następny miesiąc, nie
działo się nic odmiennego. ~Bowiem nie
stało się nic, co mogłoby zakłócić normalność, mimo iż w sumie po tej ostatniej
akcji Administratorka powinna zainterweniować, no ale zapewne była na piwie z
Miss Pauling i dlatego się nie zorientowała.~ Codziennie robiliśmy to samo
i w sumie nie przeszkadzało mi to, gdyż życie tutaj było naprawdę w porządku. ~*Bowiem zabijanie innych jest zajebiste.*~ ~Co kto lubi, co nie?~ Lecz oprócz tego, że przyjemnie mnie się tu żyło, czułam
również, że niedługo mógłby nadejść nieuchronny koniec. ~*Masz rację, jeszcze tylko cztery rozdziały do końca wątku z
„Team Fortress 2”.*~ ~Dzięki Bogu.~ ~*Ja też się cieszę.*~ Starałam się tym nie przejmować, gdyż w końcu najważniejsze
było to, co działo się tu i teraz, ale jednak to nie było łatwe. ~Nie dziwne.~ No, ale któregoś dnia,
ponownie stało się coś, co można było określić mianem niecodziennego.
Jednego dnia, gdy było jeszcze bardzo
wcześnie rano i w sumie większość z nas jeszcze spała, jako iż budziłam się
wcześniej od tak, z przyzwyczajenia, ~*Bowiem lubię
tworzyć postacie, które wstają wcześnie rano. W sumie nie wiem dlaczego, może
to dlatego, że ja sama wcześnie wstaję.*~ ~I
tak nikt nie przebije mnie.~ ~*Ty to w ogóle siedź cicho. xD*~ ~:D~ postanowiłam
wyjść z naszego budynku i przejść się po naszej okolicy. Od razu to wykonałam i
tak sobie chodząc, rozmyślałam o różnych sprawach. ~Bowiem co innego miałaś robić, skoro nie miałaś z kim pogadać.~ Trochę
o mojej przeszłości, trochę o tym, co będę robić, gdy to wszystko się skończy,
trochę o tym, jak będzie wyglądał dzisiejszy dzień i tak dalej. ~*Ważne, że przynajmniej napisałaś, o czym mniej więcej
rozmyślałaś.*~ ~Zawsze coś.~
Lecz, w którymś momencie, gdy
wracałam do budynku, mając nadzieję, że nikt by mnie nie zauważył, ~Skoro wszyscy spali, to raczej nikt by cię
nie dostrzegł. No, chyba że Administratorka już nie spała, to ona mogłaby cię dostrzec
przez kamery. Jednak, jako iż w tym FanFiction Administratorka pojawiła się
tylko jeden raz, to się tego nie dowiemy.~ bo jakoś tak miałam, że nie
chciałam, aby ktokolwiek zorientował się, co dokładniej robiłam z samego rana,
nagle usłyszałam taki dźwięk, jakby obok mnie ktoś się przeteleportował. ~*Jezu Chryste, najpierw przesadzone zdania pojedyncze, teraz
złożone…Nie można tego jakoś wypośrodkować?*~ ~Jak widać, nie.~ ~*Ja jebe. ;=;*~ Cholera, czyli
nie dane mi było w spokoju wyjść na godzinę i po tej godzinie wrócić
niezauważona. ~:D~ Mimo wszystko,
odwróciłam się i, gdy to zrobiłam, ujrzałam Szpiega, oczywiście tego z drużyny,
w której ja byłam. ~*Co się dziwisz, szpiedzy
już tak mają, że śledzą innych. To ich praca.*~
~*- Once again, excellent work. –
powiedział*~
~Nie ma to jak
komplement nie pasujący do sytuacji. xD~
~*:D*~
– Czasem zastanawiałem
się, co ty robisz, gdy tak wcześnie wstajesz. Teraz przynajmniej to wiem. – powiedział
~- As part of a required test protocol, we will
not monitor the next test chamber. You will be entirely on your own. Good luck.
– odparłam~
– No nie mów mi, że
przez cały ten czas za mną chodziłeś. – odparłam
~*- As part of a
required test protocol, our previous statement suggesting that we would not
monitor this chamber was an outright fabrication. – przyznał*~
– Dokładnie tak było. ~:D~
~- Good job! As part of a required test
protocol, we will stop enhancing the truth in three... Two... One. –
spytałam~
~*Nie wiem, gdzie ty tu widzisz pytanie. xD*~
~Hehe :D~
– … Nie miałeś co
robić ze swoim życiem? ~Co się dziwisz?
W końcu jest szpiegiem, a szpiedzy z natury rzeczy interesują się życiem
innych.~ ~*Debili
nie zrozumiesz.*~ ~A, fakt. ;=;~
~*- While safety is
one of many Enrichment Center goals, the Aperture Science High Energy Pellet,
seen to the left of the chamber, can and has caused permanent disabilities such
as vaporization. – odparł*~
– Sorki. Po prostu
ciekawiło mnie, co można robić tak wcześnie rano. ~No ja tam się nie nudzę.~ ~*Nie dziwne, boś
książkoholik zaawansowany.*~ ~Hehe :D~
~- Please be careful. – powiedziałam~
– Wiele rzeczy. Jedyna
różnica jest taka, że wypada być cicho. ~Bo
inaczej można dostać wpierdol.~
~*- Unbelievable!
You, Subject Name Here, must be the pride of Subject Hometown Here.
– zaproponował*~
~Propozycja nie do odrzucenia, vol. 2 xD~
~*:D*~
– Mnie by się pewnie
nudziło. W każdym razie, zmieniając temat, skoro jest jeszcze tak wcześnie, to
może utrudnilibyśmy ~*Nie pozwalam. xD*~ ~Kuźwa, skąd wiedziałaś,
co chciałem zrobić?~ ~*Piszemy tę analizę na tyle długo, że znam już te
twoje pojebaństwa. xD*~ ~;”D~ BLU ten dzień, np. ~Nie ma to jak
skrót w wypowiedzi. Ja jebe. -_-~ ~*Wyższy poziom patologii
Attack!*~ uszkadzając broń
Demomanowi czy podmieniając Snajperowi snajperkę na wadliwą? Taki mały sabotaż.
~- Audible warning devices are required on all
mobile equipment. However, alarms and flashing hazard lights have been found to
agitate the high energy pellet and have therefore been disabled for your
safety. – skomentowałam~
– Ty, dobry pomysł. ~*Bowiem zawsze warto utrudniać życia wrogom.*~
Po tej rozmowie, jako
iż Snajpera przeciwnej drużyny nie było jeszcze na stanowisku, ~Jestem ciekawy, która była godzina.~ ~*Ja też, ale nie będzie dane nam się dowiedzieć.*~ ~;=;~ ~*Wiem
;=;*~ po cichu zakradliśmy się do ich budynku.
Będąc tam, zaczęliśmy
szukać miejsca, w którym trzymali oni swoje bronie. ~Zapewne w tym samym, w którym wy trzymaliście swoje, ale co ja tam
wiem.~ W końcu, udało nam się znaleźć stół, na którym leżało to wszystko. ~*To w takim razie nie dziwne, że łatwo ich zsabotować, skoro trzymają
swe bronie na jednym stole.*~ Widząc to, od
razu cicho tam podeszliśmy i przystąpiliśmy do pracy.
Najpierw ja nieco
pomajstrowałam przy snajperce Snajpera, aby jej celownik pokazywał alternatywną
rzeczywistość i żeby Snajper strzelał do swoich. ~Nigdy wcześniej nie było wspomniane, aby nasza Mary Sue tak potrafiła.
Licznik rzeczy biorących się z dupy: 40~ Trochę to zajęło, ale w końcu
udało się tak pogmerać ze światłem i szkłem, że wykonałam to. ~*Ale nie wytłumaczysz, jak udało ci się to zrobić, gdyż trzeba byłoby
to wymyślać, a w opkach to jest niedopuszczalne.*~ Szpieg zaś, podmienił urządzenie medyka ~W tym miejscu to słowo powinno być napisane wielką literą, bowiem to
nazwa własna.~ ~*Literówka Attack!*~ na takie, które zamiast leczyć, miało wylewać na daną osobę kwas, ~Jak słodko. xD~ ~*Co nie? :D*~ ja zatkałam
lufę broni Demomana tak, aby przy próbie jej użycia wybuchła wysadzając go,
Szpieg zamienił w broni Grubego magazynek na łatwopalny, ~Czyli tak jak w oryginalnym SFM-ie, który został przerobiony w tym
rozdziale.~ ~*Bowiem nie ma to jak brak kreatywności.*~ potem ja wylałam z puszki z napojem Skauta prawowity napój i wlałam tam po
prostu napój energetyczny, ~A skąd go
wzięłaś w świecie tej gry, nigdy nie zostanie wyjaśnione. Licznik rzeczy
biorących się z dupy: 41~ Szpieg zamienił rakiety w wyrzutni rakiet
Żołnierza na wadliwe modele, ja rozmontowałam zegarek, jeden i drugi, Szpiega z
BLU, ~:D~ Szpieg coś pomajstrował
przy miotaczu płomieni Pyro, aby zamiast ognia wylewał wodę ~*Jakbym to zobaczyła w trakcie walki, padłabym ze śmiechu. XD*~ ~Nie
tylko ty. XD~ oraz wykrzywił
ostrze jego siekiery, a ja stopiłam pirokinezą wszystkie narzędzia Inżyniera. ~;”D~
Kiedy to zrobiliśmy,
za pomocą pirokinezy przeniosłam mnie i Szpiega do naszej części 2Fort. ~*Bowiem trzeba korzystać z ułatwień, które dał los.*~ Gdy tam byliśmy, Szpieg rzekł:
~*- Good. Now use the
Aperture Science Unstationary Scaffold to reach the chamberlock.*~
~Fajny komentarz. xD~
~*Wiem :D*~
– Tego to się raczej
nie spodziewali. W każdym razie, jakim cudem ty ustawiłaś celownik w snajperce
Snajpera tak, aby pokazywał alternatywną rzeczywistość? ~Bowiem Ramoninth z opka to Mary Sue, Szpieg. Musisz się jeszcze wiele
nauczyć o swej znajomej.~
~- Please note that we have added a consequence
for failure. Any contact with the chamber floor will result in an
'unsatisfactory' mark on your official testing record followed by death. Good luck! –
odpowiedziałam~
– Wiesz…Doświadczenie,
że tak powiem. Co prawda nigdy tego nie robiłam, ale po tym, co przeszłam w
przeszłości potrafię zrobić wiele, wieeele rzeczy, których normalnie ludziom
się nie śniło. ~Mimo iż nigdy o nich nie
wspominałaś i nigdy więcej nie wykorzystasz tej umiejętności, bo po co.~ ~*Opka rządzą się własnymi prawami.*~ ~Niestety…~
– odpowiedziałam
~*- Very impressive.
Please note that any appearance of danger is merely a device to enhance your
testing experience. – stwierdził*~
– No niby tak, ale
cholera, tego to nawet ja nie umiałbym zrobić. ~Bowiem nie jesteś Garym Stu.~
~- The Enrichment Center regrets to inform you
that this next test is impossible. – zauważyłam~
– Skąd wiesz. Nie
jesteś mną, więc nie możesz wiedzieć, co po takich wydarzeniach, jakie mnie
spotkały, byłbyś w stanie wykonać. ~*Bowiem nie ma to jak
rzucić czasem jakąś mądrością życiową.*~
~*- Make no attempt
to solve it. – pouczył*~
– Powinnaś dzielić się
z innymi swoimi umiejętnościami. ~Czego
ty od Mary Sue wymagasz.~
~- The Enrichment Center apologizes for this
clearly broken test chamber. – zakończyłam~
– Nie ma tak łatwo.
Jednak, po tej
rozmowie, weszliśmy do naszego budynku 2Fort i zaczęliśmy czekać na dalszy
rozwój wydarzeń. ~*Jakby kompletnie nic się nie wydarzyło.*~
Rzeczywiście, dzięki
naszemu sabotażowi dzisiaj o wiele łatwiej poszło nam zdobycie Inteligencji
BLU. ~Nie skomentujmy tego, jak to
brzmi. xD~ Bardzo śmieszne było patrzenie, jak na przykład Medyk,
nieświadomie oczywiście, zabił Grubego ze swojej drużyny oblewając go kwasem
przy próbie uleczenia go, ~No beka w
chuj. xD~ ~*Każdego śmieszy co innego, co nie? xD*~ czy jak Pyro, zamiast spalić Skauta z mojej drużyny, po prostu oblał go
wodą. ~Ja już bym się tarzał po ziemi ze
śmiechu. xD~ ~*Nie dziwne. XD*~ Chociaż swoją drogą, w tym wypadku wolałabym, aby go spalił, ale to
szczegół. ~Bowiem nie ma to jak być miłą
koleżanką z drużyny. xD~ ~*Co nie? :D*~ Widziałam, że pod koniec naszej walki o zdobycie Inteligencji, członkowie
BLU byli poddenerwowani. ~Nie dziwne,
każdy na ich miejscu by się wkurwił.~
Jednak, to nie był
koniec. Około godziny osiemnastej, gdy wracałam z mego popołudniowego spaceru,
bo akurat zaczęło nieziemsko padać, ~Abyś
przestała skażać teren zewnętrzny swym debilizmem i się schowała.~ ~*Widzicie dzieci, nawet deszcz wie, że główna bohaterka tego opka to
zjebana pizda.*~ ~Ależ my ją musimy lubić. xD~ ~*Co nie? :D*~ udałam się do pomieszczenia, w którym zwykle zaczynaliśmy nasz kolejny
dzień i zajrzałam do mojej szafki. Tam, pozornie nie było nic podejrzanego.
Bronie nie były zniszczone ani ukradzione, ~Mimo
iż miała tak zajebiste bronie, że nic tylko kraść.~ ale gdy wyjęłam karabin
pulsacyjny ujrzałam, że…lufa była wykrzywiona w prawo, a magazynek na kule
energii poturbowany. ~Czyżby zemsta
członków BLU?~ ~*Zapewne, bo kto inny mógłby jej to zrobić.*~
KURWA MAĆ, MÓWIŁAM TYM
DEBILOM, ABY NIE RUSZALI MOICH BRONI, BO NIE UMIEJĄ Z NICH KORZYSTAĆ!!! ~*Jaki wkurw. W sumie nie dziwne, ale nie mogła dojść do wniosku, że to
któryś z członków BLU był za to odpowiedzialny? Przecież jej znajomi by jej
tego nie zrobili, bo nie mieli ku temu powodów.*~ ~Niedojebanie odpowiedzią
na wszystkie nasze problemy.~ ~*A, no tak. ;=;*~ Od razu, wściekła, zaczęłam ich szukać. Akurat okazało się, że wszyscy byli
w jednym z głównych pomieszczeń budynku. ~Bowiem
życie musi ułatwiać wszystko naszej Mary Sue.~ Będąc tam, stanęłam w
drzwiach i wysyczałam przez ~dupę~ zęby:
~*JAK. X”””DDD*~
~MEDŻIK :D~
~*- Once again, the
Enrichment Center offers its most sincere apologies on the occasion of this
unsolvable test environment.*~
~Nie wyobrażam sobie tego wysyczanego przez zęby. xD~
~*Nie tylko ty, ale nie ważne. xD*~
– Kto…Zniszczył…Mój…KARABIN?! Wiecie, ile zajmie naprawa tego? DWA
DNI!!! ~To nie tragedia. Masz też inne bronie.~
~- Frankly, this chamber was a mistake. If we
were you, we would quit now. – odparł Żołnierz.~
– Na pewno nikt z nas.
Przecież nigdy nie ruszaliśmy twoich broni. ~*Mówiłam? Mówiłam.*~ – odparł Żołnierz.
Czyli to musiał być
ktoś z BLU. ~Ty to masz zapłon jak w
zardzewiałym ruskim czołgu.~ Najprawdopodobniej Szpieg, bo któżby inny
chciał mi utrudnić życie. ~*Zapewne cała drużyna, ale fakt, zrobienie tego
przez akurat Szpiega jest najlogiczniejszym wyjaśnieniem.*~ W każdym razie, jako iż w tymże pomieszczeniu był też Skaut, postanowiłam
jeszcze trochę poudawać. ~Bowiem nie
warto tracić idealnej okazji do udupienia osoby, której się nie lubi.~ Od
razu, odwróciłam się w jego kierunku i krzyknęłam, ale udając na tyle, że każdy
inteligentny człowiek zorientowałby się, że już nie byłam na serio wściekła:
~*- No one will blame
you for giving up. In fact, quitting at this point is a perfectly reasonable
response.*~
~Nie wiem, jak można wykrzyczeć te dwa zdania. xD~
~*Nie ważne, ważne żeby wciskać w usta bohaterów
tego opka teksty GLaDOS. xD*~
~W sumie…Zabawa fajna. xD~
~*Wiadomo :D*~
– Skaut! To na pewno
ty jesteś za to odpowiedzialny!
~- Quit now and cake will be served immediately.
– zaczął się bronić.~
– Co? Nie!!! Przecież
wiesz, że ja nigdy nie ruszałem twoich broni! ~*Co jest prawdą, bo skoro
tak ją wielbi i się za nią ugania, to raczej nie zrobiłby nic przeciwko niej.*~
– zaczął się bronić.
~*- Fantastic! You
remained resolute and resourceful in an atmosphere of extreme pessimism. –
powiedziałam*~
~W sumie…Jakby się tak zastanowić, to nawet trochę pasuje. xD~
~*Ha, kurwa! :D*~
– Jakoś nie chce mnie
się wierzyć. Nie wiem jak to zrobisz, ale masz mi ten karabin naprawić JAK
NAJSZYBCIEJ! Ciesz się, że to nie Portal Gun, ~Działo portalowe, kurwa jego mać.~ bo nie byłoby tak łatwo! ~*Bowiem działo portalowe również emanuje Czystą Zajebistością.*~ ~To
akurat fakt.~
Po czym rzuciłam
karabin w jego stronę, odwróciłam się na pięcie i ruszyłam do wyjścia. Za sobą,
usłyszałam cichy śmiech pozostałych członków R~uchamy~E~ksterminujemy~D~emolujemy~. Oni się domyślili, ~*Boże, z tobą to jak z dzieckiem. Nie można nawet na chwilę spojrzeć
na klawiaturę, abyś nie odjebał czegoś głupiego. xD*~ ~Taki już jestem. :D~ ~*Niestety*~
~;”””D~ ale Skaut
najprawdopodobniej dalej nie wiedział, o co chodziło. ~Boże, toż to OOC. Ja wiem, że Skaut to Nadułom Właściwy, ale też bez
przesady. W samej grze, jak i w SFM-ach nikt nigdy nie kreował go na debila
pokroju Wheatley’a! Dlatego też mogę z czystym sumieniem napisać: Licznik
niekanonicznych zagrań: 30~
Powiem szczerze, że
ten dzień nie był taki zły. Udało mnie się udupić Skauta i przy okazji mieliśmy
ułatwiony dzień. ~*Bowiem czasem musi być zajebiście.*~ Byłam ciekawa, co stałoby się w kolejnych dniach… ~DUN DUN DUUUN!~
_________________________________________
Rozdział LXXII – Wyczuwam zdrajcę.
~Zaczyna
być ciekawie.~
~*Bowiem ten rozdział to przerobiony
SFM o nazwie „Crimson”, który swoją
drogą polecam. Nie pada w nim ani jedno słowo z ust bohaterów, ale sam SFM jest
GENIALNY.*~
~Wiem,
znam go. A poza tym, wiadomo, po co wymyślać własne rozdziały. Lepiej przerobić
coś czyjegoś.~
~*Niestety ;=;*~
Jednak, przez kolejne około cztery
miesiące, nie działo się nic godnego opisania. ~Bowiem też nie stało się nic, co mogłoby ten spokój zachwiać.~ Codziennie
wykonywaliśmy to samo, czyli dążyliśmy do zabrania ~*A tylko spróbuj, to ci palce połamię.*~ ~L~ ~*;”””D*~ BLU
ich Inteligencji, wciąż uważałam, że ta walizka miała głupią nazwę, ~*Też tak uważam, ale do dzisiaj jestem
ciekawa, jaka jest jej zawartość.*~ ~Czasami
w SFM-ach widać, że wypadają z niej kartki, więc może jakieś istotne
dokumenty.~ ~*Być może, ale tego raczej na sto procent się nie dowiemy.*~ a także nie dopuszczaliśmy do tego, aby ci z
BLU zabrali naszą Inteligencję. ~*To tak bekowo
brzmi. xD*~ ~Wiem o tym. xD~ Oprócz tego, Skaut miał szczęście, bo jakimś
cudem naprawił mi działo pulsacyjne i działało ono. ~Pewnie Inżynier mu pomógł, bowiem Skaut raczej nie znał działania AR2.~
Sądziłam, że nie zrobił tego sam, ~Właśnie~
bo jak dla mnie był zbyt głupi, aby pojąć budowę tego urządzenia, ~*Nie ma to jak być miłym w stosunku do
innych.*~ ~Typowa Mary Sue, nie ma co.~ ale najważniejsze, że zaczęło ono działać.
Lecz, któregoś grudniowego dnia, ~*Bowiem oryginalny SFM dzieje się zimą.*~ stało się coś, co w pewnym sensie zaczęło
przybliżać mnie do realizacji wizji, którą miałam kilka miesięcy temu. ~Bowiem powoli zbliżamy się do
siedemdziesiątego piątego rozdziału i do końca wątku tejże gry.~ ~*Dzięki Bogu.*~ ~Ja też się cieszę z tego powodu.~ Otóż,
gdy ja i Szpieg, który czekał na coś, nie wiedziałam co, co miał mu dać
Żołnierz, ~LSD?~ ~*A ten od razu. xD*~ ~No co? :D~ siedzieliśmy w
głównym pomieszczeniu naszego budynku, w którym zwykle się spawnowaliśmy, kiedy
z nudów sobie chodziłam, ~Broń Boże,
abyś pogadała ze swym BFF.~ ~*Wtedy trzeba
byłoby wymyślać dialogi, a w opkach wymyślanie czegoś dodatkowego jest
niedopuszczalne.*~ ~A, fakt. ;=;~ gdy w pewnej chwili przeszłam obok Szpiega,
zauważyłam że wydawał się być jakiś taki zmartwiony czymś. ~Brakiem „Half-Life 3”?~ ~*Nie ma to jak priorytety. xD
Chociaż fakt, „Half-Life 3” to ważna
sprawa.*~ Od razu podeszłam do niego i położyłam
dłoń na jego ~~*Zabraniam xD*~ ;”””D~ ramieniu. Chwilę
potem, gdy odwrócił się w moim kierunku, spytałam:
~*- Hello again. To reiterate our
previous warning: This test [garbled] momentum [garbled]*~
~Gdzie
ty tu widzisz pytanie, to ja nie mam pytań. xD~
~*Hehe :D*~
– Coś się stało?
Wydajesz się być jakiś taki zmartwiony.
~- Spectacular. You appear to understand how a
portal affects forward momentum, or to be more precise, how it does not. –
odpowiedział~
– Nie, wszystko w
porządku. Musi ci się wydawać. – odpowiedział
Ja jednak, nie miałam
pewności, czy mówił prawdę. ~Jak ktoś
tak odpowiada, a wygląda na zmartwionego, to na dziewięćdziesiąt dziewięć
procent kłamie.~ Ogólnie nawet, kiedy mi odpowiedział, miałam wrażenie, że
jego głos był jakiś taki zmartwiony. Lecz, podejrzewając że i tak nie
dowiedziałabym się niczego sensownego, postanowiłam nie drążyć tego tematu. ~*No i to jest mądre podejście. Brawo, raz w życiu coś ci się udało.*~ ~Jesteś
taka miła. xD~ ~*Wiem :D*~
Jednak, w pewnym
momencie, oboje usłyszeliśmy otwierające się drzwi wejściowe do pomieszczenia.
Słysząc to, odwróciliśmy się w ich kierunku i, po zrobieniu tego, zauważyliśmy
Żołnierza. Nareszcie, bo już trochę mnie się tu nudziło, szczerze powiedziawszy.
~To było coś porobić. Jak nie rozmawiać
ze Szpiegiem, to coś innego. Na sto procent miałaś coś tam do roboty, ale nie,
lepiej marudzić, zamiast coś robić.~ ~*Strasznie się rozpiszę w
analizie końcowej na temat Ramoninth z opka.*~ ~Nie dziwne.~ Widząc go, Szpieg który dotychczas siedział na jednej z długich ławek
znajdujących się w owym miejscu, ~*Tych samych, o których
wcześniej nie wspomniano.*~ ~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 42~ wstał. Chwilę potem, Żołnierz podszedł bliżej, wyjął jakiś przedmiot i,
trzymając go, wyciągnął przed siebie rękę z ową rzeczą. ~*Tak jak to było w oryginalnym SFM-ie.*~ Stałam nieco dalej od nich, ale nie na tyle daleko, aby nie zauważyć, co to
było. Była to jakaś długa, czarna śruba. Nie wiedziałam, do czego mogła służyć,
ale uznajmy, że była istotnym przedmiotem. W sumie, czasami takie maleństwa
mogły być na wagę złota. ~To akurat
prawda i wielokrotnie zdołałem się o tym przekonać.~ ~*Nie tylko ty.*~
W tym momencie, gdy na
chwilę odwróciłam się, gdyż wydawało mnie się, że kątem oka dostrzegłam kogoś z
naszej drużyny, ~a także zrobiłam to po
to, aby nie opisywać, co działo się dalej,~ usłyszałam ~*#TakByło ;=;*~ ~Jezu ;=;~ ponownie otwierające się drzwi wyjściowe. Po odwróceniu wzroku, zauważyłam
że Żołnierz wyszedł. ~*Skoro załatwił to, co miał do załatwienia, to
chyba logiczne, że wyszedł.*~ ~Po opkach można się wszystkiego spodziewać.~ ~*W
sumie…*~ Kiedy już go nie było
i wyjście zamknęło się, ja i Szpieg wzięliśmy naszą broń, ja standardowo
wzięłam Portal Gun ~Działo portalowe,
kurwa jego mać.~ i odpicowane ~*To jest idealne słowo do
narracji.*~ działo pulsacyjne, po
czym wyszliśmy z pomieszczenia i ruszyliśmy w kierunku części 2Fort należącej
do BLU. ~Bowiem gdzie indziej. A poza
tym, jako iż była zima to mam nadzieję, że ubraliście się odpowiednio.~ ~*Zapewne to zrobili, ale po co o tym napisać, co nie?*~
Ja tam nadal nie
wiedziałam, o co chodziło z tym przedmiotem. ~To zapytaj swego BFF, a nie biadolisz.~ Szpieg mi za wiele na
temat przeznaczenia tejże śruby nie powiedział, a ja, jak to ja, wolałam nie
drążyć tematu, skoro nie chciał się w niego wgłębiać. ~A, OK. W sumie to realistyczna reakcja. Zwracam honor.~ Mimo
wszystko, ~*Bowiem nic się nie wydarzyło.*~ kiedy dotarliśmy do siedziby B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~, jako iż wejście było ~*Ja już nie mam do ciebie siły. xD*~ ~Hehe :D~ ~*To nie jest
powód do radości, miernoto. xD*~ ~;””D~ zamknięte, przeniosłam nas za pomocą pirokinezy w losowe miejsce wewnątrz
budowli.
Będąc tam, od razu
zaczęliśmy zmierzać w kierunku pomieszczenia, w którym normalnie był Inżynier.
Oczywiście, po drodze musieliśmy rozprawić się z kilkoma członkami B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~,
czyli ze ~Niedorozwojem Społecznym
a.k.a~ Skautem, ~*Ktoś chętny, aby go wychować? Dopłacę. xD*~ ~:D~
z ~Tancerzem Pogo a.k.a~ Grubym i samym ~Zboczeńcem Spod Parafii a.k.a~ Inżynierem. ~Dysortografa Właściwego a.k.a~ Żołnierza, ~Sprzedawcy Bimbru Spod Kiosku a.k.a~ Demomana, ~Wkurwiacza Podblocznego a.k.a~ Snajpera,
~Pedofila Łapiącego Małe Kotki W Piwnicy
a.k.a~ Szpiega, ~Lekarza Plagi
a.k.a~ Medyka i ~Maniaka Kiełbasy
Podwawelskiej a.k.a~ Pyro nigdzie nie było, ~*Fajny ten twój gang. xD*~
~Napiszę cudne opowiadanie! :D~ ~*Help xD*~ ~;”””D~ ale to w sumie dobrze, bo nie musieliśmy marnować na nich więcej czasu, a
widziałam, że Szpiegowi jakby trochę się spieszyło. ~Może obiecano mu, że dostanie przedpremierową kopię „Half-Life 3”?~ ~*Marzenia…*~ ~No…~ Czemu ja zawsze musiałam być taka niedoinformowana? ~Bowiem każdy ma prawo mieć swoje tajemnice i nawet twój BFF nie ma
obowiązku mówić ci o wszystkim. Przywyknij do tego.~ Nie żebym wyszła na
jakąś feministkę, ale czułam się nieco dyskryminowana ze względu na płeć. ~*Zapewne tak nie było i to tylko ty wyolbrzymiałaś sprawy.*~ Rozumiem, że on mógł mieć swoje tajemnice, ja również je miałam, ale
cholera, coraz częściej zdarzało się, że ja najwięcej nie wiedziałam o danej
sprawie. ~Cholera, może miał powody, aby
nie informować cię o danych sprawach. Weź się od niego odczep, on ma do tego
prawo i podejrzewam, że reszta drużyny, wiadomo poza Żołnierzem, też o tym nie
wiedziała.~ ~*To Mary Sue, a niedojebów społecznych nie
zrozumiesz.*~ ~A, faktycznie. ;=;~
W każdym razie, w
pewnej chwili doszliśmy do owego miejsca. Jak dla mnie, nie było tam zbyt wiele
interesujących rzeczy. Znajdowało się tam jedynie kilka robotów kształtem
przypominających Żołnierza z BLU, ~*Co będzie istotne w
dalszej części FanFiction, ale nie powiem czemu, bo to będzie spoiler.*~ ~~*<Zatyka
Grzegorzowi usta.>*~ :< ~*Nie wolno spoilerować. Inaczej
zaspoileruję ci jak przejść drugi poziom w „Aperture Tag”.*~ Już będę
grzeczny. ;_; ~*No :D*~~ jakiś klucz francuski, butelka, inne narzędzia i w sumie tyle. Jednak,
kiedy podeszliśmy do jakieś szerszej, niebieskiej szafki, obok drugiego klucza
francuskiego zauważyliśmy identyczną śrubę jak tą, którą Żołnierz dał
Szpiegowi. ~DUN DUN DUUUN! Tak w ogóle,
to w oryginalnym SFM-ie Szpieg zostaje zaatakowany przez robota podobnego do
niego i wywiązuje się krótka walka, ale tu to się nie pojawi, bowiem to
wymagałoby więcej opisów.~ ~*Correct ;=;*~ ~Dżezis ;=;~
Widząc ją, podeszliśmy
bliżej i Szpieg podniósł ją, po czym przyjrzał się bliżej owemu przedmiotowi.
Widząc go, zauważyłam że był on jednocześnie zdziwiony i zły. ~Czemu? Nigdy się nie dowiemy.~ ~*CORRECT ;=;*~ ~Ja jebe. ;===;~
Nie wiedziałam, o co
chodziło, ale nie wiedząc czemu, zaczęłam podejrzewać, że Żołnierz z naszej
drużyny był zdrajcą… ~DUN DUN DUUUN!~ ~*A poza tym, spoko, nie mógłby być, bo Administratorka już dawno by
się zorientowała i Żołnierz dostałby wpierdol, tak jak w jednym SFM-ie, którego
tytułu obecnie nie pamiętam. No, chyba że w tym FanFiction Administratorka
poszła znowu na piwo.*~ ~W opkach wszystko jest możliwe.~
_________________________________________
Rozdział LXXIII – Like A Assasin
~*Ten rozdział to pierdolony
disclaimer. Serio, nie zmyślam. Można by ten rozdział wyjebać i FanFiction na
niczym by nie stracił.*~
~Jezu
Chryste, tego jeszcze nie grali. Disclaimer w opowiadaniu. ;-;~
~*Widać Naddebilizm wchodzi na coraz
wyższy poziom. ;=;*~
~Właśnie
widzę. ;=;~
Jednak, w kolejnych dniach po odkryciu tego,
co odkryliśmy, nie działo się nic wartego uwagi. ~Bowiem w sumie w poprzednim rozdziale nie stało się nic, co mogłoby
drastycznie zmienić sytuację u was.~ Nadal ja i mój zespół dążyliśmy do
przejęcia teczki BLU, ~*Co nie było dziwne, bo to wasze zadanie w
tym miejscu.*~ i tak dzień w dzień. Nadal było to przyjemne,
jednak moje dni tutaj nie wyglądały już tak samo jak kiedyś. ~Czyli jednak coś się zmieniło. Wyjaśnione.~
To znaczy nie zrozumcie mnie źle, nadal podobało mnie się to, co dotychczas
robiliśmy, ~*Różni ludzie, różne gusta.*~ ale
zaczęłam się bardziej zastanawiać nad wydarzeniami z poprzednich dni. ~W końcu raz na jakiś czas wypadałoby.~ W
każdym razie, ~*Bowiem nic się w poprzednich zdaniach nie
wydarzyło.*~ po około miesiącu, stało się coś wyjątkowego. ~DUN DUN DUUUN!~
Otóż, jak co dzień dążyliśmy do przejęcia
teczki B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~. Jednak, tym razem, ja i Szpieg postanowiliśmy, nie
jak dotychczas działać w duecie, tylko rozdzielić się ~*W
końcu raz na jakiś czas wypadałoby się rozdzielić i działać w pojedynkę,
pomagając innym członkom RED.*~ i sprawdzić, jak po tak długim czasie
wspólnego pomagania członkom naszego zespołu udałoby nam się wykonywać to samo
zadanie w pojedynkę. ~W twoim wypadku
zapewne idealnie, bowiem jesteś Mary Sue.~ ~*A tak w ogóle, Boże, znowu
przesadzone zdanie złożone. Naprawdę nie da się tego wypośrodkować?*~ ~Z tego wniosek, że opko nie przewiduje
takiej opcji.~ ~*Ja jebe. ;=;*~ ~Wiem
;=;~ Kiedy zaś zaczęła się właściwa, że tak to
nazwę, rozgrywka, ja na początku zlikwidowałam Snajpera przeciwnej drużyny
używając do tego Portal Gun. ~Po
pierwsze, działa portalowego, kurwa. A po drugie, woah, co za oryginalność.
Zwykle likwidowałaś go za pomocą AR2.~ ~*Czasami warto ubarwić sobie
zadanie.*~ Kiedy zaś spadł on z wysokości na ziemię i się
zabił, unikając ostrzału Grubego z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~, wbiegłam na drewniany most, ~*Wychowanie
ciebie jest zadaniem nadludzkim. xD*~ ~Hehe
:D~ który dzielił dwie części 2Fort i, za pomocą
działa pulsacyjnego, zdezintegrowałam Grubego i Medyka przy okazji. ~Co również, jak na ciebie, jest
oryginalne.~
Kiedy nasi przeciwnicy byli pozbawieni trzech
najistotniejszych osób, ujrzałam że Skaut zabił wykonującego rakietowy skok
Żołnierza. ~*Wyjątkowo mamy opis tego, jak działają w
drużynie, a nie w pojedynkę lub w duecie, tak swoją drogą. Czyżbyśmy doczekali
się Nadcudu? \O/*~ ~Z tego wniosek.
