Oceniają:
~* – Ja
| – Slade
[] – Vega
~ – Grzegorz Antychryst
Jest to pierwszy FanFiction do „Młodych Tytanów", który analizuję, ale nie martwcie się, jestem przekonana, że w przyszłości nadejdzie też czas na „Z kim się zadajesz, takim się stajesz.", które najprawdopodobniej zanalizuję po przeczytaniu pewnych dwóch książek, aby podementować w tymże FanFiction pewien wątek, hehe. Wracając do dzisiejszego przypadku spierdolenia, to opowiadanie nigdy nie zostało skończone, szczerze mówiąc nie wiem dlaczego. Miało ono opowiadać o Vedze Nereil, kosmitce z znanej wam już Silver Planet, która w wyniku zniszczenia jej planety przybyła na Ziemię. No i zainteresował się nią
Slade, po czym chciał przeciągnąć ją na swoją stronę. Dalej nie powiem, bo zaczną się spoilery. Miało wyjść ciekawie, ale bohaterka to Mary Sue oraz wydarzenia też są jakieś takie dziwne. Poza tym, to opowiadanie, fanfary, zanalizujemy nowym systemem, albowiem rozdziały są, w większości, długie w chuj i nie mam ochoty ich tutaj całych dawać.~JEST! Nowy system! Nie będzie autystycznych, dopisanych historii! ;"-)
~*Jesteś pewien? Czasem będę dawać niby od czapy fragmenty tylko po to, aby dopisać jakąś historię. :D*~
~KURWA, NIE. -_-~
~*;"""D A poza tym, jaki tematyczny skład analizatorów. XD*~
|[No siema. :D]|
Zaczynajmy!
___________________________________________
1. „Obecnie już trzeci dzień przemierzałam Wszechświat w poszukiwaniu nowego domu po tym, jak trzy dni temu, na dwa dni przed moją koronacją na królową Silver Planet, gdyż urodziłam się w tamtejszej królewskiej rodzinie, a moi rodzice zostali zabici przez naszych przeciwników politycznych i ja, jako ich jedyne dziecko, miałam po nich przejąć władzę, owa planeta została zniszczona i mi, jako jednej z wielu mieszkańców, udało się uciec."
~*Tak, to jest jedno zdanie.*~
~Ja nie mogę, co za patologia. Najpierw były przesadzone zdania pojedyncze, teraz złożone...Nie dało się tego jakoś wypośrodkować?~
~*Z tego wniosek, że moje dawne niedojebanie mi nie pozwoliło.*~
[Kiedy w ogóle pisałaś ten FanFiction?]
~*W trzeciej gimbazjum.*~
[;_;]
~*Wiem ;_;*~
2. „[...] Po jakichś paru minutach, zaczęłam zbliżać się do owej planety, więc widząc to, użyłam prawie przeźroczystej bariery, którą mogłam używać tylko, gdy wlatywałam w atmosferę jakiejś planety, żeby ogień, na który nie byłam odporna, mnie nie zabił. [...]"
~*Bowiem Vega zauważyła Ziemię i postanowiła się na niej zatrzymać, jak coś. W każdym razie, ależ oczywiście, bowiem nie mogłaby na przykład lecieć jakimś statkiem kosmicznym.*~
~Czemu jak w jakimś opowiadaniu pojawia się kosmita lub kosmitka to umie on lub ona poruszać się normalnie, bez niczego, po Wszechświecie? To się już robi nudne, ten motyw pojawia się chyba wszędzie.~
|Bowiem wiecie, po co się wysilić i wymyślić coś oryginalniejszego. Lepiej dawać to, czego używają wszyscy.|
~*A, no tak. ;=;*~
3. „Po jakimś czasie, ogień zniknął, a ja ujrzałam w dole jakieś miasto. Kiedy zaś byłam bardzo blisko zderzenia z gruntem, zamknęłam oczy i spróbowałam przy tak dużej prędkości podlecieć do góry. Udało się! Nareszcie, po tylu latach, mi to wyszło! Chwilę potem, bariera zniknęła, a ja zawisłam nad ziemią. Parę sekund potem, wylądowałam na niej."
~Tak, ja wiem, że skoro to FanFiction do „Młodych Tytanów", to główna bohaterka musi trafić do Jump City, ale nie mogłaby na początku wylądować gdzieś indziej? Nie wiem, mogłaby na przykład z jakiegoś powodu nie móc wylądować i mogłaby wpaść do elektrowni czarnobylskiej i jebnąć głową w stopione szczątki reaktora. Przynajmniej byłoby śmiesznie.~
~*No wyjebiście w kosmos, ale wtedy zdechłaby po kilku godzinach, jeżeli odpowiednio szybko nie spierdoliłaby, geniuszu. xD*~
~W tym opku wszystko pojawia się ot tak, więc dałoby się jej z dupy radiokinezę i po sprawie.~
[Ale serio, czemu w takich opowiadaniach główne postacie nie mogą na początku wylądować gdzieś indziej? Nie musi to być Czarnobyl, mogłaby to być na przykład jakaś wyspa na Pacyfiku lub chociażby jakiekolwiek inne miejsce. Potem mogłaby się jakoś dostać do Jump City.]
|No, ale niestety, w opkach oryginalność to coś zakazanego.|
[Niestety ☹]
4. „Patrzyłam na nią dziesięć minut. Po tym czasie, zaczęłam rozumieć wszystko, co na niej było. Ten budynek to było muzeum, a kartka informowała o jego zamknięciu do końca lipca. Otóż, Silverańczycy, czyli mieszkańcy Silver Planet, uczyli się nowych języków patrząc przez dziesięć minut na tekst w danym języku. W danym tekście nie musiały być zawarte wszystkie litery danego języka, dlatego to było ułatwienie. I właśnie dzięki tej kartce poznałam, jak się dowiedziałam, język angielski."
~*Nie chciałam kopiować metody uczenia się języków z serialu, dlatego wymyśliłam własną metodę. W sumie, dobra jak każda inna.*~
~Tylko Vega musiała debilnie wyglądać stojąc dziesięć minut i wpatrując się w jedną informację o zamknięciu muzeum. Mogła, nie wiem, znaleźć na przykład na chodniku pięć dolarów i kupić sobie za to jakąś gazetę, to wtedy, czytając dziesięć minut jedną stronę, nie wyglądałaby debilnie. Poza tym, wtedy można byłoby też dać wątek, że Vega, nie wiedząc czym jest dolar mogłaby się zastanawiać, do czego to służy, aż w końcu zorientować się, że to środek płatniczy.~
|A ten analizę końcową na samym początku rozdziału zaczyna. No tego jeszcze nie grali. xD|
~Hehe :D~
5. „[...] Jednak, jako iż nie umiałam w ogóle się bronić, gdyż rodzinie królewskiej na mojej planecie taka umiejętność nie była w ogóle potrzebna, codziennie bałam się o swoje życie. Na domiar złego, raz zgubiłam moją koronę, oznaczającą władzę królewską na Silver Planet, która umożliwiała mi użycie moich nadprzyrodzonych zdolności z ogromną siłą i nigdy więcej jej nie odnalazłam. [...]"
|Lubię naszej Vedze podpierdalać tę koronę i patrzeć, jak próbuje ją zabrać. :D|
[Ty chuju. <- Kropka nienawiści.]
|;"""D|
~*W każdym razie, pomijając upośledzenie tych z góry, oczywiście, że główna Mary Sue musi mieć same ułatwienia. Idź się utop.*~
~A poza tym, no oczywiście, że nie umiała walczyć, ponieważ naszej głównej partole trzeba utrudniać życie jednocześnie je ułatwiając od pewnego momentu. To Mary Sue, nie pytać.~
|No, ale niedługo w opku pojawiam się ja, więc automatycznie wszyscy się cieszą.|
~*SKROMNOŚĆ 9000*~
|:D|
6. „Otóż, gdy jednego dnia, nadal przestraszona, przechodziłam przez pewną jaskinię, [...]"
[Czemu moja opkowa wersja się ciągle tak boi? Przecież raczej nikt nie chciał jej atakować na każdym kroku.]
|Próba dodania klimatu do tego nieklimatycznego gówna.|
[Czemu mnie to nie dziwi...]
7. „Chwilę potem, przerażona, odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam jakiegoś zeskakującego mężczyznę. ~*~Przestań. xD~ Nie :D W każdym razie: Nie widziałam za bardzo jego twarzy, gdyż miał założone jakieś czarne okulary, nie wiedziałam po co. Poza tym, miał założony czarny, za długi płaszcz, prawdopodobnie po to, aby lepiej wyglądać. Obok niego stała jakaś dziewczyna, ubrana normalnie jak na standardy tej planety, z tego co zdążyłam się zorientować przez ten miesiąc. Miała na sobie granatową, zapiętą bluzę oraz czarne spodnie z trzema, białymi paskami z boku. Poza tym, to co ją charakteryzowało, to widoczne na jej ciele, świecące się na niebiesko, żyły. Nie miałam pojęcia, co oni chcieli mi zrobić, dlatego cofnęłam się i, ze strachu, przywołałam jedną ze swoich nadprzyrodzonych zdolności, która nie ma sensu, ale chuj, czyli kwintesencję typu drugiego.
– Nie zamierzamy walczyć. – przemówił ten mężczyźniak, podchodząc nieco bliżej, kiedy ja, odruchowo, cofnęłam się – Zgodzisz się na nasz deal i nic ci nie zrobimy.
– Nie zamierzam z nikim wchodzić w układy. – odparłam zgodnie z prawdą, albowiem po co miałam mieszać się w jakieś nieznane mi, ziemskie sprawy.
Przybyłam tu jedynie jakoś ułożyć sobie nowe życie od zera, a nie pojednywać się z podejrzanie wyglądającym gościem. Widziałam, że to nie Nadbóg, więc nie zamierzałam z nim współpracować.
– Jak się nie zgodzisz, to i tak niedługo zginiesz. – odpowiedział prosto z mostu – A jak do nas dołączysz, to masz szansę zrobić coś dobrego dla normalnych ludzi i ogólnie dla Wszechświata. – dodał, ale ja nie miałam pewności, czy mu ufać.
– Co niby takiego chcecie osiągnąć? – spytałam, gdyż wolałam najpierw się upewnić, czy był sens w ogóle rozważać przyłączenie się.
– Zniszczyć rdzeń Opkolandii, a potem wyjebać w kosmos wszystkie elektrownie atomowe. – przemówiła dziewczyna stojąca obok niego.
Czy ich do reszty pojebało?! Nie dość, że chcieli ingerować w naturalny porządek rzeczy oraz tym samym wkurwić Zardonica, to jeszcze mieli w planach doprowadzić do apokalipsy?! Nie zamierzałam im pomagać, nie pojebało mnie jeszcze. Od razu odwróciłam się i, odchodząc, powiedziałam:
– Nie pojebało mnie jeszcze do tego stopnia, aby ingerować w naturalny porządek rzeczy.
Niestety, nie zdążyłam odejść. Parę sekund potem poczułam, że ten mężczyzna unieruchomił mnie, chwytając mnie za ręce i skutecznie uniemożliwiając jakąkolwiek obronę. Kiedy to zrobił, powiedział:
– Nie masz wyboru. – mówił, gdy ja, mimo wszystko, próbowałam się uwolnić – Musisz z nami iść, możesz się przydać. – dodał, kiedy poczułam, że zaczął czymś parzyć moje ręce oraz ogólnie miałam wrażenie, że moje ręce zaczynały się topić.
Czując ten niewyobrażalny ból, krzyknęłam oraz poczułam, że do moich oczu napłynęły łzy. Parę minut potem, powiedziałam starając się nie płakać z bólu:
– Błagam, przestań...Zgadzam się na wszystko, tylko przestań...
Po tym ostatnim zdaniu poczułam, że puścił mnie. Kiedy to nastąpiło, odwróciłam się i, gdy to wykonałam, ten zaśmiał się dość szyderczo i powiedział:
– Wy wszyscy jesteście tacy słabi.*~
Nie wiedziałam, kim był, gdyż miał na twarzy maskę. Widząc go, cofnęłam się ze strachu i przywołałam kwintesencję typu drugiego*, czyli jedną z moich nadprzyrodzonych zdolności. [...]"
|Po pierwsze: Ta dopisana historia to cudo, kurwa. XDDD
Po drugie: Je! Przybyłem w prawilnym opku, prawdopodobnie po to, aby zbawiać świat!|
~*Jesteś taki skromny. xD A poza tym, wiem, że ta historia to cudo, sama ją pisałam przecież. xD*~
[Kolejna skromna. XD]
~*:D*~
[Ja pierdolę. xD A tak w ogóle, przyyypiiisss!!! <333]
~*Który jeszcze bardziej pogrąży to opko.*~
[-.-]
~*Niestety ;=;*~
8. „Skąd on znał moje imię i nazwisko?! Przecież przez ten miesiąc nikogo na tej planecie nie poznałam! Od razu, że tak powiem, „wyłączyłam" moją zdolność i spytałam zaskoczona:
- Skąd pan wie, jak się nazywam?
[...]"
~Brawo ty ułomie napromieniowany. Jakiś stalker wie o tobie wszystko, a ty zamiast dać mu wpierdol, przestajesz używać swych zajebistych zdolności. Idź się utop.~
~*To chyba miała być zmodyfikowana wersja pierwszego spotkania Slade'a i Tej Tępej Niedojebanej Kurwy a.k.a Terry.*~
|:* A tak poza tym, tego bardzo łatwo dało się domyślić, bowiem to wygląda podobnie.|
~No ja tam pamiętam, że Ramoninth wzorowała się na tej scenie.~
[Stalker]
~Hehe :D~
9. „[...] - Nie tylko twoje imię i nazwisko znam. – Odparł, po czym wyjął...moją koronę, którą zgubiłam i nigdy jej nie odnalazłam!
Ale JAK?! Przecież przez ten cały miesiąc żyłam samotnie! Kim on był?! Mimo to, chwilę później, nieco ją uniósł i powiedział:
- Wiem o tobie wszystko, Vego. Znam twoje sekrety, wiem czego się boisz, czego pragniesz, kim jesteś. Przede mną niczego nie ukryjesz.
A następnie założył mi ową koronę na głowę. Ja zaś, patrzyłam na niego z przerażeniem, gdy mówił, że wiedział o mnie wszystko. [...]"
[Stalking Level: Na Grzegorza Antychrysta.]
~:D~
~*Mnie tam to nie przeszkadza. xD*~
[Boję się was. xD]
~*~;"D~*~
|W każdym razie, pewnie Zardonic mojej opkowej wersji to wszystko powiedział.|
~*Ależ naturalnie. xD*~
|No co? :D|
10. „Jednak, jako iż kompletnie nie potrafiłam walczyć, nie trafiłam w niego, gdyż szybko zrobił unik, a następnie przygniótł mnie za rękę do skalistej ściany, tym samym mocno raniąc mi dłoń. Cholernie bolało, mimo iż chwyciłam się za zranioną rękę i użyłam na niej witakinezy**, czyli drugiej z czterech mych nadprzyrodzonych zdolności. Parę sekund potem, odruchowo zamknęłam oczy. Zaś kilka sekund potem, poczułam na swym karku jego oddechy, co znaczyło, że był koło mnie. Następnie, przemówił:
- Nazywasz się Vega Nereil z rodu Nereilowiczów i pochodzisz z Silver Planet. Jesteś niedoszłą królową tej planety po tym, jak twoi rodzice zostali zabici przez waszych przeciwników politycznych. Podświadomie pragnęłaś ich śmierci, aby zdobyć władzę. Jednak, dwa dni przed twoją koronacją, twoja planeta została zniszczona. Przez trzy dni szukałaś nowego domu, aż w końcu trafiłaś na Ziemię. Posiadasz cztery nadprzyrodzone zdolności, czyli kwintesencję typu drugiego, witakinezę, lewitację, elektrokinezę i chlorokinezę. Panujesz nad nimi od ledwo dwóch lat, czyli od trzynastego roku życia. Posiadasz również umiejętność wytwarzania prawie przeźroczystej bariery, którą możesz używać tylko wtedy, gdy wchodzisz w atmosferę innych planet. Obecnie, na Ziemi, nie masz nikogo. Jesteś całkiem sama nie tylko na świecie, ale i we Wszechświecie. Nie masz przyjaciół, nie masz rodziny. Nikt cię nie lubi, nie kocha. Jesteś komukolwiek potrzebna, gdy trzeba kogoś wyleczyć witakinezą lub, gdy ktoś umiera, a ty akurat płaczesz, bowiem łzy Silverańczyków mają właściwości leczące lepiej, niż witakineza. Nikomu nie jesteś do szczęścia potrzebna, jednak potrzebujesz przyjaźni i miłości, ale pragniesz tego podświadomie. No, dalej. Twierdź, że nic o tobie nie wiem.
[...]"
|
KOCHAM SIEBIE. XDDD|
~*A poza tym, już po wypowiedzi opkowego Slade'a widać, że Vega to wyidealizowana postać. Nie ma to jak ujawnić to już w prologu.*~
~Tak w ogóle, Vega niby ma cztery nadprzyrodzone zdolności, a Slade wymienia ich pięć. Ktoś tu się nie mógł zdecydować.~
[Tak w ogóle, po co opkowej mnie kwintesencja, skoro mam elektrokinezę?]
~*Wyjaśni się przy przypisach.*~
[Chociaż tyle.]
~I pomyśleć, że to dopiero początek opka.~
~*A dalej nie jest wcale lepiej. ._.*~
11. [...] „- Czy przez ten miesiąc słyszałaś historię Terry? – Spytał, jakby chcąc zmienić temat.
- Nie...Nie wiem, kto to jest. Ktoś ważny?
- Dla tego miasta bądź świata nie. Była ona moją uczennicą. Jej również pomogłem, tylko że w jej wypadku nauczyłem ją kontroli nad jej mocami. Nie narzekała. Jednak zginęła podczas jednego z zleceń, które jej dałem.***
[...]"
[Slade, ty kłamco. Znaczy wiem, że on w tej ostatniej wypowiedzi kłamał, aby moja opkowa wersja do niego dołączyła, ale i tak.]
|Hehe :D A poza tym, w sumie miło, że jakieś nawiązanie do oryginalnego serialu się pojawiło.|
~*Jednak gdyby Terra była kimś ważnym, osobiście postarałabym się, aby na jej dom spadło dziesięć bomb atomowych i jedna wodorowa dla pewności.*~
~Jesteś taka miła wobec postaci, których nie lubisz. xD~
~*Co nie? :D*~
12. „[...] - A ty potrzebujesz po prostu trochę przyjaźni i zrozumienia. Również chciałabyś stać się kimś lepszym, niż jesteś obecnie oraz pragniesz wreszcie znaleźć swoje miejsce we Wszechświecie. Nie potrafisz działać sama i potrzebujesz kogoś, kto by kontrolował twoimi poczynaniami oraz mówił, jak masz żyć. I ja mogę być dla ciebie takim przewodnikiem. Mogę dać ci wszystko, a nawet jeszcze więcej. Dołącz do mnie, Vego. Dołącz do mnie, a dzięki mnie zabłyśniesz.
[...]"
~*<Szturcha Grzegorza> Kurwa, nie śpij, matole.*~
~A sorki, po prostu ta wypowiedź jest taka sztuczna, że aż Wszechświat płonie.~
|Niby pasuje, skoro już wzorujemy się na oryginalnym serialu, ale i tak brzmi sztucznie w kurwę.|
~*Sztucznie jak moje dawne życie.*~
|Zajebiste porównanie, no nie ma co. xD|
~*:D*~
13. „[...] Po czym, nawet nie zauważyłam jak, pojawiła się przed nim wielka chmura pyłu. Gdy zaś zniknęła, jego już nie było, a drzwi, które blokowały mi ucieczkę, otworzyły się. Widząc to, od razu ruszyłam przed siebie..."
[Cóż za zajebiście hipernierealistyczna reakcja, moja opkowa wersjo. Nieznany gościu od tak, z dupy, znika, a ty masz to w dupie i sobie idziesz.]
~*Hipernierealistyczność to domena opek.*~
[Niestety, przekonuję się o tym na każdym kroku. >.<]
14. „Nazwisko samo w sobie dziwne nie było. Z tego, co słyszałam, w kraju, do którego trafiłam, czyli do Stanów Zjednoczonych, to nazwisko było bardzo popularne. Ale to imię było takie...dziwne. Szczególnie, że z tego, co słyszałam, normalnie było ono stosowane jako...nazwisko****, niżli imię."
