Oceniają:
~* – Ja
<> – Tristitia
~ – Grzegorz Antychryst
Oto i obiecana druga część opka „Retconning". Ta kontynuacja jest kompletnie niepotrzebna, jeżeli usunęłoby się ją, to poprzednia część na niczym by nie straciła. W sumie, według mnie, jeżeli miało już powstać, to nie powinno być pod szyldem mego najpierwsiejszego opka. Miało ono opowiadać o tym, że któregoś pięknego jak Zardonic poranka, który ta lampucera znowu skażała swoją obecnością, ktoś z funkcjonującym mózgiem i dwustoma punktami IQ ją porwał w celu
zabicia jej. Miało być ciekawie, a wyszło gówno, jak zwykle. Owa historia ma o jeden rozdział mniej niż pierwsza część, ale rozdziały są w kurwę krótkie. Serio mówię, ostatni, najdłuższy, ma prawie trzy strony, więc już możecie sobie wyobrazić, jakim shitem jest ta historia.~Po cholerę w ogóle napisałaś tę część?~
~*Wpadł mi kiedyś pomysł na to opowiadanie, a mój niedojebany mózg uznał, że będzie to druga część opka „Retconning". Serio, nie wiem czemu, to opko powinno być osobną historią, a nie kontynuacją.*~
<Przynajmniej rozdziały są krótkie, to cierpienie będzie mniejsze.>
~*Zawsze to jakiś plus.*~
Zaczynajmy!
_____________________________________________________
Bohaterowie
~*Analizujemy dziś do rozdziału trzeciego, bowiem one są krótkie w chuj.*~
<Krótkie jak twoje dawne życie.>
~*Co do chuja? xDDD*~
<;"""D>
Bohaterka g~(~ł~)~ówna:
~*A to dopiero początek analizy na dziś. xD*~
~Dzień dobry! :D~
~*Ja pierdolę. xDDD*~
<Z kim?>
~*TRI! XDDD*~
<;"""D>
Andro~n~me~n~da Mi~~*Nie pozwalam. xDDD*~ ;"""D~ller
W chwili obecnej ma ona 20<127824290> lat. ~*Przestań straszyć już na samym początku. ;___; A poza tym, jakim cudem ona ma dwajścia lat, skoro w pierwszej części, w którymś momencie, minęło dwajścia lat? Powinna mieć ich ponad czterdzieści.*~ ~W poprzedniej części było to zagięcie czasoprzestrzenne jak stąd do najbliższego kwazaru, przez co nie było wiadomo, kiedy minęło dwajścia lat. Może wiek też się w tym zagięciu zgubił.~ ~*Wspaniała hipoteza, kontynuuj. xD*~ ~:D~ Ma kilka marzeń. <Których nie wymieniono, bowiem to wymagałoby czasu i pomysłów.> Interesuje się ekologią ~*I, jak wszyscy wiemy, była jebaną ekoterrorystką.*~ i budowaniem maszyn. Jej zaletami jest to, że jest pomocna, miła i uczciwa. Jej wadami zaś jest to, że bywa upierdliwa, egoistyczna i kłótliwa. <Miło, że chociaż jej wady i zalety się nie gryzą.> ~*Ten opis jest skopiowany z pierwszej części opka.*~ <Nie psuj chwili. ;"-(> ~*;"""D*~ Posiada również nadprzyrodzone zdolności. ~Które w tym opku chyba się pojawią, cud.~ ~*Będzie ideolo tydzień! \OOO/*~ <Nie dziwne, skoro trzydziestego pierwszego już masz wolne. xD> ~*Hehe :D*~
Bohaterowie pierwszoplanowi:
<Ale widzę, że nadal nie nauczyłaś się ufać wujkowi Google. Bohaterowie pierwszoplanowi to to samo, co główni.>
~*Teraz wiem. Kiedyś nie wiedziałam i najwidoczniej miałam w dupie research.*~
~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz Morg~enstern~an
<Jedna nawiązuje do swego remake'u pierwszej części, a drugiemu odjebało. Super skład analizatorów. xD>
~*~:D~*~
W chwili obecnej ma on 22<8238741> lata. ~*Po pierwsze: Nie strasz kurwa już na samym początku. ;=; Po drugie, jakim cudem, tego nikt nie wie.*~ <Zardonic mu pomógł.> ~*O, nauczyła się. xD*~ ~Bez komentarza, kurwa. xD~ ~*<;"""D>*~ Ma wiele marzeń. ~*Wiadomo czemu nie wymieniono ich.*~ Interesuje się budownictwem i geologią. ~Normalnym jest fakt, że w opku jego zainteresowania się nie pojawią nawet na Nadułamek Nadsekundy.~ <No kurwa, kolejny nawiązuje. xDDD> ~;"""D~ Jego zaletami jest to, że jest sympatyczy, ~*Lelz, dalej nie poprawiłam tej literówki? xDDD*~ ~Ja pierdolę, co za autyzm. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ <O LOOOL. X"DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD> rzetelny i dowcipny. Wadami jego zaś jest to, że jest niecierpliwy, jest wścibski i czasem bywa nieposłuszny. <Ale i tak miło, że wady i zalety postaci się ze sobą nie gryzą.> ~*Zawsze to jakiś plus.*~
Damian <*Dejmian> Collins
~*Guten Morgen, nowy bohaterze opka. Znaczy logiczne, że druga część zazwyczaj zawiera przynajmniej jednego nowego bohatera, ale i tak miło, że pojawił się ktoś jeszcze.*~
Jedyny wróg Andro~n~me~n~dy. <Ponieważ jako jedyny w tym świecie ma więcej niż sześć punktów IQ.> Zazdrości jej prawie wszystkiego. ~*Warum? Jedyne, czego można tej lampucerze zazdrościć, to Nadumiejętności budowania wszystkiego w hipernierealistycznie krótkim czasie.*~ ~Jak widać trzeba było mu dodać najbardziej sztampową motywację.~ ~*Bowiem wiecie, po co wymyślać coś oryginalnego, skoro można dać coś sztampowego.*~ Postanawia ją za to zabić. ~*<~:*************~>*~ W chwili obecnej ma 23<219824> lata. ~*PRZESTAŃ STRASZYĆ! ;___; A poza tym, widać temu też Zardonic pomógł.*~ ~Zardonic taki łaskawy.~ ~*Nadbóg kocha nas wszystkich i my kochamy jego.*~ <Boję się waszej religii. xD> ~*~:D~*~ Ma kilka marzeń. ~*Nie trzeba wspominać, czemu nie zostały wypisane.*~ Interesuje się budową i komputerami. ~Jak zwykle w pizdę zainteresowań, z tego co widzę.~ Jego wadami jest to, że jest sadystyczny, złośliwy, podstępny i zazdrosny. Jego zaletami zaś jest to, że jest pewny siebie, bywa pomocny ~*To nic, że jest złośliwym sadystą.*~ ~Niestety, u kogoś wady i zalety musiały się gryźć. ;"""-(~ ~*Wszystko co piękne szybko się kończy. ☹*~ oraz jest cierpliwy.
Bohaterowie epizodyczni:
Służba Grzegorza
~Bowiem, jak widać, nadal nie zyskali imion.~
<Jak widać, w tym magicznym świecie można żyć bez nich.>
Na początku była to służba rodziców którzy adoptowali ~*Naszego ukochanego OC a.k.a*~ Grzegorza, <Bowiem, jak wiemy, każda tragiczna opkowa postać musiała:
a. Stracić rodziców wypadku samochodowym.
b. Wychowywać się samemu.
c. Trafić do domu dziecka.
d. Wychowywać się z członkiem rodziny, który ma daną postać w dupiu.>
~*Niestety, w opkach to się nigdy nie zmienia. Na szczęście w mym przyszłym opowiadaniu „Again and Again" główna bohaterka co prawda zostanie adoptowana, ale chujowe życie będzie miała dopiero w dorosłości, a dzieciństwo będzie miała normalne.*~
~Mogę nie komentować fabuły „Again and Again"? XD Na początku zapowiadało się ciekawie i oryginalnie, ale jak w urywkach zobaczyłem pewnego ludzia o inicjałach A.D, to już wiadomo, że będzie jebnięcie. XD~
~*Nie powiesz, że ta koncepcja ci się nie podoba. XD*~
~Bez komentarza. xD~
~*:D*~
lecz potem stała się jego służbą. ~*Jakimś cudem, bowiem rodzice Grzegorza nie kopnęli w kalendarz.*~ Bardzo rzadko się pojawia. <Nie dziwo, skoro to postacie epizodyczne.>
Marek Ford
~Czary mary hokus pokus, twoja stara to Ford Focus.~
~*Masz permanenty zakaz oglądania starych screenów z Panfu. xDDD*~
~☹~
~*Jakim cudem ja z tobą jeszcze wytrzymuję? XD*~
~Bo jestem idealny.~
<I skromny.>
~Wieeem :D~
Jest najbardziej zaufanym sługą Grzegorza. ~*Tak się podjarałam widząc fakt, że jeden z tych pojebusów dostał imię i nazwisko, że aż przypadkowo ponownie wkleiłam opis bohaterów.*~ ~Piękna historia, kontynuuj. xD~ ~*:D*~ W chwili obecnej ma on 24<1289738321> lata. ~*TRI! ;___;*~ <Hehe :D> ~A poza tym, Nadbóg jest wybitnie łaskawy. Kolejnemu pomógł.~ ~*Bowiem Nadbóg jest Nadidealnie Nadseksownie Nadłaskawy.*~ <Genialne określenie, mów dalej. xD> ~*;"""D*~ Ma niewiele marzeń. <Nie dziwi nas fakt, że nie zostały wymienione.> Interesuje się pisarstwem i podróżami ~*pod dom Nadboga*~. <Fajne zainteresowanie. xD> ~*Wiem :D*~ Jego zaletami jest to, że jest hojny, uczciwy i cierpliwy. Jego wadami zaś jest to, że bywa kłótliwy, ~*Można być cierpliwym i jednocześnie kłótliwym?*~ ~Chyba nie, co oznacza, że wady i zalety znowu się gryzą. ☹~ uparty i bywa mściwy.
~*Brawo dla nas, zanalizowaliśmy nudny jak but opis bohaterów.*~
~I najebaliśmy tym prawie pięć stron.~
<Czyli doszliśmy do poziomu IQ Sezorisa.>
~No jak, skoro to nie minus piąta strona.~
~*TAAACY MILI. xDDD*~
~<;"""D>~
_____________________________________________________
Fabuła
~*Tragedia na skalę globalną! Nadbóg został porwany! Jakim cudem, nikt nie wie, ale jednak stało się. Jakiś chuj porwał Zardonica, kiedy ten spacerował po lesie, wysyłając swoją NadCzystą NadZajebistość do atmosfery, prawdopodobnie w celu zapobiegnięcia globalnemu ociepleniu. Na dodatek doprowadził do tego, że Federico nie ma możliwości obrony. Czy Kane dowie się o tym i wyśle swoje wojska, aby uratowały Nadboga? A może uratują go po prostu Nasz ukochany OC a.k.a Grzegorz i Laura? Jaka kara spotka niegodziwca, który dopuścił się tej zbrodni i dlaczego Ostateczne Rozwiązanie?*~
~Kurwa, to jest lepsze od prawilnej fabuły tego opka. Czytałbym. xD~
~*To będzie fabuła trzeciej części remake'u tego opka.*~
<To idzie za daleko. xD>
~*;"""D*~
Andro~n~me~n~da podczas spaceru po ~*Czerwonym*~ l~**L*~esie, <Super, zdechłaby. xD> ~*O to chodzi. :D*~ który znajduje się kilka kilometrów od jej miejsca zamieszkania ~Czy kiedykolwiek dowiemy się, gdzie ona zbudowała ten pałac?~ ~*Nie*~ ~Mogłem się tego spodziewać. ;=;~ zostaje porwana przez swojego jedynego wroga. ~*<~:*****************************~>*~ Postanawia on ją zabić. ~*Kocham Dejmiana. ;"-)*~ Czy Andro~n~me~n~da przeżyje? <Chyba wiadomo, że tak.> A może zostanie zabita? ~*Unfortunately nein.*~ <Zajebiste łączenie języków. xDDD> ~*Co nie? :D*~
_____________________________________________________
Prolog ~*jebiący wszystkie zasady pisania prologów.*~
~Niestety, tak można byłoby nazwać prologi w większości twoich opowiadań.~
<I w większości opowiadań wattpadowych.>
~*Unfortunately das jest truth.*~
~JA PIERDOLĘ. X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*;"""D*~
Andro~n~me~n~da postanowiła pewnego dnia pojechać do lasu który znajduje się kilka kilometrów od Szklanego Pałacu. <No zajebisty początek opka. To wygląda jak któryś rozdział z kolei, a nie pierwszy.> ~Niby opowiadania można zaczynać jak się chce, ale to faktycznie tak wygląda.~ Powiedziała o swoim <autystycznym> pomyśle ~*TAAAKA MIIIŁA. xDDD*~ <No co? :D> Grzegorzowi. Ten powiedział:
~*– Oh... can someone reassemble Orange?*~
~Zajebisty początek rozmowy. xDDD~
~*Co nie? :D*~
- Dobry pomysł. W końcu od roku przebywamy w tym samym miejscu. ~Gratuluję kurwa, to skąd bierzecie produkty pierwszej potrzeby?~ ~*Pewnie przez neta zamawiają, ze strony na przykład Tesco się da.*~ ~Psujesz~ ~*:D*~ Mogę pojechać tam z Tobą, <Wypierdalać mi z tymi wielkimi literami, to nie list do chuja.> jeśli oczywiście się zgodzisz. ~*Spierdalaj.*~
~– Oh... can someone reassemble Blue? – powiedziała~
- Zgadzam się. <Ja jebix, jak sztucznie wygląda ta ich najkrótsza rozmowa na świecie.> ~*W sumie faktycznie. Dopiero teraz się zorientowałam.*~ W sumie dobrze nam to zrobi. ~No tobie raczej nie, hehe.~ <Grzegorz, kurwa. xDDD> ~No co? Nienawidzę tej szmaty. xD~ <Nie dziwne, ale i tak. xD> ~:D~ – Powiedziała
Oczywiście wszyscy wsiedli w swoje samochody ~*Dlaczego oczywiście? Zawsze mogliby autobusem pojechać czy czymś takim. ZTM jest wszędzie.*~ ~No na przykład do Białegostoku to ty autobusami ZTM nie dojedziesz. xD~ ~*Możesz przestać psuć? :<*~ ~;"""D~ i pojechali do lasu. Kiedy dojechali, <Wspaniała ta podróż z przygodami.> zatrzymali się na pobliskim parkingu który był kilka metrów od lasu, ~Przecinek, wypierdalaj w kosmos.~ i weszli do niego. <Bowiem debilnie by wyglądali stojąc przed tym lasem i wpatrując się w drzewa.> Spacerowali sobie, a Andro~n~me~n~da w między czasie <O LOOOL! Jak można jebnąć takiego byka? XD> ~JA JEBE X""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*lol xd*~ ~TA. REAKCJA. X"""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ ~*;"""D*~ robiła jakieś wianki z kwiatów, <Czy ona ma pięć lat?> ~*Mentalnie na stówę.*~ i zbierała różne kamienie czy szyszki, ~które okazały się naszprycowane arszenikiem~ jak to zawsze miała w zwyczaju. ~*Jesteś najmilszym człowiekiem na świecie. xD*~ ~Alicja mnie kocha. :D~ ~*Nie dziwne, bo to twoja córka, więc ma twoje geny. xD*~ ~;"D~ Jednak nie wiedziała jeszcze, co stanie się za godzinę... ~*DUN DUN DUUUN!*~ <A poza tym, bo i skąd miała wiedzieć.>
--------------------------------------------------------------------------------------------
Od Aut~yzmat~orki
<Chciałam to jakoś skomentować, ale mózg mnie się zaciął od twego niedojebania.>
~No co? Jestem sobą! :D~
~*Fajnie, ale weź się wychowaj.*~
~Lol, nie. xD~
Pomysł na to opowiadanie wpadł Mi~*lanówkowi*~...no właśnie, wpadł Mi~ędzyzdroje~ przed zaśnięciem. ~*A mi przed zaśnięciem przychodzą do głowy dziwne pomysły.*~ ~Niestety wiem. >.<~ ~*:D*~ Postanowiłam, że będzie to część 2 <Bowiem napisanie tego liczebnika słowami to nadludzki wyczyn.> opowiadania „Retconning". :-) ~*Mimo iż powinno to być osobnym opowiadaniem, ponieważ jako kontynuacja jest niepotrzebne.*~ ~Jak twoje dawne życie.~ ~*Ja jebe, co. xDDD*~ ~Hehe :D~
--------------------------------------------------------------------------------------------
_____________________________________________________
Rozdział I – „Ja wrócę za godzinę."
~Ja nie mogę, znowu ten autystyczny sposób nazywania rozdziałów? Ważne, że chociaż cyfra jest rzymska.~
~*Kiedyś przez dość długi czas nazywałam tak rozdziały, ale jak zapewne wiecie, obecnie nie lubię tego sposobu.*~
<Nie dziwne, bo jest chujowo chujowy.>
~*Jak moje dawne życie.*~
<Ja nie mogę. xDDD>
~*:D*~
Po godzinnym spacerze po lesie, ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz powiedział:
<– Completing this course was not a reason to behave like that.>
~*Jestem ciekawa, kiedy skończymy kwestie GLaDOS z multiplayer.*~
~Chyba nieprędko, bo ona ma ich od cholery.~
~*Niestety >.<*~
- Andro~n~me~n~do, wracajmy już. Godzina spaceru w zupełności wystarczy. ~*Z cyklu: Wyciągnięcie naszego Grzegorza na zewnątrz, jeżeli nie ma celu pobytu poza domem.*~ ~Dzień dobry! :D~ ~*Nie ma się czym chwalić, matole. xD*~ ~;"""D~
~*– Now let's continue testing. – powiedziała Andronmenda.*~
- Jak chcecie jechać już do domu, to zróbcie to sami. <Kurwa, co jej się w tym lesie podoba? To tylko las.> ~*Skoro była ekoterrorystką oraz interesuje się ekologią, to musi lubić przyrodę.*~ <A, faktycznie.> Ja wrócę za godzinę. ~Hehe :D~ – Powiedziała Andro~n~me~n~da.
~– Just stop it already. – powiedział~
- No w sumie jak tak Ci<elęcinie> się tu podoba, to nie mam nic przeciwko. ~Nie żebyś miał coś do gadania. Andronmenda to dorosła osoba, więc może robić co chce.~ – Powiedział ~*Tak, tam w dole faktycznie jest spacja pomiędzy dialogiem a akapitem.*~ <Brak słów. ;=;> ~Mało czytasz, to i słów brakuje.~ <EJ!> ~;"""D~
Po tej rozmowie ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz wraz ze swoją służbą ~A oni tu po cholerę? Grzegorz i Gandzia mogli sami pojechać do tego lasu.~ <Widać są do Grzegorza przyklejeni super glue.> ~Cudna ta hipoteza, mów dalej. xD~ <:D> poszli do samochodu i odjechali w kierunku Szklanego Pałacu. ~*Jakby nie można było napisać, że odjechali w kierunku ich domu.*~ ~Licznik słów...~ ~*A, no tak. ;=;*~ Andro~n~me~n~da w tym czasie spacerowała sobie po lesie i zbierała różne rzeczy. <Bowiem najwidoczniej nie miała nic ciekawego do roboty.>
TYMCZASEM, TROCHĘ DALEJ...
