Wiem, że miał być inny tytuł, ale przez tyle czasu uznałam, że zmienię go na taki oło.
___________________________________________________
~*Internet to wytrzyma?*~
~Co?~
~*Nawał komentarzy Lecker na sekundę do jednego fragmentu.*~
~Cholera, zapomniałem o tym. XDDD No, ale powinien dać radę, mimo iż to Vectra.~
~*Zobaczymy. Przynajmniej będzie regularna analiza.*~
~A to już plus, bo od czterech miechów były tylko fillery.~
~*Wiem. Tylko jakim cudem jebły te dwa megabajty?*~
~Pewnie to zasługa streamu Oskara.~
~*W sumie na stówę, to Nadcud jest. Idealne pół roku jak się patrzy.*~
___________________________________________________
Oceniają:
~* – Ja
~ – Grzegorz Antychryst
* – Brother Blood
<> – Tristitia
Gościnnie:
| – Slade
„Z kim się zadajesz, takim się stajesz." to mój jak na razie jedyny ukończony FanFiction do uniwersum serialu „Młodzi Tytani". Opowiada on o dziewczynie nazwanej Claire Whittaker, mającej pseudonim Tristitia, który jest w ciul generyczny, bowiem wystarczy wpisać go w Google Tłumacz i przetłumaczyć z łaciny na polski aby wyczuć generyczną edgy pierdołę. Ma ona oczywiście tragiczną przeszłość i miała w super nierealistyczny sposób zdecydować się na dołączenie do Slade'a. Potem miała przeżywać wiele przygód i ogólnie miało być ciekawie, ale coś mi wybitnie nie wyszło. Claire na początku jest
nudna, a potem robi się wkurwiającą suką, która myśli, że wszystko jej wolno. Jest również Mary Sue, bowiem inaczej to byłaby chociaż minimalnie ciekawa, a przecież nie o to chodzi w opkach. Postacie kanoniczne z kolei od pewnego momentu są robione, a właściwie robieni, na wręcz NadOOC, którzy muszą uganiać się za naszą główną pizdoklepką. To będzie bardzo długa analiza ze względu na to, że to opowiadanie, które swoją drogą możecie znaleźć na moim profilu jak coś, ma siedemdziesiąt jebanych rozdziałów plus prolog. Jedziemy nowym systemem analizy, gdyż jeżeli mielibyśmy analizować całe rozdziały to byśmy zdechli od zjebania tego opka.~*Nie spodziewałam się, Slade, że zobaczę cię w drugiej części tej Samoanalizatorni.*~
|Po pierwszej mam dość, ale jako iż jestem w tym FanFiKtion to uznałem, że wpadnę na analizę.|
<Swoją drogą, tematyczny skład. Ja, Slade i Brother Blood. XD>
*Wiem, że ta analiza to będzie męczarnia stulecia, ale dla klimatu postanowiłem wpaść. XD*
~Przynajmniej jest zgranie. XD A poza tym, ciekawe ile to gówno będziemy analizować.~
~*Zapewne bardzo długo, bowiem opko jest długie w ciul.*~
|Trzeba to jakoś przeżyć, chociaż będzie ciężko.|
~*Niestety, ale trzeba się uwolnić od tego NadOpka.*~
~NadOpko. xDDDDDDDDDDD~
~*Hehe :D*~
Zaczynajmy! ;___;
____________________________________________
1. „Nazywam się Claire Whittaker, mówią mi Tristitia*. Moje życie zmienił jeden człowiek. Nazywał się Slade. Wysłuchajcie mej historii..."
~*Widać, że jej pseudonim jest generyczny as fucking fuck. Wystarczy go wpisać w Google Tłumacz.*~
~I w sumie racja, ta parówa jest ultra generyczna, oczywiście z tragiczną przeszłością aby jej husbando mógł ją pocieszać dzień i noc.~
|No i, oczywiście, wszystkie kanoniczne postacie od pewnego momentu będą tworzone na OOC.|
<NadOOC wręcz.>
|W sumie racja.|
2. „[...] W domu rodzinnym nie miałam ciekawego życia. Prościej mówiąc, nie interesowałam moich rodziców. A i samą przeszłość miałam nieciekawą. Właśnie wtedy postanowiłam po prostu uciec z domu."
<Może dlatego, że ojciec opkowej mnie to demon, więc nie było czego po nim oczekiwać. A poza tym, to dziwne, że matka mej opkowej wersji też miała ją w dupiu.>
*Standard Opkolandii, każda główna postać musi mieć tragiczną przeszłość aby postacie z kanonu mogły ja pocieszać.*
~*Retconningowa Andromeda będzie lepsza. :D*~
|Pomińmy ją, bowiem ewidentnie przy niej chcesz ujawnić, że rzeczywiście jest królową Mary Sue. XD|
~*Skoro już się wprowadziło ten wątek to trzeba go rozwijać. :DDD*~
~W ogóle, tak z dupy temat, czemu nad tymi punktami nie ma tytułu analizy i wstępu?~
~*Potem to dodam, najpierw chciałabym rozpocząć analizę jeszcze przed lekcjami.*~
<Leń>
~*:D*~
3. „Wiedziałam, że moi rodzice nie będą mnie szukać."
*Of fucking course, bowiem jakby ją zaczęli szukać, to opko byłoby realistyczniejsze i wszyscy byśmy umarli.*
~*Na szczęście do wątku z Sezorisem The Zjebem Tristitia jest nudna, bowiem potem robi się wkurwiającą suką, która myśli, że wszystko jej wolno.*~
<I magicznym cudem wszystkie rozdziały po wątku Sezorisa są jebanym fillerem. =_=>
~A wiecie jaką fajną recenzję jebnęła LeckerSweet temu FanFiKtion?~
|Wiemy, czytasz ją codziennie do śniadania. XDDD|
~Bo jest zajebista. :D~
|Lecz się. XD|
~;"""DDD~
4. „[...] zaczęłam włóczyć się po Jump City, czyli mieście, w którym mieszkałam. [...]"
<Bowiem po jakim innym mieście mogła się włóczyć moja opkowa wersja.>
|A poza tym, nie mogłaby ona mieszkać w innym mieście i po ucieczce z domu po prostu uciec na wszelki wypadek gdzieś indziej i przypadkiem trafić do Jump City?|
~*Mogłaby, ale wtedy trzeba byłoby więcej pisać, a nie o to chodziło aŁtoreczkowej wersji mnie.*~
|Ja jebix. =_=|
~*Niestety. :/*~
5. „[...] Ze względu na zdarzenie sprzed roku uważałam, że każdy zasługiwał na pomoc. [...]"
*A jakie to wydarzenie, nie raczysz powiedzieć.*
~*Opowie w przyszłości coś niecoś o tym, ale, ku zaskoczeniu absolutnie nikogo, nie będzie to miało wpływu na dalszą fabułę.*~
*Jakbyś nie mogła napisać sensownego FanFiction, a nie produkować takie aŁtoreczkowe gówno. =_=*
~Ramoninth kiedyś myślała, że to opowiadanie jest zajebiste.~
~*Wręcz przez długi czas tak myślałam.*~
*;====;*
~*Wiem, niestety. ;=;*~
6. „[...] Czytałam co nieco o nich oraz ich wrogach. To, co mnie zawsze dziwiło, gdy o nich oraz ich wrogach czytałam, to to, że nigdy nie dane mi było przeczytać o ich największym wrogu."
~Co jest kurwa pojebane, bowiem w serialu Slade przez jakiś czas rządził Jump City, więc powinno być o nim w Internecie.~
<W ogóle, wątpię aby o zwykłych henchmenach było cokolwiek w Internecie, jak na przykład o Kontrolniku czy Doktorze Błysku.>
*A poza tym, czemu o Tytanach i ich wrogach Tristitia czytała? Tak, wiem że to łatwy wytrych aby wiedziała o nich, ale Tytani to grupa superbohaterów broniących Jump City, więc mieszkańcy raczej powinni o nich wiedzieć.*
|Lepiej by było, gdyby Claire pochodziła z innego miasta, jak nie innego kontynentu i nie wiedziała o Młodych Tytanach oraz o ich wrogach. To mogłoby być ciekawsze niż taki głupi i lipny wątek.|
~*Generalnie mam pomysł aby wyciągnąć z tego FanFiction kilka wątków i użyć ich albo w Retconningach albo w innych opowiadaniach.*~
*Na stówę wyjdą ci lepiej niż tu.*
~*To wiadome.*~
7. „Mimo wszystko, widziałam że obecnie nie radzili sobie oni. Uznałam, że im pomogę. Stanęłam w drzwiach, wycelowałam dłońmi w ~*~Nie. xDDD~ Tak :D Anyway: Andromedę i wystrzeliłam w jej kierunku wiązką dezintegrującą. Ciekawe w ogóle dlaczego otoczyła się jakąś białą energią. To miało jej jakoś pomóc w walce czy coś? Okazało się, że tak, bowiem kiedy wiązka dezintegrująca pizgła ją, nic jej się nie stało. Ah, ci jebańcy leśni z Anti-Energy Manipulation. I weź tu ich pokonaj.*~ Gizmo i wystrzeliłam w niego wiązką dezintegrującą. Kiedy został tylko odepchnięty, gdyż nie chciałam go zabić, więc moc wiązki była niewielka, reszta jego towarzyszy, ze zdziwieniem się odwróciła. Tytani zaś, mogli ich łatwiej pokonać."
|Czytam sobie to gówno i oczywiście co? Ramoninth musi się wjebać z buta z Retconningami. XDDD|
~*No co chcesz, mój krótki fragment jest znacznie lepszy od tego kloca tekstu. XD*~
|To wiadome, ale i tak. XDDD|
~*Więc widzisz. :D W każdym razie, strasznie długie jest to trzecie zdanie. Najpierw przesadzone zdania pojedyncze, potem złożone...Ewidentnie tego nie da się wypośrodkować.*~
*A poza tym, ta akcja sama w sobie jest nudna. Tristitia mogłaby jakoś efektywniej pomóc Tytanom. Co prawda obecnie nie mam pomysłu jak, ale i tak.*
~Generalnie mogłaby się po prostu normalnie przyłączyć do walki, a potem powiedzieć Tytanom, że zauważyła, iż sobie nie radzą i uznała, że im pomoże.~
|Wtedy to byłoby ciekawsze, a przecież nie o to w opkach chodzi.|
~Niestety :<~
8. „[...] Ja postałam tam trochę, patrząc na to widowisko i, gdy się skończyło, odwróciłam się, i odeszłam. Jednak, nie niezauważona. [...]"
~Nie dziwne, paszteciarzu, skoro nie odeszłaś od razu.~
*Niby wiem, że to zostało spowodowane tym aby rozmowa z punktu niżej mogła się dziać, ale i tak, to jest straszne naciąganie.*
<Ogólnie ten pierwszy rozdział, który z jakiegoś powodu został nazwany prologiem, jest nudny w chujny chuj.>
~Z dwojga złego lepsze jest to opko, gdy jest nudne, niż kiedy główna pizda jest wkurwiająca.~
~*Zajebiste określenie na główną bohaterkę, Grzegorz. xDDD*~
~Wiem, ale w tym wypadku pasuje. :D~
9. „[...] - Dzięki za pomoc...
- Nie ma za co. Pomagam wszystkim i dobrym, i złym, ale po równo. Lubię pomagać. – Odpowiedziałam
- W ogóle to skąd wiedziałaś, że akurat teraz potrzebowaliśmy pomocy? – Spytał Robin.
- Chodzę sobie po mieście, to i czasem widzę, komu trzeba pomóc. A teraz, pozwólcie mi odejść. Nie jestem tu już potrzebna. – Odrzekłam, po czym przemieniłam się w niebieskiego, niematerialnego orła i odleciałam, zostawiając zmieszanych Tytanów samych..."
<Podejrzewam, że w rzeczywistości Tytani po prostu by jej podziękowali i tyle, a nie dociekali, skąd wiedziała, że sobie nie radzili.>
|Pseudo dramatyczny dialog jak zwykle na propsie.|
~*To chyba miało być...W sumie nie wiem jakie to miało być. Jedyne co wiem, to fakt, że ten dialog jest tak naprawdę za długi.*~
*No i, co warto podkreślić, nie ma w nim żadnych emocji. Podczas rozmawiania każdy coś robi, a nie stoi jak ten kołek.*
~Praktycznie wszystkie dialogi w tym opku takie są.~
|Ja jebe, komentarze mnie się kończą, a to dopiero dziewiąty fragment z dziewięciuset osiemdziesięciu.|
*<ILU?!?!?! ;___;>*
~*Niestety ;_;*~
*<;"""-(((>*
10. „[...] gdy siedziałam na jakieś łącze [...]"
|Literówka Attack Super Effective.|
11. „Nie wiem, ile byłam nieprzytomna. Jednak, gdy się obudziłam i wstałam, ujrzałam zniszczony świat. ~*~NIE. XDDD~ Tak :D Anyway: Wszędzie widziałam zniszczone bloki, z czego większość stanowiła gruzy, a tylko niektóre magicznym sposobem ocalały w maksymalnie połowie. Niedaleko mnie leżały kości dzieci oraz rodziców, którzy niedawno przebywali na spalonej łączce. Znajdowały się tutaj też kości niektórych zwierząt, które w momencie pierdolnięcia przebywały na łące. Niebo zostało przykryte ogromną chmurą radioaktywnego pyłu, zza którego wkurwione słońce starało się przebić. Spytacie jakim Nadcudem ja przeżyłam, prawda? Otóż posiadałam gen MS i mimo iż znajdowałam się na najniższym poziomie w hierarchii Mary Sue, to nadal nią byłam, O KURWA, UŻYŁAM SŁOWA „BYŁAM", WYJMUJCIE APARATY! ***.****~ Dzieci, które niedaleko się bawiły oraz ich rodzice, zamienieni byli w kamienne posągi. Zapytacie, czemu mnie to nie spotkało? Bowiem miałam na sobie bransoletkę, dzięki której nikt ani nic nie mogło, ani nie mógł mnie zabić."
*Twój fragment, Ramoninth, jest znacznie lepszy od tego OverShitu. xDDD*
~*OverShit. xDDD Anyway, wiem, też mnie się podoba. XD*~
~Biorąc go pod uwagę widać, jak zmienił się twój styl pisania. XDDD~
~*Wiem, zmienił się na lepsze. :D*~
<Tak jak twoja skromność. XD>
~*Wieeem :D Anyway, wracając do opka, ten opis jest w chuj nudny i nie oddaje tego jak wyglądał faktycznie świat po rozpizganiu go przez Trygona. Można byłoby to jakoś bardziej ze szczegółami opisać abyśmy doznali grozę sytuacji.*~
~I widać, że Tri to Mary Sue as fucking fuck. Oczywiście, że nie mogłaby zostać zamieniona w kamień i dopiero potem odtegesowana mocami Raven, gdy ta rozpierdalała Trygona, bowiem to by było zbyt realistyczne.~
<A najgorsze jest to, że moja opkowa wersja będzie jeszcze bardziej OP. To nie Retconningi aby to mogło działać!>
|No Retconningi to już doszły aż do analizatorów w tej Samoanalizatorni. xDDD|
~*Hehe :D*~
|Jesteś niedojebana. xDDD|
~*Retconningi kiedyś przejmą świat. :D*~
|Help XD|
~*;"""DDD*~
12. „Jednak zastanawiałam się, kto to mógł zrobić? Czyżby Trygon, demoniczny ojciec Raven? Ta perspektywa była najbardziej prawdopodobna. Mimo wszystko, jako iż moje zdolności nadprzyrodzone nie były zbyt silne aby uratować cały świat, ruszyłam przed siebie..."
~*A poza tym, Tri nie ma w tym opku mocy, które mogłyby uratować świat, prędzej go rozpierdolić.*~
~W ogóle, skąd ona wiedziała o tym, że Trygon to ojciec Raven? Też się z neta dowiedziała?~
<W tym wspaniałym świecie Internet zdaje się mieć Nadwiedzę Nadabsolutną, więc nie zdziwiłoby mnie to.>
|A poza tym, skąd wysnuła takie wnioski, że Trygon to najprawdopodobniejsza opcja? Jasne, my wiemy, że to jego sprawka, ale Tristitia powinna nam więcej szczegółów ujawnić i jak wiążą się z Trygonem.|
*W ogóle to też mega mało jej myśli jest w tym fragmencie. Kurna, obudziła się w postapokaliptycznym świecie, ale przyjęła to ot tak.*
~*Ogólnie Tristitia Opko Version to niedojebson.*~
~Niedojebson xDDD~
~*Taka prawda. :D*~
13. „Kiedy wyszłam z łąki, poczułam że coś zaczęło ciągnąć mnie w jednym kierunku. [...]"
~*Nasz ukochany schemat znany z mych starych opek znowu do nas zawitał.*~
~Ja jebe tak, wszyscy wiemy, że to się sprowadza do tego aby niedojebson pomogła Slade'owi, ale mogłoby się to wydarzyć jakoś realistyczniej.~
|Szczególnie, że moja opkowa wersja nie posiadała nadprzyrodzonych zdolności. Do pewnego momentu, ale o tym w swoim czasie.|
<Mogłaby przypadkiem na niego trafić, ogólnie mogłoby się to zdarzyć po paru dniach, łącznie z uratowaniem świata. To FanFiction, można wypchnąć akcję trochę w przyszłość. Dzięki temu Tristitia Opko Version mogłaby trochę opisać życie w postapokaliptycznym świecie.>
*To ledwo początek opka, a my i tak tworzymy lepszą fabułę dla tego chłamu.*
~*Czyli remake w Retconningverse.*~
~Tristitię już i tak zamierzasz tam wjebać tylko po to aby się nad nią znęcać.~
~*<Szepcze pomysł na to, co stanie się z niedojebsonem.> >:DDD*~
~To jest zbyt delikatne jak dla niej.~
~*Wyjdź. xDDD*~
~;"""DDD~
14. „[...] W czasie drogi, widziałam więcej zamienionych w kamień ludzi. To było co najmniej straszne. [...]"
~*Epicko w kosmiczny kosmos, ale powinno być więcej emocji połączonej z opisami tego, co niedojebson widziała podczas drogi.*~
~Wtedy to byłoby ciekawsze, a przecież nie o to w opkach chodzi.~
~*A, no tak. :<*~
15. „Jednak, ten mężczyzna ewidentnie sobie nie radził. Postanowiłam, że mu pomogę. Od razu sklonowałam się i wysłałam klona do drugich drzwi, a sama podeszłam do pierwszych. Następnie, razem je otworzyłyśmy. Kiedy to zrobiłyśmy, wchłonęłam mojego klona do siebie. Po tym, za pomocą wiązki dezintegrującej z moich rąk, wystrzeliłam w kierunku strażnika, tym samym go zabijając. Gdy to zrobiłam, ujrzałam że białe światło, które wydobywało się zza drzwi, uniosło owego mężczyznę w górę. Wyglądało to tak, jakby odzyskiwał życie."
~*Fajno, ale mimo iż dawno nie oglądałam Młodych Tytanów, to pamiętam, że Slade wcale tak źle sobie nie radził. Można by tu dodać, że ten strażnik mu pranka wywinął i nagle zza rogu wyszłoby ich więcej. Wtedy pomoc Tristitii miałaby sens.*~
~Nerfisz Slade'a jak autorzy Młodych Tytanów Raven pod koniec drugiego sezonu.~
|Zajebiste porównanie, Grzegorz. xDDD|
~Ale trafne! :D~
<Anyway, ta scena jest nudna w chuj. Niby coś się tu dzieje, ale jest to strasznie bezemocjonalne.>
*Kiedy to opko zyskuje jakiekolwiek emocje to jest wkurwiające w chujny chuj.*
<;=;>
*Właśnie ;=;*
16. „[...] - Czekaj!
Od razu zatrzymałam się i odwróciłam. Po zrobieniu tego, on już był za mną.
- Dzięki za pomoc. – Rzekł
- Nie ma za co. Lubię pomagać. I pomagam wszystkim ludziom, i dobrym, i złym po równo. Ale właściwie nie wiem, czemu to robię. Bo pomagam, ale gdy ja potrzebowałam pomocy, nie pomógł mi nikt... - Odpowiedziałam swoim standardowym, smutnym głosem.
- Może to zabrzmi wścibsko, ale co takiego ci się przytrafiło, że nikt ci nie pomógł?
- Jednego razu, trzy lata temu, wałczyłam z moim najgorszym wrogiem, który po prostu po tym wszystkim, co mi zrobił w życiu, zasługiwał na śmierć. Lecz nie ja go zabiłam, gdyż wepchnął mnie do jeziora kwasu. Nikt nawet mi nie pomógł, mimo iż parę osób obserwowało naszą walkę. – Odparłam, ze łzami w oczach.
W ogóle, nie wiedziałam czemu mu to mówiłam. Tytanom, na przykład, tego nie powiedziałam, a w tym przypadku nawet nie znałam jego imienia. Mimo wszystko, po chwili, powiedział on:
- Wpadłaś do jeziora kwasu i żyjesz? Ciebie też wskrzesił Trygon?
Aha! Czyli miałam rację! To Trygon stał za tą całą apokalipsą!
- Co? Nie! Ja nawet nie umarłam! Wszystko dzięki tej oto bransoletce, którą ciągle noszę na ręku. – Powiedziałam, po czym zdjęłam ją i pokazałam mu.
Następnie, dodałam:
- Na początku, gdy ją dostałam, nie wierzyłam w jej magiczne właściwości. Ale przekonałam się na własnej skórze, że jednak działa.
I założyłam ją z powrotem na rękę. Następnie, odparłam:
- A teraz – niech pan po prostu pozwoli mi odejść. Nie jestem już tu potrzebna.
I już chciałam przemienić się w niematerialnego orła i odlecieć, ale nie zdążyłam. Bowiem poczułam jego dłoń na moim ramieniu. Od razu odwróciłam się. Gdy to zrobiłam, ten rzekł:
- W ogóle, to po co ty tam idziesz?
- No pomagać innym ludziom...Zaraz...Oj, przecież pan nic o mnie nie wie. – Odpowiedziałam zmieszana.
W tym momencie, rozwarł on zaciśniętą dotąd pięść. Okazało się, że trzymał w niej...naszyjnik, który zgubiłam pięć lat temu na wycieczce klasowej i nigdy go nie odnalazłam! Ale JAK?! [...]"
~*To jest kurwa takie sztuczne, że to jest aż nie do pomyślenia. Widać, że to wszystko, co mówi Tristitia, zostało wciśnięte na siłę. A poza tym, tak, ta jej historia o tym wrogu nigdy później nie zostanie w żaden sposób wykorzystana.*~
~Ja jebe, to tak bardzo nie ma sensu. Slade powinien ją olać i po prostu sobie pójść, a nie z nią dyskutować. Jasne, potem mógłby próbować przeciągnąć ją na swoją stronę, ale obecnie znajdowali się w środku apokalipsy, a mimo to znaleźli czas na rozmowę.~
<I w ogóle widać, że tutaj jest trochę kopiowania historii Terry The Szmiry, a trochę własnych, zjebanych pomysłów. No i jest tutaj też cholernie mało przemyśleń Claire, przez co ten fragment jest pusty jak łeb słodkiej lisicy.>
|No i też Slade Opko Version musiał ją śledzić od dawna, mimo iż skąd miał o niej wiedzieć? Po początku prologu dało się wywnioskować, że Tri była zwykłą obywatelką.|
*Naciąganie zawsze na propsie jak widać. A tak poza tym, to jest po prostu sztuczne, nudne i pozbawione emocji, przez co tego fragmentu nie chce się czytać.*
~*Jak tego całego opka.*~
*To też fakt.*
17. „[...] Jakim cudem on znał moje imię?! Mimo wszystko, krzyknęłam: [...]"
~*Idealne dwa zdania objawiające jak mało przemyśleń przedstawia Tristitia. Kurwa mać, to opko jest w narracji pierwszoosobowej, emocje głównej bohaterki powinny się tu wylewać jak pojebane.*~
~W ogóle to też głupie, że od tak przyjęła, że jakiś obcy typ znał jej imię. Ja bym bardziej się zaniepokoił, gdyby ktoś obcy znał moje imię od tak.~
<Każdy z funkcjonującym mózgiem by się tym przejął, ale Tri z opka to niedokurw społeczny.>
|Najgorsze jest to, że to ujawnia się od prologu.|
*Dalej może być tyyylko gorzej. ._.*
18. „[...] Jednak nie powiodło się to, gdyż gwałtownie chwycił mnie za rękę i przygwoździł do ściany, która była obok nas, przy okazji raniąc mi dłoń, gdyż ściana miała odstające kawałki skały, z której była zrobiona. [...]"
~*Ja jebix, jakie to zdanie długie w chujny chuj i przez to nudne. Jakby nie można było tego jakoś ciekawiej opisać.*~
~A poza tym, skoro Tristitia kiedyś tam walczyła ze swym wrogiem, to powinna umieć walczyć. Jasne, Slade mógłby to robić znacznie lepiej od niej, ale przy okazji można byłoby opisać, nawet krótką, walkę.~
<Wtedy to byłoby ciekawsze, a ten rozdział, z tego co wiem, został chyba napisany w jeden dzień.>
*Generalnie każdy rozdział tego FanFiKtion tak powstawał i to widać.*
~*Niestety, późno ogarnęłam, że lepiej pisać rozdział kilka dni, a nawet tygodni, żeby wyszedł sensowny.*~
|Ważne, że kiedykolwiek to ogarnęłaś.|
~*W sumie racja, ważne też, że ogarnęłam jak powinno się pisać prologi.*~
~Późno, bo późno, ale zawsze. XD~
~*:D*~
19. „[...] Chwilę potem, puścił mnie Ja zaś, [...]"
|To opko jest tak chujowe, że aż kropka nie chciała brać udziału w tym pajactwie i uciekła.|
*Zajebisty wniosek, Slade. xDDD*
|Ale prawdziwy. :D|
20. „[...] Parę sekund potem, poczułam na swoim karku jego równe oddechy. Znaczyło to, że był praktycznie przy mnie. [...]"
~*No co ty nie powiesz, Kapitanie Oczywisty. Nie zdziwię się, jeżeli to specjalny zabieg, który miał służyć przedłużeniu rozdziału.*~
~Nie pamiętam czy tak było, ale wątpię, bowiem ten rozdział pierwotnie powstawał w zeszycie, a przecież w zeszycie chcesz jak najszybciej skończyć pisanie. I nie, podczas przepisywania niczego tu nie dopisywałaś.~
<Kurna czy ty wiesz o Ramoninth NADWSZYSTKO? ;___;>
~Hehe :D~
<;________;>
~*Mnie to nie przeszkadza. ;p*~
<Boję się was. ;____________________________________________;>
~*~;"""DDD~*~
21. „[...] - Rodzice mają cię gdzieś. Ignorują twoje potrzeby. Poza tym, ojciec czasem cię bije. Jesteś sama ze swoimi problemami. Nie masz się komu zwierzyć. Nie masz przyjaciół. Nikt cię nie kocha, nie lubi. Żyjesz w kompletnej samotności i wypłakujesz emocje w poduszkę. Los obdarzył cię trzema nadprzyrodzonymi zdolnościami, nad którymi panujesz od niedawna. Umiejętnością strzelania wiązkami dezintegrującymi, możliwością klonowania się i pirokinezą**. Poza tym, że posiadasz kruchą osobowość, którą łatwo zranić, masz demoniczną naturę. Nie kontrolujesz jej. Wychodzi na jaw, gdy się wściekasz. Wtedy zamieniasz się w nieznającego litości demona. Na co dzień możesz także zamieniać się w niebieskiego, niematerialnego orła. Nadal uważasz, że nic o tobie nie wiem?
Gdy skończył, poczułam że z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Chwilę potem, poczułam że otarł mi je, po czym najprawdopodobniej odsunął się, gdyż nie czułam już jego oddechów. [...]"
~*Znowu, za mało tu emocji. W ogóle, nie uwierzę, że kiedy Slade mówił tę całą ekspozycję, to Tristitia tak tylko stała przygnieciona za rękę do ściany. Głową zawsze mogłaby ruszać.*~
~A poza tym, correct, ta demoniczna natura bardzo rzadko się objawi. Właściwie chyba tylko cztery razy czy coś koło tego.~
<Ja jebe, a można by to jakoś ciekawie wykorzystać w historii, na przykład, że Mary Sue uczy się kontrolować tę naturę. A poza tym, oczywiście, ma ona standardową, generyczną historię. Jasne, z postaciami z tragiczną przeszłością też można coś ciekawego zrobić, ale w wypadku Tristitii tego nie zrobiono.>
|I przypatrzcie się, to rzadki moment, kiedy Tri nie jest NadOP. Potem będzie zdobywać moce i zdobywać, i jasne, trochę ich straci, ale nadal będzie miała ich od chujca.|
*Już Andromeda, mimo iż jest NadNadOP, jest ciekawsza od Tristitii.*
~*Bowiem każdy wie, że Andzia Gandzia jest NadNadOP królową Mary Sue, więc teraz tworzę jej charakter.*~
~Cechy: Agresywna x∞. :D~
~*Nie tylko, kurwinoksie. XD A poza tym, będzie miała powód. XD*~
~:<~
|Czy ty musisz być nienormalny? XD|
~No :D~
*Lecz się. XD*
~Nie :D~
22. „[...] - To wszystko prawda... - Zaczęłam
- Ale wcale nie musisz cierpieć. Możesz być szczęśliwa. Potrzeba ci tylko trochę zrozumienia. I ja mogę ci je dać. Mogę ci pomóc, dziecko. – Dokończył, odwracając się.
- Ty...Możesz mi pomóc? – Spytałam z niedowierzaniem.
- Znasz historię Terry? – Zapytał, jakby wymigując się od odpowiedzi.
- Nie...Nie wiem kto to. Ktoś ważny?
- Dla świata nie. To była moja uczennica. Jej też pomogłem. W jej przypadku nauczyłem ją panować nad geokinezą***. Nie narzekała. Niestety, zginęła w czasie jednego zadania, które jej zleciłem.****
Po czym dodał:
- Dołącz do mnie, Tristitio. Dołącz do mnie, a dzięki mnie rozwiniesz skrzydła.
Nawet mój pseudonim znał. Wow. Rzeczywiście, wiele o mnie wiedział. Jednak, nie byłam przekonana. Po chwili, rzekłam:
- No...Nie wiem. Nie wiem, czy mogę panu zaufać. Wie pan...Ja pana w ogóle nie znam.
- Wiesz...Zostawię ci tu moją wizytówkę. I pamiętaj, że możesz przyjść do mnie o każdej porze dnia i nocy, a ja zawsze cię przyjmę. Będę czekał. – Powiedział
- Dobrze...
Po czym podał mi wizytówkę. Kiedy to zrobił, schowałam ją. Po zrobieniu tego, on odszedł w swoją stronę, a ja przemieniłam się w niebieskiego, niematerialnego orła i odleciałam."
~*Generalnie fajnie, że są w tym FanFiKtion przypisy. Co prawda ich nie będę przytaczała, bowiem to nie jest istotne tak naprawdę. W tym z tego fragmentu jest po prostu, że Slade okłamał Tristitię aby przeciągnąć ją na swoją stronę. W sumie to nie jest do końca prawda, bowiem tak technicznie to nie kłamał, po prostu nie wyjawił prawdy w stu procentach.*~
~W ogóle, ten fragment jest strasznie bezemocjonalny. Ja naprawdę nie uwierzę, że oni tak po prostu stali jak kołki i patrzyli się na siebie podczas wypowiadania swoich kwestii dialogowych. A poza tym, znowu, Tristitia Opko Version ujawnia za mało emocji, nawet gdy dowiaduje się, że Slade wiedział o niej więcej niż powinien.~
<No i też to dziwne, że Slade tak po prostu rozdaje ludziom wizytówki. Taki złol jak on powinien być szukany przez Interpol, Europol, FBI, CBA, CBŚP, OPEC, ZTM, Wieśka spod monopolowego, babcię klozetową i producentów Laysów.>
*Do FBI było normalnie. XDDD*
<:DDDD>
*Anyway, pomijając niedojebanie obecnej Tristitii <:D> tak, o tobie mówię, pojebie. XDDD Anyway, pomijając ją, to widać, że to spotkanie Slade'a i Claire jest w jakimś stopniu skopiowanym pierwszym spotkaniem Slade'a i Terry The Szmiry, tylko bardziej zjebanym.*
|No przez to, że jest tu za mało emocji Tri, to po prostu nie da się czytać tego fragmentu bez ochoty rzucenia tego w cholerę.|
~*I, oczywiście, wiadomo że Claire przejdzie na stronę Slade'a, mimo iż są następujące opcje poza tym:
a. Tristitia dołącza do Slade'a, ale potem go zdradza i przechodzi na stronę Tytanów.
b. Z jakiegoś sensownego powodu Tristitia sama zaczyna działać jako ta zła i musi odpierać wpierdol od tych dobrych.
c. Tristitia ma w dupiu Slade'a i dołącza do Młodych Tytanów.
d. Tristitia ma w dupiu Slade'a i zaczyna sama działać jako ta dobra.
e. Na początku Tristitia ma w dupiu Slade'a i dołącza do Młodych Tytanów, ale potem z jakiegoś sensownego powodu ich zdradza i przyłącza się do Slade'a.
f. To samo co wyżej, tylko Tristitia dołącza się do jakiegoś innego złego.
g. To samo co w podpunkcie e., tylko Tristitia zakłada własną drużynę tych złych.
h. Tristitia ma w dupiu Slade'a i tworzy własną drużynę tych dobrych.
i. Tristitia ma w dupiu Slade'a i powraca do życia jako ta neutralna, ale w pewnym momencie musi stanąć po czyjejś stronie.
j. Tristitia ma w dupiu Slade'a i dołącza do Tytanów Wschodu/Północy/Południa.
k. To samo co w punkcie e., tylko z Tytanami Wschodu/Północy/Południa.
Opcji jest od zajebania i zapewne nie wymieniłam wszystkich, ale oczywiście została wzięta tylko ta najłatwiejsza i najbardziej sztampowa.*~
~Ponieważ to FanFiKtion, a w takich nie chodzi aby napisać coś ciekawego, tylko prostego i nudnego.~
<Co prawda z motywem, że Tri Opko Version dołączyła do Slade'a też można coś ciekawego zrobić, ale w tym opku to nie następuje.>
|Bowiem wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.|
<Niestety :<>
23. „[...] Jednak, po parudziesięciu minutach, kiedy wyleciałam na powierzchnię, ujrzałam że świat był już odbudowany. To w sumie dobrze. Mimo wszystko, kontynuowałam lot [...]"
~*To ile ona musiała lecieć aby świat został odbudowany? A, racja, jest Mary Sue. Nie ważne.*~
~A poza tym, ten fragment znowu ujawnia jak mało jest tutaj przemyśleń głównej bohaterki. Do cholery, to łopko jest pisane z jej perspektywy, więc powinniśmy mieć jak najwięcej jej przemyśleń. Jasne, akcja też powinna występować, ale tutaj jest jej za dużo, mimo iż narracja pierwszoosobowa powinna w głównej mierze skupiać się na głównej postaci.~
<Ogólnie ten prolog, który nie jest prologiem tylko zwykłym rozdziałem, ale jebać, ujawnia jak wiele ciekawych rzeczy można byłoby z tym zrobić, ale oczywiście nie jest to wykorzystywane.>
|Jasne, tu nie dałoby się za wiele opisać z odbudowania tego świata, bowiem wiadomo co to znaczy, ale w sumie można byłoby. Tri mogłaby widzieć jak ludzie reagują na to, że niedawno byli martwi, a teraz zostali przywróceni do życia, no i można byłoby to opisać. Ale nie, lepiej jebnąć taki krótki i nudny fragment.|
*Coś czuję, że za te nieco ponad dwa miesiące wszyscy się rozpiszemy w analizie końcowej.*
~*To na pewno, bowiem ten FanFiction miał ciekawy pomysł, ale wykonanie leży i kwiczy.*~
~Dobrze, że druga część Samoanalizatorni też nie jest popularna, to nikt nie będzie miał bólu dupy, że analiz długo nie ma.~
~*W sumie fakt, to ewidentny plus.*~
24. „[...] Najpierw wyjęłam z kieszeni bandaże i zabandażowałam zranioną dłoń. [...]"
~*Te same bandaże, o których wcześniej nie było mowy i które pojawiły się z dupy tylko dlatego, że główna bohaterka akurat ich potrzebowała.*~
~Jasne, mogłaby mieć je już od jakiegoś czasu, ale wypadałoby o tym wspomnieć, bowiem wychodzi na to, że wzięły się z dupy.~
<Generalnie w tym opku wiele rzeczy bierze się z dupy.>
~A, racja. ;=;~
~*Anyway, koniec na dzisiaj. Będziemy analizować po cztery strony, bowiem jakbyśmy mieli analizować po dziewięć, to byśmy pierdolca dostali. Wiem, że w związku z tym analizę skończymy dopiero za 2,43947716 miesiąca, ale lepiej to, niż gdybyśmy mieli się zmuszać do analizowania. No i wiadomo, będziemy pisać tę analizę na przemian, czyli jednego dnia dwa rozdziały będę pisać, a drugiego będziemy tę analizę, bo jakbym miała to wszystko ogarniać co dwa dni, to co dwa dni nie mogłabym nic innego zrobić.*~
|Jaka dokładność z tymi miesiącami. XDDD|
~*Wiem, po prostu sprawdzałam w Google, za ile miesięcy skończymy. XDDD*~
*A wiesz, że pierwsza analiza w pierwszej części Samoanalizatorni miała czterdzieści gwiazdek i mnóstwo komentarzy, które nie były sztucznym tłokiem od LeckerSweet?*
~*Wiem i to jest smutne, że tyle osób po jakimś czasie olało tę Samoanalizatornię. :<*~
|Zabijmy ich.|
<Masz zajebiste rady, Slade. XDDD>
|Hehe :D|
~*Dobra kurwa, koniec na dziś. XDDD*~
|:D|
25. „[...] Moi rodzice mieli mnie gdzieś, ojciec czasami mnie bił, nie miałam prawdziwych przyjaciół, nikt mnie nie rozumiał i nie kochał. Podświadomie wierzyłam, że on mógł zmienić moje życie na lepsze. Od razu wyjęłam wizytówkę i spojrzałam na nią. Była cała czarna. Na niej zaś, brązowymi literami, napisane było jego imię i nazwisko oraz adres, pod który ewentualnie miałam się udać. Mimo wszystko, od razu spojrzałam na jego imię i nazwisko. Było tam napisane wielkimi literami: „SLADE WILSON"."
~*Oczywiście, że musiałaś mieć tragiczne dzieciństwo, kurwidołku, bowiem inaczej nie byłabyś opkową postacią, bowiem twój przyszły husbando nie mógłby cię pocieszać.*~
~A poza tym, zajebiste przemyślenia i jakie głębokie. Kurde, nie wiem, ale raczej osoba bez przyjaciół wolałaby dołączyć do Tytanów, a nie do Slade'a. Oczywiście nie do tych Tytanów z Retconningverse. xD~
~*Hehe >:D*~
~Sadystka :*~
|Boję się was. xDDD|
~*~;"""DDD~*~
|Anyway, ogólnie w tym opku jest strasznie mało przemyśleń. Kurde, ta historia jest napisana w narracji pierwszoosobowej, przemyślenia powinny się tutaj wylewać ze wszystkich stron.|
<A poza tym, to z wizytówką to strasznie naciągane, bowiem wątpię aby Slade jako złoczyńca takie na prawo i lewo rozdawał. Zawsze mógłby w jakiś oryginalniejszy sposób doprowadzić Tristitię do siebie.>
*Mam nadzieję, że nie muszę przypominać, iż jesteśmy dopiero w prologu, a już mamy milion lepszych pomysłów jak naprawić to łopłopłopko.*
~*A to nie jest dobry znak na przyszłość. ;=;*~
26. „[...] Jednak imię było takie...dziwne. Rozumiem, że żyliśmy w Ameryce i dziecko można było nazwać nawet „Asdas", ale nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim imieniem jak Slade."
~*Sorki, ale jestem przekonana, że nawet w Stanach Zjednoczonych dziecko nie może nazywać się Asdas. Tam też są ograniczenia, ale zaczynają się znacznie dalej niż w Polszy.*~
~A poza tym, Slade normalnie stosuje się jako imię i nazwisko w Ameryce. Co prawda nie zalicza się do popularnych, z tego co wiem, no ale istnieje.~
~*Niedojebanie Attack Super Effective*~
|Ty taka akurat byłaś od zawsze.|
~*Wypierdalaj xDDD*~
|;"""DDD|
27. „[...] W sumie...Dobro było monotonne. Zawsze robiło się to samo, czyli walczyło ze złem. Nigdy nic nowego. A zło było takie zróżnicowane. Jednego dnia się coś ukradło, drugiego coś zbudowało, a trzeciego kogoś zabiło, etc. Wiem, że to może zabrzmieć niemoralnie, ale bardziej przemawiało do mnie zło. I tak miałam już nudne życie. Całe dnie robiłam to samo oraz nie chciałam już dłużej żyć na ulicy. Postanowiłam zmienić mój żywot na ciekawszy, jeśli miałam okazję. Postanowiłam zostać uczennicą Slade'a..."
~*No zajebiście szybko podjęta życiowa decyzja. Tak, rozumiem że do Tristitii mogłoby przemawiać zło, ale musielibyśmy ją jeszcze wcześniej poznać jako osobę, która bardziej kierowała się na ciemną stronę mocy, a nie była neutralna jak do tej pory.*~
~Poza tym, to też trochę hipokryzja. Jasne, będąc superbohaterem walczy się ze złem, ale to też jest zróżnicowane. Tristitia z opka ewidentnie powinna poczytać kilka komiksów lub obejrzeć kilka filmów superbohaterskich.~
|No, ale nie, oczywiście że nie może mieć głębszych przemyśleń oraz nie możemy dostać kilku rozdziałów, w których robiłaby to, co robiła na co dzień i zastanawiała się nad dołączeniem do Slade'a.|
<Wtedy byłaby ciekawsza, a nie o to w mej opkowej wersji chodzi.>
*Spalmy dawną Ramoninth.*
~*~|<K>|~*~
28. „Trzeciego dnia wybiegłam z piwnicy i z bloku, a następnie zaczęłam biec w odpowiednim kierunku. Biegłam chyba z godzinę. Kiedy zaś dobiegłam do jego bazy, byłam zmęczona. [...]"
~*Cóż za nudny fragment, a poza tym, jako iż ona nie miała superszybkości, to powinna zdechnąć chyba w połowie drogi. A poza tym, zawsze mogłaby przemienić się w niematerialnego orła i tak dolecieć do bazy Slade'a.
~No, ale oczywiście nasza Mary Sue nie męczy się, jeżeli nie jest to wymagane przez fabułę.~
|Ej, mam plan. A czy wszystko nie mogłoby się dziać po apokalipsie Trygona, bowiem na przykład Trygona udałoby się Tytanom zajebać, ale z jakiegoś powodu świata nie dałoby się odbudować?|
<Wtedy to by było oryginalne, a nie o to w łopkach chodzi.>
|☹|
<Niestety :< A poza tym, jest tu za mało przemyśleń mej opkowej wersji. To jest kurde narracja pierwszoosobowa, ile mamy się powtarzać.>
*I w ogóle strasznie krótko zastanawiała się nad decyzją życia. Serio, jakby nie można było wykorzystać jakiegoś oryginalniejszego pomysłu na fabułę.*
~*Kiedy wpadłam na pomysł na to FanFiKtion wkurwiłam się na serial, że wszyscy uczniowie Slade'a go zdradzali, więc uznałam, że napiszę historię, w której postać pozostanie mu wierna. No, ale że wtedy byłam zjebem to ot co z tego wyszło.*~
~Historia powstania tego opka jest zbyt prosta. xD~
~*Życie pisze najciekawsze historie. :D*~
29. „[...] - Tristitia...
W tym momencie, stanowczo spojrzałam w jego oko i powiedziałam:
- Slade...Zdecydowałam się. Tak, chcę.
W tym momencie, mimo iż nie widziałam jego twarzy, to czułam, że szyderczo się uśmiechnął. Chwilę potem, rzekł:
- Idealnie. Więc...Chodź ze mną.
Po czym usłyszałam, że drzwi za mną zamknęły się. Znaczyło to, że nie było już odwrotu. Od razu weszłam do środka i ruszyłam za nim. Wiedziałam, że zaczynało się dla mnie nowe życie. Tą jedną decyzją otwierałam nowy, ciekawszy rozdział w moim życiu..."
~*Kurna, to z tymi zamykającymi się drzwiami to NadOczywisty symbol, nie trzeba tego dodatkowo tłumaczyć. =_=*~
~Licznik słów, zapewne o niego chodziło. Chociaż w sumie, fakt że pisałaś ten rozdział najpierw w zeszycie nie pomaga. Fak. A poza tym, jakoś ciężko mi uwierzyć, że oni podczas wypowiadania tych słów nawet minimalnie nie gestykulowali. Powinni oni coś robić, wątpię aby stali i patrzyli na siebie jak kołki.~
|A poza tym, te dwa ostatnie zdania idealnie pokazują, jaka jest Tristitia. Serio, taka decyzja życia powinna być bardziej przemyślana, a nie tylko dlatego, że się nudziła w życiu. Zawsze mogła pójść do Tytanów, byle nie tych z Retconningverse. ~*;"""DDD*~ Sadystka do sześcianu. xDDD ~*;""""DDDD*~|
<Niestety, to opko, tu wszystko musi iść liniowo as fucking fuck.>
*A dalej nie jest wcale lepiej. =_=*
30. „*Tristitia – „Smutek" po łacinie.
**Pirokineza – Umiejętność kontroli ognia.
***Geokineza – Umiejętność kontroli ziemi.
****Jeżeli oglądaliście drugi sezon serialu „Młodzi Tytani" do końca, to możecie się domyślić, że w tym momencie Slade kłamał. Okłamał on Tristitię po to, aby przekonać ją do przyłączenia się do niego."
~*O, a jednak zacytowałam tu przypisy. Miło wiedzieć, bowiem zapomniałam o tym. W każdym razie, miło że nazwy nadprzyrodzonych zdolności zostały wyjaśnione dla niewiedzących.*~
~No i też po tym pierwszym przypisie fajnie wiedzieć, że Tri to edgy as fucking fuck parch odporny na Miedzian 50.~
|Zajebiste określenie, Grzegorz. xDDD A poza tym, co do ostatniego przypisu, to mój opkowy sobowtór nie okłamał Tristitii, po prostu nie wyjawił całej prawdy.|
~Ale określiłem ją pasująco. xDDD~
<Jesteś niedojebany. xDDD>
~Bywa :DDD~
31. „[...] Przecież ja nie umiałam walczyć wręcz. Tylko tak stacjonarnie i z daleka. [...]"
~*To nic, że napierdalała się ze swym najgorszym wrogiem.*~
~Jej! Niespójności! =_=~
|Które, jak wiadomo, są tylko po to aby poniższy dialog mógł się wydarzyć.|
~*Niestety ;=;*~
32. „[...] ~**STOP XDDD* ;"""DDD*~ Anyway:
– Anatolij?
– Czego? – spytał jak sprzedawczynie za komuny, odwracając swój NadSeksowny wzrok w moim kierunku.
Kurna, patrzył się tak ultra seksi, że aż chyba się zakochałam. <3 Miał takie piękne oczy i tak zajebiście nimi patrzył, normalnie kurde, mogłabym mu zrobić milion zdjęć i ustawić w formie kolażu na tapecie w komputerze. <333 Anyway, od razu aby nie dać po sobie poznać, że zachwycałam się jego NadSeksownym wzrokiem, odparłam:
– Ale ja nie umiem walczyć. – zauważyłam, nieco zginając ręce w boczne boki – Tylko tak stacjonarnie i z daleka. – dodałam, kiedy rzeczywistość puściła w tle utwory, które polubiła na Spotify.
– Nie pierdol, bo nikt ci nie wierzy. – rzekł, odwracając wzrok ode mnie i ruszając dalej – Napierdalałaś się z Zardoniciem i prawie wygrałaś, gdyby nie przybycie Kane'a. – odpowiedział, tak NadSeksownie idąc, kiedy minęliśmy drzwi z napisem „POMIESZCZENIE KONTROLNE REAKTORA NAMBER WCALE NIE CZTERY" – Umiesz walczyć, tylko teraz udajesz, że nie jesteś Mary Sue. – zakończył, prawdopodobnie dla klimatu splatając ręce za plecami.
Kurwa, a myślałam, że nie wiedział iż jestem Mary Sue. Nadboże z rewolwerem i co ja miałam teraz zrobić? Pewnie wysyłałby mnie na jakieś pojebane misje, kuuurwwwaaa. =_=*~
- Slade...
- Od dzisiaj mów do mnie mistrzu. – Odpowiedział
Mistrzu? No dobra, nie wnikam. Widocznie ktoś tu chciał się dowartościować, ale ok. Każdy sposób jest dobry. Mimo wszystko, odparłam:
- Dobrze... Więc, Mistrzu...
- Tak? – Spytał
- Ale jest jeden mały problem. Ja nie umiem walczyć wręcz. Tylko tak stacjonarnie i z daleka.
- Wiem. To też o tobie wiem. Nauczę cię, co za problem. Poza tym, nie oczekiwałem od siedemnastolatki tego aby na samym początku walczyła jak najlepsi.
Skąd on wiedział, ile miałam lat?! I dlaczego wiedział o mnie tyle rzeczy?! Postanowiłam się go o to spytać w najbliższym czasie. Mimo to, na resztę owej drogi nastała cisza."
|Piękna ta dopisana historia, znacznie lepsza niż reszta tego kloca. xDDD|
~*Wiem, trzeba jakoś przeżyć to NadGówno. xDDD A poza tym, przechodząc do analizy, myślicie że kiedyś dowiemy się, skąd Slade tyle o Tristitii wiedział? Pojebało?*~
~No ależ oczywiście, bowiem tak wykorzystuje się tego typu rzeczy. Ja jebe, chciałbym się dowiedzieć, dlaczego on akurat Claire stalkował, skoro miał milion innych dziewczyn w kraju. A poza tym, nadal nie wierzę, że oni podczas wypowiadania tych kwestii nie gestykulowali nawet minimalnie.~
|I, of fucking course, mamy ultra mało przemyśleń, mimo iż nadal typ narracji się nie zmienił.|
<Poza tym, skoro Slade tyle o niej wiedział, to powinien wiedzieć, że napierdalała się ze swym najgorszym wrogiem, a co za tym idzie, MUSIAŁA umieć walczyć.>
*A poza tym, ta rozmowa też jest taka sztuczna. W sumie służyła ona tylko wyłożeniu ekspozycji, mimo iż mogliby jeszcze trochę porozmawiać, na przykład Tri mogłaby się spytać Slade'a jak wyglądałoby jej życie jako jego uczennica.*
~*Ale wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a nie o to dawnej mnie chodziło.*~
*:<*
~*Niestety :<*~
33. „[...] otworzył je.. [...]"
~*Aż trzecia kropka z nudów uciekła.*~
34. „[...] Moim oczom ukazał się ~*<Siedź tam cicho. xDDD> Nie ;"""DDD W każdym razie: chyba najmniejszy pokój we Wszechświecie i Nadwszechświecie. Jako Mary Sue dokładnie wiedziałam, że miał on 121 cm x 194 cm x 182 cm czyli posiadał wielkość budki ogrodowej. Miał ciemnoczerwone ściany, z czego ta naprzeciwko mnie to jedna, wielka szyba, za którą dało się ujrzeć niebo, wszakże baza znajdowała się sześćset sześćdziesiąt sześć kilometrów nad powierzchnią ziemi. Na ścianie koło drzwi widniał panel z jakimiś przyciskami, najprawdopodobniej wysuwającymi łóżko, bowiem owego tu nie widziałam. Jedynie pod lewą ścianą stało biurko z różnymi rzeczami biurowymi oraz komputerem i innymi takimi pierdołami.
Nie narzekałam, w domu miałam pokój, w którym mogłam jedynie stać, więc to i tak dużo! O mój Nadboże z rewolwerem, Anatolij chyba mnie kochał, że mi taki pokój dał. <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Mamo, znalazłam senpaia, dał mi zajebisty pokój!*~
duży pokój. Ale jaki pokój! Ściany były koloru ciemnoczerwonego. Naprzeciwko nas dało się dostrzec długą i trochę szeroką szybę, przez którą widać było okolicę bazy. Po prawej stronie drzwi stał drewniany wieszak, a po lewej kosz na śmieci. Na prawej ścianie, a dokładniej w nieco wysuniętym miejscu, były jakieś białe drzwi. Pod lewą ścianą, stało łóżko na antresoli. Pod nim, dało się dostrzec czarną sofę. Obok łóżka stała metalowa szafka. Niedaleko okna, stały dwie szafki z upchanymi po brzegi półkami na książki. Na szczycie jednej z nich stała wieża do odtwarzania muzyki, na której leżały płyty. Niedaleko nich, stał taki fotel przyczepiony do drążka. Owy fotel dało się obracać. Pod prawą ścianą stało biurko z wieloma rzeczami. Niedaleko biurka były kolejne białe drzwi.
To był mój pokój marzeń! Skąd on wiedział, że akurat o takim marzyłam?! On mnie jakoś śledził, że wiedział o moim istnieniu zanim ja dowiedziałam się o nim? [...]"
<Nie mogę z tym dopisanym fragmentem. XDDDDDDDDDDDDDDDDD>
~*Wiem, jest znacznie lepszy niż ten zjebany opis u dołu. xDDD A tak serio, to ten opis jest strasznie detaliczny. Szczerze, kogo obchodzi aż tak dokładny opis pokoju?*~
~Całą resztę detali można by objawiać później w opowiadaniu, bowiem na razie to zbędnie zasypuje czytelnika nieistotnymi rzeczami.~
|Z dwojga złego, lepsze to, niż gdybyśmy dostali tutaj zdjęcie tego pokoju. Ale i tak, nikogo on nie obchodzi.|
<I, jak zwykle, Kapitan Oczywisty stoi na straży. Tak, moja opkowa wersjo, opkowy Slade musiał cię jakoś śledzić, bo jak inaczej wiedziałby tyle o tobie?>
*Jakby te przemyślenia nie mogły być jakieś sensowne, a nie takie z dupy, żeby nie było, że nie ma żadnych.*
~*Lepsza jest obecna Tri, niż wtedy, gdy robi się wkurwiającą biczą, której nic nie można powiedzieć, bo cię spali.*~
*A, racja. ._.*
35. „[...] ~*~Morda xDDD~ ;"""D Anyway:
– Te drzwi są ciężkie jak dupa – zaczął tym epickim porównaniem Anatolij, kiedy zwróciłam wzrok w jego stronę – więc zainstalowałem panel, dzięki którym poradzisz sobie z ich otwieraniem. – wyjaśnił, NadSeksownie zginając prawą rękę w boczny bok i też patrząc w mym kierunku – Czerwony przycisk z kolei służy do chowania biurka i wysuwania łóżka i na odwrót, w końcu w tym pokoju nie ma aż tyle miejsca aby na raz oba się zmieściły. – wyjaśnił, opuszczając rękę i NadSeksownie krzyżując swoje OverSeksi nogi.
– Skąd wiesz, że zawsze marzyłam o takim pokoju?! – zawołałam NadSZczęśliwym głosem, gdy tak NadSeksownie uśmiechnął się.
– Z Facebooka, zawsze tam o tym trąbiłaś. – odpowiedział tak NadSZczerze jak się dało, kiedy za oknem przeleciał Nyan Cat.
Kurwa, to on wiedział, że miałam Facebooka? ;_; Chociaż w sumie sensowne, bowiem w dzisiejszych czasach każdy miał fejsa, ale nie ważne.*~
- Te drzwi są dość ciężkie, więc mogłabyś sobie nie poradzić z ich otwarciem. Dlatego specjalnie zainstalowałem obok nich panel, za pomocą którego będziesz mogła je otwierać. Bowiem to od teraz jest twój pokój. Taki, o jakim od zawsze marzyłaś.
- Skąd ty wiesz o mnie tyle rzeczy?!
- Tajemnica, Tristitio. Jak będziesz grzeczna, to może kiedyś ją poznasz.
Po tych słowach, odgarnął mi włosy, które opadały na moją twarz i dodał:
- A teraz, doprowadź się do porządku, jeśli potrzebujesz i prześpij się. Jutro czeka nas ciężki dzień.
[...]"
*Ten urywek...taki piękny. xDDD*
~*Wieeem. :DDD Trzeba jakoś przebrnąć przez to bezpłciowe gówno. A tak w ogóle, wracając do analizy, ja też nie wierzę, że oni podczas rozmowy tak stali i patrzyli na siebie jak te kołki.*~
~I, jak wiadomo, nigdy nie dowiemy się jak i czemu akurat Claire Slade śledził. Bowiem wiecie, gdybyśmy się dowiedzieli, to jakoś ubarwiłoby to opko, a przecież nie o to chodzi.~
|I, oczywiście, Tristitia nawet nie zastanowiła się trochę nad faktem, że mój opkowy klon ją śledził. No, bo wiecie, po co, lepiej od razu przejść z tym do porządku dziennego. ;=;|
<A poza tym, ale ten Slade musiał sobie ujebać rękę od włosów mej opkowej wersji. Skoro tutejsza Tri mieszkała na ulicy, to raczej za często nie miała okazji aby się myć.>
*Swoją drogą, Slade mógłby do niej podbić z propozycją dołączenia do niego jeszcze kiedy Claire mieszkała u siebie w domu i mogłaby któregoś pięknego dnia uciec do niego.*
~*To byłoby zbyt ciekawe jak na opko.*~
*Wiem, ale pomarzyć zawsze można. :<*
36. „[...] Widząc to, od razu podeszłam do lodówki i otworzyłam ją. Było tam sporo jedzenia. Od razu wyjęłam dużą ilość produktów spożywczych, a następnie zrobiłam sobie dużo jedzenia oraz do jednej ze szklanek wlałam wodę. Jak szaleć, to szaleć. Następnie usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Tak dawno nie jadłam świeżego jedzenia oraz nie piłam czystej wody..."
~*Mój Nadboże z rewolwerem, jakie to jest kurła nudne. Naprawdę, nikogo nie obchodzą czynności, które w tamtym momencie wykonała Tristitia.*~
~Jakby nie mogła bardziej pozastanawiać się na przykład nad faktem, że jakiś obcy ziom ją śledził cholera wie ile.~
|Ogólnie z tego co wiem, to to opko na początku jest ultra nudne i powtarzalne.|
~*Bowiem takie jest. Od wątku z Sezorisem The Zjebem robi się gorzej.*~
<Dobrze, że do tego jeszcze sporo czasu.>
~*Chociaż tyle.*~
37. „[...] Naprawdę, ciekawiło mnie to, skąd on tyle o mnie wiedział. Mimo wszystko, zaczęłam wlewać wodę do wanny i w tym samym czasie umyłam zęby oraz twarz. Ah, tak dawno nie miałam takiej możliwości..."
~*No ja się zaraz wkurwię. Kurna, wiedziała że Slade ją śledził, ale i tak przyjmowała to jakby to było czymś normalnym, mimo iż takie kurfa nie jest.*~
~Nie musiałaby o tym co chwilę myśleć, jasne, ale faktycznie przydałoby się aby poświęciła temu większą uwagę niż tutaj. To nie jest kurwa normalne.~
|A poza tym, nie obchodzi nas rutyna, którą wykonała Tristitia. Ten rozdział generalnie przez większość czasu jest nudnym zapychaczem.|
<A będzie tylko gorzej, bowiem po wątku Sezorisa praktycznie każdy rozdział to wręcz Nadfiller.>
*Jakim cudem ktokolwiek mógł to NadGówno lubić?*
~*Schematyczne romansidła z wiadomym zakończeniem też są NadGównem, a ludzie je czytają, więc wszystko jest możliwe.*~
*A, racja. ;===;*
38. „[...] Następnie spuściłam wodę z wanny, a po zrobieniu tego ją [wannę] wyczyściłam. [...]"
~*Bowiem się kurwa nie domyśliliśmy, co Tristitia mogła wyczyścić.*~
~A poza tym, takie szczegóły z życia nadal nikogo nie obchodzą. Serio, fakt że Tri umyła wannę nie ma żadnego wpływu na fabułę.~
|Generalnie większa część tego rozdziału nie ma wpływu na fabułę.|
<Ile masz jeszcze takich ultra długich opowiadań, Ramoninth?>
~*To już ostatnie, z tego co pamiętam.*~
<Chociaż tyle.>
39. „[...] Oprócz tego, był tam też odkurzacz. Czyżby delikatna próba przekazania mi, że jeśli chcę mieć porządek, to muszę sama o niego zadbać? Chyba tak. Mimo wszystko, zamknęłam ją, po czym weszłam na łóżko, zamknęłam oczy i po chwili, usnęłam..."
~*Bowiem to ty masz być służbą Slade'a, a nie on twoją, c'nie. Nie, a tak serio to logiczne, że miałaś sama dbać o porządek, w końcu to twój pokój. Ciesz się, że Slade nie kazał ci codziennie całej bazy na błysk pucować.*~
~I, jak wiadomo, nigdy później w opowiadaniu nawet raz nie zostanie wspomniane aby Tristitia odkurzała, co musiało oznaczać, że żyła w syfie. Jasne, wiem, mogła odkurzać poza kadrem, no ale rozumiecie.~
|I, jak zwykle, tak mało przemyśleń. Wiem, akurat na temat odkurzacza nie musiałaby za wiele myśleć, ale chodzi mi tak ogólnie.|
<Dobrze, że przynajmniej cokolwiek się dzieje w tej historii, a nie tak jak w opowiadaniu „Życie na Antarktydzie".>
~*Nawet nie przypominaj nam o tamtym koszmarze. ;___;*~
<Sorki ;___;>
40. „[...] wzięłam deskę do prasowania, która stała złożona obok szafy, [...]"
~*Tę samą deskę, która nigdy wcześniej nie została wspomniana.*~
~I która generalnie pojawiła się tylko w tym momencie.~
|Jak w sumie wiele rzeczy w opku, z tego co mi wiadomo.|
~*Bowiem tak będzie. ;=;*~
|===___===|
~*Niestety ;===;*~
41. „[...] - O, Tristitio. Już miałem cię budzić. W każdym razie, za dziesięć minut widzę cię w głównym pomieszczeniu bazy.
- Tak jest. – Rzekłam
Po tych słowach wyszedł on, zamykając drzwi."
~*Dalej nie kupuję faktu, że oni tak sobie stali i patrzyli na siebie jak kołki podczas tej epickiej debaty.*~
~A poza tym, mogliby trochę dłużej pogadać, na przykład Tristitia mogłaby się spytać, po co Slade ją wzywa i on mógłby odpowiedzieć. Jasne, w tym momencie nie musieliby dłużej rozmawiać, ale chociaż minimalnie aby wyglądało to realistycznie.~
|No i to słowo po myślniku po dialogu powinno być napisane małą literą, tak swoją drogą i na dobrą sprawę powinno tak być we wszystkich poprzednich wypowiedziach.|
<I, wiadomo, moja opkowa wersja musiała się sama obudzić. Bowiem jakby Slade ją obudził, to by było ciekawiej, a nie o to w opkach chodzi.>
*Ale miło, że Slade kulturalnie zamknął drzwi.*
|Bo ja zajebisty jestem. 8)|
*I skromny. xD*
|Wiem. :DDD|
42. „[...] Gdy owa godzina nastąpiła, wyszłam z pokoju i udałam się w kierunku głównego pomieszczenia. Równo o godzinie szóstej już tam byłam. [...]"
*Bowiem jakby się spóźniła o minutę, to byłoby realistyczniej i świat by wybuchł.*
~*Tristitia to Mary Sue, czego od niej oczekujesz?*~
~Czy ty kiedyś przestaniesz być aŁtoreczką?~
~*Już przestałam. 8)*~
~Retconningi się nie liczą. xDDD~
|Jak nie, to też opowiadania.|
~Przymknij się. -_-~
|;"""DDD|
43. „I od tego dnia się zaczęło. Codziennie miałam stawiać się w głównym pomieszczeniu o tej samej godzinie. Zawsze byłam punktualnie. Następnie, szliśmy na wielki plac, który znajdował się na tyłach bazy. I to właśnie tam Slade uczył mnie walki wręcz. Na początku, wiadomo, szło mi beznadziejnie, ale to chyba normalne, gdy zaczyna się naukę czegokolwiek. Jednak, z każdym tygodniem, szło mi coraz lepiej. Starałam się najbardziej jak mogłam, gdyż naprawdę chciałam się tego nauczyć. Kiedy natomiast jakiegoś dnia padał deszcz lub była burza i na to był sposób. Bowiem owy plac był tak zbudowany, że w razie czego, za pomocą odpowiedniego przycisku, można było wysunąć dach osłaniający owe pole."
~*Chciałabym kurna dostać opis tego, jak Slade uczył Tristitię walczyć. Wiem, że to za wiele szczegółów jak na opko, no ale i tak, to mogłoby ubarwić ten nudny jak but kloc tekstu.*~
~A poza tym, miło że Tri nie od początku dobrze szła walka. Przynajmniej ma chociaż jedną realistyczną cechę, która przynajmniej raz się ujawniła.~
|I miło wiedzieć, że mój opkowy sobowtór jest przygotowany na każdą pogodę.|
<Ale moja opkowa wersja, oczywiście, zawsze musiała być punktualna. Tak, wiem że można być ultra punktualnym, ale nie uwierzę, że ani razu nie podwinęła jej się noga.>
*I pomyśleć, że to opko mogłoby być ciekawe. Znaczy ten akapit jest potrzebny, ale w sumie racja, przydałoby się trochę opisów tego, jak Slade uczył Claire walczyć. No, ale nie, po co, lepiej pominąć najciekawszą część i zostawić nudy.*
~*To generalnie jest domena tego NadOpka.*~
*Niestety wiem. >.<*
44. „[...] - Za dziesięć minut widzę cię w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest, Mistrzu. – Odpowiedziałam
[...]"
~*Ale krótka rozmowa. Tristitia zawsze mogła spytać po co i Slade mógłby odpowiedzieć. Przynajmniej dostalibyśmy trochę rozmowy i byłoby to realistyczniejsze.*~
~I znów, to słowo po myślniku powinno być małą literą.~
|W sumie słowo „Mistrzu" też powinno być małą literą, po co pisać to wielką.|
<I generalnie to jest taki oczywisty i prosty dialog, że wypadałoby go jakoś ubarwić. No, ale że to opko, to czego ja wymagam.>
45. „[...] Godzina dwunasta, sekund zero. Spoko. Czyli miałam jeszcze czas do dwunastej dziesięć. Od razu włożyłam zakładkę w miejsce, w którym skończyłam czytać i odłożyłam lekturę na półkę. Następnie zastanawiałam się, co mógł on ode mnie chcieć. Może da mi jakąś misję. Ciekawe jaką. Może to będzie kradzież czegoś? To przyszło mi na myśl jako pierwsze. W końcu, co on mógłby mi zlecić?"
~*Pierwszy raz widzę w ten sposób zapisaną pełną godzinę. Pisze się po prostu, że była dwunasta, bez sekund. Nawet dziecko to wie.*~
~A poza tym, to drugie słowo symulujące zdanie i trzecie zdanie bez problemu dałoby się połączyć w jedno i znacznie ładniej by to wyglądało.~
|I miło, że nie przewidziała ona tak z dupy jaka będzie jej pierwsza misja, bowiem po fragmencie czterdziestym siódmym da się zorientować, że tak, jest w niej też element kradzieży, ale nie polega to w stu procentach tylko na tym.|
<W ogóle, czekajcie, spróbuję ten fragment napisać lepiej:
„Godzina dwunasta, no spoko. Miałam jeszcze czas do dwunastej dziesięć, ale mimo tego już zamknęłam książkę, ówcześnie zaznaczając miejsce zakończenia czytania. Po zrobieniu tego, zastanawiałam się, co Slade mógł ode mnie chcieć, podejrzewałam że da mi jakąś misję. Ciekawiło mnie jaką, może miała ona polegać na kradzieży czegoś? O tym jako pierwsze pomyślałam, wszakże co innego mógłby mi zlecić?"
Na stówę wygląda znacznie lepiej, szczerze mówiąc.>
*Wiadomo, wszystko wygląda lepiej od tego opka. A wystarczyłoby się przyłożyć do napisania tego rozdziału, a nie pisać go na odpierdol.*
~*Niestety, kiedyś byłam wręcz NadNiedojebana.*~
~Przekonujemy się o tym na każdym kroku. ._.~
46. „Mimo wszystko, o dwunastej siedem, udałam się do głównego pomieszczenia. Doszłam tam równo o dwunastej dziesięć. [...]"
~*Strasznie długa musiała być ta baza Slade'a, skoro Tristitia szła do głównego pomieszczenia jebane trzy minuty.*~
~A poza tym, jak zwykle, musiała być punktualnie. Kurde, spóźnij się chociaż raz, to będziesz minimalnie realistyczna.~
|Tristitia jest tak samo głupia jak główna bohaterka Yandere Simulator.|
<Zajebiste porównanie, Slade. xDDD>
|Nie moja wina, że taka prawda. XD|
47. „[...] - Wezwałem cię tutaj aby dać ci twoje pierwsze zadanie. Otóż, twą pierwszą misją będzie szpiegowanie Tytanów. Wiem, że trochę z nimi rozmawiałaś, więc powinni cię poznać. Idź na miasto i wałęsaj się jak dawniej, a gdy ich spotkasz i cię zagadają, normalnie z nimi rozmawiaj, jak gdyby nigdy nic. Spotykaj się z nimi codziennie, a gdy już ci zaufają i pozwolą wchodzić do ich bazy oraz korzystać z ich komputera, pod pretekstem zrobienia czegoś na owym komputerze, wgraj im keylogger'a aby zdobyć hasła do ich tajnych plików oraz do systemu obronnego ich wieży, a następnie dane wykradnij, a system wyłącz abym ja mógł wysłać tam całą rzeszę robotów, która ich zniszczy. Tylko pamiętaj, że oni nie mogą dowiedzieć się, że pracujesz dla mnie. Uświadomimy im to w odpowiednim momencie. [...]"
~*Czyli misja a.k.a rewrite wątku Terry The Szmiry, tylko gorzej.*~
~Poza tym, po akcji z Terrą jestem przekonany, że Tytani lepiej zabezpieczyli swój komputer oraz system alarmowy wieży. A poza tym, na sto procent jakiś antywirus wyłapałby tego keyloggera, bowiem no hej, na przykład Cyborg jakiegoś mógłby zaprogramować.~
|No i też już lepiej aby Tristitia udała, że jest w niebezpieczeństwie aby jakoś zwabić Tytanów. To już byłoby logiczniejszym sposobem na spotkanie się z nimi.|
<Tak w ogóle, to słowo „keylogger" zostało źle odmienione.>
*No, ale nie, oczywiście że dla naszej Mary Sue wszystko pójdzie banalnie prosto. Jakby kurde ta misja mogła się nie powieść i Slade nie mógłby wymyślić czegoś innego.*
~*Tak w ogóle, nadal nie wierzę, że Slade to wszystko mówił stojąc jak kołek. Podczas mówienia tak długiego kloca tekstu każdy coś robi, chociażby minimalnie gestykuluje.*~
~W ogóle, co okaże się później, Tristitia umie hakować. Mogłaby to powiedzieć Slade'owi i po prostu mogłaby shakować komputer Tytanów i wykraść hasła. To byłoby prostsze i miałoby większe szanse powodzenia.~
|No, ale wtedy ta historia byłaby ciekawsza, a przecież nie o to chodzi.|
~*A, no tak. :< A w ogóle, koniec na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już nasz dzienny limit czterech stron.*~
~↓k~
*Jesteś tak upośledzony jak to tylko możliwe, Grzegorz. xDDD*
~;"""DDD~
48. „[...] - Na owym pendrive znajduje się keylogger, którego masz zgrać do ich komputera. Tutaj także przenieś ich ważne pliki z informacjami o nich.
- Ale... Mistrzu... Na takim komputerze jaki oni mają, zapewne jest zainstalowany jakiś program antywirusowy, który od razu wykryje tego keyloggera jako wirus, usunie go i nici z planu. – Zauważyłam
- O wszystkim pomyślałem. Sprawdzałem na drugim komputerze jak reagują wszystkie istniejące na świecie antywirusy na ten keylogger. Jeszcze żaden go nie wykrył.
A następnie powiedział:
- A teraz idź, bo to zadanie wymaga dużo czasu...
- Tak jest. – Odparłam
[...]"
~*No epicko w kosmiczny kosmos, ale zawsze Cyborg mógłby zaprogramować własnego antywirusa, który wykryłby keyloggera i dupa, bowiem Slade nie miałby jak wcześniej sprawdzić jak keylogger zareaguje na antywirusa w wieży Tytanów.*~
~Albo też mogliby dać jej korzystać z komputera normalnego, a nie tego głównego i z niego nie dostałaby się do super hiper tajnych plików. Szczególnie, że po akcji z Terrą serio powinni wzmocnić zabezpieczenia swej wieży.~
|No, ale oczywiście, że dla naszej Mary Sue wszystko pójdzie prosto, bowiem inaczej rozdział byłby ciekawszy, a przecież nie o to chodzi.|
<I, jak zwykle, ciężko uwierzyć, że mówili to wszystko stojąc jak te kołki. Serio, każdy podczas mówienia o czymś wykonuje jakieś nawet drobne ruchy.>
*Ale, z dwojga złego, lepsze są rozdziały do wątku z Sezorisem niż późniejsze.*
~*Nawet nie przypominaj. ;=;*~
*No właśnie. ;===;*
49. „W pewnym momencie, dostrzegłam ich, wracających najprawdopodobniej z jakieś misji. [...]"
~*Super, ale oni powinni ją zignorować, ewentualnie się przywitać jak na kulturalnych ludzi przystało i tyle.*~
~Ale, jak wiadomo, Mary Sue wszystko musi iść bezproblemowo.~
|Kuna, ten serial jest obłożony chyba jakąś klątwą. Na Wattpadzie wszystkie FanFiction do niego są albo chujowe, albo są w głównej mierze tylko mdłym love story. Tak na serio to chyba tylko dwie fajne historie znalazłem, z czego jedna jest chyba niekontynuowana, także ta. ;=;|
<Też to zauważyłam i też mnie to dziwi. Przecież do uniwersum tego serialu da się napisać dużo ciekawych historii, szczególnie alternatywnych.>
*Albo sadystycznych, jak to, co planuje ten pojeb z góry.*
~*Hehe :DDD*~
*Sadystka xDDD*
~*>;"""DDD*~
50. „[...] - Taaak. Moi rodzice w końcu zrozumieli swój błąd, dzięki czemu mogłam wrócić do mego domu i zaczęłam normalnie żyć, więc i z wyglądu mogę być inna. – Odpowiedziałam [...]"
~*No cóż za naciągana historia, pokrako numer jeden. Mogłabyś wymyślić coś wiarygodniejszego.*~
~W sumie w tej sytuacji ciężko byłoby wymyślić coś wiarygodniejszego. Mogłaby się przed wyjściem ucharakteryzować tak aby wyglądała jak dawniej, to ciężko byłoby poznać, że coś jest nie tak.~
|Tytani w serialu nie mieli problemu, gdy Terra wróciła w pełni kontrolując swe moce, co ujawnia ich debilizm, więc wszystko jest możliwe.|
~A, no tak. ;=; No, ale w FanFiction można byłoby dodać im choć trochę punktów IQ.~
<No, ale wtedy historia byłaby ciekawsza, a przecież nie o to chodzi, niestety.>
~Ech... ;=;~
51. „[...] - Tak. Moi rodzice nie interesowali się mną, a sam ojciec czasem mnie bił. Więc wiedząc, że i tak nie będą mnie szukać, uciekłam z domu i wałęsałam się po mieście, przy okazji pomagając innym ludziom, gdyż wiedziałam, jakie to smutne, gdy nikt ci nie pomaga, kiedy tego najbardziej potrzebujesz. Jednak, moi rodzice najprawdopodobniej zrozumieli swój błąd, gdyż któregoś dnia zgarnęła mnie policja i zaprowadziła do domu, gdzie czekali na mnie zapłakani mama i tata. I od tego momentu wszystko się zmieniło na lepsze. – Opowiedziałam
- Smutną miałaś przeszłość. – Odparła Gwiazdka.
- Wiem, ale już jest lepiej i to jest teraz najważniejsze.
Po czym jeszcze długo pogadaliśmy ze sobą na różne tematy. Jakiś czas później, Bestia zaproponował:
- Może spotkamy się jutro?
- Dobry pomysł. Ale gdzie i o której godzinie? – Zapytałam
- Może w tym samym miejscu. A co do godziny, to jeśli nic nam nie wypadnie to o tej samej co dziś, a jeśli wypadnie, to o siedemnastej. – Zaproponował Robin.
- Dobra. Tylko skąd mam wiedzieć, czy akurat jutro o tej godzinie coś wam wypadnie?
- Przyjdź tutaj i czekaj dziesięć minut. Jeśli się nie pojawimy, wróć o siedemnastej. – Odpowiedział Cyborg.
- OK.
[...]"
~*No kurwa cóż za chujowy dialog oni tu przeprowadzili. Po pierwsze, opowieść o przeszłości Tristitii jest cholernie bezemocjonalna, bowiem została w sumie szybko ucięta. Powinno się tam dodać chociaż trochę emocji, szczególnie że w założeniu czytelnik miał współczuć Tri.*~
~Poza tym, jasne, nie powinno się pisać ich całej rozmowy, bowiem to zbędny filler, ale jednak wypadałoby ją trochę pociągnąć, a nie od razu walić zdaniem, że porozmawiali ze sobą na różne tematy przez jakiś czas. Dzięki pociągnięciu tej rozmowy jeszcze trochę można byłoby lepiej poznać charakter rozmówców.~
|No i też to dziwne, że Tytani od razu zaproponowali, aby spotkali się ponownie następnego dnia w tym samym miejscu. Jasne, mogliby się jeszcze spotykać, ale nie wiem, Claire mogłaby im na przykład „przypadkiem" w jakieś ich misji pomóc i tak dalej, co byłoby realistyczniejsze.|
<I, jak zwykle, brakuje tutaj czegoś, co robili podczas rozmowy, bowiem aż ciężko uwierzyć, że stali jak słupy i po prostu gadali do siebie patrząc się jedynie na siebie. Tak, wiem że się powtarzam, ale będę to podkreślała, bowiem to irytuje.>
*I ogólnie strasznie ta rozmowa mdła, taka bez emocji i generalnie miała służyć tylko temu aby Tytani spotkali się z Tristitią następnego dnia. Co, jak wiadomo, do realistycznych nie należy, bowiem Tri nie jest jakąś BFF Tytanów czy coś. Ogólnie to Claire mogłaby się zaprzyjaźnić najpierw z jednym z Tytanów, a potem on lub ona mógłby bądź mogłaby przedstawić Tristitię reszcie drużyny.*
~*Ale to byłoby zbyt oryginalne na opko i wszyscy umarlibyśmy w otchłani smutku i rozpaczy.*~
*A, no tak. ;=;*
52. „[...] - Nieźle sobie poradziłaś, jak na pierwszy dzień.
- Ale... Skąd wiesz, jak mi dzisiaj z nimi poszło? Przecież nie było cię tam wtedy. – Odparłam zdziwiona.
- Mam swoje sposoby, Tristitio. Mam swoje sposoby. A teraz, możesz odejść.
[...]"
~*Znowu, strasznie zapychaczowy dialog. Jasne, mógłby być taki krótki, bowiem co innego Slade mógłby powiedzieć, ale no nie wiem, można byłoby dojebać trochę emocji Tristitii na wieść, że jej nowy przełożony mógł w każdej chwili zobaczyć, gdzie przebywała.*~
~No i wypadałoby też aby oni coś robili podczas wypowiadania tych zdań, bowiem na sto procent nie stali tak i nie gapili się na siebie jak NPC przy włączonej komendzie, która wyłącza ich kwestie dialogowe.~
|I, oczywiście, mój opkowy sobowtór musiał pochwalić Claire. Wiem, że teraz to jest bez pokrycia, ale w przyszłości przekonacie się, że Tristitia jest uzależniona od komplementów.|
<Ogólnie moją opkową wersję trzeba spalić.>
*To NadPewne.*
53. „[...] Zastanawiałam się, jak mógł wiedzieć o tym, mimo iż nie zdążyłam nic powiedzieć. Może za pomocą tych ekranów monitorował miasto i widział oraz słyszał nasze spotkanie nie uczestnicząc w nim? To była najprawdopodobniejsza wersja wydarzeń. Mimo wszystko, gdy byłam w mym małym królestwie, zajęłam się swoimi sprawami aż do wieczora..."
~*No zajebiście, mamy trzy zdania przemyśleń, to już sukces jak na tę historię. Jednak, te dwa pozostałe to oczywistości, bowiem skoro na ekranach widziała widok z różnych zakątków Jump City, to powinno jej dać do zrozumienia, że tak widział, gdzie ona się znajdowała.*~
~Powinna mieć jakieś sensowniejsze myśli po zorientowaniu się, że Slade zawsze widział, gdzie przebywała poza bazą i co robiła oraz z kim rozmawiała. No, ale nie, lepiej to uciąć tak od razu i przejść do codzienności.~
|W ogóle, ja jebe, jaka ta opkowa Tristitia jest nudna do sześciennego sześcianu. Nie ma za dużo przemyśleń, nie robi nic ciekawego...Może bym to przeżył, gdyby fabuła była intrygująca i bohaterowie byli tylko jej nośnikami, ale fabuła jest prosta jak but, a w takim wypadku postacie powinny być ciekawie stworzone.|
<No i też akcji strasznie mało jak na razie dostaliśmy, właściwie jej brak. A z tego co mi wiadomo, to ta historia miała być opowiadaniem akcji.>
*Generalnie akcji za ciekawej tu nie ma nawet w pozostałych rozdziałach, co jest pojebane, bowiem Młodzi Tytani to generalnie serial, w jakimś stopniu, akcji.*
~*Nadal nie wiem czemu kiedyś wpadłam na genialny pomysł dodania tego NadGówna na Wattpada.*~
~Myślałaś, że to opowiadanie będzie najciekawsze ze wszystkich FanFiction o Młodych Tytanach i, że przyciągnie więcej ludzi niż inne.~
~*Byłam niedojebana.*~
~Wiem~
|Taki dobry. xDDD|
~;"""DDD~
54. „[...] ówcześnie informując o tym mego Mistrza [...]"
~*Nadal nie czaję czemu to ostatnie słowo jest wielką literą.*~
~Tego chyba nikt nie czai. W ogóle to w narracji Tristitia mogłaby zwracać się do Slade'a po imieniu, a nie.~
|Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.|
~*Niestety ;-;*~
55. „[...] - Wybacz za to pięciominutowe spóźnienie, ale dopiero co wracamy z kolejnej misji. Wiesz jak to jest, w tym mieście.
- Tak, rozumiem. Chyba w każdym mieście jest duża przestępczość. – Odparłam
- Jednak w tym to chyba wyjątkowo duża. – Rzekła Raven.
- Może. Nie wnikam, bo się nie znam. Ja tylko pomagałam wszystkim po równo.
- Nawet naszym wrogom? – Spytała Gwiazdka.
- A tego nie wiem. Nie znam waszych przeciwników.
- No nie wiem, np. Sladeowi. – Powiedział Robin.
- Nie kojarzę. Jak opiszesz z wyglądu, to może sobie przypomnę czy kiedykolwiek spotkałam takiego kogoś.
- Zawsze chodzi w brązowo-czarnej masce, ma tylko jedno oko oraz zawsze nosi na sobie czarno-szary ubiór.
- Raczej nikomu takiemu nie pomogłam, bo nie przypominam sobie takiej osoby.
Mówiłam to jak najbardziej naturalnym głosem mogłam aby nie wydało się, że doskonale wiedziałam o kim mowa oraz, że pomogłam mu odzyskać najważniejszą wartość – życie, a teraz byłam jego uczennicą.
- A Bratu Krwiakowi? – Zapytał Cyborg
- Komu? Ludzie, opisujcie swoich wrogów z wyglądu. Ja ich w ogóle nie znam z imion. – Odarłam
- Były dyrektor Akademii Roju. Taki facet w przydługim, biało-czarno-żółtym płaszczu z jakimś dziwnym wzorem na czarnej części oraz z charakterystycznie ułożoną fryzurą na kształt podkowy lub rogów.
- Nigdy kogoś takiego nie widziałam, więc nie mogłam mu nigdy pomóc.
- A doktorowi Błyskowi? Taki czarnoskóry facet w białożółtym kombinezonie. – Spytała Raven.
- Też nikogo takiego nie widziałam w swoim życiu, więc nie mogłam nikomu takiemu pomóc. – Rzekłam
Nasza dzisiejsza rozmowa wyglądała właśnie tak, że wypytywali mnie oni o różnych ich wrogów i czy im pomogłam. Przewinęły się takie imiona jak Pan Moli, Red X, Johnny Zgniłek, Kontrolnik, Mózg, Jinx, Gizmo, Mamut, itd. Jednak nikogo (no, poza Sladem) nie kojarzyłam. Kiedy nasza rozmowa dobiegała końca, umówiliśmy się tak samo jak wczoraj."
~*Ja jebix w kosmiczny kosmos, ale nuda, normalnie Nadboże ratuj. Nie, serio, nudne to było, bowiem tylko Tytani wypytywali o to czy Tristitia pomagała też ich wrogom, a ona mówiła, że nie. Chujowy to sposób na rozmowę, mogłaby być wpleciona w jakąś inną, ale nie stanowić główny temat rozmowy.*~
~I na dodatek ta rozmowa nie ma związku z późniejszą akcją opowiadania. Ja wiem, że nie każda rozmowa musi mieć sens w późniejszej akcji, ale ta na przykład mogłaby. Na przykład Tri mogła kłamać więcej niż raz i potem mogłoby wyjść na jaw, że jednak kilku wrogom Tytanów, poza Slade'em, wiadomo, pomogła i coś mogłoby się z tego rozwinąć.~
|Kurde, to dopiero pierwszy rozdział, a my już mamy mnóstwo pomysłów na naprawę tej historii. To nie zwiastuje dobrej przyszłości podczas tej analizy. A poza tym, kurde, należy się zdecydować na jedno: albo tłumaczyć nazwy i pseudonimy z seriali, albo nie, bowiem takie łączenie jak w tym wypadku wygląda po prostu chujowo.|
<No i, znowu, brakuje dopisków co robili podczas rozmowy. To by w niczym nie zaszkodziło, a wręcz mogłoby ubarwić ich wypowiedzi.>
*A poza tym, skrót „itd." jest bardzo idealny do narracji. No i też nie do końca wiem czy Red X-a można zakwalifikować jako ich wroga z prawdziwego zdarzenia. Być może, ale ja nie jestem pewien.*
~*No i, jak zwykle, dialogi powinno zapisywać się od półpauz oraz te słowa po tutaj myślniku, a w normalnym świecie półpauzy, powinno się pisać małymi literami.*~
~I generalnie ta rozmowa jest sztuczna, nudna i niepotrzebna. NadAmen.~
|NadAmen. xDDDD|
~No co? ;"""DDD~
56. „[...] Ja... Zaczynałam ich lubić. Jednak wiedziałam, że nigdy nie będę do nich należała i, że w końcu dowiedzą się, że jestem szpiegiem Slade'a. [...]"
~*Wiesz, pierdolcu społeczny, Slade'a zawsze można zdradzić. Tak, wiem jaki cel przyświecał mi przy pisaniu tej historii, ale jednak opcji jest multum.*~
~A poza tym, mega mało tutaj tych przemyśleń. Jasne, Tristitia mogłaby zostać po stronie Slade'a, jednak do tego powinno być sporo jej przemyśleń, z których wynika, dlaczego woli stronę najlepszego złoczyńcy serialu numer jeden.~
|Generalnie ta historia jest uboga w przemyślenia głównej bohaterki, o czym nie raz się przekonamy, a to łopłopłopko jest w narracji pierwszoosobowej, więc tu powinno być od chuja przemyśleń. I wiem, że w tej kwestii się powtarzamy, ale to wkurwia.|
<. <- Taktyczna kropka obserwacji tematu.>
*Co kurwa. xDDD*
<Chciałam coś napisać, ale nie wiem co. xDDD>
*Bez komentarza. xDDD*
<:D>
57. „[...] Powoli zaczynaliśmy dochodzić do finalnego etapu mej misji. [...]"
~*I to słowo „finalnego", które absolutnie nie pasuje do zjebanego języka, w jakim jest napisana ta historia.*~
~Ogólnie język, w jakim to łopłopłopko jest napisane jest niekonsekwentny as fucking fuck.~
~*Niekonsekwentny jak moje dawne życie.*~
|Ja jebe. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
~*Taka prawda. :D*~
58. „[...] - Mam pytanie. Może trochę głupie, ale czy mogę skorzystać z waszego komputera? Muszę napisać wypracowanie na język angielski, a w moim domu w najmniej odpowiednim momencie skończył się czarny toner w drukarce.
- Jasne, śmiało. Tylko poczekaj, włączę ci go. – Odpowiedział Robin, po czym podszedł do komputera i włączył go.
[...]"
~*Czy te parówczaki z mikrofalówki naprawdę nie mogły jej dać jakiegoś innego komputera niż główny? Ja jebe, wątpię aby znali się na tyle długo aby bezgranicznie sobie ufać, szczególnie że po akcji z Terrą Tytani powinni być uważni w kwestii zawierania nowych znajomości.*~
~W ogóle, ile się oni znali, że wpuszczali już Tristitię do ich domu? Jak coś, to w samym opowiadaniu nie ma tego wspomnianego, a przynajmniej ja nie pamiętam.~
|I, jak zwykle, brakuje dopisków co robili podczas tych jakże epicko-epickich z dodatkiem sosu epickości rozmów.|
<No, ale jak wiadomo, dla głównej bohaterki opek wszystko musi iść zgodnie z planem.>
*I wszyscy muszą być OOC, nie zapominajmy, bowiem inaczej cele głównej boCHaterki nie mogłyby się udać tak łatwo.*
~*I pomyśleć, że to opowiadanie miało potencjał aby stać się czymś fajnym, ale, jak zwykle, wyszło NadGówno.*~
~Tak mają generalnie twoje dawne opka.~
~*Wiem, niestety. ;=; Co prawda z dwojga złego to plus, bowiem warsztat zawsze można dopracować, a gdyby pomysły były zjebane, a warsztat spoko, to byłoby trudniej, no ale no.*~
|Jak umieć się ustawić, vol. Chuj wie który. xD|
~*Hehe :D*~
59. „[...] Postanowiłam, że będę udawać, że piszę recenzję na temat jednej z moich ulubionych książek – „Folwark zwierzęcy" George Orwella. [...]"
~*Przynajmniej ta pokraka ma jedną zaletę w postaci dobrego gustu literackiego. Też lubię tę książkę, swoją drogą muszę przeczytać w końcu „Rok 1984", bowiem się do tego zbieram, zbieram i zebrać nie mogę.*~
~A poza tym, obawiam się, że w wypadku zjebania opkowej Tristitii jej recenzja wyszłaby jak najgorsze recenzje w Internecie czyli bezpłciowo i bez właściwej opinii. Tak, można napisać recenzję bez właściwej opinii autora, całkiem sporo recenzji komiksów w polskim Internecie takich jest.~
|A tę półpauzę można byłoby zastąpić słowem „czyli" i znacznie ładniej by to wyglądało.|
<I generalnie imię autora też się odmienia przez przypadki, tylko wiadomo, w tym wypadku z apostrofem.>
60. „[...] Od razu podłączyłam pendrive Slade'a do komputera i uruchomiłam keyloggera. Kiedy skończył się wgrywać do systemu, odłączyłam pendrive. I, w tym samym momencie, gdy to zrobiłam, usłyszałam otwierające się drzwi do pomieszczenia. [...]"
~*No ależ of fucking course, że drzwi otworzyły się dopiero po skończeniu wgrywania, bowiem jakby ktoś przybył w trakcie i trzeba byłoby schować okienko, na którym widać byłoby postęp wgrywania, to wszyscy umarlibyśmy z rozpaczy, bowiem byłoby oryginalniej.*~
~Jasne, w prawdziwym życiu czasem tak się zdarza, że ktoś wejdzie do pokoju akurat, gdy skończy się coś robić, no ale w tej historii wiadomo, że zostało to dodane aby ułatwić Tri życie.~
|I w ogóle, to tutaj jest poprawnie odmienione słowo „keylogger". Nie można było tego poprawić wcześniej?|
~*Najwidoczniej moje niedojebanie mi nie pozwoliło.*~
|A, no tak. ;===;|
61. „[...] - Co to za wypracowanie? Widzę, że o jakieś książce, ale na czym ono polega? - Spytała
- Mamy napisać recenzję jednej z naszych ulubionych książek. Ja do tego celu wybrałam „Folwark zwierzęcy" George Orwella. – Odpowiedziałam
- Okładka wygląda ciekawie. Muszę kiedyś sięgnąć po tę pozycję.
[...]"
~*Raven jest zajebista, jestem przekonana, że czytała tę książkę już milion razy. W ogóle, ta rozmowa wygląda w pizdę sztucznie. Jakby nie mogły pogadać dłużej, a te trzy wypowiedzi mogłyby wtedy stanowić początek rozmowy.*~
~W ogóle, jaki jest sens aby Raven teraz przylazła do głównego pomieszczenia? Nie przyłapała na niczym Claire ani nie porozmawiały o niczym ciekawym, po prostu weszła chyba dlatego aby przedłużyć rozdział.~
|Szczerze to nie zdziwiłbym się, gdyby taki właśnie był cel egzystencji Raven w tym momencie. A poza tym, znowu brakuje dopisków, co one robiły podczas wypowiadania tych słów.|
<I nadal, imię autora tej książki się odmienia, tyle że wiadomo, z apostrofem.>
*A tak poza tym, to ten dialog jest nudnym fillerem, który nie wnosi absolutnie kurwa nic i jakby go nie było, to rozdział byłby minimalnie krótszy i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.*
62. „[...] I w tym momencie, rozległ się alarm. [...]"
~*DUN DUN DUUUN!*~
~Na serio, kurwiksie? Wjebałaś ten cytat tylko dlatego aby to napisać? XDDD~
~*No :D*~
~Twoje niedojebanie już dawno wyszło ponad Nadwszystko. xDDD~
~*;"""DDD*~
63. „Trochę tego nie rozumiałam. Przecież obecnie nadal trwała moja misja, którą zresztą sam mi powierzył, czyli szpiegostwo. Więc po co chciał zwabić Tytanów? A może to taka przynęta aby zdobyć informacje o ich sposobie walki? [...]"
~*Tyle, że Slade powinien wiedzieć jak Tytani walczyli, wszakże napierdalał się z nimi trzy sezony. A poza tym, nawet jakby, to Terra mu te wszystkie informacje swego czasu przekazała.*~
~A poza tym, no kurwa nie pierdol, na stówę chciał ci coś przekazać, bowiem po co inaczej ruszałby dupsko z bazy? Chociaż to też dziwne, bowiem Tristitia jeszcze nie należała do Tytanów, Slade na stówę znał sposób walki poszczególnych członków...A, no tak, rewrite wątku Terry, no ależ kurwa oczywiście. ;===;~
|Bowiem nie można kurwa wymyślić nic oryginalnego. Ja wiem, że mimo iż Terra to wkurwiający, niezdecydowany zjebson, to jej misja szpiegowska była spoko, ale zawsze można wymyślić coś równie spoko i oryginalnego przy okazji.|
<Niedojebanie jak zawsze na propsie. No i też tu widać, że FanFiKtion o Vedze był generalnie kalką tego.>
*Ja jebe, na serio, nie dało się wymyślić nic oryginalnego?*
~*Moje dawne zjebanie mi na to nie pozwoliło.*~
*;===;*
~*Wiem ;=;*~
64. „[...] - Slade wrócił...
- Co tym razem kombinuje? – Spytał Cyborg.
- Z tego co widzę, za pomocą robotów chce ukraść jedną z istotnych części potrzebnych do stworzenia dezintegratora jonowego.
- Co to jest? Możecie mówić po ludzku? – Zapytał Bestia.
~*~NIE. xDDD~ Tak :D Anyway:
– Plots klaps hardbass x6
Ez pz lemon squizy
Lada starting very easy
One is here, one is there
Lada is everywhere
Russian car, Russian life
Red star and my wife,
Lada one, lada two, lada three,
What, blue?
Plots klaps hardbass x4
Plots klaps hardbass x5
Sunny here, girlie there,
Vodka suka everywhere,
Take a shot, maybe two,
Sparkplug vodka that will do.
Drinking for the motherland,
Ladapower understand
I can drive around the Earth,
Gopnik power REBIRTH! – odpowiedziała jakże tłumaczącą odpowiedzią Raven, po czym odjechała Ladą w siną w dal.*~
- Takie ustrojstwo, którym można by rozwalić całe miasto w pył. Wielu słyszało, nikt nie zbudował. – Odpowiedziała Raven.
- W takim razie musicie go powstrzymać! – Odparłam
Musiałam stwarzać pozory. Nie mogłam im teraz dać do zrozumienia, że trzymałam ze Sladem. Chwilę później, Robin dodał:
- Poprawka – MUSIMY.
- My? – Zapytałam ze zdziwieniem.
W tym momencie, przytaknął głową i dodał:
- Idziesz?
- Jasne! – Odparłam
[...]"
*Czytam sobie normalnie to parujące nudą NadGówno i, oczywiście, Ramoninth musiała dojebać do pieca. xDDD*
~*No co? Każdy kocha nutę „Plots klaps hardbass"! ;"D*~
*Lecz się. xDDD*
~*;"""DDD Anyway, oczywiście, znowu mamy przykład rewrite wątku Terry, tylko tutaj zrobiono to NadGorzej. Zacznijmy od tego, że nadal nie wierzę, że oni nic nie robili podczas wypowiadania tych słów, bowiem to niemożliwe, powinni chociaż jakoś gestykulować.*~
~No i też trochę bardzo mało przemyśleń Tristitii. Ja rozumiem, że w tym momencie mogła nie mieć za dużo czasu aby porozmyślać, ale te dwa zdania to i tak za mało jak na ten moment. A poza tym, jak przekonamy się w późniejszych rozdziałach, Tri pisała to wszystko z perspektywy czasu, więc mogłaby dojebać tutaj trochę więcej przemyśleń.~
|W ogóle, po co mi dezintegrator jonowy? Mógłbym włamać się do konsoli rzeczywistości, bowiem jestem fajny i tak rozjebać Jump City.|
~*To nie Retconningverse. xDDD*~
|No i? :D|
<A ta półpauza w pierwszej wypowiedzi Robina po pseudo przemyśleniach Claire Opko Version jest tak niepotrzebna jak licencja WinRAR.>
*I generalnie, mimo iż to rewrite wątku Terry, to jest to tak Nadnudne, że aż szkoda słów. A mimo wszystko, nawet rewrite czyjegoś wątku mógłby wyjść znacznie lepiej niż w serialu, gdyby się tylko trochę postarać.*
~*Niestety, moje dawne niedojebanie mi na to nie pozwoliło.*~
*Widać właśnie. ;===;*
~*Anyway, koniec na dzisiaj. Zdążyliśmy zanalizować dzienny limit jeszcze przed WF-em.*~
~Na którym, jak zwykle, będziesz się opierdalać. xDDD~
~*No co? Wątpię aby ktokolwiek przy wyłączonej kamerce ćwiczył. :D*~
|Lenie. xDDD|
~*Hehe :D Anyway, koniec na dzisiaj.*~
<k>
~*Kolejny leń. xDDD*~
<Hehe :D>
65. „[...] Gdy tam byliśmy, roboty wynosiły już potrzebny przedmiot. Jednak nie zdążyły tego zrobić, gdyż Robin rzekł:
~**A tak miło się dzień zaczynał. xDDD* ;"""DDD Anyway:
– ALAN AZTEC feat. Vitalij
HARDBASS!
Every day and every night
All I do is dream hardbass x2
Go to sleep with Adidas
Every day and every night
All I do is dream hardbass,
Scream hardbass, stream hardbass
Go to sleep with Adidas
Every day
Every night
Every day
All I do is dream hardbass
Every day
HARDBASS
Every night
HARDBASS
Every day
HARDBASS
All I do is dream hardbass
We love hardbass, Gopnik squatting
All day long
We love hardbass, drinking kvass
HARDBASS
Every day and every night
All I do is dream hardbass x2
Go to sleep with Adidas
Every day and every night
All I do is dream hardbass,
Scream hardbass, stream hardbass
Go to sleep with Adidas
We love hardbass, gopnik squating
All day long
We love hardbass, drinking kvass to slavic songs
We love hardbass, gopnik squating
All day long
We love hardbass, drinking kvass
HARDBASS – wyśpiewał Robin całe „Dream hardbass", łącznie z bitem w tle i poszedł ze Slade'em na wódkę.
- Powiedzcie swemu szefowi...
- Że tym razem nic z tego! – Dodałam
W tym momencie, rzuciliśmy się do walki. Nie była ona trudna. Roboty jakby były stworzone tak aby łatwo je było pokonać. Jakby rzeczywiście Mistrz stworzył przynętę na Tytanów. Po jakichś paru minutach, wszystkie roboty były rozgromione, a miasto uratowane."
|Czytam sobie te nudy, ale nie, bowiem Ramoninth musi jak zwykle dojebać coś hardbassowego. xDDD|
~*No co? To jest znacznie lepsze niż to parujące gówno z samego FanFiKtion. :D*~
|To fakt, ale normalna to ty nie jesteś. xDDD|
~*Hehe :D Anyway, przechodząc do analizy oryginalnego niedopierdolenia, to kurde jest to takie nudneee...Absolutnie nic ciekawego się nie dzieje, a to jest kurła opowiadanie akcji, więc walki powinny być opisane. Nawet, jeżeli byłyby chujowe, to przynajmniej byłoby się z czego pośmiać, a tak...*~
~No i te wypowiedzi, są takie sztuczne i jakby ich nie było, to nic by się nie stało, a ten akapit mógłby tylko zyskać.~
|No i generalnie widać, że jest to rewrite wątku Terry The Szmiry, tylko gorzej.|
<Naprawdę nie mogłaś wymyślić czegoś oryginalniejszego, Ramoninth?>
~*Misja, którą miała do wykonania w serialu Terra, była spoko, mimo iż sama Terra to niezdecydowana, rozwydrzona szmata, więc uznałam, że po co się wysilać, może nikt się nie skapnie.*~
<Twoje niedojebanie było porażające. =_=>
~*Wiem i nie jestem dumna z dawnej siebie. ;=;*~
66. „***"
~*Który chuj przekopiował tu te trzy gwiazdki?*~
~Ja *.* NARESZCIE GWIAZDKIII!!! ***.***~
~*Jakim cudem ja z tobą jeszcze wytrzymuję? xDDD*~
~Bowiem jestem zajebisty. :D~
*A skromny jak cholera. xDDD*
~Wiadomo :D~
67. „- Świetnie ci idzie, Tristitio. Widzę, że moje nauki nie poszły na marne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka dni Tytani przestaną być dla nas zagrożeniem. – Powiedział, ciągle nie odwracając się.
W tym momencie uświadomiłam sobie jedną rzecz. Przecież Tytani mieli takie moce i umiejętności, że bez problemu zniszczyliby nawet tryliard robotów uzbrojonych po zęby. Od razu rzekłam:
- Ale... Mistrzu... Ten plan może się do końca nie powieść. Przecież Tytani posiadają takie moce i umiejętności, że bez żadnego problemu by wygrali nawet z tryliardem robotów.
Po tych słowach, odwrócił on głowę w bok, jednak wzrok skierował na mnie. Chwilę potem, odwrócił się i dłonią delikatnie uniósł moją głowę, przez co, po paru sekundach, nasze spojrzenia spotkały się. Następnie, rzekł:
- W sumie masz rację. Zapomniałem o tym, że kiedyś taka sama akcja skończyła się porażką. Ale nawet jeśli roboty zawiodą, posiadając informacje o nich, o ich słabościach oraz mocnych stronach, będziemy w stanie szybko ich pokonać i przejąć miasto. A teraz leć na kolejne spotkanie z nimi. Może dziś uda ci się ostatecznie wykraść dane o nich.
- Tak jest, Mistrzu. – Powiedziałam
W tym momencie, puścił mnie, po czym odwróciłam się i wybiegłam z bazy, aby zdążyć na umówioną godzinę."
~*No rewrite, tylko że gorzej, nie ma chuja we wsi. Ja jebe, przez to ten rozdział paruje nudą jak ja jebix. Po pierwsze i najważniejsze, oni serio powinni coś robić podczas wypowiadania tych nudnych jak Sezoris zdań.*~
~Poza tym, oczywiście że Slade Opko Version musiał się mylić aby wychodziło na to, że Tristitia Opko Version jest inteligentniejsza, mimo iż jest wręcz NadDebilką.~
|A poza tym, Slade powinien wiedzieć, jak walczą Tytani, bowiem ich sposób walki po akcji z Terrą raczej się nie zmienił. Jedyne czego mógłby nie wiedzieć to hasła do systemu zabezpieczającego ich wieżę, bowiem to da się szybko zmienić.|
<I generalnie to jest nudne przez to, że to jest rewrite. Znaczy jasne, rewrite można zrobić dobrze, jeżeli kurwa doda się coś od siebie. A tutaj albo nie dodano nic, albo nawet jeżeli to zrobiono, to są to jakieś nieistotne szczegóły.>
*I najgorsze jest to, że ten FanFiKtion przykłada się do tej chujowej lub nudnej części FanFiction z tego serialu.*
~*Wiem o tym, ale wiadomo, „Shooting Star" nic nie przebije, to najlepsze FanFiction, ale autorka chyba ma w nie wyjebongo, bowiem od dwóch lat nie było aktualizowane.*~
~~*Masz inne rady, cieciu? xDDD*~ Nie, po chuj. :D ~*Wyjdź. xDDD*~ Nie :D~
68. „[...] Kiedy zaś sprawdzałam ową informację na Wikipedii (postanowiłam, że będą to informacje o chromosomach) [...]"
~*Nie udawaj, że wiesz co to są chromosomy, ty pewnie nie masz żadnych.*~
~Jak by to było kurwa możliwe? xDDD~
~*W Opkolandii wszystko się zdarzyć może. :D Anyway, ten nawias wygrałby konkurs na najbardziej niepotrzebny nawias w historii.*~
69. „[...] Gdy je odnalazłam, okazało się, że brzmiało ono „OSCYSBTDEL". Normalnie to hasło to byłby tylko zwykły zbitek przypadkowych liter, jednak podejrzewałam, że w tym wypadku były to pierwsze litery słów w pierwszych dwóch zdaniach hymnu Stanów Zjednoczonych, gdyż brzmią one tak:
„Oh say can you see,
By the dawn's early light,"
Znałam taki trik. Sama miałam w telefonie hasło składające się z pierwszych liter, jednak nie hymnu, a mojego ulubionego internetowego opowiadania. [...]"
~*Wątpię, że Tytani ustawiliby sobie takie łatwe hasło po akcji z Terrą. Jasne, na początku to hasło wygląda jak zwykły zbitek liter i jeżeli ktoś nie wie co ono oznacza, to ma miliard kombinacji, które mogą być hasłem. No, ale wiecie, w tym wypadku można się przy tym nawet domyślić, że to z hymnu, bowiem wiecie, nie dość, że grupa superbohaterów, to jeszcze są w Ameryce.*~
~W ogóle to oni raczej powinni ustawić sobie hasło z jakiegoś generatora haseł, bowiem takie są trudniejsze do złamania. Albo ustawić hasło tworząc słowa w ten sam sposób, w którym powstał nick Ramoninth.~
|No, ale oczywiście, że to się nie stało, bowiem nasza Mary Sue musi mieć zawsze łatwo w życiu. Ja pierdolę, jak mnie to wkurwia.|
<Nie tylko ciebie, Slade. Kurde, gdyby Tri Opko Version miała trudniej podczas tej misji, to byłoby ciekawiej i, gdyby wreszcie jej się udało zebrać te dane, to odczuwalibyśmy satysfakcję, że dała radę. A tak, to chujnia.>
*I pomyśleć, że nawet nie jesteśmy w połowie, a już mamy lepsze pomysły jak poprowadzić tę historię.*
~*Retconning 0,25 będzie NadZajebisty.*~
~Może jak dasz mu oznaczenie „Dla dorosłych", to przyciągnie czytelników.~
~*Mam taki plan.*~
|Wyjdź. xDDD|
~*;"""DDD*~
70. „[...] Gdy to nastąpiło, odłączyłam pendrive, schowałam go do kieszeni, wyłączyłam wszystkie programy, które uruchomiłam aby nie wzbudzać podejrzeń i wstałam. Gdy to zrobiłam, usłyszałam otwierające się drzwi do pomieszczenia. Okazało się, że byli to Bestia i Cyborg. [...]"
~*I, of fucking course, musieli wejść dopiero wtedy, gdy Claire skończyła swoją robotę. Jakby ją na przykład przyłapali, to byłoby kurwa ciekawiej!*~
~No i to też tylko dodatkowo pokazuje, że Tristitia w tej wersji to Mary Sue, bowiem wszystko idzie dla niej jak z płatka. Przez to na początku jest nudna jak Sezoris, a potem wkurwiająca jak Sezoris.~
|Zajebiste porównania, Grzegorz. xDDD|
~Wiem :D~
|W każdym razie, to pierwsze zdanie jest w chuj długie. Jakby nie można go było jakoś podzielić.|
<A poza tym, nie zdziwię się, jeżeli Bestia i Cyborg weszli tam aby nie było, że się nie pojawiali.>
~*Correct ;=;*~
<Ja jebe ;=;>
71. „[...] ~*<Przymknij się. xDDD> Nie :D Anyway:
– You don't come to Russia,
Russia come to you,
When Russian man say „Follow me",
Do as Russian do.
You don't come to Russia,
Russia come to you,
When Russian man say „Follow me",
Do as Hardbass Jesus do.
Russia come to you,
When Russia come to you,
When Russia come to you,
When Russia come to USA.
When Russia come to you,
When Russia come to you,
When Russia come to USA.
Gopnik in the USA,
Infiltrate United States,
Eastern spy won't go away,
Hardbass Jesus here to stay.
Water into vodka, Sherman into T-34,
Eagle in to Russian bear, spreading word to hardbass war.
You don't come to Russia,
Russia come to you,
When Russian man say „Follow me",
Do as Russian do.
You don't come to Russia,
Russia come to you,
When Russian man say „Follow me",
Do as Hardbass Jesus do.
GOPNIK IN THE USA.
Gopnik in the USA.
Spreading word for hardbass war,
You don't come to Russia,
Spreading word for hardbass war,
Russia come to you,
When spreading word for hardbass war,
You don't come to Russia,
Spreading word for hardbass war,
Russia come to you,
When Russia come to you,
When Russia come to you,
When Russia come to you,
When Russia come to USA.
When Russia come to you,
When Russia come to you,
When Russia come to you,
Gopnik in the USA. x3 – wyśpiewał Cyborg całą nutę „Gopnik in the USA", łącznie z bitem i pojechał swoją czarną wołgą do Rosji.
- Tak szybko sprawdziłaś to, co sprawdzałaś?
- Tak. Nie było tego dużo. Po prostu chciałam przeczytać jeden akapit informacji, więc szybko to przeczytałam. – Odpowiedziałam
- A, to spoko.
[...]"
|Boję się do czego prowadzą te hardbassowe teksty wklejone w usta postaci i fakt, że gdzieś spierdalają. xD|
~*To jest powiązane z tymi bekowymi urywkami z Anatolijem i Tristitią, tylko celowo wywiało gdzieś pozostałe urywki. :D*~
|Pomocy xDDD|
~*;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy tego NadGówna, to ta scena jest tak sztuczna jak najsztuczniejszy materiał na świecie. Jakby to wyjebać, to rozdział byłby krótszy i tylko by na tym zyskał.*~
~W ogóle, naprawdę nie mogliby dłużej pogadać? Bestia i Cyborg z jakiegoś powodu mogliby podejrzewać, że Tristitia to suka (spoiler: tak jest) i ich okłamuje. Wtedy byłoby ciekawiej!~
|Ogólnie, z tego co mi wiadomo, to Bestia i Cyborg w całym FanFiKtion najmniej się wypowiadają. Kurde, jakby oni nie mogli też być pełnoprawnymi ludźmi.|
<No, ale wtedy FanFiKtion byłby ciekawy, a przecież nie o to chodzi.>
~*Niestety :<*~
72. „***"
~*GRZEGORZ, TY ZJEBIE. XDDD*~
~No co? Kocham te trzy gwiazdki, a w opkach rzadko bywają. *.*~
*Twoje niedojebanie jest ponad Nadwszystkim. xDDD*
~Hehe :D~
73. „[...] Tak bardzo bym chciała być w ich zespole... Ale nie mogłam. Moim zwierzchnikiem był Slade. Obiecał mi, że jeśli będę mu wiernie służyć, on spełni moje marzenia. [...]"
~*Ja jebix, znowu tak mało przemyśleń? Jakby naprawdę nie mogła mieć więcej tych przemyśleń. Jasne, mogłaby pozostać po stronie Slade'a, ale wypadałoby dać jej więcej przemyśleń.*~
~Szczególnie, że jesteśmy w narracji pierwszoosobowej, więc przemyśleń powinno być w chuj, a nie tak mało.~
|A poza tym, mogłaby dołączyć do Tytanów Opko Version. Slade'a Opko Version zawsze można zdradzić.|
<No, ale po co się wysilać, skoro można napisać NadGówno.>
*I pomyśleć, że ta historia mogłaby być ciekawa. No, ale nie. =_=*
~*Retconning 0,25 będzie super.*~
*W psychiatryku to a i owszem. xDDD*
~*Spierdalaj xDDD*~
74. „- Tak, że ona nie jest waszą znajomą, tylko moją uczennicą. – Dało się słyszeć z oddali głos Slade'a. Po chwili zaś, pojawił się za mną. [...]"
~*Ten rewrite mnie wkurwia, bowiem nie wnosi nic do historii, tylko pokazuje, że dawna ja to Nadnieoryginalny NadZjeb. W ogóle to chyba jest słowo w słowo takie samo zdanie jakie wypowiedział w serialu Slade.*~
~W ogóle, to drugie zdanie powinno być pod wypowiedzią, a nie.~
|No i generalnie jak robi się rewrite czegoś, to powinno się dawać jak najwięcej elementów od siebie aby nie było widać, że to rewrite, a przynajmniej nie na pierwszy rzut oka.|
~*Niestety, byłam niedojebana.*~
*Widać właśnie. ;=;*
75. „[...] - No nie! Kolejny, który dobierał się DO MOICH KOCHANYCH SCHEMATÓW?! Czy wy już nie macie własnych pomysłów?! – Krzyknął Cyborg. [...]"
~*Cyborg przedstawia idealnie myślenie nasze, kiedy musimy analizować to nieoryginalne gówno. A, że Cyborg w serialu też jest fajny, to proszę bardzo.*~
~Ale fakt, on idealnie przedstawia to, co myślimy o tym rozdziale. Tylko powinien on coś robić podczas wypowiadania tych słów, bowiem nie wierzę, że stał jak kołek i to wykrzykiwał.~
|Ale tak poza tym, mimo iż to jest coś, co Cyborg faktycznie mógłby wypowiedzieć, to idealnie obrazuje tę nudną jak but historię.|
~*W ogóle, przerwa na moment, idę napisać coś lepszego i wrócimy do tej chały. To jest tak nudne, że aż ciężko się to analizuje.*~
*k*
~*Kolejny leniwy. xDDD*~
*;"""DDD*
76. „[...] - Zostaw ich! Nie pozwolę skrzywdzić przyjaciół!
W tym momencie, spojrzał na mnie i powiedział:
- Moje dziecko... Ty nie masz przyjaciół.
[...]"
*Woah, cholernie długa ta przerwa była.*
~*Wiem, po prostu pisałam po trzy strony w dwóch rozdziałach oraz planowałam rozdział trzeci do Retconning 0,25.*~
~Dobrze, że dzisiaj masz na szesnastą piętnaście, zapchlony leniu.~
~*Zapchlony leniu. xDDD*~
~;"D~
~*Anyway, przechodząc do analizy tego NadGówna, to jest to żywcem skopiowane z serialu. No ja pierdolę.*~
~I na dodatek tutaj nie działa, no, bowiem nie uwierzę, że po takich zjebanych akapitach Tristitia faktycznie traktowałaby Tytanów jak przyjaciół.~
|A najgorsze, że mimo wszystko to mogłoby zadziałać, tylko przyjaźń Tytanów i opkowej Tri trzeba byłoby jakoś lepiej i dłużej przedstawić aby było widać, że Claire słowa opkowej wersji mnie zabolały.|
<No, ale jak widać lepiej skopiować z serialu, nawet nie zastanawiając się czy to działa.>
*I pomyśleć, że to dopiero początek FanFiKtion.*
~*A dalej jest tylko gorzej. ;=;*~
77. „[...] Tytani byli moimi jedynymi przyjaciółmi. [...]"
~*Przestań kłamać, parówczaku z mikrofalówki. Jak oni mogliby być twoimi przyjaciółmi, skoro nawet nie widzieliśmy abyście zawarli ze sobą jakieś faktyczne relacje?*~
~No i też, z tego co można wywnioskować po tym rozdziale, to oni nie znali się jakoś specjalnie długo aby się zaprzyjaźnić.~
*No, ale jak zwykle, Opkolandia musiała zainterweniować i ułatwić naszej głównej szmirze życie.*
|Powoli komentarze na zjebanie tego opka się kończą, a to dopiero drugi rozdział.|
~*Niestety ;=;*~
78. „[...] Raven przemieniła się w demona, Bestia w wielkiego, zielonego niedźwiedzia, a następnie całą piątką zaatakowali Slade'a. Od razu zaczęli walczyć, jednak w pewnym momencie oni mieli przewagę nad Sladem. Widziałam to po tym, że tym razem Slade nie dawał sobie rady. A ja... Stchórzyłam. Uciekłam do drugiego pomieszczenia. Gdy tam byłam, schowałam twarz w dłonie i upadłam na kolana. [...]"
<Znowu kurwa kopiowane z serialu. No do blyata, ileż można? Tak, to mogłoby nadal być w porządku, gdyby kurwa dodano do tego chłamu coś od siebie.>
|Niby to logiczne, że z niedźwiedziem i demonem Slade Opko Version mógł sobie nie radzić, ale widać, że zostało to wciśnięte na siłę tylko po to aby móc skopiować wątek Terry The Szmaty.|
*No i też czemu Tristitia stchórzyła? Jasne, mogłaby to zrobić, ale wypadałoby aby to wynikało z jej charakteru, a nie zostało wciśnięte na siłę aby było jak najwięcej kopiowania.*
~Chciałbym też dostać jakiś, chociaż krótki, opis tego jak Tytani nakurwiali się ze Slade'em. Nawet jeżeli opis byłby zjebany, to byłoby tutaj więcej do komentowania.~
~*Dobrze, że chociaż nie skopiowałam tego momentu z serialu, w którym Tytani i Terra The Szmata ratowali wieżę Tytanów.*~
|Weź nawet nic nie sugeruj. =_=|
~*Wiem, dojebanie tutaj jeszcze tego byłoby wkurwiające.*~
79. „[...] - Tytani... Przepraszam... To się nie miało tak potoczyć...
~**A było tak spokojnie. xDDD* Historia musi być kontynuowana. :D Anyway:
– From the USA to Germany and Poland
Everything is going according to plan comrade
Bass hard, girls hot, party has no end
We all need a Russian friend.
He know how to charge iPhone in the forest.
We all need a Russian friend.
He'll give you a beer if your mood is stressed.
Russian friend
He'll teach you how to shoot a machine gun.
We all need a Russian friend.
After vodka doesn't call 911.
Russian friend
Gladly accept you into his gang.
We all need a Russian friend.
There is always place for you in his tank.
Russian friend
He'll feed you black bread with salt.
We all need a Russian friend.
He'll give you „Вaтник" if you're cold.
Russian friend
From the USA to Germany and Poland
Everything is going according to plan comrade
Bass hard, girls hot, party has no end
We all need a Russian friend.
WE ALL NEED A RUSSIAN FRIEND x4
RUSSIAN FRIEND x4
WE ALL x5 NEED A RUSSIAN FRIEND.
He'll always tell you where the best babushka doll sales.
He knows how to fix and iPad with nails.
He can survive on 100 dollars a month.
When enters everyone puts on the floor their guns.
He'll start the Lada without the key easy.
In felt boots and earflaps he's cool as a young Jay-Z.
He's though and strong without a gym.
Chicks will certainly fuck if you are next to him.
From the USA to Germany and Poland
Everything is going according to plan comrade
Bass hard, girls hot, party has no end
We all need a Russian friend. – wyśpiewała Gwiazdka całą nutę „Russian Friend", łącznie z bitem i odleciała nawracać Wszechświat na hardbassową religię.*~
- To dlaczego się na to zgodziłaś? – Usłyszałam głos Gwiazdki.
- To... To wyszło samo... Ja mu kiedyś pomogłam... Potem on obiecał, że jeśli pomogę mu jeszcze raz, to on spełni moje marzenia... A brzmiał tak szczerze, że uwierzyłam mu i się zgodziłam... - Odpowiedziałam, wstając.
~*<Zawrzyj się, kurde. XDDD> Nie ;"""D Anyway:
– W Polsce są wściekli kibole.
Wyjdź z tym disco, hardbass wolę.
Kiełba, bimber i pierogi.
Ruski gopnik, ja pierdolę.
W Polsce są śliczne dziewczyny
Śliczne dziewczyny.
W Polsce są dziurawe drogi.
Kiełba, bimber i pierogi.
W Polsce są śliczne dziewczyny, fiaty a nie limuzyny.
W Polsce są dziurawe drogi, kiełba, bimber i pierogi.
Ruski gopnik, ja pierdolę.
W Polsce są wściekli kibole, wyjdź z tym disco hardbass wolę.
Kiełba, bimber i pierogi x4
POLSKA!
W Polsce są śliczne dziewczyny, fiaty a nie limuzyny.
W Polsce są dziurawe drogi, kiełba, bimber i pierogi.
Ruski gopnik, ja pierdolę.
W Polsce są wściekli kibole, wyjdź z tym disco, hardbass wolę.
PO-PO-POLSKA!
POLSKA!
Kiełba, bimber i pierogi. x4
PO-PO-POLSKA! – wyśpiewał Bestia całą nutę „Polska" Alana Azteca, Frequ i Ninki, to trzeba podkreślić, że tylko w hardbassie Polska jest doceniania, mimo iż Bestia podejrzewał, że nie znał polskiego, po czym, kończąc to ultra długie zdanie, pobiegł do Polski na pierogi ruskie.*~
- Czyli ty cały czas udawałaś? – Zapytał Bestia
- Slade miał rację. Ty nie masz przyjaciół. – Odparła Raven.
[...]"
*No kurwa nie. No po prostu kurwa no nie. Nadboże czy ty to widzisz? Teraz kurwa dwie hardbassowe nuty wjebała do jednego fragmentu. xDDD*
~*Bowiem akurat pojawili się dwaj pozostali Tytani, którzy jeszcze nie hardbassowali. :DDD*~
~I ja muszę z tobą wytrzymywać. xDDD~
~*Dzień dobry! ;"D Anyway, przechodząc do tych oryginalnych nudów: znowu kurwa rewrite, tylko dodano więcej Tytanów aby nie było, że to rewrite. No ja jebix.*~
~A poza tym, przez to, że nie pokazano nam więcej relacji pomiędzy Tytanami i Tristitią, to teraz ciężko jest odczuć tutaj jakiekolwiek emocje.~
|No i nadal nie wierzę, że oni podczas mówienia nic nie robili. To jest chyba niemożliwe.|
<Generalnie widać, że to rewrite, tylko gorszy. Pomiędzy wypowiedziami przydałyby się też przemyślenia Tristitii aby to jakoś sensowniej wyglądało. Fakt, że opisuje to, z tego co się później przekonamy, z perspektywy czasu tylko w tym pomaga.>
*Generalnie wypadałoby wymyślić coś oryginalniejszego, a nie rewrite z serialu. A jeżeli już chciało się rewrite, to wypadałoby dodać więcej rzeczy od siebie.*
~*No, ale niestety to NadŁópko.*~
~NADŁÓPKO. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Nowy poziom zjebana opka. :D*~
80. „***"
<G.R.Z.E.G.O.R.Z – Generalnie Rozjebany Zachowaniowo Ewidentny Gnój Oznaczający Rozpierdol Znaczeniowy.>
~Co ma kurwa to rozwinięcie znaczyć? X"""DDD~
<Pokazuje twoje niedojebanie. xDDD>
~Ale ja kocham te gwiazdkiii! *.*~
<Właśnie o tym mówię. xDDD>
~Hehe :D~
81. „[...] - ~*|Twoje niedojebanie mnie przeraża. xDDD| ;"""DDD Anyway:
– Xaxa
You call that a knife?
Well actually no, thats not a knife.
Dat is a Bayo-nyet!
Xaxaxa
Bayo bayo Bayonyet.
Cold sweat
Bayonet
This precision hard to get.
When get asked, you tired yet?
Bayo bayo bayo nyet!
Cold sweat
Bayonet
He who wins acquired it.
When get asked, you tired yet?
You say bayo bayo-nyet!
Cutting onions – Bayonet.
Raiding dungeons – Bayonet.
Having fun runs – Bayonet.
Bayo bayo bayo-nyet!
Sleeping with a Bayonet,
Sneaking with a Bayonet,
Life more fun with Bayonet.
Bayo bayo bayo-nyet!
Oh my God Becky look at that Bayonet.
Need a bigger bag so I can every day carry it.
Oh my God Becky look at that Bayonet.
Need a bigger bag so I can every day carry Bayo bayo bayo-nyet!
Cold sweat
Bayonet
This precision hard to get.
When get asked, you tired yet?
Bayo bayo bayo nyet!
Cold sweat
Bayonet
He who wins acquired it.
When get asked, you tired yet?
You say bayo bayo-nyet!
Cutting onions – Bayonet.
Raiding dungeons – Bayonet.
Having fun runs – Bayonet.
Bayo bayo bayo-nyet!
Cold sweat
Bayonet
This precision hard to get.
When get asked, you tired yet?
Bayo bayo bayo nyet!
Cold sweat
Bayonet
He who wins acquired it.
When get asked, you tired yet?
You say bayo bayo-nyet! – wyśpiewał Slade nutę „BAYONYET!", łącznie z bitem, po czym wziął owy nóż i poszedł mordować niewiernych hardbassowi.*~
- Wiem, że nie śpisz. – Powiedział
W tym momencie, otworzyłam oczy i spytałam:
- Skąd ty to mogłeś wiedzieć?
- Śpiący nie płaczą. Właśnie. Nie płacz. Wiem, że tymi słowami mogli cię zranić, ale dam ci jeszcze parę zleceń i zapomnisz o tym. – Odparł, po czym przejechał mi ręką po głowie i powiedział:
- A teraz śpij. Jutro czeka cię długi dzień...
A następnie wyszedł z pokoju, zamykając drzwi. Ja zaś, zamknęłam oczy i parę minut potem, usnęłam..."
<Ja nie mogę, co ty masz z tymi hardbassowymi nutami, Ramoninth? xDDD>
~*To będzie potrzebne do późniejszej części urywków. :D*~
<Ja jebe, bez komentarza po prostu. xDDD>
~*;"""DDD Anyway, wracając do analizy tego bezpłciowego gówna: ja jebe, jakie to jest bezemocjonalne. Jedynie charakter Slade'a Opko Version w sumie pasuje, a tak poza tym, to jest bezemocjonalne. Claire powinna dłużej rozmyślać nad tym, co się wydarzyło, a nie dawać nam to tak bezemocjonalnie.*~
~A poza tym, tak od razu parę minut potem usnęła? Skoro traktowała ich jak przyjaciół, to powinna dłużej rozmyślać nad tym, co się wydarzyło.~
|A poza tym, chyba da się płakać przez sen. W sumie nie wiem, ale wydaje mnie się, że się da.|
<No i w ogóle, po co do niej przyłaził? Slade powinien chyba mieć moją opkową wersję w dupiu.>
*Najwidoczniej już mamy przebłyski, że stanie się NadOOC.*
<-_->
*Niestety ;=;*
82. „[...] Miło, że tak szybko nauczyłaś się, o której masz tutaj przychodzić. [...]"
~*Bowiem gdyby chociaż raz się spóźniła chociaż o minutę, to wszyscy byśmy umarli.*~
~Tri Opko Version to Mary Sue, czego ty po takowej oczekujesz.~
~*A, no tak. ;=;*~
83. „[...] wyszedł on [...]"
|To drugie słowo wygrałoby konkurs na najbardziej niepotrzebne słowo w dziejach.|
84. „[...] - Kiedyś się myliłaś, nie wiedziałaś jaką drogą pójść. Ale to już przeszłość. Prawda?
W tym momencie uniosłam wzrok i powiedziałam:
- Prawda...
- I będziesz mi teraz służyć? - Spytał
- Będę...
- Będziesz mi wierna?
- Zawsze i wszędzie.
- Nie zdradzisz mnie?
- Nigdy.
Po chwili podszedł do mnie i stanął za mną, po czym rzekł:
- Od dzisiaj jestem twoim jedynym zwierzchnikiem.
- Jesteś... - Odparłam, lekko unosząc ręce do góry.
Po chwili zaś, odwróciłam się. Parę sekund później, uniósł dotąd opuszczoną rękę i rozwarł zaciśniętą dłoń. Trzymał w niej takie coś, nie wiem jak to się nazywało, w kształcie okręgu z napisaną na tym dużą, czarną literą "S". Od razu wzięłam to i przyczepiłam do odpowiedniego miejsca kombinezonu. Kiedy to zrobiłam, Slade zapytał:
- Będziesz walczyć u mego boku?
- Będę... - Odpowiedziałam
I po tej odpowiedzi zadał pytanie, na które czekałam.
- Czy zniszczysz Młodych Tytanów?
Po czym spojrzał na mnie. Ja zaś, szyderczo uśmiechnęłam się i odpowiedziałam:
- Oczywiście.
I od tego momentu wszystko się zaczęło..."
~*Mimo iż Tristitia Opko Version, tak jak Terra The Szmira zresztą, nie miała powodu aby nienawidzić Tytanów. A jeżeli ten pseudo powód sprzed dwóch fragmentów miał nim być, to jest on NadChujowy.*~
~Generalnie znowu widać, że to jest rewrite. No ja jebe, jakby akurat tego nie można było jakoś zmienić albo po prostu darować sobie tę ceremonię i od razu przejść do rzeczy.~
|Przynajmniej tutaj wiemy, że Tri faktycznie nie zdradzi mej opkowej wersji. Ale tak ogólnie, to ten długi fragment jest nudny jak but, bowiem widać, że to jest rewrite.|
<No i, wiadomo, Claire Opko Version nie miała powodu aby nienawidzić Tytanów choćby z faktu, że oni nic jej złego nie zrobili, tylko ona ich zdradziła, więc to jej wina.>
*Ja nie mogę, komentarze serio się kończą, a dopiero mamy końcówkę drugiego rozdziału.*
~*Chociaż z dwojga złego lepsza jest nudna niż NadWkurwiająca Tristitia.*~
*W sumie racja.*
85. „[...] usłyszałam w swoich uszach głos Slade'a [...]"
~Bowiem w owych uszach miała komunikatory, ale wiecie, po co sprecyzować, c'nie.~
*To opko jest tak niedopracowane, że to aż szok.*
~*Dobrze, że mało osób na niego trafiło.*~
~Chociaż tyle dobrego.~
86. „[...] - Za dziesięć minut widzę cię w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest. – Odpowiedziałam
[...]"
~*No zajebiście, znowu bezemocjonalnie. Ja rozumiem, że w tym wypadku Tristitia mogła się domyślić, że czeka ją nowe zadanie, ale i tak.*~
~Najgorsze jest to, że w późniejszej części FanFiKtion przez większość czasu, nawet gdy już są w przyjacielskich stosunkach, to tak wygląda.~
|Nie mogę uwierzyć, Ramoninth, że koniec końców dałaś radę napisać siedemdziesiąt rozdziałów tego NadGówna.|
~*Też się sobie dziwię. Anyway, koniec analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy już dzienny limit.*~
~*~*Morda w kubeł. xDDD*~ ;"""DDD*~
<Jesteście niedojebani. xDDD>
~*Bywa ;"""DDD*~
87. „[...] - Dobrze, że już się zjawiłaś, bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie. Nie będzie ono czymś nadzwyczajnym, gdyż polegać będzie na kradzieży. Otóż udaj się do laboratorium, oddalonego od tej bazy o dwadzieścia kilometrów na północ i ukradnij stamtąd pewne działko laserowe, znajdujące się gdzieś w budynku owego laboratorium. Jest mi ona potrzebna do kolejnego planu. A udasz się tam jednym z mych samolotów, w którym też znajduje się nawigacja, za pomocą której dotrzesz do celu.
- Ale...Mistrzu...W taki sposób ten plan się nie powiedzie. Ten samolot zaraz wykryją Tytani, zestrzelą go, spadnę do wody, utonę i tyle z planu. Przypominam, że oni mieszkają w wielkiej, prawie całkowicie oszklonej wieży, co wygląda jak "T" i widać ją nawet stąd. - Zauważyłam
- Spokojnie, Tristitio, o wszystkim pomyślałem. Owy samolot jest praktycznie niesłyszalny oraz antyradarowy. No i dzisiaj jest bardzo pochmurno, więc jeśli wzbijesz się na odpowiednią wysokość, to nawet z tej ich wieży cię nie dostrzegą. No, ale teraz idź, gdyż czas mija.
[...]"
~*Kurwa mać, ledwo początek analizy po sześciu dniach przerwy i już taki kwiatek. Zacznijmy od tego, że dalej nie kupuję tego, iż oni tylko tak stali i patrzyli na siebie jak te kołki podczas wypowiadania tego wszystkiego.*~
~A poza tym, nie mogłaby ona po prostu zamienić się w niematerialnego orła i tak polecieć do tego laboratorium? Byłoby szybciej.~
|Prawdopodobnie jest to po to aby sztucznie przedłużyć rozdział albo aby wytłumaczyć, dlaczego Tytani jej nie zauważyli.|
~A, fakt, to ma sens.~
|A poza tym, ależ tak, oczywiście że wszystko musi iść na korzyść Tristitii Opko Version. Jakby po prostu Tytani nie mogli jej zestrzelić, byłoby ciekawiej.|
<Fakt, to byłoby lepsze. Moja opkowa wersja nie musiałaby wcale ginąć, mogłaby wypłynąć i na przykład stoczyć walkę z Tytanami i po wypłynięciu, i w tamtym laboratorium.>
*No, ale wtedy opko byłoby ciekawe, a jak widać lepiej jest tworzyć nudną, liniową fabułę niż się kurwa postarać.*
~*Niestety to domena tego opka.*~
*Wiem i nie podoba mnie się to. >.<*
~*Domyślam się, nikomu normalnemu to się nie podoba.*~
88. „Leciało mnie się normalnie. Jeżeli dziwi was to, że potrafiłam prowadzić samolot nie będąc pilotem, to już wyjaśniam. Kiedyś, miałam o dwa lata starszego ode mnie kolegę, który właśnie potrafił pilotować samolot, gdyż jego rodzice go tego nauczyli. No i to właśnie on nauczył mnie. Myślałam, że ta umiejętność nigdy by mnie się nie przydała. Jednak, życie mnie zaskoczyło i właśnie teraz musiałam prowadzić owy pojazd. Rzeczywiście, po wzbiciu się na odpowiednią wysokość, dzięki niewykrywalności samolotu oraz sprzyjającym warunkom pogodowym, pozostałam niezauważona przez cały lot."
~*Sorki, Tri Opko Version, ale to jest zbyt nieprawdopodobne. Nie wiem ile na początku historii Claire ma lat, ale wątpię aby takie wyjaśnienie tego, że potrafiła prowadzić pojazd, było wiarygodne.*~
~Szczególnie, że w późniejszej akcji historii ten kolega więcej się nie pojawia, no może jest wspomniany jeszcze drugi raz. A tak to widać, że jest to wyjaśnienie wymyślone na szybko aby nikt się nie dowalił.~
|Poza tym, Tristitia mogłaby nie umieć prowadzić samolotów. To byłoby ciekawsze i mogłaby się inaczej dostać do laboratorium. No, ale jak widać lepiej stworzyć nudne gówno, niż się wysilić.|
<Poza tym, oczywiście że warunki pogodowe musiały być idealne przez cały czas lotu. Ja wiem, że czasem w rzeczywistości się tak zdarza, ale tutaj po prostu widać, że zostało to wciśnięte aby ułatwić opkowej Tri zadanie.>
*I, znowu, jest tutaj za mało przemyśleń Claire. Ja wiem, że ona w tym momencie prowadziła samolot, ale zawsze jak się coś robi, to się o czymś myśli, nie da się nie myśleć.*
~*I pomyśleć, że to dopiero osiemdziesiąty ósmy fragment z dziewięciuset osiemdziesięciu, a my już mamy milion pomysłów jak naprawić tę historię.*~
~Taki typ opka jak widać.~
~*Niestety ;=;*~
89. „[...] Hakowania również nauczył mnie ten mój były kolega, dzięki któremu umiałam prowadzić samolot. [...]"
~*Znowu wytłumaczenie tego jest debilne. Szczerze to wątpię aby ten jej bezimienny kolega mógł być wyskillowany w dwóch aż tak trudnych czynnościach.*~
~I znowu, jakby Claire nie mogła po prostu nie umieć hakować. Wtedy byłoby ciekawiej, bowiem trzeba byłoby wymyślić inny sposób na niewykrycie jej przez systemy alarmowe.~
|I, jak wiadomo, to jest ostatni moment, w którym ten kolega Tristitii się pojawia. Ja wiem, że wyjaśnienie czemu Tri umie te dwie trudne czynności jest wręcz wymagane, ale dałoby się stworzyć jakieś wiarygodniejsze.|
<Byłoby też fajnie, gdyby ten kolega pojawił się gdzieś później i dowiedzielibyśmy się, jakim cudem umiał te dwie trudne czynności. No, ale oczywiście, służył on jako szybkie i tanie wyjaśnienie i już więcej się nie pojawi.>
*Na serio, ciekawiej by było, gdyby Tristitia:
a. Umiała tylko prowadzić samolot.
b. Umiała tylko hakować.
c. Nie umiała ani tego, ani tego.
Bowiem to uczyniłoby ją realistyczniejszą. No, ale nie, trzeba głównej Mary Sue ułatwiać zadanie na każdym kroku.*
~*Nie mogę uwierzyć, jakim cudem kiedyś lubiłam Tri Opko Version.*~
~Byłaś niedojebana.~
~*Fakt, to też jest opcja.*~
90. „[...] Jedną z nich było takie coś, co wyglądało jak suszarka, ale w środku miało linę z hakiem. [...]"
~*No i już od razu widać, że ta misja Claire Opko Version będzie typową misją szpiegowską ze stereotypowej kreskówki lub z pierwszej cutscenki w grze „Secret Agent Clank".*~
~Znaczy wiadomo, nawet takie coś można byłoby wykorzystać ciekawie i poprowadzić tak aby wyglądało realistyczniej, ale wszyscy wiemy, że w tej historii tak się nie stanie.~
|Zgaduję, że to jest jak w stereotypowej kreskówce, bowiem nie chciało ci się wymyślać nic oryginalnego, Ramoninth?|
~*Correct ;=;*~
|Ja jebix. ;===;|
~*Wiem ;===;*~
91. „[...] Parę sekund później, kiedy owinęła się wokół owej anteny, nacisnęłam przycisk, który ową linę zwijał. Dzięki temu, jako iż byłam lekka, zostałam pociągnięta w górę. Przyjemne to było, szczerze powiedziawszy. Jak w tej starej kreskówce, "Kim Possible". Zawsze marzyłam o takiej suszarce i teraz moje marzenie zostało spełnione. Dzięki ci, Slade! [...]"
~*Chyba każdy, kto zna tę kreskówkę, w dzieciństwie marzył o takiej suszarce. A poza tym, oczywiście że opkowa Tristitia musiała być lekka. Jakby Slade nie mógł stworzyć tego tak aby unosiło osoby do konkretnej wagi i akurat Tri mieściłaby się w tym przedziale wagowym. Takie uzasadnienie brzmiałoby lepiej.*~
~No i, oczywiście, musi go wielbić tylko dlatego, bowiem dał jej fajne gadżety. Nie dość, że powód aby stać po stronie Slade'a ma zjebany, to teraz ten dodatkowy też.~
|Generalnie fragmenty z tego rozdziału są cholernie nudne. Są one po prostu kalką stereotypowej misji szpiegowskiej.|
<No, ale przynajmniej wiemy, jaką kreskówką to było inspirowane.>
|Chociaż tyle, ale to i tak jest nudne.|
<Wiadomo, no ale dobre i tyle.>
92. „[...] Następnie, jako iż dach był prawie cały oszklony, położyłam na nim to okrągłe coś z rączką. [...]"
~*Nie wiem jak to się nazywa, bowiem w żadnej oglądanej przeze mnie kiedyś kreskówce nie padła nazwa tego urządzenia. Nie wiem czy istnieje w prawdziwym świecie, wątpię, ale nawet jakby to i tak nie wiedziałabym co wpisać aby poznać nazwę tego czegoś.*~
~I, oczywiście, dach musiał być prawie cały oszklony, bowiem inaczej kalka stereotypowej misji szpiegowskiej nie mogłaby się wydarzyć.~
*Aż komentarze się kończą, szczerze mówiąc.*
~*Niestety, a to nie jest dobry znak.*~
93. „Znalazłam je na jakimś podwyższeniu, po, z mojej perspektywy, stronie zachodniej. Od razu ustawiłam się w tamtym kierunku i zaczęłam przeskakiwać lasery tak, jak uczył mnie mój Mistrz. Mianowicie tak, że odbijałam się nogami od jednego kwadratu podłogi, robiłam pół obrót, odbijałam się dłońmi od drugiego kwadratu i tak w koło Macieju. Czasami musiałam odbić się od ścian. Ponownie kojarzyło mnie się to z kreskówką "Kim Possible", a mianowicie z pełnometrażowym odcinkiem "A Stitch in Time", w którym pokazana była Kim jako mała dziewczynka, dopiero zaczynająca swoją karierę jako agentka i, gdy podczas pierwszej misji, właśnie tak przeskakiwała przez lasery. Była to ta jej umiejętność, którą zawsze chciałam posiąść. A teraz, dzięki Sladeowi, moje kolejne, pomniejsze marzenie, zostało spełnione. Chrzanić wróżki i dżiny, Slade to jest dopiero człowiek spełniający marzenia!"
~*Czekaj, bo cringe-o-meter się przegrzewa. W każdym razie, zacznijmy od początku. Nie jestem pewna, ale tytuł tego pełnometrażowego odcinka tej kreskówki chyba został źle zapisany. Jako iż ten FanFiKtion ma w dupie research, to mnie też nie chce się sprawdzać.*~
~No i, znowu, jakby nie mogła po prostu tych laserów shakować osobno i wyłączyć, a nie dodawać więcej kalki stereotypowej misji szpiegowskiej. W tej historii mieliśmy już za dużo kalk.~
|A poza tym, nie potrzebujemy tak długiego opisu momentu tego odcinka, do którego odnosi się Tristitia. Krótkie wspomnienie by wystarczyło, no ale nie, licznik słów ponad wszystko.|
<No i, jak zwykle, Tri Opko Version musi ujawniać swój płytki i debilny powód namber tu dlaczego nie zdradziła Slade'a. Ja jebe, jakby nie mogła mieć jakichś porządniejszych powodów, dlaczego stoi po jego stronie.>
*No i dalej nie czaję, czemu słowo „Mistrz" jest zapisane wielką literą. Przecież to nie jest oficjalny ani tytuł, ani pseudonim Slade'a.*
~*I generalnie ten fragment jest zjebany jak całe to opko. NadAmen.*~
94. „[...] - Oh...Tytani...Jakże NIE miło was znów widzieć...
Po czym sklonowałam się cztery razy i, wraz z mymi klonami, rzuciłam się w ich kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin krzyknął:
- Tytani, WIO!
I oni również rzucili się w moją stronę. Oryginalna ja, rzuciłam się do walki z Robinem..."
~*Oczywiście, że do walki z Robinem aby zjebany dialog z fragmentu dziewięćdziesiątego szóstego mógł się dziać. No, ale miło, że przynajmniej się sklonowała, to na stówę ułatwi jej walkę.*~
~No i nadal nie wierzę, że Tristitia nic nie robiła podczas wypowiadania tych zjebanych słów. To jest bardzo mało prawdopodobne.~
|A poza tym, ta parówa mogłaby ich bez problemu zdezintegrować i siema nara.|
<Ale wtedy opko byłoby za krótkie i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.>
*Mogłoby być dłuższe, bowiem są jeszcze Tytani Wschodu, Północy i Południa oraz Tytani honorowi, więc z nimi mogłaby się z jakiegoś powodu dłużej użerać, mimo iż większość z nich to słabe pierdoły, które pierdnięciem można pokonać. Trzeba byłoby tylko wymyślić, dlaczego Tri dłużej by się z nimi użerała.*
~*No, ale wtedy opko byłoby oryginalniejsze, a przecież nie o to chodzi.*~
*A, no tak. ;=;*
95. „Na początku walka była wyrównana. Trwało to przez bardzo długi czas. Jednak, po parunastu minutach, to ja zaczęłam mieć nad nimi przewagę. [...]"
~*Nadboże z rewolwerem, tak, ja wiem, że bardzo długo nie opisywałam walk, ale mogłabym spróbować, szczególnie że ten FanFiKtion to opowiadanie akcji. Nawet jeżeli wyszłoby zjebanie, to przynajmniej byłoby się z czegoś teraz pośmiać, a tak...*~
~Ty te rozdziały pisałaś w jeden dzień, więc w sumie i nie dziwo, że wychodziły ci tak chujowo.~
~*Bowiem kiedyś byłam NadNiedojebana i chciałam walić aktualizacje mych wszystkich wattpadowych prac jednego dnia. Dopiero potem ogarnęłam, że tak naprawdę większość moich obserwatorów to puści obserwatorzy i nie muszę nikogo zadowalać terminem.*~
~Jakby ci wszyscy obserwatorzy czytali twoje inne prace, to wystarczyłoby po prostu napisać, że aktualizujesz je cholernie nieregularnie i jeżeli ci obserwatorzy mieliby mózgi, to powinni to zrozumieć.~
~*W sumie racja.*~
|THIS IS RUSSIA!|
~Co do chuja. xDDD~
|Przerywam wam off-top. :D|
~*Wyjdź, niedojebie społeczny. XDDD*~
|Nie ;"""DDD|
96. „[...] - Nie musisz służyć Sladeowi. Ja także byłem jego uczniem. Uciekłem, więc tobie też się to uda.
- Ktoś cię prosił o pomoc? Sama sobie idealnie poradzę. Poza tym, nikt, poza Sladem, nie będzie mi mówił jak mam żyć. - Odpowiedziałam
- Nie jesteś zła i nigdy nie byłaś. Przecież jesteśmy twoimi przyjaciółmi.
- I co z tego? CHCĘ mu służyć i BĘDĘ, bez względu na to, co ty o tym myślisz. A poza tym, ja nie mam przyjaciół. Zapomnieliście?
[...]"
~*Ale ten dialog jest chujowy, lolz. Można byłoby po pierwsze między ich wypowiedzi wpleść ciosy, jakie sobie zadawali. Wtedy to jakoś urozmaiciłoby te nudne jak but wypowiedzi.*~
~A poza tym, jasne, Robin mógłby jakoś spróbować przekonać ją do odejścia od Slade'a, ale mógłby to robić jakoś wiarygodniej. Bowiem wątpię aby te słowa kogokolwiek przekonały.~
|A poza tym, ja bym ich przyjaciółmi nie nazwał. Nie zostało nam przedstawione aby faktycznie nawiązała się pomiędzy nimi przyjaźń. Przez to teraz nie da się emocjonalnie wczuć w ten dialog.|
<A poza tym, sorki Robin, ale Tristitia Opko Version jest główną bohaterką w historii Ramoninth, nie zdradzi Slade'a, choćby Slade ją spalił.>
~*:D*~
*I tak najgorsze będzie Retconning 0,25. xDDD*
~*Nie mów, że nie podoba ci się pomysł, w którym Tytanom brakuje hajsiwa na utrzymywanie bazy, więc sprzedają Andromedę na targu, na którym handluje się ludźmi i kupuje ją Slade, bowiem uznaje, że skoro nie może sobie znaleźć wiernego ucznia to go kupi. :D*~
*O tym mówiłem. X"""DDD*
|8)|
~Nie ma się czym jarać, kurwiu. xDDD~
|;"""DDD|
97. „[...] I wyjęłam suszarkę, a następnie wycelowałam w kierunku dziury w ~dupie~ dachu. [...]"
~*A Grzegorz, jak zwykle, ujawnia swego wewnętrznego gimbusa. xDDD*~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
~*Anyway, pomijając tego niedojeba społecznego, ~:D~ tak, o tobie mówię, parówo. xDDD W każdym razie, pomijając jego, to ależ oczywiście, jakby opkowa Tristitia nie mogła po prostu przemienić się w niematerialnego orła i wylecieć. To byłoby oryginalne, a nie.*~
~Niestety, oryginalność jest zakazana w Opkolandii.~
|Ale i tak lepiej jest, jak jest nudno, a nie wkurwiająco. Z dwojga złego wolę nudę.|
~*W sumie racja, dalej będzie tyyylko gorzej. ;===;*~
98. „W czasie lotu, postanowiłam zadzwonić za pomocą komputera, znajdującego się w samolocie, do Slade'a i powiedzieć, że moja misja powiodła się. [...]"
~*Tego samego komputera, o którym wcześniej nie było mowy i który pojawił się tylko dlatego aby dodać więcej kalki tego jednego, konkretnego stereotypu.*~
<A poza tym, nie mogłaby po prostu nie dzwonić i normalnie dolecieć do bazy?>
~*Ale wtedy rozdział byłby krótszy i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, ale nie o to chodzi.*~
<Niestety >.<>
99. „[...] - Mistrzu...Zadanie wykonane. Mam to działko.
Po czym, na dowód, pokazałam je. Widząc to, Slade powiedział takim jakby bardziej zadowolonym głosem:
- Dobra dziewczynka...A teraz wracaj do bazy. Tylko nie zniszcz tego przedmiotu!
- Tak jest, Mistrzu. – Odpowiedziałam
[...]"
~Te pierwsze dwa słowa w wypowiedzi Slade'a brzmią tak, jakby on chciał Claire wyruchać. XD~
~*No chyba tylko w twojej chorej wyobraźni, niedokurwie społeczny. XDDD*~
~;"""DDD Anyway, oczywiście, bowiem jakby na przykład to działko okazało się fejkiem, to wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, bowiem byłoby oryginalniej.~
|Niestety, jak coś w tej historii nie wychodzi Tri, to jest to tylko po to aby wyszła na pokrzywdzoną.|
~Wiem i nie jestem szczęśliwy z tego powodu. >.<~
*Ja jebe, jakby po prostu Tristitii nie mogło częściej coś nie wyjść i mogłaby zdawać sobie sprawę z tego, że to ona zjebała i to jej wina. No, ale nie, po co tworzyć realistyczną postać, lepiej stworzyć Mary Sue.*
~*Wszystkie moje dawne postacie były Mary Sue lub Gary Stu, a bohaterowie kanoniczni, jeżeli pisałam FanFiction, byli robieni na NadOOC.*~
*Ciężko się nie zorientować po pierwszej części Samoanalizatorni. ;===;*
100. „W czasie powrotu do bazy, analizowałam rozmowę, którą przeprowadziłam z Robinem. Nie wiedziałam, że on również był uczniem Slade'a. Jednak ja, nie zamierzałam zdradzić mego Mistrza. Wierzyłam, że tylko on mógł sprawić to, że stałabym się szczęśliwa. Poza tym, on już zmienił moje życie. Z nudnego żywotna spędzanego na ulicach Jump City, zaczęłam wieść życie jako uczennica czarnego charakteru. Czułam się jak w jakimś amerykańskim filmie, ale to była rzeczywistość."
~"A nie raczyłaś przeanalizować tego, że nawet po powtórce z historii z Terrą chcieli się z tobą pogodzić i ci pomóc, szmato? Nie, bo Slade jest taki zajebisty, nie zdradzę go, DAŁ MI SUSZARKĘ AAA KOCHAM GO <3. Jebnij jej ktoś, ale tak z całej siły.
~LeckerSweet, 4 października 2020 roku."
Tak, wiem że w pewnym momencie tej analizy pojawi się analiza Lecker, ale no co ja ci poradzę, że ten fragment idealnie obrazuje to, co chciałem powiedzieć na temat tego fragmentu?~
~*Ale racja, Tristitia Opko Version ma zjebane powody aby stać po stronie Slade'a. Jasne, mogłaby mieć jakieś sensowne, no ale te się do takich nie zaliczają.*~
|A poza tym, strasznie mało jest tutaj jej przemyśleń, a przypominam, że narracja nadal jest pierwszoosobowa. Mogłaby trochę więcej na ten temat pomyśleć, dzięki czemu wyszłyby jej jakieś sensowne motywacje, dla których nadal stoi po stronie Slade'a.|
*No i też mogłaby rozważać czy nie powinna wrócić na stronę Tytanów. Oczywiście to zadziałałoby tylko wtedy, gdyby wcześniej było sensownie przedstawione, jak Tri zaprzyjaźniła się z Tytanami. Znaczy ostatecznie nie musiałaby odchodzić od Slade'a, ale przydałby się sensowny powód, a nie właściwie tylko dlatego, że się nie nudziła oraz dostała fajne gadżety.*
~*No, ale to byłoby zbyt ciekawe i wtedy to byłoby FanFiction, a nie FanFiKtion.*~
~|<*Niestety ;===;*>|~
101. „[...] - Kiedy ty z nimi walczyłaś, włamałem się do systemu kamer przemysłowych i obserwowałem waszą walkę. Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Nigdy nie widziałem ich wykończonych.
To było...miłe. Szczególnie, że nikt dawno nie prawił mi komplementów. Mimo wszystko, po tych słowach, machnęłam ręką i powiedziałam:
- Oj... Dziękuję. Staram się tylko jak najlepiej wykonywać rozkazy.
- Widzę, że skromna jesteś. I to się chwali. – Rzekł, odwracając się.
Po chwili zaś dodał:
- A teraz, możesz iść. Wezwę cię, gdy będziesz potrzebna.
- Tak jest! – Odparłam, po czym odwróciłam się i odeszłam w głąb bazy.
[...]"
~*Czej, bo zjeb-o-meter się przegrzewa. W każdym razie, ależ kurwa tak, bowiem Slade musiał skomplementować zjebsona upośledzonego znanego jako Claire. Jakby po prostu nie mógł odebrać od niej tego przedmiotu i kazać jej spierdalać.*~
~No, ale jedną z zasad opek jest to, że Mary Sue zawsze musi być komplementowana, bowiem inaczej nastąpi koniec Wszechświata. A poza tym, nadal nie wierzę, że oni stali tak jak kołki i mówili to wszystko. Powinni wykonywać więcej ruchów.~
|No i, znowu, jest za mało przemyśleń Tristitii. Jasne, w tym wypadku nie musiałaby specjalnie dużo myśleć, ale jednak trochę jej przemyśleń by się przydało aby te dwa zdania po pierwszej wypowiedzi Slade'a nie wyglądały tak sucho.|
<No i wiadomo, naszej głównej Mary Sue nikt nie prawił komplementów aby kurna teraz każdy mógł ją nimi zasypywać.>
*Nudne to jest, szczególnie że Tri tak naprawdę nie zrobiła nic wyjątkowego, co zasługiwałoby na komplementy.*
~*No, ale niestety to Mary Sue jebana.*~
~No nie, jeszcze jej nikt nie jebał.~
~*GRZEGORZ! X"""DDD*~
~Taka prawda. ;"""DDD~
|Jesteś ułomny. xDDD|
~Bywa ;"""DDD~
102. „Rozdział IV – Działko laserowe i pierwsz~y koronawirus~e tchórzostwo."
~*Z cyklu: Jak bardzo niedojebany Grzegorz może być, vol. 1/Chuj wie ile. xDDD*~
~Hehe :DDD Anyway, oczywiście że to tchórzostwo jest tylko po to aby nie było, że Claire jest zbyt idealna.~
~*Correct ;===;*~
|Nie mogłaś być jeszcze bardziej niedojebana? Jakby nie mogło jej się co jakiś czas nie udawać czegoś zrobić, dzięki temu byłaby ciekawsza.|
~*Kiedyś ewidentnie byłam niedojebaną aŁtoreczką.*~
~To wiadome nie od dziś. ;=;~
103. „Otóż, gdy doszłam do pokoju, wzięłam książkę, usiadłam na sofie pod antresolą i zaczęłam ją czytać, z głównego pomieszczenia słyszałam różne dźwięki, sugerujące że Slade coś tworzył."
~*Strasznie długie to zdanie. Najpierw przesadzone zdania pojedyncze, teraz złożone...Jakbym nie mogła tego jakoś wypośrodkować.*~
~A poza tym, nie dziwne, że Slade coś tworzył. Bez powodu nie kazałby Claire Opko Version kraść tego działka.~
*Po NadOOC postaciach nigdy nic nie wiadomo.*
~A, no racja. ;=;~
104. „[...] etc. [...]"
<Idealny skrót do narracji, powinszować.>
105. „[...] Zastanawiałam się, co on tam tworzył. Czyżby robił coś z tym działkiem, które ukradłam? [...]"
|Nie kurwa, tańczył macarenę.|
~*Ja pierdolę. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Z kim?~
~*GRZEGORZ! X"""DDD*~
~;"""DDD Anyway, jakby jej myśli nie mogłyby być takie oczywiste. Mogłaby pomyśleć nad tym, co Slade kombinował, to byłoby wiarygodniejsze, a nie.~
~*Najwidoczniej nie miałam pomysłów na to, o czym Tristitia Opko Version mogłaby pomyśleć.*~
|To było się bardziej postarać i nie pisać rozdziału w jeden dzień.|
~*Teraz wiem. Kiedyś byłam niedojebana.*~
|A, racja. ;===;|
106. „[...] Nie wiedziałam, jednak musiało to być coś ważnego, gdyż normalnie nie wzywał mnie do siebie o takiej godzinie. [...]"
~*O nienaturalnej porze ją wezwał, jak coś. A poza tym, no bez powodu chyba by cię nie wzywał.*~
*Strasznie sztuczne są te jej myśli, to fakt. Jakby nie mogła pomyśleć o czymś ciekawszym, a nie czymś, czego każdy może się domyślić. Przez to, że to jest takie nudne, powoli komentarze się kończą.*
~Niestety, a to nie jest dobry znak na przyszłość. >.<~
107. „[...] - Wiem, że posiadasz nadprzyrodzone zdolności i na pierwszy rzut oka to działko nie jest ci do niczego potrzebne. Ale uwierz. Ono może ci naprawdę bardzo pomóc w walce. [...]
Miło, że dodawał do mojego stroju różne ulepszenia, dzięki którym mogłam lepiej walczyć. Mimo wszystko, jako iż byłam kulturalna, powiedziałam:
- Dzięki!
- Nie ma za co. To tylko ułatwi ci walkę z Tytanami. A teraz, możesz odejść. Wezwę cię, gdy będziesz potrzebna. – Odparł
- Tak jest!
[...]"
~*O, tutaj przynajmniej możemy się nieco więcej wypowiedzieć, miło. W każdym razie, zaczynając od początku, ależ oczywiście, bowiem Tristitia musi być jeszcze bardziej OP niż jest. Ja jebe, te ulepszenia serio nie są jej potrzebne, po coś dałam jej te cztery moce.*~
~No i nadal nie wierzę, że oni tak po prostu stali jak kołki podczas wypowiadania tych słów. Wiem, że się powtarzam, ale to wkurwia, bowiem nikt nie rozmawia z nikim stojąc i patrząc się na niego, w ogóle nie ruszając się.~
|I, jak zwykle, jest tu za mało przemyśleń Tri. Jasne, to kolejny z tych momentów, gdzie nie musiałaby za dużo myśleć, no ale trochę więcej przemyśleń tylko by ubarwiło ten fragment.|
<Poza tym, Slade zawsze mógłby opkowej Claire dać to działko laserowe bezpośrednio przed misją, a nie kurde dopychać rozdział tą sceną.>
*No i generalnie ta rozmowa jest nudna po prostu, w sumie jak całe to opko na początku.*
~*NadAmen*~
108. „Jednak, następnego dnia, ja...ja stchórzyłam. Nie wiedziałam, dlaczego to zrobiłam i co pociągnęło mnie do tej decyzji. No i to również nie skończyło się dla mnie dobrze. Lecz, zacznijmy od początku. [...]"
~*Stchórzyłaś po to aby nie było, że ciągle wszystko ci się udawało. Bowiem gdybyś czasem źle wykonała swoje zadanie lub więcej razy stchórzyła, to byłabyś realistyczniejsza, a przecież jesteś Mary Sue.*~
~Można też byłoby dodać trochę więcej przemyśleń Tri, gdzie zastanawia się, czemu tak właściwie stchórzyła. No, ale nie, lepiej stworzyć kolejny, nudny rozdział.~
|A jeszcze sześćdziesiąt sześć do końca...Co ty ćpałaś, Ramoninth, że napisałaś tak długi FanFiKtion?|
~*Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc, szczególnie, że od pewnego momentu rozdziały to zwykłe fillery.*~
|;===;|
~*Wiem, też nie jestem z tego powodu szczęśliwa. ;===;*~
109. „[...] Zastanawiałam się, o której on musiał wstawać, że zawsze był tutaj przede mną. Mimo to, kilka sekund potem, odwrócił się w moim kierunku. [...]"
<Jeden z fragmentów idealnie przedstawiający brak dłuższych przemyśleń mej opkowej wersji. Kurwa mać, ta historia wciąż jest w narracji pierwszoosobowej, powinno być tutaj więcej przemyśleń głównej postaci.>
*Poza tym, skoro dawna Ramoninth tak karmiła licznik słów, to powinna wiedzieć, że więcej przemyśleń postaci tylko by to podbiło.*
~*Chociaż z drugiej strony, wracając myślami do opka „Życie na Antarktydzie", może to i dobrze, że jest tutaj tak mało przemyśleń.*~
~Nie przypominaj. ;___;~
~*No właśnie. ;_;*~
110. „[...] - O, Tristitio. Akurat miałem cię wzywać. No, ale przejdźmy do rzeczy. Mam dla ciebie kolejne zadanie. Ponownie, będzie polegało ono na kradzieży, jednak tym razem pewnej tuby znajdującej się w centrum badawczym, umiejscowionym dwadzieścia kilometrów na północ od naszej bazy. Udasz się tam za pomocą tego samego samolotu co wczoraj.
- Ale...Mistrzu...Dzisiaj jest ładna pogoda. Jak ja ukryję ten samolot lecąc w przestworzach tak, aby Tytani go nie dostrzegli? Przypominam, jak wygląda ich wieża. – Zauważyłam
- Spokojnie, Tristitio. O wszystkim pomyślałem. Gdy wejdziesz do samolotu, koło sterów, ujrzysz pewien czerwony przycisk. Kiedy go naciśniesz, ty co prawda tego nie zauważysz, ale samolot stanie się niewidzialny. Jednak teraz, idź ukraść tubę.
- Tak jest.
[...]"
~*Kurwa jebana mać, ależ oczywiście. Jakby teraz Tytani nie mogli jej zauważyć i zestrzelić jej pojazdu. No, ale nie, lepiej ułatwiać naszej Mary Sue życie. -___-*~
~A poza tym, wciąż nie wierzę, że oni tak po prostu stali i gapili się na siebie podczas tej rozmowy. Tak, to nadal tak samo wkurwia.~
|No i mnie też wkurwia to, że fakt, że wreszcie jest niesprzyjająca pogoda, musiał zostać tak szybko storpedowany. No do chuja, główne postacie w opowiadaniach, jeżeli są ludźmi, powinny być takie jak ludzie, czyli realistyczni. A w to wchodzi między innymi nie bycie idealnym.|
<I pomyśleć, że potencjał tej historii został pogrzebany już na samym starcie.>
~*Niestety. No, ale dobra, koniec na dzisiaj. Zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami. Cud, że nam się to udało, bowiem dzisiaj nasze skupienie uwagi wynosi minus zero.*~
|Fakt. Po prostu chujowy dzień dziś jest.|
~*Anyway, koniec.*~
~*~*ZAKAZ! XDDD*~ ;"""DDD*~
111. „[...] Zaczynałam lubić to życie, mimo iż nie byłam uczennicą Slade'a nawet rok. Mimo to, takie życie mi odpowiadało i nie żałowałam mojej decyzji. Także zaczynało mi być coraz mniej żal tego, że zdradziłam Tytanów."
~*No spoko, ale dlaczego? Naprawdę, Tri Opko Version nie miała powodów, a przynajmniej żadnych sensownych, aby tak nienawidzić Tytanów.*~
~No i też nie miała generalnie powodów aby ich zdradzić, bardziej powinna mieć powody aby zdradzić Slade'a. No, ale nie, bowiem inaczej opko byłoby ciekawe i sensowne.~
|No i też strasznie mało tu jej przemyśleń, a akurat w tym właśnie momencie mogłaby wytłumaczyć czytelnikom, dlaczego podjęła decyzję aby dołączyć do Slade'a i podczas pierwszej misji go nie zdradzić. No, ale nie, lepiej napisać takie oło aby nie było, że nie miała żadnych przemyśleń. =_=|
<A poza tym, jej nawet nie było w ogóle jakoś bardzo żal, że zdradziła Tytanów. Jedynie kiedy to wtedy, gdy mieliśmy kalkę wątku Terry The Szmaty.>
~*Dupa mnie swędzi.*~
*Zajebista zmiana tematu, kontynuuj. XD*
~*No co? To ciekawsze info niż to opko. XD*~
*No niby tak, no ale no. XDDD*
~*;"""DDD*~
112. „[...] W tym wypadku, były one silnie zabezpieczone, gdyż hakowanie zajęło mi godzinę. Na szczęście, po tym czasie, udało mnie się wszystko wyłączyć."
~*To i tak w chuj krótko. Znaczy no spoko, mogłaby umieć hakować, ale i tak jest już NadZbyt wyskillowana.*~
~NadZbyt. xDDD~
~*:D*~
~Anyway, oczywiście, bowiem nasza Mary Sue musi mieć ułatwione zadanie. Jakby Tri Opko Version nie mogłaby nie umieć hakować. Dzięki temu może dostalibyśmy jakieś ciekawsze sceny włamywania się.~
*No, ale nie, po co, lepiej stworzyć nudne gówno. Dobrze, że zbyt dużo osób na ten chłam nie trafiło.*
~*Fakt, z perspektywy czasu to ewidentny plus.*~
113. „Przed wyjściem na zewnątrz, zajrzałam w to samo miejsce co wczoraj, z nadzieją na znalezienie przydatnych gadżetów, które umożliwiłyby mi dostanie się do środka. Znalazłam tam tą samą suszarkę z hakiem co wczoraj, jakąś skrzynkę z rączką, wyświetlaczem i paroma przyciskami, prawdopodobnie bombę zegarową, a także taką samą jak dzień wcześniej, metalową kulkę. Widząc je, wzięłam owe przedmioty ze sobą i wyszłam poza pojazd."
~*Tę samą suszarkę, kurwo. I akurat tobie tego błędu nie daruję, bowiem jesteś debilną debilką do sześciennego sześcianu.*~
~TAAAKA MIŁA. XDDD~
~*Wieeem :D*~
~Jakim cudem ja z tobą wytrzymuję? xD~
~*Bowiem jestem zajebista. :D*~
<A skromna w chuj. XD>
~*Też wieeem. :D Anyway, przechodząc do dalszej analizy, ależ tak. Jakby Slade nie mógł jej nie dawać gadżetów. Przecież opkowa Claire miała nadprzyrodzone zdolności, dzięki którym poradziłaby sobie bez problemu.*~
~No, ale to Mary Sue, więc musi być NadOP wręcz. A poza tym, ta bomba jest w chuj niepotrzebna, bowiem tylko hałasu narobi, a przecież Tristitia The Opko mogłaby dostać się do budynku wlatując jako niematerialny orzeł.~
|Chcę one-shota zatytułowanego Tristitia The Opko. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD|
~K~
|Ja pierdolę. xDDD|
~;"""DDD~
<W każdym razie, pomijając tych dwóch niedojebów ~|;"""DDD|~ tak, o was mówię, ułomy. XD Anyway, pomijając ich, to generalnie te gadżety są niepotrzebne, bowiem Tri The Opko mogłaby sobie poradzić bez nich oraz są tylko po to aby klisze się dziać mogły.>
*Znowu Tri The Opko? XDDD*
<Pasuje :D>
*Wyjdź. xDDD*
<Nie :D>
114. „Stojąc na trawie, spojrzałam w kierunku dachu. Nie ujrzałam na nim żadnej anteny, wokół której mogłaby się opleść linka wystrzelona z suszarki. Jednak, udało mnie się dostrzec sporą sieć rur. [...]"
~*Mimo iż kurwa te rury nie powinny być widoczne, to nie postkomunistyczny blok, powinny znajdować się wszystkie w ścianie.*~
~No, ale jak wiadomo, trzeba ułatwiać naszej pierdole życie, bowiem inaczej opko byłoby ciekawe, a przecież nie o to chodzi.~
|Generalnie to fakt, ta antena byłaby wiarygodniejsza niż rury.|
~O.P.K.O – Odjebanie Pojebane Kurwienie Oczu~
|Zajebiście, kontynuuj. XDDD|
~;"""DDD~
115. „[...] Od razu wycelowałam w tamtym kierunku moją zmodyfikowaną suszarkę [...]"
<Chyba linę z tej suszarki, bowiem to brzmi tak jakby wystrzeliła suszarką z jakieś armaty czy czegoś. xD>
*No, ale po co sprecyzować, lepiej pisać na szybko.*
<Niestety ;=;>
116. „Po paru sekundach, wskoczyłam na dach. Będąc na nim, odczepiłam hak i do końca schowałam linkę. Następnie, spojrzałam na powierzchnię, którą miałam pod stopami. Tym razem nie była ona szklana, tylko czarna i metalowa. Widząc to, w jednym z miejsc, postawiłam bombę i ustawiłam czas na dwadzieścia sekund. W następnej kolejności, odbiegłam na bezpieczną odległość. Po dwudziestu sekundach, usłyszałam wybuch. Kiedy ucichł on, podeszłam do miejsca, w którym postawiłam materiał wybuchowy. Obecnie znajdowała się tam wielka dziura. Widząc ją, spojrzałam w dół."
~*Jakby Claire The Opko nie mogła po prostu przemienić się w niematerialnego orła i wlecieć do środka. Zrobiłaby wtedy wszystko szybciej i, co najważniejsze, ciszej.*~
~No, ale znając taką Mary Sue i tak nikt nie usłyszał wybuchu. A poza tym, czy nie mogłaby po prostu przemienić się w niematerialnego orła po jebnięciu? Wtedy nie musiałaby tracić czasu na odbieganie, bo i tak byłaby w niematerialnej formie.~
|A to przedostatnie zdanie to NadOczywista NadOczywistość.|
<Ostatnie to w sumie też, bowiem w jakim innym kierunku mogłaby spojrzeć.>
*Generalnie to mogłaby tą bombą wysadzić ścianę i byłoby szybciej. No, ale nie, klisze dziać się muszą.*
117. „[...] Kiedy upadła na ziemię, włączyły się...zapadnie wypełnione ~**Nadboże, nie. xDDD* ;"""DDD Anyway: małymi, uroczymi kiciusiuniami. Po prostu się tam znajdowały i patrzyły swymi uroczymi oczkami w mym kierunku. O kurwa. Jeżeli wpadłabym do środka, zostałabym stopiona przez NadSłodkość tych NadZwierząt. Jaki chory pojeb wpadł na pomysł takiej pułapki? Jasne, koty to NadSłodkość, ale topienie się nie należało do przyjemności. No cóż, musiałam uważać aby nie wpaść w owe zapadnie.*~ kwasem. SERIO?! Takie zabezpieczenie przed złodziejami? Ok, ja nie wnikam. Mimo wszystko, widząc to, zeskoczyłam jak strzała na fragment, w którym leżała kulka i podniosłam ją, a następnie schowałam do kieszeni. [...]"
~KICIUSIE! <3333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333~
~*Jebany nazi Nadkociarz. xDDD*~
~;"""DDD~
~*Anyway, akurat te zapadnie z kwasem mnie nie dziwią, w Jump City NadWszystko zdarzyć się może. A poza tym, znowu strasznie mało przemyśleń i generalnie, jak w sumie bardzo często się zdarza, wygląda tak jakby miała wyjebane w to, że na jej oczach zapadnie z kwasem się otworzyły.*~
~Generalnie to też można byłoby jakoś wykorzystać. Skoro kiedyś została wepchnięta do jeziora kwasu, to teraz mogłaby się tych zapadni bać, nawet mimo iż jest nieśmiertelna.~
|No, ale nie, po co stworzyć coś ciekawego. Generalnie to opko na razie jest tak nudne, że za wiele nie możemy się rozgadać, mimo iż chcielibyśmy.|
<Generalnie dopiero od wątku Sezorisa zaczyna się gadanie time.>
~*A do tego jeszcze duuużo czasu. ;=;*~
118. „Parę minut potem, znalazłam się przed, z tego co można było wywnioskować po wyglądzie, kwarcowym podwyższeniem. [...]"
*Który pojeb wpadłby na pomysł robienia podwyższenia z kwarcu? Przecież to drogie w chuj.*
~*Najwidoczniej chciałam być oryginalna i to poszło za daleko.*~
*Czemu mnie to nie dziwi. ;=;*
119. „[...] głos tego pierdolca Robina [...]"
~*Przynajmniej w jednym się z Tristitią The Opko zgadzam. No i też plus, bowiem pewnie teraz Lecker spali razy sto Tri The Opko, więc o jedną Mary Sue mniej. :D*~
|Widzę, że bardzo lubisz Claire. xDDD|
~*Co nie? :D*~
120. „[...] Słysząc to, odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, rzeczywiście, ujrzałam Tytanów. [...]"
~*No co ty kurwa nie powiesz. Robin raczej bez swego wesołego teamu rozpierdolu nie ruszyłby dupy z wieży.*~
~Ej, ale w sumie mógłby ruszyć dupę sam i mógłby z tego być ciekawy wątek. Z jakiegoś powodu mógłby sam się napierdalać z Tristitią The Opko, bowiem nie wiem, spaliłaby swoją NadGłupotą Batmana i miałby ból dupy.~
|Batman by to przewidział i Tri The Opko sama by się spaliła swoją głupotą, bowiem na przykład odbiłby tę głupotę w jej kierunku przy pomocy batlustra.|
<Powinniście być scenarzystami w DC. XDDD>
~|Wiadomo :DDD|~
*No, ale pomijając tych pierdolców, to ten pomysł, do palenia NadGłupotą, w sumie jest sensowny. No, ale to by wymagało pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.*
~*I tak Claire The Opko [SPOILERSPOILERSPOILER] zginie w Retconning 0,25. [KONIEC SPOILERU] :DDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~W zbyt delikatny sposób.~
~*Wyjdź. xDDD*~
~;"""DDD~
121. „Dzisiaj się nie klonowałam i chyba to był mój błąd. [...]"
~Oczywiście, że się nie sklonowała aby mogła stchórzyć i aby Slade dał jej wpierdol ten raz na całą historię.~
<Ja jebe, jakby nie mogła mieć sensownego powodu stchórzenia. Nie wiem co prawda jaki owy powód to byłby |NadGłupota odbita w jej kierunku batlustrem?| wypierdalaj mi z tym batlustrem, idioto. XDDD |;"""DDD| Anyway, nie wiem co prawda jaki owy powód to byłby ~No batlustro.~ WON. X"""DDD ~;"""""""""""""DDDDDDDDDDDDDDDD~ W każdym razie, nie wiem co prawda jaki owy powód to byłby, no ale zawsze można coś wymyślić.>
|Ogólnie błędem Tristitii The Opko było urodzenie się.|
~*TAAAKI DOBRY. XDDD*~
|Wiem :D|
122. „[...] I wtedy nastąpiło to, czego najbardziej się obawiałam – stchórzyłam. [...]"
~*Półpauza, nie podsiadaj przecinka, to jest niegrzeczne.*~
~A poza tym, oczywiście, że musiała stchórzyć aby Slade chociaż raz w życiu nie był NadOOC.~
|Ogólnie opkowy Slade nie jest aż taki NadOOC na początku, dopiero potem się zmienia w zjeba.|
~*Niestety >.<*~
123. „[...] Nie wiedziałam jeszcze, jak bardzo się myliłam. [...]"
<Takie coś nadal nie podbudowuje atmosfery, szczególnie, gdy rozdział jest NadChujowy.>
~*Kiedyś najwidoczniej myślałam inaczej.*~
*To ty myślałaś? OOO.OOO*
~*Wypierdalaj, deklu. xDDD*~
*;"""DDD*
124. „[...] Mimo to, mój instynkt samozachowawczy mówił mi, żebym starała się przejść jak najdalej od niego się dało. [...]"
~*Nie kłam, że masz instynkt samozachowawczy.*~
<Tak bardzo w moją opkową wersję wierzysz. xDDD>
~*No co, nie moja wina, że jest zjebana. xD*~
*Generalnie to twoja, bowiem ty ją stworzyłaś.*
~*Dawno ci nikt nie dał w łeb? -.-*~
*Hehe ;"""DDD Anyway, generalnie to miło, że raz w życiu użyła instynktu samozachowawczego i ogólnie logiki.*
|Oczywiście i tak zaraz nastanie kalka sceny, w której Terra The Szmata słusznie dostała wpierdol w serialu, no ale dobre i tyle.|
125. „[...] Jednak, w pewnym momencie, chyba przeszłam zbyt blisko Slade'a, gdyż po chwili gwałtownie odwrócił się on i uderzył mnie z taką siłą, że odleciałam na ścianę, uderzając o nią i opadłam na podłogę. [...]"
~ZAJEB JĄ!~
~*Główną bohaterkę w czwartym rozdziale z siedemdziesięciu?*~
~;"""-(((~
~*Mam one-shota o śmierci Tristitii. Jest chujowy jak sto pięćdziesiąt, no ale tam ta dziwka niemyta umiera.*~
~;"""-)))~
<Masz zajebiste reakcje, Grzegorz. xDDD>
~Wieeem :D Anyway, ten Slade to ma jebnięcie. Wiem, że w serialu to samo stało się z Terrą, ale i tak.~
*Typ ma supersiłę, więc to akurat jest możliwe.*
~Czy ten cwel musi dziś wszystko psuć? -.-~
*No :DDD*
~*Wyjdź. xDDD*~
*Nie :D*
126. „[...] Po paru sekundach, podchodząc do mnie, powiedział wściekłym głosem:
~*~Zawrzyj mordę. xDDD~ Nie :D Anyway:
– Ty jebaku leśny. – mówił, tak ultra NadSeksownie podchodząc, OMN, ale on NadSeksi wręcz chodził *.* – Jak mogłaś mi nie powiedzieć, że nie pozbyliśmy się jeszcze typa z mind controlem i twego demonicznego ojca? – spytał NadWkurwiony, gdy jego oczy oraz wszystkie żyły zabłysły na niebiesko – Kurwa jebana mać, jak zjebie się plan, to ci kurwa łeb rozkurwię. – powiedział NadKulturalnie, po czym wyjął kosę i ultra NadSeksi wyskoczył w moim kierunku.*~
- Gniew Tytanów jest niczym w porównaniu z moim gniewem...
[...]"
*Tak, bowiem przez te kilka dni ewidentnie brakowało nam Anatolija 2.0-update 1. XDDD*
~*Ta wypowiedź jest lepsza od wypowiedzi Slade'a. :D*~
*To wiadomo, ale i tak. xDDD*
~*;"""DDD Anyway, przechodząc do prawilnego fragmentu. Oczywiście, że jest to kalka z serialu i w sumie tutaj nie ma sensu, bowiem Tytani nie wkurwili się na Tri The Opko.*~
~No, ale po co wymyślić samemu wypowiedź, co nie? Lepiej skopiować, nawet jeżeli w danym momencie nie ma sensu.~
|To opko nie ma sensu.|
~*To wiadome od zawsze.*~
127. „***"
<Grzegorz, ty kurwo. XDDD>
~Ale trzy gwiazdkiii! ***.***~
*Twoje niedojebanie przekracza wszelkie normy. xDDD*
~Bywa :D~
128. „Znęcał się nade mną. Po prostu się znęcał. Dokładniej, ~*<MORDA. XDDD> Nie ;"""DDD Anyway: napierdalał mnie przy użyciu swego Supernatural Combat. Ale, OMN, robił to tak NadSeksownie, że mógł mnie nakurwiać ile chciał. ***.*** Bolało cholernie, ale napierdalał mnie tak NadZajebiście, że wręcz odczuwałam przyjemność, gdy dawał mi wpierdol. Właśnie dlatego nie reagowałam, pomijając fakt, że posiadał znacznie większą siłę ode mnie. Co prawda koniec końców zmasakrował mnie tak, że aż rzeczywistość musiała mnie składać do kupy, ale nie żałowałam. *.**~ bił mnie. Chciałabym coś powiedzieć. Chciałabym się zbuntować przeciw takiemu zachowaniu. Ale zbytnio się bałam cokolwiek powiedzieć. Mimo, iż to bolało. On był silniejszy ode mnie. Musiałam po prostu się poddać i czekać aż to cierpienie się skończy. Wiem, że uległość może była zła, szczególnie w wypadku takiego zachowania, ale...On był silniejszy. Ja nie miałam nic do powiedzenia. A nawet jakby, to strach mnie paraliżował."
|Proszę państwa, oto najbardziej popierdolona Tristitia. Tri Urywek Version! *Klask klask*. xD|
~*Wiem, mój urywek to Nadcudo. xDDD*~
|Wiadomo, jest znacznie lepszy od prawilnego fragmentu. xD Anyway, wracając do normalnej analizy, to zdania od czwartego do ósmego można byłoby sklecić w dwa zdania złożone i znacznie ładniej by to wyglądało.|
~*Generalnie, nadal jest tu za mało przemyśleń Claire The Opko. Kurna, to jest łopko z jej perspektywy, więc szczególnie w takiej sytuacji powinna przedstawić więcej swoich uczuć. A tymczasem jest ich mało jak wody w kiblu.*~
~I to słowo „on" w przed, przedostatnim zdaniu jest w sumie niepotrzebne.~
<Generalnie ten fragment jest taki suchy i, mimo iż z tego co mogę się domyślić to czytelnik miał współczuć mej opkowej wersji, to nie jest to możliwe.>
*Ale miło, że przynajmniej tutaj Slade nie jest NadOOC.*
~*A jako iż to jest ten typ opowiadania, że należy tu szukać plusów, to ewidentnie to jest zaletą.*~
129. „***"
*GRZEGORZ! X"""DDD*
~Ale gwiazdkiii! *.*~
~*Co ty masz na nie taką fazę? XDDD*~
~Bowiem w opkach albo ich nie ma, albo źle używane, a tu są dobrze użyte. *.*~
*Ja jebe. xDDD*
~:D~
130. „[...] - Zawiodłem się na tobie, uczennico. Nie tak cię uczyłem. Nie tak masz się zachowywać. Twoja trzecia misja, a ty już stchórzyłaś. Nie toleruję tchórzostwa. ZAWSZE masz walczyć do końca, choćby nie wiem co się działo. Tutaj nie ma miejsca na takie zachowanie i ty już przekonałaś się na własnej skórze, jak to się kończy. Przegraną jeszcze zniosę, ale nie tchórzostwo.
[...]"
~*No kurna nie dziwne, to jej trzecia misja, więc dopiero początek odwalania za Slade'a brudnej roboty. Tristitia dopiero się uczy, więc nie dziwne, że czasem może zdarzyć jej się stchórzyć. Tak, wiem, że ta wypowiedź pasuje do Slade'a, ale no.*~
~A poza tym, ma walczyć do końca nawet jeżeli podczas misji przypadkiem złamie sobie nogę? Slade jednak głupi nie jest, więc chociaż trochę inteligencji w tej wypowiedzi by się przydało.~
|Co w sumie zdarzy się w przyszłości opka, no może nie złamanie nogi tylko wybicie oka przez Robina, więc ta. No i w sumie nie dziwo, że Slade Opko Version zniesie przegraną, bowiem to byłoby zjebane wymagać od swego ucznia aby od razu pokonał Tytanów.|
<I generalnie to mimo iż ta wypowiedź pasuje do Slade'a, to jest taka trochę meh i zalatuje edgy lordem.>
131. „[...] - Przepraszam...To się już więcej nie powtórzy...
W tym momencie, przystanął i gwałtownie chwycił mnie za podbródek, po czym uniósł mą głowę na swoją wysokość, przez co musiałam na niego patrzeć, mimo iż się bałam.
- Ja mam nadzieję, że teraz mówisz prawdę. Bo jeśli nie...To inaczej porozmawiamy. ~Ruchanko? ( ͡° ͜ʖ ͡°)~ ~*Wyjdź, niedojebany zboczeńcu. xDDD*~ ~;"""DDD~ Zrozumiano? – Powiedział
- Tak, Mistrzu... - Odpowiedziałam
- No. A teraz zejdź mi z oczu i nie pokazuj się, dopóki nie minie mi gniew na ciebie.
[...]"
~*Pomijając niedojebanie Grzegorza ~:D~ tak, o tobie mówię, kurwiu. xD W każdym razie, pomijając to, generalnie widać, że Claire The Opko stchórzyła tutaj tylko dlatego, żeby nie było, że jest przerysowanie odważna.*~
~I generalnie ten rozdział jest cholernie nudny. Jasne, Tristitia mogłaby stchórzyć, co uczyniłoby ją realistyczną postacią, ale musiałoby to zostać ciekawiej napisane. Tu po prostu wieje nudą na kilometr.~
|No i, jak zwykle, nie ma za wiele ruchów, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Znaczy wiem, że Tri miała małe pole do wykonywania różnych ruchów z wiadomego powodu, ale i tak, przez to ten dialog jest strasznie suchy.|
<Ale nadal, przynajmniej Slade ma tutaj swój charakter.>
*Gorzej będzie w przyszłości. ;_;*
~*Ogólnie Lecker napisała w swej recenzji, cytuję:
„[...] Aby uczynić ją znośną, należy wyrzucić jej obecny charakter do śmieci i wykreować na nowo albo dodać tagi „border" i „chorobapsychiczna" do opisu na Wattpadzie. [...]"
I w sumie to dobry plan, bowiem opka z chorobami psychicznymi są czytane, WIĘĘĘCCC... >:D*~
~No ależ tak. XDDD~
~*No co, dobry pomysł na reklamę. :D*~
132. „[...] Rozumiem, że on mógł być na mnie zły. Też byłam zła na siebie za to, że stchórzyłam. Ale...On mnie pobił. Był jakiś nieobliczalny. Poza tym...Kto normalny bije dziewczyny? A już myślałam, że nikt więcej mnie nie pobije...Cóż. Jak widać, moim przeznaczeniem było bycie workiem treningowym wszystkich istot ludzkich..."
~*No kurwa, bambusie na kółkach, przechodząc na stronę Slade'a powinnaś sobie zdawać sprawę, że to złoczyńca, więc jest zdolny do wszystkiego, a danie komuś wpierdolu to pewnie najdelikatniejsze, co potrafi. A poza tym, nie marudź, kurwico, Andromeda w Retconning 0,25 będzie miała sensowne powody do cierpienia, bowiem mimo chęci nie będzie mogła nic zrobić ze swoją beznadziejną sytuacją.*~
~Przy Retconning 0,25 wszyscy fani Młodych Tytanów zrobią ci wjazd na chatę z pochodniami. XDDD~
~*Postawi się przed wejściem Pazdana i będę bezpieczna. :D*~
~Nosz... xDDD~
~*;"""DDD*~
~Anyway, powracając do analizy, to ultra mało tutaj przemyśleń tego paszczura. Kurna, opko nadal nie zmieniło swojej narracji, szczególnie w takiej sytuacji Tristitia powinna objawić więcej przemyśleń.~
|No i też, skoro jej to nie odpowiadało, to mogłaby zdradzić Slade'a. Co prawda Tytani pewnie by ją mieli już w dupie, ale są jeszcze Tytani Wschodu, mimo iż to słabe gówno, które mogłaby zabić woda skapująca z sufitu to mogłaby do nich dołączyć i na przykład jakoś ich podboostować.|
<No, ale nie, ta kurwica społeczna zostanie po stronie Slade'a aby nie było tak prosto oraz będzie jedynie użalać się nad sobą.>
*Dobrze, że ja pojawiam się stosunkowo późno w tej historii. No, ale niestety, też zostanę zrobiony na NadOOC.*
~*Jedyne, gdzie NadOOC pasuje to Retconning 0,25. Chociaż akurat tam Slade będzie ultra kanoniczny, a to Tytani będą NadOOC. :D*~
~Dobrze, że masz jeszcze trzydzieści jeden rozdziałów do zaplanowania oraz do zaplanowania Tristitię The Bardziej Opko, Sezorisa, Black Steela i, z tego co wiem, Lady Vemass. xDDD~
~*THE BARDZIEJ OPKO XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~;"""DDD~
133. „Na tą myśl, po moim policzku spłynęło parę łez. Chciałam zasnąć i zapomnieć o wydarzeniach dnia dzisiejszego. Od razu zamknęłam oczy i, jakiś czas później, usnęłam..."
~*A przemyśleń nadal w chuj mało. Nadboże z rewolwerem, skoro dostała wpierdol tysiąclecia, to powinna bardziej się zastanowić czemu zjebała i stchórzyła. No, ale nie, to oczywiście wina Slade'a, że ją w ten niekonwencjonalny sposób ukarał.*~
~No i to też nierealistyczne, że aż tak szybko zasnęła. Chyba powinna się trochę bardziej bać po tym, co się wydarzyło.~
|No, ale to Mary Sue, czego wy wymagacie.|
~*Niestety. A to opko mogłoby być ciekawe, gdyby się tylko postarać.*~
<Jak każde twoje stare opko, Ramoninth.>
~*I tak większości nie napiszę remake, bo Retconningi, eks di. xD*~
<Trza spalić Retconningverse. xD>
~*ANI SIĘ WAŻ. ;===;*~
<;"""DDD>
134. „[...] Przez chwilę nawet chciałam stąd uciec, ale...nie mogłam. Nadal wierzyłam w to, co powiedział mi, gdy pierwszy raz się spotkaliśmy i, poza tym, miałam nadajniki, za pomocą których Slade widział, gdzie byłam. A przynajmniej domyśliłam się, że te szare, metalowe cosie na mojej głowie to nadajniki. No i także nie wiedziałam, z czego był zbudowany kombinezon, który miałam na sobie, i czy nie było tam czegoś, za pomocą czego Slade mógł mnie kontrolować."
~*A, fakt, nadajniki. No, ale hej, ta parówa umiała hakować. Podczas jednej z misji mogłaby sobie shakować nadajniki i je wyłączyć. Jak coś to w przyszłości opowiadania to robi. Tak samo z kombinezonem.*~
~I generalnie miło, że sama skapnęła się, że na głowie miała nadajniki. To ewidentnie plus, że nie jest ciężko kapująca.~
|A poza tym, motywacja Tri do pozostania z mym opkowym sobowtórem nie ma za bardzo sensu. Nawet nią jakoś specjalnie nie manipulował aby uwierzyła, że faktycznie może spełnić jej marzenia. Nawet nie spróbował jej zaszantażować czy coś.|
<I, wciąż, jest tu kurła za mało przemyśleń, no. W takich sytuacjach główna postać powinna się trochę dłużej nad danym tematem zastanawiać.>
*No, ale w sumie tej parówy nie przejął fakt, że Slade śledził ją cholera wie ile lat, także ta.*
<A, no racja. ;===;>
135. „[...] No, bo nadal się go bałam. Mimo wszystko, nie chcąc ściągać jego gniewu na siebie, zeszłam z łóżka i udałam się do głównego pomieszczenia."
~*A tych przemyśleń nadal za mało. Skoro się go bała, to powinna coś więcej o tym pomyśleć. Jeżeli faktycznie się czegoś bała, to nie mija to tak szybko. Ja tam nadal w nocy się boję, że coś na mnie z jakiegoś kąta wyskoczy, a już nie oglądam tak często analogowych horrorów.*~
~A poza tym, to wygląda jakby miała wyjebane w fakt, że się Slade'a nadal bała po minionym wpierdolu. Tak po prostu złazi z łóżka i idzie. Ja wiem, że mogła bać się jak zareaguje, gdy nie przyjdzie, ale jej strach powinien być opisany, no.~
|Przez to po prostu wygląda płytko i powoduje, że ta kurwa jest półwymiarowa.|
~*Retconning 0,25 to będzie cudo!*~
<W psychiatryku. xD>
~*Spierdalaj xDDD*~
136. „[...] - Hej...Nie bój się mnie. Już nie jestem na ciebie zły. [...]"
*A oto przed państwem ona! Wypowiedź niepasująca do postaci! *Klask klask* Jakoś nie wyobrażam sobie aby Slade mógł coś takiego powiedzieć.*
|Czyli to od tego momentu zaczyna się bycie NadOOC?|
~*Z tego wniosek, ale tak makromalnie jeszcze.*~
|Ale i tak, już w piątym rozdziale. =___=|
~*Niestety, odwieczne prawo opek. ;-;*~
137. „[...] chodzi o tą nieszczęsną tubę. [...]"
<*Tę nieszczęsną tubę, kurwiu.>
|TAAAKA MIŁA. XDDD|
<No co? Nienawidzę tego opka. :D>
|Nie dziwne, ale i tak. XDDD|
<:D>
138. „[...] W tym momencie, Slade ponownie wyjął ten sam nadajnik, co dwa dni temu i nacisnął jeden z przycisków. [...]"
~Serio? Mamy to samo, co w zeszłym rozdziale, tylko tym razem bez tchórzostwa? =_=~
~*Niestety. Bowiem wiesz, po co wymyślić coś oryginalnego, skoro można powtarzać to samo, c'nie?*~
~Brak mi słów na twego dawnego pierdolca. =_=~
~*Niestety, moje dawne niedojebanie sięgało zenitu.*~
~Widać właśnie. ;===;~
139. „[...] Bałam się tej misji i tego, że znów bym stchórzyła oraz, że wtedy moje życie najprawdopodobniej by się skończyło. [...]"
~*Po cholerę Slade miałby cię zabijać, skoro potrzebował cię do osiągnięcia swojego celu? To nie miałoby sensu, nie tylko z punktu widzenia zakulisowego oraz fabularnego.*~
~A poza tym, nie musiałaś tchórzyć. No i też jako iż bałaś się konsekwencji, to na stówę byś tak łatwo nie stchórzyła.~
|Generalnie przydałoby się też więcej przemyśleń Claire. No kurde, jeżeli mamy odczuć, że faktycznie się bała, to powinno to zostać lepiej przedstawione. Inaczej po prostu nie możemy się wczuć w sytuację postaci.|
<A poza tym, czemu bała się samej misji? Podczas jej trwania nie stało się nic, czego mogłaby się bać. Dopiero po tchórzostwie dostała wpierdol.>
*Ogólnie na początku ta historia jest NadNudna. I pomyśleć, że to dopiero piąty rozdział.*
~*A dalej jest gorzej i gorzej... ;===;*~
140. „[...] Po wylądowaniu, najpierw sprawdziłam za pomocą komputera to, czy systemy alarmowe były włączone, czy też nie. Okazało się, że najprawdopodobniej osoba zarządzająca tą placówką, na nowo je włączyła. [...]"
~*Głupie by było, gdyby nikt na nowo nie włączył systemów alarmowych.*~
~Generalnie ten fragment jest niepotrzebny. Tristitia powinna się domyślić, że zostały włączone na nowo, ponieważ to jest najlogiczniejsze.~
|To opko jest wręcz NadN+iepotrzebne.|
~*Wiem i nie rozumiem jakim cudem mogłam to NadGówno kiedyś ubóstwiać.*~
<Przynajmniej w Retconningach ma opkowa wersja kipnie.>
~*TAAAKA NADMIIIŁA. XDDD*~
<Hehe >:D>
141. „[...] Udało mnie się to, ale...dopiero po dwóch i pół godzinie. Znaczyło to, że zostały one ulepszone tak, aby ewentualny haker miał utrudnione życie. Jednak, dla mnie nawet to nie stanowiło przeszkody."
~*Kurde, szybko ulepszyli te systemy. Podejrzewam, że normalnie powinno to zająć właścicielom dłużej.*~
~No, ale jak wiadomo, w Opkolandii wszystko zdarzyć się może. A poza tym, to drugie zdanie jest kurwa niepotrzebne. Każdy wie, po co ulepsza się systemy alarmowe, no.~
|I to ostatnie zdanie. Ależ kurwa tak, bowiem jakby Tri nie była idealna w hakowaniu, to opko byłoby ciekawsze, a nie o to chodzi. Serio, niewielu jest na świecie hakerów, którzy perfekcyjnie znają się na swojej dziedzinie i umieją wszystko co istnieje shakować.|
<No, ale Claire The Opko musi być Mary Sue, a takim życie zawsze musi wszystko ułatwiać.>
|Niestety ;===;|
142. „[...] Nie było bomby, co mogło znaczyć, że dach jeszcze nie był naprawiony. [...]"
*
*
143. „[...] dziura w dachu, która została zrobiona przez bombę [...]"
~Ja jebe, w tym opku jest za dużo oczywistości. Wiemy, że tę dziurę zrobił wybuch bomby, bowiem było o tym wspomniane rozdział temu.~
~*To ewidentnie było pisane dla nakarmienia licznika słów.*~
~To da się bardzo łatwo zauważyć. ;===;~
144. „[...] A, że było to dość duże zniszczenie, przez drugą połowę nadal mogłam się przedostać. [...]"
*No ależ oczywiście, ponieważ główna Mary Sue musi mieć zawsze ułatwione zadanie. Jakby po prostu nie mogła się przedostać przez to zniszczenie i musiała wlecieć do środka zamieniając się w niematerialnego orła. To byłoby bardziej realistyczne.*
|Też mnie to wkurwia, a główna bohaterka nie jest jeszcze wkurwiająca z charakteru. To opko jest w sumie wkurwiające praktycznie od początku.|
*Co nie jest niczym dobrym. ;===;*
145. „[...] Podeszłam do dziury, ukucnęłam przed nią i rzuciłam w dół metalową kulkę. Kiedy uderzyła o podłogę, dojrzałam że, poza znanymi mi sprzed dwóch dni jeziorkami kwasu, były również różne kolce, zapadnie, małe, laserowe ściany oraz miejsca, w których fragment sufitu i podłogi działały jak zgniatarka."
<Ja jebix, co. Ja rozumiem, że można byłoby w ten sposób ulepszyć zabezpieczenia tego miejsca, ale zostały one zainstalowane bardzo szybko. Wątpię aby w dwa dni dało się to wszystko sprowadzić, zamontować i jeszcze uruchomić.>
~No ale in the Opkolandia City all can happen.~
~*Znowu się w to bawimy? XDDD*~
~Why not? Pasuje? Pasuje :D~
146. „[...] np. [...]"
|Idealny skrót do narracji, no nie ma chuja we wsi. Jakby nie można było tego napisać normalnymi słowami.|
~*To nie pasuje tym bardziej dlatego, że narracja jest pierwszoosobowa, więc bohaterka technicznie mówi nam o wszystkich wydarzeniach. A nikt normalny w mowie nie stosuje tego skrótu.*~
|Spalmy Tristitię The Opko.|
~*Każdy z funkcjonującym mózgiem jest za tym.*~
147. „[...] No kurwa jego mać. Czy oni nie mieli nic lepszego do roboty, tylko przeszkadzać innym? Mimo to, odwróciłam się. [...]"
~*Zadaniem Tytanów jest bronienie miasta, szmatławcu, więc nie dziwne, że przybywają ci skopać dupę, gdy chcesz coś ukraść.*~
~A poza tym, przez to „mimo wszystko" znowu wygląda to jakby miała wyjebane w to, że Tytani właśnie przyszli jej skopać dupę. Zrozumiałbym, gdyby miała wyjebane po roku czy dwóch latach, bowiem to już byłaby codzienność, ale na początku powinna jakoś bardziej to skomentować.~
|Generalnie domeną tego łopka jest fakt, że Claire ma za mało przemyśleń, mimo iż akcję śledzimy z jej perspektywy.|
~*Niestety i nie jestem z tego powodu zadowolona. ;===;*~
148. „[...] - Naprawdę nie macie co robić, tylko przeszkadzać innym?
- Owszem, mamy co robić, ale przecież nie pozwolimy wam zniszczyć miasta! – Powiedziała Gwiazdka.
Po tych słowach, sklonowałam się cztery razy i rzuciłam w ich kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
[...]"
~*Tak, szanowna wycieczko. W taki sposób w każdym rozdziale wygląda akapit poprzedzający napierdalankę.*~
~Generalnie to pierwsze pytanie nie ma sensu, bowiem Tristitia powinna wiedzieć, że zadaniem Tytanów jest bronienie Jump City. Jasne, mogliby krótko przed walką porozmawiać, ale to powinno mieć sens.~
|Mogliby również nic nie gadać tylko po prostu od razu zacząć się napierdalać.|
<Generalnie nie ma co tutaj za wiele komentować poza faktem, że jest to nudne i sztuczne.>
~*Dupa mnie swędzi.*~
*Mistrzyni zmiany tematów jak się patrzy. xDDD*
~*Wieeem :DDD*~
149. „[...] Czyli aby radzić sobie z Tytanami, powinnam się klonować. [...]"
~No kurwa nie pierdol. To chyba logiczne, że jeżeli jest cię więcej to lepiej pójdzie ci walka z kilkoma osobami.~
*Generalnie to też jest dziwne. Czemu Tristitia nie pokonała szybciej Tytanów, skoro umiała się klonować oraz umiała walczyć praktycznie jak Slade?*
~*Bowiem trzeba było najebać więcej fillera.*~
*;===;*
~*Wiem, też nie jestem dumna z dawnej siebie. ;===;*~
150. „[...] - Naprawdę, nie musisz wiecznie służyć Sladeowi. On tylko chce cię wykorzystywać do swoich celów. Nigdy ci nie pomoże. Wtedy po prostu cię oszukał.
- Ale ja CHCĘ być jego uczennicą! Czy to tak trudno pojąć?! – Odpowiedziałam, po czym za pomocą wiązki działka laserowego, odepchnęłam go w kierunku ściany i kontynuowałam walkę.
I ową walkę, na szczęście, wygrałam. W pewnym momencie, gdy leżeli już wykończeni na podłodze, jako iż wciąż trzymałam ową tubę w ręce, wchłonęłam swoje klony do siebie i powiedziałam:
- Naprawdę, przyjemnie się z wami walczy.
[...]"
~*Noice, przynajmniej na koniec analizy na dzisiaj możemy się więcej rozpisać. Zaczynając od początku, czemu Robinowi tak bardzo zależy na przeciągnięciu Tri na swoją stronę? Powinien zrozumieć, że Claire woli stronę Slade'a.*~
~Znaczy mogłoby mu zależeć, ale w tym celu wcześniej powinno być lepiej opisane jak Tristitia zawarła przyjaźń z Tytanami i jak się z nimi dogadywała aby to miało sens.~
|A poza tym, oni powinni ją rozpierdolić. W końcu w serialu przekonaliśmy się, że jak ktoś ich zdradził, to ma od nich NadWpierdol.|
<I ta rozmowa też generalnie taka sucha jest. Jeżeli Robin chciał przekonać ją do zmiany strony to powinien dłużej próbować do niej przemówić, a nie tylko taka krótka wymiana zdań.>
*No i też można byłoby pomiędzy ich wypowiedziami opisać wymieniane między sobą ciosy aby dało się odczuć, że podczas tej rozmowy faktycznie walczyli.*
~*A poza tym, ależ naturalnie, że znowu wygrała Tri. Jakby nie mogła czasem przegrać walki, to byłoby bardziej realistyczne, a nie takie oło.*~
~Przydałby się też opis walki. Nawet jeżeli byłby chujowy, to przynajmniej byłoby się z czego pośmiać, a tak...~
|I generalnie odmiana mego imienia została źle napisana.|
~*No i koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już nasz dzienny limit.*~
~*~*N.I.E – Naprawdę Idiotyczny Ewenement.*~ Co ma kurwa oznaczać to rozwinięcie? xDDD ~*Podkreśla wasze niedojebanie. xDDD*~ Ja jebe. xDDD ~*Hehe :DDD Anyway, koniec.*~ k ~*Lenie xDDD*~ ;"""DDD*~
151. „[...] tą tubę [...]"
~*Tę tubę, paszczurze.*~
<Taka miła. xDDD>
~*Co nie? :D*~
152. „[...] - Grzeczna dziewczynka...A teraz wracaj do bazy i nie zniszcz tej tuby po drodze!
- Tak jest! – Odparłam
[...]"
~To nadal brzmi tak, jakby on ją chciał wyruchać. xDDD~
~*A ten niedorozwój społeczny, jak zwykle, tylko o jednym. XDDD*~
~Moja wina, że to tak brzmi? XDDD~
~*Idź się lecz. xD*~
~Po chuj? :D Anyway, Nadboże z rewolwerem, jaka ta rozmowa nudna. Tak, wiem, że Tristitia Opko Version chciała jedynie przekazać Slade'owi info, że zdobyła przedmiot, no ale mogliby trochę dłużej porozmawiać. Co prawda nie wiem o czym, ale dałoby się coś wymyślić.~
~*No, ale po co tworzyć coś ciekawszego, co nie? Lepiej napisać opko.*~
|Retconningi są od tego lepsze.|
<A jeżeli Retconningi są lepsze od z założenia pisanego na poważne FanFiction, to wiedz, że jest źle.>
*Czy tylko ja bym chciał zobaczyć jakąś część Retconningów pisaną na serio? xD*
~*To by nie wyszło tak dobrze. XDDD*~
*Wiem, dlatego chciałbym to zobaczyć. XD*
153. „[...] Mogłam spokojnie wracać do bazy bez obawy o to, że czekałby mnie wpierdol..."
~*A słowo „wpierdol" jest takie idealne do narracji, nawet pierwszoosobowej. Spoiler: jest idealne tylko w Retconningach.*~
~I mam nadzieję, że się domyślacie, iż już nigdy w całej historii Tri nie dostanie wpierdolu?~
|No ależ tak, bowiem trzeba robić z mojej opkowej wersji NadOOC. =_=|
<Ciekawe czy postacie kanoniczne da się pisać zgodnie z charakterem.>
~*Da się, na przykład w najlepszym, niestety od dwóch lat niekontynuowanym, FanFiction „Shooting Star" postacie są kanonicznie pisane.*~
<\*.*/>
~*Wiem, właśnie to jest jeden z powodów, dla których to opowiadanie jest NadZajebiste. Ciekawe czy kiedykolwiek dostaniemy następny rozdział.*~
~↓nie xdddddddddddddddddddddddddddddddddddd~
~*Mam ci najebać, idioto? XDDD Nie dość, że indeks dolny, to najmniejsza możliwa czcionka, przez co nie idzie rozczytać, co ty tam namodziłeś. XDDD*~
~;"""DDD~
|Jesteś niereformowalny, Grzegorz. xDDD|
~Bywa ;"""DDD~
154. „[...] - Proszę. Oto tuba, której potrzebowałeś. – Powiedziałam i wyciągnęłam w jego kierunku dłoń, na której leżała tuba.
W tym momencie, Slade chwycił przedmiot i powiedział:
- Dobra robota. A teraz, możesz odejść. Wezwę cię, kiedy będziesz potrzebna.
- Tak jest! – Odparłam i odeszłam w kierunku mojego pokoju.
[...]"
~*<Umiera z nudów.> Ja jebix, jakie te dialogi są nudne, no. Ja rozumiem, że obecnie Claire i Slade raczej nie mieli zbyt wielu tematów do rozmów, ale mogliby o czymś chociaż trochę porozmawiać, dzięki czemu mogłaby się między nimi nawiązywać jakaś inna relacja niż tylko uczeń-mistrz.*~
~No i powinni wykonywać jakieś ruchy podczas wypowiadania tych nudnych jak but słów, bowiem ludzie podczas mówienia zawsze coś robią.~
|Poza tym, czy mój opkowy sobowtór nie ma jakichś ciekawszych zadań do zlecenia Tristitii? Jest wiele różnych złych rzeczy do wykonania, a nie tylko kradzieże. Mógłby na przykład ją wysłać aby kogoś zarąbała, a Tytani by go próbowali obronić.|
<No, ale to by wymagało czasu i pomysłów, a lepiej napisać nudne, liniowe jak HDTF, opko.>
*Lepszego porównania chyba nie dało się napisać. XDDD*
<Co nie? :D>
155. „Od teraz spokój miałam przez...dwa tygodnie. Nie żartuję, tyle czasu nie dostałam żadnego nowego zadania. [...]"
~*Rozumiemy, nie zesraj się z tego powodu.*~
~A poza tym, to dość sporo. Znaczy jasne, Slade mógł coś tam kombinować z tą tubą, no ale i tak.~
|Pewnie mój opkowy sobowtór zastanawiał się jak zajebać Sezorisa.|
~*Jeszcze za wcześnie na tego paszczura, no. XDDD*~
<Kolejna miła. xDDD>
~*;"""DDD*~
156. „[...] - Uczennico, za dwadzieścia minut widzę cię w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest! – Odparłam ze słyszalną radością w głosie.
- ... Chwila. Czy ty się tam cieszysz z nowego zadania?
- Tak! Wiesz, jak mnie się przez te dwa tygodnie nudziło?
Po tych słowach, usłyszałam w uszach to, że Slade zaśmiał się i powiedział:
- Jak to miło słyszeć, że moja uczennica jest szczęśliwa z kolejnego zadania.
[...]"
~*To jest tak nudne, że aż sprawdzę czy Lecker mi odpisała...Nope, still nope. Może niedługo odpisze.*~
~To było ciekawsze od wszystkiego, co do tej pory zanalizowaliśmy. A poza tym, przynajmniej pod tym względem Tristitia myśli logicznie czyli skoro do niego przyszła, to musiała mieć powód i teraz to logiczne, że zaczęły jej się podobać te zadania.~
|Przynajmniej nie jest taką niezdecydowaną kurwą jak Terra.|
~*Fakt, nie rozumiem obrońców Terry. Terra to niedojebana, rozwydrzona nastolatka. Uciekła od Tytanów z gównopowodu, bowiem wolała zaufać obcemu facetowi, którego nie znała nawet doby i który, jak wiedziała, jest zły. A potem, zamiast pozostać mu wierną, go zdradziła. Ja pierdolę, ta suka powinna zdechnąć w torturach. Jak już się decyduje na jedną stronę to powinna mieć solidniejszy powód zdrady niż taki, że o nie, Robin domyślił się, że nie potrafi kontrolować swych mocy.*~
~Ogólnie ta dziwka po prostu wszystkim się naprzykrzała i nie dziwne, że Bestia się w niej zakochał. Debil pasuje do debila, także ta.~
|Wolimy jak widać gadać o wszystkim, byle nie analizować tego gówna. xDDD|
<Nie dziwne, bowiem ta rozmowa Slade'a i Tri jest nudna. Jasne, Claire się cieszy, że Slade chce dać jej nowe zadanie, ale ten dialog jest taki bezemocjonalny, że to aż szok. Powinno być tutaj więcej emocji, szczególnie, że Tristitia The Opko miała być szczęśliwa, a Slade The Opko zdziwiony.>
*No i Tri The Opko powinna też coś robić podczas wykonywania tych czynności. Nie można powiedzieć, co Slade robił, no ale chociaż Claire powinna wykonywać jakieś czynności jak każdy, normalny człowiek.*
~*I pomyśleć, że ta historia mogłaby być ciekawa.*~
~Ale jebnę rant w analizie końcowej.~
~*Wyjdź xDDD*~
~Nie :D~
157. „[...] Pierwszy raz słyszałam, żeby Slade się zaśmiał. Mimo wszystko, po tej wyjątkowo dłuższej rozmowie na odległość, zapanowała cisza. [...]"
~*Znowu to „mimo wszystko", które sugeruje, że Tristitia The Opko ma na wszystko i wszystkich wyjebongo?*~
~Ale serio, strasznie mało jest przemyśleń. Mogłaby trochę pomyśleć nad tym, że pierwszy raz słyszała aby Slade się zaśmiał. Mogłaby się zastanowić też, dlaczego jego poprzedni uczniowie nie reagowali podobnie jak ona. Dzięki temu nie wyszłaby na jednowymiarową kurwę bez własnych przemyśleń.~
|No, ale nie, lepiej stworzyć NadGówno i liczyć, że ktoś się nabierze i to szajstwo przeczyta.|
~*A najgorsze, że, co prawda nie wiem jak w wypadku Derrki, bowiem ona daaawno usunęła konto, ale jest jedna osoba, która lubi ten FanFiction, a przynajmniej ten przerobiony na dramat.*~
|Psychol|
~*Wiem, też mnie to dziwi. ._.*~
158. „Kiedy ta godzina nastała, wręcz wybiegłam z pokoju, nawet zapominając o zamknięciu drzwi. Od razu pobiegłam do głównego pomieszczenia. Znalazłam się tam równo o szóstej dwadzieścia. Gdy tam byłam, ujrzałam Slade'a, który, standardowo, wpatrzony był w wielkie monitory. Chwilę potem, odwrócił się w moim kierunku i, widząc me podekscytowanie, powiedział:
- Boooże...To już chyba uzależnienie. No, ale przechodząc do rzeczy, mam dla ciebie, jak już wiesz, nowe zadanie. Jednak, nie jest to kradzież. Otóż, udaj się na tą platformę wiertniczą...
Po czym wskazał na ekrany. Ja zaś, spojrzałam w ich kierunku. Na nich, ujrzałam platformę wiertniczą znajdującą się na środku...morza? Ten zbiornik wodny chyba nim był. Zaś Slade kontynuował:
- Będąc tam, masz za zadanie po prostu kontrolować to, jak postępuje budowa dezintegratora jonowego.
- Czego? – Spytałam ze zdziwieniem.
- Dezintegratora jonowego. Taka stacjonarna broń, która mogłaby zdezintegrować nawet księżyc, jeżeli ustawiona by była na maksymalną moc. Wielu słyszało, jeszcze nikt nie zbudował.
- Okej, nie wnikam. Ale jeszcze jedno. Jak ja się tam udam?
- Tym samym, co zwykle, samolotem.
[...]"
~*Nie, ten zbiornik wodny to jezioro lub rzeka, a nie morze, Tristitio. A poza tym, noice, wreszcie możemy się trochę dłużej rozpisać. Anyway, znowu brakuje jakichś ich czynności wykonywanych podczas wypowiadania tych słów. Naprawdę, to mogłoby znacząco ubarwić historię.*~
~A poza tym, ona mogłaby na tę platformę polecieć w formie wielkiego, niematerialnego orła. Tak byłoby oryginalniej, no i może Tytani by ją zauważyli i coś by się w związku z tym wydarzyło.~
|A poza tym, ależ oczywiście, że mój opkowy sobowtór musi budować legendarną broń i of course, że uda mu się ją zbudować. Nie, to nie spoiler, każdy może się tego bardzo łatwo domyślić. Bowiem nie można pisać postaci kanonicznej REALISTYCZNIE. =_=|
<No i też dziwne, że moja opkowa wersja tak szybko reaguje z wręcz NadRadością na kolejne zadania. Nie dostała jeszcze ich aż tak dużo i generalnie nie były zróżnicowane, więc jasne, mogłyby zacząć jej się podobać, ale na razie bez przesady.>
*A poza tym, to pytanie jak się tam uda jest zbędnym karmieniem licznika słów. Przecież wie, że ma dwie możliwości dostania się tam.*
~*Generalnie to też ta misja nie ma zbytnio sensu, bowiem Slade mógłby to bezproblemowo robić zdalnie. Ja wiem, że mogłoby to zadziałać, gdyby chciał ją tam wysłać aby mógł zrobić coś, o czym Tri jeszcze miała nie wiedzieć, ale tak nie ma się zdarzyć.*~
~I ogólnie ten fragment jest nudny jak but, mimo iż mógłby być ciekawszy.~
|To całe opko mogłoby być ciekawsze.|
~To wiadomo.~
159. „W czasie lotu, najpierw nacisnęłam magiczny czerwony przycisk, gdyż dzisiaj była ładna pogoda, a nie chciałam, aby Tytani tak szybko wykryli moją obecność. Do platformy leciałam jakieś pół godziny. Jednak, ten lot był wyjątkowo przyjemny. Lubiłam latać samolotami i dzięki Sladeowi miałam taką możliwość."
~*No ależ naturalnie, że nasza Mary Sue nadal musi mieć ułatwienie, dzięki któremu nawet przy niesprzyjających warunkach pogodowych nie musi się wysilać aby nie zostać zauważoną. Inaczej musiałaby się trochę nagłówkować co by tu wymyślić aby nie zostać dostrzeżoną, a przecież nie o to chodzi w opkach.*~
~I generalnie tak mało tu przemyśleń. Tak, fajnie wiedzieć, że lot był przyjemny i, że Tri lubiła latać samolotami, ale powinna dać tutaj więcej swoich przemyśleń. Mogłaby na ten temat trochę porozmyślać i mogłyby wyjść jakieś sensowniejsze powody, dla których zdecydowała się stanąć po stronie Slade'a.~
|A poza tym, moje imię znowu jest źle odmienione. Po „e" powinien być apostrof.|
<No i generalnie nudny jest to fragment przez to, że jest tu tak mało przemyśleń.>
~Pomnóżcie to sobie razy dziesięć i wyjdzie wam analizowanie FanFiKtion „Wspomnienia", a dokładniej części dziejącej się w uniwersum Portala.~
*Czytałem waszą analizę i gdyby nie wasze komentarze, to zdechłbym z nudów, także potwierdzam.*
~No właśnie. ._.~
160. „[...] – Nie sądzisz, że ta lokalizacja jest trochę łatwa do wykrycia?
- Ale wygląda jak zwykła platforma wiertnicza. Samoloty, które tu dolatują są ciche jak próżnia oraz antyradarowe. Dopływają tu tylko łodzie podwodne, które są tak skonstruowane aby trudniej było je wykryć. Tytani nigdy nie odkryją, że z tym miejscem jest coś nie tak. A propos, samoloty z częściami do generatora już wylądowały. Idź je wyładować. – Odpowiedział Slade.
- Tak jest, Mistrzu.
[...]"
~*Slade kurwa, lubię cię, a ty to skrzętnie wykorzystujesz aby na mych oczach być Garym Stu. Co ty, Batmanem jesteś, że jesteś pięć kroków przed wszystkimi? Kurde, jakby nie mogła mu się noga podwinąć i nie mógłby na przykład nieodpowiednio skonstruować łodzie.*~
~No i też podczas tej rozmowy Tristitia powinna coś robić, bowiem serio nie uwierzę, że po prostu stała i patrzyła się przed siebie. To mogłoby ubarwić tę nudną jak but rozmowę.~
|A poza tym, Tytani mają ten swój komputer, który zaraz im wykryje, że ta platforma wiertnicza nie jest czymś normalnym. A poza tym, sam fakt, że znajduje się na jeziorze czy tam rzece jest już czymś podejrzanym.|
<To jest tak zjebane jak minister zdrowia.>
~*Lepszego porównania nie dałoby się wymyślić. xDDD*~
<:D>
161. „[...] - Ale to jest podejrzanie proste...
- Masz racje. To by BYŁO podejrzanie proste. – Usłyszałam za sobą głos Robina.
No i kurwa miałam rację. Te cholery nigdy nie dadzą nam żyć dopóki się ich nie zajebie. Mimo to, słysząc to, od razu odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, rzeczywiście ujrzałam Tytanów. Widząc ich, powiedziałam:
- Co?! Jak wy się domyśliliście?!
- Następnym razem, jak będziecie mieli jakiś świetny plan, realizujcie go w miejscu, którego nie widzimy z okien wieży. – Odpowiedziała Raven.
W tym momencie, spojrzałam na wieżę Tytanów, która była niedaleko, po czym powiedziałam:
- Cholera
Mimo wszystko, po chwili, rzuciłam się w ich kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
I oni również rzucili się do walki..."
~*To jest nudniejsze od „Paper Girls", a jeżeli jest się nudniejszym od tego gównianego komiksu, to wiedz, że jest źle. Tak, mogliby porozmawiać przed walką, ale ta rozmowa powinna być ciekawsza. Nie wiem co prawda jak mogłaby brzmieć, ale dałoby się ją napisać ciekawie.*~
~No i, znów, powinni wykonywać jakieś chociaż minimalne czynności podczas mówienia tego wszystkiego. Nie da się tak po prostu stać i nic nie robić podczas rozmowy. Znaczy da się, ale jest to bardzo trudne.~
|A poza tym, to było do przewidzenia, że Tytani się zorientują. Kurde, jeżeli chce się kombinować coś złego, to powinno się to robić poza zasięgiem ich wieży, no. Każdy normalny to wie.|
<Powinna też moja opkowa wersja dać trochę więcej przemyśleń po ujrzeniu Tytanów. Jako iż od prologu wiemy, że Tristitia pisze to z perspektywy czasu, to mogłaby sobie na to pozwolić, a znacząco ubarwiłoby to historię.>
*No i też początek tej rozmowy jest zbyt sztampowy. Wiem, że to FanFiction do serialu dla dzieci, ale i tak, nawet jeżeli chciałoby się wykorzystać stereotyp, to powinno się to zrobić jakoś umiejętniej.*
~*No i generalnie ten kloc tekstu to nuda.*~
~NadAmen~
162. „[...] Otóż, w jednej sekundzie, Gwiazdka strzeliła we mnie tą swoją kulą energii. Ja zdążyłam odskoczyć, ale owa kula trafiła w dezintegrator. Gdy to nastąpiło, usłyszeliśmy odliczanie dochodzące z tamtej strony. Kiedy spojrzeliśmy na dezintegrator, ujrzeliśmy że na liczniku była sekunda. Po tym czasie, dezintegrator wybuchł, niszcząc całą platformę."
~*Ten kreskówkowy stereotyp pali mnie od środka. Wiem, że to działa w kreskówkach, ale w rzeczywistości już nie. Znaczy dałoby się to dobrze wykorzystać, ale tutaj nie zostało to tak użyte. Zacznijmy od tego, że ten dezintegrator dopiero był tworzony, więc Gwiazdka prędzej trafiła w tworzony dezintegrator, no ale nie zostało to sprecyzowane.*~
~A poza tym, po co Slade miałby montować opcję autodestrukcji dezintegratora? Jasne, można byłoby to jakoś sensowniej wytłumaczyć, ale tutaj nie zostało to zrobione.~
|No i, oczywiście, po spojrzeniu do jebnięcia musiała zostać tylko sekunda, bowiem schemat jest i trzeba się go trzymać, to nic, że jest cholernie sztuczny.|
*A poza tym, aż tak silny ten wybuch był? Po co miałby mieć aż taką siłę jebnięcia? Jeżeli by to jakoś sensowniej wytłumaczyć, to OK, ale nie zostało to tak zrobione.*
<A poza tym, oczywiście, że moja opkowa wersja musiała odskoczyć, bowiem jakby ją ta kula energii trafiła, to świat by wybuchł.>
~*I generalnie to jest tak samo nudne jak but jak wszystko, co do tej pory zanalizowaliśmy.*~
~A mogłoby być ciekawe, gdyby się tylko postarać.~
~*Niestety, kiedyś byłam niedojebana.*~
~Widać to na każdym kroku. =_=~
163. „[...] Gdy wpadłam do wody, mimo iż były średniej wielkości fale, zaczęłam płynąć przed siebie bez przerwy."
~*Nie wnikajmy w to, jakim cudem na jeziorze czy rzece mogły wytworzyć się fale. Nie, na sto procent to nie jest morze, bowiem serio? Morze w Ameryce? Znaczy mają oni dostęp do oceanu, ale ze względu na to, jak ten zbiornik otacza miasto, to jest to jezioro lub rzeka i tyle.*~
~A poza tym, nie wiem jak daleko od lądu Tri się znajdowała, ale to trochę nierealistyczne aby płynęła tak po prostu bez przerwy. Wiem, do czego to zmierza, ale mogłaby na przykład przemienić się w niematerialnego orła i w czasie lotu mogłoby się stać to, co ma się stać.~
|No, ale oczywiście, nasza Mary Sue nie może mieć utrudnionego życia, bowiem wtedy wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a nie o to chodzi.|
~A, no tak. ;===;~
164. „[...] Po zrobieniu tego ujrzałam, że leżałam na łóżku w swoim pokoju, w bazie Slade'a, przykryta kołdrą. Czyli on musiał mnie znaleźć przy brzegu i zabrać. Szykował się wpierdol. Przecież przegrałam tym samym, niechcący, wysadzając jego platformę, nad którą musiał się dużo namordować. [...]"
~*To drugie zdanie jest taką oczywistością, że zaraz Captain Obvious straci robotę. W końcu przez kogo innego znalazłabyś się w bazie, pasztecie?*~
~A poza tym, ten wpierdol byłby logiczny, ale, co nie jest spoilerem, bowiem każdy może się domyślić, Claire The Opko nie dostanie wpierdolu, bowiem wtedy Slade musiałby być kanoniczny, a przecież w opkach nie o to chodzi, c'nie.~
|Dobrze, że mój opkowy sobowtór nie jest na razie takim NadOOC jakim stanie się w dalszej części opowiadania.|
<Chociaż tyle, że tego NadOOC-owania nie ma od samego początku FanFiKtion. No, ale generalnie jest tu za mało przemyśleń opkowej wersji Tristitii. Skoro się tak bała tego, że dostanie wpierdol, to powinniśmy dostać jej więcej przemyśleń na ten temat, w których faktycznie objawiłby się jej strach oraz powinna jakoś zachowywać się w sposób, który by to przedstawił. No, ale nie, lepiej napisać gówno.>
*Ogólnie na początku to FanFiKtion jest nudne, a potem wkurwiające. Z jednej męki w drugą.*
~*Niestety, a nawet jeszcze nie jesteśmy w połowie. >.<*~
~Kiedy będzie połowa?~
~*<Liczy> W połowie czterysta osiemdziesiątego dziewiątego fragmentu.*~
~;===;~
~*Wiem, niestety. ;===;*~
165. „[...] - O, Tristitio. Już się obu-... Chwila. Czy ty się mnie boisz?
Od razu gwałtownie przytaknęłam głową. W tym momencie, rzekł on:
- Ej no... Nie bój się mnie. Nie jestem na ciebie zły czy coś, więc nie musisz się obawiać mojej obecności.
- T-Ty nie jesteś na mnie zły? – Spytałam zdziwiona.
- Nie...Dlaczego niby miałbym?
- Bo...Bo ta walka...No i ja ją przegrałam...I jeszcze ta platforma wybuchła...Myślałam, że się wściekniesz.
- Ale walczyłaś do końca. I to się dla mnie liczy. To byłoby zbyt piękne, gdybyś ją wygrała. Pamiętaj. Ja jestem zły tylko, jeśli stchórzysz.
W tym momencie, odetchnęłam z ulgą. Chwilę potem, Slade zaśmiał się, po czym powiedział:
- Skoro własna uczennica się mnie boi, to znaczy, że zmierzam w dobrym kierunku do bycia władcą tego miasta. Ale przejdźmy do tego, po co tu przyszedłem. Chciałem się po prostu spytać, jak się czujesz.
- Dobrze. – Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, po czym dodałam:
- Tak w ogóle, to dlaczego stworzyłeś ten dezintegrator tak, aby była w nim opcja autodestrukcji?
- Na wszelki wypadek. Gdyby coś naprawdę niebezpiecznego działo się z dezintegratorem, wolałbym wysadzić ową platformę. Ja nie chcę niszczyć świata, tylko go przejąć, zaczynając od tego miasta. No, ale teraz odpocznij sobie, a ja wezwę cię, gdy będziesz potrzebna. – Odpowiedział
[...]"
~*Noice, będziemy mogli się rozpisać na zakończenie analizy na dzisiaj. Także zaczynając, zaczyna się tworzenie ze Slade'a OOC. Kurde, on raczej powinien mieć wyjebane na to, jak się czuje Tristitia The Opko, dla niego ważnym powinno być, że nie padła i będzie miał kogo dalej wykorzystywać. No i też raczej by się nie zaśmiał, jakoś nie wyobrażam sobie Slade'a z Młodych Tytanów śmiejącego się.*~
~A poza tym, to by pasowało do Slade'a, gdyby miał ból dupy o to, że wysadziła mu, nawet przypadkiem i nie bezpośrednio, platformę, nawet jeżeli sama walka byłaby zbyt mało prawdopodobna do wygrania. No, ale nie, nie utrudniajmy naszej Mary Sue życia.~
|A można by to pociągnąć, jakby dostała ponownie wpierdol, to można byłoby jakoś jej lęk przed porażką podbudować. No, ale po co, lepiej stworzyć NadGówno, a nie się wysilić.|
<I nadal nie wierzę, że oni podczas tej rozmowy nic nie robili. No kurde, ludzie zawsze wykonują chociaż drobne czynności lub gesty podczas rozmowy i to jest naturalne. Mogłoby to ubarwić historię! I tak, będziemy się tego czepiać do końca, bowiem to wkurwia.>
*No, ale miło, że chociaż jakieś wyjaśnienie, dlaczego dezintegrator został stworzony tak, a nie inaczej, zostało podane. To zawsze jest minimalna zaleta. No, ale sama rozmowa jest generalnie nudna i bez polotu, mimo iż mogłaby być ciekawsza.*
~*Generalnie całe to FanFiKtion mogłoby być ciekawe, gdyby tylko dawna ja się postarała. No, ale po co, skoro lepiej na szybko napisać jakieś gówno.*~
~Niestety i teraz my musimy się z tym męczyć. >.<~
~*Przynajmniej jak skończymy, to już na zawsze będziemy mieć od tego NadGówna spokój.*~
~Też racja, ale to jest i będzie droga przez mękę.~
~*Niestety, no ale dla czytelników wypadałoby się poświęcić. Anyway, koniec na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już dzienny limit stron z fragmentami.*~
~*~*NOPE xDDD*~ ;"""DDD ~*Jesteście niereformowalni. xDDD*~ Bywa ;"""D*~
166. „[...] - Masz wyczucie czasu, Tristitio. Akurat miałem cię wzywać. Otóż, mam dla ciebie nowe zadanie, które będzie polegało, znów, na kradzieży. Bowiem udaj się do Soto Laboratory i, będąc tam, ukradnij coś, co wygląda jak metalowy drążek z długimi, metalowymi prętami po bokach.
- Ale...Mistrzu...Nie sądzisz, że Tytani już domyślili się, którędy przelatuję lecąc do tych laboratoriów czy innych centrów badawczych? Wątpię, aby oni byli tacy głupi. – Zauważyłam
- Dlatego polecisz inną trasą. Wszystko mam zaplanowane, więc o to nie musisz się martwić. Jak zwykle, prowadzić cię będzie GPS.
Po tej krótkiej rozmowie, wyjął ten sam, co zawsze, nadajnik i nacisnął jeden z przycisków. W tym momencie, usłyszałam za sobą dźwięk rozsuwanej ściany. Wiedziałam, co to znaczyło, dlatego odwróciłam się. Widząc samolot, podeszłam do niego i, gdy wejście zostało otwarte, weszłam do środka, po czym zapięłam pasy. Chwilę potem, zobaczyłam że Slade wycelował nadajnikiem w sufit i nacisnął jeden z przycisków. Kiedy to zrobił, strop rozsunął się, a ja wyleciałam poza teren bazy..."
~*Ja jebe, jaki długi kloc tekstu, a dzisiaj będzie takich od zajebania, dlatego mamy tylko trzynaście fragmentów do analizy. A poza tym, zaczynając od początku, Nadboże jak tu mało przemyśleń. Obecnie poprawiam pod kątem ortografii i interpunkcji „Inadequate Place, Inadequate Time" i tam kurde główny bohater ma znacznie więcej przemyśleń, a w alternatywnym zakończeniu to już w ogóle będzie miał więcej niż Tristitia tutaj. A Tri akurat powinna mieć jeszcze więcej przemyśleń, bowiem tutaj dzieje się więcej niż w IPIT.*~
~Wspaniały skrót. xDDD No ale faktycznie, strasznie mało ona rozmyśla, normalnie jakby była maszyną, a nie człowiekiem. A poza tym, nadal nie wierzę, że oni nic nie robili podczas rozmów ze sobą. Skoro obecnie już porównujemy do IPIT, kurna, kocham ten skrót xD, to tam więcej się działo podczas wypowiedzi postaci niż tutaj.~
|No i też miło, że mój opkowy sobowtór wpadł na pomysł, że Tytani to jednak nie debile i się powinni domyśleć, że Claire The Opko niebo w jednym konkretnym punkcie przemierza. To ewidentnie idzie na plus, a to ten typ historii, gdzie plusów trzeba szukać.|
<No, ale ogólnie to FanFiKtion jest strasznie monotematyczne. Misje mej opkowej wersji ciągle polegają jedynie na tym, że ma coś ukraść i tylko pierwsza misja wyglądała inaczej. Ja wiem, że w przyszłości się to zmienia, ale pierwsze rozdziały każdej historii decydują o tym czy czytelnik zostanie na dłużej, czy nie, więc wypadałoby się postarać aby zachęcały.>
*A poza tym, to nadal głupie, Tristitia mogłaby tą inną trasą polecieć przemieniając się w niematerialnego orła. No, ale nie, trzeba podkreślać jaką to jest Mary Sue, jakbyśmy się kurna nie zorientowali. ;=;*
~*I generalnie od tego fragmentu jest ciekawsze to, że jeden przycisk na klawiaturze mnie się czymś śliskim ujebał.*~
~Wszystko jest ciekawsze od tego gówna.~
167. „[...] W końcu, zawsze gdy wysyłał mnie abym coś ukradła, kończyło się to stworzeniem czegoś przy użyciu ukradzionego przedmiotu. [...]"
~*No co ty kurwa nie powiesz. A w jakim innym celu miałabyś kraść coś dla faceta, który chce przejąć miasto i prawdopodobnie cały świat?*~
~Ogólnie myśli Tri Opko Version w większości polegają na stwierdzaniu oczywistości i ewidentnie są po to aby nikt się nie przyczepił, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń głównej postaci nie ma.~
|Generalnie to domena każdego opka w narracji pierwszoosobowej napisanego przez dawną Ramoninth.|
~*Niestety wiem i nie jestem z tego dumna. >.<*~
168. „[...] Dzisiaj, zajęło mi to...trzy godziny. Tak, takiemu hakerowi jak ja zajęło to TRZY godziny! [...]"
~*Nie zesraj się, widać po prostu zabezpieczenia były wyjątkowo mocne. A poza tym, nie musisz podkreślać tego, że jesteś wyidealizowana, wiemy to i każdy z czytelników, który doczytał do tego momentu, powinien się w tym zorientować.*~
~Naprawdę, jakby Tristitia nie mogła nie umieć tylu rzeczy. Mogłaby być doskonała w hakowaniu, ale w takim wypadku trzeba byłoby jej wyjebać umiejętność prowadzenia pojazdów takich jak samolot czy, czego dowiemy się później, skuter śnieżny. Nie może być doskonała w dwóch tak ciężkich dziedzinach.~
|Generalnie fajnie byłoby, jakby Tri nie umiała hakować. Dzięki temu rozdziały mogłyby być ciekawsze, bowiem w jakiś inny sposób musiałaby się dostać do danych budynków.|
<I pomyśleć, że z tego, co widziałam po planach siedmiu rozdziałów do Retconning 0,25, Retconningowe opowiadanie ma być ciekawsze, mimo iż tam Tytani mają być OOC jak chujem strzelił.>
To chyba najwyższy poziom udowodnienia, że FanFiKtion o Claire jest NadZjebane.
~*Niestety >.<*~
169. „[...] Podejrzewałam, że był to jakiś materiał wybuchowy, bo cóż innego? [...]"
~*No ja jebe, co ty nie powiesz. Kurwa, naprawdę, nie mogłaby ona mieć jakichś ciekawszych przemyśleń, a nie walić takimi oczywistościami? To jest narracja pierwszoosobowa, mogłaby się zastanowić nad czymś mniej oczywistym. No, bo porównajcie sobie z tym fragmentem rozdziału osiemnastego IPIT, a dokładniej rozdziału osiemnastego i pół, który ma prowadzić do alternatywnego zakończenia:
„Ciekawiło mnie teraz w sumie jak przedstawiała się historia tego miejsca i który geniusz wpadł na pomysł aby stworzyć GLaDOS tak, jak została stworzona. No, bo na sto procent GLaDOS nie istniała od samego początku oraz to miejsce musiał stworzyć jakiś człowiek lub kilku ludzi. Prawdopodobnie trafiłem obecnie do jakiegoś szybu testowego, bowiem kilkukrotnie w czasie drogi tutaj widziałem na ścianach wielką, żółtą cyfrę „09". Wiem, że o tym wcześniej nie wspomniałem, ale nie uznałem tego za zbyt istotne aż do tego momentu. Co prawda ta dziewiątka mogła też oznaczać coś zupełnie innego i tylko ja tutaj nadinterpretowałem zwykłą cyfrę. No, ale z drugiej strony Aperture to w większej części obszary testowe i pomieszczenia techniczne z nimi związane. Jasne, ten ośrodek zawsze mógł zaczynać od czegoś innego, ale najbardziej kojarzyłem go z testowania czego się dało. Zastanawiałem się też, dlaczego to wszystko zostało odcięte od wielu wieków. Jasne, wiadomo, po co utrzymywać starocie z nie wiadomo którego wieku, lepiej przenieść się do nowszych części. No ale z drugiej strony w starszej części Aperture mogły znajdować się jakieś ciekawe elementy testowe, które mogłyby ubarwić pomieszczenia testowe. Poza tym, zawsze tutaj mogłyby znajdować się inne, uśpione i, być może, żywe obiekty testowe. Nie wiedziałem tego, no ale wątpiłem aby Centrum wydłużonej relaksacji istniało od samego początku Aperture. Podejrzewałem, że mogło istnieć też jakieś inne, stare oraz sterowane przez inny, niezależny od głównego, system. A to oznaczałoby, że jeżeli moja hipoteza okazałaby się prawdziwa, to nie pozostałbym tutaj jedynym żywym człowiekiem. No, bo w sumie jakaś szansa istniała i to całkiem spora, bowiem obiekty testowe z czasów świetności tej części ośrodka też powinny znajdować się gdzieś zahibernowane, a wątpiłem aby przed zamknięciem tej części tegoż ośrodka zdążyli przeprowadzić testy na absolutnie wszystkich i zrobić z nimi po tych testach cokolwiek robiono z obiektami testowymi od momentu powstania Aperture do czasu uruchomienia GLaDOS. Znaczy nie podejrzewałem, że znalazłbym stare pomieszczenia hibernacyjne, ale gdzieś istnieć zawsze mogły. Swoją drogą, tak w kwestii starych testów, to ciekawe jak wyglądało pierwotne działo portalowe. Szczerze wątpiłem aby od samego początku prezentowało się identycznie jak to, które ja miałem przy sobie. Nie zdziwiłbym się, jeżeli miałoby ogromne rozmiary, bowiem od czegoś twórcy tej broni musieli zacząć, co nie? W sumie to ciekawiło mnie też, jak w dawnych czasach prezentowały się wieżyczki. W końcu podejrzewałem, że tak samo jak w wypadku działa portalowego, nie od początku prezentowały się idealnie tak samo jak obecnie. Co do innych elementów testowych to powątpiewałem aby na przykład takie mosty świetlne mogły istnieć w dwudziestym wieku, gdyż podejrzewałem, że wtedy Aperture powstało."
Wiem, że dałam tutaj straszny kloc tekstu, ale to jeden akapit w alternatywnym rozdziale osiemnastym przedstawiający przemyślenia głównego bohatera podczas dłuuugiej drogi przed siebie. No. Teraz porównajcie sobie to z tym FanFiKtion o Tristitii.*~
~Widać ewidentną przepaść pomiędzy pisaniem w narracji pierwszoosobowej przez dawną i obecną ciebie.~
~*No właśnie, to widać na pierwszy rzut oka.*~
|No ale kiedyś pisałaś wszystko aby było, więc co się dziwić, że gówno wyszło.|
~*Niestety >.<*~
170. „Lecz, kiedy miałam już otwartą drogę do środka, przeszłam przez ścianę. Jednak, gdy postąpiłam krok naprzód, ujrzałam że przede mną włączyły się jakieś lasery. Jednak, nie były one normalne, gdyż miały kolor zielony z czarnymi plamami. Widząc je, powiedziałam ściszonym głosem, jakby przed siebie:
- Mistrzu...
- Hm? – Usłyszałam w uszach odpowiedź.
- Co to są za dziwne, zielone lasery z czarnymi plamami, które widzę przed sobą?
- Jeżeli nie chcesz umierać przez parę dni w cierpieniach, radzę ci nie mieć z nimi kontaktu dłużej niż trzydzieści sekund. Wolisz nie wiedzieć, co by z tobą zrobiły. Po prostu omijaj je.
- Tak jest.
[...]"
~*Myślicie, że te lasery kiedyś jeszcze się pojawią oraz dowiemy się, co robią ludziom po kontakcie z nimi dłużej niż trzydzieści sekund? Pojebało was? Oczywiście, że już więcej się nie pojawią.*~
~No ależ tak, bowiem w taki kurwa sposób powinno się wprowadzać różne rzeczy. Jasne, Tri mogłaby nigdy ich nie dotknąć na dłużej niż trzydzieści sekund, ale ktoś z historii mógłby i wtedy dowiedzielibyśmy się, co one robią. Poza tym, mogłyby pojawić się jeszcze częściej i w sumie któryś z Tytanów mógłby zginąć od ustrzelenia przez takowy.~
|Ogólnie ta historia ma od zajebania pomysłów, które można byłoby ciekawie wykorzystać, ale nie zostały one rozwinięte. Wiem, że to jest domena dużej części opek dawnej Ramoninth, ale ten FanFiKtion jest jednym z tych, gdzie najlepiej to widać.|
<Poza tym, wciąż nie uwierzę, że moja opkowa wersja nic nie robiła podczas tej rozmowy. Jasne, nie możemy wiedzieć, co wykonywał Slade, ale Claire The Opko mogłaby coś robić, na przykład rozglądać się po okolicy.>
*Poza tym, z tego co wiem, to nawet dawna Ramoninth nie wymyśliła, co te lasery miały robić po dłuższym kontakcie z organizmem żywym.*
~*Correct ;=;*~
~Ja jebe no. Nie tak powinno się wprowadzać różne rzeczy do opowiadania.~
~*Teraz wiem. Kiedyś najwidoczniej nie wiedziałam.*~
~;===;~
~*Wiem ;=;*~
171. „[...] - No. Łatwo poszło.
- Nie byłbym tego taki pewien. – Usłyszałam za sobą głos Robina.
No kurwa mać. Czy ci pierdzieleni Tytani zawsze musieli wszystkim przeszkadzać? Po chwili odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, rzeczywiście ujrzałam za mną Tytanów. Widząc ich, przewróciłam oczami i powiedziałam zirytowanym głosem:
- No tak. Bo kogóż innego mogłabym się tu spodziewać.
A następnie, dziś bez klonowania, rzuciłam w ich stronę. W tym momencie, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
I oni również rzucili się w moim kierunku..."
~*Ja jebix, jakie to nudneee. Zaczynając od początku, przekleństwa i to w takich ilościach nie pasują do narracji. Znaczy przekleństwa w pierwszoosobowej mi nie przeszkadzają, bowiem w tym typie narracji główna postać opowiada o wydarzeniach, a ludzie używają przekleństw. Nawet w IPIT kilka razy pojawiają się przekleństwa w narracji, ale nie kilka pod rząd. Znaczy mówię, nic do przekleństw nie mam, nie mam dwóch lat aby mieć problem, bowiem o nie, ktoś miał czelność przeklnąć, ale to po prostu gimbusiarsko wygląda w takich ilościach.*~
~A poza tym, miło, że Tristitia The Opko nie zawsze używa swej umiejętności klonowania, to przynajmniej jest trochę oryginalniej. A w tej historii należy szukać plusów.~
|Poza tym, nadal jest za mało jej przemyśleń. Wiemy, że opowiada o tym wszystkim z perspektywy czasu, więc mogłaby bez problemu dowalić więcej przemyśleń. No ale nie, po co, lepiej zapierdalać z akcją.|
<Poza tym, mogliby oni trochę porozmawiać aby to nie było takie sztuczne. Co prawda nie wiem o czym, ale jestem przekonana, że dałoby się coś wymyślić.>
*A poza tym, czy zawsze najpierw musi odzywać się Robin? Ja rozumiem, że on jest liderem Tytanów, ale inni też mogliby się wypowiedzieć aby nie było, że są tylko bezmyślnymi dronami do walki z Tri Opko Version.*
~*I generalnie to jest strasznie sztuczne. Pod koniec Retconning 0,25, gdy Tytani odkryją, że uczennica Slade'a to Andromeda, mają trochę pogadać, gdzie w głównej mierze Andzia Gandzia, słusznie zresztą, oskarży Tytanów, że to oni ją skrzywdzili i, że walcząc z nią są hipokrytami, bowiem w rzeczywistości w niczym nie różnią się od swoich wrogów poza tym, że udają dobrych. A to jest Retconning i, w większej części, nie ma być na poważnie.*~
~A wiedz, że jeżeli Retconning jest w czymś lepszy od, z założenia, poważnego FanFiction to jest wybitnie źle.~
~*Retconningi i IPIT są lepsze od NadWszystkiego.*~
|Nosz... xDDD|
~*Taka prawda. ;"""DDD*~
172. „[...] - Mistrzu...Zadanie wykonane. Mam ten przedmiot.
Po czym, na dowód, pokazałam go. Widząc to, Slade powiedział tym swoim zadowolonym i jednocześnie nieco niepokojącym głosem:
- Dobra dziewczynka...A teraz wracaj do bazy i nie zniszcz tego po drodze!
- Tak jest! – Odparłam
[...]"
~To nadal brzmi jakby chciał zaruchać. xDDD~
~*Idź się wychowaj, bezmózgu. XDDD*~
~Po chuj? :D~
~*Anyway, pomijając tego niedojeba ~Dzień dobry! :D~ tak, o tobie mówię, kurwiu. xDDD W każdym razie, pomijając go, to jest to nudne w chujny chuj. Ja jebe, naprawdę, rozumiemy że Tristitia jest Mary Sue i bezbłędnie wykonuje powierzone jej zadania, nie trzeba nam tego przypominać.*~
~I wciąż nie wierzę, że oni tak stali i patrzyli na siebie podczas mówienia tego. Jasne, to dałoby się zrobić, ale jest bardzo trudne, każdy wykonuje chociaż drobne ruchy podczas mówienia czegoś.~
|I naprawdę, czy Tri The Opko nie mogłaby jakiegoś zadania sknocić? To uczyniłoby ją realistyczniejszą, bowiem widzielibyśmy, że nie wszystko jej wychodzi. No ale nie, po co ubarwiać historię.|
<I też ona i Slade mogliby sobie trochę dłużej porozmawiać. Nie wiem o czym, ale jakaś relacja poza tą uczeń-mistrz powinna się między nimi nawiązywać, a do tego potrzeba aby chociaż rozmawiali ze sobą.>
*I, generalnie, nadal jest za mało przemyśleń głównej bohaterki. To również mogłoby jakoś opkową Claire rozbudować. No ale po co, skoro można stworzyć Mary Sue.*
~*Nadal nie mogę uwierzyć, jakim cudem kiedyś takie długie gówno mogłam napisać.*~
~Gorsze od tego jest tylko FanFiKtion „Wspomnienia".~
~*Nie przypominaj. ;===;*~
~A, fakt. Brutalne wspomnienia. ;_;~
173. „[...] - Proszę. Oto to, po co zostałam wysłana.
Po tych słowach, wziął ową rzecz, poklepał mnie po głowie i rzekł:
- Dobra robota, Tristitio.
W tym momencie, machnęłam ręką i odparłam:
- Oj...Dzięki. Staram się jak najlepiej wykonywać powierzone mi zadania.
- To właśnie zauważam każdego dnia. Ale teraz, możesz już iść. Zawołam cię, kiedy będzie trzeba. – Powiedział, odwracając się.
- Tak jest!
[...]"
~*<Zwiesza się z nudów z krzesła.> Ja jebeee...Jaka nuda. Naprawdę, po każdorazowym zadaniu Tristitii powinni trochę rozmawiać abyśmy widzieli, że jakieś inne relacje też się pomiędzy nimi nawiązują. No ale do tego przydałaby się przynajmniej rozmowa na różne tematy, a nie tylko w kwestii poszczególnych misji.*~
~I wciąż nie jestem w stanie uwierzyć, że podczas wypowiadania tych słów nie robili absolutnie nic. Tak, będę się tego czepiał, bowiem to może ubarwić historię, bowiem zobaczylibyśmy, że Tri i Slade to nie maszyny potrzebne jedynie do wykonywania określonych zadań w fabule. Jasne, historia, w której bohaterowie to tylko nośniki fabuły mogłaby zadziałać, ale fabuła musiałaby być intrygująca, a tutaj fabuła jest prosta jak but, więc powinna stać akcją i bohaterami.~
|No i też wydaje mnie się, że tak trochę sztucznie ze sobą gadają. Znaczy takie zdania dałoby się usłyszeć w prawdziwym życiu, ale to nie zmienia faktu, że przynajmniej dla mnie brzmią sztucznie dość.|
<Generalnie to po prostu jest nudne i nie dzieje się tutaj nic ciekawego. Generalnie ten FanFiKtion najpierw jest nudny, a potem wkurzający i cringe'owy.>
~*Niestety i nie jestem z tego powodu dumna. ._.*~
174. „[...] etc. [...]"
~*Skróty nadal nie pasują do narracji, szczególnie, że nikt nie mówi skrótami. Powinno się to napisać normalnie.*~
175. „[...] Następnie zaś, podszedł do mnie i stanął za mną oraz przyczepił mi coś metalowego do stroju. Chwilę potem usłyszałam, że nacisnął jakiś przycisk. W tym momencie, z owego czegoś przyczepionego do mojego ubioru, gwałtownie wysunęły się długie i szerokie, metalowe, czarne skrzydła. Ty, to akurat było super ulepszenie do walk.
- Woah. Fajne! – Powiedziałam, ze słyszalnym entuzjazmem w głosie.
- Wiedziałem, że ci się spodoba. Możesz ich używać siłą woli. Wystarczy, że pomyślisz aby się wysunęły i one to zrobią. Tak samo, jeśli chcesz aby się schowały, to pomyśl aby to zrobiły. Spróbuj. – Odpowiedział, po czym za pomocą tego samego przycisku schował me skrzydła.
„Wysuńcie się!" – Pomyślałam
W tym momencie, skrzydła ponownie gwałtownie się wysunęły.
„Schowajcie się!" – Ponownie pomyślałam.
I skrzydła to zrobiły.
- Widzisz? Aby używać ich do lotu, musisz tego bardzo chcieć. One wykonają każde twoje polecenie związane z lotem. – Odparł Slade.
W tym momencie, jako iż byłam kulturalna oraz owe skrzydła były naprawdę fajne, powiedziałam:
- Dzięki!
- Nie ma za co. To też może ułatwić ci walkę z Tytanami, szczególnie, że ponad połowa z nich umie latać. A teraz, możesz odejść. Już późno, a jutro czeka cię długi dzień... - Rzekł
- Tak jest!
Po czym odeszłam w kierunku mego pokoju. Naprawdę, życie jako czarny charakter coraz bardziej mi odpowiadało..."
~*Noice, przynajmniej tutaj dane nam będzie się wypowiedzieć. W każdym razie, zaczynając od początku, na jasnego gwinta jej te skrzydła? Ona i tak posiada już pięć nadprzyrodzonych zdolności, a w przyszłości zyska ich jeszcze więcej, a straci tylko jedną, z tego co pamiętam.*~
~A poza tym, nie trzeba umieć latać aby być potężniejszym. Można byłoby na przykład umieć kontrolować rzeczywistość i to już czyniłoby daną postać potężną. Tristitia mogłaby pokonać Tytanów bez umiejętności lotu, no.~
|A poza tym, nadal jest tutaj za mało jej przemyśleń. Skoro dostała fajny gadżet, to powinna trochę nad tym porozmyślać, na przykład dlaczego mój opkowy klon tyle jej tego daje i czy czasem nie wierzy w to, że mogłaby pokonać Tytanów bez tego.|
<No i nadal ciężko mi uwierzyć w to, że podczas rozmowy nawet drobnych ruchów nie wykonywali. No kurde, ja wiem, że można nie chcieć pisać tego podczas pisania wypowiedzi, ale to po prostu można najpierw napisać całą wypowiedź, a potem dopisać, co dana postać podczas niej robiła. To serio ubarwiłoby historię.>
*No i to ostatnie zdanie. Naprawdę życie jako czarny charakter podobało jej się tylko dlatego, bowiem Slade dawał jej fajne gadżety? Ona serio powinna mieć jakiś sensowny powód, dla którego przeszła na ciemną stronę mocy. Jasne, ten mógłby być jakimś pomniejszym powodem, ale w tej historii wygląda na główny, co nie pasuje ni chuja.*
~*Ogólnie Tri jest cholernie nierealistyczna, no ale osobiście wolę, kiedy jest nudna niż irytująca, jaka stanie się potem.*~
~Przynajmniej kiedy zanalizujemy tę historię, to będziemy mieć od niej spokój na zawsze.~
~*Zawsze coś, ale to będzie droga przez mękę.*~
~Niestety wiem. >.<~
176. „Najgorsze było to, że na kolejne zadanie czekałam dwa tygodnie! No ja nie mogę. Zaczynałam już lubić to życie jako uczennica Slade'a, a tymczasem musiałam tyle czekać na nowe zlecenia! Przez ten czas, mimo iż codziennie zajmowałam się moim hobby, nudziło mnie się. Mimo wszystko, starałam się wytrwać. [...]"
~*Ja jebe, co. Dlaczego ona tak szybko uzależniła się od tych zadań? Ja rozumiem, że mogłoby jej się podobać to życie, ale na razie te misje polegały jedynie na kradzieżach. Nic aż tak interesującego aby się od tego uzależnić.*~
~Jasne, taki wątek też dałoby się poprowadzić, ale wypadałoby aby te misje były zróżnicowane, bowiem inaczej uzależnienie Claire nie ma sensu. Serio, ja musząc tylko coś kraść umarłbym z nudów, a nie się uzależnił.~
|A poza tym, jak na razie to serio wygląda tak, jakby Tristitia Opko Version stała po stronie Slade'a The Opko tylko dlatego, bowiem dał jej fajne gadżety oraz dzięki niemu nie nudzi się w życiu. Kurde, to mogłyby być jej pomniejsze powody dołączenia do mego opkowego sobowtóra, ale nie główne. Jako główne są zbyt płaskie i proste.|
<A poza tym, to też trochę się gryzie, bowiem w poprzednim fragmencie było, że następny dzień miał być dla niej ciężki, a tu nagle dwa tygodnie mijają.>
~*To opko ogólnie jest niekompatybilne samo ze sobą.*~
~A to nie jest dobry znak. ._.~
~*Niestety ;=;*~
177. „[...] - Uczennico, za godzinę widzę cię w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest! O Matko Boska, nareszcie!!! – Krzyknęłam z radością w głosie.
- Eee...Tristitio? Dobrze się tam czujesz? Zazwyczaj moi uczniowie tak nie reagowali na nowe zadania.
- Tak!!! Ale wiesz, jak mnie się nudziło?! Nareszcie coś nowego!!! Jest, jest, jest!!!
- ...Ja nic nie mówię...
[...]"
~*Mimo iż to uzależnienie Tristitii The Opko nadal nie ma sensu, bowiem jak na razie powierzane jej zadania to jedynie kradzieże, tylko jej pierwsza misja się od tego różniła. Chociaż nie do końca, bowiem celem była kradzież. Danych, bo danych, ale to nadal kradzież, więc ta.*~
~W ogóle, skoro Tri Opko Version jest taka podjarana na wieść, że miała dostać kolejne zadanie, to powinna jakoś skakać po pokoju podczas wykrzykiwania tych słów. No ale nie, po co jakoś ubarwić wypowiedzi, skoro można stworzyć NadGówno.~
|No i też skoro zajmowała się swoimi hobby, to nie powinna się nudzić. Wszakże hobby to też jakieś czynności, więc trochę to się gryzie.|
*Generalnie to mogłoby zadziałać, no ale nie działa, bowiem Claire The Opko nie ma podstaw aby się uzależnić od zadań dawanych jej przez Slade'a. Jakby po prostu nie można było z tym wątkiem poczekać i wprowadzić go dopiero wtedy, gdy to będzie miało sens.*
<Szczególnie, że ta historia jest długa w cholerę, więc było dużo czasu.>
*No właśnie.*
~*No ale jak widać moja dawna wersja wolała robić wszystko na szybko i ot co z tego wyszło.*~
~I teraz my musimy się z tym użerać.~
~*Niestety >.<*~
178. „Kiedy zaś zostało pięć minut do minięcia godziny, dosłownie wybiegłam z głównego pomieszczenia. Byłam taka szczęśliwa, że normalnie myślałam, że ta radość by mnie wysadziła. Nawet nie zamknęłam drzwi, co w moim wypadku było nienormalne. Mimo wszystko, równo o godzinie siódmej, byłam w głównym pomieszczeniu. Będąc tam, ujrzałam że Slade, jak zwykle, stał wpatrzony w wielkie monitory. Chwilę potem, odwrócił się w moim kierunku i, widząc moje podekscytowanie, powiedział:
- Boooże...To już chyba zaawansowane stadium uzależnienia. No, ale przejdźmy do rzeczy. W dniu dzisiejszym będziesz miała wyjątkowo prostsze zadanie. Otóż, za pomocą samolotu, tego samego co zwykle, udasz się do podziemnej bazy, stworzonej przeze mnie. Będąc tam, będziesz po prostu kontrolowała osobiście stan tworzenia robotów do podboju świata.
- Do...Podniebnej bazy? – Spytałam z niedowierzaniem.
- Tak. Po prostu popatrz.
Po czym wskazał ręką na monitory. Ja zaś, odwróciłam się w ich kierunku. Rzeczywiście, ujrzałam na nich bazę zwisającą w powietrzu. Jednak, wisiała ona bez żadnych podpór czy innych wspomagaczy. Nie mogłam wyjść z podziwu. Jak on mógł tego dokonać? Chwilę potem, spytałam zdziwionym głosem:
- Jakim cudem?
- Mam swoje sposoby, Tri. Mam swoje sposoby. – Odpowiedział
Tri? W sumie mogło być to używane jako skrót od mojego pseudonimu, więc nie zdziwiło mnie to, iż tak mnie nazwał. Jednak, chwilę później, usłyszałam dźwięk rozsuwanej się ściany za mną. [...]"
~*Noice, przynajmniej będziemy mogli się trochę rozgadać na zakończenie analizowania na dzisiaj. Zaczynając od początku, chyba wybiegła do głównego pomieszczenia, bowiem wcześniej znajdowała się w swoim pokoju. A poza tym, Slade się jebnął, w końcu chodziło mu o podniebną a nie podziemną bazę.*~
~No i też strasznie szybko Slade The Opko przeszedł od tego, że nie spodziewał się aż tak szczęśliwej Tristitii, do powiedzenia jej o celu jej misji. W sumie sama Tri też zbyt szybko pozbyła się swego rozradowania. Ja jebe, to dałoby się pociągnąć dłużej i mogłaby wyniknąć z tego jakaś inna rozmowa, niż ciągle o zadaniach powierzanych Tri przez Slade'a.~
|I, znowu, mamy za mało przemyśleń Claire. Skoro tak zdziwił ją widok podniebnej bazy oraz nie spodziewała się zdrobnienia jej pseudonimu, to powinna nad tym trochę pokontemplować, szczególnie, że opowiada nam o tych wszystkich cudownych wydarzeniach z perspektywy czasu, więc na stówę miała czas i możliwości.|
<I wciąż ciężko mi uwierzyć, że oni na serio nic nie robili podczas rozmowy ze sobą. Tak, będziemy się tego czepiać, bowiem brak tego irytuje, gdyż mogłoby to nieco ubarwić historię. No ale nie, po co. -_->
*Ale miło, że Tristitia w końcu dostała jakieś nowe zadanie. Co prawda nie ma ono za dużo sensu, bowiem Slade mógłby to robić zdalnie, ale przynajmniej nie polega na kradzieży, co w tej historii jest cudem wręcz.*
~*No i Slade musiał sobie zafundować wielką bazę, skoro Tri wybiegając z pokoju o szóstej pięćdziesiąt pięć dobiegła do głównego pomieszczenia dopiero o siódmej. A poza tym, jakby się spóźniła to świat by wybuchł, bowiem byłoby to realistyczniejsze.*~
~I generalnie ten fragment, jak i całe opko, mógłby być ciekawy, ale taki nie jest i to szczerze mówiąc trochę irytuje.~
~*Niestety, a dalej nie jest lepiej. Anyway, koniec analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy już dzienny limit.*~
~I jakimś cudem zdążyliśmy przed twoim wyjściem do szkoły.~
~*Też się zdziwiłam, byłam przekonana, że musielibyśmy robić przerwę i dokańczać to po moim powrocie. No ale skoro już udało nam się zanalizować limit dzienny na dziś, to koniec na chwilę obecną.*~
~*~*Morda tam w tle. xDDD*~ ;"""DDD*~
179. „[...] W czasie lotu, zastanawiałam się, jak Slade mógł stworzyć bazę, która bez żadnych podpór wisiała w powietrzu. Slade ogólnie tworzył różne dziwne rzeczy, ale takie coś było fizycznie niemożliwe. No normalnie szacuneczek, bo ja nie potrafiłabym stworzyć takiego budynku. Mimo wszystko, lot zajął mi z pół godziny. [...]"
~*Ty jesteś fizycznie niemożliwa, kurwico społeczna. W każdym razie, ja jebix, znowu tak mało przemyśleń? Naprawdę, ona przyjmuje wszystko ot tak, bo tak. Jakby nie mogła się więcej zastanowić nad tym faktem, że Slade tak po prostu zbudował latającą bazę.*~
~To uczyniłoby ją realistyczną, a przecież wszyscy wiedzą, że w opkach nie o to chodzi. A poza tym, nie jestem pewien czy w uniwersum tego serialu mimo wszystko dałoby się zbudować podniebną bazę, która tak po prostu by sobie zwisała.~
|Wiadomo, w uniwersum tego serialu można wiele, ale też nie przesadzajmy, to nie Retconningi. A poza tym, wiadomo, że Tristitia The Opko nie umiałaby takiego budynku stworzyć, bowiem inaczej byłaby większą Mary Sue niż jest obecnie.|
<No ale oczywiście in Opkolandia Country all can happen.>
*Opkolandia Country. xDDD Tego jeszcze nie grali. XD*
<Hehe :D>
180. „[...] W sumie, prawdopodobnie bym się nie zabiła, gdyż ostatnio Slade stworzył dla mnie skrzydła, a nawet bez tego mogłabym przemienić się w niematerialnego orła, no ale nigdy nic nie wiadomo. [...]"
~*Nie martw się, Tri, nie zapomnieliśmy, że jesteś Mary Sue. Naprawdę, czy ona serio musi mieć wytłumaczone na dwa sposoby jedną moc? Nie mogłaby na przykład mieć tylko skrzydeł lub tylko możliwość zamieniania się w niematerialnego orła?*~
~Szczególnie, że umiejętność latania nie jest wyznacznikiem OP-ności, można nie umieć latać, ale na przykład kontrolować rzeczywistość, wszystkie cztery żywioły, mieć mind control i umieć się teleportować i to już jest OP as fucking fuck.~
|A poza tym, wiadomo, że Claire Opko Version nie może zginąć, bowiem inaczej opko nie mogłoby iść dalej i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.|
<Znaczy mogłaby zginąć i na przykład narracja mogłaby przejść na Slade'a na przykład. W opowiadaniach, które nie są pracą domową na polski, można tak robić. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a wszyscy wiedzą, że in Opkolandia Country it's not allowed.>
*Ja pierdolę, naprawdę w przyszłości rozpiszemy się jak pojebani w analizie końcowej.*
~*To pewne, bowiem ten FanFiKtion to NadChujoza.*~
181. „Znajdowałam się w szerokim i dość wysokim, szarym pomieszczeniu. Za oświetlenie służyły tutaj reflektory wbudowane w podłogę, znajdujące się w każdym rogu bazy. Owe pomieszczenie nie posiadało żadnych okien. Po środku zaś, była bardzo długa linia produkcyjna, przy której pracowały pomarańczowe, mechaniczne ramiona.
Nie było tutaj nic ciekawego, to fakt. Mimo wszystko, zaczęłam robić to, co kazał mi mój Mistrz, czyli kontrolować pracę maszyn. Nie wiedziałam, dlaczego nie mógł tego robić na odległość. Ja rozumiałam, że byłam jego uczennicą i przy okazji dziewczyną na posyłki, ale to było dziwne. No, ale w końcu Slade'a nie da się zrozumieć, więc pomińmy te moje rozważania."
~*No ja ci zaraz kopa w dupę zasadzę. Naprawdę, jakby ta kurwa nie mogła się dłużej pozastanawiać nad celem swojej misji oraz nad tym, jakim cudem Slade wybudował latający budynek. No, ale nie, lepiej kurwa tak to urwać, no ale nikt z czytelników się nie dowali, bowiem przemyślenia są. Ja jebe. -_-*~
~No ale w sumie miło, że dostaliśmy opis tego pomieszczenia. To się chwali w opkach, bowiem nie zdziwiłbym się, gdyby tenże opis pominięto.~
|Racja, w tym opku trzeba szukać plusów. A poza tym, naprawdę, ta misja nie ma sensu. Przecież mój opkowy sobowtór mógłby to wszystko robić zdalnie, a nie wysyłać tutaj Tristitię. Jakby po prostu nie można było wymyślić sensownej i oryginalnej misji.|
<No jak wleci taka jedna oryginalna, to nie wygrzebiemy się spod rantu Ramoninth.>
~*Hyhy :D*~
<Jesteś pojebana, wiesz o tym? xDDD>
~*No nie moja wina, że ta misja w Czarnobylu mnie wkurwia tyloma niezgodnościami. -.-*~
~No rant na dwie strony, ni ma chuja, będzie. XD~
~*:DDD*~
182. „[...] - Czy wy nie macie nic innego do roboty, tylko przeszkadzanie innym?
- Owszem, mamy inne zajęcia, ale przecież nie pozwolimy wam na zniszczenie miasta! – Odpowiedziała Gwiazdka.
Po tej krótkiej rozmowie, rzuciłam się w ich stronę z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
I oni również rzucili się w moim kierunku."
~*To jest tak nudne, że aż sprawdzę, gdzie w ogóle trzymam gry na PSP...Dobra, już wiem, są w szufladzie na samym dole regału. K, wyjaśnione. Anyway, wracając do analizy. To naprawdę jest cholernie nudne, aż to krótkie szukanie gier na PSP sprawiło mi więcej radości. Jakby naprawdę nie mogli porozmawiać nieco dłużej. Naprawdę obecnie nie mam pomysłu, ale dałoby się coś ciekawszego i sensownego wymyślić.*~
~W ogóle w tej historii, co już zaczyna i zaczęło się ujawniać, Tytani to bezmózgie drony służące jedynie do walki z Tristitią. Jasne, ta historia jest w narracji pierwszoosobowej, ale zawsze mogłaby się stykać z nimi niejednokrotnie. Dzięki temu byliby pełnoprawnymi postaciami, a nie tylko przeszkadzajkami aby tak łatwo nie było.~
|Ogólnie lepsza byłaby narracja trzecioosobowa. Dzięki temu dałoby się przedstawić jak sobie żyli i Tytani, i Slade oraz Tri. Dzięki temu ta historia byłaby ciekawsza. W ogóle to, z tego co wiem, to opowiadanie pierwotnie miało być w narracji trzecioosobowej, ale niestety zrezygnowano z niej.|
<W sumie racja, trzecioosobowa bardziej by pasowała. Dzięki temu teraz moglibyśmy się dowiedzieć, co podczas walki Claire z Tytanami odjaniepawlał Slade. Jasne, są opowiadania, do których bardziej pasuje narracja pierwszoosobowa, ale tutaj jednak tak nie jest.>
*W ogóle to nadal nie uwierzę, że oni absolutnie nic nie robili podczas tej krótkiej rozmowy. Naprawdę, powinni wykonywać chociaż trochę drobnych gestów, to znacznie ubarwiłoby ten fragment.*
~*No ale czego wymagać po opku pisanym na szybko.*~
*A, no tak. =_=*
183. „[...] Jednak, ja zdążyłam odskoczyć na bok, przez co jej moc trafiła w jedno z mechanicznych ramion, które obecnie trzymało działko laserowe. To zaś, zainicjowało wybuch, który wysadził cały budynek."
~*Jak to byłoby możliwe, cholera jego wie. Chociaż w sumie racja, w uniwersum Młodych Tytanów wiele się może zdarzyć. A poza tym, oczywiście, że jest to zrobione aby Tytani mogli się dowiedzieć, że ich przeciwniczka ma mechaniczne skrzydła.*~
~Jakby nie mogli się tego dowiedzieć później w jakiś realistyczniejszy sposób. Naprawdę, oni teraz nie musieli się dowiadywać, że Tristitia umiała normalnie latać. Ta walka mogłaby się skończyć inaczej i jakoś sensowniej.~
|No i też wątpię aby pierdolnięcie lasera, nawet w świecie Młodych Tytanów, miało aż taki zasięg aby wysadzić cały budynek. To nie dynamit czy bomba atomowa aby miało taką siłę kurwnięcia.|
<Generalnie te walki są jedną z najgorszych części tego opka, a to jest kurwa historia akcji, więc tutaj walk powinno być od zajebania i to opisanych.>
*Nadal nie mogę uwierzyć jakim cudem to NadNudne NadGówno ma siedemdziesiąt rozdziałów plus prolog.*
~*Też nadal nie wierzę, że udało mnie się tyle rozdziałów tego shietu napisać. Ale Retconning 0,25 będzie NadEpicki.*~
~No tylko w psychiatryku. xDDD~
~*Spierdalaj xDDD*~
184. „Tytani zdążyli się uratować. Raven potrafiła latać, Gwiazdka również i przy okazji chwyciła Robina, a Bestia zamienił się w zielonego pterodaktyla, i chwycił w swoje szpony Cyborga. Ja zaś, zaczęłam spadać w dół. Jednak, bardzo szybko przypomniało mnie się o tym, że miałam skrzydła, które dał mi Slade. Od razu pomyślałam:
„Wysuńcie się!"
I skrzydła uczyniły to, co im kazałam. Dzięki temu, zawisłam w powietrzu. Gdy to nastąpiło, ku zdziwieniu Tytanów, podleciałam do góry. Parę sekund potem, Cyborg spytał ze słyszalnym zdziwieniem w głosie:
- Jak ty to zrobiłaś? I skąd masz te skrzydła?
- A niech pozostanie to tajemnicą. – Odpowiedziałam z szyderczym uśmiechem.
Następnie zaś, jako iż machając nimi tworzyłam bardzo duży wiatr, przez co nie mogli do mnie podlecieć, wystrzeliłam w ich kierunku wiązką ognia, przez co odepchnęłam ich w dal, przy okazji strącając do wody. Gdy ujrzałam to, iż wpadli do niej, zaczęłam lecieć w kierunku bazy Slade'a."
~*NadZiew. Ja jebe, serio, jakie to jest nudne. Szczególnie, że zdanie drugie przed myślą Tri jest niepotrzebne. Można by jedynie wspomnieć, kto chwycił Robina i Cyborga, bowiem oni latać nie umieli w żadnej formie, a nie karmić licznik słów.*~
~No i też oczywiście, że Claire tymi skrzydłami tworzyła bardzo duży wiatr. Bowiem wiecie, jakby Tytani mogli do niej podlecieć, to mogłaby wywiązać się walka w powietrzu, a to byłoby za ciekawe jak na NadOpko.~
|A poza tym, mam nadzieję iż wiecie, że to strzelanie ogniem z oczu zostało przez Tristitię użyte w całej historii tylko raz czy dwa?|
<Ja jebe, ależ tak, bowiem tak powinno się to wykorzystywać. Kurna, skoro to jest część jej mocy, to powinna z tego korzystać częściej, tak jak na przykład Gwiazdka w serialu ze swych promieni energetycznych z oczu.>
*Nie, ale serio, Tri jest tutaj ewidentnie zbyt wykokszona. Ona serio nie potrzebuje tych ulepszeń, ma przecież swoje nadprzyrodzone zdolności. No i, jak nie raz zostało wspomniane, nie trzeba umieć latać aby być OP as fucking fuck.*
~*Dobrze, że ta suka nie ma Anti-Energy Manipulation i Nullify, bowiem wtedy to byłaby zbyt NadNadNadOP.*~
~Weź nawet nie każ sobie tego wyobrażać. ;=;~
~*Wiem, zbyt drastyczna wizja. ;=;*~
185. „[...] - Mimo wszystko, dobrze ci dziś poszło, Tristitio. Lubię patrzeć, jak walczysz, gdyż wygląda to jeszcze lepiej niż w filmach.
A następnie odwrócił się i spytał:
- Jeżeli mogę wiedzieć, jakim cudem strzeliłaś w nich wiązką ognia z oczu?
- Normalnie. To normalna umiejętność przy każdej z nadprzyrodzonych zdolności. – Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Miło wiedzieć, bo naprawdę fajnie to wyglądało. No, ale teraz możesz już odejść. Wezwę cię, gdy będziesz potrzebna.
- Tak jest!
Po czym odeszłam w kierunku mego pokoju. To życie było takie fajne, że nie zamieniłabym go na nic innego..."
~*Jesteś tylko nieco bardziej rozgarnięta niż Miss Radioactive, parówo. Tak, to nie jest komplement.*~
~A ta to kto?~
~*Weźcie coś do picia, bowiem rant wjeżdża. Jest ona antagonistką tego oto prawie trzygodzinnego filmu:
Widząc go na YouTube kliknęłam w niego jak popierdolona, mimo iż nawet pierwszej części nie znam, ale planowałam ją obejrzeć. Wiecie, uwielbiam EAS Scenario, a fakt, że ten jest fabularny i jest scenariuszem apokalipsy, co się nie zdarza w tym połączeniu za często, to mnie przyciągnęło. No i antagonistka tam ma ten nieambitny, normalnie w Retconningverse mamy ambitniejsze pseudonimy, pseudonim czyli Miss Radioactive. Na początku wydawała się ciekawa i tajemnicza. W wielkim skrócie, Miss Radioactive ma, jak wskazuje pseudonim, radiokinezę, teleportację i mind control, co czyni ją w chuj potężną. Generalnie dążyła do tego aby rozjebać swoją radiokinezą świat, zrobić swoje atomowe królestwo i mind controlem kontrolować tych, którzy przeżyli. No ale potem wyjawiła swoje motywacje. O mój Nadboże z rewolwerem, czemu to zrobiła, a ja ją nawet lubić zaczynałam. W wielkim skrócie jej motywacja to „Ja cierpiałam, więc cały świat zapłaci mi za to, mimo iż na jebane siedem miliardów ludzi do mego cierpienia przyczyniły się tylko dwie osoby.". Kurwa mać, ja myślałam, że już dawno odeszło się od tworzenia OC w ten sposób. No i potem jest ona strasznie cringe rozwydrzonym dzieckiem, idealnie przedstawiając co by się stało, gdyby takim dzieciom dać radiokinezę, teleportację i mind control. Naprawdę, nie idzie jej po wyjawieniu motywacji brać na poważnie i przez to nie jestem w stanie się przekonać do obejrzenia pierwszej, znacznie krótszej, części tego filmiku. Powinna sobie zmienić pseudonim na Miss Cringe Child. No i oczywiście musi umieć kurwa hakować JEBANE EAS-y, bowiem bycie OP wymaga. Ja wiem, że to zostało dodane aby dodać ten analogowo horrorowy vibe, szczególnie, że nawet w tym filmiku są elementy z Channel 7, czego się domyśliłam, bowiem nawet Magiczny Znak Drogowy Ostatecznego Rozpierdolu z Channel 7 się pojawił i w sumie fakt, że w napisach końcowych jest, że autor pozwolił, to tłumaczy, ale ta suka jest za OP. No i nawet jej nie pokazali, mimo iż jest w sumie główną postacią, bowiem nawet w tytule filmiku jest oraz jej wygląd został opisany chyba z miliard razy. No ja jebix. Ogólnie mam w planach napisać Retconning, w którym Andromeda rozpierdoli Miss Radioactive. Walka nie będzie ambitna, jako iż to będzie się działo na Ziemi 1, gdzie Andromeda będzie miała Kryształ Hardbassu, to zajebie ją „Dream Hardbass" i Ostatecznym Rozwiązaniem, nie pytać, ale no. :D*~
~Ten rant jest tylko nieco krótszy niż będzie wyglądać twój rant o wątku Czarnobyla w tym FanFiKtion. xD A poza tym, widzisz, Ramoninth? To brzmi jak twoja dawna OC, ale nie jest twoją OC. Wyczuj to jak robiłaś kiedyś OC.~
~*Nie no, sorki, ale Miss Radioactive to poziom żenady i dno poniżej jądra Ziemi.*~
~Zajebiste stwierdzenie, no ni ma chuja we wsi. xDDD~
~*Ale prawdziwe. xD*~
|Najdłuższy off-top w historii off-topów. xDDD|
~*~:D~*~
~*Anyway, wracając do analizy właściwej: oczywiście, że Slade The Opko musiał komplementować naszą główną Mary Sue. Jakby ją skrytykował, to Wszechświat by wybuchł. No i prawdopodobnie, co ta sucz ma później w zwyczaju, Slade by dostał wpierdol za krytykę.*~
~A poza tym, nie, strzelanie z oczu to nie jest normalny element każdej mocy. To jest z mocy nazwanych „____ Vision", a to jest coś innego. Można mieć na przykład Invinsible Vision, ale nie umieć stawać się niewidzialnym. Ja wiem, że szczególnie w kreskówkach postacie z mocami bardzo często umieją ją dodatkowo wystrzeliwać z oczu, ale to nie jest standardowy element każdej mocy.~
|No, czyli generalnie suka ma jeszcze Fire Vision. Czyli, licząc też moce, które pojawią się później, ma ich w chuj i jeszcze więcej co czyni ją tak OP, że to aż szok. Bowiem nie mogłaby na przykład KURWA NIE MIEĆ MOCY co się zdarza i to często w tym uniwersum. Wtedy te ulepszenia jej stroju miałyby sens.|
<I nadal nie wierzę, że oni tak po prostu stali i nic nie robili podczas tej rozmowy. Każdy, dosłownie każdy, wykonuje chociaż mikro ruchy podczas rozmowy. To mogłoby znacznie ubarwić tę całą chałę.>
*I generalnie ta rozmowa, jak i wszystkie poprzednie, jest nudna. Jak mamy uwierzyć, że w przyszłości nawiąże się między nimi inna relacja niż tylko mistrz-uczennica, skoro rozmawiają tylko albo o misjach, albo Slade jedynie komplementuje Tristitię? Powinni rozmawiać też na normalne tematy, jak ludzie aby po prostu dało się ich polubić oraz bezproblemowo zaakceptować ich późniejsze relacje.*
~*I nadal nie dostaliśmy powodu, dla którego Tri faktycznie jest nadal po stronie Slade'a. Nie, to że się nie nudzi, ma fajne gadżety i jest komplementowana nie może być głównym powodem. Płytki główny powód = Miss Radioactive, która obecnie jest mym synonimem cringe'u. To mógłby być jakiś poboczny powód, a główny powinien być jakiś faktycznie sensowny. Nie wiem, na przykład Slade by jakoś Claire zmanipulował czy coś i to już by wystarczyło.*~
~No i, wiadomo, Tristitia musi zajebiście walczyć, bowiem jakby coś jej czasem nie wyszło, to wszyscy byśmy zginęli.~
|Generalnie ten fragment to czysta chujowizna.|
~*Niestety. >.<*~
186. „[...] Bowiem, kiedy około godziny jedenastej siedziałam w mym pokoju i czytałam jedną z książek, które miałam na półce i słuchałam muzyki, w którejś minucie usłyszałam dźwięk zwarcia w słuchawkach oraz to, że muzyka się wyłączyła. Natomiast, po kilku sekundach, usłyszałam w uszach głos Slade'a, który mówił:
- Uczennico, za pół godziny widzę cię w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest! – Odparłam
Po tych słowach, na nowo usłyszałam w słuchawkach dźwięk zwarcia i piosenkę, którą ostatnio słuchałam. Nie wiedziałam, że Slade miał taką możliwość, aby na odległość wyłączać mi muzykę, którą akurat słuchałam, ale to było nawet ciekawe rozwiązanie. [...]"