***.***~ W tym momencie ja, za pomocą lewitacji, ~*Której
swoją drogą dawno nie używałaś, więc w końcu wypadałoby.*~ wleciałam
na pobliski dach. Kiedy to robiłam, usłyszałam że Gruby z naszej drużyny kogoś
zastrzelił, jednak nie zauważyłam kto to był. ~Nie zostało wam za wiele osób w sumie, więc zawsze mogłaś dojść do
tego drogą eliminacji. No, ale w sumie teraz była zbyt zajęta, więc nie
dziwne.~ Chwilę potem, Demoman przeciwnej drużyny został rozgromiony przez
naszego Snajpera. ~*Bowiem członkowie RED są zajebiści i nawet
dziecko to wie.*~ ~A jak ktoś ma
wątpliwości, to wiadomo gdzie i po co zapraszam.~ ~*Ja pierdolę, Grzegorz.
xD*~ ~;”””D~ W
tym momencie, ja zleciałam niżej i wleciałam do budynku. Gdy to robiłam,
usłyszałam dźwięk umierającego Pyro, co znaczyło, że ktoś z naszej drużyny go
zabił. ~*Pewnie Szpieg, bowiem on się w tym rozdziale
jeszcze nie wykazał.*~
Ja zaś, zaczęłam szukać kogoś, komu mogłabym
pomóc. ~Jakaś ty pomocna. No, ale w
sumie nie dziwne, skoro działają w zespole. W takim wypadku trzeba pomagać
sojusznikom.~ Z tego co widziałam, na zewnątrz radzili sobie dobrze, więc
tam już nie byłam potrzebna. ~*Pewnie radzili sobie dobrze, bo nie chcieli
więcej widzieć twojej mordy.*~ ~TAKA
MIŁA. XD~ ~*;”D*~ Chwilę potem, kiedy już chciałam zawrócić,
gdyż nie widziałam ani nikogo z mojej drużyny, ani nikogo z przeciwnej drużyny,
kogo można byłoby pokonać, usłyszałam za sobą taki dźwięk jaki słychać było,
gdy Szpieg się teleportował, a po sekundzie strzał. ~To było szybkie.~ Słysząc to, gwałtownie odwróciłam się i, po
zrobieniu tego, ujrzałam martwego Szpiega z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ oraz tego z mej drużyny.
~*Czy ty będziesz przerabiał tę nazwę już do
siedemdziesiątego piątego rozdziału?*~ ~No :D~ ~*Ja pierdolę. xD*~ ~;”””D~ Chwilę potem,
powiedziałam:
~*- Momentum, a
function of mass and velocity, is conserved between portals. In layman's terms,
speedy thing goes in, speedy thing comes out.*~
~Jestem pewien, że w normalnym świecie
nikt nikomu nie dziękuje tymi zdaniami. xD~
~*Ale to Opkolandia, tu wszystko może się
zdarzyć. :D*~
~A, racja.~
– Dzięki
~- The Enrichment Center promises to always
provide a safe testing environment. – odparł~
– Nie ma za co. Trzeba
sobie pomagać. – odparł
Po tych słowach, jako
iż widziałam, że trzymał w ręku teczkę B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~, za pomocą ~*Nie mam słów na twego
pierdolca. xD*~ ~Hehe :D~ mej pirokinezy
przeniosłam go i siebie do miejsca, w którym leżała nasza. Będąc tam, położył
ją na biurku, dzięki czemu znów wygraliśmy.
~*I właśnie o to mi chodzi. To jest rozdział,
który powinien się pojawić na początku opisu pobytu Ramoninth z opka w
szeregach RED, a nie pod koniec. Właśnie dlatego uważam to za disclaimer.*~
~Toż to wyższy poziom patologii. ;=;~
~*Właśnie wiem. ;=;*~
Dzisiaj to wszystko
poszło zbyt prosto. Przez to, zaczęłam przeczuwać, że w najbliższych dniach nie
byłoby już tak łatwo. ~DUN DUN DUUUN!~
~*I, po wielu godzinach, nastał koniec analizy
na dzisiaj, ale dzięki zanalizowaniu pięciu rozdziałów pchnęliśmy analizę
znacznie do przodu i dzięki temu skończymy ją pisać przed majówką. Tak w ogóle,
mały off-top: Przez te dwa dni weekendu była piękna pogoda, a ja przesiedziałam
te całe dwa dni, dosłownie, nie wychodząc z domu. Wczoraj prawie cały dzień
kolorowałam spory rysunek oraz pisałam rozdział, a dzisiaj, po odrobieniu
lekcji i nauce pisałam tę analizę. Jestem strasznym no-life, z tego wniosek.
xD*~
~To dobrze, bo to opko zaczyna mnie nudzić. A poza tym, nie martw się. W
bazie Slade’a przez te dwa dni na zewnątrz byli jedynie Slade, Emily Horodecka
i Sezoris. Nie ma powodu do obaw. xD~
~*Brawo xD A poza tym, nie tylko ciebie to opko
nudzi.*~
~To chyba twój najdłuższy FanFiction, nawet dłuższy od „Z kim się zadajesz, takim się stajesz.”.~
~*To akurat fakt. No, ale jak się miesza w
jednym opowiadaniu tyle uniwersów, to nie dziwne.*~
~W sumie racja.~
~*Ale dobra, teraz koniec. Kolejne pięć
rozdziałów zanalizujemy za tydzień.*~
_________________________________________
Rozdział LXXIV – Brutalna wizja.
~*Ten rozdział jest również cholernym
disclaimerem. Serio, gdyby ten i poprzedni wyjebać, opko na niczym by nie
straciło, a mogłoby tylko zyskać.*~
~Ja
pierdolę, patologia wchodzi na wyżyny. ;=;~
~*Właśnie kurwa wiem. ;=;*~
Po tamtej wyjątkowo łatwej akcji, nie działo
się nic nadzwyczajnego. ~Bowiem nie
stało się nic, co mogłoby to zmienić.~ Ciągle, jak co dzień, staraliśmy się
odebrać B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ ich teczkę ~*Czy ty nawet, gdy analizujemy tylko
jeden rozdział na dzień, musisz wykazywać się swoim niedojebaniem? xD*~ ~Tak :D~ ~*No ja jebe. xD*~ ~;”””D~ oraz nie dopuścić do ukradnięcia
naszej. Nadal mnie się tu podobało, muszę przyznać. ~*No
cóż, różni ludzie, różne hobby.*~ ~Slade
byłby dumny.~ ~*Wiadomo, ale Slade nie jest normalny.*~ ~Jak każdy w jego bazie.~ ~*W sumie
faktycznie.*~ Co do poprzedniego wydarzenia, zaczęłam przeczuwać,
że to po prostu był przypadek i nie powinnam się tym przejmować. ~No właśnie, miło że do tego doszłaś. W
końcu czasami coś może pójść łatwo, co nie, Ramoninth nie z opka?~ ~*TA
DWÓJA TO BYŁ CUD! TO NIC, ŻE TO JEDNA Z NAJNIŻSZYCH OCEN Z TEGO SPRAWDZIANU!
WRESZCIE NIE PAŁA! JEEEEEEEEEEEE!!! ***.****~ ~I właśnie taką jej podnietę dzisiaj przeżywamy. XD~ ~*:D I PIĘĆ Z
KARTKÓWKI, KUUURRRWWWWAAAAA!!! ***.****~ ~Jezu
x”D~ ~*:D*~ W końcu czasami coś może pójść wyjątkowo łatwo
i wcale nie musi to oznaczać niczego złego, czyż nie? ~*Tak,
tak jest. Jednak no sorki, ale w następnym rozdziale uniwersum „Team Fortress 2” się w tym FanFiction
kończy.*~ ~Dzięki Bogu.~ ~*Ja też się
cieszę.*~ Jednak, któregoś dnia, stało się coś, co
utwierdziło mnie w przekonaniu, że to był jednak zwiastun czegoś złego… ~;”””D~
Otóż, jednego dnia, około godziny piątej rano,
gdy wszyscy członkowie mojej oraz przeciwnej drużyny jeszcze spali, ~I śnili o tym, o czym śniła dzisiaj
Ramoninth nie z opka.~ ~*Kuźwa, moje sny były dzisiaj niepokojące i
pojebane, nie życzę tego ani postaciom z tego opka, ani nikomu z mego
otoczenia.*~ ~Czemu, Ramoninth, jak w
twoich snach pojawiają się windy, to CHOĆ KURWA RAZ nie mogą działać
normalnie?~ ~*Właśnie nie mam pojęcia. W rzeczywistości nie boję się wind,
więc nie wiem co podczas snu odpierdala memu mózgowi.*~ ~Spytaj się Artura.~ ~*Będę miała kuźwa wykład na temat znaczenia
tego snu. XD Dla niewtajemniczonych, Artur to imię jednego z kolegów mej mamy,
który teraz na starość dostał jakieś fiksacji na punkcie znaczenia snów. XD*~ ~Na starość pewnie sektę założy. XD~ ~*Moja
mama podejrzewa to samo. XD*~ ~Boże, jaki
off-top. xD~ ~*Przynajmniej czytelnicy mają coś ciekawego, a nie to nudne
opko.*~ ~Zawsze coś.~ ja
jako iż wstawałam o tak wczesnych porach, udałam się na zewnątrz aby pooglądać
wschód ~dupy~ słońca. ~*BOŻE,
CO.
XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem ;”D~ Na
początku nie działo się nic nadzwyczajnego, ot stałam sobie i patrzyłam przed
siebie. Lecz, w pewnej chwili, wzrok zaczął mnie się zamazywać. ~<Ziew>~ Wiedziałam, że to
oznaczało pojawienie się kolejnej wizji i już bałam się, co tym razem moja
umiejętność chciała mi powiedzieć. ~Bowiem
nauczenie się kontroli nad nią NADAL nie było opcją.~ ~*Było,
ale tak logiczne rozwiązania nigdy nie przychodzą bohaterom opek do głów.*~ ~A, faktycznie. ;=;~
Chwilę potem, pojawiła się wizja, której teraz
nie mogę wam powiedzieć, bo inaczej musiałabym wam zaspoilerować przyszłość, a
nie chcę tego robić. ~I tak już to
zrobiłaś, więc co ci szkodzi.~ Po prostu była ona nieprzyjemna, ~*Co
nas nie dziwi, bowiem każda twoja wizja jest nieprzyjemna jak lekcje
niemieckiego z moją nauczycielką.*~ ~Fajne
porównanie. XD~ ~*Wiem, ale prawdziwe. :D*~ ale to nie powinno was dziwić, ~I nas nie dziwi.~ gdyż każde moje
wizje takie były. Gdy się skończyła, do moich oczu napłynęły łzy. ~*;’-=-‘;*~
~Boże, jaka piękna emotka. xDDD~ ~*Co
nie? :D*~ Dlaczego ta umiejętność nigdy nie mogła
pokazać mi niczego przyjemnego? ~Bowiem
nie umiałaś jej kontrolować, a niekontrolowana zapewne tak działała.~ Co z
nią było nie tak? A może po prostu musiałam nauczyć się nią kontrolować, aby
móc widzieć przyjemne rzeczy? ~Ty to
masz zapłon zardzewiałego ruskiego czołgu sprzed rewolucji przemysłowej. Wiem,
że przed rewolucją przemysłową nie było czołgów i właśnie o to chodzi.~ Nie
wiedziałam, ale to, co widziałam obecnie było okropne. ~;”D~
Parę sekund potem, poczułam na swoim ramieniu
czyjąś dłoń, ale kiedy się odwróciłam, nie zauważyłam za sobą nikogo. ~*Pewnie
Breenowi się nudziło i postanowił z nudów cię pocieszyć.*~ ~Widzę, że w twoim świecie wieeele osób lubi Ramoninth z opka. xD~ ~*:D*~
Musiało to oznaczać, że tym razem był to Breen~*uś*~.
Przynajmniej on zawsze za mną podążał. ~Bowiem
musiało mu się wybitnie nudzić po śmierci.~ Chwilę
później, usłyszałam w swojej głowie jego głos:
~*”In dangerous
testing environments, the Enrichment Center promises to always provide useful
advice.”*~
~Widzę, że umiesz pocieszać innych.
xD~
~*Wieeem :D*~
„Wiem, że to co widziałaś jest nieprzyjemne,
ale nie przejmuj się. Po prostu miej nadzieję, że spotkasz się z nimi po
śmierci. ~Breen chyba też nie umie
pocieszać.~ ~*Nie chyba, tylko na pewno.*~”
Nie było to zbyt pocieszające, ~No właśnie.~ ale faktycznie, nie
mogłam obecnie wiedzieć, co działo się po śmierci. ~*Nie
możesz się Breena myślami spytać? No chyba, że on nie może ci tego powiedzieć,
a my jak zwykle nie jesteśmy doinformowani.*~ Jednak, bałam się, że ta wizja byłaby
kolejną, która by się spełniła. ~Skoro
wszystkie twoje wizje się spełniały, to ta na sto procent też by się
wypełniła.~
Aż w końcu… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Dobra, na dzisiaj to tyle. Wiem, wyjątkowo
krótko, ale dzięki temu powinniśmy skończyć tę analizę w ten weekend.*~
~Boże, w końcu.~
~*Uwierz, ja też się cieszę.*~
_________________________________________
Rozdział LXXV – Czego to oni nie
wymyślą…
~Nie
chce mnie się dziś analizooowaaać. L~
~*Jak dzisiaj zanalizujemy dwa
rozdziały, to w weekend będzie mniej do analizy, a wiesz przecież, że w sobotę
mam EDB, więc będę później w domu.*~
~Fak.~
~*;”””D*~
Aż w końcu nastało to, czego najbardziej się
obawiałam. ~DUN DUN DUUUN!~ Znaczy
przez jakieś dwa miesiące, tak około, wszystko było w miarę w porządku. W
miarę, ponieważ zauważaliśmy, że członkowie ~*Przestań o tym myśleć. xD*~ ~Hehe :D~ BLU
kombinowali coś większego. ~Jestem
pewien, że zmówili się z Grayem Mannem.~ ~*Na stówę z nim, w końcu to jest
jedyna faktycznie zła postać w uniwersum „Team
Fortress 2”. A przynajmniej ja nie znam innych czarnych charakterów z
uniwersum tej gry.*~ ~Skaut~ ~*Trzymajmy
się kanonu, a nie naszych widzimisię. xD*~ ~;”””D~
Zaczęliśmy zauważać, że zamawiali jakieś
kontenery z nieznaną nam zawartością ~*Pewnie z płytami Zardonica, aby was
zajebać jego boskim głosem.*~ ~Z cyklu:
Kiedy fangirling wchodzi za mocno. xD~ ~*:D*~ oraz
często komunikowali się z tajemniczym kimś. ~Kogo inicjały to G.M.~ Szpieg podejrzewał, że mogli komunikować
się z Grayem Mannem, ~MÓWIŁEM? Mówiłem.
No, ale że on jest postacią kanoniczną, to ma prawo się tu pojawić.~ czyli
złym bratem Saxtona Hale’a, ~*O, kolejna postać stworzona z Czystej
Zajebistości się tu pojawiła.*~ ~A poza
tym, czy Administratorka nie powinna się zorientować, że w BLU coś knują?~ ~*Wpadłam
na pomysł FanFiction, w którym BLU coś kombinuje razem z Grayem Mannem i
Administratorka to odkrywa, po czym zmawia się z Saxtonem Halem, aby ich
pokonać. :D*~ ~Po co ja o niej
wspominałem? xDDD~ ~*;”””D*~ założyciela tego, gdzie się znajdowaliśmy. ~Czyli jednej wielkie firmy Mann Co., jakby
coś.~ Ja jednak sądziłam, że to niemożliwe, aby oni współpracowali z kimś
takim jak Gray Mann. ~Wszystko jest
możliwe.~ Jednak…
Po tych dwóch miesiącach, postanowiliśmy
sprawdzić, co oni tam kombinowali. ~*Może szykowali też teledyski
Zardonica, aby wam je puścić, abyście umarli widząc to, jak seksownie Zardonic
się rusza i wiedząc, że nigdy nie dojdziecie do tego poziomu.*~ ~STOP xDDD~ ~*No co? Prawdę mówię. :D*~ Od
razu ja, ~Pedofil Porywający Hipsterskie
Dzieci a.k.a~ Szpieg, ~Tytanowy
Golas a.k.a~ Żołnierz i ~Niedorób
Społeczny a.k.a~ Skaut ~*Fajny gang. xD*~ ~Wiem :D~ postanowiliśmy udać się do ich siedziby.
Przygotowaliśmy plan, według którego mieliśmy działać. ~~*Zabraniam. xD*~ ;”””D~ Skaut wraz z Żołnierzem mieli dostać się do
siedziby B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ od góry ~*Spal się, matole. XD*~ ~Jestem nieśmiertelny.~ ~*FAK.*~ ~;”””D~ i tam też zamontować teleporter,
dzięki któremu pozostali członkowie naszej drużyny również mogliby się dostać w
owe miejsce i nam pomóc. ~*Chwila moment. Nie było nic o tym, że
zamierzaliście z nimi walczyć. Po prostu chcieliście pójść na przeszpiegi.*~ ~Niespójności to to, co kochamy.~ Ja
i Szpieg natomiast, ~Bowiem co byś
zrobiła bez swego BFF.~ mieliśmy dostać się normalnie do siedziby naszych
przeciwników, ~*Przecinek, won.*~ i
infiltrować wszystko z, że tak to nazwę, ~nie~normalnej
perspektywy.
Kiedy to zaplanowaliśmy, zabraliśmy naszą
broń. ~Co w sumie jest logiczne, bo
zawsze ich obecność przez przypadek mogłaby się wydać i musieliby się bronić.~ Ja,
na wszelki wypadek, wzięłam cały mój arsenał, ~*NO ALEŻ OCZYWIŚCIE, KURWA ZAJEBANA
MAĆ. ;=;*~ ~Mary Sue Attack Super
Effective~ gdyż podejrzewałam, że ta akcja mogłaby być
znacznie bardziej skomplikowana i mogłabym potrzebować każdej z moich broni. ~Nie kłam, po prostu twoja wizja ukazała
ci, co miało się stać i chciałaś ułatwić sobie życie.~ Gdy już byliśmy
przygotowani, pierwsi z R~uchamy~E~ksterminujemy~D~emolujemy~ wyszli Skaut i Żołnierz, ~*No
do cholery, co ja ci przed chwilą mówiłam, pacanie. xD*~ ~Hehe :D~ a chwilę po nich ja i Szpieg. ~*Bowiem
bez swego BFF byś chyba nie przeżyła.*~ Ja i mój towarzysz schowaliśmy się
najpierw za kontenerami, których było sporo, ~Ważne, że zostało wyjaśnione, skąd się wzięły.~ ~*CUD!
*.**~ i zaczęliśmy obserwować teren z ukrycia.
Szpieg robił to za pomocą lornetki, a ja po prostu przybliżyłam sobie widok
moim sztucznym okiem. ~Bowiem musisz
zajebistością przewyższać wszystkie postacie w tym uniwersum. ;=;~ ~*W
końcu to Mary Sue, co nie?*~ ~A,
faktycznie. ;=;~
Z tego, ~Przecinek,
won.~ co widziałam, ~Osiedlowy
Ruchacz a.k.a~ Snajper wrogiej drużyny ~*Twój gang jest już za duży. xD*~ ~To dobrze. :D~ jak
zwykle stał na straży. ~*Bowiem co miał robić, skoro był snajperem.*~
Teraz, z tego co dało się dostrzec, miał
laserowy celownik, ~A to skurczybyk.
Postanowił, że nie będzie gorszy od Mary Sue i zmienił sobie snajperkę. Już go
lubię!~ co utrudniało nam zadanie. ~Trębacz
Podlaski a.k.a~ Gruby rozmawiał z ~Przerośniętą
Odlotową Agentką a.k.a~ Żołnierzem, stojąc przy głównym wejściu, a
niedaleko kręcił się ~Lekarz Z NFZ-u
a.k.a~ Medyk. ~*Kurwa, można by z tego gangu stworzonego
przez całą tę analizę naklejki zrobić i sprzedawać w Żabce. xD*~ ~Dobry pomysł! :D~ ~*O nie. xD*~ ~;”””D~ ~Zakamuflowany SS-man a.k.a~ Inżynier
~*Zostawię to bez komentarzy po prostu. xD*~ ~Hehe :D~ stał
w oknie ~DUN DUN DUUUN!~ i coś
montował, najprawdopodobniej jakieś działka. W sumie, ~Zakamuflowany SS-man a.k.a~ Inżynier w oknie? To było dość
podejrzane, jakby oni już coś podejrzewali. ~*Bowiem nie myślcie sobie, że
jesteście zajebiści.*~ ~Żula Spod
Monopolowego a.k.a~ Szpiega wrogiej drużyny nigdzie nie było, tak
samo jak ~Rakiety V2 a.k.a~ Demomana
~*Teraz to żeś dojebał. xDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Wiem ;”””D~
i ~Yankee Candle a.k.a~ Pyro. ~Niedojeb Specjalnej Troski a.k.a~ Skaut
chodził niedaleko i patrolował teren. ~*Bowiem jest tak zjebany, że dostał
najgorszą robotę.*~
Gdy wiedzieliśmy już, co działo się u naszych
przeciwników, ponownie schowaliśmy się za kontenerem i ~Maniak Fortnite a.k.a~ Szpieg rzekł ściszonym głosem:
~- For
instance, the floor here will kill you — try to avoid it.~
~*TAK. xDDDD*~
~Hehe :D~
– Cholera, widać że są
przygotowani. ~Bowiem jak widać, nie są
debilami.~ Musimy jakoś pozbyć się ~Murzyńskiego
Spawacza a.k.a~ Snajpera, ~Królowej
Napierdalania Combosów W CS-ie a.k.a~ Grubego, ~Roznosiciela Dżumy a.k.a~ Medyka, ~Pierdolca Pospolitego a.k.a~ Skauta, ~Tęczowego Żyda a.k.a~ Inżyniera i ~Maty Ściennej a.k.a~ Żołnierza. ~*Nie
mam słów. xDDDD*~ ~;”””””””DDDDDDDDD~
~*- The Device has
been modified so that it can now manufacture two linked portals at once. –
zaproponowałam*~
~Widzę, że kolejna propozycja nie do odrzucenia. xD~
~*No :D*~
– Może ja zestrzelę ~Babcię Klozetową a.k.a~ Snajpera, ~Zjeba Całkowitego a.k.a~ Skauta i ~Producenta Plastkiowych Butów a.k.a~ Żołnierza,
a ty ~Producenta Azbestowych Kurtek
a.k.a~ Grubego, ~Nazifemnistkę Spod
Kościoła a.k.a~ Inżyniera i ~Nosiciela
Eboli a.k.a~ Medyka. – zaproponowałam
~- As part of an optional test protocol, we are
pleased to present an amusing fact: - odparł~
– Dobra
Po tej krótkiej
rozmowie, wyjęłam zza pleców działo pulsacyjne, ~Bowiem co bym bez niego zrobiła.~ a następnie lekko wychyliłam się
i strzeliłam kulą energii w Snajpera. ~*Chwila moment. W
rozdziałach dziejących się w uniwersum „Half-Life” nie było, aby
Ramoninth z opka miała działo pulsacyjne.*~ ~Licznik rzeczy biorących się z
dupy: 43~ Nim zdążył zareagować,
został zdezintegrowany. ~Brawo miernoto,
właśnie ułatwiłaś im zidentyfikowanie tego, że to ty go zabiłaś. -_-~ Od
razu schowałam się, aby nie wykryli, gdzie się znajdowałam. W końcu w 2Fort
tylko ja miałam działo pulsacyjne, ~*I jak debilka z niego
korzystałaś, przez co łatwo było wykryć, kto się zbliżał.*~ więc każdy wiedział, czyja to była wina. ~Mimo iż dotychczas nikt tego nie wykorzystywał, bo po co ułatwiać
sobie życia.~ To było utrudnienie, swoją drogą, bo jeśli ktoś poza mną też
by je miał, to łatwiej byłoby się z tym ukryć. ~*Jednak nie było tu nikogo
innego, kto żyłby za czasów Kombinatu, więc masz problem, moja droga.*~ Jednak, po mnie, Szpieg wyjął rewolwer i lekko wychylił się. Po zrobieniu
tego, usłyszałam strzał oraz krzyknięcie Grubego, co znaczy, że to właśnie jego
się pozbył. ~No nie pierdol.~
Kiedy ponownie się
ukrył, aby ciężej było się zorientować pozostałym przy życiu osobom z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~,
gdzie byliśmy, ja wyjęłam działo portalowe, lekko wychyliłam się i, za jego
pomocą, strzeliłam jeden portal ~Brawo,
tak na sto procent utrudnisz im odkrycie, gdzie się znajdujecie. Przecież jako
jedyna w 2Fort masz działo portalowe, miernoto. -_-~ ~*Debili nie zrozumiesz.*~ ~Właśnie kurwa widzę. ;=;~ pod Żołnierzem, a drugi najwyżej jak się dało, czym zabiłam Żołnierza na
miejscu. ~:D~ Po ponownym ukryciu
się, parę chwil potem, Szpieg wychylił się i zestrzelił najprawdopodobniej
Medyka, gdyż usłyszałam jego krzyknięcie. ~Szybko
im idzie. I nikt jeszcze nie pomyślał, aby zajrzeć za kontenery?~ ~*Z tego co widać, musiałam im ukraść mózgi.*~ ~Niestety L~ Gdy natomiast
Szpieg ponownie ukrył się, ja wyjęłam mój pistolet i parę chwil potem
wychyliłam się, a następnie przybliżyłam sobie widok sztucznym okiem ~Bo jam jest zajebista.~ i zastrzeliłam
Skauta, a następnie szybko ukryłam się. Pozostał jeszcze tylko Inżynier,
którego bardzo szybko zestrzelił Szpieg. ~*Bowiem razem stanowicie
widealizowany duet, o którym wypowiem się dokładniej w analizę końcowej.*~
Po zabiciu go,
mieliśmy wolną drogę do środka. ~Kurwa,
ależ tak. Nawet w SFM-ie „Live and Let Spy”, którym został ten
rozdział zainspirowany było przedtem więcej akcji.~ ~*To jest opko, czego
ty się spodziewasz.*~ ~A no tak. ;=;~ Od razu wyszliśmy i wbiegliśmy do wewnątrz. Tam, na szczęście nie
zastaliśmy nikogo, ~Bowiem tak, jeszcze
bardziej ułatwiajmy naszej dwójce życie.~ ale podejrzewaliśmy, że ci,
których właśnie zamordowaliśmy, prędzej czy później zostaną wskrzeszeni. ~*I dobrze wam tak, miernoty społeczne.*~ Nam jednak na razie chodziło o odblokowanie sobie wejścia. ~Co w sumie jest logiczne.~ Zaczęliśmy
więc biec przed siebie, ale na szczęście na razie nie napotykaliśmy nikogo na
naszej drodze. ~Ale się rozpiszę w
analizie końcowej na temat fabuły.~ ~*Ogólnie główna bohaterka
tego opka to wkurwiająca pizda.*~ ~To wiadome nie od dziś.~ W pewnym momencie natomiast, ja i Szpieg dobiegliśmy do dwóch rozwidleń. Tu
postanowiliśmy się rozdzielić. ~Bowiem
wiecznie razem być nie mogliście.~ Ja pobiegłam w prawą stronę, a Szpieg w
lewą.
Chwilę potem, ja
wpadłam na Skauta. ~Bo nie ma to jak
wpaść na zjeba.~ ~*Jesteś bardzo miły. xD*~ ~Wiem :D~ Widząc go, nieco się odsunęłam i rzekłam:
~*- The Device is now
more valuable than the organs and combined incomes of everyone in [subject
hometown here].*~
~Boże, znowu ten nawias. xD~
~*Wiem, bekowe to jest. xD*~
– Sorki. W ogóle,
zamontowaliście już ten portal?
~- Through no fault of the Enrichment Center,
you have managed to trap yourself in this room. – odpowiedział~
~*Ta odpowiedź była bardzo na temat. xD*~
~Co nie? :D~
– Żołnierz jeszcze go
montuje. Strasznie ciężko jest to uruchomić. ~Jak się na tym nie zna, a Żołnierz zgodnie z prawami logiki raczej się
na tym nie zna, to nie dziwne.~ – odpowiedział Skaut.
~*- An escape hatch
will open in three... Two... One. – stwierdziłam*~
– Mam nadzieję, że
zdążycie tu sprowadzić całą naszą drużynę, zanim ewentualnie odkryjemy plan B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ i
stoczymy ~*Nie mam do ciebie siły. xD*~ ~;”””D~ ~*Nie
ma się z czego cieszyć, niedorozwoju. xD*~ ~Hehe :D~ z nimi walkę. ~*Mimo iż nie mieliście w planach z nimi
walczyć, tylko przybyć na przeszpiegi. Nie ma to jak niespójności.*~
~- [bzzt garble] fling [garble] fling [garble] [bzzt] – odparłam~
~*Boże, te nawiasy. xD*~
~Co nie? :D~
– Powinniśmy zdążyć,
gdyż –
Tu nie dokończył,
ponieważ usłyszeliśmy głośny alarm, który znaczył, że ktoś z naszej drużyny
został wykryty przez przeciwników. ~Boże,
co za miernoty. xDDD~ ~*Ty byś lepiej się do środka nie dostał.*~ ~Ja
to bym od razu przeteleportował się do celu.~ ~*Kurwa mać, jebany cziter.
;=;*~ ~;”””D~
~*- Weeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee[bzzt] – rzekłam*~
~Ta radość. Tak bardzo dopasowana. xDDD~
~*Wiem ;”””D*~
– Cholera! –
przeklęłam
Mimo wszystko,
pobiegliśmy w przeciwnym kierunku. ~W
sumie, sensownie.~ Ja, po paru sekundach, dotarłam do głównego
pomieszczenia siedziby ~*Zabraniam, bo nie będzie obiadu.*~ ~Jebany
szantaż. L~ ~*;”””D*~ BLU. Tam,
oczywiście z ukrycia, zauważyłam że najprawdopodobniej członkowie B~~*Nie pozwalam, niedorobie.
xDDD*~ :D~LU coś
budowali, tylko nie wiedziałam, czym to było. ~Boś ślepa.~ Zauważyłam również, że na jednej z wind towarowych
widniało multum wyłączonych obecnie robotów, które były idealnymi kopiami
członków mojej grupy. ~;”””D~ ~*A poza tym, miło że chociaż nie jest kropka w kropkę kopiowane z
SFM-a.*~ ~Zawsze to jakiś plus.~
Chcieli nas pokonać w
taki sposób? ~No raczej tak, bowiem
chyba nie mieli innego powodu aby budować wasze idealne, mechaniczne kopie.~ Nie
wiem jak inni, ale mnie nawet GLaDOS nie dała rady zabić, ~*A ty ciągle musisz się przechwalać, jaka to jesteś zajebista.*~ ~To
Mary Sue, Mary Sue zawsze tak robią.~ ~*A, faktycznie. ;=;*~ a przypominam, że GLaDOS to maszyna, do której został przeniesiony umysł
prawdziwego człowieka, ~Pamiętamy, nie
musisz wspominać takich oczywistości.~ więc skoro ona nie dała rady mnie
pokonać, to tym bardziej typowa maszyna nie da rady. ~*Bowiem przechwalać się zawsze trzeba, jak widać.*~ Jednak, parę chwil potem, zauważyłam że w pomieszczeniu zaczęli pojawiać
się członkowie mej drużyny, ~MIMO IŻ ONI
NIE ZAMIERZALI DZISIAJ Z NIMI WALCZYĆ, DO CHUJA PANA!!! OD TAK O TYM
ZAPOMNIMY?!~ ~*Boże, co za wkurw. ;___;*~ ~No co?
Denerwuje mnie taka niekonsekwencja w działaniu przy pisaniu rozdziałów.~ ~*Nie
tylko ciebie, ale bez przesady. ;_;*~ ~;”””D~ co znaczyło, że portal został już zamontowany. ~No nie pierdol.~
Widząc to, podbiegłam
do krawędzi podłogi, na której byłam i zeskoczyłam niżej, ~Mimo iż nie było wspomniane, aby Ramoninth z opka stała na
podwyższeniu. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 44~ gdzie byli Gruby,
Medyk oraz Snajper. Będąc tam, rzekłam:
~- Now that you are in control of both portals,
this next test could take a very, VERY, long time.~
– No hej.
~*- If you become
light headed from thirst, feel free to pass out. – odparł Gruby.*~
~To raczej nie miejsce i czas na to. xD~
~*Walić to. XD*~
– O, Ramoninth!
Dobrze, że jesteś. ~Bowiem co wy byście
zrobili bez waszej Mary Sue.~ – odparł Gruby.
Jednak, w tym
momencie, usłyszeliśmy skrzypnięcie. Kiedy unieśliśmy wzrok, gdyż owe
skrzypnięcie dochodziło z góry, zauważyliśmy że winda towarowa, na której były
roboty, zaczęła zjeżdżać coraz to niżej, ~Zdziwiłbym
się, gdyby zaczęła zjeżdżać w górę.~ ~*W opkach wszystko jest
możliwe.*~ ~Ale bez przesady! xD~ ~*:D*~ a gdy była na naszej wysokości, roboty zostały uruchomione. W tym momencie,
rozpoczęła się prawdziwa walka. ~Której
nie opiszesz, bo inaczej opko byłoby ciekawsze, a nie o to chodzi.~ ~*Correct ;=;*~ ~Ja pierdolę. ;=;~
Wszyscy walczyli z
wszystkimi, a dokładniej R~uchamy~E~ksterminujemy~D~emolujemy~ kontra B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~. Walczyliśmy z naszymi ludzkimi przeciwnikami, ~*Chwila…Czy ja nawet mrugnąć nie mogę, abyś czegoś nie odjebał? xDDD*~
~;”””D~ ale też z robotami. Ja
najczęściej walczyłam za pomocą działa portalowego, ~Bowiem jego Czysta Zajebistość pozwalała na zajebanie każdego w
promieniu stu kilometrów.~ gdyż portalami najłatwiej było strącać
poszczególnych wrogów, a sam portal ułatwiał działanie też na przykład
Snajperowi czy Inżynierowi z mojej drużyny. ~*A w sumie faktycznie.
Szkoda, że w poprzednich rozdziałach nie zostało to nigdzie wspomniane.*~ ~Dlatego,
mimo iż wiadomo, że to możliwe, to w tym opku mogę spokojnie stwierdzić:
Licznik rzeczy biorących się z dupy: 45~ Często stosowałam też działo pulsacyjne, gdyż w końcu kule energii z
łatwością dezintegrowały wszystko. ~*Bowiem jako iż ty tu
jesteś Mary Sue, to musisz mieć najzajebistsze bronie z całego składu.*~ Szczerze powiedziawszy, nie wiem ile cała walka trwała, ale można
powiedzieć, że była to walka, która miała zadecydować o naszej przyszłości. ~Skoro to ostatni rozdział z uniwersum „Team Fortress 2”, to tak musiało być.~
W pewnym momencie,
stało się coś, czego się nie spodziewałam. Nagle, usłyszałam strzał, a po
chwili przed moimi oczami była już tylko ciemność. ~I to było szybkie. Jestem ciekaw, kto zabił Ramoninth z opka.~ ~*Skoro usłyszała strzał, to albo Snajper, albo działka strażnicze
Inżyniera, albo Szpieg, albo Żołnierz.*~ ~W sumie, racja.~ Czyżbym umarła? ~Tak, ale nie na
zawsze, bowiem zabezpieczenie opka w dalszym ciągu działa.~ Nie wiem, ale
nie chciałam umrzeć już na zawsze, a przynajmniej nie w tym momencie. ~*My byśmy chcieli, ale to jeszcze moment, w którym tak piękna chwila
nie może nastąpić.*~ Jednak, jako
iż opowiadam wam tę historię, możecie się domyślić, że nie zginęłam na zawsze. ~*Niestety L*~ Po jakimś czasie,
obudziłam się. Kiedy otworzyłam oczy, od razu się rozejrzałam ~Najpierw chyba wstałaś, no ale jako iż
jesteś Mary Sue, to wszystkiego można się spodziewać.~ i dopiero wtedy
ujrzałam coś strasznego. ~DUN DUN
DUUUN!~
Wszyscy moi
przyjaciele byli martwi. ~;”””D~ Ja
sama ujrzałam w moim ręku zegarek, który umożliwiał Szpiegowi powrót do życia, ~*Boże, kto zabrał Szpiegowi mózg? Dlaczego on zdecydował się uratować
tę idiotkę? Ja bym na jego miejscu oddała ten zegarek Grubemu.*~ ~Z cyklu:
Kiedy OC jest chujowa, a autorka musi wybrać pomiędzy OC a Grubym. xD~ ~*No
co? Taka prawda. :D*~ co znaczyło,
że musiał zdecydować, że ~Tu chyba
powinno być słowo „czy”.~ ~*Literówka Attack!*~ chce oddać swoje życie za mnie. ~*Ja bym dała zegarek
Grubemu, gdybym była na miejscu Szpiega, ale to już wiecie.*~ Zresztą, sama widziałam niedaleko mnie moje zwłoki, co było dość dziwne i
niecodzienne. ~No co ty nie powiesz.~ ~*Ja bym martwej sobie zajebała portfel. Miałabym dwie karty kredytowe,
biczys! :D*~ ~PRIORYTETY xDDD~ ~*;”””D*~ W pomieszczeniu było także dużo krwi oraz jeszcze było ją czuć. ~Przynajmniej użycie krwi jest
uzasadnione.~ Widać też było dużo kawałków robotów, a z niektórych nadal
wydobywał się prąd. Nie było tu już nikogo z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~, co mnie zdziwiło, bo w
końcu wypadałoby, aby posprzątali swoją własną bazę. ~*Najpierw musieli oddać hołd Gray’owi Mannowi i powiedzieć mu o
sukcesie. Potem posprzątają, są ważniejsze rzeczy.*~
Jednak wiedziałam, że
przyszłość, którą widziałam, stała się rzeczywistością. ~Bowiem ZNOWU nie robiłaś NIC aby chociaż próbować jej
zapobiec.~ ~*Wiadomo, po co działać, lepiej marudzić. ;=;*~
~Niestety ;=;~ Od razu do
moich oczu napłynęły łzy. Postanowiłam uciec z tego miejsca i z samego 2Fort, ~Tchórz. Ja bym próbował się zemścić.~ ~*Ty to se możesz. xD*~ ~:D~ aby nie skończyć tak jak oni. Chociaż wtedy chciałabym umrzeć, ~*Niestety, zabezpiecznie opka nadal aktywne. Musisz poczekać jeszcze,
nie licząc tego rozdziału, dwa i pół rozdziału, i zabezpieczenie się wyłączy.*~ szczerze powiedziawszy. Lecz, od razu zamknęłam zegarek ~Jakby nic się nie wydarzyło.~ i
schowałam go, zresetowałam portale za pomocą Portal Gun ~Działa portalowego, kurwa. A poza tym, miernoto, tak się skapną, że
coś jest nie tak. ;=;~ ~*Debilizm Attack Super Effective*~ i cicho, aby nikt się nie zorientował, ~Spoko, BLU pewnie nadal składa hołd Gray’owi Mannowi, jesteś
bezpieczna.~ wyszłam z budynku.