~*Kurwa mać, znowu w kolejnym opku te autystyczne przeskoki czasowe?*~
<Bowiem wiadomo, po co opisać chociaż minimalnie akcję, lepiej używać tego shitu.>
Niedaleko, koło drogi przechodzącej przez las stał samochód. ~Czarna wołga pewnie.~ ~*Ty debilu, weź idź się wychowaj. xD*~ ~No co? Dla takiego niedojeba czarna wołga zrobi wyjątek. :D~ ~*Nie mam do ciebie siły. xD*~ ~;"""D~ Siedział w nim chłopak który najprawdopodobniej od dobrej godziny przyglądał się Andro~n~me~n~dzie. <Stalker jebany.> Kiedy zobaczył ją samą, ~wyruchał ją wzrokiem.~ pomyślał ~*Czy ty nie możesz się po prostu ogarnąć?*~ ~Nie :D~ ~*Brak słów. xD*~:
<– You don't need to do that.>
„No to teraz mogę się zemścić. <Ciągnik stop na moment. Dlaczego on chce się mścić, skoro jedynie zazdrości jej czego tam bądź? Przecież Andronmenda nie zabiła mu rodziny, nie okradła go, nie uczyniła inwalidą ani nie zrobiła mu nic złego. Nie da się zemścić na kimś tylko dlatego, że ma to, czego ty nie masz.> ~*Niedojebanie to domena tego i poprzedniego opka.*~ <Niestety, jest to coraz bardziej widoczne, a to dopiero pierwszy rozdział.> ~*A dalej nie jest wcale lepiej. ;=;*~ Teraz, ~Przecinek, won.~ albo nigdy!"
SPOWROTEM U ANDRO~N~ME~N~DY...
<Ja nie mogę, nie dość, że literówka w słowie „z powrotem", to mamy kolejny, niepotrzebny przeskok czasowy.>
~*Bowiem po co się wysilić i przejść pomiędzy postaciami w jakiś normalny sposób, co nie?*~
Dziewczyna w tym momencie stała i oglądała zwierzęta, ~Tej to chyba wybitnie się nudzi.~ ~*W sumie, główna bohaterka mego najpierwsiejszego FanFiction przystanęła aby oglądać bloki, więc co kto lubi.*~ <No w sumie, czego można się spodziewać po postaciach osoby, która lubi pociągi.> ~Albo chce wstawić do swego opka ludzia o inicjałach A.D. Widział ktoś kiedyś opowiadanie, w którym by on się pojawił?~ <Albo po osobie, która chyba jako jedyna na świecie lubi nowy film o MIB.> ~*Ja widzę, co wy tu piszecie, mośki.*~ <~;""""""""""""""D~> kiedy nagle usłyszała zbliżający się samochód. ~*Czarna wołga cię wybrała, ciesz się tym.*~ <Wat. xDDD> ~*:D*~ Nie przejęła się tym zbytnio, gdyż samochody tutaj były normalnością, bo w sumie po co by była ta droga. ~No nie wiem, może do chodzenia/biegania/jeżdżenia rowerem/przewozu uranu/prowadzenia konduktów pogrzebowych/dojścia do tajnej elektrowni jądrowej Dżeja/dojścia do Czarnobyla, niepotrzebne skreślić lub dopisać własne?~ ~*Tajna elektrownia jądrowa Dżeja. TAK. xDDD*~ ~Podsuwam ci pomysły do kolejnych części remake, nie spierdol tego.~ ~*:******~ ~:*~ <Z kim ja muszę mieszkać pod jednym dachem. xD> ~*~:D~*~ Jednak kiedy samochód podjechał do Andro~n~me~n~dy, ~Wiem, co tu chcesz dopisać, Ramoninth. Nie waż się, bo nas spalą. xD~ ~*No proooszę!*~ ~No dobra, ale za gównoburzę nie odpowiadam. xD~ ~*:D W każdym razie: nagle dziewczyna ujrzała przez szybę, że o kurwa, to Diatłow jechał wysadzić kolejny reaktor. W sumie dziewczyna powinna mieć wyjebane na to, bo w Polsce jedyna elektrownia jądrowa nigdy nie została wybudowana do końca, ale kurwa JAKIM CUDEM ON DO CHUJA ŻYŁ? Aż policzyła ile lat minęło od jego śmierci i wyszło, że ponad dwadzieścia. Kurwa mać, co tu się odjebało?
– Siema, mała. – powiedział po chwili, widząc zdziwioną Andronmendę – Jedziesz razem ze mną zrobić rozpierdol atomowy w Niemczech? – spytał, opierając ramię o oparcie siedzenia.
To był najlepszy tekst na podryw, jaki mogła usłyszeć w życiu Gandzia. Od razu się zgodziła na propozycję rosyjskiego inżyniera.*~ <Cudo, do chuja. xDDD Znacznie lepsze od zwykłego opka.> ~Boję się tej twojej historii, Ramoninth. Błagam, nie dostawiaj tam jeszcze Nadboga. xD~ ~*Nadbóg też będzie. :D*~ <Masz oficjalny zakaz czytania o Czarnobylu i słuchania muzyki Zardonica, bo ci odpierdala. xD> ~*;""""D*~ drzwi się otworzyły, i ktoś wciągnął dziewczynę do środka. ~Nie mogę tego czytać po tym cudzie z góry. xD~ <Nie tylko ty tak masz. xDDD> ~*I nie tylko wy.*~ Kiedy Andro~n~me~n~da już się tam znalazła, ~*Diatłow zamknął szybę i ruszyli w długą podróż w kierunku Niemiec. Przez jakiś czas panowała względna cisza. Względna, ponieważ dało się słyszeć dźwięk pracującego silnika, jakieś ruskie rapsy lecące z samochodowego radia oraz napierdalający przez drugą, otwartą szybę, wiatr. Andronmenda zastanawiała się, jakim cudem Anatolij jeszcze żył i na dodatek młodo wyglądał. Kurde, on przecież nigdy nie powstał z Czystej Zajebistości, nie ma szans, więc to niemożliwe, a poza tym w dziewięćdziesiątym piątym kopnął w kalendarz na zawał. Na dodatek, nie wiedziała jak wytłumaczy się Grzegorzowi. No co, powie mu, że zabrała się czarną wołgą z Diatłowem i razem pojechali robić Czarnobyl w Niemczech? Uzna ją za pojebaną! W sumie słusznie, ale i tak.
– Strasznie wolno jedziemy, co nie? – spytał po chwili wiadomo kto na D, naciskając jakiś przycisk – Wypadałoby trochę to przyspieszyć. – stwierdził, kiedy po naciśnięciu przycisku odpaliło się nitro.
Takiej jazdy Andzia Gandzia się nie spodziewała. Pędzili chyba z prędkością światła, ale dało się dostrzec, że Anatolijowi się to nawet podobało.
– KURRRWWWAAA, Diatłow, zabijesz nas! – powiedziała przerażonym głosem Andronmenda.
– Spoko, mam wszystko pod kontrolą. – stwierdził, najprawdopodobniej kłamiąc, co do niego pasuje, przy okazji skręcając i od prędkości wysadzając jakieś drzewo – Zaufaj mi, jestem inżynierem. – odpowiedział sztampowym zdaniem, ale w sumie pasującym, bo w końcu z wykształcenia był tym inżynierem.
„Ta, w osiemdziesiątym szóstym też niby miałeś wszystko pod kontrolą." – pomyślała przerażona od tej prędkości dziewczyna.*~
~To jest kurwa piękne. XDDD Napisz o tym całą historię. xD~
~*Dobra! :D*~
~To nie było intencjonalne. X"D~
~*;"""D*~
zobaczyła kto siedzi za kierownicą <Nadbóg albo Diatłow. Wybieraj, raj czy piekło.> ~*Chciałabym to usłyszeć po śmierci. xD*~ <Każdy by chciał. xD> ~Przepraszam kurwa, co jest dzisiaj z wami nie tak? XD~ <Ze mną wszystko OK, ale ten piątkowy upadek Ramoninth chyba jej się aż do mózgu rozchodzi. xD> ~I udziela też tobie.~ <Spierdalaj xD> ~;"""D~.
~*"Are you doing that just to aggravate me?" – pomyślała*~
„O nie, nie, nie! To nie może być prawda!" – Pomyślała
<Do chuja, przez tę piękną historię z góry nie mogę normalnie czytać tego opka. xD>
~*Chyba każdy tak ma. xD A poza tym, tak, tu serio jest spacja pomiędzy dialogiem i dwoma ostatnimi zdaniami...kurwa, rozdziału pierwszego, a ja myślałam, że już trzeci analizujemy. xD*~
~Nie dziwne, ja też miałem takie wrażenie. xD~
Za kierownicą siedział jedyny wróg Andro~n~me~n~dy. ~*Ponieważ jako jedyny w tym świecie miał mózg.*~ Dziewczyna domyśliła się, że ją porwał, <No co ty kurwa nie powiesz, a ja myślałam, że jedziesz z nim z własnej woli.> ale nie wiedziała jeszcze w jakim celu... ~~*Masz zakaz. xD*~ ;"D~
--------------------------------------------------------------------------------------------
Od Aut~ystyczn~orki
~*Ależ naturalnie, kurwa. xDDD*~
~:D A poza tym, chujowy format nagłówka.~
~*To standard w wykonaniu dawnej mnie.*~
~A, w sumie racja.~
Taki tam pierwszy rozdział. Wiem, że może trochę krótki, ale coś w drugim rozdziale też musi być, co nie? :-) <Ten rozdział mógłby być w chuj długi i drugi na dobrą sprawę też. Trzeba byłoby tylko najpierw zaplanować to opowiadanie, a nie pisać je na żywioł.> ~*Kiedyś każde opko pisałam na żywioł, co można łatwo zauważyć.*~ <Niestety >.<>
-------------------------------------------------------------------------------------------_____________________________________________________
Rozdział II – „Gdzie ona jest?"
~Z Diatłowem czarną wołgą do Niemiec jedzie, co chc--- A nie, sorki, światy mnie się pojebały. xD~
~*Brawo, do chuja. xD Ale nie dziwne, to oryginalne opko jest takie nudne, że nic tylko myśleć o mojej wersji historii. xD*~
<Chyba czuję dodatek do Samoanalizatorni. Jebie nim jak stąd do najbliższego kwazaru. xD>
~*Chce jakiś czytelnik remake tego opka z wsadzonym Diatłowem i wysadzaniem europejskich reaktorów? XD A jako osobne opowiadanie byłby remake z fabułą o porwaniu Zardonica.*~
~Jestem za, kurwa. :D~
<Ja też. xD>
Tymczasem, w Szklanym Pałacu, ~*Tak mnie się to z „Przedwiośniem" Żeromskiego kojarzy. Chuj, że tam była mowa o szklanych domach.*~ ~A jeżeli coś kojarzy się z Żeromskim, to wiedz, że jest wybitnie źle.~ ~*Jedyny plus „Przedwiośnia" to fakt, że dzięki tej lekturze mam pierwszą czwórkę z polskiego w tym roku. Miałam farta z pytaniami.*~ <Nadbóg nas Nadkocha.> ~*To pewne.*~ Grzegorz zastanawiał się, gdzie może się podziewać Andro~n~me~n~da. ~*Ekoterroryzuje świat.*~ ~Rucha drzewa.~ ~*GRZEGORZ! xDDD*~ ~;"""D~ Godzina, a właściwie trzy, już dawno minęły, a ona zadzwoniłaby, gdyby coś się przedłużyło. <Może nie zabrała telefonu. O tym nie pomyślałeś.> Zaczął się o nią martwić, ale nie mógł do niej zadzwonić, gdyż przed chwilą, ~*Przecinek, do kąta.*~ w pałacu padł zasięg. ~A zrobił to tylko po to, aby utrudnić życie Gregory'emu.~ ~*A tak w ogóle, tak, tam w dole serio jest ta spacja. ;-;*~ ~Ja nie mogę, znowu chujowy styl pisania. -_-~
~"We need to find the power station at the end of this course. The humans must have accidentally disconnected it from my grid. I am sure it was just a clerical error." – zaczął myśleć.~
„Gdzie ona jest? ~W Krainie Grzybów.~ ~*No tak, skażaj tą lampucerą jeszcze i to miejsce, brawo.*~ ~>:D~ Przecież już 3<33> godziny temu ~Długo xD~ <Wiem. O to chodzi. :D> powinna wrócić." – Zaczął myśleć. ~*Nie kłam.*~
TYMCZASEM, GDZIEŚ DALEJ...
<No do jasnego niedojebanego, znowu ten autystyczny przeskok czasowy. -_->
Samochód ~*bardzo szybko dojechał do celu, no ale nie dziwne, skoro jechali z prędkością światła. Kiedy zaś zatrzymał się, Andronmenda nadal wyglądała na przerażoną tym, co się właśnie zdarzyło, ale nie dziwne. Diatłow z kolei wyglądał tak, jakby jeździł z taką prędkością już niejednokrotnie. W sumie, po nim można się wszystkiego spodziewać, więc nie ważne. Chwilę potem, dziewczyna rzekła z opadającym przerażeniem w głosie:
– Cholera...Nigdy więcej tak nie rób. – dodała, powoli prostując się.
Po tych słowach usłyszała, że Anatolij zaśmiał się, po czym odparł:
– Nie gadaj, fajnie było.
– Jak dla kogo. – odparła, odpinając pasy – Jak ty to nitro stworzyłeś? – spytała, gdy Diatłow odpinał pasy.
– Jestem inżynierem, potrafię wszystko. – wyjaśnił zgodnie z prawdą, chociaż raz w życiu, kiedy wychodzili na zewnątrz.
Po opuszczeniu samochodu, okazało się, że faktycznie dotarli do Niemiec i obecnie znajdowali się przed jedną z elektrowni atomowych. Ta jednak, wyglądała na podejrzanie wysoką jak na przeciętną elektrownię jądrową.
– Ło Matko, a co to takie wysokie? – spytał zdziwionym głosem Anatolij, lustrując elektrownię od dołu do góry.
– Nie mam pojęcia – rzekła Andronmenda również ogarniając elektrownię wzrokiem – ale najwidoczniej istniał jakiś powód. Tak w ogóle – dodała, odwracając wzrok w kierunku swego towarzysza – to jak ty zamierzasz ją wysadzić? – spytała, gdy Anatolij odwrócił się w jej kierunku.
– Wysadzimy ją nocą. – zaproponował jakże genialny pomysł.
– No zajebiście w chuj, ale przypominam, że to elektrownia – odparła lampucera, wskazując w kierunku budynku – i tutaj ludzie są dwadzieścia pięć godzin na dobę osiem dni w tygodniu. – dodała, opuszczając rękę.
– Wiem, nie jestem głupi. – odparł, sięgając po coś do kieszeni – Ale noc to idealny moment na wykorzystanie mego pomysłu jak tam wejść. – dodał, ukazując jakieś dziwne, staro wyglądające puszki z nieznaną nikomu, poza nim, zawartością.
Kilka sekund później, widząc zdziwienie Andzi Gandzi, tajemniczo uśmiechnął się...*~
~KOCHAM TO. XD Mogę napisać jeden fragment? >:D~
~*Nie, ty zboczeńcu, bo domyślam się, co tam będzie. xD*~
~;"""D~
<Nie dawaj mu nic do napisania, bo to się źle skończy. XD>
~;""""""""""""""""""""""""D~
~*Nie ma się czym chwalić. xD*~
~;"""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""""D~
dojechał do jakiegoś dużego budynku. ~Ja pierdolę, przez te CzystoZajebiste urywki nie da się normalnie rozdziału czytać. xDDD~ ~*Chyba każdy tak ma. xD*~ Damian, <*Dejmian> ~*Ależ tak. xD*~ <:D> bo tak miał na imię wróg Andro~n~me~n~dy, który ją porwał, wyciągnął dziewczynę z samochodu. ~*Kurła, ta pizdoklepka ma pirokinezę, nie? Powinna się bronić!*~ <Tak logiczne reakcje nigdy nie przychodzą do głów bohaterom opek.> ~*☹*~ <Niestety ☹> Andro~n~me~n~da poszła za nim, gdyż wiedziała, że ucieczka jej nie pomoże, i, że nie warto próbować. ~Kurwa, idiotko! Masz pirokinezę! Nie bądź jak Laura z drugiej części „Sąsiedzi – 2029", broń się!~ <Wtedy byłaby inteligentna, a Gandzia to idiotka.> ~A, no tak. ;=;~ Po wejściu do pomieszczenia Andro~n~me~n~da zaczęła się zastanawiać PO, <Przecinek, do kąta. Byłeś niegrzeczny.> CO mu te wszystkie rzeczy znajdujące się w pomieszczeniu. ~Domyśl się. ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*WON. xDDD*~ ~Nie :D~
A były w nim jakieś komputery i panele najprawdopodobniej służące do ich obsługi. <No nie pierdol.> Na suficie było mnóstwo metalowych klap, zupełnie do niego niepasujących. ~*A może pasowały, narratorze? Nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz pojęcia.*~ ~Co. xD~ ~*:D*~ W rogu stało najzwyklejsze metalowe krzesło <elektryczne>, które ~*Marzenia...*~ <No ☹> wydało się Andro~n~me~n~dzie podejrzane.
~*Kurwa! Opis dostaliśmy! Szykujcie się na idealny tydzień! \O/*~
~NADCUD! ***.***~
<OMN! O.O>
Po chwili Damian <*Dejmian> powiedział do Andro~n~me~n~dy:
<– Oh those clerks.>
- Usiądź na tym krześle.
Dziewczyna zrobiła to, jednak niechętnie. ~*Kurła, użyj tej pirokinezy albo ci z ryja Hiroshimę zrobię.*~ ~Jesteś taka miła wobec własnej OC. xD~ ~*Wiem :D*~ Kiedy już usiadła, oparła ręce na oparciach krzesła, <Idiotka> jak to zwykle miała w zwyczaju. I to był jej błąd. ~Błędem było, że się urodziła.~ ~*KINDNESS 9000*~ ~:D~ Kiedy już oparła ręce, automatycznie i ręce ~Przecinek! Wracaj tu!~ i nogi dziewczyny zostały przykute do krzesła. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*...*~ ~:D~ Andro~n~me~n~da próbowała się uwolnić, jednak to nic nie dało. <Twój opóźniony zapłon i debilizm właśnie drążą nowy limit spierdolenia.> Dziewczyna wprawdzie mogłaby się uwolnić, ponieważ miała przy sobie laserowy długopis, ~*Tak, ten sam, który wziął się z dupy.*~ ale niestety schowała go do kieszeni aby się nie zgubił. <Co jest normalne, bowiem gdzie indziej mogła go schować.> Po chwili Damian <*Dejmian> powiedział:
~*– I'm fully connected. I can see everything.*~
- No i teraz mogę się na Tobie <Wielka litera, spadaj mi stąd.> zemścić!
~Mimo iż, idioto, nie masz logicznego powodu ku temu. A w ogóle:
– You did it! You powered on the system. – powiedziała Andronmenda.~
<Zajebista rzecz, którą można byłoby powiedzieć w jej sytuacji. xD>
~Ja bym tak dla beki powiedział. xD~
<W twoim wypadku niespecjalnie mnie to dziwi. X"""DDD>
~:D~
- Ale co ja Ci~*echanów*~ zrobiłam? Przecież rozmawiałam z Tobą tylko jeden dzień, wydałeś Mi~zerii~ się nieprzyjemnym człowiekiem, ~*Kurwa, ale trafiłam z tymi bekowymi urywkami, w których wkleiłam Diatłowa. xD*~ ~No brawo, kurwa. xD~ ~*:D*~ i więcej się z Tobą nie spotykałam! <I prawilnie. A może opowiedziałabyś nieco więcej, kiedy się z nim spotkałaś?> ~*Po chuj? To opko.*~ <A, fakt. ;-;> – Powiedziała Andro~n~me~n~da.
<– Did you think the electrical switch was down there? – powiedział Dejmian.>
- Nie o to chodzi. Po prostu zazdroszczę Ci<ężarówce> wszystkiego, ~*Przecinek, spieprzaj.*~ i za to chcę się zemścić. ~Ktoś tu jednak nie ma mózgu oraz nie zna definicji słowa „zemsta".~ ~*Andronmenda z opka „W drodze do władzy." by się z nim dogadała.*~ – Powiedział Damian <*Dejmian>
~*"You may want to try and avoid those turrets." – pomyślała dziewczyna.*~
„Niektórzy ludzie zaginają czasoprzestrzeń...swoją głupotą." – Pomyślała dziewczyna.