~*Bowiem, jak coś, Vega w kieszeni swego ubioru znalazła niespostrzeżenie włożoną jej tam wizytówkę Slade'a. W każdym razie, nie sraj tak, w Stanach nie zdziwię się jak da się nazwać dziecko WieśMac. A nawet jakby, to nawet w naszym kraju można mieć na przykład na nazwisko Borys, mimo iż zazwyczaj stosuje się to jako imię.*~
~Jeżeli miałbym na nazwisko Borys i miał syna, dałbym mu na imię Borys. Byłaby beka w chuj. XD~
~*Idź się leczyć. xDDD*~
~;"""D~
15. „Od teraz, przez miesiąc, rozważałam podjęcie decyzji. Chodząc po mieście, analizowałam naszą rozmowę i to, co powiedział mi Slade. Nie wiedziałam, czy chciałam być taka jak on, no ale w sumie, nie miałam nic do stracenia i chciałam odmienić swój los. I po miesiącu, podjęłam decyzję. Postanowiłam zostać uczennicą Slade'a..."
~*Długo zajęło ci analizowanie krótkiej rozmowy. No, ale w sumie na YouTube na kanale niejakiego Oskara Rogowskiego dyskusja spoilerowa na live na temat trzyminutowego trailera do „Infinity War" trwała ponad godzinę, więc nic mnie już nie zdziwi.*~
~Przynajmniej czas pomiędzy spotkaniem ze Slade'em a podjęciem decyzji trwał jakąś realistyczną ilość czasu.~
[Tak, to akurat jest ten typ opowiadania, w którym należy świętować każde plusy.]
~*Ważne, że nie jest tak nudne jak moje pewne opko o tytule „W szkole idealnej.".*~
~Nawet nie przypominaj. ;-;~
~*Właśnie ;=;*~
16. „[...] Gdy podleciałam bliżej, ujrzałam że drzwi wejściowe były otwarte. Jakby on czekał specjalnie na mnie."
|Skąd ta pewność? Może na dostawcę Ubera czekałem.|
~*Jesteś takim miłym człowiekiem. xDDD*~
|:D|
~A poza tym, cóż za hipernierealistyczna sytuacja, która ma za zadanie ułatwić życie głównej bohaterce. Drzwi, jak nakazują prawa logiki, powinny być zamknięte, aby nikt mu na chatę nie wbił. Vega zawsze mogła zapukać.~
~*Niestety, zgodnie z odwiecznymi prawami opek spierdoks kompletny, czyli główny bohater, musi mieć zawsze ułatwiane życie.*~
~Niestety i to jest smutne. ☹~
17. „[...] W tym momencie, wleciałam do środka i ruszyłam za nim. Wiedziałam, że zaczynało się dla mnie nowe życie..."
|DUN DUN DUUUN!|
~A poza tym, dlaczego Vega nie mogła się nie zgodzić? Zawsze mogłaby:
a. Dołączyć do Młodych Tytanów i działać z nimi.
b. Dołączyć do Młodych Tytanów i w pewnym momencie ich zdradzić.
c. Dołączyć do innego złego, których jest masa w świecie serialu.
d. Działać na własną rękę na korzyść ludzkości.
e. Działać na własną rękę na niekorzyść ludzkości i musieć ścierać się z tymi dobrymi.
f. Dołączyć do Tytanów Wschodu i działać z nimi.
g. Dołączyć do Tytanów Wschodu i w pewnym momencie ich zdradzić.
h. Założyć własną drużynę superbohaterów.
i. Założyć własną drużynę tych złych.
j. Starać się ułożyć sobie normalne życie.
Opcji jest cała masa, a została wybrana tylko ta najłatwiejsza.~
~*Bowiem po co stworzyć jakiś oryginalny FanFiction, skoro można napisać gówno doprawione gównianym gównem.*~
~Ale się rozpiszę w analizie końcowej.~
~*|[;___;]|*~
~;"""D~
18. „*Kwintesencja typu drugiego – Umiejętność wymyślona przeze mnie na potrzeby tego FanFiction i, prawdopodobnie, innych opowiadań. Polega na umiejętności tworzenia także i czerwonych piorunów, które strzelają ogniem. Na Ziemi bardzo rzadka, a na Silver Planet bardzo częsta.
**Witakineza – Umiejętność uzdrawiania siebie i innych.
***Jeżeli oglądaliście drugi sezon „Młodych Tytanów" do końca, to wiecie, że w tym momencie Slade kłamał. Oszukał on Vegę po to, aby przekonać ją do siebie.
****Bo tak jest w rzeczywistości. Według angielskiej Wikipedii „Slade" jest stosowane jako nazwisko. Ot taka ciekawostka dla tych, którzy nie wiedzieli."
~*Przypis pierwszy: W sumie fajny pomysł, gdyby nie fakt, że wymyśliłam go tylko dlatego, że nie chciało mnie się wyrzucać elektrokinezy. XD*~
~No brawo kurwa, ty leniu. W każdym razie, przypis drugi: Jako iż ten FanFiction miał wlecieć do Internetu, to dobrze, że są wyjaśniane pojęcia, które mogą być nieznane dla niektórych czytelników.~
|Przypis trzeci: Zacznijmy od tego, że raczej nikt, kto nie zna tego serialu nie przeczytałby tego FanFiction. Przecież nie czyta się FanFiction związanych z czymś, o czym nie ma się pojęcia, co nie?|
[Przypis czwarty: Na ten temat już się wypowiadaliśmy, w Stanach Zjednoczonych wszystko jest możliwe.]
~*Tak w ogóle, koniec analizy na dzisiaj. Kolejny rozdział ma dwadzieścia dwie strony, nie chce mnie się go już analizować.*~
~Nie dziwne. A poza tym, to ledwo pierwszy rozdział, a ta historia zaczyna mnie nudzić.~
|To już najwyższy poziom Nadgówna.|
19. „[...] Tylko w niektórych miejscach widoczne były szyby, za którymi dało się dostrzec coś, co wyglądało jak lawa i przy okazji nieco oświetlało owe miejsce, w którym byliśmy. [...]"
[A może to była po prostu wielka lampa, która miała imitować lawę? Nie wypowiadaj się na tematy, o których nie masz pojęcia, moja opkowa wersjo.]
~A może to był stront 90?~
~*WYPIERDALAJ MI Z TYM ZASRANYM STRONTEM, TO GÓWNO PRZEŚLADUJE MNIE WSZĘDZIE OD JEDNEGO ZADANIA Z CHEMII. -_-*~
~;"""D~
[Taki miły. xD]
~Wiem ;"""D~
~*W każdym razie, pomijając skurwysyństwo Grzegorza ~:D~ Tak, o tobie mówię, pacanie. xD ~;"""D~ W każdym razie, pomijając to, zawsze byłam ciekawa, co było za oknami w bazie Slade'a. Wygląda na lawę, no ale hej, to mogło być wszystko.*~
~Stopiony mózg Sezorisa?~
~*[|GRZEGORZ! xDDD|]*~
~;"""D~
20. „[...] Przecież w ogóle nie potrafiłam walczyć, nawet stacjonarnie. Od razu rzekłam do Slade'a:
~*– SYSTEM SHUTDOWN*~
~Masz permanentny zakaz oglądania teledysku do „Shutdown" DJ-a Blyatmana. xDDD~
~*Aleee...*~
~ZAKAZ! XDDD~
~*;"""D To w takim razie:
– ENERGY CRITICAL!*~
~Myślisz, że nie pamiętam tekstu tej nuty?~
~*Cholera. ._.*~
~;"""D~
- Slade...
- Od dzisiaj mów do mnie Mistrzu. – Odparł
Mistrzu? Okeeej, ja nie wnikałam w to, jak chciał być nazywany. Mimo wszystko, chwilę potem, powiedziałam:
- W takim razie, Mistrzu...
- Tak? – Spytał
- Ale jest jeden mały problem. Ja w ogóle nie potrafię walczyć, nawet tak stacjonarnie.
- Wiem o tym. Nauczę cię, co to za problem. Poza tym, nie spodziewałem się tego, żeby którakolwiek osoba z twojej rodziny umiała walczyć, a szczególnie ty, będąc jeszcze dzieckiem.
Skąd on to wszystko o mnie wiedział? Śledził mnie, czy jak? Postanowiłam się go o to zapytać w najbliższym czasie. Jednak, jakiś czas później, ujrzałam że doszliśmy do jakieś drabiny, na której końcu był właz. Od razu, jako iż Slade zaczął wchodzić na górę, ruszyłam za nim. Parę sekund potem, weszliśmy do jakiegoś pomieszczenia. Będąc tam, zamarłam."
|Czytam sobie ten fragment, a tam u góry, oczywiście, Grzegorz i Ramoninth muszą mieć debatę. xDDD|
~*~;"""D~*~
[A poza tym, widzę że Slade w tym opku jest bardzo skromny. . .]
|Wiem :D A poza tym, brawo, ty ułomie napromieniowany w opku zaklęty. Moja opkowa wersja cię śledziła chuj wie kiedy i jak długo, a ty ot tak przyjmujesz to do wiadomości. Gdzie jest karabin?|
~*Tak w ogóle, to co za tym włazem było? Dżej, że aż zamarła?*~
~Wtedy to chyba ze strachu.~
~*Wiadomo, ale i tak.*~
|Z kim ja muszę mieszkać. xD|
~*~:D~*~
20. „Bowiem był to pokój, ale jaki! Naprzeciwko nas widniało okienko, przez które wpadało światło. Po lewej stronie, znajdowała się czarna, skórzana sofa. Nad nią widniało długie łóżko na antresoli w kształcie litery „L". Było ono ogrodzone barierką z niewielkich, drewnianych słupów. W pierwszej części leżały czarne poduszki oraz czerwona kołdra. W drugiej części natomiast, leżał złożony koc w kratę. Po prawej stronie pokoju zaś, stało drewniane biurko z różnymi rzeczami leżącymi na nim. Po prawej i lewej stronie biurka widoczne białe drzwi. W kącie po prawej stronie widoczna była drewniana, zdobiona szafa na ubrania. Zaś po lewej stronie widoczna była szafka z książkami. Na niej zaś, stał jakiś nieznany mi, okrągły przedmiot. Na podłodze widziałam czarny dywan, a u sufitu wiszącą czarną, płaską i prostokątną lampę. Zaś ściany owego pomieszczenia były zrobione z desek."
~*Kurwa! Opis dostaliśmy! Będą idealne dwa tygodnie! \O/*~
~Magia! *.*~
|Nadcud wręcz! O.O|
[Nie do wiary! ***.***]
21. „[...] Ja zaś, podeszłam do najbliższych mi, białych drzwi i otworzyłam je. Kiedy przekroczyłam próg, zauważyłam kuchnię.
Była ona niewielka. Naprzeciwko mnie, widziałam szafki wykonane z drewna oraz kuchenkę elektryczną, zlewozmywak znajdujący się obok lewej ściany oraz piekarnik i pralkę stojącą niedaleko niego. Nad blatem wisiał koszyk z przyprawami, a niedaleko niego widoczna była deska do krojenia wisząca na haczyku. Pod tym wszystkim, były również drewniane szuflady. Na lewej ścianie widoczne było niewielkie okienko, a pod nim biały, drewniany stół z jednym krzesłem wykonanym z tego samego materiału. Niedaleko zaś, stała srebrna lodówka.
[...]"
~Kurwa! Znowu opis! Nadbóg nas kocha!!!~
~*Ja nie mogę, idealne dwa tygodnie nas nie ominą! \O/*~
|Cud! A tak poza tym, czemu opkowa Vega wiedziała, że w tym koszyku były przyprawy? Nie mówię, że na jej planecie miało ich nie być, ale mogłyby wyglądać jakoś inaczej niż na Ziemi i teraz by się zastanawiała, co to jest.|
[Pisanie na odwal się właśnie tak działa. Po co stworzyć ciekawą postać, skoro można wytworzyć gówno.]
~Ale się rozpiszę w analizie końcowej.~
~*W sumie jak chyba każdy.*~
22. „Widząc to, od razu podeszłam do lodówki i otworzyłam ją. Po zrobieniu tego, zauważyłam sporo jedzenia. Od razu wyjęłam z niej sporo produktów i zrobiłam sobie sporo jedzenia, gdyż już dawno nie miałam okazji niczego zjeść i nalałam sobie wody do szklanki. Następnie, usiadłam przy stole i zaczęłam jeść."
[Ten akapit został tak chujowo napisany, że aż mózg przez uszy wypływa. Tyle tu powtórzeń i innych takich gówien.]
~*Właśnie dopiero to zauważyłam.*~
~Jest chujowy jak twoje dawne życie.~
~*Cudowna ta twoja szczerość. xDDD*~
~Wiem :D~
23. „[...] Była ona duża i wyłożona białymi kafelkami. Naprzeciwko mnie, w lewym kącie widziałam wysoką kabinę prysznicową, do której prowadziły trzy schodki. Niedaleko nich, stało czerwone krzesło, nad którym były cztery wieszaki. Na pierwszym i drugim wisiały ręczniki, na trzecim szlafrok, a na czwartym nic nie było. Pod prawą ścianą była długa, biała wanna, nad którą wisiały kijki do wieszania prania. Niedaleko stał biały kibel, a po drugiej stronie wanny, kosz na brudne ubrania. Pod środkową ścianą widziałam lustro, pod którym znajdowała się biała umywalka z szafką będącą pod spodem. [...]"
|Ja nie mogę! Kolejny opis! ***.***|
~*Będą takie ideolo dwa tygodnie, że ja pierdziu! \O/*~
~Nadcud! ***.***~
24. „[...] Ciągle zastanawiałam się, skąd on tyle o mnie wiedział. Mimo wszystko, zamknęłam szafkę i umyłam zęby. [...]"
~*No brawo, ty upośledzony pierdolcu. Od stwierdzenia takiego poważnego faktu od razu przechodzisz do mycia zębów.*~
~Hipernierealistyczne zachowania to podstawa dobrego opka+.~
|Jakby nie można było po prostu napisać ciekawej historii, bowiem w sumie wszystko może być ciekawe, jeżeli się to odpowiednio wykorzysta.|
~Wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.~
|☹|
~*Niestety ☹*~
25. „[...] Będąc w niej, podleciałam do lodówki i wyjęłam z niej jakieś jedzenie. Następnie, zrobiłam sobie śniadanie, a do picia wzięłam jakiś napój z napisem „Sok pomarańczowy" na kartonie. Będę musiała się kiedyś dowiedzieć, czym był ten „sok". Mimo wszystko, był nawet smaczny. Gdy zaś zjadłam śniadanie, umyłam naczynia i, tym razem, poszłam do łazienki. [...]"
[Brawo. Stworzenie sytuacji, w której główna bohaterka nie miałaby pojęcia o czymś pochodzenia ziemskiego nie było takie trudne.]
~*Ale po co tworzyć tego więcej i robić z głównej bohaterki ciekawą postać. Znaczy chyba jeszcze kilka razy pojawi się podobna scena, ale niewiele.*~
~Po analizach końcowych masz wpierdol.~
|Miiiłooość rooośnie woookół naaas... xDDD|
~*~;"""D~*~
26. „[...] W następnej kolejności, podleciałam do półki z książkami i zdjęłam z niej owy okrągły przedmiot, po czym zaczęłam się mu przyglądać. Był to model kuli ziemskiej, przyczepiony do szarego kijka. Owy kijek wyglądał jak sierp z okrągłą podstawką u spodu. ~*~No do chuja. xDDD~ ;"""""""""""""""""""""""D W każdym razie: W niektórych miejscach, a właściwie w prawie każdym, widziałam oznaczenia różnymi kolorami markera. Nie wiedziałam, co owe oznaczały i dlaczego akurat nie wszędzie zostały oznaczone, ale uznałam, że wskazywały one na coś istotnego. Nie zdążyłam jednak się nad tym dłużej zastanowić, gdyż usłyszałam otwierające się drzwi do mego pokoju. Słysząc to, od razu odstawiłam przedmiot i odwróciłam wzrok w odpowiednim kierunku. Dzięki temu ujrzałam, jak dowiedziałam się wczoraj, ale nie wspominałam o tym, bo po chuj, tę dziewczynę z niebieskimi żyłami o imieniu Andromeda.
– Co oznaczają te kropki na tym oło – przy tym ostatnim, cudnym słowie wskazałam na kulę ziemską na drążku – przedmiocie? – spytałam, chcąc jakoś zacząć rozmowę.
– To lokalizacje wszystkich elektrowni, które będziemy musieli wysadzić po zniszczeniu rdzenia Opkolandii. – wyjaśniła, podchodząc bliżej – A co do tego przedmiotu, to nazywa się globus, jak coś. – dodała, podnosząc ową rzecz swoją psychokinezą.
Nie spodziewałam się, że Ziemianie posiadali nadprzyrodzone zdolności, no ale w sumie Opkolandia może im to umożliwiała. Zastanawiało mnie jednak, dlaczego Anatolij i Andromeda mieli w planach wysadzić świat elektrowniami atomowymi. Co oni chcieli tym osiągnąć? Nie pytałam teraz, gdyż sądziłam, że to jeszcze za wczesna pora na takie pytania. Jednak mogłam zadać pewne inne pytanie:
– Tak w ogóle, to po co wysadzać rdzeń Opkolandii? – spytałam, gdy Andzia odstawiła przedmiot – Nie lepiej od razu wysadzić elektrownie? – zadałam kolejne pytanie, gdy odwróciła się w moim kierunku.
– Chcieliśmy tak zrobić, ale to się nie powiodło, albowiem Drużyna Nadrozpierdolu nam to utrudniła. – wyjaśniła, dla klimatu okrążając mnie – Kiedy zniszczymy Opkolandię, nie będzie ona po stronie Nadboga, trafimy wtedy do prawdziwego świata. – wyjaśniła, stając naprzeciwko mnie – I będziemy mogli spokojnie zrealizować nasz cel. – dodała
– Dla mnie to i tak nie ma za wiele sensu. – stwierdziłam, opierając lewą rękę o biodro.
– Spoko, przekonasz się, że Anatolij wie, co robi. – stwierdziła Andzia, po czym opuściła pomieszczenie.
Nie wiedziałam, czy dobrze zrobiłam dołączając do nich. Cóż, zostałam zmuszona, ale jeżeli oni zamierzali mi coś zrobić, to zawsze mogłam poprosić Nadboga o pomoc, czyż nie?*~"
[Cudna ta dopisana historyjka, dziesięć na dziesięć po prostu. XD]
~*To będzie fabuła trzeciej części remake'a. :D*~
~To ewidentnie idzie za daleko. xD~
~*:D W każdym razie, co do urywka bez dopisanej Nadcudownej historii, miło że jednak są te sceny, gdzie Vega nie wie, czym jest dany ziemski przedmiot.*~
~Ciekawe, ile ich będzie.~
~*Trochę, ale w sumie rozdział pierwszy przez większość czasu to kwintesencja Nadnudy.*~
~;=;~
~*Wiem ;=;*~
27. „[...] - Jakim cudem wszedłeś tu tak, że cię nie usłyszałam?
- Mam swoje sposoby, Vego. Ale przechodząc do rzeczy, za dziesięć minut widzę cię w głównym pomieszczeniu. – Odrzekł
- Dobrze
[...]"
[A ten ambitny dialog został wam zaprezentowany przez dwójkę głównych bohaterów.]
|Niby wiadomo, czemu jest taki krótki, ale i tak, może by pogadali na ten temat dłużej? Może Vega chciałaby się dowiedzieć, po co moja opkowa wersja ją wzywa?|
~*Opko...*~
|☹|
28. „[...] - Dobrze, że już się zjawiłaś, gdyż mam dla ciebie twoje pierwsze zadanie. Będzie ono trwało dwa miesiące. Otóż, masz za zadanie szpiegować mych wrogów, czyli pewną grupę superbohaterów zwącą się „Młodzi Tytani". Najpierw zdobądź ich zaufanie, a gdy zaproponują ci, abyś się do nich dołączyła, zgódź się. Wtedy bądź z nimi przez miesiąc, przez ten czas potajemnie zbierając najważniejsze informacje o nich. Po miesiącu, ucieknij tak, aby oni dotarli za tobą tutaj. I wtedy ich zniszczymy.
- Ale...Mistrzu...Ja ich w ogóle nie znam i oni również mnie nie znają. Jak ich poznam? – Spytałam
- Udaj, że jesteś w niebezpieczeństwie, aby mogli cię uratować. Gdy ich lider przedstawi się jako Robin, to będziesz wiedziała, że to oni.
- Tak jest.
- A teraz, leć. To zadanie wymaga dużo czasu.
[...]"