Będąc poza nim,
zauważyłam że zapadał wieczór. Od razu uniosłam się w powietrze i poleciałam
przed siebie, płacząc. ~Nie masz teraz
prawa płakać. Znowu żyłaś tak, jak nakazywała wizja i nie próbowałaś nic
zmienić, więc to twoja wina.~ ~*Jesteś bardzo dobry w
pocieszaniu. xD*~ ~Wiem :D~ Straciłam kolejne ważne dla mnie osoby. Czułam się temu winna, szczerze
powiedziawszy i do dzisiaj, mimo wszystko, trochę czuję winę. ~I dobrze, bo to była twoja wina. Miło, że
zdajesz sobie z tego sprawę.~ ~*CUD! \O/*~ Parę minut potem, doleciałam do mojego statku kosmicznego. Będąc tam,
stanęłam na ziemi, weszłam do środka i schowałam całą moją broń. Następnie,
wyjęłam Kostkę Towarzyszącą, ~Bowiem
prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Z tego wniosek, że tylko
przedmioty cię nie opuszczą.~ ~*To było kurwa
pesymistyczne. xD*~ ~Wiem, ale taka prawda.~ wyszłam na zewnątrz, usiadłam na niej ~Uwierz,
ona nie chce podziwiać twojej brzydkiej dupy.~ ~*TAKI MIŁY. XDDD*~ ~;”””D~ i, płacząc, patrzyłam w dal.
Teraz na tym świecie
nie został mi już nikt. ~A Kostka
Towarzysząca? Nie zapominaj o niej, ty parchaty gnoju.~ Byłam kompletnie
sama. Postanowiłam zemścić się na mych, pozostałych przy życiu, ~*Przecinek, wykurwiaj.*~ wrogach za to,
co mi zrobili. ~Miło, że nie chcesz się
zabić, tylko zemścić. Zawsze to jakaś odmiana w świecie opek.~ ~*CUD!!! \OOO/*~ Czyli
pozostało mi zemścić się na B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ oraz Panu Kleksie, ~*Boże, ty niedorajdo
społeczna. Znowu? xDDD*~ ~No :D~ gdyż Gordon i Alyx na sto procent już nie żyli. ~*Przestań kłamać, Gordona trzymała przy życiu siła jego Czystej
Zajebistości, on nie może umrzeć.*~ ~Kuźwa, to teraz tak: Kto jest
pobłogosławiony Czystą Zajebistością? xD~ ~*Odecia, Zardonic, Gordon
Freeman, Saxton Hale, Kostka Towarzysząca, Portal Gun i to chyba tyle.*~ ~Ja
pierdolę. xD~ ~*:D*~ W końcu od
Kombinatu minęło ponad dwa tysiące lat.
Jednak, w pewnym
momencie, coś mnie się przypomniało. Coś, co dało mi choć trochę nadziei… ~DUN DUN DUUUN!~
~*Boże, jaki ten rozdział był długi. A następny
nie jest lepszy, ma osiem stron. ;_;*~
~Jezu Chryste ;_;~
~*WŁAŚNIE ;_; Dlatego teraz przerwa i
analizujemy ostatni rozdział na dziś.*~
_________________________________________
Rozdział LXXVI – Dwa spotkania i
zemsta.
~*Zemsta na tym opku to będzie w
analizie końcowej, gdy wylejemy wszystkie nasze żale.*~
~To
będzie dłuuuga analiza końcowa.~
~*Ciekawe ile ostatecznie cała analiza
zajmie stron w Wordzie.*~
~Zobaczymy~
Otóż, przypomniałam sobie, że przecież moja
przyjaciółka Claire Farewell, ~*O, ona dawno się nie pojawiła w tym opku.*~ którą
poznałam w tym dziwnym świecie, do którego dostałam się przez czarną dziurę
jeszcze mi pozostała. ~A skąd wiesz?
Minęło tyle lat, że ona też mogła już nie żyć.~ Jednak, po chwili
entuzjazmu, uświadomiłam sobie, że…ona przecież mogła już nie żyć. ~No właśnie.~ W końcu, skoro los
odbierał mi wszystkich, to dlaczego ją miałby oszczędzić? ~*Ja
bym raczej pomyślała, że minęło tyle wieków, że to niemożliwe, aby dalej żyła,
no ale co kto woli.*~ Jednak, wszystko było możliwe, dlatego od razu
wyjęłam telefon i napisałam do niej SMS ~W
sumie, zawsze lepiej się upewnić w swoich hipotezach.~ o treści:
„Ja: ~* An intubation
associate will be dispatched to revive you with peptic salve and adrenaline.*~
~To jest coś, co na pewno każdy
chciałby przeczytać po wielu latach braku kontaktu z przyjacielem. XD~
~*Co nie? :D*~
Żyjesz?”
Kiedy to wysłałam, ironicznie zaśmiałam ~*zesrałam~ się i, cicho, ~*Jak
można ironicznie zesrać się? xD*~ ~Magia
Opkolandii. :D~ powiedziałam do siebie:
~- As part of
a previously mentioned required test protocol, we can no longer lie to you.~
–
W co ja wierzę…Skoro los zabiera mi wszystkich po kolei, to dlaczego ona, po
ponad dwóch tysiącach lat, miałaby żyć?
~*Bowiem to BFF głównej Mary Sue, a takie też
są nieśmiertelne. Proszę, rozwiązałam ci twoją zagadkę.*~
Jednak, po paru chwilach, usłyszałam dźwięk SMS-a.
Od razu, zdziwiona, sprawdziłam go. Okazało się, że był to SMS od mej
przyjaciółki. ~*Mówiłam? Mówiłam.*~ Od
razu zaczęłam konwersację. ~Bowiem po co
najpierw skomentować fakt, że Claire żyje, mimo iż minęło wiele wieków. W końcu to normalne,
co nie?~ Wyglądała ona tak:
„Claire: ~*When the testing is over, you will be
missed.*~
Jasne, że żyję!
Dlaczego miałabym nie żyć? ~No nie wiem, choćby dlatego, że minęło
wiele wieków od waszego ostatniego spotkania.~
Ja: ~Despite the
best efforts of the Enrichment Center staff to ensure the safe performance of
all authorized activities, you have managed to ensnare yourself permanently
inside this room.~
No wiesz, minęło
już ponad dwa tysiące lat, odkąd się poznałyśmy. Już dawno powinnaś być martwa.
~*Miło, że to zauważyłaś.*~ ~Co jest cudem.~
Claire: ~*A complimentary
escape hatch will open in three... Two... One.*~
W miejscu, w
którym mieszkam, proces starzenia postępuje o wiele wolniej, niż na Ziemi. ~Fajnie,
że nie zostało to wspomniane podczas właściwej akcji wątku w tym dziwnym
świecie. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 46~ W czasie, gdy się
poznałyśmy, miałam szesnaście lat. Obecnie zaś, mam czterdzieści lat. J ~*Dobra,
tutaj daruję tę emotikonkę, bo to zapis SMS-ów. A poza tym, ja nie wnikam, jak
pędzi czas w jej świecie.*~ ~Niektóre
historie powinny zostać niedopowiedziane.~ A jak ty żyjesz, skoro
mieszkasz na Ziemi? ~*Farta miała.*~
Ja: ~All subjects
intending to handle high-energy gamma leaking portal technology must be
informed that they MAY be informed of applicable regulatory compliance issues.~
To długa
historia. Może się spotkamy i ci ją opowiem?
Claire: ~*No further
compliance information is required or will be provided, and you are an
excellent test subject!*~
Czemu nie! Dawno
cię nie widziałam! ~*Ja bym się tak nie
cieszyła na myśl, że spotkam Mary Sue a.k.a Mendę Społeczną.*~ ~Jesteś wobec niej taaaka miła. xD~ ~*Wiem
:D*~ Tylko gdzie, kiedy i o której?
Ja: ~Very very
good. A complimentary victory lift has been activated in the main chamber.~
Masz możliwość
dostania się na Ziemię? ~*Bo jam jest
pizda i sama się nie pofatyguję.*~
Claire: ~*The Enrichment
Center is committed to the well being of all participants.*~
Jako taką mam. :3
~*Bowiem gdybyś nie miała, trzeba byłoby
wymyślić coś innego, a wtedy opko by nie było kompletne.*~
Ja: ~Cake and
grief counseling will be available at the conclusion of the test.~ To może spotkajmy się na Ziemi, a dokładniej w
Stanach Zjednoczonych, na takim polu niedaleko 2Fort, ~*Bowiem ona na sto procent wie, gdzie jest 2Fort.*~ ~Zawsze może się dowiedzieć, co nie?~ ~*Czy
ty musisz wszystko psuć?*~ ~Taki już jestem. :D~ jutro o czternastej?
Claire: ~*Thank you for
helping us help you help us all.*~
Pasuje. Tylko
jeszcze sprawdzę, gdzie dokładniej jest to całe 2Fort i przybędę. :> ~**:<*~ ~TAAAKA MIŁA xDDD~ ~*Co nie? :D”
Nie wierzyłam w to, co widziałam. Claire nadal
żyła! Czyli los nie zabrał mi wszystkich ważnych dla mnie osób! ~Bowiem nie można wiecznie cierpieć, czyż
nie?~ Byłam ciekawa, co tam u niej, jak się zmieniła oraz czy nadal była
taka nieco dziecinna, jak kiedyś. ~*To nic, że nigdy nie było wspomniane
o tym, aby była dziecinna. A tak w ogóle, nie gdybaj tak, jutro się dowiesz.*~ ~Czyli mogę napisać: Licznik rzeczy biorących
się z dupy: 47~ Od razu zaczęłam czekać z niecierpliwością na
następny dzień, aby spotkać się z chyba jedyną ważną dla mnie osobą, która mi
pozostała. ~*No cóż, nie jedyną, ale nie mogę powiedzieć
nic więcej, bo zaspoileruję przyszłe rozdziały.*~
Następnego dnia, o godzinie czternastej,
wyszłam przed mój statek kosmiczny ~i
zaczęłam wypatrywać Zardonica, z którym to miałam wreszcie się pogodzić~. ~*<Pociąga
nosem.> Jaka wzruszająca historia. ;”-)*~ ~Ja pierdolę, STOP. xDDD~ ~*;”””D*~ Kiedy to zrobiłam, po chwili
zauważyłam portal, a następnie ujrzałam, że ~*wyszedł z niego Zardonic. Nic się
nie zmienił, ale w sumie nie dziwne, bowiem jego zajebistość przewyższała
wszystko, więc nie musiał się zmieniać. Po kilku sekundach, podszedł bliżej,
wyciągnął prawą rękę w moją stronę i spytał:
- To jak? Zgoda?
- Zgoda – odpowiedziałam, chwytając go za
dłoń.
Nie wierzyłam, że ta sytuacja kiedyś nastanie.
Spodziewałam się, że ja i Zardonic już na zawsze pozostalibyśmy wrogami i, że
on faktycznie dążyłby do całkowitego unicestwienia mnie. Jednak w sumie, po tym
czego niedawno się dowiedziałam, a także po tym, czego on się dowiedział,
postanowiliśmy sobie wybaczyć te wszystkie lata.
W każdym razie, kilka chwil później, do mych
oczu napłynęły łzy szczęścia, po czym rzuciłam się mu w ramiona. To była
najpiękniejsza chwila mego życia, pogodzić się z Nadbogiem. Parę sekund
później, on również odwzajemnił gest. Przynajmniej wiedziałam już, że na nowo
będziemy przyjaciółmi…*~
~Wzruszyłem się. ;”-)~
~*Ja też. ;”-) W ogóle, wpadł mi do głowy
pomysł, aby na łamach tej samoanalizatorni złączyć te urywki pisane pomiędzy
rozdziałami, stworzyć z tego prawilną parodię tego FanFiction i wsadzać ją co
jakiś czas do analizatorni.*~
~W sumie, pomysł dobry. Zawsze to by
była jakaś odskocznia.~
wyszła z niego Claire. ~Nie mogę tego normalnie czytać, po tym wzruszającym urywku. xD~ ~*Nie
tylko ty tak masz. xD*~ Zauważyłam, że od naszego ostatniego spotkania
bardzo się zmieniła, przynajmniej z wyglądu. ~Co nie jest dziwne, bowiem minęło wiele wieków.~
Była obecnie wysoka. Na sobie miała czarną
bluzkę z wysokim kołnierzem z tyłu oraz krótkimi, czerwonymi rękawami. Owa
bluzka miała ~dekolt wielkości Jowisza~ dość
spory dekolt ~*Boże, ty zboczeńcu. xD*~ ~No co? :D Ciągle czekam na tego one-shota.
:D~ ~*Spal się, on nie będzie dla ciebie, tylko dla Sebastiana
Horodeckiego. xD*~ ~;”””””””””””””””””-(~
~*Ja pierdolę. xD*~ ~;”””””””D~ oraz
widać było spod niej kawałek czarnych ramiączek jej biustonosza. ~ ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*PRZESTAŃ!
xD*~ ~;”””D~ Sama
bluzka, u dołu, odsłaniała niewielki kawałek jej brzucha. ~~*Bez przesady. xD*~ Hehe :D~ Na rękach miała długie, czarne rękawiczki bez
palców. Na nogach miała długie, ~Czemu
ona musi mieć wszystko długie?~ ~*Bowiem ja ten outfit opisywałam z
obrazka z Pinteresta.*~ ~Nie łaska było
wymyślić własny outfit?~ ~*Co chcesz, na Pintereście one po to są.*~ ~Cichaj~ ~*;”D*~ czarne
spodnie, zakończone u góry czerwonym fragmentem. Miała także czerwono-czarne
buty na niewielkim obcasie. Widziałam też, że za plecami wystawał jej jakiś
fragment broni. ~DUN DUN DUUUN!~
~*A poza tym, patrzcie! Mamy opis! ***.****~
~Będzie idealny dzień! ***.***~
Widząc mnie, od razu podbiegła do mnie, po
czym rzuciła mnie się w ramiona i zawołała:
~- Ruchajmy się!
Nie, a tak serio:
- Did you know
you can donate one or all of your vital organs to the Aperture Science self
esteem fund for girls? It's
true!~
~*I jedna i druga wypowiedź jest niedojebana.
xD*~
~Hehe :D~
– Ramoninth! Tak dawno
się nie widziałyśmy!
W tym momencie, ja ~chwyciłam ją za dupę~ odwzajemniłam
gest i ~*A teraz zboczenie swe ujawniasz, tak? xD*~ ~Dawno
nie było. :D~ ~*I było zajebiście, pojebie. xD*~ ~;”””D~ powiedziałam:
~*- Due to mandatory
scheduled maintenance, the appropriate chamber for this testing sequence is
currently unavailable.*~
– Mnie też miło cię
widzieć.
Parę minut potem,
kiedy oboje ~A nie obie? W końcu obie
jesteście kobietami.~ ~*Literówka
Attack!*~ puściłyśmy się, Claire rzekła:
~- It has been replaced with a live-fire course
designed for military androids.~
– To opowiadaj! Co się
u ciebie działo przez ten cały czas?
W tym momencie,
zaczęłam jej opowiadać moją historię powrotu na Ziemię, dostania się na ponad
dwa tysiące lat do Aperture Science, wypuszczenie mnie z tamtego miejsca oraz o
moim późniejszym życiu w 2Fort oraz dlaczego musiałam się z owego miejsca
wynieść. ~Łatwiej byłoby napisać, że
opowiedziałaś jej swoją historię od powrotu na Ziemię do ucieczki z 2Fort.
Byłoby krócej, a znaczyłoby to samo.~ ~*Ale licznik słów…*~ ~No
ależ kurwa naturalnie. ;=;~ Opowiadałam
jej to wszystko może z dwie i pół godziny, ~*Dość krótko. No, ale w
sumie nie mam porównania, ile takie historie się innym opowiada.*~ bo historia była długa, ale nadal była ona krótsza niż to, co wam
dotychczas opowiedziałam. ~Co jest
normalne.~
Kiedy skończyłam, na
chwilę nastała cisza. Bałam się, że mogłaby mnie wyśmiać, ale w końcu uwierzyła
w Kombinat oraz Imperium, więc dlaczego teraz miała mi nie zaufać? ~No właśnie. Skoro już była łatwowierna,
przypominam że w Kombinat oraz Imperium uwierzyła OD RAZU, to dlaczego tym
razem miałaby ci nie ufać? A, wiem. Może teraz zmądrzała.~ ~*Marzenia*~ ~Niestety L~ Chwilę potem, odparła:
~*- The Enrichment
Center apologizes for the inconvenience and wishes you the best of luck.*~
– Mimo wszystko,
miałaś bardzo ciekawą historię od naszego ostatniego spotkania! ~*Mówiłam? Mówiłam.*~ ~Ja jebe ;=;~
~- Well done, android. The Enrichment Center
once again reminds you that android hell is a real place where you will be sent
at the first sign of defiance. – odpowiedziała~
– Wiem, ale jednak nie
była przyjemna. Tak, zmieniłam zabójczą maszynę na lepsze, mam działo portalowe
oraz Kostkę Towarzyszącą, ~której już
buduję świątynię,~ ale jednak ~*Rattman będzie pierwszym
odwiedzającym.*~ ~To wiadomo. xD~ wczoraj straciłam przyjaciół. ~I
dobrze ci tak, miernoto.~ ~*TAAAKI
MIŁY XDDD*~ ~;”””D~ – odpowiedziałam
~*- You did it! The
Weighted Companion Cube certainly brought you good luck. – stwierdziła*~
– Zawsze możesz
zemścić się na B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ i na Panu Kleksie, ~*Trzeba cię zamknąć w
izolatce, dopóki się nie wychowasz. xD*~ ~Umiem się teleportować. :D~ ~*KURWA!*~
~;”””D~ o którym kiedyś mi
opowiadałaś. ~Tak było? Nie pamiętam i
obecnie nie chce mnie się sprawdzać, więc się nie dowiemy.~
~- However, it cannot accompany you for the rest
of the test and, unfortunately, must be euthanized. – skomentowałam~
– Wiem i chyba to
zrobię. Chciałabym się zemścić też na moich wrogach z czasów Kombinatu, ale oni
na sto jeden procent już dawno gryzą piach. ~*Gordon
żyje, dzięki sile swej Czystej Zajebistości, miernoto.*~
~*- Please escort
your Companion Cube to the Aperture Science Emergency Intelligence Incinerator.
– odparła*~
– To w sumie dobrze. ~Jaka ona empatycznie nastawiona do świata.
xD~ ~*Co nie? :D*~
~- Rest assured that an independent panel of
ethicists has absolved the Enrichment Center, Aperture Science employees, and
all test subjects of any moral responsibility for the Companion Cube
euthanizing process. – wyjaśniłam~
– Nie mówię, że to źle. W ogóle…Wiem, że Breen~*uś*~ ciągle za mną podąża,
ale…tęsknię za Wielkim Elektronikiem, ~*<3*~ ~O nie. xD~ ~*Hehe
:D*~ o którym też ci kiedyś
opowiadałam. Chciałabym go jeszcze kiedykolwiek spotkać. ~*Nie mogę powiedzieć, czy go spotka, czy nie, bo to będzie spoiler.*~ ~~*NIE WAŻ SIĘ!*~ ;”””D~
~*- While it has been
a faithful companion, your Companion Cube cannot accompany you through the rest
of the test. If it could talk — and the Enrichment Center takes this
opportunity to remind you that it cannot — it would tell you to go on without
it because it would rather die in a fire than become a burden to you. –
opowiedziała*~
– Może go spotkasz!
Nie ma rzeczy niemożliwych! ~Skoro nie
ma rzeczy niemożliwych, to ja chcę mieć elektrokinezę.~ ~*A ja atmokinezę.*~ ~I co? Dalej uważasz, że nie ma rzeczy
niemożliwych, Claire?~
~- Testing cannot continue until your Companion
Cube has been incinerated. – powiedziała kategorycznie~
– Chciałabym, ale…To
by było zbyt piękne, aby było możliwe. W końcu los zabiera mi wszystkich po
kolei, więc dlaczego jego miałby oszczędzić? ~Claire los ci nie zabrał, więc możesz tam sobie wierzyć w to, że
Wielki Elektronik żyje.~
~*- Although the
euthanizing process is remarkably painful, eight out of ten Aperture Science
engineers believe that the Companion Cube is most likely incapable of feeling
much pain. – zagroziłam*~
~To nie jest groźba. xDDD~
~*No i? :DDD*~
– Ale na przykład
teraz spotkałaś się ze mną, mimo iż myślałaś, że nie żyję, więc wszystko jest
możliwe. ~No właśnie.~
~- The Companion Cube cannot continue through
the testing. State and Local statutory regulations prohibit it from simply
remaining here, alone and companionless. You must euthanize it. – odparłam~
– W sumie…Chciałabym
go zobaczyć. Kochałam go i nadal go kocham, ~A on ciebie nie.~ ~*TAAAK MIIIŁY X””D*~ ~;””””D~ a nie widziałam go ponad dwa tysiące lat. ~:D~
~*- Destroy your
Companion Cube or the testing cannot continue. – zakończyła*~
– Myśl pozytywnie, to
może niedługo się z nim zobaczysz.
Porozmawiałyśmy ze
sobą jeszcze na różne tematy. ~Jakby nic
się nie stało.~ Między innymi dowiedziałam się, że Claire po prostu ułożyła
sobie normalne życie, znalazła męża i przyjaciół w tamtym świecie, pracę, i po
prostu do teraz sobie normalnie żyje. ~*Widzisz? Ona ma mózg,
może w końcu zaczniesz brać przykład z osób lepszych od siebie.*~ Szczerze? Chciałabym mieć takie życie jak ona, proste i pozbawione zbędnych
problemów. ~To może zamiast pakować się
w takie rzeczy, w jakie się pakowałaś, zacznij wieść normalne życie?~ ~*Jakby tak zrobiła, to to opko nie mogłoby powstać i bylibyśmy
szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.*~ ~A, faktycznie. ;=;~ Wiadomo, na sto procent miała własne problemy, a gdybym nie przeżyła tego,
co przeżyłam, nie miałabym wam czego opowiadać, ~Dzięki czemu opko nie mogłoby powstać i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi,
ALE NIE. ;=;~ ale chciałabym być normalnym człowiekiem. ~*To zamiast marudzić, zacznij do tego dążyć.*~ No, ale dzięki temu wszystkiemu żyję już ponad dwa tysiące lat, więc jakieś
plusy to ma. ~*Czy życie tyle czasu to zaleta? W sumie każdy
ma na ten temat swoją opinię, więc nie da się obiektywnie odpowiedzieć.*~
No, ale po około
połowie dnia, Claire musiała wracać do swojego świata. ~Dużo czasu miała.~ ~*W sumie, nie wiadomo jaki mieliśmy dzień
tygodnia, może była sobota i miała wolne.*~ ~Wiadomo, bo po co doprecyzować
szczegóły.~ ~*Niestety ;=;*~ Pożegnałyśmy
się i obiecałyśmy sobie, że jeszcze kiedyś się spotkamy, ~W opku to już więcej nie nastąpi, tak tylko powiem.~ ~*Niestety ;=;*~ po czym ona
otworzyła portal ~Jak? Nie dowiemy się
nigdy.~ i zniknęła w nim. Gdy portal się zamknął, ja popatrzyłam jeszcze
trochę w dal, ~*Od tak, bo kto bogatemu zabroni.*~ po czym postanowiłam przyszykować zemstę na Panu Kleksie i członkach B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~. ~*Nie możesz sobie darować? xD*~ ~No :D~ ~*Ja jebe xD*~
Zaczęłam od
znalezienia odpowiedniego miejsca do tego celu. W Dark Necie wynajęłam pod ten
cel jakiś silos, ~Nie czepnę się,
ponieważ w Dark Necie podobno można znaleźć wszystko i jeszcze więcej.~ do
którego przy okazji doprowadzona była neurotoksyna, ~*Ja pierdolę, znowu ta neurotoksyna. Cyklon B też byłby efektywny!*~ ~Tylko
skąd ona ma wziąć Cyklon B? Raczej nikt nigdzie go już nie produkuje.~ ~*W
Majdanku są puszki podobno nadal wypełnione prawilnym Cyklonem B, więc mogłaby
je podpierdolić, ówcześnie wybijając szklaną szybę, za którą one są.*~ ~W
sumie, racja. Ogólnie taki rozdział o podpierdalaniu jakiegokolwiek gazu
skądkolwiek mógłby być ciekawy, ale NIE. ;-;~ ~*Niestety ;=;*~ gdyż był to silos specjalnie pod cel jakim jest zagazowanie kogoś. ~Hitler byłby dumny.~ Trochę mnie
kosztował, ale byłam w stanie wyłożyć pieniądze z konta bankowego rodziców na
ten szczytny cel. ~*Szczytny jak cholera. XD A poza tym, nigdzie
nie było, że ona ma dostęp do konta bankowego jej zmarłych rodziców.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 48~ Poza tym, moi rodzice od dawna nie żyli, więc nie było problemu. ~*No, ale bank mógłby podejrzewać, że coś jest nie tak, widząc taką
tajemniczą transakcję i mogliby zadzwonić na policję. No, chyba że sprzedawca
jakoś załatwił problem.*~ ~Czego nigdy się nie dowiemy, of course. ;=;~ ~*Niestety
;-;*~ Wynajęłam go na dwa
miesiące, tak na wszelki wypadek. ~No
ależ oczywiście. ;=;~ Potem zaś, udałam się w owe miejsce, aby je sobie
przygotować.
Będąc pod silosem,
oczywiście przeniosłam do niego moje wszystkie rzeczy z statku kosmicznego,
gdyż miałam tam spędzić dwa miesiące. ~Wiemy,
nie musisz się powtarzać.~ W owym miejscu, zakupiłam jeszcze sporo
materiałów, które miały mi posłużyć do budowy fotela, który miałam w mej
komnacie w dawnej Cytadeli. ~*Bowiem zawsze warto stworzyć sobie wygodne
siedzisko.*~ ~A poza tym, mam nadzieję, że ona nie założy też białego
kombinezonu, bo zacznę podejrzewać, że była kreowana na obraz i podobieństwo
humanoidalnej wersji GLaDOS, którą można zobaczyć na FanArtach na DeviantART.~ ~*Spokojnie,
to się nie stanie.*~ ~Dzięki Bogu~ Przyszły po dwóch dniach i od razu zaczęłam budować me siedzisko oraz
otoczkę wokół niego, gdyż zamierzałam sprowadzić tutaj B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ oraz ~*Bez komentarza. xD*~ ~:D~ Pana Kleksa i ich zagazować. ~*Stop na moment. Z tego co
wiem i czego można domyślić się po filmie „Pan Kleks w Kosmosie”, Pan
Kleks jest nieśmiertelny. Jak chcesz zagazować nieśmiertelną osobę?*~ ~W
sumie, Ramoninth z opka nie może tego wiedzieć, bo i jak.~ ~*A,
faktycznie.*~ Budowa zajęła mi tyle,
co oryginału, czyli trzy godziny. ~Strasznie
krótko, no ale że jesteś Mary Sue to zrozumiałe.~
Następnie, zaczęłam
rozsyłać do nich wiadomości związane z jakimś istotnym dla nich aspektem życia
i podawać adres tego silosu. ~*W sumie, to jest sprytne.*~ Do Pana Kleksa wysłałam z nowego e-maila ~Przynajmniej mądrze.~ ~*CUD! \O/*~ (sorki, ale sądziłam, że on ogarniał jak działał komputer) ~Po pierwsze, ten nawias jest zbędny. Po
drugie, dlaczego miałby nie ogarniać? To, że w filmach oraz w książkach nigdy
nie używał komputera nie oznacza, że nie zna jego działania. Nie ogłupiaj go.~ ~*Robienie z postaci OOC to była nagminna czynność w mych dawnych
FanFiction.*~ ~Niestety zdążyłem się o tym przekonać. ;=;~ wiadomość, że doktor Paj-Chi-Wo chciał się z nim spotkać w bardzo ważnej
sprawie, ~*O ty skubańcu. No, ale w sumie to miało go tu
ściągnąć, więc OK.*~ a do B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~
wysłałam wiadomość, że Gray ~Ross~Mann
~*Piękne nazwisko. xDDD*~ ~Wiem :D~ ma dla nich nowe zadanie, ale że jest ono sporawe, pragnie przekazać im je
osobiście, w rzeczywistości. ~:D~
Dzień spotkania ustaliłam dla nich na dzisiaj, na za dwie godziny. ~*Bowiem nie ma sensu bezpodstawnie przedłużać.*~
Po zrobieniu tego,
usiadłam na mym fotelu, uniosłam się nieco wyżej i odwróciłam tyłem do wejścia.
Następnie, wyłączyłam światło i zaczęłam czekać na ich przybycie. ~Boże, ty matole. Ja bym poszedł coś
porobić i wrócił do pomieszczenia dziesięć minut przed czasem.~ ~*Debil nie zrozumiesz.*~ ~A, faktycznie. ;=;~ Nudziłam się trochę, to musiałam przyznać, ale byłam przekonana, że udałoby
mnie się ich zabić. ~*Nie psuj sobie marzeń. Nie, to nie był
spoiler, bowiem można się domyślić, jak skończy się ta wiekopomna zemsta.*~ Na B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ zemściłabym się za zabicie mych przyjaciół, ~*Wiemy, nie musisz powtarzać tego, co stało się w poprzednim
rozdziale.*~ a na Panu Kleksie za
zniszczenie Imperium oraz za odebranie mi drugiej miłości mego życia, Wielkiego
Elektronika. ~*Skąd wiesz, że on ci go zabił? Jako iż
wspomnieliśmy znacznie wcześniej, że Wielki Elektronik jest nieśmiertelny, to
on MUSI żyć, tylko ty nie wiesz, gdzie.*~ ~Jednak Ramoninth tego wiedzieć
nie może, bo Wielki Elektronik nie powiedział jej o swojej nieśmiertelności.~ ~*W
sumie racja.*~ W każdym razie, dwie
godziny później, ~Pozdro za wytrwałość.~
usłyszałam otwierające się drzwi do silosu. Kiedy zaś kroki, które również
usłyszałam, ucichły, włączyłam światło i zaczekałam trochę.
~- Place your Companion Cube in the incinerator.
– usłyszałam zdziwiony głos Pana Kleksa.~
~*Jak można zdziwionym głosem kazać coś komuś?
xD*~
~Magia Opkolandii. :D~
– Chwileczkę. Czy
czasem nie miałem się tu spotkać z doktorem Paj-Chi-Wo? ~*Z tego wniosek, że nie.*~ – usłyszałam zdziwiony głos Pana Kleksa.
~*- Incinerate your Companion Cube. – usłyszałam
głos Szpiega z BLU.*~
– My tu przyszliśmy
zgodnie z wiadomością, którą dostaliśmy od naszego zwierzchnika, Graya ~Ross~Manna. Miał nam tu przekazać
naszą nową misję. ~Polegającą na
odnalezieniu i schwytaniu Zardonica. Nie wiedzieliśmy w sumie, że Gray Mann
lubi dawać swoim zwierzchnikom niemożliwe cele.~ ~*Bowiem każdy wie, że Zardonic to szczyt perfekcji.*~ ~A twój
fangirling zaraz wyjebie poza licznik. xD~ ~*;”””D*~ – usłyszałam głos Szpiega z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~.
~- The Vital Apparatus Vent will deliver a
Weighted Companion Cube in Three. Two. One. – odparł Pan Kleks.~
– … ~Jak ambitnie. xDDD~ ~*Co nie? :D*~
~*- You euthanized
your faithful Companion Cube more quickly than any test subject on record. Congratulations. – odparł Gruby z BLU.*~
– Właśnie też nie
rozumiemy, co to ma znaczyć. – odparł Gruby z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~.
W tym momencie,
odwróciłam się i powiedziałam:
~- The symptoms most commonly produced by
Enrichment Center testing are superstition, perceiving inanimate objects as
alive, and hallucinations.~
– Ależ wy naiwni. Nic
się nie zmieniliście. ~No członkowie BLU
raczej nie za bardzo mogli się zmienić, skoro od waszego ostatniego spotkania
minęły cztery dni.~ W każdym razie, przyszedł czas na zemstę za to
wszystko, co mi zrobiliście. ~*Suprajs Biczys! – odparłam, otwierając puszki
z Cyklonem B.*~
~To było szybkie. xD~
~*:D A w ogóle:
- The Enrichment
Center reminds you that the Weighted Companion Cube will never threaten to stab
you and, in fact, cannot speak. – spytał zdziwiony Skaut z BLU.*~
~Po pierwsze: Gdzie ty tu masz pytanie? xD A po drugie: Nie wiem, jak można
to powiedzieć zdziwionym głosem. xD~
~*Po pierwsze: Chuj wie, ale to nieistotne. xD
Po drugie: Magia Opkolandii. :D*~
– Chwiiila. To ty nie
zginęłaś po ostatnim? – spytał zdziwiony Skaut z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~.
~- The Enrichment Center reminds you that the
Weighted Companion Cube cannot speak. – odpowiedziałam~
– No popatrz, żyję i
mam się dobrze. Ja też mam swoje tajemnice, więc wybacz, ale ci ich nie
wyjawię. ~Mimo iż za paręnaście linijek
wyjawisz im swój plan odnośnie zabicia ich w stu procentach. -_-~ ~*Hipokryzja Attack!*~
~*- In the event that
the weighted companion cube does speak, the Enrichment Center urges you to
disregard its advice. – wtrącił się Pan Kleks.*~
– Mnie bardziej
zastanawia, jakim cudem ty zniknęłaś z planety Mango i pojawiłaś się na Ziemi. ~Magia Mary Sue. Musisz się jeszcze wiele
nauczyć w życiu.~ – wtrącił się Pan Kleks.