~Kurwa! Mózgu użyła! Ten tydzień będzie taki ideolo, że aż się nie pozbieramy! *.*~
~*Medżik! \O/*~
<OOO.OOO>
Po chwili Damian <*Dejmian> podszedł do paneli, jakby z zamiarem uruchomienia czegoś. ~A w jakim innym celu miał do nich podchodzić?~ ~*No nie wiem, w celu zamówienia żarcia z Ubera/zadzwonienia do Dżeja i poinformowaniu o wykonaniu zadania/najebaniu combosów w Tibii lub CS-ie/zachwalania grafik wiadomo kogo na L/wielbieniu Nadboga niepotrzebne skreślić lub dopisać własne.*~ ~Piękne te twoje koncepcje, kontynuuj. xD~ ~*:D*~ Nacisnął jeden z przycisków. W tym momencie z jednej klapy ~*<Woła na cały Internet.> PRZECINEK, DO CHUJA, DO NOGI!!!*~ która była w suficie ~*PRZECINEK KURWA, DO DOMU!*~ wysunęła się metalowa ~dupa~ ręka... ~*Jebłam xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ <Ja nie mogę, co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD> ~:D~
---------------------------------------------------------------------------------------
Od A~ch~u~jodjeżdżam~torki
No i mamy rozdział drugi! ~*Bez moich urywków byłby chujnią.*~ ~Potwierdzam~ Wiem, że skończyłam tak nagle, ale właśnie o to Mi~*astu*~ chodziło. :-) <Tak, cliffhangery są spoko, ale nie kiedy cały rozdział już i tak jest chujowy.> ~*Jak moje dawne życie.*~ <Nadboże, ta szczerość. XD> ~*Co nie? :D*~
---------------------------------------------------------------------------------------
_____________________________________________________
Rozdział III – „Wydaje Mi~ęśniom~ się, że ktoś ją porwał.."
~*Po pierwsze, ostatnia kropka, przestań się chować za tą zasłoną, widać cię. Po drugie, nie ma to jak spoiler tego, co się odjaniepawli już w tytule rozdziału.*~
~Jeden z wyższych poziomów patologii, do których byłaś zdolna.~
~*Niestety to prawda. ;-;*~
Ręka trzymała strzykawkę w której był płyn. ~*Aaa, to ja wiem co tam było! Skondensowany do postaci płynu album „Become" Zardonica! Czyli Dejmian chciał ją zajebać NadCzystą NadZajebistością!*~ ~Najpiękniejsza śmierć, jaką można sobie wyobrazić.~ ~*Każdy normalny chciałby tak umrzeć.*~ Było to najgorsze świństwo jakie było znane w kraju w którym mieszkała Andro~n~me~n~da. ~*Przestań obrażać album „Become", narratorze. A tak na serio, to chciałabym poznać nazwę tego cosia.*~ <Każdy by chciał, ale jesteśmy w Opkolandii, a tutaj to niemożliwe.> ~*Niestety :<*~ Po wstrzyknięciu do ciała człowiek tracił wszystkie siły. ~SEZORIS, KURWA! MAM COŚ DLA CIEBIE!~ ~*TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAKI MIŁY. X"""D*~ ~:D~ Kiedy natomiast poruszał głową, świat mu się przed oczami zamazywał. <A, czyli to były dragi. Wyjaśnione.> Ten płyn był nielegalny, ~Czego bezproblemowo można się domyślić.~ ale mimo wszystko czasem można było go dostać, czyli tak jak narkotyki. ~*Jako iż nie jest wspomniane, czym dokładniej był ten płyn, można stwierdzić, że to dragi.*~
Kiedy ręka ze strzykawką zbliżała się do ~~*Masz zakaz. xD*~ ;"""D~ Andro~n~me~n~dy, dziewczyna odsuwała się jak najdalej mogła. <Kurwa! Ludzki odruch! Ja jebe, idealny tydzień nas nie ominie! *.*> ~CUD! ***.***~ ~*NADCUD WRĘCZ! \O/*~ Niestety, jej możliwość poruszania się była ograniczona, gdyż była przykuta do krzesła. ~*Spoko, narratorze, nie zapomnieliśmy o tym.*~ Kiedy ręka już się zbliżyła, wstrzyknęła ten płyn do ciała dziewczyny. Andro~n~me~n~da od razu przestała się wyrywać, gdyż straciła siły. ~;"D~ Po tym, Damian <*Dejmian> zaczął ją torturować wszystkimi możliwymi opcjami, jakie posiadał. ~*Ale wiecie, po co to opisać i dodać do tego opka coś ciekawego. To wymagałoby czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.*~ ~<Płacze>~ ~*<Przytula> Nie martw się, w remake'u będzie slasher. Co prawda nie wiem, gdzie go mogę wcisnąć, ale się postaram.*~ ~<Odwzajemnia> ;"-)~ <Still better love story than Twilight.> ~*~:D~*~ Trwało to kilka dni. Po tych kilku dniach Andro~n~me~n~da zupełnie już opadła nawet z resztek sił. ~Kuuurła, ta to ma wytrzymałość. Jebana Mary Sue.~ ~*Do gazu.*~ Zemdlała. Damian <*Dejmian> to zobaczył, ~*Bowiem w innym wypadku oznaczałoby, że chyba jest ślepy.*~ jednak mimo wszystko chciał ją dobić... ~;"""D~
TYMCZASEM, W ~*NIEMCZECH*~ SZKLANYM PAŁACU... ~O nie, nie, nie. xDDD~ ~*O tak. :D*~
<A poza tym, nie ma to jak niepotrzebny przeskok czasowy. Meh.>
~*Niestety, to opko jest nimi wypełnione.*~
<Niestety wiem. >.<>
~*A tak w ogóle, czas na bekowy fragment:
W każdym razie, cały dzień oboje jakoś spędzili w Berlinie, do którego dojechali. Starali się nie wyróżniać, chociaż Diatłowa poznała jakaś starsza pani, która przeżyła rok osiemdziesiąty szósty i od razu uciekła do bunkra. Przewidywalna kobieta, nie ma co. No, ale wracając do Andzi Gandzi i Anatolija, przez ten cały dzień w oczekiwaniu na wieczór, poznali się lepiej ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Wypierdalaj z mojej historii, zjebie. -.-*~ ~Sorki ;"D~ w każdym razie, poznali się lepiej, skoro mieli ze sobą spędzić chyba całą wieczność, bo elektrowni atomowych na świecie jest od zajebania. No, ale po południu, Andronmenda zastanawiała się, JAK Diatłow zamierzał wysadzić tę nienaturalnie wysoką elektrownię. W końcu w dzisiejszych czasach reaktory mają od kurwy zabezpieczeń i wysadzić je mogli chyba tylko terroryści jakąś bombą. Dlatego też, kiedy akurat dla klimatu stali w jakimś zaułku ~( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Możesz przestać? Psujesz mi historię. -.-*~ ~;"D~ w każdym razie, kiedy akurat dla klimatu stali w jakimś zaułku, Andzia Gandzia oparta o ścianę jakiegoś bloku spytała:
– Jak w ogóle zamierzasz wysadzić tę elektrownię? – spytała, kiedy Diatłow wyciągał z kieszeni paczkę papierosów, czyli standard u niego – W dzisiejszych czasach da się to zrobić chyba tylko podkładając bombę. – dodała, gdy jej towarzysz wyciągał z opakowania jednego papierosa.
– Najpierw je zdestabilizuję. – odpowiedział, zapalając papierosa – Jestem inżynierem, wiem co zrobić, aby wywołać rozpierdol. – słusznie stwierdził, wypuszczając dym papierosowy z płuc i drugą ręką, jak nakazuje kultura, odwracając opakowanie z papierosami w kierunku Andronmendy – Potem ty dokończysz dzieła. – dodał, kiedy dziewczyna dłonią dała znak, że jest w miarę normalna i nie pali – Pokażę ci jak. – zakończył, chowając opakowanie do kieszeni.
– Fajnie by było, gdyby i nas nie wysadziło. – stwierdziła Andzia Gandzia, kiedy wiadomo kto na D wciągnął trochę dymu papierosowego.
– Spokojnie, mam wszystko zaplanowane. – uspokoił dziewczynę, wypuszczając dym z płuc – Nic nam się nie stanie. – dodał, drugą ręką opierając się o wolny fragment ściany koło Andzi Gandzi – Po wysadzeniu tej elektrowni, pozostanie cała reszta w innych krajach. – zakończył
– Życia nam nie starczy. – zauważyła dziewczyna, gdy Diatłow pobłażliwie uśmiechnął się.
– Jesteś pewna? – spytał, ponownie wypuszczając dym z płuc.
– Emmm...Znaczy ja tam nie wiem jak ty, wszakże powinieneś BYĆ MARTWY – na te dwa ostatnie słowa nałożyła większy nacisk – ale no cóż, ja pewnie kopnę w kalendarz za, ja wiem, sześćdziesiąt-osiemdziesiąt lat.
– Nie znasz moich możliwości, moja droga. – odparł, ku zdziwieniu Andronmendy.
Po tej wypowiedzi, ponownie tak tajemniczo uśmiechnął się...*~
~K-O-C-H-A-M tę historię. XD~
<Kto jej nie kocha. To jest najlepsze, co może za jakiś czas wbić na Wattpada. XD>
~*A mnie spodobało się jej pisanie. XD*~
~Czytelnicy będą kurwa dumni. XD~
~*Ten remake będzie z dedykacją dla LeckerSweet, bo jest tak zajebisty jak ona. xD*~
<No zajebiście w chuj. xD>
~*:D*~
Służba zaczęła zastanawiać się co się stało ~*Naszemu ukochanemu OC a.k.a *~ Grzegorzowi. Zwykle gadatliwy teraz był strasznie cichy. <I fajnie, przynajmniej nie rzępolił w najmniej odpowiednim momencie. Ja bym się cieszyła.> Całe dnie siedział w ogrodzie i czegoś wypatrywał. ~Wiadomo, o kogo chodzi. Kurła, ty pacanie, zadzwoń do kurły na policję, a nie depresjonujesz.~ ~*Tak logiczne rozwiązania nigdy nie przyjdą do głowy bohaterom opek.*~ ~:<~ Służba mówiła między sobą:
~– At this rate, our best hope is for the fuel cell to meltdown in 2 million years and hope the explosion powers the system.~
~*Najlepsze, co można powiedzieć w obecnej sytuacji. xDDD*~
~Wieeem :D~
- To pewnie z tego powodu, że Andro~n~me~n~da wciąż nie wraca.
~Ponieważ Gregory to debil i nie wpadł na pomysł zadzwonienia na policję. Wy w sumie też nie lepsi.~
<A w ogóle:
– You two aren't lost are you? – spytał jeden z bezimiennych sług.>
- Widać ją bardzo polubił.
~*Co jest dziwne ze względu na jej zjebanie. A tak BTW.:
– You are having so much trouble navigating this space; I wish I could say I created this test. – skomentował jeden z bezimiennych sług.*~
- No najwidoczniej...
~Ale ambitna wypowiedź, normalnie nie ma chuja we wsi. A poza tym:
– This is the last test for the standard course. It's just something I whipped up for you. I thought you might enjoy a challenge for once. – spytał kolejny bezimienny sługa.~
<Gdzie ty tu masz pytanie? xDDD>
~Hehe :D~
- A tak w ogóle to wiecie czemu ona nie wraca?
<A jak myślisz, upośledziu jeden? A w ogóle:
– Congratulations, you completed the standard section of this course. Before we can go any further, I will need you to complete one more test outside of the standard testing track. – odpowiedział następny z bezimiennych sług.>
~*Upośledziu. xDDD*~
<#Słowotwórstwo! :D>
- Nie wiem. Ja mam tylko najgorszy scenariusz.
~*– Please refrain from doing those childish gestures while you are out there. – spytał któryś tam z bezimiennych sług.*~
~Tu nie ma pytania. xD~
~*Walić to. :D*~
- A jaki?
~– While I should have left both of you trapped there forever, I do need you for something else. – odpowiedział jeden z chyba miliona bezimiennych sług.~
- Wydaje Mi<ernocie> się, że ktoś ją porwał.
<Ty to masz zapłon jak w zardzewiałym, ruskim czołgu. A poza tym:
– You both made it. It seems no matter what I try to do to pull you apart or destroy you, you just keep going. Keep testing. – skomentował jeden z bezimiennych sług.>
- W sumie to może i racja, bo ona nie ma tu w pobliżu jakichś przyjaciółek, a poza tym zadzwoniłaby jak coś.
~*Ja pierdolę, ty spierdolony idioto. Powinniście dawno zadzwonić na policję, no ale nie. Po co myśleć logicznie. A w ogóle:
– Don't either you have drive to be better than the other? – przyznał następny z iluś tam bezimiennych sług.*~
- No racja. Ale lepiej nie mówmy o tym Grzegorzowi, żeby go jeszcze bardziej nie zmartwić.
~Łot de fak, men? Powinniście zadzwonić na policję, jeżeli chcecie ją odnaleźć, a nie mieć to w dupie. Ja pierdolę, kto wam mózgi ukradł? A poza tym:
– It's like you're just machines. – zakończył nie wiadomo który z bezimiennych sług.~
- No. Tak będzie lepiej.
<Ja pafnuczę, co za ułomy napromieniowane. Powinni dobę po jej zaginięciu zadzwonić na policję, a nie kurwa mieć to gdzieś. Ja wiem, że oni nie wiedzą, że Dejmian ma w planach zajebać Andronmendę, ale im dłużej zwlekają, tym bardziej leci na łeb na szyję szansa odnalezienia Andzi Gandzi.>
~*Niestety, jesteśmy w Opkolandii a to miejsce rządzi się własnymi prawami.*~
<I pomyśleć, że to opko mogłoby być ciekawe...>
~Jak każde stare opko Ramoninth, tylko aby wyszło ciekawiej, trzeba byłoby je porządnie zaplanować i napisać od nowa.~
~*To wiadome nie od dziś.*~
Przez pierwsze dni nadal nic się nie działo. ~Ponieważ zadzwonienie na policję nadal nie było opcją.~ Jednak <Przecinek, do kurwy, wracaj tu.> po tygodniu ~*Przecinek, no! To nie jest śmieszne!*~ Grzegorza zaczął męczyć sen. Był on naprawdę dziwny... <To nie spoiler, bo każdy z funkcjonującym mózgiem już się domyślił, o co biega z tym snem: Nawet Andronmenda się wkurwiła, że kompletnie nic nie robią w kwestii odnalezienia jej, więc postanowiła interweniować.>
--------------------------------------------------------------------------------------------
Od Auto~odjechało~rki
<Co do chuja. xDDD>
~;"D~
I znowu tak nagle skończyłam. ~*Dzisiaj też lubię cliffhangery, ale tutaj one chyba nikogo nie obchodzą ze względu na to, jaki poziom reprezentuje to opko.*~ Ale w sumie...tak miało być. :-) <Zajebiście w kosmos, ale ze względu na chujowość tego opowiadania ten cliffhanger nie działa.>
------------------------------------------------------------------------------------------_____________________________________________________
Rozdział IV – „Zrobię to dla Ciebie<ra>!"
~*Ostatni rozdział do analizy na dzisiaj. Zanalizujemy go, bo jest w kurwę krótki.*~
~Przyznaj się. Uzależniłaś się od pisania bekowej historii.~
~*Cholera, przejrzał mnie. ._.*~
~;"""D~
A sen przedstawiał się tak: <Epickie zdanie, jakim może rozpocząć się rozdział, no nie ma co.>
Było w nim, że ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz idzie do swojego najbardziej zaufanego sługi, ~Przecinek, do kąta.~ i mówi mu:
<– Lubię srać.
Nie, a tak serio to mówi:
– At the start of this course I was worried you were becoming too close but in my attempt to drive you apart I learned something important about trust and betrayal.>
~*Obie wypowiedzi nie pasują do sytuacji. xDDD*~
<Walić to. :D>
- Muszę Cię~*żar*~ o coś poprosić. Pójdź poszukać Andro~n~me~n~dy~, ponieważ jestem idiotą i nie umiem zadzwonić na policję.~.
~*– Your brains are too small to feel either of those emotions. So I can trust you one hundred percent. – odpowiada sługa.*~
~Jakiż on miły. xD~
~*Co nie? :D*~
- Dobrze. – Odpowiada sługa<, albowiem boi się wpierdolu od Nadboga, którym zastraszył go Grzegorz>.
~*Co za hipernierealizm. Każdy chciałby dostać wpierdol od Nadboga.*~
<Wiem, ale na potrzeby Opkolandii muszę nagiąć fakty.>
~*A, faktycznie.*~
Po ~*~Do chuja, nie. X"D~ Tak :D W każdym razie: tej specyficznej rozmowie, dziewczyna nie wiedziała, co o tym wszystkim myśleć. Spójrzmy prawdzie w oczy, Diatłow zdawał się inny. Nie taki jakim zapamiętała go Andronmenda z filmów dokumentalnych, czyli nie zdawał się nieprzyjemnym człowiekiem, z którym ciężko wytrzymać. Obecnie zachowywał się dość tajemniczo i spokojnie, co do niego nie pasowało. Andzia Gandzia widziała, że mężczyzna przed nią stojący wyglądał jak Diatłow, miał takie samo imię i nazwisko jak on, jego głos również brzmiał jak ten Anatolija, ale jednocześnie według niej to nie ten Diatłow. Zachowywał się inaczej, no i bądźmy szczerzy, marzeniem prawilnego Anatolija nie było wysadzanie reaktorów na całym świecie. Podsumowując, prawdziwy Diatłow już dawno. Nie wiedziała, czy dobrze zrobiła ot tak godząc się na szaloną współpracę z nim. Nah, to dopiero początek, może szalona destrukcja świata razem z byłym pracownikiem czarnobylskiej elektrowni okaże się przyjemna?
W każdym razie, kontynuowali dzienną przechadzkę po Berlinie aż do zmierzchu. Kiedy natomiast słońce zaczęło radośnie zachodzić w rytm hymnu Trzeciej Rzeszy, nasza dwójka niszczycieli znajdowała się już pod elektrownią, niedaleko samochodu Diatłowa. Kiedy tam stali, Andzia Gandzia spytała:
– Dobra, to jak tam wejdziemy?
– Chodź za mną. – odpowiedział Anatolij, po czym ruszył w kierunku jednej ze ścian nienaturalnie wysokiej elektrowni.
Dziewczyna nie wiedziała, co rosyjski inżynier obecnie planował, wiadomo, musieli jakoś dostać się do centrali sterowania reaktorem, ale Andzia Gandzia miała pewność, że znajdowało tam się mnóstwo ludzi. Anatolij jednak zdawał się tym nie przejmować, spokojnie prowadził dziewczynę w tylko jemu znanym kierunku. Parę chwil potem, dotarli do jakieś metalowej klapy, która prawdopodobnie wzięła się znikąd, ale w tym świecie to standard. Obok niej, znajdował się panel ze skanerem siatkówki oka.
Widząc to, podszedł bliżej i nachylił się nad skanerem. Ku zdziwieniu dziewczyny, owy zaakceptował siatkówkę oka Anatolija, mimo iż ten nie należał do sztabu pracowników owej elektrowni.
– Jakim cudem? – spytała zszokowana dziewczyna widząc to.
– Mam swoje sposoby, moja droga. – odpowiedział, tajemniczo uśmiechając się do niej – Trzeba jakoś radzić sobie w życiu. – dodał, kiedy wchodzili do całkowicie ciemnego pomieszczenia.
Tam, jedyne co nieco rozświetlało mrok, to klawisze na różnych panelach podłączone do różnorakich monitorów oraz przyciski uruchamiające komputery, których światło sugerowało, że owe zostały włączone. Widząc to, Diatłow podszedł bliżej jednego z nich, usiadł na wysokim krześle obrotowym i uruchomił monitor. Światło okazało się bardzo jasne, przez co Anatolij musiał na chwilę osłonić oczy ręką. No, ale parę chwil potem, kiedy odsłonił oczy, nieco przyciemnił ekran i zaczął coś na owym komputerze robić.