~Okej, debatę na temat dialogu uważam za rozpoczętą. Czemu te dialogi to takie kloce tekstu? Przecież jak się komuś coś tłumaczy, to najczęściej chociażby gestykuluje się rękoma.~
~*Bowiem wtedy to nie byłoby opko i bylibyśmy szczęśliwi. A poza tym, za mało emocji w tych ich dialogach. Przecież wypowiedzi mówi się zawsze jakimś tonem głosu.*~
|Ogólnie ten dialog to chujnia. Koniec debaty.|
[Jaka krótka. xD]
~*|~:D~|*~
29. „[...] Ten, który mnie wciągnął, ubrany był w czerwoną bluzkę z trzema żółtymi prostokątami, czarnym kołem z żółtą literą „R", znajdującą się po prawej stronie i czarnym kołnierzem. Miał również żółtą pelerynę oraz zielone, dość długie rękawice. Widziałam również, że na oczach miał czarnobiałą maskę.
Obok niego stała rudowłosa dziewczyna. Ubrana była w fioletowy crop top z szarym kołnierzem oraz w spódniczkę tego samego koloru, a także długie, fioletowe buty. Miała także długie, fioletowe rękawiczki bez palców z szarą, dolną częścią. Wyglądała jak Tamaranka.
Koło niej, widziałam czarnoskórego chłopaka. Mogę powiedzieć o nim to, że większa część jego ciała była mechaniczna, przez co wyglądał jak półrobot. Jego mechaniczna część była w kolorach niebiesko-czarno-biało-szarych. Oprócz tego, jedno oko miał normalne, a drugie czerwone i wyglądające na mechaniczne.
Koło niego, stał zielonoskóry i zielonowłosy chłopak. Ubrany był w fioletowo-czarny kombinezon z szarym paskiem. Miał także szaroczarne rękawiczki oraz buty w takich samych kolorach jak kombinezon.
Z boku zaś, stała jakaś dziewczyna. O niej nie mogę za wiele powiedzieć. Była ubrana w granatowy płaszcz. Na głowie miała założony kaptur, który zasłaniał prawie całą jej twarz. Widoczne były jej oczy, które były czarne, albo tak mnie się wydawało oraz fragment twarzy, dzięki czemu wiedziałam, że jej skóra była szara.
[...]"
~*Znowu opisy! Idealne dwa tygodnie nas nie miną. *.**~
~A poza tym, w sumie fajnie, że Vega wie, z jakiej planety pochodziła Gwiazdka. Zawsze można byłoby to jakoś rozwinąć w historii.~
~*Chciałbyś*~
~No ☹~
[Nie, ale serio fajnie, że są tu opisy poszczególnych Tytanów.]
|Nie wiem czemu, ale wyobraziłem sobie Thanosa jako członka Młodych Tytanów.|
~JA PIERDOLĘ. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*NADBOŻE X""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
[WAT DE FAK X"""""""""""""""""'DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD]
|Wiem x"""D|
30. „[...] - Skąd pochodzisz? – Zapytała Gwiazdka.
- Z Silver Planet, ale gdy ta została zniszczona, wylądowałam na tej planecie. – Odpowiedziałam
- Z Silver Planet?! Naprawdę?! – Zawołała ze słyszalną radością w głosie.
- Tamaranka?! – Zawołałam również z radością.
- Tak!
W tym momencie, podbiegłyśmy do siebie, przytuliłyśmy się i, razem, zawołałyśmy:
- Ooooo!!!
Bowiem musisz wiedzieć, że Silverańczycy i Tamaranie to dwie, bardzo zaprzyjaźnione rasy. Lubią się właściwie od pokoleń. Jednak, gdy się puściłyśmy, ujrzałyśmy że Tytani spojrzeli na nas ze zdziwieniem. Widząc to, Gwiazdka wyjaśniła im:
- Silverańczycy i Tamaranie to dwie rasy zaprzyjaźnione od pokoleń.
[...]"
|Hehe :D|
~*Ty to w ogóle siedź cicho. XD W każdym razie, miło, że pojawiła się taka scena, ale szkoda, że za wiele wspólnego z dalszą częścią opkowatego opka nie będzie miała.*~
~Ja pierdolę. A można byłoby napisać w sumie fajny FanFiction o kosmitce z Silver Planet, która przybywa na Ziemię z jakiegoś powodu. Mogłaby spotkać na swojej drodze Slade'a oraz ten jakoś przekabaciłby ją na swoją stronę i, po dołączeniu do niego oraz nauczeniu jej walczyć, wysłałby ją na zajebistą misję infiltrowania Tytanów od środka. No i jakoś by się zaprzy--- ~*<Zatyka Grzegorzowi usta.> EEE! Analiza końcowa to jeszcze nie teraz! xD*~ Ups :D~
[Ja nie mogę, Grzegorz, ogarnij ten słowotok. XD]
~Hehe :D~
31. „[...] Gdy tam dotarłam, po wejściu do środka ujrzałam ~*[Just stop. xDDD] Nie, lol. xD W każdym razie: Anatolija, stojącego tyłem do mnie i wpatrującego się w monitory. Widziałam, że za ich pomocą obserwował sytuację na świecie, gdyż chciał wiedzieć, kiedy należało zaatakować miejsce z rdzeniem Opkolandii. Wyglądał obecnie jak typowy czarny charakter z amerykańskiego filmu. Wiecie, naprzeciwko niego znajdowały się wysokie ekrany, świecące mocnym światłem między innymi w jego kierunku. On sam miał na sobie czarny, długi płaszcz, zapewne dający +10 do zajebistości oraz przy okazji miał splecione ręce za plecami. Typowy, amerykański złozol, chuj z tym, że Anatolij pochodził z Rosji. No, ale wydawało się, że mnie nie zauważył, ale to tylko pozory, gdyż kilka sekund potem powiedział, nie odwracając się w moją stronę:
– Zaimponowałaś mi. Nie podejrzewałem, że da się tak łatwo oszukać Nadboga.
Po tych słowach, odwrócił się, opuszczając ręce i podszedł bliżej.
– Ech, cóż... – zaczęłam zmieszanym głosem, nie wiedząc jak uzasadnić, że udało mnie się to tak szybko – Jam jest Mary Sue, więc nie dziwne. – stwierdziłam zgodnie z prawdą.
– Mary Sue, powiadasz? – spytał, nieco unosząc moją głowę tak, abym patrzyła w kierunku jego zasłoniętych czarnymi okularami oczu – To dobrze. – stwierdził, szyderczo uśmiechając się – Mam zadanie dla takich jak ty. – dodał.*~
Slade'a, który stał i wpatrywał się w monitory. Wydawało mnie się, że nie zauważył mojego powrotu. Jednak, nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, nie odwracając się w moją stronę, rzekł:
- Nieźle ci idzie to udawanie. Naprawdę nieźle.
Po czym odwrócił się w moim kierunku. [...]"
|Pomijając fakt, że z tego co widziałem, to dzisiejsze spotkanie Tytanów z Vegą było krótkie w chuj.|
[A poza tym, cudna ta dopisana historyjka. xD]
~*Ich wiem. :D*~
~Ja nie mogę, to łączenie języków. xDDD~
~*Wiem :D W każdym razie, prawilny fragment to chujnia. Mogłoby się przed tym więcej akcji zdarzyć.*~
[Nawet w serialu zdrada Terry była ciekawiej przedstawiona.]
~*Ale to FanFiKtion. Wszystko miało się sprowadzać do love story z Slade'em.*~
|-.-|
~*:D*~
32. „[...] W pewnym momencie, w szufladzie biurka, ujrzałam jakąś kieszonkę, którą można było przyczepić do uda i do której można było cokolwiek włożyć. Od razu schowałam do niej komunikator i położyłam na widoku, aby jej nie zapomnieć. [...]"
~*A oto moi mili najlepszy przykład rzeczy biorącej się z dupy.*~
|Bo wiadomo, po co o czymś wspomnieć wcześniej, aby czytelnik nie dostał mindfucka.|
~*Niestety, w Opkolandii wszystko jest możliwe.*~
~Trzeba zniszczyć rdzeń Opkolandii.~
~*Chwila, najpierw muszę dojść do trzeciej części remake'u.*~
[No comment. xD]
~*~;"""D~*~
33. „[...] - Wybacz, że musiałaś na nas tyle czekać, ale wiesz, jak to jest. Dopiero wracamy z kolejnej misji.
- Rozumiem, rozumiem. To raczej normalne. – Odparłam
- Tak w ogóle, to jak się nazywasz? Zapomnieliśmy się wczoraj o to spytać. – Spytała Raven.
- Vega Nereil, ale możecie mówić mi, po prostu, Vega. Tylko błagam, nie mówcie do mnie Veguś. Jak ja tego nie lubię. – Odparłam
- Veeeguś... - Powiedział Bestia.
Po tych słowach, spojrzałam na niego piorunującym wzrokiem. W tym momencie, od razu przestał mnie przedrzeźniać. Chwilę potem, Gwiazdka rzekła:
- Widzę, że masz na sobie strój koronacyjny Silverańczyków...
- Tak, bowiem pochodzę z rodziny królewskiej i, akurat dwa dni przed moją koronacją, moja planeta została zniszczona. To znaczy sama w sobie nadal istnieje, ale została tak zniszczona, że jedyną szansą przetrwania była ucieczka. – Opowiedziałam
- To przykre... - Rzekł Robin.
- Jednak najważniejsze, że żaden z moich znajomych nie ucierpiał. – Odparłam
Później, pogadaliśmy ze sobą jeszcze trochę, a jakiś czas później, rozeszliśmy się w swoje strony..."
[A to z kolei jest najambitniejszy dialog, jaki mogliśmy przeczytać w jakimkolwiek opowiadaniu.]
~*A poza tym, za mało tu emocji, nawet gdy Vega powiedziała o tym, co ją przywiało na Ziemię i, gdy Robin to komentuje.*~
~Ogólnie dialogi w tym FanFiKtion są drętwe jak deska klozetowa.~
|Cóż za epickie porównanie. XDDD|
~Co nie? :d~
~*DŻEZIS! X"""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~>:d~
~*XXXX"""""""""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;"""D~
|W każdym razie, pomijając tych dwóch niedojebów z góry, czemu ta akcja w tymże opowiadaniu zapierdala z prędkością światła?|
~*Gdyż ponieważ dlatego że pisałam to opko na odpierdol.*~
|[~-_______________________________________________-~]|
~*Wiem ;=;*~
34. „Od teraz, spotykaliśmy się ze sobą codziennie. Po miesiącu, chyba zaczęli mi w jakimś stopniu ufać, gdyż zaczęliśmy spotykać się w ich wieży. I, któregoś dnia, powoli zaczęło się realizować zadanie, które dostałam od Slade'a."
~*No zajebiście w kosmos, ale daj więcej akcji, do chuja. Mogłoby minąć kilka rozdziałów i przez ten czas mogłyby się rozwinąć relacje pomiędzy Tytanami a Vegą. Oprócz tego, mogliby mieć jakieś wspólne misje, niektóre na przykład zaaranżowane przez Slade'a, aby na przykład potajemnie przekazać coś Vedze. Mogliby też pojawić się inni złoczyńcy, których w Jump City jest od zajebania. Dzięki temu mogliby też brać udział w późniejszej akcji. Pamiętam, że miał potem pojawić się Brother Blood, więc mógłby już zacząć się pojawiać.*~
|Kurwa, Grzegorz, zaraziłeś Ramoninth. xD|
~;"""D W każdym razie, wiadomo, po co stworzyć coś ciekawego, skoro można napisać gówno na siłę.~
[Trzeba zasilać rdzeń Opkolandii, c'nie.]
35. „[...] - Jaki jest twój ulubiony kolor?
- Zielony... - Odpowiedziałam lekko zmieszanym głosem.
No, bo naprawdę nie wiedziałam, dlaczego ktokolwiek miałby się mnie od tak, nagle, zapytać o ulubiony kolor. Jednak, chwilę potem, odpowiedział on coś, co jeszcze bardziej zaczęło mnie zastanawiać, a mianowicie:
- To idę malować twój nowy pokój!
Po czym wstał i odszedł. Ja zaś, nieco zdziwiona, odwróciłam się w kierunku pozostałych przy stole Tytanów. Kiedy to zrobiłam, Robin uśmiechnął się, po czym wyciągnął w moim kierunku dłoń, w której leżał jakiś żółty przedmiot wyglądający na komunikator.
Owa rzecz była w kształcie koła z czarnym środkiem. W owym miejscu była biała obwódka oraz litera „T" tego samego koloru. U dołu owego komunikatora widziałam fragment poprzedzielany czarnymi paskami w kształcie nierównych prostokątów. Na jednym i drugim boku były jakieś czerwone przyciski, a nad jednym z nich był czarny, nierówny prostokąt. U góry, po prawej stronie, widziałam antenkę.
Parę chwil potem, spytał:
- Chcesz do nas dołączyć? Nie proponujemy tego byle komu.
- Jasne! – Zawołałam, po czym chwyciłam owy przedmiot.
Chwilę potem, Gwiazdka rzekła:
- Jutro pokażesz nam, co potrafisz, na naszym torze przeszkód.
- Spoko, to akurat nie będzie stanowiło problemu. – Odrzekłam
[...]"
[No fajnie, że przyjęliście w swoje szeregi moją opkową wersję, ale powinno się to jakoś bardziej rozwinąć. Już lepiej w serialu wyglądało dołączenie Terry do Młodych Tytanów.]
|Fakt, powinna najpierw udowodnić, że jest godna do nich należeć. Powinni mieć jakieś wspólne misje oraz ich relacje powinny się jakoś rozwinąć, a nie, że tylko gadali.|
~Mogłaby na przykład też jakoś uratować życie któremuś z Tytanów, na przykład kilkukrotnie kilku członkom, dzięki czemu przekonałaby ich do siebie.~
~*Widać, że pisałam tę historię na szybko. A mogło wyjść z tego coś znacznie ciekawszego, a nie takie gówno. Tak w ogóle, to jaka ta Vega pewna, że sobie poradzi na torze przeszkód.*~
~Mary Sue Attack Super Effective~
~*Niestety. No, ale dobra, koniec na dzisiaj. Zanalizowaliśmy pół rozdziału i tyle w zupełności starczy.*~
|Nadboże dzięki, bo chyba każdy już się nudził.|
[Nie dziwne. ;=;]
36. „[...] Pokój był duży oraz, rzeczywiście, był pomalowany na zielono. Widziałam, że dach był oszklony i widać było przez niego zachodzące słońce. W lewą ścianę wmontowana była duża szyba, a przed nią stało okrągłe łóżko z czarną pościelą i fioletowymi poduszkami. Po lewej stronie, stała zdobiona, drewniana szafa na ubrania oraz szafka z książkami. Zaś pod prawą ścianą widziałam biurko. [...]"
~*JA PIERDOLĘ, KOLEJNY OPIIIS!!! TE DWA TYGODNIE BĘDĄ IDEALNIE-IDEALNE!!!*~
~CUD! ***.*** A poza tym, nie zdziwię się, jeżeli to słońce zachodziło tylko po to, aby dodać klimatu.~
[Obstawiam, że tak było.]
~*A raczej na pewno tak było. No ej, takie rzeczy mogę robić tylko w remake „Retconning"!*~
~Won xD~
~*Nie :D*~
37. „Chwilę potem, Cyborg spytał:
- I jak ci się podoba?
- Jest piękny! – Zawołałam, zgodnie z prawdą.
- Cieszymy się, że ci się podoba. – Odparła Raven.
Jakiś czas później, Tytani wyszli, zostawiając mnie samą."
|A ten ambitny dialog został wam zaprezentowany przez Vegę i Młodych Tytanów.|
38. „[...] - Dobrze ci idzie, Veguś. Jeszcze miesiąc i będziemy mogli się ich ostatecznie pozbyć. [...]"
~O nie! Zaczyna się! Robienie z postaci kanonicznej OOC! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! *Słychać alarm przeciwlotniczy i ludzi spierdalających do bunkrów.*~
|Co do chuja. xDDD No, ale kurde już nawet się nie ukrywa w tym FanFiction, że będzie jebanie kanonu. SUPER. -_-|
~*A dalej nie jest wcale lepiej. ;=;*~
|Niestety ;=;|
39. „[...] Jednak, przechodząc do rzeczy, mam pewien pomysł, jak możesz pokazać Tytanom, co naprawdę potrafisz oraz, że mogą ci *ekhm* zaufać. [...]"
[Pod koniec to słowo pomiędzy gwiazdkami powinno zostać wpisane pomiędzy myślniki. Ładniej by to wyglądało.]
~*Opkolandia nie zezwala na takie cuda.*~
[Niestety ;"-(]
40. „[...] - Co się stało?
- Właśnie nie wiemy. W całej wieży zgasł prąd. – Odpowiedział Bestia.
[...]"
~*Bóg zauważył wielką bibę w elektrowni i wkurwił się, po czym nacisnął przycisk „Shutdown", tym samym wysadzając ową w powietrze. Dlatego nie macie prądu, ale spoko loko, elektrownia nadal stoi i impra trwa.*~
~Permanentny zakaz dotyczący oglądania teledysku do „Shutdown" DJ-a Blyatmana nadal trwa. xD~
~*;"""D*~
|Nie mogę z wami. xD|
[You didn't see graphite.]
|No do chuja, kolejna po teledysku. XD|
~*[;"""""""""D]*~
~No comment. XD~
41. „[...] Jakiś czas później, Cyborg rzekł:
~*- Everyday I drink, everyday I squat, if you do the same shit you are my brat. Take some vodka, take some crack, I don't give a fuck. This is how we party in the russian club!
Po czym wyskoczył przed roboty i zaczął napierdalać jak pojebany ze swojego działka sonicznego, rozpierdalając roboty.*~
~Masz permanentny zakaz słuchania muzyki DJ-a Blyatmana. XD~
~*;"""""""""""""D*~
- Nie damy im rady!
- Ma ktoś jakiś pomysł, jak je pokonać? – Spytał Robin.
Po tym pytaniu, moje oczy zabłysły na niebiesko, a ręce na białoniebieski kolor. Chwilę później, nieco uniosłam się w górę i odpowiedziałam:
- Ja bym radziła atakować!
A następnie podleciałam do wyjścia, uformowałam wielką kulę prądu i rzuciłam w kierunku naszych przeciwników. Kilka chwil później, Tytani, widząc że udało mnie zniszczyć trzy roboty, również rzucili się do walki..."
|Pomijając tych pojebów z góry, ~*~:D~*~ tak, o was mówię, mośki. XD W każdym razie, pomijając ich, to ta walka jest tak nudna, że aż niebo spadło. Nie mogłaby potrwać jakoś dłużej?|
[Można byłoby jakoś dłużej ją opisać, a to co odjebało się tutaj, dać gdzieś pod koniec. Dzięki temu dostalibyśmy ciekawszą akcję.]
~Oprócz tego, każdy z Tytanów również mógłby jakoś się wykazać.~
|Czekam na remake będącym crossoverem, w którym Tytani w tym momencie dzwonią po Thanosa.|
~*Ja jednak preferuję wyrównane walki w FanFiction. XD W każdym razie, wracając do tematu, oczywiście wiadomo, że opkowa Vega tutaj się najbardziej wykaże.*~
|To było do przewidzenia. ;=;|
42. „[...] Gdy pokonaliśmy wszystkie roboty, po chwili, usłyszałam że Bestia powiedział do mnie:
- Nieźle ci szło.
Po czym szturchnął mnie. Ja zaś, odparłam:
- Oj, dzięęęki...
- W ogóle, to fajne masz moce. – Dodała Raven.
- Dzięki – Odrzekłam
- A propos, co to były za pomarańczowe pioruny, których czasem używałaś? – Spytał Cyborg.
- To kwintesencja typu drugiego, która umożliwia strzelanie ogniem z właśnie takich piorunów. Na mojej planecie jest to bardzo częsta umiejętność, ale na Ziemi, podobno, bardzo rzadka. – Odpowiedziałam
- A kto nauczył cię tak walczyć? – Zapytał Robin.
- Na mojej planecie mnie nauczono, ot co. – Skłamałam
Nie mogłam im przecież powiedzieć prawdy, a przynajmniej nie w tym momencie. Mimo wszystko, po tej rozmowie, jako iż nasza baza po tej walce była nieco zniszczona, zaczęliśmy przywracać ją do porządku."