~- This Weighted Companion Cube will accompany
you through the test chamber. Please take care of it. – odparłam~
– Uciekłam pojazdem
pańskiego znajomego, Wielkiego Elektronika. ~*<3*~ ~Nie xD~ ~*:D*~
A następnie szyderczo ~wysrałam jelita.~ uśmiechnęłam się. ~*Jak można szyderczo wysrać jelita? XDDDDDDDDDDDDD*~ ~Opkolandia
wszystko potrafi. :D~ ~*Ale bez przesady! xD*~ ~;”””D~ Chwilę potem jednak, nie chcąc tracić czasu, włączyłam odliczanie do
wyemitowania neurotoksyny oraz wieżyczki rakietowe i laserowe, otoczyłam się
niewidzialną barierą, ~Tą samą, o której
wcześniej nie było mowy. Licznik rzeczy biorących się z dupy: 49~ która
miała mi zapewnić przeżycie, po czym rzekłam:
~*- Well done! Be
advised that the next test requires exposure to uninsulated electrical parts
that may be dangerous under certain conditions.*~
– Przejdźmy do rzeczy.
Macie osiem minut, aby pożegnać się ze światem. ~*Chyba nawet w Portalu
było mniej, więc Ramoninth z opka jest dla nich wyjątkowo łaskawa.*~ ~Albo
to, albo emitery są stare i wolno działają, jeżeli to w ogóle możliwe.~ ~*A
ty zawsze pesymistycznie do wszystkiego podchodzisz.*~ ~I kto to mówi…~ ~*;”””D*~
Po tym czasie, zabije
was neurotoksyna, ~Bowiem to jedyny gaz
dostępny w Opkolandii.~ jeśli oczywiście wcześniej nie zginiecie od
wieżyczek rakietowych i laserowych.
Po czym uniosłam moje
siedzenie wyżej i zaczęłam patrzeć, jak starali się powstrzymać nadchodzącą
śmierć. ~*Wszyscy wiemy, jak ten rozdział się skończy.*~
Niestety, moje
wieżyczki nie były niezniszczalne, bo już nie stać mnie było na taki materiał,
więc musiałam improwizować. ~*Przynajmniej chociaż raz życie ci wszystkiego
nie ułatwia. CUD! ***.****~ ~MEDŻIK! O.O~ Z tego też powodu, zaczęli oni najpierw niszczyć wieżyczki, co zajęło im, z
tego co widziałam po odliczaniu, dwie minuty. ~Dużo musiałaś mieć tych wieżyczek, ale w sumie nie dziwne.~ Następnie,
chcieli najprawdopodobniej powstrzymać mnie, gdyż Pan Kleks strzelił w mym
kierunku swoją mocą, a Żołnierz z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ wystrzelił w mą stronę rakietą ze swojej broni. To
wszystko zatrzymało niewidzialne pole wokół mnie, które w sumie było przydatne.
~*Jakby nie było przydatne, to byś go nie
tworzyła, miernoto.*~
~- For more information, please attend an
Enrichment Center Electrical Safety seminar. – odpowiedziałam~
– To nic nie da.
Zabezpieczyłam mój fotel przed waszą próbą zabicia mnie. ~Co jest logiczne.~ – odpowiedziałam
Jednak, to nie
powstrzymało mej porażki. ~:D~ Otóż,
minutę przed wyemitowaniem neurotoksyny, Szpieg gdzieś się przeteleportował, a
po chwili wrócił. ~*Powinnaś jakoś uniemożliwić mu to, na przykład
otaczając ściany silosu czymś, co uniemożliwiłoby mu zrobienie tego.*~ ~Takie
logiczne pomysły nigdy nie przychodzą bohaterom opek do głów.~ ~*Niestety
;=;*~ Gdy to zrobił,
liczniki wyłączyły się, tak samo jak emitery neurotoksyny, gdyż przestała ona
powoli wydobywać się z wywietrzników. ~Ciekawe
co on zrobił. Pewnie rozjebał emitery lub ręcznie je wyłączył, nie wiadomo.~ W
tym momencie, Pan Kleks zrobił coś, czego nie przewidziałam. Strzelił w jeden z
pęków kabli, trzymających mój fotel w tej pozycji, w której był on w tamtym
momencie. Przez to, ja nie zdążyłam nawet użyć mej zdolności lewitacji, gdyż
ani się nie obejrzałam, spadłam na ziemię. ~Brawo,
ty miernoto społeczna. Powinnaś jakoś otoczyć także te pęki, aby nie mogli cię
tak łatwo pokonać.~ ~*Nigdy nie da się nic zrobić idealnie, ale
faktycznie, powinna o tym pomyśleć.*~ ~A poza tym i tak by ich wszystkich
nie zabiła, bo Pan Kleks jest nieśmiertelny, z tego co wiadomo.~ ~*W sumie
racja.*~
Nie zamierzałam się
poddać. Od razu wstałam, ku zdziwieniu Pana Kleksa, gdyż nie wiedział on o
moich nadprzyrodzonych zdolnościach, przywołałam pirokinezę ~Nie dziwne, że on o nich nie wiedział,
skoro dostałaś je po wydostaniu się z planety Mango.~ i skoczyłam w ich
kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, zaczęliśmy ze sobą walczyć. ~*No co ty nie powiesz.*~ Miałam
nadzieję, że skoro nie mogłam zabić ich neurotoksyną ~Która, jak wiemy, jest jedynym gazem dostępnym w Opkolandii.~ i
wieżyczkami, to mogłabym chociaż zabić ich osobiście. Niestety, nawet to mnie
się nie udało. ~*Boże, ty miernoto.*~ W pewnej chwili, kiedy byłam zmęczona walką, a nastąpiło to po około pół
godzinie, ~Dość długo udawało ci się
walczyć. Licznik aŁtoreczkowych rzeczy: 25~ oni wykorzystali to i, w tym
wypadku, Pan Kleks, ~*Bowiem ten musi ciągle lśnić i nie da swym
towarzyszom tak często się wykazać, z tego wniosek.*~ używając oczywiście do tego swej mocy, ~*A dokładniej tej kuli,
którą miał w fimie „Podróże Pana Kleksa”, tak sprecyzuję, bo opko nie
zamierza tego zrobić.*~ odepchnął
mnie w kierunku ściany.
Będąc pod nią,
chciałam wstać, ale powstrzymał mnie przed tym fakt, że członkowie B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~
wycelowali we mnie swoimi broniami. ~:D~
Wiedząc, że gdybym wstała zginęłabym, musiałam po prostu się poddać. ~*Czasem po prostu wypada się poddać i tak jest też w życiu.*~ Chwilę potem, przemówił Pan
Kleks:
~- The experiment is nearing its conclusion.~
~*Dobra, w miarę pasuje. XD*~
~Ha! :D~
– Nie zabijemy cię,
jeśli byś się tego obawiała. ~Bowiem
zabezpieczenie opka wciąż jest aktywne. Nie, ale w sumie Pan Kleks nie zabija
ludzi, więc OK.~ Jednak zaufaj mi, z nami po prostu nie wygrasz. ~*Ale swoją drogą, powinien ją jakoś ukarać za jej czyny, jak to robił
z tymi złymi w filmach.*~ ~Jednak to Mary Sue, więc nawet tak potężna osoba
jak Pan Kleks się nie odważy.~ ~*Ach, faktycznie. ;=;*~ Musisz przyjąć do wiadomości, że dobro zawsze wygrywa, ~Mam ci zaspoilerować planowane zakończenie szóstej części „Kronik Kombinatu”? Albo przeczytać zakończenie „Z kim się
zadajesz, takim się stajesz.”?~ a ty, jako iż należysz do zła, jesteś zawsze skazana na porażkę. ~*No chyba, że przejdzie na stronę dobra. Wiadomo, że to nie nastąpi,
ale jednak zawsze powinien dojść do tego wniosku.*~
Jak on mnie
denerwował, to chyba nie miał pojęcia. ~Czemu?
Co on ci takiego zrobił? A, fakt, rozjebał Imperium. Dobra, nie ważne.~ Chociaż
w sumie to nie wiem, bo po nim wszystkiego można było się spodziewać. ~*Ziomuś umie czytać w myślach i to jest potwierdzone nawet w
książkach. Jeżeli pomyślisz o tym, że cię wkurwia, to może się o tym
dowiedzieć.*~ A poza tym, ja wiem,
że on nie znał członków B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ osobiście, ale B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ dobre nie było. ~*Skąd on miał to wiedzieć?
Pomogli mu, nawet w sumie nie licząc, że też byli zagrożeni, no ale pomogli mu,
więc pewnie uznawał, że też byli dobrzy. W końcu nie mógł wiedzieć, co zrobili
oraz kim był Gray Mann.*~ W końcu oni
zabili mi moich przyjaciół oraz prawie zamordowali mnie. ~Ale Pan Kleks NIE MÓGŁ tego wiedzieć, bo jak widać oni o tym teraz nie
myśleli oraz nie było go przy tym, pierdoło. ;=;~ Nie zdążyłam jednak
zareagować, gdyż odwrócili się i odeszli. ~Widać im się znudziło.~
~*- The Enrichment
Center is required to remind you that you will be baked, and then there will be
cake. – powiedział Pan Kleks, gdy odchodzili.*~
– Swoją drogą,
dziękuję za pomoc. ~Przynajmniej
kulturalnie podziękował.~ – powiedział Pan Kleks, gdy odchodzili.
~- Welcome to the final test! – odparł Żołnierz
z BLU.~
– Spoko. W końcu też
byliśmy zagrożeni. ~No właśnie. No, ale
pomogli, więc warto podziękować.~ – odparł Żołnierz z B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~.
Chwilę potem, wyszli
oni z mego silosu, ~*To nie twój silos, ty go tylko wynajęłaś.*~ a ja zostałam sama. ~:D~
Byłam cholernie
zmęczona, szczerze powiedziawszy. ~Nie
dziwne, w końcu walka potrafi zmęczyć człowieka.~ Ta końcowa walka
nieziemsko mnie wykończyła, ale mimo to, ze łzami w oczach, wstałam i chciałam
podejść do mego fotela. ~*W sumie logiczne, jak już się nie ma siły to
chociaż warto odpocząć na czymś wygodnym.*~ Niestety, w połowie drogi, bezwładnie upadłam na ziemię. ~W sumie, walczyła pół godziny, więc mogę
darować.~ Byłam tak zmęczona, że nie miałam siły ani iść, ani nawet latać. ~*Nie dziwne.*~ Słyszałam, jak
moje serce szybko biło, a ja sama szybko oddychałam. ~Mogło się obejść bez tej drugiej części zdania, bo wiadomo, że jak ci
serce szybko bije, to i musisz szybko oddychać.~ Na dodatek, po chwili
poczułam łzy spływające po moich policzkach. ~:D~ Najgorsze było to, że parę chwil potem, usłyszałam kroki. Nie
wiem, czego się bałam, bo w końcu oni sami przyznali, że nie chcieli mnie
zabijać. ~*Pewnie to taki odruchowy strach.*~ Lecz, w pewnym momencie, usłyszałam znajomy, męski głos:
~*- When you are done,
you will drop the Device in the equipment recovery annex...*~
–
Skarbie…
Poznałam go. To był głos...Wallace Breen~*usi*~a!
~A ten co tu robi? Przecież nie żyje.~ ~*Poczekaj
chwilę, zaraz się dowiesz.*~ Od razu, zdziwiona, uniosłam wzrok i
spojrzałam w kierunku, z którego dochodził głos. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam
mego pierwszego ukochanego. ~Skoro
rozpoznałaś jego głos, to powinnaś się domyślić, że to on.~ Ale…jak?
Przecież on lata wcześniej zmarł z wycieńczenia, głodu i odwodnienia. ~*W
najbardziej autystycznym akapicie dziejów.*~ Nie mógł się sam z siebie wskrzesić! ~*Bowiem
się nie wskrzesił. Zaraz się wyjaśni, co on tu robi.*~
Chwilę potem, spytałam
zdziwionym i zapłakanym głosem:
~- Enrichment
Center regulations require both hands to be empty before any cake can be served
[garbled].~
~*Boże, znowu ten nawias. xD*~
~Dawno go nie było. :D~
–
B-Breen~*uś*~? Ale…Ale jakim cudem ty żyjesz?
Przecież lata wcześniej zmarłeś!
~*- Congratulations! The test is now over. – odpowiedział*~
- Zorientowałem się, że jutro zaczynają się
święta. ~Ciekawe jakie, bowiem świąt w
roku jest wiele.~ Wybłagałem więc siłę wyższą aby pozwoliła mi na ten czas
wrócić do mojego ludzkiego ciała. ~*Widzicie? Breen jest taki zajebisty,
że aż z Zarządem się dogadał.*~ ~Pewnie
kolejny jego członek albo ziomuś jednego z członków.~ ~*W sumie, nie
zdziwiłoby mnie to.*~ Zgodziła się i tak oto jestem. Będę z tobą do trzynastego
stycznia włącznie. ~A, czyli zbliża się
Boże Narodzenie. Wyjaśnione.~ Bo w końcu dwunastego stycznia są twoje
urodziny, a trzynastego moje. ~*Nie wiadomo, kiedy Breen się urodził, więc
można sobie gdybać, jak coś.*~ Więc nie byłoby sensu wracać do świata
umarłych i znów do świata żywych. ~Jaki
ekonomista. W końcu, skoro był Administratorem Ziemi, to nie dziwne.~ –
Odpowiedział
Tyle czasu z ukochanym…Mogło być coś
piękniejszego? ~*Tyle czasu z Zardoniciem.*~ ~A ta tylko o jednym. xD~ ~*:D*~ A
poza tym, nie wiedziałam, że zbliżały się święta. Sądziłam, że chodziło mu o
Boże Narodzenie, ~A o jakie inne święta
mogło mu chodzić, skoro zbliżał się styczeń.~no ale śniegu nie było. ~*W
dzisiejszym świecie to norma.*~ W sumie, na tym świecie to nie było dziwne. ~*Właśnie*~
W każdym razie, chwilę potem pomógł mi on
wstać, po czym ja rzuciłam mu się w ramiona. Tak dawno się do niego nie
przytulałam…A wtedy tak cierpiałam, że potrzebowałam kogoś bliskiego. ~No i widzisz? Chcesz, masz. Prosz.~ Chwilę
później i on mnie przytulił. Gdy zaś emocje opadły, ~Szybko. W sumie, w tym opku wszystko zapierdala jak szalone, więc nie
dziwi mnie to.~ postanowiliśmy spędzić cały ten czas razem i jak najlepiej
go wykorzystać….
Cieszyłam się, że mogłam spędzić czas z Breen~*usi*~em.
Jego najbardziej kochałam, bo w końcu to był mój pierwszy ukochany, ~Mimo iż zakochaliście się w sobie zbyt
szybko. To już nawet czas zakochania się w Wielkim Elektroniku był
sensowniejszy.~ a jak wiadomo, pierwsza miłość jest najsilniejsza. ~*W
sumie racja.*~ Skoro miałam taką możliwość, chciałam
wykorzystać ją najlepiej jak się dało. A poza tym, może choć na chwilę
zagłuszyłabym moją tęsknotę za Wielkim Elektronikiem. ~*<3*~
~Boże, nareszcie koniec rozdziału. Czemu
ostatnio te rozdziały są takie długie?~
~*To przez aplikację „Writeometer”, o której opowiadałam. Akurat na mnie ona tak wpływa.
Jednak nie martw się, jeszcze następny rozdział ma osiem stron, a dwa ostatnie
są już krótkie, bo jeden ma trzy, a drugi cztery strony.*~
~Zawsze coś. W ogóle, analizujemy je
dzisiaj?~
~*Pojebało? Już mnie się nie chce. W tygodniu
dziennie analizujemy jeden-dwa rozdziały, a w weekend więcej.*~
~To w sumie dobrze.~
_________________________________________
Rozdział LXXVII – Szczęśliwe chwile i
spotkanie po latach.
~Do
szkoły, leniu, a nie przed komputerem siedzisz.~
~*Przecież wiesz, że dzisiaj mam na
dziesiątą piętnaście.*~
~Fak.~
~*;”””D*~
Ten miesiąc był cudowny. ~Nie dziwne.~ Spędziłam go w całości z ~*Zardoniciem*~
mym pierwszym ukochanym. ~Ty i te twoje priorytety. xD~ ~*No co? :D Miesiąc spędzony z idolem
to byłby najpiękniejszy miesiąc życia!*~ ~Niby
to wiem, ale jednak tutaj taka chwila, że główna bohaterka spędza czas ze swym
ukochanym pierwszy raz od wielu wieków, a ty wypierdalasz z Zardoniciem. xD~ ~*:D*~
Codziennie robiliśmy coś wspólnie, aby po
prostu jak najlepiej wykorzystać dany nam czas. ~Bowiem debilnym byłoby nie odzywanie się do siebie przez ten czas.
Chociaż w sumie, po tym opku wszystkiego można byłoby się spodziewać.~ Byłam
szczęśliwa, że chociaż przez miesiąc mogłam przebywać z mym ukochanym Breen~*usi*~em.
~Biedny Breen, że też musiał się w
najbardziej hipernierealistycznej scenie zakochać w głównej bohaterce. Ale ja
się rozpiszę o tej fabule.~ ~*Nie dziwne, w końcu zostało tu zmiksowanych
paręnaście uniwersów, więc jest o czym pisać.*~ ~Jestem ciekaw, ile ta analiza będzie miała części na Wattpadzie.~ ~*Na
stówę nie trzy, tylko więcej, ale zobaczymy.*~ Szczerze powiedziawszy, nawet nie
wiem, kiedy ten miesiąc minął. Codziennie albo gdzieś wychodziliśmy, albo po
prostu robiliśmy coś ~ ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ wspólnie
~ ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ w
silosie, ~ ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°) ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ który
jak ~*Ja pierdolę, początek dnia, a ten już.
xDDD*~ ~;”””D~
zapewne wiecie, miałam wynajęty na dwa miesiące. ~*Wiemy,
nie musisz się powtarzać.*~ Nawet na ten czas zapomniałam o mojej
tęsknocie za Wielkim Elektronikiem. ~*<3*~ ~Ja pierdolę, nie. xDDD~ ~*Tak :D*~
Jednak, czas mija ~O, siemka zmiano czasu.~ bardzo szybko, a ja zaczęłam zastanawiać
się, co uczynię za kolejny miesiąc. ~*Będziesz musiała opuścić silos. Tyle
wiadomo na pewno.*~ Dwunastego stycznia, ~*Bowiem
jak zapewne pamiętacie, ta miernota społeczna urodziła się tego samego dnia,
tego samego miesiąca, tego samego roku i nawet o tej samej godzinie co ja.
;=;*~ ~Niedojebanie Attack Super
Effective~ dwa dni przed powrotem Breen~*usi*~a
na tamten świat, wieczorem, gdy oboje szykowaliśmy się już do snu, ja
spojrzałam na niego i spytałam:
~- All
Aperture technologies remain safely operational up to 4000 degrees Kelvin.~
~*Gdzie ty tu widzisz pytanie, miernoto?
xDDD*~
~Hehe :D~
– Ale…Co będzie za
miesiąc? ~*Ja już mówiłam, co na stówę się za miesiąc
stanie.*~ Po tym czasie muszę
opuścić ten silos, a nie mam mieszkania. ~Co
nie jest dziwne, zważywszy na to, co do tej pory odjebało się w tym FanFiction.
No, chyba że mieszkanie jej rodziców nie zostało sprzedane, to mogłaby się tam
wprowadzić, ale tego nie wiemy.~ ~*Powiedziałabym, co stanie
się za ten miesiąc, ale to będzie spoiler i mnie zabijecie.*~
~*- Rest assured that
there is absolutely no chance of a dangerous equipment malfunction prior to
your victory candescence. – odpowiedział*~
– Na jakiś czas
zamieszkaj w swoim statku kosmicznym, ~*Mimo iż z tym statkiem
kosmicznym też coś autystycznego się stanie, aby zakończenie rozdziału było
jakie jest, ale nie powiem co, bo to będzie SPOILER.*~ zdobądź wykształcenie, ~Bowiem nie
zapominajcie, że główna bohaterka miała tylko wykształcenie podstawowe.~ ~*Ogólnie to opko miało mieć morał, że nawet nie będąc wykształconym
można coś osiągnąć, ale przez wkurwiającą główną bohaterkę coś mi nie wyszło.*~
~Wybitnie nie wyszło.~ pracę, kup
mieszkanie i po prostu żyj jak normalny człowiek. ~*W końcu by wypadało.*~ W życiu miałaś
już wystarczająco dużo przygód, więc w końcu należy ci się spokojne życie. Po
prostu. Wiem, że to co powiedziałem brzmi podejrzanie prosto, ale najlepiej tak
zrób. ~Bowiem w końcu trzeba oddać mózg
Breenowi i pozwolić mu być inteligentniejszym od Ramoninth z opka.~ Spróbuj
też powstrzymać chęć zemsty na swoich dawnych wrogach, bo uwierz mi, to nic nie
da. ~*Zważywszy na fakt, że Pan Kleks, według filmów
i w sumie też po książkach można się skapnąć, jest nieśmiertelny, więc ona go
nie zabije, bo to po prostu kanonicznie niemożliwe.*~ ~Mary Sue ma się nie
udać?~ ~*A, faktycznie. ;=;*~ Oni i tak cię
pokonają, gdyż są, co by nie mówić, potężniejsi od ciebie. ~Znaczy członków BLU jeszcze może dałaby radę na stałę zabić, ale
przypominam, że jeden z jej wrogów jest nieśmiertelny.~ Sama nie dasz im
rady, choćbyś nie wiem co robiła. ~*Wspomnę o tym na końcu,
ponieważ będzie to warte wspomnienia. Nie, jak coś, ona ich nie zabije. Po
prostu będzie trzeba wspomnieć o tym, co teraz Breen powiedział.*~ Po prostu zacznij wieść normalne życie. – odpowiedział
~- Thank you for participating in this Aperture Science computer-aided
enrichment activity. – skomentowałam~
~*Najlepszy komentarz na to wszystko, co do tej
pory powiedział Breen oraz o czym my się wypowiedzieliśmy między wierszami.
XD*~
~Wiem :D~
– Myślisz, że ono tak
po prostu mnie się uda? ~Dlaczego
miałoby ci się nie udać? W normalnym życiu raczej nic ci się nie stanie, bo
ludzie zapewne już o tobie nie pamiętają, bo dawne pokolenie żyjące za czasów
Kombinatu zdążyło wykitować. No, chyba że przez pokolenia nakręcali młodszych
przeciwko tobie, ale to byłoby zbytnie naciąganie. Co prawda z tego też dałoby
się zrobić dobrą fabułę, ale do tego przyjdzie czas na końcu FanFiction.~ ~*Boże, a ten znowu się rozpisał. xD*~ ~Hehe :D~ Przecież od stworzenia Kombinatu prześladuje mnie jakiś pech. ~*Może by cię nie prześladował, gdybyś próbowała mu zapobiec.*~ No dobra, może nie od początku mego pierwszego imperium, ale od momentu
zabicia moich rodziców. ~Bowiem byłaś
niegrzeczna i spotkała cię za to kara.~ W ogóle…Pamiętam słowa mojej matki ~*Komuś tu chyba dałam moją pamięć. Tak, też pamiętam takie szczegóły z
mojego życia, których normalnie nie powinnam już pamiętać lub których nikt by
się nie spodziewał, że da się je pamiętać.*~ ~Mam tak samo.~ ~*W twoim
wypadku to nie dziwne. xD*~ ~:D~ na chwilę przed przerobieniem jej na Zabójczynię Kombinatu. ~W tym wypadku jednak wolę angielską nazwę
tej wyciętej z gry, że tak to ładnie określę, klasy w Kombinacie.~ „Jeszcze
tego pożałujesz! Twoje imperium się rozleci i spotka cię pasmo nieszczęść!” ~DUN DUN DUUUN!~ mówiła. Mam wrażenie,
że to jej wina i, że to ona przeklęła moje życie. ~*A
moim zdaniem po prostu nadinterpretowujesz. No, ale faktycznie, ta kwestia
miała się pojawić, aby można było gdybać, czy to przypadek, czy matka Ramoninth
faktycznie wiedziała, co się stanie.*~ ~To
mogłoby zadziałać, gdyby opko było choć trochę dobre.~ ~*Niestety, aby ten
FanFiction był dobry, trzeba byłoby go przebudować od A do Z.*~
~*- Goodbye. – stwierdził*~
~Też się wkurwił. xDDD~
~*Nie dziwne. xDDD*~
– Normalnie można by
to uznać za zbytnie naciąganie, ale może coś w tym jest. ~Tego się nigdy nie dowiemy, bo i jak.~ W świecie, do którego
trafiłem po śmierci, ~*jestem w Zarządzie, a ty będziesz polerować
podłogi drewnianą szmatką. :D*~ twoi rodzice
też są. ~Piękną przyszłość jej kreujesz.
xDDD~ ~*Kreuję taką, na jaką ta pizda zasługuje. :D*~ Co prawda widziałem ich może z dwa razy, ale jednak są i raz na ruski rok
rozmawiają na temat tamtych wydarzeń. ~Nie
dziwne, w końcu raczej nie spodziewali się tego po swojej jedynej córce.~ ~*Ja też, jakbym miała dziecko, nie przypuszczałabym, że mogłoby być
tak niedopierdzielone.*~ ~I właśnie dlatego jestem za aborcją do
osiemnastego roku życia.~ ~*Czy
ty znasz definicję słowa „aborcja”? xDDD*~ ~;”””D~
~- Stop! The device will detonate if removed
from an approved testing area. – powiedziałam~
~*Ciągnik stop na moment. Kiedy w grze GLaDOS
mówi to zdanie? Nazwa pliku tej wypowiedzi brzmi „15_part1_partyfinalstop-1”,
ale ja nie wiem, co trzeba zrobić, aby powiedziała to zdanie.*~
~Ja też nie mam pojęcia, ale skoro ta wypowiedź jest na Combine OverWiki
oraz jest podana nazwa pliku z gry, to znaczy, że faktycznie istnieje.~
~*Może któryś z czytelników wie, co trzeba
zrobić, aby ona powiedziała tę kwestię.*~
– Cholera. Ja w końcu
też umrę, a nie chciałabym ich spotkać. ~Ty
tchórzu, musisz ponieść konsekwencje swoich czynów.~ Boję się, że to
mogłoby się źle skończyć, ~*Co oni mogą ci zrobić? Po śmierci nie będą
mogli cię w żaden sposób skrzywdzić, bo też będziesz martwa.*~ mimo iż mam ponad tysiąc lat, więc nie powinni się mną interesować. ~Ciekawe czemu, skoro za życia byli wobec
ciebie nadopiekuńczy.~ ~*Magia Opkolandii.*~ No, ale w końcu to ja ich przerobiłam na Stalkera i Zabójczynię Kombinatu,
więc mogą mieć do mnie pretensje. ~No
właśnie, więc nie marudź, tylko szykuj się na szorowanie podłóg drewnianą
szmatką.~ ~*:D*~ ~Brawo, niedorozwoju za kreowanie jej
takiej przyszłości. xDDD~ ~*Hehe :D*~
~*- Stop what you are
doing and assume the party escort submission position. – zapewnił*~
~Jak ktoś wie, co trzeba zrobić, aby w grze GLaDOS powiedziała i to zdanie,
to możecie napisać lub dać link do filmiku na YouTube, w którym ktoś
ewentualnie pokazuje, jak to zrobić.~
~*Też jestem ciekawa.*~
– Szczerze, jak
umrzesz to pewnie tak szybko się nie spotkacie, bo oni na serio rzadko się
pojawiają. ~Ależ naturalnie. -.-~
~- What are you doing? Stop it! I... I... We are
pleased that you made it through the final challenge where we pretended we were
going to murder you. – odparłam~
– A właśnie! Czy tam,
w tym świecie do którego trafiłeś po śmierci, jest Wielki Elektronik? ~*Nie ma to jak zapytać o to dopiero teraz, a nie na początku
rozmowy.*~ ~Niedojebanie Attack Super
Effective~
~*- We are very, very
happy for your success. – odpowiedział*~
~Odpowiedź na temat jak cholera. xDDD~
~*:D*~
– Chyba nie. ~DUN DUN DUUUN!~ Nigdy go jeszcze nie
widziałem ani nie słyszałem, aby tam trafił. ~*W sumie nie dziwne, skoro
jest nieśmiertelny. No, ale Ramoninth z opka w końcu nie może o tym wiedzieć.*~
~”We are throwing a party in honor of your
tremendous success.” – pomyślałam~
„Czyżby…?” –
pomyślałam, po czym odparłam:
~*- Place the device
on the ground then lie on your stomach with your arms at your sides.*~
– Czy to możliwe, aby
on ŻYŁ? ~W końcu jest nieśmiertelny,
więc na sto procent gdzieś tam sobie żyje, tylko ty nie możesz wiedzieć, gdzie.~
~- A party associate will arrive shortly to
collect you for your party. – odrzekł~
– Nie mam pojęcia, nie
znam go dobrze. Ja cię tylko obserwuję, więc wiem to, co ty wiesz. ~Przestań kłamać, jesteś zajebisty, więc
zapewne wiesz wszystko.~ ~*Pewnie próbuje to ukryć, skubany. Dzwońcie po
Macierewicza!*~ ~Ja pierdolę xD~ ~*;”””D*~ A z tego co wiem, on nigdy nie wspominał ci nic o tym, aby był
nieśmiertelny. ~Bowiem tego nie zrobił,
ale to nie oznacza, że taki nie jest.~ – odrzekł Breen~*uś*~.
~*- Make no further
attempt to leave the testing area. – stwierdziłam*~
– W sumie…Alojzy, jego
wierny sługa, coś wspominał mi o tym, że oni, a co za tym idzie i Wielki Elektronik,
już żyli w czasach, gdy choćby w Chinach panowała dynastia Ming, a to było
wieki temu. ~A właśnie, zapomniałem o
tej opowieści. To już powinno dać ci do zrozumienia, że coś jest na rzeczy.
Chociaż w sumie, mimo iż my wiemy z filmu, że ta historia jest prawdziwa, to
jednak Ramoninth z opka zawsze mogłaby wziąć ją za fake newsa i nie uwierzyć od
razu.~ ~*Ale wtedy to nie byłoby opko i wszyscy
bylibyśmy szczęśliwi.*~ ~Ach, faktycznie. ;=;~
~- Assume the party escort submission position
or you will miss the party. – odrzekł~
– Widzisz. Więc
możliwe, że Wielki Elektronik jest nieśmiertelny i nic nie stoi na
przeszkodzie, abyście jeszcze kiedyś się spotkali. ~*Nie mogę powiedzieć, czy to się stanie, czy nie, bowiem zaspoileruję
zakończenie FanFiction. Jeżeli ktoś czytał je do końca na blogu, to proszę w
komentarzach się przymknąć i nie spoilerować innym.*~
~*- Hello? – zauważyłam*~
– Miejmy nadzieję.
Jestem ciekawa, jak mu się żyło beze mnie przez ponad dwa tysiące lat. ~Na pewno o wiele lepiej niż z tobą.~ ~*Twoja empatia rozpierdala Wszechświat. xD*~ ~Wiem :D~
~- Where are you? – zauważył~
~*To tak bardzo tutaj nie pasuje. xDDD*~
~Wiem i dlatego jest bekowe. xDDD~
– A właśnie,
zapomniałbym! Dzięki tobie i twojemu życiu przynajmniej dowiedziałem się,
dlaczego o Aperture Science tak nagle ucichło. ~Ucichło? A to czasem z Aperture Science nadal nie sprzedawali tych
wieżyczek strażniczych? Przecież w grze widać na ekranach ich reklamę oraz
widać, że te opakowania z wieżyczkami są gdzieś wysyłane, więc sprzedaż zapewne
kwitnie. W końcu skądś w Aperture nawet GLaDOS musi mieć pieniądze, aby na
przykład tworzyć te świetliste mosty i tak dalej.~ ~*Niedojebanie postaci z tego opka odpowiedzią na wszystkie nasze
egzystencjalne problemy.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Szczerze, to trochę śmieszne w swojej tragedii – pracowali nad GLaDOS
piętnaście lat, a ta ich zabiła w kilka sekund. ~*Co tak naprawdę stało się
z winy naukowców, gdyż w grze nawet GLaDOS wspomina, że moduł moralności został
jej przyczepiony PO zagazowaniu ośrodka neurotoksyną, co znaczy, że ci geniusze
narodu, którzy ją tworzyli, musieli włączyć ją bez tego modułu, co jest
IDIOTYCZNE.*~ ~Jak widać, za głupotę
trzeba płacić i „Portal” jest tego
idealnym przykładem.~
~*- I know
you're there. I can feel you here. – dodałam*~
~To też tu
cholernie nie pasuje. xDDD~
~*Wiem o tym. :D*~
– Mieli pecha, jak
widać, albo nieodpowiednio ją stworzyli. ~*Ja już się na ten temat
wypowiedziałam kilka linijek wcześniej.*~
~- What are you doing? – powiedział~
– W sumie, jedno
wchodzi w drugie. No, ale najważniejsze, że w końcu się wydostałaś z tamtego
miejsca.
~*- You haven't
escaped, you know. – odparłam*~
– Ja w sumie też się
cieszę, że jestem obecnie w miejscu, w którym jestem. ~To w końcu się cieszysz, czy nie? Zdecyduj się!~ Jednak Aperture
miało jedną zaletę – dzięki tamtemu miejscu żyję ponad dwa tysiące lat. ~*To, czy jest to zaletą czy wadą pozostaje kwestią dyskusyjną i zależy
od tego, kto na to spojrzy.*~
~- You can't hurt me. – zakończył~
~*Ciągnik ponownie stop. Kiedy GLaDOS wypowiada
w grze i tę kwestię? Plik, z którego to zdanie pochodzi, nazywa się „escape_00_part1_nag06-1”
co musi oznaczać, że ta kwestia wypowiadana jest przez GLaDOS gdzieś na
początku ucieczki Chell. Jednak co trzeba zrobić, aby ona to powiedziała?*~
~Nie mam pojęcia, ale może któryś z naszych czytelników to wie.~
– Zawsze to jakaś
zaleta.
Po tej rozmowie, która
swoją drogą była dość długa, ~*I jest jednym z powodów, dlaczego ten rozdział
ma osiem stron. Ogólnie tutaj najdłuższe będą dialogi.*~ ~Ważne, że nie
sienkiewiczowe opisy.~ ~*Zawsze coś, ale i tak.*~ ale jednocześnie nie tak długa jak nasze przeciętne rozmowy w tym miesiącu,
~Dobrze, że ich wszystkich nie
opisywałaś.~ przytuliłam się do niego. ~*I znowu przesadzone
zdanie złożone. Dżezis kurwa ja pierdolę.*~ Chwilę potem, kiedy on odwzajemnił gest, ja zamknęłam oczy i, parę minut
potem, usnęłam… ~*I tutaj na chwilę obecną kończymy, bowiem
niedługo muszę iść do szkoły. Dokończymy tę analizę kiedy wrócę do domu.*~ ~K~
~*Ty leniu.*~ ~;”””D~
Trzynasty stycznia,
czyli ostatni dzień naszego wspólnego spotkania, wykorzystaliśmy jak ~najgorzej~ najlepiej mogliśmy. ~*Boże, a ten znowu. xD*~ ~Hehe :D~ Ja i Breen~*uś*~ po prostu praktycznie każdą chwilę spędziliśmy wspólnie, aby jak najlepiej
nacieszyć się sobą. ~Co nie jest kurwa
dziwne, bo to wasz ostatni wspólny dzień na jakieś około osiemdziesiąt lat.~ Niestety.