Andzia Gandzia mogła tylko podziwiać, z jakim skillem Diatłow robił co tam bądź na owym komputerze. Ona tak nie umiała, ale nie dziwne, bowiem Andronmenda to zjebson po ekologii na dodatek, więc jeszcze gorzej. Nie wiedziała, co rosyjski inżynier obecnie robił, ale po chwili obok wentylacji otworzyła się jakaś klapa, a z niej mechaniczna ręka wyjęła jakąś puszkę z odświeżaczem powietrza i zsunęła się na wysokość monitora, przy którym siedział Diatłow. Chwilę potem, mężczyzna wziął trzymaną przez mechaniczną rękę puszkę, postawił obok klawiatury i podał metalowemu ramieniu swoją podstarzałą puszkę. Następnie, nacisnął kilka przycisków i dzięki temu mechaniczne ramie się schowało, a klapa zamknęła.
Parę sekund potem, na ekranie dało się zauważyć główną centralę sterowania reaktorami, która znajdowała się dwa piętra wyżej. W niej, po kilku chwilach, obecni pracownicy z pozoru zaczęli się dusić. Widząc to, zszokowana Andronmenda podeszła bliżej Anatolija i spytała go:
– Co ty im zrobiłeś?
– Uśpiłem chloroformem. – odpowiedział, odwracając wzrok w kierunku Andzi Gandzi – Co się tak na mnie patrzysz, musiałem ich jakoś obezwładnić. – dodał, widząc zdziwienie swej towarzyszki.
– Nie mogłeś ich po prostu zagazować, skoro i tak zaraz zginą? – spytała zdziwiona.
– Nie stać mnie na gaz w takich ilościach. – wyjaśnił, wstając – Tak w ogóle – dodał, odwracając się w kierunku swej asystentki – zasłoń czymś twarz, abyś i ty tam nie zemdlała. – poradził, kierując się do drzwi znajdujących się na drugim końcu pomieszczenia.
Andronmenda od razu zrealizowała radę Diatłowa, zasłaniając usta i nos swoją bluzą. Chwilę potem, ruszyła za Anatolijem.
W czasie drogi zastanawiała się, po co Anatolij wysadzał te elektrownie. Chciał stworzyć ze świata atomową pustynię? Jednak w jakim celu, co miało mu to dać? W dodatku, jakim cudem żył, skoro w dziewięćdziesiątym piątym zwiądł? Nie wiedziała, czy chciała wiedzieć, ale jednocześnie ciekawość ją zżerała. Nie zapytała jednak podczas drogi, uznała że lepiej poczeka na odpowiedni moment. No, ale po jakimś czasie drogi w całkowitej ciszy, dotarli do odpowiedniej centrali. Tam, zastali około dziesięciu nieprzytomnych ludzi. Andzię Gandzię dziwił fakt, że od chloroformu Anatolij nie mdlał, mimo iż nie zasłonił sobie niczym twarzy. Coraz bardziej zastanawiała się, kim jest człowiek podający się za Diatłowa, za którym podążała Andronmenda.
Jednak, po wejściu do owego miejsca, Anatolij od razu przystąpił do destabilizacji reaktorów. Robił to tak szybko i sprawnie, że dziewczyna nie nadążała z zapamiętaniem tego, co wykonywał.
– Cholera, szybki jesteś. – powiedziała w którymś momencie, gdy Anatolij majstrował przy trzecim reaktorze.
– Wiem, po prostu znam się na tym. – odpowiedział, naciskając jakieś przyciski – Jak będziesz grzeczna – kontynuował, przechodząc do panelu sterowania drugim reaktorem – to nauczę cię, jak się to robi. – dodał, naciskając jakieś przyciski.
To przekonało Andzię Gandzię, bowiem nowa umiejętność, nawet jeżeli sprowadza się do destabilizacji reaktorów, zawsze jest miłym dodatkiem do życia. No, ale cały proces destabilizacji trwał około dziesięciu minut. Po tym czasie, dało się zauważyć i czuć, że reaktory znajdowały się na skraju eksplozji. Ich moc drastycznie rosła, a w samym pomieszczeniu zrobiło się gorąco, co akurat nie należało do normalności.
- OK, teraz twoja kolej. – stwierdził, odwracając się w kierunku Andronmendy – Naciśnij ten, ten, ten i ten – przy tych czterech ostatnich słowach wskazał na odpowiednie przyciski – przycisk, w dowolnej kolejności.
Po tych słowach, dziewczyna wykonała polecenie Diatłowa. Kiedy natomiast to zrobiła, prąd zgasł, a reaktory chwilowo wyłączyły się.
– Dobra robota. – pochwalił dziewczynę Anatolij – O jedną elektrownię mniej, teraz tyl---
Nie dokończył, gdyż nagle usłyszeli ogłuszający huk, a następnie dostrzegli przed oczami biały, oślepiający błysk. Diatłow wiedział, że wysadził niestandardowe reaktory, żaden inny tak się nie zachowywał podczas wybuchu. Jednak, kilka sekund później, nastała ciemność. Oboje stracili przytomność...*~
~Ale cię wena wzięła. Z cztery strony zapisałaś tym cudem Wszechświata. xD~
~*Kocham tę historię, OK? XDDD W remake'u będzie jeszcze bardziej rozwinięta. xD*~
<*Napierdala przycisk odświeżania na stronie głównej Wattpada, popadając w nałóg.*>
~*x"""D*~
czym wychodzi z pałacu i udaje się tam, gdzie ostatnio widzieli Andro~n~me~n~dę, czyli do lasu. ~Przez ten epicki urywek z góry nie mogę normalnie czytać tego gówna. XD~ ~*Chyba każdy tak ma. XD*~ Kiedy tamtędy przechodzi, widzi na drodze ślady kół samochodu. <A dokładniej czarnej wołgi.> ~*Tak. xD*~ <:D> Postanawia za nimi iść. Kiedy ślady się kończą, podnosi głowę i widzi przed sobą dość duży budynek zrobiony z metalu. <Bowiem beton w tym świecie nie istnieje.> Postanawia zadzwonić na policję, gdyż wydaje mu się, że tam może być to, czego szuka. ~*Daruję, bo w snach dzieją się różne pojebane rzeczy.*~ Kiedy do niego wchodzi widzi jakiegoś mężczyznę, ~Przecinek, wydupcaj.~ i nieprzytomną Andro~n~me~n~dę przykutą do krzesła. ~( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Won, ty zbereźniku. xD*~ ~:D~ Kiedy chłopak zauważa go, mówi:
~*– Since, I never expected you to make it this far, I have to build this new course just for you.*~
- A Ty~*berium*~ tu czego? Myślisz, że możesz uratować Andro~n~me~n~dę? Jeśli tak, to się mylisz. W ogóle to co Ty~bet~ możesz Mi<chowicom> zrobić?
~*
*~
~– Sometimes testing has to occur outside the confines of the lab. – mówi sługa.~
- Ja nic, ale oni wiele. – Mówi <Wielka litera, wypieprzaj stąd.> sługa.
Po tych słowach, do budynku wpada policja. <Którzy pojawili się hipernierealistycznie szybko, tylko po to, aby dodać temu nieklimatycznemu opku chociaż trochę klimatu.> Chwytają Damiana <*Dejmiana> i zaprowadzają go do radiowozu. W tym momencie ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz zawsze się budzi. ~*Fajny ten spoiler tego, co się stanie w przyszłych rozdziałach, co nie? -_-*~ <Ja jebix. -_-> Na początku myślał, że to sen spowodowany tym, że za bardzo martwi się o Andro~n~me~n~dę. ~*A mimo iż się o nią martwi, to nie wpadł na pomysł zadzwonienia na policję po jej zaginięciu.*~ Jednak <Przecinek! Do domu!> kiedy sen powtarzał się co noc, chłopak postanowił, że następnego dnia zrobi to ~Przecinek no! Przestań nas ignorować!~ co było we śnie. <Bowiem zadzwonienie na policję jest zbyt sztampowe.>
Jednak w nocy poprzedzającej dzień, kiedy ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz zdecydował się to zrobić, przyśnił mu się kolejny sen. ~Ale miło, że moce Andzi Gandzi ujawniają się też w drugiej części, a przynajmniej jedna z nich.~ ~*Zawsze trzeba doszukiwać się plusów.*~ Był on dziwniejszy od snu poprzedniego. <DUN DUN DUUUN!>
Był w nim taki jakby pokaz zdjęć tego, co działo się w poprzednim śnie. ~*Bowiem lampucera jak widać nie ma oryginalniejszych pomysłów na sny mimo upływu lat.*~ Temu towarzyszył znajomy głos kobiety. Był to głos...Andro~n~me~n~dy! <Bo niby czyj inny.> Mówił:
~*– Ty kurwo, odpierdol się ode mnie, ja tu wiodę wspaniałe życie z Diatłowem, wysadzając europejskie elektrownie jądrowe. Na razie zrobiliśmy rozpierdol w Niemczech, a dokładniej w Berlinie, ale już mnie się to podoba.
– Łot de fak, men? Przecież Diatłow nie żyje, lol. – stwierdził przez sen zdziwiony Grzegorz.
– Zobacz jutro wiadomości, to się zesrasz. – odpowiedziała kulturalnie Andzia Gandzia.
– Jeżeli to się stało na serio, to dzwonię po Nadboga, nara. – stwierdził kulturalnie Grzegorz.*~
~Wspaniały dialog, który mogliby przeprowadzić najlepsi przyjaciele. xD~
~*Co nie? :D*~
<A w ogóle:
– This test is so outside the box, I can't— I mean WON'T even tell you what you are looking for.>
~#Tematycznie xD~
<:D>
- Błagam, wyślij jutro swojego najbardziej zaufanego sługę, aby Mnie~*manie*~ poszukał. ~*Bowiem Grzegorz to Nadułom Całkowity i zadzwonienie na policję jest dla niego niewykonywalne.*~ Mnie naprawdę porwano kiedy sobie spacerowałam po lesie. ~Nie sraj, sama zabrałaś się z Diatłowem do Niemiec...Cholera, znowu nie to uniwersum. -_-~ ~*Każdy woli moją historię niż to opko. xD*~ <Nie dziwne. XD> Teraz chłopak <Nie komentujmy interpunkcji, bo tu przecinki stawiane są losowo.> ~*Tak, tak będzie najlepiej.*~ który Mnie~jszy~ porwał strasznie Mnie<j> torturuje. ~:D~ Jeszcze jedna tortura, i może Mnie~*jszość*~ tutaj nie być... ~;"""D~
~*"You will know it when you find it." – pomyślał Grzegorz.*~
- Zrobię to dla Ciebie! – Pomyślał ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz
<Kurwa, te wielkie litery przy tych słowach wyglądają tak bekowo, że aż nie da się brać tych wypowiedzi na poważnie. xDDD>
~Nie tylko ty tak masz. xDDD~
~*I nie tylko wy. xDDD*~
W tym momencie sen się zakończył. ~Ot tak, szmata nawet mu nie podziękowała za decyzję życia.~ ~*Spalić ją na stosie.*~ ~<Idzie po podpałkę do grilla.>~ ~*A ten się napalił. xDDD*~ ~;"D~ Chłopakowi przyśnił się kolejny sen, tym razem już normalny. ~*"Normalny" to pojęcie względne, narratorze.*~ Następnego dnia zrobił to, o co we śnie prosiła go Andro~n~me~n~da...
--------------------------------------------------------------------------------------------
Od Auto~spierdol~rki
<Ależ naturalnie. xDDD>
~Hehe :D~
Wiem, że rozdziały są krótkie ~*Hehe :D*~ ~Tak, ty je przedłużasz, gratuluję. xDDD~ ~*;"""D*~ i wiem też to, że kończę w najmniej oczekiwanych momentach, ale chcę Was~*a*~ zostawić w niepewności. :-) <Szkoda tylko, że przy chujowości tych rozdziałów cliffhangery nie działają.>
--------------------------------------------------------------------------------------------
~*Wreszcie, po ponad sześciu godzinach, koniec analizy na dzisiaj. Zostały nam jeszcze tylko trzy rozdziały do końca.*~
~<Lata podjarany na myśl o zbliżającym się remake'u.>~
<Ja jebe, bez komentarza. xDDD>
~;"""D~
_____________________________________________________
Rozdział V – „A Ty~*rystor*~ tu czego?"
~Na grzyby przyszedłem, co marudzisz.~
<Co do jasnej...? xDDD>
~No co? To opko i tak jest tuż ułomne. XD~
~*A ty, oczywiście, musisz dojebać do pieca. xD*~
~Taki już jestem. :D~
~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz podszedł do swojego najbardziej zaufanego sługi, i powiedział:
~– The two of you have forged an excellent partnership, with one of you handling the cerebral challenges and the other ready to ponderously waddle into action should the test suddenly become an eating contest.~
- Muszę Ci~el~ę o coś poprosić. Pójdź poszukać Andro~n~me~n~dę.
<– Ej kurwa – zaczął kulturalnie sługa – ale ona przecież teraz z Diatłowem trzyma. – dodał zgodnie z prawdą, mimo iż Gregory nie zamierzał mu wierzyć, bowiem mózg mu wypadł.
– Nie pierdol, Diatłow przecież nie żyje. – stwierdził teoretycznie zgodnie z prawdą Nasz ukochany OC a.k.a Grzegorz – Nie może robić czego tam bądź z trupem. – stwierdził, mimo iż nie wiedział, że źle myślał.
– Nadbóg mi wczoraj powiedział, że Diatłow żyje. – odparł zgodnie z prawdą sługa.
– O chuj. – stwierdził Grzegorz przerażono przerażony – Dobra, idź ją zajeb. – odparł zdanie, który wypowie najlepszy przyjaciel.
– K – odparł sługa.>
~*Piękny ten dialog. xDDD*~
<Wiem. Starałam się. :D>
~<Wychodzi przez okno.> Heeelp xDDD~
~*Siedź na dupie. xD*~
<A w ogóle:
– I thought going back to these old tests would satisfy me. But try as you might to fail this next test, I still won't be satisfied. – powiedział sługa.>
~*Tak. xDDD*~
<:D>
- Dobrze – Powiedział sługa~, bowiem he has no choice.~.
~*<NIE. xDDD> Tak :D W każdym razie: Anatolij obudził się po jakimś czasie, nie wiedział jak długim. Nie rozumiał dlaczego eksplozja tych reaktorów skończyła się akurat tak, przecież żaden nie posiadał aż takiej mocy wybuchu. Co za reaktory mogły znajdować się w tej elektrowni? Nie wiedział, jednak teraz, po przebudzeniu, przez chwilę nie wiedział, gdzie się znajdował. Widział całkowity mrok oraz nie mógł się poruszyć. Musiał zostać czymś przysypany oraz przy okazji czuł, iż jakieś fragmenty gruzu przygniotły mu obie ręce. Czując to, od razu przywołał swoje zajebiste moce, które otrzymał kilka miesięcy temu, a następnie zniszczył to, co przygniatało mu ręce oraz gruzy, którymi został przysypany. Parę sekund później, gdy już się uwolnił, wstał jak nakazywały prawa logiki.
Zauważył, że znajdował się w jakieś dziurze, w której panował całkowity mrok, a właściwie półmrok, bowiem warto dodać trochę klimatu. Poza dwoma jakimś cudem ocalałymi fragmentami dawnych komputerów sterujących reaktorami oraz jakąś kupą gruzu niedaleko jednego z nich niczego nie dało się dostrzec. Diatłow od razu podszedł do kupy gruzu i zaczął ją usuwać, gdyż podejrzewał, że pod nią znajdowała się Andronmenda. Nie mylił się, kilka chwil potem odkopał nadal nieprzytomną dziewczynę. Widząc ją, od razu wyjął Andzię Gandzię spod gruzów i postanowił przenieść gdzieś w okolice wyjścia na powierzchnię, gdyż w owym miejscu prawie nie dało się oddychać od nadmiaru promieniowania.
Trochę mu to zajęło, ale spoko, torował sobie drogę na powierzchnię wiązkami swej mocy wydobywającymi się z jego oczu. Kiedy natomiast zaczął zauważać słońce, co musiało oznaczać, że długo leżał nieprzytomny pod tymi gruzami, położył niedaleko wyjścia nieprzytomną dziewczynę i sam wydostał się na powierzchnię. Dla dodania klimatu powiedzmy, że po wydostaniu się oślepiło go światło słoneczne, przez co musiał zasłonić wzrok ręką. Parę chwil potem, gdy jego wzrok przyzwyczaił się do światła, opuścił rękę i...zamarł z zszokowania, jakie go ogarnęło.
Berlin nie istniał. Został całkowicie zmieciony z powierzchni Ziemi, pozostały jedynie gruzy i niektóre, szczęśliwsze budynki zachowane w maksymalnie połowie. Leżały też gdzieniegdzie spalone trupy ludzkie oraz zwierzęce. On sam znajdował się na dole wielkiego jak niedojebanie PiS-u krateru. Widząc to, nie mógł wydusić z siebie nawet słowa. Znaczy podobało mu się to, efekt końcowy przerósł jego najśmielsze oczekiwania, ale...jaki reaktor on wysadził, że wybuch dał radę zrównać z ziemią całą stolicę Niemiec?
– Co to za rodzaj reaktora? – powiedział do siebie z zszokowaniem w głosie, kiedy już zdobył się na jakiekolwiek słowa.
– Reaktor ciemnej energii. – usłyszał niedaleko siebie podejrzanie znajomy głos – A nawet trzy reaktory tego samego typu – dodał dziwnie znajomy głos, gdy Anatolij, zdziwiony, odwrócił się w kierunku źródła dźwięku – co oznacza, że wyjebałeś w kosmos pół Niemiec, brawo. – dokończył głos, kiedy Diatłow znalazł wzrokiem źródło dźwięku.
Okazało się, że ku zaskoczeniu nikogo, w owym miejscu znajdował się również Nadbóg. OMN, cud. Widząc go, Anatolij odruchowo przywołał swoje wyrąbiste moce, normalnie też chcę takie, farciarz jeden, po czym powiedział:
– Zardonic... – na pierwszą literę w pseudonimie Nadcudu Wszechświata nałożył większy nacisk – Czego tu chcesz? – spytał niekulturalnie.
– Nie zamierzam z tobą walczyć, więc możesz wyłączyć swe moce. – odparł Nadłaskawy Federico, kiedy Anatolij przestał używać swych zdolności – Chciałem tylko spytać, czy jesteś z siebie dumny. – rzekł, podchodząc nieco bliżej.
– Jasne, że jestem. – odparł Anatolij, nieco cofając się – Efekt przerósł moje najśmielsze oczekiwania. – skomentował, gdy Nadbóg przystanął.
– Wiesz, że tego pożałujesz, prawda? – zaczął Nadpan i Nadwładca czasoprzestrzeni, teleportując się i pojawiając za Anatolijem – Przyjdzie na ciebie czas. – rzekł, gdy Diatłow gwałtownie odwrócił się – Na tę twoją Andronmendę również. – dodał, kiedy Anatolij cofnął się.
– Wiesz, że nie możesz mnie zabić, prawda? – spytał Diatłow, starając się ukryć swój strach – Technicznie jestem martwy od dziewięćdziesiątego piątego roku. – dodał, dla bezpieczeństwa jednak przywołując swe moce, mimo iż Nadcud Wszechświata obecnie nie zamierzał mu nic zrobić.
– Wiem – odparł Zardonic, ujawniając swoją NadNadNadperfekcję – Po prostu wrócisz skąd wyszedłeś. – dodał, podchodząc nieco bliżej cofającego się Anatolija – Nie ma zbrodni bez kary. – zakończył, po czym przeteleportował się chuj wie gdzie.
Diatłow nie wiedział, co miał o tym wszystkim myśleć. Bał się, mimo iż wiedział, że nie miał czego. Przeżył to już raz, to da radę i drugi, czyż nie? No, ale chwilę potem, poczuł że chcąc się uspokoić, musiał zapalić. Od razu wyjął z kieszeni swego płaszcza, który miał tylko po to, aby wyglądać lepiej, paczkę papierosów i zapalniczkę i, chwilę potem, zapalił. Wiedział, że miał trochę czasu, nim Andzia Gandzia się przebudzi. Sam wyjątkowo długo leżał nieprzytomny pod tymi gruzami. Poza tym, zaczął trochę rozmyślać nad tym, co powiedział Federico. Reaktory ciemnej energii? To brzmiało dla Anatolija jak science-fiction. Jednak coś musiało w tym być, wszakże wybuch normalnego reaktora nie miał możliwości wysadzenia pół Niemiec. Poza tym, zaczął się zastanawiać, jak mieli razem z jego towarzyszką wyjść z tej ogromnej dziury. Diatłow nie umiał ani latać, ani się teleportować, więc pozostała im długa wspinaczka na samą górę.