[I, oczywiście, FanFiKtionowy standard, czyli Tytani muszą pochwalić opkową Vegę, jak to jej zajebiście poszło.]
|Co do tej kwintesencji typu drugiego, mimo iż pozornie nie ma ona sensu, to w sumie można byłoby ją jakoś ciekawie wykorzystać w opowiadaniu. Co prawda teraz nie wiem jak, no ale to nie jest niemożliwe.|
~*Nie dziwi nas fakt, że to nie nastąpiło nigdzie w napisanych rozdziałach. A poza tym, o tym dialogu nie ma co za dużo gadać. Wiadomo, że Vega pod koniec musiała okłamać Tytanów, a tak to nie stało się właściwie nic ciekawego.*~
~Mimo iż w sumie mogłoby. Mogliby ogólnie pogadać na temat tego, co się właśnie odjebało.~
[No, ale po co tworzyć z tego gówna coś ciekawego, co nie?]
~A, no tak. ;=;~
43. „[...] ~*|Heeelp. XDDD| ;"""D W każdym razie: Udałam się do mego pokoju. Ciągle nie wiedziałam, czemu miałam zdobyć zaufanie Nadboga w aż tak trudny sposób, czyli uwodząc go i potem wykorzystując jego zaufanie. Dziwny pomysł, no ale jako iż powstałam jako Mary Sue, to w sumie powinno mnie się udać. No, ale kiedy dotarłam do pomieszczenia, zmęczona tą zaaranżowaną walką, usłyszałam dźwięk komunikatora. Słysząc to, od razu uniosłam rękę i przyciszyłam go. Okazało się, że dzwonił Anatolij, dlatego od razu odebrałam.
– Nieźle ci poszło, Vego. – zaczął, jeszcze słyszalnie zmęczonym po tej walce głosem – Wykończyliście nas na dobre. – odparł, kiedy ujrzałam, że usiadł na jakimś krześle obrotowym.
– Dzięki. – odpowiedziałam – Starałam się. – stwierdziłam, idąc w kierunku łóżka.
- Właśnie się o tym dobitnie przekonaliśmy. – odparł, lekko obracając się na krześle w prawo i drugie prawo a.k.a lewo – W każdym razie – zaczął, dla klimatu opierając rękę o oparcie krzesła – za chwilę wyślę ci keyloggera, który pozwoli ci na wykradnięcie potrzebnych informacji z komputera Zardonica. – na pierwszą literę w tym Nadperfekcyjnym słowie nałożył większy nacisk.
– Ale...Na tym etapie on jeszcze nie dopuści mnie do swego komputera. – zauważyłam zgodnie z Nadprawdziwą Nadprawdą, siadając na łóżku.
– Mam czas. – stwierdził tak podejrzanie spokojnie, w sumie jak praktycznie zawsze – Najważniejsze, abyś dowiedziała się wszystkiego, czego się da, na temat rdzenia Opkolandii. – odparł
W tym momencie, usłyszałam kroczne kroki dochodzące z korytarza. Słysząc to, uniosłam wzrok, a Diatłow wyłączył połączenie. Podejrzewałam, że to Nadbóg zmierzał w mym kierunku.*~
- Dobrze ci poszło, Vedzio. Naprawdę dobrze.
- Ej! Nie zdrabniaj mojego imienia! Nie lubię tego! – Rzekłam
- Wybacz, Vedziunio.
- Slade!
W tym momencie, nieco zaśmiał się i dodał:
- Lubię się z tobą sprzeczać. Wyglądasz uroczo, gdy się złościsz. [...]"
[Cudna ta dopisana historia, normalnie 41291827401/10. xDDD]
~*Wiem, to będzie boski, a wręcz Nadboski remake. :D W każdym razie: AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! OOC WCHODZI NA WYŻSZY POZIOOOM!!! *Spierdala do schronu.**~
~Ja nie mogę, jakbyś nie mogła chociaż w pierwszym rozdziale czy tam drugim, chuj wie, zachować prawilne zachowanie Slade'a.~
[Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.]
~*Tak w ogóle, to kuniec analizy na dzisiaj. Nasze skupienie uwagi wynosi minus nieskończoność.*~
|Tak, tak będzie najlepiej.|
44. „[...] Za chwilę wyślę ci keyloggera, dzięki któremu będziesz mogła dostać się do tajnych plików Tytanów. Wystarczy, że w odpowiednim momencie podłączysz komunikator do ich głównego komputera i przekopiujesz pliki.
- Ale...Mistrzu...Ten komputer, który oni mają, na sto procent ma jakiegoś antywirusa, który od razu wykryje ten program, usunie go i tyle w temacie. – Zauważyłam
- Spokojnie, Vedziuś. O wszystkim pomyślałem. Stworzyłem tego keyloggera tak, że jest niewykrywalny przez żaden z istniejących antywirusów.
W tym momencie, jako iż znów zdrobnił moje imię, spojrzałam na niego zażenowanym wzrokiem i spytałam:
- Możesz ty przestać zdrabniać moje imię? Naprawdę tego nie lubię.
- Dobrze, Vedziątko. – Odpowiedział
- SLADE!!!
- Wybacz. Naprawdę fajnie się ciebie złości. No, ale teraz wracaj do wykonywania swego zadania.
[...]"
[Nie martw się, moja opkowa wersjo. Jako iż jesteś Mary Sue, to bezproblemowo uda ci się wpuścić tego keyloggera.]
|A poza tym, czemu moja opkowa wersja wchodzi na krytyczny poziom bycia OOC? ._.|
~*Ponieważ moje niedojebanie sięgało zenitu. Ja nie mogę, jakbym nie mogła napisać ciekawego FanFiction. Chyba powinnam pisać bekowe remake.*~
~O nie, nie, nie. XDDD~
~*Znalazłam swoje wattpadowe przeznaczenie. :D*~
~Bez komentarza. xD~
45. „[...] Jakiś czas później, usłyszałam otwierające się drzwi do mojego pokoju. Słysząc to, od razu wyjrzałam zza drzwi od szafy i, widząc ~*|STOP XDDD| ;"""D W każdym razie: Zardonica, spytałam jak najnaturalniejszym głosem się dało:
– Coś się stało?
– Ktoś tu był? – spytał Nadcud Wszechświata, słyszalnie zaniepokojonym głosem.
– Nie. – odpowiedziałam tak naturalnym głosem jak tylko się dało – A co? – spytałam, zamykając drzwi szafy.
– Miałem wrażenie, że słyszałem stąd głos Diatłowa 2.0-update 1.
– Kogo?
No co? Musiałam udawać, że nie wiedziałam, o kim mówił, gdyż nie mogłam wyjawić swoich prawdziwych celów. Inaczej plan Anatolija nie miał szans powodzenia. No, ale Nadbóg od razu odpowiedział:
– Anatolij Diatłow 2.0-update 1. Kiedy jeszcze żył w swym normalnym życiu, pracował w elektrowni jądrowej w Czarnobylu i w jakimś sensie odpowiadał za wybuch reaktora czwartego. – opowiadając to, podszedł nieco bliżej mnie – Teraz wylazł z piekła, przy okazji po piekielnej aktualizacji i obrał sobie za cel wysadzenie wszystkich elektrowni atomowych na świecie. Wiadomo, prawdziwy Diatłow już dawno, ten obecnie to wersja wyprana w piekielnym Pervolu. Obecnie ma w planach wysadzić rdzeń Opkolandii, którego destrukcja, poza faktem, że skaziłaby promieniowaniem pół globu, zniszczyłaby piękną utopię, w której żyjemy. – wyjaśnił, kiedy nieco uniosłam się nad podłogę.
– Szalony człowiek. – stwierdziłam krótko po usłyszeniu tej opowieści.
– Wiesz, te jego obecne cele nie wynikają w stu procentach z niego. – wyjaśnił, nieco Nadzginając Nadswoją Nadseksowną Nadlewą Naddłoń – W prawdziwym życiu by nawet o tym nie pomyślał, no ale teraz jest po piekielnej aktualizacji. – Nadwyjaśnił, Nadopuszczając Nadswą Nadseksowną Naddłoń – Zostały w niego wprowadzone nowe cele, które uznaje za wynikające z jego woli. – dodał jakże szokującą informację.
– Nie wiedziałam, że da się powrócić z piekła. – zaczęłam, gdyż serio nie podejrzewałam, że tak się dało – No, ale nie, nie było go tu. – wyjaśniłam
– To dobrze, bo myślałem, że coś od ciebie chciał. – stwierdził
Po tej ekscajtingującej rozmowie, Nadpan i Nadwładca Nadwszystkiego wyszedł, a ja zastanowiłam się nieco nad tym, co mi powiedział o Anatoliju.*~
Robina, spytałam jak najbardziej normalnym głosem mogłam:
- Coś się stało?
- Ktoś tu był? – Odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Nie...A co?
- Miałem wrażenie, że słyszałem dochodzący z tego pokoju głos Slade'a.
- Kto to jest?
Musiałam teraz udawać, że go nie znałam, aby nie wydało się, że tak naprawdę byłam jego uczennicą. Jednak, chwilę potem, Robin odpowiedział:
- Taki złoczyńca i przy okazji nasz największy wróg.
- A. Ale nie, nie było go tu.
- To dobrze, bo już myślałem, że coś od ciebie chciał.
Po tej rozmowie, Robin wyszedł, a ja zamknęłam szafę i zajęłam się czymś innym.
[...]"
~Piękna ta dopisana historia, będzie hitem Wattpada. XD~
~*Wiem :D Gdyby się dało, to bym te remake wydała. :D W każdym razie, ten prawilny dialog jest tak mdły i sztucznie nudny, że aż okno się stopiło.*~
|Pasuje do dialogów w twych opkach. Też były chujowe.|
[Ja nie mogę, jakby te partoły z opka nie mogły dłużej na ten temat porozmawiać, a nie.]
~*Niestety, domeną FanFiKtion jest chujowość.*~
[Niestety :<]
46. „[...] Jednak, od teraz, szpiegowałam Tytanów. Kiedy nie patrzyli, wgrałam do ich głównego komputera keylogger i po kolei wykradałam im ich dane. Za dnia brałam również udział z nimi w ich misjach oraz spędzałam z nimi czas. Po tygodniu, zaczęłam ich nawet lubić i było mi przykro z powodu, iż za trzy tygodnie musiałam ich zdradzić. [...]"
~*Ja pierdolę, aż mi oczy jelitem wypłynęły z rozpaczy. Czemu to jest takie kufa krótkie? Można byłoby stworzyć kilka rozdziałów na temat tego, jak to Vega szpiegowała Tytanów oraz potajemnie spotykała się z Slade'em lub chociaż z nim rozmawiała przez komunikator na temat wszystkiego, czego się dowiadywała oraz na temat tego, co przesłała.*~
[Mogłoby być ciekawie, no ale nie. Stwórzmy gówno pisane na szybko tylko po to, aby było.]
~A wyobraźcie sobie, co by się stało, gdyby autor książki „O północy w Czarnobylu" napisał ją na szybko i bez żadnych źródeł...~
~*Przestań straszyć, jutro mam maturę próbną z angielskiego, za kilka godzin idę spać, a ty mi tu drastyczne wizje przedstawiasz.*~
~Faktycznie, to było zbyt drastyczne. ._. No, ale wracając do tematu FanFiKtion, to byłoby ciekawiej, gdyby było więcej fajnie napisanych rozdziałów. No, ale nie. Stwórzmy gówno.~
~*Moje remake będą boskie. :D*~
|W psychiatryku a i owszem. xD|
~*Spierdalaj xD*~
47. „Jednak, po dwóch tygodniach, pierwszego dnia przedostatniego tygodnia mego pobytu z Tytanami, z samego rana, usłyszeliśmy alarm dochodzący z głównego komputera wieży. Od razu do niego pobiegliśmy, a gdy byliśmy w odpowiednim miejscu, na ekranie ujrzeliśmy, że Slade chciał ukraść jakiś sprzęt z, prawdopodobnie, laboratorium.
Ale chwila. Przecież obecnie nadal trwało moje zadanie, które zresztą sam mi powierzył. Nie rozumiałam więc, dlaczego tak postąpił. Jednak, parę chwil potem, Robin powiedział:
- Slade wrócił...
- Co tym razem kombinuje? – Spytał Cyborg.
- Z tego co widzę, zamierza ukraść jedną z istotnych części do stworzenia satelity, z którego mógłby wystrzelić w kierunku Ziemi, a dokładniej prawdopodobnie w nasze miasto, coś co mogłoby je zniszczyć. – Odparł Robin.
- Więc na co czekamy? Ruszajmy! – Rzekła Gwiazdka.
Po tych słowach, w szóstkę, wybiegliśmy z wieży i udaliśmy się w odpowiednie miejsce..."
[No nie wiem, moja opkowa wersjo, może chciał ci w ten sposób coś ważnego przekazać. No, ale po co użyć mózgu.]
~Tak w ogóle, to jakaż emocjonująca ta scena, w której dowiadują się, że bóg Jump City |Dzień dobry! :D| tak, o tobie mówię, pojebie xD, wrócił. Ja wiem, że za wiele pogadać by nie mogli, chociaż w sumie podczas drogi w miejsce, w którym Slade pragnął zajumać lejzer mogliby trochę porzępolić.~
|A poza tym, może mój opkowy sobowtór chciał zbombardować was rakietami balistycznymi Wszechświat-Ziemia?|
~*Co to za rodzaj rakiety Wszechświat-Ziemia? XD*~
|Coś, co Putin kupiłby wydając na to cały skarb państwa.|
~*W sumie...Ja jakbym rządziła Polską to polskim budżetem bym dobrze gospodarowała, tak na marginesie.*~
~Ta. Cały hajs byś wepchała w rozwój energetyki jądrowej i budowę elektrowni atomowej, bo masz na tym punkcie jakiegoś fisia. xD~
~*No, to dobre gospodarowanie. :D*~
|Ja pierdolę. xD|
~*:D*~
48. „Ja jednak czułam, że ta walka nie była do końca na serio. To znaczy miałam wrażenie, że Slade po prostu czekał na moment, w którym zaczęlibyśmy „walczyć" wręcz, aby coś mi przekazać."
~*Masz taki zapłon, jak pierwotne systemy bezpieczeństwa w reaktorach RBMK.*~
~A to porównanie nie świadczy o tobie dobrze, opkowa Vego.~
[Ja nie mogę, jak można być tak opóźnionym umysłowo, aby dopiero teraz załapać oczywistość?]
~*Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze problemy egzystencjalne.*~
49. „***"
~*Nawet na sekundę nie mogę się zamyślić, bo ten idiota już wklei tu trzy gwiazdki. XD*~
~ALE TRZY GWIAZDKI!!! ****.****~
|Też mi powód do radości. XDDD|
~W opkach to cud. *.*~
~*No comment. xDDD*~
~:D~
50. „[...] Dziwnie się czułam z tym, że zdradzałam Tytanów, ale w sumie robiłam to dla wyższych celów. [...]"
~*<Słychać dochodzące z Piekielnych Kamieniołomów brawa od strony stanowiska, w którym haruje leitner.>*~
|Pierwszy raz w opku kogoś tak szybko wychowałem. ;'-)|
~A przechodząc do mniej przyjemnych rzeczy, co ona tak szybko się przekabaciła? Znaczy tak, spędzała z Slade'em już trochę czasu, ale zbyt szybko stała się jego fanatyczką.~
[O.P.K.O – Ostentacyjnie Pojebane Kurwienie Oczu]
~*Epickie rozwinięcie, nie ma co. XD*~
[Hehe :D]
51. „Gdy zaś po jakimś czasie doleciałam do bazy ~*[NIE x"""D] ;"""D W każdym razie: Anatolija i Andromedy i wleciałam do środka, ujrzałam że Diatłow, standardowo, wpatrywał się w wielkie jak inflacja w Wenezueli ekrany. Obok niego, wyjątkowo, stała Andromeda. Chwilę potem, słysząc że przybyłam, odwrócili się w moją stronę.
– Zaraz tu będzie. – przemówiłam w ich kierunku.
Po tym krótkim zdaniu, ujrzałam że rosyjski inżynier szyderczo uśmiechnął się na tę wiadomość. Parę chwil potem, powiedział słyszalnie bardziej zadowolonym głosem:
– Doskonale. W każdym razie – przy tych słowach dał mi znać ręką, że miałam iść za nimi – chodź za mną.
Po tej ekscajtingującej rozmowie, od razu ruszyłam za nimi. Diatłow wyłączył ekrany, po czym przeszliśmy przez ciemny jak przyszłość Unii Europejskiej korytarz, po czym, w pewnym momencie, przystanęliśmy i zaczęliśmy oczekiwać na przybycie Zardonica...*~
Slade'a i wleciałam do środka, ujrzałam że, jak zwykle, stał wpatrzony w monitory. Chwilę potem, odwrócił się w moją stronę.
- Zaraz tu będą. – Powiedziałam
- Świetnie, Vego. Więc teraz, chodź za mną. – Odparł
Po tych słowach, wyłączył ekrany, a następnie ruszyliśmy w kierunku korytarza prowadzącego w głąb bazy i, chwilę później, zatrzymaliśmy się w nim, patrząc w kierunku głównego pomieszczenia."
~Nie ma co, ta dopisana historia to cudo. XD~
~*Wiem :D W każdym razie, ta akcja jest tak nieemocjonująca, że aż Wszechświat się topi. Kurde, powinno się tu znaleźć więcej tego, co czuła opkowa Vega!*~
[Ogólnie to opko jest nudne jak expose Morawieckiego.]
~*To porównanie było tak trafne, że trafniej się nie dało. XD*~
[:D]
52. „[...] - Ślady prowadzą tuta. – Rzekła Raven. [...]"
|Fajna ta literówka, normalnie 10/10.|
53. „[...] - Miała wiele powodów, a by to robić, bowiem nie jest waszą przyjaciółką, tylko moją uczennicą. [...]"
~Fajna ta niepotrzebna spacja, normalnie nic, tylko podziwiać.~
54. „[...] Po tych słowach, wyciągnęłam w ich kierunku me ręce, które były zgięte w pięść oraz świeciły na biało niebiesko. [...]"
[Nie ma to jak brak myślnika pomiędzy nazwami kolorów.]
~*Ja nie mogę, ile ten rozdział zawiera błędów.*~
~Nórmalnje nję dó pómysilęnija, có nje?~
~*Ja pierdolę, Grzegorz! xDDD*~
~Hehe :D~
55. „[...] Na początku, była ona wyrównana. Przez bardzo długi czas nie można było wywnioskować, kto wygra. Jednak, w którejś chwili, szala zwycięstwa zaczęła przelewać się to na naszą, to na Tytanów stronę. I, w którymś momencie, niestety, wygrali oni. Otóż, w którejś sekundzie walki, Cyborg wystrzelił w kierunku Slade'a ze swojego działka. Ten, nie zdążył odskoczyć, przez co został odepchnięty, niestety, w kierunku jednego z obecnych w owym pomieszczeniu niewielkich generatorów prądu. Na jego nieszczęście, po uderzeniu, przez jego ciało przepłynął prąd, ale szczęście w nieszczęściu, o małym natężeniu, przez co tylko krzyknął z bólu, ale nie zemdlał. Po chwili, na wpół sparaliżowany, opadł na podłogę. Lecz, to nie był koniec problemów. Otóż, pod generatorem był przycisk autodestrukcji bazy, który pod wpływem uderzenia został wciśnięty. W tej sekundzie, całe pomieszczenie spowiło czerwone światło, dało się usłyszeć alarm oraz dostrzec walące się kawałki budynku."
[Ten pseudo opis walki zawiera tak dużo rzeczy biorących się z dupy, że aż Nadbóg byłby zawiedziony.]
~*Ja nie mogę, czemu tutaj wszystko bierze się z dupy? Jakby nie można było jakoś inaczej rozjebać bazy naszych głównych niszczycieli Jump City.*~
~Nie wiem, przycisk autodestrukcji mógłby się pojawić, ale trzeba byłoby go wprowadzić nieco wcześniej, aby nie wyglądało, że wyłonił się z dupia. Trzeba byłoby też znaleźć dobry powód, dla którego Slade go zamontował. Nie wiem, może na przykład jako przycisk autodestrukcji miejsca, gdyby coś z nim było nie tak? Poza tym, fakt że generator prądu został odsłonięty też powinien zostać uargumentowany. Nie wiem, może po pros--- ~*<Zatyka Grzegorzowi usta.> Cholera, jesteśmy dopiero w pierwszym rozdziale, a nie analizie końcowej. XD*~ Ups :D~
|Grzegorz i jego słowotok, vol. 1.|
~:D~
56. „Przed ucieczką, Robin rzekł do mnie:
- Nie musisz mu służyć. Możesz iść z nami.
Po tych słowach, spojrzałam w kierunku na wpół sparaliżowanego Slade'a. Normalnie być może zostawiłabym go, ale...on dał mi dach nad głową oraz sprawił, że przestałam bać się o swoje życie. Nie mogłam w takim momencie go opuścić. Od razu przecząco pokręciłam głową i rzekłam:
- Wybaczcie, Tytani. Nie. Ja już wybrałam.