~*Bowiem Slade jest zajebisty, ot co. Szkoda tylko, że w sumie zaczynałam go tworzyć jako NadOOC, ale i tak wszyscy go kochamy. No ale tak poza tym, to znowu tak trochę za krótko porozmawiali. Ja wiem, że Tristitia mogła się domyślić, co od niej chciał, ale mogliby pogadać trochę dłużej, na przykład Tri mogłaby dociekać, jaka misja ją teraz czeka.*~
~No i znowu trochę mało przemyśleń, bowiem z tego co wiem, wklejono tu wszystkie. Serio, przez to Claire jest cholernie niewiarygodna, bowiem powinna się dużo zastanawiać nad różnymi rzeczami, jak na przykład nad tym wyłączeniem muzyki i ponownym jej włączeniem, gdyż nie jest uczennicą Slade'a nawet rok, więc powinno to dla niej być wszystko nowe i niespotykane.~
|Generalnie to w sumie Tristitia mogłaby wspomnieć jaką książkę czytała i pokrótce powiedzieć jak jej się podobała. Nie musiałaby walić recenzją, bowiem nie o to chodzi, ale wystarczyłoby walnąć takie coś, to ubarwiłoby historię, bowiem wiedzielibyśmy, że Tri ma jakieś zdanie, a nie jest tylko maszyną do realizacji fabuły.|
<No ale nie, bowiem moja opkowa wersja to NadZjeb i Mary Sue w jednym, co nie jest dobrym połączeniem.>
~*Ciągle nie mogę uwierzyć jakim cudem tę kurwę kiedyś lubiłam.*~
~Wszystko się zmienia jak widać.~
~*I dobrze. ;-;*~
187. „[...] - Miło, że jesteś punktualna. Otóż, wezwałem cię tu, gdyż mam dla ciebie kolejne zadanie. Tym razem, będzie ono ~*~A taki miły pierwszy dzień świąt się zapowiadał. xDDD~ Nie ma tak łatwo. :DDD Anyway: trudne jak ja pierdolę, ale jesteś Mary Sue, więc sobie poradzisz. Otóż masz znaleźć tego jebaka leśnego Brother Blood i go zapierdolić. Chuj ma mind control, więc będzie trudno as fucking fuck, ale sobie poradzisz. – opowiedział, a że emanował NadPerfekcją, to nie ruszał się i tylko jopił się w te wielkie ekrany.
OMN, Brother Blood? Ja jebix, ale ja nie miałam ani Nullify, ani Anti-Energy Manipulation, więc stanowiłam łatwy cel do kontroli przy użyciu mind control. Jasne, posiadałam gen MS, ale znajdowałam się na samym dole w hierarchii Mary Sue.
– Ale...Anatolij... – zaczęłam, kiedy odwrócił swój OverSeksi wzrok w bok, ale tak aby patrzeć na mnie, don't ask, to NadPerfekcja – Ja nie mam ani Nullify, ani Anti-Energy Manipulation oraz jestem na samym dnie hierarchii Mary Sue. – zauważyłam, gdy na chwilę spuścił swój NadWzrok, ale najwidoczniej nie przejmował się tym, co powiedziałam – Jestem łatwym celem dla ludzi z mind controlem. – dodałam, kiedy odwrócił się w moją stronę – A poza tym, nie miałeś ich wszystkich hardbassem poszczuć? – spytałam, gdy tak NadSeksownie podszedł do mnie, normalnie zachwycić się można. ***.***
– Wiem, ale nadal jesteś Mary Sue. – rzekł, przystając przede mną – Poza tym, napierdalałaś się z Zardonikiem i prawie wygrałaś, gdyby nie interwencja Kane'a. – przypomniał, swymi OverSeksi palcami nieco unosząc mą głowę abym patrzyła w jego NadSeksowne oczy <3 – Więc z o wiele słabszym typem na stówę sobie poradzisz. – wyjaśnił, kiedy rzeczywistość puściła w tle nutę „Adidas" XS Project.
W sumie fakt, on miał rację. Ja miałam sobie nie poradzić? W końcu nadal pozostawałam Mary Sue, nawet jeżeli na dnie hierarchii.*~
nieco łatwiejsze i szybsze. Udaj się na miasto i zacznij szukać Tytanów. Ostatnio walczyli z jakimś tam innym czarnym charakterem, więc powinnaś ich łatwiej znaleźć. JEDNAK, musi to się zacząć od ataku z powietrza, więc szukaj ich lecąc w powietrzu za pomocą tych skrzydeł, które ci stworzyłem.
- Tak jest, tato...
Kiedy to powiedziałam, zatkałam sobie usta dłonią, jakby mi było wstyd. Co ja właśnie powiedziałam? Czy ja kurwa powiedziałam do Slade'a „tato"? Chwilę potem, rzekłam:
- Upsss...Przepraszam...
- Nic się nie stało. Każdemu czasem zdarza się przejęzyczenie. – Odparł
A co on taki wyrozumiały dziś był? Jak nie on. Może miał dobry dzień? Kto go tam wie. Mimo wszystko, chwilę potem, powiedział:
- Ale teraz, leć już, bo minie ci szansa łatwiejszego złapania ich.
Po tych słowach, odwróciłam się i wybiegłam z bazy. [...]"
|Oczywiście, bowiem Anatolija nam ewidentnie brakowało. XDDD|
~*No co chcesz, ten urywek jest znacznie lepszy od tego cringe'owego fragmentu. xDDD*~
|Niby racja, ale i tak. xDDD|
~*Hehe :DDD Anyway, wracając do analizy, to kurde, przestańcie nadużywać mocy cringe-o-metera, bo wyjebie w kosmos i nas zaleje cringe. Oczywiście, że się przejęzyczyła aby był foreshadowing do tego, jaka relacja w przyszłości się między nimi nawiąże oraz aby dalej robić z Slade'a NadOOC.*~
~I generalnie Slade The Opko faktycznie jest tu zbyt wyrozumiały. Kurde, to absolutnie do niego nie pasuje. Co prawda nie wiemy jak zareagowałby na takie przejęzyczenie, ale na sto procent nie tak, bowiem to nie pasuje do jego charakteru.~
|No i też wypadałoby podać pseudonim tego złoczyńcy, z którym Tytani walczyli. To pokazałoby, że postacie z kanonu też gdzieś tam w tle istnieją i dodałoby to ciekawszy smaczek do tej nudnej jak but opowieści.|
<I, znowu, mamy za mało przemyśleń mej opkowej wersji. Naprawdę, dodatkowe przemyślenia tylko by wszystko ubarwiły, bowiem to narracja pierwszoosobowa, więc powinno być tutaj tego od zajebania aby było widać, że główna postać faktycznie jest postacią, a nie jedynie narzędziem do pchania fabuły, szczególnie gdy fabuła jest prosta jak but.>
*I nadal nie wierzę, że nic nie robili podczas wypowiadania tych słów. Serio, to jest niewyobrażalne aby tak po prostu sobie stali i jopili się na siebie jak te kołki. Wiem, powtarzamy się, ale to po prostu denerwuje, no.*
~*Nie wiem jak my dożyjemy do końca analizy. Będzie ciężko, ale trzeba przetrwać.*~
~Dla fanów trzeba się poświęcić.~
188. „W czasie poszukiwania, myślałam nad tym moim przejęzyczeniem oraz reakcją Slade'a. Wiem, że to tylko przejęzyczenie, ale zareagował dość wyrozumiale, jak na niego. To było trochę dziwne, szczególnie że trochę go już znałam i wiedziałam, jak mógł reagować, ale nigdy wcześniej nie zdarzyła się taka spokojna reakcja z jego strony. Tłumaczyłam to sobie tym, że po prostu miał dobry dzień. Jednak, starałam się nad tym nie myśleć, tylko szukać tych nieszczęsnych Tytanów."
~*Generalnie przemyślenia Tristitii The Opko są najgorsze. Po prostu są bardzo szybko przerywane, no ale są, więc zwykły, szary czytelnik nie ma się o co przypierdolić. Powinna tutaj trochę więcej pomyśleć o tej nietypowej reakcji Slade'a, skoro tego się nie spodziewała.*~
~A poza tym, nie znała Slade'a aż tak dobrze. Przecież była jego uczennicą mniej niż rok, więc co ona tam mogła o nim wiedzieć. No i widać, że po prostu tworzenie z niego NadOOC postępuje. Jestem przekonany, że ze względu na jego charakter by tego w ten sposób nie przyjął.~
|I ewidentnie, przydałoby się więcej jej przemyśleń, no. Ile mamy powtarzać, że to narracja pierwszoosobowa, więc tutaj przemyślenia postaci są wręcz obowiązkowe?|
~*Mów do słupa, a słup jak dupa.*~
|Niestety >.<|
189. „[...] W którejś minucie lotu, gdy traciłam nadzieję na zobaczenie ich, ujrzałam mych wrogów idących ulicą. Najprawdopodobniej wracali z poprzedniej misji. [...]"
~*No ależ kurwa of fucking course. Jakby Raven nie mogła ich po misji przetransportować do ich wieży. To byłoby sensowniejsze, a przecież nie chodzi o to aby głównej Mary Sue życie utrudniać.*~
~Mogliby na przykład wrócić do wieży i Tri mogłaby im zrobić z buta wjeżdżam przez którąś z wielu szyb. To mogłoby być jednocześnie i ciekawsze, i cool. No ale nie, lepiej głównej postaci żywot ułatwiać.~
|No ale to byłoby ciekawsze, a nie o to w FanFiKtion chodzi. Kurde, mamy już tyle pomysłów na naprawę tego ścierwa, a nie doszliśmy jeszcze nawet do dwusetnego fragmentu.|
<W ogóle to będzie kalka tej misji Terry The Szmiry, w której ona zaatakowała Tytanów, gdy radośnie popierdalali sobie po mieście T-Carem.>
*Ależ oczywiście, bowiem wymyślenie czegoś ciekawego i oryginalnego zarazem jest niewykonalne. Tak, wiem, że mimo iż Terra to bezmózga, wkurwiająca i niezdecydowana suka to misje, kiedy stała po stronie Slade'a, miała fajne, ale można stworzyć jeszcze milion spoko misji, które byłyby oryginalne.*
~*Generalnie wypadałoby stworzyć plan tej historii, ale porządny, a nie takie gówno jakie ja stworzyłam jako plan. Do Retconning 0,25 tworzę plan, bowiem tam Andromeda ma mieć osiemnaście przygód z Tytanami i dziesięć z Slade'em. No i ten plan piszę tak, że jako punkt piszę dany wątek w danym rozdziale i w podpunktach co ma się odkurwiać. Tak mam zaplanowane już osiem rozdziałów z trzydziestu pięciu.*~
~No ale kiedyś pisałaś to wszystko w jeden dzień, bowiem byłaś niedojebana i aktualizowałaś swoje wattpadowe prace wszystkie jednego dnia. A wiadomo, że jak się tak robi, to któreś z prac muszą ucierpieć i widać padło między innymi na tę.~
~*Niestety i nie jestem z tego powodu dumna. >.<*~
190. „[...] Otóż, w którymś momencie, zostałam odepchnięta w kierunku jednej ze ścian. Na szczęście, udało mnie się tak zatrzymać, żeby się nie przewrócić. Po zrobieniu tego, wytworzyłam wielką kulę dezintegrującą i uderzyłam nią w ziemię. Kiedy to zrobiłam, owa kula rozdzieliła się na białe, świetliste postacie. Widząc to, po chwili, Raven rzekła:
- A tego to się nie spodziewałam...
Ja zaś, też nie wiedziałam jak to zrobiłam. Od razu spojrzałam na swoje ręce i szepnęłam do siebie:
- Woah...Jak ja to...
- To nie ty. To ja to zrobiłem. – Usłyszałam w uszach głos Slade'a. Po chwili zaś dodał:
- Bo widzisz. Twój kombinezon poza tym, że ładnie wygląda, jest także skomplikowanym urządzeniem, dzięki któremu mam bezpośredni dostęp do twego układu nerwowego.
W tym momencie, mimo iż nie chciałam, zacisnęłam pięść i uniosłam prawą rękę. Wow. Co za bajer on stworzył. Tylko na luj mu to? Chyba już się domyślałam. Mimo wszystko, po chwili, powiedział:
- Twoja moc jest moją mocą. Moja siła jest twoją siłą. Jesteśmy połączeni, Tristitio. Jak uczeń z mistrzem. Walczymy wspólnie!
A następnie, uniosłam ręce i uformowałam wielką, ognistą kulę, i rzuciłam ją w kierunku Tytanów. Nie zdążyli oni uciec, gdyż owa kula otoczyła ich, tworząc ognistą barierę, której nie mogli przejść. Jednak, nawet z tym sobie poradzili, gdyż Raven przeniosła ich przed ową przeszkodę. Kiedy to zrobiła, ponownie kontynuowaliśmy walkę. Lecz ja wiedziałam, że dzisiaj nie walczyłam w stu procentach sama..."
~*No teraz z kolei kalk-o-meter się przegrzewa, bardzo kurwa gratuluję. Anyway, przynajmniej mamy się gdzie rozpisać na końcu, a to ewidentnie jest plus. Po pierwsze, widać, że to ewidentna kalka misji Terry The Szmaty, w której zaatakowała Tytanów podczas ich przejażdżki po mieście. Nawet chyba kwestie Slade'a są identyczne jak w tym momencie w serialu. Jakby po prostu, jak już chciało się robić kalkę, nie mogło się wymyślić jakichś własnych wypowiedzi Slade'a pasujących do jego charakteru.*~
~Dobrze, że chociaż Tristitia nie ma takiego samego kombinezonu jaki miała Terra, to ewidentnie idzie na plus. A poza tym, nadal nie uwierzę, szczególnie w tym momencie, że nikt nic nie robił podczas tych przeróżnych wypowiedzi. Tri mogłaby na przykład kontynuować dziką napierdalankę z Tytanami w czasie, gdy Slade by to wszystko mówił. Dzięki temu pomiędzy jego wypowiedzi dałoby się wpleść ciosy, jakie zadawała i otrzymywała Claire, co ubarwiłoby ten nudny jak dupa fragment.~
|No i też w chuj mało przemyśleń Tristitii Opko Version tu jest. Kurna, dziewczyno, mój opkowy klon może tobą kontrolować oraz kontrolować twymi ruchami oraz mocami, weź na to jakoś poważniej zareaguj. To dość poważna sprawa, więc powinna mieć na ten temat sporo przemyśleń. Jasne, my wiemy czemu Slade The Opko to robi, ale Tri mogłaby nie wiedzieć w stu procentach i mogłaby się nad tym zastanawiać. To dodałoby coś ciekawego do tej historii.|
<No i widać, że Raven robi tu jedynie za magiczną taksówkę. Jest to cholerne zubożenie najlepszej dobrej postaci z żeńskiej części dobrych postaci z tego serialu.>
*Generalnie jak już chce się robić rewrite, to powinno się to robić tak aby nie było na pierwszy rzut oka widać, że to kalka. Jako iż tutaj to jest bardzo łatwo widoczne, to po prostu widać, że autorka miała wyjebongo w stworzenie czegoś oryginalnego i/lub ciekawego, co tylko szkoduje.*
~*Dobrze, że to już koniec na dzisiaj, bowiem jak coś to zanalizowaliśmy już dzienny limit stron z fragmentami do analizy.*~
~*~*Cicho tam, parówy. xDDD ;"""""""DDDDDDDDD*~
191. „[...] Kiedy to nastąpiło, od razu gwałtownie potrząsnęłam głową, jakbym otrząsała się z wody.
„Co się właśnie stało?" – Pomyślałam
Bowiem ujrzałam, że ta część miasta, w której byłam, była zniszczona, a niedaleko mnie leżeli wykończeni Tytani. Wiedziałam, że nie ja to zrobiłam. To był...Slade. Ja sama bym czegoś takiego nigdy nie dokonała, gdyż po prostu, tak sama w sobie, nie miałam wystarczająco dużo siły, aby aż tak używać mych mocy. Ale dzisiejszego dnia przekonałam się, co moje zdolności mogły robić...
Mimo wszystko, widziałam że nie miałam już co tam robić. Od razu pomyślałam:
„Wysuńcie się!"
A gdy skrzydła wykonały moje polecenie, wzbiłam się w powietrze i ruszyłam w stronę bazy..."
~*Ogólnie dzisiaj mamy sporo takich kloców tekstu do analizy, dlatego mamy tylko dziewięć fragmentów do zjechania. W każdym razie, zaczynając od początku, nie musisz udawać, Tristitio. Absolutnie wszyscy wiemy, że i tak jesteś Mary Sue, więc to tego nie zmieni.*~
~A poza tym, myślicie że Slade jeszcze kiedykolwiek skorzysta z możliwości robienia rozpierdolu mocami Tri? Pojebało was? To już się nigdy nie pojawi, bowiem gdyby tak się stało, to opowiadanie byłoby ciekawsze, a każdy wie, że nie o to chodzi.~
|No ależ tak, bowiem tak powinno się pisać FanFiction. W ogóle, czy Slade Opko Version nie mógłby mocami Claire zategesować Tytanów? Potem mogliby nakurwiać się z Tytanami Wschodu, Północy i Południa oraz z honorowymi Tytanami. Jasne, trzeba byłoby większą ich część wzmocnić, bowiem tak są pierdołami, które podmuch wiatru by pokonał, ale to dałoby się sensownie zrobić.|
<No i tutaj najbardziej daje się we znaki brak sensowniejszych przemyśleń opkowej mnie. Kurna, debilko, Slade potrafi tobą kontrolować i za pomocą twych mocy siać spustoszenie. Zastanów się nad tym więcej, a nie zbywasz to sławetnym „Mimo wszystko", które udowadnia, że masz wszystko w dupiu.>
*Ja jebe, ten fragment naprawdę mógłby być ciekawy, nawet jeżeli Tytani by nie zginęli, ale do tego przydałoby się więcej przemyśleń Tristitii The Opko. No ale nie, po co. Lepiej napisać OverShit. =_=*
~*Niestety, to domena tego opka. >.<*~
*Przekonuję się o tym na każdym kroku. >.<*
192. „[...] Dziwnie się czułam z myślą, że Slade mógł bez problemu mną kontrolować i, za pomocą mego ciała, używać mych mocy. A najdziwniej się czułam, gdy myślałam o tym, że sama nigdy nie byłam i nie będę w stanie w aż takim stopniu użyć mych zdolności. Byłam również ciekawa, co by się stało, gdyby Slade, kontrolując mną, użył mej zdolności do klonowania się. Jak wyglądałyby moje klony, gdybym sklonowała się, będąc kontrolowaną przez niego."
~*No ja się zaraz wkurwię, a dzisiaj miałam miły dzień, więc nie chcę aby jakaś sucz mi to zjebała. Naprawdę? Jej największym problemem jest to, że sama nie była w stanie użyć swych mocy w takim stopniu oraz, że zastanawiała się, jak wyglądałyby jej klony, gdyby Slade użył tej umiejętności kontrolując nią? Słuchaj Tri, nie lubię cię w opkowej wersji, ale nadal jesteś moją OC. Proszę cię, nie zniżaj się do poziomu Miss Radioactive, bowiem to jest poziom poniżej jądra Ziemi i nie chcę aby którakolwiek z mych OC tam dotarła.*~
~Nie, ale serio, to pokazuje, jak bardzo Claire The Opko ma wyjebongo w tak poważne sprawy jak fakt, że Slade Opko Version mógł nią kontrolować. Kurna, powinna się więcej zastanawiać na ten temat, a nie na takie błahe jak klonowanie czy fakt, że sama nie mogłaby wykorzystać tego potencjału swych mocy. Przez to wychodzi na płytką idiotkę, którą interesują jakieś mało znaczące rzeczy, a te poważne ma w dupie.~
|Generalnie ten akapit przedstawia idealnie zjebanie Tristitii Opko Version. Naprawdę nie wiem, jak mogłaś stworzyć tak zjebaną OC, Ramoninth.|
~*Pocieszam się jedynie myślą, że nie da się zrobić OC bardziej zjebanej od Miss Radioactive. Tak, koniec końców obejrzałam pierwszą część filmiku, którego part drugi dodałam gdzieś wyżej. Pierwsza część cholernie boli, jeżeli ogląda się ją po drugiej. No, bo przez to, że motywacje tej parówy są tak płytkie i na poziomie mentalności sprzed dwudziestu lat, nie da się jej brać na poważnie w pierwszej części, a po tym, co ona tam odkurwia, jestem w stanie uwierzyć, że gdybym obejrzała najpierw pierwszą część, to bym Miss Radioactive naprawdę polubiła.*~
<Mam Overpomysła. Napisz rant na te dwie części w twym shitpoście. Jako iż napiszesz to po polsku oraz na Wattpadzie, to istnieje dziewięćdziesiąt dziewięć i dziewięć procent szansy, że autorka nawet tego nie zobaczy.>
~*Dobry pomysł, a dzięki temu będę mogła w stu procentach wylać moje żale na tę OC, która mogłaby być naprawdę dobra, gdyby albo stworzono jej sensowne motywacje, albo pozostano przy niewyjawianiu ich.*~
*Ach, te wasze off-topy. XD*
~*No, bo mnie to naprawdę boli, że taki potencjał Miss Radioactive został zjebany przez nieumiejętność autorki do wymyślenia dobrych motywacji, a nie takich dziecinnych i płytkich.*~
~<Wychodzi>~
~*Siad na dupsku, ledwo co zaczęliśmy analizować.*~
~:<~
~*:DDD*~
193. „[...] - Ach, już wróciłaś.
Po czym, najprawdopodobniej widząc, że byłam zamyślona, spytał:
- Coś się stało? Wyglądasz na zamyśloną.
- Nie, nic. Po prostu myślę nad tym, co dzisiaj zaszło podczas walki. – Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Aaa, więc to o tym tak rozmyślasz. Wiem, że to mogło być dla ciebie czymś nowym i dziwnym, ale niedługo się przyzwyczaisz.
To nie brzmiało zbyt dobrze, szczególnie w wypadku tego, co dziś zaszło. No, ale nie dałam tego po sobie poznać. Chwilę potem, postanowiłam spytać o to, co by się stało, gdyby, kontrolując mną, użył na mnie moją umiejętność klonowania się. Od razu zapytałam:
- Tak w ogóle, to co by się stało, gdybyś kontrolując mną, użył mej zdolności do klonowania się?
- Wiesz, że sam nie wiem? Możemy to sprawdzić. – Odpowiedział, po czym zgiął rękę i najprawdopodobniej na jakimś nadajniku, który miał przyczepiony do ręki, nacisnął jakiś przycisk.
Kiedy to zrobił, poczułam się tak, jakby przez moje ciało przeszedł prąd. Teraz nie mogłam nawet sama z siebie poruszyć ręką. Chwilę potem, poczułam że klonowałam się. Następnie zaś, usłyszałam że Slade powiedział:
- Klony wyglądają normalnie, poza tym, że jest ich dwa razy więcej, mimo iż chciałem abyś sklonowała się dwa razy.
[...]"
~*No mój wkurw zaraz nadejdzie, jeżeli ten FanFiKtion nie raczy chociaż na pięć minut ogarnąć dupy. Kurwa ja pierdolę mać, na serio? Ja rozumiem, że Tristitię The Opko mogło ciekawić, co by się stało, gdyby Slade The Opko sklonował ją podczas kontrolowania nią, no ale SERIO? Dalej tak mało przemyśleń na fakt, że Slade mógł nią kontrolować oraz miała wrażenie, że po jego wypowiedzi w przyszłości taka kontrola nad nią mogłaby się źle skończyć?*~
~To już chyba definicja półwymiarowej postaci. Naprawdę, Tri zachowuje się w tej historii jak plastik, który nie pomyśli chociaż raz o czymś poważniejszym, tylko ciągle o błahych sprawach. To nie jest dobry sposób na tworzenie OC, ponieważ przez to czytelnik nie może się wczuć w postać i z nią utożsamić.~
|No i oczywiście, że mój opkowy sobowtór musi umieć jeszcze bardziej dopakowywać moce Claire, przez co staje się bardziej OP oraz już nigdy nie użyje tej opcji? Naprawdę? Dzięki temu Tristitia, mimo iż wiadomo, że nieświadomie, mogłaby stać się naprawdę poważnym przeciwnikiem Tytanów!|
<No i nadal nie uwierzę, że podczas tych rozmów nic nie robili, nawet nie wykonywali drobnych ruchów. Znaczy przy ostatniej wypowiedzi Tri nie miała za bardzo możliwości świadomego poruszania się, ale mogłaby opisać, co Slade wtedy robił.>
*Generalnie oni oboje bardzo szybko przeszli od tematu, że Slade mógł kontrolować Claire oraz dopakowywać jej moce do faktu klonowania Tristitii przez Slade'a. To, poza faktem, że czyni z Tri półwymiarową postać, także spłyca i Slade'a wbrew pozorom.*
~*Generalnie ten FanFiKtion i tak na pałę pędzi w kierunku love story pomiędzy Claire i Brother Blood The Opko.*~
*;===;*
~*Wiem, też nie podoba mnie się moje dawne podejście do pisania opowiadań.*~
194. „[...] Mimo wszystko, to życie bardzo mnie się podobało. Było ono zróżnicowane i tym samym ciekawe. W ogóle się nie nudziłam, żyjąc tak, a nie inaczej..."
~*Nawet nie wiesz jak chciałabym do opisania ciebie wstawić screenshot z Miss Radioactive, ale mamy problem, bowiem jej ryjec nigdy nie pojawił się w żadnej z części tych jakże wspaniałych filmików, tylko jej chyba oko, ale kto ci tam wie, czym to indygo coś w drugiej części było. Znaczy to drugie indygo, a nie to, co wyglądało jakby autorzy zajarali się Spectral Frequencies, a że autor pozwolił, to używali w drugiej części filmików wszystko z Channel 7 i nie tylko, co tylko mogli. Wiem, chaotyczne myśli, ale mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. Generalnie sens mojej wypowiedzi jest taki, że Tristitia The Opko ma podobnie płytkie motywacje co Miss Radioactive.*~
~No ale faktycznie, Tri Opko Version ma strasznie płytkie te motywacje aby pozostać po stronie Slade'a. To mogłyby być jej motywacje poboczne, ale nie główne. Jasne, mogłaby stać po stronie zła, ale powinna mieć porządne i sensowne powody. Naprawdę, wystarczyłby fakt, że zostałaby jakoś zmanipulowana lub zaszantażowana przez Slade'a.~
|Naprawdę nadal nie wierzę, jak można stworzyć tak półwymiarowo jakąś OC. A pomyśleć, że mogłaby być naprawdę ciekawą postacią, gdyby się postarać.|
~*I właśnie do opisu Claire The Opko idealna jest Miss Radioactive oraz do pokazania, że poniżej poziomu Tristitii jest ktoś jeszcze.*~
~NadAmen~
*A Grzegorz, jak zwykle, ujawnia swoje NadNiedojebanie. xDDD*
~Dobry wieczór! ;"""DDD~
195. „[...] - O, Tristitia. Dobrze, że już się zjawiłaś. Bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie. Jest ono, co prawda, związane z kradzieżą jednej części do dezintegratora jonowego lecz, jako iż owe laboratorium, w którym ten przedmiot się znajduje, jest silnie strzeżone i, w tym wypadku, mogłabyś sobie nie poradzić sama, udam się tam z tobą.
Wow, co za odmiana. Misja ze Sladem. W sumie...Jego obecność tylko znacznie ułatwiłaby mi walkę z Tytanami. Mimo wszystko, po chwili, wyjął on nadajnik, po czym nacisnął najpierw jeden, a później drugi przycisk. [...]"
~*No mój Nadboże z rewolwerem, daj mi cierpliwość, bowiem inaczej nie wydolę. Ależ tak, ułatwiajmy tej Mary Sue jeszcze bardziej jej zadanie. Kurwa pierdolona w dupę mać, ja wiem, do czego to wszystko zmierza, ale i tak, to jest zbytnie ułatwianie. Jakby Tristitia The Opko nie mogła się tam udać sama i musiałaby się wysilić aby ukraść tę część.*~
~Szczególnie, że Tri jest idealną hakerką, więc najpierw mogłaby wyłączyć wszystkie systemy ochronne i potem łatwiej rozprawić się z ewentualnymi strażnikami. No ale kurwa nie, po co robić z jej misji coś ciekawego.~
|I generalnie jej misje, w większości, są zawsze takie same, czyli polegają na kradzieży. Naprawdę, czarny charakter może robić jeszcze więcej rzeczy niż tylko kraść. Tylko kradzieże bardziej kojarzą się z henchmenami, czyli w tym uniwersum na przykład z Doktorem Błyskiem, ale nie w tym wypadku.|
<No i, znowu, moja opkowa wersja ma za mało przemyśleń. Kurde, skoro zaskoczyło ją to, że tę misję miała wykonać ze Slade'em, to powinna nad tym trochę dłużej pomyśleć. No ale fakt, nie wymagajmy głębszych przemyśleń od postaci, która ot tak do porządku dziennego przeszła z faktem, że jej mistrz mógł nią kontrolować w stu procentach.>
*A poza tym, nadal nie uwierzę, że Slade tak stał i to wszystko mówił jak słup soli. Wiem, powtarzamy się, ale brak chociaż drobnych ruchów wkurwia, bowiem to nie jest realistyczne.*
196. „[...] - Gdzie teraz mamy się udać?
- Tam – Odpowiedział, wskazując na wejście główne do budynku.
- Ale...Mistrzu...Tam jest mnóstwo strażników! Od razu nas zauważą!
- Spokojnie, Tristitio. O wszystkim pomyślałem. Pokonamy ich przy użyciu naszych umiejętności.
[...]"
~*Jasne, Claire Opko Version i Slade The Opko mogą bardzo dobrze walczyć, ale jednak wypadałoby aby weszli do budynku inteligentnie czyli tak, aby nikt ich nie zauważył. To byłoby logiczne.*~
~Generalnie mogliby też udać się na tyły budynku lub w inne miejsce, gdzie nie było strażników i tam Tristitia mogłaby w formie niematerialnego orła ich tam przetransportować.~
|Generalnie wybrali najgłupszą opcję z możliwych, nawet jeżeli potrafili bardzo dobrze walczyć. A gdyby wybrali coś sensowniejszego, to ten rozdział mógłby być dłuższy i ciekawszy.|
<No ale po co się wysilać, skoro można napisać NadOpko. A poza tym, ciągle nie uwierzę, że oni nic podczas tej rozmowy nie robili. To jest ultra trudne stać jak kołki i rozmawiać. Tak, będziemy się tego czepiać do końca analizy.>
197. „[...] Gdy tam podeszliśmy, raz dwa rozprawiliśmy się ze strażnikami. Kiedy weszliśmy na teren laboratorium, również pokonaliśmy ochroniarzy i weszliśmy do środka. I, gdy to zrobiliśmy, ujrzeliśmy korytarze przepełnione laserami. Widząc to, musieliśmy jakoś je ominąć. Od razu zaczęliśmy przeskakiwać przez nie tak, jak ja przeskakiwałam nad laserami podczas mej drugiej misji. Czyli nogami odbijaliśmy się od jednego pola, wykonywaliśmy półobrót w powietrzu, odbijaliśmy się rękoma od drugiego kwadratu, itd. Czasami musieliśmy odbijać się od ścian.
Powiem tak. Byliśmy dobrze zsynchronizowani. Bowiem dosłownie w tym samym czasie wykonywaliśmy taki sam obrót. Mnie tylko zastanawiała jedna rzecz. Takiego skakania mnie nauczył Slade. Ale kto nauczył jego? Przecież nie mógł się urodzić z tą umiejętnością. Może on również miał swojego mistrza? Kto wie. Nie znałam jego historii, więc nie wiedziałam. Mimo wszystko, tak skacząc, dotarliśmy do podwyższenia, na którym znajdował się nasz cel. [...]"
~*OverZiew. Nie, seryjnie, to jest nudne jak Sezoris. Oczywiście, że bezproblemowo poradzili sobie ze strażnikami, normalnie weszli tam tak łatwo jak Miss Radioactive do siedziby Pentagonu pod koniec drugiej części filmiku, który macie gdzieś tam wyżej. Gdyby musieli się trochę namęczyć, to byłoby to ciekawsze i realistyczniejsze, a przecież wiadomo, że w opkach nie o to chodzi.*~
~Poza tym, nie mogli tych laserów wyłączyć? Nie wiem jak tam z umiejętnościami hakowania u Slade'a, ale Tristitia potrafiła to robić, więc ona mogłaby je wyłączyć. No, ale nie, trzeba dojebać kliszę z typowych kreskówek.~
|I ależ naturalnie, że musieli być idealnie zsynchronizowani. Bowiem gdyby Slade musiał potem zaczekać chwilę na swoją uczennicę lub na odwrót, to byłoby zbyt realistycznie jak na standardy Opkolandii.|
<A poza tym, po co nam, poza znanym faktem, opis tego jak przeskakiwali? Dostaliśmy to w którymś z wcześniejszych rozdziałów, nie trzeba się, poza chęcią nakarmienia licznika słów, powtarzać. To jest po prostu niepotrzebne.>
*A co do przemyśleń Tri, to ty wiesz, że równie dobrze Slade mógł się tego sam nauczyć? Wszystko się da, a w uniwersum Młodych Tytanów da się jeszcze więcej. No i znowu mamy to „mimo wszystko", które sugeruje, że Claire Opko Version ma we wszystko wyjebane. Ja nie mogę, narracja nadal się nie zmieniła, powinno być tu w chuj przemyśleń Tristitii.*
~*Generalnie te dwa akapity wieją nudą, mimo iż powinny być ciekawe, bowiem to walone opowiadanie akcji i tutaj właśnie akcja powinna być zajebista. Wiadomo, w formie tekstowej nieco ciężej jest to opisać, ale skoro ludzie to umieją, to nie jest to niemożliwe.*~
~No ale po co się starać, skoro można napisać NadGówno, co nie?~
~*Niestety >.<*~
198. „[...] - Czy wy naprawdę nie macie co robić, tylko nam przeszkadzać?
- Owszem, mamy inne rzeczy do roboty. No, ale przecież nie możemy dopuścić abyście zniszczyli miasto. – Odpowiedziała Raven.
Mimo wszystko, po tych słowach, rzuciliśmy się w ich stronę z zamiarem zaatakowania. Widząc to, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
Po czym, oni również rzucili się do walki."
~*OverZiew wchodzi na wyższy poziom. Kurde, te sceny przed walką są takie mega nudne. Zacznijmy od standardu, czyli nadal nie ma dopisków o tym, co robili podczas tej nudnej jak Morawiecki wymiany zdań. Serio, to wkurza, bowiem to mogłoby ubarwić te nudy.*~
~Po drugie, naprawdę temu opowiadaniu przydałaby się narracja trzecioosobowa, bądź lepsze zaplanowanie widywania się Tristitii z Tytanami. Serio, obecnie są to bezmózgie miniony służące jedynie do walki z naszymi bohaterami oraz do powiedzenia kilku słów. No i Raven czasem służy za magiczną taksówkę. Ja jebe, jakie to jest zubożenie tej drużyny, przecież w serialu mieli różne charaktery i po prostu byli ciekawi, a tu co się odpierdala.~
|Jasne, mogliby trochę porozmawiać przed walką, ale wypadałoby jakieś ciekawsze i, wiadomo, na temat rozmowy im dać aby nie było tak nudno. Ta rozmowa jest sztuczna, bowiem i Tri, i Slade Opko Versions znają odpowiedź na to sztampowe pytanie.|
<No i generalnie tak sobie siedzimy już dwie minuty i myślimy, co jeszcze napisać, ale chyba nie ma co więcej do powiedzenia o owym fragmencie. Jest on po prostu nudny, mimo iż nie musiałby taki być.>
*No ale ilość opkowatości na minutę musi się zgadzać.*
<Wiem, niestety. ;=;>
199. „[...] Bowiem, gdy zostałam przez Tytanów odepchnięta tak, że upadłam w taki sposób, jakbym klęczała odwrócona tyłem do nich i popierała się rękoma, Bestia powiedział coś, co przesądziło o dalszym toku tej misji:
- No coś...Wam dzisiaj nie idzie.
Po tych słowach, moje oczy zmieniły się na całe czarne z czerwoną źrenicą, po czym powiedziałam zmienionym, wręcz demonicznym głosem:
- Tak myślisz?
A następnie gwałtownie odwróciłam się, przemieniając się, na oczach zszokowanych Tytanów oraz Slade'a, w demona.
A jako demon wyglądałam zupełnie inaczej. Stałam się znacznie wyższa niż normalnie. Moja skóra znacznie zbladła. Włosy zmieniły kolor na czarny i nieco wydłużyły się. Me oczy były koloru czarnego z czerwonymi źrenicami. Zza moich pleców wyrosło sześć długich, czarnych macek oraz niewielkie, wygięte skrzydła z srebrnymi ostrzami. Owe skrzydła by mnie nie uniosły. One były bardziej do odstraszania oraz ranienia wrogich istot. Poza tym, w tej postaci, moje moce były dwa razy silniejsze. No i mogłam unosić się nieco ponad ziemię.
[...]"
~*O.V.E.R.Z.I.E.W – Ostentacyjnie Very Emocjonalny Rozpierdol Ziewających Indywidualistów Ewidentnie Wymierających.*~
~Co to rozwinięcie ma oznaczać? xDDD~
~*Podkreśla NadNudę tego fragmentu. :D A, jeszcze artificial-o-meter się przegrzewa, taki sztuczny jest ten fragment.*~
~Twoje NadNiedojebanie mnie przeraża. xDDD~
~*Hehe :D No ale wracając do analizy, przynajmniej na koniec zjeżdżania tego na dzisiaj i na ten rok mamy się co rozgadać, więc miło. Zaczynając od początku, widać, że to jest kalka tego odcinka, nie pamiętam którego, bowiem dawno Tytanów nie oglądałam, w którym Bestii coś odjebało i niekontrolowanie przemienił się w jakiegoś wielkiego stwora. To chyba był odcinek z Adonisem, ale ręki nie dam sobie uciąć. No i zostało to skrzyżowane z odcinkiem, w którym Raven straumatyzowała Doktora Błyska, niekontrolowanie przemieniając się w demona.*~
~Bowiem, jak widać, wymyślenie czegoś oryginalnego i jednocześnie fajnego to nadludzki wyczyn, więc trzeba robić rewrite wątków z serialu. Ja jebe, po tym fragmencie widać sztuczność, a dałoby się napisać coś lepszego i też wjebać do tego przemienienie się, niekontrolowane naturalnie, Tristitii w demona. Nie wiem, można byłoby od kilku rozdziałów pokazywać, że Tri wkurwia się z byle powodu i podczas tej misji to by wybuchło w postaci jej niekontrolowanego przybrania formy demona.~
|No i strasznie edgy jest ten wygląd Claire jako demona. Dałoby się wymyślić jej taki wygląd, który jednocześnie pasowałby do demona oraz nie byłby aż tak edgy. No ale po co się wysilać, lepiej wymyślić coś na szybko zamiast się postarać.|
<No i naturalnie, że w jej demonicznej formie ma dwa razy silniejsze moce, of fucking course. Jasne, na przykład jej zmysły mogłyby być wzmocnione, ale moce mogłaby mieć na takim samym poziomie pierdolnięcia. Dzięki temu nie byłaby tak NadOP jak jest teraz.>
*Miło chociaż, że dostaliśmy opis jej wyglądu jako demona, to zawsze się chwali, szczególnie że można byłoby się tu pokusić o danie zdjęcia lub swego rysunku jak Tristitia w tymże momencie wyglądała. No ale ta wypowiedź Bestii jest ultra sztuczna i została wciśnięta tylko po to aby to, co się dzieje później, mogło się wydarzyć. Można byłoby dać jakąś wiarygodniejszą jego wypowiedź, która również mogłaby pchnąć wydarzenia.*
~*A poza tym, tak, bowiem my kompletnie wiemy jak brzmi demoniczny głos. Powinno się to dodatkowo opisać czyli napisać, że brzmiał podobnie jak coś, co można kojarzyć z normalnego życia. To ułatwiłoby wyobrażenie sobie tego.*~
~No i generalnie ten fragment to nudna kalka, a mógłby ciekawszy być, w sumie jak wszystko, co do tej pory zanalizowaliśmy.~
~*Tak w ogóle, koniec analizy na dzisiaj i na ten rok. Zanalizowaliśmy już dzienny limit czterech stron.*~
~Czemu na ten rok?~
~*Bowiem jutro i w środę, co standard, robię sobie dwa dni przerwy, a w Sylwestra chciałabym coś innego porobić w ostatnim dniu roku.*~
|Swoją drogą, kiedy ten rok zleciał. Ledwo był Sylwester zeszłego roku, a tu już dwa tysiące dwudziesty się kończy.|
~*Czas w tym roku wyjątkowo zapierdala. Który chuj bawi się chronokinezą?*~
*Zajebiste pytanie, powinszować. xDDD*
~*Hehe :D Anyway, koniec.*~
~OverK~
*Jesteś upośledzony. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*
~Bywa ;"""DDD~
200. „[...] Nie mogli do mnie podejść. Nie dało się. Jakieś parędziesiąt minut później, Robin wydał Tytanom rozkaz, którego nigdy nie słyszałam z jego ust:
- Tytani, ODWRÓT!
W tym momencie, uciekli oni. Kiedy zaś uciekali, ja nadal w nich strzelałam. Jednak, chwilę później, usłyszałam głos Slade'a, który krzyczał:
- TRISTITIO, WYSTARCZY!
Po tych słowach, moje oczy zmieniły się na normalne, a ja powróciłam do swej dawnej postaci. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam zniszczoną połowę laboratorium. Mimo wszystko, nadal patrzyłam wściekłym wzrokiem w kierunku drzwi. Kilka sekund później, usłyszałam głos Slade'a, który mówił:
- Tristitio...Spokojnie...
Po tych słowach, gwałtownie odwróciłam się w jego kierunku i warknęłam na niego. Zaś moje oczy, ponownie, na chwilę stały się czarne z czerwonymi źrenicami. Widząc to, lekko uniósł on ręce w geście obronnym i nieco cofnął się. Teraz to on bał się mnie, a nie na odwrót."
~*Witam w nowym roku siebie, Slade'a, Tristitię, Brother Blood i tego zasranego pijaka Grzegorza. Oby ten rok był lepszy od poprzedniego.*~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
~*Ty to się nawet nie odzywaj po tym, co odjebałeś, pijaku. XDDD*~
~;"""DDD~
~*Anyway, pomijając tego chlejusa ~:D~ morda. XD Anyway, pomijając go, to przechodźmy do dalszego analizowania, tym razem już w roku, który po podzieleniu przez cztery lub pięć nie daje numerów błędów wejścia na stronę. Widać, że to zjebana kalka tego odcinka, w którym Raven straumatyzowała Doktora Błyska przemieniając się z NadWkurwienia w demona. Ja jebix, jakby nie można było wymyślić czegoś oryginalniejszego. Nawet z faktem, że Tristitia The Opko również jest pół demonem dałoby się wymyślić coś oryginalniejszego i ciekawszego.*~
~Ja jebe, mogłaby też przypadkiem zaciumkać któregoś z Tytanów. Co to za problem, zawsze można byłoby też dodać jako wrogów Slade'a i Tri Tytanów Wschodu, Północy i Południa oraz honorowych Tytanów, a tego jest od zajebania. No ale nie, po co uczynić z tej historii coś ciekawszego.~
|No i, co tutaj najbardziej kuje w oczy, jest za mało przemyśleń Claire. Naprawdę, skoro z byle powodu się NadWkurwiła, to, szczególnie że to narracja pierwszoosobowa, powinna dać więcej swoich przemyśleń na ten temat, szczególnie, że z tego, co wiemy, to opowiada to z perspektywy czasu.|
<I generalnie to jest strasznie nudne, no. Po prostu jest to nieudana kalka tego, co zrobiła Doktorowi Błyskowi NadWkurwiona Raven w jednym z odcinków serialu.>
*Dużo będzie jeszcze tych kalk?*
~*Jeszcze jedna za chwilę i to chyba tyle, ale nie dam sobie ręki uciąć.*~
~Pozostaje się modlić, że zbliżamy się do końca kalk.~
201. „Ja chyba dziś kogoś zapierdolę. Nie wiem, dlaczego byłam AŻ TAK wściekła, że zamieniłam się w nieznającego litości demona. Może okres mnie się zbliżał? Czasem przed tym tak denerwowałam się z byle powodu, że aż przeobrażałam się w demona. Mniejsza. Po około pół godzinie dolecieliśmy do bazy. Parę sekund później, sufit rozsunął się, co znaczy, że Slade użył swe~j dupy~go nadajnika."
~*A tak miło się nowy rok zaczynał. XDDD*~
~Dzień dobry! ;"D~
~*Twoje upośledzenie mnie przerasta. xDDD No ale wracając do analizy, to jest to jeden z fragmentów idealnie przedstawiających Tristitię. To słowo „Mniejsza" idealnie obrazuje, że Tri ma we wszystko wyjebongo.*~
~A poza tym, ja rozumiem, że kobietom przed okresem różne rzeczy mogą odpierdalać, ale to tutaj jest takie trochę chujowe. Jeszcze kurde może zacznie usprawiedliwiać zabicie kogoś okresem? =_=~
|I serio, powinno być tutaj więcej przemyśleń Tri Opko Version, bowiem skoro się NadWkurwiła, to powinniśmy poznać jej punkt widzenia, szczególnie że ta narracja nadal jest pierwszoosobowa.|
<No i generalnie ten fragment jest nudny i najlepiej obrazuje zjebanie opkowej wersji mnie.>
202. „„The secret side of me
I'll never let you see
I keep it caged but I can't control it"
~Skillet – „Monster""
~*I od tego wydarzenia zaczęło się dodawanie przeze mnie cytatów nad rozdziałami, które obrazowały, co się odkurwi w samym rozdziale. A poza tym, zostaw Skilleta, suko, nie jesteś godna słuchania tego zajebistego zespołu.*~
~Taka dobra. xDDD No ale w sumie dodawanie pasujących cytatów nad rozdziałami jest nawet spoko, więc akurat do tego przypierdolić się nie można.~
203. „Kiedy weszłam do pokoju, nadal byłam wściekła. Chwilę później, zaczęłam wszystko rozwalać oraz wszystkim rzucać. Dosłownie. Podbiegałam do półki z książkami i wyrzucałam wszystkie na podłogę, do szafy i wyrzucałam z niej wszystkie ubrania, etc. W czasie tego mówiłam do siebie:
- Niech sobie nie myśli, że jest lepszy ode mnie! Nie będzie mną rządził! Za kogo on się uważa! I ciągle myśli, że jest najlepszy! Ja go kiedyś rozpierdolę!
Jednak, po chwili, poczułam...Właśnie nie wiem, co poczułam. Nie potrafiłam nazwać tego uczucia. Chwilę potem, chwyciłam się rękoma za głowę, zacisnęłam powieki i upadłam na kolana.
- Nie...Nie...Nie! Tylko nie to! Tylko nie ta trzecia strona mnie! Nie...Nie...Nie! – Powiedziałam do siebie.
Lecz, chwilę potem, gwałtownie otworzyłam oczy, które zmieniły się na czarne z czerwonymi źrenicami. Po kilku sekundach, przemieniłam się w demona. Kiedy to nastąpiło, wstałam, nieco uniosłam się nad ziemię i wytworzyłam ogromną kulę dezintegrującą. Po zrobieniu tego, rzuciłam nią w kierunku okna. Poza nim, zniszczona została również spora część ściany. Widząc to, wyleciałam przez nią..."
~*Mamy pierwszy stycznia, a cringe-o-meter jest już ponad NadWszechświatem, gratuluję. To jest jawna kalka tego odcinka z Adonisem chyba, w którym po walce z nim Bestia zamienił się w to wielkie stworzenie, cholera wie jak ono się nazywało. Naprawdę nie mogłam wymyślić czegoś oryginalniejszego i równie ciekawego? W Retconning 0,25 Andromeda też niekontrolowanie przemieni się w jedną ze swoich dwóch innych form (Lecker, cicho, nie spoileruj czytelnikom) i zrobi coś, czego będzie potem żałować oraz na początku Retconning III też będzie jej, z sensownych powodów oczywiście, nie to co tutaj, odpierdalać, ale będzie to znacznie lepsze i ciekawsze niż w tym klocu tekstu.*~
~A wiedz, że jeżeli Retconningi są w czymś lepsze od, z założenia, poważnego FanFiction, to jest NadŹle. No ale przechodząc do analizy, to nadal jest tu w piździec mało przemyśleń. Kurde, skoro Tristitia się NadWkurwiła oraz opowiada o tym z perspektywy czasu, to powinna tutaj dać więcej swoich przemyśleń. No ale nie, po co robić z tej historii coś ciekawszego.~
|Generalnie przez to, że to jest kalka, jest to sztuczne as fucking fuck. Jasne, Tri The Opko mogłaby niekontrolowanie przemienić się w demona, ale musiałoby to zostać lepiej podbudowane, bowiem to nie odcinek serialu, w którym to by zadziałało, tylko rozdział długiego jak stąd na Antarktydę w dwie strony opowiadania. W poprzednich rozdziałach powinniśmy widzieć, że Claire zaczyna odpierdalać, na razie z nieznanego powodu i dopiero tutaj powinno się to ujawnić. Dzięki temu może byłoby to lepsze, a nie sztuczne jak minister zdrowia.|
<No i też nie uwierzę, że mimo wszystko podczas wypowiadania tych słów moja opkowa wersja nic nie robiła. Jasne, na stówę coś robiła, na przykład burdel w pokoju, ale pomiędzy jej słowa powinno zostać wplecione, co odpierdalała podczas tego NadWkurwienia. Dzięki temu byłoby ciekawiej i realistyczniej po prostu.>
*A poza tym, Slade jest lepszy od ciebie, kurwico. Nie, ale serio, Tristitia jest w tym opku wkurwiająca, o czym dobitnie przekonamy się jeszcze później. Przez to nie da się jej lubić, a z tego co wiem, to w założeniu czytelnik miał polubić tę parówę.*
~*Generalnie rzadko wychodzi mi aby postać, która miała być lubiana, taka mi wyszła, ale mam nadzieję, że kiedyś to się zmieni.*~
*Brawo, kurwa. XDDD*
~*;"""DDD*~
204. „[...] i przy okazji zapewne zabijając parę osób. [...]"
~*Chyba paręnaście, bowiem obecnie ta parówa terroryzowała miasto w swej demonicznej formie.*~
~No ale w sumie ona teraz była NadWkurwiona, więc może nie zwróciła uwagi na to, ile osób zategesowała.~
~*Racja, to też jest opcja.*~
205. „[...] Po tym czasie, spotkałam Raven, jednak nie jako człowieka, a jako demona. No jeszcze jej mi brakowało na drodze. A poza tym, walka demona z demonem? Tylko jedna z nas mogła wyjść z tego cało. [...]"
~*W sumie sensownie, bowiem obecnie tylko Raven mogła stawić czoła Tristitii The Opko. Chociaż ja bym na demoniczną Tri wysłała Robina aby zdechł. :D*~
~Twoja NadDobroć wobec nielubianych postaci jest zatrważająca. XDDD W każdym razie, to zdarzyło się w chuj szybko. Przydałby się opis atmosfery, czyli tego, co odjaniepawlało się w Jump City podczas terroryzowania tego miasta. Może Claire coś pamięta mimo upływu lat.~
|No ale nie, po co robić z tego opka coś ciekawego, c'nie.|
~*Niestety >.<*~
206. „[...] ~**STOP. XDDD* ;"""DDD Anyway:
– Gopnik Robotnik
He can fly like Sputnik
Not afraid of any man
Metal mechanical tank
He will take your vodka, semechki and kvass.
He will take your tracksuit and your hardbass.
Gopnik Robotnik x8
GOPNIK ROBOTNIK
GOPNIK ROBOTNIK
GOPNIK ROBOTNIK
GOPNIK ROBOTNIK – wyśpiewała Raven całą nutę „Gopnik Robotnik" Alana Azteca łącznie z bitem.
– Comrade Com Com x3
Cringe x4
Comrade Com Com x2
Cringe
Comrade x4
Comrade you just posted cringe.
Attention all users!
It appears that somebody's been posting cringe.
Thanks for the post bro, really cool.
Comrade you just posted cringe.
Com x6 Comrade
Com Com Comrade
Comrade
Com Comrade
Comrade you just posted cringe.
Com x6 Comrade
Com Comrade,
Comrade, Com Comrade x2
Nobody likes cringe posters, people might like...
Shitposters
Comrade
Com Comrade
Com x6 Comrade
Com Comrade,
Comrade Com Comrade x4
Hey, my boi
Comrade you just posted cringe
It's time to stop posting
Comrade you just posted cringe
Pls my boi
Comrade you just posted cringe
We must start roasting
Comrade you just posted cringe x2
Com x6 Comrade
Com Comrade, Comrade Com Comrade
Comrade you just posted cringe
Com x6 Comrade
Com Comrade, Com Comrade
Comrade x4
Comrade you just posted cringe. – odpowiedziała Tristitia, wyśpiewując całą nutę „Comrade You Just Posted Cringe" Uamee, łącznie z bitem.*~
- Zostaw to miasto w spokoju!
- Nigdy! Nie będziesz mi mówić, co mam robić! – Odpowiedziałam, również demonicznym głosem.
[...]"
*Czytam sobie ten zjebany dialog, ale nie, bowiem na sam początek nowego roku Ramoninth musi się wjebać z hardbassem. XDDD*
~*Hardbass dobry na wszystko, a rozmawianie tekstami hardbassowych nut jest jeszcze lepsze. XD*~
*Psychiatra nie jest wcale taki drogi, skorzystaj z tego. XDDD*
~*Po chuj? :D Anyway, wracając do analizy tej nudnej jak Miss Radioactive wymiany zdań, to jest to sztuczne as fucking fuck. Jasne, obecnie raczej za dużo by sobie nie porozmawiały, ale ich wypowiedzi i tak mogłyby być mniej sztuczne.*~
~Tutaj w sumie mogę uwierzyć, że za wiele nie robiły mówiąc to, więc do tego się nie przyczepię. No ale po prostu te wypowiedzi są nudne jak Sezoris.~
~*Na wątek Sezorisa jeszcze za wcześnie. XDDD*~
~Widzisz w tym jakiś problem? xD~
~*Nie, ale po co zawczasu wspominać o tym pałągu? xD*~
~Bo jest nudny. :D~
~*Noga mnie zaswędziała od twego niedojebania. xDDD*~
~;"""DDD~
207. „[...] Na początku walka była wyrównana, ale tylko przez pierwsze parę minut. Bowiem, po tym czasie, szala zwycięstwa zaczęła przelewać się to na stronę Raven, to na stronę moją. I w tym momencie, miałam takie wrażenie jakby czas zatrzymał się. Nie wiedziałam ile walczyłyśmy. Czy były to sekundy, minuty, godziny, dni, tygodnie, miesiące, lata, dekady czy wieki."
~*Ja jebe, znowu ten schemat z tym czasem wzięty z moich innych opowiadań. Jasne, tutaj mogłoby to mieć sens, bowiem Raven ma niekontrolowaną chronokinezę, która tak by the way została jej dodana w serialu z dupy, bowiem scenarzyści to lenie, ale i tak, ten schemat powiela się w wielu moich opowiadaniach i to się robi nudne po prostu.*~
~No i też, jako iż to jest opowiadanie akcji, powinna ta walka zostać opisana. Kurde, w tym FanFiKtion najnudniejsze jest to, co przy fabule tego typu powinno być najciekawsze, czyli bohaterowie i akcja.~
|Tak w ogóle, to ten rozdział ma jakiś wpływ na fabułę?|
~*Tylko taki, że dowiadujemy się, iż Tristitia faktycznie jest półdemonem, mimo iż jej druga, demoniczna natura objawi się może jeszcze z dwa razy i tyle. A tak, to jakby go nie było, to nic by się nie stało.*~
|;===;|
~*Wiem, ale niestety, to opowiadanie takie jest. Pełne fillerów.*~
<Twoje niedojebanie było wszechpotężne, Ramoninth.>
~*Wiem i nie jestem z tego dumna. >.<*~
208. „[...] Ja zaś, na nowo przemieniłam się w człowieka, po czym, ze zmęczenia, zemdlałam. Ostatnie, co poczułam przed całkowitą utratą przytomności, to to, że opadłam na czyjeś dłonie..."
~*Pewnie Zardonic cię złapał aby cię wsadzić do izolatki, co ci się należy, bambusie na kółkach. No ale wracając do tych dwóch zdań, nadal jest tutaj za mało przemyśleń. Skoro Tri opowiada nam to z perspektywy czasu, to powinna tutaj dodać znacznie więcej przemyśleń, no. To narracja pierwszoosobowa, a szczególnie w takich przemyślenia głównej postaci powinny przeważać.*~
~Generalnie do tego opowiadania bardziej pasowałaby narracja trzecioosobowa. Wtedy można byłoby w tym momencie przedstawić, co działo się z Raven oraz ogólnie przedstawiać, co tam u Tytanów się działo oraz bardziej ujawnić to, jak miasto reagowało na ten NadRozpierdol, który się właśnie wydarzył.~
|Znaczy narracja pierwszoosobowa też mogłaby zadziałać, ale wypadałoby między innymi faktycznie dać więcej przemyśleń Tristitii, a nie tak jak tutaj, że jest ich tylko kilka aby przeciętny czytelnik się nie dowalił, że narracja taka, a nie inna, a przemyśleń brak.|
<Ciekawe kiedy skończymy analizować to gówno.>
~*Nie wiem, ale po czterysetnym cytacie jako przerywnik leci analiza pierwszych stu fragmentów, którą napisała Lecker. :D*~
~Ciekawe czy ktoś z czytelników, poza Lecker, dożyje tego momentu. xD~
*Jak nie, to wpierdol.*
~*TAAAKI MIŁY. XDDD*~
*;"""DDD*
209. „Po zrobieniu tego, ujrzałam że leżałam w jakimś pomieszczeniu, które wyglądało jak sala szpitalna. Ściany miała brązowe, a drzwi czarne. Obok siebie, słyszałam pikanie komputera, które wskazywało, że żyłam. Poza tym, dało się zobaczyć wiele sprzętu medycznego. Nie wiedziałam, gdzie dokładniej się znajdowałam."
~*W grobie. xD Nie no, żart, niestety ta kurwica nie zmarła. A mimo wszystko mogłaby, to wtedy narracja mogłaby się albo zmienić na trzecioosobową, albo przeskoczyć na Slade'a. To nie jest opowiadanie na ocenę na polski, tutaj można robić takie rzeczy.*~
~Miło też, że nie dostaliśmy w pizdę detalicznego opisu tego pomieszczenia, tak jak to było w wypadku opisu pokoju tej bezmózgiej parówy. A, że to NadOpko jest tym, w którym należy doszukiwać się plusów, to ewidentnie idzie na plus.~
|Nie, ale serio, szkoda że ona w tym rozdziale nie zaciumkała jakiegoś Tytana, nawet przypadkowo. Ich sporo jest, a samych dobrych w Jump City jest od zajebania, więc to nie utrudniłoby historii, a mogłoby ją uatrakcyjnić.|
<No i dzięki temu jeszcze bardziej ustanowiłoby się, że Tristitia The Opko w swej demonicznej formie jest faktycznym zagrożeniem, a nie, że ma tę demoniczną formę, bowiem dużo edgy OC tak ma.>
*Ale nie, po co się wysilić i napisać coś ciekawego. Lepiej stworzyć NadGówno.*
~*Niestety >.<*~
210. „[...] - O, Tristitio. Nareszcie się obudziłaś.
Po czym, nieco „okrężną" drogą podszedł do mnie. Czyli nadal się mnie bał. Chwilę potem, spytałam:
- Slade...Jakim cudem mnie tam znalazłeś? I gdzie ja teraz jestem oraz ile byłam nieprzytomna?
Szczerze? Pierwszy raz od bardzo długiego czasu powiedziałam do niego po imieniu. Jednak, najprawdopodobniej nie miał z tego powodu wątów, gdyż odpowiedział:
- W pewnym momencie, kiedy tak stałem w głównym pomieszczeniu i patrzyłem w monitory, postanowiłem pójść do ciebie i sprawdzić czy się już uspokoiłaś. Jednak, kiedy wszedłem do pokoju, zastałem kompletny bałagan oraz rozwaloną część ściany. A ciebie nigdzie nie było. Od razu zawróciłem, wsiadłem w samolot i ruszyłem na poszukiwania ciebie. I, w pewnym momencie, doleciałem do jakiejś uliczki. Po znalezieniu się nad nią, ujrzałem ciebie, walczącą z Raven. Od razu wylądowałem niedaleko i wysiadłem. Kiedy to zrobiłem i podszedłem, dostrzegłem nieprzytomną Raven oraz mdlejącą ciebie. Widząc to, podbiegłem do ciebie, złapałem cię, a następnie przetransportowałem do bazy. A obecnie jesteś w jednym z pomieszczeń skrzydła szpitalnego bazy. Byłaś nieprzytomna dwa dni.
CO KUŹWA?! DWA PIERDOLONE DNI?! JAKIM CUDEM?! Mimo wszystko, krzyknęłam:
- DWA DNI?!
- Tak. Właśnie tyle czasu leżałaś tu nieprzytomna. – Odparł
[...]"
~*OverZiew. Ja jebe, jakie nudy się tutaj odjaniepawlają. Po pierwsze, nawet jeżeli Tri nie miała za wiele możliwości robienia czegoś podczas tej rozmowy, to Slade powinien robić coś, bowiem tutaj akurat ciężko uwierzyć, że stał jak słup soli i po prostu gapił się przed siebie.*~
~No i jest tutaj za mało przemyśleń Claire. Kurde, Slade bał się jej, a nie na odwrót oraz była nieprzytomna dwa dni, ale ewidentnie to po niej spłynęło. Jeżeli chce się aby główna postać i to w narracji pierwszoosobowej była zdatna do polubienia, powinno się dać jej więcej przemyśleń, szczególnie w takich momentach, aby była ludzka.~
|No i fakt, że Tristitia się cieszy, że Slade The Opko się jej boi, a nie na odwrót, zadziałałby lepiej, gdyby wcześniej lepiej przedstawić strach Tri przed Slade'em Opko Version. A, że nie zostało to zrobione, to nie działa to tutaj.|
<No i też to trochę hipernierealistyczne być nieprzytomnym dwa dni. Nawet, jeżeli była w pizdę zmęczona, to nie powinna być nieprzytomna tyle dni, bowiem nie wpadła w śpiączkę, więc to trochę za długo.>
*No i generalnie to jest nudne as fucking fuck, a dalej nie jest lepiej tak na dobrą sprawę.*
211. „[...] - Ale szczerze, podziwiam cię. Wiesz ile ludzi zabiłaś? Tyle co ty osób zamordowałaś w jedną noc, to ja bym przez całe życie nie wymordował.
- Aż tak? – Zapytałam
- Jasne. W telewizji ciągle trąbią o nieznającym litości demonie, który w nocy, dwa dni temu, zniszczył pół miasta i wymordował setki ludzi. Straty idą w miliony dolarów.
- Wow. Szczerze, nawet nie wiedziałam ile rzeczy zniszczyłam oraz ilu ludzi zabiłam. Leciałam przed siebie i niszczyłam wszystko i wszystkich, które, i którzy stanęli mi na drodze.
- Naprawdę nie spodziewałem się, że w swojej demonicznej naturze możesz narobić aż tyle szkód.
[...]"
~*Ja jebe, ale ta rozmowa jest chujowa. Zaczynając od absolutnych podstaw, do których będziemy dopierdalać się do końca analizy, to oni serio powinni chociaż drobne ruchy wykonywać podczas tej rozmowy. To jest wręcz NadTrudne aby stać jak kołek i tylko mówić.*~
~A poza tym, kurła mać, Tristitia powinna się jakoś przejąć tym, że rozjebała miasto, zabiła mnóstwo ludzi i skazała władze miasta, a być może i kraju, na ogromne wydatki aby ogarnąć ten pierdolnik. Ja rozumiem, że ona jest uczennicą Slade'a, ale nie jest jeszcze aż tak długo aby nie przejmować się takimi rzeczami.~
|No i tu najlepiej widać potrzebę narracji trzecioosobowej. Dzięki niej moglibyśmy przedstawić to, jak miasto reagowało na fakt, że Tri robiła rozpierdol tysiąclecia. Może nawet uświadczylibyśmy EAS-ów informujących o tym aby kurwa się gdzieś schować, bo można zginąć. W USA jesteśmy, tam EAS-y są normą.|
<No ale lepiej kurde pisać tę historię z perspektywy Mary Sue, która najpierw jest nudna, a potem robi się rozwydrzoną suką, która myśli, że wszystko jej wolno.>
~*Chyba wiecie, jaki jest synonim Tri? :D*~
*Tak, wiemy, idź się lecz. XDDD*
~*No ale mnie to tak cholernie boli. Koniec końców przemogłam się aby obejrzeć pierwszą część tego filmiku, który dodałam gdzieś tam wyżej i to boli jak cholera, bowiem gdybym obejrzała ten filmik jako pierwszy, to Miss Radioactive byłaby zajebistą antagonistką. No ale nie, bowiem w drugiej części musiała wyjawić swoje motywacje i wyszła na cringe rozwydrzone dziecko.*~
*Serio napisz ten rant w shitpoście, to może jakoś uda ci się to przeżyć. xD*
~*Chyba tak zrobię.*~
*Fak*
~*>:D*~
212. „Rozdział XII – Misja stricte szpiegowska i wyjście na miasto."
~*Kurwa, dopiero dwunasty rozdział, jeszcze pięćdziesiąt osiem do końca tego NadGówna. W każdym razie, strasznie długi ten tytuł rozdziału.*~
~No i też spoileruje, co stanie się w samym rozdziale. Kurde, tytuły rozdziałów nie powinny spoilerować akcji albo nie powinno się ich pisać, bowiem to nie jest obowiązek.~
|A poza tym, miło że mamy jakąś inną misję oraz Tristitia coś zrobi innego poza wykonywaniem zadań mej opkowej wersji i siedzeniem w bazie.|
<Ale ten rozdział jest nudny as fucking fuck, z tego co wiem.>
|;===;|
~*Niestety ;=;*~
213. „[...] - Świetnie, że już się zjawiłaś, bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie. Otóż, udaj się przed wieżę Tytanów i tam, za pomocą sprzętu, który zaraz dostaniesz, zdobądź wszystkie kody dostępu do owej wieży. [...]"
~*Czekaj, bo aż mi stopy marzną od twej logiki. Nie mogłeś tego kurwa zrobić na początku, tylko musieliście odpierdalać rewrite wątku Terry The Szmaty?*~
~Ja jebe, widać, że to jawny filler. Można byłoby to wykorzystać na początku i byłoby to oryginalniejsze, sensowniejsze i realistyczniejsze. No ale nie, po co ubarwiać tę historię.~
|Jasne, coś podobnego do wątku Terry The Suki można byłoby stworzyć, ale wypadałoby zrobić z tego coś oryginalniejszego, bowiem po co czytać to samo, co widziało się w serialu. No ale że tego nie zrobiono, to widać, że to jest jawny filler.|
<I pomyśleć, że to opko mogłoby być ciekawe, gdyby się tylko postarać. Najgorsze jest to, że dalej jest coraz gorzej.>
*No i nie uwierzę, że ani Slade The Opko, ani Tri The Opko nic nie robili podczas tego, jak Slade Opko Version wyjawiał Claire Opko Version cel jej kolejnej misji. Serio, dopisywanie co oni robili nie dość, że urealistyczniłoby historię, to jeszcze dodałoby trochę dynamiki do tej całej chały.*
~*Ciągle nie mogę uwierzyć, jakim cudem ja kiedyś takie NadGówno napisałam.*~
~Byłaś niedojebana.~
~*To wiadome.*~
214. „[...] Były to dość szeroki pasek, z jakimś przyciskiem pośrodku, duży zegarek oraz okulary przeciwsłoneczne. Chwilę potem, podał mi je, a gdy wzięłam owe rzeczy i założyłam je, przez okulary ujrzałam, że wszystko widoczne było na zielono. [...]"
~*No ja się zaraz ewidentnie NadWkurwię. OK, rozumiem, Slade The Opko mógłby dać Tristitii The Opko jakiś gadżet do zdobycia tych kodów, to normalne. Ale po co jeszcze bardziej dopakowywać i tak już wykokszoną Tri? Szczególnie, że gdyby Tytani ją zauważyli, mogłaby wywiązać się walka i mogłoby być ciekawiej. No ale nie, po co ubarwiać historię, c'nie?*~
~I nawet ta bezmózga parówa nie pomyślała nic na ten temat. No ja jebe, dostała fajne gadżety, powinna trochę pomyśleć na przykład nad tym, co owe robiły, gdyż to logiczne, że tego nie wiedziała.~
|No ale wiadomo, lepiej kiedy ta szmira jest nudna niż wkurzająca, co stanie się w przyszłości.|
~*Wiadomo, lepiej się cieszyć tym, co mamy na razie.*~
215. „[...] - Za pomocą tych okularów zdobędziesz wszystkie potrzebne dane.
- Ale...Mistrzu...Przecież ich wieża jest prawie cała oszklona. Od razu mnie zauważą i tyle z tego zadania. – Zauważyłam
- Spokojnie, Tristitio, o wszystkim pomyślałem. Po naciśnięciu przycisku na tym pasku, który ci dałem, staniesz się niewidzialna, dzięki czemu Tytani cię nie dostrzegą. Ale teraz, idź już wykonywać owe zadanie.
- Tak jest!
[...]"
~*Uwaga, bo NadWkurw chyba się zbliża. No ależ tak, dowalajmy tej partole jeszcze więcej ulepszeń, to na stówę uczyni ją realistyczniejszą, c'nie? Otóż nie, jakby nie mogła udać się bez tego i po prostu musieć stoczyć walkę z Tytanami. Mogłaby oczywiście wygrać, ale przynajmniej byłoby ciekawiej.*~
~Generalnie mogłaby się też włamać do systemu wieży Tytanów, skoro umiała hakować. Jasne, to mogłoby trochę zająć, ale przynajmniej mogłaby ponownie użyć swej umiejętności oraz byłoby to po prostu łatwiejsze.~
|No i też brak przemyśleń, a że opowiadała o tym wszystkim z perspektywy czasu tylko dowala do pieca braku usprawiedliwień. To narracja pierwszoosobowa, Claire The Opko powinna się trochę zastanawiać nad nowymi dla niej rzeczami, a nie przyjmować je ot tak o.|
<No i, jak wiadomo, ciężkie jest do wyobrażenia sobie to, że oni tak po prostu stali jak te kołki i patrzyli się na siebie podczas rozmowy. Tak, to nadal wkurza, że nie ma dopisków, co robili. Jasne, nie musiałoby ich być za dużo, ale już kilka ubarwiłoby ten drętwy jak słodka lisica dialog.>
*No ale po co się wysilić, skoro można napisać NadGówno, które zasila strefę chujowych FanFiction o Młodych Tytanach w polskiej części Wattpada.*
~*Niestety i nie jestem z tego dumna. Na szczęście Retconning 0,25 będzie w tej nielicznej, lepszej części.*~
~Wyjdź. xDDD~
~*No co? Prawdę mówię. :D*~
216. „[...] Bowiem, słyszałam gdzieś kiedyś, że nieużywane nadprzyrodzone zdolności zanikają, a ja nie chciałam stracić tej umiejętności, gdyż była przydatna."
~*Podaj jakiś sensowny dowód na to, a nie wise word. Tak, wiem, że w naszym prawdziwym świecie nie istnieją zdolności nadprzyrodzone, ale mogłaby podać jakiś dowód ze świata FanFiKtion, że tak jest, a nie, że gdzieś kiedyś słyszała.*~
~No i generalnie mogłoby się okazać, że to prawda. Jasne, główna bohaterka nie musiałaby tracić jakieś mocy, ale ktoś z jej otoczenia mógłby. To ubarwiłoby tę historię poprzez dodanie do niej coś ciekawego.~
|Generalnie dzięki temu Tristitia mogłaby stracić jakąś moc i dzięki temu mogłaby być mniej OP niż jest obecnie. No ale nie, tę pierdołę trzeba jedynie dopakowywać nowymi mocami, a straci tylko jedną, z tego co pamiętam.|
~*Dobrze, że zanalizowaliśmy już cztery strony fragmentów na dzisiaj, to kończymy na razie.*~
*Chciałbym już abyśmy skończyli całą analizę tego NadGówna.*
~*Każdy by chciał, ale do tego jeszcze w cholerę czasu. No ale dobra, koniec na dzisiaj.*~
~<NIE. XDDD> ;"""DDD~
217. „[...] W tym momencie, w prawej górnej części okularów ujrzałam napis „SCANNING", co oznaczało, że system okularów skanował ową wieżę. Ten napis utrzymał się przez około pięć minut. Po tym czasie, napis zmienił się na „SEARCHING". Czyli teraz, owe okulary szukały potrzebnych informacji. A szukały ich dość długo, bo około kwadrans. W czasie szukania, usiadłam na trawie, gdyż zaczynały mnie boleć nogi. Jednak, wzrok nadal miałam skierowany w kierunku wieży. Po około piętnastu minutach, napis zmienił się na „DECODING". Wow, nareszcie coś się zmieniło i te okulary zaczęły dekodować dane. Szczerze powiedziawszy, myślałam że ich dane były tylko dobrze zabezpieczone, a nie dodatkowo zakodowane. No, ale w sumie to też był pewien sposób zabezpieczenia. Dane były dekodowane dość długo, bo około pół godziny. Zaczynało mnie się bardzo nudzić, gdyż minęła już prawie godzina, a ja nie miałam co robić. Jednak, gdy te nieszczęsne trzydzieści minut minęło, napis zamienił się na „TRANSFERRING". Czyli powoli dochodziło do końca, no bo co mogłoby być po transferowaniu? Transfer trwał dość szybko, bo ledwo siedem minut. Po minięciu owego czasu, ujrzałam napis „TRANSFERRING COMPLETE", a następnie usłyszałam dźwięk zegarka, który miałam na ręce. Od razu spojrzałam na niego. Gdy to zrobiłam, zobaczyłam napis „TRANSFERRING COMPLETE", który po paru sekundach zmienił się na „SENDING TO: Slade". Czyli, z tego, co wywnioskowałam, wszystko szło zgodnie z planem. Pliki wysyłały się około dwóch minut. Po tym czasie, na zegarku zobaczyłam napis: „SENDING COMPLETE SUCCESFULLY".
~*Kurna, niedawno dopiero co się stuprocentowo rozbudziłam, a to opko chce abym znowu zasnęła, tylko tym razem z nudów. Serio, w tym klocu tekstu absolutnie nic się nie dzieje, mimo iż też mógłby być ciekawy.*~
~W ogóle, kurde, pomijając fakt, że Tristitia The Opko to pierdolona Mary Sue, to gdzie ona siedziała, że Tytani jej nie dostrzegli? Przecież ich wieża jest w większej części stworzona ze szkła.~
|Może gdzieś z boku, gdzie nie ma szyb, ale faktycznie, wypadałoby to sprecyzować, bowiem tak to wygląda na to, że życie znowu ułatwia naszej Mary Sue zadanie. A poza tym, kiedy Tri się nudziła, bo na przykład musiała pół godziny czekać, mogłaby o czymś ambitniejszym pomyśleć, jeżeli już chciało się aby jej się ta misja powiodła. Może wreszcie poznalibyśmy jej jakieś sensowniejsze motywacje, które kierowały nią, gdy dołączała do mej opkowej wersji.|
<A tak w ogóle, to ja rozumiem, że te napisy mogły być po angielsku, ale wypadało je w narracji napisanej po polsku napisać...po polsku i gdzieś wcześniej dopisać, że były po angielsku. To tak jakby pisząc FanFiction do Portala, przy akcji z drugiej części, nie tłumaczyć napisów z różnych miejsc pisząc akcję z rozdziału szóstego i siódmego.>
*No i, znowu, dlaczego tak nie mogła wyglądać pierwsza misja Claire Opko Version? Może uniknęlibyśmy kalki i byłoby ciekawiej, ale nie. Jasne, można by wyjaśnić, że wtedy Slade jeszcze nie wpadł na pomysł tych okularów, no ale jako iż pierwsza misja Tristitii to jawna kalka wątku Terry, to się dopierdolę.*
~*W ogóle to Tytani mogliby ją zauważyć i mogliby się ponapierdalać. Tak, koniec końców Tri mogłaby zrealizować to, po co została wysłana, ale byłoby kurwa ciekawiej.*~
~No ale nie, lepiej jebnąć taki długi jak dupa i nudny kloc tekstu.~
~*A to dopiero początek analizy na dzisiaj. -___-*~
~Niestety wiem i nie jestem z tego powodu szczęśliwy. >.<~
218. „[...] Szczerze powiedziawszy, nie wiedziałam jak Slade mógł stworzyć tak owy pasek, jednak ten gadżet mnie się podobał. Jednak, jakiś czas później, ujrzałam bazę Slade'a. [...]"
~*Lubię fragmenty, w których są przemyślenia Claire, bowiem one idealnie obrazują to, jak płytką osobą ona jest. Serio? Jednozdaniowe przemyślenie? =_=*~
~Jakby nie mogła się dłużej nad tym zastanowić. Kurde, skoro ją dziwiło to, jak Slade dał radę wykonać taki pasek, to powinna się nad tym dłużej zastanawiać, a nie jakby miała w to wyjebongo.~
|Ale miło za przypomnienie, czemu nikt opkowej Tristitii nie zauważył przed wieżą Tytanów. To opko jest tak nudne, że przez dwa dni zdążyłem o tym zapomnieć.|
~*Zawsze to jakiś plus, a to takie opko, że plusów trzeba szukać.*~
219. „Będąc tam, ujrzałam ~*~Idę zawisnąć, zw. xDDD~ Fazy nie można stracić. :D Anyway: Anatolija, który jopił się w wielkie monitory z dłońmi splecionymi za plecami. Kurde czy on kiedykolwiek odpoczywał? Ilekroć przychodziłam do tego miejsca, to on stał jak pomnik, tak bardzo się nie ruszał i gapił się w te ekrany. Gdyby nie fakt, że stał, to dało się pomyśleć iż kojfnął. Ja nie umiałam tak stać i patrzeć się w jeden, nawet zmieniający się co jakiś czas, punkt, więc szacun. A, no tak, w końcu on powstał z NadCzystej NadZajebistości, więc sobie mógł. Zapomniałam.
– Widzisz? – przerwał moje nieambitne jak ja myśli – Mówiłem, że go zabijesz bezproblemowo. – skomentował mój wyczyn, odwracając się w mym kierunku, ale nadal nie prostując swych NadSeksownych NadRąk.
– Nadal nie wiem, jakim cudem mnie się to udało. – odparłam, na chwilę odwracając wzrok w lewo, gdyż jego NadSeksowność okazywała się za wielka na me niegodne oczy – W końcu typ miał mind control, teleportację, elektrokinezę i umiał się dobrze napierdalać. – zauważyłam, ponownie zwracając wzrok w jego stronę, gdy rzeczywistość puściła cicho w tle nutę „Out of Kvass" Uamee.
– Bowiem jesteś Mary Sue. – zauważył NadFakt, podchodząc do mnie i tak NadSeksownie się ruszając, normalnie umierałam od jego NadZajebistości ***.*** – Mimo iż znajdujesz się na samym dnie hierarchii, to nadal posiadasz gen MS. – kontynuował, przystając przede mną, kiedy rzeczywistość zrobiła trochę wiatru aby płaszcz Anatolija się NadSeksownie rozwiewał.
W sumie, miał rację. No i nie uważałam go za debila, więc gdybym tego genu nie posiadała, to nie wysłałby mnie na jednego z największych koksów Jump City i Miasta Stal, co nie?*~
Slade'a, który, jak zwykle, stał wpatrzony w wielkie monitory. Wydawało mnie się, że nie zauważył mojego powrotu. Jednak, myliłam się, gdyż po paru sekundach powiedział, nadal nie odwracając się w moim kierunku:
- Dobrze ci poszło, Tristitio.
A następnie odwrócił się w moją stronę i dodał:
- Naprawdę dobrze. Już niedługo Tytani przestaną być dla nas problemem.
W tym momencie, machnęłam ręką i rzekłam:
- Oj...Ja tylko zawsze staram się wykonywać powierzone mi zadania jak najlepiej mogę.
- To właśnie zauważam od jakiegoś czasu. – Odparł
- Tak w ogóle, to co mam zrobić z tymi okularami, paskiem i zegarkiem?
- Zostaw je sobie. Mogą ci się przydać przy okazji kolejnych zadań. A teraz, możesz odejść. Wezwę cię, gdy będziesz potrzebna.
- Tak jest!
Po tej rozmowie, odeszłam w głąb bazy, do mego pokoju."
*Ja się boję, bowiem teraz Ramoninth ma fazę na Retconningi i na Kroniki Kombinatu, a dwie fazy złączone w jedno dają niszczycielskie combo. xDDD*
~*Ta analiza służy mi za podtrzymywanie fazy na Retconningi aby dwie fazy mogły iść równolegle, nawet jeżeli nie są powiązane ze sobą. :D*~
*Mamooo... xDDD*
~*;"""DDD W każdym razie, wracając do analizy, to ewidentnie widać, że mój urywek Retconningowy jest o niebo lepszy od tej chały. Zaczynając od podstaw, ciągle nie wierzę, że oni tak stali i mało co robili. Tak, wiem, że moje dwie wersje rozdziału pierwszego do pierwszej części Kronik Kombinatu też miały statyczne rozmowy, ale tamte rozdziały do dzisiaj mnie się podobają, a opko o Tristitii to OverChujnia.*~
~OverChujnia. xDDDDDDDDDDD W każdym razie, idąc dalej, to nie powiedziałbym, że Tytani przestaną być dla was zagrożeniem. Jesteśmy jeszcze w dwunastym rozdziale z siedemdziesięciu, także ta.~
|Jasne, Tytani mogliby kopnąć w kalendarz i mimo to historia mogłaby lecieć nadal, ale to wymagałoby czasu i pomysłów, a jak wiemy, w Opkolandii nie Retconningowej nie o to chodzi.|
<No i, jak zwykle, moja opkowa wersja musi dostać komplement. Tak, nie ma nic złego w tym, że jakaś kanoniczna postać raz na jakiś czas skomplementuje jakąś/jakiegoś OC, ale w tej historii to dzieje się nagminnie. Przez to da się bardzo szybko odnieść wrażenie, że Tri The Opko jest uzależniona od komplementów, co lepiej będzie widoczne w dalszej części NadOpka.>
*No i ależ oczywiście, że te gadżety Claire mogła zachować. Jasne, dodawajmy jej jeszcze więcej OP-ności. Jasne, OP postać też może być fajna, bowiem umówmy się, Superman ma od zajebania fanów, ale aby to zadziałało, dana postać musi mieć spoko charakter oraz przygody, które jednak wymagają od danej postaci wysiłku. A Tristitia taka nie jest, przez co fakt, że jest OP NadWkurwia.*
~*No i nadal Tri ma za mało przemyśleń. Kurde, mogłaby jakoś skomentować fakt, że dostała te gadżety na własność oraz, że tak dobrze jej te misje szły. No ale nie, po co rozbudowywać postać, niech zostanie na tym samym poziomie na zawsze. Kurde, to już Retconningi się rozwinęły jak pojebane od motywu wysadzania reaktorów i dzikiej napierdalanki z Drużyną Nadrozpierdolu i NOD-em ogólnie do tego, jak ta NadSaga ma wyglądać teraz. Tak, druga NadSaga też się znacznie rozwinęła. Wbrew pozorom spin-offowa NadSaga, której na Wattpada nie dam, bo jeszcze ludzie mnie spalą oraz Lecker ucieknie od tego NadPojebania i z kim ja będę codziennie pisać, też zaliczyła znaczny rozwój, mimo iż ze względu na pomysły wydawałoby się, że to musi pozostać tak proste i pojebane jak było. Kurde! Nawet moje pojebano-pojebane z dodatkiem sosu pojebaństwa NadNienormalne porno, którego jeszcze nie napisałam, zaliczyło update na wyższy poziom jak stąd na Antarktydę!*~
~A jeżeli Retconningi czy pojebane pornosy są lepsze w czymkolwiek od, z założenia, poważnej historii, to wiedz, że robisz coś wybitnie źle.~
220. „[...] a nuż by mi pozwolił? [...]"
~*To drugie słowo jest zbyt profesjonalne jak na to opko.*~
~Generalnie język w tej historii jest niekonsekwentny, tak zauważyłem.~
~*Niekonsekwentny jak premier Polszy.*~
~Zajebiste porównanie, kontynuuj. xDDD~
~*;"""DDD*~
221. „[...] Od razu wzięłam jeden z długich płaszczy, który znalazłam w szafie, gdyż gdyby mi pozwolił, chciałam jakoś ukryć ten kombinezon, a płaszcz był najłatwiejszym rozwiązaniem i wyszłam do głównego pomieszczenia."
~*Bowiem Tristitia, co w sumie zaspoilerował tytuł, ma w planach zrobić wypad na miasto, ale najpierw musi spytać Slade'a o zgodę. W każdym razie, ten sam płaszcz, o którym wcześniej nie wspomniano, więc wziął się dupia.*~
~A poza tym, jakby nie mogła go nie wziąć i najpierw pójść zapytać Slade'a o zgodę. Gdyby się zgodził, mogłaby po prostu wrócić po tenże płaszcz do pokoju i tyle, to byłoby realistyczniejsze. No ale nie, nie można nawet minimalnie utrudniać życia głównej bohaterce.~
|No i cholernie długie jest to zdanie. Jakby nie można było go jakoś podzielić, bowiem ono ma kurwa trzy linijki i jedno słowo.|
<W ogóle czy moja opkowa wersja nie mogłaby nie mieć płaszcza? Dzięki temu musiałaby się nagłówkować jak ukryć swój kombinezon. No ale nie, ułatwiajmy jej życie jeszcze bardziej.>
222. „[...] - Mistrzu...
- Hm? – Odparł
- Mam pytanie...Mogę wyjść na miasto? Tak sobie pochodzić. – Spytałam
W tym momencie, na chwilę nastała cisza. Jakby Slade rozważał wszystkie za i przeciw puszczenia mnie na miasto. Jednak, w pewnej chwili, odwrócił się w moją stronę i odezwał się:
- No dobrze, możesz. Jednak masz wrócić najpóźniej o godzinie dziewiętnastej. O tej godzinie widzę cię w tym samym miejscu, w którym teraz stoisz.
A następnie założył mi zegarek na rękę i dodał:
- To po to, abyś wiedziała, ile masz czasu. A teraz, idź, bo czas płynie...
W tym momencie, założyłam na siebie płaszcz i wyszłam z bazy..."
~*Ja pierdolę, jaka nuda, serio. Niby lepsze to, niż to, co się będzie odjebywać od momentu z wątkiem Sezorisa, ale i tak. Po pierwsze, co on się zastanawiał? Przecież miał nadajniki oraz widział, gdzie Tristitia była, więc nie musiał się obawiać, że by mu nawiała.*~
~No i jest tu mało przemyśleń, a właściwie ich praktycznie nie ma. Kurde, Tri mogłaby się zastanowić, czemu Slade tak długo się zastanawiał, skoro miał możliwości aby nie doprowadzić do nawiania jego uczennicy oraz gdyby się zgodził, też mogłaby to jakoś w myślach skomentować. Serio, przy narracji pierwszoosobowej istotne są przemyślenia postaci, aby nie wychodziła na taką półwymiarową istotę.~
|No i też nadal nie wierzę, że oni praktycznie nic nie robili rozmawiając ze sobą. Kurde, dopiski co robili mogłyby ubarwić te nudy oraz dodać chociaż trochę dynamiki.|
<W ogóle to Claire The Opko mogłaby nie pytać Slade'a Opko Version o zgodę i jako niematerialny orzeł wylecieć z pokoju i polecieć do miasta. Jakby wróciła to mogłaby dostać opieprz, że nie spytała o zgodę i byłoby ciekawiej. No ale nie, po co utrudniać głównej Mary Sue życie.>
*W ogóle czy Tristitia nie miała przypadkiem już tego płaszcza założonego? W sumie nie zostało to wspomniane jakoś super dokładnie, więc nie ważne.*
223. „[...] Chyba wiedział, że bym mu nie uciekła. [...]"
~*Oczywiście, że wiedział, wszakże widział, gdzie przebywałaś oraz mógł tobą w każdej chwili kontrolować.*~
~Ewidentnie te myśli Tri wyglądają tak, jakby nie chciano aby ktoś się nie dojebał do tego, że narracja pierwszoosobowa, a myśli głównej postaci nie ma, a nie chciano zrobić z tego czegoś lepszego.~
|I pomyśleć, że to opko mogłoby być lepsze, gdyby się tylko postarać.|
~*Niestety, kiedyś byłam niedojebana.*~
|To widać na każdym kroku. >.<|
224. „[...] Po paru sekundach od mojego znalezienia się tam, gwałtownie odwrócił się w moim kierunku. W tym momencie, ja szeroko uśmiechnęłam się i rzekłam:
- Już jestem!
- Masz szczęście, że jesteś punktualnie. Ale teraz, możesz odejść. – Powiedział
- Tak jest!
Po czym, oddałam mu zegarek, który miałam na ręce i odeszłam do mego pokoju."
~*To miało być...
Ale kiedyś moje poczucie humoru było płytsze niż teraz, a przypominam, że obecnie śmieszą mnie nawet dosłowne memy. Dlatego to nie wyszło.*~
~No beki to tutaj nie widzę, a też nie mam jakiegoś ultra ambitnego poczucia humoru. Ja rozumiem, że poczuć humoru jest tyle ile ludzi na świecie i nie jestem zjebem dyktującym ludziom z czego mają się śmiać, a z czego nie, no ale nawet mimo to ciężko uwierzyć, że to mogło być dla kogoś bekowe.~
|Jestem ciekaw, co by się stało, gdyby Claire się spóźniła na przykład pięć minut, bo musiałaby na przykład przelecieć nad zamkniętą ulicą. No ale w opkach nie chodzi o to aby się wysilić, c'nie.|
<I wciąż ciężko jest uwierzyć, że nawet minimalnych ruchów nie wykonywali podczas tej rozmowy. To serio jest ciężkie do uwierzenia, no.>
225. „Rozdział XIII – Atak od środka i prawda."
~*Ten rozdział mógłby być ciekawy i emocjonalny, ale, zgadliście, jest nudny jak Dżej.*~
~No ja pierdolę, aż słów zaczyna brakować. Czy naprawdę nie dało się tak po prostu opisać tego jakoś sensowniej?~
~*Moje dawne niedojebanie mi na to nie pozwoliło.*~
~A, no tak. >.<~
226. „[...] - Mam dla ciebie kolejne zadanie, które w pewnym sensie jest powiązane z tym, co zrobiłaś wczoraj. Otóż, właśnie wysłałem w kierunku wieży Tytanów armię robotów, aby raz na zawsze ich pokonać. Jednak, ty też tam się udaj, aby walka poszła sprawniej. Bowiem znam ciebie i twoje umiejętności, więc wiem, że tylko szybciej doprowadzisz do naszego zwycięstwa.
- Tak jest! – Powiedziałam mym standardowym tekstem.
Jednak, nim wyszłam, Slade, najprawdopodobniej widząc, że miałam ze sobą ten sam pasek, co wczoraj, spytał:
- Skąd wiedziałaś, że dzisiaj też będzie ci potrzebny?
- Intuicja – Odpowiedziałam
- Jeszcze zaczniesz przewidywać przyszłość ze stuprocentową dokładnością...No, ale teraz leć już.
[...]"
~*Kurde, ja się zaraz wkurwię. Czy naprawdę nie można byłoby wpisać pomiędzy ich wypowiedzi czynności, które wykonywali? To dodałoby jakieś dynamiki do ich stęchłych rozmów oraz ubarwiłoby ten dialog!*~
~No i oczywiście, że nasza Mary Sue musi spowodować, że walka pójdzie lepiej. Bowiem gdyby na przykład Slade miał wątpliwości czy to dobry pomysł tę karakankę tam wysyłać oraz wywiązałyby się z tego jakieś myśli Tristitii, to byłoby zbyt ciekawe, a nie o to w tej odmianie Opkolandii chodzi.~
|No i wiadomo, Tri musiała od razu przybyć z tym paskiem. Bowiem gdyby nie przewidziała, że by się jej przydał i musiała się po niego wracać, to byłoby to za oryginalne jak na standardy opek, a w tym wypadku to wręcz NadOpek.|
<I na szczęście to przedostatnie zdanie tego fragmentu nie jest chujowym foreshadowingiem, bowiem moja opkowa wersja nie dostanie mocy Kane'a.>
*Ale dostanie mind control, z którego kurwa nigdy korzystać nie będzie, ale o tym w swoim czasie.*
~*Niestety >.<*~
227. „[...] Po znalezieniu się w środku, ujrzałam że znalazłam się w tym samym pomieszczeniu, w którym byli Tytani. [...]"
*Ależ of fucking course, bowiem gdyby znalazła się w innym, to musiałaby się przedostać do odpowiedniego miejsca i to mogłoby ubarwić ten stęchły rozdział, a przecież nie o to w opkach chodzi.*
228. „Parę minut potem, Cyborg spytał:
- Skąd ich się tu tyle wzięło?!
- A pomyśl chwilę... - Odpowiedziałam, a następnie szybko nacisnęłam przycisk, który spowodował, że znów było mnie widać.
Słysząc to, Tytani spojrzeli w moim kierunku. Widząc mnie, Robin powiedział:
- Tristitia...Mogliśmy się domyślić, że to z waszej inicjatywy.
- No, ale się nie domyśliliście. Przykro mi. – Odparłam, a następnie szybko pomyślałam:
„Schowajcie się!"
I, gdy skrzydła to zrobiły, rzuciłam się w kierunku Tytanów z zamiarem zaatakowania..."
~*Nadboże, jaka nudaaa! Jasne, oni mogliby trochę porozmawiać, nawet w takiej sytuacji, ale w tym celu ta rozmowa nie powinna aż tak bardzo zawiewać nudą.*~
~No i generalnie mogliby wiedzieć, że to roboty Slade'a. One w serialu charakterystycznie wyglądają, a że Tytani już się trochę z nimi napierdalali, to powinni je od razu rozpoznać. No ale nie, muszą być tutaj robieni na NadDebili Całkowitych.~
|Ilekroć pojawiają się Tytani jeszcze bardziej dochodzę do wniosku, że to opko powinno mieć narrację trzecioosobową. Dzięki temu dałoby się przedstawić, co się u nich działo, gdy nie musieli się napierdalać ze swymi wrogami. Także można byłoby dzięki temu przedstawić jak miasto reagowało na regularne rozpierdole. No i można byłoby od razu wprowadzić Brother Blood, który pojawia się później i może dzięki temu dostalibyśmy też opis Miasta Stal. No ale nie, lepiej napisać gówno najwyższych lotów.|
<I nadal nie wierzę, że oni nic nie robili podczas wypowiadania tych słów. Mówię, to jest niemożliwe, a nawet jeżeli da się to osiągnąć, to nie tak łatwo.>
*W ogóle, Tristitia mogłaby nie być niewidzialna. Mogłaby im zrobić z buta wjeżdżam szybą, co byłoby ciekawsze i cool. No ale nie, Tri ciągle musi być półwymiarowa.*
~*Zerowymiarowa wręcz.*~
*W sumie, pasuje.*
229. „[...] więc Tytani prawie, że nie mieli z nami żadnych szans. [...]"
~*Przecinek, GTFO, są wyjątki od każdej reguły interpunkcyjnej, a ty akurat przyszedłeś, gdy ta się nadarzyła.*~
230. „[...] Ale, kto mógł mnie stamtąd przynieść w to miejsce? [...]"
~Przecinek, co ci mówimy.~
231. „[...] - O, Tristitio. Już się obudziłaś. W ogóle, jak się czujesz?
- Dobrze – Odpowiedziałam zgodnie z prawdą, po czym dodałam:
- W ogóle, to kto mnie tutaj przyniósł?
- Jeden z robotów, który przetrwał to, co zaszło w tamtej wieży. W ogóle, mimo iż znowu przegraliśmy, to muszę przyznać, że idzie ci coraz lepiej.
Po tych słowach, spuściłam wzrok, machnęłam ręką i powiedziałam:
- Oj...Dzięki. Po prostu się staram.
- To właśnie widać. – Odrzekł, a następnie wyszedł, zamykając drzwi.
[...]"
~*
Serio, to jest takie sztuczne i chujowe, że to zdjęcie idealnie obrazuje moją reakcję. Zacznijmy od tego, że jak coś, to podczas walki w pewnym momencie Tristitia została ogłuszona i obudziła się w bazie. No, to skoro już wszyscy są on the same page, to lecimy z opierdolem. Tutaj ewidentnie widać, że Tri jest uzależniona od komplementów jak rasowa Mary Sue. Czy Slade nie mógłby jej więcej niż raz zgnoić? Tak, w wypadku tej historii nie należy przesadzać tak, jak ja to świadomie zrobię w Retconning 0,25, ale umówmy się, Claire nie każda jej misja musiałaby wychodzić. To nie Emily z Kronik Kombinatu, gdzie kanoniczne jest to, że w wypadku wszystkich podbojów musi prowadzić Kombinat do zwycięstwa i praktycznie ciągle wychodzi to za pierwszym razem.*~
~No i kurde, na serio przydałoby się wpisać pomiędzy ich wypowiedzi, co robili podczas tej rozmowy. To dodałoby jakieś dynamiki oraz ubarwiłoby ten nudny jak dupa dialog.~
|No i, nadal, co moją opkową wersję obchodzi jak czuła się Tristitia? Dla Slade'a The Opko najważniejsze powinno być to, że nie kipnęła i tyle. No ale fakt, powoli zbliżamy się do najwyższego poziomu NadOOC. ;===;|
<Ale miło, że faktycznie przez większość czasu moja opkowa wersja jest skromna, a nie, że pojawiło się to tylko raz i tyle. To ewidentnie idzie na plus.>
*Ale to, co nie jest na plus, to fakt, że na serio, nie mogłaby jeszcze jakaś misja Tri The Opko nie wyjść? W tym uniwersum to, że komuś ciągle coś wychodzi nie jest kanoniczne, no. Wiem, że Claire jest Mary Sue, ale lepiej byłoby stworzyć ciekawą postać, a nie. =_=*
~*No ale po co napisać coś ciekawego, skoro można pisać na siłę, c'nie? ;===;*~
*>.<*
~*Wiem ;===;*~
232. „[...] Gdy weszłam w ustawienia, ujrzałam że jedna była, a nazywała się „Keep Calm and Check Out Dreams". Fajna i nawet życiowa nazwa, nie powiem. Jednak, owa sieć była na hasło. Cholera. Mimo wszystko, postanowiłam prosto z mostu spytać Slade'a o hasło, bo a nuż by mi podał. Od razu powiedziałam jakby przed siebie:
- Mistrzu...
- Hm? – Usłyszałam w uszach jego głos.
- Jakie jest hasło do Wi-Fi?
Po tym pytaniu, usłyszałam że zaśmiał się, a następnie odpowiedział:
- Wiedziałem, że kiedyś byś o to zapytała. To była tylko kwestia czasu. Ale wracając do pytania, hasło to „Keep Calm and Destroy Their". Bez spacji i każde słowo zaczynające się wielką literą.
- OK, dzięki. – Powiedziałam
Następnie, wpisałam owe hasło i zatwierdziłam. Rzeczywiście, działało ono, dzięki czemu nie musiałam już tracić transferu danych, jeżeli chciałabym sprawdzić coś w Internecie."
~*Zaczynając od drobnostek, to ten angielski się tu trochę jebczy. Ten drugi człon nazwy Wi-Fi miał brzmieć, z tego co pamiętam „Realizuj marzenia" czy coś takiego, ale według Google Tłumacz wyrażenie „Check Out" znaczy sprawdzić, wymeldować się, sprawdzać, odchodzić i umierać, ale przy tych trzech ostatnich słowach bardzo rzadko się tego w tych kontekstach stosuje. „Realizuj" to po angielsku „Realize". Chociaż nie jestem pewna w stu procentach czy ten drugi człon faktycznie miał brzmieć „Realizuj marzenia".*~
~Z kolei przy haśle ostatnie słowo powinno brzmieć „Them", bowiem zaimek by się tutaj przydał, a nie przymiotnik. W ogóle lepiej byłoby napisać te dwa wyrażenia po polsku i po prostu dopisać, że w rzeczywistości były po angielsku. To nie są nazwy własne jak Microsoft czy Auchan, których nie da się przetłumaczyć lub po prostu nie powinno.~
|No i, znowu, jest tutaj za mało przemyśleń opkowej Tristitii. Jak już chciała się trochę zastanowić nad nazwą tej sieci oraz nad faktem, że wreszcie nie musiała marnować transferu danych na przeglądanie Internetu, to powinna pomyśleć trochę więcej, a nie tylko jednym zdaniem. Jasne, nie musiałaby tu walić dwustustronicowych elaboratów, ale chociaż trochę więcej jej myśli, aby nie wychodziło na to, że w rzeczywistości ma wszystko w dupie.|
<I jasne, nie możemy wiedzieć, co Slade robił podczas tej krótkiej rozmowy, ale Tri The Opko jednak powinna chociaż minimalne czynności wykonywać, bowiem nie została w żaden sposób unieruchomiona ani nic. To serio ubarwiłoby tę nudną i krótką rozmowę.>
*A poza tym, nie dziwne, że to hasło działało. Slade raczej nie miał powodu aby podawać Claire fałszywe hasło, więc to zdanie jest zbędną oczywistością.*
~*No i podsumowując, ten kloc tekstu jest nudny jak sto pięćdziesiąt, w sumie jak to całe opko na początku. No ale koniec na dzisiaj, zanalizowaliśmy już dzienny limit czterech stron.*~
~*|Morda, autyściaki. xDDD| ;"""DDD*~
233. „Otóż, Slade kłamał! Bowiem z Internetu dowiedziałam się, że faktycznie, przez pewien okres czasu była uczennicą Slade'a oraz, że pomógł on jej kontrolować geokinezę, którą dziewczyna posiadała, ale w którymś momencie nie spodobało jej się to, jak żyła. Zbuntowała się przeciwko Sladeowi oraz zabiła go, poprzez zepchnięcie do lawy. Na samym końcu, uratowała miasto przed wybuchem wulkanu, który został obudzony poprzez jej moce, sama zamieniając się w kamienny posąg. Jednak, obecnie, z niewiadomych powodów, powróciła do życia, lecz nie pamiętała nic ze swej poprzedniej egzystencji oraz nie miała już swoich mocy."
~*Bowiem jeżeli jest tutaj ktoś wolno kapujący, to Tri The Opko sprawdziła w necie czy historia Terry The Zjeb, którą niegdyś opowiedział jej Slade The Opko, to prawda. No i generalnie to Slade nie kłamał. Nie powiedział po prostu całej prawdy, a to nie jest to samo co kłamstwo. Jakbym zgubiła czyiś telefon w parku i powiedziała temu komuś, że zgubiłam jego telefon, ale nie powiedziała gdzie, to bym go nie okłamała. Nie wiedziałby po prostu wszystkiego.*~
~A poza tym, jeżeli jest tutaj jakiś fanboy lub jakaś fangirl Terry The Szmaty, to niech ten ktokolwiek wie, że uratowanie przez tę dziwkę miasta nie czyni ją dobrą. Jej decyzja wzięła się z dupy, bowiem twórcy się skapnęli, że wykreowali wkurwiacza pospolitego i chcieli ją wybielić. Jakby to zdarzyło się w naszym świecie, to na dziewięćdziesiąt osiem procent Terra The Kurwa uciekłaby z miejsca zdarzenia.~
|No i sam fakt, że ta szmata w serialu wróciła do życia dobitnie ujawnia, że debilizmu się nie wypleni. No ale wracając do analizy, bowiem nie mamy tutaj o Terrze The Dziwce rozprawiać, to pierwszym i najważniejszym faktem jest to, że mamy tu za mało przemyśleń Claire. Kurde, mój opkowy sobowtór nie wyjawił jej w stu procentach prawdy i nie, to nie jest to samo co kłamstwo, a ta ani tu, ani w sumie w całym opowiadaniu nie ma za wiele przemyśleń na ten temat.|
<No ale przynajmniej inteligentnie sprawdziła w Internecie czy ta historia to faktycznie prawda. No i tutaj akurat nie dziwne, że o Terrze jest w Internecie, bowiem uratowała miasto, więc to logiczne, że akurat o niej mogli coś napisać.>
*A tak z mniejszych rzeczy, to odmianę imienia Slade'a powinno się napisać z apostrofem, bowiem tak to imię się po prostu odmienia.*
~*I generalnie najgorszy jest tutaj fakt, że nie ma tu przemyśleń tego bambusa na kółkach.*~
~NadAmen~
~*Przynajmniej się wychował. xD*~
|Leczcie się. Oboje. XDDD|
~*~;"""DDD~*~
234. „[...] - Tristitio? Co ci się stało?
- Nie udawaj, że nie wiesz! Okłamałeś mnie!!! – Krzyknęłam
- Co? Kiedy niby?
Czyli on już zapomniał? A może po prostu nie chciał pamiętać? Mimo wszystko, odrzekłam:
- Wtedy, kiedy opowiedziałeś mi historię Terry! Już wiem całą prawdę! W Internecie było wszystko!
Po tych słowach, mimo iż nie widziałam jego twarzy, wyczułam że zakłopotanie uśmiechnął się. Czując to, odparłam:
- Ty się tam zakłopotanie nie uśmiechaj! Mimo, iż nie widzę twojej twarzy, to to czuję!
- Wiesz, Tri...Nie zrozum mnie źle... - Zaczął
- Wykorzystałeś to, że nie znałam jej historii, aby przeciągnąć mnie na swoją stronę! Jak mogłeś!
- Eh...Powiem prosto z mostu, bo widzę, że już się nie wybronię. Tak, kłamałem. Po prostu chciałem, abyś przeszła na moją stronę, a żeby cię przekonać, nagiąłem fakty z jej historii, abyś jeszcze bardziej się przekonała.
- No świetnie! Po prostu świetnie! A ja już zaczynałam ci ufać!
Po czym odwróciłam się ruszyłam w kierunku mojego pokoju. Jednak, gdy odchodziłam, usłyszałam że rzekł on:
- Ej, poczekaj! Nie odchodź! Przepraszam!
Nie zareagowałam. Czułam się źle z myślą, że kolejny człowiek mnie oszukał."
~*Zaczyna się, już nie ma powrotu, tak samo jak nie ma powrotu do dawnego stanu mej baterii od najpierwsiejszego PSP. NadOOC wchodzi pełną kurwą i nie opuści nas do końca FanFiKtion. Slade powinien mieć to w dupiu i nawet nie przepraszać naszej głównej bohaterki. No ale zgodnie z prawami opek dla głównej Mary Sue wszyscy zmienią swój charakter w ułamku sekundy.*~
~Zajebiste porównanie, ale w sumie trafne. XD W każdym razie, przechodząc do analizy, to nadal brakuje ich ruchów, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Serio mówię, to znacznie ubarwiłoby ten stęchły dialog oraz urealistyczniłoby go, bowiem na serio ciężko uwierzyć, że stali tak jak kołki i nic nie robili podczas wypowiadania tych zdań.~
|A poza tym, kurwa ile mamy powtarzać, że Slade Opko Version nie okłamał Tristitii Opko Version tylko nie wyjawił jej całej prawdy? Jasne, mógłby ją okłamać, ale w tej wersji nie zrobił tego, po prostu całej prawdy nie powiedział i tyle.|
<No i moja opkowa wersja ma za mało przemyśleń. Kurde, uważa, że Slade ją oszukał, ale nie zastanowi się nad tym jakoś głębiej, tylko jedno zdanie aby nie było, że żadnych przemyśleń nie ma. No ja jebe, przez to Tri The Opko jest półwymiarową suką jaką była w sumie od początku tego zjebaństwa.>
*No i też jak Claire mogła wyczuć, że Slade się zakłopotanie uśmiechnął? Nie znała go aż tyle aby wyczuwać jego emocje, nawet jeżeli nie widziała jego twarzy. Kurde, jakby nie mogła po prostu nie być Mary Sue, a realistyczniejszą postacią. No ale nie, trzeba ją wyidealizować.*
~*Generalnie przez to ten dialog jest nudny, mimo iż mógłby być emocjonalny. No ale do tego potrzebne byłyby uczucia naszej głównej pokraki.*~
~Jak zjebiesz w ten sposób Retconningi i Kroniki Kombinatu to masz wpierdol, nara.~
|Still better love story than Twilight. XD|
~*~:DDD~*~
235. „Leżałam tak i płakałam jakieś, ja wiem, dziesięć minut. Po tym czasie, usłyszałam otwierające się drzwi do mego pokoju. [...]"
~*It's nawiązywanie do Retconning 0,25 time! Kurde, to nawet tam Andromeda będzie ujawniać więcej emocji. Jak na przykład Tytani będą jej radośnie i regularnie spuszczać wpierdol, to potem ma mieć więcej przemyśleń na temat między innymi tego, co musiała zjebać, że teraz życie ją tak traktuje. Nawet, gdy będzie miała wrażenie, że jej BFF woli zadawać się z Gwiazdką niż z nią, to też będzie więcej nad tym rozmyślać, a nie jednym zdaniem. A tu co? Tristitia nawet przemyśleń nie ma, mimo iż myśli, że Slade ją okłamał. No kurwa, to się w pale nie mieści, szczególnie w narracji pierwszoosobowej.*~
~No ale w sumie racja, w tym momencie powinna się więcej zastanowić. To uczyniłoby z niej pełnoprawną postać, a nie półwymiarowego paszteta z mikrofalówki.~
|A poza tym, wiemy że do pokoju Tri przyszedł mój opkowy sobowtór. Kurwa, to jest takie NadOOC, że to aż szok. Powinien ją olać i mieć w dupie fakt, że ją zranił. To nie jest któryś z Tytanów, który faktycznie poczułby, że zjebał i chciał za to przeprosić. A w sumie mogłoby być ciekawiej, gdyby Slade The Opko jej nie przeprosił i Claire Opko Version musiałaby radzić sobie z tym, że miał wyjebongo w fakt, że ją zranił.|
<No ale nie, lepiej tworzyć typowe, aŁtoreczkowe NadGówno, niż się postarać i napisać coś sensownego.>
~*Niestety >.<*~
236. „[...] a następnie poczułem, [...]"
~*Nie ma to jak zmiana płci głównej bohaterki na jedno słowo. To baaardzo dobrze świadczy o jakości opka. ;=;*~
237. „[...] - Tristitio...Przepraszam. Naprawdę, wybacz mi.
- Nie wybaczę ci. Nie daruję ci tego, że jesteś kolejnym człowiekiem, który mnie okłamał. – Powiedziałam
- Musiałem jakoś przeciągnąć cię na swoją stronę, a wiedziałem, że jeżeli poznałabyś jej prawdziwą historię, nie zgodziłabyś się. Poza tym, wtedy jeszcze się nie znaliśmy.
- Ale jednak mnie oszukałeś. Poza tym, mogłeś wymyślić jakiś inny sposób, którego odkrycie zajęłoby mi więcej czasu, aby mnie przekonać.
- Wtedy nie miałem lepszego, a akurat nadarzyła się idealna okazja.
- To mogłeś poczekać i wymyślić coś ambitniejszego. Ja nie zając, nie uciekłabym. Zapewne spotkalibyśmy się jeszcze raz, gdyż ciągle chodziłam po mieście.
Po tych słowach, nastała cisza. Zawsze tak było, gdy powiedziałam coś mądrego lub prawdziwego, ~*~|<*XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*>|~*~ gdyż nikt nigdy się tego po mnie nie spodziewał. Mimo wszystko, kilka chwil potem, Slade odparł:
- W pewnym sensie masz rację, ale błagam, wybacz.
A następnie stało się coś, czego nigdy przenigdy bym się po nim nie spodziewała. Otóż, poczułam że pocałował mnie w policzek i dodał:
- Będę szczęśliwy, jeśli mi przebaczysz.
Po tych słowach, usłyszałam oddalające się kroki oraz otwierające się i zamykające drzwi."
~*Nie mogę z tym drugim zdaniem nowego akapitu. XDDD Ona nie powiedziała nic mądrego, tylko pseudo inteligentną ripostę, podobną do tych, które można ujrzeć w różnych formach w typowych opkach aŁtoreczek. xD*~
~Generalnie niby się tak mówi w tym opku, że Tristitia to taka czysta inteligencja, a tak naprawdę jest płytką i głupią idiotką, która tylko manipuluje wszystkimi dookoła.~
|No i mój opkowy sobowtór serio powinien ją olać, bowiem to byłoby zgodne z charakterem. No i dzięki temu ten nudny jak dupa dialog mógłby zostać zastąpiony przemyśleniami Tri na temat tego, dlaczego Slade ją oszukał i to w taki banalny sposób.|
<No ale nie, trzeba robić z czarnych charakterów z kanonu potulne misie. Kurde, jakby Slade miał tu zachowany charakter, to byłoby to nawet ciekawsze. A poza tym, jeżeli faktycznie się chciało zrobić z mej opkowej wersji inteligentną osobę, to powinna odpowiadać jakoś mądrzej a nie zdaniami, które absolutnie każdy mógłby wypowiedzieć.>
*No i nadal brakuje czegoś, co wykonywali podczas tej płytkiej i nudnej rozmowy. To naprawdę dodałoby dynamiki do tych nudów oraz byłoby realistyczniejsze, bowiem na stówę oni coś robili.*
~*I kurwa ta końcówka. Szanse na makromalnie normalną historię jebły tak jak jebłaby bateria od mego pierwszego PSP, gdyby obecnie spróbować ją naładować. Już nie uciekniemy od tego NadOOC. ;===; Każdy wie, że w serialu Slade by się tak nie zachował, no ale nie, dla naszej głównej Mary Sue musi być miły jak cholera.*~
~Serio, dobrze, że tego gówna nie przeczytało za wiele osób.~
~*Też się cieszę, przynajmniej im mózgi nie wypłynęły.*~
238. „[...] Postanowiłam, że dam mu drugą szansę, gdyż każdy na nią zasługiwał. [...]"
~*Poza tobą, ty nie zasługiwałaś nawet na pierwszą szansę.*~
~Jakim cudem? XDDD~
~*Jest tak zjebana, że nie zasługuje na nic dobrego. :D A poza tym, no spoko, ale przemyśleń praktycznie nie było, więc nie wiemy dlaczego Tristitia podjęła taką decyzję. Jasne, mogłaby dać Slade'owi drugą szansę, ale do tego przydałoby się więcej jej przemyśleń.*~
~Generalnie brak przemyśleń to jedna z rzeczy, które są największą wadą tego NadGówna. Kurde, to narracja pierwszoosobowa, jak mamy się zżyć z główną postacią i jednocześnie narratorką, skoro nie mamy jej przemyśleń na różne tematy?~
|Spalmy Ramoninth.|
~*Dawną mnie miałeś na myśli.*~
|Nie >:D|
~*Wypierdalaj, deklu. XDDD*~
|;"""DDD|
239. „[...] - O, Tristitio. Co się stało, że przyszłaś?
- Wiesz...Postanowiłam ci wybaczyć. Ty też miałeś trochę racji, a poza tym, każdy zasługuje na drugą szansę. – Odpowiedziałam
- Cieszę się, że postanowiłaś mi przebaczyć. Tak w ogóle, to dobrze się składa, że przyszłaś, bowiem akurat miałem cię wzywać. Otóż, stworzyłem kolejne urządzenie, za pomocą którego będziemy mogli zniszczyć miasto.
[...]"
~*
*~
~Zajebiście. XDDD~
~*No co? Po prostu to jest najbardziej puste wybaczenie w historii przebaczeń w amatorskiej literaturze. Od przebaczenia od razu przechodzą do nowej misji, jakby nie mogło to przejść jakoś organicznie.*~
~W sumie racja, powinni trochę dłużej porozmawiać na temat faktu, że Tristitia zdecydowała się mu wybaczyć to kłamstwo, mimo iż my wiemy, że Slade tak naprawdę jej nie okłamał.~
|No i też nadal ciężko uwierzyć, że oni tak po prostu nic nie robili podczas tej rozmowy. Serio, to jest zbytnio niewiarygodne, no.|
<I ewidentnie widać, że to przebaczenie zostało dane na szybko aby nie było, że Tri The Opko trzymała urazę do Slade'a The Opko. Kurna, przebaczenie dałoby się zrobić znacznie lepiej, no.>
*Ale jak widać nie, lepiej napisać coś na szybko, a nie się zastanowić. A poza tym, z tego co wiem, to Slade chciał przejąć władzę nad miastem, a nie je niszczyć, także ta.*
~*Jasne, cele mogłyby mu się zmienić, ale to powinno zostać odpowiednio podbudowane, a nie wygląda na to, że moja dawna wersja miała wyjebongo w kanon. Znaczy wiadomo, że miała, ale dałoby się to jakoś zamaskować.*~
~Niestety, kiedyś byłaś niedojebana.~
~*Wiem i nie jestem z dawnej siebie dumna. >.<*~
240. „[...] - To jest dezintegrator ~**NIE. X"""DDD Tak :D Anyway: hardbassowy. – zaczął Anatolij, nadal nie odwracając się w mym kierunku – Za jego pomocą powinniśmy bezproblemowo zajebać tego cwela pierdolonego Koeltera. – mówił, wciąż patrząc w kierunku ekranów, kiedy podeszłam nieco dalej inaczej a.k.a bliżej – Jebany chuj, myśli, że jest najważniejszy, a tak naprawdę to jest zwykłym ciotą, którego można zabić zwykłym dezintegratorem hardbassowym. – zaczął, zaczynając się słyszalnie wkurzać, kiedy mówił o tym starym zjebie a.k.a mym biologicznym ojcu, gdy na ekranie przełączył się widok na jakiś ultra interesujący pręt wbity w ziemię – Kurwa, jebany chuj, jak ja go zapierdolę, to nie będzie odróżniał dnia od nocy. – mówił coraz bardziej wkurzonym głosem, kiedy nieco cofnęłam się, bowiem bałam się, że zaraz mógłby coś mi zrobić – Cwel pierdolony, kurwa, jak ten jebak leśny mógł mi to zrobić, no kurwa, oby zdychał w Krainie Grzybów, a nie, sorki, on jest zbyt zjebany jak na tamto miejsce. – kontynuował swój wywód, jeszcze bardziej NadWkurwionym, ale też NadSeksownym głosem.
Jednak, po tej jakże epicko-epickiej z dodatkiem sosu epickości wypowiedzi, usłyszałam, że wziął głęboki oddech, po czym, nadal nie odwracając się w moim kierunku, rzekł:
– Nie ważne. – zaczął, gdy zastanawiałam się co ten jebak bezmózgi a.k.a mój biologiczny ojciec zrobił Anatolijowi – Po prostu tam leć i pilnuj czy na pewno nikt się nie dopierdoli i nie spróbuje nam przeszkodzić. – zakończył, kiedy odwróciłam się i przemieniłam w niebieskiego, niematerialnego orła.
Ciekawiło mnie, co takiego Koelter zrobił Anatolijowi, że aż ten drugi stworzył na tego pierwszego dezintegrator hardbassowy. Szczerze mówiąc, taki dezintegrator to NadPotężna broń, która mogłaby niszczyć kontynenty! Musiałam się dowiedzieć, co Anatolijowi zrobił mój biologiczny ojciec, że aż podjął tak drastyczne kroki w celu unicestwienia go.*~ jonowy. Jego działanie zależy od mocy, na jaką jest ustawiony. Gdy moc jest mała, działa tak jak laser, tylko po dotknięciu materii organicznej, dezintegruje ją. Przy średniej mocy, działa jak laser, tylko dezintegruje wszystko. A będąc ustawiony na maksymalną moc, mógłby zdezintegrować nawet księżyc. Nieskromnie powiem, że jestem jedynym człowiekiem na świecie, któremu udało się zbudować to ustrojstwo. – Powiedział po chwili.
- O jaaa...Faaajne to! – Rzekłam zachwyconym głosem.
- Widzę, że ciebie da się bardzo łatwo zachwycić.
- Po prostu nigdy wcześniej nie widziałam takich rzeczy, więc dla mnie jest to nowość. W ogóle, skoro jako jedyny człowiek stworzyłeś ten dezintegrator, to musi znaczyć, że jesteś nadludzko inteligentny!
- Oj, nie przesadzajmy. To nie było takie trudne, wbrew pozorom.
[...]"
|Ta dopisana historyjka jest znacznie lepsza od właściwego fragmentu opka. xDDD|
~*Wiem, wszystko jest od tego lepsze, a Retconningi najbardziej. :D No ale przechodząc do analizy, to wciąż nie wierzę, że oni tak po prostu stali i ze sobą rozmawiali. To jest kurde nieprawdopodobne, każdy podczas rozmowy wykonuje chociaż minimalne ruchy oraz dopiski co robili mogłyby ubarwić te nudne nudy.*~
~A poza tym, Tristitia Opko Version mimo iż pierwszy raz widzi takie cudo technologiczne, to i tak nie ma żadnych przemyśleń. Kurde, to narracja pierwszoosobowa, ona powinna się tutaj jakoś zachwycać nad tym, co zauważyła. Z kolei po dowiedzeniu się, że to taka legendarna broń, powinna zastanawiać się jakim cudem Slade, jako pierwszy człowiek na Ziemi, dał radę ją stworzyć.~
|No i w ogóle mój opkowy sobowtór dostał po ryju marysueizmem. No ależ oczywiście, że jako pierwszy człowiek we Wszechświecie musiał stworzyć taką broń. Musi również uważać, że to wbrew pozorom nie było takie trudne, bowiem inaczej nie byłby takim Garym Stu, ale nie. Wszyscy muszą być wyidealizowani, kurwa. >.<|
<No i generalnie to jest w pizdę nudne przez brak przemyśleń Tri The Opko. Jakby kurde nie można było się postarać, opek nie trzeba pisać na siłę i każdy to wie.>
~*Moje dawne niedojebanie nie pozwoliło mi na ogarnięcie tego.*~
<Właśnie widać. ;=;>
241. „[...] - To, że jesteś pierwszym człowiekiem na Ziemi, który stworzył ten dezintegrator, nie znaczy, że go użyjesz.
No jeszcze tych pierdolców mi tu brakowało. Jednak, słysząc go, oboje odwróciliśmy się i, widząc Tytanów, Slade rzekł:
- Tak myślisz?
A następnie zwrócił się w moją stronę:
- Tristitio...
Po tych słowach, rzuciłam się w kierunku naszych wrogów z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
I, po tych słowach, oni również rzucili się w naszą stronę. W tym momencie, rozpoczęła się walka."
~*Wiecie co jest od tego fragmentu ciekawsze? Fakt, że moja stara kamera do PSP nie jest kompatybilna z PSP Street, gdyż obecnie ten model PSP mam. A, no i jeszcze ciekawszy jest fakt, że luteina, którą kupiła moja mama, nie jest atrapą i faktycznie działa pozytywnie na wzrok. Tak, tak nudny jest ten fragment, że wolałam ogarnąć te dwie rzeczy niż dalej to analizować.*~
~Te historie ewidentnie były ciekawsze od wszystkiego, co do tej pory zanalizowaliśmy. Przechodząc jednak do analizy, nadal szkoduje fakt, że nie ma tutaj żadnych ruchów, które oni wykonywali. Naprawdę, to tylko dodałoby dynamiki oraz urealistyczniłoby tę rozmowę.~
|No i to wygląda tak, jakby Claire Opko Version była jakimś psem mej opkowej wersji, służącym do walki z Tytanami. Jasne, takie coś też dałoby się ciekawie poprowadzić, ale w sumie nie zostało to wprowadzone odpowiednio i generalnie nie zostało wprowadzone od początku, więc tutaj najbardziej się to ujawnia w negatywnym tego słowa znaczeniu.|
<W ogóle oni mogliby trochę przed walką porozmawiać, naprawdę. Rozmowa nie musiałaby być długa, ale jeżeli już chciało się jakąś dać, to powinna ona brzmieć naturalnie, a nie jak wciśnięta na siłę.>
*No i znowu mamy za mało przemyśleń głównej kurwicy społecznej. Skoro miała do Tytanów ból dupy, że im przeszkodzili, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Szczególnie, że wiemy iż ona pisze o tym wszystkim z perspektywy czasu, więc ma ku temu możliwość.*
~*I generalnie jest to chujowy fragment, od którego ciekawszy jest fakt, że śnieg za oknem pada. NadAmen.*~
242. „[...] Sladeowi [...]"
*Apostrof, szmaciarzu, do nogi!*
243. „[...] Mianowicie, w pewnej chwili, gdy stałam obok dezintegratora, Gwiazdka strzeliła we mnie tą swoją zieloną kulą energii. Ja zdążyłam odskoczyć, ale kula trafiła w dezintegrator. Po uderzeniu w niego, ujrzeliśmy jakieś zagięcie powietrza wyglądające jak przesuwająca się fala oraz usłyszeliśmy dźwięk, którego nie potrafiłam i nie potrafię opisać. Parę sekund potem, baza zaczęła się walić."
~*:D A tak serio, to jest to sztuczniejsze od postawy SztywnegoPatyka z YouTube. Oczywiście, że Tristitia The Opko musiała stać obok tego dezintegratora, bowiem nie potrafiłam wymyślić ciekawszej akcji i musiałam dać zawalenie się bazy w najbardziej sztampowy sposób na świecie.*~
~No i oczywiście, że kula energii Gwiazdki musiała pizgnąć w dezintegrator, a nie w Tri. Jeżeli na przykład Claire by oberwała i baza by wybuchła, a nie stałoby się coś innego, to Wszechświat by wybuchł, bo byłoby zbyt ciekawie.~
|A poza tym, oczywiście, że nie umiała opisać tego dźwięku, bowiem inaczej trzeba byłoby użyć wyobraźni, a nie o to w opkach chodzi.|
<Generalnie to jeden, wielki OverZiew.>
~*Zajebiste podsumowanie, lepszego się nie dało. xD*~
<Wiem :D>
244. „[...] Po tym czasie, zauważyłam jakieś pole, na którym stało dużo, wyglądających na niczyje, magazynów. [...]"
~*Dobrze, że to chociaż nie jeden raz, kiedy takowe pole się pojawiło. No ale widać, że zostało ono i tak, i siak wciśnięte na siłę aby nie utrudniać naszym protagonistom odbudowywania bazy.*~
~Jakby po prostu nie mogli zatrzymać się na jakimś pustkowiu i musieli skądś załatwić materiały do budowy bazy. Mogłoby się na przykład okazać, że Slade miał znajomości na czarnym rynku, co w sumie byłoby logiczne i dzięki temu skołowaliby owe materiały. No ale nie, po co robić z tego opka coś ciekawego, skoro można stworzyć chłam.~
~*Przynajmniej Retconning 0,25 będzie realistyczniejszy od tego cholerstwa, mimo iż tam Tytani oprócz, od pewnego momentu, Gwiazdki i Raven będą robieni na NadOOC.*~
|A wiedz, że jeżeli Retconningi są w czymkolwiek lepsze od z założenia poważnego FanFiction, to robisz coś wybitnie źle.|
245. „[...] - Dzięki, że mnie tam nie zostawiłaś.
- Oj, nie ma za co. Nigdy bym tego nie zrobiła. Tak w ogóle, to co teraz zrobimy? Przypominam, że poprzednia baza została zniszczona. – Powiedziałam
- Zbudujemy nową, co za problem. Połączymy magazyny, które tu są, w jedno.
- Skąd wiesz, że są tu inne magazyny? To prawda, ale skąd wiesz?
- Przez tą twoją niebieską otoczkę było widać to, co było na zewnątrz. Co prawda na niebiesko, ale jednak.
Po tej rozmowie, uznaliśmy, że odbudową bazy zajęlibyśmy się od następnego dnia..."
~*Noice, przynajmniej na koniec analizy na dzisiaj mamy się przy czym rozgadać. Zaczynając od najbardziej widocznej rzeczy, znowu nie mamy tutaj przemyśleń Tristitii Opko Version. Kurde, dowiedziała się, że transportowane przez nią osoby, kiedy przenosi je w formie niematerialnego orła, widzą przez tę jej otoczkę, czego się nie spodziewała. A ta nawet się nad tym chociaż chwilę nie zastanowiła, tylko przyjęła to ot tak. Przez to jest półwymiarową szmirą, a co najgorsze w dalszej części tego opka nie jest lepiej.*~
~No i nadal brakuje dopisywania, jakie czynności wykonywali podczas tej rozmowy. Tak, zamierzam podkreślać to do końca NadOpka, ponieważ to irytuje, gdyż to praktycznie niemożliwe aby nic nie robić podczas rozmowy z kimś.~
|No i też mogliby od razu zastanowić się, co zjebali podczas walki z Tytanami aby więcej tych błędów nie popełnić. No ale nie, lepiej po podzięce za uratowanie przejść do rozprawiania skąd mój opkowy klon wiedział o tych magazynach. Bowiem po co jakoś rozwijać bohaterów, co nie?|
<No i jakby nie mogli zacząć odbudowywać tej bazy tego samego dnia. Nie było nigdzie powiedziane aby oni wieczorem walczyli z Tytanami, więc z tego wniosek, że walka odbyła się za dnia. Jeżeli zaczęliby odbudowę tego samego dnia, to po prostu wcześniej by skończyli.>
*I w sumie też szkoda, że Tri The Opko nie zostawiła Slade'a na pastwę losu. Mogłoby to być na przykład związane z poprzednim wydarzeniem, przy którym Claire opierdoliła Slade'a za kłamstwo, mimo iż my wiemy, że Slade jej nie okłamał. No i potem mogłoby się coś w związku z tym stać, bowiem Slade nie musiałby ginąć, co nie. To mogłoby dodać coś ciekawego do fabuły, no ale nie, po co się wysilić aby stworzyć coś sensowniejszego.*
~*No i generalnie ten fragment pokazuje jak półwymiarowi są opkowi Slade i Tristitia. Anyway, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już dzienny limit stron do analizy i starczy na chwilę obecną.*~
~*<Japa tam, bambusy na kółkach. xD> ;"""DDD*~
246. „Rozdział XV - Baza zbudowana naszymi rękoma i dynamiczne zadanie."
~Ło, co to się dzieje, że dzisiaj analizujemy? O.O~
~*Jutro czasu nie będę miała. O dziewiątej będę musiała wejść pewnie na godzinę-dwie na Teamsy, potem rozbieram choinki oraz chciałabym narysować kolejny rysunek Emily. A, że nie chcę analizować na siłę, to robimy to dzisiaj.*~
~↓k~
~*Ty leniu pierdolony. xDDD*~
~;"""DDD~
~*Anyway, przechodząc do analizy, to ten rozdział mógłby być ciekawy w cholerę, ale guess what, jest nudny jak Terra.*~
~Zajebiste porównanie. XDDD W każdym razie, czemu mnie to nie dziwi. =_= No i sam tytuł jest długi w kurwę.~
|I spoileruje, co odjaniepawla się w rozdziale, co nie podbudowuje atmosfery, tylko wkurwia spoilerami.|
~*No porównajcie sobie tytuły tych rozdziałów stąd z dotychczas zaplanowanymi do Retconning 0,25:
Jasne, można się domyślać, co się wydarzy, w sumie przy dwunastym to wiadomo, ale jednak nadal nie wiadomo, co dokładniej wydarzy się w rozdziale. A tu proszę, w sumie drugi człon nie mówi dokładnie, co się wydarzy, ale pierwszy już tak.*~
<Twoje dawne niedojebanie było nieograniczone, Ramoninth.>
~*Wiem i nie jestem z tego powodu dumna. >.<*~
247. „[...] np. [...]"
*Bowiem skróty są takie idealne do narracji. =_=*
248. „[...] Zaś, po odbudowaniu naszej kryjówki, spokój miałam przez dwa tygodnie. Dosłownie właśnie przez tyle czasu. [...]"
~*Dobrze, rozumiemy, nie musisz się w następnym zdaniu powtarzać. A poza tym, znowu, mamy tutaj za mało myśli głównej Mary Sue. Kurde, widać, że zdziwiło ją iż aż tak długo Slade nic od niej nie chciał, ale nie zastanowiła się nad tym więcej, bo po co.*~
~Jasne, nie musiałaby myśleć o tym jakoś specjalnie długo, ale chociaż trochę abyśmy nie mieli wrażenia, że dosłownie na wszystko ma wyjebongo.~
|No ale po co się starać, skoro można napisać opko, c'nie? =_=|
~*Niestety >.<*~
249. „[...] Naprawdę, podziwiałam go za to, że mu się to nie nudziło. Jednak, chwilę potem, odwrócił się w moim kierunku. [...]"
<No ja jebix, naprawdę Tristitia The Opko nie może mieć więcej przemyśleń? To nie sprawiłoby, że opko byłoby nudniejsze, a wręcz przeciwnie, byłoby znacznie ciekawsze, bowiem główna bohaterka nie byłaby półwymiarową cholerą.>
*No ale nie, po co walić przemyślenia. Serio, skoro go za to podziwiała, to powinna jakoś ambitniej skomentować to w myślach i zastanowić się, jak on dawał radę gapić się w te wielkie monitory tyle godzin bez przerwy.*
~*Niestety, moje niedojebanie kiedyś nie miało limitów.*~
<To niestety widać na każdym kroku. >.<>
250. „[...] - Dobrze, że już jesteś. Mam dla ciebie kolejne zadanie. Otóż, weźmiesz tą teczkę - po tych słowach nieco wyciągnął prawą rękę w moim kierunku, w której trzymał dość szeroką, czarną teczkę z metalową rączką. - I zaniesiesz ją do biurowca, który znajduje się trzydzieści kilometrów na północ drogą prostą od naszej bazy. W owym budynku przekażesz ją mężczyźnie w czarnym garniturze i czarnych okularach przeciwsłonecznych. Nie pytaj, po co. Jakbyś w czasie drogi spotkała Tytanów, którzy chcieliby ci przeszkodzić, to po prostu zacznij biec w kierunku celu. Bowiem to musi być dostarczone dzisiaj.
- Tak jest, Mistrzu! – Odpowiedziałam
[...]"
~*O MÓJ NADBOŻE Z REWOLWEREM, WYCIĄGAJCIE APARATY, BOWIEM TA SYTUACJA SZYBKO SIĘ NIE POWTÓRZY! MAMY DOPISEK, CO SLADE ZROBIŁ PODCZAS WYPOWIADANIA TYCH SŁÓW! \O/*~
~NADCUD! ***.***~
|NIEMOŻLIWE! \*.*/|
<OOO.OOO>
*CUD! *.**
~*W każdym razie, przechodząc do analizy, jak widać można. Jakbym nie mogła tego w całym opowiadaniu pisać, a tutaj dać tego więcej, to przynajmniej byłoby nieco dynamiczniejsze, a nie taką chałą jak obecnie.*~
~W ogóle, to nie będzie spoiler, bowiem każdy może się domyślić jak ten rozdział będzie przebiegał: ten rozdział mógłby być dynamiczny i emocjonujący w cholerę, ale zgadnijcie co, jest nudny jak dupa.~
|Co jest chujowo chujowe, bowiem to jest FanFiction akcji, więc owa powinna być znacznie ciekawsza i emocjonująca, a nie być jednym z najnudniejszych elementów tego opowiadania.|
<No i, standardowo, brakuje przemyśleń Tri Opko Version. Powinna na przykład zastanowić się, co było w tej teczce, że Slade nie chciał jej powiedzieć co tam się znajdowało i może zastanowiłaby się czy Slade jej nie ufa. No ale nie, po co robić z mej opkowej wersji interesującą postać, lepiej stworzyć NadGówno.>
~*Niestety >.<*~
251. „Kiedy tam byłam, ruszyłam w odpowiednim kierunku. Co to w ogóle za zadanie? Jakby nie mógł tego sam zanieść. Ja rozumiem, że byłam dziewczyną na posyłki, no ale błagam. Taką błahostkę to on mógłby załatwić osobiście."
~*Najwidoczniej z jakiegoś powodu nie mógł, kurwico społeczna. Ja jebe, co za pierdolona w dupę egoistka. Przecież ona była po to aby wykonywać zadania, których Slade z jakiegoś powodu nie chciał bądź nie mógł wykonywać osobiście.*~
~No ale nie, po co się nad tym zastanowić głębiej i dojść do wniosku, że Slade może nie mógł przekazać tego osobiście i dlatego zrobił to przez pośredniczkę. Lepiej myśleć tylko o sobie, co w dalszej części tej jakże epickiej historii stanie się NadWkurwiające.~
|I generalnie fakt, strasznie mało tutaj jest przemyśleń tego bambusa na kółkach. Skoro jej to przeszkadzało, to powinna się więcej zastanowić nad tym, ale nie, lepiej walnąć tylko tyle przemyśleń aby przeciętny czytelnik się nie dowalił, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń brak.|
<Jak my to wytrzymamy do końca?>
~*Nie wiem, ale skoro już zaczęliśmy, to nie wypadałoby przerwać.*~
<;=;>
~*Niestety ;=;*~
252. „[...] - Kuźwa. To jest za proste.
- Byłoby. - Usłyszałam za sobą głos Robina.
Od razu odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam Tytanów. Oni to zawsze musieli wszystkim życie utrudniać. Mimo wszystko, chwilę potem, Raven rzekła:
- Zostaw tą teczkę i nie waż się z nią nic robić.
Po tych słowach, pamiętając to, co mówił mi Slade, gwałtownie odwróciłam się i zaczęłam biec przed siebie.
- Tytani, WIO! - Usłyszałam za sobą głos Robina.
[...]"
~*Ja pierdolę, jakie nudy, OMN. Zaczynając od drobnostek, to nie wierzę, że nawet minimalnych ruchów nie wykonywali podczas wypowiadania tych nudnych jak dupa słów. Każdy zawsze chociaż minimalnie się porusza podczas rozmów.*~
~No i strasznie nudna jest ta rozmowa. Jasne, mogliby na przykład kilka chwil pogadać przed walką, ale to powinno zostać przeprowadzone ciekawiej aby czytelnik z nudów nie zdychał.~
|No i jest tu za mało przemyśleń tego paszteta. Ona powinna się zastanowić, co takiego znajdowało się w tej teczce i dlaczego wszyscy wokół niej znali jej zawartość, tylko nie ona. No ale nie, po co rozwijać postać, skoro można nadal prowadzić ją jako półwymiarową kurwę społeczną.|
*I generalnie to są straszne nudy, powinno się to jakoś ciekawie przeprowadzić aby czytelnik nie zdychał z nudów czytając to.*
253. „[...] W czasie biegu, wymijałam strzały ich mocy kierowane w moją stronę. Lecz, po około dziesięciu minutach, ujrzałam przed sobą wielki blok mieszkalny, który wyglądał na opuszczony. Od razu wbiegłam do środka.
Słyszałam za sobą, że Tytani również wbiegli do środka. Słysząc to, zaczęłam wbiegać po schodach. Kiedy dobiegłam do końca, czyli do zamkniętego wejścia na dach, zdezintegrowałam je i kontynuowałam bieg. Moi wrogowie również nie dawali za wygraną, gdyż ciągle słyszałam ich za sobą. Biegłam tak dachem, czasem przeskakując na inne bloki.
Z każdą minutą czułam narastające zmęczenie, jednak nie poddawałam się. Wiedziałam, że zadanie musiało być wykonane dzisiaj i tylko dzisiaj.
I w pewnym momencie, dobiegłam do końca ostatniego dachu. Od razu obejrzałam się za siebie. Tytani byli coraz bliżej. Następnie spojrzałam w dół. Było tam parę mniejszych budynków. Widząc to, zaczęłam po nich zeskakiwać. Z tego, co słyszałam za sobą, moi przeciwnicy nadal mnie gonili.
Kolejna część biegu trwała dwadzieścia minut. Po tym czasie, zaczęłam na horyzoncie zauważać biurowiec. Ponownie spojrzałam w tył. Tytanów jeszcze nie dało się dostrzec. Od razu, jeden raz, sklonowałam się i wysłałam klona w prawą stronę aby ich zmylić. Sama zaczęłam biec w kierunku budynku."
~*Nudaaa! Kurde, te akapity mogłyby być dynamiczne w pizdę, ale oczywiście są nudne jak matematyka. Zacznijmy od tego, że powinno być więcej opisów tego, co działo się podczas ucieczki aby po prostu dodać więcej dynamiki.*~
~Poza tym, naprawdę? Czy ten blok nie mógłby być nie opuszczony? Dzięki temu Claire The Opko mogłaby potrącić jakieś osoby akurat znajdujące się na klatce schodowej i dzięki temu mogłaby spowolnić Tytanów, którzy zatrzymaliby się aby danemu obywatelowi pomóc.~
|Albo w sumie mogliby tym obywatelom nie pomóc, bowiem uznaliby, że mieli ważniejsze sprawy na głowie i potem ci obywatele mogliby zrobić wjazd z pochodniami na chatę Tytanów, że niby tacy z nich bohaterowie, a nie pomagają zwykłym ludziom. No i z tym można byłoby zrobić coś ciekawszego.|
<W ogóle to też trochę hipernierealistyczne. Przecież moja opkowa wersja mogła latać, więc mogłaby uciekać lecąc, szczególnie, że część Tytanów również potrafi latać. Jasne, ucieczka jest ciekawsza, no ale lot w odpowiednim kierunku też można byłoby opisać bardziej interesująco.>
*No ale miło, że sklonowała się aby zmylić Tytanów, to zawsze idzie na plus. Tak w ogóle, Tristitia The Opko mogłaby zjebać i nie dostarczyć tej teczki tylko na przykład zostać ogłuszoną i skończyć w pierdlu. Z tego mogłoby wyniknąć coś ciekawszego, ale nie, tej Mary Sue oczywiście wszystko musi się udawać.*
~*No i jest tutaj za mało jej przemyśleń. Kurde, skoro zaczynała się męczyć, to powinna mieć więcej przemyśleń. Na przykład mogłaby chcieć się poddać, ale z jakiegoś powodu doszłaby do wniosku, że jednak tego nie zrobi i tak dalej. To znacznie ubarwiłoby tę postać, no ale nie, po chuj.*~
~Napraw to w Retconning 0,25, bowiem z tego co widzę po spisie rozdziałów, to gdy Andromeda będzie po stronie Slade'a, to też ma być rozdział o pościgu.~
~*Mam taki plan.*~
*A tylko spróbuj to zjebać, to masz wpierdol, nara.*
~*TAAAKI DOBRY. XDDDDDDDDDDD*~
*;"""DDD*
254. „[...] Po zrobieniu tego, zatrzymałam się i, zmęczonym wzrokiem, zaczęłam szukać owego mężczyzny, jednak nigdzie go nie zauważyłam."
~*Znowu za mało przemyśleń. Mogłaby na przykład się zastanowić, jakim cudem udało jej się uciec przed Tytanami, mimo iż zawodową biegaczką nie była oraz nie posiadała superszybkości. No ale nie, bowiem to wymagałoby czasu i pomysłów, a przecież nie o to chodzi w Opkolandii.*~
~Ja nie mogę, jaka ta Tri jest półwymiarowa i generalnie zostanie taka przez całe opko. Jedynie bardziej wkurwiająca się stanie.~
~*Niestety i mnie też się to nie podoba. >.<*~
255. „[...] ~*<Stop xDDD> ;"""DDD Anyway:
– Bass Bomber! Emergency state!
Bombing plane reconceptualized!
Alert stage hardbass!
Demolition party preprogrammed!
Completely drunk, without a flying license.
Schützenfest in the ejector seat!
Please my friend, don't drink and fly,
or you well end up in plaster cast up to your head!
Who flies up high,
completly smashed on Doppelkorn?
The Bass Bomber HE onehundred eleven,
mass sonication in the form of bombs.
Speakers are falling out of the sky
and crash into your neighbors house.
When the Eardrum-massacre obliterates your entire block,
it rains hardbass in doubletime!
The Bomber flies from East to West
and even flies over your home.
And sometimes it happens even to the best,
Instead of Speakers a bomb drops out.
Completly destroyed Party Bunker,
from the ruble a gopnik army rises
and stomps like a jackhammer,
on cigarretes, beer and vodka energy. – wyśpiewał całą nutę „Bass Bomber" Alana Azteca i R5on11c, łącznie z bitem i poszedł usiąść za sterami Bass Bombera aby atakować miejsca niepoddane hardbassowi.*~
- Dzień dobry...
- To ty jesteś tą dziewczyną od Slade'a, która miała mi dostarczyć czarną teczkę? – Spytał
- Tak, to ja. A właśnie. Oto i ona.
A następnie nieco wyciągnęłam w jego kierunku prawą rękę z obecną w niej teczką. Po zrobieniu tego, od razu wziął ją i powiedział:
- Dziękuję
- Nie ma za co. Ja tylko wykonuję powierzone mi zadania. - Odpowiedziałam, po czym, przed wyjściem z budynku, dodałam:
- Do widzenia!
- Do widzenia. - Odparł
Po tych słowach, wyszłam poza budynek i przemieniłam się w wielkiego, niebieskiego, niematerialnego orła, i wzbiłam się w powietrze. Następnie, zaczęłam lecieć w kierunku bazy..."
~No ależ tak, bowiem bez hardbassowych tekstów wszyscy byśmy umarli. XDDD~
~*No co? Hardbass jest dobry na wszystko. :D*~
<Lecz się. xD>
~*Po chuj? :D Anyway, przechodząc do analizy tego nudnego jak dupa dialogu, to nadal nie wierzę, że oni absolutnie nic nie robili podczas tej nudnej rozmowy. Serio, chociaż jakieś mikro ruchy ubarwiłyby ten stęchły dialog.*~
~No i, standardowo, jest w chuj mało przemyśleń Tristitii Opko Version, a fakt, że pisze to z perspektywy czasu tu nie pomaga. Jakby nie mogła bardziej opisać miejsca, w którym się znalazła, trochę się zastanowić nad różnymi rzeczami i tak dalej. To rozbudowałoby postać oraz ubarwiłoby historię czyli dwie pieczenie na jednym ogniu.~
|A poza tym, nie mogła dolecieć do tego miejsca? Ja tam latać nie umiem, ale jako iż to byłoby szybsze, to ta parówa mniej by się zmęczyła.|
~*Przedłużanie rozdziału na siłę...*~
|;=;|
~*Wiem ;===;*~
256. „[...] Jednak, gdy podleciałam do drzwi, mimo iż nie chciałam, na nowo przemieniłam się w człowieka. Znaczyło to, że zabrakło mi wystarczającej ilości energii aby dalej używać danej mocy. To mogło się zgadzać, gdyż byłam naprawdę bardzo zmęczona."
~*Miło, że ta parówa nie może używać swoich mocy bez ograniczeń, to ewidentnie idzie na plus. No i najważniejsze, że to ujawni się jeszcze kilka razy w historii, więc przynajmniej nie zostało wciśnięte na siłę.*~
~No ale to co na plus nie idzie, to za mało przemyśleń. Kurde, mogłaby trochę nad tym pomyśleć aby nie było, że tak po prostu to po niej spłynęło. Nie musiałaby rozmyślać jakoś specjalnie długo, ale trochę więcej aby była pełnoprawną postacią.~
|Chyba wszyscy nieziemsko rozpiszemy się w analizie końcowej.|
~*To NadPewne.*~
257. „[...] - Mistrzu... *Głęboki oddech* Zrobione... Teczka przekazana we właściwe ręce... *Głęboki oddech*
- Dobrze ci poszło. Widziałem to, jak sobie dziś radziłaś. Naprawdę, wyglądało to lepiej, niż na filmach. – Odparł
- Oj...Dzięki... *Głęboki oddech* Ja tylko... *Głęboki oddech* Ja tylko starałam się dobrze wykonywać... *Głęboki oddech* powierzone mi zadanie...
- To właśnie widać. Ale teraz, odpocznij, bo widzę, że jesteś wykończona.
[...]"
~*No ja się zaraz wkurwię, a dzisiaj miałam stosunkowo dobry dzień, więc mogłoby to opko łaskawie mi go nie psuć. Zaczynając od początku, te wyrażenia dane po gwiazdkach powinny być walnięte po myślnikach. Ładniej i sensowniej by to po prostu wyglądało.*~
~No i oczywiście, że główna bohaterka musiała dostać komplement. Jakby nie mogła jeszcze raz czegoś zjebać i Slade nie mógłby jej opierdolić. To byłoby realistyczniejsze, a nie takie oło.~
*W ogóle to brakuje tutaj cholernie przemyśleń Tri The Opko. Jasne, w tamtym momencie była w pizdę zmęczona, ale wiemy od początku prologu, że ona opowiada o tym z perspektywy czasu, więc mogłaby to jakoś skomentować. No ale nie, po co pisać opko sensownie, lepiej jebnąć je na szybko.*
<I nadal nie uwierzę, że oni nie robili niczego podczas tej rozmowy. Zostało udowodnione, że dawna Ramoninth mogła tak robić, więc powinno się to dodawać częściej, no.>
|I generalnie to wkurwia, bowiem Claire Opko Version jest jebaną Mary Sue, której wszystko wychodzi. A, że w tym uniwersum to nie jest kanoniczne, to mogę legalnie się przypierdolić.|
~NadAmen~
258. „Nie wiem, ile spałam. Jednak, w każdym razie, obudziło mnie potrząsanie mną. [...]"
~*Ja jebe, jak mało przemyśleń. No, bo porównajcie sobie te dwa zdania z tym fragmentem jednego z urywków do pierwszej części Kronik Kombinatu. Co prawda w tym urywku główna bohaterka jest nieprzytomna, no ale jako tako pasuje, więc prosz:
„[...] Nie mogłam w żaden sposób zareagować, gdyż nagle ujrzeliśmy, że przez portal przeszły wiązki prądu. Nim ktokolwiek zdążył jakkolwiek zareagować, nagle usłyszałam pisk w uszach oraz dostrzegłam białe tło. Parę sekund potem, pisk ustał, a tło zmieniło kolor na czarny. No super, jeszcze wybuchu nam do szczęścia brakowało. Co się z tym portalem stało? Zwykle, nawet jeżeli nie działał poprawnie, to nie kończyło się to eksplozją. Po prostu obiekt testowy zostawał przeteleportowany kilka razy w losowe miejsca do momentu wyłączenia portalu lub zostawał bezpowrotnie przeteleportowany nie wiadomo gdzie. Bądźmy szczerzy, akurat to mniejsza strata, bowiem zawsze testowaliśmy portal na Stalkerach. Rozumieliście, to akurat mniejsza strata, bowiem i tak znajdowały się na samym dole hierarchii Kombinatu, a tworzyliśmy ich odpowiednio modyfikując genetycznie istoty z podbitych planet i wymiarów. Najczęściej taki los spotykał istoty, które buntowały się przeciwko naszej władzy, bowiem skończenie jako Stalker to los gorszy od śmierci. Jednak, przechodząc do teraźniejszości, nie wiedziałam jak długo pozostawałam nieprzytomna. Podejrzewałam, że standardową ilość czasu czyli kilka minut, ale nigdy nic nie wiadomo. No ale w którejś chwili ponownie usłyszałam ten nieprzyjemny pisk w uszach oraz dostrzegłam białe tło. Kilka sekund potem, gdy pisk ustał oraz zaczęłam normalnie widzieć, dostrzegłam nad sobą, poza oczywiście sufitem, osiemset dziewięćdziesiątego piątego żołnierza Overwatch Soldiers. [...]"
Chyba od razu widać, że ten kloc tekstu, który wam wkleiłam, jest znacznie lepszy od fragmentu opka o Tristitii. Wystarczyłoby nad tym fragmentem popracować trochę aby wyglądał podobnie jak to, co wam tu wkleiłam.*~
~Wiadomo, że ten wklejony fragment z urywka jest lepszy od tych dwóch zdań z opka. Szczególnie, że wiemy iż Tristitia opisuje to wszystko z perspektywy czasu, więc mogłaby dodać tutaj jakieś przemyślenia na temat tego wszystkiego. No ale nie, po co. ;=;~
|Właśnie fragmenty, w których powinny być przemyślenia Tri, dobitnie pokazują jak półwymiarową szują Claire The Opko jest i to jest najgorsze. W końcu to główna bohaterka i zarazem narratorka, więc powinniśmy móc ją polubić, a tutaj nie mamy takiej możliwości.|
<I pomyśleć, że jeszcze tyle tego gówna do analizy. ._.>
~*Jakoś to przeżyjemy, chociaż wiadomo, że będzie ciężko.*~
259. „[...] - Tristitio, wstawaj już. Jest dziesiąta! W ogóle nie mogłem cię dobudzić!
- C-Co? To już tak późno? - Spytałam zaspanym głosem.
- Tak! Rozumiem, że wczoraj mogłaś się zmęczyć biegiem, ale bez przesady. Tyle spać? Mniejsza. Za dwadzieścia minut widzę cię w głównym pomieszczeniu.
- OK
[...]"
~*Ja jak jestem wybitnie zmęczona to następnego dnia budzę się najpóźniej o ósmej lub nieco po, więc Tristitia Opko Version jest leniem zapyziałym i nic tego nie zmieni.*~
~No i nadal brakuje przemyśleń Tri. Skoro zdziwiła się, że aż tak długo spała, to powinna to jakoś w myślach skomentować, a nie puszczać to tak jakby to po niej spłynęło. Generalnie to opko przedstawia, że główna bohaterka ma we wszystko i wszystkich wyjebongo, co nie jest dobre.~
|No i nadal brakuje dopisków, co robili podczas tej krótkiej rozmowy. Ja pindolę, naprawdę nie uwierzę, że nie wykonywali nawet drobnych ruchów, a takie ruchy znacznie ubarwiłyby historię.|
<W ogóle przez to „Mniejsza" z wypowiedzi Slade'a wynika, że ma w dupie iż jego uczennica wyjątkowo długo spała i nie dała się dobudzić.>
*Poza tym, skoro robimy już ze Slade'a NadOOC, to powinien ogarnąć, że dwadzieścia minut to wbrew pozorom, niezależnie od płci, trochę krótko. Wiadomo, każdy musi się najpierw rozbudzić, pójść do kibla, zjeść śniadanie i tak dalej, a to trochę trwa.*
~*Spoko, Tristitia The Opko to Mary Sue, da radę.*~
*A, no tak. ;=;*
260. „[...] - O, Tristitio. Dobrze, że już się zjawiłaś. Bowiem mam kolejny pomysł jak doprowadzić do zniszczenia miasta.
Po tych słowach, wyjął nadajnik, wycelował nim w podłogę i nacisnął jeden z przycisków. Kilka chwil potem, ujrzałam że dwa fragmenty podłogi rozsunęły się, ukazując schody. W tym momencie, powiedział on:
- Owy sprzęt znajduje się na dole. Chodź.
[...]"
~*Mimo iż celem Slade'a nie jest zniszczenie miasta, tylko przejęcie władzy nad nim i nie zdziwię się, jeżeli też nad resztą świata. Jasne, jego cele mogłyby z jakichś powodów się zmienić w czasie akcji historii, ale musiałoby to zostać odpowiednio podbudowane aby nie wyglądało, że dawna ja miała wyjebane w kanon.*~
~No i, standardowe narzekanie, że nie ma pomiędzy ich wypowiedziami żadnych czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. Wiem, powtarzam się, ale to po prostu denerwuje, bowiem przez to historia jest statyczna.~
|No i nie ma przemyśleń Tristitii ani trochę. Tak, wiem, że to też powtarzamy, no ale to irytuje, bowiem narracja jest pierwszoosobowa, więc przemyślenia postaci są podstawą. Szczególnie, że powinno ją zdziwić, że pod podłogą znajdowały się schody i mogłaby to jakoś w myślach skomentować, no ale nie, po co ubarwiać historię.|
<Generalnie na razie przez większość czasu powtarzamy to samo, ale nie dziwne. Opko aż tak często w chwili obecnej nie daje nam pola do popisu.>
~*Niestety, ale kiedyś to się zmieni, więc zawsze coś.*~
261. „[...] Ja natomiast, udałam się za nim. Po paru minutach, doszliśmy na sam dół i stanęliśmy przed średniej wielkości, srebrnymi drzwiami. [...]"
*No do blyata, znowu brak przemyśleń? To naprawdę robi się irytujące, bowiem to narracja pierwszoosobowa. Tri powinna podczas drogi się chociaż trochę zastanowić, na przykład nad tym, co tym razem wykombinował Slade. To dodałoby jej charakteru, no.*
<W ogóle brakuje tego, że ona ze Slade'em nie rozmawia o niczym innym niż tylko o zadaniach jej powierzanych. Jak ona ma kurde wyrobić sobie z nim jakąś inną relację niż tylko uczeń-mistrz, skoro nie gadają o niczym innym?>
~*Ogólnie najgorsze jest to, że ta historia mogłaby być serio fajna, ale przez zjebaną bohaterkę, nudną akcję i robienie ze Slade'a NadOOC jest to wkurwiające i nudne as fucking fuck.*~
~Generalnie ma tak praktycznie każde twoje stare opko, Ramoninth.~
~*Niestety wiem i nie jestem z tego powodu dumna. ._.*~
262. „[...] - Oto i ona. Maszyna, która ma za zadanie spowodować potężne trzęsienie ziemi, które rozniesie Jump City w pył. - Wyjaśnił Slade.
- Wooow...Nieeezłe... - Powiedziałam ze słyszalnym zachwytem w głosie.
- Ciebie można łatwo zachwycić, z tego co widzę i słyszę.
- Wiesz...Nigdy wcześniej nie dane mi było zobaczyć takich maszyn...Dla mnie to nowość...
Mimo wszystko, chwilę potem, oboje podeszliśmy do jednego z komputerów. [...]"
~*No tutaj przynajmniej trochę się rozpiszemy, co idzie na plus. Zacznijmy od podstaw czyli od faktu, że znowu nie mamy czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Serio nie uwierzę, że tak po prostu stali i to mówili.*~
~Poza tym, znowu nie ma przemyśleń Tristitii, które tutaj akurat by się przydały. Skoro tak się zachwyca tą maszyną, to powinna się nad tym dłużej pozastanawiać, na przykład jak Slade ją stworzył i jak ona dokładniej działała. No ale po co rozbudowywać postać, co nie?~
|No i to ostatnie zdanie, które dobitnie pokazuje, że po Tri to spłynęło jak po kaczce. Skoro dla niej to taka nowość, to powinna sporo nad tym rozmyślać, a nie zachowywać się jakby miała to wszystko w dupie.|
<W ogóle, to nadal nie ma sensu, bowiem w serialu Slade chce przejąć władzę nad miastem, a nie je zniszczyć. A, że nie została tutaj podbudowana jego ewentualna zmiana motywacji, to mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że kanon jest tutaj jebany równo.>
*No i jest tutaj za dużo trzykropków, jakby oni oboje Nadkropkozę mieli. Serio, aż takie ilości tych wielokropków nie są potrzebne.*
~*Dłoń mnie boli.*~
~Ta informacja była znacznie ciekawsza od wszystkiego, co do tej pory zanalizowaliśmy.~
~*Wiadomo, wszystko jest od tego ciekawsze.*~
263. „[...] Odwróciliśmy się i, po zrobieniu tego, zauważyliśmy...Tytanów. KURWA NO!!! Oni tylko umieli innym przeszkadzać! Jednak, po chwili, Robin powiedział:
- To, że udało ci się stworzyć maszynę do wywoływania trzęsień ziemi, nie znaczy, że ją wykorzystasz.
- Tak ci się tylko wydaje. Tristitio... - Odpowiedział Slade, przy ostatnim słowie zwracając się do mnie.
Ja zaś, od razu rzuciłam się w ich kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
I, w tym momencie, Tytani również rzucili się do walki z nami. [...]"
~*Noice, na zakończenie analizowania na dzisiaj będziemy mieli co się więcej rozpisać. Zaczynając od absolutnych podstaw, znowu mamy za mało przemyśleń Claire The Opko. Kurde, skoro tak wkurza ją oczywistość czyli to, że Tytani przyszli pokrzyżować im plany, to powinna się nad tym więcej zastanowić, a nie skomentować to tylko w dwóch zdaniach. To uczyniłoby ją realistyczniejszą, a o to powinno chodzić podczas tworzenia postaci.*~
~Poza tym, nadal nie uwierzę, że oni tak po prostu stali i absolutnie nic nie robili podczas tej krótkiej rozmowy. To jest nierealistyczne, no oraz brak takowych dopisków powoduje, że rozmowa jest statyczna as fucking fuck.~
|Tak w ogóle, to ewidentnie wygląda to tak, jakby Tristitia była jakimś wytresowanym psem na Tytanów mej opkowej wersji. Jasne, takie traktowanie głównej bohaterki przez Slade'a The Opko też mogłoby być ciekawe, ale nie zostało to wcześniej wprowadzone i podbudowane, więc jak z dupy się to pojawia, to po prostu denerwuje.|
<No i ta ich rozmowa strasznie stęchła jest. Jeżeli już chcieli porozmawiać trochę przed walką, to powinni jakąś ciekawszą rozmowę przeprowadzić.>
*W ogóle aby było ciekawiej, to Tri mogłaby zastanowić się, dlaczego Slade traktuje ją jak psa na Tytanów, nawet mimo tego iż jest jego uczennicą. To dodałoby coś ciekawszego, bowiem Claire nie przyjmowałaby tego jako coś normalnego. Generalnie lepiej aby Slade nie był NadOOC, bowiem gdyby był pisany zgodnie z jego charakterem, to byłoby ciekawiej i Tristitia Opko Version mogłaby się zastanawiać czy faktycznie chce być jego uczennicą czy wolałaby go zdradzić i dołączyć do Tytanów.*
~*No ale wtedy ta historia byłaby ciekawsza, a przecież nie o to w opkach chodzi.*~
*A, no tak. ;=;*
~*Najważniejsze, że już zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami do analizy, więc koniec na dzisiaj.*~
~*|Morda, parówy. XDDD| ;"""DDD*~
264. „[...] Sladeowi [...]"
|A dziś czemu analizujemy?|
~*Bo z kolei jutro idę do babci, a potem chciałabym zagrać w Cinematic Mod do Half-Life 2, a nie chcę na siłę analizować.*~
|OverK|
~*Kurwa, kolejny. XDDD*~
|Uczę się od najlepszych. xD|
~8)~
~*Won, pojeby. XDDD*~
~|;"""DDD|~
~*Anyway, wracając do analizy, to znowu imię źle odmienione. No do jasnej niedojebanej. =_=*~
265. „[...] Jednak, w którymś momencie, szala zwycięstwa zaczęła przelewać się to na naszą, to na ich stronę. No i w którejś chwili, chcąc nie chcąc, wygrali Tytani. Otóż, w którejś chwili, zostałam przez nich odepchnięta w kierunku maszyny, przez co uderzyłam w nią. Jednak, siła uderzenia była na tyle mocna, że straciłam ~dupę~ przytomność..."
~*A było tak spokojnie. XDDD*~
~Dzień dobry! ;"D~
~*Twoje niedojebanie wchodzi na wyżyny. XDDD W każdym razie, wracając do analizy, ja wiem, że przez bardzo długi czas właśnie w ten sposób opisywałam walki i dopiero od pierwszego Retconningu w sumie uczę się je porządnie opisywać, ale kurde, mogłabym się postarać opisać ją jakoś normalnie. To jest kurde FanFiction akcji, ona i bohaterowie powinni być najciekawszymi elementami, szczególnie, że fabuła jest prosta jak but.*~
~No i miło, że chociaż tym razem baza im nie wybuchła tylko walka skończyła się inaczej, zawsze to jakiś plus.~
|No ale co do opisów walk, to faktycznie, mogłabyś postarać się je jakoś sensowniej opisać.|
~*Niedojebanie...*~
|A, no tak. ;-;|
266. „I, w pewnej chwili, odnalazłam go, ale okazało się, że był...w więzieniu. To mnie zdziwiło. No, bo skoro Tytanom udało się PIERWSZY RAZ wpakować go za kratki, to dlaczego nie skorzystali z okazji i nie uwięzili również i mnie? No niby to dla nas i dobrze, bo mogłam iść pomóc mu uciec, ale jednak nie było to normalne. Los mnie chronił czy jak?"
~*Nie zaspoileruję wam, czemu Tristitii The Opko nie wjebali za kratki, bowiem powód jest wyższą definicją bycia Mary Sue, a wyjaśni się w jeszcze następnym fragmencie.*~
~I, znowu, mamy za mało przemyśleń. Jasne, więcej niż było do tej pory, ale i tak za mało. Kurde, skoro zdziwiło ją, że Slade'a wpakowali do pierdla, a jej nie, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, no.~
|Tutaj serio przydałaby się narracja trzecioosobowa, skoro dawna Ramoninth nie umiała pisać w narracji pierwszoosobowej. Szczególnie, że moglibyśmy teraz dostać to, co tam Slade porabiał w więzieniu oraz co robili Tytani. No ale nie, po co.|
~*Na szczęście w Retconning 0,25 narracja pierwszoosobowa zostanie lepiej użyta.*~
~Zasrasz czytelnika przemyśleniami Andromedy. xD~
~*O to przecież chodzi w tym typie narracji. :D*~
~Ale bez przesady! XD~
~*;"""DDD*~
267. „„Wierność jest przede wszystkim aktem nadziei, a nie pamięci.
~Józef Tischner"
~*Szkoda, że te cytaty przedstawiają dany rozdział lepiej niż wygląda w rzeczywistości.*~
~Won na marketing i zarządzanie, to ci lepiej idzie.~
~*Spadaj, pokochałam farmację.*~
~._.~
~*:D*~
268. „[...] Od razu włączyłam telefon Slade'a, który leżał niedaleko, wybrałam wbudowaną aplikację „Lustro" i spojrzałam w nie. Nie widziałam swojego odbicia. Znaczyło to, że Tytani nie wsadzili mnie do więzienia tylko dlatego, że w jakiś sposób stałam się niewidoczna dla innych. [...]"
~*I to właśnie jest ten zjebany powód, o którym wspominałam. Kurna, to jest wyższa definicja bycia Mary Sue.*~
*Jakby po prostu Tri Opko Version nie mogła pójść do toalety i tam w lustrze się przejrzeć swoją drogą. To byłoby znacznie lepsze niż podbieranie przez nią cudzych rzeczy.*
<I, znowu, jest tutaj za mało przemyśleń mej opkowej wersji. Kurde, skoro Claire The Opko nie podejrzewała, że stała się z dupy niewidzialna, to powinna nad tym się więcej zastanowić, a nie przyjmować to ot tak, bez zastanowienia się nad tym.>
|W ogóle, ten powód jest zjebany. Jasne, można byłoby wymyślić jakiś powód, z jakiego Tytani nie wsadzili Tristitii Opko Version do więzienia, ale powinien on być jakiś wiarygodniejszy, a nie wjebany na siłę.|
~*Ja nie mogę, chciałabym aby już mi wyjebały dwa megabajty rozmiaru tej analizy, to mogłabym pierwszą część wsadzić na Wattpada.*~
~Prędzej jebnie limit zdjęć niż tekstu.~
~*A szkoda, bowiem dawno limit tekstu mnie się nie wjebał.*~
~W sumie racja. No ale zobaczymy który limit wjebie się pierwszy.~
269. „[...] wyjęłam z szuflady mój pasek, a następnie zapięłam go w pasie i nacisnęłam środkowy przycisk. Po zrobieniu tego, udałam się do łazienki i spojrzałam w lustro. Znowu byłam widoczna. Widząc to, wyszłam z łazienki oraz pokoju, po czym udałam się w kierunku wyjścia z bazy. [...]"
~*Ten fragment idealnie przedstawia jak płytką kurwą jest Tri Opko Version. Naprawdę? Dowiedziała się, że z dupy stała się niewidzialna oraz, że pasek umożliwił jej ponowne stanie się widzialną, nawet mimo tego iż to nie przez niego stała się niewidoczna. A ta co? Przyjmuje to jako standard i wychodzi sobie z bazy. No ja jebe, nie tak powinno się prowadzić narrację pierwszoosobową, bowiem brak przemyśleń głównej postaci NadWkurwia.*~
~W ogóle to ciekawiej by było, gdyby nie stała się widzialna i na przykład przez jakieś kilka rozdziałów po uwolnieniu Slade'a obaj staraliby się przywrócić widzialność Claire Opko Version. To dodałoby jakiś ciekawszy wątek i mogłoby rozwinąć ich relacje, no ale nie. Po co się postarać i stworzyć coś interesującego.~
|A poza tym, o, tutaj mogła normalnie podejść do lustra, a nie podbierać mej opkowej wersji telefon. Dlaczego nie mogła tego zrobić wcześniej? To byłoby logiczniejsze.|
<W ogóle, ta część pierwszego zdania jest niepotrzebnym przedłużaniem. Jakby nie można było po prostu napisać, że moja opkowa wersja wzięła pasek i po zapięciu go nacisnęła środkowy przycisk. To byłoby krótsze, a i tak wiedzielibyśmy, skąd Tristitia The Opko wytrzasnęła ten gadżet.>
*Generalnie miło, że ten pasek nie pojawił się tylko dwa razy, gdy akurat był potrzebny podczas jakieś misji. Jasne, to nadal jest Deus Ex Machina mająca ułatwiać głównej pierdole życie, ale fajnie, że chociaż używa tego więcej razy.*
~*Swoją drogą, chyba z tych trzech rzeczy, które podczas misji wykradnięcia danych miała Tri Opko Version więcej razy zostanie użyty ten pasek. Swoją drogą chciałabym wiedzieć jak został stworzony, ale wiem, że to zbyt wielkie wymagania jak na ten typ Opkolandii.*~
*No ja jebe, jak mnie wkurwia, że życie tak ułatwia naszej Mary Sue zadania.*
~*Każdego to wkurwia, no ale cóż począć.*~
270. „W czasie drogi, zastanawiałam się jakim cudem mogłam stać się niewidzialna. Przecież w momencie starcia z naszymi wrogami nie miałam na sobie paska. Może to maszyna miała możliwość powodowania, że po uderzeniu w odpowiednie miejsce dana osoba stawała się niewidzialna? Nie wiedziałam."
~*Mimo wszystko te przemyślenia są kurwa za krótkie. No ja jebe, ona serio powinna się dłużej nad tym wszystkim zastanowić. Skoro zdziwiło ją to, że tak z dupy stała się niewidzialna i nie wiedziała, co za to odpowiadało, to powinna nad tym trochę pomyśleć. No ale nie, po co się nad tym dłużej zastanowić. Lepiej ciągle być półwymiarową pizdą.*~
~Ja jebe, jak można tworzyć tak półwymiarową postać? To aż nie do pomyślenia aby Retconningi były od tego lepsze.~
~*Bowiem Retconningów nie pisałam będąc niedojebaną niedojebką, tylko piszę je obecnie.*~
|I pomyśleć, że to FanFiction mogłoby być jednym z najlepszych na polskim Wattpadzie, ale przez niedojebanie dawnej Ramoninth to nie wyszło.|
~*W Retconning 0,25 to naprawię.*~
|Pomocy xDDD|
~*;"""DDD*~
271. „[...] Następnie podeszłam do muru pilnowanego przez strażników i rzuciłam się w ich stronę. Zaczęła się walka. Bardzo szybko wygrałam, gdyż miałam nad nimi przewagę. Bowiem ja miałam nadprzyrodzone zdolności oraz byłam nauczona walki wręcz przez mego Mistrza, a oni umieli tylko walczyć, jednak nie tak dobrze jak Slade i ja. [...]"
~*NadZiew. Nie, serio, ten fragment idealnie przedstawia, że ta partoła jest jebaną Mary Sue. Jakby nie mogła mimo wszystko się wysilić aby wygrać, to byłoby realistyczne, a nie.*~
~No i też przydałby się opis tego, jak Pizadsh ich rozgramiała, bowiem tak to po prostu jest nudne, a przypominam, że to FanFiction do serialu akcji.~
~*Pizdash XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
~Ale pasuje? Pasuje :D~
|A poza tym, w sumie dziwne, że oni nie mieli nadprzyrodzonych zdolności. W końcu w uniwersum tego serialu supermoce są popularne. A gdyby oni jakieś mieli, to byłoby ciekawiej, a nie.|
<I nadal nie ogarniam, czemu słowo „Mistrz" jest wielką literą. To nie jest ani nazwa własna, ani pseudonim Slade'a, no.>
272. „[...] - Poddaj się. Nie masz żadnych szans aby uwolnić tego, po kogo przybyłaś.
- Ja nie mam szans?! JA NIE MAM SZANS?! Nikt, poza moim Mistrzem nie będzie mi mówił czy mam szanse, czy nie! – Krzyknęłam i kontynuowałam walkę.
[...]"
*ZIEEEW. Serio, to jest taka NadNuda, że da się zaziewać. Jakby tego stęchłego dialogu nie mogłoby nie być. Wtedy może dostalibyśmy więcej opisu napierdalanki, ale nie, bowiem najwidoczniej mamy zwiędnąć z nudów.*
~*W ogóle to nadal brakuje czynności, które oni wykonywali podczas wypowiadania tych sztampowych słów. Naprawdę, nie uwierzę, że nawet w tej sytuacji nic nie robili podczas mówienia tego.*~
~No i faktycznie, tego sztampowego dialogu wypadałoby się pozbyć, bowiem on brzmi jak w stereotypowych, amerykańskich filmach. Jasne, można byłoby napisać historię w tej estetyce, ale tu nie działa to, bowiem to FanFiKtion jest nudne jak but.~
|Nudne jak dawne życie Ramoninth.|
~*Ja jebe, ta szczerość. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
|:D|
273. „Postanowiłam spróbować przemienić się w demona nie będąc wściekłą. Od razu zacisnęłam powieki i skupiłam w sobie całą moją energię. Po paru minutach, gwałtownie otworzyłam oczy i przemieniłam się w demona. Udało się! Od razu wytworzyłam wielką kulę dezintegrującą i zniszczyłam wejście, przy okazji prawdopodobnie dematerializując paru strażników. Po zrobieniu tego, wleciałam do środka."
<No i ja się zaraz NadWkurwię. Czy ona naprawdę nie mogłaby nie móc się przemienić w demona? Kurde, skoro nie kontrolowała tej natury i nie mogła zmieniać się w demona normalnie, to nie powinno się jej to udać ot tak, z dupy, bowiem przez to widać, że życie ciągle ułatwia mej opkowej wersji egzystencję.>
*I nadal mamy za mało przemyśleń Tristitii The Opko. Kurde, skoro tak się niby zdziwiła, że jej się udało, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, a nie przejść z tym do porządku dziennego.*
~*Poza tym, ona nigdy więcej nie użyje swej demonicznej natury, jedynie w sumie raz aby pokazać Brother Blood, kim jest naprawdę. A tak to nie. A nie, moment, jeszcze użyje jej na chwilę podczas wątku z jej biologicznym ojcem, ale to pojawi się dosłownie na moment.*~
~No ja pierdolę, zaraz się wkurwię. Jakby nie mogła używać swej demonicznej natury aby na przykład utrudniać Tytanom zadanie. Potem zaś w wątku z jej zjebanym ojcem mogłaby tego używać częściej aby na przykład się z nim napierdalać. No ale nie, po co ubarwiać postać, c'nie?~
~*To już nawet w Retconningach Anatolij i Andromeda więcej razy użyją swej drugiej, demonicznej natury.*~
|To idzie za daleko. XDDD|
~*Będzie fajnie, morda. XD*~
|I tak się boję tego, co ty jeszcze tam nawymyślasz. XDDD|
~*;"""DDD*~
274. „Teraz nikt nie miał ze mną szans. Bardzo szybko ~srałam~ zabijałam strażników i, przy okazji, niszczyłam wejścia do innych celi, uwalniając skazanych. Podczas ich oswabadzania, powiedziałam ~niedojebanym~ demonicznym głosem:
- Jesteście wolni! Możecie iść!
Widziałam, że szczęśliwi wybiegali na zewnątrz. Ja zaś, tak mordując strażników i uwalniając więźniów, szukałam tego, po którego przybyłam."
~*Twoje niedojebanie jest niemożliwe, Grzegorz. xDDD*~
~Ubarwiam opko. :D~
~*W ten autystyczny sposób. xDDD*~
~;"""DDD~
~*Anyway, pomijając tego niedojeba ~:D~ tak, o tobie mówię, kurwiu. XDDD Anyway, pomijając go, to ależ kurwa naturalnie, że nikt nie miał z nią szans, bowiem inaczej byłaby ciekawszą postacią, a nie Mary Sue. Jakby któryś ze strażników również nie mógł być półdemonem i potem mógłby być istotną postacią. Albo jakby Tytani nie mogli się zorientować, że Tri Opko Version terroryzuje więzienie.*~
~Ja jebe, jak ta Mary Sue mnie wkurwia. Normalnie jakby nie mogła być po prostu interesującą postacią. W ogóle przydałyby się opisy tego, co czuła podczas takiego mordowania strażników, a nie, że znowu to po niej spłynęło jak po kaczce.~
|Generalnie ten rozdział mógłby być ciekawy i dynamiczny, ale, jak zwykle, coś nie pykło.|
~*Niestety >.<*~
275. „[...] - TRISTITIA?! To naprawdę ty?!
- Tak. Gdy się obudziłam, zauważyłam twoje zniknięcie, więc zaczęłam cię szukać. Nigdzie ciebie nie było, to zaczęłam szukać cię za pomocą komputera. W pewnym momencie ujrzałam, że znajdowałeś się w tym oto więzieniu. Więc, jak każda normalna uczennica by zrobiła, przybyłam po ciebie. Przy okazji mordując iluś tam strażników i, pod postacią demona, uwalniając wszystkich innych więźniów. – Odpowiedziałam
I w tym momencie stało się coś, czego nigdy bym się po nim nie spodziewała. Mianowicie rzucił mnie się on w ramiona i przytulił mnie. Ja, zaskoczona całym zajściem, mimo wszystko, również przytuliłam go. Po chwili, powiedział on ze słyszalnym, zapłakanym z radości, głosem:
- Dziękuję...Tak bardzo dziękuję, że jesteś mi wierna...
- Oj, nie ma za co...Zmieniłeś moje życie na lepsze i ciekawsze, więc po prostu jestem ci wdzięczna. – Odparłam
[...]"
~*Zaczyna się kurwa jeszcze bardziej. NadOOC napierdala pełną kurwą i nie odejdzie od nas jak Czarek ode mnie, gdy jest głodny. Ja nie mogę, na serio wątpię aby Slade, szczególnie ten w wersji z tego serialu, mógł tak zareagować. Prędzej by jej po prostu podziękował, że go nie zdradziła i przyszła go uwolnić, a nie reagował tak emocjonalnie.*~
~I nadal nie wierzę, że oni tak po prostu stali jak kołki i nie wykonywali żadnych czynności podczas tej nudnej jak but rozmowy. Tak, będę się do tego przypierdalał do końca FanFiKtion, bowiem to NadWkurwia.~
|No i nadal mamy za mało przemyśleń Claire The Opko. Skoro nie spodziewała się, że mój opkowy sobowtór mógłby tak zareagować, to powinna się nad tym bardziej zastanowić, a nie przyjmować to tak, z dupy.|
<W ogóle, jakby moja opkowa wersja nie mogła po prostu zostawić Slade'a. Gdyby wcześniej lepiej podbudować okrucieństwo Slade'a wobec Tristitii Opko Version, to teraz mogłaby go zdradzić i pójść się pogodzić z Tytanami. Dzięki temu dodałoby to ciekawszy wątek, no i jakoś rozwinęłoby postać, ale nie, lepiej aby stała na takim samym poziomie przez całą historię.>
*I kurwa w tej ostatniej wypowiedzi z tego fragmentu znowu mamy ujawnioną płytkość Tri The Opko. Jakby nie mogła mieć jakiś sensowniejszych motywacji, dla których nadal stała po stronie Slade'a. Jasne, te motywacje też mogłyby być, ale bardziej jako poboczne, a nie główne. Proste jak drut motywacje rzadko działają jako główny motor napędowy.*
~*Chyba wiecie, czyim synonimem jest Claire Opko Version? :DDD*~
~Tak, wiemy, niedojebie. XDDD~
~*No co? Zgadza się? Zgadza. :D*~
276. „W czasie lotu, aby ~<s>~nie~</s>~ puścić Slade'a, przemieniłam swoje ręce w ręce demona, gdyż były one dwa razy silniejsze. [...]"
|Jesteś takim miłym człowiekiem, Grzegorz. XDDD|
~Co nie? :D Anyway, przechodząc do analizy, to ależ tak, oczywiście, że musiała mieć te ręce silniejsze. Jasne, demony na stówę są potężniejsze od ludzi, ale w tym opku widać, że wszystko jest po to aby ułatwić Tristitii życie.~
~*Aż mnie nos zaswędział.*~
|To było znacznie ciekawsze od wszystkiego, co do tej pory zanalizowaliśmy.|
~*To wiadome, wszystko jest od tego ciekawsze.*~
277. „[...] - Od kiedy ty masz takie szponiaste pazury?
- Normalnie to takich nie mam. Teraz przemieniłam je w takie ręce, jakie mam, gdy zamieniam się w demona. Są one dwa razy silniejsze od tych, które mam jako człowiek, więc mam pewność, że mnie się nie wyślizgniesz i, że nie zabijesz się. – Odpowiedziałam
- To ty potrafisz przemieniać siebie lub część swojego ciała w demona, nie będąc wściekłą?
- Z tego wniosek, że tak. Odkryłam to dzisiaj, po pokonaniu strażników, którzy pilnowali więzienia od zewnątrz, przed wejściem do środka. Myślisz, że jakim cudem zabiłam strażników pilnujących środek więzienia i uwolniłam wszystkich więźniów?
- A propos, pozostając w temacie więzienia i więźniów. Jakim cudem Tytani nie wsadzili do kicia także i ciebie?
- Na początku też się nad tym zastanawiałam. Jednak, gdy spojrzałam w lustro, okazało się, że byłam niewidzialna. Nie wiedziałam i nie wiem dlaczego. Obecnie mnie widzisz, gdyż użyłam paska, który od ciebie dostałam, aby znowu być widoczna. Tak w ogóle, to może ty wiesz, dlaczego takie coś nastąpiło?
- Nie mam pojęcia. Kiedy tworzyłem tamtą maszynę, nie konstruowałem jej w taki sposób, aby stwarzała ludzi niewidzialnymi.
[...]"
~*Ten dialog ewidentnie podkreśla wyidealizowanie Tri The Opko. Oczywiście, że musiała odkryć to akurat wtedy, bowiem wtedy jej demoniczna natura była potrzebna. A jeżeli musiałaby sobie radzić bez niej, to byłoby zbyt ciekawe i wszyscy byśmy umarli.*~
~No i wciąż nie wierzę, że nic nie robili podczas tej rozmowy. Jasne, akurat w tym momencie nie mieli za wiele możliwości w kwestii wykonywanych czynności, ale głowami zawsze mogli ruszać, więc na przykład mogli się co jakiś czas rozglądać, nieco unieść głowę i tak dalej.~
|No i mam nadzieję, że wiecie iż nie wyjaśni się, dlaczego wtedy Claire Opko Version stała się niewidzialna? Bowiem jeżeli to by się wyjaśniło, to wtedy by nie wyglądało jak wciśnięte na siłę, a w tej Opkolandii nie o to chodzi.|
<Jakby na serio albo nie mogło się to wyjaśnić albo jeszcze przez jakiś czas Tristitia Opko Version nie mogłaby pozostać niewidzialna i trzeba byłoby to jakoś odkręcić, a pasek akurat w tym wypadku by nie działał. No ale nie, po co tworzyć ciekawą historię.>
*A poza tym, jakby Slade nie mógł jej się wyślizgnąć. Nie musiałby od razu umierać, Tri The Opko w ostatniej chwili mogłaby go jakoś złapać, no ale wtedy byłoby ciekawiej, a przecież nie o to chodzi w opku.*
~*I w ogóle jakby oni nie mogli porozmawiać też o czymś innym, a nie o dzisiejszych zdarzeniach. Jak mamy potem uwierzyć, że nawiążą ze sobą jakąś inną relację niż tylko uczeń-mistrz, skoro nie gadają o niczym innym poza ich standardowymi zajęciami?*~
~Wtedy to byłoby realistyczniejsze, a nie o to w opkach chodzi.~
~*Niestety ;===;*~
278. „[...] - Jeszcze raz, bardzo dziękuję ci za uwolnienie mnie.
- Oj, naprawdę nie musisz. Nie zostawiłabym cię tam. – Odpowiedziałam
W tym momencie, mimo iż nie widziałam jego twarzy, poczułam że szczerze uśmiechnął się on do mnie. Ja, odwzajemniłam jego uśmiech."
~*Ja pierdolę, jaki ten fragment nudny, mimo iż z założenia taki nie miał być. Zaczynając od drobnostek, nadal ciężko uwierzyć, że tak stali jak dwa słupy soli i to mówili. Na stówę wykonywali chociaż drobne ruchy, a wspomnienie o tym spowodowałoby, że historia stałaby się dynamiczna.*~
~Poza tym, Claire The Opko mogłaby się trochę zastanowić na przykład nad tym jakim cudem udało jej się wyciągnąć Slade'a oraz dlaczego jak na razie tylko ona była jedyną wierną mu uczennicą. No ale nie, lepiej zrobić z tych podziękowań płytką wymianę zdań.~
|A poza tym, Tristitia Bardziej Opko nie znała mej opkowej wersji jeszcze na tyle aby wyczuwać jego emocje nawet jeżeli nie widziała jego twarzy. Wiem, że to wygląda spoko, ale nie minęło jeszcze aż tak dużo czasu.|
<Tristitia Bardziej Opko. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD |:D| W każdym razie, bowiem jakby moja opkowa wersja zostawiła Slade'a The Opkeł to byłoby ciekawiej, a nie o to przecież chodzi w Opkolandii.>
*Co wy macie z tymi dziwnymi określeniami jak Bardziej Opko czy Opkeł? XD*
<No pasuje, no. XD>
*Wasze niedojebanie przekracza wszelkie granice. XDDD*
|Bywa ;"""DDD|
279. „Chwilę potem, podleciałam do sufitu i do metalowych, jeszcze nie usuniętych belek. Następnie, ustawiłam się tak, żebym mogła się ich chwycić, po czym przemieniłam się w człowieka. Gdy zaś chwyciłam się belek, jedną ręką nacisnęłam przycisk na pasku, a następnie puściłam drugą rękę. W tym momencie, tak opadłam, że zasłoniłam mu ekran. Po paru sekundach, spytałam:
- A teraz?
W tym momencie, dało się dostrzec, że przewrócił okiem, po czym powiedział jak najspokojniejszym głosem mógł:
- Tristitio, zrozum. Teraz nie mam dla ciebie żadnego zadania, gdyż jeszcze nie jest na to czas. Jeśli będę coś dla ciebie miał, po prostu cię o tym poinformuję. Cieszę się, że tak lubisz me zlecenia i to szanuję, ale czasem musisz po prostu dłużej poczekać. A teraz zejdź z tego sufitu, jakkolwiek byś się tam nie dostała.
Po tych słowach, westchnęłam, przemieniłam się w niematerialnego orła, ustawiłam w pionie i znów zamieniłam w człowieka. Parę sekund potem, spytałam:
- No, ale dlaczego muszę tak długo czekać? Zwykle nie musiałam aż tak długo oczekiwać.
- Po prostu tak się złożyło. Niedługo coś dla ciebie będę miał, ale teraz – poczekaj. – Odparł
Po tych słowach, westchnęłam i, zniechęcona, poszłam do mego pokoju. Naprawdę bardzo chciałam, aby dał mi jakieś zlecenie, no bo ileż można czekać?"
~*Tak, to co odjaniepawliła Tri The Opko miało być humorystyczne, ale przy moim zjebanym poczuciu humoru to, jak zwykle, nie wyszło. Zacznijmy od tego, że mogłaby się kurwa uzbroić w cierpliwość i na przykład zająć swoimi hobby czy wychodzić na miasto.*~
~A poza tym, tych samych metalowych belek, które nie zostały usunięte aby ta autystyczna scena się wydarzyła. Umówmy się, innego powodu ich pojawienia się tam nie było.~
|I nadal brakuje dopisków jakie czynności wykonywali, bowiem po prostu nie da się uwierzyć, że absolutnie nic nie robili podczas tej nudnej jak dupa rozmowy.|
<No i też wiadomo, że wszystko zmierza do wątku, w którym moja opkowa wersja uzależnia się od zadań powierzonych przez Slade'a. Jasne, taki wątek mógłby zadziałać, ale tutaj nie zadziała, bowiem zostanie wprowadzony zbyt szybko.>
*Ogólnie w tym FanFiKtion wszystko zapierdala z prędkością światła. A poza tym, ona serio mogłaby się domyślić, że Slade musi mieć powód, dla którego od tak dawna nic jej nie dawał. No ale nie, po co udowodnić, że faktycznie jest inteligentna, lepiej zrobić z niej niedojebkę społeczną.*
~*Wiecie co jest od tego ciekawsze? Fakt, że obostrzenia są przedłużone do końca stycznia oraz obecnie na zewnątrz jest minus jeden stopień Celsjusza, ale odczuwalne jest minus pięć.*~
~Bowiem wszystko jest ciekawsze od tego opka. Ono jest po prostu nudne, a od pewnego momentu zrobi się wkurwiające, przez co ciężko się je analizuje i woli się zająć czymś innym.~
|Niestety, a pomyśleć, że ta historia mogłaby być serio ciekawa, gdyby się tylko bardziej postarać.|
~*To generalnie dotyczy praktycznie każdego mego starego opka.*~
~NadAmen~
|Nosz... xDDD|
~;"""DDD~
280. „[...] Zawsze się zastanawiałam, jak Slade to robił, jednak do dzisiaj tego nie wiem. [...]"
~*Chyba chodzi o to, że Slade przy pomocy komunikatorów, które Claire miała w uszach, zrobił zwarcie w jej słuchawkach i wyłączył piosenkę, którą obecnie słuchała. Nie jestem pewna, ale umówmy się, ten FanFiKtion nie zasługuje na weryfikację informacji.*~
~Jakby kurde po prostu nie mogła się go o to spytać kiedyś. Wątpię aby to była jakaś ściśle tajna tajemnica, której wypowiedzenie wysadziłoby Wszechświat. No ale nie, po co się spytać jak normalny człowiek.~
|Ewidentnie te myśli są po to aby nikt się nie dojebał, że narracja pierwszoosobowa, a bohaterka zachowuje się jak maszyna. Mimo iż wiadomo, że w tym typie narracji powinno być od zajebania przemyśleń głównej bohaterki.|
~*Niestety moje dawne niedojebanie nie pozwoliło mi na ogarnięcie tego.*~
|Niestety widać to na każdym kroku. >>>.<<<|
<Zajebista emotka, kontynuuj. XDDD>
|;"""DDD|
281. „[...] - OMG, nareszcie!!! Jest, jest, jest, jest!!! – Krzyknęłam, po czym poderwałam się z miejsca i zaczęłam skakać po pokoju z radości, wołając:
- Jest, jest, jest, jest!!!
- ... ... ... Tri, dobrze się czujesz? – Ponownie usłyszałam w uszach jego głos.
- Tak!!! Ty wiesz, jak ja się nudziłam?! Nareszcie, nareszcie, nareszcie!!!
- ... Ja nie wnikam. Nie żeby coś, cieszę się, że tak lubisz wykonywać to, co ci każę, ale to już chyba podchodzi pod uzależnienie.
- Oj tam, zaraz uzależnienie.
[...]"
~*Tak, to również miało być śmieszne, ale ewidentnie coś nie pykło. Dla przypomnienia, mnie śmieszą między innymi takie memy:
Więc moje poczucie humoru nie jest jakieś wymagające, ale nawet ja uważam, że ten fragment to NadCringe.*~
~Jasne, można byłoby wprowadzić wątek, w którym Tristitia The Opko uzależniłaby się od zadań dawanych przez Slade'a, ale to trzeba byłoby solidnie podbudować. Wiecie, jak na razie zadania jej powierzane to w większości kradzieże, tylko raz misja polegała stricte na napierdalance z Tytanami w ich wieży, ale powiązana była z kradzieżą danych. Ja bym się od tak powtarzalnych misji nie uzależnił, pewnie zdychałbym z nudów.~
|No i też skoro tak się podjarała tym, że mój opkowy sobowtór wreszcie dał jej jakieś zadanie, to powinna się nad tym trochę zastanowić, a nie tak bez myśli to przepuszczać. No i tutaj ewidentnie przydałyby się dopiski, co Tri Opko Version robiła podczas wykrzykiwania tych okrzyków radości.|
<A poza tym, ona miała swoje hobby, zawsze mogłaby się zająć nim i wychodzeniem na miasto i nie nudziłaby się. No ale nie, trzeba w ten autystyczny sposób pokazać jak bardzo się cieszyła.>
*Generalnie widać, że ten wątek został wciśnięty na siłę i przez to bardziej zawadza niż ubarwia historię.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy już dzienny limit stron z fragmentami do analizy, to przynajmniej już koniec.*~
~*↓k*~
|Kurwa, byliście szybsi. XDDD|
~*;"""DDD*~
~*Leczcie się. Obaj. XDDD*~
~*Po chuj? ;"""DDD*~
282. „[...] Poza tym, dziwiło mnie to, że ja, przed wejściem do jego pokoju, musiałam pukać, a on mógł wejść do mojego nawet bez uprzedzenia. [...]"
~*Co nie jest kurwa niczym dziwnym, bambusie na kółkach. To Slade, powinnaś zdawać sobie sprawę, że dla niego to normalne wbijać do cudzego pokoju bez pukania.*~
~A poza tym, skoro tak ją to dziwiło, to powinna się nad tym trochę więcej zastanowić. Jasne, nie potrzeba tutaj całej strony przemyśleń, ale wypadałoby dodać ich trochę więcej. Po prostu wtedy nie wyglądałoby jak dodane tylko po to aby nikt się nie przyczepił do braku przemyśleń.~
|No ale po co sensownie używać narracji pierwszoosobowej, skoro można pisać ją chujowo.|
~*A, no tak. ._.*~
283. „[...] - Tristitio? Coś się stało?
- Miałam po dwudziestu minutach przyjść do głównego pomieszczenia. Gdy przyszłam, ciebie tam nie było. Czekałam kwadrans i się nie zjawiałeś, więc postanowiłam przyjść tutaj, i sprawdzić, czy wszystko w porządku. – Odpowiedziałam
- Faktycznie...Zupełnie o tym zapomniałem...
Martwiłam się o niego. Zwykle nie zapominał tego, co powiedział, szczególnie mniej niż godzinę temu. A poza tym, miał zaspany głos. Czyżby on spał za dnia? To u niego nie było normalne. Od razu chwyciłam go za rękę i spytałam, ze słyszalną troską w głosie:
- Slade, wszystko w porządku? Martwię się o ciebie...
Pierwszy raz od wielu lat powiedziałam do niego po imieniu, tak a propos. Mimo wszystko, parę sekund potem, spojrzał na mnie i rzekł:
- Tak...Po prostu się nie wyspałem...Miałem ciężką noc. W ogóle, to daj mi pięć minut. Zaraz przyjdę.
- OK – Odparłam
[...]"
~*Noice, będziemy mogli się więcej rozpisać. Wiedziałam, że fakt iż w nocy nie spadły mi kapcie ze stóp to zwiastun NadIdealnego miesiąca. W każdym razie, zaczynając od początku i od najmniejszych wad, to nadal ciężko uwierzyć, że oni tak stali jak kołki i rozmawiali. To bardzo, bardzo, a wręcz w chuj trudne. Ja tam nie znam nikogo, kto umiałby nic nie robić podczas rozmowy tylko sztywno stać lub siedzieć.*~
~No i są tutaj też błędy interpunkcyjne, ale to akurat się zdarza w tej historii, dlatego generalnie się do tego nie przyczepiamy co fragment. Po prostu wiedzcie, że zdajemy sobie sprawę ze zjebanej interpunkcji, ale gdybyśmy mieli to podkreślać, to byśmy zdechli z nudów.~
|No i co jest dziwnego w tym, że ktoś śpi za dnia? Jak ktoś jest na przykład chory lub wyjątkowo się czymś zmęczył, to normalnym jest, że śpi za dnia. Jasne, ludzie w większości śpią w nocy, ale za dnia nie jest to niczym nie wiadomo jak dziwnym.|
<No i chciałabym się dowiedzieć, dlaczego Slade w nocy się nie wyspał. Oczywiście wiadomo, że w opku to nie zostanie wyjaśnione oraz ta sytuacja była dodana zapewne po to aby nie było, że Slade po prostu stoi jak kołek dzień w dzień przed ekranami, ale i tak, wyjaśnienie w samej historii by się przydało. No ale w sumie to NadOpko, więc czego ja wymagam.>
*No i przemyśleń Tristitii The Opko jest za mało. Skoro nie spodziewała się po nim tego, że mógłby spać za dnia, to powinna mieć więcej przemyśleń. Znowu, nie musiałoby ich być na dwie strony Worda, ale chociaż trochę więcej aby faktycznie było widać, że ją to zaniepokoiło.*
~*A poza tym, ile kurwa lat minęło? Nie było nigdzie wcześniej o tym aby minęło jakoś specjalnie dużo lat.*~
~Szczególnie, że nie widać tego po rozmowach Tri Opko Version i Slade'a Opko Version. Ciągle gadają tak, jakby minął, ja wiem, rok lub najwięcej dwa lata. Powinno się w samej historii wspomnieć raz na jakiś czas o upływającym czasie aby czytelnik nie miał takiego mindfucka.~
|I generalnie ten fragment jest chujowy jak sto pięćdziesiąt, mimo iż mógłby być ciekawszy, gdyby się tylko postarać.|
284. „[...] Jednak, cóż musiało się dziać tej nocy, aby on się nie wyspał i odsypiał za dnia? [...]"
~*Wiele rzeczy wydarzyć się mogło, na przykład mógł napierdalać w CS-a.*~
|Zajebista hipoteza, kontynuuj. XD|
~*To akurat jest coś, co mógłbyś zrobić. XD*~
|Japa tam w tyle. XD|
~*;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy, to zdanie perfekcyjnie obrazuje jakie jest myślenie Claire The Opko. Jednozdaniowe myśli to tak, są myśli, ale takie chujowe. Człowiek zazwyczaj myśli na dany temat większą ilością zdań. Ja dzisiaj na info, że zostanie wprowadzony banknot tysiączłotowy miałam więcej myśli, a nie jedno zdanie.*~
~Szczególnie, że przez to Tristitia jest półwymiarową cholerą, a ona jest główną bohaterką. Powinna mieć więcej przemyśleń abyśmy mogli ją polubić, co było w zamierzeniu. No ale nie da się jej polubić, gdy jest płytka jak kałuża.~
|I pomyśleć, że to opko mogłoby być ciekawsze, gdyby się tylko postarać.|
~*Niestety, moje dawne niedojebanie mi na to nie pozwoliło.*~
|Niestety to widać na każdym kroku. >.<|
285. „[...] Na ekranach przewijał się widok różnych miejsc w Jump City. Czyli to stąd wiedział o tym wszystkim, co się działo oraz gdzie ja byłam."
<No kurwa nie pierdol. To akurat powinnaś wiedzieć od dawna, bowiem już niejednokrotnie miałaś możliwość zauważenia, co działo się na ekranach Slade'a.>
*No i nadal jest za mało przemyśleń. Tak, będziemy się do tego dopierdalać do końca analizy, bowiem to jest kurwa narracja pierwszoosobowa, tutaj powinny przeważać myśli głównej postaci. A tymczasem Tri nie skomentowała w żaden sposób faktu, że odkryła dzięki czemu Slade ją obserwował.*
~*Na szczęście Retconning 0,25 będzie NadEpicki.*~
|Czytałem plan ostatnio zaplanowanego rozdziału. Boję się. xDDD|
~Ja mogę powiedzieć czytelnikom tylko tyle: akcja będzie działa się w Moonlight Acres z Gemini Home Entertainment. XD~
~*Co chcecie, fajnie będzie. XD*~
|Bardziej boimy się pojebania. XDDD|
~*Hehe :D*~
286. „[...] - Em...Tri...Co ty robisz przed moim komputerem?
Po tych słowach, gwałtownie wstałam i odwróciłam się. Widząc Slade'a, rzekłam:
- Hehe...Po prostu patrzyłam na to, co ty zwykle obserwujesz.
I szeroko się uśmiechnęłam. W tym momencie, zobaczyłam że przewrócił on okiem, a następnie rzekł:
- Oj Tri, Tri...Musiało ci się serio nudzić.
Po czym dodał:
- Ale przechodząc do rzeczy, kolejne zadanie, które dla ciebie mam, polega na przetransportowaniu pewnej teczki z ważnymi informacjami do tego samego biurowca, do którego zaniosłaś teczkę. Jako, iż musi to być dostarczone dzisiaj, udasz się tam mym motocyklem.
- Ale...Ja nie umiem prowadzić motocyklu, tylko samochód, samolot i skuter śnieżny. – Zauważyłam
- Wiem o tym, dlatego udasz się tam ze mną. Ja będę prowadził i po problemie.
[...]"
~*Miło, znowu możemy się więcej rozgadać. Zaczynając od absolutnych podstaw, znowu nie mamy czynności, które oni wykonywali podczas tej rozmowy. Ciągle nie jestem w stanie uwierzyć, że tak stali i nic nie robili podczas tej rozmowy.*~
~No i strasznie szybki ten przeskok od zauważenia faktu, że Claire Opko Version gapiła się w monitory pod nieobecność Slade'a do kolejnego zadania. Powinno to zostać jakoś lepiej przedstawione.~
|No i Tristitia sama udowadnia, że jest Mary Sue. Jaki normalny człowiek umiałby prowadzić tyle pojazdów, które, poza samochodem, nie są tak łatwe do nauczenia się prowadzenia ich?|
<No i generalnie widać, że ta akcja jest tylko po to aby to, co się wydarzy, mogło się stać. Jakby po prostu moja opkowa wersja nie mogła tej teczki przetransportować lecąc do tego biurowca.>
*I generalnie ten fragment jest strasznie nudny, mimo iż mógłby być ciekawy. Najbardziej widać tutaj, że Tristitia to Mary Sue.*
~*Na szczęście Emily do Kronik Kombinatu będzie umiała prowadzić pojazdy latające, co w jej wypadku będzie normalne, ale lądowych już nie.*~
~Widzisz? To nie było takie trudne.~
~*Kiedyś byłam niedojebana.*~
~A, no tak. ;=;~
287. „Był on w kształcie kwadratu z czarnymi ścianami. Po środku każdej ze ścian widziałam pas lamp LED, które, razem, tworzyły świecący prostokąt. Pod prawą ścianą stały wysokie, szklane tuby, za którymi widać było kombinezony na motocykl. Pośrodku pomieszczenia stało metalowe, srebrne koło na podwyższeniu, na którym stał czarny motocykl. Do owego podwyższenia prowadziły cztery, metalowe schodki."
~*Przynajmniej ten opis jest krótki, a nie tak rozległy jak opis pokoju głównego bambusa na kółkach. Co prawda wiadomo, że to dlatego, bowiem za wiele rzeczy się w tym miejscu nie znajdowało, ale w sumie Tristitia mogłaby się rozwodzić nad jakimiś nieistotnymi szczegółami jak na przykład natężeniem światła czy coś.*~
~Generalnie miło, że mamy jakikolwiek opis. Wiadomo, zawsze można byłoby tutaj jebnąć zdjęcie i się tym zadowolić. Co prawda ten opis jest nudny jak but, ale jest.~
|Wypadałoby się pozbyć nadmiaru odmian słowa „być", bowiem to powoduje, że opis jest statyczny. Obecnie Ramoninth rzadko używa słowa „być", więc to jest możliwe.|
<Ale tak generalnie to nie ma co się tutaj specjalnie rozwodzić, bowiem to zwykły opis i tyle. A w ogóle, dawno nie było Retconningowych urywków, Ramoninth.>
~*Sorki, ale na razie nie mam pomysłu na urywek. Jednak analiza jeszcze trochę potrwa, więc na sto procent w końcu jakiś się pojawi.*~
~Bo jak nie to wpierdol.~
<A tak miło było. XDDD>
~;"""DDD~
288. „[...] - A tobie nie wystarcza tylko ta twoja maska?
- Uwierz, kiedyś przekonałem się, że nie. Poza tym, droga którą będziemy jechali, jest dość niebezpieczna, więc lepiej nie ryzykować. – Odpowiedział
Mimo to, chwilę później, weszliśmy na podwyższenie i wsiedliśmy na motocykl. [...]"
~*Moment, bowiem tutaj Tristitia wykazuje się takim debilizmem, że aż wleję jod do kakao...Już. Przechodząc do analizy, to Tri jest taka głupia czy tylko udaje? Kurna, to chyba logiczne, że Slade'owi nie wystarcza tylko maska. Nie wiem z jakiego materiału jest zrobiona, chyba z metalu czy czegoś, więc jak się jebnie wystarczająco mocno to pęknie, o czym przekonaliśmy się w pierwszym sezonie serialu.*~
~Jakby nie można było sobie darować tego dialogu. Skoro Tri taka niby inteligentna była, to powinna sobie zdawać sprawę, że zwykła maska nie ochroni głowy przed solidnym pierdolnięciem. Po prostu widać, że ten dialog to zbędny filler, który działa na niekorzyść dla inteligencji tego pałąga.~
|No i wciąż ciężko jest uwierzyć, że oni absolutnie nic nie robili podczas tej nudnej jak but rozmowy. Na sto procent wykonywali chociaż drobne ruchy, a wspomnienie o tym ubarwiłoby historię.|
289. „[...] - Czy my jedziemy z prędkością światła?
- Nie. To tylko iluzja, gdyż tak naprawdę jedziemy z normalną prędkością. – Odpowiedział Slade.
Okej, ale po co byłby mu korytarz tworzący takie złudzenie? Lecz, nawet nie zdążyłam się nad tym zastanowić, gdyż ujrzałam że wyjechaliśmy na powierzchnię."
<Ja pierdolę kurwa mać, Claire The Opko to taki ułom, że serio nie wiem jak ktoś mógł uznawać ją za inteligentną. To chyba normalne, że nie jadą z prędkością światła chociażby z faktu, że wtedy by ich zabiło, skoro jechali tylko na motocyklu.>
*No i też ta iluzja to takie trochę bez sensu, bowiem po co to komu? Może dla walorów wizualnych, ale że nie zostało to wspomniane, to cholera jego wie.*
~*No i znowu mamy za mało przemyśleń tej parówy z mikrofalówki. Skoro nie miała pojęcia po co Slade stworzył taką iluzję, to powinna się trochę nad tym zastanowić, a nie przejść z tym do porządku dziennego ot tak. Szczególnie, że pisze to z perspektywy czasu.*~
~No i brakuje dopisków, co robili podczas tej wymiany zdań. Jasne, za wiele możliwości nie mieli, ale mogli chociaż głową ruszać. To ubarwiłoby ich rozmowę, no.~
|No, ale wiadomo, po co napisać coś sensownego, skoro można napisać gówniane gówno z dodatkiem sosu z gówna, c'nie?|
~*Niestety ;=;*~
290. „[...] - I jak? Przyjemnie się jedzie?
- Jasne! Nigdy wcześniej nie jechałam motocyklem! – Odpowiedziałam
Po tej odpowiedzi, zaśmiał się i rzekł:
- To w takim razie, cieszę się, że ci się podoba.
[...]"
~*I? Co ten nudny dialog wniósł do naszego życia? Jasne, nie każda rozmowa musi być powiązana w jakiś sposób z fabułą, ale tutaj widać, że jest to filler. Może gdyby to był jakiś początek dłuższej rozmowy to nie byłoby to takie sztuczne.*~
~Szczególnie, że skoro znają się już tyle lat, to powinni rozmawiać ze sobą też na przykład o dupie Maryni, a nie ciągle tylko o ich wspólnym celu. Serio, przez brak takich rozmów ciężko będzie uwierzyć w inną relację, która się między nimi nawiąże stosunkowo niedługo.~
|I nadal ciężko jest uwierzyć w to, że nie ruszali nawet głową. Serio, nawet to ubarwiłoby ten statyczny jak cholera dialog.|
<A najgorsze jest to, że od pewnego momentu rozdziały będą czystymi fillerami.>
|Wiem i nie jestem szczęśliwy z tego powodu. >.<|
291. „[...] - Co tam się dzieje?
- Tytani... - Odpowiedziałam
- W takim razie, ~sraj~ atakuj.
Po tym rozkazie, szyderczo uśmiechnęłam się przed siebie i odpowiedziałam:
- Tak jest.
A następnie ~wysrałam gówno wielkości Jowisza.~ uformowałam wielką kulę ognia i wystrzeliłam w kierunku naszych wrogów..."
*Jesteś tak niedojebany jak to tylko możliwe, Grzegorz. XDDD*
~Bywa ;"""DDD~
*Anyway, pomijając tego zjeba społecznego ~Dzień dobry! ;"D~ tak, o tobie mówię, kurwiu. XDDD Anyway, pomijając go, to kurde, jakie to nudne. Chyba nawet bez wydania przez Slade'a tego rozkazu Tristitia wiedziała, że powinna atakować. Skoro zauważyła ich wrogów, którzy zaatakowali pierwsi, to logiczne, czyż nie?*
~*Generalnie jasne, Slade mógłby chcieć wiedzieć, co się tam odjebało, wszakże nie umiał obracać głowy o trzysta sześćdziesiąt stopni i to fillerem nie jest. Jedynie ten rozkaz jest w sumie takim małym fillerem, bowiem bez niego Tri powinna zdawać sobie sprawę, że należało atakować.*~
~Szczególnie, że Claire The Opko nie jest takim noobem jak Ramoninth w Cinematic Mod do Half-Life 2.~
~*Morda w kubeł, ten jeden z Civil Protection to chyba ogarnął, że autorzy moda najebali trawę długą jak stąd na Antarktydę i dlatego tam stanął. Tak samo jak ten cieć przy tych kontenerach. W ogóle ten mod jest dziwny, bowiem mam wrażenie, że przechodzę to samo jeszcze raz, mimo iż nowe zapisy są na samej górze listy z zapisami.*~
|To wina Sezorisa.|
~*Zajebiście szybko wyciągnięty wniosek, Slade. XDDD*~
|Ale prawdziwy. :D|
292. „Od teraz, Slade prowadził motocykl, wymijając strzały kierowane przez Tytanów w naszym kierunku, a ja szturmowałam ich swoimi strzałami. Jednak, coś poszło nie tak. Kiedy jechaliśmy przez ostry zakręt, znajdujący się na wysokim klifie, kula energii Gwiazdki uderzyła w nasz pojazd. Przez to, Slade stracił panowanie nad ~latającą dupą~ pojazdem, a po kilku chwilach, wpadł w niewielką barierkę, która tam była i zaczęliśmy spadać w ~bok~ dół...
Tak bardzo to nigdy wcześniej się nie bałam. Czułam, że moja śmierć była bliska. Miałam dopiero dwadzieścia lat, a już miałam ~srać~ zginąć. Przed upadkiem, mimo iż byłam ateistką, pomyślałam:
„Boże, daj nam przeżyć..."
Po paru chwilach, uderzyłam w ziemię. Od mocnego uderzenia, ~zesrałam się~ zemdlałam."
~*Twoje niedojebanie, Grzegorz, jest wszechpotężne. XDDD*~
~Ktoś musi podtrzymywać poziom historii, gdy Retconningowych urywków nie ma. :D~
~*Lecz się. XDDD*~
~Po chuj? :D~
~*Bowiem jesteś pojebany. XDDD Anyway, pomijając tego ułoma ~:D~ tak, o tobie mówię, pojebie. XDDD Anyway, pomijając go, to jest to tak nudne jak poradnik pisarski, który dzisiaj czytałam do śniadania. Tak, wiem, tutaj walki nie dało się opisać, bowiem Tytani jedynie gonili motocykl z Slade'em i Tristitią, więc to darujmy.*~
~No ale nadal za mało jest przemyśleń Tri, szczególnie, że pisała to z perspektywy czasu. Powinno być więcej przemyśleń tego jak się bała, że zaraz zginie w tak młodym wieku. No ale nie, po co, niech nawet na to ma wyjebongo.~
|A w ogóle:
Bóg: Nie, lol. XDDD
*Zabija Claire i Slade'a The Opko*|
<Wszyscy by chcieli aby te parówy zdechły, ale niestety to się nie stanie. Wiecie, gdyby obaj zginęli lub zginęła tylko Tristitia Opko Version lub Slade Opko Version, to byłoby ciekawiej. Wtedy bowiem fabuła mogłaby być oryginalniejsza, a przecież jesteśmy w Opkolandii.>
*No i miło wiedzieć, że minęły trzy lata, bowiem jak pamiętacie, na początku opowiadania Tri miała siedemnaście lat. No ale w historii tego upływu czasu nie dało się odczuć, bowiem nadal rozmawiali jakby minął ledwo rok czyli tylko o ich wspólnym celu.*
~*I pomyśleć, że ten moment mógłby być emocjonalny, ale moje dawne niedojebanie mi na to nie pozwoliło.*~
~Niestety~
293. „Moja rodzina, która się mną nie interesowała, moja samotność w przedszkolu i szkole, moment w którym zaczęłam czuć się obserwowana, ucieczka z domu, wałęsanie się po mieście, pomoc innym z ukrycia, pomoc Tytanom i rozmowa z nimi, koniec świata, poznanie Slade'a, przyłączenie się do niego, szpiegowanie Tytanów, zdradzenie ich, wszystkie moje zlecenia, które dotychczas dał mi Slade, pobicie mnie za tchórzostwo, odkrycie prawdy o jego kłamstwie, wyciągnięcie go z więzienia i dzisiejsze zdarzenie."
~*Bowiem tej parówie przeleciało przed oczami całe życie jak coś. Jednak jest to tak nudne, że aż podczas czytania tego zachciało mnie się do kibla, a gdy skończyłam to czytać, to mnie się odechciało. Takie to nudne. W każdym razie, przechodząc do analizy, to streszczenie wydarzeń od ucieczki z domu jest bezsensowne, bowiem je bardzo dobrze znamy. Tak, wiem, że to nabija licznik słów, ale jest niepotrzebne i tylko nudzi.*~
~No i nigdy w historii nie zostało wspomniane aby Tristitia czuła się obserwowana. Jasne, skoro Slade ją śledził, to na stówę miała takie uczucie, ale nie zostało to wspomniane. A gdyby o tym powiedzieć, to historia mogłaby być ciekawsza, no ale przecież nie o to chodzi w opkach.~
|I generalnie to chyba miało być emocjonalne, ale przez to, że Tri do tej pory była półwymiarową, nudną cholerą, to nie działa to. Najpierw trzeba byłoby sensownie stworzyć postać Claire aby to mogło jakoś wpłynąć na czytelnika. Co prawda ja bym się nie popłakał, bowiem nie płaczę podczas czytania czegokolwiek, ale może cokolwiek bym poczuł.|
294. „[...] Czyżbym jednak przeżyła? Prawdopodobnie tak, gdyż po paru chwilach usłyszałam pikanie elektrokardiografu, które wskazywało na to, że żyłam. Po paru chwilach, otworzyłam oczy."
<Oczywiście, że Tristitia Opko Version musiała przeżyć, bowiem gdyby umarła i narracja zmieniła się na trzecioosobową lub przeskoczyła na Slade'a to byłoby zbyt oryginalne jak na Opkolandię.>
*No i też w ogóle nie ma tutaj przemyśleń. A przecież Tri The Opko pisze to wszystko z perspektywy czasu, więc mogłaby dodać więcej przemyśleń na przykład, że cieszyła się iż jednak przeżyła. No ale nie, lepiej nawet taki fakt przyjąć zupełnie bez emocji.*
~*Kurde, nawet w pierwszej części Kronik Kombinatu, gdy Emily przeżyje coś niemożliwego (to nie spoiler, bowiem to logiczne, że główna bohaterka wszystkich sześciu części nie może zginąć w pierwszej) to nie przyjmie tego ot tak, bezemocjonalnie.*~
~Ciągle nie mogę uwierzyć, jak kiedyś mogłaś stworzyć tak gównianą OC jak Claire Opko Version.~
~*Ja też nie, no ale kiedyś byłam niedojebana i każdy to wie.*~
~Niestety ;=;~
295. „[...] Również widziałam jego samego, siedzącego obok mego łóżka. Obecnie, siedział tak, jakby się modlił oraz miał zamknięte oko, z którego płynęły rzewne łzy. Pierwszy raz widziałam, żeby płakał.
Jednak, parę sekund potem, otworzył oko i spojrzał na mnie. Kiedy zobaczył, że już się obudziłam, stało się coś, czego nigdy bym się po nim nie spodziewała. Otóż, rzucił się mi on w ramiona, mocno przytulił mnie do siebie i powiedział zapłakanym głosem:
- Tristitio...Oh, Tristitio...Ty żyjesz...Dzięki Bogu...Tak się bałem, że cię straciłem...Przez bardzo długi czas na elektrokardiografie była ciągła, prosta linia i, mimo iż się starałem, nie mogłem cię odratować...Ale ty żyjesz...
Ja zaś, również przytuliłam się do niego. Nie wiedziałam, że on mógł aż tak zareagować na to, że przeżyłam. To było do niego niepodobne. Mimo wszystko, chwilę potem, również ze łzami w oczach, rzekłam:
- A ja...Bałam się, że stracę ciebie...
Lecz, parę minut potem, gdy emocje opadły i puściliśmy się, nastało coś, na co czekałam od bardzo dawna..."
~*Ten NadOOC zaraz przebije się przez barierę oddzielającą NadWszystko od bezdennej pustki i zacznie zapierdalać dalej. Zacznijmy od tego, że Slade i to w wersji z serialu o Młodych Tytanach raczej nie mógłby w ten sposób okazywać emocji, bowiem to do niego nie pasuje. Prędzej powinien się po prostu ucieszyć, że nie stracił jedynej wiernej mu uczennicy.*~
~No i strasznie mało tutaj przemyśleń Tristitii. Kurde, przeżyła, zobaczyła, że Slade przeżył, mimo iż bała się, że go straci oraz pierwszy raz zauważyła aby płakał. A ona co? Zamiast pomyśleć nad tym wszystkim chwilę, szczególnie, że pisze o tym z perspektywy czasu, przyjmuje to jako coś normalnego. No ja jebe, jak można tworzyć tak półwymiarową postać? Może by to mniej wkurwiało w narracji trzecioosobowej, ale w pierwszoosobowej?~
|No i wciąż nie wierzę, że podczas tych nudnych jak Sezoris wypowiedzi nie robili absolutnie kurwa nic. Chociaż drobne ruchy powinni wykonywać, bowiem to niemożliwe aby podczas rozmowy absolutnie nic nie robić. A na stówę dodałoby to dynamiki do tej chały dialogiem zwanej.|
<No i faktycznie, któreś z nich mogłoby kipnąć, to fabuła byłaby ciekawsza. No ale nie, po co, lepiej pisać gówno bez pomysłów, które w większości jest fillerami.>
~*NadAmen*~
~Ależ tak. xDDD~
~*Hehe :D*~
296. „[...] - Posłuchaj, Claire. Jesteś moją uczennicą już tyle lat i jeszcze nigdy mnie nie zdradziłaś. Już od jakiegoś czasu czuję, że zaczynam ci ufać. Dlatego, czy chciałabyś zobaczyć, jak wyglądam bez maski?
- TAK, TAK, TAK!!! – Zawołałam
W tym momencie, zaśmiał się on i powiedział:
- Dobrze. Więc, patrz.
[...]"
*W sumie to akurat nie dziwne, bowiem sądzę, że Slade w serialu mógłby w końcu komuś zaufać na tyle aby pokazać temu komuś jak wygląda bez maski. Wiecie, to że w serialu się to nie zdarzyło, nie oznacza, że nie mogłoby się wydarzyć, co nie?*
~*No tylko nadal brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej krótkiej rozmowy, szczególnie podczas tej długiej wypowiedzi Slade'a. Nie uwierzę, że tak po prostu się na siebie gapili i tyle.*~
~No i nie ma tutaj przemyśleń Tristitii, nawet krótkich. Skoro tak bardzo chciała zobaczyć jak Slade wyglądał bez maski oraz zaraz miała się tego dowiedzieć, to powinna się trochę nad tym zastanowić. Szczególnie, że, co powtarzamy nie raz, ona pisze to z perspektywy czasu, co wiadomo od początku prologu.~
|No i generalnie to brakuje tutaj ich czynności wykonywanych podczas tej rozmowy i przemyśleń Tri. Tak poza tym, to nie ma co za bardzo się o tym wypowiadać.|
~*No to w takim razie koniec analizy na dzisiaj. Zjechaliśmy już dzienny limit czterech stron z fragmentami i wbiliśmy na dwieście czterdziestą czwartą stronę Worda.*~
*Ciekawe ile ta analiza zajmie stron w Wordzie i części na Wattpadzie.*
~*Z tym Wattpadem to nie zdziwiłabym się, gdyby tylko jedną. Po analizie FanFiKtion „Wspomnienia" oficjalnie wszystko jest możliwe. A ile stron to zobaczymy. No ale na dzisiaj koniec.*~
~*↓k*~
|Kurwa, znowu byliście szybsi. XD|
~*Hehe :DDD*~
297. „Boże, jaki on był przystojny! Miał krótkie, białe włosy. Jedno oko miał niebieskie, a drugiego albo nie miał, albo było ono ślepe, gdyż widziałam w tamtym miejscu nałożoną opaskę na oko. Wokół ust miał niedługą, białą brodę."
~*Kurna, zaczęliśmy analizę abym nie miała wrażenia, że zmarnowałam cały dzisiejszy dzień, a tu taka nuda jak stąd do najbliższego kwazaru. Zacznijmy od tego, że skoro Tristitia The Kurwiszon uważała go za przystojnego, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, a nie po prostu tak z dupy przejść do opisu.*~
~Tristitia The Kurwiszon XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Ale pasuje? Pasuje :D*~
~Nie mogę z tobą. xDDD ~*:D*~ Anyway, przechodząc do analizy, to miło, że dostaliśmy opis tego, jak Slade wyglądał bez maski. Wiadomo, jeżeli pojawiłby się w serialu jego wygląd bez maski to zostałby zmieniony, jak w sumie wszystkich postaci i nie wyglądałby tak jak w innym czymkolwiek ze stajni DC, więc wiadomo, że trzeba było ten wygląd wymyślić na potrzeby FanFiction do tego serialu.~
|Wadą jest jednak to, że jest to opisany wygląd twarzy mej opkowej wersji z FanArtu, na który dawna Ramoninth swego czasu miała fazę. Jakby po prostu nie można było się zainspirować jakimś innym mym wyglądem z innego medium i tutaj przerobić to pod wymagania serialu.|
<No, ale wtedy byłoby oryginalniej i nie byłoby to opko, a nie o to w tej odmianie Opkolandii chodzi.>
|A, no tak. ;=;|
*I generalnie dobrze, że ten opis nie jest jakiś ultra długi. Zawsze można było na przykład ultra szczegółowo opisać kolor jego oka lub opaski, którą miał na drugim oku.*
~*Fakt, to ewidentny NadPlus.*~
298. „[...] - Człowieku! Jakiż ty przystojny!
- Woah, takiej reakcji to się nie spodziewałem. – Rzekł, po czym, jako iż siedział na krześle obrotowym, nieco odsunął się.
- Bo to prawda! Jesteś chyba najprzystojniejszym facetem, jakiego kiedykolwiek widziałam! Dlaczego ty nosisz tę maskę?
- Bo nie chcę, aby ktokolwiek, a w szczególności Tytani, dowiedzieli się, kim naprawdę jestem.
- Ale dlaczego?
- A tego to ci nigdy nie powiem. Wybacz.
- Gdyby to był Internet, dałabym tu smutną emotikonę.
- Mary Sue umieją mówić emotikonami, więc ty też się naucz.
- A kto nie chciałby mówić emotkami? No, ale skoro już mamy taki dzień prawdy, to co było w tej cholernej, czarnej teczce, którą musiałam jakiś czas temu zanieść do tego biurowca? Nawet Tytani zdawali się wiedzieć! Tylko ja nie!
- Części do bomby atomowej.
- CO KURWA?!
- Właśnie dlatego nie chciałem ci tego mówić. Po prostu nie chciałem cię niepokoić. Jednak taka jest prawda.
- CZĘŚCI DO BOMBY ATOMOWEJ?! Czyś ty zwariował?! Co ty tu, czarny rynek prowadzisz?!
- Nie, ale ten gościu, z nieznanych mi powodów, chciał stworzyć bombę atomową, ale nie wiedział skąd wziąć części, więc za odpowiednią opłatą mu je sprowadziłem.
- Zgaduję, że z Deep Web.
- Skąd wiedziałaś?
- Bo z jakiego innego miejsca mógłbyś skołować te części? A w ogóle, CO SIĘ ODPIERDALA W DEEP WEB?!
~*EVERYTHING IS PURE POWER!*~
~Co do blyata...? XDDD~
~*Przerywam te nudy aby i analizatorzy, i czytelnicy nie usnęli. :D*~
~Wyjdź. xDDD~
~*To kto będzie kopiował?*~
~FAK.~
~*;"""DDD*~
- Nic. To jest normalny Internet, tylko że anonimowy*. Dlatego nazywa się Deep Web, ale nie ma tam nic nadzwyczajnego. Po prostu przestępcy, tacy jak ja czy ty, używają go do swoich celów, bo, właśnie, jest anonimowy.
- Zawiodłam się. A myślałam, że tam są nie wiadomo jakie rzeczy, których nie ma w zwykłym Internecie.
- To już Dark Web i Mariana Web, do którego zwykli ludzie nie mają dostępu. Bo po prostu, w przypadku tego drugiego, nie stać nas na komputer kwantowy.
- A właśnie. A co było w tej czarnej teczce, którą wczoraj wieźliśmy w to samo miejsce?
- Plany budowy bomby atomowej i międzygalaktycznego kompleksu badawczego.
- Ja nic nie mówię...
- No co chcesz? Ludzie różne pojebane rzeczy wymyślają, a ja tylko pomagam niektórym w ich realizacji.
- A tak w ogóle, skoro mamy już taki dzień zwierzeń, do dlaczego wiedziałeś o mnie tyle rzeczy zanim się w ogóle poznaliśmy?
- Wiedziałem, że kiedyś o to zapytasz. Po prostu obserwowałem cię. Wiedziałem o tobie i twoich umiejętnościach, więc obserwowałem cię i czekałem na odpowiedni moment aby przeciągnąć cię na swoją stronę.
- Obserwowałeś mnie?! Ty stalkerze! To dlatego czułam się obserwowana?!
- Tak
Lecz, po tej długiej rozmowie, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze na różne tematy. [...]"
|Jesteś niedojebana, Ramoninth. XDDD|
~*Ale przynajmniej nie usnęliście. :D*~
|Nie mam do ciebie siły, parówo. XDDD|
~*;"""DDD Anyway, noice, będziemy mogli się trochę rozgadać. Zaczynając od tematu tego, że Slade pomagał jakiemuś typowi w stworzeniu nuki* (tak, od dzisiaj pod analizą będą przypisy, kochać mnie), to no super w kosmos, ale nie lepiej byłoby temu typowi załatwić kodów do atomówek, które ma prezydent USA? Byłoby łatwiej i taniej, a dzięki temu mógłby osiągnąć swój cel jeszcze łatwiej i szybciej, szczególnie jeżeli umiałby hakować i dostać się do jakiegokolwiek systemu, którym odpala się pociski nuklearne w Stanach.*~
~Ach, ty łaskawco, przypisy dajesz. XDDD ~*Bo jeszcze się jakiś pałąg przyczepi, że nie mówi się „nuka", mimo iż sporo osób tak na atomówkę mówi.*~ W sumie fakt, lepiej zapobiegać niż leczyć. ~*No właśnie.*~ No, ale przechodząc do analizy, to w sumie jakby dać wątek z kradzieżą kodów do atomówki, co może wiązałoby się jeszcze z zaciumkaniem prezydenta i jego ochrony oraz ludzi z Pentagonu aby nie przeszkadzali, to byłoby ciekawiej. A przecież nie o to w Opkolandii chodzi.~
|W sumie fakt, to mogłoby być ciekawe, bowiem dzięki temu może fabuła nabrałaby nowych obrotów. No i w sumie mą opkową wersję i Tri The Bambus Na Kółkach mogłoby być stać na komputer kwantowy, tak w kwestii Mariana Web. Wiemy, że takie coś istnieje, ale nikt nie wie jak to wygląda, więc dzięki temu można byłoby ruszyć wyobraźnią. Można byłoby to na przykład jakoś powiązać z kradzieżą kodów do nuki.|
<No ale po co się wysilać, skoro można stworzyć gówno, c'nie?>
~*Mam Retconningowy pomysł do NadSagi. ZW. <Biegnie napisać Lecker.>*~
<Help xDDD>
~*;"""DDD Anyway, jestem.*~
~Ja widziałem, co ty tam napisałaś, pojebie w pięciu smakach. XDDD~
~*Ty kurwiu to się nie wypowiadaj, w końcu mi wczoraj waliłeś chyba w talerze nad uszami jak miałam egzamin z anatomii, więc morda w kubeł. Nie wiem jakim cudem dostałam czwórkę, gdyż nie dość, że ultra trudny, to ten cwel sobie orkiestrę za mym fotelem robił. XDDDDDDDDDDDD*~
~Uczyłem cię pracy w trudnych warunkach. ;"""DDD~
<Wróćmy do analizy, niedojeby społeczne. XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD>
~*~;"""DDD~*~
<Anyway, wracając do analizy, to w sumie tutaj w tym fragmencie idealnie widać brak przemyśleń Claire Opko Version. W ogóle nie pomyślała na temat tego, co odjaniepawlał Slade z tą teczką, nie zainteresowała się tym, że Slade The Opko ją stalkował i tak dalej, i tak dalej. Przez to najlepiej widać jak półwymiarową cholerą ma opkowa wersja jest.>
*No ale w sumie miło, że w końcu Slade się przyznał, że ją stalkował. Szkoda tylko, że nigdy nie dowiemy się, skąd on o zwykłej obywatelce wiedział. No ale wiadomo, wtedy to opko byłoby minimalnie dobre, a przecież nie o to chodzi.*
~*No i brakuje czynności, które wykonywali podczas tej długiej i nudnej rozmowy. To dodałoby dynamiki do tej chały, bowiem nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili.*~
~I generalnie opkowa Tristitia ewidentnie udowadnia, że wszystko ma w dupie, przez co ta rozmowa jest nudna. I w ogóle, myślicie, że ten koleś, co sobie atomówki stworzyć chciał, się jeszcze pojawi? Jebło?~
|No ależ tak, bowiem inaczej ta historia byłaby ciekawsza i można byłoby dodać dodatkowy wątek, a przecież nie o to w Opkolandii chodzi.|
~*Niestety >.<*~
299. „Mimo wszystko, od teraz, przychodził do mnie codziennie. Rozmawialiśmy sobie, g~*s~raliśmy razem w różne gry, czasem mi coś czytał czy też przynosił mi różne moje rzeczy, abym się nie nudziła. Jednym słowem, mimo iż nie mogłam ruszać się z łóżka, spędzałam z nim miło czas. Przyjemnie mnie się przebywało w tym ~kiblu publicznym~ skrzydle szpitalnym, bo miałam towarzysza. Leżałam w tym pomieszczeniu półtora miesiąca. Po tym czasie, któregoś dnia, gdy przyszedł do mnie Slade, odłączył mnie od wszystkich maszyn, do których byłam podłączona i pomógł mi ~się wysrać.~ wstać."
*Nie mogę z tobą, Grzegorz. XDDD*
~Ubarwiam historię do czasu nowych Retconningowych urywków.~
*Ramoninth, rusz dupę z pomysłami, bowiem ten cwel nam gimbusieje. xDDD*
~*Musimy to przeżyć, bowiem na razie nie mam pasujących pomysłów. xD*~
*Fak xDDD*
~;"""DDD~
~*Anyway, przechodząc do analizy, to nie dziwię się, że jest tu kloc tekstu, bowiem nikt nie chciałby miliona rozdziałów, które by to opisywały. Chociaż w sumie można byłoby dać jeden rozdział, w którym by to było przedstawione, to może jakoś podbudowałoby to relację opkowych Tri i Slade'a abyśmy mogli uwierzyć w znajdującą się na horyzoncie inną relację niż uczeń-mistrz.*~
~No i strasznie mało tu emocji. Skoro jej się przyjemnie leżało w tym skrzydle szpitalnym, bowiem miała towarzysza, to powinna się jakoś bardziej zastanowić nad tym. Mogłaby na przykład pomyśleć, czemu Slade, największy skurwiel w USA, nagle się tak wobec niej zaczął zachowywać.~
|Generalnie widać, że jest to taki sam akapit jak w innych opkach Ramoninth, gdy zdarzała się podobna sytuacja.|
~*Niestety i to nie jest dobry znak. ;=;*~
300. ~*A wiecie, co się pojawi za sto fragmentów? :D*~ *Tak, wiemy, ułomie całkowity. xDDD* ~*Nie moja wina, że jej analiza jest super. :D*~ *Lecz się. xDDD* ~*Po chuj? :DDD*~ „[...] - Dzięki, że mnie tam nie zostawiłeś na pastwę losu.
- Nigdy bym tego nie zrobił. Jesteś dla mnie ważna, więc nie pozwoliłbym ci zginąć. – Odparł
Mimo wszystko, po tej krótkiej rozmowie, nabrałam ochoty aby wykonać jakieś zlecenie wydane przez Slade'a. Od razu powiedziałam do niego:
- Eeej, Slaaade...Wiesz, jak ja cię lubię...
- Nie, nie mam dla ciebie kolejnego zadania. Nie w tej chwili. – Rzekł
- Skąd wiedziałeś, o co chciałam zapytać?
- Bo w tym wypadku to było bardzo przewidywalne. Rozumiem, że lubisz wykonywać powierzone ci zadania i to cenię, ale nie zawsze mam co ci zlecić. Musisz poczekać.
[...]"
~*Ja jebix, jaki ten fragment jest nudny i wyprany z emocji. Zaczynając od początku, bowiem nie od końca, to nie ma tu w ogóle przemyśleń tej opkowej parówy z mikrofalówki. Powinna się trochę dłużej zastanowić nad tym, dlaczego dla takiego kogoś jak Slade Claire The Opko stała się ważna. Dopiero potem mogłaby z jakiegoś sensownego powodu nabrać ochotę na wykonanie zadania powierzonego przez Slade'a.*~
~I wciąż nie wierzę, że oni absolutnie nic a nic nie robili podczas wypowiadania tych nudnych jak Sezoris słów. Nawet jeżeli to jest możliwe, to jest to ultra trudne, a wykonywane czynności dodałyby dynamiki do tych stęchłych dialogów.~
|No i ten wątek uzależnienia Tristitii Opko Version od zadań powierzanych przez mego opkowego sobowtóra ewidentnie został wciśnięty na siłę. Na razie miała tylko dwa inne, nie polegające na kradzieży, zadania. To za mało aby się uzależnić od tego.|
~*No ale to opko pędzi na złamanie karku w kierunku love story z Brother Blood, więc czego ty oczekujesz.*~
|Rozbudowania historii i postaci mimo wszystko?|
~*Nie ten adres.*~
|Ehhh... -___-|
~*Niestety >.<*~
301. „[...] - Dobrze, że już jesteś. Otóż, mam dla ciebie kolejne zadanie, tylko tym razem nieco prostsze. Idź dzisiaj do najbliższego banku i okradnij go. Ja naprawdę wiem, że to zadanie typowego, amatorskiego złodziejaszka, ale kończą nam się pieniądze i niedługo nie będzie nas stać nawet na jedzenie i wodę. A ja wolę raz a porządnie okraść bank, niż co kilka dni okradać sklepy spożywcze.
- Ale...Przecież jest dzień. W banku są włączone kamery, systemy alarmowe, są pracownicy oraz klienci. Nikt normalny nie wpuści mnie do sejfu. – Zauważyłam
- Wiem, bo udasz się tam o północy. Jako, iż umiesz hakować, wyłączysz kamery i systemy alarmowe, za pomocą tabletu, który ci dam, a podjedziesz tam mym samochodem. Wtedy już nie będzie tam nikogo, więc będzie ci łatwiej. Chyba nie myślisz, że zniżę się do poziomu totalnej amatorszczyzny i będę kazał ci zrobić napad na bank w biały dzień?
- No nie wiedziałam, jak to zaplanowałeś, więc wolałam się upewnić.
- Jak już nie mam wyjścia i muszę zrobić coś amatorskiego, to chcę dodać do tego chociaż trochę profesjonalizmu. No, ale teraz możesz już iść. Przybądź tu o północy.
- Tak jest!
[...]"
~*Slade w pełnej okazałości, panowie, panie i ci niezdecydowani. XDDD*~
|8)|
~*Jest się czym jarać. xDDD*~
|;"""DDD|
~Masz zajebiste reakcje, Slade. xDDD~
|Wiem X"""DDD|
~*Anyway, pomijając tego karakańca |:D| tak, o tobie mówię, ułomie. xDDD Anyway, pomijając go, to ja jebe w pizdu, znowu misja polegająca na kradzieży. Wiecie co, nie żebym uważała się za nie wiadomo kogo, ale grałam już w niejedną grę komputerową oraz przeczytałam kilka komiksów Marvela i chyba z jeden czy dwa DC. I wiecie co? Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że życie złoczyńców może być znacznie ciekawsze niż tylko kradnięcie czego się da. Naprawdę, nie mogłam się wysilić aby Tristitii dać jakieś ciekawsze zadania? To już oba Retconningi plus spin-off i część szósta, które są ciągle w pisaniu, są ciekawsze pod tym względem.*~
~Faktycznie, wszystkie jej misje polegają tylko na kradnięciu czegoś, jedynie na razie miała dwie inne pod tym względem. Jasne, kradzież banku, bowiem hajs się kończył, też mogłoby być w porządku, no ale wiadomo, po tak dużej ilości powtarzalności to już zaczyna się nudzić. Serio, zawsze można byłoby jakoś ubarwić historię, Tri i Slade The Opko to nie zwykli henchmani, którzy jedyne co robią to okradają banki.~
|No i nadal brakuje tutaj przemyśleń Claire Opko Version. Powinna się jakoś zastanowić nad faktem, że mój opkowy sobowtór dał jej tak prymitywną z ich perspektywy misję. No i jakby ta parówa nie mogła nie umieć hakować i musiała jakoś inaczej obejść zabezpieczenia banku. Wtedy to byłoby oryginalne i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, no ale NIE. =_=|
<No i nadal nie uwierzę, że oni nic nie robili podczas tej rozmowy. Powinni chociaż jakoś gestykulować, bowiem to dodałoby dynamiki do tej historii i dzięki temu ubarwiłoby ją.>
*No ale w sumie miło, że wszystkie pojazdy, które ta opkowa kurwica umie prowadzić już faktycznie prowadziła bądź będzie miała ku temu okazję.*
~*Fakt, to jest taki typ opka, gdzie trzeba szukać plusów.*~
302. „[...] - O, Tristitio. Dobrze, że już się zjawiłaś. Proszę, oto torba, w której obecnie jest tablet i kluczyki do samochodu oraz torba, w której obecnie są fałszywe pieniądze, które podłożysz na miejsce prawdziwych.
A następnie podał mi białą torbę sportową. Rzeczywiście, była dość ciężka. Mimo wszystko, wzięłam ją i zawiesiłam na ramieniu. Następnie, spytałam:
- A gdzie jest twój samochód?
- W garażu, znajdującym się za prawą ścianą, która jest po wyjściu z bazy. Kod do panelu, który się tam znajduje, to siedem osiem trzy dziewięć sześć cztery dwa dziesięć jeden pięć, a przy okazji hasło do tabletu jest takie samo, jak do Wi-Fi. – Odpowiedział
- Dobra, dzięki.
[...]"
~*Umarłam z nudów, ale jednak nie, bowiem kto za jakiś czas wymizia dwa nowe koty, które mają do mnie trafić, bow--- ~NOWE KICIUSIUNIUSIUNIE?! <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333~ Nie mogę z tym Nadkociarzem. XDDD Tak, dwa nowe, uratowane przed uśpieniem, będą dopiero za jakiś czas, po pogrzebie ich dawnej właścicielki. ~KOTYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYYY!!! <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333--- *<Przerywa> Morda w kubeł, nazi Nadkociarzu. xDDD* ;"""DDD~ Dajcie mi zanalizować, kurwiszony. XDDD ~*;"""DDD*~ No ale przechodząc do analizy, to ten dialog jest nudno-nudny z dodatkiem sosu nudy. Tak, wiem, że w tym momencie Slade miał jej przekazać odpowiednie rzeczy do wykonania misji, ale i tak to jest nudne. Po pierwsze i najważniejsze, nadal nie uwierzę, że oni tak po prostu stali sztywno i gadali. Dodanie czynności, które wykonywali, ubarwiłoby ten nudny jak Sezoris dialog.*~
~No i nie ma przemyśleń Tristitii The Kurwiszon, a powinny być, bowiem historię poznajemy z jej perspektywy. Skoro ta torba była ciężka, a ewidentnie Tri się tego nie spodziewała, to powinna się trochę nad tym zastanowić. Nie musiałaby długo nad tym myśleć, ale trochę dłużej aby nie wyglądało to jakby była płaską, półwymiarową cholerą.~
|I tak, ja wiem, że cyfry i liczby w opowiadaniach powinno się zapisywać słownie. No ale ja jebe, takie długie kody to raczej powinno się pisać cyframi, aby oczy czytelników nie cierpiały. W żadną stronę nie należy przesadzać, no.|
<Generalnie to jest nudne jak but, mimo iż mogłoby być choć trochę ciekawe, gdyby się postarać.>
~*No ale nie, po co pisać coś ciekawego, c'nie?*~
<Niestety ;=;>
303. „„PASSWORD ACCEPT""
*Accepted, jak już, ty parówo na szczudłach.*
~*Ja jebe, co to za wspaniałe określenie? xDDD*~
*Pasuje do dawnej ciebie. :D*
~*Przez twoją niereformowalność przypadkowo nacisnęłam CTRL + O zamiast CTRL + U. xDDD*~
*;"""DDD*
304. „[...] znalazłam się na spowitych mrokiem i światłami latarń ulicach Jump City. Widząc to, zgodnie z tym, co wskazywał GPS, zaczęłam kierować się do banku, który miałam okraść."
~*Zajebiście w kosmiczny kosmos, ale za krótki jest ten opis Jump City nocą. Nie widzieliśmy nigdy tego miasta w nocy, chyba, ja nie pamiętam jak coś, więc przydałby się opis. W końcu jak mamy sobie coś wyobrazić, co nie?*~
~A poza tym, przydałoby się trochę przemyśleń Claire The Opkeł na temat jej rodzinnego miasta nocą. Nie musiałoby ich być dużo, ale chociaż trochę aby ta parówa nie była półwymiarową szują.~
|No ale nie, po co napisać coś ciekawego. Lepiej stworzyć gówno na szybko, zamiast się postarać nad swoją historią.|
~*Dobrze, że Retconning 0,25 będzie ciekawy i oryginalny.*~
~Boję się. xDDD~
~*No co ci się nie podoba, no. xDDD*~
~Wiesz, opowiadanie, w którym główna bohaterka ma być torturowana dzień w dzień przez Tytanów, ma dwa razy umrzeć (!) i stać się Woodcrawlerem 2.0-update 1, który jednocześnie jest cyborgową hybrydą Woodcrawlera i demona nie może być normalne. XDDD~
~*Ale będzie oryginalnie!*~
<*Chowa się za Lecker.* Może tu twoje pojebanie mnie nie dosięgnie. XDDD>
~*;"""DDD*~
305. „[...] Zajęło mi to ledwo dziesięć minut, co tylko świadczyło o kijowości zabezpieczeń."
~*A właściwie o tym, że jesteś Mary Sue bez szansy na poprawę. Serio? Wątpię aby jakiekolwiek miejsce miało zabezpieczenia tak proste do złamania.*~
~Dla głównej pokraki życie zawsze musi iść prosto as fucking fuck.~
*Jak mogłaś kiedyś Tristitię Opko Version lubić, Ramoninth?*
~*Nie mam pojęcia, ale kiedyś miałam na nią Nadfazę wręcz i na przykład ciągle ją rysowałam.*~
*Niestety wiem. ;=;*
~*Właśnie ;-;*~
306. „[...] Szczerze powiedziawszy, trochę się bałam, że coś by na mnie wyskoczyło. [...]"
~*To tylko Woodcrawler na ciebie wyskoczy, nie martw się albo staniesz się jednym z nich, albo posłużysz za obiad. Co prawda nie wiem co Woodcrawler robiłby w banku, wszakże takie siedzą albo w lasach, albo w domach sporych rodzin, ale w Opkolandii wszystko jest możliwe.*~
~Zajebista hipoteza, kontynuuj. xDDD~
~*;"""DDD Anyway, nie dziwne, zazwyczaj jak jest ciemno to się boi, że zaraz coś się stanie. Szczególnie jeżeli oglądało się analogowe horrory nałogowo.*~
~Ale nadal, brakuje tu przemyśleń tego parcha. Skoro bała się, że coś by na nią wyskoczyło, to powinno się napisać więcej jej przemyśleń, no.~
~*Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.*~
|Aż się nie chce wierzyć, że to nawet w Retconningach postacie nie są półwymiarowe.|
~*Bowiem Retconningi piszę nie będąc już aŁtoreczką.*~
|W sumie racja.|
307. „[...] A za mną...stali Tytani. Czy oni naprawdę nie mieli nic do roboty? Mimo wszystko, chwilę później, Raven rzekła:
- Widzę, że teraz trudnicie się okradaniem banków.
- Nie jest to nasza codzienna robota. Wyjątkowo kończą nam się pieniądze i Slade woli raz a porządnie okraść bank, niż co parę dni okradać sklepy spożywcze. – Odparłam
- To może zajęlibyście się jakąś uczciwą pracą? – Zaproponowała Gwiazdka.
- Pojebało? Łatwiej jest okraść bank. – Powiedziałam
Mimo wszystko, po tej rozmowie, rzuciliśmy się do walki ze sobą."
~*↑Nadboże, kurwa, jaka nuda, jak ja mogłam to opko kiedyś lubić. ;===;*~
~Zajebisty ten indeks górny, normalnie ni ma chuja we wsi. xDDD~
~*Pokazuję zjebanie tego opka i to, że obecnie jestem ponad nim. :D*~
~Lecz się. xDDD~
~*Nie :D Anyway, przechodząc do analizy, to ta rozmowa jest nudna jak Sezoris. Jasne, oni mogliby porozmawiać przed walką, ale ta rozmowa powinna być ciekawsza. Nawet na taki temat dałoby się ciekawiej pogadać przed napierdalanką.*~
~No i brakuje ruchów, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Serio, nie uwierzę, że oni absolutnie nic nie robili, bowiem to jest praktycznie niemożliwe. A takie dopisywanie, co wykonywali, dodałoby dynamiki temu stęchłemu dialogowi.~
|No i brakuje tu przemyśleń opkowej Tristitii. Powinny być jakieś ciekawsze, bowiem po trzech latach fakt, że Tytani jej przeszkadzali, powinien być dla niej normalny. No i mogłaby się trochę zastanowić nad tym pytaniem Gwiazdki, jasne, nie musiałaby się zgadzać z jej zdaniem, no ale przemyślenia są potrzebne. To narracja pierwszoosobowa, przemyślenia rozbudowują postać.|
<W sumie, można byłoby stworzyć własną grupę superbohaterów, którzy na przemian lub razem z Tytanami by przeszkadzali naszemu radosnemu Duetowi Rozpierdolu. To dodałoby czegoś ciekawego do tego opka oraz można byłoby użyć ten natłok OC, które niegdyś dawna Ramoninth natworzyła do uniwersum tego serialu.>
*No ale to byłoby zbyt ciekawe, a przecież nie o to w opkach chodzi.*
<Niestety ;=;>
308. „[...] Otóż, gdy stałam w tak komfortowym miejscu, to znaczy przy drzwiach wyjściowych, wystrzeliłam w podłogę wiązkami ognia tak, że przede mną powstała wielka ściana ognia i dymu, po czym przemieniłam się w niematerialnego orła, i zaczęłam lecieć w kierunku wyjścia.
Jakieś kilka minut później, byłam poza bankiem i przemieniłam się w człowieka. Od razu wyjęłam z torby tablet Slade'a i jednym przyciskiem udupiłam Tytanów, włączając systemy kamer i alarmowy banku. Po tym, schowałam tablet, wyjęłam kluczyki i zamknęłam torbę. [...]"
~*Nie zrozumcie mnie źle, to udupienie Tytanów mogłoby być ciekawe, ale tu zostało to przeprowadzone tak hipernierealistycznie, że aż sufit płonie. Oczywiście, że ta karakanka musiała stać w komfortowym miejscu, bowiem inaczej nie byłaby Mary Sue i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a dawnej mnie przecież nie o to chodziło.*~
~No i nadal brakuje przemyśleń tej pokraki. Skoro jednym przyciskiem udupiła swych wrogów na amen, to powinna się nad tym dłużej pozastanawiać. To dodałoby jej trochę głębi i nie byłaby taką minus dwuwymiarową pierdołą.~
|I właśnie tutaj ujawnia się potrzeba narracji trzecioosobowej. Dzięki temu można byłoby przedstawić reakcję Tytanów oraz potem policji, która przybyłaby na miejsce zdarzenia.|
<No ale jak widać lepiej napisać nudne NadGówno niż stworzyć coś, co faktycznie pretendowałoby do miana ciekawszego Wattpadowego FanFiction do tego serialu.>
~*Niestety, moje niedojebanie było NadNieskończone. Anyway, koniec na dzisiaj, zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami do analizy.*~
~*|NIE xDDD| ;"""DDD*~
309. „[...] - Slade...Jesteśmy uratowani. Mam te pieniądze.
Po tych słowach, odwrócił się. Widząc mnie, rzekł:
- Świetnie, Tri. W ogóle, jestem ciekaw, jaki będzie dalszy obrót spraw w związku z tym bankiem. Bowiem, gdy ponownie włączyłaś wszystkie systemy w banku, Tytani ledwo co zdążyli wyjść z sejfu. Nie podejrzewam, że trafią do więzienia. To by było zbyt piękne, aby stało się rzeczywistością. Nie mniej jednak, będę nadal śledził ten temat i powiem ci, gdy stanie się coś wartego uwagi.
- Ooo...To może być ciekawe. – Powiedziałam
- Też tak myślę. Interesuje mnie, jak zareagują policjanci, gdy odkryją Tytanów w banku. Nocą. Przy sejfie.
[...]"
~*~Nie odzywaj się. Osoba, której włączyły się cztery równolegle idące fazy nie ma prawa głosu. ._.~ Będzie super, zobaczycie! ;"""DDD <Boję się. xDDD> ;"""DDD W każdym razie, przechodząc do analizy, to zaczynając od absolutnych podstaw, brakuje czynności jakie by wykonywali podczas tej nudnej jak dupa rozmowy. Serio, to dodałoby dynamiki do tej rozmowy.*~
~No i kurde jakby Tristitii nie udało się ukraść tych pieniędzy i została wsadzona do pierdla to Wszechświat by wybuchł. Ja jebe, jak mnie wkurwia, że tej Mary Sue się wszystko udaje. -___-~
|Nie tylko ciebie, Grzegorz. Nie tylko ciebie. W każdym razie, w sumie opowiadanie, w którym Tytani zostali wsadzeni na dłuuugo do więzienia i z jakiegoś powodu nie mogli uciec byłoby ciekawe. No ale tu i to nie jest spoiler, bowiem można domyślić się, co się stanie, nie zostanie to ciekawie wykorzystane.|
<I generalnie taka nuda ten dialog, no. Już ciekawsze byłoby patrzenie jak trawa schnie.>
310. „*Bo tak jest. Pobierzcie Tor Browser i się dowiecie. :>"
*Bowiem jak ktoś nie wie, to po to jest Tor Browser. I Deep Web to po prostu normalny Internet, tylko anonimowy.*
~*No, tylko Wattpada po polsku nie ma, a przynajmniej kiedy ja Tor Browser ostatnio włączyłam. No ale generalnie miło, że jest tu przypis dla ludzi, którzy mogą tego nie wiedzieć.*~
~Jedyne, co dobrego wynikło z tej historii.~
311. „Rozdział XX – Farsa totalna i ostatnie chwile normalnego ~srania~ widzenia."
~*Jesteś tak NadNiedojebany jak to tylko możliwe, Grzegorz. xDDD*~
~Bywa ;"""DDD~
~*Nie mam do ciebie siły, cieciu. XDDD Anyway, przechodząc do analizy, to strasznie długi ten tytuł rozdziału. Dzisiaj jak tytułuję rozdziały, to staram się aby miały trzy, ewentualnie cztery, słowa.*~
~I znowu spoileruje akcję. Jasne, pierwsza część może niczego nie spoileruje na pierwszy rzut oka, ale umówmy się. Ze względu na wydarzenia z poprzedniego rozdziału po tym tytule można się domyślić, co się wydarzy. A ten drugi człon to od razu pokazuje, że ta parówa w jakiś sposób straci wzrok, przynajmniej częściowo.~
|Ja jebe, jakby nie można było albo nie tytułować rozdziałów, albo postarać się aby tytuł niczego nie spoilerował.|
~*Niestety, kiedyś byłam niedojebana.*~
|Przekonuję się o tym na każdym kroku. >.<|
312. „[...] trochę się nudziłam, jednak, starałam się znaleźć sobie jakieś zajęcie. [...]"
<Przecinek po „jednak", wypierdalaj, nikt cię tu nie chce ani nie potrzebuje.>
*A poza tym, nie żeby coś, ale Tri The Opko ma hobby. Mogłaby się nimi zająć, a nie marudzić.*
~*No i ten wątek uzależnienia się opkowej Claire od zadań powierzanych przez Slade'a nie ma tu sensu. Jej misje przez praktycznie cały czas były powtarzalne i przez to nudne. Ja bym się od takich nudów nie uzależniła, prędzej zastanawiałabym się jak spierdolić i zacząć wieść ciekawsze życie.*~
~A taki wątek mógłby zadziałać, gdyby tylko misje Tristitii były ciekawsze. No ale nie, po co się postarać, lepiej napisać gówno.~
|I teraz my musimy się z tym użerać.|
~*Niestety ;=;*~
313. „Aż w końcu, któregoś dnia, usłyszałam w uszach jego, nieco śmiejący się, głos:
- Tri, chodź tu na chwilę. *Śmiech*
- Już idę. - Odpowiedziałam, po czym wyszłam z pokoju i udałam się do głównego pomieszczenia.
Będąc tam, ujrzałam Slade'a, który patrzył w wielkie monitory i wyglądał tak, jakby miał paść ze śmiechu. Widząc to, spytałam:
- Coś się stało?
Po tym pytaniu, spojrzał na mnie i jedną ręką wskazał na któryś z monitorów, mówiąc:
- Patrz...
W tym momencie, podeszłam i spojrzałam na ekran. Zaś Slade oparł się o moje ramię i kontynuował śmiech. Na samym ekranie, była pierwsza strona wirtualnej gazety codziennej. A tam...Ten news...Brzmiał on:
„GRUPA SUPERBOHATERÓW OSADZONA W WIĘZIENIU!
To szok dla całego miasta Jump City. W nocy, dnia dwudziestego drugiego czerwca dwa tysiące czterdziestego ósmego roku, o godzinie pierwszej, kamery monitoringu pobliskiego banku „Millegold" zarejestrowały grupę superbohaterów, a mianowicie „Młodych Tytanów", którzy okradli owe miejsce! Zostali oni skazani na siedem lat za kradzież, fałszerstwo pieniędzy, włamanie oraz zniszczenia budynku.
Więcej o tym przykrym i zaskakującym wydarzeniu na stronie drugiej."
[...]"
~*↓no beka jak rzeka, lolololol xddddddddddddddddddddddddddddddddd*~
~Teraz ty z indeksem dolnym? X"""DDD~
~*Pokazuję zjebanie tego fragmentu. :D*~
<Wszyscy jesteśmy siebie warci. XDDD>
~*~|*;"""DDD*|~*~
~*Anyway, przechodząc do analizy tego kloca tekstu, to zaczynając od początku, to słowo pomiędzy gwiazdkami powinno być wpisane po myślnikach. Lepiej by to po prostu wyglądało i nie jebało zasad pisania.*~
~Poza tym, Tristitia Opko Version powinna się trochę zastanowić nad tym, co się stało, że Slade tak brechtał. No kurde, brak przemyśleń powoduje to, że jest ona półwymiarową kurwą. Nie tak jakby nie była nią do tej pory jak coś.~
|Do wymyślonego banku się nie przyczepię, bowiem można to robić w historiach, nie trzeba używać tylko instytucji faktycznie istniejących. Fajnie też, że data jest podana, to przynajmniej wiemy jaki jest rok akcji.|
<W sumie można byłoby wykorzystywać co jakiś czas ciekawsze urywki z gazet do poinformowania czytelnika, który rok obecnie panował w opowiadaniu. No ale czego ja wymagam od opka.>
*Poza tym, Tri The Opkeł powinna się trochę zastanowić nad tym newsem, a nie przyjąć to ot tak, bez przemyśleń. To niecodzienna sytuacja, że Młodzi Tytani skończyli w pierdlu, powinna to jakoś w myślach skomentować.*
~*Poza tym, nie ogarniam czemu te nazwy są wytłuszczone, kursywą i w cudzysłowie. Tak, ja normalnie tak piszę często aby daną, na przykład nową, nazwę lepiej wyróżnić z tekstu. No ale w gazetach tak się nie robi, nawet tych internetowych. Swego czasu często przeglądałam newsy w aplikacji Wiadomości MSN, więc wiem, jak takowe wyglądają.*~
~No i też fakt wsadzenia Tytanów do kicia można byłoby jakoś ciekawiej wykorzystać, nawet pomimo wybranego typu narracji. No ale jak wiadomo, nie zostanie to interesująco użyte w historii.~
~*Niestety i to jest okropne. ;===;*~
314. „[...] - Wiem, że oni i tak uciekną z więzienia, ale nigdy nie myślałem, że dożyję takiej zabawnej sytuacji. Jesteś wielka, Tri.
- Oj, dzięki. Też nie spodziewałam się czegoś takiego. – Odparłam
- A właśnie, tak a propos kradzieży. Mam dla ciebie kolejne zadanie właśnie z nią związane. Otóż, udaj się do laboratorium „Soto Laboratory" i ukradnij stamtąd pewnego pendrive. Rozpoznasz go po tym, iż jest w kształcie kluczyka. Jest na nim wiele danych, potrzebnych mi do kolejnego planu. Udaj się tam tym samym samolotem, co zwykle.
- Tak jest!
[...]"
~*Ja jebe, ten dialog idealnie pokazuje bezpłciowość tej historii. No kurde, od tematu tego, że sprowadzili Tytanów do więzienia od razu przechodzą do kolejnej misji. Jakby nie można było stworzyć jakiegoś płynniejszego przejścia.*~
~No i nadal brakuje czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. Serio, to dodałoby dynamiki do tej chały, bowiem w rzeczywistości ludzie zawsze coś robią podczas rozmowy.~
|No i ja piździele, znowu kradzież. Serio, będąc złoczyńcą można robić wiele ciekawych rzeczy, a nie tylko kraść. Tylko kradzieże są domeną henchmanów, na przykład Doktora Błyska czy Kontrolnika jeżeli jesteśmy już w uniwersum Tytanów.|
<No i nadal brakuje przemyśleń mej opkowej wersji. Serio, mogłaby jakoś komentować tę rozmowę, szczególnie, że pisze to z perspektywy czasu.>
~*A wiecie co jest najgorsze? Istnieją moje stare opowiadania, które lubię. „Nie jestem waszym wrogiem." ma dwa lata, a je kurwa kocham, czytam je obecnie jak uzależniona. „Kroniki Apokalipsy" jest też zajebiste. Ma trzy lata. Co prawda tego drugiego chyba jebnę remake aby było jeszcze lepsze, no ale nadal je lubię. W końcu nauczyłam się sensownie pisać, a to opowiadanie też mogłoby być spoko, gdyby się tylko postarać.*~
*Byłaś ewidentnym leniem, skoro nie chciało ci się postarać też nad tym FanFiKtion. Udowodniłaś, że umiałaś, szczególnie że Kroniki Apokalipsy powstały chyba wtedy, gdy ten FanFiKtion pisałaś. Także ta.*
~*Niedojebanie odpowiedzią na wszystkie nasze egzystencjalne problemy.*~
*Niestety >.<*
315. „[...] - Nieco zmodyfikowałem ten samolot, poprzez dodanie silników odrzutowych, jeżeli chciałabyś się szybciej przemieszczać. W końcu, w pewnym sensie, ten samolot jest twój. – Wyjaśnił Slade.
- Dzięki! – Zawołałam
- Nie musisz.
[...]"
~*Czy ja mogę umrzeć? A nie, sorki, nie mogę, kto będzie miział nowe koty, gdy już do mnie trafią? ~Ja~ Ty to się od nich odpierdol, kurwiszonie. xDDD ~;"""DDD~ W każdym razie, wracając do analizy, to jest kolejny dowód na to, że opkowa Claire to jebana Mary Sue. Oczywiście, że zawsze trzeba jej ułatwiać życie, bowiem inaczej świat by umarł ze smutku.*~
~No ale serio, jakby nie mógł nie dodawać tych silników. Dzięki temu Tristitia nie miałaby samych ułatwień w życiu, no ale nie, po co stworzyć ciekawą postać, skoro można wykreować Mary Sue.~
|No i nadal brakuje czynności, które wykonywali podczas tej długiej przemowy Slade'a The Opko. Na serio nie uwierzę, że stali nieruchomo. A dopiski, co robili, serio mogłyby ubarwić ten stęchły dialog.|
<Kurwa, Seba, co ty tak nakurwiasz w tę spację? XDDD>
*Chciałem coś napisać, ale nie wiem co. XDDD*
~*Kolejny niedojeb. XDDD*~
*;"""DDD*
316. „[...] chwilę później, wypukłe, szklane wejście otworzyło się, [...]"
<Bowiem tak w naturze mają wejścia.>
*A poza tym, ten przecinek po trzecim słowie chyba nie jest potrzebny. Nie jestem pewien, mówię że chyba.*
317. „[...] do tej samej, co zwykle skrytki, [...]"
~*Powinno się tu jebnąć przecinek po „zwykle" lub usunąć ten przed „co" aby wyglądało to ładniej.*~
318. „W którymś momencie, dotarłam do jakiegoś dużego pomieszczenia w kształcie sześciokąta. Pośrodku znajdowało się czarne, metalowe podwyższenie, w kształcie prostopadłościanu sześciokątnego, nad którym lewitował, oświetlony białym światłem, pendrive. Widząc go, podeszłam do niego i chwyciłam go."
~*I po co tak dokładnie opisywać w kształcie jakiego prostopadłościanu to podwyższenie było? Chyba każdy po usłyszeniu słowa „prostopadłościan" pierwsze, co sobie wyobraża, to ten sześciokątny.*~
~Miło, że dostaliśmy w ogóle jakikolwiek opis, tak swoją drogą. Zawsze aŁtoreczka mogła go pominąć, więc trzeba się z takich drobnych szczegółów w tym opku cieszyć.~
|Lewitującego pendrive'a się nie czepiam, bowiem w uniwersum Młodych Tytanów to się zdarza. W każdym razie, miło że nie mamy tu zbędnych szczegółów jak na przykład reszty nieistotnych rzeczy w tym pomieszczeniu.|
~*A, że to opko, w którym trzeba na serio szukać zalet, to idzie to ewidentnie na plus.*~
319. „[...] ujrzałam wysadzone, wielkie drzwi, które prowadziły do pomieszczenia oraz, stojących w wejściu, [...]"
<Przecinek po „wysadzone" chyba nie jest potrzebny, ale na wszelki wypadek i tak może wypierdalać.>
320. „[...] - Oh, Tytani...A ładnie to tak uciekać z więzienia?
- Nie zamierzamy odsiadywać za coś, co zrobiliście wy. – Odpowiedziała Raven.
- W ogóle, to zostaw ten pendrive. Zdajesz sobie sprawę, jak potężne dane właśnie kradniesz? – Rzekł Robin.
- Domyślam się, że to coś istotnego, skoro Slade mnie po to wysłał, ale nie zamierzam tego zostawić. – Odparłam
A następnie rzuciłam się w ich stronę z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
I Tytani również rzucili się do walki..."
~*Ciekawi mnie jak uciekli z więzienia. W świecie, w którym powszechne są supermoce, w więzieniach powinno się je jakoś blokować, bowiem inaczej to nie miałoby sensu. Właśnie dlatego potrzebna byłaby narracja trzecioosobowa, dzięki czemu moglibyśmy dostać inne i, może, ciekawsze wątki.*~
~Poza tym, czemu ich rozmowy są takie nudne jak but? Ja wiem, że przed walką raczej się za wiele nie gada, ale i tak mogliby pogadać o czymś ciekawszym. Na serio nie wiem o czym, ale jestem przekonany, że coś dałoby się wymyślić, gdyby się tylko postarać.~
|Poza tym, serio szkoduje brak czynności, które oni wykonywali podczas tej rozmowy. Dzięki temu nie dość, że dialogi byłyby dynamiczniejsze i ciekawsze, to jeszcze może Tytani nie wyglądaliby jak bezmózgie drony do walki z opkową Tristitią.|
<W ogóle tu jeszcze bardziej widać potrzebę narracji trzecioosobowej. Dzięki temu dałoby się jakoś rozwinąć postać nie tylko mej opkowej wersji, ale także Tytanów, dzięki czemu serio byliby postaciami, a nie bezmyślnymi dronami. No ale nie, po co się postarać.>
*W ogóle, serio Bestia i Cyborg rzadko się odzywają. Przez to są najmniej rozwiniętymi postaciami, a szkoda, bowiem w serialu swój charakter mieli i nie byli bezmózgimi parówami.*
~*No ale jak widać lepiej jest napisać opko, a nie się faktycznie postarać.*~
*Niestety ;=;*
321. „Na początku, jak zwykle, była ona wyrównana. Nie klonowałam się, ale dobrze szła mi walka bez klonów. Lecz, po jakimś czasie, szala zwycięstwa zaczęła przelewać się to na moją, to na ich stronę. I, niestety, w którymś momencie stało się coś, co zadecydowało o mym dalszym życiu. Tak, życiu. Otóż, gdy wystrzeliłam wiązkami ognia w podłogę, tworząc wielką chmurę pyłu i zaczęłam uciekać z pendrive, usłyszałam za sobą świst. W tym momencie, popełniłam mój największy błąd, a mianowicie odwróciłam się. Gdy to zrobiłam, zobaczyłam lecący w mym kierunku ten taki mały bumerang Robina. Parę sekund potem, trafił mnie w oko, wybijając je. W ułamku sekundy, przestałam widzieć na jedno oko. Z bólu, upadłam na ziemię, zasłaniając zniszczony narząd wzroku. Teraz, łzy bólu zmieszały się z krwią płynącą z oczodołu.
W tym momencie, spojrzałam wściekle na przerażonych Tytanów. Dziękuję bardzo, ten przechuj chuj nad najchujowsze chuje Robin, właśnie częściowo oślepił mnie na resztę życia, z czego obecnie miałam dwadzieścia lat, więc moje życie było jeszcze dłuuugie. Chwilę potem, rzekłam zdenerwowanym głosem:
- Robin, ty skurwysynu! Zdaję sobie sprawę, że się nienawidzimy, ale właśnie częściowo oślepiłeś mnie na resztę mojego jeszcze długiego życia!!!
- Przepraszam...Nie myślałem, że to trafi cię akurat w oko...Chciałem cię po prostu obezwładnić... - Rzekł
- Bo ty w ogóle nie myślisz.
A następnie, zamieniłam się w niematerialnego orła, gdyż pod tą postacią mniej czułam ból i zaczęłam lecieć w kierunku bazy Slade'a..."
~*Akurat ta ostatnia wypowiedź Tristitii jest jak najbardziej prawdziwa. ;"""DDD*~
~Nosz... xDDD~
~*Moja wina, że nienawidzę Robina w tej inkarnacji? ;"""DDD W każdym razie, miło, że pod koniec analizy na dzisiaj możemy się trochę dłużej rozpisać. Po pierwsze, to też wina Tri The Opko. Miała kurde parę sekund aby chociaż jakoś spróbować się osłonić, ale nie zrobiła tego. Może jeżeli byłoby opisane jak na przykład strach ją sparaliżował, to mogłabym to próbować zrozumieć, ale tak?*~
~A poza tym, kurwa, znowu nieopisana walka? Na tamtym etapie Ramoninth już zaczynała powoli opisywać sensownie walki, więc i tu mogłaby spróbować. No ale nie, po co. Może gdyby odtąd walki zaczynały być opisywane, to zauważylibyśmy ewolucję stylu pisarskiego, tak jak to trochę widać w „Nie jestem waszym wrogiem.". No ale nie, po co się starać. -_-~
|No i wciąż brakuje czynności, które wykonywali podczas rozmowy. Serio, ciężko jest uwierzyć, że absolutnie nic nie robili. To by serio ubarwiło historię, no!|
<No i widać, że dawna Ramoninth lubiła NRGeeka. xDDD ~*:D*~>
*A poza tym, jest tu strasznie mało przemyśleń Claire Opko Version. Kurde, skoro Robin oślepił ją nieumyślnie na resztę życia, to powinna mieć więcej przemyśleń na ten temat. Tak to wygląda jakby nawet ten poważny fakt spłynął po niej jak po kaczce.*
~*No i oczywiście, że musi mieć formę, w której mniej czuje ból. Inaczej byłaby mniejszą Mary Sue, a to nie mieściło się w pustym łbie dawnej wersji mnie.*~
~I generalnie ten fragment mógłby być dynamiczny i emocjonujący, ale przez zjebanie dawnej Ramoninth coś nie pykło.~
~*Niestety ;=;*~
322. „[...] - Tri? Co ci jest? Dlaczego zasłaniasz oko ręką?
W tym momencie, odsłoniłam je. Kiedy to zrobiłam, zobaczyłam że spojrzał na mnie z widocznym, lekkim szokiem. Chwilę później, dodałam:
- To boli...Bardzo...
- Znam ten ból...Chodź ze mną. Zaraz cię przywrócę do porządku. – Odparł, a następnie podszedł do mnie, objął mnie i zaprowadził do skrzydła szpitalnego.
Gdy tam byliśmy, podeszliśmy do jednego z łóżek, przy którym stało dużo medycznego sprzętu, a następnie Slade pomógł mnie się położyć. Kiedy leżałam, wziął krzesełko na kołach, usiadł na nim i podjechał bliżej. Po zrobieniu tego, założył jakieś lekarskie rękawiczki, wziął butelkę z ciemnoniebieskim płynem i przelał go do strzykawki.
- Co to? – Spytałam
- Środek znieczulający, abyś nie czuła tego bólu oraz kolejnego, który będzie powodowany przez wyjmowanie szczątek oka. Inaczej mogłabyś umrzeć z bólu, a tak będziesz czuć tylko lekkie szczypanie. – Odpowiedział
A następnie, gdy napełnił strzykawkę do pełna, wstrzyknął mi całą zawartość. Parę sekund potem, moje zdrowe oko na chwile zaszło mgłą. Kiedy zaczęłam normalnie widzieć, dostrzegłam że do innej strzykawki wlewał jasnoniebieski płyn.
- A to? – Zapytałam
- Środek na rozluźnienie mięśni. Wiem, że teraz jesteś zestresowana i jeszcze czułaś ogromny ból, więc na sto procent, nawet nieświadomie, spinałabyś mięśnie, tym samym utrudniając mi pracę. – Odrzekł
Po czym, gdy napełnił strzykawkę do około czterdziestu procent, wstrzyknął mi zawartość do ~~*Zamknij się, deklu. XDDD*~ ;"""DDD~ żył. Kilka chwil potem, poczułam że, rzeczywiście, moje dotychczas nieco napięte mięśnie, rozluźniły się."
~*Noice, przynajmniej możemy się rozpisać na koniec analizy na dzisiaj. Zaczynając od początku, ja wciąż nie wierzę, że oni nic podczas tych rozmów nie robili. Tak, wiem, powtarzamy się, no ale to po prostu irytuje, bowiem dopisanie czynności, które wykonywali, mogłoby ubarwić historię po prostu.*~
~Poza tym, strasznie bezemocjonalny to fragment. Skoro Tristitię The Opkeł serio bolało to wybite oko, co nie jest niczym dziwnym, to powinna okazać ona jakoś więcej emocji. No ale nie, lepiej dać tylko tyle aby przeciętny, szary czytelnik się nie przyjebał.~
|No i miło, że mój opkowy sobowtór jej pomaga, ale skąd on się na tym zna? Jasne, mógłby, ale trzeba byłoby to wprowadzić jeszcze kilka razy wcześniej aby nie było, że pojawiło się to z dupy aby nie trzeba było opisywać pobytu Tri w szpitalu.|
<Co idzie za tym, co napisał Grzegorz, Tri The Opko ma strasznie mało przemyśleń, nawet tu. Powinna się zastanawiać nad tym, co zaszło oraz nad tym wszystkim, co Slade jej wstrzykiwał. Jasne, mogła wiedzieć, że nie chciał jej zabić, ale i tak powinna się zastanowić. Dzięki temu nie byłaby półwymiarową cholerą i może dałoby się ją polubić.>
*No i generalnie to kolejny fragment, który mógłby być ciekawy i emocjonalny, ale przez zjebanie dawnej Ramoninth coś nie pykło.*
~*Niestety ;=; Anyway, koniec analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy już dzienny limit czterech stron z fragmentami.*~
~*~*NIE, parówy. XDDD*~ ;"""DDD*~
323. „[...] - No ja go kurwa zapierdolę.
A następnie wyrzucił tą rzecz do odpowiedniego śmietnika i, kontynuując oczyszczanie oczodołu, spytał:
- Jak do tego doszło?
Po tym pytaniu, opowiedziałam o całym zdarzeniu. Gdy skończyłam, Slade wściekle westchnął i odparł:
- Najpierw będą cierpieć Tytani, oczywiście na jego oczach. A potem on będzie torturowany. Nikt, powtarzam N-I-K-T, nie ma prawa cię krzywdzić.
- Gdybym mogła, to bym cię teraz przytuliła. Kochany jesteś. – Stwierdziłam
- Oj, ja po prostu już od dłuższego czasu traktuję cię jak swoją córkę, a własnego dziecka bym nie skrzywdził.
Naprawdę? On traktował mnie jak córkę? Czyżbym weszła na wyższy poziom życia? Mimo wszystko, po chwili, skończył wyjmowanie, czego tam bądź z mego oczodołu. [...]"
~*No do blyata. Chciałam dzisiaj zanalizować kolejne cztery strony fragmentów do analizy, bowiem jest ich tylko osiem, a tu taki chłam. Kurwa mać. =_= Anyway, zaczynając od najbardziej podstawowych podstaw, nadal brakuje czynności, które oni wykonywali podczas wypowiadania tych nudnych słów. Serio, to dodałoby dynamiki do tej chały.*~
~Poza tym, znowu jest za mało przemyśleń tej parówy, a tu przydałoby się więcej. Kurde, Slade The Opko zaczął traktować ją jak córkę, chciał się zemścić na Tytanach za to, co stało się Tristitii czy nawet Tri Opko Version opowiedziała o wydarzeniu, przez które straciła oko. No ale nie, ta idiotka nawet chwilę się nad tym nie zastanowi, tylko dano tyle jej myśli aby zwykły, szary czytelnik się nie dojebał. No i jak mamy tę pierdołę polubić, skoro ma tak mało przemyśleń? Nie da się.~
|No i też skąd się wzięło to, że mój opkowy sobowtór zaczął traktować Claire The Opko jak córkę? Do tej pory nawet nie rozmawiali o niczym innym poza ich wspólnym celem oraz nie spędzali ze sobą więcej czasu. Nie da się uwierzyć w tę ich relację, bowiem pojawiła się z dupy aby nie było, że mają między sobą tylko relację mistrz-uczennica. Pojawienie się nowej relacji i to jeszcze ojciec-córka powinno być odpowiednio mocno podbudowane.|
<No i Slade też nie zachowuje się tak jak powinien. On to akurat powinien mieć wyjebongo, że Robin skrzywdził Tristitię. Powinien się tylko cieszyć, że moja opkowa wersja przeżyła. Widać, że jest tu robiony na stereotypowego NadOOC. A napisanie go zgodnie z charakterem byłoby ciekawsze!>
*I generalnie jest to strasznie nudne i sztuczne, przez co nie chce się tego gówna czytać.*
324. „[...] Teraz nawet pod tym względem byłam podobna do niego. No nieźle. Kilka sekund potem, [...]"
~*Pod względem tego, że Slade The Opko zasłonił jej oczodół taką samą opaską na oko jaką on miał, jak coś. A poza tym, zajebiste to dwuzdaniowe przemyślenie, normalnie nie ma chuja we wsi. =_=*~
~Ja jebe, jakby ta parówa nie mogła mieć więcej przemyśleń. To narracja pierwszoosobowa, główna postać powinna ciągle komentować rzeczywistość. Oczywiście bez przesady, no ale takie są zasady rządzące tym typem narracji.~
|No ale nie, lepiej napisać gówno na szybko. Kurna, Ramoninth, udowodniłaś w tamtym okresie, że mogłaś napisać FanFiction, który mimo upływu lat nadal lubisz. Dlaczego nie mogłaś zrobić tego też i tutaj?|
~*Bowiem moje niedojebanie w kwestii pisania historii do tego serialu sięgało zenitu.*~
|Czemu mnie to nie dziwi. ;===;|
325. „[...] On zaś, również odwzajemnił mój uśmiech i podniósł mnie z łóżka.
- Nawet nie próbuj sama dziś wstawać, bo jeszcze zemdlejesz po takiej dawce środka znieczulającego. Zaufaj mi. – Odparł
W tym momencie, przytuliłam się do niego. Natomiast on, z tego, co poczułam, zasłonił mnie ręką, jakby chcąc odgrodzić od całego świata. Następnie, wyszedł ze skrzydła szpitalnego."
~*No ja pierdolę, jakie to sztuczne i przesłodzone. Na serio, Slade powinien mieć w nią wyjebongo i zostawić ją w skrzydle szpitalnym do momentu, w którym mogłaby się sama ruszać. Dla niego powinno być najważniejsze, że Tristitia The Opko żyje. No ale nie, lepiej napisać przesłodzone NadGówno niż się postarać.*~
~I nadal brakuje czynności, które wykonywali podczas, gdy Slade Opko Version wypowiadał te niepasujące do jego charakteru słowa. Serio, to dodałoby choć trochę dynamiki do tej chały tysiąclecia.~
|No i brakuje myśli tej pokraki. Ona powinna się trochę więcej zastanawiać nad tym, co się stało. Jasne, tutaj nie musiałaby walić dwustustronicowego elaboratu złożonego z jej myśli, no ale chociaż trochę, no. ;=;|
<I generalnie jest to kolejne przesłodzone NadGówno, którego w tym opku jeszcze nie zabraknie. ;===;>
326. „[...] - Tristitio...Postanowiłem zemścić się na Tytanach, za to, co ci zrobili, kompletnie udupiając ich w oczach mediów oraz mieszkańców miasta. Włamałem się do jednej z niewyłączonych kamer „Soto Laboratory" i tak zmodyfikowałem nagranie, aby wyglądało to tak, jakby oni byli tymi złymi, a ty ich ofiarą oraz wysłałem na policję. Jestem bardzo ciekawy tego, jak dalej potoczy się ta sprawa.
- Jesteś kochany. – Rzekłam
No, bo naprawdę, on ostatnio zaczął wiele rzeczy robić na moją korzyść i jeszcze to nagranie. Mimo wszystko, od razu odparł on:
- Oj, po prostu jesteś dla mnie cholernie ważna i chcę dla ciebie jak najlepiej, skarbie. No, ale poinformuję cię, jak zdarzy się coś ciekawego w związku z tą akcją.
[...]"