Tak się zamyślił, że nie zorientował się, kiedy myślami odpłynął od rzeczywistości. Do teraźniejszości przywrócił go dopiero dźwięk odrzucanego gruzu. Słysząc to, odwrócił się i, po zrobieniu tego, ujrzał że Andronmenda próbowała wydostać się na powierzchnię. Widząc to, podszedł bliżej, po czym chwycił ją za rękę i pomógł wyjść.
– Dzięki – powiedziała po chwili, gdy stała już na powierzchni.
– Nie ma za co. – odparł, puszczając ją.
– Jasna cholera... – zaczęła Andzia Gandzia, rozglądając się wokół – Co myśmy wysadzili? – spytała z zszokowaniem, unosząc głowę do góry, bo nie w dół.
– Reaktory ciemnej energii. – odpowiedział Anatolij, po czym wciągnął trochę dymu papierosowego do płuc.
– Co do chuja? – spytała zdziwiona dziewczyna, odwracając głowę w kierunku Diatłowa – Przecież takie coś nie istnieje. – stwierdziła, gdy jej towarzysz wypuścił dym z płuc.
– Też tak myślałem. – stwierdził Anatolij, dopalając papierosa – Ale Nadbóg – na pierwsze trzy litery tego cudnego słowa nałożył większy nacisk – chyba wie, co mówi, co nie? – spytał, wyrzucając wypalonego papierosa na przysypaną gruzami ziemię.
– A Nadbóg – na pierwsze trzy litery tego hipnotycznie Nadseksownego słowa nałożyła większy nacisk – tu był?! – zawołała ze zdziwieniem.
– Yup. – odparł, po czym odwrócił się – W każdym razie – zaczął, zmieniając temat i nieco unosząc głowę – czeka nas długa podróż na samą górę. – zakończył
Po tej rozmowie, oboje ruszyli w kierunku jednej ze ścian zrobionej z gruzów, zwłok i innych przyjemnych rzeczy, po czym rozpoczęli wspinaczkę...
Trwała ona łącznie dwanaście godzin bez przerw. Męczyła ich obojga do tego stopnia, że czasem ledwo nie mdleli. Szli jednak w górę, gdyż wiedzieli, że nie mogli zostać na samym dole. No, ale po połowie dnia, kiedy oboje w końcu dostali się na sam szczyt wyrwy, czuli takie zmęczenie, jakie jeszcze nigdy ich nie dopadło. Andzia Gandzia po prostu położyła się ledwo żywa na ziemi, a Anatolij osunął się półprzytomny pod jednym z wystających, metalowych fragmentów czego tam bądź, ciężko oddychając ze zmęczenia, po czym zamknął oczy.
– To było...Męczące... – zaczął wycieńczonym głosem, chcąc przerwać ciszę.
– Nigdy się tak nie zmęczyłam... – stwierdziła wykończonym głosem Andronmenda, kiedy jej lewa ręka zsunęła się z jej tułowia na ziemię.
– Pozostaje nam tu spędzić noc... – stwierdził, powoli przysypiając – Rano zastanowimy się, co...co dalej... – dodał coraz bardziej sennym głosem, płytko oddychając.
Bardzo szybko usnął, tak samo jak Andronmenda. Ich oboje pokonało ogromne zmęczenie.
Andzia Gandzia obudziła się dziesięć godzin później, około siódmej rano. Kiedy otworzyła oczy, ujrzała pochmurne niebo, jednak zza chmur wydostawało się trochę słońca. Czuła się bardziej wyspana niż kiedykolwiek, dlatego nawet wstanie nie sprawiło jej problemu. Po podniesieniu się dostrzegła Diatłowa, który jeszcze spał jak zabity. Well, technicznie to on od dawna nie żył, ale kogo to obchodzi, co nie? Dziewczyna, jak na kulturalną osobę przystało, nie chciała go budzić, wiedziała jak zmęczony usnął dzień wcześniej. W każdym razie, czekając aż jej towarzysz się ocknie, rozejrzała się po okolicy, mimo iż nie spodziewała się ujrzeć wspaniałych widoków.
Faktycznie, gruzy gruzami gruzy poganiały. Poza wielką dziurą w ziemi sięgającą na nie wiadomo ile kilometrów wszystko zostało zniszczone, oprócz czarnej wołgi Anatolija, która chyba została stworzona z tytanu, bowiem stała w całości. Oprócz tego, dało się dostrzec pył unoszący się radośnie w powietrzu, jako efekt atomowego jebnięcia. A tak to pustki, poza faktem, że czasem dało się ujrzeć połowę jakiegoś budynku i chyba gdzieś w tle hasała Małgosia z Poradników Uśmiechu. No spoko.
– Jesteś zadowolona? – usłyszała nagle obok siebie Nadseksownie-Nadseksowny głos.
Słysząc ten Nadcud dźwiękowy, zdziwiona Andzia Gandzia odwróciła się. Kiedy to zrobiła, ujrzała Nadboga, który dzisiaj zdawał się tak Nadseksowny, że aż rozpłynąć się można. Nie spodziewała się go tutaj, dlatego aż odskoczyła ze zdziwienia. W każdym razie, od razu odpowiedziała:
– Sama się na to zgodziłam. – zaczęła, odruchowo przywołując swoją pirokinezę – Co oznacza, że tak. – odpowiedziała, nieco cofając się.
– Nie zamierzam walczyć, więc możesz wyłączyć swoje moce. – stwierdził, widząc pirokinezę Andzi Gandzi – W każdym razie, zdecydowałaś pod wpływem chwili. – rzekł tak Nadultra Nadseksowno-Nadseksownie Nadseksownym głosem, że aż gruzy zaczęły się topić – Wiesz, że to co on robi – przy tych słowach wskazał na śpiącego Anatolija – jest złe, prawda? – spytał
– Wiem, ale mi to nie przeszkadza. – rzekła, odtegesowując pirokinezę – Tak w ogóle, ciekawe czemu to robi. – zmieniła nieco temat jak zawodowy zmieniacz tematów.
– Nie wiem, jakoś tak go podnieca wizja świata jako atomowej pustyni. – wyjaśnił Zardonic, zakładając ramię na ramię – Dziwny człowiek. – dodał, prostując te swoje Nadseksowne ręce – W każdym razie, masz szansę się zmienić. – stwierdził, ujawniając swoją NadNadNadłaskawość – Jemu już i tak nic nie pomoże – przy tych słowach wskazał na nadal śpiącego Diatłowa – ale ty możesz uniknąć kary. – zakończył tak Nadseksownym głosem, że normalnie ja tu się topię.
Andzia Gandzia w sumie nie wiedziała, co powiedzieć. Nie zamierzała odchodzić, bo Anatolij obiecał, że jak będzie grzeczna, to nauczy ją destabilizacji reaktorów, je! A to taka zajeumiejętność, że nic tylko chcieć ją posiąść. A poza tym, co miała robić w życiu? Siedzieć w pałacu z tym mośkiem Grzegorzem i jego ułomnymi, bezimiennymi sługami? Of course not, dlatego jak na jej drodze stanął zmartwychwstały Anatolij i zaproponował wspólne robienie atomowego rozpierdolu w Europie, to od razu wsiadła do jego czarnej wołgi! Nie no, lol, kto normalny zamierzał porzucić to cudne życie?
– Masz czas. – przerwał cichą ciszę Federico, a wręcz NadFederico – Pamiętaj, możesz – na to drugie słowo nałożył większy nacisk – zrezygnować. – dodał, po czym Nadseksownie przeteleportował się chuj wi gdzie.
Andronmenda nie zamierzała rezygnować. Wolała trzymać się z Diatłowem, dzięki czemu przynajmniej mogła przeżyć jakieś przygody, a nie ze spierdoliną życiowym, który tylko siedział w Szklanym Pałacu. No, ale nie przejęła się tym i, nie chcąc się zgubić, usiadła niedaleko nadal śpiącego Anatolija i, patrząc w dół wielkiej jak jej niedojebanie dziury, zaczęła czekać, aż jej towarzysz się obudzi.
Diatłow obudził się dwie godziny później. Kiedy otworzył oczy, czuł się znacznie bardziej wyspany niż dotychczas. Ujrzał również, że nadal znajdował się tam, gdzie pół dnia temu zasnął, a także, że niedaleko niego siedziała Andzia Gandzia. Widząc ją, od razu wstał, a Andronmenda z kolei, słysząc ten dźwięk, odwróciła się. Widząc, że jej towarzysz już wstał, podniosła się z ziemi i rzekła:
– Co teraz robimy?
– Hmmm... – zaczął się zastanawiać Anatolij, przy okazji rozglądając się – O, moja wołga jeszcze istnieje. – stwierdził, zauważając swój samochód – Pojedziemy nią – mówił, kiedy Andronmenda odwróciła się w odpowiednim kierunku – w kierunku Austrii i wysadzimy tamtejsze elektrownie. – odparł, jakby kurwa niczego specjalnego nie odjebał w Niemczech, geniusz narodu jeden.
– K – odparła najkrócej jak się da Andzia Gandzia.
Po tej jakże ambitnej rozmowie, oboje podeszli do samochodu Diatłowa i wsiedli do niego. Parę chwil potem, odjechali w kierunku Austrii...*~
<Jeez, co to takie długie? XDDD Zajebisty ten urywek, ale why taki długi? XD>
~*Bo to urywek, który napisałam w niedzielę do remake. :D*~
~I tak kocham ten urywek, najebie ci czytelników tej analizy jak cholera.~
~*Wiem*~
<...>
~*~;"""D~*~
Po tych słowach<,> sługa wyszedł z pałacu ~Nie mogę tego gówna czytać po tym cudzie z góry. XD~ ~*Każdy chyba tak ma. xD*~ i poszedł do miejsca<,> w którym ostatni raz widzieli Andro~n~me~n~dę, czyli do lasu. Kiedy doszedł do drogi przechodzącej przez ten właśnie las, sługa zobaczył ślady samochodu. ~*Poznał je na węch, ponieważ w przeszłości plasował rolę psa myśliwskiego i pozostał mu wyczulony węch. Okazało się, ku zaskoczeniu nikogo, że to ślady czarnej wołgi Diatłowa. O kurwa! Normalnie tragedia na skalę międzynarodową, no ale ten dekl, zamiast wsiąść na chociażby rower Acro i pojechać tymi śladami, ruszył nimi pieszo, ułom całkowity, w nadziei, że dojdzie nimi do miejsca pobytu Andzi Gandzi.*~ ~To było piękne. XD Już kocham ten remake, mimo iż nawet nie powstał. XD~ ~*Nie dziwne, bowiem ja też już kocham ten remake. xD*~ <Chyba każdy tak ma. xD> Postanowił iść za nimi. W końcu może doprowadzą <O, Guten Abend zmiano czasu.> one go do miejsca w którym przebywa <Widzę, że postanowiłaś zostać na dłużej.> dziewczyna. Szedł nimi dobrą godzinę. ~Było hardbass sobie zapodać, aby milej było.~ ~*CHEEKI BREEKI!*~ ~Tak, wiem, ostatnio uzależniłaś się od hardbassu, nie musisz powtarzać. xD~ ~*:D*~ Kiedy ślady się urwały, podniósł <dupę> głowę. ~*Wat. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ ~Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~ <;"D> Zobaczył przed sobą duży budynek zrobiony z metalu. ~Ponieważ beton się wyprzedał.~ Słyszał z niego dźwięki maszyn ~*i hardbassu*~: <Tak. xDDD> ~*Hehe :D*~
~*"Congratulations. I am sure if I had the time to repair these tests, you would have never completed them. So again, congratulations on completing the broken easy tests." –pomyślał niewolnik Grzegorza.*~
~Co do jasnej...? xDDD~
~*No co? Pasuje! :D*~
„Tam musi być Andro~n~me~n~da. Lepiej zadzwonię na policję, bo wiem, że tam może być i porywacz."
<Te, serente, a skąd wiesz, że ten budynek to nie jakaś fabryka? A potem co, policja wpadnie i aresztują pracowników na przykład? Lepiej jakoś przeszpieguj tę miejscówkę, a nie wnioski z dupy wyciągasz.>
~*Z dupy to to opko się wyłoniło.*~
~To akurat fakt niezaprzeczalny.~
Marek ~*sprzedawca koparek*~, <Co do kurwy? xDDDDDDDD> ~*No co? Ubarwiam opko! :D*~ bo tak miał na imię sługa, ~*Epicko, ale jako iż to imię pojawiło się dopiero teraz mogę z całą pewnością stwierdzić, że pojawiło się z dupia. No, ale miło, że chociaż jeden ze sług awansował do miana posiadania imienia.*~ ~Wspaniały świat, że trzeba awansować, aby imię dostać. xD~ <Odnalazłbyś się tam idealnie, Grzegorz. xD> ~Wypierdalaj xD~ <;"D> wziął telefon i zadzwonił na policję~*, która teraz miała ważniejsze problemy, bowiem Interpol kazał im zbadać to, co odjebało się w Niemczech poprzedniej nocy. Media zewsząd donosiły o potężnej eksplozji reaktorów ciemnej energii, która wyjebała w kosmos prawie całe Niemcy, zostawiając jedynie Norymbergię, Brandenburgię i Düsseldorf. Nikt nie miał pojęcia, kto stał za tym haniebnym czynem, ale sprawca podobno przemieszczał się z prędkością światła, jednak spowolnił z jakiegoś powodu niedaleko za granicą austriacko-niemiecką. My wiemy, że Diatłowowi w wołdze paliwo się skończyło prawie, ale skąd Interpol miał to wiedzieć?*~. ~Już wiem, że ten remake stanie się najpopularniejszym opowiadaniem na Wattpadzie.~ <Remake, na który nie zasługiwaliśmy, ale go potrzebowaliśmy.> ~*Wiem, jestem idealna.*~ <I skromna jak Grzegorz. xD> ~:*~ ~*:********~ <Ja jebe. xDDD> ~*~:D~*~ Powiedział co było trzeba, i kiedy zakończył rozmowę wszedł do budynku. ~*Z AK-47 i bombą atomową. No co? To Opkolandia, a skoro ten spierdoks nie raczył zaczekać na policjantów, aby nie pakować się w kłopoty, to wszystkiego można się spodziewać.*~ Zobaczył tam chłopaka który stał przy komputerach i ~*destabilizował reaktory SMR.*~ ~Was. xDDDDDDD~ ~*:D*~ nieprzytomną Andro~n~me~n~dę przykutą do krzesła. ~~*Masz zakaz. xD*~ ☹ ~*No comment. xDDD*~ ;""""D~ Kiedy chłopak zobaczył sługę powiedział:
~– This was another test no one had ever completed before you two. Oh, the science we used to learn with this test. Now the test is useless.~
- A Ty<lny> tu czego? Myślisz, że możesz uratować Andro~n~me~n~dę? Jeśli tak, to się mylisz. A w ogóle to co Ty~*beryjski*~ mi możesz zrobić?
~*
*~
<– No one has ever completed this test before. The humans must have reconfigured it from my original plans. – powiedział Marek sprzedawca zgniłych koparek.>
~*Jeszcze lepiej, do kurwy. xDDD*~
<Hehe :D>
- Ja nic, ale oni wiele. – Powiedział Marek ~detonator wiertarek~
~*Łot de fak, men? xDDD*~
~Ubarwianie opka, ciąg dalszy. :D~
Po tych słowach do pomieszczenia wpadła policja. ~*Widać, że to chyba miało wyglądać jak typowy amerykański film. Wiecie, w takowym właśnie w tym momencie do pomieszczenia wpadliby policjanci. Znaczy tak, można byłoby napisać opowiadanie w podobnym stylu jak amerykańskie filmy, ale tutaj to po prostu nie działa, bo opowiadanie jest spierdolone do sześciennego sześcianu.*~ ~Niestety, to opko ogólnie jest mega szybkie i bez polotu. Gdyby nie twoja pojebana historia, zdechlibyśmy tu z nudów.~ ~*Jakbym nie mogła się postarać. Przecież druga część czegokolwiek powinna naprawiać błędy pierwowzoru.*~ <Ty niestety nie miałaś kiedyś mózgu, więc twoje opka też są bezmózgie.> ~*Niestety.*~ Schwytali Damiana <*Dejmiana> i zaprowadzili go do ~kibla~ radiowozu. ~*Ja pierdolę. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~ <Co. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD> ~;"""D~ Tymczasem Marek podszedł do paneli i nacisnął przycisk odpowiedzialny za obsługę krzesła na którym była Andro~n~me~n~da. <A skąd ten spierdoks wiedział, który przycisk obsługiwał to krzesło? Zostały one jakoś oznaczone? Prawdopodobnie tak, ale jako iż nie zostało to nigdzie wspomniane, to mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wzięło się to z dupy.> ~*Jak to opko.*~ <To wiadome nie od dziś.> Po jego naciśnięciu, dziewczyna była wolna. ~*<~;"""-(~>*~ Sługa ~On ma imię, narratorze.~ podszedł do niej, wziął ją na ręce i wyszedł z budynku. Udał się w kierunku Szklanego Pałacu... ~*Bowiem niby gdzie indziej.*~
--------------------------------------------------------------------------------------------
Od Auto~zjebał~rki
~*Jeszcze lepiej, kurwa. xDDD*~
~Wiem :D~
Tak wiem, że ten rozdział jest krótki. ~*Hehe :D*~ ~Ty to się już nie odzywaj, karakanie. xDDD~ ~*;"""D*~ Ale w sumie lepszy jest krótszy a dobry rozdział, co nie? :-) <Tak, to prawda, ale ten rozdział nie jest ani trochę dobry. Praktycznie nic się w nim nie dzieje.> ~*I pomyśleć, że to opko mogłoby być ciekawe.*~ <Jak każde twoje stare opowiadanie, tylko najpierw należy je napisać od A do Z od nowa.>
--------------------------------------------------------------------------------------------
~*Dobra, koniec analizy na dzisiaj. Więcej nie damy rady, dwa ostatnie rozdziały zjedziemy prawdopodobnie jutro.*~
~Remake coraz bliżej! ;"""-)~
~*Nie mogę z tym pojebem. xD*~
~Dobry wieczór! :D~
<Nie ma się czym chwalić, Grzegorz. xD>
~;"""D~
_____________________________________________________
Rozdział VI – „Całe szczęście~*, że zamieniłem ruble na euro*~..."
<A tej tylko remake w głowie. xDDD>
~*To będzie nowy hit Wattpada! :D*~
<Chyba w psychiatryku. xD>
~*Spierdalaj xD*~
<;"D>
Po godzinie drogi, Marek ~dostawca jajek~ był już niedaleko pałacu. ~*Widzę, że bardzo lubimy tego sługę. xD*~ ~No co? On jest taki nijaki, że nie dziwne. xD~ ~*W sumie racja.*~ Widział tam Grzegorza siedzącego w ogrodzie <i gadającego z Panem z Krainy Grzybów. O kurwa, cud! Marek miał szansę poznać Pana z Krainy Grzybów! Gdzie ten zeszyt na autografy?!>. ~Piękna ta mikro historia. xDDD~ <Wiem :D Znacznie ciekawsza od tego opka.> ~To wiadome nie od dziś.~ Kiedy wszedł do pałacu Grzegorz spytał się go:
~*– I am going to risk having you go outside the official courses one more time.*~
- Czy Andro~n~me~n~da żyje?
~– Nie. xD – odpowiedział Marek dawca cymbałek.
Nie, a tak serio to odpowiedział:
– The humans accidentally forgot to put a security DVD in the player.~
~*Obie wypowiedzi nie pasują do sytuacji. xDDD*~
~Hehe :D~
- Tak, żyje. <;"""-(> – Powiedział sługa.
<– I am sure it happened by accident, but why don't you put it back in the player? – powiedział Grzegorz.>
- Całe ~nie~szczęście. Zanieś ją do jej pokoju. – Powiedział Grzegorz
Sługa ~*On ma imię, narratorze.*~ <Widać nawet narrator go nie lubi.> ~*Nie dziwne.*~ poszedł zanieść Andro~n~me~n~dę do jej pokoju, tak jak kazał Grzegorz. <Bowiem wyboru nie miał, skoro to rozkaz jego pana i władcy.> W tym czasie chłopak pomyślał sobie:
~*"Tututurutututurutututuru..."