A następnie cofnęłam się w kierunku Slade'a, po czym moja prawa dłoń zabłysła na prawie przeźroczysty kolor, a następnie gwałtownie otoczyłam siebie i jego prawie przeźroczystą tubą oraz przetransportowałam poza bazę..."
[Ja nie mogę, kolejna scena, która znowu nie działaaa...W takich momentach powinno być więcej emocji.]
~*Można byłoby to jakoś ciekawiej rozegrać, aby ten moment działał emocjonalnie. W tym celu powinniśmy też poznać lepiej Vegę wcześniej. Ogólnie można by dodać przed jej przybyciem na Ziemię kilka rozdziałów, w których poznalibyśmy jej życie na Silver Planet oraz to, co tam się działo w rodzinie królewskiej. Potem przez jakiś czas, mogłaby na przykład przebywać na jakichś planetach i tam jakieś minimalne przygody przeżywać, dzięki czemu bardziej poznalibyśmy jej charakter. Po przybyciu na Ziemię też wypadałoby napisać kilka rozdz--- [<Zatyka Ramoninth usta.> Kurwa, to jeszcze nie analiza końcowa. XD] Hehe :D*~
|Grzegorz, ty kurwiu, zaraziłeś Ramoninth! XDDD|
~;"""D~
57. „[...] Mimo wszystko, po około pół godzinie, doleciałam do jakiegoś pola, na którym stały magazyny, wyglądające na niczyje. [...]"
~Tak, te magazyny wzięły się z dupy i już nigdy więcej nie pojawi się żadne miejsce z innymi takowymi.~
~*To opko wzięło się z dupy.*~
~To wiadome nie od dziś.~
58. „Kiedy już stałam, podeszłam do niego, ukucnęłam obok i, gdy moja prawa ręka zabłysła na złoto, przyłożyłam ją do sparaliżowanej połowy ciała ~*~Zatrzymajcie ten pociąg spierdolenia! X"""D~ ;""""""""""D W każdym razie: Anatolija, po czym zaczęłam leczyć owy paraliż. I to właśnie wada Opkolandii. Odbierała zajebiste zdolności tylko na chwilę, po to aby pokiereszować kogo chciała. Nie wiedziałam, jak działał rdzeń Opkolandii, ale zaczęłam się tym nieco intrygować. Nie miałam też pojęcia, jak zamierzaliśmy go wysadzić, bowiem podejrzewałam, że rdzeń Opkolandii to nie zwykły reaktor ciemnej energii, jakich na świecie stało już mnóstwo, a coś potężniejszego. No, ale wracając do teraźniejszości, parę minut potem, gdy skończyłam, pomogłam mu wstać i, gdy już staliśmy, prawie upadł. Chciałam go chwycić przed upadkiem, ale jako iż Andzia Gandzia znajdowała się bliżej niego, ona zdążyła to zrobić.
– Co ci się stało? – spytałam, kiedy Andromeda przytrzymywała wyraźnie osłabionego Diatłowa przed upadkiem.
– Nie czuję się najlepiej po tym porażeniu. – odpowiedział słabszym niż zwykle głosem.
– Czekaj – zaczęła Andronmenda, rozglądając się – zaraz znajdziemy ci jakieś miejsce, w którym mógłbyś się położyć. – kontynuowała, prowadząc rosyjskiego inżyniera w kierunku jednego z pomieszczeń magazynu – A ty, Vego – zaczęła odwracając wzrok w moim kierunku, kiedy na chwilę przystanęli – uruchom obecne tu komputery. – stwierdziła, po czym ruszyła dalej, prowadząc Anatolija w kierunku jednego z pomieszczeń magazynu.
Ja natomiast, od razu podleciałam nieco wyżej i udałam się wykonać polecenie.
Podczas uruchamiania ekranów zastanawiałam się, jak działał rdzeń Opkolandii i czym faktycznie groziło jego wysadzenie. Tak, Zardonic mówił, że groziło to skażeniem połowy globu promieniowaniem zapewne, a także końcem utopii, w której żyliśmy. Jednak co to oznaczało? Co znajdowało się pod utopią? Ciekawiło mnie, jak wyglądał ten prawdziwy świat. Czy prezentował się gorzej niż Opkolandia? Nie wiedziałam, ale postanowiłam, że zapytam Diatłowa następnego dnia, gdy już dojdzie do siebie. Jednak...Ciągle ciekawił mnie ten rdzeń Opkolandii. Jak działał, jak utrzymywał to wszystko w ryzach? Kto go stworzył i obecnie obsługiwał? Ja nie mogę, nie mogłam się doczekać odpowiedzi na te pytania.*~
Slade'a, po czym zaczęłam leczyć owy paraliż. Parę minut potem, gdy skończyłam, pomogłam mu wstać i, gdy już staliśmy, puściłam go. Lecz, w tym momencie, prawie upadł, ale zdążyłam go chwycić przed upadkiem.
- Co ci się stało? – Spytałam
- Nie najlepiej się czuję, po tym porażeniu. – Odpowiedział
- Poczekaj, zaraz znajdziemy jakieś miejsce, w którym mógłbyś się położyć. Jutro poczujesz się lepiej.
- W ogóle, dzięki za pomoc.
- Oj, nie musisz.
[...]"
|Czekam na trzecią część remake. XDDD|
~*To jeszcze poczekasz, bowiem ledwo zaczęłam pisać drugą. ;p W każdym razie, przechodząc do prawilnej sceny, to jest ona kuźwa tak sztuczna, że aż trawa uschła. Za mało tu emocji, tak, będę się do tego dopierdalać.*~
[Co jest wkuźwiające, zważając na fakt, że to opowiadanie jest w narracji pierwszoosobowej.]
~Ogólnie w całym opku jest tak mało emocji, tak na marginesie. A gdyby się pojawiły, to przynajmniej byłoby ciekawiej.~
~*Niestety, opko+ to nie ten level ewolucji. W każdym razie, kuniec na dzisiaj. Właśnie zanalizowaliśmy rozdział pierwszy, je!*~
~*.*~
|. <- Taktyczna kropka radości.|
[Co do chuja. xDDD]
|:D|
59. „08 grudnia 2046 roku – 22 stycznia 2048 roku"
~O chÓj, ale długo. Idealnie w sumie, bo długo nie pisaliśmy tej analizy.~
~*Ty jesteś jakiś kurwa upośledzony. Ostatni raz pisaliśmy ją w tę środę. xD*~
~O chÓj, faktycznie. xD~
[Bez komentarza. xD W każdym razie, co taki długi rozstaw czasowy w tym trzecim rozdziale?]
~*Bowiem tak długo opkowy Slade i opkowa Vega rekonstruowali bazę.*~
~Przynajmniej realistyczna ilość czasu.~
~*Zawsze to jakiś plus, których w tym opku mało.*~
60. „[...] Ja wykonywałam prace lekkie i średnie, gdyż jako nieliczna z mieszkańców Silver Planet nie zostałam obdarzona ogromną siłą. [...]"
~*
Co za przegryw, ja nie mogę. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
[Nienawidzę cię. -_-]
~*xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~A to mi mówią, że jestem skurwysynem. xD~
~*No przez ciebie szybka w telefonie pękła mi pod szkłem hartowanym, ty chuju.*~
~;"""""""""""""""""""""D~
|Z kim ja muszę mieszkać. xD|
~*~;"""""""""""""""""""""""""""""""""""D~*~
61. „[...] Szczerze powiedziawszy, to przyznam się, że imponował mi, gdy tak przenosił różne słupy czy inne rzeczy, których ja nawet nie dałabym rady podnieść. Zastanawiało mnie, skąd miał tyle siły."
|Jestem po prostu idealny, no co poradzisz.|
[Skromność level: Na Grzegorza Antychrysta.]
|~:D~|
~*Nie ma się czym chwalić, pojeby. xD*~
|~;""""""""D~|
62. „Jednak, któregoś dnia, gdy stałam nad jeziorkiem, które znajdowało się niedaleko ~*|No do jasnej niedojebanej, nie. XDDD| Tak :D I ostrzegam, że ten fragment będzie z perspektywy Andronmendy, bo pasuje mi pomysł. ~Heeelp xDDD~ :D W każdym razie: bunkra, w którym przebywaliśmy i planowaliśmy rozpiździel rdzenia Opkolandii, na początku trochę rozmyślałam. Nie ufałam Vedze, to musiałam przyznać. Wiedziałam, co kierowało Anatolijem, kiedy uznawał, że nam się przyda, ale obawiałam się, że mogła nas zdradzić i dołączyć do Nadboga. Co prawda nie dzieliłam się mymi obawami z Diatłowem, gdyż sądziłam, że po prostu nie przyjmie ich do wiadomości. Tak, wiedziałam że w wersji 2.0-update 1 jego charakter został zmieniony o sto osiemdziesiąt stopni, ale czasami dało się dostrzec, że jakaś część jego dawnej upartości w nim pozostała.
W każdym razie, w którymś momencie takich rozmyślań, usłyszałam czyjeś kroki. Nie przejęłam się, gdyż sądziłam, że to albo Anatolij, albo Vega. Niestety, myliłam się, bowiem w pewnym momencie usłyszałam za sobą głos Grzegorza:
– Andziu...
Słysząc znienawidzone zdrobnienie mego imienia, odwróciłam się. Faktycznie, za sobą zobaczyłam mego byłego. Cholera, co on tutaj robił? Wiedział dobrze, że nie chciałam się z nim zadawać, to po kiego grzyba tu przyszedł?
– Po pierwsze, wiesz dobrze, że nie lubię jak ktoś zdrabnia moje imię. – zaczęłam, dla klimatu odgarniając włosy opadające mi na twarz – Po drugie, po kurwę tu przyszedłeś? – spytałam ze słyszalną nienawiścią w głosie – Wiesz przecież, że nie zamierzam do ciebie wrócić. – stwierdziłam, opierając lewą rękę o biodro.
– Jestem pewien, że to nie była twoja decyzja. – stwierdził najdebilniejsze zdanie, jakie dzisiaj usłyszałam – Musiał cię jakoś przekupić. – rzekł jeszcze debilniejsze zdanie na dziś – Wiem, że w rzeczywistości taka nie jesteś. – odparł, kiedy wyprostowałam rękę.
Po tej jego jakże naiwnej wypowiedzi, zaśmiałam się ironicznie, na chwilę spuszczając wzrok w bok dla klimatu, of course, a następnie odpowiedziałam:
– Wiesz o mnie mniej, niż sądzisz. – przy tym zdaniu spojrzałam na niego – Nie musiał mnie długo namawiać, nawet nie musiał minimalnie mnie przekonywać. – odparłam, gdy Grzegorz spojrzał na mnie z przerażeniem w oczach – Zgodziłam się od razu, gdy tylko zaproponował mi tę szaloną przygodę. – rzekłam, dla klimatu okrążając mego byłego.
– To niemożliwe. – zaczął Grzegorz, kiedy stanęłam naprzeciwko niego – Przecież nigdy nie chciałaś niszczyć świata. – stwierdził, gdy schowałam ręce do kieszeni bluzy.
– Tak mało o niej wiesz. – usłyszeliśmy dochodzący zza mego byłego głos Anatolija – Mogła wtedy się nie zgodzić. – rzekł, kiedy odwróciliśmy się w jego stronę i ujrzeliśmy, że obecnie lądował na ziemi – Nie zmuszałbym jej, w końcu to nic osobistego. – dodał, podchodząc bliżej – Jednak sama się zgodziła. – stwierdził fakt, gdy ja przeteleportowałam się w jego kierunku – Musiała więc chcieć. – zakończył, kiedy Grzegorz patrzył w jego kierunku z niedowierzaniem.
– Ale...Dlaczego? – spytał ze słyszalnym niedowierzaniem oraz lekko wyczuwalną w jego głosie rozpaczą, odwracając wzrok w moim kierunku.
– Ponieważ zawsze lepsze jest niszczenie świata – rzekłam, podchodząc nieco bliżej – niż szorowanie podłóg w twoim domu dzień w dzień. – dokończyłam stanowczym głosem, z wyczuwalną w nim nienawiścią.
– Ale przecież to chyba normalna kolej rzeczy. – stwierdził Grzegorz, ujawniając swoje NOD-owskie myślenie, kiedy ja przewróciłam oczami.
– Weź mi powiedz, gościu – wtrącił się do naszej debaty Diatłow – w jakich ty kurwa czasach żyjesz? – spytał, kiedy mój były odwrócił wzrok w jego kierunku – Jeżeli faktycznie kazałeś jej dzień w dzień harować jako twoja służąca – rzekł, prawdopodobnie dla klimatu okrążając Grzegorza – to nie dziw się, że przeszła na moją stronę. – zakończył, stając naprzeciwko mego byłego.
W tym momencie nastała cisza. Grzegorz najwidoczniej nie umiał uzasadnić, dlaczego zachowywał się wobec mnie jak skurwysyn. Kilka chwil potem, rosyjski inżynier westchnął, po czym powiedział:
– Że też tacy ludzie jeszcze istnieją. – po tych słowach odwrócił wzrok w moją stronę – Andromedo...
Po tych słowach, wiedząc co miałam zrobić, chwyciłam go za rękę, po czym przeteleportowałam nas do bunkra, zostawiając Grzegorza samego.*~
naszej bazy, gdyż było to jedyne miejsce, poza mym obecnym domem, do którego mogłam chodzić, stało się coś dziwnego. Otóż, gdy tak sobie stałam i rozmyślałam, usłyszałam głos Robina, który mówił:
- Vego...
W tym momencie, odwróciłam się w kierunku źródła dźwięku. Po zrobieniu tego, rzeczywiście go ujrzałam. Co on tu robił?
- Co ty tu robisz?! Slade cię zabije, gdy dowie się, że się ze mną zadajesz! – Rzekłam
- Chciałem po prostu przekonać cię do zmiany zdania. – Odparł
- Chyba nie myślisz, że do was wrócę.
- Nie musisz wiecznie służyć Sladeowi. Ja również byłem jego uczniem i skoro mi udało się uciec, to tobie też się uda.
- Tylko, że ja nie zamierzam mu tego zrobić. Poza tym, zło daje więcej możliwości niż dobro oraz to pierwsze jest bardziej interesujące.
- Jak możesz tak mówić? Chyba sama nie wierzysz w swoje słowa.
- Wierzę w to, bo w końcu muszą być ci dobrzy oraz ci źli. Ja chcę być zła i ty tego nie zmienisz. Przemyśl to. A teraz wybacz, ale obiecałam Sladeowi, że będę przed piętnastą.
A następnie odeszłam, zostawiając go samego..."
[Piękny ten urywek, trzy razy na tak, przechodzisz dalej. XD]
~*Wiem, moja historia jest idealna. :D W każdym razie, przechodząc do prawilnego urywka, ten Robin to ma zapłon. Dopiero po półtora roku skapnął się, że może spróbuje jakoś wpłynąć na zdanie Vegi, mimo iż w tym momencie graniczy to z cudem.*~
~Widać, że tutaj Robin został stworzony jako debil, a co by o nim nie myśleć, taki nie jest.~
|Tak w ogóle, to ta rozmowa jest taka mdła. Za mało tutaj emocji i Robina, i opkowej Vegi, co w sumie szkoduje, bowiem ta rozmowa powinna zawierać jakieś emocje.|
[Ogólnie ta historia, sama w sobie, powinna zawierać więcej emocji mego opkowego klona. W końcu narracja tutaj jest pierwszoosobowa.]
~Podsumowując, urywek remake'a lepszy.~
|To bezapelacyjnie.|
~*:D*~
~Kiedy trzecia część? xD~
~*Jak skończę drugą. xD*~
~☹~
~*No comment. X"""D*~
~;"""D~
63. „Co on sobie myślał? Że zwykłym gadaniem przekonałby mnie do zmiany zdania? Na dodatek, od tamtego dnia, nękał mnie tym samym właściwie codziennie. [...]"
|O kurwa, opkowa Vega użyła mózgu. CUD! ***.***|
~*Będzie idealny tydzień! *.* W każdym razie, ja jebe, nawet Robin jest tu robiony na OOC. Tak, ja wiem, że on często jest w serialu nafiksowany do granic możliwości na punkcie jakiegoś celu, ale nie zachowuje się jak jebany stalker, a przynajmniej ja tego w serialu nie zauważyłam.*~
~Ogólnie to po co Robin tak nękał Vegę? Dowiedział się, że chuj, nie przekona jej do zmiany zdania, to powinien dążyć do tego, aby i ona, i Slade trafili do pierdla.~
[Bowiem, jak widać, w tym FanFiction wszystkie postacie są robione na OOC.]
~*Niestety to prawda. >.<*~
64. „[...] - Robin, tak? Idź nad to jeziorko, a ja się tym zajmę. [...]"
|Po czym rakiety V1 i V2 zaczęły lecieć w kierunku wieży Tytanów.|
~*Byłaby beka, gdyby tak było napisane w opku. XD W każdym razie, cały Slade, nie ma co. xD*~
~Chociaż raz w życiu nie jest robiony na OOC, czy wręcz NadOOC.~
~*NadOOC. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~No co? Nowy poziom! :D~
[Weź się wychowaj. xD]
~Po chuj? :D~
65. „[...] Gdy podszedł do mnie, ujrzałam że z prawej i lewej strony obok miejsca, w którym stałam, gwałtownie wysunęły się jakieś działka. [...]"
[Chociaż w jednym miejscu Slade nie jest robiony na OOC. xD]
~*Gdzieś było trzeba, co nie? XD*~
|Dzień dobry! :D|
~*Nie ma co się chwalić swym pojebaniem, Slade. xD*~
|;"D|
66. „[...] - Zostaw ją.
W tym momencie, odwróciliśmy się. Rzeczywiście, stał tam Slade, trzymający w ręku jakiś nadajnik.
- Po prostu zostaw ją w spokoju. Ona już wybrała i ty nie zmienisz jej decyzji. Sama do mnie przyszła, ja jej do niczego nie zmuszałem. Ona najlepiej wiedziała, czego chciała.
A następnie zwrócił się do mnie:
- Chodź, Vego. Idziemy.
W tym momencie, cofnęłam się w kierunku mego Mistrza, po czym odeszliśmy w kierunku bazy, zostawiając zawiedzionego Robina samego..."
~*Znowu kurwa zero emocji. No ja jebe, zaraz mnie szlag trafi. Przecież to opko jest napisane w narracji pierwszoosobowej, emocji tu powinno być od zajebania.*~
~Swoją drogą, mogłoby tu być więcej wypowiedzi. Nie wiem, może Robin nadal próbowałby przekonać Vegę, że może się zmienić, ale ona i Slade daliby mu do zrozumienia, że takiego wała i Vega się nie zmieni.~
|Niestety, to opko, więc czego tu wymagać.|
~Niestety ☹~
~*W każdym razie, koniec analizy na dzisiaj. Ogólnie został jeszcze chyba tylko jeden lub dwa rozdziały do końca tego padalstwa i będziemy mogli pisać analizę końcową.*~
~Hehehehehehehe :D~
~*WON xDDD*~
~;"""D~
67. „[...] Zwróciłam uwagę na kombinezon, który był w tubie. Był on w kolorze szarym, poprzedzielany na brzuchu, rękach i nogach na białe fragmenty. Na klatce piersiowej była w kształcie zaokrąglonego po bokach i u góry kwadratu. U góry miał czarne zaokrąglenia, a u dołu, z dwóch boków wychodziły czarne prostokąty. Pośrodku widniało brązowe koło z białą literą „S", ale wyglądającą tak:
Na ramionach widniały metalowe fragmenty, w kształcie wgiętego prostokąta, z niewielkimi kwadratami na nich. Na zgięciach ramion widziałam metalowe fragmenty w kształcie małych młotków z małym trapezem na jednym i takim samym kwadratem na drugim. Na nogach, a dokładniej na kolanach, były metalowe fragmenty w kształcie dziwnego trapezu i pistoletu z prostokątnym trapezem u góry oraz niewielkimi po bokach. W pasie był czarny fragment w kształcie jakieś dziwnej, nieznanej mi figury z dużymi, metalowymi kwadratami po bokach. Owy kombinezon zawierał też czarne rękawice w takim samym kształcie jak metalowy fragment na lewym kolanie i metalowe, szaroczarne, ciężkie buty. Były tam też, prawdopodobnie, prostokątne nadajniki."