~*No ja pierdolę, to jest słodsze od eklerki, tylko tutaj w negatywnym tego słowa znaczeniu. Ja serio mówię, normalnie Slade powinien mieć to wszystko głęboko w dupie i jedyne co, to powinien się cieszyć, że najlepszej jak dotąd uczennicy mu nie zabili. Taki wątek kompletnie do tej postaci nie pasuje.*~
~A poza tym, z logicznego punktu widzenia, szczególnie że to nie jest Retconningverse, media i policja powinny się zastanowić, co się dzieje, że Młodzi Tytani niby przeszli na ciemną stronę mocy. No i w końcu powinni się zorientować, że to jest fałszowane. No ale nie, w tymże opku wszyscy są robieni na kompletnych debili aby wyszło, że Tri jest najbardziej poszkodowana.~
|W ogóle nadal nie czaję, czemu nazwa tego laboratorium wciąż jest w cudzysłowie, wytłuszczona i pochylona. To powinno się w wypadku nazw zrobić raz, na samym początku. Później powinno się to pisać normalnie, no.|
<No i moja opkowa wersja znowu ma za mało przemyśleń. Skoro Slade The Opko zaczął nagle robić mnóstwo rzeczy na jej korzyść, to powinna się choć trochę zastanowić, dlaczego się tak zmienił. Szczególnie, że nawiązanie się pomiędzy nimi takiej a nie innej relacji nie zostało odpowiednio podbudowane, pojawiło się to na serio z dupy.>
*I wciąż brakuje czynności, które wykonywali podczas wypowiadania tych słów. Ja serio nie wierzę, że oni tak po prostu stali jak kołki i to wszystko mówili. Serio, dynamika jest potrzebna aby czytelnik nie zdychał z nudów. ;=;*
~*I generalnie w tym fragmencie znowu nic się nie dzieje. Jest po prostu przesłodzony jak cholera i niepasujący do charakteru Slade'a.*~
~A kiedy nastanie takie jedno Retconningowe opowiadanie, w którym Slade będzie zgodny z charakterem... xDDD~
~*Co chcesz, Retconning 0,25 to będzie hit! ;"""DDD*~
*W psychiatryku. xD*
~*Spierdalaj xDDD*~
327. „[...] zima zaczęła się wcześniej i dzień, i noc padał śnieg. Nie, nie przesadzałam, gdyż dosłownie padało bez przerwy. ~*~A myślałem, że ta faza ci spadła. XD~ To, że przed snem myślę o kontynuacji „Nie jestem waszym wrogiem." to nie oznacza, że pozostałe fazy wygasły. :D ~Heeelp XDDD~ ;"""DDD Anyway: No kurwa śnieg napierdalał jak pojebany, a temperatura nadal stała na minus dziesięciu stopniach. WTF is going on to ja nawet nie. Prosiłam Anatolija aby coś z tym zrobił, wszakże on posiadał atmokinezę, ale miał w to wyjebongo. No super, ale ja mogłam zamarznąć. Chociaż w sumie chuj, przecież posiadałam gen MS. XD No i najważniejsze, że na razie nie zostawałam wykorzystywana jako dziewczyna na posyłki, no bo i jak. W końcu zrobił się na zewnątrz taki kloc śniegu, że chyba jonosfery dosięgał. A bachory i tak zjeżdżały na sankach, lol. XD*~ No, ale po miesiącu, któregoś dnia, gdy siedziałam na sofie pod antresolą i rysowałam, usłyszałam w uszach śmiejący się głos Slade'a, który mówił:
- Tri...*Śmiech* Chodź tu...*Śmiech* Chodź tu na chwilę...
- Już idę. – Powiedziałam
Nie wiedziałam, co mogło się stać, że Slade aż tak się śmiał, ale od razu odłożyłam szkicownik, wyszłam z pokoju i udałam się do głównego pomieszczenia.
Będąc tam, dostrzegłam Slade'a, który patrzył w jeden z monitorów i śmiał się tak, że wydawało się, iż zaraz padłby ze śmiechu. Widząc i słysząc to, od razu spytałam:
- Co się stało?
- *Śmiech* Patrz... - Odpowiedział, nadal śmiejąc się i wskazując na monitor.
W tym momencie, podeszłam i spojrzałam na monitor, a Slade oparł się o mnie i kontynuował śmiech. Na ekranie widziałam pierwszą stronę wirtualnej gazety codziennej. A tam...Ten news...Ten przepiękny news...Brzmiał on:
„GRUPA SUPERBOHATERÓW PONOWNIE OSADZONA W WIĘZIENIU!
To naprawdę ogromny szok dla mieszkańców Jump City jak i całych Stanów Zjednoczonych. Miesiąc temu, od anonimowego obywatela, na komisariat policji przy ulicy Fifthy Street wpłynął materiał z nagrania kamery przemysłowej jednego z największych laboratoriów w kraju, „Soto Laboratory", przedstawiający grupę superbohaterów, znanych jako „Młodzi Tytani", którzy ukradli z owego laboratorium pendrive z ściśle tajnymi danymi oraz częściowo oślepili dziewczynę, która przebywała w tym samym miejscu, o tej samej porze w budynku i próbowała powstrzymać Młodych Tytanów od kradzieży. Grupa została skazana na osiemnaście lat więzienia za częściowe oślepienie oraz kradzież ściśle tajnych danych.
Więcej informacji o tym przykrym wydarzeniu na stronie czwartej."
[...]"
~*↓no beka jak rzeka, lololololololol x"""ddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddddd*~
~Znowu z tym indeksem dolnym? A poza tym, cudowna historia dopisana. XDDD~
~*Podkreślam zjebanie tego fragmentu. :D A poza tym, faza na Retconningi nie może umrzeć, Retconningi to NadŚwiętość. :D*~
<Help x"""DDD>
~*;"""DDD Anyway, wracając do analizy: Te słowa wpisane pomiędzy gwiazdkami ewidentnie powinny znajdować się po myślnikach. Ładniej i estetyczniej by to wyglądało, no.*~
~A poza tym, Tri The Opko serio powinna się więcej zastanowić nad tym wszystkim. Skoro nie wiedziała, z czego tak się Slade śmiał, dziwiło ją to, że śnieg tak długo padał oraz zaskoczył ją news w gazecie, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. To serio dodałoby jej jakieś głębi, bowiem jesteśmy już w trzysta dwudziestym siódmym fragmencie, a ta pała nadal jest półwymiarową suką. Serio, bohaterowie powinni się rozwijać, bo jak inaczej mamy ich polubić?~
|No i też ten wątek wsadzania Tytanów do więzienia został źle rozegrany. Tak, takie coś mogłoby zadziałać, ale tutaj pojawia się ewidentnie zbyt często. Policja powinna się zastanowić nad tym, że coś jest nie tak, bowiem Tytani nigdy nie dopuściliby się kradzieży i okaleczenia kogoś na resztę życia i to z premedytacją. No ale nie, lepiej robić ze wszystkich wokół skończonych debili aby główna Mary Sue miała łatwiejsze życie.|
<No i te nazwy w tym urywku z gazety nie powinny być pogrubione, przechylone i napisane w cudzysłowie. W żadnej gazecie jeszcze nie spotkałam się z takim zapisywaniem nazw.>
*No i też brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tych rozmów. Wiem, czepiamy się tego non stop, ale umówmy się, jak wielu znacie ludzi, którzy podczas rozmów stoją jak kołki i nic nie robią? No właśnie, te rozmowy Slade'a i Claire Opko Version są strasznie statyczne i przez to nudne.*
~*I generalnie ten fragment jest nudny i hipernierealistyczny jak cholera, mimo iż miał za zadanie śmieszyć czytelnika. No ale że kiedyś byłam niedojebana, to coś nie pykło.*~
~Życie ci nie pykło.~
~*TAAAKI NADDOOOBRY. X"""DDD*~
~Szczery jestem. ;"""DDD~
328. „[...] - Tak w ogóle, to wiesz jak ja cię lubię...
- Nie. Na razie nic dla ciebie nie mam.
- Skąd wiedziałeś, co od ciebie chciałam?
- A cóż innego mogłabyś ode mnie chcieć, jak nie kolejne zadanie do wykonania? Ja naprawdę bardzo się cieszę, że tak lubisz wykonywać to, co ci zlecam, ale nie zawsze mam co ci dać.
- Idę umrzeć w otchłani smutku i rozpaczy...
- ...
- No co?
- Jesteś pewna, że nie uzależniłaś się od mych zleceń?
- Nie...Po prostu bardzo je lubię.
Mimo wszystko, po tej rozmowie, Slade wrócił do obserwowania miasta, a ja udałam się do mego pokoju..."
~*Kurwa, ja tu zaraz zasnę z nudów. Serio, te fragmenty na dzisiaj są albo przesłodzone, albo hipernierealistyczne, albo nudne, jakiegoś pecha pod tym względem mamy. W każdym razie, zaczynając od początku, wątek uzależnienia się tej parówy od zadań powierzanych przez opkowego Slade'a nadal nie ma racji bytu w takiej formie jak obecnie. Ona ciągle dostawała tylko kradzieże, a jak zdarzała się odskocznia, to było to nudne jak but. Ja bym nie uzależniła się od takich zadań, tylko zdechła z nudów.*~
~No i widać, że Tristitia The Opkeł ewidentnie zachowuje się jak typowa, niedorozwinięta OC typowej niedorobionej aŁtoreczki. Serio, wystarczy przeczytać ten dialog aby nabrać takiej pewności. A to nie jest dobry sposób na tworzenie głównych postaci do opowiadań i to jeszcze z narracją pierwszoosobową. Szczególnie w tym typie narracji główną postać trzeba polubić aby móc czytać opowiadanie bez ochoty uduszenia autora. No ale w wypadku takiego wykreowania postaci po prostu się nie da.~
|I wciąż szkoduje brak czynności, które wykonywali podczas rozmowy. Dynamika jest potrzebna, w sumie dzięki temu też można byłoby jakoś rozwinąć charakter postaci. Jak na razie w sumie wszystkie postacie są półwymiarowe i szczerze to niewiele się zmieni do końca historii.|
<I pomyśleć, że Retconningi mają więcej głębi niż to spleśniałe gówno.>
*A jeżeli Retconningi są w czymś lepsze od, z założenia, poważnego FanFiction, to wiedz, że robisz coś wybitnie źle.*
329. „[...] - O, Tristitio. Dobrze, że już się zjawiłaś, bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie.
- OMG, nareszcie, nareszcie, nareszcie, nareszcie!!! – Krzyknęłam z radości i zaczęłam skakać jak opętana po pomieszczeniu.
Kiedy tak skakałam, zobaczyłam że Slade uderzył się dłonią w czoło i rzekł:
- Muszę cię zamknąć w piwnicy na trzy miesiące...
- Ale dlaczegooo? – Spytałam, przestając skakać.
- Jesteś po prostu uzależniona i tyle. To nie jest normalna reakcja. No, ale przechodząc do rzeczy, udaj się do pobliskiej fabryki i ukradnij stamtąd jedno z działek laserowych, które są produkowane.
Po tych słowach, spojrzałam na niego takim wzrokiem, jakbym chciała spytać, czy sobie ze mnie żartował i rzekłam:
- Jak niby? Ty wiesz, ile jest śniegu na dworze?
- Udasz się tam skuterem śnieżnym. Z tego co wiem, umiesz go prowadzić. – Odpowiedział, a następnie wyjął jakiś nadajnik i nacisnął jeden z przycisków.
[...]"
~*OverZiew. Serio, to jest nuda jak cholera i nie dzieje się tutaj absolutnie nic ciekawego. Zacznijmy od początku czyli od wątku uzależnienia się Tri od zadań powierzanych jej przez opkowego Slade'a. To powoli zaczyna denerwować, szczególnie, że ten wątek nie został nawet dobrze wprowadzony. Pojawił się w sumie z dupy, a ze względu na to iż to FanFiKtion jest długie jak cholera, to było miejsce aby to odpowiednio podbudować. Tak to po prostu ma się tego wątku serdecznie dość.*~
~No i znowu, tak jak w sumie w poprzednim fragmencie, jest chujowe przejście do kolejnego tematu. No kurde, powinno się to jakoś płynniej przeprowadzić, a nie tak, że ma się wrażenie jakby aŁtoreczce nie chciało się pisać.~
|No i kurde znowu mamy kradzież. Serio, będąc złym można robić w chuj ciekawych rzeczy, a nie tylko kraść różne przedmioty. Skoro Claire Opko Version miała się od tych zadań uzależnić, to powinny być one zróżnicowane. Tak to po prostu nie dość, że zanudza czytelników, to działa na niekorzyść wątku o uzależnieniu się Tristitii The Opko od zadań powierzanych przez opkowego Slade'a.|
<No i znowu mamy za mało przemyśleń mej opkowej wersji. Serio, jak mamy ją polubić oraz jak ma się ona rozwinąć, skoro nie ma jej przemyśleń na żadne tematy? A jak już są, to są krótkie w chuj aby nikt się nie przyczepił. No kurde, nie tak powinno się prowadzić główną postać w historii!>
*No i generalnie miło, że fakt iż ta parówa umie prowadzić skuter śnieżny zostało kiedykolwiek wykorzystane w historii. Szkoda, że jest ona wykokszona tylko po to aby miała łatwo w życiu. Jakby nie można było chociaż raz jej egzystencji utrudnić.*
~*Kurde, umówmy się. W „Kronikach Kombinatu" Emily ma potrafić prowadzić pojazdy powietrzne i to ma mieć uzasadnienie w historii, ale naziemnych już nie. W „Nie jestem waszym wrogiem." Eric potrafił prowadzić helikopter, ale zostało to wyjaśnione. W Retconningach zaś można NadWszystko, więc nie ważne. A tu co się odpierdala, przepraszam panie bardzo?*~
~Tristitia The Opko jest po prostu niedojebaną Mary Sue.~
~*Niestety i ten fakt mnie się nie podoba. =_=*~
330. „Gdy zaś jechałam przed siebie, widziałam różnych bezdomnych, którzy albo zamarzali z zimna, albo byli już zamarznięci. Widząc ich oraz wiedząc, że nie mogłam im w żaden sposób pomóc, było mi przykro. Tak, w tym momencie odzywała się we mnie ta dobra strona. Ja nigdy nie byłam w stu procentach zła i czasem odzywała się we mnie dobra wersja mnie.
Mimo wszystko, gdy tak jechałam, w pewnej chwili zauważyłam...Robina i Cyborga na skuterach śnieżnych. Chwila, chwila, a gdzie byli Gwiazdka, Raven i Bestia? Czyżby oni zostali wysłani aby pokonać Slade'a? Najprawdopodobniej tak było. Jednak, widząc ich, szyderczo uśmiechnęłam się i spytałam:
- A ładnie to tak z więzienia uciekać i to już drugi raz?
- Nie zamierzamy odsiadywać piętnastu lat za coś, co jest waszą winą. – Odpowiedział Cyborg.
W tym momencie, gwałtownie wyskoczyłam w powietrze, zrobiłam efektowny obrót i z hukiem skoczyłam na ich skutery śnieżne. Szczerze? Nawet nie wiedziałam, że tak potrafiłam, ale to mogła być też zasługa tych dziwnie wyglądających butów zimowych, które miałam na sobie.
Jednak, kiedy wylądowałam na ich skuterach, zauważyłam zszokowanie na ich twarzach.
- Jak ty to... - Tylko tyle zdołał z siebie wydusić Cyborg.
- Będąc szczera, nie mam zielonego pojęcia, ale podoba mnie się to. – Odparłam, z szyderczym uśmiechem.
Po tej rozmowie, zaczęliśmy walczyć."
~*Noice, przynajmniej mamy się o czym dłużej rozgadać na zakończenie analizy na dzisiaj. Zaczynając od początku, to OK, rozumiem, że w Tri Opko Version mogło zostać coś z dobrej osoby. Nie musi być taka jak Slade, może po prostu pomagać mu z jakichś osobistych powodów. No ale kurde, jest jej za mało przemyśleń danych w tym momencie aby można było faktycznie wczuć się w to, że przejęła się losem bezdomnych. Jeżeli chciało się pokazać jej dobrą stronę, powinno się dać jej po prostu więcej przemyśleń.*~
~W ogóle, miło że tym razem rozmowę zaczął Cyborg, a nie Robin. To zawsze jest jakaś odmiana, co się chwali. No ale ta rozmowa nadal jest sztuczna i ewidentnie wciśnięta na siłę. Mogliby pogadać przed walką, ale ta rozmowa powinna być bardziej naturalna.~
|W ogóle, jakim cudem Claire The Opko mogła podczas jazdy widzieć bezdomnych? Skoro najebało tyle śniegu, że nie dało się poruszać w inny sposób niż tylko skuterem śnieżnym, to bezdomni powinni być przysypani śniegiem.|
<I w sumie miło, że wreszcie Tytani podzielili się i część poszła naklepać Slade'owi, a część mej opkowej wersji. To ewidentnie plus, szczególnie że w tym FanFiKtion plusów trzeba szukać.>
*No i przez ten wyskok Tristitii The Opko w powietrze widać, że to kolejna kreskówkowa klisza. A fakt, że nie zostało wcześniej wspomniane aby te buty dziwnie wyglądały w niczym tu nie pomaga. Jasne, można byłoby tego użyć, ale trzeba byłoby to wprowadzić wcześniej, a nie tak, że ma się wrażenie iż zostało to wszystko wciśnięte na siłę.*
~*No i nadal jest za mało przemyśleń tej parówy nie tylko w pierwszym akapicie. Kurwa, skoro mamy ją polubić bowiem jest główną bohaterką, to powinno się dać jej więcej myśli. Co ona, maszyną jest? No nie, więc powinna komentować otaczającą ją rzeczywistość.*~
~I wciąż nie wierzę, że oni absolutnie nic nie robili podczas tej krótkiej rozmowy. No kurwa, nawet podczas tak krótkiej wymiany zdań człowiek coś robi, no!~
|I generalnie jest to nudne w cholerę, jak generalnie całe to opko.|
~*Niestety ;=; No ale dobra, koniec na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już dzienny limit fragmentów.*~
~*↓k*~
<Kurwa, byliście szybsi. XDDD>
~*;"""DDD*~
~*Dobra, koniec. XD*~
~*Hehe ;"""DDD*~
331. „[...] - Zgaduję, że jesteśmy tu przez Tytanów?
- Ta...Rozdzielili się oni tak, aby łatwiej było nas powstrzymać. Ja walczyłem z Gwiazdką, Raven i Bestią, a ty, z tego co mogłem się domyślić, z Robinem i Cyborgiem. – Odpowiedział
- Poczekaj, zaraz nas stąd uwolnię.
Po czym chciałam użyć wiązek dezintegrujących do zniszczenia krat. Jednak, kiedy moje oczy zabłysły na biało, poczułam lekkie odepchnięcie. Czując to, spytałam:
- Co jest?! Dlaczego nie mogę korzystać z mych mocy?!
- To prawdopodobnie wina tej obroży, którą masz na szyi. – Odpowiedział Slade.
W tym momencie, dotknęłam swojej szyi, aby sprawdzić, czy to była prawda. Rzeczywiście, czułam coś na niej i to coś, co miało jakieś diody. Czując to, powiedziałam:
- Cholera. Musimy się stąd jakoś inaczej wydostać.
Po tych słowach, zaczęliśmy myśleć, jak moglibyśmy wydostać się z tego więzienia..."
~Ale długo nie analizowaliśmy.~
~*Nie dziwne, miałam tak męczący tydzień, że gdybyśmy mieli analizować, to bym chyba wyszła oknem.*~
~Spal plan zajęć.~
|Zmień rady, ty monotematyczny pierdolcu. XDDD|
~Ale ta działa. ;"""DDD~
~*Przechodząc do analizy ~:D~ zamknij się. XD W każdym razie, przechodząc do analizy, to niby przez kogo mieliby trafić do więzienia? Jasne, są jeszcze Tytani Wschodu, ale że oni pojawią się tylko raz i to offscreen, to wiadomo, że tylko Tytani.*~
~No i nie dziwne, że jej moce zostały jakoś zablokowane. W końcu więzienia w świecie, gdzie zdolności nadprzyrodzone są powszechne, powinny być zaopatrzone w jakieś blokady mocy więźniów.~
|No i pomiędzy dialogami znowu nie ma dopisków, co robili podczas tej nudnej jak Andżej rozmowy. Serio, to dodałoby dynamiki do tego statycznego gówna, a o to chodzi.|
<No i ten dialog jest strasznie nudny. Jasne, to logiczne, że chcieli się jakoś wydostać z więzienia, ale mogliby też przez chwilę porozmawiać też o czymś innym, a nie tylko o minionej i obecnej sytuacji. Serio, przez brak rozmów o dupie Maryni ciężko wierzyć, że traktują się jak rodzinę.>
*No i brakuje przemyśleń Tristitii The Opko. Serio, skoro nie spodziewała się, że trafi do więzienia i to razem ze Slade'em, to powinna to jakoś w myślach skomentować. Bez tego nadal jest półwymiarową cholerą.*
~*No i oni chyba razem nie powinni trafić do więzienia. Z tego co wiem, to więzienia dzielą się na te męskie i żeńskie i w sumie nie dziwne. No ale oczywiście Opkolandia musi ułatwić im ucieczkę, bowiem inaczej byłoby ciekawiej.*~
~I generalnie ten fragment jest cholernie nudny, mimo iż mógłby być ciekawszy.~
332. „Rozdział XXII – Ucieczka z więzienia i choroba."
~*Ja jebe, przynajmniej jesteśmy już w ponad dwudziestym rozdziale. Jeszcze czterdzieści osiem do końca, jakoś damy radę.*~
~To będą cięęężkie tygodnie. ._. A poza tym, znowu tytuł rozdziału spoileruje, co się wydarzy w nim samym. No kurde, jeżeli już się tytułuje rozdziały, to ich tytuł nie powinien spoilerować akcji.~
~*Dzisiaj albo nie tytułuję rozdziałów, a jeżeli już to robię to staram się aby miały maksymalnie cztery słowa oraz tylko ogólnie informowały, co wydarzy się w rozdziale, bez zbędnych spoilerów.*~
*Bowiem tak powinno się robić, ale kiedyś byłaś niedojebana.*
~*To niestety widać na każdym kroku. >.<*~
333. „[...] - Masz jakiś pomysł, jak moglibyśmy się stąd wydostać?
- Poczekaj chwilę. Już ja wiem, jak się uwolnić z tego miejsca. – Odpowiedział, po czym zaczął szukać czegoś.
Jednak, parę sekund potem, rzekł nieco zdenerwowanym głosem:
- Cholera! Zabrali mi wszystkie nadajniki!
W tym momencie, chwyciłam dłońmi kraty, przyłożyłam do nich głowę i spuściłam wzrok, a następnie rzekłam:
- Kurwa mać. Ja nie mogę korzystać z mych mocy, tobie zabrali nadajniki...Teraz to już na sto procent stąd nie wyjdziemy.
[...]"
~*Ciekawszy od tego jest fakt, że najnudniejsze wykłady na szczęście są co dwa tygodnie. Serio, ta ich rozmowa jest nudna jak but. Ja rozumiem, że oni skupiali się na ucieczce z tego więzienia, ale mogłoby im zająć to trochę czasu. Pomiędzy zastanawianiem się jak nawiać mogliby rozmawiać o wszystkim i o niczym. Bez tego ciężko uwierzyć w fakt, że traktowali się jak rodzina. Jak dla mnie nadal powinni się traktować jak uczeń i nauczyciel, bowiem gadają tylko o danej sytuacji lub o ich celu.*~
~No i przez fakt, że praktycznie w ogóle, poza jednym, nie mamy dopisków, co robili podczas rozmowy, jest ona cholernie statyczna. A przez to tylko nudzi nas czytanie tej rozmowy, bowiem podczas niej nic się nie dzieje.~
|No ale miło, że przynajmniej memu opkowemu sobowtórowi zabrali nadajniki oraz opkowej Tri zablokowali moce. To jakoś utrudnia ucieczkę, mimo iż wiadomo, że i tak, i tak, pójdzie im ona bez problemu.|
<No i to ostatnie zdanie mej opkowej wersji nie ma sensu. Oczywiście, że wyjdą, bowiem to opowiadanie nie skupia się na życiu więziennym głównych bohaterów. A poza tym, są w uniwersum DC, w końcu i Slade, i Młodzi Tytani są spod stajni tego wydawnictwa. W tym uniwersum złole uciekający z Arkham Asylum czy innego więzienia to norma jak fakt, że Morawiecki jest niedojebany.>
*Zajebiste porównanie, ale w sumie trafne. XDDD Swoją drogą, dobrze, że żaden hiperfan DC nie trafił na to FanFiKtion, bowiem do dzisiaj nie wygrzebałaś się spod komentarzy z rantem.*
~*Generalnie dobrze, że to gówniane opowiadanie nie jest zbytnio popularne. A tak w ogóle, to jest to kolejny nudny fragment, o którym za wiele do gadania nie ma.*~
334. „[...] - Chwila! Mam pomysł! Może spróbuję poszukać tutaj jakiegoś ukrytego tunelu prowadzącego na zewnątrz, a ty poszukaj czegoś takiego w swojej celi.
- Myślisz, że tu coś takiego jest? – Spytał
- W końcu to jest więzienie, więc w tych celach było przed nami na pewno wiele osób i któraś z nich musiała się jakoś stąd wydostać.
- W sumie i tak nie mamy nic do stracenia, więc dlaczego by nie poszukać.
[...]"
~*Mimo iż nawet jakby taki tunel był, to w końcu ktoś z pracowników więziennych powinien to odkryć i owy tunel powinien zostać zamurowany. No ale nie, po co utrudniać głównym postaciom zadanie.*~
~No i jest to strasznie kreskówkowy schemat. Jasne, mógłby on zadziałać, szczególnie że obecnie nie widzę innego sposobu ucieczki, ale widać tutaj, że to schemat. Jeżeli chciało się go użyć, to powinno się to jakoś zatuszować aby nie było widać, że aŁtorka nie miała pomysłów, więc jechała schematami.~
|I nadal boli mnie to, że oni obecnie gadają tylko o swym obecnym celu. No kurde, przez to ich obecna relacja jest jeszcze bardziej niewiarygodna, niż była do tej pory.|
<No i brakuje czynności, które wykonywali. Nawet podczas krótkiej rozmowy ludzie coś robią, no. To dodałoby dynamiki, która przydałaby się w tym NadGównie.>
*No i generalnie ten dialog jest strasznie nudny i sztuczny, jakby nie mogli podczas szukania porozmawiać o czymkolwiek innym, a nie ciągle o tym samym.*
~*Nie mogę uwierzyć, że w tamtym okresie napisałam pierwsze Kroniki Apokalipsy oraz zaczęłam pisać „Nie jestem waszym wrogiem.".*~
~Masz szczęście, że Kroniki Apokalipsy są takie jakie je zapamiętałaś, bowiem inaczej musiałbym cię powiesić.~
*Still better love story than Twilight. XDDD*
~*~;"""DDD~*~
335. „[...] zdjęłam lustro ze ściany i, po zrobieniu tego, zobaczyłam jakiś długi tunel. Widząc to, odłożyłam trzymany przeze mnie przedmiot i weszłam do środka. Następnie, tak jak się dało, zaczęłam iść przed siebie."
~*Mimo iż ten tunel nie powinien kurwa już istnieć, bowiem dawno powinien zostać zamurowany. Chociażby podczas rutynowych konserwacji cel powinno to zostać zauważone.*~
~A poza tym, lustro w celi więziennej? Wątpię aby tam był taki przedmiot, bowiem mógłby zostać uznany za coś, co mogłoby komuś pomóc w ucieczce. No ale jak wiadomo, po co utrudniać głównej bohaterce życie.~
|No i w ogóle prędzej się czołgała w tym tunelu, bowiem wątpię aby on był wysoki. No ale po co wybrać lepszy zestaw słów do tego fragmentu, c'nie.|
~*Wciąż nie mogę uwierzyć, że kiedyś lubiłam Claire Opko Version.*~
<Twoje niedojebanie było porażające. ;-;>
~*Wiem, niestety. ;===;*~
336. „[...] - Hej
- Skąd ty się tu wzięłaś? – Spytał
- Odkryłam za lustrem jakiś tunel, więc weszłam do niego, aby sprawdzić, gdzie prowadził. W pewnym momencie, dostrzegłam zakręt oraz drogę w górę. Najpierw postanowiłam skręcić i trafiłam tutaj.
- To świetnie. Może ten tunel, który prowadzi w górę, zaprowadzi nas ku wolności.
- Sprawdźmy to. W końcu i tak nie mamy niczego do stracenia.
[...]"
~*Ja pierdolę, ja tu chyba zaraz z nudów usnę. Serio, to niedorobione gówno jest nudne jak cholera, aż odechciewa się tego analizować. Gdyby nie fakt, że jesteśmy już tak daleko i nie wypada się poddać, rzuciłabym analizowanie tego w cholerę. Zaczynając od drobnostek, nadal brakuje czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. Ja serio wątpię, że oni po prostu patrzyli na siebie i nic nie robili. Czynności wykonywane podczas rozmowy tylko dodałyby dynamiki, no.*~
~No i oczywiście, że ten tunel musiał prowadzić też do celi, w której był Slade. Bowiem gdyby tam nie prowadził, Tristitia musiałaby go jakoś wykopać i dodałoby to ciekawszy wątek. A, jak wiadomo, w opkach nie o to chodzi.~
|A poza tym, tunel prowadzący w górę raczej logiczne, że prowadzi na zewnątrz. W końcu niby gdzie indziej były więzień by go podprowadził?|
<No i ta rozmowa też jest taka trochę niepotrzebna, bowiem Slade Opko Version powinien domyślić się, skąd Tri Opko Version wzięła się w jego celi. Mogliby zamiast tego ruszyć w drogę do wyjścia i pogadać o czymś ciekawszym, co rozwinęłoby ich relację. No ale nie, lepiej aby czytelnicy zdechli z nudów.>
~*Przerwa kurde, bowiem dzisiaj są takie nudy, że chyba na raz nie damy rady. Napiszę trzy strony w rozdziale dziewiętnastym do IPIT, wrócimy do tego, zanalizujemy cztery fragmenty, znowu przerwa i ostatnie trzy do analizy.*~
*Tak chyba będzie najlepiej. ;-;*
337. „[...] Gdy zaś oboje wyszliśmy i wstaliśmy, dostrzegliśmy iż znajdowaliśmy się jakieś paręnaście metrów od więzienia."
~*Ależ of fucking course. Bowiem gdyby znaleźli się bardzo blisko bram więziennych i musieli spierdalać w podskokach aby nikt ich nie zauważył, to opko byłoby ciekawsze, a przecież wszyscy wiemy, że nie o to chodzi.*~
~Ja nie mogę, nie wierzę, że chciało ci się napisać siedemdziesiąt rozdziałów tego NadGówna, Ramoninth.~
~*Ja też się sama sobie dziwię. Dobrze, że to ostatnie takie potężnie długie opko.*~
~Chociaż tyle, chociaż musimy się teraz z tym cholerstwem męczyć. W każdym razie, brakuje tu przemyśleń Claire The Opko. Powinna jakoś skomentować fakt, że wylądowali tak daleko od więzienia. No ale nie, po co rozwijać postać. Niech zostanie taką samą, półwymiarową cholerą aż do końca tego padalstwa.~
|Dobrze, że ta parówa zdechnie w Retconning 0,25.|
<Jaka podnieta. X"""DDD>
|No co? :D Nie lubię szmiry.|
*Nikt normalny jej nie lubi.*
|W sumie to też prawda.|
338. „Pokój Slade'a był dość spory. Pomalowany był w takie same kolory, jakie miała jego maska, czyli na czarno-brązowy. Naprzeciwko nas, widniało wysokie okno, zza którego do pomieszczenia wpadały promienie słońca. Pod, z naszej perspektywy, lewą ścianą stało dwuosobowe łóżko z czarną kołdrą oraz takimi samymi poduszkami. Po prawej stronie, fragment ściany był nieco wysunięty, a na nim samym widniały białe drzwi. We wgłębieniu, pod ścianą, widniało biurko, na którym widziałam dużo różnych papierów oraz ołówków i długopisów. Niedaleko niego, w rogu po prawej stronie, stała zdobiona, drewniana szafa na ubrania, a w lewym rogu widoczna była szafka z książkami, na której stała wieża do odtwarzania muzyki. Niedaleko niej, były kolejne, białe drzwi. Zaś pod drzwiami wejściowymi stały jeszcze, po prawej stronie, wieszak, a po lewej, kosz na śmieci."
~*No ja pafnuczę, znowu taki szczegółowy opis? Po co nam to, skoro Tri Opko Version zawita w pokoju Slade'a chyba jeszcze tylko raz lub dwa? Można byłoby ten pokój opisać, ale nie tak szczegółowo, bowiem tyle detali jest niepotrzebnych.*~
~No i też jest on cholernie statyczny, a co za tym idzie nudny. Wypadałoby się chociaż trochę postarać aby ten opis był dynamiczniejszy, bowiem tak to się da z nudów zdechnąć.~
|No i generalnie ten opis jest po prostu nieistotnie szczegółowy. A fakt, że pokój mego opkowego sobowtóra miał się pojawić jeszcze tylko raz czy dwa w niczym tu nie pomaga.|
<I w sumie przydałyby się przemyślenia mej opkowej wersji na temat tego, co widziała. To dodałoby czegoś do tego stęchłego i nudnego opisu oraz jakoś rozbudowałoby główną postać. No ale nie, lepiej jebnąć taki nudny jak Dżej kloc tekstu.>
*No ale nie, jesteśmy w opku, więc wszystko musi być nudne jak cholera.*
~*Niestety :/*~
339. „[...] do pokoju wszedł Slade, bez maski, trzymający w jednej ręce skrzynkę z narzędziami. Czyli, najprawdopodobniej, chciał zdjąć ze mnie tę obrożę."
~*No kurwa nie pierdol, to chyba logiczne. Sam fakt, że blokuje ci moce jest tego powodem, w końcu twoje zdolności nadprzyrodzone są potrzebne podczas twych misji. A nawet jakby, to wątpię aby taka obroża była wygodna przy codziennym funkcjonowaniu.*~
~Serio, te fragmenty idealnie prezentują, jak pusta jest Claire Opko Version. Jej jedyne przemyślenie to oczywista oczywistość, ewidentnie dana tylko po to aby nie było, że przemyśleń w ogóle nie ma. A nawet na ten temat mogłaby coś więcej pomyśleć.~
|Przemyślenia tylko by ją rozbudowały. A tymczasem mamy dwudziesty drugi rozdział, a ta parówa nadal jest półwymiarowa. Ja rozumiem, że to nawet nie połowa historii, ale postać powinno się rozbudowywać od początku aby nie chciało się jej spalić na stosie.|
<Generalnie ich brak jest jedną z największych wad tego cholerstwa. No kurde, to narracja pierwszoosobowa, jak inaczej mamy polubić główną bohaterkę?>
*Mocą pajęczyn i Opkolandii.*
~*Kurwa, przerwa długa nie była, a ten już zdążył chlać. XDDD*~
*;"""DDD*
<Ty i Grzegorz jesteście siebie warci. XD>
~*Dzień dobry! ;"""DDD*~
|To nie jest powód do dumy, parówy. XDDD|
~*Hehe :DDD*~
340. „[...] Ja, jako iż nie wiedziałam, czy poza blokowaniem moich zdolności, mogła też mnie wysadzić, bałam się. Najprawdopodobniej Slade dostrzegł mój strach, gdyż na chwilę przerwał próbę oswobodzenia mnie, chwycił mnie za dłoń, spojrzał mi w oczy i rzekł:
- Skarbie...Nie bój się. Ja też nie wiem, jak działa ta obroża, ale spokojnie. Wszystko będzie dobrze. Oddychaj spokojnie, bo mi tu zaraz zemdlejesz.
Po czym, gdy trochę się uspokoiłam, kontynuował uwalnianie mnie."
~*Kurwa mać, nie pomagasz. Nie dość, że pogoda jest dzisiaj do dupy i nic się nie chce, to jeszcze to opko ewidentnie chce nas uśpić. Serio, to jest cholernie nudne, głównie przez brak przemyśleń głównej bohaterki. Skoro się bała, że ta obroża może wysadzić jej pusty łeb, to powinna się nad tym bardziej zastanowić. Jej strach powinien być lepiej przedstawiony, abyśmy faktycznie mogli się wczuć w jej emocje.*~
~No i brakuje czynności, które wykonywali podczas tej wypowiedzi Slade'a. Nie musieli robić za wiele, mogliby tylko drobne ruchy wykonywać. No ale to byłoby już coś, co dodałoby chociaż trochę dynamiki do tego wszystkiego.~
|No i po tej wypowiedzi mego opkowego sobowtóra też brakuje przemyśleń Tristitii The Opko. Powinna się jakoś nad tym wszystkim zastanowić, skoro niby tak się bała, że ta obroża może ją wysadzić. No ale nie, lepiej niech będzie płytką idiotką aż do końca historii.|
<Chociaż lepsze to, niż moment, w którym stanie się wkurwiającą szują.>
*Niestety, jesteśmy coraz bliżej tego. >.<*
<Wiem i nie cieszę się z tego powodu. ;===;>
~*To będą cięęężkie tygodnie. ._.*~
|Niestety, ale jakoś trzeba to przeżyć dla czytelników.|
~*Wiem, ale proste to nie będzie. Anyway, kolejna przerwa, tym razem chyba nieco dłuższa i ostatnie trzy fragmenty.*~
~*<Nie. XDDD> ;"""DDD*~
341. „[...] Nie wiedziałam, dlaczego tak nagle zachciało mnie się spać. Mimo wszystko, w pewnej chwili, podniósł mnie on z łóżka, pocałował w policzek i powiedział:
- Śpij sobie. Ja cię zaniosę do twego pokoju.
W tym momencie, zamknęłam oczy. I, parę minut potem, zasnęłam..."
~*Ja jebe, chyba serio zaraz usnę z nudów. Gdyby nie te przerwy to już bym dawno zdechła. Serio, ten fragment jest strasznie nudny przez brak przemyśleń głównej bohaterki. Obecnie zaplanowałam dziewiętnasty rozdział Retconning 0,25 i tam Andromeda ma mieć więcej przemyśleń niż tutejsza Tristitia. Skoro tak ją zdziwiło, że zachciało jej się spać za dnia, to powinna mieć na ten temat więcej przemyśleń, a nie tak od razu przechodzić do kolejnego tematu.*~
~No i generalnie Slade jest robiony na NadOOC, ale to wiadomo już od dawna. Kolejne rozdziały tylko to dopierdalają. A serio, gdyby napisać go zgodnie z jego charakterem, to mógłby być ciekawy! No i nie jebałoby to kanonu, co też jest istotne.~
|No i brakuje czynności, które wykonywali podczas tej wypowiedzi mego opkowego sobowtóra. Serio, nawet podczas tak krótkiej rozmowy powinni wykonywać chociaż drobne ruchy. To dodałoby dynamiki do tych nudów, no.|
<I po tej wypowiedzi znowu brakuje przemyśleń mej opkowej wersji. Powinna się nad tym wszystkim trochę zastanowić aby nie być pustą idiotką. Serio, postacie powinny się rozwijać.>
~No ale jak widać lepiej napisać opko do sześciennego sześcianu.~
~*Niestety i nie jestem z tego powodu dumna. >.<*~
342. „[...] - O, Tristitio. Już się obu-
Jednak nie dokończył zdania, gdyż ujrzał to, w jakim byłam stanie. Widząc to, spytał:
- Kochanie? Wszystko w porządku?
- Źle się czuję... - Odpowiedziałam słabym głosem.
- Czekaj chwilę. Zaraz zmierzę ci temperaturę.
A następnie, nie zamykając drzwi, wyszedł. Wrócił parę chwil potem, z termometrem i podszedł do mnie. Następnie, zmierzył mi temperaturę.
Kilka chwil później, spojrzał na termometr i, po zrobieniu tego, rzekł:
- Dzwonię po lekarza.
- Aż tak źle? – Spytałam nadal słabym głosem.
- Masz temperaturę trzydzieści dziewięć i pięć stopni Celsjusza! Jeżeli temperatura jeszcze ci skoczy, to może się źle skończyć!
A następnie, wyjął telefon i zadzwonił po lekarza."
~*Z I E W. Serio, strasznie nudny pakiet fragmentów do analizy nam się na dzisiaj trafił. Zacznijmy od tego, że Slade powinien mieć to w dupie. Jasne, jako iż Tristitia The Opko jest chora to nie wysyłałby jej raczej na żadne misje, bowiem raczej nie zależy mu obecnie na zabiciu jej. No ale powinien mieć to w dupie i tyle.*~
~No i brakuje czynności, które wykonywali podczas tego nudnego jak słodka lisica dialogu. Serio, nawet jeżeli Tri Opko Version niewiele robiła, to Slade powinien chociaż jakieś ruchy wykonywać. Serio mówię, to dodałoby dynamiki do tego gówna, a tego obecnie potrzebujemy.~
|Brakuje też przemyśleń tej parówy. Serio, skoro nie spodziewała się, że miała aż tak wysoką temperaturę oraz Slade The Opko zamierzał zadzwonić po lekarza, to powinna się nad tym trochę zastanowić. Narracja nadal się nie zmieniła, jest pierwszoosobowa, więc powinno być dużo przemyśleń aby Claire Opko Version nie zachowywała się jak maszyna bez uczuć.|
<No i też powinno być opisane jak dokładniej się moja opkowa wersja czuła. Tak, w nieprzytoczonym fragmencie coś jest wspomniane, ale to niewiele. Powinna opisać jak się czuła fizycznie i psychicznie, to dodałoby coś do tego gówna.>
*I generalnie ten fragment mógłby być ciekawszy i posiadać w sobie więcej emocji, ale niedojebanie dawnej Ramoninth nie pozwalało na takie wodotryski.*
~*Niestety i teraz my musimy się z tym męczyć. >.<*~
343. „[...] - Slade? Coś się stało? – Spytałam
- Co to miało być, to co wczoraj odwaliłaś? – Odpowiedział pytaniem na pytanie.
O co mu chodziło? Jeżeli myślał, że symulowałam, to przecież widział, że byłam chora i nawet lekarz to potwierdził. Od razu odpowiedziałam:
- Co? O co ci chodzi?
- Nie pamiętasz? – Zapytał ze zdziwieniem.
- Nie...Nawet nie wiem, o co ci teraz chodzi.
Po tej odpowiedzi, westchnął, a następnie rzekł:
- Spróbuję ci to opowiedzieć. Otóż, gdy siedziałem w nocy nad jednym projektem, który może raz na zawsze pomóc nam w zniszczeniu Tytanów, gdy chciałem na chwilę pójść do pokoju po jedną rzecz, ujrzałem ciebie. Zdziwiło mnie to, zważywszy na to, w jakim stanie byłaś za dnia, ale...wyglądałaś tak, jakby coś przejęło nad tobą kontrolę. Fizycznie to nadal byłaś ty, ale kiedy spojrzało się w twoje oko, miało się wrażenie, że ciebie po prostu tam nie było. Poza tym, mówiłaś jakieś dziwne rzeczy, których nie jestem w stanie powtórzyć, gdyż to było NAPRAWDĘ POPIERDOLONE. Jednak wiem tylko tyle, że chciałaś gdzieś iść. Jedyny sposób, aby cię przed tym powstrzymać, no bo w końcu nie wiadomo, co mogłabyś sobie zrobić, to nadajniki. Od razu spróbowałem uruchomić to, za pomocą czego mogę tobą kontrolować, ale...udało się to dopiero za trzecim razem, co było naprawdę dziwne. Mimo wszystko, gdy odprowadziłem cię do twego pokoju i z powrotem położyłem do łóżka oraz wyłączyłem nadajniki, po prostu zasnęłaś.
Patrzyłam na niego ze zdziwieniem. Nie mogłam uwierzyć w to, co mówił, no ale po co miałby kłamać w tym momencie. Chwilę potem, powiedziałam:
- Naprawdę nie wiem, co mnie się wtedy mogło stać.
- Może to choroba tobą kontrolowała? Tak, wiem jak głupio to brzmi, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. – Odparł
- Nie wiadomo, może tak, może nie. Raczej nigdy się tego nie dowiemy.
Po tej rozmowie, Slade wyszedł z pokoju, a ja, jako iż nadal nie miałam siły, aby wstać, po prostu leżałam."
~*To pewnie Deep Root Disease, teraz musisz odtańczyć wokół Tristitii The Opko taniec deszczu strzelając w jej kierunku napalmem i modląc się aby zdechła.*~
~No zajebista diagnoza, idź z tym na medycynę. XDDD~
~*Co nie? :DDD Ale tak na serio, to przynajmniej na koniec mamy się gdzie rozgadać. Zaczynając od podstaw, nadal brakuje przemyśleń Tri Opko Version, które w tym wypadku serio są niezbędne. Skoro nie pamiętała wydarzenia z poprzedniej nocy oraz wydarzyło się coś tak pojebanego, to powinna to więcej w myślach skomentować. Bez tego, jest półwymiarową idiotką, po której wszystko spływa jak po kaczce.*~
~No i brakuje czynności, które wykonywali podczas tej nudnej i hipernierealistycznej rozmowy. Serio nie uwierzę, że podczas niej absolutnie nic nie robili, bowiem to niemożliwe. A dodanie dopisków o tym, co wykonywali, serio mogłoby ubarwić tę nudną jak but historię.~
|No i to też hipernierealistyczne, co się z Claire The Opko stało. Nie wiem, na co była chora, prawdopodobnie na zwykłą grypę czy coś w tym stylu. A to choroba wirusowa jest, nie może aż tak bardzo kontrolować człowiekiem. Ba, w ogóle tego nie może. W końcu grypa nie może się dostać do rdzenia kręgowego i okolic.|
<Jasne, taki wątek można byłoby wykorzystać, ale w takim wypadku wypadałoby wymyślić własną chorobę, bowiem na świecie nie ma chorób, które w ten sposób mogłyby wpłynąć na człowieka. Można by to na przykład jakoś powiązać z chorobą, która wywoła w którymś rozdziale pandemię i na przykład dać, że to jej najpierwsiejsze stadium.>
*No i oczywiście, że Slade Opko Version nie potrafi przytoczyć tu minionych słów swej uczennicy. Gdyby umiał to zrobić, to byłoby ciekawiej oraz trzeba byłoby coś dodatkowo wymyślać. A każdy wie, że w Opkolandii nie o to chodzi.*
~*I, co pewnie nikogo nie dziwi, nigdy nie zostanie wyjaśnione, co się stało opkowej Tristitii. Ba, nie zostanie to nawet nigdzie później użyte jeszcze raz lub wspomniane, bowiem po co. Lepiej dodawać rzeczy na siłę i w ten sam sposób się ich pozbywać.*~
~I też ich rozmowa na ten temat zakończyła się ultra szybko. Oni powinni dłużej na ten temat porozmawiać, bowiem to do normalnych rzeczy się nie zalicza. Tak to wyglądają jak debile, po których wszystko łatwo schodzi.~
|I generalnie ten fragment jest nudny jak but, a mógłby być ciekawy i emocjonalny.|
<Co w sumie jest normą w tym opku.>
~*Na szczęście zanalizowaliśmy już dzienny limit fragmentów do analizy, więc możemy skończyć.*~
~*~*Zamknąć się, matoły. XD*~ ;"""DDD*~
344. „Chora byłam przez dwa tygodnie, w czasie których Slade opiekował się mną, co było naprawdę miłe, gdyż przecież zawsze mógł mnie zostawić na pastwę losu. W tym czasie, również często słyszałam otwierające się i zamykające drzwi wejściowe do bazy, co znaczyło, że Slade często gdzieś wychodził. Mimo wszystko, podejrzewałam że to po prostu było związane z jego kolejnym planem."
~*Kurwa, ledwo zaczęliśmy analizę, a tu już nuda, ja jebix. Zacznijmy od podstaw, czyli od tego, że w tym NadGównianym fragmencie jest ewidentnie za mało przemyśleń Tristitii The Opko. Skoro te dwie sprawy nie były dla niej codzienne, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, no ale jak widać nie. Lepiej napisać gówno tysiąclecia niż się postarać.*~
~No i generalnie Slade powinien ją olać, tylko raz na jakiś czas upewniać się czy Tri nie kipnęła. No ale po co pisać postać zgodnie z charakterem i zrobić z tego opka coś ciekawszego, c'nie.~
|A poza tym, te zamykające i otwierające się drzwi wejściowe do bazy to raczej to oznaczało, partoło. Niby z jakiego innego powodu mój opkowy sobowtór miałby tak często wychodzić?|
<Generalnie ta historia od któregoś momentu jest cholernie nudna, zauważyliście? Znaczy była nudna od początku, ale na początku jeszcze nie aż tak.>
*Faktycznie. A pomyśleć, że mogłaby być ciekawsza, gdyby dawna Ramoninth raczyła się postarać.*
~*No ale doszłam na najwyższy poziom ewolucji amatorskiego pisarza. Z tamtego okresu mam też opowiadania, które lubię do dzisiaj. :D*~
~Jaka podnieta. XDDD~
~*No co? To sukces! ;"D*~
345. „[...] - O, Tristitio. Dobrze, że już jesteś, bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie.
- OMG, tak, tak, tak, tak!!! Nareszcie!!! W końcu!!! – Krzyknęłam i zaczęłam skakać z radości po pomieszczeniu.
Tak skacząc, w pewnym momencie, ujrzałam że Slade, znowu, uderzył się dłonią w twarz, a następnie rzekł:
- Ja na serio muszę cię zamknąć w tej piwnicy na jakiś czas...
- Ale przecież nie robię nic nienormalnego! – Odparłam
- Nie, w ogóle. To skakanie po pomieszczeniu z radości przed kolejnym zadaniem jest najzupełniej normalne.
- Em...No...Jest.
- ...
- No co?
- Eh...Co ja się z tobą mam...No, ale dobrze. Twoje kolejne zadanie będzie polegać właściwie na tym samym, co ostatnio. Naprawdę, potrzebne mi jest to działko.
- Tak jest!
[...]"
~*O.V.E.R.Z.I.E.W – Okrutnie Very Emocjonujące Raczej Zdanie Ignorujące Ewidentny Wkurw.*~
~Zajebiste rozwinięcie, kontynuuj. X"""DDD~
~*No co? ;"""DDD Nie, ale serio, mamy znowu do czynienia z nudą. Na serio? Slade Opko Version nie mógł jej dać jakiegoś innego zadania, a nie to, co ostatnio? Przez to ewidentnie widać, że miałam wyjebongo w tę historię.*~
~No i wątek uzależnienia się Claire The Opko od powierzanych jej zadań przez to nie ma sensu. Ja bym się od tak nudnych misji nie uzależnił, pewnie zdechłbym z nudów. A niby to życie złoczyńcy miało być ciekawe, a tu proszę, nuda jak ja pierdolę.~
|I dalej brakuje czynności, które wykonywali podczas tej nudnej jak but rozmowy. Serio nie uwierzę, że tak po prostu stali, a dopisanie czynności, które wykonywali, dodałoby dynamiki do tego gówna tysiąclecia.|
<No i nadal jest za mało przemyśleń mej opkowej wersji. Serio, powinna się chociaż trochę nad tym wszystkim zastanowić, a nie pozostawić to bez przemyśleń. To narracja pierwszoosobowa, do blyata, a tymczasem przemyśleń jest tutaj jak na lekarstwo.>
*No i przejście od jednego tematu do drugiego jest zbyt szybkie, powinno to być napisane jakoś płynniej.*
~*I widać, że to niby chyba miało być zabawne, ale moje poczucie humoru było poniżej poziomu polskiej polityki.*~
~Zajebiste podsumowanie, lepiej się nie dało. XDDD~
~*Ale szczere! :D*~
346. „Kiedy tak jechałam i znowu ~srałam~ widziałam umierających a nawet martwych bezdomnych, robiło mnie się przykro. Żałowałam ich, mimo iż to nie była moja wina. No, ale ja nigdy nie byłam w stu procentach ~normalna~ zła i nie potrafiłam patrzeć, jak oni teraz zamarzali lub zamarzli. Jednak, to co było najdziwniejsze to fakt, że Tytani w ogóle nie pojawili się podczas mojej ~wizyty w kiblu.~ jazdy. Niemożliwym byłoby, aby oni o tym nie wiedzieli."
~*Mógłbyś tak raz na jakiś czas umrzeć? Może to cię unormalni. XDDD*~
~Nie chce mnie się.~
*Najbardziej realistyczna rozmowa na świecie, check. XDDD*
~*~;"""DDD~*~
~*W każdym razie, przechodząc do ~srania~ analizy, to...moment...No ty niedorobiony zjebie, ogar. XDDDDDDD ~;"""DDD~ Anyway, pomijając tego niedojeba, to przechodząc do analizy, to ZNÓW jest tutaj za mało przemyśleń tej pały. Kurna, skoro tak było jej żal tych zamarzających lub zamarzniętych bezdomnych, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, a nie przechodzi z tym do porządku dziennego od razu. Bowiem inaczej widać, że jest to wstawione na siłę aby nie było, że Tristitia to szmata, którą nadal jest.*~
~No i nadal, jeżeli poziom śniegu się nie zmniejszył, to nie powinna ona widzieć tych bezdomnych, gdyż powinni być przysypani śniegiem.~
|A najgorsze jest to, że to niepojawienie się Tytanów zapoczątkuje w chuj cringe i hipernierealistyczny wątek.|
~*Weź mi nawet o tym nie mów, to gówno zaczyna się po następnym urywku. ;===;*~
|Wiem, niestety. ;=======================;|
347. „[...] Dostrzegłam je po paru minutach, a leżało na jakieś starej linii produkcyjnej. Widząc je, podeszłam, wzięłam przedmiot, wyszłam z budynku, wsiadłam na skuter i ruszyłam w drogę powrotną."
~*Szybko. Niby wiadomo, ten fragment pokazuje co by się stało, gdyby wszyscy dobrzy wyparowali ze świata Młodych Tytanów, ale i tak. Zawsze coś mogłoby tej parówie przeszkodzić. No ale jako iż jest Mary Sue, to wiadomo, że tak się nie stało.*~
~No i nadal brakuje przemyśleń tego bambusa na kółkach. Skoro tak łatwo i szybko jej wszystko poszło, to powinna się nad tym zastanowić dłużej. Przez brak przemyśleń to wygląda jakby to wszystko po niej spłynęło.~
|. <- Taktyczna kropka obserwacji tematu.|
~*Co kurwa. XDDDDDDDDDDDDDDDDDD*~
|Chciałem coś napisać, ale nie wiem co. XD|
~To było nic nie pisać, niedojebie. XDDD~
|;"""DDD|
348. „W pewnej chwili, dotarłam do piwnicy. Będąc tam, co prawda Slade'a nie dostrzegłam, ale zobaczyłam, że wszystkie panele miały jakieś rączki. Od razu chwyciłam jedną z nich i rozsunęłam panel. To, co tam zobaczyłam, zmroziło mi krew w żyłach. Pod panelami były zwłoki ludzkie! Widząc to, rozsunęłam pozostałe i wszędzie były trupy! Ale...Ale...To znaczyło, że Slade zabił tych ludzi?! C-Czyli ja mieszkałam pod jednym dachem z zabójcą przez ten cały czas?! Nie mogłam w to uwierzyć. Jak on mógł...
Lecz, chcąc jak najszybciej stamtąd uciec, wybiegłam z piwnicy i ponownie zaczęłam szukać Slade'a. W którejś chwili, dotarłam do jakichś wielkich, metalowych drzwi. Od razu otworzyłam je. To, co tam było, o mało co nie zwaliło mnie z nóg.
Było to wielkie, kamienne pomieszczenie, w większości ubrudzone krwią. Na lewej ścianie wisiał wielki, metalowy panel z ledwo żywymi Tytanami, przykutymi do niego za pomocą łańcuchów. Parę metrów od nich, widziałam jakieś siedzenie, wyglądające na metalowy tron, znajdujące się na podwyższeniu. Na nim zaś, siedział Slade. Mimo, iż nie widziałam jego twarzy, to czułam, że szyderczo uśmiechał się, widząc ich cierpienie. Na ścianie obok niego, wisiało dużo narzędzi tortur. Widziałam również, że Slade miał na dłoniach jakieś czarne rękawiczki, poprzedzielane czerwonymi paskami, które najprawdopodobniej umożliwiały mu unoszenie przedmiotów bez dotykania ich, gdyż widziałam jak unosił siłą woli jeden z mieczy, a wiedziałam, że on nie miał takich zdolności.
Jednak, kiedy usłyszeli otwierające się drzwi do pomieszczenia, odwrócili się w mym kierunku. Tytani patrzyli na mnie wzrokiem, w którym widać było błaganie o litość, a Slade zmieszanym wzrokiem, który jakby mówił, że nie chciał abym odkryła to miejsce. Ja też nie chciałam tu być i nie chciałam się przekonać, jakim to psychopatą był Slade. Aż działko, które trzymałam w rękach, spadło mi na podłogę. Parę minut potem, krzyknęłam:
- Psychopata! Sadysta! Nienawidzę cię!
I pobiegłam do swojego pokoju."
~;"D~
~*Zajebisty komentarz na ten wielki kloc hipernierealizmu, Grzegorz. XDDD*~
~No co? ;"""DDD Anyway, miło, wreszcie się rozpiszemy dłużej. Zaczynając od początku, to ja jebe, jak tymi zwłokami musiało tam jebać. No chyba, że w tych klapkach w podłodze była temperatura jak na Antarktydzie, to wtedy nie ważne.~
~*W ogóle, to po co opkowy Slade trzymał zwłoki w piwnicy pod podłogą? Powinien je zostawić tam, gdzie danych ludzi zamordował. Jasne, dałoby się wymyślić jakieś uzasadnienie, ale jako iż nigdy później ten temat nie zostanie poruszony ponownie, to się nie dowiemy.*~
|No i też jest znowu za mało przemyśleń opkowej Tri. Serio, skoro ją to zaskoczyło oraz kompletnie nie spodziewała się tego ujrzeć, to powinna mieć więcej przemyśleń na ten temat. Obecnie jest ich za mało i widać, że są po to aby nikt się nie dopierdolił, że przemyśleń nie ma.|
<No i spoko, Slade mógł zachcieć w ten sposób zaciumkać Tytanów, ale jak on ich ściągnął do tego wybitnie edgy pomieszczenia? Właśnie po to potrzebna byłaby narracja trzecioosobowa, gdyż takie smaczki mogłyby znacząco ubarwić historię.>
*No i znowu mamy za mało przemyśleń tej opkowej parówy. Skoro nie spodziewała się zastać takiego pomieszczenia oraz nie spodziewała się ujrzeć, co Slade tam odjaniepawlał, to powinna mieć więcej przemyśleń na ten temat. To mogłoby jakoś rozbudować Claire Opko Version oraz jakoś wpłynąć na relację jej i opkowego Slade'a. No ale nie, po co rozwijać postać. Lepiej aby była na takim samym poziomie.*
~*W ogóle, myślicie że te telekinetyczne rękawiczki jeszcze kiedykolwiek zostaną użyte? No chyba was jebło.*~
~Ależ oczywiście, bowiem tak powinno się kurwa wprowadzać przedmioty. =___= A najgorsze jest to, że ta sytuacja w ogóle nie wpłynie na późniejsze rozdziały.~
|No ja jebe, a można byłoby to ciekawie wykorzystać. No ale nie, po co. =_=|
~*Wstawię to do Retconning 0,25 i coś z tym zrobię.*~
<Stop. xDDD>
~*;"""DDD*~
349. „[...] Nie zamierzałam do niego wychodzić. Nie chciałam znać tego psychola. Parę minut potem, usłyszałam kroki, a następnie to, że Slade próbował otworzyć drzwi, co mu się nie udawało, z wiadomych przyczyn.
- Tri! Skarbie! Otwórz! – Krzyknął
Nie odpowiedziałam. Nie chciałam nawet z nim rozmawiać. Ja rozumiem, że Tytani byli naszymi wrogami, ale nie mogłam przetrawić takiego zachowania! I jeszcze te trupy..."
~;""D~
~*No kurwa, a ten zjeb znowu. XDDD*~
~No co, te akapity takie są. ;"""DDD Zaczynając jednak od początku, co pierwsze się rzuca to za mało przemyśleń Claire The Opkeł. Skoro nie chciała go znać po tym, co zobaczyła, to powinna się nad tym więcej zastanowić. No kurde, to narracja pierwszoosobowa, przemyślenia głównej postaci są w niej istotne!~
~*A poza tym, opkowy Slade mógłby wywarzyć drzwi. No ale oczywiście, że tego nie zrobi, bowiem inaczej kolejne fragmenty nie mogłyby się dziać i bylibyśmy szczęśliwsi. No ale mojej opkowej wersji nie o to chodziło.*~
|No i mój opkowy sobowtór powinien ją mieć w dupie, jedynie zmuszać ją aby dalej wykonywała powierzone zadania. To byłoby znacznie ciekawsze, bowiem mój opkowy sobowtór byłby zgodny z charakterem. No ale nie, lepiej robić z niego NadOOC.|
<I pomyśleć, że ten wątek mógłby być ciekawiej wykorzystany, ale niedojebanie Ramoninth na to nie pozwoliło.>
~*Niestety >.<*~
350. „Od teraz, przez miesiąc, nie wychodziłam z mojego pokoju oraz, mimo iż miałam kuchnię, nic nie jadłam. Slade próbował się do mnie dostać, próbował wyważyć drzwi, ale to nic nie dawało. Ja zaś, ciągle rozmyślałam nad tym, co odkryłam. Nie mogłam uwierzyć w to, że Slade byłby zdolny do czegoś takiego. Pół miesiąca później, zaczęłam rozważać samobójstwo, aby uwolnić się od tego psychopaty.
Miesiąc później, postanowiłam odebrać sobie życie. Jednego dnia, wzięłam krzesło z kuchni i wybiłam nim okno w pokoju. Następnie, wzięłam głęboki oddech, zamknęłam oczy i rzuciłam się z okna na sam dół. Po uderzeniu w ziemię, zemdlałam. Myślałam, że to był koniec. Umarłam i uwolniłam się od tego psychopaty. No, ale nie. Ale nie. Coś musiało pójść nie tak. W pewnym momencie, zobaczyłam białe tło, a kilka chwil potem, usłyszałam dźwięk elektrokardiografu, który oznaczał, że żyłam. Parę minut potem, otworzyłam oczy."
~*Ja jebe, jakie to nudne, OMN. Serio, lepiej by to szczerze mówiąc wybrzmiało, gdyby Tristitia The Opko nie posiadała kuchni w pokoju. No i trzeba byłoby podbudować to, że nie zamierzała wychodzić poprzez jej przemyślenia. To też mogłoby ją jakoś rozbudować. No ale nie, po co, niech nadal będzie taką płytką suką jak do tej pory.*~
~No i Slade powinien mieć normalnie możliwość wywarzenia drzwi. Przecież posiada supersiłę, więc to nie powinno stanowić problemu. No ale nie, po co dodać na przykład jakieś sensowne wyjaśnienie, dlaczego nie mógł tego zrobić. Lepiej ułatwiać wszystko naszej głównej Mary Sue.~
|I za mało mamy jej przemyśleń. Skoro chciała się zabić aby uwolnić się od mego opkowego sobowtóra, to powinno być więcej jej przemyśleń lub chociaż opisane kilka dni takiego jej życia aby taka sytuacja jakoś wpłynęła na czytelnika. No i też zawsze mogła wylecieć z pokoju i polecieć do Tytanów spróbować się pogodzić czy coś.|
<I oczywiście, że moja opkowa wersja nie mogła umrzeć. Bowiem gdyby umarła i narracja przeskoczyła na Slade'a lub zmieniła się na trzecioosobową, to świat by wybuchł. Kurwa, to nie opowiadanie na polski, tu można takie rzeczy robić.>
*No i generalnie ten fragment mógłby być ciekawy i emocjonujący, ale niedojebanie dawnej Ramoninth na to nie pozwoliło.*
~*Ale Retconning 0,25 będzie NadZajebisty. :D*~
~Pomocyyy... xDDD~
~*;"""DDD*~
351. „[...] - Tristitio...Kochanie...Skarbie...Ty żyjesz...Dzięki Bogu, ty żyjesz...Błagam, nie rób mi tego więcej...Ja już się pozbyłem tych trupów, ale błagam...Nie zabijaj się...Kocham cię...
W tym momencie, ja również przytuliłam go do siebie. Co by nie było, kochałam go jak mego ojca i...i po prostu fakt faktem, mimo iż był psychopatą i, być może kiedyś, zabójcą, to ja nie mogłam przestać go kochać. Bo tylko on się mną interesował..."
~*<Ziew jak stąd na Antarktydę.> Ja jebix, jakie to przesłodzone. Serio, Slade powinien mieć ją w dupie, powinno mu zależeć jedynie na tym, że przeżyła i będzie kogo dalej wykorzystywać. Kurde, jakby nie można było zrobić z tego gówna opowiadania autorskiego, to przynajmniej nie byłoby kaleczenia charakteru mej ulubionej postaci.*~
~No i znowu mamy za mało przemyśleń Tri. Serio, skoro i tak, i siak, niezależnie od tego, co robił, traktowała go jak ojca i tak go kochała, to powinno być na ten temat więcej przemyśleń. Kurde, jak mnie wkurwia ta półwymiarowa idiotka.~
|No i brakuje czynności, które wykonywali podczas tej wypowiedzi mego opkowego klona. Nie musieliby robić dużo, zwykłe drobne ruchy by wystarczyły, a dodałoby to coś do tego gówna. No ale nie, po co się postarać. =_=|
<I szkoda, że ten wątek nie zostanie wspomniany nigdy później w samej historii. Można byłoby to jakoś wykorzystać i to dodałoby coś ciekawego do tych nudów.>
~*No ale jak wiadomo, ja kiedyś byłam NadNiedojebana.*~
~Niestety i my musimy się z tym teraz użerać. >.<~
352. „[...] - Tri, chodź tu na moment. Mam dla ciebie kolejne zadanie.
- JEZU NARESZCIE!!! TAK, TAK, TAK!!! OMG, W KOŃCU!!! – Krzyknęłam z radości, poderwałam się i zaczęłam skakać po pokoju.
- ... Nie no, serio. Muszę zacząć szukać jakiegoś dobrego psychiatry dla ciebie.
- Ale czemuuu?
- Bo twoje zachowanie nie jest normalne. Nie dość, że psychol, to jeszcze uzależniona.
- I kto to mówi... - Szepnęłam do siebie.
- Coś mówiłaś?
- Nie, nic...
[...]"
~*<ZIEEEWWW!> Kurna, to jest serio nudne jak ja pierdolę. Serio, wątek uzależnienia się opkowej Claire od powierzanych jej zadań mógłby być spoko, ale tutaj nie działa. Czemu? Bowiem większość jej misji polega na kradzieżach, a jeżeli nie, to na nudnych rzeczach jak na przykład na kontrolowaniu tworzenia czego tam bądź. Nikt normalny by się od takich nudów nie uzależnił.*~
~No i nadal brakuje przemyśleń Tristitii Opko Version. Skoro tak się podjarała tym, że czeka ją kolejne zadanie, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Wiem, że się powtarzamy na ten temat, ale to irytuje. To narracja pierwszoosobowa, przemyślenia powinny być walone na prawo i lewo. W końcu jak inaczej w tym typie narracji polubić główną postać?~
|I wciąż brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Na serio, to tylko dodałoby dynamiki do tego NadGówna, a to by się temu nie dynamicznemu gównu przydało.|
<I generalnie miło, że podbudowane jest to uzależnienie mej opkowej wersji, no ale ten wątek obecnie nie ma sensu i obecnie już trochę nudzi.>
353. „[...] Chwilę później, odwrócił się w moim kierunku i, widząc moje podekscytowanie, spojrzał na mnie zażenowanym wzrokiem i rzekł:
- ... Jesteś pojebana, dziewczyno. Nie żeby coś, cieszę się z tego, że tak lubisz wykonywać to, co ci każę i to szanuję, ale sądzę, że to już jest uzależnienie.
- Oj tam, zaraz uzależnienie... - Odparłam podekscytowanym głosem.
- ...
- Co?
- Nic, nic...No, ale przejdźmy do rzeczy, dzisiejsze zadanie...
W tym momencie na chwilę przerwał i, widząc że zaczęłam się na niego patrzeć przenikliwym, podekscytowanym wzrokiem, rzekł:
- Tristitio, przestań się tak na mnie patrzeć, bo to jest straszne.
Po tych słowach, zniesmaczona, przestałam tak na niego patrzeć, a on kontynuował:
- Będzie polegało właściwie na tym, że będziesz po prostu patrzyła na to, jak na odległość zamierzam zabić Tytanów.
- Na odległość? – Spytałam zaciekawionym głosem.
- Tak. Zamierzam najpierw nieco zagazować ich w ich wieży, a następnie spuścić do pociągu, który umieściłem pod ich wieżą i spowodować, że owy pojazd będzie pędził w kierunku ściany zrobionej z bomb. Już wysłałem w jedno miejsce parę robotów, aby zwabić Tytanów do jednego pomieszczenia.
- I ty. I ty śmiesz mi mówić, że jestem pojebana?
- No o co ci chodzi? Toż to pomysł idealny!
- ...
[...]"
~*To miało być humorystyczne, ale moje dawne poczucie humoru pływa na dnie Wisły razem z gównem z lata. Serio, ten wątek szczerze i uczciwie zaczyna się robić nudny. Szczególnie, że nie ma sensu, bowiem obecne misje tej parówy nie są na tyle ciekawe aby się od nich uzależnić. Na dodatek teraz ma tylko stać jak kołek i się patrzeć, no nuda jak sto pięćdziesiąt.*~
~I nadal jest tu za mało przemyśleń opkowej Claire. Serio, to szkoduje, bowiem to jest narracja pierwszoosobowa. Powinno tutaj być od zajebania przemyśleń, bowiem dzięki temu możemy polubić w tym typie narracji główną postać. No ale nie, lepiej pisać na szybko niż się postarać.~
|I brakuje czynności, które oni wykonywali podczas tej nudnej jak dupa rozmowy. Serio, czynności tylko by dodały dynamiki do tego gówna oraz mogłyby nam co nieco powiedzieć o tych dwóch pojebach w pięciu smakach.|
<I generalnie to jest cholernie nudne, przez co nie da się za dużo o tym fragmencie powiedzieć. No może jeszcze to, że znowu to przejście od tematu do tematu jest zbyt sztuczne. Powinno to być napisane jakoś płynniej.>
*A tak poza tym, to jest po prostu powtórka z innych scen tego typu z tego opowiadania, tylko nieco wydłużona oraz dialog nieco zmieniony. No ale przez to, że to właściwie to samo, to jest nudno w pizdet.*
~*Dobrze, że już zanalizowaliśmy dzienny limit fragmentów do analizy, to możemy skończyć.*~
~*↓k*~
|Kurwa, byliście szybsi tym razem. XDDD|
~*;"""DDD*~
354. „Kilka chwil później, zobaczyłam że widok ekranu zmienił się na główne pomieszczenie wieży Tytanów. Widziałam, że wszyscy byli przed komputerem i z niepokojem patrzyli w niego. Jednak, kilka chwil potem, usłyszałam że Slade nacisnął jakiś przycisk i, w tej sekundzie, ujrzałam że w wieży Tytanów, z wywietrzników, zaczął być emitowany jakiś gaz, a drzwi zostały zamknięte, a okna zasłonięte jakimś metalowym czymś. W tym momencie, zobaczyłam że zaczęli się dusić, a po jakimś czasie, stracili przytomność."
~*OverZiew. Nie, serio, nudne to jest. Nie można byłoby o tym wspomnieć w jednym zdaniu, a nie tak to rozwlekać? No i nie ma tutaj żadnych przemyśleń głównej suki, więc to tylko dodaje nudów.*~
~No ale licznik słów był głodny.~
~*Czemu ja kiedyś byłam taka niedojebana?*~
~Każdy był, ale ty to wyjątkowy przypadek spierdolenia.~
<Dobroć po Grzegorzowemu, vol. 1. XDDD>
~Jestem szczery. :D~
355. „[...] - Witajcie Tytani w drodze do waszego przeznaczenia. Ten pociąg pędzi w kierunku jednej ze ścian. Problem z tą ścianą jest taki, iż jest ona zrobiona z bomb. Za parę minut, po uderzeniu, wszyscy ZGINIECIE.
- No żebyś się nie zdziwił, Slade. – Usłyszeliśmy głos Raven.
Następnie zaś, chciała ona przetransportować Tytanów poza pociąg. Jednak, nim jej się to udało, zobaczyłam że coś ją lekko odepchnęło, przez co nie mogła użyć tej swojej umiejętności.
- Zaraz zobaczymy! – Krzyknęła Gwiazdka, po czym rzuciła tą swoją zieloną kulą energii w kierunku szyby.
Jednak, szyba nie wybuchła, a kula zaczęła odbijać się gwałtownie po całym pomieszczeniu, a chwilę potem wybuchła, nic nie niszcząc.
- Może moc Gwiazdki nie zniszczyła szyby, ale co powiesz na wybicie jej przez zwierzę? – Rzekł Bestia, po czym przemienił się w jakiegoś dinozaura i, ogonem, chciał zbić szybę.
To mu się nie udało, gdyż po uderzeniu słychać było tylko głuchy stuk i nic się nie stało. W tym momencie, zauważyłam że Cyborg wycelował w szybę swoim działkiem sonicznym i rzekł:
~*– AK50 SHOULD BE DONE! – po czym wyjął swoje AK50 wzięte wprost z Hardbassolandu i rozjebał Wszechświat w sekundę.*~
- Przecież to tylko zwykłe szkło. Na pewno da się je jakoś zniszczyć.
A następnie wystrzelił. Jednak, jego strzał wybuchł na szybie, nie niszcząc jej. W tej sekundzie, zobaczyłam że Robin wyjął jedną ze swych broni i chciał spróbować rozbić szybę. Jednak, gdy tylko w nią uderzył, przez wszystkie ściany przeszedł prąd, rażąc również i jego."
|Czy my możemy zmienić nutę? XDDD Słuchamy „Chernobyl Zone" już któryś dzień. XDDD|
~*Bowiem ta nuta wbiła na YouTube w NAJIDEALNIEJSZYM momencie świata i nie mogę przestać jej słuchać. XDDD*~
|Wyjdź. XD|
~*Nie ;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy, to kurde znowu nuda. Ten akapit tak naprawdę nie jest potrzebny, dało się po prostu napisać, że Tytani próbowali się wydostać, ale gówno to dało, bowiem Slade pomyślał o wszystkim.*~
~No ale wtedy licznik słów byłby głodny i wszyscy byśmy umarli. Generalnie ten rozdział to filler as fucking fuck, gdyż nic z niego nie wynika. A, że w tym FanFiKtion jest od zajebania fillerów, to tylko to szkoduje.~
|No i w ogóle nie ma tutaj przemyśleń Tristitii The Opko. Przydałyby się jakieś, bowiem wypadałoby aby komentowała porażki jej wrogów w wydostaniu się z pociągu. No ale nie, po co rozbudowywać postać. Niech pozostanie na tym samym, zjebanym poziomie na zawsze.|
<Także brakuje czynności, które wykonywali podczas tych wszystkich wypowiedzi. Na stówę wszyscy uczestnicy rozdziału coś wtedy robili.>
*I generalnie to nudne jest, przez co nie da się za bardzo rozpisać. Po prostu prawie ciągle musimy powtarzać to samo.*
~*Niestety i nie jestem z tego dumna. >.<*~
356. „[...] - To by było za piękne, aby było możliwe.
- No, ale jak oni mieliby przeżyć, po uderzeniu w taką ilość materiałów wybuchowych? Wątpię, aby przeżyli, ale to okaże się wkrótce. – Odrzekł
- Zawsze jest jakiś procent szansy, że zginęli.
[...]"
~*Nie zginą, bowiem to główni antagoniści, a nie jesteśmy jeszcze nawet w połowie opka. Gdyby zginęli byłoby ciekawiej, bowiem Slade i Tri musieliby się tłuc z pozostałymi odłamami Tytanów. Wiadomo jednak, że w Opkolandii nie o to chodzi.*~
~W ogóle, jako iż każdy wie, że przeżyją, to zadam to pytanie teraz: Wiecie, że nie zostanie wytłumaczone jak przeżyli?~
|Ależ tak, bowiem tak się kurwa powinno prowadzić te wątki. Ja pafnuczę, nadal nie mogę uwierzyć, jak dawna Ramoninth mogła napisać takie gówno. Przecież w tamtym okresie powstały pierwsze Kroniki Apokalipsy oraz zaczęło powstawać „Nie jestem waszym wrogiem.".|
~*Też nie mam pojęcia, czemu akurat tutaj wyszło mi NadOpko. No ale cóż, jakoś musimy to przeżyć, chociaż ciężko będzie. Doszliśmy za daleko aby się poddać.*~
<Tak w ogóle, to brakuje czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. Nadal nie wierzę, że absolutnie nic nie robili.>
357. „Choć przeżyłem to wszystko, co przeżyłem, wcale nie żałuję tarapatów, w jakie popadłem, ponieważ to właśnie one przywiodły mnie tam, dokąd zawsze pragnąłem dotrzeć.
~Paulo Coelho"
*Serio, te cytaty zapowiadają rozdziały lepiej niż one się w rzeczywistości prezentują.*
~*Wiem i to jest najgorsze. W ogóle, to ten cytat tak niewiele ma wspólnego z tym rozdziałem. Akurat tutaj pasowałby jakiś cytat o przygodach.*~
~Zajebiiiście. Cytat niepasujący do rozdziału. To kolejny krąg piekła.~
~*Niestety >.<*~
358. „[...] - Tri, chodź tu na chwilę.
- OMG, CZYŻBY KOLEJNE ZADANIE?! – Krzyknęłam z radością.
- ...
- No co?
- Tri, skarbie, to naprawdę nie jest normalne.
- No, ale czemuuu?
- Nikt tak nigdy nie reagował na moje zlecenia.
Mimo wszystko, po tej rozmowie, od razu wybiegłam z pokoju, nawet nie zamykając drzwi."
~*No ja pafnuczę szydło z wora. Na serio, ten wątek uzależnienia się Claire Opko Version od zadań powierzanych przez Slade'a nie ma sensu. Do tej pory jej misje były nudne jak but, nie było w nich nic, od czego można byłoby się uzależnić. Gdyby tylko jedna była nudna to OK, ale nie, gdy wszystkie takie są!*~
~No i przez to oraz przez fakt, że Tristitia to półwymiarowa szuja ten wątek tak naprawdę irytuje. A szkoda, bowiem w sumie mógłby działać, gdyby się tylko postarać.~
|Tak poza tym, to tutaj ewidentnie widać brak przemyśleń opkowej Tri, a przydałyby się. Skoro tak się podjarała, że czekało ją kolejne zadanie, to powinna mieć więcej przemyśleń. A przez ich brak pozostaje na takim samym poziomie, bowiem jak inaczej bohater w narracji pierwszoosobowej ma się rozwinąć?|
<Także brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej nudnej jak but rozmowy. Jasne, nie możemy wiedzieć, co robił Slade, ale czynności mej opkowej wersji powinno się przedstawić.>
*No i to jest po prostu nudne i trochę irytujące, a to nie jest dobre.*
359. „[...] - ... Naprawdę jesteś pojebana. Trzeba ci znaleźć jakiegoś dobrego psychiatrę.
- I kto to mówi... - Odparłam
- Ja tam się nie ekscytuję tego typu rzeczami, no ale ok. Jednak, przechodząc do rzeczy. Jak już się domyśliłaś, mam dla ciebie kolejne zadanie, tym razem znów polegające na kradzieży. Otóż, udaj się do głównej siedziby firmy „Satoshi Company" i ukradnij stamtąd pewną płytę, która znajduje się w głównym pomieszczeniu owego budynku. Znajdują się na niej ważne dane, które są mi potrzebne do realizacji mego kolejnego celu. Poprzedzając twoje pytanie, udasz się tam tym samym, co zwykle, samolotem.
- Tak jest!
[...]"
~*Ja jebix, znowu mamy kradzież. Serio, jako złoczyńca można robić wiele rzeczy, jak na przykład zabić kogoś, włamać się do jakichś istotnych serwerów, shakować EAS-y i zrobić chaos w mieście, porwać kogoś, zniszczyć coś istotnego i tak dalej, i tak dalej. A tymczasem ograniczamy się tylko do kradzieży i ewentualnie kontrolowania postępu w czymś. To ewidentnie zubaża życie złoczyńcy.*~
~W ogóle, czemu dano tu jakąś firmę, która nie pojawi się potem? Nie można było dać Hexcen Company? Claire mogłaby coś od nich podjebać i potem Slade i ona mieliby przesrane od strony Edwarda i Alexandra. To dodałoby ciekawy wątek, bowiem na przykład Edward i Alexander dogadaliby się z Tytanami w kwestii zaciumkania Slade'a i Tristitii i byłoby ciekawiej! No ale nie, po co. Lepiej robić kolejną, nudną kradzież.~
|Tak w ogóle, to niepotrzebnie ta nazwa firmy została wytłuszczona, pochylona i napisana w cudzysłowie. Ładniej by to wyglądało napisane normalnie.|
<No i też to przejście od tematu pojebania mej opkowej wersji do nowego zlecenia jest zbyt sztuczne i generalnie szybkie. Powinno się to zrobić jakoś płynniej.>
*W ogóle to Tri The Opko mogłaby tam polecieć przy użyciu metalowych skrzydeł. Kurde, po coś je ona miała, a tak pozostają bez użytku.*
~*Także nadal nie wierzę, że oni absolutnie nic nie robili podczas tej rozmowy. No kurna, każdy coś robi, a takie dopiski dodałyby brakującej temu opku dynamiki!*~
~Także brakuje przemyśleń Claire Opko Version. Powinna się zastanowić na przykład nad tym, dlaczego praktycznie ciągle musi coś kraść i, że nie tak wyobrażała sobie życie jako ta zła. Mogłaby też rozważyć przejście na swoje. No ale nie, po co. Nie o rozbudowę charakteru postaci tutaj chodzi.~
|I generalnie to jest nudne jak Miss Radioactive.|
~*O, nauczył się. XD*~
|Taka prawda. :D|
360. „[...] W czasie lotu, zaczęłam się zastanawiać nad tym, co musiało się znajdować na owej płycie, że była ona obecnie tak istotna dla Slade'a. Może jakiś program do jakieś maszyny, którą zamierzał zniszczyć miasto? Nie wiedziałam."
~*Pewnie znajdował się tam program do dezintegratora hardbassowego.*~
~Idź ty spać czy coś. XD~
~*Jest dopiero dziewiętnasta trzydzieści. :D*~
~Fak~
~*;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy, to lubię te fragmenty z przemyśleniami opkowej Claire. One idealnie pokazują, jak płytka ta idiotka jest. Kurde, jej przemyślenia obecnie to oczywistości, no.*~
~Fakt, zawsze wyglądają tak jakby nie chciano aby zwykły, szary czytelnik przyjebał się, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń postaci nie ma. A mogłaby ona myśleć na różne tematy, co by rozbudowywało jej charakter i osobowość. No ale nie, po co. Niech pozostanie na takim samym poziomie aż do końca.~
|Dobrze, że Andromeda z Retconningów taka nie jest.|
~*Ty weź mnie nawet tak nie strasz. ;___;*~
|Fakt, brutalna wizja. ;_;|
~*Ale dobra, przerwa. Czas do klopa.*~
~Epicko XD~
~*No taka prawda, no. XD*~
361. „[...] Szczerze powiedziawszy, przez swoją wysokość oraz rozbudowanie w postaci licznych hangarów, małych fabryk oraz innych zabudowań, kompleks wyglądał naprawdę imponująco z lotu ptaka. Mimo wszystko, parę minut potem, wylądowałam i, za pomocą komputera, który był w samolocie, spróbowałam shakować zabezpieczenia kompleksu. [...]"
<Ja pafnuczę, znowu za mało przemyśleń. Kurwa, skoro tak jej się podobał ten kompleks, to powinna to w myślach jakoś bardziej skomentować.>
*Niestety, sensowne przemyślenia to nie ten adres.*
<Orientuję się w tym na każdym kroku. >.<>
362. „[...] Parę minut później, zauważyłam jakieś wejście do szybu wentylacyjnego. Aha, czyli szykowało się wejście na Gordona Freemana. W porządku. Mimo wszystko, podeszłam do owej kraty i, za pomocą wiązek dezintegrujących, zniszczyłam ją, a następnie wskoczyłam do środka."
~*I jak ty się kurwa przedostałaś? W prawdziwym świecie szyb wentylacyjny jest zbyt wąski aby człowiek się tam zmieścił. To nie Half-Life.*~
~Ona jest Mary Sue do sześciennego sześcianu, zmieści się wszędzie.~
~*A, no tak. Ja jebe, to jawne ułatwianie życia głównej pokrace. Tristitia i tak jest już Mary Sue, a tak wkurwia bardziej.*~
~Niestety, twoje niedojebanie wchodziło na wyżyny. No ale przechodząc do analizy, poza faktem tej hipernierealistyczności, to znowu mamy za mało przemyśleń. Serio, skoro się zdziwiła, że szykowało się wejście przez szyb wentylacyjny oraz się tam zmieściła mimo iż nie powinna, to powinna zastanowić się nad tym jakoś sensowniej, a nie dwoma zdaniami.~
|. <- Taktyczna kropka obserwacji tematu.|
~Co kurwa. XDDD~
|To jest takie nudne, że nie wiedziałem co napisać. XD|
~Twoje niedojebanie jest porażające. XDDD~
|Bywa. ;"""DDD|
363. „[...] Parę minut potem, ujrzałam kolejną kratę, a centralnie pod nią, cel mych poszukiwań. [...]"
<Ależ of fucking course, bowiem gdyby moja opkowa wersja musiała celu poszukiwań poszukać, to Wszechświat by wybuchł, bowiem nie byłaby Mary Sue, a nie o to chodzi.>
364. „[...] Za sobą, w wysadzonych drzwiach, ujrzałam...Tytanów. JAK ONI KURWA PRZETRWALI UDERZENIE W ŚCIANĘ Z BOMB?! JAK?! Chwilę potem, od razu krzyknęłam:
- Tytani?! JAKIM CUDEM WY PRZEŻYLIŚCIE?!
- Kiedy pociąg uderzył w tą ścianę, Raven szybko nas przeniosła poza pociąg. – Odpowiedziała Gwiazdka.
Cholera jasna, czyli nie udało nam się ich pozbyć. Mimo to, od razu wokół moich dłoni pojawił się ogień, a następnie rzuciłam się w ich kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
A następnie oni również rzucili się do walki..."
*A nie, jednak jest wyjaśnione jak przeżyli, OK, chociaż tyle. Ale i tak, jakim cudem zdążyli się przeteleportować? Po uderzeniu, powinno ich rozerwać w sekundę. No ale racja, jesteśmy w Opkolandii, a tutaj NadWszystko jest możliwe. =_=*
~*No i ewidentnie jest tutaj za mało przemyśleń. Skoro zdziwił ją widok żywych Tytanów oraz fakt tego, jak przeżyli, to powinna się nad tym więcej zastanowić. Mogłaby też pomyśleć nad tym, co zjebali. No ale po co rozbudowywać postać, c'nie?*~
~Nadal brakuje też czynności, które wykonywali podczas rozmowy. Serio, dynamika przydałaby się w tym statycznym gównie.~
|No i ta rozmowa przed walką powinna być nieco dłuższa. Jasne, nie musiałaby być ultra długa, no ale dłuższa aby dało się zrobić sensowne przejście do walki.|
<I serio, przydałaby się narracja trzecioosobowa. Na razie Tytani są bezmózgimi dronami do walki z moją opkową wersją. A w serialu mieli swój charakter oraz swoje role, które odgrywali w świecie przedstawionym. Wypadałoby to wykorzystać w FanFiction, a nie spłycać ich rolę.>
~*No ale jak wiadomo, moje niedojebanie było przeogromne.*~
<Niestety ;=;>
365. „Nie wiem, ile byłam nieprzytomna, ale kiedy się obudziłam, ujrzałam jakieś niebo pokryte białymi chmurami. Nie byłam ani w „Satoshi Company", ani w bazie Slade'a. Widząc to, od razu wstałam i, po zrobieniu tego, zauważyłam jakiś nieznany mi las. Po co Tytani mieliby mnie tu wywozić? Czyżby tak chcieli rozdzielić mnie i Slade'a, i tym samym nas osłabić? Mimo to, od razu powiedziałam jakby przed siebie:
- Slade...
Jednak, w komunikatorach usłyszałam tylko szum. Czyżby zostały uszkodzone? Nie wiedziałam, ale do trzech razy sztuka. Chwilę potem, krzyknęłam:
- Slade!
No, ale w komunikatorach nadal słychać było tylko szum. Postanowiłam spróbować ostatni raz.
- Slade, odezwij się! – Krzyknęłam ponownie.
Nadal nic, tylko szum. Jako, iż nie miałam przy sobie telefonu, nie mogłam do niego zadzwonić. Musiałam więc ruszyć przed siebie...
Jakkolwiek głupio by to nie zabrzmiało, drogę do Jump City szukałam przez dwa lata. [...]"
~*No, w końcu możemy się dłużej rozgadać. Zaczynając od początku, po co Tytani mieliby to robić? Logicznym rozwiązaniem powinno być to, że wsadziliby ją do więzienia. No ale nie, trzeba w sztuczny sposób zaczynać wątek z rozdziału, mimo iż dałoby się jakoś sensowniej go rozpocząć.*~
~Serio, ten wątek mógłby zacząć się jakoś sensowniej. Może po prostu zamknęliby ją w więzieniu na jakieś wyspie i tak oddzieliliby ją od Slade'a? To miałoby sens, szczególnie w kontekście ostatniego zacytowanego zdania. Bez tego ciężko uwierzyć, że szukała Jump City dwa lata.~
|No i brakuje jej przemyśleń. Powinna jakoś reagować na fakt, że znalazła się w tym nietypowym miejscu oraz, że nie mogła skontaktować się ze Slade'em The Opko. No ale nie, niech wszystko po niej spływa jak po kaczce. Bardzo gratuluję. -_-|
<No i też mogłaby lecieć, miała dwie możliwości lotu. Dzięki temu na stówę szybciej wróciłaby do domu. No ale nie, po co, należy sztucznie podbudowywać dramat.>
*No i też dlaczego jej komunikatory zostały uszkodzone? Oczywiście, że nie zostanie to wyjaśnione, bowiem inaczej trzeba byłoby coś wymyślić i więcej pisać, a aŁtoreczce nie o to chodziło.*
~*Ciekawe jak by zareagowała derrka czytając to opowiadanie po latach.*~
~Nie mam pojęcia i się nie dowiemy, bowiem spierdoliła z Wattpada, ale w sumie też mnie to ciekawi czy dzisiaj zauważyłaby wady tej historii.~
|Pewnie tak, w końcu wszyscy się zmieniają.|
~*No ale jak wiadomo, nigdy nie można mieć stuprocentowej pewności.*~
|W sumie fakt.|
366. „Po dwóch latach, któregoś dnia, gdy dotarłam do Jump City, na horyzoncie zaczęłam zauważać budynek bazy. Jednak, im bliżej niego byłam, tym bardziej wydawał się zaniedbany. Niemożliwe, żeby Slade nie poddawał tej bazy pracom konserwacyjnym. Mimo to, parę minut potem, weszłam do środka. A tam, zastałam coś, czego zastać nie chciałam.
Wnętrze było całkowicie zniszczone oraz było bardzo ciemno, a jedyne światło, które tam się teraz dostawało, to było światło słoneczne zza drzwi wejściowych. Korytarz prowadzący w głąb bazy był całkowicie ciemny, co znaczyło, że za szybami nie było tego, co owe wnętrze oświetlało. Ekrany w głównym pomieszczeniu były wyłączone. Ze ścian zaś, odpadał tynk, a na podłodze walało się dużo różnych, starych rzeczy. Najgorsze było to, że Slade'a nigdzie nie było!
Widząc to, rozpłakałam się na dobre. Bałam się, że Slade mógł zginąć i, że nie miałabym już nikogo na tym świecie. Jednak, nie miałam na tyle siły, aby przywrócić tę bazę do dawnego stanu, więc jedyne, co mi pozostało, to włóczyć się po mieście. Jednak, jako iż zbliżała się zima, postanowiłam zabrać z bazy swój płaszcz. Od razu, nadal zapłakana, pobiegłam w głąb bazy do mego pokoju, przy okazji kilka razy potykając się o porozwalane przedmioty. Jednak, gdy dobiegłam do pokoju, chwyciłam swój płaszcz i wybiegłam z niego oraz bazy. Nie zwróciłam uwagi na mój dawny pokój, ale z tego, co zauważyłam, był on bardzo zniszczony."
~*Ja pierdolę, dobrze że dzisiaj nie dojdziemy do fragmentu, w którym zostanie wyjaśnione dlaczego Slade odszedł z Jump City. To jest zbytni cringe. XD Przechodząc jednak do analizy, od razu powinna się domyślić, że Slade gdzieś zniknął. W końcu na stówę nie mieszkałby w ruinie.*~
~No i skoro zdziwiło ją, że jej dom był zniszczony, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Kurde, brak przemyśleń naprawdę szkoduje, bowiem przez to główna postać się nie rozwija.~
|Miło też, że mamy opis tego, jak wyglądało główne pomieszczenie bazy opkowego mnie. Dobrze, że nie jest detaliczny jak jasna cholera, ale szkoda, że jest statyczny przez nadmiar słowa „był".|
<Można też byłoby w tym opisie dać jakieś przemyślenia opkowej mnie. To na stówę dodałoby trochę brakującej dynamiki.>
*Także skoro Tri Opko Version się rozpłakała, to ewidentnie powinno być więcej przemyśleń. Dzięki temu moglibyśmy się wczuć w to, co obecnie odczuwała. Bez tego po prostu się nie da zrozumieć jej sytuacji.*
~*I wiadomo, że zbliżała się zima, bowiem jakby było inaczej, to nie mogłoby się zdarzyć to, co wydarzy się niedługo i Wszechświat by spłonął. Serio, inna pora roku też mogłaby być efektywna.*~
~I wiadomo, że nie zwróciła uwagi na swój dawny pokój. Gdyby to zrobiła, trzeba byłoby opisać jak obecnie wyglądał, a to nie mieściło się w pustym łbie dawnej Ramoninth.~
|I generalnie te kloce tekstu mogłyby być ciekawe i emocjonalne, ale ze względu na dawne niedojebanie Ramoninth coś nie pykło.|
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy cztery strony fragmentów, to możemy skończyć to gówno.*~
~Nudna jest ta analiza jak na razie, szczerze mówiąc.~
~*Wiem, ale trzeba przeżyć tę nudną część. W końcu zacznie się coś dziać, hipernierealistycznego i wkurwiającego, ale jednak.*~
<Szkoda, że do tego czasu jeszcze trochę minie. Ciekawe kiedy skończymy to cholerstwo analizować.>
~*Na dziewięćdziesiąt dziewięć procent w tym roku. Nie mówię, że na sto, bowiem zawsze może wydarzyć się Nadcud. Czasem boję się, że nie skończymy w tym roku, ale umówmy się, powinniśmy dać radę, szczególnie w wakacje. No ale dobra, koniec.*~
~*↓k*~
|No do kurwy. XDDD|
~*Dobry wieczór! ;"""DDD*~
367. „[...] No i w tym czasie także skręciłam kostkę. Fajnie, nie? Aż po tych dwóch latach, coś się zmieniło..."
~*Człowiek ledwo zaczyna analizę po wyjątkowo trzech dniach, a tu na dobry początek już nuda jak stąd na Antarktydę w dwie strony. Serio, zapewne to przez brak przemyśleń. Powinna to skręcenie kostki jakoś bardziej skomentować, a nie, że nawet to po niej spłynęło. Chociaż w sumie, czego oczekiwać po osobie, po której spłynęło wybicie oka.*~
~A poza tym, zawsze mogła pójść z tą skręconą kostką do lekarza. No ale oczywiście, że tego nie zrobi, bowiem to, co się dzieje poniżej musi się wydarzyć.~
|Ja nie mogę, jakby do późniejszej akcji nie dało się przejść realistycznie, a nie w ten sztuczny sposób.|
~*Nadal nie mogę uwierzyć, że w tamtym czasie napisałam pierwsze Kroniki Apokalipsy oraz „Nie jestem waszym wrogiem.".*~
~Fakt, to aż ciężkie do pojęcia. ._.~
368. „[...] Parę chwil potem, drzwi otworzył mi jakiś mężczyzna, do złudzenia wyglądający jak Slade...
Był on wysoki i umięśniony. Miał krótkie, białe włosy. Jedno oko miał niebieskie, a drugiego albo nie miał, albo było ono ślepe, gdyż widziałam w tamtym miejscu nałożoną taką opaskę na oko, która na pierwszy rzut oka mogła skojarzyć się z tą, którą kiedyś nosili piraci. Wokół ust miał niedługą, białą brodę. Na sobie miał czarną bluzkę z długim rękawem i jeansy. Także miał założone brązowe kapcie."
<No kto to może być, HMMM, nie mam pojęcia. Nie, a tak na serio to wiadomo, że to Slade. Jasne, obecnie moja opkowa wersja nie mogła mieć stuprocentowej pewności, że to nie człowiek wyglądający idealnie jak Slade, ale my wiemy, że to on, bo i niby kto.>
*Brakuje tu kurna przemyśleń opkowej Tristitii. Powinna jakoś skomentować fakt, że widziany przez nią mężczyzna do złudzenia przypomina Slade'a. To by coś wniosło do tych nudów, a tak to mamy po prostu statyczny opis bez przemyśleń.*
~*I to nadal jest hipernierealistyczne. Czemu Slade przeniósł się na odludzie po zniknięciu Tri The Opko? On nadal powinien kontynuować to, co robił, no tylko bez swej uczennicy. Ja jebe, ten NadOOC pali mózgi. Jakby nie można było pisać Slade'a zgodnie z jego charakterem.*~
~No i kto chodzi w domu w jeansach? Jasne, można normalnie nosić te spodnie, ale umówmy się, w domu duża część ludzi nosi coś wygodnego, w większości piżamę. Tak, wiem, że ten opis był kopiowany z dziewiętnastego rozdziału, ale i tak, można byłoby go jakoś zmienić.~
|I generalnie ten opis ma za dużo słowa „był", przez co jest statyczny jak cholera. Prostym sposobem na dodanie dynamiki byłoby wplecenie przemyśleń Claire Opko Version. No ale nie, po co, lepiej napisać gówno roku.|
369. „[...] - D-Dobry w-wieczór p-panu...C-Czy m-mogę d-dzisiaj u p-pana p-przenocować? Jestem taka z-z-zziębnięta, a nikt nie chce dać mi schronienia...
- Oczywiście. Proszę, niech pani wejdzie. – Odpowiedział
- Dziękuję... - Powiedziałam, wchodząc.
Przynajmniej znalazłam jakieś schronienie przed tym mrozem. Kiedy weszłam, gospodarz zaprowadził mnie do wolnego krzesła, po czym pomógł mi usiąść, a następnie okrył kocem. Gdy to zrobił, spytał:
- Zrobić pani herbaty?
- Tak, poproszę. – Odpowiedziałam
Po tych słowach, wyszedł on do kuchni. Ja natomiast, zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu.
Było ono dość duże. Za mną, znajdowała się czarna sofa, wyglądająca na skórzaną, z szklanym stolikiem, stojącym przed nią. Na ścianie zaś, wisiał, obecnie wyłączony, telewizor plazmowy. Niedaleko tego kącika znajdowały się drewniane schody prowadzące na piętro. Podejrzewałam, że tam znajdowała się sypialnia owego mężczyzny. Pod schodami znajdowały się drzwi, najprawdopodobniej prowadzące do kuchni lub toalety. Naprzeciwko mnie, widoczny był kominek. Na nim zaś, stało zdjęcie jakieś kobiety, łudząco podobnej do mnie. Może to była dziewczyna, znajoma albo ktoś z rodziny właściciela tego domu?"
~*Nadboże z rewolwerem, zdechnąć się da od tych nudów. Zaczynając od początku, ta pierwsza wypowiedź opkowej Tristitii powinna być napisana normalnie i powinno się po prostu dopisać, że wypowiedziała to zziębniętym głosem. Obecnie po prostu kijowo się to czyta.*~
~No i znowu widać brak przemyśleń Tri The Opko. Jakiś facet łudząco podobny do Slade'a pozwolił jej przenocować w swym domu oraz zobaczyła zdjęcie dziewczyny łudząco podobnej do niej. A ta co? Ma tylko kilka przemyśleń na krzyż aby przeciętny czytelnik się nie dojebał i tyle. Kurde, w narracji pierwszoosobowej istotne są przemyślenia głównej postaci, bowiem jak mamy polubić takiego bezmyślnego, półwymiarowego pierdolca?~
|No i znowu wypadałoby dodać dynamiki do tego nudnego jak Sezoris opisu. Mówiłem już, jak najłatwiej da się to osiągnąć, więc nie ma sensu abym się powtarzał. No i na piętrze mogło znajdować się wszystko, nie tylko sypialnia. Wypadałoby napisać, skąd Claire The Opkeł wysnuła wnioski, że prawdopodobnie znajdowała się tam sypialnia.|
<Tych myśli na temat tego, co skrywały drzwi pod schodami, się nie czepnę, bowiem to najprawdopodobniejsze opcje. Jasne, mógłby tam być też jakiś schowek, ale te dwie są tym, co dużej ilości osób przyszłoby do głowy.>
*No i brakuje czynności, które wykonywali podczas tych dwóch krótkich rozmów. Serio nie uwierzę, że nic nie robili, szczególnie jeżeli Tristitia była zziębnięta.*
370. „[...] - Słodzi pani?!
- Tylko miodem! – Odkrzyknęłam
Wiem, wymagania roku, ale pytał się, to miał odpowiedź. Jednak, kilka sekund potem, ujrzałam że mężczyzna podszedł do mnie i podał mi kubek. Od razu wzięłam go i podziękowałam. Chwilę potem, właściciel domu usiadł na krześle koło mnie. Przez parę sekund panowała cisza. Jednak, przerwałam ją ja, pytając:
- Jak się pan nazywa?
- Oh, faktycznie, nie przedstawiłem się. Slade Wilson. Miło mi. – Odpowiedział
- Mam wrażenie, że kiedyś spotkałam się z mężczyzną o takim samym imieniu i nazwisku jak pan...
- Być może, nie przeczę. Fakt, nazwisko „Wilson" jest bardzo popularne, ale jeszcze nigdy nie spotkałem się z kimś o takim samym imieniu jak ja. Tak w ogóle, to jak się pani nazywa?
- Claire Whittaker, ale znajomi mówią mi Tristitia lub, po prostu, Tri.
- Śmieszny zbieg okoliczności. Moja uczennica, którą straciłem przed laty, nazywała się tak, jak pani oraz miała taki sam pseudonim. To ta dziewczyna ze zdjęcia, które stoi na kominku. Eh...Ile ja bym dał, aby się kiedyś odnalazła...Marzenia...
Po tej rozmowie nastała cisza. Jednak, kiedy opowiedział mi o tej dziewczynie, pomyślałam:
„Chwila! On wygląda tak samo jak Slade, ma takie samo imię i nazwisko jak on oraz ten sam głos! To nie może być przypadek! SLADE?!"
I od razu na niego spojrzałam. On również, jakby coś przeczuwając, spojrzał na mnie. T-To był on! Slade! Mój ojciec i nauczyciel! Chwilę potem, krzyknął on:
- TRISTITIA?!
- S-Slade?! Oh, Slade! – Krzyknęłam, po czym rzuciłam mu się w ramiona.
On również mnie przytulił. Parę sekund później, rozpłakałam się ze szczęścia. Tak mi go brakowało... Mimo wszystko, kilka chwil potem, powiedział on:
- Córeczko...Jak ja się za tobą stęskniłem...Gdzieś ty się podziewała przez tyle czasu?
- Tato...To naprawdę długa historia... - Odpowiedziałam
- Opowiedz. Chcę wiedzieć, co musiałaś przeżywać.
- No dobrze...W czasie tej misji, co tak nagle wyłączyły się nadajniki, to po prostu zostałam ogłuszona, nadajniki uszkodzone. Obudziłam się w lesie, bardzo, bardzo, bardzo, bardzo daleko od Jump City. Od razu zaczęłam próbę powrotu do miasta. Po dwóch latach dotarłam do bazy. Gdy tam weszłam...Zastałam spustoszenie. Wszystko było porozwalane i poniszczone, a ciebie...nigdzie nie było. Bałam się, że mogłeś zostać zabity. A, jako iż nie miałam i w sumie nadal nie mam, wystarczająco dużo siły aby to wszystko odbudować, ze łzami w oczach ruszyłam przed siebie. Zaczęłam błądzić po świecie, jak dawniej, jednak już nikomu nie pomagając. Aż dzisiaj...Jako iż nikt nie chciał dać mi schronienia, trafiłam tutaj. I ty mnie przyjąłeś...Jak zawsze, jesteś taki dobry dla mnie...
- Bo ja cię po prostu kocham...Kocham jak własną córkę...A swojego dziecka nigdy bym nie skrzywdził. Poza tym...Moje biedactwo. Ileż ty się musisz w życiu nacierpieć, nawet będąc ze mną. Tak w ogóle, to co? Robimy wielki powrót do Jump City?
- Jasne!
- Tylko zostańmy tu jeszcze tydzień abyś odpoczęła.
- Jesteś taki kochany...A właśnie. Miałam zapytać. Dlaczego ty nie kontynuowałeś tego, co zacząłeś, beze mnie?
- Bez ciebie to nie to samo...Nie dawało mi to już satysfakcji. Plany porzucałem w połowie ich tworzenia...Bez ciebie po prostu mi to nie szło. Postanowiłem więc rzucić to wszystko w cholerę i wynieść się do lasu, z dala od ludzi.
On był taki kochany... Mimo wszystko, po tych słowach, mocniej przytuliłam się do niego, po czym powiedziałam:
- Naprawdę...Jesteś taki kochany...
- Bo ty po prostu jesteś dla mnie wszystkim... - Odparł
Jednak, po tej rozmowie, kiedy oboje puściliśmy się, rzekłam:
- A właśnie.
Po czym wyjęłam tę płytę, którą cztery lata temu miałam ukraść, podałam mu i powiedziałam:
- Proszę. To jest ta płyta, którą miałam ukraść cztery lata temu.
W tym momencie, uśmiechnął się do mnie, odebrał przedmiot i rzekł:
- Nadal ją miałaś przy sobie?
- Tak. Nie miałam po co jej wyrzucać, a poza tym, jako iż wierzyłam, że kiedyś bym ciebie odnalazła, postanowiłam ją zostawić i, ewentualnie, ci oddać. – Odrzekłam
Jednak, po tej całej, dość długiej rozmowie, oboje porozmawialiśmy jeszcze ze sobą, gdyż w końcu nie widzieliśmy się całe cztery lata."
~*Poziom cringe na dzisiaj jest ponad Nadwszechświatem, a nawet południa nie ma, bardzo kurwa gratuluję. I wiem, że ten fragment jest w ciul długi, ale nie było sensu się rozdrabniać, a chciałam abyście akurat to poznali w całości. Zaczynając jednak od początku, to kurwa zajebiste wymagania ta parówa ma co do słodzenia. Ja jakbym słodziła herbatę, to bym po prostu powiedziała, że tak i nie kazała Slade'owi szukać miodu.*~
~No i przez ten cały fragment widać, że Tri ma zbyt mało przemyśleń. Serio, po tym wszystkim, co się w tym fragmencie wydarzyło, powinna mieć na to wszystko więcej przemyśleń i mogłoby to ją jakoś dodatkowo rozbudować. No ale nie, niech mimo upływu czasu nadal pozostaje półwymiarową suką.~
|Tego, że nie poznali się od razu, nie czepnę się, bowiem skoro przez cztery lata się nie widzieli oraz tracili nadzieję na odnalezienie się, to mogliby myśleć, że są po prostu idealnie podobnymi osobami do tych poszukiwanych. Tego, czego jednak się czepnę, to faktu, że nie ma dopisków czynności, które robili podczas rozmów. Serio, nie uwierzę, że absolutnie niczego nie robili, a takie dopiski mogłyby dodać dynamiki, która jest potrzebna w tej nudnej jak but historii.|
<No i to, że wreszcie się rozpoznali, mogłoby być bardziej emocjonalne, gdybyśmy we wcześniejszych rozdziałach faktycznie zobaczyli nową relację, która się między nimi budowała oraz, gdyby tutaj moja opkowa wersja miała więcej przemyśleń. A, że tak się nie stało, to nie da się wczuć w sytuację i to po prostu nudne jest.>
*No i fajno, że nadal miała tę płytę, ale umówmy się, istniały małe szanse aby po czterech latach nadal działała, szczególnie że nie leżała w futerale przeznaczonym do przechowywania płyt. Powinna kilkukrotnie Claire wypaść, jakoś się przypadkiem zarysować i tak dalej, przez co obecnie byłaby zdatna tylko do wyrzucenia lub przerobienia na coś z DIY. No ale że jesteśmy w Opkolandii, to wiadomo, że ta płyta jest w nienaruszonym stanie i bezproblemowo odtwarzacz płyt ją odtworzy.*
~*I Slade Opko Version nadal jest tu robiony na NadOOC. Serio, on powinien nadal kontynuować to, co robił. Gdyby Tristitia wróciła, powinien się tylko ucieszyć, że jego najwierniejsza uczennica jeszcze żyła oraz, że będzie kogo wykorzystywać do wysyłania na posyłki. Nie powinien zachowywać się tak jak tu. Właśnie dlatego lepiej by było stworzyć własnego złoczyńcę, to można byłoby mu stworzyć inny charakter i nie kaleczyć Slade'a.*~
~I generalnie ten fragment mógłby być ciekawy i emocjonujący, ale niestety jest nudny jak but i trochę cringe też tu jest. Nah.~
|Zajebiste podsumowanie, Grzegorz, lepiej się kurwa nie da. XDDD|
~Ale szczere. ;"""DDD~
371. „[...] ze Sladem. [...]"
<Slade'em, do chuja. Jak się nie wie, jak odmieniać imiona, to wypadałoby to sprawdzić w Google.>
~*Niestety kiedyś byłam niedojebanym leniem i research nie był dla mnie opcją.*~
<Niestety widać to na każdym kroku. >.<>
372. „[...] Nie widziałam go tak dawno, że po prostu to był chyba cud, iż go odnalazłam. Czułam się szczęśliwa, że w końcu byliśmy razem."
~*Szczerze mówiąc, retcon tysiąclecia, jaki odjebie się na początku Retconning III, będzie bardziej emocjonalny, mimo iż Retconning 0,25 jeszcze nie powstał. Tutaj przez małą ilość przemyśleń jest to po prostu suche jak karpatka bez kremu i nudne.*~
~A jeżeli Retconningowa, bekowa NadSaga jest lepsza w czymś niż z założenia poważne opowiadanie, to wiedz, ze robisz coś kurwa nie tak. No ale racja, jest tu za mało przemyśleń. Dwa zdania rzadko kiedy działają, a skoro Tri tak dawno nie widziała ważnej dla niej osoby, to powinna mieć więcej przemyśleń.~
|Generalnie gdyby dać tej parówie więcej przemyśleń, które by ją rozbudowywały, to opko byłoby chociaż trochę znośne. No ale wtedy bylibyśmy szczęśliwi, a dawnej tobie ewidentnie nie o to chodziło.|
~*Niestety i teraz musimy się z tym cholerstwem użerać.*~
373. „„Wszystko jest możliwe. Niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu."
~Dan Brown"
~*Dan Brown ewidentnie nie próbował ogarnąć mojej matki lub przybić wody do ściany.*~
~Zajebiste przykłady, no nie ma chuja we wsi. XDDD~
~*Ale prawdziwe! ;"""DDD W każdym razie, ten cytat jest niezbyt prawdziwy. Każdy wie, że są rzeczy niemożliwe jak na przykład nieśmiertelność czy zdobycie nadprzyrodzonych zdolności.*~
~Nie zdziwię się, jeżeli to miało być coś pseudo motywującego. Ważne, że Dan Brown istnieje i żyje nadal. Jest pisarzem jak coś. Jednak po okładkach jego książek wnioskuję, że pisze on jakieś nudne gówno dla nastolatków, więc raczej nie zainteresuję się jego twórczością.~
|W sumie dużo cytatów, które można znaleźć w Internecie, jest pseudo motywacyjnym szajsem lub jakimś cringe gównem dla edgy nastolatek.|
~*Niestety. Jasne, trafiają się sensowne cytaty, ale najczęściej są to te z dwóch grup. Najważniejsze jednak jest to, że ten konkretny nie został przypisany przez kogoś jakieś nieistniejącej postaci, tylko faktycznie Dan Brown istnieje, więc istnieje szansa, że to faktycznie jego słowa.*~
374. „[...] - Jak my dostaniemy się do Jump City? Przecież to jest daleko.
W odpowiedzi, Slade wyjął jakiś nadajnik i nacisnął jeden z przycisków. Po zrobieniu tego, ku mojemu zdziwieniu i jednocześnie zaskoczeniu, ujrzałam że przed nami pojawił się jakiś wysoki, ciemnoniebieski portal, który trzymany był przez dwa, wygięte na prawym i lewym końcu, czarne, metalowe słupy.
- Tak. – Odpowiedział
Widząc to, spytałam z zszokowaniem:
- J-Jak t-ty to...
Tylko tyle udało mnie się wykrztusić. W ogóle nie wiedziałam, że Slade umiał tworzyć portale! Lepiej, nie wiedziałam, że to w ogóle było możliwe w czasach, w których byliśmy! Mimo wszystko, chwilę potem, odpowiedział:
- A mam swoje sposoby.
Po czym uśmiechnął się do mnie i dodał:
- Chodź. Zaufaj mi, że to jest bezpieczne. Tak się tutaj dostałem i, jak widzisz, żyję.
A następnie chwycił mnie za rękę, po czym oboje wskoczyliśmy w portal. Kilka sekund potem, znaleźliśmy się w zniszczonym pomieszczeniu głównym naszej bazy."
~*Ja mam nadzieję, że wiecie iż ten portal nie zostanie w ogóle użyty w późniejszej akcji. Jasne, portale jako takie się pojawią, ale one w sumie też zostaną użyte chyba z dwa razy.*~
~Ja pierdolę, nie tak używa się rzeczy wprowadzonych do historii. Jak już się coś wprowadza, to wypadałoby to potem użyć jeszcze dwa-trzy razy minimalnie aby nie miało się wrażenia, że dany przedmiot pojawił się z dupy.~
|No i ewidentnie przez to widać, że to pojawiło się z dupy. Jakby mój opkowy klon nie mógł się do tego lasu dostać na przykład samochodem lub motocyklem, który pamiętajcie, że mój opkowy sobowtór posiadał. Jasne, gdyby to był las na innej planecie lub w innym wymiarze to ten portal byłby uzasadniony, ale tak nie jest, nadal jesteśmy na Ziemi.|
<No i Claire The Opko nadal ma za mało przemyśleń. Kurwa, kompletnie nie spodziewała się ujrzeć portalu oraz nie wiedziała, że Slade Opko Version potrafił takie tworzyć. A ta co? Ma tylko kilka przemyśleń aby nikt się nie dojebał i tyle. To ewidentnie jest za mało, szczególnie, że jesteśmy w narracji pierwszoosobowej.>
*No i nadal brakuje czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. Serio, to dodałoby dynamiki do tej historii, a dynamiki ewidentnie brakuje temu FanFiKtion.*
~*I w sumie ta ostatnia wypowiedź opkowego Slade'a nie jest potrzebna. W końcu Tristitia The Opkeł nie miała powodów aby mu nie ufać, szczególnie, że takowych powodów jej nie dał. Powinna wiedzieć, że to na stówę bezpieczne, skoro stworzył to jej ziomek.*~
~I generalnie nudne i hipernierealistyczne to jest, a mogłoby być ciekawe jak w sumie to całe opko.~
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron do analizy, to możemy już skończyć na dzisiaj i na dwa dni.*~
|Szybko|
~*Wiem, ale przez ten jeden długi jak cholera fragment mieliśmy ich tylko osiem do analizy. Anyway, koniec na dzisiaj.*~
~*<Morda w kubeł i nie bulgotać. XDDD> ;"""DDD*~
375. „[...] - Jaki tu bajzel. Trzeba odnowić to miejsce.
- Perfekcyjna pani domu dostałaby tu zawału. – Odparłam
Po tych słowach, Slade zaśmiał się i powiedział:
- Być może. No, ale serio trzeba przywrócić tę bazę do dawnego stanu.
Jak powiedział, tak zrobiliśmy."
~*Kurwa, ledwo początek analizy na dzisiaj, a tu już cringe i nuda jak cholera. Zaczynając od początku i od drobnostek, to nadal brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej krótkiej rozmowy. Serio, nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, każdy, nawet podczas krótkiej rozmowy, coś robi.*~
~Poza tym, no faktycznie, tutaj za wiele przemyśleń dać by się nie dało. No ale wypadałoby opisać jak wyglądała zrujnowana baza po tylu latach. I nie, przed tym dialogiem tego opisu nie ma jak coś, dlatego o tym wspominam. No i podczas tego opisu można byłoby dać trochę przemyśleń głównej pierdoły na temat tego, co widziała.~
|No i też ta wypowiedź Tristitii The Opko chyba miała być bekowa. No ale jak zwykle, coś nie pykło ze względu na zjebany humor dawnej wersji Ramoninth.|
<I generalnie ten dialog jest taki meh i generalnie nudny. W sumie jak każdy dialog w tym opku.>
376. „[...] Jednak, w czasie odbudowywania, zaczynały dziać się dziwne rzeczy z cyklem dnia i nocy. Czasami zdarzało się, że dzień od tak cofał się do wschodu słońca, a czasem nagle robiła się noc i godzina, na przykład dziewiętnasta. Oboje nie wiedzieliśmy, dlaczego coś takiego w ogóle miało miejsce. Jednak, po około pół roku, baza była przywrócona do dawnego stanu."
*Nie powiem czemu tak się działo, gdyż może ktoś z tutaj obecnych nie zna tego opka, a takiego na siłę wepchanego wątku nie wypada spoilerować. W każdym razie, a mimo to, że takie rzeczy odpierdalały się z cyklem dnia i nocy oraz z godziną, Tri Opko Version nie raczyła tego jakoś ambitniej skomentować. Serio, tutaj najlepiej widać brak przemyśleń, bowiem każdy normalny powinien takie anomalie jakoś skomentować.*
~*No ale nie, lepiej niech Claire The Opko zostanie na takim samym poziomie spierdolenia, na jakim była na początku FanFiKtion. Ja jebe, jak można było stworzyć taką płytką postać, która nie rozwija się przez całe długie opko?*~
~Dobrze, że w Retconningverse już tak nie robisz.~
~*Weź nawet tak nie strasz. ;___;*~
~Fakt, to zbyt brutalna wizja. ;_;~
377. „[...] - Kochanie...Jest ktoś, kto chce ci pomóc...
Mi? Pomóc? Przecież ja nie potrzebowałam żadnej pomocy, więc nie wiem, o co mogło mu chodzić. Mimo wszystko, zamknęłam klapę komputera i spojrzałam w kierunku wyjścia. Ujrzałam w progu Slade'a, który trzymał ręce splecione za plecami oraz patrzył na mnie, a obok niego jakąś miło wyglądającą kobietę.
Widząc ją, spytałam:
- Kto to?
- Pani psychiatra. – Odpowiedział
C-COOO?! Psychiatra?! Na cholerę on tu psychiatrę sprowadził?! Ja myślałam, że on po tych moich odpałach, gdy dawał mi kolejne zadanie, tylko żartował! Mimo wszystko, zapytałam:
- Na cholerę ty tu psychiatrę sprowadziłeś?!
- Bo ty serio jesteś popierdolona i raczej przyda ci się ktoś taki. – Odparł, a następnie wpuścił kobietę do środka i zamknął drzwi.
Kiedy to zrobił, postawiłam komputer na sofie obok mnie, a pani psychiatra usiadła po mej lewej stronie. Kilka sekund potem, spytała typowym dla psychiatrów, przyjemnym głosem:
- Witaj. Nazywam się Laura Anderson i jestem twoim psychiatrą. Czy jesteś w stanie powiedzieć mi, w czym tkwi twój problem?
- Ale ja nie mam żadnego problemu. To Slade coś sobie ubzdurał, że skoro skaczę z radości po pokoju jak opętana, gdy tylko da mi jakieś zlecenie, to jestem nienormalna. – Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- A jak reagujesz, gdy coś ci zleci?
Po tym pytaniu, wstałam z sofy i, wołając:
- Tak, tak, tak, tak!!! Nareszcie!!! OMG, ile trzeba było czekać?!
Zaczęłam skakać po pokoju. Kiedy skończyłam, spojrzałam na Laurę, która patrzyła na mnie jak na wariatkę. Mimo wszystko, odpowiedziałam:
- Właśnie tak. A kiedy nic dla mnie nie ma przez długi czas, jak na przykład teraz, przez miesiąc, to jestem smutna i często męczę go o to, aby dał mi kolejne zlecenie.
- To naprawdę nie jest normalne i, z tego co wiem, podchodzi pod uzależnienie. – Odparła
- Slade też tak mówi, ale ja nie czuję się uzależniona.
- Gdy jesteś martwy, nie wiesz o tym, że nie żyjesz. Tak samo jest wtedy, kiedy jest się ~zjebanym debilem, jak na przykład minister zdrowia.~ uzależnionym. Osoby uzależnione nie zdają sobie z tego sprawy i mówią, że zawsze mogą przestać wykonywać czynność, która ich uzależnia.
- No, ale to, co on mi zleca jest takie fajne! Musiałaby pani to sama przeżywać, żeby to zrozumieć.
- Być może, nie przeczę, ale postaraj się spróbować walczyć ze swoim uzależnieniem. Na sto procent masz jakieś hobby, czyż nie?
- No, mam. Lubię czytać książki, rysować, pisać opowiadania, jeździć na rowerze, na rolkach, pływać i grać w gry komputerowe.
- Właśnie. Najlepiej, jeżeli skupisz swoją uwagę na którejś z tych czynności, to wtedy zapomnisz o zleceniach Slade'a i, być może, przestaniesz być od nich uzależniona. Tylko, w przypadku gier komputerowych, uważaj na to, aby nie stały się twoim nowym uzależnieniem.
- Ja wiem, że powinnam tak zrobić, ale to nie jest takie łatwe.
- Ja to rozumiem, jednak postaraj się. Bowiem, przez to swoje uzależnienie, będziesz traciła wolne od zleceń chwile na rozmyślanie o tym, w czasie, gdy mogłabyś zająć się czymś innym.
Później, na ten temat porozmawiałyśmy jeszcze z godzinę. Po tym czasie, pożegnałam się z panią Laurą i wyszła ona."
~*Grzegorz, ty zjebie. XDDD Wiem, że to prawda, no ale no, nie ściągaj na nas gównoburzy PiS-owców. XDDD*~
~Co najwyżej się ich spali, bywa.~
<Jakie spokojne podejście do sprawy. XDDD>
~;"""DDD~
~*Anyway, pomijając tego debila ~;"""DDD~ tak, o tobie mówię, kurwiu. XDDD W każdym razie, pomijając go, to dojebałabym się, że przyszedł psychiatra, a nie psycholog, no ale od dwa tysiące dwunastego roku i nie obchodzi mnie, że tak jest w Polsce a w USA to chuj wie, i tak to napiszę, do psychiatry można sobie pójść ot tak o, a do psychologa trzeba mieć zaświadczenie. Wiem, też się zdziwiłam, ale to jedyne co wyniosłam z nudnej jak but organizacji działalności zawodowej technika farmaceutycznego.*~
~\O/~
~*Zajebista reakcja na tego kloca tekstu, który napisałam, Grzegorz. XDDD*~
~Wiem ;"""DDD Anyway, nadal brakuje czynności, które wykonywali, a potem wykonywały, podczas tych rozmów. Serio, naprawdę nie uwierzę, że najpierw Slade i Tristitia, a potem Laura i Tri absolutnie nic nie robili podczas tej rozmowy. Szczególnie podczas tych kloców tekstu, które wypowiadały Laura i Claire.~
|A poza tym, ja tam nie wiem, u psychiatry nigdy nie byłem, ale to, co mówi Laura wyjebało ponad miernik cringe, a nawet dziesiątej nie ma. Wątpię aby tak wyglądała rozmowa psychiatry z pacjentem. Szczególnie, że to, co mówi Laura, to każdy kurwa wie.|
<No i generalnie nadal, wątek uzależnienia mej opkowej wersji od zadań zlecanych przez opkowego Slade'a nie ma sensu. Na razie te misje były nudne jak but, nikt normalny by się od nich nie uzależnił. Gdyby były ciekawe to jeszcze OK, ale tak...>
*No i nadal brakuje przemyśleń Tristitii The Opkeł. Serio, ona powinna to chociaż trochę w myślach komentować. W końcu to ona tutaj jest narratorką, a jak lepiej poznać postać w narracji pierwszoosobowej? W tym typie narracji przemyślenia to podstawa, wszakże śledzimy akcję z perspektywy głównej postaci.*
~*No i generalnie do uzależnienia nie jest niezbędny psychiatra. Z tego da się wyjść samemu, ja kiedyś byłam uzależniona od komputera, ale dzisiaj bez niego mogę przeżyć nawet dwa tygodnie, bowiem na przykład na wakacje biorę tylko telefon i tablet, ale to drugie bez rozdzielnika do podłączenia klawiatury. Od PSP też byłam uzależniona i jasne, wyjście z tego na stówę ułatwił fakt, że osiem lat nie miałam tej konsoli, no ale nadal dałam radę bez psychiatry. Więc Slade też mógł najpierw spróbować pozbyć się uzależnienia Tri Opko Version bez udziału psychiatry, a jakby to nie pomogło, to dopiero takową osobę znaleźć.*~
~I generalnie ten kloc tekstu jest nudny jak but oraz cringe as fucking fuck.~
378. „[...] przez kolejne PIĘĆ miesięcy nie dostałam nowego. W tym czasie, starałam się skupiać me myśli tylko na moich zainteresowaniach, co chyba przynosiło efekty, gdyż przestałam skupiać się na tym, jak przekonać Slade'a do dania mi kolejnego zadania. Jednak, w czasie tych pięciu miesięcy, czasami z dniem i nocą działo się to, co w czasie odnawiania naszej bazy. Naprawdę nie wiedziałam, dlaczego tak się działo."
|Nie znam się za bardzo na wychodzeniu z uzależnień, ale czy pięć miesięcy to trochę nie za krótko? Chociaż w sumie racja, może to ma sens, w końcu to zależy od człowieka. Więc OK, nie ma co się czepiać tego czasu.|
<No i nadal, brakuje przemyśleń mej opkowej wersji. Skoro te anomalie z dniem i nocą oraz czasem nadal się wydarzały, to powinna to jakoś ambitniej skomentować w myślach. A tak to po prostu wygląda jakby nie chciało się aby zwykły, przeciętny czytelnik dojebał się do braku jakichkolwiek przemyśleń.>
*No i generalnie ten fragment powinien zawierać więcej przemyśleń. Generalnie największą wadą Claire The Opkeł jest to, że ma za mało przemyśleń, mimo iż narracja prowadzona jest z jej perspektywy.*
379. „[...] - Tri, |ty mentalny niedokurwie społeczny,| skarbie, chodź tu na chwilę. Mam dla ciebie kolejne zadanie.
Po usłyszeniu tego, chciałam zacząć krzyczeć z radości, ale przypomniały mnie się słowa pani psycholog. Kiedy to nastąpiło, odetchnęłam i powiedziałam normalnym głosem:
- Nareszcie!
- ... ... ... Tri, wszystko z tobą w porządku? Zwykle już krzyczałabyś z radości. – Odparł zdziwionym głosem.
- Kiedyś narzekałeś na moją zbytnią radość, a teraz narzekasz na to, że jestem spokojna. Zdecyduj się wreszcie!
- Nie no, ja się cieszę, ale to jest dziwne.
Mimo wszystko, po tej rozmowie, wyłączyłam komputer i odstawiłam go, a następnie, na wszelki wypadek, wzięłam pas, który umożliwiał mi stanie się niewidzialną i zapięłam go w pasie, po czym wyszłam z pokoju i udałam się do głównego pomieszczenia."
~*No ja pierdolę, teraz ty, Slade? XDDD*~
|Podkreślam jej NadZjebanie. ;"""DDD|
~*Ty i Grzegorz jesteście siebie warci. XDDD*~
~|;"""DDD|~
~*Nie ma się czym cieszyć, ułomy. XD Anyway, przechodząc do analizy tego gównianego gówna, to skoro ona już chyba wyszła z tego uzależnienia po pięciu miesiącach, to czemu chciała krzyczeć z radości? To nie ma sensu za bardzo, no chyba, że ma, a przez zjebanie tej kurwy społecznej nie da się tego zauważyć.*~
~No ale w sumie miło, że ten wątek uzależnienia się Tristitii od zadań zlecanych przez Slade'a już się skończył, bowiem nudny był. No i sensu za bardzo nie miał, ponieważ dotychczasowe zadania Tri były nudne jak Sezoris.~
|No i nadal brakuje przemyśleń opkowej Claire. Powinna ona jakoś skomentować tę rozmowę, a nie od razu przechodzić do tego co robiła. Kurwa, bez przemyśleń nie da się polubić Tristitii, a w zamierzeniu, z tego co mogę się domyślić, czytelnik miał ją lubić. No ale nie da się, skoro jest półwymiarową kurwą.|
<No i, ależ of fucking course, że wzięła ten pas i, jak można się domyślić, przyda jej się. Nie czepiałabym się tego, gdyby brała go na każdą misję, ale tego nie robi, a przynajmniej my o tym nie wiemy. No i przez to widać, że jest to jawne ułatwianie jej życia.>
*No i wciąż brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Wciąż nie wierzę, że absolutnie nic nie mówili podczas wypowiadania tych słów.*
~*I generalnie ten dialog jest nudny jak całe to opko.*~
380. „[...] - Dobrze, że już przyszłaś. Bowiem, twoim kolejnym zadaniem będzie po prostu włamanie się do wieży Tytanów i wykradnięcie z ich komputera zmienionych przez nich haseł do ich komputera oraz systemu alarmowego ich wieży. Zdobędziesz je za pomocą programu, który jest na tym pendrive. – Tu pokazał mi srebrny pendrive – Z tego, co widzę, masz już pas, który umożliwia ci stanie się niewidzialną, więc z dojściem tam nie będzie problemu.
A następnie podał mi owy przedmiot. Kiedy to zrobił, spytałam:
- Ale jak ja dostanę się do środka? System alarmowy zaraz mnie wykryje.
- Właśnie. Za chwilę, dam ci pewne, że tak to nazwę, podkładki do podeszw butów, dzięki którym system nawet nie będzie wiedział, że tam weszłaś. Po prostu będzie tak, jakby ciebie tam nie było. Dam ci również płaszcz, dzięki któremu będziesz niewykrywalna. – Odpowiedział, a następnie podał mi owe przedmioty.
[...]"
~*No do blyata, znowu? Ile można powtarzać to samo, tylko w nieco inny sposób? Kurde, Slade powinien ogarnąć, że wykradnięcie haseł do wieży Tytanów nic mu nie da. No i w związku z tym, powinien w jakiś inny sposób starać się ich zlikwidować. No ale nie, po co napisać coś ciekawego, skoro można w nieskończoność powtarzać to samo.*~
~No i widać, że dawna Ramoninth umiała pisać pomiędzy wypowiadanymi zdaniami czynność wykonywaną przez daną postać. W takim wypadku powinno się dawać tego więcej aby rozmowy były dynamiczniejsze. Szczególnie, że w tym statycznym gównie dynamika by się przydała.~
|No i, ależ kurwa naturalnie, należy ułatwiać głównej Mary Sue dostanie się do wieży ich wrogów. Jakby nie mogła tam wbić normalnie i musieć zmierzyć się z Tytanami. To byłoby znacznie ciekawsze, no ale nie, po co, lepiej tworzyć gówno nudne jak Morawiecki.|
<I generalnie tutaj widać najlepiej, że moja opkowa wersja nie miała argumentów aby uzależnić się od misji dawanych przez Slade'a. W końcu one są nudne w chujny chuj, nikt normalny by się od tego nie uzależnił.>
*I nadal brakuje tutaj przemyśleń głównej Mary Stół. Serio, skoro zastanawiała się, jak dostanie się do wieży oraz dostała stosunkowo szybko takie ułatwienie, to powinna jakoś to skomentować w myślach. No ale nie, po co, lepiej aby pozostała półwymiarową kurwą aż do końca. Jedyne co się potem w niej rozwinie, to irytowanie czytelnika swoim wkurwiającym charakterem.*
~*I pomyśleć, że to FanFiKtion mogłoby być ciekawe, ale coś nie pykło.*~
~Tobie to kiedyś życie nie pykło.~
~*TAAAKI DOOOBRY. XDDD*~
~Szczery jestem. ;"""DDD~
381. „[...] Kiedy tak leciałam, miałam przeczucie, jakby zaraz coś miało się złego stać. Dlaczego? Otóż dlatego, że gdy tak leciałam, pory dnia zmieniały się co sekundę. Nie było to normalne, więc obawiałam się o to, że to mogło się źle skończyć."
|<Wściekle wzdycha.> Kurwa, dawać więcej przemyśleń, no! Co sekundę zmieniające się pory dnia to nie jest coś normalnego, nawet w świecie Tytanów. Tri The Opko powinna to jakoś bardziej skomentować w myślach, no.|
<No ale czego ty się spodziewasz po półwymiarowej Mary Sue, jaką moja opkowa wersja ewidentnie jest?>
|A, no tak. >.<|
~*Na szczęście w Retconning 0,25 Andromeda będzie miała więcej przemyśleń.*~
~Zasrasz nimi czytelnika tak, że aż będzie tym rzygał. XDDD~
~*Ale będzie więcej! ;"D*~
<Ale też bez przesady. XDDD>
~*;"""DDD*~
382. „[...] Ujrzałam również na morzu, które otaczało wieżę, nieruchome fale. [...]"
~*To nie jest morze, do blyata, tylko jezioro jak już. Widać to po tym, jak otacza miasto.*~
~Jasne, w samym serialu nie zostało dokładniej sprecyzowane, co to za zbiornik wodny, ale na stówę nie jest to morze. USA nie ma, z tego co wiem, dostępu do morza, tylko do oceanu. A zbiornik wodny otaczający Jump City nie może być oceanem ze względu na to, jak otacza ląd.~
~*No ale kiedyś byłam niedojebana.*~
~To wiadome.~
~*Taki miły. XDDD*~
~;"""DDD~
383. „Znaczyło to tyle, że zatrzymałam czas. No, ale...jak? To ja miałam umiejętność chronokinezy*, o której nie wiedziałam? Mimo wszystko, od razu spojrzałam na swoje ręce i powiedziałam sama do siebie:
- Jak ja to zrobiłam?
Nie wiedziałam, dlaczego akurat w ostatnich miesiącach, tak nagle, objawiła się ta umiejętność.
No, ale postanowiłam kontynuować moją misję z obecnym ułatwieniem, czyli zatrzymanym czasem, a następnie udać się do bazy. Od razu nacisnęłam przycisk na moim pasku, dzięki czemu stałam się widzialna. Następnie, weszłam do wieży, odnalazłam ich komputer, usiadłam przed nim i dotknęłam go. Po zrobieniu tego, przeszła przez niego biała bariera, taka sama, jaką widziałam przed utratą przytomności, tyle że wielkości komputera. Chwilę potem, zaczął on normalnie działać.
Widząc to, od razu podłączyłam pendrive i wykonałam swoje zadanie. Po zakończeniu i zgraniu haseł, schowałam przedmiot, i zamieniłam się w niematerialnego orła, po czym wyleciałam z wieży i udałam się w kierunku bazy. W czasie lotu widziałam ludzi i obiekty zamrożone w czasie, co wyglądało naprawdę dziwnie, szczególnie że widziałam to pierwszy raz."
~*No do kurwy, to chyba już poziom Miss Radioactive, a to nie świadczy dobrze o Claire The Opko. Oczywiście, że akurat w tym momencie musiała się Tristitii ujawnić jakaś nowa moc i to taka potężna aby ułatwić jej zadanie. I to nie jedyny raz, kiedy to się wydarzy. Ja pierdolę, jakby po prostu nie posiadała chronokinezy i musiała normalnie się tam dostać. No ale nie, po co, niech będzie bardziej wyidealizowana. Jasne, mogłaby być OP, ale aby to zadziałało, musiałaby mieć ciekawy charakter oraz wyzwania, których nie mogłaby pokonać pstryknięciem palca. W przeciwnym wypadku bycie OP bez sensownego charakteru i wyzwań = Miss Radioactive, co nie świadczy dobrze o opkowej Tri w dalszym ciągu.*~
~No i skąd wiedziała, że te anomalie z czasem i porą dnia były powiązane z jej chronokinezą? Jasne, mogłoby tak być, ale ani teraz, ani później nie będzie żadnych poszlak, że to faktycznie jest powiązane. W związku z tym da się z czystym sumieniem stwierdzić, że ten wniosek jest wzięty z dupy. W sumie jak to całe opko.~
|I nadal ma za mało przemyśleń. Kurwa, taka OP moc nagle jej się ujawniła, zatrzymując czas oraz z jakichś powodów, które wypadałoby podać, podejrzewa że dotychczasowe anomalie z czasem i porą dnia są powiązane z jej nową mocą, a także potem, podczas powrotu, widzi to, czego zwykle nie widziała, czyli świat zatrzymany w czasie. I co? I nie komentuje tego w żaden sensowny sposób, co nie pomaga. Przez to nadal jest półwymiarową, irytującą kurwą. A najgorsze jest to, że w dalszej części opka się to nie zmieni.|
<Dobrze, że chociaż w serialu wyszło, że Raven również ma chronokinezę, to przynajmniej moja opkowa wersja nie zajebie Tytanów w ułamku sekundy. To ewidentnie idzie na plus.>
*I generalnie ten fragment jest wkurwiający przez to, że opkowa Claire jest jeszcze bardziej OP, a to nie koniec jej OP-ności. I pomyśleć, że z tego co pamiętam, to straci tylko jedną moc.*
~*I pomyśleć, że taka Andromeda też jest OP, ale mimo tego jest zajebista.*~
~Spal Tri The Opko.~
~*Spoko, w Retconning 0,25 kipnie.*~
~;"""-)))~
<Zajebista reakcja, no ni ma chuja we wsi, Grzegorz. XDDD>
~Wiem ;"""DDD~
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit fragmentów na dzisiaj, to temu deklowi przestanie odpierdalać. XD*~
~*~*Co mówiłam. XD*~ ;"""DDD*~
384. „[...] - Tristitia? Jak ty to zrobiłaś? Jakim cudem zatrzymałaś czas?
Po czym wskazał na monitory, przedstawiające zatrzymany w czasie, jeden fragment miasta. Mimo iż to widziałam, mimowolnie spojrzałam na ekrany. Chwilę potem, powiedziałam:
- Ja...Nie wiem...Dotarłam pod wieżę Tytanów...Wylądowałam...Nagle coś jakby uniosło mnie do góry...Pojawiła się biała, duża ściana przesuwająca się w szybkim tempie do przodu i przenikająca wszystko...Ciemność...I gdy się obudziłam, czas był zatrzymany...Mogłam poruszać się tylko ja...Sprawiłam, że możesz, tak jak ja, obecnie się poruszać, gdyż sądzę, że tylko ty możesz mi pomóc ponownie puścić czas w ruch...
- Dziękuję za zaufanie. Jednak skoro ty teraz tak nie z własnej woli zatrzymałaś czas i jeszcze dodając do tego ostatnie wydarzenia czyli od tak cofający, przyspieszający lub spowalniający się czas, to chyba znaczy tylko tyle, że posiadasz zdolności chronokinezy, których nie umiesz kontrolować. A to źle, gdyż jest to jedna z potężniejszych zdolności nadprzyrodzonych. – Odparł
- Być może tak jest...Tylko jak mam nauczyć się ją kontrolować?
- Ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć. Pomogę ci. Dzięki mojej pomocy Terra zyskała kontrolę nad geokinezą, więc i z tym się uda, chociaż w twoim przypadku będzie ciężej, bo w końcu to kontrola nad czasem. Jednak teraz musisz ponownie, że tak powiem, „uruchomić" czas.
- Tylko jak? Nie wiem, jak mam to zrobić. Pierwszy raz niekontrolowanie zatrzymałam czas.
- Nie jestem pewien czy to zadziała, ale spróbuj skupić w sobie całą swoją energię. Może to ponownie przywoła tą samą część chronokinezy, która niedawno owy czas wstrzymała.
Po tej rozmowie zacisnęłam powieki oraz pięści i starałam się skupić całą swą energię w jednym punkcie. I rzeczywiście, podziałało, gdyż po kilku chwilach, gwałtownie ~zesrałam się.~ otworzyłam oczy oraz uniosłam się do góry. W tym momencie, ponownie wytworzyła się biała, niematerialna ściana, która w ciągu paru sekund okrążyła cały świat i przywróciła czas. Kiedy zniknęła, została ze mnie wyssana cała moja energia, a przynajmniej tak mnie się wydawało, gdyż zaczęłam spadać na podłogę, a po chwili zemdlałam. Ostatnie, co poczułam przed utratą przytomności to było to, że Slade mnie złapał."
~*Nawet ósmej nie ma, a ten idiota już ujawnia swój debilizm. XDDD*~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
*To nie jest powód do dumy, kurwiu. XDDD*
~;"""DDD~
~*Anyway, przechodząc do analizy, to wiadomo, że Tristitia musiała mieć też chronokinezę, której swoją drogą będzie bardzo rzadko używać. Bowiem czyńmy ją bardziej OP, a dodając jej zjebany charakter i motywacje czyni to z niej Mary Sue jebaną.*~
~No i naprawdę nie dałoby się w streszczeniu napisać tego, co Tri The Opko zrobiła przed zatrzymaniem czasu oraz jak on się zatrzymał, niż walić tą długą wypowiedź? Ja wiem, licznik słów, ale nie powinno się nim kierować podczas pisania rozdziałów. Rozdziały powinny być pisane na tak długie, jak wiele jest informacji do przekazania czytelnikowi.~
|Brakuje też przemyśleń opkowej Claire. Kurde, skoro nie wiedziała jakim cudem zatrzymała czas oraz nie wiedziała jak puścić czas w ruch, to powinna mieć na ten temat więcej przemyśleń. Również można byłoby jakoś ograniczyć jej nową moc, na przykład aby nie mogła wyrywać pojedynczych ludzi z zatrzymania w czasie. Wtedy musiałaby poradzić sobie sama i moglibyśmy dostać jeszcze ze dwa ciekawe rozdziały jak próbuje ponownie ruszyć czas. Oczywiście nie powinno być ich za dużo, bowiem ten wątek mógłby się szybko przejeść. No ale nie. Niech Tristitia Opko Version będzie taką samą płytką idiotką jak na początku oraz niech to opko będzie nudne jak Sezoris.|
<Brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej długiej i nudnej rozmowy. To dodałoby dynamiki do tej statycznej rozmowy oraz mogłoby jakoś ubarwić historię i powiedzieć nam coś o charakterze postaci.>
*A poza tym, jak to Slade nie był pewien czy jego propozycja zadziała? Skoro nauczył w serialu Terrę kontrolować jej geokinezę, to powinien umieć nauczyć Tri The Opko kontroli nad jej mocą. Jasne, chronokineza jest znacznie potężniejsza od geokinezy i z tym nie da się kłócić, ale sposób nauki kontroli nad tymi dwiema mocami raczej nie różni się jakoś drastycznie.*
~*I pomyśleć, że ten fragment mógłby być ciekawy i emocjonalny zresztą też, ale moje dawne niedojebanie mi na to nie pozwoliło.*~
~Generalnie całe to opko mogłoby być ciekawsze, gdyby się tylko postarać.~
~*Na przykład pierwsze Kroniki Apokalipsy są w mym starym, zjebanym stylu napisane, ale nadal je wielbię i są tak zajebiste jak je zapamiętałam. Da się? Da. Wystarczy tylko się trochę wysilić.*~
|Ciągle nie ogarniam jakim cudem ty w tym samym czasie, w którym powstało to FanFiKtion napisałaś pierwsze Kroniki Apokalipsy i „Nie jestem waszym wrogiem".|
~*Też nie mam pojęcia, ale jak widać wszystko jest możliwe. Poza normalnym funkcjonowaniem jednocześnie w okularach i maseczce, of course.*~
<Zajebisty przykład. XDDD>
~*Ale prawdziwy! ;"""DDD*~
385. „[...] Chwilę potem, znowu powracając do tego, co się niedawno stało, spytał:
- Naprawdę nie wiedziałem, że potrafisz kontrolować czas, szczególnie że to jest naprawdę rzadka umiejętność.
- Serio? O tym to nie wiedziałam. – Odparłam
No, bo tak było naprawdę. Myślałam, że chronokineza nie jest aż tak rzadką umiejętnością. Mimo to, Slade odrzekł:
- Jest. Naprawdę, niewiele osób na świecie taką zdolność posiada.
Mimo wszystko, chwilę potem, wyjęłam pendrive, podałam mu i powiedziałam:
- Proszę. Oto hasła, o które prosiłeś.
W tym momencie, uśmiechnął się do mnie, wziął przedmiot i rzekł:
- Kochana jesteś.
A następnie, zeskoczył z łóżka i wyszedł z mego pokoju, zamykając ~<Japa, koniu. XDDD> ;"""DDD~ drzwi."
~*Pomijając tego niedojeba z góry ~:DDD~ tak, o tobie mówię, idioto. XD W każdym razie, pomijając go, to nie dziwne, że chronokineza jest rzadką umiejętnością. Gdyby prawie wszyscy ludzie takową posiadali to mielibyśmy przesrane. No ale oczywiście, że główna Mary Sue musi mieć taką OP moc. Pomińmy oczywiście to, że OP postać może być spoko, bowiem opkowa Claire ewidentnie spoko OP postacią nie jest.*~
~No i zajebista ta szybka zmiana tematu. Serio, to powinno przejść jakoś organicznie, a nie w ten sposób, w którym widać, że aŁtoreczka nie umiała przechodzić pomiędzy tematami.~
|No i nadal brakuje czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. Jak zostało wspomniane nie raz, to tylko dodałoby dynamiki do tego statycznego gówna i powiedziałoby nam coś o charakterze mego opkowego klona oraz Tristitii The Opkeł.|
<Nadal jest też za mało przemyśleń mej opkowej wersji. Skoro nie spodziewała się, że chronokineza jest rzadką umiejętnością, to powinna to jakoś bardziej skomentować w myślach. No ale nie, po co, niech wszystko spływa po niej jak po kaczce.>
*I generalnie przez to wszystko ten fragment jest nudny i sztuczny.*
~*Dobrze, że do wątku, który będę dementować, jeszcze duuużo czasu, bowiem tam będę zaliczać wkurw za wkurwami.*~
~Boję się. XDDD~
~*A, że obecnie siedzę całe dnie przy biurku, a książka, która pomoże mi dementować ten wątek, jest całkiem niedaleko...*~
<Nadboże, help. xDDD>
~*;"""DDD*~
386. „Po owych sześciu miesiącach, umiałam już kontrolować moją nową umiejętność..."
~*Nie czepnę się, bowiem nie wiem ile przeciętnie uczy się kontroli nad zdolnościami nadprzyrodzonymi. Pół roku brzmi jak wiarygodny odcinek czasu.*~
~Szkoda tylko, że ta pierdoła będzie używać chronokinezy tak rzadko oraz tylko w celu zatrzymania czasu. Kurde, chronokinezą można spojrzeć w przeszłość i przyszłość, udać się do przyszłości bądź przeszłości, przyspieszyć czas, zapętlić go, pewnie nawet wymazać czas i znowu go przywrócić by się dało. No ale nie, niech używa swojej OP mocy tylko do jednego celu.~
<Ogólnie na Superpowers Wiki jest pokazane wiele rzeczy, które chronokinezą można zrobić, na przykład jakoś atakować przy pomocy czasu. No ale nie, to za wysoki level jak na opko.>
~*I pomyśleć, że ta historia mogłaby być ciekawa...*~
~Lecker to naprawi.~
~*Nosz... xDDD*~
~No co? ;"""DDD~
387. „*Chronokineza – Fachowa nazwa umiejętności kontrolowania czasu."
*Miło, że są tu przypisy dla osób, które mogą nie znać fachowych nazw nadprzyrodzonych zdolności. To idzie ewidentnie na plus.*
~*Jak widać, nawet takie gówno jak to FanFiKtion ma swoje zalety, nawet jeżeli minimalne.*~
*Zawsze to coś. Ale i tak, to słowo po myślniku powinno zostać zapisane małą literą.*
388. „[...] - Hej. Chcesz jechać ze mną do sklepu? – Spytał po chwili.
- Jasne! – Odpowiedziałam, po czym zaznaczyłam miejsce, w którym skończyłam czytać i odłożyłam książkę na miejsce.
- To bierz płaszcz i chodź.
[...]"
~*Miło wiedzieć, że jesteśmy w rozdziale dwudziestym siódmym, w którym pierwszy raz pojawi się Brother Blood. No ale generalnie nie ma się tutaj co czepiać, poza tym, że ta rozmowa taka trochę nudna jest. Zawsze nawet takie przyziemne pytanie dałoby się rozegrać ciekawiej.*~
~Generalnie nawet tutaj wypadałoby dodać czynności, które wykonywali podczas tej krótkiej rozmowy. Nawet podczas takiej krótkiej wymiany zdań normalny człowiek coś robi.~
|Braku przemyśleń nie ma co się czepnąć, bowiem pytanie mej opkowej wersji nie jest czymś, nad czym przeciętny człowiek rozmyślałby godzinami. Ale fakt, ten dialog taki trochę nudny jest, zawsze nawet taki dałoby się uatrakcyjnić.|
389. „[...] Ah, te niemieckie sklepy. Wchodzisz z pustymi rękami, a wychodzisz z całym wózkiem zakupów. [...]"
~*Oni chyba w Lidlu byli, ale pewna nie jestem, a to opko nie zasługuje na weryfikację informacji. Generalnie mogę się z tym zgodzić, w Lidlu czy innych niemieckich sklepach jest nawet tanio.*~
~Taniością i tak Biedronki się nie przebije.~
~*Kurde, tak. Kocham tam robić zakupy, mimo iż na osiedlu mam Społem, a Biedronka jest prawie kilometr od mego domu. W Biedronce są kasy samoobsługowe, dzięki czemu nie muszę stać w kolejce oraz mogę płacić BLIK-iem, co znacznie ułatwia życie, szczególnie jeżeli portfel mam gdzieś w głębi plecaka. No i jest tam tanio, za rzeczy, za które zapłacę tam sześćdziesiąt złotych w Społem zapłaciłabym dwa razy tyle. No i generalnie są tam wszystkie potrzebne rzeczy. Jak raz moja mama potrzebowała najtańszy lakier do paznokci aby coś tam zmywać to on był w Biedronce. Nawet był papier do pieczenia czy chusteczki nawilżone.*~
<Ja pierdolę, powinniśmy analizować to FanFiKtion, a ta się zachwyca nad Biedronką. XDDD>
~*Nie moja wina, że to mój ulubiony sklep. XD Jeszcze Frac jest spoko, bowiem tam mają to, czego w Biedronce nie uświadczyłam, czyli sensowny ocet jabłkowy. W sensie ten bez siarczanów. W końcu jak piję ocet jabłkowy dla zdrowia to nie zamierzam truć się siarczanami. A i we Fracu mają z samego rana takie ciepłe bułki, że czasem nawet gorące. Ale są zajebiste, jak potem wróciłam z nimi do domu to miałam zajebiste śniadanie. Warto było wybrać się w mroźny dzień na spacer do tego sklepu.*~
~Kończmy ten off-top, bo jak ta się rozgada o zajebistości Biedronki i Fraca to może cały dzień gadać. XDDD~
~*Moja wina, że to zajebiste sklepy? ;"""DDD*~
390. „[...] To był przyjemny wieczór, ale...Coś musiało pójść nie tak."
~Jebane spoilery. -_-~
~*Ciągle nie mogę uwierzyć, że kiedyś uważałam iż to podbudowuje atmosferę. ;===;*~
*Ewidentnie kiedyś byłaś niedojebana.*
~*To widać na każdym kroku podczas trwania tego opka. ;-;*~
391. „[...] Jednak, w którejś chwili, ujrzałam że Slade przyśpieszył i to bardzo. Nawet zaczął przejeżdżać ludzi! I to także tych, którzy byli na chodniku! Patrzyłam na to wszystko z przerażeniem. Nigdy nie widziałam śmierci człowieka, a szczególnie takiej ilości ludzi w tym samym czasie. Chwilę potem, z przerażeniem w oku spojrzałam na Slade'a. Widziałam, że szyderczo uśmiechał się, a jego szyderczy uśmiech był szerszy wraz z liczbą pochłoniętych ofiar. |Ale super! ;"""DDD| ~*Morda w kubeł, deklu. XDDD*~ |;"""DDD|
Co w niego wstąpiło? Przecież nigdy wcześniej nie mordował tylu ludzi na raz bez żadnego konkretnego powodu. Czyżby coś go opętało? Naprawdę, nigdy nie widziałam go w takim stanie. Kilka chwil potem, ujrzałam że samochód spowolnił. Od razu spojrzałam na Slade'a. Teraz wydawał się być normalny oraz patrzył z niedowierzaniem na to, co zrobił. Po chwili, spojrzał na mnie. Ja zaś, patrząc na niego z przerażeniem i ze łzami w oku, powiedziałam przestraszonym głosem:
- S-Slade?
I nieco odsunęłam się od niego, gdyż bałam się, że i mi by coś zrobił. Nic nie powiedział. Jazdę kontynuowaliśmy w ciszy...
Tak bardzo to nigdy się go nie bałam. Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Czemu on ich zabił? Mimo wszystko, kiedy skręciliśmy w jakąś uliczkę, która była skrótem do naszej bazy, spytałam:
- Dlaczego...Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego zabiłeś tych ludzi?
- Ja...Nie wiem. Nie wiedziałem wtedy, co się ze mną działo...Nie kontrolowałem siebie. – Odpowiedział
Czyżby jednak coś go opętało? Jakiś znudzony demon? No, bo w końcu jeśli tak nagle nie wiedział co się działo i przejeżdżał tych ludzi...A może po prostu był jakiś chory psychicznie? Nie! Co ja gadam? Jak ja mogę go tak osądzać? Przyjmijmy wersję, że coś go opętało."
~*Ja jebe, jaki ten fragment jest naciągany, że ło ja jebix. Jasne, Slade The Opko mógłby ot tak, z dupy, przejeżdżać tylu ludzi, jednak nie przypominam sobie aby jakakolwiek jego wersja z uniwersum DC, a szczególnie z tego serialu, taka była. Jasne, w uniwersum DC Slade jest płatnym zabójcą, no ale właśnie, morduje dla hajsu, a nie ot tak, bo mu się nudzi. Jasne, można byłoby w tym FanFiKtion stworzyć jego wersję chorą na jakąś chorobę psychiczną, ale nie zostało to nigdzie wcześniej wprowadzone, więc widać, że zostało wciśnięte na siłę, bo akurat pasowało.*~
~No i tutaj też widać brak odpowiedniej ilości przemyśleń Tri Opko Version. Skoro bała się tego, że Slade The Opkeł przejeżdżał tych wszystkich ludzi oraz nie wiedziała, co w niego wstąpiło, to powinna to jakoś bardziej komentować abyśmy widzieli i odczuli jej strach. No ale nie, po co. Niech mimo wszystko się nie rozwija i pozostanie półwymiarową szują do końca opka.~
|Można by też dać, że mojego opkowego sobowtóra coś opętało. Why not, w uniwersum Młodych Tytanów wiele przejdzie. No ale nie zostało to nigdzie wprowadzano i guess what, to że mój opkowy klon mordował ot tak o pojawi się tylko teraz aby rozdział mógł się dziać.|
<No i, z tego co wiem, nie zostanie w żaden sposób poruszone w przyszłych rozdziałach. Kurde, powinno to jakoś wpłynąć na życie głównych bohaterów, skoro to było dla nich obu takie szokujące. No ale nie, po co się postarać i porządnie zaplanować tę historię. Lepiej pisać na żywioł i stworzyć gówno roku.>
*I nadal brakuje czynności, które by robili podczas tych rozmów. Serio, nie uwierzę, że nawet podczas takiej krótkiej rozmowy nic nie robili. Nie da się tak, no.*
~*I generalnie ten fragment mógłby być bardzo emocjonalny, ale znowu, przez chujowe napisanie go coś nie pykło.*~
392. „[...] Już od jakiegoś czasu mogłam bez pukania wchodzić do niego. [...]"
~Super, ale szkoda, że nie zostało to nigdzie wcześniej wspomniane. Jasne, to logiczne, że w końcu Slade powinien zacząć jej ufać na tyle, że pozwoliłby jej wchodzić do siebie bez pukania, ale wypadałoby o tym wspomnieć wcześniej.~
|Generalnie wiele rzeczy w tym opku bierze się z dupy.|
~Niestety i to jest problem. To nie Retconningi, gdzie to by działało.~
~*Retconningi są znacznie lepsze od tego NadGówna.*~
|A wiedz, że jeżeli Retconningi są w czymś lepsze od, z założenia, poważnego FanFiction, to robisz coś wybitnie źle.|
393. „Po tej jakże interesującej rozmowie, podeszłam do niego i usiadłam obok na łóżku. On zaś, objął mnie, przytulił do siebie i kontynuował czytanie. Ja, jak już wspominałam, byłam zmęczona. Dosłownie całej wczorajszej nocy nie przespałam, gdyż myślałam o tym zdarzeniu w samochodzie. Od razu również przytuliłam się do Slade'a i położyłam głowę na jego klatce piersiowej, a następnie zamknęłam oko. On również przytulił mnie i pocałował w policzek. Mnie skrzywdził tylko raz...Kiedy pobił mnie, gdy stchórzyłam. Ale to już dawno mu wybaczyłam. Może to, co miało miejsce wczoraj to nie była jego wina...Podobno się nie kontrolował."
~*Nie chcę nic mówić, ale ten akapit wygląda jakby oni się w sobie zakochali, a nie byli w relacji ojciec-córka. Wypadałoby aby jakoś to pokazać, że faktycznie znajdowali się w takiej relacji.*~
~Powiedziała osoba planująca dwa pojebane pornoopowiadania, jedno gorsze od drugiego. xD~
~*Tyle, że one nie wlecą do neta, bowiem wtedy Lecker pewnie by zwiała z Wattpada i dla pewności z Wszechświata i kto robiłby sztuczny tłok pod tą analizatornią oraz inni czytelnicy by uciekli gdzie pieprz rośnie.*~
~Nie psuj. -_-~
~*;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy, to serio ten akapit tak średnio pasuje do relacji, jaką mają między sobą.*~
~No i nadal brakuje przemyśleń głównej suki a.k.a Claire The Opko. Skoro się nie wyspała z wiadomego powodu oraz zastanawiała się czy to na serio nie w pełni jego wina, to powinno być tutaj więcej przemyśleń. No ale nie, po co rozbudowywać postać, mimo iż jesteśmy w rozdziale dwudziestym siódmym z siedemdziesięciu. Niech do końca pozostanie płytką idiotką.~
|Generalnie to jako tako była wina mej opkowej wersji. Jasne, nie kontrolował się, no ale on to zrobił, c'nie, a nie ktoś inny.|
<Także nadal jest NadOOC. Powinien więcej razy dawać jej wpierdol i generalnie trochę ciężko aby nawiązała się między nimi taka relacja jaka się nawiązała zważywszy na charakter Slade'a z serialu.>
*No i ten akapit przez to jest nudny i hipernierealistyczny, a to nie pomaga temu chujowemu opku.*
394. „[...] – Policja~, wy pseudokibicu~?! – Spytałam
- Zapewne tak. Pewnie ktoś widział tą wczorajszą akcję i powiadomił policję. – Odpowiedział
Mimo wszystko, wstaliśmy z łóżka i udaliśmy się do głównego pomieszczenia. Będąc tam, Slade nacisnął przycisk otwierający drzwi. Kiedy rozsunęły się one, ujrzeliśmy dwóch policjantów. No tak...Czyli moje obawy się sprawdziły...
- Dzień dobry. Czy trafiliśmy do domu ~pseudokibiców łódzkich, którzy dzień wcześniej rozjebali przystanek i wsadzili polskiego ministra zdrowia łbem do śmietnika?~ Slade'a Wilsona i Claire Whittaker? – Spytał jeden z nich.
- Tak, to my. – Odpowiedział Slade, po czym na dowód pokazał nasze dowody osobiste.
- W takim razie, mamy nakaz przewiezienia was ~do miejsca, w którym dostaniecie Pokojową Nagrodę Nobla za uratowanie świata przed zjebaniem Niedzielskiego.~ na komisariat policji aby was przesłuchać. Otóż wczoraj wieczorem, około godziny osiemnastej, dwójka studentów widziała was w samochodzie osobowym marki ~Zjebson Pospolity~ Volkswagen, przejeżdżającym każdego napotkanego przechodnia. Z ich zeznań wynika, że to pan prowadził owy pojazd. – Rzekł drugi z policjantów.
- Tak było, nie zaprzeczam. To ja przejechałem tych ludzi. Claire jest tu niewinna, gdyż ona nawet nie wiedziała, dlaczego to robiłem i nie miała jak mnie powstrzymać.
Dlaczego on się przyznał? Dlaczego nie protestował? Czyżby, pierwszy raz odkąd go znałam, ~stęsknił się za napierdalaniem combosów w Tibii na kratach celi więziennej?~ zaczęło go gryźć sumienie? Nie wiedziałam i nie rozumiałam, dlaczego się przyznał. Gdybym była nim, próbowałabym jakoś walczyć o to aby mnie nie skazali. Mimo to, po chwili, pierwszy z policjantów powiedział:
- Rozumiem. Jednak mamy nakaz przesłuchania was obojga.
Po tych słowach, Slade przekroczył próg. Ja również to zrobiłam, gdyż nie chciałam powodować kłopotów. Po chwili, policjanci zakuli nas w kajdanki, abyśmy nie próbowali uciec, a następnie wprowadzili nas do radiowozu i przewieźli na komisariat policji."
~*Ty to Grzegorz ewidentnie jakiś niedojebany jesteś. XDDD*~
~No co? Nudzę się w oczekiwaniu na kolejne Retconningowe urywki. XD~
~*One raczej nieprędko się pojawią, bowiem nie mam za bardzo pomysłu na kolejny, który by pasował i jednocześnie nie był spoilerem Retconningowej NadSagi.*~
~Hehe :D~
~*NIE. XDDD*~
~;"""DDD~
~*Jesteś upośledzony. XDDD W każdym razie, przechodząc do analizy, to nie tyle musiały go gryźć wyrzuty sumienia, tylko mógł ogarnąć, że chuja tam i się już nie wybroni. No i nie chciał marnować swego czasu. Kurde, to, że ktoś się przyznał, nie oznacza, że gryzły go wyrzuty sumienia.*~
~Brakuje też większych przemyśleń Tristitii The Opko, again. Serio, skoro jej obawy, że to policja, się sprawdziły oraz nie wiedziała czemu Slade Opko Version się przyznał, to powinna się nad tym trochę zastanowić. Szczególnie, że pisze to z perspektywy czasu, więc miała czas i możliwości aby napisać swoje przemyślenia. Jak mnie wkurwia to, że ta suka nie jest rozbudowywana na przestrzeni całej historii. >.<~
|Także brakuje czynności, które wykonywaliby podczas rozmowy z policjantami. Serio nie uwierzę, że nawet nie gestykulowali chociaż trochę. A takie dopiski dodałyby dynamiki do tego statycznego gówna.|
<No i generalnie, mimo iż ten fragment jest długi, to nie ma co za wiele do powiedzenia na jego temat. Jest po prostu nudny i nie emocjonalny, mimo iż mogłoby być na odwrót.>
~*Niestety, moje dawne niedojebanie mi na to nie pozwoliło. Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy już cztery strony z fragmentami do analizy, to możemy skończyć na dziś.*~
~*|STOP. XDDD| ;"""DDD*~
395. „[...] Dobrze, że mieliśmy je blisko siebie, to mogliśmy przynajmniej rozmawiać. Siedem dni później, odbyła się pierwsza rozprawa. Nie będę jej opisywać, gdyż każdy wie jak wygląda typowa rozprawa sądowa. [...]"
~*Kurwa, wracamy do analizy po tygodniowej przerwie i na dobry początek wkurw. Ależ oczywiście, że musieli je mieć blisko siebie, bowiem bycie wyidealizowanymi wymaga. Ja rozumiem, że w rzeczywistości mogłoby się tak zdarzyć, ale tutaj ewidentnie widać, że wszystko idzie na korzyść głównych bohaterów.*~
~No i, znowu, brakuje tutaj przemyśleń opkowej Tristitii. Powinna napisać swoje przemyślenia odnośnie tego co czuła pierwszy raz w życiu oczekując na rozprawę sądową oraz jak wyglądał jej i Slade'a The Opko dzień w celi więziennej. No ale nie, po co rozwijać postać. Niech pozostanie na tym samym poziomie spierdolenia co zwykle.~
|No i tak w ogóle, mówi się tydzień później. Wiem, że siedem dni później to też poprawne stwierdzenie, wszakże tydzień właśnie tyle dni ma, ale i tak, normalnie mówi się tydzień później.|
<A poza tym, moja opkowa wersjo, nie każdy wie jak wygląda typowa rozprawa sądowa. Istnieją na świecie ludzie, którzy jeszcze nigdy nie musieli być w sądzie, na przykład normalni nastolatkowie, którzy nie musieli jeszcze spraw testamentowych ogarniać przed sądem oraz nie byli ani oni, ani nikt z ich rodziny, karani. Widać, że to zdanie jest tylko po to aby research ominąć.>
*I generalnie widać, że ten fragment jest nah i wkurwiający, mimo iż mógłby w sumie być spoko oraz trochę emocjonalny. No ale jak widać, po co się wysilić.*
~*Niestety >.<*~
396. „Ja zostałam wypuszczona na wolność. Kryłam moją chęć płaczu. No, bo co to była za wolność? Zostałam rozdzielona z kimś, kogo traktowałam jak ojca. Rozpłakałam się dopiero będąc w bazie. Płakałam, płakałam i płakałam tak długo, aż wypłakałam wszystkie moje emocje. Nawet, mimo iż jestem ateistką, uniosłam zapłakany wzrok w górę i krzyknęłam:
- Boże, dlaczego ty nas tak brutalnie rozdzielasz?!
Jednak postanowiłam go uwolnić. Wiedziałam, co to był za szpital psychiatryczny i, że on tylko ukrywał to, co tam naprawdę się działo. Nie byłam tam nigdy, ale brat mojej znajomej tam był i opowiadała mi ona jego przeżycia. Tam było okropnie, z tego co słyszałam."
~*Tak, wiem, że gdyby moja matka była normalna to też bym była smutna gdyby zamknięto ją w psychiatryku, bowiem tam trafił opkowy Slade jak widać (obecnie miałabym to w dupie, ba, cieszyłabym się, że wreszcie mam od tej egoistycznej idiotki spokój), ale kurde nie przesadzajmy. Ty jesteś w uniwersum Młodych Tytanów, więc możesz Slade'a Opko Version bardzo łatwo wyciągnąć ze szpitala psychiatrycznego. No ale oczywiście lepiej dramatyzować.*~
~No i skoro była ateistką, to powinna obwiniać o to los, a nie jakiegokolwiek boga, bowiem to się kłóci z ateizmem. W końcu ateiści to ludzie niewierzący, co nie?~
|Brakuje też przemyśleń Tri Opko Version. Serio, w takiej sytuacji, skoro straciła kogoś, kogo traktowała jak jednego z rodziców, powinna mieć więcej przemyśleń. A tymczasem widać, że nawet to po niej spłynęło. Kurwa, skoro mamy ją polubić oraz jesteśmy w narracji pierwszoosobowej, to powinno być tutaj więcej przemyśleń głównej bohaterki. Na razie jest nadal tak samo płytka jaka była w prologu.|
<A poza tym, szkoda, że ten szpital nie był wspomniany ani wcześniej, ani później w przyszłych rozdziałach. Przez to widać, że jest to rzecz, która wzięła się z dupy, aby Slade trafił gdzieś indziej niż tylko do normalnego więzienia oraz aby coś więcej się działo. Skoro moja opkowa wersja zna ten szpital z opowieści, to powinny pojawić się jakieś retrospekcje, w których ta znajoma opowiadała mej opkowej wersji o przeżyciach jej brata. To w sumie mogłoby dodać coś do postaci.>
*No i też jakby Claire The Opko nie mogła uwolnić Slade'a The Opko i on by na przykład tam kipnął, to opowiadanie byłoby ciekawsze, a przecież wiadomo, że nie o to chodzi.*
~*Ciągle nie wierzę, że napisałam siedemdziesiąt rozdziałów tego gówna całkowitego.*~
~Fakt, to jest ciężkie do uwierzenia. Mnie by się nie chciało.~
~*Dobrze, że obecnie moje opowiadania mają sensowną ilość rozdziałów i generalnie zazwyczaj planuję je przed napisaniem.*~
~. <- Taktyczna kropka obserwacji tematu.~
*Kurwa, nawet ósmej nie ma, a ty już chlałeś? XDDD*
~;"""DDD~
397. „[...] Jeden dzień bez niego, ba dwie godziny, to za dużo, a co dopiero dwa dni. [...]"
~*To ja wolę sobie nie wyobrażać, jak ty przeżywasz swoje misje lub gdy Slade wychodzi do sklepu czy coś.*~
~Generalnie chyba wszystkie twoje stare OC miały ten sam syndrom, czyli brak życia bez ważnych dla danej postaci osób.~
~*Też to zauważyłam. Na szczęście w Retconningach tak nie ma. Jasne, po Retconning 0,25 Anatolij i Edward [SPOILERSPOILERSPOILER] będą szukać Andromedy [SPOILER END], ale będą mieli życie bez niej.*~
|Kiedyś wypadało ogarnąć, że dana postać może mieć życie poza swoim love interest lub inną ważną dla danej/danego OC osobą.|
398. „Wyglądał on trochę dziwnie. Miał siwe włosy, ułożone na kształt podkowy albo rogów, zależy jak to interpretować. Miał również wymalowane, niebieskie oczy, które miały taki jakby kształt półkola. Ogólnie jego twarz miała taki trochę nieludzki kształt. Na sobie zaś, miał przydługi, biało-żółto-czarny płaszcz, z jakąś trójkątną, czarną częścią u góry, na której to widoczny był, nieznany mi, żółty wzór."
~*Popatrz Sebastian, wchodzisz do gry w tym FanFiKtion!*~
*Nie jestem z tego powodu szczęśliwy, zważywszy na fakt, że również będę robiony na NadOOC. >.<*
~*Domyślam się, generalnie ja wszystkie postacie z jakiegokolwiek kanonu robiłam na NadOOC i to FanFiKtion nie jest w tym różne. No ale przynajmniej mamy kolejny opis. Zawsze lepsze to, niż gdybym miała tutaj wstawić grafikę przedstawiającą Brother Blood The Opko.*~
~Tak w ogóle, to ten opis jest zbyt statyczny. Jak było wspomniane gdzieś tam wcześniej, można byłoby pozbyć się nadmiaru słów „był" oraz dodać w tym opisie przemyślenia głównej bohaterki. To dodałoby dynamiki, której ewidentnie w tym NadOpku brakuje oraz dodałoby coś do Tristitii Opko Version.~
|No ale tak poza tą wadą, to jest to opis jak opis. Ważne, że go dostaliśmy, szczególnie, że Brother Blood pierwszy raz się w tym momencie pojawia.|
399. „[...] - Przepraszam panią, czy ten autobus jedzie na ulicę „Indepedent Street"?
- Z tego, co wiem, to on ma tam zajezdnię. – Odpowiedziałam nieco smutnym głosem.
- Dziękuję
Po tej jakże ekscytującej i pełnej emocji konwersacji, zapanowała cisza. Jednak, w pewnej sekundzie, ponownie zaczął rozmowę:
- Coś się stało? Taka jakaś smutna pani jest.
- Złe dni... – Odpowiedziałam
- Nie wiem, co się pani stało, ale i tak współczuję. W ogóle, to gdzie pani jedzie?
- Do Szpitala Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej im. J. Washingtona, ojca odwiedzić.
- A cóż to się z pani ojcem stało, że trafił do tego piekła?
- Słyszał pan o tej akcji, w której zostało przejechanych masę ludzi?
- Jasne! Całe Jump City tym żyje!
- No właśnie. I ma pan odpowiedź.
- On to zrobił?! W takim razie, stwierdzam że jest popierdolony.
- Niech pan tak o nim nie mówi!!! On nie jest popierdolony!!! Niech pan go nie ocenia, nie znając go!!! To dobry człowiek, a przynajmniej dla mnie!!! Nie zna go pan!!! – Powiedziałam nieco podniesionym tonem.
Nie pozwoliłabym i nie pozwolę, aby ktoś go obrażał! Nikt nie ma prawa nazywać go popierdolonym! Mimo wszystko, po tych słowach, rzekł on:
- Przepraszam...Nie chciałem pani urazić. No, ale skoro on to zrobił, to musi znaczyć, że coś jest z nim nie tak.
- On jest normalny. Może czasem robi popierdolone rzeczy, ale to nie oznacza, żeby skazywać go na piekło. – Odparłam, nieco spokojniej.
[...]"
~*Ale długi fragment, no ale chciałam całą tę rozmowę przytoczyć. Zaczynając od początku, na kiego grzyba Brother Blood jedzie na tę ulicę autobusem? Typ umie się teleportować, powinien użyć swej mocy i tak się tam dostać. Byłoby szybciej i nie musiałby tracić hajsu na bilet oraz czasu na dojazd. No chyba, że miał wyjątkowo dużo czasu i uznał, że tak go przyspieszy to spoko, ale nie zostało to nigdzie wspomniane.*~
~No i ta początkowa, krótka rozmowa ewidentnie jest fillerem. Brother Blood powinien sprawdzić trasę tego autobusu w jakimkolwiek rozkładzie jazdy. A poza tym, skoro ten autobus ma tam zajezdnię, to powinno być na nim napisane, że jedzie na tę konkretną ulicę. Jasne, rozmowę jakoś trzeba było zacząć, ale mógł się po prostu dosiąść i od tego pytania o to, co się stało, ją rozpocząć.~
|Pomijając oczywiście fakt, że zgodnie z jego charakterem powinien mieć w dupie czy jego współpasażerka jest smutna czy nie i dlaczego.|
<Miło też się dowiedzieć, że mieszkańcy Jump City nie mieli w dupie tego, że Slade zrobił rzeź samochodem na ulicy. Szkoda tylko, że nigdy wcześniej nie zostało to wspomniane. Nawet w narracji pierwszoosobowej mogłoby, na przykład Tri The Opko mogłaby oglądać wiadomości kilka razy i tam mogłoby się o tym co jakiś czas mówić.>
*A poza tym, kurde, opkowa Claire chyba serio jest uzależniona od Slade'a mimo iż jedynie traktuje go jako ojca. Powinna ogarniać, że skoro Slade zrobił taką rzeź to, bądź co bądź, JEST popierdolony. Jasne, zawsze mógł trafić do normalnego szpitala psychiatrycznego, no ale ta przedostatnia wypowiedź Tristitii The Opko sugeruje, że nie potrafi przyjąć faktów do wiadomości.*
~*Brakuje też przemyśleń naszej głównej Mary Sue. Powinna jakoś bardziej w myślach komentować tę rozmowę, co dodałoby coś do jej charakteru i jeszcze bardziej przedstawiłoby nam jaka ona jest. No
ale nie, po co stworzyć ciekawą postać, skoro można pisać nudną cholerę aż do końca historii.*~
~I ciągle brakuje tego, że ten psychiatryk nie pojawił się wcześniej. Przez to nie możemy odczuć dramatu Tri Opko Version w związku z tym, że Slade Opko Version trafił do piekła na Ziemi. Właśnie dlatego rzeczy, a szczególnie takie, powinno wprowadzać się wcześniej.~
|I generalnie ta rozmowa mogłaby być ciekawa i emocjonalna a wyszło, jak zwykle, nudne gówno.|
400. „[...] - Dzień dobry! W czym mogę pomóc?
- Dzień dobry! Przyszłam odwiedzić Slade'a Wilsona, oczywiście jeżeli można. – Odpowiedziałam
- A kim pani dla niego jest?
- Córką
Po czym, pokazałam dowód osobisty. Następnie, dodałam:
- Wiem, że mam inne nazwisko, ale jestem jego przyszywaną córką, dlatego.
Po chwili, pielęgniarka wyszła zza lady i zaczęła prowadzić mnie do jakiegoś pomieszczenia. W czasie drogi, powiedziała:
- W ogóle, to współczuję pani ojca.
- Oj, niech pani tak nie mówi. Można na niego patrzeć przez pryzmat tego, co zrobił, ale tak naprawdę nie jest takim złym człowiekiem. – Odparłam
Jednak, parę sekund później, doszłyśmy do jakiegoś pomieszczenia. Po wejściu, zaczęłam się rozglądać."
~*OverZiew. Serio, nudny jest ten dialog tak szczerze mówiąc. Zaczynając od absolutnych podstaw, nie ma tutaj przemyśleń opkowej Claire. Nie musiałaby tutaj mieć ich dużo, wszakże ta rozmowa jest krótka, ale jednak trochę by wypadało. W końcu Tristitia nie jest maszyną, powinna mieć własne przemyślenia, szczególnie w narracji kurwa pierwszoosobowej.*~
~No i brakuje czynności, które wykonywałyby podczas tej rozmowy. Wątpię, że nie wykonywały nawet żadnych drobnych ruchów. Nawet podczas krótkich rozmów się chociaż jakkolwiek gestykuluje.~
|Co do tej weryfikacji kim Tri The Opko jest się nie wypowiem, bowiem nie znam się na odwiedzinach w szpitalu psychiatrycznym. W rzeczywistości nigdy ani ja, ani nikt z moich znajomych tam nie byliśmy.|
<Ale tak poza tym to jest to nudne przez to, że nie ma przemyśleń głównej pierdoły. Przez to wydaje się jakby miała wszystko w dupie, mimo iż widać, że stara się pisać wszystko tak jakby tak nie było. No ale bez przemyśleń to nie wyjdzie.>
–PRZERYWNIK DLA WYTRWAŁYCH. –
Jako przerywnik dam wam analizę pierwszych stu jeden fragmentów autorstwa LeckerSweet. Analiza jest zajebista, ale nie miałabym gdzie jej wcisnąć, więc uznałam, że po czterystu zanalizowanych fragmentach zrobię taki przerywnik na coś innego. Także indżoj.
1. „Nazywam się Claire Whittaker, mówią mi Tristitia*. Moje życie zmienił jeden człowiek. Nazywał się Slade. Wysłuchajcie mej historii..."
🌺{Przypatrzcie się temu cytatowi. Kto by się spodziewał, co z tego kulfona wyrośnie. Chociaż nie, wróć, z tym pseudonimem wiadomo, że będzie z niej edgy depressed pierdoła.}🌺
2. „[...] W domu rodzinnym nie miałam ciekawego życia. Prościej mówiąc, nie interesowałam moich rodziców. A i samą przeszłość miałam nieciekawą. Właśnie wtedy postanowiłam po prostu uciec z domu."
🌺{Twój ojciec jest demonem, także chyba za dużo od niego wymagasz. To cud, że ci domu w powietrze nie wysadził, a ty jeszcze miłości od niego chcesz.}🌺
3. „Wiedziałam, że moi rodzice nie będą mnie szukać."
🌺{Ciekawe, dlaczego. Chociaż w sumie matka mogłaby spróbować, ale fabuła musi przeć do przodu.}🌺
4. „[...] zaczęłam włóczyć się po Jump City, czyli mieście, w którym mieszkałam. [...]"
🌺{Tu w sumie nie mam komentarza, ale mogłaby darować sobie ten dopisek albo powiedzieć po prostu „po mieście" i strzelić ładnym opisem, gdzie pojawiłaby się nazwa.}🌺
5. „[...] Ze względu na zdarzenie sprzed roku uważałam, że każdy zasługiwał na pomoc. [...]"
🌺{Jakie zdarzenie, lol? Chyba nigdy się nie dowiemy, bo do niego nie wróci. Poza tym zajebisty character development, potem zabijała ludzi, bo lubiła.}🌺
6. „[...] Czytałam co nieco o nich oraz ich wrogach. To, co mnie zawsze dziwiło, gdy o nich oraz ich wrogach czytałam, to to, że nigdy nie dane mi było przeczytać o ich największym wrogu."
🌺{Tak, bo na pewno każdy złoczyńca miałby własną stronkę na Wikipedii. XD Ale tak na dobrą sprawę to w przypadku Slade'a to byłoby najbardziej prawdopodobne, przez pewien czas rządził Jump City.}🌺
7. „Mimo wszystko, widziałam że obecnie nie radzili sobie oni. Uznałam, że im pomogę. Stanęłam w drzwiach, wycelowałam dłońmi w Gizmo i wystrzeliłam w niego wiązką dezintegrującą. Kiedy został tylko odepchnięty, gdyż nie chciałam go zabić, więc moc wiązki była niewielka, reszta jego towarzyszy, ze zdziwieniem się odwróciła. Tytani zaś, mogli ich łatwiej pokonać."
🌺{Zapomniałam już, że kiedyś Claire była tylko nudna, a nie denerwująca i idiotyczna. Nie chciała go zabić, a lata później by go zastrzeliła przez jakiś skok hormonów i pewnie by jeszcze płakała, że ojoj, to takie złe.}🌺
8. „[...] Ja postałam tam trochę, patrząc na to widowisko i, gdy się skończyło, odwróciłam się, i odeszłam. Jednak, nie niezauważona. [...]"
🌺{Kurde, jaka pokojowa. Serio, myślałam, że od początku była irytującą cholerą, a tutaj jednak nie. Pytanie za milion złotych: dlaczego, będąc neutralnie-dobrą osobą, dołączyła do Slade'a?}🌺
9. „[...] - Dzięki za pomoc...
- Nie ma za co. Pomagam wszystkim i dobrym, i złym, ale po równo. Lubię pomagać. – Odpowiedziałam
- W ogóle to skąd wiedziałaś, że akurat teraz potrzebowaliśmy pomocy? – Spytał Robin.
- Chodzę sobie po mieście, to i czasem widzę, komu trzeba pomóc. A teraz, pozwólcie mi odejść. Nie jestem tu już potrzebna. – Odrzekłam, po czym przemieniłam się w niebieskiego, niematerialnego orła i odleciałam, zostawiając zmieszanych Tytanów samych..."
🌺{Tytanów nie obchodzi, komu i dlaczego pomaga, po prostu jej podziękowali, a to pytanie też sensu nie ma. Przecież musieli wiedzieć, że przegrywali, bo jaki debil by się nie zorientował. A ta formułka została któryś raz powtórzona, chyba trzeci.}🌺
10.„[...] gdy siedziałam na jakieś łącze [...]"
🌺{Uwaga, pojadę sucharem... ŁĄCZE INTERNETOWE, HAHAHA, ALE JESTEM ŚMIESZNA 🤣 🤣 🤣
Ale śmiesznie, tak bardzo, że aż nieśmiesznie.}🌺
11. „Nie wiem, ile byłam nieprzytomna. Jednak, gdy się obudziłam i wstałam, ujrzałam zniszczony świat. Dzieci, które niedaleko się bawiły oraz ich rodzice, zamienieni byli w kamienne posągi. Zapytacie, czemu mnie to nie spotkało? Bowiem miałam na sobie bransoletkę, dzięki której nikt ani nic nie mogło, ani nie mógł mnie zabić."
🌺{Ta biżuteria jest wybitnie OP. Jakby, po cholerę jej to, skoro ma supermoce? Też mam OC, która przeżyła tę apokalipsę, ale ona ma nie aż tak OP przyczynę do tego.
Zresztą chcieć to móc, a że parę osób nienawidzących cię się znajdzie...}🌺
12. „Jednak zastanawiałam się, kto to mógł zrobić? Czyżby Trygon, demoniczny ojciec Raven? Ta perspektywa była najbardziej prawdopodobna. Mimo wszystko, jako iż moje zdolności nadprzyrodzone nie były zbyt silne aby uratować cały świat, ruszyłam przed siebie..."
🌺{1. Jesteś półdemonem.
2. Masz od cholery overpowered mocy (czaicie, że może się klonować nieskończenie wiele razy i jej klony mają te same moce co ona? Kogoś tu chyba pogrzało).
3. Jesteś nieśmiertelna.
NIE JESTEŚ NA TYLE POTĘŻNA, ŻEBY URATOWAĆ ŚWIAT, HM? Anyway, to ostatnie zdanie brzmi dziwnie (zamiast „zbyt" pykłoby „na tyle"), a o Trygonie to nie wiem, skąd wiedziała. Niby jej własny ojciec to jakiś tam silny demon, ale wątpię, że cała demoniczna społeczność plotkowała sobie o jego bachorze, który należy do grupy dzieci z supermocami na jakimś zadupiu.}🌺
13. „Kiedy wyszłam z łąki, poczułam że coś zaczęło ciągnąć mnie w jednym kierunku. [...]"
🌺{To był Grzegorz Antychryst we własnej osobie, on nie zginął, bo jest fajny, wolno mu. Zaprowadził mnie on, a raczej zabrał siłą, prosto do Anatolija 2.0-update 1, chwila, czemu jesteśmy w Retconningach? Nieważne. Anatolij spojrzał na mnie wzrokiem, który mógł mieć tylko Nadbóg (nałożyłam na pierwszą sylabę taki nacisk, żeby wszystkie reaktory na świecie wyleciały w powietrze). To było podejrzane, w końcu legitnym Nadbogiem jest Zardonic, ale z Anatolijem to nigdy nie wiadomo. Czekałam, aż ktoś się odezwie, bo jestem nieśmiała, co nie, wcale nie mam nadmiernego przekonania o własnej zajebistości, i nagle poczułam falę uderzeniową. Falę uderzeniową po wybuchu reaktora. Zapytacie, skąd wiedziałam, że to reaktor? Otóż jestem Mary Sue i nie zadawać pytań. W każdym razie ZGINĘŁAM, O LOOOL. Ale zaraz, jakim cudem? Eee, Anatolij nie mógł być Nadbogiem wyznaczonym do odebrania mi marysuizmu, bo denerwowałam całą populację ziemską swoim istnieniem, nieee, jak to tak.
koniec
Nie powiecie, że pomysł nie jest zły, właśnie go wymyśliłam. :D Ona jest tak irytująca w późniejszych rozdziałach, że dałabym wiele za to, by któryś rozdział zakończył się w taki sposób.}🌺
14. „[...] W czasie drogi, widziałam więcej zamienionych w kamień ludzi. To było co najmniej straszne. [...]"
🌺{Tutaj jeszcze ma moralność, ale już niedługo. Już niedługo... Chociaż akurat kamienie nie powinny jej tak przerażać. Jakby nie wnikać w to, że to są prawdziwi ludzie, to przecież nie jest nic strasznego, a Tristitia jest płytka jak woda w brodziku i nie myśli, więc powinna mieć to gdzieś.}🌺
15. „Jednak, ten mężczyzna ewidentnie sobie nie radził. Postanowiłam, że mu pomogę. Od razu sklonowałam się i wysłałam klona do drugich drzwi, a sama podeszłam do pierwszych. Następnie, razem je otworzyłyśmy. Kiedy to zrobiłyśmy, wchłonęłam mojego klona do siebie. Po tym, za pomocą wiązki dezintegrującej z moich rąk, wystrzeliłam w kierunku strażnika, tym samym go zabijając. Gdy to zrobiłam, ujrzałam że białe światło, które wydobywało się zza drzwi, uniosło owego mężczyznę w górę. Wyglądało to tak, jakby odzyskiwał życie."
🌺{Dobra, wiadomo, że to Slade, więc no. Tego fragmentu nie pamiętam ze szczegółami, ale kojarzę, że Slade sobie dobrze poradził z otwarciem drzwi, zresztą w walce przewyższa Claire milion razy. Dlaczego jej się udało, a jemu nie? Można było dać jakiś fragment później, gdzie z zaskoczenia atakuje go więcej strażników, wtedy mogłaby posłużyć za wsparcie.}🌺
16. „[...] - Czekaj!
Od razu zatrzymałam się i odwróciłam. Po zrobieniu tego, on już był za mną.
- Dzięki za pomoc. – Rzekł
- Nie ma za co. Lubię pomagać. I pomagam wszystkim ludziom, i dobrym, i złym po równo. Ale właściwie nie wiem, czemu to robię. Bo pomagam, ale gdy ja potrzebowałam pomocy, nie pomógł mi nikt... - Odpowiedziałam swoim standardowym, smutnym głosem.
- Może to zabrzmi wścibsko, ale co takiego ci się przytrafiło, że nikt ci nie pomógł?
- Jednego razu, trzy lata temu, wałczyłam z moim najgorszym wrogiem, który po prostu po tym wszystkim, co mi zrobił w życiu, zasługiwał na śmierć. Lecz nie ja go zabiłam, gdyż wepchnął mnie do jeziora kwasu. Nikt nawet mi nie pomógł, mimo iż parę osób obserwowało naszą walkę. – Odparłam, ze łzami w oczach.
W ogóle, nie wiedziałam czemu mu to mówiłam. Tytanom, na przykład, tego nie powiedziałam, a w tym przypadku nawet nie znałam jego imienia. Mimo wszystko, po chwili, powiedział on:
- Wpadłaś do jeziora kwasu i żyjesz? Ciebie też wskrzesił Trygon?
Aha! Czyli miałam rację! To Trygon stał za tą całą apokalipsą!
- Co? Nie! Ja nawet nie umarłam! Wszystko dzięki tej oto bransoletce, którą ciągle noszę na ręku. – Powiedziałam, po czym zdjęłam ją i pokazałam mu.
Następnie, dodałam:
- Na początku, gdy ją dostałam, nie wierzyłam w jej magiczne właściwości. Ale przekonałam się na własnej skórze, że jednak działa.
I założyłam ją z powrotem na rękę. Następnie, odparłam:
- A teraz – niech pan po prostu pozwoli mi odejść. Nie jestem już tu potrzebna.
I już chciałam przemienić się w niematerialnego orła i odlecieć, ale nie zdążyłam. Bowiem poczułam jego dłoń na moim ramieniu. Od razu odwróciłam się. Gdy to zrobiłam, ten rzekł:
- W ogóle, to po co ty tam idziesz?
- No pomagać innym ludziom...Zaraz...Oj, przecież pan nic o mnie nie wie. – Odpowiedziałam zmieszana.
W tym momencie, rozwarł on zaciśniętą dotąd pięść. Okazało się, że trzymał w niej...naszyjnik, który zgubiłam pięć lat temu na wycieczce klasowej i nigdy go nie odnalazłam! Ale JAK?! [...]"
🌺{Moi drodzy, oto dialog, który jest, można by rzec, kwintesencją tego opowiadania od strony fabularnej. Tutaj nic nie ma sensu, jakiejkolwiek logiki, jest bardziej chaotycznie niż w moich rozprawkach z angielskiego i ogółem to meh. Tri po raz kolejny powtórzyła swoją formułkę o pomaganiu, z dupy mówi o swoich problemach życiowych i słabościach obcemu typowi, Slade, zamiast ją olać i iść sprzedać lepę Trygonowi, sobie dyskutuje, a nagle się okazuje, że ją śledził cholera wie ile lat i ma czas na powiedzenie jej tego, chociaż są w środku apokalipsy i ma ważniejsze rzeczy na głowie. Dodatkowo myślicie, że ten wątek z jeziorem kwasu i jej najgorszym wrogiem zostanie jeszcze wykorzystany? Lol, nie, za wysokie wymagania, pewnie jej to nawet nie oszpeciło. O, i jeszcze po „w ogóle" nie powinno być przecinka, bo to wygląda, jakby dorzucała jakąś nieistotną wzmiankę, a nie coś, co faktycznie jest ważne i przy okazji zdradza plot hole.}🌺
17. „[...] Jakim cudem on znał moje imię?! Mimo wszystko, krzyknęłam: [...]"
🌺{Cholera, obcy typ, który przeżył apokalipsę Trygona, chyba mnie śledzi i wie o mnie wszystko... Wyjebane, zacznę się drzeć, bo dlaczego by nie.}🌺
18. „[...] Jednak nie powiodło się to, gdyż gwałtownie chwycił mnie za rękę i przygwoździł do ściany, która była obok nas, przy okazji raniąc mi dłoń, gdyż ściana miała odstające kawałki skały, z której była zrobiona. [...]"
🌺{A oto mój ulubiony sin opowiadania, którego chyba nie wepchnęłam do analizy, kurka. Jak zepsuć atmosferę opka, part 1: używaj nieodpowiednich wyrażeń. Part 2: układaj za wszelką cenę długie zdania. Part 3: dodawaj nieistotne szczegóły i oczywistości, wierząc, że kogokolwiek to interesuje. Każdy się domyśli, że ściana musiała być w pobliżu, każdy ogarnie, że zraniły ją fragmenty skały. Musiała też bezpośrednio powiedzieć, że spartoliła próbę ataku, że jej dłoń została zraniona. Spróbujmy napisać to inaczej:
Chciałam go zaatakować, ale on był szybszy. Gwałtownie chwycił mnie za rękę i przygwoździł do ściany, a ja syknęłam z bólu. Po ramieniu spłynęła mi krew wymieszana z brudem ze skał.
Good? Nie good, ale better niż to wyżej.}🌺
19. „[...] Chwilę potem, puścił mnie Ja zaś, [...]"
🌺{Po pierwsze, kropki brakuje. Po drugie, czy to „zaś" jest konieczne? Nie mówię, że jest niepoprawne, ale to słowo bardziej z górnej półki, co w połączeniu ze streszczeniowym, prostym stylem daje taką nieprzyjemną sztuczność. Może to tylko ja.}🌺
20. „[...] Parę sekund potem, poczułam na swoim karku jego równe oddechy. Znaczyło to, że był praktycznie przy mnie. [...]"
🌺{No nie gadaj. To jest punkt trzeci. W ogóle, chyba jeszcze się tego nie przyczepiłam, a powinnam, bo pewnie się pojawiło już miliard razy: PO „PARĘ SEKUND POTEM" I TYM PODOBNYCH NIE POWINNO BYĆ PRZECINKA, PISZĘ TO CAPSEM, BO TO NAGMINNE JEST I MNIE DENERWUJE.}🌺
21. „[...] - Rodzice mają cię gdzieś. Ignorują twoje potrzeby. Poza tym, ojciec czasem cię bije. Jesteś sama ze swoimi problemami. Nie masz się komu zwierzyć. Nie masz przyjaciół. Nikt cię nie kocha, nie lubi. Żyjesz w kompletnej samotności i wypłakujesz emocje w poduszkę. Los obdarzył cię trzema nadprzyrodzonymi zdolnościami, nad którymi panujesz od niedawna. Umiejętnością strzelania wiązkami dezintegrującymi, możliwością klonowania się i pirokinezą**. Poza tym, że posiadasz kruchą osobowość, którą łatwo zranić, masz demoniczną naturę. Nie kontrolujesz jej. Wychodzi na jaw, gdy się wściekasz. Wtedy zamieniasz się w nieznającego litości demona. Na co dzień możesz także zamieniać się w niebieskiego, niematerialnego orła. Nadal uważasz, że nic o tobie nie wiem?
Gdy skończył, poczułam że z moich oczu zaczęły płynąć łzy. Chwilę potem, poczułam że otarł mi je, po czym najprawdopodobniej odsunął się, gdyż nie czułam już jego oddechów. [...]"
🌺{Zacznijmy od faktu, że jej ojciec dalej jest potężnym demonem, więc jakby ją pobił, wylądowałaby na OIOMie. Poza tym jej życie jest takie trochę, że go nie ma. Akurat wiele OC Ramoninth cierpiało na syndrom „w sumie to nie mam życia poza swoim tru loffem", ale to nie zmienia faktu, że tak naprawdę jej przeszłość na nią nie wpływa. Rzadko kiedy wspomina swoje stare życie, nie próbuje nic zmienić, nie ma żadnych traum czy tików nerwowych. Idąc dalej, ona ma sześć mocy, ale jedna została z jakiegoś powodu wymieniona osobno, jedna się objawiła później, a jednej na początku w ogóle nie było, albowiem dokładnie. A demoniczna natura oczywiście pojawiła się może trzy razy na krzyż, bo tak. ZNOWU PRZECINEK PO „CHWILĘ POTEM", CHRYSTEEE. I w ostatnim zdaniu znowu zasada trzecia, bo bez niej opowiadanie byłoby lepsze, a to zabronione pod groźbą śmierci.}🌺
22. „[...] - To wszystko prawda... - Zaczęłam
- Ale wcale nie musisz cierpieć. Możesz być szczęśliwa. Potrzeba ci tylko trochę zrozumienia. I ja mogę ci je dać. Mogę ci pomóc, dziecko. – Dokończył, odwracając się.
- Ty...Możesz mi pomóc? – Spytałam z niedowierzaniem.
- Znasz historię Terry? – Zapytał, jakby wymigując się od odpowiedzi.
- Nie...Nie wiem kto to. Ktoś ważny?
- Dla świata nie. To była moja uczennica. Jej też pomogłem. W jej przypadku nauczyłem ją panować nad geokinezą***. Nie narzekała. Niestety, zginęła w czasie jednego zadania, które jej zleciłem.****
Po czym dodał:
- Dołącz do mnie, Tristitio. Dołącz do mnie, a dzięki mnie rozwiniesz skrzydła.
Nawet mój pseudonim znał. Wow. Rzeczywiście, wiele o mnie wiedział. Jednak, nie byłam przekonana. Po chwili, rzekłam:
- No...Nie wiem. Nie wiem, czy mogę panu zaufać. Wie pan...Ja pana w ogóle nie znam.
- Wiesz...Zostawię ci tu moją wizytówkę. I pamiętaj, że możesz przyjść do mnie o każdej porze dnia i nocy, a ja zawsze cię przyjmę. Będę czekał. – Powiedział
- Dobrze...
Po czym podał mi wizytówkę. Kiedy to zrobił, schowałam ją. Po zrobieniu tego, on odszedł w swoją stronę, a ja przemieniłam się w niebieskiego, niematerialnego orła i odleciałam."
🌺{Czy Slade WYRAŻA SIE W MIARĘ NATURALNIE? I MOŻNA ODRÓŻNIĆ JEGO WYPOWIEDZI OD SŁÓW TRI? CZY MY JESTEŚMY W TYM SAMYM OPKU? :OOO
Szkoda tylko, że dalej jest tu Claire, która powinna mu nie ufać i wykręcać już 911 za plecami, ale zamiast tego udaje, że jest człowiekiem i odczuwa ludzkie emocje. Przejrzeliśmy twoje metody, robocie, wpadłeś na fragmencie „Nawet mój pseudonim znał. Wow. Rzeczywiście, wiele o mnie wiedział.", a teraz się wyłącz i nie skażaj opowiadania.
I bytyfy, dwa ostatnie zdania też są nie do końca poprawne. Po „po zrobieniu tego" powinna pojawić się czynność wykonywana przez Tristitię, ponieważ w poprzednim zdaniu to ona była takim głównym podmiotem. Można tutaj użyć tej zasady rządzącej zdaniami z imiesłowami przysłówkowymi (błagam, powiedzcie, że nic nie pokręciłam ;_;): podmiot w obu częściach zdania jest ten sam. Po zrobieniu tego — Tri to zrobiła — przemieniłam się w orła — to też Tri zrobiła.}🌺
23. „[...] Jednak, po parudziesięciu minutach, kiedy wyleciałam na powierzchnię, ujrzałam że świat był już odbudowany. To w sumie dobrze. Mimo wszystko, kontynuowałam lot [...]"
🌺{Świat został uratowany po apokalipsie? Zajebiście, ale wolę skupić się na latanku. Jeśli Claire tak samo miała wyjebane w innych ludzi, to ja się nie dziwię, że nie miała przyjaciół. Chociaż zaraz, jakie „jeśli", przecież wiadomo, że później pokazuje swoją toksyczną stronę, na którą napisałam ze sto komentarzy bez powstrzymywania się od wyzwisk.}🌺
24. „[...] Najpierw wyjęłam z kieszeni bandaże i zabandażowałam zranioną dłoń. [...]"
🌺{Nie wiem, co tu akurat można skomentować, poza faktem, że skoro żyje na ulicy, ten bandaż musiał być już doszczętnie zniszczony i do jej rany powinno pielgrzymować milion infekcji, dumnie przynosząc jej gangrenę w darze.}🌺
25. „[...] Moi rodzice mieli mnie gdzieś, ojciec czasami mnie bił, nie miałam prawdziwych przyjaciół, nikt mnie nie rozumiał i nie kochał. Podświadomie wierzyłam, że on mógł zmienić moje życie na lepsze. Od razu wyjęłam wizytówkę i spojrzałam na nią. Była cała czarna. Na niej zaś, brązowymi literami, napisane było jego imię i nazwisko oraz adres, pod który ewentualnie miałam się udać. Mimo wszystko, od razu spojrzałam na jego imię i nazwisko. Było tam napisane wielkimi literami: „SLADE WILSON"."
🌺{Znowu powtórzenie tego samego, cholera. Poza tym Slade jest złoczyńcą, pewnie ściga go armia policji z całym swoim arsenałem i FBI. Miałby rozdawać ludziom wizytówki?}🌺
26. „[...] Jednak imię było takie...dziwne. Rozumiem, że żyliśmy w Ameryce i dziecko można było nazwać nawet „Asdas", ale nigdy wcześniej nie spotkałam się z takim imieniem jak Slade."
🌺{Slade jest normalnym imieniem normalnie nadawanym w Stanach. Co prawda częściej pojawia się jako nazwisko, ale nadaje się je dzieciom. Skoro jest Amerykanką, powinna raczej wiedzieć, że w większości imiona tam są sensowne.}🌺
27. „[...] W sumie...Dobro było monotonne. Zawsze robiło się to samo, czyli walczyło ze złem. Nigdy nic nowego. A zło było takie zróżnicowane. Jednego dnia się coś ukradło, drugiego coś zbudowało, a trzeciego kogoś zabiło, etc. Wiem, że to może zabrzmieć niemoralnie, ale bardziej przemawiało do mnie zło. I tak miałam już nudne życie. Całe dnie robiłam to samo oraz nie chciałam już dłużej żyć na ulicy. Postanowiłam zmienić mój żywot na ciekawszy, jeśli miałam okazję. Postanowiłam zostać uczennicą Slade'a..."
🌺{
To póki co mój ulubiony fragment, który idealnie potwierdza moje wcześniejsze słowa o tym, że Claire wszystko ma w głębokim poważaniu. Wybrała bycie złą, bo nie będzie jej się nudziło. A fakt, że może przy tym łamać prawo, krzywdzić ludzi, odbierać im życie? Kogo to obchodzi, nie będę robić tego samego. No do jasnej cholery, zabierzcie mi ją sprzed oczu.}🌺
28. „Trzeciego dnia wybiegłam z piwnicy i z bloku, a następnie zaczęłam biec w odpowiednim kierunku. Biegłam chyba z godzinę. Kiedy zaś dobiegłam do jego bazy, byłam zmęczona. [...]"
🌺{Powinna zdechnąć w jednej czwartej drogi od braku sił, powietrza lub od kolki.}🌺
29. „[...] - Tristitia...
W tym momencie, stanowczo spojrzałam w jego oko i powiedziałam:
- Slade...Zdecydowałam się. Tak, chcę.
W tym momencie, mimo iż nie widziałam jego twarzy, to czułam, że szyderczo się uśmiechnął. Chwilę potem, rzekł:
- Idealnie. Więc...Chodź ze mną.
Po czym usłyszałam, że drzwi za mną zamknęły się. Znaczyło to, że nie było już odwrotu. Od razu weszłam do środka i ruszyłam za nim. Wiedziałam, że zaczynało się dla mnie nowe życie. Tą jedną decyzją otwierałam nowy, ciekawszy rozdział w moim życiu..."
🌺{Już nie ma dla nas ratunku, I beg you for an F in the chat. :( Siedemdziesiąt rozdziałów płakania, czas start.}🌺
30. „*Tristitia – „Smutek" po łacinie.
**Pirokineza – Umiejętność kontroli ognia.
***Geokineza – Umiejętność kontroli ziemi.
****Jeżeli oglądaliście drugi sezon serialu „Młodzi Tytani" do końca, to możecie się domyślić, że w tym momencie Slade kłamał. Okłamał on Tristitię po to, aby przekonać ją do przyłączenia się do niego."
🌺{Miło, że nazwy mocy zostały objaśnione. Pierwszy przypis pokazuje tylko, że ma być depressed pierdołą, a czwarty... W sumie nie kłamał, nie powiedział tylko całej prawdy.}🌺
31. „[...] Przecież ja nie umiałam walczyć wręcz. Tylko tak stacjonarnie i z daleka. [...]"
🌺{Ale podobno klepałaś się z najgorszym wrogiem. Hmmm.}🌺
32. „[...] - Slade...
- Od dzisiaj mów do mnie mistrzu. – Odpowiedział
Mistrzu? No dobra, nie wnikam. Widocznie ktoś tu chciał się dowartościować, ale ok. Każdy sposób jest dobry. Mimo wszystko, odparłam:
- Dobrze... Więc, Mistrzu...
- Tak? – Spytał
- Ale jest jeden mały problem. Ja nie umiem walczyć wręcz. Tylko tak stacjonarnie i z daleka.
- Wiem. To też o tobie wiem. Nauczę cię, co za problem. Poza tym, nie oczekiwałem od siedemnastolatki tego aby na samym początku walczyła jak najlepsi.
Skąd on wiedział, ile miałam lat?! I dlaczego wiedział o mnie tyle rzeczy?! Postanowiłam się go o to spytać w najbliższym czasie. Mimo to, na resztę owej drogi nastała cisza."
🌺{Te fragmenty są takie nuuudne, kto wpadł na pomysł, żeby poprowadzić opko z perspektywy tej postaci. Kolejne powtórzenie, tym razem o tym, że jest słaba w walce, kolejne „mimo to", akapit o „mistrzu" bez znaczenia i chyba tylko po to, żeby nie było, że Tristitia jest do reszty tępą strzałą, fajnie, że Slade nie wyraża się kompletnie jak robot bez charakteru.}🌺
33. „[...] otworzył je.. [...]"
🌺{I zamknął dwiema kropkami.}🌺
34. „[...] Moim oczom ukazał się duży pokój. Ale jaki pokój! Ściany były koloru ciemnoczerwonego. Naprzeciwko nas dało się dostrzec długą i trochę szeroką szybę, przez którą widać było okolicę bazy. Po prawej stronie drzwi stał drewniany wieszak, a po lewej kosz na śmieci. Na prawej ścianie, a dokładniej w nieco wysuniętym miejscu, były jakieś białe drzwi. Pod lewą ścianą, stało łóżko na antresoli. Pod nim, dało się dostrzec czarną sofę. Obok łóżka stała metalowa szafka. Niedaleko okna, stały dwie szafki z upchanymi po brzegi półkami na książki. Na szczycie jednej z nich stała wieża do odtwarzania muzyki, na której leżały płyty. Niedaleko nich, stał taki fotel przyczepiony do drążka. Owy fotel dało się obracać. Pod prawą ścianą stało biurko z wieloma rzeczami. Niedaleko biurka były kolejne białe drzwi.
To był mój pokój marzeń! Skąd on wiedział, że akurat o takim marzyłam?! On mnie jakoś śledził, że wiedział o moim istnieniu zanim ja dowiedziałam się o nim? [...]"
🌺{Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto go przescrollował. Chociaż nie, drugi, najpierw ja. Kogo obchodzi tak dokładny opis pokoju? Może już wpycha się tutaj moja preferencja, ale uważam, że opowiadanie poradziłoby sobie bez informacji, gdzie stał wieszak albo w którym miejscu znajdowały się drzwi, zwłaszcza że to później nie okazało się takie ważne. ~moja analiza, punkt chyba o stylistyce, ale głowy nie dam, bo tam jeszcze zedytować trochę muszę, a mi się nie chce. Do tego dużo tu powtórzeń.}🌺
35. „[...] - Te drzwi są dość ciężkie, więc mogłabyś sobie nie poradzić z ich otwarciem. Dlatego specjalnie zainstalowałem obok nich panel, za pomocą którego będziesz mogła je otwierać. Bowiem to od teraz jest twój pokój. Taki, o jakim od zawsze marzyłaś.
- Skąd ty wiesz o mnie tyle rzeczy?!
- Tajemnica, Tristitio. Jak będziesz grzeczna, to może kiedyś ją poznasz.
Po tych słowach, odgarnął mi włosy, które opadały na moją twarz i dodał:
- A teraz, doprowadź się do porządku, jeśli potrzebujesz i prześpij się. Jutro czeka nas ciężki dzień.
[...]"
🌺{Ale musiał mieć potem brudną rękę. Skoro żyła na ulicy, jej włosy pewnie wyglądały tragicznie, tłuste i brudne od kurzu. Już nie mówiąc o tym, że powinny jej wypadać garściami.}🌺
36. „[...] Widząc to, od razu podeszłam do lodówki i otworzyłam ją. Było tam sporo jedzenia. Od razu wyjęłam dużą ilość produktów spożywczych, a następnie zrobiłam sobie dużo jedzenia oraz do jednej ze szklanek wlałam wodę. Jak szaleć, to szaleć. Następnie usiadłam przy stole i zaczęłam jeść. Tak dawno nie jadłam świeżego jedzenia oraz nie piłam czystej wody..."
🌺{Jakiś mało zgrabny ten fragment. Znowu powtórzenia, dziwna konstrukcja zdań (od razu wyjęłam dużą ilość produktów spożywczych — trochę to nienaturalne) i całkowicie niepotrzebny opis.}🌺
37. „[...] Naprawdę, ciekawiło mnie to, skąd on tyle o mnie wiedział. Mimo wszystko, zaczęłam wlewać wodę do wanny i w tym samym czasie umyłam zęby oraz twarz. Ah, tak dawno nie miałam takiej możliwości..."
🌺{Jesteśmy w pierwszym rozdziale, a to „mimo wszystko" już pojawiło się więcej razy niż Morawiecki z opóźnieniem na konferencji. Olewa każdą ważną rzecz, bez kitu.}🌺
38. „[...] Następnie spuściłam wodę z wanny, a po zrobieniu tego ją [wannę] wyczyściłam. [...]"
🌺{Siebie też mogła wyczyścić, bo jeśli nie miała czystej wody, pewnie brud musiałaby z siebie skrobać. Zbędny dopisek.}🌺
39. „[...] Oprócz tego, był tam też odkurzacz. Czyżby delikatna próba przekazania mi, że jeśli chcę mieć porządek, to muszę sama o niego zadbać? Chyba tak. Mimo wszystko, zamknęłam ją, po czym weszłam na łóżko, zamknęłam oczy i po chwili, usnęłam..."
🌺{Skończ z tym „mimo wszystko", no kurde. Fajnie by było, gdyby główna postać w opowiadaniu chociaż minimalnie się przejmowała światem dookoła. -_-}🌺
40. „[...] wzięłam deskę do prasowania, która stała złożona obok szafy, [...]"
🌺{Nie wiem, po co jest ten cytat, ale ok.}🌺
41. „[...] - O, Tristitio. Już miałem cię budzić. W każdym razie, za dziesięć minut widzę cię w głównym pomieszczeniu bazy.
- Tak jest. – Rzekłam
Po tych słowach wyszedł on, zamykając drzwi."
🌺{Ambitny dialog, nie ma co.}🌺
42. „[...] Gdy owa godzina nastąpiła, wyszłam z pokoju i udałam się w kierunku głównego pomieszczenia. Równo o godzinie szóstej już tam byłam. [...]"
🌺{Tego w sumie też nie ogarniam, taki nudny jest.}🌺
43. „I od tego dnia się zaczęło. Codziennie miałam stawiać się w głównym pomieszczeniu o tej samej godzinie. Zawsze byłam punktualnie. Następnie, szliśmy na wielki plac, który znajdował się na tyłach bazy. I to właśnie tam Slade uczył mnie walki wręcz. Na początku, wiadomo, szło mi beznadziejnie, ale to chyba normalne, gdy zaczyna się naukę czegokolwiek. Jednak, z każdym tygodniem, szło mi coraz lepiej. Starałam się najbardziej jak mogłam, gdyż naprawdę chciałam się tego nauczyć. Kiedy natomiast jakiegoś dnia padał deszcz lub była burza i na to był sposób. Bowiem owy plac był tak zbudowany, że w razie czego, za pomocą odpowiedniego przycisku, można było wysunąć dach osłaniający owe pole."
🌺{Te dwa ostatnie zdania brzmią dziwnie, trzeba by było dodać przecinki i jakieś słowo, a w tym drugim nie zaczynać go „bowiem". A formy „owy" i „owe" są niepoprawne, trochę słabo, bo to oficjalnie brzmiące słowa.}🌺
44. „[...] - Za dziesięć minut widzę cię w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest, Mistrzu. – Odpowiedziałam
[...]"
🌺{*budzi się* Dzieje się coś ciekawego? Nie? A, to spoko, idę dalej w kimę.}🌺
45. „[...] Godzina dwunasta, sekund zero. Spoko. Czyli miałam jeszcze czas do dwunastej dziesięć. Od razu włożyłam zakładkę w miejsce, w którym skończyłam czytać i odłożyłam lekturę na półkę. Następnie zastanawiałam się, co mógł on ode mnie chcieć. Może da mi jakąś misję. Ciekawe jaką. Może to będzie kradzież czegoś? To przyszło mi na myśl jako pierwsze. W końcu, co on mógłby mi zlecić?"
🌺{Zaczyna się. Wątek, w którym dowiecie się, jak przyłożyłam się do analizy i przy okazji, że żaden dopisek z płytkimi przemyśleniami nie uratuje Claire od bycia tępą strzałą.}🌺
46. „Mimo wszystko, o dwunastej siedem, udałam się do głównego pomieszczenia. Doszłam tam równo o dwunastej dziesięć. [...]"
🌺{Ten korytarz musiał mieć jakieś trzysta metrów. Slade sobie zafundował olbrzymią bazę, nie ma co.}🌺
47. „[...] - Wezwałem cię tutaj aby dać ci twoje pierwsze zadanie. Otóż, twą pierwszą misją będzie szpiegowanie Tytanów. Wiem, że trochę z nimi rozmawiałaś, więc powinni cię poznać. Idź na miasto i wałęsaj się jak dawniej, a gdy ich spotkasz i cię zagadają, normalnie z nimi rozmawiaj, jak gdyby nigdy nic. Spotykaj się z nimi codziennie, a gdy już ci zaufają i pozwolą wchodzić do ich bazy oraz korzystać z ich komputera, pod pretekstem zrobienia czegoś na owym komputerze, wgraj im keylogger'a aby zdobyć hasła do ich tajnych plików oraz do systemu obronnego ich wieży, a następnie dane wykradnij, a system wyłącz abym ja mógł wysłać tam całą rzeszę robotów, która ich zniszczy. Tylko pamiętaj, że oni nie mogą dowiedzieć się, że pracujesz dla mnie. Uświadomimy im to w odpowiednim momencie. [...]"
🌺{O, hej Terra, dawno się nie... A nie. ._. No to wymieńmy powody, dla których ten plan się zjebie:
— Tytani zauważą zmianę w niej, skoro wygląda jak człowiek i lepiej walczy.
— Tytani mogą jej nie zaufać i nie wpuścić do bazy, w końcu jakaś specjalnie bliska im nie jest.
— Mogą dać jej inny komputer, z którego nie ma dostępu do tajnych plików.
— Keylogger zostanie usunięty przez programy antywirusowe.
— Keylogger może nic nie przechwycić, bo po akcji z Terrą zaczęli korzystać z menedżera haseł i kopiują wszystko z niego, a keyloggery niekoniecznie przechwytują wszystko ze schowka. Nawet jeśli, takie menedżery zazwyczaj usuwają zawartość schowka po kilkunastu sekundach, a gdyby jeszcze to jakoś zabezpieczyć, to z kradzieży haseł nici.
— Tytani mogą zobaczyć, że ktoś im grzebał w plikach, a wątpię, żeby sobie je czytali do obiadu, aby taka sytuacja była codziennością.
— Mogą też otoczyć system specjalnymi zabezpieczeniami przed takimi intruzami, przypominam, że mają Cyborga i Robina, którzy się na kompach znają.
Ale wszystko pójdzie jak po maśle, bo inna opcja byłaby niemożliwa. I odmiana keyloggera jest błędna, nie używa się apostrofu.}🌺
48. „[...] - Na owym pendrive znajduje się keylogger, którego masz zgrać do ich komputera. Tutaj także przenieś ich ważne pliki z informacjami o nich.
- Ale... Mistrzu... Na takim komputerze jaki oni mają, zapewne jest zainstalowany jakiś program antywirusowy, który od razu wykryje tego keyloggera jako wirus, usunie go i nici z planu. – Zauważyłam
- O wszystkim pomyślałem. Sprawdzałem na drugim komputerze jak reagują wszystkie istniejące na świecie antywirusy na ten keylogger. Jeszcze żaden go nie wykrył.
A następnie powiedział:
- A teraz idź, bo to zadanie wymaga dużo czasu...
- Tak jest. – Odparłam
[...]"
🌺{Programów przeciwko niechcianemu oprogramowaniu jest od cholery, nie zdziwiłabym się, gdyby Tytani sami stworzyli sobie nowy. Wątpię, że Slade uniknąłby wykrycia, ale hej, cyrk musi trwać.}🌺
49. „W pewnym momencie, dostrzegłam ich, wracających najprawdopodobniej z jakieś misji. [...]"
🌺{Bo nie mogłaby rozpocząć misji od tułania się po mieście kilka dni, żeby ich zobaczyć i nie wyglądać przy okazji jak stalker, czekając tylko, aż wyjdą z domu.}🌺
50. „[...] - Taaak. Moi rodzice w końcu zrozumieli swój błąd, dzięki czemu mogłam wrócić do mego domu i zaczęłam normalnie żyć, więc i z wyglądu mogę być inna. – Odpowiedziałam [...]"
🌺{Czyli mniej jak bezdomna? Aha. Tytani nie powinni nawet jej pamiętać, zobaczyli ją tylko raz i to chyba przed kilkoma miesiącami, a jak jeszcze się zmieniła z wyglądu, to w ogóle. Pomijając to, twoi rodzice mają jednak zajebisty zapłon, że po ponad dwóch latach znaleźli i zaciągnęli dzieciaka do domu.}🌺
51. „[...] - Tak. Moi rodzice nie interesowali się mną, a sam ojciec czasem mnie bił. Więc wiedząc, że i tak nie będą mnie szukać, uciekłam z domu i wałęsałam się po mieście, przy okazji pomagając innym ludziom, gdyż wiedziałam, jakie to smutne, gdy nikt ci nie pomaga, kiedy tego najbardziej potrzebujesz. Jednak, moi rodzice najprawdopodobniej zrozumieli swój błąd, gdyż któregoś dnia zgarnęła mnie policja i zaprowadziła do domu, gdzie czekali na mnie zapłakani mama i tata. I od tego momentu wszystko się zmieniło na lepsze. – Opowiedziałam
- Smutną miałaś przeszłość. – Odparła Gwiazdka.
- Wiem, ale już jest lepiej i to jest teraz najważniejsze.
Po czym jeszcze długo pogadaliśmy ze sobą na różne tematy. Jakiś czas później, Bestia zaproponował:
- Może spotkamy się jutro?
- Dobry pomysł. Ale gdzie i o której godzinie? – Zapytałam
- Może w tym samym miejscu. A co do godziny, to jeśli nic nam nie wypadnie to o tej samej co dziś, a jeśli wypadnie, to o siedemnastej. – Zaproponował Robin.
- Dobra. Tylko skąd mam wiedzieć, czy akurat jutro o tej godzinie coś wam wypadnie?
- Przyjdź tutaj i czekaj dziesięć minut. Jeśli się nie pojawimy, wróć o siedemnastej. – Odpowiedział Cyborg.
- OK.
[...]"
🌺{Za łatwo jej to idzie. Powinni mieć w nią równo wywalone, to zupełnie obca im osoba, a mają pewnie jakieś własne zajęcia.}🌺
52. „[...] - Nieźle sobie poradziłaś, jak na pierwszy dzień.
- Ale... Skąd wiesz, jak mi dzisiaj z nimi poszło? Przecież nie było cię tam wtedy. – Odparłam zdziwiona.
- Mam swoje sposoby, Tristitio. Mam swoje sposoby. A teraz, możesz odejść.
[...]"
🌺{Nie ogarnęłaś, że cię nieustannie śledzi? Brawo, idiotko.}🌺
53. „[...] Zastanawiałam się, jak mógł wiedzieć o tym, mimo iż nie zdążyłam nic powiedzieć. Może za pomocą tych ekranów monitorował miasto i widział oraz słyszał nasze spotkanie nie uczestnicząc w nim? To była najprawdopodobniejsza wersja wydarzeń. Mimo wszystko, gdy byłam w mym małym królestwie, zajęłam się swoimi sprawami aż do wieczora..."
🌺{CZEMU JEJ NIE OBCHODZI, ŻE GOŚĆ ZNA KAŻDY JEJ RUCH?! CZY ONA MA W OGÓLE MÓZG?!}🌺
54. „[...] ówcześnie informując o tym mego Mistrza [...]"
🌺{Hmmm, wcześniej chyba nie używała tego określenia w narracji.}🌺
55. „[...] - Wybacz za to pięciominutowe spóźnienie, ale dopiero co wracamy z kolejnej misji. Wiesz jak to jest, w tym mieście.
- Tak, rozumiem. Chyba w każdym mieście jest duża przestępczość. – Odparłam
- Jednak w tym to chyba wyjątkowo duża. – Rzekła Raven.
- Może. Nie wnikam, bo się nie znam. Ja tylko pomagałam wszystkim po równo.
- Nawet naszym wrogom? – Spytała Gwiazdka.
- A tego nie wiem. Nie znam waszych przeciwników.
- No nie wiem, np. Sladeowi. – Powiedział Robin.
- Nie kojarzę. Jak opiszesz z wyglądu, to może sobie przypomnę czy kiedykolwiek spotkałam takiego kogoś.
- Zawsze chodzi w brązowo-czarnej masce, ma tylko jedno oko oraz zawsze nosi na sobie czarno-szary ubiór.
- Raczej nikomu takiemu nie pomogłam, bo nie przypominam sobie takiej osoby.
Mówiłam to jak najbardziej naturalnym głosem mogłam aby nie wydało się, że doskonale wiedziałam o kim mowa oraz, że pomogłam mu odzyskać najważniejszą wartość – życie, a teraz byłam jego uczennicą.
- A Bratu Krwiakowi? – Zapytał Cyborg
- Komu? Ludzie, opisujcie swoich wrogów z wyglądu. Ja ich w ogóle nie znam z imion. – Odarłam
- Były dyrektor Akademii Roju. Taki facet w przydługim, biało-czarno-żółtym płaszczu z jakimś dziwnym wzorem na czarnej części oraz z charakterystycznie ułożoną fryzurą na kształt podkowy lub rogów.
- Nigdy kogoś takiego nie widziałam, więc nie mogłam mu nigdy pomóc.
- A doktorowi Błyskowi? Taki czarnoskóry facet w białożółtym kombinezonie. – Spytała Raven.
- Też nikogo takiego nie widziałam w swoim życiu, więc nie mogłam nikomu takiemu pomóc. – Rzekłam
Nasza dzisiejsza rozmowa wyglądała właśnie tak, że wypytywali mnie oni o różnych ich wrogów i czy im pomogłam. Przewinęły się takie imiona jak Pan Moli, Red X, Johnny Zgniłek, Kontrolnik, Mózg, Jinx, Gizmo, Mamut, itd. Jednak nikogo (no, poza Sladem) nie kojarzyłam. Kiedy nasza rozmowa dobiegała końca, umówiliśmy się tak samo jak wczoraj."
🌺{Ale długi fragment, no ale dobra. Po pierwsze, nikt normalny by nie powiedział, ile się spóźnił. Po drugie, znowu powtórzenie tego „pomagałam wszystkim po równo". Uschnąć z nudów można. Po trzecie, odmiana Slade'a jest niepoprawna, research nie zajmuje wieków. Po czwarte, mówi tak sztucznie, że każdy z mózgiem by się domyślił, że ściemnia, no ale fabuła musi przeć do przodu. Po piąte, Cyborg, nie gadaj tak sztucznie jak Tri, lubię cię. Po szóste, dalej sztucznie rozwija swoje wypowiedzi, ja nabrałabym podejrzeń. Po siódme, nie uznałabym Red X za wroga Tytanów. Po ósme, Jinx, Gizmo i Mamuta akurat powinna kojarzyć, widziała ich dwa rozdziały wcześniej. Po dziewiąte, skoro już znają Braina, to oznacza, że Bractwo Zła działa, to rodzi pytanie, czemu nie zwerbowali tej laski z inteligencją na minusie i jej doskonałego w walce mistrza? Po dziesiąte, skąd Tytani mają czas na ciągłe umawianie się z Tri?}🌺
56. „[...] Ja... Zaczynałam ich lubić. Jednak wiedziałam, że nigdy nie będę do nich należała i, że w końcu dowiedzą się, że jestem szpiegiem Slade'a. [...]"
🌺{Przypatrzcie się, to jeden z niewielu momentów, gdzie przypomina sobie, że ma ich zranić. Oprawmy to w ramkę i powieśmy na ścianie.}🌺
57. „[...] Powoli zaczynaliśmy dochodzić do finalnego etapu mej misji. [...]"
🌺{Przygotujcie popcorn, bo to będzie godne każdej nagrody za najgorszy wątek w dziejach. Będzie na co narzekać.}🌺
58. „[...] - Mam pytanie. Może trochę głupie, ale czy mogę skorzystać z waszego komputera? Muszę napisać wypracowanie na język angielski, a w moim domu w najmniej odpowiednim momencie skończył się czarny toner w drukarce.
- Jasne, śmiało. Tylko poczekaj, włączę ci go. – Odpowiedział Robin, po czym podszedł do komputera i włączył go.
[...]"
🌺{Mogłaby dać im wypracowanie do wydrukowania, lol. Przecież to drukarka jej nie śmiga, a nie komputer. Kijowa wymówka. I NA SERIO ROBIN JEST TU AŻ TAKIM DEBILEM? DAŁ JEJ DOSTĘP DO WSZYSTKICH DANYCH, JA JEBIE, NO, W SERIALU MIAŁ MÓZG.}🌺
59. „[...] Postanowiłam, że będę udawać, że piszę recenzję na temat jednej z moich ulubionych książek – „Folwark zwierzęcy" George Orwella. [...]"
🌺{Gust przynajmniej ma.}🌺
60. „[...] Od razu podłączyłam pendrive Slade'a do komputera i uruchomiłam keyloggera. Kiedy skończył się wgrywać do systemu, odłączyłam pendrive. I, w tym samym momencie, gdy to zrobiłam, usłyszałam otwierające się drzwi do pomieszczenia. [...]"
🌺{Przez ten czas nic nie napisała? Przecież Tytani zrobią się podejrzliwi.}🌺
61. „[...] - Co to za wypracowanie? Widzę, że o jakieś książce, ale na czym ono polega? - Spytała
- Mamy napisać recenzję jednej z naszych ulubionych książek. Ja do tego celu wybrałam „Folwark zwierzęcy" George Orwella. – Odpowiedziałam
- Okładka wygląda ciekawie. Muszę kiedyś sięgnąć po tę pozycję.
[...]"
🌺{Raven też została uczyniona debilką. Przecież nie było napisane, żeby zaczęła pisać, tylko poza kadrem robiła research.}🌺
62. „[...] I w tym momencie, rozległ się alarm. [...]"
🌺{O nieee, zaraz się skończy szybciej, niż się zaczęło. I pomyśleć, że ludzie lubili to opowiadanie, że ja lubiłam to opowiadanie. BTW TO ZNOWU JEST TEN NAGMINNY BŁĄD.}🌺
63. „Trochę tego nie rozumiałam. Przecież obecnie nadal trwała moja misja, którą zresztą sam mi powierzył, czyli szpiegostwo. Więc po co chciał zwabić Tytanów? A może to taka przynęta aby zdobyć informacje o ich sposobie walki? [...]"
🌺{O, a jednak nie. A sposoby walki Tytanów Slade akurat dobrze zna, klepali się ze sobą trzy sezony.}🌺
64. „[...] - Slade wrócił...
- Co tym razem kombinuje? – Spytał Cyborg.
- Z tego co widzę, za pomocą robotów chce ukraść jedną z istotnych części potrzebnych do stworzenia dezintegratora jonowego.
- Co to jest? Możecie mówić po ludzku? – Zapytał Bestia.
- Takie ustrojstwo, którym można by rozwalić całe miasto w pył. Wielu słyszało, nikt nie zbudował. – Odpowiedziała Raven.
- W takim razie musicie go powstrzymać! – Odparłam
Musiałam stwarzać pozory. Nie mogłam im teraz dać do zrozumienia, że trzymałam ze Sladem. Chwilę później, Robin dodał:
- Poprawka – MUSIMY.
- My? – Zapytałam ze zdziwieniem.
W tym momencie, przytaknął głową i dodał:
- Idziesz?
- Jasne! – Odparłam
[...]"
🌺{To jej idzie tak łatwo i przyjemnie, że ja chyba się znowu położę spać. Spanie jest ciekawsze. Ostatnio Retconningi przeniknęły mi do snu i klepałam się z Anatolijem 2.0-update 1, który skumał się z Discordem z My Little Pony i dzięki niemu potrafił zapieprzać z prędkością światła. Cała trasa jego biegu zajmowała się ogniem i stałam się OP, żeby go powstrzymać. Potem Discord zamknął mnie w jakimś pokoiku tortur, ale jakieś coś ktoś popsuł, bo nie byłam tam sama, i potem jak nie wystrzeliłam z miejsca, żeby ich pokonać, ale sen się skończył i no. Patrzcie, mój sen jest ciekawszy od tego opowiadania.}🌺
65. „[...] Gdy tam byliśmy, roboty wynosiły już potrzebny przedmiot. Jednak nie zdążyły tego zrobić, gdyż Robin rzekł:
- Powiedzcie swemu szefowi...
- Że tym razem nic z tego! – Dodałam
W tym momencie, rzuciliśmy się do walki. Nie była ona trudna. Roboty jakby były stworzone tak aby łatwo je było pokonać. Jakby rzeczywiście Mistrz stworzył przynętę na Tytanów. Po jakichś paru minutach, wszystkie roboty były rozgromione, a miasto uratowane."
🌺{Mam flashbacki z historii Terry.}🌺
66. „***"
🌺{O, divider. :o Miło widzieć.}🌺
67. „- Świetnie ci idzie, Tristitio. Widzę, że moje nauki nie poszły na marne. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, za kilka dni Tytani przestaną być dla nas zagrożeniem. – Powiedział, ciągle nie odwracając się.
W tym momencie uświadomiłam sobie jedną rzecz. Przecież Tytani mieli takie moce i umiejętności, że bez problemu zniszczyliby nawet tryliard robotów uzbrojonych po zęby. Od razu rzekłam:
- Ale... Mistrzu... Ten plan może się do końca nie powieść. Przecież Tytani posiadają takie moce i umiejętności, że bez żadnego problemu by wygrali nawet z tryliardem robotów.
Po tych słowach, odwrócił on głowę w bok, jednak wzrok skierował na mnie. Chwilę potem, odwrócił się i dłonią delikatnie uniósł moją głowę, przez co, po paru sekundach, nasze spojrzenia spotkały się. Następnie, rzekł:
- W sumie masz rację. Zapomniałem o tym, że kiedyś taka sama akcja skończyła się porażką. Ale nawet jeśli roboty zawiodą, posiadając informacje o nich, o ich słabościach oraz mocnych stronach, będziemy w stanie szybko ich pokonać i przejąć miasto. A teraz leć na kolejne spotkanie z nimi. Może dziś uda ci się ostatecznie wykraść dane o nich.
- Tak jest, Mistrzu. – Powiedziałam
W tym momencie, puścił mnie, po czym odwróciłam się i wybiegłam z bazy, aby zdążyć na umówioną godzinę."
🌺{Slade te informacje ma od dawna, poza tym jest inteligentny i pamiętałby o akcji z Terrą. Jest zamieniony w debila, by Tri wydawała się mądrzejsza. I tak znamy prawdę, Claire, a teraz won.}🌺
68. „[...] Kiedy zaś sprawdzałam ową informację na Wikipedii (postanowiłam, że będą to informacje o chromosomach) [...]"
🌺{Tak, ten nawias był niezbędny dla mojego życia, dla Waszego nie?}🌺
69. „[...] Gdy je odnalazłam, okazało się, że brzmiało ono „OSCYSBTDEL". Normalnie to hasło to byłby tylko zwykły zbitek przypadkowych liter, jednak podejrzewałam, że w tym wypadku były to pierwsze litery słów w pierwszych dwóch zdaniach hymnu Stanów Zjednoczonych, gdyż brzmią one tak:
„Oh say can you see,
By the dawn's early light,"
Znałam taki trik. Sama miałam w telefonie hasło składające się z pierwszych liter, jednak nie hymnu, a mojego ulubionego internetowego opowiadania. [...]"
🌺{Nikt normalny nie ustawiłby sobie tak prostego hasła do tak ważnych informacji. Moje hasło do menedżera ma z siedemdziesiąt znaków, ma małe i wielkie litery, liczby i od cholery znaków specjalnych, a hasła tam nawet nie są tak ważne. Te hiperważne, tajne pliki powinny mieć sensowniejsze hasło, którego odgadnięcie zajęłoby więcej niż wiek Wszechświata, na dodatek nie powinni go wstukiwać w klawiaturę.}🌺
70. „[...] Gdy to nastąpiło, odłączyłam pendrive, schowałam go do kieszeni, wyłączyłam wszystkie programy, które uruchomiłam aby nie wzbudzać podejrzeń i wstałam. Gdy to zrobiłam, usłyszałam otwierające się drzwi do pomieszczenia. Okazało się, że byli to Bestia i Cyborg. [...]"
🌺{Myślę, że jakoś zostanie to zarejestrowane, ale nie utrudniajmy naszej Mary Sue życia. Poczekajmy na jeden fragment remake, z którego leję podobnie jak postacie, które tam są. XDDD}🌺
71. „[...] - Tak szybko sprawdziłaś to, co sprawdzałaś?
- Tak. Nie było tego dużo. Po prostu chciałam przeczytać jeden akapit informacji, więc szybko to przeczytałam. – Odpowiedziałam
- A, to spoko.
[...]"
🌺{Najambitniejszy dialog dziejów.}🌺
72. „***"
🌺{O, kolejny divider.}🌺
73. „[...] Tak bardzo bym chciała być w ich zespole... Ale nie mogłam. Moim zwierzchnikiem był Slade. Obiecał mi, że jeśli będę mu wiernie służyć, on spełni moje marzenia. [...]"
🌺{Podziwiajcie, póki możecie. To kolejny z niewielu fragmentów, gdzie o tym myśli, chociaż idiotycznie.}🌺
74. „- Tak, że ona nie jest waszą znajomą, tylko moją uczennicą. – Dało się słyszeć z oddali głos Slade'a. Po chwili zaś, pojawił się za mną. [...]"
🌺{Brawo, zajebisty plan, Slade, taki podobny do tego Terry. Jesteś ograniczony.}🌺
75. „[...] - No nie! Kolejny, który dobierał się DO MOICH KOCHANYCH SCHEMATÓW?! Czy wy już nie macie własnych pomysłów?! – Krzyknął Cyborg. [...]"
🌺{Właśnie, oryginalność chcemy! Czas na rewolucję! Dawajcie, skandujemy: O-RY-GINALNOŚĆ! O-RY-GINALNOŚĆ!}🌺
76. „[...] - Zostaw ich! Nie pozwolę skrzywdzić przyjaciół!
W tym momencie, spojrzał na mnie i powiedział:
- Moje dziecko... Ty nie masz przyjaciół.
[...]"
🌺{Zastanawia mnie, dlaczego Tristitia nie zareagowała mocniej na te słowa. Nie miała jeszcze powodu, by ufać Slade'owi, to, że miał spełnić jej marzenia, nie działa, bo to tylko obietnica, a Tytani darzyli ją jakąś tam przyjaźnią, więc też mogli jej pomóc. Slade jakoś bardzo nią nie manipulował, żeby mu bezgranicznie wierzyła (co mogło się zdarzyć u Terry), a z tego co wiem, ten temat jest dla niej lekko drażliwy, więc powinna chociaż mniej mu ufać, a nie podążać za nim jak wierny piesek, którego można kopać po mordzie.}🌺
77. „[...] Tytani byli moimi jedynymi przyjaciółmi. [...]"
🌺{Oszukiwałaś ich cały czas. Wszystko, co robiłaś, było tylko po to, aby wypełnić cel Slade'a. Ta przyjaźń jest z papieru, niby jest, ale można ją zniszczyć jednym dotknięciem. Jeśli na serio, całkowicie poważnie uważasz, że Tytani dalej będą myśleć jak ty, mam przykrą wiadomość, oni już przeżyli coś takiego. Raczej nie wybaczą tej zdrady.}🌺
78. „[...] Raven przemieniła się w demona, Bestia w wielkiego, zielonego niedźwiedzia, a następnie całą piątką zaatakowali Slade'a. Od razu zaczęli walczyć, jednak w pewnym momencie oni mieli przewagę nad Sladem. Widziałam to po tym, że tym razem Slade nie dawał sobie rady. A ja... Stchórzyłam. Uciekłam do drugiego pomieszczenia. Gdy tam byłam, schowałam twarz w dłonie i upadłam na kolana. [...]"
🌺{Wyjaśnijcie mi, dlaczego dopiero teraz zaczęła odczuwać coś więcej? Wcześniej zdawała się mieć wyjebane w to, że miała ich zdradzić, coś tam mówiła, ale bez zagłębiania się w temat. To pokazuje tylko głupotę Claire, nie mogła przewidzieć, co się stanie w wyniku zdrady, a potem była zbyt słaba na konfrontację.}🌺
79. „[...] - Tytani... Przepraszam... To się nie miało tak potoczyć...
- To dlaczego się na to zgodziłaś? – Usłyszałam głos Gwiazdki.
- To... To wyszło samo... Ja mu kiedyś pomogłam... Potem on obiecał, że jeśli pomogę mu jeszcze raz, to on spełni moje marzenia... A brzmiał tak szczerze, że uwierzyłam mu i się zgodziłam... - Odpowiedziałam, wstając.
- Czyli ty cały czas udawałaś? – Zapytał Bestia
- Slade miał rację. Ty nie masz przyjaciół. – Odparła Raven.
[...]"
🌺{Przeprosiny gówno dadzą. Kogo obchodzi, że obiecał spełnić twoje marzenia? No właśnie, nikogo. To wyjątkowo płytki i bezsensowny powód, na równi z chodzeniem do piwnicy zobaczyć małe kotki. A Tytanów naprawdę mogło to zranić, Bestia swego czasu był zakochany w Terrze, a Raven ma problem z wierzeniem ludziom. To, że nie mieli problemów z zaufaniem Claire to jedno, ale jej zdrada mogła ich naprawdę zaboleć, zwłaszcza Raven, która, jeśli wierzyć Tristitii, otworzyła się na nią. Emocje mogły bez problemu wziąć górę w tej jakże trudnej sytuacji i ostre słowa są tutaj całkiem logiczne. Potem Claire jednak nie myśli o tym, tylko uważa, że to ona była najbardziej pokrzywdzona w tej sytuacji (wiem, że ma chyba osiemnaście lat, ale okres dojrzewania już się jej kończy, powinna zachowywać się doroślej) i darzy Tytanów nienawiścią z dupy, która już u Terry mogła być sensowniejsza, a żeby nienawiść Terry była sensowniejsza, to trzeba nieźle spaprać. To ona zjebała wszystko, zbudowała przyjaźń na kłamstwach i oszukiwaniu i jeszcze uznawała ją za prawdziwą, najwidoczniej była ślepa na to, że mogli to przyjąć jako cios w serce, przejmowała się tylko sobą i tym, że to ona nie może do nich dołączyć, a potem wielkie zdziwienie, że ich zdrada, uwaga uwaga, boli! Jakbyście się zastanawiali, czemu Tri nie miała przyjaciół.}🌺
80. „***"
🌺{Można by było dać jakiś ładny obrazek tutaj, ale za wiele wymagam.}🌺
81. „[...] - Wiem, że nie śpisz. – Powiedział
W tym momencie, otworzyłam oczy i spytałam:
- Skąd ty to mogłeś wiedzieć?
- Śpiący nie płaczą. Właśnie. Nie płacz. Wiem, że tymi słowami mogli cię zranić, ale dam ci jeszcze parę zleceń i zapomnisz o tym. – Odparł, po czym przejechał mi ręką po głowie i powiedział:
- A teraz śpij. Jutro czeka cię długi dzień...
A następnie wyszedł z pokoju, zamykając drzwi. Ja zaś, zamknęłam oczy i parę minut potem, usnęłam..."
🌺{Śpiący mogą płakać, a poza tym zajebiście, olewasz jej uczucia. Dlaczego Claire ci ufa, przypomnij może?}🌺
82. „[...] Miło, że tak szybko nauczyłaś się, o której masz tutaj przychodzić. [...]"
🌺{Minęły miesiące, typie, to nie pandemia koronawirusa, powinieneś odczuwać, że płynie czas.}🌺
83. „[...] wyszedł on [...]"
🌺{To „on" jest zbędne.}🌺
84. „[...] - Kiedyś się myliłaś, nie wiedziałaś jaką drogą pójść. Ale to już przeszłość. Prawda?
W tym momencie uniosłam wzrok i powiedziałam:
- Prawda...
- I będziesz mi teraz służyć? - Spytał
- Będę...
- Będziesz mi wierna?
- Zawsze i wszędzie.
- Nie zdradzisz mnie?
- Nigdy.
Po chwili podszedł do mnie i stanął za mną, po czym rzekł:
- Od dzisiaj jestem twoim jedynym zwierzchnikiem.
- Jesteś... - Odparłam, lekko unosząc ręce do góry.
Po chwili zaś, odwróciłam się. Parę sekund później, uniósł dotąd opuszczoną rękę i rozwarł zaciśniętą dłoń. Trzymał w niej takie coś, nie wiem jak to się nazywało, w kształcie okręgu z napisaną na tym dużą, czarną literą "S". Od razu wzięłam to i przyczepiłam do odpowiedniego miejsca kombinezonu. Kiedy to zrobiłam, Slade zapytał:
- Będziesz walczyć u mego boku?
- Będę... - Odpowiedziałam
I po tej odpowiedzi zadał pytanie, na które czekałam.
- Czy zniszczysz Młodych Tytanów?
Po czym spojrzał na mnie. Ja zaś, szyderczo uśmiechnęłam się i odpowiedziałam:
- Oczywiście.
I od tego momentu wszystko się zaczęło..."
🌺{Dlaczego ona tak nienawidzi Tytanów? To dalej nie ma sensu, podobnie jak jej zaufanie do Slade'a.}🌺
85. „[...] usłyszałam w swoich uszach głos Slade'a [...]"
🌺{Ale laska i tak się pewnie zdziwi, że typ ją inwigiluje.}🌺
86. „[...] - Za dziesięć minut widzę cię w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest. – Odpowiedziałam
[...]"
🌺{*zasypia* To się nudne robi, był fragment, gdzie dało się pojęczeć, a teraz takie nudne o.}🌺
87. „[...] - Dobrze, że już się zjawiłaś, bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie. Nie będzie ono czymś nadzwyczajnym, gdyż polegać będzie na kradzieży. Otóż udaj się do laboratorium, oddalonego od tej bazy o dwadzieścia kilometrów na północ i ukradnij stamtąd pewne działko laserowe, znajdujące się gdzieś w budynku owego laboratorium. Jest mi ona potrzebna do kolejnego planu. A udasz się tam jednym z mych samolotów, w którym też znajduje się nawigacja, za pomocą której dotrzesz do celu.
- Ale...Mistrzu...W taki sposób ten plan się nie powiedzie. Ten samolot zaraz wykryją Tytani, zestrzelą go, spadnę do wody, utonę i tyle z planu. Przypominam, że oni mieszkają w wielkiej, prawie całkowicie oszklonej wieży, co wygląda jak "T" i widać ją nawet stąd. - Zauważyłam
- Spokojnie, Tristitio, o wszystkim pomyślałem. Owy samolot jest praktycznie niesłyszalny oraz antyradarowy. No i dzisiaj jest bardzo pochmurno, więc jeśli wzbijesz się na odpowiednią wysokość, to nawet z tej ich wieży cię nie dostrzegą. No, ale teraz idź, gdyż czas mija.
[...]"
🌺{Wy nie myślicie, ale dobra, udawajmy, że macie minimum mózgu.}🌺
88. „Leciało mnie się normalnie. Jeżeli dziwi was to, że potrafiłam prowadzić samolot nie będąc pilotem, to już wyjaśniam. Kiedyś, miałam o dwa lata starszego ode mnie kolegę, który właśnie potrafił pilotować samolot, gdyż jego rodzice go tego nauczyli. No i to właśnie on nauczył mnie. Myślałam, że ta umiejętność nigdy by mnie się nie przydała. Jednak, życie mnie zaskoczyło i właśnie teraz musiałam prowadzić owy pojazd. Rzeczywiście, po wzbiciu się na odpowiednią wysokość, dzięki niewykrywalności samolotu oraz sprzyjającym warunkom pogodowym, pozostałam niezauważona przez cały lot."
🌺{Bo gdyby miała utrudnienie, to bylibyśmy zbyt szczęśliwi. Poza tym hej, ona nie miała przyjaciół. Zapomniała?}🌺
89. „[...] Hakowania również nauczył mnie ten mój były kolega, dzięki któremu umiałam prowadzić samolot. [...]"
🌺{Kolego, ty nawet nie powinieneś istnieć, więc spadaj. A nawet gdybyś istniał, to hakowanie jest raczej zbyt szerokim spektrum na nauczenie tego dzieciaka mimochodem, jeszcze obok prowadzenia samolotu.}🌺
90. „[...] Jedną z nich było takie coś, co wyglądało jak suszarka, ale w środku miało linę z hakiem. [...]"
🌺{Linomiot, linka i hak, lina z hakiem, cokolwiek, byle nie ta tragiczna nazwa.}🌺
91. „[...] Parę sekund później, kiedy owinęła się wokół owej anteny, nacisnęłam przycisk, który ową linę zwijał. Dzięki temu, jako iż byłam lekka, zostałam pociągnięta w górę. Przyjemne to było, szczerze powiedziawszy. Jak w tej starej kreskówce, "Kim Possible". Zawsze marzyłam o takiej suszarce i teraz moje marzenie zostało spełnione. Dzięki ci, Slade! [...]"
🌺{Tak, z takiego powodu zaczniesz mu bezgranicznie ufać. Gratuluję. -_-}🌺
92. „[...] Następnie, jako iż dach był prawie cały oszklony, położyłam na nim to okrągłe coś z rączką. [...]"
🌺{Nie martwcie się, nie dowiemy się, co to.}🌺
93. „Znalazłam je na jakimś podwyższeniu, po, z mojej perspektywy, stronie zachodniej. Od razu ustawiłam się w tamtym kierunku i zaczęłam przeskakiwać lasery tak, jak uczył mnie mój Mistrz. Mianowicie tak, że odbijałam się nogami od jednego kwadratu podłogi, robiłam pół obrót, odbijałam się dłońmi od drugiego kwadratu i tak w koło Macieju. Czasami musiałam odbić się od ścian. Ponownie kojarzyło mnie się to z kreskówką "Kim Possible", a mianowicie z pełnometrażowym odcinkiem "A Stitch in Time", w którym pokazana była Kim jako mała dziewczynka, dopiero zaczynająca swoją karierę jako agentka i, gdy podczas pierwszej misji, właśnie tak przeskakiwała przez lasery. Była to ta jej umiejętność, którą zawsze chciałam posiąść. A teraz, dzięki Sladeowi, moje kolejne, pomniejsze marzenie, zostało spełnione. Chrzanić wróżki i dżiny, Slade to jest dopiero człowiek spełniający marzenia!"
🌺{Czyli wygląda to jak typowa akcja szpiegowska z typowej kreskówki tylko po to, żeby było, że Slade to zajebisty człowiek. Meh.}🌺
94. „[...] - Oh...Tytani...Jakże NIE miło was znów widzieć...
Po czym sklonowałam się cztery razy i, wraz z mymi klonami, rzuciłam się w ich kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin krzyknął:
- Tytani, WIO!
I oni również rzucili się w moją stronę. Oryginalna ja, rzuciłam się do walki z Robinem..."
🌺{I takie jej podejście do Tytanów pozostanie do końca, spoksik, nie zacznie myśleć. Ale nie, na serio, ani razu nie pojawi się nawet cień myśli, że w sumie to ona też się przyczyniła do zniszczenia ich relacji, że w sumie to była całkowicie jej wina, że mogłaby spróbować to naprawić. Ona jest tak pusta jak obietnice rządu.
Plus powinno być „oryginalna ja rzuciła się", bez przecinka po „ja", a rzucanie się za bardzo powtarza.}🌺
95. „Na początku walka była wyrównana. Trwało to przez bardzo długi czas. Jednak, po parunastu minutach, to ja zaczęłam mieć nad nimi przewagę. [...]"
🌺{Powinni jej spuścić taki łomot, że pomyliłaby nogi z głową, ale nie, musi wygrywać. :( Przecież po ich drugiej klepie z Terrą wiadomo, że jeśli kogoś nienawidzą, to go nie oszczędzają, powinna mieć autobus na łbie, dostać w twarz od Gwiazdki, paść z połamanymi kośćmi przez Robina i rozpaść się na milion kawałków od działka Cyborga. Te kawałki Bestia by zebrał i rozsypał po świecie, żeby się nie zrespiła. Poza tym to po „po parunastu minutach" to „to ja" nie wydaje mi się potrzebne, bo to brzmi, jakby z kimś walczyła o przewagę nad Tytanami, a walczyła z Tytanami o cokolwiek tam bądź.}🌺
96. „[...] - Nie musisz służyć Sladeowi. Ja także byłem jego uczniem. Uciekłem, więc tobie też się to uda.
- Ktoś cię prosił o pomoc? Sama sobie idealnie poradzę. Poza tym, nikt, poza Sladem, nie będzie mi mówił jak mam żyć. - Odpowiedziałam
- Nie jesteś zła i nigdy nie byłaś. Przecież jesteśmy twoimi przyjaciółmi.
- I co z tego? CHCĘ mu służyć i BĘDĘ, bez względu na to, co ty o tym myślisz. A poza tym, ja nie mam przyjaciół. Zapomnieliście?
[...]"
🌺{Stała się jego fanatyczką zdecydowanie zbyt szybko, co, dał jej parę fajnych gadżetów i od razu jest bogiem? No nie, coś tu nie gra. Nie powinna go tak zaciekle bronić i zachowywać się jak jego wyznawczyni. Robin nie jest wrogi Tri, chociaż normalnie byłby pewnie pierwszym, który poszedłby jej najebać (przypominam, że Tytani pomogli Robinowi, bo odkryli, że Slade go szantażował, a Terrę początkowo oszczędzali ze względu na Bestię), a ona zachowuje się, jakby jej co najmniej rodzinę wymordował. Traktuje każde jego słowo jako atak, zupełnie niepotrzebnie, w końcu chce jej pomóc. I mamy się nad tą kretynką użalać, że nie ma przyjaciół? Przecież zachowuje się okropnie. Zaraz, chwila. Tytani byli przecież nieprzytomni, gdy Slade mówił te słowa o braku przyjaciół, jak mogli go zacytować?}🌺
97. „[...] I wyjęłam suszarkę, a następnie wycelowałam w kierunku dziury w dachu. [...]"
🌺{Albowiem epicness zachowany zostać musi, inaczej bylibyśmy szczęśliwi.}🌺
98. „W czasie lotu, postanowiłam zadzwonić za pomocą komputera, znajdującego się w samolocie, do Slade'a i powiedzieć, że moja misja powiodła się. [...]"
🌺{Niestety, ponieważ każdy szanujący się czytelnik od tego rozdziału kibicowałby Tytanom. BTW, on dalej cię inwigiluje, to niekonieczne.}🌺
99. „[...] - Mistrzu...Zadanie wykonane. Mam to działko.
Po czym, na dowód, pokazałam je. Widząc to, Slade powiedział takim jakby bardziej zadowolonym głosem:
- Dobra dziewczynka...A teraz wracaj do bazy. Tylko nie zniszcz tego przedmiotu!
- Tak jest, Mistrzu. – Odpowiedziałam
[...]"
🌺{*zwiesza się z krzesła* Tytani, nudzi Nam się, chodźcie wrzucić ją pod autobus.}🌺
100. „W czasie powrotu do bazy, analizowałam rozmowę, którą przeprowadziłam z Robinem. Nie wiedziałam, że on również był uczniem Slade'a. Jednak ja, nie zamierzałam zdradzić mego Mistrza. Wierzyłam, że tylko on mógł sprawić to, że stałabym się szczęśliwa. Poza tym, on już zmienił moje życie. Z nudnego żywotna spędzanego na ulicach Jump City, zaczęłam wieść życie jako uczennica czarnego charakteru. Czułam się jak w jakimś amerykańskim filmie, ale to była rzeczywistość."
🌺{A nie raczyłaś przeanalizować tego, że nawet po powtórce z historii z Terrą chcieli się z tobą pogodzić i ci pomóc, szmato? Nie, bo Slade jest taki zajebisty, nie zdradzę go, DAŁ MI SUSZARKĘ AAA KOCHAM GO <3. Jebnij jej ktoś, ale tak z całej siły, najlepiej Gwiazdka, Gwiazdko, prosimy, you're fierce, you can do this. O, i zapomniałam o wytykaniu interpunkcji, ale jest tu parę błędów, przecinek po „ja", „City" i „bazy", dziwnie złożone zdanie i literówka.}🌺
101. „[...] - Kiedy ty z nimi walczyłaś, włamałem się do systemu kamer przemysłowych i obserwowałem waszą walkę. Muszę powiedzieć, że jestem pod wrażeniem. Nigdy nie widziałem ich wykończonych.
To było...miłe. Szczególnie, że nikt dawno nie prawił mi komplementów. Mimo wszystko, po tych słowach, machnęłam ręką i powiedziałam:
- Oj... Dziękuję. Staram się tylko jak najlepiej wykonywać rozkazy.
- Widzę, że skromna jesteś. I to się chwali. – Rzekł, odwracając się.
Po chwili zaś dodał:
- A teraz, możesz iść. Wezwę cię, gdy będziesz potrzebna.
- Tak jest! – Odparłam, po czym odwróciłam się i odeszłam w głąb bazy.
[...]"
🌺{Jakby ktoś zapomniał, że Tristitia jest zbyt OP i że należy jej z pasją nienawidzić.}🌺
podsumowując: the only valid surname after Claire is Solaimer and I'll stand by that
koniec, nie ma mowy, że zanalizuję resztę
–KONIEC PRZERYWNIKA DLA WYTRWAŁYCH. –
401. „[...] - Tato! Tak się za tobą stęskniłam, mimo iż minęły dwa dni!
On zaś, również mnie przytulił i powiedział:
- Kochanie...A jak ja się za tobą stęskniłem...
Parę minut potem, kiedy puściliśmy się, usiedliśmy na krzesłach. Jednak, kilka chwil później, zauważyłam że, mimo iż Slade był tu ledwo dwie doby, już wyglądał nieco blado.
Widząc to, położyłam dłoń na jego policzku i rzekłam:
- Jakżeś zmizerniał...
W tym momencie, słabo uśmiechnął się do mnie, chwycił mnie za rękę i powiedział:
- Ja to jeszcze pół biedy. Tutaj jest okropnie. Codziennie na nas eksperymentują i ogólnie znęcają się nad nami. Jedzenie dostajemy raz, rano i to bardzo mało. W ogóle, prowadzą tu też zakazany zabieg lobotomii. Wczoraj na przykład, zabrali na to cholerstwo jednego faceta z mojego oddziału. Z silnego i niezależnego człowieka stał się strachliwy oraz psychicznie taki, jak dziecko.
- Tak dłużej być nie może! Jak tylko cię stąd wyciągnę, zgłoszę sprawę tego szpitala na policję! – Zawołałam
Po tej deklaracji, uśmiechnął się smutno i powiedział:
- Szanuję twoją dobroć i odwagę, ale nie uda ci się to. Poza tym, myślisz że mi uwierzą? Już uważają mnie za wariata, który gdyby mu dano siekierę, pozarzynałby całe miasto. A poza tym, jeżeli byś mnie uwolniła, ja znów bym tu trafił, a ciebie wsadziliby do więzienia za pomoc w ucieczce i to jeszcze psycholowi.
- Nie pozwolę ci tu gnić! Już szykuję sposób na uwolnienie ciebie. Wyciągnę cię stąd jeszcze w tym roku! – Zawołałam
- Kocham cię za to, że jesteś tak dobra.
[...]"
~*Cringe level na dzisiaj wyjebał ponad limit, a nie ma nawet ósmej trzydzieści rano, gratuluję. Przechodząc jednak do analizy, serio ciężko mi uwierzyć, że nikt jeszcze z tego psychiatryka nie uciekł i nie zgłosił tego, co oni tutaj robili na policję. To jest po prostu mało prawdopodobne, no. W końcu komuś udałoby się uciec, nie ma fortecy nie do zdobycia.*~
~No i przez to, że nie ma tutaj przemyśleń opkowej Tristitii, nie możemy wczuć się w sytuację Slade'a i Tri. Powinna jakoś bardziej komentować tę rozmowę, to czego się dowiedziała oraz tego, jak wyglądał Slade mimo iż minęły ledwo dwa dni. No ale nie, po co robić z Claire The Opko ciekawą i rozbudowaną postać. Lepiej aby pozostała płytką i nudną idiotką aż do końca opka.~
|Także przez to, że do tej pory Tristitia Opko Version była nudna oraz nie miała przemyśleń, przez co nie mogliśmy poznać jej charakteru, nie da się uwierzyć w tę jej niby dobroć oraz to, że chciała zgłosić sprawę tego szpitala psychiatrycznego na policję. Gdybyśmy wcześniej poznali jej charakter oraz dowiedzieli się, że jest w niej jakaś cząstka dobra to może by to zadziałało, ale tak...|
<No i brakuje też czynności, które robiliby podczas tej rozmowy. Na serio nie uwierzę, że oni absolutnie nic nie robili mówiąc te nudne jak but zdania. Każdy coś robi, szczególnie podczas takiej długiej rozmowy. To dodałoby dynamiki do tego statycznego gówna.>
*I generalnie ten fragment mógłby być emocjonalny oraz ciekawy, ale przez dotychczas zanalizowaną część tego opka oraz brak przemyśleń to jest nudne i nieco cringe.*
402. „[...] - Dzień dobry! Mogę się dosiąść?
- Jasne, czemu nie. – Odpowiedział, po czym wstał i wpuścił mnie na miejsce obok niego.
Kiedy zaś usiadłam, a autobus ruszył, spytał:
- W ogóle, to jak pani się nazywa?
- Claire Whittaker, ale znajomi mówią mi Tristitia lub, po prostu, Tri. A pan? – Odpowiedziałam
- Sebastian Blood, ale mówią mi też Brother Blood.
- Fajne nazwisko.
- Dzięki. W ogóle, to jak ojciec?
- Nie jest z nim źle, ale najlepiej też nie. Trochę zmizerniał przez te dwa dni. Na dodatek, podobno w tym szpitalu przeprowadzają zakazany zabieg lobotomii. Na nim, na szczęście, na razie tego nie zrobili.
- Nie chcę cię martwić, ale podobno w tym szpitalu przeprowadzają także elektrowstrząsy bez znieczulenia.
- Nie no, tak nie może być. Muszę to koniecznie zgłosić na policję, oczywiście dopiero wtedy, gdy uwolnię mego ojca.
- Powodzenia. Byłabyś pierwszą osobą, która odważyłaby się to zrobić.
- W ogóle, dlaczego nikt nie zgłasza tego na policję?
- Ludzie się po prostu albo boją, albo nie wiedzą, co tam się odpierdala.
Mimo to, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze trochę. [...]"
~*Dziewiątej nie ma, a cringe level leci w kierunku Nadwszechświata. Serio, czego niby ludzie, którzy nigdy nie byli w tym szpitalu, a wiedzą co tam się dzieje, się boją? Przecież nic im się by nie stało jakby zgłosili to na policję. W końcu to nie jest nie wiem, jakaś mafia czy coś, która mogłaby danego delikwenta zlikwidować. Gdyby wprowadzić wcześniej, że na przykład próbowano zgłosić to na policję, ale dane osoby znikały w tajemniczych okolicznościach, to byłoby to sensowniejsze przynajmniej.*~
~No i nadal widać to, że brakuje tutaj przemyśleń opkowej Claire. Serio, przydałyby się, powinna jakoś komentować tę rozmowę oraz to wszystko, czego się dowiadywała, w myślach. Ciężko uwierzyć, że ona żadnych myśli nie miała, a tymczasem ich w ogóle nie uświadczyliśmy i nie uświadczamy aż do tego fragmentu. Naprawdę, inaczej nie da się lepiej rozbudować głównej postaci w narracji pierwszoosobowej.~
|I generalnie tutaj jeszcze bardziej widać potrzebę narracji trzecioosobowej. Dzięki niej lepiej dałoby się przedstawić to, co działo się w szpitalu, może jakoś lepiej wprowadzić Brother Blood The Opko i tak dalej, i tak dalej. Dzięki temu przynajmniej opko mogłoby być minimalnie ciekawsze, a nie takie nudy jak ja jebix.|
<No i nadal ciężko kupić tę niby dobroć mej opkowej wersji. Serio, fakt, że taka jest powinno się wprowadzić wcześniej. Dzięki temu nie wyglądałoby to jak wciśnięte na siłę.>
*To opko jest wciśnięte na siłę.*
~*W sumie racja, bowiem jakby go nie było, to nasze życia byłyby lepsze. No ale nie, najwidoczniej nie wiedziałam, że opowiadania nie powinny być AŻ TAK długie.*~
403. „[...] - Tato? Co ci się stało? Boli cię coś?
- Tak, skarbie...Niedawno poddano mnie zabiegowi elektrowstrząsów bez znieczulenia...Wszystkie mięśnie mnie bolą... - Odpowiedział, po czym podszedł do krzesła i ciężko na nie opadł.
Sebastian miał rację...Co za psychopata stworzył ten szpital? Mimo wszystko, parę sekund potem, nim zdążyłam o cokolwiek spytać, rzekł:
- W ogóle, jak ci się żyje beze mnie?
- Bez ciebie zawsze jest źle. No, ale przynajmniej poznałam pewnego człowieka, dzięki któremu nie czuję się aż tak samotna. – Odpowiedziałam
- O. A kto to taki?
- Sebastian Blood. Taki całkiem miły facet, którego poznałam w autobusie, jadąc tutaj.
- Nie znam go, ale to miło, że znalazłaś sobie kolegę.
Jednak, porozmawialiśmy jeszcze na różne tematy. W którymś momencie, przetarł oczy i oparł głowę o dłonie. Chwilę potem, powiedział:
- Jestem taki zmęczony...Wiesz, ile możemy tu spać? Trzy godziny. I jeszcze nas głodzą, torturują...Pierwszy raz tak żałuję, że przejechałem tamtych ludzi...
W tym momencie, nie wytrzymałam. Zacisnęłam powiekę, z której popłynęły łzy. Zaś po paru sekundach, rzekłam zapłakanym głosem:
- Jest mi ciebie tak żal...A będę mogła cię uratować dopiero za parę miesięcy...
Po tych słowach, najprawdopodobniej wstał on i podszedł do mnie, gdyż usłyszałam dźwięk odsuwanego krzesła. Od razu otworzyłam oko i odwróciłam wzrok. Gdy to zrobiłam, ujrzałam że ukucnął koło mnie. Kilka sekund potem, przytulił mnie do siebie i powiedział:
- Skarbie...Proszę...Nie płacz...Nie mogę patrzeć, jak cierpisz...Nie mogę stąd uciec...Nie mam siły...Ledwo mi ich starcza, aby przeżyć do kolejnego dnia...Ale proszę...Chociaż ty nie cierp...
Ostatnie zdania wypowiadał zapłakanym głosem. Pierwszy raz od długiego czasu słyszałam, aby Slade płakał. [...]"
~*A cringe level na dzisiaj leci ponad Nadwszechświat, a dziewiątej nawet nie ma. Serio kurde, zaczynając od absolutnych podstaw, ciągle ciężko wczuć się w tę sytuację. Po prostu przez to, że do tej pory Tri The Opko była nudną, płytką idiotką nie da się teraz zrozumieć bólu. No i przez to, że Slade był nudnym NadOOC nie da się wczuć w jego sytuację. A mogłoby to być emocjonalne, gdyby nad całym opowiadaniem moja dawna wersja się postarała.*~
~No i nadal brakuje przemyśleń opkowej Claire. Serio, ona powinna to wszystko, co działo się w tym rozdziale, komentować w myślach w jakiś sposób. Skoro mamy uwierzyć, że jest w niej jakaś cząstka dobra, to powinna to ujawniać też poprzez swoje przemyślenia. W końcu jesteśmy z tą kurwą społeczną najdłużej, gdyż to ona jest narratorką w tej historii. A tymczasem jest tak nudna i płytka, że chce się utopić ją w kałuży aby już nie zanudzała nas swoją obecnością.~
|No i brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Naprawdę nie uwierzę, że oni tak po prostu patrzyli na siebie i absolutnie nic nie robili poza rozmową. Szczególnie podczas tak długiej rozmowy nie da się nie robić nic innego.|
<No i generalnie opkowy Sebastian mógłby na przykład z jakiegoś powodu chcieć do czegoś wykorzystać Tristitię The Opko i dlatego obecnie udawać miłego. No i później mogłoby się w związku z tym coś dziać, szczególnie, że skurwiel ma mind control, więc jest ciężki do pokonania. No ale wtedy opko byłoby ciekawsze, a przecież wiadomo, że aŁtoreczce nie o to chodziło.>
*No i generalnie, mimo iż ten fragment jest długi, nie da się za wiele na jego temat wypowiedzieć przez to, że jest nudny i nie emocjonalny jak but, mimo iż w zamierzeniu miało być na odwrót.*
~*Jedyny plus jest taki, że to moje ostatnie takie długie opko, więc jak przez nie przebrniemy, to będą już nudne gówna do analizy.*~
~Co w ogóle analizujemy po tym FanFiKtion?~
~*Moje stare filmy. Już wyrenderowałam resztę tych, które się dało. Niestety, niektóre są martwe oraz od mego filmiku „Minecraft. Jak zrobić...szafę?" przepadł plik .camrec, a konto na YouTube, na które dodałam ten filmik, zdechło lata temu, więc filmik jest zdechnięty. A szkoda, bowiem był debilny z tego co pamiętam.*~
|Oglądałem wczoraj dwa z twych filmików i dwa intra. Ja jebe, jaki cringe. XDDD|
~*Wiem, kiedyś miałam fazę na prowadzenie konta na YouTube, ale kompletnie się do tego nie nadawałam. Następna analiza też będzie długa, ale nie nudna, bowiem będzie dużo beki. XD*~
<Chociaż tyle dobrego. XDDD>
~*No ale obecnie już koniec analizy na dzisiaj, zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron z fragmentami.*~
~*|Morda w kubeł i nie bulgotać. XD| ;"""DDD*~
404. Było mi tak żal Slade'a...Ile ja bym dała, aby go wreszcie uwolnić, ale potrzebowałam jeszcze paru miesięcy na finalizację mego planu. Mimo wszystko, parę minut później, gdy dochodziłam na przystanek, zobaczyłam że autobus akurat podjechał. [...]"
~*Ja pierdolę, ledwo uznałam, że może warto dzisiaj coś napisać i nie zmuszać się sztucznie w zajebany piątek i sobotę, a tu nuda na dobry początek dnia. Zaczynając od absolutnych podstaw, jest tutaj strasznie mało przemyśleń opkowej Tristitii. Skoro było jej żal Slade'a, to powinna więcej się nad tym zastanowić, a nie ma tylko tyle przemyśleń aby zwykły szary czytelnik się nie dopierdolił, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń brak.*~
~Poza tym, wypadałoby jakieś naturalne dać to przejście pomiędzy przemyśleniami głównej idiotki, a przyjazdem autobusu. Tak to tym bardziej wygląda to sztucznie as fucking fuck.~
|No i przez to, że w poprzedniej części tego zjebanego opka nie dało się odczuć, że faktycznie jakaś inna relacja się pomiędzy nimi nawiązała nie da się odczuć tego, że opkowej Tri jest żal mego opkowego klona.|
<I generalnie ten fragment, jak w sumie całe opko, jest do dupy i bez emocji jakichkolwiek.>
405. „[...] - Jest mi tak żal Slade'a, czyli mego ojca...Dzisiaj dowiedziałam się, że poddali go elektrowstrząsom bez znieczulenia...
- Chryste...Współczuję i jemu, i tobie. Nie wiem, kto stworzył ten szpital, ale ten człowiek musiał być chorym skurwysynem. – Odparł
- Zamierzam go uwolnić...Ale na dokończenie mego planu potrzebuję jeszcze paru miesięcy...Miesięcy, w których wszystko może się zdarzyć.
- Wierzmy, że wszystko będzie dobrze.
[...]"
~*Po czym na świat tego opka spadła Car Bomba i wszyscy byliśmy szczęśliwi, koniec.*~
~Szkoda, że tak się nie stało. ;"-(~
~*Wiem, też żałuję, bowiem to FanFiKtion jest nie dość, że NadWkurwiające to jeszcze długie jak jasna cholera, przez co końca analizy nie widać. No ale przechodząc do analizy, brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Naprawdę, temu statycznemu gównu przydałaby się dynamika, a jej nie uświadczamy. Nawet takie drobne rzeczy mogłyby to dodać.*~
~No i brakuje emocji Claire The Opko. Skoro jest jej żal Slade'a, to na serio powinna okazywać więcej przemyśleń. A tymczasem tutaj ich w ogóle nie ma, przez co nie da się wczuć w sytuację głównej Mary Sue.~
|No i opkowy Brother Blood, w sumie tak jak to w serialu było, powinien mieć to wszystko w dupie. Serio, on ogólnie powinien olać Tristitię i nawet nie pytać, co tam u Slade'a.|
<Także tutaj najbardziej widać jak szkoduje fakt, że poprzednia część opka była taka bez emocji. Przez to nie da się wczuć w obecną sytuację i tylko chce się aby ta historia się skończyła.>
*No i nie dość, że to jest hipernierealistyczne i mój opkowy klon jest tu robiony na NadOOC, to jeszcze nie ma wymaganych emocji. No ja jebe.*
~Z kim?~
*GRZEGORZ!!! XDDD*
~;"""DDD~
406. „[...] - Dobrze, ale niech pani poczeka chwilę.
Po czym wyjęła zza lady jakąś metalową obrożę z kilkoma diodami, po czym założyła mi ową obrożę na szyję. Kiedy to robiła, spytałam:
- Dlaczego pani mi to zakłada?
- Dyrektor szpitala zarządził, że gdy ktoś przychodzi w odwiedziny do pacjenta, znajdującego się na oddziale specjalnym, musi mieć założoną ową obrożę. – Odpowiedziała pielęgniarka.
Na oddziale specjalnym? Po co mieliby tam przenosić Slade'a? Mimo wszystko, chwilę potem, zaprowadziła mnie do pomieszczenia, w którym był Slade. Gdy mnie tam wprowadzono, ujrzałam coś przerażającego. Slade'a przykuli łańcuchami do łóżka!!! Obecnie miał on głowę odwróconą w bok i patrzył w kierunku okna. Widziałam, że w oku miał łzy.
Parę sekund potem, gdy pielęgniarka zostawiła nas samych, krzyknęłam:
- Tato~, ty zjebany debilu~!!!
I podbiegłam do niego, a następnie usiadłam na łóżku obok. Kilka chwil później, odwrócił głowę i, widząc mnie, rzekł zdławionym głosem:
- Skarbie...Tak bardzo chciałbym cię ~wyjebać przez okno~ przytulić, ale nie mogę...
- Dlaczego cię przykuli?! Co oni ci zrobili?! – Krzyknęłam
- Nie wiem właśnie...Nie buntowałem się, nie robiłem nic złego czy nienormalnego, byłem chyba najspokojniejszym pacjentem na swym oddziale, ale któregoś dnia, od tak sobie, przyprowadzili mnie tu i przykuli do łóżka...
- Ile zamierzają cię tu trzymać?!
- Proszę cię, nie krzycz...A co do pytania, to jeszcze ~sto wieków.~ trzynaście dni...Jednak jest tutaj jedna ~niedojebana~ dobra pielęgniarka, która często do mnie przychodzi, gdy ciebie nie ma. Ale ona nie może mi pomóc, gdyż nawet sama mówi, że gdyby mogła mnie uwolnić, już dawno by to zrobiła.
- Poczekaj. Zaraz cię uwolnię.
Jednak, gdy moje ręce zabłysły na biało, parę sekund potem, poczułam gwałtowne odepchnięcie. Trochę to bolało, przez co jęknęłam z bólu.
- Co jest? Dlaczego nie mogę korzystać z mych mocy? – Spytałam
- To przez tę obrożę. Ona jest osobom przychodzącym w odwiedziny tutaj zakładana specjalnie, aby ewentualnie nikt nie mógł uratować danego pacjenta. Musisz patrzeć, jak się męczę i nie możesz z tym nic zrobić. Wczoraj była tu pewna kobieta, do której przyszedł syn. On również chciał ja uwolnić, ale ta obroża mu to uniemożliwiła. Dzisiaj tą panią wywieziono i nie wiem, co dalej się z nią stało. – Odpowiedział Slade.
- Nie martw się. Już kończę plan ~wyjebania cię w kosmos.~ uwolnienia cię. Niedługo powinnam móc to zrobić.
Po tych słowach, słabo uśmiechnął się do mnie i rzekł:
- Dziękuję...
Mimo wszystko, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze dwie godziny. [...]"
~*Ty Grzegorz to jesteś taki niedojebany, że to aż szok. XDDD*~
~Co chcesz, fajnie jest. ;"""DDD~
~*Lecz się, idioto. XDDD*~
~;"""DDD~
~*Anyway, pomijając tego debila upośledzonego, przez którego przypadkiem nacisnęłam CTRL + O ~;""""""DDDDDDDDD~ tak, o tobie mówię, deklu. XDDD W każdym razie, pomijając jego, to kurwa jakie to bezemocjonalne jest. Tri Opko Version ewidentnie powinna jakoś emocjonalnie reagować na to wszystko, co się wokół niej dzieje, szczególnie po zobaczeniu, co zrobiono Slade'owi. No ale nie, po co rozbudowywać postać. Niech będzie tak samo półwymiarowa aż do końca historii.*~
~No i brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Znaczy jasne, Slade z wiadomego powodu zbytnio nie mógłby się ruszać, ale Claire The Opko a i owszem. To dodałoby dynamiki do tego statycznego gówna oraz byłoby realistyczne, bowiem serio nie uwierzę, że chociaż główna Mary Sue nie robiła nic podczas tej debaty.~
|Także serio szkoda, że ten szpital nie został wspomniany chociażby wcześniej. Przez to nie da się wczuć w to, co się w nim dzieje oraz dalej nie ogarniam, czemu ktokolwiek z osób, które by wiedziały, co się tam działo, nie zgłosił tego na policję. A to mógłby być serio spoko mniejszy wątek w tej historii, ale trzeba byłoby ciekawie do tego doprowadzić, co się nie wydarzyło.|
<No i generalnie ten długi jak lista powodów, dla których PiS jest zjebany, dialog jest nudny w chujny chuj. Powinno tu być więcej emocji mej opkowej wersji, bowiem po przeczytaniu tego można się domyślić, że ten fragment miał działać emocjonalnie na czytelnika. No ale jak główna postać i narratorka jednocześnie nie ma za wiele przemyśleń, to nie można się w to wczuć, no.>
*Także widać tutaj potrzebę narracji trzecioosobowej. Dzięki niej moglibyśmy lepiej poznać życie Slade'a w tym szpitalu oraz ta wspomniana pielęgniarka mogłaby się pojawiać częściej i Slade mógłby mieć towarzyszkę rozmów, gdy akurat Tristitia The Opko nie przyszła. No ale nie, po co ubarwić tę historię. Lepiej pisać nudne jak flaki z olejem gówno.*
~*Wciąż nie mogę uwierzyć, jak w tamtym czasie mogłam napisać też dwa spoko opowiadania.*~
~Byłaś pół niedojebana.~
~*Super xDDD*~
~Wieeem ;"""DDD~
407. „[...] W tym momencie, nie wytrzymałam i rozpłakałam się, po czym, pierwszy raz odkąd się poznaliśmy, przytuliłam się do niego. On zaś, również przytulił mnie do siebie i spytał:
- Coś nie tak z ojcem?
- Przykuli go...Przykuli go bez powodu do łóżka w oddziale specjalnym na jeszcze trzynaście dni... - Odpowiedziałam zapłakanym głosem.
- Jezu...Co jest nie tak z tym szpitalem...
- Tak bardzo chcę go uratować...
- Nie dziwię się. Gdyby ktoś z mojej rodziny trafił do tego piekła, też najprawdopodobniej chciałbym tego kogoś uratować.
Później, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze na różne tematy. [...]"
~*Ja jebix, jaka bezemocjonalna nuda. Zacznijmy jednak od tego, że Brother Blood powinien mieć wyjebongo w to, że Tri The Opko się rozpłakała. On w serialu jest skurwysynem i fakt, że nie znał Claire aż tak długo, nie działają na korzyść tego, jak się zachowuje w tym opku.*~
~No i WCIĄŻ brakuje emocji Tristitii Opko Version. Powinna ona jakoś te emocje opisywać i mówić nam, co czuła w tamtym momencie. Jasne, bez przesady, bowiem zbyt długie kloce tekstu tylko by zniechęciły do dalszego czytania, no ale tutaj tak naprawdę nie ma przemyśleń i, jak w sumie wszędzie, jest to sztuczne przejście do tematu ich kolejnej rozmowy.~
|No i nadal widać brak tego, że ten szpital nie został wprowadzony wcześniej oraz faktu, że nie było nam odpowiednio przedstawione aby Slade i Tri nawiązali między sobą relację ojciec-córka. Przez to nie da się wczuć w obecną sytuację i rozdział tylko się dłuży oraz nudny jak cholera jest.|
<No i, standardowo, brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Serio, ciężko jest mi uwierzyć, że absolutnie nic nie robili. To jest w sumie niemożliwe, bowiem zawsze wykonuje się jakieś mikro ruchy, nawet jeżeli tylko głową. A dodałoby to dynamiki i może opko byłoby ciekawsze. No ale nie, niech będzie nudne as fucking fuck.>
*No i przez to nie chce się tego analizować. Nudne jest i przez to, nawet o długich fragmentach, nie mamy się co za wiele rozgadać. No i samo opko jest nudne, a to złe combo.*
~*Niestety, a jeszcze duuużo fragmentów przed nami. >.<*~
*Niestety wiem i nie jestem z tego powodu szczęśliwy. >.<*
408. „Finalny dzień nastał w Wigilię. Otóż, właśnie dwudziestego czwartego grudnia, udało mnie się skończyć owy zegarek. Po zakończeniu, od razu założyłam go na rękę, włączyłam i podeszłam do lustra, aby przetestować. Postanowiłam spróbować zamienić się w Slade'a. Od razu pomyślałam jego nazwisko i, chwilę potem, w lustrze ujrzałam biały błysk, a następnie jego odbicie. Udało się! Zegarek działał! Widząc to, pomyślałam swoje nazwisko i, gdy byłam sobą, wzięłam dolara na bilet i wyszłam z bazy."
~*Ja mam nadzieję, że wiecie iż ten zegarek nie zostanie w żadnym z późniejszych rozdziałów użyty ani wspomniany?*~
~Dżezis kurwa ja pierdolę, ależ tak, bowiem tak się wprowadza przedmioty. Skoro już tej Mary Sue udało się stworzyć taki zegarek, to powinna z niego później korzystać więcej razy. Mógłby się jej na przykład przydać podczas późniejszych misji. No ale nie, po co, po cholerę ubarwiać opko, c'nie?~
|No i oczywiście, że musiał zadziałać. Bowiem jakby na przykład nie zadziałał i Tristitia musiałaby poprosić o pomoc na przykład Sebastiana The Opko to byłoby ciekawiej, a aŁtoreczce przecież nie o to chodziło.|
<No i moja opkowa wersja powinna mieć jakieś przemyślenia na temat tego, że udało jej się stworzyć taki zegarek. Sądzę, że nawet w świecie tego serialu to łatwe nie jest. No ale nie, po co rozbudowywać główną pizdę, z którą niby mamy sympatyzować.>
~*Dobrze, że już tak nie piszę opowiadań.*~
<Weź nawet tak nie strasz. ;_;>
~*Fakt, to zbyt drastyczna wizja. ;___;*~
409. „[...] - A co ty taka szczęśliwa? To się u ciebie nie zdarza w tych miesiącach.