Nie, a tak na serio to pomyślał:
„For safety."*~
~Obie myśli nie pasują do sytuacji, a szczególnie ta pierwsza. XDDD~
~*:D*~
„Ważne, że żyje. Już ja tego chłopaka który chciał ją zabić znajdę!"
<No nie zesraj się. Przecież policjanci i tak już go zabrali na komisariat.>
~A poza tym, nie było nawet nigdy wspomniane, aby mieli jakąś relację, więc co on tak się chce mścić?~
~*Próba dodania klimatu do tego nieklimatycznego gówna.*~
~<;=;>~
~*Wiem ;=;*~
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
~*~No do chuja, nie. xDDD~ Tak :D W każdym razie: Obecnie Anatolij i Andronmenda zatrzymali się na jednej z wielu austriackich stacji benzynowych. Paliwo w wołdze Diatłowa prawie się kończyło i nie dało się już korzystać z nitro. Sam samochód również wlókł się jak hulajnoga elektryczna kilka metrów przed wyładowaniem baterii. Anatolij, jako inteligentny człowiek, kazał Andzi Gandzi zatankować samochód, a sam oddalił się nieco ze stacji benzynowej, dzięki czemu mógł spokojnie zapalić. Stojąc tak, myślał o tym, jak wysadzą dzisiaj elektrownię. Planował tym razem świadomie odnaleźć elektrownię z reaktorami ciemnej energii, bowiem efekt wybuchu ostatnio przerósł jego najśmielsze oczekiwania. Oczami wyobraźni już widział tę wybuchającą elektrownię i to piękne, atomowe pustkowie. Tylko...Co musiał zrobić, jeżeli chciał zapobiec ponownemu ogłuszeniu jego i Andronmendy przez falę uderzeniową po wybuchu? Chwila, przecież posiadał nadprzyrodzone zdolności, farciarz jeden, ja też tak chcę, no. Mógł osłonić siebie i swoją towarzyszkę jakimś polem siłowym. Nie ma co, wszystko obcykane, trzeba teraz tylko zrealizować plan.
– Samochód zatankowany. – usłyszał po chwili głos Andronmendy, która tym samym wyrwała go z zamyślenia.
– K – odpowiedział najkrócej jak się da Anatolij, po czym wyrzucił niedopalonego papierosa na trawnik – Chodźmy więc. – dodał, kiedy ruszyli w cudowną podróż na stację benzynową.
Przez jakiś czas szli w ciszy, a w celu dodania klimatu uznajmy, że trochę przejść musieli. Po tym czasie, Diatłow postanowił przerwać ciszę:
– Jakie studia skończyłaś? – spytał, gdy dziewczyna odwróciła wzrok w jego kierunku – Może twoja specjalizacja jakoś nam się przyda. – dodał, a ja zaczęłam mu współczuć tego, czego zaraz się dowie.
– Ekologię – odpowiedziała dumnie lampucera – I zrobiłam z niej doktorat. – dodała dumno-dumnie, kiedy Anatolij powoli odwrócił głowę w jej stronę.
Anatolij nie tego się spodziewał. Miał nadzieję, że jego towarzyszka to, ja wiem, lekarz, matematyk, budowlaniec, inżynier, prawnik czy nawet fizyk jądrowy, a nie ekolog! Na cholerę mu ekolog? To się nie przyda przy radosnej destrukcji Europy! W każdym razie, chwilę potem, westchnął, zasłonił twarz dłońmi i, po chwili, przejeżdżając dłońmi wzdłuż twarzy rzekł:
– Gdyby nie fakt, że jesteś mi potrzebna – zaczął, opuszczając ręce – wyjebałbym cię do tego śmietnika – w tym momencie wskazał na śmietnik znajdujący się niedaleko stacji benzynowej – i sobie pojechał. – zakończył
– No, ale co chcesz? – spytała zdziwionym głosem Andzia Gandzia – Ekologia to też normalny kierunek studiów! – rzekła najśmieszniejszy żart, jaki dziś usłyszycie.
– Tak, rozumiem. Ja też w swoim życiu wiele błędów popełniłem. – skomentował, kiedy skręcili na stację benzynową.
Andzia Gandzia nie rozumiała, o co mu chodziło. Przecież ekologia to najlepszy kierunek studiów, jaki można skończyć! No, ale nie zdążyła się nad tym dłużej zastanowić, gdyż chwilę potem wsiedli do czarnej wołgi i odjechali w siną w dal.*~
<Trzy razy na tak, przechodzisz dalej. xD>
~To będzie piękny remake. xDDD~
~*Wiem, to będzie N-A-D-B-O-S-K-I-E. XD*~
~Tak. xDDD~
~*:D*~
Andro~n~me~n~da obudziła się. ~Łot de fak, men? Czemu ona była nieprzytomna tak długo? To nie ma sensownego sensu!~ ~*Pewnie po to, aby dodać klimatu do tego gówna.*~ ~Czemu mnie to nie dziwi. ;=;~ Przez chwilę widziała jeszcze jak przez mgłę, jednak kiedy mrugnęła widziała już normalnie. <MEDŻIK.> Kiedy wstała, zobaczyła, że jest <Widzę, zmiano czasu, że nie próżnujesz.> w swo~~*PERMANENTNY ZAKAZ. xDDD*~ ;"""-( ~*Bez komentarza. xD*~ ;"""D~im pokoju.
~"Excellent." – pomyślała~
„Miło wiedzieć. Ciekawe jak tutaj się zmieniło w ciągu Mojej nieobecności." – Pomyślała
<Cóż za logiczne myśli, które można pomyśleć po zauważeniu, że zostało się uratowanym z niewoli.>
~*Andzia Gandzia od dawna jest niedojebana, więc co się dziwić.*~
Jednak dalsze rozmyślania przerwały jej otwierające się drzwi. Andro~n~me~n~da odwróciła się. W drzwiach stał Grzegorz. ~Bowiem kto inny. Ten chuj zawsze musi wszystko psuć.~ Kiedy ją zobaczył powiedział:
<– See nothing bad happened.>
- O, nareszcie się obudziłaś. Ale powiedz dlaczego nie wracałaś przez tak długi okres czasu?
<Kurwa, on jest taki ułomny czy tylko udaje? Powinien się domyślić, że na dziewięćdziesiąt dziewięć procent ktoś ją porwał.>
~Najwidoczniej jego Naddebilizm Całkowity nie pozwolił mu na zorientowanie się w tym.~
Andro~n~me~n~da powiedziała całą historię z najmniejszymi szczegółami. ~*Pewnie po to, aby Gregory zaziewał się z nudów.*~ Powiedziała również, kto ją porwał ~Pedobear~ ~*Co do chuja? Ona jest dorosła! xD*~ ~Jebać to. xD~.
<– I created this test to let the humans feel good about themselves. It is extremely easy. Just follow the arrows. – powiedział Grzegorz.>
- Trzeba to zgłosić do sądu. – Powiedział ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz
~Cóż za zajebista wypowiedź, zważywszy na to, że ta sprawa pewnie już tam trafiła.~
~*A poza tym:
– I'm sorry. The arrows seem to have rusted off. Good luck. – powiedziała Andronmenda.*~
- Też tak uważam. – Powiedziała Andro~n~me~n~da
<A ten ambitny dialog został wam zaprezentowany przez Grzegorza i Andronmendę.>
Tydzień po tym zdarzeniu odbyła się rozprawa w sądzie. ~Spoko, rozumiem że może tak mało czasu wystarczyło, ale wypadałoby jakoś inaczej przejść od tej rozmowy do rozprawy sądowej. Tak to po prostu chujowo wygląda, jakby ten nieambitny dialog z góry kompletnie nic nie znaczył.~ ~*Jak to jest, że druga część tego opka jest jeszcze gorsza niż pierwsza?*~ ~Magia kurde.~
--------------------------------------------------------------------------------------------
Od Auto~wypie~r~dol~ki
~*Ależ naturalnie. xDDD*~
~Hehe :D~
Wiem, że ten rozdział jest krótki. <Ogólnie w tym opku rozdziały są krótkie, ale to dobrze, ponieważ analiza jest prostsza.> Czekam z tego powodu na prawdopodobne hejty. ~*Mimo iż tego opka nikt nie czytał.*~ ~Nie dziwne.~ Ale ja już hejterów umiem zaginać, więc...
~*
Przy moich nieudolnych próbach zaginania hejterów oni pewnie tarzali się po podłodze ze śmiechu. xDDD*~
~Wiadomo, kiedyś byłaś takim niedojebem społecznym, że to aż szok.~
~*Wypierdalaj, karakanie. xDDD*~
<Miiiłość rooośnie woookół naaas... xD>
~*~;"""D~*~
A tak BTW. ~Po chuj ci tu ten skrót? Normalnie nie dało się napisać?~ ~*Z tego wniosek, że moje niedojebanie mi nie pozwoliło.*~ ~;=;~ ~*Wiem ;=;*~ Następny rozdział będzie już ostatnim rozdziałem. :-) ~REMAKE JEST BLISKOOO!!! ;"""-)~ ~*Diagnoza: Niewychowywalny. xD*~ ~:D~
--------------------------------------------------------------------------------------------
_____________________________________________________
Rozdział VII – „Na szczęście ~*kupiłem roczny zapas wódki*~..."
<I pomyśleć, że pomysł na ten remake wpadł ci tak prosto. xD>
~*Najprostsze pomysły zawsze są najzajebistsze.*~
<Niestety xD>
~*:D*~
W sądzie na rozprawę czekali wszyscy, którzy coś wiedzieli o tym porwaniu, czyli Marek ~*dostawca wkrętarek*~, ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz i oczywiście sama Andro~n~me~n~da. <Za dużo świadków to tam nie było, ale w sumie nie dziwne.> Kiedy tak czekali, Marek ~detonator kucharek~ <Co do chuja...? xDDD> ~;""""D zauważył, że Andro~n~me~n~da nie ma żadnego dowodu w postaci rzeczy. <Sądzę, że w jej wypadku wystarczyłyby same ślady tortur.> Postanowił dać jej strzykawkę, którą znalazł, kiedy podchodził do paneli. ~A jako iż nie zostało to wspomniane wcześniej, mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że zostało to wciśnięte na siłę.~ Podszedł do niej i powiedział:
~– Congratulations. Your ability to complete this test proves the humans wrong. They described it as impossible, deadly, cruel, and one test subject even had the nerve to call it broken.~
- Andro~n~me~n~do, weź tą <*tę> strzykawkę, jako dowód.
<– Of course the humans only had one try at it, you can just keep trying.>
- Dobrze. W sumie trochę tego płynu jeszcze zostało w strzykawce, więc na pewno sędzia uwierzy. ~*W twoim wypadku same ślady tortur na twoim ciele powinny wystarczyć jako dowód.*~ – Powiedziała Andro~n~me~n~da.
Na sale ~*salę~, jako pierwszą osobę poproszono Andro~n~me~n~dę. <Ponieważ ten spierdoks jak zawsze musi być pierwszy. Taka rola Mary Sue.> Kiedy weszła, i powiedziała jak ma na imię, ile ma lat i gdzie pracuje,
~Imię i nazwisko: Andronmenda Zjebson Miller chyba
Wiek: -40 lat
Miejsce zamieszkania: Pumping Land
Zawód: Niszczyciel reaktorów~
<Piękne dane, chciałabym takie usłyszeć. xD>
~Mam zajepomysł! Będę pisał dane wszystkich postaci z opek i dam to na Wattpada!~
<Pomocyyy...>
~;""""""""D~
sędzia zadał jej pierwsze pytanie, a mianowicie:
<– Your failing gives me no new data, it just delays the inevitable.>
~*Gdzie ty tu masz pytanie? xD*~
<Hehe :D>
- Gdzie, i o której godzinie nastąpiło porwanie?
~*– O godzinie 20:56 w Pumping Land. – odpowiedziała Andronmenda Zjebson Miller.
Nie, a tak serio to powiedziała:
– This course was created and then abandoned by humans. They tend to do that, create something wonderful and then abandon it.*~
~Obie wypowiedzi nie pasują. xD~
~*:D*~
~Nie ma się z czego cieszyć, zjebie. xDDD~
~*;"""D*~
- Porwanie nastąpiło o godzinie 13: 40 <Zaufanie do Worda level hard, widzę.> w lesie, który znajduje się niedaleko pustkowia.
<To kurwa na sto procent wiele powiedziało sędzi. Kuźwa, w Pumping Landzie...Eeee...To znaczy w Polsce jest mnóstwo zadupi, tak samo jak na świecie. Sprecyzuj nazwę!>
~Jako iż jesteśmy w Opkolandii, to sędzia pewnie ma GPS w oczach i skapnie się, o jakim miejscu mówi Andzia Gandzia.~
<Nie zdziwiłoby mnie to.>
~A w ogóle:
– Do you know why they abandoned this course? Too deadly. – spytał sędzia.~
<No dobra, tu jest pytanie. xD>
~Ha! :D~
- A co dokładniej robił Ci~eszynie~ sprawca? – Spytał sędzia.
<– You did very well. – powiedziała Andronmenda.>
- Torturował Mnie<jwięcej>. – Powiedziała Andro~n~me~n~da.
~*– Ale zajebiście! – zawołał uradowany sędzia – Dlaczego ciebie miernoto nie zajebał?!
Nie, lol, w rzeczywistości rzekł:
– The humans closed this test because they said it was too deadly. I thought they would have moved it into the testing track hall of fame for that, not let it deteriorate.*~
<Obie wypowiedzi kompletnie nie pasują do sytuacji. xDDD>
~*No i? :D*~
- A ma pani na to jakiś dowód? – Zapytał sędzia.
~Ślady tortur na jej ciele nie starczają? A tak BTW.:
– You only failed– – powiedziała lampucera.~
- Tak. Mam strzykawkę, którą użył na Mnie Damian, <*Dejmian> wstrzykując Mi~*gdałowi*~ ten płyn, ~Ja nie mogę, tak mnie śmieszą te wielkie litery przy tych zwrotach typu „Mi, tobie, wam" itd. xDDD Przez to nie biorę tych dialogów na poważnie. xDDD~ ~*Nie tylko ty tak masz.*~ <I nie tylko wy.> który jest najgorszym świństwem zaraz po narkotykach. ~SEZOOORIIIS!!! MAM COŚ DLA CIEBIE!~ ~*TAAAKI MIŁY. xDDD*~ ~;"""D~ – Powiedziała dziewczyna.
<– –times in this test. Not that it matters. It doesn't. So congratulations. Job well done. – powiedział sędzia.>
- Proszę Mi~kroskopowi~ to pokazać~, bo wpierdol~. – Powiedział ~miły~ sędzia.
~*Jesteś tak niedojebany jak to tylko możliwe. xD*~
~Przynajmniej jestem szczęśliwy. :D~
~*Well, tak, to też jest ważne. XDDD*~
Andro~n~me~n~da ~*<Błagam, stop. XD> ;"""D W każdym razie: podczas jazdy, która na razie nie polegała na jebnięciu w przycisk odpalający nitro, cud kurwa, zastanawiała się, dlaczego Diatłow tak się odniósł do faktu, że Andzia Gandzia skończyła ekologię. Kurde, przecież sądziła, że to też potrzebny kierunek! Nie wyprowadzajmy jej z błędu, OK? W każdym razie, wiedziała że Anatolij skończył tę swoją inżynierię, ale no kurde, ekologia też jest spoko, co nie? (Nie) Nu, ale jechali tak w rytm hardbassu, bowiem plus dziesięć punktów do słowiańskości trzeba dojebać. Przez jakiś czas panował spokój, jednak w pewnym momencie choroba popromienna przypomniała sobie, że miała wczoraj już dać wpierdol Andzi Gandzi. Kurwa, jaki zapłon, normalnie do Księgi Rekordów Guinnessa z tym. Otóż, w pewnym momencie, kiedy stali na jakimś zadupiu, bowiem Opkolandia miła jest, na początku, aby nie zaczynać z grubej rury, dziewczyna zaczęła się źle czuć oraz miała wrażenie, że zaraz wyrzyga jelita płucami, jakkolwiek to byłoby możliwe. Czując to, od razu powiedziała słabym głosem:
– Diatłow...
– Hm? – spytał Anatolij, szukając czegoś w samochodzie, nie zdziwię się jeżeli broni masowego rażenia.
– Źle się czuję...Chyba będę rzygać... – odparła zgodnie z prawdziwą prawdą.
Po tych niespodziewanych słowach, Anatolij kompletnie nie spodziewając się tego, że w wypadku Andronmendy choroba popromienna chyba jechała PKP, bo zaliczyła kilkugodzinne opóźnienie, przerwał szukania czego tam bądź i wyprostował się.
– Czekaj chwilę. – w tym momencie dało się zauważyć, że żyły w jego ręce zabłysły na niebiesko, ale fajnie, też tak chcę – Mam pomysł. – dodał, po czym, cóż za plot twist, przyłożył dziewczynie dłoń do szyi.
Parę sekund potem, Andzia Gandzia poczuła, że coś zaczęło przepływać przez jej żyły oraz w jej wypadku owe zabłysły na niebiesko w całym ciele, a nie tylko w określonej części. Cholernie się bała, szczególnie kiedy jej wzrok zaczął się zamazywać. Aż do jej oczu napłynęły łzy, a ona sama, odruchowo, chwyciła go za nadgarstek. Chwilę potem, poczuła również przechodzący przez jej ciało ból, jakby pękały jej żyły, aż cicho jęknęła z bólu.
– Ćśśś...Spokojnie. – zaczął Anatolij, kiedy Andronmenda praktycznie nic już nie widziała przez zamazany wzrok – Kiedy się obudzisz, poczujesz się znacznie lepiej. – dodał, gdy jego głos stawał się dla Andzi Gandzi coraz odleglejszy.
Parę sekund potem, Andronmenda zemdlała, je!*~
~Ostatnie zdanie jest piękne, OK? xDDD~
<Cudna ta historia, to chyba najlepsza historia w tej Samoanalizatorni. xD>
~*Wiem :D*~
~SKROMNOŚĆ 9999999999999999999999999999999999~
~*To dokładnie tak, jak u ciebie. xDDD*~
~Hehe :D~
~*Ja jebix. xDDD A tak w ogóle, kuniec analizy na dziś, bo już mózg mi nie działa.*~
~k~
<Nawet Shifta nie wcisnął, no. xDDD>
~;"""D~
podeszła, i podała sędzi ~*milion rubli jako łapówkę, aby ich nie skazali. No co? Trzeba sobie radzić w życiu!*~ <CBA miałoby kogo potem zatrzymywać. xD> ~Postawi się Sezorisa w drzwiach i umrą ze strachu.~ ~*Przydałby się pilot sterujący Grzegorzem z przyciskiem wychowywania. xDDD*~ ~;"""D~ strzykawkę. Potem, po jeszcze kilku pytaniach, <Których nie podano, aby się bardziej nie pogrążać.> na salę zawołano kolejnego świadka, czyli Marka <Betoniarka>.
~*Kurwa, ta spacja tak przeraziła pomidora na mojej kanapce, że aż wpadł mi do rękawa ze strachu.*~
~Piękna hipoteza, kontynuuj. xDDD~
~*;"""D*~
~*– You failed so many times in this test, I thought you were becoming human. But then you would just come back again and again and again. – powiedział sędzia.*~
- Gdzie ostatnio pan widział Andro~n~me~n~dę?
~*Ja tam na rozprawach sądowych za bardzo się nie znam, wszakże ani ja, ani nikt z mojej rodziny nigdy takowej nie miał, ale czy takie pytania nie zadaje policjant, kiedy zgłasza się czyjeś zaginięcie?*~
~Raczej na pewno. To pytanie samo w sobie brzmi jak takie, które mógłby zadać policjant.~
<Wiadomo, po co research i zrobienie z tego opka czegoś ciekawego, skoro można stworzyć gówno.>
~*Niestety ;=;*~
~A w ogóle:
– Humans find that an admirable trait. – powiedział Marek władca zamrażarek.~
- Widziałem ją ostatnio w lesie niedaleko pustkowia. – Powiedział Marek ~*terminator drukarek*~.