~Ten opis jest za dokładny jak na opko. X.X~
~*A poza tym, jakby ktoś nie wiedział, to Vega widziała przed sobą taki kombinezon, jaki w drugim sezonie serialu nosiła Ta Tępa Kurwa a.k.a Terra. Co do samego opisu, to będą idealne dwa tygodnie! *.* Tak długich opisów w opkach się nie widuje.*~
|A poza tym, drodzy czytelnicy, przypatrzcie się uważnie, bowiem tak wygląda przeciętny opis autorstwa Ramoninth.|
~*Ale tak swoją drogą, jak potem na sprawdzianie z polskiego użyłam wszystkich mych skilli zdobytych podczas prowadzenia tej Samoanalizatorni, to wyszła mi, z tego co powiedział prof. Matuszewski, najdokładniejsza analiza tekstów, które trzeba było zanalizować, z całej klasy. 8)*~
[To chyba najlepsza zachęta dla innych do zakładania własnych analizatorni. xD]
~*Co nie? :D*~
68. „[...] Będąc tam, ujrzałam ~*~No do jasnej cholery, nie. xDDD~ ;"""D W każdym razie: Anatolija, który stał wpatrzony w wielkie jak niedojebanie wyborców PiS-u ekrany. Swoją drogą, zastanawiało mnie, dlaczego nawet w pomieszczeniu nosił okulary przeciwsłoneczne. Co on, zapalenie spojówek miał? Nie wiedziałam, ale Andromeda mówiła, że podobno kiedy jeszcze się tu nie pojawiłam, to od pewnego momentu nie nosił owych okularów, co musiało znaczyć, że chciał coś przede mną ukryć. W każdym razie, nie zdążyłam nawet zareagować, gdyż parę chwil potem, nie odwracając się w moim kierunku, powiedział:
– Dobrze, że już przyszłaś. – po tych słowach, odwrócił się w moją stronę – Mam dla ciebie nowe zadanie, które tylko Mary Sue może wykonać. – wyjaśnił, a mnie aż zaciekawiło, co chciał mi zlecić – Otóż, jesteśmy coraz bliżej zniszczenia rdzenia Opkolandii, to zapewne wiesz. – stwierdził fakt, gdy ja przytaknęłam głową – Ale jest coś, bez czego nie możemy w ogóle myśleć o dokonaniu tego. – kontynuował, splatając ręce za plecami – Musisz jakoś włamać się do miejsca, w którym owy rdzeń jest i ukraść kopię krytycznych protokołów owego rdzenia, abym mógł stworzyć program umożliwiający destabilizację rdzenia. – wyjaśnił, a ja nie mogłam uwierzyć, że dostanę praktycznie niewykonywalne zadanie.
– Ale to jest zadanie niewykonalne! – zawołałam zgodnie z prawdą, gdy Diatłow sięgał do kieszeni płaszcza.
– Wiem, dlatego zlecam je tobie. – odparł, wyjmując jakiś srebrny pendrive – W końcu Mary Sue umieją wszystko i jeszcze więcej. – stwierdził w sumie zgodnie z prawdą, podając mi pendrive – W każdym razie, na tym pendrive zapiszesz kopię krytycznych protokołów. – wytłumaczył, gdy ja chowałam przedmiot do kieszeni – A teraz, leć. – stwierdził, odwracając się w kierunku ekranów – Im szybciej to wykonasz, tym szybciej zrealizujemy mój cel. – zakończył, kiedy ja wyleciałam z bunkra.
To zadanie wydawało się szalone nawet jak dla mnie, no ale musiałam je zrealizować. Dopiero po wykonaniu tego mogłam wykonać MÓJ plan.*~ Slade'a, który patrzył w te same, wielkie monitory. Chwilę potem, nie odwracając się w moją stronę, rzekł:
- Kiedyś się bałaś, popełniałaś wiele błędów. Nie wiedziałaś, jak miałaś żyć. Jednak teraz to przeszłość, prawda?
Po czym spojrzał na mnie. Ja zaś, spojrzałam na niego i odpowiedziałam:
- Prawda...
- Będziesz mi wierna? – spytał
- Będę zawsze i wszędzie...
- Nie zdradzisz mnie?
- Nigdy...
- I będziesz mi teraz służyć?
- Będę...
- Od teraz jestem twoim jedynym zwierzchnikiem.
- Jesteś.
[...]
- Będziesz walczyć u mego boku?
- Będę. – Odpowiedziałam stanowczo.
Po czym zadał pytanie, na które czekałam:
- Czy zniszczysz Tytanów?
W tym momencie, spojrzał na mnie, a ja szyderczo uśmiechnęłam się i odpowiedziałam:
- Oczywiście
[...]"
~*Slade, kurwa, nie ziewaj tak ostentacyjnie.*~
|Sorki, po prostu ten dialog był tak nudny i sztuczny jak Terra.|
~Ja pierdolę, to idealne porównanie. X"""D~
|Wiem :D W każdym razie, ten dialog jest kurwa nudny jak ja pierdziu, a końcówka jest hipernierealistyczna. Przecież opkowa Vega nie ma powodu, aby nienawidzić Tytanów, wszakże nie zrobili jej nic złego. Znaczy tak, przez nich w kosmos wyleciała poprzednia baza opkowego mnie, no ale to jeszcze nie powód do nienawiści do potęgi osiemsetnej.|
~*Tak w ogóle, to już ta scena pomiędzy Slade'em i Terrą na początku jej prawilnej współpracy z Sladem była ciekawsza niż to opkowe gówno. A poza tym, jak coś, to pomiędzy tymi dwoma częściami dialogu urwałam, bo nie działo się nic ciekawego.*~
[Niestety, to opko, a opka są zawsze nudne jak ja pierdolę. Tak w ogóle, zmieniając temat, to fajny ten fragment remake, nie ma co. XD]
~*Wiem :D Szkoda tylko, że „Retconning II" czytają jedynie dwie osoby, a pierwszą część tylko jedna persona. :<*~
[Zajebistość historii zabija innych.]
~*Cudna hipoteza, kontynuuj. XD*~
[;"""D]
69. „[...] gdy czytałam książkę o historii kraju, do którego trafiłam, czyli z tego, co się dowiedziałam z owej lektury, Stanów Zjednoczonych [...]"
[O, jak miło, jedna scena, w której moja opkowa wersja nie wie wszystkiego o Ziemi.]
|W tym opku trzeba zachwycać się każdym takim drobiazgiem.|
~*Ale rozpiszę się o postaciach w analizie końcowej.*~
[Grzegorz, ty cholero, Ramoninth zaraziłeś. XD]
~Ups :DDD~
70. „Byłam tam równo o czasie. [...]"
~*W głównym pomieszczeniu bazy, jak coś. W każdym razie, bowiem gdyby nasza Mary Sue spóźniła się minutę, to świat by wybuchł.*~
[W końcu jest Mary Sue, musi być idealna.]
|Spalić na stosie.|
[#Humanizm]
|:D|
71. „[...] – Dobrze, że już jesteś, bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie. Otóż, udaj się do znajdującego się dwa kilometry stąd centrum badawczego i ukradnij z owego miejsca przedmiot wyglądający jak niewielki, wąski prostokąt zrobiony z metalu i z laserem w środku. Jako, iż owe miejsce nie jest daleko, udasz się tam korzystając z twojej lewitacji. Doprowadzi cię tam GPS, który masz w komunikatorze. [...]"
~*Kurwa, jaka nudna ta wypowiedź. Tak, wiem że jej celem było przekazanie Vedze nowego zadania, ale jednak każdy podczas mówienia wykonuje jakieś czynności, które powinny być opisane pomiędzy poszczególnymi częściami wypowiedzi.*~
[Niestety, opko nie zezwala na ten level pisania.]
~*Należy spalić dawną mnie.*~
~<Idzie po miotacz płomieni.>~
[A ten się napalił. xDDD]
~;"""D~
72. „[...] Ja jednak, spytałam:
- Ale...Mistrzu...Tytani przecież zaraz mnie zauważą i się zlecą. Przypominam, że oni mieszkają w prawie w całości oszklonej wieży.
[...]"
|Gdzie ty tu widzisz pytanie, miernoto.|
~*Najwidoczniej nie chciało mnie się poprawiać tego „spytałam", co może potwierdzać fakt, że ten rozdział istnieje tylko w zeszycie.*~
|Brak mi słów na twoje lenistwo. -_-|
~*Wiem, niedojebanie dawnej mnie przekracza wszelkie granice.*~
73. „W tym momencie, w odpowiedzi, ekrany na chwilę wyłączyły się. Kiedy w nie spojrzałam, ujrzałam tylko odbicie Slade'a, ale swojego już nie widziałam. Nim zdążyłam jakkolwiek zareagować, Slade rzekł:
- Widzisz? Jesteś niewidzialna, więc teraz na pewno cię nie zauważą.
- Ale jak...? – spytałam zdziwiona.
- Mam swoje sposoby, Vego. Mam swoje sposoby. [...]"
~*:**********~
|Wieeem, jestem idealny. :D|
~*A skromności chyba od Grzegorza się uczyłeś. xD*~
|~;"""D~|
~*Bez komentarza. xDDD W każdym razie, taka trochę chujnia, bo Tytani w tym rozdziale się pojawiają.*~
~A niewidzialność w pewnym momencie tak z dupy znika, tylko zauważę.~
[Nie ma to jak rzecz biorąca się z dupy, która w sumie gówno daje.]
~*Niestety, to standard opek.*~
[:<]
~*Wiem ☹*~
74. „W czasie lotu zastanawiałam się, ~*|No do chuja. xDDD| Hehe :DDD W każdym razie: czemu Anatolij miał akurat taki cel jak zniszczenie świata wysadzaniem elektrowni atomowych. Znaczy tak, Andromeda mówiła, że podobno po prostu podnieca go wizja atomowego padołu, ale ja tego nie rozumiałam i Andzia Gandzia w sumie też nie. W ogóle, co on potem zamierzał robić? Miałam nadzieję, że nie planował znaleźć wejścia do Krainy Grzybów i tam zasiać spustoszenia. Kraina Grzybów to zbyt zajebiste miejsce. Znaczy nigdy tam nie przebywałam, ale tak słyszałam. Diatłow 2.0-update 1 to dziwny człowiek, zastanawiałam się czy wszyscy jego narodowości to tacy porąbani ludzie. Andronmenda mówiła, że Rosjanie to ogólnie szaleni są, więc nie ważne. Ciekawiło mnie też, jak wpłynie zniszczenie rdzenia Opkolandii na Wszechświat. Powinnam spytać o to Zardonica, w końcu on jest NadwszechNadwiedzący.*~ jakim cudem nagle stałam się niewidzialna, skoro nie posiadałam takiej umiejętności. Czyżby komunikator, który miałam na ręce, umożliwiał mi stawanie się niewidzialną? A jeśli tak, to jakim cudem tak nagle ta opcja się uruchomiła? Czyżby jakimś cudem Slade umiał kontrolować ten komunikator siłą woli? Nie wiedziałam [...]"
[Cudowny fragment remake, przechodzisz dalej. XDDD]
~*Pamiętacie jak mówiłam, że będzie tylko pięć części? Otóż nie tym razem. Sześć to minimum. I Kraina Grzybów się pojawi. :D*~
~To ewidentnie idzie za daleko. XDDD~
~*;"""D W każdym razie, co do prawilnego fragmentu: JA NIE MOGĘ, PRZEMYŚLENIA!!! IDEALNY MIESIĄC IS COMING! ***.****~
~CUD! \OOO/~
|MEDŻIK! OOO.OOO|
[NADCUD! \*O.O*/]
~*Nadboże, ta emotka. XDDD*~
[Cudna, co nie? x"""D A poza tym, no oczywiście, że ten komunikator musi być Deus Ex Machiną.]
|Co się dziwisz, skoro ja go stworzyłem.|
~*SKROMNOŚĆ 90000000000000000000000*~
|:D|
75. „Ku mojemu zdziwieniu, po przekroczeniu progu, nie włączył się żaden alarm. Było to dziwne, zważywszy na to, że takie miejsce powinno być chronione. [...]"
|Chwal mnie, to na pewno ja wyłączyłem co trzeba.|
~*No w sumie, niby kto inny, ale twoja skromność rozpierdala Nadwszechświat. xDDD*~
|Wieeem :D W każdym razie, wracając do opierdalania opka, to ależ naturalnie, że życie musiało ułatwić wszystko głównej bohaterce. Bowiem świat by się zawalił, gdyby musiała, nie daj Nadboże, przeprowadzić walkę.|
~*Chciałabym dostać prawilny opis jakieś walki. Wiem, że długo ich nie pisałam, ale ćśśś.*~
[Niestety, to za wysoki level jak na Opko.]
~*Niestety wiem. :< Grzegorz kurwa, weź to zmień inokinezą!*~
~Nie chce mnie się, lol.~
~*Ty zasrany leniu. Nie dość, że cały dzień mi SMS-ami tego jak się lenisz spamowałeś, to teraz nawet nie chce ci się zbawić świata.*~
~I tak mnie kochasz. :D~
~*To fakt, ale to nie zmienia faktu, że jesteś kurwa leniem. xDDD*~
[Still better love story than Twilight.]
~*~:D~*~
76. „[...] otoczonego reflektorami [...]"
~*Tu na moment: Nie wiem czemu, ale za pierwszym razem przeczytałam „otoczonego reaktorami" i takie łot de fak is going on. XDDD*~
~I właśnie dlatego masz permanentny zakaz czytania o Czarnobylu. xD~
~*:D*~
[Czas się wyprowadzać. xD]
~*~;"""D~*~
77. „[...] – Dobra robota, Vego.
- Dzięki, ale skąd mogłeś wiedzieć, jak mi poszło? Przecież nie ma cię tu ze mną. – odparłam
- Mam swoje sposoby, Vego. A teraz, radzę ci się odwrócić.
W tym momencie, spojrzałam za siebie. Po zrobieniu tego, zobaczyłam...Tytanów. [...]"
~*No i właśnie dlatego niby niewidzialność gówno dała. Teraz z dupy zniknęła, a sami Tytani i tak chyba na węch wykryli, że Vega się włamała do tego miejsca.*~
~Jakby Tytani się nie pojawili, to ten rozdział byłby nudniejszy niż jest, no ale mogliby na przykład później się pojawić czy coś, aby uzasadnić egzystencję tej niewidzialności.~
[I pomyśleć, że to opowiadanie mogłoby być lepsze.]
~*Niestety, moje gimbazjalne niedojebanie nie pozwoliło mi na napisanie czegoś lepszego.*~
78. „Nie wiedziałam, skąd Slade mógł wiedzieć, że byli za mną [...]"
[No nie wiem, moja opkowa miernoto, może po prostu zauważył ich za tobą?]
~Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.~
[-_-]
~Wiem ;=;~
79. „Walka trwała bardzo długo i była na tyle intensywna, że miałam wrażenie iż czas się zatrzymał. [...]"
~No ja pafnuczę, czy w każdym twoim opku musi się przewijać ten motyw?~
~*Co chcesz, fajny jest.*~
|Zawsze można byłoby wymyślić coś innego do urozmaicenia walki.|
~*Nikt nie prosił o dodatkowy komentarz.*~
|:D|
80. „W pewnym momencie, gdy walczyłam wręcz z Gwiazdką, ta spytała:
~*– Tell babushka you're sorry.*~
~Masz oficjalny zakaz słuchania hardbassu. xDDD~
~*Hehe :D To w takim razie:
– Adidas and vodka shot.*~
~Myślisz, że nie słuchałem nowej nuty Alana Azteca?~
~*Cholera :<*~
~;"""D~
- Dlaczego to zrobiłaś? Przecież Silverańczycy i Tamaranie to przyjaciele.
- Zrozum, że taki jest mój wybór życiowy. Slade znalazł mnie jako pierwszy i skutecznie przekonał do przejścia na jego stronę. – Odpowiedziałam
- On tobą zmanipulował.
- Wiem, ale nie czuję się z tym źle.
[...]"
|Kurwa, fragment się zaczyna, a ci dwaj debile mają debatę na temat hardbassu. xDDD|
~*~Dobry wieczór! :D~*~
|Bez komentarza, kurwa. xDDD W każdym razie, cholera, muszę zmienić techniki manipulacji, skoro dane osoby się orientują. :<|
[Ale mojej opkowej wersji nie przeszkadza ten fakt tak samo jak to, że Ramoninth nie przeszkadza fakt, że Grzegorz wie o niej pewnie i to, czego ona sama o sobie nie wie.]
~*:D W każdym razie: A ta rozmowa jest tak odemocjonowana, że aż trawa płonie. Ja wiem, że one walczyły, ale wypowiedzi i tak mogły mieć jakieś emocje.*~
[Ogólnie ten rozdział jest nudny jak Sezoris.]
~*Cóż za trafne porównanie. xDDD Nie, ale faktycznie, ten rozdział to nudy.*~
~A mógłby być ciekawszy, gdyby się postarać. No, ale to opko, więc czego ja wymagam.~
81. „[...] kiedy walczyłam wręcz z Robinem, ten powiedział:
- Naprawdę nie musisz mu wiecznie służyć. Nie będziesz szczęśliwa, będąc jego uczennicą.
- Skąd wiesz, czy będę szczęśliwa, czy nie? Nie jesteś mną, więc nie możesz wiedzieć, jak będzie w moim wypadku. – Odparłam i za pomocą elektrokinezy odepchnęłam go na pobliską ścianę.
[...]"
~*Ja nie mogę, co oni tak próbują przekabacić ją na swoją stronę?*~
~Może po prostu ją polubili i nie chcieliby, aby była po stronie zła. W sumie, można by to jakoś ciekawiej rozwinąć oraz dodać te zasrane emocje, aby te fragmenty nie były takie chujogenne.~
[To opko ogólnie powinno się napisać od nowa, a ten rozdział tym bardziej.]
~*Moje dawne życie powinno się napisać od nowa.*~
|Ja jebix, ta szczerość. XDDD|
~*:D*~
82. „[...] – Jak ty to zrobiłaś?
- Co masz na myśli? – Odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Lepsze pytanie powinno brzmieć: Jak WY to zrobiliście? Minęły dwa miesiące, a wy dopiero skończyliście walczyć.
Po tej odpowiedzi, spojrzałam na niego z zaskoczeniem i niedowierzaniem. Jakim cudem? Czyżby dla nas czas na serio się zatrzymał?
- Nie patrz na mnie takim zaskoczonym wzrokiem, bo ja nie kłamię. – Odpowiedział, po czym na ekranie wyświetliła się dzisiejsza data.
Była ósma trzynaście, ale piątego września, a nie lipca.
- Ale...Ale JAK?! – Zapytałam zszokowanym głosem.
- To TY mi odpowiedz, bo w końcu ja też tego nie rozumiem. Powinniście dawno paść ze zmęczenia. – Odpowiedział
- Ja...nie wiem. W pewnym momencie miałam takie wrażenie, jakby czas się zatrzymał.
- Czyżbyś miała chronokinezę, o której nie wiesz?
- Wątpię
- W każdym razie, u mnie czas się nie zatrzymał i przez dwa miesiące obserwowałem was przez kamery przemysłowe. Muszę przyznać, że wyglądało to lepiej niż na filmach.
- Oj...Dzięki. Po prostu starałam się jak najlepiej wykonać powierzone mi zadanie.
- To właśnie było widać. No, ale teraz wracaj do bazy i uważaj na przedmiot!
- Tak jest!
[...]"
|Ja partolę, ależ naturalnie. Dodajmy tej już i tak wykokszonej OC jeszcze i chronokinezę, to na stówę nie pogłębi jej marysueizmu.|
[Fajnie by było, jakby moja opkowa wersja w pewnym momencie historii w jakimś incydencie utraciła swoje moce i musiała nauczyć się żyć bez nich.]
~*Ej, to nie głupi pomysł. Fajnie byłoby przeczytać taki FanFiction, ale niestety w tym nie miało się to wydarzyć, gdyż to byłoby oryginalne, a w Opkolandii oryginalność jest zakazana.*~
~Tak swoją drogą, to cholera, znowu za mało emocji. Wiem, że się do tego przypierdalam, no ale to opko jest pisane w narracji pierwszoosobowej, do cholery.~
|Bowiem wiecie, po co napisać coś fajnego, skoro można stworzyć opko.|
~Niestety :<~
83. „W czasie lotu, zastanawiałam się, jakim cudem dla nas czas się zatrzymał, a dla reszty świata już nie. Czyżbym rzeczywiście posiadała jakąś nieodkrytą i niekontrolowaną chronokinezę? To byłoby jedynym, sensownym wytłumaczeniem tego zjawiska. [...]"
~*A niby jaki miałby być inny powód? Nie jesteśmy w moich remake do „Retconning", nie mogą się tu dziać rzeczy z dupy. Znaczy mogą, ale w wypadku tego FanFiction nie powinny, bowiem to psuje całokształt.*~
[Ja nie mogę, oczywiście moja opkowa wersja to musi być Mary Sue do potęgi nieskończonej. To tak wkurwia. Jakby po prostu nie można było stworzyć ciekawej postaci.]