- Skończyłam plan uratowania Slade'a i właśnie jadę go zrealizować! – Zawołałam
- O, to dobrze.
Po czym, najprawdopodobniej zauważył ten specyficzny zegarek na mojej ręce, gdyż uniósł moją rękę i, przyglądając się zegarkowi, rzekł:
- Jaki fajny zegarek...Skąd go masz?
- Kupiłam na promocji. – Skłamałam
- Nie potrafisz kłamać. Powiedz prawdę, przecież wiesz, że mi możesz zaufać.
- Eh...No dobra. To główna część planu, czyli zegarek umożliwiający mi zmianę postaci. Wejdę do szpitala jako lekarz i uratuję go.
- O. Nawet fajny i ciekawy pomysł. Aż powiało grą „Team Fortress 2".
- Ty, faktycznie. O tym nie pomyślałam.
[...]"
~*Dżezis, jakie nudy, normalnie umieram, ale jednak nie, bowiem kto dokończy zaczęte przeze mnie prace. Przechodząc jednak do analizy, to strasznie sztuczna ta rozmowa. Naprawdę, Claire Opko Version powinna nam przedstawić więcej swoich przemyśleń na temat tego wszystkiego. Jasne, tutaj nie musiałoby ich być jakoś specjalnie dużo, ale wypadałoby chociaż trochę.*~
~No i poza tym, czemu chciała wmówić Brother Blood, że niby ten zegarek kupiła? Są w uniwersum Młodych Tytanów, w świecie tego serialu da się wiele zrobić, więc powinien jej bezproblemowo uwierzyć. I w sumie to zrobił, więc ta. Rozmowę dałoby się przedłużyć w naturalniejszy sposób.~
|No i nadal brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Naprawdę, nie uwierzę, że oni nawet żadnych drobnych ruchów nie wykonywali. A serio, przydałaby się dynamika, jeżeli nie umie się pisać statycznych dialogów.|
<Miło też wiedzieć, że w tym FanFiKtion istnieje gra „Team Fortress 2". To zawsze jakiś smaczek. Szkoda tylko, że więcej razy się nie pojawi. Wiecie, moja opkowa wersja mogłaby na przykład kiedyś w nią grać. To zawsze byłby dodatkowy smaczek.>
*W sumie przydałby się też opis tego zegarka, a nie uświadczyliśmy i nie uświadczymy go. No a jak mamy sobie coś wyobrazić nie dostając opisu tego?*
~*I generalnie ten dialog jest nudny jak całe opko, mimo iż mógłby być ciekawy.*~
410. „Niestety, kiedy przeszłam przez piąte piętro, ujrzałam z dołu, że na ostatnim pracownicy mieli inne ubiory, a mianowicie czarne stroje z żółtymi pasami po bokach. No to byłam w kropce. Chociaż...Miałam kiedyś w szkole chłopaka, który w przyszłości chciał pracować jako pracownik szpitala psychiatrycznego. Nazywał się James Parker. Po przypomnieniu sobie tego, od razu pomyślałam jego nazwisko i, gdy błysk opadł, spojrzałam na swoje ręce. Rzeczywiście, byłam nim i to w takim samym ubiorze jak pracownicy u góry! Wiedziałam, że James był popierdolony, ale aż tak, żeby pracować TU?!"
~**Angry Retconningverse noises.*
No ależ kurwa naturalnie, ułatwiajmy tej suce pierdolonej życie. Jakby kurwa okazało się, że ten James nie pracował w tym szpitalu, to by chyba Wszechświat wybuchł. Jasne, nie przyczepię się do tego, że pojawił się w tym rozdziale tylko, bowiem postacie epizodyczne też są potrzebne. No ale wypadałoby go w sumie, nawet tylko we wspomnieniach, wprowadzić wcześniej aby nie było, że obecnie pojawił się z dupy aby ułatwić tej suce jebanej życie. No a nawet jakby, to of course, że musiał być przystosowany do wejścia wyżej. Bowiem gdyby nie był, to ta suka pierdolona musiałaby się nagłówkować jak dostać się wyżej i wtedy bylibyśmy szczęśliwi, a mej dawnej wersji chyba nie o to chodziło.*~
~I nadal brakuje przemyśleń Tristitii Opko Version. Skoro nie spodziewała się, że James mógłby pracować tutaj oraz na początku nie wiedziała jak dostać się na górę, to powinna mieć na ten temat więcej przemyśleń. No ale nie, po co rozwijać bohaterkę. To nie tak, że jest człowiekiem, więc powinna zaliczyć w miarę upływu czasu jakiś rozwój. W sumie gdyby nie była człowiekiem, ale główną bohaterką, to i tak powinna zaliczyć jakiś rozwój. Kurde, to tak wkurwia, bowiem to normalne, że postacie się rozwijają. Każdy się zmienia, no.~
|I generalnie ten fragment nudny jest, no. Generalnie to przez to, że nie ma przemyśleń głównej szmaty oraz jej życie znowu jest ułatwiane.|
~*Ty zjebsonie, ja i Grzegorz się rozpisaliśmy jak cholera, a ty tylko nieco ponad dwie i pół linijki?!*~
|Wyczerpaliście temat, co ja ci poradzę. XD|
~*Było się wysilić. XD*~
|Lecz się. XDDD|
~*Nie :D*~
411. „[...] Mimo wszystko, od razu wyciągnęłam w jego kierunku rękę i powiedziałam:
- Hej...Nie bój się mnie...
A następnie szybko powróciłam do mej normalnej postaci, a następnie dodałam:
- To ja...Tristitia.
- T-Tristitia? To ty? – Spytał zdziwiony, po czym poderwał się, podbiegł do mnie i przytulił mnie do siebie.
Ja, również przytuliłam go do siebie i rzekłam:
- Tak...To ja. Obiecałam, że uwolnię cię w tym roku. Wychodzisz z piekła w Wigilię.
- Dziękuję...Dziękuję, kochanie...Ale...Ty umiesz zmieniać postać? – Zapytał nieco zdziwiony.
W tym momencie, pokazałam mu zegarek, który miałam na ręce i powiedziałam:
- To dzięki memu zegarkowi, który tworzyłam tyle czasu. Właśnie za jego pomocą się tu dostałam.
- Jesteś kochana... - Odparł
- Oj, po prostu jesteś dla mnie cholernie ważny.
Mimo to, gdy po jakimś czasie emocje opadły, a my puściliśmy się, Slade spytał:
- Ale...Jak my się stąd wydostaniemy?
- To proste. Wytworzę dziurę w ścianie za pomocą mych wiązek dezintegrujących dziurę oraz, za pomocą mych skrzydeł, nas stąd zabiorę. – Odparłam
- Dobry pomysł.
[...]"
~**Bored Retconningverse noises*
Ja jebie, jakie to nudne jest, OMN. Prawdopodobnie to przez to, że nie ma tutaj przemyśleń opkowej Tristitii. Skoro uwolniła ważną dla niej osobę, to powinna to jakoś bardziej w myślach komentować. Ja nie mogę, to tak wkurza, bowiem skoro jest człowiekiem, to powinna mieć normalne, ludzkie przemyślenia. W sumie przemyśleń Slade'a też brakuje. Jasne, jako iż narracja jest pierwszoosobowa, to nie dałoby się za bardzo na nich skupić, bowiem to nie Slade The Opko jest tutaj głównym bohaterem, ale Tri Opko Version mogłaby opisywać, jakie emocje ujawniał opkowy Slade i jakoś to komentować. To dodałoby czegoś do tej nudnej chały.*~
~No i nadal brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej nudnej jak PiS rozmowy. Naprawdę, to dodałoby czegoś ciekawego do tych nudów oraz powiedziałoby nam co nieco o ich charakterze. No ale nie, po co ubarwiać historię, niech pozostanie na tym samym poziomie spierdolenia aż do końca.~
|No i w sumie te trzy ostatnie wypowiedzi nie mają sensu. Slade The Opko powinien wiedzieć, że Claire posiadała nadprzyrodzone zdolności i mogła ich bardzo łatwo uwolnić. Serio, przedłużyć rozmowę dałoby się w normalniejszy i naturalniejszy sposób.|
<Także powinien Slade zauważyć zegarek na ręku Tristitii The Opko. W końcu powinien zdawać sobie sprawę, że tak normalnie nie posiadała ona zmiennokształtności. No ale nie, trzeba w sztuczny sposób przeciągać rozmowę abyśmy bardziej się zanudzili.>
*I generalnie po prostu ten dialog, mimo iż długi jak cholera, to nudny jak but, przez co nie da się za bardzo na jego temat wypowiedzieć. To jest wada większości fragmentów z tego opka. Są nudne jak cholera i nie da się za bardzo na ich temat rozwieść.*
~*Niestety, a nawet nie doszliśmy do połowy fragmentów. :<*~
<Kiedy będzie połowa, tak w ogóle?>
~*W połowie czterysta dziewięćdziesiątego fragmentu, z tego co pamiętam.*~
<Niewiele nam zostało, ale fakt, ciągnie się to jak cholera.>
~*Dobrze, że mam pomysły na fillerowe rzeczy, które mogę wrzucać do Samoanalizatorni aby takiej posuchy nie było. Ciekawe, kiedy wyjebie któryś z limitów.*~
~I czy w ogóle wyjebie.~
~*Raczej tak, umówmy się, nie ominiemy bariery dwóch megabajtów. Musiałby się Nadcud wydarzyć aby taka długa analiza poszła w jednej części. W każdym razie, jako iż zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron z fragmentami do analizy, to koniec na dzisiaj.*~
~*~*NIE. XDDD*~ ;"""DDD*~
412. „[...] Jednak, kiedy chciałam zamienić moje ręce w ręce demona i zabrać Slade'a, usłyszeliśmy gwałtownie otwierające się drzwi. Od razu, ze strachem, odwróciliśmy się. W drzwiach ujrzeliśmy Jamesa.
Od naszego ostatniego spotkania, zmienił się on i to bardzo. Obecnie, był wyższy ode mnie, ale niższy od Slade'a i umięśniony, ale nie tak, jak Slade. Miał krótkie, czarne włosy i piwne oczy. Na sobie miał długi, czarny kombinezon z żółtymi pasami po bokach.
Widząc mnie, rzekł:
- No proszę...Kogo ja tu widzę. Claire Whittaker. Zmieniłaś się od naszego ostatniego spotkania.
W tym momencie, moja prawa ręka zabłysła na biało, po czym wycelowałam nią w Jamesa i powiedziałam:
- Zostaw nas i nie zbliżaj się, albo będę musiała cię zabić!
- Nie żartuj, Claire. Będziesz bronić człowieka, który zamordował tyle niewinnych osób? – Spytał nieco zdziwiony.
- Sam nie jesteś lepszy, James. Poza tym, nie znasz go! Patrzysz na niego tylko przez pryzmat jednego, złego uczynku! Dla mnie zrobił wiele dobrego i traktuję go jak ojca!
- On nie jest twoim ojcem, tylko zwykłym kryminalistą.
- Jest! I zostaw nas w spokoju!
Po czym, wystrzeliłam w jego kierunku, czym odepchnęłam go. Po uderzeniu w ścianę na końcu korytarza, stracił przytomność. W tym momencie, szybko przemieniłam moje ręce w ręce demona, chwyciłam Slade'a i oboje wylecieliśmy na zewnątrz..."
~*Czekaj, akurat Uamee ma jedną nutę, która idealnie obrazuje ten fragment...*Szuka* O, jest. Prosz
Nawet południa nie ma, a ta nuta już pasuje.*~
~W sumie do większości momentów tego NadOpka ta nuta pasuje. Co do samego fragmentu, to tutaj ewidentnie widać potrzebę tego aby James był wprowadzony wcześniej, dzięki czemu moglibyśmy zobaczyć, że faktycznie był pojebany, skoro pracował w tym szpitalu i awansował tak wysoko, że mógł wchodzić na wszystkie piętra. No ale nie, lepiej aby pojawił się tylko teraz i już więcej nie wracał. A w sumie potem przez jakiś czas mógłby być na przykład antagonistą dla naszej głównej kurwy.~
|No i też nadal brakuje tutaj emocji opkowej Tristitii. Powinna jakoś komentować to, że James się skapnął, że chciała uratować Slade'a oraz wbił do tamtego miejsca, a także kiedy go przed Jamesem broniła. No ale nie, po co, niech wszystko spływa po niej jak po kaczce.|
<W ogóle, nie mogłoby się okazać, że moja opkowa wersja przypadkowo go zabiła? Jeszcze nikt nie zginął w tej historii, a pierwsza osoba, którą zabije Tri The Opko to będzie jeden z Tytanów, nie spoileruję, a to co napisałam to w sumie logiczne do przewidzenia. Kurde, wiem, że to FanFiction do serialu dla dzieci, ale to jest FanFiction, na którego pewnie dzieci nie trafią, bowiem na Wattpadzie dzieci czytają chujowe romansidła. Można więc by się wykazać, szczególnie, że nikt nie mówi, że nawet z serialu dla dzieci nie dałoby się zrobić sensownego FanFiction dla dorosłych.>
*A poza tym, Claire Opko Version to zjebson autystyczny ewidentnie. Kurna, ona powinna ogarniać, że Slade to był, jest i będzie kryminalista. A ona zachowuje się jakby oczywistości nie zauważała. Przez to jest wkurwiającą suką, która nie umie patrzeć na obiektywne sprawy w obiektywny sposób.*
~*No i wydaje się, że odbiera każdą wypowiedź Jamesa jako atak. Czemu? On w sumie prawdę mówi. Ja jebe, Tristitia zaczyna wchodzić w etap wkurwiającej szui, którą stanie się niebawem.*~
~I w sumie miło, że mimo iż James to postać epizodyczna, to jednak dostaliśmy jego opis. To zawsze ułatwia wyobrażenie go sobie, a to opko jest takim, w którym trzeba szukać plusów.~
~*Ja już chcę rozdziały od tego, w którym Tri i Sezoris zrobią z buta wjeżdżam do czarnobylskiej elektrowni. Kilka rozdziałów później będzie idealny moment, z którego będę mogła płynnie przejść na rant na ludzi, którzy stuprocentową winę za jebnięcie w Czarnobylu zrzucają na pracowników elektrowni.*~
|Ja pierdolę, nie, jak ty się rozgadasz na temat Czarnobyla, to możemy siedzieć tu do nocy. XDDD|
~*Co ci to przeszkadza i tak analizujemy to NadGówno już cztery miesiące i do połowy dojść nie możemy. XDDD*~
*Ja obstawiałem rok. XDDD*
~*Na szczęście nawet pół roku nie minęło. XDDD*~
<. <- Taktyczna kropka radości.>
~*Co do blyata...? X"""DDD*~
<Chciałam coś napisać, ale nie wiem co. XDDD>
~*Idź się lecz. X"""DDD*~
<Nie :D>
413. „[...] - W ogóle, dlaczego tak bardzo bałeś się mnie jako Jamesa? Zrobił ci coś złego?
~– Mi nie, ale popiera debilstwa, które odpierdalają Niedzielski i Morawiecki. – powiedział tak NadDramatycznego newsa, że aż rzeczywistość popękała z rozpaczy, a Wszechświat prawie wpadł w depresję.
– O chÓ. – rzekłam, a ze strachu przed tym, czego się dowiedziałam, aż „j" uciekło do bunkra – Chodź, musimy go zajebać, bowiem tlen skaża. – zaproponowałam propozycję nie do odrzucenia, a z nieba zaczął spadać deszcz kopii pistoletu Tokarev, bowiem rzeczywistość też się podjarała na ten plan, a akurat Tokarev miała pod ręką.
– K – odpowiedział najkrócej jak się dało, po czym zaczęliśmy zbierać jak najwięcej tych spadających pistoletów się dało aby stworzyć broń zdolną zabijać zjebów.~
- To on najbardziej znęcał się nad osobami na mym oddziale i to przez niego zostałem przykuty do łóżka. W ogóle, to ty go znasz? – Odpowiedział
- Tak. Jest w moim wieku, gdyż chodziłam z nim do klasy w szkole. Od zawsze był popierdolony i chciał zostać pracownikiem jakiegoś szpitala psychiatrycznego. Nie podejrzewałam jednak, że akurat wybierze TO miejsce.
- Współczuję znajomości.
Mimo to, po tej rozmowie, dalsza droga do bazy minęła w ciszy..."
*Idź się lecz, niedojebie społeczny. XDDD*
~Moja wina, że popieranie PiS-u to w dzisiejszych czasach wyznacznik bycia NadDebilem? :DDD~
~*Niby racja, ale i tak. XDDD*~
~;"""DDD~
~*Anyway, pomijając tego autystę ~:D~ tak, o tobie mówię, idioto. XDDD W każdym razie, pomijając go, to ewidentnie przydałaby się narracja trzecioosobowa oraz flashbacki Tristitii The Opkeł. Dzięki narracji trzecioosobowej moglibyśmy ujrzeć faktyczny strach Slade'a przed Jamesem, gdyż dałoby się to wcześniej podbudować. Dzięki retrospekcjom Tri Opko Version nie dałoby się odczuć, że James i wszystko co z nim związane zostało wepchnięte na siłę aby coś się działo. No ale nie, po co użyć mózgu i się postarać, lepiej napisać NadGówno na szybko.*~
~No i też i tutaj, i w poprzednim fragmencie w sumie też, brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tych rozmów. Serio nie uwierzę, że wszyscy w tym świecie stoją jak kołki gadając ze sobą. A to jeden ze sposobów, dzięki którym dałoby się przedstawić charakter i głównej bohaterki, i postaci z jej otoczenia.~
|No i również brakuje przemyśleń opkowej Claire. Gdyby dać przemyślenia, to na przykład przejście od rozmowy do ich dalszej drogi do bazy nie wyglądałoby tak sztucznie i jakby Tristitia The Opko była maszyną. Serio, jak na razie wygląda to tak okropnie, bowiem jak rozwijać postać w narracji pierwszoosobowej bez jej przemyśleń?|
<W sumie jakieś przemyślenia i emocje Slade'a The Opko także mogłyby się pojawić po jego wypowiedziach. W końcu moja opkowa wersja mogłaby na przykład słyszeć jakim głosem Slade Opko Version by wszystkie te wypowiedzi mówił. A na sto procent dodałoby to coś do postaci.>
*No ale jak przekonaliśmy się i przekonamy się jeszcze nie raz, to opko było pisane od pewnego momentu ewidentnie na siłę.*
~*I tak było, ja przeciętny rozdział tego NadOpka pisałam w jeden dzień, więc nie dziwne, że wyszło NadChujowo.*~
~Dobrze, że obecnie tak opowiadań nie piszesz.~
~*Weź nawet tak nie strasz. ;_;*~
~Fakt, to zbyt drastyczna wizja. ;___;~
414. „***"
~*|<*GRZEGORZ!!! X"""DDD*>|*~
~Nie moja wina, że w dawnych opkach Ramoninth tak rzadko były te trzy gwiazdki. *.*~
~*Jesteś niedojebany. XDDD*~
~Bywa ;"""DDD~
|Ale w sumie można byłoby te trzy gwiazdki zastąpić jakimś ładnym dividerem znalezionym w necie, na przykład wstawiając tu jego zdjęcie na białym tle. Wyglądałoby to bardziej profesjonalnie, ale w sumie czego oczekiwać od nieprofesjonalnego opka.|
~*Ja mam obecnie na komputerze trochę dividerów. Patrzcie jakie ładne można znaleźć w necie:
Więc można byłoby się wysilić i poszukać. No ale nie, po co, lepiej pisać na odpierdol.*~
|Niestety i teraz my musimy się z tym cholerstwem użerać. ;=;|
~*Wiem i nie jestem szczęśliwa z tego powodu. ;=;*~
415. „[...] - Sebastian? Co się stało, że dzwonisz do mnie o tej porze?
- Nuuudzę się. – Odpowiedział udawanym, znudzonym głosem.
- Chłopie, jest pierwsza w nocy.
- Ale mnie się nie chce spać.
- ...
- No co?
- Nic, nic.
- Tak w ogóle, to co robisz?
- Włamałam się do systemu bezpieczeństwa tego szpitala i wysłałam nagrania z kamer na policję.
- WTF?! Ty umiesz hakować?!
- Tak. Kolega mnie nauczył kilkanaście lat temu i ta umiejętność często mnie się przydaje.
- Eeej...A wiesz, jak cię lubię...
- NIE
- Cholera. Skąd wiedziałaś, o co mogło mi chodzić?
- Domyśliłam się.
Jednak, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze godzinę. Po tym czasie, kiedy skończyliśmy, gdy zeszłam z łóżka i odstawiłam laptop na miejsce, a telefon podłączyłam do ładowania, usłyszałam krzyk Slade'a z jego pokoju."
~*Ta rozmowa jest taka OverZiew, że to aż szok. Ja nie mogę, oni z tego co da się ogarnąć znają się już od jakiegoś czasu, więc powinni się zakolegować. A w związku z tym, powinni porozmawiać jakoś bardziej naturalnie, a nie tak, że ich rozmowa wygląda jak stereotypowa rozmowa na Facebooku.*~
~No i jakby kurwa Tristitia nie mogła nauczyć Brother Blood hakować. Nie ma nigdzie powiedziane, że w FanFiction postacie kanoniczne nie mogą zdobywać nowych umiejętności, których nie miały w serialu. A gdyby Tri nauczyła Sebastiana hakować, to również jakoś ich relacja mogłaby się rozwinąć, bowiem jak na razie tego nie uświadczyliśmy.~
|Brakuje nadal również przemyśleń Claire The Opko. Powinna ona jakoś w myślach komentować tę rozmowę, szczególnie że jak wiemy od początku prologu, ona to wszystko pisze z perspektywy czasu. Więc mogłaby to jeszcze kilka razy udowodnić, na przykład komentując tę rozmowę z perspektywy czasu.|
<Czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy, też. Jasne, nie możemy wiedzieć, co robił Brother Blood, ale mojej opkowej wersji wypadałoby dać jakieś czynności. W końcu podczas rozmowy telefonicznej też się robi różne rzeczy, na przykład chodzi po pokoju czy mieszkaniu. A dodałoby to dynamiki do tego statycznego gówna.>
*No i jasne, niewpływające na fabułę rozmowy mogą być w historiach, ale nie takie nudne. Wypadałoby ją jakoś ubarwić, nawet jeżeli gadaliby o pierdołach.*
~*NadAmen*~
~Ależ tak. XDDD~
~*Hehe ;"""DDD*~
416. „[...] - Slade?! Co się stało?! – Spytałam
- Nic, nic. To tylko zły sen. Nie przejmuj się. – Odpowiedział
Po tej odpowiedzi, odetchnęłam z ulgą i powiedziałam:
- Dzięki Bogu...Już myślałam, że to coś poważnego.
- Nie bój się. Nic mi nie jest. – Odparł
Po tej rozmowie, on ponownie położył się, a ja wyszłam z jego pokoju zamykając drzwi i udałam się do siebie."
~*Moja reakcja po przeczytaniu tego fragmentu wygląda tak:
Bowiem kurwa mać, naprawdę? Nawet w takim momencie mamy zero emocji? Serio, jak mamy się utożsamić z bohaterami, skoro zachowują się jakby byli kompletnie wypruci z jakiegokolwiek charakteru? W takich momentach w normalnych opowiadaniach jest więcej emocji, aby przedstawić, że jedną postać coś przestraszyło, a druga bała się, że tej pierwszej coś złego się stało.*~
~Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Nawet podczas takiej krótkiej wymiany zdań każdy normalny chociaż gestykuluje. Nie da się stać jak kołek i rozmawiać, no.~
|No i to przejście od rozmowy do ich czynności jest cholernie sztuczne. Jakby nie można było tego przejścia jakoś naturalnie napisać.|
<I wypadałoby dodać jakieś przemyślenia mej opkowej wersji. Jasne, nie musiałoby ich być dużo, ale chociaż na tyle aby nie było widać, że opkowa Tristitia ma wszystko w dupie.>
*I generalnie ten fragment to taka chała jak to całe opko.*
~*A najgorsze jest to, że im dalej w las tym nie jest wcale lepiej.*~
*Niestety wiem i nie jestem z tego powodu szczęśliwy. >.<*
417. „[...] „~*"PIS ROZWIĄZANY. NAJWAŻNIEJSZE OSOBY TEJ PARTII ZAMKNIĘTE NA DOŻYWOCIE W WIĘZIENIU."*~ SZPITAL PSYCHIATRYCZNY ZESPOŁU OPIEKI ZDROWOTNEJ IM. JERZEGO WASHINGTONA ZAMKNIĘTY. DUŻA CZĘŚĆ PERSONELU ARESZTOWANA.
Dnia 25 grudnia 2052 roku, dzięki anonimowej obywatelce, podpisującej się jako C.W, na komisariat policji przy ulicy Fifthy Street wpłynęło nagranie z kamer przemysłowych Szpitala Psychiatrycznego Zespołu Opieki Zdrowotnej im. Jerzego Washingtona. Na nich, zostały zarejestrowane okropne tortury stosowane przez pracowników na pacjentach oraz nielegalny zabieg lobotomii czy zabiegi elektrowstrząsami bez znieczuleń, a także liczne zabójstwa. Tydzień temu, odbył się ostatni proces personelu, w wyniku którego ci, którzy byli odpowiedzialni za te makabryczne zbrodnie, zostali skazani na dożywotnie pozbawienie wolności. Pacjenci zaś, zostali przeniesieni do innych szpitali psychiatrycznych.
Więcej o tym szokującym wydarzeniu na stronie trzeciej."
[...]"
~Twoja wersja nagłówka, Ramoninth, jest czymś, co chciałoby zobaczyć większość Polaków.~
~*Wiem. Pomarzyć zawsze można, może kiedyś taki NadNadNadCud się ziści. Jednak powracając do oryginalnej wersji, to nie wiem czemu, ale ten urywek z gazety jakoś tak mi nie pasuje. Nie wiem czy mógłby się pojawić w faktycznej gazecie, może tak, ale jakoś to mi nie pasuje.*~
~W ogóle, czemu ten nagłówek jest pogrubiony i pochylony? W gazetach internetowych nagłówki są jedynie pogrubione aby jakoś wyróżnić je od właściwego tekstu, ale nigdzie nie spotkałem się z nagłówkiem pochylonym.~
|No i w sumie policjanci od tak uwierzyli? Wiecie, nagrania zawsze mogłyby być sfabrykowane aby zdyskredytować szpital. Jasne, mogliby to jeszcze sprawdzić, właśnie dlatego przydałaby się narracja trzecioosobowa aby pokazać czy policjanci w tym świecie to debile, czy nie. No ale nie, po co się wysilić, lepiej napisać gówno na siedemdziesiąt rozdziałów.|
<I nadal nie kupuję tego, że przez tyle czasu nikt inny nie zgłosił sprawy tego szpitala. Właśnie po to przydałoby się wprowadzenie tego szpitala wcześniej aby wiedzieć, czemu ludzie, którzy wiedzieli, co się tam działo, bali się to zgłosić na policję.>
*Generalnie przydałoby się napisanie tego opowiadania starając się.*
<To wiadomo, ale jak widać to zbytni wyczyn jak na dawną wersję Ramoninth.>
418. „[...] - Slade! Patrz! Udało mnie się!
A następnie pokazałam mu sreenshot. Kiedy zaś przeczytał on to wszystko, również uśmiechnął się, potargał mi fryzurę i rzekł:
- Moja ty bohaterko. Właśnie uratowałaś mnóstwo ludzi z tamtego piekła.
Po tej rozmowie, ja tylko odwzajemniłam uśmiech. Szczerze? Byłam z siebie dumna. Wreszcie świat się o tym dowiedział."
~*Od tego fragmentu ciekawszy jest fakt, że jeszcze dziesięć zdjęć i pierdolnie nam limit. Serio, ten krótki dialog jest nudny jak Morawiecki, pewnie to przez niedobór emocji bohaterów. Generalnie wypadałoby od początku przedstawiać, że mimo iż Tristitia jest uczennicą Slade'a, to nie wyzbyła się z siebie całego dobra i czasem, jak na przykład w takich sytuacjach, zależy jej na innych. Bez wprowadzenia tego nie da się kupić jej dobroci.*~
~Także serio widać brak przemyśleń Tri The Opko. Powinna jakoś to wszystko komentować, szczególnie jeżeli była z siebie dumna. Jasne, nie musiałaby mieć przemyśleń na dwie strony Worda, ale trochę by wypadało aby nie była pustą, półwymiarową idiotką jaką jest obecnie.~
|No i generalnie nie da się wczuć w ten fragment, przez to, że:
a. Nie poznaliśmy dokładniej relacji ojciec-córka między nimi, gdyż ciągle gadali tylko o ich celu oraz nie spędzali ze sobą więcej czasu niż kilka chwil codziennie.
b. Nie znamy charakteru ich obojga, bowiem nie został on w żaden sposób przedstawiony.
c. Do tego momentu opkowa Claire nie raczyła ujawnić swoich emocji na tyle dużo.
So...|
<I pomyśleć, że to mogłoby zadziałać emocjonalnie, ale dawna Ramoninth była niedojebana.>
|Niestety >.<|
419. „[...] Nawet przerobił stary magazyn na siłownię i tam ćwiczył. Ja zaś, codziennie, siedziałam lub byłam koło niego i patrzyłam, jak mu szło, gdyż podobno była to dla niego dodatkowa motywacja."
<Ja nie chcę nic mówić, ale to wygląda jak typowa scena w opku pomiędzy zakochanymi postaciami, a nie kiedy dwie postacie traktują się jak rodzinę.>
*Właśnie też mi to tak wygląda. Gdyby było w planach napisać love story pomiędzy opkowym Slade'em i opkową Tristitią to spoko, ale tak to wygląda dość dziwnie.*
~SWEEET HOOOMEEE ALABAAAMAAA~
~*Ależ kurwa tak, bowiem ten gimbus inaczej by umarł. XDDD*~
~;"""DDD~
420. „„Miłość jest wieczna, dopóki trwa."
~ Vinicius de Moraes"
~*A kto umarł, ten nie żyje. Serio, ten cytat jest strasznie oczywisty, mimo iż mogę stwierdzić, że chyba miał być jakiś głęboki jak kałuża czy coś w tym stylu.*~
~W ogóle, kim był autor tego cytatu? *Sprawdza* A, OK. Według Wikipedii był brazylijskim poetą, prozaikiem, dramaturgiem, krytykiem filmowym, muzykiem, kompozytorem i wokalistą oraz przy okazji jednym z twórców stylu bossa nova, a także dyplomatą.~
|Ciekawe czy ten cytat faktycznie jest jego autorstwa, czy wiele lat po jego śmierci został mu przypisany, jak to się czasem w Internecie zdarza.|
~Tego się nie dowiemy, a że niektóre historie powinny zostać niedopowiedziane, to raczej dobrze.~
421. „Otóż, jednego dnia, poznałam pewnego chłopaka. Bowiem, od tak sobie, wybrałam się na spacer. Na początku przechadzałam się po mieście spokojnie i nic się nie działo. Jednak, w którymś momencie, kiedy przechodziłam przez jakąś nieznaną mi uliczkę, ujrzałam jakichś dwóch niebezpiecznie wyglądających mężczyzn idących w moim kierunku. Przestraszyłam się tak bardzo, że aż zamarłam w miejscu. Normalnie mogłabym ich pokonać moimi nadprzyrodzonymi zdolnościami, ale teraz byłam taka przerażona, że nie mogłam nic zrobić. Chwilę później, podeszli oni do mnie i, jak gdyby nigdy nic, zaczęli mnie bić."
~*Oh boi, doszliśmy do duologii tych zjebanych rozdziałów. Streszczając, bowiem w sumie jebać spoilery, kogo to opko obchodzi, Tristitia pozna tu swoją pierwszą miłość. Fajnie, nie? Szkoda tylko, że zakochają się w tym rozdziale i w tym rozdziale okaże się, że jej nowy chłopak jest psycholem bowiem dlaczego nie, a w następnym już zniknie. Przez to potem w ogóle zapomniałam, że te rozdziały istniały, bowiem jej ukochany był tak nijaką postacią jak ona.*~
~Ja jebe, też nie lubię tych rozdziałów, bowiem to zmarnowanie Davida, gdyż tak ma mieć na imię nowy chłopak Tri The Opko. Przechodząc jednak do analizy, to ależ tak, musi się pojawić niebezpieczna sytuacja aby przyszły chłopak głównej bohaterki mógł ją uratować. Normalnie jak w typowym opku.~
|Generalnie jakby kurde Claire Opko Version nie mogła powstrzymać swego strachu i napierdolić jej oprawcom. Z Davidem mogłaby się spotkać chwilę później, bo na przykład by wszystko zauważył i chciał zadzwonić na policję, ale Tristitia by mu wyjaśniła, że nie sprała tych dwóch facetów bez powodu.|
<Generalnie widać, że ten fragment został wepchnięty na siłę, bowiem dawna Ramoninth była niedojebana i nie umiała nowej postaci jakoś organicznie wprowadzić.>
*No i nadal jest za mało przemyśleń Tristitii The Opkeł. Serio, powinna ona jakoś skomentować to, co się wydarzyło, a nie ma to wszystko w dupie. Serio, ten brak przemyśleń staje się coraz bardziej irytujący, bowiem to narracja pierwszoosobowa, więc tu powinno być więcej przemyśleń głównej postaci.*
~*Moje dawne niedojebanie nie pozwoliło mi na napisanie czegoś sensownego.*~
*Niestety widać to na każdym kroku. >.<*
422. „Na oko był w moim wieku. Widziałam, iż był wysoki oraz szczupły. Miał krótkie, ciemnobrązowe włosy i bardzo ciemne, brązowe oczy, które wyglądały jakby były czarne.* Na sobie miał jakąś granatową, skórzaną kurtkę oraz dżinsowe spodnie."
~*Miło, że dostaliśmy opis i, że nie jest on taki długi jak opis pokoju głównej Mary Sue.*~
~No i miło, że dostaliśmy przypis. To zawsze jest jakaś zaleta tego NadOpka.~
|Ale niemiło, że znowu jest nadmiar odmiany słowa „być". Jasne, czasami odmiana tego słowa może się pojawić w opowiadaniu, jak na przykład nie da się jakoś inaczej sformułować zdania, ale w tym opku jest tego nadmiar. A opis wypadałoby aby był dynamiczniejszy, gdzieś tam wcześniej był podany prosty sposób jak to osiągnąć.|
<Poza tym, jakby dodać w tym opisie przemyślenia opkowej Tristitii jak na przykład komentowałaby w myślach wygląd Davida, to dodałoby coś do postaci. No ale nie, po co rozbudowywać główną bohaterkę, c'nie?>
*No i podsumowując, ten opis jest nijaki, w sumie jak wszystkie opisy w tym opku.*
423. „[...] - Dziękuję za pomoc...
- Nie ma za co. Po prostu kiedy widzę, że ktoś kogoś bije lub jakoś inaczej krzywdzi, nie mogę przejść obok obojętnie. – Odparł, przytrzymując mnie abym nie upadła, po czym dodał:
- W ogóle, to ma pani siłę, aby samemu wrócić do domu?
- Wie pan, niezbyt... - Odpowiedziałam
- To może, jeżeli oczywiście pani chce, mogę panią tam zanieść.
- Niech będzie.
Po czym, podałam mu adres. Tak, wiem że ta sytuacja była nierealistyczna i, że nie powinno się podawać obcym adresu zamieszkania, ale w naszym wypadku nie było problemu. Gdyby chciał nas okraść, to przed wejściem były kamery, więc raczej by mu się to nie udało. A poza tym, Slade zaraz by go przed tym powstrzymał."
~*Z.I.E.W – Zbytnio Irytujący Ewidentny Wywód.*~
~Zajebiste rozwinięcie, kontynuuj. X"""DDD~
~*No co? ;"""DDD Nie moja wina, że ten fragment jest nudny jak Morawiecki. Nie kupuję tej sztucznej dobroci Davida, szczególnie ze względu na to, co zrobi w późniejszej części rozdziału oraz w następnym. Jeżeli by się chciało aby był dobry, to nie powinien robić tego, co odjaniepawli później.*~
~No i na serio, musiała mu podać adres? Nie mógłby jej na przykład zanieść nie wiem, do szpitala, aby lekarze sprawdzili czy od tego pobicia coś w jej ciele się nie uszkodziło? Ze szpitala Tristitia przecież mogłaby się skontaktować z Slade'em i przynajmniej to byłoby realistyczniejsze.~
|Także brakuje emocji w tym fragmencie. Skoro jakiś typ ją uratował oraz mu za to dziękowała, to powinna mieć więcej przemyśleń na ten temat. A tutaj nie ma żadnych.|
<Brakuje również czynności, które mogliby wykonywać podczas tej krótkiej rozmowy. Naprawdę, dynamika jest potrzebna temu statycznemu gównu.~
*No i to wyjaśnienie, dlaczego Tri The Opko podała adres nieznajomemu typowi jest cholernie sztuczne i widać, że zostało wymyślone na szybko.*
~*I generalnie ten fragment jest nudny jak całe opko.*~
424. „[...] - W ogóle, to jak się pani nazywa?
- Claire Whittaker. A pan? – Odpowiedziałam
- Ładne imię. Ja nazywam się David Livingstone.
- Niezły zbieg okoliczności, bo jest taka postać historyczna. Był taki podróżnik o tym samym imieniu i nazwisku.
- Naprawdę? Nie wiedziałem o tym.
Jednak, do dojścia do mego domu, rozmawialiśmy ze sobą na różne tematy. [...]"
~*Dawid Żyjący Kamień. Tak, wiem, że jest takie nazwisko jak Livingstone w angielskim, no ale oto co by się stało jakby je dosłownie przetłumaczyć. XD*~
~To tak jak na przykład Cave Johnson. Po dosłownym przetłumaczeniu byłoby Jaskinia Syn Johna. XDDD~
~*Wiem, dlatego czasem fajnie jest sobie przetłumaczyć dane imię i nazwisko dosłownie na polski aby zobaczyć jak bekowo by wyglądało. Przechodząc jednak do analizy, strasznie stęchły jest ten dialog. Jasne, wypadałoby aby się sobie przedstawili jeżeli chcieli dalej normalnie rozmawiać, ale ta część o tej postaci historycznej jest w sumie wciśnięta na siłę. Mogłoby to doprowadzić do jakieś rozmowy, ale tak się nie stało.*~
~No i sprawdziłem w Google i faktycznie, istniała taka postać jak David Livingstone, był szkockim misjonarzem, lekarzem i odkrywcą. Miło wiedzieć, że dawna Ramoninth nie wymyśliła takiej postaci historycznej na potrzeby tej rozmowy. No ale serio mogłoby to doprowadzić do jakieś ciekawej rozmowy, a nie tak nagle pojawiło się to sztuczne zdanie o tym, że pogadali na różne tematy podczas drogi do bazy Slade'a.~
|Jasne, ta rozmowa nie musiałaby wpłynąć na późniejszą historię, ale skoro Tristitia i David mieli być parą, to już powinni zacząć powoli nawiązywać między sobą jakąś relację. No ale nie, po co wepchnąć sensowny wątek miłosny.|
~*Miałam tego nie mówić teraz, tylko przy wątku miłosnym Tri i Sezorisa, ale powiem to obecnie aby czytelnicy poczuli chujowiznę tego opka. Generalnie i ten wątek miłosny, i z Gregorym, z czego to drugie będzie najlepiej widoczne, został wciśnięty aby nie było, że Claire The Opko od razu w Sebastianie się zakocha.*~
*No nie. No po prostu kurwa no nie. Nadboże, czy ty to widzisz? Jak można tak zmarnować dwie wsadzone przez siebie do historii postacie? Jasne, Tristitia The Opko mogłaby się koniec końców zakochać w mej opkowej wersji, ale jeżeli chciało się przed tym dać jej innych chłopaków, to powinno być normalnie poprowadzone.*
~*Teraz to wiem i w swoich obecnych opowiadaniach już tak nie robię. Kiedyś jednak byłam niedojebaną fangirl.*~
*Przekonuję się o tym od początku istnienia tej Samoanalizatorni. =_=*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy już dzienny limit czterech stron z fragmentami, to możemy zakończyć na dzisiaj.*~
~*↓k*~
<Kurwa, tym razem byliście szybsi. XDDD>
~*;"""DDD*~
~*Dobra kurwa, koniec. XDDD*~
~*Hehe ;"""DDD*~
425. „[...] Po tej jakże ekscytującej rozmowie, Slade zamknął drzwi, po czym przytulił mnie do siebie i ruszył w kierunku mego pokoju. W czasie drogi, powiedział:
- Biedactwo...Pamiętaj, aby nigdy więcej nie chodzić przez takie miejsca.
- Po dzisiejszym wydarzeniu będę pamiętała. – Odparłam
Jednak, chwilę potem, doniósł mnie on do mego pokoju i położył na łóżku. Następnie, odgarnął moje włosy, pocałował mnie w policzek i rzekł:
- Jeżeli będziesz czegoś potrzebowała, to po prostu krzycz.
A następnie uśmiechnął się do mnie. Ja również odwzajemniłam jego uśmiech, a chwilę potem, wyszedł on z mego pokoju zamykając drzwi."
~*Turbo ziew.*~
~Zajebiście, kontynuuj. X"""DDD~
~*Hehe ;"""DDD Nie moja wina, że to OverShit jest, a nie spoko fragment. Ta ich rozmowa jest taka kompletnie bez emocji no, a wnioskuję, że jakieś miała wywołać. Powinno być tutaj więcej przemyśleń Tristitii The Opko, w końcu to ona jest jednocześnie główną bohaterką i narratorką.*~
~No i brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Na serio nie uwierzę, że oni absolutnie nic nie robili podczas wypowiadania tych nudnych jak Sezoris zdań.~
|No i też widać po tych pięciu pierwszych słowach, że nawet Tri Opko Version uważa minioną i nie zacytowaną rozmowę za nudną. Miło wiedzieć, że ktoś nas rozumie.|
<No i charakter Slade'a The Opko nie pasuje w tym fragmencie do charakteru prawilnego Slade'a. Ja jebe, jakby nie można było pisać go zgodnie z charakterem, to wtedy byłby znacznie ciekawszy wbrew pozorom!>
*A poza tym, ewidentnie Claire The Opko powinna użyć wtedy w obronie swoich mocy. Naprawdę, pojawienie się Davida serio można byłoby lepiej wprowadzić. No ale nie, lepiej aby pojawił się w najbardziej sztuczny sposób ever.*
~*Niestety, kiedyś byłam niedojebana i wszystkie moje OC poza swym love interest życia nie miały.*~
~Trzeba spalić dawną ciebie.~
~*To wiadome nie od dziś.*~
426. „[...] Slade koniecznie chciał iść razem ze mną, aby nic mnie się nie stało. [...]"
~*Co jak cholera nie pasuje do charakteru Slade'a. No kurwa mać, ja umiem pisać postacie zgodnie z charakterem! Wczoraj czytałam stare urywki do mego FanFiction do C&C, które napisałam w roku dwa tysiące dziewiętnastym, kiedy jeszcze to FanFiKtion miało być w formie dramatu. Był tam między innymi Yuri i on był CHOLERNIE zgodny z charakterem z gry. Można? Można.*~
~Wciąż nie potrafię zrozumieć, dlaczego akurat tutaj pisałaś postacie kanoniczne tak chujowo.~
~*Też tego nie ogarniam, wszakże skoro z Yurim się udało, z Kanem w sumie też, bowiem jeden z tych urywków zawierał Kane'a, to z Slade'em i innymi postaciami z Młodych Tytanów też by dało radę.*~
~Widać twoje NadNiedojebanie było przeogromne.~
~*Ta i poprzednia Samoanalizatornia najlepiej to uwidaczniają.*~
427. „[...] - Podejrzewałem, że jeszcze kiedyś byśmy się spotkali, ale nie podejrzewałem, że w centrum handlowym. – Odparł
[...]"
|Co w tym złego? Centrum handlowe to miejsce jak każde inne, a że często się tam chodzi to i nie dziwo, że David oraz Slade i Tristitia się tam spotkali.|
<Też nie ogarniam, o co chodzi z tą wypowiedzią. Przecież to nie jest nic dziwnego czy niespotykanego zobaczyć się ze znajomym w centrum handlowym.>
~*Również nie mam pojęcia co ja kiedyś myślałam pisząc tę wypowiedź. A poza tym, brakuje czynności, które David by wykonywał podczas tej wypowiedzi. Wątpię aby tak stał i nic nie robił mówiąc to.*~
428. „[...] - Jak na razie to normalnie.
- Zdefiniuj pojęcie „normalnie", bo co kraj to obyczaj.
Po tym zdaniu, oboje zaśmialiśmy się. [...]"
~*
Wiem, że to miało być w założeniu dawnej mnie bekowe, ale ewidentnie coś mi nie pykło.*~
*Serio, kiedyś miałaś spierdolone poczucie humoru. Nawet jeszcze bardziej płytkie niż dzisiaj.*
~*Dzisiaj śmieszą mnie na przykład surrealistyczne memy, które mają od zajebania fanów. Kiedyś śmieszyły mnie rzeczy, które normalni ludzie uznaliby za nieśmieszne lub żałosne.*~
*Czemu byłaś taka niedojebana?*
~*Nie wiem. Chyba każdy tak miał, ale ja to byłam wyjątkowy przypadek spierdolenia.*~
429. „[...] - Claire...Jest już dwudziesta. Rozmawiacie tak z trzy godziny.
- Trzy godziny?! Boże, jak ten czas szybko leci. – Odparłam
- Też się zdziwiłem. No, ale skoro już dwudziesta, to muszę iść, gdyż za pół godziny muszę się spotkać z jednym znajomym. Może spotkamy się jutro w tym samym miejscu o osiemnastej?
Po tej propozycji, spojrzałam błagalnie na Slade'a. Chwilę potem, westchnął on, po czym rzekł:
- Jak chcesz, to niech ci będzie.
- Dzięki! – Odparłam, po czym zwróciłam się do Davida:
- Może być.
- To świetnie! No, ale ja już muszę iść. Cześć! – Odrzekł
- Cześć!
[...]"
~*Mój Nadboże z rewolwerem jaka nuda. Nie, serio, nudne to jest. A na serio, nawet taki dialog można byłoby przeprowadzić ciekawiej. Zaczynając jednak od początku, szczerze nie wierzę, że oni rozmawiali trzy godziny. W końcu chyba by się zorientowali, że czas zapierdala oraz Slade powinien wcześniej zacząć się nudzić.*~
~No i nadal brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Ja serio nie wierzę, że oni tak stali i rozmawiali. Czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy, mogłyby ubarwić tę nudną jak flaki z olejem historię! No i dodałyby dynamiki, której brakuje temu gównu.~
|Także czy ona naprawdę musiała pytać moją opkową wersję o zdanie? Skoro byli w relacji ojciec-córka oraz Tristitia The Opko była pełnoletnia, to Slade Opko Version powinien mieć wyjebongo w to, gdzie i z kim chodzi. Najważniejsze powinno być dla niego tyle aby wracała do bazy, jeżeli nie ustaliła z nim, że może nie wracać przez jakiś czas, na przykład przez dobę.|
<Generalnie widać od pewnego momentu tej historii dla debili, że Slade jest cholernie NadOOC. Sebastian jest na takiego robiony od początku, a to jeszcze gorzej. Nie dziwię się, że msmaddiebooks nie podobało się to FanFiction i je skrytykowała w swej recenzji.>
~*Też to widzę z perspektywy czasu, ale wtedy akurat w kierunku tego konkretnego opowiadania nie umiałam przyjąć krytyki. Teraz sama je krytykuję, także ta, ale kiedyś byłam niedojebana.*~
<To jest widoczne na każdym kroku. >.<>
430. „[...] - Dobrze, będę pamiętała. Przecież nie jestem taka głupia. [...]"
*
To drugie zdanie jest chyba najśmieszniejszym jakie dzisiaj przeczytamy. XDDD*
~*Sorki Tri The Opko, ale jesteś głupia jak but. Wielokrotnie udowodniłaś, że nie ma w tobie nic z inteligencji. XD*~
~Generalnie to FanFiKtion idealnie obrazuje, że lepiej w ogóle nie mówić jaka postać jest, tylko przedstawiać to, jaka jest i wtedy jej zalety i wady wyjdą same.~
~*Teraz to wiem. Kiedyś byłam niedojebana.*~
~Dobrze, że tak nie piszesz Retconningów.~
~*Weź nawet tak nie strasz. ;___;*~
~Fakt, zbyt drastyczna wizja. ;___;~
431. „[...] a następnie do samochodu i do domu."
~*A oto dowód na debilizm Tristitii Opko Version. Z tego co pamiętam, bowiem to opowiadanie nie zasługuje na weryfikację informacji, to ona wsiadła do samochodu z Davidem. A nie znali się aż tak długo aby ufać sobie tak bardzo.*~
~Ja jebe, dlaczego Claire The Opko jest taką idiotką? Gdyby to opowiadanie było w narracji trzecioosobowej to dałoby się to znieść, ale gdy ta Mary Sue jest narratorką to już nie.~
~*Jak ja, derrka i niegdyś Lecker mogłyśmy lubić to NadGówno?*~
~Nie mam pojęcia, ale jestem ciekaw jak zareagowałaby derrka, gdyby wróciła na Wattpada i po tym czasie przeczytała to opko.~
~*Na Wattpadzie ludzie czasem dodają to opko do list czytelniczych nawet obecnie. Nie zdziwiłabym się, gdyby nadal je lubiła.*~
~;_;~
~*Wiem, dla mnie to też jest niepojęte.*~
432. „[...] Jedynym, który mógłby do mnie dzwonić, był Sebastian. [...]"
|XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD Nawet opko pokazuje, że ta parówa nie jest lubiana przez nikogo normalnego.|
<W sumie nie dziwne, nikt nie chciałby się zadawać z moją opkową wersją, ale i tak. XDDD>
433. „[...] - Sebastian! Jak ja cię dawno nie widziałam!
- Strasznie uczuciowa z ciebie kobieta, z tego co widzę. No, ale mnie też miło cię widzieć po tych dwóch miesiącach. – Odparł, także przytulając mnie.
[...]"
*Ja pierdolę, jakie to jest bezemocjonalne, że aż NadSzok. Skoro byli przyjaciółmi oraz nie widzieli się dwa miesiące, to powinno być tutaj więcej emocji. A tymczasem jest to płytkie jak kałuża.*
~*No i brakuje czynności, które wykonywali. Nawet podczas tak krótkiej rozmowy robi się różne rzeczy, a dynamika jest potrzebna w tym statycznym gównie.*~
~A poza tym, niby Claire The Opko jest uczuciowa, ale mimo tego nie było to przedstawione nigdzie wcześniej. Przez to bezproblemowo można zauważyć, że zostało to wciśnięte na siłę, bowiem akurat było potrzebne. No ja jebe, nie tak powinno się wprowadzać jakąś cechę charakteru istotnych i w sumie mniej istotnych postaci też.~
|Analiza końcowa będzie dłuuuga długa.|
<To Nadpewne, każdy z nas będzie się musiał cholernie rozpisać o tym cyrku.>
434. „[...] - Dziś o osiemnastej idę spotkać się z pewnym chłopakiem, którego poznałam niedawno! Nazywa się David Living~zjeb~stone. [...]"
~*Tak, Grzegorz. David Livingzjeb. X"""DDD*~
~No co? Pasuje do niego, szczególnie mając na uwadze to, jak ten paszczak został stworzony. XDDD~
~*Jesteś niereformowalny. XDDD*~
~Bywa ;"""DDD Anyway, przechodząc do właściwej analizy, to brakuje czynności, które główna idiotka wykonywałaby podczas tej wypowiedzi. Nie uwierzę, że mówiła to monotonnym tonem głosu lub nie gestykulowała chociażby.~
|Ale serio, przydałyby się tu jakieś emocje. Powinna się cieszyć, że ma się z nim spotkać, skoro go polubiła, a co za tym idzie powinno się to przedstawić.|
~*Ewidentnie widać, że tutaj używanie narracji pierwszoosobowej jest takie jak w moich starych opkach.*~
|O narracji pierwszoosobowej w tym opku też będzie trzeba się wypowiedzieć w analizie końcowej.|
~*To pewne.*~
435. „[...] - Hej
- No cześć, Claire. Jak tam życie? – Odpowiedział
- A u mnie nawet bardzo dobrze. A u ciebie?
- Nawet dobrze. A co się takiego u ciebie stało?
- Spotkałam się dziś z moim innym znajomym, Sebastianem Blood, którego nie widziałam od dwóch miesięcy.
- O. A fajny on jest?
- Z mojego punktu widzenia, tak. Nie wiem, co inni o nim sądzą.
Potem, porozmawialiśmy ze sobą do godziny dwudziestej pierwszej trzydzieści. [...]"
<*Turbo ziew* Naprawdę, bardzo nudne to jest oraz generalnie ta rozmowa jest sztuczna jak ja jebe. Powinno się ją jakoś dłużej pociągnąć aby nie było widać, że aŁtorka nie miała pomysłu co napisać, więc napisała takie gówno i dojebała to zdanie u dołu.>
*Powinno tutaj też być trochę więcej emocji. Przydałyby się przemyślenia Tristitii The Opko, szczególnie, że pisze to z perspektywy czasu, o czym wiemy od prologu. No ale nie, niech, mimo iż powoli zbliżamy się do połowy i w mniej niż miesiąc do niej dojedziemy, ta kurwa społeczna pozostanie płytka as fucking fuck.*
~*No i brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. To:
a. Dodałoby brakującej temu opku dynamiki.
b. Powiedziałoby coś niecoś o charakterze Davida oraz może wreszcie chociaż minimalnie rozbudowałoby Tri Opko Version.
c. Byłoby realistyczne, bowiem nie da się tak stać jak kołek i rozmawiać. Zawsze się chociaż głową rusza.
No ale nie, po co, niech to opko będzie tak samo nudne jak było.*~
~No i generalnie widać, że ten dialog jest sztuczny oraz ewidentnie wepchany na siłę, mimo iż powinien zostać pociągnięty nieco dłużej.~
436. „[...] Serio, chyba zaczynałam trafiać na fajnych ludzi. [...]"
|Nie chwal dnia przed zachodem słońca, pało spasiona.|
<TAAAAAAAAAAAAAAAAKI MIIIŁY X"""DDD>
|Nie moja wina, że Claire Opko Version mnie wkurwia. XDDD A poza tym, gdyby dołączyła do Tytanów to widziałaby mordy fajnych ludzi na co dzień. No ale nie, bowiem wtedy opko byłoby oryginalne, a przecież nie o to dawnej Ramoninth chodziło.|
~*Mówię, ja to opko stworzyłam, bowiem wkurwiłam się na serial, że wszyscy uczniowie Slade'a go zdradzali. Tylko wtedy najwidoczniej nie raczyłam napisać tego lepiej, mimo iż innymi opowiadaniami udowadniałam, że umiałam pisać spoko historie.*~
|Było się postarać.|
~*Niedojebanie...*~
|;=;|
~*Wiem ;===;*~
437. „[...] - No, moja panno. Gdzie to się szlajasz o tak późnych porach?
- Oj, Slade...Nie przesadzaj. Przecież jestem już pełnoletnia z punktu widzenia i Stanów Zjednoczonych, i nawet Europy, więc mogę decydować sama o sobie. – Odpowiedziałam
- Ale mieszkasz w tym miejscu ze mną. A ja kocham cię jak córkę i martwię się o ciebie.
- Ja jednak sądzę, że jesteś przewrażliwiony. Przecież nic by mnie się nie stało.
- Wolę nie ryzykować.
Mimo wszystko, po tej rozmowie, ja udałam się do mego pokoju, a Slade kontynuował obserwację miasta. Że też mu się to nie nudziło..."
~*OverZiew. Zacznijmy od tego, że Slade jest tu takim NadOOC, że to aż NadSzok. Poza tym, powinien mieć to w dupie, w końcu Tristitia The Opko nie dość, że pełnoletnia, to OP as fucking fuck.*~
~Poza tym, pewnie by się jej nic nie stało, bowiem opko na razie tego nie wymaga. No i generalnie serio wypadałoby to napisać jako opowiadanie autorskie, to nie mielibyśmy bólu dupy do robienia z postaci kanonicznych OOC tylko na potrzeby historii.~
|No i brakuje przemyśleń Tri Opko Version, szczególnie w ostatnim zdaniu. Skoro już chciała skomentować to, że mój opkowy klon nie nudził się wiecznym obserwowaniem miasta to powinna więcej zdań na ten temat dowalić. Dzięki temu nie widać by było, że zostało to wciśnięte na siłę aby czytelnik się nie dojebał.|
<No i, standardowo, brak czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Na serio nie uwierzę, że nic nie robili, a temu opku serio przydałaby się dynamika, którą pisanie, co robili podczas rozmowy, mogłoby dodać.>
*I generalnie nie widać w sumie tej ich relacji. Na serio przydałoby się ją wcześniej podbudować, a że spędzali ze sobą trochę chwil oraz rozmawiali tylko o ich celu nie zrobił tego. Jak mamy uwierzyć, że są dla siebie jak rodzina?*
~*I generalnie ten fragment w sumie cierpi na problemy, które trawią poprzednie czterysta trzydzieści sześć fragmentów. Nah.*~
438. „[...] „Hej, Claire. :-) Spotkamy się dziś tam gdzie zwykle o osiemnastej?"
Widząc to, odpisałam:
„Jasne! :3"
[...]"
~*Ja jebix, jakie to nudne, normalnie aż się z tych nudów zasnąć chce. Nie czepiajmy się oczywiście emotikonek, bowiem to rozmowa SMS-owa, a w takowych można pisać emotki. Zaczynając od początku, brakuje przemyśleń głównej Mary Sue. Ona powinna się zastanawiać, co David, bowiem to on napisał do niej tego SMS-a, od niej takiego chce, że nie może jej tego przekazać przez telefon.*~
~Generalnie w sumie to jedyny problem tego zapisu SMS-owej rozmowy. W końcu podczas czytania SMS-ów za wiele czynności się nie robi, bowiem skupia się na czytanym tekście. No ale serio brakuje tutaj przemyśleń opkowej Claire.~
|. <- Kropka umierania z nudów.|
~*Ke. X"""DDD*~
|Nie wiem co napisać, takie to nudne. XDDD|
~*To było nic nie pisać, idioto. X"""DDD*~
|;"""DDD|
439. „[...] - Hej. Co to za sprawa?
Po tym pytaniu, uniósł on moje dłonie, po czym odpowiedział:
- Claire...Muszę ci coś wyznać. Czuję to już od dłuższego czasu, ale dziś jest odpowiedni dzień, aby ci to powiedzieć. Ja...Ja cię kocham. Jesteś dla mnie po prostu wszystkim i teraz nie wyobrażam sobie bez ciebie życia.
W tym momencie, na chwilę nastała cisza. Nie mogłam w to uwierzyć. Pierwszy raz ktoś wyznał mi miłość! Chwilę potem, rozpłakałam się ze szczęścia i rzuciłam się mu w ramiona. Następnie, powiedziałam:
- Oh, David...Naprawdę?
- Oczywiście...Ciebie bym nie okłamał. – Odpowiedział
Po tej odpowiedzi, na chwilę nastała cisza. Byłam już w pełni szczęśliwa. Miałam prawdziwego ojca, chłopaka oraz znajomego. Czegóż można było chcieć więcej?"
~*Twojej śmierci, bowiem to jest tak nudne, że ciekawszym od tego jest fakt, że ocet jabłkowy na dzisiaj mnie się kończy oraz w pokoju obok kolega mamy przycina płytki balkonowe. Ja jebe, to chyba najnudniejsze wyznanie miłości w historii literatury amatorskiej. Przede wszystkim brakuje tutaj więcej przemyśleń naszej Mary Sue. Powinna jakoś to skomentować bardziej, szczególnie jeżeli nie spodziewała się, że David kiedykolwiek wyzna jej miłość.*~
~No i jest to w sumie sztuczne i ewidentnie widać, że aŁtorka chciała aby ktoś był jeszcze w życiu głównej pizdy przed opkowym Brother Blood, ale nie umiała tego napisać. W całym rozdziale nie było widać aby coś ich łączyło i generalnie ten wątek miłosny powinien zostać rozłożony na więcej rozdziałów. Opko ma ich siedemdziesiąt, było dużo czasu. Można było wyjebać te fillerowe rozdziały i podbudować relację Tristitii The Opko i Davida.~
|No i nadal brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. To mogłoby dodać coś do tej sceny, dzięki czemu miałaby w sobie więcej emocji. Jak na razie jest po prostu płytka i wciśnięta na siłę.|
<No i na serio szkoduje, że David pojawił się w tym rozdziale i zniknie w następnym. Przez to nie da się poczuć tego wątku miłosnego, generalnie to chyba najsztuczniejszy związek w historii amatorskiej literatury.>
~*Dobrze, że w Retconningach tak nie będzie, a szczególnie w Retconning 0,125 i „Retconning II: The Real European Apocalypse".*~
~Boję się tego drugiego. XDDD~
~*To będzie jeden z elementów retconu jak stąd na Antarktydę.*~
*<Zagląda Ramoninth do myśli.> Ja pierdolę, jesteś niedojebana. XDDD*
~*Hehe ;"""DDD*~
440. „[...] - No, to mów. Ile masz lat, jakie masz plany na przyszłość, czym się zajmujesz, etc.
- Mam tyle lat ile Claire. W chwili obecnej ~sram na czas w firmie się tym zajmującej.~ pracuję w firmie sprzedającej komputery, a na przyszłość nie mam jakichś większych planów, gdyż już czuję się spełniony. – Odpowiedział ~Debil Ułomny~
- W ogóle, mam nadzieję, że będziesz traktował moją córkę tak, jak należy, a nie jak ~normalnego człowieka?~ worek treningowy?
- Oczywiście, że tak. ~<s>~Nie~</s>~ skrzywdziłbym jej.
- Pamiętaj, że jeżeli ją skrzywdzisz, będziesz miał do czynienia ze mną. Claire jest dla mnie ~gównem niewartym niczyjej uwagi.~ najważniejsza na świecie.
- Niech się pan ~<s>~nie~</s>~ martwi. Nic jej nie zrobię.
Potem, porozmawiali oni ze sobą jeszcze trochę, ale ja praktycznie w ogóle nie słuchałam już ich rozmowy. Teraz myślałam o spotkaniu z Sebastianem."
~*Twoje niedojebanie, Grzegorz, kiedyś wysadzi świat. X"""DDD*~
~;"-)~
~*Nie X"""DDD*~
~;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy, to ja tam nie wiem jak wygląda rozmowa przeciętnego rodzica z partnerem/partnerką jego/jej córki/syna, wszakże mam ponad tysiąc lat i mogę tego nie pamiętać, ale jestem pewien, że nie tak sztucznie, a jakoś swobodniej. W końcu to nie wywiad. Jasne, na stówę przeciętny rodzic zahaczyłby o te tematy, które poruszył Slade, ale nie stanowiłyby one głównej osi rozmowy.~
|No i nadal brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Ja serio wiem, że się powtarzamy, ale to po prostu cholernie irytuje. Przecież w normalnym świecie każdy podczas rozmowy chociaż jakoś gestykuluje.|
<No i widać, że moja opkowa wersja nie ma życia poza Sebastianem. Naprawdę nie mogłaby pomyśleć też o czymś innym, a nie tylko o jej dzisiejszym spotkaniu z nim? Przez to jest płytsza niż ustawa przewiduje.>
*No i mogłaby też to wszystko z perspektywy czasu komentować. To by coś dodało do tego opowiadania i jeszcze bardziej byłoby widać, że faktycznie wspomina tę historię z perspektywy czasu. No ale nie. Po co ubarwiać historię.*
~*No i oczywiście, że nie słuchała ich dalszej rozmowy, bowiem to najłatwiejszy wytrych aby owej rozmowy nie opisywać.*~
~I generalnie nudny as fucking fuck jest ten dialog, nie tak jakby poprzednie były ciekawsze.~
441. „[...] - Gdyby coś się działo...Jeżeli by się nad tobą znęcał...Pamiętaj, że zawsze masz mnie. Mi możesz powiedzieć wszystko.
- Dobrze... - Odparłam
Po chwili zaś, uśmiechnął się do mnie i powiedział:
- Jednak mam nadzieję, że nie będzie takiej potrzeby.
Ja również odwzajemniłam uśmiech i powiedziałam:
- Też mam taką nadzieję.
Chwilę potem, oboje rozeszliśmy się w swoje strony..."
~*Ja się chyba serio zaziewam, aż nie dziwne, że co jakiś czas chodzę zobaczyć jak mojej mamie i jej koledze idzie układanie płytek balkonowych. Inaczej by mnie chyba szlag jasny trafił od tej nudy. Serio, to powinno być bardziej emocjonalne, a nie takie nudne. Po pierwsze i najważniejsze, przydałyby się przemyślenia Tristitii The Opko, aby było widać, że nie przyjmuje tego wszystkiego ot tak. No i też przemyślenia rozbudowywałyby jej charakter, co by się kurde przydało, szczególnie, że jest główną bohaterką tych nudów.*~
~Slade to generalnie jest tutaj taki NadOOC, że to aż szok. Naprawdę, to nie pasuje do jego charakteru, powinien mieć to w dupie i jedyne co powinno go obchodzić to aby Tri nie kipnęła aby miał się kim wysługiwać. Serio, taka historia byłaby ciekawsza, bowiem Slade byłby zgodny ze swoim charakterem. No ale nie, trzeba z niego robić typowego, aŁtoreczkowego OOC.~
|No i brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Ja serio nie wierzę, że stali jak kołki, a czynności, które wykonywaliby podczas tej nudnej gadki, ubarwiłyby tę historię. A te nudy tego potrzebują, także ta.|
<No i za wiele to nie ma co tu mówić, bowiem jest to po prostu nudne i bezemocjonalne. Właśnie to jest wada większości fragmentów w tym FanFiKtion. Nie ma za wiele co o nich powiedzieć, bowiem są nudne i ciągle się powtarzamy.>
~*Na szczęście z każdym fragmentem jesteśmy coraz bliżej mego rantu. :D*~
~Widzę te dwie strony. X"""DDD~
~*Ale będzie ciekawie. ;"""DDD*~
442. „[...] - A David wyznał mi miłość!
- Miłość? Szybko. Nie, żebym był zazdrosny, ale to trochę podejrzane. – Odparł
- Oj, nie przesaaadzaj! Skoro przez ten rok mnie nie skrzywdził, to dlaczego miałby to zrobić teraz?
- Wiesz, nigdy nie wiadomo. Na początku mógł udawać dobrego, a w rzeczywistości może to być jakiś psychol.
- Rozumiem, że ty i Slade się o mnie martwicie, ale nie przesadzajcie.
- Jednak sądzę, że powinnaś uważać, przynajmniej przez miesiąc.
Podyskutowaliśmy na ten temat jeszcze do około dwudziestej. O tej godzinie, pożegnaliśmy się i rozeszliśmy w swoje strony..."
~*KIEDY MINĄŁ TEN ROK. Serio, nie dało się odczuć aby ten rok minął. Właśnie dlatego relację Claire The Opko i Davida powinno się rozciągnąć na kilka rozdziałów, aby dało się ją odczuć.*~
~No i Sebastian też ewidentnie jest NadOOC as fucking fuck. Na serio, on powinien generalnie nigdy nie zaprzyjaźnić się z Tristitią Opko Version, powinien mieć ją w dupie. No chyba, że chciał ją do czegoś wykorzystać i uznał, że rozegra to oryginalniej niż po prostu używając mind control. No ale że nie zostało to nigdzie wspomniane, to tak nie jest i wszystko pędzi na łeb na szyję do love story pomiędzy nimi.~
|Szczególnie, że taki wątek jak zaproponowany przez Grzegorza byłby ciekawszy niż to mdłe love story. Jasne, love story też dałoby się dobrze rozegrać, no ale jednak oryginalniej byłoby, gdyby było to OC x OC, a nie OC x Postać z kanonu. A poza tym, serio brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Chociaż w sumie, jeżeli byli poza jakimś budynkiem, to można byłoby też dodać, co działo się w tle, na przykład, że wiatr popizgiwał. No ale nie, po co ubarwiać historię. Lepiej stworzyć NadGówno roku.|
<I generalnie hipernierealistyczny ten dialog, bowiem Brother Blood The Opko ewidentnie powinien mieć moją opkową wersję w dupie lub jedynie chcieć ją do czegoś wykorzystać, zważając na jego charakter.>
443. „Jednak, Sebastian miał rację. Po tygodniu, David zaczął się zmieniać. Zaczął mnie torturować, bić oraz grozić mi. Bałam się go cholernie, ale nie miałam odwagi powiedzieć tego Sladeowi. Wbrew wszystkiemu, ja nadal kochałam Davida i nie chciałam, aby Slade coś mu zrobił, a tak prawdopodobnie by się stało. Mówiłam o tym tylko Sebastianowi, bo wiedziałam, że on nie miał kontaktu z mym ojcem. Poza tym, codziennie wieczorem płakałam. Przez cały dzień udawałam szczęśliwą, ale gdy byłam sama lub z Sebastianem, płakałam."
*W odmianie imienia Slade'a powinien być apostrof, to tak powiem z mniejszych wad tego akapitu.*
~*A poza tym, to *Zwiesza się z krzesła.*. Ja jebe, to jest tak nudne, ile razy w opowiadaniach aŁtoreczek mieliśmy tego typu lub podobny wątek, że ktoś znęca się nad główną bohaterką, a ona z debilnego powodu boi się o tym powiedzieć. Kurwa, idiotko, idź z tym na policję. W świecie Młodych Tytanów policjanci pewnie też mają nadprzyrodzone zdolności, to nie jest niczym nienormalnym w tym uniwersum. Albo sprzedaj mu wpierdol, masz zajebiste moce i jeszcze pół demonem jesteś! Jakby mu sprzedała wpierdol jako demon, to jej druga natura mogłaby się znów ujawnić, a nie, że po raz drugi ujawni się w najnudniejszym rewrite wątku w dziejach.*~
~A poza tym, ja tam nadal nie kochałbym osoby, która by się nade mną znęcała. Brawo, Tristitio, jesteś idiotką do sześciennego sześcianu.~
|Na serio, ten akapit pokazuje debilizm Tri The Opko. Nie potrafię uwierzyć, że w świecie tego FanFiKtion ktokolwiek uznawałby ją za inteligentną.|
<No i Sebastian nadal powinien mieć ją w dupie. Serio, on w serialu jest skurwysynem jednym z kilku, więc co by się przejął jakąś parówą. No ale nie, róbmy z niego NadOOC, bo czemu nie.>
~*Dobrze, że z Yurijem w tych urywkach do FanFiction do C&C tak nie zrobiłam.*~
<Nawet tak nie strasz, to byłaby masakra. ;___;>
~*Wiem, to brutalna wizja. ;___; Anyway, zanalizowaliśmy dzienny limit fragmentów, dzięki czemu analiza nie będzie stać w miejscu przez najbliższe dwa dni. Kuniec na dzisiaj.*~
~*|NIE. X"""DDD| ;"""DDD*~
444. „[...] - Przesadziłeś, David. Nikomu nie daruję znęcania się nad Claire. Czym ona ci zawiniła? – Powiedział Slade.
- Tym, że się urodziła. – Odpowiedział David.
- To nie jest argument. Czyli mam rozumieć, że znęcałeś się nad nią, od tak sobie.
Po czym, podniósł mnie, przytulił do siebie i, przed odejściem, rzekł:
- Nigdy więcej się do niej nie zbliżaj. Jeżeli złamiesz mój zakaz – porozmawiamy inaczej.
A następnie odszedł.
Kiedy zaś szliśmy do bazy, Slade powiedział:
- Dlaczego mi nie mówiłaś? Ja bym ci już dawno pomógł.
- Bałam się...Ja go nadal kochałam...A poza tym, on mi groził... - Odparłam
- Zapomnij o nim. Wiem, że to będzie trudne, ale to był toksyczny związek. Nie martw się, jeszcze znajdziesz sobie normalnego chłopaka.
Po czym pocałował mnie w głowę."
~*Taki turbo ziew, że normalnie dzisiejsze szkolenia, podczas których to analizujemy, są od tego ciekawsze.*~
~A jeżeli według Ramoninth szkolenia coachingowe są ciekawsze od twego opowiadania, to wiedz, że robisz coś źle. No, ale przechodząc do właściwej analizy, to kurła, skoro już się chciało dać wątek, że nowy chłopak Tristitii The Opko się nad nią znęcał, to powinno się mu dać jakiś powód. Każdy ma jakiś powód swego postępowania, bowiem bez motywacji to nic się nie zrobi.~
|No i też generalnie przez to, że David pojawiał się tylko przez dwa rozdziały i to chujowe, to nie da się odczuć dramatu Tri Opko Version, a co za tym idzie wczuć w sytuację. Powinno się to rozciągnąć na kilka rozdziałów, aby czytelnik mógł się wczuć w nową sytuację w historii. Ten FanFiKtion ma od zajebania rozdziałów, więc było sporo czasu. Wypadałoby wyjebać sporo fillerów, które się pojawią i zastąpić to rozwojem wprowadzonych wątków.|
<No i nadal brakuje przemyśleń mojej opkowej wersji. Kurde, to narracja pierwszoosobowa, Claire The Opko, szczególnie że pisze to z perspektywy czasu, powinna jakoś analizować w myślach to, co się działo. No, ale nie, niech pozostanie płytka jak kałuża aż do końca historii.>
*No i kurde ta ostatnia wypowiedź Slade'a The Opko. Tak kurwa, bowiem to ewidentnie jest takie łatwe zapomnieć o kimś, kogo się faktycznie kochało. Bardzo gratuluję. Jak już chciał ją pocieszyć, to powinien się postarać zrobić to jakoś realistyczniej.*
~*No i także brakuje czynności, które wykonywali podczas tych rozmów. Serio, to jest potrzebne aby dodać dynamiki do tych statycznych nudów oraz powiedzieć nam co nieco o postaciach i ich charakterach. No i poza tym dodałoby to realizmu do tego hipernierealistycznego NadGówna.*~
~I generalnie widać, że chciało się zrobić dramatyczny dialog, ale wyszło nudziarstwo jak zwykle.~
445. „*To jest biologicznie możliwe, ale zdarza się bardzo rzadko."
~*Chodziło o to, że David miał tak ciemnobrązowe oczy, że wyglądały jak czarne. No i miło, że jest tutaj ten przypis, bowiem nie każdy musi o tym wiedzieć.*~
~Generalnie dobrze, że waliłaś przypisami przy słowach, których ktoś mógł nie znać.~
~*Wiem, ale to w pewnym rozdziale będzie katalizatorem innego rantu.*~
<Jak dobrze, że do wątku Sezorisa i do rozdziału, w którym robią z buta wjeżdżam do Czarnobyla nie dojdziemy dzisiaj. XDDD>
~*Co chcesz, fajnie będzie. XD*~
|No zajebiście, dwie strony rantów. XDDD|
~*;"""DDD*~
446. „[...] - O, Tristitio. Dobrze, że już jesteś, bowiem mam dla ciebie kolejne zadanie. Tym razem, będzie ono polegać na kradzieży. Mianowicie, udaj się do ośrodka badawczego „Sabrina Company" i ukradnij stamtąd znajdujący się tam pistolet z przedłużoną lufą. Nie pytaj się, do czego służy. Jest mi po prostu potrzebny do kolejnego celu. Jako, iż owa firma jest oddalona od naszej bazy tylko o dwa kilometry na północ w linii prostej, udasz się tam używając albo swych metalowych skrzydeł, albo możliwości zamieniania się w niebieskiego, niematerialnego orła.
[...]"
~*Mam nadzieję, że nie muszę tłumaczyć iż ta broń zostanie wykorzystana chyba z dwa lub trzy razy w całej historii i to w nieistotnych momentach?*~
~No ja pierdolę, ależ tak, bowiem ewidentnie tak się powinno kurwa robić. No do jasnej niedorobionej, jak już się jakieś przedmioty wprowadza do historii to powinno się ich używać znacznie więcej razy.~
~*Kiedyś byłam NadNiedojebana, so...*~
~A, no tak. =_= No, ale i tak, to wkurwia, że tyle rzeczy w tej nudnej jak flaki z olejem historii pojawia się, ponieważ tak i nie zostają później sensownie użyte.~
|A z takich mniejszych wad, bowiem w sumie nie ma się tutaj co za wiele czepiać, to czemu nazwa tej firmy jest napisana w cudzysłowie i pogrubioną oraz pochyloną czcionką? Nazwy firm, nawet tych wymyślonych, powinno pisać się normalnie, to ładniej by to wtedy wyglądało.|
<Także wypadałoby dać czynności, które podczas tej ewidentnie długiej wypowiedzi robił Slade. Ja na serio nie uwierzę, że podczas tak długiej wypowiedzi on kompletnie nic nie robił, tylko stał jak ten kołek.>
*Ta, a tak poza tym to nie ma co za wiele komentować, ot kolejne zlecenie dane Tristitii The Opko przez Slade'a The Opko.*
447. „[...] Kiedy się odwróciłam, ujrzałam...Davida.
Cholera, czyli on nie zamierzał dać mi spokoju. Chwilę potem, jak gdyby nigdy nic, bez słowa, podszedł do mnie i zaczął mnie bić. Byłam tak przerażona, że ze strachu nie mogłam użyć żadnej z mych nadprzyrodzonych zdolności, aby się obronić. Bił mnie bardzo długo, a skończył dopiero wtedy, gdy czułam, że zemdlałabym z bólu. Wtedy to, przestał się nade mną znęcać i, przed odejściem, powiedział:
- To jeszcze nie koniec.
A następnie odszedł."
~*Ja się chyba zaraz zaziewam z nudów. Analizujemy dzisiaj abym nie zwiędła z nudów podczas szkoleń, a nie abym zanudziła się jeszcze bardziej. Serio, to jest takie nudne i bezemocjonalne, że aż szok. To momenty w Retconning 0,25, w których Tytani będą się znęcać nad Andromedą, będą bardziej emocjonalne. Po pierwsze i najważniejsze, powinno być tutaj więcej przemyśleń Tri The Opko. Kurwa mać, to narracja pierwszoosobowa, no! Jak mamy wczuć się w atmosferę czy współczuć głównej bohaterce, jak ona w ogóle przemyśleń nie ma?*~
~Poza tym, po co ten David w kłopoty się pakuje? Powinien się domyślić, że Slade raczej na serio da mu wpierdol jak skrzywdzi Claire Opko Version, choćby patrząc na niego powinien się tego obawiać. Jakby miał jakieś sensowne powody to bym to jeszcze przeżył, ale tak to jest to ewidentne wpychanie dramatu na siłę.~
|No i przyczepiłbym się do braku czynności wpisanych pomiędzy tę wypowiedź, ale w sumie daruję, bowiem jest taka krótka, że faktycznie mógłby to powiedzieć bez dodatkowego robienia czegokolwiek.|
<A poza tym, skąd David wiedział, gdzie Tristitia The Opko się udała? Jasne, mógłby ją śledzić, ale że nie zostało to w żaden sposób wspomniane, to możemy stwierdzić, że pojawił się z dupy, aby coś się działo.>
*A tak poza tym, to w sumie nie ma co komentować. Widać, że dawna Ramoninth chciała tym akapitem wzbudzić współczucie czytelnika, ale przez brak przemyśleń i zżycia się z główną bohaterką to nie działa.*
448. „[...] Jednak, jakiś czas potem, usłyszałam taki dźwięk, jakby ktoś biegł w moim kierunku, a następnie poczułam, iż ktoś podniósł mnie i przytulił. Po chwili, usłyszałam głos Slade'a, który mówił:
- Kochanie...Kto ci to zrobił?!
- Nie...Nie chcę o tym teraz mówić...Później ci powiem... - Odpowiedziałam zapłakanym głosem.
- No dobrze...Tylko potem mi powiedz, bo muszę zabić tego kogoś, za skrzywdzenie ciebie.
Slade miał naprawdę destrukcyjną politykę. Najchętniej zabiłby wszystkich, którzy stali na drodze do tego, abym była szczęśliwa. Fakt, traktowałam go jak ojca i tak też kochałam, ale nieco przerażało mnie to, jak traktował tych, którzy mnie kiedykolwiek skrzywdzili. No, ale mimo wszystko, chwilę potem i ja się do niego przytuliłam, a on ruszył w kierunku naszej bazy. Nie doczekałam końca tej drogi, gdyż zmęczona, usnęłam..."
~*Slade jest tu takim NadOOC, że aż nie mogę uwierzyć jak w czasie napisania wspomnianych kiedyś tam wcześniej urywków do FanFiction do C&C mogłam stworzyć takiego NadOOC. Serio, ta ich relacja w sumie nie powinna mieć miejsca, gdyż Slade powinien traktować ją jedynie jako dziewczynę na posyłki. Przynajmniej to by było zgodne z jego charakterem, no ale nieee, róbmy z niego potulnego zjeba.*~
~A poza tym, kurwa jego zajebana mać, czy Tristitia The Opko nie mogłaby powiedzieć Slade'owi, że to David jej to zrobił? Slade na stówę by uwierzył, bowiem już raz przyłapał Davida na znęcaniu się nad opkową Tri. Na serio, to jest zbyt sztuczne podbudowywanie dramatu. Można byłoby go podbudować w realistyczniejszy sposób.~
|No i brakuje przemyśleń opkowej Claire. Naprawdę, to tak denerwuje, że ona po prostu nie daje swych przemyśleń. Jak mamy się wczuć w sytuację czy polubić główną bohaterkę, skoro ona nie daje nam tej możliwości? W narracji pierwszoosobowej ważne są przemyślenia głównej postaci, no!|
<Także widać tutaj też, że Slade The Opko jest tutaj robiony na stereotypowego OOC aŁtoreczki. Serio to wkurza, bowiem gdyby zachować oryginalny charakter Slade'a, to opko mogłoby być ciekawsze wbrew pozorom.>
*I wiadomo, że Tristitia Opko Version usnęła, aby nie trzeba było więcej opisywać, bowiem aŁtoreczka była leniwa as fucking fuck.*
~*Ja nie mogę, to naprawdę wysysa energię do życia, nawet mimo tego iż dzisiaj wyspałam się za wszystkie czasy.*~
~A to nie jest dobry znak na temat jakości opka.~
~*Niestety. No, ale teraz przerwa, bowiem dzisiaj jestem jakaś nadaktywna i robiłabym wszystko za jednym razem. Idę napisać trzy strony w rozdziale dziewiętnastym do alternatywnego zakończenia IPIT.*~
~*Turbo K.*~
~*Co do jasnej...? X"""DDD*~
~*;"""DDD*~
|Może podczas przerwy znormalnieją. XDDD|
~*Hehe ;"""DDD*~
449. „Przez dwa dni, Slade opiekował się mną najlepiej, jak umiał. Serio, prawie ciągle przy mnie był, nawet jak niczego nie potrzebowałam. Czasem wydawało mnie się to trochę nachalne, ale miło mi było ze świadomością, że pierwszy raz w mym życiu ktoś się o mnie troszczył. Po dwóch dniach, chciałam się spotkać z Sebastianem i zwierzyć mu się z tego, co zaszło. Od razu spytałam Slade'a, próbując wstać:
- Mogę wyjść z bazy spotkać się z Sebastianem?
- Nie, masz leżeć. Zaraz do niego zadzwonię, aby tutaj przyszedł. – Odpowiedział i położył mnie z powrotem na łóżko.
Pomińmy fakt, że już czułam się na tyle dobrze, aby zejść z łóżka. Jednak, doświadczenie nauczyło mnie, że Slade'a zawsze należy słuchać, bo on był takim małym yandere. Nigdy cię nie opuści i zawsze będzie chciał dla ciebie jak najlepiej, czasem nieco przesadzając."
~*Ten NadOOC zaraz spali nas wszystkich nieskończoność plus jeden razy. Na serio, takie zachowanie nie pasuje kompletnie do Slade'a z serialu i w sumie do żadnej innej inkarnacji Slade'a o której słyszałam lub którą znam. Przez to widać, że lepiej byłoby aby ten FanFiKtion był opowiadaniem autorskim, to nie byłoby widać, że postacie kanoniczne są kalane.*~
~No i też co ten Slade, Edwardem Harveyem w stosunku do swych bliskich się stał? Powinien zauważyć po stanie Tristitii The Opko, że czuje się dobrze i powinien ją puścić. Jeżeli opko nie będzie potrzebowało dramatycznej sceny to ona ma OP as fucking fuck moce, więc mogłaby się bez problemu obronić.~
|A poza tym, ja się tam na typach dere znam jak niewidomy na doborze kolorów, ale to chyba niezbyt pasuje pod definicję yandere. Z tego co wiem, to yandere po prostu są tak zafiksowane na punkcie swego crusha, że mogą dosłownie zabić wszystkich przeszkadzaczy w drodze do jej ukochanego. A mój opkowy sobowtór się tak nie zachowuje.|
<No i brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej nudnej jak but rozmowy. Ja serio wiem, że się powtarzamy, ale brak tego irytuje, bowiem dodałoby to potrzebnej temu opku dynamiki oraz urealistyczniłoby historię. No i też powiedziałoby nam coś o postaciach i ich charakterach.>
*Także nadal brakuje przemyśleń opkowej Tri. Na serio, to szkoduje, bowiem jak mamy polubić główną bohaterkę, obecnie jej współczuć i wczuć się w sytuację w opku bez przemyśleń? Gdyby to była narracja trzecioosobowa to jeszcze dałoby się to jakoś przeżyć, a tak...*
~*No i generalnie nudny ten fragment, mimo iż mógłby być w porządku, jak w sumie całe to opko.*~
450. „[...] - SEBASTIAN?! Co ty tu robisz tak szybko i biorąc się znikąd?! – Pytał zaskoczony Slade.
- Przeteleportowałem się tu, ot co. – Odpowiadał Sebastian.
- To ty umiesz się teleportować?!
- Jasne. Wiem, że o tym nie wiedziałeś, ale tak jest. Ta umiejętność na serio ułatwia życie. W każdym razie, gdzie jest Tristitia?
- W swoim pokoju, który jest tu.
[...]"
~*A początek tej rozmowy sensu nie ma. Przecież opkowy Slade powinien zorientować się, że Brother Blood The Opko przeteleportował się do jego bazy. To byłoby widać i słychać, no. A poza tym, teleportacja to normalna zdolność nadprzyrodzona, więc nie ma co się jej dziwić. Akurat taka moc mu się trafiła.*~
~Generalnie tę rozmowę można byłoby po prostu skrócić do przywitania się ich obu oraz do wskazania przez Slade'a pokoju Claire Opko Version. Naprawdę, nie ma po co na siłę przedłużać gadki.~
|Nawet nie można się czepnąć do braku wykonywanych czynności, bowiem opkowa Tristitia ich nie widziała, więc nie mogła wiedzieć, co robili. Czyli po prostu dialog nudny jak Morawiecki.|
~*Zajebiste porównanie, normalnie powinszować. XDDD*~
|Ale prawdziwe! ;"D|
451. „[...] - Claire? Co ci się stało? Wyglądasz, jakby cię ktoś pobił.
Po tych słowach, do moich oczu napłynęły łzy, a ja odpowiedziałam:
- Tak...Tak było...To wina Davida...To on mnie pobił dwa dni temu.
- Biedactwo. Powiedziałaś o tym Sladeowi? – Odparł
- Nie...Boję się mu o tym powiedzieć.
- To może ja to zrobię?
- Nie! Nie mów mu o tym...Lepiej nie.
- Ale dlaczego? Wolisz, żeby on nadal cię torturował?
- Nie, ale...nie chcę, aby Slade się o tym dowiedział. Nie pytaj, dlaczego. Po prostu nie chcę.
- No OK, ale ja jednak sądzę, że powinnaś mu powiedzieć o tym, co zaszło.
- Może kiedyś się na to odważę.
[...]"
~*Brawo, Claire, twój idiotyzm już dawno przebił barierę Nadczasoprzestrzeni i leci dalej. Kurwa, powiedz o tym Slade'owi, ty dziwko niemyta, przecież on ci na stówę uwierzy. W końcu wiedział, że David znęcał się nad Tristitią.*~
~A poza tym, jaki ten dialog bezemocjonalny. Serio, przydałoby się trochę przemyśleń tej niedorozwiniętej parówy znanej jako główna bohaterka. Szczególnie, że wiemy iż pisze to z perspektywy czasu, więc mogłaby jakoś to dodatkowo komentować. No, ale nie, po co rozwijać postać i ubarwiać historię, lepiej pisać nudne, półwymiarowe gówno.~
|Brakuje też czynności, które oni wykonywaliby podczas tej nudnej jak but rozmowy. To dodałoby coś do tej sceny i, poza tym, o czym wielokrotnie przy narzekaniu na to wspominaliśmy, mogłoby też dodać emocji do tej sceny.|
<No i generalnie to jest nudne i trochę wkurwiające. Na serio, moja opkowa wersja powinna powiedzieć o tym Slade'owi. W końcu Slade już wiedział o tym, że David się nad nią znęcał. Uwierzyłby jej i jakoś zareagował. No, ale nie, lepiej siedzieć na dupie i nic nie robić.>
*Trzeba spalić opkową Tristitię.*
~*No moment, jeszcze nie zaczęłam pisać Retconning 0,25.*~
*Ja jebe, stop. xDDD*
~*Hehe ;"""DDD*~
~Lecz się. xDDD~
~*Nie ;"""DDD*~
452. „Jednak, po dwóch tygodniach, zaczął się prawdziwy koszmar. Kiedy mogłam już normalnie wstawać z łóżka i, gdy Slade mi na to pozwolił, zawsze kiedy wychodziłam z bazy, spotykałam Davida. On zaś, bił mnie i to bardzo mocno, zaciągał mnie w jakieś odludne miejsce do jakichś komórek oraz torturował mnie i, co najgorsze, gwałcił, a także groził mi, że jeżeli powiedziałabym o tym wszystkim Sladeowi lub komukolwiek innemu, on by mnie zabił. Przez to, po powrocie do bazy, gdy byłam u siebie w pokoju, płakałam praktycznie cały dzień i wieczór. Czułam się okropnie po tym wszystkim, co mi robił, ale przez to, że mi groził, bałam się powiedzieć o tym memu ojcu lub Sebastianowi. Również, coraz bardziej oddalałam się od nich. Gdy płakałam i choćby Slade to zauważył, gdy pytał mnie, co się działo, zbywałam go krótkim „Nic" i ucieczką do mego pokoju. Kiedy zaś chciał mnie przytulił, również uciekałam. Wiedziałam, że on nie zrobiłby mi tego, co David, ale i tak się bałam. Aż któregoś dnia, jakieś dwa miesiące po rozpoczęciu się moich cierpień, wydarzył się punkt kulminacyjny tego horroru.
Otóż, któregoś dnia, gdy David mnie pobił i, gdy ponownie chciał mnie zgwałcić, uciekłam mu. Wreszcie się na to odważyłam, ale słyszałam, że zaczął mnie gonić. [...]"
~Ale super! :D~
~*Ty jebaku leśny, jesteś tak niedojebany, że zaraz Wszechświat wybuchnie. XDDD*~
~No co? Nienawidzę tej kurwy. XDDD~
~*Ja też nie, ale ogarnij się. XDDD Anyway, przechodząc do tego kloca tekstu, to myślicie, że ten gwałt jakkolwiek wpłynie na historię? Jebło was i to do reszty.*~
~No ależ tak, bowiem kompletnie w ten sposób powinno się wykorzystywać wątki tak poważne jak gwałt. Kurna, skoro już chce się coś takiego wprowadzić, to powinno to jakoś wpływać na główną postać, a nie, że jest tylko jako shock value. No, ale przynajmniej miała jakieś realistyczne odruchy i na przykład uciekała, gdy chociażby Slade chciał ją dotknąć.~
|Także brakuje tutaj przemyśleń Tristitii The Opko. Kurde, skoro David ją tak traktował, to powinna jakoś to komentować, szczególnie z perspektywy czasu, bowiem takich rzeczy się nie zapomina. No, ale nie, po co rozwijać postać, niech pozostanie tak samo płytką kurwą jak była.|
<No i czy ona na serio nie mogłaby się obronić przy użyciu swych nadprzyrodzonych zdolności? Gdyby dodać Davidowi nullify, to dałoby się to łatwo wyjaśnić, dlaczego nie mogła ich użyć. Tak bez tego to widać, że jest to wjebane dla shock value i generalnie dla sztucznego podbudowania dramatu.>
*Również, z tych mniejszych błędów i tu, i w poprzednim fragmencie imię Slade'a zostało źle odmienione.*
~*No i na jasnego gnoja ja napisałam to słowo „Nic" pogrubione i pochylone? To chujowo wygląda, no, zwykłe pochylenie aby jakoś to wyróżnić od tekstu by wystarczyło.*~
~Także skąd David wiedział, gdzie Tri The Opko się wybierała? Nie było nic o tym, aby jakoś ją śledził, więc można powiedzieć, że jest to dla sztucznego podbudowania atmosfery.~
|No i generalnie ten fragment mógłby być emocjonalny i mogłoby nam być żal głównej bohaterki, ale został tak zjebanie napisany, że to aż szok.|
453. „[...] - Tristitio? Co ci się stało?
- Slade...Ratuj! ON tu idzie! – Krzyknęłam
W tym momencie, podszedł on do mnie i ukucnął na moją wysokość. Następnie, spojrzał mi w oko i rzekł:
- Kochanie...Ale co się stało? I kim jest ten ON? Nie mogę ci pomóc, nie wiedząc w czym.
- David...On wrócił... - Odpowiedziałam
Po tej odpowiedzi, usłyszałam że Slade wściekle westchnął i rzekł:
- Mówiłem mu, aby nigdy więcej się do ciebie nie zbliżał. Co on ci robił?
- Bił mnie...Torturował...Groził mi, że jeśli cokolwiek komukolwiek powiem, to on mnie zabije...I...I... - Odrzekłam i rozpłakałam się.
Slade zaś, mocno przytulił mnie do siebie. Dzisiaj, pozwoliłam się przytulił. On zaś, spytał:
- I co?!
- I...Zgwałcił mnie...Kilka razy... - Odpowiedziałam zapłakanym głosem.
- CO?! JAK ON ŚMIAŁ?! Nie...Jak tutaj przyjdzie, to nie dożyje jutrzejszego dnia. Nie pozwolę, aby ktokolwiek tak cię krzywdził!
- On się tak nade mną znęcał od dwóch miesięcy...Nie mówiłam ci o tym, gdyż on groził mi, że jeżeli ktokolwiek by się dowiedział, on by mnie zabił. A gdy płakałam, nie dałam się przytulić czy w ogóle jakkolwiek dotknąć, bo bałam się, że ty skrzywdziłbyś mnie tak samo.
- Nigdy bym ci tego nie zrobił. Nawet by mi to przez głowę nie przeszło. Kocham cię jak córkę, a własnego dziecka nigdy bym nie skrzywdził.
[...]"
~*Nie wiem czemu, ale czytając ten fragment się śmieję. XDDD Wiem, że nie powinnam, no ale i tak się śmieję. XDDD*~
~Bowiem to jest tak chujowe i generalnie to wszystko zostało wciśnięte tak bardzo na siłę, że nic tylko się śmiać. xD~
~*A, no racja. XDDD Anyway, przechodząc do analizy, ja jebix jakie to bezemocjonalne jest. Serio, przydałoby się aby ten wątek Davida został podbudowany przez kilka rozdziałów, to dzięki temu teraz łatwiej byłoby nam zrozumieć dramat Claire The Opkeł. No i przydałyby się przemyślenia głównej Mary Sue abyśmy mogli się wczuć w sytuację.*~
~I naprawdę, widać przez te wszystkie fragmenty, że charakter Slade'a jest taki NadOOC, że to aż szok. Naprawdę, jeżeli już chciało się napisać FanFiction to czy nie dałoby się wstrzelić jakiegoś wymyślonego złego i pokazać jego wady i zalety? To przynajmniej kalanie postaci kanonicznych by się nie pojawiło.~
|Także skoro nie pozwalała się dotykać, to nie powinno jej to przejść tak szybko jak Emily z opka „Przegięliście", no. Trauma nie mija ot tak, w sekundę.|
<No i brakuje też czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. To serio dodałoby coś do postaci, dodałoby dynamiki do tego statycznego gówna oraz mogłoby podbudować atmosferę. No, ale nie, po co poświęcić na swój rozdział więcej niż dzień.>
*Także ten David musiał wolno zapierdalać, że Claire biegnąc, bowiem to było napisane, zdążyła przed nim uciec i tyle pogadać ze Slade'em. Ah ta Opkolandia, zawsze ułatwi życie. Nie, ale serio, to nierealistyczne jest, David powinien dobiec do bazy niedługo po niej.*
~*I generalnie ten dialog mógłby być emocjonalny, ale moje dawne niedojebanie nie pozwoliło mi postarać się nad nim. Anyway, koniec analizy na dzisiaj, zjechaliśmy już dzienny limit czterech stron z fragmentami.*~
~*<Zakaz, matoły. xD> ;"""DDD*~
454. „[...] Widząc go, Slade mocniej przytulił mnie do siebie i wycelował w kierunku Davida jedną ze swych broni. Intruz zaś, zrobił to samo. [...]"
~*O JA PIERDOLĘ, KOLEJNY ZWIASTUN NADIDEALNYCH SZEŚCIU MIESIĘCY! PROFESJONALNE SŁOWNICTWO W OPKU! ***.****~
~JA JEBE, NADCUD! OOO.OOO~
|IMPOSSIBLE! \*.*/|
<MAGIA! \O/>
*NIE DO WIARY! :OOO*
~*A tak poza tym NadZachwytem, to zachowanie z pierwszego zdania tak bardzo nie pasuje do charakteru Slade'a, że to aż Nads(z)ok.*~
~Ogólnie postacie kanoniczne są w tym FanFiKKKtion robieni na NadOOC, że aż Nadszok.~
~*Niestety i nie jestem z tego powodu dumna. >.<*~
455. „[...] - Jak śmiałeś tak traktować Claire? Czymże ona ci zawiniła? Przecież nie zabiła ci rodziny ani w żaden sposób cię nie skrzywdziła, a ty tymczasem krzywdzisz ją.
- Bo mogę. – Odpowiedział David.
Po tych dwóch słowach, Slade ironicznie zaśmiał się i odparł:
- Nie, dziecko. Nie możesz. Nie możesz się tak nad nikim znęcać, a szczególnie nad nią, chyba że chcesz mieć do czynienia ze mną. Poza tym, mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, iż gwałt jest karalny?
- I co z tego? Ona nie zasługuje na lepsze traktowanie. – Odrzekł David.
- Owszem, zasługuje. Dlaczego ty jej tak nienawidzisz? Co ona takiego ci zrobiła?
- Urodziła się.
- To nie jest odpowiedź. Mam rozumieć, że znęcasz się nad nią tylko dlatego, bo tak ci się chce? Nie zasługujesz na nic innego, oprócz śmierci.
Po czym, oboje wystrzelili. Ja zaś, nie chcąc widzieć tego, co miało zaraz nastąpić, zasłoniłam oko. Kiedy zaś strzały i dźwięk prądu, co znaczyło, że tym właśnie strzelały ich bronie, ucichły, odsłoniłam oko."
~*Nie wiem czemu, ale mam bekę z tego fragmentu, mimo iż z założenia powinniśmy się zastanawiać, kto kipnie, a kto nie. XDDD Ale przechodząc do analizy, to akurat fakt, że Tristitia The Opko nie zasługuje na lepsze traktowanie. Jest po prostu rozwydrzoną, wkurwiającą idiotką, która zasługuje na śmierć. Nie powiem jak kipnie w Retconning 0,25, bowiem to będzie bekowe, więc Lecker, cicho tam.*~
~Nie dziwne, bowiem też mam z tego fragmentu bekę. XDDD A poza tym, serio powinno się kilka rozdziałów podbudowywać relację Tri Opko Version i Davida, abyśmy mogli teraz odczuć jakiekolwiek emocje, poza niezamierzoną beką. No i David powinien mieć jakieś sensowne motywacje, dla których znęcał się nad opkową Claire. Bowiem obecnie mamy poziom Miss Radioactive, a to nie jest dobry znak. Znaczy ta różowa parówa motywacje miała, ale jak pamiętamy z jednej z fillerowych analiz, skrajnie egoistyczne i bullshitowe. Więc pasuje też do braku motywacji.~
|No i brakuje przemyśleń Tristitii The Opko. Kurwa, ona jakoś powinna komentować ten nudny jak Dżej dialog, szczególnie że pisała o tym wszystkim z perspektywy czasu. To dodałoby coś do charakteru tej pustej jak Morawiecki idiotki. No, ale nie, po co rozwijać postać, niech pozostanie na tym samym poziomie spierdolenia umysłowego co na początku. -___-|
<No i powinno się dodać jakieś czynności, które Slade i David wykonywaliby podczas tej rozmowy. To dodałoby potrzebnej temu opku dynamiki oraz powiedziałoby coś nam o charakterze tych dwóch postaci. No, ale nie, po co postarać się nad swoją historią, skoro można stworzyć NadGówno. ;=;>
*No i charakter tutejszego Slade'a tak bardzo do niego nie pasuje. Powinno mu jedynie zależeć, aby pozbyć się Davida, aby ten nie zabił jego dziewczyny na posyłki i tyle. Naprawdę, napisanie postaci kanonicznej zgodnie z jej charakterem spowodowałoby, że ten FanFiKKKtion byłby ciekawszy!*
~*I generalnie strasznie bezemocjonalny ten fragment, powoduje jedynie nieintencjonalną bekę, a nie zamierzone emocje.*~
456. „[...] - Slade...Dziękuję ci za to, co dla mnie zrobiłeś...Jesteś taki dobry...
Po czym przytuliłam się do niego. Chwilę potem i on przytulił mnie do siebie, a następnie powiedział słabym głosem:
- Nie ma za co, skarbie...Kocham cię i nie chcę, abyś cierpiała...
On naprawdę był kochany i dbał o mnie. Jednak, parę chwil potem, kiedy emocje opadły, puściliśmy się."
~*Kurwa, jaka nuda, OMN. Naprawdę, strasznie bezemocjonalna ta wymiana zdań, mimo iż z tego co wiem i generalnie można się domyślić, to moim celem było pisząc to wywołać emocje w czytelniku. Po pierwsze i najważniejsze, powinno się dodać więcej przemyśleń Tri Opko Version. Naprawdę, szczególnie po tych ostatnich dwóch zdaniach widać, że jest ich tylko tyle, aby zwykły, szary czytelnik nie dojebał się, że narracja pierwszoosobowa, a główna postać przemyśleń nie ma. No kurde, szczególnie że opkowa Claire pisze to z perspektywy czasu, to powinna dodawać jakieś swoje przemyślenia, które ubarwiłyby to nudne jak but cholerstwo. No, ale nie, po co rozbudowywać postać.*~
~I charakter Slade'a nadal nie pasuje do niego. No kurwa, naprawdę, czemu dawna Ramoninth nie mogła na przykład stworzyć własnego złego? Nadal to mógłby być FanFiction do Młodych Tytanów, bowiem owi mogliby się pojawiać oraz czasami mógłby zajrzeć jakiś złoczyńca czy inny dobry z serialu. Dzięki temu nie mielibyśmy wkurwa, że charakter takiej fajnej postaci jaką jest Slade jest zmieniony na charakter typowego OOC aŁtoreczki.~
|Także brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Naprawdę, wystarczyłaby zwykła gestykulacja, a już powiedziałaby nam coś o charakterach postaci oraz dodałaby dynamiki do tego statycznego gówna. To naprawdę ubarwiłoby tę historię oraz dodałoby do niej realizmu!|
<I serio, przejście pomiędzy tymi dwoma ostatnimi zdaniami powinno się zrobić jakoś płynniej, bowiem obecnie to sztucznie wygląda.>
~*I generalnie ten akapit jest nudny jak but oraz niezgodny z charakterem Slade'a.*~
457. „Kolejne dni, wyglądały właściwie tak samo. [...]"
*Przecinek, wypierdalaj, nie jesteś tu potrzebny.*
458. „W czasie lotu, w pewnym momencie, zobaczyłam wysoko na niebie wiązki prądu płynące w kierunku, w którym leciałam. To było dziwne, zważywszy na to, że nie mogły to być pioruny, ponieważ wiązki nie spadały na ziemię. Nie wiedziałam, co to mogło znaczyć, ale podejrzewałam, że ktoś sobie po prostu z czymś eksperymentował i ot taki był tego efekt. Jednak, około dwadzieścia minut później, zaczęłam zauważać cel mej podróży na horyzoncie."
~*O patrzcie panowie, panie i ci niezdecydowani, kolejny zmarnowany wątek się zaczyna. Nie będę spoilerować jaki, gdyż to jest tak zmarnowany potencjał wątku, że nie wypada tego spoilerować. Przechodząc jednak do właściwej analizy, tutaj znowu widać ewidentny brak przemyśleń opkowej Claire. Kurde, w Retconning VI, w kolejnym rozdziale, też ma się wydarzyć podobna sytuacja (to nie spoiler, bowiem jestem przekonana, że kolejny rozdział wleci na Wattpada przed drugą częścią tej analizy), ale tam ma być to jakkolwiek skomentowane przez postacie, które akurat nie były w bunkrze Anatolija i wiedziały o tym zdarzeniu. A tutaj co? Takie wydarzenie, które nawet na uniwersum tego serialu nie należy do naturalnych, a ta debilka nie zastanawia się nad tym dłużej niż kilka chwil.*~
~No i szczerze wątpię, aby ktoś z czymś eksperymentował. Naprawdę nie wiem co trzeba byłoby robić, aby nawet w uniwersum tego serialu wywołać coś takiego. Więc może zamiast szybkiego zbycia tego, Tristitia The Opkeł zastanowiłaby się nad tym dłużej? To dodałoby tej Mary Sue realizmu.~
|No i generalnie problem tego fragmentu leży w zbyt małej ilości przemyśleń tej opkowej parówy.|
459. „[...] Jednak, po wejściu do wnętrza, okazało się, że ta placówka nie miała żadnych dodatkowych zabezpieczeń będących poza wyłączonym systemem bezpieczeństwa. Dzięki temu, mogłam bardzo łatwo dostać się do celu."
<No do blyata, ależ tak. Bowiem życie musi ułatwiać naszej Mary Sue zadanie. I nie obchodzi mnie, że takie miejsce trafiło się pierwszy raz, po tym wszystkim, co dotychczas zanalizowaliśmy, mogę bez problemu stwierdzić, że to jawne ułatwianie głównej pierdole życia.>
*No i mogłaby opkowa Tri to jakoś skomentować w myślach, szczególnie że pierwszy raz trafiło jej się takie miejsce. Nie musiałaby się jakoś specjalnie długo nad tym zastanawiać, ale choć trochę jej myśli by wystarczyło. No, ale nie, po cholerę rozwijać postać, c'nie?*
~*Generalnie ten fragment to jawne ułatwianie tej partole życia. I pomyśleć, że dalej nie będzie lepiej. >.<*~
*Niestety wiem i nie jestem z tego powodu szczęśliwy. -_-*
460. „Widząc mój cel poszukiwań, podeszłam do niego i chwyciłam go. Po zrobieniu tego, lufa zabłysła na chwilę na biało-niebiesko, a paski zaświeciły się takimi światłami, jakiego koloru były. Natomiast na ścianie naprzeciwko zauważyłam cztery portale, w takich kolorach jak paski. Owe przejścia wyglądały jak portale ze słynnej serii gier „Portal" od Valve. No to szczerze powiedziawszy, ktoś musiał być geniuszem, żeby stworzyć w rzeczywistości działo portalowe, tylko nieco zmodyfikowane. Jednak, gdy nacisnęłam jedyny przycisk na broni, w kierunku portali wytworzyła się biała nić, wyglądająca jak stworzona z jakieś energii. Gdy zaś przesunęłam ręką, portal w który skierowana była owa nić, również się poruszył."
~*Fajny koncept, co nie? A wiecie, że zostanie wykorzystany poza tym rozdziałem jeszcze tylko z dwa-trzy razy? -___-*~
~Ja jebe, ależ tak, bowiem tak powinno się wykorzystywać wprowadzone do opowiadania rzeczy. Kurwa mać, jeżeli nie chce się czegoś przez resztę historii więcej razy wykorzystywać, to się tego nie wprowadza. A to zmodyfikowane działo portalowe mogłoby dodać jakieś ciekawe wątki lub mogłoby pomagać Claire Opko Version w innych misjach. No, ale nie, po co stworzyć ciekawsze opowiadanie.~
|No i nadal Tristitia The Opko ma cholernie mało przemyśleń. Skoro nie spodziewała się, że takie działo mogło istnieć w rzeczywistości, to powinna ten fakt jakoś bardziej skomentować w myślach. Bowiem obecnie to wygląda tak, jakby miała wylane w fakt, że miała przed mordą prawdziwe działo portalowe, tylko zmodyfikowane. Przez to nadal pozostaje wkurwiającą, płytką idiotką.|
<Wypadałoby też, aby moja opkowa wersja skomentowała jakoś fakt, że to działo portalowe działało inaczej niż w Portalach. W końcu to jest coś odmiennego niż można byłoby się spodziewać. No, ale nie, po co się postarać i rozbudowywać główną postać. Lepiej stworzyć NadGówno tygodnia.>
~*Generalnie, jak w większości przypadków, problem kloca tekstu opiera się na braku przemyśleń głównej pizdy. Czemu ja się nie mogłam postarać, skoro w tamtym czasie napisałam „Nie jestem waszym wrogiem.", Kroniki Apokalipsy i wspominane gdzieś tam wcześniej urywki do mego FanFiction do C&C?*~
~Powiedziałbym, że niedojebanie, no ale te inne rzeczy, które napisałaś wtedy, temu przeczą. Więc kurwa nie mam pojęcia.~
461. „[...] No cholera, a myślałam, że już ich piekło pochłonęło. Ale serio, dawno się nie widzieliśmy."
*Zajebista ta szybka zmiana tematu, normalnie nie ma chuja we wsi. XDDD*
~*Faktycznie, to przejście pomiędzy tymi dwoma zdaniami powinno nie być takie sztuczne, bowiem obecnie wygląda to bekowo. XDDD*~
462. „[...] - Naprawdę nie musisz mu wiecznie służyć. Wiem, że robisz to dlatego, bo jesteś pod jego kontrolą.
- Nie. Obecnie robię to dlatego, że takie życie już dawno mnie się spodobało. Nie mogę opuścić Slade'a po tylu latach i po tym wszystkim, co dla mnie zrobił. Nie jestem niewdzięczna. – Odparłam, po czym odepchnęłam Robina w kierunku ściany za pomocą niewielkiej kuli dezintegrującej.
[...]"
~*A tak naprawdę nie wytworzyła kuli dezintegrującej, bowiem Sharon wyszła zza rogu i swoim nullify słusznie utrudniła Tristitii życie. A potem na wieczność zamknęła ją w klatce zrobionej geokinezą. KOOONIEEEC.*~
~Zajebista końcówka, normalnie nie ma chuja we wsi. XD~
~*No co? Nie moja wina, że OC Lecker jest fajna, a na stówę lepsza od Tri. XDDD Anyway, przechodząc do tej nudnej jak TVP o poranku wymiany zdań, to czemu Robinowi AŻ TAK zależy? On dawno powinien zrozumieć, że opkowa Claire ma wyjebongo na jego wesoły team rozpierdolu i woli stać po stronie Slade'a.*~
~Może gdyby faktycznie się wręcz Nadprzyjaźnili, to dałoby się to jakoś wyjaśnić, ale tak? Ewidentnie widać przez to, że Claire The Opko jest jebaną Mary Sue. Znaczy to widać było od początku, ale tutaj widać jeszcze bardziej.~
|I serio, w sumie czemu Tristitia The Opko nie stała po stronie Tytanów? To byłoby w sumie ciekawe, szczególnie jeżeli potem z jakiegoś sensownego powodu by ich zdradziła, bowiem pomimo przyjaźni z jakiegoś sensownego powodu wybrałaby dołączenie do mego opkowego sobowtóra. A przynajmniej nie byłoby tak schematycznie.|
<No i z mniejszych problemów, to brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. W końcu walczyli, więc pomiędzy ich wypowiedzi można byłoby dodawać jakie ciosy otrzymali lub wyminęli. To na serio dodałoby dynamiki, a że walki w tej historii są statyczne as fucking fuck to byłoby to jak najbardziej na plus.>
~*No, ale nie, po co się wysilić i stworzyć coś sensownego. Lepiej napisać NadGówno, z tego wniosek.*~
<Niestety >.<>
463. „Kiedy po paru chwilach wyszłam na zewnątrz, poczułam że było zimno, a nawet bardzo zimno. Od razu wyjęłam telefon i sprawdziłam, ile było stopni Celsjusza, mimo iż w Stanach Zjednoczonych używało się stopni Fahrenheita. Ja jednak nigdy ich nie ogarniałam, więc korzystałam z Europejskiej miary temperatur. Gdy to zrobiłam, po zobaczeniu temperatury aż szybko zamieniłam się w niematerialnego orła. Było minus sto pięćdziesiąt stopni Celsjusza, a ja nie chciałam umierać. Następnie zaś, spojrzałam na niebo, gdyż było także bardzo ciemno, aż za ciemno jak na normalną noc. Po zrobieniu tego, ujrzałam że było ono całe czarne jak smoła z czerwonymi punkcikami. Aaahaaa, ktoś się bawił w iluzję, z tego wniosek. No hej, czarne niebo z czerwonymi punkcikami i jeszcze taka temperatura pasowała do teorii wielkiego chłodu, która była jedną z możliwości końca Wszechświata. No, ale w tym momencie Ziemia powinna już dawno nie istnieć, tak samo jak ludzkość w cielesnej formie, a te dwie rzeczy nadal były i miały się dobrze, więc to była tylko iluzja. Od razu, znowu zamieniłam się w człowieka. Rzeczywiście, po paru minutach nadal byłam żywa. Od razu pomyślałam:
„Wysuńcie się!"
Dzięki czemu skrzydła wykonały moje polecenie. Ja zaś, wzbiłam się w powietrze i ruszyłam w kierunku bazy...
W czasie lotu, na niebie dostrzegłam także takie same wiązki prądu. Nie wiedziałam, kto mógł się bawić prądem i iluzją, ale to stawało się coraz bardziej niepokojące. Szczerze powiedziawszy, trochę zaczynałam się bać, że to Kornel Whittaker, mój biologiczny ojciec, chciał mi przez to przekazać, że nadal żył i coś ode mnie chciał. On umiał robić takie rzeczy, ale na razie nie chcę wspominać, dlaczego. [...]"
~*Teoria wielkiego chłodu istnieje jak coś, dowiedziałam się o niej z jakiegoś tam kanału naukowego z YouTube i postanowiłam tutaj wykorzystać ją jako iluzję. A poza tym, powinna się szybko skapnąć, że to iluzja. Gdyby faktycznie była taka temperatura, wszystko powinno być zamarznięte, ba, nie powinna dać rady otworzyć drzwi oraz telefon nie powinien jej się włączyć, bowiem obwody powinny mu zamarznąć.*~
~No i powinna właśnie znać stopnie Fahrenheita, w końcu była z pochodzenia Amerykanką. A co za tym idzie, od dzieciństwa powinna być uczona tej skali. No, ale nie, lepiej napisać wymówkę na szybko, aby nie sprawdzać temperatury w jebanym Google, gdzie po wpisaniu danej temperatury samo Google może ci to przekonwertować na Fahrenheita. Nie trzeba nawet samemu przeliczać i w sumie dobrze, bowiem trochę to pokomplikowane.~
|Miło też, że chociaż trochę przemyśleń Claire The Opko jest w tym momencie. Jasne, nadal powinna, szczególnie w drugim akapicie, się trochę nad tym zastanowić, ale i tak. Przemyśleń ewidentnie jest tutaj więcej, a to już idzie na plus. No, ale jak wspominałem, powinno być ich trochę więcej, aby jakoś rozbudować postać.|
<Dobrze, że chociaż motywacja Kornela się pojawi później, bowiem inaczej musiałabym się dojebać, że to ostatnie zdanie tego długiego i nudnego fragmentu jest dojebane na siłę, aby nie trzeba było wymyślać powodu. A poza tym, imię „Kornel" ma tłumaczenie na angielski i brzmi ono „Cornelius". Wystarczyło to sprawdzić w innych tłumaczach niż tylko Google Tłumacz, który większości imion nie tłumaczy.>
*Poza tym, przymiotniki jak „europejskiej" powinno się pisać małą literą.*
~*Generalnie można byłoby też rozciągnąć na nieco dłużej tę iluzję, co nie zostanie zrobione. Mogłoby się to utrzymać kilka dni i ludzie, w tym też Tristitia i Slade, zastanawialiby się, kto to zrobił i po co. No i też dostalibyśmy może dzięki temu więcej poszlak, że to faktycznie wina Kornela.*~
~No i generalnie ten fragment mógłby być ciekawy, ale jest taki meh.~
464. „[...] Wiedziałam, że to była tylko iluzja, w końcu nie byłam aż tak głupia. [...]"
~*
Sorki Tri, ale jesteś idiotką do sześcianu, co udowodniłaś niejednokrotnie podczas trwania tego FanFiKKKtion. XDDD*~
~Więc w sumie można uznać, że końcówka tego zdania jest najlepszym żartem na dzień dzisiejszy. XDDD~
~*W sumie racja. XDDD*~
465. „[...] - Dziękuję za to wszystko, co dla mnie zrobiłaś. Jestem ci wdzięczny.
- Nie ma za co. Nie mogłabym cię zostawić po tym, co ty dla mnie zrobiłeś. – Odparłam
[...]"
|Ja pierdolę, jaka nuda. Nie, na serio, tego typu wymiana zdań powinna zawierać w sobie jakiekolwiek emocje, a tymczasem jest to nuda na kiju. Zacznijmy od tego, że ewidentnie powinny być pomiędzy tymi wypowiedziami jakieś dopiski na temat tego, co robili lub jakie emocje odczuwali. To dodałoby czegoś do tych nudów.|
<No i ewidentnie powinno się może trochę przemyśleń mej opkowej wersji dać. Nie musiałoby ich być jakoś specjalnie dużo, ale to ewidentnie dodałoby coś do tego stęchłego dialogu. No, ale nie, po co się postarać.>
466. „Kiedy zaś odwrócił się w moim kierunku, chyba ujrzał, że mimowolnie opadła mi szczęka, gdyż rzekł:
- No co? To nie było takie trudne wbrew pozorom.
- J-Jak ty to... - Tylko tyle zdołałam z siebie wydusić.
- Bardzo prosto, ale nie będę ci tego mówił, bo prawdopodobnie nie zrozumiesz. To wykracza poza wszystkie prawa obecnie znanej nauki.
- A-Ale...Takie coś nie jest możliwe w dzisiejszych czasach! Sam fakt, że ktoś stworzył działo emitujące cztery portale jest niemożliwy!
- Jak widać, nie ma rzeczy niemożliwych.
- Z tego wniosek, że po prostu jesteś nadludzko inteligentny.
- Oj nie przesadzajmy.
Po tej rozmowie, ja nadal zdziwiona, wróciłam do pokoju. Czyli po prostu żyłam pod jednym dachem z jakimś super inteligentnym człowiekiem, z tego wniosek."
~*Bowiem jak coś, to Slade po prostu przerobił to działo portalowe tak, aby także mogło strzelać portalami. Poza tym, oczywiście, że nie wytłumaczy jak to zrobił, bowiem gdyby to powiedział, to musiałabym to wymyślać, a nie o pomysłowość w opkach chodzi.*~
~I serio szkoda, że to działo nie zostanie wykorzystane więcej niż jeszcze chyba raz czy coś koło tego. Ono mogłoby dodać dynamiki do misji Tristitii The Opko oraz jakoś ubarwić samą historię. Ja nie mogę, nadal nie mogę uwierzyć, jak można było się tak po prostu nie starać podczas pisania tej historii.~
|Także ewidentnie brakuje przemyśleń Tri Opko Version. Serio, ona powinna więcej komentować to wszystko w myślach. Skoro nie spodziewała się, że moja opkowa wersja coś takiego zrobi, to powinna jakoś to komentować, szczególnie z perspektywy czasu. Naprawdę, w narracji pierwszoosobowej przemyślenia głównej postaci są niezbędne, bowiem to dzięki nim można najłatwiej rozbudować postać. No, ale jak widać nie, niech opkowa Claire pozostanie tak samo płytka jak była.|
<Także brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Ja naprawdę nie uwierzę, że tak po prostu stali jak kołki i wpatrywali się w siebie. A serio, temu statycznemu gównu przydałyby się czynności, które oni by wykonywali podczas rozmowy.>
*Także przejście pomiędzy rozmową oraz tym przedostatnim zdaniem jest strasznie sztuczne. Powinno ono być jakoś płynne, a nie takie oło.*
~*No i generalnie wkurwia mnie ta historia, bowiem rzadko możemy powiedzieć coś więcej poza standardowym narzekaniem. Czekaj, aż sprawdzę, w którym rozdziale zaczyna się wątek Sezorisa...W trzydziestym czwartym, czyli niedługo, bowiem jesteśmy w rozdziale trzydziestym. Jeszcze tylko czterdzieści do końca jak coś.*~
~Jakoś to przeżyjemy, chociaż będzie ciężko.~
~*Jesteśmy już zbyt daleko aby się poddać, chociaż fakt, ciężko to będzie.*~
467. „Był on o wiele wyższy od nas~*~TAK!!! JEST!!! ŁUUUHUUU!!! ;"""-)))~ Ja pierdolę, co za niedojeb. XDDD*~ ~;"""DDD~ Jesteś tak niedojebany jak to tylko możliwe. XDDD Anyway:, nie zdziwię się w sumie jeżeli miał jakieś dwa metry i siedemdziesiąt centymetrów wzrostu. Tak, wiem, że żyłam w Ju-Es-Ej i powinnam opisywać wzrost hamerykańskimi jednostkami miar, ale byłam zbytnią idiotką, aby je pojąć. Posiadał oczywiście masywną posturę, bowiem why not. Posiadał bladą jak ściana w kiblu skórę oraz jego oczy świeciły na super hiper edgy as fucking fuck indygo kolor. Nie wiem czy indygo jest edgy, ale chciałam chociaż raz w swym marnym życiu zabrzmieć inteligentnie. Posiadał też długie i rozgałęziające się rogi, przez które ewidentnie nie zmieściłby się w żadnym ludzkim pomieszczeniu. W sumie z takim wzrostem też nie powinien się zmieścić, ale w sumie żyliśmy w Opkolandii, więc tutaj wszystko wydarzyć się mogło. Poza tym, posiadał baaardzo długie palce, które miał zrośnięte z paznokciami. Wyglądały jak długie, wąskie i zaostrzone pręty. Z jego pleców wyrastały odnóża, podobne do tych, jakie miały Woodcrawlery, ale pewnie kojarzyło mnie się to tylko z tego powodu, że ostatnio ze Slade'em musieliśmy uciekać z bazy, bo jakieś nam się w piwnicy zalęgły. Jednak u tego tutaj typa owe odnóża przeplatały się z czarnymi mackami. Widząc nas, uśmiechał się mega szeroko, a posiadał uśmiech tak szeroki, że sięgał mu, dosłownie, od ucha do ucha. Posiadał takie zęby, jakie miały ryby głębinowe. Na sobie miał założony długi w pizdu, czarny i wyglądający na cool płaszcz z kapturem. Wyglądał seksi as fucking fuck, to musiałam przyznać, ale żeby nie wyszło, że jestem niedojebana, to idealnie udawałam, że się bałam. W końcu jam jest Mary Sue, co z tego, że na najniższym szczeblu w hierarchii?*~ i miał masywną posturę. Jego skóra była ciemnoszara, a oczy świeciły na żółto. Widać było także na jego głowie niewielkie rogi, a zamiast palców miał długie ostrza, które mogłyby z łatwością przeciąć człowieka. Na sobie miał założoną jakąś nieznaną, nie wyglądającą na ziemską, czarnoczerwoną szatę."
~Zajebisty ten twój opis, Ramoninth, normalnie nie ma chuja we wsi. XDDD~
~*Generalnie chyba napiszę prawilny remake tego opka w Retconningverse. Urywki Lecker spod pierwszej części analizy i do tego mnie zainspirowały. XDDD*~
~Potem ona napisze swój remake i Internet wybuchnie. XD~
~*Da radę. XDDD Anyway, przechodząc do właściwej analizy, to miło, że dostaliśmy opis, dzięki temu łatwiej nam sobie wyobrazić jak wyglądał. Tylko wypadałoby pozbyć się nadmiaru odmian słowa „być", bowiem przez to opis jest statyczny.*~
~Także wypadałoby dodać jakieś przemyślenia naszej głównej Mary Sue, co również dodałoby dynamiki do opisu. A, że dynamika jest potrzebna w tym statycznym gównie, to byłoby to jak najbardziej na plus.~
|No i tak poza tym to tyle, ważne że jest opis. Znaczy w tym FanFiKKKtion już uświadczyliśmy opisów, ale miło, że one nadal są.|
468. „[...] To był ~*~TAK! ;"""-)))~ Wiemy, cieszysz się, a teraz morda w kubeł. XDDD ~;"""DDD~ Nie mogę z tobą. xDDD Anyway: Anatolij Diatłow wersja 2.0-update 1! Spierdoliłam od niego, bowiem uznałam, że miał spierdolony mentalnie cel. Jasne, chciał uratować Andromedę, ale to nie usprawiedliwiało faktu, że chciał rozpierdalać NadWszystko Dezintegratorem Hardbassowym, dopóki mój ojciec nie powie mu, gdzie Andzia Gandzia jest! Ja jebix, nie wiedziałam, że on jest też pół demonem! O kurwa, teraz to mieliśmy tak przesrane, że jedynie któryś z Nadbogów mógł nas uratować. ;___;*~ Kornel Whittaker, mój biologiczny ojciec! Fakt, był on demonem, ale umiał też zamieniać się w człowieka i w tej drugiej formie najczęściej go widziałam. Tak naprawdę, teraz był to drugi raz, gdy widziałam go jako demona. Poza tym, z tego co wiedziałam, w przeszłości władał światem demonów, w którym to znany był jako Koelter. Nie pamiętałam jednak, dlaczego stracił tę posadę."
~Piękny ten urywek, boję się remake. XDDD~
~*Tak długo jak piszę obecny spin-off Retconningów, tak długo nie ma tego remake. XDDD*~
~Dobrze, że ten spin-off jest długi. XDDD No, ale przechodząc do analizy właściwego fragmentu, to miło wiedzieć, że dawna Ramoninth przynajmniej w pseudonimy dla innych postaci niż główna bohaterka umiała. Bowiem pseudonim Kornela powstał w mniej niż pięć minut, a nie brzmi chujowo. To ewidentnie jakiś plus.~
|Miło też wiedzieć, po kim Tristitia The Opko odziedziczyła swoją demoniczną naturę. Zawsze lepsze to, niż gdyby miała być pół demonem, bowiem każda edgy OC tak ma, ale nie miałoby to biologicznego uzasadnienia.|
<A poza tym, tutaj na serio widać, że temu opku przydałaby się narracja trzecioosobowa. To może dzięki temu dałoby się przedstawić jak tam relacje Kornela z matką Tri The Opko, ogólnie jak wyglądało życie Kornela i tak dalej, i tak dalej. Dzięki temu naturalnie rozdziały by wychodziły długie oraz ciekawe, bowiem byłoby więcej wątków. Jasne, narracja pierwszoosobowa też mogłaby zadziałać, ale trzecioosobowa ewidentnie byłaby lepsza.>
*Chciałbym się też dowiedzieć, jaka była pierwsza sytuacja, w której Claire Opko Version widziała swego ojca w demonicznej formie. Można byłoby dać retrospekcję, szczególnie, że nasza Mary Sue pisze o tym wszystkim z perspektywy czasu i to dodałoby coś ciekawego do historii oraz rozbudowałoby główną bohaterkę. Sytuacja bez przegranej.*
~*Także pewnie stracił tę posadę, bowiem Anatolij 2.0-update 1 go wykopał. Coraz więcej pomysłów na remake.*~
~Help xDDD~
~*;"""DDD*~
469. „[...] ~*~|Zamknij się, idioto. X"""DDD| ;"""DDD~ Dobra, morda. XDDD ~|:D|~ Ja jebe, co za idioci. XDDD Anyway:
– Anatolij, kurwa! – krzyknęłam tak NadKulturalnie jak tylko się dało – Wypierdalaj z mojej ziemi i daj nam spokój! – zawołałam, patrząc w jego seksi indygo oczy.
Po tej tak kulturalnej, że to aż szok, wypowiedzi Anatolij zaśmiał się tym przerażającym, demonicznym śmiechem, brzmiącym jak przepuszczenie przez jakiś edgy syntezator mowy osiemset razy na krzyż głosu prawilnego Diatłowa 2.0-update 1. Brzmiał szczerze niepokojąco, ale nie dziwne, skoro obecnie znajdował się w swojej demonicznej formie. Dobrze, że nie musiałam słuchać tego śmiechu na co dzień, bowiem to musiało okazywać się masakrą. No, ale po zaśmianiu się, bowiem jestem płytką szują bez głębszych przemyśleń, rzekł takim samym głosem:
– Nie ma mowy. – odparł, kiedy na chwilę rozejrzałam się w prawo i lewo, aby nie patrzyć wiecznie w jego oczy – Skoro nie chcesz mi pomóc w mym celu – zaczął, gdy ponownie zwróciłam wzrok w jego stronę – to muszę cię do tego zmusić, przejmując cię. – zakończył swoją pierdolniętą motywację, kiedy spojrzałam z NadPrzerażeniem w jego stronę.
No jego już chyba posrało do reszty. Po chuj mu ja, skoro na pewno sam posiadał większą potęgę niż ja? Jasne, nadal pozostawałam Mary Sue, ale na najniższym szczeblu hierarchii. Zgodnie z prawami logiki powinien chcieć przejąć jakąś Mary Sue, która znajdowała się na drugim od góry miejscu. Na drugim od góry, bowiem na pierwszym znajdowała się Andronmenda. Nie mogłam mu na to pozwolić, bowiem miałam ciekawsze rzeczy do roboty niż realizowanie celu tego psychola pod jego kontrolą.
– Jeb się. – rzekłam tak kulturalnie jak mogłam, przywołując kulę dezintegrującą – Chyba nie myślisz, że pozwolę się kontrolować. – dodałam, po czym rzuciłam w jego stronę ową kulą.
Jednak, gdy owa uderzyła w niego i roztegesowała się, okazało się, że ku przerażeniu memu i Slade'a nic nie zrobiła rosyjskiemu inżynierowi. No zajebiście, to teraz mieliśmy przesrane do sześciennego sześcianu. Nadboże, heeelp. ;___;*~
- Koelter! Zostaw nas w spokoju! Czego ty tak nagle ode mnie chcesz?!
- To proste. Chcę przejąć twoje ciało, aby za jego pomocą odbić władzę w świecie demonów, a następnie przejąć władzę także i nad tym światem. – Odpowiedział
- Chyba nie myślisz, że ci na to pozwolę.
- Oj nie tylko mi na to pozwolisz, ale też i pomożesz.
- Nigdy!
Po czym również przemieniłam się w demona. Widząc moją demoniczną wersję, Koelter rzekł:
- Widzę, że już nauczyłaś się kontrolować swoje drugie oblicze.
- Tak i teraz posłuży mi ono, aby cię zabić! – Powiedziałam, a następnie uformowałam największą kulę dezintegrującą jaką mogłam i rzuciłam w Kornela.
Jednak, to nic nie dało. Nie zabiło go to ani w żaden sposób nie drasnęło. Widząc to, uformowałam jeszcze największą możliwą kulę ognia i także w niego rzuciłam. To także nic nie pomogło. Kiedy moje próby zabicia go lub chociaż zranienia nie przyniosły skutku, zaśmiał się on i powiedział:
- Tak mnie nie pokonasz. Jestem silniejszy oraz bardziej wytrzymalszy od ciebie.
- I tak nie pozwolę ci, abyś mnie przejął. – Odparłam
- Nie byłbym tego taki pewien. Jeszcze się spotkamy.
A następnie, na jego miejscu ponownie pojawił się pył. Zaś czas, temperatura oraz niebo powróciły do normy. Kiedy zaś zniknął on, szybko przemieniłam się w człowieka. Gdy to nastąpiło, Slade spytał:
- Kim on był?
- Wierz lub nie, ale on był moim biologicznym ojcem. Jest demonem, ale może także zamieniać się w człowieka. Szczerze powiedziawszy, drugi raz w życiu widziałam go w jego demonicznej formie. W naszym świecie nazywa się Kornel Whittaker. Kiedyś był także władcą świata demonów, w którym znany był jako Koelter. Nie pamiętam jednak, dlaczego utracił ową posadę. – Odpowiedziałam
- W takim razie, współczuję ci biologicznego ojca i tego, co chce ci zrobić. Jednak nie martw się. Postaram się tobie pomóc tak, jak umiem.
- Dziękuję ci...Jesteś dla mnie taki dobry...
- Po prostu cię cholernie kocham i nie mogę pozwolić, aby coś ci się stało.
Po tej rozmowie, po prostu przytuliłam się do niego, gdyż nie wiedziałam, co mogłam więcej powiedzieć. On zaś, również przytulił mnie do siebie i pocałował w głowę. Następnie dodał:
- Nie bój się. Będę przy tobie, choćby miał mnie zabić.
- Nie wiem, jak mogę się odwdzięczyć za to, co dla mnie zrobiłeś, robisz i będziesz robił... - Odparłam
- Już to robisz. Jesteś mi wierna, więc w taki sposób się odwdzięczasz.
Jednak, chwilę potem, gdy emocje opadły, puściliśmy się i udaliśmy w kierunku bazy..."
~Ja się serio zaczynam obawiać tego remake, mimo iż ten fragment też był spoko. XDDD~
~*Fajnie będzie, co chcesz. XDDD*~
<Jak moja opkowa wersja nie kipnie to masz wpierdol, nara.>
~*TAAAKA NADDOOOBRA. X"""DDD*~
<Hehe ;"""DDD>
~*Ja jebe, no comment. XD Anyway, przechodząc do analizy, to noice, będziemy mieli się gdzie dłużej rozpisać na sam koniec dzisiejszej analizy. Zaczynając od początku, to przynajmniej Koelter ma motywację, która nie brzmi jak wyciągnięta ze śmietnika. Mimo to i tak wypadałoby dać w tym FanFiKKKtion narrację trzecioosobową i dzięki temu jeszcze bardziej podbudować motywacje Kornela. No i też dlaczego zdecydował się przejąć akurat opkową Tristitię, a nie na przykład innego, jeszcze potężniejszego pół demona.*~
~Także, o czym przekonamy się niedługo, Koelter posiada Dream Manipulation. Mógłby więc to wykorzystać, aby przekazać swoje plany swej córce, a nie fatygować się w prawdziwym świecie. To w sumie byłoby ciekawsze.~
|Także ewidentnie brakuje przemyśleń głównej Mary Sue. Kurna, w tym dłuuugim fragmencie ona serio powinna posiadać więcej przemyśleń. Szczególnie, że da się zorientować iż kompletnie nie spodziewała się tych wydarzeń. W ogóle to Kornel mógłby na początku terroryzować tylko ją i ona bałaby się powiedzieć o tym memu opkowemu klonowi, na przykład aby niepotrzebnie go w to nie mieszać lub obawiając się, że by jej nie uwierzył. To byłoby ciekawsze, no ale nie, po co się wysilić.|
<No i ewidentnie znowu widać tutaj, że charakter Slade'a ewidentnie do niego nie pasuje. On to powinien mieć to w dupie, dopóki Koelter nie chciałby go zaciumkać. To w sumie mogłoby być ciekawsze, gdyby moja opkowa wersja musiała sobie radzić sama i Slade włączyłby się dopiero wtedy, gdyby i on był zagrożony. No, ale nie, lepiej robić z kanonicznych postaci NadOOC typowej aŁtoreczki.>
*Także w sumie mógłby pojawić się mój opkowy sobowtór. Może na przykład Kornel musiałby najpierw wyeliminować wszystkie osoby, które są bliskie dla Tri The Opko z jakiegoś powodu, który trzeba byłoby podać. No i wtedy to mógłby być dłuższy i ciekawszy wątek, a nie takie nudy jak tu.*
~*No i serio brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tych rozmów. Serio, nie da się uwierzyć, że stali tak jak kołki i nic nie robili. Mówiliśmy już czemu dodanie tego byłoby wymagane, tutaj jeszcze bardziej pomogłoby to dynamice i realizmowi.*~
~No i generalnie ten wątek powinien być dłuższy niż chyba tylko trzyrozdziałowy. Dzięki temu można byłoby rozbudować Koeltera i jego relację ze swoją córką oraz cały dramat opkowej Claire. Dzięki temu mógłby wyjść ciekawy wątek, a nie, od pewnego momentu, marny rewrite wątku Raven z czwartego sezonu. No, ale nie, po co się postarać, skoro można napisać gówno do sześciennego sześcianu.~
|I generalnie ten fragment jest nudny jak but, mimo iż mógłby być ciekawy oraz bardziej emocjonalny.|
~*Dobrze, że już zanalizowaliśmy kolejne cztery strony z fragmentami do analizy, to kończymy na dzisiaj.*~
~*<Nie, dekle. XDDD> ;"""DDD*~
470. „Otóż, któregoś wieczoru, a właściwie już nocy, gdy spałam, przyśnił mnie się pewien bardzo realistyczny sen, z którego sama nie mogłam się obudzić. Byłam w nim w jakimś nieznanym mi lochu, zamknięta w niewielkiej celi. Siedziałam na podłodze i nawet czułam, że była zimna, ale nie mogłam się ruszyć. Parę sekund potem, za kratami, z których zrobione były drzwi, ujrzałam parę żółtych, świecących się oczu, a następnie ujrzałam sylwetkę mego ojca, w jego demonicznej formie. Nie wiedziałam, jak wysoki był owy loch, ale jako iż Koelter się w nim mieścił, oznaczało to, że albo był bardzo, albo nieskończenie wysoki.
Chwilę potem, przemówił:
- Wiem, że myślałaś, iż nie zamierzam spełnić mego celu. Muszę ci powiedzieć, że się mylisz. Za wszelką cenę będę starał się tego dokonać.
- Po co ci ja? Jesteś ode mnie potężniejszy, więc sam powinieneś umieć odbić władzę i przejąć ją u nas. – Rzekłam
No, bo to była prawda. Nie rozumiałam jego celu, gdyż ja nie byłam aż tak potężna jak on. W tym momencie, odpowiedział:
- Jednak ty masz coś, czego ja nie posiadam. Tym czymś jest umiejętność klonowania się. Kiedy przejmę twoje ciało, będę mógł sklonować się nieskończenie wiele razy i tym samym łatwiej doprowadzić do sukcesu moje plany.
- Taki potężny, a potrzebuje klonowania się? – Spytałam, nieco z drwiną w głosie.
- Dobrze ci radzę, nie zaczynaj ze mną. Potrzebna mi ona, aby ułatwić sobie zadanie. Jednak jest jeden problem, który uniemożliwia mi przejęcie cię. Tym problemem jest Slade, gdyż każda trzecia osoba utrudnia mi to.
- Nie wplątuj Slade'a w tę sprawę! On jest dla mnie ważny i nie pozwolę go skrzywdzić! Masz coś do Slade'a, masz coś i do mnie!
- I tak zamierzam go zabić, aby nie utrudniał mi zadania, a ciebie przejąć.
Po tej rozmowie, wszystko gwałtownie zniknęło, a ja obudziłam się. Kiedy otworzyłam oczy, ujrzałam że leżałam na podłodze, a nie na łóżku, na którym oryginalnie zasnęłam. Nie mogłam spaść, bo chyba bym to poczuła, szczególnie z takiej wysokości, na jakiej było moje łóżko, czyż nie? Mimo to, bałam się o życie Slade'a. Teraz nie miałam nawet cienia wątpliwości, że on też był w niebezpieczeństwie."
~*Ja pierdolę, jaki cringe, a wracamy do analizowania ledwo po tygodniowej przerwie. No, ale zaczynając od początku, przydałby się większy opis tego, jak w tym śnie było. Wiecie, atmosfera i te sprawy, aby czytelnik mógł wczuć się sytuację.*~
~Poza tym, czemu Koelter tak bardzo chce tej władzy? Oczywiście to się nie wyjaśni, właśnie dlatego przydałaby się narracja trzecioosobowa aby bardziej podbudować jego motywacje. No, ale nie, po co się postarać, lepiej napisać gówno tysiąclecia.~
|No i też kurde, Tristitia Opko Version nie jest potężniejsza od Koeltera? Właśnie kurwa jest, jest OP szmirą do sześciennego sześcianu, która pstryknięciem palców mogłaby rozjebać świat. Jasne, jej ojciec mógłby być potężniejszy od niej, ale trzeba byłoby to przedstawić, a zgadnijcie co, to się nie wydarzy, bowiem inaczej opko byłoby ciekawsze i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.|
<No i brakuje przemyśleń mojej opkowej wersji. Serio, szczególnie w takim momencie powinna bardziej opisywać to, co czuła, szczególnie że to nie jest dla niej codzienna sytuacja. No i to jakoś rozbudowałoby tę płytką idiotkę, bowiem jak na razie jest na tym samym poziomie spierdolenia, na którym była na początku historii.>
*No i też brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. To dodałoby coś do historii oraz rozbudowałoby postać Tri Opko Version oraz powiedziałoby coś nam o charakterze Kornela. No i oczywiście dodałoby tej historii brakującej dynamiki.*
~*Także Claire The Opkeł nadal zachowuje się jak fanatyczka Slade'a, co irytuje. Szczególnie, że tak naprawdę nie została nam przekazana ich relacja głębsza niż mistrz-uczennica, więc nie możemy odczuć tego, że ona się o niego martwi.*~
~I generalnie ten fragment mógłby być spoko i klimatyczny, ale wyszło nudne gówno, jak zwykle w sumie.~
471. „[...] - Tri! Wszystko w porządku?!
Słysząc to nawoływanie, wstałam i doszłam do drzwi. Kiedy je otworzyłam, pierwszy raz od miesiąca ujrzałam Slade'a. Ten zaś, widząc mnie, aż odsunął się. Nie wiedziałam, jak wyglądałam, gdyż przez ten czas nie patrzyłam w lustro, ale musiałam być naprawdę szpetna.
- T-Tristitio? Co ci się stało? Dlaczego przez tyle czasu nie wychodziłaś z pokoju? – Spytał
- Boję się... - Odpowiedziałam cicho, ze łzami w oczach.
- Czego?
- Koeltera...Często nawiedza mnie w snach i chce przejąć moje ciało, aby zrealizować swój cel...
- Koelter? Znam ten ból, gdyż i mnie czasem nawiedza w snach, chcąc mnie zabić.
- Nie chcę, aby nam coś się stało...
Po tej krótkiej rozmowie, usłyszeliśmy za nami głośny huk. Kiedy odwróciliśmy się, ujrzeliśmy w fragmencie ściany smugę dymu, a po chwili zauważyliśmy wynurzające się ostrza, które gwałtownie przecięły fragment skóry Slade'a oraz odepchnęły go w kierunku równoległej ściany. On zaś, krzyknął z bólu i osunął się na podłogę."
~Ale super! ;"""DDD~
~*Twoje niedojebanie przekracza normy unijne. XDDD*~
~Bywa ;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy, to brakuje tutaj przemyśleń naszej głównej Mary Sue. Serio, skoro mamy wczuć się w jej sytuację oraz już mamy narrację pierwszoosobową, to powinno być tutaj więcej przemyśleń opkowej Tristitii. A tymczasem ta sytuacja jest płytka jak minister zdrowia, co nie pomaga.~
|No i też czemu nie wychodziła z pokoju przez miesiąc? Ja rozumiem, że mogła się bać, ale raczej do obecnej sytuacji mogłaby na przykład myśleć, że jej ojciec nie zrobi z buta wjeżdżam do ich bazy choćby z faktu, że by się nie zmieścił. Więc baza powinna być jedynym miejscem, w którym powinna się czuć bezpieczna. No, ale nie, po co to wyjaśnić, lepiej dawać pseudo dramat do tego niedramatycznego gówna.|
<No i też brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Serio, wątpię aby tak stali jak kołki, a to by coś wniosło do tej historii, no. No i też dodałoby dynamiki, której to opko potrzebuje.>
*Także w sumie czemu przez ten miesiąc Slade nie wywarzył drzwi do pokoju Tri The Opko i nie wbił tam, aby zobaczyć czy wszystko z nią OK? To byłoby najsensowniejsze, a dramat dałoby się wprowadzić w realistyczny sposób, a nie ten sztampowy.*
~*Generalnie te fragmenty coraz bardziej pogrążają to NadGówniane opko, a dalej nie jest lepiej.*~
~Tak w ogóle, to gdzie Retconningowe fragmenty?~
~*Nie chce mnie się dzisiaj ich pisać. xD*~
~;"""-(((~
*Idź się wychowaj. XDDD*
~Nie ;"""DDD~
472. „Lecąc, widziałam że czas był zatrzymany, co znaczyło, że Koelter chciał, aby nikt nie przeszkadzał w tym konflikcie. To w sumie dobrze, bo nie chciałam wplątywać w to przypadkowych osób. [...]"
~*Rewrite wątku Raven intensifies. Serio, nie było wcześniej wspomniane, aby Kornel posiadał chronokinezę. Tristitia jasne, miała ją, więc to ona mogła zatrzymać czas. Chociaż też w sumie lepiej, aby obeszło się bez zatrzymywania czasu, bowiem to było w serialu. I to akurat był moment, kiedy w sumie dano Raven chronokinezę tylko po to, aby nikt nie przeszkadzał, a potem tej mocy i tak już nie wykorzystała, więc w sumie pasuje to do tego FanFiKKKtion, bowiem chronokineza Raven i Tristiii pojawiły się z dupia.*~
~Generalnie mogłyby się w to przypadkowo wplątać osoby postronne i mogłyby zginąć, to przynajmniej byłoby ciekawiej oraz byłaby jakaś stawka. No, ale nie, po co, lepiej zatrzymać ten jebany czas. -___-~
|No i brakuje też przemyśleń opkowej Claire. Skoro nie chciała w to wplątywać przypadkowych osób, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Dzięki temu faktycznie by było widać, że w Tristitii The Opko jest jakaś cząstka dobra. Bowiem to ostatnie zdanie to w sumie takie sztuczne jest.|
~*Sztuczne jak moje dawne życie.*~
|Ja jebe, ta szczerość. XDDD|
~*Hehe :D*~
473. „Biegłam tak z dziesięć minut, szybko się męcząc. Byłam słaba od miesięcznej głodówki, przez co także i nie aż tak sprawna, jak kiedyś. [...]"
<Po miesięcznej głodówce to chyba w ogóle nie powinnaś mieć siły, aby dziesięć minut biegać. No, ale w sumie moja opkowa wersja to Mary Sue, więc co ja tam wiem.>
*Tak w ogóle, to przydałoby się trochę opisu uczuć Tristitii Opko Version. Skoro szybko się męczyła, to powinna chociaż minimalnie opisać to, jak się czuła. Dzięki temu moglibyśmy się wczuć w jej sytuację, a nie.*
~*No i generalnie te dwa zdania są takie meh oraz ten przecinek przed przedostatnim słowem nie jest potrzebny.*~
~Kurde, trochę nudna jest analiza tego FanFiKKKtion, bowiem musimy się bardzo często powtarzać.~
~*Dobrze, że w pewnym wątku ~Wiemy i obawiamy się. XDDD~ Hehe :DDD*~
<Dobrze, że dzisiaj do wątku Sezorisa nie dojdziemy. XDDD>
~*Hehe ;"""DDD*~
474. „Kiedy tam wbiegłam, w środku było pusto. Oprócz tego, wszystkie okna, jak to w kościołach, były tam kolorowymi witrażami. Pośrodku kościoła znajdowało się miejsce, w którym normalnie ksiądz odprawiał mszę, a na podłodze znajdował się jeden rząd drewnianych ławek. Po lewej stronie, były dwa miejsca, w których można było się wyspowiadać oraz, niedaleko, we wgłębieniu w ścianie, znajdowało się tabernakulum. Zaś w prawej ścianie, było wejście do zakrystii."
~*Czyli generalnie opis wnętrza kościoła, który znajduje się ulicę dalej od mego domu. No, ale ten opis jest cholernie statyczny, mimo iż wielokrotnie było wspominane, jak można byłoby dodać mu dynamiki. Dzięki temu przyjemniej by się to cholerstwo czytało.*~
~Też jest za dużo odmian słowa „być", co nie pomaga temu opisowi, gdyż ciężej się go czyta.~
|No, ale tak generalnie to nie ma co tutaj za dużo do komentowania. Ot zwykły opis kościoła, ale dobrze, że jest to opis, a nie zdjęcie.|
~*Na szczęście nigdy nie wstawiałam zdjęć zamiast opisów.*~
~Jedyna zaleta dawnej ciebie.~
~*A było tak spokojnie, ale ten zjeb musiał dowalić do pieca. XDDD*~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
475. „Ja jednak, mogłam mu trochę pomóc. Posiadałam bowiem witakinezę, ale wcześniej nie była ona potrzebna, więc nie używałam jej i nie wspominałam o niej. [...]"
<Idź się powiesić, idiotko. Widać, że ta moc została trzepnięta na siłę, bo akurat była potrzebna, szczególnie że chyba nigdy później nie zostanie użyta. Ja jebe, jakby moja opkowa wersja po prostu nie mogła nie mieć witakinezy. Dzięki temu stawka byłaby większa!>
*A ta końcówka drugiego zdania tylko udowadnia, że ta witakineza wzięła się z dupy tylko dlatego, że akurat była potrzebna w fabule. No ja jebe, tak nie powinno się wprowadzać niczego, a tym bardziej mocy!*
~*I pomyśleć, że kiedyś lubiłam to FanFiKKKtion i nie potrafiłam znieść krytyki na jego temat.*~
<Twoje niedojebanie przekraczało wszelkie granice.>
~*Wiem, niestety. >.<*~
476. „[...] - Przepraszam, że musisz być w to wszystko wmieszany...Mówiłam mu, aby nie mieszał w tę sprawę osób trzecich, ale najwyraźniej mnie nie słucha...
- *Ych* Tristitio...Czego...Czego on od ciebie chce... - Rzekł słabym głosem.
Zapomniał? W sumie teraz prawdopodobnie o tym nie myślał, gdyż bardziej skupiał się na bólu. Od razu odpowiedziałam:
- Chce przejąć moje ciało, aby za jego pomocą odbić władzę w świecie demonów i przejąć ją także i nad światem ludzi...Ale nie może tego zrobić, jeżeli na drodze do tego celu stoją osoby trzecie, czyli, w tym wypadku, ty. Dlatego, poza ochroną siebie, muszę chronić także i twoje życie.
- Pomogę ci...Gdy tylko będę miał siłę... - Powiedział, nadal słabym głosem.
- Nie dasz rady...On jest demonem, a ty człowiekiem. Tylko demon może pokonać drugiego demona. No i demona może zniszczyć też szatan, ale akurat z nim nie mam kontaktu. Poza tym, nawet nie jestem pewna, czy by mi pomógł, gdyż nie jestem w całości demonem, tylko w połowie.
[...]"
~Szatan by takiego zjebsona jak ty zdezintegrował, Tri.~
~*Jesteś takim dobrym człowiekiem, Grzegorz. xDDD*~
~Wieeem :DDD Aaanyway, zaczynając od początku, to czemu tak na dobrą sprawę osoby trzecie stanowią przeszkodę w celu Koeltera? Oczywiście nie zostanie to wyjaśnione, bowiem ten wątek zaraz się kończy. Kurwa, wątek Kornela powinno też rozciągnąć się na kilka rozdziałów, aby nie było widać, że został wciśnięty na siłę, aby coś się działo.~
|Swoją drogą, serio powinien też pojawić się tu Sebastian. W końcu on i Tri The Opko byli przyjaciółmi, więc to też jakaś osoba trzecia. A gdyby pojawił się Brother Blood, to ten wątek mógłby być ciekawszy! No, ale nie, po co ubarwiać to NadGówno.|
<No i serio brakuje przemyśleń mojej opkowej wersji. Naprawdę, przydałyby się po to, abyśmy mogli się wczuć w obecną sytuację. No, bo bez tego nie jest to możliwe oraz moja opkowa wersja nadal jest płytką idiotką, taką samą jak na początku tych tortur.>
*A to słowo wpisane pomiędzy gwiazdkami powinno zostać jakoś inaczej zainkorporowane do historii, gdyż obecnie wygląda chujowo jak ta cała historia.*
~*I nadal brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej nudnej jak but rozmowy. Naprawdę, to dodałoby realizmu i dynamiki do tego FanFiKKKtion, co jest potrzebne. No i powiedziałoby nam coś o charakterach opkowych Slade'a i Claire.*~
~Generalnie ten wątek też mógłby być spoko, ale to jak został napisany woła o pomstę do ~*Zarządu*~ nieba...Chwila...No ależ tak, bowiem bez tego byś umarła. XDDD ~*;"""DDD*~ Lecz się na nogi, bo na mózg już za późno. XDDD ~*;"""DDD*~~
477. „[...] zaczęłam, pierwszy raz w mym życiu, modlić się do św. Andrzeja Boboli. Byłam ateistką, ale...Teraz po prostu musiałam. Poza tym, modlitwa do niego była jedną z dwóch, jakie pamiętałam z religii, na którą musiałam chodzić.
- Święty Andrzeju Bobolo! Na drodze Twojego życia natrafiałeś na przeszkody, które stopniowo pokonywałeś z pomocą ufnej modlitwy. Dzięki niej rozpoznawałeś znaki otrzymywane od Boga: przeszkody stawały się stopniami na drodze w ślad za Jezusem. Oto staję wobec trudności, która przekracza moje siły: Wspieraj mnie swym orędownictwem, abym przez cierpliwą modlitwę znalazła pokój w bliskości Jezusa, a z Jego pomocą wytrwała aż do rozwiązania trudności ku chwale Boga Ojca, który z Synem i Duchem Świętym panuje na wieki wieków. Amen. – Mówiłam cicho.
Kiedy skończyłam się modlić, usłyszałam słaby głos Slade'a, który mówił:
- Myślisz, że...że to coś da?
- Nie wiem...Ale może poczuję się lepiej, modląc się. – Odpowiedziałam
- Chwila...On jest demonem...Jesteśmy w kościele...Wylej na niego wodę święconą...Może spłonie...
- Dobry pomysł.
Po tych słowach, poszłam do zakrystii poszukać odpowiednią ilość wody święconej oraz coś, do czego mogłabym ową wlać."
~*No i brawo dawna ja, umiałam w research, bowiem tej modlitwy na pamięć nie znam i kiedy pisałam tę historię nie wiedziałam, że istniała. Nie mogłam potem robić więcej researchu?*~
~Twoje NadNiedojebanie ci nie pozwoliło.~
~*A, no tak. ;=;*~
~Niestety =_= Anyway, nie czepnę się tej modlitwy, bowiem skoro istnieje, to można ją sobie wykorzystywać w opowiadaniach. No, ale nadal brakuje przemyśleń naszej głównej Mary Sue. Serio, powinna ona to jakoś wszystko komentować w myślach, szczególnie że wiemy iż pisała to z perspektywy czasu. To na serio dodałoby coś do historii oraz rozwijałoby główną postać, gdyż to najlepszy sposób w narracji pierwszoosobowej. No, ale nie, niech to opko będzie nudne jak Morawiecki.~
|Tak poza tym, to brakuje czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. Na serio, to jest potrzebne, bowiem nie da się uwierzyć, że oni tak stali jak kołki i patrzyli na siebie. Każdy normalny chociaż minimalnie gestykuluje podczas rozmowy.|
<No i też oczywiście, że woda święcona i, że znajdzie się jej tyle, aby zaciumkać Koeltera. To nie spoiler, każdy może się domyślić jak ten wątek się skończy. Bowiem gdyby nie było jej wystarczająco dużo i na przykład Kornel przejąłby moją opkową wersję, to świat by umarł, bowiem to byłoby oryginalne.>
*No i generalnie ten fragment jest nudny jak but, mimo iż mógłby być emocjonalny. Meh, standard.*
478. „[...] - Już mi nie uciekniecie.
- Tak myślisz? – Odpowiedziałam z szyderczym uśmiechem i wylałam na niego całą zawartość wiadra.
~*~TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKKK!!! ;"""-)))~ Ja jebe, co za ułom całkowity. XDDD ~;"""DDD~ Nie mogę z twoim niedojebaniem. xDDD Anyway: Jednak, o rzesz ty w mordę, woda święcona nic mu nie zrobiła. O mój Nadboże z rewolwerem, ale jakim Nadcudem? Przecież nawet w Opkolandii, w której w sumie chrześcijański Bóg nie istniał, bowiem egzyścił Zarząd, woda święcona paliła demony. A przynajmniej kiedy ostatni raz spróbowałam, to tak się działo. No, ale nie zdążyłam się dłużej zastanowić poza faktem, że jestem zbytnią idiotką na głębsze przemyślenia to też z powodu tego, że Anatolij tak seksi się uśmiechnął tymi swoimi mega długimi i ostrymi zębami, przy okazji mając uśmiech na Jeffa The Niedojebanego Killera. Oczywiście udawałam przerażenie aby nie wyjść na ułomną, a że jestem Mary Sue to mnie się to udawało bez problemów. No, ale kilka sekund potem, rzekł tym seksi edgy głosem:
– Naprawdę myślisz, że to jeszcze działa? – spytał, strzelając wiązkami dezintegrującymi z oczu w kierunku Slade'a i zabijając go na miejscu, NIEEE, mój senpai!!! ;"""-((( – To działało tylko wtedy, gdy szatan jeszcze istniał w tejże Opkolandii. – wyjaśnił, kiedy jego oczy zabłysły na edgy indygo kolor i nie wiem czy indygo to edgy kolor, ale chciałam tak napisać i chuj wam do tego – Jego już nie ma. – zakończył, nieco przechylając głowę w prawo, kiedy ujrzałam, że wydobyła się z niego jakaś czarno-indygo wiązka energii.
Nie zdążyłam jakkolwiek zareagować, gdyż owa wniknęła we mnie. Nie pamiętam co stało się później, jedynie ciemność. Czyżby mnie przejął, tak jak powiedział, że zrobi? Chyba tak, bowiem co innego. Ale super w takim razie! ;"D*~
Kiedy woda święcona go dotknęła, zaczął płonąć, tak jak podejrzewał Slade. Słyszałam, że okropnie krzyczał, jednak nie zamierzałam mu pomóc. Zasługiwał na to, gdyż już przez długi czas nie dawał mi i Sladeowi żyć."
|Zajebisty ten urywek, a szczególnie końcówka. XDDD|
~*Wiem, to będzie epicki remake. :D*~
<Boję się. xDDD>
~*;"""DDD Anyway, przechodząc do właściwej analizy, to ależ of kurwa course, że musiało znaleźć się odpowiednio dużo wody święconej. Bowiem jakby się okazało, że zostały tylko trzy niewielkie butelki i Tristitia oraz Slade The Opko musieliby radzić sobie inaczej albo na przykład opkowa Tri poświęciłaby się, aby uratować Slade'a to byłoby oryginalniej i wszyscy byśmy umarli.*~
~No i potrzeba więcej przemyśleń Claire Opko Version. Serio, jak mamy odczuć jej radość, skoro jest tak mało jej przemyśleń tutaj danych? Powinna się bardziej nad tym wszystkim zastanowić, szczególnie że przypominam, iż ona pisze to z perspektywy czasu.~
|Tak poza tym, to serio wypadałoby, aby rozciągnąć ten wątek na więcej rozdziałów. Przydałoby się abyśmy lepiej zobaczyli, że Koelter nie dawał memu opkowemu sobowtórowi oraz naszej Mary Sue żyć. No, ale nie, po co ubarwić historię, c'nie.|
<I imię Slade'a zostało pod koniec źle odmienione, powinien tam być cudzysłów.>
*I generalnie ten fragment mógłby być w porządku, ale, jak zwykle, jest nudny jak but.*
479. „[...] - Ej, wyobraź sobie. Jest niedziela, wierni idą do kościoła. A tam, w prezencie, spalony demon w wejściu.
- Takie darmowe umocnienie wiary w Boga. – Odparł jeszcze słabym głosem Slade.
- Chyba w niedzielę wybiorę się pod ten kościół, aby zobaczyć miny przybyłych.
- Jakoś to nagraj, czy coś, bo też chciałbym to zobaczyć, a do niedzieli raczej nie powrócę do sił.
- Spoko
[...]"
~*To nic, że ktoś powinien sprzątnąć te zwłoki, bowiem to byłoby najlogiczniejsze. Dla naszej Mary Sue będą one tam leżały aż do niedzieli.*~
~Gdyby byli w Polsce to jeszcze dałoby się to uzasadnić, bowiem tutaj wszyscy mają wszystko w dupie, no ale są w USA, więc serio ktoś powinien te zwłoki z tamtego miejsca sprzątnąć.~
|No chyba, że proboszcz brał po dziesięć dolarów za możliwość zrobienia zdjęcia zwłokom demona, to bym zrozumiał.|
~*To nie Retconningverse. XDDD*~
|Bywa XD|
<A tak poza tym, to powinno się dać czynności, które te dwa parówczaki wykonywały podczas tej rozmowy. Ja serio nie uwierzę, że oni tak po prostu patrzyli na siebie podczas tej rozmowy.>
*No i ta rozmowa taka meh jest. Kurde, oni powinni gadać też o wszystkim i o niczym, a nie tylko o minionej lub nadchodzącej sytuacji. Jak mamy wczuć się w to, że jest między nimi jakaś relacja, skoro nie gadają też o rzeczach niepowiązanych z głównymi wydarzeniami?*
~*Generalnie przez to opko to jest nudne jak but. Kurde, jedyne co się dzieje to hipernierealistyczna akcja oraz postacie nie mają między sobą żadnych widocznych relacji.*~
~Serio, ciężko uwierzyć, że w tamtym czasie napisałaś „Nie jestem waszym wrogiem.".~
~*Wiem, też ciężko mi w to uwierzyć.*~
480. „A było naprawdę ciekawie. Kiedy wierni przyszli pod kościół i otworzyli drzwi, po ujrzeniu rozlanej wody oraz spalonego demona leżącego w progu, usłyszałam jak jakaś babcia powiedziała:
- Zawsze wiedziałam, że Bóg istnieje. I patrzcie, tak rzeczywiście musi być.
- To prawdziwy cud! – Odparła inna, starsza kobieta.
- Cud! – Powtórzyła jakaś dziewczynka, na oko chodząca do drugiej klasy szkoły podstawowej.
- Przynajmniej wiemy, że najlepszy sposób na demony to niezaprzeczalnie woda święcona. – Odparł jakiś starszy pan.
Po czym, dyskutowali na ten temat jeszcze trochę, jednak nie długo, gdyż po pewnym czasie zadzwoniły dzwony kościelne. Słysząc to, wierni ominęli zwłoki demona i weszli do kościoła na mszę.
Ja natomiast, wyłączyłam nagranie i cicho zaśmiałam się. Przynajmniej nieświadomie pomogłam tym ludziom w umocnieniu wiary w Boga, chcąc zabić mego biologicznego ojca, aby nas nie prześladował. Mimo wszystko, szybko ruszyłam do bazy, aby pokazać Sladeowi reakcję ludu."
~*To serio jest hipernierealistyczne. Jakiś woźny powinien umyć podłogę oraz zwinąć te zwłoki demona, bowiem tylko zagracały miejsce. Na serio, widać, że to jawne ułatwianie głównej pierdole życia, co tylko denerwuje.*~
~Reakcja ludu nie jest jakaś niewiarygodna, chociaż na początku chyba powinni przestraszyć się tych zwłok. No, ale kim ja jestem, aby wymagać realizmu od Opkolandii.~
|Także nadal brakuje przemyśleń Tristitii The Opko. Serio, ona powinna jakoś to bardziej w myślach komentować, a nie, że spływa to po niej jak po kaczce. Naprawdę, przez to widać, że jest płytką idiotką i w ogóle się nie rozwija.|
<Także mimo wszystko ci ludzie powinni chociaż jakoś gestykulować podczas wypowiadania tych zdań. Serio nie uwierzę, że tak stali jak kołki i wpatrywali się w te zwłoki.>
*No i imię Slade'a znowu jest źle odmienione. Standard.*
~*No i generalnie ten urywek jest po prostu nudny i hipernierealistyczny, a to nie pomaga. Na szczęście zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron z fragmentami i mamy od tego na trzy dni spokój.*~
~*~*NIE. XDDD*~ ;"""DDD*~
481. „[...] - Co się stało, że tak się cieszysz?
- Patrz, patrz, patrz! – Odparłam i pokazałam mu nagranie sprzed kościoła.
Gdy zaś on je obejrzał, widziałam że uśmiechnął się. Gdy owy filmik się skończył, odparł nadal słabym głosem:
- Ci ludzie na serio są głupi.
- Oj co chcesz, w tej wodzie święconej w końcu coś musi być, że pali demony. – Odparłam
- W sumie tak, ale żeby tak od razu uwierzyć w to, że to na serio demon? Ktoś przecież mógł z nich jaja robić. Oczywiście my wiemy, jak było naprawdę, ale ich przecież tam nie było.
- Niby tak, ale czego się spodziewasz po ludziach starszych i po dzieciach?
- Rzeczywiście, masz rację. No cóż, taki już ten świat jest.
Po tej rozmowie, posiedziałam przy nim jeszcze trochę, po czym wyszłam do mego pokoju."
~*Ja pierdolę, wracamy do analizy po tygodniu i już na samym początku nuda. Zaczynając jednak od początku, to nadal jest tak samo hipernierealistyczne. Przecież ktoś powinien przed niedzielą zwinąć te zwłoki z progu wejścia.*~
~No i też nie powiedziałbym, że byli głupi. Widzieli spalonego demona, więc pierwsze, co im na myśl przyszło, to że ktoś go zalał wodą święconą. Nie ma w tym nic dziwnego, szczególnie że często dzieci i starsze osoby to debile, więc w sumie ta.~
|Także brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej nudnej jak Morawiecki rozmowie. Naprawdę, to jest potrzebne, bowiem dodałoby coś do tej nudnej historii, no i brak tego jest hipernierealistyczny jak Sezoris.|
<Także strasznie szybkie jest to przejście od rozmowy do ostatniego zdania. Tristitia The Opko powinna się nad tym trochę dłużej zastanowić. Znaczy nie musiałaby w tym wypadku myśleć jakoś specjalnie dużo, ale trochę by się przydało, bowiem wciąż jest płytka jak woda w kiblu. No i też dzięki temu dałoby się zrobić lepsze przejście pomiędzy tą rozmową a ostatnim zdaniem.>
482. „[...] - Dziękuję, kochanie. Dziękuję za to, że tak o mnie dbałaś.
- Oj, nie musisz dziękować. Po prostu wiele ci zawdzięczam i nie chcę cię stracić. – Odparłam
Po tych słowach, on po prostu uśmiechnął się do mnie. Ja również odwzajemniłam uśmiech, po czym oboje wyszliśmy z pomieszczenia i rozeszliśmy się w swoje strony..."
*Kurwa ja pierdolę jakie to bezemocjonalne. Zacznijmy od tego, że powinno być więcej przemyśleń opkowej Tri, aby to zadziałało emocjonalnie. Powinna się nad tym wszystkim zastanowić, a nie przyjmować to ot tak o.*
~*No i Slade jest takim NadOOC, że to aż NadSzok. Serio, ta pierwsza wypowiedź kompletnie do niego nie pasuje. No, ale nie, oczywiście że trzeba robić z niego NadOOC, aby główna debilka nie miała utrudnionego życia. -___-*~
~Także brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej krótkiej rozmowy. To:
a. Powiedziałoby nam coś o ich charakterach.
b. Byłoby realistyczniejsze.
c. Dodałoby dynamiki do tego statycznego jak dupa gówna.
d. Dodałoby chociaż trochę emocji.
Czyli same plusy. No, ale nie, po co się postarać, lepiej stworzyć turbo gówno.~
~*Więcej emocji od czytania tego odczuwam słuchając konferencji prasowej ministra zdrowia.*~
~Jak podkreślić chujowiznę danego fragmentu, vol. Chuj wie który. XDDD~
~*Taka prawda. ;"""DDD*~
483. „Kiedy po tym czasie udałam się i, w pewnym momencie, weszłam do głównego pomieszczenia, ujrzałam że wielkie ekrany były wyłączone. Zaś Slade stał pośrodku owego pomieszczenia i wpatrzony był w hologramowe komputery. Nawet nie mogłam kontrolować tego, kiedy dosłownie opadła mi szczęka. Chwilę później, Slade odwrócił się. Widząc mnie oraz to, że ze zdziwienia opadła mi szczęka, spytał:
- No co?
- Jakim cudem... - Tylko tyle zdołałam z siebie wydusić.
- Stworzyłem ten komputer hologramowy? To proste jak drut. Wykorzystując do tego odpowiednie urządzenia, które korzystają z odpowiedniego załamania światła słonecznego, szkieł załamujących światło, reflektorów i energii słonecznej oraz odpowiedniego wyświetlacza.
- I tak nic nie rozumiem. A poza tym, po co ci te komputery hologramowe, nie wystarczą ci zwykłe?
Kiedy to powiedziałam, machnął ręką i powiedział:
- Nie ważne. A po to, aby oszczędzać energię elektryczną.
- A tak na serio? – Spytałam
- Ceny prądu poszły w górę, a ten komputer zużywa jej mniej, niż ekrany.
- ...
- Co? Mniej kasy wydaję. W każdym razie, mam dla ciebie kolejne zadanie, które na dobrą sprawę wykonasz razem ze mną, bowiem sama raczej nie dałabyś rady. Otóż, udamy się na orbitę okołoziemską, gdyż tworzę tam laser soniczny do szybkiego niszczenia miast i trzeba go dokończyć oraz zaprogramować.
- O jaaa!!! Lecimy w kosmos?! Naprawdę?! – Spytałam z zachwytem.
Po tym pytaniu, przytaknął on głową. W tym momencie, zaczęłam skakać po pomieszczeniu jak opętana i wołać:
- OMG, OMG, OMG!!! Lecimy w kosmos!!! OMG, OMG, OMG!!!
Kiedy tak skakałam, w pewnym momencie, ujrzałam że Slade spojrzał na mnie z zażenowaniem i odparł:
- Mam znowu ci psychologa załatwić?
- No nie, ale LECIMY W KOSMOS! – Odkrzyknęłam z radością.
- ... Szalona kobieta.
- Coś mówiłeś?
- Nie, nic.
[...]"
|No Tristitia nie rozumie nic, bowiem jest głupia jak Dżej. A tak niby wszyscy mówią, że inteligentna, ale tak serio nie. Jakby po prostu nie można było nie mówić cech głównej postaci i po prostu po kolei jej ujawniać. To byłoby lepsze, bowiem faktycznie poznalibyśmy, jaka główna debilka jest.|
<No i też straszny z tego opkowego Slade'a Gary Stu. Najpierw tworzył dezintegrator jonowy, teraz stworzył hologramowe komputery...Jakby po prostu nie mógł tworzyć rzeczy, które są bardziej możliwe, nawet jak na standardy uniwersum, w którym to łopłopłopko jest.>
*Także nadal jest za mało przemyśleń Tri The Opko. Skoro tak się podjarała, że mieli lecieć w kosmos oraz nie spodziewała się, że Slade Opko Version stworzyłby komputery hologramowe, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, bowiem to normalnie dla niej nie było. No, ale nie, po co rozwijać postać. Niech pozostanie na tym samym poziomie spierdolenia umysłowego, na którym była.*
~*Także nadal brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Ja serio nie uwierzę, że poza końcówką oni na serio tak stali i gadali jak kołki. To naprawdę jest bardzo trudne, no.*~
~No, ale najważniejsze, że te hologramowe komputery będą potem jeszcze niejednokrotnie wykorzystywane.~
|Zawsze to jakiś plus. A tak w ogóle, to mój opkowy sobowtór nie mógłby sobie po prostu pod bazą zafundować jakieś generatory prądu? To byłoby w sumie realistyczniejsze i nie musiałby bulić hajsu za prąd.|
~*Wtedy to nie byłoby opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a dawnej mnie nie o to chodziło.*~
|A, no tak. >.<|
484. „[...] Będąc tam, od razu przykleiłam się do szyby, która była koło mnie i z zachwytem zaczęłam oglądać przestrzeń kosmiczną. Jednak, nie na długo, gdyż po około pięciu minutach, pojazd zatrzymał się i zawisł w próżni. Kiedy to nastąpiło, usłyszałam głos Slade'a, który wyrwał mnie z mego zachwytu:
- Em...Skarbie...Wiesz, jak to dziwnie wygląda?
- Wszeeechświaaat... - Odparłam tylko.
- No nie mów mi, że opętała cię mentalność Rdzenia Kosmosu z gry „Portal 2"...
- Wszeeechświaaat...Taki pięęękny...
- ...
- Taki cudooownyyy...
- ............................
- Taki przepięęęknyyy...
W tym momencie, poczułam że Slade gwałtownie chwycił mnie za rękę i odciągnął od szyby, po czym wyciągnął z kokpitu. Gdy byliśmy na korytarzu prowadzącym do głównego pomieszczenia pojazdu, powiedział:
- Jesteś pojebana.
- No co? Ten Wszechświat jest taki pięęękny! – Odparłam
- No, ale zachowywać się jak wariat to nawet we Wszechświecie nie wypada.
- A poza tym, co się dziwisz, że jestem pojebana? Z kim się zadajesz, takim się stajesz.
Po tych słowach, spojrzał na mnie piorunującym wzrokiem. Ja zaś, szeroko uśmiechnęłam się i rzekłam:
- No co?
- Ech...Co to mnie się za uczennica trafiła... - Odparł zniechęconym głosem.
[...]"
~*I tak mam z tego bekę, nie będę tego ukrywać. XDDD W sumie to Nadcud, bowiem pierwszy raz dany fragment osiągnął to, co miał w zamierzeniu.*~
~Będzie ideolo pół roku! \***.***/~
~*Wiem ***.*** No, ale przechodząc do analizy, to skoro tak ją zachwycił widok Wszechświata, to powinna to jakoś dłużej skomentować swymi przemyśleniami, szczególnie, że pisze o tym wszystkim z perspektywy czasu. No, ale nie, po co, niech będzie tak samo półwymiarowa jak była na początku tej opowiastki.*~
~No i nadal brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tych rozmów. Na serio nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, no. A takie dopiski serio ubarwiłyby historię i dodałyby do niej realizmu.~
|Także w przedostatniej wypowiedzi Claire Opkeł Bardziej mamy ładne nawiązanie do tytułu tych tortur. Nie wiem czy to było zamierzone, czy nie, ale i tak w sumie na serio fajny smaczek.|
~CLAIRE OPKEŁ BARDZIEJ XDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
|;"""DDD|
485. „[...] Słysząc to, od razu odwróciliśmy się i, gdy to zrobiliśmy, ujrzeliśmy...Tytanów. Oni to zawsze musieli nam przeszkadzać.
- Co?! Skąd wy się tu wzięliście?! – Krzyknął Slade, widząc ich.
- Raven nas tu przetransportowała. – Odpowiedział R~*ozpierdol*~o~*bczaił*~b~*ardzo*~i~*nteresującym*~n~*oktowizorem*~.
Po tej jakże fascynującej rozmowie, zaczęliśmy ze sobą walczyć. Na początku, wygrywaliśmy ja i Slade, jednak po parunastu minutach szala zwycięstwa zaczęła przelewać się to na naszą stronę, to na Tytanów. Niestety, koniec końców wygrali oni."
<Co do blyata ma oznaczać to rozwinięcie, Ramoninth? XDDD>
~*Dopisałam coś bekowego, aby nie wiało nudą, no. xDDD*~
<Idź się lecz. xDDD>
~*Nie :D Anyway, przechodząc do analizy, to ewidentnie tutaj widać zbyt małą ilość przemyśleń Tristitii The Opko. Skoro wkurwiało ją, że Tytani wykonywali swoją robotę, czyli bronienie miasta, to powinna to jakoś bardziej skomentować w myślach, a nie tylko tyle, aby czytelnik się nie dojebał, że przemyśleń głównej kurwy nie ma. Przez ich brak jest płytka jak Niedzielski.*~
~No i też chujowa jest ta rozmowa poprzedzająca nakurwianie się naszych dzielnych niedzielnych bohaterów. Jasne, mogliby pogadać przed walką, ale przydałoby się, aby ta rozmowa była ciekawsza. Co prawda serio nie wiem, o czym mogliby pogadać, ale dałoby się to jakoś sensowniej napisać.~
|No i też oczywiście, że tym razem wygrali Tytani, aby ten cringe z przyszłych fragmentów mógł się odjaniepawlać. No ja jebe, jakby Tytani nie mogli wygrywać więcej razy, to w sumie byłoby realistyczniejsze, a nie.|
<Także na serio przydałby się opis walki, w końcu to opowiadanie akcji. Nawet jeżeli byłby hipernierealistyczny, to byłoby się z czego pośmiać, a tak...>
*No i nudne to jest, mimo iż powinno być emocjonujące. No, ale bez opisów przemyśleń opkowej Tri oraz bez opisu walki to nie działa tak jak powinno.*
486. „[...] Jednak ja, jako iż w momencie wybuchu stałam koło Slade'a, w ułamku sekundy otoczyłam go niebieską barierą i przemieniłam się w niematerialnego orła. Pod tą postacią, nie potrzebowałam powietrza do życia, gdyż byłam niematerialna. Zaś wszystkie istoty żywe, które transportowałam, będąc w owym orle, mogły oddychać. Także oboje byliśmy bezpieczni."
~*Kurwa mać, gdzie jest karabin. Oczywiście, że ta pizda całkowita musiała stać obok niego, bowiem jakby tego nie zrobiła i Slade na przykład by kipnął oraz na przykład później Tri The Niedojebana Dziwka i Brother Blood The Opko działali wspólnie, to byłoby zbyt oryginalne jak na standardy opka.*~
~Także of fucking course, że osoby, które transportowała, również mogły oddychać. Ona sama to rozumiem, bowiem znajdowała się w niematerialnej postaci, ale to z osobami transportowanymi to ewidentne wciskanie na siłę, aby nie trzeba było szukać innego sposobu ewentualnego przeżycia Slade'a jeżeli nie chciałoby się go uśmiercać. A dałoby się coś wymyślić, aby nie zginął i jednocześnie było to realistyczne. Nie wiem, jako iż to jest FanFiction alternatywny, to można byłoby na przykład dać Slade'owi kilka mocy, które by się u niego nie ujawniły wcześniej i jedną z nich byłoby Vacuum Adaptation. Jego ujawnienie się tutaj miałoby sens, bowiem kiedy niby wcześniej miałoby możliwość się ujawnić, co nie? To byłoby nie naciągane.~
|No i generalnie ten fragment jest hipernierealistyczny jak stwierdzenie, że PiS wygra kolejne wybory.|
~*Mamy zajebiste porównania. XDDD*~
~|<*Hehe ;"""DDD*>|~
487. „[...] posiadałam pirokinezę czyli kontrolę nad ogniem. [...]"
<
To jest chyba największa oczywistość w tym FanFiKKKtion. ;===;>
~*Szczerze to nie mam pojęcia, czemu dodałam to oczywiste wyjaśnienie tej nazwy. Nie zdziwię się w sumie jeżeli dla licznika słów.*~
<Po dawnej tobie wszystkiego da się spodziewać. ;===;>
488. „[...] - Dzięki, że mnie tam nie zostawiłaś.
- Oj, nie ma za co. Nie zrobiłabym tego przecież. – Odparłam
Po tych słowach, oboje rozeszliśmy się w swoje strony. Slade został w głównym pomieszczeniu, a ja udałam się do swego pokoju..."
~*Ja pafnuczę, jakie to jest bezemocjonalne, mimo iż chyba z założenia powinno tutaj być trochę emocji. Najbardziej brakuje tego poprzez brak przemyśleń głównej Mary Sue. Jasne, nie miałaby tutaj co za wiele do rozmyślania, ale i tak, mogłaby trochę sobie na ten temat porozmyślać. No, ale po co rozwijać postać, c'nie.*~
~Także to zdanie pod dialogiem jest zbyt sztucznym przejściem od tematu do tematu. Naprawdę, ten brak przemyśleń tutaj nie pomaga, tylko dodatkowo dobija to i tak już zjebane NadOpko.~
|No i brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej wymiany zdań. Ja serio nie uwierzę, że nic nie robili oraz, że nie mówili tego konkretnym tonem głosu.|
489. „[...] - Co się stało?
- Popatrz – Powiedział i wskazał na jeden z ekranów hologramowego komputera.
Na ekranie zaś widniało włączone okno elektronicznej gazety codziennej. Było tam napisane:
„WIEKOWA CHWILA! LEGENDARNY, MIĘDZYGALAKTYCZNY PTAK PRZYBYŁ NA ZIEMIĘ!
Dnia czwartego lipca dwa tysiące trzydziestego siódmego roku nastąpiła przełomowa chwila nie tylko dla mieszkańców miasta Jump City, ale także dla całego świata. Otóż, o godzinie jedenastej jedenaście w południe, nad ulicami miasta dało się dostrzec spadający, niebieski obiekt. Na początku uznano, że był to zwykły meteoryt. Jednak, gdy ogień wokół obiektu zgasł, dało się zobaczyć coś szokującego. Z Wszechświata przybył na naszą planetę znany z legendy, międzygalaktyczny ptak, pod postacią wielkiego, niebieskiego, niematerialnego orła. Jest to wiekopomna chwila, gdyż nikt nigdy nie potwierdził istnienia owej istoty.
Więcej o tym niepowtarzalnym zdarzeniu oraz wywiady z świadkami na stronie siódmej."
- Jesteś sławna, skarbie. Wszyscy wierzą, że to ty byłaś tym legendarnym ptakiem, nawet nie wiedząc o tym, kim naprawdę owe zwierzę było. – Dodał Slade.
- O co chodzi w tej legendzie? Nigdy o niej nie słyszałam. – Zapytałam
- Aż ciężko w to uwierzyć, że o tym nie słyszałaś, zważywszy na popularność owej legendy. Otóż, istnieje taka legenda, że raz na milion lat, Ziemię odwiedza międzygalaktyczny ptak, przybierający formę różnych ptaków znanych na tej planecie. Nie jest on wrogo nastawiony. Po prostu przylatuje, jest na Ziemi parę dni i wraca skąd przybył. Jednak, w czasie jego pobytu, naszą planetę spotykają różne dziwne rzeczy. A to jakieś anomalie pogodowe, a to odkrycie czegoś nowego, a to wynalezienie czegoś...Popularna legenda, często opowiadania dzieciom w przedszkolach oraz często wybierana w szkołach do omówienia, gdyż jest najłatwiejsza. Zna ją cały świat. A teraz będą o tym trąbić chyba z parę lat, tylko dlatego, że akurat nam wypierdoliło statek kosmiczny we Wszechświecie i pod postacią niematerialnego orła przeniosłaś nas na Ziemię.
Zdziwiło mnie to, ale w sumie ja rzeczywiście mogłam się zmieniać w orła, a orzeł to ptak oraz obecnie w takiej postaci wróciłam z Wszechświata. Jednak pomyślałam, że ludzie po prostu mnie uznali za tego międzygalaktycznego ptaka i ot co."
~*
To jest taki cringe, że aż się załamałam, a fakt, że to ostatni fragment do analizy na dzisiaj w niczym tu nie pomaga. ._.*~
<Zaczynając od początku, to kurde nie ma to jak wjebać jakąś legendę na siłę tylko aby stanowiła motor napędowy dwóch rozdziałów. Jeżeli już się chciało coś takiego dać, to powinno się to wprowadzić wcześniej, aby teraz nie było wrażenia, że została ta legenda dana ot tak o.>
*No i Tri The Opko powinna jakoś w myślach to wszystko skomentować. Skoro nie słyszała o tej legendzie i przypadkowo stała się sławna, to powinna się nad tym więcej zastanowić. No, ale nie, po co, niech to po niej spłynie jak po kaczce. Ja pierdolę, postacie w opowiadaniach powinno się rozwijać, a w tak długich to już w ogóle, bowiem inaczej nie jest to realistyczne.*
~*No i serio brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Naprawdę nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, to bardzo trudne, aby stać jak kołek i nawet minimalnie nie gestykulować podczas rozmowy.*~
~Także fajnie byłoby podać nazwę tej gazety codziennej, fajnie by było jakby to była nazwa faktycznie istniejącej gazety. Wymagałoby to researchu, ale dodałoby fajny smaczek. No, ale nie, po co się postarać, lepiej napisać NadGówno.~
|Także oczywiście, że opkowa Claire nie słyszała o tej legendzie, aby teraz dopierdalać licznik słów. Jakby Tristitia nie mogła jej znać i mogłaby w dwóch zdaniach streścić czytelnikowi o co chodziło. No, ale nie, licznik słów ponad wszystko.|
<No i to ostatnie zdanie całego fragmentu tak trochę sensu nie ma.>
~*I generalnie ten fragment jest nudny i cringe'owy, mimo iż mógłby być ciekawy. Anyway, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy już dzienny limit stron z fragmentami.*~
~*|NEIN. XDDD| ;"""DDD*~
490. „Otóż, w kolejnym miesiącu mego życia, na świecie zaczęły się dziać dziwne i niespotykane dotąd rzeczy. Praktycznie codziennie w Internecie można było przeczytać o jakimś nowym odkryciu czy wynalazku. A to było napisane, że ktoś opatentował, uwaga, wehikuł czasu, a to o odkryciu jakiegoś nowego zjawiska pogodowego, a to o znalezieniu jakiegoś nowego gatunku zwierzęcia. Kiedy czytałam o tym w Internecie, nie wierzyłam, że to mogło być prawdziwe i, że tylko media internetowe szukały sensacji, ale o tym samym było w telewizji, więc to już coś musiało znaczyć. Na dodatek, któregoś dnia przekonałam się, że coś w tym musiało być.
Bowiem, jednego dnia, trzy miesiące po rozpoczęciu się tych dziwności, gdy siedziałam sobie na sofie pod antresolą i grałam na komputerze, w którejś chwili usłyszałam w uszach głos Slade'a, który mówił:
- Tri, chodź tu na chwilę.
- Już idę. – Odpowiedziałam, po czym odstawiłam komputer na bok, wstałam i ruszyłam do głównego pomieszczenia.
Myślałam, że to tylko kolejne zadanie, które chciał mi dać. Jednak, kiedy doszłam do głównego pomieszczenia, ujrzałam że Slade patrzył w te swoje nowe, hologramowe komputery. Chwilę potem, gdy odwrócił się w moim kierunku, spytałam:
- Co się stało, że mnie wzywałeś?
- Spójrz – Powiedział i wskazał na ekran komputera hologramowego.
W tym momencie, spojrzałam w odpowiednim kierunku. Na ekranie widoczne było włączone okno elektronicznej gazety codziennej.
„NOWY PIERWIASTEK CHEMICZNY ODKRYTY!
Dnia czwartego września dwa tysiące trzydziestego siódmego roku miało miejsce przełomowe odkrycie! Chemik dr. Amanda Williams odkryła podczas badań na Antarktydzie nowy, radioaktywny pierwiastek chemiczny, który został nazwany „Antarktyd", od miejsca jego odkrycia. Obecnie nadal prowadzone są badania nad tym nowym pierwiastkiem.
Wywiad z dr. Amandą Williams w sprawie odkrycia znajduje się na stronie szóstej."
- Te przypadki są naprawdę dziwne. Szczególnie, że jeżeli chodzi o to, że to przez pojawienie się tego ptaka, to ja nie jestem żadną międzygalaktyczną istotą. Jestem po prostu pół demonem. – Rzekłam
- Może to przypadek. Wątpię, aby twoja obecność pod postacią orła na naszej planecie cokolwiek w tym wypadku zmieniła. – Odparł Slade.
- Ale ten przypadek ciągnie się już jebane trzy miesiące.
- Ty, faktycznie. Nie wiem, co to może być.
- Może po prostu nastały szczęśliwe chwile dla ludzi, a teraz każdy będzie przypisywał to mojemu przybyciu na Ziemię pod postacią niematerialnego orła.
- Większość ludzi to debile, więc nie zdziwiłbym się, gdyby uznawali, że to przez to.
Jednak, po tej rozmowie, ja udałam się do swego pokoju, a Slade kontynuował patrzenie w hologramowe komputery."
~*Ja pierdolę, jakie nudy, że to aż NadSzok. I w ogóle, myślicie, że kiedykolwiek się wyjaśni, dlaczego akurat tak nagle tyle pozornie niemożliwych rzeczy zostało wynalezionych czy odkrytych? Jebło?*~
~No ależ tak, bowiem ewidentnie tak się kurwa powinno wprowadzać cokolwiek. Powinno się jakoś wyjaśnić, dlaczego tak nagle zaczęło się to dziać. Na stówę nie było to spowodowane przybyciem Tristitii The Bardziej Opkeł na Ziemię pod postacią niematerialnego orła, bowiem ona nie jest normalnie żadnym międzygalaktycznym stworzeniem. No, ale nie, po co się postarać i stworzyć jakieś uzasadnienie. Lepiej wszystko tworzyć na szybko.~
|I w ogóle, który do blyata jest w końcu rok? W którymś z poprzednich urywków z gazety codziennej był chyba rok dwa tysiące czterdziesty ósmy, a tu nagle dwa tysiące trzydziesty siódmy. Naprawdę, czytelnicy nie są takimi debilami i bezproblemowo zauważą tę niespójność. Powinno się dbać o to, aby w tym wypadku lata się zgadzały.|
<Także jest serio za mało przemyśleń mojej opkowej wersji. Kurwa, ona powinna jakoś te rewelacje dodatkowo komentować, a nie tylko tyle, aby się przeciętny czytelnik nie dojebał, że nie ma przemyśleń postaci, a narracja jest pierwszoosobowa. Przez brak przemyśleń moja opkowa wersja jest tak samo płytka i zerowymiarowa jak była na początku tych tortur.>
*Slade w sumie też nie ma jakichś większych przemyśleń. Jasne, on nie jest narratorem, ale główna bohaterka mogłaby opisywać na przykład jego gestykulację czy, jeżeli akurat nie miał maski, jakie wyrazy twarzy przybierał. To dodałoby coś do historii oraz postaci, no ale nie, po co. Lepiej niech będą płytcy jak kałuża.*
~*No i kurde tak naprawdę ten rozdział też jest fillerem, bowiem w żaden sposób nie wpływa na fabułę. Kurde, historia powinna prowadzić do rozwiązania wszystkich wprowadzonych wątków, a nie jako fillerowe rozdziały. Tak, wiem, że w serialu też jest trochę fillerowych odcinków, ale nie znaczna większość!*~
~W ogóle, kurde, dlaczego ten pierwiastek nie pojawi się później? Powinno się go jakoś wykorzystać, aby nie było, że został wstawiony tylko dla zbędnego wypełniacza. Co prawda nie wiem jak by go wykorzystać, ale na sto procent dałoby się coś wymyślić.~
|I brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Ja serio nie uwierzę, że stali tak jak kołki i nic nie robili.|
<I generalnie ten kloc tekstu jest nudny jak konferencje prasowe Morawieckiego do momentu przejścia na temat obostrzeń, mimo iż mógłby być ciekawy oraz prowadzić do czegoś sensownego.>
~*Ej, ale tak nie w temacie, to wczoraj uzmysłowiłam sobie jedną rzecz, że mój rocznik znowu spotkało coś dobrego. Podstawówki i licea wracają do szkół, ale szkoły policealne i studia już nie, a mój rocznik jest właśnie w jednej z tych dwóch ostatnich szkół. ;"-)*~
*Jaka podnieta. xDDD*
~*Wiesz, chciałabym zdać sesję, a nie nauczę się całego roku w kilka tygodni, więc jakbyśmy wrócili do szkoły to bym nie zdała. XDDD*~
~P I L N A U C Z E N N I C A. XDDD~
~*No co, na zdalnym każdy ściągał. xDDD*~
~Cicho tam. xD~
~*;"""DDD*~
491. „Był on w kształcie nierównego rombu, przypominającego trochę jakiś kamień szlachetny. Wokół tego, widniało szare obramowanie, a w poprzek tego, dokładniej od dolnego, lewego końca, do górnego, prawego przechodziły jakieś dwa, splecione, srebrne fragmenty. Owy przedmiot był na średniej długości, czarnej wstążce. Jednak, to co odróżniało go od typowych naszyjników, to był środek nierównego rombu. Bowiem widać tam było Wszechświat, jednak taki, jakby ktoś nałożył na niego jasnoniebieski filtr."
~*No i na chuj nam taki detaliczny opis naszyjnika, który główna pała znalazła na ławce w parku? Powinno się go opisać tylko ogólnie, abyśmy mogli go sobie wyobrazić, a nie tak detalicznie. To tylko zbędne przedłużanie opisu, czyniące go nudniejszym.*~
~Także wypadałoby wpleść jakieś przemyślenia opkowej Tri w ten opis, aby dodać do niego dynamiki. No i też przemyślenia rozwijałyby postać, a to jest potrzebne w przypadku tej półwymiarowej, płytkiej kurwicy.~
|No, ale tak poza tym, to jest normalny opis naszyjnika. Lepsze to, niż gdybyśmy mieli dostać zdjęcie lub brak opisu.|
<Niestety, w kolejnym fragmencie przekonujemy się, że...>
492. „[...] - Slade...
W tym momencie, odwrócił się on w moją stronę i spytał:
- Tak?
- Wiesz może, co to jest za naszyjnik? Znalazłam go na ławce w parku. – Odpowiedziałam pytaniem na pytanie, pokazując przedmiot.
- Daj mi go.
Po tym poleceniu, posłusznie podałam mu naszyjnik, a on nieco uniósł go, jakby pod światło. Chwilę potem, przyjrzał mu się jeszcze bliżej, a następnie odwrócił się w mym kierunku i powiedział:
- Masz niebywałe szczęście, Tristitio. Jest to bardzo rzadko spotykany, przynajmniej na naszej planecie, na innych nie wiem, naszyjnik. Jeżeli ma się go założonym na szyi, otrzymuje się nowe, nadprzyrodzone zdolności lub jakieś umiejętności, niebędące mocami, ale również będące niecodziennymi.
To brzmiało ciekawie. Nie podejrzewałam, że zwykły naszyjnik znaleziony w parku mógłby robić takie rzeczy. Jednak, od razu, z zaciekawieniem, spytałam:
- O. A jakie on daje moce lub umiejętności?
- Tego właśnie nie wiadomo. W każdym przypadku jest inaczej. Jeden może dostać aerokinezę, inny nadludzką siłę, jeszcze ktoś echokinezę, etc. To jest w tym przedmiocie najciekawsze, że na każdego działa inaczej. – Odpowiedział Slade.
- Aż jestem ciekawa, co ja dzięki niemu posiądę.
W tym momencie, zaśmiał się on i odparł:
- Też jestem ciekaw. Obyś tylko nie otrzymała aerokinezy, bo to jest najbardziej bezużyteczna moc.
- Dlaczego? Kontrola nad powietrzem jest taka beznadziejna? – Spytałam ze zdziwieniem.
- Wiesz, niby kontrolujesz wiatr i w ogóle, ale co to daje? Chyba tylko możliwość latania, ale to ci nie potrzebne, bo masz metalowe skrzydła oraz umiesz zamieniać się w niematerialnego orła.
- W takim razie, rzeczywiście kiepska moc, szczególnie gdy ma się ją jako jedyną.
- Weeeź. Jakbym miał wybierać pomiędzy niczym i samą aerokinezą, wybrałbym nic.
Jednak, po tej rozmowie, oddał mi moje znalezisko, po czym ja ruszyłam do mego pokoju, a Slade wrócił do patrzenia się w te swoje nowe komputery."
<Ten naszyjnik to Deus Ex Machina wstawiona na siłę, aby bardziej podboostować i tak zboostowaną Claire Opko Version. Naprawdę, mojej opkowej wersji nie jest potrzebny ten naszyjnik. Ciekawiej by było jakby na przykład nie wiem, Cyborg go znalazł, bowiem on jako takich mocy nie ma, ma jedynie działka soniczne wbudowane w ręce i walczyć potrafi. Serio, chciałabym zobaczyć Cyborga z supermocami, to byłoby ciekawe. No, ale nie, to moja opkowa wersja dostaje wszystko co najlepsze. -_->
*No i też naprawdę? Taka OP rzecz leżała sobie na ławce w parku? Więcej sensu miałoby, gdyby Tristitia The Opko zauważyła ten naszyjnik u jakiegoś jubilera i po prostu go kupiła. To z ławką to zbytnie naciąganie, żaden OP przedmiot nie leżałby w takim miejscu.*
~*Najważniejsze, że chociaż zostaje użyty więcej niż raz, to już ewidentnie idzie na plus. No i chyba ich pizgło jeżeli myślą, że aerokineza to najsłabsza moc. Mając ją można robić konstrukty z powietrza, wykorzystywać powietrze do jakichś ataków, latać, tworzyć tornada i tak dalej, i tak dalej. Najsłabszą mocą, jeżeli miałoby się tylko i wyłącznie ją, jest Immobility, czyli niemożność do bycia poruszonym przez zewnętrzną siłę fizyczną. Jeżeli umie się dobrze walczyć to ta moc jest jeszcze OK, ale bez tego jest zbędna po prostu.*~
~Fajnie chociaż, że ten naszyjnik daje różne moce, a nie każdemu te same. To przynajmniej nie wiadomo czego się spodziewać i jest ciekawiej.~
|Jednak nadal brakuje przemyśleń opkowej Tri. Ona powinna w myślach to komentować, w końcu nie spodziewała się, że pozornie zwykły naszyjnik mógł dawać supermoce. No, ale nie, po co się trochę zastanowić, lepiej przyjmować wszystko ot tak, bo tak. Jak można tworzyć tak płytką postać?|
<No i też serio brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tych rozmów. To naprawdę by się przydało aby dodać dynamiki, rozbudować postacie oraz dodać realizmu do tej historii, no. Dialogi z wplecionymi między wypowiedzi czynnościami są znacznie ciekawsze!>
*No i też to przejście pomiędzy rozmową a rozejściem się głównych pierdolców do swoich czynności jest zbyt sztuczne. Powinno się je jakoś płynniej napisać.*
~*I na serio, podsumowując to, jeżeli chciało się dać komuś ten naszyjnik, to powinno się go dać jakieś postaci ze świata Młodych Tytanów, która mocy nie miała lub miała owych maksymalnie trzy. Bowiem dawanie tej Deus Ex Machiny i tak już wykokszonej Claire The Opko jest czynieniem z niej większej Mary Sue.*~
~A w Retconningverse i tak ten naszyjnik dostanie albo Eliza, albo Laura. XDDD~
~*W Retconningverse bycie OP i NadOP to codzienność, cichaj. XD*~
~Ale i tak. xDDD~
~*Hehe :DDD Ej, a w ogóle wiecie, że jesteśmy już w ponad połowie łopka?*~
|Wow. Dojście do tego poziomu zajęło nam pięć miechów. XDDD|
~*No, jeszcze pięć i skończymy. XDDD*~
|Najdłuższa analiza w dziejach. xDDD|
~*Opko długie to i nie dziwo. XDDD*~
493. „Guten Morgen/Tag/Abend/Nacht, zależy o której godzinie czytasz ten rozdział! :-) Wiem, że obecny był najkrótszy z jak dotąd napisanych, ale naprawdę wiele się napisać nie dało, a ten rozdział musiał się pojawić, aby wprowadzić wątek, który zacznie się od kolejnego. Bowiem następny wątek będzie dość ciekawy, z tego, co widzę po mojej rozpisce rozdziałów. Także oczekujcie go. :>"
~*Ale miło, że nie waliłam tymi informacjami od autorki pod absolutnie każdym rozdziałem jaki napisałam, jak w mych najwcześniejszych opkach.*~
~Fakt, to ewidentnie na plus. No, ale nie, ten kolejny wątek nie będzie ciekawy, bowiem jeżeli ktoś nie wie, to następny wątek to wbicie z buta Sezorisa The Zjeba. A w tym wątku wszystko wygląda jak wjebane na siłę.~
~*I generalnie takie jest. Umówmy się, już wtedy, gdy pisałam związek Gregory'ego i Claire miałam wrażenie, że jest on na siłę, ale nie chciałam go usuwać aby nie było, że Tristitia The Opko od razu zakochała się w Brother Blood The Opko.*~
|Ja pierdolę, jak można tak zjebać postać? Nic złego by się nie stało, gdyby Tri Opko Version od razu zakochała się w Sebastianie Opko Version. Mogłaby zorientować się, że jest jej prawdziwą miłością dopiero gdzieś pod koniec historii i to byłoby lepsze niż marnowanie dwóch OC, którzy mogliby być ciekawymi postaciami.|
<Ogólnie lepiej by było, gdyby moja opkowa wersja zakochała się w jakimś OC. To byłoby oryginalniejsze.>
|Wiadomo, ale nawet z wątku OC x Postać z kanonu dałoby się coś ciekawego zrobić. No, ale tu nie zrobiono tego.|
*A tak w ogóle, to nie musiałaś się tłumaczyć z długości rozdziału, Ramoninth. Rozdziały powinny zawierać wszystko, co chcą przekazać, krótki rozdział raz na jakiś czas nie jest niczym złym.*
~*Teraz to wiem, ale kiedyś byłam niedojebana.*~
*A, no tak. ;=;*
<No i też fajnie, że napisałaś przywitanie na każdą porę dnia i nocy. To ewidentnie jest jakiś plus.>
~Jedyny plus dawnej Ramoninth.~
~*A było tak miło. XDDD*~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
494. „Rozdział XXXIV – Nowy~*e obostrzenia.~"
~*No do blyata ależ tak, bowiem byś umarł, gdybyś nie nawiązał do tego, co odpierdalało się do wczorajszego luzowania roku, prawda? XDDD*~
~No :DDD~
~*Idź się lecz. XDDD*~
~Nie :D Anyway, przechodząc do analizy tego tytułu, to miło w sumie, że doszliśmy do wątku tego pałąga, bowiem po nim to będą takie turbo fillery, że to aż szok. Wręcz każdy rozdział oprócz dwóch ostatnich to będą wypełniacze.~
|Twoje NadNiedojebanie było wszechpotężne, Ramoninth.|
~*Wiem i nie jestem z tego powodu dumna. =-=*~
<Fajna emotka. xDDD>
~*Wiem ;"""DDD*~
495. „Pierwsza to była umiejętność kontrolowania lodu, a objawiła się tym, że nagle, obok mnie, w powietrzu, zmaterializował się wielki, długi i ostry odłamek lodu, a po chwili opadł na ziemię i, parę sekund potem, zniknął. Drugą mocą była kwintesencja, która ukazała się dzięki temu, że w mojej ręce nagle zmaterializował się piorun i wystrzelił w kierunku szyby, naprzeciwko której stałam i, chwilę potem, zniknął. Następna była gyrokineza, objawiająca się w chwili obecnej tym, że na parę sekund grawitacja nieco zmalała, dzięki czemu lekko uniosłam się w górę. Kiedy zaś przestała działać, nagle zauważyłam, że wszystko, z mojej perspektywy, było wysokie. Kiedy zaś podeszłam do lustra, zauważyłam że zmieniłam się w kota z czarną sierścią oraz nadal z opaską w miejscu prawego oka."
~*Ja mam nadzieję, że wiecie iż z tych mocy chyba, z tego co pamiętam, więc nie bić jak coś, korzystać nie będzie, poza następnym fragmentem oraz mocą zamieniania się w kota?*~
~No do jasnej niedojebanej, ależ tak. Skoro już posiadała cyrokinezę, gyrokinezę, kwintesencję i Cat Physiology, to powinna z tego korzystać częściej. Szczególnie, że cyrokineza, gyrokineza i kwintesencja mogłyby ubarwić walki z Tytanami.~
|Także tutaj ewidentnie widać brak przemyśleń głównej Mary Sue. Ona powinna jakoś komentować te moce, bowiem to jest dla niej coś nowego. No, ale nie, lepiej przyjąć to ot tak, bowiem tak. Naprawdę, to nie rozbudowuje postaci tylko czyni z niej półwymiarową kurwę jaką jest od początku. A przecież postacie powinny się rozwijać, bowiem każdy się zmienia.|
<Także nie rozumiem po cholerę robić z mej opkowej wersji taką OP szuję. W uniwersum Młodych Tytanów tak naprawdę mało kto jest OP, w sumie z postaci, które się pojawiły, OP jest tylko Raven, Gwiazdka, Brother Blood i Trygon, ale ten ostatni to wiadomo czemu. No, ale jeżeli już chciało się z mej opkowej wersji zrobić OP postać, to powinna na serio mieć ciekawy charakter oraz wyzwania, których nie mogłaby rozjebać pstryknięciem palca. A, że tak nie jest, to ta parówa jest po prostu Mary Sue.>
*A tak poza tym, to nie ma co o tym fragmencie za wiele mówić. Jest to po prostu przedstawienie nowych mocy tej parówy.*
496. „[...] Widząc go, postanowiłam go nieco przestraszyć. Od razu przywołałam możliwość kontroli lodu, po czym, nadal trzymając dłoń w dole, powoli przesunęłam ją w górę, formując długi i ostry kawałek lodu, po czym, gdy uniosłam rękę, gwałtownie wyprostowałam ją, rzucając odłamek lodu przed siebie. W ostatniej chwili, Slade gwałtownie odwrócił się i cofnął, dzięki czemu lód wbił się w ścianę. Widziałam, że Slade był przerażony, po tym, co się stało.
Parę sekund potem, odwrócił się w moją stronę i spytał, nadal wystraszonym głosem:
- Czy ty chciałaś mnie zabić?!
- Nie, chciałam cię po prostu trochę przestraszyć. – Odpowiedziałam i szeroko uśmiechnęłam się.
Widząc to, Slade spojrzał na mnie z zażenowaniem, a po chwili zapytał:
- W ogóle, to widzę, że masz na sobie ten naszyjnik. Jakieś jeszcze moce, poza kontrolą lodu, dostałaś?
W odpowiedzi, zaprezentowałam mu wszystkie moje nowe umiejętności. Gdy jednak przemieniłam się w kota, podreptałam do niego, po czym zaczęłam ocierać się o jego nogę, jak to te zwierzęta mają w zwyczaju. Chwilę potem, Slade rzekł:
- Tristitio...Rozumiem, że lubisz moją nogę, ale błagam, ogarnij się.
Jednak ja, kontynuowałam. W tym momencie, rzekł on, nieco zażenowanym głosem:
- Tristitio...
W tym momencie, zamieniłam się na nowo w człowieka i odparłam:
- Hehe...No co? A poza tym, chcesz sprawdzić, jakie ty dostałbyś umiejętności?
- A czemu nie. – Powiedział
W tym momencie, zdjęłam naszyjnik i podałam mu, a on założył go na szyję. Kiedy do zrobił, po chwili zauważyłam, że jego ręka zabłysła na czerwono, a gdy uniósł ją, wystrzelił laserem w kierunku ściany, jednak z taką mocą, że tylko nieco porysował ją. Po chwili, objawiła się również jego kolejna, nowa umiejętność, czyli umiejętność kontrolowania wszystkimi czterema żywiołami, łącznie z kwintesencją, która w sumie była traktowana jako piąty żywioł. Jego trzecią mocą, która po chwili się pojawiła, była kriokineza, która objawiła się przez to, że w pomieszczeniu na chwilę stało się zimniej. Ostatnią jego nową zdolnością była toksykineza, która ukazała się poprzez to, że nagle, gwałtownie, z podłogi wyrzucona została rura, z której zaczął wylewać się szlam.
Kiedy zaś wszystko zniknęło, Slade rzekł słyszalnie zadowolonym głosem:
- No...Te moce mnie się podobają.
- Ogólnie to mamy wyjątkowe szczęście, bo moje moce też mnie się podobają. – Odparłam
- Szczerze to nie podejrzewałem, że normalnie nie mając żadnych mocy, z tym naszyjnikiem zdobyłbym takie przydatne zdolności.
- Ja w sumie też się nie spodziewałam. Myślałam, że dostanę coś bezużytecznego, a tu taka niespodzianka.
- Faktycznie. Ja też trochę bałem się, że dostałbym samą aerokinezę.
- To by było kiepskie, faktycznie. No, ale umiesz kontrolować wszystkie żywioły, także i powietrze, ale na przykład również ziemię czy, jak ja bez naszyjnika, ogień.
- Może teraz będzie nam łatwiej pokonać Tytanów.
- Ale jak? Ten naszyjnik działa tylko na jedną osobę, tą która go nosi, a przecież nie przedzielisz go na pół.
- A daj mi go. Zobaczymy, co da się zrobić.
Po tej rozmowie, pozwoliłam aby wziął owy przedmiot, jednak nie byłam przekonana."
~*Wiem, że ten fragment jest długi w chujny chuj, ale po prostu chciałam przytoczyć go w całości, bowiem nie było sensu go dzielić na mniejsze fragmenty. Zaczynając od początku, to ewidentnie widać tutaj, że Tristitia The Opko i Slade Opko Version gadają ze sobą tylko na temat obecnej sytuacji. Skoro Tri Opko Version nastraszyła go lecącym odłamkiem lodu, to powinni na ten temat chwilę porozmawiać, a nie przejść od razu do kwestii nowych mocy Claire The Bardziej Opkeł.*~
~Także nasza główna pierdoła powinna jakoś komentować w myślach fakt, jakie moce dostał Slade. Bowiem wiecie, w serialu Slade posiada jedynie supersiłę, więc każda nowa moc u niego to coś niespotykanego. No, ale nie, lepiej po prostu wymienić jakie supermoce dostał i tyle. Ja pierdolę, to tak zubaża i tak już zubożony charakter naszej głównej Mary Sue, że to aż szok.~
|No i też na serio brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tych długich rozmów. Na stówę nie stali jak kołki jedynie patrząc się w kierunku rozmówcy. Czynności, które oni wykonywali, naprawdę by się przydały, no!|
<I ależ oczywiście, że opkowy Slade musi spróbować zrobić coś z naszyjnikiem, aby wpływał też na innych. Bowiem jakby na przykład to było niemożliwe, to wszyscy byśmy umarli, bowiem byłoby ciekawiej. No, ale nie, trzeba uczynić cały świat OP. =___=>
*No i znowu to z tym, że aerokineza sama w sobie to najsłabsza moc. Kurna, było powiedziane już, jaka moc jest najsłabsza. Aerokineza, jak w sumie każdy inny żywioł, to jedna z potężnych mocy! Ja rozumiem, że kiedyś dawna Ramoninth uważała aerokinezę za najsłabszą zdolność, ale to nie zmienia faktu, że takie myślenie to turbo debilizm.*
~*I generalnie te moce Slade'a też czynią go OP jak jasna cholera, szczególnie że potrafi dzięki temu naszyjnikowi kontrolować wszystkie żywioły. Naprawdę nie mógłby dostać tylko tej mocy lub ewentualnie jeszcze drugiej i tyle? Kurna, robienie OP z absolutnie wszystkich to debilizm jak stąd na Antarktydę w dwie strony.*~
~Jestem też ciekawy jak ten naszyjnik działa i skąd się wziął. No, ale oczywiście, że odpowiedzi na te dwa pytania nie otrzymamy, bowiem trzeba byłoby coś wymyślić, a to nie mieściło się w pustym łbie dawnej Ramoninth.~
~*Dobrze, że to koniec analizy na dzisiaj. Te fragmenty były długie, dlatego mieliśmy ich dzisiaj jedynie siedem.*~
~*<Mordy w kubły i nie bulgotać. XDDD> ;"""DDD*~
497. „[...] - Udało się. Stworzyłem małe urządzenie, które umieściłem w owym przedmiocie, nie naruszając jego struktury. Dzięki niemu, możemy korzystać z niego oboje, gdy jest założony przez jednego z nas. Sprawdzałem, i nadal umożliwia korzystanie z naszych nowych mocy.
- Pomysłowy jesteś. – Przyznałam
- Dzięki. Po prostu chciałem nam ułatwić korzystanie z niego.
Po tej krótkiej rozmowie, oddał mi owy przedmiot i wyszedł z mego pokoju..."
~*No do blyata, ledwo pierwszy fragment do analizy i już takie kwiatki. Bowiem jakby mu się nie udało, bowiem na przykład to byłoby niemożliwe i tylko jedna osoba nadal mogłaby korzystać z tego naszyjnika to świat by wybuchł. No, ale nie, lepiej robić z absolutnie wszystkich OP as fucking fuck postacie.*~
~Taaa, też mnie to wkurwia. Oczywiście pamiętajmy, że Tri The Opko nadal nie powinna dostać tego naszyjnika, gdyż jest już zbyt wykokszona. W sumie Slade sam w sobie mógłby dostać ten naszyjnik, bowiem on w serialu miał tylko supersiłę. No tylko należałoby pamiętać, aby nie dodawać mu za wiele mocy aby nie stał się Garym Stu, to nic, że już i tak nim jest.~
|No i nadal brakuje przemyśleń Claire Opko Version. Przecież nie spodziewała się, że to jest w ogóle możliwe, więc powinna zastanowić się, jakim cudem mój opkowy sobowtór tego dokonał. No, ale nie, po co rozwijać postać, skoro można nadal trzymać ją na takim samym poziomie spierdolenia umysłowego.|
<No i kurna, oni serio powinni gadać o czymś więcej, niż tylko o bieżącej sytuacji. Jak mamy wierzyć w ich relację, skoro gadają tylko o tym, co się wydarzyło, wydarza lub ma wydarzyć? W normalnym świecie ludzie gadają między sobą też o dupie Maryni.>
*No i wciąż brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. No kurde, to na serio dodałoby czegoś do tej historii, bowiem bez tego dialogi są zbyt statyczne i niewiarygodne przez to.*
~*I generalnie ten dialog jest nudny jak cholera, mimo iż mógłby być dynamiczniejszy i ciekawszy.*~
~NadAmen~
<No ależ tak, bowiem inaczej byś umarł. xDDD>
~Hehe ;"""DDD~
|Idź się lecz. XDDD|
~Nie ;"""DDD~
498. „[...] To, co było dziwne, to był fakt, że mimo iż byliśmy sami, on miał założoną maskę, jakby kogoś się spodziewał. Lecz, w pewnym momencie, usłyszeliśmy czyjeś szybkie kroki. Słysząc to, odwróciliśmy się i, po zrobieniu tego, zauważyłam że wejście cały czas było otwarte, tak jak wtedy, gdy przybyłam po raz pierwszy do bazy Slade'a. W drzwiach zaś, ujrzałam jakiegoś chłopaka.
Był on wyższy ode mnie, ale niższy od Slade'a. Miał krótkie, czarne włosy i szare oczy. Na sobie miał jakąś ciemnoszarą bluzkę z długim rękawem oraz zwykłe, dżinsowe spodnie."
~*O patrzcie, przybył kolejny zmarnowany OC. Ja nie mogę, to serio boli, że ja tyle OC zmarnowałam tylko dlatego, bo Tristitia The Opkeł.*~
~Generalnie wszystkie postacie są tu zmarnowane, nawet Tri The Bardziej Opko oraz postacie kanoniczne. Nadal nie mogę uwierzyć, że napisałaś siedemdziesiąt rozdziałów tego gównianego NadOpka. No, ale przechodząc do analizy, to skoro Claire Opko Version uważała to za dziwne, że Slade miał założoną maskę, mimo iż byli sami, to powinna to jakoś bardziej skomentować w myślach. Tutaj ewidentnie widać, że to łopłopłopko było pisane na siłę, bowiem to przejście jest takie sztuczne. Na serio, jak inaczej rozwinąć główną postać w narracji pierwszoosobowej jak nie przemyśleniami?~
|No i też tutaj widać, że przydałaby się narracja trzecioosobowa. Dzięki temu moglibyśmy lepiej poznać Sezorisa oraz fakt, dlaczego podjął decyzję o dołączeniu do Slade'a. No, ale nie, po co robić z tego opka coś ciekawszego, co nie? -___-|
<Także miło, że dostaliśmy jego opis, to ułatwia wyobrażenie sobie go. Szkoda tylko, że ten opis jest taki statyczny, powinno się mu dodać jakieś dynamiki. Zostało niejednokrotnie wspomniane, jak to osiągnąć, więc nie będę się powtarzała.>
*No i generalnie nudny jest to fragment przez to, że nie ma tu za dużo przemyśleń głównej Mary Sue. Ja nie mogę, jak można było stworzyć postać, która się nie rozwija na przestrzeni tego opka?*
~*Nie mam pojęcia i nie wiem, co mi kiedyś siedziało w głowie, że uważałam to łopłopłopko za Nadcud literatury amatorskiej.*~
~Powiedziałbym, że niedojebanie, ale wszyscy wiemy, co jeszcze w tamtym czasie napisałaś, więc cholera jego wie.~
499. „[...] - Sezoris...
Po tym słowie, stanowczo spojrzał w jego oko i powiedział:
- Slade...Zdecydowałem się. Tak, chcę.
W tym momencie, mimo iż nie miałam jak zobaczyć twarzy Slade'a oraz mimo tego, że nie patrzyłam na niego, tylko w kierunku tego chłopaka, poczułam że Slade szyderczo uśmiechnął się, po czym rzekł:
- Idealnie. Więc...Chodź z nami.
Po chwili, drzwi za nim zamknęły się, co w tym wypadku zawsze oznaczało, że nie było już odwrotu. Od razu wszedł do środka, po czym my ruszyliśmy w głąb korytarza, a on szedł za nami."
~*Kurwa mać, tego symbolu nadal nie trzeba dodatkowo tłumaczyć, bowiem każdy wie, co on oznacza. Jest to symbol stary jak świat oraz przy okazji prosty jak budowa cepa. Lepiej byłoby to zastąpić na przykład jakimiś zdaniami przedstawiającymi przemyślenia głównej pierdoły, bowiem w tym fragmencie jest ich ewidentnie za mało. No, ale nie, po co rozbudowywać postać.*~
~No i oczywiście, że musiała wyczuć emocję Slade'a, mimo iż nawet nie patrzyła w jego kierunku. Dodawajmy tej pierdole więcej marysueizmu, mimo iż i tak jest już Mary Sue do sześciennego sześcianu.~
|I generalnie standardowo brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. Nie uwierzę, że nawet podczas tak krótkich wypowiedzi chociaż jakoś nie gestykulowali. To jest kurde niemożliwe albo przynajmniej bardzo trudne, no.|
<No i widać, że to jest kalka pierwszego przybycia mej opkowej wersji do bazy Slade'a, tylko nudniejsza. Jakby nie można było się postarać napisać jakąś ciekawszą scenę, wszystko się da.>
*No, ale wtedy wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodziło dawnej wersji Ramoninth. >.<*
<Niestety ;=;>
500. „[...] O, Sezoris był młodszy ode mnie! Mogłabym nim pomiatać jak coś! Jeeej! [...]"
~*To jest coś, co kompletnie ja mogłabym pomyśleć. XDDD*~
~Jest się czym chwalić. xDDD~
~*Ty nie lepszy, więc morda w kubeł. xDDD*~
~Cicho XD~
~*Hehe :DDD No, ale przechodząc do analizy tych zdań, to miło, że tutaj chłopak jest młodszy od dziewczyny, a nie jak w standardowych opkach typowej aŁtoreczki. To ewidentnie idzie na plus, bowiem chociaż minimalną ilość oryginalności do tego opka wrzuciłam.*~
~No i spoko, Tristitia The Opko mogłaby być skurwysynem i mogłaby chcieć pomiatać innymi, ale nigdy tak naprawdę nie widzieliśmy, aby to robiła. Więc można powiedzieć, że te myśli zostały wjebane na siłę.~
|W sumie jak to całe opko.|
~A, no tak. >.<~
501. „Był on średniej wielkości oraz pomalowany na kolor ciemnoszary. Naprzeciwko nas widniało wielkie, szerokie i wysokie, ozdobne okno, za którym obecnie świeciło słońce. Pod nim, stało jednoosobowe łóżko z białą poduszką i czerwoną kołdrą. Pod ścianą po, z naszej perspektywy, lewej stronie, stała ozdobna, metalowa, srebrna szafa na ubrania, a ściana powyklejana była plakatami, z tego co widziałam, jakichś zespołów. Pod ścianą stał również wzmacniacz i gitara elektryczna. Po prawej stronie, widoczna była prosta ściana z dwoma, czarnymi drzwiami oraz biurkiem znajdującym się obok nich. Na samym biurku był duży porządek i wszystko było równo ułożone. Koło biurka znajdowała się drewniana, tym razem nie zdobiona, szafka z książkami. Pod drzwiami, po prawej stronie, oprócz wieszaka, stała także długa, czarna i skórzana sofa, a po lewej stronie znajdował się kosz na śmieci."
|Ja pafnuczę, znowu taki szczegółowy opis zwykłego pokoju? Nie pamiętam czy Tristitia The Opko jeszcze kiedyś zagości w pokoju Sezorisa, ale i tak, to za dużo szczegółów jak na jeden opis. Czytelnik nie potrzebuje ich aż tylu, można byłoby je jakoś dozować.|
<Także wypadałoby dodać dynamiki do tego opisu, na przykład w formie przemyśleń mej opkowej wersji na temat tego, co widziała. Bez tego oraz przez nagromadzenie odmian słowa „być" ten opis ciężko się czyta i w sumie odechciewa się to robić.>
*No i kolory ścian tego pokoju są takie niezbyt jak na ściany pokoju. Zwykle daje się je jakieś jasne, aby nie męczyły za bardzo oczu. Slade mógł pomalować ściany na jasnoszaro i ewentualnie jedną dać na ciemniejszy kolor. Dzięki temu Gregory'emu mózg by nie wybuchł.*
~*No, ale tak generalnie to nie ma co się więcej rozwodzić na temat tego opisu. Dobrze, że jest, a nie jakby miało tu być dane zdjęcie tego pokoju lub w ogóle bym go nie opisała, ale szkoda, że taki długi i statyczny.*~
502. „[...] - Te drzwi nie są tak ciężkie, jak w pokoju Claire – tu wskazał na mnie, a Sezoris spojrzał w mym kierunku – dlatego spokojnie poradzisz sobie z otwarciem ich. Bowiem, to od teraz jest twój pokój. Taki, o jakim od zawsze marzyłeś.
- Skąd ty tyle o mnie wiesz?! – Krzyknął Sezoris.
- Tajemnica, Sezorisie. Jak będziesz grzeczny, to może kiedyś ją poznasz. A teraz, doprowadź się do porządku, jeżeli istnieje taka potrzeba i prześpij się. Jutro będzie ciężki dzień.
[...]"
~*Na szczęście Sezoris nie żył na ulicy, tylko mieszkał w bogatej rodzinie, więc raczej nie miał jakieś specjalnej potrzeby doprowadzenia się do porządku. Tylko to rodzi kolejne pytanie, dlaczego zdecydował się dołączyć do Slade'a? Z tego co pamiętam, to nie planowałam mu dać tragicznego dzieciństwa, więc bardziej jak już to powinien chcieć dołączyć do Tytanów. Właśnie dlatego powinno się użyć w tym FanFiKKKtion narracji trzecioosobowej, abyśmy mogli lepiej poznać życie Gregory'ego oraz jego motywacje.*~
~No i myślicie, że może w końcu dowiemy się, jak Slade śledził Sezorisa i Tri The Opko? Pojebało was?~
|No ależ tak, bowiem kompletnie tak powinno się robić. W ogóle, to Claire Opko Version powinna trochę opisać emocje Gregory'ego, kiedy zobaczył dokładnie pokój swych marzeń. Wiecie, mogłaby chociaż opisać wyraz jego twarzy, to już dodałoby coś do postaci. No, ale nie, po co, niech wszyscy będą płytcy jak kałuża.|
<No i brakuje więcej czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. W pierwszej wypowiedzi Slade'a dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła tak robić, więc powinno być tego więcej. Dynamika, kurde.>
*No i generalnie ten dialog jest nudny jak Niedzielski, mimo iż mógłby być znacznie ciekawszy, gdyby się tylko postarać.*
~*Generalnie tak jest z całym tym opkiem.*~
*W sumie też racja.*
503. „[...] - Nowy uczeń, kochanie.
– Po co sprowadziłeś tu nowego ucznia? Ja już ci nie wystarczam? - Spytałam
- Nie to, że mi nie wystarczasz, skarbie. Po prostu staram się ułatwić ci przyszłość. W końcu ja też kiedyś umrę, a na pewno stanie się to jeszcze przed tobą i przed nim, a nie sądzę, aby za mojego życia udało nam się przejąć to miasto. Dlatego chcę, aby także i po tobie został następca.
Po tych słowach, przytuliłam się do niego i powiedziałam:
- Jesteś kochany...
- Oj, po prostu jesteś dla mnie ważna i chcę dla ciebie jak najlepiej. Jesteś moją córką. – Odparł również przytulając mnie i pocałował mnie w głowę.
Szczerze? Wtedy pierwszy raz, bez używania słowa „jak" powiedział, że jestem jego córką. W sumie...Ja też mogłam o nim powiedzieć, że był i jest moim ojcem."
~*W sumie byłoby ciekawiej, gdyby w którymś momencie opka Slade umarł albo ze starości, albo przypadkiem zabity podczas którejś misji i zostaliby tylko Claire i Gregory i musieliby sobie radzić sami. No, ale to byłoby zbyt oryginalne, a wszyscy wiemy, że w opkach nie o to chodzi.*~
~No i w sumie dopiero gdyby Slade kipnął, to Tristitia The Opko mogłaby sobie znaleźć ucznia w postaci Sezorisa. No, ale w sumie to nie jest tak istotne, ważne że Slade wykazał się chociaż raz inteligencją i uznał, że może przydałby się ktoś jeszcze aby było łatwiej. A, że inteligencja w tym opku to Nadcud, to oznacza to ewidentnie idealne pół roku.~
|Także kurwa, jak my mamy uwierzyć, że oni faktycznie są dla siebie rodziną? Przez tyle rozdziałów ciągle gadali tylko o bieżącej i przyszłej sytuacji, ale w ogóle nie rozmawiali o sprawach niepowiązanych z tym. No i nie spędzali ze sobą odpowiednio dużo czasu, właściwie tylko, kiedy coś ważnego się działo. Przez to nadal ich relacja powinna być na poziomie mistrz-uczennica. Jeżeli chciało się zrobić z nich przyszywaną rodzinę, to powinno się to odpowiednio podbudować, no.|
<No i nadal brakuje przemyśleń mojej opkowej wersji. Skoro pierwszy raz faktycznie nazwał ją swoją córką oraz zastanawiała się, po co Slade'owi kolejny uczeń, to powinna jakoś dłużej nad tym pomyśleć. No, ale nie, po co rozbudowywać postać. Niech pozostanie na tym samym poziomie aż do końca opka. No kurwa, ludzie się rozwijają, nie powinno się eliminować rozwoju postaci, bowiem to odbiera realizm opka.>
*No i brakuje również czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Na serio, dynamika jest potrzebna, szczególnie temu statycznemu as fucking fuck opku. No i też dodane czynności jakoś by ich rozwinęły, co by się kurde wreszcie przydało.*
~*Także po co to słowo „jak" jest przechylone, pogrubione i walnięte w cudzysłowie? Wystarczyłby cudzysłów i pochylenie, aby jakoś je od tekstu wyróżnić. Pogrubienie nie jest tutaj istotne, bowiem to nie jest jakaś ultra ważna informacja, którą musielibyśmy zapamiętać, aby zrozumieć dalszą część tej historii.*~
~I generalnie ten dialog jest strasznie nudny i statyczny, jak w sumie wszystkie dialogi w tej historii. Powinno się dodać mu dynamiki, aby był zdatny do czytania.~
504. „[...] - Hej.
- No hej. Jak ty się w ogóle w rzeczywistości nazywasz? Chcę wiedzieć, z kim od teraz będę musiała współpracować. – Odpowiedziałam
- Gregory Turner. A ty?
- Claire Whittaker. W ogóle, to masz jakieś moce? – Zapytałam
No co? Nie zamierzałam współpracować z osobą, która nie miała jakiejkolwiek mocy czy zdolności wychodzącej poza ludzkie możliwości. Chwilę potem, odpowiedział:
- Widzę, że to jest dla ciebie najważniejsze. Ale, co do pytania, to tak, mam. Elektrokinezę, echokinezę, toksykinezę i audiokinezę. A ty?
- Nie jest to dla mnie najważniejsze, ale chciałabym wykonywać zadania Slade'a z osobą równą sobie. Co do pytania, to mam pirokinezę, umiejętność klonowania się, możliwość strzelania wiązkami dezintegrującymi, zdolność zamieniania się w wielkiego, niematerialnego orła, zdolność kontroli lodu, gyrokinezę, kwintesencję i umiejętność zamieniania się w kota, ale te cztery ostatnie, to tylko z takim jednym naszyjnikiem.
- Ciekawe moce. A skoro już o takowych gadamy, to Slade...ma jakieś?
- Bez tegoż naszyjnika, o którym wspominałam, to tylko nadludzką siłę, ale z naszyjnikiem ma umiejętność kontroli laserów, hypirnezę, kriokinezę i, również, toksykinezę.
- Nieźle. Tak w ogóle, to co na co dzień robisz?
- Wykonuję zadania Slade'a, które polegają na kradzieżach czy różnych innych ciekawych rzeczach i zajmuję się swoim hobby, gdy akurat mam wolne.
- A jakie są twoje hobby?
- Czytanie książek, pisanie opowiadań, słuchanie muzyki, jazda na rowerze, pływanie, jazda na rolkach, granie w gry komputerowe i rysowanie. A twoje?
- Gra na gitarze elektrycznej, słuchanie muzyki, programowanie, czytanie komiksów, oglądanie filmów, filozofo-
Jednak nie dokończył, gdyż po chwili, oboje usłyszeliśmy kroki dochodzące z korytarza. Gdy spojrzeliśmy w kierunku drzwi, ujrzeliśmy Slade'a, który widząc, że byliśmy w jednym pokoju, rzekł:
- Cieszę się, że was tu razem zastałem, to nie muszę iść dalej w głąb bazy. W każdym razie, za dziesięć minut widzę was w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest! – Odkrzyknęliśmy razem.
Po tej odpowiedzi, Slade odszedł, a my kontynuowaliśmy rozmowę o nas."
~*No kurwa wreszcie, możemy się trochę rozgadać. To ewidentny zwiastun NadIdealnej połowy roku, bowiem to się dawno nie wydarzyło. Przechodząc jednak do analizy, to tutaj ewidentnie widać potrzebę dodania czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy lub emocje, które wtedy odczuwali. Bowiem bez tego to ten dialog wygląda jak wywiad, a przecież nie o to chodziło. Po prostu Tri i Sezoris chcieli się sobie przedstawić, skoro od teraz mieli razem współpracować. Plus takie dodatkowe czynności i emocje mogłyby nam coś powiedzieć o charakterze obojga, a to by się przydało.*~
~No i też wiem, że chciano dać Gregory'emu echolokację. Tyle, że na echolokację można też, według Superpower Wiki, mówić Bio-Sonar, Echolocative Radar Sense lub Radar Pulse. Gdzie ty tu widzisz słowo echokineza? Według Superpower Wiki to na audiokinezę można mówić między innymi echokineza. Wypadałoby zrobić chociaż szczątkowy research, bowiem wychodzi na to, że Sezoris dwa razy powtórzył tą samą umiejętność.~
|Także naprawdę Sezoris nie spróbował delikatnie zauważyć, że jego nowa koleżanka jest cholernie OP? Dzięki temu moglibyśmy poznać reakcję Tristitii The Opko na krytykę, co dodałoby coś do jej charakteru, ale też mogłoby jakoś pokazać charakter Gregory'ego. No ale nie, po co jakoś ubarwiać tę rozmowę, co nie?|
<No i też myślicie, że hobby Sezorisa jeszcze kiedykolwiek się ujawnią? Pojebało was? Za wielkie wymagania jak na Opkolandię. Co jest w sumie wkurwiające, bowiem na przykład kilka razy Tri Opko Version mogłaby coś od niego chcieć, pójść do jego pokoju i zastać go w trakcie robienia tego, co lubi najbardziej. To dodałoby coś do tej historii, no.>
*Tak w ogóle, bowiem tak, osoba bez nadprzyrodzonych mocy czy generalnie takowych umiejętności jest gorsza. Kurwa, w uniwersum Młodych Tytanów jest na przykład Robin, który mocy czy umiejętności nadprzyrodzonych nie posiada. Ma jedynie gadżety, ale za to umie walczyć, więc też może się sprawdzić w walce. Całkiem sporo jest osób bez mocy w tym uniwersum. No ale nie, trzeba jeszcze bardziej pokazać jak płytką idiotką nasza główna Mary Sue jest.*
~*No i też umiejętność kontroli wszystkich żywiołów nazywa się elementumkineza. Znaczy jasne, można wymyślać własne nazwy na nadprzyrodzone zdolności, w wielu dziełach popkultury tak jest, ale wypadałoby to jakoś wyjaśnić. Bowiem ja nazwałam umiejętność kontroli żywiołów inaczej, bowiem nie chciało mnie się szukać właściwej nazwy, co nie pomaga.*~
~No i w ogóle nie zatrzymali się na jeden temat więcej niż na maksymalnie dwie wymiany zdań. Kurde, oni powinni na dany temat jakoś dłużej podyskutować. Zwykle jak się z kimś rozmawia, to jednak jeden temat trochę się kontynuuje i zazwyczaj płynnie przechodzi do drugiego.~
|Brakuje też przemyśleń opkowej Mary Sue. Ona powinna jakoś w myślach, szczególnie z perspektywy czasu, komentować tę rozmowę, a nie przyjmować wszystko, co zostało wypowiedziane, ot tak. Zwykle jakoś w myślach komentuje się to, co mówi druga strona, co nie?|
<Także zadania dawane przez Slade'a jak dotąd nie były ciekawe. Jedyne, co Claire Opko Version podczas nich robiła, to kradła, a czasem musiała stacjonarnie coś kontrolować. Jasne, mogła obecnie nie chcieć zniechęcać Sezorisa do życia, jakie wybrał, ale i tak, mogłaby powiedzieć, że głównie kradnie różne rzeczy, ale wbrew pozorom te misje są zróżnicowane. To byłoby w sumie ciekawsze, bowiem jakoś mogłaby się na ten temat rozmowa rozwinąć.>
*No i kurde szkoda, że nigdy nie dowiemy się, jakie moce Gregory'emu ten naszyjnik by dał. Szczerze, chciałbym się tego dowiedzieć, no ale fakt, to byłby zbyt ciekawy wątek jak na opko.*
~*I generalnie, podsumowując, bowiem już raczej nie mamy co więcej powiedzieć na temat tego dialogu, to pokazuje on jeszcze bardziej płytkość Tristitii oraz jest nudny jak but. W sumie jasne, Tri mogłaby być płytka, ba, mam pomysł, aby w trzeciej Retconningowej NadSadze, która przypominam, że nie ujrzy światła dziennego, jedna z istotnych postaci ma być płytka jak Czarnek. No dobra, nieco mniej. Tylko aby to zadziałało, cała reszta postaci musi być ciekawa, co akurat w opku o Tri się nie dzieje.*~
~Spalmy ministra zdrowia, to rozwiąże ten problem.~
|Masz inne rady? XDDD|
~Nie :D~
<Lecz się, idioto. xDDD>
~Na chuj? XDDD~
~*Bowiem jesteś niedojebany. XDDD*~
~Bywa ;"""DDD~
505. „[...] Gregory wydawał się ciekawą osobą, ale ciekawe, jaki byłby podczas zleceń Slade'a. [...]"
~*<Idzie zbierać maseczki, aby stworzyć nowoczesny stos na Tristitię The Opko.> Ja pierdolę, ależ kurwa naturalnie. Jakby nie mogła po prostu zastanawiać się, jaki okazałby się w przyszłości. W końcu obecnie mógł wydawać się ciekawy, aby nie zniechęcić Tri The Opko do siebie, co nie? No ale nie, dla tej parówy najważniejsze muszą być zlecenia Slade'a. -_-*~
~No i generalnie powinna trochę więcej pomyśleć na temat Sezorisa. W końcu to jej nowy kolega, z którym od teraz miała wykonywać zadania powierzone im przez Slade'a. No ale nie, lepiej zastanawiać się nad czymś tak płytkim.~
~*Nadal nie mogę uwierzyć, jakim cudem ja mogłam tę pałę kiedyś lubić.*~
|Chyba nikt tego nie wie.|
506. „[...] Dotarliśmy tam na czas i, po znalezieniu się w nim, ujrzeliśmy Slade'a, który, jak zwykle, wpatrzony był w wielkie monitory. [...]"
|Strasznie długie to zdanie. Jestem przekonany, że dałoby się je jakoś skrócić. Dzięki temu przyjemniej by się to czytało, tylko należy pamiętać aby ze zdaniami pojedynczymi nie przesadzić.|
<No i jakby się spóźnili to najwidoczniej świat by wybuchł, bowiem byłoby to realistyczniejsze. Na świecie nie ma chyba punktualniejszej osoby od Ramoninth.>
~*Nie no, sorki, ale mi też czasem zdarza się spóźnić. Rzadko, bo rzadko, ale jednak.*~
<No właśnie, więc to z tego zdania byłoby realistyczniejsze, gdyby choć trochę się spóźnili. Zadanie nie zając, nie ucieknie, świat by nie wybuchł, gdyby minutę czy dwie się spóźnili.>
*Także Claire Opko Version powinna jakoś w myślach chociaż trochę skomentować fakt, że Slade ciągle stał przed wielkimi monitorami i nie nudziło mu się patrzenie w nie. To powinno ją w końcu zastanowić, jak jemu się to udaje, no ale nie, po co. Niech nadal będzie płytka.*
~*Nieco mniej niż Czarnek.*~
*Zajebiste porównanie, no nie ma chuja we wsi. xDDD*
~*Ale prawdziwe! ;"D*~
507. „[...] Gregory'emu [...]"
~*O, wreszcie nauczyłam się poprawnie odmieniać imiona po angielsku. Lepiej późno niż wcale.*~
~To nie mogłaś poprawić wcześniejszych błędów w odmianie imion i nazwisk?~
~*Pisanie na szybko...*~
~A, no tak. >.<~
~*Wiem, też nie jestem dumna z dawnej siebie. ;=;*~
508. „[...] - Cieszę się, że już jesteście. Mam dla was, dla ciebie, Sezorisie, twoje pierwsze, a dla ciebie, Tri, któreś z kolei, zadanie. Otóż, będzie ono polegało na dość prostej kradzieży. Udajcie się do sklepu „Toolex" i ukradnijcie z tamtego miejsca trzy detektory termiczne. Nie pytajcie, po co mi trzy. Po prostu potrzebuję ich tyle. Jako, iż to jest trzy kilometry na północ stąd, przeniesie was tam Tristitia.
- Tak jest! – Odrzekliśmy
[...]"
|Mam pytanie: nie mogliby tych detektorów po prostu kupić? Jasne, te porządne nie należą do jakichś super tanich, ale oni chyba sporo hajsu mieli, więc mogliby po prostu ruszyć dupsko do tego sklepu i je kupić. Tak przynajmniej nie ściągaliby na swój łeb Tytanów już na początku celu. Szczególnie, że detektory termiczne nie są jakieś super ciężkie do dostania.|
<Także nie można byłoby tutaj dać jakiegoś sklepu budowlanego, który istnieje, na przykład OBI czy Leroy Merlin? Jasne, nie ma niczego złego w wymyślaniu własnych sklepów i innych tego typu miejsc, ale coś istniejącego to byłby tylko dodatkowy smaczek w tej historii, co mogłoby być ciekawe.>
*No i też czemu nazwa tego sklepu jest wytłuszczona, w cudzysłowie i pochylona? Nazwy powinno się pisać normalnie, to znacznie ładniej by wyglądało po prostu.*
~*Także nadal brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej długiej wypowiedzi Slade'a. Serio nie uwierzę, że oni tak stali jak kołki i patrzyli się na siebie.*~
~Także Claire bądź Gregory mogliby zaproponować po prostu kupno tych detektorów, ale Slade mógłby ich z jakiegoś powodu przekonać do tego, że kradzież będzie lepsza. To byłoby ciekawe, bowiem przynajmniej widzielibyśmy, że oni oboje mają własne zdanie i próbują dyskutować.~
|Szkoda w sumie, że jako jednej z mocy nie dano Sezorisowi teleportacji lub Portal Creation. To on mógłby ich wtedy przenieść i byłoby znacznie szybciej. No i jakby dano mu Portal Creation, to portale mogłyby się w tej historii pojawić więcej razy i byłoby ciekawiej.|
<I generalnie ta misja to kolejna kradzież. Jakby nie można było dać czegoś ciekawego, no. W sumie oni oboje mogliby dostać różne misje. Gregory mógłby dostać kradzież, aby powoli przyzwyczajał się do życia złoczyńcy, a Tristitia The Opko, jako iż już sporo jest złoczyńcą, dostałaby coś innego. I te dwie misje mogłyby być jakoś powiązane. Wtedy też najbardziej widać byłoby potrzebę narracji trzecioosobowej, aby te dwie misje móc opisać. No ale nie, po co robić z tego opka coś ciekawego, c'nie.>
~*Niestety, a ten FanFiKKKtion mógłby być ciekawy i być jednym z najlepszych opowiadań o Młodych Tytanach, gdybym się tylko postarała.*~
<Niestety >.<>
509. „Wiedziałam, gdzie on był, gdyż czasami chodziłam tam, gdy mój biologiczny ojciec posyłał mnie po narzędzia. Był to jedyny moment, kiedy zauważał moje istnienie, jednak teraz znajomość położenia tego sklepu przydała mnie się. Również zastanawiałam się, jak Gregory poradziłby sobie podczas swej pierwszej misji."
*Fajnie, szkoda tylko, że nie zostało wcześniej wspomniane, aby główna pierdoła znała położenie tego sklepu. Jasne, mogłaby wiedzieć, gdzie owy sklep się znajdował, ale wypadałoby o tym wspomnieć wcześniej. Na przykład w którymś z poprzednich rozdziałów mogłaby pójść kupić tam coś posłana przez Slade'a i wtedy opowiedziałaby, skąd znała ten sklep.*
~*No i też nie dziwne, że mogła się zastanawiać, jak Gregory spisałby się podczas pierwszej misji. Jednak wypadałoby, aby miała więcej przemyśleń na ten temat. Skoro już o czymś myśli, to powinna się trochę więcej nad tym zastanowić, w końcu rzadko myśli się na dany temat tylko jednym zdaniem.*~
~No i wypadałoby, aby przejście pomiędzy dwoma tematami w jej myślach było jakieś płynniejsze, a nie tak sztuczne jak tu.~
|I generalnie po tych myślach widać, że są takie meh. Kurde, ona powinna się więcej zastanawiać, w końcu obecnie nie miała możliwości pogadać ze swym nowym kolegą. Szczególnie, że opowiada o tym wszystkim z perspektywy czasu, więc tym bardziej. No ale nie, po co rozbudowywać postać, c'nie?|
~*Aż komentarze na niedojebanie Tristitii się kończą, a dalej nie jest wcale lepiej.*~
<A to nie jest dobra zapowiedź przyszłości. ._.>
510. „[...] około dwudziestu minut później, [...]"
*Dwadzieścia minut później, pało.*
~*TAAAKI MIIIŁY. XDDD*~
*No co? Nienawidzę opkowej Tri. :D*
~*Ja też, no ale no. XDDD*~
*Hehe ;"""DDD*
511. „[...] - Wow. Nie wiedziałem, że umiesz też transportować pod tą postacią ludzi.
- Widzisz, jednak potrafię. W końcu wszystkiego o mnie jeszcze nie wiesz. – Odparłam i uśmiechnęłam się do niego.
[...]"
~*ZIEEEW. Serio, to jest strasznie nudne. W sumie kurde, Tristitia zapomniała podczas debaty z Sezorisem sprzed kilku fragmentów powiedzieć o tym, że ma chronokinezę i witakinezę, właśnie sobie przypomniałam. Mogłaby generalnie użyć chronokinezy aby zatrzymać czas i aby nikt im nie przeszkadzał, i mogliby sobie dłużej teraz pogadać, bo i tak czas byłby zatrzymany. Jasne, Tytani mogliby się pojawić potem, wszakże Raven również posiadała chronokinezę, ale może teraz ta rozmowa byłaby dłuższa i bardziej interesująca, a to mógłby być jej początek.*~
~Także brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej nudnej rozmowy. Na serio nie uwierzę, że tak po prostu patrzyli na siebie i nic nie robili. To serio jest bardzo trudne, a wręcz praktycznie niemożliwe, no. Plus dodatkowe czynności powiedziałyby nam co nieco o ich charakterach, a to by się przydało.~
|No i gdyby Tri Opko Version nie umiała tak przenosić ludzi i na przykład musiałaby użyć swych skrzydeł oraz chwycić Sezorisa i z nim lecieć, to byłoby ciekawiej. Dzięki temu w sumie mogliby porozmawiać podczas lotu i byłoby ciekawiej, no ale nie, bowiem jesteśmy w Opkolandii.|
<Generalnie w sumie to Gregory mógłby być od niej potężniejszy pod względem mocy, ciekawiej by było. No ale wtedy to nie byłoby opko i wszyscy byśmy umarli.>
*No i generalnie ten dialog jest strasznie nudny, przez co nie chce się go czytać.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit stron z cytatami do analizy, to możemy już skończyć na dzisiaj.*~
~Dużo mieliśmy dzisiaj fragmentów swoją drogą.~
~*Wiem, ale po prostu w większości były krótkie, to i dużo się ich nazbierało. No ale na razie koniec na dzisiaj.*~
~*|HET. XDDD| ;"""DDD*~
512. „[...] Czy on wątpił w moje umiejętności? Mimo wszystko, chwilę potem, szeroko się uśmiechnął i pomachał mi. Ja zaś, także odwzajemniłam uśmiech, mimo iż chciałam go zabić za to, że nie dał mnie się wykazać."
~*Bowiem, jeżeli ktoś nie wie, to Tristitia starała się otworzyć zamknięte wejście, ale Sezoris jebnął w panel otwierający prądem i tak je otworzył. A poza tym, czemu chciałaś go za to zabić? Ja bym zrozumiała, gdyby do tej pory praktycznie każda misja Tri jej nie wychodziła i teraz chciała się wykazać, ale ten chuj by jej zabrał pole do popisu. A tak nie było, więc można powiedzieć, że piekli się bez powodu.*~
~No i też ma za mało przemyśleń. Skoro tak jej przeszkadzało, że Gregory nie dał jej się wykazać, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Na dodatek pisze to z perspektywy czasu, więc powinna mieć więcej przemyśleń na ten temat. Kurna, jak inaczej rozwijać postać w narracji pierwszoosobowej jeżeli nie przez przemyślenia i działania danej postaci?~
|No i naprawdę, Claire zachowuje się tutaj jak rozwydrzona idiotka. Znaczy nie konkretnie w tym fragmencie, w tym dopiero co się to zaczyna, ale i tak. Jak mamy ją polubić, skoro zachowuje się jak niedojeb?|
~*Nie mogę uwierzyć, że kiedyś wielbiłam Tristitię mniej więcej tak samo jak dzisiaj Andromedę.*~
~Trzeba spalić dawną wersję ciebie.~
~*To NadPewne.*~
513. „[...] Jednak, w pewnym momencie rozglądania się, ni z tego, ni z owego, usłyszałam hałas dochodzący z jakieś uliczki. Słysząc to, pobiegłam tam i, gdy to zrobiłam, ujrzałam...Gregory'ego, który trzymał trzy detektory i już pokonał Tytanów. Ale...On nawet nie powiedział mi, że znalazł tę uliczkę! To miała być NASZA misja, a nie TYLKO JEGO! Chwilę potem, odwrócił się i powiedział:
- O, hej, Tri.
- TY DEBILU!!! DLACZEGO MI NIE POWIEDZIAŁEŚ, ŻE ZNALAZŁEŚ TĘ ULICZKĘ?! – Krzyknęłam
- Ej, ale nie złość się na mnie. Wybacz, po prostu zniknęłaś mi z oczu.
- Nie ważne. Idziemy, debilu jebany. – Odparłam, nadal wściekła.
Po tej rozmowie, zostawiliśmy Tytanów leżących i wykończonych na ziemi, a następnie wyszliśmy ze sklepu."
<To naprawdę by zadziałało tylko wtedy, gdyby do tej pory mało która misja mej opkowej wersji jej wychodziła. Tak to po prostu wychodzi na to, że Tristitia Opko Version to rozwydrzona idiotka, która nie umie przyjąć do wiadomości, że każdemu może czasem coś nie wyjść. Naprawdę, w sumie od tego rozdziału robi się najbardziej wkurzającą szmirą.>
*No i też w sumie ona mogłaby mu nie zniknąć z oczu, mogliby po prostu się rozdzielić, aby szybciej poszło. No i w którymś momencie to Sezoris mógłby nawet przypadkiem trafić do działu z tymi detektorami. To miałoby więcej sensu.*
~*Także skoro ją tak wkurwiło, że Gregory pierwszy znalazł te detektory, to powinna mieć więcej przemyśleń na ten temat. Na serio, przez tak małą ilość jest płytka jak kałuża i w ogóle się nie rozwija. Co to jest, kreskówka dla dzieci z YouTube, że postacie w ogóle nie przechodzą żadnej drogi? To normalne, że ludzie się rozwijają, oprócz mojej matki.*~
~No i też brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Naprawdę nie uwierzę, że oni tak stali i gapili się na siebie podczas wypowiadania tych słów. Naprawdę, dopisane czynności dodałyby coś do postaci i generalnie do historii.~
|No i widać tutaj jeszcze bardziej przez to, co się w tej scenie wydarzyło, że główna bohaterka to Mary Sue jebana, która musi być najlepsza, bowiem jak komuś coś wyjdzie, to tego kogoś spali na stosie.|
~*A to nie jest dobry znak. W ogóle wiem, że to porównanie będzie bekowe, ale pasujące, a mianowicie postacie w tym opku są tylko nieco mniej wkurwiający niż w animacji dla dzieci z YouTube o dumnej nazwie „Jupik Team".*~
~To jeszcze żyje? XDDD~
~*Ta, nadal jest na YouTube, wczoraj to oglądałam dla beki, bowiem to jest taki cringe, że aż śmieszny, chociaż postacie są wkurwiające jak Morawiecki. Sam napój też istnieje, ale logo im się zmieniło i chyba już nie identyfikują się z wcześniejszymi sposobami reklamy tego napoju. XD*~
<Kurde nie dziwne, bowiem same reklamy były bekowe. XD Chyba tylko kiedy była ta akcja Jupik Team vs. Klony, czy coś takiego, to było spoko, ale tak... xDDD>
*Swoją drogą mnie bardziej ciekawi czy to na YouTube to jest reupload tego ewidentnie niedokończonego serialu, czy on tylko tam był.*
~*Po jednym komentarzu spod jednej części oraz z tekstów na końcu każdego filmiku mam wrażenie, że to jakiś reupload. Jeżeli to prawda, to w sumie jestem ciekawa, gdzie puszczano oryginał.*~
|Pewnie na starej wersji ich strony, bowiem ona swego czasu była popularna.|
~*Wiem, sama kiedyś lubiłam Jupik Team, ale z perspektywy czasu zauważam, że oryginalny serial, bowiem potem był drugi, znacznie krótszy, to cringe jak się patrzy plus w niektórych momentach daje zły przykład dzieciom.*~
<Po prostu kiedyś to zanalizujmy jako specjal na dwadzieścia tysięcy czy coś w tym stylu. XD>
~*W sumie dobry plan, na filmiki w jednym rozdziale chyba nie ma limitu, bowiem w jednym rozdziale mego shitpostu zmieściłam trzydzieści. XD*~
*Fajny ten off-top, swoją drogą. xDDD*
~*Na stówę ciekawszy od analizowanego opka.*~
*To NadPewne.*
514. „[...] Byłam wściekła na Gregory'ego. Rozumiałam, że to była jego pierwsza misja i chciał się wykazać, ale może nie moim kosztem! Jak Slade zareaguje, gdy się dowie, to pytanie najbardziej chodziło mi po głowie. Sądziłam, że byłby na tyle inteligentny, żeby zauważyć błędy Sezorisa. [...]"
~*No ja pafnuczę, ogarnij się, kobieto. To naprawdę zadziałałoby tylko w wymienionym wcześniej przeze mnie przypadku. Tak to wychodzi na to, że Claire to rozwydrzona szmata, co zaczyna udowadniać od tego rozdziału.*~
~Miło, że chociaż dostaliśmy więcej jej przemyśleń niż tylko jedno zdanie. Nadal jest ich mało, no ale z dwojga złego lepiej tyle, niż tylko jedno zdanie.~
|No i jakie błędy Sezorisa miałby mój opkowy sobowtór zauważać? Przecież Gregory'emu poszło dobrze, a wręcz bardzo dobrze, więc Slade The Opko na stówę by go pochwalił. Naprawdę, o ile wcześniej przez większość czasu Tristitia The Opko była nudną idiotką, to teraz jest wkurwiającą idiotką. Osobiście wolałem jej pierwszą reinkarnację.|
<No i też on nie zrobił niczego twoim kosztem, parówo. On po prostu wykonywał powierzoną mu przez Slade'a misję.>
*Na szczęście ten fragment jeszcze nie jest aż tak wkurwiający, szczególnie że płynnie przechodzimy do...*
515. „[...] - Proszę, Mistrzu. Oto rzeczy, o które prosiłeś.
- Dobra robota, Sezorisie. Jak na pierwszy raz, spisałeś się dobrze. Nawet bardzo dobrze, mógłbym rzec. – Odpowiedział, po czym zwrócił się w moim kierunku:
- A co do ciebie, to zawiodłem się. Żeby nowy radził sobie lepiej od ciebie? Co się z tobą dzieje?
A następnie zwrócił się do nas obojga:
- A teraz, możecie odejść. Wezwę was, gdy będziecie potrzebni.
W tym momencie, ze łzami w oczach, odbiegłam w głąb bazy.
Jak ten debil pierdolony mógł mnie tak upokorzyć w oczach Slade'a?! On na pewno zrobił to specjalnie! Oby nas niedługo zdradził i aby był od niego spokój! Mimo wszystko, w pewnej chwili, usłyszałam za sobą jego głos, który wołał:
- Ej, czekaj! Prze-
W tym momencie, gwałtownie odwróciłam się i, ze łzami w oczach, krzyknęłam:
- ZOSTAW MNIE!!! Jak mogłeś tak upokorzyć mnie w oczach mego ojca?! Nie masz ani krzty wstydu! NIENAWIDZĘ CIĘ!!!
Po czym z całej siły uderzyłam go w twarz i odbiegłam do pokoju."
*Wkurwiającej wersji Tri The Opko i to do sześciennego sześcianu. Naprawdę kurwa, to serio zadziałałoby tylko, gdyby wcześniej praktycznie każda misja Claire jej nie wychodziła i teraz by się wkurwiła, że pierwszy raz nie mogłaby się wykazać. No ale każda jej misja wychodziła, więc świat by nie wybuchł, gdyby raz coś jej się nie udało. Serio, przez to robi się wkurwiającą debilką.*
~*Generalnie tutaj Tristitia Opko Version zachowuje się jak moja matka, wersja hard, chociaż w sumie moja matka akurat raz mnie uderzyła z byle powodu, więc do tej wersji hard to mam wątpliwości. Tak, to nie jest dobre stwierdzenie. Naprawdę, Tri The Opko robi się wkurwiającą szują. To raczej nic złego, że Gregory'emu coś wyszło, co nie? Szczególnie, że jest nowym uczniem Slade'a, więc na stówę chciał się wykazać przed swym nowym zwierzchnikiem. No ale nie, bowiem jak ktoś jest lepszy od głównej Mary Sue to należy mu się spalenie na stosie.*~
~No i też ja bym na jego miejscu jej nie przepraszał. Sezoris nie ma za co przepraszać, przecież w rzeczywistości w żaden sposób nie skrzywdził Claire. To, że jest niestabilna emocjonalnie jak nastolatka w czasie okresu, to nie jego wina. Jasne, mógłby odczekać trochę i pójść spróbować jej delikatnie wytłumaczyć, że zachowuje się jak rozwydrzone dziecko, ale nie miał za co jej przepraszać.~
|No i nie zaspoileruję czy on ich zdradzi, czy nie, bowiem na tę analizę mogą też trafić osoby, które tego opka nie znają. W każdym razie, na serio? Raz cię wkurzył w sumie bez powodu i już chcesz, aby was zdradził? Ja pierdolę, jak można być tak ułomnym?|
<Przynajmniej wiemy, co by się stało, gdyby ktoś skrytykował to, co robi moja opkowa wersja, czyli wkurw. To ewidentnie jest domena Mary Sue, a to nie jest dobry znak jak coś. No i też brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Ja serio nie uwierzę, że tak po prostu stali i nic nie robili. Naprawdę, jeżeli nie umie się pisać sensownych statycznych dialogów, to powinno się wplatać czynności, które podczas rozmów postacie wykonywały, no.>
*Także brakuje więcej przemyśleń naszej głównej Mary Sue. Skoro tak ją to wkurwiło, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, szczególnie z perspektywy czasu. No ale nie, po co rozwijać postać, c'nie? Lepiej niech pozostanie na tym samym poziomie niedojebania umysłowego.*
~*I generalnie od tego fragmentu ta pała robi się wkurwiającą idiotką, a to nie jest dobry znak na przyszłość.*~
516. „Będąc tam, poszłam do kuchni, wzięłam nóż i zaczęłam się ciąć. Proszę nie próbować rozumieć mego zachowania w tym momencie, po prostu nie panowałam nad swymi emocjami. [...]"
~*Dobra kurwa, co. Tak, wiem. Ja też się pocięłam miesiąc temu chyba, coś koło tego, ale to było spowodowane emocjami zbierającymi się we mnie od miesięcy i podsycanymi przez moją niedojebaną matkę. Plus na moich rękach wszystko goi się tak idealnie, że praktycznie nie widać, w których miejscach się pocięłam, więc sobie mogę bez obawy, że by mi blizny zostały. A ta tępa pała się pocięła w sumie bez powodu. Jeżeli na przykład w jej życiu przez ostatnie, ja wiem, pół roku maksymalnie działoby się coś, co wpływałoby na nią źle i teraz tamta misja przelała czarę goryczy, to bym jeszcze zrozumiała, że się pocięła. No ale tutaj zrobiła to absolutnie bez powodu.*~
~Serio, ja bym zrozumiał, gdyby tylko się rozpłakała, bowiem w sumie każdy inaczej reaguje na drobne niepowodzenia. Niektórzy mają to w dupie, a inni będą to analizować miesiącami. No ale kto normalny z byle powodu się tnie? To jest idiotyczne po prostu.~
|No i jest tutaj ewidentnie za mało jej przemyśleń. Powinna się nad tym wszystkim zastanawiać, szczególnie, że pisze o tym z perspektywy czasu. A ona co, jedynie jedno zdanie i tyle. Jak ma to rozbudować postać oraz jak mamy jej współczuć? Naprawdę nie mogę uwierzyć, jak można było stworzyć taką pustą, wkurwiającą idiotkę.|
<Generalnie powinien ktoś mej opkowej wersji przynajmniej spróbować przemówić do rozsądku, a nie biernie akceptować wszystko to, co robi. No ale jak wiemy to się nie stanie.>
517. „[...] - Tri? Co się stało, że do mnie dzwonisz i to o tej porze?
- S-Sebastian...M-Możemy się dziś spotkać? – Odpowiedziałam pytaniem na pytanie, nadal płacząc.
- Jasne, nie ma problemu, ale co się stało, że płaczesz?
- Długa historia...Opowiem ci, gdy się spotkamy...Tylko kiedy i gdzie?
- Możemy nawet teraz, w tym samym parku, co zwykle, gdyż akurat w nim jestem.
Faktycznie, nawet nie zwróciłam uwagi na to, że słychać było dźwięki z otoczenia, które sugerowały, że Sebastian był na zewnątrz. Tak, zawsze mówiłam do niego po imieniu, gdyż tak jakoś mi pasowało. Mimo wszystko, od razu odpowiedziałam:
- O-OK
- W takim razie, czekam na ciebie. – Odparł, po czym połączenie zakończyło się.
W tym momencie, wybiegłam z pokoju, nawet nie zwracając uwagi na to, że miałam pocięte ręce i szybko pobiegłam do drzwi wyjściowych. Jednak, nim zdążyłam wybiec, usłyszałam za sobą głos Slade'a, który pytał:
- Gdzie idziesz?
- Przestań udawać, że cię to obchodzi! – Krzyknęłam, po czym chciałam wybiec z bazy, jednak nie zdążyłam, gdyż chwycił mnie za pociętą rękę i spytał, tym razem bardziej stanowczym głosem:
- Gdzie idziesz?
- Co cię to obchodzi?! – Odkrzyknęłam
- Nie puszczę cię, póki nie dowiem się, gdzie idziesz. Jesteś moją córką i mimo, iż jesteś pełnoletnia, to się o ciebie martwię.
- Spotkać się z Sebastianem! Szczęśliwy?!
Po tej odpowiedzi, puścił mnie, po czym odparł:
- Tylko uważaj na siebie.
- Ychy... - Odburknęłam i wybiegłam z bazy.
Kiedy byłam na zewnątrz, pobiegłam do parku."
~**Irritated Retconningverse noises*
Ja pierdolę, ogarnij się idiotko. Skoro ty i Slade traktujecie się jak przyszywaną rodzinę, to chyba logiczne, że nie chce, aby coś ci się stało. To logiczne, że skoro mieszkasz razem z nim pod jednym dachem, to kiedy gdzieś wychodzisz, to się ciebie pyta, gdzie idziesz. To normalne, aby mniej więcej wiedział, gdzie cię szukać, jakbyś nagle bez zapowiedzi nie wracała do domu dłużej niż dobę oraz nie odbierała telefonów. Ja rozumiem, że ona mogłaby być wkurwiona, ale przez to, że absolutnie nie ma powodu do wkurwu, to tylko irytuje swoim zachowaniem.*~
~No i serio, mogłaby jakoś zasłonić pocięte ręce. Nie musiałaby tego robić bandażami, wystarczyłoby założyć płaszcz czy cokolwiek, co miało długie rękawy i wchodziłoby na jej kombinezon. W ogóle, jak ona się pocięła, skoro miała na sobie kombinezon z, co logiczne, długimi rękawami? Odpowiedzi na to pytanie ze świecą szukać.~
|Nie mogłaby też tej pierwszej wypowiedzi w tym fragmencie powiedzieć normalnie? Po myślniku dałoby się dopisać, że powiedziała to zapłakanym głosem i lepiej by to wyglądało.|
<No i oczywiście, że nie zorientowała się, że słychać dźwięki z otoczenia od strony Sebastiana, aby ułatwić spotkanie się z nim. Ja wiem, że czasem można nie zorientować się, że w telefonie coś innego specyficznego słychać, ale umówmy się. To FanFiKKKtion wszystko wciska na siłę, więc tego by nie wcisnęło?>
*Poza tym, nie moglibyśmy sobie darować tej rozmowy z Slade'em? Tristitia The Opko mogłaby się przemienić w niematerialnego orła i tak wylecieć z bazy bez wiedzy opkowego Slade'a. Potem z kolei, po powrocie, mogłaby zastać Slade'a mającego problem do tego, że Tri nie powiedziała mu, gdzie idzie i wtedy mógłby wywiązać się dialog. To byłoby znacznie ciekawsze niż te nudy.*
~*No i nadal brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Szczególnie podczas rozmowy telefonicznej każdy robi coś w tle, ciężko tak siedzieć prosto i po prostu mówić do telefonu oraz słuchać odpowiedzi drugiej strony. Co do rozmowy z Slade'em to też ciężko sobie wyobrazić, że tak po prostu stali i nic nie robili.*~
~I generalnie brakuje też przemyśleń naszej głównej Mary Sue. Serio, szczególnie że pisze to z perspektywy czasu to powinna dodawać jakieś przemyślenia. Jak mamy ją polubić, skoro się nie rozwija oraz nie widać, aby sytuacje na nią pod tym kątem jakoś wpływały?~
|I generalnie co ten Sebastian się tak nią przejmuje? Jasne, mógłby uznać, że wykorzysta Claire do swego celu i zrobi to oryginalniej, bez użycia mind control, ale taki wątek się nie pojawił i nie pojawi. Także jest on cholernym NadOOC, co tylko szkoduje. Jakby pisać go zgodnie z jego charakterem to byłoby ciekawiej, co w sumie dotyczy każdej postaci kanonicznej z tego łopłopłopka.|
<No i też chyba by świat wybuchł, gdyby Brother Blood nie mógł się spotkać w tym momencie i musieliby ustalić inną godzinę lub nawet dzień. No ale po co, dla Mary Sue każdy znajdzie czas.>
*I generalnie ten fragment idealnie pokazuje, jak wkurwiającą szmatą opkowa Tristitia się robi.*
518. „[...] Chwilę potem i on przytulił mnie, po czym pocałował w głowę. Przynajmniej dla niego czułam się ważna. Jednak, parę minut potem, kiedy puściliśmy się, gdy ruszyliśmy przed siebie, spytał:
- To opowiadaj. Dlaczego płaczesz?
W tym momencie, opowiedziałam mu całą historię. Kiedy skończyłam, przytaknął głową na znak, że rozumiał, a ja powiedziałam:
- Nienawidzę go! Nie dość, że upokorzył mnie w oczach mego ojca, to jeszcze Slade nie zauważył, że to on popełnił najwięcej błędów!
- Nie możesz mówić, że go nienawidzisz. Znacie się dopiero miesiąc, a to była wasza pierwsza misja. Chciał się wykazać, ale trochę się zagalopował. – Odparł
- I oczywiście wszystko musiało być moim kosztem! Jakbym nigdy nie mogła być szczęśliwa! Mam nadzieję, że nas szybko zdradzi i będzie od niego spokój!
Po czym jeszcze bardziej się rozpłakałam. Sebastian zaś, z tego, co poczułam, objął mnie i powiedział:
- Nie płacz, skarbie. Spróbuj wytłumaczyć Sladeowi błędy Sezorisa. Powinien ci uwierzyć, zważywszy na to, że przez tyle lat nigdy go nie okłamałaś.
- Tobie to łatwo mówić. – Rzekłam
- Ja wiem, ale naprawdę, jeżeli zależy ci na tym, aby on go nie faworyzował, nie mając świadomości jego błędów i wszystko zwalając tylko na ciebie, musisz mu to wytłumaczyć.
- Może po prostu zabiję Sezorisa?
W tym momencie, zauważyłam że Sebastian przewrócił oczami i odparł:
- Oh...Tak jest najłatwiej. Zabić kogoś to każdy potrafi. No...Dobra, przesadziłem, nie każdy, ale to jest najłatwiejsze wyjście. Prawdziwą odwagą jest powiedzenie prawdy i liczenie na to, że dzięki temu coś pójdzie na naszą korzyść.
Lecz, w tym momencie, kątem oka zauważyłam idącego w przeciwnym kierunku Cyborga. No, to szybko się ci Tytani pozbierali z tego sklepu. Nie wiem, czy Sebastian go nie zauważył, czy po prostu ignorował jego obecność, podejrzewałam to drugie, jak coś, ale ja po chwili to zignorowałam. Jednak zauważyłam, że on nas dostrzegł. Lecz, chwilę potem, Sebastian najprawdopodobniej zauważył moje pocięte ręce, gdyż przystanął, spojrzał na mnie i spytał:
- Czy ty się cięłaś? Masz tak charakterystycznie pocięte ręce.
- Tak! Cięłam się! Chciałam odreagować emocje! – Krzyknęłam
- Po pierwsze, nie krzycz. Po drugie, nie ma sensu się ciąć. Wiem, wiem, zaraz powiesz, że łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. Jednak to nie jest sposób na odreagowanie emocji. Sam tego nie próbowałem, ale podejrzewam, że to na serio boli. Znajdź sobie jakiś nieinwazyjny sposób, na przykład pisanie pamiętnika czy darcie kartek. Osobiście polecam to drugie, jakbyś pytała mnie o zdanie.
- ...
- No co?
- Nie, nic. Po prostu nie wiem, co powiedzieć.
- Postaraj się. Nie chciałbym, aby coś złego ci się przez to stało. Lubię cię i nie chciałbym cię stracić.
On mnie...lubił? W sumie, ja też go lubiłam, więc miło wiedzieć, że to szło też w drugą stronę. Mimo wszystko, chwilę potem, ponownie rzuciłam mu się w ramiona i powiedziałam:
- Tak się cieszę, że ciebie poznałam...Tylko ty mnie rozumiesz...
Parę sekund potem, on również przytulił mnie i odparł:
- Jak mam cię nie rozumieć...Jesteś pierwszą osobą, którą polubiłem, więc staram się ciebie zrozumieć. Poza tym, nie masz jakichś niezrozumiałych problemów.
Znowu weszłam na wyższy poziom życia. Najpierw Slade zaczął mnie traktować jak swoją córkę, a teraz Sebastian powiedział mi, że byłam pierwszą osobą, którą polubił. Mimo wszystko, parę chwil potem, kiedy puściliśmy się, spytał:
- W ogóle, jeżeli nie chcesz dziś wracać do bazy Slade'a, to może chcesz przenocować u mnie?
- Jeżeli nie sprawi ci to kłopotu, to czemu nie. – Odpowiedziałam
- Ależ to żaden kłopot. Żeby było szybciej, mogę nas przeteleportować.
- OK
[...]"
~**Angry Slav Queen noises*
Ja pierdolę, jaka ta Mary Sue jest wkurwiająca do sześciennego sześcianu, w sumie Sebastian też nie lepszy. Zaczynając jednak od Claire The Opko, to jest kurwa idiotką. Gregory jej w żaden sposób nie upokorzył, po prostu dobrze poszła mu misja. To nic złego przecież, szczególnie, że jako iż jest nowy, to na stówę chciał pokazać Slade'owi, że umie w powierzane mu misje. No ale nie, bowiem skoro Mary Sue coś nie wyszło, to świat musi cierpieć. To tak wkurwia, już tragiczna historia Andromedy jest wiarygodniejsza. A jej historia jest cholernie przerysowana, aby pokazać, że jeszcze bardziej jest godna tytułu królowej Mary Sue.*~
~No i tak, oczywiście, niech od razu zabije Sezorisa. Oczywiście nie zrobi tego, to chyba logiczne, bowiem od razu po jego pojawieniu się pozbywanie się go to byłby idiotyzm. No ale serio, czy ona nie potrafi zrozumieć, że nie zawsze wszystko by jej wychodziło? To normalne, nie ma człowieka, któremu absolutnie wszystko udawałoby się za pierwszym razem.~
|No i też po tych wypowiedziach Brother Blood jeszcze bardziej widać, że jest NadOOC as fucking fuck. Serio, te wypowiadane przez niego zdania cholernie nie pasują do jego charakteru. Jasne, gdyby mówił to tylko po to, aby zdobyć zaufanie opkowej Tristitii to nie miałbym z tym problemów, ale tak nie jest. Wszyscy wiemy, że nic nie może utrudniać życia głównej bohaterce opka. To serio denerwuje, bowiem gdyby postacie z kanonu były pisane zgodnie z ich charakterami, to byłoby to po prostu ciekawsze, no.|
<No i też ten Cyborg to w sumie pojawił się bez powodu. Serio, widać, że wciśnięto go w sumie na siłę, aby przypadkiem dowiedział się, że Tri zadaje się z Sebastianem. Jakby nie mógł dowiedzieć się tego w jakieś sensownej sytuacji, w sumie niedługo będzie moment, w którym mogłoby nastąpić ich spotkanie i Cyborg mógłby się o tym dowiedzieć. No ale nie, lepiej wciskać wszystko na siłę.>
*Także serio brakuje przemyśleń głównej pierdoły. Naprawdę by się przydały, ona powinna to wszystko komentować w myślach, a nie przyjmować wszystko ot tak o. Przez brak głębszych przemyśleń nadal jest pusta jak Morawiecki. A to szkoduje, bowiem ona tutaj jest jednocześnie główną bohaterką i narratorką, więc powinniśmy ją polubić. No ale nie da się polubić takiego bezmózgiego, irytującego pałąga.*
~*No i też ewidentnie brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej dłuuugiej rozmowy. Na serio, bardzo ciężko jest absolutnie nic nie robić i to jeszcze tyle z kimś rozmawiając.*~
~Także nie da się w sumie uwierzyć w przyjaźń Claire i Brother Blood. Oni prawie w ogóle nie spędzali ze sobą czasu i też nie rozmawiali jakoś specjalnie dużo ze sobą. Jeżeli chciało się, aby byli przyjaciółmi, to powinno się tę ich relację jakoś podbudować, najlepiej poprzez ich wspólne rozmowy o wszystkim i o niczym oraz ich spędzanie razem czasu.~
|No i oczywiście, nie mogłaby ta pała najpierw zadzwonić do Slade'a The Opko i powiedzieć mu, gdzie zamierzała przenocować? W końcu wiadomo, jakby coś jej się stało, to Slade Opko Version nie wiedziałby, gdzie jej szukać. W końcu mój opkowy sobowtór chyba nie wie, gdzie jest baza Sebastiana The Opko. No ale oczywiście, że naszej Mary Sue nic się nie stanie, bowiem to byłoby zbyt oryginalne jak na standardy opek.|
<I generalnie ten fragment idealnie pokazuje jak wkurwiającą szują jest moja opkowa wersja oraz jakim NadOOC jest Sebastian.>
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy już dzienny limit stron z cytatami, to mamy od tego szataństwa spokój na dziś. Przez ten ostatni fragment było ich w sumie tylko siedem. No ale dobra, koniec.*~
~*|Nein XD| ;"""DDD*~
519. „[...] Szczerze, nigdy nie widziałam go uśmiechniętego. Mimo wszystko, odwzajemniłam ten gest, a chwilę potem wyszedł on, zamykając drzwi."
~*No do blyata, siadamy do analizy po czterech dniach i po mej godzinnej walce z zrobieniem bardziej zaawansowanej tabelki niż tylko trzy kolumny w Wordzie i tu już taki kwiatek. Ja nie mogę, jak można nie dać w takim momencie przemyśleń głównej idiotki? Skoro nigdy nie widziała go uśmiechniętego, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, no. Tak to wygląda jakby wszystko po niej jak po kaczce spływało. Jak mamy polubić główną postać, skoro ona w ogóle przemyśleń nie ma?*~
~Generalnie ta, wada tych dwóch zdań polega tylko na tym, że nie ma tutaj przemyśleń Tristitii The Opko, tylko nawet niecodzienny dla niej fakt przyjęła ot tak o.~
520. „[...] Byłam ciekawa, co przyniosłyby mi kolejne dni i czy udałoby mnie się przemówić Sladeowi do rozsądku."
~**Overangry Retconningverse noises.*
*Overangry Slav Queen noises.*
No kurwa mać, ty tępa pało. Slade po prostu zauważył to, że podczas twej misji z Sezorisem ci nie wyszło i to był fakt. To normalne, że przeciętnemu człowiekowi coś nie wychodzi czasami. A ty się kurna zachowujesz, jakby to był koniec świata, że raz komuś innemu misja wyszła, a nie tobie.*~
~Serio, to zaczyna wkurwiać, bowiem widać przez to jeszcze bardziej, że jest Mary Sue jebaną. Ja bym zrozumiał, gdyby się wkurwiła na Gregory'ego, bowiem wcześniej mało która misja by jej wychodziła i teraz chciałaby się wykazać. No ale tak nie było, każda poprzednia misja jej się udawała.~
|Miło jednak wiedzieć, że Tri Opko Version reaguje na krytykę tak, jak przeciętna OC typowej aŁtoreczki, czyli wkurwem tysiąclecia. Serio, jakby nie mogła zauważyć swoich błędów, a nie zachowuje się jak GLaDOS wersja light. No tyle, że GLaDOS i tak każdy lubi, mimo iż jest wkurwiająca, a Claire The Opko nie lubi nikt z funkcjonującym mózgiem.|
<A poza tym, czemu każdy rozdział kończy się tak sztucznie jak minister zdrowia? A, no i znowu imię Slade zostało źle odmienione, powinno się to zrobić z apostrofem.>
~*Bowiem nigdy nie umiałam w zakończenia. Teraz się przynajmniej staram napisać jakieś sensowne, jeżeli rozdział nie ma kończyć się cliffhangerem, ale podczas pisania tego NadOpka byłam NadNiedojebana.*~
<A, no tak. ;=;>
521. „Pokój nie był wielki, a ściany miały kolor jasnogranatowy, a przynajmniej taki przyszedł mi na myśl jako pierwszy. Łóżko znajdowało się naprzeciwko drzwi i było okrągłe. Dolna jego część była szara, a górna, na której się kładło, czerwona. Kołdra była ciemnożółta, a poduszka czarna. Po, z mej perspektywy, prawej stronie znajdowała się szafka z książkami, wmontowana w ścianę, a niedaleko niej, w ścianę była wmontowana też szafa na ubrania. Niedaleko, przed ścianą naprzeciwko drzwi, stało niewielkie biurko, ze zdobionym krzesłem. Po lewej stronie było okno, a pod drzwiami stał kosz na śmieci."
*Szczerze to nie pamiętam, czyj miał to być pokój, a to opko nie zasługuje na weryfikację informacji. Jako iż Tristitia The Opko miała przenocować w bazie opkowej wersji mnie, to albo Sebastiana Opko Version, albo pokój, w którym spać miała główna Mary Sue. Anyway, miło, że dostaliśmy opis. Jasne, w tym opku opisy się pojawiały, ale zawsze kiedyś dawna Ramoninth mogła uznać, że jebać to i opisu nie dać.*
~*Tylko, znowu, jest tu za dużo niepotrzebnych szczegółów. Lepiej by to wyglądało, gdyby obecnie podać tylko najistotniejsze szczegóły, a całą resztę dodawać w trakcie.*~
~No i też ten opis jest statyczny jak jasna cholera. Niejednokrotnie wspominaliśmy, co można byłoby zrobić, aby dodać dynamiki opisom, więc na chuj się powtarzać.~
|A tak generalnie to nie ma co więcej komentować, opis jak opis. Dobrze, że jest, ale mógłby być znacznie lepszy.|
522. „[...] - O, dzień dobry, Tri. Jak się spało?
- Nawet dobrze. Która godzina? – Odpowiedziałam
- Dwunasta dwadzieścia.
- Już tak późno?!
- Tak. Nie chciałem cię budzić, gdyż tak słodko wyglądałaś, gdy spałaś, że aż żal mi było cię budzić.
Mam nadzieję, że nie było widać, że się lekko zarumieniłam. Chwilę potem, spuściłam wzrok i powiedziałam:
- Dzięki za komplement...
- Widzę, że nieczęsto były ci prawione komplementy, skoro tak reagujesz. – Odparł
- Faktycznie, w przeszłości rzadko je słyszałam.
- Nie martw się. Dla mnie i dla Slade'a zawsze będziesz najlepsza.
Po tej rozmowie, na chwilę zapanowała cisza. Sebastian spojrzał ponownie na ekran, a parę sekund potem, zaczął nowy temat:
- Wiesz, tak sobie myślałem na temat tego, co się stało u ciebie. Może chcesz zobaczyć, co się stanie, gdy znikniesz na tydzień?
- Co masz na myśli? – Zapytałam
- Może chcesz zamieszkać tu przez tydzień, a po tym czasie wrócisz do siebie?
- Może być, ale...Ja tu nie mam żadnych swoich rzeczy.
- To nie problem. Coś się wymyśli.
A następnie, zmienił temat:
- Słyszałaś, że do terminala towarowego CEDAL* przyleciał samolot z częściami, z których można by stworzyć dezintegrator zasilany piaskiem?
- Nie ogarniam, o czym ty do mnie mówisz. Co to jest ten cały CEDAL i dezintegrator zasilany piaskiem? – Odpowiedziałam
- Myślałem, że to jest oczywiste, ale skoro nie, to ci wytłumaczę. Terminal towarowy, to zapewne wiesz co to jest. Najbliższy CEDAL znajduje się przy Declaration of Indepedent Street dwadzieścia dwa, a jego nazwa to pierwsze litery imion założycieli, czyli Claudii Bennet, Elizabeth Rain, Damiana Wilsona, Andrew Coxa i Leopolda Harveya. Jest on cholernie popularny w Stanach Zjednoczonych i jest praktycznie w każdym mieście. Najwięcej tych terminali jest tu i w Mieście Stal**. A dezintegrator zasilany piaskiem jest legendarną bronią. Da się ją stworzyć, ale sęk tkwi w tym, że...nikomu jeszcze nie zadziałał.