~A poza tym, no super, ale sędzia nie ma GPS-a w oczach, nie odnajdzie tego pustkowia sam z siebie. Podaj jakieś szczegóły charakterystyczne, jak nie znasz nazwy miejsca, obok którego jest to pustkowie.~
<To Opkolandia, sędzia już na stówę wie, o jakie pustkowie chodzi.>
~;=;~
<A poza tym:
– Let's look at their files... – spytał sędzia.>
~*Tu nie ma pytania, kurła. xDDD*~
<Hehe :D>
- A czy wiesz może, jakie tortury zadawał Andro~n~me~n~dzie Damian <*Dejmian>? – Spytał sędzia.
~*– Zabraniał jeść sera brie. – odpowiedział Marek władca spawarek, dzięki czemu Dejmian dostał dożywocie za zbrodnię niewybaczalną.
Nie, lol, tak serio to powiedział:
– NOT a team player.*~
<Obie wypowiedzi nie pasują, a ta pierwsza tym bardziej. xDDD>
~*;"D*~
- Niezbyt wiele wiem, gdyż ja poszedłem tam tylko uratować Andro~n~me~n~dę, <Mój ty bohaterze.> ale ze tego, co widziałem, to Dawid <O, Dejmian imię zmienił.> ~*Widać się zamyśliłam i odruchowo jebnęłam Dejwida. xDDD*~ ~Brawo, miernoto. xDDD~ ~*:D*~ chciał użyć na Andro~n~me~n~dzie jednego ze swoich laserów. – Powiedział
~No wyjebiście w kosmos, ale jako iż nie było to wcześniej wspomniane, to można z czystym sumieniem powiedzieć, że ten laser wziął się z dupy, jak to całe opko. A tak w ogóle:
– Horrible people skills. – zapytał sędzia.~
~*Gdzie ty tu widzisz pytanie, ułomie? xDDD*~
~No co? :D~
- A czy ma pan na to jakiś dowód? – Zapytał sędzia.
<– Lol, nie. xd – odpowiedział zjebanie Marek wkręcacz garncarek.
A tak serio, to odpowiedział:
– Never listens.>
~Piękne odpowiedzi, sędzia byłby dumny. xDDD~
<Co nie? :D>
- Tak. Mam nagranie z kamer, które były w ~~*Permanentny zakaz nadal trwa. xDDD*~ ;"""-( ~*Idź się wychowaj. xD*~ ;"""D~ pomieszczeniu. – Powiedział Marek ~*składacz tokarek*~.
<Ja nie mogę, kolejna rzecz, która wzięła się z dupy? Nie dało się tego jakoś wcześniej wprowadzić, abyśmy teraz nie zaliczali mindfucka?>
~*Nie wiem co ja myślałam, pisząc to gówno.*~
<Nie myślałaś.>
~*A, no fakt. ;=; A tak BTW.:
– Never shares. – powiedział sędzia.*~
- Proszę Mi~*tochondrium*~ je pokazać. – Powiedział sędzia.
Marek ~wyławiacz złotych jajek~ zrobił tak, jak kazał sędzia. ~*W końcu za bardzo wyboru to on nie miał w tym momencie.*~ Kiedy podał pendrive, na którym znajdowały się nagrania, odtworzono je. Było tam pokazane wszystko, co Dawid ~*Dejmian, do chuja, przestań zmieniać imię, bo to się robi wkurwiające.*~ ~To jest definicja chujowości opka. Druga to dialog na dole.~ robił Andro~n~me~n~dzie. Po chwili na salę wprowadzono ostatniego świadka, czyli ~*Naszego ukochanego OC a.k.a*~ Grzegorza. ~Ej! Ja chcę dokładnie poznać to, co było w tych nagraniach!~ ~*Każdy chce, ale nie ten level wtedy miałam.*~ <Było cheatować.> ~*Nosz... xDDD*~ <;"""D>
~– Always sleeping. – zapytał sędzia.~
<Tu nie ma pytania, kurwa. xDDD>
~Jebać to. xD~
- Gdzie ostatnio widział pan ofiarę? – Zapytał sędzia
~*Kurła mać, znowu pytanie, które zadaje policjant podczas zgłaszania zaginięcia, a nie które mógłby zadać sędzia.*~
~Bowiem po co komu research, co nie?~
<A poza tym:
– Never on time. – powiedział Grzegorz.>
- Widziałem ją w lesie podczas spaceru. – Powiedział ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz.
~*– Inattentive listener. – spytał sędzia.*~
<Gdzie ty tu kurwa widzisz pytanie? xD>
~*Hehe :D*~
- A czy wie pan, w jaki sposób torturowano tą ~**tę*~ kobietę? – Spytał <Po chuj w ogóle tu są wielkie litery?> ~*¯\_(ツ)_/¯*~ ~;=;~ ~*Wiem ;-;*~ sędzia.
~– Awful attendance record. – powiedział Grzegorz.~
- Tak wiem. – Powiedział Grzegorz
~*Nie dziwne, skoro Andzia Gandzia opowiedziała ci wszystko ze szczegółami.*~
<A tak w ogóle:
– Blabbermouth. – powiedział bezimienny sędzia.>
~*Ty, faktycznie, tego sędzi nie wpisałam w bohaterach epizodycznych, mimo iż chyba powinnam.*~
~Akurat to niedojebanie mnie nie dziwi, bowiem często ci się to zdarzało w starych opkach.~
- Proszę nam opowiedzieć. – Powiedział sędzia.
<Ej, chwila, ale po chuj? Przecież Marek sprzedawca betoniarek pokazał wam nagranie, z którego powinieneś panie bezimienny sędzio wiedzieć, jakimi torturami była traktowana Andronmenda.>
~*Pewnie po to, aby bezsensownie przedłużyć ten rozdział. Dzięki temu ma on prawie trzy strony i jest najdłuższy ze wszystkich rozdziałów tego opka.*~
<Nie mam słów na twego dawnego pierdolca. ;=;>
Grzegorz opowiedział wszystko, co wiedział. ~*A my, znów, nie dostaliśmy chociaż szczątkowego opisu tego, jakim torturom była poddawana Andzia Gandzia.*~ ~To ubarwiłoby opko, a nie o to w nich chodzi.~ ~*☹*~ ~Wiem ☹~
~*– Aw... hates Mondays. – spytał sędzia.*~
~A pytanie ukradli czeczeńscy terroryści. xDDD~
~*:D*~
- A czy ma pan na to jakiś dowód? – Spytał sędzia.
<Powinien ci wystarczyć dowód jaki dał Marek wkręcacz piaskarek, miernoto.>
~A tak w ogóle:
– Incoherent. – powiedział Grzegorz.~
- Tak. Jednego dnia poprzedniego tygodnia wybrałem się do lasu, i zobaczyłem ślady samochodu. <I od razu można z czystym sumieniem powiedzieć, że ta wspaniała opowieść pełna przygód wyłoniła się z dupy razem z tym opkiem, bowiem nigdzie wcześniej nie została wspomniana.> Postanowiłem za nimi pójść. Kiedy doszedłem do końca, zobaczyłem jakiś wielki budynek zbudowany z metalu. ~*Bowiem budżet opka nie pozwalał na robienie budynków z betonu.*~ Kiedy tam wszedłem, pierwsze co zobaczyłem, to jakiś duży kawałek metalu. ~*Podejrzewam, że to fragment kolektora z „Czajki".*~ – Powiedział Grzegorz.
~No do jasnej cholery, a myślałem, że się ogarnęłaś. xDDD~
~*No co? Zaraz zima, teraz jestem ciekawa, co dalej z kolektorem na Wiśle. :D*~
~Dobrze, że sprawa elektrowni na Ostrołęce się rozwiązała, bo mielibyśmy tu milion nawiązań. xDDD~
~*Hehe :D*~
<A tak BTW.:
– Insecure. – powiedział sędzia.>
- Proszę Mi~tozie~ go podać. – Powiedział sędzia.
Grzegorz zrobił tak, jak kazał sędzia. ~Bowiem za wiele wyboru to on nie miał.~ Po chwili nastąpiła przerwa, aby sąd mógł ustalić wyrok dla Damiana. <*Dejmiana> ~*A poza tym, już wiem. Ja to opko pisałam, kiedy jeszcze lubiłam czasem oglądać Sędzię Annę Marię Wesołowską, więc dlatego rozprawa jest hipernierealistyczna.*~ ~W Sędzi Annie Marii Wesołowskiej największą chujnią jest jak rozprawę ma poprowadzić sędzia Artur Lipiński. Moje myśli wtedy zawsze wyglądają tak:
„No kurwa, ty chuju, wypierdalaj z ekranu i oddawaj Annę Marię Wesołowską!"~ <Najkulturalniejszy człowiek we Wszechświecie, widzę. xDDD> ~Hehe :D~
Po kilku minutach, nastąpiło wypowiedzenie wyroku. ~*Szybko, no ale w Opkolandii jesteśmy, to i nie dziwo. A poza tym, wypowiedzenie? W tym momencie chyba bardzie pasowałoby słowo „odczytanie".*~ ~To opko ogólnie nie pasuje.~ ~*To wiadome nie od dziś.*~ Damian <*Dejmian> ~*A poza tym, miło że w końcu zmienił imię na swoje prawilne oraz, że podczas rozprawy nie przeszkadzał.*~ <Zawsze trzeba szukać plusów nawet w największym gównie.> dostał 20~*56*~ lat więzienia, ~Ależ of course. xDDD~ ~*:D A poza tym miło, że chociaż w tym opku lata w pierdlu są realistyczne, a nie tak jak w mym najpierwsiejszym FanFiction.*~ ~Weź mi nawet nie przypominaj o tamtym gównie. ;=;~ ponieważ to były już jego trzecie tortury na kobietach których nienawidził. ~*A, to ja bym mu dała krzesło elektryczne i napromieniowaną wodę do wypicia.*~ ~Jesteś bardzo miła i humanitarna, no nie ma co. xDDD~ ~*Wiem :D*~
Po wyjściu z sądu, ~Albowiem nic się nie stało.~ ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz powiedział:
~*– Procrastinator.*~
- No, i ważne, że ten chłopak już nie będzie przez 20~*56*~ lat nikomu zagrażał. ~Po pierwsze: Ależ naturalnie. xDDD Po drugie: Wy wiecie, że on zawsze może z tego więzienia uciec, co nie?~
~– Chronically late. – powiedziała Andronmenda.~
- Na szczęście. – Powiedziała Andro~n~me~n~da.
<A ten ambitny i pełen emocji dialog został wam zaprezentowany przez Grzegorza i Andromedę.>
Od tego momentu Andro~n~me~n~da i ~*Nasz ukochany OC a.k.a*~ Grzegorz nie mieli już więcej takich problemów... ~<Ziew>~
KONIEC
~*Najpiękniejsze słowo w tym całym opku, mimo iż źle sformatowane. ;'-)*~
~Całe szczęście, że to gówno nie ma trzeciej części.~
<Kurwa, co za zajebistość. Remake będzie mieć więcej części niż oryginał. xDDD>
~*No co? Mam zajebiste pomysły na remake, nic tylko realizować! :D*~
~Pozostawmy to bez komentarza. xDDD~
~*;"""D*~
--------------------------------------------------------------------------------------------
Od Auto~uciekło~rki
~*Nudzi ci się? xDDD*~
~Trochę :D~
~*Niedługo będziesz mógł rozpisać się o fabule, spokojnie. xDDD*~
~Wiem :D~
Tak, to już koniec. ~*I dobrze, bowiem gdyby nie moje urywki, to zdechlibyśmy z nudów przy tym opku. Nic ciekawego się tutaj nie działo.*~ Na razie nie mam żadnych pomysłów dotyczących przyszłych opowiadań. :-) <Niestety, później produkowałaś je masowo z wątpliwą jakością, przez co my musimy się teraz z nimi użerać.> ~*No, ale wtedy nie wiedziałam, że będę produkować opka masowo.*~ ~Domyślam się, bo i skąd miałaś wiedzieć, skoro nie miałaś na nie pomysłu.~
--------------------------------------------------------------------------------------------
~*Dobra, teraz chwila przerwy i piszemy analizę końcową.*~
~Chyba wszyscy się w niej nieziemsko rozpiszemy. Ja rezerwuję fabułę.~
~*Ja bohaterów.*~
<To mi pozostał styl, hipernierealistyczności i rzeczy biorące się z dupy.>
~*No i wszystko ładnie rozdzielone.*~
~~*Nadbóg, do kurwy.*~ A myślałem, że już się wychowałaś. xD ~*Nie ma tak łatwo. :D*~~
_____________________________________________________
Ja nie mogę, nareszcie skończyliśmy analizować te nudy. Serio, druga część tego opowiadania, mimo iż to opowiadanie w sumie powinno być osobne, a nie kontynuacją opka z poprzedniej analizy, była jeszcze nudniejsza od pierwszej części. Nie wiem jakim cudem mnie się to udało, no ale najwidoczniej to jest możliwe i to dobitnie, jak pokazuje to ta niepotrzebna kontynuacja. W każdym razie, już bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do przyjemniejszej części analizy, czyli do naszych wywodów końcowych:
~*W tym opku najbardziej wkurwiali mnie bohaterowie. Było ich...well, nie da się określić dokładnej liczby tak swoją drogą, ale tak około pięciu, wiadomo, też była niezliczona ilość sług Gregory'ego. Jeżeli policzyć tych, którzy się wypowiadali i nie byli bezimienni, to mamy z piętnastu bohaterów, więc sporo się rozpiszę. Zacznijmy od Andromedy, bowiem ona ponownie jest główną bohaterką historii. W tej części była jeszcze bardziej żadna niż w poprzedniej. Jedyny cel jej egzystencji to zostać porwaną w najdurniejszy sposób w dziejach i przez największego debila wszech czasów oraz potem zostać uratowaną przez sługę Grzegorza. Kompletnie niczym się nie wyróżniała oraz nie rozwijała się, a przecież była główną bohaterką tego patafiaństwa. Nie miała nawet żadnych relacji z postaciami. No, bo skoro Damian to jej wróg, to powinien zostać wprowadzony wcześniej oraz powinno się jakoś pokazać to, dlaczego nienawidził Andromedy, a nie dawać to ot tak, aby jakiś motyw dla porwania był. A poza tym, skoro jej nienawidził, to dlaczego nie zajebał jej ze snajperki? Tak byłoby znacznie łatwiej. No, ale o Damianie jeszcze pomówimy, teraz jest sekcja przeznaczona na zjeżdżanie Andromedy. Nawet nie próbowała się bronić przed porwaniem, mimo iż od pierwszej części wiemy, że miała pirokinezę, co oznacza, że była upośledzoną idiotką. Poza tym, Damian był jej jedynym wrogiem, co chyba oznacza, że albo jest forever alone i nie zna za wielu ludzi, albo jest Mary Sue, obstawiam to drugie. A tak, nie da się za wiele o niej powiedzieć. Powinno się dać jej jakieś zainteresowania, charakter, marzenia i tak dalej, aby po prostu nie była pusta jak moja głowa na sprawdzianie z matematyki. W końcu co to za główna bohaterka o której nie wiadomo kompletnie nic? Nie, nie da się tego uzasadnić faktem, że chciano zrobić tajemniczą postać, ponieważ w tym wypadku to by nie zadziałało. Aby postać była tajemnicza, musi mieć charakter, bowiem inaczej to nie działa po prostu. Ogólnie za wiele o Andromedzie powiedzieć nie mogę przez to, że była jeszcze bardziej żadna niż w pierwszej części. Po prostu należy ją stworzyć od nowa, bowiem w obecnej formie nadaje się tylko do śmieci.
Drugą postacią do zalania ciekłym Tyberium jest Grzegorz. Ten także był jeszcze bardziej żaden niż w pierwszej części. W sumie jedyne co on robił, to pojechał ze swoją przyjaciółką do lasu, potem jak debil rozpaczał, zamiast zadzwonić na policję, kiedy jego BFF zaginęła, dał rozkaz swemu słudze i był jako świadek w sądzie. Tyle, dosłownie. Znowu zrobiono z niego jeszcze większy pusty wór na ziemniaki niż w pierwszej części. Nie żeby coś, w pierwszej części też praktycznie nic nie znaczył oraz powstał tylko po to, aby spełnić dwie role, ale tutaj jego obecność jeszcze bardziej zminimalizowano. Mógłby na przykład po zaginięciu jego BFF zgłosić to na policję, jak zrobiłby każdy człowiek z funkcjonującym mózgiem. Także mógłby nawiązywać jakieś głębsze relacje z pozostałymi, istotnymi postaciami historii. Dzięki temu mógłby spełnić istotną rolę w historii oraz przy okazji dałoby się, ewentualnie, pośmiać z większej ilości zjebanych dialogów, gdyby zamienił z kimś więcej niż tylko kilka zdań. Także wypadałoby mu dodać jakieś zainteresowania, aby na przykład czytelnik mógł go zastawać, kiedy robi coś, co lubi. On miał być postacią drugoplanową, a przez sposób, w jaki został przedstawiony, mam wrażenie, że był postacią epizodyczną. Nie mogę się o nim za wiele rozpisać, gdyż po prostu niewiele o nim wiadomo. Jego również należy stworzyć od A do Z, aby powstała ciekawa postać, a nie taka chała.
Trzecim bohaterem do zmielenia w betoniarce jest Damian, czyli jedyny wróg Andromedy. Ten był jeszcze bardziej żaden niż dwaj pozostali bohaterowie, ale wbrew pozorom, z tego co o nim wiemy mogę się trochę rozpisać. Zacznijmy od jego motywacji. Przepraszam bardzo, ale dlaczego on się chciał mścić? Powód, który podał, nie miał sensu, bowiem to nie kwalifikowało się do miana chęci zemsty. A poza tym, skoro zazdrościł jej wszystkiego, to nie łatwiej byłoby to wszystko ukraść, a nie porywać Andromedę i chcieć ją zabić? No chyba, że chciał ją zabić, a dopiero potem zarąbać wszystkie jej dobra materialne, ale to nie zostało wyjaśnione w samym opowiadaniu. Poza tym, jego motywacja kupy się nie trzymała, powinno się stworzyć mu porządny powód, dla którego chciał porwać i zabić Andromedę. Oprócz tego, pod koniec opowiadania zostało wspomniane, że przed Andromedą Damian torturował jeszcze trzy inne kobiety, których nienawidził. Dlaczego nie zostało to jakoś rozwinięte w samej historii? Gdyby to zrobić, nawet nie trzeba byłoby w stu procentach wykładać motywacji Damiana, bowiem sami moglibyśmy składać wątki na podstawie tego, dlaczego Damian był taki, a nie inny. To mogłoby uczynić tą postać ciekawą! Oprócz tego, powinno się jakoś zbudować większą relację pomiędzy nim a Andromedą, bowiem tak to wygląda jak wciśnięte na siłę. Można byłoby na przykład wkleić Damiana już w pierwszej części tej dwuczęściowej opowiastki, dzięki czemu tamta i ta część mogłyby na tym zyskać. Oprócz tego, wypadałoby zbudować jego charakter, marzenia, cele, zainteresowania i tak dalej. Owszem, Andromeda wspomniała, że Damian był nieprzyjemnym człowiekiem, ale w samej historii nie dało się tego odczuć ani przez ułamek sekundy. Powinno się jakoś rozbudować jego charakter oraz pokazywać go przez całą akcję opowiadania, bowiem tak to po prostu Damian jest nijaki, mimo iż mógłby być interesującym antagonistą. Sam fakt, że w tej historii niewiele robi i się odzywa nie pomaga w jego kreacji. Po prostu powinno się go przebudować od A do Z, aby czytelnik miał możliwość znienawidzenia go, co było w planach.