Czternastego dnia tego miesiąca, kiedy staliśmy w głównym pomieszczeniu i ~sraliśmy~ rozmawialiśmy, ~*Jak romantycznie. xD*~ ~Co nie? :D~ nagle za Breen~*usi*~em otworzył się niebiesko-biały portal. Widząc go, mój ukochany rzekł:
~*- You're not even
going the right way.*~
~Bardzo na temat. xD~
~*Wiem :D*~
– To…W takim razie, ja
już muszę wracać do świata zmarłych. ~Jestem
ciekawy, co by się stało, gdyby tego nie zrobił.~ ~*Nie wiem i nigdy się nie dowiemy, bowiem nawet nie rozważałam tej
opcji.*~ ~W sumie logiczne jest, że musiał wrócić, ale ciekawi mnie, jak by
wyglądała historia, gdyby on tego nie zrobił.~ ~*Zapewne ciekawiej, niż to
opko.*~ ~To wiadome.~ Jednak nie
martw się, kiedyś się spotkamy, już po twojej śmierci. ~Nadal nie nauczyłeś się pocieszać innych. Brawo.~
Po tych słowach, ja ze
łzami w oczach rzuciłam się w jego ~~*Przestań, zboczeńcu. xD*~ ;”””D~ ramiona. Kiedy on odwzajemnił tenże gest, powiedziałam:
~- Where do you think you're going?~
~*Brawo, kurwa. Po prostu brawo z taką kwestią w
tym momencie. xDDD*~
~;”””D~
– Będzie mi ciebie tak
brakować… ~On z kolei będzie bez ciebie
przeszczęśliwy wśród swych ziomków z Zarządu.~ ~*Jesteś tak bardzo miły i współczujący. Wolę nie wiedzieć, co się
odjebywało, gdy musiałeś być na jakimś pogrzebie. xD*~ ~Hehe :D~
~*- Because I don't
think you're going where you think you're going. – odparł*~
– Nie martw się. Ja
zawsze będę podążał za tobą, ~bowiem
nudzi mnie się w zaświatach,~ tak jak robiłem to do tej pory. ~*TAKI MIŁY. X”””D*~ ~:D~ Pamiętaj też, że kiedyś się spotkamy i wtedy będziemy już szczęśliwi na
zawsze. ~<Rzyg>~ ~*TAAAKI MIŁY. ;”””D*~ ~:D~ – odparł
Ja jednak, nie
chciałam aby mnie opuszczał. ~No sorki,
ale nic nie trwa wiecznie.~ ~*Oprócz tej dwói z matmy, bo zrobiłam zdjęcie
tej klasówce, aby uwiecznić ten cud.*~ ~I kto tu jest jebnięty? xDDD~ ~*;”””D*~
Czułam się tak samo
jak wtedy, gdy żegnałam go, kiedy umierał. ~W
najbardziej autystycznej scenie dziejów.~ To było okropne, tracić po raz
kolejny ukochanego, który jako pierwszy mnie pokochał. ~No cóż, bywa.~ Jednak, po chwili, musieliśmy się puścić. ~*Zarząd zaczynał się niepokoić?*~ ~Ty i te twoje priorytety. xD~ ~*No
co? Zarząd ważny być.*~ ~…~ ~*;”””D*~ Gdy to nastąpiło, rzekł:
~- I'm not angry. Just go back to the testing
area.~
– Zobaczymy się
wkrótce. ~Bowiem osiemdziesiąt parę lat
to baaardzo krótko. ;=;~ ~*W Opkolandii wszystko się zdarzyć może.*~ ~Niby
tak, ale bez przesady!~
Po czym, na
pożegnanie, uśmiechnął się do mnie. Ja zaś, odwzajemniłam uśmiech, mimo iż
ciężko było odwzajemnić uśmiech płacząc z rozpaczy. ~:D~ Lecz, chwilę potem, wszedł w portal i, po zrobieniu tego,
zamknął się on za nim. ~*Amen*~
Ponownie zostałam sama.
A to był taki piękny miesiąc spędzony z nim… ~Nie marudź, zdawałaś sobie sprawę, jak to wszystko się potoczy.
Wiadomo, że to musi boleć, no ale przecież wiedziałaś, że on nie mógłby zostać
z tobą na zawsze, a przynajmniej nie w tym życiu.~ A teraz, znowu zostałam
sama jak palec. ~*Do tej pory ci to niespecjalnie przeszkadzało,
więc nie dramatyzuj.*~ Tak bardzo
chciałabym chociaż spotkać się z Wielkim Elektronikiem, ~*Mówię, nie mogę napisać czy to nastąpi, czy nie, bo to będzie spoiler
dalszej części tego opka.*~ ~Ile w ogóle nam jeszcze zostało rozdziałów do
analizy?~ ~*Nie licząc tego, to dwa.*~ ~DZIĘKI BOGU!~ ~*Ja też się
cieszę. ;”-)*~ to może poczułabym
się lepiej. Jednak jego w tamtym momencie nie było. ~On prawdopodobnie nawet nie zdawał sobie sprawy, że ty nadal żyłaś.~ Parę
sekund potem, upadłam na kolana, zasłoniłam sobie oczy dłońmi i jeszcze
bardziej rozpłakałam się. ~Jaki ten
dramat sztuczny, że aż ziewam.~ ~*Twoja empatia rozpierdala
Wszechświat. xD*~ ~Wieeem :D~ Cierpiałam tak samo, jak po jego śmierci.
Lecz, parę minut
potem, poczułam na swoim ramieniu czyjąś dłoń. ~Bowiem Breenowi znowu nudziło się w zaświatach.~ Od razu, czując
to, odwróciłam się i, po zrobieniu tego, nie ujrzałam za sobą nikogo. ~*To zdanie było naciągane, bo logiczne, że nie mogła zobaczyć nikogo,
skoro była w tym silosie sama.*~ Wiedząc to,
byłam pewna, że to Breen~*uś*~ wrócił do obserwowania mnie z zaświatów. ~*Ciekawe swoją drogą, po
chuj on to robi.*~ ~Nie wiem, ale wiem, że to się w opku nie wyjaśni,
oczywiście. ;=;~ ~*Niestety, to prawda. ;=;*~ Wiedziałam, że był przy mnie, ale jednocześnie nadal mi go brakowało. ~Nie dziwne.~ Trochę paradoks, ale co
począć, taka już byłam i w sumie nadal jestem. ~*Powiedziałabym, abyś się
spaliła, ale zabezpieczenie opka nadal jest aktywne.*~
No, ale musiałam
przeżyć ten miesiąc w silosie sama. ~*Przynajmniej nie musiałaś
się kisić w statku kosmicznym, więc to zawsze jakiś plus.*~W czasie jego trwania, naprawiłam fotel, gdyż fakt, nie wspominałam tego
wcześniej, ale właściciel silosu nie miał nic do tego, aby dodawać tutaj rzeczy
od siebie, a wręcz było to mile widziane. ~A,
że wspominasz o tym dopiero teraz, a nie wtedy, gdy wynajmowałaś ten silos, to
mogę z czystym sumieniem napisać: Licznik rzeczy biorących się z dupy: 50~ Zapomniałam
wam po prostu o tym wcześniej powiedzieć, wybaczcie mi. ~*Przestań kłamać, wymyśliłaś to w locie po to, aby usprawiedliwić
tego, że nie rozmontowałaś tego fotela.*~ Po zrobieniu tego, po prostu spędzałam czas w silosie i poza nim zajmując
się różnymi czynnościami. ~Ja jakbym był
na twoim miejscu zacząłbym sprawdzać, czy mieszkanie rodziców nie było przez
kogoś zamieszkane oraz zacząłbym szukać jakiegoś liceum dla dorosłych, w którym
mógłbym zdobyć średnie wykształcenie. No, ale co kto woli.~ ~*Niedojebów nie zrozumiesz.*~ ~Wiem, niestety. ;=;~ Również, nie wiem czemu, mój statek kosmiczny gdzieś zniknął. ~*Co zostało wciśnięte na siłę, tylko po to, aby uzasadnić to, co
stanie się pod koniec rozdziału.*~ ~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 51~
Nie podejrzewałam, że
ktoś by mi go ukradł, bo kluczyki zawsze miałam przy sobie i one nie zniknęły. ~*Uwierz, wprawny złodziej i z tym by nie miał problemu.*~ Może po prostu gdzie indziej go zaparkowałam? Nie miałam pojęcia, ale
najważniejsze, że zabrałam z niego wszystkie moje rzeczy. ~No ależ oczywiście, bo życie znowu musi ułatwiać naszej Mary Sue
życie. ;=;~
Po dwóch miesiącach, w
dzień opuszczenia silosu, schowałam do jakieś torby ~*O której wcześniej nie było mowy, bo po co.*~ ~Licznik rzeczy
biorących się z dupy: 52~ moje ubrania
oraz niewielką broń i przewiesiłam ją sobie przez ramię. Mój miecz ~Mam nadzieję, że pamiętacie, iż owy
również wziął się z dupy.~ i Portal Gun ~Działo portalowe, do chuja wafla.~ zaczepiłam na mych plecach, ~*Jak? Nie wiadomo i nigdy się nie dowiemy.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~
tak samo jak Kostkę
Towarzyszącą, ~*<3*~ którą przewiesiłam przez ramię, po ówczesnym zaczepieniu jej na jakimś
pasku ~*Tym samym, który wziął się z dupy.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 53~ i, po raz ostatni, opuściłam moje dotychczasowe mieszkanie. Po wyjściu z
niego, udałam się w kierunku miasta.
Tam, błąkałam się po
ulicach dwa dni. ~*Broń Boże, abyś zatrzymała się w jakimś
miejscu. Nie musiał to być koniecznie hotel, w końcu sądzę, że po takich
wydatkach Ramoninth z opka nie miałaby na to pieniędzy, ale nawet jakiś
opuszczony budynek by się nadał.*~ ~Tak logiczne rozwiązania nigdy nie
przychodzą do głowy bohaterom opek.~ ~*Niestety, zdążyłam się o tym już
niejednokrotnie przekonać. ;=;*~ Przez ten
czas, aby umilić sobie podróż, gdy nikt nie patrzył, rozmawiałam z moją Kostką
Towarzyszącą. ~*Bowiem warto raz na jakiś czas rozmawiać z
najlepszymi przyjaciółmi.*~ Fakt, tak jak
kiedyś mówiła GLaDOS, nie potrafiła ona mówić, ~Co nie było dziwne, bowiem Ramoninth z opka, w przeciwieństwie do
Rattmana, nie miała schizofrenii.~ ale ja przynajmniej lepiej czułam się ze
świadomością, że miałam do kogo mówić. ~*Spoko, ja codziennie
rozmawiam z moim kotem, mimo iż wiem, że nie może mi odpowiedzieć.*~ Jednak, po dwóch dniach, gdy akurat szłam ulicą w
ten pogodny poranek, gdyż był on naprawdę ładny w dniu dzisiejszym, ~*Co oznacza miłe zdarzenie, bowiem w Opkolandii pogoda
dopasowuje się do nastroju głównego bohatera.*~ nadal zastanawiałam
się, co miałam ze sobą zrobić, skoro musiałam opuścić wynajęty silos, a nie
wiedziałam, gdzie był mój pojazd. ~My
już podwaliśmy nie raz rozwiązanie tego problemu, no ale ty nie chcesz słuchać,
to radź sobie sama.~ Na plecach nadal taszczyłam Kostkę Towarzyszącą, ~*Dostałabyś wpierdol, gdybyś wyrzuciła ją na śmietnik.*~ ~Wtedy miałaby najazd wszystkich fanów
Portala.~ przewieszoną na mych plecach dzięki
paskowi, torbę z mymi rzeczami i ubraniami oraz mój miecz i Portal Gun. ~Działo portalowe, kurwa jego jebana mać.~ Nie
miałam pojęcia, gdzie miałam się podziać. Wszakże cała moja rodzina już dawno
umarła, ~*Zgadnij z czyjej winy.*~ a moja jedyna, pozostała przy życiu przyjaciółka była w innym
wymiarze. ~To mam pomysł. Poleć tam do
niej, skoro tak się wielbicie, to powinna cię przechować przez jakiś czas.~ ~*Wtedy opko byłoby znacznie ciekawsze, a nie o to chodzi.*~ ~Niestety ;=;~
Lecz, w którejś chwili, usłyszałam za
sobą dziwnie znajomy, męski i wręcz hipnotyczny ~*Co jest
faktem.*~ ~Fangirling wchodzi na wyżyny.~
~*;”D*~ głos ~Wszyscy wiemy, kto to jest.~:
~*- You
shouldn't be here. This isn't safe for you.*~
~Bardzo pasująca
do zaistniałej sytuacji kwestia. No nie ma chuja we wsi. xD~
~*Wieeem :D*~
– Ramoninth?
Słysząc to, odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam,
ujrzałam kogoś, kogo nie spodziewałam się spotkać w tym momencie. Był to…Wielki
Elektronik. ~Mówiłem, że wiadomo, kto to
jest? Mówiłem. A w ogóle, chwila. Ramoninth z opka ma córkę, bowiem ma też
wnuki, więc logiczne jest, że musi mieć córkę…KURWA, TEN FANGIRLING ZARAZ
ROZJEBIE SUFIT! X”””D~ ~*;”””D*~ Widząc go, zawołałam z radością w
głosie:
~- It's not
too late to turn back.~
~*Ja pierdolę, co. xDDD To tak bardzo tu nie
pasuje. xD*~
~Wiem i dlatego lubię wklejać tu te
kwestie. xDDD~
~*Ja w sumie też. xD*~
– Elektronik! Ty żyjesz!
~*Co nie jest dziwne, bo on jest
nieśmiertelny. No, ale w sumie Ramoninth z opka do tej pory nie mogła mieć
stuprocentowej pewności, że tak jest, mogła się tylko domyślać.*~
Po czym, rzuciłam mu się w ~~*Zawrzyj mordę, zboczeńcu. xDDD*~ ;”””D~ ramiona. W tym momencie, nieco zaśmiał
się ~Co cholernie do niego nie pasuje,
bowiem w samych filmach śmiał się tylko RAZ i był to raczej szyderczy śmiech, a
nie taki normalny. Dlatego z czystym sumieniem mogę napisać: Licznik
niekanonicznych zagrań: 31~ i rzekł:
~*- Maybe you think
you're helping yourself. But you're not. This isn't helping anyone.*~
~Ryję z tych kwestii GLaDOS wsadzonych
w usta bohaterów tego opka. xDDD~
~*Domyślam się, bo ja też. XDDD*~
– Mnie też miło cię widzieć.
A następnie poczułam, że pocałował mnie w
policzek, ~O CHUJ, ALE NIEKANONICZNOŚĆ!
UMIERAAAM!!! ;___; Nie, ale tak serio, to do niego nie pasuje w dwustu
procentach. Znając jego charakter to w ogóle zacznijmy od tego, że nawet nie
wiem, czy mógłby się w kimś zakochać. Licznik niekanonicznych zagrań: 32~ pierwszy
raz odkąd się znaliśmy. Tak się cieszyłam, że go spotkałam, normalnie nie macie
pojęcia. ~*Domyślamy się.*~ Byłam
wtedy taka szczęśliwa, że chociaż on mi na tym świecie został. ~W końcu był nieśmiertelny, co nie? Nie
obchodzi mnie to, że Ramoninth mogła się tego tylko domyślać i tak będę to
podkreślał.~ Poczułam też, że on również odwzajemnił przytulenie. ~*Czemu
ja go tu robiłam na typowego, fanfikowego OOC?*~ ~Bowiem byłaś typową aŁtoreczką.~ ~*KURWA, TEN ROZDZIAŁ JEST SPRZED
ROKU! ;___;*~ ~JA PIERDOLĘ, PŁOOONĘĘĘ!!!
;____;~ ~*Właśnie ;___;*~ ~A tak w
ogóle, w przerwie pomiędzy płonięciem: Licznik niekanonicznych zagrań: 33~
Kilka minut potem, gdy emocje opadły i oboje się puściliśmy, idąc przed siebie,
Wielki Elektronik ~Który niestety jest
tu robiony na OOC.~ spytał:
~- Someone is
going to get badly hurt.~
~*Kolejna kwestia GLaDOS, która nie wiadomo
kiedy w grze się może pojawić.*~
~Potrzebujemy w tej samoanalizatorni
jakiegoś czytelnika będącego lepszym znawcą gry.~
– Opowiadaj. Co się działo u ciebie przez ten
cały czas, gdy byliśmy rozdzieleni? ~I
kiedy, jestem pewien, Wielki Elektronik miał znacznie lepsze życie niż z tym
matołem.~ ~*Nie znam osoby, która lubiłaby tą Mary Sue.
xDDD*~ ~Nie dziwne, bowiem Ramoninth z
opka to wkurwiająca pizda.~ ~*Niestety…*~
~*- Okay. The test is
over now. You win. Go back to the recovery annex. For
your cake. – odpowiedziałam*~
– Przygotuj się na przynajmniej dwugodzinną
opowieść. ~Bo nie ma to jak straszyć go
nudą już na samym początku.~ – odpowiedziałam
~- It was a
fun test and we're all impressed at how much you won. The test is over. Come
back. – odparł~
– Już się boję.
W tym momencie, zaczęłam opowiadać to
wszystko, co wam do tej pory opowiedziałam, oczywiście od momentu mojej
ucieczki z planety Mango. ~Co jest
logiczne, bowiem wydarzenia od tego momentu najbardziej go interesują.~ O
świecie podobnym do Krainy Grzybów, ~*Mimo iż w sumie nie było wspomniane
o żadnych podobieństwach, jedynie ta łąka z początku była podobna do tej z
drugiego „Poradnika Uśmiechu”.*~ ~Licznik rzeczy pojawiających się z dupy:
54~ o czterech latach tortur, które tam przeżyłam,
~*Mimo iż w sumie prawdziwe tortury przeżyłaś
tam tylko raz. Chociaż w sumie, można wliczać jeszcze te trucizny, które im tam
wstrzykiwali. Dobra, nie było tematu.*~ o mojej przyjaciółce oraz ucieczce z
nią, o moich nowych mocach ~Bowiem
trzeba podkreślić, jaka to ona nie jest zajebista.~ oraz zmianach, które
mnie dotknęły, o powrocie na Ziemię i trafieniu do Aperture Science, o tym, jak
musiałam tam przetrwać z GLaDOS, a potem z Wheatleyem, wspomniałam też o Kostce
Towarzyszącej, ~*Jakbyś o niej nie wspomniała, postarałabym
się, abyś dostała zasłużony wpierdol.*~ ~Jakaś
ty miła wobec własnej OC. xDDD~ ~*Co nie? :D*~
którą obecnie przy sobie miałam, o tym jak koniec końców GLaDOS mnie uratowała
i wypuściła, o moich znajomych z 2Fort oraz o dniach spędzonych tam, o ucieczce
po zamordowaniu ich przez naszych przeciwników, ~Po co tutaj jest streszczenie tego, co ona opowiadała?~ ~*Szczerze
to nie mam pojęcia. ;=;*~ ~Jezu Chryste,
toż to wyższy poziom patologii. ;=;~ ~*Wiem ;=;*~ o
nieudanej próbie zemsty na pozostałych przy życiu wrogach, ~Bowiem wiadomo, kogo i tak byś nie zabiła.~ o szczęśliwych
chwilach spędzonych z Breen~*usi*~em i o moim dwudniowym włóczeniu się
po ulicy. Opowiadałam mu to wszystko może dwie i pół godziny, łącznie z
prezentacją działania Portal Gun ~Działa
portalowego, kurwa jebana mać.~ oraz moich mocy. ~*Co
było logiczne, bowiem inaczej raczej nie uwierzyłby w ich obecność oraz
działanie.*~ A on słuchał uważnie, ~Bowiem został zawodowym twórcą memów i potrzebował materiałów do
nowych memów.~ ~*Fajny zawód przyszłości, jak dobrze płacą,
to mogę się go podjąć. xD*~ ~Mam pomysł
na opowiadanie!~ ~*Nie xD*~ ~;”””D~
w ogóle mi nie przerywając, co znaczyło, że ciekawiło go to. ~Ja już wyjaśniłem, dlaczego.~
Gdy zaś skończyłam moją długą opowieść, Wielki
Elektronik rzekł:
~*- Uh oh. Somebody
cut the cake. I told them to wait for you, but they did it anyway. There is
still some left, though, if you hurry back.*~
~Zajebisty komentarz na opowieść życia
jego ukochanej. xD~
~*Co nie? :D*~
– Czyli chcesz mi powiedzieć, że byłaś
przetrzymywana wraz z nową przyjaciółką ~Boże,
wjeżdża kolejne streszczenie. ;=;~ ~*Ja jebe. ;=;*~ w
psychodelicznym świecie z psychopatą, który zmuszał was do aktorstwa w
porąbanych filmach, ~Dobrze, że nie w
filmach, o których teraz myślę. ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Zamknij
ryj, zboku. xD*~ ~:D~ którego
koniec końców zabiłaś przy udanej próbie ucieczki, potem po powrocie na Ziemię
zostałaś zamknięta w opustoszałej placówce badawczej, w której na ponad dwa
tysiące lat zostałaś zamknięta ~*Powtarzasz się.*~ i
zdana na pastwę losu zabójczej machiny, ~Ja
to swoją drogą jestem ciekawy, czy GLaDOS można jakoś wyłączyć, na przykład
manualnie.~ ~*Zapewne tak, ale podejrzewam, że ona jakoś
zablokowała tę możliwość, tak jak to było w modzie „Portal: Prelude”.*~ ~To
byłoby logiczne, ale i tak jestem ciekaw.~ która zanim stała się tym, czym się
stała, była normalną kobietą, i po uświadomieniu jej tego znormalniała, ~*Bowiem
inaczej „Portal 2” nie mógłby mieć
happy endu.*~ a także od niej dowiedziałaś się, że byłaś
adoptowana, ~W najbardziej autystycznej
scenie dziejów.~ po czym po wypuszczeniu cię trafiłaś do dwóch
konkurujących ze sobą firm, ~Hmmm…W
sumie, RED i BLU należą do Mann Co., więc można powiedzieć, że RED i BLU to
takie jakby oddziały tej firmy, czy coś takiego, a nie dwie osobne.~ ~*W
Opkolandii wszystko jest możliwe.*~ ~W
sumie racja.~ w których ginęliście x razy, aż w końcu jedni
wymordowali drugich na zawsze, a tobie udało się uciec, po czym próbowałaś
zemścić się na naszym wspólnym wrogu ~Bowiem
po co w końcu wyjawić jej, że Pan Kleks jest nieśmiertelny. Niech dalej żyje w
tym swoim idealnym świecie.~ oraz na swoich innych pozostałych przy życiu
wrogach, ale ci to nie wyszło, ~*Stop na chwilę. Teraz, jak już się spotkali,
to w sumie mogliby razem próbować ich pokonać. Skoro nie mogą w pojedynkę, to
pracując w grupie powinno im się udać. W końcu działając w zespole można
zdziałać cuda, o czym przekonałam się dziś na biologii.*~ ~Opko niedługo się kończy, nie wymagaj czegoś ciekawego.~ ~*A,
faktycznie. ;=;*~ po czym spotkałaś martwego od ~*W(*~x*~)*~
lat ~Z cyklu: Ramoninth po lekcji o
wielomianach. xD~ ~*;”””D*~ Breen~*usi*~a, który został na określony czas
przywrócony do życia i spędziliście wspaniale czas, po czym on znów musiał odejść,
~Bowiem Zarząd go wzywał.~ a ciebie
wywalono z wynajętego silosu ~*Nikt jej nie wywalił, po prostu czas
wynajęcia się skończył, więc musiała opuścić tamto miejsce.*~ i
dwa dni włóczyłaś się po mieście rozmawiając z kostką, którą masz na plecach?
~- I'm not
kidding now. Turn back or I will kill you. – odpowiedziałam~
~*Jaka ona miła wobec ukochanego. xDDDD*~
~Co nie? :D~
– No. Tak było i wiem, że ta historia jest
nieprawdopodobna, ~Miło, że zdajesz
sobie z tego sprawę.~ ale jednak taszczę tu ze sobą dowody na to, że to
prawda. ~*No i też zaprezentowałaś ich działanie, więc
Wielki Elektronik powinien łatwiej ci uwierzyć.*~
– odpowiedziałam
~*- I'm going to kill
you and all the cake is gone. – stwierdził*~
~Oni są tacy mili wobec siebie. xD~
~*Wieeem :D*~
– Wierzę ci. Wierzę ci, bo miałem
nieprzyjemność oglądać w Internecie te poronione filmiki, ~O chuj, ta faza na Krainę Grzybów tego Gregory’ego, czy jak ten
reżyser miał na imię, weszła na wyżyny. ;_;~ ~*W
sumie, było wspomniane, że on chciał zdobyć w Internecie większy fejm niż miały
oryginalne „Poradniki Uśmiechu”.*~ ~A, w sumie racja.~ o
których mówiłaś. W ogóle nie szło cię na nich rozpoznać, ~Z tego, co opisywała Ramoninth z opka o tym, co się z nią działo, to
nie dziwne.~ a ja sam potem chyba z dwie noce nie mogłem zasnąć. ~Z tego co można skapnąć się po
filmach…Chociaż nie, w sumie już nie ważne. Nie było tematu!~ A poza tym,
takiego działa portalowego jak ty masz, nie dostanie się byle gdzie. ~*To
Aperture Science go nie sprzedaje? W pierwszej części gry GLaDOS wspominała, że
działo portalowe jest w pizdę drogie, więc to chyba oznacza, że muszą je
sprzedawać.*~ ~Tego nie wie nikt i
prawdopodobnie nigdy się nie dowiemy.~ ~*W sumie, niektóre historie powinny
zostać niedopowiedziane.*~
~- This is your fault. It didn't have to be
like this. – zawołałam~
~*No dobra, tu mogę sobie wyobrazić zawołanie
tej kwestii.*~
~Ha! :D~
– O shitten faken, ~*Ja
też tak czasem mówię, ale w opowiadaniu to wygląda autystycznie. xD*~ ~W sumie, faktycznie. xD~
te filmiki trafiły do sieci?!
~*- There really was a
cake... On entry to boss room: [not a note, provided in transcript]*~
~Boże, ten kwadratowy nawias. xD A
poza tym, jeżeli ta kwestia jest w fachowej grze, błagam na kolanach,
powiedzcie co trzeba zrobić, aby GLaDOS ją powiedziała. Nazwa pliku z tą
kwestią to „escape_01_death_nag01-1”.~
~*Też jestem ciekawa.*~
– No. Zresztą, sama spójrz.
A następnie wyjął telefon, włączył go i chwilę
potem przysunął mi go, przez co dopiero teraz zobaczyłam, w czym właściwie
kazano mi brać udział. ~Lepiej późno niż
wcale, co nie?~ Filmy były popularne, mniej niż Kraina Grzybów, ~*Czyli
komuś nie wyszło z tym porywaniem ludzi, aby zdobyć fejm tysiąclecia. xD*~ ~No kto by się spodziewał, co nie? XD~ ~*Kompletnie
nikt. XD*~ ale jednak i ~Ta literka jest tu niepotrzebna.~ nie rozumiałam z nich nic. ~*Bowiem
jakbyś umiała chociaż opisać, co się tam działo, to trzeba byłoby wymyślać
dodatkowe akapity, a w opkach przecież nie o to chodzi.*~ Również
bałam się tego co widziałam jak cholera, ale starałam się nie okazywać mego
lęku. ~W sumie, byli na ulicy, więc nie
dziwne.~ Kiedy zaś wszystkie się skończyły, rzekłam:
~- [pain sound]~
~*CHRYSTE PRZENAJŚWIĘTSZY!
X”””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem x””””DDDDDDDDDDDDDDDDD~
– Nie wiedziałam, że to w ogóle trafiło do
normalnego Internetu. ~Skoro ziomuś
chciał zdobyć fejm w Internecie, to najłatwiej byłoby mu to osiągnąć w tym
zwykłym.~ Podejrzewałam, że te filmiki są tylko w Deep lub Dark Web. ~*Tam
na stówę nie osiągnął by tak dużego fejmu, nawet jeśli jest on mniejszy od
fejmu oryginalnej Krainy Grzybów.*~ ~Chociaż
w sumie…Kto wie. Wszystko jest możliwe.~ ~*W sumie…*~
~*- Oh, I'm gonna kill you. – odparł, chowając
telefon.*~
~Jaki on miły wobec swej ukochanej.
xD~
~*Co nie? :D*~
– Współczuję ci, szczerze powiedziawszy. Ja
bym nie chciał być zmuszony do brania udziału w czymś takim. ~Nikt normalny by tego nie chciał.~ –
odparł, chowając telefon.
~- You're not a good person. You know that, right?
– stwierdziłam~
– W ogóle…Gdzie ja mam się teraz podziać?
Silos musiałam opuścić, a mój pojazd gdzieś zaginął, a nawet jakby, to nie jest
on zdatny do mieszkania na dłuższą metę. ~My
już daliśmy ci radę co do tego, ale że nie chcesz jej słuchać, to już twój
problem, a nie nasz.~
~*- Good people don't
end up here. – odparł*~
– Jeśli chcesz, możesz zamieszkać ze mną, u
mnie w domu. ~Nie żeby coś, zauważyłem
że on jest w tym FanFiction robiony na OOC, ale tutaj to aż wali z monitora.~ ~*Będę
się rozpisywać o postaciach, to i o tym wspomnę.*~ ~Zdziwiłbym się, gdybyś to pominęła.~ ~*Chciałoby się.*~
~- This isn't brave. It's murder. What did
I ever do to you? (same as escape_02_miscbabble-03) – spytałam~
~*Boże, znowu ten nawias. xDDD*~
~Co nie? :D~
– Nie sprawi ci to kłopotu? ~Już przestań być taka skromna, wszyscy
wiemy, że tylko marzysz o tym, aby z nim na nowo zamieszkać.~
~*- The difference
between us is that I can feel pain. (same as escape_02_miscbabble-04) –
odpowiedziałam*~
~I znów nawias. xDDD~
~*Dużo jest kwestii z nawiasami, przyzwyczaj
się. xD*~
~Właśnie wiem, ale to i tak jest
bekowe. xDDD~
~*To wiem. xD*~
– Coś ty. W końcu cię kocham, ~Bo jam jest OOC.~ więc chcę dla ciebie
jak najlepiej.
~- You don't
even care. Do you? (same as escape_02_miscbabble-05) – rzekłam~
~*Widzę, nawias, że postanowiłeś zostać na
dłużej. xD*~
– Dziękuję…
~*- This is your last
chance. – zakończył*~
– Nie ma za co, kochanie. Po prostu jesteś dla
mnie ważna, więc wiedząc, że mógłbym zapewnić ci dach nad głową, nie
porzuciłbym cię na ulicy. ~Ta wypowiedź
była tak niekanoniczna, że aż tynk z sufitu odpadł.~
Po tej rozmowie, ruszyliśmy dalej w ciszy, ~*Bowiem
już wystarczająco się nagadaliście.*~ czasem tylko na dłużej o czymś
rozmawiając. ~Czyli jednak nie szliście
cały czas w ciszy. Wyjaśnione.~
Jednak, po jakichś około dwudziestu minutach,
doszliśmy pod jakiś dość spory dom jednorodzinny. ~Bowiem jak być zajebistym, to po całości.~ Jak dla mnie, był on
bardzo ładny. ~*Bowiem wszystko, co należy do twego husbando
musi być zajebiście zajebiste. Tak nakazują prawa opek.*~ Był
w kształcie normalnego domu jednorodzinnego, ~Zdziwiłbym się, gdyby był w kształcie emoji gówna.~ ~*W
dzisiejszym świecie w sumie to kwalifikowałoby się do normalności.*~ ~W sumie, coś w tym jest.~ tylko
od naszej strony miał dobudowany też taki, hmm, jakby to nazwać, nie do końca
wypełniony prostokąt. ~*Bowiem ja pisząc ten opis opisywałam jeden
ładny dom jednorodzinny znaleziony w Google Grafika.*~ ~Bowiem po co wymyślić własny dom.~ ~*Nie marudź, wiele osób tak
robi.*~ ~Fak.~ ~*;”””D*~ Widoczny
był garaż, ~w którym stało Lamborghini,
znając życie,~ a dokładniej drzwi do niego oraz podjazd, na którym, po
bokach, stały niewielkie latarnie, nawet nie większe ode mnie. ~*U
mojej babci na osiedlu też są tego typu i nikt nie sra ze zdziwienia na ich
widok.*~ Niedaleko garażu, było wgłębienie, w którym
było wejście do domu, a do niego prowadziły trzy schodki. Z mej perspektywy
widać było też okna po bocznej stronie ~To
chyba normalne, że dom ma okna, więc nie trzeba o tym wspominać.~ ~*Przecież
wiesz, że zawsze walę dokładnymi opisami.*~ ~Niestety,
dane mi było się o tym przekonać. ;=;~ ~*;”””D*~ oraz
niewielki balkon. Widać było też cztery okna na dachu. Wokół całego domu
widniał wielki, ładny ogród. ~Bowiem
trzeba umieć się urządzić.~
Szczerze powiedziawszy, podobał mnie się jego
dom. ~*Nie dziwne, bowiem wszystko, co należy do
twego husbando to rzeczy święte.*~ Od razu,
widząc go, rzekłam:
~- I feel
sorry for you, really, because you're not even in the right place.~
~*Od dzisiaj tak komentuje się wygląd czyjegoś
domu. xD*~
~Hehe :D~
– Ładny dom…
~*- You should have
turned left before. – odpowiedział*~
– Dzięki. Nieskromnie powiem, że sam go
wybudowałem. ~Bo jam jest Bob
Budowniczy.~ ~*Co. xDDD*~ ~;”””D~ –
odpowiedział
~- It's funny,
actually, when you think about it. – stwierdziłam~
– Serio? Nie wiedziałam, że masz zdolności
budowlane. ~Zawsze mógł powiedzieć, że
ten dom wybudował, ale może chodzić mu o to, że na przykład zaplanował to, jak
miał ten dom wyglądać i tak dalej.~
~*- Someday we'll
remember this and laugh. and laugh. and laugh. Oh boy. Well. You may as well
come on back. – skomentował*~
– Nie osobiście, jak coś, bo wiadomo, że sam
bym nie dał rady. ~Mówiłem? Mówiłem.~
Ja tylko stworzyłem plan oraz wykupiłem ziemię, a resztę zbudowali za mnie
wynajęci robotnicy. ~Co w sumie jest
logiczne.~
Mimo wszystko, ~*Jakby nic się nie wydarzyło.*~ po
tej krótkiej rozmowie, weszliśmy na teren mieszkania i weszliśmy do środka
budynku… ~Bowiem debilnym byłoby stać
przed nim i wpatrywać się w niego.~
~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy
już wszystkie najdłuższe rozdziały. Kolejny ma trzy strony, a ostatni cztery,
więc nie ma tragedii.*~
~Dzięki Bogu, przynajmniej tortury
będą mniejsze.~
~*Zawsze coś.*~
_________________________________________
Rozdział LXXVIII – Normalne życie i
koniec opowiadania historii.