- A, ok. Nie, serio, nie jestem poinformowana w tego typu sprawach. Niezbyt mnie to interesuje.
- Nie każdego musi to interesować, faktycznie. Ale dziwne jest to, że nigdy nie słyszałaś o tak popularnym terminalu.
- A właśnie. Fajną masz tu szybę.
- To nie do końca jest szyba. Spójrz na nią jeszcze raz.
W tym momencie, zdziwiona, odwróciłam głowę. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam że tak naprawdę były to bardzo przeźroczyste ekrany, obecnie włączone. Widać na nich było podgląd różnych zakątków miasta. Chwilę potem, znowu odwróciłam się i rzekłam:
- Niezłe.
- Wiem. Jeszcze nikt za pierwszym razem nie odgadł, że to ekrany. – Odparł
Później, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze trochę."
~**Rozsierdzone dźwięki Retconningverse*
No kurwa jego zajebana mać. Naprawdę, ta rozmowa jest chujowa w głównej mierze przez to, że nie ma żadnych przemyśleń tej pały. Ona powinna jakoś to wszystko komentować w myślach. Może dzięki temu dostalibyśmy między innymi jakieś bardziej naturalne przejścia pomiędzy tematami ich rozmowy, bowiem jak na razie są sztuczniejsze od najsztuczniejszego materiału we Wszechświecie. No i dodatkowo kurde, Claire The Opko jest narratorem w tym cyrku, więc powinniśmy ją polubić. No ale jak ma na wszystko wyjebane i z charakteru jest wkurwiająca, to się kurna nie da.*~
~No i też kurna, jaka ta Tristitia jest głupia. Jasne, czasem może się zdarzyć, że nigdy wcześniej nie słyszało się o czymś popularnym. To nie jest niemożliwe. No ale ona wydaje się nie wiedzieć o absolutnie kurwa niczym, więc to po prostu denerwuje. No i też, to czym ona się w takim razie interesuje? Jak na razie nawet nie dowiedzieliśmy się, jakie książki czyta, kiedy akurat to robiła. Przez to można dojść do wniosku, że pewnie te książki to książki dla młodzieży i to też te dziewięćdziesiąt dziewięć procent, które są gównem, chujowe romanse, pornosy lub książki obyczajowe czy ChickLit, które też nie wnoszą absolutnie nic do życia, a ta pała nie interesuje się absolutnie niczym.~
|Z mniejszych błędów, to nazwisko Bennett powinno pisać się przez dwa „t". No i też tutaj dobrze odmieniono imię mego opkowego klona. Wypadałoby to poprawić w całym opku, aby nie było widać, że zostało napisane na odpierdol.|
<No i też wkurwia mnie to, że chyba żadna bohaterka w starych opkach Ramoninth nie umiała przyjmować normalnie komplementów. Kurwa, jakby raz na jakiś czas nie można było być oryginalnym i dać postać, która potrafi zaakceptować fakt, że raz na jakiś czas ktoś ją skomplementuje.>
*No i też charakter mego opkowego sobowtóra w tym dłuuugim fragmencie nie pasuje. Zrozumiałbym, gdyby on chciał zdobyć zaufanie Claire The Opko i dlatego zachowywał się tak, a nie inaczej. No ale nie będzie wątku, w którym Brother Blood The Opko by chciał wykorzystać do swego celu Tristitię Opko Version i uznał, że zrobi to oryginalniej, a nie przy pomocy mind control. Właśnie dlatego to wkurwia, bowiem widać, że jest robiony na NadOOC. A napisanie postaci kanonicznej zgodnie z charakterem danej persony mogłoby uczynić to opko ciekawszym!*
~*Generalnie jak tak sobie to czytałam, to przy tej nieumiejętności przyjmowania przez główną Mary Sue komplementów doszłam do wniosku, jak bardzo wkurwia mnie jej tragiczna przeszłość. Kurde, Andromeda ma trzysta razy bardziej tragiczną przeszłość, ale w jej wypadku to działa. A to postać do Retconningów, a przeszłość ma masakryczną, aby podkreślić jeszcze bardziej, że jest godna tytułu królowej Mary Sue. A kurde Tri The Opko tak naprawdę ma wyjebongo w swoją przeszłość, służyła ona jedynie temu, aby ta pała bezproblemowo przeszła na stronę Slade'a. W sumie i tak bardziej by pasowało, gdyby przeszła na stronę Młodych Tytanów, taka osoba jak ona powinna bardziej tego chcieć. Przez to też jest jeszcze bardziej wkurwiająca.*~
~No i też cóż za szybko podjęta decyzja o zostaniu z Sebastianem na tydzień bez informowania o tym opkowej wersji Slade'a. Przecież typ mógł ją kontrolować przy użyciu nadajników, plus miała w uszach komunikatory, więc nawet nie musiałaby telefonem do niego dzwonić. A na stówę, nawet gdyby był pisany zgodnie z charakterem, zacząłby się niepokoić, gdzie się podziała jego najwierniejsza uczennica i powinien użyć nadajników, aby sprowadzić ją do bazy. No ale to by było ciekawsze, a nie o to w tym opku chodzi.~
|No i brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej nudnej jak dupa rozmowy. To dodałoby brakującej dynamiki do tej chały oraz powiedziałoby nam coś o charakterach i Sebastiana The Opkeł, i Claire Opko Version. No ale nie, po co robić z tego opka coś ciekawego, c'nie.|
<I generalnie ta rozmowa jest nudna i sztuczna jak to całe opko.>
523. „[...] Otóż, tego dnia, udaliśmy się samochodem Sebastiana najpierw do sklepu „Dream & Build", gdyż Seba potrzebował jakichś tam narzędzi do czegoś tam. [...]"
*Naprawdę nie mogłyby się pojawiać faktycznie istniejące w USA sklepy budowlane? Znaczy jasne, nie ma nic złego w wymyślaniu własnych, ale po co, skoro obecność istniejących dodałaby jakichś smaczków do tej historii? Jasne, to by wymagało researchu, ale czegoś dodałoby do tej historii. Szczególnie, jeżeli nie umie się wymyślać sensowniejszych nazw sklepów budowlanych, bowiem ta chujowo brzmi.*
~*No i też czemu nazwa tego sklepu została zapisana pogrubioną czcionką, w cudzysłowie i pochylona? To nie jest potrzebne, nazwy własne powinno się pisać normalnie, tylko wiadomo, zaczynając je wielką literą.*~
~No i też kurwa mać, ta pała serio zaczyna mi działać na nerwy. Nie mogłaby wiedzieć, jakich narzędzi i po co Sebastian The Opko potrzebował? Jasne, mógł jej nie powiedzieć, ale zawsze mogłaby się zainteresować i dopytać. Wkurwia mnie to, no, bowiem nie dość, że główna bohaterka jest płytka i bez charakteru jak kałuża, postacie wokół też są wkurwiające i płytkie, przez co płytka główna bohaterka nie działa, to jeszcze Tristitia jest główną bohaterką i narratorką w jednym. Aż się odechciewa tego gówna czytać.~
|A tak poza tym, to nie ma co za wiele mówić o tym wybitnie długim zdaniu. Może jedynie to, że wypadałoby je jakoś skrócić, bowiem długie w cholerę jest.|
524. „[...] - No kup! No kup mi tę kosiarkę! No kup! A jak nie, to ten wielki zszywacz! Albo tę przecinarkę spalinową! No proszę! Kup mi!
Sebastian był widocznie zażenowany tym. Jednak, chwilę potem, usłyszeliśmy za nami czyiś cichy śmiech. Kiedy się odwróciliśmy, ujrzeliśmy Cyborga. Widząc go, Sebastian spytał słyszalnie zażenowanym głosem:
- Śmieszy cię to?
- Wiesz, jak to śmiesznie wygląda, jak ona tak wokół ciebie skacze? – Odpowiedział pytaniem na pytanie Cyborg.
- No Sebuuuś! Kup mi kosiarkę! – Powiedziałam, ciągnąc go za rękaw jego płaszcza jak małe dziecko, które chce wybłagać od rodzica zabawkę.
W tym momencie, zwrócił się do mnie:
- Po pierwsze, nie zdrabniaj mojego imienia. Nie lubię tego. A po drugie, co ty z tą kosiarką zrobisz?
- Będę nią jeździć po mieście! – Zawołałam
- .................................
- No co?
- Jesteś pojebana.
- Wiem. Slade mi to ciągle powtarza.
- Masz naprawdę na imię Sebastian***? – Usłyszeliśmy pytanie, które wypowiedział Cyborg.
- . . . I się wydało. Tak. Takie jest moje prawdziwe imię. – Odpowiedział Sebastian.
- Seeeba...
- A chcesz dostać prądem? Raz ci nie wystarczyło?
- Sorki. <Cichy śmiech.>
- No Sebuuuś! Ja chcę kosiarkę! Tą taką dużą! – Zawołałam, ciągnąc go za rękaw.
- Ech...Sorki, ale jak widzisz, za długo gadać nie mogę. – powiedział do Cyborga, a następnie odwróciliśmy się. W tym momencie, zwrócił się do mnie. – Dobrze, Tri, kupię ci tę kosiarkę, ale zostaw mój rękaw i przestań do cholery zdrabniać moje imię.
Za sobą zaś, odchodząc w kierunku kosiarek, usłyszeliśmy jeszcze cichy śmiech Cyborga.
***
- Tą czarną! Tą czarną chcę! – Zawołałam
- Wszystkie kosiarki są tutaj czarne... - Odparł Sebastian.
- Nie prawda. Tamta jest czarnoczerwona.
- . . .
- No co? Weźmy tą za dwa tysiące złotych!
W tym momencie, na chwilę nastała cisza, a po chwili Sebuś odparł:
- Niech ci będzie. Ale przez następny miesiąc nic ci nie kupię.
Po tej odpowiedzi, podbiegłam do niego, stanęłam na palcach, pocałowałam go w policzek i rzekłam:
- Jesteś kochany!
- Skoro kosiarka ma sprawić, że będziesz szczęśliwa, to ci ją kupię. – Odrzekł
[...]"
~*#PotężnyCringeZalewaMiasto – Hashtag, którym da się podsumować to, co właśnie przeczytaliśmy. Zacznijmy od początku, to ten dłuuugi fragment miał być bekowy. I jest, ale z powodu NadCringe, z którym tu mamy do czynienia, więc tak trochę niezamierzenie.*~
~No i kurde, dobra, Cyborg mógłby się tu pojawić, bowiem czasem się zdarza, że spotka się na mieście kogoś, kogo się zna. Plus może potrzebował jakiegoś narzędzia, którego nie wbudowano mu w ręce, więc jego obecność w sklepie budowlanym ma tu sens. No ale przez to, jak był i on, i Tytani w sumie też, wykorzystywani wcześniej, da się odnieść wrażenie, że wklejono go tu na siłę, aby coś się działo. Irytuje to, bowiem Cyborg w serialu był spoko, no i miał swój charakter, a tu ewidentnie został z niego wyprany, co tak trochę wkurwia, szczególnie kiedy tę postać w serialu się lubiło.~
|No i też jakim magicznym cudem kosiarka w USA ma cenę w złotówkach? Tam powinno się płacić dolarami, no. Jasne, można się pomylić podczas pisania, ale potem powinno się opowiadanie jeszcze raz przeczytać i takie błędy poprawić. A nie zrobiono tego.|
<To określenie „<Cichy śmiech>" powinno zostać wpisane pomiędzy myślniki. Ładniej by to wyglądało, plus zostało udowodnione w tym długim fragmencie, że dawna Ramoninth umiała wplatać coś pomiędzy wypowiedź, więc tym bardziej.>
*No i kurwa to sensu nie ma. Kto normalny jeździ kosiarką po mieście? Jasne, w uniwersum tego serialu wiele szalonych rzeczy może wydarzyć się naprawdę, ale to nie Retconningverse, aby absolutnie kurwa wszystko przechodziło. Claire The Opko powinna chcieć wyżydzić od mego opkowego sobowtóra coś sensowniejszego.*
~*No i generalnie ta scena przez to wszystko wygląda jak typowa pseudo humorystyczna scena napisana przez aŁtoreczkę i z której, tej sceny w sensie, śmiałyby i śmialiby się tylko inne/inni aŁtoreczki/aŁtorzy. Jasne, ja wiem, że obecnie śmieszą mnie nawet takie memy:
A mam dwadzieścia lat, ale ta scena to po prostu zalatuje typową aŁtoreczką bądź aŁtorem.*~
~Brakuje też czynności, które oni wykonywaliby podczas tej nudnej jak Morawiecki debaty. Serio, to dodałoby dynamiki do tych nudów oraz powiedziałoby nam coś o charakterze postaci, co by się w końcu przydało, no.~
~*Dobrze, że chociaż na dzisiaj skończyliśmy analizę tego szataństwa. Te fragmenty w większości były mega długie, dlatego mieliśmy ich tylko sześć. No ale obecnie koniec na dzisiaj.*~
~*|Zakaz nadal trwa. xDDD| ;"""DDD*~
525. „Mimo wszystko, gdy jechaliśmy do drugiego sklepu, gdy staliśmy na światłach, ujrzeliśmy obok nas motocykl, na którym jechali Robin i Gwiazdka. Czemu my dzisiaj tak tych Tytanów spotykaliśmy, nie wiedziałam. Jednak, chwilę potem, Gwiazdka spytała:
- Po co wam ta kosiarka?
- Tri się uparła, że koniecznie chce kosiarkę. – Wyjaśnił Sebastian.
- Na co ci kosiarka, Tristitio? Z tego, co wiem, ty i Slade nie macie ogrodu. – Zapytał nieco zdziwiony Robin.
- Będę nią jeździć po mieście!
- Em...O~**CH3C*~OOK... - Odparł Robin.
Jednak, po tej rozmowie, światła zmieniły się na zielone i ruszyliśmy przed siebie."
~Kurwa, wracamy do analizy po tygodniu, a ty już pokazujesz się ze swojej jak najbardziej upośledzonej strony. XDDD~
~*Dzień dobry! ;"""DDD*~
~Idź się wychowaj czy coś. XDDD~
~*Nie :D Anyway, przechodząc do analizy, to kurwa, jakie to jest sztuczne jak najsztuczniejszy materiał na świecie. Zacznijmy od tego, że Robin i Gwiazdka ewidentnie pojawili się na siłę, tylko aby coś się stało. Jasne, mogliby przejeżdżać obok nich, no ale po prostu widać sztuczność wylewającą się z tego fragmentu. Można by ich wprowadzić jakoś umiejętniej, no.*~
~No i też to jest debilne. W sumie nie wiem czy da się kosiarką po mieście jeździć, ale podejrzewam, że od asfaltu ostrze by się stępiło. Więc w sumie ta parówa wyżebrała od swego BFF-a kosiarkę na darmo, szmata jedna.~
|No i strasznie mało przemyśleń głównej debilki jest. Skoro dla niej było czymś dziwnym, że jednego dnia podejrzanie często Tytanów spotykali, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, niż tylko jednym zdaniem. No i może gdyby dodać przemyśleń, to przejście od dialogu do ostatniego zdania nie byłoby takie sztuczne.|
<Także brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Jasne, Sebastian i Robin za wiele robić nie mogli, bowiem musieli obserwować, czy światło się nie zmienia. No ale moja opkowa wersja i Gwiazdka mogłyby jakieś gesty robić, to dodałoby coś do tego statycznego jak dupa dialogu.>
*No i generalnie po tym ostatnim zdaniu widać, że nie wiedziano jak dalej kontynuować rozmowę, więc sztucznie ją urwano.*
~*No i generalnie ten dialog jest nudny jak Morawiecki.*~
526. „***"
~*|<*GRZEGORZ! XDDDDDDDDDDDDD*>|*~
~No ale ja tak lubię te trzy gwiazdki, a w opkach są takie rzadkieee! ***.***~
<Jesteś tak NadNiedojebany jak to tylko możliwe. XDDD>
~Bywa ;"""DDD~
|Szkoda, że nie da się ciebie wychować, autysto. XDDD|
~Hehe ;"""DDD~
527. „[...] Zastanawiałam się, jakby on zareagował, gdybym wróciła po tygodniu. Mimo wszystko, było przyjemnie. [...]"
|Ten fragment idealnie obrazuje brak przemyśleń głównej Mary Sue. Ona powinna się nad tym dłużej zastanowić, jak zareagowałby mój opkowy klon na jej powrót dopiero po tygodniu. No ale nie, po co rozbudowywać postać, skoro można ją trzymać na tym samym poziomie spierdolenia umysłowego.|
~*Ale fakt, to wkurwia, że ta parówa nie ma jakichś głębszych przemyśleń. Jasne, nie musiałaby myśleć stosunkowo długo. Trzeba byłoby się wybitnie wysilić, aby przemyśleniami bohatera dwie strony Worda zapisać. A i tak byłoby to nudne do czytania. No ale trochę więcej powinna myśleć, no.*~
<Dzięki temu również przejście pomiędzy tymi zdaniami byłoby naturalniejsze, a nie takie chałowate.>
~I generalnie te dwa zdania przedstawiają zajebiście problemy tej historii.~
528. „[...] - Co się na mnie tak patrzysz, jakbyś się zakochała?
- Bo ty tak cudownie wyglądasz, mając rozpuszczone włosyyy... - Odparłam rozmarzonym głosem.
- Aż tak ci się podobam w tej normalnej - nienormalnej wersji?
- Nooo...Powinieneś tak chodzić na co dzień.
W tym momencie, zaśmiał się on, a następnie rzekł:
- Nieee...Wolę nie. Wszyscy znają mnie z tej mojej, jakby to nazwać, pierwotnej wersji.
- To sprawdź, jak zareagują, gdy nieco zmienisz wygląd.
- Ja jednak wolę nie. Nie teraz.
Po czym, na chwilę nastała cisza. Jakiś czas później, zaczęliśmy rozmawiać na różne tematy. Jednak, w pewnym momencie, powiedział:
- Wiesz co...Zastanawia mnie, jak wyglądałabyś, gdybyś była postacią z mangi. O ile procent słodsza byś była.
W tym momencie, cicho zaśmiałam się i odparłam:
- Nie wiem...To zależy od...
- Ćśś. Nic nie mów. W twoim wypadku to nie zależy od niczego, bo ty...jesteś słodka z natury.
Po czym chwycił moją dłoń, a drugą położył na moim policzku. Chwilę potem, nasze usta zaczęły się do siebie przybliżać. Jednak...Coś przerwało tą romantyczną chwilę. W pewnej chwili, gdy już mieliśmy się pocałować, usłyszeliśmy z głębi bazy dźwięk eksplozji. [...]"
~*
Serio, to jest taki NadCringe, że aż się załamałam. Zaczynając, w tym fragmencie charakter Sebastiana jest tak bardzo niepasujący do niego, że to aż NadS(z)ok. Na serio, ja bym jeszcze tak o to nie bóldupiła, gdyby był wątek, że on chciał ją wykorzystać do jakiegoś celu, ale nie chciałby lub nie mógłby z jakiegoś powodu użyć swego mind control. No ale tak się nie dzieje, więc Brother Blood jest NadOOC.*~
~Generalnie w sumie szkoda, że Brother Blood The Opko nie zmieni swego wyglądu. Nie jest to zabronione w FanFiction, a mogłoby być ciekawe. No ale wiadomo, że w opkach nie o coś ciekawego chodzi.~
|No i opkowa Tri jako postać z mangi wyglądałaby jak gówno na kółkach, taka zjebana jest.|
<Jesteś takim Naddobrym człowiekiem. XDDD |Hehe :DDD| Bez komentarza. xD Anyway, brakuje też większej ilości przemyśleń mej opkowej wersji. No kurwa, to narracja pierwszoosobowa, tu przemyśleń głównej suki powinno być więcej niż ustawa przewiduje. A tymczasem nie mamy żadnych, przez co moja opkowa wersja jest tak samo płytka jak na początku tej opowiastki.>
*Brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej jakże ekscytującej rozmowy. Serio, to by się przydało, bowiem ciężko uwierzyć, że po prostu patrzyli na siebie jak te kołki i tylko mówili. Tak, będziemy się do tego dopierdalać do końca, bowiem to irytuje.*
~*No i też ten wątek miłosny pojawia się za szybko. Jasne, niby Sebastian Opko Version i Claire The Opko zdążyli się zaprzyjaźnić, ale ta relacja właściwie nigdy nie została nam zaprezentowana, jedynie było to mówione. Przydałoby się przed rozpoczynaniem wątku miłosnego przedstawić nam ich przyjacielską relację.*~
~No i w związku z tym, po co został wrzucony potem wątek miłosny Tristitii z Sezorisem? Przez to będzie to sztuczne, jakby od razu nie mogła się po prostu zakochać w Sebastianie. Nie ma nic złego w tym, że główna postać zakochuje się w jakieś postaci z kanonu, jeżeli jest to dobrze napisane.~
|A z tego ostatniego zdania to w sumie mam bekę, kij wie czemu. XDDD|
~*Też tak mam, więc nie jesteś sam. xDDD No ale sam fragment jest cringe as fucking fuck.*~
529. „***"
~*|<*GRZEGORZ, NO! XDDDDDDDDDDDDDDDD*>|*~
~Moja wina, że w opowiadaniach tak rzadko pojawiają się trzy gwiazdki? ***.***~
*No OK, ale żeby aż tak się tym podniecać? XDDD*
~No, bo gwiazdkiii! ***.***~
~*Idź się lecz, ułomie. xDDD*~
~Nie ;"""DDD~
530. „[...] Ja jechałam na kosiarce, a Sebastian szedł obok mnie. [...]"
~Brawo, dziwko, ostrze stępisz. Idź się utop.~
<Piękne te twoje priorytety, Grzegorz. xDDD>
~Wiem ;"""DDD Nie, ale serio, to jest tylko marnotrawstwo pieniędzy. Od jazdy po asfalcie na serio ostrze może się stępić. Także ta, nie mogła sobie kupić nie wiem, hulajnogi elektrycznej? Jasne, hulajnogą elektryczną nie można jeździć po ulicy, ale też jest to fajne. Ta kosiarka to po prostu marnotrawstwo pieniędzy.~
~*Wiem i w sumie nie mam pojęcia, dlaczego dałam wątek z tą kosiarką. Szczególnie, że owa już nigdy później się nie pojawi.*~
<No ależ oczywiście, bowiem tak powinno się wykorzystywać wprowadzone przedmioty. =_=>
~*Niestety, to opko jest tym upstrzone. >.<*~
*Tak swoją drogą, to czemu mój opkowy sobowtór nie mógł po prostu przeteleportować ich pod bazę Slade'a? Tak byłoby szybciej.*
~*Chuj wie.*~
<Skoro chuj wie, to dlaczego go nie pytamy?>
~*Tristitia i jej mądrości, vol. 1/Chuj wie ile. XDDD*~
<Hehe ;"""DDD>
531. „[...] Slade to inteligentny człowiek [...]"
~*Normalnie to racja, ale w tym opku zrobiono z niego turbo debila, aby główna suka wyszła na inteligentną.*~
~No i zrobiono z niego NadOOC, który zbytnio sra o naszą Mary Sue, przesadnie niż powinien.~
|I generalnie mój opkowy klon to gówno, które należy utopić w Wiśle, w końcu gówno często tam ląduje.|
~*Fajne stwierdzenie, no nie ma co. XDDD*~
|Wieeem ;"""DDD|
532. „[...] Parę sekund potem, objął mnie i przysunął bliżej siebie, po czym dodał:
- A jeżeli to nie pomoże, to ja się tym zajmę.
A następnie, nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, pocałował mnie w usta. To było nagłe i zupełnie się tego nie spodziewałam, ale jednak oddałam pocałunek. Pierwszy raz się z kimkolwiek całowałam i było...nawet przyjemnie, musiałam to przyznać. Jednak, kiedy się całowaliśmy, w którejś chwili poczułam, że wsuwał mi w dłoń jakiś niewielki, metalowy przedmiot. Nie wiedziałam, co to było, ale pewnie coś istotnego. Mimo wszystko, parę chwil potem, odsunął się ode mnie, uśmiechnął się do mnie i rzekł:
- Idź. Będzie dobrze.
Po czym odgarnął włosy opadające na moją twarz. Ja zaś, odwzajemniłam uśmiech, po czym wbiegłam do bazy. Jednak, nie zdążyłam się nawet rozejrzeć, gdyż nawet sekunda nie minęła, a już czułam, że Slade przytulał mnie mocno do siebie, abym mu nie odbiegła.
- Kochanie...Tristitio...Proszę...Nie rób mi tego...Błagam...Bałem się...Bałem się, że cię zabito...Bałem się, że już nigdy bym ciebie nie zobaczył...Bałem się... - Mówił zapłakanym głosem.
- To przez ciebie. – Odparłam stanowczo.
- D-Dlaczego? Co ja ci złego zrobiłem? Ja o ciebie tak dbam...
W tym momencie, opowiedziałam mu wydarzenie z pierwszej misji z Sezorisem. Po wysłuchaniu tego, Slade rzekł:
- A więc on się tak zachował, co? Już ja z nim porozmawiam.
A następnie pocałował mnie w policzek i odparł:
- Nie opuszczaj mnie...Jesteś mym dzieckiem...
Po czym puścił mnie, założył maskę i poszedł w kierunku pokoju Sezorisa. Ja zaś, udałam się do siebie."
~*
Bowiem zaczynając od końca, Sezoris nie zrobił nic złego. Jemu po prostu lepiej poszła tamta misja, a Tristitia The Opko zachowuje się, jakby tylko wszystko jej mogło wychodzić. Mówię, to by zadziałało tylko wtedy, gdyby przed pojawieniem się Gregory'ego mało która misja Tri Opko Version wychodziła i teraz chciałaby się wykazać, ale on by to zepsuł. No ale tak się nie stało, przez co Claire The Opko jest wkurwiającą suczą, która uważa, że wszystko należy się tylko jej.*~
~No i też serio, przez ten fragment późniejszy związek Tristitii z Gregorym nie będzie miał sensu. No, bo widać, że zaczyna się wątek romantyczny pomiędzy Tri i Sebastianem. Jasne, można by dać, że Claire The Opko miała przed Brother Blood The Opko jeszcze innych chłopaków, z którymi by jej nie wyszło. No ale nie należy tego wciskać na siłę, jakby bało się dać od razu związek Sebastiana i Claire.~
|No i też tutaj najlepiej widać, że mój opkowy sobowtór jest robiony na debila, który jest ślepo oddany głównej bohaterce. Nie mógłby spróbować jej jakoś delikatnie wytłumaczyć, że Sezorisowi po prostu poszło lepiej podczas tej misji i, że nie jest to nic złego? W końcu każdemu czasem może coś nie pójść i nie jest to niczym dziwnym. No ale nie, jakby się z Mary Sue nie zgodził, to prawdopodobnie by zginął za dwa rozdziały.|
<Także, bowiem jebać spoilery, to Sebastian miał wsunąć Tristitii The Opko pierścionek, który ma dawać jej jego moce. Na chuj to? Przecież moja opkowa wersja jest już zbyt wykokszona, a że nie ma wyzwań oraz jest płytka jak kałuża to wkurwia. Jakby na przykład nie mógł tego pierścionka zgubić i nie mogłaby go znaleźć inna postać z serialu, która mocy nie ma lub ma ich bardzo mało. To byłoby ciekawe, no ale jak wiadomo nie o coś ciekawego w opkach chodzi.>
*I generalnie w tym fragmencie i mój opkowy sobowtór, i opkowy Slade są robieni na takich NadOOC, że to aż szok. A na serio, pisanie kanonicznych postaci zgodnie z ich charakterem byłoby znacznie ciekawsze!*
~*No i brakuje więcej przemyśleń naszej głównej Mary Sue. Na serio, to tak irytuje, bowiem jak inaczej rozbudować postać w narracji pierwszoosobowej, jak nie jej przemyśleniami i czynami? A Tri Opko Version jest płytką jak kałuża Mary Sue i nie da się jej lubić.*~
~Także brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tych nudnych jak Niedzielski rozmów. Naprawdę nie da się uwierzyć, że oni absolutnie nic nie robili, tylko stali i gadali.~
|Także, ale to generalnie tyczy się całego opka, wkurwia mnie to, że postacie nie gadają o dupie Maryni. Ciągle mówią tylko o byłej, obecnej i przyszłej sytuacji, a także o ich celach. To jest nudne, bowiem bez gadania też o dupie Maryni ciężko uwierzyć nam w ich relacje, bowiem to jest zbyt sztuczne.|
<I generalnie ten fragment jest zbyt przesłodzony i nudny jak cholera. W sumie tyczy się to większości fragmentów w tym FanFiKKKtion.>
533. „[...] W tymże czasie, dowiedziałam się, że przedmiot, który Sebastian wsunął mi w dłoń podczas naszego pocałunku, to był jakiś metalowy, ciemnoszary, zdobiony pierścionek. Jednak, po tym czasie, usłyszałam niepewne pukanie do drzwi. [...]"
*No do jasnej niedojebanej, na serio? Nawet tutaj nie mamy przemyśleń? Powinna się zastanowić, po co mój opkowy sobowtór jej to dał i to też wsuwając w dłoń, a nie dając normalnie. No ale nie, po co, niech postać będzie tak płytka, jak była.*
~*No i wypadałoby też powiedzieć krótko, jakie to były zdobienia na tym pierścionku. Po prostu, aby ułatwić nam wyobrażenie sobie go. Przez brak tego ja do dzisiaj zapomniałam, że ten pierścionek w ogóle jakieś zdobienia miał.*~
~W ogóle, tak nie na temat, bowiem w sumie w tym temacie i tak nie ma za wiele do powiedzenia: czy tylko mnie zawsze interesowało, jak w świecie kreskówek działają urządzenia lub biżuteria, które dają supermoce bohaterom? Bowiem w sumie jest to ciekawe, a chyba nigdy nie zostało wyjaśnione.~
~*Mnie w sumie też to ciekawiło, ale prawdopodobnie autorzy się nad tym nie zastanawiają, bowiem po co. Zazwyczaj takie rzeczy dające supermoce są w kreskówkach, więc autorzy nie zamierzają zaprzątać umysłów dzieci nieistotnymi informacjami. No ale fakt, jest to ciekawe.*~
<Kurna, Sebastian, co ty tak w tego Shifta napierdalasz? XDDD>
*Chciałem coś napisać, ale nie wiem co. xDDD*
~*Idź się lecz. XD*~
*Po chuj? ;"""DDD*
534. „[...] - Wejdź, kimkolwiek jesteś!
[...]"
|Ja pierdolę, to jest chyba najsztuczniejsze zdanie do wypowiedzenia ever. Naprawdę nie mogłaby powiedzieć po prostu „Wejść!", a nie wali takim edgy as fucking fuck zdaniem?|
~*Właśnie też nie wiem, czemu tu taką wypowiedź napisałam. Zwykle nie pisałam bohaterom takich wypowiedzi, więc no.*~
~Prawdopodobnie byłaś niedojebana.~
~*Fakt, to też jest opcja.*~
535. „[...] - Przepraszam...Przepraszam za tamto. Faktycznie, postąpiłem nie fair wobec ciebie i tylko upokorzyłem cię w jego oczach. Wybacz mi.
- Wybaczam. „Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych.". Dlatego przebaczam. – Odparłam
Po tych słowach, pierwszy raz odkąd go znałam, uśmiechnął się do mnie i rzekł:
- Dziękuję...
Ja również odwzajemniłam uśmiech i odparłam:
- Nie ma za co.
Jednak, w tym momencie, ujrzałam za drzwiami Slade'a. Widząc, w które miejsce patrzyłam, Sezoris również się odwrócił. W tym momencie, mój ojciec odparł:
- Cieszę się, że zastałem was tu razem. Za dziesięć minut widzę was w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest! – Odkrzyknęliśmy oboje.
Po tej odpowiedzi, Slade odszedł. Przez osiem minut rozmawiałam z Gregorym na różne tematy. Kiedy owy czas minął, założyłam pierścionek, bo ładny był i oboje wyszliśmy."
~**Przedwkurwowe dźwięki Retconningverse.*
Ja jebe, jełopie, po co ją przepraszasz? Nie ma nic złego w tym, że tamta misja się tobie udała, to normalne, że Tristitii może czasem coś nie wyjść. No ale nie, dla Mary Stół wszystko musi iść tak, jak ona chce, bowiem inaczej NadWkurw. Jak mnie to irytuje, że ta parówa nie może przyjąć do wiadomości, że ktoś może być lepszy od niej.*~
~No i jest to chyba najbardziej nieemocjonalne przeproszenie kogokolwiek w historii amatorskiej literatury. Jasne, ta scena nie musiałaby być wyciskaczem łez. No ale jednak chociaż trochę emocji powinniśmy odczuć, a tutaj nic. Normalnie aż słów brakuje.~
|No i kurde, to jest tak sztuczne, że ona ten pierścionek wzięła. Jasne, ona jeszcze nie wie, że ten pierścionek da jej moce jej BFF-a, ale i tak, widać, że zostało to wciśnięte na siłę. Mogłaby go założyć wcześniej i to już byłoby naturalniejsze niż tutaj.|
<Także oczywiście, że nie zostanie nam napisany chociaż początek drugiej rozmowy mej opkowej wersji z Sezorisem, bowiem to wymagałoby czasu i pomysłów, a jak wiadomo nie o to w opkach chodzi.>
*No i brakuje przemyśleń głównej pierdoły. Nie chce mnie się ciągle tego powtarzać, no ale trzeba, bowiem to narracja pierwszoosobowa. Tutaj narratorem jest jednocześnie główna postać, więc wypadałoby, abyśmy mogli poznać, co jej w głowie siedzi. No ale nie, po co się wysilić i uwiarygodnić tę parówę.*
~*No i też po jasną cholerę Slade przyszedł z buta do nich? Nie mógłby Tristitii przekazać przez jej komunikatory, że chce aby przyszli? Wtedy Tri mogłaby to powiedzieć Sezorisowi i byłoby to sensowniejsze.*~
~I generalnie ten fragment jest nudny i sztuczny jak to całe opko.~
536. „[...] - Cieszę się, że się zjawiliście, bowiem mam dla was nowe zlecenie. Otóż udajcie się do terminala...
Jednak, w tym momencie, nie wiem czemu, gdyż nie miałam takiej mocy, usłyszałam myśli Slade'a. Słyszałam w swojej głowie, co chciał powiedzieć, dlatego przerwałam:
- ...towarowego CEDAL przy ulicy Declaration of Indepedent Street dwadzieścia dwa i ukradnijcie stamtąd rzeczy do stworzenia dezintegratora zasilanego piaskiem. Jako iż to jest niedaleko, przeniesie was tam Tristitia, blach, blach, blach. Coś pominęłam?
Ostatnie trzy zdania wypowiadałam znudzonym głosem.
Po tym niespodziewanym przerwaniu, Slade i Sezoris spojrzeli na mnie z zaskoczeniem.
- T-Tak...A-Ale jakim cudem ty wiedziałaś, co chciałem powiedzieć? – Spytał zszokowany Slade.
- W końcu niedawno do tego terminala przetransportowano tego typu rzeczy, więc po prostu skojarzyłam, że o to może ci chodzić. – Skłamałam najbardziej naturalnym głosem, jakim umiałam.
Nie wiedziałam. Nie wiedziałam, czemu usłyszałam jego myśli. Nie wiedziałam, dlaczego. Jednak, parę sekund potem, Slade zmienił nieco temat:
- W każdym razie, mam dla was nową broń.
Po czym pokazał zmodyfikowane detektory termiczne i odparł:
- Działają jak pistolet oraz mogą emitować falę gorąca oraz niewielką falę uderzeniową, zdolną ogłuszyć człowieka.
- O jaaa...Faaajne! – Zawołaliśmy ja i Sezoris.
W tym momencie, Slade zaśmiał się i powiedział:
- Podejrzewałem, że wam się spodobają. No, ale teraz lećcie już, bo czas płynie.
- Tak jest! – Zawołaliśmy oboje.
[...]"
~**Angry Retconningverse noises*
Serio, wkurwia mnie to, że wszystko idzie na korzyść głównej kurwy. Naprawdę musiała dostać ten pierścionek? Serio, Brother Blood The Opko mógłby go zgubić i mógłby odnaleźć go ktoś inny z serialu, kto mocy nie ma lub ma ich bardzo mało. No ale nie, bowiem wszystko co najlepsze zawsze musi przytrafiać się głównej bohaterce. =_=*~
~Także tutaj ewidentnie widać brak przemyśleń głównej suki. Ona powinna się więcej zastanowić, że tak nagle, kompletnie z dupy, potrafiła czytać w myślach. Powinna też jakoś skomentować, że dostali nową broń, która w późniejszych rozdziałach już się nie pojawi, tak na marginesie. No ale nie, po co rozwijać postać, skoro może zostać na tym samym poziomie spierdolenia umysłowego.~
|No i też Slade i Gregory The Opko jakoś nie zainteresowali się za bardzo, że Claire The Opko ni z gruchy, ni z pietruchy potrafi czytać w myślach. Serio, oni powinni jakoś bardziej to skomentować, bowiem to nie jest normalne dla nich. No ale nie, po co się wysilać przy pisaniu historii. Lepiej stworzyć gówno roku, a nawet dekady.|
<No i brakuje też czynności, które oni wykonywaliby podczas tej nudnej jak dupa rozmowy. Naprawdę, to czegoś by dodało do tych stęchłych dialogów.>
*A tak poza tym, to nie ma czego za bardzo komentować. Ten fragment jest po prostu nudny jak cholera i tyle.*
~*Dobrze, że zanalizowaliśmy już dzienny limit na dzisiaj, to możemy skończyć.*~
~*<Macie zakaz. xDDD> ;"""DDD*~
537. „[...] Skąd u mnie ta umiejętność ~*zdania egzaminów w pierwszym terminie*~? No, ale po jakichś dziesięciu minutach, zaczęłam na horyzoncie zauważać terminal."
~No ja jebe, wracamy do pisania po czterech dniach, a ta musi się chwalić tym, że zdała sesję za pierwszym razem. XDDD~
~*No, bo obawiałam się, że części egzaminów nie zaliczę i będę musiała rok powtarzać. xD*~
~Ale i tak, od wczoraj się tym jarasz jak pojebana. XDDD~
<Też byś się jarał po całym roku zdalnych i tu nagle z sesją stacjonarnie.>
~Japa tam w tyle.~
<Hehe ;"""DDD>
~*Anyway, przechodząc do analizy, to kurwa, analiza po czterech dniach i już taki kwiatek. Powinna się dłużej zastanowić, skąd u niej nadprzyrodzona zdolność takiego pokroju. No ale nie, po co jakoś rozbudować postać, skoro można jebnąć jedynie jedno zdanie przemyśleń i tyle.*~
~Generalnie wadą tego fragmentu jest to, że jest tu za mało przemyśleń Tristitii The Opko. Jakbym ja z dupy zdobył nową nadprzyrodzoną zdolność, to pewnie bym się nad tym dłużej zastanowił, a nie ot tak to zbył.~
|Akurat po tobie to nigdy nic nie wiadomo. xD|
~Japa =_=~
|Taka prawda. ;"""DDD|
538. „[...] Otóż, w pewnym momencie, Cyborg strzelił w moim kierunku z tego swojego działka sonicznego. I...Nie wiem, co mnie podkusiło, ale wyciągnęłam przed siebie rękę z zamiarem zatrzymania strzału, po czym, z mojej dłoni wydobyła się czerwona, okrągła bariera, która częściowo zasłoniła mnie, dzięki czemu Cyborg nie trafił bezpośrednio we mnie, a w osłonę. Nie wiedziałam, skąd miałam tą umiejętność, ale zaczynało mnie się to podobać. Jednak, widząc to, bardzo szybko przestał strzelać, a gdy skończył, ja opuściłam rękę i bariera zniknęła. W tym momencie, zauważyłam że i Tytani, i Sezoris patrzyli na mnie ze zdziwieniem. Chwilę potem, przemówił Cyborg:
- Skąd ty masz tą umiejętność?
- A wiesz, że nie wiem? Ale zaczyna mnie się to podobać. – Odpowiedziałam, po czym szyderczo uśmiechnęłam się i spróbowałam przywołać jakąś inną, wcześniej nie posiadaną przeze mnie moc.
[...]"
|No do blyata, ależ tak. Oczywiście, że Tri The Opko musiała tu odwalić rewrite wątku walki z Brother Blood z trzeciego sezonu, bowiem inaczej Wszechświat by wybuchł. Jakby nie mogła w jakiś wiarygodniejszy sposób odkryć swych nowych mocy, tylko w taki naciągany.|
<No i na serio, czemu moja opkowa wersja musiała dostać ten pierścionek? Serio, to wkurwia, bowiem jest OP as fucking fuck, ale nie ma żadnego wyzwania. OP postaciom też da się dać jakieś wyzwanie, więc to mogłoby zadziałać, ale nie w tym wypadku. Jakby serio Brother Blood The Opko nie mógł zgubić tego pierścionka i na przykład odnalazłby go ktoś bez mocy. W sumie na przykład Robin, bowiem zobaczyłabym Robina z supermocami. To mogłoby być ciekawe, no ale nie, bowiem główna bohaterka musi być zbyt przekokszona.>
*No i nadal ma za mało przemyśleń. Serio, powinna się dłużej zastanowić, skąd u niej te niespotykane wcześniej moce, szczególnie, że nie spodziewała się, iż owe posiądzie. No ale nie, niech do końca opka pozostanie płytką, niedojebaną idiotką. Jak mnie to wkurwia, że ona jest płytka jak kałuża.*
~*No i serio brakuje jakichś emocji w tym fragmencie. Wszystko jest takie bezemocjonalne, że aż się czytać odechciewa. Powinno się na przykład dodać jakieś czynności pomiędzy ich wypowiedzi, to już jakoś wzbogaciłoby ten akapit.*~
~No i tak generalnie to nie ma się czego tu więcej czepiać. Generalnie to jest wada takich krótkich fragmentów, że jakoś specjalnie nie można się rozpisać i najczęściej powtarzamy to samo.~
~*Niestety to w sumie domena tego opka.*~
~Da się to zauważyć na każdym kroku. ._.~
539. „[...] gdy spojrzałam na Sezorisa, zauważyłam że ze zdziwienia opadła mu szczęka i to dosłownie. Chwilę potem, zamknęłam mu ją palcem, ale parę sekund potem, znowu mu opadła. Jakiś czas potem, wykrztusił z siebie:
- J-Jak t-ty t-to...
- Wiesz, że nie wiem? Ale podobało mnie się to. W ogóle, przeteleportować nas? – Odparłam
- Skoro tak umiesz, to czemu nie.
[...]"
~*Miło, że chociaż Gregory ma jakiekolwiek emocje i nie przyjmuje wszystkiego bezkrytycznie. Któraś postać musiała i jak widać padło na niego.*~
~No i na jego tle ewidentnie widać, że Claire Opko Version to płytka idiotka niemająca absolutnie żadnych przemyśleń. Nadal nie mogę uwierzyć, jak można tak bardzo nie rozbudowywać głównej postaci. To się serio w głowie nie mieści, każdy wie, że głównych bohaterów powinno się rozbudowywać.~
|Brakuje też czynności, które oni wykonywaliby podczas tej nudnej jak Morawiecki rozmowy. Naprawdę, ciężko mi uwierzyć, że tak stali i gapili się na siebie podczas wypowiadania tych słów.|
<No i generalnie szkoda, że rola Sezorisa w tym opku później będzie tak marginalizowana. On wydaje się sensowną postacią w tym całym padole, tylko wiadomo, trzeba go byłoby jeszcze nieco dopracować.>
~*W Retconning 0,25 się pojawi i tam będzie BFF-em Andromedy.*~
~*Szepcze, czego się dowiedział na temat przyszłości Gregory'ego w Retconning 0,25.*~
<Boję się. xDDD>
~*Hehe >;"""DDD*~
540. „[...] - Proszę. Oto to, po co nas wysłałeś.
W tym momencie, odebrał on owe rzeczy i spytał mnie:
- Mam dwa pytania: Po pierwsze, SKĄD TY MASZ KUŹWA TAKIE MOCE?!
- Wiesz, że nie wiem? Ale fajne są. – Odpowiedziałam
- Okeeej...Nie skomentuję ich pojawienia się. A po drugie: CO DO CHOLERY PRZED NASZĄ BAZĄ ROBI NAJDROŻSZA KOSIARKA JAKĄ JUMP CITY WIDZIAŁO?!
Nie wiedziałam, że ta kosiarka była najdroższa. Mimo wszystko, szeroko uśmiechnęłam się i odpowiedziałam:
- Sebastian mi kupił.
- Ech...Będę musiał z tym twoimi Sebastianem pogadać. Na cholerę ci ta kosiarka? – Odparł Slade, zażenowanym głosem.
- Będę nią po mieście jeździć!
- ...........................................
- Co?
- Jesteś pojebana. No, ale skoro już tu jesteście, to chodźcie za mną.
[...]"
~**Turbo angry Retconningverse noises.*
Ja pierdolę, na serio? Nawet w takim momencie nie ma żadnych przemyśleń głównej kurwy? Ona powinna na te wszystkie tematy się jakoś głębiej zastanowić, szczególnie, że pisze o tym wszystkim z perspektywy czasu. Naprawdę, pisanie przemyśleń głównej postaci to jedna z podstaw narracji pierwszoosobowej. Jak mamy się utożsamić z postacią, która jest płytka jak but? Jasne, główna postać płytka jak but mogłaby zadziałać, ale nie w narracji pierwszoosobowej oraz gdyby otoczenie wokół niej było interesujące. No ale tutaj tak nie jest, więc to wkurwia.*~
~No i też oni strasznie szybko przechodzą od tematu do tematu. Powinni jakoś jeden temat pociągnąć, aby od tematu do tematu przechodzić w miarę płynnie. Tak to po prostu zachowują się jak maszyny bez emocji.~
|No i mówiliśmy już niejednokrotnie, że kosiarką nie da się za bardzo po mieście jeździć, bowiem ostrze się stępi. A poza tym, to wyglądałoby pojebanie jakby ktoś kosiarką po mieście jeździł i na stówę skończyłby w wieczornych wiadomościach.|
<Brakuje również czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Serio ciężko jest uwierzyć w to, że oni tak po prostu stoją jak kołki i patrzą się na siebie podczas tej rozmowy. A wypadałoby dodać trochę realizmu do tego gównianego opka.>
*No i po cholerę te niektóre wypowiedzi opkowego Slade'a są Caps Lockiem? Dałoby się po myślniku napisać, że on to krzyknął, nie trzeba było tego w taki sposób pisać.*
~*Szkoda w sumie, że Gregory jakoś nie wtrąca się do tej rozmowy. Serio, zawsze ktoś się wjebie, jak ktoś nie wie jak wyglądają normalne rozmowy, to zapraszam do mnie do szkoły przed losowym wykładem, jakieś piętnaście minut przed nim, bowiem wtedy już zazwyczaj wszyscy są. A szczególnie przed egzaminami zawsze ktoś się wjebywał do rozmów i to jest normalne.*~
~Także tych kropek jest za dużo, trzy ewidentnie by wystarczyły.~
|No i generalnie ten dialog jest zjebany jak to całe opko.|
541. „***
Staliśmy w głównym pomieszczeniu bazy. Chwilę potem, Slade powiedział:
- Mimo życia w takiej, a nie innej rodzinie, zawsze chciałeś żyć inaczej. Spróbować czegoś innego. Teraz masz do tego okazję, prawda?
Po czym oboje odwróciliśmy się i spojrzeliśmy na Sezorisa. On zaś, odpowiedział:
- Prawda...
A następnie uniósł wzrok i również na nas spojrzał. Slade natomiast, kontynuował:
- I będziesz nam teraz służyć?
- Będę... - Odpowiedział Gregory.
- Będziesz nam wierny?
- Będę...
- Nie zdradzisz nas?
- Nigdy.
Po czym Slade wyjął zza pleców prawą rękę, w której trzymał jakiś przedmiot. Wyglądało to na długi komunikator z szarymi, szerokimi pasami, którymi można było go zaczepić na ręce. Były tam też różne przyciski. Chwilę potem, podał on ową rzecz Gregory'emu. Ten zaś, wziął to i założył na rękę, a gdy skończył, Slade mówił dalej:
- Od dzisiaj jestem twoim jedynym zwierzchnikiem.
- Jesteś. – Odparł
- Będziesz walczyć u naszego boku?
- Będę...
Po tej odpowiedzi, zadał kochane przez wszystkich jego uczniów pytanie:
- Czy zniszczysz Młodych Tytanów?
A następnie, znowu spojrzał na niego, gdyż dotychczas stał bokiem. Sezoris zaś, szyderczo uśmiechnął się i odparł:
- Oczywiście.
Od tego momentu, od oficjalnego dołączenia Sezorisa do nas, rozpoczął się kolejny rozdział w mym życiu..."
~*No ja pierdolę, naprawdę? Nawet tutaj mamy rewrite tej sceny z Terrą z drugiego sezonu? Nie dało się wymyślić czegoś własnego? A poza tym, zawsze dało się darować tę ceremonię i od razu przejść do rzeczy.*~
~Także czemu Gregory tak Tytanów nienawidzi? Jak na razie kompletnie nie ujawnił powodu, dla którego miałby ich nienawidzić. Właśnie dlatego przydałaby się narracja trzecioosobowa, aby ten wątek nie wydawał się wciśnięty z dupy, żeby rewrite mógł się dziać.~
|No i również nie dało się na przykład dać Gregory'emu zwykłej obroży, za pomocą której Slade The Opko mógłby nim kontrolować tak jak Tristitią przy pomocy nadajników? To w sumie byłoby oryginalne, bowiem z tego co wiem, to Sezoris też ma jakiś kombinezon w tym opku. Serio, oryginalności trochę.|
<No i na serio narracja trzecioosobowa by się przydała, ponieważ nadal nie wiemy czemu tak w ogóle Gregory zgodził się na dołączenie do Slade'a. Jak na razie to wydaje się bez sensu i w sumie tylko i wyłącznie dlatego, bowiem fabuła tego potrzebuje.>
*I generalnie dałoby się tutaj też dojebać jakieś przemyślenia głównej Mary Sue. Nie musiałyby to być kloce tekstu, ale coś wypadałoby trzepnąć, aby nie było, że Tri Opko Version ma we wszystko wyjebongo.*
~*A, no i przydałyby się jakieś czynności podczas tej rozmowy. Zwykłe gestykulacje by wystarczyły, a już dodałoby to coś do samego opka.*~
~A w ogóle: Gwiazdkiii! ***.***~
*No ja pierdolę, a ten znów. xDDD*
~Nie moja wina, że w opkach trzech gwiazdek albo nie ma, albo są nieodpowiednio używane, a tu są dobrze użyte. ***.***~
*No spoko, ale bez przesady! xD*
~Hehe :D~
542. „[...] - Sebastian...Potrzebuję porozmawiać. - Powiedziałam
- Spoko, mów co się stało. – Odparł
W tym momencie, opowiedziałam mu o dzisiejszej misji mojej i Sezorisa. Kiedy skończyłam, spytałam:
- Nie wiem...Naprawdę nie wiem, skąd mam te moce...
Po tych słowach oraz tej opowieści, usłyszałam że zaśmiał się i rzekł:
- Wiedziałem, po prostu kurwa wiedziałem, że o to zapytasz. Tylko czekałem na chwilę, w której zadałabyś to pytanie. Miałaś wtedy na sobie ten pierścionek, który wsunąłem ci w dłoń, nie?
- No... - Odpowiedziałam zmieszanym głosem.
- Dzięki niemu masz moje moce.
- . . . Nie, żebym narzekała, ale na cholerę mi one? Mam swoje moce, mam też naszyjnik dający mi nowe.
- Chcę, abyś była potężna, bo chcę abyś była...bezpieczna. Szczególnie po tej akcji z Davi-
- Wybacz, że ci przerywam, ale błagam, nie przypominaj mi o nim.
- Wybacz
- A tak w ogóle, to masz jeszcze jakieś moce poza czytaniem w myślach, elektrokinezą, audiokinezą****, teleportacją i tą taką czerwoną barierą?
- Lewitację, umiejętność chodzenia po wodzie, hypnokinezę, którą swoją drogą polecam, ułatwia życie i to chyba tyle.
- Umiejętność chodzenia po wodzie? OMG, reinkarnacja Jezusa.
W tym momencie, znowu zaśmiał się i odparł:
- Nie przesadzajmy. Po prostu umiem zapierdalać po wodzie.
- Czyli Jezus. – Skomentowałam
- Jezus nigdy nie był dyrektorem „H.I.V.E Academy", trzymając w niej uczniów hypnokinezą, więc hej.
- „H.I.V.E Academy"? Co to?
- Moja była akademia. Długa historia, ale powiem, że Cyborg mi ją zniszczył.
- Uuu...To mam rozumieć, że od tamtego momentu się nienawidzicie?
- A żebyś wiedziała.
[...]"
~*Przynajmniej w końcu mamy się o czym rozpisać. Zaczynając od drobnostek, to Brother Blood w serialu ma mind control, a nie hypnokinezę.*~
~Miło też, że mamy przypisy w tym rozdziale. Zawsze to jakaś zaleta, szczególnie, że niektórych rzeczy czytelnicy mają prawo nie wiedzieć.~
|Miło też, że nawet główna bohaterka zauważa, że ma już za dużo mocy. No ale pokazywanie dziur w swojej historii nie sprawi, że się ich pozbędzie, także ta.|
<No i też nie trzeba być potężnym, aby być bezpiecznym. Wystarczy mieć na przykład jakąś moc, której używa się za pomocą oczu i to już może zapewnić obronę i to nawet na dystans. Także ten argument jest inwalidą, Sebastianie Opko Version, poszukaj innego.>
*Miło też, że to, co się odjebało przy wątku z Davidem zostało chociaż wspomniane. To ewidentnie idzie na plus, bowiem zawsze można byłoby tamten wątek kompletnie olać.*
~*Również czemu nazwa H.I.V.E Academy jest pogrubiona, pochylona i walnięta w cudzysłowie? Przy nazwach własnych to serio głupio wygląda. Jasne, raz można byłoby tak zrobić, aby wprowadzić inną nazwę, ale po co robić tak cały czas?*~
~Szkoda też, że główna Mary Sue większości swych nowych mocy nie będzie używać. Mogłaby na przykład korzystać z mind control i na przykład przy jego pomocy zajebać jednego z Tytanów. Wiecie, mogłaby owym mind controlem kazać któremuś z nich, aby sam się zabił. To byłoby oryginalne.~
|No i też czemu ten wątek z Davidem jakoś bardziej nie wpływa na późniejsze życie Tristitii The Opko? Były toksyczny związek raczej powinien na nią jakoś wpływać. No ale nie, po co się postarać, skoro można napisać turbo gówno.|
<No i generalnie miło, że Tri i Brother Blood ze sobą gadają, czasami też o czymś innym niż o obecnej sytuacji. To zawsze dodaje chociaż mikroskopijny plus do tego FanFiKKKtion.>
*Jestem też ciekawy, jakim cudem mój opkowy sobowtór stworzył ten pierścionek. Oczywiście to się nie wyjaśni, bowiem to byłoby ciekawe, a aŁtoreczce nie o to chodziło.*
~*No i brakuje też czynności, które Claire wykonywałaby podczas tej rozmowy. Jasne, nie mogła wiedzieć, co robił jej BFF, ale ona sama mogłaby jakieś czynności wykonywać. Podczas rozmawiania przez telefon każdy przynajmniej chodzi po domu czy coś.*~
~Również brak jest przemyśleń głównej idiotki. Szczególnie, że wiemy iż pisze to z perspektywy czasu, to powinna jakieś dodawać, abyśmy mogli uwierzyć, że jest człowiekiem z krwi i kości. No ale nie, po co się postarać, c'nie.~
|I generalnie ten dialog jest taki meh, w sumie jak całe opko. Chociaż powiedzieć o tym FanFiKKKtion, że jest meh, to tak jak powiedzieć, że Hitler był niemiłym człowiekiem.|
<Zajebiste podsumowanie, no nie ma chuja we wsi. xDDD>
|Ale prawdziwe! ;"""DDD|
543. „*Inspiracją do jego stworzenia w tym FanFiction, był warszawski terminal towarowy „CARGO".
**Ciekawostka geograficzna: Wiedzieliście, że Miasto Stal istnieje naprawdę? W rzeczywistości, nazywa się Pittsburgh i znajduje się w Stanach Zjednoczonych, w Pensylwanii, ale „Miasto Stal" to przydomek Pittsburgha, gdyż jest to centrum przemysłu hutniczego w USA. Po więcej informacji na temat tego miasta odsyłam na Wikipedię.
***Wcześniej tego nie wspominałam, ale tak. Brother Blood naprawdę nazywa się Sebastian Blood i było to napisane chociażby na angielskiej „Teen Titans Wiki".
****Pamiętacie drugą część „Tytani Wschodu", w której, w którejś tam minucie na początku, Brother Blood uciszył Młodych Tytanów taką jakby czerwoną wiązką, która wydała jakiś tam dźwięk? Tak? To już wiecie, że to ta moc."
~*Przypis pierwszy: Nikogo to nie obchodzi. Nie, serio, kogo obchodzi czym się ktoś zainspirował podczas pisania opowiadania? Na stówę tych osób nie jest na tyle dużo, aby uzasadnić istnienie tego przypisu. No i też nazwa CARGO nie powinna być pochylona, pogrubiona i jebnięta w cudzysłowie.*~
~Przypis drugi: Miło, że taki przypis się pojawił, bowiem akurat tego mogą nie wszyscy wiedzieć. No tylko znowu, Miasto Stal nie powinno być napisane czcionką pogrubioną, pochyloną i w cudzysłowie, bo po chuj to komu.~
|Przypis trzeci: Też miło to wspomnieć, bowiem nie każdy musiał czytać ten artykuł na Teen Titans Wiki lub w dodatku znać komiksy, więc ktoś mógłby nie wiedzieć jak Brother Blood nazywa się naprawdę. Tylko znowu, ta nazwa Teen Titans Wiki powinna być zapisana normalnie, no.|
<Przypis czwarty: Również miło, że zostało to wyjaśnione, bowiem ktoś mógłby nie wiedzieć, jak nazywa się ta konkretna moc Sebastiana. Generalnie fajnie, że w tym opku są przypisy, które tłumaczą pojęcia, których normalny czytelnik może nie znać.>
~*Fakt, to jeden z nielicznych plusów tego opka. Anyway, koniec na dzisiaj, zanalizowaliśmy już dzienny limit czterech stron.*~
~*~*Morda, autyściaki. xDDD*~ ;"""DDD*~
544. „[...] Okazało się, że była ona od Sebastiana i, że wysłał ją o...piątej piętnaście. Cholera, to o której on musiał wstawać? Mimo wszystko, włączyłam ją i przeczytałam. [...]"
~*Kurna, wracamy do analizy po dłuższej przerwie i tu już taki kwiatek. Zaczynając od początku, to nie dziwne, że wysłał ją o tak wczesnej porze. Lecker może potwierdzić, że, szczególnie w roku szkolnym, potrafię jej odpowiedzieć na wiadomości o właśnie takich porach. Chociaż nie tylko w roku szkolnym, ale i w wakacje się zdarza, hehe.*~
~No i też znowu mamy cholernie mało przemyśleń głównej idiotki. Skoro ją to tak zdziwiło, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Serio, to irytuje jeżeli w narracji pierwszoosobowej główna postać ma tak mało przemyśleń.~
|No i generalnie w sumie to tyle na temat tego fragmentu. Sprowadzał się on w sumie do dwóch problemów, z czego jeden jest standardowy dla tego turbo opka.|
<Turbo opko. No tego jeszcze nie grali. xDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD>
|To FanFiKKKtion ustanawia nowe poziomy spierdolenia.|
<Niestety i nie podoba mnie się to. >.<>
~*Nikomu się to nie podoba. ;=;*~
545. „[...] - Hej, Tri. Jak się spało?
- Em...Dobrze... - Odpowiedziałam nieco zmieszana.
Serio, nikt nigdy nie pytał mnie, jak się spało. Jednak, najprawdopodobniej słysząc moje zmieszanie, Gregory nieco zaśmiał się i odparł:
- Słyszę, że nikt wcześniej nie zadawał ci tego typu pytań?
- No nie. Ty byłeś pierwszy. – Odpowiedziałam
- Widzisz. Ktoś musiał. A poza tym, gdy wczoraj w nocy obudziłem się około pierwszej, słyszałem że z kimś rozmawiałaś przez telefon. Nie wiem z kim i o czym, ale kto mógł do ciebie dzwonić tak późno?
- Mój przyjaciel. Tym razem to właściwie ja do niego zadzwoniłam, ale on w sumie także potrafi dzwonić o tak późnych porach. A zważywszy na to, że dzisiaj niedawno odczytałam od niego SMS-a, którego wysłał po piątej rano...
- Ło, to o której on musi wstawać?
- Nie wiem właśnie. Też mnie to zdziwiło.
- W każdym razie, wiesz już, skąd miałaś takie świetne, nowe moce?
- Tak. Okazało się, że to dzięki temu pierścionkowi, który miałam na sobie.
W tym momencie, pokazałam mu palec, na którym owy miałam i dodałam:
- Znalazłam go niedawno w szufladzie mego biurka, ale nie pamiętam, skąd go mam.
To oczywiście było kłamstwo, ale wolałam mu nie mówić, skąd go miałam. Nie chciałam informować go totalnie o moim życiu prywatnym. Jednak on najprawdopodobniej podłapał owy fałsz, gdyż odparł:
- Też nie wiem, skąd możesz go mieć, ale fajną masz biżuterię.
- Oj, no wieeem. Naszyjnik i pierścionek, które dają mi nowe moce, bransoletka która czyni mnie nieśmiertelną, gdy ją noszę... - Powiedziałam
- Bransoletka, która czyni cię nieśmiertelną?
W odpowiedzi, pokazałam mu owy przedmiot, gdyż zawsze miałam go na ręce i dodałam:
- Już kilka razy uratowała mi życie.
- Nieeeźle – Skomentował
[...]"
~*Aż mnie ramię bardziej zabolało od tego zjebanego fragmentu. No ale przynajmniej możemy się dłużej rozpisać, co już jest zaletą. Anyway, zaczynając od początku, jakie to kurna jest sztuczne, że niby nikt nie zadawał jej tak podstawowych pytań jak o to, jak jej się spało. To jest takie sztampowe, że aż szok. Każda stereotypowa OC aŁtoreczki tak ma, więc jak widać w tym wypadku nie dało się pominąć tego schematu.*~
~No i ich rozmowy też są nudne jak Morawiecki. Nie mogliby pogadać o dupie Maryni, tylko o tym, co zaszło? Jak mamy uwierzyć w ich nawiązujące się relacje, skoro nie zamierzają pogadać o wszystkim i o niczym? Na serio, nie mówię, że to opko ma zamienić się w obyczajówkę, no ale postacie powinny mieć między sobą relacje. Wypadałoby, aby były naturalne.~
|No i też co jest dziwne w tym, że ktoś jest nocnym markiem lub rannym ptaszkiem? To jest normalne, bowiem jest mnóstwo różnych typów ludzi. No i każdy wstaje o godzinie, o której uzna to za słuszne, jeżeli nie musi się nigdzie spieszyć. Także jest to trochę sztuczny sposób na podtrzymanie rozmowy.|
<Brakuje też większej ilości przemyśleń mej opkowej wersji. Naprawdę, jak mamy polubić Tristitię The Opko, skoro nadal jest tak samo płytka jak była na początku tej historii? Postacie powinny wraz z upływem akcji się rozwijać, a jak inaczej rozwinąć główną postać w narracji pierwszoosobowej jak nie poprzez jej relacje z innymi, czyny i właśnie przemyślenia?>
*No i nadal brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Wciąż ciężko uwierzyć, że stali tak jak te kołki i gapili się na siebie nic nie robiąc podczas tej rozmowy. To serio by się przydało, bowiem podczas nawet krótkich rozmów robi się chociaż trochę drobnych gestów.*
~*No i Tri Opko Version mogłaby się wysilić na wiarygodniejszą wymówkę na temat tego, skąd ma ten pierścionek. Ta brzmi tak niewiarygodnie, że aż ciężko uwierzyć, iż Gregory w nią uwierzył.*~
~No i też jedyne inteligentne zachowanie opkowej Claire w tym momencie to fakt, że nie mówiła Sezorisowi wszystkiego o swym życiu prywatnym. W końcu nie znają się aż tak dobrze, aby bezgranicznie sobie ufać, więc to akurat jest inteligentne.~
|No i też na serio, czy na przykład nasza główna Mary Sue nie mogłaby chociażby podczas walki zgubić tej bransoletki? Mógłby wtedy odnaleźć ją ktoś inny, na przykład któryś z Tytanów i byłby problem z wyeliminowaniem wszystkich, bowiem najpierw danemu szczęśliwcowi trzeba byłoby bransoletkę zniszczyć.|
<To byłoby za ciekawe jak na opko, w którym jesteśmy.>
|:<|
<Niestety ☹>
*Najważniejsze i tak jest to, że mogliśmy się dłużej rozpisać. A, no i oczywiście Gregory praktycznie nie ma charakteru, przez co jest kolejną nudną postacią. Serio, jedna z postaci jasne, mogłaby być płytka jak Czarnek, no ale działałoby to tylko wtedy, jeżeli pozostałe postacie byłyby ciekawie napisane. A tu tak nie jest.*
~*Ciężko uwierzyć, że Retconningowe pornosy, które tworzę i które do neta nie wlecą są dużo ciekawsze niż to z założenia poważne opko.*~
|To wyższy dowód na NadZjebanie tego opka.|
~*Niestety ;=;*~
546. „[...] - <Cichy śmiech.> No możesz, możesz. A właśnie, skoro już tu jesteś: CO CI KURWA STRZELIŁO DO GŁOWY, ABY TRISTITII NAJDROŻSZĄ KOSIARKĘ W MIEŚCIE KUPOWAĆ?! – Odparł Slade.
[...]"
~*To, co jest pomiędzy znakami większości i mniejszości powinno być jakoś lepiej wpisane w tę wypowiedź. Tak to po prostu chujowo wygląda, jak to całe opko w sumie.*~
~No i miło, że Slade wreszcie o to zapytał. W końcu wypadałoby, aby dowiedział się, co jebło Brother Blood The Opko aby takową kosiarkę kupować.~
|Mimo to, tę wypowiedź zapisaną Caps Lockiem dałoby się napisać normalnie i po myślniku dodać, że Slade to wszystko krzyknął. Lepiej by to wyglądało po prostu.|
<Wypadałoby też dodać jakieś czynności, które on podczas mówienia tych słów wykonywał. No chyba, że wtedy moja opkowa wersja ich nie widziała, to spoko. To turbo opko nie zasługuje na weryfikację informacji.>
547. „Miał dzisiaj rozpuszczone włosy. ~*No wyglądał przepięknie w tych epicko-epickich czerwonych włosach rozpuszczonych w dodatku. Nigdy nie widziałam go w takiej fryzurze, więc nie dziwne, że się zachwycałam. W sumie dopiero teraz zauważyłam, że włosy sięgały mu do ramion. No cóż, zwykle miał postawione je na żel, więc nie mogłam tego stwierdzić, bowiem wyglądały na krótkie. Poza tym, o kurwa, trzymajcie się swoich siedzeń, bowiem to was wybije w kosmos, ubrał się w inne ubranie niż garnitur. \OOO/ Założył na siebie czarną, wkładaną bluzę z kapturem oraz kieszenią po środku. Oczywiście tą chamską kieszenią, do której gówno włożysz, bowiem drugą stroną wyleci. Normalnie jak lekcje matematyki w liceum. Poza tym, założył też, of fucking course, czarne spodnie. No ale wyglądał tak seksi, że normalnie nic tylko go NadKochać. <33333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333*~ Cudownie wyglądał, gdy część włosów opadała mu na twarz i ogólnie, gdy były one rozpuszczone, a nie sterczące jak zwykle. Widziałam także, że nie miał wymalowanych oczu, przez co, że tak powiem, były one bardziej widoczne. Na sobie nie miał płaszcza i ogólnie był ubrany bardziej po ludzku, że tak się wyrażę. Miał na sobie czarną bluzkę z długim rękawem oraz tą, że tak to nazwę, narzutkę w kształcie dużego, czarnożółtego trójkąta z tym dziwnym wzorem. Widziałam także, że miał założone czarne spodnie z srebrnym paskiem, pośrodku zakończonym niewielką, właściwie można powiedzieć średniej wielkości, żółtą literą „H", która na górnych i dolnych końcach była, że tak to nazwę, spiczasta. Miał również założone srebrne buty, nieco dłuższe z przodu niż z tyłu."
~No kurwa. Jedynie maturę zdała i już ją wzięło na dopisywanie tym razem opisu Edwarda. XDDD~
~*Trzydzieści jeden procent z matmy mam, takiego, TAKIEGO farta mam. 8)*~
*Ogólnie tę analizę piszemy tak długo, że Ramoninth ma już trzy koty, zdała pierwszy rok w szkole policealnej, ma w domu ekspres do kawy i zdała maturę. A nawet rok od zaczęcia tej analizy nie minął. XD*
~*Jak wiele może się przez tyle miesięcy stać? XD No ale serio boję się, że tę analizę rok będziemy pisać, jak nie dłużej.*~
<Eee, chuj z tym, najważniejsze, aby dobra była, a nie, aby szybko ją napisać.>
~*W sumie racja, wierni czytelnicy i tak z tego co widzę po fillerowych analizach czekają. Anyway, przechodząc do analizy, to miło, że mamy opis nowego wyglądu Sebastiana The Opkeł, a nie na przykład koślawy rysunek przedstawiający jego wygląd. Jasne, w tym opku są opisy, ale i tak, zawsze dawna wersja mnie mogłaby uznać, że jebać to i dać zdjęcie, w tym wypadku rysunku, bądź jebnąć jedno zdanie nic nie wnoszące.*~
~No ale wypadałoby temu opisowi dodać dynamiki. Wypadałoby pozbyć się nadmiaru odmian słowa „być" oraz dodać jakieś przemyślenia głównej szmaty i tyle by wystarczyło.~
|A tak poza tym, to nie ma co za wiele do komentowania. Ot opis wyglądu postaci i tyle. Dobrze, że jest, to wiadomo.|
548. „[...] - No błagam...Znowu patrzysz się na mnie jakbyś się zakochała?
- Jesteś taki cuuudny...Tak cudnie wygląąądasz... - Odparłam rozmarzonym głosem.
- ...
- Jesteś taki przystooojny...A dziś jeszcze baaardziej, mimo iż myślałam, że to już niemożliwe...
- ......
- I taki przecudooowny...
- No dobra, dobra, wiem, jestem najcudowniejszy na świecie i najchętniej zamknęłabyś mnie w piwnicy, abym ci nie uciekł, ale bez przesady. Może zamiast tak stać, usiądziemy na tej twojej sofie?
- OK
[...]"
|Ja jebe, jaka ta Tristitia jest zjebana. To już Ramoninth zachowuje się normalniej, mimo iż jest fangirl Zardonica. No a Tri The Opko zachowuje się tu jak ułom.|
<Faktycznie, zachowuje się jak niedojeb. Jasne, mógłby jej się podobać nowy wygląd opkowego Sebastiana, ale mogłaby jakoś normalniej owy skomentować. Tak to po prostu jest ułomną fangirl i stereotypową też, bowiem jebie tu opkami aŁtoreczek.>
*No i generalnie to też naszej głównej idiotce dodaje więcej cringe, co nie pomaga. Szczególnie, że w tym opku będzie jeszcze więcej cringe, więc no.*
~*A tak poza tym, to brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej w większości cringe rozmowy. Wciąż ciężko uwierzyć, że tak po prostu stali i patrzyli przed siebie jak idioci, którymi są.*~
~No i jakieś przemyślenia głównej bohaterki też by się przydały. Tak to po prostu jest to w chuj bezemocjonalne, a fakt, że Claire The Opko jest główną bohaterką w niczym tu nie pomaga.~
|No i generalnie przydałoby się dodać temu durnemu dialogowi trochę normalności.|
~*Temu opku by się przydało dodać trochę normalności.*~
|W sumie faktycznie.|
549. „[...] - Co to jest? – Spytałam
- Komunikator. Gdy będziesz mnie potrzebować, po prostu naciśnij tę literę „H", a ja przybędę.
- A, ok. Dzięki, że tak się o mnie troszczysz.
- Oj, bo po prostu jesteś dla mnie ważna i nie chcę, aby coś złego ci się stało. Już za dużo złego w życiu przeszłaś.
[...]"
~*
Legitnie moja reakcja, gdy coraz to kolejne postacie zachowują się wobec głównej kurwy tak jak tutaj Sebastian. Na serio, ta Mary Sue sobie poradzi, jest tak OP, że gdyby nie jej zjebanie, to pasowałaby do Retconningverse, gdzie bycie OP jest na porządku dziennym.*~
~No i też jasne, mógłby dać jej ten komunikator, no ale nie wiem, może jego motywacja byłaby taka, że po prostu za pomocą owego szybciej i taniej by im się rozmawiało? No ale nie, musi być ten debilny jak słodka lisica, stereotypowy motyw.~
|No i też wypadałoby, aby w końcu serio pokazano nam relację tej dwójki. Bowiem jak na razie jedynie nam się o niej mówi, a w sumie nie pokazano, że traktują się jak przyjaciele. A jak wiadomo, zasada show don't tell ważna być.|
<No i ta, baaardzo dużo złego w życiu przeszła. Tak naprawdę miała jedynie sztampową przeszłość, bowiem każda OC aŁtoreczki tak ma. No i nie wpływa to na nią jakoś specjalnie. A wszystkie inne złe sytuacje mogłaby rozwiązać swymi mocami. Także ta, ten argument jest inwalidą.>
*I strasznie bezemocjonalny jest ten dialog, mimo iż da się domyślić, że jakieś emocje miały się tu pojawić. Właśnie dlatego wypadałoby w te wypowiedzi wplatać ich emocje oraz jakieś czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. No ale nie, po co się postarać i zrobić z tego opka coś sensownego, skoro można napisać gówno.*
~*Także przemyśleń głównej idiotki brak. Irytuje mnie to, no, bowiem co ona, maszyną jest, że żadnych przemyśleń nie ma? To narracja pierwszoosobowa, tak tylko przypominam.*~
~Ale brzydka pogoda.~
~*Mistrz zmiany tematów, kurwa. XDDD*~
~Hehe ;"""DDD~
550. „[...] - Tri...
- Tak? – Spytałam i wyprostowałam głowę, po czym spojrzałam na niego.
On zaś, także spojrzał na mnie i odparł:
- Wiesz co? I w pierwszym dniu, w którym się poznaliśmy, i w późniejszych, doszedłem do wniosku, że oprócz tego, że jesteś ładna, to jesteś także mądra oraz inteligentna. Nieczęsto spotykałem takie przypadki kobiet.
W tym momencie, poczułam że się zarumieniłam. Nikt wcześniej nie mówił mi czegoś takiego. Chwilę potem, spuściłam wzrok i rzekłam:
- Oj...Dzięki za komplement.
- Słodko wyglądasz, gdy się rumienisz. – Powiedział, po czym chwycił mnie za rękę.
Po tych słowach, poczułam że jeszcze bardziej zarumieniłam się. Parę sekund potem, spojrzałam na niego i powiedziałam:
- Miły jesteś...
- Oj, po prostu mówię ci, jak jest. Po co miałbym cię okłamywać? – Odrzekł
Jednak, parę sekund później, nasze usta zetknęły się i zaczęliśmy się całować. Znowu. Nie, żeby mi to przeszkadzało, jak coś, bo to było przyjemne. Lecz, chwilę potem, usłyszeliśmy że drzwi do mego pokoju otworzyły się. Nie zareagowaliśmy. Liczyła się dla nas tylko ta chwila. Parę sekund potem, usłyszeliśmy głos Sezorisa, który mówił:
- Ops, przepraszam...
I zamykające się drzwi. Ej właśnie, on mógł teraz trochę pozazdrościć, że nie był na miejscu Sebastiana. No co? Tak to sobie właśnie uświadomiłam."
~*
Niedługo mnie się przez te fragmenty sloty na zdjęcia skończą, no ale te reaction memes idealnie opisują moje odczucia podczas czytania tego gówna. Zaczynając od początku, to Tristitia nie jest mądra ani inteligentna. Jest głupia jak but, co udowodniła niejednokrotnie podczas trwania tej historii i jeszcze nie raz udowodni. Nie wiem czemu postacie nazywają ją mądrą i inteligentną, ale w sumie jako iż pozostali bohaterowie to też pustaki, to może mają jakieś uzasadnienie ku temu.*~
~Po drugie i tak, wmawiajcie nam jeszcze bardziej, że oni wcale a wcale się nie kochają. Kurwa, przecież widać, że się zakochali, przyjaciel z przyjacielem raczej się nie całuje, jedynie niektórzy przyjaciele się czasem przytulą i tyle. Także nie żeby coś, ale późniejszy wątek miłosny z Sezorisem to będzie zdradzanie przez Tri Sebastiana The Zjeba.~
|No i też czy ta parówa nie mogłaby łaskawie zacząć przyjmować komplementów? To jest strasznie stereotypowe, że jakaś OC aŁtoreczki nie umie przyjmować komplementów. Oryginalności, no.|
<No i też zajebiste te ostatnie trzy zdania całego fragmentu. Idealnie podkreślają one to, że moja opkowa wersja jest wredną suką niezasługującą na niczyi szacunek.>
*No i też nie mogliby rozmawiać o dupie Maryni i dopiero w pewnym momencie przejść do całowania się? Te komplementy są zbyt sztampowe no, oni raczej powinni gadać o wszystkim i o niczym, bowiem w końcu wypadałoby podbudować ich relację między sobą. No i też w sumie wszystkie związki Claire wyjdą chujowo, więc no. Wypadałoby jakoś chociaż ten podbudować.*
~*Brakuje też czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Serio nie jestem w stanie uwierzyć, że tak siedzieli i jopili się na siebie. To nienaturalne jest, no.*~
~Przydałyby się też jakieś przemyślenia głównej bohaterki. Irytuje powtarzanie non stop tego samego, ale to po prostu wkurwia, że Tristitia mimo upływu historii jest płytka jak Niedzielski. To główna bohaterka, powinna najbardziej się rozwinąć.~
|I generalnie ten fragment jest tak cringe, że to aż NadSzok.|
551. „[...] - A mówiłeś, że się w niej nie zakochałeś.
W tym momencie, oboje spojrzeliśmy w tamtym kierunku i, rzeczywiście, dostrzegliśmy Slade'a, tyle że bez maski. Opierał się o ścianę i patrzył w naszym kierunku. Lecz, w tym momencie, zauważyłam że Sebastian przewrócił oczami, westchnął z zażenowaniem i rzekł:
- Nie zdziwię się, jeżeli zainstalujesz tu kamery. Ile mam powtarzać, że NIE zakochałem się w Tri?
- Oszukuj się dalej. – Odparł Slade i uśmiechnął się.
- A poza tym, długo już tu stoisz? – Zapytałam
- Jakieś parę minut. No, może trochę mniej. Wszedłem tu, gdy kończyliście się całować.
- ...
- No co? Skąd miałem wiedzieć, że jednak się w niej zakochałeś?
- Lubisz mnie irytować, co nie? Nie zakochałem się w Tri. Może powtórzę: N-I-E zakochałem się w niej. Nie na chwilę obecną.
- Oszukuj się dalej, może kiedyś w to uwierzysz.
[...]"
~*
Ten Brother Blood w tym wydaniu to kwintesencja zjebania. Przyjaciel z przyjacielem, czy w tym wypadku przyjaciółką, nie całowałby się, bowiem to pasuje do par bardziej. No ale nie, ten karakan będzie się upierał, abyśmy myśleli, że się nie zakochali. Jak mogłam kiedyś być taka niedojebana?*~
~No i miło, że Slade nie wierzy w te bzdury Sebastiana, że się nie zakochał w Tristitii. To ewidentnie daje mu jakąś zaletę, a w tym opku to ewidentnie plus. Jak mnie to irytuje, podejście Sebastiana The Opko w sensie. Jeżeli przed wątkiem romantycznym pomiędzy główną debilką a nim chciało się dać wątek miłosny Tri x Sezoris, to nie powinno nam się pokazywać, że ona i Brother Blood w rzeczywistości się nie zakochali. Bowiem potem wychodzi na to, że ta kurwa leci na dwa fronty.~
|Także nadal brakuje przemyśleń głównej bohaterki. Ona powinna się nad tym wszystkim dłużej zastanowić, to dodałoby to czegoś do jej charakteru. No ale nie, po co rozwijać postać, skoro można stworzyć turbo gówno.|
<No i nadal brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. To serio dodałoby realizmu i dynamiki, które w tym FanFiKKKtion serio są niezbędne. No ale po co się postarać, skoro można stworzyć gówno, c'nie?>
~*Palec mnie boli, ramiona w sumie też mnie bolą.*~
*To było ciekawsze od wszystkiego, co do tej pory zanalizowaliśmy oraz co zanalizujemy.*
~*To NadPewne.*~
552. „[...] Bo po co chodzić, skoro można się teleportować, czyż nie?"
~*Wychodzę z tego samego założenia. :D*~
~*Wy to się nawet nie odzywajcie, autyściaki. XDDD*~
~No co? Teleportacja jest zajebista. :D~
~*Być może, ale teleportowanie się pół metra zamiast po prostu podejść jest idiotyczne. Sebastian. XD*~
*No co? Ułatwiam sobie życie! ;"D*
~*Ale bez przesady! X"""DDD*~
~*;"""DDDD*~
553. „[...] - Smaczne
- To miło wiedzieć, że mi wyszło.
W tym momencie, o mało co nie zachłysnęłam się herbatą. ON JE UPIEKŁ?! Nie wiedziałam, że Gregory miał zdolności kulinarne. Mimo wszystko, od razu krzyknęłam:
- TY JE UPIEKŁEŚ?!
- No tak, a co? Co prawda kulinaria to nie moja pasja, ale czasem lubię coś ugotować czy upiec. – Odparł
- Jeszcze ciekawych rzeczy się o tobie dowiem.
[...]"
~*No kurwa jakby umiejętność pieczenia czy gotowania była czymś nadludzkim. To nie jest jakiś wyczyn umieć zrobić to, co w przepisie jest napisane, a tymczasem nasza główna Mary Sue zachowuje się, jakby gastronomia to był jakiś Nadcud.*~
~Generalnie w sumie ta scena sensu nie ma. Jeżeli już chcieli pogadać na temat tego, że Gregory umie gotować i piec, to powinno przejść to jakoś bardziej naturalnie.~
|No i brakuje też przemyśleń Tristitii The Opko. Skoro ją tak ta normalna czynność zaskoczyła, bowiem jest zbyt głupia, aby cokolwiek umieć, to powinna mieć na ten temat więcej przemyśleń. Ja wiem, że można nie lubić pisać nadmiaru przemyśleń głównej postaci, ale nie muszą to być cztery strony Worda. Wystarczy po prostu chociaż trochę ich napisać, aby, szczególnie w tym typie narracji, nie wychodziło, że główna bohaterka to bezmózga idiotka.|
<Czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy, też brak, a owe by się przydały. Serio, temu opku potrzebna jest dynamika, bowiem jak na razie jest statyczne i nudne, a to najłatwiejszy sposób na dodanie tego.>
*No i generalnie ten dialog w takiej formie, w jakiej jest, jest bez sensu jak to całe opko.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron z fragmentami, to możemy już skończyć.*~
~*↓k*~
|Kurwa, tym razem byliście szybsi. XD|
~*Ha! :D*~
~*Dobra, koniec, autyściaki. XDDD*~
~*;"""DDD*~
554. „[...] - A tak swoją drogą, to ~*wiesz co w świecie Gemini Home Entertainment stało się z pozostałymi trzydziestoma trzema księżycami Saturna?*~ przystojny on jest, czyż nie?
- Czy ja wiem...
- MASZ NA TEN TEMAT INNE ZDANIE?!
- Ło Jezu, kobieto, nie przesaaadzaj.
- Jeszcze nie Jezus, ale pracuję nad tym.
- ...
- No co? Mając ten pierścionek, który ci pokazywałam, także umiem chodzić po wodzie, więc...
- SERIO?!
- Tak
- Jeszcze ciekawych rzeczy się o tobie dowiem.
[...]"
~No ależ tak. Nie dość, że analizujemy z jakiegoś powodu dzisiaj, a nie jutro, to jeszcze musisz nawiązywać do odcinka „Crusader Probe Mission". XD~
~*Bowiem ten odcinek rozwija³³³ lore Gemini Home Entertainment plus TAM W TEJ PRZESKAKUJĄCEJ SZYBKO SCENIE JEST, ŻE SATURN MA CZTERDZIEŚCI DZIEWIĘĆ KSIĘŻYCÓW, KIEDY W RZECZYWISTOŚCI MA ICH PISIONT DWA. CO SIĘ Z POZOSTAŁYMI STAŁO, JA CHCĘ WIEDZIEĆ. A analizujemy dzisiaj, bowiem jutro chcę rysunek dokończyć.*~
|Idź umrzeć czy coś. XD|
~*Nie mogę, póki nie dowiem się, gdzie wsiąkły pozostałe księżyce Saturna w świecie GHE.*~
|P R I O R Y T E T Y XDDD|
~*Hehe :D W ogóle, to opko jest tak nudne, że już na samym początku analizy mamy off-top. XDDD*~
~To wyższy dowód na spierdolenie opka. XD Anyway, przechodząc do analizy tego turbo gówna, to ta scena jest typową sceną turbo typowej aŁŁŁtoreczki. Na serio, to jest tak sztuczne, że aż NadSzok.~
|No i też zachowuje się jak typowa nazi fangirl, która spali na stosie za to, że ma się inne zdanie niż ona. To nie pomaga w polubieniu Tristitii The Opko, bowiem kto normalny lubi takie narzucające swoje zdanie kurwy? No właśnie, nikt.|
<I generalnie fajnie, że moja opkowa wersja ma te moce, ale z większości z nich i tak nie skorzysta, bowiem najwidoczniej aŁŁŁtoreczce się zapomniało. A w związku z nowymi mocami Tri Opko Version mogłoby się coś ciekawego stać. No ale nie, po co się postarać, lepiej pisać to wszystko na szybko.>
*No i też główna Mary Sue nie wydaje się jakoś specjalnie zdziwiona tym, że umie od teraz łazić po wodzie. A z tego co wnioskuję po końcówce tej rozmowy, to miało ją to zdziwić.*
~*No i nadal brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Na serio, to ubarwiłoby historię, no. Wiem, że się powtarzamy, ale po prostu brak tego irytuje.*~
~No i przemyśleń głównej debilki też brakuje. Naprawdę, skoro to główna bohaterka to powinniśmy móc ją polubić, ale to nie jest możliwe, bowiem opko nam tego nie umożliwia.~
|I generalnie ten dialog to dno i wodorosty jak to całe opko w sumie.|
555. „[...] - Skąd ty masz te moce?!
- Te w stylu kontroli nad lodem, z naszyjnika, który teraz mam na szyi. A elektrokineza czy teleportacja? No cóż. To nie do końca moje moce. To moce, które ma Brother Blood. – Odpowiedziałam i pokazałam owy pierścionek, dzięki któremu miałam owe zdolności.
Następnie zaś, szyderczo uśmiechnęłam się. Cyborg zaś, spojrzał na mnie z wyraźnym zszokowaniem. Chwilę potem, zaczęliśmy walczyć jeszcze bardziej intensywnie."
~*Na Cyborga to ja już nie będę patrzeć tak jak kiedyś po tych dwóch z trzech porno parodiach Młodych Tytanów, na które natrafiłam w ciemnej stronie Internetu. XD*~
~Wiem, pokazywałaś mi je. XD~
*Idę umrzeć, zw. xD*
~*No co, jak przed okresem mam ochotę pooglądać różne +18 rzeczy, to czasami trafiam na takie kwiatki. XD Anyway, wracając do analizy, to miło, że Cyborg nie przyjął ot tak o, że jego przeciwniczka z dupy ma nowe moce. To się chwali.*~
~No ale w te dwie wypowiedzi dałoby się wpleść na przykład jakie ciosy sobie zadawali i jakich unikali. W końcu rozmawiając walczyli, więc to serio mogłoby dodać dynamiki. Bowiem tak to w tym wypadku jest to najbardziej nierealistyczne ze wszystkich dialogów, jakie mamy dzisiaj do analizy.~
|Także brakuje jakichś przemyśleń opkowej Claire. Nie musiałaby mieć ich super dużo, chociaż mogłaby też jakieś, które ma z perspektywy czasu, dodać. To dodałoby charakteru tej pustej baryle jaką jest główna bohaterka.|
<No i czemu zaczęli walczyć jeszcze bardziej intensywnie? To w sumie wzięło się z dupy, bowiem nie mieli ku temu powodu. Oczywiście wyjaśnienia na horyzoncie nie widać.>
556. „[...] Jednak, w pewnym momencie, dostrzegłam jakieś pole z wysokimi i szerokimi hangarami, wyglądającymi na niczyje. [...]"
~*
+
*Angry Retconningverse noises*
Bowiem serio, widać, że zostało to wciśnięte na siłę, aby ułatwić życie głównym wojakom. Ja wiem, że owe pole niejednokrotnie się pojawiło i pojawi, ale i tak. Jakby nie mogli odbudować swej bazy w jakiś oryginalniejszy sposób, a nie w ten sztampowy.*~
~Na dodatek nie wydaje się, aby Tristitia The Opko była tym zdziwiona. Powinno ją zastanowić, co tak często, gdy akurat baza im wykituje, trafiają w takie miejsce. No ale nie, po co ruszyć tym biednym i nieużywanym mózgiem. Lepiej być głupią idiotką do końca FanFiKKKtion.~
|No i też jakby się okazało, że te hangary jednak były czyjeś, to opko byłoby zbyt ciekawe, a dawnej wersji Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.|
~*Niestety i teraz musimy się z tym gównem użerać. >.<*~
557. „[...] - Hej, Tri. Co się dzieje, że do mnie dzwonisz o tej porze?
- Chcę pogadać, jeśli oczywiście ci to nie przeszkadza. – Odpowiedziałam
- Ależ skądże, mów, co się stało.
W tym momencie, opowiedziałam mu o całym zdarzeniu i o tym, gdzie obecnie byłam.
- Aż się nie chce wierzyć, że stworzył DZIAŁAJĄCY dezintegrator zasilany piaskiem! – Skomentował Sebastian.
- Mi i Sezorisowi też się nie chciało wierzyć, ale oto stał przed nami, cały i działający. – Odparłam
- Ale ogólnie nie musicie się martwić. W Jump City jest bardzo dużo pól z opuszczonymi hangarami czy magazynami.
- Serio? Nie wiedziałam.
- Serio, serio. Ja sam swoją bazę z takowych zbudowałem.
- Przynajmniej nie musimy się martwić, no ale czeka nas długie odbudowywanie bazy.
- Jeżeli będziecie chcieli, to gdy będę miał czas, mogę wam pomagać.
- A czemu nie. Dodatkowa pomoc zawsze się przyda, tylko jeszcze spytam się Slade'a, czy się zgodzi.
- Oczywiście, on też musi o tym wiedzieć. W ogóle, jak ci się żyje z Sezorisem?
- Dobrze. Wiesz, że on to ciasto UPIEKŁ?
- Nie wiedziałem, że trafi ci się ukochany, który będzie umiał piec.
- Wyjdź. Najlepiej przez okno.
W tym momencie, zaśmiał się i dodał:
- Spoko, ale ja umiem lewitować.
- CHOLERA – Odparłam
- Ale nie wykluczajmy faktu, że mógł się w tobie zakochać.
- Na pewno nie...Przecież nikt mnie nie kocha, a jak niby tak jest, to kończy się to torturowaniem mnie i gwałceniem na każdym kroku...
Po czym zacisnęłam powiekę i rozpłakałam się. Chwilę potem, usłyszałam że Sebastian rzekł:
- Hej...Nie płacz...Nie chciałem cię zranić...
- Czemu muszę cierpieć... - Powiedziałam zapłakanym głosem.
- Nie wiem...Naprawdę nie wiem. Chciałbym cię wyrwać od tego cierpienia, ale przeznaczeniu nawet ja nie dam rady. Musisz przez to przebrnąć.
- Jesteś najlepszym przyjacielem, jakiego kiedykolwiek miałam...Jedynym...
W tym momencie, na chwilę nastała cisza. W pewnym momencie zaś, rzekł on nieco zdziwionym głosem:
- Dziękuję...
[...]"
~*Czej, idę skołować kordyceps, w końcu on zabija owady, które mózgu nie mają jak wy, więc może was zabije. Anyway, przechodząc do analizy, zaczynając od końca, to przestań kurła marudzić. Tak naprawdę nie masz tak źle, jak by ci się wydawało. Andromeda z Retconningów ma mieć dużo brutalniejszą przeszłość, a mimo to nie ma się tak użalać nad sobą. Serio, Tri miało być nam żal, ale coś mi nie pykło podczas pisania tego NadGówna.*~
~No i też, co to za zdziwienie, że Gregory umiał piec? To nic dziwnego, talent kulinarny jest normalny, dużo osób go ma. Jeżeli już się chciało dać mu coś wywołującego zdziwienie, to powinno się znaleźć bardzo rzadki talent. Jasne, z tym obecnym w opku też dałoby się coś zrobić, ale to się nie stało.~
|Także zgodnie z prawami logiki Sezoris nie powinien się w Claire na razie zakochać. Po prostu spędzili ze sobą zbyt mało czasu, aby uczucie mogło się nawiązać. No ale jako iż jesteśmy w Opkolandii, to NadWszystko może się wydarzyć.|
<Również oczywiście, że w Jump City jest dużo pól z opuszczonymi magazynami i hangarami. Bowiem po co utrudniać głównej piździe życie i tworzyć ciekawe opko, skoro można pisać na szybko i stworzyć NadGówno.>
*Także nawet Slade jest w tym opku robiony na Gary'ego Stu. Oczywiście, że musi potrafić stworzyć wszystkie legendarne bronie. Bowiem wiecie, gdyby nie umiał i musiał się na przykład z kimś zgadać w celu współpracy, to byłoby zbyt ciekawe. Lepiej idealizować do tego stopnia nawet postacie kanoniczne.*
~*No i na serio tu brakuje przemyśleń głównej bohaterki. Ona powinna jakoś w myślach komentować to wszystko, o czym rozmawiali. Wciąż nie uwierzę, że ona tak mało myślała, w końcu jest człowiekiem, więc powinna mieć ludzkie przemyślenia. Przez ich brak nie da się polubić głównej Mary Sue, a w zamierzeniu miałam, aby czytelnik Claire polubił.*~
~Czynności, które wykonywaliby pomiędzy rozmowami, też brakuje. Na serio nie uwierzę, że nic nie robili tylko, jako iż gadali ze sobą przez komunikator, jopili się na siebie jak te kołki. Serio, to dodałoby brakującej dynamiki do tego turbo opka.~
|No i jakby ktoś nie wiedział, to wątek miłosny pomiędzy Tristitią a Sezorisem się zbliża. W takich opkach powiedzenie o tym to automatyczny spoiler, a w rozmowie Tri i Sebastiana się to pojawiło, więc no. Oczywiście ten wątek też sensu nie będzie miał, standard.|
<No i generalnie ta rozmowa jest taka nah jak na rozmowę dwóch BFF-ów.>
558. „[...] - A ty...Jesteś dla mnie ważna. Lubię cię i chciałbym, abyś wreszcie była w pełni szczęśliwa, ale na prawdziwe szczęście musisz jeszcze poczekać. Ja mogę tylko stworzyć iluzję, która pokaże ci, co sprawi, że będziesz szczęśliwa, ale...prawdopodobnie nie będę mógł ci tego dać w rzeczywistości.
- Nie ważne...Ważne, że mam ciebie i Slade'a. Na was zawsze mogę liczyć. – Powiedziałam
- Bo nam na tobie zależy. Jednak teraz...Wybacz mi, ale jestem zmęczony dzisiejszym popołudniem. Będę już kończył.
- Rozumiem cię. Też jestem trochę zmęczona. Cześć.
- Cześć.
[...]"
~*No, wypierdalać. Oczywiście wiadomo, że jeszcze nie wypierdolą na zawsze, bowiem opko jeszcze sporo potrwa, ale i tak. Anyway, przechodząc do analizy, jak mnie wkurwia to robienie OOC z kanonicznych postaci. Seryjnie, ciekawiej byłoby poczytać historię, w której postacie kanoniczne są pisane zgodnie z charakterem. To da się zrobić, FanFiction „Shooting Star" jest tego idealnym przykładem.*~
~Na dodatek są to typowi OOC aŁŁŁtoreczki, co jest jeszcze gorsze. Naprawdę, czy główna debilka nie mogła pójść do Tytanów? Tam przynajmniej fakt, że byliby dla niej mili nie byłby robieniem z postaci kanonicznych OOC. No ale najwidoczniej to nie przyszło do pustego łba dawnej wersji Ramoninth.~
|No i też w sumie mógłby ją zamknąć w ultra realistycznej iluzji. Nie wiemy jak potężna jest ta konkretna moc Sebastiana, a mogłoby to dodać ciekawy wątek. Mogłoby się na przykład okazać, że Brother Blood w taki sposób chciałby się pozbyć opkowej Claire. No ale nie, po co tworzyć coś ciekawszego, lepiej stworzyć stereotypowego OOC.|
<I serio, nie mógłby któryś z nich kipnąć w czasie akcji historii? To dodałoby coś ciekawego oraz mogłoby rozbudować moją opkową wersję. No i może nie byłoby to takie nudne do analizy.>
*Także wkurwia mnie to dramatyzowanie głównej Mary Sue. Tak naprawdę nie możemy się wczuć w to, że ma tak źle w życiu, bowiem nie zostało to nam nigdy zaprezentowane. Jeżeli chce się grać na tragicznej przeszłości głównej postaci, to owa powinna na nią jakoś wpływać. A tu się to nie dzieje.*
~*No i wciąż brakuje przemyśleń tej niedorobionej debilki. Ja na serio wiem, że się powtarzamy, ale to po prostu irytuje. Mamy narrację pierwszoosobową, tu jest to razem z działaniami głównej postaci najlepszy sposób na jej rozbudowę. A Tristitia jest do teraz tak samo płytka jak na początku historii.*~
~No i czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy, też brakuje. Serio, ciężko uwierzyć, że oni tak po prostu nic nie robili.~
|I generalnie ten dialog nie wzbudza emocji, które powinien i przez to jest taki bezemocjonalny.|
559. „Otóż, gdy minęły dwa lata, jednego dnia, kiedy baza była już prawie skończona i zostało nam około dwa procent do odbudowania, gdy w naszej siedzibie byliśmy ja, Slade, Sebastian i Sezoris, w którejś chwili, gdy stałam samotnie w głównym pomieszczeniu, w którejś chwili usłyszałam za sobą głos Sezorisa, który mówił:
- Tristitio...
W tym momencie, odwróciłam się w jego kierunku i spytałam:
- Tak?
Po tym słowie, chwycił moje dłonie, nieco uniósł je, podszedł bliżej mnie i odpowiedział:
- Ja...Ja muszę ci coś powiedzieć. Czuję to już od roku, ale nie wiedziałem, jak ci to powiedzieć. Ja...Ja cię kocham. Jesteś dla mnie najważniejsza i mógłbym dla ciebie zrobić wszystko. Mimo, iż nasza znajomość zaczęła się burzliwie, to teraz...nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Kocham cię. Jesteś dla mnie wszystkim.
Po tym wyznaniu, na chwilę zapanowała cisza. Nie mogłam w to uwierzyć, że ktoś, kogo traktowałam jak najlepszego przyjaciela, mógłby mnie pokochać. Chwilę potem, rozpłakałam się z radości, rzuciłam mu się w ramiona i, gdy on odwzajemnił przytulenie, spytałam:
- Oh, Gregory...Naprawdę?
- Naprawdę. Ciebie nigdy bym nie okłamał. – Odpowiedział
Nadal nie mogłam w to uwierzyć. Czułam, że on naprawdę mnie kochał, zważywszy na to, że znałam go ponad dwa lata. Chwilę potem, gdy się puściliśmy, on nadal trzymając moje ręce, dodał:
- Po prostu jesteś dla mnie wszystkim, kochanie.
Lecz, chwilę potem, nasze usta zetknęły się i zaczęliśmy się całować. Było...Było przyjemnie. Nawet na chwilę zapomniałam o tym, że już dwa razy całowałam się z Sebastianem. Jednak, jakiś czas później, gdy skończyliśmy, nadal trzymając mnie za ręce, powiedział:
- W tym wypadku nigdy bym cię nie okłamał. Dlaczego miałbym to robić? Kocham cię i będę cię kochał.
- Och, Gregory...To...To miłe. – Odparłam
- I szczere...
Jednak, parę sekund potem, puścił moje dłonie, pocałował mnie w policzek i rzekł:
- Kocham cię.
Po czym, powróciliśmy do swoich zajęć."
~**OverOverOverangry Retconningverse noises*
No tak, ależ of fucking course. Bowiem gdyby ten wątek romantyczny miał jakikolwiek sens, to galaktyka by się zapadła. Naprawdę, powinno nam się przedstawić ich rozwijającą się relację i nie dawać tego w ekspozycji, bowiem to właściwie nigdy nie działa. Jak mamy teraz poczuć radość Tristitii The Opko, skoro nie poznaliśmy relacji jej i Sezorisa? Ja nie mogę, to drugi wątek miłosny w tym tasiemcu i drugi sensu nie ma.*~
~No i też super, ta pinda na dwa fronty leci. Przecież było wyraźnie widać, że ona i Sebastian The Opko muszą się kochać, no bo inaczej by się nie całowali. No ale nie, lepiej aby zakochała się jeszcze w Gregorym. Serio, nie byłoby niczego złego w tym, gdyby Tri od razu w Brother Blood się zakochała. To też można byłoby rozegrać dobrze. No ale tu tak się nie stało i nie stanie.~
|No i byłoby w sumie fajnie, jakby ją okłamał. Może miałby swoje demoniczne plany, do których potrzebna byłaby Claire Opko Version i tak uznałby, że ją wykorzysta? Oczywiście tak nie jest, bowiem wtedy Sezoris nie byłby jednowymiarowy i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi. No a jak wiemy dawnej Ramoninth nie o to chodziło.|
<No i to pierwsze zdanie całego fragmentu jest w kurwę długie. Naprawdę nie dało się go jakoś skrócić?>
*Brakuje też tutaj najbardziej przemyśleń głównej Mary Sue. Ona to wszystko powinna komentować, szczególnie z perspektywy czasu. Jak mamy odczuć jej emocje, skoro nie chce ich nam przekazać w ten sposób? No i jest przez to ciągle płytka, co nie pomaga.*
~*No i generalnie to wyznanie miłości jest strasznie sztuczne. Wiem, że w mych starych opkach wyznania miłości były sztuczne jak Morawiecki, ale i tak. Mogłabym się chociaż bardziej postarać.*~
~Także serio brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tych rozmów. Na serio nie chce mnie się wierzyć, że po prostu się na siebie gapili. A szczególnie w takich momentach dopiski by się przydały.~
|No i generalnie cały ten fragment jest mdły i bezemocjonalny, mimo iż z natury rzeczy emocje miał wywoływać.|
560. „[...] Coś mu się musiało stać, no bo to było niemożliwe, aby bez powodu było mu smutno. [...]"
~*Może chciał stać się Woodcrawlerem, aby cię zajebać na legalu, ale ani Deep Root Disease nie chciało go dopaść, bowiem tenże korzeń spierdalał od niego aż się kurzyło. No i też nie mógł znaleźć w całej bazie żadnego gniazda tychże stworzeń, aby go udziabały, a Iris strzelała promieniem wszędzie, tylko nie w niego. No i teraz rozpacza z tego powodu.*~
~Albo kupiona dwa dni temu konsola mu wybuchła od twego zjebania i teraz rozpaczał. Powodów może być wiele. No ale przechodząc do analizy, to chyba oczywiste. Nie da się być smutnym bez powodu, za każdą emocją idzie jakiś powód, nawet jeżeli się go w danym momencie nie widzi.~
|No i generalnie to zdanie idealnie obrazuje główną bohaterkę. Wali jedynie oczywistymi przemyśleniami, aby nikt się nie dowalił, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń głównej postaci nie ma. Nie tak się powinno ten typ narracji prowadzić, w końcu w tym typie narracji główna postać opowiada o wydarzeniach. A to logiczne, że wszystko wokół się komentuje, no.|
~*Mam epicki plan na komiks. *Szepcze Grzegorzowi.**~
~No tak, bowiem czego innego po twoim niedojebaniu mogłem się spodziewać. XD~
~*;"""DDD*~
|<*Boję się. XDDD*>|
~*Hehe ;"""DDD*~
561. „[...] Miałam też dziwne wrażenie, że to była moja wina. Niby nie zrobiłam mu nic, przez co mógłby się tak czuć, ale wrażenie pozostało. [...]"
<Bowiem to twoja wina, dziwko niemyta. Było nie zdradzać Sebastiana z Sezorisem. Nie wmówisz mi, że go nie kochałaś, bowiem się z nim dwa razy całowałaś, baryło.>
*No ale wiadomo, że główna postać nigdy nie przyjmie do swego zakutego łba, że to ona zjebała. No i znów, za mało przemyśleń, szczególnie, że Tristitia The Opko pisze o tym z perspektywy czasu.*
<I pomyśleć, że to opko mogłoby być ciekawe, gdyby nie fakt, że dawnej Ramoninth nie chciało się postarać.>
~*Generalnie to domena każdego mego starego opka.*~
<Niestety wiem i nie jestem z tego powodu szczęśliwa. >.<>
562. „[...] - A wiesz co? Normalnie nie uwierzysz! Sezoris wyznał mi miłość!
- Serio? To fajnie, że jesteś z tego powodu szczęśliwa. Ale i tak uważaj na niego. – Odparł
- A co? Zazdrościsz?
- Nie zazdroszczę, ale po prostu cię ostrzegam. Pamiętasz, jak skończyło się z Davidem, nie?
- Nie psuj mi takiego dnia...
- No właśnie. Więc lepiej, abyś była ostrożna.
- Oj, nie przesadzaj. Minęły dwa lata i jeszcze nas nie zdradził, więc co może się stać?
- Ja jednak byłbym ostrożny. Slade nigdy nie miał szczęścia do dobierania uczniów.
- Ale w końcu trafiłam się ja i jestem mu wierna już tyle lat.
- Jeden na miliard przypadków.
- Jednak nie jest niemożliwe, aby trafił się taki drugi, wierny uczeń.
- No, ale jednak w przypadku Slade'a o to bardzo trudno.
- Przyznaj się, że po prostu zazdrościsz.
- Nie zazdroszczę, mówiłem już. Ja po prostu chcę, abyś uważała i, żeby nic ci się nie stało. Jesteś moją przyjaciółką, więc nie dziwne, że chcę, abyś była bezpieczna.
Po tej rozmowie, na chwilę nastała cisza. W pewnym momencie, ponowiłam temat jego dzisiejszego humoru:
- Wiesz, że możesz mi zaufać. Powiedz, dlaczego jesteś smutny. Nikomu nie powiem.
W tym momencie, gwałtownie odwrócił głowę, zasłonił oczy ręką i odparł zapłakanym głosem:
- Nie ważne!
Po czym odbiegł."
~*To jest taki cringe, że na chwilę aż czcionka zmieniła mnie się z czternastki na jedenastkę. Zaczynając jednak od początku, to kurde, ta Tri jest głupia jak but. Powinna ogarnąć, że po tym, co przeszła z Davidem to logiczne, że jej przyjaciel ją ostrzega. No i to, że Sezoris ich nie zdradził przez dwa lata nie znaczy, że tego nie zrobi. Mógłby planować coś większego na przykład.*~
~No i generalnie tutaj widać jak na dłoni, że opkowa Claire to irytująca szmata. Kurna, idiotko, Sebastian jedynie cię ostrzega, a ty to zbywasz jak ułom, którym jesteś. Powinnaś zrozumieć, że akurat przy twoim szczęściu to jest jak najbardziej uzasadnione.~
|No i też ma rację Brother Blood, że mój opkowy sobowtór nie miał szczęścia do doboru uczniów. To, że trafiła się Tristitia to pod względem wierności jest jak szansa, że przed tobą w grunt jebnie satelita. Także powinna to wziąć pod uwagę, a nie zachowuje się jak idiotka, którą jest.|
<No i po cholerę moja opkowa wersja nadal drąży temat poczucia humoru Sebastiana? Jeżeli będzie chciał, to jej powie. Takie naciskanie niczego nie przyspieszy, a może pogorszyć sytuację.>
*No i zachowanie mego opkowego sobowtóra z końca tego wybitnie długiego fragmentu jest takie NadOOC, że to aż NadSzok. Bowiem najwidoczniej pisanie postaci kanonicznej zgodnie z jej charakterem to nadludzki wyczyn.*
~*I wciąż brakuje przemyśleń głównej idiotki. Seryjnie mówimy, że brakuje jej przemyśleń, szczególnie, że pisze o tym wszystkim z perspektywy czasu. Jasne, wiem. Mam plan, aby w Retconningowym remake opka „W szkole idealnej.", jedna z głównych bohaterek, Klara, przez wszystkie części pozostała NadKujonką z fisiem na punkcie średniej 6.0. No ale pozostałe główne i nie tylko postacie mają się rozwijać, dzięki czemu historia będzie ciekawa. A tu się to nie dzieje.*~
~No i jasne, jestem przekonany, że na świecie żyją osoby umiejące pisać zajebiście statyczne dialogi. Tu jednak to nie działa, bowiem opku dynamiki brakuje w innych aspektach. A to jest najlepszy sposób na jej dodanie, jeżeli nie dzieje się nic epickiego.~
|I generalnie ten dialog to kwintesencja nudy i cringe, czyli standard w tym łopłopłopku.|
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami, to możemy kończyć na dziś.*~
~*<Nie, kurwa. XD> ;"""DDD*~
563. „Ja jednak martwiłam się. Chciałam wiedzieć, co się stało Sebastianowi. Czy to było coś poważnego? Nie wiedziałam, ale wkrótce miałam poznać tajemnicę tego..."
~*Ja jebe, analizujemy dzisiaj, bowiem w czwartek i piątek nie będę miała czasu, a tu już taki kwiatek. Zacznijmy od tego, że powinna się nad tym dłużej zastanowić. Skoro się martwiła o swego przyjaciela, to powinna się nieco dłużej zastanowić, co mogło mu się stać. Jasne, tu jest więcej przemyśleń niż zwykle przy tego typu fragmentach, ale nadal jest ich po prostu mało.*~
~No i to ostatnie zdanie nie podbudowuje atmosfery, tylko wygląda chujowo. Atmosferę da się podbudować na milion innych sposobów.~
|I generalnie w sumie ten fragment sprowadza się tylko do tego, że jest tu, standardowo, za mało przemyśleń tej głupiej kurwy.|
564. „[...] No, ale po tym czasie, gdy szukałam Slade'a, bo coś od niego chciałam, dzisiaj już nie pamiętam co, a nigdzie go nie było, przechodziłam obok jednego z pokoi, usłyszałam z pokoju rozmowę Sebastiana i Slade'a. [...]"
<Mój Nadboże z rewolwerem, jakie to zdanie jest długie. Czytając je ewidentnie widać, że bezproblemowo dałoby się je skrócić. A gdyby to zrobić znacznie lepiej by to wyglądało.>
*No i też oczywiście, że nie pamięta, co od Slade'a chciała, bowiem wtedy trzeba byłoby to wymyślać, a to nie mieściło się w pustym łbie aŁŁŁtoreczki. Jasne, czasami w opowiadaniach, w których główna postać opowiada o wszystkim z perspektywy czasu, może się zdarzyć, że nie pamięta jakiegoś drobnego szczegółu. No ale po tym opku to wiadomo, że dawnej Ramoninth nie chciało się tego wymyślać.*
~*Przynajmniej imię Slade jest dobrze odmienione. A to jest ten typ opka, w którym należy szukać nawet takich drobnych plusów.*~
565. „[...] - Ale...Ale to tak boli... - Mówił zapłakanym głosem Sebastian.
- Rozumiem cię...Ale nie mogliśmy przewidzieć, że ona zakocha się w Sezorisie. – Odpowiadał Slade.
- Gdybym wcześniej powiedział jej, co do niej czuję, może tak by się nie skończyło.
- Wiesz, wątpię. Ona też kocha Sezorisa.
- I...I właśnie to jest najgorsze. Idę się powiesić! Moje życie już nie ma sensu!
- Oj, nie mów tak i nie rób tego. Ona nadal cię lubi i raczej nie przeżyłaby twojej straty.
- Ale...Ale pierwszy raz się w kimkolwiek zakochałem...I tak to się skończyło...
- Wiem, że to musi być naprawdę bolesne...Ale musisz po prostu się z tym pogodzić. Fakt, nie kocha cię, ale to nie znaczy, że automatycznie cię nie lubi. Nadal możecie być przyjaciółmi. A to zawsze coś. Tak, wiem, friendzone jest bolesny, ale co poradzisz. Zawsze lepsze to niż nic.
Po czym na chwilę nastała cisza, a następnie usłyszałam, że Slade dodawał:
- No już...Nie płacz. Nie chcę patrzeć, jak któreś z was cierpi.
W tym momencie, odeszłam w kierunku mego pokoju."
~
W odniesieniu do Tristitii najbardziej. Kurna mać, jak ta idiotka mnie wkurwia. Czy ona naprawdę nie mogłaby powiedzieć Gregory'emu, gdy ten wyznawał jej miłość, że kocha Sebastiana? Nie wmówi nam, że go nie kochała, wszakże na przykład się z nim całowała, co nie pasuje do przyjacielskiej relacji z kimkolwiek. Wtedy mogłoby być ciekawie, bowiem Sezoris musiałby pogodzić się z faktem, że Tri go nie kocha. Mógłby wyniknąć z tego ciekawy wątek, bowiem może okazałoby się, że jest pierdolnięty i chciałby za to zajebać Sebastiana, myśląc, że wtedy koniec końców Claire zakochałaby się w nim. No ale nie, musi być nudno, plus ta kurwa spasiona musi lecieć na dwa fronty.~
|Także ten fragment jest strasznym zubożeniem Brother Blood. Na serio rozpaczałby tylko dlatego, że jakaś dziewczyna go nie kocha? W serialu wątpię, aby się w ogóle w kimś mógł zakochać, a nawet jeżeli, to raczej miałby w dupie, gdyby okazało się, że go nie kocha. No ale nie, w tym FanFiKKKtion musiał zostać sprowadzony do roli stereotypowego OOC, który musi cierpieć, jeżeli się dowiedział, że główna Mary Sue go nie kocha. -_-|
*No i też mój opkowy sobowtór i główna bohaterka powinni tak naprawdę od razu być razem. Przecież widzieliśmy, że się na serio musieli zakochać, bowiem w innym wypadku by się nie całowali. No ale nie, najwidoczniej trzeba zrobić kolejny denny wątek miłosny, z którego nic nie wyniknie, pomiędzy tym razem Gregorym, aby nie było, że główna pizda od razu zakochała się w mym opkowym klonie. Ja nie mogę, jak to irytuje.*
~*Slade w sumie też jest tu NadOOC as fucking fuck. On raczej powinien mieć wyjebane w to, co czują inni, a przynajmniej z tego co da się wywnioskować z jego charakteru w serialu. No ale nie, po co pisać postacie kanoniczne zgodnie z ich charakterem, lepiej tworzyć sztampowych OOC typowej aŁtoreczki.*~
~Także brakuje czynności, które Tristitia wykonywałaby słuchając tej rozmowy. Jasne, nie możemy wiedzieć, co robili Slade i Sebastian, bowiem główna suka ich nie widziała, ale ona zawsze powinna chociaż jakieś drobne ruchy wykonywać. Wątpię, aby stała jak słup soli i tego wszystkiego słuchała.~
|No i te zdania po wypowiedziach przy pierwszych dwóch wypowiedziach powinny być małą literą. Tak się po prostu robi, jeżeli dana czynność dotyczy wypowiedzi, a tu tak jest. No ale miło, że chociaż już chyba od jakiegoś czasu nie ma non stop powtarzania, kto wypowiedział dane zdanie. To też jest ewidentnie plus.|
<Także brakuje jakichś większych przemyśleń mej opkowej wersji, co najlepiej widać po ostatnim zdaniu. Ona powinna się nad tym wszystkim zastanowić, szczególnie jeżeli chciała udawać, że nie wiedziała, że skrzywdziła Brother Blood The Opko, a nie, że po niej wszystko spływa. Przez to nie da się jej polubić, co na stówę było w zamierzeniu, skoro to główna bohaterka i jednocześnie narratorka.>
*Z mniejszych błędów to po drugim słowie w zdaniu poprzedzającym ostatnią wypowiedź w tym fragmencie jest za duża spacja. Jak pewnie zauważyliście interpunkcji się nie czepiamy. Widzimy, że przecinki są jebane losowo, ale gdybyśmy mieli się tego czepiać, to pewnie do dzisiaj nie doszlibyśmy do połowy fragmentów do analizy. Po prostu wiedzcie, że zdajemy sobie sprawę ze zjebanej interpunkcji.*
566. „[...] - No błagam...Teraz ty? Co się stało? – Usłyszałam po chwili głos Slade'a.
Jak on tu się dostał tak, że go nie słyszałam, nie miałam pojęcia. Jednak, gdy uniosłam głowę, rzeczywiście ujrzałam go, bez maski, stojącego w progu pomieszczenia. Chwilę potem, podszedł do mnie, usiadł obok, objął mnie i spytał:
- Co ci jest? Najpierw Sebastian, teraz ty...Jakaś epidemia smutku jest, czy co?
Po tym pytaniu, opowiedziałam mu o wszystkim, co zaszło. Kiedy skończyłam, przytuliłam się do niego i, gdy odwzajemnił to, zapłakanym głosem powiedziałam:
- Nie wiedziałam, że tak go zraniłam...Ja nie chcę, aby on cierpiał przeze mnie...
- Nie płacz, skarbie. To nie twoja wina. Nie twoja wina, że zakochałaś się akurat w Sezorisie. Miłość nie wybiera. Ale jak widać, cholernie rani. Poza tym, w końcu się z tym faktem pogodzi. Nie może być wiecznie nieszczęśliwy. – Odparł, a następnie pocałował mnie w głowę i dodał:
- Wiem, że jesteście przyjaciółmi, ale nie przejmuj się. On chyba po prostu potrzebuje pobyć sam i mu przejdzie.
A następnie puściliśmy się, po czym on wstał i, przed wyjściem, uśmiechnął się do mnie i rzekł:
- Nie płacz, kochanie. Wszystko będzie dobrze.
Ja również odwzajemniłam ten gest, chociaż mój uśmiech był wymuszony. [...]"
~*No ja jebe, jak ta parówa mnie wkurwia. Ona zachowuje się w tym FanFiKtion gorzej niż Meduza pod koniec eventu „Inhumans vs. X-Man". A jeżeli ktoś czytał ten event do końca, to wie, że Meduza zachowała się tam wobec Inhumans jak skończona suka bez ani krzty godności, a fakt, że była ich królową w niczym nie pomagał. Także wiecie, to porównanie nie świadczy dobrze o głównej bohaterce tego opka. Przechodząc do Tristitii, to nie mogła nie wiedzieć, że tak zraniła Sebastiana Opko Version. Na sto procent go kochała, bowiem inaczej by się z nim nie całowała, tylko go odepchnęła. Więc niech teraz nie udaje takiej pokrzywdzonej, bowiem sama doprowadziła do tej sytuacji.*~
~W ogóle to opkowy Slade powinien spróbować jej jakoś delikatnie wytłumaczyć, że to ona zjebała. W końcu jasne, można kogoś kochać, ale nie powinno się akceptować wszystkiego, co ten ktoś robi. Jeżeli ktoś robi coś złego, to trzeba mu zwrócić uwagę, a jak będzie miał to w dupie, to ukarać. No a tymczasem tutaj w sumie i Slade, i Sebastian zachowują się, jakby Tri była jakimś bogiem, który może wszystko i trzeba to po prostu zaakceptować.~
|No i też myślicie, że kiedykolwiek dowiemy się, jak mój opkowy klon dostawał się w różne miejsca tak, że nikt go nie słyszał? Pojebało was? To opko, nie wymagajcie od niego, aby aŁtoreczka się postarała i coś sensownego wymyśliła.|
<W sumie czy Brother Blood nie mógłby swym mind control zmusić moją opkową wersję, aby go kochała? Jasne, to nie byłoby prawdziwe uczucie, ale mógłby z tego jakiś ciekawy wątek wyniknąć. No ale jak wiemy, w opkach nie o to chodzi.>
*No i generalnie to wszystko jest takie toksyczne przez to, że główne postacie biernie akceptują wszystko, co opkowa Claire robi. Naprawdę, oni powinni mieć własne zdanie, a nie podporządkowywać się tej niedorobionej Mary Sue.*
~*Brakuje też przemyśleń głównej bohaterki. Skoro ją to tak bolało, że Sebastian The Opkeł cierpiał, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, a nie, że po niej to spływa. Jak mamy ją polubić, skoro nie ma jakichś głębszych przemyśleń?*~
~Czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy, też brak. No, a serio potrzebna jest temu opku dynamika oraz chociaż trochę realizmu, a ten sposób jest najłatwiejszy, aby to dodać. No ale nie, po co się postarać nad swoją historią, lepiej napisać gówno tysiąclecia.~
~*Wciąż nie mogę uwierzyć, jakim cudem ja kiedyś tak długie, nudne i wkurwiające opko napisałam.*~
~Byłaś niedojebana w dziesięciu procentach i tutaj ten dziesięć procent wykorzystywałaś.~
|Zajebista hipoteza, kontynuuj. XDDD|
~;"""DDD~
567. „[...] - Ja ciebie też kocham, ale...ale ja nie chcę, aby Sebastian z tego powodu cierpiał...On nadal jest moim przyjacielem i chcę, aby był szczęśliwy. Nie chcę go ranić...
- Nie płacz...W końcu będzie musiał pogodzić się z tym losem. Nie my decydowaliśmy, czy się w sobie zakochamy, czy nie i nie mogliśmy przewidzieć, że on będzie na tym cierpiał. – Odparł Gregory.
- Ale i tak jest mi go tak żal...
- Rozumiem cię, ale na to nic nie poradzimy. A właśnie, skoro jesteś dziś tak smutna, to może około dwudziestej pierwszej wybierzemy się na wieczorny spacer? Pytałem się Slade'a, czy możemy i się zgodził.
- W sumie niegłupi pomysł. Może być.
- W takim razie, o dwudziestej pierwszej spotykamy się przy wyjściu z bazy.
A następnie pocałował mnie w głowę i, gdy się puściliśmy, uśmiechnął się do mnie. Ja zaś, odwzajemniłam uśmiech, mimo iż mój nadal był wymuszony, a on odparł:
- Nie martw się. W końcu wszystko się ułoży.
Po czym wstał i wyszedł."
~*
Wiem, że dużo daję tych reaction memes, ale nie robię tego po to, aby jak najszybciej jakiś limit wyjebał. Po prostu nie moja wina, że moje reakcje na całą masę fragmentów najlepiej obrazują różne memy reakcyjne. Przechodząc jednak do analizy tego turbo gówna, to jak mnie to wkurwia. Oni serio wydają się mieć wylane na uczucia opkowego Sebastiana. Tutaj tak po prostu przeszli od jednego tematu do drugiego i tyle. Nawet ta głupia kurwa nie ma żadnych większych przemyśleń, co nie pomaga w wczuciu się w sytuację. Ona powinna się nad tym wszystkim zastanowić, bowiem to niemożliwe, aby nie miała absolutnie żadnych przemyśleń. A sama rozmowa powinna jakoś lepiej przejść od tematu do tematu, abyśmy nie mieli wrażenia, że oni mają w dupie uczucia Brother Blood The Opko.*~
~Byłoby w sumie ciekawie, jakby opkowy Sebastian się z tym nie pogodził i chciał jakoś wyeliminować Sezorisa, aby Tristitia Opko Version się w nim zakochała. Akurat do Brother Blood najbardziej by pasowało, że chciałby zabić Gregory'ego. No ale nie o oryginalność chodzi w opkach, lepiej, aby fabuła szła liniowo i broń cię Nadboże nie zbaczała z obranego kursu.~
|No i też miło, że chociaż opkowa Tri i Sezoris gdzieś razem wyjdą. To jest już ewidentnie dobry krok w podbudowaniu ich relacji. Co prawda nie zmieni to faktu, że ich związek będzie sztuczny jak Dżej, ale jednak to jakiś sukces w tym opku już jest.|
<Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Ja wciąż nie uwierzę, że oni absolutnie nic nie robili, bowiem to jest praktycznie niemożliwe. A dopisane czynności ubarwiłyby tę historię, no i zostało udowodnione, że dawna Ramoninth potrafiła dopisywać różne rzeczy pomiędzy wypowiedzi. No ale po co się postarać, c'nie.>
*I w sumie ta rozmowa generalnie wygląda mega sztucznie, jakby chciano napisać ją tylko po to, aby nie było, że główna bohaterka nie dzieli się swymi uczuciami z ukochanym. To widać, no, a dałoby się ten dialog napisać lepiej. No i oczywiście główni bohaterowie mają wyjebane w uczucia mego opkowego klona, co widać najlepiej.*
568. „[...] - Nie zabijaj się...Błagam...
Chwilę potem, poczułam że on również przytulił mnie do siebie. Parę sekund potem, dodałam:
- Proszę...
- Skarbie...Nie zrobię ci tego...Nie mogę ci tego zrobić...Nie zabiję się, choćbym nie wiem jak bardzo chciał...Bo wiem, że ty byś cierpiała... - Odparł
A następnie poczułam, że pocałował mnie w głowę. Przynajmniej wiedziałam, że bym go nie straciła. Nie pogodziłabym się, gdyby on naprawdę poszedł się powiesić i chyba sama bym się zabiła. Jednak, chwilę potem, oboje puściliśmy się. W tym momencie, spojrzał na mnie i rzekł:
- Skarbie...Nie płacz. Nie mogę patrzeć jak cierpisz.
- Przepraszam...Nie chciałam cię zranić... - Powiedziałam jeszcze trochę zapłakanym głosem.
- Nie musisz przepraszać...To nie twoja wina. Nie mogliśmy przewidzieć, że się w sobie zakochacie.
- Ale i tak czuję się winna...Bo przeze mnie cierpisz...
- Nie przez ciebie. Nie musisz czuć się winna, bo nie zawiniłaś.
Po tej rozmowie, jeszcze raz, na chwilę, przytuliłam się do niego, a on również odwzajemnił przytulenie. Parę minut potem, gdy puściliśmy się, uśmiechnął się do mnie i rzekł:
- To nie przez ciebie. Nie czuj się winna, bo to nie z twojej winy.
Ja zaś, również odwzajemniłam uśmiech. Chwilę potem, wyszłam z tego pokoju..."
~*Idę się powiesić, zw. Kurwa, ten fragment idealnie obrazuje chujowiznę tego łopkowatego łopka. Serio mnie irytuje, zaczynając od początku, że wszyscy główni bohaterowie akceptują wszystko, czego Claire Opko Version nie zrobi. Tutaj na przykład Sebastian The Opkeł powinien spróbować jakoś delikatnie przekazać tej głupiej kurwie, że leci na dwa fronty i żeby wypierdalała mu sprzed oczu, ta zdradziecka szmata. No ale oczywiście tego nie zrobi, bowiem inaczej prawdopodobnie świat by wybuchł.*~
~No i to jest wina Tristitii, bowiem cokolwiek by nie myślała, musiała w jakimś stopniu kochać Brother Blood, skoro się z nim całowała. Jakby go nie kochała, to by go odepchnęła, a nie się z nim całowała. No ale nie, główna Mary Sue oczywiście nigdy nie przyjmie do swego zakutego łba, że to jej wina. Normalnie zachowuje się jak typowa nazi feministka w Internecie, która nigdy nie przyjmie do swego podludzkiego łba, że jej poglądy są debilne jak Niedzielski.~
|I oczywiście, że nie zabiłby się tylko i wyłącznie dla tej parówy. Jakby nie mógł mieć też jakichś innych, lepszych motywacji. Tri to wkurwiająca dziwka i jej sama obecność raczej podżegałaby do samobójstwa, a nie od niego odciągała.|
<No i ich relacja staje się toksyczna jeszcze bardziej z fragmentu na fragment. Naprawdę, bierne akceptowanie wszystkiego, co druga strona odpierdala, nie jest zdrowe. Jasne, gdyby to było zamierzone i miało nam coś powiedzieć sensownego to nie czepiałabym się tego. No ale z tego co wiem, to nie zostało zaplanowane, a dawna wersja Ramoninth myślała, że te relacje są normalne.>
*Brakuje też przemyśleń głównej debilki. Serio, nawet to po niej spływa jak po kaczce? Jak mamy się utożsamić z postacią, która nie ma żadnych przemyśleń? Jeżeli chciało się zrobić płytką główną postać, to powinno się albo zmienić narrację na trzecioosobową, albo uczynić z Claire drugą główną postać, która nie opowiada o wydarzeniach. No i, co najważniejsze, postacie dookoła powinny być ciekawie stworzone. A tu się to nie stało, przez co to nie działa.*
~*Brak dopisanych czynności pomiędzy ich wypowiedzi też szkoduje. Tutaj też dodałoby to więcej emocji do tej sceny, która z zamierzenia emocjonalna miała być. No ale przez te wszystkie przytoczone wady to, jak kurwa zwykle, nie zadziałało tak jak powinno.*~
569. „[...] Następnie, za pomocą wiązek dezintegrujących odkleiłam od mego ciała mój kombinezon, a gdy go zdjęłam, schowałam go do szafy, po czym zdjęłam z głowy nadajniki, a z uszu wyjęłam komunikatory. [...]"
~Dobra, ten kombinezon jeszcze mogę darować. Wszakże posiadając taką moc jak kontrola wiązek dezintegrujących dałoby się coś takiego odjebać. W końcu to wiązki dezintegrujące, więc o odpowiednim natężeniu powinny umieć coś takiego zrobić.~
|No ale nadajników i komunikatorów już darować się nie da. Nie czepiałbym się, gdyby je również zdjęła używając do tego celu jakiegoś natężenia wiązek dezintegrujących. No ale nie zostało wspomniane, aby owe do tego celu użyła. Jak w takim razie zostały przyczepione jej te nadajniki i komunikatory? Najwidoczniej bardzo słabo, więc aż dziwne, że na przykład podczas którejś z misji przypadkowo jej nie spadły.|
<No i to zdanie jest cholernie długie. Je również dałoby się podzielić na dwa zdania minimum i znacznie lepiej by to wyglądało. No i oczywiście łatwiej by się to też czytało, co również szłoby na plus.>
570. „Po jakimś czasie, gdy doszliśmy tam, Sezoris objął mnie i zaczęliśmy powoli iść przed siebie. Było przyjemnie, musiałam przyznać. Niebo było bezchmurne i widać było na nim tysiące gwiazd oraz ~*jeden z*~ księżyc~*ów Iris, który ewidentnie pojebał orbitę. Bowiem najwidoczniej to tak trudno po sile grawitacji ogarnąć, że planety ci się popieprzyły, no bardzo gratuluję. Weź ktoś te księżyce wychowaj czy coś.*~. Ciepły, letni wiaterek wiał i poruszał liśćmi drzew, które cicho szumiały ~*jak gówno w przeręblu.*~. Jako iż było po dwudziestej pierwszej, w owym miejscu nie było ludzi oraz było ciemno.
- Gdzie idziemy? – Spytałam w pewnym momencie.
- Zobaczysz w swoim czasie... - Odpowiedział nieco tajemniczym głosem i uśmiechnął się~*, po czym wyruchał mnie jak dziką kunę w agreście, poświęcając na to trzy dni bez przerwy.*~.
Nie miałam pojęcia, gdzie mnie prowadził, ale ufałam mu. Jednak, byłam ciekawa, gdzie mogliśmy iść. W pewnym momencie, gdy tak szliśmy, dotarliśmy do jakiegoś niewysokiego budynku w kształcie walca. [...]"
~Te dopisane rzeczy, Ramoninth, są legitnie ciekawsze niż właściwy fragment. xDDD~
~*Wiem, wszystko jest ciekawsze od tego NadOpka. xDDD Nawet ciekawszy jest mój dzisiejszy sen, w którym ja i Galactus, ten z Marvela, kombinowaliśmy jak zategesić Iris z Gemini Home Entertainment. XD Jebać to, że w rzeczywistości, gdyby wkleić Galactusa do uniwersum GHE, to w sekundę mógłby zjeść Iris z samego faktu, że to planeta. Sen i tak był zajebisty. XD*~
|Znowu chlałaś przed snem? XD|
~*Nie, nawet nie zdążyłam piwa otworzyć, wczoraj piłam jedynie kakao, herbatę, ocet jabłkowy, witaminę C i kawę. :D*~
|Ogranicz to, bo ci szkodzi. XDDD|
~*Nie :D Anyway, przechodząc do analizy, jak tu jest kurwa mało przemyśleń tego głównego fajfusa a.k.a opkowej Claire. Ona powinna jakoś komentować to wszystko w myślach i może bardziej opisywać co widziała. To podbudowałoby atmosferę tego momentu. No ale nie, najwidoczniej nawet tutaj musiałam pisać wszystko na szybko.*~
~Czynności, a właściwie ich braku, pomiędzy tymi wypowiedziami mogę się nie czepiać, bowiem te zdania są bardzo krótkie. Da się uwierzyć, że faktycznie wypowiedzieli je bez robienia czegoś dodatkowego.~
|I generalnie przez ten budynek w kształcie walca wyobrażam sobie, że sobie popylali przez las z tej gry o Slendermanie. Niby nasi główni bohaterowie byli, jeżeli dobrze kojarzę, w parku, ale raczej w parku takich budynków nie ma. Już serio by las pasował, może wtedy pojawiłyby się też jakieś elementy horrorowe. W końcu w Jump City wszystko wydarzyć się może. No ale nie, po co się postarać.|
<Także czemu Gregory swoją wypowiedź powiedział tajemniczym głosem? Z tego co wiem, to on nie planował nic złego zrobić mej opkowej wersji, więc to tak trochę sensu nie ma.>
*No i generalnie przez brak atmosfery ten fragment jest nudny jak Niedzielski.*
571. „[...] Coś kazało mi jemu zaufać. [...]"
~*Czemu miałabyś mu nie ufać? W końcu to twój chłopak, raczej by cię nie skrzywdził.*~
~Znaczy jasne, mogłaby mieć obawy po tym, co przeszła z Davidem. No ale powinna powiedzieć, dlaczego nie zaufała mu ot tak o, tylko niby coś jej kazało mu zaufać.~
572. „Parę sekund potem, usłyszałam że Gregory spytał:
- I jak? Podoba ci się?
- Tak. Jest...miło. Naprawdę. – Odpowiedziałam zgodnie z prawdą i spojrzałam na niego.
No, bo faktycznie, było przyjemnie spędzać z nim ten wieczór. Niby nie robiliśmy za wiele, ale i tak było przyjemnie. Lecz, chwilę potem, dodał on:
- W takim razie, cieszę się, że ci się podoba.
A następnie, w blasku księżyca, przybliżyliśmy się do siebie i, po chwili, po raz drugi, zaczęliśmy się całować."
~*<Ziew jak stąd na Antarktydę w dwie strony.> Ja nie mogę, jakie to jest nudne. Fajnie, że jest miło, ale z tego co pamiętam, to ten rozdział jest nudny jak but przez to, że na serio praktycznie nic nie robili. No i też nadal brakuje podbudowywania atmosfery przez to, że nie ma tu przemyśleń Tristitii The Opko oraz w żaden sposób nie opisuje tego, co wokół niej się znajdowało i działo. Nadal nie czaję, jak ja kiedyś chciałam, aby Tri Opko Version była zdatna do polubienia, skoro dawałam jej tak mało przemyśleń i ogólnie odczuć.*~
~No i ewidentnie ta parówa leci na dwa fronty. To kogo ona wreszcie na serio kocha, bowiem ja już nie czaję? W USA haremu mieć nie można, więc nie można powiedzieć, że kocha ich tak samo bardzo. Musi zdecydować się na jedną osobę.~
|Nie mogliby też pogadać o wszystkim i o niczym? To jeden z lepszych sposobów na łatwe podbudowanie relacji pomiędzy dwoma postaciami. No i powiedziałoby nam coś o charakterach tej dwójki. No ale nie, po co się starać. Lepiej stworzyć NadGówno.|
<I oczywiście, że musieli się całować w blasku księżyca, bowiem najwidoczniej sztampy nigdy za wiele.>
*Przynajmniej można darować brak czynności, które wykonywali podczas tej rozmowy. Jest tak krótka, że to dałoby się przeprowadzić bez dodatkowych czynności.*
~*Jednak sam fragment jest nudny jak but w sumie z tego samego powodu co poprzedni i też dlatego, że główni bohaterowie nie gadają o wszystkim i o niczym.*~
573. „Teraz miałam wrażenie, jakby czas się dla nas zatrzymał. Było naprawdę przyjemnie i nic więcej się nie liczyło. Tylko ta chwila. Niestety, bardzo szybko minęła, gdyż po paru chwilach odsunęliśmy się od siebie, po czym, nim zdążyłam zareagować, Gregory gwałtownie podniósł mnie z ziemi. [...]"
~*Strasznie nudny ten fragment. Jasne, pocałunku nie trzeba rozpisywać na dwie strony Worda, ale trochę więcej tego opisu by się przydało. Dzisiaj jak opisuję scenę, w której dwaj bohaterowie się całują, to robię to nieco dłużej, aby, w narracji trzecioosobowej, opisać odczucia obu postaci lub, w narracji pierwszoosobowej, głównego/głównej bohatera/bohaterki.*~
~Oczywiście dobrze, że nie jest to opisane jak w typowym opku aŁtoreczki, bowiem dałoby się zrzygać od tego. No ale generalnie problem tego fragmentu opiera się na, a jakże, za małej ilości przemyśleń opkowej Tristitii. Jak mamy odczuć tę sytuację, skoro ona nic podczas niej nie myśli?~
574. „[...] - Tak, wiem że już późno, ale widzę, że nam obojgu jeszcze nie chce się spać, więc uznałem, że moglibyśmy obejrzeć w Internecie jakiś film.
- A jaki? – Spytałam zaciekawiona.
- A nie wiem. Jaki chcesz?
- Może „Dzień Zagłady"?
- OK
[...]"
|R O M A N T Y C Z N Y F I L M. X"""DDD|
~*Co chcesz, lepsze to, niż gdyby mieli jakiś sztampowy romans oglądać. XD Jakbym miała chłopaka i zaproponowałby mi obejrzenie filmu oraz to, że mogłabym go wybrać, to „Thor: Ragnarok" byłby moim wyborem, więc no. XD*~
|Szczerze, „Thor: Ragnarok" jest lepszym wyborem niż „Dzień Zagłady". XDDD No ale fakt, lepsze to, niż gdyby mieli jakiś gówniany romans z przewidywalnym absolutnie wszystkim oglądać.|
<No i w sumie miło, że razem robią coś jeszcze. To ewidentny progres po wątku z Davidem, więc należy to chwalić jak Andżej Dupa to, co robi jego partia.>
*Jednak nadal brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Tu już nie daruję, bowiem akurat taką dłuższą rozmowę ciężko przeprowadzić bez dodatkowych czynności wykonywanych w jej trakcie.*
~*Można byłoby też kilka przemyśleń Tri The Opkeł dopisać. Może dowiedzielibyśmy się, dlaczego zdecydowała się oglądać z ukochanym akurat film katastroficzny. Jasne, to nic złego, ale jednak dość specyficzny wybór do oglądania z ukochaną osobą.*~
~No a tak poza tym to w sumie nie ma się czego czepiać. No może tego, że tak się dziwili, że Brother Blood do pierwszej może siedzieć, a sami zamierzają siedzieć po nocach. W końcu ten film trwa dwie godziny i minutę, więc trochę by go oglądali.~
575. „Zastanawiałam się, co mogłyby mi przynieść kolejne dni i czy Sebastian pogodziłby się z losem..."
|Fajne kurwa priorytety. Najpierw zastanawiasz się, co mogły ci przynieść kolejne dni, a dopiero potem czy Brother Blood pogodziłby się z losem. Najpierw powinna o swoim przyjacielu pomyśleć, no.|
<I oczywiście, że Sebastian Opko Version pogodziłby się z losem. Gdyby się nie pogodził, to byłoby zbyt oryginalne i ciekawe jak na opkowate opko.>
*W ogóle serio, te końcówki rozdziałów, które nie kończą się cliffhangerami, są strasznie sztuczne. Ja wiem, że dawna Ramoninth nie umiała w kończenie rozdziałów, ale zawsze mogła się postarać, co nie?*
~*No ale kiedyś byłam niedojebana do sześciennego sześcianu, więc końcówki rozdziałów pisałam na szybko.*~
*Widać to na każdym kroku. >.<*
576. „[...] Bowiem śnił mnie się, dla mnie, koszmar. Nie mogę wam go teraz opisać, bo nie chcę wam, że tak powiem, zaspoilerować przyszłości, ale mogę powiedzieć w wielkim skrócie, że śniło mnie się to, że Sezoris nas zdradził. [...]"
~*No kurwa epicko w chujny chuj. Najpierw mówisz, że nie chcesz spoilerować przyszłości, a potem to robisz. Wiecie, w takich opkach napisanie, że coś złego się stanie automatycznie to powoduje. Także ta, to jest jawny spoiler tego, że Gregory zdradzi Slade'a i Claire.*~
~Ja nie mogę, jakby nie można było tego fragmentu zdania napisać tak, aby nie spoilerował. Serio, to wyższy poziom spierdolenia umysłowego, spoilerować własne opowiadanie w nim samym. No i to nie podbudowuje atmosfery, tylko zniechęca do czytania.~
|No i mogłaby ta parówa dać jakieś swoje przemyślenia na temat tego snu. Skoro dla niej to był koszmar, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, a nie tak szybko to zbywać. Tak, w urwanej dalszej części tego fragmentu nie ma jakichś głębszych przemyśleń Tristitii The Opko.|
<No i to drugie zdanie jest cholernie długie. Bezproblemowo dałoby się je podzielić na dwa i znacznie lepiej by to wyglądało oraz lepiej by się to czytało.>
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy już dzienny limit fragmentów do analizy, to możemy na razie skończyć.*~
~*|Pysk tam, kurwa. XDDD| ;"""DDD*~
577. „Ja jednak, ciągle rozmyślałam na temat tego snu. Chwilę potem, cicho wstałam i już chciałam wyjść [...]"
~*
*~
~Jaki fajny początek analizy na dzisiaj. XDDD~
~*Nie moja wina, że ten order noża najlepiej podkreśla to, jaka Tristitia jest. XD Przez to niedługo sloty na zdjęcia się skończą, bowiem te reaction memes najlepiej podkreślają zjebanie tego fajfusa. Tutaj po prostu widać, że ma za mało przemyśleń. Skoro ciągle rozmyślała na temat tego snu, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. No ale po co się postarać i rozwijać główną postać. Lepiej niech pozostanie na tym samym poziomie płytkości do końca opka.*~
~No i w sumie przez brak przemyśleń to przejście pomiędzy oboma zdaniami jest strasznie sztuczne. Powinno się je jakoś bardziej naturalnie napisać.~
578. „[...] - Nie martw się. Może nas nie zdradzi, a jak to zrobi, to go zabiję.
- ... Masz dość brutalne podejście do rozwiązywania problemów. – Skomentowałam
- No co chcesz? Zdradzając nas, skrzywdziłby ciebie, a jeśli ktokolwiek cię skrzywdzi, musi zginąć.
- Trochę yanderowate masz podejście do chronienia mnie przed cierpieniem.
- Bo jesteś dla mnie ważna i chcę, abyś tu i teraz była szczęśliwa.
- Ale tak zabijając wszystkich, którzy staną mi na drodze?
- No co? Każdy sposób jest dobry, a ja nie lubię humanitarnych rozwiązań.
[...]
~*
Tutaj z kolei najbardziej widać, że Slade jest robiony na NadOOC jebanego. W rzeczywistości powinien mieć wyjebongo w uczucia Tristitii i jak coś to chcieć zajebać Sezorisa tylko dlatego, że by go zdradził i mógłby chcieć pokrzyżować jego plany. No ale nie, bowiem Tri The Opko. Jak można tworzyć takich NadOOC?*~
~Także kurna, bowiem to takie złe, że by zmienił stronę. Może by na przykład ogarnął, że wolałby jednak stać po stronie dobra? No i na przykład uznałby, że tak naprawdę Claire Opko Version nie kochał, tylko na przykład tak mu się przez ten cały czas wydawało. No ale nie, bowiem główna bohaterka musi być egoistyczną kurwą i jak ona cierpi, to cały świat też musi.~
|Także było już wspomniane, że yandere to postać, która jest tak zafiksowana na punkcie swego obiektu westchnień, że mogłaby dosłownie zabić wszystkich, którzy stoją jej na drodze do swego crusha. No a mój opkowy sobowtór nie przejawia tego typu zachowań.|
<Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Naprawdę nie uwierzę, że oni stali tak po prostu jak kołki i patrzyli się w swoją stronę. To serio irytuje, bowiem jasne, na sto procent istnieje ktoś, kto umie pisać perfekcyjnie statyczne dialogi, no ale dawna Ramoninth ewidentnie tego nie umiała i to widać.>
*Przemyśleń głównej Mary Sue też brakuje, a wypadałoby w końcu ją rozwinąć, bowiem jesteśmy już w ponad połowie fragmentów do analizy, a ta kurwa nadal jest tak samo płytka jak była na początku.*
579. „[...] - To dobrze, bo nie mogę patrzeć, jak cierpi. [...]"
~*Drugi przecinek, wypierdalaj, nikt cię tu nie potrzebuje. Wiem, że mamy się nie czepiać interpunkcji, ale to mnie się najbardziej w oczy rzuciło.*~
580. „[...] - Za dwa lata minie dziesięć lat, od kiedy się poznaliśmy. Osiem lat temu, przyszłaś do mnie i od tego czasu jesteś mi wierna, jako pierwsza. Dziękuję ci za to, że chociaż ty mnie nie zdradziłaś.
- Ło chłolera, to już osiem lat? Kiedy to zleciało?
- Szybko, co nie? Też się nie mogę nadziwić, że to już dwa tysiące dziewięćset dwadzieścia jeden i dziewięćdziesiąt trzy dziesięciotysięczne siedemset pięćdziesiąt dziewięć tysięcznych dnia, siedemdziesiąt tysięcy sto dwadzieścia sześć i pięć dziesięciotysięcznych dwadzieścia dwie tysięczne godziny, cztery miliony dwieście siedem tysięcy pięćset dziewięćdziesiąt i trzynaście setnych minut i dwieście pięćdziesiąt dwa miliony czterysta pięćdziesiąt pięć tysięcy czterysta osiem sekund od kiedy się poznaliśmy.
- ...
- No co?
- Skąd ty wiesz, ile to dni, godzin, minut i sekund od tak?
- Policzyłem sobie.
- ..........
- Co?
- To nie jest normalne, aby tak szybko to wyliczyć.
- My ogólnie normalni nie jesteśmy, więc co się dziwisz.
- W sumie racja, o tym nie pomyślałam.
[...]"
~*Bowiem gdyby poszła do Tytanów, to byłoby zbyt oryginalne jak na dawną mnie. Jasne, Tristitia była moją pierwszą OC, którą użyłam do FanFiction o Młodych Tytanach, ale po analizie katalogu OC wiemy, że oryginalna w tych kwestiach byłam może z raz.*~
~No i też jasne, wiadomo, że w prawdziwym świecie Ramoninth sprawdziła te liczby w Internecie, ale nawet tu zjebała. Kalbi.pl pokazuje, że osiem lat to trzy tysiące osiemdziesiąt osiem dni. Nie wiem czy Ramoninth sprawdzała ile dni ma osiem czy dziesięć lat, ale widać, że żadne z tych nie ma dwóch tysięcy dni. Wypadałoby to zweryfikować, no.~
|Także wiem, że w opowiadaniu powinno się zapisywać liczby słownie. Jednak w wypadku takich liczb i to jeszcze z kilkoma liczbami po przecinku powinno się to zapisywać normalnie. Od wszystkiego są wyjątki, a nie wiem jak dla innych, a według mnie takie wielkie liczby napisane słownie ciężko się czyta.|
<Również jak Slade mógł to sobie tak po prostu policzyć? To raczej byłoby cholernie ciężkie do policzenia. No ale oczywiście trzeba z niego robić Gary'ego Stu, bowiem inaczej Wszechświat by wybuchł.>
*Także serio, z każdym fragmentem widać, jak mało jest tutaj przemyśleń głównej pały. Skoro jesteśmy w narracji pierwszoosobowej, to ta szmata powinna jakoś to wszystko komentować, dodając do tego fakt, że pisze o tym z perspektywy czasu. Szczególnie, że raczej nie spodziewała się, aby Slade umiał tak po prostu policzyć, ile dni, godzin, minut i sekund ma osiem czy tam dziesięć lat. No ale po co się starać nad swoją historią, co nie?*
~*Czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy, też brak. Ciężko uwierzyć, że tak po prostu siedzieli czy tam stali, who cares, bez robienia niczego.*~
581. „[...] - Wejdź, kimkolwiek jesteś! [...]"
~Najbardziej sztuczne zawołanie Attack Super Effective. Kto tak odpowiada na zwykłe pukanie? Mówi się po prostu „Wejść!" i tyle.~
|Najwidoczniej niedojebanie dawnej Ramoninth nie pozwoliło jej na ogarnięcie tego.|
~Z tego wniosek. >.<~
582. „[...] - Taka moja natura. Spróbuj tylko nie postawić przecinka przed „że", to spłoniesz w piekle. [...]"
<To nic, że do tej pory nigdzie nie było, aby moja opkowa wersja była Grammar Nazi. Ba, nigdy w historii tego nie ujawniła. No ale jak widać lepiej jest wciskać rzeczy na siłę, niż się postarać.>
*Na dodatek nigdzie później się to nie ujawni. Ja nie mogę, nie tak powinno się tworzyć postać, no. I też standardowo, brakuje czynności, które wykonywałaby podczas tej wypowiedzi.*
583. „[...] - Ciekawe, gdzie teraz nas wyśle.
- Pewnie do jakiegoś zadupia, bo gdzie indziej. – Odparł Gregory.
- Ty weź, bo zapeszysz.
[...]"
~*Ty jebaku leśny, zaraz ci przydupię. Jesteśmy w ponad połowie opka, a ty się będziesz bawił w spoilery. Wiecie, jeżeli w opku pojawi się takie wspomnienie, to oznacza ono spoiler jak stąd na Antarktydę w dwie strony. Jeżeli to miał być foreshadowing, to coś nie pykło, bowiem ich się ewidentnie tak nie robi.*~
~No ale można byłoby to jakoś ciekawiej rozegrać, na przykład opkowa Tristitia mogłaby swego ziomka spytać, skąd on miał takie przypuszczenia i rozmowa jakoś by się ciągnęła. No ale nie, po co, lepiej tworzyć gówno na szybko i myśleć, że pisze się cud amatorskiej literatury.~
|Braku czynności akurat mogę się nie czepnąć, bowiem tak krótkie zdania da się bez problemu wypowiedzieć nie robiąc nic konkretnego.|
<No ale moja opkowa wersja mogłaby się zastanowić, dlaczego Gregory'emu przyszło do głowy jakieś zadupie. Jednak, jak wiemy, moja opkowa wersja mózgu nie ma, więc co wymagać od niej głębszych przemyśleń.>
584. „Do głównego pomieszczenia dotarliśmy na czas [...]"
*Bowiem jakbyście doszli nie na czas i na przykład dwie minuty się spóźnili, to byłoby zbyt oryginalne jak na standardy opka. Naprawdę, nie ma ludzi idealnie punktualnych, każdemu raz czy dwa zdarzy się nawet przypadkiem spóźnić.*
~*Czego ty od Mary Sue i Gary'ego Stu wymagasz?*~
*A, no tak. ;=;*
585. „[...] - Dobrze, że już jesteście, bowiem mam dla was kolejne zadanie. Jednak, nie wykonacie go dziś, a jutro, ale z powodów, które zaraz staną się jasne, przekazuję je wam dzisiaj. Otóż jutro, o drugiej w nocy, udacie się helikopterem do Czarnobyla, a dokładniej do tamtejszej, nieczynnej elektrowni atomowej i z tamtego miejsca ukradniecie sporą część Czarnobylitu*, który znajduje się w stopionych szczątkach reaktora, leżących w pustym zbiorniku na wodę pod pomieszczeniem, w którym owy reaktor był, nim wybuchł. Później, udacie się pod nigdy niedokończony, szósty reaktor, gdyż tam jest pewna skrytka z dużą ilością uranu i plutonu, który także ukradniecie w ilości, ja wiem, pięciu skrzyń, które je izolują. Nie pytajcie, po co mi to, tylko to ukradnijcie.
- ALE MY TAM ZGINIEMY! No dobra, może nie dosłownie tam, ale po dwóch tygodniach! – Krzyknął Sezoris.
- Spokojnie, o wszystkim pomyślałem. Jutro dostaniecie potrzebne kombinezony oraz urządzenia, dzięki którym nie napromieniujecie się. Przecież nie wysyłałbym was tam bez niczego.
- A tak w ogóle, LECIMY DO CZARNOBYLA! DO CZARNOBYLA! – Krzyknęłam i zaczęłam skakać jak pojebana po pomieszczeniu.
Kiedy tak skakałam, ujrzałam że Slade oraz Sezoris patrzyli na mnie zażenowanym wzrokiem. Chwilę potem, Gregory spytał:
- Ona tak zawsze?
- Ta...Jak ją coś ucieszy, to zaczyna skakać po tym pomieszczeniu jak niedojebana. – Odpowiedział Slade, a następnie dodał:
- Jak widać, nawet psychiatra jej nie pomógł. To chyba przypadek nieuleczalny.
W tym momencie, przestałam skakać i rzekłam:
- EJ!
- Sorki – Odparł Slade i cicho się zaśmiał, a następnie dodał:
- No, ale dobrze. Możecie już odejść. Pamiętajcie, jutro, druga w nocy, widzę was w tym pomieszczeniu.
- Tak jest! – Odrzekliśmy ja i Sezoris, po czym rozeszliśmy się do swoich pokoi.
[...]"
~*
Rants Are Coming. >:DDD*~
~Ja pierdolę, nie, nie, nie. X"""DDD Tego się najbardziej obawiałem. XDDD~
~*Musimy postarać się ograniczyć ilość reaction memes, co w tym FanFiKKKtion jest trudne w cholerę, aby dać w drugiej części analizy jak najwięcej mych rantów. :D*~
|Pomocyyy... xDDD|
~*;"""DDD Anyway, zaczynając od początku, czy do chuja miłosiernego Tri The Opko nie mogła ich tam przeteleportować? Przecież dzięki pierścionkowi otrzymanemu od Sebastiana mogła między innymi się teleportować. To by ułatwiło sprawę oraz darowałoby nudny wątek dostania się do elektrowni i pod rozpierdolony reaktor.*~
~Te skrytki pod niedokończonym szóstym reaktorem można darować, bowiem to FanFiKKKtion, więc można sobie tu dodawać co się chce. Wypadałoby tylko wymyślić powód ich istnienia oraz czemu przez tyle dekad nikt się nie skapnął, że one tam są. No ale jak wiemy nie o wyjaśnianie rzeczy w opku chodzi.~
|Także Tristitia The Opko znowu zachowuje się jak zjeb upośledzony. Jasne, mogła chcieć sobie zwiedzić Czarnobyl, w końcu dużo ludzi tam na wycieczki zorganizowane jeździ, bowiem nadal są organizowane, ale nadal, zachowuje się jak NadNiedojeb. Nie mogłaby po prostu dać jebanych przemyśleń, z których wyszłoby, że się cieszyła na ten radosny wypad pod reaktor? Na serio musiała zachowywać się jak typowa, niedojebana OC przeciętnej aŁŁŁtoreczki?|
<No i to, że moja opkowa wersja to przypadek nieuleczalny to akurat fakt. Ona serio zachowuje się jak najbardziej cringe wersja typowej OC aŁŁŁtoreczki. Jakby nie można było się postarać, aby Tri The Niedojeb miała sensowniejsze reakcje na to, co ją cieszy.>
*Brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Serio nie uwierzę, że na przykład Slade informując swych uczniów o nowej misji tak po prostu stał i się na nich gapił. No a dawna Ramoninth udowodniła kilka razy podczas akcji tego łopłopłopka, że potrafiła wpisywać czynności pomiędzy wypowiedzi. Dlatego oraz aby jakoś dodać czegokolwiek do tego turbo opka powinna tutaj to dodawać.*
~*Także sorki, ale Czarnobylit nie istnieje. To miejska legenda z dna Internetu, tak samo jak o czarnych grzybach, które niby na owej kupie stopionego paliwa jądrowego rosną. Tak naprawdę ta wielka kupa, dumnie zwana Stopą Słonia ze względu na wygląd, to po prostu wszystko, co pozostało z rozjebanego reaktora, czyli dziewięćdziesiąt pięć procent stopionego paliwa jądrowego. Pozostałe pięć procent prawdopodobnie eksplozja wyjebała chuj wie gdzie, bowiem nigdy owych pińciu procent nie znaleziono. A co do tej śmierci po dwóch tygodniach, to mam dla ciebie bardziej pesymistyczną wiadomość, Sezoris. Kipnęlibyście po kilku godzinach ze względu na to ile tam jest promieniowania.*~
~Proszę się przypatrzeć, drodzy czytelnicy, to dopiero wstęp do właściwych kloców tekstu autorstwa Ramoninth. XD~
~*Hehe ;"""DDD*~
586. „[...] - Hej!
I pomachałam mu, zamykając przy tym oko.
- No hej, Tri. A co ty taka szczęśliwa? – Odparł
- Jutro ja i Sezoris lecimy do Czarnobyla! – Zawołałam z radością.
- A na cholerę się tam wybieracie? Tam nie ma nic ciekawego do roboty. Nawet na samą elektrownię już od wielu lat nałożona jest ta arka**, czy jak to się tam nazywało.
- Długa historia. Może spotkamy się tam, gdzie zwykle i ci o wszystkim opowiem?
- OK, tylko o której?
- Hmm...Może o... - w tym momencie spojrzałam na zegarek i zauważyłam, że była dwunasta – trzynastej?
- Trzynastej? Dzisiaj niezbyt mi ta godzina pasuje. Może o czternastej?
- OK, może być i o czternastej.
- W takim razie, widzimy się za dwie godziny. Cześć.
- Cześć!
[...]"
~Jakby nie było tam nic ciekawego do roboty, to jestem przekonany, że nie organizowano by co roku wycieczek zorganizowanych do Czarnobyla, bowiem nie byłoby chętnych. Sam fakt zobaczenia jak to teraz wygląda jest ciekawy dla dużej rzeszy ludzi, tłumoku.~
|Także miło, że dawna Ramoninth ogarnęła, że ustalenie od razu pasującej godziny jest trochę hipernierealistyczne. Szkoda tylko, że tak szybko się umówili. Mogliby dyskutować na temat godziny kilka minut, aż w końcu ustaliliby pasującą. No ale jasne, dajmy dawnej Ramoninth jeszcze kilka lat, może w końcu by się zorientowała.|
<No i ta historia wcale długa nie była. Po prostu Slade dał im takie, a nie inne zadanie i tyle. Dałoby się to normalnie powiedzieć przez komunikator. No ale nie, bowiem jakby się znowu nie spotkali to byśmy umarli. Jasne, miło, że spędzają ze sobą czas, ale raz na jakiś czas któreś z nich mogłoby nie mieć czasu, aby się spotkać i mogliby pogadać przez komunikator. To byłoby realistyczne.>
*Także nadal, te słowa po myślnikach powinny zaczynać się małą literą. W końcu odnoszą się one do wypowiedzi, więc tak powinno się je zapisywać.*
~*Brak przemyśleń tutaj mogę wyjątkowo darować, bowiem za bardzo główna parówa nie miała o czym myśleć.*~
~No a tak poza tym, to ta rozmowa jest nudna jak w sumie wszystkie dialogi w tej historii.~
587. „[...] - Hej!
Po czym przytuliłam się do niego. On zaś, również odwzajemnił przytulenie i odparł:
- No hej, Tri.
Parę chwil później, gdy puściliśmy się i zaczęliśmy iść przed siebie, Sebastian spytał:
- Więc, po co lecicie do tego Czarnobyla?
W tym momencie, opowiedziałam mu całą historię. Kiedy skończyłam, przytaknął głową na znak, że rozumiał, a następnie dodał:
- Ale na cholerę Sladeowi Czarnobylit? Przecież ludzkość nie zna tego pierwiastka nawet w dwóch procentach. Wiadomo tylko, że jest cholernie radioaktywny.
- Właśnie nie wiem, ale skoro kazał, to trzeba to ukraść. – Odparłam
- Ale przecież wy, po wizycie tam, umrzecie po dwóch tygodniach!
- Slade powiedział, że przed wylotem tam da nam odpowiednie kombinezony i przyrządy do poruszania się tam, i że przecież nie wysłałby nas w takie tereny bez niczego. A tak w ogóle, to masz pozdrowienia od Slade'a.
- Dzięki. Jednak, po cholerę Sladeowi tak dużo uranu i plutonu? Normalnie powiedziałbym, że nie dałby rady stworzyć bomby atomowej, ale w sumie tworzył działające, legendarne bronie, więc w tym wypadku wszystko jest możliwe.
- Nie wiem. Może chce stworzyć bombę potężniejszą niż Car Bomba?
- O. Ja. Pierdolę.
- Po nim można się wszystkiego spodziewać. Tak w ogóle...Trochę się boję.
- Czego?
W tym momencie, opowiedziałam mu o moim śnie oraz mojej obawie. Kiedy skończyłam, nim odpowiedział, jako iż miałam na palcu ten pierścionek, usłyszałam jego myśli:
„Ja mam nadzieję, że to się szybko stanie."
„Zazdrośnik" – Pomyślałam
„Ej! Przestań mi czytać w myślach!"
„Hehe...Sorki. Zazdrośniku."
„TRI!"
„...palmitynian"
„..."
„No co? Hehe..."
[...]"
~*No przynajmniej mamy się gdzie rozpisać na zakończenie analizy na dzisiaj. Zaczynając od początku, co wy macie z tymi dwoma tygodniami? Gdyby byli tam bez żadnego zabezpieczenia przed promieniowaniem to kipnęliby w cierpieniach po kilku godzinach. No i też Brother Blood The Opko mógłby jako jedyny wiedzieć, że Czarnobylit to miejska legenda z dna Internetu i mógłby powiedzieć o tym opkowej Claire. Jasne, można sobie używać miejskich legend w swoich opowiadaniach jako, w świecie historii, prawdziwe, ale zważywszy na to, co ujrzymy po przypisach...No właśnie.*~
~Także Slade i tak jest już Garym Stu, więc nie zdziwiłbym się, gdyby faktycznie chciał stworzyć bombę atomową. Pewnie udałoby mu się w jeden wieczór, zważywszy na to, jakim Garym Stu jest. Bowiem jak widać pisanie postaci kanonicznych normalnie nadal nie było opcją.~
|No i też kurde, Sebastian Opko Version jest tutaj pisany jako straszny NadOOC i to dodatkowo spłycono jego rolę jak cholera. Na kurwę jemu tak zależy na naszej głównej Mary Sue? Przecież jak dotąd ich żadna relacja nie została jakoś sensowniej podbudowana, chociażby z faktu, że nie gadali jeszcze w ogóle o dupie Maryni. Jasne, dwa razy się pocałowali, ale to trochę za mało.|
<No i ten związek chemiczny nazywa się tripalmitynian glicerolu lub tripalmitynian sodu, bowiem o tym drugim w szkole na chemii jest. No ale po co się doedukować i napisać pełną nazwę, co nie?>
*Brakuje też przemyśleń głównej kurwy. Wiem, że się powtarzamy, ale w narracji pierwszoosobowej to jest niezbędne. Jak inaczej mamy poznać główną bohaterkę w tym wypadku, jak nie poprzez między innymi właśnie przemyślenia? No a wypadałoby, abyśmy mogli główną bohaterkę i zarazem narratorkę polubić, ale w obecnej wersji to nie jest możliwe ze względu na jej płytkość.*
~*Czynności, które podczas tych rozmów by ze sobą wykonywali też brak. No a nie uwierzę, że tak po prostu sobie szli nie wykonując żadnych gestów oraz, że w tle nic się nie działo.*~
~Generalnie to opko jest nudne jak cholera i przez to się je ciężko analizuje. Gdyby nie to, pewnie wieki temu skończylibyśmy tę analizę.~
~*Wiem i też mnie się nie podoba. No ale jak już zaczęliśmy analizę, to musimy to przeżyć. No ale jako iż zanalizowaliśmy dzienny limit, to na dzisiaj już koniec.*~
~*<Mordy w kubły i nie bulgotać. XDDD> ;"""DDD*~
588. „[...] - Dziękuję...
- Oj, nie ma za co. Nie chcę, abyś zmarzła. – Odrzekł
- Tak w ogóle, to dlaczego nie masz dziś rozpuszczonych włooosów?
Po tym pytaniu, przewrócił oczami i odpowiedział słyszalnie zażenowanym głosem:
- Serio? To jest twoim największym problemem dnia?
- Tak. Bo ty tak cudnie wyglądasz w rozpuszczooonych! – Odparłam rozmarzonym głosem.
- Poczekaj jakiś czas, a zaraz deszcz mi je rozpuści.
- I ogólnie tak cudnie dziś wygląąądasz...
- Błagam...
- Jesteś taki cudooowny...
- ... Co ci znowu odjebało, że się tak mną zachwycasz?
- Dzień Fangirlingu.
- O kurwa...
- I jesteś taaak-
- No dobra, dobra, wiem, jestem najcudowniejszym facetem na świecie. Możemy to już tak zostawić i nie zachwalać tego na każdym kroku, szczególnie w miejscu publicznym?
- Napiszę o tobie FanFiction!
- ...
- No co?
- Jak Slade z tobą wytrzymuje?
- Osiem lat mu się udało, to dlaczego miałby nie wytrzymać więcej?
- Osiem? Już tak długo jesteś jego uczennicą?
- Tak
- Widzisz, jak ten czas szybko leci?
- No właśnie dziś się zorientowałam. Kiedy to zleciało...
- A pomyśl sobie: Urodziłaś się dwadzieścia trzy lata temu. Kiedy to zleciało?
- Ło kuźwde, faktycznie. A tak w ogóle, wiesz że kolory naprawdę nie istnieją? Zmysły w sumie też nie.***
- Jak to nie istnieją? To co my widzimy i czujemy?
- Interpretacje naszych mózgów, które są uwarunkowane genetycznie. Co do kolorów, to w końcu to fala światła o określonej długości, więc mózg je interpretuje jako kolor. Z nami w sumie też jest coś nie tak, bo składamy się z neutronów, które są w dziewięćdziesięciu procentach próżnią, więc czemu się widzimy? Widzisz? Świat to jedna, wielka iluzja.
- Czej...To znaczy, że jeśli stworzę jakąś iluzję, to znaczy, że stworzę iluzję w iluzji, więc technicznie mojej iluzji nie ma nawet jako iluzja, bo wszystko dzieje się w iluzji i tak naprawdę moja moc nie działa, ale działa, bo tworzę iluzję...Cholera! Wszystko komplikujesz!
W tym momencie, szeroko uśmiechnęłam się i odparłam:
- Sorki. Taka rzeczywistość.
- Strasznie zagmatwana. – Skomentował Sebastian.
- Wiem, ale co zrobisz, nic nie zrobisz.
[...]"
~*Ja pierdolę, ledwo początek analizy na dzisiaj, abyśmy nie musieli jutro analizować na szybko i od razu zaczynamy od turbo cringe. Zaczynając od początku, Tristitia The Opko serio zachowuje się jak typowa, niedojebana fangirl z opek aŁtoreczkowych. Skoro tak podobał jej się wygląd opkowego Sebastiana, to powinna to jakoś normalniej skomentować, a nie w ten ułomny i gimbusiarski zarazem sposób.*~
~No i też czy oni naprawdę nie mogliby od początku zacząć gadać na jakiś sensowniejszy temat? Od tego wspomnienia o ośmiu latach rozmowa zaczęła być aż do końca sensowna, więc można byłoby to pociągnąć od początku, abyśmy takiego cringe nie musieli uświadczać. Przynajmniej to dodałoby coś do samej historii.~
|Generalnie początek ich rozmowy najbardziej pokazuje, jak płytką debilką jest główna idiotka. Potem rozmowa zeszła na sensowniejsze tematy, więc nie ma co się czepiać. No ale jednak wypadałoby jakoś to faktycznie pociągnąć od samego początku.|
<No i też przydałyby się czynności, które oni wykonywaliby podczas tej wybitnie długiej rozmowy oraz opis tego, co działo się w ich otoczeniu. Nie da się po prostu uwierzyć, że oni tak szli i gapili się przed siebie, absolutnie nic nie robiąc. To chyba niemożliwe.>
*Także przemyśleń Tri Opko Version brakuje. Skoro to narracja pierwszoosobowa, to powinno być tu dużo przemyśleń głównej bohaterki. Jak inaczej mamy ją polubić, skoro wszystko spływa po niej jak po kaczce?*
~*Także w sumie fajnie, że przypisy nadal są w tym opkowatym opku. To jeden z nielicznych plusów tej historii, a ona jest taka, że należy w niej szukać plusów.*~
589. „[...] - Ciebie nie da się nie lubić... [...]"
~Jako iż ta wypowiedź odnosi się, z tego co pamiętam, do Tristitii to...
Tej tępej idiotki właśnie nie da się lubić, bowiem jest irytującą kurwą. XDDD Może gdyby miała jakiekolwiek sensowne przemyślenia, nie była NadOP kurwą oraz zachowywała się jak przystało na normalnego człowieka to dałoby się ją lubić. Teraz jednak nie jest to możliwe.~
|No ale Claire The Opkeł to typowa OC niedojebanej aŁtoreczki, więc co się dziwisz, że absolutnie wszyscy w świecie opka ją lubią.|
~A no tak. ;===;~
590. „[...] Podejrzewałam, że zrobił to Sezoris, bo któżby inny. [...]"
<Jeszcze mógłby to być Slade, pałągu. W końcu z nim również mieszkasz pod jednym dachem.>
591. „[...] - Taki nowy pierwiastek, który wytworzył się na Stopie Słonia, czyli stopionych szczątkach czwartego reaktora. I tak, one ewidentnie się tak nazywają, zobaczysz dlaczego. Ludzkość o Czarnobylicie nie wie nic, poza tym, że jest cholernie radioaktywny. Więcej ci o nim nie powiem, bo nic poza tym o nim nie wiadomo. Tak w ogóle, to ciekawostka, na tej Stopie Słonia sobie spokojnie jakiś rodzaj grzyba wyrósł i ma gdzieś ilość promieniowania, która tam jest. [...]"
~**Inhales* MIEJSKIE LEGENDY Z DNA INTERNETUUU! Zaczynając od końca, to te grzyby to są jedną z wielu tych bardziej bekowych miejskich legend z dna Internetu na temat Czarnobyla. Owe grzyby nie mogłyby istnieć, bowiem promieniowanie i to w ilości, jaką emituje te dziewięćdziesiąt pięć procent stopionego paliwa jądrowego by je bardzo szybko zabiło. A jak wiadomo, bowiem to wiedza podstawowa, żadna roślina, a grzyby to też jakiś typ roślin co by nie mówić, nie może produkować pokarmu z promieniowania, bowiem owo nie działa jak fotosynteza. Jasne, w opowiadaniu można sobie używać czego się chce i można dać, że w odległej przyszłości, w jakiej to FanFiKKKtion się dzieje to stało się możliwe. Wszakże w samej książce „O północy w Czarnobylu", pod koniec, było napisane, że w Czerwonym Lesie znaleziono jakąś odmianę soi, która wykształciła odporność na promieniowanie. Oczywiście zakładając, że owa jeszcze istnieje po tym pożarze tysiąclecia z zeszłego roku. No ale to łopko pisałam jeszcze, gdy myślałam, że to z tymi grzybami to prawda. XD*~
~Dodatkowo ile mamy mówić, że Czarnobylit nie istnieje? To kolejna z miejskich legend z dna Internetu. Stopa Słonia to po prostu stopione dziewięćdziesiąt pińć procent paliwa jądrowego z wyjebanego w kosmos reaktora. Tyle, są tam jedynie pierwiastki, które zawierało paliwo jądrowe, nic więcej. No ale przynajmniej nazwa Stopa Słonia się zgadza, bowiem ze względu na wygląd tych szczątków są tak faktycznie nazywane. Znaczy znowu, można by sobie użyć tej legendy z dna Internetu i ustanowić, że w świecie FanFiKKKtion faktycznie taki pierwiastek istnieje, szczególnie, że w uniwersum Młodych Tytanów prawie NadWszystko jest możliwe. No ale wiadomo, w jakim okresie to łopłopłopko było pisane. XD~
|Albo można byłoby też zrobić taki myk, że na przykład to tylko główna Mary Sue i z jakiegoś powodu Slade myśleli, że na przykład ten Czarnobylit jest prawdziwy. No i na przykład Gregory wiedziałby, że to tylko miejska legenda z dna Internetu i wyjaśniłby to naszym głównym zjebom. No i minimalnie plan Slade'a by się zmienił. Jednak jak wiadomo, to nie zostanie wykorzystane w historii, bowiem to byłoby zbyt ciekawe jak na to NadOpko.|
<No i z mniejszych błędów brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej długiej jak historia niedojebania PiS-u, no może nieco krótszej, wypowiedzi. Nie uwierzę, że tak po prostu nic nie robili i jedynie patrzyli się na siebie jak kołki. To jest serio cholernie trudne, no, a dodanie czynności pomiędzy tę wypowiedź powiedziałoby nam coś o postaciach.>
592. „[...] - Cieszę się, że jesteście o czasie. Za chwilę, udacie się w kierunku Czarnobyla helikopterem, jak mówiłem wczoraj. Jako, iż wiem, że oboje nie umiecie nim sterować, wynająłem pilota. Jednak, przed wyruszeniem w drogę, dostaniecie parę rzeczy, które umożliwią wam przetrwanie przy takiej ilości promieniowania bez późniejszych skutków ubocznych. [...]"
*Tej, a czy czasami Tristitia Opko Version nie mogłaby ich przeteleportować do tego nieszczęsnego Czarnobyla i potem, po załatwieniu czego tam bądź, przeteleportować na nowo do bazy Slade'a? To byłoby serio szybsze, jak w sumie zostało wspomniane wcześniej, a także ucięłoby ten niepotrzebny wątek dostawania się tam. No i dzięki temu główna debilka mogłaby wykorzystać swoją możliwość teleportacji więcej niż raz.*
~*No a nawet gdyby z jakiegoś powodu nie mogła ich tam przeteleportować, to zawsze mogłaby pod postacią niematerialnego orła przenieść siebie i Sezorisa do ich celu. No a potem by wróciła razem z rzeczami, po które się w ogóle do tego Czarnobyla udają. No ale jak widać nie, lepiej przeciągać ten ewidentnie niepotrzebny wątek dostawania się tam.*~
~Serio, ta historia przez to jest nudna jak Trzaskowski i wkurwiająca jak poglądy Gowina odnośnie osób niezaszczepionych. Nic się po prostu nie dzieje oraz główna suka jest NadOP, bowiem dawna wersja Ramoninth ewidentnie nie umiała ograniczyć arsenału nadprzyrodzonych zdolności Tri The Opko.~
|Miło, że chociaż oboje nie umieją sterować tym helikopterem. Przynajmniej nie ma chociaż raz dodawania im umiejętności z dupy, bowiem akurat są potrzebne w historii.|
<Miło też, że Slade The Opko nie wysyła ich ot tak o, na pewną śmierć. Chociaż w sumie, ciekawiej by było, gdyby zamienić dwie moce Gregory'ego na radiokinezę lub po prostu Radiation Immunity i Power Bestowal. Dzięki temu mógłby on udostępnić mej opkowej wersji swoją radiokinezę lub Radiation Immunity i w taki sposób mogliby bez późniejszych skutków ubocznych wbić pod rozwalony reaktor. To byłoby oryginalniejsze, a jak wiemy o to w NadOpku nie chodzi.>
*Także jakby na przykład pięć minut się spóźnili, to najwidoczniej Wszechświat trzeba byłoby ewakuować, bowiem byłoby to realistyczne.*
~*No i nadal brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tego kloca tekstu mówionego przez opkowego Slade'a. Serio, to wkurza, bowiem zawsze coś się robi podczas tak długich wypowiedzi. No a tutaj to tylko powoduje, że historię jeszcze ciężej się czyta.*~
593. „[...] - W głównym pomieszczeniu helikoptera, w klapie znajdującej się przy drzwiach, znajdziecie czarno-srebrną walizkę. W niej są wszystkie rzeczy, które ułatwią wam zdobywanie Czarnobylitu, uranu oraz plutonu. Pierwszą z tych rzeczy jest taki zbiornik wyglądający jak wielka łyżka. Kiedy zbierzecie odpowiednią ilość Czarnobylitu, zacznie świecić na czerwono, co będzie oznaczało, że macie przestać zbierać owy pierwiastek. Drugą jest klucz do sejfu, wyglądający jak tuba z dwoma rozgałęzieniami na końcu, trzecią jest licznik Geigera, a czwartą pewne działo wyglądające jak niewielki odkurzacz do samochodów, który po użyciu na czas waszej obecności w elektrowni, zneutralizuje promieniowanie w miejscu, w którym będziecie, abyście mogli zdjąć kaski. A teraz, do pracy, bo trochę wam to zajmie. Ukraina jest dalej niż Stany Zjednoczone. [...]"
~*
Kurwa mać, wy tępe pały. Jak wy do jasnego blyata zamierzacie zebrać odpowiednią ilość stopionego paliwa jądrowego? Wy wiecie jakie to jest pieruńsko twarde? Gdy podczas likwidowania skutków jebnięcia odkryto, gdzie sobie radośnie spadło owo paliwo jądrowe i próbowano chociaż cząstkę tego odrąbać, to trzeba było, z tego co było w „O północy w Czarnobylu", wziąć do tego celu snajpera, bowiem nawet młot pneumatyczny nie dawał temu rady. Tak szybko to wystygło oraz stwardniało jednocześnie. No ale nie, oczywiście, że naszym głównym Mary Sue i Gary'emu Stu się to kurna uda bez zbędnych problemów. =___=*~
~No i też wypadałoby wyjaśnić, dlaczego owe sejfy z uranem i plutonem tam były. Jasne, to opowiadanie, więc mogą sobie tam być, w popkulturze z Czarnobylem chyba już wszystko robiono. No ale jednak przydałby się jakiś cel ich istnienia, a nie ot tak, bo tak, bowiem są potrzebne w fabule.~
|Jestem też ciekawy, jak mój opkowy klon stworzył te urządzenia do chwilowego likwidowania w danym miejscu promieniowania. Chociaż w sumie racja, w tej historii mój opkowy sobowtór jest robiony na jebanego Gary'ego Stu. Jakby nie można było pisać postaci kanonicznych zgodnie z charakterem, to naprawdę byłoby ciekawsze, niż robienie z całego świata NadOOC.|
<A to ostatnie zdanie to taka NadOczywistość, że to aż NadSzok.>
*No i też po cholerę łopłopłopkowy Slade streszcza, co jest w helikopterze? Nie mógłby po prostu powiedzieć, że potrzebne rzeczy i wraz z upływem akcji byśmy się dowiadywali, co oni tam mieli? To byłoby znacznie ciekawsze niż napierdalanie takim długim i niewiele wnoszącym klocem tekstu.*
~*No i przy takich klocach tekstu najlepiej widać potrzebę dodawania czynności, które nasza trójca zjebania wykonywali podczas tego kloca tekstu. Nie uwierzę, że Claire i Gregory tak po prostu stali i gapili się na Slade'a, a on sam tylko stał prosto jak słup soli i nic nie robił.*~
~Aż mnie głowa od tego wszystkiego zaswędziała.~
*To umyj włosy, pacanie. XD*
~Zaaara~
<Jesteś niemożliwy. XDDD>
~Hehe ;"""DDD~
594. „[...] - Dobra, ale jak my tam się dostaniemy?
- Nie wiem. Najprościej jest poszukać zamkniętego wejścia i je wyważyć. – Odpowiedział Sezoris.
- W sumie dobry pomysł.
[...]"
~*Dostańcie się tam tak, jak dostają się do owej elektrowni wycieczki zorganizowane. Jasne, nigdy na takowej nie byłam, więc nie wiem jak się tam wchodzi, ale zawsze można byłoby nie opisywać tego dokładnie, tylko o tym wspomnieć. I nie obchodzi mnie to, że wtedy nie wiedziałam, że do samej elektrowni też są wycieczki zorganizowane. Mogłam się tego dowiedzieć.*~
~A poza tym, nawet nie musieli szukać wejścia. Tristitia Opko Version mogłaby ich przeteleportować pod reaktor, w końcu dzięki pierścionkowi miała taką możliwość. No ale nie, po co, lepiej bezsensownie rozciągać ten rozdział.~
|Szczególnie, że wątek, który ma się zaczynać niedługo, dałoby się wprowadzić w inny sposób, który nie przedłużałby na siłę akcji i miał jakiś sens. No ale po co się dłużej zastanowić, lepiej prowadzić akcję z góry ustalonym torem, nawet jeżeli z boku leżą sensowniejsze pomysły.|
<W sumie moja opkowa wersja mogłaby to zaproponować, że ich przeteleportuje. Szczególnie, że w ostatnim fragmencie do analizy na dzisiaj przekonamy się, że Tri The NadOpko ma przy sobie pierścionek od opkowego Brother Blood.>
*Mogłaby też się nad tym zastanowić, co dodałoby jakieś przemyślenia do tego nudnego dialogu, ale na przykład z jakiegoś sensownego powodu uznałaby, że pomysł jej chłopaka jest lepszy.*
~*Czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy też brakuje. Zwykła gestykulacja by wystarczyła, no ale nie, po co się postarać podczas pisania, c'nie?*~
~Jak mogłaś wtedy takie NadGówno napisać?~
~*Najwidoczniej część mego dawnego NadNiedojebania jeszcze się odzywała.*~
~A, racja. ._.~
595. „[...] Oczywiście, jako iż nigdy tu nie byłam, no bo jak, wraz z Gregorym błądziliśmy po całej elektrowni. Szczerze powiedziawszy, trochę strasznie tu było. Jednak, w pewnym momencie, doszliśmy nawet do starego, głównego pomieszczenia elektrowni, z którego kiedyś pracownicy kontrolowali reaktory. Jak coś, sławetny przycisk AZ3***** nadal tam był."
~*To był przycisk AZ5, kurwico. Po rosyjsku jasne, było napisane A3-5, ale to dlatego, bowiem „3" to po rosyjsku „Z". Wiem, pojebane, no ale co począć, że cyrylica nigdy za normalna nie była. Ja nie mogę, jak są już takie podstawowe błędy, to ja się boję o dalszą jakość tego spierdolonego rozdziału.*~
~Poza tym, skoro było strasznie, to powinno się opisać atmosferę tego miejsca. Jasne, w rzeczywistości Ramoninth też nigdy tam nie była, ale zawsze dało się na przykład obejrzeć jakiś film o Czarnobylu, bowiem w tamtym czasie serial jeszcze nie istniał i po prostu wyobrazić sobie, jak po wielu latach mogłaby ta elektrownia w stanie rozjebania wyglądać. No i też w związku z tym przydałyby się przemyślenia naszej głównej Mary Sue, aby też jakoś podbudować tę niepokojącą atmosferę. No ale nie, po co się postarać i zrobić z tej historii coś ciekawego i zdatnego do czytania. Lepiej napisać rozdział w jeden dzień i się w ogóle nie postarać.~
|Co do sterowni, to jasne, wtedy nie było jeszcze w necie zdjęcia, jak owa wygląda obecnie. No ale zawsze dało się wejść w Google Grafika, spojrzeć na losowe zdjęcie sterowni z radzieckich elektrowni jądrowych i wyobrazić sobie ją rozjebaną. Owe sterownie chyba zawsze wyglądały tak samo, bowiem w ZSRR wszystko robiono metodą CTRL+C i CTRL+V. No i potem wypadałoby to opisać, no, bowiem tak to przeciętny czytelnik, który nie musi jakoś super interesować się tematem katastrofy w Czarnobylu, może mieć problem z wyobrażeniem sobie tego wszystkiego.|
<W sumie to i tak najbardziej obawiam się przypisów.>
~*One jeszcze bardziej pogrążą ten rozdział.*~
<No ależ oczywiście, bowiem czego po dawnej tobie można by oczekiwać. =___=>
~*Niestety ;===;*~
596. „Jednak, kiedy chciałam wyjść z pomieszczenia, ujrzałam takie jakby przesuwające się załamanie powietrza.
„No nie mówcie mi, że to miejsce nawiedzają duchy byłych pracowników. Jeszcze tego by mi brakowało." – Pomyślałam
Nie dość, że Gregory gdzieś zniknął, to brakowałoby mi jeszcze tego, żeby spotkać ducha na przykład takiego Diatłowa******. ~*Swoją drogą, tak nieco zbaczając z tematu i wbijając się w ten nudny fragment, to ilekroć widzę gdzieś jego nazwisko, to zastanawiam się, jak by zareagował, gdyby go wskrzesić, dać mu umiejętność rozumienia polskiego i pokazać Retconningi. XDDD*~ ~Pewnie miałby bekę, jak chyba każdy, kto kiedykolwiek na Retconningi natrafił. XDDD~ <Albo przeżyłby NadZażenowanie, kto ci tam wie. XD> ~*Prędzej NadBekę jak już. XD*~ |Jaka pewność. xDDD| ~*No co, to w sumie najlogiczniejsze wyjście. XD*~ *Wracajmy do analizy, pacany, a nie tu sobie debatę tysiąclecia robicie. XDDD* ~*~|<Hehe ;"""DDD>|~*~ W sumie to miejsce samo w sobie nie było odwiedzane przez nikogo od wielu lat, więc kto ci tam wie, co się tutaj mogło dziać."
~*Przechodząc jednak do analizy właściwej, to tak, te załamania powietrza na szczęście w przyszłości zostaną wykorzystane. Szkoda tylko, że w chyba najbardziej debilny sposób ever. Znaczy sam koncept pomysłu, który zostanie wykorzystany, zły nie jest, podobny zamierzam użyć w mej przyszłej trylogii „Again and Again", ale w tym opku, jak chyba wszystko, zostanie wykorzystany NadChujowo.*~
~No i też skąd to przekonanie opkowej Claire, że to mogą być duchy byłych pracowników nawiedzające to miejsce? Mogłoby jej się na przykład wydawać, że widzi te załamania powietrza, bowiem na przykład by się przez zaginięcie Sezorisa bała, że coś mogłoby jej się stać. No ale nie, trzeba wysnuwać hipotezy z dupy, tylko po to, aby struktura typowego opka się trzymała.~
|Także nadal za mało jest tutaj opisów atmosfery. Jak mamy wczuć się w sytuację głównej idiotki, skoro w ogóle nie dostajemy ani opisów miejsc, do których trafiała, ani opisów atmosfery? Ja nie mogę, jak już chce się dać nieco horrorowy wątek, to powinno się go stworzyć porządnie, a nie na odpierdol.|
<Także po jasną cholerę będzie przypis przy nazwisku Anatolija? Chyba każdy o nim nawet wtedy wiedział, mimo iż w momencie pisania tego NadOpka serial o Czarnobylu jeszcze nie istniał. Jasne, nie każdy musi się jakoś mega interesować katastrofą w Czarnobylu, ale chyba każdemu chociaż raz obiło się o uszy to nazwisko. To tylko zbędne zajmowanie slotów na przypisy.>
~*Tej, uważaj, bo ściągasz na nas gównoburzę. Już przeżywałam raz gównoburzę, ale związaną z tym, że napisałam, że każdy kto w Warszawie mieszka wie, czym jest ZTM, bowiem trzeba być kompletnym debilem, aby żyjąc w Warszawie od lat nie musieć chociaż raz wejść na przykład na ich stronę, aby sprawdzić rozkład jazdy. Jakaś tępa debilka się o to przyjebała i rozpoczęła się gównoburza. Ludzie potrafią zrobić gównoburzę ze wszystkiego, ja się dziwię, że pod filmikiem „Fire Danger" z Eventide Media Center nie ma jeszcze gównoburzy związanej z ostatnią sceną zawierającą swego rodzaju czarny humor, odnoszącą się do całego filmiku. Także nie zdziwię się, jeżeli ktoś o to, co napisałaś, gównoburzę wywoła.*~
*To się takiego debila po prostu zablokuje, bowiem po co na takich podludzi tracić czas. Po coś na stronach społecznościowych została wprowadzona opcja blokowania innych.*
~*W sumie racja, ale i tak.*~
*Wiadomo, w necie jest mnóstwo debili, którzy o byle co mogą wywołać gównoburzę, a ich królową jest słodka lisica, ale wystarczy takich podludzi banować.*
~NadAmen~
~**Nosz... xDDD**~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
597. „[...] - Ech...I pomyśleć, że gdyby nie pewna trójka bohaterów, tego miejsca mogłoby nie być, a Europa mogłaby zostać skażona promieniowaniem...
- A co? Coś temu miejscu jeszcze groziło? – Spytał Sezoris.
- Kiedy reaktor wybuchł, jak zapewne wiesz, nastąpiły dwa wybuchy. Zauważono również, że te oto obecnie leżące tu stopione szczątki reaktora mogłyby spaść do tego miejsca, które było wypełnione radioaktywną wodą. No i pewna trójka pracowników, nie pamiętam ich nazwisk, zdając sobie sprawę z zagrożenia, wskoczyli tutaj i otworzyli zawory, wypuszczając wodę. Szczątki reaktora, jak podejrzewano, przetopiły się przez podłogę i spadły do już wysuszonego zbiornia. Ci troje zaś, zmarli po tygodniu na chorobę popromienną, ale uratowali Europę.*******
- No to szacun dla nich. Nie wiem, czy gdybym był na miejscu któregoś z nich, odważyłbym się na taki czyn.
Chwilę potem jednak, podał mi neutralizator i licznik Geigera, który normalnie zaczął piszczeć od razu po wyjęciu, po czym ja użyłam neutralizatora i, gdy licznik Geigera zaczął wydawać już tylko dźwięk pykania, charakterystyczny dla wykrycia niewielkiej ilości promieniowania, wyłączyłam urządzenie. [...]"
~*Kurwa, prawie nie mam się do czego przyjebać, bowiem ta wypowiedź opkowej Claire to akurat prawda...O, wiem. Ten zbiornik nie był w całości wysuszony, trochę wody tam jeszcze się znajdowało, ale na tyle mało, że po przetopieniu się przez podłogę stopione szczątki reaktora jedynie wystygły i leżą tam aż do dzisiaj.*~
~No i też jasne, można zapomnieć nazwisk tej trójki, bowiem jednak z jakiegoś powodu rzadko się o nich mówi. No ale zawsze dało się to sprawdzić, chociażby po to, aby opko nie wyglądało jak pisane na szybko.~
|No i mogliby jakoś dłużej tę rozmowę pociągnąć, a nie tak po prostu jak gdyby nigdy nic w ten sztuczny sposób ją zakończyli. Bowiem tak to ewidentnie widać, że Tristitia The Opko jedyne co to chciała się pochwalić swoją wiedzą, a dawna wersja Ramoninth dojebać jeszcze więcej przypisów. Jeżeli już chciało się, aby główna bohaterka o tym opowiedziała, to tę rozmowę powinno się pociągnąć jakoś naturalnie. Mogliby na przykład zneutralizować promieniowanie najpierw i potem sobie pogadać. Mieliby czas oraz nic by im się nie stało przy okazji.|
<Czynności, które oni by wykonywali, też brakuje. Naprawdę ciężko uwierzyć, że absolutnie nic nie robili, tylko tak po prostu stali i na ten temat krótko rozmawiali. To irytuje, no, bowiem statyczne dialogi ciężko się czyta. Jasne, pewnie istnieje na świecie ktoś, kto umie pisać ciekawie statyczne dialogi, ale dawna Ramoninth ewidentnie do takich osób się nie zaliczała.>
*No i też przemyśleń opkowej Tri brakuje. Ona powinna się nad tym wszystkim zastanowić, chociażby po to, aby jakoś ją rozwinąć. Kurna, im dalej w las tym lepiej widać, że Claire The NadOpko w ogóle się nie rozwija, co szkoduje. W końcu to główna bohaterka i narratorka zarazem, powinniśmy mieć możliwość ją polubić.*
~*No i generalnie ten fragment najlepiej pokazuje zjebaną strukturę tego FanFiKKKtion.*~
598. „[...] W tym momencie, podeszłam do Stopy Słonia i, uważając na rosnący tam grzybek, zaczęłam zbierać odpowiednią ilość."
~Ten sam grzyb, którego tam kurna nie powinno być, bowiem to miejska legenda z dna Internetu. No ale jak widać dodawanie jeszcze więcej braku realizmu temu opku zawsze na propsie.~
|Miło chociaż, że interpunkcja w tym fragmencie wyjątkowo jest poprawna. To od razu rzuca się w oczy, bowiem w tej historii nie jest to powszechne. Można więc powiedzieć, że mamy NadCud jak na to opko.|
<Także nadal nie mogę uwierzyć, jakim cudem dawała radę tak po prostu zbierać część tak twardego czegokolwiek. Gdyby używała do tego celu swych wiązek dezintegrujących z taką siłą, aby jedynie odklejały poszczególne fragmenty to spoko, ale nie zostało to nigdy wspomniane. Można więc powiedzieć, że marysueizm mej opkowej wersji wchodzi na wyżyny.>
599. „[...] Widziałam też, że przez bardzo długi czas, Sezoris walczył wręcz z Robinem i, z tego co słyszałam, o czymś rozmawiali, jednak nie mogłam dokładniej dosłyszeć, o czym. Bałam się jednak, że miałoby to jakiś związek z mym snem. [...]"
*Swoją drogą, jak Tytani potem przeżyli dłużej niż kilka godzin? Przybyli oni pod ten reaktor odpowiednio przystosowani do warunków tam panujących? Wcześniej nie zostało o tym nic wspomniane, więc pozostaje gdybać. No a że w tym opku wszystko zdarzyć się może, to nigdy nic nie wiadomo.*
~*Także oczywiście, że ma to jakiś związek z jej snem. W końcu to są odwieczne prawa opek, że jak postać nagle z dupy mówi o czymś, co brzmi istotnie, to się to wydarzy. To nie spoiler, bowiem w sumie wątek zdrady został nam już wcześniej zaspoilerowany oraz to odwieczne prawo opek.*~
~No i oczywiście, że nie słyszała, o czym rozmawiali. Wiecie, to standardowy opkowy zabieg, aby potem mogły dziać się hipernierealistyczne i/lub pojebane rzeczy. Bowiem gdyby napisać to opko sensownie, to Wszechświat by wybuchł.~
|Także miło, że Sezoris gadał z kimś podczas walki, a nie tylko Claire Bardziej Opko. Tylko jak Tristitia mogła to zauważyć? W końcu powinna być skupiona na walce z pozostałymi Tytanami. No ale w sumie racja, jej bycie Mary Sue na stówę jej w tym pomagało.|
<Także skoro moja opkowa wersja bała się, że miałoby to jakiś związek z jej snem, to powinna się na ten temat dłużej zastanowić. To serio irytuje, że wszystko spływa po niej jak po kaczce, przez to nie da się jej polubić, a z zamierzenia, z tego co da się bardzo łatwo domyślić, czytelnik powinien móc polubić tego kasztana.>
600. „Jakieś parę minut potem, dotarliśmy pod pomnik poświęcony strażakom, którzy gasili pożar reaktora. Zawsze chciałam zobaczyć owy pomnik w rzeczywistości, a teraz miałam do tego okazję.
- „Tym, którzy uratowali świat." – Przeczytałam napis po ukraińsku znajdujący się na tabliczce.
- A uratowali świat? – Spytał Gregory.
- Tak się o nich mówi, gdyż po zgaszeniu pożaru reaktora czwartego, mieli zejść na dół, aby nie wystawiać się na dużą dawkę promieniowania, ale oni tam stali w pogotowiu, gdyby reaktor zaczął się jeszcze palić. Jak się potem okazało, nie trzeba było gasić pożaru, bo wygasłby sam, ale wtedy nad Europę dostałoby się więcej promieniowania.
- Widać dużo było tutaj bohaterów.
- No...Strażacy, likwidatorzy i te trzy osoby, o których ci wspominałam...Po prostu trzeba ich szanować, mimo iż nie mieszkamy w Europie. Jednak taka odwaga rzadko się zdarza.
W tym momencie, korzystając z mocy Sebastiana, a dokładniej z umiejętności stwarzania iluzji, stworzyłam jako taki znicz oraz zapałki i postawiłam pod pomnikiem, po czym zapaliłam knot.
Później, zaszliśmy jeszcze w jedno miejsce, poświęcone likwidatorom i tam też trochę postaliśmy oraz zrobiłam ten sam gest, co pod pomnikiem. Jakiś czas potem, ruszyliśmy w kierunku elektrowni, aby czekać na helikopter..."
~*To jest takie sztuczne i na dodatek nie mam się czego czepnąć, bowiem wszystko, co zostało tutaj powiedziane jest prawdziwe. :< No ale zaczynając od początku, to struktura ich rozmów w tym rozdziale jest w sumie podobna do struktury rozmów postaci ze zrebootowanego serialu o Jupik Teamie z dwa tysiące dziesiątego roku chyba. Czyli jedna postać zaczyna jakiś temat, a druga robi z siebie debila, aby ta pierwsza mogła walnąć ekspozycją. Normalnie wręcz identyczna jest tu struktura rozmów, co wkurwia. Nie mogliby oni jakoś sensowniej pociągnąć tej rozmowy i nie mogliby w jej trakcie wyłożyć po kolei tej ekspozycji, tylko w bardziej interesujący sposób?*~
~No i tu jeszcze lepiej widać, że brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. To serio by coś dodało do samej historii oraz rozbudowałoby charaktery postaci, a wreszcie by się przydało. Szczególnie, że mamy już któryś rozdział z kolei, sto osiemdziesiąta druga strona z trzystu trzech z fragmentami do analizy, a główna bohaterka nadal jest płytka jak kałuża. To nie świadczy dobrze o jakości tego turbo opka.~
|No i także jeszcze bardziej nie da się uwierzyć w to, że Tristitia The Opko i Sezoris faktycznie są w związku. Serio, w ogóle nie widać ich relacji, generalnie mogliby porozmawiać o wszystkim i o niczym, a ta rozmowa mogłaby być częścią owej. No ale jak widać lepiej jeszcze bardziej podkreślać bezsensowność związku Tri Opko Version i Gregory'ego.|
<Także generalnie ich rozmowy są strasznie bezemocjonalne. Nie wiem jakie emocje ta konkretna miała wywołać, ale to po prostu widać. Wypadałoby dodać to, o czym mówił Grzegorz oraz przemyślenia mej opkowej wersji. To dwa najlepsze sposoby, aby w narracji jakiejkolwiek wywołać zamierzone emocje u czytelnika.>
*No ale miło, że Claire The Opkeł wykorzystuje moce, które dostała od mego opkowego klona. Szkoda tylko, że to jeszcze lepiej podkreśla, że powinna ich przeteleportować najpierw pod reaktor, a potem na nowo do bazy Slade'a.*
~*I generalnie ten fragment jest tak chujowy, że wiele więcej nie da się o nim powiedzieć. Dobrze chociaż, że zanalizowaliśmy już dzienny limit czterech stron z fragmentami do analizy, to możemy już skończyć.*~
~*~*Japa, debile. XDDD*~ ;"""DDD*~
601. „[...] - Proszę. Oto rzeczy, o które prosiłeś. Czarnobylit jest w tej walizce, którą trzymam.
Po tych słowach, odebrał on owe rzeczy od nas i dodał:
- Dobrze wam poszło, naprawdę. Spodziewałem się, że ta misja mogłaby się nie powieść, zważywszy na miejsce, do którego was wysłałem.
- My mielibyśmy nie dać rady? No błaaagam. – Odparł Sezoris.
- Cieszę się, że tak wierzysz w wasze możliwości. W każdym razie, możecie już odejść. Wezwę was, gdy będziecie potrzebni.
- Tak jest! – Zawołaliśmy ja i Gregory.
[...]"
~*Tak tylko ostrzegam, że dzisiejsza analiza zawiera czysty cringe, to jedyny normalny fragment ze wszystkich sześciu, które dzisiaj analizujemy.*~
~Wiem, widziałem fragmenty do analizy, gdy ty jadłaś śniadanie. >.<~
~*No właśnie. >.< Anyway, przechodząc do analizy, to cholernie nieskromny jest ten Gregory. Jak typowa postać z typowego opka aŁtoreczki. Generalnie wszystkie postacie są jak z typowego łopłopłopka, ale jak widać należy to podkreślać.*~
~No i też oczywiście, że daliby radę, bowiem jakby im się nie udało, to opko byłoby zbyt oryginalne, a nie o to chodziło dawnej wersji Ramoninth.~
|No i też strasznie nudny jest ten dialog, taki stereotypowy dla tego opka dialog po wykonanej poprawnie misji. No a wypadałoby, aby Sezoris też nabierał jakieś relacji ze Slade'em The Opko, a tymczasem przez cały czas trwania wątku Gregory'ego oni będą w relacji uczeń-mistrz i tyle. Ja nie mogę, postacie powinny nawiązywać między sobą jakieś większe relacje.|
<Generalnie o samym dialogu za wiele mówić nie ma co, bowiem to jest standardowy dialog dla tego opka. Jakby nie można było go jakoś rozwinąć, aby postacie nawiązały między sobą relacje, jak było powiedziane wyżej. No i przynajmniej rozdział nie byłby przedłużany na siłę, bowiem dałoby się napisać długi dialog.>
*Także nadal brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Na serio nie uwierzę, że tak po prostu stali, a dopisywanie wykonywanych czynności tylko ubarwiłoby te nudy.*
~*No i jakieś przemyślenia Tristitii The Opko też by się przydały. Jasne, nie musiałoby ich być dużo, wszakże to nie jest długi i wybitnie rozbudowany dialog, ale jakieś by się przydały. Bez tego po prostu ma się nadal wrażenie, jakby główna Mary Sue była płytką idiotką. No a jako iż jest główną bohaterką oraz narratorką, to powinniśmy móc ją polubić.*~
~I generalnie ten dialog jest taki nah, ale nadal lepsze to niż cringe, którego niedługo uświadczymy.~
602. „*Czarnobylit – Taki pierwiastek istniejący naprawdę, który wytworzył się w stopionych szczątkach reaktora. Nic o nim nie wiadomo, poza tym, że jest cholernie radioaktywny.
**Czyli to, co obecnie jest już nasunięte na niszczejący sarkofag chroniący reaktor. Arka będzie osłaniać reaktor przez najbliższe sto lat.
***https://www.youtube.com/watch?v=kb26U1bqlbw
Polecam też sekcję komentarzy. ;3
****Lomando.com - Taka strona, która jest jedną, wielką horrorową grą online. Kiedy gra się w nią po raz pierwszy, można się naprawdę przestraszyć w niektórych momentach. Na początku strona wydaje się być słodką witryną po japońsku, ale wystarczy kliknąć w banner na środku strony, aby wszystko się zmieniło.
*****To ten przycisk, a dokładniej jego naciśnięcie w nieodpowiednim momencie, zapoczątkowało reakcję łańcuchową, która rozsadziła reaktor.
******Chodzi o Anatolija Diatłowa, bezpośrednio odpowiedzialnego za ten pierdolnik, który wydarzył się w Czarnobylu.
*******Tę historię można oznaczyć hashtagiem „#TrueStory", gdyż to, co opisałam, miało miejsce naprawdę."
~*Przypis pierwszy: Ile ja mam się powtarzać, że to miejska legenda z dna Internetu? Stopione szczątki reaktora to po prostu dziewięćdziesiąt pięć procent paliwa jądrowego, które nie wyleciało chuj wie gdzie po eksplozji. Jest tam jedynie to, co w standardowym paliwie jądrowym, czyli uran, pluton i tak dalej. Nic nowego się tam nie wytworzyło, no. Wypadałoby się porządniej doedukować przed jebnięciem tego przypisu.*~
~Przypis drugi: Przynajmniej jeden z kilku przypisów, który jest w stu procentach zgodny z rzeczywistością. Nie ma się tutaj generalnie czego czepnąć.~
|Przypis trzeci: Ten link prowadzi do filmiku o tym, czy kolory istnieją z kanału SciFun, jeżeli ktoś się zastanawia. Generalnie nie ma się tutaj też czego czepnąć, bowiem generalnie ten filmik jest sensowny oraz z wiarygodnego kanału. Jedyne co, to w sekcji komentarzy, poza kilkoma przypadkami, nie ma nic ciekawego. Standardowa sekcja komentarzy pod naukowymi filmikami kogoś, kto umie w to, co robi.|
<Przypis czwarty: Tutaj w sumie też nie ma się czego czepnąć, po prostu opis strony, której dotyczył ten przypis. Wiem, że w analizowanych fragmentach nie było wspomnienia o Lomando.com, ale w opowiadaniu, kiedy pojawiło się to wspomnienie, nie było nic wartego zanalizowania. Jedyne co to tak powiem, że obecnie ta strona ma już wersję angielską, a przynajmniej ta słodka wersja tej strony. No i generalnie nieco się tam pozmieniało.>
*Przypis piąty: Generalnie podejrzewam, że w tamtym momencie nie ważne jaki przycisk by się nacisnęło i tak reaktor wyleciałby w kosmos. W końcu jako iż w ZSRR wszystko robiono metodą CTRL + C i CTRL + V, to reaktory były budowane tak samo i z taką samą usterką. Plus w sumie czy w nieodpowiednim momencie? Ten przycisk powinien bez względu na wszystko wyłączyć ten zasrany reaktor, ale jako iż była ta nieszczęsna usterka, to i przycisk zadziałał nieprawidłowo.*
~*Przypis szósty: O, moje ulubione zwalanie stuprocentowej winy za katastrofę na obsługę reaktora. Jasne, operatorzy, w tym Anatolij, który tym wszystkim tamtej nocy szefował, nie są bez winy, ale zrzucanie stuprocentowej winy na nich jest idiotyczne. Oczywiście też pomińmy fakt, że tamten test reaktora powinien się odbyć wiele lat wcześniej, ale był przesuwany i przesuwany. Plus akurat wtedy jeżeli nie jebłoby w Czarnobylu, to jebłoby gdzieś indziej na terenie ZSRR, wtedy można powiedzieć, że i tak, i tak było już za późno. No i też, oni akurat nie tworzyli tego reaktora, więc nie ich wina, że konstruktorzy mieli wyjebongo w legitną usterkę, która przewijała się w każdym kolejnym reaktorze tego konkretnego modelu i dopiero po jebnięciu w Czarnobylu ktoś wpadł na pomysł, że może warto to naprawić. Jak mówiłam, nie są bez winy, ale zrzucanie stuprocentowej winy na operatorów to debilizm do sześciennego sześcianu.*~
~Przypis siódmy: Kolejny w stu procentach zgodny z rzeczywistością fakt, wszakże ta historia została opisana nawet w książce „O północy w Czarnobylu". Nie ma się tutaj generalnie czego czepnąć.~
|Generalnie jeżeli chce się pisać przypisy pod rozdziałem i to dotyczące wydarzeń, które faktycznie miały miejsce, to powinno się w tych tematach doedukować. A w tym to nie byłoby akurat takie trudne, na pierwszej stronie Google można znaleźć przydatne linki.|
<No ale dawna Ramoninth była NadNiedojebana.>
|A, no tak. ;=;|
603. „I to od tego momentu się zaczęło. Tej nocy, przyśnił mnie się rok tysiąc dziewięćset ~dziewięćset~ osiemdziesiąty szósty, ~*Co do cholery...? X"""DDD*~ ~Ubarwiam ten cringe fragment. :D~ |Lecz się. XDDD| ~Nie :D~ a dokładniej katastrofa w Czarnobylu. Jednak, śniły mnie się też momenty sprzed wybuchu, nawet takie, których nie mogłam znać, gdyż po prostu nigdzie o niektórych sytuacjach nie było. Widziałam to wszystko z perspektywy ~trzysta~ trzeciej osoby. ~*Jak wyglądałaby taka perspektywa? X"""DDD*~ ~Nie wiem, Lecker coś wymyśli. XD~ ~*Ależ oczywiście. XDDD*~ ~Hehe ;"""DDD~ Jednak, kiedy w owym śnie było już po katastrofie, w pewnym momencie ujrzałam, że jeden z pracowników, a dokładniej Anatolij Diatłow, ~*Od następnego słowa zaczyna się od zajebania cringe, więc uwaga!*~ ~|<*;===;*>|~ ~*Niestety ;=;*~ spojrzał w moim kierunku, jakby chciał coś powiedzieć. Jednak, w tym momencie, sen zakończył się na tym spojrzeniu.
W tym momencie, obudziłam się gwałtownie. Sen nie był straszny, ale był taki...taki dziwny. ~*To ty nie widziałaś moich snów, jeżeli ten jest dla ciebie dziwny.*~ <Ale my się wpierdalamy wybitnie w ten fragment. XD> ~*Przynajmniej czytelnicy nie umrą od nadmiaru cringe. XD*~ I jeszcze ta końcówka oraz fakt, że po przebudzeniu czułam się obserwowana, mimo iż byłam sama w pokoju. Lecz, chwilę później, zaczęłam słyszeć w głowie nieznane mi, męskie głosy. Mówili oni zdania, które na chwilę obecną, przynajmniej dla mnie, nie miały żadnego sensu z obecną sytuacją choćby w samej bazie:
„Powstrzymaj go..."
„Chcesz mieć na sumieniu cały świat?"
„Pomóż ludziom..."
„Nie dopuść do tego..."
„Chcesz cierpieć?"
„My uratowaliśmy Europę, ty uratuj świat."
„Po co ci to?"
„To zacznie pasmo nieszczęść..."
„To początek końca..."
„On nie wie, co robi..."
„Tylko ciebie posłucha. Nie licz na Gregory'ego."
„To rozpocznie wojnę..."
„Chcesz śmierci niewinnych?"
„Ty też zginiesz..."
„Jeśli nie zareagujesz, zniszczysz i swoje życie..."
„On tego nie chce, ale nie jest świadomy, co robi."
„Jesteś nadzieją."
„Nie chcemy do tego dopuścić, ale sami nie możemy nic zdziałać w tym świecie..."
Nie wiedziałam, o co chodziło, ale w sumie...poznawałam jeden głos z tego całego chaosu, który teraz dział się w mojej głowie, a mianowicie głos Anatolija Diatłowa. Nie wiedziałam, czego oni ode mnie mogli chcieć i czy te głosy w ogóle były prawdziwe. Aż się zaczynałam zastanawiać, czy moja i Gregory'ego maski przeciwgazowe czasem nie były nieszczelne i, czy teraz czasem nie umierałam. Również nie miałam pojęcia, kim był ten, czasem wspominany w tych wypowiedziach, „on"."
~*
To jeden z nielicznych reaction memes, które pasują do tego, co odjaniepawliło się w tym wybitnie długim fragmencie. Zaczynając jednak od początku, ten sen nie jest jakiś nie wiadomo jak pojebany. Ja miewam bardziej popierdolone sny co noc. W jednym śnie na przykład podłoga się pode mną zarwała, spadłam na dół i nic sobie nie zrobiłam, ale spadłam na jakiegoś Woodcrawlera i przypadkiem go zgniotłam. To jest dziwny i, w tym wypadku, bekowy sen, a nie to, co przyśniło się Tri Opko Version.*~
~No i też może główna debilka jakoś opisałaby ten sen? Na przykład jaka atmosfera w nim była, co dokładniej z nieznanych rzeczy, które działy się przed katastrofą, widziała i tak dalej? Jasne, trzeba byłoby to wszystko wymyślić i opisać, ale przynajmniej byłoby widać, że dawna Ramoninth starała się nad swoim tworem.~
|No i wypadałoby ewidentnie dać jakieś przemyślenia głównej bohaterki. Skoro nie spodziewała się takiego snu, potem po przebudzeniu czuła się obserwowana, mimo iż do tej pory nie miała takiego uczucia oraz potem słyszała głosy w głowie i była pewna, że to nie schizofrenia, to powinna to jakoś bardziej w myślach skomentować. No ale nie, po co, niech nadal będzie tak samo płytką debilką jaką była na samym początku historii. Jak można aż tak bardzo nie rozwijać głównej postaci?|
<To ostatnie słowo tego całego fragmentu tak w ogóle to nie powinno być zapisane pogrubioną czcionką. Pochylona i cudzysłów by wystarczyły, aby jakoś wyróżnić je od tekstu.>
*No i też na sto procent nie umierała, bowiem z tego co wiem, to halucynacje nie są objawem choroby popromiennej. Plus gdyby ową miała, to w jej wypadku, zważywszy na to, że odwiedziła chyba najbardziej napromieniowane miejsce na świecie, już dawno by jej się objawiła.*
~*No i też ten wątek, że oni wszyscy się do opkowej Claire przyczepili nie jest zły, zawsze można by to jakoś ciekawie wykorzystać. Ze wszystkim, nawet z takim, wyglądającym na pozornie porąbany, pomysłem da się coś ciekawego zrobić. No ale zgadliście, jak każdy ciekawy pomysł i ten zostanie tu chujowo wykorzystany.*~
~No ależ oczywiście, bowiem czego innego dało się spodziewać po dawnej tobie. Tak poza tym, to te zdania są strasznie edgy. Jasne, nie znamy w stu procentach charakteru poszczególnych z tych osób, w sumie chyba najlepiej jest znany ten Anatolija, ale szczerze wątpię, aby na co dzień mówili edgy zdaniami. Także skoro obecnie są w formie duchów, to powinni wypowiadać się jakoś normalniej. Dałoby się te kwestie przerobić na takie, które wypowiedziałby normalny człowiek i nadal zachowałyby swój obecny sens.~
|Także lepiej by wyglądało, gdyby te kwestie zapisać od półpauz. Wiem, że ona to słyszała w swojej głowie, no ale jednak w języku polskim wypowiedzi postaci zapisuje się od półpauz.|
<I generalnie ten fragment jest cringe as fucking fuck, ale przynajmniej mieliśmy się gdzie dłużej rozpisać.>
604. „[...] - Nie martw się. Z tymi głosami pewnie ci się wydawało.
- Chciałabym, aby tak było, ale te głosy były zbyt realne. Jesteś pewien, że te maski przeciwgazowe były szczelne? – Spytałam
- Slade raczej nie dałby nam do TAKIEGO miejsca nieszczelnych.
- Nie wiem, czemu słyszałam te głosy...Co się ze mną dzieje?
- Po prostu nie myśl o tym. Sądzę, że to było jednorazowe.
- Ech, zobaczymy po następnej nocy.
- A teraz je słyszysz?
- Nie
- No widzisz. Więc to raczej BYŁO jednorazowe. Nie martw się.
[...]"
~*Wątpię, aby mogło się tak normalnie wydawać, że słyszy się głosy kilkunastu osób jednocześnie. Jasne, Sezoris, bowiem to z nim obecnie gadała główna debilka, nie mógł wiedzieć czy to prawda, czy nie, ale sensowniejszym byłoby pomyśleć, że Tristitia po prostu ma halucynacje. No chyba, że tak pomyślał i jedynie wykorzystał jej głupotę do powiedzenia tego w taki sposób, ale to nigdzie ani wcześniej, ani później nie zostało wspomniane.*~
~No i też mówiliśmy już, że halucynacje nie są żadnym z objawów choroby popromiennej. Plus, gdyby maski były nieszczelne, to ze względu na to, gdzie byli, choroba popromienna już dawno by się u nich zaczęła.~
|No i też to, że teraz ich nie słyszy to nic nie znaczy. W końcu na przykład ci, którzy się do niej przyczepili, mogliby do niej gadać tylko, jeżeli byłaby sama. Co prawda nie wiem czemu i powód podany nie został, no ale to jest jedna z logicznych opcji.|
<Także kurde, jak oni mało ze sobą gadają i generalnie tylko na tematy tego, co się stało, dzieje lub będzie/może się wydarzyć. Jak mamy uwierzyć w takim razie, że faktycznie się kochają? Powinni gadać ze sobą o wszystkim i o niczym, a nie tylko w ten sposób. Przez to jeszcze bardziej widać, że ten wątek miłosny został wciśnięty na siłę.>
*Ewidentnie brakuje też przemyśleń Tri The NadOpko. Ona powinna się nad tym wszystkim zastanawiać, szczególnie, że pisze o tym z perspektywy czasu. Wątpię, aby po normalnym człowieku takie zdarzenie tak po prostu spłynęło jak po kaczce. No ale nie, po co rozwijać główną postać, co nie?*
~*Czynności pomiędzy tymi wypowiedziami też. Ja naprawdę nie uwierzę, że nic nie robili rozmawiając ze sobą. No a skoro dawna ja nie umiała w statyczne dialogi, to wypadałoby dodawać jakieś czynności wykonywane przez postacie. Byłoby to po prostu realistyczniejsze.*~
~No i generalnie ten dialog jest taki meh.~
605. „Jednak, od tego dnia, Slade coś potajemnie przed nami tworzył. Nie wiedziałam, co to było i czy było to związane z tymi pierwiastkami radioaktywnymi, które mieliśmy z Gregorym ukraść z elektrowni, ale nie dawał nam żadnego nowego zlecenia. Na dodatek, co noc śnił mnie się ten sam sen, czułam się obserwowana oraz słyszałam te głosy. A, że nie było u mnie żadnych objawów choroby popromiennej, znaczyło tyle, że maski przeciwgazowe były szczelne i, że nie oszalałam. No i znaczyło to, że te głosy BYŁY prawdziwe. Sezorisowi nic takiego się nie śniło oraz nie słyszał żadnych głosów."
~*Ależ of fucking course. Dlaczego ci, którzy dojebali się do Claire The Opko, nie mogliby uznać, że Gregory jest kompetentniejszy do zatrzymania czego tam bądź i do niego się przyczepić? Czemu to zawsze musi być główna postać? Ja nie mogę, przez to Sezoris jeszcze bardziej nie ma roli w historii, jedynie jest po to, aby drętwy wątek miłosny był oraz aby potem zdradzić Slade'a i Tristitię, i aby być motorem napędowym wkurwu Tri. To straszne zubożenie postaci jest.*~
~Także to chyba logiczne, że wykorzystywał te pierwiastki radioaktywne. W jakim innym celu kazałby wam je kraść? Logiki trochę, no. Niby Claire jest uznawana za taką inteligentną, a nie potrafi dojść do najprostszych wniosków.~
|No i ile mamy powtarzać, że jakby była chora na chorobę popromienną, to już dawno by to zaczęła odczuwać? No i też jak wspominaliśmy wcześniej, halucynacje nie są tego wyznacznikiem.|
<Brakuje też przemyśleń mojej opkowej wersji. No kurde, każdy normalny by się nad tym zastanawiał, a tymczasem po Claire Opko Version wydaje się to spływać jak po kaczce. No a że jest jednocześnie narratorką i główną bohaterką to nie pomaga, bowiem powinniśmy móc ją polubić.>
*I generalnie ten fragment również pokazuje, jak płytką debilką jest Tristitia.*
~*Jak kiedyś dojdziemy do analizy końcowej, to będę się musiała nieźle o Tri rozpisać.*~
~Nie dziwne, bowiem jest największą Mary Sue w dziejach FanFiction o Młodych Tytanach. Ja rozpiszę się o fabule.~
|Ja o fillerowych rozdziałach, do których dojdziemy oraz o świecie przedstawionym.|
<Ja poruszę temat stylu, w jakim to opko jest napisane oraz hipernierealistyczności.>
*No to mi zostaje w sumie pisownia pod względem interpunkcji i innych takich błędów oraz rzeczy biorące się z dupy.*
~*I pięknie, przynajmniej wiemy, o czym kto się rozpisze za te sto lat.*~
~Perspektywa optymistyczna jak fakt, że zegar zagłady zatrzymał się sto sekund przed północą. XD~
~*Wieeem ;"""DDD*~
606. „[...] - OK, dzisiaj pasuje. Tak w ogóle, to czy ty czasem nie przyzwyczajasz się zbytnio do mego płaszcza?
- Jest taki wygodny i tak cudnie pachnie...
- ...
- Jest taki cudny jak tyyy...
- ..........
- I-
- Błagam, nie fangirluj mnie tu. Nie lubię tego w takim nadmiarze, jak w twoim wypadku. W każdym razie, widzimy się o trzynastej, tam gdzie zwykle. Cześć.
- Cześć. O Boże, muszę wygrzebać się z tego przecudownego płaszcza...
- ..............................................
- Hehe...W każdym razie, cześć.
[...]"
~*Ja nie mogę, jak ta parówa wkurwia. Na serio, ona zachowuje się jak stereotypowa OC przeciętnej aŁtoreczki, co nie pomaga. Powoduje to wręcz nadmierny cringe, co nie jest dobre.*~
~Miło, że chociaż Brother Blood The Opko zwraca uwagę Claire The Opkeł na fakt, że jest fangirl jebaną. Szkoda tylko, że główna bohaterka przez całą historię nie dojdzie do wniosku, że zachowuje się jak niedojeb.~
|Generalnie problem tego dialogu to fakt, że jest cringe as fucking fuck. Tego, że nie gadają za wiele się nie czepnę, bowiem jego główne zadanie to takie, aby Sebastian Opko Version i nasza główna Mary Sue umówili się na spotkanie.|
<No ale brakuje czynności, które by wykonywali. Rozmawiając przez, w tym wypadku, komunikator na sto procent się czymś zajmowali, to tak jak podczas rozmowy telefonicznej. Dodałoby to wiarygodności, no, a owa jest na serio potrzebna w tej historii.>
*Brak przemyśleń opkowej Tristitii się nie czepnę, bowiem to nie jest zbyt ambitna rozmowa. Jedyne co, to tych kropek jest za dużo, trzy by w zupełności wystarczyły.*
~*Ważne, że zanalizowaliśmy już dzienny limit. Przynajmniej możemy skończyć analizować na dzisiaj.*~
~*|Mordy w kubeł, ułomy. XDDD| ;"""DDD*~
607. „Dzisiaj ubrałam się tak bardziej na gimbusiarsko. Założyłam jeden z moich niewielu crop topów, a mianowicie taki czarny z białym napisem „Not Bad" oraz moje dżinsowe, krótkie spodenki. Na stopy założyłam moją jedyną parę Converse, a włosy spięłam w koka, jak zwykle. Następnie, zaczęłam czekać na dwunastą trzydzieści."
~*Mam ci najebać? Wracamy po trzech dniach do analizy, a ty mi już z Converse wyjeżdżasz? Tak, ja też mam te buty, ale to nie zmienia faktu, że w opkach absolutnie każda postać ma te jebane buciory. Tak, Tristitia zakłada je pierwszy raz, no ale nadal. Jakby nie mogła założyć jakichś zwykłych trumpek.*~
~No i też generalnie ubrała się w takie ubranie, jakie zakłada milion opkowych Mary Sue. No a jako iż sama jest Mary Sue, to się do tego przyjebię. Wiem, że każdy, nawet opkowa postać, ma swój styl, tylko skoro Tri jest Mary Sue, to mogę się przyjebać też do jej ubioru.~
|Również brakuje jej jakichś przemyśleń, przez co przejście pomiędzy tym trzecim a czwartym zdaniem jest sztuczne jak to, co znajduje się pod kopułą Czarnka. Jasne, w tym wypadku nie musiałaby mieć nie wiadomo jak dużo przemyśleń, ale jednak trochę by się przydało, aby nie była pusta jak łeb Niedzielskiego.|
<Także ten napis na crop topie mej opkowej wersji mógł po prostu zostać napisany kursywą, aby jakoś go od tekstu wyróżnić. To pogrubienie nie jest potrzebne.>
*No i powinna coś robić, w końcu ma jakieś hobby. Skoro czekała na konkretną godzinę, to jak normalny człowiek powinna się czymś zająć.*
~No ale najważniejsze, że mamy opis. Wiem, że w tym opku opisy są, ale zawsze aŁŁŁtoreczka mogła uznać, że tym razem wali pisanie opisów i mogła dać chujowy rysunek obecnego ubioru Claire Opko Version.~
608. „Jednak, w czasie drogi, ponownie usłyszałam w głowie jeden z głosów, a dokładniej głos Anatolija, który mówił:
„Mówi, że cię kocha i, że jesteś jego córką, hę? Nie wiem, czy chcąc zniszczyć życie także i tobie okazuje ci miłość."
„Co? O co ci chodzi? Przecież on nie chce zniszczyć mojego życia." – Pomyślałam
„Nie byłbym tego taki pewien. Wytłumaczymy ci to za jakiś czas."
Swoją drogą, pierwszy raz mi odpowiedział, gdy myślami się o coś zapytałam, ale nadal nie wiedziałam, O CO IM KURNA CHODZIŁO. No, ale po jakimś czasie dotarłam do parku. [...]"
~*Ten wątek jest tak trochę cringe. Znaczy mógłby zostać dobrze wykorzystany, ze wszystkiego da się coś sensownego zrobić, ale tutaj nie został. A szczególnie, gdy zna się zakończenie tegoż wątku oraz to, co dzieje się później, to wie się, jaka to chujnia jest.*~
~Także w sumie, z tego co pamiętam, bowiem to NadOpko nie zasługuje na weryfikację informacji, to nigdy nie zostało przedstawione, aby wcześniej nasza główna debilka się o coś ich zapytała, a oni nie odpowiedzieli. Powinno się to przedstawić chociaż z dwa razy, aby nie było widać, że absolutnie wszystko w tym opku jest wciskane na siłę.~
|No i też, co generalnie będzie dotyczyć niekoniecznie tylko tego momentu, ale też całego wątku, ale czemu oni w sumie mówią do niej tak sztucznie? Ja wiem, że w przeciętnej historii, w której pojawia się duch jakieś zmarłej osoby i chce od postaci, aby coś tam zrobiła, to mówi wszystko w taki sztuczny i niejasny sposób. No ale to jest chujowe, więc po co powielać coś chujowego, jeżeli nie potrafi się napisać tego lepiej? Mogliby się wypowiadać normalnie i od razu powiedzieć, o co im chodzi. To byłoby oryginalne oraz nie byłoby tej niepotrzebnej pseudo tajemnicy.|
<Brakuje też przemyśleń mej opkowej wersji. Skoro jeden z nich pierwszy raz jej odpowiedział oraz nadal nie wiedziała, o co im wszystkim chodziło, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. No ale nie, po co, niech postać stoi w miejscu. Serio nie mogę uwierzyć, że moja opkowa wersja przez tak długą historię w ogóle się nie rozwija, tylko staje się jedynie wkurwiającą debilką.>
*Brakuje też czynności, które Tristitia The NadOpko wykonywałaby podczas tej krótkiej rozmowy. Wątpię, że tak po prostu szła czy co tam bądź i myślała. Zawsze w otoczeniu na sto procent coś się działo oraz wykonywała ona jakieś ruchy poza ruszaniem nogami.*
~*Generalnie to też te wypowiedzi powinny być napisane od półpauz. Wiem, że oni rozmawiali telepatycznie, ale to nadal rozmowa. Dialogi w cudzysłowie zapisuje się pisząc opowiadanie po angielsku, po polsku obowiązują półpauzy.*~
609. „[...] - Sebastian...Ty...Ty jesteś dla mnie taki dobry...I jesteś też taki fajny...Nie wyobrażam sobie mego obecnego życia bez ciebie.
- Ja też nie wyobrażam sobie, jak mogłoby wyglądać teraz moje życie, gdybym wtedy cię nie poznał. Po prostu...ciebie nie da się nie lubić. Jesteś jak kot. Ciebie po prostu trzeba uwielbiać i po to jesteś. – Odparł
- Jesteś taki miły...
- Miły jestem tylko w twoim towarzystwie, bo przy tobie po prostu nie da się inaczej.
- Jesteś Jedynym Słusznym Człowiekiem. Tak można podsumować, jaki jesteś.
- O popatrz, to dokładnie tak, jak ty.
Chwilę potem, spojrzałam mu w oczy i rzekłam:
- Tak jak Slade, jesteś dla mnie wszystkim.
- I ty jesteś wszystkim dla mnie. – Odparł
Jednak, parę sekund później, nasze usta zetknęły się i, po raz trzeci, zaczęliśmy się całować."
~*
Serio, to jest tak przesłodzone, że aż zabrakło mi memów w sekcji z reaction memes na mej pinterestowej tablicy. Serio, ten dialog jest tak przesłodzony, że to aż szok, no ale zacznijmy od początku. Te wypowiedzi Brother Blood The Opkeł kompletnie do niego nie pasują. Naprawdę, on w ogóle nie powinien zwrócić na tę tępą pałę uwagi, no chyba, że chciałby ją do czegoś wykorzystać i uznałby, że mind control jest zbyt przereklamowany. No ale po co pisać postać kanoniczną zgodnie z charakterem, lepiej robić z, w tym wypadku, Sebastiana Opko Version typowego NadOOC aŁtoreczki.*~
~Także czy oni naprawdę muszą sobie tylko słodzić? Jeżeli jest się z kimś w jakiejkolwiek relacji, to rozmawia się też o wszystkim i o niczym. Jasne, raz na jakiś czas można skomplementować drugą stronę, ale nie przesadzajmy. Wątpię, aby ktokolwiek z kimkolwiek tak rozmawiał, bowiem to jest nienaturalne, no.~
|Dodatkowo czy naprawdę nikt nie mógłby spróbować delikatnie przekazać Tri The Opko, że jest tępą idiotką, która właśnie tak się zachowuje i na dodatek jest płytka jak Czarnek? Wiemy co prawda, jak Claire The NadOpko reaguje na krytykę, ale delikatnie zawsze można by spróbować jej to przekazać. Może dzięki temu udałoby się tę historię uratować.|
<I znowu, moja opkowa wersja zdradza Gregory'ego. Skoro tak go kocha, to nie powinna się całować z innym typem. Jak mamy uwierzyć, że nie zakochała się w Sebastianie, skoro się całują? Ja nie mogę, jest nie dość, że płytka, głupia, to jeszcze niewierna.>
*I generalnie nie ma co za wiele o tym dialogu do powiedzenia, bowiem wszystko już powiedziane zostało. Nie powinno się pisać tak przesłodzonych rozmów, bowiem to jest nienaturalne i cringe w dodatku. Jedyne co, to powinno się dodać jakieś czynności pomiędzy nimi, które podczas tej cringe rozmowy wykonywali albo chociaż jakieś dźwięki z otoczenia. Tak, nadal będziemy się do tego dowalać do końca.*
~*No i jakieś przemyślenia głównej suki też by się przydały. Nie uwierzę, że nie miała żadnych przemyśleń, szczególnie, że pisała o tym wszystkim z perspektywy czasu. To dodałoby coś do tej płytkiej jak Czarnek parówy, ale jak widać po cholerę się postarać.*~
610. „[...] Jednak w sumie, już od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad jednym. Nad tym, kogo naprawdę kochałam. No niby kochałam Sezorisa i on kochał mnie oraz okazywał mi to, ale jednak Sebastian...on bardziej o mnie dbał i poświęcał mi więcej czasu oraz zrozumienia. Nie wiedziałam, naprawdę nie wiedziałam, co czułam."
~*
+
*Overangry Retconningverse noises*
Weź ty mnie nie wkurwiaj idiotko i przestań zmuszać mnie do używania reaction memes. Przez to jeszcze bardziej widać, że ten wątek miłosny pomiędzy Claire The Suką a Sezorisem jest gówno warty i wciśnięty tylko po to, aby nie było, że ta debilka od razu zakochała się w Brother Blood. To jest takie zubożenie w sumie obu postaci na dobrą sprawę. Jakby nie można było po prostu zostawić wątku miłosnego z Gregorym, co byłoby oryginalne. Obecnie to w sumie jedyne co, to coraz bardziej widać, że ten wątek miłosny z Sezorisem został jebitnie wciśnięty na siłę i tej relacji wcale a wcale nie widać.*~
~Także jeżeli faktycznie by kochała Gregory'ego, to nie zastanawiałaby się nad tym, kogo faktycznie kocha. Widać, że jest niewierną i niezdecydowaną debilką, co dodaje jej kolejną wadę, a zalet na horyzoncie nie widać. Na serio mówię, nie potrafię wymienić ani jednej zalety głównej Mary Sue, jedynie same wady. No a to nie jest dobre, bowiem postać powinna mieć jednocześnie ujawniane wady i zalety.~
|I też widać, że ten wątek Tristitia x Sezoris jest pisany tak, aby było widać, że Gregory to chuj, a Brother Blood to sam pan i władca. A każdy wie, że największym rakiem tej historii jest główna idiotka. Generalnie w tej gównianej historii rola wszystkich postaci jest zmarginalizowana, aby Tri The NadOpko błyszczała jak gówno w Wiśle.|
<Generalnie te przemyślenia chyba najbardziej dobitnie przedstawiają NadZjebanie mej opkowej wersji. Wciąż nie mogę uwierzyć, jak można było stworzyć tak zjebaną OC.>
~*Ja w sumie też nie, szczególnie, że w tamtym czasie stworzyłam na przykład Edwarda czy Alexandra, których NadKocham.*~
~Mówię, byłaś NadNiedojebana jedynie w dziesięciu procentach.~
~*Znowu chlałeś przed analizą? XDDD*~
~Nie ;"""DDD~
~*Ta, nie. XD*~
~;"""DDD~
611. „Jednak to nic nie dało i znowu przyśnił mnie się ten nieszczęsny sen, i znowu bez wyjaśnienia, o co chodziło. Kiedy otworzyłam oko, zauważyłam że przez okno, które było w tym pokoju, zaczęły wpadać pierwsze promienie słońca. Również nadal czułam, że Sebastian mnie obejmował, a gdy na niego spojrzałam, ujrzałam że nadal spał. Lecz, chwilę potem, usłyszałam że westchnął on, a parę sekund potem, nadal przez sen, powiedział tylko:
- Claire...
~~*Nie, debilu. XDDD*~ ;"""DDD~
O, czyli chyba mu się śniłam. Jednak nie wiem, czy chciałam wiedzieć, co mu się dokładniej śniło. Mimo wszystko, parę sekund potem, cicho wstałam z łóżka, wyszłam z pokoju i poszłam do głównego pomieszczenia bazy..."
~*Może by tak więcej przemyśleń na temat tego, jak Claire The Opko się czuła po obudzeniu się z tego snu oraz jakieś jej przemyślenia na temat owego? Może w tym śnie pojawiałoby się więcej wskazówek na temat tego, co oni wszyscy od niej chcą? To w sumie powinno się zacząć dziać, bowiem skoro chcieli ją przed czymś ostrzec, to powinni chociaż trochę zacząć jej wyjawiać, co ich przywiało. No ale nie, po co napisać coś ciekawego. Lepiej iść utartą ścieżką, nawet jeżeli nie ma sensu. Kurna, to logiczne, że plany na opowiadanie się zmieniają, nawet po zaplanowaniu. Ja na przykład już dawno skończyłam planować Retconning 0,25, ale na przykład taki rozdział dziewiąty będzie wyglądał nieco inaczej niż zaplanowany i to jest normalne.*~
~Generalnie w sumie problem tego całego fragmentu to zbyt mało przemyśleń głównej debilki. Powinna się dłużej zastanawiać nad tym snem, dlaczego nadal nie widziała wyjaśnień na horyzoncie, a także skoro podejrzewała, że śniła się Sebastianowi, to też powinna nad tym trochę pomyśleć. Dzięki temu jakoś rozbudowywałoby to Tristitię The NadOpko, a o to przecież chodzi w każdym opowiadaniu, a tym w narracji pierwszoosobowej to już w ogóle.~
|Mogłaby też przeteleportować się do głównego pomieszczenia bazy, chyba miała przy sobie ten pierścionek, który ewidentnie powinien trafić do kogoś innego. No chyba, że nie miała, ale ten FanFiKKKtion nie zasługuje na weryfikację informacji, więc tego nie sprawdzę.|
<I generalnie w sumie problem tego fragmentu, jak w większości przypadków, sprowadza się do zbyt małej ilości przemyśleń.>
612. „[...] - Em...Tri...To naprawdę niepokojąco wygląda, jak ty się tak w te ekrany wpatrujesz.
W tym momencie, odwróciłam się i, widząc go, rzekłam:
- Hehe...To jest takie fajne, tak obserwować miasto.
- ...
- No co?
- Nie, nic. Jesteś pojebana.
- Wiem, ale mi z tym dobrze.
- ......
- Ty też normalny nie jesteś.
- Wiem
- No widzisz? Więc co się dziwisz?
- Nie czujesz, że rymujesz.
- Ty, faktycznie.
[...]"
~*No ja się zaraz zaziewam, legitnie. Strasznie nudny jest ten konkretny dialog, nie mogliby oni pogadać jakoś naturalnie? To też nie jest coś, o czym ktokolwiek z kimkolwiek mógłby porozmawiać. Naprawdę, oni powinni pogadać ze sobą o wszystkim i o niczym oraz w sposób naturalny.*~
~Generalnie to wygląda jak typowy, generyczny dialog, który mogłaby napisać aŁtoreczka. Jakby nie można było się postarać napisać czegoś, co byłoby normalniejsze.~
|Przez to nie ma co za wiele do powiedzenia o tym dialogu. Może jeszcze to, że wypowiedzi Sebastiana nie pasują do jego charakteru jak Czarnek do polityki. A serio ciekawsze by było, gdyby postacie kanoniczne były pisane zgodnie z ich charakterami.|
<W tej siódmej wypowiedzi jest za dużo kropek. Trzy by w zupełności wystarczyły.>
*Także czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy, brakuje. Przez to nie ma co za wiele skomentować, no.*
~*W następnym fragmencie będzie co do komentowania. W nim bowiem wychodzi, że...
613. „[...] Otóż, gdy już spałam, przyśnił mnie się, o Jezu, inny sen. Widziałam w nim główne pomieszczenie elektrowni czarnobylskiej, tylko w takim stanie, w jakim je zastałam, gdy byłam tam z Sezorisem. Widziałam tam też ich wszystkich, czyli byłych pracowników, strażaków i likwidatorów. Patrzyłam na nich tak jakby z przodu. W takim sensie, jakby oni oraz to całe pomieszczenie byli za lustrem weneckim. Chwilę potem, przemówił Anatolij:
- Musisz go przed tym powstrzymać. Musisz powstrzymać Slade'a przed tym, co kończy tworzyć.
- Ale o co wam chodzi? Co on takiego tworzy, co mogłoby zacząć to wszystko, o czym dotychczas mówiliście? – Spytałam myślami.
- Dwie głowice nuklearne. Chce wywołać nimi trzecią wojnę światową, ale nie wiemy, dlaczego. W każdym razie, to dla świata znaczyłoby katastrofę, szczególnie w dzisiejszych czasach. No i wiadomo, cierpieliby na tym także i cywile, łącznie z wami.
- CO?!
- On dobrze mówi, Claire. Po to Sladeowi był uran i pluton. – Rzekł inny z pracowników.
- Jeśli nie chcesz cierpienia waszego i innych, musisz go przed tym powstrzymać.
Po czym sen zakończył się."
~*Slade to istny debil. Po jaką cholerę on chciałby wywołać trzecią wojnę światową? Przecież w serialu nie zależało mu na zniszczeniu świata, tylko na przejęciu władzy chyba nad światem, ale tego pewna nie jestem. Wiem tyle, że nad Jump City na pewno. Jasne, mogłyby mu się cele zmienić, ale trzeba byłoby to podbudować, abyśmy nie mieli tu równego jebania kanonu.*~
~Także może by opisać atmosferę, jaka panowała w tym śnie? Dzięki temu dałoby się lepiej odczuć, co odczuwała (#sens) opkowa Claire. No ale nie, po co się wysilić, skoro można napisać na siłę. Kurde, jakby się postarać, to opko mogłoby być znacznie lepsze i ciekawsze. No ale nie, lepiej pisać na siłę.~
|Spytałbym, jakim cudem mój opkowy klon umiałby stworzyć atomówki, ale niejednokrotnie zostało pokazane, że jest jebanym Garym Stu, więc to ma sens.|
<Także na serio, czemu oni musieli być tam wszyscy? Nie mogłoby się do Tristitii przyczepić na przykład maksymalnie trzech z nich, w tym Anatolij na przykład? To miałoby sens, bowiem nie widzę powodu, dla którego absolutnie ten cały tłum ludzi miałby się do niej przyczepić. No a sądzę, że w sumie nawet jeden czy dwóch z nich by starczyło do przekazania tej wiadomości.>
*I też czy naprawdę nie mogliby się przyczepić do Gregory'ego? Mogliby z jakiegoś powodu uznać, że on byłby kompetentniejszy do zatrzymania tego wszystkiego niż jego ułomna znajoma. No ale oczywiście, że nie, bowiem to Mary Sue musi wszystko uratować.*
~*Imię Slade'a przy okazji jest źle odmienione w tej przedostatniej wypowiedzi.*~
~No i też brakuje czynności, które by wykonywali. Wątpię, aby po prostu jej to wszystko mówili, na sto procent chociaż jakoś by gestykulowali. No a na pewno to dodałoby coś do tego nudnego jak but fragmentu.~
|Przydałoby się też jakoś bardziej opisać atmosferę, która panowała w tym śnie, abyśmy mogli lepiej wczuć się w to, co się działo. Przy okazji widać by było, że aŁtoreczka się starała nad swym tworem. No ale najwidoczniej po cholerę, skoro można coś napisać ot tak, aby było.|
<Jakieś przemyślenia mej opkowej wersji też by się przydały, chociażby z faktu, że pisze to z perspektywy czasu. To na sto procent dodałoby coś do tych nudów i może moglibyśmy wczuć się w jej sytuację.>
*I generalnie ten fragment mógłby być spoko, ale, jak całe opko, jest taki meh.*
614. „[...] - NIE RÓB TEGO!!! – Krzyknęłam ze strachem.
W tym momencie, odwrócił się w moją stronę i, widząc przerażoną mnie, spytał ze zdziwieniem:
- Ale...Tri. Dlaczego mam tego nie robić?
I podszedł do mnie. Kiedy obok mnie stał, powoli chwycił mnie za ręce, a ja odpowiedziałam:
- Czy ty naprawdę chcesz kaleczyć świat?
- Ja po prostu chcę zniszczyć miasto. – Odpowiedział
- Ale głowicami nuklearnymi? To wywoła wojnę!
- No i co z tego?
- My też będziemy na tym cierpieć.
Po czym, ze łzami w oku, przytuliłam się do niego i rzekłam:
- Proszę...Jeśli nie chcesz zrobić tego dla świata, to zrób to chociaż dla mnie...
W tym momencie, na chwilę nastała cisza. Jakiś czas później, Slade westchnął i odparł:
- Dobrze, kochanie. Zrobię to dla ciebie.
- Jesteś taki kochany... - Powiedziałam
- Dla ciebie zrobię wszystko.
Chwilę potem, również mnie przytulił. Cieszyłam się, że dla mnie zrobiłby wszystko, bo dzięki temu przekonanie go do zmiany zdania, poszło łatwiej."
~*Tak się wkurwiłam, że aż przypadkiem CTRL + O nacisnęłam. No ależ of fucking course, że musiało udać jej się go przekonać w jednym dialogu. Jakby musiało jej to zająć więcej czasu, bowiem na przykład Slade byłby nafiksowany na punkcie tych głowic nuklearnych, to Wszechświat by wybuchł, bowiem byłoby to zbyt realistyczne.*~
~W ogóle to też jest idiotyczne. Jaki debil chciałby zniszczyć miasto głowicami nuklearnymi? Gdyby chciał wywołać wojnę, aby ją potem wygrać i przejąć władzę nad światem to spoko, ale zniszczyć miasto powinien w jakiś sensowniejszy sposób, niż bombami atomowymi.~
|No i generalnie brakuje też jakichś przemyśleń Claire The Łopko. Przydałyby się chociażby po to, aby jakoś wczuć się w obecną sytuację i aby nie było widać, że po tej tępej debilce absolutnie wszystko spływa jak po kaczce.|
<Także widać, że Slade The NadOpko jest tutaj robiony na OOC jebanego. On nie powinien dać się tak łatwo przekonać, dzięki czemu można byłoby wydłużyć ten dialog albo rozciągnąć ten wątek jeszcze trochę. Oczywiście nie jakoś specjalnie długo, bowiem szybko by się znudził, ale chociaż trochę. No ale jak widać trzeba wątki kończyć jak najszybciej, albowiem niedojebany plan rozdziału tak nakazywał.>
*W sumie czemu to naprawdę nie mógłby być Sezoris? Może dzięki temu ten dialog byłby ciekawszy, szczególnie, że Slade jeszcze raczej aż tak bardzo Gregory'emu nie ufa. Chociaż w sumie też cholera wie, bowiem czas w tym turbo opku dziwnie szybko skacze. Ja nie mogę, jaki tu jest bałagan, to aż NadSzok.*
~*No i też kurde, Slade The Opko chce jedynie zniszczyć miasto. Powinno go obejść to, że wywołałby wojnę, której raczej nie chce. No ale nie, lepiej robić go jako NadOOC, bowiem inaczej trzeba byłoby się zastanowić jak poprowadzić historię, a nie o to chodziło mej dawnej wersji.*~
~No i też brakuje czynności, które oni wykonywaliby podczas tej jakże ekscytującej debaty tysiąclecia. Naprawdę nie uwierzę, że szczególnie w takim momencie nic nie robili. Serio to wkurwia, bo przez to to opko jest jeszcze bardziej statyczne, niż było do tej pory.~
|W ogóle, gdzie są Retconningowe urywki? :<|
~*Nie mam pomysłu na pasujące, sorki. XD*~
~|;"""-(((|~
~*Idźcie się wychować. XDDD*~
~|Nie ;"""DDD|~
615. „Gdy po jakimś czasie ponownie spałam, znowu przyśnił mnie się ten sam sen, co niedawno, tyle że tym razem krótki ~*jak połączenia nerwowe w twoim mózgu odpowiedzialne za inteligencję*~. Jednak, tym razem, Anatolij rzekł tylko:
- Jesteśmy pod wrażeniem, Claire, że kilkoma zdaniami przekonałaś go do zmiany zdania.
Po czym, wszyscy którzy w owym śnie byli, ~*wybuchli. :D*~ uśmiechnęli się do mnie, a następnie obraz tak jakby zaczął odsuwać się ~*na skos.*~ w dal. Kiedy zniknął, przyśnił mnie się inny, tym razem ~*nie*~normalny, sen."
~Co ty dzisiaj piłaś, Ramoninth? X"""DDD~
~*Jedynie wodę i kawę. XD*~
~Sprawdź czy na pewno były świeże. XD~
~*Hehe ;"""DDD Anyway, wracając do fragmentu, to powinien się zastanowić, jakim kurde cudem kogokolwiek udało się tak prędko przekonać do zmiany zdania i, że to dość podejrzane. No ale to mogłoby dodać ciekawszy mikro wątek, a dawnej mnie nie chodziło o to, aby ubarwić historię. Wolałam iść zgodnie z wytyczonym przez siebie planem i nie zboczyć nawet o minimum.*~
~Także nadal wypadałoby opisać atmosferę obecną w tym śnie. Jak mamy się wczuć w to, co się w nim dzieje, skoro nie mamy żadnego opisu atmosfery ani przemyśleń głównej zjebki na dobrą sprawę też nie mamy? Jak można kurde tak na siłę pisać? Historii nie powinno się pisać na siłę, nawet dzieci to wiedzą.~
|No i też brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej wypowiedzi Anatolija. Wątpię, aby absolutnie nic nie robili, no, zawsze się chociaż minimalnie gestykuluje, nawet mówiąc jedynie jedno zdanie.|
<I nadal uważam, że ten wątek powinien być dłuższy. Może dzięki temu byłby ciekawszy, a nie cringe, jaki jest w obecnej formie.>
~*Na szczęście podobny wątek w trylogii „Again and Again" wykorzystam lepiej. :D*~
~Ja pierdolę, nie. X"""DDD~
~*Tak :D*~
616. „[...] - Słuchaj. Chodź, zdradźmy Slade'a.
- Czyś ty oszalał?! Nigdy mu tego nie zrobię! – Krzyknęłam
- Cicho, nie krzycz. Nie chcę, aby nas usłyszał. A poza tym, naprawdę podoba ci się to robienie tego wszystkiego, co on każe?
- A żebyś wiedział. Podoba mnie się to życie i nie oddałabym go za nic innego. Poza tym, jeżeli zdradziłabym Slade'a, musiałabym zdradzić także i Sebastiana, a prędzej skoczyłabym z okna, niż bym mu to zrobiła.
- Ale co ty w nich takiego widzisz? To zwykli przestępcy!
- Może i tak, ale Slade jest dla mnie jak ojciec. Tyle dla mnie zrobił i teraz, po tym wszystkim, miałabym go zdradzić? Nigdy. Nie jestem niewdzięczna. A Sebastian to mój przyjaciel i nie zamierzam go od tak porzucać. Zbytnio go lubię.
Po tej rozmowie, nim Sezoris zdążył cokolwiek powiedzieć, wybiegłam z pokoju i pobiegłam do siebie."
~*Bowiem wiecie, gdyby Tristitia zdradziła Slade'a i musiała się mierzyć z konsekwencjami tego, to byłby to jakiś sposób na rozwój postaci. No a jak wiemy aŁtoreczkowej wersji mnie o to nie chodziło. Ja nie mogę, czemu nie mogłaby go zdradzić? To byłoby ciekawe, bowiem na przykład bardziej zależałoby jej na Gregorym i chciałaby być z nim nie ważne co.*~
~No i też na razie tego nie widać, ale ten wątek pójdzie strasznie szybko, jak praktycznie każdy wątek w tych nudach. Nie mógłby Sezoris dłużej próbować jej przekonać? W sumie teraz też mogliby dłużej pogadać, a nie Tri The Opko musiała tak szybko zakończyć ten temat wybiegając z pomieszczenia.~
|Także jak do tej pory to życie Claire jako uczennicy Slade'a The Opko to nudne było. Wszystkie jej misje to były kradzieże czy pilnowanie jak szło tworzenie czegoś. Nawet ten wypad do Czarnobyla polegał w sumie jedynie na kradzieży. Jakbym ja miał wieść takie życie, to mnie by się bardzo szybko znudziło.|
<No i też teraz przydałyby się jakieś przemyślenia mej opkowej wersji. Mogłaby w sumie rozważać wszystkie za i przeciw zdradzenia Slade'a Opko Version. Nie musiałaby go zdradzać, chociaż to byłoby ciekawe, ale przydałoby się, aby w takim momencie jakieś przemyślenia miała. Bowiem inaczej jest jeszcze płytsza niż była do tej pory.>
*Także może jej dylemat by zadziałał, gdybyśmy faktycznie widzieli, że Tristitia The Opkeł i Slade The NadOpko faktycznie traktowali się jak rodzina. A tymczasem tego nie dostaliśmy, bowiem na przykład nie rozmawiają o wszystkim i o niczym, mimo iż kurwa powinni. Jak mamy w takim razie uwierzyć w jej dylemat?*
~*Czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy, też brakuje. Oni powinni chociaż jakoś gestykulować, no, naprawdę nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili i jedynie stali. Mogliby też na przykład jakieś dźwięki z otoczenia słyszeć czy coś, to też by coś dodało. No ale nie, po co się starać.*~
~I generalnie jak widzicie, został wcześniej w opku zaspoilerowany ten wątek. Bowiem tak kurwa powinno się robić.~
~*Na szczęście zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron z fragmentami, więc możemy już na dzisiaj skończyć.*~
~*<Japa tam. XD> Hehe ;"""DDD*~
617. „[...] - Slade i Sebastian to zwykli przestępcy. Wiem, że jesteś uczennicą Slade'a już bardzo dużo czasu, ale nigdy nie jest za późno na zmiany. Wiem, że w głębi jesteś dobrą dziewczyną i także jesteś wrażliwa na cierpienie ludzkie. Czy nadal chcesz tak żyć? Czy nadal chcesz torturować swoją wewnętrzną, delikatną stronę?
W tym momencie, nie odpowiedziałam tak od razu. Pierwszy raz miałam poważniejszy dylemat, czy zdradzić Slade'a i być razem z Sezorisem, czy odmówić Sezorisowi i wieść takie życie jak dotychczas. Niby Slade był dla mnie jak ojciec, a Sebastian był moim przyjacielem, ale pierwszy raz rozważałam wszystkie za i przeciw.
Aż w którymś momencie, usłyszałam w głowie znajome głosy:
„Nie rób im tego. Nie zasługują na to."
„Slade i Sebastian dali ci tyle, ile nie dał ci nikt przed nimi, a ty się jeszcze zastanawiasz, czy ich zdradzić, czy nie?"
„Odpowiedź jest prosta: NIE"
„Wiemy, że lubisz to życie. Wiemy, że Slade i Sebastian są dla ciebie ważni. Wiemy, że nigdy byś im tego nie zrobiła."
„Czy Gregory jest ważniejszy od ludzi, którzy przez tyle lat byli przy tobie?"
„Chcesz być niewdzięcznicą?"
„Życie bez Slade'a i Sebastiana nie będzie dla ciebie szczęśliwe."
Po usłyszeniu tych głosów, zrozumiałam, że jeżeli zgodziłabym się na propozycję Sezorisa, postąpiłabym nie fair wobec Slade'a i Sebastiana. Dlatego od razu krzyknęłam:
- Chcę tak żyć! Nigdy nie zrobię tego Sladeowi i Sebastianowi!
A następnie przemieniłam się w niematerialnego orła i wyleciałam z bazy."
~*
A to dopiero początek analizy na ten tydzień i już musiałam użyć reaction meme. Bardzo gratuluję swojej dawnej wersji. Zaczynając od początku, ta pierwsza wypowiedź Gregory'ego jest strasznie edgy i widać, że nie pasuje do jego charakteru. Naprawdę nie dało się napisać wypowiedzi, która byłaby normalnie napisana oraz nadal zawierałaby próbę przekonania Tristitii Zjeb-chan do zdradzenia Slade'a i Sebastiana?*~
~No i też niby Tristitia The Opko miała taki poważniejszy dylemat czy zdradzić Slade'a i Sebastiana, czy nie, a mimo to nie mamy w tym fragmencie jej większych przemyśleń. No kurwa, skoro się tak zastanawiała, czy ich zdradzić, czy nie, to powinno nam to być przedstawione, a nie tak krótko, jakby to po niej spłynęło. No ale jak widać rozbudowywanie postaci nadal nie było opcją.~
|No i też czemu ten cały tłum dusz z nią został? Wykonali swoje zadanie, które mieli do wykonania na Ziemi, więc powinni odejść. Zawsze tak jest w jakimkolwiek tworze kultury, że jak jakaś dusza chce, aby ktoś żywy wykonał coś, co nie pozwala jej w spokoju odejść, to po wykonaniu tego odchodzi. Dlaczego tu jest inaczej? Można by dać jakiś powód ku temu, ale owy się nie pojawił, więc to tak trochę bardzo sensu nie ma.|
<Także dlaczego oni tak naprawdę ją do złego namawiają? Z tego co wiadomo, to ci wszyscy ludzie nie byli za swego życia źli do szpiku kości, byli no normalnymi ludźmi. Nie ma to za bardzo sensu w tym wypadku, szczególnie, że nie było nam przedstawione, aby po śmierci z jakiegoś powodu ich charakter się zmienił na zły do sześciennego sześcianu. Oni bardziej powinni ogarnąć podążając tyle za moją opkową wersją, że Slade i Sebastian są po prostu złymi ludźmi. No i w związku z tym bardziej powinni zachęcać mą opkową wersję do zdradzenia ich, bowiem to by oznaczało przejście głównej debilki na stronę dobra.>
*No i brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tych rozmów. Znaczy Tristitia Opko Version i Gregory, bowiem podążających za Tri The Zjebson dusz nie widziała. To dodałoby coś do tego nudnego gówna i może byłoby coś więcej do powiedzenia, ale najwidoczniej staranie się nie było opcją w dalszym ciągu.*
~*No i wypowiedzi tych dusz nadal powinny być zapisane od półpauz. W końcu to ich wypowiedzi, mimo iż telepatyczne, ale nadal. No a w polskim wypowiedzi zapisuje się od półpauz.*~
~Także skąd oni wiedzieli to wszystko, co Tri The Niedojeb czuła do Slade'a i Sebastiana? Nie było nigdzie wspomniane, aby mieli wgląd w to, co się w jej pustym łbie działo, więc to sensu nie ma. Widać po prostu, że jest to kolejna rzecz wstawiona na siłę.~
|No i znowu w ten zjebany sposób zakończyła rozmowę. Brakuje jeszcze, aby tupnęła nogą i trzasnęła drzwiami. Serio, ile ona ma lat? Pięć?|
<Pięć to ona ma punktów IQ. Pięć na minusie.>
~*TAAAKA MIIIŁA. X"""DDD*~
<Szczera jestem. :D>
618. „[...] Jednak, jakiś czas potem, poczułam że ktoś objął mnie, a następnie usłyszałam głos Sebastiana, który mówił:
- Hej...Skarbie...Co ci się stało? Dlaczego płaczesz?
W tym momencie, uniosłam zapłakany wzrok i odwróciłam go w kierunku źródła dźwięku. Widząc Sebastiana, po prostu przytuliłam się do niego, nadal płacząc. Chwilę potem, poczułam że on również przytulił mnie do siebie, a następnie ponownie spytał:
- No mów. Co ci się stało? Nie mogę patrzeć, jak cierpisz.
Po tych słowach, opowiedziałam całą historię z Sezorisem, a po skończeniu, dodałam:
- A jak on nas zdradzi? Ja go kocham...Nie chcę go stracić.
- Wiesz...Nie chcę ci tego mówić, ale jeżeli on naprawdę by cię kochał, nie zachowywałby się w sposób, który mógłby sugerować, że planuje odejście od was. – Odparł Sebastian.
W tym momencie, na chwilę nastała cisza. Może to była prawda. O tym nie pomyślałam, szczerze powiedziawszy.
- Dlaczego to ja zawsze muszę cierpieć? – Spytałam, płacząc i patrząc na niego.
- Nie wiem właśnie. Też nie mogę patrzeć, jak cierpisz, ale jednocześnie nie mogę na to nic poradzić. W każdym razie, jeżeli on was zdradzi – zabiję go. – Odpowiedział
- Masz takie samo podejście do życia jak Slade.
- No co? Humanitarne sposoby są nudne i nie zawsze skuteczne, a zabójstwo zawsze kończy się tak, jak to się zaplanuje.
- Trochę się boję waszego rozumowania...
- Nie musisz. My ciebie nie skrzywdzimy, tylko chcemy dla ciebie jak najlepiej.
- Zabijając tych, którzy czynią mnie nieszczęśliwą...
- No co? Taki już i ja, i Slade mamy charakter. Co poradzisz.
- ...
- No co?
- Nic, nic. Po prostu to jest trochę przerażające.
- Oj tam, zaraz przerażające. Jeżeli zabijemy kogoś, kto sprawia, że jesteś nieszczęśliwa, to już nigdy więcej cię nie skrzywdzi.
- Tak, taka jest kolej rzeczy, ale jednak...nie uważasz, że to jest niemoralne?
- Fakt, zabójstwo nigdy nie będzie zgodne z moralnością, ale co z tego? Najważniejsze to żyć po swojemu.
- A byłbyś szczęśliwy, gdyby ktoś ciebie zabijał?
- Oj, uwierz. Wątpię, aby ktokolwiek dał radę mnie zabić.
- Masz wysokie mniemanie o sobie.
- Taki już jestem.
Jednak, później, porozmawialiśmy jeszcze trochę na ten temat oraz temat Sezorisa. [...]"
~**Overangry Retconningverse noises*
*Rozsierdzone dźwięki Hexcenverse*
Taki ten fragment jest debilny, że aż mnie nadgarstek zabolał. Zaczynając od początku, ewidentnie widać w tym fragmencie, jak egoistyczną dziwką jest Tri The NadOpko. Oczywiście, że tylko ona się liczy i, że tylko ona musi najbardziej cierpieć. To nie tak, że tak naprawdę nie cierpi obecnie aż tak bardzo i generalnie zachowuje się jak Aunash z One Way To Dreams. Nie wierzyłam, że kiedykolwiek nawiąże do mego jakiegoś już zanalizowanego opka. Jakby naprawdę nie mogła postarać się zrozumieć czyjegoś punktu widzenia, tylko myśli jedynie o sobie i cały świat ma się kręcić wokół niej.*~
~No i też część wypowiedzi Sebastiana nie pasuje do jego charakteru. W sensie te momenty, w których mu aż tak zależy na głównej suce. On naprawdę powinien mieć ją w dupie, dopóki nie uznałby, że chciałby ją do czegoś wykorzystać, ale chciałby mieć w życiu jakieś wyzwanie, a nie używać mind control na lewo i prawo. No ale takiego wątku nie uświadczymy, więc można powiedzieć, że Brother Blood jest tu robiony na typowego OOC aŁtoreczki. Szczególnie, że pod względem podchodzenia do postaci, na których mu w tym FanFiKKKtion zależy, jest taki jak Slade The NadOOC.~
|Także i to spoilerem nie będzie, bowiem każdy, kto przeczytał w życiu przynajmniej trzy opka wie, jak one działają, wiadomo, że Sezoris wykituje. Czy naprawdę nie można by mu było dać własnego wątku i zrobić z niego pełnoprawną postać? Mógłby na przykład zdradzić mego opkowego klona i na przykład mogłoby to jeszcze bardziej dać do myślenia Tri Bitch-chan, dlaczego wszyscy uczniowie mej opkowej wersji go zdradzają. Dodatkowo Tytani mogliby zyskać nowego członka i może w związku z tym by coś się stało. No ale nie, bowiem to zawsze wszystko musi skupiać się na głównej piździe.|
<No i też generalnie miło, że moja opkowa wersja i opkowy Sebastian jakoś dłużej ze sobą rozmawiają, ale szkoda, że nie gadają też o dupie Maryni. Jak mamy uwierzyć w ich relacje, skoro gadają ze sobą jedynie na temat obecnych wydarzeń oraz tego co się stało i/lub stanie bądź może stać? W prawdziwym życiu ludzie gadają ze sobą też o wszystkim i o niczym, no.>
*No i też czy na serio nie mógłby się na przykład trafić ktoś, kto nie przytakuje bezmyślnie tej głupiej kurwie a.k.a głównej bohaterce i nie ginie jednocześnie? Bowiem to jest strasznie opkowe, a to normalne, że w życiu nie ma osoby, którą każdy by lubił.*
~*Także nadal brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej wybitnie długiej rozmowy. No i w sumie brakuje też dopisków, co działo się w tle, bowiem świat na stówę nie zamarł na czas tej rozmowy. No ale jak widać nadal nie chciało mnie się starać. Wciąż nie mogę uwierzyć, jakim Nadcudem w czasie, gdy napisałam „Nie jestem waszym wrogiem." mogłam stworzyć takie NadGówno jak to NadOpko.*~
~No i Claire The Zjebczyk brakuje ewidentnie i to znów przemyśleń. Nie uwierzę, że ona absolutnie nie zastanawiała się nad tym, o czym rozmawiali, szczególnie w momencie, w którym wspomniała, że na chwilę nastała cisza. No i dodatkowo pisze o tym z perspektywy czasu, o czym wiemy od prologu, więc tym bardziej powinna dodawać jakieś dodatkowe przemyślenia. No ale w sumie jako iż jest pustsza od łba Czarnka, to co się dziwić.~
|Także oczywiście, że nie pomyślała o tym, że Gregory faktycznie chce ich zdradzić, bowiem jest głupia jak but. Jakim cudem jest opisywana jako taka inteligentna, skoro nie potrafi sama wysnuć najprostszych wniosków?|
<I generalnie ta rozmowa jeszcze bardziej podkreśla niedojebanie mej opkowej wersji i NadOOC-owanie Sebastiana.>
619. „Rozdział XLIII – Zdrada"
*Miło wiedzieć, w którym rozdziale już jesteśmy. Oznacza to, że do końca tego turbo gówna pozostało nam jeszcze dwadzieścia siedem rozdziałów. Jakoś to przetrwamy, skoro tak daleko już zaszliśmy.*
~*No ale znowu mamy jebany spoiler już w tytule rozdziału. To naprawdę nie zachęca do dalszego czytania, a bardziej zniechęca. W końcu po co czytać rozdział, skoro się już od początku wie, co się w nim stanie? Zawsze mogłam nie dodawać tytułów rozdziałów, w końcu to nie jest obowiązkowe lub postarać się, aby nie spoilerowały.*~
~Najwidoczniej te dziesięć procent twego niedojebania, które wtedy miałaś, nie pozwalało ci wpaść na ten pomysł.~
~*A ty znowu chlałeś przed analizą, no bardzo gratuluję, a jeszcze nawet południa nie mamy. XD*~
~Hehe ;"""DDD~
620. „[...] - Jak myśmy się tu dostali?!
- Właśnie też tego nie wiemy. Ogłuszono nas, tak jak ciebie, a gdy się obudziliśmy, już tutaj byliśmy. – Odpowiedział Slade.
- Poczekajcie. Zaraz spróbuję nas uwolnić.
W tym momencie, spróbowałam przywołać moją umiejętność kontroli wiązek dezintegrujących. Jednak, nim zdążyłam zdezintegrować kraty, poczułam takie jakby odepchnięcie i moja moc nie zadziałała. Widząc i czując to, syknęłam po czym zapytałam:
- Co jest?! Dlaczego nie mogę korzystać z mych mocy?!
- To pewnie przez te obroże, które ty i Sezoris macie na szyjach. – Wyjaśnił Slade.
Po tych słowach, ja i Gregory równocześnie spojrzeliśmy w dół. Rzeczywiście, ujrzałam na mojej szyi jakąś białą, szeroką obrożę z tyloma czerwonymi paskami, ile miałam mocy, wliczając w to moce zdobyte za pomocą naszyjnika i pierścionka.
- To jak my się stąd wydostaniemy? – Spytał Gregory.
- Czekajcie. Mam pomysł. – Odparłam
Następnie, sięgnęłam do kieszonki, którą miałam na udzie. Jest! Komunikator, który dał mi Sebastian, nadal tam był. Czując to, wyjęłam przedmiot, wyjęłam rękę poza celę i nacisnęłam białą literę „H", która zaczęła migać na czerwono. Pierwszy raz przydała mnie się ta opcja owego komunikatora, szczerze powiedziawszy. Lecz, nim zdążyliśmy cokolwiek innego zrobić, usłyszeliśmy huk. Kiedy odwróciliśmy wzrok w kierunku źródła dźwięku, ujrzeliśmy pył, a gdy owy opadł, ujrzeliśmy...Sebastiana."
~*Zaaaczynając od początku, nim wkurw wjedzie na pełnych obrotach, to dlaczego Slade też nie miał tej obroży? Przecież on w serialu ma supersiłę, a ta umiejętność również mogłaby pomóc mu w ucieczce z więzienia. Dopiero teraz to zauważyłam, ale w sumie Slade mógłby ich uwolnić dzięki owej supersile.*~
~No i ten fragment też nie działa na korzyść jej niby inteligencji. Powinna sama się zorientować, że skoro walczyła z Tytanami, została ogłuszona i teraz znalazła się w więzieniu, to oznaczało, że to ich wrogowie ich tam zamknęli. Dodatkowo powinna zauważyć obrożę na szyi Sezorisa i sama się zorientować, dlaczego miała zablokowane moce.~
|Również to jest idiotyczne. Claire The Opko powinna zostać zamknięta w więzieniu o zaostrzonym rygorze, ale tym dla kobiet, wszakże są więzienia dla facetów i dla kobiet i to jest logiczne. Z kolei mój opkowy klon i Gregory powinni zostać zamknięci w dwóch różnych więzieniach o zaostrzonym rygorze, aby utrudnić im ucieczkę. No ale oczywiście, że nie, trzeba wszystko jak najbardziej ułatwiać. To nie tak, że z tego mógłby wyjść fajny wątek i może wreszcie dostalibyśmy jakąś akcję. Lepiej kurwa wszystko ułatwiać.|
<No i nadal brakuje przemyśleń tej głównej szmiry. No do cholery, dlaczego ona w tym opku i to w narracji KURWA PIERWSZOOSOBOWEJ ma tak mało przemyśleń? Ewidentnie to jest jedynie po to, aby zwykły, szary czytelnik się nie przyjebał, że typ narracji taki a nie inny, a główna postać przemyśleń nie ma. Przez to jest jeszcze bardziej płytką szmirą, co nie pomaga.>
*No i czynności, które by wykonywali podczas tej krótkiej rozmowy, też brakuje. Na serio nie uwierzę, że oni absolutnie nic nie robili, tak się chyba nie da. Powinni chociaż trochę gestykulować, aby dodać coś do łopłopłopka i aby było widać, że dawna wersja Ramoninth się starała pisząc to barachło.*
~*Także NO ALEŻ OCZYWIŚCIE, że Tytani nie zabrali komunikatora tej Mary Sue. Wiecie, gdyby to zrobili, to byłoby logiczne. Dodatkowo wtedy główni bohaterowie musieliby trochę się natrudzić z ucieczką. No a jak wiemy, nie o to chodzi. Ja nie mogę, naprawdę nie można byłoby im życia utrudnić? Mógłby jej się ten komunikator na przykład w czasie walki uszkodzić czy coś, ale nie, bowiem nie można Mary Sue zadania utrudniać. =_=*~
~Plus w związku z tym po co jest ten motyw z więzieniem? Skoro w tym samym rozdziale bohaterowie je opuszczają, to jest to po prostu zbędnym fillerem i tyle. No a że to NadOpko będzie miało jeszcze od zajebania fillerów, to nie pomaga.~
621. „Kiedy byliśmy w środku budynku, spojrzeliśmy na Sebastiana, po czym powiedziałam:
- Dzięki, że nam pomogłeś.
- Oj, nie musicie dziękować. Wzywaliście mnie, to przybyłem. – Odparł
Jednak, chwilę potem, przeteleportował się najprawdopodobniej do swojej bazy. Gdy zostaliśmy sami, Slade udał się w kierunku monitorów, a ja i Sezoris poszliśmy do swoich pokoi. Gdy ja byłam u siebie, wzięłam wiadomo jaki płaszcz, weszłam na łóżko, położyłam się, owinęłam płaszczem i, chwilę potem, usnęłam..."
|No najbardziej nie emocjonalny fragment w dziejach fragmentów amatorskiej literatury, panowie, panie i ci niezdecydowani. Powinni po pierwsze trochę dłużej porozmawiać, bowiem dzięki temu może to przejście nie byłoby takie sztuczne. Skoro niby się tak lubią, to powinni to udowadniać, a nie tak szybko całą rozmowę zakończyli, no.|
<Po drugie, ewidentnie w tym fragmencie brakuje przemyśleń mej opkowej wersji. Znowu, przydałyby się nawet tylko po to, aby to wszystko nie wyglądało tak sztucznie. Jasne, tutaj nie musiałoby być nie wiadomo jak dużo przemyśleń, ale chociaż trochę by się przydało. W końcu dopóki nie byłoby powiedziane, że moja opkowa wersja to na przykład jakaś kosmitka z rasy, w której prawie w ogóle nie odczuwa się emocji, to owe powinna mieć, a co za tym idzie także i przemyślenia.>
*No i skoro niby tak się z Sezorisem kochali, to nie mogłaby z nim spędzić teraz czasu? W końcu Slade The Opko nie kazał nic im obecnie zrobić, więc mieli czas dla siebie. Powinno się podbudowywać ich relację, bowiem na obecnym etapie ten ich związek jest niewiarygodny. Przez to nie będzie się dało odczuć tego, że zdrada Gregory'ego będzie bolała Tristitię The Kurwę.*
~*Także czy ona nie mogłaby się przykryć kołdrą, a nie tym zasranym płaszczem? Ona chyba planowała taki regularny sen, a nie drzemkę, więc kołdra byłaby lepszą i normalniejszą opcją. No chyba, że to tylko ja na czas krótkiej drzemki przykrywam się długim swetrem, a na czas regularnego snu kołdrą lub kocem.*~
~No i Sebastian mógłby chociaż jakoś gestykulować podczas wypowiadania tych dwóch zdań. Nie uwierzę, że chociaż jakoś rękami czy głową nie poruszył, no. Wypowiedź głównej Mary Sue daruję, bo jest krótka, ale tej wypowiedzi Brother Blood już nie.~
|No i generalnie ten fragment jest strasznie nijaki. Chociaż na dobrą sprawę lepszy nijaki fragment niż...|
622. „[...] W tym momencie, opowiedziałam mu cały sen i, gdy skończyłam, dodałam:
- A...A jeśli on nas zdradzi? Ja go nadal kocham...
- Nie wiem, wiesz...Nie wiem. Nie mogę przewidzieć, czy on nas zdradzi, szczególnie w tym momencie. Nie zdziwiłbym się, bo w końcu ty jesteś jedyną wierną mi uczennicą. Ale faktycznie, fajny z niego chłopak. Też zaczynam go lubić. – Odparł, po czym ponownie spojrzał w okno.
- Nie chciałabym tego...
- Ja też nie. Ale...Czuję, że coś może być na rzeczy. W końcu on tyle razy wychodził nie wiadomo gdzie.
- W sumie racja, ale ja jednak mam nadzieję, że nas nie zdradzi. Jednak ten sen przyśnił mnie się już drugi raz.
- Nigdy nie miałaś snów proroczych. No, ale faktem jest, że jeden sen nigdy nie śni się dwa razy.
- Ile on już z nami jest?
- Z dwa-trzy lata. Jakoś tak.
- Nie powinien nas zdradzić po takim czasie, zważywszy na to, że nie przeszkadza mu takie życie. Zresztą, on sam do ciebie przyszedł.
- Terra też sama do mnie przyszła, a jak to się skończyło.
- ... Czyli wniosek z tego jest taki: Tytani wszystko psują.
- Na szczęście nie zepsuli mi ciebie.
Po czym objął mnie. Chwilę potem, ja rzekłam:
- Nie mogę cię zostawić. To byłoby nie fair wobec ciebie, po tym wszystkim, co dla mnie zrobiłeś. A poza tym, nie umiałabym tak po prostu opuścić ciebie i Sebastiana. Zbyt wiele dla mnie znaczycie.
- Jesteś kochana. – Odparł
- Po prostu jesteś dla mnie ważny.
[...]"
|Przesłodzony cringe na sto dwa. Zaczynając od początku, to nie widzimy praktycznie w ogóle, aby główna pierdoła naprawdę kochała Gregory'ego. Powinni oni jakoś czytelnikowi udowadniać, że faktycznie się kochają i zależy im na sobie. Obecnie ten wątek jest ewidentnie wjebany na siłę, aby nie było, że Tristitia The Pierdolec od razu po nieudanym związku z Davidem zakochała się w Sebastianie. No a jak mówiliśmy, nie byłoby nic złego w tym, aby zakochała się od razu w Brother Blood. Wątek OC x Postać kanoniczna też może wyjść dobrze, jeżeli się postarać. Wiadomo, że często wątek OC x Postać kanoniczna był i nadal w sumie jest wykorzystywany przez aŁtoreczki, więc kojarzy się z NadGównem, ale to nie oznacza, że nie da się z nim czegoś sensownego zrobić.|
<No i też strasznie demonizowani są Tytani w tej historii, a każdy fan serialu przecież wie, że Tytani są tymi dobrymi. Plus jeżeli widzą i/lub po prostu wiedzą, że ktoś, kto wcześniej był dobry nagle stał się uczniem/uczennicą Slade'a w tym wypadku, to chcą go z powrotem przeciągnąć na jasną stronę mocy i to jest normalne. Wiadomo, że Tytani są wrogami Slade'a i mej opkowej wersji, ale i tak, wybitnie demonizowani tu są.>
*No i też oczywiście, że te jej sny będą musiały się sprawdzić. Jakby nie mogły być po prostu jej obawami, które na przykład by się nie spełniły lub tylko częściowo. Wtedy miałoby to więcej sensu, a jak widać dawnej wersji Ramoninth o to nie chodziło.*
~*No i co z tego, że Gregory dwa-trzy lata jest wam wierny? Jeden z moich kotów po zatorze, który miał miejsce po drugiej w nocy, żył jeszcze kilka godzin i dopiero około piętnastej kipnął. Także nigdy nie mów nigdy, zawsze coś może się drastycznie zmienić, kiedy się tego najmniej spodziewa.*~
~Także to w końcu który rok jest w świecie tej historii? Zaczyna mnie się już kontinuum mieszać, przez to, że jak był podany rok to raz taki, a raz taki. Powinno się jakoś o to zadbać, aby czytelnik nie miał mindfucka po prostu.~
|Brakuje też czynności, które oni wykonywaliby podczas tej długiej rozmowy. Ja serio nie potrafię uwierzyć, że absolutnie kurwa nic nie robili, tylko stali i mój opkowy sobowtór gapił się w okno, a Tristitia The NadOpko stała i patrzyła w kierunku mego opkowego klona. Na serio kurde, powinno się to dodać dla dynamiki, realizmu i rozbudowania jakoś postaci. W końcu by wypadało to zrobić, no.|
<Także przemyśleń mej opkowej wersji na horyzoncie nie widać. Szczególnie z perspektywy czasu powinna jakoś komentować tę całą rozmowę, a nie przyjmować wszystko ot tak o. To nie pomaga na fakt, że jest tak samo płytką idiotką, jaką była na początku historii.>
*No i też nie widzieliśmy wcześniej, aby opkowy Slade również zaczynał lubić Sezorisa. Powinno się to przedstawić jakoś, najlepiej z rozmów Slade'a i Gregory'ego, aby po prostu nie miało się teraz wrażenia, że zostało to wciśnięte na siłę.*
~*No i ta rozmowa też nie pomaga na relacje Slade'a i Tri The Dziwki. Znowu gadają tylko o tym, co się stało, dzieje oraz ma bądź może stać. Na serio, w ten sposób spłyca się te postacie i nie widać, aby mimo upływu lat mieli między sobą jakąś inną relację niż tylko mistrz – uczennica. A skoro chce się, aby traktowali się jak rodzina, to powinno się to podbudowywać, a nie kazać czytelnikowi wierzyć bez dowodów.*~
~I generalnie ta rozmowa, tak jak i wszystkie inne w tym NadOpku, jest nudna jak Morawiecki.~
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit, to możemy już skończyć.*~
~*↓k*~
<Kurwa, byliście szybsi. XD>
~*Hehe ;"""DDD*~
623. „[...] - Kochanie? Co się stało? Wydajesz się taka zamyślona.
Po tym pytaniu, opowiedziałam mu o moim dzisiejszym śnie i dodałam:
- Masz jakieś plany zdradzenia nas?
- Nie, skądże. Dlaczego miałbym was zdradzać? – Odpowiedział
Ja jednak czułam, że nie był ze mną do końca szczery, lecz postanowiłam nie dawać po sobie tego znać. Od razu kontynuowałam rozmowę:
- Nie wiem. Ludzie są różni, mogłeś na przykład zmienić zdanie na temat mnie i Slade'a.
- Nie, no co ty. Nie miałbym powodów, aby wam to robić, zważywszy na to, że ciebie kocham. – Odparł
- To dobrze. Zawsze lepiej wiedzieć, że nie szykujesz się do opuszczenia nas.
[...]"