~*Chyba powinnam pisać jedynie FanFiction o Zardonicu oraz remake „Retconning", bo to mi najlepiej idzie.*~
[Cudne podsumowanie tematu. xD]
~*Ale prawdziwe. :D*~
84. „[...] – Naprawdę dobrze ci szło. [...]"
~Ja partolę, czy tej Mary Sue mogłoby raz w jej marnym życiu coś nie wyjść? Wkurwia mnie to, że ciągle jest chwalona.~
[Gdyby to się stało, to nie byłaby Mary Sue, a dla Opkolandii to nie do pomyślenia.]
~A, no tak. =_=~
85. „[...] – [...] A tak w ogóle, to słodko wyglądasz, gdy się rumienisz. [...]"
~*WARNING! OOC DETECTED!*~
~Zaraz się wkurwię do sześcianu. Czy na serio tak trudno jest zachować charakter postaci, o której się pisze? -_-~
|Widać, że to opko pisała fangirl do sześcianu.|
~*#TakByło*~
|._.|
~*Well, wszystko miało sprowadzać się do love story z Slade'em.*~
~Ale kufa, przez jakiś czas powinien mieć prawilny charakter.~
~*Niedojebanie...*~
~A, no tak. -_-~
86. „[...] – Jako pierwsza istota w mym życiu powiedziałeś mi, że w jakieś sytuacji słodko wyglądam.
- Serio? To co się musiało na twojej planecie dziać, że nikt cię nie komplementował... [...]"
~*Pewnie wyglądałaś jak ryj Sezorisa.*~
~; ;
; ;
;___;~
[Ta emotka rozjebała system. X"""DDD]
~Hehe :D W każdym razie, co do tego epicko-epickiego dialogu, to jest on typowym, łopkowym dialogiem, no ni ma chuja we wsi.~
~*I na dodatek jest tak bezemocjonalny, że aż sufit wybuchł. Dlaczego ja kiedyś po prostu nie mogłam się postarać?*~
[Albowiem niedojebanie.]
~*I wszystko jasne. ._.*~
87. „[...] Zaczynało podobać mnie się to życie..."
|Nie dziwne, albowiem jestem idealny.|
~*I skromny w kurwę.*~
|Wieeem :D W każdym razie, nie dziwne, że opkowej Vedze zaczynało podobać się to życie, skoro jej losem rządziła aŁtoreczka do potęgi nieskończonej.|
~*Dobry wieczór! :D*~
|Nie ma się czym chwalić, miernoto. xD|
~*;"""D W każdym razie, kuniec analizy na dzisiaj. Został nam jeszcze tylko jeden rozdział i Grzegorz będzie mógł się rozpisać o fabule jak pojebany.*~
~JAS! ;"D~
[Ja jebe. xDDD]
~;""""""""""""""D~
88. „06 lipca 2048 roku"
[Ledwo początek dnia, a już mamy niespójność. Przecież poprzedni rozdział skończył się we wrześniu, a z tego co patrzę, to ten dzieje się po wydarzeniach z wcześniejszego.]
~*Moje niedojebanie weszło na wyżyny, ale po dawnej mnie to nic dziwnego.*~
~Serio, po analizie końcowej masz wpierdol.~
|Still better love story than Twilight.|
~*~;"D~*~
89. „[...] – O, Vego. Cieszę się, że już jesteś, bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie, polegające na kradzieży. Otóż, udaj się do pobliskiego kościoła i ukradnij z niego kolorowe szkło z witraży. Nie pytaj, po co mi one, tylko po prostu je ukradnij.
- Co to jest ten cały kościół? – Spytałam
- Nie mieliście czegoś takiego na swojej planecie?
W odpowiedzi pokręciłam przecząco głową. Na mojej planecie nie było żadnej religii i wszyscy byli ateistami. Jednak, w odpowiedzi, na wszystkich ekranach pojawił się jakiś niewielki budynek z jakimś krzyżem na dachu.
- Oto kościół, świątynia chrześcijan. Skoro już wiesz, co to za miejsce, to leć, bo czas płynie. – Odparł Slade.
- Tak jest! – Zawołałam, po czym nieco uniosłam się nad ziemię i wyleciałam z bazy.
[...]"
[Serio, miło że jednak pojawiają się takie sceny, w których moja opkowa wersja nie wie o czymś pochodzenia ziemskiego.]
|W tym opku trzeba doszukiwać się plusów na każdym kroku. W każdym razie, można byłoby jakoś ciekawiej rozwinąć wątek braku religijności na Silver Planet.|
~*To nie miało nastąpić.*~
|Czemu mnie to nie dziwi. ;=; A tak poza tym, znowu te dialogi są taką chujową chujnią. W ogóle nie ma nawet jednej czynności, którą któreś z nich wykonało podczas wypowiedzi.|
~*To opko, czego się spodziewasz. Ale faktycznie, w mych starych opkach to wkurwia.*~
~<Włącza miotacz płomieni.>~
~*A ten nadal się zajawił na punkcie zajebania dawnej mnie. XD*~
~;"""D~
90. „W środku widziałam ~*~Z SAMEGO KURWA RANA. XDDD~ Hehe :D W każdym razie: piękny widok. Ściany owego wielkich rozmiarów pomieszczenia zostały pomalowane na niebiesko. Ono samo sięgało jeszcze wiele pięter w dół. Pośrodku znajdowało się cudo technologii, czyli rdzeń Opkolandii. Tworzyło go długie jak historia NadZajebistości Zardonica, czarno-srebrne, dość szerokie urządzenie, sięgające prawdopodobnie do samego dołu owego miejsca. U góry owa maszyna rozgałęziała się na trzy prostokątne rozgałęzienia, zgięte na końcu. W środku widniał sam rdzeń, w postaci ogromnej, czarno-pomarańczowej kuli ciemnej energii, a od sufitu w jej kierunku odchodziło jakieś urządzenie, wyglądające jak tłok, prawdopodobnie utrzymujące kulę w ryzach. Od bocznych fragmentów sufitu odchodziły także trzy, obracające się urządzenia wyglądające jak nowoczesne lasery, prawdopodobnie służące do ewentualnego stabilizowania kuli, na wypadek samoczynnej destabilizacji. Na ścianie natomiast widziałam trzy szyby oddzielające owe miejsce od centrali sterowania rdzeniem, w których nikt się nie znajdował, co oznaczało, że rdzeniem Opkolandii sterowano automatycznie.*~ dwa rzędy ławek, wyglądających jakby były z drewna oraz w ciemnobrązowym kolorze. Przed nimi, na samym przodzie, było niewielkie podwyższenie z innym, wyższym, na przodzie którego znajdowały się nieznane mi znaki lub litery. Owe podwyższenie zawierało również mikrofon. Był tam, także na tym niższym podwyższeniu, także stół, wyglądający na marmurowy oraz jakaś wysoka świeca. Nieco dalej, w ścianie po prawej stronie, były jakieś drzwi, a po lewej jakieś wgłębienie z nieznaną mi, metalową, srebrną, szeroką szafą, nad którą wisiał wielki obraz, najprawdopodobniej ichniejszego boga. W owym kościele widziałam też jakieś miejsca wyglądające na ołtarze oraz nieznane mi, brązowe, niewielkie pomieszczenia z klęcznikami."
~Cudowny ten opis rdzenia Opkolandii, znacznie lepszy od opisu kościoła. XDDD~
~*Wiem, w końcu to opis do „Retconning III". :D W każdym razie, kurwa, kolejny opis w opku i to długi! OOO.OOO Idealny miesiąc nas nie minie! \OOO/*~
~CUD! ***.*** Ale mimo to, skąd na przykład Vega wie, co to ołtarz i klęczniki, skoro na jej planecie nie było żadnych świątyń, bo nie było religii?~
[Pewnie Opkolandia powiedziała to mej opkowej wersji.]
~Ewidentnie, trzeba zniszczyć rdzeń Opkolandii.~
~*No moment, dopiero czwarty rozdział drugiej części piszę.*~
|Ja wychodzę. xDDD|
~*~:D~*~
91. „[...] Był to wielki, kolorowy, okrągły witraż z dużym, jednokolorowym krzyżem, który dzielił witraż na części. [...]"
~*Miło wiedzieć, że ja ten kościół opisywałam na podstawie tego, który jest ulicę dalej od mego domu.*~
92. „[...] – Widzę, że zaczynacie okradać kościoły.
Słysząc to, od razu odwróciłam się i, widząc Tytanów, rzekłam:
- Nie macie co robić, tylko przeszkadzać innym?
- Owszem, mamy, ale nie możemy doprowadzić do tego, abyście zniszczyli miasto. – Odpowiedział Cyborg.
- Zniszczyć miasto tym szkłem? – Spytałam zdziwiona.
- Nigdy nie wiesz, co tym razem wymyśli Slade. – Odparł Robin.
[...]"
~No co chcecie, każde miejsce jest dobre do podpierdolenia czegoś.~
|A tak poza tym, jestem ciekaw, po co mojej opkowej wersji to szkło.|
~*Nie pamiętam, a to ostatni napisany rozdział, więc się nie dowiemy. Prawdopodobnie do jakiegoś urządzenia, ale chuj wie jakiego.*~
|Szkoda, ale nie zdziwię się, jakby miało być to coś pojebanego.|
~*W FanFiction do Młodych Tytanów wszystko jest możliwe. W każdym razie, czemu ten dialog jest tak sztuczny jak najsztuczniejszy materiał na świecie?*~
~Bowiem najwidoczniej kiedyś nie umiałaś w dialogi.~
|I w życie.|
~*Wspaniała ta twoja szczerość. XDDD*~
|Hehe :D|
93. „[...] Tego dnia nie miałam uczucia zatrzymanego czasu. [...]"
[To dobrze, bowiem wkurwiłabym się, gdyby co rozdział był powtarzany ten sam wątek.]
|Chyba każdy by się wkurwił.|
94. „[...] W którymś momencie, ostatecznie wygrałam ja. [...]"
~No ależ naturalnie. Broń cię Nadboże, aby chociaż raz wygrali Tytani, co nie jest niemożliwe, bowiem głównej postaci zawsze może coś nie wyjść. Można by dzięki temu dodać, że Slade się wkurwi i byłoby ciekawiej!~
~*Niestety, jesteśmy w Opkolandii, a tutaj oryginalność to zbrodnia przeciwko ludzkości.*~
~Niestety. ☹~
95. „[...] Otóż, gdy Tytani znajdowali się obok siebie, utworzyłam wokół nich pole siłowe zrobione z elektrokinezy, które mogliby zniszczyć dopiero, gdy wróciłabym do bazy. Następnie zaś, wzięłam kawałki szkła i poleciałam w kierunku drzwi, przy okazji, z szyderczym uśmiechem, machając Tytanom wolną ręką."
~*Ja nie mogę, znowu powtarzany schemat? Wiem, że używałam tego w „Z kim się zadajesz, takim się stajesz.", ale powtarzanie tego opowiadanie po opowiadaniu robi się nudne.*~
~Czemu ty kiedyś pisałaś opowiadania na siłę?~
~*Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia. Pewnie byłam niedojebana, co w sumie wiadomo.*~
~Brak mi słów na twego dawnego pierdolca. ;=;~
96. „[...] lecąc w kierunku bazy, myślałam, po co było Slade'owi akurat kolorowe szkło. Podejrzewałam, że do jakiegoś nowego planu, ale nie wiedziałam, na czym owy mógłby polegać."
~*Ja nie mogę, znowu przemyślenia! ***.*** To cud jak na moje dawne opka! \O/*~
~Będzie ideolo miesiąc! ***.*** To nic, że tych przemyśleń jest mało, ale jakieś są! ****.****~
|Cud! \O/|
[Nadcud wręcz! *.*]
97. „[...] Po tych słowach, odebrał on kawałki szkła, poklepał mnie po głowie i odparł:
- Znów się spisałaś. Szło ci naprawdę bardzo dobrze.
Po tym komplemencie, zarumieniłam się, spuściłam wzrok i odparłam:
- Dziękuję...
- Faktycznie, słodko wyglądasz rumieniąc się. – Skomentował
Po tym komentarzu zarumieniłam się bardziej i odparłam:
- Przestań...
- Nie przestanę, bo lubię patrzeć jak się rumienisz. [...]"
~*WARNING! RED ALERT! NADOOC DETECTED! <Słychać syreny przeciwatomowe i ludzi spierdalających do schronu.>*~
~AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!! <Spierdala do schronu.>~
|Nie mogę z tymi pojebami. xDDD ~*~Dzień dobry! :D~*~ Nie ma co się chwalić, mośki. xDDD ~*~;"""D~*~ W każdym razie, pomijając tych niedojebów społecznych, to ależ of course, znowu moja opkowa wersja musi być robiona na NadOOC.|
~*Jakby nie można było się postarać, aby Slade miał swój charakter, tak jak i pozostałe postacie z otoczenia.*~
[Po prostu widać, że ten FanFiction pisała fangirl do potęgi nieskończonej.]
~*W kolejnej analizie mam w planach zjechać moje ułomne chat story, które jest definicją bycia ułomną fangirl.*~
~;_;~
~*Wiem ;=;*~
98. „Byłam ciekawa, co przyniosłyby mi kolejne dni..."
~*Gówno, albowiem to ostatnie zdanie ostatniego napisanego rozdziału.*~
~Ja nie mogę, myślałem że nigdy tego chujstwa nie skończymy.~
~*Pierwotnie to opowiadanie miało mieć około trzydziestu rozdziałów, więc cieszmy się, że nie zostało ukończone.*~
[Weź nawet tak nie strasz.]
~*Wiem, to zbyt drastyczna wizja. ._.
___________________________________________
~*Ufff, ważne że to już koniec analizy. Jeszcze tylko walniemy wywody końcowe i można wrzucać na Wattpada, ku uciesze tych kilku osób, które nadal czytają tę Samoanalizatornię.*~
~Hehehehehehehehe :DDD~
[Ty to się w ogóle nie odzywaj. xDDD]
~;""""""""""D~
|Ale w sumie, to opowiadanie jest tak chujowe, że pewnie każdy się nieziemsko rozpisze.|
~*W sumie, coś w tym jest.*~
___________________________________________
Uch, nareszcie uwinęliśmy się z tym nieszczęsnym, fangirlowym gównem. Według Worda analizowaliśmy ten FanFiction co prawda około trzydziestu godzin, wiadomo nie pod rząd, ale i tak było to męczące. Wolę sobie nie wyobrażać, jak bardzo męczyłaby analiza tego, gdyby to opko zostało dociągnięte do końca. W każdym razie, już bez zbędnego przedłużania, przejdźmy do analizy końcowej, która jest znacznie przyjemniejszą częścią całej analizy:
~*W tym opku wkurzali mnie przede wszystkim bohaterowie. Było ich łącznie siedmiu i o wszystkich się wypowiem. Co prawda o Tytanach za wiele nie będę mogła się rozgadać, ale cokolwiek też mam możliwość powiedzieć. Zacznijmy od głównej bohaterki, Vegi Nereil. Nie mogę się czepnąć jej imienia i nazwiska, gdyż pochodzi z innej planety, więc chociaż miło, że ma wymyślne imię i nazwisko, a nie tak jak w jednym opku, o którym wolę nie pamiętać, gdzie główna bohaterka pochodziła z innej planety, a miała ziemskie imię, ot tak, z dupy. Jednak, już po tych pięciu rozdziałach da się stwierdzić, że Vega jest Mary Sue do sześciennego sześcianu. Wszystko jej się udaje, życie ułatwia jej zadania, wszyscy na prawo i lewo ją komplementują oraz ma zajebiste moce. Tak, da się stworzyć potężną postać, która nie będzie przy tym wyidealizowana, w końcu chyba każdy lubi Supermana z DC lub zapaleni fani Marvela mogą lubić Sentry'ego, ale Vega jest po prostu wyidealizowana. Jak do tej pory wszystko jej się udawało, mimo iż nie musiałoby. Mogłaby spieprzyć którąś ze swoich trzech misji, no może nie pierwszą, bo ona nie była jakaś super trudna, ale na przykład drugą lub trzecią i Slade mógłby ją opierdolić tak, jak lubi najbardziej, czyli spuszczając jej wpierdol. Mogłaby też przy walce Tytanów z robotami Slade'a przysłużyć się, a i owszem, ale mogłaby nie ponieść całej chwały, bowiem każdy z Tytanów mógłby odegrać jakąś istotną rolę w walce. Mogłaby też nie mieć tylu stosunkowo potężnych mocy. Mogłaby mieć na przykład ledwo trzy, dajmy na to kwintesencję, chlorokinezę i, no dobra, niech będzie, na początku niekontrolowaną chronokinezę. Jeżeli chciało się też dać te lecznicze właściwości łez, to OK, ale żeby nie były jakoś bardzo OP, bowiem wtedy byłoby jeszcze gorzej. Ja rozumiem, że ona pochodzi z innej planety, ale to nie zmienia faktu, że nie powinna być żywą Deus Ex Machiną. Moglibyśmy w sumie też zacząć poznawać jej historię, no chyba, że to miała być tajemnicza postać, ale coś nie pykło. Oczywiście, że nie miała być tajemnicza, ale w sumie gówno o niej wiemy oraz wszystko zostało powiedziane, ale nawet przez ułamek zdania nie przedstawione. Po prostu, aby Vega stała się ciekawą postacią, trzeba byłoby ją stworzyć od nowa i to porządnie, a nie tak po łebkach, gdyż po prostu nie da się z nią utożsamić, a z tego co wiem, to czytelnik miał ją polubić.
Kolejną postacią do zamknięcia w Czerwonym Lesie jest Slade. O nim za długo nie mogę się rozpisać, ale jednak też mogę cokolwiek powiedzieć. Był on tu robiony na cholernego OOC, czy w jego wypadku wręcz na NadOOC. Ja rozumiem, że fabuła dążyła do love story pomiędzy Slade'em i Vegą, ale kurna, charakter Slade'a powinien zostać zachowany. Każdy może się zmienić, więc Slade w wersji z Młodych Tytanów mógłby zakochać się w Vedze, ale przez dłuuugi czas powinien on być skurwysynem, takim jakim jest w prawilnym serialu. Po prostu jak zmienia się charakter postaci z danego czegokolwiek ot tak, bez żadnego wytłumaczenia, to widać, że jest to dzieło fangirl do potęgi nieskończonej. FanFiction, w którym postacie mają swój charakter, mogłoby być serio ciekawe wbrew pozorom. Po prostu w jego wypadku, aby nadal był ciekawy, powinno się zachować jego prawilny charakter z serialu.
Ostatnimi bohaterami do zamknięcia w jednym miejscu ze stopionym paliwem jądrowym reaktora czwartego w Czarnobylu są członkowie Młodych Tytanów. O nich również nie mogę się za wiele wypowiedzieć, ale jednak coś można napisać. Z nich najbardziej wyróżniał się Robin, który również był OOC, ponieważ został tutaj stworzony jako stalker jebany, którym w rzeczywistości serialowej nie jest. Tak, wiem że przez wszystkie pięć sezonów udowodnił, że często jest zafiksowany na jakimś punkcie, ale nie jest stalkerem. Powinien szybko zrozumieć, że Vega nie zamierzała odwrócić się od Slade'a i po prostu dać jej spokój, ale nie. Lepiej tworzyć kolejnego OOC niż postać z własnym charakterem. Gwiazdka, Raven, Bestia i Cyborg byli po prostu tłem. Czasem coś tam pobrzdękali, ale tak to byli po to, aby robić za tło. Wkurwiało to, bowiem każdy z Tytanów w serialu jest na swój sposób ciekawą postacią. Wiadomo, najlepsze są Raven i Gwiazdka, ale każdy członek tej drużyny jest ciekawą postacią, ma swoje moce i umiejętności, oprócz Robina, tego zjebsona, który jest tak zjebany, że nawet na moce nie zasłużył. Aaanyway, jako iż to jest FanFiction do serialu zatytułowanego „Młodzi Tytani", to powinni oni pojawiać się tak często, jak to możliwe oraz po prostu powinni mieć swój charakter, aby nie byli nudni jak worek kartofli.