~*A co za tym idzie, dezaktywacja
zabezpieczenia niepozwalającego umrzeć głównej bohaterce.*~
~Dzięki
Bogu, to może zdechnie.~
~*Nie powiem, czy to się stanie, czy
nie, bowiem wtedy zaspoileruję zakończenie FanFiction. A tak w ogóle, bo
chciałam to tu napisać:
The analysis is nearing its
conclusion.*~
~Dzięki
Bogu, to przynajmniej niedługo będę mógł się rozpisać w analizie końcowej.~
~*Ja też nie mogę się już doczekać.*~
Moją dalszą historię przedstawię wam w formie
streszczenia, ponieważ nie była ona na tyle ciekawa, aby opisywać ją
szczegółowo. ~Dzięki Bogu, bowiem nie
chciałbym czytać dwudziestu rozdziałów o jej normalnym życiu wraz z jej drugim
husbando. Znaczy może to by przeszło jako oddzielne opowiadanie, będące
dodatkiem do tego, ale tutaj to bym się nieziemsko wkurwił.~ ~*Ten
FanFiction i tak jest już najdłuższym opowiadaniem, jakie w życiu napisałam,
więc przedłużanie go bezsensownie nie miało sensu.*~ ~Po dawnej tobie można by się wszystkiego spodziewać.~ ~*W sumie,
racja.*~ Otóż, od pewnego momentu zaczęłam chodzić do
liceum zaocznego. ~Bowiem wszystkie
fajne zawody, do których niepotrzebne są studia, dostępne są dopiero od wykształcenia
zawodowego lub średniego.~ ~*To niestety jest prawda. Jak ma się tylko
wykształcenie podstawowe, to pewnie nie przyjmą cię nawet do zamiatania ulic.*~
Tak, te wszystkie wspaniałe przygody, o
których wam opowiedziałam, miały miejsce w momencie, gdy miałam ledwo
wykształcenie podstawowe. ~O tym
wspominałem. Miło, że ty też to zrobiłaś.~ Oznacza to, że z nim także można
coś osiągnąć, jak coś. ~*Jak wspominałam niedawno, właśnie to miał
być morał tego FanFiction, ale przez to, że to opowiadanie jest chujowe, coś mi
nie wyszło.*~ ~Niestety, mimo iż taki
morał można by wsadzić do FanFiction, ale o tym wypowiem się w analizie
końcowej.~ Chodziłam do tego liceum, na jego końcu
oczywiście zdałam maturę wiadomo, z polskiego, matematyki podstawowej i
rozszerzonej, ~Bowiem jam jest bóg.~ angielskiego
podstawowego i rozszerzonego, ~*Jak przeciętny uczeń liceum. Serio, niewiele
osób zdaje przynajmniej maturę podstawową z innego języka niż angielski, nie
wiem czemu. Nie, żeby coś, angielski nie jest zły, ale po prostu zastanawia
mnie, dlaczego tak jest. Ja zamierzam zdawać maturę z angielskiego, ale tylko
rozszerzonego. Na podstawę biorę sobie niemiecki, jeżeli nauczycielka wcześniej
mnie nie zniechęci.*~ ~Podobno angielski
jest jednym z najłatwiejszych języków świata. Kłamcy, dla mnie łatwy jest
rosyjski.~ ~*Dla mnie niemiecki.*~ informatyki, biologii i chemii, ~Chryste Przenajświętszy, to ty w tym
liceum raczej nie miałaś życia towarzyskiego, bo z tego co tu widzę, musiałaś
się uczyć dniami i nocami.~ ~*Co kto lubi, co nie?*~ ~Niby tak, ale też bez przesady. ;_;~ ~*Zauważ, że jakby nie zdała
tej informatyki, to pewnie Wielki Elektronik by ją spalił.*~ ~A, fakt, zapomniałem. XD~ ~*No właśnie.
xD*~ nieskromnie mówiąc na ponad dziewięćdziesiąt
procent, ~Bo jam jest nadludź. Serio, z
matmy rozszerzonej podobno ciężko jest otrzymać taki wynik, no ale Mary Sue ma
nie dać rady?~ po czym poszłam na studia dzienne. ~*Bowiem
wystarczy ciągnięcia hajsu od twego husbando na opłacenie szkoły.*~
Najpierw poszłam na informatykę i zrobiłam z niej magisterkę, a potem na
biotechnologię i z niej zrobiłam doktorat. ~Twój
husbando już szykuje karabin. XD~ Nie pracowałam w czasie studiów, gdyż
Wielki Elektronik pracował, więc on mnie utrzymywał. ~*Spal
się, egoistko. No, ale w sumie ja pewnie też bym tak postąpiła. XD*~ ~Z kim ja się zadaję. XD~ ~*;”””D*~ W
każdym razie, do dzisiaj nie może zrozumieć, dlaczego z informatyki zrobiłam
tylko magisterkę, a z biotechnologii już doktorat, ~Co do niego w sumie pasuje.~ mimo iż tłumaczyłam mu, że z
informatyką nie zamierzam wiązać kariery naukowej, a doktorat z biotechnologii
zrobiłam właściwie dla przyjemności, bo lubię tę dziedzinę nauki. ~*Przestań
kłamać, kto normalny studiowałby cokolwiek tylko dla przyjemności.*~ ~Powiedziała osoba, która chce zrobić dwa
doktoraty. ;=;~ ~*;”””D Nie, ale mi to będzie potrzebne później, a nie, że
zrobię i koniec tematu.*~ ~Nie psuj.~ ~*;”””D*~
Potem, bardzo długo szukałam pracy, ~Co jest dziwne, bo z takim wykształceniem
powinni cię rozchwytywać na prawo i lewo.~ aż w końcu znalazłam ją
przypadkiem w tej samej firmie, w której pracował i do dziś pracuje mój
ukochany. ~*Taaak, zupełnie przypadkowo. Wszyscy wiedzą,
że koniec końców to by się tak potoczyło, więc przestań zmyślać. -.-*~
Kiedy miałam, mówiąc w latach bardziej ludzkich, ~Abyś nie musiała liczyć, ile miałaś normalnie.~ ~*Correct
;=;*~ ~Ja jebe. ;=;~
trzydzieści pięć lat, urodziła się wasza mama ~A fangirling rozjebał sufit.~ ~*:D*~ ~Cicho bądź, zasrana fangirl. xDDD~ ~*;”””D*~ i
w sumie, wiele lat potem, gdy dorosła i poszła do liceum, poszła w nasze ślady,
~Bo inaczej zostałaby rytualnie spalona
przez jej ojca.~ czyli poszła na informatykę, a potem na medycynę. ~*Kolejna,
która w liceum nie miała życia towarzyskiego. Tak, mówi to no-life, który całe
weekendy, oprócz nielicznych sobót i niedziel, przesiaduje w domu.*~ Z
informatyki zrobiła też tylko magisterkę, a z medycyny doktorat, co RÓWNIEŻ
Wielki Elektronik do dzisiaj jej wypomina, ~Nie
dziwne, to do niego pasuje.~ nie wiedzieć czemu. ~*Może
dlatego, że z jego ulubionej dziedziny zrobiłyście tylko magisterkę. Chociaż
podejrzewam, że on sam ma tylko magisterkę z tej dziedziny. XD*~ ~Nie zdziwiłoby mnie to, gdyby tak było. XD~
Kiedy zaś wasza mama miała trzydzieści lat, ~*Przynajmniej
sensowny wiek, a nie, że na przykład w wieku szesnastu lat zaszła w ciążę.*~ ~W dzisiejszych czasach to byłaby norma, ale
ich rodzina raczej nie była patologiczna lub typowa z matką typową Grażyną i
ojcem typowym Januszem.~ urodziliście się wy. A teraz siedzę tutaj z wami i jestem waszą babcią. Oto cała
historia Ramoninth Arconth Nereil. ~*Dzięki Bogu,
w końcu zamknęła ryj.*~ ~A w ogóle, w tym
momencie wygasło zabezpieczenie, uniemożliwiające śmierć głównej bohaterki.
Je!~
Po tej opowieści, która na dobrą
sprawę trwała z sześć godzin, ~*Dobra, to w miarę sensowny
czas.*~ zapanowała cisza. Jednak, parę minut
później, Grzegorz ~Czyli jej wnuczek,
jakby ktoś już zapomniał.~ spytał:
~- That thing you're attacking isn't important to me. It's the fluid
catalytic cracking unit. It makes shoes for orphans. (similar to
escape_02_miscbabble-07)~
~*To jest najlepszy sposób na
skomentowanie historii życia ich babci. xD A poza tym, Boże, znowu nawias.
xDDD*~
~No co? :D Nie
moja wina, że ta kwestia była kolejna.~
– TY to wszystko
PRZEŻYŁAŚ?! ~*Po chuj miałaby was tyle czasu
okłamywać? No, ale w sumie logiczne jest, że wolał się upewnić, bowiem ta
historia brzmiała nieprawdopodobnie.*~
~*- Go ahead
and break it. Hero. I don't care. (similar to escape_02_miscbabble-08) –
odparłam*~
~Siemka,
nawias. Widzę, że postanowiłeś zostać na dłużej. xD~
~*Hehe :D*~
– Tak. Nie
opowiadałabym wam tutaj nieprawdziwej historii, gdyż, bądźmy szczerzy, przy
opowiadaniu mej historii nie umiem kłamać ~Przestań
zmyślać. Dwa razy byłaś imperatorem, musisz umieć kłamać.~ ~*No, ale to Mary Sue. A poza tym, fajnie że nigdy wcześniej
nie zostało wspomniane, że ona nie umie kłamać przy opowiadaniu jej historii.*~
~Licznik rzeczy biorących się z dupy: 55~
i od razu wydałoby się, że zmyślałam.
Poza tym, nie miałam powodów, aby tracić czas na okłamywanie was. ~*No właśnie. Poza tym, po co miałaby okłamywać własne
wnuczki?*~ – odpowiedziałam
~- [More intense pain sound] – zawołała Klara.~
~*CHRYSTE
PANIE!
X”””””DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Wiem x””””D~
– Ale…Pan Kleks,
Wielki Elektronik, Bajdocja, Planeta Mango, gubernator Manuel Karmello de
Bazar, fantomizator, Imperium… ~*Ktoś tu uważnie oglądał
filmy. Brawo.*~ To wszystko pochodzi z filmów „Podróże Pana Kleksa” i „Pan Kleks w kosmosie”! ~Co ty nie powiesz.~ Nie mogło się
wydarzyć naprawdę! ~*Chwila moment. Na co dzień
widzicie jak wygląda wasz dziadek oraz słyszycie jak brzmi jego głos.
Powinniście się zorientować, że coś jest na rzeczy.*~ ~Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze problemy.~ ~*A, fakt.
;=;*~ – zawołała Klara. ~*Klejra~ ~*Znów? xDDD*~ ~No :D~
~*- Okay, we're even now. You can stop. (same as
escape_02_miscbabble-09) – rzekł Grzegorz.*~
~Chcesz
herbaty, nawias? xD~
~*Wiem, te nawiasy są bekowe, ale nie
moja wina, że dużo ich na Combine OverWiki. xD*~
~To w sumie
dobrze, bo wyglądają w tym momencie bekowo. xD~
~*Wiem xD*~
– A Wallace
Breen~*uś*~, Gordon
Freeman, Alyx Vance, Eli Vance, Judith M~*R~ossman~n~, ~*Co ty masz z
nazwą tego sklepu? xD*~ ~No co? Lubię
przerabiać nazwiska. :D~ ~*Won xD*~ ~Nie
:D~ Kombinat, City 17, Cytadela,
Overwatch Nexus, Rdzeń Cytadeli, Nova Prospekt, Borealis, Advisory, Ochrona
Cywilna, Żołnierze Kombinatu, Elita Żołnierzy Kombinatu, Zabójczynie Kombinatu,
~*W wypadku tych, że tak to nazwę,
poziomów hierarchii w Kombinacie lepiej wyglądają ich angielskie nazwy. Nie
wiem dlaczego, tak jakoś lepiej to wygląda.*~ Stalkerzy czy
nawet karabin pulsacyjny ~W skrócie AR2,
z nieznanych powodów ten skrót nigdy nie został użyty.~ oraz działo
grawitacyjne, etc. ~*Idealny skrót do wypowiedzi.*~
To gry „Half-Life 2”, jej dwa epizody oraz beta tej gry! ~~*Nie próbuj
porównywać tego opka do zakały uniwersum, znanej jako „Hunt Down The Freeman”.*~ A,
sorki. Nic nie będzie gorsze od tej gry.~ Tego nie mogło
być w rzeczywistości! – rzekł Grzegorz.
~- (no
transcript available) – skomentowała Klara.~
~*Boże xDDD Tak w ogóle, jak naciśnie
się obok tego miejsca przycisk odtwarzania, wiadomo, będąc na Combine OverWiki,
to da się słyszeć chyba jakiś dźwięk krzyku bólu GLaDOS czy coś takiego. Szkoda
tylko, że jak wiele razy się to odtworzy pod rząd, to brzmi to jak jakiś
hentai. xDDD*~
~Niestety to
prawda. xDDD~
~*Sprawdźcie sami, jak nie wierzycie.
xD Tu macie link do kwestii GLaDOS wypisanych po kolei:
http://combineoverwiki.net/wiki/GLaDOS/Quotes/Portal*~
– Natomiast
Aperture Science, GLaDOS, Portal Gun, ~Działo
portalowe, do chuja. Ile mam się powtarzać?~ Wheatley, rdzenie, te trzy
żele, ~*Które czasem przydałyby się w
rzeczywistości, a przynajmniej niebieski i pomarańczowy.*~ Cave Johnson, Caroline, te wszystkie testy, itp. ~I znowu idealny skrót do wypowiedzi, nie
ma co.~ To całe gry „Portal” i „Portal 2”! Nie mogło to być prawdziwe!
~*- [PAIN NOISE] – stwierdził
Grzegorz.*~
~Boże, to tak
bekowo wygląda. xDDD~
~*Wiem xDDD*~
– Poza tym, „Mann Co.”, ~Niedorozwój Społeczny a.k.a~ Skaut, ~Tytanowy Golas a.k.a~ Żołnierz, ~Sprzedawca Spalonych Kiełbasek a.k.a~ Pyro, ~Zawodowy Alkoholik Spod Żabki a.k.a~ Demoman, ~Tancerz Pogo a.k.a~ Gruby, ~Stary
Pedofil Zamykający Dzieci W Piwnicy a.k.a~ Inżynier, ~Lekarz Z NFZ-u a.k.a~ Medyk, ~Sprzedawca
Azbestowych Butów a.k.a~ Snajper, ~Sprzedawca
Azbestowych Czapek a.k.a~ Szpieg, R~uchamy~E~ksterminujemy~D~emolujemy~ i B~ierzemy~L~udzi~U~pośledzonych~ to gra „Team
Fortress 2”! ~*Kurde, odejdź na moment od
komputera, a temu już odpierdala. xD*~ ~Hehe
:D~ Tego w prawdziwym świecie być nie
mogło!
~- Well, you found me. Congratulations. Was it worth it? (transcript
lists as glados.found_me) – usłyszeliśmy z drugiego pokoju głos Wielkiego
Elektronika.~
~*I znowu ten nawias. xDDD*~
~Co nie? :D~
– Kurde, jestem
prawdziwy! Tak trudno to zrozumieć?! ~Z
tego wniosek, że tak, bo mimo iż twoi wnuczkowie widzą cię na co dzień kilka
lat pod rząd to nadal nie doszli do tego, że coś jest nie tak.~ –
usłyszeliśmy z drugiego pokoju głos Wielkiego Elektronika.
W tym momencie, cicho ~*głośno~ zaśmialiśmy się, ~*Jakiś ty miły. xD*~ ~Wieeem
:D~ po czym rzekłam:
~*- Because
despite your violent behavior, the only thing you've managed to break so far is
my heart. (transcript lists as
glados.broke_my_heart)*~
~Czy te nawiasy
będą pojawiać się już do końca jej wypowiedzi? xDDD~
~*Chyba nie, ale w sumie cholera wie.
xDDD*~
– Ależ mogło. Te
gry i filmy są oparte na faktach, ~W
sumie, byłoby śmiesznie, gdyby tak było w rzeczywistości. xDDD~ ~*Wtedy jeszcze bardziej zaczęłabym kwestionować logikę
naszego świata. xDDD*~ ~Nie tylko ty. xD~
tylko mnie tam nie ma, bo ludzie chcą
po prostu o mnie zapomnieć i się im nie dziwię. ~Mimo iż o tobie za czasów Kombinatu, z tego co mogliśmy się domyślić,
to raczej niewielu cywili wiedziało. A poza tym, później nie mieliśmy
wspomniane, aby ktoś o tobie jeszcze pamiętał. Licznik rzeczy biorących się z
dupy: 56~ Poza tym, popatrzcie.
Następnie, na dowód, wyjęłam z
kieszeni płaszcza Szpiega jego złoty zegarek. ~*To zdanie tak
trochę pogmatwane jest. Jakby brakowało jednej literki.*~ ~Chyba, że to jest po prostu wklejony jakiś urywek z elementami, które
ostatecznie zostały usunięte i niezmienione.~ ~*Nie zdziwiłoby mnie, gdyby
tak było. ;=;*~ ~Mnie w sumie też nie.
;=;~ Po zrobieniu tego, otworzyłam go i
pokazałam mym wnukom. W tym momencie, Grzegorz wziął ode mnie owy zegarek i
rzekł, ze słyszalnym zachwytem:
~- Maybe you could settle for that and we'll just call it a day. (transcript lists as
glados.call_it_a_day)~
~*Nie wiem, jak można to wypowiedzieć
z zachwytem. xD*~
~Ja też nie,
ale walić to. xD~
– O ja…Prawdziwy
zegarek Szpiega z „Team Fortress 2”!
~*Skąd wiesz, że to nie jakaś atrapa?
W Internecie można wiele atrap kupić, jak na przykład atrapę działa portalowego
i inne takie.*~ ~Może po prostu widać, że
działa lub z jakichś powodów umie rozróżnić, czy to atrapa, czy nie. Tego
się nie dowiemy.~ ~*Niestety*~
~*- But we
both know that isn't going to happen. (transcript
lists as glados.not_gonna_happen) – zawołała z zachwytem Klara.*~
~Nie wiem, jak
to można zawołać z zachwytem, no ale OK. xD~
~*:D*~
– A poza tym, nie wiedziałam, że sam Wielki
Elektronik jest naszym dziadkiem! ~Bowiem
tak trudno było przez te lata skapnąć się, że coś jest na rzeczy.~
Myślałam, że to po prostu bardzo podobny do niego człowiek! ~*A
jak wytłumaczysz fakt, że miał taki sam głos jak Wielki Elektronik? HMMM?*~ –
zawołała z zachwytem Klara ~*Klejra~.
~- You chose this path. Now I have a surprise
for you. Deploying surprise in Five. Four. (transcript
lists as glados.supprise_3_2_1) – dodałam~
– Jeżeli nadal
nie wierzycie, to popatrzcie. – dodałam, a następnie wzięłam Portal Gun ~Działo portalowe, kurwa mać.~ i
wystrzeliłam dwa portale. ~*No to teraz na sto procent
muszą ci uwierzyć, bo inaczej będzie oznaczało to, że są Naddebilami
Całkowitymi.*~
Jeden wylądował obok mej wnuczki, a
drugi nad telewizorem. Widziałam, że patrzyli oni na to z zachwytem. ~*Też bym była zachwycona, gdyby okazało się, że działo
portalowe istnieje naprawdę.*~
~*- Look,
we're both stuck in this place. I'll use lasers to inscribe a line down the
center of the facility, and one half will be where you live and I'll live in
the other half. (same as escape_nags_04) –
odparłam*~
– Takiego czegoś
dzisiejsza technologia jeszcze nie potrafi stworzyć. ~Bowiem wątpię, aby kiedykolwiek to było możliwe do takiego stopnia,
aby stworzyć działo portalowe idealnie takie samo jak w Aperture.~ To
prawdziwy Portal Gun ~*Działo portalowe,
przestańcie mnie wkurwiać.*~ made in Aperture Science
Enrichment Center. ~Ja też czasem dla
beki wplatam w swoje wypowiedzi coś po angielsku, ale tutaj to wygląda
autystycznie.~ ~*Właśnie to widzę. ;=;*~ – Odparłam
W tym momencie, zresetowałam
urządzenie, a Grzegorz podał mi zegarek, ~Bowiem
inaczej zostałby rytualnie spalony na stosie.~ ~*Jaki ty dla niego miły. xD*~ ~Co nie? :D~ który schowałam do kieszeni. Kiedy to zrobiłam, Klara ~*Klejra~ powiedziała:
~- We won't have to try to kill each other or even talk if we don't feel
like it. (same as escape_nags_05)~
– Czyli jednak,
Grzegorz, miałeś rację mówiąc, że nasza babcia jest zajebista.
~*Nie, drogie dzieci. Wasza babcia
nie jest zajebista. Ona jest zjebaną, wyidealizowaną Mary Sue i jedyne, co jej
się należy, to śmierć lub przerobienie od A do Z na coś lepszego.*~
Po tych słowach, we trójkę
zaśmialiśmy się. ~Bowiem była beka w
chuj.~ Ale faktycznie, byłam fajna i skromna w dodatku. ~*Typowa Mary Sue. Nigdy skromna nie będzie.*~
Jednak, chwilę potem, moi wnuczkowie
wstali i pobiegli do swoich pokoi. ~Bowiem
historia już opowiedziana, więc co mieli tam siedzieć.~ Ja zaś, wzięłam
książkę, którą czytałam i kontynuowałam czytanie. Teraz pozostawało mi czekać na
śmierć aby dołączyć do mych dwóch ukochanych oraz najlepszego przyjaciela. ~*Jako iż jesteś już dość stara, z tego co można wywnioskować
po pierwszym zdaniu prologu, to za długo nie będziesz musiała na to czekać.*~ Co prawda wiedziałam, że będzie mi po śmierci brakowało
Wielkiego Elektronika, gdyż ten był nieśmiertelny ~Jestem pewien, że po twojej śmierci on stałby się najszczęśliwszym
człowiekiem na Ziemi.~ ~*TAAAAAAAAAKI MIŁY.
X””””DDDDD*~ ~;”””D~ i, że po mym odejściu będę mogła co najwyżej spotkać się
jeszcze z mymi wnuczkami oraz moją córką i jej mężem, ~No cóż, zawsze to coś, czyż nie? Więc nie marudź.~ ale i tak nie
bałam się śmierci. ~*Akurat w twoim wypadku jest
to usprawiedliwione.*~ W końcu, pierwsza miłość jest
najsilniejsza, a Breen~*uś*~ już na mnie czekał w drugim świecie… ~Tak na serio, to szykował dla ciebie drewnianą szmatkę, którą miałabyś
po śmierci przez wieczność polerować podłogi.~ ~*Twoja empatia jest wzruszająca. xD*~ ~Hehe :D~
~*Dobra, na razie koniec analizy,
bowiem muszę się zbierać do szkoły. W każdym razie, wiedz że dzisiaj będzie
idealny dzień, bowiem zdążyliśmy zanalizować cały rozdział przed wyjściem.*~
~Magia po
prostu. W każdym razie, cieszę się, że jesteśmy coraz bliżej końca.~
~*Nie tylko ty się cieszysz,
Grzegorz. Nie tylko ty.*~
_________________________________________
Rozdział LXXIX – Wieczne szczęście.
~*Welcome to
the final chapter.*~
~CHRYSTE
PANIE, W KOŃCU! Ile to ma stron?!~
~*Cztery, czyli nie ma tragedii.*~
~Dobra,
lecimy. Jakoś to przeżyjemy.~
Po opowiedzeniu mojej historii mym wnuczkom,
żyłam jeszcze trzydzieści pięć lat, czyli dożyłam łącznie, mówiąc w ludzkich
liczbach, ~Aby nie liczyć, ile miałaś
lat w momencie śmierci.~ ~*Correct ;=;*~ ~Ja jebe. ;=;~ stu pięciu lat, ~*Bowiem
musisz podkreślić jeszcze bardziej, jaka to jesteś idealna. Wiem, że da się
tylu lat dożyć, no ale jednak to jest dość rzadkie.*~ ale
wiadomo, że w moim wypadku miałam ich ponad dwa tysiące. ~*Tak
swoją drogą, jest to moje pierwsze opowiadanie, w którym główna bohaterka umiera
na końcu i to w dodatku ze starości.*~ ~CUD!
***.***~ ~*Wiem \O/*~ Żyło mnie się dobrze, nie musiałam się niczym
martwić, gdyż miałam wokół siebie mych ukochanych. ~W sumie, w życiu miałaś już wiele zmartwień, więc kiedyś musiał nastać
ich koniec.~ Kiedy umierałam, szczerze mówiąc, nie bałam się tego, że
zostawiałam moją rodzinę na tym świecie. ~*Bowiem tyś cheaterka i wiesz, co się
po śmierci dzieje.*~ ~To Mary Sue, to co
się dziwisz.~ ~*W sumie racja.*~ Wiedziałam, że w końcu spotkałabym się
z nimi w drugim świecie, co prawda po wielu latach, ale jednak. ~Oni zapewne nie byli z tego powodu
szczęśliwi. Chociaż w sumie, skoro twoi wnuczkowie uważają taką Mary Sue jak ty
za zajebistą, to kwestionuję ich iloraz inteligencji.~ ~*Oto
przykład najempatyczniejszego człowieka we Wszechświecie. xD*~ ~;”””D~ Fakt, żal mi było tylko tego, że
opuszczałam Wielkiego Elektronika, no bo on był nieśmiertelny, więc już nigdy
więcej bym się z nim nie spotkała. ~On
zapewne na twoim pogrzebie okazał to, jak bardzo szczęśliwy był z tego powodu.~
~*Czas cię wysłać na jakieś wychowanie. xDDD*~
~Hehe :D~ ~*Nie ma co się cieszyć,
niedokurwie. xDDD*~ ~;”””D~
No, ale w końcu umarłam. ~*~;”-)~*~ Po śmierci, przez około pięć minut, a przynajmniej tak
mnie się wydawało, ~Nie kwestionuję, jak
po śmierci mogłaś mieć jeszcze poczucie czasu.~ ~*Marysueizm
wchodzi na wyżyny.*~ ~Właśnie widzę. ;=;~
widziałam czarne tło. Po tym czasie natomiast,
zauważyłam jakieś ciemne pomieszczenie. ~Hmmm…W
sumie, wizja życia po śmierci jest pozytywna, ale w tym wypadku ma też
pesymistyczną stronę, która brzmi tak: Nawet śmierć nie pokona niedojebania.~ ~*Co
jest straszne. ;_;*~ ~Wiem ;___;~ Jedyne
światło, jakie się tu dostawało, pochodziło z przejścia, za którym było
całkowicie biało. ~*No rusz dupę, Odecia wiecznie nie będzie
czekać, aby zaprowadzić cię pod ostrzał Zarządu.*~ ~Kolejna z tych empatycznych osób. xDDD~ ~*:D*~ Po
prawej stronie od nich, znajdowało się jakieś złote, owalne lustro. Gdy
natomiast spojrzałam w dół, obok mnie ujrzałam stojącą Kostkę Towarzyszącą ~*Brawo,
skazałaś swoją przyjaciółkę na wieczne potępienie, będąc w twoim towarzystwie.
Jak się z tym czujesz?*~ ~Twoja empatia
też jest rozpierdalająca. xD~ ~*Wiem :D*~ oraz pasek, dzięki któremu taszczyłam
ją na plecach niegdyś, gdy musiałam opuścić silos.
Podejrzewałam, że trafiła tutaj ze mną
dlatego, że prosiłam w testamencie, aby mnie z nią pochować. ~*Czemu
ty jej tak nienawidzisz? Ona chciała być tylko szczęśliwa!*~ ~Pozostawię twoją empatię bez komentarza.
xD~ ~*:D*~ Był to jedyny przedmiot, który chciałam zabrać
ze sobą, wszakże była to moja przyjaciółka. ~*Chociaż, odrzucając na chwilę te
wszystkie złośliwości, to miło, że jej nie zostawiła na Ziemi.*~ ~W końcu warto pamiętać o przyjaciołach.
Jeżeli kiedyś miałbym umrzeć na zawsze, też bym kazał się pochować z
przyjacielem. >>>:DDD~ ~*Spal się, pojebie. xDDD*~ ~;””””D~ Tak, wiem że to był tylko przedmiot,
no ale ja byłam do niej przywiązana. ~*Nie dziwne.*~ W
każdym razie, przyczepiłam do niej pasek, ~Jak?
Nigdy się nie dowiemy.~ podniosłam ją i zarzuciłam sobie na plecy.
Następnie, podeszłam do lustra i przejrzałam się w nim.
Przez chwilę widziałam siebie w takiej
postaci, w jakiej byłam w chwili śmierci. Jednak, po tym czasie, ujrzałam jasny
błysk, ~*Bowiem serwery drugiego świata chyba
zaliczały remont i działały z opóźnieniem.*~ a następnie zobaczyłam siebie w takiej
postaci, w jakiej byłam za młodu, a dokładniej tuż po upadku Kombinatu. ~*Czyli
jak kopia humanoidalnej GLaDOS, którą można zobaczyć na FanArtach na
DeviantART, tak tylko przypominam. A przynajmniej z mordy.*~ Nie
wiedziałam, że po śmierci miałam wyglądać tak jak kiedyś. Myślałam, że tutaj
wyglądało się tak jak w momencie śmierci, ~Jakby
tak było, to Breen nie mógłby rozpoznać twoich rodziców. Swoją drogą, ciekawe
skąd on wiedział, jak oni wyglądali. No, ale że tego nie powiedział, to i my
nigdy się tego nie dowiemy.~ no ale w sumie, gdyby tak było, to Breen~*uś*~
nie mógłby rozpoznać moich rodziców, ~Właśnie~
a mówił mi, że widział ich dwa razy. No, ale nie rozmyślałam nad tym zbyt
długo, gdyż ~*Odecia czekała.*~ ~Czy ty kiedyś skończysz o niej napierdalać? xD~ ~*Nie :D*~ ~Ja pierdolę. xDDD~ ~*;”””D*~
i tak nie zrozumiałabym, dlaczego tak się tutaj działo. ~Bo masz mały móżdżek.~ Otóż, chwilę potem, przeszłam przez białe
drzwi ~*Jak G-Man normalnie.*~ ~Ty, w sumie faktycznie.~ i, po zrobieniu tego, zobaczyłam ~*słitaśnego,
szarego kota, którego niebieskie oczy kontrastowały z szarą sierścią.
Spodziewałabym się, że po śmierci zobaczyłabym kogokolwiek, ale kot byłby
ostatnią istotą, którą spodziewałabym się tu spotkać. Widząc to przesłitaśne
stworzenie, powiedziałam do siebie:
- Czyli panem i władcą życia i śmierci jest
zwykły kot?
- Panią jak już, jestem kotką i to w dodatku
rasową, więc proszę mnie tu mówić do mnie zgodnie z płcią. Odecia mam na imię.
– zaczęła mówić, ku mojemu zdziwieniu – A poza tym, nie odpowiadam za to, czy
ktoś umrze czy nie, od tego jest Śmierć. Ja tylko sprowadzam ludzi i nie tylko,
którzy umarli, przed oblicze Zarządu, aby oni zadecydowali, co należy zrobić z
daną istotą. A, no i jako iż ja również powstałam z Czystej Zajebistości i w
Czystą Zajebistość się obróciłam, to też należę do Zarządu, ale decyzje
odnośnie tego, co ma się stać z innymi po śmierci podejmuje główny członek
Zarządu czyli, obecnie, nasz pan i władca Zardonic. – odpowiedziała
- Po pierwsze, jakim cudem ty umiesz mówić, a
po drugie to Zardonic już nie żyje?
- Umarł dwa dni temu. W każdym razie, umiem
mówić ponieważ powstałam z Czystej Zajebistości. A teraz, nie przedłużając już,
chodź za mną.
A następnie wstała, gdyż do tej pory
siedziała, po czym ruszyła przed siebie. Ja, nie mając wyboru, poszłam za nią.
Dopiero teraz zrozumiałam, co to była za kotka. Była to kotka mej stwórczyni,
od której pseudonimu powstało moje imię. Cholera, nie wiedziałam, że ona już
nie żyła. W każdym razie, podążałyśmy przez długi i ciemny korytarz. Po jego
prawej stronie widziałam drzwi z różnymi numerami, a po lewej wisiały portrety
różnych znanych osób, zapewne członków Zarządu.
- Co jest za tymi drzwiami? – spytałam, gdy na
końcu korytarza zaczęłam zauważać drzwi windy.
- Pokoje osób, które za życia nie były ani
bardzo dobre, ani złe, ani bardzo złe, czyli po prostu przeciętnych, szarych
obywateli. Mieszkają tam sobie, po prostu. – odpowiedziała moja przewodniczka.
- Ciekawe…Jestem ciekawa, jaki los mnie
spotka.
- Obstawiam Kamieniołomy.
- Kamieniołomy? Macie tu coś takiego?
- Tak, w piekle są i zaopatrują cały drugi
świat w kamień. Pracują tam najgorsi z najgorszych oraz największe zjeby, jak
dzieci Minecrafta czy osoby, które za życia tańczyły densy z Fortnite oraz
ogólnie lubiły tę grę i tak dalej.
Jednak, po tej rozmowie, weszłyśmy do windy,
po czym Odecia nacisnęła swoją słitaśną łapką przycisk z numerem siedemset siedemdziesiąt
siedem, który jako jedyny był napisany na złoto. Parę sekund potem, winda
ruszyła. Jechałyśmy w ciszy, gdyż w sumie nie miałam o co spytać.
Parę minut potem, gdy winda dojechała do celu
i zatrzymała się, drzwi otworzyły się. Pierwsza wyszła Odecia, a ja za nią. W
pomieszczeniu, w którym się znaleźliśmy, było sporo osób stojących za szerokim
panelem złożonym z ekranów komputerów, z czego jeden z ekranów był wysunięty.
Podejrzewałam, że jako iż Odecia też była w Zarządzie, ten ekran należał do niej.
Za panelami widziałam wiele osób. Były tam różne postacie historyczne, muzycy,
kilku sportowców, jacyś aktorzy i wiele, wiele innych osobistości. Przede mną,
najbardziej na przodzie, stał sam pan i Nadbóg, Zardonic. Po jego prawej
stronie stał Stan Lee, a po lewej Steve Jobs.
Chwilę potem, Odecia wskoczyła na panele, po
czym zwróciła się do Zardonica:
- Przyprowadziłam ją, panie.
- Dobrze – w tym momencie zwrócił się do mnie
oraz przy okazji zauważyłam, że zaczął smyrgać Odecię po jej uroczej główce – W
każdym razie, Ramoninth, normalnie wiedziałbym bez tych komputerów, co z tobą
zrobić, ale że byłaś jebaną Mary Sue, to wszystko może się zdarzyć, dlatego
lepiej sprawdzę dla pewności.
Po czym nacisnął coś na swym panelu. Kilka
sekund później, rzekł:
- Chwila…Piętro sześćdziesiąte szóste? – tu
zwrócił się do Steve’a Jobsa - Czy to moje ulubione, z komorami gazowymi?
- Nie, panie. To piętro, w którym skazani
czyszczą podłogi drewnianymi szmatkami i suchą wodą. – odpowiedział Steve.
- No i zajebiście. – po czym zwrócił się do
Odeci – zaprowadź ją do miejsca, w którym ma odbywać swoją karę. – tu przemówił
do mnie – Z tego, co mówi mi panel, będziesz tam siedzieć przez sto
dziewięćdziesiąt dziewięć tysięcy sześćset dwadzieścia lat. Potem zobaczymy, co
dalej.
JA PIERDOLĘ, CO?! Ja rozumiałam, że już nie
żyłam, więc mogłam pracować ile wlezie, ale AŻ TYLE lat? No, ale nie
zamierzałam się kłócić z Nadbogiem, musiałam po prostu jakoś wytrzymać tak dużo
czasu. W każdym razie, zniechęcona, ale nie dając po sobie tego poznać,
ruszyłam za Odecią do windy.*~
~To opowiadanie było piękniejsze od
opka. xDDD~
~*Wiem, też mnie się podoba. xDDD*~
przed sobą jakąś istotę.
Była to wysoka, okapturzona postać. ~Nie mogę tego normalnie czytać po tym
pięknym mini opowiadaniu z góry. XD~ ~*Nie tylko ty. XD*~
Nie widać było jej twarzy, gdyż była zasłonięta przez owy kaptur. ~I dobrze, przynajmniej nie dostaniemy
opisów na pół strony Worda.~ Widać było tylko czerwone, ~*Ależ
oczywiście. -_-*~ świecące oczy. W ręku trzymała zegar na ~dupie~ łańcuszku. ~*Czy
ty nie możesz choć raz zachować powagi? xD*~ ~Nie :D~ ~*Ja jebe. xDDD*~ ~;”””D~
Chwilę później, przemówiła do mnie kobiecym
głosem:
~*- This isn't brave.
It's murder. What did I ever do to you? (same as escape_01_part1_nag03-1)*~
~To tak bardzo nie pasuje. xDDD~
~*Wiem :D*~
– Ramoninth Arconth
Nereil. ~Bowiem trzeba podkreślić, jak
autystyczne imiona i nazwisko ma główna bohaterka.~ Czekałam
na ciebie. Jesteś w moim domu, do którego trafiają dusze zmarłych osób. ~*O
kurwiks, to musi być to baaardzo duży dom.*~ ~I weź tam Sylwestra zorganizuj. Już u nas jest ciężko, a co dopiero w
takim miejscu.~ ~*Ty i te twoje priorytety zawsze mnie rozpierdalają. xD*~ ~Hehe :D~ Chodź
za mną. Zaprowadzę cię do twojego pokoju. Wydaje mnie się, że będzie ci się tam
podobało. ~Zgadnijcie czemu. Nie powiem,
bo to będzie spoiler, ale można się domyślić.~
Po czym ruszyła przed siebie. Ja, nie mając
wyboru, poszłam za nią. ~Jestem ciekaw,
co by było, gdyby tak nie zrobiła.~ ~*Tego się nie dowiemy, bowiem nawet
nie rozważałam takiej opcji.*~ ~W sumie
nie dziwne, ale i tak mnie to ciekawi.~ Szliśmy przed długi, ciemny korytarz.