~*Co do kurwy niedojebanej się tu odkurwiksowuje? Przecież w którymś z poprzednich fragmentów Gregory proponował Tristitii The Zjeb zdradzenie Slade'a, więc ta parówa powinna wiedzieć, że coś jest na rzeczy. Jasne, gdyby jej tego nie proponował, to teraz mógłby udawać, że nie chce ich zdradzić, aby nie mieć problemów. No ale ta kurwa społeczna powinna wiedzieć, że coś było na rzeczy, skoro próbował ją przekonać do zdrady.*~
~No i skoro czuła, że nie był z nią do końca szczery, to powinna się nad tym dłużej zastanowić, a nie tylko w jednym zdaniu. Nie pamiętam, który to rozdział i mam w dupie sprawdzenie tego, bowiem to opko na to nie zasługuje, ale ta parówa właściwie wcale się nie rozwija. Jedyne co, to staje się wkurwiająca, co akurat nie działa na jej korzyść. Powinna mieć więcej przemyśleń, no, jak inaczej rozwinąć postać w narracji pierwszoosobowej jak nie poprzez przemyślenia i czynności danego bohatera?~
|Także ta rozmowa powinna trwać dłużej. W końcu jeżeli podejrzewała, że ją okłamuje, to powinna próbować z niego to wydobyć, a dopiero gdyby po jakimś czasie to nic nie dało, to dopiero przerwać rozmowę. No i w czasie owej powinna mieć też więcej przemyśleń, aby nie wyglądało to tak sztucznie jak Czarnek.|
<No i też ten wątek romantyczny nadal nie działa. Nie widzieliśmy, aby oni przez ten czas faktycznie udowadniali, że się kochają. Ten wątek jest wiemy z jakiego płytkiego powodu i tylko tyle. Skoro chciało się zrobić z mej opkowej wersji i Sezorisa parę, to powinno się to przedstawiać, aby czytelnik mógł w to uwierzyć.>
*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy lub emocji, które mieli. Inaczej to po prostu wygląda statycznie, a statycznych rzeczy jest ewidentnie za dużo w tym turbo gównie oraz sztucznie, no. A wypadałoby się postarać nad swoją historią.*
~*I generalnie ta rozmowa jest taka nudna i sztuczna, że to aż NadSzok.*~
624. „[...] - Tak myślisz? Tristitio, Sezorisie... - Przy ostatnich słowach Slade zwrócił się do nas.
- Nie. – Powiedział Sezoris.
Słysząc to słowo, ze zdziwieniem ja i Slade spojrzeliśmy na niego. Gregory zaś, stojąc do nas przodem a do Tytanów tyłem, wycofał się w ich kierunku. Tytani byli widocznie szczęśliwi z tej decyzji Sezorisa.
- Nie. Po prostu nie. – Rzekł Gregory.
- No tak. Więc o to chodziło? Więc po prostu chciałeś nas zdradzić? – Spytał słyszalnie zdenerwowany tą decyzją Gregory'ego Slade.
Ja zaś, czułam że pękło mi serce. Kolejny chłopak, którego pokochałam, od tak ode mnie odszedł. Nie dałam po sobie tego poznać, ale zbierało mnie się na płacz.
- Tak. Zrozumiałem, jak naprawdę wygląda życie tutaj. Próbowałem przekonać ~*Kurna, przeczytałam za pierwszym razem przekopać i miałam takie WTF. X"""DDD*~ ~Przekopać w kierunku radioaktywnej wody, aby zdechła.~ <Ah, ta twoja NadDobroć. X"""DDD> ~Hehe ;"""DDD~ Tristitię, aby także ciebie opuściła, ale ona nie dała się przekonać. Nie chciała zrozumieć, jak jest naprawdę. – Odpowiedział Sezoris.
- Tristitio? To prawda? – Spytał Slade.
W tym momencie, tylko przytaknęłam głową. Nie mogłam nic odpowiedzieć, gdyż wtedy po moim głosie usłyszeliby, że ledwo powstrzymywałam łzy. Chwilę potem, Slade spytał bardziej zdenerwowanym głosem:
- Jak mogłeś próbować i ją obrócić przeciwko mnie?
- Bo mi na niej zależało i chciałem, aby zmieniła swoje życie na lepsze. Nie chciała. Wolała cierpieć. – Odpowiedział
Po tej odpowiedzi, zatrząsnęłam się ze złości, przywołałam piro~wpierdol~kinezę i |Jak by taka moc wyglądała? XDDD| ~Nie wiem, Lecker coś wymyśli.~ ~*No ależ tak. X"""DDD*~ ~No co? ;"""DDD~ |Idź się leczyć czy coś. XD| ~Nie :D~ krzyknęłam:
- TY SKURWYSYNU!!!
A następnie rzuciłam się w jego kierunku z zamiarem zaatakowania. Widząc to, Robin zawołał:
- Tytani, WIO!
Po czym, Tytani również rzucili się w naszym kierunku. Chwilę potem, zaczęła się walka."
~*Miło, że ich zdradził, to mamy jakiś ciekawszy wątek. Szkoda tylko, że będzie on trwał bardzo krótko, bowiem zostanie urwany w najbardziej opkowy z możliwych sposobów. Zaczynając jednak od początku, no ależ oczywiśnie, bowiem wszystko musi się kręcić wokół głównej bohaterki. Jakby po prostu nie mogła zaakceptować, że to normalne, że związki się rozpadają i może Gregory po prostu zrozumiał, że woli stać po tej dobrej stronie. No ale nie, skoro odszedł od głównej Mary Sue to musi za to skończyć w piekle. -_-*~
~Generalnie dzięki temu fragmentowi jeszcze lepiej widać, że jest to po prostu typowe opko, skoro postacie nie mogą żyć własnym życiem, tylko wszystko musi się kręcić wokół głównej postaci. No i w sumie tutaj też widać, że narracja trzecioosobowa by się przydała, aby bardziej podbudować to, że Sezoris zdradził Slade'a i Tristitię The Opko. Dzięki temu może dostalibyśmy też więcej perspektywy Tytanów. No ale nie, lepiej stworzyć NadGówno na szybko.~
|Także tutaj tym bardziej powinno być więcej przemyśleń Tristitii The NadOpko. Jak inaczej mamy uwierzyć w to, że zdrada Gregory'ego ją zabolała? Przez to, że główna suka jest taka płytka nie da się odczuć wagi tej sytuacji, jeżeli chodzi o perspektywę Tristitii The Opkeł. No i też nadal czyni to ją płytką jak kałuża.|
<Także czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy, brakuje. Ja serio wątpię, że stali tak jak kołki, powinno się opisywać chociażby gestykulację, jaką wykonywali podczas tej nudnej jak Morawiecki debaty. Dodatkowo by to coś dodało do charakteru postaci oraz te nudy byłyby dynamiczniejsze.>
*No i też te wypowiedzi Sezorisa są z lekka edgy. Mógłby cały sens swych wypowiedzi wymówić normalnymi zdaniami, które ktoś faktycznie mógłby powiedzieć i byłoby znacznie lepiej.*
~*Także te zdania napisane po myślnikach powinny zaczynać się małą literą. Tak się po prostu to zapisuje, co ja na to poradzę.*~
~Ale jak tak patrzę na ten fragment, to nie mogę się doczekać, aż remake Lecker dojdzie do tego momentu.~
~*Tak, wiem, też chcę zobaczyć, jak Sharon daje NadWpierdol Tristitii, ale musimy na to jeszcze poczekać. XD*~
~Wiem, niestety. :<~
|Problemy dwudziestego pierwszego wieku, panowie, panie i ci niezdecydowani. XD|
~*~Hehe ;"""DDD~*~
625. „Czyli ostatecznie, po tych latach, on nas zostawił. Zostawił także mnie, osobę którą podobno kochał. Czyli mój sen, na nieszczęście, okazał się proroczy i straciłam drugiego chłopaka, którego kochałam. No, ale obecnie leciałam w kierunku jakiegoś bezpiecznego miejsca. [...]"
|Bowiem jakby ten sen nie okazał się proroczy, to byłoby to zbyt oryginalne jak na opko i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi. Jednak, jak wiemy, nie o to aŁŁŁtoreczce chodziło.|
<Także nie da się tego odczuć, bowiem nie był odpowiednio ten wątek miłosny przedstawiony. Ewidentnie dało się odczuć, że był on tylko po to, aby nie było, że moja opkowa wersja od razu zakochała się w Sebastianie, mimo iż jak wiemy nie byłoby w tym nic złego. Powinno się zawczasu ten wątek lepiej rozbudować i pokazać, że oni faktycznie się kochali, a nie dawać takie coś.>
*No i widać po ostatnim zdaniu tego fragmentu, że te przemyślenia są tylko po to, aby przeciętny szary czytelnik się nie dojebał, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń głównej pizdy nie ma. Nie tak się powinno to robić, no, szczególnie w narracji pierwszoosobowej, w której główna postać jest jednocześnie narratorem, więc tym bardziej powinniśmy móc ją polubić.*
~*I generalnie ten fragment, jak każdy fragment z przemyśleniami głównej pizdy w tym opku, jest NadNah.*~
~NadNah X"""DDD~
~*Słowotwórstwo! ;"""DDD*~
626. „[...] - Skarbie...Ja wiem, że cierpisz, ale nie płacz. Nie mogę patrzeć, jak cierpisz.
- Ale...Ale...Ja nie mogę...Ja go tak kochałam... - Odparłam, zapłakanym głosem.
- On najwidoczniej ciebie nie kochał, skoro nas zdradził. Gdyby na serio cię kochał, nie zrobiłby ci tego.
- Niby wiem, ale...Nie mogę przestać go kochać.
- Ja rozumiem...Jednak postaraj się, bo po prostu nie mogę patrzeć, jak przez niego płaczesz.
Po tej rozmowie, ja płakałam dalej, a Slade po prostu tego słuchał w ciszy. Jakiś czas potem, gdy na chwilę obecną wypłakałam wszystkie swoje emocje, oboje puściliśmy się i zajęliśmy swoimi codziennymi sprawami."
~*
+
*Overangry Retconningverse noises*
Na serio? To jest aż takie złe, że Gregory zmienił zdanie? To nie jest kurna nic dziwnego, każdy ma do tego prawo, a postacie w tym opku zachowują się, jakby wszystko musiało kręcić się wokół Tri The NadOpko. Jakby po prostu Slade nie mógł jej delikatnie spróbować przekazać, że jasne, zdradził ich, więc to jest chujowe, ale jednak mimo wszystko ludzie się zmieniają. No ale nie, trzeba wiecznie przytakiwać tej tępej piździe.*~
~Również ta rozmowa jest strasznie sztuczna. Ja wiem, że w tej rozmowie Slade chciał pocieszyć Tri The Zjeb, ale jednak nadal wygląda to sztucznie. Pocieszanie powinno w pewnym momencie jakoś płynniej przejść do normalnej rozmowy. No a na stówę nie powinno wyglądać tak sztucznie.~
|Również dlaczego na dobrą sprawę Tri The Opko nie mogła po prostu zdradzić mego opkowego klona? To byłby znaczny rozwój postaci oraz może mój opkowy sobowtór zastanowiłby się, co spierdolił, że nawet jego dotychczas najwierniejsza uczennica go zostawiła. No ale nie, bowiem wszystko musi iść jak najbardziej liniowo się da.|
<Także WCIĄŻ nie da się odczuć emocji mej opkowej wersji, bowiem wątek miłosny nie został odpowiednio podbudowany. Tak to się kończy, jak się pisze na odpierdol, powinno się poprzedni wątek odpowiednio prowadzić i udowadniać poprzez czyny, że oni faktycznie się kochali.>
*No i przemyśleń Tri Opko Version nadal brakuje, przez co na przykład przejście pomiędzy rozmową a ostatnią częścią tego fragmentu jest sztuczniejsze od najsztuczniejszego materiału na świecie. No i też nadal powoduje, że Tri The NadZjeb to płytka szuja.*
~*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Serio, wiem, że się powtarzamy, ale to irytuje, bowiem powoduje to, że opko jest jeszcze bardziej statyczne oraz bohaterowie płytcy jak Czarnek.*~
~I generalnie ta rozmowa jest tak NadSztuczna, że to aż NadSzok.~
627. „[...] Jednak, w czasie codziennego odbudowywania bazy, mój stan psychiczny zaczął się pogarszać. Codziennie byłam praktycznie zamknięta w sobie oraz często wybuchałam płaczem bez powodu. Zdarzało się, że nie mogłam skupić się na danej czynności, mimo iż kiedyś nie stanowiłoby to dla mnie problemu. Aż któregoś dnia, uznałam że zabiłabym siebie, ale najpierw chciałam spotkać się z Sebastianem.
Od razu wyjęłam z kieszonki mój komunikator, otworzyłam klapkę i zadzwoniłam do niego. Parę sekund potem, odebrał. Widziałam, że w chwili obecnej stał w głównym pomieszczeniu swej bazy. Widząc to, że płakałam, spytał:
- Skarbie? Co ci się stało? Czemu płaczesz?
- Sebastian...Proszę, spotkajmy się dziś...Muszę z kimś porozmawiać... - Odpowiedziałam zapłakanym głosem.
- No dobrze, ale gdzie i o której?
- Może tam, gdzie zwykle, a godzina...Kiedy ci pasuje?
- Możemy nawet teraz.
- OK, to niech będzie nawet teraz.
- OK. To w takim razie, cześć.
- Cześć.
Po tej rozmowie, zamknęłam klapkę komunikatora, schowałam go na miejsce, potajemnie wzięłam nóż, którym chciałam się potem zabić, schowałam go i przeteleportowałam się do parku."
~**NadZażenowane dźwięki Retconningverse*
Naprawdę? Chcieć się zabić z powodu nieszczęśliwej miłości? Ten powód płytkością dorównuje powodowi samobójstwa głównego bohatera creepypasty „Blood Whistle", a to nie jest dobry znak. Nie, ale serio, ten powód nie ma sensu, bowiem jak niedojebanym trzeba być, aby tylko z tego powodu się chcieć zabić? Jakby to tak działało, to byłoby od zajebania samobójstw w roku. To jeszcze bardziej dodaje płytkości głównej kurwie.*~
~Dodatkowo przez to, że nie zostało nam odpowiednio przedstawione, aby oni faktycznie się kochali, to tak bardzo nie działa. Jak mamy uwierzyć, że cierpi po odejściu Gregory'ego, skoro nie widzieliśmy tak naprawdę ich miłości?~
|Swoją drogą, to Sezoris mógłby jeszcze niejednokrotnie się pojawić i próbować przekonać Tri The Szmatę do przejścia na stronę Tytanów. No i w końcu, aby było ciekawiej, na przykład Tri The Kurwiks by się zgodziła. Oczywiście to się nie stanie, bowiem to ubarwiłoby opko, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.|
<No i tu ewidentnie przydałoby się więcej przemyśleń mej opkowej wersji. Pomijając niedojebany powód jej chęci zabicia się, to przydałyby się jej przemyślenia, aby nie było, że taki poważny wątek jest ot tak o, bowiem aŁŁŁtoreczka chciała w sztuczny sposób dodać dramatu do tego niedramatycznego NadGówna.>
*Ta rozmowa z mym opkowym klonem to też sztuczna jest. Ja wiem, że oni się umawiali na spotkanie, ale i tak powinni chociaż trochę dłużej porozmawiać, na przykład na temat obecnego stanu głównej szmiry. Przez to widać, że ta rozmowa ewidentnie napisana jest na szybko. No i też widać, że to przejście od rozmowy do ostatniej części tego fragmentu jest sztuczne jak jasna cholera.*
~*Standardowo brakuje też czynności wplecionych pomiędzy ich wypowiedzi. Skoro Claire The Kurwa rozmawiała z Brother Blood The Opko, to powinna widzieć, co on robił oraz sama powinna też jakoś chociaż gestykulować. Nie znam osoby, która podczas rozmowy telefonicznej siedziałaby na dupie i nawet nie gestykulowała w żaden sposób.*~
~W ogóle, czytając ten fragment jeszcze bardziej zacząłem zastanawiać się nad tym, jak zareagowałaby na to NadOpko derrka, gdyby wróciła na Wattpada.~
~*To jest w sumie chyba najciekawsze, bowiem ona była pierwszą fanką tego FanFiKKKtion. Szkoda, że już nie ma konta na Wattpadzie, bowiem mnie też na serio ciekawi, jaka byłaby jej reakcja.*~
|Jebnąłbym ze śmiechu, gdyby okazało się, że nadal nie widzi wad tego opka.|
~*Nie no, bez przesady, ona Tristitią nie jest, na stówę zaliczyła przez te lata jakiś rozwój umysłowy.*~
~W Polsce nigdy nic nie wiadomo.~
~*A było tak miło. XDDD*~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
628. „[...] - A...A ja tak go kochałam...
- Wiesz...Nie wiem, co powiedzieć, aby cię teraz bardziej nie zranić, ale...W takim razie on cię nie kochał. Gdyby cię kochał, nie zrobiłby ci tego. – Odparł Sebastian.
- Czemu...Czemu to zawsze ja muszę cierpieć?
- Nie wiem, naprawdę. Jak widać, tak skonstruowany jest twój los i musisz znieść to cierpienie. Nic nie trwa wiecznie, więc kiedyś będziesz musiała zaznać szczęścia. Pytanie tylko kiedy.
- Chciałabym jak najszybciej.
- Jeżeli na coś długo czekasz, potem smakuje to dwa razy lepiej, więc może warto poczekać. Tak, ja wiem. Też nie mogę patrzeć, jak się męczysz, ale jednocześnie nie mogę sprawić, abyś była w stu procentach szczęśliwa.
- Przynajmniej ty mnie nie opuściłeś.
- Nie zrobiłbym tego. Pamiętaj: Ja i Slade nigdy cię nie zostawimy.
- Nie wiem, co bym zrobiła, gdybym was teraz nie miała.
- Wolę nie wiedzieć. Tak w ogóle, to może chcesz pójść na chwilę ze mną do mojej bazy?
- OK.
Po tej rozmowie, ruszyliśmy w odpowiednim kierunku, w czasie drogi ze sobą rozmawiając."
~**Przedwkurwowe dźwięki Retconningverse*
No do jasnej niedojebanej, ależ tak. Bowiem oczywiście, że to zawsze główna Mary Sue musi najbardziej cierpieć. Kurna, ludzie mają gorsze problemy od jej pseudo problemów i się trzymają, a ta suka chce się zabić z debilnego powodu. Brak mi słów na jej pierdolca. Swoją drogą na serio, opkowy Sebastian powinien spróbować tej parówie niedorozwiniętej delikatnie wytłumaczyć, że zbytnio wyolbrzymia swoje płytkie jak ona problemy, a nie tylko jej przytakuje.*~
~Dodatkowo w scenach, w których główna Mary Sue i Brother Blood Opko Version ze sobą gadają, da się najlepiej ujrzeć, że postacie kanoniczne są robione na NadOOC, co tylko szkoduje. Mówiliśmy niejednokrotnie, w jakim jednym wypadku takie zachowanie Sebastiana The Opko by zadziałało, więc się nie będziemy powtarzać. Po prostu postacie kanoniczne powinno się pisać zgodnie z ich charakterem, a nie robić z nich typowych NadOOC aŁtoreczki.~
|No i też bowiem wiecie, gdyby mój opkowy sobowtór oraz Sebastian The NadOpko też odwróciliby się od Tristitii The Kurwy Społecznej, to byłoby ciekawiej, a jak wiemy nie o to w opkach chodzi. Nie, ale serio, taki wątek byłby ciekawy, szkoda, że dawna Ramoninth nie mogła na niego wpaść. Chociaż w sumie z drugiej strony może i dobrze, bowiem podejrzewam, że zostałby chujowo wykorzystany.|
<Także nadal brakuje przemyśleń mej opkowej wersji. Powinna się tutaj zastanawiać nad tą rozmową, to może dzięki temu to przejście do ostatniego zdania nie wyglądałoby tak chujowo do sześciennego sześcianu. No i też może w końcu by ją rozbudowało, bowiem jesteśmy w ponad połowie opka, z każdą chwilą coraz bardziej zbliżamy się do końca, a ta pierdoła ciągle jest płytka, no i wkurwiająca też się stała. No a w wypadku głównej bohaterki i narratorki w jednym to jeszcze bardziej szkoduje.>
*Brakuje też wykonywanych czynności oraz, jako iż są na zewnątrz, tego co działo się w otoczeniu. Na serio nie uwierzę, że świat zamarł na czas ich rozmowy, to nie jest możliwe nawet w świecie Tytanów, w którym mnóstwo rzeczy jest możliwych. No i też podczas spaceru z kimś w końcu zaczyna się rozmawiać, a podczas rozmowy się chociażby gestykuluje, no.*
~*No i generalnie serio przydałaby się tu narracja trzecioosobowa. Może dzięki temu teraz dostalibyśmy to, co działo się w wieży Tytanów i dzięki temu mielibyśmy też ich perspektywę. To dodałoby czegoś oraz na sto procent ubarwiłoby opko. Dodatkowo pokazałoby nam, jakie relacje Sezoris miał z poszczególnymi członkami Tytanów i dowiedzielibyśmy się, czy był normalny a.k.a nie lubił Robina. No ale nie, jak widać wolałam wszystko napisać na siłę, byle by było. Niby nie dziwne, skoro w tamtym okresie raz na tydzień aktualizowałam wszystkie moje prace, poza analizatornią i ArtBookiem, ale i tak, mogłabym się bardziej postarać.*~
~Te dziesięć procent niedojebania jak widać nadal nie chciało cię opuścić.~
~*Przestań chlać przed analizą, deklu. XDDD*~
~Ale ja nie chlałem! XD~
|Nie, w ogóle, kłamco, widziałem jak wódkę do śniadania piłeś. XD|
~Fak :<~
|;"""DDD|
629. „***
„Jesteś nikim."
„Nikt cię nie kocha, nie lubi, nie szanuje. Ty weź się zabij."
„Popatrz na siebie. Jesteś taka okropna i brzydka, i na dodatek nikt cię nie chce. Po co żyjesz?"
„Jeżeli umrzesz, odciążysz cały świat."
„Zabij się. Jesteś głupia, brzydka oraz nie masz talentów. Nikt cię nie potrzebuje. Tylko każdemu zawadzasz."
„Boże, kto spłodził takie pokractwo?"
„O Jezu, płoną mi oczy od patrzenia na to gówno, jakim ty jesteś."
To był głos mojego sumienia. Słyszałam to wszystko w swojej głowie, siedząc na podłodze w moim pokoju w bazie Sebastiana i dzierżąc połyskujący w słońcu nóż. Tak, zrobiłabym to. Od razu uniosłam nóż i zaczęłam się z całej siły ranić oraz bić nożem. Ledwo powstrzymywałam krzyki, ale nie chciałam, aby Sebastian mnie usłyszał. Jakiś czas potem, oczy zaszły mi mgłą, a następnie przewróciłam się na podłogę i już nie mogłam wstać. Ostatnie, co usłyszałam przed utratą przytomności, to otwierające się drzwi."
~*Nie, te wszystkie zdania to są myśli czytelników tego NadOpka, którzy mają więcej niż dwa punkty IQ. No ale tak na serio, chociaż w sumie to poprzednie zdanie to nie jest takie znów oderwane od rzeczywistości, strasznie mehowate są te kwestie jej głosu sumienia. Serio, dałoby się jakieś naturalniejsze zdania napisać, które nadal przekazywałyby zamierzony sens.*~
~Dodatkowo nie udawaj, parówo, że masz sumienie. Jesteś toksyczną suką, która tylko irytuje wszystkich dookoła oraz masz w planach zategesić Tytanów, nie możesz mieć sumienia. Jeżeli chciało się pokazać, że główna bohaterka potrafiła też czasem być dobra, to powinno się to przedstawiać od początku historii, a nie tylko w momentach, które tego najbardziej wymagały. Tak to po prostu wygląda sztucznie.~
|Również nie mogła po prostu przebić sobie serca, a nie w ten idiotyczny sposób chcieć się zabić? Jeżeli chciałoby się napisać, że przeżyła, to dałoby się bardzo łatwo wyjaśnić, czemu nie trafiła w serce. Mogłyby na przykład jej się ręce trząść i mogłaby trafić gdzieś obok lub poniżej serca. Proste, acz nie debilne.|
<I nadal, ten wątek samobójstwa absolutnie nie ma tutaj sensu. Ten powód naprawdę jest debilny i płytki jak Morawiecki, przez co po prostu nie działa. Jeżeli chciało się dać wątek próby samobójczej, to powinno się do tego dłużej prowadzić i przedstawić faktyczne powody, które kierowałyby moją opkową wersją. Wprowadzenie i rozwiązanie tego wątku w jednym rozdziale + Płytki i debilny powód + Brak przemyśleń głównej postaci = Gówno, a nie wątek.>
*Brak czynności podczas tych wypowiedzi daruję, bowiem to głos sumienia tej pokraki, więc mogła niewiele robić. No ale nie daruję tego, że nie krzyczała. Jak cię coś boli i to mega mocno, to ultra trudne jest nie krzyczenie. No ale oczywiście nasza Mary Sue musi NadWszystko potrafić. =_=*
~*I tutaj też w sumie przydałyby się przemyślenia tej pierdoły, abyśmy mogli wczuć się w jej sytuację. No ale nie, po co, lepiej ten wątek poprowadzić na szybko, aby coś się działo. -___-*~
~I oczywiście, że Sebastian The Opko, bowiem kto inny w bazie Sebastiana mógłby przyjść do Tristitii Opko Version, wszedł akurat w tym momencie. Wiecie, gdyby na przykład przyszedł znacznie później i Tristitia The NadOpko byłaby już martwa, to byłoby ciekawiej. Plus gdyby ta szuja kipnęła, to narracja mogłaby na przykład na Slade'a przeskoczyć lub zmienić się w trzecioosobową. W opowiadaniach nie do szkoły można tak robić, ale to byłoby zbyt oryginalne jak na aŁŁŁtoreczkę.~
~*Dobrze, że chociaż dzienny limit fragmentów do analizy już skończyliśmy, to możemy zakończyć na dzisiaj.*~
~*<Pysk mi tam.> ;"""DDD*~
630. „Nim zdążyłam jakkolwiek zareagować, Slade mocno przytulił mnie do siebie i powiedział zapłakanym głosem:
- Kochanie...Dlaczego...Dlaczego...
A następnie puścił mnie i, nadal płacząc, spojrzał na mnie, po czym spytał:
- Czemu...Czemu chciałaś się zabić?
Po tym pytaniu, po prostu rozpłakałam się, zasłaniając twarz dłońmi. Parę sekund potem, usłyszałam głos Sebastiana, który mówił do Slade'a:
- Nie poruszaj przy niej tego tematu. Nie teraz. To ją rani.
- Ja...Ja jestem głupia! Nikt mnie nie kocha! Jestem nikim! Jestem brzydka, jestem beztalenciem! Nic, tylko się zabić! – Odparłam zapłakanym głosem.
Parę sekund potem, poczułam że jeden z nich przytulił mnie, a następnie usłyszałam obok siebie głos Sebastiana, który mówił:
- Nie mów tak, bo jeszcze w to uwierzysz, a tak nie jest. Dla nas jesteś najważniejsza. Dla nas zawsze będziesz najlepsza. A inni się nie liczą.
Parę minut potem, puścił mnie, a ja odsłoniłam twarz. Chwilę potem, Sebastian uśmiechnął się do mnie i dodał:
- Nie płacz, skarbie. Nie warto. No, ale my musimy już wyjść. Aha i jeszcze jedno. Zabijemy go za to, że tak cię skrzywdził.
Kochani byli. Jednak, ja odwzajemniłam uśmiech, chociaż u mnie był wymuszony, po czym Slade i Sebastian wyszli, a do pomieszczenia weszła pielęgniarka z jakąś strzykawką."
~*No do blyata, wracamy do analizy po tygodniu, a tu taki cringe na starcie. Zaczynając od początku, to tutaj jeszcze bardziej jebany jest charakter Slade'a i Sebastiana. Oni powinni mieć w dupie nieudaną próbę samobójczą Tristitii Zjeb-chan. Powinni jedynie się cieszyć, że jednak przeżyła, bowiem będą mieli kogo dalej wykorzystywać do swych celów. No ale nie, lepiej robić z kanonicznych postaci typowe NadOOC aŁŁŁtoreczki.*~
~Także jest tu ewidentnie za mało emocji głównej parówy. Kurna, przeżyła chyba już drugą jak nie trzecią próbę samobójczą oraz ktoś się tym przejął, a ta nadal wydaje się mieć to w dupie. To jeszcze bardziej utrudnia polubienie tego karakana.~
|No i przemyśleń jej też brakuje. Powinna jakoś to wszystko komentować w myślach, no, nie uwierzę, że tak po prostu to po niej spłynęło. Każdy normalny jakoś by tę sytuację w myślach skomentował, no ale najwidoczniej niedojebanie dawnej Ramoninth nie pozwoliło na wpadnięcie na ten pomysł.|
<Też, co do tej ostatniej wypowiedzi mej opkowej wersji to miło wiedzieć, że ocenia się realistycznie.>
*TAAAKA NADDOOOBRA. X"""DDD*
<No co, prawdę mówię. :D Anyway, czynności, które oni by wykonywali podczas tych rozmów również brakuje. Ciężko mi uwierzyć, że absolutnie nic nie robili, a to dodałoby czegoś ciekawszego oraz generalnie trochę dynamiki do tych nudów.>
*Też ależ oczywiście, że Sezoris musi zginąć. Bowiem wiecie, postacie nie mogą się rozwijać, jeżeli nie jest to na korzyść głównej debilki. Jak mnie to wkurwia, a fakt, że jest to wzięte z typowych opek aŁŁŁtoreczek nie pomaga. Jakby po prostu nie można było dać Gregory'emu żyć własnym życiem.*
~*Szkoda w sumie, że Tristitii The Zjeb nie udało się zategesić. Może wtedy narracja przeskoczyłaby na inną postać lub zmieniła się na trzecioosobową i byłoby ciekawiej, no ale nieee. Nie można schematu NadOpka niszczyć.*~
~Generalnie ten fragment najlepiej pokazuje znaczną większość problemów tej historii.~
631. „Ciekawiło mnie, na ile czasu zostałam uśpiona i co stałoby się po moim przebudzeniu..."
|A co miałoby się stać, padalcu? Obudziłabyś się w tej samej sali szpitalnej i tyle.|
<Widać, że to ewidentnie jest na siłę tylko po to, aby przeciętny czytelnik nie dojebał się do braku przemyśleń. Wiem, że to koniec rozdziału, ale i tak, jest to strasznie sztuczne. Rozdziały da się kończyć w naturalny sposób, a nie.>
~*Kiedyś nie umiałam kończyć rozdziałów, a byłam zbyt zjebana, aby się postarać, więc no.*~
<A, no tak. ;=;>
632. „[...] Widziałam także, że nadal znajdowałam się w tej samej sali szpitalnej, w której zostałam uśpiona. [...]"
*Zdziwiłbym się, gdybyś obudziła się w innej sali szpitalnej.*
~*In Opkolandia Country all can happen.*~
*Znowu bawimy się w to zdanie? XD*
~*Why not. :D*~
633. „[...] Widząc to, od razu odczepiłam drugą kartkę, od niewielkiego, szerokiego, zdobionego, białego wazonu, w którym były białe róże. [...]"
~*I na chuj nam taki detaliczny opis wazonu? Wystarczyło napisać, że od białego, zdobionego wazonu. Pozostałe detale nie są aż tak niezbędne do wyobrażenia sobie tego przedmiotu.*~
~Pewnie z powodu licznika słów. Innej odpowiedzi nie znajduję. W ogóle, istnieją białe róże?~
~*Ta, istnieją, więc przynajmniej nie jest to niedopatrzenie spowodowane brakiem researchu. No ale tak poza tym to w sumie jedyne, co mnie w tym fragmencie uderzyło, to zbyt detaliczny opis.*~
634. „[...] Czyli oni odwiedzali mnie przez te dwa tygodnie, gdy byłam w śpiączce. [...]"
|
Po cholerę walić takie oczywistości jako przemyślenia głównej kurwy?|
~*Pewnie po to, po co zwykle, czyli aby przeciętny czytelnik nie dojebał się do braku przemyśleń.*~
|Nie mogłaś jakichś naturalniejszych napisać?|
~*Niedojebanie...*~
|;===;|
~*Wiem, też nie jestem dumna z dawnej siebie.*~
635. „[...] Gdy ową otworzyłam, ujrzałam taką zajebiście zajebistą bluzkę, którą od zawsze chciałam mieć! [...]"
<I która nie została nawet minimalnie opisana, przez co nie wiemy nawet jaki ma kolor.>
*No i która potem już więcej razy się nie pojawi. Generalnie przedmioty, które obecnie Tristitia The Opko dostała już nigdy się nie pojawią lub pojawią wjebane na siłę.*
~*Wiem i też nie jestem dumna ze swego dawnego NadNiedojebania. Jakbym nie mogła wprowadzić tych przedmiotów, na które miałam faktyczny pomysł jak je potem wykorzystać. Wciąż nie wierzę, że w tamtym czasie napisałam „Nie jestem waszym wrogiem.".*~
~Dziesięć procent niedojebania...~
~*Idź się lecz, idioto. XDDD*~
~Nie :D~
636. „[...] Claireątko, [...]"
~*A oto chyba najbardziej autystyczne zdrobnienie imienia Claire na świecie. Tak, wiem, że do mej kotki mówię Kińć lub Kiniąteczuniusio, do Rudego mówiłam Rudziusiunio lub Rudziąteczko, a do Czarka mówię Czarusiunio bądź Czarusieniątko, ale to są koty, chociaż Rudziusiunio to wiadomo, był, bowiem obecnie już kipnął. Zdrobnienie imienia człowieka w ten sposób brzmi debilnie.*~
~Widzicie, panowie, panie i ci niezdecydowani? Analizujemy ten FanFiKKKtion tak długo, że aż Ramoninth zdążyła:
· Zdać maturę.
· Mieć trzy koty.
· Przeżyć śmierć jednego z nich.
· Dostać hulajnogę elektryczną.
· Mieć w domu ekspres do kawy.
· Zdać rok po całym roku zdalnego nauczania.
· Kupić sobie Mi Band 6.
xD~
~*A nie minął nawet rok. Widzicie, ile przez rok zdarzyć się może? XD*~
|Ta historia była ciekawsza od wszystkiego, co do tej pory zanalizowaliśmy.|
~*Wiadomo, wszystko jest od tego ciekawsze.*~
637. „[...] Gdy ją rozpakowałam, w środku ujrzałam jakąś nieznaną mi broń. [...]"
<A w tym szpitalu to czasami nie sprawdzają paczek? Nie muszą ich otwierać, wystarczy potrząsnąć, aby się przekonać, że coś podejrzanego jest w środku.>
*No ale zgodnie z odwiecznymi prawami opek nic nie może przeszkodzić Mary Sue w jej drodze do celu.*
~*Widzicie? Nawet Andromeda jest lepsza od Tristitii The NadOpko, a Andzia Gandzia jest królową Mary Sue.*~
~Twojej dawnej wersji chyba by mózg wybuchł, gdyby zobaczyła Andronmendę.~
|I wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, no ale nieee.|
~*Spierdalaj, deklu. XDDD*~
|Dzień dobry! ;"D|
638. „[...] Swoją drogą, ten Sebastian miał wymyślne sposoby zdrabniania mego imienia. W każdym razie, po przeczytaniu kolejnej kartki, wzięłam czwartą, ciemnofioletową, sporą paczkę i otworzyłam ją. [...]"
<No kurwa, znowu? Tak ot tak przechodzić od przemyśleń do tego, co się zrobiło? Przejście powinno być jakieś naturalne, aby nie miało się wrażenia, że to jedno zdanie zostało wjebane na siłę, aby nikt się do braku przemyśleń nie doczepił.>
*Też nie miał wymyślnych, tylko idiotyczne. Nie mógłby po prostu pisać imię Tristitii The Kurwa Jebana normalnie, tylko tak idiotycznie je zdrabniał? Nie wiem czy w ogóle da się jakoś sensownie imię Claire zdrobnić.*
~*Czej, sprawdzę w necie...Da się zdrobnić jako Clair i Clar, jedynie te dwa zdrobnienia wyglądają sensownie. No ale na stówę nikt by nie wpadł na te debilne zdrobnienia, które ja wymyśliłam.*~
~Nie dziwne, bowiem nikt nie był tak niedojebany jak ty.~
~*A było tak miło. X"""DDD*~
~Hehe ;"""DDD~
639. „[...] Gra wyglądała ciekawie, przynajmniej wnioskując po okładce. Zastanawiałam się też, jakim cudem Slade znalazł na rynku czystą płytkę, która pasuje do PSP, gdyż wiadomo, że one są niewielkie oraz innego kształtu niż zwykłe płyty, a czystych płytek do gier na PSP na rynku ze świecą szukać. [...]"
~*To akurat fakt, zweryfikowałam to, aby nie było, że na przykład to opko by zmyślało. Podobno to celowa praktyka Sony, co jest w sumie debilne, bowiem piracenie gier na PSP nie jest trudne.*~
~No i też nie można było po prostu napisać czystą płytkę UMD? Byłoby krócej, a chodziłoby o to samo. Plus dawna Ramoninth na stówę wiedziała, że to są płyty UMD, bowiem PSP swego czasu miała. Wiem, licznik słów, ale to i tak jest debilne.~
|Miło też wiedzieć, że Tristitia The Dziwka Spod Latarni nie przyjęła ot tak o, że dostała stworzoną przez mego opkowego sobowtóra grę na płycie UMD, których normalnie na rynku dostać się nie da.|
<Tylko to drugie zdanie jest strasznie długie. Jestem pewna, że bezproblemowo dałoby się je skrócić i wyglądałoby znacznie lepiej. No i też ciekawe, skąd Slade The Opko wytrzasnął czystą płytę UMD.>
*Jako iż Slade jest w tym opku robiony na Gary'ego Stu, to nie zdziwiłbym się, gdyby sam takową stworzył.*
<A, no tak. ;=;>
640. „[...] A w środku ujrzałam...miecz. [...]"
~*Do blyata, co. Miecz na sto procent dałoby się usłyszeć potrząsając opakowaniem, no. Wątpię, aby nie sprawdzano w szpitalach chociaż w ten sposób podejrzanie wyglądających paczek.*~
~To Opkolandia, jeżeli fabuła tego nie wymaga, to lekarze, policjanci, ochroniarze i detektywi to niekompetentni debile, którzy swoją robotę zdobyli tylko dzięki łapówkom.~
~*A, racja. ;===;*~
641. „[...] „Tristitiuś,
Razem z Sebastianem postanowiliśmy stworzyć taki oto ubiór, który pozwala...odczuwać? To jest dobre słowo w tym wypadku? Świat taki, jaki byłby bez zmysłów i bez kolorów. Nie polecamy, ale może chciałabyś zobaczyć taki świat.
~S|pierdoks|lade i S*pierdolina*ebastian„"
~*Jesteście tacy mili wobec swych opkowych wersji. XDDD*~
|*Hehe ;"""DDD*|
~*Nie mam do was siły. XD Anyway, ten ubiór pojawi się w sumie tylko raz, mimo iż jestem pewna, że dałoby się go jakoś wykorzystać jeszcze kilka razy. No ale to wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to dawnej mnie chodziło.*~
~No ależ tak, bowiem w taki sposób powinno się wprowadzać rzeczy. Nie wiem też jaki wątek można byłoby z takim ubiorem stworzyć, ale na sto procent coś by się dało. Przedmioty wprowadzone raz powinno się użyć jeszcze niejednokrotnie, aby nie miało się wrażenia, że zostały dodane na siłę.~
|Także serio, czy naprawdę trzeba robić z mego opkowego klona oraz Sebastiana Opko Version Garych Stu? Nie mogliby nie umieć stworzyć wszystkiego? To byłoby ciekawsze, a nie takie o.|
<Dodatkowo widzę, że teraz przechodzimy w zjebane zdrabnianie pseudonimów. Dobrze, że niedługo się to skończy.>
~*Aż przypadkiem CTRL + O wcisnęłam z tych emocji.*~
<Zajebiście, kontynuuj. XDDD>
~*Hehe ;"""DDD*~
642. „„Zabiliśmy go. :-)
~Slade i Sebastian""
~*~|<*
*>|~*~
~*Naprawdę nie dałoby się dać Sezorisowi własnego wątku, tylko trzeba się go było pozbywać, bowiem nie spędził całego swego życia liżąc dupę głównej szmacie? To straszne zubożenie postaci, no, bowiem widać, że on też był tylko po to, aby Tristitia The Opko mogła błyszczeć jak gówno w przeręblu.*~
~Ale się rozpiszemy w analizie końcowej jak za te trzy lata do niej dojdziemy.~
~*Nawet tak nie strasz tymi trzema latami. .___.*~
~Fakt, to zbyt brutalna wizja. ._.~
643. „[...] - Nie, jeszcze nikt taki nie chciał cię odwiedzić. Jeżeli przyjdą, poinformuję cię o tym. [...]"
~*Co jest chyba logiczne, bowiem warto, aby pacjent wiedział, kto zamierzał go odwiedzić.*~
~Plus też nikt z funkcjonującym mózgiem nie chciałby odwiedzić tej parówy.~
|Idź spać czy coś. XD|
~Dopiero po piętnastej jest.~
|Fak|
~:D~
644. „[...] Mimo wszystko, była wciągająca i na chwilę zapomniałam o już martwym Sezorisie."
|Bowiem to jest kurwa logiczne, zapomnieć o swym martwym byłym. Kurde, skoro tak go kochała, to mimo wszystko powinna się przejąć, że mój opkowy sobowtór i Sebastian The Opko go zabili. No ale nie, po co, lepiej zająć się grą.|
<Dodatkowo miło, że gra była wciągająca, ale moja opkowa wersja powinna napisać więcej swych przemyśleń na ten temat. Jasne, to opowiadanie a nie recenzja, ale i tak, powinna więcej swoich odczuć na temat tej gry napisać, a nie. Jak mamy ją polubić, skoro prawie w ogóle nie używa tego orzeszka, którego ma pod kopułą?>
~*Plecy mnie bolą.*~
<Nie ma to jak zajebista zmiana tematu, normalnie powinszować. xDDD>
~*Co nie? ;"""DDD*~
645. „[...] - Mnie też miło cię widzieć...
Po tych słowach, usłyszałam cichy śmiech Slade'a, a następnie ujrzałam, że Sebastian szturchnął go i rzekł:
- Co się śmiejesz. Fangirl to uciążliwa sprawa.
- Jesteś taki cuuudnyyy... - Odparłam rozmarzonym głosem.
- No właśnie o to chodzi.
- I taaak cuuud-
- Dobra, dobra, rozumiem, jestem najcudowniejszy we Wszechświecie. W każdym razie, jak się czujesz?
- O wiele lepiej niż po pierwszym przebudzeniu.
Jednak, w tym momencie, Slade najprawdopodobniej zauważył, że grałam w tę jego grę, gdyż wtrącił się ~*jak gówno w koryto rzeki*~: *Zajebiste to porównanie, normalnie idź się lecz. XD* ~*Pasuje do poziomu opka. :D*~ *Jesteś pewna, że ta herbata to świeża jest? XD* ~*No :D*~ *Sprawdź jeszcze raz lepiej. xD* |Dobra, kurwy wąwozowe, lećmy z analizą, bo nigdy tego nie skończymy.| <Kolejny z zajebistymi określeniami. xDDD> |;"""DDD|
- Widzę, że już zaczęłaś grać w tę grę, którą dla ciebie stworzyłem.
- Tak! Jest świetna! – Zawołałam
- Cieszę się, że ci się podoba, ale...Ty wiesz, co tak naprawdę kryje ta gra?
W tym momencie, ze zmieszaniem, pokręciłam przecząco głową. Nie wiedziałam, o co mogło chodzić Sladeowi. Jednak, po moim zaprzeczeniu, ujrzałam że oczy Sebastiana zaświeciły na czerwono, po czym podszedł on bliżej i chwycił konsolę. Kiedy to zrobił, przez owy sprzęt przeszło niewielkie, czerwono-białe światło, które przesunęło się w prawą stronę. Gdy to nastąpiło, na ekraniku ujrzałam...niszczone przez tego samego Mechanodroida Jump City. No tego to się nie spodziewałam ujrzeć. Nie podejrzewałam, że grając w zwykłą grę, sterowałabym prawdziwym, wielkim robotem, który niszczyłby miasto.
Lecz, chwilę potem, usłyszałam że Slade dodał:
- To jest część mego nowego planu. Wiedząc, że tutaj byś się nudziła, stworzyłem program pod postacią gry, który pozwalałby na sterowanie ową maszyną. Ona i tak działa sama, nawet gdy spauzujesz *ekhm* grę.
- Ty, faaajne! Fajny sposób! – Zawołałam
W tym momencie, Slade zaśmiał się, po czym rzekł:
- Nie wiedziałem, że nawet po poznaniu prawdy będzie ci się to podobać.
Jednak, po tej rozmowie, Slade i Sebastian musieli wyjść. Gdy zostałam sama, powróciłam do tej gry..."
~*Czy ta idiotka naprawdę nie mogłaby się zachowywać normalnie, a nie jak typowa, niedojebana fangirl? To serio zaczyna irytować, bowiem tak naprawdę nic za tym nie idzie. Po prostu główna suka staje się coraz bardziej wkurwiająca, normalnie jak ja niegdyś.*~
~Także nadal nie czaję, czemu Slade The Turbo Opko chce tutaj zniszczyć Jump City. Przecież w serialu chciał jedynie to miasto przejąć, a nie je niszczyć. Jasne, cele zawsze mogły mu się zmienić, ale wypadałoby podać tego uzasadnienie, bowiem tak bez tego to trochę chujowo.~
|No i też serio się nie zdziwiłbym, gdyby okazało się, że mój opkowy sobowtór tę płytę UMD stworzył sam. Nadal nie wiem jak on by stworzył ten program pod postacią gry, to brzmi tak trochę jak science-fiction. No ale jak widać trzeba nawet mego opkowego sobowtóra w Gary'ego Stu zmieniać, bowiem pisanie postaci kanonicznych zgodnie z ich charakterem to nadludzki wyczyn.|
<Także jak mamy uwierzyć, że moja opkowa wersja faktycznie ma swoją dobrą stronę, skoro jara ją to, że pykając na PSP niszczy miasto, w którym zapewne się znajduje? To tak trochę średnio współgra, co w sumie pokazuje, że tak na dobrą sprawę moja opkowa wersja to hipokrytka pierdolona, co nie pomaga w polubieniu jej.>
*Nadal też ma za mało przemyśleń na temat tego wszystkiego. Powinna to jakoś komentować w myślach, szczególnie po dowiedzeniu się, że grając w grę niszczy swe rodzinne miasto. No ale najwidoczniej niedojebanie dawnej Ramoninth nadal trzymało i nie raczyła postarać się nad swoją historią.*
~*Także wszystko zapierdala strasznie szybko. Jeden temat rozmowy powinien potrwać trochę dłużej, a nie tak przeskakują od tematu do tematu bez ładu i składu, aż w końcu Slade i Sebastian wychodzą w sztucznym przejściu do tego momentu.*~
~Czynności wykonywanych pomiędzy tymi rozmowami też brakuje. Ciężko wierzyć, że nic nie robili, to nierealistyczne jest, no. Także nie dodaje dynamiki, której to łopłopłopko potrzebuje.~
|I generalnie ten fragment jest cholernie nah. Jak w sumie całe to opko, ale to tylko szczegół.|
646. „[...] Mi? Pomóc? Ale ja nie potrzebowałam w tym momencie pomocy. [...]"
~*Nie no, sorki, ale po tym co ty odkurwiasz to przydałoby ci się jakieś neuroleptyki przepisać. Problem jest taki, że ze wszystkich typów, które znam, nie wiem który najlepiej by do ciebie pasował, taka nieogarnięta jesteś.*~
~Żaden w sumie, bowiem taki neuroleptyk by mózgu u tej debilki nie znalazł i tylko lek by się zmarnował, a mógłby zostać przepisany komuś, u kogo mózg faktycznie istnieje.~
|Twoja NadDobroć jest wprost powalająca, Grzegorz. XDDD|
~Prawdę mówię, co chcesz. :D Anyway, niech serio Tri Zjeb-chan nie kłamie, każdy wie, że akurat pomoc by się jej przydała.~
<Kiedy jesteś martwy nie wiesz, że jesteś martwy. Tak samo dzieje się, gdy jest się debilem.>
|Kolejna z tych miłych. xD|
<Szczera jestem. :D>
647. „[...] - Kto to? – Spytałam
- Pani psycholog. – Odpowiedział
- CO?! PO CO MI PSYCHOLOG?!
- Chciałaś się zabić. To oznacza, że coś jest z tobą nie tak.
- Ale ja nie chcę trafić do psychiatryka!
- Oj, skarbie. To, że załatwiłem ci psychologa, nie oznacza, że trafisz do psychiatryka.
[...]"
*Jej to by się bardziej psychiatra przydał, bowiem tej pierdole serio jakieś leczenie psychiatryczne by się przydało. Plus akurat po chyba drugiej czy trzeciej próbie samobójczej powinna być przywiązania do ściany w psychiatryku, więc no.*
~*No i też po chuj krzyczy? Nie mogłaby się zapytać normalnie, a nie drze pizdę?*~
~Miło też, że Slade Opko Version zdaje sobie sprawę, że Tri The Zjeb jest pierdolnięta i, że przydałby jej się specjalista. Co nie zmienia faktu, że to nadal jest OOC, bowiem akurat Slade powinien mieć w to wyjebongo i nadal wykorzystywać Tri The Szmatę do realizacji swego celu.~
|Nadal też brakuje czynności, które by wykonywali pomiędzy tymi wypowiedziami. Tutaj, mimo iż zdania są krótkie, to nie uwierzę, że nawet nie gestykulowali.|
<I generalnie jest to typowy dialog ze starych opek Ramoninth. Meh.>
648. „[...] Nazywam się Constance Bennet [...]"
*I drugie „t" z nazwiska mi uciekło, ale nie zwracaj na to uwagi.*
649. „[...] W tym momencie, przypomniałam sobie o tym, jak Sezoris zdradził mnie i Slade'a. A już, dzięki tej grze, zaczęłam powoli o tym zapominać. [...]"
~*Dajcie wy wreszcie spokój temu biednemu Sezorisowi. Serio mnie wkurwia to, że nie dano mu normalnego wątku, w którym jako postać by się rozwinął. Związki się rozpadają i jest to normalne, w naszym świecie też to zjawisko występuje. No ale nie, jesteśmy w Opkolandii, więc jeżeli ktoś nie chwali dzień i noc głównej Mary Sue to zasługuje na brutalną śmierć.*~
~Dodatkowo to też chujowe, że dostaliśmy śmierć istotnej postaci, jaką ewidentnie był Gregory, poza kadrem. Ja wiem, że narracja jest pierwszoosobowa, właśnie dlatego trzecioosobowa by się temu opku bardziej przydała. Bowiem tak plus z faktu, że w praktycznie żaden sposób Tri The NadOpko tego nie przeżywa, nie pomaga we wczuciu się w sytuację.~
|No i też strasznie szybko ta pała zaczęła o tym zapominać. Skoro tak go kochała, to powinno zająć jej nieco dłużej całkowite zapomnienie o nim. Chociaż w sumie jako iż wątek miłosny został chujowo poprowadzony to w tym opku chyba już nic mnie nie zdziwi.|
<Brakuje też więcej przemyśleń tego spierdoksa i z tego co wiem to po kwadratowym nawiasie nie ma więcej owych. Jak mamy się wczuć w to wszystko, skoro główna bohaterka i narratorka jednocześnie ma wszystko w dupie? Nie wiem czy istnieje sytuacja, w której w narracji pierwszoosobowej to by zadziałało.>
650. „[...] - Chciałam się zabić, bo...bo chłopak, którego bardzo kochałam, mnie zdradził...Miałam w życiu już dwóch chłopaków i obydwoje od tak mnie porzucili.
- To znaczy, że nie byli ciebie warci. Ja wiem, że to tak łatwo powiedzieć, ale naprawdę, skoro nie byli tobie wierni, to nie powinnaś zaprzątać sobie nimi głowy. – Odpowiedziała Constance.
- Ale to nie jest takie proste...Ja naprawdę ich kochałam, a tego drugiego nadal jeszcze trochę kocham...
- Spróbuj o nich zapomnieć. Na pewno masz jakieś hobby?
- No lubię czytać książki, pisać opowiadania, słuchać muzyki, jeździć na rowerze, pływać, jeździć na rolkach, grać w gry komputerowe i rysować.
- No widzisz. W tym miejscu możesz czytać książki, rysować, pisać opowiadania i słuchać muzyki. Spróbuj skupić się na tym i nie myśleć o twoich byłych. Wiem, że to nie będzie proste, ale postaraj się tym nie zadręczać.
- To będzie trudne.
- Wiem, bo ciężko jest się odkochać, ale nie jest to niemożliwe. Postaraj się spędzić jak najmniej czasu na rozmyślaniu o nich. Poza tym, z tego co wiem, masz swojego ojca oraz przyjaciela, więc masz dla kogo żyć. Nie zabijaj się, bo samobójstwo nie jest rozwiązaniem. Rozumiem, że to tak łatwo powiedzieć, ale pomyśl sobie, jakby oni się poczuli, gdybyś się zabiła.
- Ale po prostu nie widziałam innego rozwiązania.
- Spróbuj pisać pamiętnik. To powinno pomóc ci uporządkować twoje myśli.
- Kiedyś próbowałam pisać pamiętnik, ale znudziło mnie się po miesiącu.
- Masz jakiegoś idola?
- Tak**
- To świetnie, bowiem ten fakt może ułatwić ci zadanie. Spróbuj owy pamiętnik prowadzić w formie listów do twojego idola. Na początku będzie ci pewnie ciężko owy prowadzić, ale w końcu się przyzwyczaisz i będzie ci to przychodziło naturalnie.
- Spróbuję, chociaż nie spodziewam się rezultatów.
- Zawsze należy myśleć pozytywnie. Pomyśl sobie, że ci się uda i powinno zadziałać.
Później, porozmawiałyśmy na ten temat jeszcze z godzinę. Po tym czasie, pożegnałyśmy się i pani psycholog wyszła, zostawiając mnie samą."
~*
Naprawdę, to opko jest idealnym dowodem na to, że w Opkolandii psychologowie i psychiatrzy nie wykonują swojej roboty tak, jak powinni. Wiem, że nie mam pojęcia jak wygląda rozmowa psychologa z pacjentem, ale jestem pewna, że z Internetu da się dowiedzieć też i tego. W końcu w necie jest chyba wszystko. A to wygląda jak typowe poradniki z Internetu oraz typowy argument, dlaczego nie powinno się popełniać samobójstwa. Jestem przekonana, że rozmowa u psychologa nie wygląda tak w stu procentach. Jasne, trochę tego pewnie może się pojawić, ale bez przesady.*~
~Szczególnie, że rolą psychologa jest dotrzeć do sedna problemu pacjenta i podjąć decyzję czy wysłać delikwenta do psychiatry, czy zwykłe spotkania pomogą. No a z tego co tutaj widzę, to ta pani psycholog nie wykonała swojej roboty tak, jak powinna.~
|No i też to nadal jest idiotyczne chcieć się zabić tylko dlatego, że chłopak ją zdradził. Jasne, gdyby Tri Opko Version wcześniej miała jakieś problemy i to byłoby katalizatorem to spoko, ale nie gdy jest to jedyny powód. To jest tak cringe, że aż NadSzok.|
<Dodatkowo wątpię, aby pisanie pamiętnika pomogło poradzić sobie z problemami psychicznymi. Znaczy nie twierdzę, że nie może minimalnie pomóc, ale nie rozwiąże to stuprocentowo problemów. Plus skoro moją opkową wersję znudziło prowadzenie pamiętnika to serio wątpię, aby to polubiła ot tak o.>
*Brakuje też czynności, które one by wykonywały podczas tej rozmowy. Serio, nie da się uwierzyć, że siedziały i po prostu gapiły się na siebie, to niemożliwe. Powinny chociaż jakoś gestykulować, to byłoby realistyczniejsze. No ale jak widać nie, po co się postarać.*
~*I generalnie ta rozmowa jest taka meh, że nie wiem, co mam o niej więcej powiedzieć. Może tyle, że znowu brakuje przemyśleń głównej idiotki. Nie uwierzę, że ona, szczególnie z perspektywy czasu, w żaden sposób nie komentowała tego spotkania w myślach. Może na przykład okazałoby się, że ta Constance to na serio taki niekompetent i teraz z perspektywy czasu Tri The Bezmózg komentowałaby jej niekompetencję w myślach. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.*~
~Byłaś niekreatywna bardziej od większości polskich nastolatków, które w czasie świetności Zniszcz Ten Dziennik podążały za tą modą.~
~*Zajebiste porównanie, normalnie nie ma chuja we wsi. XDDD*~
~Ale trafne! :D~
~*Bez komentarza po prostu. xDDD No ale najważniejsze, że zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami do analizy i możemy już kończyć.*~
~*~*Japa, konie. xDDD*~ ;"""DDD*~
651. „Ujrzałam tam mój pokój, ale poddany kompletnej przemianie. Był on cały biały oraz oświetlony różnymi lampami. Niektóre były przyczepione do ściany, inne do sufitu, a dwie były zwykłymi, stojącymi lampami. Widziałam, że u sufitu, w jednym miejscu, był długi pas szyby. Na dwóch fragmentach ścian widziałam białe zasłony, a w ich rogu znajdowała się szafka z różnymi moimi rzeczami. Pod zasłoną na, z naszej perspektywy, prawej ścianie, stała kremowa sofa z trzema poduszkami, a niedaleko niej, naprzeciwko stolika, który również tam był, stał biały, niewielki fotel. Pod białym stolikiem z szarym blatem widniał dywan, który był w kolorach niebiesko-czarnym i widniały na nim jakieś twarze. Obok drugiej zasłony, znajdowała się wysunięta część, wyglądająca jak odwrócona o dziewięćdziesiąt stopni, szeroka, szara litera „U", na której było łóżko z białą pościelą oraz takimi samymi poduszkami. Naprzeciwko łóżka znajdowała się biała szafka z jakimiś rzeczami. Po, z naszej perspektywy, lewej stronie łóżka, dało się zobaczyć białą ścianę, na której, w niebieskich, prostokątnych wgłębieniach widać było średniej wielkości, niebieskie radia, a pośrodku owej ściany, we wgłębieniu, po którego prawej i lewej stronie były lampy, widoczny był telewizor, naprzeciwko którego znajdował się wąski stół, który z wyglądu przypominał mi odwrócony, wydłużony uśmiech Steve'a z gry „Minecraft", a przed nim widoczne były wysokie krzesła i biały fotel. Ta część oraz spód dolny i górny miejsca, w którym było łóżko, oświetlone były niebieskim światłem.***"
~*Kurwa jego mać, wracamy do analizy po kilku dniach, a tu już na starcie taki niepotrzebny kloc tekstu. Jasne, warto aby nowe pomieszczenie zostało opisane, bowiem czytelnik powinien mieć możliwość wyobrażenia sobie go. Jednak na kiego grzyba nam aż tak detaliczny opis? Większość szczegółów nie jest nam obecnie do szczęścia potrzebna.*~
~No i dodatkowo ten opis jest mega statyczny. Mówiliśmy niejednokrotnie, jak można dodać dynamiki do opisu, więc wypadałoby to stosować. Może dzięki temu przyjemniej by się ten kloc tekstu czytało, a nie.~
|Nazwa gry też niepotrzebnie została zapisana pochyloną i pogrubioną czcionką oraz walnięty w cudzysłowie. Minecraft nie składa się z kilku członów, więc nie trzeba tego jakoś specjalnie od tekstu wyróżniać.|
<Miło jednak, że pokój mej opkowej wersji się zmienił, to przynajmniej nie jesteśmy ciągle w tym samym miejscu i widzimy, że na przestrzeni akcji opowiadania otoczenie głównej idiotki jakoś się zmienia. Szkoda, że ona nie bierze przykładu z otoczenia.>
*Ah, ta twoja NadDobroć. XDDD*
<Szczera jestem. :D>
~*No ale tak poza tym, to jest to po prostu przesadnie detaliczny, statyczny jak dupa opis.*~
652. „[...] Po tej rozmowie, ja weszłam do mego nowego pokoju, a Slade i Sebastian wyszli, zamykając drzwi."
~Przynajmniej kulturalnie drzwi zamknęli.~
|Czemu tak w ogóle końcówki rozmów w tym FanFiKKKtion są takie sztuczne?|
~*Bowiem na tym etapie już za cholerę nie chciało mnie się pisać tego opowiadania i zamiast jak normalny człowiek porzucić je i napisać czytelnikom jak miało wyglądać zakończenie ciągnęłam je na siłę.*~
|Bez komentarza. Jakbyś porzuciła to opowiadanie to tragedii by nie było, plus to byłoby twoje drugie lub trzecie porzucone opowiadanie wśród miliona.|
~*Teraz to wiem, ale kiedyś byłam NadNiedojebana.*~
|W sumie racja.|
653. „*Incepcja poziom: FanFiction do serialu „Młodzi Tytani". ;D
**Zagadka dla chętnych: Kto jest idolem Tristitii? Podpowiem, że jest to ktoś z bohaterów tego FanFiction, którzy dotychczas się pojawili.
***Jakby ktoś chciał sobie dokładnie wyobrazić owy pokój, to tu macie link do zdjęcia, które opisywałam:
http://wpina.pl/storage/32000/4844/ccf4349bfe0a1f266ae94fd79ddf70df.jpg"
~*Przypis pierwszy: I na cholerę nam do szczęścia ten przypis? Serio pytam, on nic nie wnosi do opowiadania i do fragmentu, którego dotyczy. Przypisy pod rozdziałami powinny być po to, aby wyjaśnić jakąś kwestię czy pojęcie, bowiem wyjaśnienie tego we właściwym rozdziale by chujowo wyglądało. Dodatkowo nie ma potrzeby, aby nazwę tego serialu pisać w cudzysłowie oraz pogrubioną i pochyloną czcionką.*~
~Przypis drugi: Czytając to opowiadanie można się łatwo domyślić, że jej idolem jest Brother Blood The Opko. Po co dawać czytelnikom takie łatwe zagadki? Jeżeli chciało się wyżydzić komentarze, to można było wymyślić lepszy sposób.~
|Przypis trzeci: Link już nie działa jak coś, przed chwilą sprawdziłem. No ale po co dawać link do zdjęcia? Nie jest niczym niezwykłym, że czasem opisuje się jakiś pokój ze zdjęcia. Wszakże nie zawsze ma się pomysł jak pokój danej postaci ma wyglądać, więc nie ma w tym nic strasznego. Plus chyba lepiej, aby czytelnicy na różne sposoby wyobrażali sobie ten pokój, właśnie po to są te jebane opisy.|
654. „[...] Wzięłam najpierw działo, które dostałam od Sebastiana. Miało ono jeden przycisk, który od razu nacisnęłam. W tym momencie, przede mną wytworzyło się jedno, całkiem spore przejście, przypominające portal. Widząc je, wyjrzałam przez nie i, po drugiej stronie, ujrzałam wnętrze galerii handlowej."
<Ja mam nadzieję, że wiecie iż ta broń już nigdy później nie zostanie wykorzystana w historii?>
*No ja jebe ależ tak, bowiem tak powinno się wykorzystywać wprowadzone przedmioty. Jeżeli nie ma się pomysłu jak wykorzystać jakiś przedmiot to się go nie wprowadza i tyle.*
~*W sumie nie mam pojęcia, czemu to działo wprowadziłam, szczególnie, że potem o nim zapomniałam. W ogóle to też brakuje tutaj przemyśleń Tristitii The Opko. Ja wiem, że w tej rozległej jak historia niedojebania PiS-u, no może nieco krótszej, historii portale się już pojawiły, ale i tak nie istniały one na masową skalę. Tristitia The NadOpko powinna się dłużej zastanowić na przykład nad tym, jak Sebastian The Opko to stworzył. No ale nie, po co rozbudowywać postać, niech zostanie w tym samym poziomie spierdolenia umysłowego co na początku.*~
~I generalnie ten fragment to w sumie zbędny zapychacz. Mogłaby ona jakoś na przykład użyć tego działa po raz pierwszy w walce z Tytanami. Jeżeli ono na przykład tworzy portal w miejsce, o którym się pomyśli, to mogłaby w ten sposób jednego ze swych wrogów zabić, wysyłając go na Antarktydę na pewną śmierć lub do jeziora lawy cholera wie gdzie. To przynajmniej fillerem by nie było. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.~
655. „Okazało się, że zostałam otoczona jakimś czarnym czymś, co wyglądało tak, jakby moja skóra, oprócz skóry głowy, została spalona. Nie wiedziałam, co to mogło robić, ale postanowiłam przy odpowiedniej okazji zapytać się o to Slade'a. Mimo wszystko, po chwili, zauważyłam na prawej ręce różne przyciski. Widząc je, nacisnęłam ten sam, co poprzednio i, dzięki temu, owa otoczka zeszła ze mnie, zamieniając się w tubę."
|To przynajmniej jeszcze raz zostanie wykorzystane w tym FanFiKKKtion, a to już ewidentny sukces. W każdym razie, największym problemem tego fragmentu jest fakt, że Tristitia Opko Version znowu nie ma przemyśleń na temat tej tuby. Skoro nie wiedziała, do czego ta otoczka służyła, to przed zapytaniem o to mego opkowego klona powinna mieć na ten temat jakieś przemyślenia. Jak mnie to wkurza, że Tristitia Zjeb-chan ciągle jest taka płytka, a z każdą chwilą jesteśmy coraz bliżej końca tych tortur.|
<No i oczywiście, że od razu musiała trafić na przycisk, który zwijał tę otoczkę do formy tuby. Jakby nie mogła przed tym nacisnąć kilka innych przycisków i poznalibyśmy inne możliwości tej otoczki. Jednak, jak wiadomo, to by wymagało czasu i pomysłów, a aŁŁŁtoreczce nie o to chodziło.>
*Plus ten fragment to znowu jest filler. Jakby Slade The Opko nie mógł powiedzieć w skrócie swej uczennicy, co robiła ta tuba i jakby nie mogła wykorzystać jej pierwszy raz w czasie walki z Tytanami. To przynajmniej nie byłoby takim fillerem, a spełniłoby swoją rolę.*
~*Niestety, po wątku Sezorisa jedyne rozdziały, które fillerem nie będą, to przedostatni i ostatni.*~
*Wiem i nie jestem z tego powodu szczęśliwy. >.<*
656. „Świat bez zmysłów oraz kolorów był okropny. Wszystko było przeźroczyste, a także nie było słychać żadnych dźwięków. Po prostu panowała trupia cisza, taka jakbym umarła. Nie było słychać nawet tych cichych szumów, które generuje mózg, gdy jest się w cichym miejscu. Oprócz tego, nie czułam ani zapachów, ani dotyku chociażby podłogi. Widząc to, od razu zdjęłam okulary i, widząc świat normalnie, chwyciłam leżący na łóżku kombinezon, po czym pobiegłam za jedną z zasłon się przebrać."
~*No do jasnej niedojebanej, na serio? Nawet tutaj brak przemyśleń? Ta parówa powinna przedstawić nam swoje przemyślenia na temat świata bez zmysłów i kolorów. Wszakże nawet w świecie serialu to nie jest codziennością, więc wypadałoby, abyśmy dowiedzieli się, co ta karakanka tam czuła, a nie. To jest tak irytujące, że w ogóle nie mamy jej przemyśleń. Przez to nie da się jej polubić, co tworząc ją i tę historię miałam w zamyśle.*~
~Z kolei te czwarte i piąte zdanie nie są potrzebne, bowiem tego da się bardzo łatwo domyślić. Można by je zastąpić znacznie bardziej potrzebnymi w tym fragmencie przemyśleniami.~
|Najgorsze jest to, że ten kombinezon nie jest później potrzebny w akcji. Na serio nie wiem jak można by go wykorzystać, ale jestem pewien, że dałoby się wokół tego napisać jakiś wątek. Po co wprowadzać coś, jeżeli nie zamierza się tego później użyć? To tylko zbędne zabieranie czasu, który można byłoby poświęcić na coś ciekawszego.|
<I w sumie mamy kolejny filler, bowiem można byłoby dać jakiś wątek z tym kombinezonem i wtedy zaprezentować jego działanie. No ale jak wiemy, to wymagałoby czasu i pomysłów, co nie mieściło się w pustym łbie dawnej Ramoninth.>
657. „[...] - Sebastian? To ty? – Spytałam, gdy to usłyszałam.
- Tak – Usłyszałam odpowiedź.
- Poczekaj chwilę, zaraz do ciebie wyjdę. Ja jeszcze nieprzebrana jestem.
- OK, nie ma problemu.
[...]"
*A oto przed państwem najbardziej niepotrzebna rozmowa w historii galaktyki. Gdyby była wstępem do jakieś dłuższej rozmowy to się nie czepiam, ale tak...W końcu mogliby pogadać w czasie, gdy Tristitia The Śmietnik się przebierała.*
~*Tristitia The Śmietnik X""""DDDDDDDDDDDDDDD*~
*Nie moja wina, że tak nazwałaś swój windowsowy kosz. XD*
~*Cicho tam w tle. XD Anyway, faktycznie, ta rozmowa potrzebna nie jest. Ja wiem, że w opowiadaniach nie każda rozmowa musi mieć jakikolwiek związek z późniejszą akcją, ale ta to widać, że jawne karmienie licznika słów na siłę. Od tego mogłaby się jakaś dłuższa rozmowa zacząć.*~
~No i brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. A właściwie wykonywała, wszakże opko jest w narracji pierwszoosobowej, a Tristitia The Śmieć nie widziała Brother Blood The NadOOC. A na stówę coś robiła, wszakże przebierała się.~
|Brak przemyśleń w sumie daruję ten raz, bowiem akurat tutaj Tristitia The Zjeb nie miała się nad czym zastanawiać.|
658. „[...] W każdym razie, jak się czujesz?
- No dobrze...A czemu pytasz?
- Po prostu martwię się o ciebie. Jesteś zbyt delikatna i wrażliwa, co cię niszczy.
- Ja...Ja po prostu nie mogę inaczej. Szczególnie, kiedy Sezoris...
Po czym, w moim oku zabłysły łzy. W tym momencie, Sebastian przytulił mnie do siebie i powiedział:
- Nie myśl o nim. Jego już nie ma, a ty tylko wyniszczasz się myśleniem o tym, co minęło.
- Chcę umrzeć... - Rzekłam, również przytulając się do niego i zamykając oko.
- Nie mów tak. Ja i Slade nie przeżylibyśmy, gdybyś umarła.
- Czemu to zawsze ja...
- Nie wiem. Odpowiedziałbym ci, ale nie wiem. Jednak walcz z tym. W twoim wypadku jest to przesadna delikatność i wrażliwość. Nigdy nie jest za późno na zmiany. Nigdy się nie poddawaj.
- Nie umiem...
- To tylko wymówka. Umiesz, tylko siedzisz w tym swoim okropnym świecie, w którym się wyniszczasz. Musisz po prostu się starać.
- Gdyby to było takie łatwe...
- Wiem, to nie jest łatwe, ale nie niemożliwe. Dasz radę. Po prostu nigdy się nie poddawaj. Jak to było? „Nic nie jest szczególnie trudne do zrobienia, jeśli tylko rozłożyć to na etapy.".
- Czyj to cytat?
- Henry'ego Forda
- Czy ty znasz wszystkie cytaty świata?
- Nie wszystkie, ale dużo ich znam.
[...]"
~*Z jednej strony umieram od wewnętrznego cringe czytając to NadOOC-owe gówno, ale z drugiej strony jako iż znowu wzięła mnie faza na mój nie Retconningowy FanFiction do C&C to obecnie czuję się lepsza od dawnej siebie. Bowiem i jako iż jeżeli napiszę kiedyś ten FanFiction to będzie to w nim dość istotny wątek, ale nie jakiś plot twistowy, więc mogę napisać, w pewnym momencie też będzie się miało wrażenie, że zrobiłam z, w tym wypadku, Yurija NadOOC, ale w rzeczywistości tak nie będzie. Bowiem w pewnym momencie Yuri, aby zatrzymać moją kochaną przez was wszystkich i nawet nie próbujcie tego negować OC, Laurę, bowiem no co by nie mówić, jako iż ona z Ziemi ma nie pochodzić oraz ma mieć, na tamtym etapie, dwie nadprzyrodzone zdolności, więc każdy chciałby ją po swojej stronie, swym mind controlem zmusi ją, aby się w nim zakochała. No i aby uwiarygodnić to wszystko bardziej, Yuri będzie również udawał, co kurde podkreślam, patrzcie jak lepsza od dawnej siebie jestem, że również ją kocha. A jak wiemy z Red Alert 2, Yuri w udawaniu czegokolwiek przed kimkolwiek jest bardzo dobry, co to tylko w tym pomaga. Oczywiście Yuri musi zostać pokonany, bowiem tak nakazuje fabuła dodatku do Red Alert 2, więc w pewnym momencie wszystko się pokomplikuje. No ale widzicie, jak lepsza od dawnej siebie jestem?*~
~Ta historia była znacznie ciekawsza od samego fragmentu. Czemu kiedyś też nie mogłaś pisać postaci kanonicznych zgodnie z ich charakterem? Bowiem tutaj idealnie widać, jak bardzo Brother Blood jest NadOOC. On w serialu nigdy by się tak nie zachował, no chyba, że chciałby odwalić taką akcję jak z pomysłu obecnej Ramoninth.~
~*Bowiem kiedyś byłam NadNiedojebaną aŁŁŁtoreczką, nie ważne co bym kiedyś sobie nie myślała.*~
~A, no tak. ;=;~
|Dodatkowo to w tym fragmencie Sebastian The NadOOC mówi tak z deczka edgy. W sensie nie wyobrażam sobie, aby on mógł w serialu to wszystko powiedzieć. No ale miło, że w jakiś sposób próbuje przekazać głównej bohaterce, że jest użalającą się nad sobą cholerą.|
<I właśnie, moja opkowa wersja znowu użala się nad sobą, jaka to ona niby biedna. W rzeczywistości tak naprawdę nie ma podstaw, aby się nad sobą użalać. Cała masa ludzi, w świecie serialu na pewno też, ma gorsze problemy niż ona. Wiadomo, każdy przeżywa swe problemy na swój sposób, no ale tutaj widać, że ta pinda użala się nad sobą i tyle.>
*Dodatkowo kurde, ile ona może przeżywać to, że Gregory ją zostawił? Mogłaby być z nim, gdyby użyła mózgu i zdradziła Slade'a. To nie byłoby nic złego, wręcz to byłby rozwój postaci. No ale nie, lepiej zwalać winę na cały świat, a nie widzieć jej w sobie. Przez to Tri The Szmata jest jeszcze bardziej wkurwiająca, co nie pomaga.*
~*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej wybitnie długiej rozmowy. Denerwujące jest to, no, bowiem to dodałoby potrzebnej temu opku dynamiki oraz byłoby realistyczniejsze. Po prostu nie da się podczas tak długiej rozmowy stać jak kołek.*~
~Przemyśleń głównego pierdolca też brak. Nie uwierzę, że nie komentowała w myślach tego wszystkiego, szczególnie z perspektywy czasu. Jej płytkość serio jest irytująca, bowiem to nie działa. Mówiliśmy gdzieś tam wcześniej w jakim jednym jedynym wypadku to by zadziałało, ale ten nie jest takim przypadkiem.~
|I generalnie to typowa, opkowa rozmowa. Nah.|
~Tak w ogóle, zbaczając z tematu i przechodząc do twego obecnego pomysłu, Ramoninth: A w tym wątku Laura i Yuri będą się ruchać? ( ͡° ͜ʖ ͡°)~
~*No kurwa, a ten tylko o jednym. XDDD Miałam to w planach (oczywiście sama scena byłaby poza kadrem, jak to prawa Red Alertów nakazują), ale nie wiem na dobrą sprawę czy to nie kwalifikowałoby się w wypadku tego pomysłu jako gwałt. Bowiem wiesz, może do samego seksu Laura nie zostałaby zmuszona, ale jako iż wtedy nadal miała być pod wpływem jego mind controlu, aby nie zaczęła podejrzewać, że ich miłość to tak na serio nie istnieje i jest planem Yurija, to nie wiem czy nie dałoby się tego podciągnąć do gwałtu. A ja nie chcę robić z Yurija gwałciciela, bowiem za bardzo lubię tę postać, a on nie był w Red Alert 2 oraz w Red Alert 2: Yuri's Revenge przedstawiony jako gwałciciel. Więc nie wiem czy będzie taka scena, najpierw niech ktoś bardziej obeznany się wypowie.*~
~*Cicho liczy, aby to nie kwalifikowało się jako gwałt.*~
~*Idź się lecz czy coś, pojebie. XDDD*~
~Nie ;"""DDD~
659. „[...] - Dzięki tej desce dostaniesz się tam. Owa deska unosi się w powietrzu, dlatego nie ma kół, a steruje się nią tak, jak zwykłą deskorolką. [...]"
~*
No, bo ileż można? Serio, jeszcze więcej ułatwień dodawać tej parówie? Ona i tak jest już przekokszona, plus ma dwa sposoby na lot. Po kiego grzyba dodawać jej trzeci?*~
~Przez to jeszcze bardziej widać, że ta parówa jest Mary Sue do sześciennego sześcianu. Na serio, ta deska jest jej absolutnie niepotrzebna. Przecież umie latać, no.~
|Poza tym, chyba łatwo dało się domyślić w świecie Młodych Tytanów jak deska bez kół mogłaby się poruszać. Także ten dopisek w drugim zdaniu nie jest potrzebny.|
<No i też to drugie zdanie jest strasznie długie, pewnie przez ten niepotrzebny dopisek, o którym wspomniał Slade, ale i tak.>
*No i też to pierwsze zdanie brzmi dziwnie, pewnie przez to, że słowo „tam" znajduje się na końcu.*
660. „[...] - Wypadałoby w końcu użyć tej broni. Bądźmy szczerzy, sam o niej zapomniałem.
- A już myślałam, że nigdy nie dane byłoby mi jej użyć. – Skomentowałam
- A widzisz, jednak sobie o niej przypomniałem. W każdym razie, leć już, gdyż ta rzecz jest istotna do mojego kolejnego planu.
- Tak jest!
[...]"
~*A.K.A dopiero sobie przypomniałam, że kiedyś wprowadziłam dany przedmiot i musiałam się z tego jakoś wytłumaczyć przed czytelnikami.*~
~Ja nie mogę, jakie to jest tanie i sztuczne. Jakby naprawdę nie dało się używać tego jakiego tam bądź przedmiotu częściej, a jak już by się dopiero teraz o nim przypomniało, to wprowadzić go jakoś naturalnie.~
|No i też ten dialog jest strasznie sztuczny, taki jakby oni nie chcieli ze sobą rozmawiać. Powinno się go napisać tak, aby brzmiał jakoś naturalniej, a nie. Wiem, że to wymagałoby czasu i pomysłów, ale na tym polega pisanie opowiadań. Jeżeli są długie, to nie da się tak po prostu napisać ich sensownie w dwa tygodnie.|
<Brakuje też czynności, które oni wykonywaliby podczas tej rozmowy. Na serio ciężko mi uwierzyć, że tak ot tak stali, to nierealistyczne, no. W końcu wypadałoby dodać chociaż trochę realizmu do tego turbo gówna.>
*No i przemyśleń Tri The Śmietnik też brak. Powinna się nad tym trochę zastanowić, skoro myślała, że nigdy nie będzie miała okazji użyć tej broni. No ale nie, po co rozbudowywać główną postać i to w narracji pierwszoosobowej, c'nie.*
~*No i Tristitia The Śmieć mogłaby sobie znaleźć oryginalniejsze zdanie oznaczające, że akceptuje dane jej zadanie. To „Tak jest!" brzmi, jakby byli nadal w relacji uczennica-mistrz. No a skoro mają między sobą inną relację, to nawet w tak drobnych elementach powinno się to ujawniać.*~
661. „[...] - Nie tak szybko!
No błagam. Czy oni nie mogliby mi dać spokoju? Mimo wszystko, słysząc go, odwróciłam się i, po zauważeniu tych nieszczęsnych Tytanów, powiedziałam, przewracając okiem:
- Nie macie co robić, tylko mi przeszkadzać?
- Mamy, ale nie możemy pozwolić, abyś ukradła ten przedmiot. Wbrew pozorom, jest to niebezpieczna rzecz. – Odpowiedział Cyborg.
Po tych słowach, zaśmiałam się i spytałam, nadal nieco śmiejąc się:
- Niebezpieczna? Jak taki metalowy kij może być niebezpieczny?
- Ty po prostu nie wiesz, do czego Slade zamierza go użyć. – Odparła Raven.
Jednak, po tej rozmowie, wytworzyłam kulę dezintegrującą i rzuciłam w ich kierunku. [...]"
~Czemu w ogóle Slade nie mówi Tri The Pizdash o tym, co planuje? Wnioskując po ich relacji oraz tym, ile lat upłynęło, powinien jej już na tyle ufać. Przez to serio nie widać, aby oni byli w relacji innej niż uczennica-mistrz, co nie pomaga. Znaczy jasne, można byłoby coś wymyślić, aby ich relacja się nie zmieniła, ale nie wiem jakie to musiałoby być wyjaśnienie, aby zadziałało.~
|Dodatkowo czemu ona ciągle, mimo upływu lat, dziwi się, że Tytani przybywają jej przeszkodzić? Powinna ogarnąć, że to ich rola bronić miasta.|
<No i Tytani nadal są jedynie bezmózgimi dronami do walki z moją opkową wersją. Po ich sztucznych i ewidentnie wymuszonych rozmowach to najlepiej widać. A przecież każdy z Tytanów ma swój własny charakter, który czyni danego Tytana interesującym. Jeżeli chciałoby się, aby przed walką trochę pogadali, to powinni rozmawiać jakoś naturalniej.>
*Przemyśleń Tri The Szui też nadal brakuje. Powinna się zastanowić nad tym, dlaczego ten niby zwykły kijek jest podobno taki niebezpieczny oraz skoro wkurwiło ją, że Tytani wykonują swoją robotę, to też i nad tym. No ale jak widać, mimo upływu czasu Tri The Kurwa Niedojebana nadal jest płytsza od kałuży. No bardzo gratuluję. Dodatkowo może dzięki przemyśleniom to przejście od dialogu do walki byłoby bardziej naturalne, a nie takie sztuczne.*
~*I generalnie to typowa, nudna rozmowa przed walką, jakich w tym opku multum. Nah, szkoda, że to się nigdy nie skończy.*~
662. „[...] Bowiem, w pewnej chwili, Cyborg strzelił w moim kierunku z tego swojego działa sonicznego. Jednak, nie zdążyłam całkowicie odskoczyć, przez co promień trafił mnie w rękę, a dokładniej w bransoletkę, która umożliwiała mi nieśmiertelność. Przez to, ta rozerwała się na drobne kawałki i spadła na podłogę. Super. To byłoby na tyle z nieśmiertelności. [...]"
~*
Ja pierdolę, nareszcie, ile można było czekać. Miło, że chociaż jedna moc czyniąca tę pierdołę NadOP właśnie poszła się jebać i, że odebrał jej ją jeden z mych najbardziej lubianych dobrych z serialu. Może gdyby ta karakanka posiadała dzięki tej bransoletce taką nieśmiertelność jaką ma Grzegorz to by mnie to nie wkurwiało, ale tak...*~
~Znaczy jasne, postać posiadającą nieśmiertelność też da się dobrze pisać. Wszakże niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto lubi C&C i jednocześnie nie lubi Kane'a. Chyba nie ma takiej osoby, a Kane nie dość, że nieśmiertelny, to jeszcze jasnowidzić umie. Jednak w takim wypadku jak Claire The Pokurw Niedojebany to nie działa, tylko dodaje NadOP-ności danej postaci, co wkurwia.~
|No ale tutaj jeszcze bardziej widzimy płytkość naszej głównej Mary Sue. Skoro tak bardzo lubiła tę bransoletkę, to po jej stracie powinna mieć więcej przemyśleń na ten temat, szczególnie z perspektywy czasu. No ale nie, po co się wysilić, niech wszystko po tej szmacie spływa.|
<W ogóle to drugie zdanie jest strasznie długie. Jestem pewna, że dałoby się je skrócić i nadal przekazywałoby to, co ma do przekazania.>
~*Dobrze, że chociaż skończyliśmy dzisiejszy limit stron z fragmentami do analizy, to mamy spokój od tego cholerstwa.*~
~*|Morda w kubeł, ułomy. XD| ;"""DDD*~
663. „[...] Po paru chwilach, przez zbyt dużą siłę grawitacji od strony czarnej dziury, Slade nie utrzymał mnie i wpadłam do środka. Ostatnie, co przed tym usłyszałam, to mój krzyk. Po wpadnięciu, czarna dziura chyba się zamknęła.
Teraz czekała mnie już tylko śmierć."
|Ło kurwa, co to za odmiana, że analizujesz na tablecie, Ramoninth?|
~*Moja matka ma dać dzisiaj mój komputer swemu koledze, aby klawiaturę wymienił, bowiem stara się już zacina. No to uznałam, że na kilka minut nie opłaca się włączać komputera i uznałam, że użyję mego tabletu, który przecież ma klawiaturę.*~
~I tak wolę tytuł pliku z urywkami na dzisiaj. „Dawka piekła na jutro". XDDD~
~*No co, prawdę mówi, analizowanie tego FanFiKKKtion jest udręką. XD Anyway, przechodząc do analizy, to kurwa mać, jaki bezemocjonalny ten fragment jest. Kurna, wciągnęła ją czarna dziura wytworzona sztucznie, a ta nawet w myślach tego nie skomentowała. Ja wiem, że wtedy mogła nie mieć za dużo czasu, ale wiemy, że ona to opowiada z perspektywy czasu. Także mogłaby wspomnieć, jak z perspektywy czasu to wspomina. No ale nie, po co, to nie tak, że główną postać i narratorkę w jednym powinniśmy polubić, a w ten sposób się nie da.*~
~Poza tym, chyba się zamknęła? Zważywszy na późniejsze fragmenty, nawet jeżeli teraz nie miała możliwości tego zauważyć, to później powinna się tego dowiedzieć.~
|No i oczywiście, że nie zginie. Wiecie, wtedy mogłoby być ciekawiej, bowiem narracja mogłaby albo zmienić się na trzecioosobową, albo przeskoczyć na moją opkową wersję lub Brother Blood The Opko. No a jak wiemy, w Opkolandii ciekawsze pomysły są zakazane. No ale mimo wszystko szanuję, że chociaż raz mamy sensowny cliffhanger.|
<Ale generalnie ten fragment, mimo iż miał być emocjonalny, to jest bezemocjonalnym barachłem. Nah.>
664. „Nie mogę o nim za wiele powiedzieć, gdyż niewiele widziałam. Jednak, udało mnie się zauważyć budynki z lekką, białą poświatą oraz kilku ludzi, których również otaczała taka sama poświata. Dało się też dostrzec latarnie, które świeciły przeźroczystym światłem, mimo iż takie nie istnieje, a przynajmniej w świecie, z którego przybyłam."
~*Jak do blyata światło mogło być przezroczyste? Światło może być białe, innych istniejących kolorów oraz może być zwykłe, niespolaryzowane, spolaryzowane, UV i tak dalej. Nie ma czegoś takiego jak przezroczyste światło, po prostu nie da się tego osiągnąć. Sorki, po prostu teraz na APL-u mam analizę instrumentalną, gdzie światło jest głównym motorem napędowym wszystkiego oraz dzisiaj doszliśmy do polarymetrii, więc jestem wyczulona na temat światła. I wiem, że obecnie Tristitia The Opko jest w świecie, który znajduje się w czarnej dziurze, ale i tak, logiki trochę.*~
~Nie czepnę się tego, że w czarnej dziurze jest życie, bowiem to akurat opowiadanie, a w takich może się prawie wszystko zdarzyć jeżeli o te kwestie chodzi. Miło jednak, że dostaliśmy opis. Wiem, że w tym opku opisy jak najbardziej występują, ale zawsze aŁŁŁtoreczka mogłaby uznać, że czas na dawanie zdjęć zamiast opisów.~
|Wypadałoby jednak dodać dynamiki temu opisowi, niejednokrotnie wspominaliśmy jak tego dokonać, więc nie będziemy się powtarzać. Po prostu przez brak dynamiki ten opis się nieprzyjemnie czyta.|
<Jakichś przemyśleń mej opkowej wersji też brakuje. Wypadałoby, aby się chociaż trochę zastanowiła nad tym, co widziała, bowiem raczej nie spodziewała się zastać czegoś takiego w czarnej dziurze. Jak mnie wkurwia, że ona przez tyle czasu jest płytka jak kałuża. Jak mamy ją polubić, skoro albo nie ma przemyśleń, albo ma ich w chuj mało?>
665. „Widziałam wokół niego taką samą, białą poświatę jak u innych, ale to, co go wyróżniało, to fakt, że jego twarz była bardziej widoczna, niż u innych mieszkańców. Widziałam, że miał bardzo ciemnofioletowe włosy, a oczy chyba miał ciemnozielone, ale nie jestem pewna, gdyż nie były za dobrze widoczne. Na sobie najprawdopodobniej miał założony czarny płaszcz, gdyż na głowie miał kaptur."
*Miło, że uświadczyliśmy kolejny opis, to jest ten typ opka, gdzie trzeba na każdym kroku szukać plusów. Brakuje jednak, nadal, jakieś dynamiki. Dodanie jej nie powinno stanowić problemu, bowiem to łatwe jest, no. Wystarczy przearanżować zdania i tyle.*
~*W ogóle, wiecie, że ten typek pojawi się tylko w tym rozdziale i poza tym rozdziałem to nawet wspomniany nie zostanie?*~
~No ja pierdolę, ależ tak, bowiem w taki sposób powinno się wykorzystywać wprowadzone postacie. Ja wiem, że wtedy dawna Ramoninth nie miała pomysłu, jak go wykorzystać w świecie zewnętrznym, ale wystarczyło nie pisać rozdziału w jeden dzień, tylko się trochę zastanowić. Miło, że chociaż jest w miarę sensowny powód podany później, dlaczego ten typ nie mógł wydostać się do świata zewnętrznego, nie wiem tylko czy pojawi się w fragmentach zacytowanych, ale i tak. Mógłby później jakoś na przykład pomagać Tristitii The NadOpko i jej przydupasom, ale nie. Lepiej zjebać kolejny spoko pomysł.~
|Ciekawe w sumie czemu jego twarz była bardziej widoczna od innych mieszkańców. Oczywiście wiadomo, że tego się nie dowiemy, bowiem to jest ciekawsze od całego opka. No a ciekawe rzeczy zostały wyjebane, a nudne zostawione.|
<Ale nadal, miło chociaż, że mamy opis, a nie jebnięto nam zdjęcie wątpliwej jakości rysunkowi tego oto zioma.>
666. ~;"-)~ *No do cholery. XDDD* ~No co? Lubię tę liczbę! ;"""DDD~ |Super, ale ogarnij się, niedorozwoju. XDDD| ~Nie ;"""DDD~„[...] – Przepraszam, czy wie pan, która jest godzina?
Wiem, słaby sposób na rozpoczęcie rozmowy, ale nie miałam innego pomysłu. Mimo wszystko, spojrzał on na zegarek, którego za dobrze nie widziałam, a następnie odpowiedział:
— Piętnasta czterdzieści cztery.
— Dziękuję – Odpowiedziałam i, nim zdążyłam o coś jeszcze zapytać, owy mężczyzna spytał:
– Jeżeli mogę wiedzieć, to skąd pani jest? Nie wygląda pani jak mieszkańcy naszego świata.
– Z Ziemi, a dokładniej z miasta Jump City. – Odparłam, trochę zdziwiona tak nagłym pytaniem o miejsce mojego pochodzenia.
– Skąd?
To pytanie zadał nieco zdziwionym głosem. Czyżby tubylcy nie znali Ziemi? Mimo to, od razu odpowiedziałam, nieco zdziwiona:
– No z Ziemi...Nie zna pan?
– Nie... – Odrzekł nieco zdziwionym głosem.
– To taka planeta, poza czarną dziurą. Dostałam się tu, do tego miasta, przypadkiem.
– To istnieje inne życie poza tym w czarnej dziurze?
– Pomyślałam dokładnie to samo, tyle że w odwrotnej kolejności, gdy dostałam się do tego świata, ale wracając do pytania, to tak. Poza czarnymi dziurami jest też Wszechświat, czyli taka wielka przestrzeń z różnymi planetami, gwiazdami, kometami i tak dalej. Akurat ta czarna dziura, przez którą tu weszłam, została wytworzona sztucznie.
Owy mężczyzna patrzył na mnie z zaciekawieniem. Widocznie naprawdę nie słyszał o innym życiu, co w sumie potwierdziło jego późniejsza wypowiedź:
– Opowiedz mi coś o tamtym świecie.
Po tej prośbie, zaczęłam mu opowiadać o Ziemi i Wszechświecie, a w czasie mych opowiadań, spacerowaliśmy po owym mieście. Widziałam, że mojego towarzysza interesowało to, co mówiłam. Kiedy skończyłam, powiedziałam:
– No. Ja opowiedziałam panu o mojej rzeczywistości. To teraz może pan opowie mi coś o tym świecie. Jakim cudem on istnieje i tak dalej.
Po tej prośbie, owy mężczyzna zaczął opowiadać. Dowiedziałam się, że ten świat istniał właściwie dzięki Osobliwości* czarnej dziury i grawitacji oraz, że owy świat został nazwany Anodus, o tym, że jego mieszkańcy nazywali się Anodusańczykami, nieco o zwyczajach owego miejsca, mieszkańcach, historii i tak dalej. Kiedy skończył opowiadać, spytałam:
– Tak w ogóle, wie pan może, jakim cudem ja się tu dostałam?
– Nie wiem właśnie. Może to dlatego, że dostała się tu pani poprzez sztucznie wytworzoną czarną dziurę. – Odpowiedział
– Skąd pan wie, że dostałam się tu poprzez sztucznie wytworzoną czarną dziurę?
– Sama mi to pani powiedziała...
– Ach, no tak, zapomniałam. Niech mi pan wybaczy, w moim świecie zostały dwie ważne dla mnie osoby i nie mogę przestać o nich myśleć.
– Nie dziwię się pani. Jeżeli to nie jest tajemnicą, to mogę wiedzieć, kim te osoby były?
– Byli to mój ojciec oraz mój przyjaciel.
– To faktycznie musi być pani smutno z powodu tej straty.
– Bo tak jest...
Te słowa wypowiedziałam ledwo powstrzymując się od płaczu. Owy mężczyzna chyba tego, na szczęście, nie wyczuł. Mimo to, po chwili, spytałam:
– Tak w ogóle, to jak pan się nazywa?
– Faktycznie, nie przedstawiłem się. Nazywam się Gethmuzch Neveil. A pani? – Odpowiedział
– Claire Whitaker, ale znajomi mówią mi Tristitia lub, po prostu, Tri.
– Ładne imię.
– Dziękuję. Tak w ogóle, to czy mogę u pana przenocować? Dopiero co dotarłam do tego świata i nie mam gdzie mieszkać.
– Jasne. Może pani nawet zamieszkać ze mną do momentu, w którym, ewentualnie, otworzy się wyjście do pani świata.
[...]"
*Ja pierdolę, jaki ten fragment jest nudny. Zaczynając od tego, co najbardziej rzuciło mnie się w oczy, to odpowiedź Tristitii The Mondzioł na opowieść Gethmuzcha. No tak, bowiem absolutnie tak by ktoś normalny odpowiedział na opowieść o dotychczas nieznanym świecie. Jakby nie dało się zrobić bardziej naturalnego przejścia pomiędzy rozmowami.*
~*Także miło, że w sumie Gethmuzch nie od razu wie, czym jest Ziemia. Można byłoby jakoś ciekawiej pociągnąć wątek tego, że tubylcy nie wiedzą o tym, że poza czarną dziurą istnieje inne życie i można by to na przykład jakoś też powiązać z faktem, że sporo Ziemian albo wszyscy na przykład nie sądzili, że w czarnej dziurze może istnieć życie. No ale nie, po co, lepiej niech to opko będzie nudne i liniowe, po co rozwijać fabułę.*~
~Nazwa mieszkańców tego świata jest w sumie dość trudna do wymówienia, spróbujcie ją wymówić na głos. Powinna być jakaś łatwiejsza, aby czytelnicy nie mieli z nią problemu.~
|Poza tym, brawo kurwa, czemu ten typ przyjął nieznajomą kobietę do siebie do domu na dłużej niż jedną noc? Nie mógł mieć pewności czy nie chciała go okraść, zabić lub jedno i drugie. Powinno się jakoś bardziej realistycznie do tego dojść.|
<Ta rozmowa też strasznie nudna i sztuczna jest, pewnie przez brak przemyśleń mojej opkowej wersji. Ona jakoś to wszystko, chociażby z perspektywy czasu, powinna komentować. Postać powinno się rozwijać, a w narracji pierwszoosobowej przemyślenia i czyny głównej postaci to podstawa. Przez to moja opkowa wersja jeszcze bardziej wkurwia, bowiem jest płytka jak kałuża. Dodatkowo tematy ich rozmowy zbyt szybko przeskakują, przez co nie da się w ową rozmowę wczuć i przez to wygląda ona sztucznie jak jasna cholera.>
*No i brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy, co szkodzi realizmowi. Serio nie uwierzę, że chociaż nie gestykulowali podczas tej rozmowy. To dodałoby czegoś do tych nudów, no.*
~*Miło też, że jest przypis dla ewentualnych ludzi, którzy nie znają definicji tego pojęcia. To zawsze jakiś drobny plus, a to w opku się chwali.*~
~Poza tym, mamy literówkę. Powinno być „potwierdziła", a nie „potwierdziło".~
|Powinno się też napisać w przypisach jak wymawiać imię Gethmuzch. To imię stworzone przez chyba już martwy Khanagen Generator, więc nie każdy musi wiedzieć od tak, jak je czytać.|
<Ta spacja przed i po wypowiedzi kończącej opowieść mej opkowej wersji jest niepotrzebna.>
*Także wypadałoby się zdecydować, czy chce się stosować pauzy czy półpauzy, bowiem mieszanie tego chujowo wygląda.*
~*I generalnie ten dialog jest strasznie nudny, w sumie jak to całe łopłopłopko.*~
667. „[...] – Claire...Claire...Obudź się...
W tym momencie, otworzyłam oczy i odwróciłam zaspany wzrok. Widząc mego znajomego, spytałam nieprzytomnym głosem:
~*<Japa tam. XDDD> Nie :D Anyway:
– Czego kurła? – spytałam tak kulturalnie jak się tylko dało.
– Mamy przesrane jak w ruskim czołgu, swoją drogą jakie pasujące do sytuacji porównanie. – zaczął swoją przemowę, gdy rzeczywistość puściła cicho w tle nutę „Survive The Game" Skilleta – Te jakże genialnie stworzone latające spodki Yurija właśnie zajebały z naszych elektrowni cały prąd, a z południowego wschodu jego armia z podejrzanie sporą liczbą Magnetronów zmierza w naszym kierunku. – zaczął tę niepokojącą przemowę, kiedy aż usiadłam, patrząc w jego kierunku z zszokowaniem, a kołdra spadła na podłogę i zaczęła spierdalać do wyjścia, chyba mnie nie kochała – Z zachodu z kolei zapierdala w naszą stronę chmura Kirovów, ale legitnie, jak przelatują, to aż słońce zasłaniają, a także zmierza cała armia ZSRR chyba z całym zapasem Apocalypse Tanków, tyle ich jedzie oraz temu wszystkiemu dowodzi Boris, co oznacza, że mamy przesrane do potęgi nieskończonej. – opowiadał, gdy aż nie mogłam w to uwierzyć, wszakże podejrzewałam, że wczorajsza groźba od strony premiera Romanova to tylko straszak i cały świat się na nas nie zrzuci – Z zachodu z kolei zmierza w naszą stronę armia aliantów dowodzona przez generała Carville'a. – podkreślił to, jak bardzo mamy przesrane, kiedy aż usiadłam na skraju łóżka wręcz NadZszokowana – Japonia też zmierza w naszą stronę, płyną już przez Morze Czarne, niedługo tu będą. – kontynuował, gdy nie wiedziałam co mieliśmy robić, bowiem tyle światowych potęg to chyba nie do pokonania – A najgorsze jest to, że Tanya już tu jest, trzy godziny temu kopniakiem w centralę wysadziła nasz ostatni reaktor. – zakończył, kiedy aż przetarłam twarz załamana, bowiem takiego obrotu spraw to ja się nie spodziewałam.
Mieliśmy przesrane po całości. Nie wiedziałam czy tutaj to nawet moja OP-ność pomoże. Pozostało mi wierzyć, że któryś z Nadbogów stał po mojej stronie.*~
– Gethmuzch...Co...Co się stało? Dlaczego mnie budzisz?
– Już jedenasta. Nie możesz spać cały dzień.
– Mogę. – Odpowiedziałam, po czym odwróciłam się i naciągnęłam kołdrę na głowę.
Jednak, od razu po zrobieniu tego, poczułam gwałtowne ściągnięcie mi kołdry z głowy, a następnie, ponownie usłyszałam Gethmuzcha:
– Nie, nie możesz. Ja wstaję o szóstej, więc ty też nie możesz przespać całego dnia.
Po tych słowach, niechętnie zwlekłam się z łóżka i powiedziałam zniechęconym głosem:
– Ech...No dobra...
– No. Wiedziałem, że łatwo pójdzie. – Odparł
[...]"
~Twój dialog, Ramoninth, jest znacznie lepszy od oryginalnego fragmentu. XD~
~*Wiem, wszystko jest od niego lepsze. XDDD W ogóle mam plan, aby w remake tego turbo opka tak skończyła Tristitia, czyli musząc zmierzyć się z armią Yurija, ZSRR, aliantów i Japonii w wersji z Red Alertów. Bowiem by zawarli sojusz, aby pozbyć się największego wkurwiacza i OP szui niszczącej ich plany ze świata. ;"""DDD*~
~Chyba nie powinnaś więcej pić kawy bezpośrednio po odkamienianiu ekspresu, bowiem widać coś z płynu do odkamieniania w zbiorniku z wodą jeszcze zostało i ci szkodzi. XD~
~*Hehe ;"""DDD Anyway, przechodząc do właściwej analizy, co to za argument, że skoro on wstaje o szóstej to ona też nie może przespać całego dnia? To tak jakbym powiedziała, że Lecker musi chodzić spać o dwudziestej pierwszej, bowiem ja chodzę przeciętnie spać o tej godzinie. Każdy kładzie się spać i wstaje o której chce, oczywiście jeżeli nie musi wstać następnego dnia o konkretnej godzinie.*~
~Poza tym, nigdzie wcześniej nie było wspomniane, aby Tristitia The Kurwa Społeczna wstawała tak późno. Nie ma to jak dodawać rzeczy z dupy tylko po to, aby na siłę przeciągnąć rozdział. Wystarczyłoby się zastanowić nad tym, co miało się dziać w tym rozdziale i odpowiednio go poprowadzić, a nie pisać na siłę.~
|Poza tym, obudzenie jej nie poszło mu łatwo, bowiem jednak trochę musiał ją przekonywać, aby ruszyła swoje leniwe dupsko z łóżka.|
<Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Nadal nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili. No a jeżeli moja opkowa wersja nie patrzyła w tym momencie na Gethmuzcha to przydałoby się, aby opisała chociaż to, co ona robiła podczas tej epickiej debaty.>
*Przemyśleń jej też brakuje. Jasne, akurat w tym wypadku nie musiałaby nie wiadomo ile się zastanawiać, ale chociaż trochę by wypadało. W normalnym życiu nie da się tak po prostu nie myśleć.*
~*Ale generalnie ta rozmowa jest nudna i w sumie też niepotrzebna za bardzo.*~
668. „[...] – Hehe...Wybacz, zamyśliłem się. [...]"
~*Tu w sumie jesteśmy na moment, bowiem sobie coś przypomniałam. Miło, że w pewnym momencie pisania tych nudów dowiedziałam się, że dialogi powinno zaczynać się od pauz lub półpauz. To zawsze jakiś drobny progres.*~
~Pewnie dlatego, że wtedy pisałaś „Nie jestem waszym wrogiem." i tam to ogarnęłaś, ale racja. Zawsze mogłaś nawet w tej kwestii olać to opko.~
|Tylko czemu twój styl w tej historii się nie zmieniał? W „Nie jestem waszym wrogiem.", porównując je do tego FanFiKKKtion, widać kolosalną różnicę w twoim stylu pisania, a te dwie historie powstawały w tym samym czasie.|
~*Naprawdę nie mam pojęcia. Mogłabym zrobić tak jak dzisiaj czyli pisać po trzy strony co dwa-trzy dni oraz generalnie napisać tę historię od nowa. Nie mam zielonego pojęcia czemu tego nie zrobiłam.*~
<A, że niektóre historie powinny zostać niedopowiedziane, to może i dobrze.>
~*Prawdopodobnie*~
669. „[...] – W takim razie...To tutaj, jak na razie, kończy się nasza znajomość. Ta biała dziura zabierze mnie do mojego świata.
– Szkoda, bo zacząłem cię lubić. Ja nie mogę tam z tobą iść, bo bym się udusił, gdyż w twoim świecie, jak się od ciebie dowiedziałem, jest więcej tlenu niż tu, więc bym się udusił. – Odparł
– Szkoda. Chciałabym, abyś zobaczył mych bliskich oraz mój świat.
– Też bym chciał zobaczyć, co jest poza czarną dziurą. W każdym razie, miejmy nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
– Oby, bo też zaczęłam cię lubić.
Po tej rozmowie, przytuliliśmy się na pożegnanie, a gdy jakiś czas potem puściliśmy się, rzekł:
– Leć. Twoja rodzina i przyjaciele na ciebie czekają.
Po tych słowach, podskoczyłam i zostałam wyssana przez białą dziurę na drugą stronę."
~*Skoro w tym świecie jest mniej tlenu niż na Ziemi, to jakim cudem nasza główna Mary Sue mogła tam bez problemu przeżyć? Powinna się udusić, no. Wypadałoby wcześniej wyjaśnić, jak przeżyła, bowiem mamy tu dziurę fabularną, kolejną w tej historii.*~
~No i mimo zmarnowania potencjału kolejnej postaci to miło, że mamy powód, dla którego nie może wyjść poza czarną dziurę. Zawsze można byłoby tego nie wyjaśniać, więc no.~
|Także ten wątek ewidentnie powinno się rozciągnąć na kilka rozdziałów. Oczywiście nie za dużo, bowiem szybko by się znudził, ale może dzięki temu odczulibyśmy teraz, że żałują, że Gethmuzch nie może opuścić tego świata. No i może byśmy ten wymiar lepiej poznali, gdyby rozciągnąć ten wątek na kilka rozdziałów. No ale jak widać po co, lepiej pisać na szybko, byle by było.|
<No i brakuje przemyśleń mej opkowej wersji, które tutaj są niezbędne. Skoro było jej żal, że musiała opuścić swego nowego znajomego, to powinniśmy mieć możliwość to odczuć. No a skoro główna debilka nie ma na ten temat żadnych rozważań i nawet to spłynęło po niej jak po kaczce, to po prostu nie da się odczuć sytuacji i jest to zwyczajnie nudne.>
*Może gdyby dodać przemyślenia to ten przeskok pomiędzy ostatnią wypowiedzią a ostatnim zdaniem nie byłby taki sztuczny. Poza tym, czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy również brakuje. Nie uwierzę, że tak stali jak kołki i nic nie robili, a to również mogłoby dodać chociaż trochę między innymi emocji do tego barachła.*
~*I generalnie ta scena jest strasznie nieemocjonalna, mimo iż z założenia powinna wywoływać w czytelniku emocje.*~
670. „[...] – Aż się nie chce w to wierzyć.
– Ja też byłam zdziwiona, ale to prawda. – Skomentowałam
– Nie no, wierzymy ci, nie mamy powodów, aby ci nie wierzyć, ale to jest bardzo nieprawdopodobne.
– Właśnie wiem, ale nie było tam tak źle.
Jednak, porozmawialiśmy ze sobą na różne tematy, gdyż w końcu nie widziałam Slade'a i Sebastiana dwa lata. Po jakimś czasie, czyli pewnie po około dwóch godzinach, Sebastian przeteleportował się do swojej bazy, Slade zaczął sprzątać pomieszczenie, a ja udałam się do swego pokoju."
~*Ta rozmowa jest sztuczniejsza od najsztuczniejszego materiału na świecie. Nie mogliby oni jakoś naturalniej ze sobą pogadać? Nie widzieli się dwa lata, więc skoro już zaczęli gadać o tym, jak było w świecie, do którego Tristitia The Ułom trafiła, to powinni pociągnąć ten temat i w pewnym momencie płynnie przejść do innego. Tak to po prostu ewidentnie widać, że ta rozmowa została napisana na siłę.*~
~Także może by ta kretynka pomogła Slade'owi w sprzątaniu, a nie tak po prostu sobie idzie? Gdyby mu pomogła, to mogliby jeszcze bardziej porozmawiać i może wreszcie zobaczylibyśmy relację, która przez te lata od początku historii się nawiązała, bowiem jak na razie jest niewiarygodna. No ale jak widać pisanie na siłę musi być kontynuowane bez względu na wszystko.~
|No i generalnie tę rozmowę wypadałoby bardziej przeciągnąć, oczywiście jakoś sensownie, aby było widać, że przez dwa lata faktycznie się za sobą stęsknili. Dodatkowo wypadałoby dodać chociaż jakąś ich gestykulację pomiędzy ich wypowiedzi. Tak to na serio ciężko uwierzyć, że absolutnie nic podczas tej rozmowy nie robili.|
<Poza tym, znowu mamy robienie ze Slade'a i Sebastiana NadOOC. Oni powinni mieć wyjebongo w to, że moją opkową wersję wciągnęła czarna dziura. Slade powinien znaleźć sobie nową/nowego uczennicę/ucznia i tyle. W sumie to byłoby ciekawe, gdyby na przykład moja opkowa wersja jakoś wydostała się do normalnego świata i zobaczyła, że Slade ma nową/nowego uczennicę/ucznia. Można wtedy by dać jakąś jej reakcję. No ale jak wiadomo to byłoby ciekawsze, a w Opkolandii nie o to chodzi.>
*I generalnie ten dialog powinien być dłuższy, bowiem tak to nie ma to sensu.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami do analizy, to mamy od tego barachła spokój.*~
~*|Zamknąć jadaczki, idioci. XDDD| ;"""DDD*~
671. „*Osobliwość - W czarnej dziurze jest to coś, co jest w samym środku owej i powoduje tak dużą grawitację."
~*No, wiedziałam, że fakt, że komputer włączył mnie się normalnie za pierwszym razem to dobry znak. Miło, że na początek analizy na dzisiaj mamy przypis, który faktycznie coś daje. W końcu zawsze może trafić się ktoś, kto by tego nie wiedział, internauci potrafią być nieprzewidywalni.*~
~Jedna z nielicznych zalet tego opka. Oczywiście pomijając fakt, że pierwsza litera po myślniku powinna być mała, a sam myślnik powinien być zastąpiony półpauzą.~
|Szkoda tylko, że ta zaleta nie jest bezpośrednio w opku.|
~Wiadomo, ale to jest takie opko, że trzeba w nim szukać zalet.~
672. „[...] – Niestety, mówienie emotikonami jest zarezerwowane dla Mary Sue.
– Dla kogo?
– Fachowa nazwa wyidealizowanych bohaterek w internetowych opowiadaniach, najczęściej FanFiction.
– Ła, jaka z ciebie znawczyni.
– Oj tam zaraz znawczyni. Po prostu często czytam różne opowiadania na różnych stronach internetowych. Swoją drogą, już piszę FanFiction i headcanons o tobie.
W tym momencie, słodko uśmiechnęłam się. Kiedy to zrobiłam, ujrzałam że Sebastian uderzył się dłonią w czoło i powiedział:
– Ja pierdolę...Fangirl mnie się trafiła, nie ma co.
– Bo ty jesteś taki faaajnyyy! – Rzekłam
– Wiem. Powtarzasz mi to milion razy w ciągu tygodnia, a nawet bez tego to wiem.
– I skromny.
– To też wiem. W każdym razie, ja już muszę kończyć. Widzimy się o trzynastej.
[...]"
<Również Mary Sue to twoje prawdziwe imię i nazwisko, parchu. No ale w sumie miło, że wiedziała, kim Mary Sue jest oraz fajnie, że jakakolwiek postać z tego opka wytłumaczyła coś drugiej. Szkoda tylko, że nie było na odwrót i, że na przykład Brother Blood by wytłumaczył mej opkowej wersji kim jest Mary Sue.>
*Poza tym, no spoko, że czyta różne opowiadania w necie, ale nie było to nigdzie wspomniane. Zawsze mogłaby raz czy dwa o tym wspomnieć i jakoś krótko powiedzieć, jak dane opowiadanie jej się podobało. Dzięki temu nie wyglądałoby to jak wjebane na siłę.*
~*No i na serio, ten wątek, że Tristitia The Opko fangirluje Sebastiana The Opko jest już serio nudny. Tak naprawdę nic z tego nie wynika, jedynie powoduje, że rozdziały są na siłę dłuższe. Plus też nigdy wcześniej nie było wspomniane ani nigdy później nie zostanie to, że ta parówa pisze FanFiction i headcanon o Brother Blood. Dlatego mogę stwierdzić, że zostało to wciśnięte na siłę, bo tak.*~
~Swoją drogą to dlaczego Sebastian Opko Version stał się idolem Tristitii Opko Version? Serio, nie zrobił do tej pory nic, co by usprawiedliwiło fakt, że Tristitia Zjeb-chan go fangirluje. Nie dość, że ten wątek został wepchnięty ot tak, to jest nudny jak but, no. Jasne, na sto procent dałoby się ten wątek lepiej wykorzystać, ale tutaj nie zrobiono tego.~
|Swoją drogą, tak sobie teraz po tej pierwszej wypowiedzi z tego fragmentu pomyślałem, że dobrze, iż Tristitia The Zjeb ani w sumie nikt inny z tej historii nie mówi emotikonkami. To byłby kolejny gwóźdź do trumny plus brak tego jest jedną z nielicznych zalet tej historii.|
<Brakuje też czynności, które oni by wykonywali. Szczególnie podczas rozmowy telefonicznej na przykład chodzi się po pokoju czy domu, a nie siedzi czy stoi jak ten kołek. Jako iż z Brother Blood The NadOpko gada przez ten komunikator, to na stówę widziała, co Sebastian robił, więc jego czynności też można by opisać. Dzięki temu może ten fragment byłby ciekawszy.>
*Przemyśleń głównej debilki też brakuje. Jasne, przy tej rozmowie nie musiałaby nie wiadomo ile myśleć, ale chociaż trochę przemyśleń by się przydało, aby nie była takim pustakiem. Jesteśmy na dwieście dziesiątej stronie fragmentów do analizy z trzystu trzech, a ta karakanka nadal jest pusta jak czacha Czarnka, co jest nie do pomyślenia.*
~*No i generalnie ciekawsze od tego fragmentu jest to, że mam plan, aby wjebać Yurija do Retconning 0,25 i do Retconning III.*~
~Ja pierdolę, stop. XDDD Te opka już i tak będą pierdolnięte, nie dowalaj bardziej do pieca. XDDD~
~*Ale będzie zajebiście! ;"""DDD*~
<Lecker, ratuj nas od tego pojeba. XD>
~*;"""DDD*~
673. „[...] O ~*Nad*~Boże, przecież byłam pełnoletnia. <Wyjdź. XDDD> ~*No co, Nadbóg NadWażny być.*~ |Ale i tak chyba czas, abyś zaczęła się leczyć. XD| ~*Nie ;"""DDD*~ Rozumiem, że on się o mnie martwił, szczególnie po tym wszystkim, co przeżyłam, ale sądziłam, że przesadzał. [...]"
~*Ja nie mogę, a ta parówa znowu wyolbrzymia. Andromeda będzie mieć większe powody, aby w Retconning III i Retconning VII narzekać na swe życie niż ty. A to jebane Retconningi. Ba, już nawet Witalija pod koniec pierwszej części FanFiction o niej będzie miała do tego większe prawo. Tristitia jest po prostu typową, aŁŁŁtoreczkową OC, która tak naprawdę nie miała najgorzej i tylko wszystko wyolbrzymia, co wkurwia.*~
~A jeżeli Retconningowa postać jest w czymś lepsza od postaci z, z założenia, poważnego FanFiKKKtion, to wiedz, że jest źle. Tak w ogóle, co z tego, że byłaś pełnoletnia? Skoro mieszkasz z nim pod jednym dachem to logiczne, że interesuje się tym, gdzie idziesz. Jakbyś zaginęła, to wiedziałby mniej więcej, gdzie cię szukać, parówczaku.~
|W ogóle tych przemyśleń nadal jest za mało, tylko tyle, aby nikt nie dojebał się do ich braku. Postać w narracji pierwszoosobowej powinna mieć ich więcej, to normalne, że ludzie sporo myślą za dnia, nawet jeżeli się nad tym nie zastanawiają.|
674. „[...] Lecz, po tej rozmowie, na resztę jazdy nastała cisza. Niestety, spokój nie trwał długo. W pewnym momencie, gdy byliśmy niedaleko jakiegoś klifu i, kiedy Sebastian chciał skręcić, wpadł w poślizg, przez co stracił kontrolę nad pojazdem. Parę sekund potem, wraz z samochodem, spadliśmy w dół klifu."
<Niestety, czego można się domyślić, oboje przeżyją. Bowiem gdyby nie przeżył albo Sebastian, albo moja opkowa wersja, albo gdyby oboje zginęli to historia byłaby zbyt ciekawa. Wtedy na przykład narracja zmieniłaby się na trzecioosobową lub przeskoczyłaby na Slade'a bądź Sebastiana albo moja opkowa wersja bądź Sebastian zmagałby się z utratą tej drugiej osoby. No a wtedy to byłoby zbyt ciekawe jak na standardy opek i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.>
*W ogóle, czy mój opkowy sobowtór nie mógłby ich przeteleportować gdzie tam bądź? W ten prosty sposób oszczędziliby sobie wypadku. No ale nie, trzeba lecieć fillerami, bowiem jak zapewne się domyśliliście, ten wypadek nie będzie miał późniejszego wpływu na resztę historii. Nie tak się powinno wprowadzać wątki, no.*
~*Także Tristitia The Ułom ma za mało przemyśleń. Skoro nie rozmawiała akurat wtedy z Brother Blood The Opkeł to powinna się zastanawiać o wszystkim i o niczym. Powinna też jakoś skomentować w myślach minioną rozmowę. Nie da się tak po prostu nie myśleć, no, a brak przemyśleń głównej postaci i to w narracji pierwszoosobowej pokazuje, że ta historia była cholernie na szybko pisana.*~
~To drugie zdanie też jest strasznie długie. Jestem pewien, że dałoby się je z powodzeniem skrócić i na niczym by nie straciło.~
|Moment wypadku też powinno się jakoś lepiej opisać. Ta scena chyba miała być emocjonalna, da się tego domyślić po niej, ale taka nie jest. Przez brak przemyśleń i emocji głównej postaci ta scena nie działa tak jak powinna.|
~*Generalnie w tym opku nic nie działa tak jak powinno.*~
|To w sumie też racja.|
675. „[...] Gdy odwróciłam głowę w prawą stronę, zauważyłam że byłam w jakieś sali szpitalnej. Na łóżku obok mnie, leżał jeszcze nieprzytomny Sebastian. [...]"
<
Nie, serio, nikogo nie obchodzą te dwa zdania. Tak właściwie to nie wnoszą one nic do historii. Bardziej pokazują, jak nudna jest. Moja opkowa wersja ciągle kończy albo w więzieniu, albo w szpitalu oraz czasem baza jej i Slade'a jest rozpierdolona. No kurna, nie tak się powinno pisać historię, jest mnóstwo rzeczy, które w tak długim FanFiKKKtion dałoby się poruszyć. No ale nie, lepiej być monotonnym jak Rainbow.exe oraz jebać fillerami na prawo i lewo.>
*Mogłaby też jakoś się zastanowić, jakim cudem oboje przeżyli spadek z klifu. Jasne, wiele da się przeżyć, ale jednak to jest dość ciężkie. No ale nie, po co, lepiej jebnąć te dwa nieistotne zdania i po sprawie.*
676. „[...] Zastanawiałam się tylko, kto mógł nas znaleźć na tej polanie, zważywszy na to, że jechaliśmy przez niezbyt zaludnioną część Jump City."
~*Oczywiście nikogo nie dziwi fakt, że wspomnienie o tym, że jechali przez niezbyt zaludnioną część Jump City pojawia się dopiero teraz. W końcu lepiej zamiast wprowadzić to wcześniej i na przykład opisać te zakątki, wszakże główna pizda mogła się rozglądać podczas jazdy, wprowadzić to teraz. Przez to wygląda to jak wciśnięte tylko po to, aby dać to jedno zdanie przemyśleń.*~
~Co do jednozdaniowego przemyślenia, to też to jest sztuczne. Widać, że jebnięto to tylko po to, aby przeciętny czytelnik się nie dojebał, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń brakuje. Ona powinna się nad tym wszystkim dłużej zastanowić, skoro się tego nie spodziewała, to powinno być oczywiste.~
677. „[...] – Dzień dobry! Nazywam się Ashley Thomson i będę waszą pielęgniarką. Za chwilę zostaniecie wprowadzeni w medyczną śpiączkę, abyście szybciej wyzdrowieli. Jednak, nim to nastąpi, jest ktoś, kto chciałby was odwiedzić. [...]"
|Thompson, do chuja. Wiem, że Thomson brzmi ładniej, ale poprawny zapis tego nazwiska to Thompson.|
<W ogóle, czemu zawsze jak w jakimkolwiek twym opku, Ramoninth, postać trafiała do szpitala, to zostawała wprowadzona w śpiączkę farmakologiczną?>
~*Cholera wie. Szczególnie, że teraz weszłam na medonet.pl, aby sprawdzić, kiedy w ogóle ludzi wprowadza się w śpiączkę farmakologiczną i w sumie można powiedzieć, że znowu brakuje tu researchu. W końcu ludzi wprowadza się w śpiączkę farmakologiczną przy rozległym uszkodzeniu wielonarządowym, rozległym poparzeniu drugiego lub trzeciego stopnia, urazie mózgu, zapaleniu opon mózgowych, długotrwałym napadzie padaczki, uszkodzeniu OUN, niewydolności układu krążeniowo-oddechowego (zawał serca, zapalenie bądź obrzęk płuc, zatorowość i tak dalej), wielogodzinnych operacjach i zatorze krezki. A no i jeszcze czasem osoby chore na COVID-19, które trafiają pod respirator, się w to wprowadza, aby zmniejszyć niewydolność krążeniowo-oddechową i nie doprowadzić do śródmiąższowego zapalenia płuc. No i oczywiście w śpiączkę farmakologiczną wprowadza się pacjentów jedynie na Oddziałach Intensywnej Opieki Medycznej, ale to logiczne.*~
~Akurat brak researchu to u dawnej ciebie standard, Ramoninth. No ale generalnie widać ten sam schemat w twoich starych opkach w momentach, gdy jakaś postać trafia do szpitala.~
~*Wiem i nie jestem z tego powodu dumna. Tak w ogóle, to brakuje czynności, które ktokolwiek by wykonywał podczas tej wypowiedzi. Zawsze można się rozglądać, jeżeli ma się kończyny połamane, więc no. A na stówę to by coś do tych nudów dodało.*~
678. „[...] – Zanim was ochrzanię, to spytam: jak się czujecie?
– Tak średnio. – Odpowiedzieliśmy oboje.
– W sumie, z tego co widzę po stanie waszych kończyn, to raczej nie możecie się dobrze czuć, ale mniejsza. W każdym razie, co wy żeście ze sobą zrobili? Ja rozumiem, że w tym mieście ostatnio nie ma za wiele wypadków samochodowych, ale jednak. – Rzekł
– Wpadliśmy w poślizg i straciłem kontrolę nad pojazdem, dlatego. Przecież specjalnie bym nam tego nie zrobił. – Odpowiedział Sebastian.
– Swoją drogą, wiesz może, kto nas znalazł na tym zadupiu? – Zapytałam
– Szczerze, nie mam pojęcia. Mnie o tym, że tu jesteście, powiadomił szpital. Znając życie jakiś Polak, bo jak każdy wie, oni są nawet w największym zadupiu. – Odparł Slade.
Po tym ostatnim zdaniu, we trójkę zaśmialiśmy się. Jednak, parę sekund potem, Slade dodał:
– No, ale ja już muszę iść. Miejmy nadzieję, że w końcu z tego wyjdziecie.
[...]"
*Po pierwsze, to chyba dałoby się łatwo zauważyć, że uczestniczyli w jakimś wypadku. Z jakiego innego powodu mogliby sobie połamać kończyny jadąc pojazdem? Jasne, Slade mógł o tym nie wiedzieć, bowiem nie było go przy tym, ale i tak, wypadek, nie ważne jak się zaczął, to jedyne sensowne wyjście.*
~*A ta przedostatnia wypowiedź Slade'a jest śmieszna, bowiem jest prawdziwa. XD Nie, ale serio nie zdziwiłabym się, gdyby jakiś Polak ich tam znalazł. Polacy są wszędzie, nie zdziwię się, jeżeli nawet w Strefie 51 pracują jacyś. Oczywiście nie dowiemy się, kto faktycznie ich znalazł, bowiem to byłoby ciekawsze od tej całej historii.*~
~No i też zajebiste to szybkie przeskoczenie od tematu do tematu. Jakby na jeden nie mogli trochę dłużej pogadać. Slade The Opko pewnie mógł trochę z nimi pogadać. No i oczywiście mamy tak swoją drogą robienie tutaj ze Slade'a NadOOC po raz kolejny. On raczej powinien mieć w to wyjebane, powinno mu zależeć tylko na tym, aby Tristitia The Kurwa Społeczna przeżyła, aby nadal mógł się nią wysługiwać. No ale nie, po co pisać postać zgodnie z charakterem. Lepiej robić typowych NadOOC aŁŁŁtoreczki.~
|No i też ta rozmowa jest cholernie nudna. Jestem pewien, że mój opkowy sobowtór miał trochę czasu, aby z nimi pogadać, więc powinni porozmawiać też o czymś sensownym. Tak to po prostu jeszcze bardziej nie da się uwierzyć w ich wzajemne relacje, skoro nie gadają raz na jakiś czas o dupie Maryni, tylko ciągle o tym co było, jest i będzie lub może się wydarzyć.|
<Brak przemyśleń tej karakanki też nie pomaga. Ona powinna jakoś w myślach, szczególnie z perspektywy czasu, komentować tę rozmowę. Serio aż ciężko uwierzyć, że ta pała się w ogóle nie rozwija na przestrzeni trwania historii. To jest chyba najwyższa forma Mary Sue.>
*Brakuje też czynności, które oni by wykonywali podczas tej epickiej debaty. Wiem, że i mój opkowy sobowtór, i Tristitia The Kurwa nie mieli za bardzo możliwości się ruszać, ale Tristitia The Zjebson mogła opisywać to, co robił Slade oraz sama mogła się na przykład rozglądać, c'nie. Dodatkowo z korytarza na stówę dochodziły jakieś dźwięki, wypadałoby je opisać. No ale nie, po co ubarwiać historię, skoro można ją napisać na szybko.*
~*Największą wadą tego opka i tak jest to, że dwudziestego siódmego listopada pierdolnie rok, odkąd zaczęliśmy analizę tego. Przez jebany rok analizujemy to kurwa samo. Znaczy jeszcze rok nie minął, ale umówmy się, nie zdążymy do dwudziestego siódmego listopada tego zanalizować.*~
~To opko to ewidentny fenomen w złym tego słowa znaczeniu. Przynajmniej jesteśmy w ponad dwóch trzecich, to zawsze coś.~
~*Przynajmniej kolejna analiza będzie przyjemniejsza. Tak, jej przygotowanie też będzie trochę trwało, ale będzie bekowo, więc sama analiza szybciej pójdzie. Tak, jako kolejne lecą me stare filmy.*~
<One są złeee. xDDD>
~*Wiem, ale przynajmniej bekowe. XD Na stówę to będzie odskocznia od tego turbo gówna.*~
679. „[...] – <Cichy śmiech.> [...]"
~Powinno być napisane, że kto tam bądź cicho zaśmiał się. To wyglądałoby znacznie lepiej, a nie tak debilnie jak tu.~
680. „[...] Najpierw odwieźliśmy Sebastiana do jego bazy, a dopiero potem wróciliśmy do naszego domu."
|A Sebastian nie mógł się sam przeteleportować? Przecież posiadał taką umiejętność. No chyba, że nie miał jeszcze siły, aby używać swych nadprzyrodzonych zdolności, ale, jak zwykle, nie zostało to nigdzie wcześniej wspomniane.|
681. „Doszłam tam równo o czasie. [...]"
<Tak, wiemy, jesteś wyidealizowaną cholerą, nie musisz tego wiecznie powtarzać. Na serio, jakby po prostu chociaż raz nie mogła się spóźnić minutę czy dwie. Nie ważne jak punktualnym by się nie było, czasem nawet przypadkiem zdarzy się spóźnić i jest to naturalne. No ale nie, lepiej tworzyć z mej opkowej wersji Mary Sue w każdym calu.>
682. „[...] Widząc to, wyszłam niszczyć miasto..."
*No kufa, ależ tak. Po co komu przemyślenia, lepiej od razu iść rozpierdalać miasto. Jakby najpierw nie mogła się trochę dłużej zastanowić nad tym cokolwiek stało się wcześniej, to opko nie zasługuje na sprawdzanie. Serio, wkurwiające jest to, że nawet w tak podstawowym calu ta parówa nie zalicza rozwoju. Ba, w sumie zalicza regres, bowiem jest nie dość, że nudna, to wkurwiająca do sześciennego sześcianu.*
683. „[...] W którejś chwili mego niszczenia, usłyszałam blisko siebie wybuch, a następnie ujrzałam, że Mechanodroid rozleciał się na kawałki, a ja spadłam na ulicę, na której obecnie byłam."
~*To było szybkie. A poza tym, ta nazwa wygląda głupio. Nie, serio mówię. Jasne, można wymyślać własne nazwy wszystkiego, ale wypadałoby, aby brzmiały jakoś sensowniej i fajnie przy okazji.*~
~Też widać, że za bardzo nie przejęła się tym, że jej maszyna rozleciała się na kawałki. Wiem, że wtedy mogła nie mieć czasu na przemyślenia, ale pisze to z perspektywy czasu. Powinna więc to udowadniać właśnie na przykład dodając z tej perspektywy czasu przemyślenia. Może dzięki temu nie byłaby tak płytką parówą jak jest obecnie.~
|Wypadałoby też jakoś skrócić to zdanie, bowiem jest zbyt długie. Jestem pewna, że dałoby się je podzielić na pół i wyglądałoby znacznie ładniej i łatwiej do czytania.|
<Ten dopisek po ostatnim przecinku w sumie też potrzebny nie jest. Każdy może się łatwo domyślić o jaką ulicę chodzi.>
684. „[...] – No cholera. Czy wy nie możecie definitywnie się odpierdolić i przestać przeszkadzać mi i Sladeowi w realizacji naszych celów? – Spytałam
– Nie, nie możemy. W końcu nie chcemy dopuścić do tego, abyście roznieśli to miasto w pył. I tak już wystarczająco wiele zniszczyłaś. – Odpowiedział Cyborg.
Po tej krótkiej rozmowie, przywołałam pirokinezę i rzuciłam się w ich kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
– Tytani, WIO!
I oni również rzucili się do walki ze mną."
*No kurwa. Tytani są jej wrogami już tyle lat, co prawda nie wiem ile, ale dość sporo. Powinna już dawno ogarnąć, że ich celem życiowym jest zwalczanie przestępczości. Mogłaby mieć ból dupy do nich na początku swego życia przestępczego, ale nie po wielu latach. Walka z nimi powinna być dla niej normą.*
~*No i te sceny jeszcze lepiej pokazują, że w tej historii Tytani zostali zredukowani do roli bezmózgich dronów do walki z Tristitią The NadOpko. To cholernie szkoduje, bowiem w serialu każdy z członków Młodych Tytanów miał swój charakter, który czynił daną postać ciekawą. Ja wiem, że ten FanFiKKKtion jest w narracji pierwszoosobowej, ale i tak. Tri The Opko powinna się z nimi częściej spotykać na przykład, chociażby w zwykłe dni. To by coś do historii dodało.*~
~Poza tym, imię Slade'a znowu źle zostało odmienione, powinno się to robić z apostrofem. Dawna Ramoninth w pewnym momencie udowodniła, że umiała odmieniać angielskie imiona. Powinno więc to pozostać do końca historii, bowiem inaczej chujowo wygląda.~
|Przemyśleń też brakuje, przez co każdy początek walki wygląda nudno. Z perspektywy czasu powinna się nad tym zastanawiać i jakoś to komentować. Naprawdę, brak przemyśleń głównej debilki tylko pokazuje, że to opko zostało napisane na siłę, nawet jeżeli jego napisanie trwało więcej niż kilka dni.|
<Tak w ogóle, skoro już ze sobą rozmawiali podczas walki, to powinni pogadać o czymś sensownym. Jestem przekonana, że dałoby się napisać wiarygodną rozmowę przed walką, wszystko jest możliwe. Trzeba byłoby się tylko postarać.>
*Czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy, też brakuje. Serio ciężko uwierzyć, że stali tak po prostu jak kołki i patrzyli na siebie. To dodałoby dynamiki do tego statycznego gówna i łatwiej byłoby to czytać.*
~*W ogóle, ile lat minęło już w świecie historii? Serio, czas tutaj skacze tak, że nie wiadomo koniec końców ile obecnie lat minęło. Powinno się co jakiś czas informować jakoś organicznie czytelnika, ile lat minęło, aby dało się na przykład obliczyć wiek głównej szmiry.*~
~Ale generalnie to ten fragment, w sumie jak i całe opko, jest nudny jak cholera.~
685. „Muszę się przyznać, że walka dzisiaj w ogóle mi nie szła. Nie wiem, czy to było spowodowane tym, że nadal czułam dość mocny ból po upadku z wysoka, czy czymś innym, ale przeszkadzało to dość. Ciągle wygrywali Tytani, chociaż zdarzało się, że na chwilę szala zwycięstwa przelewała się na moją stronę. No, ale koniec końców wygrali Tytani. W pewnym momencie, gdy Gwiazdka strzeliła w moim kierunku swoją zieloną kulą energii, nie udało mnie się odskoczyć na bok, przez co zostałam z dużą siłą odepchnięta na pobliski budynek. Od mocnego uderzenia, straciłam przytomność..."
|No ja jebe, czy te walki nie mogłyby jakoś inaczej się toczyć? Przecież to już na pierwszy rzut oka widać, że ta parówa skończy w pierdlu. Nudne się to robi, no, ponieważ ciągle jest powtarzane. Walki mogłyby się kończyć inaczej, a nie wiecznie w schematyczny sposób.|
<Poza tym, przydałoby się je jakoś opisać. W tamtym czasie dawna wersja Ramoninth już pisała „Nie jestem waszym wrogiem.", w którym walki zostały opisane. No a w końcu ten FanFiKKKtion to opowiadanie akcji, więc opisy walk powinny być obligatoryjne.>
*Przydałyby się też, na przykład z perspektywy czasu, przemyślenia głównej debilki. To serio dodałoby coś do historii, plus jest niezbędne, bowiem to opowiadanie jest w narracji pierwszoosobowej. No a każdy wie, że w takim typie narracji przemyślenia są niezbędne.*
~*Miło jednak, że chociaż raz tej debilce walka nie szła. To zawsze jakiś plus w przypadku Mary Sue, której absolutnie wszystko wychodzi. Szkoda tylko, że skończy się to tym, że ta karakanka znowu trafi do więzienia. Jakby nie można było wymyślić sensowniejszego zakończenia tej walki.*~
~No i generalnie to typowy opis walki w tej nudnej historyjce. Nah.~
686. „[...] A Slade i Sebastian nie przychodzili, więc nie wiedziałam, czy kiedykolwiek wydostałabym się z tego więzienia."
|Jakbyś nie mogła sama próbować. Tak, wiem jak wyglądało akurat to więzienie, czytałem to opko, ale mogłaby próbować. No ale nie, lepiej być typową damsel in distress.|
<Poza tym, oni powinni mieć na nią wyjebane. Jedynie gdyby za długo nie udało jej się wydostać, to Slade powinien coś zrobić, aby nie stracić osoby do czarnej roboty. No ale nie, oczywiście, że tak się nie stanie, bowiem wtedy historia byłaby ciekawsza. A przecież nie o to chodzi.>
687. „[...] – Dumni jesteście z siebie? I tak, prędzej czy później, Slade mnie stąd uwolni.
– Wiem, że cię uwolni. Zdaję sobie sprawę, że nie zostawiłby cię tutaj, zważywszy na to, ile lat już mu służysz. – odpowiedział
Jego głos było słychać tak jakby przez głośniki umieszczone u góry, po dwóch stronach celi. Ja zaś, odparłam:
– Nie ważne, ile lat mu służę i tak nie zamierzam z tego zrezygnować. Gdybym to zrobiła, straciłabym i jego, i Sebastiana.
– Kim jest Sebastian? – spytał Robin.
– Brother Blood. Sebastian to jego prawdziwe imię.
– Myślałem, że on i Slade działają oddzielnie.
– Bo tak jest.
– To w takim razie, skąd go znasz?
– Poznałam go raz w autobusie, pogadaliśmy trochę i tak nasza znajomość przeciągnęła się na parę lat w przód.
– Tylko wiesz, że...
– Nie zaczynaj. Nie znasz go dokładnie, więc nie możesz go osądzić.
– On jest złym człowiekiem, tak jak Slade.
– Może dla was tak, ale prywatnie go nie znasz.
Jednak, w tym momencie, mimo iż tak nie wyglądało, rozmowa zakończyła się. [...]"
~*
Kurwa mać, ta pała ewidentnie mnie wkurwia. Przecież ona powinna sobie zdawać sprawę, że Slade i Sebastian to źli ludzie, a zachowuje się jak ich fanatyczka. To serio zaczyna irytować, szczególnie, że nie widać aż do tej pory powodu, aby się tak zachowywała. Ich relacji nie widać, bowiem tego nie podbudowują, jedynie jest nam mówione, jakie ich relacje są. Poza tym, prywatnie to zachowują się jak NadOOC. Slade powinien traktować Tri The Zjeb-chan jak dziewczynę na posyłki, może po latach mógłby zacząć jej bardziej ufać. Sebastian z kolei powinien mieć ją w dupie, dopóki nie zechciałby jej wykorzystać do jakiegoś celu. No ale nie, dla naszej Mary Sue wszystkie postacie kanoniczne staną się NadOOC.*~
~Plus po końcowych wypowiedziach Robina widać, że próbuje jakoś przeciągnąć Tri The NadOpko na swoją stronę. To nie ma sensu, po tylu latach powinien ogarnąć, że ta kretynka woli życie jako złoczyńca. Plus też nigdy nie zobaczyliśmy, aby przyjaźnili się na tyle, że by mu na przeciągnięciu Tri Opko Version na swoją stronę zależało.~
|Miło chociaż, że Robin zdaje sobie sprawę, że cokolwiek by robił, to nigdy nie udupi w stu procentach i mej opkowej wersji, i Tri Opko Version. Zawsze to jakaś zaleta, że nie jest kompletnym deklem do sześciennego sześcianu.|
<Generalnie to ta rozmowa też nudna jest. Obecnie są w więzieniu, więc mają więcej czasu pogadać. Mogliby porozmawiać o czymś sensownym, a nie ciągle o tym samym. Może dzięki temu dostalibyśmy też przemyślenia mego opkowego klona, na przykład z perspektywy czasu, bowiem ich znowu brakuje. No ale nie, pisanie na szybko jak widać jak zwykle na propsie.>
*Miło też, że mimo wszystko wypowiedzi nadal zaczynane są od półpauz. To ten typ opka, gdzie trzeba szukać zalet, więc no.*
~*Czynności, które by wykonywali, brakuje tak samo jak przemyśleń. Ja wiem, że Tri The Szmata Jebana nie miała możliwości ruchu, ale zawsze mogła dodawać, co robił Robin, wszakże on nie został uruchomiony. No i zawsze na korytarzu mogłoby się coś dziać i to też można by opisać. Dzięki temu dodałoby to do opka potrzebnej mu dynamik*~
~I generalnie ten dialog, jak w sumie wszystkie w tym opku, jest nudny jak jasna cholera.~
688. „[...] Czyli jednak po mnie przyszli...A już bałam się, że by po mnie nie przybyli i, że zostałabym tu na pastwę losu."
|Gdyby mieli w ciebie wyjebane, to byłoby to zgodne z ich charakterami, a jak wiemy nie o pisanie postaci zgodnie z ich charakterem w opkach chodzi.|
<Plus czy naprawdę ona nie mogłaby się sama wydostać? Wkurza mnie to, że nie może chociaż raz sama wyjść z więzienia, tylko zawsze musi ją ktoś wyciągać lub jakoś jej w tym pomagać. To ją strasznie spłyca do roli damy w opałach, a że to nie jest początek dwudziestego wieku to nie pomaga.>
689. „[...] – Cieszę się, że cię znaleźliśmy. Przez ten tydzień, gdy cię szukaliśmy, w ogóle nie mogliśmy cię znaleźć. Nie wiemy dlaczego.
– Też nie mam pojęcia. W końcu to więzienie istnieje, więc powinniście móc je zlokalizować. – odrzekłam słabym głosem.
– Również nie mamy pojęcia, dlaczego tak się stało. W każdym razie, jak się czujesz?
– Słabo...Nie mam na nic siły.
– Nie dziwię się. To, co przytrzymywało cię przed ucieczką, w przypadku osób z nadprzyrodzonymi zdolnościami powoli wysysa z nich energię. A, że ty owych mocy masz sporo, to i nie dziwne, że wysysało ci energię szybciej.
– Naprawdę?
– Tak. Taki trick, aby utrudnić więźniom ucieczkę. W każdym razie, teraz po prostu odpoczywaj. Ja już muszę iść.
[...]"
*Ja pafnuczę, jakie te rozmowy w tej historii są nudne jak but. Czy oni naprawdę nie mogliby porozmawiać raz na jakiś czas o dupie Maryni? W normalnym życiu ludzie rozmawiają też o wszystkim i o niczym, a nie o minionej, bieżącej bądź przyszłej sytuacji. Przez brak tego serio ciężko uwierzyć w ich relacje.*
~*No i, co powinno być oczywiste dla każdego, kto doczytał analizę tego turbo opka do tego momentu, nie wyjaśni się, dlaczego nie mogli zlokalizować tego więzienia. To byłoby bowiem zbyt ciekawe, a jak wiemy w NadOpkach nie o dodanie czegoś ciekawego chodzi.*~
~Plus ta rozmowa też jest taka sztuczna, że aż widać, że została napisana na siłę. Jakby nie mogli jakoś naturalnie między sobą rozmawiać. Przejście pomiędzy tematami też nie jest naturalne. Przez to nie da się tej rozmowy czytać, tak sztuczna jest.~
|No i nie ma to jak podkreślać, że główna bohaterka jest wyidealizowaną cholerą. Na serio, jakby nie mogła potracić jeszcze trochę ze swych mocy. Jedną straciła, więc trochę z obecnych też by mogła, na przykład jej pierścionek i naszyjnik mogłyby ulec uszkodzeniu. Mogłaby też je jakoś zgubić i ktoś inny, na przykład z Tytanów, by go znalazł i byłoby wyzwanie. No ale nie, bowiem wszystko co najlepsze musi się przytrafiać głównej pale.|
<Czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy też brakuje. Nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, a to dodałoby chociaż trochę dynamiki do tego statycznego i nudnego jak cholera gówna.>
*Plus przemyśleń też brakuje, a powinna to wszystko komentować. Skoro nie spodziewała się, że nie mogli zlokalizować więzienia, do którego ją wjebano oraz urządzenia ją przytrzymujące wysysały z niej energię, to powinna to komentować w myślach. No ale nie, po co, niech wszystko spływa po niej jak po kaczce aż do końca historii.*
~*I generalnie ten dialog, jak praktycznie wszystkie w tym FanFiKKKtion, jest nudny jak but i sztuczny jak cholera.*~
690. „[...] Przez resztę roku, po prostu zajmowałam się tym, co lubiłam najbardziej, czyli najczęściej rysowałam i słuchałam muzyki. [...]"
~Mam nadzieję, że pamiętacie z katalogu OC, że ta kurwa społeczna lubiła też pływać i jeździć rowerem. No ale w tej historii tego nie robiła, bowiem najwidoczniej po co.~
|Plus to zdanie potrzebne nie jest. To chyba logiczne, że mając wolny czas człowiek zajmuje się swym hobby. Widać, że to zdanie to zapychacz i tyle.|
<Trzeba swoją drogą kiedyś policzyć, ile lat minęło od początku do końca tej historii. Ciekawa jestem, no, a opko nie mówi nam, który rok mamy. Chociaż w sumie, komu chciałoby się to liczyć.>
691. „[...] Ciągle nie wiedziałam, jak Slade to robił, ale w sumie on potrafił wiele rzeczy, które były poza moją wyobraźnią."
*Ponieważ w tym FanFiKKKtion jest robiony na jebanego Gary'ego Stu. Jakby po prostu nie mógł czasami nie umieć czegoś zrobić, to byłoby znacznie ciekawsze.*
~*Plus to działa na niekorzyść inteligencji Tri The Szmaty. Skoro niby jest taka inteligentna, to raz na jakiś czas ona też powinna chociażby jakiś plan zaproponować. No ale nie, wszystko muszą robić Slade i Sebastian, a Tristitia jedynie zajmuje się kradzieżami. To jest takie zubożenie postaci, że aż szok.*~
~Powinna się też dłużej nad tym zastanowić. Skoro Slade potrafił wiele rzeczy, które były poza jej wyobraźnią, to powinna to komentować w myślach, a nie kolejna rzecz spływa po niej jak po kaczce. No ludzie.~
~*Najważniejsze, że zanalizowaliśmy dzienny limit fragmentów do analizy i możemy skończyć na dzisiaj analizować to cholerstwo.*~
~*|Zamknąć jadaczki, pacany. xDDD| ;"""DDD*~
692. „[...] Jednak, jakieś parę minut potem, ujrzałam czarną, prostokątną i oszkloną u góry wieżę, wyglądającą na pierwszy rzut oka jak Cytadela z gry „Half-Life 2"."
~*Bowiem najwidoczniej byłam pierdolcem i nie umiałam wymyślić własnego wyglądu. Znaczy nie ma nic złego w tym, aby inspirować się wyglądem czegoś z innego medium, jednak w tym opku widać, że jest to po to, aby jak najszybciej wszystko napisać.*~
~No i też strasznie długie jest to zdanie. Jestem przekonany, że dałoby się je skrócić i podzielić na dwa, i nadal nie wyglądałoby to źle.~
|Tak poza tym, to nazwa tej gry mogła być napisana bez cudzysłowia, pogrubienia i pochylenia. I tak, i siak wyróżniałaby się z tekstu, bowiem jest to nazwa własna. No a jak wiadomo, takie zawsze pisze się wielkimi literami.|
693. „[...] – Ale tu łaaadnieee... – powiedziałam, patrząc przez okienko.
– Wiem, w końcu sam tworzyłem to miejsce. – odparł Slade.
– Jesteś bardzo skromny... – rzekłam, odwracając się w jego kierunku i patrząc na niego zażenowanym wzrokiem.
W tym momencie, szeroko się uśmiechnął i odrzekł:
– Wiem
– ...
– No co?
– Nic, nic...
Po tej jakże ambitnej rozmowie, wyszliśmy z łodzi podwodnej, a następnie udałam się za Sladem do, z tego co się zorientowałam, głównego pomieszczenia tejże bazy. [...]"
~*Kurna, Slade ewidentnie jest robiony na NadOOC. Z tego co pamiętam, to w serialu nie był robiony na takiego narcyza. Widać, że jest to kolejny etap tworzenia typowego OOC aŁtoreczki. Bowiem najwidoczniej tak trudno jest pisać postacie kanoniczne zgodnie z ich charakterem.*~
~Poza tym, ta rozmowa jest napisana strasznie na szybko. Widać, że dawna wersja Ramoninth chciała jak najszybciej to wszystko napisać. Ten dialog mógłby być początkiem dłuższej rozmowy, a nie takową samą w sobie. Wypadałoby się postarać nad rozmowami tym bardziej, aby nie były takie nudne.~
|Plus czy na serio Tristitia The Opko musi się tak zachwycać absolutnie wszystkim, co widzi? Jasne, chyba każdy jest zaciekawiony nowo widzianą rzeczą, jednak bez przesady. Zachwycać się wszystkim do tego stopnia? To jest po prostu głupie.|
<Miło też, że dostajemy przebłyski tego, że postacie coś robiły podczas rozmowy. Szkoda, że w poprzednich i przyszłych chyba też rozdziałach nie uświadczymy tego praktycznie w ogóle. No chyba, że się mylę, nie pamiętam co jest w dalszych rozdziałach.>
*Brakuje też przemyśleń głównej Mary Sue. Jasne, tutaj nie musiałaby nie wiadomo ile się nad tą rozmową zastanawiać, ale jednak trochę by wypadało. Po prostu bez przemyśleń wygląda jakby była jakąś maszyną.*
~*I generalnie ten dialog, jak w sumie całe opko, jest nudny jak jasna cholera.*~
694. „Pomieszczenie było średniej wielkości i pomalowane na ciemnobrązowo. Naprzeciwko nas widniało wiele ekranów, wyglądających na LCD, a naprzeciwko nich dało się zobaczyć jakieś, najprawdopodobniej metalowe, miejsce siedzące. Po lewej stronie, pod ścianą, stało wiele centrali komputerów, które prawdopodobnie odpowiadały za działanie ekranów. Po prawej stronie zaś, widać było wiele drzwi, zapewne prowadzących w głąb bazy."
~*Miło, że nadal mamy opisy. Wiem, że w tym opku są one co jakiś czas, ale miło, że się nie rozmyśliłam i nie zaczęłam dawać zdjęć lub, nie daj Nadboże, mych wątpliwej jakości rysunków opisywanego czegokolwiek. Tak, to ten typ opka, gdzie trzeba szukać plusów.*~
~Jedyna wada to fakt, że nadal jest zbyt statyczny. Niejednokrotnie wspominaliśmy, jak można dodać dynamiki do opisu, to trudne nie jest. Wypadałoby się postarać, aby ten opis dało się przyjemniej czytać.~
|Miło widzieć też, że interpunkcja tak lekko poszła w górę. Nadal co prawda widzę tu przecinek potrzebny jak Czarnek Polsce, ale miło widzieć, że dawna wersja Ramoninth pod jakimś względem się rozwijała.|
<Jej jedyna zaleta.>
~*Ah, ta dobroć. xDDD*~
<Dzień dobry! ;"""DDD>
695. „[...] Otóż, w którejś chwili, Cyborg strzelił w moim kierunku ze swego działka sonicznego. Ja zaś, nie zdążyłam całkowicie odskoczyć, przez co promień trafił w pierścionek, który miałam na palcu. Owy zaś, co było dziwne, nie zniszczył się, tylko odbił promień w innym kierunku. Niestety, po uderzeniu w ścianę, dało się słyszeć wybuch, a następnie poczuć, że baza zaczęła się walić. Widząc to, od razu przeteleportowałam mnie i Slade'a do naszej bazy."
~**Angry Retconningverse noises*
No do jasnej cholery, ależ tak. Oczywiście, że ten pierścionek nie mógł zostać zniszczony, bowiem gdyby to nastąpiło, to świat stałby się szczęśliwszym miejscem. Naprawdę, Tristitia The NadOpko i tak jest już przepakowana, jakby straciła ten pierścionek, to nie byłaby taka OP. Znaczy OP postać da się napisać zajebiście, bowiem niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto lubi C&C i jednocześnie nie lubi Yurija. Chyba nie istnieje ktoś taki na świecie. No ale w tym opku Tristitia Opko Version jest wkurwiająca i nudna przez to, że jest OP as fucking fuck.*~
~W ogóle jak to możliwe, aby promień trafił w pierścionek? Przecież pierścionek to serio mały element biżuterii plus nie jesteśmy w Retconningverse, aby takie akcje mogły się odpierdalać. Widać, że jest to tylko po to, aby jeszcze bardziej podkreślić OP-ność głównej szmiry.~
|Brakuje też ewidentnie przemyśleń Tristitii The Kurwy. Skoro nie spodziewała się, że pierścionek odbiłby ten promień to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Fakt, że pisze o tym z perspektywy czasu tylko to podkreśla. No ale nie, po co się postarać pisząc swoją historię. Lepiej pisać na szybko i wkurwiać tym samym czytelników.|
<Poza tym, to z tymi zawalającymi się bazami nudzi w tej historii. Bohaterowie ciągle albo trafiają do więzienia, albo zawala im się baza. Na serio, da się wymyślić miliard innych pomysłów na zakończenie walki. Plus ta schematyczność tylko podkreśla, że to opko zostało napisane na siłę.>
*Dodatkowo czemu po uderzeniu w ścianę wszystko poszło w cholerę? Z tego co wiem, to nie ma i nie będzie żadnego wyjaśnienia tego, więc mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że stało się to tylko po to, aby schemat się zgadzał.*
696. „[...] – Dzięki Bogu, że miałaś ten pierścionek.
– Też się cieszę. Nie wiem jak inaczej byśmy się wydostali z tamtego miejsca. – odparłam
– Coś byśmy szybko wymyślili. Nie chciałbym tam zginąć.
– Nie tylko ty.
Po tej rozmowie, Slade wrócił do obserwacji miasta za pomocą ekranów, a ja udałam się do mego pokoju."
~*Nie chcę wam nic mówić, kasztany, ale Tristitia The Szmata Niedojebana umie zamieniać się w niebieskiego, niematerialnego orła i pod tą postacią przenosić ludzi. W taki sposób też moglibyście się wydostać, pacany.*~
~Generalnie w tym opku widać tendencję do zapominania o wprowadzonych rzeczach i potem przypominania sobie o nich ot tak o. No i jest to kolejny dowód na to, że to opko było pisane na siłę, co nie pomaga w jego czytaniu.~
|Dodatkowo też widać, że ten dialog znowu jest sztuczny jak jasna cholera. Naprawdę, powoli kończą się pomysły na nowe komentarze, co nie świadczy dobrze o jakości tego opka. Ten dialog również mógłby być początkiem dłuższego, a nie stanowić rozmowę samą w sobie.|
<Dodatkowo przez brak przemyśleń mojej opkowej wersji jest po prostu sztuczny, szczególnie przez to przejście od dialogu do ostatniego zdania tego fragmentu. Jak można tak opowiadania pisać? Przynajmniej to NadOpko jest idealnym powodem, dlaczego nie powinno się swych historii tworzyć na siłę.>
*No i znowu brakuje czynności, które oni by wykonywali pomiędzy tymi sztucznymi jak PiS wypowiedziami. Dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła takowe rzeczy wplatać, więc powinna to robić zawsze.*
~*Kurna, nie mogę normalnie, aż przytoczę część dialogu z mego obecnie pisanego w zeszycie fragmentu do Retconning 0,25. Porównajcie sobie, jak zmienił się mój styl pisania:
„[...] – Andromeda. – usłyszałam nagle, dochodzący od strony korytarza, ten, no dobra, przyznam to, hipnotyzujący głos Yurija – Dobry wieczór. – przywitał mnie w ten specyficzny sposób, kiedy odwróciłam wzrok w jego kierunku – Slade nie czuje się dziś najlepiej, więc ja go zastępuję. – wyjaśnił, nieco unosząc ręce, splatając palce i wchodząc do pomieszczenia – Spokojnie. – rzekł, gdy ekrany za nim włączyły się, pokazując początek zapisu mego dzisiejszego zadania – Nie zamierzam traktować cię tak jak on, nie mam w tym celu. – zapewnił, prostując ręce i odwracając się w stronę ekranów – Przechodząc do sedna, poradziłaś sobie zaskakująco dobrze. – pochwalił mnie, nie odwracając się w moim kierunku – Najbardziej podobała mnie się twoja taktyka odnośnie programowania. – rzekł, odwracając się do mnie, kiedy błądziłam wzrokiem po pomieszczeniu, nie wiedząc co o tym wszystkim myśleć – Zawsze mogłaś od razu zacząć walczyć, ale mimo to pracowałaś do końca. – mówił, podchodząc bliżej, gdy z zewnątrz dało się usłyszeć przelatującego Nyan Cata – Co do twej walki, to radziłaś sobie nieźle, ale korzystaj częściej ze swych mocy. – poradził, okrążając mnie, ale wciąż patrząc w moją stronę – W końcu oboje wiemy, że jesteś potęgą, z którą trzeba się liczyć, wykorzystuj to. – stwierdził, ponownie stając naprzeciwko mnie, gdy na chwilę spuściłam wzrok – Wiem, że jako iż jesteś królową Mary Sue to umiesz walczyć i bez mocy, ale jeżeli chcemy się ich pozbyć, to powinnaś używać przeciwko nim też swoje najpotężniejsze moce. – dodał, ponownie odwracając się w stronę monitorów, przy okazji przybierając charakterystyczną, zamyśloną pozę – Ale najważniejsze, że prawie skończyłaś ten program. – stwierdził, odwracając się w swym kierunku, gdy na ekranie nadal dało się zauważyć przewijający się moment mej walki z Tytanami – Teraz po prostu idź go dokończ. – zakończył, kiedy rzeczywistość puściła cicho w tle najbardziej niepasującą do klimatu nutę, czyli „Badoo" XS Project.
– Em...Tylko ja tu nie mam komputera. – zauważyłam ten słuszny fakt, krzyżując nogi i patrząc w sumie wszędzie, byle nie nawiązać kontaktu wzrokowego z Yurijem.
– Jesteś pewna? – zapytał, tym pytaniem powodując we mnie zmieszanie jak beton w betoniarce.
[...]"
Dałam akurat ten fragment, bowiem Yuri sporo się tu wypowiada, więc najlepiej było pokazać zmianę mego stylu prowadzenia dialogów.*~
|Nie no, od razu widać przepaść pomiędzy twym starym a obecnym stylem pisania, ale niepokoi mnie jedno. Co do blyata robi Yuri w uniwersum Młodych Tytanów? XD|
~*No co? Mam w planach, aby był w Retconning 0,25 i w Retconning III, z czego w Retconning III ma zginąć w bardziej idiotyczny sposób niż na końcu kampanii ZSRR w Yuri's Revenge. :DDD*~
*Czas ewakuować się z Wszechświata. xDDD*
~*Co chcecie, zajebiście będzie. :D*~
<Boję się. xDDD>
~*;"""DDD*~
697. „Jednak, od następnego dnia, zaczęłam mieć takie dziwne wrażenie, że byłam ignorowana przez Slade'a. Czułam, jakby on był bardziej skupiony na obserwowaniu miasta przez wielkie monitory i planowaniu kolejnego ataku, a ignorował całkowicie moją obecność. Nawet nie dostawałam żadnych zleceń od niego oraz miałam wrażenie, że rozmawiał ze mną mniej niż dotychczas. Czułam się przez to samotna i odrzucona, co skutkowało też tym, że częściej niż wcześniej przesiadywałam zamknięta w swoim pokoju."
~*Nie mam słów na twego pierdolca, idiotko. Slade widać zorientował się, że został robiony na NadOOC i chciał to naprawić, gdy Imperatyw Narracyjny nie patrzył. Nie, akurat to zachowanie jest pasujące do Slade'a. On powinien traktować Tristitię The Śmiecia właśnie jedynie jako dziewczynę na posyłki. No ale jako iż najwidoczniej żadne posyłki na razie nie przychodziły mu do głowy, to logiczne, że ma ją gdzieś i zajmuje się swoim celem. Miło, że chociaż na chwilę wrócił jego kanoniczny charakter, szkoda tylko, że nie zostanie z nami na zawsze.*~
~Dodatkowo widać, że zbytnio dramatyzuje. Jak zwykle ona musi być najbardziej poszkodowana, to nic, że ludzie nawet w świecie Młodych Tytanów mają większe problemy. Poza tym, sama wybrała takie życie, więc powinna być świadoma konsekwencji, jakie to za sobą niesie.~
|Plus skoro jej to tak przeszkadzało to nie mogłaby spróbować porozmawiać z moim opkowym klonem? No oczywiście, że nie, bowiem lepiej użalać się nad sobą tylko nieco mniej niż główna bohaterka gównianej creepypasty o dumnym tytule Lalkarz niż działać.|
<Mogłaby też napisać, co w tym pokoju robiła. To by się przydało i może dodałoby jeszcze trochę przemyśleń, bowiem na razie jest ich za mało. Jednak jak wiadomo w opkach nie chodzi o to, aby się starać, tylko aby napisać je na szybko.>
*I generalnie ten fragment jest meh oraz tylko udowadnia, że Tristitia The Śmietnik to egoistyczna szuja.*
698. „[...] Bowiem nie wspomniałam wcześniej, ale w momencie, gdy do niego dzwoniłam, była godzina siódma dwadzieścia. Przez to uczucie bycia ignorowaną ogólnie mniej spałam. [...]"
~To pierwsze zdanie z kolei jest cholernie długie. Na serio dałoby się je podzielić na dwa i nadal by dało się zachować sens. No a na sto procent przyjemniej by się te szczochy czytało.~
|No i, jak zwykle, nie spróbuje jakoś zmienić swego losu. Po co, lepiej się użalać nad sobą i wkurwiać czytelników.|
699. „[...] – Jasne, nie ma problemu. Dla ciebie rzucę wszystko w cholerę. – odpowiedział, po czym uśmiechnął się. [...]"
~*
+
*Overangry Retconningverse noises*
+
*Overangry Slav Queen noises*
No ależ kurwa tak, mamy tu jawny przykład robienia NadOOC z postaci kanonicznej. To tak bardzo nie pasuje do Brother Blood, że to aż NadSzok. Kurwa mać, to tak, jakbym dzisiaj pisała Yurija jako NadOOC, pomijając fakt, że nie umiem mu tego zrobić, bowiem go NadLubię. I tak, wiem, że w Retconning 0,25 i w mym FanFiction do C&C przez chwilę będzie się miało wrażenie, że piszę go jako NadOOC, ale w rzeczywistości tak nie będzie i to wszystko będzie miało sens. A tutaj z premedytacją robiłam z postaci kanonicznej NadOOC i myślałam, że to nie jest NadOOC.*~
~A tak z mniejszych wad, to brakuje czynności, które by wykonywał podczas tej rozmowy. Z tego co wiem, to oni obecnie rozmawiali przez komunikator, więc Tristitia The Dziwka widziała, co robił. Dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła pisać czynności postaci podczas dialogów, więc serio powinna to robić częściej.~
700. „[...] – To mów, co się stało, że chciałaś się spotkać aż tak wcześniej. [...]"
|Aż tak wcześnie, a nie wcześniej, karakanie ułomny.|
701. „[...] – Ale jak próbuję coś do niego powiedzieć, to on zawsze jest zajęty. – rzekłam [...]"
<Bowiem jak widać jego charakter kanoniczny wpadł na kawę, musisz to przeżyć, moja opkowa ja. Nie, ale serio, szkoda, że Slade nie mógłby zachowywać się zgodnie ze swym kanonicznym charakterem przez całe opko.>
*Bowiem dawna Ramoninth była niedojebana, ale to w sumie dziwne, że akurat w wypadku tego FanFiKKKtion styl pisania praktycznie w ogóle nie ewoluował.*
~*Generalnie to FanFiKKKtion jest ewenementem, wystarczy spojrzeć ile je analizujemy. No ale ma plus, przekonałam się jak wiele może się przez kilka miesięcy zmienić. W końcu przez te kilka miesięcy:
· Zdałam maturę.
· Jestem na drugim roku na techniku farmaceutycznym.
· Miałam trzy koty.
· Jeden z nowych kotów zdążył umrzeć.
· Dostałam hulajnogę elektryczną.
· Mam w domu ekspres do kawy.
· Faza na Yurija mnie się włączyła na nowo.
· Zaczęłam pisać jeden z fragmentów do Retconning 0,25 w kurwa zeszycie.
· Retconning VI ma się ku końcowi.
· Klawiatura w mym komputerze została wymieniona.
· Mam saturator w domu.
Więc ta, to jedyny plus tego opka, można zobaczyć ile przez kilka miesięcy może się zmienić.*~
~Widzicie, dzieci? Nawet takie gówniane NadOpko ma swoje plusy.~
702. „[...] – Niby wiem, ale...Czasem nie mogę powstrzymać spontanicznych myśli o nim...Spędziłam z nim wiele przyjemnych chwil. – dodałam [...]"
~*Ja, myśląc o Rudym (to ten kot, który mi umarł w sierpniu) w losowych momentach be like:
Nie, ale tak serio, przechodząc do analizy fragmentu, to akurat to jest twoja wina, parówo. Mogłabyś spędzić z nim jeszcze więcej przyjemnych chwil, gdybyś tylko raczyła przejść na stronę Tytanów. Dzięki temu zaliczyłabyś też rozwój, czyli dwie pieczenie na jednym ogniu. No ale nie, lepiej myśleć, że cały świat kręci się wokół ciebie, bardzo gratuluję.*~
~Dodatkowo nie było widać, aby Tristitia Zjeb-chan i Gregory spędzili ze sobą wiele przyjemnych chwil. Właściwie widzieliśmy tylko jedną taką chwilę, a to zdecydowanie za mało. Widać, że dawna Ramoninth zapomniała jak przebiegał wątek Sezorisa i nie chciało jej się sprawdzać, co tylko szkoduje na jakości tego NadOpka jeszcze bardziej.~
|Miło jednak, że nie jest on kompletnie zapomniany i, że Tristitia The Zjeb kiedykolwiek o nim jeszcze wspomniała. To ewidentnie idzie na plus.|
<To co jednak nie idzie na plus, to brak czynności, które moja opkowa wersja wykonywała podczas mówienia tego wszystkiego. To serio szkoduje, bowiem naprawdę ciężko sobie wyobrazić, że oni absolutnie nic nie robili podczas tej rozmowy.>
703. „[...] Takie masz życie, że masz praktycznie ciągle pod górkę. [...]"
*<Wściekle wzdycha.> No do cholery, możecie przestać? Ta idiotka nie ma praktycznie ciągle pod górkę, tak naprawdę jedynie wszystko wyolbrzymia i dramatyzuje. Na serio, nawet w świecie serialu są ludzie, którzy mają o wiele gorzej. Ta idiotka wcale tak źle nie ma.*
~*Nie mogę uwierzyć, jakim cudem kiedyś uważałam Tri The Opko za realistyczną i zdatną do polubienia postać. To jest moja bodaj najgorsza OC do jakiegokolwiek opowiadania.*~
~Jak było wspomniane, to NadOpko to ewidentny fenomen. Dobrze, że z każdym fragmentem jesteśmy coraz bliżej końca tego padalstwa.~
704. „Aż nastał dzień, w którym postanowiłam zrealizować mój niezbyt skomplikowany plan ucieczki. Najpierw postanowiłam shakować nadajniki, które miałam na głowie oraz komunikatory i wyłączyć je, aby Slade miał utrudnione szukanie mnie. Od razu wzięłam komputer, włączyłam go i rozpoczęłam hakowanie. Zajęło mi to dość długo, bo aż trzy godziny, co znaczyło, że nadajniki i komunikatory miały bardzo dobre zabezpieczenia. No, ale najważniejsze jest to, że koniec końców mnie się to udało. Kiedy skończyłam, wyłączyłam komputer i odstawiłam go na miejsce, czyli na biurko, aby nie wzbudzać jego podejrzeń. Następnie przemieniłam się w niematerialnego orła, wyleciałam przez ścianę, która była po prawej stronie mojego łóżka, po czym zaczęłam lecieć przed siebie."
|No brawo kurwa. Zamiast spróbować w jakiś normalny sposób rozwiązać swój problem to ta ucieka z domu. Serio, to jest strasznie cringe i generalnie niedojrzałe. Nie wiem ile Tri Opko Version ma lat, ale na sto procent jest już dorosłą kobietą, a zachowuje się jak rozwydrzony gimbus. To nie pomaga w polubieniu jej.|
<Miło chociaż, że używa swej umiejętności hakowania, a nie, że owa została tak po prostu zapomniana, no i, że nie od razu udało jej się to wszystko shakować. Tylko to od razu pokazuje jej turbo OP-ność, bowiem oczywiście, że musiało jej się to udać. Jakby nie mogła znaleźć innego sposobu, co zrobić, aby te nadajniki wyłączyć. Zawsze mogła je przy użyciu swej umiejętności kontrolowania wiązek dezintegrujących odkleić od swej głowy, udowodniła, że tak umie. Tak samo mogłaby wyjąć nadajniki i to byłoby realistyczniejsze. No ale nie, po co, niech postać będzie OP jak jasna cholera.>
*Miło jednak, że chce nie wzbudzać podejrzeń. To zawsze jakiś plus, a że Tri The NadOpko nie ma żadnych plusów to jest to zaletą. Szkoda tylko, że jest tak mało jej przemyśleń, właściwie mamy ich brak. Powinna się nad tym wszystkim zastanawiać, szczególnie z perspektywy czasu i mogłaby dzięki temu mówić, co w obecnej chwili sądzi o tym, co zrobiła. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a jak wiadomo w opkach nie o to chodzi.*
705. „[...] W czasie lotu, nadal rozmyślałam nad tym wszystkim, co się dotychczas stało. Jednak, po nie wiadomo jak długim czasie lotu, przelatywałam przez las, który znajdował się na obrzeżach Jump City. [...]"
~*Kurwa serio? Nawet nie napiszesz nam tych przemyśleń? Ja pierdolę, jak można tak prowadzić narrację pierwszoosobową? W niej powinny dominować przemyślenia głównej postaci, to jeden ze sposobów na polubienie głównej postaci. Aż się nie chce wierzyć, że kiedyś takie turbo gówno napisałam.*~
~Ale się w przyszłości wszyscy rozpiszemy w analizie końcowej, to chyba będą najdłuższe analizy końcowe w historii tej Samoanalizatorni.~
~*To pewne, jest duuużo do powiedzenia o tym turbo opku.*~
706. „[...] Na początku nie było jeszcze problemów, gdyż było tu parę skrzyń i szafek z jakimś jedzeniem oraz piciem, co oznaczało, że miejsce, do którego trafiłam, musiało być jakimś niewielkim magazynem. [...]"
|Ależ oczywiście, bowiem zgodnie z odwiecznymi prawami opek główna postać zawsze musi mieć łatwo w życiu. Jakby nie mogła po prostu, nie wiem, uciec do Sebastiana The Opko czy coś w tym stylu. To w sumie byłoby bardziej realistyczne oraz miałoby więcej sensu. Dodatkowo dzięki temu można byłoby podbudować ich relację. No ale nie, po co, lepiej wymyślać wszystko w locie.|
<Mogłaby też się jakoś zastanowić nad tym, ile szczęścia miała, ale nie. Niech pozostanie pustakiem aż do końca tej nudnej jak Morawiecki historii, why not.>
*Swoją drogą, to zdanie też jest w ciul długie. To już z powodzeniem dałoby się podzielić na dwa i znacznie lepiej by to wyglądało.*
~*To wyjaśni mi ktoś, czemu kiedyś miałam ból dupy do recenzji msmaddiebooks? Swoją drogą, tak nie w temacie, to msmaddiebooks nadal ma konto na Wattpadzie, tylko ma inny nick. Jednak jej konto jest tak nijakie, że aż nie chce mnie się szukać jej nicku, bowiem jej profil jest stratą czasu po prostu.*~
~Bowiem to był jeszcze ten etap, w którym nie tolerowałaś krytyki odnośnie tego konkretnego NadOpka.~
~*A, no tak. ;=;*~
707. „[...] Bałam się wyjść z tego miejsca w poszukiwaniu jedzenia, gdyż nie znałam tego lasu i nie wiedziałam, czy były tu jakieś niebezpieczne zwierzęta."
~*Weź mnie nie wkurwiaj, ty niedorozwinięta parówo. Masz przecież od zatrzęsienia nadprzyrodzonych zdolności, do tej pory straciłaś tylko jedną. Zwierzę mogłabyś pstryknięciem palców zabić. No ale nie, lepiej wprowadzać rzeczy na siłę tylko po to, aby, nie daj Nadboże, plan się nie rozjechał. To nie jest nic dziwnego, że plan na opowiadanie się zmienia, Retconning 0,25 również zaliczy zmiany, chociażby dlatego, że w pierwotnym planie nie było Yurija. No ale jak widać wtedy musiałam iść za wszelką cenę stuprocentowo zgodnie z planem i ot co wyszło.*~
~Generalnie fragmenty na dzisiaj są tak idiotyczne lub nudne, że w większości nie da się za wiele rozpisać. Tutaj można jeszcze dodać tylko, że wypadałoby skrócić to zdanie. Kiedyś były przesadzone zdania pojedyncze, teraz złożone...Jakby nie można było tego wypośrodkować.~
708. „[...] Jak on mnie tu do cholery znalazł, do dzisiaj pozostaje tajemnicą. [...]"
|Ale jestem głupia jak but i go o to nie zapytam. Cholera, to raczej nie jest tajemnicą, mój opkowy klon powinien jej odpowiedzieć. No ale wiecie, to by wymagało czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.|
709. „[...] – Kochanie...Nie rób mi tego więcej. Tak się bałem, że coś ci się stało i, że już nigdy bym ciebie nie zobaczył...
– To dlaczego mnie ignorowałeś? – spytałam słabym głosem.
– Nie ignorowałem cię. Ty sobie coś ubzdurałaś. Po prostu mój kolejny plan wymaga więcej pracy, dlatego bardzo rzadko miałem dla ciebie czas. No, ale teraz najważniejsze jest to, że żyjesz.
[...]"
<O, chyba dawna Ramoninth starała się przekazać, że moja opkowa wersja to zapatrzona w siebie idiotka. No ale jak widać zjebanie tego NadOpka nie pozwoliło tego ciągnąć dalej. Nie, serio, miło, że znowu ktoś zauważył to, że ta parówa tylko użala się nad sobą oraz przy okazji jest egoistyczną cholerą. Szkoda tylko, że ona sama się nie ogarnie.>
*No ale generalnie kanoniczny charakter Slade'a chyba właśnie wyruszył w podróż dookoła świata, bowiem znowu nas opuścił. Slade powinien jedynie się ucieszyć, że będzie miał kim się dalej wysługiwać. Taka wypowiedź jak ta pierwsza w ogóle do niego nie pasuje i tworzy z niego typowego NadOOC aŁŁŁtoreczki.*
~*Brakuje też jakichś przemyśleń Tri The Szmaty. Powinna się nad tym zastanowić i może wreszcie zastanowić się nad tym, jaką to idiotką dotąd była. Wypadałoby, aby się wreszcie zaczęła rozwijać, bowiem czekajcie, aż sprawdzę, w którym my obecnie jesteśmy rozdziale...W pięćdziesiątym, zostało nam, łącznie z tym rozdziałem, dwadzieścia do końca. Mimo to Tri The Śmietnik się nie rozwija, co szkoduje, bowiem nie dość, że jest główną bohaterką to jeszcze i narratorką.*~
~Czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy, też brakuje. Naprawdę nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, bowiem to jest po prostu niemożliwe. No a wspominaliśmy niejednokrotnie, jakie zalety to by miało dla tego turbo opka.~
|I generalnie jest to kolejny z tych nudnych jak dupa dialogów. Meh.|
710. „[...] Następnie, Slade podniósł mnie, wstał, po czym ja, resztkami sił, przeteleportowałam nas do domu."
|Jakby nie mógł użyć na przykład portali, aby się do tego miejsca dostać. W końcu w tym opku takowe pojawiły się już raz, więc można by je użyć więcej razy. No i to byłoby realistyczniejsze, bowiem normalnie teraz Tri The Śmieć nie powinna mieć sił, aby używać swych nadprzyrodzonych zdolności.|
711. „[...] – Kiedy cię szukałem, nadajniki i komunikatory były wyłączone. Jak to możliwe?
– Po prostu je shakowałam, ot co. – odpowiedziałam słabym głosem.
– A-Ale jak ci się to udało?! Przecież jeszcze nikomu nie udało się ich shakować!
– Umiem bardzo dobrze hakować. Oto odpowiedź.
– Jeszcze wielu ciekawych rzeczy się o tobie dowiem. No, ale skoro udało ci się je shakować i wyłączyć, to znaczy, że w tej dziedzinie nie ma dla ciebie rzeczy niemożliwych.
– Bo tak jest. Hakowanie to chyba jedyna dziedzina życia, którą mam opanowaną do perfekcji.
– Od teraz będziesz mi hakować strony banków i bankomaty.
– Pojebało? Nie ma tak łatwo.
– No kurwa! A miałem nadzieję!
– Nadzieja matką głupich.
Po tym zdaniu, spojrzał na mnie piorunującym wzrokiem. Ja zaś, szeroko uśmiechnęłam się i dodałam:
– No co?
– Twierdzisz, że jestem głupi? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
– Nie. Tak się po prostu mówi, a nawet jakby, to lubię cię wkurzać.
– ...
– No co?
– Nic, nic.
Lecz, po tej rozmowie, ruszył on w kierunku wyjścia z mego pokoju. Przed wyjściem, dodał:
– Leż tu i się nie ruszaj. Widzę, że nie masz siły, aby wstać. Jeśli byś czegoś potrzebowała – krzycz.
– OK – odparłam
Po tych słowach, on wyszedł zamykając drzwi, a ja kontynuowałam leżenie."
<Może i moja opkowa wersja nie uznaje Slade'a za głupiego, ale obecna Ramoninth napisała wczoraj w fragmencie do Retconning 0,25, że Slade jest cringe, więc no. xD>
|Ty kurwo.|
~*TAAAKI DOOOBRY. XDDD*~
|No co? :D Jestem zajebisty, każdy to wie.|
~*Znaczy nadal cię lubię, ale twa wersja z Młodych Tytanów w zestawieniu z jakimkolwiek złolem z uniwersum C&C jest cringe, sorki. :D*~
|Ewidentnie chcesz wpierdol.|
~Ah ta dobroć. xDDD~
|C'nie? :D Anyway, przechodząc do analizy, nikomu nie udało się ich shakować, bowiem generalnie w serialu nikt, kto owe nadajniki miał, nie umiał hakować. Plus nawet nie wiem, czy to byłoby możliwe, no ale jak wiemy Tri Zjeb-chan jest Mary Sue, więc dla niej takie rzeczy to prościzna.|
<Plus czemu nie mogłaby hakować systemów banków? Dzięki temu mogliby kraść kasę bez ruszania tyłka z bazy i może to by coś dodało do tego nudnego jak dupa opka. No ale nie, po co, niech moja opkowa wersja wykorzystuje swoją umiejętność tylko podczas misji.>
*No i ta ostatnia wypowiedź Slade'a znowu czyni z niego typowego NadOOC aŁtoreczki. Jak można tak pisać postacie kanoniczne? Ciekawsze by było, gdyby zostały napisane zgodnie z ich charakterem plus to nie alienowałoby fanów Młodych Tytanów. Można powiedzieć, że przez to ta historia jest jednym z najgorszych FanFiction do uniwersum tego serialu na polskim Wattpadzie.*
~*Dodatkowo ależ oczywiście, że musi być królową hakerów. Tak, wiem, że w Hexcenverse Jürgen ma być bogiem hakerów, ale hakowanie to ma być jego praca. Także logiczne, że w końcu wyskillował w sobie tę dziedzinę życia do maksimum. Plus to ma być faktycznie jedyna dziedzina, w której ma być na tyle dobry, więc sobie może. W tym jednak wypadku Tri The Dziwce Jebanej wychodzi absolutnie wszystko, czego się dotknie, co czyni ją nudną jak przeciętną OC stworzoną przez aŁŁŁtoreczkę.*~
~Plus czy oni naprawdę muszą rozmawiać tylko na tematy minionych, obecnych i przyszłych sytuacji oraz w tak nudny sposób? Jak mamy uwierzyć w relacje między nimi, skoro nie gadają ani razu o dupie Maryni? To jest strasznie nienaturalne i nudzi, szczególnie pod koniec pięćdziesiątego rozdziału z siedemdziesięciu.~
|Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej debaty tak epickiej jak nagłówki z Planeta.pl. Nadal nienaturalnym jest ich brak, a dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła dopisywać czynności do dialogów. Powinna więc to robić częściej, aby chociaż ta część opka nieco wybijała się ponad poziom mułu.|
<Przemyśleń mej opkowej wersji też brakuje. Serio ciężko uwierzyć, że ani trochę nie myślała na temat tej rozmowy, a wypadałoby, aby zacząć ją wreszcie rozwijać. Aż ciężko uwierzyć, że przez tyle rozdziałów ta karakanka nawet minimalnie się nie rozwinęła.>
*I generalnie ten dialog, jak wszystkie inne w tej nudnej jak Dżej historii, jest nudny.*
712. „[...] Ja zaś, ciągle rozmyślałam nad tym, co tak naprawdę do niego czułam. Chciałam o tym z kimś porozmawiać, ale jedyny, komu mogłam o tym powiedzieć, to był Slade, a ja bałam się, że on by mnie nie zrozumiał."
~*Nie mogłaby sobie znaleźć jakichś przyjaciół? Nie, ja serio pytam, ona jak dotąd nie ujawniła, aby zadawała się z kimś innym niż tylko z Slade'em i Sebastianem. No a powinna znaleźć sobie przyjaciół, nie było pokazane, aby była aspołeczna czy coś w tym stylu. Nawet ja, osoba, która większość rzeczy woli robić sama, mam dwie przyjaciółki, więc Tri The Kurwa nie ma wymówek.*~
~Plus nie widać, aby rozmyślała nad tym, co tak naprawdę do niego czuła. Skoro chciała na ten temat pomyśleć, to powinna mieć w tej kwestii więcej przemyśleń, a nie tak mało. Nie widać, aby faktycznie się nad tym zastanawiała, przez co nie da się wczuć w sytuację.~
|Plus umówmy się, każdy wie, że będą razem. Jasne, nie ma nic złego w wątku Postać kanoniczna x OC, ale tylko wtedy, jeżeli jest dobrze poprowadzony. No a tu widać, że to wszystko jest sztampowe jak cholera, przez co późniejszy wątek nie pyknie.|
<No ale podsumowując, moja opkowa wersja serio powinna sobie znaleźć przyjaciół. W końcu mogła wychodzić z bazy Slade'a, więc wymówki nie miała.>
713. „[...] pamiętnik. Dziwiło mnie to, że nadal nie rzuciłam tego w cholerę."
*Tak dziwne, że aż nie, bowiem wiadomo, że ten zbieg okoliczności został zaplanowany przez aŁtoreczkę. No ale miło generalnie, że widać, iż w wolnym czasie Claire The Opko cokolwiek robi.*
~*Szkoda tylko, że nie trenuje. Serio ja jestem ciekawa, jakim cudem ona nadal tak samo dobrze się napierdala, skoro nie widać było ani razu, aby trenowała. No ale jak wiadomo, dla Mary Sue wszystko jest możliwe.*~
714. „[...] – Stworzyłem odpowiednie kombinezony dla nas i w jednym takim zbudowałem ową bazę. Jak materiały tam przetrwały, też nie pytaj. Mam swoje sposoby. – odpowiedział [...]"
~Chodzi o bazę w lawie, jak coś, bowiem robienie z Slade'a Gary'ego Stu nadal jest na propsie jak widać. Poza tym, Claire The NadOpko nie potrzebuje takiego kombinezonu, wszakże posiada pirokinezę. Także albo dawna Ramoninth się jebła w pisaniu, albo Slade zmarnował czas na stworzenie czegoś niepotrzebnego.~
|No i oczywiście, że nie zostanie wyjaśnione, jak baza przetrwała w lawie. To by wymagało stworzenie wiarygodnego jak na uniwersum serialu wyjaśnienia, a nie o to w opkach chodzi. Przez to jeszcze bardziej widać, że mój opkowy klon jest jebanym Garym Stu. Jakby nie można było po prostu pisać postaci tak, jak były w serialu, to byłoby znacznie ciekawsze.|
<Brakuje też czynności, które on by wykonywał podczas tej wypowiedzi. Nadal nie chce się wierzyć, że tak stał i to wszystko mówił, no.>
715. „[...] – Wiem, że ty, mając pirokinezę, bez problemu przeżyjesz w lawie, ale ja nie mam tej umiejętności, więc przed wyruszeniem tam poczekaj, tylko założę ten oto kombinezon, aby się nie spalić. [...]"
*Wait a sec. Czy czasami naszyjnik, który miała Claire Opko Version nie dodawał Slade'owi elementumkinezy? Moment, niech no sprawdzę...Tak, dodawał mu elementumkinezę. Widać jest to kolejna rzecz, o której dawna Ramoninth zapomniała, bowiem w takim razie Slade'owi również nie jest potrzebny ten kombinezon. No ale jak widać należy nadal robić z niego NadOOC, bowiem czemu by kurwa nie.*
~*Tak poza tym oczywistym niedopatrzeniem, to zdanie znowu jest zbyt długie. Na serio tak ciężko jest podzielić jedno długie zdanie na dwa nieco krótsze? Dzięki temu łatwiej by się te nudy czytało.*~
~W sumie te ostatnie cztery słowa to też niepotrzebne są. Każdy może się domyślić, po co Slade'owi ten kombinezon.~
716. „[...] Kiedy zaś wyszliśmy z lawy, ujrzałam że baza wyglądała identycznie jak ta podwodna, co musiało oznaczać, że Sladeowi nie chciało się nic zmieniać."
|A.K.A. Po cholerę tworzyć nowy wygląd bazy, skoro można zerżnąć stary i oszczędzić czas na nie pisaniu opisów.|
~*Correct ;=;*~
|Ja nie mogę, bez komentarza. Jak można tak na odpierdol pisać historię? Powinno się ją pisać z pomysłem oraz nie na siłę, bowiem inaczej wychodzi takie gówniane gówno jak tutaj. Jakby nie można było po prostu wymyślić nowego wyglądu bazy, a nie odpierdalać coś takiego.|
<Tak poza tym, to imię Slade'a znowu jest źle odmienione. Ja nie mogę, ileż można.>
*Zdanie też, znowu, jest cholernie długie. Serio wypadałoby je skrócić, no, to nie jest niemożliwe. Przynajmniej wtedy byłoby lepsze do czytania.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzisiejszy limit dzienny stron z fragmentami do analizy, to możemy na teraz to skończyć.*~
~*<Cicho, wy dwaj niedorozwoje. xDDD> ;"""DDD*~
717. „[...] Lecz, po tej rozmowie, jako iż wyjątkowo nie miałam na sobie ani naszyjnika, ani pierścionka, przywołałam wiązki dezintegrujące i rzuciłam się w kierunku naszych wrogów z zamiarem zaatakowania. [...]"
~*No kurwa wreszcie, ileż można było czekać na ten Nadcud. W końcu by wypadało, aby raz na sto lat użyła swych domyślnych nadprzyrodzonych zdolności.*~
~W ogóle szkoda, że ona nie straci jeszcze tego naszyjnika lub pierścionka albo jednego i drugiego. I tak jest OP jak cię chuj, więc utrata przez nią mocy byłaby tylko zaletą.~
|Tak poza tym, to zdanie jest cholernie długie. Dałoby się bez problemu podzielić je na dwa zdania i o wiele lepiej by to wyglądało. Najpierw były przesadzone zdania pojedyncze, teraz złożone...Jakby nie dało się tego wypośrodkować.|
718. „[...] Niestety, po uderzeniu owy wybuchł, pociągając za sobą całą bazę."
<No do kurwy ułomnej, ależ oczywiście. Ten schemat serio jest już nudny, bowiem on lub trafienie przez bohaterów do więzienia bądź szpitala powtarza się non stop. Jakby nie dało się wymyślić niczego oryginalnego. Wiem, że to by trochę zajęło, ale lepiej się postarać i później wrócić do opowiadania z przyjemnością, a nie odpierdalać taką manianę.>
*Wciąż nie mogę uwierzyć, że to opowiadanie zostało dociągnięte do końca. Mnie by się nie chciało pisać takich nudów do końca, porzuciłbym to lub zmienił w połowie.*
~*Kojarzycie zjebaną creepypastę „Niesamowity Świat Gumballa Żałoba"? Może tak jak ona była ostatnim tchnieniem creepypast o zaginionych odcinkach, tak to opko było ostatnim tchnieniem mych NadChujowych opowiadań.*~
~W sumie prawdopodobnie, bowiem nie widzę innego powodu, dla którego w czasie, gdy napisałaś na przykład „Nie jestem waszym wrogiem." stworzyłaś też takie cholerstwo.~
719. „Ja, w ostatniej chwili, otoczyłam mnie i Slade'a ogniem, a następnie przetransportowałam w losowe miejsce naszej bazy. Odkryłam tą umiejętność w czasie rocznej przerwy, zupełnie przypadkiem, gdy bawiłam się moimi mocami. [...]"
|No blyatiful, ale nigdy o tym nie wspomniałaś, więc mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że ta zdolność pojawiła się u ciebie z dupy jak wszystko w tym opku. A to nie pomaga, tylko dodatkowo dopierdala do tej historii.|
<Poza tym, jakim cudem przeniosła siebie i jego w losowe miejsce ich bazy? Wnioskując po kolejnym fragmencie, ten dzieje się w tym samym rozdziale, w którym poprzedni. A baza ich została zniszczona, więc mamy tu niespójność jak chujem strzelił.>
720. „[...] – Cholera! Znowu wszystko nam zepsuli! Tyle pieniędzy i czasu tracę, aby zniszczyć to pieprzone miasto, a oni wszystko psują!
– Slade...Spokojnie. W końcu musi nastać taki czas, że to wszystko ci się zwróci. – odparłam
Chciałam go uspokoić, bo nie miałam ochoty się z nim kłócić. Nie lubiłam tego, ale czasem to po prostu było nieuchronne.
– Jak mam być spokojny?! Ty wiesz, ile pieniędzy już na to wydałem?! Ile czasu na to zmarnowałem?! – krzyknął
– Ja rozumiem...Ale spokojnie, nie denerwuj się. Złość |piękności szkodzi, a ty akurat nie masz czym grzeszyć.| *Jesteś taki NadDobry w stosunku do swego opkowego klona. xDDD* |Wieeem ;"""DDD| w niczym ci nie pomoże. – odparłam
– A to wszystko twoja wina!
– Moja? A dlaczego niby moja?
– Ty wszystko psujesz, na przykład dzisiaj! Musiałaś trafić w ten jebany ekran, cholero jedna!
– Przestań mnie obrażać! Ty też lepszy nie jesteś! Też wiele razy coś zepsułeś, ale nie! Lepiej wszystko zwalić na mnie!
– Bo kurwa mać to wszystko twoja wina! Wszystko psujesz i nic nie potrafisz zrobić dobrze! Jakim ja byłem debilem myśląc, że będziesz idealną uczennicą?!
– Ja przynajmniej jeszcze cię nie zdradziłam, nie to co Robin czy Terra!
– Ale to nie zmienia faktu, że jesteś pierdołą! Nie dziwię się, że rodzice cię nie kochali! Też bym takiej sieroty nie kochał!
[...]"
~*
TO JEST POWÓD, DLA KTÓREGO TO DZISIAJ ANALIZUJEMY. X"""DDD Wreszcie ktoś tej szmirze powiedział, jaka naprawdę jest, ile trzeba się było naczekać, aby ten Nadcud się ziścił?*~
~Ja pierdolę, zawsze w tym NadOpku śmieszą mnie fragmenty, w których ktoś mówi Tristitii jaka naprawdę jest. XDDD Anyway, przechodząc do analizy, zawsze mógł jak prawilny złol kraść wszystko do stworzenia rzeczy mających mu umożliwić zniszczenie miasta. Wtedy jedyne co by zmarnował to czas, ale hajs byłby dalej na miejscu.~
|Poza tym, rozumiem, że mógł się wkurwić, że tyle lat próbuje coś osiągnąć, ale zawsze przeszkadza mu w tym jedna i ta sama grupa bohaterów. Niemniej, zachowuje się tutaj jak cringe dziecko, które nie dostało tego, co chce i dlatego wkurwia dorosłych. Nie mógłby trzymać wkurwu w sobie lub wyżyć się, gdy nikt nie patrzy? To byłoby lepsze.|
<No ale generalnie to wszystko, co powiedział o mej opkowej wersji, to prawda. Tristitia The Opko jest po prostu nieudacznikiem, a rzeczy wychodzą jej tylko dlatego, bowiem jest główną bohaterką i Mary Sue przy okazji też. Mogłaby to przyjąć do wiadomości, mimo iż wiadomo, Slade The Opko nie powiedział tego zbyt kulturalnie i zastanowić się nad swoim dotychczasowym życiem. No ale nie, to zawsze ona musi być najbardziej poszkodowana.>
*W sumie racja, jedyne co osiągnęła będąc uczennicą Slade'a to fakt, że w ogóle go nie zdradziła. Tak poza tym, wszystko, co zostało zrobione dobrze, to tak naprawdę zasługa Slade'a.*
~*A tak poza tym, to znowu brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej kłótni. Niejednokrotnie kłóciłam się z moją niewydarzoną matką, więc wiem, że w czasie kłótni nie patrzy się na siebie jak te kołki, jedynie krzycząc na drugą stronę. Zawsze się przynajmniej jakoś żywo gestykuluje czy coś w tym stylu. Dodałoby to chociaż minimum naturalności do tego nienaturalnego NadOpka.*~
~Przemyśleń Tristitii Opko Version też brak, a przydałyby się. Mogłaby jakoś komentować tę kłótnię z perspektywy czasu, to dodałoby coś do postaci. No ale jak wiadomo to by wymagało czasu i pomysłów, a w tym turbo opku nie o to chodzi.~
721. „[...] Kłóciliśmy się jeszcze długo, wypominając sobie znane nam fakty na temat drugiej strony. Wiadomo, Slade wiedział o mnie więcej, niż ja o nim, ale ja też mogłam mu trochę rzeczy powypominać. Lecz, kiedy powiedział to:
– Jesteś nic nie wartą szmatą! Nie dziwne, że nie masz przyjaciół! Kto normalny kochałby czy lubiłby taką kurwę jak ty?!
Nie wytrzymałam. Rozpłakałam się i odbiegłam do swojego pokoju. Przynajmniej teraz wiedziałam, że słowa bolały najbardziej. Nie chciałam go więcej znać. Przez chwilę nawet żałowałam, że wtedy Sebastian uratował mnie przed samobójstwem."
|O i znowu mamy dobitnie wypowiedzianą prawdę na temat Tristitii Zjeb-chan. Serio, miło, że chociaż raz w życiu mój opkowy sobowtór mówi Tristitii The Zjeb prawdę o niej. To zawsze się chwali.|
<Poza tym, moja opkowa wersja chyba też powinna wiedzieć wiele o Slade The Opko. W końcu znają się już tyle lat i jest nam mówione milion razy, że traktują się jak rodzinę. Powinni więc sobie ufać i mówić sobie wiele rzeczy. Takie akcje jak tutaj tylko odejmują wiarygodności ich relacji.>
*Mogłaby też powiedzieć co mniej więcej o drugiej stronie wypominali. No ale jak wiadomo, to wymagałoby czasu i pomysłów, a Tristitii The Śmieciowi ewidentnie nie chciało się przez dawną Ramoninth dodawać czegoś ciekawszego.*
~*Mogłaby też jakoś z perspektywy czasu w myślach skomentować tę rozmowę. To aż NadNiewiarygodne, że główna postać i to w narracji pierwszoosobowej w ogóle się nie rozwija. Jak można stworzyć taką OC? Ona by zadziałała tylko w narracji trzecioosobowej, jeżeli otoczenie byłoby ciekawe. „Retconning -I: W szkole idealnej." będzie tak wyglądał, a to jebany Retconning jest.*~
~A jeżeli Retconningi są w czymś lepsze od, pozornie, poważnego FanFiction to wiedz, że coś jest kurwa nie tak z twoją historią. Poza tym, brakuje też gestykulacji Slade'a przy wypowiadaniu tych szczerych zdań. Serio nie uwierzę, że nic nie robił, to akurat w takim wypadku jest niemożliwe.~
|A najgorsze jest to, że w następnym fragmencie jest nam dobitnie udowodnione, że...|
722. „[...] – Rozumiem, że mógł się wściec, ale nie powinien cię tak nazywać.
– Dlaczego...Dlaczego to zawsze ja muszę być tak traktowana? – spytałam, płacząc.
– Nie wiem, skarbie, naprawdę nie wiem.
– I...I ta kłótnia...
– Ale wiesz, w jednym Slade miał rację. To też trochę była twoja wina.
Po tych słowach, poderwałam się z ławki i krzyknęłam:
– No tak! Ty też jesteś po jego stronie! Na nikogo nie można na tym świecie liczyć!
A następnie, nim zdążył cokolwiek powiedzieć, zamieniłam się w orła i odleciałam do bazy."
|...Tristitia The Śmietnik to skończona kretynka, która nie może znieść krytyki, nawet jeżeli nie jest bezpodstawna. Naprawdę, czy ona nie mogłaby zastanowić się nad sobą i nad tym, co robiła? Obecnie zachowuje się jak typowa OC aŁtoreczki, a to nie jest dobry znak.|
<Generalnie w ogóle się nie rozwija, co dobitnie pokazują tego typu fragmenty. Jakby w końcu dojrzała, to powinna się zorientować, że jasne, Slade nie był bez winy, ale ona również. Jednak zgodnie z prawami tej gorszej Opkolandii, jeżeli nie przytakuje się bezmyślnie głównej postaci, to można już sobie szukać trumny z wentylacją, bowiem na końcu historii kopnie się w kalendarz.>
*Poza tym, ta parówa nie miała najgorzej, naprawdę. Są ludzie, którzy nawet w świecie historii przeżywają gorsze tragedie niż ona, tak naprawdę ona nie przeżyła nie wiadomo czego. Typowa pseudo tragiczna, opkolandyjska historia, nic nadzwyczajnego. Serio, wyolbrzymia wszystko, a nawet jakby to po tylu latach w końcu powinna pogodzić się ze swoją traumą.*
~*Poza tym, w czasie kłótni mówi się wiele rzeczy, których naprawdę nie miało się na myśli. Serio Tristitia The Dziwka tego nie wie? Jasne, mogłoby ją zaboleć to, co powiedział Slade Opko Version, jednak powinna wiedzieć, że na dziewięćdziesiąt osiem procent on w rzeczywistości tak nie myślał. No ale najwidoczniej brak mózgu to cecha dominująca wśród mych dawnych OC.*~
~Brakuje też jakichś czynności, które oni by robili podczas tej rozmowy lub chociaż wtrąceń, co działo się wokół nich. To serio dodałoby dynamiki i realizmu do tego statycznego i nudnego jak Morawiecki turbo opka. Wiem, że by to trochę zajęło, ale przynajmniej teraz by się to łatwiej czytało oraz może byłoby coś więcej do powiedzenia.~
|I nadal szkoduje brak przemyśleń głównego kurwinoksa. Ona powinna jakoś to wszystko chociaż z perspektywy czasu komentować, bowiem jak na razie wiemy to, że komentuje to z perspektywy czasu jedynie dzięki początkowi prologu. No i też ciężko uwierzyć, że nie ma na ten temat absolutnie żadnych przemyśleń.|
<Generalnie ten fragment najlepiej pokazuje, jak bardzo spierdolona jest moja opkowa wersja, co dobrym znakiem nie jest.>
723. „[...] Jednak, gdy doleciałam do bazy i wleciałam do swojego pokoju, zamieniłam się w człowieka, po czym pobiegłam do kuchni po nóż. Następnie, gdy byłam w pokoju, pocięłam się. Wiem, was może to już denerwować, ale to był u mnie odruch. Nie potrafiłam się tego oduczyć i nic nie wskazywało zmian. Lecz, pocięłam się tak, że w pewnym momencie po prostu zemdlałam. Ostatnie, co usłyszałam przed utratą przytomności, to otwierające się drzwi do mego pokoju..."
~*
+
*Overangry Retconningverse noises*
+
*Overangry Slav Queen noises*
Ja pierdolę, ty tępy kurwinoksie. Ciąć się absolutnie bez żadnego powodu? Zachowujesz się jak stereotypowe emo, a pragnę zauważyć, że stereotypowe emo są irytujące. Mimo to nadal irytują mniej niż ty, parówo upośledzona. Jakbyś po prostu nie mogła dorosnąć i ogarnąć, że czasami ty coś spierdolisz. No ale nie, oczywiście, że to cały świat jest zły, a ty taka biedna i poszkodowana. Idź się utop w jeziorze ciekłego Tyberium, przynajmniej odkazisz świat od swego NadZjebania.*~
~Poza tym, pokazywanie dziur w swej historii nie sprawi, że się ich pozbędziesz. Tak, odnoszę się do tego zdania o tym, że nas może już jej zachowanie wkurwiać. Miło, że dawna Ramoninth zdawała sobie z tego sprawę, ale szkoda, że nie postarała się tego zmienić.~
|Plus wiecie, gdyby Tristitia The Kurwa oduczyła się złego nawyku, to byłoby to rozwojem postaci. No a najwidoczniej w tymże opku nie jest to mile widziane. Nie wierzyłem, że kiedykolwiek to powiem, ale nawet w typowym opku aŁtoreczki główna bohaterka zalicza jakąś przemianę. Idiotyczną tak, ale nadal. To NadOpko z kolei drąży nowe standardy i nie jest to dobry znak w tym wypadku.|
<Poza tym, to ile i jak musiała się ciąć, aby zemdleć? Co ona, głębokie rany sobie tym nożem zadawała? Ciężko mi sobie wyobrazić zemdlenie tylko poprzez cięcie, gdyby to tak działało, to emosy powinny wyginąć szybciej niż dinozaury.>
*I generalnie ten fragment również podbudowuje fakt, że Tristitia The Zjebson to wkurwiająca szuja.*
724. „[...] – Skarbie...Tak się cieszę, że jednak żyjesz. Gdybym wiedział, że wtedy się cięłaś, wcześniej przyszedłbym cię przeprosić.
– I tak ci nie wybaczę. – odparłam stanowczo.
– Kochanie...Błagam cię. Wtedy byłem zły, mówiłem wszystko to, co akurat myślałem.
– Nie wybaczę ci. Wciągnąłeś w tę kłótnię też moją sytuację rodzinną oraz zwyzywałeś mnie od najgorszych. Nie mam powodów, aby ci wybaczyć.
Jednak, naszą rozmowę przerwał Sebastian, mówiąc:
– Slade, możesz na chwilę zostawić mnie i Tri samych?
– Jasne, nie ma problemu. – odpowiedział Slade, po czym wy|buchł|~*Nie ma to jak bycie dobrym wobec swego opkowego sobowtóra. XDDD*~ |Hehe ;"""DDD|szedł z pomieszczenia.
Kiedy zostaliśmy sami, Sebastian podszedł bliżej, usiadł koło łóżka, na którym leżałam, chwycił mnie za zabandażowane ręce i powiedział:
– Skarbie. Mnie i Sladeowi bardzo na tobie zależy. Dla Slade'a jesteś jak córka, dla mnie jesteś najlepszą przyjaciółką. Nie przeżylibyśmy bez ciebie, bo jesteś dla nas najważniejsza na świecie. Dlatego mam do ciebie wielką prośbę: Zmień się. Nawet nie chodzi już o nas, ale o twoje dobro.
– Ale...Kiedy ja naprawdę nie umiem...Próbowałam tyle razy...Nawet wizyty u psychologów i psychiatrów nic nie dały. – odpowiedziałam ze łzami w oczach.
– Jeżeli delikatność i wrażliwość zabijałyby, byłabyś martwa już od dawna. Ale niedługo sama możesz się zabić, zważywszy na to, że zdążamy uratować cię w ostatniej chwili. I nie mów, że nie umiesz. Nie ma rzeczy niemożliwych.
– Ale...Ja naprawdę sama nie potrafię. Widzisz, że próbuję i widzisz, jak to się kończy.
– Możemy ci pomóc, ale musisz chcieć dać się zmienić.
– Bo ja chcę. Bardzo chcę, ale sama nie umiem.
– Naprawdę możemy ci pomóc. Ciebie jeszcze da się zmienić, tylko będzie to wymagało naprawdę bardzo dużo czasu. Jesteś już, że tak to ujmę, zniszczona przez zbytnią delikatność i wrażliwość. Ale każde zniszczenie da się naprawić.
A następnie uśmiechnął się do mnie. Ja zaś, odwzajemniłam gest, mimo iż mój uśmiech był wymuszony. Sebastian zaś, pocałował mnie w czoło i dodał:
– I tak jak zawsze, wierzę w ciebie.
Po czym wstał, wcześniej puszczając moje ręce i wyszedł.
Ja zaś, zaczęłam rozmyślać na temat tego, co mi powiedział. Może rzeczywiście powinnam się zmienić..."
~*No kurna miło, że wreszcie postacie zaczynają zauważać, że główna bohaterka powinna się zmienić. Jednak guess what, to się nie stanie, pozostanie tak samo spierdolona do końca tej historii. Nie wiem więc po co pojawiła się tutaj ta rozmowa o tym, że Tristitia The Opkeł musi się zmienić, skoro ta rozmowa w późniejszych rozdziałach, z tego co pamiętam, zostanie zapomniana. To tylko zbędny filler na siłę przedłużający rozdział.*~
~Plus oczywiście, że Tri The Opko musi się nie udawać zmienić. Wiecie, w innym wypadku zaliczyłaby rozwój, a to opko na to nie pozwala. Nie mogę uwierzyć, że nawet Retconningi rozwinęły się w wielkie uniwersum od prostej jak but fabuły drugiej części do jebanych trzech NadSag. To już chyba ostatni gwóźdź do trumny dla tego FanFiKKKtion.~
|No i nadal mamy tutaj przykład robienia z postaci kanonicznych NadOOC. Sebastian The Opko oraz mój opkowy sobowtór powinni mieć wyjebane w Tri The NadOpko, jedyne co to powinno im zależeć na tym, aby przeżyła, żeby mieli kogo wykorzystywać. No ale jak widać to nie był jeszcze etap tworzenia przez daną Ramoninth zgodnych z kanonem postaci w swych historiach.|
<Plus czy ona nie mogłaby mu normalnie wybaczyć? Obecnie zachowuje się jak idiotka, powinna zrozumieć, że w czasie kłótni praktycznie zawsze mówi się to, co ślina na język przyniesie. A ona zachowuje się jak algorytmy Instagrama, czyli zjebanie po prostu. No i też przez to jeszcze bardziej pokazuje, jak niedojrzałą kretynką jest.>
*Imię Slade'a też jest źle odmienione. Dawna Ramoninth gdzieś tam wcześniej ujawniła, że potrafiła poprawnie odmieniać angielskie imiona, więc powinna to robić aż do końca historii.*
~*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tych rozmów. Jestem przekonana, że coś robili, bowiem zawsze się chociaż gestykuluje gadając z kimś lub przynajmniej coś w tle się dzieje. No ale lepiej napisać historię na szybko niż się postarać. Dobrze, że obecnie tak nie robię.*~
~Przydałyby się też przemyślenia Tri The Opkeł, chociażby z perspektywy czasu. Nie jestem w stanie uwierzyć, że ona absolutnie nic nie miała do powiedzenia na ten temat. No a guess what, nadal jesteśmy w narracji pierwszoosobowej, więc przemyślenia głównej postaci powinny się pojawiać.~
|Plus byłoby miło, gdybyśmy faktycznie mieli okazję zobaczyć, że mój opkowy sobowtór oraz Tri The Śmietnik są w relacji rodzinnej. Jak na razie nie dało się tego odczuć, bowiem praktycznie w ogóle nie zostało nam to pokazane. Zasada show don't tell się kłania. Wiadomo, czasami ciężko ją zrealizować, ale nie jest to ten przypadek.|
725. „Rozdział LII – Moskwa, Berlin i Tokio"
~*Ten rozdział to pierdolony filler. Znaczy, każde rozdziały po wątku Sezorisa są fillerami, ale ten jest wybitnym, bowiem ewidentnie nic z niego nie wynika. Jest w sumie tylko dlatego, bowiem moja dawna, upośledzona wersja nie potrafiła ogarnąć, że opowiadania można skracać.*~
~Wiem, ten rozdział jest cholernie nudny, mimo iż nawet z takiego konceptu rozdziału jaki niedługo uświadczymy dałoby się wbrew pozorom zrobić coś ciekawego. No ale tutaj tego nie zrobiono.~
|Ale najważniejsze, że jeszcze osiemnaście rozdziałów i koniec opka.|
~*Chyba każdy z funkcjonującym mózgiem się z tego powodu cieszy.*~
726. „[...] Chciałam się zmienić, ale nie potrafiłam. Nie ważne, ile razy próbowałam i tak zawsze odnosiłam porażkę. [...]"
~Nie żeby coś, ale nie zauważyliśmy ani razu w trakcie trwania tej historii pełnej przygód, abyś próbowała się zmienić. Jak dotąd stałaś na tym samym poziomie spierdolenia umysłowego i się z niego nie ruszałaś. Więc przestań kłamać, pamiętamy, co działo się w dotychczas zanalizowanej części fragmentów.~
|Również przestań sobie szukać wymówek, w końcu musisz się jakoś rozwinąć. Jesteś przecież główną postacią w narracji pierwszoosobowej, no, jak inaczej czytelnik ma się z tobą utożsamić?|
727. „[...] Przecież byłam nic nie wartym śmieciem. Zawsze mi tak mówiono, to dlaczego miałoby być inaczej?"
<No, bo ja się zaraz wkurwię, a jak ja się wkurwię to za wesoło nie będzie. A jak nauczyciel mówi swej klasie, że są najgorszą klasą jaką uczył to oznacza, że tak jest? Nie, nauczyciele w tym wypadku wyolbrzymiają z jakiegoś powodu, to nie oznacza tego. Albo jak ktoś ci mówi w necie, że jesteś zjebany to oznacza to, że tak jest? Nie, jest się takim w jego opinii, a net roi się od hejtu.>
*Mnie też wkurwia, że Tri The Śmieć tak użala się nad sobą. Robi to ewidentnie za często, przez co to po prostu denerwuje. Z tego co wiem, to w zamierzeniu czytelnik miał polubić tego pierdolca społecznego. Nie jest to jednak możliwe, bowiem nie dość, że Tri Zjeb-chan jest wkurwiającą szują stojącą na tym samym poziomie spierdolenia umysłowego cały czas, to jeszcze się użala nad sobą, zamiast działać. Normalnie poziomem spierdolenia umysłowego dorównuje głównej bohaterce chujowej creepypasty „Lalkarz".*
728. „[...] – Cieszę się, że już jesteś, bowiem mam dla ciebie nowe zlecenie, którego nie wykonasz sama, tylko ze mną. Będzie ono trwało trzy lata. Otóż, za chwilę, łodzią podwodną udamy się do Tokio, do nowostworzonej bazy, w której będziemy przebywać rok. Co tam będziemy robić, zobaczysz na miejscu. Rok później, tą samą łodzią podwodną, udamy się do Moskwy, również do naszej nowej bazy, w której będzie podobnie do tokijskiej. Po kolejnym roku, pociągiem pojedziemy do nowej bazy w Berlinie, w której również będziemy robić podobną rzecz, co w Tokio i Moskwie.
Gdy wypowiedział te słowa, ja zaczęłam skakać po pomieszczeniu z radości i wołać:
– Tak, tak, tak!!! Jest!!! Jedziemy za granicę!!!
Kiedy tak skakałam, w pewnym momencie ujrzałam, że Slade uderzył się dłonią w czoło i rzekł:
– Ja pierdolę...
– Łuhu!!! ZA GRANICĘ!!! – zawołałam
– ...
– No co? – spytałam, przestając skakać.
– Jesteś pojebana.
– Wiem, ale jest mi z tym dobrze.
Po czym szeroko się uśmiechnęłam. Slade zaś, spojrzał na mnie zażenowanym wzrokiem i dodał:
– Co ja się z tobą mam...Ale i tak jesteś kochana.
– Oj no wieeem... – odparłam
– I skromna...
– Wieeem
– Ech...Po prostu chodźmy się pakować. Kiedy będziesz gotowa, czekaj w głównym pomieszczeniu.
– OK
[...]"
~*Ten cel brzmi ciekawie, co nie? Istotnie, mógłby być ciekawy, w końcu przez trzy lata mogliby realizować jakiś naprawdę duży, rozległy i interesujący plan. Niestety, to będzie nudne jak jasna cholera i zrobi ze Slade'a większego NadOOC niż jest. Nie zaspoileruję co dokładniej się stanie w tych trzech miejscach, bowiem takich rzeczy nie wypada spoilerować.*~
~Ja wiem co się tam stanie i faktycznie, jest to taki cringe, że aż szok. Przechodząc jednak do analizy tego fragmentu, to czy Tri The Zjeb nie mogłaby się ogarnąć i zachowywać jak człowiek? Rozumiem, że może się cieszyć trzyletnim wyjazdem za granicę, jednak we wszystkim należy zachować umiar. Tutaj zachowuje się po prostu jakby była niedojebaną nastolatką ogarniającą, że jej równie inteligentny/inteligentna idol/idolka będący/będąca w rzeczywistości najgorszego sortu celebrytą/celebrytką przyjedzie skażać kraj danej niedojebanej nastolatki. A to nie jest dobry znak.~
|Plus nikt normalny nie cieszy się aż tak z wyjazdu za granicę. Bez przesady, kto normalny by się tak zachowywał? A no i znowu ewidentnie brakuje czynności wykonywanych podczas tej rozmowy, a podczas wypowiedzi mego opkowego sobowtóra to już w ogóle. Nie jestem w stanie uwierzyć, że oni nic nie robili podczas tej długiej wypowiedzi.|
<Przemyśleń mej opkowej wersji też brak. Mogłaby to wszystko jakoś komentować, również z perspektywy czasu, aby co jakiś czas czytelnik dostawał przypomnienie, że wszystko się już wydarzyło i obecnie pisane jest z perspektywy czasu.>
*I generalnie ta rozmowa Slade'a i Tri The Kurwy Jebanej jest strasznie cringe, mimo iż da się łatwo wywnioskować, że z założenia miała być śmieszna. No ale coś nie pykło, bowiem to typowa, opkowa rozmowa jaką można sobie wyobrazić.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzisiejszy limit fragmentów do analizy, to mamy od tego turbo cringe spokój.*~
~*~*Ryj. XD*~ ;"""DDD*~
729. „[...] – Jesteś kobietą, jedziemy poza dom na trzy lata, a ty nie wzięłaś walizki wielkości Stanów Zjednoczonych i Europy wziętych razem?
– Nie. Wzięłam tylko to, co by mi było potrzebne. Jakby coś, to na miejscu zawsze można dokupić ewentualną, potrzebną rzecz. – odpowiedziałam
– No to powiem szczerze, że mnie zdziwiłaś. Myślałem, że zabierzesz cały swój pokój i jeszcze trochę.
– Myślał indyk o niedzieli, a w sobotę mu łeb ucięli.
– ...
– No co?
– Nic, nic. Nie skomentuję tego twojego humoru. W każdym razie, chodźmy już, bo tylko czas tracimy.
[...]"
~*Umówmy się, robiłam tak jak tutaj tylko po to, aby nie powielać tego schematu, że kobieta bierze walizkę wielkości Jowisza na wyjazd. W rzeczywistości sama wzięłabym na trzy lata walizkę wielkości dwóch Jowiszów razem wziętych.*~
~Poza tym umówmy się, na trzy lata to akurat praktycznie każdy, niezależnie od płci, wziąłby więcej niż jedną walizkę. Więc ta, tutaj widać, że jest to wjebane na siłę tylko po to, aby nie powielać stereotypu z memów, które i tak zawsze opierały się na stereotypach.~
|Poza tym, zawsze lepiej jest wziąć wszystko co potrzebne. Po co wydawać hajs na coś, co można wziąć z domu? To trochę sensu nie ma.|
<W ogóle, to przysłowie o indyku tutaj nie pasuje. Według wsjp.pl stosuje się je jako przestrogę przed mówieniem co się zrobi lub co będzie w przyszłości. A tutaj widać, że zostało użyte prawdopodobnie tylko po to, aby dawna Ramoninth mogła się pochwalić, że zna przysłowia.>
*Dodatkowo znowu brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Naprawdę nie uwierzę, że oni absolutnie nic nie robili podczas tej debaty tysiąclecia, no. A jak wiemy temu turbo opku przydałaby się dynamika, a to jeden z łatwiejszych sposobów na dodanie jej.*
~*Dodatkowo przemyśleń Tristitii The Opko nadal brakuje. Wiem, że w tym wypadku nie musiałaby nie wiadomo ile rozmyślać na temat tego wszystkiego, ale myśli się zawsze. A szczególnie w narracji pierwszoosobowej prym powinny wieść przemyślenia głównej postaci.*~
730. „[...] Jednak, w pewnym momencie, zrobiło mnie się niedobrze. Cholera jasna. Zapomniałam, że miałam chorobę morską, a my przez nawet już nie pamiętam ile mieliśmy PŁYNĄĆ do Tokio ŁODZIĄ PODWODNĄ. Nie wiem dlaczego, ale ostatnim razem, gdy płynęliśmy łodzią podwodną, nie miałam objawów choroby morskiej. [...]"
~*No ja się zaraz wkurwię, a mój dzisiejszy dzień nie zaczął się źle. Ta choroba morska pojawiła się tak naprawdę tylko dlatego, że część tego rozdziału kopiowałam z urywka, w którym planowałam, aby Tristitia The Opkeł miała chorobę morską. No a jako niedojebany niedojeb nie chciało mnie się tego zmieniać, mimo iż w samym opku wcześniej nie objawiła się owa choroba, to wcisnęłam to ot tak, aby było. Co w sumie jest domeną tego turbo opka, na tym etapie to nie powinno już dziwić.*~
~Plus jeżeli nie weźmie się odpowiednich leków na tę chorobę, to jej objawy zawsze się pojawiają, jak się płynie statkiem, łodzią czy innym takim pojazdem. Więc może zamiast tego hipernierealistycznego wyjaśnienia swego lenistwa lepiej byłoby zedytować poprzedni rozdział, w którym Tristitia The NadOpko i Slade The Opko płynęli gdzie tam bądź. No ale nie, po co, lepiej wykazywać się lenistwem.~
|Generalnie widać, że ten fragment jest tylko po to, aby w hipernierealistyczny sposób uzasadnić skopiowanie części rozdziału ze starego urywka. Norma w tym opku, ale i tak powinno się tego unikać.|
731. „[...] a jak musiałam, to byłam tak zafascynowana podróżą, że nie miałam żadnych objawów, więc wypadło mi to z głowy... [...]"
<To tak nie działa, do blyata. Choroba morska jest jak choroba lokomocyjna, tylko, że występuje w innych warunkach, że tak powiem. Objawia się zawsze, gdy się płynie jakimś pojazdem morskim, no chyba, że zawczasu weźmie się odpowiednie leki przed wypłynięciem w podróż życia. Także mogłaby ona po prostu brać te nieszczęsne leki, a nie w ten hipernierealistyczny sposób wyjaśniać, czemu wcześniej u niej ta choroba się nie pojawiła.>
*Plus jak można zapomnieć o tym, że jest się na coś chorym? Serio pytam, to raczej niemożliwe, więc ta część zdania pokazuje jaką NadDebilką jest Tristitia Opko Version.*
732. „[...] Obecnie wiedziałam, że gdzieś szedł. [...]"
~*Chyba widziałaś, karakanko. W końcu obecnie rozmawiała z Sebastianem przez komunikator, więc jak już to widziała, że gdzieś popierdalał.*~
733. „[...] – <Westchnięcie> Pokaż no dłonie. [...]"
~To słowo znajdujące się pomiędzy znakiem mniejszości i większości powinno być wpisane pomiędzy myślnikami. Ładniej i poprawniej by to wyglądało po prostu.~
734. „[...] Przyjemnie mnie się z nim rozmawiało, serio. Był dobrym towarzyszem rozmowy i po prostu przyjemnie się z nim rozmawiało."
|Najlepsze przedstawienie tego, jak bardzo w tym opku przemyślenia Tristitii Zjeb-chan są sztuczne. Widać, że zostało to napisane tylko po to, aby zwykły, przeciętny czytelnik nie dojebał się do tego, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń głównej postaci nie ma. Wiemy, że przyjemnie ci się z nim rozmawiało, to nie pierwszy raz, gdy gadasz z Brother Blood The Turbo Opko. Mogłabyś dać nam jakieś sensowniejsze przemyślenia, które by rozbudowały charakter. Zbliżamy się powoli do końca tego gówna, więc by wypadało. No ale nie, po co się postarać.|
735. „[...] – Co się dzieje?
– Dopłynęliśmy do bazy. – wyjaśnił
– Tak szybko?!
– Płynęliśmy pierdoloną dobę...
– C.O K.U.R.W.A?!
– Tak się zagadałaś z Sebastianem, że straciłaś rachubę czasu? W sumie masz chronokinezę, więc...
– Jezuuu, tego to się nie spodziewałam.
[...]"
<Jak to ma kurwa działać, nawet w świecie serialu? W końcu oboje powinni poczuć się zmęczeni i zakończyć rozmowę. Znaczy gdyby zostało wspomniane, że moja opkowa wersja zatrzymała czas, to jasne, mogłaby gadać z Sebastianem The Opko ile by chciała. No ale wtedy i tak nie rozmawialiby doby, bowiem czas byłby zatrzymany. No a przyspieszyć przypadkowo czasu by nie mogła, bowiem to byłoby łatwe do zauważenia.>
*Faktycznie, ten wątek sensu nie ma. Nie da się z kimś gadać dwadzieścia cztery godziny bez przerwy, w końcu poczułoby się zmęczonym. No chyba, że oboje cierpieliby na bezsenność, to może miałoby to jakiś sens, ale tak...*
~*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Wiem, że ta wymiana zdań jest krótka, ale i tak nie uwierzę, że nawet nie gestykulowali podczas mówienia tych słów.*~
~Przemyśleń Tristitii The Gówno też brakuje. Kurde, stało się coś, co nie powinno mieć miejsca i nawet to spływa po niej jak po kaczce? Jak mamy w takim razie tę pierdołę polubić, skoro na żaden temat nie zastanawia się dłużej niż maksymalnie trzy zdania?~
736. „Pomieszczenie było podobne do tego w naszej bazie w Jump City, tylko tu podłoga była wodą, a do drzwi prowadziły dwa schodki. [...]"
|Z cyklu: Dawnej Ramoninth nie chciało się wymyślać nowego wyglądu bazy, więc jebnęła takie zdanie.|
~*#TakByłoNieZmyślam ;=;*~
|Ja pierdolę, bez komentarza. Jakbyś nie mogła po prostu nawet wpisać w Google Grafika jakieś frazy, która odnalazłaby ci grafiki jakichś baz z sci-fi. Wystarczyłoby potem takową opisać i po kłopocie, przynajmniej byłoby widać, że starałaś się nad pisaniem tego gówna.|
~*Nie wiem czemu tak nie zrobiłam. W „Nie jestem waszym wrogiem." na przykład wygląd genewskiej bazy NATO wzięłam z jakieś grafiki przedstawiającej bazę wojskową sci-fi. Nie mam więc zielonego pojęcia, czemu się tu nie starałam.*~
~Dziesięć procent niedojebania...~
~*Kurwa, znowu chlał przed analizą. XD*~
~;"""DDD~
737. „[...] Nie był jakoś bardzo duży, a ściany pomalowane były na czarno. Naprzeciwko mnie widniało dwuosobowe łóżko z białą pościelą. Po prawej i lewej stronie widać było przyczepione do ściany lampki, obecnie włączone. Nad łóżkiem był wielki telewizor, obecnie wyłączony, a po lewej stronie, pod ścianą, widziałam wyglądające na drewniane biurko, z lampką oraz krzesłem obrotowym z wysokim oparciem. Niedaleko, w niewielkim fragmencie ściany, było okno, a obok niego, w ścianę wbudowana była wielka szafa, w chwili obecnej otwarta. Były w niej miejsca na ubrania oraz książki. Po prawej stronie, w ścianie były szklane drzwi, prowadzące na szeroki balkon. Pod równoległą ścianą był regał, na którym stała starodawna lampka z białym kloszem. U sufitu przywieszony był ozdobny żyrandol, wyglądający jak zrobiony z kryształków."
<O proszę, a tutaj uświadczyliśmy jakiegoś nowego opisu. Miło, bowiem się już obawiałam, że wszystkie nowe pomieszczenia byłyby wariacjami na temat tego, co już znamy. No i też miło, że nadal są opisy, wszakże zawsze dawna wersja Ramoninth mogłaby uznać, że znudziło jej się pisanie opisów i zacząć napierdalać zdjęciami.>
*Wypadałoby jednak dodać temu opisowi dynamiki. Niejednokrotnie w czasie trwania tej analizy wspominaliśmy, jak można byłoby to osiągnąć, więc nie ma sensu się milion razy powtarzać.*
~*No ale i tak, miło, że dostaliśmy jakiś nowy opis, a nie ciągle wariacje na temat tego, co już znamy.*~
738. „[...] itd. [...]"
~Wypierdalaj z tym skrótem, w opowiadaniu powinno się pisać, w tym wypadku, „i tak dalej", no. Znacznie lepiej i sensowniej by to wyglądało.~
739. „[...] Oczywiście, wcześniej wzięłam leki, aby w czasie podróży nie dręczyła mnie choroba morska, bo to nie było wcale przyjemne. [...]"
|Miło, że o tym nie zapomniałaś, to się chwali. W wypadku takiej idiotki jak Tristitia The Śmietnik należy doszukiwać się plusów w każdym momencie.|
<Dodatkowo miło, że mimo iż ta choroba morska pojawiła się z dupy, to nie została zapomniana po momencie wklejonym z urywka. To ewidentny zwiastun NadIdealnego dnia.>
740. „***"
~*|<*GRZEGORZ! X"""DDD*>|*~
~No ale trzy gwiazdkiii! ***.*** To się tak rzadko zdarza w NadOpkach i to jeszcze w odpowiednim momencie, że trzeba uwieczniać takie chwile. *.*~
<Jesteś bardziej niedojebany niż ustawa przewiduje. XDDD Wiem, że w opkach trzy gwiazdki rzadko się pojawiają, ale i tak, to tylko trzy gwiazdki. XD>
~Ale i tak! ***.***~
|Psychiatra nie jest wcale taki drogi, skorzystaj z tego. XD|
~Nie ;"""DDD~
741. „[...] – Em...No nie. Często jesteś nieszczęśliwa. [...]"
~*Wręcz można powiedzieć, że Tristitia The Śmieć jest nieszczęśliwa all day long. Bowiem wiecie, schematy Mary Sue trzeba powielać, nie zamierzając zrobić z nimi nic ciekawego.*~
~Dodatkowo jest nieszczęśliwa absolutnie bez powodu. Tak naprawdę nawet jak na świat serialu nie przytrafiło jej się nie wiadomo co, wręcz przytrafiła jej się typowa, schematyczna przeszłość. No ale jak wiadomo, główna postać w opku zawsze ma najgorzej, nawet jeżeli by nie przeszła przez absolutnie nic złego.~
~*Ale na szczęście w Retconning 0,25 Tristitia The Szmata zdechnie. :DDD*~
~Zgaduję, że to będzie najbardziej lubiany przez Lecker moment tego Retconningu. XD~
~*Wręcz na stówę. :D*~
742. „[...] Nie wiem, jak udało mnie się wytrwać całą dobę bez robienia niczego innego, ale jednak się udało, bowiem z zamyślenia wyrwało mnie to, że pojazd zaczął płynąć w górę."
|Nie pamiętam co ona tam robiła i szczerze średnio mnie to interesuje. To nadal jest niemożliwe robić przez dosłownie całą dobę jednej i tej samej rzeczy. No chociażby z faktu, że zawsze trzeba coś zjeść, raz na jakiś czas pójść do toalety, zawsze ci coś przeszkodzi i tak dalej, i tak dalej.|
<Jakby dawna Ramoninth nie mogła po prostu wymyślić czegoś, co by się mogło stać w czasie podróży do kolejnego miejsca. No ale jak wiemy to wymagałoby czasu i pomysłów, a aŁŁŁtoreczce nie o to chodziło.>
*Szczególnie, że z tego co można wywnioskować pod koniec tego zdania, to Tristitia The Dziwka chyba jedynie całą dobę rozmyślała. To jest kompletnie niemożliwe, bowiem w końcu zachciałoby się robić coś innego. No ale jak wiadomo, dla naszej Mary Sue wszystko stanie się możliwe, aby tylko aŁŁŁtoreczka nie musiała zbytnio wysilać mózgownicy.*
743. „Kiedy się zatrzymał i, gdy wyszliśmy, ujrzałam że pomieszczenie, w którym byliśmy, było identyczne do tego, które było w naszej bazie w Jump City. [...]"
~*Ależ kurwa naturalnie, bowiem po co wymyślać coś nowego. Lepiej powtarzać to samo, co już znamy, to będzie szybciej. Ja nie mogę, czemu nie mogłam się po prostu postarać i stworzyć coś ciekawszego?*~
~W sumie racja, przez to analizowanie po prostu się nudzi, bowiem zaczyna brakować komentarzy. Dobrze chociaż, że ta analiza nie zajmie dwóch lat.~
~*Ty weź mnie nawet tak nie strasz. ;___;*~
~Fakt, zbyt drastyczna wizja. ;___;~
744. „[...] – Jak tu cuuudnieee!!!
– Tak, wiem, jestem fajny i wymyślam fajne rzeczy, ale bez przesady. – skomentował Slade.
– Jakiś ty skromny...
– Tak jak ty.
Po tych słowach, spojrzałam na niego zażenowanym wzrokiem, a on szeroko uśmiechnął się i odparł:
– No co?
– Nie mam słów. – odpowiedziałam
– Hehe...Taka prawda. W każdym razie, chodź, pokażę ci twój pokój.
[...]"
~*Ten fragment jest taki nudny, że bardziej od analizowania go wolałam pójść odnieść naczynia do mycia, odstawić dwie rzeczy na regał i założyć soczewki niż analizować to. Z założenia ten dialog, jak inne tego typu, miał być śmieszny, ale coś mi wybitnie nie pykło, bowiem jest nudny.*~
~Generalnie jest nudny przez to, że jest powtarzalny jak cię chuj. Widzieliśmy w tym turbo opku już sporo dialogów wyglądających podobnie i one były nudne, a co dopiero któryś z kolei.~
|Jakby poczucie humoru naszych karakanów nie mogło się rozwijać na przestrzeni historii. Dzięki temu widzielibyśmy, że chociaż jakiś ich aspekt by się rozwijał. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.|
<Brakuje też czynności, które by wykonywali. Ja serio nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, a te czynności by się przydały. Urealistyczniłoby to ten nędzny jak PiS FanFiKKKtion oraz dodałoby brakującej dynamiki. Same plusy.>
*Jakieś przemyślenia Tristitii The Szmiry by się przydały. Naprawdę nie uwierzę, że ona absolutnie nic na ten temat nie pomyślała, to niemożliwe jest, no. Na każdy temat przynajmniej zdaniem lub dwoma się myśli.*
~*I generalnie ten fragment jest typowym, nudnym fragmentem, który miał być humorystyczny.*~
745. „Pokój był piękny! Ponownie, był średniej wielkości, a ściany, z tego, co widziałam, były zrobione z prawdziwych kamieni, jak w jaskiniach. Naprzeciwko nas, widniało czarne podwyższenie, do którego prowadziły trzy schodki, na którym stało jednoosobowe łóżko z czarno-czerwoną pościelą i poduszkami. Na dole, obok tego wszystkiego, stała drewniana, zdobiona szafa na ubrania, a po drugiej stronie podwyższenia widoczne było biurko ze zwykłym krzesłem. Lewa ściana była inna, ponieważ była jedną, wielką szafką na książki. Pomieszczenie oświetlała lawa znajdująca się za wąskimi, wysokimi szybami."
~Z cyklu: Slade nie miał na co wydawać hajsu, część pierwsza i pewnie nie ostatnia. XD~
|Hehe ;"""DDD No ale miło, że znowu mamy opis i, że znów nie jest to wariacja na temat czegoś, co już widzieliśmy. W tym rozdziale to jest prawdziwy sukces, a to ten typ opowiadania, gdzie trzeba szukać plusów.|
<No tylko, jak zwykle, wypadałoby dodać temu opisowi dynamiki. Niejednokrotnie mówiliśmy jak to osiągnąć, więc po co się powtarzać. Ja nie mogę, jakby styl tych opisów nie mógł na przestrzeni czasu ewoluować. To przynajmniej byłoby widać, że styl aŁŁŁtoreczki też się zmieniał, ale nie. Po chuj się starać.>
*Generalnie przez tę powtarzalność to jest strasznie ciężkie do analizy. Po prostu musimy powtarzać non stop te same komentarze i po prostu to nudzi.*
~*Dobrze, że chociaż z każdą stroną fragmentów do analizy coraz bardziej widać koniec tego opkowatego opka.*~
*Chociaż tyle dobrego.*
746. „[...] – Ej, Slade, nie słyszałeś? Teraz przyjeżdża czyiś prywatny pociąg.
– Wiem. To nasz. – odparł
– NASZ?!
– Tak. Nie zamierzam się tłoczyć w zwykłym pociągu, więc załatwiłem nam prywatny.
– Okeeej, ja nie skomentuję.
Chwilę potem, owy wjechał z dużą prędkością. Kiedy się zatrzymał, ujrzałam że wyglądem przypominał pendolino, ale to nie było pendolino. Fuck logic, ale tak było. Parę sekund potem, otworzyły się jedne drzwi, te naprzeciwko nas. Gdy to nastąpiło, oboje wsiedliśmy do środka, a kiedy zajęliśmy miejsca, pociąg ruszył."
~*W sumie nie dziwne, że załatwił prywatny pociąg, więc nie wiem co ta pierdoła się tak dziwi. Gdybym ja miała od zajebania hajsu, to prawdopodobnie też bym sobie takowy kupiła, więc to akurat nie jest nic dziwnego.*~
~Poza tym, co się Tristitia The Ułom dziwi, że wyglądał jak Pendolino, mimo iż to nie było Pendolino? Może po prostu Slade lubił wygląd Pendolino, bowiem akurat te pociągi faktycznie ładnie wyglądają i sobie załatwił taki z takim samym wyglądem. To nie jest nic nadzwyczajnego i pokazuje to jeszcze bardziej, że przemyślenia Tristitii Opko Version są tutaj właściwie tylko po to, aby przeciętny czytelnik nie dojebał się do ich braku. Jakby Tri The Opko nie mogła mieć większych przemyśleń, a nie była taka płytka jak na początku tej opowiastki.~
|Poza tym, Pendolino pisze się wielką literą, bowiem to nazwa własna tego typu pociągów jest.|
<Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Jest krótka, więc zwykła gestykulacja by wystarczyła. No ale jak wiadomo, po co się starać, skoro można stworzyć gówno, c'nie.>
*Miło też, że Ramoninth dawna w tym opku wiedziała, ile razy należy maksymalnie przeciągać litery. To już idzie na plus.*
747. „[...] – Nie. Zajmuję się tym, co lubię, bo ten zajebiaszczo prywatny pociąg Slade'a tak zapierdala, że nie da się oglądać krajobrazów.
– PRYWATNY?!
– Też się zdziwiłam.
– Nigdy nie mówiłaś, że Slade jest bogaty.
– Bo nie jestem. Po prostu umiem okradać banki. – wtrącił się Slade.
– ... Nie skomentuję. – odparł Sebastian.
– No co? Nigdy nie okradałeś banków?
– NIE
– Musisz spróbować. Fajna sprawa, oczywiście jeśli nie dasz się złapać.
– Aż tak pojebany nie jestem.
– Polemizowałbym
– EJ!
W tym momencie, Slade zaśmiał się i dodał:
– Sorki. Ale taka prawda, normalny to ty nie jesteś.
– Nie tak jakbyś ty był normalny. – odparł Sebastian [...]"
~*Mógłby Brother Blood The Opko przestać kłamać, nikt mu nie uwierzy w to, że nigdy nie okradł banku. Wątpię, aby zajmował się uczciwą pracą, bowiem wtedy raczej miałby średnio czas, aby zajmować się tym, czym w serialu się zajmował. No a hajs skądś mieć musiał, więc pozostało okraść banki, także ta.*~
~Ta rozmowa od momentu, kiedy Slade się wtrącił, to strasznie nudna jest. W sumie jest typową, opkową rozmową, co nie pomaga, bowiem jeszcze bardziej widać, że dawna wersja Ramoninth nie starała się napisać czegoś sensownego. No i przez to my teraz nie mamy co za wiele do komentowania.~
|Można jedynie powiedzieć, że co ten Sebastian The Opko się tak zdziwił tym, że jego znajomi jadą prywatnym pociągiem? Jak ma się dużo hajsu to chyba logiczne, kto chciałby się kisić w publicznym transporcie? Ja wiem, że Brother Blood Opko Version umie się teleportować i prywatne pojazdy nie są mu potrzebne, ale logiki wypadałoby używać.|
<Czynności wykonywanych przez nich też brakuje jak mózgu pod kopułą polityka. Na pewno chociaż jakoś gestykulowali, więc wypadałoby to dopisać, to może czytanie tego dialogu nie byłoby nudne jak Morawiecki. No ale wiadomo czego by to wymagało, a nie o to dawnej Ramoninth chodziło.>
*I generalnie ten dialog, jak większość w tym padalcowie, jest nudny jak cię chuj, przez co za wiele rozpisać się nie da.*
~*Miał być, z tego co pamiętam, humorystyczny, ale coś wybitnie nie wyszło. W sumie jak prawie zawsze przy humorze w tej historii pełnej hipernierealistycznych przygód.*~
748. „No, ale po chwili weszliśmy do środka i okazało się, że...baza była taka, jak w Jump City, tylko że w lustrzanym odbiciu. Kiedy poszliśmy do mojego pokoju, nawet on był tak zbudowany. [...]"
~
Naprawdę, ile można powtarzać to samo, co już znamy? Nie dało się wymyślić czegoś nowego? Dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła wymyślać inne wyglądy pomieszczeń niż ciągle to samo, więc czemu by znowu nie stworzyć czegoś nowego? To jest po prostu nudne i tanie, widać, że dawna Ramoninth pisała to wszystko na siłę.~
|Serio, widać, że aŁŁŁtoreczce kończyły się pomysły i dlatego pisała to wszystko na siłę. Jakby nie można było nawet opisać jakieś nowoczesnej bazy ze zdjęcia z Google Grafika. Dzięki temu przynajmniej nie widać byłoby, że dawna Ramoninth się nie starała.|
~*Dobrze, że obecnie tak nie piszę Retconningów. Wyobrażacie sobie Retconning II napisany na siłę?*~
~|<*;___;*>|~
~*No właśnie. Dlatego dobrze, że chociaż obecnie tak nie robię, chociaż fakt, już wtedy mogłabym się postarać, aby ten tasiemiec był zdatny do czytania.*~
749. „[...] – W ogóle...Wiesz, dlaczego wyglądały one tak, a nie inaczej?
– Właśnie nie mam pojęcia. Zastanawiałam się nad tym i do niczego nie doszłam.
– Po prostu chciałem, abyś wreszcie była choć trochę szczęśliwsza. Chciałem, abyś choć na chwilę zapomniała o codzienności oraz o swoich problemach. Poświęciłem na to sporo czasu i pieniędzy, ale z tego, co widzę, warto było.
[...]"
~*Poziom tworzenia z postaci kanonicznych NadOOC właśnie osiągnął poziom krytyczny i zaraz wypierdoli w kosmos. Ja nie mogę, to tak nie pasuje do Slade'a, że to aż NadS(z)ok. On powinien mieć w to wyjebane, Tri The Opkeł powinna mu służyć jedynie jako dziewczyna na posyłki.*~
~Serio powinno się stworzyć jakiegoś własnego złego i pokazać jego wady i zalety. Przynajmniej nie mielibyśmy kaleczenia postaci z kanonu. Widać, że tutaj Slade jest typowym NadOOC aŁŁŁtoreczki, co szkoduje. Napisanie postaci zgodnie z jej kanonicznym charakterem byłoby znacznie lepsze, no i nie alienowałoby fanów, którzy ewentualnie by przyszli przeczytać to barachło.~
|Dodatkowo Tri The NadOpko nie jest nieszczęśliwa. Jedynie wyolbrzymia swoją sytuację, w końcu jedyne co to wychowywała się w patologicznej rodzinie. Dodatkowo jak dotąd ta przeszłość na nią nie wpływała, bardziej sytuacja z Tytanami, którą sama zjebała. Także ta, nie ma prawa narzekać, bowiem ewentualne zło, które ją dotknęło, było spowodowane tym, że sama coś zjebała.|
<Plus też czy na serio nie mogłoby być w tej historii postaci, która nie byłaby fanatykiem wręcz mojej opkowej wersji i nie byłaby przy tym przedstawiana jako zło wcielone? To jest strasznie aŁŁŁtoreczkowe, że każdy, kto nie oddaje czci głównej postaci koniec końców kończy dwa metry pod ziemią. No i też wkurwia, bowiem sensu to nie ma.>
*Dodatkowo, skoro ją tak ciekawiło, dlaczego te trzy lata wyglądały tak a nie inaczej to nie mogłaby spytać Slade'a wcześniej? To miałoby więcej sensu, no.*
~*Dodatkowo czynności wykonywanych podczas tej rozmowy też brakuje. Nie uwierzę, że stali tak po prostu jak kołki i patrzyli się na siebie podczas tej rozmowy. To jest niemożliwe, no. Jakbym nie mogła się postarać, tak jak na przykład przy „Nie jestem waszym wrogiem." czy przy Retconningach.*~
~Przydałyby się też jakieś przemyślenia Tri The Turbo Opko. Wypadałoby, aby skomentowała jakoś zaistniałą sytuację, szczególnie z perspektywy czasu. To by coś do jej charakteru dodało, a fakt, że jak dotąd jest płytką, wkurwiającą szmatą nie pomaga. Postać powinna się rozwijać, no, a w narracji pierwszoosobowej przemyślenia to najlepszy sposób.~
|I generalnie ten dialog idealnie podkreśla to, jak bardzo NadOOC jest mój opkowy sobowtór.|
750. „[...] Po tej rozmowie, parę minut później, kiedy emocje opadły, oboje puściliśmy się. [...]"
<Czyli typowe kończenie danej pseudo emocjonalnej sceny przez dawną Ramoninth. Meh.>
*Może jakby wcześniej było chociaż trochę przemyśleń, to nie byłoby to tak sztuczne, ale obecnie widać, że dawna Ramoninth chciała na siłę skończyć miniony fragment i ot co z tego wyszło.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy już dzienny limit czterech stron z fragmentami do analizy, to mamy od tego spokój na kilka dni.*~
~**|Zamknąć ryje, kasztany. XD| ;"""DDD**~
751. „[...] Deszcz i to spory, padał codziennie, bez przerwy, przez...pół roku. Nie przesłyszeliście się, dosłownie tyle czasu lał deszcz. [...]"
~*Czy my do blyata weszliśmy do świata losowego analogowego horroru? Tylko w analogowych horrorach deszcz padający tyle czasu miałby jakikolwiek sens. Ja wiem, że kiedyś deszcz padał dwa miliony lat, ale to zaczęło się dwieście milionów lat po uformowaniu się Ziemi. Normalnie nie jest możliwe, aby deszcz badał bez przerwy pół roku w tym wypadku.*~
~No chyba, że dałoby się jakiś powód, dla którego deszcz padał aż tyle. Jednak zgadliście, powodu nigdy nie otrzymamy, bowiem to wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to dawnej wersji Ramoninth chodziło.~
|No ależ oczywiście, bowiem dlaczego to opko miałoby być ciekawsze. Wtedy bylibyśmy szczęśliwi, a najwidoczniej nie o to chodzi. ;=;|
~*Niestety ;===;*~
752. „[...] zastanawiałam się, jakim cudem Slade dawał radę doprowadzać do tej bazy prąd, gaz, ogrzewanie, wodę, jedzenie i picie, gdyż tego nam nie brakowało. Fakt, potrafił on wiele rzeczy, ale to, jakim cudem on doprowadzał te sześć rzeczy tutaj mnie dziwiło."
<Bowiem nie ma to jak robić z postaci kanonicznej Gary'ego Stu. Na serio, jakby on nie wszystko potrafił, to byłoby ciekawsze po prostu. Ja wiem, że dawna Ramoninth ubóstwiała Slade'a tylko nieco mniej niż dzisiaj Zardonica, ale i tak. Slade powinien mieć jakieś ograniczenia w tej historii.>
*No i też tutaj ponownie widzimy, jak płytkim kurwidołkiem jest Tristitia The Opko. Te przemyślenia ewidentnie są tylko po to, aby przeciętny czytelnik nie dojebał się do tego, że przemyśleń nie ma, a narracja jaka jest każdy widzi. Nie tak powinno się pisać przemyślenia głównej postaci, powinniśmy dzięki nim jakoś polubić główną Mary Sue, a obecnie to nie jest możliwe. Jest zbyt płytka oraz wszystko po niej spływa jak po kaczce.*
~*Wiecie, co jest ciekawsze od tego nudnego fragmentu? Fakt, że Zardonic na okładce swego najnowszego remixu wygląda wręcz NadNadNadNadNadNadZajebiście, normalnie <33333333333333333333.*~
~Ja pierdolę, fangirl mode activated. XD~
~*No ale po prostu spójrz na to NadNadNadNadNadNadCudo:
Nie ma tej okładki w wyższej rozdzielczości, trzeba się zadowolić tym, co mamy na Spotify. No ale kurde, nie mogę przestać na tę NadIdealną okładkę patrzeć, gdyby była w wyższej rozdzielczości to ustawiłabym ją sobie jako tapetę telefonu. <333*~
|Szkoda, że te leki, które obecnie bierzesz, nie leczą twego pierdolca. XDDD|
~*;"""DDD*~
753. „[...] – Jakim cudem ty tu doprowadzasz prąd? Zbudowałeś pod bazą reaktor, czy co?
– Skąd wiedziałaś? – odpowiedział pytaniem na pytanie.
– ...
– No co?
– To nie jest normalne, wiesz o tym?
– Oboje nie jesteśmy do końca normalni, więc nie powinno cię to dziwić.
– W sumie masz rację.
– W każdym razie, mam dla ciebie nowe zadanie. Udasz się w kierunku pewnego starego magazynu, wystarczy że będziesz kierowała się cały czas na północ i ukradniesz z owego miejsca pewne działo plazmowe. Poznasz je po tym, że jest całe srebrne i wygląda jak karabin maszynowy z podwójną, nieco szeroką lufą.
– Super, ale jak ja się tam dostanę? Ty wiesz, jaka jest obecnie sytuacja na zewnątrz?
– Spokojnie, o wszystkim pomyślałem.
[...]"
~*No ja się zaraz wkurwię. Nadal lubię Slade'a, mimo iż go nie fangirluję, wszakże fangirlowanie Zardonica, Kane'a i Yurija wymaga, ale bez przesady. On jest tutaj zbytnim Garym Stu, a to nie jest Retconningverse, aby to było akceptowalne. Powinien nie umieć zrobić absolutnie wszystkiego, to byłoby ciekawsze niż robienie z niego Gary'ego Stu.*~
~Dodatkowo jak on tym reaktorem steruje? W końcu do obsługi takowego potrzebni są ludzie. Chociaż w sumie racja on jest NadOOC i to jeszcze wyidealizowany, więc może stworzył taki, którym da się sterować zdalnie. Bowiem wiecie, inaczej główne postacie miałyby utrudnienie, a nie o to w turbo opku chodzi.~
|Poza tym, brakuje tutaj jakichś przemyśleń Tristitii The NadOpko. Może dzięki nim to przejście między tematami nie byłoby tak sztuczne. No i też powinna jakoś się zastanowić nad tym, jakim cudem mój opkowy klon potrafi absolutnie wszystko stworzyć. No ale po co użyć mózgu, lepiej pozostawać na tym samym poziomie spierdolenia umysłowego.|
<Dodatkowo czy oni nie mogliby jakoś dłużej tej rozmowy pociągnąć? W sensie tej pierwszej, to nie wyglądałoby to jak napisane na siłę jedynie w celu przedłużenia rozdziału. No i też może wreszcie by jakoś rozwinęło postacie, bowiem w końcu by się to przydało. Z każdym dniem analizy coraz bardziej widać koniec tego padalcowa, a postacie nadal się nie rozwijają. To taka patologia jak fakt, że w Wiedniu do kawiarni można pójść jedynie będąc zaszczepionym.>
*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. Wątpię, aby tak stali jak słup soli, a dynamika tym nudom serio jest potrzebna. Dodatkowo to by pokazało, że dawna wersja Ramoninth starała się nad swym tworem.*
754. „[...] Przecież nie wypuściłbym cię z bazy w takich warunkach bez odpowiedniego ubioru. [...]"
~*No do blyata, to robienie ze Slade'a NadOOC robi się w sumie nudne. Wkurwiłoby mnie to, gdyby nie fakt, że ostatnio jestem niezdatna do wkurwienia, hehe. Jakby nie można było go pisać zgodnie z jego charakterem, to byłby znacznie ciekawszy niż będąc NadOOC.*~
~Generalnie kiedyś nie umiałaś pisać zgodnie z charakterem postaci kanonicznych.~
~*Wiem i teraz staram się odkupić me winy pisząc Yurija zgodnie z jego charakterem. Wjebię go do Retconning 0,25 i do Retconning III, kto się cieszy? :D*~
|Ja wychodzę, siema nara. XDDD|
~*Siad płaski, analiza się nie skończyła. XD*~
|:< No ale normalna to ty nie jesteś. Kurna, dodawać Yurija do uniwersum Młodych Tytanów, tego jeszcze nie grali. XD|
~*Będzie ciekawie! :D*~
<Help xDDD>
~*;"""DDD*~
755. „[...] Niby mogłabym się jeszcze nieco ogrzać za pomocą pirokinezy, ale ona też zżerała pewną część mojej energii, a potrzebowałam jej, aby dojechać w dwie strony, no i jeszcze na prawdopodobną walkę z Tytanami, dlatego wolałam nie marnować zapasów energii na moje zdolności nadprzyrodzone."
~*To drugie najdłuższe zdanie jakie przeczytałam od wczoraj. Dałoby się je podzielić na maksymalnie trzy zdania i na sto procent znacznie lepiej by się je czytało. Wiem, że teraz też walę długimi zdaniami, ale chyba jednak znacznie krótszymi od tego akapitu.*~
~Poza tym, miło, że raz nie użyła swej OP-ności i miała ku temu w sumie sensowne wytłumaczenie. Jednak jestem pewien, że aŁtoreczka nie pozwoliłaby swojej ukochanej OC przegrać. Normalnie mamy tu level RadioactiveGirl00 pełną kurwą.~
756. „[...] Jakim cudem oni wydostali się z ich bazy w czasie czterometrowego lodowiska bytującego na zewnątrz, do dziś nie wiem. [...]"
|Było się ich zapytać, może by ci odpowiedzieli. No ale najwidoczniej Tristitia The Łopko używa mózgu jeszcze rzadziej niż podejrzewaliśmy.|
~*A poza tym, powód jest prosty: Hive Mouth trzeba karmić regularnie, bowiem inaczej Ona się wkurwi i będziemy mieć przesrane. Więc pogoda nie jest wymówką, dlatego wyszli ze swej wieży.*~
<Czy my na serio musimy nawiązywać do Surreal Broadcast? xDDD>
~*Tak :D I nie obchodzi mnie, że to nie Berksaut i, że generalnie to miasto chyba nie istnieje w rzeczywistości, bowiem jak wpisuję tę nazwę w Google to nic mi nie wyskakuje. W Opkolandii wszystko wydarzyć się może. :D*~
<Ja pierdolę, nie mam słów na twego pierdolca. XDDD>
~*Hehe ;"""DDD*~
757. „[...] Po tej króciutkiej rozmowie, jako iż dzisiaj zapomniałam o mym naszyjniku i pierścionku, przywołałam pirokinezę, wyskoczyłam nieco w powietrze i rzuciłam się w ich stronę z zamiarem zaatakowania. [...]"
*I dobrze, że zapomniałaś, to przynajmniej raz w życiu nie będziesz turbo OP podczas walki ze swymi wrogami. Znaczy Tristitia The Turbo Opko i tak jest OP as fucking fuck, ale teraz jest mniej OP przez chwilę.*
~*Poza tym, jakby nie mogła normalnie rzucić się do walki, a nie wyskakiwać w powietrze jak w typowym opku. No ale nie, klisze należy powielać, bowiem prawa opek muszą być realizowane.*~
~No i też nadal Tytani są marginalizowani do roli bezmózgich dronów do walki z główną bohaterką. To serio irytuje, bowiem Tytani w serialu mieli swoje unikalne charaktery, dzięki którym byli ciekawi. A tymczasem w tym opku są płytcy jak Czarnek.~
~*Na szczęście w Retconning 0,25 Tristitia Opko Version strzeli kopytami. :D*~
~Zgaduję, że to będzie najbardziej lubiany przez Lecker moment w tym Retconningu. XD~
~*To NadPewne. XD*~
758. „[...] W pewnej chwili, kiedy znowu wyskoczyłam w powietrze, z zamiarem zaatakowania, Raven, za pomocą psychokinezy, unieruchomiła mi nogi i rzuciła mną w kierunku pobliskiego budynku. Od bardzo mocnego uderzenia, zemdlałam."
|
Tak się kończy bycie zbyt kliszowym, dzieci. XDDD No ale to też ma swoją wadę, ponieważ znowu będziemy mieć wątek tego, że Tristitia Zjeb-chan trafiła do więzienia. To się już nudne robi, dałoby się zawsze coś ciekawego wymyślić.|````````````````````
<Poza tym, czy moja opkowa wersja serio nie mogłaby normalnie walczyć, bez wyskakiwania? Sama sprowadziła na siebie trafienie do więzienia. A tak się mówi, że jest inteligentna jak cię chuj, a popełnia podczas walki takie idiotyczne błędy. To się ze sobą kłóci, no.>
*I generalnie to jeszcze bardziej podkreśla, że o zaletach i wadach postaci nie powinno się nigdy mówić, tylko je pokazywać.*
759. „[...] Gdy usiadłam, zauważyłam że siedziałam na piętrowym łóżku, a przede mną widniały kraty, oznaczające więzienie. Jednak było to jakieś nowoczesne więzienie, gdyż zamiast standardowych, metalowych krat były czerwone, wyglądające na lasery i poziome, a nie pionowe."
~*Lubię tworzyć tego typu rzeczy jak na przykład lasery zamiast standardowych krat. Ogólnie lubię tworzyć nowoczesne więzienia, bowiem można się rozpisać opisami jak chujem strzelił. No ale jednak tutaj opisów jak chujem strzelił nie będzie, smuteczek.*~
~Jednak nadal mamy pokazywanie debilizmu Tristitii The Śmiecia. Powinna od razu widzieć, że wyjście blokowały jej lasery oraz nie powinna wspominać, że oznaczało to więzienie, bowiem to oczywista oczywistość. Serio, jakim cudem postacie w tym świecie przedstawionym mogą uważać ją za inteligentną, skoro jest głupia jak wór kartofli?~
|Poza tym, czy ona chociaż raz nie mogłaby w celi przebywać z kimś? Może wtedy dostalibyśmy jakieś dialogi i tak nudno by nie było. No ale racja, to wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to dawnej Ramoninth chodziło.|
<Poza tym, znowu brakuje przemyśleń. Ona powinna się jakoś zastanawiać nad tym, że znów trafiła do pierdla, a nie spływa to po niej jak po kaczce. Rozwój postaci jest ważny, kurde, powtarzamy się już nie wiem ile razy na ten temat.>
*Generalnie te fragmenty są nudne i powtarzalne, przez co nie da się za wiele rozpisać, co nie działa na korzyść tego opka.*
760. „[...] Kiedy wyjrzałam za nie, naprzeciwko zauważyłam wielką ścianę, na której było wiele różnych cel, umieszczonych jedna nad drugą. Szczerze powiedziawszy, ludzie mieli coraz bardziej wymyślne pomysły na tworzenie więzień."
~*Blyatiful, ale jak ci więźniowie wychodzili z cel na przykład prowadzeni przez strażników na widzenie z kimś lub chociażby na wybieg? Istniały jakieś schody do cel wyżej, tylko schowane na przykład w podłodze dla zaoszczędzenia miejsca? Oczywiście odpowiedzi na to pytanie nie otrzymamy, bowiem to byłoby sensowne, a w tym FanFiKKKtion nie o to przecież chodzi.*~
~I nadal widzimy płytkość Tristitii The Śmietnik. Powinna się nieco bardziej zastanowić nad tym nietypowym ułożeniem cel, szczególnie, że teraz miała więcej czasu. Gdyby narracja była trzecioosobowa i pozostałe postacie zostałyby lepiej rozbudowane, to jej płytkość by tak nie raziła w oczy, no ale tak nie jest. Dlatego mogę się czepnąć.~
761. „[...] Jednak, kiedy dotknęłam swojej szyi, nie poczułam na niej żadnej obroży, która mogłaby być za to odpowiedzialna. Cholera, to musiało oznaczać, że to ściany blokowały moje zdolności. [...]"
|O, dziękuję za oryginalność. Tego nie mieliśmy, zwykle to obroże to robiły. No ale jak widać dawna Ramoninth też uznała, że to czas na coś oryginalnego i dobrze. Szkoda, że w samym opku nie możemy mieć więcej oryginalności.|
~*Trzy Retconningowe NadSagi będą oryginalne. A druga to już w ogóle. :DDD*~
|Nawet nie przypominaj o swoim najnowszym pomyśle, niedorozwoju społeczny. XDDD|
~*Co chcesz, fajnie będzie! ;"""DDD*~
|Dobrze, że twórcy Gemini Home Entertainment oraz Surreal Broadcast nie znają polskiego i tego nie przeczytają. XD|
~*;"""DDD*~
762. „Od razu zaczęłam szukać jakiegoś ukrytego przejścia. Niestety, mimo dziesięciokrotnego przeszukania celi, nie znalazłam niczego takiego. Moją ostatnią nadzieją był komunikator Sebastiana, który zawsze miałam przy sobie. Od razu sięgnęłam do kieszeni i rzeczywiście, był tam. Lecz, kiedy go wyjęłam i chciałam zadzwonić, nim złapał sygnał, wyłączył się. No teraz to dopiero byłam w czarnej dupie. Nie mogłam uciec, to pozostało mi czekać na pomoc albo mojego ojca, albo mego przyjaciela."
~*Nie mogę od tego nadmiaru oryginalności, normalnie aż mózg się topi z zachwytu. Ile to trzeba się było naczekać, aby otrzymać utrudnienie głównej bohaterce życia? Nie sądziłam, że taki moment wreszcie nadejdzie, a tu proszę, Nadbóg wysłuchał naszych próśb.*~
~Serio, miło, że wreszcie główna bohaterka nie może sobie sama w danej sytuacji poradzić. To dodaje trochę realizmu i wreszcie ma jakieś utrudnienie w życiu. Szkoda tylko, że przemyśleń jest nadal tak mało. Ciągle to wygląda, jakby wszystko spływało po niej jak po kaczce, co nie pomaga, bowiem ta parówa jest narratorką.~
~*Ciekawsze od tego jest to, że w środę sanepid ujebał większość mej klasy, w tym mnie, na kwarantannę do poniedziałku.*~
~Hehe :D~
|Jesteś takim dobrym człowiekiem, Grzegorz. xDDD|
~Wieeem ;"""DDD~
763. „[...] Słyszałam niegdyś o więzieniu, w którym cele były...hmm...jakby to określić...Takimi okrągłymi podestami, których ściany były wysokimi laserami. Wyobraźcie sobie, że trafiacie do takiego więzienia na dożywocie. Wiadomo, co jakiś czas wypuszczali więźniów na wybieg, ale tak przestać w celi całe życie to tak trochę kiepsko."
|Szczerze, to jest ciekawe. Szkoda, że to więzienie w samym opku się nie pojawi oraz nie dowiemy się, skąd główna Mary Sue o nim słyszała. Mogłaby na przykład tam trafić, może wreszcie dostalibyśmy ciekawszy wątek. No ale nie, najwidoczniej oryginalności na to opko już styknie.|
<Dodatkowo jak więźniowie w tych celach spali? Wiem, że to więzienie jest wzięte z Kronik Apokalipsy i, że w drugiej części ma to być wyjaśnione, ale wypadałoby podać wyjaśnienie w tym turbo opku. W końcu to jest ciekawe, bowiem podczas snu nawet na stojąco by się jakoś zawsze mimowolnie przechylili na przykład w prawo i co wtedy. No ale to byłoby zbyt ciekawe jak na standardy tego opka, więc no.>
*Plus może dzięki tym wyjaśnieniom mielibyśmy więcej przemyśleń tego kasztana. Wiem, że się non stop powtarzamy, ale przemyślenia w narracji pierwszoosobowej są istotne. W końcu każdy z nas myśli, a narracja pierwszoosobowa ma się skupiać na przeżyciach głównej postaci. Jeżeli chciało się dać więcej akcji to po to jest narracja trzecioosobowa.*
764. „[...] Jednak tygodnie mijały, a Slade'a lub Sebastiana nie było. Zaczęłam się bać, że o mnie zapomnieli. [...]"
~*A mogli nie iść w miejsce, w którym na trawie były porozrzucane zakrwawione ubrania, to by nie kipnęli.*~
~Skończysz ty kiedyś nawiązywanie do analogowych horrorów? XDDD~
~*Nie :D Anyway, przechodząc do właściwej części analizy turbo opka, to byłoby fajnie, gdyby ją olali i znaleźli sobie kompetentnego ucznia. No ale nie, bowiem robienie z postaci kanonicznych NadOOC to najwidoczniej cel nadrzędny dawnej mnie.*~
~Miło chociaż, że imię Slade'a zostało wreszcie poprawnie odmienione. Szkoda, że dawna Ramoninth nie zadała sobie trudu, aby poprawić odmiany imion we wcześniejszych rozdziałach tego opka.~
765. „Swoją drogą, nigdy ich wam nie opisywałam. Ten, który obecnie tu wszedł, był wysoki. Ubrany był, tak samo jak inni strażnicy, w czarny kombinezon. Nie widać było jego twarzy, gdyż miał na niej założony czarny kask z szybką w takim samym kolorze. W dwóch rękach trzymał srebrny karabin."
|Kurwa ja pierdolę, interpunkcja jest poprawna. Wiem, że nie komentujemy interpunkcji, bowiem inaczej ta analiza trwałaby pewnie ze dwa lata, ale tutaj to aż rzuciło się w oczy, że przecinki zostały dobrze jebnięte. To Nadcud jak na to opko. ***.***|
<Poza tym, miło, że mamy opis. Zawsze dało się tu wrzucić jakąś zajebaną z Google Grafika grafikę przedstawiającą strażnika więziennego w stylu jakiegoś sci-fi lub, nie daj Nadboże, kiepski rysunek dawnej Ramoninth. W końcu zawsze aŁtoreczka mogła uznać, że nie chciało jej się pisać opisów i przerzucić się na zdjęcia.>
*Nadal jednak powinno się dodać temu opisowi dynamiki. Mówiliśmy niejednokrotnie jak łatwo to osiągnąć, więc nie będę się powtarzał.*
~*No ale miło, że mamy opis i, że nie zrezygnowałam z nich na rzecz zdjęć.*~
766. „[...] Slade? A ja już się bałam, że o mnie zapomniał, ale na szczęście mnie nie porzucił. [...]"
~Bowiem gdyby to zrobił, to nie byłby NadOOC i najprawdopodobniej dawna wersja Ramoninth by umarła. Serio, postacie kanoniczne powinno się pisać zgodnie z ich charakterem, a nie odpierdalać takie coś.~
767. „[...] W końcu minęły już trzy tygodnie od mojego pojawienia się tutaj oraz tydzień od ostatniej rozprawy sądowej, o której wam nie wspominałam, ale nie ważne. Dostałam dożywocie, gdyż sędziom zachciało się odkopać wszystkie moje przewinienia. Nie zamierzałam tu spędzić reszty życia."
|Oczywiście, że o tej rozprawie nie wspomniałaś, bowiem inaczej dawna Ramoninth musiałaby dokonać researchu, a to czynność niewykonalna dla aŁŁŁtoreczek. Lepiej wszystko zbyć takim zdaniem, aniżeli się wysilić.|
<Poza tym, miło, że moja opkowa wersja dostała dożywocie. W końcu jej się to należało, bowiem absolutnie nie była dobrym człowiekiem. No i mogłaby też jakoś sama próbować uciekać. Nie wiem jak uciec z takiego więzienia jak zostało ono przedstawione w poprzednich fragmentach, ale nic nie jest niemożliwe. Chociaż w sumie dobrze, że czeka, to raz nie jest OP as fucking fuck.>
*No i nadal mamy za mało przemyśleń. Ona powinna jakoś głębiej skomentować fakt, że została wjebana do więzienia na dożywocie. No ale nie, po co, to nie tak, że powinniśmy ją polubić, skoro jest główną bohaterką.*
768. „[...] A ja tak bardzo się bałam, że on by mnie opuścił...No, ale po paru chwilach, gdy emocje opadły, oboje puściliśmy się i usiedliśmy naprzeciwko siebie. [...]"
~*Z kolei ten fragment idealnie przedstawia, jak bezemocjonalny jest ten FanFiKKKtion. Szybko Tristitia The Zjebson przeszła od tematu tego, że bała się, że by ją opuścił do tego, że usiedli naprzeciwko siebie. Kurde, już w Retconningach jest i będzie więcej emocji, a to jebane Retconningi.*~
~A jeżeli Retconningi są w czymś lepsze od, z założenia, poważnego FanFiction to wiedz, że robisz coś wybitnie nie tak. No i brakuje w sumie też tego, aby ona to wszystko komentowała z perspektywy czasu. Jedyne co to wiemy o tym, że komentuje to wszystko z perspektywy czasu, z pierwszego zdania prologu. Czy tam zdań, who cares.~
769. „[...] – Nie miałem cię gdzieś, kochanie. Po prostu cię szukałem. Twoje nadajniki chyba zostały w jakiś sposób nieco uszkodzone, bo ciężko było cię znaleźć, ale to nie dziwne, bo w końcu są stosunkowo stare. W ogóle to czasem zastanawiam się, czy ci ich nie zdjąć i nie zamienić na podskórny chip. Byłoby chyba lepiej. – odpowiedział
– Nie sądzisz, że to niebezpieczne? Słyszałeś kiedyś o Veri Chip? Były to jedyne chipy identyfikacyjne, które zostały zalegalizowane do wszczepiania ich ludziom. Zostały zdelegalizowane w dwa tysiące czwartym roku m.in. dlatego, że były odpowiedzialne za powstawanie komórek rakotwórczych. W końcu to żelastwo i to pod skórą. A poza tym, jak chcesz mi to wszczepić, skoro jestem w WIĘZIENIU?!
– Spokojnie, wszystko przemyślałem. Chip jest już gotowy i jest zrobiony z materiału mojej produkcji, który nie powoduje komórek rakotwórczych. Testowałem go na zwierzętach i do dziś nie pojawiły się u nich komórki rakotwórcze.
Po ostatnim zdaniu, chwycił mnie za dłonie i powiedział ściszonym głosem, jakby nie chciał, aby strażnik go usłyszał:
– A co do drugiego pytania, to uwolnię cię stąd. Nie pozwolę ci tu gnić. Już szykuję plan wyciągnięcia cię stąd.
– Jesteś taki kochany... – odparłam
– Po prostu jesteś dla mnie bardzo ważna.
[...]"
~*No kurna, to się robi coraz bardziej cringe, a to dobrze o tym turbo opku nie świadczy. Zacznijmy od tego czy on naprawdę nie mógłby jej olać? To by pasowało do jego charakteru. Mógłby na przykład dojść do wniosku, że znajdzie sobie kompetentnego ucznia lub uczennicę i to zrobić. Potem gdyby na przykład Tristitia The Kurwa uciekła z więzienia mogłaby się dowiedzieć, że Slade i Brother Blood mieli ją w dupie i mogłoby się coś ciekawego z tym wiązać. No ale to by wymagało nielinearnej fabuły, a to był za wysoki level jak na dawną mnie najwidoczniej.*~
~Przynajmniej to o Veri Chipie jest prawdziwe. Wszakże PG o tym w filmiku o Chip Chan wspominał oraz nawet zdjęcie tego pokazywał, więc no. Jedna z nielicznych rzeczy w tym opku, która nie jest fałszywa albo nie wynika ze zbyt małego researchu, pogratulować.~
|Dodatkowo, po co wstrzykiwać ten chip Tristitii The Szmacie? Przecież po tylu latach mój opkowy klon powinien jej ufać na tyle, aby mieć pewność, że od niego nie odejdzie. Niby wszystko wydarzyć się może, ale umówmy się, w końcu powinien zacząć jej ufać. A szczególnie dlatego, że jest nam mówione, iż są w relacji rodzinnej, więc tym bardziej.|
<Poza tym, czy ten opkowy Slade chociaż raz nie mógłby nie umieć czegoś stworzyć? To by jakoś mu życie utrudniło i może nie byłby takim Garym Stu jakim jest obecnie. To nie pomaga tej historii, bowiem w ogóle stawki nie ma, skoro wszyscy sobie radzą ze wszystkim.>
*Dodatkowo tutaj ewidentnie brakuje czynności, które oni by wykonywali podczas tej debaty stulecia. Serio wątpię, aby przy takich klocach tekstu, jakie wypowiadali, siedzieli prosto i patrzyli się na siebie. Można by też napisać, co się działo wokół nich. No ale to by wymagało poświęcenia czasu, a dawnej Ramoninth nie chodziło o staranie się nad swoimi historiami.*
~*Przemyśleń tej pały też brak, a ona powinna to wszystko jakoś w myślach komentować. Jak mamy ją polubić, skoro nie dość, że jest bierna, to jeszcze wszystko spływa po niej jak po kaczce? Postać główną w narracji pierwszoosobowej należy móc polubić, bowiem inaczej odechciewa się czytać historii.*~
~I generalnie jest to jeden z dialogów najlepiej podkreślający zjebanie tej historii.~
770. „[...] – Jakim cudem ty, przy takich warunkach pogodowych, mogłeś dojechać tu motocyklem?
W odpowiedzi, wyjął on telefon, włączył go i, po chwili, odwrócił w moim kierunku. Na ekranie ujrzałam zdjęcie motocyklu, który do kół miał doczepione płozy z ostrzami przypominającymi te od łyżew na spodzie. Chwilę potem, nim zdążyłam cokolwiek pomyśleć, Slade odparł:
– Tak
– Jak ty to zrobiłeś? – spytałam zdziwiona.
– Mam swoje sposoby, Tri.
– Ty na wszystko masz sposoby.
– Po prostu żyję na świecie już tyle lat i robię to, co robię, więc jakieś doświadczenie już mam.
– No niby tak, ale cholera, ty tworzysz rzeczy, których żaden normalny człowiek jeszcze nie stworzył!
– No widzisz, wszystko jest możliwe.
– Ale bez przesady!
– Oj no, jak czegoś się bardzo chce, to należy dążyć do spełnienia tego.
W każdym razie i tak uważałam, że on w pewnym sensie musiał być jakimś nadczłowiekiem. Jednak, porozmawialiśmy ze sobą jeszcze kilka godzin, po czym ja musiałam wrócić do celi."
|Czy mój opkowy sobowtór mógłby przestać być Garym Stu? To naprawdę nudzi, że memu opkowemu klonowi wszystko wychodzi. Powinien czegoś nie umieć stworzyć i na przykład ktoś by mu w tym pomagał. Nie wiem, na przykład właśnie Tristitia The Dziwka, to może to dodałoby punktów do jej niby inteligencji, której na razie nie widać.|
<Tak poza tym, to z tego co kojarzę, to Slade dzięki naszyjnikowi mej opkowej wersji umiał kontrolować wszystkie żywioły. Nie mógłby wziąć tego naszyjnika i dzięki aerokinezie polecieć do tego więzienia? Dzięki temu nie byłby robiony na Gary'ego Stu oraz wykorzystywałby więcej niż raz swe nowe moce. Dwie pieczenie na jednym ogniu.>
*Powinna też jakoś w myślach skomentować to, co udało się zrobić Slade'owi. Skoro nie spodziewała się, że zadawała się z takim Garym Stu, to powinna mieć przemyślenia na ten temat. No ale nie, po co, lepiej pisać wszystko na szybko. Na serio, to jest najgorszy FanFiction do Młodych Tytanów, bowiem mógłby być jednym z najlepszych, ale dawna wersja Ramoninth była niekompetentna.*
~*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Absolutnie nie uwierzę, że oni nic nie robili oraz nic się wokół nich nie działo. Powinno się takie rzeczy dodawać, bowiem to ubarwia historię i dodaje jej realizmu, no.*~
~I generalnie w sumie dialogi w tym FanFiKKKtion są najnudniejsze, co nie pomaga.~
771. „Gdy był już poza zasięgiem mojego wzroku, otworzyłam pudełko. W nim, pod stertą gazet, widniał tablet Slade'a i jakaś sporawa, srebrna broń z długą lufą. [...]"
|A czy czasami przed przekazaniem paczki więźniom strażnicy nie powinni sprawdzić, czy nie ma w środku niczego podejrzanego? Nie musieliby tej paczki otwierać, wystarczy potrząsnąć, dzięki temu usłyszeliby, że jest tam coś, czego nie powinni przekazywać więźniowi. No ale nie, nie można więcej utrudniać życia głównej pierdole.|
772. „[...] „ Tri
Zmieniłem hasło do Wi-Fi, a co za tym idzie i do t~<Zamknij się, autyściaku. xDDD> ;"""DDD~ableta. Teraz brzmi ono „TristitaSladeBrotherBloodIsAPerfectTrio" (wiem, wiem, bardzo długie). Za pomocą tego tabletu shakuj systemy alarmowe więzienia, co ułatwi ci ucieczkę.
Broń jest ode mnie. Jest to działo plazmowe, które może ci pomóc w ucieczce. Z tego, co wiem, ściany w całym więzieniu blokują nadprzyrodzone zdolności, dlatego one ci nie pomogą, ale działo plazmowe może ci to ułatwić. ;-)
~Slade i Sebastian"
Czyli oni teraz chcieli nauczyć mnie samodzielnej ucieczki. W sumie to było miłe rozwiązania. Ogólnie dobrze, że w ogóle o mnie pamiętali."
<Po pierwsze, to hasło do tabletu oraz ostatnie słowo przedostatniego zdania tego fragmentu powinno brzmieć „rozwiązanie". Bowiem najwidoczniej poprawienie błędów po napisaniu historii to czynność niewykonalna. Historia nie została wyryta na kamieniu, błędy zawsze można poprawić.>
*Poza tym, miło, że wreszcie jej nie wyciągnęli osobiście, tylko jedynie pomogli jej w samodzielnej ucieczce. To zawsze dodaje chociaż trochę oryginalności, której ewidentnie brakuje temu FanFiKKKtion. Zawsze to jakiś plus, a że w tej historii należy szukać plusów, to ten no.*
~*Poza tym, po chuj takie długie hasło? Ono jest nawet dłuższe od tego, które miałam do starego komputera. Zawsze można by stworzyć krótsze, ale nawet bezpieczniejsze hasło. Wystarczyłoby użyć jakiegoś generatora haseł.*~
~Dodatkowo nagłówek tego listu jest chujowo wyśrodkowany. Po coś jest opcja środkowania tekstu w Wordzie i na Wattpadzie.~
|Nadal brakuje też przemyśleń Tristitii The Niedojeba Społecznego. Czemu ona aż tak bardzo nie komentuje tego wszystkiego w myślach? Jak mamy ją polubić, skoro jest płytka jak kałuża?|
~*Dobrze chociaż, że to już koniec analizy na dzisiaj. Przynajmniej mamy na jakiś czas spokój od tego padalcowa.*~
~*~*Przymknąć się tam z tyłu. xDDD*~ ;"""DDD*~
773. „Kiedy mogłam już wyjść, schowałam tablet do bardzo pojemnej kieszeni mych więziennych spodni [...]"
~Ło kurwa, a co to się stało, że analizujemy dwa dni pod rząd?~
~*Mam ku temu kilka powodów:
· Mam ochotę dzisiaj coś trzeciego dalej pisać, ale poza dwoma urywkami, na które dzisiaj mam ochotę, nie mam innych. No a nowych zaczynać nie będę, bowiem i tak mam ich sporo do dokończenia.
· Chciałabym wyjebać jakiś limit, aby dodać trzecią część tej analizy na Wattpada.
· Mało mam ostatnio spamu w powiadomieniach, więc jakbym to dodała, to pewnie Lecker by się w sekundę zmaterializowała na Wattpadzie, aby to przeczytać i spamu nie byłoby końca.
Więc ta.*~
~W sumie ty liczysz ile czasu Lecker ci nie odpisała, więc no. XD~
~*Jestem ciekawa, za ile dni mi odpisze, bowiem podejrzanie długo tego nie robi, więc no. XD Anyway, przechodząc do analizy, to jakim cudem ten tablet się tam zmieścił? U mnie najbardziej pojemna kieszeń największą rzecz jaką zmieściła to puszkę Coli.*~
~Poza tym to też jest jawne ułatwianie głównej Mary Sue życia. Jakby nie mogła w jakiś wiarygodniejszy sposób ukryć ten tablet, a nie w taki. Ja nie mogę, ile można głównej postaci ułatwiać życie? Przez to historia stawki nie ma i jest nudna jak cię chuj.~
774. „[...] Jednak, kiedy byłam już niedaleko drzwi wyjściowych, nagle usłyszałam za sobą dźwięk przeładowywania broni. Słysząc to, odwróciłam się.
Po zrobieniu tego, zauważyłam strażnika, celującego we mnie swoim karabinem. Widząc to, od razu wycelowałam w niego działem plazmowym. Kiedy to zrobiłam, zauważyłam że jego oczy rozszerzyły się ze strachu. No cóż, chyba nie myślał, że próbowałbym uciec nieprzygotowana. W każdym razie, od razu wystrzeliłam w jego kierunku. Kiedy zielono–czarna plazma go dotknęła, momentalnie pochłonęła całe jego ciało, roztapiając go."
~**Niucha*
*Niucha bardziej.*
O kurwa, ale jebło Miss Radioactive, normalnie niech ktoś wywietrzy pokój. Na serio, to wygląda prawie identycznie jak końcówka drugiej części duologii filmików o tej różowej szmirze. A druga część filmików o niej powstała w zeszłym roku, czyli już dłuuugo po zakończeniu tego FanFiKKKtion, więc na stówę się tym nie inspirowałam. Jakby ten strażnik nie mógł zacząć strzelać nim Tristitia The Opko użyła swej broni. Tristitia The NadOpko kuloodporna nie jest, więc strzały by jej coś zrobiły. Chociaż w sumie znając dawną mnie nie pozwoliłabym, aby główna bohaterka tej historii pełnej przygód strzeliła kopytami.*~
~No i generalnie ucieczka, nawet biorąc pod uwagę niezanalizowaną część rozdziału, poszła jej mega łatwo. Powinna mieć podczas tego jakieś utrudnienie, na przykład musząc się skradać, aby nikt jej nie zauważył. W normalnym świecie ucieczka z więzienia nigdy nie wygląda tak prosto, więc no.~
|Poza tym, jak ona przemyciła tę broń poza celę kompletnie niezauważona? Z tego co kojarzę, to nie było wspomniane, aby ona gdzieś to schowała. Można więc powiedzieć, że mamy kolejne ułatwianie życia głównej bohaterce, co nie działa na korzyść tej historii.|
<Brakuje też jakichś przemyśleń mej opkowej wersji. Przydałyby się chociaż z perspektywy czasu, mogłaby komentować co sądzi na temat tego, że ucieczka poszła jej tak łatwo. Jednak jak wiadomo te rozdziały były pisane w jeden dzień, więc wymaganie od nich jakości to jak wymaganie od polityków, aby użyli mózgu.>
*Dobrze chociaż, że ta broń Tristitii The Opkeł zostanie później jeszcze chyba kilkukrotnie, ale na stówę zostanie, użyta. Przynajmniej dzięki temu będzie widać, że nie została wciśnięta tylko na jeden raz, bowiem akurat była potrzebna.*
775. „[...] Na zewnętrznej części więzienia [...]"
~*W zewnętrznej części więzienia, kurła. Opowiadania powinno się sprawdzać po napisaniu, aby nie było w nim aż tylu błędów w pisowni.*~
776. „[...] W sumie, w więzieniu jakoś tak mało spałam, bo po prostu bałam się, że Slade i Sebastian zapomnieli o mnie. [...]"
~Szkoda tylko, że nigdzie wcześniej nie zostało to wspomniane. Można więc powiedzieć, że ten wątek został wciśnięty na siłę, bo tak.~
|Poza tym, jakby zapomnieli o Tristitii The Turbo Opko, to historia byłaby oryginalna, a nie o to dawnej Ramoninth chodziło.|
777. „[...] – O, widzę że w końcu się obudziłaś. Długo spałaś, zważywszy na to, że już jedenasta. – powiedział po chwili.
Już była jedenasta?! Tak szybko?! A ja byłam pewna, że była dopiero ósma! W każdym razie, po chwili odparłam:
– JEDENASTA?! Tak szybko?!
– Też się nie mogę nadziwić, jakim to leniem jesteś. – tutaj się zaśmiał – w każdym razie, uroczo wyglądałaś jak spałaś. – odparł
– Oj, bez przesady...