Postacie z danego czegokolwiek powinny mieć swój charakter, aby były jak najciekawsze i aby po prostu czytelnicy wiedzieli, że pisze to ktoś, kto zna się na tym, o czym pisze. Postacie wymyślone z kolei powinny prezentować się ciekawie, aby czytelnik mógł je polubić lub znienawidzić, zależy od tego, jaki jest cel ich egzystencji. Bohaterowie są najważniejszą częścią fabuły, więc powinni zostać stworzeni tak, aby czytelnik nie chciał wyjść oknem.*~
~W tej historii denerwowało mnie to, co Ramoninth oraz fabuła. Znaczy nie zrozumcie mnie źle, taka jak zaprezentowana tutaj mogłaby być ciekawa, ale nie w takiej formie, w jakiej została obecnie zaprezentowana. Można byłoby stworzyć bohaterkę pochodzącą z znanej nam już Silver Planet, z rodziny królewskiej. Można byłoby kilka pierwszych rozdziałów, od trzech do pięciu wystarczy, poświęcić na przedstawienie jej życia na swojej rodzinnej planecie oraz relacji pomiędzy nią a swoją rodziną oraz jej przyjaciółmi, abyśmy mogli ją lepiej poznać. Później, jej rodzice zostaliby zabici, Silver Planet, dwa dni przed koronacją Vegi na nową królową, zostałoby zniszczone tak, że nie dałoby się tam żyć. Najprościej dałoby się to uzasadnić wybuchem wojny albo przybyciem zagrożenia z kosmosu, które ową planetę by zniszczyło. No i Vega musiałaby uciekać, jeżeli chciałaby przeżyć, najlepiej statkiem kosmicznym, aby było oryginalniej. Podczas swej podróży w poszukiwaniu nowego domu, mogłaby odwiedzać różne planety, ale ze względu na niezdatność do życia lub obecność wrogo nastawionych ras mogłaby nie móc się tam zatrzymać i tak oto trafić któregoś dnia na Ziemię.
Mogłaby przypadkiem od razu wylądować w Jump City, ale nie musiałaby. Mogłaby wylądować gdzieś indziej i dopiero potem, w wyniku jakiegoś zbiegu okoliczności, trafić do Jump City. Tam, przez jakiś czas, mogłaby starać się ułożyć sobie normalne życie, poznać język angielski dzięki jakieś gazecie oraz zacząć dowiadywać się rzeczy na temat życia ziemskiego. Przy okazji, przypadkiem mogłaby zgubić swoją koronę z Silver Planet oraz starać się unikać zagrożenia, gdyż mogłaby nie umieć walczyć. No, ale któregoś dnia, przechodząc jakimś odludnym miejscem mogłaby natrafić na Slade'a i dowiedzieć się, że ten od dawna ją śledził. Nie wierzyłaby mu oraz próbowała się bronić, no ale ze względu na brak umiejętności w walce, Slade łatwo by ją pokonał oraz udowodnił, że faktycznie wiele o niej wie. Potem starałby się ją jakoś przeciągnąć na swoją stronę oraz na koniec zostawić w niej niepewność czy powinna do niego dołączyć, czy dalej starać się ułożyć swoje normalne życie. No i, po wydostaniu się, Vega jakiś czas zastanawiałaby się nad podjęciem decyzji, ale koniec końców, z jakiegoś sensownego powodu uznałaby, że jednak dołączy do Slade'a, bowiem co ma do stracenia.
No i przyłączyłaby się do niego i na początku on nauczyłby ją walczyć, bowiem obecnie ta umiejętność nie raz by jej się przydała. No i po jakimś czasie, gdy nasza główna bohaterka umiałaby odpowiednio dobrze walczyć, wysłałby ją na pierwszą, długą misję infiltracji Tytanów oraz wykradnięcia ważnych plików z ich zajebiaszczego komputera. Jakoś zwabiłaby ich do siebie, na przykład aranżując jakąś niebezpieczną sytuację. Po uratowaniu jej, poznałaby się z Tytanami i w sumie uznaliby, że Vega fajna jest i, że fajnie byłoby się z nią zakolegować. No i spotykaliby się codziennie, w pewnym momencie w ich wieży. Również od pewnego momentu mogłaby z nimi brać udział w ich misjach oraz na przykład uratować kilkukrotnie życie poszczególnym Tytanom, też ten epizod z odparciem ataku robotów mógłby się pojawić, co przekonałoby ich do niej, aż w końcu by przyjęli ją w swoje szeregi. Też fajnie byłoby, gdyby jakieś relacje się pomiędzy nimi rozwijały, bowiem jednak spędzaliby ze sobą całe dnie. Vega mogłaby na przykład któregoś z Tytanów polubić najbardziej, a któregoś najmniej, co jest normalne. Potajemnie natomiast, Vega mogłaby zacząć wykradać odpowiednie pliki, wysyłać je po kolei do Slade'a oraz potajemnie spotykać się z nim i przekazywać mu różne informacje. No i, po upłynięciu odpowiednio długiego czasu, mogłaby ich zdradzić i zwabić do bazy Slade'a, bowiem mimo sympatii do Tytanów, wolałaby współpracować z Slade'em. W bazie z kolei rozegrałaby się walka i, koniec końców, baza w jakiś sensowny i dobrze uargumentowany sposób zostałaby zniszczona. Vega natomiast, nie zamierzając przyłączyć się do Tytanów, uratowałaby siebie i Slade'a i zatrzymała się gdzieś, gdzie mogliby odbudować swoją bazę. Następnego dnia, przez półtora roku, mogliby ową odbudowywać. Przez jakiś czas, do Vegi mógłby przychodzić Robin, oczywiście wiadomo, gdyby Slade'a nie było w pobliżu i próbowałby przekonać ją do zmiany zdania, ale w końcu zrozumiałby, że Vega z jakiegoś powodu woli Slade'a niż ich i darowałby sobie. No, ale po odbudowaniu bazy, od teraz, Vega mogłaby dostawać od Slade'a różne zlecenia, a wszystko koniec końców mogłoby się sprowadzać do tego love story pomiędzy Slade'em i Vegą, ale do tego trzeba byłoby dojść w jak najbardziej realistyczny sposób.
I tak przedstawiona fabuła wyglądałaby znacznie ciekawiej! Wiem, że powtarzam się co analizę, ale bez fabuły historia nie istnieje. Powinno się ją zatem, poza ciekawym stworzeniem, również ciekawie poprowadzić, gdyż inaczej czytelnik po prostu rzuci naszą historię w cholerę, a przecież nie o to chodzi. Opowiadanie powinno zostać napisane porządnie, a nie na odpierdol.~
|W tym FanFiction wkurwiało mnie to, co Ramoninth i Grzegorza oraz to, jak został stworzony świat przedstawiony i brak jakichkolwiek emocji. Zaczynając od świata przedstawionego, rozpocznijmy od Silver Planet. Została ona tylko wspomniana, ale nawet nie opisana. Jak wspomniał Grzegorz, około trzy-pięć pierwszych rozdziałów mogło się dziać właśnie na tej planecie, dzięki czemu moglibyśmy dostać opis tego, jak wyglądała. Domyślam się, że owa nie miała się pojawić później w historii, no ale jak już się czegoś używa oraz jest w pewien sposób istotne, to powinno się to pojawić. W końcu to wymyślona planeta, można by stworzyć jej krajobraz, to jakie rośliny i zwierzęta tam się znajdowały, jak działało silverańskie społeczeństwo i tak dalej. Wiadomo, nie powinno się absolutnie wszystkiego przedstawić w historii, bowiem raczej nikt nie chciałby czytać wielkich bloków tekstu na temat hierarchii społecznej wśród mieszkańców planety, no ale wypadałoby dać chociażby takie podstawowe rzeczy, dzięki którym moglibyśmy sobie wyobrazić, jak owa wyglądała. Dzięki temu moglibyśmy też wyobrazić sobie, jak wyglądała po zniszczeniu, a to na pewno dodałoby chociaż trochę klimatu. Co do Jump City, to wiem, że jest to lokacja z serialu, ale na dobrą sprawę przez całe pięć sezonów nie zostało pokazane absolutnie całe miasto. Zawsze można byłoby wymyślić jakieś lokacje znajdujące się w owym mieście i je opisać, co na pewno dodałoby jakiś ciekawy wątek. Na przykład, przez ten czas przed poznaniem mej opkowej wersji, Vega mogłaby spędzać czas w wielu miejscach miasta, co na sto procent dodałoby chociaż trochę klimatu temu nieklimatycznemu gównu. Można byłoby też trochę przedstawić jak wyglądał typowy dzień w tymże miejscu, bowiem czemu nie. Takie rzeczy zawsze są ciekawe.
Świat przedstawiony to w historii jedna z najważniejszych części. W końcu bez tego wydarzenia nie mogłyby się dziać, bo i gdzie. Właśnie dlatego powinno się je ciekawie tworzyć, aby czytelnik mógł się odnaleźć w historii. Inaczej po prostu wzrasta szansa, że czytający rzuci opowiadanie w cholerę, a przecież nie o to chodzi.
Drugą i ostatnią oraz stosunkowo krótką kwestią do poruszenia jest brak jakichkolwiek emocji. To FanFiction jest napisane narracją pierwszoosobową, więc takowych powinno być dużo. Oczywiście nie powinno być ich przesytu, bowiem to też szkodzi, ale tutaj było ich ewidentnie za mało. Te dialogi były tak bezemocjonalne jak to tylko możliwe, co szkodowało, no bo przecież każdy wypowiada cokolwiek z jakąś dozą emocji, a nie wszystko neutralnym głosem. Sama Vega też nie okazywała ich za dużo, mimo iż historia została poprowadzona z jej perspektywy. Powinno się znaleźć trochę jej emocji, na przykład wtedy, gdy dowiedziała się, że mój opkowy sobowtór ją śledził oraz kiedy opowiadała Tytanom o tym, co ją przywiało na Ziemię. Dzięki temu nie byłaby sztuczna jak cholera i może minimalnie dałoby się ją polubić. Opowiadania w narracji pierwszoosobowej powinny mieć sporo emocji, aby po prostu czytelnik mógł się jakoś wczuć w życie głównej postaci. Inaczej po prostu się nie da i czytający może się znudzić, a co za tym idzie, rzucić czytanie naszego opowiadania w cholerę.|
[W tym łopku wkurzało mnie to, co Ramoninth, Grzegorza i Slade'a oraz reakcje głównej bohaterki i rzeczy pojawiające się z dupy. Zaczynając od reakcji mej opkowej kopii, to były tak hipernierealistyczne jak tylko się dało. Dowiedziała się, że Slade ją śledził chuj wie ile oraz wiedział o niej rzeczy, których wiedzieć nie powinien? Chuj z tym, życie toczy się dalej. Opowiadała Młodym Tytanom o tym, co przywiało ją na Ziemię? No cóż, zdarza się, lecimy dalej z rozmową. Zastanawiała się, jakim cudem Slade uczynił ją niewidzialną? Meh, może kiedyś się wyjaśni, czas lecieć na misję. Tytani skomplementowali ją, jak to jej zajebiście szło podczas walki? No i gites majonez, czas odnowić bazę. Przyjęto ją do drużyny? Fajnie, pogadam sobie z Slade'em. Rozumiecie, nie? Sytuacji takowych było jeszcze więcej, ale nie będę ich wszystkich wymieniać, bo zapiszę z dwie strony Worda. Postacie po prostu powinny reagować normalnie. Wiem, że moja opkowa wersja pochodzi z innej planety, no ale z tego co wiem za wiele różnic od Ziemian nie posiadała, więc się dowalę. Nie powinna ot tak przyjmować takich rzeczy jak fakt, że była śledzona oraz, że opowiadała o swych przejściach swym nowym znajomym. Bohaterowie, póki nie będą w stu, a przynajmniej dziewięćdziesięciu procentach, różni od ludzi, powinni reagować jak ludzie. Inaczej po prostu czytelnik nie może się z nimi utożsamić i po prostu ma ich w dupie.
Drugą kwestią do poruszenia są rzeczy pojawiające się z dupy. Zacznijmy od niewidzialności, gdyż to najlepiej zapamiętałam. Ja przepraszam bardzo, ale jakim cudem Slade uczynił ją niewidzialną? Nie było wspomniane, aby komunikator Vegi posiadał taką funkcję ani aby dał jej cokolwiek, co dawało taką możliwość. Na dodatek, owa zdolność zniknęła od tak sobie, po tym jak moja opkowa wersja włamała się do centrum badawczego. Na dodatek, to też wiąże się z tym, jakim cudem Slade umiał, zapewne siłą woli, kontrolować ekrany w głównym pomieszczeniu? W „Młodych Tytanach" Slade nie posiada zdolności nadprzyrodzonych, a w tej historii nie zostało wspomniane, aby takowe w jakiś sposób zyskał. Poza tym, te wspomniane właściwości lecznicze łez opkowej Vegi również na dobrą sprawę wzięły się z dupy. Nie jestem pewna, czy później owe miały zostać użyte, no ale wypadałoby wspomnieć gdzieś na samym początku, że na przykład jest to naturalna właściwość łez Silverańczyków oraz wypadałoby, aby zostały przy okazji na początku historii jakoś użyte. Więcej sytuacji wziętych z dupy nie pamiętam, ale nie zdziwię się, jeżeli było ich więcej. W historiach powinno się tego unikać, gdyż to jest jedna z najgorszych rzeczy jakie można zrobić. Wszystko powinno zostać wprowadzone wcześniej, szczególnie że nawet w prawdziwym świecie nic nie bierze się z dupy.]
Wspólnie: Ale po porządnym zaplanowaniu i napisaniu tego FanFiction od nowa, mogłoby być ciekawe!
_________________________________________
Wkrótce: „Tutaj nawet hardbass nie pomoże, czyli moje autystyczne chat story."
|Grzegorz, ty kurwo, co się wepchałeś w analizie końcowej przede mnie i Vegę.|
~Sorki, nie mogłem się doczekać pisania o fabule. :D~
[Nie mam do ciebie siły. XD]
~;"""D~
~*Bez komentarza po prostu. xD Tak swoją drogą, jak czytałam wywody Grzegorza, to doszłam do wniosku, że muszę rozpisać relacje postaci do „Retconning III".*~
~Ja wiem, ja wiem! Proszę bardzo:
Andromeda i:
Anatolij – love story
~*No chyba cię mózg opuścił. Pojebało cię już do reszty? Walić fakt, że Anatolij tutaj prawilnego przypomina jedynie z imienia, nazwiska, głosu, ryjca i backstory, love story pomiędzy nim a kimkolwiek nadal byłoby dziwne.*~
Aleee ja chcę love storyyy! ;"-(
~*Będzie, ale nie pomiędzy tą dwójką. Przyjaźń OK, ale nie love story.*~
;"""""""""""""""""-(
|Jesteś niedojebany. XD|
;"""D W każdym razie, wracając do rzeczy:
Nadbóg – wrogowie do sześcianu.
Vega Hardbassov – na początku jej nie ufa, potem w sumie spoko, a na koniec ma ochotę ją spalić ogniem piekielnym.
[Co do jasnej pierdolonej jest nie tak z tym nazwiskiem? XDDD]
~*Grzegorz lubi nutę „Papa Hardbassov". No. xD*~
:D
~*Nie ma się czym chwalić, patafianie. XDDD*~
;""""""""""""""""""""""""""""""""""""""D W każdym razie:
Kane – wrogowie do kwadratu.
Laura – wrogowie
Grzegorz – on nadal kocha ją, ale ona by go w elektrowni czarnobylskiej zamknęła, aby zdechł.
Anton Slavik – niby wrogowie, ale nie jacyś super ultra.
Kilian Qatar – neutralny stosunek, ale nie są przyjaciółkami.
Oxanna Kristos, jeżeli się pojawi – nawet nie wiedzą o swoim istnieniu, a jak już się dowiadują, to neutralny stosunek.
Jürgen Stock – wyjebka, jedynie on chce wsadzić ją do więzienia, aby światu nie zagrażała.
Catherine De Bolle – też wyjebka, jedynie ona chce, aby Andzia Gandzia już światu nie zagrażała.
Louise James – jej akurat nikt nie lubi, więc można się domyślić.
Anatolij i:
Nadbóg – wrogowie jak ja pierdolę.
Vega – na początku trzyma ją dlatego, że jest potrzebna, potem w sumie zaczyna ją lubić, a na końcu nienawiść wypierdala ponad skalę i drąży nową.
Kane – wrogowie jak mniej ja pierdolę.
~*Co do kurwy. xDDD*~
No co? :D W każdym razie:
Laura – wrogowie do sześcianu.
Grzegorz – po tym, czego się o nim dowiedział, uznaje go za zacofanego zjeba.
Anton Slavik – wrogowie do kwadratu.
Kilian Qatar – wrogowie
Oxanna Kristos, jeżeli się pojawi – niby wrogowie, ale w sumie napieprzają się dlatego, bo są po różnych stronach konfliktu. Inaczej pewnie byłby neutralny stosunek.
Jürgen Stock – wyjebka, jedynie on chce sprowadzić Anatolija do pierdla, aby światu nie zagrażał.
Catherine De Bolle – też wyjebka, Catherine jedynie świat chce uratować i dlatego chce go zneutralizować.
Louise James – domyśl się.
Nadbóg i:
Kane – dobre ziomki.
Vega – miiiłooość rooośnie woookół naaas.
~*Brawo, love story zgadłeś. XD*~
JAS! ;"""-)
[Jeez, jaka podnieta. XDDD]
:D W każdym razie:
Laura – BFF
Grzegorz – BF
Anton Slavik – dobre ziomki, tak jak w wypadku Kane'a.
Kilian Qatar – koledzy
Oxanna Kristos – koledzy
Jürgen Stock – wyjebka, współpracują dla dobra świata i tyle.
Catherine De Bolle – wyjebka, jedynie świat chcą uratować.
Louise James – a jak myślisz?
Kane i:
Vega – na początku to w sumie wyjebka, potem zresztą też, ale mniej, no bo wiecie, dziewczyna NadZajebistości.
Laura – still better love story than Twilight.
Grzegorz – koledzy i tyle.
Anton Slavik – dobre ziomki.
Kilian Qatar – jako iż jest w Inner Circle, to dobre ziomki.
Oxanna Kristos – koledzy
Jürgen Stock – wyjebka
Catherine De Bolle – wyjebka
Louise James – wrogowie jak ja pierdziu, współpracują jedynie po to, aby ocalić świat i móc się dalej napierdzielać o Tyberium.
Vega i:
Laura – na początku wrogowie, potem koleżanki.
Grzegorz – neutralnie tu w kurwę.
Anton Slavik – znajomi
Kilian Qatar – koledzy, bowiem ją każdy lubi, poza tą dziwką Alexą, ale ona i tak się nie pojawi.
Oxanna Kristos – znajomi
Jürgen Stock – nie wie o jego istnieniu.
Catherine De Bolle – jak wyżej.
Louise James – a jak sądzisz?
Laura i:
Grzegorz – BF
Anton Slavik – BFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFF
|Co. xDDD|
Przyjaciele w kurwę. :D
|No comment. XDDD|
Kilian Qatar – BFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFFF
Oxanna Kristos – BFFFFFFFFFFFF
Jürgen Stock – neutralnie jak ja jebe.
Catherine De Bolle – neutralnie w pizdet.
Louise James – każdy wie.
Grzegorz i:
Anton Slavik – dobre ziomki.
Kilian Qatar – też dobre ziomki, bo kto nie lubi Kilian tego na stos.
Oxanna Kristos – koledzy
Jürgen Stock – wyjebane
Catherine De Bolle – jak wyżej.
Louise James – wiadomo
Anton Slavik i:
Kilian Qatar – dobre ziomki
Oxanna Kristos - <333333333333333333333333333333333333333333333
~*Brawo, wiesz kogo shipuję. XD*~
:D Anyway:
Jürgen Stock – neutralnie tu.
Catherine De Bolle – neutralnie w pizdet.
Louise James – bez zmian.
Kilian Qatar i:
Oxanna Kristos – przyjaciółki, bowiem Czysta Zajebistość + Czysta Zajebistość = przyjaźń.
Jürgen Stock – no jest potrzebny, ale neutralny stosunek.
Catherine De Bolle - ^
Louise James – still nothing changed.
Oxanna Kristos i:
Jürgen Stock – nawet nie wie, kto to.
Catherine De Bolle - ^^
Louise James – nadal nic się nie zmienia.
Jürgen Stock i:
Catherine De Bolle – obecnie współpracownicy, a tak to wyjebka.
Louise James – chyba wiadomo?
Catherine De Bolle i:
Louise James – nie muszę przypominać?
Kochaj mnie. :D~
[Ja pierdolę, ale żeś się rozpisał. XDDD]
~Warto było, kurwa. :D~
~*Jakim cudem ja z tobą wytrzymuję? X"""D*~
~Bo jestem idealny.~
|I skromny w kurwę. XDDD|
~Wieeem :D~


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^