Po przejściu jego połowy, kobieta otworzyła drzwi z numerem dziewięćset
sześćdziesiąt cztery. ~*Dobrze, że nie sześćset sześćdziesiąt
sześć.*~ Na początku ja miałam zaczekać za nią, a ona
sama zajrzała do pokoju. Podejrzewałam, że będę ~O, siema zmiano czasu. Widzę, że znowu postanowiłaś nas odwiedzić.~ mieć
współlokatora, ~*Zgadnijcie, kim jest ten współlokator.*~ gdyż
powiedziała ona:
~- The
difference between us is that I can feel pain. (same as
escape_01_part1_nag04-1)~
–
Witaj ponownie. Przyprowadziłam ci współlokatorkę.
Po czym wyszła i rzekła do mnie:
~*- You don't even
care. Do you? (same as escape_01_part1_nag05-1)*~
–
Wejdź do środka.
Od razu weszłam, gdyż ciekawiło mnie, jakiego
współlokatora bądź współlokatorkę będę miała. ~A poza tym, za bardzo wyboru nie miałaś.~ Po wejściu, ku mojemu
wielkiemu szczęściu, ujrzałam, że moim współlokatorem będzie ~*I
znowu ta zmiana czasu. Meh.*~…mój ukochany, Wallace Breen~*uś*~!
~To było do przewidzenia. No, bo w końcu
co nasza główna bohaterka zrobiłaby bez swego pierwszego husbando, który
zakochał się w niej w najbardziej autystycznej scenie dziejów? Jednak na ten
temat rozpiszę się przy opisie fabuły, aby tu nie przedłużać.~ Chwilę
później, powiedział on ze słyszalnym zdziwieniem i ~rozpaczą~ radością ~*EMPATHY 1000*~ ~:D~ w głosie:
~- Did you
hear me? I said you don't care. Are you listening?~
– Ramoninth?
~*- That thing you
burned up isn't important to me. It's the fluid catalytic cracking unit. It
made shoes for orphans. (similar to escape_01_part1_nag11-1) – zawołałam*~
~Nie wyobrażam sobie, jak można to
zawołać. xD~
~*Ja też nie, ale walić to. xDDD*~
–
Breen~*uś*~! – zawołałam
I podbiegłam do niego, a następnie rzuciłam mu
się w ramiona. ~Przynajmniej reakcja
naturalna.~ Parę sekund później i on mnie przytulił, a następnie
powiedział:
~- Nice job
breaking it. Hero. (similar to escape_01_part1_nag12-1)~
–
Ramoninth…Kochanie…Tyle lat na ciebie czekałem. ~Byłem wtedy szczęśliwy, a teraz będę musiał się męczyć z takim parchem
jak ty. No ja pierdolę.~ Nareszcie ~*Co jest z tobą nie tak? xD*~ ~No co? Denerwuje mnie to przesładzanie.
Jakby nie można było stworzyć oryginalniejszego FanFiction.~ ~*Niestety, w
Opkolandii to nie jest możliwe. Ale przynajmniej będziesz miał się o czym
rozpisać w analizie końcowej.*~ ~Zawsze
coś.~ możemy być razem na zawsze...Tak się cieszę,
że cię widzę. ~<Rzyg>~
~*- Okay, we're even now.
You can stop. (same as escape_01_second_hit_nag02-1) – rzekłam*~
– Nawet
nie wiesz, jak ja się cieszę. –
rzekłam
W końcu mogłam być z nim na wieki. ~Wiemy, że się cieszysz. A teraz zarzuć
czymś ciekawszym, a nie słodkością, od której wręcz mdli.~ Teraz pozostało
mi tylko czekać na moją rodzinę z Ziemi oraz na Claire Farewell, moją
przyjaciółkę z świata poznanego przez czarną dziurę. ~*Chyba
„w czarnej dziurze”. A poza tym, nie
martw się, jeszcze paręnaście lat i ich spotkasz. Teraz naciesz się czasem z
Breenem.*~ Kiedy zaś emocje opadły, spytałam ze
strachem:
~-
Neurotoxin... [cough] [cough] So deadly... [cough] Choking... [laughter] I'm
kidding!~
~*Jeszcze rozumiem, jak można powiedzieć ze
strachem większą część tej wypowiedzi, ale tego ostatniego zdania to sobie nie
wyobrażam. xD*~
~Magia Opkolandii. :D~
~*Ale bez przesady! xD*~
– A
moi rodzice…Na serio też tu są? ~Przecież
ci mówił, że tu są. Po co miałby kłamać?~ ~*Po prostu, jako iż część tego była
kopiowanym urywkiem, a nie chciało mnie się zmieniać dialogu, to przerobiłam to
tak, aby brzmiało, że ona się dopytuje dla pewności.*~ ~Twoje lenistwo było
zatrważające.~ ~*Wiem ;=;*~
~*- When I said
'deadly' neurotoxin, the 'deadly' was in massive sarcasm quotes. –
odpowiedział*~
– Tak,
niestety…Tak jak ci mówiłem, są oni tu pod postacią ludzi i najprawdopodobniej
nie potrafią zrozumieć, że to, co im zrobiłaś to była twoja zemsta za
przeszłość. ~Ja pierdolę. To chyba
normalne, że każdy po czymś takim, co zrobiła Ramoninth z opka, miał prawo się
wkurwić do sześcianu.~ ~*Znowu moja aŁtoreczkowa wersja ukradła
Breenowi mózg. L*~
~Niestety L~ – odpowiedział
~- I could take a bath in the stuff. Put it on cereal. Rub
it right into my eyes. Honestly,
it's not deadly at all. To me. – stwierdziłam~
– Kurwa…W
którym pokoju oni mieszkają? ~Jakby to
było teraz najważniejsze. I tak zapewne nie wolno im tam wchodzić do cudzych
pokojów, a przynajmniej to byłoby najlogiczniejsze.~ ~*Jednak
opko ma się ku końcowi, więc się tego nie dowiemy.*~ ~Jak zwykle. ;=;~
~*- You on the other
hand, are going to find its deadliness a lot less funny. – odparł*~
–
W sześćset sześćdziesiątym czwartym. ~*Dobrze, że nie szóstym.*~ ~*Szkoda, że nie szóstym.~ ~*Rozumiem,
że kochasz tę liczbę, ale ogarnij się, patafianie. xD*~ ~;”””D~ Rzadko wychodzą, tak jak wspominałem, więc
może się nie spotkacie tak szybko. ~Jakby
się spotkali, to przynajmniej Ramoninth z opka odczułaby konsekwencje swych
czynów.~
Przynajmniej on rozumiał moją decyzję z
przeszłości. ~*Mimo iż nigdzie wcześniej w historii nie
było wspomniane, aby tak było.*~ ~Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 57~ Tak się cieszyłam, że będziemy już
razem po wsze czasy. ~*~L~*~ Jednak, chwilę później, Breen~*uś*~
najprawdopodobniej zauważył, że nadal mam ~Widzę,
zmiano czasu, że postanowiłaś się zadomowić.~ jego płaszcz, gdyż uśmiechnął
się i rzekł:
~- Who's gonna
make the cake when I'm gone? You?~
–
Widzę, że nadal masz przy sobie mój płaszcz…
~*- That's it. I'm
done reasoning with you. – odpowiedziałam*~
–
Tak…Była to jedyna rzecz, która kojarzyła mnie się z tobą i twoją dobrocią. ~*No
według mnie w grach Breen dobry nie był. No, ale w sumie w tym opku wszystkie
postacie z danych uniwersów to OOC, więc…*~ Poza tym, raz rzeczywiście uratował mi
życie. ~W najbardziej
hipernierealistycznej scenie świata.~ – odparłam
~- Starting
now, there's going to be a lot less conversation and a lot more killing. –
stwierdził~
–
Wiem, widziałem ten moment twojego życia. Zawsze cię obserwowałem, co zapewne
wiesz. ~*Wiemy to, było to wspomniane w opku
niejednokrotnie.*~
~*- What was that? Did you say something? – dodałam*~
~Ta kwestia tak cholernie nie pasuje
do momentu, zważywszy na to, że Ramoninth z opka wie, że Breen coś mówił. xD~
~*Wiem, ale nie moja wina, że akurat ta
wypowiedź GLaDOS przypadła na ten moment. xD*~
–
Tak, wiem. W ogóle, to wypadałoby ci już go oddać. ~Jak kulturalnie.~
~- I sincerely
hope you weren't expecting a response. Because I'm not talking to you. –
stwierdził~
–
Zatrzymaj go sobie na zawsze. Mnie się już nie przyda. ~*No
wiesz, Ramoninth z opka też się już nie przyda, więc po cholerę ma go ze sobą
taszczyć?*~ ~Pewnie po to, aby jeszcze
jakoś dopierdzielić do pieca sztuczną słodkością.~ ~*A, racja. ;=;*~
~*- The talking is over. – zakończyłam*~
~O, jak idealnie się zgrało, bo akurat
wypowiedź Ramoninth z opka pod spodem jest ostatnią wypowiedzią w tym opku. xD~
~*No popatrz, jak perfekcyjnie. xD*~
–
Serio? Dzięki.
Lecz, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze przez
bardzo dużo czasu, ~Jednak po co mówić,
o czym rozmawialiście. W końcu to wymagałoby czasu i pomysłów, a to nie jest
mile widziane w opkach.~ gdyż przecież nie widzieliśmy się tyle czasu. ~*W
sumie, trzydzieści pięć lat to sporo.*~ Rozmawialiśmy na różne tematy, gdyż w
końcu nie mieliśmy jednego tematu, na który chcielibyśmy pogadać. ~Co jest normalne, gdy gadasz z osobą,
której nie widziało się tyle lat, więc po chuj wspominać o tym jak o czymś, co
byłoby odkrywcze.~ ~*Niedojebania nie zrozumiesz.*~ ~A, no fakt.~
Lecz, od teraz, żyłam w tym świecie, jeśli
oczywiście można to miejsce było nazwać światem. ~No cóż, to jest pewnego rodzaju drugi świat, skoro trafiają tam osoby,
które już umarły.~ Po wielu latach, dołączyła do mnie moja rodzina oraz
późniejsza rodzina mych wnuczków, a także moja przyjaciółka, Claire Farewell. ~*Bowiem
happy end to podstawa opka. Serio, widział ktoś kiedyś opko ze złym
zakończeniem, oprócz tych moich niektórych, dotychczas zanalizowanych?*~ ~Szczerze to nie, ale to może dlatego, że
nie czytam opek.~ ~*Nie martw się, każde opko na Wattpadzie oraz, niegdyś,
w blogosferze ma dobre zakończenie.*~ ~;=;~
~*Wiem ;=;*~ Fakt, było mi trochę brak Wielkiego
Elektronika, szczególnie że wiedziałam, iż on był nieśmiertelny, więc nigdy
byśmy się już nie spotkali, ~Jestem
pewien, że on skacze z radości z tego powodu. Każdy by się cieszył, gdyby mógł
się na zawsze uwolnić od takiej partoły jak ty.~ ~*Miło,
że nasze zdanie na temat Ramoninth z opka pozostaje niezmienne. xD*~ ~Hehe :D~ ale
cieszyłam się, że chociaż większość mych ukochanych i przyjaciół była tu ze
mną. ~Bowiem inaczej szczęśliwe
zakończenie nie mogłoby być kompletne.~ Z moimi rodzicami, co prawda, nie
pogodziłam się aż do teraz, ~*Co nie jest dziwne. Nikt z funkcjonującym
mózgiem nie wybaczyłby ci tego, co im zrobiłaś.*~ ale
to dla mnie nie było istotne. ~W sumie,
na początku FanFiction wspominałaś, że rodzice wkurwiali cię swoją
nadopiekuńczością, więc nie dziwne.~ Ci, którzy byli dla mnie najważniejsi,
w większości, w końcu do mnie dołączyli. ~<Rzyg>~
Dzięki temu, byłam już szczęśliwa po wsze czasy. ~*Amen*~
KONIEC
~
Myślałem,
że te tortury nigdy się nie skończą. Ile my żeśmy to analizowali?!~
~*<Sprawdza> Dwa miesiące i trzy
dni. ;_;*~
~To
chyba najdłużej pisana analiza do tej pory. ;___;~
~*To prawda, ale w sumie nie dziwne,
bo to było moje najdłuższe opko kiedykolwiek napisane i ogólnie najdłuższe
opowiadanie do tej pory stworzone.*~
~Najważniejsze
jest to, że mamy je już za sobą.~
~*No, ale na dzisiaj koniec. Jutro
walnę mowę końcową, ty podsumujesz swoje liczniki oraz walniemy analizy
końcowe. Potem pozostanie przeniesienie na Wattpada i, finalnie, opublikowanie
tego.*~
~Ciekawe,
ile stron to wszystko zajmie.~
~*Już widzę, że ponad siedemset, ale
mniej niż osiemset. Czyli tak jak podejrzewałam, nie dojdziemy do tysiąca
stron.*~
~To
chyba twój najdłuższy dotychczas napisany dokument Worda. xD~
~*To akurat prawda. xD*~
_________________________________________
Chryste
Przenajświętszy, to była najdłużej pisana analiza w historii tej
samoanalizatorni, gdyż tak naprawdę, łącznie z formatowaniem na Wattpadzie,
pisaniem tego podsumowania i późniejszych analiz końcowych jej pisanie zajęło
nam dwa miesiące i pięć dni. Nie jest to w sumie dziwne, gdyż to było
najdłuższe, skończone opko jakie napisałam w mym dotychczasowym życiu. Cieszę
się, że to już koniec, bowiem historia była nudna oraz główna bohaterka była
wkurzającą edgy Mary Sue, a jak się przekonaliśmy, to nie jest dobre combo.
Jednak, teraz, bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do czegoś przyjemniejszego,
czyli naszych wywodów końcowych. Jednak, nim to nastąpi, Grzegorz pragnie
podsumować swoje liczniki, których używał w tej analizie:
~Licznik
niekanonicznych zagrań: 33
Licznik
rzeczy biorących się z dupy: 57
Licznik
aŁtoreczkowych rzeczy: 25
Czyli
wniosek z tego jest taki, że w tym FanFiction najwięcej było rzeczy biorących
się z dupy. SUPER. -.-~
~*Moje dawne niedojebanie było
zatrważające i to widać po tym opku.*~
~Niestety,
to prawda. ;=;~
A teraz przejdźmy
do wywodów końcowych, gdyż na to zapewne czekacie:
~*W tym FanFiction najbardziej wkurzali mnie
bohaterowie, oprócz jednego, ale o tym później oraz hipernierealistyczne
sytuacje. Zacznijmy od bohaterów, gdyż o nich mam najwięcej do powiedzenia.
Rozpoczynając od głównej bohaterki, Ramoninth Arconth Nereil, ta wkurzała mnie
najbardziej i najchętniej zabiłabym ją w najgorszych torturach, jakie umiałabym
wymyślić lub znaleźć w Google. W ogóle ona powinna mieć jakieś ludzkie imię i
nazwisko, bowiem wątpię, aby nawet w Stanach Zjednoczonych, w których to
podobno się urodziła, dało się tak nazwać dziecko. Tak, tam też są limity,
tylko zaczynają się o wiele dalej niż u nas. Jednak, Ramoninth Arconth Nereil
to mogłaby być jej druga tożsamość, którą by przyjęła po stworzeniu Kombinatu i
nic by na tym nie ucierpiało. To, w czym bohaterka najbardziej mnie
denerwowała, to jej zachowanie w poszczególnych uniwersach. Będę to opisywała
odpowiednio dla poszczególnych światów, w oddzielnych akapitach, bo tak będzie
łatwiej mi pisać i wam czytać.
Zacznijmy od uniwersum gier „Half-Life”, gdyż ono pojawiło się jako
pierwsze. Od razu mówię, że nie mam nic przeciwko stworzenia OC, która/który
byłaby/byłby założycielem/założycielką Kombinatu, bowiem to na sto procent
byłoby bardzo oryginalne. Wszakże nie wiemy, kto dokładniej stworzył Kombinat i
wiem, że najprawdopodobniejszą odpowiedzią jest to, że zrobiły to Advisory, no
ale w samej sadze gier nie mamy potwierdzenia tej teorii, więc to nadal tylko
teoria, którą można podważyć lub podtrzymywać. Jednak, Ramoninth Arconth, gdyż
tak będę o niej teraz mówiła, bo Ramoninth z opka brzmi kijowo, w tej wersji
była chujową założycielką Kombinatu. Po pierwsze, kiedy tworzyła Nadświat
Kombinatu, powinna znaleźć planetę niezdatną do życia, choćby z faktu, że tak
nakazuje kanon i należy tego się trzymać. A, żeby mogła tam przeżyć, mogłaby
skołować sobie odpowiedni kombinezon i maskę tlenową, i problem rozwiązany.
Poza tym, ona budowała ten Nadświat stosunkowo za krótko, bowiem na pewno nie
zajęłoby to dwa lata, z tego co pamiętam. A potem, szczególnie po podbiciu
Ziemi, nie była lepsza. Powinna coś robić, a nie całe dnie siedzieć na dupie w
swej komnacie i się nudzić. Mogłaby na przykład porozmawiać więcej razy z
Breenem, bo skoro żyli pod jednym dachem to powinni rozmawiać ze sobą nie tylko
w kwestiach związanych z imperium, dołączyć się do jakiegoś oddziału Ochrony
Cywilnej i radośnie masakrować ludność, bowiem kto jej zabroni, w końcu to
władczyni planety, pokierować którymś z oddziałów Overwatch Soldiers lub
Overwatch Elite i stłumić ewentualne, dodane autorsko powstanie lub jakiś inny
bunt, dodany aby nie było tak nudno, wbić sobie do Nova Prospekt aby zobaczyć,
co się tam dzieje i tak dalej. Z kolei na samym początku, podczas Wojny
Siedmiogodzinnej, powinna aktywnie uczestniczyć w walkach, bowiem fakt, wojna
trwała siedem godzin, ale jestem pewna, że miała też jakieś pomniejsze oraz
decydujące bitwy. Tego nie da się uniknąć, no, więc powinna też brać w nich
udział i dowodzić swymi wojskami. Powinna być aktywna, a nie tylko siedzieć i
wydawać rozkazy, bowiem tak tworzy się postać statyczną, a nie o to nam w tym
momencie chodzi.
Po przybyciu Gordona i dowiedzeniu się przez
Ramoninth Arconth, że to nowy, potężny wróg Kombinatu oraz po dowiedzeniu się,
że jej imperium czeka nieuchronna zagłada, była ona jeszcze bardziej
wkurwiająca. No, bo co ona robiła, aby powstrzymać Gordona i chronić swoje
dzieło życia? Nic. Nadal tylko siedziała na dupie i użalała się nad sobą.
Powinna ona jakoś interweniować i nawet wiedząc, że to nic nie da, próbować
uratować Kombinat! Mogłaby pokierować jakimiś oddziałami Overwatch Soldiers i
wspomóc ich działania w pokonaniu Gordona i Ruchu Oporu, sama próbować zabić
Gordona i rozbić Ruch Oporu, aby pokazać swej armii jakimi są niekompetentnymi
matołami, starać się jakoś zniszczyć siedziby Ruchu Oporu oraz zabić, oprócz
Gordona, inne ważne osoby, czyli Eliego, Alyx, Isaaca, Barney’a czy Arne
Magnussona, aby osłabić Ruch Oporu, po wybuchu powstania jakoś je stłumić,
nawet po wybuchu reaktora w Cytadeli, potem może spróbować zniszczyć White
Forest Rocket Facility czy, na końcu będąc już na Antarktydzie, jakoś
powstrzymać Gordona i Alyx przed użyciem aparatury na statku Borealis. Dopiero
jeżeli starałaby się nie doprowadzić do upadku Kombinatu, po jego nieuchronnym
końcu, miałaby pełne prawo rozpaczać, bowiem chociaż by się starała zapobiec
upadkowi jej dzieła życia. Tak, moim zdaniem, nie miała prawa narzekać, bowiem
nie robiła nic w kwestii ratowania imperium. Była ona po prostu wkurwiającą,
statyczną postacią. A, no i nie zapominajmy, że zabiła swoich rodziców bez
konkretnego powodu, od tak, co też było autystyczne. Na tym etapie opowiadania
była po prostu statyczną, wkurwiającą pizdą, którą chciało się spalić na
stosie.
Kolejnym uniwersum był świat filmów „Podróże Pana Kleksa” i „Pan Kleks w Kosmosie”. Tutaj w sumie za
wiele nie mogę się wypowiedzieć, ponieważ fabuły tego wątku nie chcę opisywać,
bowiem ja tu się zajmuję bohaterami, fabułę ma hejcić Grzegorz, ale tak
naprawdę w tej chwili Ramoninth Arconth też była strasznie statyczna. Ja wiem,
że ten FanFiction, oczywiście poza wątkiem sprzed wydarzeń z filmów, szedł
zgodnie z tym, jak nakazywała linia fabularna filmów, ale moim zdaniem, tu
akurat można sobie, oczywiście nie zmieniając zakończeń i ważnych wydarzeń,
dodawać nowe wątki i modyfikować te obecne, tak elastyczne są te filmy. W
każdym razie, nie wiem, może Ramoninth Arconth, na początku, mogłaby coś
zrobić, poza byciem i tyle? Na przykład mogłaby pozwiedzać bazę Wielkiego
Elektronika, skoro tyle tam było sektorów, może jakoś pomóc swemu nowemu
znajomemu przywrócić Sektor X do dawnej używalności, aby nie musiał męczyć się
z tym sam, może pospędzać trochę czasu z Alojzym, bowiem przypominam, że on też
tam był i też zasługiwał na uwagę, bowiem w filmach Alojzy również jest ciekawą
postacią, może co jakiś czas wychodziłaby z bazy, bowiem nie było wspomniane,
aby Wielki Elektronik jej tego zabraniał, może zapoznałaby się z jakimiś innymi
ludźmi, którzy byli w tej bazie, bowiem było wspomniane, że Wielki Elektronik,
Alojzy i Ramoninth Arconth nie byli tam jedynymi ludźmi, może też jakoś KURWA
OBJAWIŁYBY SIĘ JEJ HOBBY, KTÓRE MIAŁA WPISANE W OPISIE BOHATERÓW, bowiem
dopiero teraz się zorientowałam, że owe nigdy się nie pojawiły, może też
nadzorowałaby tworzenie robotów do podboju świata czy inne takie rzeczy. Potem,
po powstaniu Imperium, za wiele nie mogła robić, bowiem FanFiction szło linią
fabularną filmów nie odstępując jej na krok, ale mogłaby więcej rozmawiać z
Wielkim Elektronikiem, bo w końcu kto by im zabronił, skoro byli w jednym
miejscu dwadzieścia cztery godziny na dobę, ale mogłaby też co jakiś czas
ruszać dupę z ich komnaty i na przykład, no nie wiem, patrzeć co tam robili
zamknięci naukowcy i czy nie próbowali wzniecić rewolucji, co jakiś czas
spotykać się z tym biednym, pokrzywdzonym przez FanFiction Alojzym, wychodzić
co jakiś czas na zewnątrz, bowiem nic nie było o tym, aby Wielki Elektronik
trzymał ją pod kluczem w ich komnacie czy po prostu mogłaby coś robić. Kiedy
zaś Pan Kleks atakowałby Wyspę Wynalazców, co prawda jako iż kanon idzie przed
nami i nie możemy go nawet lekko wyminąć, za wiele nie mogłaby robić, ale też
mogłaby wydawać jakieś rozkazy, skoro współrządziła Imperium oraz w chwilach
wolnych od wydawania rozkazów mogłaby na ten temat rozmawiać z Wielkim
Elektronikiem i na przykład próbować podsunąć mu jakieś logiczne propozycje
działania.
Po ucieczce na planetę Mango i zadomowieniu
się w pałacu gubernatora, co prawda za wiele do roboty by nie miała, ale na
przykład mogłaby też rozmawiać z Wielkim Elektronikiem, gdyż nigdy nie było ani
w filmach, ani w FanFiction wspomniane, aby on nie lubił rozmawiać, może
mogłaby porozmawiać z prawowitymi właścicielami zamku oraz, później, z
Agnieszką, może pomogłaby Wielkiemu Elektronikowi tworzyć ten jego
fantomizator, choćby z kultury, no po prostu mogłaby robić coś, aby nie być
statyczną postacią. Bowiem, w FanFiction do tej pory nie robiła nic, tylko
stała lub siedziała i tyle. Tak naprawdę nie zrobiła nic istotnego, a to jest
denerwujące i to nie jest główne założenie w tworzeniu głównych postaci,
szczególnie w takim opowiadaniu. Po prostu do tej pory, jedyne co w Ramoninth
Arconth się zmieniło, to fakt, że stała się jeszcze bardziej wkurwiającą pizdą,
którą chciało się spalić na stosie.
Trzeci wątek był właściwie autorski, bowiem
jak pamiętacie, Ramoninth Arconth trafiła do tego dziwnego świata, do którego
prowadziła czarna dziura, została porwana i zmuszona do grania w jakichś
psychodelicznych filmikach, które miały być popularniejsze od „Poradników Uśmiechu”. Tutaj nasza
główna bohaterka również była statyczna, co było autystyczne, bowiem ktokolwiek
zamknięty w takim miejscu próbowałby uciekać. Ramoninth Arconth też powinna
próbować przyspieszyć przyszłość, którą widziała i uciec z tego miejsca razem z
jej nową przyjaciółką, Claire. Również, kiedy nie nagrywano tych filmików,
mogłaby zapoznać się z innymi aktorami i aktorkami, a nie tylko z Claire oraz
czymś się w swoim pokoju zajmować, mimo iż raczej nie miała za wiele
możliwości, bowiem to dodałoby kilka ciekawszych wątków, a poza tym Ramoninth
Arconth nie byłaby taka statyczna i denerwująca.
Czwarty wątek dział się w uniwersum gier „Portal” i „Portal 2” i szczerze mówiąc, tu za bardzo nie mam co się czepnąć
głównej bohaterki, gdyż aktywność wymuszał na niej kanon i struktura gier. Jednak,
były dwa fakty, które mnie w niej denerwowały. Po pierwsze, mimo iż historia
była pisana w narracji pierwszoosobowej, to Ramoninth Arconth prawie w ogóle
nie opisywała swoich przemyśleń. Ja wiem, że w czasie wykonywania testów za
wiele ich mieć nie mogła, bowiem skupiała się na przejściu z punktu A do punktu
B, ale na przykład podczas jazdy windą, wchodzenia i wychodzenia z/do testu, po
wypowiedziach GLaDOS, podczas próby spalenia głównej bohaterki czy nawet
podczas ucieczki mogłaby ona ubarwiać opowiadanie swymi przemyśleniami, gdyż to
nakazuje narracja pierwszoosobowa. Bez tego, FanFiction wygląda jak pisany na
siłę lub jakby Ramoninth Arconth była maszyną. Poza tym, wkurzało mnie to, że
nie było żadnych, prawie, dodatkowych wątków jak na przykład zwiedzanie
kryjówek Ratmana. Poza tym! Ramoninth Arconth miała to swoje sztuczne oko, co
nie? Podejrzewam, że skoro miało ulepszenia tysiąclecia, to mogłoby też
wychwytywać zdjęcia ukryte w plikach dźwiękowych. No to mogłaby ruszyć dupę,
zbierać te chyba dwadzieścia dwa radyjka z komór testowych, przenosić je w
odpowiednie miejsca, gdzie odpalała się transmisja i rozkodowywać je za pomocą
oka i jakoś komentować te wszystkie obrazy, w tym TEN PIERDOLONY PLIK
CZTERNASTY. ;_; Poza tym, mogłaby się na przykład kilkukrotnie chcieć poddać,
ale z różnych powodów by zmieniała zdanie. To uczyniłoby ją ciekawszą postacią,
dzięki czemu nie denerwowałaby czytelników oraz nas. Po prostu, co prawda teraz
nie miała być jak statyczna, ale nadal denerwowała wszystkich, ponieważ nie
robiła nic poza rozwiązywaniem testów i przechodzeniem przez oryginalną
ścieżkę. Znaczy tak, chyba dwa razy odwiedziła kryjówki Ratmana, ale to za mało
jak na całą grę. Po prostu, mimo iż nie była już statyczna, to nadal
denerwowała.
Następnym i w sumie ostatnim uniwersum oraz
wątkiem, w którym mam do czego się przyczepić odnośnie protagonistki, to świat
gry „Team Fortress 2”. Tam bowiem,
znowu musiała być aktywna, bowiem narzucał to kanon, ale też była denerwująca.
No, bo na przykład wiemy, że Skaut denerwował ją swoim zachowaniem i tym, że no
co by nie mówić, stalkował ją. Jednak mimo tego, nie spróbowała z nim dosadnie
porozmawiać na ten temat i powiedzieć mu, że jego nachalność ją denerwowała lub
chociaż nie spróbowała na ten temat porozmawiać z którymś ze swych kolegów z
drużyny, aby na przykład on jej pomógł z tym problemem. Poza tym, nigdy nie
było przedstawione, aby ona spędzała czas z kimś innym z drużyny niż tylko z
Szpiegiem. Ja rozumiem, że najbardziej się przyjaźnili, ale powinno być też przedstawione,
jak Ramoninth Arconth spędzała czas z innymi osobami ze swej drużyny. Tak to po
prostu ona denerwuje swoim zachowaniem. No i też wkurza, że tak naprawdę
wszystko jej się w tym uniwersum udawało, mimo iż czasem mogłoby się coś jej
nie powieść, tak jak każdemu normalnemu człowiekowi. Tutaj po prostu jej
zachowanie oraz fakt, że wszystko jej się udawało było mega denerwujące.
Tak szczerze mówiąc, to dopiero teraz
przypomniałam sobie, że nie wspomniałam o ważnej rzeczy odnośnie naszej
protagonistki, a mianowicie, że jej charakter tak naprawdę nigdy się w stu
procentach nie ujawnił. Serio, czy pojawiły się u niej jakieś cechy, które
zostały wymienione w opisie bohaterów? Nie, a przynajmniej sobie nie
przypominam, a powinny. Powinny się ujawniać w każdym wątku i jej zalety, i
wady, aby nie było, że zostały wpisane tylko po to, aby były. Ogólnie Ramoninth
Arconth jest postacią, którą trzeba przebudować od A do Z aby była dobrą i nie
wkurwiającą postacią.
Drugą postacią do objechania jest Claire Farewell,
jednak tu już będzie znacznie krócej niż przy Ramoninth Arconth. Claire po
prostu była tylko po to, aby główna bohaterka miała z kim rozmawiać, bowiem ona
pojawiła się tylko w dwóch wątkach i służyła właśnie po to. Nie miała właściwie
zdefiniowanego charakteru i, mimo iż Ramoninth Arconth wspomniała, że była
dziecinna, to nigdy to się nie ujawniło w historii. Claire jednak była
łatwowierna, gdyż od razu zaufała swej BFF, gdy ta opowiedziała jej historię
życia. Kto normalny od razu uwierzyłby w takie coś nowo poznanej osobie? Claire
powinna jej nie dowierzać i dopiero po porządnych dowodach koniec końców
zaufać. Poza tym, nie miała zdefiniowanych wad, zalet, zainteresowań, historii
życia i innych takich istotnych elementów. Przez to, za wiele nie da się o niej
powiedzieć, gdyż nie była interesującą postacią, mimo iż mogłaby. Tak jak
Ramoninth Arconth, powinna zostać przebudowana od A do Z, gdyż teraz to po
prostu jest worek do wypełnienia charakterem.
Trzecią postacią do zrównania z ziemią jest
Wallace Breen, który w tym FanFiction był kreowany na OOC i było to widać na
każdym kroku. Znaczy nie wątpię, że on mógłby się w kimś zakochać, bowiem nigdy
nie było powiedziane, aby był psychopatą czy kimś takim, aby nie mógł odczuwać
normalnych uczuć, ale jestem pewna, że w jego wypadku to by zajęło sporo czasu.
Poza tym, aby do tego dojść, musiałby spędzać z Ramoninth Arconth znacznie
więcej czasu, bowiem po trzech rozmowach to oni by się nawet nie zakolegowali.
No, ale mieli dwadzieścia lat przed sobą, więc mogliby zdążyć się zakochać. Poza
tym, nie mam nic przeciwko przedłużaniu jego życia, a wręcz jestem jak
najbardziej za, ale bez przesady. Nie róbmy takich nierealistycznych scen,
gdzie on oddaje całe jedzenie i picie naszej głównej OC, powinni dzielić się po
połowie, aby oboje jak najdłużej przeżyli. Po prostu jeżeli chce się używać
postaci kanonicznych, to powinno jak najbardziej odwzorowywać się ich
charakter, a ewentualne zmiany powinny, zgodnie z prawami logiki, być podparte
fabułą oraz trwać odpowiednio dużo czasu.
Czwartą postacią do przejechania ciągnikiem
jest Wielki Elektronik, który w tym opowiadaniu również kreowany był na OOC i
było to widać na każdym kroku. No, bo sorki, ale nie. Po tym, co powiedział na
początku filmu „Podróże Pana Kleksa”
wnioskuję, że raczej nie potrafiłby się w kimś zakochać. A nawet jakby, to
według mnie, to po prostu jest wbrew jego charakterowi i wbrew temu, co
uczyniło go zajebistym czarnym charakterem w historii polskich filmów dla
dzieci. Po prostu miłość do niego nie pasuje, co ja na to mogę poradzić, więc
aby było jak najbardziej kanonicznie, powinno się darować wątek miłosny,
przynajmniej z nim. Nie wiadomo, czy mógłby się chociażby z kimś zaprzyjaźnić,
ponieważ jedyne co wiemy w kwestii relacji na linii Wielki Elektronik – Alojzy,
to po prostu Wielki Elektronik mu najbardziej ufa, ale nie wiemy, czy również
są przyjaciółmi, czy nie, bo nigdy nie zostało to ukazane lub powiedziane. No,
ale można by spróbować chociaż z przyjaźnią lub po prostu on i Ramoninth
Arconth mogliby być zwykłymi wspólnikami oraz, po jakimś czasie, Wielki
Elektronik mógłby odpowiednio bardzo zaufać również Ramoninth Arconth i tyle w
temacie. To w sumie byłoby oryginalne wśród mych FanFiction do tych filmów.
Wiem, że to trudne do zrobienia, szczególnie kiedy protagonistą FanFiction jest
kobieta, ale nie niemożliwe do zrealizowania. Poza tym, nie był taki, jaki jest
w filmach, czyli po prostu nie był, no swego rodzaju skurwielem, co SZKODUJE
NO, BO MYŚLICIE, ŻE CZEMU POLUBIŁAM TĘ POSTAĆ? Tak jak w wypadku Breena, jeżeli
chce się używać postać z kanonu, powinno stosować się, w tym wypadku, do jego
narzuconego charakteru.
Piątą postacią do wysłania do Krainy Grzybów
jest Skaut, który TAKŻE był kreowany na OOC. Ja wiem, że w oryginalnej grze, a
przynajmniej z tego, co można wywnioskować po SFM-ach, jest trochę nachalny
oraz ogólnie denerwujący, ale KURWA BEZ PRZESADY! Skaut nigdy nie był nachalny
do tego stopnia, aby awansować do miana stalkera! A poza tym, w tym FanFiction
był robiony na idiotę, a on raczej do takowych osób się nie zalicza, cokolwiek
by o nim nie sądzić. Znaczy mogłoby się okazać, że główna bohaterka po prostu
mu się podoba i chce zwrócić na nią swoją uwagę w ten autystyczny sposób, ale to
też powinno mieć swoje granice. O Skaucie nie mogę się za wiele wypowiedzieć,
gdyż tylko te dwie cechy w nim mnie najbardziej wkurzały, ale wniosek jest taki
sam jak w wypadku opkowego Breena i Wielkiego Elektronika: Używając
jakiejkolwiek kanonicznej postaci, powinno się stosować do jej charakteru, a
ewentualne drastyczne zmiany powinny być uzasadnione fabularnie oraz dziać się
przez odpowiednio długi czas.
Szóstą i siódmą postacią do wysłania do czternastego
wieku są wnuczkowie Ramoninth Arconth, czyli Grzegorz i Laura. Sama Laura, co
zauważyłam dopiero podczas kopiowania tej analizy na Wattpad, w ostatnim
rozdziale nagle zmieniła imię na Klara, cholera wie czemu. Pewnie popieprzyło
mnie się z imieniem córki Ramoninth Arconth, ale i tak to jest błąd. O nich nie
mam za wiele do powiedzenia, gdyż pojawili się ledwo dwa razy i to na krótko,
ale jest o czym wspomnieć. Po pierwsze, mimo iż to były postacie epizodyczne,
to nie został im stworzony charakter, a mógłby się przydać choćby podczas ich
późniejszych rozmów z ich babcią. Chociaż w sumie miło, że nie od razu
uwierzyli w historię Ramoninth Arconth, co dawało im trochę realizmu. To, co
jednak im go odbierało, to po wysłuchaniu wspaniałej historii życia ich babci
uznanie jej za zajebistą. Eee, nie? Powinni zauważyć, że po prostu to była
wyidealizowana szuja, której wszystko się udawało i przez to była wkurwiająca.