– No już, nie bądź taka skromna. Wszyscy wiemy, że jesteś urocza.
[...]"
<Nie wiem co prawda z kim moja opkowa wersja gada, a ta historia nie zasługuje na weryfikację informacji, więc tego nie sprawdzę. Chociaż ze względu na wypowiedzi wnioskuję, że z Sebastianem. Widać robienie z niego NadOOC nigdy nie wyjdzie z tego opka nawet na chwilę. Te jego kwestie nie pasują do niego jak cholera. No chyba, że by chciał wykorzystać moją opkową wersję do swego celu, a z jakiegoś powodu nie mógłby użyć na niej swego mind controlu. Jednak to się nie dzieje, więc jest po prostu NadOOC jebanym.>
*Miło też, że jest chociaż jeden dopisek tego, co działo się podczas rozmowy. No a skoro dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła tak robić, to powinna zedytować poprzednie rozdziały oraz dalej stosować ten zabieg. Jednak jak wiadomo nie chodziło o to, aby z tej historii zrobić coś ciekawego.*
~*Dodatkowo brakuje przemyśleń tej opkowej parówy. Skoro tak ją zaskoczyło, że było już po jedenastej, to powinna jakoś dłużej się nad tym zastanowić. No ale nie, nie chodziło o rozwój postaci, tylko o to, aby napisać to jak najszybciej, kosztem jakości. Ciągle nie wierzę, że kiedyś ubóstwiałam tę historię i nie potrafiłam znieść słusznej krytyki.*~
~I generalnie ten dialog dodaje do pieca tego, że dialogi w tej historii są nudne jak but. Nah, nic nowego.~
778. „[...] W tym momencie, oboje zaśmiali się, a ja puściłam Sebastiana i, gdy już stałam na podłodze, z ognia uformowałam niewielką dłoń i pacnęłam nią Slade'a. W tym momencie, oboje przestali się śmiać, po czym Sebastian spytał:
– Od kiedy ty umiesz robić takie rzeczy z ogniem?
– Od zawsze, tylko zwykle ich nie wykorzystywałam, bo nie było okazji do pacania Slade'a. – odpowiedziałam
[...]"
|Ja pafnuczę, to się serio robi żenujące. Czy nie można byłoby ustanowić, jakie rzeczy Tristitia The Bardziej Opkeł potrafi robić za pomocą swej pirokinezy? Bowiem jak na razie widać, że umie wszystko, czego wymaga sytuacja. Jasne, mogłaby mieć jedną moc na nieograniczonym poziomie, ale wypadałoby to wprowadzić wcześniej, aby po prostu nie żenowało.|
<Generalnie problem tego fragmentu to fakt, że nie zostało ustanowione, jakie ograniczenia ma pirokineza mej opkowej wersji. No i dodatkowo mogliby coś podczas rozmowy robić, nawet gestykulować. Skoro dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła pisać dopiski pomiędzy dialogami, to powinna to dalej robić.>
779. „[...] Ich obecność serio utrudniała życie, chociażby wtedy, gdy myłam włosy. Tam pod tymi nadajnikami to już chyba nowe życie się rozwinęło. [...]"
*Ja sobie wolę nawet nie wyobrażać, jak część włosów pod jej nadajnikami wyglądała. W ogóle to w sumie jak te nadajniki działały? Nie lepiej, aby znajdowały się pod włosami? Wtedy bardziej by przylegały do skóry i pewnie lepiej by działały. No ale jasne, opkowy Slade to Gary Stu jebany, więc wszystko i jeszcze więcej potrafi.*
~*W sumie ciekawe jeszcze w jakich momentach obecność tych nadajników utrudniała życie. Na stówę podczas mycia i czesania włosów oraz na stówę w upał, bowiem takie żelastwo musiało się szybko nagrzewać. Mogłaby Tristitia Opko Version powiedzieć w jakich jeszcze momentach obecność tych nadajników utrudniała życie, to może dostalibyśmy jakieś ciekawe przemyślenia. No ale to za wysoki level jak na opko jest.*~
780. „[...] – Spokojnie, ten chip zbiera tylko informacje o twojej lokalizacji oraz o tym, w jakim jesteś stanie, tzn. czy jesteś przytomna, czy śpisz, czy jesteś nieprzytomna, etc. I tylko tyle. [...]"
~Zaczynając od tego, co najbardziej kurwi po oczach to te skróty. Powinny być napisane pełnymi słowami, bowiem nikt normalny nie mówi tego typu skrótami. No i dodatkowo w opowiadaniu to wygląda wybitnie chujowo.~
|Dodatkowo nadal nie czaję, po co mój opkowy sobowtór wstrzykuje ten chip Tristitii Bitch-chan. Po tylu latach oraz ze względu na relację, jaką między sobą mieli, powinien jej ufać na tyle, że powinien ją puszczać bez jakieś większej kontroli. Jasne, zawsze mogłaby od niego zwiać, ale po tylu latach szansa na to jest naprawdę niewielka.|
<Dodatkowo ten dopisek po słowie „stanie" jest niepotrzebny. Wszyscy wiemy, o co chodziło opkowemu Slade'owi, więc można byłoby przestać dokarmiać ten licznik słów.>
*Dodatkowo nadal brakuje czynności, które Slade The Opko wykonywał podczas wypowiadania tych słów. Na stówę nie stał i nie patrzył przed siebie, a dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła pisać dopiski w wypowiedzi. Powinno to być więc kontynuowane, bowiem dodałoby to chociaż trochę realizmu do tej nudnej jak but historii.*
781. „[...] np. [...]"
~*Co Grzegorz mówił o pisaniu skrótami w opowiadaniu? Powinno się ten skrót napisać pełnymi słowami, a nie. To chujowo wygląda, no.*~
782. „Woda nie była nieskazitelnie czysta, co można było zobaczyć podczas płynięcia. [...]"
~Bowiem, jak coś, to w świecie historii lodowisko się roztopiło i nastała powódź tysiąclecia. Przechodząc do analizy, to kurwa nie dziwne. Jak jest powódź, a taka to już w ogóle, to w wodzie pływa wszystko, co jest na ulicy. Dlatego to zdanie działa na niekorzyść inteligencji Tristitii Zjeb-chan, bowiem to powinno być logiczne, że woda podczas powodzi nie jest nieskazitelnie czysta.~
783. „[...] – Tak w ogóle...Ty dzisiaj nie założyłeś maski? Przecież na sto jeden procent czeka nas walka z Tytanami. Jak nie teraz, to w drugiej bazie.
– Nie. W końcu nastał czas, aby zobaczyli, jak naprawdę wyglądam i z kim tak naprawdę mają do czynienia.
[...]"
|No w sumie w końcu by wypadało. Wszakże zawsze warto znać swego wroga, więc w sumie miło, że mój opkowy klon wpadł na ten pomysł. Dodatkowo taki wątek można by ciekawie pociągnąć, ale, zgadliście, nie zostanie to tutaj zrobione. Bowiem wszystkie ciekawe rzeczy zostały wyjebane przez okno, a te nudne zostały.|
<No i brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Ja nie mogę, aż ciężko uwierzyć, jak styl pisania mógł aż tak bardzo nie ewoluować. W końcu dawna Ramoninth pisała te rozdziały już podczas pisania „Nie jestem waszym wrogiem.", gdzie styl pisania znacznie ewoluował. Powinno to też nastąpić i tutaj, a tak się nie stało.>
784. „[...] Ja naprawdę nie wiedziałam, jak oni w takich warunkach pogodowych wydostawali się z ich wieży. [...]"
*Gwiazdka i Raven umiały latać, w sumie tak samo jak Bestia, gdy zamienił się w latające zwierzę. No i Gwiazdka oraz Raven mogłyby chwycić Robina i Cyborga i hajda. Serio, Tristitia The Śmietnik jest głupia jak but, a mówi się, że niby jest kwintesencją inteligencji. Powinno się więc tworzyć ją jako inteligentną, a nie jako pustaka, którym jest.*
~*A poza tym, wyjście przez nich jest logiczne. W końcu trzeba regularnie karmić Hive Mouth, bo jak nie, to będzie źle. Więc muszą sobie nawet podczas takiej pogody radzić.*~
~Skończże wreszcie nawiązywanie do analogowych horrorów i to do takich, których na Wattpadzie kompletnie nikt nie zna. XDDD~
~*No to niech poznają, bowiem Surreal Broadcast jest cholernie niedoceniony, a to zajebisty analogowy horror jest. :D*~
~Wyjdź. xDDD~
~*Nie :D*~
785. „[...] – Chwila...Tristitię poznaję, ale ty to kto?
Przy ostatnich czterech słowach wskazał na Slade'a. No nieźle, wystarczyło że raz nie założył maski i już go nie poznawali. Jednak, chwilę potem, Cyborg dodał:
– Ty, faktycznie, chyba sobie znaleźli drugą osobę do pomocy.
Kiedy oni tak gdybali, z kim mieli teraz do czynienia, zauważyłam że przy każdym ich gdybaniu Slade coraz bardziej szyderczo się uśmiechał. Chwilę potem, zwrócił się do mnie:
– Widzisz? Wystarczyło zdjąć maskę i już mnie nie poznają.
– Chwila...SLADE?! – zawołał Robin.
– Tak, idioci. To ja. Nie poznajecie? Tak wyglądam naprawdę. Jeśli nie idzie mnie rozpoznać po twarzy, to chociaż po ubiorze powinno być to możliwe, bo w końcu jestem ubrany tak jak zwykle. – odpowiedział Slade.
– Chwila...Ja cię z kimś kojarzę... – powiedziała Raven, po czym podleciała bliżej i przyjrzała się Sladeowi.
Parę sekund potem, rzekła ze zdziwieniem:
– Deathstroke?! To ty?!
– O popatrz, zgadłaś. Tak, to ja. Slade Wilson. – odparł Slade z szyderczym uśmiechem.
– Chwila...DEATHSTROKE?! To na serio ty nim byłeś?! Deathstroke to był mój idol z dzieciństwa! – zawołałam z radością.
– O kurwa. Ty serio jakaś dziwna jesteś, ale za to cię lubię. W każdym razie – tu zwrócił się do nieco zdziwionych i przerażonych Tytanów – jak widać, przerzuciłem się na ambitniejsze cele.
Po czym wyjął swoją broń, której swoją drogą dawno nie używał, czyli ten jego rozsuwany, metalowy kij, a ja przywołałam pirokinezę i oboje rzuciliśmy się w ich kierunku z zamiarem zaatakowania. W tym momencie, Robin zawołał:
– Tytani, WIO!
Po czym oni również rzucili się do walki z nami."
~*Nie wiem czemu ten fragment mnie śmieszy. Prawdopodobnie od cringe, który się z niego wylewa, czyli niezamierzenie. Zaczynając jednak od początku, Slade ma rację, powinni go poznać po ubiorze. W końcu każdy złoczyńca z Młodych Tytanów ma charakterystyczny wygląd i Slade, nawet bez maski, nie jest tutaj wyjątkiem. No ale nie, trzeba na siłę przedłużać ten fragment, aby rozdział był na siłę długi. A dałoby się napisać długi i przy okazji dobry rozdział bez tego dialogu. Mój rozdział pierwszy do Retconning 0,25 czyta się, według Wattpada, dwie godziny, a nie został przedłużany na siłę.*~
~Poza tym miło, że dawna Ramoninth wiedziała, że Slade to Deathstroke. Znaczy nie dziwne, skoro tak go fangirlowała, ale i tak to jest miłe, bowiem w FanFiction do Młodych Tytanów autorzy praktycznie o tym nie wspominają. Szkoda tylko, że zostało na siłę wjebane, że Deathstroke był idolem z dzieciństwa Tristitii The Śmieć. Powinno to być wprowadzone wcześniej, aby teraz nie było widać, że zostało to wjebane tylko po to, aby dialog sztucznie przedłużyć.~
|Miło też, że mamy chociaż jeden dopisek tego, co któraś z postaci robiła podczas tej debaty tysiąclecia. Szkoda tylko, że jest tylko jeden, bowiem przydałoby się ich więcej. Serio, dynamika i realizm by się temu opku naprawdę przydały, szczególnie, że z każdą chwilą coraz bardziej zbliżamy się do końca tej historii, a tego nie mamy.|
<Można byłoby też dać jakieś wyjaśnienie, czemu Slade przerzucił się od bycia płatnym mordercą na ambitniejsze cele. Znaczy jasne, to nie jest aż tak istotne, ale dodałoby czegoś ciekawszego do tej historii. Jednak to by wymagało pomysłów oraz zastanowienia się jak to wpleść w dialog, a to za wysoki poziom jak na aŁtoreczkę.>
*Poza tym, ewidentnie brakuje tutaj przemyśleń Tristitii The Dziwki. Skoro nie spodziewała się, że od tylu lat zadawała się ze swym idolem z dzieciństwa oraz Tytani tyle się zastanawiali nad tym, z kim mają dzisiaj do czynienia, to powinna to w myślach komentować. Szczególnie z perspektywy czasu, z której przecież pisze, powinna się nad tym zastanawiać. Jednak jak widać bycie płytką idiotką nadal pozostawało na propsie.*
~*Poza tym, byłoby fajnie, jakby fakt, że Deathstroke był idolem z dzieciństwa Tristitii The Kurwy jakoś wpłynął na późniejszą akcję. Jednak jak pewnie się nie domyślacie to się nie stanie, więc ewidentnie widać, że to wszystko zostało wciśnięte na siłę, bo tak.*~
~Miło chociaż, że tutaj trochę więcej pogadali z Tytanami. To dodaje coś do tych nudów oraz dzięki temu Tytani mogą więcej napierdalać żuchwą, niż tylko kilka chwil.~
|Jednak nadal ten dialog jest nudny i niezamierzenie cringe, co nie pomaga tej historii.|
786. „[...] – Mamy, ale nie możemy doprowadzić do tego, abyś przejął lub zniszczył to miasto. – odpowiedziała Raven.
– Oj, co ja takiego złego robię? Przecież chyba każdy chociaż raz marzył o przejęciu władzy nad czym tam bądź. Nie mieliście tak nigdy?
W tym momencie, na chwilę nastała cisza. W sumie, w tym momencie, Slade mówił prawdę. Chyba każdy, chociaż raz, miał tak, że marzył o przejęciu władzy, najczęściej nad światem. Nawet ja kiedyś o tym marzyłam, ale potem zatraciłam to marzenie. W każdym razie, po chwili rzekłam:
– No...Ja kiedyś chciałam przejąć władzę nad światem...
– Widzicie? A poza tym, czemu niektórzy tak pchają się do polityki? Bo po prostu chcą zrealizować chociaż część swojego marzenia. – odparł Slade.
– Ty, on nawet sensownie gada. – powiedział Cyborg.
– W sumie coś w tym jest. – rzekła Gwiazdka.
– Ale ty wcale nie chcesz dobrze dla tego miasta. – odparła Raven.
W tym momencie, Slade szeroko uśmiechnął się i powiedział:
– Wiem. Próbowałem wami manipulować, bo po prostu nudzi mnie już walka z wami, ale ty wszystko zjebałaś.
– Ktoś musiał. – rzekła Raven.
[...]"
<Ło kurwa, co się tutaj dzieje, mamy próbę manipulacji Tytanami. Nie jest może najwyższych lotów, ale w tym opku trzeba doceniać i takie plusy. Serio, nie spodziewałam się tutaj ujrzeć czegoś takiego. Można by to dłużej pociągnąć i dopiero w pewnym momencie Raven mogłaby to wszystko zburzyć, ale cieszmy się tym, co mamy, bowiem to się już nie powtórzy.>
*Dodatkowo to w końcu Slade chce zniszczyć czy przejąć Jump City? Te dwa cele się wykluczają. Widać, że typ ma zmieniające się co chwilę cele, co nie pomaga w śledzeniu historii i polubieniu głównych bohaterów.*
~*Dodatkowo miło, że nie zostało wspomniane, że Tristitia The Szmata chciała kiedyś przejąć władzę nad światem, ale zatraciła to marzenie. Może to by się jakoś bardziej wiązało z motywacjami tej parówy, dlaczego jeszcze nie odeszła od opkowego Slade'a. Bowiem jak zapewne pamiętacie, jej motywacje, aby stać po stronie Slade'a, były płytkie jak Czarnek. Jednak jak widać po co wykorzystywać coś wcześniej, lepiej wszystko wjebać na siłę.*~
~Tristitia The Szmira mogłaby też się nad słowami Slade'a oraz reakcją Tytanów dłużej zastanowić. Może miałaby na ten temat jakieś przemyślenia i na przykład jeszcze lepiej by zrewidowała to, czy faktycznie chciała stać po stronie Slade'a. To tak irytuje, że główna Mary Sue ma tak mało przemyśleń i w ogóle nie rozwija się na przestrzeni historii. Przecież podstawą pisarstwa powinno być to, że główna postać, a w narracji pierwszoosobowej to już w ogóle, się rozwija.~
|Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Mogliby chociaż jakoś gestykulować, bowiem nie uwierzę, że nic nie robili. To też powinno być podstawą pisania dialogów, bowiem bez tego są ciężkie do czytania i nierealistyczne w sumie też.|
<Miło jednak, że Tytani nadal mogą się dłużej wypowiadać. To ewidentnie coś dodaje do historii, bowiem jak do tej pory byli tylko bezmózgimi dronami do walki z moją opkową wersją. Znaczy w dalszej części historii też będą, więc dobrze, że chociaż przez chwilę dano im na dłużej dojść do głosu.>
787. „[...] – Cześć, Tytani. Dawno się nie widzieliśmy. – rzekł po chwili.
– Chwila, bo ja już nic nie rozumiem. Co ty tu robisz? – spytał Sebastiana Cyborg.
– Lubię Tristitię, a Tristitia lubi mnie, tak samo jest ze Sladem, więc czasem im pomagam.
– Potwierdzam – dodał Slade.
– Okej...W końcu ty też nie jesteś normalny. – odparł Bestia.
W tym momencie, przywołałam pirokinezę i krzyknęłam do niego:
– MASZ COŚ DO NIEGO?!
Kiedy to zrobiłam, dało się słyszeć, że Sebastian cicho zaśmiał się i dodał:
– Tak to jest, gdy ma się fangirl.
– ...
– No co? To kobieta. Kobiet nie zrozumiesz.
– EJ!!! – zawołały Gwiazdka i Raven.
W tej chwili, Slade i Sebastian cicho zaśmiali się. Jednak, chwilę potem, kontynuowaliśmy walkę..."
*Na serio miło jest widzieć, że Tytani chociaż na chwilę dostali prawo częstszego wypowiadania się. W końcu oni też są bohaterami tego FanFiKKKtion, więc powinni mieć możliwość wypowiadania się, a nie jedynie zamieniania kilku słów, które akurat są potrzebne, aby nie było, że walka zaczęła się od razu.*
~*Poza tym miło, że Sebastian też im chociaż raz w walce pomógł. W końcu skoro współpracują, to raczej walczyć też powinni co jakiś czas razem. Wiem, że Tri The Opko go przywołała dzięki swemu komunikatorowi, ale i tak, w końcu mógłby to olać.*~
~Szkoda tylko, że imię Slade'a znowu jest źle odmienione. Przecież dawna Ramoninth pokazała, że potrafiła odmienić poprawnie imiona zagraniczne. Powinno się więc po napisaniu tej historii poprawić te błędy, to byłoby widać, że aŁŁŁtoreczka nie miała w dupie swej historii.~
|Nadal brakuje też czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Na stówę coś robili, więc powinno się to dopisywać. Szczególnie, że zostało ujawnione, że dawna wersja Ramoninth tak potrafiła.|
<No i czemu ten wątek tego, że moja opkowa wersja jest fangirl Sebastiana The Opko nie może się skończyć? Jest już nudny oraz nic z tego nie wynika, jedyne co, to powoduje cringe. Szczególnie, że ma opkowa wersja tak naprawdę nie ma powodu, aby być fangirl Brother Blood The Opko.>
*I generalnie miło, że Tytani nie przyjęli ot tak o faktu, że moja opkowa wersja i Slade The Opko oraz Tri The NadOpko współpracują razem. To zawsze jakiś przejaw używania mózgu, co w tej historii zdarza się wybitnie rzadko.*
~*Brakuje też jakichś przemyśleń naszej Mary Sue. Nie musiałoby być ich w tym wypadku wiele, ale jakieś by się przydały. Mogłaby chociaż z perspektywy czasu jakoś wspominać tę sytuację. To jest aż nieprawdopodobne, aby postać aż tak bardzo się nie rozwijała.*~
|I generalnie ten dialog jest nudny jak to całe opko. Nic nowego.|
788. „[...] Ja podejrzewałam, że było to spowodowane tym, iż miałam na sobie ten naszyjnik. No, bo skoro wpływał i na Slade'a, to dlaczego miałby nie wpływać na Sebastiana? [...]"
<Bowiem, jeżeli ktoś nie wie, to dzięki obecności tego naszyjnika u Brother Blood ujawniła się geokineza. A poza tym, co innego mogłoby być powodem? W końcu Sebastian nie posiada w Młodych Tytanach geokinezy.>
*Znaczy w sumie mógłby ją mieć w świecie tej historii i teraz mogłaby się ujawnić. No i bohaterowie mogliby myśleć, że to przez ten naszyjnik, ale kiedyś tam w przyszłości okazałoby się, że Sebastian The Opko po prostu posiada tę moc. Jednak ten wątek nie byłby liniowy, a stworzenie takiego wątku nie raczyło wpaść do pustego łba aŁŁŁtoreczki.*
~*Mógłby też ten naszyjnik nie wpływać na Brother Blood z jakiegoś powodu. To byłoby ciekawsze, ale nie.*~
~Plus, czemu ten naszyjnik, skoro wpływa na wszystkich, to nie wpłynął na Tytanów? Oni też powinni dostać nagle jakieś nowe moce, to byłoby znacznie ciekawsze. Jednak to również nie byłoby liniowe, a nie o to w tej historii chodzi.~
789. „Chwila, chwila, zatrzymajmy się na chwilę. CZY JA WŁAŚNIE ZABIŁAM JEDNEGO Z TYTANÓW?! OMG, OMG, OMG!!! Od razu uniosłam ręce, razem z bronią w górę i zawołałam:
– Łuhu! O jednego idiotę mniej!
Kiedy zaś odwróciłam się, ujrzałam że Slade i Sebastian patrzyli na mnie ze zdziwieniem, a Tytani z nienawiścią.
– Co? – spytałam
– Właśnie zajebałaś mojego największego wroga... – odparł zdziwiony Sebastian.
W tym momencie, szeroko uśmiechnęłam się i dodałam:
– Nie musisz dziękować.
Po czym, jako iż nie mieliśmy już co tam robić, za pomocą pirokinezy przeniosłam mnie, Slade'a i Sebastiana do pierwszej bazy mojej i Slade'a, zostawiając Tytanów samych."
~*
Ta scena jest tak żenująca, że aż specjalnie weszłam na DeviantART, aby pobrać ten FanArt z moich ulubionych i dodać go tutaj. Może nie byłaby tak żenująca, gdyby nie było nam przedstawiane, że Tristitia, Slade i Brother Blood to tutejsi główni bohaterowie. Bowiem obecnie to po prostu jest idiotyczne no i dodatkowo moment zabicia Cyborga, przypominam, że to mój ulubiony męski dobry z Młodych Tytanów, więc Tri The Szmata ma u mnie minus nieskończoność punktów, jest strasznie płytko przedstawiony. Powinny tu być jakieś przemyślenia głównej Mary Sue na ten temat oraz może by opisać, jaka atmosfera panowała w tymże miejscu po zabiciu jednego z Tytanów. No ale nie, nawet takie momenty musiałam pisać na siłę.*~
~Poza tym, Tytani mogliby jakoś na to zareagować, a nie stoją jak kołki. W końcu ich przeciwniczka zategesiła ich przyjaciela, więc powinni mieć jakieś osobiste reakcje na to wydarzenie. No ale nie, powracajmy do spłycania ich roli w FanFiKKKtion do serialu, który ma w tytule nazwę tej drużyny superbohaterów.~
|Dodatkowo można by dać do zrozumienia czytelnikowi, że zabicie Cyborga oraz to, że główni źli się z tego powodu cieszą nie jest w rzeczywistości dobre. Bowiem tutaj jest to przedstawione tak, jakby to Tristitia, mój opkowy klon oraz Sebastian byli tymi dobrymi. No a każdy wie, że to jest pojebane. To, że Wattpad czegoś nie usunął nie oznacza, że automatycznie przestaje to być jebnięte.|
<No i teraz tym bardziej nie idzie uwierzyć w to, że moja opkowa wersja ma w sobie jakiekolwiek dobre cechy. Skoro cieszy się z zabicia człowieka, to nie może być dobra. Jednak jak wiadomo, opko bez pojebanego momentu nie mogłoby być nazwane opkiem.>
*No i też oczywiście, że, zgodnie z prawami opek, główna bohaterka musi pozbyć się w pojedynkę problemu jakieś postaci z kanonu. Bowiem gdyby to mój opkowy sobowtór lub Slade zabili Cyborga, to byłoby zbyt oryginalne jak na standardy opek. No a wtedy bylibyśmy szczęśliwi, a jak wiemy nie o to chodzi.*
~*Poza tym, znowu mamy dodawanie pirokinezie Tri The Szmiry możliwości z dupy, bowiem akurat są potrzebne. Normalnie wygląda to jak opko „Wspomnienia", a to nie jest dobry znak. Dobrze chociaż, że zanalizowaliśmy dzisiejszy limit stron z fragmentami do analizy, to mamy z tym spokój na kolejne trzy dni.*~
~*↓k*~
<Kurwa, tym razem byliście szybsi. XD>
~*Hehe ;"""DDD*~
790. „[...] – Właśnie tak czułam, że może się dziś przydać. I przydało się. – odparłam [...]"
~*No do blyata i już takie kwiatki na początek analizy po trzech dniach. Oczywiście, że musiała tak przeczuwać, bowiem najwidoczniej inne wyjaśnienie, dlaczego wzięła to co wzięła nie przychodziło do głowy dawnej mnie. Naprawdę, to jest strasznie sztuczne. Ta wypowiedź dotyczy, z tego co pamiętam, działa plazmowego. Mogłaby ona po prostu wziąć go, bowiem uznałaby, że to spoko broń i warto użyć jej więcej niż raz. To brzmiałoby mniej sztucznie niż to wyjaśnienie.*~
~Poza tym, brakuje czynności, które by wykonywała podczas wypowiadania tych słów. Ciężko uwierzyć, że tak po prostu stała, bowiem to jest nierealistyczne, no.~
791. „Skoro udało mnie się zabić Cyborga, to oznaczało, że mogłam wszystko..."
|Mogłaś wszystko i bez tego, wiesz czemu? Bowiem jesteś Mary Sue, a aŁŁŁtoreczka nie pozwoliłaby nam dostać oryginalnego zakończenia. No i też nie pozwoliłaby, aby jej ukochanej postaci się coś nie udało.|
~*Ciągle nie mogę uwierzyć, że Retconningowe postacie są wiarygodniejsze od bohaterów, z założenia, poważnego FanFiction.*~
~Dziesięć procent niedojebania...~
~*Znowu korzystałeś z okazji, że obecnie nie mogę pić alkoholu i wychlałeś całe piwo z lodówki? XD*~
~Nie :D~
*Ta kurwa, nie, widziałem jak do śniadania piwo wymieszane z wódką chlałeś, deklu. XDDD*
~Cicho tam w tyle. >.<~
*;"""DDD*
792. „Otóż, gdy któregoś dnia siedziałam na sofie pod antresolą i czytałam książkę, w pewnej chwili przypomniałam sobie o dniu, w którym odkryłam zwłoki pod panelami w piwnicy i, gdy dowiedziałam się, jaki na serio był Slade. Na początku, na to wspomnienie przez całe ciało przeszły mi ciarki. Jednak, w pewnym momencie, zaczęłam zastanawiać się, jakby to było zabić człowieka. Fakt, ja i Slade dążyliśmy do tego, aby zabić Tytanów, ale tak naprawdę nigdy nie zastanawiałam się, jakby to było kogoś zamordować. Aż w pewnej chwili, postanowiłam zacząć zabijać i przy okazji na tym zarabiać. Nie wiem, dlaczego przyszło mi to do głowy i to jeszcze tak szybko. Naprawdę tego nie rozumiałam, ale postanowiłam zacząć być zabójczynią, ale oczywiście w tajemnicy przed Sladem."
~*
Co tu się właśnie odjaniepawliło? Nie, generalnie ten rozdział jest tak hipernierealistyczny, że jednocześnie jest cringe i laguje mózgi. Zaczynając od początku, to zbyt szybko Tristitia The Opko zdecydowała o zostaniu zabójczynią. My wiemy, że jest pierdolnięta, wszakże nikt normalny z własnej woli by tyle ze Slade'em się nie zadawał. Mimo to, powinna mieć jakieś sensowne powody, aby podjąć się takiej pracy. No a ona zdecydowała ot tak o.*~
~Szczególnie, że jej obecny powód sensu nie ma. Pamiętamy przecież, że odkrycie zwłok pod panelami w piwnicy było dla niej traumatyczne. Dlatego więc to nie powinno być powodem, aby zastanawiała się, jak to jest zabić człowieka. Prędzej powinna starać się o tym zapomnieć.~
|Dodatkowo dlaczego fakt tych zwłok pod panelami nie był wspominany wcześniej? Obecnie jest wspomniany tylko dlatego, bowiem akurat jest potrzebny, co nie pomaga. Skoro to niby było taką traumą Tristitii The Opkeł, to powinno się to pojawiać częściej jako jej wspomnienie. No ale nie, lepiej użyć tego ot tak o, bowiem akurat jest potrzebne.|
<Przydałoby się też więcej przemyśleń mej opkowej wersji. Skoro podjęła taką poważną decyzję jaką jest rozpoczęcie zarabiania jako zabójczyni, to powinna mieć na ten temat więcej przemyśleń. Dodatkowo, jak zostało wspomniane, powinno się to w niej rodzić od kilku rozdziałów, aby teraz decyzja nie wydawała się z dupy tylko dlatego, aby nie trzeba nie daj Nadboże było skracać opowiadania. Generalnie rozdziały od dawna wyglądają jak przeciąganie na siłę, tylko dlatego, że dawna Ramoninth najwidoczniej nie wiedziała, że plany na opowiadania mogą ulegać zmianom.>
*W ogóle to imię Slade'a znowu jest źle odmienione, tak z innej beczki. Skoro aŁŁŁtoreczka udowodniła, że potrafiła poprawnie odmieniać zagraniczne imiona, to powinna to robić do końca historii. No ale po co się postarać nad swoim opowiadaniem nawet w tak drobnych kwestiach, co nie?*
~*I generalnie ten fragment pokazuje, jak cringe i hipernierealistyczny ten rozdział będzie, co nie pomaga wiarygodności tego turbo opka.*~
793. „Uznałam, że swoją twarz będę zasłaniała niebieskimi goglami narciarskimi oraz granatowym szalikiem typu komin. Na siebie zamierzałam wkładać czarny płaszcz z kapturem, który to zamierzałam zakładać na głowę, a pod to chciałam wkładać szary kombinezon z ciemnoczerwonymi pasami po bokach, na ręce czarne rękawiczki, a na nogi zwykłe, niczym nie wyróżniające się trampki. Co do broni, do zabijania postanowiłam używać swoich zdolności nadprzyrodzonych, łącznie z tymi, które miałam dzięki naszyjnikowi oraz zamierzałam zamówić sobie dwa miecze i dwa pistolety. Postanowiłam też nazwać się „Clawhitt", czyli połączyć pierwsze trzy litery mojego imienia i pierwsze pięć liter nazwiska, gdyż nie chciałam, aby Slade tak szybko się dowiedział o tym, czym potajemnie się zajmowałam."
~*Miło, że mamy opis tego, jak Tristitia The NadOpko wyglądała jako zabójczyni. W końcu zawsze w którymś momencie mogło odechcieć mnie się pisać opisów i mogłam zacząć dodawać tutaj swoje wątpliwej jakości rysunki danego opisywanego czegokolwiek. Przechodząc jednak do samego opisu, to szczerze mówiąc taki sposób zasłaniania twarzy nie należałby do wygodnych, tak mnie się wydaje. O ile jeszcze te gogle mogły nie przeszkadzać, to szalik i kaptur już tak. Nie lepiej, aby stworzyła sobie jakąś maskę, która zasłaniałaby całą jej twarz i głowę? To na sto procent byłoby wygodniejsze niż taki sposób, mimo iż ten jest oryginalniejszy.*~
~Poza tym, po co jej dwa miecze? Ja rozumiem, że dawna Ramoninth miała fazę na tę broń, ale umówmy się, miecze są niewygodne. Po prostu są za duże i, szczególnie w dzisiejszych czasach, nieporęczne. Dwa pistolety i nadprzyrodzone zdolności w zupełności by wystarczyły.~
|Dodatkowo, ten pseudonim brzmi chujowo. W pięć minut dałoby się sklecić jakiś pseudonim, który brzmiałby fajniej, a nie w ten sposób. Nawet z liter wchodzących w skład imienia i nazwiska tego paszteta dałoby się coś wymyślić, co wyglądałoby lepiej. No i też nie potrzeba pogrubiać i pochylać tego pseudonimu. Pochylenie by wystarczyło, aby jakoś wyróżnić to od tekstu.|
<Miło chociaż, że jest w tym opisie jedynie jedna odmiana słowa „być". To ewidentny progres oraz widać, że jakoś styl pisania dawnej Ramoninth się zmieniał. A to już jest sukces jak na to turbo opko.>
794. „[...] - Co ty żeś zamówiła?
- Nie ważne. Nie twój interes. – Odpowiedziałam, po czym odeszłam do mego pokoju.
[...]"
*Brawo, karakanko, w taki sposób na sto procent nie dowie się, że planujesz coś niecnego. Serio, powinna nie wiem, skłamać jakimś naturalnym głosem, co zamówiła. Taka odzywka wzbudza podejrzenia, że Tristitia The Łopłopłopko coś niecnego planuje.*
~*Poza tym, czemu te dwie wypowiedzi są zapisane od myślników? Od pewnego momentu w tym turbo opku dialogi były zapisywane od półpauz, więc dlaczego tu są myślniki? To dziwnie wygląda.*~
~Brakuje też jakichś czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Wiem, że ona jest krótka, ale nawet podczas krótkiej rozmowy coś się gestykuluje, a nie stoi jak te kołki.~
795. „[...] Mimo wszystko, od razu wstawiłam swoją ofertę do Dark Web i zaczęłam czekać na pierwszych klientów."
|Do Dark Net, z tego co kojarzę. Niby Dark Web chyba też można pisać, ale Dark Net brzmi lepiej i chyba jednak częściej tak się mówi w odniesieniu do tej odmiany Internetu.|
<Poza tym, po co nam to zdanie? To chyba logiczne, bowiem raczej nie rozwieszałaby na ulicy ogłoszeń odnośnie swej oferty oraz nie wstawiałaby tego do zwykłego Internetu. Można więc powiedzieć, że to zdanie to niepotrzebne karmienie licznika słów.>
796. „[...] Na początku, moje zabójstwa były niechlujne i sprawiały mi dużo wyrzutów sumienia, ale z czasem zaczęłam się przyzwyczajać. Od pewnego momentu, zwłok albo nie było, łącznie ze śladami morderstwa, gdyż po prostu dezintegrowałam ofiary, albo zostawały przebite długim i ostrym odłamkiem lodu, albo zostawały spalone, albo mordowane normalnie, a ich ręce i nogi zamieniane na pędzle malarskie, a w oczy wbite ołówki, albo ofiary odbywały ostatnią podróż, już jako zwłoki, w czarnych workach czy beczkach przez różne zbiorniki wodne w Jump City. Najczęściej, obok ofiary pisałam ich krwią moje nowe motto, czyli „Oh, I See You Do Not Feel Good :-)". Szczerze, zarabiałam dużo kasy, dzięki czemu materialnie nie musiałam być uzależniona od Slade'a. Nawet, któregoś dnia, na jednym z portali informacyjnych, ujrzałam taki news odnośnie mej działalności:
„NOWY MORDERCA?
W ostatnich miesiącach zgłaszane jest coraz więcej morderstw w obszarze miasta Jump City. Nie wiadomo, kim jest morderca, gdyż nie zostawia po sobie żadnych śladów, dzięki którym można by było go zidentyfikować.
Ofiary zabójcy są mordowane w różnoraki sposób. Albo zwłok w ogóle nie ma, tak jak śladów zabójstwa, albo oprócz nich, w ich sercach widnieje wbity duży, długi i ostry odłamek lodu, albo zwłoki są zwęglone, albo mordowane w sposób normalny, z tego co wykazuje sekcja zwłok przy użyciu czasem miecza, a czasem noża, z zamienionymi rękami i nogami na pędzle malarskie oraz wbitymi w oczy ołówkami, bądź ofiary znajdowane są martwe w workach lub beczkach płynących przez różne zbiorniki wodne. Najczęściej, obok ofiar napisane jest zdanie „Oh, I See You Do Not Feel Good :-)", wykonane krwią nieszczęśnika.
Zaleca się zachowanie ostrożności i ograniczenie wychodzenia w nocy z domu do minimum. Także, jeżeli ktoś wiedziałby, kim jest morderca, proszony jest o zgłoszenie tego do najbliższego komisariatu policji."
Wiedziałam, że w końcu media by się o tym dowiedziały, ale miałam nadzieję, że nikt nie odkryłby, że to ja mordowałam tych ludzi."
*Czekaj, bo cringe-o-meter chyba wyjebał ponad skalę. Zaczynając od początku, miło, że nie od początku wiedziała jak powinno się sensownie zabijać oraz, że miała z tym jakieś wyrzuty sumienia. Szkoda tylko, że nie zostało nam to przedstawione, a jedynie opisane w tym wybitnie długim klocu tekstu. Generalnie ten wątek, że zaczęła mordować, powinno się rozłożyć na kilka rozdziałów. Nie dużo, bowiem ten wątek szybko by się czytelnikowi znudził, ale na kilka, aby było widać, jak Tristitia Opko Version radzi sobie w swojej nowej roli.*
~*Poza tym, to drugie zdanie jest w cholerę długie. Jestem przekonana, że dałoby się je podzielić na kilka krótszych zdań i czytałoby się to znacznie lepiej. No i też jak mogła zamieniać ręce ofiar na pędzle malarskie? To jest kurde niemożliwe, bo o ile ręce mogłaby ucinać, to jak do blyata przyczepić w owe miejsca jebane pędzle? Takie rzeczy mogłyby być możliwe chyba tylko w jakimś analogowym horrorze.*~
~To motto Tristitii Bitch-chan też jest strasznie cringe i sztampowe. Dałoby się w chwilę wymyślić jakieś sensowne i może krótsze, bowiem nim by zdążyła napisać te wszystkie słowa krwią ofiary, to policja już by zdążyła osiem razy zrobić z buta wjeżdżam do miejsca morderstwa. Poza tym, powinna pisać „Don't". Niby „Do Not" to pełna forma „Don't", ale ta pełna forma bardziej pasuje do tekstu oficjalnego lub do jakichś znaków wywieszonych w miejscach publicznych. Normalnie stosuje się formę skróconą.~
|Plus nie chce mnie się wierzyć, że Tristitia Zjeb-chan nie zostawiła żadnych dowodów. W końcu powinna podwinąć jej się noga i powinna zostawić jakieś dowody, nie wiem, na przykład włos mógłby jej spaść i to już byłby dowód, kto stał za wszystkimi morderstwami. No i dzięki temu można by zrobić ciekawy wątek, że Tristitię The Śmiecia policja wjebuje na dożywocie i dać jakąś reakcję mego opkowego klona na to. No ale to wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to aŁŁŁtoreczce chodziło.|
<Poza tym, słowa „różnoraki" i „nieszczęśnika" tak średnio pasują mi do artykułu o mordercy na portalu informacyjnym. Nie wiem, jakoś tak nie widzę tych dwóch słów na portalu informacyjnym. Dodatkowo też po co dano w artykule taki detaliczny opis morderstw? Jeżeli już, to prędzej zostałoby wspomniane krótko. Tego typu artykuł jedynie ma poinformować mieszkańców o konieczności zachowania ostrożności oraz powiedzieć o tym, aby ktoś, kto wie, kim jest morderca, zgłosił to na komisariat. Dodatkowo widać, że ten opis jest skopiowany z opisu powiedzianego nam przez moją opkową wersję. Jakby nie można było się wysilić i napisać jakiegoś pasującego do portalu informacyjnego.>
*No i też na jakim portalu informacyjnym Tristitia The Śmietnik znalazła ten artykuł? Powinna podać nazwę, zawsze można byłoby wymyślić jakiś lokalny serwis, bowiem to miałoby więcej sensu. Jednak wiadomo, po co się starać, skoro można coś na szybko napisać, nie?*
~*I w ogóle, spoko Maroko Tristitio The Dziwko, nikt by się nie dowiedział. Dawna ja nie pozwoliłaby, aby mojej ówcześnie ulubionej OC coś poszło nie po jej myśli.*~
~Poza tym, powinno się też dać jakieś przemyślenia Tristitii The Szmacie. Nie uwierzę, że nawet z perspektywy czasu nie miała jakichś przemyśleń na temat tego, co odjebała. Jak mamy ją polubić, skoro wszystko spływa po niej jak po kaczce?~
|I generalnie ten fragment jest cringe i hipernierealistyczny, ale przynajmniej wreszcie mogliśmy się dłużej rozpisać.|
~*Fakt, w tym opku należy szukać nawet takich plusów.*~
797. „[...] Często patrzył na mnie z taką podejrzliwością, szczególnie kiedy zamykałam się u siebie w pokoju, aby zaplanować kolejne morderstwo. [...]"
<Dziwi cię to, opkowy pasztecie? Powinnaś to wszystko robić jakoś bardziej wiarygodnie, aby Slade jak najdłużej nie nabierał podejrzeń. A skoro zachowywałaś się podejrzanie, to nie masz prawa się dziwić, że zaczął nabierać podejrzeń.>
*Powinna to też nadal komentować w myślach, szczególnie z perspektywy czasu. Mogłaby na przykład zauważać swoje błędy i jakoś o tym opowiadać. Normalnie taka wersja komentarza reżyserskiego. Jednak jak wiadomo to by wymagało czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.*
798. „[...] - Skończ z tym.
W tym momencie, zdziwiona, odwróciłam się i, po zrobieniu tego, ujrzałam...Deathstroke'a. Wiedziałam, że on istniał, ale nie podejrzewałam, że kiedykolwiek spotkałabym go w rzeczywistości. Lecz, nim zdążyłam zareagować, ujrzałam że zdjął maskę, dzięki czemu ujrzałam, że...Deathstroke to był tak naprawdę Slade! Widząc go, spytałam:
- S-SLADE?! To TY jesteś NIM?!
- Byłem, ale przerzuciłem się na ambitniejsze plany, czyli próbę podboju miasta i, w przyszłości, prawdopodobnie nie tylko tego miasta. – Odpowiedział
Nie podejrzewałam tego, że Slade mógł być kiedykolwiek zabójcą, no ale w sumie te zwłoki sprzed wielu lat...Tak, w tamtym momencie już zapomniałam, że ponad trzy temu dowiedziałam się, kim Slade był naprawdę. Jednak, chwilę potem, rzekłam:
- Poza tym, byłeś mordercą, nadal chcesz zabić Tytanów, a mówisz mi, żebym przestała zabijać? I skąd wiedziałeś, że to ja?
- Bo ty taka nie jesteś. Wiem o tym, że tak naprawdę nie jesteś stworzona do bycia zabójczynią. To nie jest twoja natura. A co do drugiego pytania, to podejrzewałem to, zważywszy na to, że co noc twój chip przestawał od tak działać, ale nie miałem pewności. A teraz tą pewność nabrałem. – Odpowiedział
- A co ty możesz wiedzieć o mojej naturze?
- Uwierz mi, wiele. Znam cię tyle lat, więc wiem, jaka jesteś. Siebie możesz oszukać, ludzi możesz oszukać, ale mnie nie. Ja znam prawdę.
- Nie mów mi, jak mam żyć!
Po czym przemieniłam się w niematerialnego orła i odleciałam daleko od niego..."
~*Zalał mnie cringe, tonę, help. Serio, to jest takie turbo cringe, że normalnie aż oczy płoną. Zaczynając od początku, to szczerze mówiąc, Slade powinien mieć wylane w to, co jego uczennica robi po godzinach. Jedyne co, to powinno go obchodzić, aby móc się nią dalej wysługiwać. Ja nie mogę, jak mogłam ze swojej ulubionej postaci robić NadOOC? Wyobrażacie sobie, abym dzisiaj tak Yurija pisała? No chyba musiałabym się wyprowadzić z Wszechświata, gdybym taką zbrodnię przeciwko ludzkości popełniła.*~
~Poza tym, oczywiście, że zapomniała, że się dowiedziała, że Slade to Deathstroke, ponieważ ten rozdział był sklejany z ówcześnie napisanych urywków. No a jako iż dawnej Ramoninth nie chciało się ich zmieniać, to ot co z tego wyszło. Ja rozumiem, że pisze się urywki do opowiadania oraz niektóre nie zostają zrealizowane. Jeżeli jednak jakiegoś chce się użyć, to należy go dostosować do obecnej wersji rozdziału tak, aby nie było to tak sztuczne jak tutaj. No i to też wyjaśnia te myślniki zamiast półpauz, bowiem te urywki były pisane znacznie wcześniej. No a skoro aŁŁŁtoreczce nawet tego nie chciało się zmieniać to nie mam słów.~
|Dodatkowo trzy temu? Miesiące? Lata? Dni? Nie wiadomo, bowiem dawnej Ramoninth nie chciało się nawet takich drobnych błędów poprawiać. No a to nie świadczy dobrze o jakości turbo opka.|
<No i też wypowiedzi Slade'a The Opko kompletnie do niego nie pasują. Skoro już chciałby przekonać moją opkową wersję do tego, aby przestała być zabójczynią, to chociaż jego wypowiedzi powinny być zgodne z jego charakterem. No a tak nie jest i to nie pomaga, bowiem jest jeszcze większym NadOOC niż był.>
*W ogóle to jakie cele wreszcie ma opkowy Slade? Chce zniszczyć miasto czy przejąć świat, bowiem ja już nie wiem? Nałogowo zmieniające się cele głównego złoczyńcy nie pomagają, tylko dodatkowo przeszkadzają.*
~*No i ta ostatnia wypowiedź Tri The Opko wygląda jakby przechodziła przez nastoletni bunt. Przypominam, że ona jest dorosłą kobietą, więc powinna z nim jakoś sensowniej dyskutować, a nie jak ja w wieku wczesnym nastoletnim ze swoją matką.*~
~No i też kurde, ona ewidentnie chyba chciała, aby Slade się dowiedział. Powinna coś wymyślić, aby chip nie działał, ale na przykład tak, aby Slade nie miał możliwości codziennie się w tym orientować. Na sto procent dałoby się coś wymyślić, aby było wiarygodne. A tak to sama ściągnęła na siebie swoim debilnym zachowaniem to, że Slade się dowiedział.~
|Brakuje też nadal czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Serio powątpiewam, że stali i patrzyli się na siebie, to jest niemożliwe. Podczas wypowiadania tylu słów zawsze się coś robi, a temu opku wreszcie przydałby się realizm.|
<I generalnie przemyśleń tego paszteta też brakuje. Na serio ciężko uwierzyć, że chociażby z perspektywy czasu żadnych nie ma. To chyba niemożliwe, a ona nadal zachowuje się tak, abyśmy nie mogli jej polubić. No a główną postać i to w narracji pierwszoosobowej powinno dać się polubić. Jednak tutaj to jest niemożliwe, bowiem mimo upływu czasu ta parówa nadal jest płytka jak kałuża.>
*W ogóle, fajnie by było, gdyby był wątek, że Tri The Turbo Opko dostaje zlecenie, aby zategesić Slade'a lub mego opkowego klona. Mogłoby z tego coś ciekawego wyniknąć, ale, jak zwykle, to by wymagało, aby fabuła nie była liniowa. No a jak widać to w pustym łbie dawnej Ramoninth się nie mieściło.*
~*Noga mnie swędzi.*~
~Ta informacja była ciekawsza od wszystkiego, co do tej pory zanalizowaliśmy.~
~*To wiadome, wszystko jest ciekawsze od tego.*~
799. „Kiedy wraz ze Sladem byłam w głównym pomieszczeniu, kiedy skończył on swój kolejny argument, którym próbował przekonać mnie do tego, abym skończyła działać jako zabójczyni, w którejś chwili do moich oczu napłynęły łzy, a po chwili zasłoniłam twarz dłońmi, upadłam na kolana i rozpłakałam się, mówiąc:
- Dlaczego...Dlaczego...Dlaczego...Czemu ja to zrobiłam...Czemu ja ich zabiłam...
Jednak, chwilę potem, poczułam że Slade przytulił mnie do siebie i, po chwili, rzekł:
- No już...Nie płacz, skarbie...
- Jak mam nie płakać...Właśnie zrozumiałam, co robiłam przez tyle czasu... - Odparłam, zapłakanym głosem.
- To dobrze, że zrozumiałaś swój błąd, ale nie płacz. Nie mogę patrzeć, jak cierpisz.
Jednak, po chwili, nastała cisza. Ja zaś, kontynuowałam płacz."
~Ja jebe, co. Najważniejsze, że rozdział wreszcie się kończy, bowiem jego cringe wyjebał limit cringe na dzisiaj, a nawet południa nie ma. Zaczynając od początku, to powinno ewidentnie trwać kilka rozdziałów. To mega hipernierealistyczne, że główna bohaterka tak szybko zrozumiała, co odpierdoliła przez ten cały rozdział. Przekonanie jej do tego powinno trochę zająć, szczególnie, że już zdążyła wczuć się w swoją rolę.~
|Dodatkowo w sumie ona sama ściąga na siebie wszystko, co złe. Jasne, jej dzieciństwo nie było jej winą, ale w sumie dołączając do mego opkowego klona to wszystko zapoczątkowała. No ale zamiast postarać się coś zmienić w swoim życiu woli dramatyzować, jaka to ona biedna i poszkodowana. Kolejny powód, dla którego tej karakanki nie da się lubić, check.|
<Ma też nadal za mało przemyśleń. Powinna się nad tym wszystkim dłużej zastanowić, skoro wreszcie zrozumiała swój błąd. Ja nie mogę, jak można dawać tak mało przemyśleń głównej postaci w narracji pierwszoosobowej? Może gdyby było na początku opka wspomniane, że z jakiegoś powodu prawie wcale nie odczuwa emocji to byśmy się nie czepiali, ale tak...>
*No i też, z takich mniejszych błędów, imię Slade'a znowu jest źle odmienione. Ja nie mogę, ileż można?*
~*Poza tym Slade znowu jest robiony na NadOOC, co nadal irytuje. W końcu on serio powinien mieć wylane na to, co robi jego uczennica. Dla niego powinno być najważniejsze tylko to, aby nadal była dziewczyną na posyłki. Wciąż nie mogę zrozumieć, jak ja mogłam pisać postacie kanoniczne jako takich NadOOC. Jakby pisać ich zgodnie z kanonem, to byliby ciekawsi, no.*~
~Brakuje też nadal czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, szczególnie, że obecnie Tri The Łopłopłopko płakała, więc coś robiła. Czemu dawna Ramoninth nie mogła się nad tą historią postarać? Może gdyby się postarała, to teraz łatwiej byłoby to analizować lub w ogóle nie trzeba byłoby tego robić.~
|No i najważniejsze, że ten wybitnie cringe rozdział wreszcie się skończył i nie musimy do niego więcej wracać. Szkoda tylko, że...|
800. „Rozdział LVI – Depresja"
|...dawna Ramoninth nie uczyła się na błędach i nadal pisała na tematy, o których gówno wiedziała, bez porządnego researchu.|
~*Serio nie rozumiem, dlaczego kiedyś, jeżeli chciałam pisać o chorobach psychicznych, to nie mogłam zrobić porządnego researchu. W końcu sama na szczęście nie byłam chora na żadną chorobę psychiczną oraz nie znam osoby, która na takową by chorowała, więc powinnam zrobić research w inny sposób. To już moja trzecia lub czwarta próba pisania o depresji i nadal jest to spierdolone as fucking fuck.*~
~Trzeba spalić dawną ciebie.~
~*Ah, jaki ty dobry. XDDD*~
~Wieeem ;"""DDD~
801. „Jednak, po około dwóch miesiącach, coś się zmieniło. Otóż, jednego dnia, gdy siedziałam na swoim łóżku, nagle przypomniały mnie się wszystkie złe wydarzenia, które dotychczas mnie spotkały. Poczynając od mojego dzieciństwa, aż do ostatniego, jak na razie, nieprzyjemnego zdarzenia. Na wspomnienie tego, rozpłakałam się. To wszystko było takie smutne, że po prostu nie kontrolowałam łez, a poza tym, ostatecznie byłam sama w pokoju, więc mogłam pozwolić sobie na płacz."
~No ależ oczywiście, że musiało jej się to wszystko przypomnieć akurat teraz, bowiem jest potrzebne do tego, aby ten rozdział był jeszcze bardziej hipernierealistyczny. Czemu to nie mogłoby na nią wpływać od początku? To miałoby więcej sensu, bowiem skoro spotkało ją tyle nieprzyjemnych wydarzeń, to nie powinna ona o nich zapomnieć ot tak o.~
|Dodatkowo w kwestii jej dzieciństwa, to co się stało z jej matką w historii? Było przez cały czas wspominane, że jedynie ojciec czasami ją bił. A co z matką? Ona nigdy się nie pojawiła i nie pojawi w historii, a mogłoby to jakiś ciekawy wątek wprowadzić. Jednak to byłoby ciekawe, a w opkach nie o to chodzi.|
<No i mimo iż to wszystko jej się przypomniało, to nie miała na ten temat więcej przemyśleń. To irytuje, bowiem szczególnie w narracji pierwszoosobowej postać powinna jakoś komentować wszystko, co się wokół niej dzieje. A szczególnie takie momenty, bowiem to po prostu w tym wypadku jest nierealistyczne. Jak mamy polubić moją opkową wersję?>
*Dodatkowo jak zostało wspomniane wcześniej, większość tych sytuacji sama na siebie ściągnęła swoją głupotą. Także powinna się jakoś zastanowić, jak miała zmienić swoje życie, a nie zwala winę na innych. No ale najwidoczniej jest zbyt głupia, aby ogarnąć ten podstawowy fakt.*
802. „[...] – Kochanie...Co się stało? Dlaczego płaczesz?
W tym momencie, nadal zapłakana, rzuciłam się mu w ramiona i odpowiedziałam:
– Och, Slade... Przypomniały mnie się te wszystkie złe wydarzenia z przeszłości, które mnie dotknęły...
– Oj, Tri...Nie płacz z tego powodu. To co już było, nigdy nie wróci. Wiem, że może być ci ciężko, ale postaraj się żyć teraźniejszością. – odparł
– Ale...Ale ja nie mogę...To wszystko było takie okrutne...
– Ja wiem, ale błagam, postaraj się. Nie mogę patrzeć, jak cierpisz.
W tym momencie, nastała cisza. Może i Slade miał rację, ale ja po prostu nie potrafiłam żyć teraźniejszością w stu procentach. W każdym razie, posiedział on przy mnie jeszcze trochę, po czym wstał i wyszedł. [...]"
~*Jak coś, to ta spacja nie jebła mnie się przez przypadek. Była w mym spisie fragmentów do analizy, więc jest też na stówę i w opku. A skoro takich błędów nie chciało mnie się poprawiać, to aż po prostu brakuje słów na mego dawnego pierdolca.*~
~No i wypowiedzi Slade'a nadal nie pasują do jego charakteru. Czy naprawdę nie można by postarać się pisać go kanonicznie, a nie jako typowego NadOOC aŁŁŁtoreczki? Ja wiem, że pisanie postaci kanonicznej zgodnie z jej charakterem jest ciężkie, ale powinno się postarać, aby nie alienować fanów.~
|Dodatkowo strasznie ta scena krótka i bezemocjonalna, mimo iż da się zorientować, że powinna wywoływać emocje. Powinno się tutaj dodać więcej przemyśleń głównej Mary Sue oraz jakoś wydłużyć dialog, aby to zadziałało. Generalnie wszystkie sceny w tym opku nie działają tak jak powinny, co nie pomaga.|
<Brakuje też czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Ja nadal nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, powinni chociaż trochę gestykulować. Jak można było aż tak bardzo nie włożyć czasu i pracy w swoją historię?>
*I generalnie strasznie nudny jest ten dialog, mimo iż miał wywoływać jakiekolwiek emocje.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami, to mamy od tego spokój na kolejne trzy dni.*~
~*|Nie xD| ;"""DDD*~
803. „Aż któregoś dnia, gdy siedziałam na łóżku i płakałam, usłyszałam czyjeś kroki. Kiedy odwróciłam się, aby sprawdzić co się stało, ujrzałam idealną ciemność. Nic wokół mnie nie było oraz wydawało mnie się, że znajdowałam się w czarnej dziurze. Nie było również żadnej osoby, która mogłaby wydawać dźwięk kroków. Lecz, chwilę potem, nagle, wyskoczyła przede mną jakaś dziewczyna. Widząc ją, aż odskoczyłam ze zdziwienia. W ogóle, dopiero teraz zdałam sobie sprawę z faktu, że stałam, a nie siedziałam jak to miało miejsce niedawno. Jednak, mimo wszystko, przyjrzałam się tej dziewczynie.
Była ona wysoka, znacznie wyższa ode mnie i szczupła. Miała długie, pofalowane czarne włosy i intensywnie zielone oczy. Na szyi miała naszyjnik w kształcie czerwonego rombu zawieszonego na krótkiej, czarno-fioletowej wstążce. Na sobie miała założoną ciemnoróżową narzutkę damską i widoczną pod nią czarną bluzkę. Na nogach miała granatową, rozkloszowaną spódniczkę i czarno-zielone rajstopy. Na stopach miała ciemnoczerwone buty na koturnie.
Chwilę potem, widząc że nieco wystraszyłam się, zaśmiała się i rzekła:
– Wybacz, Claire. Nie chciałam cię wystraszyć.
Skąd ona znała moje imię? W ogóle, to kim ona była? Od razu zapytałam:
– Kim ty jesteś? Skąd znasz moje imię i gdzie JA jestem?
– Jak to? Nie pamiętasz mnie? – tutaj zdziwiła się – Przecież to ja! Irma Harvey, twoja najlepsza, wymyślona przyjaciółka z dzieciństwa! – zawołała
Wymyślona przyjaciółka? Ach, faktycznie, gdy chodziłam do pierwszej klasy podstawówki miałam całą rzeszę wymyślonych przyjaciół, ale moją najlepszą była właśnie Irma Harvey. Nie wspominałam wam o tym wcześniej, bo po prostu przez wszystkie dotychczasowe wydarzenia w moim życiu o niej zapomniałam. W każdym razie, odpowiedziałam:
– Ach, faktycznie, to ty. Wybacz, ale miałam w całym swoim życiu tyle zajęć, że o tobie zapomniałam. W każdym razie, gdzie ja jestem?
W tym momencie, za Irmą pojawiła się jakaś złota, otwarta brama, a za nią wiejska droga. Chwilę potem, odpowiedziała:
– Wiem, przez co teraz przechodzisz w prawdziwym świecie, dlatego chciałam zabrać cię do krainy, w której będziesz czuć się znacznie lepiej niż na Ziemi.
I, nim zdążyłam jakkolwiek zareagować, chwyciła mnie za rękę i wciągnęła za bramę, która zamknęła się za nami."
~*Dobra kurwa, musimy jakoś zmotywować się, aby dokończyć tę analizę. Dzisiaj zobaczyłam, że Lecker usunęła konto z Wattpada, a nie ma co się oszukiwać, fakt, że czytała tę analizatornię było moją największą motywacją do skończenia tej analizy.*~
~Wiem, też to zauważyłem i szczerze to jest dość ciekawe. Nic nie zapowiadało, aby usunęła konto oraz myślałem, że chciała doczytać tę analizę do końca.~
~*Wiem i też mnie to zdziwiło. Na początku myślałam, że mnie zablokowała lub zmieniła nick, ale jej shitpost też zniknął. Właśnie stąd wiem, że usunęła konto. Przez jakiś czas umówmy się, będzie mnie się ciężko zmotywować do pisania mych opowiadań oraz tej analizatorni. Umówmy się, moją największą motywacją do prowadzenia tego wattpadowego konta było to, że Lecker czytała me prace.*~
|W sumie dało się zorientować, że coś było na rzeczy, bowiem tak nagle, kompletnie bez powodu, przestała ci odpisywać na wiadomości oraz ani razu nie skomentowała ostatniej części tej analizy. No i z jakiegoś powodu przestała cię obserwować na Spotify. Niby to nic, ale też dość ciekawe.|
~*Właśnie tego Spotify najbardziej nie ogarniam, jakby jaki w tym sens. XDDD Mam z nią jeszcze kontakt przez maila oraz Steama, ale na Steamie ona od ponad roku używa trybu niewidocznego. Także nie wiem kiedy jest i mogę do niej napisać, więc no. A co do maili, to wątpię, aby mi odpisała, na moją wiadomość mailową sprzed kilku lat nigdy nie odpisała, więc no. Niby mam z nią kontakt, ale jednak nie.*~
<Może jakiś czytelnik również ma z nią kontakt i wie, czemu spierdoliła z Wattpada oraz tak ot tak przestała się do Ramoninth odzywać. Jeżeli tak, to, jeżeli to nie tajemnica, niech taka osoba napisze powód w komentarzu, bowiem to serio jest dość dziwne i przez to ciekawe.>
~*Na stówę nie jestem jedyną osobą w necie, która ją zna, więc no. Przechodząc jednak do analizy, zaczynając od samego początku, bowiem nie od końca, jakim cudem wymyślona przyjaciółka Tristitii The Opko mogła ją gdzieś zabrać? Ba, jak w ogóle mogła nabrać świadomości? To nie crapypasta o Zero, aby takie akcje mogły być możliwe. Dodatkowo to jest niemożliwe nawet jak na standardy serialu. Wypadałoby to wyjaśnić, a nie dawać temu opku kolejnej hipernierealistyczności.*~
~Dodatkowo ile mamy się powtarzać, że depresja to nie jedynie płacz i płacz? W analizie one-shota „Przegięliście" dawaliśmy grafikę na temat depresji i tam było, że to nie tylko płacz. Serio wypadałoby najpierw zrobić research przed używaniem w swoim opku chorób psychicznych.~
|Miło chociaż, że mamy opis Irmy, w tym opku nadal należy nawet takie zalety doceniać. Szkoda tylko, że znowu jest statyczny, mimo iż zostało udowodnione, że dawna Ramoninth umiała pisać dynamiczne opisy. Dodatkowo w tamtym okresie chyba już pisała „Nie jestem waszym wrogiem.", więc no.|
<Również znowu jest podkreślane, że dawna Ramoninth umiała pisać dopiski pomiędzy wypowiedziami. Dlaczego nie pojawiało się to częściej? To dodałoby trochę realizmu oraz dynamiki, co temu turbo opku by się przydało.>
*Tutaj też ewidentnie widać brak przemyśleń tej pały. Nagle z dupy pojawiła się jej wymyślona przyjaciółka z dzieciństwa, która chciała ją gdzieś zabrać. Dodatkowo trafiła do jakieś czarnej pustki kompletnie z dupy. No a mimo to kompletnie nie ma większych przemyśleń na ten temat. Jak mamy Tristitię The Opkeł polubić, skoro nawet w takich sytuacjach jest pusta jak cholera?*
~*No i oczywiście, że nie wspomniała o tej wymyślonej przyjaciółce, bowiem wciskanie rzeczy na siłę, aby coś się działo, nadal na propsie. Jakby Irma była w większej ilości rozdziałów lub do tej pory nie było wciskania rzeczy na siłę to by zadziałało, ale tak...Jakbym po prostu nie mogła się postarać.*~
~No i serio ten wątek powinno rozciągnąć się na kilka rozdziałów, bowiem on brzmi jak coś, co mogłoby być ciekawe. Jednak, jak pewnie się domyśliliście, to jest wątek tylko na ten rozdział.~
|Bowiem, niestety, domeną tego opka jest to, że wszystko co ciekawe jest wypierdalane przez okno, a najnudniejsze i najgorsze rzeczy zostają.|
804. „[...] To nie brzmiało dobrze, a wręcz z niewiadomych dla mnie powodów zaczęłam czuć niepokój. Niby wokoło było przyjemnie, a i Irma zachowywała się normalnie, ale miałam wrażenie, że czyha na mnie jakieś niebezpieczeństwo. No, ale na razie było normalnie, więc nie miałam co się przejmować."
<Można byłoby podbudować to, dlaczego moja opkowa wersja czuła niepokój. Wypadałoby opisać wszystko, co się wokoło działo oraz jakieś większe odczucia mego opkowego sobowtóra. No ale nie, bowiem to by wymagało czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi. Jak można tak marnować potencjał poszczególnych wątków?>
*Generalnie, jak zostało wspomniane wcześniej, ten wątek powinien być rozciągnięty na kilka rozdziałów. Dzięki temu można byłoby całą atmosferę i generalnie akcję w tej krainie bardziej podbudować. Jednak, jak wiadomo, to wymagałoby czasu i pomysłów, no a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.*
805. „[...] – W tym świecie wiecznie świeci słońce. Nie ma żadnej innej pogody oraz nie istnieje coś takiego jak noc, więc powinnaś tu być szczęśliwa.
Nie wiem, co pory dnia oraz pogoda miały do mojego szczęścia, no ale OK. Po kilku minutach doszłyśmy do chatki, po czym weszłyśmy do środka. [...]"
~*Nie żeby coś, ale noc też jest potrzebna. Wszakże lepiej śpi się w nocy niż za dnia, szczególnie, jeżeli nie mieszka się w rejonach Ziemi, w których dzień i noc trwają po pół roku. Dodatkowo inna pogoda też jest potrzebna chociażby po to, aby trawa i inne rośliny nie zwiędły. Niby dałoby się wytłumaczyć, jakim cudem wszystko wytrzymuje przy wiecznym słońcu, ale jak zapewne się domyśliliście tak nie jest. Poza tym inna temperatura powietrza niż ciągle taka sama również jest potrzebna. Także ta, ewidentnie ta Irma nie wybrała najlepszego miejsca, do którego mogłaby zabrać swoją stwórczynię.*~
~Dodatkowo brakuje spacji pomiędzy tą wypowiedzią a pseudo przemyśleniami Tristitii The NadOpko. Przez to wygląda to tak, jakby to była część wypowiedzi.~
|No i znowu mamy za mało przemyśleń Tristitii The Łopłopłopko. Skoro nie wiedziała, co pory dnia oraz pogoda miały do jej szczęścia, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Jednak jak widać nie, lepiej od razu przejść do tego, gdzie weszły. Ewidentnie widać, że te przemyślenia są tylko po to, aby zwykły, szary czytelnik się nie dojebał, co nie pomaga tej historii.|
<Nadal brakuje też czynności, które Irma by wykonywała podczas tej wypowiedzi lub opisu tego, co działo się wokół nich. Na sto procent Irma coś robiła oraz w otoczeniu coś się działo, więc powinno się o tym wspomnieć.>
806. „[...] Co ona tak dbała o moje szczęście? To było trochę podejrzane, ale to może ja nadinterpretowywałam otaczającą mnie rzeczywistość."
*Jesteś taka głupia czy tylko udajesz? Powinnaś się bardziej nad tym wszystkim zastanowić. W końcu twoja wymyślona BFF ot tak o do ciebie przylazła i zabrała cię do jakieś dziwnej krainy, a ty to tak zbywasz? Ja nie mogę, jak można tworzyć taką kretynkę jako główną postać?*
807. „Był on wyższy ode mnie i wysportowany. Miał on krótkie, czarne włosy i zielone oczy, na których miał ciemnoniebieskie okulary. Na jednym oku miał takie dziwne coś, czego nie potrafię za bardzo opisać. Wyglądało to jak ciemnozielony okular, w którym coś się świeciło. Naprawdę, nie umiem tego opisać. Na głowie miał jeszcze zaczepione gogle. Ubrany był w czarny płaszcz z pasem tego samego koloru, czarne spodnie, buty i rękawiczki bez palców tego samego koloru. Widziałam, że posiadał również czerwoną pelerynę z czarnymi końcami wyglądającymi jak fragment pasów samochodowych. W prawej ręce trzymał zdobiony, żółtoniebieski miecz.
To z kolei był Edward, kolejny z moich wymyślonych przyjaciół, którego stworzyłam na podstawie jednej z postaci stworzonych przeze mnie w grze „Gatcha Studio!". Chwilę później, przemówił on do mnie:
– Nadal jej ufasz?
– Co? O co ci chodzi? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
– O Irmę. Nie pamiętasz, kim ona od pewnego czasu była?
W tym momencie, w odpowiedzi pokręciłam przecząco głową. Na tę reakcję, Edward westchnął i odparł:
– Nie pamiętasz, że ona od pewnego momentu uzyskała częściową świadomość, jeszcze wtedy, gdy ty o nas pamiętałaś i zaczęła być zła za to, że nie jest prawdziwa oraz, że nie jest twoją pierwszą, wymyśloną przyjaciółką?
Bądźmy szczerzy, nadal nie kojarzyłam, o czym on mówił. Jednak, nie zdążyłam się nad tym głębiej zastanowić, gdyż nagle las spowił mrok. [...]"
~*Tak, wtedy miałam fazę na Gacha Studio, bowiem tak powinno się pisać nazwę tej gry. Dzisiaj pewnie byłby stworzony w Gacha Club, bowiem obecnie mam fazę na tę grę. W ogóle mam ochotę napisać FanFiction do Battle Mode z Gacha Club. :D*~
~To ewidentnie idzie za daleko. xDDD~
~*No co, rozdziały szósty i siódmy nie istnieją, więc fanowska kontynuacja zawsze na propsie. :D Niby fabuła jest generyczna i mimo iż dwa ostatnie rozdziały jeszcze nie istnieją to każdy wie, jak wszystko się skończy, to mam ochotę coś napisać. :DDD Plus stworzyłam wczoraj Corrupted Andromedę, więc wypadałoby ją wykorzystać, bowiem wyszła mi zajebiście. :DDDDDD*~
|FanFiction do Gacha Club. Tego jeszcze nie grali. xDDD Wiem, że technicznie animacje z gier z tej serii można określić jako FanFiction, ale w formie pisanej to jeszcze nie widziałem. XD|
~*Bowiem chyba nie istnieją, więc będę pierwsza. :DDD Anyway, szkoda, że wcześniej nie zostało wspomniane, że Tristitia Opko Version lubiła Gacha Studio. Mogłaby kilka razy jeszcze w to grać wcześniej i później, to nie wyglądałoby to jak wjebane na siłę tylko dlatego, że wtedy miałam fazę na tę grę.*~
~No ale miło, że chociaż mamy opis Edwarda. Zawsze dawna Ramoninth mogła go stworzyć w Gacha Studio i wstawić tutaj screenshota go przedstawiającego. Wypadałoby jednak temu opisowi dodać dynamiki, dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła pisać dynamiczne opisy. No a takie się lepiej czyta, niż statyczne.~
|Poza tym, szkoda, że ten wątek z Irmą nie zostanie rozwinięty, bowiem mimo iż widać, że zostało to zajebane z crapypasty Zero i nieco przerobione, aby się nikt nie skapnął, to brzmi ciekawie. Trzeba byłoby jednak wymyślić, jakim cudem to jest możliwe, bowiem brzmi nieprawdopodobnie. Jednak jak wiemy dawnej Ramoninth nie chodziło o stworzenie czegoś ciekawego.|
<Poza tym, czy dawna Ramoninth nie mogła napisać tego rozdziału w Wordzie? Z tego co wiem, to ten rozdział był pisany w aplikacji Writer na Androida, która powoduje po wklejeniu tekstu do Worda takie za duże spacje. No a skoro to opko nawet pod tym względem kuleje, to nie ma dla niego nadziei.>
*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili oraz świat wokół nich zamarł. Powinno się postarać chociaż nad tym elementem, aby nie wyglądało to jak napisane na siłę.*
~*No i Edward powinien pojawić się wcześniej i próbować wytłumaczyć swej stwórczyni, że Irma ma wobec niej złe zamiary. To miałoby więcej sensu niż wjebanie go teraz, bowiem nie miało się pomysłu na to, jak Tristitia The Śmietnik miała wrócić do normalnego świata.*~
~Brakuje też więcej przemyśleń Tristitii The Śmiecia. Ona powinna jakoś te rewelacje w myślach komentować, a z perspektywy czasu to już w ogóle. Jak mamy w narracji pierwszoosobowej polubić główną bohaterkę, która nie ma żadnych przemyśleń?~
|Mogłaby też zacząć sobie coś przypominać, ale na przykład to wypierać. Jednak to by wymagało więcej pisania, a aŁŁŁtoreczce nie o to chodziło.|
~*I koniec końców nawet mój Gachowaty FanFiction będzie lepszy od tego barachła. :D*~
~Help xDDD~
~*No co chcesz, fajnie będzie. ;"""DDD*~
~Nie no, super. Nie dość, że Retconningverse stworzyłaś, to teraz swoje pojebanie jeszcze na grę na telefon będziesz rozszerzać. xDDD~
~*Tam pojebanie, Yuni uratuje wszystko, też mi pojebane.*~
|O tym mówimy. XDDD|
~Nie powiesz, że nie lubisz Yuni, ona jest zajebista. :D Znaczy koniec końców Usalina będzie musiała wszystko cofnąć, bowiem ona ma urządzenie do tego, ale Yuni najbardziej przyczyni się do umożliwienia tego. :DDD*~
*Te leki chyba ci jednak szkodzą. XDDD*
~*Hehe ;"""DDD*~
808. „[...] – Więc już wiesz~, ty upośledzona dzido~... ~*I kto tu jest pojebany? XDDD*~ ~Ty :D~ ~*A ty to co. XDDD*~ ~Hehe ;"""DDD~ A, jako iż wiesz za dużo, musisz zginąć. [...]"
~*Pomijając pojebanie Grzegorza ~:D~ tak, o tobie mówię, kasztanie. xDDD Anyway, pomijając to, to mega edgy jest ten tekst. Jakby nie mogła powiedzieć czegoś normalnego, co nadal miałoby swój sens.*~
~Mogłaby też coś podczas tej edgy wypowiedzi robić, a nie stać jak ten kołek. Jednak jak widać to za wysoki poziom jak na aŁŁŁtoreczkę.~
809. „Nie wiem, jak długo biegliśmy, ale w pewnym momencie zauważyliśmy złotą bramę, dzięki której dostałam się do tego przeklętego miejsca. Od razu przyspieszyliśmy bieg, ale Irma biegnąca za nami, z tego co słyszałam, również to zrobiła. W ostatniej chwili, kiedy już nas doganiała, udało nam się przebiec przez bramę, która zatrzasnęła się Irmie przed nosem. I, nim zdążyłam się odwrócić i podziękować Edwardowi za pomoc, wszystko zniknęło. Przed sobą natomiast, zobaczyłam jakąś białą ścianę. Wiedziałam, że to nie był mój dom, ale nie miałam pojęcia, gdzie byłam. Poza tym, gdy próbowałam przywołać jakieś negatywne wspomnienie, nie mogłam tego zrobić. Czułam, że one nadal były we mnie, ale że tak się wyrażę, odblokowane były tylko te pozytywne wspomnienia, a negatywne zostały zablokowane. Kiedy się obróciłam, zauważyłam że pomieszczenie, w którym się znajdowałam, było białe i puste. Na ścianie obok mnie, było duże lustro weneckie, a za nim pomieszczenie z jakimiś lekarzami. Widziałam, że zdziwili się, gdy zauważyli, że się poruszyłam. Ja zaś, wstałam.
Chwilę potem, gdy stałam, w którejś chwili usłyszałam z głośników głos jakiegoś lekarza:
– Widzimy Claire, że już wróciłaś do rzeczywistości. |Ty szujo niedojebana, a było tak miło, a ty co. No weź się utop, zanim znajdę kałacha.| Jeżeli mnie słyszysz oraz rozumiesz, proszę abyś usiadła. Tak będzie lepiej. <Bowiem to by kompletnie wypowiedział lekarz, Slade. XDDD> |A nie? :D| *NIE? X"""DDD* |Hehe ;"""DDD|
W tym momencie, zgodnie z poleceniem, usiadłam. Zaczęłam podejrzewać, że byłam w jakimś szpitalu psychiatrycznym, ale nie wiedziałam, jak się tu dostałam. W każdym razie, najważniejsze było to, że byłam już w normalnym świecie, a nie w czymś, co nawet światem nie mogło zostać nazwane. No, ale BYŁAM W PSYCHIATRYKU! Ciągle nie wiedziałam i do dziś nie wiem, jak tam się dostałam."
|Czemu w psychiatryku? To bardziej wygląda, jakby w śpiączkę zapadła, więc powinna trafić do normalnego szpitala. Jasne, zaczynała się u niej pseudo depresja, bowiem jej stan nie może zostać nazwany normalną depresją, ale wnioskując po tym fragmencie zapadła w śpiączkę. No a osób w śpiączce nie trzyma się w psychiatryku, logiki trochę.|
<Jestem ciekawa, co by się stało jakby Irma dogoniła moją opkową wersję i Edwarda. Jednak nie byłoby to liniowe oraz przez to byłoby ciekawe, a dawnej Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło. Potem narracja zawsze mogłaby się zmienić na trzecioosobową i można byłoby patrzeć, co działo się również w normalnym świecie. To byłoby znacznie ciekawsze, niż to, co mamy tutaj.>
*No i szczerze, negatywne wspomnienia też są potrzebne wbrew pozorom. W końcu to dzięki nim się czegokolwiek uczymy, więc to, że zostały zablokowane to taka trochę chujnia. Dodatkowo, z tego co wiem, nigdzie później nie zostanie to wspomniane, więc no. Nie ma to jak dopierdalać więcej rzeczy na siłę, bardzo gratuluję.*
~*Poza tym, tak, ten pierwszy kloc tekstu w opku faktycznie jest tak chujowo napisany. Jak kopiowałam fragmenty do osobnego pliku Worda, to kopiowały się tak, jak były w opku, więc no. Czemu chociaż nad tym nie mogłam się postarać? Nie ma co, opko kuleje w każdym calu.*~
~Dodatkowo podczas wypowiedzi lekarza na sto procent Tristitia The Dziwka coś robiła, bowiem to niemożliwe, aby nie robiła nic. No, a jako iż zostało udowodnione, że dawna Ramoninth potrafiła pisać dopiski pomiędzy wypowiedziami, to powinna to dalej robić.~
|Nadal brakuje też przemyśleń Tristitii The Szmaty. Ona nad tym wszystkim powinna się jakoś dłużej zastanowić, a nie wszystko tak zbywać. Mówiliśmy, w jakim wypadku by to zadziałało, a ten ewidentnie nim nie jest.|
<Poza tym, moja opkowa wersja zawsze mogła później zapytać Slade'a lub Sebastiana, jak dostała się do psychiatryka. No ale jak widać to za wysoki poziom jak na jej zjebanie umysłowe.>
810. „[...] – Tri, Tri, Tri, Triii!
Najprawdopodobniej zareagowałam na to zażenowaniem, gdyż po chwili usłyszałam cichy śmiech Sebastiana. Słysząc to, Slade odparł:
– No co chcesz. Nie powiesz, że nie tęskniłeś za nią przez ten rok.
– CO KURWA? ROK?! – krzyknęłam
– Dokładnie, skarbie. Byłaś w tym dziwnym stanie równo rok. – odpowiedział Sebastian.
– Ale jakim cudem?! Miałam wrażenie, że minął ledwo miesiąc!
W tym momencie, Slade puścił mnie i dodał:
– Ja to w ogóle bałem się, że już nigdy nie wrócisz do normalności. Lekarze mówili, że to byłoby mało prawdopodobne.
– Weź mnie nawet nie dobijaj... – skomentowałam
Po tych słowach, szeroko uśmiechnął się i dodał:
– Sorki
Co ja się z nimi miałam. W każdym razie, porozmawialiśmy jeszcze o wszystkim i o niczym. [...]"
~*Dziwny stan to jest to, że potrafię się tak ot tak wyłączyć, ale jednocześnie nie spać i nadal pozostać świadomą, i tak odzyskać energię na kilka godzin. Śpiączka dziwnym stanem nie jest, jasne, fajnym na stówę też nie, ale nadal nie ma w niej nic dziwnego. Postacie w tej historii powinny ogarniać, że Tristitia The Kurwa z jakiegoś powodu zapadła w śpiączkę.*~
~No i, jak widać, robienie z postaci kanonicznych NadOOC nadal jest na propsie. Czy serio nie można byłoby pisać opkowego Slade'a i Brother Blood zgodnie z ich kanonicznymi charakterami? Oni powinni jedynie się ucieszyć, że dalej będą mogli do swych celów Tri The Opko wykorzystywać. Chociaż można by dać wątek, że Slade, zgodnie z prawami logiki, znalazł sobie nowego/nową ucznia/uczennicę, a Sebastian zapomniał o Tri The Opkeł i zajął się swoim życiem. No i Tri The NadOpko mogłaby się tego dowiedzieć i mógłby wyniknąć z tego jakiś ciekawy wątek. To byłoby lepsze niż wieczne robienie z postaci kanonicznych NadOOC.~
|I serio przydałaby się temu opku narracja trzecioosobowa. Dzięki temu moglibyśmy zobaczyć, jak wyglądało życie mego opkowego klona oraz Brother Blood podczas tego roku. Dodatkowo może coś ciekawego w prawdziwym świecie by się stało, wszakże przez rok wiele może się wydarzyć. No ale nie, lepiej nieumiejętnie prowadzić tę historię w narracji pierwszoosobowej.|
<A fakt, że nie ma tutaj praktycznie w ogóle przemyśleń mej opkowej wersji nie pomaga. W narracji pierwszoosobowej powinno ich być sporo plus szczególnie w takiej sytuacji. No i powinny być też z perspektywy czasu, to by pokazywało, że faktycznie to wszystko jest z owej perspektywy pisane. Bowiem jak na razie wiemy to tylko z pojedynczych wspomnień oraz pierwszego zdania prologu, co nie pomaga.>
*Brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej debaty tysiąclecia. Nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili, tak się chyba nie da.*
~*Mogłaby też opowiedzieć im, co przeżyła w tej dziwnej krainie. Można byłoby też dać wątek, że na przykład Edward by jej coś dał i to pojawiłoby się z nią w prawdziwym świecie. No ale jak widać lepiej iść liniowym planem, a nie go zmieniać, aby był ciekawszy.*~
811. „[...] Lecz, jako, iż [...]"
~Tutaj jest ewidentnie o jeden przecinek za dużo.~
812. „[...] Po czym, znowu porozmawialiśmy we trójkę o wszystkim i o niczym. Również opowiedziałam im, co w czasie tego roku się ze mną działo. Jednak, po około godzinie, Sebastian musiał wracać do bazy. Kiedy zaś przeteleportował się, Slade wrócił do obserwowania świata za pomocą wielkich ekranów, a ja udałam się do mego pokoju."
|Miło, że jednak opowiedziała im o tym, co się przez ten rok z nią działo. Szkoda tylko, że mój opkowy sobowtór oraz Sebastian The Opko nie raczyli tego w żaden sposób skomentować. Może wyniknęłaby z tego jakaś rozmowa i rozdział byłby naturalnie dłuższy, a nie na siłę.|
<Wypadałoby też dać chociaż trochę przemyśleń mej opkowej wersji. No kurde, to rozdział pięćdziesiąty szósty z siedemdziesięciu, a postać nadal się nie rozwinęła. To jest aż nie do pomyślenia.>
*No i czy ten Slade serio nie miał co robić? Ja rozumiem, że on powinien obserwować sytuację w mieście, ale bez przesady, powinien mieć też jakieś hobby. Ciężko jest uwierzyć, że codziennie od rana do nocy robił praktycznie to samo i mu się nie znudziło.*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami, to mamy od tego na dzisiaj spokój.*~
~*<Mordy tam. xDDD> ;"""DDD*~
813. „Rozdział LVII – Pandemia ~koronawirusa~"
~*No ależ oczywiście, bowiem inaczej ten tępy autysta by nie przeżył. XDDD*~
~No co? Nawiązywanie do obecnej sytuacji na świecie jak zwykle na propsie. :D~
~*Skończ chlać z samego rana. XDDD*~
~Hehe ;"""DDD~
~*Anyway, przechodząc do analizy, to ten tytuł zapowiada ciekawy rozdział. Jednak zgadnijcie co, to kolejny filler, który nie będzie miał wpływu na przyszłe rozdziały.*~
~No ależ tak, bowiem tak kompletnie powinno się wykorzystywać pomysły na opowiadania. Jakby nie można było zmniejszyć ilości rozdziałów, ale nie pisać ich fillerowych.~
|Generalnie plan na to łopłopłopko powinien się zmienić, bowiem obecny jest zbyt liniowy i hipernierealistyczny. Serio, to nie jest nic dziwnego, że pomysły na opowiadania się zmieniają. No ale najwidoczniej dla dawnej wersji Ramoninth to zbyt wysoki poziom rozwoju.|
814. „[...] Również spotykałam się z Sebastianem, bo jak wiadomo, on był Jedynym Słusznym Człowiekiem. Także chciałam, aby wszyscy Tytani już padli, bo w końcu była ich tylko czwórka. No i raz, na mieście, zauważyłam dziewczynę bardzo podobną do Terry, o której wam kiedyś tam wspominałam. A może to była ona? Nie wiem, ja tam za bardzo się nią nie interesuję. Skoro zdradziła Slade'a, to na dobrą sprawę może ginąć w torturach."
<Serio moja opkowa wersja zachowuje się jak turbo fanatyczka Slade'a, a tak naprawdę nie ma powodu. Serio, nie widzę na horyzoncie żadnego powodu, dla którego Tristitia The Opko miałaby być taką fanatyczką Slade'a. Szczerze, gdybym była na jej miejscu to sama rozważałabym zdradzenie Slade'a. W końcu w tym opku życie jako jego uczeń to straszna nuda, jedynie się coś kradnie lub czegoś pilnuje, no nuda na sto dwa.>
*No i też nie ma powodu, aby aż tak fangirlować mego opkowego sobowtóra. Jasne, są przyjaciółmi, pomijając fakt, że robi się przez to NadOOC z Sebastiana The Opko. No ale mimo to Sebastian Opko Version nie zrobił NIC, co mogłoby usprawiedliwić fakt, że Tristitia The Opkeł jest jego fangirl. Dodatkowo ten wątek już od dawna jest nudny, bowiem nie dość, że nie ma sensu, to nie wnosi nic do historii.*
~*Poza tym, myślicie, że fakt iż Tristitia The Turbo Opko spotkała na mieście dziewczynę bardzo podobną do Terry będzie miał jakieś znaczenie? W jakim wy świecie żyjecie? To zostało wspomniane ot tak o, a nie zostanie wykorzystane. Jasne, niektóre rzeczy mogą być oczkiem w stronę fanów oryginalnego serialu, ale akurat to można by jakoś wykorzystać. Tylko Nadboże broń nie w taki sposób jaki pamiętam z urywków do mego innego opka o Młodych Tytanach, jak nie do tego. Jak dobrze, że te urywki przepadły razem z mym skradzionym telefonem.*~
~No i skoro Tristitia The NadOpko chciała, aby pozostali Tytani strzelili kopytami to nie działa na korzyść jej niby dobrej strony. Jeżeli miałaby w sobie drugą, dobrą stronę, to nie powinna tego chcieć. Ona jest taka niekonsekwentna, że to aż NadSzok.~
|No i nadal ma za mało przemyśleń. Powinna nad tym wszystkim się dłużej zastanawiać, a nie tak krótko, aby przeciętny czytelnik się nie dowalił, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń głównej kurwy brak. Jak mamy ją polubić, skoro wszystko po niej spływa?|
<I generalnie jest to jeden z fragmentów, które idealnie pokazują turbo zjebanie opkowej Tristitii.>
815. „Lecz, po tych paru miesiącach, stało się coś okropnego. Otóż, raz w telewizji usłyszałam, że Stany Zjednoczone nawiedziła jakaś choroba, o której nikt wcześniej nie słyszał. A, jako iż tak było, to znaczyło, że nie było jeszcze na nią lekarstwa. Z każdym dniem, coraz więcej osób zaczęło na nią chorować, aż w końcu owa choroba objęła swoim zasięgiem całe Stany Zjednoczone, powodując pandemię. Przez to, nie można było uciec z kraju, gdyż granice zostały zamknięte, aby choroba nie rozprzestrzeniła się na cały świat. Ja i Slade próbowaliśmy jakoś przetrwać. Ograniczaliśmy wyjście z domu do minimum, aby na nią nie zachorować, tak samo było z otwieraniem okien w bazie, gdyż ta choroba podobno przenosiła się drogą kropelkową. Nie wiedziałam, jakie były jej objawy, gdyż nie spotkałam jeszcze żadnej osoby chorej na to coś, ale po krzykach, które słyszałam z ulicy wnioskowałam, że były bardzo okrutne."
*Szybko ten koronawirus mutuje.*
~*Ja pierdolę, kolejny debil. XDDD*~
*Hehe ;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy, kolejny fragment, który działa na niekorzyść niby inteligencji Tristitii The Łopłopłopko. Skoro nikt wcześniej o tej chorobie nie słyszał, to chyba logiczne, że nie było na nią lekarstwa. Ja nie mogę, jakby nie mogła darować sobie tego dopisku, w końcu każdy to wie.*
~*Poza tym, ten wątek z tą pandemią powinien być rozciągnięty na kilka rozdziałów. W ogóle może cała akcja tego opowiadania działaby się od któregoś momentu z pierwszych rozdziałów w czasie pandemii oraz po jej zakończeniu. To byłoby znacznie ciekawsze, niż to gówno, które mamy teraz.*~
~No i kolejny powód, aby to było przynajmniej na kilka rozdziałów rozciągnięte to taki, że wypadałoby to przedstawić, a nie opisywać w streszczeniu. Zasada show don't tell się kłania. Jak mamy odczuć dramatyzm i beznadzieję tej sytuacji, skoro mamy przedstawione jedynie streszczenie? Jasne, w opowiadaniu niektóre sytuacje wręcz wypada streścić, aby bezsensownie nie przedłużać rozdziału, ale to nie jest jeden z tych momentów.~
|No i czemu zawsze musi to być droga kropelkowa? Ja wiem, że tak jest najłatwiej, ale aby było chociaż trochę oryginalniej, to może nie wiem, niech będzie to droga pokarmowa? W końcu jedne z najbardziej zabójczych chorób, na szczęście rzadkich jak cię chuj, czyli te prionowe, przenoszą się drogą pokarmową. Ej właśnie, czemu wymyślać nową chorobę? Może by jedna z chorób prionowych, którymi można się zarazić (jak wiadomo są też genetyczne choroby prionowe, więc no) by zmutowała jak ja jebe i łatwiej byłoby się nimi zarazić? To byłoby tysiąc razy ciekawsze.|
<No i JAK moja opkowa wersja mogła nie spotkać kogoś chorego na tę chorobę? Raz na jakiś czas musiała na sto procent wyjść, więc na ulicy musiała spotkać chociaż jedną osobę chorą na to coś. Kolejny hipernierealizm jak ja jebix.>
*Czyli standard, kolejny ciekawy wątek został zjebany, bowiem dawna wersja Ramoninth była turbo zjebana.*
816. „Na początku, wyglądały one tak, jak początkowe objawy dżumy dymieniczej, czyli wysoka gorączka powyżej trzydziestu ośmiu stopni Celsjusza, poty, dreszcze, rozszerzenie naczyń krwionośnych, ból głowy, znaczne osłabienie i powiększenie węzłów chłonnych nawet do około dziesięciu centymetrów. Po około półtora tygodnia, następowały objawy właściwej choroby, czyli hemolakria objawiająca się trzy razy dziennie i towarzyszące jej zawroty głowy, drgawki, ostre bóle całego ciała, wymioty, osłabienie słuchu i wzroku oraz postępujące czernienie całej skóry, spowodowane obumieraniem tkanek. Śmiertelność zarażonych wynosiła sto procent."
~*No bardzo zabawne, ale te objawy dżumy to trochu zbyt ogólne są. Powinno się też dać jakieś objawy charakteryzujące tę chorobę, bowiem te tu podane mogą wystąpić przy całej masie chorób. Jeżeli już się chciało, aby ta nowa choroba dawała jako pierwsze objawy dżumy, to należałoby wziąć też jakieś charakterystyczne dla niej.*~
~No i znowu mamy te stopnie Celsjusza. Kurde bele, Tristitia Opko Version mieszka w USA, powinna stosować stopnie Fahrenheita. To nie jest takie trudne, wystarczy wpisać w Google magiczne hasło „38ᵒC to Fahrenheit" i Google sam ci przekonwertuje. No a skoro dawna wersja Ramoninth nawet w takich szczegółach była leniwa, to dla tego NadOpka serio nie ma nadziei.~
|W sumie nie dziwi mnie też, że ta choroba przy takich objawach wynosiła sto procent, ale też powinno się to zmniejszyć. Ten ostatni objaw na przykład mógłby nie objawiać się zawsze i śmiertelność mogłaby wynosić, ja wiem, dziewięćdziesiąt osiem procent. Nadal dużo, ale przynajmniej bardziej realistycznie. W końcu organizmy są różne i niektóre mogłyby znosić tę chorobę i z niej wychodzić.|
<Wy, a wiecie co byłoby ciekawe? Jakby na przykład tę chorobę stworzył ktoś, kto chciałby zastraszyć świat i miałby tę chorobę pod kontrolą i w każdej chwili mógł ją cofnąć. No i na przykład Slade i moja opkowa wersja weszliby w sojusz z Tytanami, aby tego popierdolca pokonać. To by było ciekawe i oryginalne, dlatego aŁŁŁtoreczce do pustego łba nie wpadło.>
*No i też na wszelki wypadek sprawdziłem i tak, hemolakria faktycznie istnieje, mimo iż, jak można się domyślić, jest bardzo rzadka. Miło jednak wiedzieć, że dawna Ramoninth chociaż szczątkowy research wykonała.*
817. „[...] Nie mogłam patrzeć, jak się męczył, słuchać jak krzyczał z bólu oraz widzieć, jak powoli umierał. Podawałam mu różne środki przeciwbólowe, aby mniej cierpiał, ale to niewiele dawało. [...]"
~*To go zabij, lol.*~
|S P O K O J N E P O D E J Ś C I E. X"""DDD|
~*No co? ;"""DDD Opkowego Slade'a i tak nikt by nie żałował, bowiem jest NadOOC. A poza tym, dlaczego to Tristitia Bitch-chan nie mogła zachorować na tę chorobę? Czemu to zawsze musi być ktoś z otoczenia, ale nigdy nie ona? Serio, nie mogłoby jej się chociaż RAZ coś faktycznie złego przytrafić? To jest hipernierealistyczne, że wszystko co złe omija tego kasztana.*~
~No i serio przydałoby się więcej jej przemyśleń. Skoro tak cierpiała psychicznie widząc i słysząc, jak Slade powoli umierał w cierpieniach, to powinna jakoś to bardziej opisać. Skoro takie rzeczy po niej aż tak szybko spływają, to jest jeszcze mniej zdatna do polubienia niż była, co nie pomaga. W końcu nie dość, że jest główną bohaterką to jeszcze narratorką, więc tym bardziej powinniśmy móc ją polubić. No a na stan obecny to jest niemożliwe.~
|Chociaż lepsze to, niż...|
818. „[...] – Tristitio...
– Tak? – spytałam zdławionym głosem.
– Czy...Czy ja umrę?
W tym momencie, potrząsnęłam twierdząco głową i odpowiedziałam, ledwo powstrzymując płacz:
– Tak...Jeszcze nikt nie przeżył tej choroby...
Nie chciałam go stracić, ale to było nieuchronne. Pozostało mi mieć nadzieję, że Sebastian nie padł ofiarą tego czegoś. Nie wiedziałam, jak poradziłabym sobie bez Slade'a.
– Chociaż...Nie wiem...Bo...Bo patrz. – odparł po chwili, po czym wyjął drugą rękę spod kołdry, dzięki czemu dostrzegłam, że była obumarta w połowie, mimo iż tydzień temu była czarna prawie w całości.
Chwilę potem, dodał:
– Choroba chyba się cofa. Widzisz? Tydzień temu była prawie w całości obumarta, a teraz obumarcie cofnęło się do połowy. A poza tym, zauważyłaś że już od dwóch dni nie nawiedza mnie hemolakria? Dotychczas pojawiała się codziennie, po trzy razy na dzień, bez wyjątku.
W tym momencie, delikatnie uniosłam jego rękę i powiedziałam:
– Rzeczywiście...Byłbyś pierwszym, który przeżyłby podczas tej pandemii, będąc zarażonym i dzięki temu, twoje białe krwinki mogłyby ocalić Amerykę.
– Faktycznie...Może jest dla mnie nadzieja. Chciałbym już być zdrowy... - odparł
– Ja też chcę cię już zdrowego.
Po czym przytuliłam się do niego i, po chwili, on również przytulił mnie do siebie..."
|...robienie z mego opkowego sobowtóra jawnego Gary'ego Stu. Jasne, ja wiem, że w końcu ktoś mógłby przeżyć tę chorobę i tym samym uratować Ju-Es-Ej. Jednak dlaczego ZAWSZE musi to być ktoś z istotnych postaci w tej historii? Nie mógłby to być ktoś z tła? Tytani są tłem, więc ktoś z nich mógłby przyczynić się do uratowania Hameryki. No ale nie, bowiem robienie ze Slade'a The Opko Gary'ego Stu, a z Tristitii Zjeb-chan Mary Sue to podstawa egzystencji.|
<Dodatkowo JAK obumarcie tkanki może się cofnąć? Jak tkanka kipła to kipła, nie wskrzesi się samoistnie ot tak o. Jeżeli już się chciało, aby Slade The NadOpko przeżył tę chorobę, to ten etap nie powinien się u niego pojawić. Inaczej mamy kolejną hipernierealistyczność, co nie pomaga temu już i tak wybitnie hipernierealistycznemu FanFiKKKtion.>
*Poza tym, ewidentnie mamy w tym fragmencie znowu za mało przemyśleń. Serio tego brakuje, bowiem szczególnie w takiej sytuacji powinna mieć jakoś więcej przemyśleń. W takiej sytuacji normalny człowiek w końcu odczuwa jakieś emocje oraz coś na temat wszystkiego myśli. No a ona nadal jest płytka jak but, mimo iż mamy już pięćdziesiąty siódmy rozdział z siedemdziesięciu, czyli już naprawdę niedaleko do końca. Jak można stworzyć taką płytką parówę to się w głowie nie mieści.*
~*Brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej długiej rozmowy. Znaczy Slade mógł nie mieć siły, aby za wiele robić, ale Tristitia The Zjebczyk już powinna cokolwiek robić. Nie uwierzę, że tak po prostu siedziała i jedynie patrzyła się na opkowego Slade'a. To niemożliwe, no, a temu turbo opku ewidentnie przydałby się realizm.*~
~W ogóle to czemu opkowy Slade nie mógłby umrzeć? Wtedy byłoby ciekawiej, bowiem Tristitia The Kurwa musiałaby nauczyć się żyć sama. Dodatkowo mógłby też Sebastian strzelić kopytami, to byłoby ciekawiej. Musiałaby się odnaleźć w nowej sytuacji i może jakoś by to ją rozwinęło. No ale to byłoby wbrew planu, a dawna Ramoninth ewidentnie nie ogarniała, że plany mogą się zmieniać.~
|Dodatkowo ktoś inny mógłby wyzdrowieć i lek mógłby na przykład zostać skończony chwilę po śmierci mego opkowego klona. No i Tristitia The Szmata musiałaby sobie jakoś z tym poradzić. Jednak jak wiemy to byłoby zbyt ciekawe, a w opkach nie o to chodzi.|
<I generalnie to kolejny fragment, który idealnie podkreśla problemy tego opkowatego opka.>
819. „[...] Oczywiście wszystko działo się powoli, ale im mniej cierpiał Slade, tym mniej psychicznie cierpiałam ja."
*Mimo iż praktycznie nie mieliśmy możliwości, aby faktycznie odczuć, że ta parówa cierpiała psychicznie, gdy Slade cierpiał. Ten wątek serio powinno się rozciągnąć na dłużej oraz powinno dawać się więcej przemyśleń, bowiem inaczej ciężko odczuć wagę sytuacji.*
~*Generalnie ten wątek jeszcze bardziej pokazuje, że temu opku przydałby się narrator trzecioosobowy. Dzięki temu moglibyśmy też zobaczyć, co działo się poza bazą Slade'a. No i dodatkowo może dodałoby to jakieś ciekawsze mikro wątki i nie zdychalibyśmy z nudów. No ale wtedy bylibyśmy szczęśliwi, a ewidentnie nie o to chodziło.*~
820. „[...] – Gdzie idziesz? Przecież pandemia jeszcze trwa.
– Przejść się. – odpowiedział
– Chcesz znowu zachorować?
– Przeżyłem tę chorobę, więc już nic mnie nie pokona.
Po czym wyszedł."
~No nie no, sorry ziom, ale zawsze możesz powtórnie zachorować na tę nienazwaną chorobę. Na koronawirusa też niektórzy chorują więcej niż raz. No a w wypadku tej tutaj choroby drugiego razu raczej mógłby już nie przeżyć. No ale oczywiście, że to się nie stanie, ponieważ dawna Ramoninth nie mogła pozwolić, aby jej husbando strzelił kopytami.~
|No chyba, że miałby jakąś maskę przeciwgazową czy coś tego typu to spoko, ale nigdzie w opku nie zostało to wspomniane, więc no. Mogłaby Tristitia The Śmietnik bardziej próbować przekonać mego opkowego sobowtóra, że to nie jest dobry pomysł. Może dzięki temu dialog byłby naturalnie dłuższy oraz sensowniejszy, a nie takie oło.|
<Poza tym, brakuje czynności, które by wykonywali. Przy tak krótkiej rozmowie to raczej w większości by gestykulowali, ale powinno się to dopisywać, bowiem to dodałoby potrzebnej temu FanFiKKKtion dynamiki.>
821. „[...] - Wiesz, spotkałem dzisiaj lekarza, który jako ostatni do nas przyszedł. Nie mógł uwierzyć, że to prawdziwy ja i, że naprawdę wygrałem z tą chorobą. No i błagał mnie prawie na kolanach, żebym dał pobrać od siebie białe krwinki, aby zrobić z nich lekarstwo, a w przyszłości i szczepionkę na to cholerstwo, któremu na razie dał nazwę „Zespół Wilsona".
- Mam nadzieję, że się zgodziłeś. – rzekłam
- Jasne, że się zgodziłem. W końcu, skoro się tyle namęczyłem z tą chorobą, to czemu nie uratować Stanów Zjednoczonych od tego, *ekhm* „Zespołu Wilsona". Swoją drogą, podoba mnie się ta nazwa.
- Widzisz, mamy chorobę nazwaną twoim nazwiskiem. Będziesz sławny, gdy już Stany będą wolne od tego „Zespołu Wilsona".
- Swoją drogą, ciekawe czemu akurat ja wyzdrowiałem. Nie, żebym narzekał.
- Pewnie twoje białe krwinki pomyślały: „Boże, jak to gówno się panoszy, trzeba coś z tym zrobić. ~*– Myśli mego organizmu po nieco większej dawce Seronilu, sekunda przed pojawieniem się uciążliwej wysypki, 2021, koloryzowane.*~".
W tym momencie, Slade zaśmiał się i powiedział:
- Być może. W każdym razie, widzisz? Wymodliłaś to, żebym wyzdrowiał.
- Jednak modlitwy coś dają. – skomentowałam
- Jak widać, o dziwo.
[...]"
~No ależ oczywiście, Ramoninth. XDDD~
~*No co, nie mogłam przepuścić okazji. :DDD Anyway, przechodząc do analizy, to taka meh ta nazwa choroby. Niby COVID-19 też nie należy do zbyt ambitnej nazwy, ale chuj tam. Zawsze potem można by ten Zespół Wilsona jakoś lepiej nazwać, ale to się nie stanie. Niby nazwa pasuje, no ale no, trochę lepsza by mogła być.*~
~No i oczywiście, że opkowy Slade musi stać się zbawcą Ameryki. Jakby serio nie mogła to być jakaś postać z tła, a nie wiecznie Slade lub ktoś inny z istotnych postaci. To jest serio robienie z Tristitii i Slade'a wyidealizowanych postaci, co nie pomaga w polubieniu tego FanFiKKKtion i jego bohaterów.~
|No i też nie wiem czemu nazwa tej choroby jest wiecznie pisana w cudzysłowie, pogrubioną i pochyloną czcionką. To sensu nie ma, można to pisać normalnie, bowiem i tak zaczyna się od wielkich liter.|
<No i też myślicie, że kiedykolwiek dowiemy się, jakim cudem Slade wyzdrowiał z choroby, która zabija wszystkich bez wyjątku? Jebło was? Nie ten adres, tutaj nigdy więcej temat tej choroby się nie pojawi, poza początkiem jednego dialogu następnego rozdziału.>
*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. Ja serio nie uwierzę, że tak po prostu stali i nic nie robili. Powinni chociaż jakoś gestykulować, bowiem nie da się uwierzyć, że absolutnie żadnych czynności nie wykonywali.*
~*No i Tristitia The Śmieć powinna mieć jakieś przemyślenia na ten temat, a nie wszystko ot tak o zbywa. Przez to jeszcze bardziej nie da się jej lubić, a chyba powinniśmy mieć możliwość polubić główną bohaterkę. A w narracji pierwszoosobowej to już w ogóle.*~
~Poza tym, tak sobie myślę, że serio, czemu ten wątek z Zespołem Wilsona nie mógłby zostać pociągnięty na kilka rozdziałów lub nie mogłaby akcja tej historii pełnej przygód rozgrywać się w czasach i po pandemii? To byłoby znacznie ciekawsze niż te nudy, które mamy obecnie.~
|Bowiem dawna Ramoninth była niedojebana do sześciennego sześcianu.|
~A, no tak. ;===;~
822. „[...] - Ale cholernie bałam się, że umarłbyś...
- Ja też się bałem, że mógłbym umrzeć... - powiedział, również przytulając mnie.
Wiem, że się powtarzam, ale bardzo cieszyłam się, że jednak przeżył. Serio, nie wiedziałam jak bym sobie poradziła, gdyby odszedł na zawsze. Jednak, parę chwil później, oboje puściliśmy się i udaliśmy się do swych pokoi."
|Nie ma to jak kolejna bezemocjonalna scena, mimo iż z założenia raczej miała mieć jakiekolwiek emocje. Po pierwsze i najważniejsze, aby to zadziałało powinno być więcej przemyśleń naszej głównej Mary Sue. Skoro bała się, że by umarł, to powinna więcej komentować, szczególnie z perspektywy czasu.|
<Po drugie, powinno dodać się jeszcze jakieś czynności lub chociażby gestykulacje, które by wykonywali podczas tego nudnego dialogu. Nie uwierzę, że nic nie robili, a to też dodałoby coś do emocjonalnej części tej sceny.>
*W ogóle, to dlaczego znowu mamy dialogi zapisane od myślników? Przecież obecnie w tej historii są zapisywane od półpauz, więc to dziwnie wygląda.*
~*Bowiem ten rozdział również był składany z urywków pisanych znacznie wcześniej. No i najwidoczniej nawet w takim szczególne nie chciało mnie się dopracować rozdziału.*~
*Brak mi słów na twego dawnego pierdolca. ;===;*
~*Wiem, mi też. ;=;*~
823. „[...] W końcu Raven była pół demonem oraz miała takie moce jak psychokineza, Gwiazdka była kosmitką z większą od ludzkiej siłą oraz tymi jej zielonymi kulami energii, a Robin po prostu był liderem. [...]"
~*Podoba mnie się to umniejszanie roli Robina, też nienawidzę tego śmiecia. :DDD*~
~A twoja dobroć wobec nielubianej postaci fikcyjnej rozpierdala galaktykę. xDDD~
~*Wieeem. ;"""DDD Anyway, po co nam są tutaj wypisane umiejętności Raven i Gwiazdki? Przecież my to od dawna wiemy, więc można stwierdzić, że to zdanie jest fillerem jakich masa w tej historii.*~
~Poza tym, to zdanie jest długie jak jasny chuj. Jestem przekonany, że dałoby się je podzielić na przynajmniej dwa krótkie zdania. No a wtedy to na sto procent byłoby lepiej je czytać.~
|Dodatkowo Robin, mimo iż chyba nikt z analizatorów go nie lubi, ma umiejętności. Jasne, supermocy nie posiada, ale jest wyszkolony w walce oraz ma różne gadżety. No i też chyba na komputerach się zna, ale tu pewien nie jestem. Także ta, powinno się też wspomnieć jego umiejętności, a nie tylko fakt, że był liderem.|
<A tak poza tym to zdanie jest niepotrzebnym jak ten cały FanFiKKKtion fillerem.>
824. „[...] Od razu odwróciłam się i, gdy to zrobiłam, ujrzałam Sebastiana. Dzięki Bogu, że przeżył pandemię, bo nie wiem, co bym bez niego zrobiła. [...]"
*Bowiem jakby nie przeżył, to byłby to zbytni rozwój postaci. Wiecie, wtedy Tristitia The Ułom musiałaby sobie poradzić w nowej sytuacji. No ale oczywiście aŁŁŁtoreczka nie zamierzała pozwolić, aby jej ukochana OC miała jakieś utrudnienie w życiu.*
825. „[...] – Sebuuuś! Ty żyjesz!
– No...Tak, żyję. Dlaczego miałbym nie żyć? – spytał wyraźnie zdziwiony.
– Przecież była ta pandemia. Bałam się, że też wtedy zachorowałeś i umarłeś.
– Spokojnie, mnie nic nie pokona.
– Slade mówił to samo, gdy jako pierwszy wyzdrowiał.
– Wiem, słyszałem z telewizji, że to on uratował USA.
– Zdziwiłabym się, gdybyś się nie dowiedział. Nam tu potem ciągle dziennikarze przychodzili. Uciążliwe to było.
– Domyślam się. Ale przynajmniej zrobił coś dobrego w swoim życiu.
Lecz, po tej rozmowie, postanowiłam że skoro znałam Sebastiana już tyle lat, to wypadałoby mu objawić prawdę o tym, że nie byłam zwykłym człowiekiem, tylko pół demonem. Od razu puściłam go, spojrzałam mu w oczy i powiedziałam:
– Sebastian...Znamy się już tyle lat, więc muszę ci powiedzieć prawdę na jeden temat. Jednak trochę się wstydzę, bo boję się czy mnie nie wyśmiejesz.
– Spokojnie, nie wyśmieję cię. Jesteś moją przyjaciółką, więc nie mam powodu, aby tak robić. – odpowiedział
Po tym zapewnieniu wzięłam głęboki oddech i rzekłam:
– Otóż, ja nie jestem normalnym człowiekiem, tylko...
A następnie przemieniłam się w pół demona i dodałam:
– Pół demonem.
Widziałam zszokowanie i jednocześnie przerażenie na twarzy Sebastiana. Chwilę potem, z zaskoczeniem, zdołał wydusić z siebie tylko:
– Woah...
Chwilę potem, znowu powróciłam do swojej ludzkiej postaci i dodałam:
– Ale nie martw się, nic ci nie zrobię. Nie mam powodów, aby cię krzywdzić.
– Nie wiedziałem, że w takiej delikatnej i wrażliwej dziewczynie jak ty, może tkwić taka potęga. – odparł
– Ja jednak nie lubię mojej drugiej formy. Już od lat jej nie używałam.
– Nie dziwię się. Życie jako pół demon musi być serio ciężkie.
– I takie jest. Ale daje się z tym żyć, szczególnie gdy się to kontroluję.
– W ogóle, to skoro mamy już taki dzień zwierzeń, to ja też muszę objawić ci prawdę na temat mojej dawnej postaci. Nie wyśmiejesz mnie?
– Nie. Ty mnie nie wyśmiałeś, więc ja nie mam powodów, aby cię wyśmiać.
Po tej odpowiedzi, oczy Sebastian zabłysły na czerwono, po czym od góry do dołu przeszła przez niego czerwono-biała taka jakby bariera. Kiedy zniknęła, ujrzałam coś, co przynajmniej mnie przestraszyło. Otóż okazało się, że on kiedyś był pół robotem, nieco podobnym do martwego już Cyborga! Najprawdopodobniej zauważył moje przerażenie, gdyż powiedział:
– Hej...Nie bój się mnie. Nic ci nie zrobię.
[...]"
~*
Bowiem serio, ten fragment powyżej to cały wątek tego rozdziału. No a ewidentnie widać, że to powinien być mikrowątek jakiegoś większego. To ewidentnie fillerowanie tylko po to, aby na siłę przedłużyć to opko tylko po to, aby plan się zgadzał. Czy ja nie mogłam pojąć, że plany się zmieniają? Dobrym przykładem jest mój Retconning 0,25. W drugim rozdziale w momencie, w którym Gwiazdka i Andromeda zauważają, że Gizmo i Mamut próbują okraść RTV Euro AGD zgodnie z planem powinna nastąpić walka. No ale uznałam, że ciekawiej i śmieszniej będzie, jak do pojazdu policji Andromeda przytrzyma Gizmo i Mamuta rozmową o laptopach, które kradli. To normalne, że plany się zmieniają, w pierwotnym planie Retconning 0,25 na przykład w ogóle nie było Yurija, a tu proszę, będzie.*~
~Poza tym, czy Tri The Opko nie mogłaby używać częściej swej demonicznej natury? Przecież to uczyniłoby ją potężnym przeciwnikiem na Tytanów, plus można byłoby wyjebać jej naszyjnik i pierścionek. I tak byłaby OP, gdyby używała swej drugiej strony. No ale ona pojawiła się tylko po to, aby móc przekabacić Tri The Łopłopłopko na stronę Slade'a, do dwurozdziałowego wątku i aby teraz coś się działo. To jest straszne zubożenie shybrydyzowanych genów Tristitii The Łopko, a można by to w historii ciekawiej wykorzystać.~
|W ogóle to dlaczego Brother Blood The Opko nie jest już półrobotem? Niby można byłoby pomyśleć, że narzuca iluzję, która każe wszystkim widzieć go jako normalnego człowieka. No ale tutaj jest powiedziane, że on kiedyś był cyborgiem. To nie ma sensu, nie da się tak po prostu wrócić z formy cyborga do ludzkiej plus owa forma również czyniłaby go poważnym przeciwnikiem Tytanów. No ale po co wymyślić powód, skoro można wszystko napisać na siłę.|
<Także czemu moja opkowa wersja dopiero teraz uznała, że objawi mu tę prawdę o sobie oraz czemu on dopiero teraz uznał, że objawi jej swoją przeszłość? Niby każdy moment jest dobry, ale nie zostało nam przedstawione, aby coś wpłynęło na ich decyzję. No a to nie pomaga, bowiem przez to jeszcze bardziej widać, że jest to tylko po to, aby rozdział mógł iść w takiej formie, w jakiej został zaplanowany.>
*No i powinni dłużej porozmawiać najpierw na temat demonicznej natury Tri The NadOpko, a potem na temat cyborgowej formy mego opkowego klona. To przedłużyłoby naturalnie dialog oraz miałoby sens, w przeciwieństwie do obecnej formy dialogu. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a nie o to dawnej wersji Ramoninth chodziło.*
~*Brakuje też jakichś przemyśleń naszej głównej Mary Sue. Ona powinna jakoś komentować to wszystko, że jej BFF przeżył pandemię, kiedyś był półrobotem czy jego reakcję na jej demoniczną naturę. W końcu przydałoby się Tri The Turbo Opko rozbudowywać, mamy już rozdział pięćdziesiąty ósmy z siedemdziesięciu, no. Końcówkę widać za rogiem, a tu postać nadal tak płytka jak w prologu.*~
~Czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy, też brak. Podczas tak długiej rozmowy nie da się nic nie robić, każdy coś robi w tle lub chociaż gestykuluje. No a temu opku przydałby się realizm i dynamika przy okazji też.~
|No i serio ciekawiej by było, gdyby opkowy Sebastian strzelił kopytami. To serio by wpłynęło jakoś na rozwój głównej suki, o czym nie raz było wspomniane. Jednak wymagałoby to nieliniowego myślenia, a to zbyt wysoki poziom jak na dawną wersję Ramoninth.|
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami, to możemy na dzisiaj skończyć.*~
~*<Zamknąć ryje. xDDD> ;"""DDD*~
826. „[...] – Ja pierdooolę. Nie mów mi, że kiedyś byłeś półrobotem.
– Tak było. Myślałem, że w ten sposób pokonam Cyborga, ale oczywiście się nie udało. – odpowiedział Sebastian.
– Było sobie zmaterializować Tristitię, to byś nie musiał się tak użerać.
Po czym oboje się zaśmiali. W tym momencie, ja wytworzyłam dzięki pirokinezie dwie małe dłonie i pacnęłam nimi Slade'a i Sebastiana. W tym momencie, przestali się śmiać, po czym Slade rzekł:
– Ej!
W tym momencie, ja się zaśmiałam i rzekłam:
– No co?
– Nic, nic, ale taka prawda, że w końcu to ty zabiłaś Cyborga. – odparł Slade.
– A Bestię pokonała pandemia.
– Kolejny z Tytanów nie żyje? – spytał wyraźnie zdziwiony Sebastian.
– Tak. Jak spotkałam się z nimi pierwszy raz po pandemii, to przy życiu zostali tylko Robin, Gwiazdka i Raven.
– Też się zdziwiłem, gdy to zobaczyłem, ale przynajmniej będzie ich mniej do pokonania.
– Ale zauważ, że pozostali teraz sami potężni Tytani.
– Cholera, w sumie Tristitia ma rację.
– Fuck. Nie pomyślałem o tym.
– No, ale w końcu musimy ich jakoś pokonać.
– Mam pomysł! Wyślijmy ich wszystkich do elektrowni w Czarnobylu i zostawmy tam na tydzień.
– Zajebiście, tylko że Raven od razu ich przeniesie poza elektrownię.
– Cholera, Slade! Ty wszystko psujesz.
– Taki już jestem.
[...]"
~*Ja pafnuczę, czy te rozmowy nie mogłyby nie zostawać ucinane tak szybko? Przeciętnie jednak na dany temat rozmawia się dłużej niż pięć sekund, a tutaj ewidentnie te przejścia są mega sztuczne. Pewnie to przez brak przemyśleń Tristitii The Opko, bowiem znowu ich nie ma. No a teraz by się przydały, bowiem skoro i ona i Slade nie spodziewali się, że ich ziom kiedyś też był cyborgiem, to powinna jakoś to skomentować w myślach. Skoro wszystko spływa po niej jak po kaczce, to jak mamy się z nią utożsamić?*~
~Poza tym nadal, jakim cudem Brother Blood nie jest już cyborgiem? Tego nie da się ot tak cofnąć, no chyba, że narzuca na siebie iluzję, że niby jest normalnym człowiekiem. No ale jako iż nie zostanie to wyjaśnione, to można powiedzieć, że mamy tutaj niespójność tylko po to, aby opko było jakie jest.~
|No i też czemu oni w żaden ambitniejszy sposób nie reagują na to, że Bestia strzelił kopytami? Skoro to ich wróg, to powinni jakoś bardziej komentować fakt, że umarł. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a jak wiemy w Opkolandii nie o to chodzi.|
<Brakuje też czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Ja absolutnie nie uwierzę, że tak po prostu stali, to jest niemożliwe, no. A temu opku serio przydałaby się dynamika, której właśnie takie dopiski mogłyby dodać.>
*No i też jak zwykle, czy nie mogliby oni gadać również o dupie Maryni? Jak mamy uwierzyć w ich relacje, skoro gadają jedynie o tym, co się stało, dzieje bądź stanie/może stać? Nikt normalny w normalnym życiu nie gada ze swymi znajomymi tylko na te tematy. Przez brak tego serio nie idzie uwierzyć w relacje, które niby ich łączą.*
~*Miło chociaż, że dialogi zapisywane są od półpauz. To taki rodzaj opka, gdzie trzeba szukać absolutnie każdych plusów.*~
~No i oczywiście, że pokonają Tytanów, bowiem gdyby tego nie zrobili to byłoby zbyt oryginalnie, co nie mieściło się we łbie dawnej Ramoninth.~
|W sumie też czemu nie mogliby wpaść na jakiś pomysł, aby zablokować moce Tytanów i jakoś ich udupić? To by dodało coś do historii, bowiem nie tylko Tristitia by swoją OP-nością wszystko rozwiązywała. Jednak jak wiadomo w opkach tylko główna Mary Sue się liczy, a inne postacie mogą jej co najwyżej buty czyścić.|
<I generalnie jest to typowy, nudny jak cholera dialog, których jest multum w tym FanFiKKKtion.>
827. „[...] gdy miałam akurat wolne, zajmowałam się swoimi hobby, czasem coś obserwujące mnie duchy dopowiadały do tego, co robiłam, po prostu dzień jak co dzień. [...]"
*Czemu do blyata oni zostali i ją obserwowali? Jasne, to mogłoby zadziałać, ale trzeba byłoby wymyślić ku temu powód. Zwykle w dowolnym dziele kultury jeżeli jakaś zmarła osoba chce od kogoś żywego, aby ten ktoś coś zrobił, to odchodzi po wykonaniu przez żywego kogoś tego czegoś. Jeżeli chciało się ten schemat zmienić, to powinno się chociaż dać wyjaśnienie, dlaczego, a nie dawać to ot tak o.*
~*No i też szkoda, że nie pływała oraz nie jeździła na rowerze, a jak wiemy z katalogu OC to niby też są jej hobby. Dodatkowo w samej historii też chyba z raz czy dwa zostały wspomniane, więc no. Poza tym, mogłaby też sobie przyjaciół znaleźć, bowiem to aż dziwne, że nie będąc aspołeczna przez tyle lat ani jednego, poza Sebastianem, nie znalazła.*~
~I też jestem przekonany, że to zdanie z powodzeniem dałoby się skrócić i nadal spełniałoby swoją funkcję. Obecnie jest ono po prostu mega długie.~
828. „Aż w końcu wpadłam na pewien dość oryginalny pomysł. Postanowiłam zrobić coś takiego, co było w teledysku do piosenki „Harder Better Faster Stronger", czyli w jakiś sposób podporządkować Slade'owi Robina, Gwiazdkę i Raven, tym samym robiąc z nich posłusznych mu służących! To był całkiem fajny pomysł na prezent urodzinowy, tylko jak ja to miałam zrobić? Najpierw postanowiłam zaplanować, gdzie w ogóle miałam ich przerabiać i w jaki sposób. Planowanie zajęło mi z pół miesiąca, ale postanowiłam zrobić pomieszczenie i system, który by to zrobił za mnie, bo ja w sumie nie umiałabym tego zrobić. Po zaplanowaniu, przystąpiłam do budowy. Chyba wszystko szło dobrze, bo duchy przed niczym mnie nie ostrzegały, że robiłam coś niebezpiecznego, czy takie tam, a zazwyczaj jak trzeba było, to to robiły."
~*No, bo ja się zaraz wkurwię, a przez ostatni miesiąc jestem wybitnie spokojna. Czy naprawdę Tristitia The Syf musi umieć wszystko zbudować? Nie mogłaby nie umieć czegoś zrobić i musiałby to robić Sebastian? Ja wiem, że oni ten prezent urodzinowi wspólnie w pewnym momencie będą robić, ale i tak. Tristitia The Smród mogłaby chociaż raz nie umieć czegoś zrobić. Tak jest po prostu Mary Sue jebaną, której nie da się nawet minimalnie lubić.*~
~Poza tym, sam koncept tego prezentu urodzinowego brzmi ciekawie, co nie? Guess what, to również jest wątek na jeden rozdział i zostanie przeprowadzony w chuj szybko.~
|No ależ oczywiście, bowiem tak powinno się prowadzić tego typu wątki. Naprawdę nie dało się z tej całej puli wątków wybrać kilku najciekawszych i zrobić z nich pełnoprawnego opowiadania? Na razie mamy w chuj nudną telenowelę, w której wątki zaczynane są szybko, a kończone jeszcze szybciej. To nie pomaga się wczuć w historię, bowiem nie możemy odczuć sytuacji bohaterów, skoro się tak szybko zmienia.|
<Poza tym, tytuł tej piosenki niepotrzebnie jest wytłuszczony. Wystarczyłoby po prostu go pochylić i tyle, aby jakoś go od tekstu wyróżnić.>
*I oczywiście, że planowanie zajęło jej tak krótko, bowiem inaczej nie byłaby Mary Sue. Jakby serio nie mogła trochę dłużej spędzić na planowaniu tego, to byłoby wiarygodniejsze. No ale oczywiście, że nie, bowiem aŁŁŁtoreczka nie pozwoliłaby swojej ukochanej OC się przemęczać.*
~*Brakuje też przemyśleń tego kasztana. Ona powinna to jakoś wszystko komentować, bowiem jak inaczej mamy ją polubić? Jak na razie jest płytka jak but, co absolutnie nie pomaga.*~
829. „[...] Ciężko było to ukrywać, bo po kilku tygodniach, gdy tak nagle znikałam i wracałam zaczął robić się podejrzliwy, ale jakoś się udawało. [...]"
~Oczywiście, bowiem gdyby musiała wymyślić jakąś wiarygodną wymówkę, to Wszechświat by wybuchł. Czy naprawdę coś nie mogłoby jej nie pójść łatwo? Przynajmniej wtedy byłoby to realistyczniejsze, a nie.~
|Poza tym nie mogłaby też jakoś ogarnąć tego swojego znikania i wracania? Powinna jak najbardziej się starać, aby mój opkowy klon nic nie podejrzewał, skoro chciała mu zrobić prezent niespodziankę. No ale najwidoczniej jest za głupia, aby na to wpaść. Nadal nie wiem, na jakiej podstawie w tym turbo opku jest określana jako inteligentna, skoro głupotą dorównuje nazi feministkom.|
~*Dobra kurwa, to jest tak nudne, że aż przerwa. Idę się uczyć.*~
~A wiedz, że jeżeli Ramoninth woli naukę od twojej historii, to robisz coś wybitnie źle.~
830. „[...] Wieży Tytanów [...]"
~*Dawno w sumie w tym turbo opku nie widziałam tego określenia. No chyba, że już o tym nie pamiętam, ten FanFiKKKtion jest tak nudny, że wraz z upływem analizy zapomina się, co było w dotychczas zanalizowanych fragmentach.*~
~Tak, to jest ewidentnie ten typ opka, w którym trzeba święcić takie drobne plusy. A to nie świadczy o tym FanFiKKKtion dobrze.~
831. „[...] – O, hej Tristitio. Co się stało, że do mnie dzwonisz?
– Słuchaj, Seba. Mam pewien problem. Nie wiem jak przetransportować Tytanów do tego pomieszczenia, które oboje wybudowaliśmy. Masz jakiś pomysł? – odpowiedziałam
– Po pierwsze, nie zdrabniaj mego imienia, mówiłem ci przecież wielokrotnie, że tego nie lubię. Po drugie, naciśnij jeden z tych czerwonych przycisków, które są na tych transporterach...
W tym momencie, nieco zdziwiona taką odpowiedzią, przemieniłam się w niematerialnego orła i zleciałam w dół bazy, do tego pomieszczenia. Nie chciałam znowu tłumaczyć się przez Sladem gdzie szłam, więc to był najlepszy sposób, aby się tam dostać. W owym miejscu zaś, wykonałam to, o co poprosił mnie mój przyjaciel.
Po zrobieniu tego, owe złożyły się w wąski, metalowy patyk. Ty, to był świetny sposób! Wystarczyło wrzucić je do rury wraz z gazem i przenieść do Wieży! Cieszyłam się, że Sebastian znał rozwiązanie tego problemu. Od razu, widząc to, rzekłam:
– Ty, fajne!
Słysząc moje uradowanie, zaśmiał się tym swoim cudownym głosem i odparł:
– Wiedziałem, że ci się spodoba. Za pięć minut wrócą one do normy. Jest to optymalny czas, który wystarczy im na dotarcie rurą do Tytanów. Akurat gaz zdąży ich uśpić i po problemie. W ogóle, co ci wpadło do głowy z takim pomysłem na prezent dla Slade'a?
– Po prostu chciałam mu wręczyć coś oryginalnego, a nie książkę, płytę z muzyką czy film. Nie mogłam wpaść na żaden konkretny pomysł, a że przypomniałam sobie teledysk do „Harder Better Faster Stronger", to uznałam, że zrobienie czegoś takiego jak tam będzie fajnym prezentem dla takiego człowieka jak Slade. – odpowiedziałam
– A to mi mówią, że jestem nienormalny. Znaczy wiadomo, Slade to dość specyficzny człowiek, więc na sto procent się ucieszy, ale i tak to wyjątkowo dziwny pomysł.
– No co? Trzeba być w życiu oryginalnym, a poza tym, skoro nie możemy zabić Tytanów, to chociaż sobie ich podporządkujemy.
– Nie no, rozumiem to, ale pomysł ogólnie miałaś dziwny.
– Przynajmniej Slade, oczywiście jeśli wszystko zadziała, otrzyma najoryginalniejszy prezent urodzinowy, jaki ktokolwiek komukolwiek mógłby dać.
– Okeeej...Ja już nie wnikam. W każdym razie, lepiej idź go realizować, bo za trzy dni urodziny Slade'a.
– Właśnie chciałam powiedzieć, że zamierzam iść to zrobić. No, ale dobra. Idę realizować mój cel. Cześć!
– Cześć!
[...]"
|Czy te kasztany serio nie mogłyby pogadać też o wszystkim i o niczym? Serio, to trochę zaczyna irytować, że gadają tylko o obecnej, przeszłej bądź przyszłej sytuacji. Powinni też gadać o dupie Maryni, abyśmy mogli się wczuć w ich relacje, których jak na razie nie widać.|
<Dodatkowo czy moja opkowa wersja nie mogłaby tego jedynie zaplanować i na przykład nie umieć tego stworzyć? To by coś do niej dodało, gdyby to Sebastian to zbudował, bowiem chociaż raz nie potrafiłaby czegoś zrobić. No ale nie, bowiem Mary Sue potrafi wszystko. -_->
*No i też jak oni to wszystko zbudowali? Nie zostało ani nie zostanie to przedstawione, więc mogę się przyjebać. To nawet w świecie serialu musiało być trudne do stworzenia, więc wyjaśnienie by się przydało. No ale oczywiście, że nie, bowiem to wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to chodziło.*
~*I czy Tristitii The Opkeł musi się absolutnie wszystko podobać? Naprawdę nie mogłaby skrytykować chociaż raz tego, co zrobił Slade lub Sebastian? To jest dziwne, że podoba jej się absolutnie wszystko, co stworzyli, bowiem jest hipernierealistyczne. W normalnym życiu normalnym jest, że krytykuje się różne rzeczy, bowiem nie wszystko musi się każdemu podobać.*~
~No i znowu ten tytuł piosenki mógłby być jedynie pochylony, a nie dodatkowo pogrubiony. Nie widzę w tym sensu, aby pogrubiać tytuły piosenek, skoro w normalnej historii wszystko jest pisane niepochyloną czcionką. Kursywa styknie. A i słowo „wieża" powinno być małą literą.~
|Brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Ja absolutnie nie uwierzę, że tak po prostu nic nie robili, a jedynie patrzyli się przed siebie. Plus gadali przez ten komunikator, więc Tristitia The Łopłopłopko na sto procent widziała, co Brother Blood Opko Version robił. Temu opku serio przydałaby się wreszcie dynamika, bowiem jak na razie jest nudne jak but.|
<Poza tym, brakuje też przemyśleń mej opkowej wersji. Powinna ona jakoś to komentować w myślach, no, nadal jesteśmy w narracji pierwszoosobowej. No a tutaj bez przemyśleń głównej postaci to tak chujowo dość, o czym niejednokrotnie się przekonaliśmy.>
*I na serio ten wątek z tym prezentem powinien być rozciągnięty na kilka rozdziałów. To po prostu nie ma sensu, że ten wątek tak po prostu zaczyna i kończy się w jednym rozdziale, szczególnie, że można byłoby z nim coś ciekawszego zrobić. No a jak pewnie się domyślacie, tutaj nie zrobiono tego.*
~*I generalnie ten dialog, w sumie tak jak i inne dialogi w tej historii, są nudne jak jasna cholera. A szkoda, bowiem to mogłyby być jedne z najciekawszych elementów.*~
832. „[...] „Co ty robisz?!"
„No co? Chcę po prostu uśpić Tytanów, co powinniście wiedzieć, jako iż chodzicie za mną codziennie. Jak lata temu Slade tak robił, to to zadziałało, więc dlaczego tym razem miałoby to być coś okrutnego?" – odpowiedziałam w myślach.
„Wiemy, co chcesz zrobić i nie nam wnikać w wasze relacje, ale czy ty wiesz, jaki gaz chcesz do nich wpuścić?"
„W sumie to nie. Biorę to, czego używał Slade."
„Powinnaś najpierw dowiadywać się, czego chcesz użyć. Ten gaz to cez. Slade po prostu użył wtedy odpowiedniej ilości, dlatego ich nie wybiło, ale teraz może ich zabić, czego nie chcesz obecnie zrobić, z tego co wiemy. A fakt, że był nieużywany już od jakichś dwóch-trzech lat temu nie pomaga. Teraz mogłabyś ich jeszcze łatwiej zabić. Jeśli już naprawdę chcesz kogoś uśpić, lepiej użyj chloroformu. Raz nie zrobi nikomu krzywdy."
[...]"
~Zaraz nas ten cringe zaleje i wszyscy tu utoniemy od jego nadmiaru. Serio, ten wątek z tymi duszami mógłby zostać ciekawie poprowadzony, ale jest jednym z najbardziej cringe rzeczy w tej historii pełnej hipernierealistycznych przygód. Dlaczego oni nie próbują jej odwieść od jej celu? Z tego co wiemy, to za życia byli po prostu normalnymi ludźmi, a po śmierci jak na razie nie zauważyliśmy, aby stało się coś, co zmieniłoby ich na złych. Dlatego to trochę dziwne, że nie próbują jej przekonać do zmiany zdania i też do odejścia od Slade'a.~
|Poza tym, ich wypowiedzi powinny być zapisywane od półpauz. To nadal rozmowa, to nic, że telepatyczna. No a w polskim rozmowy zapisuje się od półpauz.|
<No i też to nie dodaje do inteligencji mej opkowej wersji. Czemu ona robi to co Slade bez zastanowienia? Powinna też zauważać jego błędy, a nie bezgranicznie robić wszystko to co on. Serio zachowuje się jak jego fanatyczka, a że powodu nie ma, to nie pomaga.>
*Brakuje też czynności, które ta idiotka by wykonywała podczas tej rozmowy. Jasne, podążających za nią dusz nie widziała, ale sama na sto procent wykonywała jakieś czynności. Nie uwierzę, że tak stała i gapiła się przed siebie podczas gadania z nimi. Dawać dynamikę, kurła.*
~*No i też chloroform również jest dość chujowym wyjściem. Już lepiej eter, kiedyś był stosowany do wprowadzania pacjentów w narkozę. Obecnie tego się nie robi, bowiem skurwysyn jest cholernie łatwo wybuchowy, więc było dużo problemów z odpowiednim przygotowaniem sali operacyjnej i tak dalej. No ale Tristitia mogłaby użyć tej swojej niby inteligencji i jakoś wprowadzić go do wieży Tytanów tak, aby zbiornik nie kurwnął przypadkiem. A jakby kurwnął, to może mielibyśmy jakiś ciekawszy wątek. No ale nie, bowiem trzeba iść jak najbardziej liniowo się da.*~
~Jakichś przemyśleń tego paszczaka również brakuje. Nie uwierzę, że chociażby z perspektywy czasu w ogóle nie komentowała tej sytuacji. Powinno się postać rozwijać, to aż nie do pomyślenia, że Tristitia The NadOpko jest tak samo płytką idiotką, jaką była na początku tej szalonej opowieści.~
|I tak poza tym, to ten wątek nadal jest tak cringe, że aż szok.|
833. „Jednak, kiedy tak patrzyłam w tym kierunku, znowu usłyszałam w głowie głos jednego z pracowników, jednak tym razem wiedziałam, że był to głos Diatłowa:
„Jeśli to nie jest tajemnicą: Wiemy, że to ma być niespodzianka urodzinowa dla Slade'a, który nie jest do końca normalnym człowiekiem, co już nie raz udowodnił. Jednak, co ci strzeliło do głowy, aby coś takiego wymyślić I ZBUDOWAĆ?!"
„Hehe...Zainspirowałam się po prostu teledyskiem do piosenki Daft Punk „Harder Better Faster Stronger", w którym główne postacie również były tak przerabiane, jednak tam po prostu był jakiś facet, który chciał z nich zrobić członków jakiegoś zespołu, tylko nie wiem, czemu musiał ich omamić." – odpowiedziałam w myślach zgodnie z prawdą.
„... Rozumiem, że chciałaś być oryginalna i oryginalność weszła aż za bardzo?"
„Dokładnie"
W tym momencie, usłyszałam że westchnął on i rzekł:
„Ty i Slade jesteście siebie warci. Ale w sumie, kto normalny wchodziłby do wysadzonego reaktora?"
„Który sam wysadziłeś." – usłyszałam gdzieś tam z tyłu głowy inny głos jakiegoś innego pracownika.
„I gdyby nie my, to nawet jego szczątek by nie było i byłoby jeszcze gorzej." – usłyszałam znowu gdzieś tam z tyłu głowy głos jednego z tych pracowników, którzy niegdyś nie dopuścili do trzeciego wybuchu.
„A my musieliśmy likwidować skutki." – usłyszałam znów gdzieś tam z tyłu głowy głos jednego z likwidatorów.
W tym momencie, usłyszałam że cała reszta dusz się zaśmiała. Ale fakt, mieli rację, katastrofa w Czarnobylu była w głównej mierze winą Diatłowa. Ja też się w sumie zaśmiałam, no bo serio, to była prawda. Jednak, odpowiedziałam w myślach na pytanie mi zadanie:
„Slade kazał."
„Wiem, dlatego mówię, że jesteście siebie warci. Chociaż w sumie, ty nie chciałaś kaleczyć świata." – odpowiedział
Ale fakt, to tamto z tymi głowicami nuklearnymi mogłoby się na serio źle skończyć. Dobrze, że mnie wtedy o tym poinformowali, bo inaczej z tego świata mogłoby niewiele zostać."
~*Zaraz utonę od tego nadmiaru cringe, help. Zaczynając od mego najbardziej nielubianego momentu tego wybitnie długiego dialogu, to ile mam mówić, że zwalanie stuprocentowej winy za jebnięcie na KTÓREGOKOLWIEK z pracowników jest idiotyczne? Nawet na Anatolija, ale nie tylko na niego, generalnie na KTÓREGOKOLWIEK. Jasne, oni nie są bez winy, szczególnie Anatolij, no ale zwalanie stuprocentowej winy jest idiotyczne. Plus dodatkowo ten test, podczas którego reaktor wyjebał się w kosmos, miał być przeprowadzony wiele lat wcześniej oraz tamte modele RBMK-1000 miały jedną i tę samą usterkę. No a naciśnięcie przycisku AZ-5 powinno wyłączyć ten zasrany reaktor, no ale przez wiadomo jakie składowe wszystko poszło się jebać. Po prostu nie lubię, jak ktoś zwala stuprocentową winę za pierdolnięcie na któregokolwiek z pracowników, bowiem to jest debilne i pokazuje niedoinformowanie danego ludzia.*~
~Poza tym, oni serio powinni próbować ją odwieść od jej celu. W końcu nie są złymi ludźmi, nie widać, aby po śmierci zostali zmienieni na czysto złych. Właśnie dlatego powinni wiedzieć, aby próbować przekonać Tristitię The Mondzioł do zdradzenia Slade'a i przejścia na jasną stronę mocy. Normalnie w tym opku dawna Ramoninth zachowywała się, jakby to Slade i Brother Blood byli tymi dobrymi, a nie Tytani, a wszyscy wiemy, że jest na odwrót.~
|No i miło, że chociaż raz inne z dusz się udzieliły, a nie tylko jeden i ten sam typ. Powinno się to dziać częściej, ale jak wiemy to wymagałoby czasu i pomysłów, a nie o to dawnej wersji Ramoninth chodziło.|
<Czynności, które moja opkowa wersja by wykonywała też brakuje. Nie uwierzę, że tak tylko stała, coś robić powinna. Jeżeli była sama, to nikt by się na nią dziwnie nie patrzył, więc mogłaby nawet gestykulować. Dodatkowo powinno się dodać jej jakieś przemyślenia, chociażby z perspektywy czasu. Jak na razie wiemy tylko z prologu, że pisze z perspektywy czasu, a to co jakiś czas powinno się przypominać. No i też nadal jest płytka jak but, co nie pomaga, skoro jest narratorką i główną bohaterką w jednym.>
*W dodatku te rozmowy nadal powinny być zapisane od półpauz. To, że dialog jest telepatyczny, nie oznacza automatycznie, że przestaje być rozmową. No a w języku polskim rozmowy od półpauz się zapisuje.*
~*No i ten tytuł piosenki nadal powinien być jedynie pochylony, a nie dodatkowo pogrubiony. Pogrubienie serio nie jest tutaj potrzebne.*~
~I generalnie jest to typowy, nudny dialog jakich w tej historii jest od zarąbania, co nadal nie pomaga. Przez to nie ma co za wiele tutaj komentować, mimo iż ten akurat jest też cringe.~
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit fragmentów do analizy, to mamy na trzy dni spokój od tego cholerstwa.*~
*I dobrze, bowiem nasze dzisiejsze skupienie uwagi wynosi minus jeden.*
~*Nie dziwne, bowiem pogoda jest zjebana i nic się nie chce. Anyway, koniec.*~
~*|Mordy w kubły, dekle. xDDD| ;"""DDD*~
834. „[...] dwustupięćdziesięciosześciogigabajtowym [...]"
~*To najdłuższe słowo na dzisiaj jakie zobaczycie. Chociaż miło, że liczebniki pisane są tutaj słownie. To zawsze jakiś plus.*~
835. „[...] – Razem z Sebastianem postanowiliśmy zrobić z pozostałych przy życiu Tytanów twoich wiernych sług. [...]"
~Chyba powinno być, że postanowili zrobić z pozostałych przy życiu Tytanów jego wierne sługi. Chociaż co ja tam wiem, w Opkolandii wszystko jest możliwe.~
|Plus ależ oczywiście, że musiało im się udać. Bowiem gdyby nie potrafili tego jednak zrobić i musieli wymyślić jakiś inny prezent dla mego opkowego klona to byłoby to realistyczne. No ale jak widać idealizowanie bohaterów opka jak zwykle na propsie.|
<Brakuje też czynności, które moja opkowa wersja by robiła podczas tej wypowiedzi. Nie uwierzę, że tak stała i to mówiła, to nierealistyczne, no.>
836. „[...] Bez przesady, nie zawsze, bo jednak nie potrafiłam zrobić kompletnie wszystkiego, ale może faktycznie, często można było na mnie liczyć. [...]"
*Nie kłam, jesteś Mary Sue mimo iż się do tego nie przyznajesz. Jeżeli potrzebne jest, abyś coś zrobiła, to aŁŁŁtoreczka zawsze znajdzie najbardziej debilne wyjaśnienie tego, czemu akurat to potrafisz.*
~*Plus też ta skromność Tristitii The Opko jest irytująca. Niby skromność to cecha charakteru, ale jako iż Mary Sue zawsze takie są, to mogę się dojebać.*~
~No i też powinno się skrócić to zdanie. Jestem pewien, że dałoby się je podzielić na dwa i znacznie lepiej by się to czytało.~
837. „Obserwowaliśmy to około dwóch dni, tak szczerze mówiąc i mieliśmy nadzieję, że wszystko pójdzie zgodnie z planem. Szczerze, jednocześnie dziwnie i miło patrzyło się na to, jak Tytani niszczyli miasto, które niegdyś tak zaciekle bronili przed złem. Nie wiedziałam, że kiedykolwiek to mogłoby być możliwe, ale jednak się udało. Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy, tak jak i ta część naszego życia. Otóż, tego drugiego dnia, kiedy znowu staliśmy i obserwowaliśmy postęp Tytanów, nagle ujrzeliśmy na ekranie jakiś niewielki wybuch, a następnie owy zaczął się śnieżyć.
– Chwila, co jest? – spytałam ze zdziwieniem.
– Cholera, kompletnie zapomniałem. Przecież są jeszcze Tytani Wschodu. To pewnie ich wina. – odpowiedział Slade.
Tytani Wschodu? Nie słyszałam nigdy o takiej grupie superbohaterów, jednak skoro Slade o nich wspominał, to może faktycznie istnieli. Jednak, nie zdążyłam nic powiedzieć, gdyż nagle usłyszeliśmy huk dochodzący od strony drzwi. Nie zdążyłam zareagować, gdyż nagle ogarnęła mnie ciemność."
|A może zamiast stać jak te kołki i tak patrzeć, to też byście coś robili? Nie wiem co prawda co, ale na sto procent dałoby się wymyślić im jakąś inną czynność, która miałaby sens w tym momencie. Takie wieczne stanie i jopienie się w monitory tylko pokazuje, że dawnej Ramoninth nie chciało się trochę pomyśleć.|
<Poza tym, no miło, że Tytani Wschodu się pojawili, ale kurła szkoda, że tylko teraz, bowiem akurat byli potrzebni. Mogliby oni jeszcze kilka razy się pojawić, aby nie było, że są teraz, bowiem fabuła tego potrzebuje. Co prawda byłoby ciężko, bowiem sami Tytani Wschodu to słabiaki, których mocniejszy podmuch wiatru mógłby zmieść z planszy, ale coś dałoby się wymyślić. Zawsze można by ich jakoś podboostować, na przykład dodając im lepszego członka.>
*No i czy na serio Tristitia Opko Version nie mogłaby słyszeć o Tytanach Wschodu? Wiem, że to jest odłam Młodych Tytanów, więc mogą nie być tak popularni jak ich koledzy, ale chociaż trochę powinni. No po prostu widać przez to, że Tristitia The NadOpko ma na wszystko wyjebane i niczym się nie interesuje, co nie pomaga w polubieniu jej.*
~*No i czy nie moglibyśmy dostać walki, a nie od razu Tristitia The Opkeł została ogłuszona? Widać, że ewidentnie pisałam to na siłę, co nie pomaga. Ja jebe, opowiadań nie powinno się w taki sposób pisać, bowiem przez to nie da się wczuć w historię.*~
~Brakuje też jakichś większych przemyśleń głównej pierdoły na ten temat. Powinna jakoś się zastanawiać nad tym wszystkim, szczególnie kiedy dowiedziała się o istnieniu też innej grupy superbohaterskiej. Brak przemyśleń w narracji pierwszoosobowej ewidentnie nie pomaga w polubieniu głównej postaci.~
|No i brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Ja wiem, że ich debata jest krótka, ale akurat podczas takiej zazwyczaj chociaż jakoś się gestykuluje.|
<No i też Slade i moja opkowa wersja powinni rozmawiać przez ten czas też o dupie Maryni. Jak mamy uwierzyć w ich relacje, skoro gadają tylko na rzeczy związane z fabułą, a o niczym innym nie pogadają?>
*I generalnie ten fragment najlepiej podkreśla zjebanie tej historii.*
838. „[...] Kiedy usiadłam w miejscu, w którym leżałam, ujrzałam że byłam w celi więziennej. Suuuper. Już któryś raz w życiu byłam w więzieniu. Normalnie moi rodzice byliby ze mnie dumni, gdyby tylko obchodził ich mój los. W ogóle, ciekawe czy moja mama jeszcze żyła, bo ojciec wiadomo, że nie. Tak nagle przeszło mi to przez myśl, ale skoro miała mnie gdzieś tyle lat, to sądzę, że teraz też tak było."
~*No do blyata, to się na serio robi nudne. Czy nie dałoby się wymyślić innego wątku, a nie wieczne trafianie głównych bohaterów do więzienia? Jasne, przez tak długi czas jaki mijał w historii mogliby kilka razy jeszcze trafić do pierdla, ale tego ewidentnie jest za dużo. To idealnie pokazuje, jak bardzo nie chciało mnie się pisać tego FanFiKKKtion, ale mimo to robiłam to na siłę.*~
~Plus to wina Tristitii The Łopłopłopko, że znowu trafiła do więzienia. Zawsze mogła zdradzić Slade'a i przejść na jasną stronę mocy, ale oczywiście tego nie zrobiła. Także nie ma prawa narzekać, bowiem sama wybrała takie życie.~
|Miło też, że chociaż raz zastanowiła się, co tam się z jej matką działo. W sumie szkoda, że jej matka musi ją mieć w dupie jak to rasowe opka mają w zwyczaju. Jakby nie mogła się kilka razy pojawić i na przykład byłaby istotna w jakimś wątku. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a dawnej wersji Ramoninth nie o to chodziło.|
<Mogłaby też moja opkowa wersja mieć więcej przemyśleń w związku z tym, że trafiła do paki. No ale oczywiście, że nie, bowiem czemu mielibyśmy polubić główną postać w narracji pierwszoosobowej, c'nie?>
839. „Kiedy to sobie uświadomiłam, chwyciłam kraty, spuściłam wzrok i rzekłam:
– Cholera. To moja wina. To wina moja i Sebastiana Chcieliśmy zrobić dobrze, ale oczywiście nie wyszło. I jeszcze nie mamy możliwości ucieczki.
– To nie wasza wina. Nie mogliście przewidzieć tej sytuacji, zważywszy na to, że nie wiedziałaś o istnieniu Tytanów Wschodu. Jednak teraz, musimy znaleźć inny, ludzki sposób ucieczki. – odrzekł Slade.
W sumie, może miał rację. Nie zamierzaliśmy tutaj spędzić większej części naszego życia. Chwilę potem, zaczęliśmy szukać jakiegoś sposobu ucieczki. W końcu w tym miejscu przed nami na sto procent było wielu ludzi i nie sądzę, aby wszyscy grzecznie odsiedzieli tyle, ile musieli."
|Ile się mamy powtarzać, że Tristitia The Zjeb powinna trafić do więzienia dla kobiet? Więzienia są w końcu podzielone na męskie i żeńskie i to ma sens. No ale aŁŁŁtoreczka oczywiście nie może pozwolić, aby jej ukochana OC miała jakieś utrudnienia w życiu.|
<Poza tym, tak na dobrą sprawę obecny stan rzeczy był winą i Slade'a, i mej opkowej wersji. Absolutnie nie robili nic, aby zapobiec przybyciu Tytanów Wschodu. Zawsze opkowy Slade mógłby powiedzieć mej opkowej wersji o ich istnieniu i mogliby próbować ich zategesić, nim ci uwolniliby Tytanów normalnych. No ale nie, bowiem to miałoby sens, a nie o to w tym opku chodzi.>
*Brakuje też przemyśleń głównej Mary Sue. Powinna jakoś to wszystko komentować, szczególnie, że z tego co da się zorientować to ta scena miała wywołać w czytelniku jakieś emocje. No ale w narracji pierwszoosobowej bez przemyśleń głównej postaci to po prostu nie działa.*
~*Brakuje też czynności, które by robili podczas tej rozmowy. Nie uwierzę, że podczas wypowiadania tylu słów absolutnie nic nie robili. No kurde, dynamika i realizm są potrzebne tej historii jak cholera.*~
~Także po trzecim zdaniu w wypowiedzi Tristitii The NadZjeb brakuje kropki.~
|I w sumie ta scena jest nudna jak ta cała historia, mimo iż z tego co da się zorientować, to miała wywołać w czytelniku jakieś emocje.|
840. „[...] To było aż nieprawdopodobne, bo w końcu podejrzewaliśmy, że inni więźniowie jakoś musieli stąd uciec, no chociaż jeden więzień i powinien on jakoś ukryć miejsce, w którym znajdowało się wyjście z więzienia. [...]"
<No tak, ale cele też muszą być jakoś konserwowane, bowiem to część budynku jakim jest więzienie. No a podczas konserwacji ewentualne dziury i tunele powinny zostać zalepione, aby inni więźniowie nie uciekli. No i też dlatego, aby nie stanowiło to zagrożenia dla konstrukcji budynku, ale to logiczne. Właśnie dlatego nie mogliście nic znaleźć.>
*Poza tym, czy chociaż RAZ w życiu głównym bohaterom nie mogłaby się nie udać ucieczka? To dodałoby jakiś ciekawszy wątek oraz postacie nie byłyby wyidealizowane. Dwie pieczenie na jednym ogniu, no ale nie.*
~*Także to zdanie ewidentnie powinno się skrócić, bowiem jest za długie. Na sto procent dałoby się je skrócić i łatwiej by się je czytało.*~
841. „[...] Aż w końcu wpadł mi do głowy dość dziwny pomysł i były w sumie małe szanse, aby udało się go zrealizować. [...]"
~Ale oczywiście musi jej się to udać, bowiem inaczej nie byłaby Mary Sue. Czy na serio nie mogłaby dostać jakiegoś utrudnienia w swoim życiu? To jest po prostu hipernierealistyczne, że postać nie ma żadnych utrudnień.~
~*Serio muszę napisać Retconningowy remake tej historii. Będzie to znacznie lepsze od oryginału.*~
~To wiadome, wszystko byłoby lepsze od tego FanFiKKKtion.~
842. „[...] – Słuchaj, mam pomysł. Może jakoś spróbuję przecisnąć się przez te kraty, na tyle na ile to możliwe, po czym przemienię się w niematerialnego orła, bo z tego co wiem to tylko ściany celi więziennej blokują moje zdolności i tak stąd uciekniemy? – zaproponowałam
– Heh, trochę głupi pomysł – tu nieco pobłażliwie się zaśmiał – sądzisz, że to zadziała? Choćbyś była nie wiadomo jak chuda, nie sądzę, aby to było możliwe. – odparł
– Spróbować nie zaszkodzi. Chcesz tu siedzieć całą wieczność?
– No w sumie...
– Właśnie. Kto nie próbuje, ten nie ma.
[...]"
|
Jak można było wpaść na taki idiotyczny pomysł i nie zauważyć, że nawet jak na świat serialu jest to szczyt idiotyzmu? Przecież to logiczne, że takie coś jest niemożliwe, bowiem kraty w celach więziennych są tak ustawione, aby uniemożliwić ucieczkę.|
<Poza tym, czemu tylko ściany cel więziennych blokują nadprzyrodzone zdolności? Powinny je blokować wszystkie ściany w więzieniu, bowiem inaczej jakby na przykład prowadzono danego więźnia na widzenie, to mógłby łatwo spierdolić, gdyby miał odpowiednie moce. To nie ma sensu i widać, że jest tylko po to, aby ponownie ułatwić głównym postaciom życie.>
*Miło też, że mamy chociaż jeden dopisek tego, co, w tym wypadku, Slade robił podczas wypowiedzi. Szkoda tylko, że tych dopisków więcej nie ma, a powinno. Wszakże to dodałoby dynamiki i realizmu, które temu opku na serio są potrzebne.*
~*Przemyśleń tej opkowej parówy też brakuje. Nie uwierzę, że w żaden sposób nie komentowała tego wszystkiego w myślach chociażby z perspektywy czasu. Mogłaby ze swej obecnej perspektywy zauważyć na przykład, że ten plan to szczyt debilizmu. To już coś dodałoby do postaci, no ale oczywiście, że nie. To nie tak, że powinniśmy móc polubić główną postać.*~
843. „Męczyłam się chyba jakiś kwadrans, co jakiś czas wiadomo, przerywając, gdyż byłam tylko człowiekiem i co jakiś czas musiałam nabrać nowego powietrza. No, ale po tym kwadransie udręki, udało mnie się na tyle wyjść z celi, aby moje moce zadziałały. Od razu, przemieniłam się w niematerialnego orła, co jak podejrzewałam, zadziałało. W tym momencie, podleciałam do Slade'a i, że tak powiem, „wchłonęłam" go do siebie, czyli po prostu otoczyłam go niebieską barierą, umożliwiając sobie tym przetransportowanie go do bazy we wnętrzu orła. Po zrobieniu tego, wyleciałam poza więzienie i udałam się w kierunku bazy."
~
Na serio, jak bardzo pierdolniętym trzeba było być, aby coś takiego wymyślić i myśleć, że by to zadziałało? Nawet jeżeli Tristitia The Dziwka byłaby anorektyczką, to i tak nie powinno jej się to udać. Wszakże kraty celi powinny być ustawione tak, aby uniemożliwić ucieczkę, nie ważne jak szczupłym byłby więzień. Plus głowa nigdy nie powinna dać rady jej się przecisnąć.~
|Dodatkowo dlaczego nie mogłaby się mylić i na przykład supermoce poza celą również by nie działały? To by dodało ciekawszy wątek oraz dzięki temu główna idiotka nie byłaby aż tak wyidealizowana jak jest teraz. Jakby nie można było pisać ten rozdział kilka dni, a nie wszystko w jeden. Rzadko rozdziały pisane w jeden dzień wychodzą dobrze.|
<Powinna też jakoś komentować w myślach to, że jej się udało. Z perspektywy czasu najbardziej powinna jakoś odnosić się do tego, jakim cudem taki hipernierealistyczny plan ucieczki zadziałał. No ale wtedy nie byłaby płytka jak kałuża, a ewidentnie nie o to chodziło.>
*Poza tym, czy oni nie mogliby być potem ponownie złapani i znowu wsadzeni do więzienia? To by było ciekawsze, bowiem nie byłoby tak schematyczne jak wszystkie wątki w tej historyjce pełnej hipernierealistycznych przygód.*
~*No i ten fragment jest idealnym przykładem tego, że w tym turbo opku wszystko wciskane jest na siłę, aby nie trzeba się było zastanawiać jak pociągnąć realistycznie akcję.*~
844. „[...] ciągle nie mogłam uwierzyć, że ten plan zadziałał. [...]"
~Nie martw się, my też nie możemy uwierzyć jak bardzo pierdolnięta była dawna wersja Ramoninth.~
845. „[...] – Widzisz? Nawet taki pozornie głupi plan zadziałał!
– No nadal jestem pod wrażeniem, jak ci się to udało. Ja bym chyba nie dał rady się na tyle przecisnąć przez kraty. – odparł
– Bo nie jesteś tak szczupły jak ja, tylko umięśniony.
Po tym zdaniu, spojrzał na mnie z zażenowaniem. Widząc to, szeroko uśmiechnęłam się i skomentowałam zaistniałą sytuację:
– No co chcesz, taka prawda.
– Dobra, nie ważne. Zostawmy tę sytuację w spokoju. Najważniejsze, że udało nam się wydostać. – odparł
– A co? Zazdrościsz?
– Co? Nie! Czemu miałbym zazdrościć ci tego, że jesteś szczupła?
– A ja wiem? Ty ogólnie normalny nie jesteś.
– Wiem i jest mi z tym całkowicie dobrze. Poza tym, ty też za normalna nie jesteś.
– EJ!
W tym momencie, Slade zaśmiał się i rzekł:
– No co? Taka prawda.
– Dobra, nie ważne. W każdym razie, co teraz zamierzamy zrobić? – spytałam
– Teraz zajmę się tworzeniem jakiegoś nowego, misternego planu podboju miasta.
– A, no tak. Cały ty. Ale OK, skoro masz już pomysł.
[...]"
|Ja pierdolę, jakie te rozmowy są sztuczne. Czy oni na serio nie mogliby dłużej pociągnąć danego tematu, a nie tak ot tak go zbywają i idą do kolejnego? W rzeczywistości rozmowy bardzo rzadko tak wyglądają. Powinni jeden temat dłużej pociągnąć i dopiero potem przejść do następnego. No i też powinni więcej gadać o dupie Maryni, abyśmy mogli łatwiej uwierzyć w ich wzajemne relacje.|
<Poza tym, ciągle nie mogę uwierzyć, że moja opkowa wersja tak po prostu przecisnęła się przez kraty. Nie powinna mieć takiej możliwości, bowiem po pierwsze głowa by jej się nie przecisnęła, a po drugie kraty w celach więziennych są odpowiednio stworzone. To jest niemożliwe nawet jak na świat Młodych Tytanów. No i dodatkowo jest to dalsze idealizowanie mej opkowej wersji, co nie pomaga.>
*Także ta ich rozmowa jest typową, opkową rozmową. Jakby nie mogła być chociaż minimalnie realistyczna. Kto w rzeczywistości w taki sposób gada? Z tego co można było się domyślić, to ten dialog miał być humorystyczny, ale jak zwykle coś nie pykło.*
~*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Zostało niejednokrotnie udowodnione, że moja dawna wersja potrafiła pisać dopiski. Dlaczego więc nie robiłam tego częściej? To by jakoś wzbogaciło tę historię oraz dodałoby jej realizmu, co jest potrzebne.*~
~Przemyśleń Tristitii The Śmietnika również brakuje. Ciężko jest uwierzyć, że ona absolutnie nie miała żadnych przemyśleń na te tematy. Tak się nie da, no, człowiek zawsze o czymś myśli. No a w narracji pierwszoosobowej przemyślenia są wręcz wymagane.~
|Miło chociaż, że dialogi zapisywane są od półpauz w dalszym ciągu. To jest takie opko, że należy w nim szukać nawet drobnych plusów.|
846. „[...] A, że planował to wszystko cztery miesiące, to tylko potęgowało moją ciekawość, zważywszy na to, że nie dawał mi żadnego nowego zadania. [...]"
<Czy Slade naprawdę nie mógłby mówić mej opkowej wersji co planował? W końcu po tak długim czasie, przez który go nie zdradziła, powinien zacząć jej ufać. Tak po prostu nie da się uwierzyć, że są w innej relacji niż uczennica – mistrz.>
*To zdanie też jest cholernie długie. Powinno się je podzielić na pół, wtedy byłoby znacznie lepsze do czytania.*
~*No i też Tristitia The Śmieć powinna mieć mimo wszystko jakieś przemyślenia. Mogłaby na przykład wysnuwać hipotezy co tam Slade planował, to już by coś do postaci dodało. Mogłoby się też okazać, że przypadkowo któraś z jej hipotez okazałaby się prawdziwa. Powinna zacząć używać ewidentnie nieużywanego przez nią mózgu.*~
847. „[...] „Co on może przede mną ukrywać? Czy to coś niebezpiecznego? Skoro nie chce mi o tym powiedzieć, to nie zdziwiłabym się, gdyby tak było."
„Nie, to na szczęście nie jest nic niebezpiecznego. Bardziej, no co by nie było, ciekawego i ciężkiego do zrealizowania." – usłyszałam w głowie odpowiedź jednego z duchów pracowników.
„I w sumie stoi na pograniczu niemożliwości." – dopowiedziała kolejna z dusz.
„Eee, Slade jest jebnięty. On wszystko potrafi." – skomentowałam
„Wiemy, zdążyliśmy się o tym przekonać już niejednokrotnie." – odparł ten sam duch, który odezwał się jako pierwszy.
[...]"
~Bowiem jak widać robienie ze Slade'a Gary'ego Stu jak zawsze na propsie. Czy on nie mógłby wymyślać jakichś realistycznych i możliwych normalnie do zrealizowania planów? Ja wiem, że dawna Ramoninth miała NadFazę na Slade'a, ale powinna pisać go zgodnie z kanonem. Wtedy byłby ciekawszy, a nie.~
|No i serio, czemu oni nadal się jej trzymają? Zrobiła to, co nie dawało im spokoju, powinni odejść jak w każdym innym dziele z tego typu wątkiem. Gdyby dano powód, dlaczego się jej trzymają to bym się nie czepiał, ale bez tego...|
<Poza tym, czy oni nie mogliby jej powiedzieć, co planował Slade? To raczej nie tajemnica, bowiem po następnych fragmentach da się wywnioskować, że Tristitia The Kurwa również będzie miała swój udział w realizacji tego planu. Dlaczego nikt nie ufa mej opkowej wersji? Po tylu latach w końcu ktoś powinien.>
*Plus te wypowiedzi nadal powinny być zapisane od półpauz. To nadal rozmowa, mimo iż telepatyczna, a w naszym języku dialogi zapisuje się od półpauz.*
~*Czynności, które Tristitia The Szmira by wykonywała podczas tej rozmowy też brakuje. Jasne, dusz nie widziała, ale ona sama powinna jakoś gestykulować lub chociaż coś robić. No ale po co historii realizm, c'nie.*~
~No i też czy nie mogliby pogadać również o wszystkim i o niczym? Skoro te wszystkie dusze z nią zostały, to pomiędzy nimi a Tristitią The Szmatą powinna jakaś relacja się nawiązywać. Aż się wierzyć nie chce, jak to turbo opko jest chujowo napisane.~
|Plus gdyby było to coś niebezpiecznego, to raczej powinni jej o tym powiedzieć. Znowu mamy dowód na to, że wbrew temu co się mówi, Tri The Opko jest głupia jak but.|
848. „[...] horrendalnie [...]"
<Ło kurwa, co to się stało, że takie profesjonalne słowo pojawiło się w opku? O.O>
*Trzeba zapamiętać ten moment, bowiem taki Nadcud może się już nie pojawić. ***.****
849. „[...] Obok tego, stał stolik z jakimś świecącym jasnym, białym światłem urządzeniem, podpiętym do owej lunetopodobnej machiny."
~*Czy w tym magicznym świecie pełnym hipernierealizmu nie istnieją inne kształty poza podobnym do lunety? Widać tu straszne lenistwo też w tym, że wszystkie maszyny, które tworzył Slade, mają taki sam kształt.*~
~Ewidentnie powinnaś nie pisać przeciętnego rozdziału w jeden dzień, tylko w kilka i porządnie zaplanować to FanFiKKKtion, a nie. Mogłabyś opisać nawet jakieś urządzenie z grafiki sci-fi, jeżeli nie miałaś pomysłu. Inaczej po prostu widać lenistwo dawnej ciebie.~
~*Też nie rozumiem, czemu pisałam tę historię wtedy, kiedy mnie się nie chciało. Mogłam zostawić ją na kilka miesięcy i dopiero do niej wrócić, no ale najwidoczniej byłam NadNiedojebana.*~
~Niestety i teraz musimy się z tym męczyć. ;=;~
~*Wiem, nie jestem dumna z dawnej siebie. >.<*~
850. „[...] Mimo kradzieży prądu ty zapewne nie odczułaś różnicy, gdyż na początku, jako test, stworzyłem inną machinę, która teraz zasila naszą bazę. [...]"
|A przepraszam ja cię panie bardzo, czy nie zostało ustanowione, że pod bazą mego opkowego klona znajduje się zdalnie sterowany reaktor? To on powinien w takim wypadku dawać prąd w bazie.|
<Niespójności są tym, co kochamy. ;=;>
~*Ewidentnie trzeba spalić dawną mnie.*~
~K~
~*Jak się napalił, dekl. xDDD*~
~Hehe ;"""DDD~
851. „[...] – Umiałabyś, umiałabyś. To wcale nie jest takie trudne. Wystarczy tylko- [...]"
<A nie mogłaby nie umieć? To nie byłaby wtedy wyidealizowana, a taka jest jak do tej pory. Serio, czy nie można stworzyć normalnej postaci, a nie wiecznie robić ze wszystkich Mary Sue i Garych Stu?>
*Z Slade'a też nie powinno się robić Gary'ego Stu. On również powinien nie umieć czegoś zrobić, to uczyniłoby go realistycznym. Serio, to się nudne robi, że postacie są aż tak wyidealizowane.*
~*Generalnie ta historia robi się taka nudna, że aż komentarze się kończą.*~
~Niestety, a to nie jest dobry znak.~
852. „[...] Po tym dialogu, [...]"
|Ja pierdolę, znowu profesjonalne słowo w opku? To ewidentnie jakiś świąteczny cud, mimo iż święta zaczynają się dopiero jutro. O.O|
<Serio trzeba zapamiętać i ten moment, to może się prędko nie powtórzyć. *.*>
853. „Niestety, pech chciał, że owa machina tylko zatrząsnęła się, wydała kilka dźwięków iskrzenia, po czym, bez uruchomienia się, wybuchła. [...]"
*Ja jebe, znowu? -___- To naprawdę się nudne robi, bowiem ten wątek również jest przeruchany w tej historii. To oraz trafianie głównych postaci do więzienia bądź szpitala już się przejadło w tym FanFiKKKtion. Zawsze dałoby się coś oryginalnego wymyślić.*
~*Miło jednak, że mimo powtarzanego wątku Slade chociaż raz zrobił coś źle. Dzięki temu przynajmniej raz nie jest idealizowany, a to już sukces i ewidentny plus tego opka.*~
~Ale tak to faktycznie przydałoby się wymyślić jakiś inny wątek. Mogłaby po prostu się nie włączyć, ale nie wybuchać, no. Oryginalność nie boli.~
|Zdanie też powinno się skrócić, bowiem jak na razie jest zbyt długie. Kiedyś były przesadzone zdania pojedyncze, potem złożone...Jakby nie można było tego wypośrodkować.|
854. „[...] – I widzisz, co żeś narobiła? Przez ciebie nasz plan nie zadziałał!
– Przeze mnie? To ty całe cztery miesiące go tworzyłeś, nawet nie chcąc mi powiedzieć, co robisz oraz teraz to ty chciałeś włączyć to ustrojstwo. – odparłam
– Tak, bo może teraz to moja wina, że nie zadziałało?!
– A i owszem, że twoja, bowiem nawet nie pozwoliłeś mi sobie pomóc w tym planie. To nie moja wina, jeśli o to ci chodzi, bo nawet nie powiedziałeś mi, co planujesz.
– Bo nawet nie pytałaś!
– Nie pamiętasz, czy nie chcesz pamiętać? Pytałam cię wielokrotnie, ale ty ciągle zatajałeś to przede mną. Nawet nie miałam możliwości aby ci pomóc lub aby zadzwonić po Sebastiana!
– Najpierw zawiniłaś, a teraz zwalasz swoją winę na mnie?!
– Czym ja niby zawiniłam, człowieku?! Powtarzam już któryś raz, że NIE DAŁEŚ mi możliwości pomocy tobie!
[...]"
~*Slade tutaj ewidentnie zachowuje się jak ._.Laktoza.Bez.Masla._. z SameQuizy, która uważa, że nie mam prawa komentować negatywnie quizów innych, bo nie mam quizu na stronie głównej. Plus najpierw mówi jedno, a potem się wypiera i mówi, że to ja piszę nie na temat. No a tego typu zachowanie jest żałosne, więc sorki opkowy Slade, ale cringe cię nie ominął. Zaczynając od początku, ta kłótnia serio wygląda jak kłótnia dwójki dzieci. Slade powinien ogarnąć, że Tri The Łopłopłopko nie mogła tu zawinić, bowiem nawet nie powiedział jej co planuje. Nie mógłby jak dorosły zrozumieć swój błąd?*~
~No i też czemu to wszystko przed nią zatajał? Jak mamy uwierzyć, że traktują się jak rodzinę, skoro opkowy Slade nie chce mówić Tri Opko Version co planuje? On po tylu latach powinien jej ufać.~
|No i ewidentnie mój opkowy klon zachowuje się jak dziecko. Powinien zrozumieć, że Tri The Opko nie miała możliwości mu pomóc, a nie zwala swoją winę na innych. To jest tak żałosne, że aż słów brakuje.|
<Plus wątek bezsensownej kłótni też już był, więc ewidentnie widać, że to jest powtarzane, bowiem aŁŁŁtoreczce nie chciało się wysilić i wpaść na coś oryginalnego.>
*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Podczas kłótni zawsze się chociażby żywo gestykuluje, nikt normalny nie kłóci się z kimś stojąc jak ten kołek. No a zostało udowodnione, że dawna wersja Ramoninth umiała dodawać dopiski po wypowiedziach. Powinno więc to pojawiać się częściej, a nie tylko od święta.*
~*Brakuje również przemyśleń opkowej Tri. Powinna jakoś to wszystko komentować. Na przykład z perspektywy czasu mogłaby zauważać bezsensowność tej kłótni oraz to, że opkowy Slade zachowywał się jak dziecko. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a mojej dawnej wersji ewidentnie nie o to chodziło.*~
~I po prostu widać, że ten dialog jest żałosny jak jasna cholera, mimo iż da się wywnioskować, że miał być emocjonalny.~
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami, to mamy od tego spokój na trzy dni.*~
~*|Zamknąć ryła. xDDD| ;"""DDD*~
855. „[...] Kłóciliśmy się na ten temat może bite pół godziny, a od pewnego momentu do naszej kłótni doszło wyzywanie drugiej strony. Na szczęście nie doszło do wypominania przeszłości, czy do najeżdżania na rodziny, ale i tak z perspektywy czasu sądzę, że zachowywaliśmy się wtedy jak dzieci z podstawówki kłócące się o jakąś błahostkę. Slade uważał, że porażka była moją winą, ale w końcu on sam nie dał mi sobie pomóc, więc jakim cudem ja mogłabym być winna? Jednak, w końcu, on powiedział słowa, które mnie zabolały. Znaczy nieco mniej niż dotknęłyby mnie kiedyś, bowiem uczyłam się radzić sobie z własną wrażliwością, ale nadal bolały one:
– Wiesz co? Żałuję, że cię poznałem. Ty wszystko psujesz i nic nie potrafisz zrobić dobrze! Jesteś beznadziejna!
W tym momencie, do moich oczu napłynęły łzy, a ja sama odwróciłam się i, odbiegając do pokoju ze łzami w oczach krzyknęłam na odchodne:
– Nienawidzę cię!
A następnie pobiegłam do mego pokoju."
~*
Dobrze tak suce. XD Nikt normalny nie lubi Tristitii The Opko, no. No ale przechodząc do analizy, to miło, że chociaż raz, przynajmniej w jednym zdaniu, ta Mary Sue skomentowała sytuację z perspektywy czasu. Powinno być tego więcej, aby jeszcze lepiej dało się odczuć, że to wszystko działo się z perspektywy czasu. No i to też fakt, że zachowywali się jak dzieci. Jak już się kłócili, to mogliby to robić jak faktyczne kłócące się dorosłe osoby.*~
~No i szczerze? Mimo iż wiadomo, że w tym przepełnionym NadOOC FanFiKKKtion Slade nie myślał tak, jak się wypowiedział podczas tej kłótni, to ma rację. Tristitia The Łopłopłopko faktycznie tylko zawadza oraz jest głupia jak but. No i jest turbo Mary Sue, co nie pomaga.~
|Poza tym, czy ta kłótnia nie mogłaby dłużej być w formie dialogów? Może zobaczylibyśmy lepiej jak się kłócili, a nie od razu mamy blok tekstu. Jasne, skoro tak długo się kłócili to nie dało się uniknąć bloku tekstu, ale wypadałoby się postarać, aby dialogi trwały dłużej. To dodałoby coś do postaci, no.|
<Brakuje też więcej przemyśleń mojej opkowej wersji. Powinna więcej swoich przemyśleń opisywać, choćby właśnie z perspektywy czasu. Może wreszcie dzięki temu dostalibyśmy rozwój postaci, co wreszcie by się przydało, a nie.>
*No i brakuje również czynności, które wykonywaliby podczas tych dwóch wypowiedzi. Serio nie jestem w stanie uwierzyć, że chociaż nie gestykulowali w żaden sposób. Podczas kłótni zawsze się jakoś żywo gestykuluje i to jest normalne.*
~*I generalnie ten fragment wygląda jak typowa, nudna kłótnia w tym opku, co nie pomaga.*~
856. „[...] – Tri? Co się stało, że dzwonisz do mnie za pomocą telefonu, a nie komunikatora? – spytał słyszalnie zdziwiony.
Fakt, dawno nie rozmawialiśmy ze sobą za pośrednictwem komórki, tylko ciągle przez ten komunikator. No, ale po jego pytaniu, odpowiedziałam:
– Po prostu leżał najbliżej. W ogóle...Błagam, spotkajmy się dzisiaj...
– Znowu kłótnia z Sladem? – spytał
– Tak...Tylko tym razem bezpodstawnie zwalił swoją winę na mnie.
– No OK, tylko gdzie i o której?
– Może w tym parku, co zwykle. A która godzina ci pasuje?
– Może być nawet teraz.
– OK, to jak masz czas teraz, to najlepiej niech będzie teraz.
– OK. To do zobaczenia za chwilę.
– Do zobaczenia.
[...]"
~Kurde no, czy chociaż raz Brother Blood nie mógłby być NadOOC? To zachowanie jego w tym FanFiKKKtion kompletnie nie pasuje do jego charakteru. Jakby nie można było stworzyć własnego złoczyńcę i pokazać jego wady i zalety, to nie byłoby to kaleczeniem kanonicznej postaci.~
|No i czy on chociaż raz nie mógłby nie mieć czasu w danym momencie? Jakby umówili się na za godzinę bądź na za dzień, to byłoby realistyczne. No ale jak wiadomo, dla głównej bohaterki opka nie może pojawić się żadne utrudnienie w życiu.|
<I też, czy oni nie mogliby spotkać się gdzieś indziej? Jak spotyka się ze znajomymi to nie robi się tego zawsze w tym samym miejscu. Czasem spotyka się gdzieś indziej i jest to normalne. Tutaj wygląda to tak, jakby dawna Ramoninth nie chciała wymyślać nowych miejsc w Jump City.>
*Znowu mamy też źle odmienione imię Slade'a. Czy naprawdę nie można by tego poprawić po napisaniu rozdziału? Dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła poprawnie odmieniać imiona postaci, więc powinna to dalej robić.*
~*Miło też, że opkowy Sebastian stał się domyślny i wiedział, że znowu kłótnia się wydarzyła. To dodaje coś do postaci.*~
~Brakuje również czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Znaczy obecnie Tristitia The Turbo Opko nie widziała swego zioma, więc nie mogła wiedzieć, co on robił. Jednak sama powinna coś robić, jak to zwykle wykonuje się podczas rozmowy telefonicznej. Tak po prostu widać, że aŁŁŁtoreczka pisała tę historię na siłę.~
|Przemyśleń opkowej Tristitii też jest za mało. Znaczy w tym wypadku nie musiałaby nie wiadomo ile myśleć, ale chociaż trochę przemyśleń by się przydało. Może dzięki temu to jedno zdanie nie wyglądałoby jak pisane na siłę.|
<I generalnie to typowa, nudna rozmowa jakimi to opko jest wypełnione. Meh.>
857. „[...] – To mów, co się tam u was znowu stało.
Po czym zaczęliśmy iść przed siebie. Ja natomiast, opowiedziałam o dzisiejszym zajściu, a że nie było ono długie to opowieść nie zajęła mi dużo. Kiedy skończyłam, dodałam:
– Wiesz może, dlaczego Slade tak zwala winę na mnie, nawet jeżeli to, tak jak w tym wypadku, nie jest i nie mogłoby być moją winą?
– Nie mam pojęcia. Wiesz, Slade to specyficzny człowiek, ale tym razem faktycznie przesadził. W końcu ty tutaj niczym nie zawiniłaś, bo i nie miałaś jak. – odpowiedział
– Właśnie to wiem...I jeszcze musiał mi wypomnieć, że jestem beznadziejna oraz, że żałuje iż mnie poznał...
– Wiesz, ludzie w złości mówią różne rzeczy. Zapewne on tak naprawdę nie myśli, tylko po prostu wtedy był wkurzony.
– Wiem, ale to mimo wszystko boli.
– Wiem, domyślam się i nie dziwi mnie to. Spróbuj odczekać jakiś czas i z nim porozmawiać. Jako iż Slade to inteligentny człowiek, to powinien zrozumieć swój błąd.
– A jak go nie zrozumie i wszystko zostanie tak, jak jest teraz?
– Szczerze, wątpię. Pamiętasz twoją pierwszą misję z Sezorisem i to, co się później stało? Koniec końców Slade zrozumiał swój błąd i to z tobą i z nim wyjaśnił.
– Błagam, nie przypominaj mi o Gregorym...
– Sorki, zapomniałem że to wrażliwy temat.
– W każdym razie, boję się, że tym razem on mógłby tego nie zrozumieć.
– Nie panikuj. On naprawdę jest inteligentnym człowiekiem, więc po jakimś czasie powinien zrozumieć, że przesadził.
– Miejmy nadzieję.
– A nawet jak jakimś cudem dalej uparcie będzie trwać przy swoim, to ja tym się zajmę.
– Tą swoją hypnokinezą?
– Tak, czemu nie? Na każdego to działa.
– Szczerze, Slade jest na tyle specyficzny, że nie zdziwiłabym się, jakby to na niego nie zadziałało.
– Jak nie spróbuję, to się nie przekonam.
[...]"
*To co mnie najbardziej ruszyło w tym dialogu to wspomnienie o Sezorisie. Ile mamy powtarzać, że wtedy to Tristitia The Śmietnik zjebała? Kurde, wszyscy zachowują się, jakby Tristitia The Śmieć była nieskazitelnie dobra i nigdy nie popełniała błędów. No a wszyscy wiemy, że tak nie jest i, że w tamtym wypadku to jej wina. To najbardziej rzucający się w oczy element tego dialogu.*
~*No ale w wypadku obecnej kłótni to faktycznie jest wina Slade'a i w sumie zachował się obecnie jak debil. Wszakże Tristitia The Dziwka nie mogła zawinić, bowiem Slade The Opko nie powiedział jej, co planował. Także ta, on powinien zachowywać się jak dorosły, a nie jak rozwydrzony nastolatek. Przez to jest jeszcze bardziej NadOOC, co nie pomaga.*~
~No i czy nie mogliby pogadać o tym Gregorym nieco dłużej? Miło, że po jego zabiciu nie został on kompletnie zapomniany, ale powinni na ten temat nieco dłużej porozmawiać. Skoro już temat zmienili, to powinni go nieco dłużej pociągnąć. To byłoby naturalniejsze.~
|Także Brother Blood The Opko ma mind control, a nie hypnokinezę. To dwie różne nadprzyrodzone zdolności, więc no.|
<I w sumie tak się mówi w tej historii, że Slade jest inteligentny, ale w tym FanFiKKKtion też w większości zachowuje się jak debil. Czy naprawdę tak ciężko jest pisać postacie kanoniczne zgodnie z ich charakterami? To byłoby ciekawsze, a nie takie coś.>
*Brakuje również tego, co robili podczas tej rozmowy lub co działo się w tle. Nie uwierzę, że tak tylko szli, a świat wokół nich zamarł, bowiem nawet w świecie serialu to nie jest naturalne.*
~*Przemyśleń Tristitii The Kurwy również brakuje. Nie uwierzę, że nie miała, chociażby z perspektywy czasu, żadnych przemyśleń na temat tego wszystkiego. Jak mamy polubić główną bohaterkę, skoro nie ma w ogóle żadnych przemyśleń, a to jest narracja pierwszoosobowa?*~
~I w sumie to jest po prostu typowy, nudny dialog pomiędzy tą dwójką jakich niestety mamy od zajebania w tej historii.~
858. „Rozdział LXI – Paraliż kraju oraz Strefa 51."
~*Ja pierdolę, jeszcze tylko dziewięć rozdziałów do końca, jakoś to przeżyjemy, mimo iż będzie ciężko.*~
~Ja nie mogę, wreszcie, już myślałem, że nigdy nie skończymy analizować tego chłamu. W każdym razie, co do tego tytułu, to znowu spoileruje on akcję z rozdziału. Czy na serio nie dało się wymyślać niespoilerujących tytułów, skoro już się zdecydowało na tytułowanie rozdziałów? To naprawdę nie podbudowuje atmosfery, tylko zniechęca do czytania.~
|Generalnie tytuły rozdziałów w starych opkach Ramoninth wszystko spoilerowały jak pojebane.|
~*A to nie jest dobry znak. >.<*~
859. „[...] Byłam ciekawa, po co Slade wzywał mnie po tych trzech miesiącach, ale podejrzewałam, że to po prostu po to, aby obwieścić mi jakiś jego nowy plan. [...]"
<No co ty kurwa nie powiesz, parówo ułomna. Z jakiego niby innego powodu miałby cię wzywać? Po prostu przez takie fragmenty widać, że dawna Ramoninth miała wyjebane w pisanie tego opka, a tak się robić nie powinno. Powinno się wszystko pisać powoli, ale z pomysłem i nie na siłę.>
*Generalnie też to zdanie również jest w chuj długie. Jestem pewien, że dałoby się je podzielić na dwa i znacznie lepiej by się to czytało.*
860. „[...] – Cieszę się, że już jesteś. W każdym razie, przyszła pora aby obwieścić ci mój nowy, niezawodny plan.
– Mam nadzieję, że tym razem faktycznie będzie niezawodny, zważywszy na to, co działo się z twoimi poprzednimi planami przez ostatnie osiem lat. – zauważyłam
– Ten na sto procent zadziała, bo odpowiednio się do niego przygotowałem. Najpierw, za pomocą tego urządzenia – tutaj wskazał na ten dziwny sprzęt, który zauważyłam po wejściu – sparaliżujemy kraj tak, aby był odcięty od reszty świata. Nie na zawsze oczywiście, ale ułatwi nam to wykonanie celu. Potem z kolei, udasz się do Strefy 51, aby ukraść pewne urządzenie...
– Wybacz, że ci przerwę, ale chcesz mnie wysłać do Strefy 51?! Przecież tam nie da się wejść, od razu mnie złapią!
– Właśnie do tego zmierzam. Pamiętasz ten płaszcz, który miał cię uczynić niewidzialną podczas jednej misji w wieży Tytanów? Wykorzystasz go ponownie, tylko tym razem włamując się do Strefy 51. Na wszelki wypadek, aby na sto procent nie wzbudzić niczyich podejrzeń, użyjesz jeszcze swojej chronokinezy, aby zatrzymać czas. Teraz na sto jeden procent nikt cię nie złapie, bo i jak, skoro zatrzymasz czas.
– A, no chyba, że tak. W takim razie to faktycznie ma sens. Bałam się, że chciałeś mnie tam puścić od tak, na żywioł.
– Nie jestem głupi, wiem że Strefa 51 jest bardzo dobrze chroniona przed niepowołanymi osobami.
– Tak w ogóle, to jakie urządzenie mam ukraść?
– Takie małe, prototypowe urządzonko, wyglądające z jednej strony jak pendrive, ale z drugiej mające takie pręty jak ta maszyna, potrzebna do części naszego celu. Łatwo je poznasz. Jednak teraz, nie traćmy czasu. Czas sparaliżować Stany Zjednoczone.
[...]"
~*Zaczynając od początku, bowiem nie od końca, to po co Slade każe założyć Tristitii Opko Version ten płaszcz, skoro ma zatrzymać czas? To nie ma sensu, bowiem jak zatrzyma czas, to i tak nikt jej nie zauważy. Także płaszcz nie będzie jej potrzebny. Niby miło, że jeszcze raz się owy pojawia, ale i tak, w tym momencie nie ma on sensu.*~
~Poza tym, kolejna misja polegająca na kradzieży. Ile razy mamy mówić, że życie jako złoczyńca nie polega jedynie na kradzieży, dopóki nie jest się po prostu złodziejem? Przez to jeszcze ciężej jest uwierzyć w fakt, że Tri The Opko przez tyle lat nie odeszła od Slade'a. Każdemu normalnemu takie życie prędzej czy później powinno się znudzić.~
|Miło też, że chronokineza Tri The NadOpko pojawiła się jeszcze raz. Szkoda, że jak zwykle używana jest jedynie do zatrzymania czasu. Wspominaliśmy gdzieś wcześniej, że z czasem można robić wiele innych rzeczy, niż tylko go zatrzymywać. To jest po prostu straszne zubożenie tej mocy.|
<W ogóle, opkowy Slade do wszystkich poprzednich planów też niby się przygotowywał, a wszystkie zawodziły. Także nie powinien zapeszać i mówić, że ten plan na sto procent zadziała. Zawsze istnieje jakaś szansa, że coś się spierdoli.>
*Miło też, że mamy chociaż jeden dopisek tego, co w tym wypadku Slade, robił podczas tych wypowiedzi. Powinno tychże dopisków jednak być więcej. Skoro zostało nam już w sumie niejednokrotnie udowodnione, że Ramoninth potrafiła je pisać, to powinno się to robić częściej. To dodałoby realizmu do tych nudów, a realizm tutaj jest potrzebny.*
~*No i generalnie nie ma co za wiele powiedzieć o tym dialogu. No może tyle, że brakuje przemyśleń głównej Mary Sue. Nie uwierzę, że chociażby z perspektywy czasu w żaden sposób nie komentowała tej rozmowy. To jest nierealistyczne, no, a temu opku przydałby się w końcu realizm.*~
~A tak poza tym, to jest to typowy, nudny dialog z tego opka. Generalnie dialogi to jedne z najsłabszych elementów tej historii, co nie pomaga.~
~*Dobrze, że chociaż widać już koniec tego ścieku.*~
~Zawsze to jakiś plus.~
861. „[...] weź płaszcz, zatrzymaj czas i udaj się do Strefy 51. [...]"
|Tak, wiemy, że Tri Opko Version to wyidealizowana idiotka. Nie trzeba nam przypominać tych oczywistości.|
862. „[...] użyłam mej, już kontrolowanej, chronokinezy. Swoją drogą, dawno nie używałam tej umiejętności, więc miło, że w końcu mogłam ją wykorzystać. [...]"
<Tak naprawdę mogłabyś ją wykorzystywać więcej razy. Mogłabyś na przykład stosować ją podczas walki, poprzez na przykład wysłanie któregoś z Tytanów dajmy na to w przeszłość, do czasów, gdy na Ziemi było w atmosferze za mało tlenu. Dzięki temu w oryginalny sposób zabiłabyś któregoś z Tytanów. Mogłabyś również sama skakać sobie w przeszłość bądź przyszłość, aby zobaczyć, jak owe wyglądają. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a jak wiadomo dawnej Ramoninth nie o to chodziło.>
863. „[...] jako iż zatrzymałam czas, oni raczej nie mieli możliwości zjawienia się i przeszkodzenia mi. [...]"
*Brawo, Tri, jesteś kretynką. Przecież Raven posiada kanonicznie chronokinezę, więc zawsze mogłaby umożliwić sobie i jej ziomkom poruszanie się mimo zatrzymanego czasu.*
~*Generalnie niby się tak mówi, że Tri The Łopłopłopko to kwintesencja inteligencji, ale ani razu owej nie ujawniła. Zawsze zachowywała się jak skończona idiotka, którą ewidentnie jest, co nie pomaga. Nie powinno się mówić o wadach i zaletach postaci, tylko je pokazywać, no. Zasada show don't tell się kłania.*~
864. „Jednak, kiedy chciałam się odwrócić, przemienić w orła i odlecieć, nagle poczułam gwałtowne uderzenie w plecy, które odepchnęło mnie nieco w przód. Przez to, również nie zdołałam utrzymać równowagi i upadłam na kolana, a urządzenie wypadło z mych rąk. No chyba nie chcieliście mi w tym momencie powiedzieć, że...? Od razu wstałam i odwróciłam się. Po zrobieniu tego, zauważyłam za sobą Robina, Gwiazdkę i Raven. Cholera, zapomniałam że Raven też miała chronokinezę! Czy oni nie mieli niczego innego do roboty w życiu niż uprzykrzanie życia innym? Ale nawet mimo tego, jak oni mogli mnie zauważyć? Przecież dzięki memu płaszczowi powinnam być niewidoczna. W każdym razie, chwilę potem, Robin rzekł:
– Widzę, że teraz włamujecie się do Strefy 51.
– Ja tylko wykonuję to, co każe Slade. Skargi i zażalenia kierujcie do niego. Poza tym, nie macie co robić, tylko uprzykrzać życie innym? – odparłam
– Owszem, mamy, ale nie możemy pozwolić wam abyście zniszczyli miasto. – powiedziała Gwiazdka.
[...]"
~Serio, to jest już żałosne. Tri The Śmietnik osiem lat jest uczennicą Slade'a, więc dla niej walka z Tytanami powinna być normalna. Jeżeli chciano, aby pogadała z pozostałymi przy życiu Tytanami przed walką, to rozmowa powinna być realistyczna. Na tym etapie nie powinno jej wkurzać, że Tytani przeszkadzają jej w życiu, bowiem powinna ogarnąć, że to ich rola jest.~
|Dodatkowo w sumie szkoda, że nie zostało wytłumaczone, jakim cudem pozostali przy życiu Tytani zauważyli Tri The Śmiecia. Przecież faktycznie, ten jej płaszcz powinien im to uniemożliwiać. No ale to byłoby ciekawsze, a z tego turbo opka najciekawsze rzeczy zostały wyjebane przez okno, a najgorsze zostały.|
<Nadal brakuje też przemyśleń mej opkowej wersji. Powinna chociaż z perspektywy czasu to wszystko komentować, a nie. Przez za małą ilość przemyśleń nie da się jej polubić, a polubienie jej było w zamiarze.>
*Czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy, też brakuje. Nie uwierzę, że tak po prostu stali jak te kołki i absolutnie nic nie robili. Serio tej historii przydałby się realizm, no.*
~*No i serio, wypadałoby się postarać, aby momenty przed walką były ciekawsze. Bowiem mimo, iż zbliżamy się do końca tego FanFiKKKtion, to one nadal są tak samo nudne. Aż się w to wierzyć nie chce, szczególnie, że w tamtym czasie pisałam „Nie jestem waszym wrogiem.", gdzie mój styl był już lepszy.*~
~Trza spalić dawną ciebie.~
~*Ah, jaki ty miły. xDDD*~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
865. „[...] Poza tym, miałam do użytku tylko pirokinezę, kontrolę nad wiązkami dezintegrującymi oraz umiejętność klonowania się, gdyż nie wzięłam z domu ani mego naszyjnika, ani pierścionka. W sumie, jakbym je brała, to bym wam o tym powiedziała. Niby to nie był problem, bo sklonowałam się dwa razy, po czym moje dwa klony zaczęły walczyć z Raven i Gwiazdką, a oryginalna ja zaczęłam walczyć z Robinem, ale i tak. Wiem, wiem, ważne że w ogóle miałam jakieś nadprzyrodzone zdolności, ale fajnie byłoby mieć ich teraz nieco więcej, co nie?"
~Mam ci najebać, kretynko? I tak jesteś już wystarczająco NadOP, więc dobrze, że nie wzięłaś tego naszyjnika i pierścionka. Poza tym, miałaś również chronokinezę, jej mogłabyś używać do walki. Co prawda nie mogłabyś zatrzymać Tytanów w czasie, bowiem Raven mogłaby to łatwo zneutralizować, ale zawsze mogłabyś używać chronokinezy do walki. Jak zostało niejednokrotnie wspomniane, chronokineza to nie tylko zatrzymywanie czasu.~
|Może by też wreszcie zacząć opisywać te walki? To opowiadanie akcji, w takim, jak wskazuje gatunek, powinno być dużo akcji. Szczególnie, że w „Nie jestem waszym wrogiem." Ramoninth opisywała sceny walki, więc powinno się to też przenieść tutaj.|
<Miło też, że moja opkowa wersja ma chociaż trochę więcej przemyśleń. Jak na tę historię to już jest sukces.>
~*Ale najważniejsze, że zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami, to możemy skończyć analizę na dzisiaj.*~
~*<Ryj, dekle. xD> ;"""DDD*~
866. „No, ale podczas walki nagle stało się coś, czego się w sumie nie spodziewałam. W którejś chwili, kiedy strzeliłam wiązką dezintegrującą w Gwiazdkę, ta nie zdążyła odlecieć na bok, przez co została zdezintegrowana na wieki.
– Gwiazdko! – krzyknęli na raz Robin i Raven, kiedy ich przyjaciółka zostawała zdezintegrowana.
– Łuhu! O kolejną pokrakę mniej! – zawołałam z radością.
Miło, że udało mnie się zabić kolejnego z nich, bo to oznaczało, że już niedługo wyeliminowałabym wszystkich Tytanów. Znaczy Robin i Raven byli silniejszymi celami do pokonania, ale skoro nie żyli już Cyborg, Bestia i Gwiazdka, to Robin i Raven również kiedyś zostaliby zabici albo przeze mnie, albo przez Slade'a. W każdym razie, po zdezintegrowaniu jej, oboje spojrzeli na mnie z nienawiścią w oczach. Ja zaś, z szyderczym uśmiechem, dodałam:
– To nie koniec wrażeń na dzisiaj.
Po czym, za pomocą chronokinezy, puściłam czas w ruch, a następnie, gdy nasza obecność tutaj uruchomiła alarm, szybko wzięłam przedmiot, po który zostałam wysłana, a następnie z szyderczym uśmiechem pomachałam im. Kiedy to zrobiłam, przemieniłam się w niematerialnego orła i szybko wyleciałam poza budynek i teren Strefy 51."
~*Wracamy do analizy po dwóch tygodniach przerwy i tu już na samym początku taki kwiatek. Kolejne spłycenie zabójstwa, no brawo kurwa. Ja wiem, że Tristitia The Opko jest główną bohaterką tego padalcowa, ale zawsze dałoby się mimo wszystko lepiej opisać ten moment. Nie wiem, napisać jaka panowała atmosfera i tak dalej. To już coś by dodało, no ale nie. Po chuj być normalnym.*~
~Generalnie to opko jest idealnym dowodem na to, że opko bez pojebanych scen nie istnieje. Aż nie chce się wierzyć, że nikt nie zwrócił na to uwagi wtedy, gdy to opko było w trakcie pisania.~
|No i też dlaczego to zawsze głównej bohaterce się wszystko udaje? Czy przynajmniej jednego Tytana nie mógłby zabić Slade The Opko bądź Brother Blood The Opko? To jest straszne idealizowanie głównej Mary Sue.|
<No i dodatkowo dlaczego udało jej się uciec ze Strefy 51? Nie mogliby jej jakoś Tytani przed tym powstrzymać, aby ją też udupić? To byłoby oryginalniejsze i w sumie sensowniejsze, to chociaż raz w życiu mej opkowej wersji by coś nie wyszło.>
*Brakuje też ewidentnie przemyśleń Tristitii The Opkeł. Nie uwierzę, że w żaden sposób w myślach nie skomentowała tego, że udało jej się zabić już drugiego z Tytanów. Jak mamy polubić główną bohaterkę skoro jest płytka jak kałuża?*
~*Brakuje też czynności, które przynajmniej ona by wykonywała podczas tych wypowiedzi. Nie uwierzę, że przy tych konkretnych wypowiedziach nawet minimalnie nie gestykulowała. Moja dawna wersja udowodniła, że potrafiła dawać dopiski po wypowiedziach, powinno się to kontynuować, no.*~
867. „[...] Dziwiło mnie to, że jemu się ta czynność nie nudziła. Praktycznie codziennie, kiedy akurat nic nie planował ani nie realizował żadnego planu, to stał i patrzył w te ekrany. [...]"
~To jest tak hipernierealistyczne, że aż szok. Slade też powinien mieć jakieś swoje hobby, które by realizował w wolnym czasie. To, nawet jak na świat tego serialu, jest niemożliwe do zrealizowania.~
|Plus Tristitia The NadOpko ma ewidentnie za mało przemyśleń jak na ten moment. Skoro ją to zdziwiło, to powinna się nad tym dłużej zastanowić. Może nie jakoś mega bardzo, ale nadal. Nie da się jej po prostu polubić między innymi przez to, że nie ma przemyśleń.|
868. „Nadal byłam ciekawa, do czego miało ono służyć, no ale podejrzewałam, że tak jak mówił Slade, dowiedziałabym się tego w swoim czasie..."
<To też jest debilne tak szczerze mówiąc. Minęło tyle lat, jest nam ciągle mówione, że traktują się jak rodzinę, a mamy taką scenę. Slade w końcu powinien mej opkowej wersji zaufać na tyle, aby zdradzać jej swe plany. W końcu skoro była jego uczennicą tyle lat, to istniały naprawdę niewielkie szanse, aby go zdradziła. A to wygląda tak, jakby nie znali się nawet pół roku.>
869. „[...] Jednak, uznałam że nałożę mój naszyjnik, który kilka lat wcześniej znalazłam i który dawał mi dodatkowe moce, a następnie zamienię się w kota i do niego pójdę. [...]"
*Wiemy, co robił ten naszyjnik i kiedy nasza Mary Sue go znalazła. Nie ma sensu przedłużać tego zdania niepotrzebnym dopiskiem.*
~*Dodatkowo taki mikro wątek mógłby wyjść ciekawie, ale zgadnijcie co. Wyjdzie nudno, jak wszystko w tym FanFiKKKtion.*~
~;===;~
~*Niestety ;===;*~
870. „Będąc na dworze, rozejrzałam się czy nie było nikogo w pobliżu. Niby wiedziałam, że w Jump City zdolności nadprzyrodzone nie były niczym niezwykłym, bowiem wiele osób je miało, ale i tak jakoś nie przepadałam za używaniem ich w miejscu publicznym, a tym bardziej za przemienianiem się w kota w takich miejscach. [...]"
~No blyatfiul, ale nigdzie wcześniej ani później nie zostało wspomniane, aby Tristitia The Łopłopłopko za tym nie przepadała. Nie ma to jak wciskanie rzeczy z dupy tylko po to, aby pasowały do danego momentu.~
|Plus to drugie zdanie jest ewidentnie za długie. Jestem przekonany, że dałoby się je podzielić na dwa lub trzy i znacznie lepiej by się to czytało.|
871. „[...] Czyli jednak mnie nie poznał, co musiało oznaczać, że nigdy wcześniej nie widział mnie w mej kociej formie. [...]"
<
>
872. „[...] – Hej
– Jezu Chryste! – krzyknął Sebastian, odwracając się.
Kiedy mnie zauważył, wyraźnie zdziwiony spytał:
– TRI?! To ty byłaś tym kotem?!
W odpowiedzi przytaknęłam głową i powiedziałam:
– Chciałam ci zrobić niespodziankę, bo wiedziałam, że jeszcze nigdy nie widziałeś mnie w kociej formie. Jak widać, udało mnie się.
– Ale od kiedy ty umiesz zamieniać się w kota?! – spytał wyraźnie zdziwiony.
– Od momentu, w którym znalazłam w parku ten naszyjnik. – tu wskazałam na wiszący na mej szyi wisiorek – Jedna z dodatkowych umiejętności, jakie mi daje, to właśnie zamiana w kota.
– Jeszcze wielu rzeczy o tobie nie wiem, z tego wniosek.
– W każdym razie, nieco zmieniając temat z mego niecodziennego pojawienia się u ciebie, to – w tym momencie spojrzałam na ekrany będące za nim – co to za plany, te na tych monitorach?
Kiedy zadałam to pytanie, Sebastian odwrócił się i odpowiedział:
– A, te? To plany nowej maszyny, która pozwoliłaby mi przejąć kontrolę nad Jump City.
– Po pierwsze, nie wystarcza ci to, że masz hypnokinezę? Za jej pomocą powinno to przebiec bezproblemowo. Po drugie, Jezu Chryste, idealnie zgrałeś się w czasie z Sladem. On też tworzy jakieś urządzenie do tego celu.
– No widzisz, co za zbieg okoliczności. A co do hypnokinezy, to fakt, mógłbym, ale jej używanie przez zbyt długi czas w pewnym momencie staje się po prostu męczące.
– Zgaduję, że po prostu czytałeś Slade'owi myśli i uznałeś, że zajebiście będzie w tym samym czasie co on stworzyć taką maszynę.
– Nie, akurat tego nie robiłem już dawno. Po prostu przypadkiem akurat zgraliśmy się w czasie. Tak w ogóle, to skoro już u mnie jesteś, to może chciałabyś przez czas, przez który zamierzasz u mnie być, pomóc mi w jej tworzeniu?
– W sumie to czemu nie. Zawsze to jakieś zajęcie.
[...]"
*No i mamy najgorszą część tej historii dla debili, czyli dialog. Zaczynając od początku, co do tego naszyjnika, to serio szkoduje, że Tristitia The Zjeb nie korzystała częściej z jego mocy. Serio, te umiejętności, które dawał jej naszyjnik poza zamianą w kota, uatrakcyjniłyby walki. Jasne, aby to się stało należałoby też je opisać, ale to nie byłoby niemożliwe. W końcu w tamtym czasie Ramoninth pisała już „Nie jestem waszym wrogiem.", gdzie walki były opisywane. No ale to by wymagało czasu i pomysłów, a nie o to chodzi.*
~*I widać, że ten dialog jest sztucznym podążaniem za planem, bowiem najwidoczniej nie ogarniałam, że plany na opowiadania mogą się zmieniać. Na przykład plan na pierwszą część mych Kronik Kombinatu pierdzielion razy się zmieniał. A na którąś z kolei to zmienił się doszczętnie i to jest normalne. No ale najwidoczniej kiedyś moje niedojebanie nie pozwoliło mi tego ogarnąć.*~
~Dodatkowo czy oni na serio nie mogliby pogadać też o dupie Maryni? Jak mamy uwierzyć w ich relacje, skoro nie gadają o wszystkim i o niczym? To jest tak hiper mega w pizdu nierealistyczne, że aż szok.~
|No i mamy też sztuczne zmienienie tematu rozmowy. Można by dodać na przykład jakieś przemyślenia głównej idiotki na tematy, o których gadali. Nie musiałoby ich być nie wiadomo jak dużo, ale trochę by się przydało. Może dzięki temu te przejścia stałyby się bardziej naturalne.|
<No i też ile mamy mówić, że Sebastian Opko Version ma mind control, a nie hypnokinezę? Wypadałoby wiedzieć, jakie moce mają postacie, o których chce się pisać. To jedna z podstawowych rzeczy.>
*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. Zostało nawet tu udowodnione, że dawna Ramoninth potrafiła dodawać dopiski pomiędzy wypowiedzi. Powinno się to kontynuować, aby to opko miało w sobie chociaż minimum realizmu.*
~*No ale nadal miło, że dialogi zaczynane są od półpauz. To jakiś sukces, a w tym turbo opku należy doszukiwać się takich nawet drobnych sukcesów.*~
~A tak poza tym to jest ten dialog tak samo nudny jak poprzednie w tej telenoweli. No a to nie świadczy o tym turbo opku dobrze.~
873. „Otóż, w czasie dalszego konstruowania urządzenia, w którejś chwili, oboje zauważyliśmy wiązki prądu przechodzące przez urządzenie. Normalnie nie przejęłabym się tym, bo pomyślałabym, że Sebastian może coś w owej machinie ładował swą elektrokinezą. Problem pojawił się wtedy, gdy zorientowałam się, że kolor wiązek nie był czerwono-biały, jak w wypadku kiedy Sebastian używał swej zdolności, ale normalny. Widząc to, zapytałam lekko zaniepokojona:
– A te wiązki prądu to normalna część tworzenia tego urządzenia?
Słysząc moje pytanie, mój przyjaciel oderwał się od montowania jednej części i spojrzał w kierunku, który zaczęłam wskazywać palcem. Niestety, nie zdążył odpowiedzieć, gdyż wiązek zaczęło przechodzić więcej, a w którymś momencie, poczułam że jeden z kabli, który znajdował się obok mnie, poraził mnie dość sporą wiązką prądu. Przez to, krzyknęłam z bólu, a chwilę potem zemdlałam."
~*Aż mnie ręka od tego gówna zabolała. Zaczynając od początku, to na serio widać, że jest to ślepe podążanie za wcześniej ustalonym planem. Jeżeli już się chciało za nim podążać, to powinno się napisać to realistycznie. No a tutaj widać, że wszystko jest wepchane na siłę tylko po to, aby plan na opko nie musiał być zmieniony.*~
~Powinna też coś robić podczas tej wypowiedzi, na przykład gestykulować. Nie uwierzę, że w takiej sytuacji nie robiła absolutnie nic, tylko stała jak słup soli i zadawała to pytanie. To FanFiKKKtion serio potrzebuje realizmu, przydałoby się go w końcu dodać.~
|Przemyśleń tego paszczura też brakuje. Ona powinna to wszystko komentować, szczególnie z perspektywy czasu. Nie da się polubić głównej postaci w narracji pierwszoosobowej jeżeli jest pusta jak łeb Czarnka. No a z założenia Tristitię The Śmietnik miał czytelnik polubić.|
<Zdania tutaj też są długie w chujny chuj. Najpierw przesadzone zdania pojedyncze, potem złożone...Serio nie dało się tego wypośrodkować?>
*Wypadałoby też wymyślić jakiś realistyczniejszy sposób zemdlenia Tristitii The Śmiecia. W końcu obecnie miała na sobie naszyjnik, który dawał jej między innymi kwintesencję. Także ta, zwykły prąd nie powinien jej nic zrobić. No ale po co używać mózgu, lepiej ślepo podążać za wcześniej ustalonym planem.*
~*No i tak poza tym ten fragment to typowe, opkowe turbo gówno.*~
874. „[...] – Coś się stało?
Słysząc to, odwróciłam się i, widząc mego ojca, ze łzami w oczach po prostu przytuliłam się do niego i zaczęłam płakać. Widząc i słysząc to, odwzajemnił przytulenie, a następnie rzekł:
– No już. Powiedz, co się stało.
W odpowiedzi, opowiedziałam mu o całym zajściu w bazie Sebastiana. Moja opowieść nie trwała długo, ale dało się zauważyć, że wpłynęła również na Slade'a. Bowiem, kiedy skończyłam mówić, mocniej przytulił mnie i przez chwilę milczał. Po kilku minutach zaś, odparł:
– Nie martw się. Na pewno z tego wyjdzie.
[...]"
~No i brawo, zapeszyłeś, teraz Sebastian zdechnie. Nie no, żart, można się domyślić, że to się nie stanie, bowiem wtedy historia byłaby oryginalna. No a jak zdążyliśmy się już niejednokrotnie domyślić, dawna Ramoninth nie potrafiła być oryginalna.~
|Dodatkowo tutaj serio wypadałoby opisać atmosferę oraz uczucia, które targały obojgiem. Miło, że nam powiedziano, że ta historia wpłynęła też na mego opkowego klona, ale przydałoby się to lepiej opisać. Jak mamy się wczuć w sytuację, skoro nie jest ona odpowiednio opisana? To są podstawy pisarstwa, no.|
<Brakuje też jakichś czynności, które wykonywaliby podczas wypowiedzi. Nie uwierzę, że chociaż nie gestykulowali, a to też mogłoby dodać coś do emocji, które powinniśmy odczuwać. Jednak jak wiadomo, po co się starać, skoro można napisać gówno na szybko.>
*Dodatkowo z pierwszego pytania powinno się usunąć to „ś". W końcu opkowy Slade powinien po nastroju Mary Sue widzieć, że coś się stało. Powinien zgodnie z logiką zapytać tylko o to, co się stało.*
~*I generalnie scena miała być emocjonalna, ale jak zwykle nie pykło.*~
875. „***
Minęły trzy lata. Przez ten czas, Sebastian w ogóle się nie obudził, ale mimo wszystko, kiedy byłam w szpitalu go odwiedzić, widziałam po systemie podtrzymywania życia, że nadal żył. Odwiedzałam go prawie codziennie, mimo iż wiedziałam, że nie mogłabym nawet z nim porozmawiać. Ciągle wierzyłam, że kiedyś by się obudził i chciałabym być przy nim w momencie jego przebudzenia. Przez dwa lata Slade również miał nadzieję, że nasz przyjaciel w końcu wybudziłby się ze śpiączki, ale po tym czasie zaczął tracić nadzieję. Próbował mnie przekonać, abyśmy wyrazili zgodę na odłączenie go od systemu podtrzymywania życia i żebyśmy dali mu odejść, bo on już i tak by się nie obudził. Nie zgadzałam się na to, bowiem wierzyłam, że Sebastian jeszcze kiedyś by się przebudził. Postanowiłam poczekać jeszcze dwa lata i po tym czasie, gdyby faktycznie się nie wybudził, postanowiłam również zgodzić się na jego odłączenie. Nie traciłam jednak nadziei, że w końcu wydarzyłby się cud."
~*Akurat jego opkową wersję już dawno bym odłączyła i podłączyła pod szambiarkę.*~
~The fuck? X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*No co? Tylko do szambiarki się nadaje. :D*~
|Chyba czas się leczyć. A NIE, CZEKAJ. XD|
~*Hehe ;"""DDD W każdym razie, przechodząc do analizy, to nie mogłaby się od razu zgodzić? Mogłoby być ciekawie, gdyby Brother Blood The Opkeł strzelił kopytami. Może dzięki temu dostalibyśmy jakiś ciekawy wątek, no ale nie. Po co się starać nad swoim tworem.*~
~A poza tym, serio fajnie, że w tej historii trzy gwiazdki są używane w miejscach, w których powinny. To kolejny mini plus tego opka, a w tym miejscu to wręcz Nadcud.~
|Wypadałoby też jakoś bardziej, również z perspektywy czasu, opisać jej przemyślenia na ten temat. Opis atmosfery też by się przydał, bowiem powinniśmy wiedzieć jak przez ten czas wyglądało życie naszych dwóch debili. To dodałoby coś do tego fragmentu i może nie byłby taki stęchły.|
<Miło też widzieć upływ czasu. Szkoda tylko, że nadal nie wiemy, w którym dokładnie roku jesteśmy w tym łopłopłopku.>
*A tak poza tym, to po prostu nudny fragment, który chciał być emocjonalny, ale coś nie pykło.*
876. „[...] – Tri...Gdzie...Gdzie ja jestem?
~*
*~
~Skąd ja wiedziałem, że to tu umieścisz. XDDD~
~*Hehe ;"""DDD*~
– W szpitalu. Byłeś w śpiączce przez trzy lata. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
– Trzy lata?
– Tak. Też nie wiem, dlaczego byłeś w tej śpiączce, wszakże nie mogłam i nie mogę wiedzieć, co działo się tamtego feralnego dnia, gdy byłam nieprzytomna, ale najważniejsze jest, że w końcu się obudziłeś. Niby cały czas wierzyłam, że w końcu byś się obudził, ale jednak od jakiegoś czasu zaczęłam bać się, że to by nie nastąpiło.
– Aż się nie chce wierzyć, że minęły trzy lata, ale może ma to jakieś swoje uzasadnienie.
– Tak w ogóle, to co się stało po tym, jak trzy lata temu poraził mnie prąd?
– Po prostu nie chciałem, aby coś gorszego nam się stało, więc musiałem zniszczyć tę maszynę. Musiałem do tego celu wykorzystać w stu procentach moją elektrokinezę, gdyż przez nagromadzenie wiązek prądu wydobywających się z tego urządzenia inaczej nie dałoby się tego zrobić. A po wykorzystaniu stu procent jednej z mych zdolności nadprzyrodzonych po prostu wyssało to ze mnie całą energię.
[...]"
~*Ja pierdolę, to jest tak opkowe, że aż NadSzok. On serio zgodnie ze swoim kanonicznym charakterem powinien mieć ją w dupie, a nie się poświęcać. To jest takie robienie z Brother Blood NadOOC, że aż szok. Jak ja mogłam kiedyś tak postacie kanoniczne pisać?*~
~Zdania również nadal są za długie. Ile mamy mówić, że wypadałoby je skrócić i podzielić na dwa? Wtedy znacznie przyjemniej by się to czytało.~
|Brakuje również jakichś większych przemyśleń Tristitii The Dziwki. Skoro jej BFF się obudził oraz dowiedziała się, że ją uratował, to powinna to jakoś bardziej komentować. Jak na razie to nie da się wczuć w tę sytuację po prostu. Mamy narrację pierwszoosobową, powinno być tu dużo przemyśleń głównej postaci.|
<Czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy, też brakuje. Znaczy Sebastian pewnie nie miał za wiele możliwości ruchu, ale Tristitia The Kurwa a i owszem. Powinna więc chociaż jakoś gestykulować, aby to nabrało więcej realizmu.>
*Również ich rozmowa jest strasznie stęchła. Nie gadali ze sobą trzy lata, a mimo to nie pogadają dłużej oraz też o dupie Maryni. Jak można się tak nie starać pisząc swoją historię, to aż NadSzok.*
~*No i generalnie ten fragment jest nudny jak cholera, aż słów brakuje jak go skomentować. A to nie jest dobry znak.*~
877. „[...] – Tri...Tak w ogóle, to muszę ci coś powiedzieć. Chciałem wyjawić ci to już dawno, ale uznałem, że w sumie teraz jest najlepszy moment aby to zrobić. Otóż, już od długiego czasu czuję, że...że cię kocham. Jesteś dla mnie najważniejsza i nie wyobrażam już sobie życia bez ciebie. Cieszę się, że te wiele lat temu się poznaliśmy. Kocham cię.
Po tym wyznaniu, na chwilę zapanowała cisza, a jedyne co było słychać to pikanie systemu podtrzymywania życia. Szczerze, nie mogłam uwierzyć w to, co usłyszałam. Nie podejrzewałam, że ktokolwiek mógłby mnie NAPRAWDĘ pokochać. Sądziłam, że nie zasługiwałam na miłość, ale jak widać wystarczyło po prostu poczekać. W każdym razie, parę minut potem, do moich oczu napłynęły łzy szczęścia, po czym przytuliłam go i, gdy odwzajemnił ten gest, powiedziałam:
– Oh, Sebastian...Ja ciebie też kocham, ale bałam się, że ty tak naprawdę nie odwzajemnisz tego uczucia...
– Kocham cię już od bardzo dawna, w sumie nawet nie wiem od jak dawna, więc nie musisz się martwić. Zawsze będę cię kochał. – odparł
Po tych słowach, nastała cisza. Parę minut potem, gdy oboje puściliśmy się i ja wyprostowałam się, chciałam coś jeszcze mu powiedzieć, ale nie zdążyłam tego zrobić, gdyż usłyszeliśmy otwierające się drzwi. [...]"
~Nie ma to jak kolejne bezemocjonalne wyznanie miłości. Dodatkowo jest to takie meh, bowiem było do przewidzenia, że to się stanie. Od dawna wiedzieliśmy, że wszystko sprowadzało się do wątku miłosnego pomiędzy Tristitią The Debilką i opkowym Sebastianem. Nie byłoby w tym nic złego, ale przez całe opko było to chujowo poprowadzone. No i też spłyciło rolę Davida i Gregory'ego.~
|Tak w ogóle, to skąd miała pewność, że on ją naprawdę kochał? Jasne, do tej pory się przyjaźnili, ale może Brother Blood chciałby ją do czegoś wykorzystać? Oczywiście to się nie stanie, bowiem byłoby to zgodne z jego charakterem, a w tym turbo opku nie o to chodzi.|
<Brakuje też przemyśleń mej opkowej wersji. W takim momencie powinno ich być więcej, skoro nie spodziewała się, że ktoś jeszcze mógłby ją pokochać. Generalnie widać, że jest to typowe bezemocjonalne wyjawienie miłości jakich w opkach Ramoninth dawnej jest od zajebania.>
*Nadal brakuje też czynności, które oni by wykonywali podczas tej debaty, a przynajmniej Tristitia The Pizda. Nie uwierzę, że tak siedziała i nic nie robiła. No a to na sto procent dodałoby coś do tego fragmentu.*
~*No i atmosferę też wypadałoby opisać. Inaczej ten fragment nie jest emocjonalny, a powinien.*~
~I generalnie nie ma co tu za wiele do gadania, bowiem to typowa, sztywna scena wyznania miłości. Mamy tego od zajebania w innych opkach Ramoninth.~
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit stron z fragmentami, to mamy od tego spokój na trzy dni.*~
~*~*Ryje. xD*~ ;"""DDD*~
878. „[...] – W każdym razie, niedawno za pomocą kamer przeczesywałem wieżę Tytanów w poszukiwaniu jednej rzeczy i jednego nie wiem. Możesz mi powiedzieć, jakim cudem zostali tylko Robin i Raven, skoro ostatnio jak pamiętam była tam jeszcze Gwiazdka?
W tym momencie, zakłopotanie uśmiechnęłam się i odpowiedziałam:
– Heh...No, bo wiesz...Wtedy, gdy wysłałeś mnie do Strefy 51, podczas walki z Tytanami udało mnie się ją zdezintegrować.
Po tym wyznaniu prawdy, na kilka chwil nastała cisza, a jedyne co było słychać to kroki różnych pacjentów oraz lekarzy i rozmowy wymienionych grup. Parę sekund potem, Slade rzekł wyraźnie zdziwiony:
– Że przepraszam bardzo co? I nic mi o tym nie powiedziałaś?
– Chciałam po prostu zrobić ci niespodziankę, abyś podczas którejś naszej przyszłej walki z Tytanami się zdziwił, ale jak widać dowiedziałeś się wcześniej. – odpowiedziałam
– Kurde, a wystarczyło po prostu przeciągnąć cię na swoją stronę, aby powoli pokonywać Tytanów.
– No widzisz, bo ja taka fajna jestem.
– Od kiedy ty taka nieskromna się zrobiłaś?
– No co? Chyba raz mogę.
– No niby tak, ale to jednak dziwne jak na ciebie. W każdym razie, chodź, porozmawiajmy jeszcze trochę z Sebastianem, bo w sumie dawno nie mieliśmy takiej możliwości.
[...]"
~*Kto normalny rozmawiałby na takie tematy w szpitalu, gdzie jest mnóstwo ludzi i ktoś mógłby się zainteresować? Powinni o tym gadać na przykład przed szpitalem, nieco dalej od budynku. To nie Retconningverse, gdzie takie rzeczy spokojnie mogłyby przejść niezauważone.*~
~Poza tym czy na serio któregoś z Tytanów nie mógłby zabić Slade lub Sebastian? Jak na razie dodawane jest więcej marysueizmu Tristitii The Opko, skoro to ona rozwiązuje samodzielnie problemy postaci z kanonu.~
|No i też serio, czemu Tristitia The Łopłopłopko nagle taka nieskromna się zrobiła? Nie było wspomniane, aby jej podejście się zmieniło, więc można powiedzieć, że to, jak i wiele rzeczy w tej historii, wzięło się z dupy.|
<I, jak zapewne się domyślacie, nigdy nie dowiemy się czego Slade szukał w wieży Tytanów. Bowiem najciekawsze rzeczy są wypierdalane za okno, a najnudniejsze zostają.>
*Poza tym, szkoda, że Slade nie dowiedział się o zdezintegrowaniu Gwiazdki podczas którejś kolejnej napierdalanki z Robinem i Raven. To byłoby ciekawsze, no ale nie, po co. Lepiej iść utartym schematem planu, zamiast zmienić to na coś ciekawszego.*
~*Brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Wystarczyłaby zwykła gestykulacja, nie musieliby robić nie wiadomo jak dużo. Przydałoby się też opisywać, co działo się w tle, bowiem wnętrze szpitala nie zamarło na czas ich rozmowy. Serio, powoli zbliżamy się do końca tego FanFiKKKtion, przydałoby się wreszcie dodać trochę realizmu.*~
~A, brakuje też przemyśleń głównej bohaterki. Nie musiałaby akurat na ten temat super dużo myśleć, ale chociaż trochę przemyśleń by się przydało. Nie jakoś nie wiadomo ile, ale nie da się tak po prostu nie myśleć.~
|I generalnie każdy kolejny dialog udowadnia nam, że są to najsłabsze elementy tego FanFiKKKtion.|
<A mogłyby być ciekawe, gdyby dawna Ramoninth raczyła się postarać.>
~*Niestety, kiedyś byłam niedojebana.*~
~To wiemy.~
~*Ah, jakiś ty dobry. XD*~
~Co nie? ;"""DDD~
879. „[...] – Jeszcze raz, nie spodziewałam się, że mógłbyś dla nas obojga zaryzykować życiem.
– Oj, Tri, po prostu nie chciałem, abyśmy w tamtym miejscu i w tamtym momencie zginęli. – skomentował
Po tych słowach i tak jeszcze raz go przytuliłam, a następnie ja i Slade pożegnaliśmy się z nim, po czym ten przeteleportował się do swej bazy. [...]"
~To jest bodaj jeden z najbardziej nie emocjonalnych fragmentów w tym opku, a da się wywnioskować, że miał wywoływać emocje. Po pierwsze i najważniejsze, brakuje tu przemyśleń Tristitii The Łopkeł, które są niezbędne przy takich fragmentach. Jak mamy się wczuć w jej sytuację, skoro w ogóle nie komentuje jej w myślach?~
|Dodatkowo brakuje też jakichś chociażby gestów, które by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. One też mogłyby coś dodać do emocjonalności tej sceny, no ale nie, po co się postarać. Lepiej napisać gówno w jeden dzień niż faktycznie starać się nad swoim tworem.|
<No i też ta wypowiedź Brother Blood The Opko nie pasuje do jego charakteru ani trochę. Czy na serio nie dało się stworzyć dla mej opkowej wersji jakiegoś OC, z którym byłaby w związku? Przynajmniej dzięki temu nie mielibyśmy kaleczenia charakteru kanonicznej postaci.>
*I generalnie tego typu fragmenty, które miały być emocjonalne, są drugimi najsłabszymi fragmentami w tym turbo opku.*
880. „Rozdział LXIII – Zbiorowa manipulacja"
~*Ja pierdolę, jeszcze, licząc ten rozdział, siedem do końca. Widać koniec. ;"-)*~
~Też się nie mogę doczekać. To turbo opko jest tak nudne, że je jako jedyne analizujemy najdłużej w historii tej Samoanalizatorni.~
~*W ogóle, w kwestii Samoanalizatorni, to zastanawiam się czy nie spierdolić z Wattpada. W końcu kiedy Lecker z niego odeszła to tak naprawdę nie mam już żadnych czytelników mych prac. No a tak średnio to motywuje wrzucanie opowiadań do neta ze świadomością, że nikt ich nie czyta. W końcu na przykład rozdziału drugiego Retconning 0,25 jeszcze nikt nie przeczytał, a napisanie go sporo mi zajęło. Oczywiście konta bym nie usunęła, nie umiem tego zrobić, ale tak się wczoraj zaczęłam zastanawiać.*~
~Zobaczymy po Samoanalizatorni. Jak dodamy ostatnią część analizy tego turbo opka i nikt tego nie przeczyta to chyba faktycznie trzeba będzie zwijać interes i pisać tylko do szuflady. W końcu po co dodawać coś do neta jeżeli nikt się tym nie interesuje.~
~*Sprawdzimy pewnie za jakiś czas. Oczywiście Retconningi nadal bym pisała, bowiem NadKocham tę NadSagę i jest już ze mną trzeci rok, ale po co wrzucać to do neta, skoro nikogo to nie obchodzi. Plus gdybym przestała je wrzucać do neta, mogłabym w nich robić absolutnie wszystko co zechcę, hehe.*~
~( ͡° ͜ʖ ͡°)~
~*Wypierdalaj, deklu. xD*~
~;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy tytułu, bowiem off-top nam się tu zrobił, to te tytuły zapowiadają rozdziały ciekawiej, niż owe w rzeczywistości się prezentują.~
|A mógłby być z tego ciekawszy rozdział, gdyby tylko się postarać. To normalne, że długie rozdziały pisze się kilka dni lub nawet tygodni. Po co pisać coś w jeden dzień i robić z tego chujstwo totalne? To sensu nie ma.|
~*Część niedojebania jeszcze trzymała, jak widać.*~
|Niestety da się to bardzo łatwo zauważyć. ;=;|
881. „[...] Będąc tam, zauważyłam że obecnie Slade obserwował miasto za pomocą hologramowych komputerów, co oznaczało, że rachunki za prąd znowu wzrosły. [...]"
<A to zdanie jest w pytę długie. Serio, dałoby się je podzielić na pół i znacznie lepiej by się je czytało.>
*Poza tym, my już wiemy kiedy Slade korzystał z hologramowych komputerów. Po co to powtarzać i niepotrzebnie wydłużać to zdanie?*
~*Dodatkowo przecież w którymś z poprzednich rozdziałów było wspomniane, że Slade miał pod bazą podziemny reaktor. Nie mógłby z niego korzystać? Wtedy nie musiałby nic za prąd płacić. No ale jak widać zapominanie o wcześniej wprowadzonych rzeczach to w tej historii chleb powszedni.*~
882. „[...] – Plan nie jest wbrew pozorom skomplikowany. Otóż, za kilka chwil przybędzie do nas Sebastian i, za pomocą jego zdolności hypnokinezy będziemy kontrolowali mieszkańców Jump City aby wykonywali nasze rozkazy.
– Fajnie, mam nadzieję, że ten plan zadziała, ale w takim razie po co ci jest ta maszyna?
– Na sto procent zadziała, bo dlaczego miałoby być inaczej. A ta maszyna będzie służyła do tego samego, tylko za jej pomocą będziemy kontrolować mieszkańców w nocy. W końcu Sebastian nie może wiecznie używać swej mocy, no chyba, że znajdzie sposób na gromadzenie nieskończonej ilości energii bez snu dwadzieścia cztery godziny na dobę siedem dni w tygodniu.
[...]"
~Ile mamy powtarzać, że Brother Blood Opko Version ma mind control, a nie hypnokinezę? To dwie różne zdolności nadprzyrodzone, no. Wypadałoby wiedzieć, jakie moce ma postać kanoniczna o której chce się pisać.~
|Dodatkowo jaki ten mój opkowy klon nieskromny. Jak do tej pory realizował mnóstwo planów i nie zadziałały w stu procentach. Powinien po tylu nieudanych próbach nabrać chociaż trochę skromności.|
<Dodatkowo czemu tyle zdań w tym fragmencie jest za długich? Serio nie dało się tego wypośrodkować? Najpierw były przesadzone zdania pojedyncze, teraz złożone...Nadboże, jakby to było takie trudne je wypośrodkować. -_->
*Poza tym, skoro mieli tę maszynę, to po co angażowali mego opkowego sobowtóra? Znaczy ta maszyna ma sens, ale i tak, mogliby używać tylko jej.*
~*Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. Nie uwierzę, że tak po prostu stali i nawet nie gestykulowali. To jest niemożliwe, no, a temu turbo opku przydałby się wreszcie realizm.*~
~Również Tristitia The NadOpkeł mogłaby się zastanowić nad tą debatą, chociażby z perspektywy czasu. Nie uwierzę, że nie miała żadnych przemyśleń. Ich brak to kolejne dodawanie do nie realizmu tego łopłopłopka.~
|I generalnie ten dialog, jak wszystkie inne w tej historii, jest nudny jak sto pięćdziesiąt.|
883. „I faktycznie, plan się sprawdził. Od teraz, przez całe dnie Sebastian, przy użyciu swej hypnokinezy, kontrolował mieszkańcami miasta, a Slade wydawał im różne rozkazy, jak na przykład zaatakowanie jakiegoś miejsca czy ukradnięcie czegoś. Używał do tego swej nowostworzonej maszyny, więc jak widać jej funkcja nie kończyła się tylko na kontrolowaniu mieszkańców w nocy. W godzinach nocnych zaś, uruchamialiśmy urządzenie stworzone przez Slade'a, dzięki czemu Sebastian mógł odpocząć, a ludzie nadal byli kontrolowani. Przez tydzień wszystko szło zgodnie z planem i nic nie zapowiadało zmian. Niestety..."
<Przy użyciu jego mind controlu, do blyata. Ile mamy się powtarzać na temat tego jak faktycznie nazywa się moc Sebastiana The Opko?>
*Poza tym serio, czemu Slade The Opko nie mówi Tristitii The Śmieciowi w stu procentach o tym, jak działały dane maszyny? Przecież po tylu latach powinien jej ufać, no. Szczególnie, że jest nam wielokrotnie mówione iż traktują się jak rodzina, więc powinno się to ujawniać. Jak na razie nadal zachowują się jakby nie znali się nawet pół roku, co nie pomaga.*
~*Poza tym, czy nie mogłoby nam być pokazane chociażby w dwóch rozdziałach jak wyglądało teraz miasto? Oczywiście tego wątku nie należałoby nie wiadomo jak przeciągać, bowiem by się znudził. Jednak wypadałoby obecne życie w mieście bardziej przedstawić, a nie tylko tym klocem tekstu. Zasada show don't tell się kłania.*~
~Poza tym, czy za dnia to Sebastian Opko Version nie mógłby swym mind controlem kazać mieszkańcom robić różne rzeczy? Przecież o to głównie chodzi w tej mocy, no.~
|I wiadomo, że wszystko musiało się spierdolić, bowiem to jeszcze nie ostatni rozdział tej historyjki. Także to ostatnie słowo nie podbudowuje atmosfery, bowiem my to wiemy.|
<I generalnie jest to typowy fragment tego łopka, który jebie zasadę show don't tell. Meh.>
884. „[...] – Ale wy macie zapłon.
– Najważniejsze, że w końcu udało nam się was namierzyć. – odparł Robin.
– Tak, tak, ale i tak macie opóźniony zapłon. Zwykle zdążylibyście do nas ze sto razy wparować. – powiedziałam
– Każdemu może się zdarzyć. – rzekła Raven.
[...]"
*No bardzo zabawne, ale jak oni wyrwali się spod kontroli mego opkowego sobowtóra? Skoro całe miasto było pod jego kontrolą, to Robin i Raven również powinni być. Jasne, mogliby się spod owego mind controlu wyrwać, ale wypadałoby kiedyś powiedzieć jak im się to udało. No ale to powiedziane nie zostanie, bowiem wymagałoby to czasu i pomysłów, a w opkach nie o to chodzi.*
~*Poza tym sądzę, że namierzenie obecnego położenia bazy Slade'a nie powinno należeć do trudnych. Ta ich maszyna na sto procent emitowała jakiś sygnał, wystarczyło wyśledzić jego lokalizację. Wśród Tytanów Robin też się na tym zna, więc mimo braku Cyborga powinien sobie poradzić.*~
~I wciąż brakuje czynności, które by wykonywali. Nie uwierzę po prostu, że absolutnie nic nie robili, bowiem tak się po prostu nie da. Jasne, przy tym dialogu Tristitia The Śmietnik nie musiałaby się nad nim zastanawiać, ale czynności by się przydały. Zwykła gestykulacja by wystarczyła, a dodałaby realizmu temu dialogowi.~
|Miło jednak, że ta krótka rozmowa przed walką ma trochę sensu. Dzięki temu chociaż raz Tytani mogą powiedzieć nieco więcej niż zwykle, a to już jest sukces.|
885. „[...] Nie udało mnie się ani odskoczyć, ani przemienić w niematerialnego orła aby uniknąć uderzenia, przez co zostałam bardzo mocno odepchnięta w kierunku pobliskiej ściany i, od mocnego uderzenia, zemdlałam."
<No kurwa, znowu za długie zdanie. Podzielenie go na dwa nie boli, a znacznie lepiej by się je czytało.>
*Poza tym, czy na serio każda walka musi kończyć się na jeden z trzech utartych sposobów? Nie można by wymyślić jakiegoś innego? To się serio robi nudne i pokazuje, że dawnej Ramoninth nie zależało na jakości tego FanFiKKKtion. A jak zapewne wiemy, to nie pomaga w czytaniu.*
886. „[...] Nie chciałam znowu skończyć w więzieniu chociażby z faktu, że to było po prostu nudne, bo wielokrotnie już tam trafiałam. [...]"
~*Pokazywanie dziur w swojej historii nie sprawia, że się ich pozbędzie. No ale z drugiej strony miło wiedzieć, że nawet główną bohaterkę wieczne lądowanie w więzieniu nudziło.*~
887. „[...] Od razu usiadłam w miejscu, w którym leżałam i, kiedy to zrobiłam, ujrzałam że byłam...w celi więziennej."
~Do jasnej cholery, na serio? Czy nie dało się wymyślić jakiegoś innego wątku? To już serio nudzi, bowiem powtarza się praktycznie ciągle. Jasne, przez tyle lat mogliby niejednokrotnie trafić do więzienia. Jednak jak na razie dzieje się to za często, co tylko powoduje znudzenie.~
|Dodatkowo te trzy kropki na dobrą sprawę nie są potrzebne. Lepiej byłoby zamienić je na przemyślenia głównej idiotki i to wyglądałoby znacznie lepiej.|
888. „[...] Szczerze, nie wiedziałam, że tworzyli już więzienia z takimi bajerami. No w sumie, zawsze lepsze to niż kraty, bowiem przynajmniej jakoś to wyglądało. W każdym razie, kiedy wyjrzałam poza celę, zauważyłam że faktycznie, na zewnątrz było jeszcze sześć cel. Trzy były na razie puste, ale w pozostałych dwóch byli Slade i Sebastian. Miło było wiedzieć, że trafili do tego samego więzienia co ja, bo przynajmniej mogłabym spokojnie uciec razem z nimi, a nie zastanawiać się, gdzie oni trafili."
<A to w dalszym ciągu jest hipernierealistyczne. Moja opkowa wersja powinna trafić do więzienia dla kobiet, a Slade i Sebastian do dwóch różnych więzień o zaostrzonym rygorze. No ale nie, po co utrudniać głównej szmacie życie. Lepiej jej wszystko ułatwiać, to nie tak, że już i tak jest zbytnią Mary Sue.>
*Chociaż miło, że te więzienia się czymś od siebie różniły, na przykład takimi detalami jak lasery zamiast krat. To zawsze jakiś mikro plus, a to ten typ historii, gdzie nawet drobnych plusów należy się doszukiwać.*
~*Miło też, że cel znajdowało się tutaj więcej niż trzy. To dodaje chociaż minimum realizmu, którego temu turbo opku brak.*~
889. „[...] – Nie my pierwsi trafiliśmy do tego więzienia, na sto procent w tych celach było poza nami jeszcze więcej więźniów i któryś z nich w końcu musiał uciec. Musimy po prostu poszukać jakieś ukrytej drogi ucieczki. – odpowiedział Slade. [...]"
~Ile mamy się powtarzać, że owej na sto procent już nie ma? Te cele ktoś musiał konserwować, aby nadawały się do użytku. Także wszystkie ewentualne ubytki w ścianach czy podłodze powinny zostać zalepione. Nie wiem ile trzeba byłoby mieć szczęścia, aby znaleźć jakąś drogę ucieczki.~
|Jednak jak wiadomo, po co robić z tej historii coś ciekawszego. Lepiej na każdym kroku ułatwiać głównym bohaterom życie. Nie mogę uwierzyć, jak można było pisać tak nudną historię i ją dokończyć mimo tego.|
<Poza tym, brakuje czynności, które Slade by wykonywał podczas tej wypowiedzi. Moja opkowa wersja go widziała, więc na sto procent wiedziała, co robił. Powinna to więc opisać, a nie taka statyczna wypowiedź jak zwykle.>
*No i jak zwykle, to pierwsze zdanie jest za długie. Powinno podzielić się je na dwa, aby lepiej się to czytało.*
890. „[...] – Słuchajcie, znalazłem jakiś tunel w podłodze. Sprawdzę, czy jakoś łączy się z waszymi celami oraz z powierzchnią poza więzieniem i jeżeli tak, to mamy sposób na ucieczkę.
– OK – odpowiedziałam ja i Slade.
[...]"
~*Ależ kurwa naturalnie. Bowiem gdyby nie znaleźli żadnego sposobu na ucieczkę i musieli znaleźć jakiś własny, to byłoby to realistyczne. No a jak wiemy mojej dawnej wersji chodziło o jak najszybsze napisanie tego barachła, a nie o to, aby miało jakiś sens.*~
~No i drugie zdanie wypowiedziane przez Brother Blood The Opko znowu jest za długie. Serio nie dało się tego wszystkiego wypośrodkować? Tak się po prostu kijowo to czyta.~
|Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Nie pamiętam co prawda, czy Tristitia The Kurwa widziała w tym momencie Brother Blood Opko Version. No a jako iż to opko nie zasługuje na weryfikację informacji, to tego nie sprawdzę. Mimo to, nawet jeżeli go nie widziała, to ona sama powinna coś robić lub chociaż opisać, co działo się w tle. Realizm kurwa, realizm.|
~*Niestety, moje niedojebanie sięgnęło zenitu. Anyway, na razie przerwa, chcę przez chwilę coś innego zrobić. Za chwilę do tego wrócimy.*~
~*<Zamknąć mordy. xD> ;"""DDD*~
891. „I, na szczęście, kilka chwil później, ujrzałam że ze ściany wypadły cztery kafelki. A kiedy ja szukałam drogi ucieczki, to w ogóle nie pomyślałam o tym, aby spróbować któreś z nich wyjąć. [...]"
~A byłoby ciekawiej, gdyby ten tunel nie łączył się z celą Tristitii The Dziwki lub Slade'a The Opko. No ale wtedy to byłoby utrudnianie życia głównym bohaterom, a jak zapewne wiemy nie o to chodziło dawnej wersji Ramoninth.~
|No i nie dziwne, że nie wpadła na pomysł wyjęcia tych kafelków. Skoro nie wyglądały jakoś podejrzanie, to nikt by na to nie wpadł. Jakby nie mogła mieć jakichś sensowniejszych przemyśleń, a nie takie napisane na szybko. Przez to jeszcze bardziej widać, że ta historia została napisana na odpierdol, co nie pomaga.|
892. „[...] Później, udaliśmy się jeszcze do celi Slade'a, bo przecież nie zostawilibyśmy go w więzieniu na pastwę losu [...]"
<Bowiem to byłoby ciekawsze. Serio, gdyby zostawili opkowego Slade'a w więzieniu to mógłby wyniknąć z tego ciekawy wątek. Może na przykład moja opkowa wersja i Brother Blood Opko Version mieli wiele do zarzucenia Slade'owi i teraz by uznali, że tak pozbędą się go ze swoich żyć. No i coś mogłoby z tego wyniknąć. Jednak to wymagałoby odejścia od wcześniej stworzonego planu, a dla dawnej Ramoninth to było nie do pomyślenia.>
893. „[...] – Swoją drogą, spodziewałem się, że ta ucieczka będzie trudniejsza.
– W sumie, ja tam obawiałam się, że nie znaleźlibyśmy w naszych celach żadnej drogi ucieczki. – odparłam
– Jestem ciekaw, jak wtedy byśmy sobie poradzili. – dodał Slade.
– Nie mam pojęcia, ale na sto procent by się coś wymyśliło. W końcu nie ma rzeczy niemożliwych, z każdego więzienia da się uciec. – powiedział Sebastian.
– Najważniejsze, że nam się udało i, że jesteśmy wolni. Teraz trzeba wrócić do tego, co robimy na co dzień. – skomentowałam
– Miejmy nadzieję, że już niedługo uda nam się pokonać Robina i Raven. W każdym razie, ja już muszę iść do siebie. Wpadnę jeszcze kiedyś. – odrzekł Sebastian.
[...]"
**Przewraca oczami z zażenowania.* Czy oni nie mogliby też pogadać o wszystkim i o niczym? Mamy rozdział sześćdziesiąty trzeci, jeszcze siedem do końca. Tymczasem mimo to oni nadal gadają tylko o tym, co się stało, dzieje lub stanie/może stać. To jest tak hipernierealistyczne, że aż szok. Powinni pogadać też o dupie Maryni, chociażby dlatego, abyśmy uwierzyli w ich relacje.*
~*Poza tym, na sto procent by sobie poradzili. W końcu moja dawna wersja nie mogła pozwolić na oryginalniejsze zakończenie. Serio, gdyby skończyli w więzieniu i teraz opko by się skończyło, to byłby zajebisty plot twist. Dodatkowo byłoby to oryginalne, więc dwie pieczenie na jednym ogniu. No ale jak wiemy, Opkolandia na to nie zezwala.*~
~Generalnie to o ich rozmowie za wiele nie ma co gadać. Jest ona po prostu o tym, co wiemy, więc nie ma co się za bardzo rozwodzić na temat tego wszystkiego. No a to nie pomaga, bowiem to jeszcze bardziej pokazuje, że dialogi są najsłabszymi częściami tej historii.~
|Jedyne co można jeszcze powiedzieć to fakt, że brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. To dodałoby realizmu i dynamiki, która jest potrzebna tej historii. Przez brak tego dodatkowo te dialogi są jeszcze nudniejsze, co nie pomaga.|
<Przydałyby się też jakieś przemyślenia opkowej mnie. Jasne, nie musiałaby mieć ich nie wiadomo ile, ale trochę by się przydało. No ale jak widać rozwijanie postaci nadal nie przyszło dawnej Ramoninth do głowy.>
894. „[...] Nie wiedziałam, dlaczego on zawsze, a właściwie prawie zawsze ukrywał przede mną swoje cele. Niby mówił, że i tak nic bym z nich nie zrozumiała, ale w sumie skąd on miał taką pewność, co nie? Nie ufał mi, czy jak? No, ale w sumie to była jego decyzja. W każdym razie, przez ten czas, wiadomo, czasami wysyłał mnie, abym coś mu ukradła, ale nie było to na tyle ciekawe, aby to opisywać, więc nie będę was zanudzała tym tematem. [...]"
*Właśnie nas to też dziwi. W końcu Slade powinien ufać jej już na tyle, aby mówić jej wszystko o swoich planach. W końcu po tylu latach szansa na to, że Tri The Opko zdradziłaby Slade'a jest na serio niewielka. A tymczasem on zachowuje się jakby znali się bardzo krótko. No a jak jest nam niejednokrotnie mówione oni traktują się jak rodzinę, więc powinno się to przedstawiać. Nawet w tak drobnych momentach, relacja powinna być podbudowywana.*
~*Dodatkowo zajebiste jest to sztuczne przejście pomiędzy tematami. Właśnie dlatego przydałoby się więcej jej przemyśleń na temat tego. Dzięki temu może dostalibyśmy bardziej naturalne przejście z tematu do tematu, a nie takie o.*~
~I też do teraz nie potrafię pojąć, jakim cudem Tri The NadOpko nie znudziło się takie życie. Jak na razie ona jedyne co robiła to kradła i czasami musiała coś nadzorować osobiście. Ja jakbym miał wieść takie życie jak ona to już dawno zwiądłbym z nudów. A jak wspominaliśmy kiedyś tam wcześniej życie złoczyńcy może być znacznie ciekawsze. Jedynie kradzieże pasują do złoczyńców klasy C.~
895. „[...] W ogóle, dzięki tak dużej ilości wolnego czasu w końcu skończyłam pisać jedno opowiadanie, które się tyle za mną ciągnęło, że myślałam iż nie skończyłabym go w tym życiu. [...]"
|Ładny meta komentarz do tego opowiadania się tu zrobił. xDDD|
~*Śmiej się śmiej, ale taki był sens tego zdania. xD Nie, ale serio, to miał być taki meta komentarz do długości tego FanFiKKKtion.*~
|To dlaczego go nie skróciłaś bądź porzuciłaś? Widać od dawna, że to opowiadanie od któregoś momentu było pisane na siłę, aby jak najszybciej je skończyć. No a w pisaniu historii nie o to chodzi. Powinno się je pisać powoli i z pomysłem. Dodatkowo nie byłoby nic strasznego w porzuceniu tej historii. Na całą masę opowiadań jak na razie porzuciłaś jedynie dwa, więc to nie tragedia.|
~*Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego tego nie zrobiłam. Plus to opowiadanie faktycznie powinno być albo skrócone, albo lepiej zaplanowane. Jestem pewna, że tyle rozdziałów dałoby się ciekawie napisać, tylko najpierw należałoby mieć jakiś pomysł na to.*~
~Dziesięć procent niedojebania...~
~*A było tak spokojnie. xD*~
~Dzień dobry! ;"""DDD~
896. „[...] Wiadomo, trwało to bardzo długo i wielokrotnie trzeba było poprawiać nasze dzieło, bo nie za pierwszym razem działało tak, jak powinno. Sama budowa zajęła nam około pięciu lat, ale było warto. Przy okazji dowiedziałam się, że Slade musiał planować coś naprawdę bardzo skomplikowanego, bo przez ten czas nie wzywał mnie do realizacji jego planu."
<Mimo tego to wciąż dziwne, że nie kazał jej nic zrobić. Zawsze mógłby mieć dla niej jakieś pomniejsze zadania, które przyczyniałyby się do realizacji jego celu. Dzięki temu może dostalibyśmy więcej akcji, która tej historii by się wybitnie przydała.>
*Poza tym miło, że stworzenie rzeczy do kolejnego planu trochę mu zajmuje. Przynajmniej nie jest większym Garym Stu niż został kreowany do tej pory.*
~*Brakuje też przemyśleń tej parówy. Serio no, to się trochę irytujące robi, że główna bohaterka i to w narracji pierwszoosobowej się nie rozwija. Jak mamy ją polubić, skoro wiecznie stoi w miejscu?*~
~I generalnie jest to typowe, nudne streszczenie tego, co się działo. Bowiem jak widać dawna Ramoninth nie raczyła zastosować zasady show don't tell.~
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy już dzienny limit stron z fragmentami, to możemy na ten moment skończyć.*~
~*~*Zamknąć ryje, dekle. xD*~ ;"""DDD*~
897. „[...] – Oby tym razem nie skończyło się tak jak ostatnio. Nie mam ochoty być znowu wciągnięta do jakiegoś dziwnego wiru. [...]"
~*Co prawda nie pamiętam o jaki wir chodzi, a to opko nie zasługuje na weryfikację informacji. W każdym razie, nie zdziwiłabym się, gdyby ponownie tak się stało. W końcu powtarzanie tego samego w tym turbo opku to codzienność.*~
~Jakby nie można było po prostu się postarać. Do uniwersum Młodych Tytanów można napisać wiele ciekawych historii. No ale nie, bowiem na Wattpadzie są to albo nudne romansidła, albo to turbo opko. A FanFiction, które są ciekawe, nigdy nie są dokańczane.~
~*Niestety i to jest smutne w tym fandomie. ☹*~
898. „[...] – Aż się nie chce wierzyć, że nam się udało. – skomentował widząc to.
– Widzisz, mówiłam że nam się uda. – powiedziałam
– To teraz tylko to opatentować i będziemy bogami świata.
– Eee, po co. Lepiej to mieć tylko dla siebie.
– Jakaż ty zachłanna.
– Nie jestem zachłanna, po prostu pewnie nikt by z tego nie korzystał.
– A skąd wiesz? Chociaż może faktycznie, bo gdyby na przykład ktoś by coś zmienił w przyszłości lub przeszłości, to mielibyśmy przejebane w teraźniejszości.
– No widzisz? Na razie lepiej tego nie opatentowywać.
[...]"
|Na chuj miłosierny wam urządzenie do podróżowania w czasie? Przecież Tristitia The Opko posiadała chronokinezę, za jej pomocą moglibyście podróżować w czasie. Może dzięki temu ta jej moc byłaby wykorzystana więcej niż raz, no ale nie. Po co używać logiki w swojej historii, lepiej iść z góry ustalonym planem, nawet jeżeli nie ma to sensu w obecnej wersji opowiadania.|
<Dodatkowo jakby to opatentowali, to każdy by z tego korzystał. W końcu kto nie marzy o podróżach w czasie? Także ta, ewidentnie widać, że moja opkowa wersja to skończona debilka. No a to nie pomaga tej jej niby inteligencji.>
*No i oczywiście, że musiało im się udać to stworzyć. Bowiem gdyby okazało się to niemożliwe i musieliby używać mocy Tristitii The Łopłopłopko to byłoby ciekawiej i logiczniej. No a jak wiadomo, w opkach nie o to chodzi.*
~*Poza tym, nadal brakuje przemyśleń Tristitii The NadOpko. Skoro udało im się stworzyć jebany wehikuł czasu, to powinna jakoś ambitniej skomentować to w myślach. Wszakże nawet w uniwersum tego serialu to normalnie niespotykane. Jak ona do tej pory jest taka płytka jak kałuża, to jak czytelnik miałby ją polubić?*~
~Brakuje również czynności, które wykonywaliby podczas tej epickiej debaty tysiąclecia. Zwykła gestykulacja by wystarczyła, a ubarwiłaby ten nudny jak but dialog. Jednak jak wiadomo, po co się starać nad swoją historią.~
899. „[...] W końcu do tej pory nikt nie miał możliwości podróżowania w czasie, a że my byliśmy pierwsi, to trzeba było skorzystać. [...]"
|Nie no, sorki, ale sądzę, że istniały na świecie jeszcze inne osoby z chronokinezą poza tobą. Także ta, takie osoby na sto procent mogły podróżować w czasie, również razem z kimś. Nie udawaj takiej wyjątkowej, bowiem wyjątkowa nie jesteś.|
<Poza tym, ile mamy się powtarzać, że moja opkowa wersja posiada chronokinezę? Za jej pomocą mogliby podróżować w czasie, no, to miałoby więcej sensu. Jednak nie, lepiej pokazywać wyidealizowanie głównych postaci oraz mieć w dupie chronokinezę, którą się wprowadziło. -_->
900. „[...] Cieszyłam się, że udało mnie i Sebastianowi stworzyć to urządzenie."
*Mam wrażenie, że temu zdaniu brakuje jednego słowa, ale pewności nie mam.*
~*Właśnie też mam takie wrażenie, więc może coś jest na rzeczy. A tak poza tym, oczywiście, że musiało im się udać. Jakby im się nie udało, to nie byliby tacy wyidealizowani, a nie o to dawnej mnie chodziło.*~
901. „[...] – No co?
– Co to za cholerstwo, przez które właśnie przeszłaś? Znaczy widzę, że to jakiś portal, ale gdzie on prowadzi i czy ma to jakiś związek z twym częstym bywaniem u Sebastiana oraz jego częstym przychodzeniem do nas? – spytał
– Portal do przeszłości.
– Piłaś dziś coś?
– Jak mi nie wierzysz, to chodź ze mną.
– No OK, chociaż to brzmi niedorzecznie.
Po czym oboje weszliśmy w niezamknięty portal i kilka chwil później znaleźliśmy się w Jump City z roku, w którym poznałam się ze Sladem. On zaś, widząc ulice miasta, spojrzał na zegarek i, chwilę potem, skomentował sytuację krótkim:
– O kurwa.
– Mówiłam, że to portal do przeszłości? Mówiłam. – odparłam
– Ale jakim cudem wam się to udało i dlaczego nic mi nie powiedzieliście?
– Nie mam pojęcia, szczerze mówiąc, no ale Sebastian jest zajebiście zajebisty, – widząc, że Slade spojrzał na mnie z zażenowaniem zaśmiałam się – więc z jego pomocą wszystko może się udać. A nie mówiłam tobie tego, bo to miała być niespodzianka.
– Myślałaś nad tym, aby to opatentować?
– To mogłoby rozjebać świat. Wiesz przecież, że ludzie podróżowaliby do przeszłości, aby naprawić dawne błędy lub, nie daj Boże, historię świata, a do przyszłości aby coś z niej podprowadzić, a to mogłoby rozwalić na dobre teraźniejszość.
– W sumie faktycznie, lepiej nie ryzykować. A poza tym, próbowałaś już podróżować do przyszłości?
– Nieee, nie chcę sobie spoilerować tego, co się stanie.
– A ja tam chyba wpadnę pozwiedzać przyszłość, jeżeli mogę.
– Nie ma problemu, tylko nie mów mi, co się tam dzieje, bowiem jak mówiłam, nie chcę mieć spoilerów.
– OK
[...]"
~Czy oni do blyata naprawdę nie mogliby używać do podróży w czasie chronokinezy naszej głównej Mary Sue? Skoro już dodaje się postaci jakieś nadprzyrodzone zdolności, to powinny być wykorzystywane częściej niż dwa razy. Tak to wygląda na to, że chronokineza została dana Tristitii Opko Version tylko dlatego, że dwa razy była potrzebna.~
|No i miło, że mój opkowy sobowtór, nie od razu uwierzył Tristitii The Śmieciowi na słowo. To się chwali, a że to opko ma niewiele zalet, to trzeba szukać nawet drobnych plusów.|
<I generalnie ich rozmowa, mimo iż długa, to w sumie nudna. Jakby nie mogli się przejść po przeszłości i pogadać też o wszystkim i o niczym. Może również przypadkiem spotkaliby swoje przeszłe wersje i coś ciekawego by z tego wyniknęło. Jak na razie nadal gadają o tym, co się dzieje, a to nie podbudowuje ich relacji, o której jest nam wiecznie mówione. Przez to ta historia staje się jeszcze gorsza, bowiem mogłaby być ciekawa, ale dawna Ramoninth ewidentnie była NadNiedojebana.>
*Miło też, że Tristitia The Śmietnik nie chce sobie spoilerować przyszłości, to może chociaż raz my nie dostaniemy spoilerów. To byłaby odskocznia w tej historii, która przy okazji nam wszystkim by się przydała.*
~*Poza tym, czy oni w tym FanFiKKKtion czasami nie chcieli rozjebać świata? Bowiem ja już nie wiem, ich cele zmieniają się z rozdziału na rozdział. Jak wiadomo to nie pomaga, bowiem ciężko się w akcji połapać.*~
~Przydałyby się też jakieś przemyślenia głównej pierdoły. Jakoś powinna to wszystko komentować, łącznie z reakcjami Slade'a. Dodatkowo z perspektywy czasu również przydałby się jakiś komentarz. Jednak jak widać rozwijanie głównej postaci nadal nie wchodziło w grę. To nie tak, że powinniśmy móc się z nią utożsamić, c'nie.~
|Również brakuje wykonywanych przez nich czynności lub opisu tego, co działo się w tle. Został tu dany jeden dopisek, co udowadnia, że dawna Ramoninth potrafiła je dawać. Powinno się to robić częściej, aby dodać realizmu i dynamiki do tej nudnej jak cholera historii.|
<I generalnie jest to typowy, nudny dialog jakich masa w tym FanFiKKKtion. Meh.>
~*Generalnie analizowane dzisiaj fragmenty były i będą tak nudne, że ciekawsze jest patrzenie na postęp instalacji Cinematic Mod i modlenie się, aby tekstura G-Mana wreszcie się wczytała poprawnie.*~
~Najlepsze podsumowanie tej historii, lepiej się nie da. XD~
~*C'nie? :D*~
902. „[...] W wolnym czasie z kolei, podróżował sobie najczęściej do przyszłości i nie wiem czemu, zawsze wracał bardziej zadowolony i jeszcze bardziej zmotywowany do tworzenia tego, co tam obecnie tworzył, niż przed odwiedzeniem przyszłości. Aż i ja zaczęłam się zastanawiać, co się w tej przyszłości takiego ciekawego stało, że Slade po powrocie był taki szczęśliwy. [...]"
*A jak myślisz, kurwiksie upośledzony? Skoro Slade miał cel jaki miał oraz z przyszłości wracał szczęśliwy, to powinnaś się łatwo domyślić. Kurde, skoro Tristitia The Szmata miała być niby taka inteligentna, to powinno się to przedstawiać. Bowiem na razie wychodzi na tępą idiotkę, która nie potrafi wyciągnąć prostych wniosków.*
~*Dodatkowo to pierwsze zdanie jest cholernie długie. Jestem święcie przekonana, że dałoby się je podzielić na dwa lub trzy. Wtedy zapewne przyjemniej by się to czytało, niż musząc czytać takie w luj długie zdanie.*~
~Nadal też nie rozumiem dlaczego Slade The Opko nie mówi Tristitii The Kurwie o swoich planach. Przecież po tylu latach powinien jej już stuprocentowo ufać, no. Takie zachowanie dodatkowo negatywnie wpływa na ich relację, o której nam się niejednokrotnie mówi.~
903. „Otóż, któregoś poranka, kiedy siedziałam na łóżku i grałam na komputerze, w którejś chwili usłyszałam dźwięk otwierającego się portalu. Podejrzewałam, że to po prostu Slade wrócił ze swojej schadzki do przyszłości, no ale odwróciłam się, aby mu powiedzieć, żeby przestał ciągle przenosić się z przeszłości do mojego pokoju, bo czasem to wkurzało. Jednak, kiedy odwróciłam się, zamurowało mnie. Nie ujrzałam tam Slade'a, a...mnie z przyszłości. O Jezu, jakie to było dziwne do zobaczenia, wyobraźcie sobie. Ja z przyszłości wyglądałam tak jak obecnie, no tylko wiadomo, że byłam nieco starsza.
Chwilę później, odwróciła się w moim kierunku i na mnie spojrzała, nie stało się nic złego ani z czasem, ani z teraźniejszością. Czyżby to oznaczało, że mogłam widywać się ze swoimi przeszłymi wersjami bez żadnych konsekwencji? Najprawdopodobniej tak. No, ale po spojrzeniu na mnie, rzekłam:
– O rzesz ty kurwa.
– Fajna reakcja na zobaczenie siebie z przyszłości. – skomentowała moja przyszła wersja.
– No to nie jest codziennością, aby widzieć się z sobą z przyszłości.
– Wiem, bo mnie też nie odwiedzają prawie wcale moje przyszłe wersje, ale czasem się to zdarza. W każdym razie, jestem tu po to, aby przekazać ci kilka rzeczy odnośnie przyszłości.
– O nieee...Nie chcę spoilerów.
– Ja wiem, no ale muszę. Postaram się nie spoilerować pomniejszych wydarzeń, tylko te, które muszę.
– Skoro musisz, to postaram się to jakoś przeżyć.
W tym momencie, opowiedziała mi o tych większych sytuacjach i czego nie powinnam ani ja, ani Slade robić, jeżeli chcielibyśmy bez niepotrzebnych problemów do nich dotrzeć. Powiedziała również, na co oboje musimy uważać na drodze do naszego celu i z czym, oprócz Robina i Raven, będziemy musieli się zmierzyć. Nie mogę wam teraz przytoczyć jej wypowiedzi, bo zaspoilerowałabym resztę opowieści o tym, co w moim życiu działo się później."
~*
Udało się, ludzie! Wreszcie ta upośledzona parówa nie zaspoilerowała nam przyszłych wydarzeń! ;"""-)))*~
~To ewidentny zwiastun idealnego tygodnia. *.* No i jedna z największych zalet tego opka. Co nie świadczy o nim dobrze, bowiem to powinna być podstawa tworzenia opowiadań.~
|Tak w ogóle, przechodząc do analizy, to szkoda, że nigdzie wcześniej nie było wspomniane, aby mój opkowy sobowtór przenosił się do przyszłości z pokoju tej karakanki. Można powiedzieć, że zostało to tutaj wspomniane tylko dlatego, że akurat było potrzebne. Jakby nie można wymyślić innej wymówki, dlaczego Tristitia The Idiotka się odwróciła.|
<No i w tym fragmencie najlepiej widać brak przemyśleń mej opkowej wersji. Widząc siebie z przyszłości powinna jakoś ambitniej zareagować i skomentować to w myślach. Mogłaby również to wydarzenie skomentować z perspektywy czasu, przydałoby się to wreszcie. Nadal nie mogę uwierzyć, jak można tak na odpierdol pisać historię.>
*Dodatkowo czy przyszła wersja Tristitii The Ułoma nie mogłaby pojawiać się częściej? Również obecna Tristitia mogłaby spotykać się na przykład ze swoją przeszłą wersją. W końcu przekonała się, że mogła to robić bez negatywnych konsekwencji dla czasoprzestrzeni. Powinno się to więc wykorzystać, bowiem jak na razie widać jeszcze bardziej, że ten rozdział to filler jebany.*
~*Czynności, które by wykonywały podczas tej rozmowy, także brakuje. Powinny coś robić, nie uwierzę, że chociaż nie gestykulowały minimalnie. To jest nierealistyczne, no.*~
~Tak poza tym, czy przyszła wersja Tri The Opka nie mogłaby ogarnąć, że podróżować w czasie mogła dzięki chronokinezie? Będę się tego czepiał, bowiem stworzenie tego urządzenia nie ma sensu. Po co tworzyć coś, skoro to samo można osiągnąć znacznie łatwiej?~
|I wiadomo, że przyszła Tri The Łopłopłopko nie mogła się z wyglądu zmienić. Wtedy trzeba byłoby opisać jej przyszły wygląd, a to by wymagało czasu i pomysłów. No a jak wiemy dawnej Ramoninth nie o to chodziło.|
<I generalnie ten fragment jest nudny jak cholera, mimo iż mógłby być ciekawy. Standard.>
904. „[...] – Ta...To wszystko co miałam do przekazania.
– Skomentuję to swoiskim, prostym: O kurwa. – powiedziałam
– Wiem, wiem, to brzmi szalenie, no ale masz dowód, że to ja z przyszłości. Tylko nie dotykaj mnie, aby się upewnić, czy na sto procent nie jestem twoim urojeniem, bo jak to zrobisz, to wymażesz czas i w przód, i w tył.
– Nie no, nie mam powodów, aby ci nie ufać, w końcu widzę, że wyglądasz jak nieco starsza wersja mnie. Tak w ogóle, to myślałam, że coś w stylu wymazania czasu może się stać nawet po zwykłym spojrzeniu na swoją przeszłą lub przyszłą wersję.
– Jak by tak było, to bym przecież nie przychodziła tutaj, aby ci przekazać to wszystko.
W tym momencie, chciałam przyznać jej rację, ale nie zdążyłam tego zrobić, gdyż obie usłyszałyśmy otwierające się drzwi do pokoju. Kiedy odwróciłyśmy się w odpowiednim kierunku, ujrzałyśmy stojącego w progu Slade'a, który patrzył wyraźnie zdziwiony w naszym kierunku.
– O mój Boże, dwie Tristitie. – skomentował po chwili wyraźnie zdziwionym głosem.
Słysząc to, obie zaśmiałyśmy się, po czym Claire rzekła:
– Jestem Tristitią z przyszłości. Jednak, jeżeli nie chcesz wymazania czasu w przód i w tył nie próbuj mnie tknąć, aby sprawdzić czy faktycznie jestem prawdziwa.
W tym momencie, na chwilę nastała cisza. Parę sekund potem, Slade wskazał palcem na mnie i powiedział:
– Ty, obecna Tri, od dzisiaj masz rzadziej korzystać z tego cholerstwa do podróży w czasie. Wystarczy mi mindfucków na kolejne kilka lat.
Po wypowiedzeniu tego, obie ponownie zaśmiałyśmy się, po czym rzekłam:
– Ale przyznaj, fajne to doświadczenie.
– Co kto woli, ja tam nie chciałbym spotkać się z przyszłym sobą. – odparł, po czym odwrócił się i wyszedł mówiąc:
– Ja pierdolę, kogo ja wychowałem.
Słysząc to, ja i Claire cicho zaśmiałyśmy się. [...]"
*Miło, że to widywanie się ze swoimi wersjami z przeszłości i przyszłości nie jest nieograniczone. Można by to trochę pociągnąć i na przykład Tri The NadOpko mogłaby się widywać ze swą przeszłą wersją. No i musiałaby uważać, aby jej nie tknąć, aby nie wymazać czasu. No ale to wymagałoby odejścia od ustalonego planu, a dawnej Ramoninth to do łba nie przyszło.*
~*Poza tym, czy dwie Tristitie nie mogłyby też pogadać o dupie Maryni przed przyjściem Slade'a? No kurde, czemu oni wszyscy gadają tylko o tym, co się stało, dzieje i ma/może stać? To jest nierealistyczne, w końcu w normalnym świecie ludzie gadają ze sobą o wszystkim i o niczym.*~
~Miło też, że Slade Opko Version nie przyjął od razu jako oczywistego faktu, że widział przyszłą wersję swej uczennicy. To się chwali, bowiem nawet w opku wypada, aby postacie chociaż raz używały mózgu.~
|Szkoda też, że te podróże w czasie nie pojawią się więcej razy w późniejszych rozdziałach. Serio, przez to widać, że ten rozdział również jest fillerem. No a dałoby się sensownie zaplanować to opowiadanie, aby wykorzystać wszystkie ciekawe wątki i pozbyć się fillerów przy okazji. Siedemdziesiąt rozdziałów to bardzo dużo, przez ten czas dałoby się coś sensownego napisać.|
<No i też moja opkowa wersja nadal ujawnia, że w rzeczywistości jest tępą debilką bez przyszłości. Powinna się domyślić, że skoro jej przyszła wersja do niej przybyła, to samym spojrzeniem nic złego by się nie stało. Jak już się kiedyś tam wspomniało o jej inteligencji to powinno się to przedstawiać do końca historii, no.>
*Nadal brakuje też czynności, które wykonywaliby podczas tej debaty. Ja serio nie uwierzę, że oni ani tutaj, ani przy poprzednich rozmowach nic nie robili. Rozmawiając z kimś zawsze chociaż trochę się gestykuluje lub generalnie robi coś w tle. Dodałoby to dynamiki i realizmu, a ta historia na serio tego potrzebuje.*
~*Tak w ogóle, nie na temat, ale muszę: Udało się, kurwa, model G-Mana w Cinematic Mod się wczytuje! *Oklaski**~
~Widzisz, mówiłem, że fakt, że Tristitia nie zaspoilerowała nam przyszłych wydarzeń to dobry znak. xD~
~*To po prostu oznacza, że mój dysk podłączany zjebał coś z plikami Cinematic Mod, które przechowywałam tam na później. Zainstalowałam dzisiaj wszystko od nowa z ModDB i działa, więc no.*~
~Jedyne co z ModDB nie działa to Human Error i Dangerous World. XD~
~*Human Error działa, ale z intrem się coś zjebało i nie pojawia się tam postać, która powinna, aby intro mogło się dziać. A Dangerous World się nie wczytuje, to fakt. XD*~
|Fajny ten wasz off-top, ale może wróćmy do analizy. XD|
~*~Hehe :D~*~
~*Anyway, faktycznie wracając do analizy, to brakuje również przemyśleń Tristitii. Czemu ona tak bardzo nie komentuje tego, co się dzieje wokół niej? To powinna być podstawa pisania w narracji pierwszoosobowej, no. Jak inaczej mamy się utożsamić z główną postacią? A Tri nie dość, że wkurwia, to jeszcze jest płytka jak kałuża, co nie pomaga.*~
~I generalnie jak każdy dialog, ten fragment się nie wybija. Jest nudny jak cholera, co nadal nie pomaga.~
905. „[...] Slade obserwował miasto przez wielkie monitory, co oznaczało, że rachunki za prąd jeszcze nie wzrosły. [...]"
|No kurwa nie pierdol. Wiemy co to oznaczało, więc nie ma sensu karmić licznika słów. Na niego i tak nikt nie zwraca uwagi.|
906. „[...] – Dobrze, że już jesteś. Bowiem, nim wyjawię ci, co przez tyle czasu tworzyłem, zamierzam wysłać cię do „Sabrina Company", abyś ukradła jedno urządzenie. Wygląda jak joystick, tylko od połowy jest wygięty w prawą stronę. Powinnaś łatwo tę rzecz namierzyć, szczególnie że jest czarna, a w pomieszczeniu, w którym jest przechowywana, jest dość jasno.
Słysząc, że jeszcze musiałam ukraść jakąś rzecz, a nie, że od razu dowiedziałabym się, co tyle czasu Slade planował, westchnęłam cierpiętniczo i rzekłam:
– A już myślałam, że w końcu dowiem się, co ty przez tyle czasu tworzyłeś.
– Nie ma tak łatwo. Ta rzecz, którą masz ukraść, jest w sumie jedną z najpotrzebniejszych do działania mego planu. – odparł Slade.
– No dobra, jak trzeba, to trzeba.
– Mogę tylko powiedzieć, że wbrew pozorom, to co stworzyłem, nie działa jakoś bardzo skomplikowanie. Wręcz można powiedzieć, że działa bardzo prosto, no ale niestety, stworzenie tego było problematyczne.
– Aż jestem ciekawa, co ty tam wymyśliłeś.
– Im szybciej ukradniesz to, po co cię wysyłam, tym szybciej się dowiesz.
Po tej rozmowie, chciałam przemienić się w niematerialnego orła, jednak nim to zrobiłam, usłyszałam że Slade dodał:
– Chwila! Byłbym zapomniał o najważniejszym.
A następnie odwrócił się, otworzył jedną z ukrytych w tym miejscu szuflad i wyjął jakiś dziwny...w sumie nie wiem do końca, czy był to futurystyczny zegarek czy jakiś komunikator. W każdym razie, to coś miało szeroki ekran, który mieścił się w szarej obudowie, od której odchodziły dwa, szerokie pasy, które wyglądały tak, jakby można było je zapiąć.
Chwilę potem, spojrzał w moim kierunku i rzucił mi ową rzecz, mówiąc:
– Przyda ci się. W końcu najpierw musisz jakoś shakować wszystkie systemy alarmowe tej firmy. Nie każę ci używać chronokinezy, gdyż jak ostatnio się przekonaliśmy, to nie ma sensu, bo nie uwolni cię to od walki z Tytanami.
– Faktycznie. W każdym razie, ten ekran jest dotykowy, czy jak się go obsługuje? – spytałam, łapiąc urządzenie.
– Ma wysuwaną klawiaturę. Wysuwa się ją jednym z tych bocznych przycisków po prawej stronie.
W tym momencie, spojrzałam w odpowiednim kierunku i faktycznie, były tam przyciski. W sumie były na tyle niewielkie, że nie dziwne, że ich nie zauważyłam. No, ale po założeniu na rękę owego urządzenia, przemieniłam się w niematerialnego orła i wyleciałam z bazy."
<Czy na serio nie można byłoby dać do tego turbo opka Hexcen Company? Po co wymyślać firmy, które są właściwie na doczepkę? W końcu w tamtym okresie Ramoninth pisała „Nie jestem waszym wrogiem.", więc Hexcen Company można by wykorzystywać. Może wyniknąłby też z tego jakiś ciekawy wątek. No ale oczywiście nie, po co ubarwiać historię.>
*Nadal też nie rozumiem tego, że Slade nadal ukrywa przed nią swoje plany. To nie ma sensu, w końcu znają się już tyle czasu. Jasne, zawsze Tri Opko Version mogłaby zmienić zdanie i zdradzić Slade'a. Nie istnieją rzeczy niemożliwe. Dodatkowo to podbudowałoby ich relację, co powinno się zrobić. No ale nie, jak widać lepiej pisać wszystko na szybko i bez przemyślenia czy ma sens.*
~*No i czy na serio ta parówa nie mogłaby być najlepsza w jednej dziedzinie? Jasne, Emily Horodecka na przykład ma umieć programować, hakować i używać pojazdów latających. Jednak mimo tego, najlepsza ma być jedynie w programowaniu. Dodatkowo te jej umiejętności mają być wykorzystywane do rozwijania akcji i dodania realistyczności pewnemu uniwersum, a nie dodania jej marysueizowatości. A tymczasem w wypadku tej historii widać, że jest to tylko po to, aby wyidealizować Claire.*~
~Dodatkowo to życie Tri The Śmiecia serio jest nudne jak but. Do tej pory jedyne co robiła to kradła i czasem coś osobiście nadzorowała. No a życie złoczyńcy klasy A powinno być ciekawsze niż tylko to. Powinno się wymyślić jakieś inne rzeczy, które mogłaby robić. Jasne, raz na jakiś czas mogłaby coś ukraść, ale nie ciągle. W końcu nie jest henchmanem, co nie?~
|Brakuje nadal czynności, które wykonywaliby podczas tej debaty. Powinni chociaż gestykulować czy coś oraz podczas niej mój opkowy klon mógłby dać Tri The Śmietnikowi ten komunikator. Byłoby to dodatkowo organiczne oraz nie przedłużałoby bezsensownie tego fragmentu. No i dodałoby realizmu oraz dynamiki. Same plusy.|
<Moja opkowa wersja powinna też to wszystko jakoś komentować w myślach. Absolutnie nie uwierzę, że na przykład nie zastanawiało jej, czemu Slade po tylu latach nadal zatajał przed nią jej cele. Mogłaby też się z perspektywy czasu nad tym zastanawiać. Co jakiś czas wypadałoby nam przedstawiać, z jakiej perspektywy ta parówa to opisuje. No ale jak widać po co się starać, nie?>
*No i też nie dziwne, że przyciski na tym komunikatorze były małe. Inaczej by się nie zmieściły, więc nie wiem po co to podkreślać. To tylko bezsensowne dodawanie słów do licznika.*
~*Nie rozumiem też dlaczego nazwa tej firmy jest wytłuszczona, pochylona i w cudzysłowie. Ta nazwa pojawia się już któryś raz, powinno się ją napisać normalnie.*~
~I generalnie jest to kolejny z fragmentów, który przedstawia nam wady tego opka. Czemu mnie to nie dziwi.~
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit fragmentów, to mamy od tego cholerstwa spokój.*~
~*<Zamknąć się, dekle. xDDD> ;"""DDD*~
907. „[...] Slade już kiedyś wysłał mnie do „Sabrina Company", abym ukradła to działo portalowe, o którym dawno nie wspominałam, bo po prostu byłam taka ułomna, że o nim zapomniałam. Slade chyba też rzucił je w kąt, bo dawno nie słyszałam, aby go używał. No, chyba że bawił się nim kiedy mnie nie było w bazie, tego wiedzieć nie mogłam. Jezu Chryste, dopiero teraz przypomniałam sobie jedną rzecz. Po kiego grzyba ja ciągle przemieniałam się w niematerialnego orła, skoro miałam nadal do pleców doczepione te wysuwane skrzydła? O ilu ja rzeczach dopiero teraz sobie przypomniałam, a to wszystko przez nazwę jednej korporacji! Co do tych skrzydeł, to postanowiłam je dzisiaj użyć, podczas powrotu do bazy, bo w końcu by mi tam zardzewiały, tak dawno ich nie używałam."
~*Mieliśmy dzisiaj nie analizować, ale...wstąpiła we mnie nowa nadzieja. Nie licząc dzisiejszego dnia jest jeszcze pięć dokumentów Worda z fragmentami do analizy. Jesteśmy tak blisko. TAK BLISKO. ;"-)*~
~Ile się przez ten ponad rok zmieniło. Jedyny plus tej analizy, dzięki niej przekonaliśmy się jak wiele przez ponad rok wydarzyć się może.~
~*Szkoda, że Lecker odeszła z Wattpada. Serio myślałam, że chciała doczytać tę analizę do końca.*~
~Też tak myślałem i serio zdziwiło mnie, że usunęła konto.~
~*Jak skończymy analizę...Wyślę do niej linka. Może przeczyta, chociaż moja nadzieja powoli zdycha. Mimo wszystko Lecker wiele dla mnie zrobiła, nawet jeżeli nie zdaje sobie z tego sprawy. Najlepszy dowód to taki, że swego czasu była jednym z dwóch filarów odpędzających ode mnie myśli samobójcze. Dzisiaj jest już lepiej, ale gdyby nie ona...Byłoby mi naprawdę bardzo ciężko. Dlatego chciałabym, aby mnie nie ignorowała.*~
|Napisz jej to na Steamie. Jeżeli odczytuje wiadomości od ciebie to może ten fakt skłoni ją do odpisania.|
~*Napiszę, tylko niech najpierw miną cztery miesiące, od kiedy ostatni raz do mnie napisała. Potem poczekam dwa miesiące. Jak nie odpisze wyślę jej to:
I odczekam dwa miesiące. Jeżeli i po tym nie odpisze...Będzie mi naprawdę przykro.*~
<Pozostaje mieć nadzieję, ale przekonamy się za kolejne cztery miesiące.>
~*Ale dobra, wracajmy do analizy. Mam dzisiaj dobry humor, nie chcę go sobie psuć. ;"D Zaczynając od początku, pokazywanie dziur w swojej historii nie sprawi, że się ich pozbędziesz, kasztanie. Serio, jakby po prostu nie można było jakoś organicznie wytłumaczyć dlaczego do tej pory nie pojawiły się te przedmioty. Dałoby się to uratować, ale nie, lepiej o tym wspominać w tak sztuczny sposób.*~
~Dalej jednak nie czaję, dlaczego nazwy firm w tym turbo opku są pisane pochylone, pogrubione i w cudzysłowie. To sensu nie ma, bowiem nazwy i tak wyróżniają się z tekstu. Sam fakt, że pisze się je od wielkich liter o tym mówi. Obecna wersja wygląda po prostu nieestetycznie.~
|Nadal jednak nie czaję, po co jej te skrzydła. Na ki chuj dawać dwa uzasadnienia jednej mocy? Zwykłe zamienianie się w orła by starczyło. Nie trzeba jeszcze bardziej idealizować tej karakanki.|
<W ogóle, sądzę, że Slade to nie debil i stworzył te skrzydła ze stali nierdzewnej. Także spoko loko, nie powinny zardzewieć.>
908. „[...] Musiałam powiedzieć Slade'owi, że posiadanie wszędzie takich samych haseł nie jest bezpiecznym rozwiązaniem."