Czwartym bohaterem do zapacania przez Odecię jest Marek, jeden ze sług Grzegorza. Swoją drogą, miło że w końcu któryś z bezimiennych sług dostał imię, zawsze to jakiś plus. Ten natomiast był bardziej nijaki niż normy unijne przewidują. Nie mam o nim za wiele do powiedzenia, w sumie powstał tylko po to, aby uratować Andromedę i to dosłownie tyle. Tak, ja rozumiem, że on miał być postacią epizodyczną, ale nie przesadzajmy. Postacie epizodyczne, mimo iż z logicznego punktu widzenia pojawiają się raz na dwa tysiąclecia, też powinny odegrać kilka ról. To, że postać jest epizodyczna, nie oznacza, że pojawia się tylko raz, może wystąpić na przykład trzy razy na niedługi czas i to nadal jest bohater epizodyczny. To tak jak rzeka epizodyczna (jest coś takiego, jak mi nie wierzycie to możecie sprawdzić, chociaż powinniście wierzyć, bo w szkole na geografii raz czy dwa się o nich wspomina), która na pustyniach lub półpustyniach pojawia się okresowo, po większych ulewach, a potem wyparowuje. Nie pojawia się tylko raz, tak samo jest z postaciami epizodycznymi, ale musi być przez niedługi czas. Marek z kolei jest stereotypowym przedstawieniem bohatera epizodycznego, pojawił się tylko w celu spełnienia jednej roli, coś tam pobrzdękał i koniec jego roli. Nawet nie miał zdefiniowanego charakteru, mimo iż z nieznanego nikomu powodu chciał się zemścić na Damianie za to, co zrobił Andromedzie, mimo iż pojawiło się to tylko raz. Cholera wie czemu, nawet nie znamy jego relacji z Andromedą, więc to jest takie jedno łot de fak, men. Jako iż też jest postacią występującą w tym pierdolniku, powinien mieć zdefiniowany charakter, relacje z poszczególnymi postaciami, szczególnie że miał się pojawić kilka razy oraz spełnić jedną z istotnych ról, zainteresowania, marzenia i tak dalej. Owszem, w jego wypadku nie trzeba byłoby tego dokładnie planować, chociaż jeżeli wzięłabym się teraz za planowanie tych postaci, to pewnie byłby stworzony z dokładnością do relacji nawet z ziarnkiem piasku znad Bałtyku, ale nie ważne. Po prostu należy go stworzyć od A do Z, łącznie z tymi jebanymi relacjami z innymi postaciami, aby można było o nim coś więcej powiedzieć.
Ostatnimi postaciami do spalenia zniczem są sędzia z końcówki opka oraz słudzy Grzegorza, którzy raczyli w jednym rozdziale otworzyć paszczę. Wiem, że to postacie bardziej trzecioplanowe, a tych to już się praktycznie w ogóle nie planuje, może poza drobnymi szczegółami, ale też mam o nich coś do powiedzenia. Po pierwsze, czemu sędzia imienia nie ma? Przez to nawet nie można go bądź jej sobie wyobrazić, bowiem nawet nie wiemy jakiej jest płci. Co ten sędzia, Tuurngaitem jest, że płeć niezdefiniowana? Chociaż nie, wypowiadał się normalnie, więc raczej jest człowiekiem, cholera, to jeszcze gorzej. Powinno się dać temu sędzi chociaż imię, aby można było sobie go bądź ją wyobrazić. Oprócz tego, wypadałoby też temu sędzi mózg sprezentować, bowiem ta rozprawa to żenada była. Jestem przekonana, że one tak nie wyglądają, wystarczy mieć więcej niż trzy punkty IQ aby to zauważyć. Research nie boli, jak już się chciało opisać rozprawę sądową, to wypadało zapytać wujka Google jak takowe wyglądają, bowiem tutaj najbardziej widać debilizm sędzi. Widać to chociażby po zadawanych pytaniach, które najpierw wyglądają jak pytania, które prędzej zadałby policjant podczas przyjmowania zgłoszenia o zaginięciu danej osoby, a potem po pytaniach, które niepotrzebnie przedłużały rozdział. Tą postać trzecioplanową należy przerobić tak, aby zachowywała się jak prawilny sędzia oraz miała mózg. Co do sług Grzegorza, którzy chociaż na chwilę otworzyli paszczę, to jedyne, co da się wywnioskować to fakt, że mózg im wypłynął przez uszy już dawno. Ich prawdziwy mózg już dawno, że tak się wyrażę. Kurde no, Andromeda nie wracała do pałacu od ponad dwóch dób, a ci dopiero się skapnęli, że najprawdopodobniej ktoś ją porwał lub w jakiś inny sposób zaginęła. Gratuluję inteligencji, ich rodzice byliby z nich dumni. A poza tym, potem, zamiast zadzwonić na policję wracają do codziennych zajęć. Tym postaciom trzecioplanowym również przydałaby się odrobina mózgu.
Bohaterowie w opowiadaniach, szczególnie w takim, które miało się dziać w naszym świecie, powinni zostać stworzeni tak, jak normalni ludzie, aby czytelnicy mogli ich polubić bądź znienawidzić, zależy od intencji autora. Nie jest to możliwe w wypadku tego opka, ponieważ postacie są żadne oraz nie da się z nimi utożsamić. Jako iż postacie są jednym z najważniejszych motorów napędowych historii powinno się ich stworzyć tak, jak my jesteśmy stworzeni, szczególnie gdy bohaterowie są ludźmi. Inaczej po prostu nie da się wpłynąć na czytelnika.*~
~W tej historii irytowało mnie to, co Ramoninth oraz fabuła. Znaczy nie zrozumcie mnie źle, mogłaby być ciekawa, ale nie w takim wydaniu, w jakim została zaprezentowana w tym opowiadaniu. Można byłoby stworzyć historię o Grzegorzu i Andromedzie, której powinno dać się ludzkie imię tak na marginesie, jednak nie powinna to być kontynuacja pierwszego „Retconning", szczególnie biorąc na wzgląd fabułę, którą zaprezentowałem w analizie pierwszej części. Mógłby to być spin-off czy coś w tym stylu. Mogłoby się zacząć, że Grzegorz i Kornelia, dajmy tak jej roboczo na imię, postanawiają wybrać się do oddalonego o ileś kilometrów od ich miejsca zamieszkania lasu. Nie musieliby mieć do tego jakiegoś konkretnego powodu, może po prostu chcieliby sobie pospacerować w ładnym otoczeniu. Mogliby pojechać tylko we dwoje, bo po kiego grzyba im tam służba? No i po znalezieniu się tam, mogliby trochę pospacerować, a dziewczynie owo miejsce mogłoby się spodobać, bo wiecie, skoro tak lubi przyrodę, co wiemy z pierwszej części, to nie dziwne. No, ale po godzinie Grzegorzowi by się znudziło, nie dziwne i chciałby wracać do domu. Kornelia z kolei chciałaby tu jeszcze zostać, więc umówiliby się, że Grzegorz wróci do domu, a Kornelia dojedzie za godzinę. No, ale niestety, dziewczyna nie wróciłaby do domu, ponieważ po jakimś czasie od odjazdu Grzegorza, pojawiłby się Damian i porwałby Kornelię.
Dziewczyna, jak nakazują prawa logiki, próbowałaby się bronić swoją pirokinezą, ale gówno by jej to dało, bowiem Damian w jakiś sposób by ją obezwładnił, przez co nie mogłaby więcej próbować się bronić lub uciekać i załadowałby ją do samochodu, po czym wywiózł cholera wie gdzie. Samego Damiana, jak wspomniała Ramoninth, powinno się wprowadzić już w pierwszej części, aby relacje pomiędzy nim a główną bohaterką miały czas się rozwinąć. No, ale chłopak dowiózłby ją do jakiegoś opuszczonego budynku, z betonu i cegieł kurwa, bowiem z tego materiału buduje się budynki. Tam z kolei, przykułby ją do krzesła i zaczął torturować oraz przy okazji mógłby ujawnić jakiś SENSOWNY motyw, który nim kierował i Andromeda mogłaby, dla bezpieczeństwa, w myślach skomentować ewentualny debilizm jej wroga. Poza tym, Damian mógłby mieć jakiegoś wspólnika, dlaczego nie? To ubarwiłoby historię, szczególnie jeżeli ewentualny wspólnik zostałby ciekawie wprowadzony oraz stworzony. Wracając do historii, mogliby oni ją szprycować dragami, aby nawet nie miała szans na próbę wyrwania się z tego krzesła oraz torturować, jednak aby bardziej cierpiała, a nie szybciej kopnęła w kalendarz.
Tymczasem, dajmy na to dwie doby po jej zaginięciu, Grzegorz, który już wiedział, że dziewczyna sama nie wróci do pałacu, mógłby użyć mózgu i zgłosić sprawę na policję. Mógłby też bać się o dziewczynę, wszakże nie wiedział, gdzie ona jest oraz Kornelia nie odbierała z znanych nam, ale nieznanych Grzegorzowi przyczyn. Policjanci mogliby jej szukać, ale bezskutecznie. Jednak, aby nie robić z policjantów debili, można byłoby wymyślić jakiś sensowny powód, dla którego nie mogliby namierzyć obecnego położenia Kornelii. Grzegorz oraz jego słudzy również mogliby próbować odnaleźć dziewczynę, jednak bez skutku. Jednak, którejś nocy, Grzegorzowi przyśniłby się sen, w którym Kornelia powiedziałaby mu, co się z nią stało oraz gdzie się znajdowała. Dzięki temu, następnego dnia, Grzegorz mógłby na przykład zaproponować policjantom miejsce, którego jeszcze nie przeszukiwali, czyli budynek w okolicy lasu. Po dostaniu się tam, odnaleźliby powoli umierającą Kornelię oraz Damiana i jego wspólnika, którzy właśnie pragnęli dobić dziewczynę, ale Wszechświat im w tym przeszkodził. No, ale po epickiej walce, policjanci mogliby schwytać Damiana i jego wspólnika i zaprowadzić do radiowozu, a Grzegorz mógłby zadzwonić po pogotowie i przy okazji uwolnić swoją przyjaciółkę. Przy okazji mógłby też zgrać nagrania z kamer znajdujących się w owym miejscu, aby przed sądem mieć jakiś dowód tego, co zaszło.
No, ale po uwolnieniu Kornelii, przewiezieniu jej do szpitala oraz zawiezieniu sprawców na komisariat policji, Grzegorz obecnie mógłby wrócić do domu i na przykład opowiedzieć Markowi, swemu najbardziej zaufanemu słudze o tym, co zaszło. Wiadomo, ustaliliby też, że jak sprawa sądowa przeciwko Damianowi i jego wspólnikowi ruszy, to oni będą odpowiadać jako świadkowie tego, co zaszło. Potem, Grzegorz mógłby pojechać do szpitala i, po przebudzeniu się Kornelii, porozmawiać z nią oraz dowiedzieć się dokładniej, co porywacze jej robili. Kornelia również mogłaby podziękować swemu wybawcy za uratowanie jej, bowiem wiecie, Grzegorz zawsze mógłby olać sen, który mu się przyśnił. Jednak, po jakimś czasie, gdy Kornelia wyszłaby ze szpitala oraz sprawa sądowa przeciwko porywaczom ruszyła, mogliby oni udać się do sądu, aby odpowiadać przeciwko nim.
Jeżeli chciałoby się opisać rozprawę sądową, należałoby zrobić research, aby nie wyszło takie gówno jak tutaj. No, ale podczas jej trwania, mogliby przy okazji jako świadkowie pojawić się też na przykład rodziny osób, które wcześniej Damian i jego wspólnik torturowali, dzięki czemu przynajmniej byłoby więcej żywych dowodów tego, że Damian i jego ziomek zasługują na śmierć. No, ale niestety, jako iż w naszym kraju nie istnieje kara śmierci, trzeba byłoby się obejść jakimś zwykłym, odpowiednio wysokim wyrokiem. Jeżeli okazałoby się, że Damian i jego ziomek doprowadzili do czyjejś śmierci, mogłoby to być nawet dożywocie. No, ale po wygranej rozprawie, bowiem wiecie, cuda się zdarzają, Grzegorz, Kornelia i Marek, który również byłby świadkiem, podczas powrotu do domu mogliby jakoś skomentować całe zajście, łącznie z wydanym wyrokiem. No i od tego momentu mogliby mieć spokój lub nie, jeżeli Damian i jego ziomek uciekliby z więzienia. Jeżeli wykorzystać to drugie, mogłaby powstać nawet trzecia część.
No i tak poprowadzona fabuła byłaby znacznie ciekawsza niż to, co dostaliśmy! Fabuła jest najważniejszym mechanizmem napędzającym opowiadanie, w końcu bez niej żadna historia nie istnieje. Aby zachęcić czytelnika do swej koncepcji trzeba, poza ciekawym wymyśleniem fabuły, też dobrze ją rozwinąć. Jeżeli historia jest nudna, to czytelnik nie zostanie z nią na długo, a żadnemu typowi pisarza nie chodzi o odstraszenie potencjalnych odbiorców.~
<W tym opowiadaniu wkurzało mnie to, co Ramoninth i Grzegorza oraz rzeczy biorące się z dupy, hipernierealistyczności oraz styl, w jakim to opowiadanie zostało napisane. Zaczynając od rzeczy biorących się z dupy, to uświadczyliśmy ich całą masę. A to wspomnienie o długopisie z laserem, laser, który miał Damian, wybranie się Grzegorza na przechadzkę w tygodniu poprzedzającym rozprawę sądową i odnalezienie jakiegoś kawałka metalu, nagrania z kamer w posiadaniu Marka i w sumie tyle, ale nie zdziwię się, jeżeli było ich jeszcze więcej. Wszystkie te rzeczy pojawiły się dopiero wtedy, gdy były potrzebne, co znacznie szkoduje. W końcu, jeżeli pisze się opowiadanie, to takie sprawy powinno się wprowadzić jeszcze wcześniej, aby jakoś uzasadnić ich egzystencję. Wprowadzanie ich ot tak, szczególnie gdy na przykład koniec końców niewiele znaczą, jak choćby ten długopis czy laser, nie działa, a wręcz szkoduje. W życiu nic z dupy się nie bierze, ta hulajnoga elektryczna przy ścieżce rowerowej też nie wzięła się znikąd, ktoś musiał nią tam zaparkować. A jeżeli już się coś wprowadzi, to powinno się to potem wykorzystać jeszcze minimalnie raz czy dwa razy, aby egzystencja danego czegokolwiek miała po prostu sens. Tym sposobem płynnie przechodzimy do hipernierealistyczności, którymi ta historia została ujebana od góry do dołu.
No, bo chociażby ta rozprawa sądowa. Ona od początku do końca była hipernierealistyczna. Te pytania, które zadawał sędzia w większości powinien zadać policjant przyjmujący zgłoszenie o zaginięciu danej persony. W sądzie chyba pyta się już ogólnie o sytuację, wokół której kręci się sprawa i co się podczas niej działo z różnych punktów widzenia. Poza tym, po co sędzia potem pytał Grzegorza, czy wiedział jakie tortury zadano Andromedzie, skoro już miał obraz tego? Przecież Marek pokazał nagranie z kamer, które to ujawniało. Nie ma sensu pytać drugi raz o tą samą rzecz, skoro ma się już jej najdokładniejszy zarys. Poza tym, skoro Damian znęcał się jeszcze nad trzema innymi kobietami, to świadków podczas rozprawy powinno być więcej, na przykład te kobiety i ich rodziny. Dzięki temu, przy okazji, moglibyśmy dostać realistyczniejszy czas pomiędzy rozprawą a wydaniem wyroku, a nie tak jak w Sędzi Annie Marii Wesołowskiej, że pół godziny i sprawa załatwiona. Kolejna nierealistyczna sytuacja, to dlaczego Andromeda nie broniła się, kiedy Damian chciał ją porwać? Cholera, ona posiada pirokinezę, z tego co widziałam po analizie pierwszej części, powinna jej używać do obrony! Dzięki temu przy okazji nie widać by było, że ta pirokineza została w pierwszej części wstawiona jedynie dlatego, że potrzebna była w walce z Dawidem. A właśnie. Gdzie jest Dawid? Przecież on nie umarł w poprzedniej części, tutaj też mógłby się pojawić, dzięki czemu nie widać by było, że pojawił się tylko dlatego, że akurat był potrzebny. Wiem, że Grzegorz nie wspomniał tego przy fabule, ale można by go gdzieś dostawić i na przykład dowiedziałby się o porwaniu jego siostry oraz również pomagał w poszukiwaniach. Ostatnią hipernierealistyczną kwestią jest to, jakim cudem nasza ferajna bohaterów miała dwadzieścia lat oraz ogólnie wiek w tym przedziale, a także czemu Andromeda była nieprzytomna przez tydzień. Z tego co wiem, w pierwszej części w którymś momencie minęło dwadzieścia lat, więc oni wszyscy powinni być po czterdziestce. Wiem, że w pierwszej części tej wspaniałej historii wystąpiło niezłe zakrzywienie czasoprzestrzenne, ale druga część powinna naprawić błędy pierwszej. Co do faktu, iż Andromeda była nieprzytomna przez tydzień, to również jest to hipernierealistyczne. Nie zostało wspomniane, aby była w jakieś śpiączce czy coś. Ja rozumiem, że ona mogła być w opłakanym stanie, no ale bez przesady, powinna obudzić się najwięcej po paru godzinach, no chyba, że znalazłoby się uzasadnienie dla tygodniowej nieprzytomności.
Rzeczy biorących się z dupy i hipernierealistyczności powinno się unikać jak ognia, ponieważ to nie pomaga historii, tylko jej szkodzi. Przez to czytelnik zalicza mindfuck za mindfuckiem i szansa rzucenia opowiadania rośnie nieubłaganie. Wszystko powinno wyglądać jak najbardziej zgodnie z rzeczywistością, szczególnie w historii, która tak jak ta dzieje się w prawdziwym świecie.
Ostatnią, znacznie krótszą, kwestią do poruszenia jest styl, w jakim to opowiadanie zostało napisane. Jest on okropny, począwszy od niepotrzebnych, za dużych spacji pomiędzy akapitami kończąc na braku opisów. Oprócz tego, mamy tutaj te autystyczne przeskoki czasowe, które bezproblemowo można byłoby zastąpić opisem akcji i znacznie lepiej by to wyglądało. Poza tym, da się zauważyć wielokrotne skakanie pomiędzy akcją ponieważ tak. No, bo na przykład od jednego dialogu nagle przechodzimy do stwierdzenia, że po tygodniu odbyła się rozprawa sądowa. To znacznie utrudnia czytanie, szczególnie że wszystko złączone w jedno wygląda niechlujnie oraz sama historia wygląda jak napisana na szybko. To również może okazać się decydujące dla potencjalnego czytelnika, że porzuci czytanie opowiadania lub nawet nie zacznie tego robić. Powinno się pisać starannie oraz tak, jak powinien wyglądać epicki utwór, jeżeli chce się zachęcić ludzi do czytania.>
Wspólnie: Ale po zaplanowaniu tej historii od A do Z mogłaby ona być na serio w porządku!
_____________________________________________________
Wkrótce: „Mary Sue Attack Super Effective, czyli „Nowa uczennica"."
<Grzegorz, ty chuju, co się podczas analizy końcowej wjebałeś przede mnie.>
~Sorki, nie mogłem się doczekać pisania o fabule. :D~
~*Chyba muszę się pogodzić z faktem, że ciebie się już nie wychowa. xD*~
~;"""D A tak w ogóle, to ty jednak to FanFiction napisałaś? O.O~
~*Nie, ono jest niedokończone. Ma z cztery czy tam pięć rozdziałów, ale jest tak wybitnie chujowe oraz wiem, że i tak go nie dokończę, że postanowiłam je zanalizować.*~
<Wiem tylko tyle, że masz je w zeszycie jedynie, poza chyba trzema czy dwoma rozdziałami. Współczuję. ;=;>
~*Wiem, to jest okropne, no ale jak teraz tego nie zanalizuję, to pewnie nigdy tego nie dokonam, także kiedyś trzeba.*~
~Ale najpierw remake dzisiaj zanalizowanego opka.~
<Jak się napalił. xDDD>
~;""""""""D W każdym razie, no nie bądź taka, daj mi napisać jeden rozdział!~
~*Nie, bo znając ciebie i twój charakter główni bohaterowie będą przez pół rozdziału się ruchać, a tego chcę uniknąć. -,-*~
~Hehe >:D~
<Nie ma się co cieszyć, Grzegorz. xDDD>
~;"""D~


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^