Wiadomo, że nie powiedzieliby jej tego dosłownie prosto w twarz, ale mogliby
spróbować użyć mózgu i podprogowo przekazać swojej babci, że to, co przeżyła to
po prostu było tak nierealistyczne i wyidealizowane, że aż oczy topnieją. A
poza tym, nie jestem pewna, czy zajebistym jest mieć jako babcię byłą
przestępczynię, bowiem inaczej Ramoninth Arconth nazwać nie można. Po prostu
powinno się ich przebudować od A do Z, jak wszystkie OC w tej historii i dać im
trochę więcej mózgu oraz realizmu.
Ósmą postacią do zagazowania neurotoksyną jest
Gregory. No, bo tak naprawdę niby był, porywał ludzi i nagrywał te filmiki oraz
był sadystą, co się ujawniło z dwa razy, ale tak naprawdę to tylko tyle. Nie
został on jakoś ciekawiej wykorzystany, a mógłby na przykład częściej
torturować swych aktorów z czystego sadyzmu. Nie został mu też stworzony żaden
charakter, no poza tym, że chciał być fejmem w Internecie i dlatego porywał
ludzi aby grali w jego filmikach oraz, że był sadystą. Powinno się mu stworzyć
jakiś bardziej zaawansowany charakter oraz rolę w FanFiction, aby się dało
bardziej odczuć jego obecność, a nie, że przez większość historii tylko coś tam
robił w tle. Za wiele przez to nie mogę o nim powiedzieć, tylko tyle, że trzeba
go przebudować od A do Z, gdyż obecnie jest, jak Claire, jedynie workiem do
wypełnienia charakterem.
To były już wszystkie postacie w tym
FanFiction, które w jakiś sposób mnie denerwowały. Wiem, że rozpisałam się na
siedem stron Worda, ale sami zauważyliście, że było co wytykać. Po prostu
bohaterowie i to w opowiadaniu, które dzieje się w naszym świecie, powinni być
stworzeni tak, jak stworzeni są prawdziwi ludzie. Wiem, że to powtarzam w
każdej analizie, ale taka prawda. Postacie powinny być możliwe do utożsamienia
się z nimi, znienawidzenia ich, współczucia im i tak dalej, a w tym wypadku to
nie jest możliwe. Aby bohaterowie byli realistyczni, muszą zostać stworzeni
tak, jak wyglądają prawdziwi ludzie. Innej możliwości nie ma.
Drugą i znacznie krótszą, wkurzającą rzeczą
były hipernierealistyczności, których w tym FanFiction było sporo. Niektóre
zostały podane podczas omawiania bohaterów, ale nie wszystkie, dlatego teraz
postaram się podać te, które pamiętam. Po pierwsze, jakim cudem główna
bohaterka tak szybko zebrała pieniądze i zbudowała statek kosmiczny oraz tak
szybko stworzyła Kombinat? To powinno trwać o wiele dłużej oraz pochłonąć
mnóstwo kasy, a nie zająć tak krótko. Poza tym, nigdzie nie było wspomniane,
aby Ramoninth Arconth umiała budować takie pojazdy, więc mamy
hipernierealistyczność razy dwa. Po drugie, jakim cudem przeżyła upadek z ponad
dwóch kilometrów? Ja wiem, że ona musiała przeżyć, bo inaczej mielibyśmy
paradoks, ale trzeba byłoby wymyślić realistyczniejszy sposób, bo normalnie po
prostu nie da się przeżyć upadku z tak wysoka. Po trzecie, jakim cudem ona i
Breen zakochali się tak szybko? Do tego potrzeba czasu, a oni widzieli się
ledwo cztery razy i tylko raz rozmawiali o sprawach niezwiązanych z Kombinatem.
W takim wypadku nie mogliby się nawet zakolegować, a co dopiero zakochać. Po
czwarte, jakim cudem Ramoninth Arconth udało się skorzystać z konta bankowego
jej rodziców, skoro nie było nigdzie wspomniane, aby znała dane, potrzebne do
zalogowania się? W takim wypadku po prostu nie powinna mieć do niego dostępu,
bowiem można wywnioskować, że ich nie znała.
Sytuacji hipernierealistycznych było jeszcze
więcej, ale jakbym chciała je wszystkie wypisać, to walnęłabym tu elaborat na
dwadzieścia stron. Te są tymi, które najlepiej zapamiętałam. Hipernierealizmu
powinno się wystrzegać w FanFiction i ogólnie w opowiadaniach, gdyż to po
prostu szkoduje na rozwój fabuły. Przez nadmiar nierealistycznych sytuacji,
czytelnikowi po prostu odechciewa się czytać, bowiem zauważa coraz to więcej
dziur i nie może skupić się na akcji. W tym wypadku w sumie czytelnik nic by
nie stracił, bo historia jest nudniejsza od obecnych lekcji niemieckiego w
mojej szkole. Wracając do tematu, należy starać się, aby nierealistycznych
momentów w opowiadaniu było jak najmniej, aby historia po prostu nie odrzucała
dziurami potencjalnych czytelników.*~
~Mnie w tym opowiadaniu najbardziej
denerwowało to, co Ramoninth oraz fabuła. Znaczy fabuła mogłaby być w porządku
oraz bardzo oryginalna, bowiem połączenie kilku uniwersów jest okej, ale nie
tak, jak tutaj zostało to stworzone. Oto moja propozycja na FanFiction z taką
fabułą:
Można by stworzyć bohaterkę, która
stworzyła Kombinat, bowiem opowiadanie, w którym wymyśla się założyciela lub
założycielkę tego imperium jest oryginalnym pomysłem. Jej imię wypadałoby
zmienić na normalne, aby łatwiej było uwierzyć, jak urząd zgodził się na
takowe, jednak, jak wspominała wyżej Ramoninth, Ramoninth Arconth Nereil
mogłoby być jej drugą tożsamością, którą sobie dobrała po stworzeniu Kombinatu.
Mogłaby ona jednak mieć więcej powodów aby uciec z domu rodzinnego na inną planetę
i zbudować tam swoje imperium. Na przykład, jej rodzice, poza faktem bycia
bardzo nadopiekuńczymi mogliby na przykład gnoić ją, że niczego w życiu nie
osiągnie oraz jest bezużyteczna. Ona zaś, chcąc im pokazać, że jednak coś
osiągnie oraz, że będzie lepsza od nich, w wieku dajmy na to dziesięciu lat,
mogłaby zacząć zbierać pieniądze na kupno materiału do budowy statku
kosmicznego. W czasie oszczędzania, mogłaby się też uczyć budowy takich maszyn,
bowiem nie należy to do łatwych rzeczy, na przykład przy użyciu Dark Netu, co
byłoby najlogiczniejsze. Oprócz tego, nawet w jakichś symulatorach, mogłaby się
uczyć prowadzenia takowego, bowiem raczej innych możliwości by nie miała. Tutaj
też pojawia się problem odnośnie jej wykształcenia, bowiem nawet jeżeli pieniądze
i budowa zajęłyby jej łącznie, ja wiem, dziesięć lat albo dwadzieścia, to
miałaby dwadzieścia lub trzydzieści lat i miałaby już przynajmniej
wykształcenie średnie. No, chyba że oblewałaby ciągle maturę, co jest
niemożliwe. No, ale morałem mogłoby być na przykład, że bez wyższego
wykształcenia też da się coś osiągnąć, jeżeli już chce się dać morał.
No, ale w końcu mogłaby uciec z domu
rodzinnego swym pojazdem i, aby kanon nie zdychał, udać się na jakąś niezdatną
do życia planetę, bowiem Nadświat Kombinatu jest niezdatny do życia dla ludzi i
tam zacząć owy budować. Chociaż mogłaby też od zera stworzyć własny wymiar,
który były Nadświatem. Nie mam teraz pomysłu jak mogłaby tego dokonać, to
pozostawiam do własnego wymyślenia. Może miałaby jakieś nadprzyrodzone
zdolności, które by jej to umożliwiły? To też można by wykorzystać. Po jakimś
sensownym czasie, udałoby jej się stworzyć Nadświat Kombinatu i teraz wróciłaby
na Ziemię, aby porywać odpowiednią liczbę ludzi, którzy byliby przerobieni na
członków armii jej nowego imperium oraz na Stalkerów. Mogłaby ich porywać na
raty, aby było wytłumaczenie, jak pomieścili się w jej pojeździe. Po
skompletowaniu odpowiedniej liczby ludzi, mogłaby ich oddać w ręce maszyn,
które przerobiłyby ich na Overwatch Soldiers, Overwatch Shotgunners (nie
zapominać mi o nich, bo rozstrzelam!), Overwatch Elite i, jeżeli już tak bardzo
się chce, Overwatch Assasins, bowiem jako iż one miały być w grze, to można je
sobie spokojnie wykorzystać.
Po ich stworzeniu i przeszkoleniu,
Ramoninth Arconth mogłaby wraz z nimi zacząć tworzyć Kombinat, poprzez
podbijanie innych planet i wymiarów. Niestety, to że Kombinat jest w pizdu
potężny oraz łatwo jest im pokonać innych jest kanoniczne, więc to musi być
wykorzystywane. Podczas tego, mogłaby z kolei jakoś poznać Wallace Breena i,
trzymając teorię, że to Breen doprowadził świadomie do przybycia Kombinatu na
Ziemię, mogliby nawiązać sojusz z jakichś tam powodów. No to Breen mógłby
kombinować, jak sprowadzić owe imperium na Ziemię, a Ramoninth Arconth mogłaby
dalej podbijać planety i wymiary. Można też by tu dać krótką, oczywiście
wymyśloną, historię tego, dlaczego nazwa imperium jest taka, a nie inna. Można
by się posłużyć definicją słowa „kombinat”, która brzmi następująco:
„kombinat «przedsiębiorstwo przemysłowe stanowiące zespół kilku
zakładów działających pod wspólnym zarządem i produkujących rzeczy z tej samej
branży»”
I
dodatkowo coś wymyślić. Tak po prostu, aby było wiadomo, dlaczego główna
bohaterka podjęła taką decyzję odnośnie nazwy.
No, ale w
którymś momencie, po Kaskadzie Rezonansowej, na Ziemi mogłyby rozpocząć się
burze portali, co sprowadziłoby imperium Ramoninth Arconth na jej rodzimą
planetę. Po Wojnie Siedmiogodzinnej, którą wypadałoby dokładniej opisać i
opisać też to, jak Ramoninth Arconth brała w niej udział, dowodząc jednostkami,
że tak to ładnie nazwę, Overwatch Army, Ramoninth Arconth mogłaby zakończyć
wojnę oraz mianować Breena na Administratora Ziemi, ALE BŁAGAM KURWA, W
REALISTYCZNY SPOSÓB! Zgodnie z tym, co jest na borealis.net.pl,
encyklopedii o grach Valve:
„[…] Wallace Breen w
imieniu ONZ wynegocjował "oszczędzenie" ocalałych kosztem
ich wolności. Breen został mianowany zarządcą Ziemi, pozostał jednak pod
kontrolą Kombinatu. Oficjalna kapitulacja miała miejsce w gmachu ONZ w Nowym
Jorku.”
Nie pytać mnie, skąd to jest kuźwa wiadome w fandomie, ja tam
nie wiem, no ale jest wiadome, gdzie to miało miejsce, więc no. Ramoninth
Arconth mogłaby z nim wynegocjować owe „oszczędzenie” ocalałych kosztem ich
wolności. No i wojna się kończy i Kombinat ma sobie kolejne tereny dołączone do
imperium.
No i teraz mamy dwadzieścia lat spokoju, ale podczas nich też
coś musiało się dziać. Po pierwsze, można by w sumie zrobić to, co było
planowane w becie gry, czyli wyjebać na zbity pysk pole tłumiące i dać fabryki,
w których pracowałyby dzieci, bo czemu nie. Było w becie, można korzystać. Można
by też w sumie, aby było ciekawiej, pod względem działania miast i ogólnie
skupisk ludzkich, wiadomo do pewnego stopnia, zostawić je takie, jakie były
przed Kombinatowym z buta wjeżdżam na Ziemię. W sensie mogłyby normalnie
działać media, wiadomo, kontrolowane przez Kombinat, mogłaby działać
komunikacja miejska, wiadomo miałaby ograniczone poruszanie się przez te
nieszczęsne pola siłowe Kombinatu i tak dalej. To mogłoby bardziej ubarwić
FanFiction, a kto komu zabroni zrobić coś takiego. Mogłyby przez ten czas
również rozgrywać się wydarzenia różnej treści, bowiem linia fabularna do „Half-Life 2” wygląda tak:
Kaskada Rezonansowa -> Burze portali -> Kombinat z buta
wjeżdża na Ziemię. -> Wojna Siedmiogodzinna -> Breen nowym
Administratorem -> Rządy Kombinatu -> Dwadzieścia lat spokoju, względnie
oczywiście. -> W tym czasie, powstanie Ravenholm i spieprzanie tam
przeciwników Kombinatu. -> Kombinat o tym się dowiaduje i headcrabami
zdmuchuje mieszkańców miasta. -> Gdzieś tam pomiędzy Judith zostaje
szpiegiem Kombinatu. -> Także gdzieś pomiędzy powstaje Ruch Oporu. -> Dwadzieścia
lat mija i wraca pan i władca Gordon. -> Nieudana teleportacja do Black Mesa
East. -> Breen dowiaduje się przez to o powrocie pana i władcy. ->
Kombinat chce spuścić wpierdol Gordonowi. -> Spacerek Gordona do Black Mesa
East, masakrując Ochronę Cywilną i helikopter Kombinatu. -> Atak na Black
Mesa East. -> Porwanie Eliego. -> Przedostanie się Gordona przez Ravenholm.
-> Gordonowe z buta wjeżdżam do Nova Prospekt. -> Wybuch portalu. ->
Powstanie -> Powrót Gordona po tygodniu. -> Przejęcie Overwatch Nexus
przez rebeliantów. -> Gordonowe z buta wjeżdżam do Cytadeli. -> Drugi
Czarnobyl na jej szczycie.
Dlatego też coś powinno się pomiędzy akcją pierwszej i
drugiej części gry dziać. Na przykład może by wybuchło jakieś autorsko dodane
powstanie, na przykład niejedno lub jakiś inny rodzaj buntu, wiadomo ten najazd
na Ravenholm, Judith mogłaby zostać szpiegiem Kombinatu, bez wiedzy Ramoninth
Arconth, aby było ciekawiej, przez co nasza główna bohaterka mogłaby się
słusznie wkurwić na Breena, może główna bohaterka musiałaby się udawać do
różnych krajów z jakichś powodów, bowiem Kombinat władał całą Ziemią, więc to
nie byłoby niemożliwe, może wybuchłby jakiś skandal, bo czemu nie, to akurat
zawsze było na czasie, nie ważne jakie były rządy, może u Ramoninth Arconth
objawiłaby się jej na razie niekontrolowana zdolność widzenia przyszłości,
przez co starałaby się ona nauczyć ją kontrolować, ona sama co jakiś czas
radośnie masakrowałaby ludność razem z Ochroną Cywilną i tak dalej, i tak
dalej, aby nie wydawało się, że świat zamarł na te dwadzieścia lat.
Po dwudziestu latach i po powrocie Boga Galaktyki a.k.a
Gordona, wydarzenia musiałyby się dziać tak, jak nakazuje kanon. Jednak, główna
bohaterka mogłaby brać w nich udział. Jak wspomniała wyżej nasza Ramoninth, ta
z opka mogłaby dowodzić swoimi wojskami, starając się pokonać Gordona, mogłaby
sama próbować to zrobić, aby pokazać Overwatch Army jakimi są niekompetentnymi
miernotami społecznymi, mogłaby starać się wyeliminować najważniejszych poza
Gordonem członków Ruchu Oporu, zniszczyć im najważniejsze budynki, później na
Antarktydzie nie doprowadzić do przejęcia aparatury przez Gordona i Alyx i tak
dalej, i tak dalej. No, ale koniec końców, zgodnie z kanonem, Kombinat mógłby
upaść, a Ramoninth Arconth i Breen, któremu można by przedłużyć życie, zmuszeni
byliby uciekać z Antarktydy, aby nie zginąć jak armia ich imperium. No, ale
jako iż ciągły bieg by ich zmęczył, mogliby gdzieś schronić się przed zimnem i,
ze zmęczenia, usnąć.
Mógłby znaleźć ich jedyny ocalały żołnierz i gdzieś
przetransportować, w jakichś tam okolicznościach, aby byli bezpieczni. No i
mogliby tak sobie żyć, nie wychodząc z ich kryjówki i ukrywając się w niej
przed ewentualnymi rebeliantami chcącymi spuścić im srogi wpierdol za
przeszłość, ale któregoś dnia ich ochroniarz mógłby być zabity przez
ex-rebelianta i Ramoninth Arconth oraz Breen zmuszeni byliby uciekać, wałęsając
się po świecie. No, ale w końcu ten sam ex-rebeliant oraz jego ziomki mogliby
wytropić byłych władców Kombinatu, zapierdzielić Breena, ale Ramoninth Arconth
już zamknąć w więzieniu. Czemu akurat Breena by zabili, pozostawiam do
wymyślenia, bo w sumie nie mam pomysłu na razie.
I tu mógłby zacząć się, w końcu, kolejny wątek, czyli
uniwersum filmów „Podróże Pana Kleksa” i
„Pan Kleks w Kosmosie”. Na początku,
Ramoninth Arconth mogłaby być na dożywocie zamknięta w więzieniu o zaostrzonym
rygorze, bowiem wiadomo, że była niebezpieczna. Jednak, w tym momencie, mogłaby
zostać z więzienia wyciągnięta przez Wielkiego Elektronika, który nie musiałby
tego robić osobiście, mógłby po prostu wysłać któregoś ze swych ludzi, aby to
zrobił. Mógłby się o niej dowiedzieć na przykład już za czasów Kombinatu oraz o
tym, kim była i co potrafiła i na przykład uznać, że to będzie zajebisty
sojusznik, w czym utwierdzałby się, śledząc ją na różne sposoby. W każdym
razie, po ucieczce z więzienia wraz z jednym z wspólników Wielkiego
Elektronika, mogłaby poznać jego samego. On zaś, wiedząc już o niej wiele i
będąc przekonanym, że Ramoninth Arconth to idealny materiał na sojusznika,
zaproponowałby jej współpracę. Dziewczyna trochę by się wahała, szczególnie gdy
dowiedziałaby się o celu Wielkiego Elektronika, gdyż miałaby złe wspomnienia z
Kombinatu, ale koniec końców by się zgodziła. Od teraz, staraliby się stworzyć
imperium, ale pomiędzy tym mogłoby się coś jeszcze dziać. Na przykład raz na
jakiś czas Wielki Elektronik mógłby wysyłać dziewczynę w różne miejsca, aby na
przykład coś ukradła. Pan Kleks mógłby jeszcze o tym nie wiedzieć, więc
Ramoninth Arconth w kradzieżach mógłby przeszkadzać na przykład ex-rebeliant i
jego ziomki, którzy wtrącili ją do więzienia, mogłaby będąc w bazie zwiedzić
sobie wszystkie sektory, one same mogłyby być używane niejednokrotnie, aby ich
obecność miała jakikolwiek sens, mogłaby co jakiś czas od tak wychodzić z bazy,
gdyż Wielki Elektronik nie byłby aż takim chujem i pozwalałby jej to robić,
mogłaby też zapoznać się z Alojzym i co jakiś czas spędzać z nim czas, aby
biedny pojawiał się więcej razy, bowiem to fajna postać i ma potencjał na
pojawianie się więcej razy i tak dalej.
Jeżeli już chciałoby się wkleić wątek miłosny, to jak
wspomniała nasza Ramoninth, pomiędzy Wielkim Elektronikiem to raczej nie jest
możliwe, ale można by spróbować z Alojzym. Wiem, że w fangirlowej opinii naszej
Ramoninth najbardziej atrakcyjny w tym momencie jest Wielki Elektronik, ale no
NIE DA SIĘ, SORKI. On mógłby Ramoninth Arconth jedynie wyjątkowo zaufać,
chociaż można by też spróbować ich ze sobą zaprzyjaźnić. W każdym razie, w
końcu udałoby im się przejąć kontrolę nad większą częścią świata, nad tak dużą,
aby można było mówić o imperium, po czym, po znalezieniu się na Wyspie
Wynalazców, nim w ogóle zaczęłyby się właściwe wydarzenia znane z filmów, na
przykład Wielki Elektronik mógłby użyć mózgu i wysłać Ramoninth Arconth oraz na
przykład jeszcze dwóch innych jego wspólników, aby ci zabili Arcymechanika, aby
ten im nie przeszkodził. Aby FanFiction był zgodny z kanonem, nie mogłoby im
się to udać, ale aby dać im takie wrażenie, Arcymechanik mógłby jakoś
upozorować swoją śmierć na tyle genialnie, aby Ramoninth Arconth, dwóch
wspólników i Wielki Elektronik byli pewni, że go pokonali. Ogólnie w czasie
władania imperium, jeszcze przed wjazdem akcji z filmu, można by pododawać
jakieś mniej znaczące wątki, ale pokazujące, że to imperium nie składało się
tylko z jednej Wyspy Wynalazców. Na przykład nasze trio rozpierdolu, czyli
Wielki Elektronik, Alojzy i Ramoninth Arconth mogliby we troje oraz pojedynczo
w różnych celach przemieszczać się pomiędzy terenami będącymi pod ich kontrolą,
sama Ramoninth Arconth mogłaby wielokrotnie wychodzić z ich siedziby, mogłaby
również razem z Alojzym kontrolować zamkniętych w celach naukowców, czy aby na
pewno nie próbują wzniecić rewolucji czy coś takiego, a za nieposłuszeństwo być
ich katem i tak dalej. No, ale wydarzenia z filmu musiałyby się w końcu zacząć,
jednak w czasie ich Ramoninth Arconth nadal mogłaby się poruszać po ich
siedzibie oraz rozmawiać z Wielkim Elektronikiem. No, ale w końcu zostaliby
pokonani, mimo iż walkę pomiędzy Panem Kleksem można by wydłużyć i jakoś uatraktcyjnić,
ale koniec końców Wielki Elektronik i Ramoninth Arconth zmuszeni byliby zwiać
na planetę Mango.
Tam, zgodnie z kanonem, mogliby podporządkować sobie
gubernatora i zadomowić się w jego zamku, po czym wydarzenia leciałyby tak jak
w filmie. Jednak, w czasie ich trwania, Ramoninth Arconth mogłaby sobie co
jakiś czas wychodzić z komnaty i z zamku, rozmawiać z prawowitymi właścicielami
tego budynku oraz, później, z Agnieszką, z samym Wielkim Elektronikiem, mogłaby
mu pomagać w tworzeniu fantomizatora, aby nie było, że on musiał sam odwalać tę
robotę i tak dalej. Jednak, jako iż teraz prowadzi nas kanon, to wszystko
musiałoby się skończyć tak, jak się skończyło, ale Ramoninth Arconth mogłaby
uciec. Mogłaby na przykład w momencie pokonywania Wielkiego Elektronika być w
innym pomieszczeniu, połączonym z ich komnatą i wszystko słyszeć. Po odejściu
przeciwników, mogłaby cicho wyjść, zabrać co jej oraz ewentualne rzeczy, które
mogłyby jej się przydać i, jednym z ich pojazdów, uciec z planety przed śmiercią.
Teraz mógłby się rozpocząć autorski wątek z tym porwaniem i
graniem w filmach. Ramoninth Arconth, podczas drogi na Ziemię, mogłaby dostrzec
wejście czasoprzestrzenne i w tym momencie, mogłoby na przykład jakoś
oddziaływać na jej pojazd, że wpadłby w owy wlot, po czym wylądował na łące
podobnej do tej z „Poradnika Uśmiechu 2”.
Tam, po wylądowaniu i wyjściu, zauważyłaby że wylot został zamknięty, a ona
utknęła w nieznanym jej świecie. Przez cały dzień próbowałaby dowiedzieć się,
gdzie trafiła oraz znaleźć jakąś cywilizację, jednak łąka byłaby na tyle
rozległa, że nie udałoby jej się to. W nocy, zmęczona poszukiwaniami, szybko
usnęłaby w losowym miejscu, a następnego dnia obudziła się w nieznanym pokoju.
No i mógłby pojawić się Gregory, który pod groźbą długich i okrutnych tortur
zakończonych jej śmiercią zmusiłby ją do zostania główną postacią w jego
filmach albo w sumie mógłby też kręcić jakiś długi, internetowy serial, w
którym Ramoninth Arconth musiałaby brać udział. Ogólnie, mogliby oni nie
zmieniać jej co odcinek wyglądu, tylko na przykład wstrzyknąć jeden płyn, który
drastycznie zmieniłby jej wygląd fizyczny oraz potem tylko wstrzykiwać
dodatkowe trucizny, które miałyby jeszcze dodatkowo coś z nią robić. No i
zaczęłoby się nagrywanie odcinków, a w wolnym czasie Ramoninth Arconth mogłaby
poznać Claire Farewell i się z nią zaprzyjaźnić. Jednak, mogłaby spędzać czas
też z innymi aktorami i z nimi też rozmawiać.
Ona i Claire mogłyby też wielokrotnie próbować uciekać, ale
za każdym razem ich próby byłyby udaremniane, a one obie byłyby za każdym razem
dłużej i brutalniej torturowane. Gregory mógłby też z różnych powodów, aby na
przykład osłabić ich aktorów i spowodować, że nie będą mieli siły próbować
uciekać, traktować ich różnymi autorsko stworzonymi lekami czy różnymi takimi
rzeczami. Któregoś dnia, a może wieczora, zniechęcona, bez nadziei na ucieczkę
i wycieńczona Ramoninth Arconth mogłaby przywołać wizję przyszłości, która
miałaby pokazać jej, co się z nią stanie w najbliższych dniach. Odkryłaby, że
ona i Claire koniec końców uciekłyby, co dałoby jej nadzieję na to, że nie
zginie w tym miejscu. Jednak, po zakończeniu nagrywania na przykład pierwszego
sezonu serialu, któregoś poranka, przed kręceniem pierwszego odcinka drugiego
sezonu, jak to Gregory na przykład miał w zwyczaju, od tak zaczął przeprowadzać
długie i bolesne eksperymenty na swych aktorach, po których Ramoninth Arconth
na przykład mogłaby otrzymać nowe moce, ale nie tylko ona, ale Claire na
przykład też. W nocy zaś, ona i jej przyjaciółka spróbowałyby uciec z tego
więzienia, ówcześnie znajdując i wstrzykując sobie odtrutki, które
przywróciłyby im ich dawny, normalny wygląd, a ucieczka dzięki nowym mocom by
im się udała. No i, po wydostaniu się, jako iż minęło odpowiednio dużo czasu,
wyjście czasoprzestrzenne mogłoby się otworzyć, Ramoninth Arconth i Claire
mogłyby się pożegnać, po czym ta druga wróciłaby do swego domu w tej krainie, a
ta pierwsza wyleciałaby do normalnego Wszechświata.
Teraz mógłby zacząć się wątek w uniwersum gier „Portal” i „Portal 2”, jednak trzeba byłoby wymyślić logiczniejszy sposób, w jaki główna
bohaterka dostałaby się do Aperture Science. Nie wiem, na przykład może po
wylądowaniu w Stanach Zjednoczonych w pewnym momencie mogłaby na przykład ulec
jakiemuś wypadkowi i obudzić się w Aperture. Na razie to jest jedyne, co mi do
głowy przychodzi. Za wiele tu rozpisać się nie mogę, gdyż akcja musiałaby iść
zgodnie z kanonem, aby wszystko było OK. No, ale podczas przechodzenia testów,
główna bohaterka, tak jak ta w opku mając z jakiegoś powodu sztuczne oko,
mogłaby znajdować te radyjka, będące w komorach testowych i szukać miejsca,
gdzie łapią one odpowiednią transmisję. Po znalezieniu, za pomocą sztucznego
oka, w którym miałaby również spektogram, mogłaby odkodowywać ukryte obrazy lub
wiadomości tekstowe, gdyż nie we wszystkich transmisjach są obrazy, po czym
jakoś je komentować, aby było ciekawiej. Mogłaby również dostawać się do
kryjówek Ratmana, także do tych będących w drugiej części gry, gdy przyjdzie
czas na akcję z kontynuacji Portala oraz jakoś komentować to, co się w nich
dzieje. Mogłaby też trafić na napisany na ścianie w kryjówce Ratmana w komorze
siedemnastej login i hasło, czyli na to cjohnson i hasło tier3 i zrobić zdjęcie
za pomocą swego sztucznego oka. Potem, podczas ucieczki można by to
wykorzystać, że na przykład w świecie gry służyło to do zalogowania się do
jakiegoś komputera i coś by się tam działo. Wiem, do czego służy w naszym świecie
ten login i hasło, ale w grze można by to jakoś inaczej wykorzystać. To
znacznie ubarwiłoby akcję historii, no i jeżeli zdecydowałoby się użyć narracji
pierwszoosobowej, to należałoby też opisywać przemyślenia bohaterki.
Po wypuszczeniu jej przez GLaDOS i przekonaniu się, że
faktycznie trafiła do normalnego świata, mogłaby odnaleźć swój pojazd. Teraz
mogłoby się zacząć uniwersum gry „Team Fortress 2”.
Mogłaby do niej zadzwonić Administratorka i zaproponować współpracę w RED, i po
długiej rozmowie Ramoninth Arconth koniec końców by się zgodziła. Następnego
dnia, po dostaniu się w odpowiednie miejsce, mogłaby zapoznać się z członkami
jej drużyny, w tym ze Skautem oraz ze Szpiegiem. Później, możnaby wymyślić
jakieś przygody głównej bohaterki i jej nowych towarzyszy. Jednak, aby nie być
chamskim, one powinny być wymyślone własnoręcznie, a nie przerabiane z SFM-ów.
SFM-y mogłyby tylko służyć jako źródło inspiracji, ale same pomysły powinny być
wymyślone własnoręcznie. Wypadałoby też, aby Administratorka częściej się
odzywała, nie musi się pojawiać, byle by się odzywała, ponieważ ona też jest
istotna i nie zapominajmy o niej. Również wypadałoby, aby opisać jak Ramoninth
Arconth spędzała czas również z innymi osobami z jej drużyny, a nie tylko ze
Szpiegiem. Jednak, w końcu, BLU mogłoby się dogadać z Grayem Mannem i próbować
przejąć Mann Co. Trzeba byłoby jednak wymyślić, czemu Administratorka się nie
zorientowała lub zorientowała, ale nie reagowała. Może też się zmówiła z Grayem
Mannem? To też mogłoby być opcją. Jednak, RED nie udałoby się pokonać BLU i
wszyscy, oprócz Ramoninth Arconth, która jakoś by przeżyła, zginęliby już na
zawsze. Dziewczyna zaś, zabrałaby wszystkie swoje bronie i uciekła z 2Fort do
swego pojazdu.
Teraz, pozostawiona pozornie bez nikogo, mogłaby zacząć knuć
zemstę na BLU i na Panu Kleksie, gdyż nie wiedziałaby, że gościa nie da się
zabić. W tym czasie, ku jej szczęściu, mogłaby się dowiedzieć, że Claire nadal
żyła i mogłaby się z nią spotkać. W każdym razie, mogłaby jakoś zdobyć pieniądze
na silos, mogłoby to być nawet wynajęcie go używając pieniędzy z konta
bankowego jej dawno zmarłych rodziców, ale trzeba byłoby wcześniej wspomnieć,
że Ramoninth Arconth znała dane do logowania. Później, po wynajęciu silosu i
przygotowaniu go pod swoje potrzeby, zebrałaby w jednym miejscu BLU i Pana
Kleksa i próbowała zagazować. Jednak błagam, nie neurotoksyną, wystarczy tego
gazu na to FanFiction. Nie musiałaby nawet go kraść, jakiś mógłby już być
podłączony do silosu. Jednak, BLU i Pan Kleks, działając wspólnie, przeżyliby i
pokonali Ramoninth Arconth, ale mogliby jej nie zabijać.
Później, mogłaby się pojawić ta scena z czasowym
wskrzeszeniem Breena na ściśle określoną ilość czasu. Mógłby przybyć, ku
zdziwieniu zrozpaczonej i wykończonej Ramoninth Arconth do tegoż silosu i
mogliby spędzić razem wspaniały miesiąc. Jednak, po tym czasie, Breen musiałby
wrócić do zaświatów, co bardzo przeżywałaby Ramoninth Arconth, jak wtedy, gdy
musiała patrzeć, jak ex-rebeliant i jego ziomki zabili Breena, no ale teraz ten
musiał odejść. Po jego odejściu, dziewczyna jakiś czas rozpaczała, ale w końcu
postanowiła ułożyć sobie normalne życie. Mogłaby dostać się na studia, aby
zdobyć wyższe wykształcenie oraz mogłaby, po konieczności opuszczenia silosu i
ówcześniejszym naprawieniu wszystkiego, co jej wrogowie zniszczyli, mogłaby
wrócić do poniszczonego starością domu jej rodziców. Mogłaby też znaleźć
tymczasową pracę i powoli odnawiać dom, opłacać rachunki i na nowo mieć tam
prąd, wodę i gaz. Jednak, w którymś momencie, mogłaby również spotkać się na
nowo z Wielkim Elektronikiem i Alojzym, dzięki czemu wiedziałaby, że nie jest
sama na świecie. Mogłaby nadal podtrzymywać kontakt z nimi, ale we troje
mogliby już prowadzić normalne życie. Ramoninth Arconth z kolei mogłaby sobie znaleźć
męża, urodzić córkę, po studiach znaleźć pełnoetatową pracę, a po wielu latach
mogłyby jej się urodzić wnuczki. I mogłaby sobie spokojnie żyć aż do śmierci.
Scena z tym, co się z nią działo po śmierci nie jest potrzebna, ale też mogłaby
się pojawić.
Ale żem się rozpisał, ale nie dziwne, skoro FanFiction był
taki długi. Jednak, taka fabuła, którą przedstawiłem, byłaby znacznie ciekawsza
i logiczniejsza! Powtarzałem to nie raz i jeszcze nie jeden raz powtórzę:
fabuła, poza ciekawym wymyśleniem, musi również zostać ciekawie poprowadzona,
gdyż bez tego ani rusz. Bez historii nie ma opowiadania oraz jest to jeden z
głównych elementów przyciągających czytelników, więc trzeba zadbać, aby owi
zechcieli przyjść i czytać naszą historię. Inaczej nie ma to po prostu sensu.~
Wspólnie: Ale po porządnym
zaplanowaniu tego FanFiction oraz porządnym napisaniu go, mogłoby wyjść coś
oryginalnego i fajnego!
_________________________________________
Wkrótce: „Sienkiewiczowe opisy do
potęgi ósmej, czyli „W szkole idealnej.”.”
~*Ty nas wybitnie nie kochasz, Grzegorz. Łącznie z przerwami
pisałeś swoje wywody kilka godzin. xD*~
~Wiem :D Po prostu FanFiction długi, to i pomysł na fabułę
krótszy nie był. A poza tym, ty też się nieźle rozpisałaś.~
~*Wiem. To najdłuższe analizy końcowe, jakie dotychczas
napisaliśmy. W każdym razie, teraz muszę jakiś czas odpocząć od analizowania i
dopiero weźmiemy się za kolejne opko.*~
~Które ma prolog i cztery rozdziały, ale jest nudniejsze od
ekranizacji i w sumie od samej książki „Krzyżacy”. ;=;~
~*To niestety prawda. Nic się tam praktycznie nie dzieje,
większość to opisy, które nie wnoszą nic. ;=;*~
~Właśnie wiem i to mnie przeraża. ;=;~
~*No, ale będziemy musieli to przeżyć. ;=;*~
~Niestety ;=;~















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^