*Co do jasnej...? Ja wiem, że praktycznie każdy tak robi, ale Slade to AŻ TAKI debil? On powinien wszędzie mieć inne hasła, no. Jakim cudem do teraz nikt mu się do niczego nie włamał? ._.*
~*Aż zaczynam mieć wątpliwości, czy te skrzydła Tristitii The Opko na sto procent są ze stali nierdzewnej. ._.*~
~Nie ma to jak robić debili ze wszystkich. *Klask, klask*~
~*Też nie wierzę, że byłam tak niedojebana umysłowo. .___.*~
909. „[...] Kiedy to zrobiłam, włączyły się lasery, których jak widać jakimś cudem nie shakowałam. No, ale widząc je, zaczęłam przez nie przeskakiwać tak, jak to zawsze robiłam, czyli najpierw nogami odbijając się od podłogi i obracając na ręce, potem rękami odbijając się od podłogi, obracając się w locie i lądując na nogi i tak w kółko."
|Oczywiście, że ich nie wyłączyła, aby nakurwianie kreskówkowymi stereotypami mogło się dziać. Serio, czy nie mogłaby tego dziadostwa po prostu wyłączyć?|
<Dodatkowo, to drugie zdanie jest długie jak cię chuj. Nie dałoby się go skrócić? Jestem przekonana, że można podzielić je na pół i znacznie lepiej by się to czytało.>
*W sumie potrzebne to ono nie jest. Wiemy w jaki sposób Tristitia The Łopłopłopko skakała, nie trzeba tego przypominać. Widać, że ewidentnie chodziło o karmienie licznika słów.*
~*Ale w serii Kroniki Kombinatu Emily też będzie umiała tak skakać i wykorzysta tę umiejętność kilka razy. Po to, aby przyszpanować przed niektórymi bohaterami, ale ćśśś. :D*~
~Chyba czas udać się do psychiatry. A nie, czekaj. XD~
~*Hehe :DDD*~
910. „[...] Czy oni nie mieli w tym mieście innych wrogów, tylko mnie, Slade'a i, ewentualnie, Sebastiana? Jestem pewna, że nie byliśmy jedynymi czarnymi charakterami w Jump City, którzy często się, że tak to określę, udzielali. [...]"
~*
Umówmy się. Slade i Sebastian są jedynymi złoczyńcami klasy A w całym serialu. Tak, był też Trygon, ale on został zategesowany w serialu, więc się nie liczy. Cała reszta to złoczyńcy klasy B i henchmani. Także sorki, ale przyłączyłaś się do tych najpopularniejszych. Dealuj z tym.*~
~Mogłaby to wiedzieć, gdyby raczyła zainteresować się czymś innym niż tylko czubkiem własnego nosa. Poza tym, w prologu zostało wspomniane, że wiedziała o Tytanach i ich złoczyńcach. Powinna więc wiedzieć, że za wielu złoczyńców klasy A to oni nie mieli. No ale widać po co to rozwijać, lepiej było to wcisnąć tylko po to, aby uzasadnić w debilny sposób to, że Tristitia The NadOpko wiedziała o Tytanach.~
911. „[...] – Czy wy nie macie w tym mieście innych wrogów poza mną, Sladem i okazjonalnie Sebastianem?
– Mamy ich całe wielkie mnóstwo, ale wy się najczęściej udzielacie, że tak powiem. – odpowiedziała Raven.
– Naprawdę tak bardzo zależy wam na tym, aby zginąć? Udało mnie się zabić wam Cyborga i Gwiazdkę, nie mówi wam to coś?
– Po prostu nie możemy dopuścić, abyście przejęli to miasto. – skomentował Robin.
[...]"
|Sztuczna rozmowa Attack Super Effective. Czy oni serio nie mogliby pogadać bardziej naturalnie? Jeżeli chciało się już dać ich rozmowy przed walką, to powinny być naturalne. W końcu Robin i Raven to też ludzie, a nie maszyny. Chociaż w sumie w tej historii Tytani byli i są robieni na drony do walki z Tristitią The Łopko, więc nie ważne.|
<Dodatkowo miło, że dawna Ramoninth jednak wiedziała, że w świecie serialu to Slade i Sebastian najczęściej się udzielali. Szkoda, że moja opkowa wersja tego nie wiedziała, mimo iż zważając na prolog powinna.>
*Tak poza tym, brakuje jakichś czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy. Nie uwierzę, że chociażby nie gestykulowali oraz w otoczeniu nic się nie działo. To niemożliwe, no, a dodałoby potrzebnych temu opku realizmu i dynamiki.*
~*Przemyśleń opkowej Tristitii też brakuje. Mogłaby się trochę nad tym zastanowić, skoro stanowiło to dla niej nowość. Jednak po co rozwijać postać, to nie tak, że dochodzimy DO KOŃCA OPKA. ;=; Aż ciężko uwierzyć, jak można było stworzyć taką płytką postać.*~
~I generalnie jest to typowy, sztuczny dialog jakich w tej historii jest multum. Nah.~
912. „[...] Byłam ciekawa, kiedy udałoby się albo mnie, albo Slade'owi, albo Sebastianowi zabić ich obu. [...]"
~*Z naszej perspektywy za pięć dni. Z waszej cholera wie, bowiem czas w tym opku zapierdala dziwacznie.*~
~Tak poza tym, to chyba wiadomo, że Tristitii The Śmieciowi uda się ich zabić. Bowiem po co dać zasługi też postaciom kanonicznym, nie? W końcu nikt nie może być lepszy od głównej bohaterki. -_-~
~*Niestety i ten schemat jest serio wkurwiający. ;===;*~
913. „[...] Otóż, w którymś momencie walki, Robin rzucił w mym kierunku jednym ze swoich gadżetów, aby mnie obezwładnić. Ja zaś, w odpowiedzi zasłoniłam się rękoma i wytworzyłam niewielką barierę z wiązek dezintegrujących, aby po prostu to dziadostwo nie uderzyło mnie w twarz. No, ale ten jego gadżet trafił mnie w prawą dłoń, na której miałam pierścionek, który dawał mi moce Sebastiana. Jednak, to coś, czym rzucił Robin uderzyło tak niefortunnie, że trafiło w pierścionek, czym roztrzaskało go na strzępy. No dziękuję bardzo, ten matoł pozbawił mnie części mego nadprzyrodzonego arsenału. Od razu, kiedy kawałki pierścionka spadły na podłogę, spojrzałam na nich ze złością i rzekłam:
– No dziękuję bardzo, wiesz. Pozbywasz mnie mego nadprzyrodzonego arsenału.
– To nie było zamierzone, ale w sumie może dzięki temu łatwiej cię będzie pokonać. – stwierdził Robin.
– Nie liczyłabym na to. – w tym momencie wytworzyłam wokół nich ognistą barierę, która zniknęłaby dopiero wtedy, gdybym znalazła się w bazie Slade'a – Skoro nie potrafiliście mnie pokonać, gdy nie miałam ani pierścionka, ani naszyjnika, tym bardziej nie pokonacie mnie teraz.
Kiedy to zrobiłam, widząc że Robin i Raven w żaden sposób nie mogli się wydostać, podniosłam to, po co wysłał mnie Slade i jeszcze odwróciłam się w kierunku Tytanów. Widząc ich daremne próby wydostania się, szyderczo uśmiechnęłam się i dodałam:
– To na nic. Ta bariera zniknie dopiero, gdy wrócę do domu.
A następnie przemieniłam się w niematerialnego orła i wyleciałam poza budynek."
~*
JEST! JEST, KURWA!!! Wreszcie ta pizda ma mniej mocy! ;"""-) To zwiastun idealnego tygodnia, nie ma chuja we wsi. Znaczy nadal jest Mary Sue, ale przynajmniej mniej OP, a to już jakiś sukces. ;"""-)*~
~To faktycznie miła niespodzianka, bowiem nie pamiętałem, że ten pierścionek też traci. Poza tym, oczywiście, że nie mogliby jej pokonać. Wiecie, wtedy mielibyśmy oryginalne zakończenie, a dawnej wersji Ramoninth ewidentnie nie o to chodziło.~
|Dodatkowo jakim cudem ta parówa umie tworzyć takie bariery? Wiem, że to nie pierwszy raz w historii, kiedy owa się pojawia, ale i tak. Nadal wygląda to jak wciskane na siłę. Chociaż z dwojga złego to wolę coś takiego, niż kolejne trafienie do więzienia.|
<Jednak tutaj jeszcze bardziej widać, jak mało przemyśleń ma moja opkowa wersja. Powinna jakoś skomentować fakt, że straciła swój ulubiony pierścionek, a nie przyjmować to ot tak o. Jak my mamy utożsamić się z nią, skoro jest płytka jak Niedzielski?>
*Czynności, które wykonywaliby podczas tej rozmowy, też brakuje. Nie uwierzę, że nic nie robili, no. To nierealistyczne jest, a temu FanFiKKKtion potrzebny jest realizm i dynamika.*
~*I generalnie jedyny plus tego fragmentu to taki, że ta pała straciła część swej OP-ności. Znaczy OP postać też może być ciekawa, Emily od pewnego momentu ma stać się dość OP, ale nadal będzie zajebista. Jednak Tristitia The Śmieć ewidentnie do ciekawych postaci nie należy.*~
914. „W czasie lotu, zastanawiałam się, dlaczego skrzydła wysunęły się z lekkim oporem. Może było to spowodowane tym, że dawno ich nie używałam? Miałam nadzieję, że nie były one stworzone z rdzewiejącej stali, bo miałabym problem. Lubiłam te skrzydła, więc nie chciałam, aby im się to stało. Postanowiłam, że zapytam się Slade'a kiedy wrócę do bazy. Oprócz tego, zastanawiałam się, jaki tym razem plan miał Slade. Im bliżej byłam domu, tym bliżej byłam dowiedzenia się tego. Naprawdę, ciekawiło mnie to, nad czym on spędził około pięciu lat. Zapewne nie był to kolejny dezintegrator, bo to już było i nie zadziałało. Pozostało mi po prostu jak najszybciej dolecieć do bazy Slade'a, aby się tego dowiedzieć."
~Szczerze, po jednym z fragmentów to bym się nie zdziwił, gdyby te skrzydła okazały się zrobione z rdzewiejącej stali. Skoro wszystkich w tej historii robi się na debili, to absolutnie wszystko jest możliwe. No a to nie pomaga, bowiem jak polubić postacie, które są głupie jak but?~
|Poza tym, czy ta pała nie mogłaby rozmyślać o wszystkim i o niczym? Ciągle tylko myśli na temat bieżących sytuacji, co nie pomaga. W końcu każdy codziennie zastanawia się też na różne tematy, niepowiązane z aktualną sytuacją życiową. No ale nie, po co rozbudowywać postać, nie?|
<Plus ja to bym chciała, aby to nie był dezintegrator, bowiem to jest nudne. Powtarzające się tak często wątki nie działają, tylko irytują.>
*Czyli jest to typowy, nudny fragment z równie nudnymi przemyśleniami. Meh.*
~*Anyway, robimy chwilę przerwy. Ten FanFiKKKtion jest tak nudny, że chcę się też czymś innym zająć.*~
~*~*Zakaz trwa. XD*~ ;"""DDD*~
915. „[...] – O, Tri. Dzisiaj przez normalne wejście, a nie przez ściany?
– Przypomniałam sobie po prostu o tych skrzydłach, które mi kiedyś zamontowałeś na plecach i postanowiłam ich użyć. – odrzekłam, podchodząc bliżej i dając Slade'owi przedmiot, który ukradłam.
– O cholera, na śmierć o nich zapomniałem. Gdybym o nich pamiętał, naoliwiłbym ci je. – powiedział, odbierając skradziony przedmiot.
– A właśnie, miałam się zapytać. Dlaczego one dzisiaj wysunęły się z lekkim oporem?
– Ponieważ były nieużywane i nienaoliwiane przez wiele lat. Jako iż dzisiaj nie będą ci już potrzebne, to naoliwię ci je później.
– Mam nadzieję, że zrobiłeś je ze stali nierdzewnej.
– To wiadomo, ale po prostu czasami trzeba je naoliwiać. Tak jak przyciski w tym dziale portalowym, o którym zapewne zapomniałaś, bo co jakiś czas się zacinają.
– Dzisiaj sobie o nim przypomniałam i właśnie chciałam spytać, czy o nim pamiętasz.
– Pamiętam, pamiętam, tylko praktycznie nie mam kiedy go używać. – w tym momencie spojrzał na przedmiot, który mu dałam, a następnie na mnie – W każdym razie, przejdźmy do realizacji mego planu.
[...]"
~*Ufff, już się bałam, że wykreowałam Slade'a na takiego debila, że aż szok. Dobrze, że zrobił te skrzydła ze stali nierdzewnej, chociaż coś. Plus to naoliwianie ma sens, brawo, da się zrobić coś sensownego.*~
~Plus ja na serio nie potrafię pojąć, dlaczego nie ma pomiędzy ich wypowiedziami więcej dopisków. Co jakiś czas jest ujawniane, że dawna Ramoninth potrafiła to robić, więc powinna to częściej wykonywać. Poza realizmem i dynamiką takie dialogi czyta się przyjemniej, niż statyczne.~
|Miło też, że przynajmniej mój opkowy klon pamięta o tym działku portalowym. Szkoda tylko, że jego brak w historii jest tak sztucznie uzasadniony. Serio, dałoby się to bardziej realistycznie uzasadnić.|
<No i czy nie mogliby na serio pogadać o wszystkim i o niczym? Jak mamy uwierzyć w ich relację, skoro gadają tylko o bieżącej, przeszłej i przyszłej sytuacji? Nikt normalny nie gada tylko o tym. Serio, to opko potrzebuje realizmu, wypadałoby go wreszcie dodać.>
*W ogóle, tak BTW. Z tego co pamiętam, to Tristitia The Idiotka miała też działko laserowe przyczepione do ręki. Dlaczego o nim sobie nie przypomniała? Powinna sobie na przykład o nim przypomnieć po utracie pierścionka. No ale jak widać nie, po co. To nie tak, że wcześniej wprowadzonych rzeczy powinno się używać.*
~*I nadal, życie Tristitii The Dziwki jest nudne jak but. Czy ona nie mogłaby zrobić czegoś innego, niż tylko zajmować się kradzieżą lub nadzorowaniem czegoś osobiście? Kurwa, to nawet Breen w Half-Life 2 ma ciekawsze życie.*~
~Brakuje również przemyśleń głównej Mary Sue. Powinna się nad tym wszystkim trochę zastanowić, chociaż tutaj nie musiałaby myśleć nie wiadomo ile. No ale jak mamy polubić główną postać w narracji pierwszoosobowej, skoro nie ma żadnych przemyśleń?~
|I generalnie ten dialog pokazuje jak bardzo ta historia stoi w miejscu, mimo iż jesteśmy prawie na końcu opka. A to dobrze o nim nie świadczy.|
916. „[...] – Tym razem, stworzyłem po prostu wielki laser, którym będziemy niszczyć miasto. – skomentował
– I budowa TEGO zajęła ci około pięciu lat?! Takiemu człowiekowi jak ty powinno to zająć do roku! – zawołałam
No, bo naprawdę, tak inteligentnemu człowiekowi jak Slade powinno to zająć mało czasu. Może w budowie tego lasera było coś, co sprawiło, że zajęło mu to tyle czasu?
– Po prostu wewnętrzna budowa była bardzo skomplikowana ze względu na chociażby zasilanie lasera. – wyjaśnił
– A, OK. Ja nie wnikam. – odparłam
[...]"
<To powinno być logiczne, że jeżeli budowa tego zajęła mu pięć lat, to stworzenie tego musiało być skomplikowane. Nadal nie mamy dowodów na niby inteligencję mej opkowej wersji. Jedynie są same dowody pokazujące jej debilizm, co nie pomaga w jej polubieniu.>
*Przemyśleń też nadal jest wybitnie mało. Są one właściwie tylko po to, aby przeciętny czytelnik nie dopierdolił się, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń brak. To nie pomaga w polubieniu tej parówy, a przecież zamierzenie to było możliwość polubienia jej.*
~*No i strasznie nudne są ich sposoby na niszczenie miasta. Nie wierzę, że to napiszę. Aż mi nie chce to przejść przez palce. Jednak muszę. Już nawet Miss Radioactive niszczyła świat w ciekawszy sposób. Muszę iść odkazić palce od napisania tego zdania. Chyba skoczę do McDonald's i pierwszy raz użyję płynu do dezynfekcji. Jednak taka jest prawda, bowiem to ciągłe niszczenie miasta dezintegratorem bądź laserem jest nudne i powtarzalne, co nie pomaga. Chcecie zniszczyć świat? Zagrajcie w Half-Life 2 i zobaczcie jak to zrobił Kombinat, i wykorzystajcie to.*~
~Czynności wykonywanych podczas ich epickiej debaty też nadal brakuje. Ile mamy powtarzać, że to jest potrzebne? Aż się wierzyć nie chce, że w tej historii kompletnie nie widać, aby styl pisania dawnej Ramoninth się nie zmienił.~
917. „[...] W ogóle dopiero teraz zauważyłam, że owa rzecz miała na sobie kilka przycisków. Boże, jak ja się dzisiaj zagapiałam, to aż szok."
|Czyt. Dawna Ramoninth dopiero teraz przypomniała sobie o jakimś szczególe, ale nie umiała zauważyć tego w realistyczny sposób.|
~*#TakByłoNieZmyślam ;===;*~
|Ja pierdolę, bez komentarza po prostu. ;===;|
~*Niestety ;=;*~
918. „[...] – No proszę, proszę, to znowu wy. Nie macie co w życiu robić, tylko przeszkadzać starszym w pracy? – powiedział Slade, widząc ich.
– Ty nie pracujesz, Slade, tylko niszczysz to miasto. – stwierdziła Raven.
– A poza tym, mamy wiele innych rzeczy do roboty, ale nie możemy pozwolić, abyście zniszczyli Jump City. – dodał Robin.
– Wiecie jakie to przyjemne? Sama frajda, jak chcecie, możecie sami spróbować.
– Raczej podziękujemy, nam nie zależy na zniszczeniu miasta. – odpowiedziała Raven.
– Jak chcecie, ale nie wiecie, co tracicie.
[...]"
~Miło chociaż, że rozmowa nie zakończyła się na wypowiedzi Robina. To już jakiś plus, a w tym turbo opku należy szukać plusów.~
|Szkoda tylko, że Tytani nadal pojawiają się tylko wtedy, gdy dzieje się jakaś rozróba. Tristitia The Kurwa powinna się z nimi częściej spotykać, to byłoby realistyczne. No i dodatkowo rozdziały byłyby dłuższe bez przeciągania na siłę. Same plusy.|
<Nadal nie rozumiem tylko, dlaczego Slade chce zniszczyć miasto. Przecież w serialu chciał przejąć nad nim władzę, te dwa cele się wykluczają. No chyba, że jest się Miss Radioactive, ale ta parówa mózgu nie ma, więc nie ważne. Znaczy jasne, cel mógłby mu się zmienić, ale wypadałoby wyjaśnić, dlaczego. Tego jednak nie dostaliśmy.>
*Nadal brakuje czynności, które by wykonywali podczas tej nudnej jak polityka debaty. No kurna, powinni chociaż jakoś gestykulować. Po prostu nie wierzę, że absolutnie nic nie robili, bowiem tak się po prostu nie da.*
~*I mimo wszystko, jest to typowa, nudna rozmowa, jakich w tym opku mamy multum. Meh.*~
919. „I chwilę później, wszyscy ujrzeliśmy błysk, a gdy opadł, dało się ujrzeć Sebastiana. No to teraz my mieliśmy przewagę nad Robinem i Raven, bo jak wiadomo nie od dziś, Sebastian jest zajebiście zajebisty. No, ale kiedy zauważył on Tytanów, rzekł tylko:
– Cześć, Tytani. Dawno żeśmy się nie widzieli.
Po czym, wróciliśmy do walki, tylko że tym razem, dzięki pomocy Sebastiana, wygraliśmy my. Otóż on, w pewnej chwili, po prostu strzelił w kierunku naszych wrogów czerwoną kulą. Kiedy to zrobił, nie zdążyli oni odskoczyć, przez co owa kula trafiła w nich. Kiedy zniknęła, Robin i Raven również zniknęli z naszej bazy.
– Gdzie oni są? – spytałam, widząc to.
– Przeteleportowałem ich w jakieś losowe miejsce Stanów Zjednoczonych. – odpowiedział Sebastian.
– Sprytne – wtrącił Slade.
– Wiem. Po prostu to był najlepszy sposób, aby się ich pozbyć. Wiedziałem, że dzisiaj już i tak nie damy rady zabić żadnego z nich, więc chciałem się ich pozbyć.
– Swoją drogą, ciekawe kiedy ich pokonamy. – powiedziałam
– Bym coś powiedział, ale jak to zrobię, to zaspoileruję przyszłość. – odparł Slade.
Kiedy to powiedział, zauważyłam że Sebastian przewrócił oczami oraz usłyszałam, że westchnął, po czym rzekł:
– O masz, można było się tego spodziewać, że będzie podróżował do przyszłości.
Widząc i słysząc to, Slade zaśmiał się i powiedział:
– No co? Po prostu chciałem zobaczyć, co nas w niej czeka.
– Nawet nic nie mów, nie chcę wiedzieć. – odparł Sebastian.
– Ja też wolę sobie nie spoilerować tego, co się stanie. – stwierdziłam
– W sumie dobrze robicie, to za jakiś czas przeżyjecie zaskoczenie. – skomentował Slade.
– W każdym razie, ja już muszę iść. Wpadłem tylko pomóc, skoro mnie wzywaliście, ale mam dzisiaj dużo roboty, więc nie mogę na dłużej z wami zostać. – odparł Sebastian.
[...]"
~*Mój Nadboże z rewolwerem, czy naprawdę musiałam robić z Sebastiana jedynie postać, która jest ostatnią deską ratunku? To jest takie zubożenie postaci, że aż szok. On w serialu miał swój charakter oraz motywacje, w FanFiction powinno się takie rzeczy zachowywać. Tymczasem jedyne co zrobiłam, to strasznie zubożyłam kolejną kanoniczną postać.*~
~Dodatkowo czy opkowy Brother Blood nie mógłby przeteleportować Robina i Raven do jeziora lawy? Skoro mógł przenieść ich w losowe miejsce, to tak bezproblemowo mógłby się ich pozbyć. No ale nie, po co skrócić opowiadanie. Lepiej iść wadliwym jak Polski Ład planem, zamiast się zastanowić.~
|I nadal irytuje fakt, że oni nie gadają ze sobą też o wszystkim i o niczym. No a gadanie o dupie Maryni to jeden z najlepszych sposobów na podbudowanie ich relacji. Tymczasem to nadal wygląda, jakby znali się maksymalnie miesiąc lub dwa, co nie pomaga.|
<Wciąż brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej rozmowy. Wierzyć się nie chce, że absolutnie nic nie robili, a wypadałoby dodać temu turbo opku dynamiki i realizmu. Jednak jak widać po co się postarać, skoro można napisać wszystko na siłę.>
*Przemyśleń głównej kretynki też. Powinna to wszystko w myślach jakoś komentować, chociażby z perspektywy czasu. Nie chce mnie się wierzyć, że w ogóle nie miała żadnych przemyśleń na ten temat. No a co jakiś czas powinno się przypominać, że ta opowieść jest z perspektywy czasu. Jednak postaranie się nad historią najwidoczniej nadal nie wchodziło w grę.*
~*No ale miło, że chociaż walka nie skończyła się powtarzalnym schematem. W każdym razie, koniec na dzisiaj, zanalizowaliśmy dzienny limit fragmentów.*~
~*|Morda tam w tle. xD| ;"""DDD*~
920. „[...] – No świetnie, nie działa. A tyle lat się z tym ustrojstwem męczyłem, aby je zbudować.
– Jestem pewna, że masz jeszcze jakiś inny plan podboju Jump City. – stwierdziłam
– Właśnie najgorsze jest to, że na razie nie mam. Muszę coś wymyślić.
Po tej krótkiej rozmowie, Slade udał się obserwować miasto przez wielkie monitory i najprawdopodobniej rozmyślając, jak mógłby zrealizować swój odwieczny cel, a ja, jako iż dzisiaj nie byłam już tu potrzebna, udałam się do mego pokoju."
~*
Nie, a tak na serio to zajebiście, że temu kasztanowi wreszcie się coś nie udało. Przynajmniej nie jest aż tak turbo Garym Stu za jakiego go mieliśmy. Szkoda tylko, że nie udało mu się coś jedynie raz.*~
~Miło też, że chociaż raz nie zwala swoich porażek na Tristitię. W końcu to byłoby idiotyczne, skoro on w ogóle nie mówi jej o swoich planach. No a do tej pory aby podbić pseudo dramat to, jak pamiętamy, ten karakan obwiniał ją o to, że porażka to jej wina.~
|Tutaj ewidentnie widać też brak przemyśleń głównej kretynki. Ona powinna jakoś chociaż trochę zastanowić się nad tym, co się wydarzyło. Powinna też zastanowić się, co mógł zjebać mój opkowy klon, że tym razem jego plan nie wypalił już od samego początku. Jednak to spowodowałoby rozwój postaci, a jak wiemy dawnej Ramoninth nie o to chodziło.|
<Czynności, które wykonywaliby podczas tej krótkiej rozmowy, także brakuje. Nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili oraz Slade w żaden emocjonalny sposób nie reagował na to, że mu się nie udało. Jasne, moja opkowa wersja nie siedzi w jego głowie, ale mogłaby opisywać, jak zachowywał się Slade The Opko po niepowodzeniu tego celu.>
*Także ta ich rozmowa jest trochę za krótka. Powinna być nieco dłuższa, aby nie wyglądało to jak wepchnięte na siłę. Oczywiście nie musiałaby być nie wiadomo jak długa, ale chociaż trochę. Przy okazji to byłoby realistyczne.*
921. „W każdym razie, kiedy minęło pięć minut, odłożyłam zeszyt i długopis na miejsce, po czym wstałam z łóżka i wyszłam z pokoju, zamykając drzwi. Ówcześnie wzięłam jeszcze tubę, którą dostałam wiele lat temu od Slade'a i która wytwarzała na osobie ją trzymającą pancerz z Czarnobylitu, gdyż hej, wypadałoby to w końcu przetestować w walce z Tytanami, którzy na pewno w jakieś sytuacji by się dzisiaj pojawili. Do pomieszczenia głównego doszłam równo o wyznaczonym czasie i, będąc tam, zauważyłam że Slade obserwował miasto za pomocą hologramowych komputerów, co oznaczało, że rachunki za prąd znacznie wzrosły. Byłam ciekawa, jak on by sobie poradził bez ekranów, gdyby nagle został odłączony prąd. No, ale może te hologramowe były zasilane czymś innym niż prąd, tego nie wiedziałam."
~*Ależ of fucking course, że musiała wziąć tę tubę. Jasne, z jednej strony miło, że pojawiła się więcej niż raz. Z drugiej jednak strony po prostu widać, że wzięła ją, bowiem akurat będzie potrzebna. Jakby ta tuba wcześniej nie mogła się pojawiać jeszcze kilka razy, to teraz jej powtórne pojawienie się nie byłoby tak naciągane.*~
~Dodatkowo wiemy, dlaczego Slade Opko Version korzystał z hologramowych komputerów. Nie trzeba tym na siłę dokarmiać licznika słów. On nie ma znaczenia, naprawdę, jedynie służy do sprawdzenia ile mniej więcej się pisze. No i też aby wiedzieć czy rozdział czasami nie jest AŻ ZA długi i czy nie wypadałoby go podzielić na dwa.~
|No i też czy Tristitia The Opko nie mogłaby się chociaż raz spóźnić? To nie Ramoninth obecna, która jak się spóźni dwie minuty to można szampana wyjmować i imprezę robić. Plus to tylko dodaje jej marysueizmu, co nie pomaga.|
<Poza tym, kurde bele, przecież zostało raz wspomniane, że pod tą bazą znajdował się zdalnie sterowany reaktor. Czy Slade The Łopłopłopko nie mógłby korzystać z niego akurat kiedy ceny za prąd wzrastały? Albo czy nie mógłby z niego korzystać na co dzień, co oszczędziłoby mu wydatki? Po co wprowadzać coś, co się później w ogóle nie pojawia?>
*I generalnie jest to typowy, nudny fragment jakich w tych historii masa. Meh.*
922. „[...] Po zrobieniu tego, kiedy spojrzałam na monitory, ujrzałam w jednym, dość odludnym miejscu jakąś sporych rozmiarów maszynę, wyglądającą choćby jak mechanodroid, którym wiele lat temu nieświadomie sterowałam będąc w szpitalu.
– Za pomocą tej oto klawiatury będziemy sterować tą maszyną i po prostu niszczyć nią miasto. Niby proste, ale samo stworzenie tego mechanicznego ustrojstwa zajęło mi sporo czasu. – wyjaśnił Slade.
– Chwila moment, przecież kiedyś już próbowałeś tego pomysłu i Tytani nas pokonali. – zauważyłam
– Teraz na sto procent będzie inaczej, szczególnie że widzę, że wzięłaś tubę z Czarnobylitem, więc to, po użyciu, może nam to pomóc w walce z Robinem i Raven.
– Jakoś nie chce mnie się wierzyć, ale zobaczymy wkrótce.
– W końcu to ja stworzyłem ten pancerz z Czarnobylitu, więc masz pewność, że zadziała.
– Twoja skromność jest powalająca.
– Wieeem. W każdym razie, nie traćmy czasu i zacznijmy realizować mój plan.
[...]"
~*No ale to też tak sensu nie ma. Skoro ten plan kiedyś nie zadziałał, to po co Slade miał się trudzić z powtarzaniem go? Przecież wiadomo, że skoro Tytani raz sobie poradzili z tą maszyną, to tym bardziej poradzą sobie drugi raz. Jakby nie można było wymyślić czegoś nowego, a nie wiecznie powtarzać to samo.*~
~Miło chociaż, że Tristitia The NadOpko zauważa, że to trochę zjebane to powtarzanie pomysłu, który nie wypalił. Jednak mimo tego pokazywanie dziur w swej historii nie sprawi, że się ich pozbędzie. Także ta, powinno się wymyślić coś oryginalnego, a nie wiecznie powtarzać to samo.~
|Mimo to mogłaby jakoś skomentować w myślach fakt, że Slade The Turbo Opko powtórzył plan, który już raz nie zadziałał. Dzięki temu widać by było, że opkowa Tristitia się rozwija. Mamy prawie koniec tego FanFiKKKtion, to już sześćdziesiąty bodajże szósty rozdział, a ta pała nadal jest płytka jak kałuża. No jak można tak nie rozwijać postaci głównej i to jeszcze w narracji pierwszoosobowej?|
<Dodatkowo czy naprawdę nie dałoby się skrócić tej historii? Te rozdziały po wątku z Sezorisem to jawne fillery, co nie pomaga historii. Mogłoby w danym rozdziale na przykład zginąć dwóch Tytanów na raz i to byłoby znacznie ciekawsze. No ale jak widać dawna Ramoninth nadal nie ogarniała, że od ustalonego planu można odejść.>
*No i też nadal, życie Tristitii The Łopłopłopko jest cholernie nudne. Wiecznie jedynie co robi to obserwuje co wykonuje Slade, kradnie coś bądź nadzoruje. Jedynie chyba raz jej misja się różniła. Aż ciężko uwierzyć, że tak nudne życie mogło jej się spodobać.
~*Nadal brakuje też czynności, które oni by wykonywali podczas tej rozmowy. Wiemy, czepiamy się, ale to naprawdę jest cholernie nierealistyczne. Jasne, statyczne rozmowy mogą wyjść całkiem spoko, bowiem dam przykładowy dialog ze staaarej wersji pierwszego rozdziału do pierwszych Kronik Kombinatu:
„[...] – Nad czym tak myślisz? – spytał po chwili osiemset dziewięćdziesiąty piąty żołnierz Overwatch Soldiers.
– Stresuję się. – odpowiedziałam, wyglądając przez okno i obserwując kosmos.
– Czym?
– Jutrzejszym dniem. Przecież wiesz, że jutro mam zacząć naukę w nowym liceum.
– O ja nie mogę, a ty znowu o tym? Czym się stresować? Wejdziesz, podporządkujesz sobie klasę, jak to ty masz w zwyczaju, z tego co niejednokrotnie opowiadałaś i po problemie.
– I pomyśleć, że przez tamtą szmatę musiałam odejść z mej ulubionej szkoły...A poza tym, ja się zawsze stresuję zmianą szkoły, wiesz przecież.
– Niby wiem, ale nadal będę ci mówił, że to nie ma sensu. Planety podporządkowujesz Kombinatowi, to grupki rozwydrzonych licealistów sobie nie podporządkujesz?
– Na szczęście teraz mam wylądować w szkole prywatnej, więc powinno być lepiej niż w publicznym liceum.
– No to tym bardziej będzie ci łatwiej, bo w końcu w prywatnych szkołach klasy liczą mniej uczniów niż w publicznych.
– Niby wiem i wiem też, że nie mam się czym stresować przy moim charakterze, no ale co ja ci poradzę na to, że już tak mam.
– Zobaczysz, że nie będziesz miała powodów do stresu.
– Przekonamy się jutro, ale podejrzewam, że będzie tak jak mówisz. A tak z innej beczki, mam nadzieję, że jutro też rozwiąże się ta sprawa sprzed miesiąca dotycząca, no wiesz, tamtego nieszczęsnego wymiaru, którego nie udało nam się podbić za pierwszym razem. Chciałabym, aby ktoś wreszcie potwierdził winę Elity.
Po tych słowach, usłyszałam że mój towarzysz westchnął z zniechęceniem i rzekł:
– Boże, z wami czasem nie da się wytrzymać. A poza tym, skąd masz pewność, że to ich wina? Może to wina i ich, i twoja.
– Czy ty coś sugerujesz?! – zawołałam, odrywając się od okna.
– Niczego nie sugeruję, po prostu to nie musi być na pewno ich wina. W końcu to jeszcze nie jest potwierdzone.
– Jestem pewna, że to na sto procent ich wina.
– Zobaczymy dopiero, gdy Advisory to potwierdzą lub temu zaprzeczą.
[...]"
Znacznie lepiej to wygląda, mimo iż dialogi nadal są statyczne jak dupa, niż to w FanFiKKKtion o Tristitii The Turbo Łopłopłopko, nie? Chociaż wiadomo, dialogi dynamiczne są znacznie lepsze, teraz macie przykład z obecnego pierwszego rozdziału do pierwszej części Kronik Kombinatu:
„[...] – Stresuję sięęę... – powiedziałam w pewnym momencie, patrząc w okno, mimo iż kosmos znałam jak własną kieszeń.
– Czym? – spytał osiemset dziewięćdziesiąty piąty żołnierz Overwatch Soldiers.
– Jutrzejszym dniem. – odpowiedziałam, nie odrywając wzroku od okna – Przecież wiesz, że jutro mam zacząć naukę w nowym liceum. – przypomniałam, siadając prosto i zakładając ramię na ramię.
– Serio. SERIO. – zaczął, kiedy kątem oka spojrzałam w jego kierunku – I czym się niby stresować, szczególnie przy twoim charakterze? – zadał to w sumie retoryczne pytanie, gdy spuściłam na chwilę wzrok – Wejdziesz, podporządkujesz sobie klasę, jak to ty masz w zwyczaju z tego, co niejednokrotnie opowiadałaś i tyle. – streścił to, co zwykle robiłam z nową klasą, kiedy spojrzałam w kierunku przedniej szyby i ujrzałam, że przelatywaliśmy obok jakieś planety, która wyglądała jak elipsa.
– I pomyśleć, że przez tamtą szmatę musiałam odejść z mej ulubionej szkoły. – rzekłam, w miarę możliwości krzyżując nogi i przy okazji prostując ręce – Poza tym, wiesz przecież, że ja zawsze stresuję się zmianą szkoły. – przypomniałam, opierając się dłońmi o siedzenie i odwracając w kierunku mego kierowcy.
– Wiem, znam cię wystarczająco długo, ale to nie zmieni faktu, że zawsze będę ci powtarzał, że to jest bez sensu. – odparł, gdy zauważyłam za oknem planetę w kształcie sześcianu, ja pierdolę, przez jaki my wszechświat przelatywaliśmy – Współwładasz Kombinatem i co noc dowodzisz wielotysięczną armią, więc grupki rozwydrzonych licealistów sobie nie podporządkujesz? – zadał to retoryczne pytanie, kiedy na chwilę zatrzymał pojazd i nacisnął kilka przycisków na panelu sterowania, dzięki czemu system zaczął wyświetlać, gdzie znajdowały się wszystkie obecne czarne dziury.
– Na szczęście teraz mam wylądować w szkole prywatnej – mówiłam, gdy system wskazał czarną dziurę, przez którą mieliśmy wydostać się z tego wszechświata do naszego – więc powinno być lepiej niż w publicznym liceum. – zakończyłam, kiedy usłyszałam dźwięk uruchamianych dwóch, dodatkowych silników.
Tak, bowiem w tymże imperium pojazdy latające już od dawna potrafiły poruszać się z prędkością światła. Gdyby nie to, to Kombinat nie miałby szans poszerzać swoich wpływów w błyskawicznym tempie. W końcu do większości wymiarów i wszechświatów ogólnie dało radę dostać się jedynie przez odpowiednie czarne dziury. Przechodząc jednak do naszej rozmowy, nie skończyła się ona w tym momencie. Po mej wypowiedzi, mój towarzysz rzekł:
– Widzisz? – spytał, rozpędzając pojazd do prędkości nadświetlnej – Tym bardziej będzie ci łatwiej. – zapewnił, gdy wpadliśmy do czarnej dziury i przez jakiś czas dało się zobaczyć jedynie pędzące światło – Klasy w szkołach prywatnych zawsze są mniejsze. – stwierdził oczywistość, kiedy spojrzałam w jego stronę, bowiem za oknem na razie nie widniało nic interesującego.
– Niby wiem oraz zdaję sobie sprawę, że przy moim charakterze nie ma się czym stresować – zaczęłam, zakładając ramię na ramię i odwracając się, bowiem stosunkowo szybko ujrzałam kątem oka coś zielonego – ale no co ja ci poradzę na fakt, że już tak mam. – zakończyłam, widząc, że po prostu pędziliśmy przez zielony tunel czasoprzestrzenny.
– Zobaczysz, że nie będziesz miała powodów do stresu. – zapewnił i w sumie wiedziałam to, ale jednak i tak zawsze się obawiałam.
– Przekonamy się jutro, ale podejrzewam, że masz rację. – rzekłam, kiedy wypadliśmy do naszego Wszechświata i pojazd na chwilę zatrzymał się – Tak w ogóle, mam nadzieję, że wyjaśni się sprawa sprzed miesiąca dotycząca tamtego wymiaru. – zmieniłam temat, widząc, że znajdowaliśmy się niedaleko Jowisza oraz słysząc gasnące dodatkowe silniki – Wypadałoby, aby ktoś w końcu potwierdził winę Elity. – zakończyłam, prostując ręce, gdy ruszyliśmy w drogę na Ziemię.
Kiedy wypowiedziałam to ostatnie zdanie, usłyszałam, że mój towarzysz westchnął z zniechęceniem.
– Jak tak na was patrzę, to dziwię się, jak regularna armia wytrzymuje z wami. – powiedział, kiedy odwróciłam się w jego stronę i szeroko uśmiechnęłam się – Skąd masz pewność, że to ich wina? – zapytał, gdy założyłam nogę na nogę, oczywiście w miarę możliwości – Może to wasza wspólna wina. – wysnuł tę nieprawdopodobną hipotezę, bowiem każdy wiedział, że jak nieznany jest winowajca, to winę zawsze ponosiła Elita.
– Niepisana zasada Kombinatu mówi, że jak nieznany jest winowajca, to winę zawsze ponosi Elita. – wyjaśniłam, gdy ponownie westchnął zniechęcony słysząc moją logikę – Więc to na stówę ich wina. – podsumowałam, zakładając ramię na ramię.
– Wiesz, że ta zasada nie ma sensu? – spytał, kiedy usiadłam prosto.
– Nikt nie prosił o dodatkowy komentarz. – odpowiedziałam, patrząc w kierunku przedniej szyby – To na stówę ich wina. – powtórzyłam, opierając nogi o panel sterowania, oczywiście tak, aby przypadkiem nic nie nacisnąć.
– Dobrze, że w Elicie są też normalne jednostki. – rzekł, gdy szeroko uśmiechnęłam się, słysząc to – Szkoda, że jest to rzadko kiedy widywana pierwsza piątka oraz twoi ochroniarze. – dodał, kiedy poprawiłam swoją pozycję siedzenia, bowiem nieco zsunęłam się.
[...]"
Wszystko jest lepsze od tego turbo FanFiKKKtion.*~
~To wiadome, plus Kroniki Kombinatu zawsze będą lepsze od obecnie analizowanego turbo gówna. Jakbyś kiedyś nie mogła się postarać tak jak teraz się starasz.~
~*Niedojebanie jeszcze trzymało jak widać.*~
~Niestety ;===;~
923. „[...] – Och, ostatni z Tytanów. Jaka szkoda, że nie dożyjecie dzisiejszej nocy.
– Chciałbyś, Slade. Prędzej my was pokonamy, niż wy nas. – odparł Robin.
– Tak sądzisz? – w tym momencie spojrzał na mnie – Tristitio...
Po tych słowach, zrozumiałam że miałam nacisnąć odpowiedni przycisk na mej tubie i zacząć z nimi walczyć. Od razu to wykonałam i, gdy osłonił mnie pancerz z Czarnobylitu, ujrzałam niemałe zaskoczenie na twarzach Robina i Raven. Byłam pewna, że nie spodziewali się tego ujrzeć.
– Jak to możliwe? – spytała zszokowana Raven.
– Uwierz, moja droga. Wiele rzeczy jest możliwych. – odpowiedział Slade, nadal szyderczo się uśmiechając.
Jednak, po tej rozmowie, rzuciliśmy się do walki. [...]"
|Kurde, tutaj to jeszcze bardziej wygląda jakby Tristitia The Śmietnik była na posyłki. Czy ona serio nie mogłaby mieć własnego życia oraz własnych zasług w tym, co robił mój opkowy klon? To jeszcze bardziej ją zubaża, a to nie pomaga w polubieniu tej parówy.|
<Szkoda też, że ich rozmowy przed walką nadal są sztuczniejsze od najsztuczniejszego materiału na świecie. Jakby nie mogli w jakiś normalny sposób pogadać, no, w końcu przed walką też da się sensowniej pogadać. W losowym filmie akcji dialogi przed walką są ciekawsze.>
*Dodatkowo znowu zostało udowodnione, że dawna Ramoninth potrafiła dodawać dopiski pomiędzy wypowiedziami. Powinno się to robić częściej, aby nie wyglądało to na lenistwo. Wiem, że pisanie dialogów dynamicznych trochę zajmuje, ale przynajmniej dodaje coś do historii. Plus nad swoim opowiadaniem należy się starać.*
~*Przemyśleń głównej Mary Sue też brakuje. Powinna chociaż odrobinę w myślach komentować to, co zaszło i zachodzi. Jak mamy się z nią utożsamić, skoro w ogóle nie komentuje tego, co się wokół niej dzieje?*~
~Generalnie jest to typowy, nudny dialog jakich w tym opku masa. No a dialogi mogłyby być jednymi z najlepszych elementów, gdyby dawna Ramoninth raczyła się postarać.~
924. „[...] Podczas tej walki okazało się, że pancerz z Czarnobylitu, poza stanowieniem bardzo dobrej ochrony przed uszkodzeniami również wzmacniał naturalne zdolności właściciela, dzięki czemu używanie nadprzyrodzonych zdolności było dzisiaj znacznie przyjemniejsze. Aż w końcu nastało coś, na co Slade na sto procent czekał z utęsknieniem zapewne od pierwszego dnia po jego urodzeniu. Otóż, w którejś chwili, moje ręce zabłysły na biało, po czym uderzyłam w podłogę. Kiedy to zrobiłam, w kierunku Tytanów z ogromną prędkością zaczęła pędzić fala uderzeniowa zrobiona z wiązek dezintegrujących. Raven zdążyła odskoczyć na bok, jednak Robin nie miał tyle szczęścia, przez co fala trafiła go i zdezintegrowała na wieki wieków.
– ROBIN! – krzyknęła Raven, gdy jej przyjaciel rozpływał się w białej poświacie.
Jednak, nim zdążyłam jakkolwiek radośnie zareagować na ten widok, poczułam nagłe przytulenie mnie, a następnie usłyszałam uradowany głos Slade'a dochodzący z boku:
– Jezu Chryste, kochanie, dziękuję, dziękuję, dziękuję! Właśnie zdezintegrowałaś mojego największego wroga! Gdyby to był Internet, właśnie zasypałbym cię emotikonkami serc.
– Oj, nie ma za co. To po prostu szczęśliwy zbieg okoliczności. – skomentowałam sytuację.
Ale fakt, też się cieszyłam, że Robin wreszcie zginął. Czasem zastanawiałam się, czy przeciętny człowiek może go zabić i jak widać, tak! To było możliwe i właśnie się ziściło. No, ale kiedy Slade mnie puścił i oboje spojrzeliśmy w kierunku Raven, zauważyliśmy złość, jaka ją ogarniała. Chwilę później, jej oczy zabłysły na biało, a wokół dłoni wytworzyły się czarne poświaty, po czym powiedziała wściekłym głosem:
– Zapłacicie mi za to, że zabiliście moich przyjaciół!
Po czym ponownie zaczęliśmy walczyć. [...]"
|
Wreszcie ten kasztan kipnął, ile można było czekać. 8) Szkoda tylko, że jak zwykle któregoś z Tytanów rozwaliła Tristitia The Śmieć. Czy naprawdę któregoś z nich nie mogłaby zajebać jakaś postać kanoniczna? Bowiem jak na razie to dodaje tylko do marysueizmu głównej idiotki, co nie pomaga.|
<Szkoda tylko, że znowu scena zabicia kogoś przez moją opkową wersję jest tak spłycona. Jakby nie można było, chociażby poprzez przemyślenia głównej kretynki oraz wplecenie odpowiednich czynności pomiędzy wypowiedzi, opisać atmosfery i tak dalej. Jasne, Slade mógłby się cieszyć, że Robin kipnął, wszakże to był jego największy wróg. Niemniej, scenę morderstwa powinno się jakoś lepiej opisywać, a nie tak o.>
*Szkoda też, że obecnie Raven nie mogłaby się zgadać z Tytanami Wschodu, aby zategesować Slade'a i Tristitię The Dziwkę. Dzięki temu owi Tytani mogliby pojawić się więcej niż raz. Jasne, Tytani Wschodu to słabiaki, ale można by dać kilka rozdziałów, gdzie Slade i Tristitia The Kurwa muszą się napierdalać z Raven i Tytanami Wschodu. Jednak jak wiemy to wymagałoby odejścia od ustalonego planu, a dawnej Ramoninth to się w głowie nie mieściło.*
~*No i też ależ oczywiście, że pancerz musiał wzmacniać zdolności Tristitii The Pizdy. Bowiem wiecie, gdyby ta karakanka nie miała samych ułatwień w życiu to byłoby to realistyczne. No a wtedy nie byłaby Mary Sue i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a dawnej wersji mnie ewidentnie o to nie chodziło.*~
~Dodatkowo tutaj widać jak bardzo przydałaby się narracja trzecioosobowa. Dzięki temu można by przedstawić jak Raven radziła sobie z utratą wszystkich jej przyjaciół. No ale nie, lepiej do takiego opowiadania było wjebać narrację pierwszoosobową. -_-~
925. „[...] Jednak, przedmiot uderzył w jakąś metalową część ściany. Kiedy to nastąpiło, dało się słyszeć dźwięk uderzania o metal oraz iskrzenia się. Nie wiedziałam, co to znaczyło, ale zauważyłam, że wpływało to na ściany, powodując że zaczynały się zawalać. Widząc to, od razu przemieniłam się w niematerialnego orła, ówcześnie osłaniając Slade'a niebieską barierą i, że tak powiem, „wchłaniając" go, po czym wyleciałam z walącej się bazy i zaczęłam lecieć w poszukiwaniu jakiegoś bezpiecznego do zatrzymania się miejsca."
|No do kurwy jasnej, ile można powtarzać ten sam wątek? Milion razy w tej historii mieliśmy już walącą się bazę lub trafienie głównych bohaterów do więzienia. To jest już po prostu nudne i aż dziw bierze, że nikt w komentarzach tego nie zauważył. Jakby nie można było wymyślić jakiegoś oryginalnego zakończenia walki, a nie takie o.|
<Poza tym, dlaczego moja opkowa wersja chociaż w myślach nie komentuje takich sytuacji? Aż się wierzyć nie chce, że nie miała na ten temat chociażby z perspektywy czasu przemyśleń. Widać przez to, że to opko po prostu było pisane na siłę, co nie pomaga w polubieniu go.>
*I generalnie przez to nie ma co za wiele pisać o tym fragmencie. Po prostu jest taki sam jak większość zakończeń walk w tym opku, co irytuje i nudzi jednocześnie.*
926. „[...] Cieszyłam się, że została już Raven, bo gdyby udało nam się ją pokonać, mielibyśmy prostą drogę do realizacji naszego celu. [...]"
~*Taka zakulisowa ciekawostka: Raven zginie jako ostatnia, ponieważ z Tytanów ją najbardziej lubię. :D*~
~To zabrzmiało zbyt prosto. xD~
~*Życie zawsze pisze najciekawsze historie. :D W każdym razie, no bardzo zabawne, ale Raven to najpotężniejsza z Tytanów. Dlatego też ja bym się bardziej obawiał jej pokonania. Nie dość, że OP jak chujem strzelił, to teraz straciła wszystkich przyjaciół, więc pewnie by się wkurwiła. A jak wiemy mocami Raven kontrolują jej emocje, więc jeszcze gorzej. Mógłby z tego w sumie wyniknąć ciekawszy wątek, ale oczywiście to się nie stanie, bowiem wymagałoby czasu i pomysłów.*~
~No ale oczywiście, że uda im się ją pokonać. Bowiem gdyby to ona pokonała ich, to byłoby zbyt ciekawe i oryginalne. No a jak wiadomo nie o odchodzenie od planu dawnej Ramoninth chodziło.~
927. „[...] No, ale w którymś momencie, trafiłam na pole, a jakżeby inaczej, opuszczonych magazynów. Jump City wręcz się od nich roiło, z tego wniosek albo to po prostu ja miałam szczęście."
|To jest tak sztuczne, że aż poziom sztuczności na dzisiaj wyjebał ponad limit, a nawet nie mamy popołudnia. Czy naprawdę nie mogliby jakoś inaczej odbudować bazy? Jasne, raz czy dwa mogliby na takie pole trafić, ale obecnie widać, że jest to wpychane na siłę.|
<W ogóle to nie mogliby jako bazy zbudować sobie bunkra? To byłoby znacznie ciekawsze i w sumie bardziej sensowne, bowiem trudniej byłoby ich odnaleźć. No ale nie, po co się zastanawiać jak ciekawiej poprowadzić historię. Lepiej wykorzystywać utarte schematy, nawet jeżeli są sztuczne jak cholera.>
*No chyba, że jakoś by się wyjaśniło wcześniej czemu Jump City roiło się od takich pól. No ale oczywiście tego nie zrobiono, bowiem po co czynić historię bardziej realistyczną.*
928. „[...] Kiedy zaś ten wstał, jeszcze raz mocno mnie przytulił i zawołał uradowany jak małe dziecko:
– Dziękuję!
– Oj naprawdę, nie ma za co. Ja też się cieszę, że mamy go z głowy, ale nie przesadzajmy. – skomentowałam, również odwzajemniając przytulenie.
– To był mój wróg numer jeden, więc wiadomo, że się nadludzko cieszę!
– Rozumiem, rozumiem. Na twoim miejscu też bym się cieszyła, jednak teraz trzeba po pierwsze odbudować bazę, a po drugie pokonać Raven. Co może być jeszcze bardziej problematyczne, bowiem straciła wszystkich swoich przyjaciół, więc nie cofnie się przed niczym.
Po tych słowach, Slade i ja puściliśmy się, po czym spojrzał na mnie i odparł:
– Faktycznie, o tym zapomniałem. No, ale dałaś sobie radę z Cyborgiem, Gwiazdką i Robinem, więc jestem pewien, że pokonasz i Raven.
– Miejmy nadzieję, że stanie się to w miarę szybko. – powiedziałam
– Ja też, bowiem chciałbym już spokojnie zrealizować moje wieloletnie marzenie. Jednak, od jutra wypadałoby zająć się odbudowywaniem bazy.
[...]"
~*Serio zaczynam żałować, że to turbo opko nie jest w narracji trzecioosobowej. Chciałabym zobaczyć, jak Raven sobie radzi po utracie wszystkich swoich przyjaciół. To mogłoby dodać coś ciekawego oraz mogłoby to też jakoś wpływać na Tristitię The Szambiarkę. W końcu na co dzień mogłaby chociażby przypadkiem spotykać się z Raven i coś by się działo.*~
~Tristitia The Szambiarka. X"""DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD~
~*Pasuje do niej to określenie jak ulał. ;"""DDD*~
~Niby wiem, ale i tak. XD Anyway, wracając do analizy, to oczywiście, że to Tri The Opko musi udać się zabić Raven. Jakby chociaż raz tego sukcesu nie mógł osiągnąć Slade bądź Sebastian. To jest straszne spłycanie ich, co nie pomaga, bowiem w serialu byli ciekawymi postaciami. Tymczasem tutaj wszyscy są spłycani tylko po to, aby główna szmata mogła zabłyszczeć jak gówno w brokacie.~
|Przemyśleń też brakuje, przez co nie możemy odczuć tego, jak bardzo mój opkowy sobowtór oraz Tri Opko Version się cieszą. No a skoro śmierć Robina to dla nich takie radosne wydarzenie, to powinno się tutaj dać jakieś przemyślenia głównej pały oraz ich czynności dopisane pomiędzy dialogami. To by podbudowało emocjonalność tej sceny. Ciągle nie mogę uwierzyć, jak można było się tak nie starać nad swoją historią.|
<W sumie to te dialogi są tak nudne, że nie ma co za wiele o nich pisać. To oczywiście nie pomaga, bowiem dialogi powinny być fajne. W końcu to normalne, że ludzie między sobą rozmawiają, no. No a rozmawia się tylko na ciekawe dla dwóch osób tematy. Plus taki sposób prowadzenia dialogów nie pomaga w uwierzeniu w relacje postaci, bowiem w ogóle nie gadają o dupie Maryni.>
~*Dobrze, że chociaż dwa fragmenty do analizy na dzisiaj nam zostały i koniec na dzisiaj.*~
~Jak będziemy do domu znowu pociągiem wracać to chyba ci jebnę.~
~*Nie marudź tylko szukaj jak dojść do PKP Warszawa Ochota.*~
~Ty idiotko, jesteśmy niedaleko centrum. Można stąd dwoma autobusami do domu wrócić. XD~
~*Jazda na około jest bardziej pasjonująca, paszcza mie tam. :D*~
|Z kim przyszło mnie się zadawać. XD|
<*Wpisuje w Google.* Jak zmienić stwórcę? xD>
~*~Hehe ;"""DDD~*~
929. „[...] Postanowiliśmy, że nie będziemy się gimnastykować z innym jej wyglądem i po prostu stworzymy idealną kopię bazy zniszczonej. [...]"
*A.K.A. Nie chciało mnie się opisywać nowego wyglądu, więc jebnęłam tym zdaniem.*
~*Correct ;=;*~
*Ja nie mogę, brak słów. ;=; Jakby nie można było nawet opisać jakiegoś wyglądu bazy z grafik z Google Grafika. To by przy okazji pokazało, że starałaś się nad pisaniem swej historii, a nie odwalałaś takie coś.*
~*Moje niedojebanie było niepojęte. ;===;*~
*Właśnie widzę i nie jestem z tego powodu dumny. ;=;*
930. „Rozdział LXVII – Porwanie"
~**Piski radości.* Kurwa, już sześćdziesiąty siódmy rozdział! Już niedługo! Koniec widzę! ;"-)*~
~Szkoda tylko, że ten rozdział będzie jebanym fillerem. Jakby nie można było go jakoś połączyć z fabułą, to miałby sens. No ale widać, że jest to wjebywane, bowiem plan nakazywał.~
|Dodatkowo nie można byłoby go jakoś ciekawiej zatytułować? Nazwanie rozdziału w ten sposób jest tak samo przeruchane jak nazywanie opowiadania w ten sposób. Dałoby się go nazwać inaczej, acz ciekawiej i nadal zgodnie z akcją rozdziału.|
<Najważniejsze jednak, że powoli zbliżamy się do końca tego cyrku. To ewidentny sukces.>
~*No i też dobrze, że skończyliśmy dzienny limit analizy na dzisiaj. Możemy więc skończyć, je! I zgadnijcie, kto popierdala pisać rozdział pierwszy do drugiej części Kronik Kombinatu? :D*~
~Kurwa ja pierdolę, jeszcze nawet pierwszej części nie napisałaś. XD~
~*Ale druga jest do Portala, więc może iść równolegle. :D*~
*Idę skoczyć z mostu, zw. XD*
~*:DDD Anyway, koniec już na dzisiaj.*~
~*~*Paszcza tam. xDDD*~ ;"""DDD*~
931. „[...] Oprócz tego, co było obecnie dość istotne, kiedy wychodziłam na miasto, choćby po to, aby spotkać się z Sebastianem, zaczęłam czuć się obserwowana. Jednak, kiedy odwracałam się, nie widziałam nikogo podejrzanego, kto by mnie obserwował. [...]"
~*Oł jea biczys, wracamy do analizy po czterech miesiącach i około trzech tygodniach przez które kurwa tyle się zmieniło, że to aż szok. No i przerwa od pisania ewidentnie dobrze mi zrobiła, wracam z nową energią. I wiem, że mieliśmy analizować we wtorek, bowiem od wtorku oficjalnie kończy się moja przerwa (w poniedziałek idę na Moczydło a jutro mam kilka rzeczy do zrobienia), ale zebrało mnie się na analizowanie.*~
~Osoba powyżej jest obecnie NadSzczęśliwa, więc wiecie, zmieniło się jeszcze więcej. xD~
|A jak tam... ~*Pytasz mnie tak, jakby mi na tym etapie zależało na niej. XD*~ Japa xD ~*;"""DDD*~|
~*Anyway, wracając do analizy, to jest kurwa normalne uczucie. Ja mam tak all day, all night, no chyba, że śpię. I da się z tym żyć i w jakieś formie obrócić na swoją korzyść, NIE PYTAĆ, OK?*~
~Plus to jeszcze nic dziwnego. Można się tak czuć w mieście, wszakże w mieście dużo ludzi jest, więc często ktoś nawet przypadkiem spojrzy w twoją stronę. Także nie ma powodów do dramatyzowania, może po prostu kiedyś nie zwracała na to uwagi.~
|No i to zdanie jest długie jak historia niedojebania PiS-u, no może nieco krótsze. Serio, powinno się je podzielić na dwa i znacznie lepiej by to wyglądało.|
932. „[...] Myślałam, że to uczucie było spowodowane tym, że po prostu dawno z nimi nie rozmawiałam. [...]"
<Z Sebastianem tak dodam od siebie i chodzi o uczucie bycia obserwowanym. Jeżeli dobrze pamiętam, bowiem to turbo opko nie zasługuje na weryfikację informacji. W każdym razie, czy ona na serio musi tak wszystko naciągać? Jeny, to normalne, że można się czuć obserwowanym. A na mieście to już w ogóle.>
*Generalnie w tym łopku świat jest mega mały, z tego co się niejednokrotnie przekonaliśmy i przekonamy. Jakby wszystko nie musiało się obracać wokół głównych bohaterów i ich wrogów, wszakże postaci mogłoby być więcej. I narracja mogłaby być trzecioosobowa, to wtedy historia byłaby ciekawsza.*
~*Niestety jak się zdążyliśmy przekonać, kiedyś byłam tak NadNiedojebana, że aż szok.*~
~Dzisiaj też jesteś.~
~*TAAAKI MIŁY. XD*~
~No sorki, ale to nie ja stworzyłem to:
Albo to:
I KURWA JASNA TO XD:
~
*Wolałem Ramoninth przed jej pójściem do psychiatry. Była nerwowa w chuj, ale jeszcze minimalnie normalna. XD*
<Ciekawe czy w Orion Pharma wiedzą, że ich antydepresant może jako normalną stronę uwolnić pojebaną stronę pacjenta. XD
~*;"""DDD*~
933. „[...] – Slade...
Słysząc swe imię, odwrócił się w moją stronę i spytał:
~*THIS IS CATALAN HARDBASS!*~
~Między innymi o tym kurwa mówiłem. XD~
~*Dzień dobry! ;"""DDD*~
– O, hej Tri. Coś się stało?
– Wiesz...Mam pewną sprawę. Otóż od jakiegoś czasu czuję się obserwowana, ale tylko wtedy, kiedy wyjdę na miasto. Gdy wracam do bazy, ten problem znika. Wiesz może dlaczego? – odparłam
– Nie mam pojęcia, ale sądzę, że po prostu to normalne wrażenie. Wiele osób ma tak jak ty i nic im się z tego powodu nie dzieje.
– Niby wiem, ale takie osoby najczęściej czują się obserwowane także w budynkach, a ja tak nie mam.
– Hmmm...Nie wiem, naprawdę nie wiem dlaczego tak masz. Sądzę, że nie jest to nic niebezpiecznego i w końcu się do tego przyzwyczaisz.
– Wątpię
– Do wszystkiego da się przyzwyczaić. A poza tym, nie bój się, jestem pewien, że nic ci nie grozi.
[...]"
~*Nie, ale akurat w tym momencie Slade ma rację. To nie jest nic nie wiadomo jak niebezpiecznego, dopóki nie towarzyszą temu jakieś halucynacje. Wtedy to zbyt normalnie nie jest. Umówmy się, na sto procent sporo ludzi ma wrażenie bycia obserwowanym.*~
~Plus nie do wszystkiego da się przyzwyczaić, Slade. Na przykład jeżeli dziecko jest bite przez rodziców, to wątpię, aby się do tego przyzwyczaiło. Także ta, to trochę zbytnie uogólnienie.~
|Plus nie mogliby na ten temat dłużej porozmawiać? Może potem ich rozmowa przeszłaby do jakiegoś innego tematu i dostalibyśmy, ja wiem, rozwój ich relacji? Bowiem koniec turbo opka zbliża się wielkimi krokami, a ich relacja nadal nawet minimalnie się nie rozwinęła. Aż się nie chce wierzyć, jak można było stworzyć tak ultra płytkie postacie.|
<Nadal brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. Ja na serio nie uwierzę, że absolutnie nic podczas tej rozmowy nie wykonywali. No a to dodałoby jakieś serio brakującej temu opku dynamiki.>
*Przemyśleń Tristitii The Opko wciąż brakuje. Skoro ta historia jest w narracji pierwszoosobowej, to powinno być tutaj więcej przemyśleń, aby jakoś rozwinąć tego głupiego łososia jakim ewidentnie jest Tristitia The Opkeł. Nie mogę uwierzyć, że ona jedyne co to od początku tego FanFiKKKtion stała się bardziej irytująca.*
~*Wyobrażacie sobie, że tak wygląda Retconningowa NadSaga? To byłaby masakra. ._.*~
|Nawet tak nie strasz. ._.|
~*No właśnie. .___.*~
934. „[...] – O, hej Tri. Co się stało, że do mnie dzwonisz?
W tym momencie, opowiedziałam mu o tym samym problemie, o którym przed chwilą rozmawiałam ze Sladem. Kiedy dowiedział się o tym, rzekł:
– Hmmm...To wydaje się dziwne. Nie jestem pewien, czy mam dobrą koncepcję na ten temat. Może spotkamy się i zadam ci więcej pytań na ten temat, to może bardziej będę pewny tego, czego to może dotyczyć.
– OK, tylko kiedy i o której? – spytałam
– Możemy nawet dzisiaj i to choćby zaraz.
– OK. Jestem ciekawa, do jakich wniosków doszedłeś, bowiem to uczucie jest irytujące i niepokojące zarazem.
– Domyślam się, ale na razie nie powiem ci, co wymyśliłem, bo po prostu nie jestem pewien, czy dobrze myślę. Jak się spotkamy i jeszcze więcej na ten temat porozmawiamy, to prawdopodobnie będę wiedział.
– Dobra, to ja już do ciebie pędzę.
– OK. To do zobaczenia za niedługi czas.
– No, do zobaczenia.
[...]"
~Dobrze, że nie pamiętam co on tam wymyślił i, że nie pojawi się to w analizowanych fragmentach. Obawiam się, że to byłoby tak głupie i/lub cringe, że by nam mózgi oczami wypłynęły.~
|W ogóle, co jest niepokojącego w uczuciu bycia obserwowanym? Ramoninth tak ma od dzieciństwa i jakoś nie uważa tego za niepokojące. Jasne, na początku to uczucie może być irytujące, ale niepokojące? W sumie ludzie są różni, a nawet jakby to u Tristitii Opko Version wszystko da się uzasadnić tym, że jest głupim łososiem.|
<I też nie mogliby przez telefon dłużej pogadać? Nie wiem, ten temat mógłby być na przykład końcówką ich rozmowy, a nie główną częścią. Jak mamy uwierzyć w ich miłość, skoro nie gadają o dupie Maryni i nie spędzają ze sobą więcej czasu jak typowe zakochane osoby?>
*Generalnie to jest to kolejny, typowy i nudny dialog jakich mnóstwo w tym turbo opku. Jakby nie można się było postarać i napisać ciekawszych dialogów. Może gdyby dawna Ramoninth się postarała, to ta historia miałaby jakąś większą zaletę, no ale nie.*
~*Nadal brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej debaty. Znaczy które by wykonywała Tristitia The Śmieć, bowiem w końcu Sebastiana nie widziała. Nie uwierzę, że tak po prostu siedziała, każdy podczas rozmowy telefonicznej przynajmniej chodzi po mieszkaniu.*~
~Jej przemyśleń również brak. Mogłaby się chociaż zastanowić, na jaką hipotezę wpadł Sebastian The Opko. Jednak jak wiemy to by wymagało czasu i pomysłów, a dawna Ramoninth wolała pisać tę historię na siłę niż się postarać. I teraz my musimy się ponad rok z tym użerać.~
~*Niestety, ale przynajmniej jesteśmy coraz bliżej końca.*~
~Chociaż tyle dobrego.~
935. „Kiedy byłam na dworze, postanowiłam że udam się jeszcze do sklepu, kupić mi i Sebastianowi coś do jedzenia i picia. Podejrzewałam, że byłabym u niego, jak zwykle, dość długo, więc wypadałoby się w coś zaopatrzyć. Poza tym, myślałam też, dlaczego Slade tak przesadnie się o mnie martwił. Podejrzewałam, że dotyczyło to wydarzeń z przeszłości, które się na mnie negatywnie odbiły, ale sądziłam, że i tak, i siak przesadzał. Jednak, w którejś chwili mej drogi do sklepu, poczułam się jeszcze bardziej obserwowana niż normalnie, ale nie zdążyłam się odwrócić, bowiem kiedy chciałam to zrobić, poczułam mocne uderzenie w głowę. Czując to, jęknęłam z bólu i osunęłam się nieprzytomna na ziemię..."
|A, czyli jednak nie dowiemy się jaką hipotezę miał Sebastian Opko Version. Może to i dobrze, bowiem pewnie rozpędziłoby to już i tak wirującą wokół Słońca karuzelę cringe. Poza tym, dlaczego ten wątek porwania pojawił się tak nagle ot tak o? Nie można byłoby tego jakoś z fabułą połączyć jeżeli chciało się to wprowadzić? Co prawda nie wiem jak, ale jestem pewien, że dałoby się coś wymyślić. Tak to po prostu jest to niepotrzebny filler, a takowych jest w tym opowiadaniu ewidentnie za dużo.|
<Dodatkowo na serio ciężko jest uwierzyć w relacje pomiędzy moją opkową wersją a Slade'em i Brother Blood. Właściwie nie są one rozwijane, a powinny, bowiem inaczej są niewiarygodne. Nadal wydaje się jedynie, że moja opkowa wersja jest w relacji mistrz-uczennica ze Slade'em, a Brother Blood The Opko jest jedynie ich sojusznikiem. To po prostu jest niepojęte, że wszystko jest na tym samym płytkim poziomie co zwykle.>
*Na serio brakuje też więcej przemyśleń tego paszteciarza. Mogłaby się nieco dłużej zastanawiać nad tym, nad czym myślała plus mogłoby się przed tym wątkiem porwania jeszcze coś ciekawszego stać. Jednak jak widać akcja musi pędzić na łeb na szyję zgodnie z planem. Jak widać dawna Ramoninth nie potrafiła przyjąć do swego pustego łba, że plany na opowiadania mogą się zmieniać.*
~*Mogłaby też wywiązać się walka pomiędzy Tristitią The Śmietnikiem a porywaczami. Koniec końców porywacze mogliby wygrać, ale przynajmniej byłoby ciekawiej, a nie wiało nudą.*~
~Aż ziewnąłem z tych nudów.~
|A było tak spokojnie. xD|
~Hehe :DDD~
936. „[...] Nie miałam w Jump City żadnych wrogów, poza Raven, ale wątpię, aby ona była tak okrutna, aby mnie porwać i torturować. Sądziłam, że po prostu będzie chciała mnie jeszcze bardziej pokonać w czasie prawdopodobnych walk, do których doszłoby w przyszłości. [...]"
~W sumie faktycznie, torturowanie kogoś do Raven by nie pasowało. W końcu to nie Tytani z Retconning 0,25. Dodatkowo wypadałoby, aby chociaż raz coś się zgadzało z kanonem.~
|Dodatkowo dlaczego nie mogliby się pojawiać też Tytani Wschodu poza tym jednym momentem, w którym byli potrzebni? Jasne, Tytani Wschodu to słabiaki i raczej Slade oraz Tristitia The Szambiarka nie powinni mieć problemu z ich pokonaniem. Niemniej z jakiegoś powodu można by im dać boosta i walka z nimi mogłaby potrwać dłużej niż jeden rozdział.|
<Niemniej, byłoby ciekawie, gdyby Raven po stracie jej wszystkich przyjaciół coś odjebało i chciała zabić Tristitię The Szambo jak najbardziej brutalnie. Mogłoby być ciekawie, tylko trzeba byłoby to wcześniej wprowadzić. Jednak fakt, to zbyt ambitny pomysł jak na niedojebanie dawnej Ramoninth.>
937. „Widząc to, od razu poderwałam się na równe nogi i rozejrzałam po miejscu, w którym byłam. Okazało się, że znalazłam się w całkowicie pustym, szarym pomieszczeniu. Jedyne, co tu się znajdowało, to u góry ścian dwa niewielkie okienka z szarymi kratami, drzwi wyglądające na pancerne i zwisająca z sufitu żarówka. Oprócz tego, na podłodze widziałam trochę krwi. Nie wiedziałam, co to było za miejsce, ale zaczęłam się nieziemsko bać. Nie zdążyłam się jednak zastanowić nad moją sytuacją czy spróbować użyć mych mocy aby uciec, gdyż ujrzałam i usłyszałam, że drzwi ze skrzypnięciem otworzyły się."
*Miło, że chociaż miała normalne reakcje i nie przyjęła tego ot tak o, że została porwana. Jakby ten rozdział znajdował się na początku turbo opka to podejrzewałbym, że właśnie tak by to wyglądało. Zawsze to jakiś plus, a to ten typ historii, że trzeba szukać nawet drobnych zalet.*
~*Fajnie też, że dostaliśmy nawet drobny opis. Wiem, że w tym turbo opku się to już niejednokrotnie zdarzało, ale i tak, dawna ja mogłam uznać, że starczy tego dobrego i nie pisać więcej opisów.*~
~Miło też, że opis jest nieco dynamiczniejszy niż poprzednie. To mini progres, a w tej historii to ewidentna zaleta.~
|Przed przybyciem porywaczy mogłaby się też trochę zastanowić nad tym, gdzie się znajdowała i pomyśleć jak uciec, gdyby na przykład okazało się, że jej moce zostały zablokowane. To dodałoby coś do jej charakteru, a na serio wypada, aby główna bohaterka w narracji pierwszoosobowej się rozwijała.|
<Dobrze, że już widać koniec tego FanFiKKKtion.>
|Chyba każdy się cieszy.|
938. „[...] – O proszę. Już się obudziłaś, to dobrze.
– Czego ode mnie chcecie?! – spytałam przerażonym głosem, cofając się w kierunku ściany – Przecież ja was nawet nie znam, nic wam nie zrobiłam!
– Wiemy o tym, ale po prostu zobaczyliśmy na mieście taką ładną dziewczynę, ~<Ryj, zjebie. xD> ;"""DDD~ to pomyśleliśmy, że jak ładna, to miło się ją będzie torturowało.
– A macie chociaż jakiś powód, że akurat nade mną chcecie się znęcać?
– Nie, ale po co komu powód. Wystarczy, że samo znęcanie się nad innymi jest przyjemne. – wtrącił niższy z nich.
[...]"
~*
Serio, ten dialog tak bardzo nie ma sensu, że to aż NadS(z)ok. Szczególnie, że jeżeli byli na tyle popierdoleni to w prawdziwym świecie widząc ładną dziewczynę prędzej by zachciało im się ją wyruchać, a nie torturować.*~
~Plus muszą mieć powód, aby się nad kimś znęcać, bez powodu nic się nie zrobi. Zawsze mogliby się znać przez akcję opowiadania i na przykład mogliby się z jakiegoś powodu nienawidzić, no i mogłoby się to tak skończyć. To miałoby więcej sensu i jakkolwiek byłoby powiązane z fabułą. No a tak to nie ma to żadnego sensu.~
|Miło też, że mamy udowodnione, że dawna Ramoninth potrafiła dopisywać czynności pomiędzy wypowiedzi. Szkoda, że nie mamy tego więcej w historii, bowiem to akurat by ją ubarwiło.|
<Przydałyby się też przemyślenia opkowej mnie. W końcu pisze to z perspektywy czasu, powinna jakieś mieć. Tak to wygląda na to, że jest pustakiem, po którym wszystko spływa jak po kaczce, co nie pomaga w polubieniu jej.>
~*Anyway, na razie przerwa. Idę zjeść kolację.*~
~*~*Nie, nie możecie. xD*~ ;"""DDD*~
939. „Od teraz, przez dwa miesiące, znęcali się nade mną na różne wymyślne lub mniej sposoby. Nie będę wam tego wszystkiego opisywała ze szczegółami, gdyż nie wiem, jaką macie wytrzymałość na takie brutalne sceny, a nie chciałabym was odstraszyć. Czasami głodzili mnie, ale do pewnego stopnia, gdyż widać polubili znęcanie się nade mną i nie chcieli, abym przedwcześnie umarła. Ja, codziennie bardzo cierpiałam. Nie dość, że te tortury były bolesne, to jeszcze cierpiałam z samotności. Brakowało mi Slade'a i Sebastiana, i modliłam się o to, aby któryś z nich mnie uratował. Nie chciałam umrzeć, byłam jeszcze stosunkowo młoda, więc chciałabym przeżyć. A poza tym, nie chciałam, aby Slade bądź Sebastian znalazł mnie martwą, bowiem wiedziałam, jaki byłby to dla nich cios, szczególnie dla Slade'a. Tak bardzo chciałam, aby któryś z nich mnie uwolnił. Zaczęłam żałować, że tamtego feralnego dnia nie przemieniłam się w niematerialnego orła i nie poleciałam do mego ukochanego, ale co się stało, to się nie odstanie. Nawet nie miałam sił, aby próbować użyć mych nadprzyrodzonych zdolności i się uwolnić. Byłam przy tym bardzo zmęczona torturami oraz tym, że ze strachu prawie w ogóle nie mogłam spać. Tak bardzo chciałam, aby ktoś mnie uratował, szczególnie że dwa miesiące później byłam bliska śmierci."
~*No kurwa dzięki Nadboże, że chociaż jej nie gwałcili. Zajebałabym za kolejne bezsensowne wykorzystanie tego wątku. A poza tym, przyznaj się, dawna ja: po prostu nie chciało ci się wymyślać tych tortur, więc pozbyłaś się problemu tym sztampowym zdaniem.*~
~Nadal nie ogarniam też, czemu ją torturowali. Na serio, nie mieli absolutnie żadnego powodu, aby to robić. Powinno się zrezygnować z tego rozdziału, a nie dawać go jako filler. Jeżeli jednak chciałoby się go napisać, to powinno się dłużej zastanowić nad tym, jak sensownie połączyć go z fabułą.~
|Dodatkowo serio denerwuje robienie z kanonicznych postaci NadOOC. Czy oni nie mogliby chcieć jej uwolnić tylko dlatego, że była im potrzebna do ich celu? To byłoby bardziej zgodne z kanonem i w sumie ciekawsze. Bowiem to, co jest w tym klocu tekstu, tak się kojarzy z typowym opkiem, że to aż szok.|
<Brakuje też przemyśleń tego paszczaka. Skoro tak się bała oraz tęskniła za najbliższymi to powinna jakoś to dłużej opisać, abyśmy odczuli jej sytuację. Generalnie ten wątek można by rozciągnąć na kilka rozdziałów. Nie za długo, bowiem szybko by się to znudziło, ale może dzięki temu łatwiej byłoby nam się wczuć w obecną sytuację.>
*I generalnie ten wątek porwania mógłby być ciekawy, ale, jak zwykle, wyszło turbo gówno.*
940. „[...] – Kochanie...Tak się bałem, że zginęłaś...
Pod koniec jego wypowiedzi usłyszałam, że jego głos zaczął się łamać.
– Tato...Tak się bałam, że już nigdy was nie zobaczę... – odparłam słabym i zmęczonym głosem.
– Dzięki Bogu, że żyjesz i, że ci psychole już nigdy nic ci nie zrobią. – wtrącił Sebastian, po czym najprawdopodobniej przeteleportował nas do bazy Slade'a, gdyż usłyszałam dźwięk teleportacji.
Po znalezieniu się w naszym domu, Sebastian rzekł:
– Ja już idę. Przyjdę do was jutro, niech Tristitia odpocznie trochę.
– OK...Dzięki, że pomogłeś mi ją odnaleźć. – odparł Slade.
– Nie ma za co. Przecież ją kocham.
[...]"
~*<Rzyg> Serio, to jest tak przesłodzone, że to aż szok. No i dodatkowo nie pasuje ani trochę do charakteru Slade'a i Sebastiana. Mówimy, oni powinni chcieć ją uratować tylko dlatego, że była im potrzebna do ich celu. Chociaż swoją drogą, mogliby zostawić ją na pastwę losu, Tristitia The Zjeb mogłaby się sama uwolnić i coś ciekawego mogłoby z tego wyniknąć. Jednak jak widać lepiej jest napisać sztampowe gówno.*~
~Poza tym, ta scena miała być emocjonalna, ale, jak zwykle, coś nie pykło. Po pierwsze, jest za mało przemyśleń głównej bohaterki. Serio powinna jakoś te całe zajścia komentować w myślach, bowiem inaczej nie da się z nią utożsamić. Jak mamy polubić postać, która nie ma żadnych przemyśleń, szczególnie, że z tego co wiemy pisze o tym z perspektywy czasu.~
|Dodatkowo brakuje czynności, które wykonywaliby podczas tej nudnej jak TVP debaty. To dodałoby trochę brakujących emocji oraz dynamiki, która temu turbo opku jest na serio potrzebna. Brak tego również odejmuje emocjonalności sceny.|
<Poza tym, wypadałoby trochę wydłużyć ten dialog. Znaczy jasne, moja opkowa wersja mogła obecnie nie mieć siły i ochoty, aby rozmawiać o tym, co jej robiono, ale trochę dłużej i tak mogliby pogadać. To przynajmniej minimalnie dodałoby coś do tej sceny.>
*Jednak, jako iż dawna Ramoninth nie raczyła się wysilić, to mamy kolejną scenę, która miała być emocjonalna, ale jak zwykle coś nie wyszło.*
941. „[...] Parę minut potem, gdy tam doszedł, chciał położyć mnie na łóżku, jednak ja nie puszczałam go. Nie chciałam, aby mnie teraz opuszczał. Od razu zmęczonym i jeszcze przerażonym głosem powiedziałam:
– Błagam, nie...
W tym momencie, Slade najprawdopodobniej zrozumiał, gdyż nadal przytulając mnie, usiadł na mym łóżku. Bałam się go puścić, a poza tym, nie widziałam go tyle czasu, że chciałam, aby był ze mną jak najdłużej. No, ale mimo strachu, zmęczenie wygrało i bardzo szybko usnęłam, wiedząc przynajmniej, że już byłam bezpieczna."
~*Na serio, wróciliśmy do analizy po kilku miesiącach, a tu już komentarze się kończą. To nie świadczy dobrze o końcówce tego łopłopłopka. Jest to kolejna scena, która miała być emocjonalna, ale, głównie przez brak przemyśleń głównej kretynki, to nie wyszło.*~
~Serio ciężko jest uwierzyć, że przez całe opowiadanie Tristitia The Zjebson jedynie stała się bardziej irytująca. Postacie, szczególnie w narracji pierwszoosobowej, powinny się zmieniać, a nie pozostawać w stagnacji. Przez to nie da się z nią utożsamić, a to ona jest tu narratorką.~
|Szkoda, że w trakcie historii nie zdechła. Wtedy narracja mogłaby zmienić się na trzecioosobową lub przeskoczyć na inną postać i byłoby ciekawiej. Jednak jak wiemy to zbyt wysoki poziom na dawną Ramoninth.|
942. „[...] Jednak, po tym porwaniu, mimo iż stan mego zdrowia fizycznego powracał do normy, to zdrowie psychiczne zaczęło się załamywać. [...]"
~**Rzuca w Tristitię opakowaniem z Seronilem i Lamotrixem.*
Żryj i nie jęcz.
*Orientuje się, że rzuciła ostatnim opakowaniem Lamotrixu.*
Dobra szmato, oddawaj. Musisz się nacieszyć tylko Seronilem.*~
~Jesteś taka miła, że to aż szok. xDDD~
~*Wieeem :DDD W każdym razie, naprawdę, ile można walić tym samym wątkiem? Znaczy gdyby ten wątek był sensownie pociągnięty i na przykład teraz zacząłby się główny rozpierdol psychiczny Tristitii The Parówy to bym się nie czepnęła. Jednak wszyscy wiemy, jak wątek jej zdrowia psychicznego został pociągnięty.*~
~Czemu nie robiłaś researchu przed napisaniem łopłopłopka?~
~*Bowiem produkowałam opka masowo i ot co z tego wyszło.*~
~;=;~
~*Wiem i nie jestem dumna z dawnej siebie. ;===;*~
943. „[...] Już zapewne wiecie, jak wyglądały wizyty w takich miejscach i u takich ludzi, gdyż w czasie opowiadania wam mej historii niejednokrotnie o tym wspominałam, więc nie będę powtarzała tego, co już wiadomo. [...]"
|Chodzi o wizytę u psychiatry, jakby ktoś nie ogarnął. W każdym razie, z jednej strony miło, że nie dojebywano licznika słów powtarzaniem tego, co wiemy.|
<Z drugiej jednak strony dawna Ramoninth mogła zrobić research na temat tego jak wyglądały takie wizyty. W końcu wtedy jeszcze tego nie wiedziała, a research jest potrzebny. Inaczej mamy takie barachło jak to turbo opko.>
944. „[...] Byłam ciekawa, po co tak wcześnie potrzebował mnie Slade. [...]"
*Kurwa, a jak myślisz, karakanko? Skoro nie rozwijaliście między sobą żadnych relacji to chyba logiczne, że w związku z jakimś nowym zadaniem.*
~*Licznik słów...*~
*A, no tak. ;=;*
945. „Do głównego pomieszczenia doszłam równo o czasie. [...]"
~*Wiemy, jesteś jebaną Mary Sue, nie musisz się powtarzać. Bowiem najwidoczniej Wszechświat by eksplodował, gdyby ta parówa spóźniła się o minutę.*~
~Powiedziała osoba, która na praktyki przyjeżdżała pół godziny przed właściwym czasem zaczęcia. xD~
~*Morda w tle. XD*~
~No właśnie. xD~
946. „[...]– O, Tri, dobrze że już jesteś, bowiem przyszedł czas na to, aby wyjawić ci, co planowałem przez te cztery lata. Otóż udasz się do nowo zbudowanej bazy na Grenlandii i w tamtym miejscu, przez odpowiednią ilość czasu, będziesz kontrolowała budowę nowej maszyny do podboju świata. Wiem, że niby mogę to robić zdalnie, ale potrzebna jest tam też osoba, która kontrolowałaby to na miejscu.
– No OK, ale co ci strzeliło, aby umiejscawiać bazę na drugim końcu świata? – spytałam
– Tam Tyta- em...To znaczy Raven na sto procent tak szybko nie dowie się o tym i nie przybędzie nam przeszkodzić w budowie.
– W sumie sprytne. A poza tym, ile czasu mam tam siedzieć?
– Aż maszyna zostanie zbudowana. Nie wiem, ile dokładnie czasu to zajmie, ale na pewno więcej niż miesiąc.
– To dość długo. Aż jestem ciekawa, jak ta maszyna ma działać.
– Dowiesz się, kiedy zostanie skończona.
– A tak w ogóle, to jak mam się dostać na Grenlandię? Niby mogłabym przemienić się w niematerialnego orła i tam dolecieć, ale wiesz przecież, że mój organizm nie generuje nieskończonych pokładów energetycznych. Lot w ten sposób zająłby mi nawet kilka tygodni.
W odpowiedzi, Slade wyjął jeden ze swoich chyba miliona nadajników i nacisnął jeden z przycisków. Kiedy to zrobił, usłyszałam za sobą rozsuwającą się ścianę. Słysząc to, odwróciłam się i, kiedy to zrobiłam, ujrzałam że szeroki i wysoki, prostokątny fragment ściany rozsunął się. W środku zauważyłam znany nam samolot, którym na początku mej znajomości ze Sladem ten wysyłał mnie w różne miejsca, abym coś ukradła. Kiedy go zauważyłam, Slade odpowiedział:
– Tak
– Nawet zapomniałam o tych samolotach...Szczerze myślałam, że je zezłomowałeś. – odparłam
– Po co miałbym oddawać je na złom? Są sprawne, więc nie byłoby sensu pozbywać się ich. A tak w ogóle, w środku są zimowe ubrania, na wypadek gdybyś musiała na Grenlandii na przykład lądować awaryjnie. Są na to małe szanse, no ale lepiej zawczasu się zabezpieczyć. Kluczyki też są w środku, to wiadomo.
– No nie do końca wiadomo, bo zawsze mógłbyś je wziąć i gdzieś schować, albo...
Nie dokończyłam mej wypowiedzi, gdyż zauważyłam, że Slade przewrócił okiem. Widząc to, zasłoniłam usta dłońmi i zaśmiałam się, a on powiedział:
– Nie utrudniaj życia skoro nie trzeba i leć już na tą nieszczęsną Grenlandię.
– No dobra, dobra. – odrzekłam
[...]"
|*Wściekle wzdycha.* Ja nie mogę, znowu to samo. Opko ma się ku końcowi, a Tri The Opko nie dostała ANI JEDNEGO JEBANEGO sensownego zadania. Jedynie wiecznie musiała coś ukraść lub kontrolować. Jedynie raz miała przetransportować jedną rzecz z punktu A do B i tyle. Tak to po prostu nie da się uwierzyć, że przez tyle lat taka monotonia jej się nie znudziła. Każdemu powinno się to dać we znaki.|
<Plus miło, że te samoloty pojawiły się jeszcze raz pod koniec tej historii. Zawsze to jakiś plus, bowiem dawna Ramoninth mogłaby o nich kompletnie zapomnieć.>
*Dodatkowo byłoby ciekawiej, gdyby ta karakanka musiała lądować awaryjnie na Grenlandii. Oczywiście wiemy, że tak się nie stanie, bowiem to utrudnianie życia głównej bohaterce, a nie o to Ramoninth chodziło. Dzięki temu ten rozdział mógłby być ciekawszy, no.*
~*Brakuje też jakichś czynności, które wykonywaliby podczas tej długiej rozmowy. Wierzyć się nie chce, że chociaż w żaden sposób nie gestykulowali. Brak tego jest po prostu sztuczny i pokazuje ewidentne lenistwo dawnej mnie.*~
~No i też nie mogliby oni pogadać dłużej? Niekoniecznie na temat tego zadania, ale o dupie Maryni. Raczej im się nie spieszyło, bowiem pilne to zadanie się nie wydawało. To by jakoś podbudowało ich niewiarygodną relację, co by się w końcu przydało, no.~
|Przemyśleń Tri The Łopłopłopko też brakuje. Nie musiałaby na temat tego wszystkiego nie wiadomo ile rozmyślać. Niemniej chociaż trochę by się przydało, chociażby z perspektywy czasu, z której przecież to pisze.|
<I generalnie jest to typowy, nudny dialog przed wyruszeniem mej opkowej wersji na równie nudą misję. Meh, nic nowego, a wypadałoby jakoś ubarwiać to opko. Szczególnie, że rozdziałów jest w chuj dużo, więc było czasu.>
~*Zamierzam kiedyś napisać opowiadanie Retconningowe, w którym Anatolij ma trafić do Backroomsów. Ma mieć ono również siedemdziesiąt rozdziałów, jednak będzie znacznie ciekawsze od tego barachła. W końcu teraz lepiej piszę opowiadania plus Backroomowych poziomów jest od zajebania, więc można przebierać i przebierać.*~
~To na serio zmierza za daleko. xD~
*Nie jojcz, akurat takie połączenie mogłoby być ciekawe. Aż jestem zainteresowany co z tego wyjdzie.*
|Szczególnie, że można też wymyślać swoje Backroomowe poziomy, bowiem nie wszystkie są znane. Także może być jeszcze ciekawiej.|
~Won do psychiatry. Wszyscy. XD~
~*|<*;"""DDD*>|*~
~*Anyway, koniec analizy na dzisiaj. Zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron i z każdą chwilą jesteśmy coraz bliżej końca.*~
~*|Zamknąć jadaczki, łososie. XD| Hehe ;"""DDD*~
948. „[...] Dobrze, że ten samolot był antyradarowy, to Raven nie mogła go wykryć i dzięki temu nie mogła utrudnić mi dolecenia do celu. [...]"
~*Dobra kurwy portowe, musimy ograniczyć dodawanie zdjęć, bowiem mamy bodaj z trzy-cztery sloty wolne. No a nie ma sensu dojebywać piątej części.*~
~Jakoś damy radę, chociaż w tym FanFiKKKtion jest ciężko bez reaction memes. W każdym razie, co się stało, że analizujemy też dzisiaj?~
~*Nie mogę się doczekać jutrzejszego wyjścia na Moczydło i muszę jakoś sobie zająć czas.*~
~To zabrzmiało zbyt prosto. xD~
~*Najprostsze wyjaśnienia są najlepsze. :D W każdym razie, przechodząc do analizy, to ależ oczywiście. Bowiem gdyby Raven wykryła, gdzie leciała jej przeciwniczka, to opowiadanie mogłoby być ciekawe. Mogłaby na przykład wywiązać się między nimi konfrontacja, co by ubarwiło te nudy. No ale jak wiadomo nie o to dawnej mnie chodziło.*~
~No i też na serio chciałbym narrację trzecioosobową w tej historii. Serio ciekawi mnie co tam u Raven i jak sobie radzi po utracie wszystkich swoich przyjaciół. Wątek samotnej Raven mógłby być ciekawy, ale najwidoczniej wybranie lepszej narracji do opowiadania akcji nie wchodziło w grę.~
949. „[...] Niby miałam w tym samolocie nawigację, co było logiczne, ale nie była ustawiona ona aby kierować do lokalizacji, w której była baza. [...]"
|Co to za logika wasza mać? To nie ma sensu, na serio. Mój opkowy sobowtór powinien tak ustawić nawigację, aby prowadziła z jego bazy do tej grenlandzkiej.|
<Też nie ogarniam co dawnej Ramoninth strzeliło do łba z tym zdaniem. W końcu to nie ma sensu, no. Po to jest nawigacja, aby ułatwiać życie.>
950. „[...] Dobrze, że nie musiałam awaryjnie lądować gdzieś z dala od bazy, to przynajmniej miałam ułatwione dostanie się tutaj. [...]"
*<Wściekle wzdycha.> Ja nie mogę, ależ oczywiście. Bowiem gdyby nie wiem, Raven na przykład jakoś zestrzeliła jej samolot lub ktoś inny z jakiegoś powodu to byłoby ciekawsze. Może wtedy ten rozdział miałby jeszcze jakąś akcję pomiędzy rozbiciem się a dostaniem do bazy. Nie mogę uwierzyć, że tyle pomysłów nie zostało tu wykorzystanych, bowiem dawna Ramoninth była niedojebana do sześciennego sześcianu.*
~*Generalnie można by też wcześniej wprowadzić Hexcen Company zamiast randomowych firm danych na doczepkę i z jakiegoś powodu to ludzie z tej korpo mogliby zestrzelić samolot Tristitii. No i na przykład musiałaby się zetrzeć z Edwardem i Alexandrem. To by było kurwa ciekawe, a nie taka maniana jaką ja odjebałam.*~
951. „Kiedy to zrobiłam, zauważyłam że ta nowa baza Slade'a wyglądała idealnie tak samo jak główna lokalizacja w grze „Penumbra: Przebudzenie". Walić to, że tam główna część akcji działa się w opuszczonej kopalni, ale to nie przeszkodziło Slade'owi w zrobieniu bazy na jej podobieństwo. [...]"
~W sumie, akcja Penumbry działa się bodajże na Antarktydzie lub Grenlandii, nie pamiętam już. No i ta kopalnia, jak logika nakazywała, była pod ziemią. No a podejrzewam, że baza Slade'a też się pod ziemią znajdowała, więc sobie mógł. No i też co się czepiasz, jak lubił jakąś grę to miał prawo jebnąć do niej nawiązanie gdzie chciał.~
|No i też dlaczego główna bohaterka zna jedynie gry, które lubiła i nadal lubi Ramoninth? Jakby nie mogła lubić gier, których Ramoninth nie lubiła, to by nie jebało self insertem.|
~*Niedojebanie...*~
|;===;|
~*Wiem ;=;*~
952. „[...] – Em, Slade... – rzekłam po chwili.
– No? – usłyszałam w uszach odpowiedź.
Swoją drogą miło było wiedzieć, że mimo iż byłam na drugim końcu świata to komunikatory i tak działały bez problemu. W każdym razie, kiedy usłyszałam go, rzekłam:
– Czy ty kiedyś grałeś w „Penumbrę: Przebudzenie"?
– Wielokrotnie, a co? – odparł
I wszystko jasne, czyli Slade chyba był wielkim fanem tej gry. Znaczy nie chyba, a na pewno, bo jakby nie lubił tej gry, to nie stworzyłby nowej bazy na wzór tej nieszczęsnej kopalni. No, ale żeby nie było, to odparłam:
– Musisz być w takim razie jej wielkim fanem, skoro stworzyłeś tę bazę na obraz i podobieństwo tej opuszczonej kopalni. Znaczy wiadomo, jestem pewna, że to nie jest idealna kopia, skoro to baza, a nie kopalnia.
– Cholera, a miałem nadzieję, że nie znasz Penumbry. – stwierdził
– Penumbra jest na Steam, więc miałam okazję zagrać w dwie części tejże gry. Jeżeli robisz coś na wzór czegoś z jakieś gry, która przy okazji jest na Steam, to licz się z tym, że istnieje duże prawdopodobieństwo iż dane miejsce rozpoznam.
– Czy ty musisz tyle grać na komputerze? Nie da się walnąć sobie od tak nawiązania do czegoś, abyś się nie domyśliła.
– Wcale nie gram jakoś specjalnie dużo na komputerze, więc nie marudź.
– ... ... ... Dobra, nie ważne. Wracaj do patrzenia i kontrolowania, czy wszystko idzie zgodnie z planem, a nie doszukuj się nawiązań do jakichś gier.
W tym momencie cicho zaśmiałam się i odparłam:
– No dobra, dobra.
[...]"
<Podejrzewam, że te komunikatory pod względem sygnału działają tak jak telefony, więc jeżeli jesteś tam, gdzie jest zasięg, to możesz zadzwonić do dowolnego miejsca świata. Także nie ma co się jarać tym, że działają na Grenlandii, bowiem to jest kurła normalne. Niby mówi się, że moja opkowa wersja taka ultra inteligentna jest, ale w rzeczywistości jest głupia jak stado pędzących imadeł.>
*Nie mogliby też dłużej pogadać? Jak już zaczęli gadać o dupie Maryni, to powinno się to trochę dłużej pociągnąć. W końcu przeciętny człowiek gada ze swymi znajomymi lub członkami rodziny o różnych sprawach, a nie tylko o obecnych wydarzeniach. To by dodało realizmu temu hipernierealistycznemu opku.*
~*Nie czaję też, czemu wciąż nazwy oraz tytuły czegokolwiek są napisane w cudzysłowie czcionką pogrubioną i pochyloną. Cudzysłów i pochylenie w zupełności by wystarczyły, aby odróżnić daną nazwę od tekstu.*~
~No i ciągle widać, że bardziej przydałaby się temu FanFiKKKtion narracja trzecioosobowa. Chciałbym zobaczyć, co Slade robił w wolnym czasie, fajnie byłoby też poznać taki detal jak na przykład to, jakie gry komputerowe lubił. Chociaż w narracji pierwszoosobowej też można byłoby to pokazać, wystarczyłoby, żeby Tristitia The Opko łaskawie spędzała więcej czasu z człowiekiem, którego traktuje jak ojca.~
|Szkoda też, że Tristitia The Łopłopłopko tak rzadko zajmowała się swoimi hobby. Znaczy kilkukrotnie zastawaliśmy ją jak się nimi zajmowała, ale tylko na sekundę zostało to wspomniane. No a w wolnych chwilach powinna zajmować się tym co lubi, w końcu to logiczne.|
<Przemyśleń mej opkowej wersji też brakuje. Przynajmniej z perspektywy czasu powinna to jakoś bardziej oceniać, abyśmy nie zapomnieli, że to wszystko dawno się wydarzyło. Dodatkowo postać i to w narracji pierwszoosobowej serio powinna się rozwijać, a to jeden z najlepszych sposobów. Wiem, że się powtarzamy, ale to jest nie do pomyślenia, że główna bohaterka w ogóle nie zalicza progresu.>
*Brakuje również czynności, które Tristitia The Łopko wykonywałaby podczas tej debaty tysiąclecia. Slade'a widzieć nie mogła, więc skąd miała wiedzieć, co robił, ale sama powinna cokolwiek robić. Nie wiem, na przykład chodzić po bazie, dzięki czemu może dostalibyśmy chociaż szczątkowy opis owej. To już by coś dodało, a nie wieczna statyczność.*
~*Nie potrzeba też trzech trzykropków w ostatniej wypowiedzi Slade'a. Jeden wyglądałby znacznie lepiej.*~
~I podsumowując jest to typowy, nudny dialog jakich w tej historii mnóstwo. Meh. Szkoda, że chociaż dialogi nie są spoko, to może to opko miałoby chociaż minimalny większy plus. No ale nie, bowiem staranie się jest dla frajerów jak widać.~
953. „[...] Poza tym, w jednym miejscu, w ścianie, zauważyłam wbudowane jakieś szerokie tuby z dziwnym, pomarańczowym płynem. Niby by mnie to nie zdziwiło, ale widziałam również, że w nich trzymane były jakieś dziwne, nieznane mi istoty. Zastanawiałam się, po co one były Slade'owi. Czyżby zamierzał realizować swój nowy plan między innymi przy użyciu tych istot? Szczerze nie wiedziałam i nie zamierzałam pytać Slade'a, gdyż byłam pewna, że by mi nie odpowiedział. [...]"
|W końcu jaki niby miałby mieć inny powód, aby je tworzyć oraz tutaj trzymać? To chyba logiczne, że stworzył jakiś plan, do realizacji którego owe istoty są potrzebne. Nie miał celu w marnowaniu zasobów na ich stworzenie, a przekonaliśmy się, że mój opkowy klon jest o wiele mądrzejszy od Tristitii The NadOpko.|
<No i oczywiście, że nie zostanie wyjaśnione, jaki szalony plan tym razem miał Slade The Opko. To wymagałoby czasu i pomysłów, a dawnej Ramoninth najwidoczniej nadal to do łba nie przyszło.>
*Poza tym, denerwuje mnie, że Slade The Łopłopłopko nadal nie mówi Tristitii The NadOpkeł o tym, co planuje. Mamy przed, przedostatni rozdział tej opowieści pełnej przygód, a oni nadal zdają się pozostawać w relacji uczennica-mistrz. Może by mi to nie przeszkadzało, gdyby po pierwsze nie było nam mówione milion razy, że traktowali się jak rodzina, a po drugie gdyby jakoś sensownie uzasadnić to, że nadal znajdowali się w relacji uczennica-mistrz. Chociaż nie, chwila, po tylu latach niezależnie od relacji powinien zacząć jej ufać. Także to nadal nie ma sensu i szkoduje relacji tej dwójki pojebów.*
~*Nadal jest też za mało przemyśleń, aż się wierzyć nie chce jak płytka jest Tristitia The NadŁopłopłopko. Powinna, szczególnie z perspektywy czasu, jakoś komentować to wszystko w myślach i na przykład mówić nam, co o tym sądziła ze swej obecnej perspektywy. To byłoby ciekawsze, a nie to, co się tu odpierdala.*~
954. „[...] Na szczęście wyglądały na uśpione, więc nie musiałam się obawiać, że coś by mi zrobiły. [...]"
~Czemu miałyby ci coś zrobić? Skoro stworzył je Slade do nowego celu, to raczej tak, aby nie atakowały ani jego, ani ciebie. Nie mogę z tego jak głupia jest Tristitia The Śmieć. Skoro niby taka jest inteligentna, to powinno się to w historii pokazywać, a nie.~
955. „[...] Czemu on tak ukrywał swoje wszystkie plany przede mną? Przecież wiedział, że mógł mi zaufać, w końcu byłam z nim tyle lat i wiedział, że nie zamierzałam go zdradzić, więc nie musiał się obawiać. Postanowiłam, że kiedyś bym go spytała, dlaczego wszystko przede mną ukrywał i mówił mi dopiero po zrealizowaniu."
|My też się nad tym zastanawiamy i nie możemy dojść do sensownego wniosku. W końcu mój opkowy klon powinien zaufać Tristitii The Śmietnikowi na tyle, aby mówić jej o swoich planach. Po tylu latach szansa, że Tristitia The Dziwka go zdradzi są minimalne. To po prostu szkoduje ich relacji.|
<Szkoda tylko, że ta parówa nigdy nie spyta Slade'a Opko Version o to, dlaczego tak zawsze wszystko przed nią ukrywa.>
|Dlaczego mnie to nie dziwi. >.<|
956. „Parę chwil potem, kiedy odebrał, ujrzałam na ekranie komunikatora, że o Jezu, on dzisiaj miał rozpuszczone włosy! Jak ja dawno nie widziałam go w tej fryzurze, że to aż szok. Od razu, na dzień dobry, zawołałam:
– O Jezu Chryste, Sebastian, w końcu rozpuściłeś sobie włosy! Matko Boska, jak ty cudnie wyglądasz!
W tym momencie, zauważyłam że przewrócił oczami, po czym powiedział:
– Mnie też miło cię widzieć.
Ja zaś, szeroko uśmiechnęłam się i odparłam:
– No co? Nie moja wina, że w rozpuszczonych włosach wyglądasz przezajebiście.
– Ledwo wstałem, więc co się dziwisz, że wyglądam jak wyglądam. – rzekł
– Jest po dziesiątej, a ty dopiero wstałeś?
– Ale jest też niedziela, a w niedzielę zawsze późno wstaję. A tak w ogóle, zmieniając temat, to gdzie ty jesteś? Jakoś nie kojarzę miejsca, które widzę za tobą.
– W grenlandzkiej bazie Slade'a.
– No jeszcze tego mu w życiu brakowało. Po cholerę on zbudował bazę tak daleko?
– Znowu ma jakiś plan życia i chce go zrealizować jak najdalej od cywilizacji, aby Tyta...Em, to znaczy Raven tak szybko się nie domyśliła.
– Sprytne. A poza tym, nadal zapominacie, że została już tylko Raven?
– Tak, ale w sumie nie dziwne. Tyle lat dążyliśmy do ich wybicia, że aż ciężko się przyzwyczaić, że już pozostała tylko jedna z nich.
– W sumie, ja tam się cieszę, że Cyborg już strzelił kopytami.
– Ja tam w sumie wśród Tytanów nie miałam największego wroga. Nienawidziłam ich wszystkich po równo. Ale w sumie, jak podczas mej pierwszej misji musiałam się z nimi zadawać przez jakiś czas, to Bestia mnie wkurwiał tym swoim żałosnym poczuciem humoru.
– Najważniejsze, że większa ich część już kopnęła w kalendarz, to teraz powinno być łatwiej.
– Zależy, bo w końcu Raven jest pół demonem, więc będzie ciężko ją pokonać.
– Ty też jesteś pół demonem, więc nie powinno być problemu.
– Cicho
W tym momencie, usłyszałam że zaśmiał się, a następnie dodał:
– No co? Taka prawda. W każdym razie, zmieniając temat z tematu Tytanów, co takiego Slade planuje, że robi to na drugim końcu świata?
– Właśnie nie wiem do końca. Wiem tylko tyle, że tworzy tutaj jakąś maszynę, która sądząc po rozmiarach pomieszczenia, w którym jest tworzona, będzie strasznie wielka oraz widziałam w jakichś tubach zamknięte dość dziwnie i niepokojąco wyglądające jakieś istoty, które nie wiem czym są. Z tego, co mówił Slade, one również potrzebne są do jego planu, ale nie chce on powiedzieć, na czym dokładniej ten plan ma wyglądać. – odpowiedziałam, skręcając w kolejną część korytarza.
– Ciekawi mnie, czemu on nigdy na początku nie wyjawia ci swoich planów w stu procentach. Przecież raczej może ci już zaufać, bo znacie się tyle czasu i jeszcze ani razu go nie zdradziłaś.
– Też mnie to zastanawia, no ale on chyba najlepiej wie, co robi, co nie?
– Być może. Nie wiem, ja tam w to nie wnikam.
– W każdym razie, ja już muszę kończyć. Przerwa mnie się kończy, muszę wracać do pomieszczenia kontrolnego, a przeszłam już chyba z pół bazy rozmawiając z tobą.
– OK. Zadzwonię wieczorem, jeżeli znajdę czas.
– OK. Dobra, to ja idę.
– No, to cześć.
– Cześć
[...]"
~*Mamy długi w chuj dialog, który mógłby być ciekawy, ale, zgadliście, taki nie jest. Zaczynając od samego początku, bowiem nie od końca, to ja nie mogę, czy Tristitia The Szambo nie mogłaby wreszcie wyjść ze swego fangirlizmu? To się robi nudne, plus powinna dojrzewać. Ja na przykład obecnie jasne, jestem nadal pierdolniętą fangirl, ale nie jestem tak niedojebaną umysłowo fangirl jaką byłam w latach 2016 – 2019. Wszystko ewoluuje i ta parówa również powinna, bowiem tak jest to cringe af.*~
~No i też mój Nadboże z rewolwerem, ta ich rozmowa wygląda strasznie sztucznie przez te zjebane przejścia pomiędzy tematami rozmowy. To powinno przebiegać naturalnie, a nie w taki sposób jak tutaj. Przez to odechciewa się ten dialog czytać. Znaczy nie tak jakby od początku chciało się komukolwiek czytać to nudne w chuj opko.~
|Miło jednak, że opkowy Sebastian też nie rozumie, dlaczego mój łopłopłopkowy klon nie mówi od razu Tristitii The Piździe swoich celów. Serio, nie ma to najmniejszego sensu, bowiem powinien wiedzieć, że Tristitia Opko Version go nie zdradzi. Plus skoro traktowali się jak rodzinę, to powinni sobie ufać do sześciennego sześcianu.|
<Miło też wiedzieć, jaki dzień tygodnia jest obecnie w historii. Niby to nie aż tak istotny detal, ale w tym opku nawet takich plusów należy się doszukiwać.>
*Dodatkowo nie mogliby o tych Tytanach pogadać dłużej? Mogliby na przykład powspominać sobie jak to się z nimi napierdalali i jak to oceniają z perspektywy czasu. Dzięki temu rozmowa mogłaby być naturalnie dłuższa i ciekawa, a nie takie barachło jak tutaj.*
~*Nadal brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej epickiej jak zbieranie grzybów debaty. W końcu Tri The Opko widziała Sebastiana The Opko, więc mogła opisywać co on robił. Dodatkowo ona sama powinna chodzić po bazie, rozglądać się, gestykulować, coś robić w tle i tak dalej. To nienaturalne po prostu stać i wpatrywać się, w tym wypadku, w ekran komputera.*~
~Przemyśleń tej upośledzonej parówy też brak. Nie uwierzę, że chociażby z perspektywy czasu nie miała jak skomentować tej rozmowy. Przez to wydaje się, że wszystko spływa po niej jak po kaczce. No a czytelnik powinien mieć możliwość polubić główną postać, a w narracji pierwszoosobowej to już w ogóle.~
|Generalnie dialogi to jedna z najnudniejszych części tego FanFiKKKtion, a mogłyby być ciekawe. Jednak, jak zawsze, aby to wyszło trzeba byłoby się postarać, a nie pisać na odpierdol jak to dawna Ramoninth robiła.|
957. „Niestety, właśnie teraz wszystko uległo komplikacjom. Otóż, kiedy przechodziłam niedaleko ściany, w którą wbudowany był generator prądu zasilający tę bazę, nagle zauważyłam na ścianie przechodzące wiązki prądu. Nie wiedziałam, co to oznaczało, ale wyglądało groźnie. Jednak, nie zdążyłam w żaden sposób zareagować, gdyż bardzo szybko usłyszałam huk, a następnie pisk w uszach oraz ujrzałam białe tło. Parę sekund później, najprawdopodobniej zemdlałam, gdyż wszystko stało się czarne."
<*Przewraca oczami.* Ja nie mogę, to na serio zaczyna działać na nerwy przez swoją nudę. Tak, tym razem baza nie uległa samodestrukcji, ale nadal w tej historii wszystko albo wybucha, albo się wali, albo główni bohaterowie trafiają do więzienia bądź szpitala. Jakby nie można było wymyślić jakiegoś bardziej oryginalnego sposobu tego, jak usprawiedliwić nadchodzącą akcję.>
*Poza tym, ależ oczywiście, że musiała przechodzić obok tej konkretnej ściany w dosłownie tym momencie. Bowiem jak naciągać i nie używać oryginalności to na pełnej kurwie. Serio, jakoś inaczej mogłaby odkryć to, że generator wyjebało w kosmos.*
~*Mogłaby to też z perspektywy czasu skomentować. W końcu skoro nam to wszystko opowiada, to powinna jakoś odnosić się do przeszłych wydarzeń z miejsca, w którym się znalazła. Może jakbym się minimalnie postarała nad tą historią to byłaby ciekawsza i analizowalibyśmy ją krócej, a nie ponad jebany rok.*~
958. „[...] Przecież nie zaniedbałam nic, co by go dotyczyło. [...]"
~Wmawiaj to sobie. Żyj w swoim idealnym świecie, głupi łososiu.~
959. „[...] – Slade...Jest pewien problem.
Chwilę potem, zamiast odpowiedzi usłyszałam szumy wydobywające się z komunikatorów. Od razu, nieco tym zdziwiona, rzekłam:
– Slade? Słyszysz mnie?
Lecz i tym razem zamiast odpowiedzi dało się słyszeć szumy. Postanowiłam spróbować jeszcze raz, bo w końcu do trzech razy sztuka.
– Slade? Jesteś tam? – spytałam
Niestety, także tym razem słyszalne były tylko szumy. Nie wiedziałam, czy w wyniku eksplozji komunikatory były uszkodzone, czy po prostu urwało zasięg. Od razu wyjęłam z mej kieszonki komunikator, który dostałam niegdyś od Sebastiana i otworzyłam klapkę. Po zrobieniu tego, zauważyłam że w owym miejscu po tej eksplozji po prostu nie było zasięgu."
|Co jest kurwa logiczne, bowiem eksplozja generatora jakoś powinna na to wpłynąć. Miło, że to się stało, to nie mamy kolejnego ułatwiania życia głównej Mary Sue.|
<Szkoda w sumie, że jej komunikatory w żaden sposób nie zostały w ciągu akcji tej historii uszkodzone. Aż się w to nie chce wierzyć, bowiem nie ma na świecie niezniszczalnego czegokolwiek. Można więc powiedzieć, że jest to w jakimś sensie ułatwianie mej opkowej wersji egzystencji.>
*Nie czepnę się braku czynności wykonywanych podczas wypowiadania tych słów. Są to wybitnie krótkie wypowiedzi, więc faktycznie mogła nie robić podczas nich czegokolwiek sensownego.*
~*Ciągle jednak brakuje przemyśleń tej parówy tysiąclecia. Na serio, jak mamy się wczuć w jej sytuację, skoro nie zamierza w żaden sposób komentować jej w myślach? Serio to się robi irytujące, a FanFiKKKtion ma się ku końcowi. Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron, to mamy od tego na dzisiaj spokój.*~
~*<Zamknąć mordy, niedojeby społeczne. xDDD> ;"""DDD*~
960. „[...] Naprawdę nie wiem, po co Slade'owi były takie wysokie, chude, niepokojące cosie na nogach. [...]"
~*Miałam dzisiaj pisać po trzy strony w zaczętych rozdziałach, ale po pierwsze nie dość, że w chuj późno wstałam, to nie miałam czasu przez większość dnia. Także dlatego dzisiaj analizujemy.*~
~Do roboty, ty leniu zardzewiały.~
~*Co to za nowe określenie? xDDD*~
~Pasuje do ciebie. :D~
~*Bez komentarza. XD Anyway, to mogłabyś się go spytać po wydostaniu się z tego pierdolnika. No ale oczywiście, że tego nie zrobisz, bowiem inaczej trzeba byłoby wymyślać powód, a dawnej mnie ewidentnie nie o to chodziło.*~
961. „Kiedy już chciałam otworzyć drzwi, poczułam się obserwowana. Od razu stanęłam jak wryta i powoli obróciłam się w przeciwną do drzwi stronę. Po zrobieniu tego, zauważyłam kilka centymetrów ode mnie jedno z tych stworzeń. Widząc je, krzyknęłam ze strachu. I właśnie w tym momencie dowiedziałam się, że były one agresywnie nastawione do mnie, gdyż to coś chciało mnie zaatakować. Widząc to, odruchowo przemieniłam się w niematerialnego orła, aby istota nie mogła mi nic zrobić, po czym szybko wyleciałam przez drzwi i zaczęłam lecieć w kierunku hangaru. Słyszałam za sobą, że to coś biegło za mną, ale najwidoczniej nie było wystarczająco szybkie, aby mnie dogonić. Chociaż w sumie na moją korzyść mógł też działać fakt, że ja leciałam i to dość szybko, a on biegł."
~Na chuj miłosierny te stworzenia były wobec niej wrogo nastawione? Skoro miały służyć do celu Slade'a, to raczej nie powinny być negatywnie nastawione ani do niego, ani do niej. Jasne, można byłoby wymyślić jakiś powód, na przykład, że były one w fazie tworzenia i owa nie doszła jeszcze do końca w momencie wybuchu i dlatego. Jednak jako iż nie zostało i nie zostanie to wyjaśnione mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że zostało wjebane to tylko po to, aby akcja mogła się dziać.~
|Dodatkowo ależ oczywiście, że kurna nie mógłby jej ubić. Zbliżamy się do końca tej wybitnie długiej opowiastki, główna bohaterka mogłaby już strzelić kopytami. Po tym narracja na te ostatnie dwa czy trzy rozdziały mogłaby zamienić się na trzecioosobową lub przeskoczyć na moją opkową wersję bądź Sebastiana. To byłoby ciekawsze, a nie wieczne dawanie głównej pizdoklepce ułatwień.|
<Brakuje też jakichś większych przemyśleń mojej opkowej wersji. Skoro się bała, to powinno się dać więcej jej przemyśleń. Dodatkowo mogę wysnuć z tego, i ogólnie z całego rozdziału, że w tym rozdziale miał być taki horrorowy vibe. Powinno w związku z tym być więcej przemyśleń mej opkowej wersji oraz opis atmosfery, jaka panowała. Bez tego to po prostu nie działa i widać, że ten rozdział też został napisany na szybko.>
962. „[...] Niestety, ku mojemu nieszczęściu ujrzałam, że sufit, a właściwie jego część, zawaliła się i tym samym oderwała fragment jednego z silników. Pięknie, czyli nici z samodzielnej ucieczki z tego przeklętego miejsca. W takim razie pozostał mi plan B, czyli dotarcie do pomieszczenia kontrolnego i zamknięcie się tam."
*Dobrze ci tak, dziwko, to chociaż raz w życiu nie masz więcej ułatwień. Poza tym, mogłaby się sama wydostać zamieniając się w niematerialnego orła na przykład. Wiem, że wtedy powrót do bazy Slade'a The Opko trwałby dłużej, ale to można by wykorzystać. Mogłoby się podczas jej powrotu na przykład zdarzyć coś ciekawego. No ale nie, bowiem trzeba się sztywno trzymać planu.*
~*No ale chociaż raz w swym marnym życiu użyła mózgu i wyszła z założenia, że najlepiej schować się w pomieszczeniu kontrolnym. To już kwalifikuje się do miana Nadcudu.*~
963. „Wiem, że do tej pory o tym nie wspominałam, ale pomieszczenie kontrolne miało podwójne, pancerne drzwi. [...]"
~No do blyata. Na serio nie dało się jakoś organicznie tego wprowadzić? Tak to wygląda jak wjebane na szybko tylko po to, aby dać tej pale kolejne ułatwienie. To na serio irytuje, bowiem główna postać nie powinna mieć wiecznie usłanej różami drogi.~
964. „[...] Moją jedyną drogą ucieczki była ta zniszczona wentylacja, dlatego też od razu szybko odsunęłam zniszczone fragmenty kratki wentylacyjnej i na Gordona Freemana weszłam do szybu wentylacyjnego. Zrobiłam to w ostatniej chwili, bowiem to coś było już coraz bliżej mnie."
|Jakim cudem ty się tam parchu zmieściłaś? Człowiek nie ma możliwości zmieścić się w szybie wentylacyjnym, bowiem w prawdziwym świecie są one za wąskie i za małe. Wiem, że w grach, a szczególnie w Half-Life to jest możliwe, no ale gry nie odzwierciedlają w stu procentach realnego świata.|
<Jakby nie dało się wymyślić jakiegoś bardziej realnego sposobu ucieczki. To jest nie do pomyślenia, że ta historia nawet pod sam koniec jest na tym samym poziomie spierdolenia.>
965. „[...] Owa wentylacja była dość długa i miała liczne zakręty, w które skręcałam z nadzieją, że doprowadziłyby mnie one prosto do pomieszczenia kontrolnego. I faktycznie tak było, bowiem w pewnym momencie doszłam do kolejnej kratki wentylacyjnej. Gdy przez nią wyjrzałam, zauważyłam zniszczone, ale na szczęście bez owych istot w środku, pomieszczenie kontrolne. Widząc to, za pomocą mej umiejętności kontrolowania wiązek dezintegrujących, zdezintegrowałam ową kratkę i zeskoczyłam na sam dół. Od teraz, musiałam przeżyć w owym miejscu do momentu, w którym ktoś by mnie uratował..."
*Ależ kurwa naturalnie, dawajmy tej Mary Sue jeszcze więcej ułatwień w życiu. Jakby nie mogła trafić do jakiegoś innego pomieszczenia i z niego dostać się do pomieszczenia kontrolnego. To byłoby realistyczne oraz przy okazji nie byłoby widać, że główna bohaterka dostaje same ułatwienia.*
~*Poza tym, dlaczego w ogóle to wszystko musiało dziać się w którejkolwiek bazie tych dwóch patafianów? Mogłaby na przykład Tristitia The Opko nie wiem, zostać zestrzelona przez Raven, która jakoś dowiedziałaby się, gdzie zmierza jej przeciwniczka. No i mogłaby rozbić się w jakimś innym podziemnym budynku i tam przetrwać. To mogłoby być ciekawsze oraz nie widać byłoby, że podążałam za planem tak sztywno jak się tylko dało. No i też nie miałoby się wrażenia, że świat tej historii jest cholernie mały.*~
~Brakuje też jakichś przemyśleń tego niedojebsona. Powinna tę sytuację i ogólnie to, co się w tym rozdziale zdarzyło, jakoś bardziej komentować w myślach. Tak to wygląda na to, jakby wszystko po niej spływało, a to wciąż nie pomaga w polubieniu jej.~
|Znowu ten niedojebson. XDDD|
~Do Tristitii z opka pasuje jak ulał. :D~
966. „[...] Od tamtego dnia, kiedy nie musiałam, nawet na krok nie ruszałam się z pomieszczenia kontrolnego. Bałam się również, że w każdej chwili jedna z tych istot mogłaby tu wejść i mnie zabić. Wychodziłam właściwie raz na dwa miesiące, wziąć z kuchni zapas jedzenia i picia właśnie na tyle czasu, po czym szybko wracałam do pomieszczenia kontrolnego. Nie miałam właściwie co tam robić, więc po prostu siedziałam skulona pomiędzy zniszczonym, długim biurkiem a ścianą i ze strachem czekałam na ratunek. Niby wiedziałam, że miałam nadprzyrodzone zdolności i teoretycznie nie miałam powodów, aby się bać tych istot, ale nie wiedziałam czy na przykład moje moce nie były za słabe aby zabić któregoś z nich, więc wolałam nie ryzykować spotkania."
|Kurwa zajebana mać, idiotko. Nadal jesteś OP as fucking fuck, więc to chyba logiczne, że byś sobie poradziła z tym istotami. Plus masz umiejętność kontrolowania wiązek dezintegrujących, więc bezproblemowo możesz się pozbyć zagrożenia. No a wiemy, że jej zdolność nie jest jakoś mega ograniczona, więc nie miałaby problemu.|
<Plus szczerze to ciekawiej by było, gdyby na przykład te istoty jakoś mogły lokalizować położenie opkowej wersji mnie. Wtedy na przykład musiałaby co jakiś czas zmieniać kryjówkę i mogłoby być ciekawiej. No ale jak wiadomo po co się postarać i stworzyć z tej historii coś ciekawszego, co nie?>
*Dodatkowo wciąż brakuje więcej jej przemyśleń. Powinna to zajście jakoś skomentować w myślach, aby nadal nie była taką płytką idiotką. Serio ciężko uwierzyć, że Tristitia The Opko przez całą historię się W OGÓLE nie rozwinęła. To nie filmy Zacka Snydera, no.*
~*Plus czemu Tristitia The Łopkeł musi być wiecznie damsel in distress? Nie mogłaby sobie częściej radzić z wydostawaniem się z różnych miejsc? To trochę irytuje, bowiem robi z tej postaci pierdołę, której wiecznie trzeba pomagać. Opkowy Slade już dawno powinien ją wyjebać na bruk, a nie się z nią zadawać.*~
967. „[...] Parę minut potem, ujrzałam otwierające się drzwi. W tym momencie, zauważyłam...Slade'a i Sebastiana. Jezu Chryste, tak bardzo dziękuję...Stęskniłam się za nimi niemiłosiernie."
~Ciekawiej by było w sumie, gdyby obaj doszli do wniosku, że Tristitia The NadOpko to parch niepotrafiący nic samemu zrobić. No i uznaliby, że zostawią ją na pastwę losu. To by pasowało do ich charakteru, no ale nie, bowiem wszystko musi się kręcić wokół głównej Mary Sue.~
|Dobrze, że z każdym kolejnym zanalizowanym fragmentem jesteśmy coraz bliżej końca.|
~Chyba każdy się cieszy z tego powodu. Plus wypadałoby w końcu skończyć tę analizę, bowiem w październiku tego roku minęłyby dwa lata odkąd ją zaczęliśmy.~
|Najdłużej pisana analiza ever.|
~*Nie dziwne na dobrą sprawę, bowiem to opko jest takie długie i nudne, że aż nie chce się go analizować.*~
~NadAmen~
~*No ja pieprzę, ty upośledzony autysto. XD*~
~Dzień dobry! :D~
968. „[...] – Tato...Dziękuję...Tak się za tobą stęskniłam...
– Nawet nie wiesz, jak my za tobą tęskniliśmy... - odpowiedział
Przy nim, czułam się bezpiecznie i wiedziałam, że już nic mi nie groziło. Jeżeli był ze mną, mogłam być spokojna o moje życie. Jednak, parę minut potem, gdy emocje opadły i puściliśmy się, rzuciłam się jeszcze w ramiona mego chłopaka, Sebastiana. On zaś, mocno przytulił mnie do siebie i pocałował w policzek. Parę sekund potem, powiedziałam:
– Tak się za tobą stęskniłam przez ten rok...
– Nawet nie wiesz, jak mi ciebie brakowało, kochanie... - odparł
Po kilku minutach, puściliśmy się, a następnie spytałam:
– W ogóle...Skąd wiedzieliście, że tu utknęłam?
– Do mnie zadzwonił Slade i spytał, czy chciałem mu towarzyszyć w uratowaniu ciebie, na co od razu się zgodziłem. – odpowiedział Sebastian.
– Ja zaś, po prostu podejrzewałem, że zostałaś tutaj uwięziona, gdyż ostatni sygnał twych nadajników pochodził właśnie stąd, a poza tym, sam cię tu wysłałem. – odrzekł Slade.
– W ogóle, tak bardzo wam dziękuję, że tu po mnie przybyliście... - podziękowałam
– Nie ma za co. Nie zostawilibyśmy cię tu na pastwę losu. Nie darowalibyśmy tego sobie. – odparł Slade.
[...]"
|No ja jebe, ja chyba wejdę do świata tego opka i wrzucę tam bombę atomową. Serio, to jest tak przesłodzone, że aż szok. Nie mogliby jej po prostu porzucić? To by pasowało do ich kanonicznego charakteru, no i byłoby ciekawsze niż ten przesłodzony i lipny wątek. No a jeżeli już by chciało się ten wątek zostawić, to nie mogliby pogadać w mniej przesłodzony sposób? Rok się nie widzieli, powinni jakoś normalniej o tym pogadać.|
<W ogóle, to dlaczego Slade The Opkeł i Sebastian The Opko przybyli po moją opkową wersję dopiero po roku? Skoro wiedzieli, gdzie została uwięziona, to powinni przybyć po nią wcześniej. Jakby dało się jakieś wytłumaczenie takiego obrotu spraw to spoko, ale tego nie dostaliśmy. Można więc z czystym sumieniem stwierdzić, że jest to jedna z wielu rzeczy w tym FanFiKKKtion, które wzięły się z dupy.>
*Brakuje jakichś czynności, które by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. Naprawdę nie uwierzę, że absolutnie nic nie robili tylko stali jak te kołki. Podczas rozmowy każdy chociażby gestykuluje i to jest normalne. Szczególnie to dodałoby dynamiki temu nie dynamicznemu gównu.*
~*W sumie miło też, że od pewnego momentu aż do końca zaczęłam pisać dialogi od półpauz oraz dopisek po nich jest małą literą. To chociaż minimalny progres, a w tym opku należy chwalić każdą, nawet drobną, zaletę.*~
~Przemyśleń Tristitii The Łopłopłopko też brakuje. No kurde, spotkała się ze swymi dwoma bliskimi i nie ma na ten temat głębszych przemyśleń. Nie wierzę, że ktokolwiek kiedykolwiek mógł stworzyć tak płytką jak kałuża postać. To się w głowie nie mieści. Szczególnie, że z tego co pamiętam, to ta scena miała być emocjonalna. No ale bez przemyśleń głównej pierdoły to po prostu nie działa.~
|I generalnie jest to typowy nudny i mdły dialog, jakich w tej historii mnóstwo. Meh.|
969. „Jakiś czas potem, poczułam arktyczny chłód, co oznaczało, że znaleźliśmy się na zewnątrz. Lecz, parę minut później, usłyszałam wybuch. Od razu, uniosłam głowę i zdenerwowanym wzrokiem zaczęłam się rozglądać. Najprawdopodobniej Slade wyczuł mój strach, gdyż nieco mocniej przytulił mnie do siebie i powiedział:
– Nie bój się, skarbie. Wysadziłem tamtą bazę, aby zniszczyć wszystko, co było związane z tym rokiem.
Po tych słowach, nieco uspokojona, schowałam głowę. Musiałam bardzo szybko zasnąć, zmęczona tym wszystkim, gdyż nic więcej nie pamiętałam z powrotu do domu."
<To chyba kurła logiczne, że skoro czułaś zimno to znaczyło, że wyszliście na zewnątrz. Ja nie mogę, jak postacie w tym opku mogą uważać mego sobowtóra za inteligentną, skoro jest głupia jak stado pędzących imadeł? Właśnie dlatego nie powinno się mówić o wadach i zaletach postaci, tylko je pokazywać.>
*Jest tu też ewidentnie za mało przemyśleń tej partoły. Serio powinna to wszystko komentować w myślach, nie wiem ile jeszcze mamy się powtarzać. Jak inaczej mamy wczuć się w sytuację głównej postaci w narracji pierwszoosobowej?*
~**Overangry Retconningverse noises* + *Overangry Slav Queen noises* + *Strangely familiar knocking at the door sounds*
Ja pierdolę, opkowy Slade, ty skończony debilu do potęgi nieskończonej, od którego stado pędzących imadeł jest mądrzejsze. Na chuj miłosierny ty wysadziłeś tę bazę? Ją dałoby się uprzątnąć z tych istot, odbudować, odbudować samolot i byłoby cacy. Dodatkowo później można by ją do czegoś innego wykorzystać i nie trzeba byłoby niepotrzebnie budować nowej. Nawet nie ma uzasadnienia jakiegoś sensownego czemu to zrobił, co nie pomaga.*~
~Brakuje też czynności, które robiliby podczas tej wypowiedzi. Wiem, że się powtarzamy przez całą analizę, ale to serio szkoduje, a tej historii by się przydało. Dodałoby brakującego realizmu i dynamiki.~
970. „Aż do wydarzenia, które kompletnie zmieniło nasze życie o sto osiemdziesiąt stopni..."
|So close. SO FUCKING CLOSE. Anyway, dobrze, że nie jest napisane, że o trzysta sześćdziesiąt stopni jak w typowym opkowatym opku.|
~*Nie byłam wtedy aż tak niedojebana.*~
~\O/~
~*Jesteś tak upośledzony jak to tylko możliwe, Grzegorz. xD*~
~Hehe ;"""DDD~
971. „[...] Bowiem, gdyby któryś z naszych planów nam wyszedł, to już od dawna rządzilibyśmy tym miastem, co nie? A może to po prostu Slade był, jakby to ująć, niekompetentny w tej kwestii? Nie uważałam się za lepszą od niego, po prostu skoro nie udawało mu się pokonać grupki nastolatków z nadprzyrodzonymi zdolnościami, to chyba coś było nie tak, co nie? A poza tym, Robina, Gwiazdkę i Cyborga zabiłam ja, a nie on. Z Bestią to po prostu mieliśmy szczęście. Poza tym, czułam że Slade mi nie do końca ufał. W końcu gdyby mi ufał, mówiłby mi w stu procentach o swych planach już na początku, co nie? A tymczasem, większość swych pomysłów zatajał przede mną aż do momentu ich realizacji."
<Kurna, to ja już serio nie czaję. Oni w końcu chcieli zniszczyć miasto czy nim rządzić? Te dwa cele się przecież wykluczają. No a skoro w tej historii nie ma sprecyzowanego tak drobnego elementu jak cel głównych bohaterów to ja wysiadam.>
*Poza tym, ależ oczywiście, że to ona musiała ubić tych trzech Tytanów. Dlaczego chociaż jednego nie mógłby zategesić albo Slade The Turbo Opko, albo mój opkowy sobowtór? Przez to nie dość, że Tristitia Opko Version jest Mary Sue do potęgi nieskończonej, to jeszcze służy jako rozwiązywanie problemów postaci z kanonu. No a to nigdy nie zwiastuje niczego dobrego.*
~*Niemniej, końcówka tego kloca tekstu jest sensowna. W końcu opkowy Slade ewidentnie nie do końca ufał głównej partole, bowiem nie mówił jej o swych celach. To też na dobrą sprawę jest dziwne, bowiem skoro traktowali się jak rodzina, to powinni sobie mega ufać. No a ich relacji nie widać, ciągle wydaje się, że jest na takim samym poziomie jak na początku. To nie pomaga, bowiem wszystko powinno zaliczyć progres na przestrzeni historii i to jeszcze tak długiej.*~
~Szkoda jednak, że w tej historii tak naprawdę nie dane jest wykazać się Slade'owi i Brother Blood. Oni też powinni mieć jakiś swój udział w dążeniu do realizacji celu. W końcu w serialu mieli swój charakter i motywacje, dlaczego nie wykorzystać i rozwinąć tego w FanFiKKKtion? To jest takie zubożenie postaci i zmarnowanie potencjału historii, że aż NadSzok.~
972. „Aż w końcu, któregoś popołudnia, postanowiłam sprawdzić co by się stało, gdybyśmy przez jakiś czas działali oddzielnie. Postanowiłam wyprowadzić się do naszej starej bazy w Tokio i tam, przez jakiś czas, zacząć działać samodzielnie i sprawdzić, czy to jakoś by pomogło w realizacji naszego wspólnego celu. [...]"
|Niemniej miło, że któraś z wcześniej wprowadzonych baz się jeszcze raz pojawia. To ewidentny sukces, bowiem rzadko się w tej historii zdarza.|
<Jednak to drugie zdanie jest cholernie długie. Jestem przekonana, że dałoby się je podzielić na pół i znacznie lepiej by się to czytało.>
*No i oczywiście, że działanie Tristitii The Szmaty na własną rękę szybko przyniesie rezultaty. Bowiem wiecie, nic ani nikt nie może przysłaniać blasku Mary Sue. No ja nie mogę, jakby po prostu nie mogła wspólnie z Slade'em zrealizować jego celu. Dzięki temu postacie kanoniczne nie byłyby bezużyteczne.*
973. „[...] – Slade...
Słysząc mnie, odwrócił się w moją stronę i, widząc mnie z walizką, powiedział nieco zdziwiony:
– O, Tri. Co ty robisz tutaj z walizką? Wyjeżdżasz gdzieś i ja nic o tym nie wiem?
– Tak, wyjeżdżam do Japonii. – odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
– Na cholerę?
– Bowiem...Nie sądzisz, że na jakiś czas powinniśmy się rozdzielić?
– Co masz na myśli?
– Chodzi mi o to, że przez te wszystkie lata, kiedy byłam twoją uczennicą, nie doszliśmy do skutku z naszym wspólnym celem. Oznacza to, że coś jest nie tak, skoro przez tak wiele lat nie potrafiliśmy pokonać zwykłej grupki nastolatków z nadprzyrodzonymi zdolnościami. A poza tym, czuję że nie do końca mi ufasz. W końcu, gdybyś mi w stu procentach ufał, to raczej nie zatajałbyś swych planów przede mną aż do momentu ich realizacji.
Kiedy wypowiedziałam te słowa, na kilka chwil nastała cisza. Wiedziałam, że Slade nie spodziewał się usłyszeć tego z moich ust, no ale cóż, stało się i musiał po prostu zrozumieć to, co powiedziałam. W każdym razie, parę chwil potem, odparł zaskoczony:
– Ale Tri! Co ci do głowy strzeliło?! Po pierwsze, to nie jest tak, że ci nie do końca ufam. Nie mam powodów, aby ci nie ufać, bo w końcu już tyle lat minęło, a ty mnie jeszcze nie zdradziłaś. Po prostu większość moich planów jest, że tak to określę, skomplikowana i obawiałem się, że po prostu i tak byś nie zrozumiała, o co w większości z nich do końca chodziło, dlatego wyjawiałem ci je dopiero podczas realizacji. A poza tym, nie sądzę, abyś dała radę zrealizować nasz cel w pojedynkę. Ja wiem, że masz nadprzyrodzone zdolności, ale musiałabyś mieć jeszcze plan, jak to zrealizować oraz umieć wcielić go w życie.
– Nie martw się, jeżeli wpadłabym na jakiś plan, to na sto procent na taki, który umiałabym zrealizować. A nawet jakbym miała jakiś problem, to Sebastian zawsze mógłby mi pomóc, więc nie ma problemu. Po prostu sądzę, że na jakiś czas powinniśmy się rozdzielić i sprawdzić, jak to wpłynie na realizację naszego celu. – odpowiedziałam stanowczym tonem.
– Ale to nie za– – zaczął, jednak nie dałam mu dokończyć:
– Decyzję już podjęłam. Przez jakiś czas będziesz musiał sobie radzić beze mnie, jak za dawnych lat.
A następnie, nim zdążył jakkolwiek zareagować, przemieniłam się w niematerialnego orła i wyleciałam z bazy."
~*
"Attention all users!
It appears that somebody's been posting cringe.
Thanks for the post bro, really cool.
Comrade you just posted cringe."
Ten fragment nuty "Comrade You Just Posted Cringe" Uamee idealnie pasuje do tego, co tu się właśnie odjaniepawliło przed naszymi oczami. Zaczynając, to miło widzieć, że nawet opkowy Slade uznaje Tristitię The Śmietnik za ograniczoną do tego stopnia, że nie zrozumiałaby jego planów. W sensie wiem, że to nie było zamierzone, ale i tak, i siak miło to widzieć.*~
~Poza tym, zadania, które dawał do tej pory Tristitii The Śmieciowi powiązane z jego celami nie były jakieś skomplikowane. Jedynie kradzieże i pilnowanie jak szła budowa czegokolwiek. Jedynie raz czy dwa mieliśmy coś innego. Także ta, skoro tylko to musiała robić, to jego plany zbyt skomplikowane nie mogły być.~
|Plus powinna je zrozumieć. Skoro wszyscy uważają ją za taką niby inteligentną, to wypadałoby to ujawniać. Jak na razie pokazywano jedynie, że jest głupia jak stado pędzących imadeł, co nie działa na korzyść jej niby inteligencji.|
<Dodatkowo właśnie, dlaczego do tej pory moja opkowa wersja nie wpadła na żaden plan realizacji celu? To jeszcze bardziej spłyca również ją, bowiem była jedynie dziewczyną na posyłki. No a jako uczennica Slade'a powinna też mieć większy wkład w realizację celu od pewnego momentu oczywiście, gdyby Slade bardziej jej zaufał.>
*Plus umówmy się, na sto procent nie ufał jej w pełni. W końcu inaczej chcąc czy nie mówiłby więcej o swych planach, co jest logiczne. Także już niech nas nie oszukuje, bowiem wiemy jak było naprawdę.*
~*Plus może i Tytani byli grupką nastolatków z supermocami, ale też potrafili nieźle walczyć oraz wykorzystywać swe zdolności w boju. W końcu gdyby dało się ich tak po prostu zdmuchnąć z planszy, to byliby dupa, a nie superbohaterami.*~
~Mogliby też na ten temat dłużej pogadać. Na przykład przez jakiś czas Slade próbowałby przekonać tę partołę, aby nie robiła tego, a ona w sensowny sposób przedstawiłaby mu swój punkt widzenia. No i w końcu wykonałaby swoją decyzję, ale przynajmniej ta scena byłaby ciekawsza, a nie taka nudna.~
|Tak poza tym, to tutaj ewidentnie widać, że brakuje czynności wykonywanych pomiędzy wypowiedziami. Aż ciężko uwierzyć, że podczas wypowiadania tych kloców tekstu absolutnie nic nie robili. Powinni chociaż jakoś gestykulować lub coś powinno dziać się w otoczeniu. Dawna Ramoninth udowodniła, że potrafiła pisać dopiski pomiędzy wypowiedziami, więc powinna to robić w każdym rozdziale. To urozmaiciłoby tę nudną jak dupa historię.|
<Przemyśleń mej opkowej wersji też brak. Powinna to komentować, szczególnie z perspektywy czasu, abyśmy wiedzieli jak ocenia swoją decyzję po, zapewne, latach. Jednak jak widać nawet pod koniec ta historia nie może być chociaż minimalnie ciekawa.>
*No i też powinni dojść do celu razem, w końcu to ich wspólny cel. Jednak jak widać nie, nawet na końcu trzeba dobitnie pokazywać, jak wyidealizowana jest główna pizda. -_-*
~*Dobrze, że chociaż zanalizowaliśmy dzienny limit czterech stron z fragmentami, to na dzisiaj mamy spokój. Ostatnie cztery strony będą na szczęście ostatnimi.*~
*Ja pierdolę, nareszcie. Mam wrażenie jakbyśmy to dziesięć lat analizowali, a jeszcze nawet dwa nie minęły.*
~*Wiem, ta analiza się ciągnie jak ser na pizzy. Jednak ma swoją zaletę: pokazała ile przez tyle czasu potrafi się zmienić. No, bo przeanalizujmy:
– Zdałam maturę.
– Miałam trzy koty.
– Jeden z kotów zdążył umrzeć.
– Kinia zdążyła przerwać cykl umierania mych kotów w wieku dwunastu lat.
– Mam w domu ekspres do kawy i saturator.
– Zebrałam się w sobie aby pójść do psychiatry i dzięki temu nie jestem już nerwowa oraz generalnie jestem NadSzczęśliwa.
– Mama kupiła działkę i niedługo będzie na niej domek letniskowy.
– LeckerSweet odeszła, ale czy mi jej brakuje? Już nie, mam ją w dupie, wszakże mam swoje życie i swoich lepszych znajomych.
– Retconningowe NadSagi zdążyły się milion razy zmienić oraz jeszcze bardziej rozrosnąć.
– W sumie uniwersum GHE na YouTube też trochę ewoluowało. Niemniej, intra i outra nadal mi brakuje, mimo iż kiedy pozory normalności w GHE zostały wykopane z ostatniego piętra PKiN na bruk to jest ciekawiej.
– Niedługo egzaminy zawodowe.
Jestem przekonana, że poza tym jeszcze sporo się w mym życiu zmieniło, ale nie o wszystkim na razie pamiętam. W każdym razie to jedyna zaleta tak długiej analizy.*~
~Wszystko ma swoje zalety, poza Czarnkiem.~
~*TAAAKI DOBRY. X"""DDD Ale generalnie Czarnek, chuju, jak Jadzia nie zdała matmy to cię dojadę.*~
<Kolejna z tych dobrych. XD>
~*Hehe :DDD Anyway, koniec na dzisiaj, za sześć dni ostatnie cztery strony.*~
~GOLDEN GOPNIK GANGSTER!~
|No ja pierdolę, a ten znowu ujawnia swoje NadNiedojebanie. XD|
~Dzień dobry! :D~
~*Dobra, koniec mośki. XD*~
~*~*NIE XD*~ ;"""DDD*~
974. „[...] Poza tym, tak trochę chciałam pokazać Slade'owi, że ja też potrafiłam coś zrobić. [...]"
~*Dobra kurwa, jedziemy. Osiem fragmentów do końca, rozpierdolimy to dzisiaj i potem pozostanie tylko analiza końcowa i tworzenie zwycięskiego filmiku z tańczącym Thanosem i AWWW YEAH memem do końcówki analizy.*~
~Boję się jak będzie wyglądał ten filmik. XD~
~*Zajebiście :D*~
~Help XD~
~*Hehe :D Anyway, przechodząc do analizy, to mogłabyś mu pokazać to działając razem z nim. W końcu mogłabyś mu zaproponować jakiś plan, a nie spierdalać od niego i działać na własną rękę.*~
~Plus dzięki temu Slade mógłby mieć swój udział w planie Tristitii The Szmaty i dzięki temu nie byłoby dalszego idealizowania głównej bohaterki. No ale nie, bowiem trzeba ciągle podkreślać jaką to Mary Sue jest.~
975. „Na pomysł wpadłam dość szybko. Postanowiłam zbudować armię robotów oraz bronie dla nich i wysłać je na podbój świata. Od razu zaczęłam owy pomysł planować, a później i realizować, co bez Slade'a bądź Sebastiana pod ręką zajęło, znowu, bardzo dużo czasu. Nie żałowałam jednak poświęconych na to lat, bowiem zajęło to wszystko może z dwa lub trzy lata, gdyż było to nawet przyjemne. W końcu mogłam wpaść na swój własny pomysł i realizować go, co było w porządku. Przed wysłaniem maszyn na podboje, musiałam jeszcze pokonać Raven. Co mnie zdziwiło, zajęło mi to tylko dwa miesiące. Myślałam, że zabicie jej pochłonie znacznie więcej czasu, skoro była najpotężniejszą z byłych Tytanów, ale nie. To w sumie dobrze, jak coś. Po pokonaniu jej, dowiedziałam się jeszcze o istnieniu Tytanów Wschodu, którzy również spróbowali mnie pokonać, gdy ostatnia z Młodych Tytanów padła, ale ci ze wschodu byli na tyle słabi bez swoich kolegów z Młodych Tytanów, że pokonałam ich w około dwa tygodnie. No, ale w końcu nastał finalny dzień, w którym wysłałam mą mechaniczną armię na podbój świata."
~**OverOverOverAngry Retconningverse noises* + *OverOverOverAngry Slav Queen noises* + *The Iris's beam noises* + *Strangely familiar knocking at the door sounds*
No ja pierdolę, nie irytuj mnie, bowiem jesteś taka irytująca, że przypomniałam sobie, że kilka minut temu miałam wziąć Lamotrix, zw. Jestem. Anyway, oczywiście, że bez Slade'a pokonała Raven tak szybko. Nie dziwi mnie, że z Tytanami Wschodu poradziła sobie mega szybko, bowiem to słabe fiuty są, które zwykły podmuch wiatru mógłby zdmuchnąć. Niemniej, dlaczego, DLACZEGO Slade nie mógł jej zabić? On też powinien mieć swój udział w tym celu, a tymczasem jest tylko po to, aby jako jeden z kilku adorować główną kurwę specjalnej troski. Nienawidzę tego, że ta pała jest tak idealizowana, bowiem nie tylko wokół niej świat powinien się kręcić.*~
~Dodatkowo czy nie mogłoby się kilka rozdziałów kręcić wokół tego, jak ta parówa realizowała swój cel? Oczywiście nie za dużo, aby wątek się nie znudził, ale chociaż trochę. To byłoby znacznie ciekawsze i może jakoś rozwinęłoby tego niedojebsona, a nie takie chamskie streszczenie.~
|Miło chociaż, że nie zrealizowała tego celu w kilka dni, bo bym się wkurwił. Zawsze to jakiś drobny plus, a w takich turbo opkach trzeba się ich doszukiwać.|
<Plus ja wiem, że najprostsze rozwiązania są zawsze najlepsze, ale serio? Nie mogłaby wpaść na to już dawno i jakoś przeforsować ten pomysł u Slade'a The Opko? To by było lepsze, bowiem SlAdE tEż PoWiNiEn MiEć SwÓj UdZiAł W rEaLiZaCjI iCh CeLu, tak tylko przypominam. W końcu to jego cel w głównej mierze, no.>
*Miło też się w końcu dowiedzieć jaki ostatecznie cel mieli. Szkoda, że dowiadujemy się tego pod koniec, w czasie, gdy przez większość czasu opko nie mogło się zdecydować. No ale w sumie zawsze lepiej późno niż wcale, c'nie?*
~*Mało tu też większych przemyśleń tego paszteciaka. Powinna więcej skomentować to, jak poszedł jej ten cel oraz to, co sobie zaplanowała, a nie znowu mało myśli. Kurde, opko się kończy, a ta parówa jest nadal na tym samym poziomie spierdolenia. Aż się wierzyć nie chce.*~
976. „[...] ~*~No i na koniec jak odjebać fuszerkę to po całości. XD~ Hehe ;"""DDD Anyway:
– Welcome to the party
Not vodka, this is army
Don't forget your training
To win you must be squatting.
My bulletproof tracksuite is made by Adidas
Say no to Coca-Cola we powered by kvass
When konspirator winning we dance to hardbass
My AK is loaded, it's time to kick ass
Hardbass army sing
Forever we rise from underground
Together in arms we'll bring
Glory to the world of hardbass kings and queens
Hardbass x7
Hardbass x16
Hardbass x3
Hardbass army
We fight together as it's natural to us
Enemies be screaming when all we do is laugh
So comrade why you waiting when victory waits for us
Give me your hand we'll run the land
Let's fight for hardbass
Hardbass army sing
Forever we rise from underground
Together in arms we'll bring
Glory to the world of hardbass kings and queens
Hardbass x7
Hardbass x16
Hardbass x3
Hardbass army
Hardbass x7
Hardbass x16
Hardbass x3
Hardbass army – wyśpiewał całą nutę „Hardbass Army" Alana Azteca i DJ-a Slavine Brother Blood, po czym spierdolił od Tristitii The Śmietnika budować swoją hardbassową armię.*~
– No zaimponowałaś mi jak nigdy, naprawdę.
Słysząc to, odruchowo krzyknęłam i odwróciłam się. Kiedy to zrobiłam, faktycznie zauważyłam mego ukochanego. Wiedziałam, że on musiał się tu przeteleportować, bowiem inaczej nigdy tak szybko by tu nie dotarł, ale dlaczego to zrobił? Nie żeby mi to przeszkadzało, ale zastanawiałam się, dlaczego do mnie się przeteleportował. W każdym razie, widząc go, odpowiedziałam:
– Jezu Chryste, Sebastian, nie strasz mnie tak.
W tym momencie, zaśmiał się i powiedział:
– Wybacz, po prostu chciałem tak nagle ujawnić swoją obecność tutaj.
– Tak w ogóle, to dlaczego się tu przeteleportowałeś? Nie żeby mi to przeszkadzało, jak coś. – rzekłam
– Po prostu zacząłem zauważać, co się działo na świecie, choćby oglądając telewizję i przeteleportowałem się do Slade'a aby mu pogratulować tego, że udało mu się zrealizować jego cel. Kiedy mi powiedział, że to nie on, doszedłem do wniosku, że byłaś to ty. Kiedy dowiedziałem się, że obecnie jesteś w Japonii, przeteleportowałem się tutaj.
– No widzisz, po prostu się starałam. Po prostu uznałam, że ja i Slade potrzebujemy czasowego rozdzielenia i sprawdzenia, co się stanie, gdy zaczniemy działać oddzielnie. No i proszę, masz efekty.
– To znaczy, że po prostu lepiej radzisz sobie bez Slade'a.
– Oj nie przesadzajmy. Po prostu mój plan zadziałał i tyle.
– No, ale skoro Slade przez tak wiele lat nie doszedł do finalizacji swego celu, a ty doszłaś do tego po pierwszym planie, to musi to o czymś świadczyć.
– Nie przesadzaj, po prostu mnie się poszczęściło.
– Powiedzmy. Nie będę dyskutował ze skromnymi osobami, bo to nie ma sensu.
W tym momencie, spojrzałam na niego z zażenowaniem. Widząc to, zaśmiał się, po czym dodał:
– No co? Taka prawda.
Po tej odpowiedzi, westchnęłam i skomentowałam:
– Ech...Co ja się z tobą mam...
W każdym razie, po tej rozmowie, oboje zaczęliśmy obserwować jak szła realizacja mego planu..."
~Brawo, Ramoninth, jesteś upośledzona umysłowo. Dumnaś? XD~
~*Na hardbass nigdy nie jest za późno. :D*~
|Idź się lecz czy coś. A nie, moment. XD|
~*Hehe ;"""DDD Anyway, przechodząc do analizy, to jak mnie to irytuje, że ta Mary Sue musi być idealizowana na każdym kroku. Oczywiście, że ona i Slade nie mogliby tego wspólnymi siłami dokonać, tylko ona w pojedynkę. To jest takie spychanie postaci kanonicznej na drugi plan, że aż szok. Typowe opko, mimo iż kiedyś sądziłam inaczej. Postacie kanoniczne też powinny mieć swój udział, w końcu po coś daje się je do FanFiction.*~
~Dodatkowo ewidentnie Tristitia The Pizdash jest głupia jak but. Jej przemyślenia to udowadniają, bowiem po prostu zauważa jedynie oczywistości. W końcu to chyba logiczne, że opkowy Sebastian się przeteleportował do jej bazy. Jak niby miałby się tak szybko dostać? Przemyślenia powinny rozbudowywać postać, a nie powodować, że stoi na tym samym poziomie spierdolenia umysłowego co na początku.~
|No i też nie mogliby dłużej pogadać i też o dupie Maryni? Całe to turbo opko gadali jedynie o obecnej, minionej bądź przyszłej sytuacji. No a normalni ludzie gadają też o wszystkim i o niczym, co jest normalne. Jak mamy uwierzyć w ich relację miłosną, skoro w ogóle nie pokazuje nam się, że faktycznie się kochają? To dodatkowo pokazuje, że ten wątek romantyczny został wjebany ot tak, aby był, co szkoduje.|
<Brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej debaty tysiąclecia. Absolutnie nie uwierzę, że nic nie robili, bowiem to jest kufa niemożliwe. Każdy przynajmniej gestykuluje podczas takich długich wypowiedzi. Brak tego dodatkowo pokazuje, że dawna Ramoninth pisała to turbo opko na siłę, co nie pomaga.>
*Dodatkowo nie, pałągu, nie poszczęściło ci się. Po prostu jesteś Mary Sue pierdoloną, więc to logiczne, że osiągniesz wszystko co chcesz. I za to należy ci się stos.*
~*I generalnie to typowy, nudny dialog, którym ta historyjka na dobranoc jest usłana. A to nie pomaga, bowiem widać, że łopłopłopko się nie rozwija.*~
977. „[...] Wszakże Tytani już nie żyli, a zza grobu nie mogli próbować pokrzyżować nam planów. [...]"
~No co ty kurwa nie powiesz. Jakbyś nie mogła mieć sensowniejszych przemyśleń, a nie walić oczywistościami na prawo i lewo. Widać, że jest to tylko po to, aby nikt się nie dojebał, że narracja pierwszoosobowa, a główna pizda przemyśleń nie ma.~
978. „[...] Otóż, gdy jednego wieczora stałam sobie na balkonie i patrzyłam na to, co działo się na ulicach Tokio, zaczęłam przypominać sobie te wszystkie przyjemne chwile spędzone z Sladem. Te wszystkie dni, kiedy uratował mi życie, kiedy spędzaliśmy dnie w różne przyjemne dla nas sposoby, nawet te dni, gdy wspólnie walczyliśmy z Tytanami. Wszystko, co można było określić mianem przyjemnego. Aż do moich oczu napłynęły mi łzy. Zapragnęłam wrócić do mego ojca, ale...W sumie nie wiedziałam, czy to zrobić. Znaczy tak, chciałam już do niego wrócić i pragnęłam, abyśmy razem rozszerzali wpływy na pozostałe miasta, ale...coś mnie przed ostateczną decyzją blokowało.
„Może powinnam do niego wrócić? W końcu on właściwie nigdy, nie licząc jednego momentu mego życia, nie zrobił mi nic złego. Dlaczego tego nie zrobię?" – pomyślałam
„Dlaczego nie? Skoro tak bardzo ci na nim zależy, to powinnaś do niego wrócić." – usłyszałam w głowie głos Anatolija.
Ło Jezu, jak oni się dawno nie odzywali. Serio, dawno nie słyszałam, aby te duchy się odzywały, więc miło, że teraz pomagali mi podjąć decyzję. W każdym razie, nim zdążyłam myślami odpowiedzieć, usłyszałam głos jednej z dusz któregoś z likwidatorów:
„W końcu Slade to twój ojciec, dlaczego masz żyć z dala od niego. Wasz cel się realizuje, możesz spokojnie do niego wrócić."
„Na pewno będzie podwójnie szczęśliwy." – usłyszałam głos duszy jednego z pracowników elektrowni.
„W sumie...Może macie rację. Pogadam jeszcze na ten temat z Sebastianem i zobaczymy, jaką decyzję oboje podejmiemy. W końcu nie zostawię go tu samego, co nie?" – odparłam
„To też prawda." – odpowiedział Anatolij.
[...]"
~O, siemanko, was dawno nie było. Nie, ale serio, dlaczego oni się wcześniej nie pojawiali? Z tego co wiem, to przez cały czas pisania tej historii Ramoninth pamiętała o tym wątku, więc czemu? Można by to jakoś ciekawiej wykorzystać, a nie w ten sposób, w jaki to zostało użyte w tym FanFiKKKtion. Ja nie mogę, ile ciekawych wątków się tu marnuje, że aż szok.~
|Dodatkowo szkoda, że nigdy nie zostanie wyjaśnione, dlaczego ten cały tłum tam był. Ze trzech z nich by styknęło, bowiem ten tłum nie jest właściwie tam potrzebny. No i też wypadałoby wyjaśnić dlaczego po prostu nie odeszli po tym, jak Tristitia The NadOpko zrealizowała to, o co ją prosili.|
<Plus nadal jest za mało przemyśleń tej pierdoły w pięciu smakach. Powinna komentować to wszystko, łącznie z jej wspomnieniami związanymi ze Slade'em. Mogłaby też dodać coś od siebie z perspektywy czasu, aby ten fragment nie zawiewał nudą. No ale nie, po co robić z tej historii coś ciekawego, skoro można jebnąć nudą i napisać na szybko.>
*Mogłaby też ze swoimi znajomymi duszami dłużej pogadać na ten temat i MOŻE TEŻ O CZYMŚ INNYM? Skoro jest w ich towarzystwie dwadzieścia cztery na dobę, to mimo wszystko jakieś relacje powinny się między nimi nawiązywać. To jest takie irytujące, że wszyscy w tym turbo opku są płytcy jak kałuża.*
~*Dodatkowo miło, że jest nam przypominane, że tutejszy Slade to NadOOC jebany. Tak żałuję, że nie pisałam go zgodnie z charakterem kanonicznym. Byłby wtedy znacznie ciekawszy, a nie.*~
~Dodatkowo, wszystkie wypowiedzi powinny być od półpauz zaczęte. W końcu rozmowa z tymi duszami, mimo iż telepatyczna, to nadal rozmowa. No a w języku polskim zapisujemy rozmowy od półpauz.~
|No i szkoda, że dawna Ramoninth mimo upływu czasu nie nauczyła się poprawnego odmieniania imienia mego opkowego klona. To tylko dodaje do tego, że miała w dupie tę historię, co nie pomaga.|
979. „[...] – Sebastian...
Słysząc mnie, odwrócił się w moją stronę i odparł:
– No?
– Nie sądzisz, że...powinniśmy wrócić do Jump City? – spytałam
W tym momencie, zauważyłam że uśmiechnął się, po czym odpowiedział pytaniem na pytanie:
– Brakuje ci Slade'a?
– Trochę... – odpowiedziałam
– W sumie, ja też myślałem nad powrotem. W końcu trzeba to wszystko zakończyć, a poza tym Slade na sto procent będzie podwójnie szczęśliwy. Jestem pewien, że już wie o tym, że rozszerzamy władzę na cały świat i tylko czeka, aż do niego wrócisz.
– Nie zdziwię się, jeżeli tak jest. W każdym razie, ja bym do niego wróciła.
– To w takim razie, pakuj się i przeteleportuję nas do jego bazy.
Po tej kolejnej, krótkiej rozmowie, spakowałam walizkę i, kiedy to zrobiłam, Sebastian przeteleportował nas do bazy Slade'a."
<Porozmawiajcie dłużej, farfocle spalone. Serio to jest jeden z najbardziej irytujących elementów tego FanFiKKKtion, że postacie nie rozmawiają jak ludzie. Kto by rozmawiał z ukochanym tak krótko i to tylko i wyłącznie o obecnej sytuacji? No i to też nie podbudowuje tych nieszczęsnych relacji, co by się wreszcie przydało, bowiem opko zaraz się kończy.>
*Przemyśleń tego pałąga też brakuje. Wiem, że całą analizę się powtarzamy, ale to jest serio potrzebne, szczególnie w narracji pierwszoosobowej. W końcu to jest jeden z elementów rozbudowujący postać. No a jak mamy polubić główną postać w narracji pierwszoosobowej, skoro wszystko spływa po niej jak po kaczce i nie ma większych relacji z kimkolwiek? Może gdyby pozostałe postacie były rozbudowane to by to zadziałało, ale tak?*
~*Nadal brakuje też czynności, które by wykonywali podczas tej epickiej i emocjonującej jak zbieranie grzybów rozmowy. Nie potrafię uwierzyć, że absolutnie nic nie robili oraz otoczenie zamarło na czas ich rozmowy. Realizm i dynamika naprawdę są potrzebne tej historii. Między innymi przez brak dynamiki analizujemy to ponad rok i jest to najdłużej pisana analiza w historii tej Samoanalizatorni.*~
~Generalnie to dialogi w tej historii mogłyby być jednym z najlepszych elementów przy okazji rozwijających postacie. No ale jako iż cała historia została napisana na szybko, to tak nie jest, co jest smutne.~
980. „[...] – No i gdzie on się podział?
– Nie wiem, może zaraz się oka– – zaczął Sebastian, jednak nie dokończył, gdyż nagle poczułam mocne przytulenie.
Gdy się odwróciłam, ujrzałam że był to Slade. Kurde, jak on to robił, że tak szybko się pojawiał, gdy tylko zjawiłam się w bazie? Co on, miał wbudowane radary i wiedział, kiedy zjawiałam się w tym miejscu? W każdym razie, nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, odparł uradowany:
– Jezu Chryste, Tri, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dziękuję, dzięk–
– No dobrze, dobrze, rozumiem, jesteś podwójnie szczęśliwy. – przerwałam mu.
– Matko Boska, jesteś taka zajebista!
W tym momencie, ja i Sebastian zaśmialiśmy się, po czym rzekłam:
– No bez przesaaady.
– Jak bez przesady, zabiłaś Tytanów i jeszcze zrealizowałaś mój cel! – zawołał radośnie Slade.
– No widzisz, po prostu mnie się fartnęło.
– Jesteś zajebista i nie waż się tego negować.
– No OK, powiedzmy że jestem zajebista.
Jednak, po tej rozmowie, parę minut później, gdy Slade mnie w końcu puścił, rzekłam:
– Widzisz, jednak warto było się na te parę lat rozdzielić. I teraz wszyscy jesteśmy szczęśliwi.
– Jak widać, koniec końców wszystko skończyło się tak, jak pragnęliśmy. – ~*powiedziałam po zaliczeniu wszystkich egzaminów semestralnych łącznie z tą cholerną farmakologią i farmakognozją, wychodząc z apteki dwudziestego czwartego czerwca.*~ skomentował Sebastian.
– Szczerze, nie wierzyłem, że dożyję tego momentu. – odparł Slade.
– Ja w sumie też. A to wszystko dzięki Tristitii. – dodał Sebastian.
– Może mi jeszcze Pokojową Nagrodę Nobla za to dacie? – stwierdziłam, nieco zażenowana.
– W sumie, jakbym mógł... – zaczął Slade.
Słysząc to, uderzyłam się w czoło na kształt charakterystycznego facepalma, po czym odparłam tylko:
– Ja pierdolę.
Kilka sekund później usłyszałam, że Slade i Sebastian zaśmiali się. Kilka chwil później, Slade odparł:
– No nie moja wina, że w końcu stał się cud.
[...]"
|Ramoninth, jako upośledzony zjeb, część pierwsza i nie ostatnia. XD|
~*No co chcesz, chyba pierwszy raz jestem na etapie w życiu, gdzie podczas danego etapu nauczania tylko raz poprawiałam jeden sprawdzian. No i dostałam z niego piątkę, bowiem poprawa zahaczyła o zdalne.*~
|Nie zmienia to faktu, że nie ma się czym jarać aż do tego stopnia. XD|
~*Japa tam. XD*~
|No właśnie. :D Anyway, przechodząc do analizy, to z tego co da się zorientować, ten fragment miał być humorystyczny. Niestety, dawna Ramoninth nadal była niedojebana do sześcianu, więc wyszedł potężny cringe. Po pierwsze i najważniejsze, co już niejednokrotnie podkreślaliśmy, Tristitia The Zjebson jest Mary Sue do sześciennego sześcianu. Na serio, ona powinna to zrealizować razem z moim opkowym sobowtórem. W końcu każda postać powinna mieć swój udział w historii i ta niczym się nie różni. Jednak co to byłoby za FanFiKKKtion bez idealizowania głównej pizdy.|
<Dodatkowo nie no, sorki, ale Pokojowa Nagroda Nobla ewidentnie nie pasuje do laski, która przejęła władzę nad światem. Wiem, że to miało być dla beki, ale nie pykło, więc się dopierdalam.>
*Powinni też ewidentnie dłużej ze sobą pogadać. Nie widzieli się tyle lat, że to logiczne, iż powinni pogadać o wszystkim i o niczym. No ale nie, bowiem nawet pod koniec historii muszą być płytcy jak kałuża. Po prostu nie mam słów na tego pierdolca, który rozgrywa się przed naszymi oczami.*
~*Nadal brakuje też przemyśleń głównego popierdolca. Powinna wszystko jakoś komentować, szczególnie reakcję Slade'a, rozmowę i tak dalej. Z perspektywy czasu również powinna, bowiem wiemy, że z owej to pisze. To dodałoby trochę emocji oraz tych nieszczęsnych relacji, które w tej historii nie istnieją.*~
~Czynności, które by wykonywali podczas tej debaty, również brakuje. Absolutnie nie uwierzę, że nic się podczas niej nie działo plus oni sami powinni coś robić. Po prostu to jest nierealistyczne, no i też lepiej czyta się dialogi z dopiskami, a nie bez nich.~
|No i zachowanie mego opkowego sobowtóra nadal nie pasuje do jego charakteru z kanonu. Serio nadal podtrzymuję to, że lepiej byłoby stworzyć własnych złych i pokazać ich wady i zalety. To nadal mógłby być FanFiction do Młodych Tytanów, bowiem owi oraz kanoniczni złoczyńcy też mogliby się pojawiać. No a nie mielibyśmy kaleczenia charakteru kanonicznych postaci.|
<Generalnie, jak zwykle, w dialogach nic się nie zmieniło. Przez całą historię były jedną z najgorszych jej części, co nie pomaga tej opowiastce na dobranoc.>
981. „I tak przedstawia się moja historia. Poznanie ~*|A miała być taka miła końcówka. XD| Nie ma tak łatwo. :D Anyway: Anatolija zmieniło moje życie o sto osiemdziesiąt stopni. Co prawda od jakiegoś czasu trzyma mnie w piwnicy, abym go nie fangirlowała za bardzo, ale spoko. Rysuję FanArty tego seksiaka metalowym prętem na ścianie. NadKocham go, nie żałuję, że do niego dołączyłam. <3*~ Slade'a sprawiło, że i moje, i jego życie zmieniło się o sto osiemdziesiąt stopni. Ale mogę powiedzieć jedno: niczego nie żałuję.
KONIEC"
*
*
~*
Ja jebe, nareszcie koniec tego kurwinokstwa. Nie sądziłam, że ten dzień kiedykolwiek nadejdzie, ale oto jest. Jeszcze tylko analizy końcowe i można wrzucać ostatnią część na Wattpada. Oby kogoś zainteresowała, bowiem nie chcę mieć wrażenia, że pisaliśmy ją dla nikogo.*~
~Ktoś powinien się zainteresować, czasami ludzie jeszcze czytają tę Samoanalizatornię. Plus na stówę są czytelnicy widmo, więc chociażby dla nich warto to robić.~
|A poza tym, cudowna ta dopisana historyjka, Ramoninth. Boję się remake. XD|
~*Spoko Maroko, to będzie czwarta część drugiej Retconningowej NadSagi.*~
|Czym by ci tu najebać...O, ten kabel HDMI wygląda zachęcająco. XD|
~*Hehe ;"""DDD Anyway, dobrze, że to już koniec. No ale tak jeszcze trochę analizując, to niezbyt widać, aby ich życie się zmieniło. Jasne, ta parówa zrealizowała jego cel, ale to tyle. Za wiele progresu się nie zdarzyło, nuda na całego.*~
~Dziwne też, że niczego nie żałuje. Przez całą historię dało się zorientować, że jej życie było nudne jak but. Ciągle tylko coś kradła bądź nadzorowała, raz czy dwa robiąc coś innego. Ja bym żałował tego wyboru życiowego.~
|Niemniej najważniejsze, że wreszcie zanalizowaliśmy to chujstwo i nie będziemy musieli do niego więcej wracać.|
~*To najważniejsze podsumowanie. Anyway, analiz końcowych dzisiaj nie piszemy, bowiem już mnie się nie chce. Napiszemy za sześć dni, przy kolejnej turze pisania.*~
~*↓k*~
~*Człowiek się zagapi, a tym już odpierdala. XD*~
~*;"""DDD*~
_________________________________________________
Ja nie mogę, nie wierzę, że to się dzieje naprawdę i faktycznie skończyliśmy analizę tego turbo NadGówna. Jeżeli liczyć od momentu, w którym zaczęłam zapisywać fragmenty do analizy, to pisaliśmy ją łącznie przez rok, osiem miesięcy i dwa dni przez które WIELE się zmieniło. Jak na razie to najdłużej pisana analiza w historii tej Samoanalizatorni, ale na dobrą sprawę nie dziwne. Jeżeli dotrwaliście do tego momentu to przekonaliście się, że to NadOpko było tak nudne, że aż się go analizować nie chciało. Najważniejsze jednak, że to w końcu jest za nami i możemy przejść do przyjemniejszej części analizy, czyli naszych wywodów końcowych:
~*W tej historii najbardziej irytowali mnie bohaterowie i OC, i postacie kanoniczne. Sporo ich było, więc się dość długo rozpiszę. Zacznijmy oczywiście od Tristitii, bowiem to ona tutaj jest główną kretynką. Ja nie mogę, to bodajże najgorsza OC jaką kiedykolwiek stworzyłam. Na początku jest nudna jak but, praktycznie niczym się nie wyróżnia. No może tylko tym, że z płytkich i bezsensownych powodów dołączyła do Slade'a oraz nie miała praktycznie żadnych przemyśleń, mimo iż to kurna główna bohaterka narracji pierwszoosobowej. Nie, ale serio, jej powody dlaczego dołączyła do Slade'a są tak głupie, że to aż szok. Przeszła na jego stronę właściwie tylko dlatego, że dzięki temu nie nudziło jej się w życiu oraz dał jej fajne gadżety. Seeerio? To mogłyby być pomniejsze powody, ale nie główne! Co prawda nie mam teraz pomysłu dlaczego mogłaby stać po jego stronie i nie wymyślę tego na szybko, ale te powody z historii sensu nie mają. To tylko podkreśla jaką płytką i bezmózgą postacią jest. No i też niby wszyscy mówią o niej jaka to inteligentna jest, a w rzeczywistości jest głupia jak stado pędzących imadeł. Stwierdza jedynie oczywiste fakty oraz nie potrafi pojąć najprostszych rzeczy, co nie działa na korzyść jej inteligencji. Jeżeli chciałoby się dać jej trochę więcej punktów IQ, to powinna zauważać w swoich przemyśleniach nieoczywiste rzeczy oraz generalnie, nie wiem, na przykład również podsuwać Slade'owi jakieś plany, które mogliby wykorzystać do realizacji ich celu? Właśnie dlatego nie powinno się mówić o wadach i zaletach w sumie żadnej postaci, tylko je pokazywać. No ale to i tak najmniejszy Pikuś, bowiem potem ta parówa robi się jeszcze gorsza. Właściwie od początku wątku Sezorisa jest wkurwiającą szują, która uważa, że wszystko jej wolno, a jak ktoś się z nią nie zgadza, to należy go zabić. W sumie dosłownie, bowiem Gregory jest w pewnym momencie historii zategesowany i to jeszcze poza kadrem, więc gorzej. No i też oczywiście woli użalać się nad sobą zamiast KURWA DZIAŁAĆ i czynnie zmienić swój los na lepszy. Jest również uzależnioną od komplementów kurwą, która jeżeli nie dostanie tego co chce, to wkurw do sześciennego sześcianu. Tak poza tym to oczywiście jest też Mary Sue, która ma w życiu same ułatwienia i generalnie ma samych adoratorów. No a jak ktoś jej nie wychwala to koniec końców ginie, jak ten nieszczęsny Sezoris. Również oczywiście musiała w pojedynkę, na dobrą sprawę dosłownie, rozwiązać problemy dwóch głównych złoczyńców serialu, bowiem inaczej nie byłaby Mary Sue i wszyscy bylibyśmy szczęśliwi, a przecież nie o to chodzi.
No i na dodatek historia tego pałąga, ja pierdolę. Nie zrozumcie mnie źle, do postaci z tragiczną przeszłością nic nie mam jeżeli jest to dobrze użyte. Wiem, że ten schemat jest przeruchany, bowiem większość postaci w internetowych opowiadaniach tak ma, ale da się to dobrze wykorzystać. Jednak tutaj, jako iż o tym wspominam, to można się domyślić, że nie zostało dobrze wykorzystane. Jej historia jest właściwie tylko po to, aby jej husbando mógł ją wiecznie pocieszać. Tak poza tym w ogóle na nią nie wpływa, w pewnym momencie owa przeszłość jest zapomniana ot tak o. W sumie tak samo pominięte jest to, że Tri jest hybrydą człowieka i demona. Pojawiło się to właściwie chyba z trzy razy aby dać kalkę dwóch wątków z serialu i tyle. No a z przeszłością Claire oraz faktem, że jest hybrydą, można by coś ciekawego zrobić. Chociaż co do tej hybrydy to czy nie mogłaby być hybrydą jakiegoś innego gatunku? To też jest mega przeruchane, że postać z tragiczną przeszłością musi być hybrydą człowieka i demona. To trochę tak jak miniony trend w Gacha Community zwany Hated Child. Generalnie chodziło w nim o to, że jedno dziecko z danej rodziny, które przez ową rodzinę było nienawidzone, okazywało się na końcu zaginioną księżniczką i chyba, ale tego nie jestem do końca pewna, przy okazji jakąś hybrydą. Nie bez powodu ten trend zdechł, bowiem co prawda kiedy panował to ja zagrywałam się w Gacha Studio i miałam to w dupie, ale niedawno o nim usłyszałam. Po prostu był nudny i cringe af, więc zdechł. Także jest i tutaj, dlaczego chociaż RAZ postać z tragiczną przeszłością nie mogłaby być hybrydą człowieka i no nie wiem, na przykład feniksa, ryby, kota, konia czy żółwia? To by było znacznie ciekawsze niż wieczna hybryda człowieka i demona. Może bym jeszcze to przeżyła, gdyby druga natura tej kretynki została jakoś częściej wykorzystana, no ale kurła nie. Jedyne do czego się przydała to po to, aby stanowić mechanizm napędowy kalki dwóch wątków z serialu. No bo wiecie, po co stworzyć coś oryginalnego, skoro można napisać gówniane gówno. Generalnie Claire powinno się przebudować od A do Z, bowiem w obecnym stanie czytelnik nie jest w stanie jej polubić ani jej współczuć, co było w zamierzeniach. Na razie jedyne co się chce tej kretynce zrobić to spalić ją na stosie aby więcej nie wkurwiała.
Drugą postacią do zasypania żwirem jest tutejszy Slade. No ten to był tak NadOOC jak się tylko dało. Generalnie to powinien mieć wyjebongo w Tristitię i jej płaskie jak ona uczucia i jedyne co powinno go obchodzić to wykorzystywanie jej jak dziewczynę na posyłki. To byłoby znacznie ciekawsze, bowiem postać byłaby zgodna ze swym kanonicznym charakterem. No ale oczywiście, że nie, bowiem to nie pasowałoby do tutejszej wersji Opkolandii. Dlatego też Slade musiał się przejmować losem Tri oraz generalnie we wszystkim jej pomagać. Jedynie na początku nie był NadOOC, ale to się szybko zmieniło, oczywiście. Jasne, jego charakter w pewnym momencie mógłby się lekko zmienić, to nie jest niemożliwe. Każdy się zmienia plus fajnie, jeżeli bohaterowie w, szczególnie tak długim, opowiadaniu przechodzą jakąś przemianę. Niestety tu stało się to ot tak o, bowiem dawna ja tak zarządziła. No a to nie działa, przez to odechciewa się czytać tę historię. Da się pisać kanoniczne postacie zgodnie z ich charakterem, wszakże niestety niekontynuowany FanFiction „Shooting Star" ma pisane postacie zgodnie z ich kanonicznym charakterem i jest zajebisto-zajebisty. Aż żal dupę ściska, że nie jest kontynuowany, bowiem ciekawi mnie jak by się skończył. Niestety tutaj, mimo iż był potencjał na jeden z ciekawszych FanFiction do uniwersum tegoż serialu to go nie wykorzystano. Jest to typowe opko jakich mnóstwo w Internecie, tylko do innego uniwersum. Aby jednak tutejszy Slade zadziałał musiałby być pisany zgodnie z jego kanonicznym charakterem.
Trzecią postacią do zestrzelenia przez Iris jest Sezoris. No ten to ewidentnie był tylko po to, aby zginąć jedynie dlatego, bowiem nie zgadzał się ze wszystkim co robiła główna Mary Sue. No i generalnie był też tylko po to aby dać bezsensowny wątek romantyczny żeby nie było, że po nieudanym związku z Davidem Tristitia od razu zakochała się w Brother Blood. Czy naprawdę nie mógł mieć swego charakteru i generalnie swego życia oraz KURWA NIE GINĄĆ NA KOŃCU SWEGO WĄTKU?! Serio, to irytuje, bowiem dlaczego nie mógłby w pewnym momencie po prostu przejść na stronę Tytanów? Wtedy na dobrą sprawę historia mogłaby być ciekawsza, gdyż mogłoby to jakoś wpływać na główną sukę. Może też dzięki temu jeszcze bardziej zrewidowałaby swoje poglądy i to, czy na sto procent nie chciałaby jednak stanąć po stronie swych dotychczasowych wrogów. Plus czy naprawdę wątek romantyczny pomiędzy nimi nie mógłby być lepiej napisany? Dodatkowo to byłoby ciekawsze niż wieczny wątek, że główna bohaterka zakochuje się w postaci z kanonu, a owa postać w niej. Jednak aby to zadziałało, należałoby lepiej podbudować ich relację, bowiem obecnie jedyne co to zakochali się w sobie, bowiem fabuła tego wymagała. Przez to nie działa to tak jak powinno. Dodatkowo Gregory sam w sobie jest płytką postacią bez charakteru. Jest właściwie jedynie po to, aby nie było tak nudno, no i po to aby zdradzić Slade'a oraz zginąć, ponieważ miał czelność nie adorować wiecznie głównej kurwy. Nie tak się powinno tworzyć postacie, no, Sezoris też powinien być bohaterem z krwi i kości, a nie dodatkiem. Nie mam generalnie o nim co za wiele do powiedzenia, bowiem był jako zapychacz. Jakby nie dało się wyjebać na zbity pysk zbędnych fillerów i zamiast tego po prostu rozwinąć wątek Gregory'ego. To byłoby znacznie ciekawsze i mogłoby jednocześnie rozbudować i jego, i główną Mary Sue. Jak na razie po prostu jest bo jest, dlatego aby zadziałał należałoby go stworzyć kompletnie od nowa i dać mu jakiś porządny wątek.
Następnym bohaterem do pogrzebania żywcem jest tutejszy Brother Blood. Kurde, gdzie ja położyłam karabin? Poziom NadOOC właśnie wjebał się na wyżyny i nie zamierza z nich schodzić. Serio został tutaj sprowadzony jedynie do roli uganiania się za główną kurwą niedorozwiniętą. Właściwie to tyle, cały jego tutejszy charakter w pigułce. Czy na serio nie mógłby być pisany zgodnie z kanonicznym charakterem? To byłoby o wiele ciekawsze niż tworzenie z niego turbo NadOOC niedorozwiniętej aŁŁŁtoreczki jaką byłam. Jedyny moment, kiedy zadziałałoby takie zachowywanie się go wobec głównej dziwki to jeżeli chciałby jakoś wykorzystać ją do swego celu, a na przykład nie mógł użyć mind controlu. Zamierzam podobny wątek wykorzystać w Retconning 0,25, aby Yuri raz w życiu nie mógł rozwiązać wszystkiego swym mind controlem i musiał się trochę nagłówkować. Jednak tutaj tego nie zrobiono, przez co widać, że opkowy Sebastian jest najbardziej typowym OOC aŁtoreczki, jakich w tamtym okresie było od zajebania w aŁtoreczkowych FanFiKtion. Serio, nie mogę się o nim przez to więcej wypowiedzieć. Jego NadOOC-owatość wkurwiała do sześciennego sześcianu, bowiem to jawne zubożenie postaci. Pisanie go zgodnie z kanonicznym charakterem byłoby znacznie ciekawsze. Jasne, postacie w FanFiction, nawet te kanoniczne, mogą i nawet powinny się rozwijać, to nie jest absolutnie nic złego. Jednak tutaj Brother Blood, jak i w sumie Slade oraz Młodzi Tytani, nie rozwijał się, tylko został sprowadzony do roli jedynie adoratora Tristitii The Śmietnika co szkoduje.
Czwartą postacią do zamknięcia w Moonlight Acres jest Koelter, biologiczny ojciec głównej pizdy. No do jasnej niedorobionej, ten znowu został tak bardzo niewykorzystany jak się tylko dało. Właściwie powstał jedynie po to, aby odjebać rewrite wątku Raven z czwartego sezonu. No a powinien mieć swoje życie i generalnie jakieś bardziej rozbudowane motywacje do przejęcia Claire i odbicia władzy w świecie demonów. W ogóle to dlaczego nie mogło mu się to udać? Wtedy na przykład Slade mógłby się zgadać z Tytanami, aby jakoś ogarnąć to, co się odkurwia. Dzięki temu moglibyśmy mieć jakiś ciekawy wątek i nie dość, że Kornel zostałby rozbudowany to jeszcze opkowy Slade i Tytani. No ale kurwa nie, został wjebany na siłę, bowiem rewrite. Nawet jakoś specjalnie nie została nam przedstawiona jego relacja z Tri, w sensie jak faktycznie ją w przeszłości traktował. Ta pinda głupia powinna mieć jakieś flashbacki, dzięki czemu poznalibyśmy lepiej jej biologicznego ojca. Dodatkowo może dowiedzielibyśmy się, jakie relacje miał z matką Claire i byłby bardziej rozbudowany. Obecnie nie ma się o nim co za wiele do powiedzenia, ponieważ jest płytki jak kałuża. Gdyby fabuła była intrygująca a bohaterowie jedynie jej nośnikami to jeszcze bym się nie czepnęła. No ale tutaj fabuła jest prosta jak budowa cepa, a w takim wypadku historia musi stać akcją i bohaterami. Właśnie dlatego aby Kornel zadziałał jako antagonista powinien być ciekawszą i rozbudowaną postacią. Jak na razie jest pustym workiem do wypełnienia charakterem, motywacjami, relacjami i tak dalej. Bez tego naprawdę nie da się o nim za wiele powiedzieć.
Piątą postacią, a właściwie postaciami, bowiem czy chcemy, czy nie to był tutaj bohater zbiorowy do zasypania ołowiem z randomowego reaktora są Młodzi Tytani. Tak, zostali tak zubożeni, że muszę wspomnieć o nich razem w jednym akapicie, bowiem nie da się rozpisać o poszczególnych członkach osobno. No kurła oni to ewidentnie zostali zubożeni do tego stopnia, że jedyne co robili to byli bezmózgimi dronami do walki z naszymi głównymi wojakami. Ja wiem, że narracja była pierwszoosobowa, ale niemniej, Tytani mogliby być pełnoprawnymi bohaterami. W serialu poszczególni członkowie mieli swój charakter i przez to byli po prostu ciekawi. Tutaj jednak są tylko jako przeszkadzajka, nawet nie mówią nic ciekawego. Umówmy się, jedyne momenty, kiedy widać charakter poszczególnych członków to rewrite różnych wątków z serialu. Nie tak się to powinno robić, no, powinno się ich charaktery przedstawiać. Na przykład można by to zrobić ciekawiej pisząc ich rozmowy z główną szują przed walką lub Tristitia mogłaby się czasami z nimi w randomowych momentach przypadkiem na mieście spotykać i coś mogłoby się w związku z tym dziać. Dodatkowo podczas pierwszej misji tej kurwicy społecznej mogłyby być jeszcze lepiej przedstawione charaktery Tytanów, bowiem główna kurwa spędzała z nimi dużo czasu. Po prostu nie mogę uwierzyć, jak Tytani mogli zostać sprowadzeni po prostu do roli bezmózgich dronów do walki z Tri. To jest jeszcze gorsze zubożenie postaci niż w wypadku Slade'a i Brother Blood, co nie pomaga.
Szóstym bohaterem do przejechania przez kwadratową cysternę jest David, pierwszy chłopak głównej pokraki. *Przeładowuje NadDezintegrator.* On jest płytszy niż ustawa przewiduje, powstał jedynie po to, aby nie było, że przed Sebastianem główna Mary Sue nie miała żadnego chłopaka. No i też od pewnego momentu zupełnie bez powodu znęcał się nad Tristitią. Powinno się mu dać jakieś motywacje takiego zachowania, bowiem obecnie to bez sensu, jedynie po to, aby dodać pseudo dramat do tego niedramatycznego opka. No i też relację jego z główną pizdash powinno się dłużej podbudowywać, bowiem obecnie ich miłość jest tak niewiarygodna jak słowa dziennikarzy w TVP, że Polska jest bezpieczna energetycznie i w ogóle cud, miód i orzeszki. Był czas, aby podbudować ich relację, w końcu ten tasiemiec ma siedemdziesiąt rozdziałów. Można by wypierdolić na bruk zbędne fillery i zamiast tego między innymi podbudować ten wątek. Może to pokazałoby bardziej Davida pod względem jego charakteru i dzięki temu zrozumielibyśmy, czemu zaczął maltretować głównego kurwiksa i przy okazji na chuj miłosierny on ją gwałcił, poza chęcią dania shock value, który wiadomo czemu nie działa. Generalnie jest to kolejna zmarnowana postać, która jest po to, aby jakoś wypełnić opowiadanie. Przez to nie da się za wiele o nim wypowiedzieć. Ja na serio bym się chciała bardziej rozgadać o tych postaciach, jednak się po prostu nie da. Jedynie o głównej suce mogłam się bardziej rozpisać i nie dziwo, a o pozostałych postaciach się nie da. Są właściwie jako dodatek do głównej kurwy i David to jeden z lepszych przykładów. No a powinien być swoją własną postacią, abyśmy widzieli, że jest ludziem, a nie tekturową figurą.
Siódmą postacią, a właściwie postaciami, bowiem znowu mamy do czynienia z bohaterem zbiorowym, do rzucenia Woodcrawlerom na pożarcie są porywacze, którzy to radośnie Claire porwali. No brawo kurwa, ci w ogóle nie mieli powodu, dla którego by Tristitię uprowadzili. Dodatkowo szczerze mówiąc powinni pojawiać się wcześniej kilka razy, aby dało się odczuć, że Tri faktycznie coś grozi. Dodatkowo mogliby być też tymi, którzy na początku wątku Davida dali słuszny wpierdol głównej karakance, to by ich jakoś podbudowało. Na razie są po prostu po to, bowiem mój dawny, niedorozwinięty mózg nie mógł pojąć, że plany na opowiadania mogą się zmieniać. No i w związku z tym szłam zgodnie z planem, nawet jeżeli koniec końców nie miało to sensu. Powinno im się też dać motywację, dlaczego akurat uznając Claire za ładną zachciało im się ją torturować, a nie na przykład, skoro już byli popierdoleni, zgwałcić. Obecnie po prostu nie działają i nie, fakt, że są bohaterami epizodycznymi nie działa. Postacie epizodyczne, mimo iż z wiadomego powodu pojawiają się rzadko, powinny być w miarę rozbudowane, abyśmy widzieli, że też są ludźmi. Jasne, takich postaci nie planuje się ultra dokładnie, ale chociaż minimalnie. Dodatkowo sam wątek porwania powinien być chociaż minimalnie wydłużony, oczywiście nie za bardzo, bowiem czytelnikom szybko by się znudził. Dzięki temu może jeszcze bardziej poznalibyśmy ich charakter oraz mogli odczuć dramat opkowej Tristitii. Dodatkowo może też zostałoby wytłumaczone w logiczny sposób dlaczego ta pokraka nie mogłaby się sama przed nimi obronić swymi OP mocami i radośnie spierdolić. Na razie są tylko po to, aby filler mógł się odjaniepawlać.
Jako ósmą postać, a właściwie znowu, bohatera zbiorowego, do zalania gównem z Czajki daję właściwie pozycję honorową, a są to Tytani Wschodu. Pojawili się jedynie dwa razy i to kufa off-screen. Raz uwolnili normalnych Tytanów spod kontroli Slade'a, a drugi raz zostali wspomniani przez Tristitię w momencie, gdy przejmowała świat. No do jasnej niedorozwiniętej, czy nie mogliby być pełnoprawnymi bohaterami? Mogliby na przykład działać razem z normalnymi Tytanami bowiem dlaczego nie, kto im zabroni. Dzięki temu mielibyśmy dodatkowe zagrożenie i głównym wojakom byłoby ciężej zrealizować ich cel. Dzięki temu bardziej byśmy się cieszyli, gdyby koniec końców udało im się zrealizować ich cel. No ale nie, lepiej aby Tytani Wschodu byli jedynie po to, aby spełnić dwie role i to OFF-SCREEN KURWA, i spierdalać. Nie mam słów na jeszcze gorsze zubożenie tego zespołu niż zmarginalizowani zostali normalni Tytani.
Tak sobie myślę i myślę, i to chyba wszystkie postacie, a przynajmniej te istotne. Jeżeli jakieś jeszcze się przewijały to tak nieistotne, że obecnie o nich w ogóle nie pamiętam. Generalnie pod względem postaci to opko jest okropne w sumie najbardziej. Wszyscy byli albo debilami, albo tekturowymi standami, albo NadOOC. Nie tak się powinno tworzyć postacie, no. To są główne motory napędowe fabuły, czytelnik powinien się jakoś z nimi utożsamiać. A, w tym wypadku, z główną bohaterką to już w ogóle, bowiem narracja była z jej perspektywy. Inaczej po prostu czytelnik rzuci czytanie w cholerę, bowiem kto chciałby czytać opowiadanie, w którym bohaterowie jedyne co to go wkurwiają. Właśnie dlatego powinno się postacie autorskie porządnie zaplanować i pisać jak ludzi, a kanoniczne pisać zgodnie z ich charakterem. Dzięki temu opowiadanie byłoby przynajmniej pod tym względem zdatne do czytania, a to już sukces.*~
~W tej historii wkurzało mnie to, co Ramoninth oraz to jak została poprowadzona fabuła. Znaczy historia taka jaka jest w obecnej formie mogłaby być spoko, nie przeczę. Niestety w obecnej wersji po prostu nie działa. Przedstawię moje zdanie nieco inaczej niż zwykle to robiłem, bowiem najpierw napiszę jak widzę główny zarys, a potem jakbym rozwinął te wątki, które pamiętam. Zaczynając od początku, to można by stworzyć do tego uniwersum historię, w której główna bohaterka, Claire, ma nieciekawą przeszłość. Nawet z tym schematem można coś sensownego zrobić jeżeli się bardzo chce. Niemniej, w prologu powinno się przedstawić pokrótce jak wyglądało jej życie z rodzicami. Potem wypadałoby, aby w samej historii Tristitia jakoś się do jej przeszłości odnosiła, aby prolog miał sens oraz aby było widać, że owa jakoś na nią oddziałuje. Oczywiście mogłaby koniec końców dołączyć do Slade'a, ale wypadałoby dać jej jakiś sensowny powód, dlaczego podjęła taką życiową decyzję. Nie, te z historii jako powody główne nie działają, bowiem są płytkie jak kałuża. Mogłyby być pobocznymi, ale nie głównymi. Obecnie jedyne co mi przychodzi na myśl jako główny powód to na przykład pokazać, że jasne, na co dzień na przykład jako hobby pomagała różnym obywatelom, ale nie była stuprocentowo neutralna, tylko robiła też sporo rzeczy. Można by też na przykład dać też jako powód to, że na przykład Tytani zrobiliby jej kilka razy coś, co by ją wkurwiło i zaczęłaby ich nienawidzić. Hej, Tytani to też tylko ludzie, to, że na co dzień bronią miasta nie oznacza, że nie mają swych wad. To by było sensowniejsze niż powody, które odjaniepawliły się w historii. Generalnie sam Slade mógłby do Claire podbić z propozycją, aby przeszła na jego stronę, przed jej ucieczką z domu. Wypadałoby tylko wyjaśnić, dlaczego na tylu obywateli USA zdecydował się śledzić akurat Tristitię. No i gdyby Tristitia uznała, że przejście na stronę Slade'a to dobry deal, to mogłaby uciec do niego i miałoby to w sumie więcej sensu niż jej włóczenie się po mieście.
· Pierwsza misja Tristitii – no i na chuj miłosierny robić tu rewrite pierwszej misji Terry, gdy wybrała jedyną słuszną stronę? Ja wiem, że mimo iż Terra to wkurwiająca, niezdecydowana nastolatka, u której okres dojrzewania ewidentnie dopiero co się zaczynał, to misje miała spoko. Niemniej dałoby się wymyślić równie spoko misję, która nie byłaby rewrite lub z wątku Terry The Śmiecia czerpałaby drobne elementy. Jasne, taka misja jako pierwsza ma sens, jednak wypadałoby, aby przebiegła jakoś inaczej. Mogłaby na przykład zacząć zaznajamiać się z Tytanami niby przypadkiem pomagając im w różnych misjach. Dodatkowo mogłaby raz czy dwa któremuś z Tytanów uratować życie, aby jeszcze bardziej przekonać ich do siebie. No i dzięki temu mogłaby się jakoś ich relacja, którą wypadałoby przedstawić, aby była wiarygodna, rozwinąć oraz w pewnym momencie mogliby jej zaufać na tyle, że mogliby przyjąć ją w swe szeregi. Mogłaby się główna kurwa dodatkowo głębiej zastanawiać, czy zdradzić Slade'a i jednak zostać z Tytanami, czy nie. Oczywiście nie musiałaby zdradzać Slade'a, no ale wypadałoby to przedstawić poprzez jej przemyślenia. No i w końcu jej zdrada mogłaby wyjść na jaw, mogłaby zdradzić powody, dla których stała po stronie Slade'a, no i wkurwieni Tytani mogliby nie szczędzić jej słów. Dzięki temu oraz podbudowanej relacji Claire z Tytanami lepiej byłoby widać to, że ją to zabolała oraz potem jeszcze bardziej znienawidziła Tytanów do sześciennego sześcianu.
· Misja Tristitii na mieście – znowu, na chuj jasny nam tu rewrite misji, którą miała Terra? Nie można by wymyślić jakieś spoko misji dla głównej parówy tego karakaństwa? Jasne, mogłaby mieć ze dwa wątki wzięte z serialu i zmienione, aby nie było, ale bez przesady. W tej historii to była jawna kalka, co nie pomagało temu uber gównu. Mogłaby mieć tę misję na mieście, no i w końcu mogłaby się dowiedzieć, że Slade mógł nią kontrolować oraz pod jego kontrolą jej moce były jeszcze bardziej potężne. No i dzięki temu mogłaby jeszcze bardziej zrewidować, czy na pewno spoko jest stać po stronie typa, który może w każdej chwili nią kontrolować. Mogłaby zostać po jego stronie, oczywiście, no ale logiczne, że powinna się zastanowić.
· Pozostałe misje Tri – no bardzo zabawne, szkoda, że ja się nie śmieję. Jej misje były nudne jak przemówienia Morawieckiego, jedynie kradła i kontrolowała postęp w tworzeniu czego tam bądź. Jedynie jej trzy misje były inne, chociaż tak na serio to dwie, bowiem ta pierwsza to też w jakieś formie polegała na kradzieży. Tak pragnę przypomnieć, że Slade to nie henchman, jedynie kradzieże do niego nie pasują. Jasne, co jakiś czas ta karakanka mogłaby coś ukraść, ale nie ciągle. Mogłaby na przykład zaciumkać kogoś, kto przeszkadzał w celu Slade'a i zmierzyć się z Tytanami próbującymi tego kogoś obronić. Mogłoby się na przykład pojawić Hexcen Company i w związku z ukradnięciem przez nią czegoś tej firmie musiałaby się z nimi oraz Tytanami napierdalać. Mogłaby sama musieć coś zbudować do jakiegoś celu jej zioma. Także mogłaby więcej razy w czymś pośredniczyć. Da się wymyślić jeszcze więcej ciekawszych misji niż to, co odjebało się w tym FanFiKKKtion. Obecnie po prostu nie da się uwierzyć, że głównej Mary Sue podobało się takie życie jakie wiodła.
· Uzależnienie się Tristitii od powierzanych misji – obecnie to po prostu nie działa ze względu na to, jak nudne misje ta parówa miała. Powinno się najpierw stworzyć jej jakieś ciekawsze, jak wspomniałem wyżej. No i też nie należało tego wątku tak przeciągać, bowiem nudny się robił.
· Wątek miłosny z Davidem – po pierwsze i najważniejsze powinno się rozbudować relację tej dwójki. Obecnie po prostu nie da się uwierzyć, że się kochali. Generalnie jak wspomniała Ramoninth, powinno się na zbity pysk wypierdolić niepotrzebne fillery i zastąpić to rozbudowaniem tejże relacji. No i wypadałoby też sensowniej wytłumaczyć, dlaczego od pewnego momentu zaczął się nad nią znęcać oraz przy okazji ją gwałcić. Generalnie hej, chwila moment, hold on. Jak on w ogóle mógł ją zgwałcić, skoro miała ten przylegający do ciała i niemożliwy do zdjęcia bez wiązek dezintegrujących kombinezon? Cwany skurwysyn, nie ma co. To też wypadałoby wyjaśnić, bowiem na razie sensu nie ma. Generalnie fakt, że ją gwałcił tym bardziej powinien na nią jakoś wpływać bardziej, a nie, że jest to jedynie dla shock value. Można by też i właściwie powinno się dłużej pokazywać, jak David się wobec głównej debilki zmieniał na gorsze. Obecnie jest to po prostu wjebane aby było, no i dla shock value.
· Wątek miłosny z Sezorisem –
Tak potężnie chujowy jest ten wątek i generalnie potrzebny jak PiS Polsce. Serio, on jest właściwie jeszcze bardziej tylko po to, aby nie było, że główna bohaterka od razu zakochała się w Sebastianie. Nie widać kompletnie ich relacji plus widać przez to, że suka leci na dwa fronty, bowiem po jej zachowaniu wobec Brother Blood dało się łatwo zorientować, że w nim się zakochała. Jeżeli chciało się dać ten wątek, to nie powinno być widać, aby ta kurwica zakochała się w Sebastianie oraz relację jej i Gregory'ego powinno się podbudować, bowiem na razie nie da się uwierzyć w ich miłość.
· Wątek miłosny z Brother Blood – oh boi. Kolejny zmarnowany wątek Attack Super Effective. Jasne, nie ma nic złego w tym, że główna bohaterka zakochuje się w postaci z kanonu. Niemniej jest to spoko tylko wtedy, gdy zostało odpowiednio wprowadzone oraz widać relacje pomiędzy postaciami. Tu z kolei tak nie jest, ten wątek pojawił się kompletnie z dupy. Jakby go nie było, to historia na niczym by nie straciła, a mogłaby tylko zyskać. Znowu, jeżeli chciało się to wprowadzić, to powinno się wyjebać zbędne zapychacze i przedstawić ich relację, abyśmy mogli w nią uwierzyć.
· Nowy uczeń Slade'a – biedny Sezoris, nie został rozwinięty. Generalnie ten wątek ewidentnie jest po to, aby nudą nie zawiewało, mimo iż sam jest nudny. No i na końcu, oczywiście, Gregory musiał strzelić kopytami i to jeszcze poza kadrem, bowiem miał czelność odejść od głównej bohaterki. Dodatkowo od tego momentu Tristitia zaczyna być wkurwiającą cholerą, która myśli, że wszystko co najlepsze może przytrafiać się tylko jej. Jakby po prostu Sezoris nie mógł w pewnym momencie zdradzić Slade'a, bowiem uznałby, że Tytani jednak są spoko. To też jakaś forma rozwoju postaci, no i coś ciekawszego mogłoby się stać, bowiem Tri musiałaby walczyć ze swoim dawnym ziomkiem, który mógłby chcieć przekonać ją do dołączenia do Tytanów. Przynajmniej dzięki temu nie byłoby wrażenia, że Gregory został wjebany ot tak o tylko po to, aby zginąć, bowiem nie zgodził się z główną Mary Sue.
· Niekontrolowane zatrzymanie czasu przez Tristitię – ten wątek również można byłoby ciekawie wykorzystać. Na przykład Tri mogłaby nie mieć możliwości wyrywać innych ludzi z zatrzymania czasu. No i musiałaby sama się nagłówkować jak ponownie przywołać tę część chronokinezy, którą zatrzymała czas. Dzięki temu może dostalibyśmy jeszcze więcej rozwoju postaci, co by się przydało. Jasne, ten wątek nie powinien trwać długo, bowiem szybko by się znudził, ale chociaż trochę. To by było znacznie ciekawsze niż pierdylion fillerów.
· Nowe moce Claire – ta OP szuja dostała podczas akcji tej historii sporo nowych mocy, bowiem jak widać bycie turbo Mary Sue wymaga. Skoro już je otrzymała, to nie mogłaby z nich korzystać częściej? Znacznie urozmaiciłyby walki z Tytanami, no i widać by było, że nie zostały wciśnięte na siłę. Obecnie po prostu są aby były i żeby pokazać to, jaką turbo Mary Sue jest główna bohaterka, co szkodzi, a nie pomaga. Jasne, OP postać też może zadziałać, ale, jak zostało wspomniane we właściwej analizie, musi mieć wyzwania, których nie może rozwalić pstryknięciem palca. Tutaj tak nie jest oraz fakt, że nowe moce tego paszteciarza nie zostały wykorzystane tylko dopierdala do problemów tej historii.
· Porwanie Tristitii – dobra, taki wątek mógłby się pojawić, bowiem dlaczego nie. Mimo iż jest przeruchany przez to, że pojawia się w milionach internetowych turbo opek, to mimo wszystko da się go ciekawie wykorzystać. Tutaj jednak nie zrobiono tego, ku zaskoczeniu absolutnie nikogo. Po pierwsze, powinno się do tego prowadzić od dłuższego czasu, abyśmy mogli poczuć, że Tri jest faktycznie w niebezpieczeństwie. Dodatkowo po właściwym porwaniu można by dać z dwa-trzy rozdziały, w których przedstawiłoby się, jak wyglądało dokładniej życie uwięzionej Claire, aby nie było widać, że zostało to napisane na siłę. Jasne, nie powinno się tego wątku zbyt długo przeciągać, bowiem w końcu by się znudził, ale powinien potrwać chociaż trochę dłużej i powinno się mieć na niego jakiś sensowny pomysł.
· Wieczne kończenie głównych wojaków w więzieniu, szpitalu bądź z rozjebaną bazą – po prostu kurwa nie. To ewidentne pokazanie, że to turbo opko było pisane na siłę i kompletnie bez pomysłu. Walki z Tytanami powinny się kończyć w różne sposoby, a nie wiecznie w takie same. Plus jeżeli już główni bohaterowie trafiali do więzienia, to powinno się jakoś chociaż minimalnie dłużej przedstawić ich życie w owym. No a tak powinno się postarać, aby wymyślić jakieś inne zakończenia walk, a nie wiecznie to samo, bowiem to nudziło jak cholera.
· Slade w szpitalu psychiatrycznym – ten wątek także został zmarnowany jak wszystkie pozostałe w tej opowiastce. Po pierwsze, skoro ten szpital to takie piekło było, to powinno się go wprowadzać stopniowo od dawna. Dodatkowo dzięki temu może zostałoby wyjaśnione, dlaczego osoby, które tam nie trafiły, ale wiedziały co się tam odjaniepawlało, bały się zgłosić sprawy na policję. Natomiast po trafieniu tam Slade'a i przed uwolnieniem go przez Tristitię powinno się jakoś dłużej opisać jego życie tam. Właśnie dlatego tym bardziej przydałaby się narracja trzecioosobowa, chociaż w pierwszoosobowej też dałoby się to ugrać. No i też wypadałoby Jamesa, o którym przy analizie bohaterów Ramoninth zapomniała, ale w sumie nie dziwne, wprowadzać od dawna. Skoro był takim pojebem to tym bardziej, chociażby we flashbackach Tri, abyśmy nie mieli wrażenia, że został wjebany na siłę, bowiem akurat fabuła go potrzebowała.
· Arktyczna baza Slade'a – moim skromnym zdaniem Claire mogłaby tam nie trafić i z jakiegoś powodu rozbić się samolotem w trakcie lotu i wpaść na przykład do jakiegoś starego, podziemnego czegokolwiek. Wiecie, jej samolot zawsze mogła Raven zestrzelić, c'nie. No i tam lepiej by zadziałała próba stworzenia horrorowego wątku, tylko po pierwsze trzeba byłoby to lepiej przedstawić poprzez opisanie atmosfery oraz przemyśleń głównej Mary Sue. No i, standardowo, powinno się chociaż minimalnie rozciągnąć ten wątek, oczywiście pamiętając, aby nie trwał za długo, bowiem szybko zacząłby nudzić.
· Pandemia – kolejny wątek, który można by znacznie lepiej wykorzystać. Po pierwsze, powinno się go lepiej wprowadzić, na przykład tak, że ta choroba istniała już od dawna, tylko w tamtym momencie z jakiegoś powodu wyrwała się spod kontroli. No hej, koronawirusie, jak tam się żyje? No i wypadałoby też przedstawić jak wyglądało życie w opanowanym przez pandemię USA, w tym naszych głównych wojaków. Wypadałoby też zmniejszyć śmiertelność tej choroby, aby to, że Slade wyzdrowiał miało jakikolwiek sens, bowiem jak na razie to dalsze robienie z niego Gary'ego Stu. Jednak tutaj znowu widać potrzebę narracji trzecioosobowej, bowiem dałoby się lepiej przedstawić życie i głównych bohaterów, i Tytanów, i całej reszty kraju.
· Duchy z Czarnobyla – ↓nie kurwa. Największy cringe zostawiłem na koniec, wiem. W każdym razie ten wątek, szczególnie, że w wattpadowych i blogowych opowiadaniach chyba też się nie pojawiał nigdy, dałoby się ciekawie wykorzystać. W końcu w popkulturze z Czarnobylem robiono już wszystko, więc czemu taki wątek miałby nie przejść, co nie? Jednak tutaj, ku zaskoczeniu absolutnie nikogo, nie zostało to dobrze wykorzystane. Po pierwsze, czemu ich tam był taki tłum? Serio, wystarczyłoby dać maksymalnie trzy dusze i to miałoby sens. No i też dlaczego przyczepili się akurat do głównej bohaterki? Nie mogliby na przykład uznać, że Gregory jest bardziej kompetentny i go nękać? To byłoby w sumie ciekawsze, bowiem jakoś rozbudowałoby też Sezorisa. Dodatkowo też dlaczego nadal zostali po tym, jak Tristitia zrobiła to, co oni chcieli zrobić, ale z wiadomego powodu nie mogli dokonać tego osobiście? Sensu to nie ma, zazwyczaj w popkulturze jeżeli ludź zrealizuje to, co dany duch od niego chce, to dusza radośnie sobie spierdala. Jasne, dałoby się i to jakoś wytłumaczyć, to, że obecnie nie mam pomysłu nie oznacza, że byłoby to niemożliwe. No tylko wypadałoby to jakoś uzasadnić, bowiem na razie sensu tego nie widać na horyzoncie. No i też dlaczego później, jak czasem podsuwali jej pomysł na rozwiązanie jakieś ważniejszej sprawy, to do jasnej niedojebanej RADZILI JEJ, ABY POSTĘPOWAŁA ŹLE, DO CHUJCA? To nie ma sensu, bowiem z tego co wiadomo, to oni za życia złymi ludźmi nie byli, no. Ten wątek to jeden z tych, których żal najbardziej, bowiem co by nie mówić, oryginalny to był.
A się kurwa rozpisałem, wiem. Nie moja wina, że ta historia to tasiemiec tysiąclecia, więc i zmarnowanych wątków było od zarąbania. Niemniej, fabułę powinno się przemyśleć, zaplanować i ciekawie poprowadzić, aby przyciągnęła potencjalnego czytelnika. Oczywiście należy też pamiętać, że plany zawsze mogą się zmienić i nie jest to nic złego, więc jak wpadnie się podczas pisania na lepszy pomysł na przykład w pociągnięciu jakiegoś wątku, to można to bezproblemowo zrobić. Po prostu bez fabuły nie ma opowiadania, a jak owa jest nudna, to potencjalny czytelnik rzuci czytanie w cholerę, a przecież nie o to chodzi.~
|W tym FanFiKKKtion irytowało mnie to, co Ramoninth i Grzegorza oraz debilizm głównej bohaterki i zmarnowanie wprowadzonych rzeczy. Zaczynając od debilizmu głównej pokraki, bowiem to będzie krótsze, to ja nie mogę, ona serio była głupia jak stado pędzących imadeł, mimo iż tak się mówiło o niej, że niby kwintesencja inteligencji. Po pierwsze i najważniejsze, w ogóle nie rozumiała tego, jak były stworzone urządzenia do realizacji celu mego opkowego klona oraz Sebastiana The Opko. Skoro niby była taka inteligentna, to powinna to rozumieć przynajmniej w połowie. Ja bym jeszcze zrozumiał, gdyby raz na jakiś czas czegoś nie rozumiała. W końcu to, że ktoś jest inteligentny nie oznacza, że nie może trafić się rzecz, która nawet go przerośnie. Jednak kurwa nie cały czas, bowiem jak na razie wychodzi na to, że jest tępą pałą, która ma minus osiem punktów IQ. Dodatkowo do jej braku inteligencji dowalał też fakt, że nie miała jakichś głębszych przemyśleń. Dosłownie, nawet najbardziej poważne rzeczy jak to, że mój opkowy sobowtór ją śledził, wpadła do czarnej dziury czy została porwana po niej spływało jak po kaczce. To nie pomaga nie tylko w polubieniu jej, ale także w uwierzeniu w jej niby inteligencję. W końcu każdy człowiek ma na co dzień więcej przemyśleń nawet na proste tematy niż ta kretynka na poważne. Właściwie dowalono tutaj jedynie przemyśleń kilka, aby nie było, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń głównego paszteta nie ma. Właśnie dlatego nie powinno się mówić o wadach i zaletach postaci, tylko je pokazywać. Bowiem tak to widać, że Tristitia z inteligencją ma niewiele wspólnego.
Przechodząc do dłuższej kwestii, to zmarnowanie wprowadzonych rzeczy przewijało się na każdym kroku, co irytowało. Może wymienię w podpunktach te rzeczy, które pamiętam i pokrótce napiszę, jak można byłoby ich użyć więcej niż raz. Zaczynajmy:
· Działo portalowe – no ewidentnie zostało wprowadzone, bo tak oraz też po to, aby podkreślić to, że mój opkowy sobowtór to Gary Stu jebany. Jakby po prostu nie dało się go zmodyfikować tak, aby strzelało też portalami to chyba świat by eksplodował. Nawet bez tego mógłby stanowić ciekawy element ubarwiający na przykład walki z Tytanami. Może dzięki temu nie wiałoby aż tak nudą.
· Portale ogólnie – raz pojawił się owy portal bowiem tak, aby ułatwić memu sobowtórowi dostanie się do lasu. No a mogłyby się częściej pojawiać, chociażby dzięki wspomnianemu wyżej działu portalowemu. Można byłoby też jakieś postaci dodać Portal Creation i mogłaby tego używać chociażby do przemieszczania się. Dzięki temu nie byłoby widać, że portale zostały wjebane tylko dlatego, że raz były potrzebne do ułatwienia Slade'owi The Opko życia.
· Naszyjnik dający supermoce – na serio nie mógłby go dostać ktoś, kto mocy w ogóle nie ma lub ma ich mega mało? To byłoby o wiele lepsze, bowiem nie robiło się z i tak już przekokszonej głównej bohaterki bardziej OP postaci. Dodatkowo ta pała głupia nie używała swych nowych mocy chociażby w walce, co mogłoby owe ubarwić, więc ten naszyjnik ewidentnie pojawił się tylko po to, aby dodać jej OP-ności. Również jakby się okazało, że nie dałoby się go zmodyfikować tak, aby stojące w pobliżu osoby też miały nadprzyrodzone zdolności to chyba trzeba byłoby Wszechświat ewakuować. Obecnie jest to tylko Deus Ex Machina, której główna bohaterka i tak nie wykorzystuje na co dzień.
· Zegarek dający zmiennokształtność – no ja się zaraz wkurwię, a dzisiaj w miarę dobry dzień mam. To ewidentnie powstało jedynie po to, aby wyciągnąć mego opkowego klona z psychiatryka. Jakby nie można go było później wykorzystywać chociażby po to, aby na przykład śledzić Tytanów czy w celu, znowu, urozmaicenia walk. Dodatkowo przydałoby się opisać pokrótce jak on kurła działał, to byłoby ciekawe. Ewidentnie widać, że dawna Ramoninth zapomniała o tymże zegarku, co nie pomaga.
· Pierścionek dający moce opkowego Brother Blood – no komentarze się po prostu kończą na to robienie z głównej kurwy Mary Sue. Serio nie mógłby tego pierścionka zgubić i na przykład któryś z Tytanów nie mógłby go znaleźć? To byłoby ciekawsze, bowiem główni bohaterowie mieliby utrudnione zadanie w pokonaniu swych wrogów. Dodatkowo, znowu, Claire nie używała za często swych nowych mocy, a mogłaby na przykład takiego mind control użyć do zabicia któregoś z Tytanów. W końcu mogłaby kazać mu lub jej się zabić i to byłoby znacznie ciekawsze.
· Bransoletka dająca nieśmiertelność – <Wściekle wzdycha.> Bowiem kurna nie dało się najwidoczniej wymyślić jakiegoś wiarygodnego powodu, dla którego Tristitia przetrwała apokalipsę Trygona. Nie mogłaby na przykład raz jej zgubić i odnalazłby ją chociażby któryś z Tytanów? To byłoby ciekawe, bowiem wtedy przed zlikwidowaniem wszystkich swych wrogów należałoby danemu szczęśliwcowi jeszcze bransoletkę zniszczyć. No a to trochę trudno zrobić jak ktoś się porusza, więc no. No a jeżeli już chciało się, aby Tri ją miała, to nie można by jej dać takiego typu nieśmiertelności jaki ma Grzegorz? To mogłoby znacznie ubarwić historię i może nie zawiewałoby nudą.
· Skrzydła Claire – ich w ogóle nie powinno być, bowiem ta pała ich nie potrzebowała. Wszakże potrafiła zamieniać się w niematerialnego orła, więc na ki chuj jej drugie wytłumaczenie tej samej mocy? Jeżeli już chciało się je jej dać, to powinno się wypierdolić Tristitii umiejętność zamieniania się w tego orła. To miałoby po prostu więcej sensu, a no i powinna ich używać częściej, aby nie było, że to kolejne dodawanie głównej piździe OP-ności.
· Działko laserowe Tri – czy ona kiedykolwiek z niego korzystała? Jakoś kurde nie pamiętam, więc można z czystym sumieniem stwierdzić, że nie. Kolejne dodawanie tej kurwicy OP-ności, jakby tego działka nie mógł dostać na przykład Gregory. Mógłby też te skrzydła dostać, bowiem chyba latać nie umiał, a przynajmniej z tego co pamiętam. Jeżeli już głównej bohaterce chciało się to działko dodawać, to powinna przynajmniej z niego korzystać częściej, a nie.
· Zbroja z tuby – no po prostu serio komentarze się kończą na to, jak bardzo niewykorzystane zostały przedmioty w tej historii. Skoro już dostała kolejną OP rzecz, to nie mogłaby tego używać częściej w trakcie walk? Ta zbroja właściwie tylko do walk pasowała, a mogłaby je jakoś urozmaicić. No ale nie, jak widać lepiej wprowadzić kolejny ciekawy koncept i z niego w ogóle nie korzystać, bardzo kurwa gratuluję.
· Urządzenia pokazujące prawdziwy świat – w sensie ten bez kolorów, zmysłów i tak dalej. Serio nie mam zielonego pojęcia po co to w ogóle zostało wprowadzone. Znaczy jasne, na sto procent dałoby się to jakoś ciekawie wykorzystać. To, że za bardzo nie mam pomysłu jak to nie oznacza, że nie mogłoby się czegoś wymyślić. Jednak pojawiło się to ot tak o, kompletnie z dupy i zostało wykorzystane jedynie raz. Po prostu bez sensu.
· Miecz Tristitii – jak pamiętamy ta karakanka dostała od mego opkowego sobowtóra miecz. Po pierwsze na chuj to do dzisiaj nie wiadomo, wszakże w świecie tegoż serialu istnieje mnóstwo lepszych sposobów na obronę. No ale skoro już chciało się jej dać tę oto broń, to powinna wykorzystywać ją częściej. No a tymczasem jest tak jak w wypadku podpunktu wyżej, czyli w ogóle nie zostało użyte. Kolejna rzecz bezsensownie wprowadzona, no nie ma chuja we wsi.
Nie zdziwię się, jeżeli jakieś przedmioty pominąłem. Ta historia to był niemiłosiernie nudny tasiemiec, więc nie da się spamiętać wszystkiego. Niemniej, jeżeli już chce się jakieś przedmioty wprowadzić do historii to powinno się ich potem używać więcej niż raz bądź dwa. Inaczej to po prostu nie ma sensu i jeszcze bardziej zniechęca czytelnika do czytania, bowiem widać, że autorka miała w dupie swoją historię. No a nie tak się powinno ją pisać, w końcu każdemu autorowi zależy na tym, aby ktokolwiek przeczytał jego dzieło.|
<W tym łopłopłopku wkurwiało mnie to co Ramoninth, Grzegorza i Slade'a oraz sposób wykorzystania narracji pierwszoosobowej i styl, w jakim ta historia została napisana. Zaczynając od narracji pierwszoosobowej, to ewidentnie nie tak powinno się ją prowadzić. Znaczy oczywiście i tak jest o niebo lepiej niż w najpierwsiejszych próbach dawnej Ramoninth w narrację pierwszoosobową. Niemniej, nadal jest to chała najwyższych lotów. Po pierwsze i najważniejsze, przemyśleń mej opkowej wersji jest o niebo za mało. Ewidentnie widać, że zostało napisane ich tylko tyle, aby zwykły szary czytelnik nie dojebał się, że narracja pierwszoosobowa, a przemyśleń głównej postaci nie ma. No nie tak się to powinno pisać, no. Przemyśleń głównej postaci powinno być od zajebania, w końcu na tym polega ten typ narracji. Jasne, nie należy przesadzać, bowiem akcja również się liczy, ale powinno ich być znacznie więcej niż tutaj. W końcu jak każdy wie ten typ narracji skupia się na głównym bohaterze, a jak inaczej niż poprzez jego czyny i przemyślenia mamy główną postać polubić? W ogóle to też dla tego FanFiKKKtion lepsza byłaby narracja trzecioosobowa. Dzięki temu można byłoby rozwinąć wątek Tytanów, pokazać życie opkowego Slade'a kiedy trafił do psychiatryka, gdy ma opkowa wersja zaginęła i tak dalej oraz przy okazji życie Brother Blood The Opko. Jasne, w narracji pierwszoosobowej na sto procent dałoby się to jakoś ugrać, ale niemniej trzecioosobowa byłaby łatwiejsza i może dzięki temu przebrnięcie przez tę telenowelę byłoby łatwiejsze. Powinno się na podstawie planu do swej historii dobrać odpowiedni typ narracji z tych dwóch, a właściwie trzech, ale umówmy się, do jakiej historii pasowałaby drugoosobowa? No właśnie, dlatego do wyboru jest właściwie jedynie pierwszoosobowa i trzecioosobowa. W końcu nie do każdego typu historii pasuje jedna bądź druga i tutaj mamy idealny przypadek wybrania nieodpowiedniego typu narracji.
Drugą kwestią jest styl, w jakim ta opowiastka dla ułomów została napisana. Mój Nadboże z rewolwerem, po prostu nie. Zaczynając od najbardziej rzucającej się w oczy kwestii, to interpunkcja jest tu na poziomie poniżej polskiej polityki. Przecinki ewidentnie są rzucane losowo, jakby po prostu nie można się było nad tym postarać. Wystarczy chociażby dane zdanie przeczytać na głos, nie trzeba w Internecie szukać twardych regułek i ich czytać sto lat. Wstawienie przecinków w odpowiednie miejsce nie jest trudne, a nawet jeżeli gdzieś się jebnie błąd, to wypadałoby to poprawić. W końcu historię po napisaniu należy przeczytać, aby wyłapać ewentualne błędy w pisowni, dziury fabularne, nierealistyczności i tak dalej, i tak dalej. Tutaj jednak tego nie zrobiono, przez co odechciewa się tego badziewia czytać. Tak poza tym, to sam styl nie wliczając interpunkcji też jest spierdolony do sześciennego sześcianu. Nie czepnę się oczywiście języka, bowiem nie trzeba pisać swej historii, szczególnie tego typu, nie wiadomo jak bardzo wyrafinowanie. Jednak jest tutaj trochę błędów ortograficznych, dużo niepotrzebnych szczegółów, brak czynności pomiędzy wypowiedziami postaci czy przez większość czasu zaczynanie dialogów od myślników, a nie półpauz. No po prostu masakra pod tym względem, a jak nawet w tej kwestii FanFiKKKtion leży to nie ma dla niego już nadziei. Nie dało się tego wszystkiego poprawić po napisaniu opowiadania do końca? Dzięki poprawieniu takich szczegółów byłoby widać, że dawna Ramoninth postarała się nad swoją historią, a nie pisała ją na odpierdol. Po prostu styl pisania to jedna z pierwszych rzeczy, jakie czytelnikowi rzucają się w oczy. Jeżeli to też leży to nikt normalny nie będzie tracił czasu na czytanie danego opowiadania i po prostu wyjdzie. No a jeżeli chce się przekonać czytelnika do swego, w tym wypadku, FanFiction to powinno się mu pokazać, że historia nie została napisana na szybko tylko po to aby była.>
*W tym turbo opku denerwowało mnie to co Ramoninth, Grzegorza, Slade'a i Tristitię oraz to jak zostały przedstawione relacje pomiędzy postaciami i ewidentny brak researchu. Zacznijmy jednak od relacji pomiędzy postaciami, bowiem mimo iż o tym będzie dłużej to aż świerzbi aby o tym napisać. No tak bardzo wyzute z relacji pomiędzy postaciami były chyba tylko pierwsze zanalizowane w historii tych dwóch części Samoanalizatorni opka. Najłatwiej będzie mi to wszystko pokazać w podpunktach, dlatego lecim:
· Relacja Tristitii z Slade'em – ↓co kurwa. Ich relacja właściwie nie istniała. Niby mieliśmy uwierzyć, że traktują się jak przyszywaną rodzinę, ale to nie działa. Przez całą historię ma się wrażenie, że ciągle są w relacji uczennica – nauczyciel, co nie pomaga. Tyczy się to wszystkich relacji, ale tu najbardziej: na serio nie mogli czasami pogadać o dupie Maryni czy generalnie spędzić ze sobą czas poza przekazywaniem głównej pale co ma zrobić? Jasne, taka relacja jaką próbowano nam sprzedać jest jak na turbo opka oryginalna, ale tutaj, ku zaskoczeniu nikogo, nie zadziałała.
· Relacja Tristitii z Brother Blood The Opko – no bardzo śmieszne, poza tym, że ja się nie śmieję. Niby miała być z nich taka para tysiąclecia, ale to tak nie działa, że lepiej działa od tego polska gospodarka. Ich relacja przyjacielska też nie działa. Powodem jest brak tego samego co powyżej plus czemu ta parówa spasiona zdradzała mego opkowego sobowtóra? Nie, nie wmówi się nam, że się nie kochali. Całowali się niejednokrotnie, a to nie pasuje do relacji przyjacielskiej tylko jest typowe dla par. Także jakbym to ja był na miejscu mego opkowego sobowtóra to po ogarnięciu tego bym wyjebał Tri z samolotu przelatującego przez jonosferę, aby rozjebała ten swój zdradziecki ryj o grunt. :3 Po prostu jeżeli chciało się, aby była z nich para, to powinno się nam to odpowiednio przedstawić, no.
· Relacja Tristitii z Davidem – nie mam obrazka opisującego to gówno. Niby mieli być parą, ale ewidentnie to nie zadziałało, bowiem ten wątek pojawił się w jednym rozdziale i zakończył ot tak w drugim. Powinniśmy widzieć ich rozwijającą się relację oraz to, że potem David się zmieniał w skurwysyna torturującego swoją partnerkę. Dzięki temu moglibyśmy przy okazji wczuć się w sytuację Tri oraz to, jak na nią wpływała zmiana Davida. Tak to mamy kolejną relację, która niby jest, ale tak naprawdę to nie ma.
· Relacja Tristitii z Gregorym – ↓spalić to zanim złoży jaja. Kolejna bezpłciowa relacja Attack Super Effective. Serio, w tym wypadku jeszcze lepiej dało się zauważyć, że związek został wciśnięty na siłę, aby nie było, że Claire od razu zakochała się w mym opkowym klonie. No a jak nie raz zostało wspomniane nie byłoby w tym nic złego, gdyby to odpowiednio napisać. Obecnie jednak relacja Tristitii z Sezorisem była pusta jak Morawiecki i generalnie powstała tylko po to, aby Gregory zginął na końcu, bo nie zgadzał się ze wszystkim, co Tri robiła. Jasne, niby raz gdzieś razem wyszli, ale to za mało do podbudowania relacji, no.
· Relacja Tristitii z Kornelem – no ja pierdolę, nie mam słów na tego pierdolca, który odjaniepawla się przed naszymi oczami. Powinno się na przykład, jeżeli już chciało się zostać przy narracji pierwszoosobowej, we flashbackach oraz w prologu pokazywać ich relację, aby można było ją odczuć przy przejściu do właściwego wątku. No i wiadomo, lepiej przedstawić motywacje Koeltera, bowiem obecnie to mamy jedynie rewrite wątku Raven z czwartego sezonu. No i przez brak przedstawienia ich relacji nie da się uwierzyć w dramat Tri, gdy wątek już zaczął się odkurwiać.
· Relacja Tristitii z Jamesem – tak, ona też by się przydała, chociażby po to, aby bardziej podbudować Jamesa, bowiem jak na razie jest tylko dlatego, bowiem fabuła go na jeden moment potrzebowała. Dzięki na przykład jakimś flashbackom lub gdyby Tri spotykała Jamesa czasami na mieście dałoby się pokazać, że jest pierdolnięty. Jak na razie po prostu ta jedna scena, w której się pojawił, nie działa.
· Relacja Tristitii z Tytanami – po prostu nie. Nienawidziła ich tak właściwie bez powodu, wszakże to ona zjebała ich znajomość. Nie miała większego powodu, aby naszą drużynę rozpierdalania złoczyńców nienawidzić, wszakże nie zrobili jej nic złego. Powinno się jakoś podbudować nienawiść głównej Mary Sue do Tytanów, na przykład mogliby jej zrobić coś niemiłego. Przypominam, że Tytani to też ludzie, więc mają swoje wady. Jak na razie przez brak tego ta relacja po prostu nie działa.
· Relacja Tristitii z duchami z Czarnobyla – tak, z nimi też powinna się nawiązać jakaś relacja. W końcu skoro miała z nimi styczność dzień w dzień, to powinni mimowolnie ze sobą gadać o wszystkim i o niczym i jakaś relacja powinna się między nimi zacząć nawiązywać. W końcu to też są postacie, a jak na razie zostali wykorzystani tylko po to, aby pchnąć do przodu jeden wątek wciśnięty z dupy. Nie tak się powinno tworzyć postacie, no.
Jestem przekonany, że pominąłem jeszcze jakieś relacje głównej parówy, ale nie sposób spamiętać wszystkiego. Wypisałem te najważniejsze i to starczy, aby pokazać jaka ta historia była płytka pod tym względem. Postacie w każdym typie opowiadania powinny mieć między sobą relacje, bowiem jak inaczej się z nimi identyfikować oraz zrozumieć różne wątki? To jest jedna z podstaw tworzenia bohaterów, powinno się nad tym bardziej postarać, a nie odpierdalać takie oło.
Drugą i znacznie krótszą kwestią do poruszenia jest brak researchu widoczny w niektórych momentach. Widać to było w trakcie wątku debaty Tristitii z psychiatrą oraz przy radosnym wbiciu z buta do czarnobylskiej elektrowni. Wiadomo, że nie ma człowieka, który znałby się absolutnie na wszystkim. Jednak mamy dwudziesty pierwszy wiek i Google pod ręką, więc wypadałoby się doedukować w tematach, o których się pisze, aby nie wychodziły takie niespójności i/lub cringe roku. Bowiem jak na razie w tych dwóch wątkach widać niespójności jak stąd do najbliższego kwazaru i, w przypadku elektrowni, brak opisów, bowiem dawna Ramoninth była leniwą bułą. No a zrobienie researchu, szczególnie w tych dwóch tematach, wieków nie zajmuje, a dodałoby realizmu temu turbo gównu. Dzięki temu przyciągnęłoby to czytelników, bowiem widzieliby, że dawna Ramoninth starała się nad swoją opowiastką. No i może krócej byśmy tę analizę pisali, a nie prawie jebane dwa lata, bowiem jak na razie taką nudą zawiewało.*
A teraz, jako bonus dla grzecznych dzieci, które dotrwały do tego momentu, analiza LeckerSweet. Mimo iż się z nią od długiego czasu już nie zadaję, to obiecałam dać wam jej analizę, więc obietnicy dotrzymuję. Prosz:
🌺{Opowiadanie to znam od lat bodajże trzech i kiedyś je czytałam z przyjemnością. Historia z punktu widzenia „tej złej" była dla mnie powiewem oryginalności, przygody Tristitii wydawały mi się ciekawe, a styl i sposób prowadzenia historii uważałam za dobry. I, na chwałę Chestera, nie wiem, czy to przez typowe dla tamtych czasów taplanie się w nierealistycznych opkach z Mary Sue w roli głównej i fanfikach z Miraculum, czy to wina zwykłego dojrzewania, ale jak ostatnio przeczytałam to ponownie... Cała bańka poziomu tego opowiadania jebła z mocą o ziemię niczym marzenia ludzi o normalnej Polsce, a ja co kilka rozdziałów musiałam sobie pochodzić po pokoju lub rozwiązać sudoku, by ochłonąć.
Problem tej historii nie tkwi w kwestiach rażących po oczach. Ortografia i interpunkcja stoją na niezłym poziomie (chociaż błędy się zdarzają, np. nagminne przecinki po „w pewnym/tym/występującym za dwadzieścia lat momencie", „2137 lat potem" itp.), główna bohaterka to nie szefowa gangu Krwawych Teletubisiów w Los Angeles czy innym Sydney, a Slade nie został zmieniony w potulnego misia... Przez jakiś czas. Tutaj tragiczne są kwestie, które wymagają więcej starań niż chodzenie na lekcje polskiego i czytanie niskojakościowych poradników, umiejętności, które nie czynią historii jedynie czytelną, a interesującą i przystępną dla potencjalnego czytelnika.
Najbardziej rzucającą się w oczy wadą jest wyjątkowa płytkość bohaterów. Większość postaci jest już pełnoletnia, a patrząc na ilość długich timeskipów (o tym też powiem), to wręcz stare dupy. Wiadomo, że nie muszą być śmiertelnie poważni, ale powinni chociaż wykazywać się jakimikolwiek oznakami dojrzałości, której im, niestety, brakuje. Mówię to oczywiście w delikatnych słowach, gdybym miała to określić po swojemu, powiedziałabym, że swoją głupotą irytują bardziej niż komary bzyczące mi nad uchem o pierwszej w nocy. Ta głupota przejawia się w tak wielu aspektach, że pozwolę sobie wymienić kilka z nich (będę się wypowiadać przeważnie w kontekście Tristitii, jako iż jest główną bohaterką i narratorką historii [i do tego najgorszą z szajki, niestety], ale wspomnienia o Sladzie i Sebastianie się najpewniej znajdą. Ostrzegam przed śladowymi ilościami plucia jadem i wyjątkowej niechęci przechodzącej w nienawiść):
— brak rozmów. Tri, Slade i Sebastian przeżyli razem wiele przygód, ale nie są stanie pogadać o czymś mniej głupim niż kosiarka za dwa tysiące (Bóg raczy wiedzieć, czego, bo opowiadanie mówi złotówki, logika: dolary). Większość ich poważnych rozmów ogranicza się do „tak, Claire, to moja wina", bo dlaczego nie, i tyle. Zero interakcji. Na czym zbudowali swoje relacje? W normalnym świecie ich stosunki pozostałyby na tym samym poziomie od początku do końca. Nawet jedna dyskusja na jakiś ciekawszy temat wykazałaby ich bliskość i zaufanie, ale tego nie dostaliśmy. Ale hej, przecież rozmawiali, prawda? Owszem. O rzeczach nieistotnych, o których mogliby mówić ludzie zupełnie sobie obcy, a nie wieloletni przyjaciele czy nawet przyszywana rodzina. Nawet nie mieli własnych opinii, tylko te, które dzielą z autorką, a to nie wiedzie w stronę dorosłych ludzi z wyrobionym spojrzeniem na świat. Przykład, jeden z mniej ważnych, ale zawsze: aerokineza. Czemu Tristitia nie wymyśliła żadnego argumentu, dzięki któremu mogłaby wdać się w dyskusję ze Slade'em? A wierzcie mi, jest ich dużo. A gdy Claire akurat nie miała racji w kłótni? Nikt nie mógł jej tego uświadomić, naprawdę? Bezmyślne wspieranie kogoś nie jest zdrowe, jest wręcz toksyczne. Tyle się wspominało o inteligencji postaci, ale jej nie było zbytnio widać w tych sytuacjach, istnieje bowiem coś takiego jak inteligencja emocjonalna. Jej braki objawiały się wielokrotnie, ale o tym w następnych punktach...
— brak empatii, egoizm. To nie wygląda na taką wielką sprawę, ale rzuca się w oczy, zwłaszcza przy Sebastianie, nomen omen pierwszym przykładzie, bo jestem na fragmencie z Sezorisem. Całuje się z typem dwa razy, fangirluje go jak niedorozwinięta, zachowuje się jak jego dziewczyna. I co? I dupa, bo zakochała się w innym, a miłość przecież nie wybiera. Jeszcze ją w pewnym momencie w głowę pocałował, a potem się spotkali. Czy tylko mi tu śmierdzi bawieniem się uczuciami? Tak, wiem, przyjaźń damsko-męska istnieje, ale Claire nie zachowywała się jak przyjaciółka, jej zachowanie tylko raniło Sebastiana, ale na to nie zwróciła uwagi. Już nie wspominając, że potem bezczelnie leciała na dwa fronty, i ona ma być wierna. A co do Sezorisa... Tak naprawdę nie wiemy, ile zastanawiał się nad zdradą. Taka decyzja musiała go wiele kosztować, w końcu kochał Tristitię. Jeszcze fakt, że długo czekał z odejściem, bo, o ile dobrze pamiętam, od jego propozycji do zdrady minęło kilka dobrych lat. Mimo tego Claire nawet nie spróbowała go zrozumieć. Gdyby była naprawdę inteligentna, to gdy pierwsze emocje (które, mimo mojego zdania o tym wątku, uważam za słuszne) opadłyby, mogłaby zacząć myśleć o tym, co go do tego skłoniło, a może nawet by mu wybaczyła. Niestety, skupiła się tylko na tym, że to ona ma najgorzej. Powtórzę moje słowa: bezmyślne wsparcie jest toksyczne. Oczywiście, trzeba wspierać bliskich, ale należy sobie stawiać granicę i nie krzywdzić siebie przez wzgląd na innych. Easier said than done, though.
— nieuczenie się na błędach, brak refleksji. Dajcie mi jeden moment, kiedy Claire, mówiąc kolokwialnie, usiadła na dupie i zaczęła myśleć, co zrobiła nie tak, że spotkało ją tyle „cierpienia". Jeden. O, nie znaleźliście? Jaka szkoda. Tristitia nad najgorszymi porażkami przechodziła bez szwanku i bez jednej myśli, że musiała popełnić błąd, by dana sytuacja się wydarzyła. Robiła ciągle te same głupoty, aby na koniec nie nauczyć się nic, a kiedy sobie przypominała, że coś się stało, to wyła, że musi tak cierpieć. Ktoś może się ze mną nie zgodzić, ale jeśli chce się nie cierpieć w życiu, trzeba samemu się o to postarać. Do Tristitii to najwyraźniej nie dociera, ponieważ jej autorefleksja pojawiała się w minimalnej ilości, „by żaden idiota się nie doczepił". Zamiast pustych zdań w stylu „taki los" mogłaby pomyśleć, co zmienić, by już więcej nie cierpieć. Tak samo Slade i Sebastian; jedyne, co robili, to komfortowanie Claire, a nie chcieli przeanalizować jej zachowania (a Slade swojego, bo dopiero po siedemdziesięciu rozdziałach jego OP uczennica przejęła miasto) i wyjaśnić, że powinna wyciągnąć jakiś wniosek.
— zrzucanie winy na innych. Pierwszy przykład z brzegu, Robin wybijający jej oko. Zacytuję ten fragment, bo na pierwszy rzut oka jego absurdalność tak widoczna nie jest:
W tym momencie, popełniłam mój największy błąd, a mianowicie odwróciłam się. Gdy to zrobiłam, zobaczyłam lecący w mym kierunku ten taki mały bumerang Robina. Parę sekund potem, trafił mnie w oko, wybijając je.
Przeanalizujmy to, zwracając szczególną uwagę na pogrubienia. Tristitia przyznała, że popełniła błąd, lecz co za ten błąd uznała? Odwrócenie się. Nie stanie przez kilka sekund jak debil i czekanie na to, aż bumerang wybije jej oko, tylko odwrócenie się. Na dodatek zapomina szybko o fakcie, że to jej wina, żeby zwyzywać Robina od najgorszych. Co? Gdyby to było tak, że celował w jej oko, a ona nie zdążyła tego uniknąć, to spoko, niech go oskarża, tak jednak nie było. Claire sama się odwróciła, doskonale widziała, że bumerang w nią leci, miała kilka cennych sekund, ale nie raczyła się ruszyć ani o milimetr, by uniknąć utraty oka. Na dodatek była w środku walki i przeszkodziła Robinowi we właściwym wycelowaniu, więc nie powinna się dziwić, że odniosła obrażenia. Mimo tego to była wina wyłącznie Robina, który nie chciał jej ranić, a tylko nie miał mocy, by zatrzymać bumerang, bo przecież nie miał prawa w ogóle w nią rzucać, wcale nie są wrogami, a nie, zaraz, powinien dać się jej nawalać jak worek treningowy. Przepraszam, ta kobieta działa mi na nerwy. ;_; To jak wpychanie ręki do piekarnika i płakanie, że boli. Aby przywołać jeszcze inną sytuację, pierwsza misja z Sezorisem. Sezoris sobie świetnie poradził, a Tristitia nie. Normalna kolej rzeczy, co nie? Najwidoczniej nie, bo Tri strzeliła focha jak pięciolatka, że jej nie poszła misja, i zaczęła jechać po Gregorym, że to przecież jego wina, popełnił tyle błędów. Co ciekawsze, nie miała nawet możliwości zobaczyć tych błędów, bo przez większość czasu byli rozdzieleni, w każdym razie tak wynika z tekstu. Do tego ich nie objaśniła. Wychodzi na to, że podkoloryzowała rzeczywistość, żeby wmówić sobie i (prawdopodobnie świętej pamięci) czytelnikowi oczywistą nieprawdę.
— atencyjne zeszmacenie. Tristitia była uzależniona od komplementów bardziej niż ja od BTS. Gdyby korzystała z Twittera, różnice poglądów tam by ją wpędziły do grobu i ani trochę nie przesadzam: jak raz Sebastian się z nią minimalnie nie zgodził, to krzyknęła, że nikt jej nie kocha. Nie mogła wybaczyć żadnemu z chłopaków od razu, tylko czekała, aż jej padną na kolana czy nie wiadomo na co, a potem jeszcze miała czelność powiedzieć coś, co mnie powaliło na kolana, ale o tym za chwilkę. Sezorisa uznała za śmiecia, bo ją zostawił, chociaż jej nie wyrządził krzywdy bezpośrednio, a o jego odejściu doskonale wiedziała od jego dołączenia. Nowej dziewczyny sobie pewnie nawet nie znalazł, bo wiecie, każdy lubi humanitarne rozwiązania! Nigdy nie powiedział, że jej nie kocha, a nawet chciał ją przeciągnąć na swoją stronę, Tristitia jednak nie raczyła tego nawet po latach zauważyć. Tak, będę obstawać przy teorii, że Sezoris kochał Tri, bo po pierwsze: nigdy nic nie wskazało na to, że było inaczej, po drugie: będąc nieczułym chamem nie chciałby dołączyć do dobrej strony, po trzecie: jego wątek został poprowadzony tak tragicznie, że próbuję szukać w nim pozytywów. Do tego Claire stosowała coś, czego — według mnie — zaakceptować się nie da, a mianowicie szantaż emocjonalny. Uciekła z domu, żeby „Slade zrozumiał swój błąd". Mimo świadomości, że to jego słaby punkt, z premedytacją to robi, nawet nie jest jej szkoda. To manipulacja, ona manipulowała własnym „ojcem", żeby potem się zapierać, że go kocha. Nie chciałabym stać na miejscu Slade'a, który musiał z tą niezrównoważoną kobietą żyć pod jednym dachem. Po prostu brak słów.
— skrzywiony kompas moralny. W tym nie byłoby nic aż tak złego, gdyby nie to, że Tristitia jest narratorką i wpycha czytelnikowi coś niezgodnego z prawdą. Fanfiction bazuje na serialu dla dzieci, a co za tym idzie, granicę między dobrem i złem zaznaczono dość wyraźnie (chociaż niektóre odcinki rzucają na to inne światło, co niezmiernie doceniam). Można by się sprzeczać, że przecież tego typu opowiadania powinny zmieniać serialowe realia i otwierać oczy na pewne kwestie, ale Claire ewidentnie zatyka uszy na myśl, że Slade jest po tej ciemnej stronie mocy. Przypominam, że to, co robił w serialu, dalej należy do kanonu. Zresztą, olać kanon, w samym opowiadaniu przecież torturował Tytanów, w piwnicy przechowywał magazyn trupów, proponował bardzo niehumanitarne rozwiązania problemów. Mam wymieniać dalej czy już nie trzeba? Gdyby nie to, że fandom się nie zgadza, zaczęłabym podejrzewać Claire o hurtowe zakupy perfum „Delusion", bo nie wierzę, że taki poziom ułudy można uzyskać naturalnie. Sebastian co prawda zachowywał się bardziej ogarnięcie, ale on też święty nie jest. Uparte mówienie, że obaj są tak naprawdę dobrzy, tylko to zależy od perspektywy, to zwykła głupota, zwłaszcza że Tristitia została określona jako osoba o dobrym sercu. Ona zdaje sobie sprawę z tego, czym Slade i Sebastian się zajmują i do czego dążą, i mimo ich sposobu traktowania Tri nie można ich nazwać dobrymi, podobnie zresztą jak samej Tri. Dyrektor Auschwitz też miał kochającą rodzinę, gwałciciele wracają do domów z żoną i dziećmi, oni też są dobrymi ludźmi? Oczywiście, przedstawienie morału, że świat składa się z odcieni szarości, mogłoby być ciekawym zabiegiem, ale do tego potrzeba jego odpowiedniego użycia — wybielanie na siłę do nich nie należy, a tylko to tutaj dostrzeżemy.
Do tego dochodzi też usprawiedliwianie wyboru strony tym, że „zło jest ciekawe" i „ktoś musi być zły". Jakby, co? Popatrzcie:
Dobro było monotonne. Zawsze robiło się to samo, czyli walczyło ze złem. Nigdy nic nowego. A zło było takie zróżnicowane. Jednego dnia się coś ukradło, drugiego coś zbudowało, a trzeciego kogoś zabiło, etc. Wiem, że to może zabrzmieć niemoralnie, ale bardziej przemawiało do mnie zło. I tak miałam już nudne życie.
Brawo, Claire, zdajesz sobie sprawę, że brak ci kręgosłupa moralnego, to nie wciskaj Nam kitu, że istnieje lepszy powód twojego dołączenia do Slade'a. Kto normalny łamałby prawo z nudów? Zresztą, nie musiała opowiadać się po żadnej ze stron, tylko olać to i żyć własnym życiem, ale fabuła nie zniosłaby tak oryginalnego rozwiązania.
— ten punkt trochę powtórzy poprzedni, ale uważam, że zasługuje na osobne wskazanie. Wiem, że nikt nie jest krystalicznie dobry, ale tylko ludzie kompletnie pozbawieni myślenia (lub chorzy) na zabicie człowieka reagują „CZY JA WŁAŚNIE ZABIŁAM JEDNEGO Z TYTANÓW?! OMG, OMG, OMG!!!". Chciałabym powiedzieć, że to nie cytat, ale niestety, to ta sama wypowiedź co do słowa. Postawmy sprawę w taki sposób: zginął człowiek. Człowiek, który miał całe życie przed sobą. Został zamieniony w kałużę plazmy na oczach własnych przyjaciół. Widzicie różnicę? Akt morderstwa został tak mocno spłycony, a wręcz przedstawiony w dobrym świetle (po tylu latach, tylu staraniach, „nie musisz dziękować", „o jednego idiotę/pokrakę mniej", „jesteś kochana"), że to nie powinno nawet zostać opublikowane. Gdyby to była postać epizodyczna, o której nie wiemy wiele — mogłoby to przejść, ponieważ nie znamy jej motywów, lecz losy Claire śledzimy od Bóg raczy wiedzieć ilu lat, jest ona postacią, której płytkie przemyślenia wyświetlały nam się przed twarzami. Tytani w jej życiu pełnili rolę marginalną, zjawiali się raz na ruski rok i przypominali bardziej natrętne muchy niż pełnoprawnych wrogów. Owszem, zniszczyli wiele planów naszego złego duetu, ale nie oszukujmy się, Tristitia po pięciu zdaniach to olewała ciepłym moczem. Wiadomo, Robin wybił jej oko, ale to tak naprawdę jedyny powód jej nienawiści do niego, a do innych nie miała go wcale, już nie mówiąc o fakcie, że to bardziej Tytani powinni chcieć ją spalić na stosie. Ta dziewczyna jest po prostu postrzeloną sadystką, która czerpie przyjemność z niszczenia innym życia.
— excuse me what the f-. Jak? Jakim cudem Tristitia, będąc niedojrzałą attention whore, jeszcze mogła być określana w samych pozytywnych słowach? Kwestią wspomnianą wcześniej, którą wypowiedziała, było to: „Słabi nigdy nie potrafią przebaczać. Przebaczenie jest cnotą silnych". Jedyny sensowny komentarz na to brzmi XD. Claire to naprawdę ostatnia osoba, jaką nazwałabym silną, patrząc na jej okaleczenia, próby samobójstwa i fakt, że przy samej tej sytuacji wymagała przeprosin za coś, co sama zepsuła. A mówienie, że jest mądra, inteligentna, zdolna? Ciekawe, gdzie, bo jej jedyną zdolnością jest męczenie innych ludzi swoją egzystencją, w której nie może się zdecydować, czy dzisiaj będzie sadystką stulecia, czy, tak wyjątkowo, wrażliwą dziewczynką, której BROŃ BOŻE nic nie wolno mówić, bo jeszcze się potnie. Wiecie, na początku nie zdałam sobie z tego sprawy, ale pachnie mi tutaj czymś w stylu osobowości narcystycznej. Psycholog ze mnie żaden, ale przekonanie o własnej nieomylności? Brak empatii? Pragnienie komplementów? Praktyczna niezdolność do samokrytyki? Niezdrowe relacje międzyludzkie? Nie zdziwiłabym się, gdyby na jej diagnozie to znalazło się zamiast depresji; może z czymś w stylu bipolara, ale nie wiem, bo timeskipy są zbyt wielkie, mogę to wnioskować tylko po scenach. To podbija poziom toksyczności historii, ponieważ jej relacje ze Slade'em, Sebastianem i Sezorisem są chore, są po prostu chore, a wciska nam się kit, że to coś dobrego i uważa za szczęśliwe zakończenie. Nie, po prostu nie. Slade też się tu nie popisał, ale to tylko takie wspomnienie. W serialu wzbudzał grozę samym staniem w miejscu i witaniem się, a jego manipulacja była subtelna, nie do wychwycenia na pierwszy raz. Tutaj? Rzuca zdaniem, Tytani zwracają na nie uwagę, brawo, najwyższy poziom manipulowania. Co prawda on nie wykazywał symptomów zaburzeń psychicznych, ale trochę czuć zawyżone ego.
To ostatnia kwestia, którą chciałam poruszyć, zatem podsumujmy. Claire Whittaker to kobieta infantylna, niedojrzała, głupia, niezrównoważona psychicznie i zwyczajnie okropna. Zakładając, że czytelnik miał ją polubić, zastanawiam się, jakim cudem ktoś w ogóle myślał o poczuciu choćby joktogramu sympatii do tak tragicznie stworzonej postaci (i, chcąc nie chcąc, sama byłam jednym z tych ktosiów). Aby uczynić ją znośną, należy wyrzucić jej obecny charakter do śmieci i wykreować na nowo albo udekorować wattpadowy opis milionem trigger warning. Obecna wersja nadaje się tylko do ostrzegania, czego nie robić z bohaterów. Co do Slade'a i Brother Blood, oni na szczęście tak fatalni nie są, ale też wypadałoby pomyśleć o ich poprawkach. W serialu nie byli tak mętni, mieli ciekawe charaktery, więc warto to przenieść do fanfiction.
Kolejną sprawą jest styl pisania i konstrukcja historii. We wstępie stwierdziłam, że szata opowiadania trzyma dobry poziom. Cóż, po tych kilku stronach tekstu dalej nie mogę temu zaprzeczyć. Błędy ortograficzne się nie zdarzały, literówki były okazyjne (np. brak spacji w ostatnim akapicie rozdziału), a interpunkcja, chociaż zawiera błędy, też nie utrudnia czytania. Autorka zadbała też o estetykę; akapity, zaznaczone notatki i dedykacje, cytaty, od pewnego momentu również poprawne myślniki (chociaż przez wiele rozdziałów dywizy i półpauzy były używane zamiennie. Najprawdopodobniej autokorekta Worda w przypadku tych drugich). To, co okrywa ta powłoka, już tak pięknie nie wygląda. Tutaj również podzielę swoje bóle i żale na punkty:
— zapis i forma dialogów. O zapisie słowo pojawiło się wyżej, ale rozszerzę tę kwestię. Przez znaczną część opowiadania zapis dialogów wyglądał tak:
- Kebab na cienkim. – Powiedział
Gdy poprawny (i przyjemniejszy dla oka w mojej skromnej opinii) sposób wygląda tak:
— Kebab na cienkim — powiedział.
W którymś rozdziale zaszła miła zmiana i zniknęły dywizy oraz wielka litera po myślniku, jednak kropki na końcu wypowiedzi pozostały. One (i wielkie litery) powinny pojawiać się wtedy, gdy komentarz do słów bohatera nie zaczyna się czasownikiem odnoszącym do niej, np.:
— Racja, nie znam go. — Westchnął.
— Nie uda ci się tego zdobyć! — Przywołała swoje moce i rzuciła się do walki.
— Jakie to jest głośne, jeju. — Muzyka lecąca z niepozornych, małych głośniczków przyprawiała ją o ból głowy.
Jest to taki drobny szczegół, ale zmienia on odbiór opowiadania, ponieważ po prostu wygląda ładnie i estetycznie.
Ale pozostał jeszcze większy problem. Będę tutaj używać wielu porównań i obszernych przykładów na poparcie swoich słów, ale chyba nie sprawi to nikomu kłopotu. Przeczytajcie sobie przykładowy dialog z analizowanej historii:
- Hej.
- No hej. Jak ty się w ogóle w rzeczywistości nazywasz? Chcę wiedzieć, z kim od teraz będę musiała współpracować. – Odpowiedziałam
- Gregory Turner. A ty?
- Claire Whittaker. W ogóle, to masz jakieś moce? – Zapytałam
No co? Nie zamierzałam współpracować z osobą, która nie miała jakiejkolwiek mocy czy zdolności wychodzącej poza ludzkie możliwości. Chwilę potem, odpowiedział:
- Widzę, że to jest dla ciebie najważniejsze. Ale, co do pytania, to tak, mam. Elektrokinezę, echokinezę, toksykinezę i audiokinezę. A ty?
- Nie jest to dla mnie najważniejsze, ale chciałabym wykonywać zadania Slade'a z osobą równą sobie. Co do pytania, to mam pirokinezę, umiejętność klonowania się, możliwość strzelania wiązkami dezintegrującymi, zdolność zamieniania się w wielkiego, niematerialnego orła, zdolność kontroli lodu, gyrokinezę, kwintesencję i umiejętność zamieniania się w kota, ale te cztery ostatnie, to tylko z takim jednym naszyjnikiem.
- Ciekawe moce. A skoro już o takowych gadamy, to jakieś?
- Bez tegoż naszyjnika, o którym wspominałam, to tylko nadludzką siłę, ale z naszyjnikiem ma umiejętność kontroli laserów, hypirnezę, kriokinezę i, również, toksykinezę.
- Nieźle. Tak w ogóle, to co na co dzień robisz?
- Wykonuję zadania Slade'a, które polegają na kradzieżach czy różnych innych ciekawych rzeczach i zajmuję się swoim hobby, gdy akurat mam wolne.
- A jakie są twoje hobby?
- Czytanie książek, pisanie opowiadań, słuchanie muzyki, jazda na rowerze, pływanie, jazda na rolkach, granie w gry komputerowe i rysowanie. A twoje?
- Gra na gitarze elektrycznej, słuchanie muzyki, programowanie, czytanie komiksów, oglądanie filmów, filozofo-
Jednak nie dokończył, gdyż po chwili, oboje usłyszeliśmy kroki dochodzące z korytarza. Gdy spojrzeliśmy w kierunku drzwi, ujrzeliśmy Slade'a, który widząc, że byliśmy w jednym pokoju, rzekł:
- Cieszę się, że was tu razem zastałem, to nie muszę iść dalej w głąb bazy. W każdym razie, za dziesięć minut widzę was w głównym pomieszczeniu.
- Tak jest! – Odkrzyknęliśmy razem.
Po tej odpowiedzi, Slade odszedł, a my kontynuowaliśmy rozmowę o nas.
Czy nie uważacie, że ten dialog jest suchy? Obie postacie mają dokładnie ten sam styl mówienia, powtarzają frazy (co do pytania, w ogóle, słowa z wyższej półki). Gdyby zmienić wypowiedzi Sezorisa albo Tristitii, rozmowa mogłaby nabrać jakiejś wartości. Na świecie istnieje mnóstwo nawyków językowych, upodobanych słów czy choćby gwar i dialektów, którymi mogliby się posługiwać. Oczywiście, to ostatnie byłoby wyzwaniem ze względu na zmianę języka, ponieważ oryginalnie akcja działa się w USA (choć nie przeszkadzało to Tristitii w płaceniu złotówkami czy używaniu skali Celsjusza, chociaż poznałaby ją później niż rodzimą skalę Fahrenheita), ale gdyby postawiło się na porządny research w zakresie językoznawstwa, osiągnięty efekt z pewnością by imponował.
A co z wyliczankami? Zauważcie, że oboje wymienili swoje nadprzyrodzone moce i hobby co do słowa. Ani razu się nie zawahali, nie odjęli czegoś, nie podali w inny sposób. Sezoris mógł nie znać tej terminologii, której używa Tristitia, i opisać swoje moce jak zwykli ludzie: „umiem kontrolować prąd, trucizny i dźwięk (funfact: według Superpowers Wiki, gdzie sprawdziłam te moce, audio- i echokineza to to samo)". Tristitia za to objaśniłaby mu, jak profesjonalnie się to nazywa, i mamy rozmowę, która ubarwiłaby dialog. A co do hobby, kto normalny wymienia wszystko, co lubi robić, bez zająknięcia? Zazwyczaj pojawiłyby się „w sumie to lubię też..." „najbardziej to..." „...też, ale rzadko". Bohaterowie i tak nie wysławiają się jak normalni ludzie, ich wypowiedziom brakuje masy zająknięć i różnych samogłosek. Nie oznacza to jednak, że powinno się spłaszczać je jeszcze bardziej i ograniczać ich aparat mowy do robotycznego mielenia tego, co chcemy.
Do tego dostrzegłam też brak ruchu i opisów pomiędzy kwestiami. Nie uwierzę, że żadne z nich nie zrobiło nic podczas tej nudnej rozmowy. Mogli chociaż gdzieś usiąść, zacząć czymś się bawić albo, nie wiem, uśmiechnąć się. Jako iż to opowiadanie z perspektywy Claire, mogłaby obserwować mowę ciała Gregory'ego, komentować ją i wyrabiać sobie opinię. Takie wstawki albo opisy tego, co działo się w otoczeniu, ożywiłyby scenę i nadały jej realizmu. Zarówno z perspektywy czytelnika, jak i postaci stałoby się to bardziej naturalne. Oczywiście, nieprzeginanie w drugą stronę też jest wskazane, bo kto by czytał monolog, w którym co zdanie pojawia się wtrącenie o tym, że bohater poruszył się o pół milimetra, ale przeczytajcie tę wypowiedź (mojego autorstwa, fragment próby napisania wątku Sezorisa od nowa):
— Jest w niego wpatrzona jak w obrazek. — Chciał siebie skarcić za to, jak małe dziecko. Przecież rozmawiał z wrogami, nie powinien im mówić takich rzeczy. Mimo tego mały diabełek na jego ramieniu nieprzerwanie, uporczywie szeptał, że dobrze zrobił. A sam Lucyfer był upadłym aniołem. — Jak fanatyczka. Zmusiłbym ją do wyboru między nim a mną. Domyślcie się decyzji. — Zacisnął powieki, zakrywając szkliste oczy. — Jest taka wrażliwa... Mogę ją stracić.
I porównajcie do którejkolwiek z tych wyżej. Nie próbuję tutaj przeceniać moich pisarskich umiejętności, ale wydaje mi się, że dzieli je co najmniej przepaść. Jeśli komuś nie odpowiada fakt, że zacytowałam fragment bardziej wypełniony emocjami, proszę bardzo, get emotional:
- Ale...Ale...Ja nie mogę...Ja go tak kochałam... - Odparłam, zapłakanym głosem.[...] - Niby wiem, ale...Nie mogę przestać go kochać.
Wypowiedź krótka, bo poza takimi bohaterowie to głazy i nie odczuwają emocji. Powodzenia.
— ekspozycja i foreshadowing, czyli zabiegi, które niesamowicie kłują mnie w oczy. Jeśli ktoś nie zna tych pojęć, już spieszę z wyjaśnieniem. Ekspozycja to zabieg opisywania czegoś, co można pokazać w jakiejś scenie, a foreshadowing, czego można domyślić się z nazwy, to zapowiadanie czegoś, choć w pisaniu bliżej mu do sugerowania, że dane coś się zdarzy. Same w sobie złe nie są (czasem lubię użyć ekspozycji, żeby zaszaleć z opisami, nadaje się do tego idealnie), ale w nadmiarze i wykorzystane nieumiejętnie drażnią przy czytaniu. Nie czujecie się przy nich jak idioci? Potraficie domyślić się, że coś ma szansę się pojawić, ale to dodatkowo MUSI zostać podkreślone przez autora tyle razy, że wyplujecie to w połowie. Wiecie, że coś istnieje, ale nie dostaliście powodu, dlaczego to istnieje. Macie zaufać autorowi, bo tak. Aby nie wyjść na gołosłowną, podam przykład, tutaj na foreshadowing: Sezoris (jeju, jego wątku uczepiłam się mocno, ale co poradzę, że miał potencjał). Ledwo rozdział po jego pojawieniu się Tristitia mówi, a raczej krzyczy, że chciałaby, aby ich zdradził. Parę rozdziałów później mówi o tym Sebastian. Czy to nie oczywiste, że wątek zdrady pojawi się później? A nie, zaraz. To tutaj to pikuś, na początku rozdziału czterdziestego nasza ukochana narratorka wprost zaspoilerowała to:
Bowiem śnił mnie się, dla mnie, koszmar. Nie mogę wam go teraz opisać, bo nie chcę wam, że tak powiem, zaspoilerować przyszłości, ale mogę powiedzieć w wielkim skrócie, że śniło mnie się to, że Sezoris nas zdradził.
Och, jaka dobra z ciebie dusza. Okazałaś tyle miłosierdzia, że nie skopiowałaś fragmentu z rozdziału z właściwą zdradą. Nasze ziemskie, grzeszne dusze nie uniknęły jednak kary za swe winy i zasłużyły na ten skrót wydarzeń, który zniszczył ciekawość czytania dalszej części.
Co do ekspozycji przykładów jest tyle, że wystarczy sobie otworzyć losowy rozdział i przeczytać więcej niż trzy zdania, ale jako iż argument bez pokrycia to nie argument, to, z pomocą generatora liczb losowych, wybrałam jeden rozdział — trzydziesty ósmy. Pierwszy akapit:
Z Sezorisem zaś, dobrze się dogadywałam i w sumie zaczynał być moim drugim przyjacielem. Ogólnie, co do Gregory'ego, to bardzo często pomagał mi i spędzał ze mną dużo czasu, czyli właściwie tą większość, której nie spędzałam z Sebastianem, co było miłe.
Poziom ułudy, z jaką powtarzam sobie, że wątek Sezorisa jeszcze nie osiągnął dna, niedługo wyleci poza nasz Wszechświat. Te dwa zdania kwitują cały rozwój relacji Claire i Gregory'ego od ich pogodzenia się do wyznania miłości. Jak mamy uwierzyć, że faktycznie coś ich łączy? Przecież śledzimy losy tej miernoty od wielu rozdziałów, wstawienie paru scen z jakimiś oznakami zauroczenia Sezorisa albo zwykłym zacieśnianiem więzi nie zaszkodziłoby, a wręcz pomogło w utrzymaniu zainteresowania czytelnika. Oczywiście, to by wydłużyło to niemiłosiernie ciągnące się opko, ale dałoby się wywalić niepotrzebne rozdziały, których jest d u ż o, na rzecz tych potrzebniejszych i trzy czwarte historii przestałyby pełnić rolę zapychacza i streszczenia scen poza kadrem, a na tym każdy by skorzystał. Ekspozycją nie powinno się załatwiać tak ważnych dla fabuły kwestii.
— średnio wykonany rewrite wątku Terry? XD Początek opowiadania to garści historii Terry z łyżeczkami własnych pomysłów. Część z jej zdradą ma nawet skopiowane wypowiedzi. Po co powtarzać coś, co już się pojawiło? Chociaż pal samo kopiowanie. Dlaczego zostały skopiowane akurat te fragmenty, które grzebią Terrę jako postać? Jeśli ktoś nie rozumie, o co mi chodzi: do dwuodcinkowca Aftershock Terra, mimo że podejmowała głupie decyzje i popełniała błędy, dalej chciała być dobra i wyrażała skruchę, na dodatek miała pewne powody. Można ją lubić, można jej nie lubić, ale nie była jednoznacznie zła, powiedziałabym, że wielowymiarowa. W Aftershock za to twórcy pociągnęli za dużo oranżadki w proszku i zrobili z niej bezlitosnego potwora, który nie zasługuje na nic dobrego (naprawdę, ciężko czuć do niej sympatię, gdy bierze się te odcinki pod uwagę). Zgadnijcie, którą wersję przyjęła Tristitia. :) Przez większość czasu nawet nie pojawiało się poczucie winy, które, gdyby naprawdę nie chciała ich ranić, powinno ją męczyć nawet pod prysznicem, na Syberii i w grobie, a przede wszystkim — przed czytelnikiem. A ta scena z „nie masz przyjaciół"? Praktycznie przepisana co do słowa z tym, że ta Terry wywołała jakiekolwiek emocje. Potem za to mamy bezsensowną nienawiść Tri do Tytanów, również żywcem wyrwaną z serialu. Nie miała nawet logicznej podstawy, patrząc na jej wyjebanie, ale wiadomo, plot convenience!
— suchy, stylistyczny miszmasz. Gdyby kazano mi określić, jakim stylem zostało napisane opowiadanie, wskazałabym na naciągany styl potoczny, ale wyjątkowo naciągany. Znajdziemy tutaj bowiem i wulgaryzmy czy kolokwializmy, i słowa przedawnione, jak „takowy", czy nieprzystosowane do nieformalnego języka wyrazy, jak imiesłowy przysłówkowe uprzednie w wypowiedziach (zdaję sobie sprawę, że to normalna część mowy, ale nie pasuje ona do mowy codziennej. Prędzej usłyszy się przekleństwa na „k" jako przecinki). Stylu literackiego za to niewiele, brakuje choćby środków stylistycznych albo zabiegów przyspieszających/spowalniających akcję, które w opowiadaniu pełnym akcji powinny być wręcz wymagane. Do tego nie kreuje się tutaj żadnego obrazu, nie oddziałuje na wyobraźnię czytelnika, ponieważ styl pisania, ten nijako-potoczny, w ogóle się nie zmienia, pozostaje jednakowo szary i nieemocjonalny. Zróbmy eksperyment. Przeczytajcie te dwa opisy:
1. Otóż, gdy wystrzeliłam wiązkami ognia w podłogę, tworząc wielką chmurę pyłu i zaczęłam uciekać z pendrive, usłyszałam za sobą świst. W tym momencie, popełniłam mój największy błąd, a mianowicie odwróciłam się. Gdy to zrobiłam, zobaczyłam lecący w mym kierunku ten taki mały bumerang Robina. Parę sekund potem, trafił mnie w oko, wybijając je. W ułamku sekundy, przestałam widzieć na jedno oko. Z bólu, upadłam na ziemię, zasłaniając zniszczony narząd wzroku. Teraz, łzy bólu zmieszały się z krwią płynącą z oczodołu.
2. Moim oczom ukazał się duży pokój. Ale jaki pokój! Ściany były koloru ciemnoczerwonego. Naprzeciwko nas dało się dostrzec długą i trochę szeroką szybę, przez którą widać było okolicę bazy. Po prawej stronie drzwi stał drewniany wieszak, a po lewej kosz na śmieci. Na prawej ścianie, a dokładniej w nieco wysuniętym miejscu, były jakieś białe drzwi. Pod lewą ścianą, stało łóżko na antresoli. Pod nim, dało się dostrzec czarną sofę. Obok łóżka stała metalowa szafka. Niedaleko okna, stały dwie szafki z upchanymi po brzegi półkami na książki. Na szczycie jednej z nich stała wieża do odtwarzania muzyki, na której leżały płyty. Niedaleko nich, stał taki fotel przyczepiony do drążka. Owy fotel dało się obracać. Pod prawą ścianą stało biurko z wieloma rzeczami. Niedaleko biurka były kolejne białe drzwi.
Pomyślelibyście, że jeden z tych fragmentów to istotny zwrot w życiu naszej kochanej bohaterki? Szkoda, że w żaden sposób nie zostało to zaakcentowane, ponieważ jest zapisane tak samo nudnym stylem jak wszystko, czy to scena samobójstwa, czy obiadu u babci. Nie da się wciągnąć w wydarzenia, ponieważ bez względu na ich dynamikę są opisywane jak wiadomości dnia na kanale informacyjnym, emocji brakuje w każdej formie, zarówno szybkich decyzji, jak i długich przemyśleń, ale! za to mamy rozwleczone opisy rzeczy nieistotnych. Pierwszy przykładzik z brzegu, fragment numer dwa. Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto go przescrollował. Chociaż nie, drugi, najpierw ja. Kogo obchodzi tak dokładny opis pokoju? Może już wpycha się tutaj moja preferencja, ale uważam, że opowiadanie poradziłoby sobie bez informacji, gdzie stał wieszak albo w którym miejscu znajdowały się drzwi, zwłaszcza że to później nie okazało się takie ważne. Naprawdę, lepiej by wyglądało, gdyby wymienić najważniejsze elementy pokoju, spróbuję sama:
Pierwsze, co mnie zdziwiło, to wielkość pokoju. Nie spodziewałam się, że dostałabym takie przestronne miejsce, a na dodatek olbrzymie okno z przodu tylko potęgowało moje wrażenie. Zostało ono umeblowane w bardzo nowoczesnym, minimalistycznym stylu, w czerniach i czerwieniach. Na licznych półkach zauważyłam mnóstwo płyt i książek, a w niektórych okładkach poznawałam nawet swoje ulubione pozycje. Wszystko wyglądało bardzo schludnie i czysto, a zarazem przytulnie. Slade musiał mnie naprawdę dobrze znać, skoro wiedział, jak powinien wyglądać mój idealny pokój.
Cóż, widzę tu pole do poprawy, ponieważ opisy miejsc stanowią dla mnie spore wyzwanie, ale nie jest źle. Daję tutaj pole dla domysłów i każdy wyobrazi sobie coś innego. Do tego nie zanudzam czytelnika. Ale, rzecz jasna, poszłam tutaj łatwiejszą drogą, pasującą do charakteru opowiadania. Szczegóły nie są złe, wręcz przeciwnie, bardzo się przydają, ale warto zaznaczyć — te znaczące albo w fabule, albo w atmosferze. Istnieją przecież opowiadania z długimi opisami, które nie naprzykrzają się swoją objętością, bo one zostały umiejętnie napisane, tak, aby zainteresować człowieka. Dlatego najlepiej po prostu usiąść nad stylistyką pracy, dopasować ją do konkretnego obrazu w taki sposób, aby oddawała klimat opisywanych momentów, ale i stanowiła spójną, przyjemną w czytaniu całość.
— liniowość fabuły. Nie zauważyliście tego? „Z kim się zadajesz, takim się stajesz" przypomina zbiór nowel połączonych w jedną, dłużącą się historię, z niektórymi kwestiami rozwleczonymi na dłużej niż skromne pięć rozdziałów. Jest wyjątkowo linearna, a jej fragmenty są jednowątkowe. Gdyby ścisnąć kilka akcji w całość, mogłoby to wywołać więcej emocji i bardziej wciągać. Można połączyć wątek Tri-morderczyni z pandemią, gdzie w ukryciu przed Sladem wymyka się wykonywać swoje zlecenia, a potem bezobjawowo przeniosłaby swoją chorobę na niego i przez to by się dowiedział o jej pracy (rzecz jasna najpierw przebudowujemy chorobę, ponieważ jest stuprocentowo śmiertelna, trzeba by było to uzasadnić). Mogłaby z tego wyniknąć dłuższa akcja, przez którą Claire odeszłaby od Slade'a. Wątek z Davidem mógłby nałożyć się na przyjście Koeltera, dzięki czemu osłabiona psychicznie Tristitia mogłaby nie wytrzymać nacisku ojca i dać mu się przejąć, a Slade, niezdolny do samodzielnego pokonania tak potężnej istoty i przerażony stanem Tri, zawarłby sojusz z Tytanami czy nawet Davidem. Gdyby pociągnąć to jeszcze dalej, mogliby odnaleźć Sezorisa i skorzystać z jego mocy, dzięki temu Slade zauważyłby jego potencjał i przeciągnąłby go na swoją stronę. Takie wydarzenia z pewnością wciągałyby bardziej, ponieważ więcej się dzieje, zakończenie nie jest takie oczywiste i chociaż brzmi to trochę jak rewrite wątku Raven, to zadziałałoby lepiej.
— agresywna (?) jednowymiarowość. Sezoris zmienił strony? Jest zły, zdradził, nie kochał. Robin wybił mi oko? A to gnój jebany, należy go zajebać (przepraszam za słownictwo, ale taki styl opowiadania). Slade dał mi fajne gadżety? Jest idealny! Z pewnością zauważyliście, że wspomniałam o tym, że sytuacja oczami innych postaci mogła wyglądać zupełnie inaczej niż oczami Tristitii. Coś, co wygląda neutralnie z perspektywy osoby trzeciej, Claire może pokolorować na czarno i okrasić wiązanką przekleństw (Claire za dużo przeklina. Naprawdę. Rzucanie mięsem to norma i w narracji, i w dialogach, to, jak ambitnie wyzywa niektóre postacie, och! złoto i diamenty, nie powiecie, że „przechuj chuj nad najchujowsze chuje" to niekulturalne czy nieodpowiednie określenie :)). To mogłoby pójść w sekcję o charakterze, ale tutaj pojawia się też problem narracji, która — jako iż jest jednoosobowa i z perspektywy postaci wybitnie głupiej — nie pokazuje nic w wielu wymiarach, jest do bólu wręcz stronnicza. Gdyby zmienić narrację na trzecioosobową, można by zaprezentować historię z wielu stron, może na czas timeskipów u Tristitii się przełączyć na stronę Tytanów i przedstawić myślenie tych złych, wstawić perspektywy Davida i Sezorisa (milion razy na tak). Nowe punkty widzenia urozmaiciłyby to nudne opowiadanie, wzbogaciłyby je o głębię, której tutaj mocno brakuje.
— brak ewolucji. Wspominałam o tym wcześniej, ale tutaj... Po prostu nic się nie zmienia. Tytani poza kadrem się hibernują, Tristitia nie dojrzewa, Slade nie zmienia metod przejmowania miasta. Mimo że pojawia się wiele przygód, wszystko zostaje takie samo od początku do końca. Minęło tyle lat. Claire powinna zacząć myśleć o bardziej dorosłych rzeczach, mogłaby na przykład zastanawiać się nad założeniem rodziny. Można by wprowadzić wątek rodziny Slade'a, bowiem przypomniałby sobie, że Tristitia jest tylko uczennicą, a on sam ma dwójkę rodzonych dzieciaków. Tytani mogliby się rozwijać, Robin zostałby Nightwingiem, skumaliby się ze znajomymi z Tytanów Wschodu albo Doom Patrol, wprowadziliby nowego członka, jak Jinx, Sharon czy Sezoris (trzy razy na tak, przechodzisz dalej, pomyśle). Jump City mogłoby w końcu popaść w ruinę w konsekwencji wielokrotnego niszczenia go przez nasz osom duet, a Slade i Tri przenieśliby się do innego miasta. Mogliby się pojawić jacyś nowi wrogowie, przeciwko którym musieliby walczyć. Mogliby. Ale zamiast tego siedzą przez bite siedemdziesiąt rozdziałów w jednym miejscu, którego nie są w stanie zniszczyć.
— timeskipy. Cała sekcja o dojrzałości Tristitii mogłaby nadawać się do kosza ze względu na prosty szczegół: sceny, w których ją poznawaliśmy, to tylko odłamki całej historii. Charakter Claire został nam pokazany we fragmentach, które dzielą lata, a jak wiadomo — przez lata mnóstwo się dzieje. Najprostszy przykład, popatrz na siebie. Ja sprzed roku różniła się wiele ode mnie dzisiaj. U Tri z ekipą też wiele mogło się zadziać, ale z jakiegoś powodu to zostało przemilczane i mamy po prostu krótkie epizody. Poza kadrem mogło się stać wszystko; praca nad sobą Tri, rozmowy, akty dobroci, spotkania, rozstania... Między tym nie zostały nakreślone żadne zmiany (chociaż głowy nie dam, chyba gdzieś się wzmianka pojawiła), więc równie dobrze możemy czytać zbiór one-shotów, wyszłoby na jedno. Ale to nie najważniejsze. Przez tyle lat oni powinni się zestarzeć i zgnić jak rodzynki trzy metry pod ziemią! O ile wiem, Slade nie był najmłodszy w serialu, a chociaż Claire zaczynała jako nastolatka, po tylu przerwach powinna już sobie wpełznąć do grobu (i z niego nie wychodzić), a przynajmniej pomarszczyć się jak suszona żurawina. Rozumiem, zachowanie realistycznych odstępów czasu, ale nie w taki sposób! Jeśli fabuła wymaga zbyt wielu kilkuletnich przerw, fabuła wymaga remontu, ponieważ to głupota, żeby opowiadanie rozwlekać na czterdzieści lat i próbować to opisać w trzystu stronach.
Pisanie jest sztuką, a sztuka ma wywoływać emocje; tutaj niestety tych emocji nie ma. Styl przez dwa lata (!) nie zmienił się prawie wcale, był jednakowo monotonny od początku do końca. Nie doszukacie się tutaj budowania napięcia, poetyckich opisów czy dynamicznych scen, ponieważ one nie istnieją. Fabuła natomiast jest skonstruowana w taki sposób, żeby jeszcze uwydatnić braki, wydarzenia nie mogłyby bardziej nudzić. Wiem, że nie każdy ma duszę humanisty, nie wymyśli dwunastoletniej wojny i nie będzie rzucał poetyckimi porównaniami co drugą literę, ale nie oznacza to, że nie można pisać ciekawiej i z pomysłem. Charakter pisania należy tutaj przebudować od A do Z.
Tak na zakończenie wspomnę jeszcze o nazwach rozdziałów. Nie są najgorsze, to prawda. Ale nie są też najlepsze. Choćby „Wspólny napad na terminal towarowy", „Nowy" czy „Depresja". Od razu po przeczytaniu wiadomo, co się stanie w rozdziale — wspólny napad na terminal towarowy, nowy uczeń Slade'a i depresja. Tytuły rozdziałów nie powinny spoilerować wydarzeń, a jedynie służyć za wskazówkę, co całkiem przyzwoicie robi tytuł „Śmierć jest niepojęta?". W rozdziale pojawia się wiele nawiązań do śmierci (porównanie w świecie bez zmysłów, wyznanie w osłodkiJezujaktragicznym dialogu, utrata bransoletki z nieśmiertelnością oraz końcowa akcja, gdzie Tri prawdopodobnie umiera) i chociaż nie wiem, dlaczego akurat „niepojęta", to uważam, że ten tytuł dobrze robi robotę. Byłoby miło, gdyby w innych rozdziałach też tak było. Dobrym pomysłem byłoby też używanie cytatów postaci, ale postacie wyrażają się zbyt płytko. Ale cóż, to tylko taka krótka dygresja.
I tym sposobem dotarliśmy do końca tego niemiłosiernie długiego elaboratu (więc proszę się obudzić, moi drodzy, bo teraz, dla odmiany, będzie się coś działo)! Oczywiście, nie wypowiedziałam się o wszystkim, bo gdybym miała, to zajęłoby mi to jeszcze kilka razy więcej stron. Myślę jednak, że tyle wystarczy, aby przekonać Was, dlaczego to opowiadanie należy omijać szerokim łukiem. Chociaż wygląda na jedno z lepszych na polskim Wattpadzie, to kreacja postaci, konstrukcja fabuły i stylistyka czynią to opko niemożliwym do przeczytania bez paru przekleństw rzuconych w przestrzeń. Poprawność to nie wszystko, aby stworzyć dobrą historię, należy poświęcić czas, chęci do pisania i sporo researchu i przede wszystkim! nie tworzyć takiej postaci jak Claire, bo inaczej mój gniew to najłagodniejsze, co Was za to spotka.
A jeśli ktoś doszedł do końca, to czasem wstawię na profil coś ciekawego, możecie zostawić obsa czy coś, strimujcie BE (chciałam sprawdzić, czy takie pisanie na serio coś daje, bo Julki z Twittera tym sobie chyba samoocenę podbijają, ale nic się nie dzieje. Jeśli mogę wyrazić swoją opinię, to Dark & Wild lepsze, marsz słuchać Dark & Wild.) i wierzcie mi na słowo, że normalnie nie jestem taka poważna. Jestem pokrzywionym, uzależnionym od muzyki memiarzem, a nie ogarniętym analizatorem.
O ja jebie, nareszcie koniec.}🌺
Wspólnie: Ten FanFiKKKtion to była droga przez mękę, nie dziwne, że analizowaliśmy go aż tyle czasu. Aby nie był taką chałowatą chałą ciężką do przeczytania i zanalizowania powinno się go porządnie zaplanować i napisać od nowa!
______________________________________________
Wkrótce: „Tu to nawet toksykologia nie pomoże, czyli stara analiza mej ocenialni blogów."
~*Dżezis kurwa ja pierdolę, nie podejrzewałam, że dożyłabym dnia, kiedy będę mogła z tytułu Wordowskiej wersji tej analizy usunąć dopisek „[Unendlich]" i wyjebać ją z folderu z rzeczami tymczasowymi. ;"-)*~
~Serio, to jest najdłuższa analiza jaką kiedykolwiek pisaliśmy, ale nie dziwne. Ta historia była taka nudna, że aż nie mogę się nacieszyć z tego, że mamy od niej spokój już na zawsze.~
|Well, nie do końca na zawsze. Jest jeszcze jej wersja przerobiona na dramat.|
~*Nie psuj takiej pięknej chwili, co? =___=*~
|Hehe ;"""DDD|
<Anyway, myślałam, że w kolejnej regularnej analizie będzie analizowanie twoich starych filmików.>
~*Zmieniłam po prostu zdanie. Jasne, analiza filmików też kiedyś będzie, ale chciałabym rozprawić się z tą toksyczną analizą.*~
*Spal Fortecę Red.*
~*Nie ma po co, w końcu i tak jest już od dawna porzucona.*~
*:<*
~*No bez komentarza po prostu. XD*~
*;"""DDD*



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Powiedz co sądzisz o analizie, zacznij dyskusję lub po prostu zadaj pytanie. ^.^